16.02.2009
poniedziałek

Zawrót głowy od urody

16 lutego 2009, poniedziałek,

Podobno w Prawie i Sprawiedliwości teraz górą kobiety. Trzy panie zwane “aniołkami Kaczyńskiego” robią zawrotne kariery medialne.

Tak zawrotne, że nawet patrząc na ich fotografie można dostać zawrotu głowy. Jeżeli panie się godzą na te wyretuszowane, nienaturalne zdjęcia, pozbawiające je jakiekolwiek osobowości i te marne teksty, jakie wygłaszają, to ich sprawa. Najwyraźniej postanowiły się poświęcić dla dobra partii. Jednak Pani Aleksandry Natalli – Świat będę bronić nawet przed nią samą, mam bowiem do niej spory sentyment. Była pierwszą posłanką PiS, która w poselskich rankingach “Polityki” zdobywała uznanie dziennikarzy typujących najlepszych posłów. Pracowała w trudnej komisji finansów publicznych z wielkim oddaniem i bez rozgłosu. Wiele się nauczyła, a o trudnych sprawach potrafiła mówić prostym językiem, bez pisowskiej nowomowy. To podkreślali w uzasadnieniach prawie wszyscy typujący ją do miana najlepszego posła (posłanki) dziennikarze. I nagle nie ma pani poseł, ładnej, dojrzałej, obdarzonej sporym wdziękiem kobiety. Jest jakaś panienka wyretuszowana i przerobiona na niepoważną nastolatkę, no może dwudziestolatkę. I mamy jej uwierzyć, że PiS ma jakiś program gospodarczy, że przedstawia poważne recepty? A o czym ta wyretuszowana panienka może mieć jakieś pojęcie?

Być może ona sama przesady w upiększaniu swego wizerunku nie zauważyła, może po prostu panowie tak zdecydowali, a ona nie miała wiele do powiedzenia. Znaczyłoby to, że panie traktowane są wielce instrumentalnie, jako rekwizyty, a nie jako pełnoprawne uczestniczki życia publicznego i politycznego dyskursu, co właśnie próbuje się nam wmówić. Czyli nic nowego. I to nie tylko w tej partii. Ot, są jakieś ekspertki, które przywoła się do fotografii i na wszelkich wypadek upiększy, bo przecież ludność ogląda tańce na lodzie czy inne tego typu widowiska i żąda gwiazd, celebrytek. Ciemny lud wszystko kupi – by przywołać słynne już zdanie pewnego posła. Niech więc Aleksandra Natalli – Świat zostanie taką celebrytką, a lud PiS pokocha – tak zapewne pomyśleli specjaliści od politycznego marketingu, którzy najwyraźniej wyjątkowo nie lubią kobiet i zrobienie im krzywdy sprawia im wyjątkową przyjemność.

Wszystko na tym obrazku jest fałszywe, zwłaszcza zaś owa sztuczna piękność i twarz uderzająca bezmyślnością. Wystarczy zestawić zdjęcie z kolejnego spotu, mającego służyć zmianie wizerunku PiS z jakimkolwiek naturalnym, choćby zrobionym w Sejmie zdjęciem Aleksandry Natalli – Świat, by zobaczyć, że ta niewyretuszowana jest o wiele bardziej interesująca i wiarygodna. Ma w sobie powagę, dojrzałość, naturalna elegancję, czyli te cechy, które budują wiarygodność. Ta z reklamy jest pusta.

Być może nowa kampania reklamowa PiS przyniesie tej partii większy sukces niż poprzednia. Ale chyba drugiej nie robi się tylko po to, by pokazać, że kobiety Prawa i Sprawiedliwości z każdym spotem i billboardem stają się piękniejsze, tak jak pięknieje program gospodarczy PiS. Coraz wiecej w nim pieniędzy do rozdania i obietnic wszelkiej pomyślności. Za chwilę jednak zza pleców ślicznych aniołków Kaczyńskiego wychyli się zupełnie inna twarz. Twarz Antoniego Macierewicza, który kandyduje do komisji śledczej w sprawie zabójstwa Olewników i zepchnie w cień piękne panie. Dotychczas uważałam, że ta komisja jest zupełnie niepotrzebna. Teraz sądzę, że jest potrzebna, aby skończyć z tą przebieranką i pokazać prawdziwą twarz Prawa i Sprawiedliwości, czyli Macierewicza właśnie. To będzie dopiero ostra jazda. Oczywiście, wyłącznie z uśmiechem.

***

Obiecałam, że korespondencję z Państwem nadrobię przy okazji tego wpisu blogowego i częściowo przynajmniej chcę się z tej obietnicy wywiązać, chociaż po przeczytaniu prawie 300 wpisów jest mi bardzo trudno.

Odniosę się do jednego wątku, który zresztą zajął sporo miejsca, czyli sprawy ministra Czumy, która po moim poprzednim wpisie rozwinęła się w sposób dla mnie nieoczekiwany. Przyznam, że nie spodziewałam się, że sprawy nabiorą takiej dynamiki, nic nie wiedziałam o długach w Chicago, bardzo raziło mnie uporczywe procesowanie się z Państwem Polskim o odszkodowanie (Czuma żądał 900 tys., przyznano mu 89 tys.) za trzymiesięczny areszt, o ile dobrze pamiętam. Znam wielu bardzo zasłużonych i prześladowanych opozycjonistów, którym procesy o odszkodowanie nie przyszłyby nawet do głowy, gdyż uważają, że to oni wygrali. W świetle spraw amerykańskich procesowanie się ministra o wiele lepiej rozumiem. Wiedziałam już o rządach syna Krzysztofa i jego wręcz panoszeniu w resorcie, aby kształtować wizerunek ojca. Mówili mi o tym między innymi dziennikarze, którzy chcieli umówić się w ministrem, ale nie tylko oni.

Dla mnie zasadniczy problem polegał jednak na tym, o czym zresztą Państwo piszą, że Czuma nie ma żadnych kwalifikacji merytorycznych i jak się okazało – również politycznych do sprawowania tej funkcji i na dodatek (tu nawiązuję do wpisu dziecka_bessy) o wiele łatwiej go atakować niż Ćwiąkalskiego, właśnie dlatego, że jest niekompetentny, co dokładnie napisał Quake, określając tę nominację jako nieporozumienie. Ćwiąkalski przynajmniej dokładnie wiedział, o czym mówi i miał poglądy w wielu sprawach, co nie znaczy, że nie miałam zastrzeżeń do niego. Zgadzam się z tym, co pisze Lex, ja też uważam, że utrwalenie siły lobby prokuratorskiego jest “osiągnięciem” Ćwiąkalskiego.

Przy okazji, oczywiście, że u nas Czuma trafiłby natychmiast do rejestru dłużników i nie dostałby od banku żadnego kredytu, ale widocznie to jakoś nie ma znaczenia dla standardów obowiązujących w PO. Ciekawie pisze też sceptyk o wizerunku ministra Czumy, przyjrzałam się jego zdjęciom. Rzeczywiście, jest w nim coś niepokojącego, może też cień fanatyzmu?

Magrud uważa, że Ćwiąkalski był złym ministrem, bo za mało zrobił. Ja też chciałabym, aby poprzedni minister zrobił więcej, ale jednak trochę projektów w Sejmie jest, i to ważnych, tyle że obecny minister prace zatrzymał. Przy okazji Eryce, żalącej się na trudny los prokuratora i atakującej bez pardonu prof. Hołdę (chyba z dużą przesadą, choć akurat inkryminowanej wypowiedzi Hołdy nie znam), odpowiem, że zdaję sobie sprawę, jak trudna to jest praca, ale jeżeli Ziobro tak dał się prokuratorom we znaki, to dlaczego nikt nie protestował, nikt nie zakładał żadnych stowarzyszeń, aby się przeciwstawić, tak jak to dzieje się obecnie. Odwaga przyszła dopiero gdy Ziobro odchodził. Nie wystawia to dobrego świadectwa prokuraturze. I ciągle widzę tych nawiedzonych, którzy “kleją” sprawy, których nie ma. Trudno, nie mam zaufania do prokuratury, choć nie podzielam opinii Magrud, że rząd Tuska twórczo rozwinął bezprawie poprzedników. Uważam, że nie rozwinął, ale dopuścił, aby tamte praktyki trwały, nie rozbił ziobrowego lobby i sprawy szły swoim torem.

Także w kwestii prezydenta Sopotu, o której Państwo piszecie, mam wielkie wątpliwości. Dwa razy sąd nie zgodził się na areszt, czyli papiery prokuratury są słabiutkie, a wiem, że prokuratura robiła, co mogła, aby jakieś zarzuty jednak postawić.

Pioniu pyta, czy będzie spokój w Ministerstwie Sprawiedliwości. Jestem pesymistką, obecnie mamy chyba 20. ministra w ciągu 20 lat, czyli średnia pracy na tym stanowisku to rok. Nic więc z sensem zrobić nie można. Teraz Czuma, jeśli nie poda się do dymisji, co powinien szybko zrobić, będzie wyjaśniał swoje sprawy i nawet nie będzie miał czasu na naukę. Wiceminister Krzysztof Kwiatkowski jest wprawdzie energiczny, ale bez doświadczenia, kandydat z PSL Nalewajk podobno bardzo słaby. W tak ważnym resorcie istny pogrom kadrowy, który premier zafundował sobie na własne życzenie i nie ma dobrego kandydata na ministra. Gdyby miał, nie byłoby Czumy, on był kandydatem z rozpaczy i zapewne z podszeptów Niesiołowskiego, który okazał się fatalnym doradcą.

Zgadzam się z Blaise, że ministrem sprawiedliwości powinien być doświadczony polityki, ktoś w rodzaju Schetyny, ale ani PO, ani PSL takiego nie mają. Czyli znów trzeba byłoby kogoś importować, a kto zgodzi się po przygodzie Ćwiąkalskiego? Nie odpowiem dokładnie Matowi691 jak to było z Ćwiąkalskim i jego wizytą u Stokłosy. Starałam się to sprawdzić, ale zapewniano mnie i były to źródła, które uważam za bardzo wiarygodne, że takiej wizyty nie było. Tygodnik “Nie” twierdzi jednak, że była. Nie potrafię więc osądzić, chociaż nie uważam Ćwiąkalskiego za kandydata na samobójcę.

Andy54, dzięki za informację o chicagowskim radiu Czumy. W piątek w TOK FM słyszałam rozmowę z panem Rekiem (chyba nie przekręcam nazwiska), następcą Czumy w tymże radiu w Chicago, który z przejęciem opowiadał, jak to obecny minister nie miał czasu na żadną pracę, bo przygotowanie 2-godzinnego programu jest nadzwyczajnie czasochłonne i męczące. Trochę mnie to zdziwiło, bo sama prowadzę 2-godzinny program i wiem, ile czasu trzeba poświęcić na przygotowanie się. Teraz rozumiem, że ta praca polegała na zbieraniu ogłoszeń, co oczywiście musiałoby być czasochłonne.

Trochę spraw innych. Olku 51, pełna zgoda, wyrok w sprawie Pęczaka co najmniej dziwny i zapewne podejrzenia, że dostał go za przynależność partyjną w pełni uzasadnione. Manno, już nie mam siły, by przypominać dzieje tak zwanego układu warszawskiego. Uważam, że po ostatecznym rozstrzygnięciu, iż sprawy nie ma, pani Pitera powinna zakończyć karierę polityczną, a pani prezydent Gronkiewicz Waltz ogłosić to jako dowód na czystość szeregów Platformy. Nie żądam, by dziennikarze oddali wierszówkę, jaką na tych politycznych bzdurach tłuki, choć być może powinni sami poczuwać się przynajmniej do napisania, że się mylili. Tego się jednak nie doczekamy, bo oni już śledzą innych i nadal są wielkimi moralistami i znawcami sceny politycznej. Ciekawe, czy ktoś kiedyś zrobi ranking dziennikarzy zwanych – nie wiedzieć czemu – śledczymi, wykonujących polityczne robótki na dostarczonych kwitach, które się potem absolutnie nie potwierdziły i dziś w część z nich wierzy już chyba tylko Bernard (witam ponownie na blogu, panie Bernardzie). Pewnie trzeba byłoby odbierać połowę dziennikarskich nagród.

Szestow, dzięki za zauważenie wywiadu z Hausnerem w Superstacji. Myślę, że każda inna telewizja uznałaby, że to nudziarstwo, bo trzeba, żeby dwie opcje się kłóciły i wymyślały sobie. Na tym polega urok Superstacji, że robię, co chcę. Wywiad prof. Hausner miał umieścić na swojej stronie internetowej.

Katarzynie dziękuję, że docenia oszczędności robione przez ministra Rostowskiego. Ja też go popieram i cieszę się, że rząd nie reaguje pochopnie na okrzyki w rodzaju “ratować banki, rozdać więcej pieniędzy!”. Nie jest też prawdą, że wszyscy robią inaczej. Angela Merkel też stara się trzymać w ryzach deficyt budżetowy, ale u nas bardzo łatwo przyjmują się takie kalki – wszyscy robią inaczej, a my pod prąd, czyli bez sensu. Może właśnie my robimy coś z sensem? To jest taki czas, ze niezwykle uaktywniają się różni doktrynerzy, a ja im słabo wierzę. Nie podejmuję się skomentowania Państwa dyskusji na tematy ekonomiczne, chociaż przeczytałam ją z zainteresowaniem. Po prostu nie zajmuję się sprawami ekonomicznymi, słabo się na nich znam i nie chcę zaliczyć się do grona tych, którzy wszystko wiedzą najlepiej, podczas, gdy w rzeczywistości niewiele wiedzą.

wld zgłasza do mnie szereg zastrzeżeń, że źle traktuję Napieralskiego, że jestem bezkrytyczna wobec Tuska, a ponadto, że ujawniam własne poglądy. Oczywiście, że je ujawniam i będę to robić, bo nie jestem stojakiem do mikrofonu. Tuska uważam za dobrego premiera, choćby dlatego, że jako pierwszy miał odwagę przeprowadzić emerytury pomostowe, jeżeli zmieni jeszcze mundurowe – będę go uważać za jeszcze lepszego premiera. Napieralskiemu “dowalić” ( to określenie wld) byłoby łatwo, ale wydaje mi się, że bardzo go oszczędzam, bowiem ciągle czekam, że coś jednak na tej lewicy zwojuje. Przypominam, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż nam się to czasem wydaje i niż to wydaje się wld.

Była nagonka na SLD i może jeszcze jest, ale Siemiątkowski został we wszystkich instancjach sądowych uniewinniony, wyrok na Sobotkę uważałam od początku za skandaliczny, Milczanowski został przez sąd uniewinniony, sprawy arcybiskupa Gocłowskiego nie znam, ale wierzę, że Kościół jest tu chroniony szczególnym immunitetem, co nie bardzo mi się podoba. Dobrze, że Rydzyk przestał być przez ten rząd chroniony, ale rządy SLD były wobec niego tchórzliwe, a Tusk się jednak nie boi. Warto to zauważyć.

W sprawie państwa Rokitów za trafny uważam wpis Pielni1. Nigdy nie wpadałam w przesadny zachwyt nad Rokitą, którego cenię za wykształcenie, retoryczno – polemiczne talenty (inna sprawa jak ich używa), precyzję. Myślę jednak, że jest bezwzględny i zbyt często arogancki. Po prostu miewał różne okresy i jakoś mu jednak ta kariera nie wyszła. Wywoływanie teraz wojny polsko – niemieckiej uważam za żenujące, bez względu na to, kto ma tu rację. Poważny polityk i komentator nie powinien do takiej sytuacji dopuścić, nawet jeśli ta stewardessa była bardzo niegrzeczna. W PLL Lot stewardessy są niezwykle grzeczne i miłe, więc warto latać Lotem. Przekonałam się o tym, gdyż podczas minionego weekendu musiałam polecieć do Toronto i stewardessom mogę tylko dziękować za wszelką pomoc. Także w kwestii umieszczenia bagażu.

Komentarze: 206

Dodaj komentarz »
  1. Ciekawy komentarz, Pani Redaktor. Tu pochwała krytyki – http://kontrowersje.net/node/1945 .

  2. Zdjecia Aniolkow, reklamowy filmik… taaaa… jak trafnie Pani zauwaza: sztuczny dlatego, ze panie nie sa w swej naturalnej roli. Przeciez w tych ochydnych (tak, estetycznie ochydne zdjecia wlasnie przez konfrontacje swej sztucznosci z rzeczywista kobieca naturalnoescia) prezentacjach CALKOWICIE zabilo kobiecosc. I co do tego zapewne nikt nie ma watpliwosci. Pani porusza bardzo ciekawa i WAZNA kwestie roli poslanki w akceptacji do emisji tego estetycznego chlamu. Wlasnie, na ile zgoda do TAKIEJ prezentacji siebie jest niezalezna od decyzji nieomylnego. Wg mnie na skali od 0 do 10, wplyw poslanki wskazuje na wartosc poczatkowa. Niestety, przy calym szacunku dla p.redaktor i pani obrony Natali-Swiat, poslanka “dala twarzy” do tej rzenady. Jej zgoda, nawet wymuszona, swiadczy rowniez o niej. Nienajlepiej swiadczy. Rozumiem, ze mozna w Jej obronie przedstawiac gros argumentow, a sama poslanka w imie “wiekszych celow” moze mowic “nie chcem, ale muszem”. Pytanie do p.Paradowskiej: czy pani dalaby twarzy swemu pracodawcy do… Przepraszm. Cofam pytanie! Niezreczny prostak ze mnie:), prosze wybaczyc, nie chcialem pani urazic…:)

