Czy Stefan Niesiołowski powinien przeprosić Ewę Stankiewicz? Premier Tusk jest zdania, że tak, bo ludzie PO tym mają się różnić od ludzi PiS, że mają nerwy ze stali i nie reagują za żadne zaczepki.
Rozumiem premiera, bo awantura o rzekome „pobicie” (ach, z jaką lubością powtarzał to słowo Adam Hofman w programie Tomasza Lisa, zwyczajnie mijając się z prawdą, bo pobicia żadnego nie było) zatoczyła szerokie kręgi, zupełnie moim zdaniem nieadekwatne do rangi zdarzenia, ale sama na miejscu Niesiołowskiego bym nie przepraszała. W zawód dziennikarza (pani Stankiewicz jest dziś zresztą bardziej działaczką partyjną niż dziennikarzem i nie wiem dlaczego ma podlegać jakiejś szczególnej ochronie), zwłaszcza polującego na wytypowaną zwierzynę (polityk bywa u nas ściganą zwierzyną i podobno wszystko ma znieść), jest także wpisane ryzyko, że czasem spotka się z agresją, którą sam prowokuje. Nie wydaje mi się też najszczęśliwsze śledztwo prokuratorskie w sprawie nibypobicia posła PO drążkiem przez protestujących, nawet jeśli mieli oni promile we krwi. Chciał sforsować barierę związkowców i wiedział, że nic z tego nie będzie, urządził wiec pokazówkę. Rozumiem, że skoro poseł się poskarżył (mógł sobie darować), kancelaria Sejmu musiała zareagować, ale lepiej żeby prokuratura szybko tę sprawę umorzyła.
Przyznam, że bardziej ciekawi mnie dlaczego podjęto decyzję, a musiała to być decyzja podjęta na wysokim politycznym szczeblu, aby pozwolić Sejm zablokować. Sceny, kiedy policjanci spokojnie przyglądają się jak związkowcy wiążą barierki łańcuchami są niezwykle ciekawe. Czy to decyzja dla „świętego spokoju”? Przecież wiadomo było, że żadnego świętego spokoju nie będzie. Jak się trafia taka ustawa to muszą być protesty, bo inaczej związki zawodowe te szubienice, które ostatnio na manifestacje przynoszą, musiałyby postawić dla siebie. Związkowców pod Sejmem było niewielu, a więc musieli przeprowadzić akcję widowiskową i taką przeprowadzili. Obowiązkiem policji było zabezpieczenie miejsca, przez które można byłoby swobodnie przejść. Tak to już jest, że w państwie każdy ma swoją rolę do odegrania. Ciekawi mnie ta decyzja, bo niedługo upowszechni się zwyczaj, że dla świętego spokoju zaczniemy spokojnie przyglądać się łamaniu prawa. Czyż mały był zastęp polityków ogłaszających, że telewizję Trwam należało umieścić na multipleksie, właśnie dla świętego spokoju?
Z ciekawością czytam od kilku dni komentarze po piątkowych burzach w Sejmie i przed Sejmem. Te wydarzenia nie były dla mnie jakoś szczególnie poruszające, wiele już widziałam i słyszałam i nie uważam, że tu akurat przekroczono jakieś bariery, bo nieraz je przekraczano, że złamano jakieś kody kulturowe (niespecjalnie wiem o co chodzi, chyba o to zawołanie, żeby zatelefonować do nieżyjącego prezydenta, ale takich głupich okrzyków z ław poselskich znam sporo) i dlatego niektóre komentarze wręcz mnie śmieszą. Jeśli dziennikarze komercyjnych stacji informacyjnych nagle postulują, aby co bardziej brutalnych wypowiedzi nie cytować i udawać, że ich nie było, to powiem: niech zaczną od siebie. Słuchając kolejnych burzliwych „debat” z góry wiem, które zdania pojawią się we wszystkich sprawozdaniach. Te, które są najbardziej chamskie i brutalne i kompletnie nie związane z meritum sporu. Z góry wiem obrady jakich sejmowych komisji będą szeroko transmitowane. Tylko te, gdzie zapowiada się polityczna awantura, a nie gdzie rozstrzyga się jakieś ważne merytoryczne kwestie, czyli jest „nudno”. Z góry wiem, którzy politycy zostaną zaproszeni do kolejnych telewizyjnych programów, aby kontynuować awantury. Bo to oni podobno robią oglądalność, chociaż tak naprawdę nie mają nic istotnego do powiedzenia i najczęściej propagandowo bełkocą. Tak więc role zostały rozdane i ten medialno-polityczny spektakl toczy się, a że osiąga coraz niższy poziom to już normalna kolej rzeczy. Był już Łukaszenko, Putin i putinady, zużył się nawet Stalin, teraz zużywają się hitlerowskie porównania. Była zagłada, ludobójstwo Polaków, a wszystko to w ramach wyjątkowej kultury politycznej promowanej przez PiS i w ramach przeciwstawiania się tak zwanemu „przemysłowi pogardy”, co jest jednym z najbardziej kuriozalnych określeń, bo etykietuje tych, którzy nie zgadzają się z PiS. Wobec PiS jest ponoć pogarda, a PiS tylko szacunek dla innych okazuje. Jak widać fałsz też nie ma granic. Tak więc ten stan będzie trwał, bo nie ma takiej siły, która go zmieni. Przemysł nienawiści ma się zupełnie dobrze.
