Gdzie jest opozycja? Dlaczego opozycja nie nabija sobie politycznego poparcia wspierając protestujących lekarzy? Takie pytania wielu komentatorów stawiało w ostatnich dniach i nie były to pytania nieuzasadnione.
Zwykle jest przecież tak, że gdy rząd popada w kłopoty, a tu popadł w solidne, to opozycja je wykorzystuje. Takie jej prawo. Opozycja wróciła jednak ze świątecznego odpoczynku i oczywiście zrefundowała rządowi wcześniejszą swoją nieobecność, z nawiązką. Mamy więc już wniosek o odwołanie ministra zdrowia, propozycję nowelizacji ustawy refundacyjnej, postulat rozwiązania NFZ, zdymisjonowania rzecznika praw pacjenta (wielu pacjentów przy tej okazji dowiedziało się, że ktoś taki istnieje), udzielenie przez premiera informacji na forum Sejmu, co jest zawsze powodem do awantury politycznej i niczego nie rozwiązuje oraz wiele innych postulatów.
Nie ma tylko jeszcze wniosku o odwołanie pani marszałek Sejmu, ale może będzie. Tydzień zapowiada się więc interesująco pod względem politycznym, co pacjentom żadnej ulgi przynieść nie musi. Nie wiem zresztą czy jest ona potrzebna bowiem wydaje się, że jednak większość lekarzy prawo stosuje, recepty wypisuje, apteki je realizują i napięcie podgrzewane ponad miarę przez media będzie opadać, nawet jeśli ów protest będzie trwał nadal.
Najciekawsza będzie oczywiście debata o odwołaniu ministra Arłukowicza. Bowiem tak naprawdę będzie to debata o przewinach pani marszałek Sejmu Ewy Kopacz, która tę ustawę przeforsowała. Przy sporej zgodzie środowiska lekarskiego zresztą, zwłaszcza jego rozlicznych reprezentacji oraz opozycji, która wprawdzie protestowała, ale akurat nie w tych sprawach, o które lekarze dziś się upominają. Najciekawszą publikację na temat dziejów tej ustawy znalazłam w dzienniku „Rzeczpospolita” z czwartku, autorstwa redaktorów Majewskiego i Reszki, którzy nie wznosili okrzyków, że protest to skandal albo, że ustawa do skandal (te drugie są w zdecydowanej większości), ale po prostu porządnie odrobili dziennikarską lekcję i odtworzyli, jak ta ustawa powstawała, jak zachowywali się wówczas poszczególni aktorzy dzisiejszego spektaklu. Gorąco ten tekst Państwu polecam.
Pokazuje on winy rządu, który projekt przepychał, nadmiernie szermując argumentem, że kto przeciw ten jest na usługach lobby farmaceutycznego, ale też zachowanie opozycji w tym głównych dziś krytyków panów Balickiego z SLD i Piechy z PiS. Jakoś wówczas nie bili na alarm. Także organizacji lekarskich uprawnionych do konsultacji, które po prostu były bezczynne. Przeczytałam ten artykuł z wielkim zainteresowaniem, bowiem od początku intrygowało mnie dlaczego ta awantura nie pojawiła się wcześniej, wszak ustawy nie uchwalono w połowie grudnia, ale pół roku temu.
I prawdą jest, że słyszałam wiele zarzutów, na przykład, że jest ona wbrew zasadom wolnego rynku (sztywne ceny i marże), nie pozwala na promocje i leki za złotówkę, a więc pacjent zapłaci więcej, ale nie słyszałam nic o strachu przed karaniem lekarzy, przed grozą wpisywania na receptach odpowiednich poziomów refundacji. Myślę więc, że środowisko lekarskie powinno pomyśleć także nad jakością swojej reprezentacji, a może przede wszystkim nad tym. Dziś cała awantura ma już charakter wyłącznie polityczny (kto kogo pokona, czy rząd egzekwując nawet nie najlepsze prawo, co ma obowiązek robić, czy lekarze biorąc jeńców spośród pacjentów i przedłużając protest), bo cała reszta jest już jasna.