  3. Ostatnia ofensywa reklamowa PIS-u budzi we mnie mieszane uczucia >Z jednej strony smutek i zwyczajne zazenowanie ,ze dzieje sie to w moim kraju ,ze polityka siegnela juz bruku.Jezeli najwieksza partia opozycyjna musie sie reklamowac jak proszek do prania ( nawiasem mowiac to sa chyba najglupsze reklamy ukazujace szczesliwe mamy i zony ; szczesliwe z powodu niezwyklej bieli koszuli ich meza po wypraniu jej w proszku marki …..niewazne jakiej).Jak mezczyzna czuje sie zazenowany ze tzw “target”czyli kobiety sa traktowane jak -przepraszam – idiotki do ktorych takie reklamy moga trafic.Jak idiota czuje sie ogladajac spoty PIS-u -z Pania Natali -Swiat w bialych koronkach i nienaturalnej fryzurze.
    I to za pieniadze podatnikow.
    Prezes Jaroslaw Kaczynski w lepszym garniturze ,krawacie i wreszcie wypastowanych butach to ciagle ten sam J.Kaczynski.Ale trzech pan -szkoda !!
    Ekspert ekonomiczny przepuszczony przez gabinet wizazysty i puszczony w telewizji to to juz nie autorytet .L.Balcerowicz czy M.Boni na przyklad nie musza sie tak wyglupiac a i tak bede ich sluchal z uwaga ,zwracajac uwage na kazde slowo wypowiedziane ,niekoniecznie z naboznym uwielbieniem .Chodzi o to ,ze sluchajac powaznego po prostu mowiac eksperta weryfikuje swoje wlasne oceny i przemyslenia.
    Ostatnie ( tak sie sklada ,ze sa to panie) nadajace sie do sluchania osoby z PIS-u wlasnie przerobiono na kukielki .
    Jeszczer raz -szkoda Pan !!!!
    I jeszcze jeden aspekt “poprawy wizerunku ” -pan Prezes przeprasza inteligencje – co prawda tylko “etosowa ” wiec nie wiem czy sie do niej moge zaliczyc ? Jak jest miara “etosowosci “wyznaczona przez pana prezesa ? Kilka dni aresztu B.Komorowskiego wzbudza u J.Kaczynskiego tylko rozbawienie .
    Zrezta niewazne -panu Prezesowi za przeprosiny dziekuje i ich nie przyjmuje .
    Z wielu powodow ale takze z tego ,ze prowadzac swoja kampanie wizerunkowa obraza mnie po raz kolejny .Tym raze moja inteligencje ,sadzac ,ze ze w tak prymitywny sposob moze przecietnie inteligentnego czlowieka przekonac ze nowy garnitur to nowy polityk,ze ladniej zrobiona dla potrzeb spotu kobieta to madrzejsza kobieta ,itp itp.
    Obraza mnie kreslac gruba kreske majaca oddzielic przeszlosc PIS-u i bez problemow otworzyc przyszlosc w poetyce pokoju ,milosci i wspolpracy.
    Moze gdybym taka przemiane obserwowal przez jakis czas i sam doszedl do wniosku ,ze cos sie jednak zmienilo na lepsze -uznalbym ,ze czegos sie J.Kaczynski nauczyl i staje sie innym politykiem.
    Ale poniewaz to zostalo zaplanowane ,wypracowane z PR-owcami i nawet z wizazystkami i fryzjarkaim i szumnie ogloszone obywatelom -nie ma po prostu zadnych znamion autentycznosci .To lipa !!!!!!!!
    Jak wspomnialem wyzej mam mieszane uczucia -jedno to smutek i zazenowanie z powodu jakosci polskiej polityki ( bo w zdrowej demokracji opozycja jest moim zdaniem tak samo wazna jak aktualnie rzadzacy) ale drugie to jednak radosc !
    Radosc- poniewaz widac ,ze PIS sie intelektualnie wypalil juz do cna i staje sie swoja wlasna parodia .Jest zatem nadzieja ,ze kiedys straci jakakolwiek pozycje na polskiej scenie politycznej .Uwazam ( przepraszam ale pisze calkowice subiektywnie i tylko we wlasnym imieniu a nie w imieniu np.”prawdziwych Polakow “czy tym podobnych) bowiem ,ze PIS to partia szkodliwa i toksyczna ,zatruwajaca debate publiczna .
    Licze na to poniewaz odczywam duzy brak porzadnej opozycji -istnienie takiej zrobiloby bardzo dobrze PO .
    Mam wrazenie ze partia ta potrzebuje profesjonalnej opozycji dla utrzymania wlasciwego kursu .
    No coz ,zamiast tego moze sie smiac z “aniolkow z bilbordow “.
    A trzech Pan naprawde szkoda,
    Leszek

  4. Wracajac do zenujacej sprawy Czumy to chyba mozna juz smialo stwierdzic ze jest do duuuuza porazka Tuska. Bo az niewiarygodne wydaje sie ze w Polsce nadal powoluje sie na stanowiska minostrow bez wczesniejszego nawet powierzchownego sprawdzenia przeszlosci kandydata. Swiadczy to o tym ze Czuma zostal powolany przez “premiera w krotkich spodenkach” ktory zamiast pragmatycznie przeswietlic kandydata ulegl namowom i cala nominacja przeszla pod egida etosu. Sprawia to bardz bardzo niekorzystne wrazenie i rzuca nowe swiatlo na umiejetnosci czy tez brak tychrze umiejetnosci w zarzadzaniu zasobem kadrowym. Okazyje sie rowniez ze platforma, startujaca do wyborow jako partia o znacznie “dluzszej lawce” kadr tak na prawde prawie ich nie ma i to co widzimy w ministerstwach to praktycznie wszystko co maja, a i tak wiekszosc to drugi sort. To troche przykre bo im dalej w las tym bardziej widac ze Tusk premierem dobrym jest tylko dlatego ze zlym byl JK a nie dlatego ze sam cos wiecej soba reprezentuje. Ot taki zwykly chlopaczyna ktory szczesliwym zbiegiem okolicznosci i dzieki glupotom JK stal sie premierem. No ale moze jeszcze sie wyrobi. Swoja droga sprawa czumy to rowniez porazka calego pokolenia Solidarnosciowcow. Widocznie takie czasy ze juz wszystko trzeba pokazac nagie i odarte z etosu. Ironia jest ze najlepiej w blocie etos solodarnosci tytlaja jej najbardziej zasluzeni dzialacze. Taki Czuma wyrzadzil wiecej szkody dla pojmowania walki solidarnosci w mlodym pokoleniu niez wszytskie ataki z prawa i lewa jakie przez ostatnie dwadziescia lat przypuscili na ten etos rozni watazkowie polityczni. Bo Czuma mial miec jeden atut jako minister – mial byc krystaliczy. A tu ani nie krystaliczny ani nie wykwalifikowany, ani nawet niezbyt rozgarniety, przynajmnije jak sie go slucha czy tez patrzy na zdjecia. Ze zdjec to on dla mnie troche tepawy a nie fanatyczny.
    I jeszcze namoemn chcialbym zwrocic uwage na wypowiedz Palikota na jego blogu dotyczaca nepotyzmu. Bardzo dlugo czekalam na tak publicznie sformuowana mysl ze mianowanie przez prezydenta brata na premiera to szczyt nepotyzmu. Az zadziwiajace ze tak dlugo nikt tego tak publicznie nie postawil. Mnie sie wydawalo ze to powinna byc jedna z pierwszych incjatyw ustawodawczych Tuska aby wprowadzic taka zmiane do kostytucji ktora zabrania pelnienia dwoch najwazniejszych urzedow w panstwie przez rodzenstwo czy malzenstwo. Mysle ze aka zmiana w konstytucji powinna sie znalezc i bez problemu przeszlaby wszytskie referenda jak i glosowanie w sejmie. To dosc prosty zabieg techniczny ktory chronilby nas obywateli przed podobna sytuacja w przyszlosci jak rowniez zdecydowanie utrudnilby zycie blizniakom kaczynskim bo co z tego ze LK wygralby druga ture (do czego mam nadzieje nie dojdzie) skoro JK i tam premierem nie moglby byc przez kolejne piec lat. Moze ktos bardziej prawniczo wyksztalcony zastanowilby sie nad tym i moze by warto rozwazyc nawet inicjatywe obywatelska jesli zadna partia sie tego oficjalnie nie podejmie. Moze Pani moze podszeepnac co bystrzejszym poslom takie proste rozwiazanie – zaraz by tez i owcza skora z JK spadla bo przeciez by tego nie zdzierzyl. Nie wydaje mi sie zeby ten zapis byl jakis obrazajacy kogokolwiek i ta zmiana w konstutucji powinna byc zrobiona tak czy siak. Skoligaceni nie powinni zajmowac zadnych wysokich urzedow, a skoro nie zwracaja uwagi na wlasne slowa (JK np.) to powinno to byc regulowane prawnie.

  5. Pani Redaktor.
    O dymisji Min.Ćwiąkalskiego pisałam na poprzednim blogu, i niestety jeszcze raz powtórzę że przyczynił się do tego Pani poranny wywiad a wobec tego co obecnie wychodzi w trakcie śledztwa dziwię się byłemu ministrowi że jego wystąpienia i reakcja były tak zimne, cyniczne i suche.
    Jeśli chodzi o Min.Czumę to moje zdanie jest jednoznacznie negatywne. Wielokrotnie w trakcie programów telewizyjnych słyszałam wystąpienia obecnego ministra i pamiętam rozanielone oczy redaktor Lichockiej czy zdumienie Morozowskiego i Sekielskiego.On mówi to co myśli a że mu bliżej do PiS-owskiej,skrajnej prawicy niż do centrum PO to dla wielu jest oczywiste. Wydaje mi się że Tusk miał mylne i niepełne informacje o Czumie. Jego atutem była powszechna opinia o twardym charakterze, to że radzi sobie w komisji, aktywnie walczy o prawdę w sprawie małżeństwa Drzewińskich i że jest z poza korporacji. Ale czasem warto posłuchać programów publicystycznych na co Premier nie ma czasu, gdyż mimo mojej skrajnie negatywnej oceny ich jakości, to obnażają one jednak plusy i minusy polityków.
    Dziwię się natomiast Polityce że opublikowała tekst który mnie osobiście kojarzy się z publikacjami Wprost. Jest mi przykro gdyż Wasze pismo czytam od zawsze,wychowałam się na nim a obecnie w czasach powszechnej tabloidyzacji jest jedynym po które sięgam z przyjemnością, bez poczucia straty pieniędzy. Niestety tekst o długach Czumy jest plamą i we mnie budzi niesmak gdyż w długi można wpaść będąc skrajnie uczciwym. Wiem coś o tym bo na początku lat 2000 kiedy zaczął się kryzys zamiast zwolnić pracowników walczyłam aby zapewnić im pracę,bo przed emeryturą, bo małe dziecko, bo z pracą ciężko a u mnie ekipa się zżyła i zamiast słuchać twardych, cynicznych przedsiębiorców, byłam uczciwa i miałam dobre serce. Niektóre zaległości spłacam do dzisiaj a pracowników i tak musiałam zwolnić.

    Jeśli chodzi o zmianę wizerunku PiS-u to dla mnie cała ta dyskusja jest śmieszna i żenująca. Kompletnie nie rozumiem jak można w ogóle poważnie rozmawiać o nowym garniturze, krawacie i że Prezes zmienił ton wypowiedzi. Kaczyński nie zmienił się przez 20 lat i nie zmieni dzisiaj,jest genetycznie zaprogramowany i jakiekolwiek działania nawet najlepszych specjalistów od PR-u tego nie zmienią.Wizerunek to zmieniła PO po odejściu Rokity, kiedy wreszcie nasi” genialni” dziennikarze zauważyli że jednak są jakieś różnice między tymi partiami.

  6. Teresa Stachurska
    No proszę, Matka_Kurka zauważył to, co było od czterech lat zupełnie oczywiste dla każdego niepozbawionego daru obserwacji, umiejętności samodzielnego myślenia i nawyku korzystania z różnych źródeł.

    Że PO to:
    “Mierna partia, nie dość, że jest mierna to jeszcze ma parasol ochronny od wyborców, mediów no i co tu dużo mówić wielkiego biznesu.”

    I jak na zamówienie Pani Redaktor spieszy z ilustracją tego spostrzeżenia, poświęcając zasadniczy rdzeń swego felietonu błahej sprawie podretuszowania baneru reklamowego PiS.

    Jakby sama, jak każda osoba prowadząca programy telewizyjne nie podlegała ciągłej drobnej retuszerce telewizyjnych wizażystów. Czyli rzeczy zupełnie normalnej dla warsztatu programu telewizyjnego.

    Co prawda owa retuszerska duperela służy tu do przeprowadzenia stosownej paraleli między fałszywością retuszu banera, a fałszywością nowego wizerunku PiS, z nieodłącznym Macierewiczem, czyhającym się na zapleczu z nożem w zębach :).

    I tworzy wizeruneczek w klasycznym stylu starej szkoły sowieckiej propagandy :). Z czającym się w cieniu “agentem i sabotażystą reakcji”

    Ale żałosne to nad wyraz :).

    Poniekąd jak zwykle :)).

  7. hematemesis

    Poseł Palikot zostanie teraz użyty w akcji wyprowadzania Kaczyńskich z równowagi, by powrócili do konfrontacyjnej postawy. To teraz główne zadanie postawione przez PR-wców rządu

    Bowiem nowym wizerunkiem PiS próbuje się wedrzeć na pole zawarowane przez parasol medialny dla PO jako partii koncyliacyjnej, łagodnej i troszczącej się o gospodarkę.

    Któremu to wizerunkowi i parasolowi nijak nie przeszkadzają wyskoki Palikota czy Niesiołowskiego oraz nieróbstwo rządu i brak koncepcji na rządzenie innej niż pilne śledzenie słupków sondaży :).

    A jako że najlepszą metodą na wyprowadzenie Kaczyńskich z równowagi będzie atak na ich matkę, którą bardzo kochają – być może Palikot niedługo zacznie się zastanawiać, czy aby Pani Kaczyńska nie trudniła się za młodu nierządem lub donoszeniem na Gestapo.

    Co zostanie oczywiście odpowiednio naświetlone przez medialny parasol PO.
    Ze stosowną porcją udawanego niesmaku.

  8. Witam wszystkich,

    trochę późno, ale, jak mawia przysłowie – lepiej późno niż wcale.

    Gorąco wszystkim polecam rozmowę radia TOK FM z jednym z największych bohaterów lat 80tych – Karolem Modzelewskim.

    http://www.tok.fm/TOKFM/0,89525.html

    zwracam uwagę na dwa aspekty:

    1. Jan Olszewski namawiał do ugody z władzą.

    2. Stan wojenny złamał Solidarność. Gdyby nie to, to nie dopuszczono by do planu Balcerowicza.

    Wysłuchać warto całą rozmowę. Zwłaszcza polecam tym młodszym – takim jak ja, którzy w PRLu jeszcze nie byli nawet nastolatkami.

  9. Myślę, że tytuł Pani ostatniego wpisu był w pewnym sensie proroczy. Przypomnę: “Twarz resortu” – to o Panu Czumie. Ano właśnie: twarz! Zamieniliśmy oszołomów na dyletantów, co większość z nas uspokoiło, ale czy wystarczy na kryzys? Zobaczymy. Odnośnie Pana Rokity: od niego jako od polityka wymagałbym umiejętności rozwiązania tego konfliktu, a nie jego wywołania.

  10. Szanowna Pani Redaktor,

    Pisze pani:
    “Katarzynie dziękuję, że docenia oszczędności robione przez ministra Rostowskiego. Ja też go popieram i cieszę się, że rząd nie reaguje pochopnie na okrzyki w rodzaju ?ratować banki, rozdać więcej pieniędzy!?. Nie jest też prawdą, że wszyscy robią inaczej. Angela Merkel też stara się trzymać w ryzach deficyt budżetowy, ale u nas bardzo łatwo przyjmują się takie kalki – wszyscy robią inaczej, a my pod prąd, czyli bez sensu. Może właśnie my robimy coś z sensem? To jest taki czas, ze niezwykle uaktywniają się różni doktrynerzy, a ja im słabo wierzę.”

    Ja też nie specjalnie znam się na gospodarce i też mam wrażenie, że doktrynerzy się uaktywniają. Obawiam się jednak, że są oni głównie w rządzie. Czymże tłumaczyć tak głupie zachowanie – 3 tygodnie po uchwaleniu budżetu szukamy nagle oszczędności, robimy cięcia na ślepo i pracownicy nie dostają pieniędzy! Państwo w kwestiach finansowych staje się równie niewiarygodne, jak minister sprawiedliwości. Czymże jeśli nie doktrynerstwem i niesłychaną arogancją tłumaczyć można sugestię Pitery, że policja może pieszo przestępców ścigać jeśli na paliwo nie starcza?

    Powtarzam – nie znam się na ekonomii, ale ślepa wiara w doktrynę cechuje raczej rząd. I przypomnę raz jeszcze prof. Belkę – liberała z przekonania, o którym Jean Paul mówi, że taki zaślepiony liberał nie powinien mieć więcej wpływu na politykę – gdy był ministrem finansów szukał wszelkich możliwości byle nie robić tego, co się okazało pierwszym krokiem ze strony Tuska – ślepych, zupełnie nieprzemyślanych cięć w budżecie.

    Piszę o cięciach na ślepo, bo chyba nikt o zdrowych zmysłach nie może powiedzieć, że ministrowie postawieni pod ścianą, od których żąda się w ciągu dwóch tygodni znalezienia wielkich oszczędności mogą jakąkolwiek przemyślaną strategie przedstawić. Przy najlepszych chęciach będą/są to strzały na ślepo. Wilhelm Tell ma opaskę na oczach, a dobrze trafić jest bardzo ciężko.

    Chyba, że humorystycznie sprawę potraktować.
    Szansa, że w takich okolicznościach decyzje ministrów okażą się trafne jest jak 1 do 1000. A jak wiadomo szansa “jeden na tysiąc” sprawdza się w 99%…

  11. Z rozbawieniem słucham i oglądam komentarze dotyczące upiornych i denerwująco natrętnych reklam największej partii opozycyjnej. Ugrzecznieni dziennikarze z uporem nazywają te trzy wyretuszowane panie “aniołkami”. Moim zdaniem bardziej byłoby tu na miejscu określenie “cheerleaderki ” ze względu oczywiście na rolę, którą pełnią w tych żałosnych filmikach.

  12. Ja mam tylko jedno pytanie do szanownych Komentatorów: czy nie potraficie włączyć POLSKIEGO UKŁADU KLAWIATURY ??? Czy to po prostu wynik lenistwa – nieużywanie “alt” ..? Trochę szacunku dla naszego ojczystego języka…

  13. To bardzo sympatyczne ze strony pani Janiny, iż po raz pierwszy stwierdziła że na sprawach ekonomicznych się nie zna. Jednakże nie przeszkodziło to jej w ocenianianiu ani Natali Swiat ani Jerzego Hausnera i Jana Rostowskiego własnie za ich “ekonomiczny” dorobek.

    No to zacznijmy od pani Świat: W swoim słynnym spocie reklamowym pani Swiat stwierdza że “dzieki PIS 8 miliardów złorych zostało w rękach Polaków !. Jest to cyniczne kłamstwo. Powinna powiedzic że 8 miliardów złorych zostało w rekach 5 procent najbogatszych polskich podatników !

    Jerzy Hausner będac wicepremierem nominalnie lewicowego rządu, zgodnie z neoliberalnymi receptami Friedmana, doprowadził do drastycznych cięc w wydatkach socjalnych. Obniżył renty i emerytury w kraju, gdzie zdecydowana wiekszośc społeczenstwa żyje poniżej minimum socjalnego. Nie przeprowadził żadnych cięc, które dotyczyły by innych wydatków rzadu, czy oszczednosci, nawet takich jakie obecnie wprowadził TUsk.
    No i na koniec JV Rostowski. Pytany przez Monikę Olejnik o to dlaczego rzad Tuska zgodził sie na obnizkę podatków dla najbogatszych o 8 procent stwierdził że jest to uzasadnione, gdyż są to obniżki “dzieki którym wzrośnie gospodarka oparta na wiedzy.”
    Jeżeli dofinansowywanie prezesów banków nazywa się “wspieraniem gospodarki opartej na wiedzy” to wkraczamy w górne rejony abstrakcji ,albo telewidzów uważamy za niespełna rozumu.
    To samo dotyczy innych argumentów JV Rostowskiego np. dotyczących “zaciskania pasa”, czyli redukowania popytu w stanie kryzysu i galopującego bezrobocia, które są w całkowitej sprzeczności z KAZDYM podrecznikiem makroekonomii. Wynika z tych podręczników że gospodarkę chłodzi sie w stanie PRZEGRZANIA, a nie recesji !
    No, ale zdaniem JVR wszystko chyba załatwi niewidzialna ręka rynku która będzie czuwać nad Polska !

