10.01.2007
środa

Jeszcze o ingresie, którego nie było

10 stycznia 2007, środa,

Interesującą dyskusję zafundowali mi Państwo na temat ingresu, którego nie było. Spróbuję dziś ustosunkować się do niektórych spraw, zwłaszcza że winna jestem sporo odpowiedzi, o czym przypomina mi quake,zapewniając wprawdzie o swej cierpliwości.

Widzę, że bardzo interesuje Państwa przebieg zdarzeń i rola poszczególnych aktorów. Pyta o to m.in. Bartosz S. Przy okazji dziękuję Panu za ciekawą analizę postaw społecznych w tych dniach. Wydaje mi się ona trafna. Myślę, że kulisy przeróżnych działań, jakie podejmowano w sprawie ingresu i jakich nie podejmowano, długo jeszcze będą przedmiotem spekulacji. Wydaje mi się jednak, że zasadniczą rolę odegrał tu Benedykt XVI, który o skali wzburzenia w Polsce dowiedział w piątek z prasy i telewizji niemieckiej. Podobno papież rano czyta „Frankfurter Algemeine Zeitung” oraz ogląda pierwszy program telewizji niemieckiej, i „FAZ” z tytułem, którego nie pamiętam (ale tak relacjonowały mi to osoby biegłe w tych sprawach), a w którym była wyraźna sugestia, że metropolita był agentem, był dla Benedykta XVI pierwszym źródłem informacji o stopniu wzburzenia w Polsce.

Zatrzymanie ingresu nie było więc inicjatywą Warszawy, ale jednak Watykanu. Sprawdzałam tę wiadomość w wiarygodnych źródłach i wydaje mi się, że się nie mylę. To by zaś oznaczało, że między 1 grudnia, kiedy oficjalne zawiadomienie, kto będzie metropolitą warszawskim, a 6 grudnia, kiedy tę nominację ogłoszono również oficjalnie polskie władze nie wykonały żadnego gestu, by ingres zatrzymać. Czyli wówczas nie zgłoszono żadnych zastrzeżeń, podobno nie zgłaszał ich również premier Kaczyński w czasie swej wizyty w Watykanie. Raczej mówi się, że chciał przedstawić „swoich” kandydatów, a więc takich, z którymi władze chciałyby i mogłyby ułożyć sobie dobrze współpracę i tu spotkał się z odporem, czyli po prostu nie został wysłuchany. Jeżeli Benedykt XVI informacje o tym, co dzieje się w Polsce uzyskał w piątek rano, to zapewne zażądał przedstawienia sobie materiałów, i to pokrywałoby się w informacjami, że w sobotę je w nuncjaturze tłumaczono.

Krążą w tej chwili różne opowieści, łącznie z taką plotką, że marszałek Jurek jeździł specjalnie w tej sprawie do Watykanu, ale wydaje mi się to bardzo mało prawdopodobne. W każdym razie zdecydowanie polskie władze tak kościelne, jak i świeckie przespały sprawę i być może sugestie, jakoby to prezydent osobiście interweniował, są dorabianiem legendy po fakcie, choć oczywiście jakichś kontaktów z watykańskim sekretariatem stanu wykluczyć nie można, tyle że nie z Polski wyszła inicjatywa.

Sporo mówi się obecnie, że za tę sprawę będą musiały „zapłacić” dwie osoby – nuncjusz Kowalczyk oraz ks. Ptasznik w Watykanie, który jest od spraw polskich. Sądzę, że gdyby udało się odtworzyć wszystkie te wydarzenia, byłaby zupełnie niezła powieść sensacyjna.

To tyle mojej wiedzy, gdy idzie o sam bieg zdarzeń. Jeśli chodzi o homilię prymasa Glempa, która spotyka się raczej z krytyczną Państwa oceną, a którą ja uważam za zbyt emocjonalną, nieprzemyślaną, ale jednak bardzo szczerą, to wydaje mi się, że ona pokazuje dość dobrze stosunek hierarchii do lustracji. Pisałam o tym w niedzielę wieczorem. Kościół chciał lustracji świeckich (jednak na nią nie naciskał, opowiadał się za nią, gdy pojawiały się jakieś bulwersujące lustracyjne zdarzenia), ale nie chciał jej we własnych szeregach. To była ta dwoistość postawy Kościoła wobec procesu jakiegoś rozliczenia przeszłości. Zresztą, historycznie uzasadniona przecież postawa kardynała Wyszyńskiego, którego tak często za wzór przywołują obecni najbardziej zacięci lustratorzy, też była postawą wybaczenia, pojednania, łączenia.

Nie rozliczano księży i biskupów za ich postawę w okresie stalinowskim, w czasie największych prześladowań i wymuszania przez władze największej uległości. Kardynał Wyszyński ekskomunikował jedynie księży patriotów, ale to była zupełnie inna kategoria. Był więc w Kościele wzór postępowania, ale jakoś nie chciano się do niego publicznie odwołać i w związku z tym zajmowano postawę nieprzejrzystą – raz tak, ale jeżeli to dotyczy nas to nie. Taka postawa zawsze się mści. I to teraz widać.

Wedle mojej wiedzy, o czym też pisałam, hierarchowie mieli sporo informacji z MSW na temat agentury we własnych szeregach i z tej wiedzy nie skorzystali. Pośrednio przyznał to Krzysztof Kozłowski w wywiadzie dla Gazety Wyborczej (z wtorku), kiedy powiedział, że rozmawiał z biskupem Bronisławem Dąbrowskim na ten temat i hierarchowie nie chcieli zainteresować się materiałami. Moim zdaniem lustracji w Kościele nie chciał też Jan Paweł II. Wszyscy wiedzieli dlaczego. Jeżeli dziś słyszę publicystów prawicowych i katolickich, którzy z pełnym przekonaniem, a nawet z ogniem mówią, że właściwie cała obecna hierarchia była „umoczona” w PRL i czas postawić na młodych, to chyba nie trzeba więcej wyjaśniać. Zwłaszcza że w lustracji obecnej, która ma dla mnie znamiona dzikiej, nie ma znaczenia, czy ktoś współpracował, czy tylko są materiały na jego temat, czy jest tylko jakieś zobowiązanie paszportowe. Coś podpisał i już jest wyrok. Dlatego gdy prymas mówił: nie chcemy takich sądów – miał jednak dużo racji. Już zresztą gazety zapowiadają, że są kolejne teczki biskupów, podaje się ich pseudonimy i może się okazać, że rzeczywiście na Kościół padnie bardzo głęboki cień. Wcale nie oczyszczający.

W ogóle nie przekonują mnie żadne zapewnienia, że lustracja ma moc oczyszczającą, że oto poznamy jakąś prawdę, która nas wyzwoli. Przed chwilą w TVN 24 oglądałam Jana Rokitę, który jest wielkim zwolennikiem jawności wszystkiego. Mówił dużo właśnie o tym, że tylko jawność pozwoli nam poznać prawdę, ale na pytanie, czy teczki zawierają prawdę, odpowiedział: oczywiście, że nie, one są wytworem bardzo złego systemu. Nie widzę żadnej logiki w tym rozumowaniu i na dodatek pamiętam Jana Rokitę po nocy teczek Macierewicza, gdy tak przeprowadzaną lustrację potępiał w czambuł. Nawet w rozmowie dla „Polityki”. Rozumiem, że ktoś może zmienić zdanie, dojrzeć, bo generalne stanowiska wobec lustracji długo się w Polsce ucierały, ale jednak tak zasadnicze zmiany stanowiska są dla mnie dość podejrzane.

Zmagania lustracyjne obserwuję do 1992 roku, od tak zwanej nocy teczek Antoniego Macierewicza, i nie spotkałam przypadku oczyszczającego. Zawsze był to element politycznej gry, zazwyczaj bardzo brutalnej. I teraz choć rzecz dotyczy Kościoła, też ma wymiar polityczny i też jest elementem gry.

Wydaje mi się, że takiego stanu jak obecnie nie chcieli bracia Kaczyńscy, którzy zawsze opowiadali się za lustracją ograniczoną. Pamiętam, że gdy kilka miesięcy temu przeprowadzałam wywiad z premierem, był on przeciwnikiem dostępu dziennikarzy do teczek IPN i motywował to tym, że ma wiedzę o zawartości niektórych i uważa, że nie powinny one dostawać się w ręce dziennikarzy na ogół poszukujących sensacji. Nie wiem, czy miał na myśli teczki ludzi Kościoła, czy inne. W każdym razie wykazywał dużą ostrożność. Nie mógł jednak zatrzymać radykałów we własnych szeregach.

Ktoś z Państwa (przepraszam, że nie odnoszę się do konkretnych wypowiedzi, ale po prostu staram się grupować problemy) analizując sytuację, pytał: czy w ostatnich wydarzeniach widać więcej spisku czy przypadku? Ja uważam, że przypadku, który jest wynikiem wypuszczenia dżina z butelki. Mumrak chyba pisze, że mamy lustrację, bo IV RP jest programowo pusta. Lustracja – obok komisji prawdy i sprawiedliwości, komisji śledczych i lustracji majątkowej – miała być narzędziem budowania IV RP. Komisje na razie zawiodły. Tej wielkiej – prawdy i sprawiedliwości nie udało się uruchomić, śledczym tamę postawił Trybunał Konstytucyjny i na razie przestały być atrakcyjne dla polityków, prokuratura, ten ważny oręż braci Kaczyńskich, też nie ma zbyt wielu sukcesów w walce z układem. Mamy ciągle zapowiedzi, że publicznie pojawią się nazwiska jakichś polityków, ale na razie – nic.

CBA ma kłopoty samo ze sobą, ostatnio odkryto w nim milicjanta, który bijał opozycjonistów i chyba ciągle mebluje pokoje i kupuje samochody. Pozostała więc lustracja. Paradoksalnie jednak lustracyjne fale biją nie w „układ”, ale albo w dawną opozycję, albo – jak obecnie – w Kościół, a więc te dwa środowiska, które przyczyniły się najbardziej do obalenia komunizmu. Jakoś bowiem nikogo nie interesuje tocząca się już chyba do dziesięcioleci sprawa lustracyjna Józefa Oleksego. Polowanie jest głównie na dawnych „swoich”. Oczywiście tej fali już się zatrzymać nie da i nie zatrzyma jej Kościół, także we własnych szeregach, choć gdy czytam nazwiska kolejnych potępianych, to czasem robi mi się ich żal. Ksiądz Bielański w znakomitym stanie utrzymywał przez lata katedrę na Wawelu. Nie wiem, czy rozmawiał z esbekami, pewnie rozmawiał, pewnie są jakieś papiery na niego, ale nie wiem jakie, a już wiem, że był podobno agentem. Polowanie na księdza Fidelusa z bazyliki Mariackiej w Krakowie trwa w najlepsze, przyznają to polujący dziennikarze, którzy na razie niczego chyba jeszcze nie znaleźli, ale już agentem go okrzyknięto, a ksiądz infułat wyremontował bazylikę cudownie, całe kwartały ulic odnowił i zapewne opowieści o tym, że ma zmysł do interesów wyjątkowy, są prawdą. Też pewnie musiał rozmawiać z SB. Nie wiem, jak w takich przypadkach oddzielać dobro od zła.

Tak na marginesie, w czasie ostatnich wydarzeń przypomniałam sobie o starej przypowieści, czy tez może przesądzie, który ponoć wywodzi się z czasów, gdy Bolesław Śmiały zabił św. Stanisława na Skałce. Otóż jest taki przesąd, że metropolią krakowską nie powinien kierować biskup o imieniu Stanisław, bo to wróży nieszczęście. Bardzo pilnie tego przestrzegano. Przestroga zapisana była zresztą na lichtarzu w Katedrze Wawelskiej. Lichtarz zaginął, ale świadectwa, że istniał – są. Był nawet taki przypadek, że Zygmunt III odmówił powołania na stolicę krakowską biskupa płockiego o imieniu Stanisław. Pierwszym Stanisławem jest kardynał Dziwisz. Czyżby coś w tej przestrodze jednak było na rzeczy? Tym bardziej, że jej druga część się do czasu sprawdzała. Część druga odnosiła się bowiem do królów i mówiła, że żaden król o imieniu Stanisław nie będzie pochowany w polskiej ziemi. I tak było ze Stanisławem Leszczyńskim, który zmarł we Francji i jest tam pochowany, tak było ze Stanisławem Augustem Poniatowskim, który zmarł w Petersburgu, a gdy został przeniesiony w okresie międzywojennym do Wołczyna, to w rok później granica polska się przesunęła i znów pozostał na obczyźnie. Ostatecznie jednak jego szczątki pochowane są w Warszawie. Być może dawna klątwa straciła już moc w odniesieniu do władzy świeckiej?

I na koniec, TesTeq wzdycha, że na szczęście gospodarka ma się dobrze. Ale czy Skrzypek jej nie zaszkodzi, zwłaszcza gdy zaludni banki Samoobroną i LPR, bo pewnie cenę w stanowiskach też za poparcie zapłacono? A poseł Zawisza po przesłuchaniu Skrzypka zakrzyknął: umarł król, niech żyje król! Ma pan poseł poczucie humoru, prawda?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 121

Dodaj komentarz »
  1. Ja przepraszam, że off-topic, ale primo, ingresu mam wyżej kokardy, a secundo, chcę się z Państwem podzielić wiadomością dnia. Na portalu GW, pod tytułem ‚Premier chce konstytucyjnej ochrony życia od poczęcia’ widnieje taki oto news:
    Według tej propozycji do konstytucji dodano by przepis brzmiący: „Rzeczpospolita Polska chroni życie dzieci poczętych przez ustawodawstwo i wysiłki władz publicznych”.
    Radujmy się! Wszyscy, którzy tak psioczą na PiS powinni odszczekać pod stołem opinie o ich fundamentalizmie. O ile umiem czytać, (a matury nie dawał mi minister Giertych), chronione będą dzieci poczęte nie przez zwykłych obywateli, ale przez ustawodawstwo i władze. Brawa dla prawodawców (a zaraz potem może zrzutka na korepetycje z języka ojczystego?)

  2. Prymas Glemp, jak słyszałem, miał 15 minut na przygotowanie się.

  3. Dużo osób powołuje sie na „prawda was wyzwoli”. To ja może zadam inne pytanie , też biblijne „cóż to jest prawda?”. Czy resort kłamstwa mógł przekazywac prawdę ? Jaka jest ta SB-cko/UB-ecka prawda?
    Co jest lepsze darować jednemu draniowi czy ukarać kilku niewinnych? Nie jest to zaden relatywizm czy „mniejsze zło”. NIc takkiego nie istnieje jak „mniejsze zło” . Istnieje jednak dobro i ono ewentualnie może byc stopniowane (subiektywnie stopniowane). Oczywiście nie oczekuję odpowiedzi (choć zapewne jakieś są) ale zastanawienia sie nad tym. MOże coś w tym jest nawet jeżeli jest to naiwność. Zakończe też biblijnie :”jeżeli sie nie staniecie jako dzieci.”

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Witam serdecznie Pani Redaktor,

    Pozwolę się nie zgodzić w ocenie Kaczyńskiego i jego widzenia sprawy arcybiskupa Wielgusa. We wczorajszych „Sygnałach Dnia” jednoznacznie okreslił się jako zwolennika wstrzymania ingresu i ocenił postępowanie Papieża jako prawidłowe w zaistniałej sytuacji.

    Zresztą mam wrażenie, że każde rozwiązanie byłoby dla zwolenników lustracji dobre. Pozostanie arcybiskupa na stanowisku Metropolity Warszawskiego byłoby wygodne, bo afera wcale by nie przycichła tylko rozgorzała ze zdwojoną siłą. A w dalszej perspektywie zawsze można by wypominać przeciwnikom lustracji, czy chcą by takie zamieszanie jak z arcybiskupem Wielgusem się powtórzyło? W obecnej sytuacji, sprawa jest jeszcze prostsza i argumenty za lustracją przychodzą jeszcze łatwiej. Był jeden moment kiedy można było podjąć póbę obrony przed tym atakiem. Otwarte przeznanie się do popełnionych win, zaraz po publikacji „Gazety Polskiej”. Nie wyciszyłoby to całej sprawy, ale pozwoliło przynajmniej zminimalizowac jej skutki.

    I jeszcze jedno, wydaje mi się, że niektórzy publicyści i politycy zaczynają rozumieć i bać się jakiego wilka wyciągnęli z lasu. Jarosław Kaczyński jeśli coś robi to musi mieć nad tym kontrolę. Niestety lustracja wymyka mu się z rąk, ztąd inicjatywa PiS aby zmienić kierunek publicznego ataku z poszkodowanych na oprawców. Ciekawe jaką formę to przyjmie?

    Pozdrawiam.

  6. (Nie)teraz kochanie 🙂
    że pozwolę sobie na odrobinę poufałości. Gratulacje, może dla stałych blogowiczów jakieś wejściówki bez kolejki i zwiedzanie kulis 🙂 (dżołk ofkors).

    Co do lustracji to może z innej beczki.
    W szkolnych czasach, a jakże w latach 80-tych, uczono mnie o powstaniu Kostki-Napierskiego. Było to powstanie postępowe, ruch ludowy, zbuntowani chłopi. I prawie wszystko się zgadza. chłopi – pańszczyzna ? ucisk itd. – prawda. Chłopskie w dużej mierze bunty Chmielnickiego na wschodzie w owych czasach też jakiś wpływ na postawę chłopstwa mieć musiały (zresztą pono wśród Kozaków było sporo zbiegów z Korony). Uczono więc mnie o postępowym charakterze owego powstania i o ucisku chłopów przez szlachtę.

    Tylko mały szczegół. Kostka-Napierski był szwedzkim szpiegiem, który za szwedzkie pieniądze usiłował wywołać ruchawki by Rzeczpospolitą osłabić. A tak mogłoby być pięknie, nawet PSL mogłoby sobie Kostkę wziąć na sztandary. A tak? Kicha…

    Pozdrawiam
    Bernard

  7. Mleko się niestety rozlał , powszechnej lustracji w kościele już teraz nikt nie powstrzyma, ani premier, ani prezydent ani Glepm. Jest mi tych ksieży żal, ale …..W tamtych czasach rozmowy z SB były powszechne, kościół inwigilowany, księża zapraszani na tzw. rozmowy. Wielu z nich , właściwie większość z nich nie zgodziła się na żadną współpracę . Ci którzy się jednak zgodzili i ulegli presji, czy też szantażowi powinni byli się do tego przyznać. Być możę uniknielibyśmy teraz tego „cyrku” .

