30.04.2007
poniedziałek

Krajobraz bez śledczych

30 kwietnia 2007, poniedziałek,

Ta wiadomość, choć spodziewana jest rzeczywiście porażająca. Jeżeli poseł Artur Zawisza rozstanie się z sejmową komisją śledczą niewątpliwie gremium to straci już jakąkolwiek rację bytu. Kto z takim wdziękiem, niezrównaną elokwencją i tak dociekliwie przesłucha Józefa Oleksego na temat jego gawędy z panem Gudzowatym? Kto ma tyle materiałów naszykowanych na Leszka Balcerowicza? No, może lepszy pod tym względem byłby Andrzej Lepper, ale on sam może być przesłuchiwany przez premiera na okoliczność zatrudniania krewnych i znajomków w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.

Kto wreszcie posiadł taką wiedzę o systemie bankowym z całego okresu transformacji jak nie pracowity i ciekawy wszystkiego poseł ongiś z PiS, teraz współtwórca Prawicy Rzeczypospolitej. Pan poseł zażądał przecież od kilkunastu instytucji w państwie sprawozdań obejmujących wszystko, co zdarzyło się po 1989 roku. Prawda, że nie wszystkie się należycie wywiązały z dostarczenia pełnych archiwów, ale jednak sterty papierów nadeszły i szkoda by się teraz zmarnowały. Wątpliwie, by ktoś inny spośród koalicyjnych członków komisji je czytał. Opozycyjni, jak wiadomo, już dawno poddali się czekając na kolejne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, które miałoby tę komisję ostatecznie pogrzebać. Dopiero teraz, w obliczu groźny utraty przewodnictwa komisji widać, jak trudną i pryncypialną decyzję podjął poseł Zawisza trwając przy Marku Jurku w jego niezwykle ryzykownym przedsięwzięciu budowania nowej partii. Zrezygnował z tego, co było esencją jego poselskiej działalności, z tych godzin transmisji, kiedy to można brylować na ekranie. Nie ma wyjścia, Trybunał Konstytucyjny powinien wydać orzeczenie, że kolejna uchwała też jest niezgodna z konstytucją. Trzeba zresztą przyznać, że ten Sejm, który zapowiadał się jako Sejm wybitnie komisyjny na razie pod tym względem jakoś się nie sprawdza (nie sprawdza się także pod innymi względami, ale pomińmy to na razie, spuszczając zasłonę milczenia i dając szansę nowemu marszałkowi).

Można dodać: szczęśliwie nie sprawdza się. Miała być wielka komisja prawdy i sprawiedliwości, największy i najskuteczniejszy bat na III RP. Nie ma. Miała być komisja badająca inwigilację dziennikarzy w czasie, kiedy Lech Kaczyński był ministrem sprawiedliwości i nie ma jej, mimo że są ekspertyzy, iż problem jak najbardziej nadaje się do komisyjnego zbadania. Być może jest to zresztą jedna z niewielu komisji, jaka by się przydała. Miała być komisja do zbadania wszystkich prywatyzacji. Nie ma. Nie ma też wielu innych. Zapewne apetyty znacznie ograniczył Trybunał Konstytucyjny pisząc taką instrukcję obsługi, że praca w śledczych przestała być miła, łatwa i przyjemna, ale jednak zważywszy na l długa listę propozycji i zupełny brak sejmowych śledztw trudno oprzeć się wrażeniu, że prawdziwy zapał cechował tylko posła Zawiszę, który obecnie ma być wyeliminowany.

Teraz pojawił się postulat powołania komisji do zbadania tych wydarzeń, które doprowadziły do śmierci Barbary Blidy. Też jej pewnie nie będzie. I dobrze. To nie jest sprawa, która nadawały się do roztrząsania przed kamerami i służyła do poselskich popisów. Wymóg, by nad badaniem postępowania prokuratury i ABW miała kontrolę także opozycja równie dobrze można będzie spełnić, jeżeli Sejm wyposaży komisję do spraw służb specjalnych w uprawnienia śledcze. To jest dawny postulat opozycji i projekt stosownej uchwały od dawna leży w szufladzie marszałka Sejmu, wystarczy, że marszałek Dorn wyjmie go, podda pod głosowanie, a PiS się wreszcie zgodzi i przestanie udawać, że prokuratura czy ABW są politycznie niezależne i bezstronne. Gdyby komisja do spraw służb specjalnych dostała uprawnienia śledcze mogłaby także przyjrzeć się dokładniej zapomnianej (przynajmniej do chwili ukazania się kolejnego raportu) sprawie likwidacji WSI. Pojawił się przecież antyraport PO i nie można udawać, że go nie ma, że nie postawiono w nim bardzo poważnych zarzutów. Warto wiec wiedzieć, jak jest naprawdę.

PS. Żegnam się z Państwem na jakieś 10 dni, zachęcam jednak do korespondencji, po powrocie odpowiem na wpisy. Nie wyobrażam sobie, abym po powrocie nie znalazła przeglądu wydarzeń tygodnia autorstwa lestata. Po prostu czułabym się zagubiona, zwłaszcza że nie będzie mnie w kraju.

Komentarze: 151

Dodaj komentarz »
  1. Co do komisji, mającej zbadać okoliczności śmierci Barbary Blidy mam mieszane uczucia. Miał być spektakl, tak jak w przypadku Aleksandry Jakubowskiej, skończyło się smiercią byłej posłanki. Po przeczytaniu artykułu w dzisiejszej “Wyborczej” jestem skłonny nawet uwierzyć, że to było samobójstwo, ale sądzę, że należy nam się wyjaśnienie od jakiegoś ciała bardziej wiarygodnego niż mataczące Ziobro z Wassermannem. Może jednak byłoby przejawem elementarnej sprawiedliwości, gdyby specjaliści od politycznej nagonki, Ziobro z Wassermannem stanęli przed komisją i zaczęli odpowiadać również na niewygodne dla nich pytania. Kwestia odpowiedzialności moralnej jak również politycznej za tę śmierć Z. Ziobro i Z.Wassermanna a także Jarosława Kaczyńskiego jest dla mnie bezdyskusyjna. Zresztą gdyby wobec Z. Ziobro i Z.Wassermanna zastosować takie same kryteria, jakie stosują oni wobec swoich przeciwników politycznych, to należałoby ich natychmiast aresztować, aby wykluczyć możliwość matactwa.

  2. Niech się święci pierwszy maja – wspomnienia z pochodów.

    Najwcześniejsze pochody pamiętam z początków podstawówki. A właściwie pamiętam jeden. Byłem wtedy zuchem. Drużyna zuchowa z krasnalami wyciętymi z tektury na patykach miała defilować w zuchowych mundurkach. Z jakichś powodów mama nie chciała mnie puścić na ten pochód. Gdy obudziłem się rano, rozpłakałem się, że koniecznie chcę iść ze wszystkimi. Miałem zuchowy mundurek, lecz nie miałem chusty. Sąsiadka podarła zieloną koszulę swojego męża, by było z czego zrobić zuchową chustę. Zbiórka pod szkołą, wymarsz na stadion, szkolne poczty sztandarowe, nasza drużyna zuchowa. Na stadionie niezła zabawa ? bieganie, przebijanie szpilkami baloników, z głośników przemówienie Gierka. No i w końcu pierwszomajowy przemarsz, z krasnalami na patykach.

    ***

    Liceum to już lata osiemdziesiąte, małe miasteczko, antypochodów i antydemonstracji nie było. My albo w ogóle nie szliśmy, albo dawaliśmy nogę bezpośrednio po zbiórce i sprawdzeniu listy obecności. Ale to już było nie to. Nie było długiego marszu ze stadionu, a tylko wiec w centrum miasta pod pomnikiem i krótki przemarsz. Ostatni pochód w liceum był w klasie maturalnej, wszyscy tak naprawdę myśleli już o maturze i egzaminach na studia. Pamiętam jakieś dwuznaczne sugestie i lekki szantaż odnośnie pochodu i zbliżającej się matury. Była to okazja żeby się spotkać całą klasą przed maturą i ? co tu kryć ? urwać w celach niecnych. A była jeszcze jedna ciekawa okoliczność ? było to po wybuchu w Czarnobylu i w szkole, jeśli ktoś chciał, mógł się napić płynu Lugola. Nikt z kadry nauczycielskiej nie wierzył już chyba w socjalizm i PRL, a tylko odbębniał to co mu kazali, nawet partyjni (może poza nielicznymi wyjątkami).

    ***

    Ze studiów pochodów nie pamiętam (zastanawiam się, czy w końcówce lat osiemdziesiątych studenci w nich uczestniczyli?), jedynie że były kiermasze w okolicach Wisłostrady i że można było tam kupić importowane, chyba węgierskie, karimaty (szalone kolejki), ale zaraz potem dostępne bez kolejki, za to po wyższej cenie na Skrze. Lepiej pamiętam zadymy 3-cio majowe na Starym Mieście i Placu Zamkowym.

    ***

    Z dzisiejszej perspektywy widzę, że pierwszy maja to nie było niewinne zbiegowisko i wesoła zabawa. Było to robienie wody z mózgu, zwłaszcza dzieciom. Tak było chyba do roku 80. Potem prawie nikt już chyba w to nie wierzył. A jak świętowali pierwsze maje inni? Znacie, to posłuchajcie:
    http://www.youtube.com/watch?v=fIThmbsMmN8

    A jak wyglądały Pani pierwsze maje? I blogowiczów?

    http://bernardo.salon24.pl/13258,index.html
    pozdrawiam
    Bernard

  3. Kiedyś wypowiadając się a propos śmierci B. Blidy i w sprawie powołania nadzwyczajnej komisji sejmowej w sprawie zbadania okoliczności jej śmierci napisałem, opowiadając się za jej powołaniem, że trzeba mieć klasę polityczną i moralną, aby taką komisję powołać.
    Komentarz Pani Redaktor spowodował, że zmieniłem zdanie ! Ma Pani całkowitą rację! Pamiętam bowiem ten cyrk, kabarety, a nawet farsy jakie towarzyszyły “występom” komisji sejmowych w sprawie Rywina i Orlenu !
    ( abstrahując, że dotyczyły spraw ważnych ! Chodzi o formę i tzw. standardy ).
    To nie jest rzeczywiście sprawa, która mogłaby posłużyć jako podstawa do poselskich popisów.
    PS .
    - TVN 24, godz. 11.oo. – Poleciały głowy w katowickim ABW. A miałoby tak
    świetnie i lege artis. Czy polecą też w prokuraturze? Wątpię !
    - A. Lepper o kandydaturze P.E Gosiewskiego na Wicepremiera…
    Ten facet ( Lepper ) zamerda się na śmierć !

  4. Może rzeczywiście pomysł powołania osobnej komisji do sprawy śmierci Blidy nie jest najlepszy. Jeżeli rzeczywiście wyposażyć komisję do spraw służb specjalnych w odpowiednie uprawnienia, to moglibyśmy na tym więcej zyskać. Faktycznie nie ma co udawać, że ABW i prokuratura (ziobrokatura) są bezstronne (i nie ma co się oszukiwać, że kiedykolwiek będą).

    Lewy Sierpowy
    http://zapiskizoblezonegomiasta.blox.pl

  5. Bernard jesteś biednym człowiekiem, który albo zupełnie nie ma z kim pogadać, albo – co jeszcze gorzej – jesteś tak samotny, że tylko wyć. Nikt z tzw normą nie wypisuje takich rzeczy jak ty.
    Teraz do SzanPani Redaktor. Odpoczywania miłego i powrotu szczęśliwego. A na Ojczyzny łonie darować sobie wszelkie komentarze bieżących spraw i zdarzeń co pozwoli na dłuższe trwanie w cudownej ułudzie beztroski. Furda z PT (jak kto chce niech ich nazywa) Zawiszą, Gosiewskim i innym planktonem. Życie bez nich jest piękne i nie dajmy się zwariować zbiorowiskom zwanym “sejm”, i “rząd” To są pożeracze naszych pieniędzy, czasu, nerwów. Realizują zamysły władzy totalitarnej i będziemy w to wmanewrowani bowiem potrafimy mówić “no i co z tym zrobić?” A oni wiedzą, co zrobić.

  6. “Nikt Tobie jak sam sobie”? Panowie żądni komisji się nimi przytłoczyli, żeby nie powiedzieć “zadławili”, stąd cisza i ewakuacja?

  7. Pani Janino ! Dobrego relaxu przez 10 dni .
    Każdą sobotę kiedy z grupą znajomych spotykamy sie na pływalni ,zadajemy sobie pytanie czy PiS zakończył kretyńskie zachowania ,wydaję się tej każdej soboty, iż niemożliwe ,by w kolejnym tygodniu czymś nowokretynskim zaskoczyć .A jednak , co sobota komentujemy te nowości. śmieszne ,irytujące.
    Dzisiaj rządowe media i prywatne połknęły news -Poseł Kuchciński dostał kopertę z proszkiem i pogróżkami .To pierwsza wiadomość drugoplanowa pogrzeb Barbary Blidy na ŚLĄSKU .
    bez komentarza

  8. Obserwując z pespektywy już ponad 60 lat naszą rzeczywistość pragnę podzielić się kilkoma reflaksjami:
    - wystapienia niektórych dostojników przypomianją jak żywo
    przemówienia “Towarzysza Wiesława”.
    - nasi “Główni” powinni sobie odpowiedzieć na pytanie, ile obywateli
    należało do I-ej “Solidarności” i przeanalizować wyniki wyborów z 89 r.
    O ile sobie przypominam w pierwszej turze nie wybrano nikogo z PZPR.
    Ilość głosów oddanych na obóz solidarnościowy dość znacznie
    przekroczyła 2 głosy.
    - komuniści również swoją władzę opierali na totalnej negacji dorobku
    poprzednich pokoleń, w tym przypadku chodzi o negację
    fundamentalnego dorobku od roku 1989 do ostatnich wyborów,
    - wydaje się, że mamy do czynienia z czymś co
    nazwałbym “hunwejbinizacją” życia politycznego i społecznego,

    Na koniec coś optymistycznego. W styczniu 1971 roku, we Wrocławiu, w jednym z domów studenckich, w gronie bliskich przyjaciół pozwoliłem sobie wyrazić następującą opinie: Patrząc w kategoriach historycznych, na to wszystko co przeżyliśmy w ostatnich 2 latach, upadek Związku Radzieckiego jest tylko kwestią czasu. Nie przypuszczałem, że to nastąpi tak szybko.

  9. Witam po przerwie. Dość długo mnie nie było, bo nie bardzo umiałam coś sensownego napisać, nie mówiąc już o tym, że większość swoich opinii znajdowałam na blogach Polityki napisanych przez pozostałych stałych blogowiczów. Nie ukrywam, że cała sytuacja ze śmiercią Pani Blidy przeraziła mnie, nie ze względu na strach sam w sobie, ale ze względu na poziom tłumaczenia się dzisiejszej władzy, która wymaga odpowiedzialności od poprzedników i ściga ich za domniemane przestępstwa i nadużycia władzy, a sama nie jest w stanie się przyznać do tych samych praktyk i dodatkowo niekompetencji, braku profesjonalizmu nadzorowanych służb oraz przedkładania cyrku medialnego (czystej, żywej akcji propagandowej) nad rzetelnie, ale być może bez medialnych fajerwerków, przeprowadzonym postępowaniem. Zastanawiałam się dość długo nad tą śmiercią i dzisiaj już wiem, że jest mi obojętne czy Pani Blida była winna czy nie i jest mi obojętne jak szlachetnymi, dobrymi i cudnymi intencjami będą się tłumaczyć panowie Wasserman i Ziobro aby usprawiedliwić swoje postępowanie, wiem już, że żadne świetlane cele władzy nie usprawiedliwiają dopuszczenie do czyjejś śmierci. Żadna walka z korupcją nie usprawiedliwia gnojenia ludzi i poniżania ludzi. Rozumiem mają być napiętnowani za to co się im udowodni i co jest przestępstwem, ale do wydania wyroku to są tylko podejrzani i nic nie usprawiedliwia stosowanych dzisiaj metod nagonki. Nie przemawiają do mnie argumenty, że to są działania, które mają odstraszyć innych od tego rodzaju działalności. Ja myśle, że nie spektakularne aresztowania, ale wyroki sądowe – czyli kara za udowodnioną winę, nieuchronna kara – powinna być środkiem odstraszającym. Myśle tak dlatego, że dzisiaj te metody się stosuje wobec ludzi oskarżanych o korupcję, a jutro kto będzie na widelcu władzy. Jakoś dziwnie te korupcyjne sprawy dotyczą tylko ludzi z SLD, nawet te sprzed 10 lat. Już nie mówię o przedawnieniu, ale o samym tym okresie. Wydaje mi się, że nie tylko SLD była w ciągu ostatnich 10 lat u władzy. A przepracowawszy trochę w firmach państwowych widziałam i SLD, i ich pprzedników i dziesiejszych decydentów u władzy. Żadna z tych ekip nie jest pod tym względem święta. Dzisiaj się też unieważnia przetargi, bo wygraliby je nie ci, z którymi nam jest dzisiaj po drodze. Mam uwierzyć, że sa polecane, rekomendowane firmy tylko ze względu na ich profesjonalizm. Firmom państwowym sugeruje się współpracę z państwowymi bankami i nie patrzy się, że oferowane przez nie usługi są droższe sporo od tych samych usług świadczonych do tej pory przez bank prywatny. Uzasadnienie, to że powinniśmy wspierać polskie banki. A ja mówię – nie, powinniśmy z nimi współpracować jeśli będą w stanie dać konkurencyjną cenę pieniądza czy innych usług bankowych, nie tylko kredytów, bo za to wszystko trzeba zapłacić i to się odbije na wynikach tych firm. Spółka – nawet państwowa nie jest działalnością charytatywną, ale biznesem. Jakoś nikt nie rozlicza panów z PiS, którzy w swojej karierze poselskiej tak ochoczo opowiadali się za rozwiązaniami korzystnymi dla SKOK’ów, które nie są ani społeczną organizacją w dzisiejszej ich strukturze organizacyjnej, ani państwową, tylko zwykłą – prywatną. Dodatkowo panowie ci mieli niezłą przechowalnię w SKOK’ach w czasie, gdy nie zasiadali w parlamencie. Czu to nie jest układ korupcyjny – wy nam korzystne rozwiązania prawne, a my wam pracę na czas jej braku w parlamencie. Jakoś panowie ci nie kwapili się do zweryfikowania swoich kwalifikacji na rynku pracy, w prywatnych firmach nie związanych ze SKOK’ami. To jest przyczyna mojego przerażenia – te tony obłudy, kłamania w żywe oczy i odowadniania nam, że dokopywanie przeciwnikom politycznym za działalnia, które rówież sami podejmujemy, to jest OK, ale jak my to robimy to jest wszystko cacy, bo przecież nam należy uwierzyć na słowo, że jesteśmy uczciwi, broń Boże podważać ten dognat, to obraza. Płacenie posadami dla niekompetentnej armii z Samoobrony, która uważa, że posady jej się należą bez względu na umiejętności, bo zarobić gdzieś trzeba. To PiS’owi nie przeszkadza i nie jest przestępstwem. Naszych polityków wątpliwe decyzje finansowe – wide oczyszczalnia ścieków w Białymstoku – są tylko pomyłką, nie ważne, że tam również zostały zmarnowane publiczne pieniądze, ważne że naszych chcą pociągnąć za to do odpowiedzialności, ale za LFO trzeba pociągnąć do odpowiedzialności wszystkich z SLD. Tak można by ciągnąć. I TO WSZYSTKO NAZYWA SIĘ REWOLUCJA MORALNĄ! ŻYGAĆ SIĘ CHCE! Wiem, to bardzo mało subte,ne określenie, jeśli w ogołe można je tak nazwać, ale skończyły mi się pokłady subtelności w zetknięciu z dzisiejszą rzeczywistością. Króluje chamstwo, bezzelność, obłuda i kłamstwo i to wszystko ubiera się propagandę moralności, wiary, uczciwości i sukcesu. OBRZYDLIWOŚĆ!.
    A posłowi Zawiszy to zdjęcie z szefowania komisji bankowej się należało. Dla niego był to tylko sposób zaistnienia w mediach i dorobienia sobie paru tysięcy złotych do diety, bo od sobie doskonale zdaje sprawę, że nowa uchwała dot. zakresu działania tej komisji jest równie niezgodna z konstytucją, co poprzednia. Tu również chodziło tylko o medialna chucpę. I panowie z PiS ją robili z pełnym rozmysłem i cynizmem. To było po prostu narzędzie dokopania przeciwnikom politycznym – znowu byle opluć i obrzucić błotemile się da, zawsze coś zostanie. Teraz sam pada ofiarą tej samej filozofii, bo jak słyszę nie tylko poseł Zawisza ma stracić stanowisko, ale również jego ludzie musza wylecieć ze wszystkich spółek, do których zostali ze względów politycznych powkładani z nadania pana posła. Kolejna karuzela stanowiskowa. Ciekawe kto odpowie ze upadki tych firm, które tej polityki stanowiskowej nie przeżyją i ze względu na poziom profesjonalny kolejnych kard (notabene w ogromie przypadków żenujący – vide nowy prezes LOT, który nie ma zielonego pojęcia o lotnictwie i rynku, na którym działa ta firma. Powtarza frazesy, które publikują wszystkie gazety i mówi z wdziękiem, że musi się dopiero zapoznać z problemami branży.), i ze względu na kompletny brak ciągłości prowadzonych prze te cudne kadry działań. Każdy chce odkrywać Amerykę od nowa i udowadniać, że świat zaczął dopiero od nich, a przed nimi byli tylko głupcy i aferzyści. Na udowadnianiu tego trawią te nowe cudne kadry 90% swojego cennego czasu w firmach, które potrzebują strategii, wizji i pomysłu na przyszłość.
    Co do komisji śledczej w sprawie śmierci Pani Blidy, to zgadzam się – wystarczy, że uprawnienia śledcze dostanie komisja ds. służb specjalnych. To jest pierwszy parlament, gdzie działa ta komisja i w miarę profesjonalnie i niz z niej nie wycieka (czyżby to był efekt zawczego braku w jej składzie asa wywiadu – Antoniego Macierewicza). A pomysł z powoływaniem komisji śledczej ds. wyjaśnienia afery weglowej jako odpór pomysłom dot. komisji ds. śmierci pani Blidy, świadczy tylko o tym, że nasi parlamentarzyści nic sobie nie robią z wyroków Trybunału Konstytucyjnego. I to dopiero jest nauka braku poszanowania prawa, bo jeśli ono dotyczy braku przestrzegania ustawy lustracyjnej to Geremka czy Mazowieckiego szybko się ustawia do pionu, że my nie popuścimy, ale żeby przestrzegać wyroków Trybunału, czy przepraszać jak nam sąd nakazał, to już Państwo wybaczą, to nie jest prawo, którego my byśmy chcieli przestrzegać.
    Długi ten mój dzisiejszy wpis, ale nazbierało się przez ten ostatni tydzień.
    Pozdrawiam Panią Redaktor – miłego wypoczynku i wszystkich Blogowiczów.

  10. mój 1 maja

    Mój jedyny “oficjalny występ” na pochodzie pierwszomajowym miał miejsce w drugiej połowie lat 80-tych, gdy w mundurku zucha przeszedłem się ulicami “stolicy” mojej gminy do ośrodka wczasowego nad jeziorem, gdzie miało miejsce sedno całego dnia dla mnie – konsumpcja lodów pingwin i kolorowej gazowanej wody grodziskiej. Dzień zapadł mi w pamięć przez popołudniowe opady śniegu.