  14. Zgadzam się z uwagą @LESZKA, że obecna promocja PiS robiona jest w/g logiki uzywanej przy reklamie detergentów. W tym świetle nie dziwi wygląd i zachowanie trzech gracji, odpowiada ono bowiem zachowaniu zapobiegliwych i zadbanych (oraz niezbyt rozgarniętych) pań domu z reklamówek proszków. Przekaz nie jest obliczony na przekazanie jakiejś prawdy o p. Natali – Świat, lecz podobnie jak postać samego prezesa – miłego, rzeczowego i uprzejmego urzędnika – jest pewną stylizacją.

  15. Pani Janino:
    W zeszłym tygodniu oprócz wielkiej medialnej afery wokół braku kultury posła Rokity wzbudziła moje zainteresowanie news podany (chyba we wtorek) w Białostockim dodatku do Gazety Wyborczej:
    link:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6260882,Gwalciciel__corka_to_moja_wlasnosc__nikt_jej_nie_ruszy.html

    News dotyczy dalszych losów Alicji B. córki słynnego “potwora” i “indywiduum” z Podlasia. Okazuje się, że ofiara okrutnych przestępstw nie może liczyć w Polsce na żadną pomoc ze strony opieki społecznej ani ogólnie rzecz biorąc państwa. Z tekstu wynika, że nie otrzymała ona ani pomocy socjalnej, ani też terapeutycznej ze strony pomocy społecznej lub innych instytucji “państwa miłości i współczucia”.
    Mnie ten news ciekawi ze względu na kontrast z medialnym szumem jaki zrobiono w tej sprawie we wrześniu oraz długiej dyskucji pt. kastrować czy nie kastrować, gdzie skupiono się na tym jak należy ukarać sprawcę, a nie na tym jak należy pomagać ofiarom takich przestępstw. Efekt propozycji Tuska, aby kastrować “pedofili” jest znany – poparcie dla PO wzrosło, więc skoro został osiągnięty PRowski sukces rząd Tuska nie jest już PRowym rozgrywaniem tej sprawy.
    Ciekawe jest też to, że media kompletnie nie interesują się tym co się dzieje obecnie z ofiarą tego przestępstwa. Być może nie jest to już wystarczająco “ciekawy” dla dziennikarzy temat: sprawca jest znany, otrzyma “zasłużoną karę”, tak więc ofiara nie jest już nikomu potrzebna, bo mogłaby wszak wzbudzać czyjeś wyrzuty sumienia, gdy w zeszłym tygodniu media trąbiły w kółko o bitwie jaką stoczył Rokita z niemieckim żandarmem. Dysproporcja pomiędzy uwagą jaką poświęcono Rokicie, a brakiem zainteresowania losami Alicji B. nie jest już nawet żenująca, jest wręcz oburzająca – ale oburzać się może zwykły zjadacz chleba.
    Nawiązując do głównego wątku Pani wpisu: po tym kontraście widać wyraźnie jak bardzo nieistotna jest rola kobiet w Polsce. Nawet dziennikarze popadają w syndrom lekceważenia problemów kobiet, bo kiedy mają do wyboru czy (nie)pisać o tym co się dzieje z Alicją B. oraz nt. burdy jaką urządził Rokita w Monachium, to oczywiście uznają, że “nieistotnym” newsem jest news o Alicji B. z Podlasia, a nie o Janie R. z Krakowa. Wielkim cynizmem wobec tej sprawy wykazał się również premier Tusk, który na cierpieniu rzeczywistej ofiary zbrodni buduje sobie wizerunek “sprawidliwego szeryfa” (miał mu w tym pomagać Czuma, ale chyba nic z tego nie wyjdzie) ogłaszając, że Polska będzie pierwszym w Europie krajem pod względem “przymusowej kastracji”.
    Ile warte były zapowiedzi premiera widzimy dzisiaj kiedy rząd się wycofał z “polityki kastracyjnej”, a równocześnie nie ruszył palcem, aby zapewnić pomoc ofiarom tych przestępstw. Niestety dramat Alicji B. nie jest tak interesujący dla mediów jak cierpienia Krzysztofa Olewnika i to z kilku powodów: sprawca jest znany i został złapany, ofiarą nie jest dobrze properujący biznesmen tylko zwykła dziewczyna ze wsi pod Siemiatyczami; a przede wszystkim ofiara jest kobietą, więc tak czy siak jej problemy są “nieważne” w obliczu wojny polsko-niemieckiej wywołanej przez Rokitę.

    Pani Janino,
    Może mogłaby Pani zainteresować tą sprawą kolegów lub koleżanki reportażystów, bo wydaje mi się, że to czego państwo i społeczeństwo nie zrobiło w tej sprawie jest jednak “ważnym newsem”.

  16. Yevaud 20.47
    Tak się złozyło, że przez pewien czas spotykałem się z Markiem Belką znacznie częściej niż z Tobą na tym blogu.Uważam go za bardzo dobrego ekonomistę, bardzo inteligentnego człowieka z dużym poczuciem humoru i równie wysoko oceniam np. Leszka Millera.
    Niestety żaden z nich nigdy juz nie powinien działac w polskiej polityce i gospodarce !
    Moją teze uzasadniam ich bezbrzeżnym cynizmem i sprzeniewierzeniem się wszystkim zasadom przyzwoitości, które uniemozliwiaja prominentnym członkom PZPR jednoznaczne przejście na stronę neokonserwatystów i i neoliberałow. ( Aby nie było niedomówien – nigdy nie byłem członkiem, ani PZPR, ani SLD, ani żadnej innej partii politycznej, i niebo gwiaździste nademna głosi, że mógłbym byc “zgodnie z prawem moralnym” ultra friedmanistą !!!). Ale nim nie jestem i sądzę że nie można się przekwalifikowac z KGB do CIA i odwrotnie, bez publicznej ekspiacji i uroczystego posypania głowy popiołem!. Takim ludziom NIGDY JUZ NIE MOZNA UWIERZYC, nawet gdy mówią że dziś jest poniedziałek !
    O aktualnych poglądach LM nie warto mówic.
    Co zas sie tyczy MB to bedąc wicepremierem specjalnie neoliberalnie nie zaszalał. Rozwinął skrzydła dopiero u Paula Bremera w Iraku. Przeczytaj o tym w Doktrynie Szoku Naomi Klein, bo wtedy sam możesz wpaść w szok, gdy dowiesz się kto stał za sukcesami Haliburtona i Blackwater !

  17. Szanowna Pani Redaktor,
    Minister Ćwiąkalski oceniany jest w dużej mierze przez pryzmat, czy też raczej aureolę, profesora Ćwiąklskiego.
    Psychologia dobrze zna efekt aureoli, polegajacy na tym, że osobom pozytywnie wyróżnijacym się w jakiejś sferze np. urody, gotowi jesteśmy przypisywać inne, nieobecneje w jej przypadku, atuty.
    Nadal podtrzymuję, że prokuratura za tego ministra – co teraz bedzie za Czumy, strach pomyśleć – twórczo podeszła do swoich starych praktych, wzbogacając je o tajne – dla dobra śledztwa – zarzuty. Dla mnie to jednak nowość. A i sądy nie poskąpiły nam horrendalnych wyroków dla politycznego marginesu z SLD i SO.
    Sam, z resztą, niewypał Czuma nosi nadal swoją aureolę pogromcy komuny i nawet największy krytyk nie wyrazi swoich pretensji, bez uprzedniego niskiego pokłonu dla jego rzekomych zasług.
    Choć trudno w to dziś uwierzyć, ale Tusk ma wszelkie szanse zapisać się w ludzkiej pamięci jako jeden z najgorszych premierów.
    Gdy zniknie uwodzicielski uśmiech, na kartach historii pozostanie jako ten, który w obliczu bezprecedensowej w dziejach świata depresji, zdemontował państwo polskie, czyniac jego obywateli bezbronnymi w obliczu nawałnicy.
    I gdyby nie cena, jaką przyjdzie nam za ten akt wandalizmu zapłacić, mogłabym nawet odczuwać satysfakcję, z faktu, że ta tykajaca od lat niszczycielska bomba neoliberalnego kłamstwa wybuchła właśnie w jego rękach. W rękach człowieka, który stworzył KLD i konsekwentnie służył ekonomicznemu oszustwu.
    Ostateczny triumf i ostateczna klęska w jednym. Ależ dramaturgia.
    Ależ sprawiedliwość. A głupi mówią, że ona nie istnieje.
    Pani Redaktor, wyrażny cień Balcerowicza, za plecami Rostowskiego to niezawodna recepta na klęskę tego rządu, a zatem Tuska i PO.
    Głupcy pocieszają się, że do trzech razy sztuka. G.. prawda. Jak nie idzie to nie idzie. Recepty Wielkiego Reformatora mają tę jedną zaletę, że ze stuprocentową pewnościa można przewidywać, że ich wdrożenie zakończy sie klęską dla gospodarki.
    Z poważaniem, magrud

  18. Uchachany,
    Ty sie Czumy nie czepiaj za bardzo. On dla PiS ma swoje wielkie zalety, stąd radość w tym obozie po jego nominacji.
    Tak sprytnie prowadził komisję do spraw nacisków, ze nie drasnął nawet Mariusza Kamińskiego za jego akcję “Lepper”.
    Moze dlatego został jej szefem, że Tusk dobrze znał jego niechlubną przeszłość i mógł dzięki temu tak wyreżyserować ten spektakl, by przed orzeczeniem TK nie zdążono przesłuchać nawet Ziobro.
    Stale nurtuje mnie pytanie czym Kamiński, ten od CBA, zahibnotyzował premiera. Może wobec Czumy premier tez ma dług wdzięczności i dlatego musi dawać mu kolejne szanse? Może ma to związek z przeciąganiem przez komisję sprawy Lipca?
    A może nie.

  19. Poprawka do Palikota:
    jednak zaczął na razie od żony i córki prezydenta.

    Zapewne jutro lub w najbliższej przyszłości ogłosi, że są (były) bite przez Lecha Kaczyńskiego. Lub spyta się, czy aby nie były bite. W myśl chwytu “Czy przestałeś już bijać żonę?” :).

    http://wiadomosci.onet.pl/1917658,11,item.html

    “- Wiadomo, że bracia Kaczyńscy chcą uchodzić za bardzo szarmanckich wobec kobiet. Więc jeśli by się okazało, że któryś z nich bije kobietę, to będę o tym głośno mówił ? mówi w rozmowie z Onet.pl Janusz Palikot i nie wyklucza, że za jakiś czas poświęci wpis na blogu Marii Kaczyńskiej lub córce prezydenta.”
    Sugestia i zapowiedź są wyraźne.

    Mam nadzieję, że Pani Redaktor w ramach wspomnianej przez Matkę_Kurkę parasolowej funkcji mediów poświęci temu wystąpieniu kolejny pochlebny wobec Palikota wpis (pochlebny przez sam fakt szerokiego omówienia).
    Podobny do poprzedniego:

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=195

    “Uważam, że celnie obnaża hipokryzję klasy politycznej, która po kątach mówi jedno, a publicznie – coś zupełnie innego.”

    I nie omieszka dodać, że:

    “Ileż to miesięcy szeptano, że pan prezydent bija żonę, może nawet nadmiernie, choć chwalono go za mocną głowę, którą wykazuje przy nadmiernym spożyciu alkoholu, zanim Palikot rzecz ujawnił i o stan bitej żony zapytał.”

    Mogę liczyć na Panią Redaktor…?

  20. Jean Paul,
    Masz racje z tą gospodarka opartą na wiedzy to oczywista ściema.
    Teraz, gdy złotówka dołuje, admiratorzy nieomylności rynku krzyczą- Jak to? A specjaliści im odpowiadają – Geografia głupcy. A na to ci pierwsi- Ale u nas fundameny zdrowe! A eksperci – No i co z tego? Położenie sie liczy!
    Ale my nie Ukraina, ani nie Pribaltica, ani nie Węgry – biadolą admiratorzy. A znawcy uspokajają – A kto by tam was odróznił.
    Morał z tej histori, czy raczej histerii jest prosty. Nie za wiedzę w tych bankach płacą. Odróżniać Ukrainę od Polski to musi robotnik, bo inaczej nie znajdzie roboty. W biznesie liczy się kasa, Misiu! Kasa!

  21. Jak się Państwu podoba raport NBP o korzyściach i kosztach euro? Ciekawe, czy gdyby na napisanie raportu dać im 24 godziny to czy by wyszło cokolwiek istotnie innego?

    Poza tym chciałem zanotować, że p. minister Kudrycka się powoli rozwija (chyba). Słuchałem jej u red. Żakowskiego i w porównaniu z tym co mówiła u red. D. Wielowieyskiej (na ten sam temat) jest postęp. Pani minister nie powtarza co drugie zdanie “utalentowany student” i “studia międzywydziałowe”. Przypuszczam też, że towarzystwo red. Żakowskiego działa na panią minister bardziej inspirująco. Red. Żakowski dostał taką porcję komplementów, że powinno mu wystarczyć do końca miesiąca, choć z drugiej strony nie jestem pewien, czy p. minister trafiła w to, z czego red. Żakowski jest akurat najbardziej dumny (komplementy odnosiły się do młodego wieku oraz profesorstwa red. JŻ). Ja z tego wnioskuję że red. Żakowski jest w typie pani minister a red. Wielowieyska – nie. Ale nie dowiedziałem się wiele więcej. Ciągle jest projekt, żeby studenci mieli górną granicę punktów ECTS i że dla 10% studentów uczelnie mogą to zmienić (ale pewnie dla uczelni to będzie oznaczać własny koszt – choć i tego się nie dowiedziałem tylko zgaduję). Słowem za drugi kierunek trzeba będzie płacić jak za studia zaoczne (czyli DROGO).

    Ale: 1. nie dowiedziałem się jakie są szacowane koszty utrzymania stanu obecnego w porównaniu ze zreformowanym. 2. Dlaczego akurat 10%? 3. dla mnie jest bez sensu żeby to dotyczyło wszystkich kierunków po równo. Niektóre kierunki warto łączyć i warto to popierać. Nie wszędzie są studia międzywydziałowe. Poza tym to pytanie, czy lepiej jest mieć więcej studentów gorzej wykształconych czy mniej – lepiej wykształconych. Studiowanie wielu kierunków jest często fikcją. Ale rozwiązanie pani minister jest dla mnie zbyt mechaniczne, sztuczne i biurokratyczne.

    Tym razem więc pani minister Kudrycka mówiła bardziej składnie, nie była już agresywna, ale ciągle nie podała rzetelnej i pogłębionej argumentacji. Sprawami szkolnictwa wyższego interesują się zwykle ludzie wykształceni – ja nie wiem czy mam się śmiać czy płakać, jak mi minister NAUKI takie rzeczy tłumaczy na cukierkach.

    Trudno mi więc zgadywać, jakiego dziennikarza trzeba byłoby dobrać, żeby ani nie był tak przystojny jak red. Żakowski – nie, stop. może zamiast zmieniać dziennikarzy, zmienilibyśmy ministra? Żeby potrafił sensownie i konkretnie wytłumaczyć co chce zrobić i dlaczego? jakie są cele, jakie środki i czym się kierowano w ich wyborze?
    Jedynym ratunkiem dla minister Kudryckiej jest to, że za nią w tle ktoś pracuje i robi coś sensownego. Ale to marny argument dla obrony. Chyba, że modelem naukowca jest młody i obiecujący naukowiec Migalski. Wtedy niech nim zarządza pani minister Kudrycka.

    Mi się smutno zrobiło gdy słuchałem min. Rotfelda – opowiadał, że w Warszawie odbyła się ważna konferencja w sprawach międzynarodowych i nikt z dziennikarzy nie chciał się nią zainteresować. Ja się powtarzam, ale brakuje mi dziennikarzy zajmujących się pogłębioną publicystyką. Czy są jakieś dobre miesięczniki? jakieś ciekawe strony, które Państwo znają? Będę wdzięczny za propozycje.
    pozdrawiam wszystkich :-)

  22. Szanowna Pani Redaktor: nawiązując do Pani opisu retuszu pani poseł Natalli – Świat i jego kontekstu, uważam, że sprawa jest poważniejsza, niż się sądzi.Swojego czasu wykonywałem dużo w ramach chałturzenia biznes planów dla Kowalskich, żeby udzielono im kredytów. I zawsze wyjaśniałem zainteresowanym Kowalskim, że retusz jest niezbędny, ale tylko w takich granicach, jak retusz zdjęcia 60-etniej teściowej na atrakcyjną 50 -ciolatkę. Retusz zdjęcia teściowej na 30-letnią “blondynkę” kompromituje “blondynkę” fotografa ,a przede wszystkim pomysłodawcę. Taki retusz w biznes planie całkowicie kompromitował tenże biznes plan na wejściu.
    Dlaczego to tak mnie zainteresowało. Otóż w ostatnich dniach dużo się mówi o połączemiu PO z PiSem dla walki z kryzysem. Może byłby z tego jakiś efekt, bo przynajmniej media wypusciłyby powietrze z siebie i z PiSu. Jest i pewien szkopuł. Otóż o ile w PO mam wątpliwości, czy tam ktoś jest serio kumaty do profesjonalnego wytłumiania kryzysu, to żadnej wątpliwości nie mam, że w PiSie nia ma nikogo, kto by coś kolwiek w tym zakresie kumał. Jedyne dwie rodzynki w tym zakalcu PiSowskim, to pani Natalli i pani Radziszewska (znowu te baby). Ale warunek wstępny, bez którego symbioza i jakikolwiek efekt końcowy nie są możliwe, to całkowite wyeliminowanie J. Kaczyńskego. Jego destrukcyjna osobowość nie mieści się w żadnym przypadku w procesie modernizacji. Kaczyński mentalnościowo jest zaprzeczeniem wszelkich procesów naprawczych. Burzyć? tak,ale nie usprawniać. I on jest nienaprawialny!!!

  23. JP
    Alez ja nie kwestionuje ani Twojej z Belka znajomosci ani Twojej oceny jego zapatrywan politycznych.
    Chodzilo mi o zestawienie dwu postaw w obliczu kryzysu: rzad Leszka Millera + Marek Belka (liberalowie!) vs. Donald Tusk + JV Rostowski.