    Kandydatura pana Skrzypka budzi wiele emocji. Tym bardziej , że jest to człowiek z partyjnego wybrania, zaufany kaczyńskich, chyba niewiele wiedzący o zarządzaniu bankiem centralnym, nie mający rzadnych kwalifikacji na zarzadanie bankiem PKO BP a co dopiero NBP. Jak donoszą media jego kandydatura zostanie poparta bez problemu, LPR jak zawsze robi szum aby sie wypromować a potem podwija ogon i robi co mu PiS nakzuje.
    Przyznam szczerze , że nie oriętuję się w kwesti np. członków RPP, czy np. moga zostać usunięi przez nowego prezesa bo mu się tak podoba , czy np. mają swoją kadencje i sa przez ileś tam lat nie tykalni. Jeżeli to drugie to uważam, że prezes sam nie wiele ma do powiezenia, jeżęli zaś mogą zostać usunieci li tylko dlatego ,że sa zbyt liberalni to należy zacząć sie bać.

  8. Duzo tego 😉
    Nie wiem jak bylo z kolejnoscia informowania Stolicy Apostolskiej o abp Wielgusie ale wydaje sie ze jednak to papiez powstrzymal ingres. Dlatego dziwne i bardzo bolesne byly wczorajsze slowa prymasa Glempa w rozmowie z Karnowskim gdy zaprzeczal jakoby papiez byl przeciwny ingersowi a Wielgus zrezygnowal sam bo garstka wiernych w diecezji sobie nie zyczyla jego kandydatury. Za reprezentatywna grupe uznal prymas obecnych w katedrze. jesli tak bedzie hierarchiczny Kosciol „zalatwial” te i jej podobne sprawy to dobrze to hierarchom nie wrozy.

    Poza tym, chyba konczy sie era „polskosci” i „swojskosci” Kosciola i czas aby uswiadomic nam wszystkim ale szczegolnie hierarchom powszechnosc. I raczej Nuncjuszem zostanie ktos spoza kraju (dziwna to sytauacja gdy ambasadorem obcego panstwa jest Polak).

    Co do lustracji to takze podzielam zdanie ze nie tylko Kosciol wymaga rozliczen ale ze to wdzieczny temat to media troche go pociągną. Prosze jednak zwrocic uwage na nieobiektywizm w ocenie. Teczka Bolka i Greya sa podobne, tak samo nieoryginalne i zawieraja podobna jakosciowo wiedze. Jednak Bolek zostal oczyszczony a Wielgus…

    A co do Skrzypka to nie martwil bym sie, prosze sobie przypomniec co na temat Gronkiewicz-Waltz wypisywala prasa gdy ja powolywano. Czyz nie przypomina to nagonki na Skrzypka?

  9. Pani Janino
    Przyznam,że niedzielne wydarzenia w katedrze wywarły na mnie silne wrażenie.Gdy zastanawiam się dlaczego tak się stało dochodzę do wniosku iż wpływ na to miała gorączka(akurat z grypą się męczyłem)i teatralność całego zdarzenia.Surowe wnętrza katedry,złote ubrania biskupów, państwowi prominenci w czarnych płaszczach a za nimi zbita masa skandujacych starych ludzi.No i „parasolkowanie” dziennikarzy na ulicy pod katedrą.Patrzyłem na te obrazy a temperatura wyostrzała wrażenia. Gadające głowy w telewizji i radiu jak mantrę powtarzały,że to wszystko ma jakiś sens.Jakby tym monotonnym ględzeniem chcieli zagadać wszelkie wątpliwości oglądających spektakl.Pomyślałem:”Cholera,oni chyba naprawdę w to wierzą.Dla nich znaczenie ma w której kieszeni Wielgus nosił gazetę,gdy miał się 30 lat temu spotkać z agentem pod niemieckim kościołem”.Słowa,słowa,słowa…-sprawiedliwość,prawda, świadectwo prawdy,wyzwolenie przez prawdę…Spięta twarz Wilgusa, roześmiana twarz klaszczącego Kaczyńskiego, smutek Glempa i to skandowanie szarego tłumu:”Zostań z nami!”.Gorączka mnie unosiła i czułem zapach kadzidła i naftaliny unoszący się nad krajem.I przypomniały mi się obrazy sprzed dwóch lat-bizantyjski pogrzeb papieża,tłumy śpiewające pieśni, rozpacz stymulowana głosami purpuratów,noce rozjaśnione tysiącami lampek nagrobnych, płaczące zakonnice.To też była gorączka w której rodziło się tzw pokolenie JPII-pokolenie rewolucji moralnej.Pomyślałem,że długą przeszli drogę przez te dwa lata.Zaczęli od „santo subito” a skończyli na symbolicznym piętnowaniu swojego Judasza w warszawskiej katedrze.Gorączka trwa,choroba bedzie długa i przyniesie jeszcze wiele bólu.Jedno jest pewne- marzenie o „santo subito” pozostanie niespełnione.
    Pozdrawiam i życzę piszącym tu jak najwięcej zdrowia

  10. Witam Pania Redaktor i Blogowiczow,

    coz…. chyba dobre wytlumaczenie dali ksiadz (niestety nazwiska nie pamietam) i profesor Paczkowski zaproszeni wczoraj do „Teraz My”. Mase ludzi podpisywalo papiery w SB, po to by miec swiety spokoj, dostac paszport itp. tlumaczac sobie, ze pozniej jakos im sie wymiga. Koniunkturalizm? Na pewno tak. Swinstwo i szkodzenie innym – niekoniecznie.

    A teraz z innej manki. Najbardziej zaciekawil mnie ostatni – niestety krotki – akapit dzisiejszego odcinka. Wczoraj ogladalem w TVN 3-minutowy montaz z przesluchania kandydata w Komisji Finansow Publicznych. Ale degrengolada! Przeciez ten facet kazal sobie posciagac z internetu podstawowe informacje na temat polityki pienieznej i kilku nazwisk ze swiata finansow! To przeciez jest normalny PRL! Uwazam, ze brak kompetencji na czolowe stanowiska w panstwie powinien byc scigany przez prokurature i to w stosunku do ludzi, ktorzy przyjmuja takie nominacje , jak i tych, ktorzy zatwierdzaja.

    Na sam koniec odpowiedz do atkabe. Czlonkowie RPP sa nieusuwalni przez nowego Prezesa NBP, ale nominuje ich Parlament (6) i Prezydent (3). Obecna kadencja konczy sie – zdaje sie – w 2010 wiec dramatu nie bedzie jesli elektorat w 2009 odpowiednio zaglosuje :-).

  11. Niestety, kij ma zawsze dwa końce i o tym powinni byli pamiętać Kaczyńscy, zanim zaczęli realizację swoich celów…i powinni też pamiętać o tym, że kto mieczem wojuje – od miecza ginie…

  12. Bardzo podoba mi się Pani stwierdzenie, że obecna sytuacja jest wynikiem przypadku związanego z wypuszczenim dżina z butelki. Lustracja w Polsce w ogóle przypomina spacer po polu minowym: podejmowane są bardzo istotne decyzje, których konsekwencje – w chwili rozstrzygania – tak naprawdę pozostają nieznane. I to się potem mści. Najlepsze przykłady z ostatnich dni:
    1) w uzasadnieniu prezydenckiego projektu nowelizacji ustawy lustracyjnej wskazuje się, że „obecnie niemożliwe jest wskazanie dokładnej liczby osób podlegających procedurze lustracyjnej na podstawie planowanej regulacji”.
    2) ustawa lustracyjna wprowadziła (prezydencki projekt noweli to utrzymuje) nowy przepis karny : „Kto publicznie pomawia Naród Polski o udział, organizowanie lub odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.” Jakie będą praktyczne skutki stosowania tego przepisu w odniesieniu do publikacji historycznych dowiemy się pewnie dopiero w przyszłości.

    Odnośnie lustracji J. Oleksego: jestem chyba jednym z ostatnich, którzy śledzą tę sprawę. Ostatnie wieści są takie, że rozprawa przed SN ma się odbyć 31 stycznia 2007r. W sprawie konieczne stało się przeprowadzenie dodatkowych dowodów gdyż okazało się, iż z teczki Oleksego zniknęło kilka stron (a w ich miejsce dodane zostały inne). Ciekawe jak to się skończy!

  13. … i jeszcze do Pani Redaktor bo umknal mi kawalek Pani wypowiedzi w ostatnim akapicie.

    Na szczescie pan Skrzypek nie bardzo ma juz co zaludniac ludzmi z SO i LPR, chyba ze sam NBP, ale musialby byc samobojca bo ktos mu musi analizy i briefingi pisac, a Hojarska z Wierzejem raczej nie dadza rady.

    Wiekszosc bankow jest prywatna, a pozostale panstwowe czy czesciowo panstwowe to PKO BP i BGK. Moze jeszcze do BGZ daloby sie kogos wepchnac. To sa instytucje, gdzie nikt rozsadny juz i tak pieniedzy nie trzyma ze wzgledu na ich ospalosc, niska innowacyjnosc itp. Klientela najwiekszego banku w Polsce to glownie emeryci (sila przyzwyczajenia) i ludzie, ktorzy trzymaja tam srodki sila inercji (nie chce im sie zmieniac rachunku, porownywac ofert i zakladac konta w innym banku). Wcisnac kolesia do banku prywatnego z zagranicznym akcjonariatem na eksponowany stolek nie jest wcale latwo. Z tego, co wiem praktykuje sie inne drobne przyslugi w tej dziedzinie jak czlonkowie rad nadzorczych malych spolek okolobankowych lub posady doradcow (polecam np. przejrzenie skladow rad nadzorczych spolek okolobankowych Kredyt Banku w okresie przerwy rzadow lewicowych 1997-2001), ale tam szkodliwosc spoleczna czynu jest dosc niska i nie dzieje sie to za publiczne pieniadze, wiec bez obaw:-).

  14. Pani Janino. Czytuję stale ten blog, choc komentuję baaardzo rzadko. Prawie wcale. Dziś w ramach „prawie”. A może, by tak, elita publicystów, i z prawej i lewej, zaczęła wreszcie udowadniać, że dalsza lustracja to zajęcie jalowe po siedemnastu latach i szkodliwe, bo odwraca uwagę od rzeczy istotnych? Kościół kolaborujący…Przecież to normalne. Od 2000 lat, prawie ewangeliczne! „Co cesarskie cesarzowi…” Przecież Kościół nie porzetrwałby tych wszystkich reżimów, w których przyszło mu działać bez kolaboracji? Dajmy mu spokój! Katolikiem jestem tylko ewidencyjnym. Jak mam ineteres do Pana B. to rozmawiam z nim a nie z jakimś urzędasem. Ale ten cały szum przerasta faktyczna wagę tej kolaboracji. A tak naprawdę, to lustracja dzisiaj, i w Kosciele i poza Kościołem jest tylko instrumentem walki o władzę, stołki, kasę i nic więcej. Nawet w samym IPN stołek prezesa zdobyto lustracją i fałszywym zarzutem! A jeszcze taka refleksja, na koniec. To że przewrót w Polsce miał charakter pokojowy, bezkrwawy, wręcz salonowy, to że doszło do okrągłego stołu, zawdzięczamy w dużej mierze, właśnie owym agentom, TW, kolaborantom i jak tam ich jeszcze nazwać. Na pewno nie mamy nic do zawdzięczenia w tej mierze, „nawiedzonym” Maciarewiczom, i jemu podobnym. Rokita, Kamiński w tamtym czasie to były takie młodzieniaszki, że mogły co najwyżej wyprowadzać innych młodzieniaszków na ulicę, a nie negocjować latami porozumienia, choćby cząstkowe. Byli to antykomuniści, że sie tak wyrażę „teoretycznI”. Ich antykomunizm wynikał z zalożeń intelektualnych, a nie interesu materialnego klasy czy warstwy ktorej się w tym reżimie źle wiodło. W tamtym reżimie osiagali awans spoleczny nie mniejszy niż „komuchy” To samo dotyczy obu bliźniaków. Zresztą ich antykomunizm jest raczej „antyrosyjskością” i tradycją rodzinnego popowstaniowego kombatanctwa, niż faktyczną ideologią przeciwastawną „socjalizmowi”. Już nie mówię o tych wszystkich, ktorzy przed rokiem 81-szym nie istnieli wcale i nie mieli żadnej szansy ani na opozycję ani na kolaborację! A tacy teraz tez głośno sie wydzieraja. I wydają wyroki. Nawet na swoich ojców. Mam swoje lata, wiele rzeczy widziałem i pamietam, nawet z czasów stalinowskich. To sobie mogę pozwolić na dziwaczenie, prawda?

  15. Dlaczego okrzyki ?nie odchodź? i ?zostań z nami? spotkały się parę dni temu z oburzeniem i wezwaniem o ?okazanie szacunku należnego liturgii?, a takie same okrzyki w minionych latach były podgrzewane i jak najbardziej akceptowane? Przecież w obu wypadkach były to histeryczne (tzn. nieświadome emocjonalne) reakcje bezrefleksyjnego tłumu mentalnych niewolników, społeczności niezdolnej wziąć odpowiedzialność za siebie na swe barki, potrzebującej postaci rodzica i jak dziecko domagającej się tym jego uwagi, opieki rodzica, który w ostateczności bierze tę odpowiedzialność za dziecko na siebie. Ale to przecież społeczeństwo dorosłych. Społeczeństwo niewolnych.
    Pomijam tu fakt manipulacji: to nie był brak szacunku okazany liturgii, bo to nie była liturgia, tylko wydarzenie czysto administracyjno-polityczne. Tak jak polityczne były (są i zawsze będą) masowe imprezy polegające na rozhuśtywaniu emocji tłumów w celu nadania tym tłumom wspólnego, pożądanego przez organizatora imprezy, kierunku).

  16. 1.
    Wydaje mi się, że podstawową intencją Rokity, którą wyartykułował w związku z niebyłym ingresem, było żądanie ujawnienia wszystkich teczek w jednym celu – żeby nikt więcej nie używał ich do walki politycznej. Dlatego brak logiki między stwierdzeniami, że prawda nas wyzwoli oraz, że teczki nie zawierają prawdy – co tak uderzyło Panią – jakoś mną nie wstrząsnęło.
    Bo teczki, nie zawierając prawdy o uwikłanych osobach, mogą zawierać same w sobie prawdę historyczną o obowiązującym wówczas systemie ustrojowym.
    Tak przy okazji, niejako dygresyjnie. Postęp technologiczny sprawia, że współczesne służby specjalne w najstarszych i najlepiej rozwiniętych demokracjach są o wiele groźniejsze od imperium Kiszczaka, a my sami jesteśmy o wiele lepiej zinwigilowani. Agenci operacyjni (TW, OSI itp.) są już zbędni. Wystarczy za pomocą komputerów przejrzeć, co robimy w Internecie, w komórkach, za pomocą kart bankowych itd. itp. Wystarczy też prześledzić coraz powszechniejsze GPS-y. Są i tacy, którzy w imię źle pojętego bezpieczeństwa własnego gotowi już wszczepiać pod skórę czipy identyfikacyjne.
    2.
    Generał Kiszczak, jeszcze w trakcie poczęcia ustawy lustracyjnej, do którego to poczęcia mocno przyczynił się nawiedzony poseł Pęk z PSL, co to był w tym akcie poczęcia tak zapamiętały, że w końcu zmienił barwy na LPR albo na PiS (dokładnie nie pamiętam, zapmiętałem przede wszystkim jego agresję i roztrzęsioną brodę), no więc generał radził był, cobyśmy nie grzebali się w dokumentach UB i SB, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie. Zalecił ich definitywne spalenie.
    Niestety wszyscy dzienikarze (praktycznei bez wyjątku) podejrzewali go jedynie o chęć ukrycia jakiegoś brudu za uszami. Dzisiaj to Kiszczak – mądry doświadczeniem dziesiątek lat pracy w służbach specjalnych – jest dla mnie autorytetem. Dla przeciętnego zjadacza chlebka nie ma żadnego znaczenia, kto komu, kiedy, dlaczego, o czym donosił w poprzedniej epoce.
    Jak to napisał ostatnio Korwin-Mikke skandalem nie była współpraca abp Wielgusa z ówcześnie legalnymi służbami specjalnymi, ale fakt, że tej współpracy wyparł się tuż przed ingresem.
    3.
    Po raz trzeci od 1989 roku wyborcy dopuścili do władzy prawicę. Po raz trzeci też prawica gryzie się sama ze sobą. I to tak zażarcie, że już zapomniała, że wyborcy powołali ją do rządzenia Polską, a nie gmachami na Wiejskiej czy w Alejach Ujazdowskich. Dlatego doświadczamy na każdym kroku kosztownych żartów z racji stanu i z nas samych panujących nam miłościwie jednogenetycznych braci.

  17. do Bernarda: o Kostce-Napierskim niewiele wiadomo (nawet jak się naprawdę nazywał), a zupełnie nic, czy brał jakieś szwedzkie pieniądze – zdaje się, że bardzo prawdopodobne jest, że w czasie wojny trzydziestoletniej był oficerem wojsk szewdzkich, tylko że to jeszcze o niczym nie świadczy; część historyków przychyla sięń do zdania, że albo był na usługach Chmielnickiego, albo z nim de facto współpracował (ale niektórzy zalecają ostrożność przy formułowaniu takich twierdzeń) – to oczywiście, z punktu widzenia interesów Korony, go dyskwalifikuje, lecz gdy brać pod uwagę przesłanki powstania, to trudno go lokować wśród zdrajców;
    co do sprawy S.W. – źle się oczywiście stało, że biskup „kiwał” odnośnie swej przeszłości – i to m.zd. może być podstawowa przesłanka jego negatywnej oceny, bo o samej procedurze i o wartości dowodowej trafnie wypowiedział się prymas (choć jednak zbyt emocjonalnie); sama „afera” jest jednak dowodem, że lustracja prowadzona w trybie „pożar w burdelu” nie jest żadnym oczyszczeniem, ani żadnych pozytywnych skutków ze sobą nie niesie – wręcz przeciwnie, wynosi na piedestał twórczość przedstawicieli tajnych służb; czy ktoś, kto kiedykolwiek pisał jakiś raport (sprawozdanie) dot. swojej działalności, napisał: niestety, jestem do kitu, nic mi się nie udało, a jak się udało, to tylko przypadkiem… nie, koloryzowania, by przedstawić się w lepszym świetle jest zawsze mnóstwo i jest to dosyć naturalne, tylko że ciężko traktować takie wyznania jak słowo objawione
    pomijam tu fakt, że lustracja bez dekomunizacji jest wykręcaniem kota ogonem, a sama dekomunizacja – po umowach okrągłego stołu – była m.zd. nie do przeprowadzenia (pacta sunt servanda; zrywając umowy stawialibyśmy się po tej samej stronie co „władza ludowa”), teraz natomiast – gdy brać pod uwagę kilka już wypowiedzi narodu (bo tak trzeba w tym wypadku traktować korpus wyborczy) w wyborach powszechnych – jest tym bardziej niemożliwa
    p.s. dziękuję za bloga i pozdrawiam

  18. Szanowna Pani. Jestem pierwszy raz na Pani blogu, jednak nie znaczy to, że nie cztyam jej publikacji czy nie słucham opinii na antenie radiowej (TOK-FM) i telewizyjnej (od TVP po TVN). Najczęściej, niestety, nie zgadzam się z Pani ocenami. Słucham i czytam je, bez obrazy – proszę się nie gniewać, w myśl starego przysłowia, że trzech rzeczy nie można mieć w czterech literach: jeża, otwartego parasola i… przeciwnika. W tym przypadku, zamiast przeeciwnika, lepiej będzie brzmiało adwersarza. Wymiana poglądów nie jest przecież walką w dosłownym tego słowa znaczeniu. To tyle tytułem wstępu.
    W dzisiejszym blogowym tekście pisze Pani: słyszałam, krążą opowieści, plotka głosi, przypuszczam, podobno itd, itd. Dodaje też Pani kuriozalny zwrot: sprawdziłam w wiarygodnych źródłach i wydaje mi się, że się nie mylę(sic).Czyż nie po to się sprawdza, by wiedzieć na pewno??? Po tych wszystkich „niepodważalnych, twardych dowodach” formułuje Pani następującą konstatację – pewnik: (…)zatrzymanie ingresu nie było więc inicjatywą Warszawy. Tyle „dookoławojtkowego” kluczenia, by w końcu przyłozyć Kaczyńskim. Ja myślę(sic), że aby skrytykować braci bliźniaków nie potrzeba uciekać się do takiego, przepraszam, wątpiwego słowotoku, jestem też pewny(sic), że nie potrzeba do tego wykorzystywać w tak dramatycznej sytuacji. Tym bardziej, że stworzyła ją sama, na własne życzenie, hierarchia kościelna.
    W tekscie „dokłada” też Pani nie tylko Kaczyńskim. O J. Rokicie nast. passus: „Rozumiem, że ktoś może zmienić zdanie, dojrzeć(..,), ale jednak tak zasadnicze zmiany są dla mnie dość podejrzane”. Czy przypadkiem tym stwietrdzeniem nie zdezawuowała Pani samej siebie? Na początku premierostwa Leszka Millera była Pani jego apologetką, by pod koniec urzędowania zmienić diametralnie zdanie. Nikt Pani za tę zmianę oceny nie stawiał zarzutów. Nawet ja.
    Pozdrawiam.