Teraz z wielką ciekawością słucham niezliczonych pytań dziennikarzy, a także rozlicznych komentarzy, czy Solidarność zablokuje EURO2012? Mam wręcz wrażenie, że ta blokada jest przez media wyjątkowo pożądana, bo coś się będzie znów działo! Przecież jeśli pyta się nieustannie, co Solidarność zablokuje, to nawet jakby nie chciała blokować – coś zrobić musi, by sprostać oczekiwaniom. Jak nie sprosta, to może Piotr Duda przestanie być taki wspaniały, jakim nagle się stał? A jeśli powie, że dla dobra wizerunku Polski nie blokuje, to już będzie mężem stanu? Piotr Duda jest niewątpliwie ciekawym liderem związku nowej, młodej generacji. Ale na razie jest liderem początkującym, próbuje działać inaczej niż jego poprzednik i rzeczywiście na tle Janusza Śniadka, typowego partyjnego funkcjonariusza, jawi się jako nowa jakość. Jest jednak szefem związku przypisanego do PiS, bo taka jest większość działaczy, w tym wielu znanych od lat krzykaczy. Jeśli kiedyś ich zmieni, jeśli zmieni się oblicze Komisji Krajowej – może będzie można mówić o nowej jakości, ale to pieśń przyszłości. Na razie bardzo zręcznie, a nawet sprytnie buduje swoją popularność, z wielu polityków zrobił swoich petentów, w tym także z Leszka Millera, który jakoś nie może liczyć na szefa OPZZ Jana Guza, człowieka dawnej epoki. Guz da pieniądze na manifestację, ale jednak z Dudą jest się bardziej widocznym, przyciąga się uwagę. Duda więc muruje sobie na razie fundament, a co na nim ostatecznie postawi, tego nie wiemy. W zachwytach warto więc zachować powściągliwość.
I proszę, co nam zostało z najważniejszej podobno reformy, z najpoważniejszej sejmowej „debaty”? Kto kogo przeprosi albo nie? Kto kogo prokuratorem postraszy? Czy Duda zagrozi Kaczyńskiemu jako partyjnemu liderowi, bo i takie rozważania się już pojawiły?
*
PS:
Przeczytałam Państwa komentarze i czuję się dość bezradna, bo nie jestem w stanie na wiele odpowiedzieć. Już nie wracam do sprawy gen. Papały, czekam co ustali prokurator generalny. Niemniej przyjmuję uwagi Tunhaara, że mogło być tak, iż kto inny zlecał, a kto inny zabił i może w czymś tam prokurator Mierzewski miał rację. Z tego co słyszałam, ta sprawa jednak w sądzie zupełnie się rozsypała i dlatego bardzo interesowałby mnie wyrok, a sąd uchylił się przed zakończeniem sprawy, która przecież dotyczyła właśnie zlecenia.