  11. Pani Gospodyni blogu daje noge. Jeszcze przed sprawdzeniem listy obecnosci. Moze by pani skrobnela jakas notatke jak tez obchodzono
    1- Maja za ta pani zagranica. Jedna rzecz ktora bedzie u nas napewno to parowki i uhudler. Co to jest uhudler moge napisac jak ktos mnie zapyta.
    Dobrej podrozy i szczesliwego powrotu.
    Pan Lulek

  12. te bernad, chyba cie pamietam jak latales ze szturmowka i wrzeszczales hasla popierajace wladze ludowa…..

    alez ty jestes palant niebywaly: masz juz przygotowany tekscik i nie wazne o czym pisze Pani JP –
    ty walisz swoje… w koncu za cos ci placa.

    kilka razy zdenerwowales mnie (i jak widze nie tylko mnie), ale sobie odpuszczalem, bo gowna nie nalezy ruszac… dzisiaj nie zdzierzylem wiec masz chamie to na co zasluzyles: ty i twoi poplecznicy

  13. W sejmowej komisja do spraw słuzb specjalnych Pis/LPR/Samoobrona mają bezwzględną większość (chyba 6 miejsc na 9), nie przez przypadek komisja ta przyjeła bez zbędnych formalności wyjasnienia ministra Wassermanna już chyba w piatek. Jak to komisje sejmowe – wiekszością głosów. Gdyby miała uprawnienia śledcze, to by było to samo. Na samym początku wiekszością głosów przyjęłaby zakres badań, nastepnie wiekszością głosów by przyjeła własne sprawozdanie, zaś Sejm wiekszością głosów by to potwierdził. Ustalenia komisji można by z góry zgadnąć jak też zalecenia na przyszłość.
    Komisja sejmowa, gdyby opozycja była rzeczywistą opozycją, mogłaby sporo dobrego zadziałac, pod warunkiem, że zakres pracy nie ograniczyłoby się do badania bezpośrednich okoliczności śmierci pani Blidy (to może wyjasnić na jednym posiedzeniu). Nawet jesli ograniczyć zakres pracy takiej komisji do wszystkich aspektów tego jednego jedynego śledztwa, wyjaśniłoby się duzo z tego, co się dzieje w polskim wymiarze ścigania przestepczości lub w wymiarze sprawiedliwosci już od reformy administracji premiera Buzka począwszy. Bo coś w tym wszystkim nie gra.

    Pozdrawiam

  14. Pani Janino! Co się dzieje z Pani stałą ekipą w TOK FM. U Żakowskiego też jakieś dziwne zmiany. Gdzie sie podziali ci ludzie ? Przecież poniedzialki i piątki były brawurowe.

  15. Pani Janino!
    Podbnie jak maciek o godzinie 17,08 pytam ,co za zmiany na gorsze w poniedzialki i piątki -dlaczego???

  16. Pani Janino,
    Skoro zachęciłą nas Pani do pisania musi nas Pani przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza. Nie bedę więc pisał o pośle Zawiszy (szkoda klawiszy) ale przejdę do ciekawszeo tematru. Mianowicie pani wywiadu z panem Jerzym Hausnerem w ostatniej Polityce.
    Zanim się tym zajmę – chwila wspomnień.
    W latach 80 tych pracowałem w pewnym naukowym instytucie, w którym bardzo często lądowały tzw. upadłe gwiazdy czyli byli aparatczycy, którzy popadli w niełaskę. Zastanawialiśmy się wszyscy i przecierali oczy ze zdziwienia jacy to fajni faceci. Doskonale nam znany bezczelny i arogancki, stalinowski wręcz “beton”, po utracie ministerialnego stanowiska stawał się nagle czułym na los ludu niezwykle inteligentnym humanistą i bezlitosnym krytykiem błędów i wypaczeń, księżycowej ekonomii, twardej ręki władzy i zbrodniczej ubecji. Ilośc wspaniałych i celnych dowcipów, anegdot i bon motów, którymi krytykowali “ten obrzydliwy reżym” przebijał Kabaret pod Egidą z jego najlepszych lat a różne wspaniałe plany naprawy gospodarki wrecz sięgały nagrody Nobla, zarówno zę względu na poziom naukowy jak i poprawę doli społeczeństwa.

    Wszystko to mi się przypomniało jak bardzo dobrze mi znany z lat rządów Millera ( spotykałem go niemal co tydzień w Sali Świetlikowej) pan Jerzy Hausner występuje dziś w roli supereksperta, przy okazji pokpiwając sobie z “centralizmu demokratycznego” i “sprawiedliwości socjalistycznej ?” ( chyba jednak chodzi o “sprawiedliwośc społeczną ?”. Ciekawe czy tak pokpiwał także np w 1982 roku w Krakowskim Komitecie PZPR ?

    Ale do prawdziwej furii doprowadza mnie taki fragment:

    ” Wykrwawiając się politycznie, zmieniliśmy formułę waloryzacji rent i emerytur, odchodząc od automatycznej indeksacji, co w warunkach niskiej inflacji jest w pełni usprawiedliwione. Powrót do corocznej indeksacji zapowiedziany przez premiera jest bardzo niebezpieczny. W ramach obecnego systemu mozna emerytom przyznawać dodatkowe pieniądze. W tym roku dostali dodatki. Dlaczego nie robić tego w następnym ? To są jednorazowe decyzje rządu, który uważa że mimo deficytu budzetowego można dać większe pieniadze. Dodatki nie burzą reguł gry. Burzy ja zmiana formuły” -koniec cytatu.

    I teraz pojadę otwartym tekstem:

    Panie Hausner, pan się nie wykrwawił. Pan wykrwawił nas wszystkich, bo dzieki pańskiemu planowi wygrała w wyborach najbardziej haniebna ekipa polityczna od 1989 roku, sto razy gorsza niż czyrak na d****. Przy okazji bezczelnie pan okradł emerytów, bo przez brak corocznej waloryzacji, ktora działa jak procent składany, podwyżka po trzech latach była znacznie niższa, niż gdyby waloryzowano co roku. Zresztą w miedzyczasie pewnie kilkanaście tysiecy emerytów zmarło wieć zysk na czysto był jeszcze wyższy. Mało tego, zamiast uklęknąć i publicznie emerytów przeprosić, pan popiera tzw dodatki które niczym się nie różnia od rzucania monet gawiedzi przez średniowiecznych magnatów. Dodatki nie wchodzą przecież do podstawy od której będzie naliczana następna waloryzacja !!! To zwykły ochłap dla ubogiego elektoratu z Radia Maryja, na tyle głupiego, że uznaje to za dobrodziejstwo. Z całego tzw “Planu Hausnera”który miał być przecież całościową reformą finansów publicznych NIC się nie udało zrobić, poza oszukaniem emerytów. No, ale musieliście razem z Millerem znaleźć forsę, żeby elitom finansowym z III grupy podatkowej zafundowac podatek liniowy 19 procent dla tzw samozatrudnionych !.
    Nic mnie tak nie rozczula, jak obraz gdy starzy dobrzy działacze i sekretarze PZPR np Marek Król, Leszek Milller czy Jerzy Hausner odkrywają uroki neoliberalizmu i podatku liniowego, po czym stają na prawo od Hayeka i Friedmana. No, ale pan przecież nigdy nie będzie emerytem z pierwszego filaru. Oczywiście juz dawno zainwestował pan w II i III filar , pewnie także w nieruchomosci. Miał pan z czego, przecież od 1980 jest pan w górnych pięciu procentach pod względem dochodów i miał pan pełny dostęp do tzw “inside trading”.

    Teraz ma pan mnóstwo dobrych rad dla Polski, chce pan chronić Dolinę Rospudy i autonomię wyższych uczelni. Myśle, że te sprawy da się załatwić bez pańskiej pomocy. Mało tego, lepiej żeby pan milczał i to jak najdłużej , bo narazie to my ciągle płacimy rachunki za pańską działalność polityczną i gospodarczą.

  17. gabisiek,
    przećwiczyłeś już z lewą ręką? To jeszcze raz. Go on!

  18. Tak, tak, to już koniec małego “Wołodyjowskiego”, już nie będzie wąsikiem zawadiacko zawijał jako egzemplifikacja i wierna kopia (tak chyba to sobie wyobraża) małego rycerza. Już nie usłyszy od pokajanych jawnogrzeszników zeznających przed świetlaną komisją na klęczkach: ?Kończ waść, wstydu oszczędź?. Pozostaje tylko zawołać za sienkiewiczowskim hetmanem Sobieskim – Dlaboga, panie Zawisza! Larum grają! wojna! nieprzyjaciel w granicach! Grabią Polskę wszeteczne psubraty, inostrancy zaprzedańcy, zdziercy i gnębiciele polskiego uczciwego narodu, bankierzy jedni, a ty się nie zrywasz? szabli nie chwytasz? na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu?
    A pan panie Bernardzie, jakiż to zawód, serce krwawi i oczy nie wieżą, toć pan żeś brał udział we wszetecznych pochodach, tak jak inni zwykli śmiertelnicy, toć pan nie krzyczał ?gdzież, no gdzież są zdrajcy, kapusie komusze?, pan żeś grzecznie podpisywał listę przed pochodem, a potem pryskał.
    A może, a jednak – no chyba, żeby to ostatnie uznać za akt odwagi, który świadczy jakaż świadomość rewolucyjna i dysydencka, jaka ofiarna walka z systemem, była pana udziałem. No chyba, że tak, wobec tego chapeau bas ? czapki z głów. A i jeszcze te zadymy na placu Zamkowym, no, no ? wybitny przedstawiciel walczącej opozycji, prawie jak panowie Kaczyńscy.
    Ja ciągle się kajać muszę i ze skruchą przyznaję, żem grzecznie na pochody chadzał i w żadnych zadymach udziału nie brałem. Posypawszy głowę popiołem idę się samobiczować i leżeć krzyżem. Po trzech dniach takiego leżenia ośmielę się wstać i może od czasu do czasu będę w stanie spojrzeć porządnemu człowiekowi w oczy.
    Mam nadzieję, ze nasza gospodyni będzie miała świetną pogodę i wszystko co do szczęścia wypoczynkowo-weekendowego potrzebne. I wtedy zapewne gnębiona poczuciem winy wywołanym przez jaśnie oświeconego pana Bernarda dostrzeże całą swą winę i skruszona powróci na łamy te, by dalej już tylko prawomyślne poglądy prezentować. Tylko co wtedy z panem Bernardem, czyżby miał stracić sens istnienia, czyżby robić już nie było co, no jeszcze pozostaje pan Passent i inni podobni mu wszetecznicy, którzy śmieją mimo skażenia byłym systemem jeszcze ciągle istnieć i dawać znać o swoim istnieniu.
    Panie Bernardzie, to chyba jednak tak nie było, tak łatwo się nie podasz, przecież ciągle ktoś za szablę musi chwytać i potrząsając wąsikiem walczyć z wrogami ludu.
    Pozdrawiam wszystkich blogowiczów i miłego weekendowania życzę.

  19. Witam

    Chcialbym podsuma jeszcze jedna, rozsadna lub nie hipoteze w sprawie B.B.
    InDoor – zgadzam sie z toba ze ta smierc nie byla zaplanowana, ale wciaz wiele jest niejasne. Twierdzisz, ze w chwili smierci byl obecny maz pani Barbary i dlatego wiadomo ze byl tylko jeden strzel i wiadomo jak zginela. A ja sie z Toba nie zgodze. Pani Barbara byla w komorce czy tez w lazience, gdzies niedaleko niej byla funkcjonarjuszka ABW, maz co prawda byl w mieszkaniu ale nie widzial calej sytuacji. A wiec nie widzial momentu oddania strzalu, tego kto trzymal rewolwer. Nie mysl prosze ze zakladam zabojstwo z zimna krwia w wykonaniu pracownika ABW. Ale obserwujac poziom niekompetencji moge sobie wyobrazic nasepujaca sytuacje:
    Pani Blida informuje funkcjonariuszke ABW ze w lazience jest bron, i “bezpiecznie” podaje jej rewolwer skierowany lufa w swoim kierunku tak aby jej nie zagrozic — a ta glupia nieprzeszkolona idiotka nieumiejetnie odbiera bron i “niechcacy” naciska spust. Zreszta nie musiala naciskac spustu – kazdy zolnierz wie ze naladowana bron raz do roku sama strzela. Rewolwery sa podobno najbezpieczniejsze — ale wypadki chodza po ludziach. Ja osobiscie uwazam, ze byl to taki albo podobny wypadek (pamietacie jak brygada antyterrorystyczna wpadla kilka miesiecy temu do posla Czarzastego i cala rodzine lufami przykuli do podlogi ???) …
    I uwazam ze “profesjonalizm’ tej akcji jak i wiarygodnosc tlumaczen to po prosstu kompromitacja.
    Pozdr
    Marcel

  20. Szanowny Pan Lulek!
    Czy mógłbyś nam wytłumaczyć co to jest Uhudler pierwszomajowy, przy okazji kilka słów o Bigala?
    Pozdrawiam

  21. Tak, tak, to już koniec małego “Wołodyjowskiego”, już nie będzie wąsikiem zawadiacko zawijał jako egzemplifikacja i wierna kopia (tak chyba to sobie wyobraża) małego rycerza. Już nie usłyszy od pokajanych jawnogrzeszników zeznających przed świetlaną komisją na klęczkach: ?Kończ waść, wstydu oszczędź?. Pozostaje tylko zawołać za sienkiewiczowskim hetmanem Sobieskim – Dlaboga, panie Zawisza! Larum grają! wojna! nieprzyjaciel w granicach! Grabią Polskę wszeteczne psubraty, inostrancy zaprzedańcy, zdziercy i gnębiciele polskiego uczciwego narodu, bankierzy jedni, a ty się nie zrywasz? szabli nie chwytasz? na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu?
    A pan panie Bernardzie, jakiż to zawód, serce krwawi i oczy nie wieżą, toć pan żeś brał udział we wszetecznych pochodach, tak jak inni zwykli śmiertelnicy, toć pan nie krzyczał ?gdzież, no gdzież są zdrajcy, kapusie komusze?, pan żeś grzecznie podpisywał listę przed pochodem, a potem pryskał.
    A może, a jednak – no chyba, żeby to ostatnie uznać za akt odwagi, który świadczy jakaż świadomość rewolucyjna i dysydencka, jaka ofiarna walka z systemem, była pana udziałem. No chyba, że tak, wobec tego chapeau bas ? czapki z głów. A i jeszcze te zadymy na placu Zamkowym, no, no ? wybitny przedstawiciel walczącej opozycji, prawie jak panowie Kaczyńscy.
    Ja ciągle się kajać muszę i ze skruchą przyznaję, żem grzecznie na pochody chadzał i w żadnych zadymach udziału nie brałem. Posypawszy głowę popiołem idę się samobiczować i leżeć krzyżem. Po trzech dniach takiego leżenia ośmielę się wstać i może od czasu do czasu będę w stanie spojrzeć porządnemu człowiekowi w oczy.
    Mam nadzieję, ze nasza gospodyni będzie miała świetną pogodę i wszystko co do szczęścia wypoczynkowo-weekendowego potrzebne. I wtedy zapewne gnębiona poczuciem winy wywołanym przez jaśnie oświeconego pana Bernarda dostrzeże całą swą winę i skruszona powróci na łamy te, by dalej już tylko prawomyślne poglądy prezentować. Tylko co wtedy z panem Bernardem, czyżby miał stracić sens istnienia, czyżby robić już nie było co, no jeszcze pozostaje pan Passent i inni podobni mu wszetecznicy, którzy śmieją mimo skażenia byłym systemem jeszcze ciągle istnieć i dawać znać o swoim istnieniu.
    Panie Bernardzie, to chyba jednak tak nie było, tak łatwo się nie podasz, przecież ciągle ktoś za szablę musi chwytać i potrząsając wąsikiem walczyć z wrogami ludu.

  22. “Kwaśniewski, Olechowski i Szymborska stworzą nowy ruch” Ciekawa inicjatywa. Gdyby jeszcze zechcieli okreslić swój stosunek nie tylko do braci Kaczyńskich tylko do całego procesu transformacji, której w końcu obecna ekipa jest tylko taką karykaturalną esencją. Wszystko co widzimy już było, chociaż nie tak widoczny sposób. No i trochę o swojej roli samokrytycznie, a może nawet jakies pomysły jak z tego gówna wyleżć? Boję się, że to ponad sił tego towarzystwa.
    Poza tym kogoś brakuje, kto by uwiarygodnił że to nie jest kolejna grupa interesów, która wreszcie zauważyła, że tak 70% wyborców czeka na ‘odzyskanie’. Szymborska to za mało.

  23. Bernard,
    W kontekście tekstów kilku osób nawiązujących do Twojej wypowiedzi odpowiadam na Twoje pozdrowienia. Masz rację – tak było. Miałem to samo acz pierwsze pochody to jeszcze za nieboszczyka Gomułki i w charakterze stania z boku.

    PS. Życzę wszystkim żeby miejsce naszej pisaniny nadal odbiegało od wzorców z masowych pop-portali.

  24. Bernard okazał sie zblatowanym komuchem z łezka wspominajacy młodzieńcze lata jak “poprawiał” sobie pochodzenie w pochodach 1-majowych. Z lubością cytacik z Bernarda podaję “Z dzisiejszej perspektywy widzę, że pierwszy maja to nie było niewinne zbiegowisko i wesoła zabawa. Było to robienie wody z mózgu, zwłaszcza dzieciom”. Dziś Bernard robi wodę z mózgu dorosłym. Usiłuje – jak dawna władza ludowa.

  25. Powolana sejmowa komisjia specjalna zapewne stwierdzila by ze B.Blida popelniajac samobojstwo przyznala sie do wszystkiego nawet do zarzutow ktorych by jej nigdy nie przedstawiono.
    Nastepnie stwierdzono by ze postapila perfidnie i z wyrachowaniem typowym dla formacji z jakiej sie wywodzi. Zabijajac sie utrudnila sledztwo i ukryla swoich kompanow zabierajac tajemnice do grobu. Spowodowala ze nie wykryto i nie skazano winnych. Narazila przez to skarb panstwa na straty materialne poniewaz nie bylo kogo pozbawic majatku i nie mozna bylo sciagnac wysokich grzywien.
    Lepiej zeby ta komisja nie powstala i nie ublizala inteligencji chociazby uczestnikom tego blogu.

  26. Lestacie, zaintrygowałeś mnie. Piszę o Tobie.

    http://wyroby.blox.pl/2007/05/Lestat.html

  27. Ale ze mnie kiep i dureń, prawdziwy “ynteligent” . “Wierzę”, czasownik odrzeczownikowy (od “wiary”) napisałem przez “ż”. Tłuk ze mnie, niech ludzie wrażliwi, szczególnie na ortografię, nie czytają moich postów. Tym samym straciłem moralne prawo do nazywania siebie wykształciuchem, no i pozostaje jakże znajome z dawnych lat miano “półprzewodnika” – o przepraszam – “półynteligenta”.
    Przepraszam również wszystkich, za podwójne posty i uwaga – dalej będzie trochę technikaliów – ludzi wrażliwych proszę o wyrozumiałość. To wszystko, przez przygotowywanie tekstów w edytorach zewnętrznych gdyż skrypty PHP (jak wynikało z komunikatów błędów), zaimplementowane na tym blogu nie przyjmują mieszanych stron kodowych znaków umieszczonych w kopiowanych i wstawianych do postu tekstach, stąd też te znaki zapytania w postach (tam gdzie się strona kodowa nie zgadza), a ja jak ten dureń próbuję wysyłać jeszcze raz i jeszcze raz to samo i wychodzi jak wychodzi. Przepraszam bardzo i proszę bardzo Państwa Moderatorów o usunięcie jednego z powtarzających się moich tekstów, żeby nie robić większego obciachu, bo już nie wiem gdzie mam się schować.

  28. Marcel!
    Czy to była przypadkowa śmierć z udziałem funkcionariuszki czy też samobójstwo, z punktu widzenia tego, co ja stwierdzam (nawet jesli co godzinę mam inne watpliwości i stwierdzam co innego) – ma znaczenie drugorzędne. Ja bym to wykluczył (przypadkową smierć) wraz z innymi teoriami jak piersza reakcja władz usłyszane przypadkiem w jakimś radiu nie wiem z czyich ust, tuz po pierwszym komunikacie mówiącym o postrzeleniu, mianowicie, że były to ‘porachunki mafijne’ . Tak samo wykluczam, by pani Blida padła przypadkową odiarą strzelaniny pomiędzy ekipami filmowymi ministra Wassermanna a ministra Ziobry i kilka innych równie fantastycznych teorii. Według mnie trzeba się ‘umówić’, że wersja samobójstwa, którego nie kwestionują ani funkcjonariusze ani Henryk Blida – jest prawdziwa i koncentrować się na wyjasnienie okoliczności i wyciagnąć wnioski. Ja tego się boję, że jedynym skutkiem może być dalsza praktyka aresztowań bez żadnych dowodów, nawet ich częstsze stosowanie (na przykład żeby zpobiec fali samobójstw wobec ‘porażających’ dowodów wydobitych z kolejnych gangsterów których nastepnie puszcza się wolno) z odpowiednio zaostrzoną procedurą, czy to z telewizją czy też bez.
    Dla mnie na dzień dziesiejszy wazniejsze by było dokładne wyjasnienie
    1. Co zarzucano p. Blidzie i jakie były dowody winy w momencie podjęcia decyzji o aresztowaniu
    2. Dlaczego organa ścigania przestepczości zorganizowanej zajmują się przekupstwem za pomocą szminki i ciuch działaczy SLD przez handlarzy weglem a jednoczesnie zaniechają jakichkolwiek działań wobec zabójstwa ministra rządu AWS (Dębskiego) dokonanego również przez handlarzy weglem?
    3. Czy mozliwe jest, że prokuratura katowicka podczas rządów SLD zamiast ścigać przestepców – we współpracy z przestepcami szukała haków na rządzących, na czyje poleceenie wówczas działała i jakie ma zobowiązania wobec tychże przestepców?
    4. Czy mozliwe jest że wymiar ‘sprawiedliwosci’, tzn. prokuratura i niektóre sądy w Katowicach świadczą w zamian usługi przestepczości zorganizowanej w postaci eliminowania zbyt gorliwych lub mało zorientowanych stróżów prawa, ewentualnie konkurencji?
    To zresztą nie są moje pytania. Zasugerował mi zaprzyjazniony bezdomny z którym czesto przeprowadzam konsultacje w sprawach politycznych, korzystamy bowiem z tego samego smietnika (ja wyrzucam, on czegoś tam szuka. Zapewnie informacji. Wyjatkowo oczytany człowiek) na dodatek nasze rewiry zachodzą na siebie. Ja wyprowadzam psy na spacer, a bezdomny wtenczas szuka róznych rzeczy, głównie puszek po piwie (14 groszy za parę, trzeba tylko uważac, bo są takie ze stali co człowiek się nadzwiga, a nastepnie nie przyjma. Dostałem zresztą w prezencie taki magnes mały, żeby odróznić co jest dobre od tego co jest złe. Jak będę potrzebował).