  19. Jeśli wolno, to porzućmy temat Kościoła. Jak się powołuje, i kogo się powołuje – to sprawa Kościoła (hierarchia i wierni).
    Tymczasem powołanie szefa NPB, który nie zna nazwiska obecnego szefa EBC i jest kompletnie niezorientowany w materii (a robi wrażenie jakby do tego wszystkiego nie znał angielskiego), a jego jedyną kwalifikacją jest lojalność i zaufanie Braci, jest po prostu kompromitacją, na którą w normalnym kraju nikt by sobie nie pozwolił.

    Ten problem jest od lustracji o wiele ważniejszy, bo dotyczy nas wszystkich; przecież jeśli Skrzypek zacznie mówić, i – co gorsze – działać, czyszcząc struktury z „podejrzanych ideologicznie” ludzi, to co się może stać?
    Wzrośnie rentowność polskich obligacji, a złoty osłabnie – pewnie nie skokowo, ale w perspektywie kilku lat szkody będą widoczne i odczuwalne naprawdę dla wszystkich, bez względu na przekonania polityczne czy wyznanie.

    Więc może zamiast zajmować się walkami kościelno-lustracyjnymi, warto zwrócić nieco większą uwagę na dyletanta (mocne słowo, ale niestety jest uzasadnione), który zaraz będzie reprezentował polskie władze monetarne w świecie.
    Do śmiesznej legislatury i dziwnej egzekutywy dołożymy sobie amatorskiego bankiera.

    Na koniec życzę jak najlepiej wszystkim posiadaczom kredytów walutowych. No może oprócz tych którzy głosowali na PiS 🙂

  20. PS do K-N
    Tak uczono mnie w podstawówce. W liceum miałem bardzo dobrą nauczycielkę historii i nawet w czasach PRLu można było na lekcjach historii rozmawiać i o Katyniu i o 17 września i nie w wydaniu propagandowym 🙂

    pozdrawiam, i panią R. również
    Bernard

  21. Jarosław Kurski: To dlaczego prezydent podpisał tę nową ustawę lustracyjną?

    Aleksander Szczygło: Bo ona jest wyraźnym postępem w stosunku do obecnie obowiązującej ustawy, szczególnie jeśli chodzi o długość postępowań procesowych. W Warszawie jest jeden sąd lustracyjny, apelacyjny, skład sądu niewiele się zmienia, bo obsada kadrowa sądu apelacyjnego jest ograniczona. To był powód, dla którego prezydent podpisał ustawę. Oprócz tego oczywiście jasne określenie współpracy z SB.

    No ładnie! Prezydencki minister oskarża swego pryncypała! Ooo! zapewne to tylko skrót myślowy.
    W podobnym stylu jest cały wywiad w TOK FM.

  22. Dzisiaj w radio usłyszałem pana Waldemara Kuczyńskiego, który mówił, że w 1989 roku z ulgą dowiedział się o tym, że profesor Balcerowicz zrezygnował z członkostwa w PZPR w grudniu 1981 roku. To wystarczało, żeby uwiarygodnić ideologicznie jego kandydaturę na stanowisko ministra finansów odpowiedzialnego za przeprowadzenie wolnorynkowych reform. Czy to wystarczyłoby dzisiaj? Nie wiem.
    W miare upływu czasu oceny PRL-u stawały się coraz to ostrzejsze. Powodowało to naturalną konieczność weryfikacji swoich życiorysów. Byli członkowie PZPR-u zapamietali z PRL-u głównie swoją aktywność w NSZZ Solidarność. Byli członkowie SZSP zapamiętali głównie to, że nigdy nie opłacali składek. Były sekretarz KC PZPR zapamiętał tylko, że sekretarzem był krótko. Ludzie deklarujący oficerom SB przywiązanie do swojej socjalistycznej ojczyzny zapamiętali głownie to, że również deklarowali przywiązanie do ideałów sierpnia. W efekcie tych tysięcy drobnych zmian w pamięci poszczególnych istot ludzkich udało sie osiągnąć zmianę pamięci zbiorowej, która mówi nam teraz, że w Polsce przez 50 lat istniał nieprzerwanie antykomunistyczny spisek, który w końcu doprowadził do upadku Związku Radzieckiego. Przez cały ten czas byliśmy tak naprawdę sojusznikami USA. Wprawdzie Amerykanie dla zmylenia Rosjan i zupełnie na niby wycelowali w nas rakiety z głowicami jądrowymi zdolnymi nas zmielić w pył, ale to nieistotny szczegół. Dla potwierdzenia tej wersji nasza zbiorowość musi tylko wytropić tych paru zdrajców, którzy swoimi działaniami utrzymywali PRL przy życiu.

  23. Jarku! Trudno będzie znaleźć tych zdrajców. Od ponad roku mam wrażenie, że słowa w ustach polityków straciły wszelkie znaczenie, a usta owych polityków służą jedynie do wydawania dźwięków. Dlatego zdrajca anno domini 2007 może okazać się patriotą już w anno domini 2008. Podobnie jest ze słowami układ, prawo, sprawiedliwość, moralność, uczciwość, prawość, prawica, lewica, katolik, świętość, autorytet itp. itd. Przyglądam się tym słowom, czytam je i czuję się tak, jakbym czytał Trylogię, Pana Tadeusza, Hymn Polski, wiersze Gałczyńskiego – słowem utwory z zaginionej epoki, gdzie słowo słowo znaczyło.

  24. Pisze Pani:”takiego stanu, jak obecnie nie chcieli bracia Kaczyńscy”. Całkowicie się z Panią nie zgadzam, bo właśnie ich codzienne postępowanie utwierdza mnie w przekonaniu, wręcz pewności, iż w w tym morzu nienawiści to właśnie oni dwaj czują się jak ryby w wodzie. I obejmując władzę coś takiego chcieli wywołać. Udało im się – jak zawsze – znakomicie. Cofnęli Polskę do klimatu marca’68. To ich bezsporne osiągnięcie.

  25. Drogi Bernardzie, Z czystej sympatii wpisuje Ci się do sztambucha, bo ty takie (jak ta o Kostku-Napierskim) historie lubisz najbardziej. Oto mnie w szkole uczono, że Polska odzyskała niepodległość po stuletniej niewoli między innymi dzięki działaniom późniejszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, który ruszył do boju na czele garstki legionistów, potem trafił do twierdzy, a potem został uwolniony i przyjechał pociągiem do Warszawy i rządy nasze suwerenne na nowo rozpoczął. I byłaby to piękna historia gdyby nie to, że agentem austriackiego wywiadu wojskowego ów Piłsudski był i polecenia tego wywiadu realizował i pieniądze za to brał. Zatem II RP była spiskiem austriackiego wywiadu wojskowego, III RP to jak już wiemy spisek SB. No a IV RP? Czyżbyśmy wreszcie doczekali sie niepokalanego poczęcia?

  26. Pierwszy raz komentuje. A więc najpierw chcę pozdrowić autorkę blogu, która jest wg mnie jedną z niewielu dziennikarzy na prawdę znających się na polityce i odważnie prezentujących swe poglądy niezależnie o jaką opcje polityczną chodzi. (zbyt wielu jest dziennikarzy usłużnych i zaangażonanych)
    Właściwie to nie będę komentował, a jedynie podzielę się refleksją na temat Lustarcji w dotychczasowym wydaniu. Jest ona totalnie nielogiczna.
    Głupotę tego działania zilustruje przykładem:
    Jest mafia która przemyca narkotyki, alkohol, kradnie samochody, pierze brudne pieniądze, stręczy itd. Służby policyjne i prokuratura doskonale zna kierownictwo i większość kierownictwa wyższego i niższego strzebla tej organizacji, jednak mimo to skupia się na wyszukiwaniu mrówek szmuglujących towar,i złodziejaszków bezpośrednio kradnących , oraz tych którzy uczestniczą w handlu kradzionym towarem, korzystają z płatnych pań itd, a wszyscy kierujący mafią są wręcz chronieni przez prokuraturę.
    Z lustracją w Polsce jest znacznie bardziej skomplikowana sprawa niż w tym podanym przeze mnie przykładzie. Bowiem służby specjalne w PRL były druga władzą i nie zajmowały się tylko ściganiem przeciwników politycznych. Ze względu na fakt, że nie wierzono swoim ludziom działającym w gospodarce wywiad ten olbrzymią część swej działalności poświęcał sprawdzaniu i zdobywaniu prawdziwych informacji dotyczących gospodarki i ludzi na kierowniczych stanowiskach (by móc przywołać ich do porządku i żeby zbytnio nie kradli i nie kiwali Państwa) A więc olbrzymia ilość informatorów i tzw źródeł informacji dotyczyła nie opozycji, a sprawdzaniu kierowniczej siły narodu.
    Ponieważ proces przemian odbył się nie rewolucyjnie i pod pełną kontrolą PZPR, postarano się by wszystkie naprawdę obciążające materiały zostały zniszczone. /ale jak to bywa wielu z nowej władzy zachowało sobie co nieco, by korzystać z tego w swej polityce, a ponieważ tego było niesamowicie dużo z powodu bałaganu niektóre sprawy nie zostały w pełni zniszczone./ Obecnie można coś tam odtworzyć, ale to czubek góry lodowej i wymaga to olbrzymiej i rzetelnej wieloletniej pracy naukowców. Oczywiście wmieszanie się polityków w te sprawy uniemożliwią poprawną pracę w tej materii. /to jasne, że im nie zależy na prawdzie, a jedynie na uzyskaniu korzyści dla siebie/ Sprawy jeszcze komplikuje fakt, że duża liczba obywateli miała z różnych powodów kontakty z SB i wywiadem, i musiała odpowiadać na zadawane pytania, a czasem wręcz uważała za celowe informowanie tych służb o pewnych sprawach. Cwaniaczenia w PRL ludzie uczyli się szybko. Właśnie ci zbyt prawi, z zasadami dużo tracili (przykładowo podpisał lojalkę wyjechał, zarobił, a potem napisał coś co nie miało żadnej wartości i nie tylko nie był prześladowany, ale stosunkowo łatwo mógł wystarać się o wyjazd po raz drugi)
    Z tych powodów które jedynie naszkicowałem powyżej lustracja nie ma sensu, bo przynosi daleko więcej szkód niż korzyści, a ci najbardziej szkodzący wówczas Polsce i polakom nie tylko nie ponoszą kary ale nawet uzyskują korzyści
    Obecnie Prezydent widząc wyniki lustracji populistycznie informuje, że PIS będzie teraz rozliczał SB itd, i karał (np zabierając czy zmniejszając emerytury) I znów proponuje rzecz nielogiczną i bez zmiany konstytucji (i nie tylko) niemożliwą do przeprowadzenia. Przecież rządy PRL’u były legalne, a ci funkcjonariusze działali zgodnie z ówczesnym prawem. A więc ukarać można by jedynie tych którzy ewidentnie łamali ówczesne prawo. A to przy jakości materiałów IPN praktycznie nie do wykonania.

  27. Jarku,
    różnica tylko taka, że czy Piłsudski czy Dmowski współpracowali z zaborcami ale były to sojusze taktyczne mające na celu wykorzystanie koniunktury do odzyskania niepodległości. A tego nie da sie powiedzieć ani o Kastce-Napierskim, ani o komunistach czy SB którzy mieli mózgi bezpośrednio podłączone do Łubianki.

    podrawiam
    Bernard

  28. Coż nie chcę mi tu pisać się, ale pani Janina ma rację, ze trudno w tej lustracji odróżnić dobro od zła. Cóż czasami w życiu tak bywa, nie zazdroszczę takiej sytuacji, bo ksiądz teoretycznie robi tez dobre rzeczy, Np. samo wygłaszanie tych homilii może ludziom pomóc, nie mówiąc czy bardziej dokładnie pisząc Np. pomagają ludzi odnajdź się w życiu, napisałam bardzo ogólnie, Np. pomagają ludzią AIDS, czy ludzią bezdomnym. Moim zdaniem kościół powiniem bardziej zaangażować się w działalność dobroczynna czy społeczną, zebry odczytac autorytet na szapnęty afera lustracyjną, której głównym role odręgnał arcibuskup Welgusz. Cóż może trochę nie śluźnie został ukarany, cóż przecież mamy otwarte społeczeństwo, gdzie w media ogrywają ważna społeczną rolę, ale mądry człowiek powinien odróżnić, co jest dobrze, a co złe?, dużo ludzi zrozumie, ze czasy komunistycznie były skomplikowanym ustrojem,coż może w tym czasach było czasami trudno odróżnić, co jest dobre, a co jest złe. Coż czy np. Wyjazd za zagranicę był złe? w dzisiejszych czasach to pytanie jest absurdalne, ale w takich to było chyba na miejscu. Coż Polacy gnały na zachód po lepsze życie
    przecież Urząd Bezpieczeństwa szantażował, bił ludzi, nie miał skrupułów, żeby tylko złamać człowieka, ale podobno Wielgusz, sam chciał, coż nie wierzę mu, ze nie wiedział o co chodziło? Kościół pełni wazną funkcję społeczną w Polsce, szkoda to stracić przez lustrację w kościele stracić. Cóż lustracja to bolesny zabieg chirurgiczny, ale konieczny, cóż są takie czasy. A jutro do mnie przychodzi ksiądz, jestem ciekawa, kto drugi przyjdzie?
    Cóż jestem w Policach a nie w Niechorzu. Nie wiem, co pisać, nareszcie czy niestety.
    Mam nadzieję, że pani Janina pomoże mi rozważać tą zagadkę, bo dla mnie bywa czasami trudna.
    Pozdrawiam

  29. Nie będę pisał więcej o lustracji w Kościele, mój stosunek do sprawy wyraziłem w komentarzu do Pani poprzedniego wpisu i nie sądzę, żeby sądząc z atmosfery na blogu kogokolwiek interesowały moje dalsze wynurzenia w tym temacie.
    Znacznie bardziej zajmuje mnie casus Skrzypka.
    2 tygodnie temu wyobrażałem sobie, że w kwestii Marcinkiewicza premier rozgrywa jakąś wyrafinowaną partię szachów zmierzającą do zmarginalizowania tego najpopularniejszego polskiego polityka. Dziś śmieję się ze swojej naiwności. Jak obejrzałem żałosne wygibasy kandydata na o wiele bardziej istotne stanowisko niż posada prezesa PKO BP, a także dowiedziałem się wielu rewelacji na temat jego prawdziwego wykształcenia, drogi zawodowej oraz charakteru /szczególnie dobił mnie artykuł w dzisiejszej Polityce/ to zrozumiałem, że Kazik jest autentycznym mocarzem w porównaniu ze Skrzypkiem i nikt nie będzie mu podkładał nogi gdyż wg kryteriów PiS jego kwalifikacje są kosmiczne.

    Po raz kolejny jednak zadaje sobie pytanie: dlaczego?

  30. Szanowna Pani Janino,
    oto miara kabaretu na deskach którego przyszło nam żyć. Dzisiejszy sen mojego syna /lat 21/.
    Czasy PRL, obóz narciarski. Chłopcy chcą się napić piwa, ale ilekroć któryś z nich przechyli butelkę, piwo, o zgrozo, nie wylewa się. Nagle przekonują się, że jest między nimi TW, chcą go więc wyeliminować ze swego grona. Niestety, TW ma ich w garści. Jedynie jego ręką przechylona butelka roni złocisty płyn. Ostatecznie wszystko dobrze się kończy – TW okazuje skruchę i odchodzi dobrowolnie, przedtem wylewając zawartość wszystkich butelek do miednicy skąd można czerpać bez przeszkód.

    Pozdrawiam serdecznie, wszystkim nam życzę więcej dystansu do rzeczywistości. „Ach, mój miły Klementynie……”
    Dziękuję za, jak zawsze, celne komentarze
    B

  31. Bernard! Co za różnica mieć podłączony mózg do kogoś lub czegoś innego? Tak czy siak oznacza to zniewolenie, a nie działanie wolne i suwerenne. Kierując się twoją logiką można uznać, że mózgi Kaczyńskich też zostały gdzieś podłączone, a następna nacja polityków okrzyknie ich zdrajcami, bo mózgi ich zostały podłączone do niewłaściwego kogoś lub czegoś. Nie ma jak polemika na zasadach radiomaryjnych – nie liczy się racja, tylko kto ją głosi.