    Mozna bylo w obliczu wielkiego bezrobocia i chorej gospodarki jakos budzet zapiac nie dzialajac na slepo.
    A teraz, przekonuja nas wszyscy z rzadu, ze polska gospodarka ma sie swietnie – wiec po co te ciecia na slepo?
    I slowko, ktorego pani redaktor uzyc raczyla “doktryner”. Do kogo pasuje?

    ————
    Kolejni eksperci sie wypowiadja – to co polska gospodarke dusi to nie podatki lecz przewlekle postepowania w sadach gospodarczych i glupie procedury administracyjne.
    Dac oddech gospodarce najlatwiej nie przez pompowanie pieniedzy do bankow, nie przez obnizki podatkow/skladek rentowych, tylko poprzez rozluznienie krepujacych ja wiezow.
    Do tego nie trzebaby zadnych ciec. Nie wymaga wielkich nakladow finansowych, a od lat jest zapowiadane usprawnienie sadow gospodarczych i uproszczenie wielu procedur.

    Niewykonalne?

  24. Trochę zaskakują mnie Pani pochlebne słowa o posłance Świat. Ostatnia “Polityka” stawia ją w znacznie mniej korzystnym świetle niż to, którym operowali technicy realizujący pisowską propreklamówkę.

  25. Proponowałbym zajęcie się tymi którzy rządzą, a nie tymi którzy są w opozycji. Na ten przykład Hanna Gronkiewicz Waltz stwierdziła z uśmiechem, ze niestety nie będzie w Warszawie drugiej nitki metra na Pragę, bo miasto ma na ten cel 3,6mld zł., a najtańsza oferta na zbudowanie to 4,1mld zł. Brakuje 500mln na metro…tych 500mln, które radni PO/SLD przekazali w prezencie ITI-Legii. Nie będzie metra na Pragę, inwestycji dla miasta priorytetowej, ale będzie stadion Legii, inwestycji dla miasta niepotrzebnej w obliczu budowy Stadionu Narodowego…

  26. Tak się zastanawiam, czy garnitur i czyste buty prezesa nie są aby w tych spotach również zrobione “komputerowo” ?
    Bo że twarz mu przerobili na omlet to widać…
    Pozdrowienia dla “ciemnego ludu”, kupujcie bo lubicie tandetę…

  27. Nowa twarz PiS wyprzedza skutki kryzysu, który społeczeństwo odczuje za pare miesięcy. Pozwoli na zakodowanie w pamięci wyborców,że PO nic nie robiło a nawet twierdziło, że będzie dobrze i wszystko przejdzie bokiem.Nie wydaje się, że w jakiś szczególny sposób wzrośnie poparcie dla PiS ale też nie zmaleje. PO nie rozliczyła Ziobry i używania służb państwa w celu ukazania mitycznych układów. A dziś sama odkrywa “układy” niszczące Czumę. Już niewiele osób interesuje tym co było. TERAZ KRYZYS!! To on pochłonie myśli i będzie decydował o wyborach bo dotknie Nas wszystkich i każdego z osobna. Pozdrawiam

  28. Przekonując nas do nowego wizerunku PiS i swojego także, Prezes PiS sobie i swojej partii zaordynował “grubą kreskę” ( grubej kreski T. Mazowieckiemu jakoś zapomnieć i wybaczyć nie może), – a nam ordynuje zbiorową amnezję: zapomnijcie kim byliśmy, zapomnijcie co mówiliśmy, zapomnijcie co robiliśmy ( i co zrobilibyśmy gdybym się nie “rąbnął w kalkulacjach politycznych kwestionując przy okazji powszechne przekonanie o swym geniuszu politycznym): nie ważne co było – w myśl znanego powszechnie powiedzonka: co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Ciekawe, że zwolennikiem tego powiedzenia Pan Prezes nie jest jeśli chodzi o konkurencję polityczną; i tą obecną i tą z troszkę dalszej przeszłości.
    Ot, taka sobie “złożoność” ludzkiej i pana Prezesowej natury mocno zalatująca wybiórczością ocen i opinii, co – w kategoriach moralnych rozpatrując – zaletą raczej nie jest.

  29. Tak się złożyło, że najpierw usłyszałem, co o pierwszym z tych spotów i Pis-cheerlaederkach mówił pan Kazimierz Kutz w tv, a dopiero później obejrzałem spoty.

    Zanim je obejrzałem, wydawało mi się, że opinia posła była druzgocąca.
    Po obejrzeniu doszedłem do wniosku, że jesdnakpan Kutz potraktował to arcydzieło kaczystowskiej propagandy wyrozumiale, a nawet nadzwyczaj łagodnie ;-)

  30. Słucham konferencji Pana Prezydenta… on ma przymus i obsesję popadania w dygresje – tzn. nie ma żadnej selekcji szczegółów na ważne i nieistotne i jak mu się coś przypomni to MUSI powiedzieć. Ja nie mogę tego słuchać.
    Ale poważnie to to świadczy o kiepskiej strukturze myślowej.

  31. Pielnia1! A co to znaczy “znowu te baby”? Nie, żebym była feministką, powiem Ci tylko, jak będzie ciężko to bez bab ani rusz! Od wyboru “tych bab” wiele będzie zależało. Tusk ma Piterę i Kopacz w obwodzie Radziszewską, Kidawę i Muchę a Kaczyński Natali Świat,Gęsicką, Kluzik-Rostowską, zawsze wierną Szczypińską a w obwodzie Kempę, Rokitę i Jakubiak. Sobeckiej i Walcowej nie przydzielam bo One wierne przede wszystkim Duchowi Świętemu. Pozdrawiam

  32. Tusk, Premier chyba ma zły dzień. Zapowiedzieć,że interwencja rządu w obronie złotówki będzie przy krsie 5zł za EUR !!!!! To nie jest normalne.Pozdrawiam

  33. Szanowna “manno”: z mojej strony była to prowokacja (o tym:znowu baby). Na blogach kobiet jest mniejszość, ale chyba wybrałyscie reprezentantki intelektu, bo spośród kobiet nie ma praktycznie wpisów nawiedzonych (u chłopów jest dużo). Z przyjemnością czytam wpisy takich bab z jajami, jak Joanna, Magrud, Katarzyna, Anca, Nela i oczywiście twoje “manno”. Wasze wpisy czytam z taką ciekawością, jak pani prof. M. Środy.
    Z wyrazami szacunku

  34. Manna,

    “manna pisze: 2009-02-17 o godz. 17:23
    Sobeckiej i Walcowej nie przydzielam bo One wierne przede wszystkim Duchowi Świętemu. ”
    —————————————————————————–
    Dlaczego mi to robisz Manno?!!!

    Pozdrawiam

  35. walkabout 10.54
    Zgadzam się z Tobą w 100 procentach, że linia metra na Pragę jest bardzo potrzebna, znacznie bardziej niz stadion Legii.
    Ale: Po pierwsze, primo, – nie słyszałem że przy tej cenie przetargowej II linii nie będzie, bo podobno bedzie tańszy most Północny, więc jest z czego dołozyc !
    Po drugie, primo, stadion Legii jest obecnie tak syfiasty, że trzeba było coś z nim jednak zrobić
    Po trzecie, primo, na Stadionie Narodowym trzeba zrobić centrum biznesowo rozrywkowe, bo na mecz Legii nigdy tam nie przyszłoby nawet 30 tysięcy widzów – chyba że z Realem.
    Po czwarte, primo, wszyscy już wiedzą, że jesteś przeciw i masz racje. Teraz walcz o spadek kursu euro, franka i dolara, bo to też jest ważniejsze niż ten głupi stadion.
    Dowiedziałem się właśnie, że złotówka ostatnio najbardziej leci na pysk wobec litewskiego Lita. I tu mnie zaczyna brać cholera…….

  36. Pani Redaktor ! Drodzy Blogowicze !
    A ja wieszczę “POPiŚ” od dawna, bo uważam, iż obie partie “in-situu” tak w zasadzie się nie różnią zbyt wiele. Co prawda w kwestiach monetarystyczno-PR-owskich (retoryka i “wygląd”) wychwycić można różnice, ale kto na prawdę dokonał takich “obniżek” podatków i uszczuplił budżet państwa jak nie PiS i Premier Jarosław K ? Kto jak nie Jarosław K ze swoim rządem tak “obcinali” dochody – a PO to “klepnęła” bo to był wiatr w ich ideowy i mentalny sposob postrzegania świata i procesów w nim zachodzących – że dziś mamy to co mamy ? Nie przewidywali “biedaczki”………
    Jarosław K oraz Donald T (obaj ze swoimi “komandami” – politycznymi, mentalnymi i “totumfackimi”) lokują się w rejonach neo-konsów Busha (ze wszystkimi konsekwencjami tego przyporządkowania). I najzdrowiej dla sytuacji politycznej w Polsce byłoby aby ten “pokraczny” (ale politycznie, ideowo i doktrynalnie) twór powstał. Może to by wreszcie uporządkowało – albo inaczej: zmusiło do uporządkowania – scenę polityczną w naszym kraju. Mam nadzieję, że czas “prawicy” neo-konsowej jest już minionym. Na świecie, w Europie – a że Polska jest zawsze parę lat “do tyłu” z procesami cywilizacyjno-kulturowymi będącymi “trendy” na Ziemi, to ten czas dopiero nadchodzi nad Wisła i Odrą. I “huk” będzie większy niż za Oceanem po upadku tego dętego “teksańsko-konserwatywnego” balonu – niczym “upadek” JMR w Muenchen.
    Pozdrawiam serdecznie
    WODNIK53

  37. Plakaty z “aniołkami Kaczyńskiego” są wyrazem bezradności Prezesa. Ten człowiek nie ma pomysłu na to jak odbić się od dna i w jakimś dziwacznym akcie desperacji przebrał się za Tuska.
    Pewnie chciał w ten sposób podebrać Platformie wyborców, tzw. “elektorat wielkomiejski,” ale wyszło żałośnie. Ciekaw jestem kto uwierzy, że Prezes nagle zaczął rozumieć internet, że poczuł potrzebę posiadania konta w banku i że teraz już się pasjonuje futbolem. No i po co w ogóle głosować na przebierańca, jeśli pod ręką jest oryginał?

    Mam nawet przypuszczenia, że PiS na tej kampanii może stracić. Przecież cały dorobek wyborczy Kaczyńskich opierał się na ludziach, którzy chodzą spać z kurami i światopogląd czerpią z Radia Maryja. Kiedy słyszeli, że Prezes nie ma konta w banku, to myśleli o nim, że swój człowiek! A teraz co? Jakieś wyelegantowane damulki, jakieś komputery – zgroza!

    Chyba więcej punktów PiS zarobiłby, gdyby te trzy posłanki wystąpiły w chustkach na głowach, a zamiast opowiadać jakieś nie-wiadomo-co rzekłyby swojsko “O la Boga! Na półlitra ni ma, na ziemnioki dla dziecków ni ma, a ten pierun Tusk nic tylko ze Śwabami spiskuje!”

  38. Bardziej od beznadziejnych spotów PiS, interesuje mnie, czy są one robione z pieniędzy podatników (czyli tych, które partie dostają od rządu)? Pewnie tak, więc zrobiliśmy sobie spoty!

  39. Szanowna Pani Redaktor,

    czytając dzisiejszy Pani wpis, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w wygospodarowanej dla nas blogowiczów chwili, uczciwie starała się Pani “wyciągnąć” coś z tematu, co choć trochę nie byłoby wersją stereotypową.
    Piszę te słowa, gdyż oczywiście moje wewnętrzne receptory coś haczy. Nie wdając się w szkolne analizy Pani tekstu powiem na skróty-Pani, człowiek mediów rozdrabnia się na budowanie jakiejś uczciwej wersji dla ludzi, którzy hipotetycznie tak jak my-blogowicze – traktują dostępną rzeczywistość idealistycznie z poszanowaniem wartości z trochę wyższej półki, uczciwie. Doskonale Pani wie, czym jest rzeczywistość nam dostępna w dzisiejszych czasach. To wirtualny blichtr i profesjonalnie realizowana manipulacja, stworzona metodami naukowymi w eksperymentach na szsczurach w wersji pierwotnej. My obywatele, jako zbiorowość, nie mamy szans w zderzeniu z tymi metodami manipulacji. Z badań , już dawn wyszło, że ldla liczącego się w danej grze procenta danej populacji, liczą się wyłącznie trafione na dany moment hasła/mogą być kretyńskie/ i koniecznie picowany wszystkimi metodami wizerunek. Takie rozważania, że mężczyźni z PiS-u “coś tam,coś tam”, a te trzy panie, najwartościowszy składnik tej partii, pozwalają się infantylnie traktować, jak kobiety- przedmioty. Jestem pewien, że są na tyle inteligentne i zaprawione w boju, że same z pełną premedytacją zadecydowały o wejściu w ten dil. Zapewne Pani doskonale wiadomo, w jakim kierunku, jeśli chodzi o kreowaną rzeczywistość ewoluują media. Coraz bardziej wszystko jest fałszywym preparatem tego, co gawiedź chce widzieć , w co wierzyć, Może Pani wskazać choćby jednego pisenkarza, który śpiewa dzisiaj bez “podrasowania” informatycznego. Czy choć jeden piosenkarz czy aktor, po “wypraniu” byłby do rozpoznania na żywo?
    Pomijam wartość merytoryczną i pożytek społeczny płynący z większości audycji publicystycznych.
    Nasz gatunek tak ma od zarania, że za idola sprzed wieków, gotów dzisiaj poświęcić bardzo wiekle ,nawet życie. Jedna z najistotniejszych naszych ludzkich działalności -Sztuka, to też karmienie swojej obudzonej, ludzkiej świadomości, sztucznie kreowanymi sytuacjami. Dobrze zmanipulowani przez aktorów odgrywanymi przez nich sytuacjami potrafimy się popłakać ,zdenerwować wpaść w euforię radości etc.
    Tak było od prawie zawsze. Swoje wnętrza wzbogacaliśmy na wartościach pozorowanych. Fachowcy od “kręcenia lodów w mediach doskonale to czują. Nie ma dzisiaj miejsca na starogrecką wierność wartościom wyznawanego kierunku filozoficznego. To są media, a tamto baaaardzo!!!! konkretny “c iemny lud”. Jeśli te dwie wartości połączy się ze sobą , wszystko zaczyna kręcić się jak diabli!!!! O,pardon.

    Pozdrawiam,DŚ

  40. Pani Janino,
    W nawiązaniu do wczorajszego komentarza chciałbym odnieść się do problemów PRowych kobiet w PiSie oraz prawdziwych problemów jakie spotykają kobiety w rzeczywistości przyziemnej (tzn. poza retuszowanymi plakatami).
    Zestawię tylko dwie wiadomości z dzisiejszych serwisów informacyjnych:

    1) O tym jak policja i sąd (konkretnie sędzina) zrobili wszystko co mogli (a raczej nie zrobili) aby w Wielkopolsce doszło do zabójstwa dwójki świadków w procesie gwałciciela, który nie był w oczach sądu i policji groźny dopóki nie zabił dwójki osób (kolejna sprawa Olewnika?).
    link:
    http://wyborcza.pl/1,75248,6284385,Gwalciciel_zabil__bo_policja_byla_bezczynna.html

    2) O tym jak trzej mężczyźni, którzy cieżko pobili i zgwałcili kobietę (za karę bo zniszczyła im okna) otrzymali “dozór policji” – sprawa jest na najlepszej drodze aby zakończyć się tak jak sprawa z pierwszego punktu:
    link:
    http://www.policyjni.pl/Policyjni/1,91152,6287060,Trzech_mezczyzn_pobilo_i_zgwalcilo19_latke__To_miala.html

    Zastanawiam się tak na marginesie ile miejsca zajmie komentatorom w głównych gazetach skomentowanie tego, że sytuacja wymiaru sprawiedliwości nie wygląda tak różowo jak się niektórym wydaje i nie wynika to z braku pieniędzy lub kwalifikacji, tylko z braku dobrej woli. Rząd ograniczający swoje działania do PRowych rozgrywek takich jak mianowanie Czumy na ministra sprawiedliwości (autor postulatu: broń dostępna dla wszystkich!).

    A co do aniołka Kaczyńskiego, to sobie przypomniałem jak minister Kluzik-Rostkowska tłumaczyła organizacjom kobiecym dlaczego nie mogła (nie chciała) zająć się ustawową ochroną kobiet będącymi ofiarami przemocy domowej. Minister stwierdziła, że problem przemocy wobec kobiet był dla jej rządu “zbyt kontrowersyjny”, aby mogła się ona nim zajmować. Przypadkowa chyba chwila szczerości u Pani minister.
    Tylko gratulować Kaczyńskiemu takich aniołków.

  41. Zapewne niewiele drożej kosztowałoby wynajęcie do pisowskich spotów trzec zawodowych modelek, nie obrażających niczyich odczuć estetycznych, niż amamatorska renwacja pań pisówek. I być może poseł Palikot był bliski prawdy w domniemaniach o seksualnosci p. Jarosława K., bo wybór pań do “reklamy” jest fatalny.

  42. Droga Pani Redaktor, to, że trzy panie z PiS postanowiły robić za paprotki na prezydialnym stole Prezesa Kaczyńskiego, to ich zmartwienie. “Trybuna” z kolei pisze o paprotkach z PO: http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2009021802. Z tego co pamiętam Pani Rzecznik Radziszewska wsławiła się tylko publicznym wystepem jako “łowiczanka jedna”, we właściwym rzeczowo stroju w paski. Pani Pitera rzeczywiście szkodzi i w pale mi się nie mieści, jak działkę, związaną m.in. o zamówieniami publicznymi, w tym inwestycjami infrastrukturalnymi powierzyć bibliotekarce po polonistyce, która w życiu nie przeprowadziła sztuki przetargu, ale za to ma misję. Do listy blondynek z PO dorzuciłbym jeszcze Hanne Gronkiewicz-Waltz, ale to już osobny temat. A Pana Premiera Tuska za publiczne ogłoszenie kursu interwencji walutowej powinno się poprosić, aby zajął się czymś innym, bo premier 40-milionowego państwa powinien mieć pojęcie o podstawach ekonomii, manna (pozdrowienia!) ma oczywiście w tym temacie rację. Ale czego wymagać od piłkarza – amatora, który kiedyś skończył historię, nigdy normalnie nie pracował, tylko natychmiast został zawodowym politykiem. Po prostu przerosło biedaka i tyle.

  43. Napisalam jako komentarz “nie wierze reklamie PiS” pod art. “Spot reklamowy: ?Recepta na kryzys?” na ich stronie http://www.pis.org.pl/article.php?id=14427&comments=1, ale niestety moderator nie dopuscil go. Widocznie kazde zdanie krytyczne jest usuwane. W koncu PiS sam PiSze: “Moderator zastrzega sobie prawo do usuwania wypowiedzi zawierających zwroty obraźliwe lub niecenzuralne.” Jak szybko mozna “obrazic” PiS…

  44. W naszym kraju w czasach globalnego kryzysu najważniejszymi kwestiami dla niektórych dziennikarzy jest krytyka/ośmieszenie billboardów reklamowych partii OPOZYCYJNEJ.