    Pozdrawiam

  29. Szanowny InDoorz ´e i inni blogowicze !
    Na temat Bigala nie jestem w stanie nic powiedziec. To bardzo daleko ode mnie chociaz smierc polityka wszystko jedno w jakich okolicznosciach jest tragedia ktora czesto niesie za soba skutki nieobliczalne.
    U nas 1 – Maja, tak jak u wszystkich. O godzinie 8.30 ksiadz proboszcz zwolywal dzwonami parafian na msze a potem wyslal ich na spacer. Taki rodzaj pochodu ktory konczy sie w umowionej knajpie gdzie pija sie miedzy innymi uhudlera.
    Nie wszycy w Austrii wiedza co to uhudler jest. Nawet rodowici austriacy.
    Uhudler jest zatem niczam innym jak tylko uhudlerem Na temat nazwy tez niema jednosci w narodzie. Podaje wyjasnienie takie jakie uslyszalem w zacnej kompanii starych weteranow jeszcze chyba Pierwszej Wojny Swiatowej.
    W XIX stuleciu wybuchla w Austrii zaraza ktora zniszczyla praktycznie wszystkie winnice. Lat kilka nie bylo wina w ogole a na lepszych stolach pijano wina francuskie lub wegierskie albo jeszcze inne. Narodowi grozilo, ze wpadnie w alkoholizm bo zamiest wina zaczeto robic most, to jest taki napoj alkoholowy z jablek i gruszek oraz sliwowice domowej roboty, ktora to pedzi sie do dzisiaj, skrzetnie zachowujac w tajemnicy stare rodzinne recepty. Most robi sie nadal ale w innej czesci kraju. Ja pedze sliwowice zawsze latem nastepnego roku. Robimy to razem z moim przyjacielem i nasza sliwowica ma wszystkie inne sliwowice pod soba. Ot stare nawyki z okresu kartkowego gorzaly w Polsce.
    Zaraza winna byle straszna. Wytluklo wszystkie szlechetne odmiany. Uratowaly sie tylko niektore rosnace w zagrodach tak zwane odmiany samonosne, ktore daja owoce nie tak duze ale slodkie w czerwonym kolorze. Po kilku latach sprowadzono z powrotm, glownie z Kalifornii, szczepionki ktore na szczescie wyemigrowaly przed wybuchem zarazy. W tym czasie chlopi zaczeli probowac robic wina z wlasnych na wpol dzikich winorosli. Zostalo to zabronione ale na szczescie, nie tak jak Gorbaczow w Moldawii, nie wycinano winorosli w zagrodach. Narod zaczal protestowac. Zanim sprowadzane winnice zaczely owocowac uplynelo kilka lat. Zakaz odwolano czesciowo pozwalajac rolnikom produkowac wino na wlasne potrzeby. No i dla rodziny i sasiadow. Wtedy doszlo do najwazniejszego epokowego odkrycia. Kiedy gospodarz wieczorem, pod grusza, lipa, innym drzewem albo pod chmurka popil wina wlasnej roboty a potem poszedl na gorke do gospodyni to cala nocke co jakis czas z jej pokoju slychac bylo charakterystyczne ” Uhu, uhu “. Stad powstal nazwa uhudler, rodzaj wina po ktorego wipiciu damy do dzisiaj pokrzykuja ” Uhu “.
    Sadze, ze cos w tym musialo byc. W tych czasach standardowa rodzina miale minimum 6 dzieci. Teraz, po wprowadzeniu Coca Coli i innych napojow bez klopotu mozna znalezc w przedszkolu miejsce dla dzieciaka, klasy szkolne na wsiach wyludniaja sie. Moja sasiadka, dama raczej leciwa, ma dwie w srednim wieku corki. Obywie znakomicie sytuowane. Jeden ziec w swoim ogrodzie hoduje stare odmiany win i robi wlasnego uhudlera. Znakomitosc, smakujacy najbardziej latem podawany w nieco chlodnym stanie. Pan ten dorobil sie czworo dzieci i chyba na tym nie poprzestanie. Drugi ziec wraz z malzonka unikaja alkoholu, co najwyrzej kieliszeczek mojej sliwowicy, dzieci nie maja i chyba juz miec nie beda. Zbyt prymitywnie byloby mowic o prostej zaleznosci. Uhudler jest znany w Poludniowej Burgenlandii gdzie latem jest odpowiednia pogoda wieczorem a cykady wrzeszcza jak oszalale i pic sie chce.

    Jeszcz raz wszystkiego najlepszego w oczekiwaniu na odpowiedz w ktorym kraju po raz pierwsz w 1890 roku obchodzono Swieto Pracy.

    Wasz Pan Lulek

  30. Jean Paul, bardzo mądrze napisałeś o facetach, którzy swoją niby lewicowość łatwo zamienili na skrajnie neoliberalne, szkodliwe dla ludzi poglądy. Dało się niestety na to nabrać wielu przyzwoitych polaków, którzy łudzili sie, że popierając ich obronią sie przed innym skrzydłem neolibelralnych przechrztów typu ‘boliwijskiego’ tym razem wywodzących sie z Solidarności. W tym przypadku dokonano wielkiej zdrady i oszustwa idei pierwszej Solidarności, która głosiła hasła lewicowe, sprawiedliwości społecznej. “Autorytety moralne” i ignoranci ekonomiczni ówczesnych elit etosu zostały omotane przez wysłanników MFW i BŚ / Sachs i Dole /i jak barany nie rozumiejąc o czym ci wysłannicy szatana mówią, przyjęli skrajną doktrynę, w efekcie mamu to co mamy, kolonię USA. To były powody dla których Jecek Kuroń ordynarnymi słowmi wyrażał pretensje do kolegów za fakt perfidnego oszustwa.
    Tobie i innym myślącym blogowiczom przesyłam pozdrowienia 1 Majowe.

  31. Janina Paradowska pisze: “Miała być wielka komisja prawdy i sprawiedliwości, największy i najskuteczniejszy bat na III RP. Nie ma. Miała być komisja badająca inwigilację dziennikarzy w czasie, kiedy Lech Kaczyński był ministrem sprawiedliwości i nie ma jej, mimo że są ekspertyzy, iż problem jak najbardziej nadaje się do komisyjnego zbadania. Być może jest to zresztą jedna z niewielu komisji, jaka by się przydała. Miała być komisja do zbadania wszystkich prywatyzacji. Nie ma. Nie ma też wielu innych.”
    Tak to jest, gdy ma się krótką łąwkę rezerwowych, a zawodnicy z głównego składu są kontuzjowani albo odchodzą do innych klubów.

  32. Jean Paul…
    charakteryzując byłych czołowych działaczy i aktywistów PZPR=PRL ma Pan
    całkowitą rację. Oceniając ich po tym co mówią dzisiaj i co mówili i (niestety)
    robili niegdyś nie sposób ocenić ich inaczej jak oportunistów i koniunkturalistów, gotowych mówić wszystko i robić wszystko ” co należy ”
    byle tylko być u władzy i koryta. Dotyczy to nie tylko pana prof. J. Hausnera !
    Jak Pan sądzi, czy np. prof. L. Balcerowicz – wykładając w swoim czasie ekonomię polityczną na Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR-nauczał “kształconych” tam aktywistów partyjnych o wyższości ekonomii politycznej kapitalizmu nad “ekonomią” socjalistyczną ? Czy nauczał, że cała ekonomia polityczna socjalizmu to stek pseudonaukowych bzdur, pobożnych życzeń i fantasmagorii ? (To jest pytanie retoryczne ).
    Dalej… Czy aktualnie, dzisiaj, słuchając co mówią, piszą, a czasem i robią, niektórzy ludzie z wysokimi cenzusami naukowymi nie można odnieść wrażenia swoistego deja vu ?
    Ja przynajmniej takie wrażenie odnoszę słuchając lub czytając pewnego socjologa z Torunia, filozofa z Krakowa i dość sporej liczby innych – profesora z Pałacu Namiestnikowskiego nie pomijając.

    Z poważaniem…

  33. do Cargo. Dzięki za Twoją wypowiedż. Mam podobne zdanie. Pozdrawiam

  34. Witam

    Czytam Cie InDoor i aczynam sie bac – w przeciwienstwie do mnie jestes w kraju, wewnatrz – ja musze sie opierac tylko na tym co znajde w internecie.
    A tu nie bylo ani jednej wypowiedzi meza p. Blidy, a wypowiedzi jego adwokata byly ograniczone i stonowane. Mozna by nawet powiedziec, ze to media wyciagaly wiecej niz ten adwokat powiedzial.
    Jesli masz racje to znaczy , ze p. Blida juz dawno podjela decyzje jak bedzie dzialac w momencie aresztowania. Celowo zalzadowala bron i umiescila ja w miejscu do ktorego mogla dotrzec, wpusila funkcjonariuszy ABW aby to nich spadla odpowiedzialnosc za jej czyny, poinformowala adwokata, aby wyciagnac z problemow meza i rodzina a pozniej strzelila sobie w piers.
    Jesli to prawda to SLD jest partia marnotrawiaca talenty, bo z takim charakterem i zdecydowaniem to p. Blida powinna byc co najmniej ministre spraw zagranicznych lub obrony narodowej , a nie marnego budownictwa.
    InDoor – jesli masz racje – i jesli dla tej kobiety jedynym wyjsciem z jakiegokolwiek powodu byl wybor smierci samobojczej – to nasza kochana ojczyzna juz w 100% nie jest panstwem wolnym i demokratycznym. Bo ktos, albo prokratura albo jacys bandyci musial ja “przekanac” (zaszantazowac ja odpowiednio okrutnie) ze jej smierc jest jedynym wyjsciem dla jej najblizszych…..

    Pozdr
    Marcel

  35. Pani Janino, miłych wojaży!
    Co do tych uprawnień dla komisji ds służb specjalnych, to pomysł wydaje mi się średni. Tam większość ma przewodnia siła, a obrady są tajne. W normalnej komisji (czy to nie oksymoron?) słyszelibyśmy przynajmniej na jakie pytania nie odpowiadają panowie Z. i W. Swoją drogą coś się sypie u naszej władzy. Jasne jest, że obecna opozycja po oddaniu władzy przez tymczasowow nam rządzących na pewno komisję powoła. Najlepszą obroną przed czym takim jest powołanie komisji teraz.
    I jeszcze jedna uwaga dla blogowiczów. W każdej grupie znajdzie się jedna osoba jątrząca (taki lokalny Kaczyński). Ustaloną w grupach dyskusyjnych zasadą jest niekarmienie takich trolli (żywią sie uwagami pod swoim adresem).

  36. A może ci agenci ABW nie byli tak żle wyszkoleni? Nie wyobrażam sobie aby agent po usłyszeniu strząłu za drzwiami nie poderwał się z pozycji siedzącej/ zeznanie H.Blidy/ i nie wyobrażam sobie aby agent po usłyszeniu strzału pozwolił osobie cywilnej, aby pierwsza pobiegła na miejsce strzału. Chyba, że wiedział co ona tam powinna zobaczyć. Czas potrzebny do wykonania zaistniałych czynności przez osoby będące w miejscu zdarzenia powinien liczony być w sekundach i wtedy da się pewne wersje wykluczyć. Dla mnie, przynajmniej na tym etapie dostępu do wiadomości sprawa samobójstwa wcale nie jest przesądzona.

  37. Pan Lulek! Dziekuję za dokładny opis, co do Bigala, to kiedyś, dosyć dawno z taką rodziną z Austrii, nad Balatonem otworzylismy coś jakby szampana i twierdził, że to prawdziwy(a) Bigala, taki Uhudler z bombelkami. Nazwa mi się mogła zresztą pomylić, dosyć dawno było, mało wazne.

    Marcel! CO do smierci pani Blidy: jej mąż twierdzi, że gdy usłyszał strzał wbiegł do łazienki z pokoju gdzie siedział dwoma funkcjonariuszami a po drodze minał funkcjonariuszke, która siedziała na oparciu fotela w miejscu, skąd nie miała szansy obserwować co się dzieje w łazience.
    Co do motywu to nie musiało być wcale szantażu ani nawet żadnej powaznej winy,chociaż się zgadza, że musiała na taką ewentualność raczej się z góry przygotowywac.
    Po pierwsze zwróc uwagę na sprawę Jakubowskiej (lub czasopisma) – od pierwszego momentu wiadomo, że babka w tej sprawie jest niewinna.Przez 3 lata wszelkie media mimo wszystko traktują jej winę jak coś oczywistego. Do tego stopnia, że gdy sama prokuratura zrezygnowała z oskarżenia – wszelkie media zapomniały o tym fakcie poinformowac lub wprost przecinie dalej grzmią (jak Lestat w swoim przegladzie wydarzeń tygodnia).
    Więc pani Blida mogła się na własną prośbę wypisać z tego cyrku, gdzie przeznaczona była Jej rola małpy. Mój (bezdomny) konsultant zresztą dziś rano stwierdził, że pani Blida mogła być chora i to powaznie, ewentualnie mogło Jej tak się wydawac. Tak twierdzi na podstawie ostatnich zdjęć p. Blidy które oglądał w jakimś czasopismie (ma dostep również do lokalnych wydań przeróznych gazet, bo jego rewir obejmuje również dworzec).
    Zauważ też inną mozliwość wcale niewykluczoną: przetrzymują Cię rok lub dwa w więzieniu bez żadnego powaznego dowodu (na podstawie oskarżenia jednego gangstera który w zamian wyszedł na wolność). Albo nawet nie dowiesz się o co Cię oskarżaja. Biznes pada, a przecież każdy jedzie na kredycie. Pózniej Cię wypuszczą, nawet nie przeprosza, itd. A sygnały, że idzie w tym kierunku miała aż nadto.

    Pozdrawiam

  38. A najbardziej bojowi Rycerze IV RP: Czabański, Targalski, Wolski, Jasiński, Marek Król, Kryże to przypadkiem nie byli członkowie, a nawet sekretarze PZPR ? Drodzy Państwo, którzy biczujecie Hausnera i Balcerowicza, pamiętajcie też o dworakach Braci K. To co robią ci trzej pierwsi, rozwalający Polskie Radio i niszczący psychicznie Bogu ducha winnych ludzi, woła o pomstę nawet do Waszego nieba. Tak samo uwłaszczony Król ze swoim bardzo tajemniczym życiorysem.

  39. Roland !

    Ja pamiętam ! Dlatego napisałem też o “innych”.

  40. Drogi InDoorze, mea culpa, mea maxima culpa. Pomylilem jak zwykle nazwiska. chodzilo mi o nazwisko Blida. Jezeli znowu czegos nie pokrecilem. Starosc nie radosc, smierc nie wesele.
    Z Poltyki dowiedzialem sie, ze jutro mam swieto emigranta. 2 Maja. Co myslicie wspolblogowicze zeby tak ustanowic Blok Majowy skladajacy sie z trzech kolejnych swiatecznych dni. Najpierw Dzien Pracy, drugi Dzien Polonii i trzeci Dzien Konstytucji. Przy okazjii moze by tak powolac Swiatowy Kongres Polonii. Nam na emigracji idzie roznie. Jednym lepiej drugim gorzej. Pozostaje jednak uczucie do kraju tylko nie wiadomo do kogo. Emigrowanie jest zaworem z przelotem w jedna strone. To tak generalnie, sa wyjatki ktore tylko potwierdzaja regule. Gdyby taka stojaca ponad politycznymi podzialami organizacja zajela sie pozytywnym propagowaniem wszystkiego co polskie, dla zdolnyh ludzi organizowala mozliwosci startu na calym swiecie to za lat sto byloby wiadomo, ze co polskie to dobre.

    Przed ponad stu laty jeden dziennikarz rzucil haslo budowy panstwa Izrael na bliskim wschodzie. W Polsce jest Polska pomimo wszystkich podzialow i nienawisci i nie trzeba szukac niczego nowego.

    Mila Gospodyni blogu. Ty tez jestes dziennikarka.
    Do nowych artykulow po Pani powrocie.
    Pan Lulek

  41. Do Przecieka i Dura-lexa,
    Dziękuję za pozdrowienia. Balcerowicza nie wymieniłem wcześniej wśród neofitów, TYLKO dlatego, że nie był funkcjonariuszem partyjnym lecz zwykłym członkiem. Zapisał sie do PZPR ze zwykłego oportunizmu, aby sobie pomóc w karierze, ale nie był także betonem, lecz raczej rewizjonistą. Notabene członkowie jego pierwszego zespołu np Adam Lipowski czy Jerzy Eysymont nigdy się do partii nie zapisali i jakoś im to w karierze nie przeszkodziło.
    Betonem neoliberalnym Balcerowicz stał sie znacznie później. W pierwszym okresie swego wicepremierowania był tylko “pijanym dzieckiem we mgle” wykonującym polecenia MFW i realizującym “genialne” pomysły Sachsa i Liptona. Była to klasyczna metoda prób i błedów, bo cała ekipa młodych adiunktów Balcerowicza nie miała żadnego doświadczenia w zarządzaniu nawet małymi przedsiębiorstwami, a cóż dopiero całymi sektorami. Cenną analizę fatalnych błędów tzw. terapii szokowej wg recept MFW przedstawia Joseph Stiglitz w “Globalizacji” PWN 2004. Zainteresowanych odsyłam też do książki “Balcerowicz 800 dni” wydanej w 1992 roku oraz do Jeffreya Sachsa “Koniec z Nędzą” wydanej w 2006 roku str 119-140. Dziś gdy Sachs diametralnie zmienił poglądy i stał się niemal keynesistą, Balcerowicz jest bardziej neoliberalny niż całe “Centrum pod wezwaniem Adama Smitha” razem wzięte i zbliża się w swoim radykalizmie do Korwina Mikkego. Ale jest to typowe dla neofitów.
    Natomiast Hausner był wysokim funkcjonariuszem PZPR, o Millera i Króla nawet nie warto się spierać. Ich cynizm i oportunizm nie mają równych i ponosza oni pełna odpowiedzialnośc za sukcesy prawicy w Polsce, więc nic dziwnego że usiłuja od nowa umościć sobie gniazdo. Z kolei Zybertowicz i Legutko to “last action heroes”. Siedzeli za PRL jak myszy pod miotłą i teraz demonstrują tzw czujność rewolucyjną w stylu Pawki Morozowa. Ale to samo dotyczy przeciez “braci mniejszych” .

  42. –> InDoor (2007-05-01 o godz. 13:45)

    Prokuratura wcale nie zrezygnowała z oskarżenia Jakubowskiej! Niedawno zaczął się jej proces:

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8833306,wiadomosc.html?ticaid=13aaa

    Ze stwierdzeniami typu “od początku wiadomo że babka w tej sprawie jest niewinna” raczej bym się wstrzymał. Poczekajmy na wynik procesu. Dla mnie jej niewinność nie jest taka oczywista.

  43. dura-lex ! Wymieniając wcześniej nazwiska zapomniałem napisać, że są jednak zasadnicze róźnice między Rycerzami IV RP, w swoim czasie umoczonymi w PZPR, a np. Balcerowiczem, Hausnerem, Belką, Geremkiem itd. Przede wszystkim, widocznej gołym okiem, osobistej KLASY !!! Tej drugiej grupie nigdy do głowy nie przyszło organizowanie lub popieranie w III RP haniebnych czystek, psychicznego znęcania się nad ludźmi, robienia z Polski tandetnego cyrku. Te dwie grupy dzieli teraz mentalna przepaść.

  44. Odpowiadając na wezwanie Bernarda o nasze wspomnienia o 1 majowych pochodach. Nasze są mniej więcej takie same, co tu wspominać.
    Ja opowiem blogowiczom – opierając się na przekazach mojego zmarłego przed laty ojca – jak wyglądały pochody 1 majowe w zagłębiowskim mieście Sosnowcu w latach trzydziestych ubiegłego wieku.
    Najpierw gwoli wprowadzenia, a po części wyjaśnienia dlaczego mowa o pochodach.
    Otóż przed wojną w Zagłębiu bardzo silna była PPS i trochę słabsza KPP. Obie partie organizowały swoje oddzielne pochody. Wyglądało to mniej więcej tak:
    z jednego końca miasta pod czerwonymi sztandarami szedł pochód PPS wznoszący gromkie okrzyki: “Proletariusze wszystkich krajów łączcie się”.
    Z drugiego końca miasta szedł pochód KPP pod – a jakże – również czerwonymi sztandarami i również wznoszący okrzyki: “Proletariusze wszystkich krajów łączcie się.”
    Oba pochody zwykle spotykały się na pryncypialnej ulicy w środku miasta
    i…. kończyła się manifestacja, a zaczynało regularne naparzanie łączących się proletariuszy z użyciem pięści, nóg, wszelkich możliwych twardych przedmiotów, a nawet broni ( w modzie były wówczas tzw. browningi ).
    Na to wszystko włączała się policja rozganiając towarzystwo i było po
    manifestacjach.
    Czy czasem historia nie zatoczyła koła ?

  45. Pan Lulek! Czy jesteś pewien, że 2. maja to Swięto Emigranta? Przecież to świetna kumulacja świąt, bowiem 2. maja to również Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej wprowadzone na podstawie ustawy z 20 lutego 2004 o zmianie ustawy z dnia 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych. Puszczają w kółko taki klip na ten temat w telewizji.
    Tym niemniej (a szczególnie gdybyś miał rację) proszę przyjąc moje serdeczne gratulacje i przekazać wszystkim zainteresowanym z Twojego otoczenia od Emgranta Do Polski. (To ja)
    Jak powiedział Premier Rzeczpospolitej Polskiej pan Jarosław Kaczyński w swoim expose w dniu 19. lipca 2006. roku Trzeba budować dumę Polaków. Inne narody to robią. Nie wiem co miał na myśli, ale popieram.
    Sprawdziłem. Masz rację. Dzień 2 maja to święto Polonii i Polaków na całym świecie.

    Pozdrawiam

  46. InDoor, nie wiem po co piszesz nielogicznie o sprawie smierci Blidy. Wg twej wersji to tylko mąż Blidy na dzwięk strzału pobiegł do łazienki, a wszyscy funkcjonariusze ABW ani drgnęli, a pani strażniczka nadal siedział na krześle i obserwowała przez uchylone drzwi. To co piszesz kupy się nie trzyma. Na dodatek nigdzie nie znalazłem wypowiedzi Męża Blidy – Informacji owszystkim udzielał adwokat Blidy. Informacje o zajściu mamy wciąż ze strony ABW i prokuratury i wyraźnie widać że chcą “ukręcić łeb tej spprawie”. Ponieważ Informacje ABW zaraz po zajściu były totalnie nielogiczne, a próby ich naprawiania pogorszyły jeszcze wiarygodność tej formacji, musiano zadecydować o pociągnięciu do odpowiedialności funkcjonariuszy biorących udział w tej akcji. Poza tym strzał prostopadle w pierś jest technicznie trudny do wykonania, nie mozna tego zrobić bardzo szybko i na dodatek trzeba wiedzić jak to należy wykonać /Nigdzie tego nie uczą, gdybu Blida była prawnikiem to magłaby się o tym dowiedzieć na wykładach, ale ona nim nie była, ciekawe skad wiedziała jak to zrobić/ .
    Marcel pisze rozsądniej

  47. Nie wiem o co tyle krzyku o nieszczęsną Panią Blide. Jako człowiek też żałuje że biedaczka nie żyje i współczuje rodzinie. Jako obywatel żałuje że nie będzie mogła składać zeznań i ,,sypać” innych ,,wtajemniczonych” w aferę, jeśli oczywiście była umoczona. Ale to Ona dokonała wyboru i uszanujmy go, nie szukajmy winnych i traktujmy Panią Blidę jako poważną i odpowiedzialną osobę – chyba na to zasługuje. Przypomnę iż kiedyś gdy przyłapano czówieka honoru na jakiejś niegodziwości to zostawiano go samego z bronią na jakiś czas właśnie ze względu na szacunek dla niego.

  48. Biedny Bernard. Taką mu wodę z mózgu zrobili, ze już jako mały zuch z własnej woli chciał wziąć udział w czerwonej agitce machając papierowym krasnalem. Ale to wyjaśnia poziom jego postów – tej wody ma nadal takie zapasy, że można by go podłączyć do sieci wodociągów jako alternatywne źródło dla Warszawy. Można by, gdyby nie to, że już dawno skisła i truje.

  49. Do Jeana Paula:
    Na początku lat 90. mieszkałem i pracowałem w Czechosłowacji i pamiętam wizytę Jeffreya Sachsa z Leszkiem Balcerowiczem u ówczesnego premiera, Vaclava Klausa. Rozmowa, ktorej fragmenty pokazywała telewizja nie przebiegała w miłej atmosferze, a gdy Sachs sugerował, że Czechosłowacja powinna brać przykład z Polski we wprowadzaniu zmian, Klaus cierpko zauważył, że on wie lepiej, co jest dobre dla jego kraju. Wyszło na to, że miał rację, w roku 2007 PKB Czech zbliża się do średniej unijnej, nas przed ostatnim miejscem uratowała Bułgaria i Rumunia…

  50. Servus InDoor !
    No to jest nas dwoch. Wyglada na to, ze masz lepsze dojscia do naszej blogowskiej Gospodyni. Wydaje mi sie, ze zaprenumerowalem Polityke jezeli po drodze nie wcielo moich pieniedzy. Przezyje. Miedzy nami mowiac nie wierze, ze Ona, Gospodyni blogu wyjechala na weekend. Gdyby bowiem wyjechala na weekend to napewno bylaby u nas w Burgenlandii Poludniowej gdzie odbywaja sie od wiosny poczynajac najpiekniejsze weekendy. Gdyby przyjechala do nas juz wyobrazam sobie te audycje telewizyjne pod haslem ” swiatowej slawy dziennikarka odwiedzila Austrie, Pierwsza niezapowiedziana wizyte zlozyla w Burgenlandii Poludniowej”.
    Inni dziennikarze staliby w kolejkach po wywiady a tu nic. Znaczy,ze ona wyjechala gdzies indziej w innych celach i po powrocie uraczy nas seria znakomitych artykulow. Wczoraj telewizja austriacka w programie 2 ORF nadala wczesnym popoludniem piekna audycje o czym. Oczywiscie o Burgenlandii Poludniowej. Przy o kazji dowiedzialem sie nowych rzeczy o kraju majego zamieszkania. Zycia nie starczy, zeby ten kraj zobaczyc.