  32. Szanowna Pani,
    na marginesie w.w. wypowiedzi w sprawie ksiedza Wielgusa i emocji jakie wystapiły, popatrzyć trzeba na nasze sprawy spokojniej i z dystansem.
    Polskie sprawy biegną w dobrym kierunku, bowiem zaden PiS czy inne oszołomstwo nie jest już jednak w stanie zagrodzić nam drogi do rozwiniętej liberalnej demokracji, która choć z zacięciami po drodze jest nie do zatrzymania. Szkoda faktycznie tylko czasu na tę PiS-owską szarpanine np. obecnie intrygę z Kosciołem, śmiem twierdzić,że starannie przygotowaną i zaplanowana. Chyba, ze rzadzacych w tej materii przeceniam.
    Dla oceny obecnej sytuacji niezbedna jest analiza rzeczywistości tj. faktów, a nie róznych mniej lub więcej emocjonalnych wypowiedzi oraz gwałtownych i chaotycznych odruchów obecnych władz. A wiec bardzo krótko:
    1. jestesmy UE i NATO-wojna nam nie grozi, a rozwój jest wpisany w europejski scenariusz. Taką rolę nam przypisał cywilizowany świat i koniec. Dyskusji tu nie bedzie. Mamy po prostu wykonac bardzo przyjemne zadanie bycia bogatym i wysko-rozwinietym społeczeństwem. To jest praca na te 30-50 lat i starczy jej dla wszystkich.
    2. kontrewolucja narodowo-klerykalna jest smieszna i nie wytrzyma juz wkrótce w konfrontacji z nowym, młodym i demokratycznym, skierowanym na globalny rynek społeczeństwem. Kto tego nie umie odczytac, „tego życie ukarze”, jak Honeckerowi powiedział Gorbaczow w listopadzie 1989 r.Polityczny los prymitywnych i prowincjonalnych polskich polityków jest przesadzony. Nie wytrzymają konkurencji. Już jest po nich! Gdyby tylko oglądali śwatową tv i jeszcze rozumieli co tam się mówi i na swiecie sie dzieje? Co tu gadac…
    3.niebawem znikną całkowicie granice UE z Polską, a przepływ ludzi, usług, a zwłascza idei, dzięki przyspieszającej rewolucji telekomunikacyjnej w sposób gwałtowny zmienia Polskę i Polaków,
    4. Kosciół katolicki będzie trwał, dzieki swojej zasobnosci dalej, ale jako instytucja utraci swą wiarygodność i potencjał rozwojowy. Sadze ,ze w ciagu kilkunastu lat powtórzymy wariant hiszpański. Ludzie beda wierzyć w Boga i Jego słowo, a nie w księdza.
    5.Ludzie za kilka miesięcy zmęczą się kompletnie wojnami braci Kaczyńskich, więc chcąc nie chcąc ogień kontrrewolucji rozliczeniowo-idiotycznej sie wypali. Uchwalone ewent .przepisy będą po po różnych protestach i poprawkach wykonywane bardzo niechlujnie i po 2-3 latach zostaną uchylone, a IPN w tej części zamknięty, jako zbędny i kosztowny relikt IV RP.
    6.Polska w 2008 r.przystąpi do budowy gazociagu północnego,w 2009r. zgodzi sie na Konstytucje europejską oraz w 2012 przystąpi najpoźniej do strefy Euro.Bo to się opłaca.
    Tak to proszę Szanownej Pani Redaktor nieuchronnie będzie, niezaleznie od szaleństw, chorych z ambicji polskich prowincjonalnych tzw. polityków od ich lustracji,dekomunizacji i innych cyrkowych wyczynów. Dzieki takim aferom jak z ks. Wielgusem proces oczyszczania z głupoty bedzie być może przebiegał nawet szybciej. A więc z optymizmem patrzmy do przodu. Niebawem doczekamy sie swietnych i cywilizowanych dyskusji o świecie, Polsce i nas samych, zamiast wrzasku i kompletnych bzdur wygadywanych przez obecnie panujacych. Trzeba faktycznie, abysmy codziennie robili swoją pożyteczna robotę, bo tylko to ma znaczenie. Dzień po dniu. I badźmy dla siebie dobrzy. I wszystko będzie o.k.
    z wyrazami szacunku Pan Starszy
    P.S. Pan Prezydent i jego dwór kosztuje nas dzisiaj kolejne 441 tys. PLN tj, 18 tys. na godzine i ok. 300 pln na minute.

  33. Jeszcze odnośnie Marcinkiewicza jako przyszłego prezesa PKO:

    http://www.gazetaprawna.pl/wydarzenia/?news=eGP20070110153362185

    „Jasiński powiedział, że uchwała Komisji Nadzoru Bankowego, określająca warunki, jakie powinien spełniać prezes banku, którą m.in. chce się kierować rada nadzorcza PKO BP przy ocenie kandydatów, „jest bezprawna”. „Ona nie ma umocowania w ustawie” – powiedział Jasiński.”

    Czyli wszystko już jasne, nie będzie Komisja Nadzoru Bankowego nam mówić kogo możemy wybrać na prezesa banku!

  34. Odnośnie pani uwagi,że Kaczyńscy nie specjalnie chcieli korzystać z teczek to mam drobną uwagę: do walki z ‚układem” i z niemiłymi im ludżmi z dawnej opozycji to jednak te teczuszki były mile widziane!
    Całuję raczki — jak się u nas drzewiej mawiało

  35. Szanowna Pani Redaktor

    Kod Leonarda da Vinci to pikuś w porównaniu z ?ingresem po polsku?

    Nie jestem fachowcem w tych sprawach, ale wydaje mi się, iż cała draka wynika z faktu, iż nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że Kościół katolicki jest instytucją ponadnarodową, zhierarchizowaną, z ośrodkiem centralnym w Watykanie, który oprócz działalności duszpasterskiej prowadzi swoją politykę międzynarodową.
    W okresie komuny między Kościołem i władzami państw komunistycznych trwała permanentna wojna ideologiczna, a relacje pomiędzy polskim kościołem i władzami były specyficzne i nie mam żadnych wątpliwości, iż były zharmonizowane z polityką Watykanu a jego działania były realizowane za jego aprobatą. Z historii wiemy, iż na polu walki zbrojnej i ideologicznej od zarania wykorzystywano takie narzędzia instytucjonalne jak służba dyplomatyczna, wywiad, służby specjalne, rozpoznanie itp. Nie wyobrażam sobie, aby obok działalności duszpasterskiej Watykan, jak każde inne państwo, nie korzystał z takich narzędzi w walce z komunizmem. W walce tej, jak wiemy dziś, uczestniczyły również służby innych państw (np. USA).
    Kościół, aby pomagać opozycji i przy okazji samemu przetrwać, musiał podejmować z komuchami dialog, ponieważ każda inna postawa oznaczałaby kapitulację. Niestety cena tego dialogu była wysoka. Nie raz wysłuchiwałem listów z więzienia moich niepokornych katechetów odczytywane z ambony w trakcie Mszy Świętej. O męczennikach polskiego kościoła w czasie komuny wiedzieli wszyscy wierni. Wtedy nie zdawali sobie jednak sprawy, iż w Kościele byli również inni, o działalności których wspominają tylko kwity w teczkach bezpieki. Kwity, które może obronić tylko sam Kościół lub Watykan.

    Psy szczekają, a karawana idzie dalej ? Kościół, aby funkcjonować, musiał ?grać? z bezpieką.

    Nie wyobrażam sobie, aby na wskroś bogobojny, młody, skromny ksiądz Stanisław Wielgus był w stanie samowolnie podjąć ?własną prywatną grę? z polskimi ubekami bez zgody swych przełożonych, wbrew woli Kościoła i Watykanu ? to niemożliwe (!!!).

    Moja hipoteza jest następująca.
    Ksiądz Wielgus nawiązał współpracę ze służbami PRL za wiedzą i przyzwoleniem zarówno polskich hierarchów i/lub Watykanu. Z wiadomych powodów przyzwolenie to nie było udzielone oficjalnie w sposób jawny ani przez polski Kościół ani przez Watykan, ponieważ reakcją władzy byłyby represje. Wszystko wskazuje, iż przyzwolenia były udzielane w sposób nieoficjalny, tajny i być może pod przysięgą. Może w formie polecenia lub zezwolenia ustnego, a może w formie dokumentu lub nawet milczącej zgody albo akceptacji.

    Przedstawiony obraz pozwala łatwiej zrozumieć zachowanie głównych aktorów ?ingresu po polsku? i odpowiedzieć na niektóre pytania:

    Dlaczego Arcybiskup Wielgus początkowo nie przyznał się do współpracy?
    Odp.: Ponieważ jego ?współpraca? była pozorna, a obowiązywało go milczenie – może nawet pod przysięgą. Trudno żądać od Watykanu i Kościoła przyznania się do prowadzonych gier na arenie międzynarodowej, do stosowanych metod walki z komunizmem, bo tego nie ujawnia żadne państwo. Choć——- w aktualnej sytuacji można tego oczekiwać.

    Dlaczego Arcybiskup Wielgus przyznał się kilka dni później?
    Odp.: Przyznał się ale do współpracy pozornej (nie ujawniając trybu przyzwolenia Kościoła na tą działalność, bo obowiązywało go milczenie), a po opublikowaniu teczki nie miało to już żadnego znaczenia.

    Dlaczego Arcybiskup Wielgus nie zrezygnował wcześniej?
    Odp.: Bo otrzymał wcześniej silne poparcie Papieża Benedykta XVI.

    Czy Arcybiskup Wielgus był świadomym współpracownikiem polskiej bezpieki? Oczywiście tak, ale za wiedzą i przyzwoleniem swoich przełożonych i Watykanu prowadził grę ?pozorną? po stronie polskiego Kościoła i Watykanu.

    Co było powodem, iż Benedykt XVI przyjął rezygnację Arcybiskupa?
    Odp.: Uczynił to wyłącznie pod wpływem oceny sytuacji w Polsce, a szczególnie medialnej histerii, na podstawie relacji własnych ze źródeł kościelnych, polskich władz, nuncjusza, a przede wszystkim z mediów (polskich i innych).

    Czy Benedykt XVI uczynił słusznie?
    Odp.: Reakcja była racjonalna, choć zdawał sobie sprawę z ofiary, jaką poniesie polski Kościół a Arcybiskup Wielgus w szczególności. Dowodem na to niech będzie odwołanie się Papieża do Św. Szczepana w środę.

    Z czego wynikała treść homilii Prymasa?
    Nie miałoby sensu abstrahować od dramatyzmu sytuacji. Wystąpił w sposób jak najbardziej naturalny, zajął stanowisko jako osoba odpowiedzialna za wysuniętego kandydata, a ponadto jestem przekonany, że sam Papież nie przemówiłby inaczej, gdyby był w Warszawie. Przypomnijmy sobie wystąpienie Papieża Benedykta XVI podczas ostatniej wizyty w Polsce (sic!!!)

    Dlaczego Kościół nie chce lustracji ?po polsku??
    Odp.: Kościół ma status suwerena i nie ma zamiaru udostępniać pracownikom IPN swoich archiwów ani archiwów Watykanu. Wg mojej oceny Watykan nie może przyjmować za wiarygodne wyniki jakiejkolwiek kwerendy wykonanej tylko na zbiorze IPN. Tylko wyniki kwerend wykonanych przez sam Kościół z wykorzystaniem zbiorów IPN i własnych (kościelnych i watykańskich) można przyjąć za miarodajne i to na etapie wstępnym postępowania wyjaśniającego przed wysłuchaniem świadków.

    Duchowni oprócz prawa kościelnego podlegają prawu krajowemu i dlatego nawet samo usiłowanie dokonania w stosunku do duchownych kwerend tylko w zbiorze IPN jest działaniem bezprawnym.

    Media dopuściły się do przedstawiania własnych ocen w oparciu o przypadkowo pozyskane informacje, pochodzące dodatkowo z niepełnego zbioru IPN, całkowicie lekceważąc informacje posiadane przez Kościół i Watykan ? jakby ich w ogóle nie było.
    Postaram się to wytłumaczyć. Nie sprawdzono całego zbioru IPN (a właściwie wszystkich podzbiorów we wszystkich oddziałach IPN w Polsce). Może gdzieś zbiorze IPN znajduje się jakaś skromna informacja o tym, iż bezpieka podejrzewa albo ma wiedzę, iż Wielgus dostarcza informacji fałszywych ? dezinformuje. Jeżeli takiej informacji nie ma, to kto da głowę, że taka informacja kiedyś istniała, ale została zniszczona…… Poza tym Kościół i Watykan wspierał kandydaturę Wielgusa, a media nie miały podstaw na to, aby nie wierzyć temu stanowisku, ponieważ same nie mają dostępu do akt kościelnych i Watykanu.

    To, co przed planowanym ingresem zrobiono wobec Kościoła i to, czego nie zrobiono to zwykła granda.

    W tej sprawie w pełni zgadzam się z wtorkową wypowiedzią Prymasa, że Arcybiskup Stanisław Wielgus powinien wystąpić do sądu o zniesławienie przeciw podmiotom, które w tej drace brały udział. Nie bez winy są tu niestety media. Może nawet działały, jak to się mówi, w dobrej wierze, ale tą wiadomo ? piekło wybrukowane.

    Należy pamiętać, iż w PRL rola duchownych w walce z komunizmem była nie do przecenienia, choć nie wszystkim duchownym było dane ponieść ofiarę tylko w okresie PRL, gdy wszystko było jasne, gdy przeciwnicy byli zdefiniowani, gdy wszyscy wiedzieli, że ofiarami są duchowni (wśród nich Kardynał Wyszyński), ponieważ byli represjonowani oficjalnie przez oprawców z bezpieki. Okazuje się, że największa liczba duchownych „z górnych półek” została przeznaczona ?do odstrzału? dopiero w IV RP i to nie tylko przez komunistycznych siepaczy (a raczej ich kwity), ale z inicjatywy towarzyszących im w PRL-owskiej niedoli byłych opozycjonistów – dla których tyle zrobili a ponadto przez wolne media zdominowane przez garstkę napaleńców.

    Na sam koniec krótka refleksja.
    W całej sprawie kluczową, ale bardzo niejasną rolę spełnia IPN, w szczególności w zakresie ochrony zasobów informacyjnych, które jak wyciekały tak wyciekając nadal i szkodzą społeczeństwu, a to, co z tym robią media kompromituje III. i IV. Rzeczpospolitą.

    Serdecznie pozdrawiam
    NIKODEM

  36. Mnie tak jak polowi712 najbardziej zainteresował ostatni akapit wpisu, a dokładnie cytat z p. posła Zawiszy.
    Tylko ja bym trochę zmienił tę wypowiedź:
    umarł krół, niech żyje krul!

  37. Starszy Pan tak ładnie wszystko podsumował,że bardzo chciałabym aby miał rację.Pożyjemy ,zobaczymy.

  38. Starszemu Panu dziekuję za optymistyczny komentarz.
    Ma Pan bardzo dużo racji, wszystko co Pan napisał, ma ręce i nogi. Faktycznie nie trzeba się tak podniecać tą całą szarpaniną – era glupoty musi minąć. Czego wszystkim serdecznie życzę.

  39. Skoro Starszy Pan jest akurat ostatni w kolejce, to choć jego wypowiedź jest bardzo optymistyczna, ja jego diagnozy nie podzielam. Może się zdarzyć też i tak, że następnych wyborów prezydent nie zechce ogłosić, i co mu kto zrobi? Czy Unia wkroczy tu ze swoim wojskiem? Wciąż trwa konsekwentne „zawłaszczanie Państwa” i cała sprawa z arcybiskupem też to miała na celu: spowodować zamęt w umysłach społeczeństwa, żeby nie było żadnej siły niezależnej od woli „braci”, do której społeczeństwo „złapane za gardło” mogłoby się zwrócić. Tak jak Bernard wciąż na temat lustracji, to ja wciąż na temat następnych wyborów (kto wie kiedy upływają kadencje członków Państwowej Komisji Wyborczej?).

  40. pani Janino pozwole sobie zaprezentowac swoja opinie na forum, mam nadzieje, ze nie jest ona odosobniona. Zgadzam sie ze zdaniem kosciola, ze teczki powinny byc otwierane kilkadziesiat lat po smierci osob, ktorych dotycza esbeckie zapiski. Z tym, ze nie tylko dostojnikow koscielnych powinna obejmowac ta madra zasada. Po takim czasie na zycie czlowieka mozna spojrzec jako na calosc, bez zbednych emocji. Zwazyc winy i osiagniecia, wzloty, upadki , akty heroizmu i rehabilitacje spoleczna bedaca elementem pokuty. Nie przypadkowo Jan Pawel 2 powierzyl odpowiedzialne zadanie duszpasterskie w Nowej Hucie nawroconemu ksiedzu-zdrajcy. Rowniez kardynal Wyszynski byl zwolennikiem wybaczenia i otwierania drogi do rehabilitacji. Sadze, ze postawy tych autorytetow wplywaja na stosunek kosciola do lustracji. Oczywistym bledem bylo jednak objecie ta zasada tylko swoich.

  41. Szanowna Pani Redaktor – zajrzałem w źródła i w sprawie tych Stanisławów, trochę trzeba uściślić. Stanisław Dziwisz jest trzecim, a nie drugim biskupem krakowskim o tym imieniu. Drugim był Stanisław Dąbski herbu Godziemba, który został powołany na to stanowisko przez Augusta II w 1700. Natomiast nie da się ukryć, że szczęścia biskup Dąbski nie miał – zmarł niedoczekawszy ingresu w tym samym roku. Co zresztą tylko może potwierdzać wspomniany przesąd. 🙂
    Serdecznie pozdrawiam.

  42. ”A poseł Zawisza po przesłuchaniu Skrzypka zakrzyknął: umarł król, niech żyje król! Ma pan poseł poczucie humoru, prawda? ”
    Ciekawe dlaczego poseł Zawisza nie wzbudza we mnie humoru, a kabarety uwielbiam.
    Jutro się okaże ile straciłem na tym Skrzypku i to też nie jest śmieszne.
    pozdrawiam marekk

  43. –> Yaadne, członkowie Państwowej Komisji Wyborczej nie mają kadencji. PKW to specyficzny organ o charakterze stałym. Cytuję ordynację wyborczą do sejmu:

    Art. 36. 1. Państwowa Komisja Wyborcza jest stałym najwyższym organem wyborczym właściwym w sprawach przeprowadzania wyborów.
    2. W skład Państwowej Komisji Wyborczej wchodzi:

    1) 3 sędziów Trybunału Konstytucyjnego wskazanych przez Prezesa Trybunału Konstytucyjnego,
    2) 3 sędziów Sądu Najwyższego wskazanych przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego,
    3) 3 sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego wskazanych przez Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego.

    3. Sędziów, o których mowa w ust. 2, powołuje w skład Państwowej Komisji Wyborczej Prezydent Rzeczypospolitej, w drodze postanowienia.
    4. W skład Państwowej Komisji Wyborczej może wchodzić lub zostać powołany także sędzia w stanie spoczynku.
    5. Państwowa Komisja Wyborcza wybiera ze swego składu przewodniczącego i dwóch zastępców przewodniczącego.
    6. Funkcję sekretarza Państwowej Komisji Wyborczej pełni Kierownik Krajowego Biura Wyborczego, który uczestniczy w jej posiedzeniach z głosem doradczym.
    7. Postanowienie, o którym mowa w ust. 3, podaje się do wiadomości publicznej oraz ogłasza w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”.