MK i wer znęcają się nade mną, że lubię salon. Niestety, wyobrażenie wera o salonie, że to jakieś rauty i bankiety jest zupełnie mylne, to naprawdę nie na tym polega. Zresztą prezydent akurat zaprasza wszystkich, a że opozycja nie przychodzi, to już inna kwestia. Stwierdzenie MK, że uciekam w tematykę smoleńską, by nie krytykować rządu, jest z gruntu nieprawdziwe, raczej piszę na ten temat mało, ale widzę, że wielu komentujących blog temat smoleński rozpala.
Przyznam, że dość zaskoczyła mnie spora dyskusja, czy pani Tuskowa powinna być 3 maja na obchodach rocznicy konstytucji, wywołana chyba przez głos ludu. Mnie bliższe jest stanowisko Czesława, że gospodarzem był prezydent i to pani Komorowskiej obecność była ważna. Żona premiera nie musi być na każdych uroczystościach. Pamiętam, że była chyba na 11 listopada i wydaje mi się, że to jest sprawa swobodnego wyboru. Zresztą pani prezydent Warszawy też była bez męża i jakoś nikt się nie zdziwił. Nic mi nie wiadomo o tym, aby pani Tuskowa brała od państwa jakieś uposażenie z tego tytułu, że jest żoną premiera, nic mi nie wiadomo, by miała własną kancelarię, tak jak Pierwsza Dama. Są jednak zasadnicze różnice między żoną prezydenta i premiera.
Wiesiek59 zwraca uwagę na sprawę, która mnie też niesłychanie ubawiła – śledztwo radnego Wąsika, byłego wiceszefa CBA, który odbył prawdziwie detektywistyczną pracę, aby odkryć, że od prezydent stolicy i burmistrza Śródmieścia pochodziły wiązanki złożone pod pomnikiem gen. Berlinga. To rzeczywiście był niezwykły wyczyn człowieka, który wcześniej wsławił się głównie przesłuchiwaniem (podsłuchiwaniem?) założonych podsłuchów. W każdym razie jest kolejny powód, by odwołać Hannę Gronkiewicz-Waltz. Doprawdy, radni dostarczają nam tyle radości!
Zainteresowała mnie informacja Ewy 1958 o Filharmonii Podlaskiej. To była jedna z najbardziej wątpliwych inwestycji, realizowana chyba przy pomocy funduszy unijnych. Krytykowano, że stawia się wielkie mury, a nie będzie miał kto grać, bo skąd orkiestra i jakie to to będą koszty utrzymania, tym bardziej, że kulturze ostatnio w ogóle brakuje pieniędzy. Ewa pisze, że budynek jest zachwycający, miejmy nadzieję, że będzie wykorzystany. Życzę udanej premiery „Strasznego Dworu”.
Karwoju8, ja też nie miałam wrażenia, że Aleksander Kwaśniewski przyznał się, że wiedział o tajnych więzieniach CIA, w których torturowano podejrzewanych o terroryzm. Ja zupełnie inaczej odczytałam jego słowa, a potem zauważyłam, że upowszechnia się wersja, a słyszałam to w kilku komentarzach, że wiedział o wszystkim. Ale sam Kwaśniewski niczego nie dementuje, może zresztą nawet nie powinien. Ciekawe tylko co prokuratura zrobi z tym śledztwem.
Skoro zaś o prokuraturze mowa, to jednym z najważniejszych wydarzeń jest wyrok uniewinniający Barbarę Kmiecik. Jean Paul pisze, że to cios Tysona w splot słoneczny prokuratury Ziobry i Kaczyńskiego. Trafne, ale takich ciosów było już sporo i nic się nie dzieje. Obaj panowie czują się znakomicie, są liderami partii, jeden ma bardzo duże poparcie, drugi malutkie, ale liczy na duże, a ponadto zapewne sąd należy do układu. Od czasu do czasu jakaś partia – a to SLD, a to PO – powie, że trzeba Trybunału Stanu dla Kaczyńskiego i Ziobry lub tylko Ziobry, ale ciąg dalszy nie następuje. Mam wrażenie, że prokurator generalny, który cały ten spadek odziedziczył, jakoś nie może uporać się z całym dobrodziejstwem inwentarza, jakie obecnie ma.
Do wielu innych poruszanych przez Państwa kwestii ustosunkowałam się w dzisiejszym komentarzu.