Wiadomo, co trzeba zmienić i jest zapowiedź premiera, że zostanie to zmienione. Stawka protestu gwałtownie więc zmalała i wprawdzie na razie opinia publiczna uważa, że w tym sporze lekarze mają rację, ale też w większości nie akceptuje protestu pieczątkowego. Z góry zaznaczam, że nie mam nic przeciwko protestom. Szanuję instytucję obywatelskiego nieposłuszeństwa, a tym jest w istocie nieprzestrzeganie obowiązującego prawa, któremu towarzyszyć jednak musi pełna świadomość konsekwencji, w tym także kar. Takie samo zdanie mam w kwestii różnych protestów na przykład dziennikarzy, którzy nie wykonują wyroków sądu, gdy kogoś na przykład zniesławiali i chcą solidarnościowych gestów poparcia. Dlatego zawsze uważałam, że słynna klatka przed Sejmem, do której przed laty wchodziły największe gwiazdy dziennikarstwa, aby zaprotestować przeciwko więzieniu dla kolegi, który demonstracyjnie nie uznawał prawomocnego wyroku sądu, była wyrazem środowiskowej patologii, a nie solidarności. To tak na marginesie. Opozycja jednak szansy nie wykorzystała. Bo najnowszy sondaż poparcia dla partii pokazuje, że spadło nie temu komu powinno. PiS straciło sporo, a PO minimalnie zyskała i kto tu zrozumie duszę Polaka? A może mimo wszystko wiarygodność rządu jest ciągle większa niż opozycji, nawet jeśli ta refunduje tak ostro?
***
Państwa korespondencja pod poprzednim moim wpisem prawie w całości poświęcona jest kwestii ustawy refundacyjnej. Trochę mi się dostało, chociaż jak rozumiem każdy czyta to, co chce. Nie pisałam wiele o ustawie, głównie o histerii medialnej wokół niej i gigantycznym podobno oblężeniu aptek, którego dostrzec nie mogłam podobnie jak wielu spośród Państwa. Dzięki Baśce, która wyjaśniła nam skąd ten malowniczy obraz kolejki pod lubelską apteką pokazywany przez TVN24. Baśka pisze po prostu – manipulacja – i trudno się z nią nie zgodzić, jeśli jest to apteka, która tanio wyprzedaje swoje leki zawsze i zawsze stoją tam kolejki.
Pani dr Joanna Rzymkowska, która skierowała też list do redakcji „Polityki” nie spodziewając się odpowiedzi, które to stwierdzenie natychmiast prowokuje, by jednak odpowiedzieć, podaje bardzo wiele bardzo ciekawych przykładów lekarskiej mitręgi, czy uwikłania w bardzo trudne sytuacje. Przyjmuję je do wiadomości, gdyż nie potrafię rozstrzygnąć medycznych kwestii szczegółowych, ale rozumiem, że w wielu sprawach ma Pani rację. Jest dla mnie oczywiste, że od wymierzonej kary musi istnieć możliwość odwołania i to do instytucji niezależnej i nie rozumiem dlaczego tego dotychczas nie podnoszono. Przy okazji protestuje Pani przeciwko temu, że „Polityka” nie broni lekarzy (jeśli trzeba broni, ale to nie znaczy, że musi gnać w owczym pędzie obrony bezmyślnej), ale jednak muszę zwrócić uwagę, że moim zdaniem o wiele tych spraw powinien zabiegać po prostu lekarski samorząd, są konsultanci krajowi, a więc jest wydawałoby się silna (protest pokazał jej siłę) reprezentacja, są autorytety krajowe. Jeśli ta reprezentacja zawodowa nie zabiega, to na początek proszę zmienić jej władze.
Państwa dyskusja była bardzo ciekawa. Choć pewnie znów narażę się lekarzom, pretensje słyszę na każdym korku, także od znajomych, chociaż w tych sprawach wypowiadam się publicznie dość oględnie, mimo, że ustawę przeczytałam (Nikodem 123 podejrzewa mnie niesłusznie pisząc, że jej nie znam), to nie ukrywam, iż bliska mi jest postawa Lexa, który aż takiej góry problemów nie widzi i bardzo kompetentnie wiele spraw opisuje. Nie znaczy to, że nie jest ciekawe czy pozbawione argumentów to, co piszą lekarz, dr Skues – wiele się od Pana (pani?) – nauczyłam, m^2 i inni. Dzięki także za ciekawe linki, zwłaszcza dotyczące kontroli. Dziwi mniej wprawdzie te 800 tys. kary w jednym, często cytowanym przypadku, ale być może rzeczywiście taka kara była. Nieporozumieniem jest jednak te 8 lat więzienia za źle wypisaną receptę, argument którym często się szermuje. Tu chodzi o korzyści majątkowe, czyli po prostu o łapownictwo, a to już nie błąd ale zupełnie inna sprawa.