    Art. 37. 1. Wygaśnięcie członkostwa w Państwowej Komisji Wyborczej następuje wskutek:

    1) zrzeczenia się członkostwa,
    2) podpisania zgody na kandydowanie na Prezydenta Rzeczypospolitej, posła albo na senatora,
    3) śmierci członka Komisji,
    4) ukończenia 70 lat przez członka Komisji będącego sędzią w stanie spoczynku,
    5) odwołania przez Prezydenta Rzeczypospolitej na wniosek prezesa, który wskazał sędziego jako członka Komisji.

    2. Uzupełnienie składu Państwowej Komisji Wyborczej następuje w trybie i na zasadach określonych w przepisach o jej powołaniu. Przepis art. 36 ust. 7 stosuje się odpowiednio.

    Art. 38. 1. Członkowie Państwowej Komisji Wyborczej pełnią swoje funkcje w Komisji niezależnie od swoich obowiązków służbowych w ramach pełnionej funkcji sędziego.

    Aktualny skład PKW jest tutaj:
    http://www.pkw.gov.pl/pkw2/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=16&news_id=20&layout=1&page=text

    pozdrawiam

  44. Brawo Starszy Pan,

    bardzo mi sie ta perspektywa podoba! Z tym tylko, ze obawiam sie, ze wszelkie zarysowane przemiany opoznia sie o okolo 15 lat, kiedy pokolenie emigracyjne zacznie wracac do kraju i wymuszac w nim zmiany. Tak bylo w Irlandii, ktora zaczela zmieniac sie w ok. 15 lat po przystapieniu do Unii, gdy do kraju zaczeli wracac emigranci. Z kapitalem i otwartymi umyslami.

  45. Do Yadne:
    jak pokazuje historia wszystko jest możliwe, ale ryzyko takich dyktatorskich rozwiazań jest raczej niewielkie. Wybory odbęda się jesli nie troche wczesniej niz planowano, to chyba jednak w terminie ustawowym. O naszej przyszłosci zdecyduje w znacznie wiekszym stopniu systematyczne i nieuniknione wtapianie sie Polski w unię niż jakies wewnetrzne szaleństwa. Proszę równiez pamietać, że w PiS jest z pewnościa spora grupa ludzi, którzy maja ochote na władzę po obecnie panujących, i którzy za ich pomiatanie innymi szczerze nienawidza. Tak jest ze wszystkimi dyktatorkami. Jest jeszcze jak sądze cały szereg innych psychologicznych aspektów wpływajacych na kondycję i zwartośc obozu władzy, który w sposób nieunikniony będzie słabł wraz z postepująca kompromitacją. Mam nadzieje…

  46. Pani Janino…wklęję to co napisałem u siebie na blogu dziś, a piszę o tym wszystkim oczywiście od niedzieli… wydaje mi się, że analizy analizami… a prawda jest duuużo prostsz

    Ukłony

    Azrael

    ________

    Na jednym z portali przeczytałem wypowiedź jednego z hierarchów watykańskich, który powiedział, że przyczyną kryzysu w podjęciu decyzji przez papieża Benedykta XVI było to, że Stanisław Wielgus zataił w czasie swojego przesłuchania przed Kongregacją ds. Biskupów swoją przeszłość?

    Przyznam się, że mnie olśniło?
    Wszelkie dywagacje na temat teczek, lustracji, inwigilacji, współpracy bledną przy tym jednym sformułowaniu ? kłamstwo.

    To nie lustracja i nie sb-ecja jest winna, nie media, nie artykuł ?Gazety Polskiej?, nie odłożona i zaniechana lustracja

    To biskup Wielgus zawinił ? bo SKŁAMAŁ.
    Skłamał wierze, wiernym, papieżowi, naraził na szwank Kościół i Państwo, Papież po raz pierwszy w historii odwołał biskupa.
    Nieważne są motywy i ludzie go popierający, Wielgus wielokrotnie i z premedytacją, dla osiągnięcia STANOWISKA ? skłamał.

    ?Prawda Was wyzwoli?

    I jeszcze jedno ? przez kłamstwo nie można dojść do prawdy ? to chyba powinien wiedzieć każdy katolik.

    Sprawa zakończona

    Azrael

  47. Pani Janino…wklęję to co napisałem u siebie na blogu dziś, a piszę o tym wszystkim oczywiście od niedzieli… wydaje mi się, że analizy analizami… a prawda jest duuużo prostsza…

    Wielgus skłamał… i to go, niezależnie od teczek, lustracji, mediów… dyskwalifikuje

    http://tiny.pl/w937

    Ukłony

    Azrael

  48. I tak prezesem NBP została osoba, która ukończyła politechnikę, pisząc pracę magisterską z zastosowania betonu sprężonego, aaktualnie chce współpracować ze zmarłym w ub. roku prezesem BE!

  49. 1. Walesa mogl wspolpracowac z UB, SB i wszelka inna holota, ale…

    ale nie podpisujac kwitow jest teraz bohaterem narodowym… zas…
    zas Wielgus podpisal, nie szkodzil… wiec ucieli mu glowe dla przykladu.. by odstraszac innych…
    co za dupki zafajdane… tfu…

    2. Przyklad glupca Wielgusa, ktory chetnie podpisywal jakies kwity, ale… zapomnial o czyms NAJWAŻNIEJSZYM…

    „(…) WAŁĘSA – Z tym, żeby między nami nie było konfliktów, a więc sprawę stawiam jasno. Tak jak od 4 lat, nic nie podpisywałem, mimo…
    płk. STARSZAK – Ooo, parę podpisów widziałem.
    WAŁĘSA – Nie, raczej nie. To znaczy jestem gotów podpisać się pod porozumieniami każdymi, wynegocjowanymi.
    WAŁĘSA – Ale nie pod żadnym zobowiązaniem, żadnych druków nie podpisuję.” hahahahah… :))

    hahahhaha, niezly cwaniak, co??…
    Dzieki tej sztuczce udalo mu sie uniknac.. linczu.. „OBIEKTYWNYCH” MEDIÓW… hahahhaha

    3. Walesa nie podpisywal ponoc juz od 4 lat kwitow.. wiec jest NIEWINNY… i media go nie ZLINCZUJA (!)

    Bo… NAJWAŻNIEJSZY jest PODPIS (!)… a nie to czy ZROBIŁEŚ komus KRZYWDĘ czy nie…
    Dlatego Walesa czul sie bezkarnie i mogl dowolnie szkodzic innym, wiedzac, ze…
    ze zadna krzywda mu sie nie stanie… bo ON..
    bo ON, Walesa… niczego przeciez nie podpisywal… niezle, co?? hahahhahaha

    4. Dobra… a teraz przyklady… jak nic nie podpisujac mozna wyrzadzac SZKODY… cytuje:

    „(…) WAŁĘSA – Nie zarzuci pan mi nic, że w Gdańsku miał pan jednego człowieka, który wam mógł się nie podobać. Wyczyściłem.
    WAŁĘSA – Nie zarzuci mi pan też, że tam gdzie miałem wpływ, to znaczy w prezydium KK, które dobierałem, dobrałem jednego człowieka, który wam nie odpowiadał. Pytałem się nawet.
    WAŁĘSA – Myśli pan, że odsunięcie Onyszkiewicza, Modzelewskiego czy Gwiazdy to była łatwa sprawa?

    WAŁĘSA – Poradziłem sobie jednak.
    WAŁĘSA – A że nie mogłem załatwić pozostałych, bo nie zrobię wyborów w Warszawie, niech to robi ktoś inny. To był demokratyczny związek, więc nie mogłem.
    WAŁĘSA – Jakieś większe spotkania rozliczeniowe i oni spadali.”

  50. 5. A teraz przyklad glupca Wielgusa, ktory chetnie podpisywal jakies kwity, ale… ale zapomnial o czyms NAJWAŻNIEJSZYM…

    Otoz, ten naiwniak Wielgus… cos tam podpisal i ZAPOMNIAŁ wyrzadzac innym znaczace KRZYWDY… dupek…
    a przeciez tylko na cóś takiego… na taka gradke… od wielu lat czekaly nasze gorliwe, niezawodne i jak zawsze sprawiedliwe MEDIA…
    No i zaczela sie jatka…
    szybko.. rach ciach ciach.. rozgryzli b. niebezpieczego agenta..

    6. Sprawnie powolano dwie niezalezne komisje sledcze…
    a te.. jakby im ktos zajzajeru podlal pod ogony… uwinely sie w try miga, bo..
    bo kazda z komisji… potrzebowala tylko 2 dni (!), by przekopac sie przez cala, przeciez tak…
    tak bogata, bo prawie dwudziestoletnia agenturalna dzialalnosc… tego b. groznego agenta UB… czyli Wielgusa…
    brawo brawo… co tam brawo… wielkachne brawa dla tych zdolniachow nie z tej ziemi…

    7. Trzeba teraz koniecznie tych zdolniachow zatrudnic do osadzenia Oleksego… bo..
    bo nasze niemrawe sady… pieprza sie z Oleksym od kilku lat i dalej sa w polu…

    a nastepnie.. wykorzystac tych… nieomylnych szatanow pracy tworczej… do osadzenia… np.:
    Wałesy… Kuronia… i wielu wielu innych pomniejszych nietykalnych… polbogow-polludzi…

    Pogrzebac by tez mogli w rodzinie o. Michnika… jak juz poczuja sie calkiem bezrobotnymi…

    8. Ale z Oleksym nie moga se nadal biedacy poradzic… zas Wielgusa tak latwo i blyskawicznie rozpracowano… hahahahhaah, tylko podziwiac…
    naprawde.. tylko podziwiac tych.. medialnych.. dupkow.. hartowanych w kuzniach o. Michnika..

    szybko..
    bez procesu…
    w histerycznych konwulsjach, ale… z jakim wdziekiem i… i wrecz lekkoscia baletnicy…
    ryczac jak wyglodniale lwy.. ktore w koncu dopadly latwa ofiare..
    dopadli.. zlapali… zatopili kły…
    osadzili… wydali wyrok..
    nastepnie go wykonali… ci jednoczesnie sedziowie i kaci… domorosli…
    i teraz mozna se z luboscia poptrzec na te ich obludne… ale sprawiedliwe i zadowolone japy…
    jakie dumne.. a jakie zadowolone.. a jakie spelnione…

  51. 9. Wykonali dobra robote.. wiec slusznie zadowoleni… przeciez wykryli i zniszczyli prawdziwe zlo…

    wiec wielkie brawa dla tych… dupkow…
    brawo demokracja..
    brawo praworzadnosc..
    brawo domorosli sedziowie zafajdani..
    brawo niezawisle sady…
    tylko potrzebowali 2 dni.. i glowa odcieta… no no… prosze prosze…
    taki nieprawdopodobny sukces..

    normalnie moze sie zakrecic w glowie z tego wrazenia… i podziwu..
    juz dawno nie widzialem… nawet w kinach…
    tak sprawnie i szybko przeprowadzonego pokazowego… linczu…

    10. Walesa mogl wspolpracowac z UB, SB i wszelka inna holota, ale…

    ale nie podpisujac kwitow jest teraz bohaterem narodowym… zas…
    zas Wielgus podpisal, nie szkodzil… wiec ucieli mu glowe dla przykladu.. by odstraszac innych…
    co za dupki zafajdane… tfu…

  52. Szanowna Pani Redaktor,
    prawicowy felietonista Maciej Rybiński w dzisiejszym Dzienniku opublikowałna marginesie Ingresu którego nie było duży tekst pt: Koniec Polski Kiszczaka i Michnika. Myślę, że wskazana byłaby analiza komentatorów politycvznych takiego np zdania : „Dzisiaj, w dniach afery abp Wielgusa, całe ppokolenie wychowane przez „Gazetę Wyborczą” zobaczyło, że świat zbudowany dla nich przez ćzesława Kiszczaka i Adama Michnika był kłamstwem. Nie otwierał nas na zachodnią demokrację, ale od niej izolował”.

  53. Dla rozładowania atmosfery – nieudany ingres rozwiązuje problem „co zrobić z Kazikiem’ Dowód na załączonej stronie.

  54. przepraszam, ale muszę (nie chcem, ale muszem) się jeszcze wtrącić celem ostrzeżenia (na wszelki wypadek) innych piszących – Blizna to albo troll (są takie osobniki występujące na forach), albo automat – i jedno, i drugie jest wystarczającą przesłanką, by nie zwracać nań uwagi

  55. Starszy Pan:
    Święta prawda, ale z perspektywy wieczności, a przynajmniej pokoleń następnych. Ale co dziś i jutro? MY żyjemy dziś i (mam nadzieję) jutro. I znowu nic? Taki fatalizm to czysta religia.

  56. Witam Pani Janino i na wstępie serdecznie Panią pozdrawiam, dziękując za kolejny interesujący tekst.

    Kilka słów komentarza z mojej strony…

    Nadal nie wiemy i przypuszczam, że się nie dowiemy, jaka była prawdziwa sekwencja wydarzeń w kwestii rezygnacji (odwołania?) z urzędu metropolity warszawskiego księdza abpa Wielgusa. Pewne jest tylko to, że przetłumaczone dokumenty odnośnie związku księdza Wielgusa z tajnymi służbami dotarły do Watykanu dopiero w sobotę, zaś rozmowy na linii Watykan-Polska toczyły się do późnych godzin nocnych. Osobiście jestem głęboko przekonany, że abp Wielgus został odwołany przez Papieża i że to On osobiście tę decyzję podjął. W moich oczach ksiądz Wielgus nie miał zahamowań w tej sprawie, a zagalopował się na tyle daleko, że swoje grzechy(a przynajmniej sam fakt współpracy z SB) chciał spłacać wyłącznie już jako metropolita. Każdemu, kto ma wątpliwości, jak rzeczywiście było, polecam odpowiedź na następujące pytanie: ?Dlaczego formalnie przyjął urząd, skoro już wtedy wokół jego osoby rozpętała się burza i padły zarzuty??. Nie spodziewał się, że sprawa może przybrać taki, a nie inny kierunek? Nie daję wiary przypuszczeniom, że doznał olśnienia dopiero w niedzielę i dopiero wówczas zdał sobie sprawę, że nie wypada iść w zaparte. Zgodnie z filozoficzną zasadą ?brzytwy Ockhama?, mówiącej, iż fakty należy tłumaczyć jak najprościej, a proste rozwiązanie zawsze bywa najlepsze, twierdzę, że abp Wielgus został po prostu odwołany i to par excellence bez swojego w tym procederze udziału.

    Bartosz S.

  57. Alicjo, jak pisze o głupotach, to przestań ścierpieć mnie. Moich wpisów, a pani Janina pisze, ze Aga to ona, cóż chyba jakieś nie porozumienie nastąpiło, niech każdy piszę, co chcę, cóż ma takie prawo. A my możemy tylko akceptować to prawo.
    Pozdrawiam
    A pisząc o Kiszczaku i Michniku. to jest zwiastun nowych czasów, rozliczenie starych układów, ale sa nowe układy. np. radio Maryja i telewizja trwam i członkowie Pisu, a piszac dokładnie czołowy liderzy Pisu np. premier Kaczyński.

  58. Cóż jak nie radio Maryja czy telewizja trwam to Pis nie był inna partią, nie miałby wiejskiego elektoratu. Cóż pis przejął elektoraty Lpr i Samoobron, bo tacy ludzie słuchają ojca Rydzyk. A to zachowanie na mszy, jak arcybiskup, Wielgusz zrezygnował z bycia metropolita warszawskim, a wierny krzyczeli, ze nie ma tak robić, cóż poważnie pisząc, to człowieka dorosłego trudno wychować, a ci ludzie słuchają ojca Rydzyka, a on nie musiał za bardzo namawiać do takiego zachowania, cóż kazał im tak zachowywać, pewnie
    Cóż pozdrawiam

  59. Witam raz jeszcze Pani Janino,

    Sporo czasu poświęciłem na przemyślenie postawy prymasa Glempa i tego, dlaczego jego wypowiedzi i komentarze wywołują w większości przypadków oburzenie. Wydaje mi się, że społeczność polskiego Kościoła patrzy na sprawę abpa Wielgusa z innej perspektywy.

    1. Dla obywateli i wiernych kluczową sprawą jest samo bycie agentem i to już jest wystarczający powód, żeby nie nominować osoby na wysokie stanowisko – również w hierarchii kościelnej. Prymas Glemp z kolei skupia się wyłącznie na tym, czy działalność abpa Wielgusa jako agenta wyrządziła komukolwiek krzywdę i wskazuje, że nia ma na to póki co żadnych dowodów, żadnych świadków. Te dwa kierunki myślenia rozmijają się i są trudne do pogodzenia. Wspólnota Kościoła nie rozumie, dlaczego ksiądz prymas pomija fakt świadomej współpracy księdza Wielgusa z SB i zdaje się na tym nie koncentrować. Dla społeczeństwa działania (lub ich brak) agenturalne księdza Wielgusa są implikacją faktu, że był agentem. I te działania są dla nich istotne w dalszej kolejności.

    2. Po drugie kard. Glemp nie zdaje sobie sprawy, jak wielki wpływ na ocenę tej sytuacji miał dla wiernych fakt kłamstwa abpa Wielgusa, co w mojej opinii wcale nie było mniej istotne od samego podpisania lojalki. Jestem przekonany, że w sercach i umysłach wielu wiernych ten fakt zaważył na ich opinii w sprawie księdza Stanisława Wielgusa. Tymczasem prymas Glemp nie zwraca uwagi na ten fakt.

    Bartosz S.

  60. Witam ponownie,

    Pozwolę sobie nieco odejść od tematu i z wyprzedzeniem wrzucić ziarenko do Pani przyszłego komentarza w sprawie skazania Andrzeja Samsona – zakładając, że wspomni Pani o tej sprawie oczywiście.

    Prawdziwym piekłem dla skazanego wcale nie będzie w tym wypadku czas, jaki spędzi w więzieniu, ale to, jak w tym miejscu traktuje się oskarżonych o pedofilię. Jako socjolog interesujący się zagadnieniami pracy socjalnej byłem w wielu zakładach karnych i rozmawiałem z osobami odpowiedzialnymi za resocjalizację i opiekę postpenitencjarną nad więźniami. Rzeczy, o których te osoby opowiadały w kontekście traktowania oskarżonych o pedofilię są przerażające. Ludzie Ci są wykluczeni z więziennej wspólnoty i nieustannie są obiektem ataków i agresji. Na palcach jednej ręki można policzyć sytuacje, kiedy taki skazany ma kompana w celi – z reguły musi przebywać sam, niekiedy w całkowitej izolacji od innych więźniów. Jest to wręcz wzorcowy przykład społecznego wykluczenia jednostki z grupy społecznej i napiętnowania czynu. Pan Andrzej Samson chyba najlepiej zdaje sobie z tego sprawę, co go czeka.

    Bartosz S.