    Economy ,… !
    http://gielda.onet.pl/0,1918777,wiadomosci.html

    Czy wiecie Szanowni Państwo kto to powiedział:
    “Najlepszym wyznacznikiem osiągnięć rządu w dziedzinie gospodarki są notowania na giełdzie [papierów wart.]“, albo to: “Giełda zawsze najlepiej odzwierciedla skuteczność władzy”. ?

  45. Pielenia1 – miło, że dołaczyłeś mnie do “bab z jajami” (swoją drogą dzwnie kojarzy mi się to z tradycyjna babą wielkanocną z otworem w środku – vide przepis Ćwierciakiewiczowej). Wyade mi się, że niesłusznie pominąłeś teresę Stachurską – ma bardzo trafne, związłe komentarze a podawane linki są dobrą puentą do poruszanych tematów. pozdrawiam

  46. Obok tematu, więc z przeprosinami.
    Kwiatki z prokuratorskiej łączki.
    W Prokuraturze Rejonowej w Pszczynie zaginęły akta postępowań przygotowawczych w 440 niewykrytych i niezakończonych dotychczas sprawach karnych.
    W 2007 r w tej samej prokuraturze za meblami, w domach itp . państwo prokuratorostwo ukryli akta 200 spraw. Proceder wg. ustaleń był następujący: pan/pani prokurator sporządzał akt oskarżenia ( a jakże), fakt ten zostawał urzędowo odnotowany w repertoriach , po czym akta wędrowały …. za szafę, albo do domowej “biblioteki” panów i pań prokuratorów.
    Skutek: sprawcy przestępstw, których akta dotyczyły uniknęli odpowiedzialności karnej. W sumie tych obdarowanych przez panów i panie prokuratorów wolnością było 640 przestępców. Nie czytałem ani nie słyszałem aby ktokolwiek z prokuratorów tej prokuratury poniósł odpowiedzialność karną za ewidentne przecież niedopełnienie obowiązków.
    Sprawa dotyczy jednej z śląskich prokuratur wprawdzie, ale kto zaręczy, że podobne “kwiatki” nie “wyrosły” w innych prokuraturach ( w Olsztynie szlag trafił część akt z dowodami w sprawie K. Olewnika i też cisza).
    I pytanie ogólniejszej natury: czy znajdzie się w tym kraju ktoś, kto prokuratorskim nietykalnym dobierze się wreszcie do tyłków ?
    Powyższe dotyczy prokuratury ale czy w sądach jest lepiej ? Chociażby sądząc po operatywności i zdecydowaniu sądu w sprawie podwójnego zabójcy ze Śremu, któremu skandaliczna opieszałość i lekceważenie sądu (sędziego) praktycznie umożliwiło popełnienie tych zbrodni. A ostatnio nagłośniona sprawa niedoszłego gwałciciela 11 letniej dziewczynki z Zakopanego wypuszczonego na wolnosć; a wiele podobnych spraw, które do publicznej wiadomości nie przebiły się lub “plączą” się na łamach lokalnych gazet czy radiostacji ?
    A w więziennictwie ? Te zgony aresztowanych czy odbywających karę bo pozbawiono ich podstawowej opieki lekarskiej, te słynne już samobójstwa – jak na zawołanie…… .
    A te prawie gangsterskie metody działania komorników, którzy wprawdzie formalnie podlegają nadzorowi prezesów sądów, ale faktycznie robią co chcą , jak chcą i kiedy chcą ……
    Wymiar sprawiedliwości w Polsce jest chory, a choroba dotyczy wszystkich jego części składowych i najgorsze jest, że nie widać woli ani chęci aby cokolwiek z tym zrobić. Zaś główną przyczyną tej choroby są – moim zdaniem – ludzie w wymiarze sprawiedliwości zatrudnieni, którzy zatracili poczucie misji społecznej (nie politycznej), którą wymiar sprawieliwości powinien spełniać w każdym prawidłowo zorganizowanym i rządzonym państwie.
    PS. Jeszcze raz przepraszam, że obok tematu.

  47. Kolejne kuriozum w działaniu naszego wymiaru sprawiedliwosci: http://wyborcza.pl/1,75248,6289908,Ofiara_nagonki_z_powodu_aborcji_pod_opieka_matki.html. Ciekawe, czy nadgorliwy prokurator był równie konsekwentny w stosunku do księdza i aktywistów z tzw. organizacji “pro life”? Ponieważ obecny minister sprawiedliwości jest znany z radykalnie prawicowo-klerykalnych poglądów, to pewnie przedmiotowy prokurator może liczyć na przyśpieszoną ścieżkę awansu.

  48. Sprostowanie:
    ten podwójny zabójca to z okolic Kościana, nie Śremu.

  49. Duchu Święty! Wiedziałam,że przyjmiesz nadchnienie obu niewiast do Siebie (kobieca intuicja). Niesłusznie, to różne Duchy Święte. Pozdrawiam Serdecznie.

  50. och! ale natchnienie, przepraszam!

  51. Do Teresa Stachurska (2009-02-18 o godz. 09:18): rynek opcji jest dosyć skomplikowany, w połowie roku rzeczywiście wydawało się, że ze względu na napływ euro z funduszy unijnych i wysoki eksport większe jest prawdopodobieństwo umocnienia złotego i stąd asymetria wystawianych opcji. Tyle że ich nabywcy zgodzili się na taki mechanizm, zamiast kupić po określonej cenie opcję put na sprzedaż określonej ilości euro, pod konkretne kontrakty, zawierali kontrakty, zgodnie z którymi w przypadku zwyżki kursu powyżej ustaloną w umowie opcyjnej cenie, mieli zbyć dwa razy więcej euro. Z UniCredit mam negatywne doświadczenia z czasów, gdy Pekao SA wchłonęło mój PBKS, ale to nie zwalnia przedsiębiorców, korzystających z opcji, żeby przed skorzystaniem z jakiegokolwiek instrumentu finansowego zasatanowili się, czy rozumieją, jak to działa. Ja siedzę na GPW od 1992 roku, ale rynek kontraktów terminowych omijam dużym łukiem, bo jest obarczony zbyt dużym ryzykiem.

  52. Manna,

    Dzięki!!! Powiem Ci w zaufaniu, że wchwilach desperacji/zwłaszcza po Sobeckiej/ zaczynałem cieplej spoglądać na posłów Karskiego i Suskiego. Sądzę ,że ta miara rzeczy jest dostatecznie przekonywująca. Tak mi ulżyło, że idę pojeść trochę śniegu…
    Serdecznie Pozdrawiam

  53. Ja chciałem napisać o prokuratorach w Pszczyne ale wyręczył mnie Lex.

    Dla mnie to nie jest off-topic bo problem jest strukturalny i ogólnopolski (co słusznie Lex podnosi).

    Czy się mylę, czy to się dzieje w wypieszczonej i ziobrowej apelacji katowickiej? Poza tym po co prokuratura ma takie mnóstwo szczebli nadzoru, kiedy na szczeblu faktycznie pracującym dzieją się takie rzeczy masowo i długo – i nic?

    Myślę że tu następuje zbieg problemów ogólnych polskiego wymiaru sprawiedliwości i ogólniej administracji ze szczególnym “powołaniem” prokuratury. Ktoś mi kiedyś mówił, że tzw. konferencje prokuratorów często polegają po prostu na pijaństwie. Nie wiem czy w to wierzyć, ale w świetle tych informacji wcale bym się nie zdziwił.

    To bardzo przykre zwłaszcza w kontekście kłopotów premiera ze znalezieniem sensownego ministra sprawiedliwości. Moim zdaniem już poseł Palikot byłby lepszy, bo jakkolwiek postrzelony jest on jednak robotny i chyba prokuratorzy by się go bali.

    Ja dziękuję Gospodyni za artykuł o emeryturach mundurowych, bo tej sprawy warto dopilnować i trzeba o tym mówić. To też jest skandal.

  54. Joanna – http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=197#comment-57985 ,

    dziękuję za dobre słowo. Pozdrawiam

  55. Aleksandra Natalli-Świat jest ekspertem ekonomicznym Pisu, ma umocnic wizerunek Pis jako partii która zna się na gospodarcze i na takich sprawach, czy zagadnieniach jak dług publiczny czzy eksport i import towarów, czy deficyt buzetowy . Cóz chetnie bym napisała o zjawisku czy feromenie kobiet w polityce, coz kobiet jest za miało w zyciu publicznym , siedza w domach i marmuja swój tatent, cóz jak nie ma się swojego zdania, poglądów to jak się nie ma osobowosci, cóz kobiety w zyciu publicznym sa portrzebnie i wazne. potem moga dostac depresje z nudów nic nie robienia, nie rozwijania się, a wazny w zyciu jest rozwój, samodoskonalenie się A Aleksandra Natali Swiat jest bardziej ekspertem niz politykiem, która zna się na zagadnieniach gospodarczych, cóz wazna jesrt w zyciu znac sie na zagadnieniach gospodarczych, cóz tak prawie wazne jak znac sie na poezji, i miec własną twórczosc czy zdanie, opinie, cóz jak kobieta nie ma własnego zdania to jakby nie miała osobowosci, cóz tu pisac, poprostu nie wiem, jak kobieta nie moze miec swojego zdania, cóz a przedmiot ekomonia jest wazną lekcja w zyciu, i przydatna nauka w zyciu ,
    której kazdy człowiekowi przyda się ta wiedza, bo własnie mamy kryzys gospodarczy, w a w tym czasach trzeba oszczedzac Pani Janina, cóz brak pracy jest powaznym problemen dla polityków, niech politycy zajma sie bezrobociem, czy walutem euro na naszym rynku coz zawód polityka powinna byc misja tylko szkoda, ze to utopia, jak zawód dziennikarza powinien byc misja

  56. Droga Pani Janino ! Jak zawsze podziwiam Panią, Pani blog, Pani artykuły w Polityce i komentarze w Superstacji. Gratulacje. Opinia o Natalli – Świat chyba jednak zbyt ciepła. Taka sobie Pani która próbuje łapać wiatr w żagle, ale żagle to Kaczyński – dziurawe. Jest jednak ważna w Pisie postać, komentator, nauczyciel Narodu – Pan Putra. Może Pani wie co z tą oczyszczalnią ścieków w Białymstoku. Ciekawe, zapadła jakaś dziwna cisza. Sposób mówienia tego pana – przeciąganie z akcentacją końcówki słów które wygłasza jako prawdy objawione są okropne, słuchać nie można, a wszędzie go pełno – sumienie i tuba Pisu. Może Pani coś wie o tej oczyszczalni ? Warto o tym napisać!

  57. Pielnio 1 drogi! – Baba z cielęciną brzmi swojsko, ale z jajami!? :lol: :shock:
    ANCA

  58. Pielnia1! Wiem, że to była prowokacja i do tego dobra. Propozycja Pani Redaktor żebyśmy zajęli się szeroko rozumianą urodą polityczną ,jest zasadna i na dodatek może zapobiec załamaniu nerwowemu. Czas uśpić rozum, bo inaczej pozostaną nam tylko barkady a one niczego nie rozwiązują. Mając nadzieję na rychłe zapotrzebowanie na myśl i działanie oddam się spekulacji o babskim wojsku Prezesa i Premiera. Dla mnie jest 1:0 dla Prezesa a było by nawet 2:0 gdyby na Piterę “rzucił” Kempę nie Jakubiak. Z ringu żadna by nie zeszła. Kopacz z Kluzik-Roztowską jest bez szans, jak nasza służba zdrowia pod Jej ręką. Tu Premier powinien w odsiecz minister posłać Łowiczankę ale jak Prezes dośle wrażliwą Jakubiak to obie nie dadzą rady. Z Jakubiak z tym sportem to niewypał, absolutnie się nie sprzedaje PR. Natli-Świat to już wojsko ciężkie tylko na panów posłów, gdzie jej wojować z przesympatycznyą Kidawą-Błońską czy śliczną Muchą i po co. W obawie przed Duchami Świętymi dalej nie ciągnę. Z góry przepraszam poslanki, życząc Im wyzwolenia się od przypisanych ról w których się zle czują. A jak się dobrze czują to bez żadnych taryf ulgowych. Życzą sobie mniej Pitery i Neli tu 1:1 w wypaczeniach Prezesa i Premiera pozostaję z serdecznym pozdrowieniem.

  59. @Jean Paul
    Dość niepoważne te dyskusje w mediach. Występują gadające głowy polityków, które nie bardzo mają pojęcie co się w kraju dzieje. Tak samo eksperci łapią się za głowę, ale oni przynajmniej ekonomii uczyli się na studiach. Wygląda na to, że staliśmy się bankiem do okradania z waluty przez cały spekulancki świat. Poza tym sami się okradamy przez rozliczne oszustwa i błędy rządzących. I teraz usłyszę słowa Lizaka, że lepiej było tkwić w zamknięciu PRL-u z 20mld długiem, pralką Polar i Małym Fiatem niż dokonywać solidarnych przewrotów w interesie świata…nie naszym.
    Cholera wie, co jest lepsze? Czy ograniczona wolność z lat 70-tych, czy wolność ograniczona kasą z kredytów, z czasów obecnych…

  60. Ciekawie o solidarnych milionerach z Agory pisze Bugaj i Graczyk w Dzienniku

    http://www.dziennik.pl/opinie/article322464/Jak_podzielono_sie_pieniedzmi_Wyborczej.html#vote_323034

  61. Manna,

    Taka ułożona osoba jak Ty pokazała niezły pazurek przy taktyczno-strategicznych grach personalnych, aż mnie podziw dopadł dla Twojego rozmachy. W momencie, kiedy miało się zacząć najciekawsze,odpuściłaś z powodu taktyczno- kobiecego “lęku” przed Duchami Świętymi. Jeśli zasiewasz takie brawurowe gry kombinacyjne, to z mojej strony masz wszystko odpuszcone z góry ,dla dobra wyższej sprawy. Najbardziej zafascynowała mnie pewność, z jaką te wdzięczne/do momentu uniku/ klocki układałaś do tej coraz ciekawszej gry.Przynajmniej i chyba trochę przypadkiem tu na blogu.

    Serdecznie Pozdrawiam, DŚ

  62. Ostatnio pani Natalli-Świat często pokazuje się w telewizji. Na mnie nie robi wrażenia osoby kompetentnej. Jest raczej typowo po pisowsku kłótliwa, zacięta i bardzo polityczna, a nie fachowa. Wszystkie jej wypowiedzi są zawsze skierowane przeciwko rządowi, więc jest przewidywalna i przez to nudna, słabo się jej słucha.

    Inna sprawa: Julia Pitera powiedziała, że dobrą stroną oszczędności w policji będzie to, że policjanci będą patrolowali miasta pieszo, a nie w samochodach i została wyśmiana. Jej wypowiedź jest cytowana jako dowód rzekomej głupoty czy coś w tym rodzaju.
    Moim zdaniem dowodem głupoty jest właśnie wyśmiewanie się z tych słów, bo od dawna słusznie mówi się i pisze, że jedną z przyczyn wzrostu drobnej przestępczości jest pozorowanie patrolowania poprzez jeżdzenie w kółko radiowozem. Z radiowozu nic nie widać, natomiast radiowóz widac z daleka, więc żule mają czas się pochować. Radiowóz nie wjedzie w podwórka kamienic i między blokami, radiowóz nie wejdzie po schodach itd. W programie wyborczym PO w Wawie był zapis o zwiększeniu liczby policyjnych patroli pieszych. Mówił też o tym PiS kiedy był u władzy, nawet rzucił do pieszego patrolowania Wawy Żandarmerię Wojskową. A teraz wyśmiewają się z Pitery i nikt nie stanął w jej obronie.

  63. Dwie drogi
    Każdy człowiek ma wolną wolę i może wybrać wieczność dla siebie dobrą lub złą. Żeby iść do piekła nie trzeba robić nic. Żeby się zbawić należy się mocno starać. Św. Paweł napisał: 1P 4:18 “A jeśli sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, to bezbożny i grzesznik gdzież się znajdą?” Słowa Pana Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Mt 7:13 “Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą.” W Dzienniczku św. Faustyny czytamy:
    W pewnym dniu ujrzałam dwie drogi: jedna droga szeroka, wysypana piaskiem i kwiatami, pełna radości i muzyki, i różnych przyjemności. Ludzie szli tą drogą, tańcząc i bawiąc się – dochodzili do końca, nie spostrzegając, że już koniec. Ale na końcu tej drogi była straszna przepaść, czyli otchłań piekielna. Dusze te na oślep wpadały w tę przepaść; jak szły, tak i wpadały. A była ich tak wielka liczba, że nie można było ich zliczyć. I widziałam drugą drogę, a raczej ścieżkę, bo była wąska i zasłana cierniami i kamieniami, a ludzie, którzy nią szli [mieli] łzy w oczach i różne boleści były ich udziałem. Jedni padali na te kamienie, ale zaraz powstawali i szli dalej. A w końcu drogi był wspaniały ogród, przepełniony wszelkim rodzajem szczęścia, i wchodziły tam te wszystkie dusze. Zaraz w pierwszym momencie zapominały o swych cierpieniach.
    Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. O tym teraz mówić nie mogę, mam rozkaz od Boga, abym to zostawiła na piśmie. Szatani mieli do mnie wielką nienawiść, ale z rozkazu Bożego musieli mi być posłuszni. To, com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam: że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło.
    Wybór drogi należy do Ciebie.
    Warto poświęcić trochę czasu dla wieczności.
    Pozdrawiam. Tadeusz katolik
    http://tradycja-2007.blog.onet.pl/
    Przepraszam jeśli nie chcesz poznać Prawdy, która wyzwoli z błędów ciemności.

  64. Szanowna Pani Redatkor: z wielka satysfakcją i przyjemnoscią obejrzałem dzisiejszy program “Rozmowy” i “Gość wieczoru” po godz. 20-tej w “Superstacji”. Rzeczowość, kultura, profi. Urzekające były pytania pod adresem merytorycznej warstwy PR roboty PiS w sprawie zapobiegania kryzysowi, a rozmowa z sen. K.Piesiewiczem, była obustronnie godna. Jakże mizernie wygląda na tym tle “Kropka nad >I<” z dnia dzisiejszego. Pani Monika zaprosiła do rozmowy na temat kryzysu pana Szeinfelda i Brudzińskiego. Było to żałosne widowisko. Troszkę kumaty Szeinfeld, kompletny ignorant- Brudziński i wiecznie nabzdyczona pani Monisia. Żenada warsztatowa ,a przede wszystkim merytorycznie.