    Czego zycze naszej Gospodyni, Tobie i wszystkim blogowiczom. Na reszte przyjdzie czas potem

    Pan Lulek

  51. Quake!
    Przeczytaj jeszcze raz cytowany przez siebie artykuł. Pisze jak byk, że Jakubowska jest oskarzona TYLKO z tego tytułu, że uNIEmozliwiła sprzedaż telewizji regionalnej przez samego ministra skarbu, a dopiero za zgodą Sejmu. Prokuratorowi pozostanie juz tylko udowodnić (drobiazg) , że zronbiła to bezprawnie (patrz zeznanie Proxy z którego wynika, że wystarczyło dowolny gest ze strony Millera na Radzie Ministrów, by Jakubowska mogła wprowadzić odpowiednią zmianę, zgłoszonej ze strony Juliusz Brauna zreszta) no i że ‘leżało to w społecznym interesie’.

    Oskarżenie o ‘lub czasopisma’ dotyczy TYLKO tamtych trzech.
    To, że jest to współny proces czterech ludzi, a nie osobny proces Jakubowskiej a inny proces tamtych trzech (o co wnioskował zresztą adwokat Jakubowskiej) sąd uzasadnił przyczynami EKONOMICZNYMI!! (nie wiem wobec tego czemu się nie urządzi taki jeden megaproces wszystkich urodzonych przed1972r. na Stadionie Dziesięciolecia. To byłaby dopiero oszczędność!!).
    Korzyść jest tylko jedna – mozna uzywać takie ‘skróty myslowe’ jakie uzywa w tytule Gazeta Wyborcza, Lestat (specjalnie się znęcam, przegląd jest OK, ale sprawa ‘lub czasopisma’ jest bardzo istotna. Zawiera bowiem według mnie klucz do mechanizmów kariery min. Ziobry jak również smierci pani Blidy).
    Czy proces będzie uczciwy to jest bardzo watpliwa sprawa. Zwróć uwagę, że o ile Szumielewicz i ‘koleżanka z pokoju’ (więc osoby, które są głównymi świadkami oskarżenia, notabene ich zeznania podważają oskarżenie, bo obie starają się oskarzyć Jakubowską) zeznawały pierwszego dnia procesu, o tyle pani Hebdzynska nie przybyła na proces, bo ‘zapomniano jej powiadomić’ czy też nie dostała wezwania. Pani Hebdzynska to ta kobieta, która podczas procesu na pytanie ‘Czy pani pamieta?’ zeznała, że ‘Pani Szumielewicz jest osobą prawdomówna, jesli ona mówi, że to jest prawda to jest to zapewnie prawda, ALE JA TEGO NIE PAMIETAM’ (skrót pochodzi ode mnie). Z tego Ty pamietasz pierwszą połowę (bo to było cytowane pod nagłówkami ‘Pani Hebdzynska potwierdziła zeznania Szumielewicz’) a ja panietam całość, więc nic nie mówiący wstep grzecznosciowy i zasadnicze twierdzenie.
    Więc Jakubowska w sprawie ‘lub czasopisma’ została po prostu uwolniona od zarzutów już przez samego prokuraturę. Nawet adwokat nie musiał zabierać W TEJ SPRAWIE głosu.

    Maciek G! Piszę nielogicznie, bo to wszystko jest nielogiczne. Nielogika wynika z tego, że informacje, które do nas docierają są zawsze ‘skrótami myslowymi’ i bardzo trudno jest oddzielić informacje od domniemiań lub interpretacji. Z tego samego artykułu lub nawet z tego samego zdania mozna dojść do zgoła odmiennych wniosków (patrz akapit powyżej), nastepnie interpretować na swój sposób (tak jak ja robię).
    Wersja przeze mnie przestawiona jest wersją podaną media, gdy piszą o tym w czym leżą rozbieznosci w zeznaniach. Taki przebieg wydarzeń może być logiczny, jesli na przykład mąż pani Blidy znał skłonności samobójcze zony czy jej pogrózki, a agenci ABW nawet nie wiedzieli, że w mieszkaniu znajduje się broń. Więc gdy powstał huk, Henryk Blida już wiedział co może być przyczyną, a funkcjonariusze mogli być totalnie zaskoczeni. Jest to jak najbardziej mozliwe.

    Pozdrawiam

  52. Olek51 7.06
    Transformacja do kapitalizmu jest podobna do przechodzenia od gospodarki wojennej np po II wojnie światowej w Europie, do wolnego rynku. Rózne jest tempo zmian, różne są warianty organizacyjne, rózne amortyzatory. Jest wielu bardzo poważnych ekonomistów którzy twierdzą że terapia szokowa jest najgorszym wariantem z mozliwych i Klaus do nich należał.

  53. Bernard,

    mam mieszane uczucia. Zagościłeś na blogu Paradowskiej i prowadzisz z nią dialogi jak na oponęta przystało, czyli przestrzegasz standardów, lecz już na swoim blogu robisz tej wybitnej publicystce koło pióra, za tzw. całokształt, aż mdli.
    Sądziłem, że masz większą klasę.

  54. Mój dziadek opowiadał o pochodach, ale Trzeciomajowych w Zamościu, pod którym przed wojną mieszkał jako legionista, który dostał tam nadział ziemi. Do bodajże 1932 roku chodziły dwa pochody – PPS’owski i Narodowy (eNDecki). Od 1932 roku były trzy – PPS’owski, Sanacyjny i eNDecki. Wszystkie spotykały się na rynku i za pomocą zabieranych ze sobą pomocy naukowych (przeważnie to były sztachety z płotów) prowadziły na tymże rynku zaciekłe dyskusje polityczne (nawalali się do interwencji policji, która bez większego zastanowienia lała jak leci wszystkich uczestników corocznej rozrywki). Do 1932 roku PPS’owcy lali się eNDekami, a od 19932 roku na rynku po pierwszych minutach lania się wszystkich ze wszystkimi przeważnie sanacja dochodziła do chwilowego porozumienia z PPS’owcami i wspólnie dokładała eNDekom. Babcia wspominała, że jak dzidek wracał z tej narodowej rozrywki tylko posiniaczony a nie połamany to było naprawdę święto w domu, bo kilka razy miał połamane żebra, raz szczękę i chyba ze dwa razy obojczyk. Udało mu się w tych namiętnych dyskusjach stracić również kilka zębów. Dziadek był Legionistą, zawsze chodził w pochodzie PPS’owskim, bo choć do końca życia mówił o Piłsudskim Nasz Naczelnik, to przewrotu majowego nie był zwolennikiem. Do końca życia nie kochał też Narodowców. Podobną miłością pałał do Sowietów (nigdy nie mówił Rosjanie ani Związek Radziecki – mówił za to, że Rosjanie to byli przez 1918 rokiem i on ich jeszcze pamięta, urodził się bowiem 1998 roku) i ich popleczników polskich. Przy całej sympatii jaką mam dla tych rodzinnych opowieści cieszę się, że dyskurs polityczny 1 czy 3 maja dzisiaj wygląda trochę inaczej, a argumenty nie zależa od umięjętności machania sztachetami i walenia nimi w przeciwnika. Dzisiaj II RP jest gloryfikowana, ale miała ona swoje problemy. Nie należy zapominać, że po zamachu majowym Piłsudski zrobił zamach na autonomię uczelni wyższych i można powiedzieć “zemścił” się na profesurze, która wyrażała ostro i głośno swój sprzeciw przeciwko stosowanym przez niego metodom sprawowania władzy. Dopiero Ingnacy Mościcki po śmierci Piłsudskiego, sam będąc profesorem uniwersyteckim, przywrócił uczelniom wyższym odebrane prawa. Dzisiejsze podejście panów K do protestów profesury, która nie zgadza się z ich metodami i działaniami, jest jakby trochę podobne. Tylko należy pamiętać, że Piłsudski na pewno wielkim Polakiem był do 1926 roku. Potem bywało z jego wielkością różnie, co szczególnie mocno pokazuje fakt utworzenia kurortu o nazwie Bereza Kartuska. Jakoś nikt z najbliższych wspłpracowników ówczesnych Marszałka nie chciał go wizytować na dłużej na ochotnika i zażywać stosowanych tam terapii leczniczych. Panowie bracia K muszą uważać, z której tradycji Piłsudskiego czerpią. A ponad to muszą pamiętać, że Piłsudski był jeden, a tutaj nie wiadmo który miałby dzisiaj odgrywać jego rolę, skoro obaj panowie przedstawiają ostatnio stosunek do demokracji zbieżny z poglądami Piłsudskiego po 1926 roku – każda dobra byle przeze mnie i moich ludzi kontrolwana. Muszą uważać, bo społeczeństwo dostanie oczopląsu jak zobaczy dwóch Piłsudskich – od takiego przybytku głowa jednak boli. W II RP był ostry protest przeciwko jednemu Piłsudskiemu, a co dopiero będzie w III RP przeciwko dwóm. Piszę w IIRP, bo ona na szczęście dla nas i zgryzotę braci K ta IIIRP wciąż się jeszcze trzyma chociaż robią co mogą, aby ją zamienić na IV RP. Ale dopóki mamy wciąż znienawidzoną przez braci K konstytucję z pozycją w niej zapisaną trybynału Konstytucyjnego, wciąż jest IIIRP. Jakoś mi nie uśmiecha siężyć w IV RP braci K.

  55. Szanowni blogowicze ! Moment krotochwilny – podczas dzisiejszych zakupów (2.05.07) w jednym z wroclawskich sklepów na zielonym Sępolnie usłyszalem rozmowę (przypadkiem – przy kasie) dwóch kasjerek – o niedogodnościach ich profesji; muszą pracować w “tak pogodny długi weekend kiedy inni wyjechali na 6-9 dni”. Na uwagę o “kolizji inetersów” mojego i ich – czyli kupującego i sprzedajacego – obrzuciły mnie na początek ponurym spojrzeniem, a potem wygłosiły “mowę” o sprawiedliwości, “należności” i ich “wolności”…. Dodałem – w formie “siurpryzy” – uwagę, iż w kapitalizmie podstawą jest zysk, zysk “ich właściciela”, który ich zatrudnia. I zatrudnienie to też wolność – obu stron. Wolność uświadomiona. Dyskurs z owymi kasjerkami (które mogłyby być moimi córkami, w zasadzie – synowymi, za jakieś 4-5 lat bo wtedy mój syn będzie w takim “periodzie”) pokazał, iż robią akurat licencjat (Wyższa Szkoła Finansowa czy Humanistyczna – obecnie we Wroclawiu jest tyle tych szkół “wyższych” że straciłem już orientację w tej materii), ale o procesach społecznych i zasadach kreujących dzisiejszą rzeczywistość nie mają zielonego pojęcia. Absolutnie. I gdy, mówi się o mentalności “komunistycznej” (co za potworek językowy !!!) to nie wiek ją generuje – ale to co się “ma pod czaszką”. Porównując poziom intelektualny
    (i percepcję podstawowych zjawisk w dziejącym się wokoło świecie) studentów “za PRL-u” , w latach prosperity gierkowskiej i obecnej
    “przyszłlości narodu” lepiej nie klasyfikować, lepiej nie uogólniać, lepiej nie wybiegać zbyt daleko we wnioskach….
    Zadałem tym mlodym osobom pytanie – czy 4.06.19989 roku Polacy głosując “za kapitalizmem” (a moze p-ko realnemu socjalizmowi ?) wiedzieli w podstawowej masie “co czynią” ?Czy byli tego świadomi zarowno “gawiedź” jak i elity z czym to się wiąże ? Ów wybor. Czy w perspektywie spodziewali się – oprócz myślenia “co ja z tego będę miał” – jak kraj będzie wyglądał za 5, 10, 15 25 lat ? Czy kierowało nimi przede wszystkim – z jednej strony- chęć “będę przeciw….” (dop……lę rządzacym – dziś już to się widzi znowu, bo coraz mniej jest “tych co głosowali” na
    Kaczory& comp. czyli “za czymś”), a z drugiej “jakoś to będzie”….. Powiedziałem tym “panienkom”, ze kapitalizm “nie jedno ma imię”; jest w Szwecji, jest we Francji, w Portugalii czy Grecji ale też i w Boliwii, Bangla Deszu, Malezji, Kenii czy Indonezji. O Indiach czy Chinach nie wspominając bo to klasyczne przykałdy zglobalizowanego rynku światowego….I takiego samego rynku pracy czy fluktuacji kapitału (piszę skrótowo bo nie jestem ekonomistą, przepraszam z gory za błędy merytoryczno-naukowe). Skok na głeboką wodę AD’89 nie obiecywał nikomu, że będzie jak w Szwecji – prawdopodobieństwo (dla niektórych) “Bangla Deszu” bylo takie samo. Wynika to z reguł rachunku prawdopodobieństwa.
    Do czego zmierzam. Kiedyś napisałem chyba na tym blogu, że dla polskich elit podstawa winna być parafraza hasła wyborczego B.Clintona – z pierwszej kampanii – “edukacja głupcze, edukacja”. Jeśli tej lekcji polskie społeczeństwo nie odrobi gruntownie – razem z częścią elit – nie bedzie dobrze. Ale wg norm światowych, nie polskiego “wishfull thinking” czy mitomanii narodowo-religijnej. Przykład z ostatnich dni – oświadczenie P.Prezydenta nt. zajść w Tallinie wyraża bardziej emocje (jego prywatne uprzedzenia, fobie i formacyjne zlogi przeszłości) niźli trzeźwe i pragmatyczne spojrzenie na politykę oraz rzeczywisty interes naszego kraju – w perspektywie lat i dziesięcioleci. Kto tego nie wie – precz z życia puiblicznego. Polska juz wiele w historii stracila w wyniku takiego podejscia vide “konfederacja barska”, powstania: listopadowe czy styczniowe,
    o warszawskim nie wspominając, mesjanistyczno-milenarystyczne pomysły rodem z XVIII, XIX wieku (ropmantyzm !) etc.
    Pozdrawiam na resztę długiego weekendu tym przyziemnym, ale pouczającym (tak sądzę), przykładem wrocławskim.

  56. Dla mnie zawisza to zwykły chamek, któremu sie wydaje że pozjadał wszystkie rozumy.
    Przy sprawie Bildy przydałoby sie pogonic te hołotę z kamerami, to właśnie wydawanie wyroku na nieosądzonych. Nie dziwię sie Pani Blidzie, widziała przecież ten cyrk wokół tego nieosądonego lekarza, Jakubowskiej. Nawet jeśli była przestępcą to zdawała sobie sprawę że ten cyrk będzie niewspółmierny do jej przewinienia i każdy zapamieta właśnie ten cyrk a nie nie jej rzeczywiste przewinienie.

  57. Czlowiek z klasą nie da z siebie robic śmiecia. I to komu jeszcze – tym prawicowym prymitywom.

  58. –>InDoor (2007-05-02 o godz. 07:38): pozwól, że zostanę przy swoim zdaniu. Dyskutowaliśmy już zresztą kiedyś na tym blogu o tej sprawie. W mojej ocenie jest stanowczo zbyt wcześnie by twierdzić, że Jakubowska jest “w oczywisty sposób” niewinna.

    Poza tym: zupełnie nieprawidłowo rozumiesz przyczynę połączenia tych dwóch spraw. W procedurze sądowej istnieje pojęcie ekonomii postępowania. Łączenie spraw podobnych, związanych z tym samym stanem faktycznym jest powszechne i ma na celu przyspieszenie i uproszczenie postępowania. Nie róbmy z tego problemu.

    I na koniec: czy naprawdę wierzysz, że ma znaczenie którego dnia zeznaje jaki świadek? Pomyłki w wysyłce wezwań się zdarzają więc bez paniki: jeśli pani ma coś do powiedzenie to będzie miała możliwość powiedzenia tego na którejś z kolejnych rozpraw. Generalnie proponuję trochę więcej zaufania do niezawisłych sądów: póki co nie podlegają one naciskom władzy wykonawczej.

    pozdrawiam

  59. Bo mimo że Ziobro próbuje się uchylać od odpowiedzialności twierdząc że nie wiedział o tej akcji, to i tak jego niewiedza nie zwalnia go z odpowiedzialności za działania podległych mu ludzi. Odpowiada jednak przede wszystkim za te urządzane przez niego cyrki, bez których to samobójstwo najpewniej nie miałoby miejsca. To tymi swoimi prymitywnymi cyrkami doprowadził do samobójstwa Pani Blidy – widziała że przed drzwiami czeka na nią kamera – odpowiada zatem za jej śmierć.

  60. TERAZ WSZYSTKIE GAZETY POWINNY TAK SAMO SKAZAĆ ZIOBRĘ I TĘ EKIPĘ TAK SAMO JAK ONI SKAZUJĄ INNYCH.

  61. ron
    mylisz się, chodzi Ci zapewne o tekst o “Wyciszaczach z Polityki”. Raz “zanalizowałem” tekst Pani Janiny z Polityki i zamieściłem go u siebie, ale na blogu Pani Janiny również. Zreszta Pani Janina uznała moją “analizę” za manipulację. Muszę Ci powiedzieć, że specjalnie drogą kupna wszedłem w posiadanie tego numeru “Polityki”, po to właśnie by przekonać się jak sprawę sławetnych taśm Oleksego skomentuje redakcja, a zwłaszcza Żakowski, Władyka, i inni. Ku mojemu rozczarowaniu w całym numerze Polityki był tylko jeden doiść krótki tekst Pani Janiny właśnie (nikt więcej jakoś się nie wypowiedział), którego myślą przewodnią (moim zdaniem) swiadomą, lub mimowolną, była obrona Aleksandra Kwaśniewskiego, a nie zajmowanie się meritum. Stąd była też moja riposta na artykuł Pani Janiny.

    pozdrawiam
    Bernard

  62. Bernard się biedak rozczarował tym że “Polityka” nie poświęciła pięciu kolejnych numerów bełkotowi pijanego gnojka, który kiedyś był premierem III RP. Na szczęście lukę zapełniły dwa brukowce: Dziennik i Fakt. A swoją droga Marcin Kossek ( szef obstawy Gudzowatego) to d***, nie James Bond. Mógł tam zainstalować conajmniej 10 kamer i cały kraj mógłby zobaczyć jak nachlany J.O. oddaje mocz.
    Natomiast gdyby poseł Aziewicz z PO, zamiast wzywać Straż Marszałkowską w hotelu sejmpowym miał dobry mikrofon kierunkowy i go użył podczas bankietu Gosiewskiego, Kuchcinskiego i Putry, to chyba mielibyśmy nagrane lepsze teksty niż u Gudzowatego. Kto wie ?

  63. Quake! OK. Zobaczymy.
    Ale zauważ , że ja piszę wyraznie iż Jakubowska w tej sprawie (to znaczy w sprawie ‘lub czasopisma’) nawet nie została oskarżona (bo tak wynika z tresci podanego przez Ciebie artykułu też i taka też jest prawda), więc ‘skrót myslowy’ dokonany przez Lestata i pozostałych mediów jest ‘conieco’ wprowadzący w błąd.
    Pozostałe tytuły odnalezione naprędce w sprawie pierwszego dnia tego samego procesu brzmią nastepująco:
    ‘Ruszył proces Jakubowskiej o “lub czasopisma’
    ‘Jakubowska przed sądem za ‘lub czasopisma’ (to Gazeta Wyborcza)
    ‘Jakubowska odpowiada za “lub czasopisma”‘
    ‘Jakubowska milczy w sprawie czasopism ‘ (a co ma mówić, jesli jej nie dotyczy)
    ‘Pierwsi świadkowie w procesie Jakubowskiej ‘ (ale akurat zeznawali w drugiej sprawie)
    A (powtarzam) Jakubowskiej prokurator w ogóle nie oskarżył w sprawie czasopism. Z czego oczywiście nie wynika, że niezalezny sąd jej nie skaże. W końcu sąd też może czytać gazety (lub czasopisma).

    Pozdrawiam

  64. Autopoprawka.
    Weryfikując swoje osobiste żródła informacji z przykrością stwierdziłem, że mój konsultant prasowy (ów bezdomny) może konfabulować. Twierdził bowiem , że informację o możliwości poważnej choroby pani Blidy sam wykombinował, a wtenczas ja zauwazyłem dziś w kiosku, że na okładce tygodnika Angora jest wielki napis sugerujący, że pani Blida mogła chorować na raka. Według zeznań kioskarza egzemplarz (nr 18/2007 jeszcze niedostepne w Internecie) od poniedziałku (31.04) jest na wystawie a OZI mi taką informację przekazał dopiero 01.05. Piszę to tylko dlatego, że już kilka razy się powoływałem na informacje pochodzące z tego właśnie żródła lub analizy przez niego dokonane. Coż.
    Swoją drogą może to mieć duże znaczenie (ale może nie mieć, szczególnie, jesli nieprawda) z dwóch przyczyn.
    Po pierwsze motyw. Na pewno osoba, która podejrzewa, że zostało jej niewiele zycia, łatwiej podejmuje decyzję o samobójstwie w sytuacji krytycznej (bo sama świadomość o chorobie nie jest wystarczające. Musi być jeszcze coś). Więc odpada wyjatkowo chamski argument, że samo samobójstwo jest dowódem na to, że była zaplatana w coś bardzo poważnego.
    Po drugie : kto co wiedział? W takiej sytuacji nie można teoretycznie wykluczyć, że ekipa filmowa NIE dlatego popełniała takie błędy, że nie wiedziała o broni lub i mozliwości samobójstwa, ale wprost o to szło by to samobójstwo się dokonało. Taką wiedzę mozna było pozyskać na przykład z podsłuchu, jesli komuś p. Blida przez telefon wygrażała. Z jednej stronu nadałoby to pewnym dziwnym, trochę zagadkowym, na pozór nielogicznym poczynaniom ekipy jakiś sens, z drugiej strony pozostaje otwarta kwestia: po co mieli to robić? Może i słuzby i niektóre inne organy władzy snują jakieś intrygi, prowadzą jakieś swoje gry, ale bez przesady. Nikt politycznych zabójstw w Polsce nie dokonuje.

    Pozdrawiam

  65. Kochani Blogowicze ! Czas na aktualia…
    Na tytułowej stronie portalu ONET czytam link: -” Prezydent: nie zrezygnuję z walki o równe prawo dla wszystkich”
    Klikam, czytam i oczom nie wierzę ! Toż to są szczyty, Himalaje i M. Everest zakłamania! Jak zrozumieć wezwania P. Prezydenta o przestrzeganie równych praw dla wszystkich w świetle ustawy lustracyjnej i planowanych ustaw: deesbekizacyjnej i dekomunizacyjnej ? Przecież to jest urąganie elementarnym zasadom nie tylko prawa, ale i przede wszystkim przyzwoitości.
    Pan Prezydent dalej głosi: “Nikt nie może odmawiać podporządkowaniu się
    prawu … ”
    To po co lustrować, deesbekizować i dekomunizować ? Przecież ci wszyscy ludzie, którzy stali się, są i staną się w przyszłości przedmiotami rozstrzygnięć tych ustaw stosowali się do obowiązującego wówczas prawa.
    Przecież ich postawy, działania i zachowania mieściły się w ramach obowiązującego wówczas prawa.
    To – o paradoksie – działalność opozycyjna naruszała obowiązujący wtedy porządek prawny!
    Czy są jakieś granice, pospolitej hucpy, zakłamania i bezczelności ?