  61. I ty tez Szymonie Piotrze,Andrzeju,Jakubie,Janie,Filipie,Bartlomieju,Tomaszu,Mateuszu,Jakubie,Szymonie Kananejczyku i Judo Tadeuszu ?

  62. Quake, Dziękuję za informacje odnośnie PKW. Obserwujmy zatem ewentualne „ruchy” w jej składzie. W Trybunale Konstytucyjnym już są sędziowie z nadania „braci”, w pozostałych Sądach to nie wiem, ale trzeba obserwować wszelkie zmiany. W takich okolicznościach, gdy wszelka władza (poza kościołem – teraz sponiewieranym) należy do małej grupy osób, trzeba na rzeczywistość patrzeć raczej podejrzliwie, niż optymistycznie. Czy przywołany wcześniej przykład Irlandii jest adekwatny do sytuacji w Polsce? Czy tam przez owe „15 lat” po wstąpieniu do Unii też był system jedynowładztwa?
    I bardzo proszę, nie oszukujmy siebie wzajemnie sformułowaniem: „nie wyobrażam sobie, żeby …”. Jak się ma taką osobowość (i to zdwojoną!!), taką władzę, tak odczuwalną niechęć społeczeństwa, to odejście w polityczny „niebyt” po kolejnych wyborach jest absolutnie niemożliwe.

  63. zdaje mi sie pani Janino ze zalegl (a) sie pani troll(ka) forumowy (a).

  64. No i mamy wyrok w sprawie Niezabitowskiej.

    Wyrok jest podobny jak w sprawie wicepremier Gilowskiej. Niby papiery są, ale nie da sie wykluczyc, że są sfałszowane. Podejżewam jednak, że w tym wypadku głosy komentatowrów z prawej strony sceny politycznej nie będą tak wyrozumiałe. W końcu Pani Niezabitowska nie jest człowiekiem Kaczyńskiego. Cóż, chciałbym się mylić, ale w najblizszej przyszłości będziemy świadkiem relatywizmu w ocenie wyroków w sprawie oby tych Pań. Pan Wyszkowski juz uznał sąd lustracyjny jako sposób na oczyszczanie agentów z agenturalności. I jak tu mówić o zaufaniu społecznym do sądów skoro elity polityczne tak chętnie to zaufanie podważają?

    Pozdrawiam,

  65. Starszy Pan ma rację pisząc, że nie jest tak źle, bo wszystkiego panowie Kaczyńscy nie są w stanie rozwalić. Tak, to prawda i dobrze czasem spojrzeć na to wszystko z dystansu, przynajmniej po to żeby nie popaść w depresję.

    Jednak z drugiej strony to taki znowu skłonny do optymizmu to ja nie jestem. Szkody oni zdołają wyrządzić, spokojna głowa. Zarówno poprzez swoje działania (sprawy opisywane wielokrotnie) jak i – przede wszystkim poprzez zaniechanie. Czy ktoś umie obliczyć jaka jest wartość niezrealizowanych przez p. Kaczyńskiego inwestycji w Warszawie, jakie są straty ludności w wyniku codziennego stania w korkach bo nie ma wstrzymanego Mostu Północnego i wielu ulic, ilu mieszkań nie wybudowano, bo nie ma planów zagospodarowania, ilu inwestorów zrezygnowało, bo wstrzymano sprzedaż miejskich gruntów.

    A czy ktoś obliczy jakie są straty dla gospodarki w wyniku zaniechania reformy podatków i składek ZUS? A w wyniku pompowania zadłużenia państwa? Jak obliczyć straty powstałe w wyniku zastopowania prywatyzacji i w konsekwencji braku rozwoju przedsiębiorstw, które przecież po prywatyzacji mogłyby się rozwijać, zatrudniać ludzi, wpłacać podatki, kupować od kooperantów?

    Jak obliczyć straty powstałe w wyniku nie zajmowania się przez administrację państwową sprawami pierwszorzędnymi dla kraju, np prawdziwą reformą służby zdrowia, wyciągnięciem edukacji z dołka, zwalczaniem biurokracji?

    Czy da się obliczyć straty dla społeczeństwa w wyniku tych potwornych kłótni, które od roku z kawałkiem dzielą naród, powodują, że ludzie patrzą na siebie wilkiem, polują jeden na drugiego i obrzucają się błotem?

    To wszystko kosztuje dużo więcej niż te 300 pln na minutę. Zmarnowanego czasu nikt Polsce niestety nie odda.

  66. Yaane,

    W pełni się zgadzam. Cały czas kołaczą mi się słowa: „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”. Jeśli przy kolejnych wyborach nastroje społeczne będa nieprzychylne obecnie rządzącym, obawiam się, że znów kreatywnie potraktowana zostanie ordynacja wyborcza. Obym się mylił, ale jesli PiS nie straci w sposób miażdżący poparcia, to zawsze będzie można z ordynacji wydusić te 5-6%, które zdecyduje o zwycięstwie.

    Mimo wszytko pełen optymizmu pozdrawiam.

  67. Do Jarka
    Mylisz się Blogowiczu, albowiem Piłsudski nie był agentem austriackim!
    Były to fałszywki stalinowców, mające na celu skompromitowanie pamięci Piłsudskiego. Dawno to zostało już wyjaśnione! Ale jak widać, te błędne opinie zachowały się!

  68. „Chcemy uderzyć mocno, nieporównanie skuteczniej niż dotychczas. . .” – mówił dziś J. Kaczyński.
    Jakie sytuacje z historii przynosi na myśl ta wypowiedź? Jakich konsekwencji dla kraju i społeczeństwa można się spodziewać po realizacji takiego planu?
    To już było: w Hiszpanii, Rosji, Niemczech, Francji. . . . Czy to dobrze, czy źle? Wygląda na to, że wszystko zostanie wywrócone na nice. Czy to dobrze, czy źle? Udajemy, że nic się nie dzieje, że to dotknie sprawiedliwie tylko winnych. A przecież nikogo to nie oszczędzi i nic już nie będzie takie samo. Czy to dobrze, czy źle? Czy zdajemy sobie z tego sprawę? Czy tego chcemy? Tego chcieliśmy?

  69. Tajna broń FASZYSTÓW polskich

    Polscy FASZYŚCI wykorzystali… znanego oswieconego ANTYFASZYSTE feministe… z zaprzyjaznionego kontynentu afrykanskiego…
    do wyeliminowania polskich feministycznych kobietonów… wykorzystujac bron biologiczna XXI wieku

    W zwiazku z powyzszym domagam sie natychmiastowego zakazania dzialanosci wszelkim partiom…
    ktorych czlonkowie… zamawiaja piwo poprzez podniesienie reki..
    podniesienie, przypominajace gest pozdrawiania tlumow… przez cezarow rzymskich…

    to niebywaly skandal!!!!.. jak mozna se uzurpowac gesty przynalezne tylko boskim cezarom…
    zamawiajacym tylko boskie nektary… tloczone na samym olimpie… a nie napoj dla pospolstwa…

  70. Pani Redaktor, bardzo sobie cenię Pani analizy, proszę o kilka zdań w sprawie, która bardzo mnie interesuje:
    pp. Kaczyńscy pomimo wszystkiego co robią zachowują poparcie pewnej części intelektualistów np. p. prof. Staniszkis. Czy może Pani coś więcej napisać o tych kręgach i ich motywacjach?

    Byłbym wdzięczny za Pani komentarz.

  71. To trzęsienieziemi, które z mieszanymi odczuciami oglądam zafundował sobie Kościół na własną prośbę niejako. Gdzie pytam byli obrońcy Wielgusa kiedy ci sami co dziś przecież, specjaliści od opluskwiania gnoili ludzi znacznie bardziej zasłużonych dla Polski niż karierowicz biskup? Dlaczego wtedy kardynał nie wspominał o świstkach z IPN, dlaczego wówczas nie słyszeliśmy słów o niwpoważnej instytucji? Wtedy Glemp okazywał się małym człowiekiem, Poncjuszem umywającym ręce albo wręcz podburzającym motłoch do kamienowania. Dotknęła ich także ta zaraza, wylało się szambo i co widzimy ? Krzywda , pomówienia, łzy w oczach. Okazało się, że boli a boleć będzie jeszcze mocniej, już się rozkręca niezawodna maszynka do tworzenia błota. Kij okazał się niezawodnie dwustronny.
    Pan Wyszkowski i elita polityczna to naprawdą szczyt absurdu.

  72. Math, Dobrze, że ktoś jeszcze odczuwa to „mrowienie” na myśl o kolejnych wyborach. Ja bym skłaniała się do przypuszczenia, że „manipulacje” odbędą się na poziomie liczenia głosów, a nie zmian w ordynacji. W końcu tak przecież było za PRL-u („98,9 %” poparcia dla PZPR).
    Cały czas się zastanawiam czy dobrze jest mówić głośno, że jesteśmy w stanie wyobrazić sobie sfałszowanie wyników wyborów, dzięki czemu taki pomysł stanie się niemożliwy do wykonania, czy raczej może to być „poddaniem pomysłu”. Bardzo proszę tak samo myślących o wypowiedzi.

  73. Wiele osób już tu wypowiedziało się o lustracji w Polsce oddając mniej więcej to co myślę więc pozwolę sobie na tylko jedną drobną uwagę:

    Otóż kiedy obserwuje jak u nas politycy traktują lustrację to przypomina mi się scena z filmu Woodyego Allena „Zelig”…. była to komedia utrzymana w formie dokumentu o człowieku który z niebywałą łatwością przyswajał sobie cechy i sposób bycia swoich rozmówców. Osobnik ten stał się światowym fenomenem. Wielu naukowców głowiło się skąd wzięła się u niego ta cecha i jeden z nich,jakaś większa szycha, powiedział coś takiego :

    „Z całą pewnością jest to wynik guza mózgu pana Zeliga,….. co prawda guza jeszcze nie znaleźliśmy ale ciągle szukamy”…

    Chwilę potem dowiadujemy się że ów naukowiec jakiś czas po tej wypowiedzi zmarł , ……….. właśnie na raka mózgu

  74. Jakby mało było nieszczęsnej agi, to teraz jeszcze Blizna…:-x
    Idę się zastrzelić.

  75. Ma całkowitą racje Marek Piegus mówiac o kosztach zaniechania obecnych władz w najwazniejszych sprawach kraju. Pewnie, ze wszystko ma swoja wartosć wyarażona w pieniadzu.Wartośc pieniadza zmienia sie w czasie i kazdy np. przedsiebiorca /prywatny/ takie elementarne rachunki robi, a na bieząco ma do dyspozcycji contolling i cały czas bada, i bada, i bada, gdzie tu zaoszczędzic, a gdzie tu zwiekszyc obrót… Ale to sa pojęcia z innej bajki, dla ludzi zajmujacych sie tzw. polityką w Polsce.Oni, prosze Pana Marka Piegusa to są osoby, które nigdy nie miały odpowiedzialnosci za kase, bo zawsze ona skądś /czytaj budzet/ była. I jeszcze te sumy..niewyobrazalne. Miliardy. Czy ktoś z członków rządu widział jak wyglada miliard?? A Chińczycy maja eksport za bilon!! No, cóż tam bilion.. Co znaczą pieniądze na poziomie państwa wyjasniał ostatnio wielokrotnie i już jak „łopatą do głowy” Prezes Balcerowicz. Ale oni tego nawet nie słuchają . Nie chca słuchac.!
    W stolicy, jak doniósł dziś V-Prezydent Warszawy np. rocznie nie wydawano za Kaczyńskiego ok. 1/3 srodków na inwestycje. Ze strachu, że ukradną. Mozna sobie łatwo wyliczyc ile te miliardy dałyby po 3,5,czy 10 latach itd.itp.
    Ja proponuje dzis mimo wszystko pozostawać dalej europejskim optymistą ,i aby nie zwariowac, wykonac na swoim umysle zabieg psychologiczny, polegajacy na stworzeniu sobie w głowie rezerwy na niezrealizowane obiecanki rzadu. Np.,że zrobią z tego co obiecali 20%, albo 30% albo np. że zepsują to czy owo. Wtedy dzieki nizszym oczekiwaniom wystapi mniejsze ryzyko frustracji, a co za tym idzie lepsze samopoczucie. Nie warto sie dawać uwieść gadaniu / to sie juz nie daje słuchac/tylko zimno notować co obiecane, a nie jest zrobione!!. Na koniec na ogól wystawia sie rachunek. Ponadto powiesiłem sobie na ścianie hasło:”Denerwować sie, to mścić sie na własnym zdrowiu za głupotę innych”.

    pozdrawia Starszy Pan
    P.S. Dzisiaj minął kolejny dzień, w którym Prezydent i jego kancelaria /zgodnie z budzetem/kosztowali nas 441 Tys. PLN tj. ok 18 tys na godzine i 300 pln na minute. Innych zysków/strat nie wyliczam.

  76. Palce mnie swierzbia, musze napisac cos o nowym szefie NBP, pracowalem w PKO BP SA, otrzymalem podpisane przez niego wypowiedzenie. Od pol roku pracuje w UK, po 4 interview otrzymalem prace w JP Morgan Chase, amerykanski bank inwestycyjny. Po piekle, ktore stworzyl Pan Skrzypek w PKO, JP Morgan to wymarzone miejsce dla ludzi, ktorzy tylko dzieki swojemu wysilkowi chca do czegos dojsc w zyciu.
    Nie ujmujac nic Panu Skrzypkowi, powiem tylko, ze on ze swoimi umiejetnosciami, nie dostalby tam nawet posady osoby do wprowadzania danych do komputera.
    Zycze mu, aby nie zniszczyl stabilnosci polskiej zlotowki.
    Podzielam poglad Starszego Pana. Polske czeka droga Irlandii, min dzieki ludziom, ktorzy za kilka lat zaczna wracac z zagranicy.
    Pozdrawiam Pania Janine i wszystkich uzytkownikow formum

  77. Pani Redaktor,
    Nie wiem czego się życzy aktorom przed premierowym występem /połamania nóg?, utraty głosu?/, w każdym razie będę za Panią ściskał kciuki. Niech nam Pani później napisze, jak było.
    Oprócz tego ciekaw jestem Pani opinii w sprawie tekstu Rybińskiego w środowym Dzienniku o końcu ery Kiszczaka i Michnika. Mam jakieś przeczucie, że jak Dziennik dalej będzie tak walił na odlew to jego nakład szybko rozpocznie zjazd równią pochyłą w dół, czego doświadczyła już niejedna prawicowa gazeta, tylko kogo będą później obwiniali, bo chyba już nie Michnika? W każym razie panowie Krasowski, Michalski i Rybiński sprawiają wrażenie, jakby sie dopiero rozgrzewali.
    Przypominam jeszcze jedno moje pytanie sprzed tygodnia, o to czy ma Pani jakąś wiedzę na temat źródeł nienawiści braci Kaczyńskich do Balcerowicza.
    Pozdrawiam

  78. Art63! Zapewnie Ci p. Redaktor odpisze bardzie kompetentnie. Co do p. Staniszkis to zauwaz, że jest to u niej wynik konsekwentnej postawy uwzględniajacej Jej naturanego odchylenia naukowca wybitnego.
    Polega to na tym, że jesli tylko naukowiec zajmuje się czymś innym niż nauki ścisłe, a już szczególnie taką nauką jak socjologia, politologia i podobne, to ma skłonności do przecieniania wpływu analizowanych przez siebie zjawisk. Na przykład Badacze Wschodu wszelkie zjawiska Wszechświata sa w stanie wyprowadzić z faktu – co jadł danego dnia Putin na sniadanie. Po prostu przeceniają badane przez siebie zjawisko, przewartościwują własną dyscyplinę lub zakres prowadzonych przez siebie badań.
    Podobne skłonności ma p. Staniszkis – póki zajmowała się zjawiskiem biurokracji – wszystkie bolączki realnego socjalizmu mozna było za pomocą patologii organizacji biurokratycznych wytłumaczyc. No mozę nie wszystkie, ale prawie wszystkie. Wtedy była jednak dopiero doktorem. Pózniej jak się zajmowała stosunkami własności – działo się to samo. Obecnie, gdy jest profesorem i bada wpływ słuzb specjalnych na Zycie na naszej planecie, Jej poglądy są automatycznie zbiezne z poglądami częsci polityków, bo podobnie jak obecnie rządząca ekipa ma skłonności więcej przypisać owemu Układowi niż na to ( ów Układ ) zasługuje.

  79. dlaczego tylko w Posce jest lustracja i unikniono jej w innych krajach bylego socjalizmu? Czy to znaczy ze Polska jest bardziej demokratycznym krajem czy ze Polacy byli bardziej podatni na wspolprace ze sluzbami specjalnymi?

  80. ad Nela; nie rób tego! Takich trolli w rodzaju Agi, Blizny, Venissy jest mrowie na blogowisku – wytwarzają specyficzny klimat absurdu i jakiejś równoległej rzeczywistości, w której egzystują. Ja ich po prostu omijam – po przeczytaniu kilku wpisów mam 100% pewność, że szkoda czasu na zgłębianie ich radosnej twórczości. 🙂

  81. Juran, Sam fakt kontaktów Piłsudskiego z austriackim wywiadem wojskowym nie ulega wątpliwości. Szczegóły są raczej niemożliwe do ustalenia. Jednak chociaż nie jestem bezkrytycznym wielbicielem Marszałka to tak jak wielu innych nie widzę w tych kontaktach nic nagannego bo oceniam je przez pryzmat jego dokonań w krytycznym dla odzyskania niepodległości momencie historycznym. Przedstawiłem interpretację zajadłych przeciwników politycznych Marszałka, aby wykazać, że takie podejście jakie stosują niektórzy wobec historii powstania III RP jest absurdalne i da sie zastosować do wielu wydarzeń historycznych z równie głupim rezultatem. Pozdrawiam

  82. Szanowny DOMINIKU jak na niefachowca (sam tak o sobie piszesz) to
    wysmażyłeś długi elaborat z którego wynika, że znasz się na wszystkim
    i masz gotowe odpowiedzi na wszystkie pytania.Pozazdrościć !

  83. Do Starszego Pana: Czy nie uważa Pan, że takie monitorowanie dokonań (a raczej niedokonań) powinno szybciej skutkować odsunieciem osoby czy grupy osób od władzy? Zastanówmy się razem jak to mogłoby wyglądać!!!
    Do wszystkich: „Polityka” opublikowała opowieść o rodzinie Kaczyńskich, w zamierzeniu miała ona rozwiewać wątpliwości na temat sfer, z jakich pochodzą bracia. Jest tam jedno bardzo mnie zaskakujące stwierdzenie: po osiedleniu się małżonków Kaczyńskich (dziadków) w Baranowiczach, w 1927 roku, pani Kaczyńska „zajęła się obrotem nieruchomościami”. Co to może oznaczać? Czy to w ogóle prawdopodobne? Kobieta, w okresie międzywojennym? Może ktoś ma rodzinę pochodzącą z podobnego miasta /miasteczka w dawnej wschodniej Polsce i wie na czym takie zajecie polegało.
    I jeszcze jedno: skąd komentatorzy czerpią wiarę w powrót emigracji? Czy emigracja ze Śląska Opolskiego powróciła? Czy nie była to emigracja ekonomiczna, ubrana w szatę sprzeciwu polityczno-mniejszosciowego?