    Do “Neli” i “Manny” (alfabetycznie): załuję, że nie ja jestem autorem powiedzenia “prawdziwe baby z jajami”. Tak swojego czasu powiedziano o pani prof. M. Środa. Wspaniała mądrością i brakiem durnowatej pruderii kobieta. Oby się takie baby rodziły co dzień na kamieniu, jak pani M. Środa i wy, obie panie
    Z szacunkiem

  65. Lex (2009-02-18 o godz. 12:36) Blaise (2009-02-18 o godz. 15:25):
    w prokuraturze ważne miejsce zajmuje “prokurator medialny” (all rights reserved), który dużo mówi w mediach o strasznych aferach, które właśnie wykrył. Potem jest areszt wydobywczy, a gdy po kilku latach dochodzi do procesu sądowego, a skład sędziowski jest kompetentny, co się czasem zdarza, okazuje się, ża zgromadzony materiał dowodowy nadaje się do powieszenia na gwoździu. Pierwsze miejsce w moim rankingu zajmuje prok. Marek Wełna, teraz do niego dołącza prok. Niemczyk, ten od prezydenta Karnowskiego. A ponieważ min. Czuma jest w dziedzinie prawa dyletantem, nie ma co liczyć że ktoś zaprowadzi porządek w wymiarze sprawiedliwości.

  66. Off topic link, specjalnie dla wielbicieli neokonów i friedmannowskiej prawicy: http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2009021908

  67. do”Tadeusza” z 23:03;Misternieś to waść wywiódł, niczym Roch Kowalski w “Potopie”, że aby iść do piekła, nie trzeba robić nic, a do nieba pójdą tylko ci, którzy się napracowali. Wobec tego mam pytanie: gdzie pojdzie papież B XVI, który robi w zasadzie samo zło i moralnie i taktycznie .Nie bronię teorii, że każdy, kto ma coś naprzeciwko Żydom, jest antysemitą, bo to cyniczna i interesowna hipoteza, ale to, co “robi” obecny papież przekreśla zupełnie to, co robił JP.II. Benedyktowi wydaje się, że wszyscy żyjemy w Średniowieczu, a słońce kręci się wokół Ziemi.

  68. Wydaje mi się, że temat “zmiany wizerunku” PiS zasługuje na poważniejsze potraktowanie niż wyszydzenie retuszu zdjęć posłanek. Nota bene kompletnie chybione, to wszak zupełny standard we współczesnej (post)polityce, w której – jak przekonują nas różnego rodzaju samozwańczy spece “od wizerunku” – liczy się kolor krawata i lśniące bielą licówki, a nie takie ‘relikty’ jak program czy poglądy polityczne. Swoją drogą, nie uważam, żeby pani poseł źle czy nienaturalnie wyglądała w tych reklamówkach – ot normalne, nieco podrasowane zdjęcia; dwudziestoletnie modelki są rutynowo nawet znacznie mocniej obrabiane photoshopem. Ale skorośmy już zawędrowali w te rewiry, nie mogę darować sobie złośliwości pod adresem Pani koleżanki po fachu, Lady Botox polskiego dziennikarstwa, która nie jak Natalli-Świat – w odświętnej sesji zdjęciowej, ale w codziennych ‘kropkach nad i’ stylizuje się na nastolatkę. Czyżby jej wizerunkowi “poważnej” dziennikarki ów młodzieńczy wygląd nie przeszkadzał? A świetny, Pani zdaniem, premier Tusk, człowiek ponoć “z zasadami” ale za to bez zmarszczek (w każdym razie na billboardach), klepiący żenujące okrąglaki w wyborczych klipach jest w porządku? To dlaczego nie miałby być w porządku nowy wizerunek Aleksandry Natalli-Świat? Gdybym lepiej czuł się w klimatach teoriospiskowych, mógłbym podejrzewać, że jest jakiś odgórny prikaz (coś jak pisowsko-platformerskie instrukcje, co należy mówić w mediach), nakazujący wyszydzanie wyglądu posłanek, bo to nie pierwszy tekst, który ostrze krytyki wymierza właśnie w tym kierunku. W każdym razie trudno oprzeć się wrażeniu, że dochodzi tu do recydywy niektórych metod dyskredytowania przeciwnika, które przećwiczyliśmy przez dwie już bez mała dekady tzw. transformacji systemowej. Od sposobów traktowania Leppera i wyborców Samoobrony (na co w jednym z wcześniejszych komentarzy słusznie zwracał(a) uwagę magrud), przez “SLD wolno mniej” po salonowe prychanie na znoszone buty prezesa Kaczyńskiego, jego niski wzrost oraz technologiczne ‘zacofanie’.

    Oczywiście, martnotrawienie pieniędzy publicznych na kampanię billboardową, szczególnie obecnie, w dobie kryzysu, może budzić najmarniej niesmak. Inna sprawa, że te pieniądze i tak zostałyby pewnie zmarnotrawione – jak nie w tej kampanii, to w jakiejś późniejszej. W każdym razie, zmiana wizerunku PiS nie musi być do końca działaniem pozorowanym, może sygnalizować intencję zatarcia wizerunku “opozycji totalnej” oraz przejście do merytorycznego wypunktowywania wpadek rządu, jego słabości i bierności, czy po prostu błędnej, zdaniem PiS, polityki. Jest też dobrą okazją do eksponowania sukcesów okresu rządów PiS, który siłą rzeczy może się pochwalić korzystniejszymi wskaźnikami gospodarczymi. Można mieć wątpliwości na ile poważną alternatywą programową dla PO jest PiS – obie partie kłócą się wszak o autorstwo różnych liberalnych projektów gospodarczych, a także o to, która reprezentuje czystszą ortodoksję w dziedzinie tzw. polityki historycznej. Należy się jednak spodziewać, że przy bierności SLD, które dało sobie wmówić, że elektorat nie zrozumie głosowania ręka w rękę z PiS-em i jego Prezydentem (jak zwykle najlepiej preferencje eseldowskiego elektoratu znają redaktorzy “Gazety Wyborczej”), socjalny sentyment części elektoratu będzie zagospodarowywał PiS i dysfunkcjonalny kształt polskiej sceny politycznej będzie się utrzymywał.

  69. Szestow, 21.03. Jestem zobowiązany za ważny link do Dziennika. Udało mi się w ten sposób rozjaśnić wiele białych plam w naszej najnowszej historii. Znowu rozgorzała bratobójcza walka na styropiane, tym razem o forsę i to o wielką forsę. Przy okazji dowiedziałem sie, że niejaki Ferdynand Chaber, tatuś Pani Łuczywo i dygnitarz w KC dbał o zestaw moich lektur. Ciekawe! A ja myslałem, że sam sobie dobieram co mam czytać. A to Tow, Chabrer. Pani Łuczywa-Chaberówna /chyba bananówka/ wychowała sie w dostatku gdy inni cierpieli biedę i stali w kolejkach po papier w rolkach. Uwłaszczając sie na Gazecie, Pani Łuczywo zagarnęła prawie 100 milionow złotych, poniekąd w nagrodę za walkę z komuną. I wygrała. Wygrali także jej koledzy i środowisko, których imion i pochodzenia aż strach wymieniać. Zato zbudowali demokrację i stworzyli wzorce zachowań Polaków.

  70. Droga Ago.Proszę o wyjaśnienie w jakim celu co kilka słów w swoim tekście wstawiasz “cóż”,które w większości przypadków jest tam zbędne.

  71. Mam kłopot z oceną zachowania vce premiera Pawlaka. W swoim czasie sporo osób (włącznie ze mną) chwaliło go m.in. za wyraźny rozwój osobisty. Docenić też trzeba jego umiejętność utrzymywania się na powierzchni. Mi się wydawało, że Pawlak rzeczywiście nabył sporo praktycznej wiedzy ekonomicznej. W tym kontekście trochę dziwią jego wypowiedzi o unieważnieniu opcji – z drugiej strony słuchałem jego dłuższej wypowiedzi o innych sprawach i muszę stwierdzić że mówił względnie rozsądnie.

    Dość wyraźne jest jednak wrażenie, że w rządzie Pawlak występuje jakby poniżej swoich możliwości (zwłaszcza w czasach kryzysu). Czy to jest świadomy wybór, czy przeceniamy jego kompetencje czy też rzeczywiście Tusk (lub jego otoczenie) marginalizują Pawlaka?

    To ostatnie byłoby chyba pozbawione sensu, bo w przypadku PO trzeba raczej rozwijać niż redukować koalicyjność i współpracę. Z drugiej strony dla PSL-u niedobre chyba byłoby tolerowanie na większą skalę nurtu “załatwiactwa dla naszych w każdych warunkach i za wszelką cenę”. Wg mnie PSL powinien występować nieco odważniej zwłaszcza w czasach kryzysu.

    ———–
    Trochę inne myśli przychodzą mi do głowy w związku z woltą wizerunkowo-marketingową PiS. W aspekcie anegdotycznym ciekaw jestem jak wyglądało szkolenie medialne Antoniego Macierewicza. Poważniej jednak zaciekawiła mnie następująca sprawa:

    wydaje mi się, że zwycięstwo PiS w 2005 w dużej mierze można przypisać wizerunkowi partii pryncypialnej, której rzeczywiście o coś chodzi. Stojąca za tym w domyśle szczerość intencji pozwalała wybaczyć wiele potknięć wizerunkowych. Obecna kampania jest jakby odwróceniem tamtego pomysłu o 180% – gdzieś zagubił się świat ludzi, którzy za wszelką cenę chcą wcielić w życie pewne wartości, a w miejsce tego przyszedł świat bezbolesnej fikcji seriali i reklam proszku do prania.

    Obydwa te podejścia pokazują jakąś prawdę o polskiej masowej percepcji polityki – z jednej strony cenimy idealistów, nawet jeśli są niezręczni – z drugiej strony, wymarzonym wzorcem jest miękki świat nierealny, serialowo-telewizyjny – tym ostatnim tłumaczę sobie popularność Kazimierza Marcinkiewicza.

    PiS porzucił idealizm (który w międzyczasie zdegenerował się do postaci walki za wszelką cenę i ze wszystkimi) i próbuje wejść na podwórko PO – która od początku szermowała “łagodnym populizmem”. Nie wiem czy PiS ma nadzieję na pobicie PO jej własną bronią (zwłaszcza, że partia opozycyjna może się bardziej oderwać od rzeczywistości niż partia rządząca). Ale czy ludzie kupią taką woltę? Cóż, zobaczymy.

    Dla mnie niemiłym aspektem tej analizy jest fakt, iż poruszamy się pomiędzy biegunami fikcji, w oderwaniu od realnych problemów.

    ———–
    Z jeszcze innej beczki, chciałbym zwrócić uwagę na dwie wypowiedzi.

    W Sejmie min. Rostowski powiedział między innymi, że problemów z opcjami by nie było gdybyśmy przyjęli euro. Moim zdaniem to jest trochę demagogiczny argument. Z pewnością gdybyśmy przyjęli euro to ryzyka kursowego w handlu z UE by nie było – więc nie trzeba byłoby zabezpieczać się opcjami (które są same w sobie pożytecznym instrumentem).

    Ale o ile się orientuję, problem obecnej sytuacji polega na tym, że stosowanie opcji dalece wykroczyło poza zabezpieczenie realnych kontraktów i stało się czystą spekulacją. Otóż nawet gdybyśmy mieli euro to banki są w stanie wcisnąć ludziom inne instrumenty oparte na potężnym lewarowaniu. W prasie widziałem przykład ludzi którzy ponieśli straty na stosowaniu instrumentów opartych o kurs yena. Tutaj euro by nic nie pomogło – bo ludzie wierzą, że jest jakiś cudowny interes do zrobienia i bank ich w drodze wyjątku dopuszcza do transakcji “na której nie można stracić”.

    Problemem jest bowiem z jednej strony niewykształcenie szefów firm i niezrozumienie ryzyka związanego ze stosowaniem skomplikowanych instrumentów. Z drugiej strony przydałaby się jakaś instytucja patrząca na ręce bankom i śledząca, czy oferowane przez nie umowy są czytelnie formułowane. W swoim czasie coś podobnego robił chyba urząd ochrony konsumenta analizując niedozwolone klauzule w ofertach deweloperów. Tutaj sytuacja jest inna, ale może przydał by się urząd, który by publikował analizę szczególnie ryzykownych umów.

    Dlatego jakkolwiek rozumiem, że min. Rostowski zwalcza ideologiczne podstawy decyzji prezesa Skrzypka – mam mu za złe, że posuwa się do demagogii.

    Dalej:
    Parę tygodni temu chyba red. Gadomski opublikował w wyborczej artykuł o VaR (czyli Value at Risk) – to jest metoda oceny ryzyka, której Gadomski przypisał winę za całe zło tego świata i za wywołanie kryzysu.
    Trochę mnie to zmartwiło, bo to znowu przyczynia się do anty-edukacji. Nie chcę wdawać się w dyskusję wad i zalet VaR – ale problem w tym, że VaR nigdy nie wisi w powietrzu “sama w sobie”. To jest metoda sumaryzowania wiedzy z prognoz. Te prognozy muszą być jakoś zrobione. Otóż jeśli ktoś głupio i wadliwie wykona prognozę, przepuści jej wyniki przez VaR i na podstawie wyniku podejmie decyzje i poniesie straty – to nie musi być wina VaR, tylko np. złego aparatu prognostycznego. Ale o tym p. Gadomski już nie napisał – a to jest aspekt kluczowy.

    już bez związku z tymi dwiema wypowiedziami:
    W ekonomii cały problem polega na tym, że nie da się postępować wyłącznie w oparciu o tzw. prognozy punktowe. Nie ma sensu się kłócić, czy wzrost PKB wyniesie 0.2 czy 2.7 – bo podanie JEDNEJ liczby ZAWSZE będzie bez sensu – tego się po prostu nie da zrobić. Trzeba opisać niepewność, którą prognozy są obciążone – i opis tej niepewności jest ważniejszy niż sama prognoza punktowa. Podobnie wszyscy rozważają prognozowanie różnych wielkości osobno – tymczasem rozsądniej jest rozpatrywać ich współkształtowanie – bo o tym zawsze będziemy mogli powiedzieć więcej. Problem w tym, że opis niepewności i opis współzmienności jest TRUDNY i nie mieści się w prymitywnym języku gazetowo-politycznym. Dlatego prosżę mieć świadomość, że jeśli stawiamy komuś pytanie np. o rządową prognozę zmiany PKB to spodziewając się jednej liczby stawiamy pytanie pozbawione sensu ekonomicznego (aczkolwiek może mieć sens budżetowy, bo w konstrukcji budżetu tak jak ona obecnie wygląda absrtrahuje się od niepewności obciążającej prognozę – co jest wyrazem przestarzałości takiej koncepcji).

    Dlatego dobrze byłoby, żeby kryzys był okazją do tego, żeby dziennikarze i politycy trochę podciągnęli swój język (tzn. swoje rozumienie gospodarki). Sytuacja kryzysowa pokazujepotężne braki w edukacji i fałszywe schematy myślowe. To jest groźne, bo niestety decyzje w wyborach podejmuje się w oparciu o takie właśnie kalki – ale to dobra okazja do zmian.

    Znowu się rozpisałem ponad miarę więc przepraszam i pozdrawiam wszystkich serdecznie! :-D

  72. lid cóz Ja sama nie wiem, co pisze, coz bez pisania zycze jest bezsensu i niech tak pozostanie

  73. Duchu Święty! Takimi taktyczno-strategicznymi klockami są te wszystkie zmiany wizerunków i kostiumów. W jakimś tam stopniu wazne,ale same w sobie nic nie rozwiązujące. To z jaką łatwością przyjmujemy zamiany i podmiany klocków i ich nowe wizerunki budzi we mnie sprzeciw.Gilowska twarz PO w PiS-ie, Hubner SLD w PO, Rokita Jan zamienia się z żoną na role polityczne(z wiarą, że daje Polsce, co ma najlepszego) itd itd. Zasady postępowania, wypracowywane przez pokolenia zastępujemy podwyższonymi standardami, zwalniającymi od przestrzegania zasad. Do porzadku dziennego przechodzimy nad niszczycielstwem struktur Państwa, pewnie nikt nam nie wmówi,że białe jest białe. Co można na tym zbudować? A najgorsze jest to, że nie ma woli i determinacji do odwtócenia tej degrengolady. Najlepszym przykładem jest Wymiar Sprawiedliwości, gdzie jaskrawe przykłady gnicia pokazywane są każdego dnia i co? Pomieszamy w tych klockach ładnie je ubierzemy,nie będziemy widzieli “włoskiego” strajku administracji, ponienawidzimy Prezesa, damy szanse nowemu ministrowi bez szans i zagłosujemy na mniejsze zło! Pozdrawiam

  74. pielnia 1
    Wyraźnie nie poznałeś się na dowcipie. Jakiś satyryk sparodiował kazania Tadeusza Rydzyka i wysłał na ten blog, a Ty potraktowałes to powaznie.

  75. Manna,

    Jako motto zacytuję z pamięci apel Tuska: ” Jeśli będziemy patriotami, wszyscy chwycimy się za ręce , staniemy razem do walki z kryzysem, to zwyciężymy”.
    Jakby myślał o Tobie i chciał potwierdzić to co dzisiaj napisałaś. Jeśli jest, tak jak piszesz, a jest na dwieście procent, to głupio przyznać, ale wstydem i obciachem jest poświęcać temu wszystkiemu uwagę. My pasjonaci polityki i niewolnicy mitu o życiu obywatelskim, traktujemy to już chyba jako pretekst do komunikacji międzyludzkiej, bo sport nas nie cieszy, a Małysz nam nie lata, lub nie dla nas skacze.
    W Tuskowym “apelu” aż boli, takie nawoływanie do patriotyzmu, do nas ,rozproszonych elektroników społecznych, szczególnie do bezrobotnych. Plan działania panie Tusk bardzo prosimy, a wcześniej PROGRAM!!!!!
    Czy nie zabrzmiało to jak Goooooool!!!!!
    Przez eksperymenty na górze w ostatnich latach straciliśmy tyle dystansu do naprawdę ważnych dla nas spraw, że drżę czy jeszcze uda się nasz tradycyjny numer- na ostatnią minutę. Wszyscy odpowiedzialni za losy kraju grzęźli w degrengoladzie, chełpiąc się tym, że naród wyzyskując wszelkie rezerwy , tego co było konkurencyjne , stworzył chwilowy pozór świetnej kondycji nasze gospodarki. Tymczasem bohaterski naród osiągnął maxa z tego co było do dyspozycji. Ta świetność, to był pierwszy szczebelek, który miał nam służyć za podstawę do kolejnego kroku w kierunku państw bardziej zaawansowanych cywilizacyjnie. Absolutnie niezbędna była tutaj świadoma i sensowna poltyka kolejnych rządów. Do rządów mieliśmy pecha, czy raczej nie było nas na lepsze stać, i teraz musimy wysłuchiwać komunałó wypowiadanych seryjnie:” Na falę /kryzys/ nie mamy wpływu, wpływ mamy na statek” Tak sest obywatelu kapitanie gromko odpowiedział cały naród, zwłaszcza bezrobotni, i… każdy z poczuciem patriotycznego zaangażowania chwytał za kółko sterowe jakie miał pod ręką, bez świadomości, czy jego reakcja na apel kapitana ma wpływ ratunkowy na statek. Gdyby premirt użył metafory z samochodem w roli głównej, to mając w rękacz kierownice, moglbyśmy sobie “pobrumczeć”/brrrrr…!
    Jak sobie tak wzajemnie opowiadamy swoe skojarzenia i tym co się teraz dzieje, to bezsilność mnie ukaja i jestem jakoś tak surrealistycznie szczęśliwy/?????????????/
    A może mi odbija? Jeśli to drugie, to czy to o czym piszemy , może dziać się naprawdę????? A czy my w ogóle to coś piszemy????????, Spoglądam w lustro, i widzę, jak oczy robią mi się coraz większe…. Wiem, o co chodzi.Mamy przecież tłusty czwartek, i organizm zwietrzył okazję na pączki.
    Wszystkiego Najlepszego i Smacznego!!!