  66. Szanowna Pani Janino! Blogowicze w swej zdecydowanej większości sprzeciwili się Pani tezie zawartej w tytule artykułu: “Krajobraz bez śledczych”. Rzeczywiście powołanie licznych komisji sejmowych dla rozliczenia niecnych układów IIIRP zakończyło się fiaskiem, ale za to IVRP okazała się państwem śledczym tylko nieco inaczej. Aktywność ZZ i tow. Wassermana spowodowała, niekończące się śledztwa, których celem jest udowodnienie aferalności rządów SLD i ukrycie wysoce prawdopodobnej aferalności rządów PiS z przyssawkami, na co niezwykle trafnie zwraca naszą uwagę Cargo. Jest to odświeżona metoda, wypraktykowana już w PRL, prowadzenia “pracy politycznej” z narodem, polegająca na wytwarzaniu atmosfery zagrożenia.
    Marcel bardzo odważnie przedstawia jedną z prawdopodobych wersji wydarzeń związanych ze śmiercią P. Blidy. Mnie również taka możliwość przyszła na myśl, jednak nie miałem odwagi podzielić się nią z blogowiczami, ponieważ wydawała mi się zbyt szokująca. Zastępczo w jednym z komentarzy zwróciłem uwagę na brak jakichkolwiek informacji o wynikach badań daktyloskopijnych rewolweru, które mogłyby odpowiedzieć na pytanie, kto i jak trzymał rewolwer w chwili, gdy on wystrzelił. Brak śladów szarpaniny na ciele P. Barbary i funcjonariuszki nie świadczy o tym, że nie obie panie nie szarpały się. Ślad szarpnięcia mógł właśnie znajdowac się na rewolwerze.
    Śmierć P. Blidy faktyczna i w legendzie uporczywie powtarzanej – samobójcza jest bardzo wygodna dla wielu ludzi i środowisk. P. Blida już nie odpowie sensownie na zarzuty. Podejrzani w aferze węglowej mogą więc obciążać ją do woli, co jest wygodne także dla poszukiwaczy eseldowskich afer. Samobójstwo przez niektórych odcztywane jako rozpaczliwy akt osobistej godności, przez innych będzie traktowane jako przyznanie sie do winy i metoda uniknięcia odpowiedzialności. Tak już w blogach wypowiada się wiele osób, w stylu: “zabiła się, aby uniknąć odpowiedzialności”. Podobnie wypowiedział się już pisowski poseł Karski, dr jakby prawa. Powstają fakty prasowe o skłonnościach samobójczych P. Blidy, rzekomo potwierdzone przez jej męża. Jakoś zapomniano wypowiedzi spłakanej sistry P. Blidy, przedstawione przez TV w dniu tragedii, w których wspominała że wieczorem przed tragedią obie czyniły wspólne plany na najbliższą przyszłość, a P. Barbara była pogodna.
    Jak zwykle wielu blogowiczów wypowaiada się ciekawie na tematy niezawiązane z treścią komentowanego artykułu. Rozważania na temat zmiany poglądów oraz postaw politycznych i ekonomicznych dawnych członków i działaczy PZPR sugerują, że może wartoby zapoznać się ze spostrzeżeniami Gospodyni na ten temat.
    Pierwszy od tematu odszedł dalego Bernard, przedstawiając swoją dziecięcą i młodzieńczą martyrologię pierwszomajową w PRL. Szkoda, że nie przedstawił tego wcześniej. Miałby szansę na uzyskanie z IPN statusu pokrzywdzonego.

  67. Przepraszam za błąd. W czwartym wierszu od końca zamiast “dalego” winno być “daleko”. Pisząc w “lufciku” blogowym nie zauważa się własnych błędów gramatycznych, ortograficznych i literówek.
    Doświadczył tego również TWvelOŹI, bijąc się w piersi, aż komputer mi się zatrząsł przy czytaniu.

  68. Służby idac do p.Blidy nie wiedziały czy będą stawiać jej zarzuty, nie wiedziały tez czy ma własną broń z której może sie zastrzelić – nikt tego nawet nie sprawdził w rejestrze.
    Kamera u Blidów była tylko i wyłącznie do robienia cyrku – została na zewnątrz. Po co filmować wejście i wyjście z domu, to bezsens, to było tylko dla cyrku. I p.Blida to również widziała – że kamerzysta juz na nia czeka – i że przez to cała jej rodzina ucierpi, nawet jeśli jej wina nie była wielka, to wyjaśni postępowanie. Może nawet i nie chciala się zastrzelić – miala nabój obezwładniający – nie chciała jednak na pewno tego totalnego upokorzenia dla siebie i rodziny: dzieci, wnuczków. W sytuacji takiego gwałtownego przyparcia do muru decyzje mogą byc skrajnie różne i nieprzemyślane.

    I tak to przez te prymitywne cyrki Ziobry i tych prawicowych pajacy nie żyje.

  69. Quake i InDoor
    afera Rywina zaczela mnie interesowac od momentu gdy Rokita wpadl na trop kretactw w procesie legislacyjnym. W mojej ocenie jest to najwazniejszy watek w calej aferze.
    Co do winy Jakubowskiej wypowie sie sad , ale licze na to ze sam proces ujawni ciemna strone praktyk stosowanych przez rzadzace ekipy .
    Podobnie ciemne sprawy ma zapewne aktualny rzad , o czym Quake sledzacy procesy legislacyjne jest dobrze zorientowany.

  70. 1. Po smierci ś.p.Barbary Blidy min. Z.Ziobro został wycofany z frontu propagandy PIS. Niewygodna sprawa. Jest więcej Wassermana. Miedzy chłopcami jest wyraźne napiecie o odpowiedzialnosc. Któryś “beknie” mniej lub wiecej. Walka wewnątrz trwa. Dla nas to bez znaczenia.

    2. Realnie ważne bedzie orzeczenie TK o lustracji. Jesli TK rozszarpie ją, /a zrobi to po zmianie stosunku władzy do lustraci koscioła/ bracia zaczną wyraźniej i szybciej pekać. Europa zwieksza tez nacisk coraz odwazniej/ Geremek i Mazowiecki wykonali ruch w dobrym stylu/. Zreszta lustracja to ostatni wielki temat PISowców. Po nim jest otchłan programowa.

    3. Ludzie sie powoli budza, ale brak na razie wyraźnych liderów do skutecznej kontry. Widocznie jeszcze nie czas, albo sie nie chce. W ogóle po orzeczeniu TK powinno sie dużo zmienic, bo władza stanie sie ostatecznie totalnie groteskowa i lekceważona. Zwłaszcza, że Kościół poszedł po rozum do głowy i lustracje de facto rozwalił / oddał za Wielgusa/. Będę nam niestety zawracać głowe idiotyzmami w stylu reform jakiejś p. Kalaty , czy biednego p. Kluski i opowiadac bajki o EURO 2012, które przecież Polsce i tak zabiorą. Ta władza nic nie umie zrobic!

    4.Homo sovieticus odchodzi powoli w konwulsjach i jeszcze powierzga. Ale odchodzi.

  71. Kropkozjadzie, przeglądarka Firefox sprawdza pisownię (twój nick mi np podkreśliło)

  72. Szanowna Pani Redaktor. Ze zdziwieniem przeczytałem, że jest Pani skłonna uwierzyć w wersję samobójczą Pani Barbary Blidy. Otóż jako emerytowanemu policjantowi trudno mi uwierzyć, by człowiek z tak twardym charakterem jaki miała Pani Blida strzelał do siebie z pistoletu czy rewolweru uzbrojonego w amunicję, której pocisk składa się z kilkunastu śrucin otoczonych cienką osłonką plastikową lub zaszytych w szmatkę i również otoczonych osłonką plastikową. Skuteczność takiej amunicji dla wywołania skutku śmiertelnego jest wątpliwa i bardzo niepewna. Pewne jest natomiast, że analiza mechanoskopijna raczej nie pozwoli na wykrycie z której broni padł strzał i jednoznaczną opinię eksperta. Zarówno pistolety ?Glock?, w które podobno standartowo wyposażeni są funkcjonariusze ABWery, jak i rewolwery ?Astra? mają kalibry bardzo zbliżone i o porównywalnej masie, co może uniemożliwić wydanie jednoznacznej opinii przez biegłego, z którego typu broni padł strzał. A dodatkowo, jeśli to będzie biegły z listy kandydatów do pojawienia się w rejestrze biegłych, który ma powstać w Min. Sprawiedliwości, to wtedy ekspertyza będzie pewnie zgodna z odpowiednim zapotrzebowaniem. Pole do mataczenia jest więc dość szerokie. Nie wyobrażam sobie też, by Pani Barbara Blida doznała takiego rozstroju nerwów, by strzelać do siebie pod wpływem wzburzenia. Z pewnością wzburzona była, ale gdyby chciała popełnić samobójstwo naprawdę, to pewnie obróciła by bębenek ?Astry? do takiej pozycji, by oddać strzał z naboju wyposażonego w pocisk ostry. Jeśli jednak nie bardzo nad sobą panowała, to dlaczego nie strzelała najpierw do dręczycieli nachodzących ją bladym świtem? Nie bardzo też trafia do przekonania informacja o składowaniu broni w łazience. Całe zawodowe życie miałem do czynienia z bronią ale nie przyszło mi do głowy, by trzymać ją w łazience albo w WC. A może to ja jestem jakiś nienormalny? Kontrolowany przeciek do ?Rzepy? budzi moje kolejne wątpliwości a czytając takie opinie jak np. ?drerda? zaczynam mieć wątpliwości, czy jest on ofiarą grubo szytych manipulacji, czy po prostu jest kolejnym instrumentem służącym urabianiu opinii, że śmierć Pani Blidy była skutkiem strzału samobójczego. Informacje jakimi jesteśmy faszerowani są wyjątkowo wybiórcze i tendencyjne. Gdy poseł Zemke zadał pytanie na forum Sejmu koordynatorowi o próbę parafinową, nie uzyskał odpowiedzi. Jeden, czy dwa dni później odpowiedź w mediach padła, że próba wykazała ślady prochu na ręce Pani Blidy. Otóż, gdyby ? dajmy na to ? zabójca, z niewielkiej odległości, czy wręcz z przystawienia oddał strzał do zasłaniającej się ofiary, to na jej rękach byłyby ślady prochu. Nie słyszałem natomiast informacji o wynikach próby parafinowej na dłoniach funkcjonariuszy! ? i czy w ogóle ją wykonano? Wyjątkowo źle też mi się kojarzy prokuratorski zakaz wypowiadania się na temat śledztwa pełnomocnika Pana Blidy, co nastąpiło wręcz równocześnie ze zdementowaniem przez niego informacji opublikowanej w ?Rzepie? a dotyczącej przesłuchania Pana Blidy, który wg ?Rzepy? miał stwierdzić, że jego małżonka rozważała ewentualność popełnienia samobójstwa. Widać dla zerowej prokuratury nie może być przecież tak, że dementowane są pożądane ?wycieki?. Ciekaw jestem, czy prowadzący śledztwo przyjęli tylko jedną hipotezę, czyli ?political correctness?, czy też badają wszystkie tropy. Jeśli ja postawię hipotezę, że ABW-erowskie orły postąpiły z Blidami analogicznie jak to uczyniono z Czarzastymi, czyli dla osiągnięcia odpowiedniego efektu poprzystawiali broń do ciał Blidów, np. w trakcie przekonywania by ujawnili, gdzie przechowują broń, to taka hipoteza jest uprawniona, czy nie? Jeśli tak, to wkurzona, z twardym charakterem i mało strachliwa kobieta mogła ich zlekceważyć i próbować się oswobodzić reagując w sposób dla asów Abwery nieprzewidziany, czyli szarpiąc się z jednym z nich? Jeśli tak, to mógł paść przypadkowy strzał z broni kogoś biorącego udział w akcji? Brak wyjaśnienia tego typu wątpliwości i próba przekonywania mnie metodami przecieków czy konferencji wodnego pana, który lanie wody ma nie tylko w nazwisku a widać i we krwi a także konferencje zero-jedynkowe to jest to, po prostu, prymitywne manipulowanie a więc ubliżanie mojej inteligencji. W logice jedynka oznacza prawdę a zero fałsz. Czy nam to coś mówi?
    I dlatego nie jestem tak skłonny jak Pani do przyjmowania hipotezy o samobójstwie.
    Z szacunkiem pozdrawiam.

  73. Odwiedziłem 3 maja, w godzinach południowych, Plac Piłsudskiego w Warszawie, by na żywo popatrzeć na łaskawie nam panujących. W latach ubiegłych, po zakończeniu oficjalnych uroczystości, swego rodzaju zwyczajem było przejście VIP-ów, między zebranymi ludźmi (oddzielonymi przez barierki oczywiście), od Pomnika Nieznanego Żołnierza do pomnika Piłsudskiego. Nie ukrywam, że zawsze miałem frajdę mogąc z bliska zobaczyć, Prezydenta, Premiera czy Pierwszą Damę. W ten sposób udało mi się nawet uścisnąć dłoń Premiera Buzka czy Prezydenta Kwaśniewskiego. Jednak wraz z nadejściem obecnej ekipy “skończył sie Wersal” (jak to dobrze ujął wicepremier Lepper). W zeszłym roku, prosto z trybuny honorowej, Władza dosłownie odjechała widzom. W tym roku byłoby zapewne podobnie. Już podstawiono limuzyny, już szacowni goście pakowali się do aut, gdy ktoś z tłumu zawołał “Panie Prezydencie, zapraszamy do wyborców”. Podziałało. Prezydent wraz z małżonką, a za nimi cała świta, ruszyli w kierunku zgromadzonych gapiów. Tak się złożyło, że byłem akurat w tej części placu, w którą skierowali swe kroki. Prezydent uśmiechał sie i ściskał dłonie (w tym także moją), Pierwsza Dama to urocza kobieta. Naprawdę poczułem, że to także mój Prezydent. Na krótko. Szybko przypomniałem sobie co Lech Kaczyński mówił parę minut wcześniej, gdy w swoim przemówieniu nawiązywał do wydarzeń obecnych dni. Dość jednoznacznie (choć nie bezpośrednio) potępił odmowę złożenia oświadczenia lustracyjnego przez Bronisława Geremka, Tadeusza Mazowieckiego i innych. Szybko zszedłem na ziemię i smutno mi sie zrobiło, że nawet w takim dniu nie możemy wznieść się ponad podziały.

  74. Nemer!
    Zanim Ty jako emeritowany policjant wyciagasz jakieś wnioski z tego co gazety piszą, to ja jako bezrobotny muzyk, którego kiedyś władza ludowa skierowała (przez Urząd Pracy, gdzieś pod koniec lat 70ych) na front informatyki zwracam uwagę, że wobec totalnego szumu informacyjnego jaki panuje, nic nie mozna wywnioskować z podanych informacji. Mozna mieć wątpliwości, snuć przypuszczenia za każdym razem nalezy przed wyciagnięciem wniosku podać, że ‘ jesli prawda jest , że …’.
    I jest na to codziennie dowód.
    Według mnie do podanych informacji nalezy podchodzić w sposób nastepujący:
    1. Jesli jakiś polityk powie A, to najczęściej jest nieA. Czasami jest B lub C.
    (wyjatek stanowi PiS. Jesli PiS mówi, że da, to na pewno PiS da)
    2. Jesli jakaś gazeta napisze , że to A, to może być to A, B lub C.
    3. Jesli wszystkie gazety napiszą, że to A, to może być A,B lub C.

    Wezmy dziesiejszą Rzeczpospolitą. Pisze, że ‘nijaki B (ten któremu p. Blida miała wreczyć łapówkę za umorzenie odsetek, których nastepnie B. nie umorzył) wyszedł za kaucją. Prokuratura nie wystapiła o aresztowanie’. No ja tego nie rozumie. To mozna w prokuraturze wpłacić kaucję i wtedy oni nie wystepują? A jesli wystepują, to trzeba oddać czy jak? Ciekaw jestem też czy dają przynajmniej jakieś pokwitowanie.

    Dalej bardzo ciekawa informacja, która podważa wszelkie dywagacje: Rzeczpospolita twierdzi bowiem, że pan Henryk Blida jest głuchy.

    To co może być ciekawe (z tego samego artykułu) to informacja, że jedyny oskarzony, po którego nie pojechało ABW, tylko wysłali mu wezwanie pocztą(!!!), to własnie pan B., jedyny świadek, który może potwierdzić zarzut korupcji wobec pani Blidy (chociaż odsetek nie umorzył, ale przynajmniej naciski mógłby potwierdzić, chociaż do tej pory się wypierał). Jesli to prawda, to ja już nic nie rozumie. Mozna by z tej jednej informacji wyciagnąć masę wniosków, ale czy to prawda ?
    Artykuł pisały trzy osoby. Podejrzewam, że zmienili się zdanie po zdaniu.

    Pozdrawiam

  75. Smieszy mnie powaznie to, co panie i panowie piszecie o dzikim liberalizmie, ktorego piewca i praktykiem byl/jest (?) Balcerowicz.

    Dziki liberalizm to taki, ktory panuje w Stanach – tak mozna powiedziec w najwiekszym skrocie. To taki, w ktorym ubezpieczenia spoleczne oparte na zasadzie solidarnosci nie istnieja, albo istnieja w szczatkowej formie, a zabezpieczenia spolecznego praktycznie nie ma. To takze taki, w ktorym nie ma zadnych gwarancji trwalosci stosunku pracy. To takze taki, w ktorych nie istnieje prawo do bezplatnej opieki medycznej – trzeba je sobie kupic w ramach prywatnych systemow ubezpieczenia zdrowotnego.

    Ani jednego, ani drugiego nie mozna powiedziec o Polsce. Mamy armie rencistow, sposrod ktorych wielu bierze renty bez dobrych powodow medycznych. Istnieje niezmiernie rozbudwany system ubezpieczeniowy, zzerajacy mnostwo pieniedzy. Nawet zabezpieczenie spoleczne funkcjonuje – chociaz pieniadze, ktore rozdaje, sa – to prawda – bardzo niewielkie.

    Co do gwarancji trwalosci stosunku pracy i uprawnien przyslugujacych pracownikowi zwolnionemu, zrab tych uprawnien proceduralnych i materialnych okreslony kodeksem pracy wlasciwie nie zmienil sie od czasow komunizmu.

    Opieka medyczna w Polsce – jak na tak biedny kraj – jest i tak niezla, tak co do dostepu, jak i jakosci. A przy tym funkcjonuje w ramach powszechnego systemu ubezpieczenia.

    W tych warunkach opowiadanie o dzikim liberalizmie szalejacym w Polsce jest rozczulajaco nietrafne.

  76. No to po wczotajszych wypowiedziach Pana Prezydenta mamy jasność – JEST TAK ŹLE JA ZA CZASÓW UCHWALANIA KONSTYTUCJI 3 MAJA I WOBEC TEGO JESZCZE DŁUGO TRZEBA BĘDZIE NAPRAWIAĆ I SPRZĄTAĆ. Co z tego wynika? Ano to, że nie należy się spodziewać, że lustracja, deubekizacja i dekomunizacja to ostatnie akty tego sprzątania i naprawiania. Po agentach, ubekach i komuchach trzeba się będzie zabrać za piewców dokonań IIIRP . A że inne rzeczy oprócz kolejnych czystek politycznych będą leżeć odłogiem będzie łatwe do wytłumaczenia -

  77. Przeraszam, coś mnie wyrzuciło, więc kończę w kolejnym wpisie:
    NIC DA SIĘ NICZEGO NAPRAWIĆ W GOSPODARCE, W SĄDOWNICTWIE CZY ADMINISTRACJI BEZ UPORZĄDKOWANIA SPRAW Z WIĄZANYCH WROGAMI DZISIEJSZEJ SIŁY CZYSZCZĄCEJ, ONI WCIĄŻ MATACZĄ, PRZESZKADZAJĄ, RZUCAJĄ KŁODY POD NOGI, SIEJĄ DYWERSJĘ. Coś jakby znana śpiewka. Zaczyna się pokazywanie prawdziwiej twarzy – DZISIAJ WOROGOWIE TO AGENCI, KOMUCHY I UBECY, ALE JAK Z NIMI JUŻ SIĘ ROZPRAWIMY TO NAPEWNO ZNAJDZIEMY KOLEJNYCH DYWERSANTÓW I REWIZJONISTÓW.
    A pro pos równości wobec prawa – ciekawe dlaczego Pan Prezydent w jej ramach nie przeprasza Wachowskiego, jeśli dobrze pamiętam, które to przeprosiny nakazał mu sąd. Dochodzę do wniosku, że nieprzestrzeganie wyroków sądowych, to już dobra tradycja PiS’u, bo Pan Poseł Kuchciński też przez ostatnie 10 lat nie bardzo był w stanie przeprosić swojego konkurenta w wyborach do Sejmu za rozpowszechanianie nieprawdziwych informacji o nim. A podobno jest to partia ceniąca sobie prawdę i uczciwość ponad wszystko. ostatnio jeden z moich przyjaciół powiedział obłedne zdanie, które bardzo pasuje do PiS’u: PRAWDA JEST TO DOBRO BARDZO RZADKIE, NADER CENNE, WIĘC NIE NALEŻY NIM SZAFOWAĆ.
    PIS POWINIEN SOBIE TEN SLOGAN WYPISAĆ NA WSZYSTKICH TRANSPARENTACH PARTYJNYCH.
    Pozdrawiam.

  78. Zegarki Aleksandra Teflonowego.

    W dzisiejszym Dzienniku http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=95&ShowArticleId=42802 artykuł o poszukiwaniu zegarka Dochnala przekazanego jakoby za pośrednictwem Pęczaka Kaniewskiemu. I zestawienie Aleksandra Kwaśniewskiego i jego zegarków (w tym takowy jak ów poszukiwany). Fuj dwuznaczna wstrętna insynuacja. Ale Kwaśniewski nie chciał odpowiedzieć skąd ma ten zegarek. Wszystkie insynuacje można więc rozwiać mówiąc skąd posiada zegarki po 66 tys. za sztukę. Nie odpowiedział ? naraża się na insynuacje.

    To ile tych zegarków tam było? Gdyby Kaczyńscy byli choć w połowie tak zamordystyczni jak się to im przypisuje ? już dawno wszystkie zegarki Aleksandra byłyby skonfiskowane i wyjaśniane byłoby ich pochodzenie ? kto kiedy dał je Kwaśniewskiemu, i czy przypadkiem nie ma to związku z jakimiś prywatyzacjami (Jedna prywatyzacja ? jeden zegarek?). Ale Kwaśniewski wciąż ma szansę przeciąć wszystkie spekulacje i zaprzeczyć insynuacjom – wystarczy, że powie skąd ma te zegarki :)

    I na koniec cytat z Dziennika:

    Miłośnik zegarków
    “Zegarków miał od cholery złotych i nosił je, ch? wie po co?” – powiedział Józef Oleksy w szczerej rozmowie z Aleksandrem Gudzowatym. Miał na myśli Aleksandra Kwaśniewskiego. Przekonywał, że były prezydent nie jest w stanie rozliczyć się z majątku. Ujawnienie treści nagrania przez DZIENNIK wstrząsnęło w kwietniu SLD.

    W odpowiedzi Kwaśniewski nazwał Oleksego ostatecznym kretynem. Swoją kolekcją zegarków nie chciał się pochwalić. Bagatelizował sprawę. 5 kwietnia w rozmowie z Moniką Olejnik powiedział, że część z nich przekazał “bez większego zresztą smutku dla innych”.

    “No wie pani, to jest tak, jak z butelkami koniaku, dostaje pani, a później nie ma pani prezentu pod ręką” – stwierdził Kwaśniewski. “No, ale jak ktoś wyliczył, jak zegarek kosztuje, nie wiem, 50 tysięcy, to tak się oddaje jak butelkę koniaku?” – dziwiła się Monika Olejnik. “Ale czy pani sądzi, że ktokolwiek wręczając zegarek, informuje, że on kosztuje 50 tysięcy, więc może tu zagramy w rodzaj niewiedzy czy naiwności. (…) Dziwi mnie małostkowość tych ludzi, którzy w ogóle się tym zajmują. Prezydent jest osobą, która otrzymuje jakieś tam dary, przekazuje je, mnie to w ogóle nigdy nie zajmowało”. O tym, czy płacił podatek od darowizn, prezydent nie wspomniał.