  84. Pani Janino !
    Słyszę w radio , iż jutro i w niedzielę premiera aktorska Janiny Parandowskiej . Mówiono ,że już na pierwszą próbę pojawiła sie pani z rolą ” wykutą na Blachę ” Brawo ! Ciekawa przygoda ,bliżej niestety nie pamiętam okoliczności towarzyszących temu spektaklowi i kto jeszcze z zawodowców będzie u Pani boku ?

  85. Nela, na razie się nie zastrzel, zastrzel się jak będę zamiast pani Janiny w telewizji, i jak będziesz czytać moje artykuły, a to już niedługo, mój zegarek wymierza czas na tą porę
    Do zobaczenia

  86. Szanowna Pani Redaktor,

    W kwesti zbliżającego się debiutu życzę połamania nóg i ogromnej tremy (ta wszak mobilizuje). Tak jak i inni blogowicze oczekuję przynajmniej informacji na temat wrażeń.

    Pozdrawiam i trzymam kciuki.

  87. Dzis abp Kowalczyk mowi:

    „Nas, od strony działania nominacyjnego interesuje w tej chwili tylko to: czy był aktywnie wmieszany w działalność aparatu wywiadowczego czy ubeckiego PRL? Reszta należy do oceny władz kościelno-państwowych„.

    Mama szczera nadzieje, ze mowiac o wladzach władz kościelno-państwowych nuncjusz ma na mysli Watykan, a nie aparat 3/4 RP.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  88. Nikodemie- Twoja teoria jest bardzo ciekawa; ciekawi mnie tez dlaczego papiez Jan Pawel II byl przeciwny lustracji w polskim kosciele…moze wlasnie dlatego? tylko jak to swiadczy o calym Kosciele? czy ksieza zawsze potrafili przechytrzyc sbekow a moze czasem trzeba bylo kogos poswiecic i doniesc na prawdziwa osobe, ktora jakos potem ucierpiala z tego powodu? to stawia Kosciol w swietle bardziej dwuznacznym niz gdyby uznac ze jakis tam odsetek ksiezy samowolnie, dla wlasnych korzysci donosilo…ech, to wszystko jest bardzo skomplikowane i nie mozna sie tak podniecac i wydawac wyrokow bo i tak calej prawdy nigdy nie poznamy- smutne ale prawdziwe

  89. Nie na temat: porobię troszkę konkurencję pani Janinie, jakby ktoś chciał to zapraszam na mego bloga http://tecumseh.salon24.pl/index.html. Chociaz to nie konkurencja, bo zamierzam pisać chyba/raczej/na pewno o czym innym. Pozdrowienia.

  90. Witam Pani Janino bardzo serdecznie,

    Kolejne doniesienia w sprawie seksafery przyniosła dzisiejsza Rzeczpospolita. Pętla na wiceministrze Lepperze zdaje się coraz bardziej w tej sprawie zaciskać. Wydaje mi się, że przebieg wydarzeń w tej sprawie rzeczywiście może być taki, jak opisuje go Rzepa. Potwierdził to zresztą chociażby minister Zbigniew Wassermann. Obserwuję, że przybywa w tej sprawie nowych świadków, wątków i motywów. Przypomina mi się artykuł w jednym z ostatnich numerów Newsweeka, prezentujący Leppera jako postrach krajowych prostytutek o pseudonimie Dziad. Wiemy już, że bohaterka reportażu Newsweeka będzie zeznawać w prokuraturze i prawdopodobnie pociągnie za sobą inne koleżanki po fachu. Swoją drogą zastanawiający jest brak reakcji Andrzeja Leppera na ten artykuł, a przynajmniej ja z takową się nie zetknąłem. Również stare postaci tej afery odkrywają nowe szczegóły. Powraca nam wątek, kim jest ojciec dziecka Anety Krawczyk. Wyliczanka trwa dalej i przy mało precyzyjnym prowadzeniu kalendarza swoich seksualnych kontaktów Pani Krawczyk skłonna jest zaakceptować nowe kandydatury. Fakt, że od początku twierdziła, że miała kontakty seksualne zarówno z posłem Łyżwińskim, jak i przewodniczącym Lepperem, jednakże przyjmowanie postawy jak nie ten, to tamten jest dla mnie po prostu niepoważne. Pozwólcie Państwo, że korzystając z okazji publicznie ogłoszę, że ja jestem poza wszelkim podejrzeniem i nie jestem ojcem dziecka Anety Krawczyk. Z bacznością przyglądam się postaci Pani Anety i temu, jak wpływa na nią przebieg wydarzeń. Według mnie skompromitowała się z chwilą, gdy poseł Łyżwiński nie okazał się ojcem jej dziecka. Może zbyt mocno powiedziane? Uznajmy, że znacząco straciła na wiarygodności. Skoro jednak prokuratura przymierza się do zbadania, czy wicepremier Lepper jest ojcem jej dziecka, to znakiem, że są ku temu obiektywne przesłanki. Nie oszukujmy się ? po wpadce Pani Krawczyk z posłem Łyżwińskim (pisząc wpadka mam na myśli wyłącznie negatywny wynik jego testu DNA) prokuratura ostrożniej podchodzi do jej rewelacji. W przeciwnym razie moglibyśmy popaść w skrajność. Fakty dotyczące Stanisława Łyżwińskiego w zasadzie przestały już być interesujące w tej sprawie, gdyż jest niemal pewne, że zostaną mu postawione zarzuty gwałtu, molestowania seksualnego oraz propozycji korzyści majątkowych w zamian za nierząd. Ja jednak nie odsuwam ?Łyżwy? zupełnie w kąt, gdyż nie jest wcale powiedziane, że w obliczu zmieniających się okoliczności nie wykona on pięknego piruetu, który będzie przełomem lub zwrotem w sprawie. Wiem, że jest mało prawdopodobne, aby zdecydował się mówić w prokuraturze o tym, co wie na temat wyczynów wicepremiera Leppera, jednakże nie takie zwroty akcji już świat widział. Pomimo mojej negatywnej oceny Pani Anety Krawczyk należy oddać honor faktom, iż to dzięki niej wychodzą na jaw brudne sekrety Samoobrony, które w jakiejś mierze już stają się potwierdzone i wszyscy czekamy na konkretne oskarżenia konkretnych osób. Wracając jednak do osoby Andrzeja Leppera coś ewidentnie jest na rzeczy i prorokuję, że wkrótce będziemy świadkami kolejnych odsłon seksafery. Milczenie Andrzeja Leppera jest dla mnie wymowne i zastanawiające, co w zestawieniu z doniesieniami o szczerych rozmowach z Jarosławem Kaczyńskim pozwala domniemywać, że komuś tu się grunt pod nogami sypie. Zapewne będzie kolejne badanie i kolejny werdykt ? bez względu na to, jaki się okaże, będzie niezwykle istotny, a może nawet kluczowy.

    Bartosz S.

  91. @Nika, bardzo zgrabne! Kaziowi niezwykle do twarzy w sutanne…

  92. Dlaczego obie komisje tzw. „naukowców” oznajmiły, że apb Stanisław jest współpracownikiem? ze strachu przed atakiem na siebie przez prawiesprawiedliwych? 68 stron na mikrofilmach to bełkot i chłam bez żadnej wartości faktograficznej w sobie, z ewidentnymi fałszerstwami w dodatku. Kompromitacja i tyle. Czy nastąpi dalsza lustracja księdza? albo już koniec „przewodu nauakowego” na temat? lol!
    czy abp nie był czasem przyjacielem kard. Ratzingera? a teraz?

  93. A ja z trochę innej beczki. Czy dobrze mi się wydaje, że to w ten weekend ma Pani występować w teatrze? Jeśli tak, to życzę udanego debiutu i liczę (myślę, że nie tylko ja!) na relację na blogu z tych dwóch wieczorów 🙂

  94. KOŚCIÓŁ ZOSTAŁ SAM

    AGA, Arcybiskup Wielgus był kandydatem Kościoła na stanowisko kościelne.

    Władza państwowa i media muszą pamiętać, iż duchowni Kościoła w Polsce podlegają ocenie samego Kościoła, a nie władzom państwowym i mediom, a w szczególności wtedy, gdy Kościół wyznacza swoich kapłanów na stanowiska kościelne.

    Dlaczego Kościół nie chce lustracji? Wg mnie lustracja w rozumieniu polskiego prawa dotyczy osób działających w sferze świeckiej.
    Lustracja mogłaby dotyczyć duchownych tylko wtedy, jeżeli duchowni kandydowaliby do funkcji państwowych (np. senatora, posła, radnego, szefa instytucji państwowej itp.).

    W tej sytuacji Kościół musi zająć bardziej zdecydowaną postawę. Nie może sobie dać w kaszę dmuchać. Koniec z naiwną pokorą i skromnością, należy aktywniej prowadzić politykę informacyjną.
    Nie może być tak, że biskupi bez odpowiedniego przygotowania i konsultacji w środowisku kościelnym, udzielają wywiadów różnym mediom i jak nasi politycy „meldują się na gwizdek”. Tu trzeba więcej powściągliwości i większej koordynacji w środowisku kościelnym.

    Okazuje się, że Kościół nie może w żadnym wypadku liczyć na pomoc władzy lub mediów (tych państwowych i komercyjnych)…… Czasy się zmieniają, Kościół musi podjąć wyzwanie na polu mediów, musi być na nim bardziej aktywny, musi bardziej zbliżyć się do wiernych i w ich imieniu stawać w szranki publicznego sporu. To Radio Maryja i TV Trwam powinny być medialną sceną polskiego Kościoła.

    Za komuny duchowni, jak wszyscy szeregowi obywatele, nie posiadali w domu paszportu. W tej sytuacji, jeżeli mieli zamiar wyjechać za granicę to musieli zgłaszać się po paszport do urzędu paszportowego, a tam zawsze czyhał na nich esbek, który mógł robić z nim wszystko, co chciał. Esbecy kierowali się przede wszystkim na tych duchownych, którzy w Kościele mieli znaczącą pozycję i/lub szczególną popularność wśród wiernych.

    Czy w tej sytuacji polski Kościół mógł zrezygnować z kontaktów międzynarodowych swych kapłanów z zagranicą i z Watykanem????? Przecież to absurd.

    OTÓŻ KOŚCIÓŁ NIE MÓGŁ I NIE MIAŁ DO TEGO PRAWA, to byłaby kapitulacja, a wierni i dziennikarze, wśród których również i ci, którzy dziś świadczą przeciwko Arcybiskupowi Wielgusowi, wtedy posądziliby Kościół o tchórzostwo, krótkowzroczność i zdradę polskiej opozycji.
    W tym kontekście należy oceniać polskie media oraz ich rolę w kampanii przeciwko hierarchom Kościoła.
    Na jakiej podstawie media z uporem maniaka nadal oskarżają kolejnych hierarchów?????.
    Dlaczego media nie reagują na oświadczenie, jakie Abp Sławoj Leszek Głódź skierował do dziennikarzy?????? Dlaczego red. Terlikowski nadal feruje wyroki??????

    Ciekawy jestem jak media zareagują na „Słowo Biskupów Polskich do wiernych”, które zostanie jutro (14.01.2007) odczytane z kościelnych ambon. Ale nie mam złudzeń i jestem przekonany, że dzisiejsze „gwiazdy dziennikarstwa” nadal będą obstawać przy swoich niecnych praktykach i niestety nawet sobie nie zdają sprawy, iż swym działaniem dalekim od profesjonalizmu przypominają propagandowe agitki starej komuny – to smutne.

    Ale aktualna sytuacja przerosła nie tylko polskie media – w szczególności przerosła polskich polityków. To oni odpowiadają za ustanowienie złego prawa (patrz ustawa lustracyjna), za obsadzanie stanowisk państwowych osobami niekompetentnymi (kupczenie), za których działanie ponoszą pełną odpowiedzialność.

    Jak wytłumaczyć przecieki z IPN? Każdy przeciek jest niezgodny z prawem – i co? Dlaczego nie reagują na to właściwe organy państwowe? Jaka jest gwarancja, że zbiory IPN są zarządzane w sposób zgodny z prawem, że są bezpieczne, że są wiarygodne?
    Jakie przedsięwzięcia podjęto po przecieku „Listy Wildsteina”?
    Po opublikowaniu „Listy” pan Wildstein został prezesem TVP – mówi to coś?

    Trudno zrozumieć rolę w tym wszystkim naszego Prezydenta, Marszałka Sejmu, Premiera Rządu RP, polityków PiS i innych wysokich dygnitarzy państwowych, którzy teraz starają się, jak tylko mogą, odwrócić uwagę społeczeństwa od sprawy przerwania ingresu. Nie ma co się oszukiwać, Kościół na scenie polskiej nie może dziś liczyć na koalicję rządzącą ani też oparcia nie znajduje w opozycji – został sam.

    Pozdrawiam Wszystkich i AGĘ
    NIKODEM

  95. Bartoszu S.!
    Informuję Cię niesłychanie uprzejmie, że ja też nie jestem (ojcem dziecka Anety Krawczyk).

  96. Nieco off topic ale wydaje się to ważna wiadomość:

    http://www.gazetaprawna.pl/index.php?action=showNews&dok=1879.6.292.2.1.1.0.1.htm

    „Aby Zakład Ubezpieczeń Społecznych mógł wypłacić wszystkie świadczenia, będzie potrzebował w latach 2008-2012 dotacji z budżetu w kwocie od 94 mld zł do 184 mld zł. Wynika tak z najnowszej prognozy wpływów i wydatków Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (administruje nim ZUS), do której dotarła Gazeta Prawna.
    Najwięcej podatnicy będą dopłacać do emerytur. Minimum 152,9 mld zł. W pesymistycznej wersji kwota ta może sięgnąć nawet 198,6 mld zł. Poprawiać się będzie kondycja funduszu odpowiadającego za pobór składki rentowej i wypłatę rent. Jego nadwyżka może wynieść nawet 46 mld zł, co ułatwi wprowadzenie zapowiadanej przez Ministerstwo Finansów obniżki kosztów pracy.
    Eksperci są zgodni. Wydłużanie obowiązywania przywilejów emerytalnych, dalsze hojne przyznawanie wcześniejszych emerytur oraz brak reform zmierzających do wydłużania aktywności zawodowej Polaków pogorszą sytuację finansową ZUS. Będzie to oznaczać albo konieczność zwiększenia dotacji z budżetu (wyższe podatki), albo podniesienia składek opłacanych do ZUS.”

    Najgorsze jest to, że brakuje odważnych którzy zrobiliby porządek z KRUS-em, wcześniejszymi emeryturami i wyłudzeniami świadczeń.

  97. Wojtek z Przytoka,

    Cóż, na blogu Kuczyńskiego napisałem, że proces beatyfikacyjny JPII może się odwlec. Cóż, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

    Pozdrawiam

  98. Zapytano: Jak Niemcy uporali się z lustracją księży.
    Odpowiedź: Nie uporali się – nie mieli z czym się uporać. NRD było prawie całkowicie zlaicyzowane.
    W Polsce komunie nie udało się zlaicyzować kraju. Prowadzenies skutecznej polityki Kościoła wobec rządzących przynosiło rezultaty w skali globalnej nie do przecenienia. Polityki takiej na ile pozwalał przeciwnik i jednocześnie z jak największymi korzyściami w skali kraju. To źle?
    Czy ktoś teraz oczekuje, że Kościół odkryje swoje kontrwywiadowe działania? Nie, to jest państwo i jak na poważne państwo przystało tego nie zrobi.

    Kaczyńscy wstydząc się koalicji próbują usprawiedliwić ją wciśnięciem kitu, że byli przymuszeni, że robią to dla dobra kraju.

    Niech każdy zważy powyższe na szalach wagi uczciwych intencji i rzeczywistego dobra kraju.

    To cyniczna gra. Osłabienie kościoła instytucjonalnego to przejęcie roli przez takich, którzy jak w komunie usiłowali przejąć ster rządami dusz, w tym przez ekipę O. Rydzyka (niech nikogo nie zwiedzie obecny jego ruch, chodzi o przytrzymanie przy sobie wiernych owieczek, a potem, to juz nasza wygrana). Swoją drogą sprytny Ojczulek – cóż, jakby nie był sprytny, to nie byłby w tym miejscu, w którym teraz jest.

    Najtragiczniejsze jest to, że do osłabienie instytucji Kościoła w Polsce przyczyniają się dziś nie tylko ci, którym na tym zależało, ale jeszcze bardziej ci, którzy marzą o jego wzmocnieniu, zarówno duchowni, jak i świeccy.

  99. witam ,interesuje sie polityka od kilkunastu lat ,,ale tego co sie dzieje teraz jeszcze nigdy nie bylo w polskiej polityce ,,przebywam od 12 lat poza granicami polski ale mam rodzine i posrednio place podatki itp…i wg mnie jest to zalosne ,to juz nie jest polityka to jest ‚czyste’ polskie szambo

  100. Ronie!
    I widzisz, do czego doprowadziła prawica. Czytając Twoją odpowiedź dla Wojtka z Przetoka zamiast „proces beatyfikacyjny JPII” przeczytałem „proces lustracyjny JPII”.
    Nie mów nigdy „nigdy”. Zabranie Kwaśniewskiego do papamobile, przyjmowanie Jaruzelskiego itd. Prawica ma jeszcze dużo do roboty, żeby zniszczyć kolejny autorytet. Na pewno coś wymyślą, w tym są zdolne bestie.

  101. Pani JANINO!
    Gratulacje, wyglądała Pani pięknie, a jaka zgrabna!
    Żałuję, że nie byłam tam w teatrze, a tylko migawką w TVN24 musiałam się zadowolić.
    TO SIĘ NAZYWA UMIEJETNOŚĆ PRZEKUWANIA MARZEŃ W RZECZYWISTOŚĆ!

  102. Naprawdę bardzo mnie interesuje, skąd jest informacja, że abp Wielgus został poproszony przez Stolicę Apostolską o złożenie dymisji. Coś takiego na pewno podał PAP, ale tam dziennikarzowi pomylił się Watykan z Kodeksem Prawa Kanonicznego (sic!).

    Poza tym myślę, że Nikodem ma rację, a Aga blefuje.

    do Nikodema: w polszczyźnie nie ma ?i/lub?. Jest ?lub? (=alternatywa niewykluczająca) i ?albo? (=alternatywa wykluczająca).