    Pozdrawiam Duch Święty

  76. http://www.wiadomosci.goniec.com/news/1/1_to_bank_marcinkiewicza_spekulowal_zlotowka.html:

    To bank Marcinkiewicza spekulował złotówką

    Bank Goldman Sachs przyznał, że to on stoi za ostatnim atakiem na złotówkę, w wyniku której polska waluta bardzo straciła na wartości. Komentatorzy w Polsce zwracają uwagę, że to właśnie w tym banku doradcą jest Kazimierz Marcinkiewicz.

    Analityk banku Goldman Sachs ogłosił wycofanie się ze spekulacji walutami krajów Europy środkowej i wschodniej, które w ostatnich tygodniach doprowadziły do poważnego spadku ich wartości.

    W specjalnym oświadczeniu do swoich klientów bank uznał, że dalsza spekulacja i gra na deprecjację czeskiej korony, węgierskiego forinta oraz polskiego złotego to w tej chwili zbyt duże ryzyko. Okazało się też, że międzynarodowa instytucja zarobiła na tej spekulacji nie ? jak zakładała ? 6 procent, ale prawie 8.

    Tymczasem polscy komentatorzy przypominają, że to właśnie w londyńskiej siedzibie Goldman Sachs zatrudniony jest Kazimierz Marcinkiewicz, który pół roku temu reklamował swoje nowe miejsce pracy jako ?najlepszy inwestycyjny bank świata?. Do tego pełni tam rolę doradcy ds. rynków Europy środkowej i wschodniej.

    Jak napisał Piotr Gursztyn, publicysta ?Dziennika?, jest to ?historia rujnująca jego wizerunek osoby rozchwytywanej przez biznes, wpływowej w sferach gospodarczych, dobrze zorientowanej. Wygląda na to, że nie odegrał tu jednak żadnej roli, nawet listka figowego. Co nie zmienia faktu, że to wstyd pracować w instytucji, która realnie zaszkodziła wszystkim Polakom?.

    ska, Goniec.com

  77. Off topic. Nowym prezesem (upadającej) Stoczni Szczecińskiej Nova, został jeden z założycieli Porozumienia Centrum w Szczecinie, potem był w AWS, po drodze (za Buzka) był prezesem Zakładów Chemicznych Police, których o małonie rozłożył, potem dostał na otarcie łez Szczecinsko – Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, ostatnio nie miał pracy. Teraz można mieć 100% pewności, że ze stoczni nic nie zostanie, a nieruchomości tanio rozdrapią deweloperzy i spekulanci od nieruchomości (do tych szczecin ma akurat szczęście).

  78. Tusk w sejmie mówił o wiele za dużo i tak jak wcześniej jego minister Czuma prezentuje amatorstwo polityczne. Cwaniaki i przestępcy wszelakiego autoramentu tylko słuchają i potem wykorzystują to co powiedział aby nas ograbić. Nie chcę takich amatorów w rządzie. Może wreszcie ktoś w tym kraju zrozumie, ze arogancja i dyletantyzm w rządzeniu to miliardowe straty dla Polski i dla każdego z nas. Natomiast zauważyć należy, że TVN Dziennik i inne media tak ostatnio uciekające z Titanica PO zaczęły znowu przywalać PiS-owi i Kaczyńskim. Kto to sprawił?…a któż inny jak nie Antek Macierewicz. Wystarczyło postraszyć Macierewiczem w komisji, żeby tzw. służby rozsiane po mediach pod przewodnictwem Komorowskiego zwarły szeregi. Komorowski wieczorem u Olejnik tłumaczył narodowi po raz kolejny jak ma myśleć. Macierewicz wywołuje wciąż emocje jak w czasach rządu Olszewskiego…może czas otwierać archiwa Bezpieki, bo będzie straszył przez następnych 20 lat.

  79. Zmina wizerunku PiS,

    Miala sie P(arodia)(i) S(prawiedliwosci) zmienic w partie merytoryczna, w obliczu kryzusu skupiajaca sie na gospodarce.

    Debata w sprawie gospodarki. Prezez opuszcza sale obrad.
    To tyle w sparwie zmiany wizerunku.

  80. Triumf egoizmu nad odpowiedzialnością – http://biznes.onet.pl/2,1920218,wiadomosci.html .

  81. Media i służby ogłosiły koniec okresu ochronnego na Kaczyńskiego. Przystąpili do kontrataku od Onetu, TVN począwszy a na GW skończywszy. Wszędzie “najmądrzejsi” ludzie w tym kraju Nowak, Chlebowski i Karpiniuk na rozkaz Komorowskiego i Tuska jadą po Kaczyńskim dlatego, że nie było go w sejmie podczas wypocin Tuska i Rostowskiego. Taaak…to jest problem kryzysu rozwiązany, bo jest winny. Winny jest Kaczyński.
    Goldman Sachs podał newsa wspierającego rzekomo i kończącego kryzys walutowy co wszyscy powtarzają…a tymczasem złotówka za chwilę poleci na łeb na szyję i wtedy przynajmniej będzie wiadomo, że to chory Kaczyński spowodował…Bawcie się dzieci dalej, bawcie Polską.

  82. Miałam okazję obejrzeć wczoraj debatę nt. kryzysu. Klub PiS był dobrze i licznie w niej reprezentowany. Nieobecność prezesa Kaczyńskiego można od biedy uznać za niezręczność, ale, niczym innym jak nachalną propagandą mającą przykryć znacznie poważniejszy skandal jest krzyk wokół tej absencji. Znaczacym jest fakt, że jest ona głównym medialnym efektem przedstawienia przez rząd Najjaśniejszej antykryzysowej strategii.
    Tymczasen na sali obrad mieliśmy do czynienia z bezprecedensowym blamażem premiera i jego ministra finansów.
    Rostowski krzyczał na posłów opozycji jak na pańszczyżnanych chłopów, wysyłał ich do szkoły i wyśmiewałał ich przywódcę.
    Zachowanie Jacka Vincenta- Rostowskiego zwanego także profesorem, choć nie ma on żadnego stopnia naukowego, było czystą bezczelnością i bezprawiem zarazem.
    Albowiem na mocy art. 95 Konstytucji, nie ma on prawa oceniać posłów, czyli naszych przedstawicieli. Jest dokładnie odwrotnie. To My, Naród, poprzez posłów mamy prawo i obowiązek oceniać jego, a konkretnie jego działania. Konstytucja zabrania także dyskryminowania kogokolwek, z jakiegokolwiek powodu ( art. 32 ) a podstawową normą ustrojową jest art. 7 nakazujący władzy ( tu mnistrowi) działanie wyłącznie w oparciu i w granicach prawa.
    Tymczasem wypowiedzi, czy ściślej pokrzykiwania Rostowskiego podważające kompetencje posłów PiS w zakresie kontroli rady minstrów, i jego osobiście, naruszają podstawowe zasady praworzadności.
    Istotą trójpodziału władzy było odpolitycznienie władzy wykonawczej.
    Owo odpartyjnienie wynikałao z idei rządu jako dobra wspólnego.
    Miało także biżące zarządzanie państwem uchronić od typowego dla publicznej debaty zgiełku, retoryki i dzielenia włosa na czworo oraz partyjnych przepychanek.
    Rostowski zaś nie był w stanie przedstawić żadnego planu walki z kryzysem, nie chciał odnośić się do merytorycznych pytań, za to, chętnie i po chamsku oceniał dokonania Kaczyńskiego z czasów jego pobytu w Klarysewie. Jego stosunek do posłów opozycji miał wyrażnie dyskryminujący charakter.
    Dotąd w Sejmie dobrym obyczajem, zdeterminowanym regułami Konstytucji, było nierozróżnianie przez członków rzadu posłów podług klubowej przynalezności.
    Rostowski tę zasadę złamał po raz kolejny. Trzeba dodać, że ten grożny dla demokracji i funkconowania państwa zwyczaj wykorzystywania członków rządu do bezpośrednich partyjnych rozgrywek zawdzięczamy Tuskowi, choć prekursorem był zapewne Marcinkiewicz ze swoimi ” cieniasami z PO”. Ale nie tylko to dyskredytuje naszego obecnego premiera.
    Jego wczorajsze wystąpienie, zapisze się w annałach, jako Wielka Improwizacja II. Niestety, brak merytorycznego słuchu oraz krańcowe ubóstwo politycznego języka u naszego Donalda, zamieniły tę improwizację w popis indolencji.
    “Najlepszym sposobem walki z kryzysem jest wejście do strefy EURO” powtarzane przez premiera za nieprzygotowanym do swojej funkcji, bałaganiarzem Rostowskim, oraz ad hoc wymyślane propozycje dopłat dla spłacajacych kredyty w CHF a w szczególności używanie wyłącznie czasu przyszłego i trybu warunkowego w odniesieniu do antykryzysowych działań rządu ukazały rozmiary bezradności naszej egzekutywy.
    Jeszcze nigdy, jeszcze żaden Polski Rząd nie był w stanie takiego rozkładu.
    Jeszcze zaden premier, ani żadem minister finansów, nie przemiawiali w tak ułomny pod względem treści i formy sposób. Ci ludzie maja trudności ze skleceniem zdań, które nie byłyby wewnętrznie sprzeczne. Ci ludzie nie są w stanie utrzymać koncentracji na temacie, popadają ,szczególnie premier, w mętne dywagacje i często-gęsto, abstrahują od elementarnych zasad logiki.
    Ten sposób mówienia charakteryzuje myślowe niechlujstwo i przywódczą niezborność.
    Jako, że niewiele z tego bełkotu udało sie przerobić posłużnym pismakom na tezy programu antykryzysowego, to wyżyto się na nikomu nieszkodzącej absencji Kaczora. A mnie sie wydaje , że najszkodliwszą jest w tym wszystkim absencja strategicznego myślenia i spójnego działania samego rządu w dobie światowego krachu.
    Ale ta zatrważająca konstatacja, wyniesiona z debty, przez każdego kompetentnego obserwatora, do mediów, a zatem do opinii publicznej i świadomości przecięntnego obserwatora, nie dotarła.
    Mając na usługach wiekszość komercyjnych mediów PO może bez jakiegokolwiek uszczerbku dla włąsnego interesu wnosić o zniesienie finansowania budżetowego dla partii politycznych. W tej sytuacji, okrzyki premiera z trybuny sejmowej, że tyko ta partia będzie miała prawo wypowiadać się w kwestii kryzysu, która zrzeknie się publicznych dotacji, jest, nie tylko, oczywistą niedorzecznością. Jest zwykłym chamskim, brutalnym szantażem i antydemokratyczną agresją wobec opozycji. Są to Himalaje hucpy i hipokryzji, w wykonaniu ulubieńca tłumów.
    Pozostaje mieć nadzieję, że za tę beztroską i ślepą miłość owe tłumy zapłacą adekwatną do własnego grzechu niewiedzy i braku uwagi, karę.

    ps.
    Przeczytajcie wpis Yevaud pt. “Zmiamna wizerunku PiS”.
    To jest właśnie to, co miało zostać w głowach obywateli, którzy nie mieli czasu ( a większość nie miała), śledzić wczorajszej debaty.
    Oto jest siła mediów. Dlatego powinny zostać poddane ostrej społecznej, tj. również administracyjnej, kontroli. Albowiem dzisiejsza rynkowa wolność mediów zawsze prowadzi do zniewolenia opinii publicznej. Zniewolenia poprzez dezinformację.

  83. coz ja nie wiem czy napisze magisterke, musie zastanowic, zamin bede za póżno, coz to jest mój komentarz na temat pisanie
    pozdrawiam serdecznie

  84. cóz ja nie wiem czy napisac magisterkę, musie sie zastanowic, zamin bede za póżno, coz i a słónce na nienbie bede, jak beda inne osoby w telewizji niestety, coz telewizja to jest zródło wiedzy, coz przez media ludzie wyrabiaja gusta, styl, klase, coz moze przyszła pora na inna telewizje, ma inna klase, trzeba się na tym zastanowic, coz ciekawy temat do pisania wypracowania
    pozdrawiam serdecznie

  85. Szanowna Magrud.
    Odnośnie zachowania Dżeka-Wincenta, to w jednym punkcie pozwalam sobie się z Panią nie zgodzić. Otóż przypominam sobie jak były Minister Finansów i Wicepremier w jednej osobie w bardzo obcesowy sposób zwracał się do “lewej strony sali” podnosząc głos i stosując słownictwo na pograniczu inwektywy. Był to wyedukowany m.in. w Instytucie Marksizmu-Leninizmu czołowy nasz liberał i reformator – Leszek Balcerowicz. Rostowski nie jest więc pierwszym MinFinem, który obrażał posłów opozycji.
    Pozdrawiam.

  86. Szanowna magrud,

    otoz nie zgadzam sie.

    Czy dezinformacja jest fakt braku obecnosci Jaroslawa Kaczynskiego na waznej debacie o którą się jako poważna, propaństwowa skoncentrowana na problemach gospodarczych osobliwie wobec kryzysu, partia Kaczyńskiego dopominała?

    Pragnę też zauważyć, że tematem przewodnim jest właśnie wizerunek PiS. Toteż wizerunek PiS pozwoliłem sobie ocenić.

    Masz racje – nie miałem okazjioglądać ani wysłuchać debaty, ale taksamo nie miałem czasu śledzić medialnych doniesień. Że się taka debata odbyła dowidziałem się dzisiaj z radia TOK FM, które włączyłem nieco po godzinie ósmej, żeby posłuchać (z przyzwyczajenia) Żakowskiego i Władyki, którym wypowiedzi przerywają Lis i Wołek.
    Okazało się, że nie ma Żakowskigo, a red. Paradowska
    Wołek opowiadał, że bezpiecznie się czuje poniekąd “w rękach” takich przywódcó jak Rostowski i Tusk, o których mówiono, że mieli świetne wystąpienia. Pani red. paradowska zwróciła uwagę, że jadna bezpieczniej by się czuła, gdy istniało jakieś gremium doradcze ponadpartyjne, a nie sami “swojacy”. Wyowiedzi prof. Władyki nie usłyszałem, bo musiałem wejść do mojego biurowca, gdzie niestety zasięg radiowy jest bardzo marny.
    Uznałem, że nie pozostaje mi nic innego, jak tylk sięgnąć do stenogramów sejmowych.
    Debatę ( a ściślej mówiąc jej pierwszą część, bo nie zdążyłem wszystkiego przeczytać) znam więc tylko i wyłącznie ze stenogramów. Żadne media nie miały na moją wypowiedź wpływu. Trafiłaś kulą w płot.

    Chciałem napsać swój komentarz do zmiany wizeunku PiS to go napisałem. Jakbym chciał się na temat debaty wypowiedzieć to bym to zrobił, np tak, jak poniżej:
    ———————

    Debata – jako filolog nie jestem w stanie ocenić kto z przerzucających się cyferkami polityków miał rację. Ale jestem w stanie odnieść się do jakości wystąpień.
    Rostowski – zaczął ciekawie. Zwrócenie uwagi na różnice między Polską a krajami zachodu i możliwą ceną zwiększania deficytu były dość przekonujące. Uważam, że celne było wytknięcie prezesowi Kaczyńskiemu nieobecności: “Prezes Kaczyński po 2 minutach się znudził i wyszedł”. Oczywiście w stenogramch nie ma tonu głosu ani głośności. Wierzę jednak magrud, że to był ton połajanki. Tym samym punkt ujemny dla Rostowskiego.

    Chlebowski – w zasadzie nie powiedział nic.

    Natalli-Świat – w zasadzie niezle. Tyle, że obwiniała poniekąd rząd za zmniejszone wpływy do budżetu. Jednak zapomniała dodać, że obniżka podatków dla najbogatszych to dzieło PiSu. Porównywała też sytuację do roku 2000-2001 – jeśli mnie pamięć nie myli to wtedy jej koledzy (częściowo w PiS częściowo w PO) z AWSu też podatki obniżać chciali przy rosnącym deficycie budżetowym. I powoływała się na Kołodkę. By można przypuszczać, że się PiS rzeczywiście zmienia, gdyby nie przedstawiała okresu 2005-2007 jako okresu szczęśliwości, który Polska PiSowi zawdzięcza.

    Olejniczak – nie wiem, kto mu pisał przemówienie. Był to chyba dla Wojtka trudny temat, ale wyszedł moim zdaniem obornną ręką. Powiedział kilka słów prawdy na temat skutków społecznych kryzysu.
    Inni ubolewają nad biedną rodziną, gdzie żywiciel może stracić pracę. Brzmiało to jak figura retoryczna, którą się każdy podpierał. To ubolewanie wydawało się sztuczne. Olejniczak mówił wprost o gniewie tysięcy ludzi. Przestali być lepszymi lub gorszymi liczbami w statystykach. Bezrobocie stało się najważnieszym i bardzo grożnym problemem nie tylko przez wzgląd na buchalterię i urodę statystyk. Był też jedynym (może później i inni – jeszcze nie doczytałem), który ośmielił się zaproponować jednak powrót na czas kryzysu do wyższych składek i podatków. Nareszcie miałem wrażenie, że lewica nie zajmuje się sama sobą bądź przypodobaniem to jednej to drugiej stronie pseudokonfliktu POPiSowego.
    Ponadto zwracał uwagę na fakt, że różne rządowe i samorządowe agencje mają spore pieniądze, którymi też możnaby finansować wzrost deficytu – wydatki na inwestycje, ot choćby takie jak metro.

    Nie mam pojecia, czy to dobry pomysł, ale zobaczyłem koleją wypowiedż Rostowskiego. Miałem nadzieję, ze się odniesie do tych sugestii. Jedyne co Rostowski potrafił to powtrzać, że nie będzie stosował się do recept dawno zmarłych ekonomistów.
    Jak dla mnie Rostowski spadł na samo dno i jeszcze pół metra w głąb mułu. Toż nawet ja znam choćby z nazwy i ogólnego kierunku myśli takiego ekonomistę jak Paul Krugman. Czy edukacja ekonomiczna Rostowskiego naprawdę zatrzymała się na Keynesie i Fridmanie?

    Żelichowski miał trochę niewdzięczne zadanie – jak tu powiedzieć, że według PiS recepty Rostowskiego są kiepskie nie krytykując rządu. Jakoś wybrnął.