    PS
    Gdyby mi ktoś ze znajomych Aleksandra chciał podarować zegarek za 66 tys. to nie przyjmuję, podatek za duży :)

    pozdrawiam
    Bernard

  79. Topolówka!
    Kto tu pisze o dikim liberalizmie? O dzikach jedyna wzmianka w dyskusji jest w kontekscie ‘na wpol dzikich winorosli’ w uwagach pana Lulka, zaś wszyscy inni posługują się bardzo konkretnim terminem ‘neoliberalizmu’ przypisując to na zmianę to Millerowi to Balcerowiczowi. Co prawda nie bardzo rozumię co ma wspólnego fałszowanie budzetu państwa, ograniczenie swobody gospodarczej, rozbujania fiskalizmu, rozdawnictwo niewyobrażalnych kwot różnym podmiotom przy jednoczesnej nadprodukcji bezrobotnych z neoliberalizmem, ale juz jakoś tak się przyjeło mówić że prof. Balcerowicz to ‘neoliberalizm’ co by nie robił.
    Może jeszcze zwiekszenie bezrobotnych jakoś mozna skojarzyc. W końcu dzieki temu mozna proponować w Polsce dziś płace miesięczne w wysokosci 200 EUR i delikwenmt się cieszy. Bo rozumię, że nikt nie powie, że taki wzrost ilości bezrobotnych podczas ‘drugiego Balcerowicza’ to był taki przypadek, którego poprostu się nie przewidziało.

    Pozdrawiam

  80. InDoor – 04.05., godz. 8:16.
    W “Rzeczpospolitej” jest jeszcze jeden artykuł w sprawie ABW u pp Blidów. Pisze się tam “… w czasie w i z y t y funkcjonariuszy…” !

  81. Bernard,

    “Nie odpowiedział ? naraża się na insynuacje.”

    I tu się różnimy. Według Ciebie obywatel ma się tłumaczyć państwu, którego funkcjonariusze insynuują. Według mnie to państwo musi obywatelowi dowieść prawdziwości insynuacji swoich funkcjonariuszy. Jeśli nie potrafi, a obywatel milczy, to państwo też powinno zamilknąć.

  82. InDoor,
    może się czepiam, ale jesli odmieniasz czasownik rozumieć przez pierwszą osobę, to powinno być ja rozumiem, a nie rozumię.
    Pozdrawiam.

  83. Cargo!
    Dzieki! Nie obiecam, że się nauczę, ale na pewno będę się starał przynajmniej unikać w przyszłości. Dla mnie mysz i miś brzmią tak samo, jestem w stanie mówić i pisać bez zająknięcia takie rzeczy jak na przykład ‘pysk opon’ i podobne brednie. Jak ktoś w wieku dorosłym się uczy obcego języka, to różnie to wychodzi :-)
    Za to niedawno odkryłem polskie słowo, gdzie 5 współgłosek (czy jak się mówi) jest obok siebie i na dodatek wszystkie się wymawia (teoretycznie, bo w praktyce się je połyka).

    Pozdrawiam

  84. Drodzy Blogowicze…

    wczytajcie się wnikliwie w posty Bernarda i kilku innych…
    Toż to najbardziej zjadliwa krytyka “kaczyzmu” i “pisizmu” jaką sobie można wyobrazić.

  85. W uzupełnieniu a propos Bernarda

    zwłaszcza post o zegarkach. Można jeszcze pisać w tym stylu o parach skarpetek, gatek, o krawatach,koszulach itp. nawet o pupie przysłowiowej Maryny. Tak trzymać – będzie śmieszniej !

  86. Bernard zwrócił uwagę na artykuł z “Dziennika” o zegarku Marka Dochnala. Wygląda to na kolejną “aferę” z cyklu “wal w Kwacha”, nieważne czym, nawet ślepakami, byle narobić dużo huku. Pusty śmiech mnie ogarnia gdy widzę takie efekty “dziennikarstwa śledczego”. Najpierw długi wywód na temat powikłanych losów zegarka którym Dochnal RZEKOMO odwdzięczał się za przysługi (jakie przysługi? kto konkretnie robił mu te przysługi? w jakim czasie to nastąpiło? – to tylko mało istotne, nic nieznaczące szczegóły). Prokuratura nie jest w stanie namierzyć zegarka. PODOBNO zegarek otrzymał Pęczak, ale współpracownik Dochnala, Popenda, dokładnie NIE PAMIĘTA czy dał go kierowcy. Pęczak PRAWDOPODOBNIE przekazał go Zbigniewowi Kaniewskiemu. W trakcie rewizji u Zbigniewa Kaniewskiego śledczy znaleźli tylko PODEJRZANE WIZYTÓWKI firmy Marka Dochnala (zapewne dołączyły do miażdżących dowodów winy Kaniewskiego). Koniec końców, nie wiadomo nawet czy Dochnal posiadał taki zegarek o jaki chodzi prokuraturze. Właściciel szwajcarskiego sklepu, Andre Glad, zeznał, że modelu “Złoty Franck Mueller z serii Sunset” nie sprzedawał Dochnalowi ani jego żonie. Sprzedawał im natomiast inne zegarki tej firmy. NIE DA SIĘ JEDNAK WYKLUCZYĆ, że jeden z nich miał cyferblat z podejrzanej serii (dlaczego ktoś miałby zamieniać cyferblaty? nie dowiemy się).
    To co nie udało się prokuratorom, udało się lotnym umysłom w redakcji “Dziennika”. Od razu namierzyli zdjęcie Kwaśniewskiego z czasomierzem na ręku (dokładnie go nie widać, jest mały i niewyraźny, na szczęście obok dołączono zdjęcie poszukiwanego zegarka – kształt się zgadza). Podpis pod zdjęciem głosi “Dochnal miał zegarek PODOBNY do prezydenckiego”.
    Kwaśniewski nie chce wyjaśnić skąd ma zegarek, mówi, że nie pamięta bo takich prezentów dostawał dużo, co POTWIERDZIŁ Oleksy w rozmowie z Gudzowatym mówiąc, że “zegarków miał (Kwaśniewski) od cholery złotych i nosił je ch.. wie po co?”
    Cała teoria naciągana jak wyliczenia minister Kalaty w sprawie emerytur. Pełno domysłów, przypuszczeń, naciągania faktów. Gdyby to Bernard decydował o śledztwie nie bawił by się w takie niuanse. Od razu zegarki i Kwacha do pudła i niech się tłumaczy. Nie wie? Nie pamięta? Znaczy jest winny. Ale czego winny? To się wyjaśni w kolejnym śledztwie.
    Na szczęście o postępowaniach prokuratury decydują “łagodni” bracia Kaczyńscy.

  87. YKW,
    opinia publiczna to nie sąd karny. Osób publlicznych nie dotyczy domniemanie niewinności, tylko domniemanie winy. Pęczak nie został skazany. Jakubowska też nie została skazana, więc jest niewinna (do ewentualnego prawomocnego wyroku). Czy Twoim zdaniem Jakubowska mogłaby nadal pełnić funkcję wiceministra, lub jakąkolwiek inną, gdyby wciąż rządził Miller?

    I dlatego osoby publiczne powinny informować i wyjaśniać, przecinać insynuacje, a nie odmawiać.

    pozdrawiam
    Bernard

  88. Aktualia….

    4.05.br, godz.15,08 – TVN 24.
    Redaktor Marciniak rozmawia z mec. Kondrackim na temat projektu ustawy deesbekizacyjnej. Mecenas nie zostawia na projekcie suchej nitki.
    W trakcie kolejnej, krytycznej wypowiedzi mecenasa komunikat:
    ” … połączenie zostało przerwane”.
    Signum temporis ?

  89. 1. Na dłoni p.Blidy był pył po wypalonym prochu.
    2. Nie ma śladów przemocy, szamotaniny.
    3. Pocisk był obezwładniający.

    Zatem p.Blida sama sobie przyłożyła broń i wystrzeliła. Było to przypadkowe bądź zamierzone samobójstwo. Według mnie gdyby nie wielokrotne poranne czy szpitalne prymitywne show z inspiracji Ziobry i spółki, zdarzenie to nie miałoby w ogóle miejsca. Zawsze jest lepiej GODNIE stanąć przed sądem i przyjąć sprawiedliwość niż do siebie strzelać. IV RP czyli PRL-bis ze swoja zasadą domniemania winy w chamski sposób tę godność odbiera.

  90. Nie sądze by p. blida była aż takim przestępca (o ile była), że wolała sie lepiej zastrzelić. To wykaże postępowanie.

  91. Bernard,

    1 stycznia 2005 odpowiedziałbym Ci, że polityk jest jak żona Cezara i Jakubowska w rządzie być nie może. Dziś, w kraju rządzonym przez ludzi rewolucji moralnej z prawomocnymi wyrokami karnymi i cywilnymi, odpowiem Ci – a dlaczego nie ? Poza tym – jaką to funkcję publiczną pełni obecnie Kwaśniewski ? jak PiS chce sobie na nim poużywać, niech przedstawi dowody. Środki ku temu ma.

  92. –>Herr Pixi (2007-05-04 o godz. 15:12): duży szacunek za Twój wpis! Trudno cokolwiek dodać odnośnie publikacji Dziennika. Naprawdę szkoda w ogóle komentować takie “njusy”. To są wiadomości a la radio Erewań ;-)

    pozdrawiam

  93. Bernard,

    jesteś w błędzie !
    Domniemanie niewinności dotyczy wszystkich dopóki nie zostanie im udowodniona – prawomocnym wyrokiem – wina.
    Osób publicznych też!

  94. Drodzy Blogowicze !
    Chciałbym wiedzieć dlaczego to najczęściej, albo nawet prawie zawsze, wszelkie “rewelacje” o Kwaśniewskim, Blidzie itd. ukazują się w “odzyskaniej” Rzeczpospolitej, Wprost, Dzienniku ? Czy reszta branży to profeswjonalne gapy ?

  95. Ja tylko kontynując wątek dura-lex. to, że jeśli są wątpliwości co do osób publicznych to nie powinny one do czasu ich wyjaśnienia pełnić funkcji publicznych nie jest równoznaczne z orzeczeniem winy. Ją trzeba udowodnić przed sądem a nie po pierwszych doniesieniach odtrąbić winę. Trzeba dać takiej osobie czas na oczyszcenie się z zarzutów bądź prokuraturze na ich potwierdzenie w sądzie i dopiero to powinno skutkować całkowitą publiczną infamia. Ale u nas się przyjęło, że zadne nieetyczne zachowanie nie pociąga za sobą skutków negatywnych dla jego wykonawcy, przestępcy spokojnie pełnią funkcje publiczne mimo prawomocnych wyroków, więc Bernardzie nie myl dwóch róznych spraw. To że w Polsce nie standardów zachowań i postaw osób uczestniczących czynnie w życiu publicznym, to wcale nie znaczy, że oskarżony równa się winny. To, że osoby publiczne muszą być w swoim postępowaniu transparentne nie znaczy, że są pozbawione podstawowych praw obywatelskich. To są po prostu koszta prowadzonej działalności publicznej. Natomiast należy to oddzielić od każdej dziennikarskiej bredni jak choćby to dochodzenie Dziennika w sprawie zegarka Dochnala z całym stekiem insynuacji i pomówień wobec Kwaśniewskiego. Tutaj się kłania etyka wykonywanego zawodu. Tylko u na szafuje się słowem sprawiedliwość, moralność i zupełnie pomija etkę, a mnie się wydaje, że to etyka powinna rządzić sferą publiczną, to trochę szrsze pojęcie od moralności. Wymaga też smaku, nie tylko przeświadzcenia o swojej sile moralnej, która tak nam cudnie od jakiegoś czasu prezentuje min. Orzechowski, który w pojeciu standardów etycznych powinien już dawno podzielić innego swojego kolegi z MEN przed laty, kótregowg standardów etycznych za podobnie nietyczne wypowiedzi odpowiednio potraktował Premier Bielecki. Ale takie mamy standardy życia publicznegi i etyki zawdów czy politka czy dziennikarza. Ostatnio w obu tych wypadkach przedstawicieli mających szacunek dla tych standardów nie za wielu. Może sta Pna Panie bernardzie tak często mimo tak róznych od naszej większości tutaj pogładów takie częste Pan wizyty.

  96. Chciałem przy okazji tragicznej śmierci pani Blidy zwrócić uwagę na pewne zjawiska, które dla mnie od dłuższego czasu (dokładnie od 1999. roku) są oczywiste, chociaż ja sam wpadam w pułapkę: nawet jak wszystkie gazety podają na pierwszej stronie jakąś informację, to z tego faktu nic nie wynika co do prawdziwości tych informacji.
    Chciałem zwrócić uwagę na pewną wiadomość (nie będę dokładnie cytował tytuły) : wczoraj, w piątek 04. maja WSZYSTKIE media, więc wszystkie gazety na pierwszych stronach i kanały informacyjne w tych latających nagłówkach podały informację o tym, że pani Blida miała być aresztowana z powodu przyjęcia 500 tys. łapówki za jakieś bliżej nieokreślone przysługi świadczone pani Kmiecik(w postaci domu, basenu, wczasów, ciuch i kosmetyków).
    Jest to o tyle ciekawa sprawa, że DOKŁADNIE te same informacje te same media podały równo tydzień temu, ale nie jako sensacja dnia, tylko tak przy okazji, różnie formułując. Również minister Ziobro podał to podczas posiedzenia Sejmu gdy się tłumaczył posłom. Więc nie jest to żądna sensacja.
    Żródło (jak również cel) tej informacji jest znane: w pierwszej cześci konferencji prasowej jakiś prokurator powiedział o sprawie wezwania pocztowego do pana B. i jeszcze coś dodał, że w stosunku do pana B. są bardzo ‘słabe’ dowody. A przekazywanie tych pieniedzy przez panią Blidę miał być podstawowym zarzutem w stosunku do niej. Więc sie kompletnie pogubili w zeznaniach mimo iż raczej nikt nie naciskał, ani tortur żadnych (myslę) nie było. No to pod koniec jakiś wyższy prokurator wyskoczył i powtórzył tą informację o 500 tys. co nagle stało się wiadomością dnia we wszystkich mediach.

    I teraz dwa pytania :
    1. czy mozliwe jest , że żaden z dziennikarzy ani nikt w redakcjach nie zauważył, że podane jako sensacja dnia informacje były równo tydzień
    temu już raz podane?
    2. czy mozliwe jest, że w sytuacjach szczególnych jakiś centralny organ steruje mediami? (Żeby głupi lud na pewno kupił)

    Pozdrawiam

  97. Cargo – 04.05., godz. 21:20.
    Pozwolę sobie przytoczyć kilka spostrzeżeń Berta Hellingera na temat moralności:
    - “Moralista to ktoś, kto swoją małą miarę przykłada do wielkiego świata.”
    - “Dla moralisty “dobry” oznacza: mam więcej praw niż ty; a “zły”: ty masz mniej praw niż ja.”
    - “To co uważamy za dobre, jest dla nas często tylko wygodne.”

    Bert Hellinger jest “modny”, oko i ucho ma sprawne nad wyraz, zaś posługujący się moralnością nasi przywódcy niech żałują, że nie mają czasu czytać.

    InDoor – 05.05., godz. 06:09.
    1. W środku Pana tekstu jest przecudnej urody zdanie, mianowicie “Więc nie jest to żądna sensacja”. Żadna, prawda.

    Jednak dzięki malutkiemu błędowi w wyrazie “żadna”, przez przypadek można się zastanowić, jak wiele spośród sensacji jest czegoś żądna. Żebyż autorzy zmagań “w temacie” sensacji mieli świadomość, że to naciąganie widać to może nie nadużywaliby faktów jak i słów.

    2. Centralny organ steruje mediami? Nadgorliwość także bywa czegoś żądna?

    Szkoda, oczywiście.
    Pozdrawiam Państwa.

  98. Tss,
    Weź się jakoś pozbieraj mentalnie, zanim zaczniesz szukać podtekstu lub freudowskich błedów w tekscie Indoora. Nie obraź się, ale pleciesz bzdury i nie wiadomo o co ci chodzi. Indoor zwrócił uwagę na ewidentne manipulowanie mediami przez prokuraturę i prawdopodobnie przez PAP, ściśle biorąc przez Ziobrę, bo on za tym wszystkim stoi, a ty się czepiasz literówki i popisujesz pseudoerudycją lingwistyczną. Wstydż się !

  99. Tss!
    W przeciwieństwie do innych moich błedów, których pochodzenie tłumaczyłem trochę wyżej, błędy w rodzaju ‘żądne’ , ‘leżąk’, ‘społęczne’ lub ‘włądza’ wynikają z braku synchronizacji pomiędzy poszczególnymi palcami (ze zbyt długiego przetrzymywania klawisza Alt) no i z braku przeglądania przed wysłaniem tego co się napisało. Czas.
    Co do ‘centralnego organu’ to oczywiscie powinno być to ujęte w cudzysłów lub należałoby się dokładniej wyrażac- ‘ośrodek władzy – niekoniecznie konstytucyjny’.
    Gdyby próbować dokładniej analizować doniesienia medialne z ostatniego tygodnia, to można zresztą dojść do wniosku, że są raczej dwa takie ośrodki nieformalne:
    jeden ma bardzo duże wpływy w mediach i może spowodować, że nagle wszystkie media popełniają ten sam błąd.
    drugi ma bardzo duże wpływy w organach ścigania i w wymiarze sprawiedliwości zaś ograniczone w mediach. Może spowodować rózne reakcje organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, w mediach najwyżej może spowodować przecieki, które nastepnie staną się sensacją lub nie w zależnosci od ośrodka pierwszego. Dalej mozna by analizować wzajemne relacje poszczególnych osrodków, ich mozliwe cele itd. Po co!? Mozna napisać political fiction oczywiście miejscem akcji będzie np. Kenia.
    Można też inaczej tłumaczyć – z okazji 9ciodniowego weekendu wszyscy co umieją pisać, wyjechali za miasto, pozostawiając młodzież, co najwyżej potrafi słowo w słowo przepisać doniesienia PAPu. I zgadzałoby się, gdyby nie to, że to trwa nie od 9 dni, tylko od kilku LAT!

    Pozdrawiam

  100. PRZECZYTAŁEM wszystkie wpisy ,dziękuje, niezależnie od tego że nie zgadzam sie z niektorymi wpisami .One też oddają temperturę życia w naszym kraju . Pierwszym krokiem uprawdopodobnienia państwa prawa tzw.IVRP, byłyby przeprosiny Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego zgodnie z obowiązującym go wyrokiem sądu .Dopuki nie zdobędzie się na ten krok niema obywatelskiego uprawnienia do głoszenia czegokolwiek , a w szczególności mówienia ,by w Polsce wszyscy byli równi .
    Cudownie skomentował Prezydenta Michał Ogórek na stronie tytułowej dzisiejszej GW>

  101. Co do komentarza M.Ogórka to nie powinno być PiS ale PlubS tzn wtedy mogliby dopiero mówić że nawet jeśli ich działania są niezgodne z prawem to są sprawiedliwe i wtedy ich wizerunek pozostawałby nadal prawdziwy, kak jak prawdziwość jednego ze zdań alternatywy daje nadal zdanie prawdziwe. W prypadku PiS – czyli koniunkcji – działania L.Kaczyńskiego dają już wynik fałszywy, gdyż w koniunkcji oba zdania – prawo i sprawiedliwość – muszą być spełnione na raz by otrzymać rezultat prawdziwy.
    W przypadku PlubS jednak też by się nie obronili gdyż jak każdy widzi sprawiedliwość Kaczyńskich to sprawiedliwość Kaczyńskich, czyli kompromitacja, a nie faktyczna sprawiedliwość. Zatem prawdziwości alternatywy – przynajmniej jednego zdania prawdziwego – też by nie zdołali wypełnić i ich działanie w PlubSie równiez byłoby fałszywym.

    Pozdrawiam

  102. Sprawiedliwość Kaczyńskich czyli kompromitacja ze względu na orzeczenia TK i obrażliwa wściekłość małego Jarka na wszelkie próby jego kontroli przez TK czy media.

  103. Jean Paul – 05.05., godz.14:22.
    Kajam się. Zrozumiałam wypowiedż InDoora, jest ciekawa i ważna. Żałuję, że nie dość czytelnie -niechcący – to wyraziłam.

    InDoor – 05.05., godz. 15:16.
    Powinnam była za ten błąd podziękować. Dzięki niemu przyszło mi na myśl, że autorzy obwieszczający owe gazetowe sensacje mogą być żądni czegoś innego niż uznania czytelników za rzetelność. Nie powiodło mi się.
    Moja wina. Przepraszam serdecznie.

    PS. Literówek się krytykuję z zasady.

  104. W ostatnim zdaniu zamiast “się” miało być “nie”. Literówek nie krytykuję. Tak to jest jak się zbiję z tropu. Przepraszam.

  105. Witam!
    Te rózne mechanizmy powstawania błędów w tekstach są wbew pozorom dosyć ciekawym tematem. Szczególnie wobec dłuższej nieobecności szanownej Gospodyni – oby powrót miała łatwy – niewątpliwie zastepczym, ale zawsze. Zresztą wszystkie moje wątpliwości wyrażone powyżej w sprawie mediów pochodzą z próby zrozumienia – jak to możliwe (i czy jest mozliwe w ogóle), że tyle redakcji w tym samym czasie popełnia ten sam ‘drobny’ błąd, dokonuje ten sam ‘skrót myślowy’ wypaczający całkowicie sens informacji . W moim przypadku przyczyn jest wiele, na dodatek one się często nakładają, lecz najczęściej jestem w stanie jakoś je (tzn. te przyczyny) zidentyfikować. Czy podświadomość gra rolę? Nie wiem. Może. Niedawno na przykład napisałem ‘wierzący’ przez ‘ż’ (żet z kropką). Zwykle tego nie robie (zresztą od razu przeprosiłem) a tu: proszę. Tu już nie mozna zwalać winę ani na zbyt szybkie pisanie co jest powodem często popełnianych czeskich błędów w tekstach. Ani na brak synchronizacji pomiędzy palcami o którym już wspomniałem (zresztą u mnie jako wieloletniego basisty dochodzi do tego zjawisko automatycznego odgrywania fraz, głównie lewą reką, w trakcie słuchania muzyki). Oczywstym tłumaczeniem by było to że (jak już wyżej wspomniałem) języka polskiego uczyłem się dopiero w wieku dorosłym na dodatek nigdy ani przedtem ani potem nie (po)znałem żadnego języka słowiańskiego – mam prawo nie zdawać sobie sprawy z pewnych reguł dotyczących czasowników odrzeczownikowych lub też związku słowa ‘wierzę’ z ‘wiarą’. Ale ciekawe dla mnie jest to, że ta pomyłka powstała w tekście, gdzie pisałem o tym, że jakiś tam mój kolega ze szkoły średniej, siedział w WTC podczas gdy samoloty uderzyły. I że dopiero po kilkudziesięciu latach się dowiedziałem, że jest on ‘wieżący’. Więc może jednak ta podświadomość odgrywa role?
    I teraz proszę mi wytłumaczyć jak to możliwe, że dwie doświadczone ‘biznesłomen’ (pani Blida i pani Kmiecik) sporzadzając umowę ze wsteczną datą, wybierają z kalendarza spośród tylu istniejących dni jedynego nieistniejącego w danym roku 1998. dnia 29. lutego (jak donosi GW na podstwie informacji pochodzącej z pewnego żródła, bo z prokuratury w Katowicach)?

    Pozdrawiam

    PS. Nie udało mi się w żaden sposób zrozumieć mechanizmu popełniania błędów przez AGĘ. Cóż.