Przy okazji pojawiło się na blogu wiele ciekawych informacji i obserwacji. Dzięki Katarzyno za opis sytuacji w Zgierzu i jego zadłużonym szpitalu. Rzeczywiście tak bywa w wielu miastach, że największymi pracodawcami są urząd miejski i szpital, a więc wszyscy mają jakieś koneksje i mogą coś załatwić.
Pełna zgoda ze Sławkiem w sprawie tej biurokracji. Sama, ponieważ zatrudniam legalnie pomoc domową, chodzę co miesiąc do ZUS po ten druk ubezpieczeniowy i naprawdę nie wiem po co dostaję tyle tych papierów, które muszę latami magazynować, skoro to wszystko jest w komputerze.
Waldemar chciałby wiedzieć, kto zamordował projekt RUM? Sama jestem ciekawa, ale ciekawi mnie też dlaczego, skoro na Śląsku jest tak dobrze (pisze o tym też Lex), bo są te karty pana Sośnierza, to dlaczego jest jednocześnie tak duży protest. Wymienia się cztery województwa i właśnie katowickie zawsze jest w czołówce. Jest więc dobrze czy nie jest? Ciekawa jest Państwa wymiana zdań w kwestii tego argumentu, że teraz lekarzowi będzie potrzeba 45 minut na wypisanie recepty. Mam rzeczywiście wrażenie, podobnie jak Stefan, że ktoś nas tu wpuszcza w maliny, bo nigdzie w przychodni nie widziałam, aby wizyty pacjentów rozpisywano co godzinę, zwykle zapisy są co kwadrans lub 20 minut (to już luksus), ale moje doświadczenia są mimo wszystko bardzo ograniczone.
Mam wrażenie, że naprawdę w sprawach tej ustawy refundacyjnej wszystko już zostało powiedziane i napisane i nie widzę nowych argumentów. Ciekawe jednak jest, jak środowisko wyjątkowo agresywnie przyjmuje każde zdanie krytyczne na swój temat. Mam wrażenie, że jestem już wrogiem publicznym numer jeden, chociaż naprawdę robię rachunek sumienia i jakoś wielkich swoich win nie widzę. Rzecz chyba zbytnio jest upolityczniona, co zresztą było nieuchronne. I dzisiaj nie ma już znaczenia, czy ktoś próbuje chłodno spojrzeć na sytuację. Jeśli nie gardłujesz za lekarzami, jesteś pismakiem reżimowych i sługą rządu, jeśli za lekarzami, to znaczy jesteś z opozycją, czyli po właściwej stronie mocy, jesteś z pacjentami. A tego dobra pacjenta w tych protestach jakoś dostrzec nie potrafię.
W innych sprawach piali Państwo niewiele. Emes 5756 informuje mnie, że w Krakowie bukiniści są w pobliżu Paku Strzeleckiego. Ale mnie trochę żal tych z tunelu „Magda” na dworcu, choć wiem, że przedtem wiele tych stoisk było koszmarnych. Może da się osiągnąć jakiś kompromis? Przecieku, wydaje mi się, że wiem kto się chce dorwać do władzy w Krakowie i jakimi metodami. Idea, aby wprowadzić komisarza i tym samym podnieść szansę kandydata Platformy przed wyborami jest zupełnie prawdopodobna. Rzecz w tym, że PO dobrych kandydatów nie ma, a obecne obcinanie pieniędzy na wydarzenia kulturalne, aby pognębić Majchrowskiego (niech nie buduje sobie pomników) raczej Platformie nie pomoże. Swoją drogą to dziwne, że jest tak posucha z kandydatami, bo nie wiem, czy np. czwarta kadencja Majchrowskiego to najlepsze rozwiązanie.
Andrzeju, benzyna, a konkretnie olej już jest po 6 złotych (tyle płacę na stacjach Shella), a na Zakopiance nadal korki. Nie wierzę więc, że jeśli benzyna będzie droższa to ruch zmaleje, zwłaszcza tych najwytworniejszych samochodów, których tu najwięcej. Zgoda, że droga ekspresowa do Nowego Targu byłaby potrzebna, ale autostradzie do Zakopanego jestem przeciwna.
PS. Przepraszam w poprzednim blogu było trochę literówek, jakoś nie dopatrzyłam, jeśli i tu są znów jest mi przykro. Staram się być uważna, ale nie zawsze wychodzi. I oczywiście serdeczne dzięki za wszystkie życzenia noworoczne.