  103. Jeszcze słow kilka co do Jana Rokity,uwazam ,że ten Pan już się w polityce,a zwłaszcza w PO ( partii, na ktorą – na razie- glosuję )całkiem zużył i po prostu jej szkodzi.Było mi bardzo smutno , kiedy to Pan J-M, z roześmianą gębusią a’la Jaś Fasola ogłaszał w poniedziałek po niebyłym ingresie , jak to był dla niego wesoły i radosny dzień.Uważam ,że każdy normalny i przyzwoity(moralnie) Polak ( nawet taki jak ja – wierzący,ale niepraktykujący, i właściwie nielubiący kościoła) powinien być po tym „spektaklu” przygnębiony.Plączący się w oklaskach Prezydent ( zawsze się plącze – ale w kościele?),żalosny i smutny rezygnujący biskup(ktorego win lub ich braku nigdy tak naprawdę nie poznamy),smutno-agresywny Prymas,”mohery&comp.” obrzucające wyzwiskami prasę i nie tylko, w sumie tragedia – ktora na dodatek za pośrednictwem licznych TV poszła w świat.Jak dzień po takim żalosnym wydarzeniu, można się cieszyć i prezentować w TVN roześmianą gębę?T „Gęba” szkodzi w tym wypadku Polsce, i szkodzi PO! Nelly odeszła, Jasia chyba czas wyrzucić.Pozdrawiam.

  104. Do „dyletanta”:

    Siema, dzięki za słowo, ale z tym brakiem w polszczyźnie „i/lub” to przesadziłeś…… , przecież spójnik „i/lub” to tzw. sztuczny spójnik, jest stosowany w j. polskim i coraz bardziej popularny ze względu na swe zalety.

    Spójnik „i/lub” jest powszechnie stosowany w tekstach polskich w kraju i na świecie. Łatwo to sprawdzić – jeżeli w wyszukiwarce wpiszesz „i/lub” to wynikiem będzie ponad 1 150 000 adresów tekstów zawierających taki spójnik.

    Poprawność zapisu „i/lub” potwierdza analiza Andrzeja Pietruczaka – autora specjalistycznej w tym zakresie publikacji

    W przeciwieństwie do spójnika „albo”, który, w zależności od kontekstu, może przyjmować znaczenie wykluczające lub niewykluczające, zastosowanie sztucznego spójnika „i/lub” jest bardziej komunikatywne i z tego właśnie powodu stosuję go w praktyce.

    Sztuczny spójnik „i/lub” głosi w sposób obrazowy, że dopuszczamy to, iż oba zdania składowe są prawdziwe albo tylko jedno z nich.

    Źródło-Andrzej Pietruszczak – Rozwiązania zadań ze ?Skryptu do wykładu z logiki? oraz dodatkowe zadania i uwagi ? 2005, prawa autorskie do całości tekstu ma wyłącznie autor, Andrzej Pietruszczak. – Rozdział 2. Różne aspekty pojęcia informacji – podrozdział 2.3. Informacja semantyczna
    poniżej adres internetowy:
    http://ww.umk.pl/~pietrusz/2006-7/cwiczenia/z1-2.pdf

    Oto fragment:
    Nie twierdzimy, że spójnik „albo” ma tylko jedno znaczenie – wykluczające. W zależności od kontekstu użycia można go także interpretować w sposób niewykluczający, tj. dopuszczający to, że oba zdania składowe są prawdziwe.

    To samo się tyczy spójnika „lub”. Niekiedy w tekstach pisanych, gdy zależy nam, aby czytelnik zrozumiał go w sposób niewykluczający, używamy sztucznego spójnika „i/lub”, co ma w sposób obrazowy pokazać, że dopuszczamy to, iż oba zdania składowe są prawdziwe.

    Siema,
    NIKODEM

  105. Bopier! Co do pobytu prezydenta Kaczynskiego w kosciele to cała sprawa się robi dopiero ciekawa gdy wierzymy doniesieniom mediów, jakoby sam prezydent lub jego brat przyczynili się do odwołania abp- Idąc więc do kościoła już wiedział czego ma być świadkiem. Wynika z tego, że poszedł w zasadzie po to, by obejrzeć jak zniszczył człowieka, zupełnie mozliwe, że niczemu nie winnego. CÓŻ!!! .
    A mi go było trochę nawet żal z tym Irasiad-em.
    Co do róznicy pomiędzy „lub” a „albo” – nie czuję róznicy, nie czuję by którekolwiek mogło oznaczać alternatywę niewykluczającą z definicji. Z kontekstu dopiero wynika (albo nie) o jaką alternatywę chodzi. (No ale ja języka polskiego uczyłem się już będąc dorosłym więc mogę pewnych niuansów nie dostrzec). Konstrukcja i/lub jest świetna, sam uzywam dosyć często, ale na pewno wyglada sztucznie. Szczególnie ten łamaniec w środku słowa jest jakieś nienaturalne. Proponuję pisać po prostu „ilub” lub „lubi”

  106. Coz bycie aktorką to bardzo intrygujące, jestem ciekawa jakie to wrazenie, byc na scenie, a ludzie klaszczą, bo to koniec przestawienia, moze pani coś napisze na ten temat. Coz ja w dzieciństwie chciałam byc przedszkolanką, coż moze pójdzie do dużych dzieci.
    pozdrawioam

  107. Witam Pani Janino,

    Podobnie jak inni komentujący na Pani blogu, gratuluję aktorskiego debiutu. Ciekaw jestem, jak się Pani czuła w nowej roli i czy planuje Pani kolejne sceniczne przygody.

    Chciałbym podzielić się z Panią kolejnymi spostrzeżeniami.

    Sprawą, w której bez wątpienia warto zabrać głos jest wypowiedź byłego premiera RP Tadeusza Mazowieckiego, której udzielił on włoskiemu dziennikowi ?Avvenire?. Główną myślą wywiadu z byłym szefem polskiego rządu była jego opinia, że naród polski nie umie przebaczać i nie zna litości. Słowa te dotyczyły postawy społeczeństwa polskiego w trakcie rozkwitu tzw. sprawy Wielgusa.

    Należy zadać sobie pytanie, czy słuszna jest opinia Tadeusza Mazowieckiego i z czego ona wynika. Uważam ją bowiem za opinię ważną i inną, niż wszystkie pozostałe w tej sprawie.

    Jestem zdania, że społeczeństwo polskie umie i potrafi wybaczać, natomiast jeszcze silniej pragnie oceniać i wydawać werdykt. To jednak dwie odrębne sfery życia społecznego. Kto powiedział, że społeczeństwo polskie nie wybaczyło, bądź nie potrafi wybaczyć abp Wielgusowi? Chyba tylko ten, dla którego przebaczenie wiązałoby się z gorącą namową i aprobatą, by abp Wielgus pozostał na stanowisku metropolity. To trochę, jak w kawale?

    Rozmawiają dwaj sąsiedzi:
    -Staszku uważam, że nie powinieneś już do nas przychodzić.
    -Ale dlaczego Zbyszku?
    -No wiesz, ostatnio, jak nas odwiedziłeś, to zginęło nam 300 złotych.
    -Przecież powiedziałeś, że na drugi dzień pieniądze się znalazły!?
    -Tak, znalazły się, ale niesmak pozostał.

    W przypadku księdza Wielgusa też mamy do czynienia z pewnym rodzajem niesmaku, tyle że nie fikcyjnego, a popartego dowodami i przesłankami. Nawet, gdyby wydarzenia ostatnich dni potoczyły się inaczej i doszłoby do ingresu, to ów niesmak cały czas towarzyszyłby wiernym i tak naprawdę stanowiły dużą przeszkodę na drodze do przebaczenia. Nie mieliśmy tutaj do czynienia z sytuacją braku przebaczenia, lecz po prostu z oceną i wyrażeniem swojego zdanie przez wiernych. Obserwowaliśmy obiektywną ocenę faktów i człowieka, który pretenduje do ważnego stanowiska we wspólnocie Kościoła. Podpisuję się w pełni pod słowami Jacka Żakowskiego, że arcybiskup Wielgus został potraktowany tak, jak dziś traktowany jest każdy, kto kandyduje na wysoki urząd publiczny. I to nie jest kwestia przebaczenia, lecz dobrego smaku. Przebaczeniem nie byłaby sytuacja, w której ochoczo przyjęlibyśmy do wiadomości, że metropolitą warszawskim będzie były agent SB, który dodatkowo mijał się z prawdą do czasu, gdy odnaleziono i upubliczniono dokumenty bezpieki na jego temat. Wierni przebaczą, ale nie w chwili, gdy osoba, która popełniła grzech nie będzie się liczyć z ich zdaniem.

    Rzućmy jednak trochę przemyśleń z innej beczki, które dotyczą dalszej części wywiadu z premierem Tadeuszem Mazowieckim. Oceniając negatywną postawę społeczeństwa w kontekście odwołania abpa Wielgusa, jako jej przyczynę wymienia m.in. politykę rządu. Uważam tę opinię za trafną i twierdzę, że mamy tu do czynienia z kreacją postaw społecznych na bazie kilku mechanizmów.

    Przede wszystkim wcześniejsze przypadki postępowania z osobami oskarżonymi o współpracę z SB oraz tymi, którym taką współpracę udowodniono stały się społecznymi wzorcami postępowania w takich wypadkach. Psychologia wywierania wpływu mówi tutaj o zjawisku społecznego dowodu słuszności. Skoro odmawia się współpracownikowi SB piastowania ważnych i wysokich urzędów publicznych, to zapewne należy tego prawa również odmówić duchownym, podejrzanym o tę współpracę. W przypadku obecnego rządu negatywna postawa w tej materii jest jednoznacznie widoczna i nie pozostaje to bez wpływu na postawę pojedynczego obywatela, który liczy się z postawą elit rządzących.

    Kolejnym mechanizmem, który odegrał tutaj rolę, jest po prostu świadomość społeczna, rozumiana jako zbiór zaakceptowanych w danej zbiorowości poglądów i przekonań, które stają się wzorami i schematami myślenia i są egzekwowane m.in. poprzez społeczny nacisk. To świadomość społeczną, a nie brak chęci przebaczenia obserwowaliśmy przez ostatnie dni. Istotą tej świadomości jest pogląd, że osoba współpracująca z SB nie jest godna sprawowania pewnych funkcji oraz zajmowania określonych pozycji w strukturze, czy to społecznej, czy konkretnej instytucji. Społeczny sprzeciw wobec księdza Wielgusa był uzewnętrznieniem świadomości społecznej mas.

    Na koniec kilka słów o roli dziennikarzy w tej sprawie. Z ich strony każdorazowo możemy mieć do czynienia ze zjawiskiem samospełniającej się przepowiedni. Chodzi o to, że nawet przypuszczenia mogą być siłą sprawczą, albowiem mogą uruchamiać łańcuch zdarzeń prowadzących do ich urzeczywistnienia się. Obserwujemy ten proces coraz częściej, wszak już drobna wzmianka o niejasnej sytuacji danej osoby powoduje brak naszej w stosunku do niej przychylności. W przypadku sprawy Wielgusa uważam jednak, że dziennikarskie śledztwo przyczyniło się przede wszystkim do nagłośnienia sprawy i jej zbadania. Dzięki temu mogliśmy poznać kluczowe fakty, które wpłynęły na postawę każdego z nas.

    Bartosz S.

  108. Pani Janino!
    Za Wielką Kałuża bedąc, muszę się zdać na relacje telewizyjne, a oglądam tylko teleexpress via internet. Recenzje z Pani aktorskiego debiutu entuzjastyczne! Brawo! Marek Kondrat aż zaniemówił (prawie) na chwilę, żeby potem się rozgadać na temat Pani aktorskich talentów. Ale pisania nie porzuci Pani dla sceny?
    Pozdrawiam!

  109. Gratulacje pani Janino! Debiut godny wielkiej aktorki, pytanie o hotel poselski [podobno pani wkład w sztukę} było tak zabawnie zadane i niezwykle profesjonalnie. Czy część czasu odda pani w przyszłości teatrowi?
    Czy zauważyła pani w wypowiedziach Agi coś dziwnego? Mam wrażenie, że na blogu egzystują dwie osoby o tym nicku, wypowiedzi są absolutnie różne, styl takoż, czyżby rozdwojenie jaźni?
    We wszystkich wypowiedziach dot, Wielgusa pomija się jedną sprawę: otóż biskup faktycznie został osądzony przez Kościół czyli wspólnotę wiernych a nie towarzystwo wzajemnej adoracji hierarchów. Kościół ów, nie tylko prawicowe wściekłe pieski ocenił biskupa jako osobę niewiarygodną nie dlatego, a może nie tylko dlatego, że współpracował ale przede wszystkim dlatego, że okazał się tchórzem i kłamcą, że nie miał odwagi zmierzyć się z problemem jak prawdziwy wzór dla wiernych. Okazało się, że zastraszony polski świecki Kosciół przestał się bać i chce mieć wpływ na to co w Kościele się dzieje. Miejmy nadzieję, że to jaskółka, która przyniesie wiosnę oby tylko w cywilizowanej a nie bolszewicko- rewolucyjnej formie.

  110. Pani Janino, witam i prośbę mam , by napisać, jak w teatrze debiut. dzisiaj w ,,Lozy prasowej ” fragment widziałem i bardzo miły komentarz pani Małgorzaty łaszcz do pani debiutu. Pozdrawiam, ale mam nadzieję, że nie przejdzie pani na stałe do teatru i nie zajmie się graniem, bo ,,Polityka” i dziennikarstwo polskie wiele stracą.
    Pozdrowienia dla wszystkich i czasem zapraszam do bloga mojego.

  111. Ewa, poczytaj wpis MT7 niedawno w tym blogu i w blogu owczarka chyba dwa wpisy wstecz. jeszcze wiersz Agi, nie pamiętam strony. Wiele mówią.Pozdrowienia dla Agi, przepraszam za moje wcześniejsze czepianie się.

  112. @ewo, po prostu sa dwie: aga i Aga

  113. @ewo, po prostu sa dwie: Aga i aga, jedna rozsadna a druga szurnieta

  114. Pani Janino!
    Widać przykład S. Skrzypka nie idzie na marne. Pani też debiutuje w nowej dziedzinie. Mam nadzieję, że teatr „Kwadrat” nie zbankrutuje przeciwnie, wrócimy do PRL i pojawią się tam długie kolejki a teatr stanie się liderem na liście 100. A teraz poważnie, gratulacje z okazji debiutu scenicznego i prośba:
    proszę nie rzucać twórczości dziennikarskiej.
    buku

  115. Gratuluję występu aktorskiego – nie spodziewałem się takiego luzu i dystansu do siebie. Po raz kolejny okazuje się, że pozory mylą.

  116. Witam,

    Jeszcze jeden kamyczek w kwestii lustracji. Część z komentatorów sprowadza problem do kwestii, lustrację trzeba przeprowadzić choćby kilka osób miało być niesłusznie posądzonych i poszkodowanych. W końcu to przecież mniejsze zło. Cóż… Myślałem, że zyjemy w XXI wieku, gdzie funkcjonują pewne zasady moralne i etyczne, powszechnie uznane i akceptowane. Wydawało mi się (i tu mogę się mylić), że w przeciwieństwie do poprzedniego ustroju, najważniejsza jest jednostka. I każdemu obywatelowi należy się opieka ze strony Państwa. Jak w takiej sytuacji można wytłumaczyć ten pęd lustracyjny, jak można moralnie i etycznie uzasadnić poświęcanie jednostek na ołtarzu lusrtacyjnym?

    Mam wrażenie, że obecna i przyszła sytuacja osób niewinnie pomówionych, przypomina położenie zakładników. Niby wszyscy wiedzą, że są w budynku, niby są niewinni, ale ważniejsze jest dorwanie porywaczy, a życie przetrzymywanych nie ma żadnego znaczenia i można ich poświęcić.

    Smutne…

    Pozdrawiam,

  117. WItam, primo- chcialabym wyjasnic, ze nie jestem alter ego Agi!:) choc lubie czytac jej wpisy i dziwia mnie ataki na nia- troche empatii zycze tym, ktorych tak bardzo denerwuje; napisalam, ze zgadzam sie z Nikodemem ale tylko w tej kwestii, ze jego teoria jakoby ksieza godzili sie na wspolprace z sb za cichym przyzwoleniem swoich przelozonych i byla to czesc strategii kosciola w walce z komunizmem- wydaje sie to bardzo sensowne; przeciez przelozeni takiego ksiedza, zdajac sobie sprawe z realiow musieli wiedziec na jakiej zasadze mlody ksiadz nagle dostaje paszport i wyjezdza studiowac do innego kraju- mysle, ze jego przelozeni mogli nawet namawiac takiego ksiedza do pozornej wspolpracy z sb i dlatego on nie czul sie nigdy winny, poniewaz nie zrobil nic nagannego, nie byla to zdrada kosciola- wrecz przeciwnie- de facto- bylo to dzialanie na jego korzysc; pozdrawiam Age:)

  118. Agent nie tylko w poniedzialek , takze we srode.
    Od dzis jest nim Woloszanski.
    Kilka pytan retorycznych : czy ksiazki Woloszanskiego stana mniej wartosciowe? , czy jego „Sensacje XXw” nalezy zakazac jak „Czterech Pancernych” ?
    Czy ktokolwiek przy zdrowych zmyslach podpisze teraz dla wolnej Polski zobowiazanie do wspolpracy z wywiadem lub kontrywiadem po to zeby za kilka – kilkadziesiat lat pojawic sie w prasie?
    Czy ktos z szanownych blogowiczow czuje sie wyzwolony przez prawde?
    Ja nie.
    Chyba urwalismy kurze zlote jaja… (jak mowil Siara)
    Pozdrawiam

  119. Zdrajca Polski Stanisław ze Szczepanowa został skazany na poćwiartowanie zgodnie z tradycją naszych przodków. W owym czasie tak karano zdrajców ale już wówczas okazało się ,że urzednicy Kościoła są ponad prawem. Egzekucji dokonano nie Na Skałece o czy Kościół doskanale wie !

  120. W obronie plemnikodawców! Proponuję zapis w ustawie: 1.Każdy mężczyzna przy odbiorze dowodu tożsamości wypełnia rubrykę”czy chcesz mieć dzieci”.2.Przy zawarciu związku małżeńskiego podpisuje,że we wszystkie dzieci zrodzone z tego związku będzie partycypował finansowo,aż do uzyskania ich pełnoletności.Podobny dokument podpisuje każdy partner i konkubent./druki są ogólnodostępne!!!/.Jeśli partnerzy/obojętnie jacy/ dojdą do wspólnego wniosku,że nie są w stanie utrzymać więcej dzieci,ustalają,które z .nich poddaje się sterylizacji,aby nie mordować ich wspólnego, następnego dziecka. 3.Ciąża pochodząca z gwałtu itp jest tożsama z podpisem dokumentu j.w.ZROBIŁEŚ,PŁACISZ! Koniec problemu aborcji.We wszystkich innych przypadkach to kobiety ryzyko !!! Pozdrawiam i w Pani cała nadzieja,że zakrzyczy Pani oszołomów.Mam nadzieję,żeCi „panowie”słyszeli, żę do tanga trzeba,zawsze, dwojga.!!!

css.php