    PSII. Przepraszam za te moje pisanie, jest to w moim przypadku takie publiczne odreagowanie pewnego stresu czy też chronicznego dyskomfortu psychycznego. Ja bowiem (w przeciwieństwie do większosci Was) na ten burdel patrzę w wyniku własnego wyboru i jest mi na prawdę cholernie przykro.
    Gdy ponad 30 lat temu podjałem decyzję by się na stale osiąść w Polsce, to nie miałem ku temu żadnej motywacji ekonomicznej czy politycznej, raczej (trochę mało trafne sformułowanie, ale nie znajduję lepszego) fascynacja ludźmi i pewną atmosferą, trudną do opisania, która spowodowała, że ja wracając do Polski, nawet w tych najgorszych latach, odczuwałem jakąś ulgę. Częścią tej ‘ulgi’ była prasa. Dla mnie pewnym odkryciem było to, że w Polsce dziennikarze się nazywają, że mogą mieć własny styl lub coś do powiedzenia od siebie, na dodatek są w stanie tego czegoś przekazać w tamtych warunkach. I dlatego jest mi tak przykro, że wtedy, gdy niby znikły wszelkie ograniczenia, ja musze ponownie się zastanawiać ‘o co może chodzic WADZY gdy we wszystkich mediach słyszę że A, a ja wiem że B?’.

    Pozdrawiam

  106. InDoor

    Pana tłumaczenia w sprawie trudności w posługiwaniu się językiem polskim są całkowicie zbędne.
    Wyraża Pan swe myśli po polsku w sposób o wiele sensowniejszy, logiczny,celny i rzeczowy oraz dysponując większym zasobem słów niż niejeden rdzenny Polak wypowiadający się publicznie i “blogowo”.
    A tzw. literówki, jak np. wadzy zamiast władzy ( wpis z godz. 8,31 ) są bez znaczenia, wszystkim nam się trafiają, mnie też.
    Pozdrowienia

  107. Nasze polskie hłopaki poszły zaczymać żydufke-komónistke Blida ktura łapówków miała nabrać. Blida z żydofskom perfidiom rzeby narobić problemuw szczeliła sobie z pistoleta dwa razy w pierś i podobno hciała jeszcze w plecy ale nie zdonrzyła bo umarła. I w ten perfidny sposub popsóła konferencjem prasowom ministra Ziebro.

    Blidy za to jósz nie morzna skazać ale morze miała jakom rodzine rzeby ih do wienzienia powsadzać i gżywny walnonć?

  108. Poloku miły!
    Mało znasz ludzi i nie zdajesz sobie sprawy zapewnie z jakich to na pozór błachych powodów ludzie są skłonni popełnić samobójstwo. Przypominam Ci, że w 1933 pewna piosenka o ‘Sumtnej niedzieli’ ( http://en.wikipedia.org/wiki/Gloomy_Sunday ) spowodowała falę (liczone setki) samobójstw na świecie.
    A teraz popatrz przez okno i zrób mi przyjemność.
    Dła ułatwienia podam Ci link do piosenki w wykonaniu Heather Nova. Mi się bardziej podoba wersja z Billie Holiday, ale ten jest bardziej strawny dla młodziezy.
    http://www.youtube.com/watch?v=N2fGWQKbX68

  109. Szanowni Blogowicze !
    U nas na Sluzewcu w Warszawie za moich dawno zapomnianych lat istnialo slowka ” blaga ” na okreslenie czegos co niezupelnie bylo prawdziwe ale mialo jakies pozory prawdziwosci. O opowiadaczach takich historii mowiono ” blagier ” a chcac go usiszyc mowilo sie ” nie blaguj “. Teraz jakas wielka firma WordPress ukradla nam slowo a dla zmylenia sladow zmienila jedna litere. Tak moim zdaniem powstal blog. W innych gwarach jest ptok a nie ptak, tylko co jest zamiast SROKI. Kto wie niech podpowie. Pod nieobecnosc Gospodyni moze bysmy tak sobie jednak poblagowali.

    Apen sciskam
    Pan Lulek

  110. Szanowna Pani Redaktor

    Przeglądu Tygodnia pomiędzy 28 kwietnia a 6 maja nie ma , spedziłem 9 dni z rodzina nad jednym z jezior wdzydzkich , bez telewizora , gazety , radia i internetu.Duzo moge powiedzieć o dwóch książkach Murakamiego i o wrażeniach oraz o Gottlandzie Szczygła .Od poniedziałku 7 maja zaczę . Dziękuję za miłe słowa .

    Michalyi – fajna diagnoza ale nietrafna. Wyobraź sobie siwego 45 letniego misiaka, piszącego bo lubi. Własny blog obligowałby do dyskusji nad tym co się napisało,wytaczaniem za i przeciw , próbą przekonania kogoś do swojej racji czy widzenia świata . Takich zapędów nie mam . Wyjscie poza forum szkła kontaktowego spowodowane zostało ocenzurowaniem przez moderatorów tego forum kilku przeglądów – znaczy nie puszczeniem ich w świat.Wybrałem blog Szanownej Pani Janiny Paradowskiej ze względu na jej osobę i spokojny logiczny tok prowadzenia dyskusji.Wszystko.

  111. Pani Janino
    Nicolas Sarkozy wygrał wybory prezydenckie we Francji. Może parę słów komentarza – co zmieni się w Europie? Co to zmienia dla Polski? – Pani zdaniem?

  112. Polok,
    nie sądziśz, że takimi wpisami nie kaleczysz języka polskiego, nie urażasz nas, choć nie jesteśmy (myśle o stałych blogowiczach0 zachwyceni twoim poziomem wpisu, ale przede wszystkim krzywdzisz siebie, bo nikt już – nawet jak będziesz chciał coś sensownego powiedzieć – nie będzie Cię ani czytał z uwagą ani wierzył w nawrócenie. takie wpisy wystawiają świadectwo przede wszystkimich autorom. Już pod adresem jednego z blogowiczów napisałam – swoich braków umysłowych nie należy z masohiznem pokazywać, one od tego nie znikną i napewno nie staną się ładniesze. Ze smutkiem i zażenowaniem czyta się takie wpisy.

  113. >głos zwykły Says:
    >maj 6th, 2007 at 10:26 pm
    >Soulgardenie zapraszam na paradę 9 czerwca w Warszawie. Dla ogroda >strój obowiązkowy różowy boa i na pupie pawie pióra. A na końcu ulubiona >zabawa geja, lanie miękkimi pałami. Na pewno ci się to spodoba, będą ładni >rośli zomo-policjanci, i nie mniej przystojni wszechpolacy.

  114. Dura!
    Zauwaz, że całe to moje ‘tłumaczenie się’ z błedów językowych to tylko pretekst do określenia swojego dosyć specyficznego statusu i (co z tego wynika) – punktu widzenia. Przed momentem czytam na Onet taki wpis od gościa przy okazji artykułu o tym, ‘Czy uda się wybudować drogi na Euro 2012?’ (według artykułu będą z tym powazne kłopoty. Według mnie też), który twierdzi, że ‘a ja sie bede cieszyl jak sie nie uda, mieszkam za granica i wszystkim tlumacze ze wyjechalem z Polski bo tam sami zlodzieje!’.
    Nie wiem, czy rzeczywiście wysłał to ‘emigrant’ (jak twierdzi podpis), nawet mam powazne wątpliwosci co do tego, ale w tej logice jest coś: każdy w podswiadomosci czasami albo nawet często, usiłuje racjonalizować swoje decyzje podjete kiedyś. Więc ja teoretycznie zajmuję skrajnie odwrotne – w stosunku do autora powyższego cytatu – stanowisko.
    Na przykład usiłuję za wszelką cenę sobie udowodnić, że mieszkam w normalnym kraju, otoczony znakomitymi ludźmi (z kontrolerami w pojazdach komunikacji miejskiej włacznie), rządzą nami ośiecone władze stanowiące znakomite prawo w interesie ogółu, słońce świeci i w ogóle. A mam z tym ostatnio powazne kłopoty i to nie tylko w nocy.
    Jestem też bardzo wyrozumiały w stosunku do konstytucyjnych organów władzy wybranych w demokratrycznych wyborach, niezaleźnie od tego kto akurat rządzi. Nie mam też nigdy pretensji, że takich wypierdków jak ja, którzy kiedyś przypadkiem się tu przyplatali nie zauważa, w końcu stanowię znikomą mniejszość nawet w swoim mieszkaniu.
    Więc dla mnie jest jasne, że władze mają na przykład prawo uprawiać politykę (w tym nawet napuszczając generacje na siebie), słuzby specjalne są od tego, by dyskretnie wykonały tego co innym organom władzy publicznie nie wypada w tym na przykład dokonały spektakularne zatrzymania w celach propagandowych, jesli to jest z jakichś przyczyn władzy potrzebne i jest to uzasadnione. Ale media są od tego, by to kontrolowały, analizowały , sygnalizowały i alarmowały gdy coś nie jest tak. A tego nie robią. Zamiast tego kłamią synchronicznie i manipulują opinią publiczną. I to mi się nie podoba.

    Pozdrawiam

  115. Coś Ty, Cargo, to co Polok napisał to miało być dowcipno-satyryczne, a czy się udało? W tej sprawie i na tym blogu nie pasuje. I tyle.
    Stara Żaba

  116. Do Starej Żaby:
    Wiesz, jak mnie się zdarza raz na pięć lat (jestem ateistą) bywać w kościele, to zakładam czystą koszulę, garnitur i wyczyszczone buty, bo wiąże się to z jakąś uroczystością i nie widzę powodu, by lekceważyć ludzi, którzy poprosili mnie, bym wziął w niej udział. I tego samego oczekiwałbym od Poloka. Pozdrowienia.

  117. Jo nikogo nie chiołem obrarzac. To bylty tylko moje pżedyskutowane z kolegami spod bótki wnioski, zpostżerzenia i propozycje. Wszyskiemu u nas som winni tajne żydofscy-agenci-komónisty tacy jak Blida. Myślem że pan Ziebro by siem ze mnom zgodzi, i taki nakarze wynik ślectfa.

  118. Hociasz minister Ziebro to juz jest bardziei nowocesny i pewnie tak jak z raportem Riwina tak i w innych sprawach robi w prokóratuże głosowanie.

  119. Polok,
    twoja wersja pisowni ” w prokóratuże” zwaliła mnie z nóg. Nie wiem, czy minister Ziobro jest aż ta ‘nowocesny”, żeby tę wersję nazwy flagowego urzędu w nadzorowanym przez niego podwórku zaakceptować bez żadnych zastrzeżeń. Ale jak się na to patrzy, to to ta wersja prokuratury naprawdę powala.
    Pozdrawiam.

  120. Polok! Rozumiem intancję, ale nie pochwalam wykonania. Tak – są ludzie, których poglądy kształtują się w ogniu (i odłamkach szkła) dyskusji pod budką z piwem czy sklepikiem osiedlowym. To nie oznacza jednak, że są to osoby całkowicie prymitywne i nie potrafiące stosować reguł ortografii języka polskiego. To dopiero ich dzieciom “ni kce siem moowić” po polsku.
    Poza tym, powinniśmy Ci podziękować – większość z komentatorów tego bloga ma podobne poglądy, można zapomnieć (nawet pomimo obecności Bernarda) jak trudno przekonać “jedynych posiadaczy prawdy” do zmiany poglądów…

  121. Droga Pani Redaktor, drodzy blogowicze,

    PIS zgłosił projekt ustawy deesbe/deubekizacyjnej. I nie ma komentarzy; ani “za”, ani “przeciw” ?

    Niebywałe !

  122. Wracając do minionego tygodnia, czyli baaardzo długiego weekendu; nie wiem czy zauważyliście, że był to w ostatnich czasach tydzień bez żadnego politycznego trzęsienia ziemi? Już dawno przyzwyczaiłem się, że co najmniej dwa, trzy razy w tygodniu następują odejścia, dymisje,odwołania, powołania i inne różnorakie skandale i paroksyzmy obnażające niekompetencje obecnej władzy. A w minionym tygodniu nader spokojnie. Czyż to nieosobliwe? A może należy ten fakt wiązać z wykorzystaniem przez niektórych prominentnych polityków tegoż dłuuugiego weekendu na zasłużony wypoczynek? Wobec tego postuluję: więcej długich weekendów w Polsce. Może niczego sensownego nie uda się w tym czasie zbudować ale, co wielce prawdopodobne, może to spowolnić proces niszczenia przez wiadomych panów i i tak bardzo słabej polskiej kultury politycznej i prawnej. Z życzeniami satysfakcjonującego wypoczynku dla Gospodyni.

  123. Dura – lex!
    założenia tej ustawy miały być dopiero prezentowane, więc nie było na razie czego komentować, poaza chyba jednym faktem, że i bez tej ustawy kto chciał to już zmienił nazwy ulic, przeniósł pomniki czy je zlikwidował. A dzisiaj się okazało, że prace nas ustawą zawisły, bo PiS nie chce zatargów z Rosją. Po iluś miesiącach napinania muskułów, bohaterskiego przekonywania, że my to dopiero będziemy twardzi dla tych Rosjan okazuje się, że niestety nawet PiS się musi z Rosją liczyć. Nie mówię, że jest to zła posatwa. Ja się tylko głośno zastanawiam po co był ten cały cyrk przed tem? Nie można bylo twierdzić tego bez presji pomnikowej.

  124. Cargo.

    pisałem wyraźnie o projekcie ustawy deube/deesbekizacyjnej a nie dekomunizacyjnej.
    A to, czy będą ulice odwołujące się do PRL i ówczesnych “świętych” obchodzi mnie średnio, raczej wcale. Mieszkam przy ulicy, której nazwa jest politycznie obojętna, więc nawet wymiana dowodu osobistego ani prawa jazdy mi nie grozi.
    Natomiast przy projektach ustawy “deube/deesbe” jest o czym dyskutować, oj jest. Nawet opierając się tylko na doniesieniach medialnych; przecież najważniejsze założenia tej ustawy zostały upublicznione. Stąd moje zaskoczenie ciszą na blogu

  125. Olejniczak puścił bąka.

    Miał tajne informacje ze śledztwa i wypaplał w Zet’ce. Kto puścił farbę? Czyżby mecenas Widacki? Hmmm.

    Zawsze byłem za przeciekami – ale wtedy gdy dotyczą one dziennikarzy i są ujawniane opinii publicznej. Tu przypadek był inny. Wiadomości miał polityk umoczonej w przestępstwa partii, który chlapnął w radiu. A to zmienia postać na poleżeć (a może nawet na posiedzieć).

    Polityka była przeciw przeciekom (na marginesie, to kuriozum, żeby media żyjące z informacji były przeciwne przeciekom, ale niech tam), więc spodziewam się że teraz ostrze krytyki najbliższego numeru Polityki skieruje się przeciw Olejniczakowi ;-).

    A na marginesie – chodziło o osobę podpisaną pod deklaracją Kwaśniewskiego – chyba nie o takich obrońcow demokracji Kwaśniewskiemu chodziło. No chyba, że okładka Wprost (a jeszcze lepszy jest rysunek wewnątrz – Kwaśniewski jak Brando) nie jest bezpodstawna…

    pozdrawiam
    Bernard

  126. Spiskowa teoria dziejów, czyli krąg się zaciesnia.

    Broni dziwnych ludzi (ale to adwokatom wolno). Macza palce w jakichś dwuznacznych fundacjach. Pojawia się w śledczych komisjach. Zakłada stowarzyszenie Kwaśniewskiemu. A do tego Bronek (co dostał w ogonek) mówi tak:
    “Ekspertyza, według której śmierć Pyjasa uznano za wypadek, została zaś podpisana przez profesora Zdzisława Marka. Za nieposzlakowaną reputację Marka ręczył – o dziwo – profesor Widacki. Tymczasem profesor Marek to był taki etatowy ubecki ekspert, który we wszystkich sprawach, w które zamieszani byli “nieznani sprawcy”, ogłaszał niezbicie, że był to “nieszczęśliwy wypadek”. Na podstawie tych samych danych, które Marek uznał za świadectwo wypadku, niezależna komisja – zwołana w 1991 roku – orzekła, że śmierć nastąpiła na skutek pobicia, a zwłoki zostały podrzucone. ”

    pozdrawiam
    Bernard

  127. PS
    Chodzi o Jana Widackiego

  128. Aby przypomnieć dziennikarza opluwanego na polskich, nie tylko PiSowskich salonach

    Walencja, 4 maja (EFE). ? Dziennikarz polskiej telewizji publicznej, Witold Krasucki, znany jako autor programow dotyczacych korupcji w Polsce, otrzymal dzis nagrode Wolnosci Slowa 2007, przyznawana przez Zwiazek Dziennikarzy Walenckich.

    Krasucki powiedzial, ze jest to najwazniejsza nagroda w jego zyciu zawodowym i ze ma ona szczeglne znaczenie w momencie, kiedy spotyka sie z ostracyzmem i musi poruszac sie ?na marginesie dziennikarstwa? w Polsce w konsekwencji swoich programow, w ktorych ukazal korupcje polskich przywódcow politycznych.

    Polski dziennikarz zaproponowal takze utworzenie wspolnej organizacji dziennikarzy w Hiszpanii i Polsce po to aby ?razem bronic wartosci wolnosci slowa?.

    W tegorocznej edycji Nagrod Wolnosci Slowa, przyznawanej corocznie przez Zwiazek dziennikarzom ktorzy ?wyrozniaja sie w walce o zachowanie podstawowego prawa wolnosci wypowiedzi?, nagrodzono rowniez pracownikow autonomicznego kanalu Telemadrid, a takze telewizje walencka InfoTV.

    To gwoli pamięci i refleksji

  129. prosze o przyklady i konkrety, w ktorym momencie Polityka byla przeciw przeciekom.

  130. Giermkowie Rycerza alarmuja, że adwokatura też przecieka. Dobre.

    Wobec przykrego mi faktu, że w najblizszym czasie zapewnie nawer czytać nie będę miał czasu, nie mówiąc o własnych komentarzach, postanowiłem ujawnic p. Gospodyni i sz. kolegom i kolezankom z blogowiska pewną swoją ułomność polegającą na tym, iż w godzinach porannych zajmuję się pisaniem własnych tekstów do własnych piosenek które nastepnie zwykle sam wykonuję, gdy poza psami nikt nie słyszy. Pózniej zapomnę.

    Inspiracje czerpię z róznych zródeł: tematy zwykle są z bieżących wiadomości przeczytanych na Onet, koncepcja liryczna i muzyczna pochodzi z jednej strony z utworów Toby Keith jak również z takich przyśpiewek co je poznałem na takich 3-dniowych wesólkach niedaleko Łowicza, gdzie przygrywałem jako kapela.
    Dziś napisałem coś takiego:

    Nowy członek Rządu
    Równy z niego gościu
    Członek z krwi i kości
    z odrobiną tłuszczu

    [chór]
    Tralala, tralalalalaaaa …

    Jak już wspomniałem zwykle nastepnego dnia nie pamietam, ale jedna mi utkwiła w pamięci. Była to piosenka napisania której zainspirowało mnie odkrycie prezydenta Kaczyńskiego (potwierdzono naukowo tuż po dokonaniu) jakoby ‘żeby coś zamknąć, trzeba najpierw otworzyć’. Ja to twierdzenie odwróciłem.

    Żeby coś otworzyć, trzeba najpierw zamknąć
    Żeby coś naumić, trza coś wpierw zapomnieć
    Nawet żeby coś wywabic, to coś tam musi być
    Tylko żeby kogoś opluć to nie trzeba nic

    [chór]
    Trzeba w głowie ślinę mieć
    Tralalaaa
    i delikwent, jasna sprawa
    Musi prosto stać
    Tralalala, lalalaaaa …
    Musi prosto stac

    Dziekuję za uwagę i za wyrozumiałość
    Pozdrawiam

  131. Według mnie inicjatywa PiS to nie karanie – SBcy kary nie ponieśli – czy odbieranie, ale to zaprzestanie dawania, zaprzestanie nagradzania. Zrównanie tych świadczeń do poziomu ludzi uczciwie zarabiajacych i tak byłoby według mnie dla SBkow wyróżnieniem.

  132. Jeśli chodzi o te pomniki to oczywistym jest że Rosja będzie mówić o sobie że jest tylko dobra, i jak każdy przestępca będzie zacierać to że była również agresorem. Obecna arogancka postawa Rosji ukazuje jak bardzo czuje sie ona jeszcze naszym właścicielem.

  133. Uważam jednak za bezsensowne pouczanie Rosjan że byli źli. Jak widać odbija się to tylko dla nas niekorzystnie – mięso.

  134. Żeby kogoś wychowywać, trzeba mieć do tego odpowiednie środki. My ich w stosunku do Rosji nie mamy.

  135. Willy
    zajrzyj tu: http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=79

    PS
    zacytuję swój wpis http://bernardo.salon24.pl/14182,index.html by wyjaśnić sytuację:

    Jan Widacki ? spiskowa teoria dziejów

    Nazwisko Jana Widackiego pojawia się w różnych ciekawych (i nieciekawych) miejscach. Poniżej zebrałem kilka najbardziej znanych spraw w których pojawia się nazwisko Jana Widackiego – czy to jako prawnika, czy jako polityka, czy też wręcz jako podejrzanego.

    Na początek Wikipedia:
    Jan Stefan Widacki (ur. 1948) ? prof. dr hab., polski prawnik, adwokat, dyplomata, autor kilkunastu książek i około 300 artykułów naukowych.
    W 1969 ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Doktor (1972), doktor habilitowany (1977), profesor (1984). Po 1989 r. wiceminister spraw wewnętrznych, a następnie wieloletni ambasador RP na Litwie. W 1996 został odznaczony litewskim Orderem Wielkiego Księcia Gedymina II klasy z Gwiazdą.
    Prowadzi praktykę adwokacką. Stał się osobą publicznie znaną, gdy reprezentował Jana Kulczyka przed sejmową komisją śledczą ds. PKN Orlen oraz w sporze z Romanem Giertychem. http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Widacki

    Śmierć Stanisława Pyjasa:
    Bronisław Wildstein: ?Ekspertyza, według której śmierć Pyjasa uznano za wypadek, została zaś podpisana przez profesora Zdzisława Marka. Za nieposzlakowaną reputację Marka ręczył – o dziwo – profesor Widacki. Tymczasem profesor Marek to był taki etatowy ubecki ekspert, który we wszystkich sprawach, w które zamieszani byli “nieznani sprawcy”, ogłaszał niezbicie, że był to “nieszczęśliwy wypadek”. Na podstawie tych samych danych, które Marek uznał za świadectwo wypadku, niezależna komisja – zwołana w 1991 roku – orzekła, że śmierć nastąpiła na skutek pobicia, a zwłoki zostały podrzucone.?
    http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=43229

    TW “Monika”
    Reprezentował Henryka Karkoszę (?TW Monika?) przed sądem lustracyjnym
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8100953,wiadomosc.html?ticaid=13b3e

    Afera Orlenu i Jan Kulczyk
    Reprezentował Jana Kulczyka przed komisją śledczą w sprawie tzw. “Afery Orlenu”. Również w sporze z Romanem Giertychem (sławetny obiad) był reprezentantem Kulczyka.

    Fundacja ?Bezpieczna Służba?
    ?Zbigniew Wassermann (PiS) zażądał, by został wykluczony z prac komisji ze względu na działalność na początku lat 90. Widacki był wtedy wiceszefem MSW i pomagał założyć fundację Bezpieczna Służba, która miała pomagać policjantom. Problem w tym, że fundację – która miała czerpać zyski m.in. z gier losowych – założyły osoby związane ze środowiskiem gangsterów.
    Z aktami sprawy, którą nagłośnił Wassermann, zapoznali się już pozostali posłowie i są równie wstrząśnięci. – Ta sprawa nie dotyczy bezpośrednio PKN Orlen, ale jest wystarczająco ważna, by Jan Widacki stanął przed komisją jako świadek – mówi Andrzej Aumiller (UP). Konstanty Miodowicz (PO) idzie dalej: – Jan Widacki ponosi odpowiedzialność za brak ostrożności i z tego powodu powinien znaleźć się w polu bezpośredniego zainteresowania prokuratury.
    Ze świata “Wariata”
    Dlaczego zawartość akt prokuratorskich tak poraziła posłów? Oto przykład – jeden z założycieli fundacji, Romuald Marek Minchberg, opowiada w nich m.in., jak poznał Nikodema Skotarczaka (“Nikosia”, ojca chrzestnego trójmiejskiej mafii), że związany był “z Wieśkiem Niewiadomskim” (“Wariatem”, szefem mafii wołomińskiej), że “słyszał, że ?Pershing? (szef mafii pruszkowskiej) chciał zlecić zamach na ?Wieśka? za ?Franka? (kierowca ?Peshinga?)”. Mówił też o swoich znajomych i podawał ich pseudonimy: Kazio Kafel, Elka Małolata, Kręcony, Leoncio i Pepsi (prawdopodobnie wszyscy z gangu pruszkowskiego).
    Z akt wynika również, że w Hotelu Europejskim w Warszawie, czyli w siedzibie fundacji, jej założyciel Zdzisław Herszmann poznał kolejnego ganstera, Jeremiasza Barańskiego (jego żona i siostra weszły w skład zarządu fundacji). Herszmann, który był wpływową postacią w kręgach władzy w latach 70., opowiada też, że początkowo planował rozmawiać o fundacji z samym szefem MSW, wówczas Krzysztofem Kozłowskim. (Kozłowski twierdzi, że nie zna Herszmanna). Z zeznań wynika, że ponieważ Kozłowski był nieobecny, trafili do Widackiego.?
    http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041203/kraj/kraj_a_2.html

    Zarzuty postawione przez białostocką prokuraturę
    Jan Widacki ma postawione zarzuty w sprawie nakłaniania świadka do składania fałszywych zeznań i utrudniania postępowania karnego: ?Zarzuty dotyczą świadka w sprawie apelacyjnej, w której mecenas Widacki był obrońcą jednego z szefów mafii pruszkowskiej Mirosława D., pseudonim Malizna. Prokuratura zarzuciła prawnikowi, że jesienią 2004 roku nakłaniał świadka Sławomira R., który odsiaduje wyrok wieloletniego więzienia m.in. za zabójstwo, do złożenia nieprawdziwych zeznań, które byłyby korzystne dla jego klienta.

    Prokuratura zarzuciła Janowi Widackiemu, że za takie zeznania obiecał świadkowi udzielić pomocy materialnej i zapewnić bezpieczeństwo osobiste i że takiej pomocy udzielił.? http://tvp.pl/120,20060407325137.strona

    Ruch na rzecz Demokracji
    Działa dla Aleksandra Kwasniewskiego: ?Podpisałem deklarację na prośbę prof. Widackiego, który jest głównym organizatorem tego przedsięwzięcia – mówił w TVN 24 lider SdPl Marek Borowski?
    http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,4102847.html?skad=rss

    I najnowsza sprawa przecieku (Jan Widacki jest obrońcą Jerzego A.):
    Prokuratura Krajowa sprawdzi czy z tajnego śledztwa dotyczącego korupcji w krakowskim magistracie wyciekły informacje z zeznań świadków ? dowiedział się “Wprost”. Poufne informacje ujawnił w mediach szef SLD Wojciech Olejniczak.

    W niedzielę w Radiu Zet Olejniczak, mówiąc o zarzutach wobec byłego małopolskiego wojewody Jerzego A., nieoczekiwanie ujawnił, że obciążający urzędnika świadek pomówił także jednego z senatorów PO. Prokuratorzy są zgodni, że polityk nie powinien takiej wiedzy posiadać. ? Postępowanie było tajne i o zeznaniach wiedziało tylko trzech śledczych z Krakowa. Nawet prokurator generalny nie miał dostępu do tych informacji. Nie możemy wykluczyć, że zagrażający śledztwu przeciek mógł nastąpić po konfrontacji Jerzego A. z obciążającym go biznesmenem ? mówi nasz informator z prokuratury.

    Mówiłem o rzeczach zasłyszanych i moim zdaniem powszechnie wiadomych. Po drugie nie rozmawiałem z mecenasem Widackim a całą sprawę uważam za sztucznie rozdmuchiwaną ? broni się Wojciech Olejniczak.

    Jerzy A. został w połowie kwietnia aresztowany w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości przy zakupie gruntów przez gminę Kraków. W tej samej sprawie zarzuty niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień usłyszało pięcioro byłych wiceprezydentów Krakowa, w tym obecny poseł PO, Tomasz Szczypiński.
    Jutro sąd będzie rozpatrywał zażalenie mec. Widackiego na aresztowanie Jerzego A. Wiele wskazuje na to, że były wojewoda opuści areszt, ze względu na zły stan zdrowia. http://www.wprost.pl/ar/?O=106024

    Warto byłoby równiez przyjrzeć się działalności Jana Widackiego na Litwie. Nie cieszył się dobrą opinią wśród tamtejszych Polaków (m. in. kwestia polskiego uniwersytetu w Wilnie)

    Senator PO Ryszard Ciecierski:
    “Proszę państwa, wypada mi powiedzieć kilka zdań o tym, że byłem pierwszy raz na Litwie w ramach naszej pracy senackiej. Spotkanie odbyło się w niedzielę w domu polskim. Było to bardzo duże spotkanie Polaków, bardzo duże spotkanie młodzieży z całej Litwy. Obecny był pan ambasador Polski – nie ma już pana Widackiego, rzeczywiście źle wspominanego przez te środowiska – był konsul i obaj panowie byli bardzo dobrze, z dużą sympatią przyjmowani przez środowisko polskie. Tak więc wyniosłem z tego pobytu bardzo dobre wrażenie.”
    http://www.senat.gov.pl/k6/kom/ksep/2006/036sep.htm
    Zygmunt Żdanowicz (Kurier Wileński):
    “Naszą zasadą – jako redakcji – nie jest walka z innymi mass mediami polskimi na Litwie, ale współpraca. Jednak gdy podejmowałem pracę naczelnego w “Kurierze”, zespół redakcji musiał stawić czoło sztucznie i za polskie pieniądze powołanej konkurencji – dziennikowi “Gazeta Wileńska”. Twórcą pisma i właścicielem był nie kto inny, jak sam Czesław Okińczyc, doradca prezydenta Litwy, szczególnie w Polsce hołubiony i postrzegany jako “człowiek sukcesu” oraz wyjątkowy “fachowiec” od spraw Polaków litewskich. Dziennikarze “Gazety Wileńskiej” publicznie na łamach prasy krajowej (w Polsce) stwierdzili, że celem nowo powołanego dziennika jest “położenie na łopatki” – innymi słowy: zniszczenie “Kuriera Wileńskiego”. Wtórował im też Jan Widacki, były ambasador RP w Wilnie, który szykując grunt do startu okińczycowskiego tytułu określił “Kurier” jako “zdychającą gazetę”. Nikt nie prorokował nam zwycięstwa w konkurencji z “europejskim” tytułem Okińczyca, tym bardziej, że “Gazeta Wileńska” stosowała agresywną, nieuczciwą, wręcz prowokującą taktykę wobec konkurenta. Nie daliśmy się… Postawiliśmy na rzetelną, obiektywną informację i na… swego czytelnika, bo to przede wszystkim on miał dokonać wyboru. Według badań litewskiego rynku prasowego, miejsca dla dwóch polskich dzienników na nim nie było. Czytelnik wybrał nas, a okińczycowska “Gazeta” nie zagrzała długo miejsca i znikła równie szybko, jak się pojawiła.”
    http://www.wspolnota-polska.org.pl/index.php?id=kw1_3_05

    pozdrawiam
    Bernard

  136. Alianci wykańczając Hitlerowskie Niemcy nie okupowali po nich wyzwolonych ziem. Także rosyjska wersja o wyzwoleniu jest absurdalną. Fakt faktem że być moze bez Rosji Oświęcim i dziś by działał.

  137. Pani Janino!

    Żaden “Krajobraz bez śledczych”!

    Komisja bankowa pracuje w pocie czoła, a Pani pewnie wyleguje się na słoneczku na Wyspach Bergamuta!

  138. Bernardzie oczywiście wiedziałem że przytoczysz ten wpis Pani Janiny.

    polecam jednak wgłebic sie w weń i sprobowac zrozumie o co w nim chodzi.

    Nie same pzrecieki są złe, bo na tym i z tego żyją dziennikarze ale coś sie dzieje nei tak jesli to państwo prowadzi polityke przecieków

    I zgadzam sie z Pania Janiną że dziennikarstwo śledcze nie istnieje teraz w polsce bo do czego niby dziennikarze mają dochodzic? jak co chwile mamy kontrolowane przecieki, dziennikarze nie musza nigdzie szperac, bo i po co?
    smakołyki są niemal codziennie wysyłane prosto do redekcji.
    Chodzi o skale tych zjawisk.

  139. Suplement
    Uzupełniam o fragmenty artykułów wskazanych przez Nurniego (jeżeli ktoś ma coś jeszcze ciekawego ? proszę o info)

    Fragmenty artykułu Paweła Siergiejczyka
    http://www.medianet.pl/~naszapol/0616/0616siei.php
    Marek Dochnal
    “Przed sejmową Komisją Śledczą ds. Orlenu aresztowany lobbysta Marek Dochnal poinformował posłów, że kilka tygodni wcześniej do jego obrońcy Ryszarda Kucińskiego przyszedł pełnomocnik Jana Kulczyka, mec. Widacki, z propozycją nie do odrzucenia: jeżeli Dochnal w swoich zeznaniach pominie nazwisko poznańskiego biznesmena, wówczas może mu udzielić pomocy, a gdyby postąpił inaczej, jego sytuacja może się pogorszyć. Widacki, tak jak teraz, stanowczo zaprzeczał tym informacjom, ale pośrednio potwierdzili je zarówno mec. Kuciński, jak i drugi obrońca Dochnala, mec. Piotr Kruszyński.”
    Deklaracja Krakowska
    “podpis Widackiego znalazł się pod tzw. deklaracją krakowską, czyli apelem 45 intelektualistów spod Wawelu, którzy ubolewali, że w obliczu niebezpiecznej polaryzacji sceny politycznej zwolennicy umiaru, liberalizmu, tolerancji i państwa prawa nie mają dziś swej reprezentacji politycznej. (…) Mamy dość wszelkiego radykalizmu, świadomi, do czego zwykle on prowadzi. Uważamy, że w nadchodzących wyborach niezbędne jest silne centrum. Kilkanaście dni po tym dramatycznym apelu ogłoszono przekształcenie Unii Wolności w Partię Demokratyczną, a na liście uczestników jej zebrania założycielskiego nie mogło zabraknąć prof. Widackiego.”
    Apel w sprawie Waltosia
    “Gdy kilka miesięcy temu minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odwołał prof. Stanisława Waltosia z funkcji przewodniczącego Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego, koledzy profesora z UJ i innych uczelni wystosowali Apel środowisk prawniczych, w którym stwierdzili, że zarówno język, jak i sposób działania obecnych władz przypominają łudząco czasy PRL. Wśród prawie 400 prawników podpisanych pod tym dokumentem znajdziemy, rzecz jasna, także Widackiego, którego można zresztą uznać za prekursora prawniczych ataków na PiS: gdy w 2000 r. Lech Kaczyński został ministrem sprawiedliwości, Widacki w artykule na łamach “Polityki” nazwał go administratorem strachu, był też jednym z sygnatariuszy listu protestacyjnego 42 znanych prawników przeciwko proponowanym przez Kaczyńskiego zmianom kodeksu karnego.”
    Litwa
    “po dwóch latach urzędowania ówczesny szef Związku Polaków na Litwie Jan Sienkiewicz mówił, iż ambasador Jan Widacki reprezentuje w Wilnie interesy nie Polski, lecz orientacji politycznej skupionej wokół Unii Wolności. Krakowski profesor przyjął bowiem typowo udecki sposób uprawiania dyplomacji: zupełnie ignorował, a nawet zwalczał postulaty polskiej mniejszości na Litwie, popierając niejednokrotnie antypolskie stanowisko władz w Wilnie (za co zresztą został odznaczony przez nie Orderem Wielkiego Księcia Giedymina I klasy).”
    Znów odprysk sprawy Pyjasa
    “podjął się obrony byłego funkcjonariusza biura śledczego SB Zbigniewa K., oskarżonego o utrudnianie śledztwa w sprawie śmieci Stanisława Pyjasa.”
    Zły
    “Był także obrońcą komisarz Bożeny Ć., policjantki oskarżonej o przekazywanie policyjnych materiałów miesięcznikowi “Zły”, wydawanemu przez żonę Jerzego Urbana.”
    Konsalnet
    “Wraz z nieżyjącym już Lechem Falandyszem Widacki był także pełnomocnikiem spółki detektywistyczno-ochroniarskiej Konsalnet, której w 1999 r. MSWiA odebrało koncesję. Warto zwrócić uwagę, że Zarządem Konsalnetu kierują dwaj byli oficerowie PRL-owskiego wywiadu, a szefem Rady Nadzorczej jest tam prof. Jerzy Konieczny, którego Widacki poznał w latach 80. na Uniwersytecie Śląskim, a później ściągnął na stanowisko wiceszefa UOP (za rządów Hanny Suchockiej Konieczny był już szefem UOP, a za Józefa Oleksego – ministrem spraw wewnętrznych).”

    Fragment artykułu Bronisława Wildsteina
    http://www.nowe-panstwo.pl/archiwum/nr28/glowna/242_felieton_wildstein.htm
    Adwokat SBeków
    “Ostatnio wystąpił jako adwokat esbeków, pierwszych oskarżonych w sprawie studenta Stanisława Pyjasa, zamordowanego przez SB w 1977 roku. Oskarżeni są oni o to, że świadomie tuszowali fakt morderstwa. No i co z tego, że ich broni? ? zapyta czytelnik. Przecież to rola adwokata, a w państwie prawa każdy zbrodniarz ma prawo do obrony. Tylko że Widacki broni swoich klientów wszelkimi sposobami. Tym razem to on nie stawił się już na pierwszą rozprawę, motywując to spóźnieniem w dostarczeniu mu zawiadomienia.”
    Przegrany proces Wildsteina
    “Zostałem kiedyś oskarżony o pomówienie przez usługowego lekarza SB, również profesora, Zdzisława Marka. Po powrocie do nowej Polski ? ku swojemu zdumieniu ? zorientowałem się, że dyrektorem Zakładu Medycyny Sądowej jest ten sam profesor wysuwany do wszystkich trudnych spraw przez policję polityczną PRL. Było wśród nich zabójstwo Pyjasa, które na podstawie ekspertyzy Marka (mam nadzieję, że profesor wybaczy?) uznane zostało za wypadek. Marek nadal czuł się pewnie. Pytany przez dziennikarkę radiową, trzykrotnie powtórzył: ?To jasne, że ktoś dał Pyjasowi w mordę”. Mówił to człowiek, na podstawie ekspertyzy którego sprawę uznano za wypadek. Nowa ekspertyza wykluczyła hipotezę wypadku, ale Marek nadal pełnił swoją funkcję. W liście do Gazety Wyborczej wyraziłem oburzenie tym faktem, pisząc o Marku jako o ?wspólniku morderców, to znaczy człowieku, który osłaniał ich i usiłował morderstwo przedstawić jako wypadek”. Marka pozbawiono stanowiska, ponieważ odkryto inne sprawki, które miał na sumieniu. Ja natomiast zostałem skazany za jego pomówienie. Proces ten był dla mnie pouczający z wielu względów. Jednym z nich była obserwacja budzącej wzruszenie przyjaźni, jaką Marek otaczany był przez prawnicze środowisko. Najbliższym jednak jego przyjacielem był Widacki, który dostąpił zaszczytu świadczenia o nieposzlakowanej reputacji ubeckiego profesora. Zażyłość tych godnych siebie person była zaiste budującym wzorcem. A przecież Widacki jest autorytetem III Rzeczypospolitej”
    Zbrodnie komunistyczne
    “Jego prawne wywody oprócz autorytatywności rozbłyskują też fajerwerkami humoru. Gromiąc kategorię zbrodni komunistycznej (chyba domyślamy się, jaki ma do niej profesor stosunek), pisał on w Tygodniku Powszechnym, odmawiając jej twórcom kompetencji prawniczej: ?Występek, który może być zbrodnią, to coś tak jak trójkąt, który może być kołem, czy przydrożna kapliczka, która może być gotycką katedrą?”. Jeszcze weselsze było to, że projektodawcom chodziło ? o czym uniwersytecki wesołek już nie wspominał ? o tortury prowadzące do śmierci ofiary, o doprowadzenie jej do samobójstwa, o torturowanie dzieci, czyli działania, które jako nie mające bezpośrednio na celu śmierci ofiary uznawane były w trakcie ich popełnienia za występek.”
    Prywatka Lecha Kaczyńskiego
    “Gazeta Wyborcza opublikowała jego artykuł Prywatka Lecha Kaczyńskiego, którego tytuł powinien nas już rozbawić do łez. Nie tylko tytuł. Lech Kaczyński ? zdaniem autorów (jeszcze jakiś doktor musiał wspomóc profesora w pisaniu tego dzieła) ? nie powinien zostać ministrem, ponieważ jest stroną w sprawie inwigilacji prawicy. Wprawdzie to Kaczyński był inwigilowany, ale pozostaje się zgodzić z Widackim, że pewnie ofiara czuje się głębiej zaangażowana w przestępstwo niż sprawca, dlatego na przykład żadna ofiara przestępstw nie powinna pełnić funkcji publicznych, w których sprawowaniu popełnienie przestępstwa jest przeszkodą. A potem następuje clou (niestety, muszę ograniczyć się tylko do kilku myśli, choć artykuł wart jest znacznie więcej): ?Kaczyński wierzy, że zaostrzenie kar zmniejszy przestępczość. Jest to pogląd archaiczny, naiwny i nienaukowy”. Rzecze profesor. Profesor chce z czytelników zrobić idiotów, albowiem twierdzenia takie nie poddają się kryterium naukowości i trudno uwierzyć mi, aby bądź co bądź profesor nie wiedział, za co oblewa się studentów na egzaminie z metodologii.”

    pozdrawiam
    Bernard

  140. Suplement 2
    jeszcze internauta nowytor5 analazł, że Widacki był jednym z pełnomocników Kluski w pamiętnym sporze o odsetki. Ale niestety Kluska wywalczył tylko 5 tys.

    pozdrawiam
    Bernard

  141. Nie regulować odbiorników! To na prawde ON!
    Szkoda , że Prezydent tak skrótowo ilustrował przebiegu Jego kariery.
    W latach 80-ych jako student pierwszego roku …’ .
    A mógł dodat ‘… a w latach 90-ych jako student drugiego roku…’.

  142. “- Jesteśmy przekonani, że niezależnie od tego, co nas spotyka, działamy dla Polski; dla Polski działa już od przeszło dwudziestu lat, przez całe swoje dorosle zycie, Przemyslaw Gosiewski. I jestem pewien, ze dla Polski bedzie dalej dzialal: z ta sama energia, z ta sama przenikliwoscia i z coraz wiekszym doswiadczeniem, ktore w ciagu dlugiej juz kariery politycznej zdobyl – powiedzial premier.”

    Zwienczenie drogi, powiedzial premier. Oj, napracowal sie Gosiewski przez te 20 lat, napracowal! Jak to sie ma do drogi Bartoszewskiego, Mazowieckiego, Gieremka – e, tam… oni sie po prostu obijali. A Gosio zbudowal peron we Wloszczowie. Zwienczyl droge, napracowal sie. Zuch chlopczyk.

  143. Ja chce przewitać po nieobecności w długi weekendzie, chyba ostatnim

    witam wszystkich

    A wracajać do komisji śledczej do spraw banku to ta komisja to lipa, coż nie sposób zajmować się prywatyzacją banków, może jeszcze całą gospodarką
    A samobójstwo Barbary Blidy to chyba prawda., a może wersja tej prawdy jest trochę nacągania

    pozdrawiam, idzie do banku .. internetowego

  144. Cyrk widzę ogromny.
    Ogromny jak cała Polska. Na środku arena a na niej małpy. Każda ma doczepiony sznurek za który można pociągać. Przy barierce otaczającej arenę stoi kilku treserów- zawodowców i trochę amatorów. Pilnują żeby małpy nie opuściły areny. Widownia różna i najczęściej zajęta czymś innym.
    Jedni oglądają widowisko, drudzy plują na siebie i rwą się do bitki,trzeci zaczytani w aktach od czasu do czasu podnoszą głowę i wrzeszczą- eureka- znalazłem. Znalezisko rzucają na arenę i wszystkie małpy jak to małpy rozszarpują to na strzępki, każda chce mieć jak najwięcej. W przerwach między szarpaniną, żeby małpki broń Boże nie zajęły się nawet prymitywnym myśleniem trzeba pociągnąć za sznurki. I się ciągnie. I na arenie znowu wrze.
    Gdzieś na obrzeżach cyrku siedzą nie zainteresowani,myślą jak przeżyć widowisko i następny miesiąc.

    Pytania retoryczne:
    Kto robi za małpy?
    Kto pilnuje?
    Kto pociąga za sznurki?

  145. Ciekawa rzecz : premiera pana Dorna w roli Marszałka Sejmu. Ciekaw jestem kiedy się pobiją.

  146. A propos emerytur -sprowokowany przez Drerda (wpis z 8.05, godz.11,37)

    Drerdzie,

    jeśli chodzi o emerytury i renty to ani PIS, ani żadna inna władza nic nie
    DAJE, więc i odbierać nie ma czego. Każda emerytura to nic innego jak NASZ kapitał gromadzony obowiązkowo i przymusowo przez lata ( w przypadku emerytur przez minimum 25 lat mężczyźni i 20 lat kobiety ) z naszych składek i składek pracodawców, które musieli odprowadzać od naszych wynagrodzeń. To jest to samo i tak samo gdybyśmy te sumy odkładali na koncie bankowym, z tą różnicą, że ZUS niestety nie jest bankiem. Mamy więc do czynienia z niczym innym, jak zwrotem zgromadzonego kapitału w ratach miesięcznych. Krótko mówiąc jest to
    renta od kapitału – i nic więcej.
    Ta gadanina, że państwo wypłaca emerytom “świadczenia” rzeczywiście sugeruje, że państwo coś daje. Państwo ODDAJE to co wcześniej od nas
    obowiązkowo pobrało i przez dziesięciolecia tym obracało nieźle przy tym
    zarabiając ( skoro banki zarabiają ).
    Kolejnym kłamstwem z uporem powtarzanym jest, że emerytów utrzymują zatrudnieni. Z wyżej wymienionych powodów.
    Nie dajmy się więc zwariować!

  147. Już to gdzieś pisałem ale powtórzę. Cała ta roszada kadrowa ma swoje uzasadnienie w logice postępowania władzy rewolucyjnej. Naprawdę nie ma się czemu dziwić. Następuje przetasowanie kadrowe i koncentracja władzy w ramach obozu rządzącego. Najwyższe stanowiska otrzymują najbardziej lojalni i zaufani “towarzysze broni” Kaczyńskich. Jak by na to nie patrzeć szeregi się zwierają. Budowa IV RP postępuje. Ja naprawdę szczerze wątpię czy takie formalne ograniczenia jak następne wybory parlamentarne tych ludzi zatrzymają…

  148. Dura-lex

    SBcy byli bardzo chojnie wynagradzani za swoja prace i dalej są. Jeśli złodziej czy morderca na swym procederze dorobi sie fortuny to nie znaczy że ona mu sie należy. Choć wiekszość z naszego złodziejskiego establishmentu twoim i moim kosztem powie że tak. Abstrachując już od faktu że nie masz racji i w tym że jest gdzieś jakiś rzeczywisty kapitał – o ile to w domu Jaruzelskiego. To jest wypłacane z obecnych skladek.

    To ty dałeś się daleś zwariować.

  149. Popieram Gieremka i Mazowieckiego. Wykazali ulomność myślenia Kaczyńskich.

  150. Kolejny raz bezproduktywna korekta: abstraHując, Hojnie.

  151. Nie mam zamiaru tolerowac tego syfu który odziedziczyłem po komuchach. Chcieli żyć na mój koszt, ale trzeba dać temu stanowczy odpór.

css.php