    Ujazdowski – wystąpienie dość ostre i chyba bardzo prawdziwa diagnoza. Labo teraz Tusk zmieni rząd, zwłaszcza ministra finansów, albo za niedługo będzie rządził jakiś rząd techniczny, który będzie się jednak strał uporać z kryzysem. Mocno powiedziane.

    Borowski- wystąpinie świetne. Nie jestem znów w stanie ocenić jakości wyliczeń, ale wystąpienie bardzo dobrze poukładane. Punkt po punkcie odnoszące się do kreślonych wcześniej problemów. Ot choćby na samym końcu -mówił Rostowski – nie straszyć, strach jest złym doradcą. Odpowiada Borowski – no to dlaczego nieustannie straszycie jakimś ogromnym zadłużeniem?
    Albo Rostowski się powoływał na MFW – to Borowski zacytował wypowiedź dyrektora stałego przedstawicielstwa MFW na Europę, który stwierdił, e jak najbardziej możliwośc zwiększenia inwestycji jest dopuszczalna – tzw. automatyczny stabilizator finansowy.

    Ot to tyle na temat debaty. Może jeszcze później jakiś komentarz dorzucę.
    Najepsi: Borowski i Ujazdowski. potem Olejniczak. Żelichowski, Natalli -Świat. Rostowski miał ciekawy początek, ale poźniej dno dno dno.

  87. Nemer 20.37
    To co Balcerowicz robił w Sejmie to małe piwo w porównaniu z tym co robił na posiedzeniech Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. Takiej arogancji i pomiatania wiceministrami ( nawet z Unii Wolności ) jakie tam się odbywało, nie jesteś w stanie sobie wyobrazić. Ale było, minęło.
    Niestety, obecnie taki chłopczyna, ktory nosił jego teczkę, wraz z resztą świty magistrów z SGH która biegała za LB po całum gmachu Rady Ministrów z gabinetu na posiedzenia i z powrotem, występuje teraz co godzine we wszystkich telewizjach i jest najważniejszym ekonomistą kraju. Nazywa sie Ryszard Petru z SGH. Wyglądać by mogło, że jest tam conajmniej rektorem. Chciałem sprawdzić jego dorobek naukowy w Googlu, ale przeczytałem tylko pełen zachwytu artykulik o nim w Gazecie Wyborczej. Wygląda na to, że rzeczywiście kiedyś studiował w SGH, ale ani o magisterium, ani o pracy doktorskiej nic nie znalazłem.
    Dużo członków świty później załapało sie na całkiem niezłe dyrektorskie posadki w NBP, kiedy LB tam rządził, ale potem wszelki słuch o nich zaginał.

  88. Nie miałem okazji wysłuchać debaty, ale od razu uderzyła mnie nachalność nagonki na Kaczora (swoją drogą, trochę dziwne, że posłowie PiS podjęli grę na tym polu, zamiast całkowicie odrzucić tę zwodniczą, pozorowaną argumentację). Po wpisie magrud widzę, że przeczucie mnie nie myliło. Do chóru zachwyconych okołokryzysowymi popisami premiera i jego ministra finansów należy dodać gości piątkowego Poranka w TOK FM, z Szanowną Gospodynią bloga na czele. Donaldu został kanonizowany – mianowano go mężem stanu; polityka, który, przypomnijmy, w poprzedniej kampanii prezydenckiej zza pleców Leppera, a więc z trzeciej ligi, wyszedł po trupie Cimoszewicza.

  89. Nemer,
    Tak, masz rację. Wielki Reformator pogardliwie odnosił sie do posłów, z wyżyn swojej “ekonomicznej” mądrości. Ale Rostowski posunął się dużo dalej. Jego wycieczki pod adresem Kaczora i jego politycznej strategii, to nowa jakość.

    Walkabout,
    Zgadzam się z Tobą w całej rozciagłości.

    Drodzy Blogowicze,
    Wystąpienie Rostowskiego było na tyle kompromitujące, że nawet nie zamieściła go “GW”.
    Opublikowała natomiast skrót wystapienia Naszgo Nowego Przywódcy, który dzięki swojemu bełkotowi objawił się nam w dniu wczorajszym.
    Stara ludowa mądrość głosi, iż naród ma takiego przywódcę na jakiego załużył. Nie zgadzam się z taką tezą. Uważam, że Polacy zasługują na znacznie wiecej, niż Donek przebrany za męża opatrznosciowego i wygłaszajacy np. takie zdania :
    “Musimy sobie zdać sprawę, że ludzie tracą miejsca pracy w Polsce głównie dlatego, że ktoś upadł w kraju ogarniętym p r a w d z i w y m kryzysem i nie chce kupić ich produktów. To jest problem, który potrzebuje bardzo oryginalnych rozwiązań, bo my nie mamy wpływu na to, czy Austriak, Amerykanin, czy Ukrainiec zamówi kolejne maszyny budowlane ze Stalowej Woli.
    Czyli co musimy zrobić? Musimy znależć mechanizmy, które uchronią miejsca pracy, przy świadomości, że produkcja w całości nie zostanie sprzedana. To jest problen numer jeden.
    Najłatwiej ulec pokusie i zainwestować pieniądze podatnika w ratowanie przedsięwzięć toksycznych. Zwracam się do posłanek i posłów ze wszystkich klubów: budujcie pancerz ochronny wobec pieniędzy podatników. Nie podsuwajcie ani rządowi, ani samorządom pomysłów, których jedynym celem jest ratownienie tych, którzy doprowadzili do kryzysu.”
    Albo taką :
    ” Amerykanie sprzedają papier dłużny za 2 proc., a nie 5,5. Już dzisiaj każdy odpowiedzialny Polak musi napomnieć władze: – Uważajcie, czy przy takim oprocentowaniu, to już nie jest zagrożenie? Przypomnijcie sobie o dramacie firm, które wpadły w problem opcji walutowych , kontraktów. Zastanówcie się, jak blisko jesteśmy podobnej sytuacji w skali kraju, gdybyśmy zaczęli pożyczać pieniądze na taki
    l i c h w i a r s k i procent.”
    Oj, Wszysto się temu naszemu przywódcy popieprzyło. 2% to płacą Niemcy, Amerykanie pożyczaja za 1%, ale już np. Włoskie obligacje mają rentowność właśnie 5%. A Greckie papiery są jeszcze droższe.
    Nasze teraz nie przekraczają 5%, a zanim rząd znalazł oszczędności kosztowały 4.5 %.
    A teraz prawdziwa bomba atomowa, jak określił te rewelacje były Dorn:
    ” My jesteśmy dopiero w przedsionku prawdziwego problemu , jesli chodzi o możliwość sprzedaży papierów dłużnych, czyli ewentualnego zapożyczania się…
    Rodzą się decyzje między Berlinem , Paryżem, Londynem, Rzymem, żeby zaprzestać obrotu narodowymi papierami dłużnymi de facto i wprowadzić europejski papier dłużny….
    Jeżeli dojdzie do tego, że euroobligacje wejdą na rynki światowe z wykluczeniem państw, które sa poza strefą euro, to nie mówię tego, by komuś zrobić przykrość, to naprawdę będziemy mieli kłopot.”
    Ta “zatrważajaca” możliwość ma być potwierdzeniem tezy Vincenta, że jedyną skuteczną receptą na kryzys jest przyjecie euro.
    Ale niech mi ktoś wytłumaczy, co w takim spisku robi Londyn? Oni nadal mają swojego Funta. A jak wytłumaczyć Fakt, że Włosi , choć są w strefie euro, bulą okoł 5%?
    I w jaki sposób, przyjecie euro w 2012r., czyli za trzy lata pozwoli nam walczyć z kryzysem w lutym 2009r. i przez natępne trzy lata?
    Co ten nasz cudotwórca szykuje na ten okres? Pozamienia nas w niedżwiedzie i wyśle na wydłużony zimowy wypoczynek?
    A teraz na poważnie. Dopóki nie ma europejskiego rządu gwarantujacego spłatę, o przyszłych euroobligacjach możemy zapomnieć.
    Jak widać, od nadmiaru obowiązków zagotowało się w małej główce naszego piłkarzyka i wyszedł międzynarodowy spisek.
    Podobno dziś jakaś niemiecka gazeta, puściła plotkę o euroobligacjach, (ciekawe, kto dał cynk) ale rzad niemiecki natychmiast ją zdementował. Uff! Co za ulga!!!
    Ale w dalszej częsci przemówienia było jeszcze śmieszniej:
    “Pojedziemy na nieformalną Radę Europejską. pojedziemy tam nie po to, żeby ktoś usiadł na czyimś krześle, tylko pojedziemy po to, żeby głośno mówić o tym, że odradza sie nacjonalizm i protekcjonizm, gdzie więksi przeżyją , a słabsi nie. I że dzisiaj , i o to też bardzo proszę, nie modlić się nocami o to, żeby kryzys był wiekszy, bo się Tuskowi wywróci, tylko wspólnie się pomodlić o to, żeby być w tej grupie, która sobie poradzi.”
    No jasne, jak trwoga to do Boga.

    Pytam zatem Pana Gadomskiego Witolda i Olechowkiego Andrzeja, w którym momencie tego wystąpienia zobaczyli w Tusku przywódcę?
    Czy wtedy kiedy bredził o spisku pomiedzy Paryżem, Berlinem, Rzymem i Londynem?
    Czy wtedy kiedy nakazał budowanie ochronnego pancerza wobec pieniędzy podatników?
    A może wtedy, gdy kredyt 5% nazywał lichwiarskim? A props, czy ktoś dostał ostatnio tańszy kredyt?
    Albo, gdy apelował: ” Wierzę w to, że w tak ciężkiej sytuacji każdy patriota, a na tej sali siedzą patrioci, dobrze wie, że trzeba się razem chwycić za ręce i razem przeciwko kryzysowi stanąć.”?
    A może wtedy, gdy kończąc wypluł popłuczyny po Obamie :
    ” Nie rozwiążemy wszystkich problemów, nie na wszystko znajdziemy pieniądze, ale ludzie nam to wybaczą pod jednym warunkiem – że będą wiedzieli, że zajmujemy się ich sprawami, a nie sobą.”

    Zaiste, piękne i wielkie słowa wieńczyły akt narodzin Nowego Przywódcy.
    Szkoda tylko, że było w nich tyle szczerości i wiarygodnosci , ile wcześniejszego warkotu bulteriera z hodowli Leszka Balcerowicza pod adresem opozycji.
    Prawdą jest, iż każdy patriota dobrze wie, że w trudnych czasch powinniśmy zaprzestać waśni. Ale premier ma problem, bo Vincent zwany profesorem, tego nie wie.
    Kierujac się zatem patriotycznym obowiązkiem, podpowiem premierowi, że skoro narwańca zwolnić nie może, a nie może, bo Wielki Reformator by się obraził, to trzema takiemu nałożyć kaganiec, zanim mu się pozwoli wejść do Sejmu. A najlepiej to, jak już się takie dziwio z Anglii sprowadziło, na życzenie WR, to najlepiej nie wypuszczać go z ministerstwa. Albo przestać pieprzyć o podawaniu sobie rąk i współnej walce z kryzysem. Bo nikt nie jest na tyle głupi, żeby nie rozumieć przed czyimi prowokacjami prezes Kaczyński uciekłbył w alergię.

    A pasterzom objawiajacym światu narodziny Przywódcy odarzonego wiarą w wyjscie z kryzysu, w sytuacji, gdy wystrcza pospolita wiedza, że kazdy kyzys kiedyś się kończy, polecam refleksję nad wypowiedzią Piotra Kuczyńskiego, z Xelion-Doradcy Finansowi w CNBC BIZNES, o genezie kryzysu finansowego w Polsce. Cytuję z pamięci:
    “Prosze sobie wyobrazic inwestor, który gdzieś na Kajmanach dowiaduje sie, ze rząd polski zakłada 3,7 % wzrostu PKB w 2009 r. Taki facet, słyszy komentarze, że takie założenia nie są realne. Myśli więc sobie, że pewnie zwiekszą deficyt i spokojnie oddaje sie luksusom. Aż tu nagle nadchodzi wiadomość, iż w dziesięć dni po wejściu w życie ustawy budżetowej, rząd zawiesza jej wykonanie i ogłasza konieczność drastycznych cięć wydatków. O K…, myśli sobie nasz inwestor, ale tam musiało się sypnąć w gosdpodarce. Chwyta zatem za telefon i wydaje polecenie – uciekamy!
    A potem, w dwa tygodnie po cięciach słyszy, że policji nie stać na benzynę.
    Znów chwyta za telefon i krzyczy- szybciej!”
    Oto jakie sa skutki decyzji – w tamtej chwili zaledwie przyszłego, ale już całkowicie głuchego na ostrzeżenia opozycji przed dokonywaniem pochopnych i drastycznych cięć w budżecie – przywódzcy, który w chwili swoich narodzin wygłosi nastepujące słowa:
    “Jak są takie dobra narodowe jak stabilny kurs złotego, to nie możemy się różnić w taki sposób, który jest ewidentną dywersją, jeśli chodzi o skutki.”
    I tu, całkowicie się z nowonarodzonym Przywódcą Tuskiem zgadzam.
    Ale z chwytaniem się za jego ręce, to się wstrzymam. Dziwne wpadki Marcinkiewicza i kilku innych polityków, rodzą obawy, że taka spontaniczność grozi śmiercią lub politycznym kalectwem.
    I to, by było na tyle.

  90. A mnie podobało się, że minister Rostowski ma podzielną uwagę. Zauwazył rejteradę obłudnego JARK-a i błyskawicznie go ośmieszył.

    Dziwię się raczej temu, że media dały się nabrać na rzekome uniesienie się ministra, za które przepraszał już ponownie spokojnym głosem ;-)
    Moim zdaniem minister ani na chwile nie tracił opanowania i tak jak Palikot cały czas doskonale wiedział co i po co mówi, a że obaj, panowie, Rostowski i Palikot maja aktorskie zacięcie, to już inna sprawa.

    Nawiasem mówiąc minister poleciał … Aramisem ;-)))

    Już wieki temu taki aktorski fikołek z przejściem od “uniesienia” do angielskiej flegmy opisał w trzeciej częsci muszkieterów Aleksander Dumas (ojciec) ;-)

    Inna sprawą jest rowniez to, że ani media, ani wielu internetowych dyskutantów nie zauważyło w ystapieniu ministra nic poza tym incydentem z ucieczka Genialnego Ekonomisty JARK-a przed merytoryczna dyskusją.

    Dlaczego nasze tabloidy, np. TVN24 bez przerwy powtarzały te kpiny z prezesa kaczystów, a nie zwrociły uwagi na przykład na te kawałki

    “Wysoki Sejmie! Strach jest zawsze złym doradcą.
    Może wymusić na nas groźne dla nas samych błędy.
    Gdybyśmy w lecie 2008 r. przestraszyli się wniosku
    o wotum nieufności dla ministra finansów i zmniejszyli
    akcyzę, z końcem tego roku mielibyśmy prawdziwą
    dziurę Kaczyńskiego. (Oklaski)

    Nie przestraszyliśmy się też wyliczeń prezesa
    PiS, który utrzymuje, że na wejściu Polski do euro
    każdy emeryt straci nawet 240 zł miesięcznie. Są
    takie wyliczenia ? przekonywał nas pan prezes.
    Chętnie bym je zobaczył, chętnie bym zapytał pana
    prezesa, skąd je wziął, gdyby tu był na tak ważnej
    debacie. (Oklaski)

    Wejście do euro jest najlepszym lekarstwem na
    kryzys w Polsce. Dlatego kwestia tego, jak Polska
    zyska czy straci na wejściu do euro, jest jak najbardziej
    istotna, jeśli chodzi o walkę z kryzysem.

    Nie przestraszyliśmy się też wyliczeń prezesa PiS,
    przepraszam, pana prezydenta w tym przypadku,
    który twierdzi, że Polacy stracą aż 15% swojego dochodu
    realnego, jeśli Polska przystąpi do strefy euro.

    Pan prezydent jednak podtrzymywał, że Polska pomimo
    tego powinna do strefy euro przystąpić. Widać,
    że pan prezydent jest większym euroentuzjastą niż
    ja. Mogę stwierdzić z całą odpowiedzialnością, tu
    i teraz, że jeżeli będę przekonany, że Polska straci
    nawet 1/10 tej sumy, o której mówił pan prezydent,
    na wejściu do strefy euro, to nigdy się nie zgodzę na
    wejście Polski do strefy euro. (Oklaski)

    Niektórzy ? i nie mówię tu o opozycji ani z prawa,
    ani z lewa ? straszą też Polaków, że banki zagraniczne
    wypłukują z Polski pieniądze. Żadne dane tego
    obecnie nie potwierdzają. Wręcz przeciwnie, w ostatnim
    kwartale ubiegłego roku, czyli już w dobie kryzysu,
    o 54 mld zł wzrosło finansowanie naszego systemu
    bankowego przez zagranicę, głównie od spółek
    matek.

    Bezpodstawnie oskarżając banki, działamy
    przeciwko własnym interesom. W czasie kryzysu musimy
    opierać nasze decyzje na potwierdzonych faktach.
    Dlatego też dla nas liczą się przede wszystkim
    opinie najpoważniejszych międzynarodowych instytucji,
    takich jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy
    czy Komisja Europejska, a nie oceny ekspertów
    poszczególnych banków. Obie te instytucje wysoko
    cenią nasze działania i kondycję naszej gospodarki.
    Dnia 8 lutego Międzynarodowy Fundusz Walutowy
    potwierdził, w specjalnym komunikacie, że Polska
    prowadzi słuszną politykę gospodarczą i ma silne
    fundamenty ekonomiczne.”

  91. Prawdziwy sukces rządu Tuska. Cud nieprawdopodobny. Pobili rekord!…w długu zagranicznym.

    http://www.rp.pl/artykul/5,266450_Rekord_zadluzenia_pobity.html

    Czy Tusk w Sejmie nie przypominał wam Gierka kiedy pytał – Pomożecie?…Tylko teraz jakoś nikt nie krzyczał…Pomożemy…

  92. “walkabout”, chcesz swoje wyimaginowane zło kłamstwem zwyciężać? :-(

    Zadłużenie zagraniczne liczone w euro spadło ? na koniec grudnia 2007 roku wynosiło 52,87 mld euro, a na koniec grudnia 2008 r. ? 47,07 mld euro.!!!

  93. Pani Redaktor,

    w odpowiedzi Pielni1 pisze Pani:
    “W PLL Lot stewardessy są niezwykle grzeczne i miłe, więc warto latać Lotem. Przekonałam się o tym, gdyż podczas minionego weekendu musiałam polecieć do Toronto i stewardessom mogę tylko dziękować za wszelką pomoc. Także w kwestii umieszczenia bagażu.”

    Oczywiście, stewardessy dobrze wiedzą, kim Pani jest (to znaczy, znaną osobą publiczną, nie w żadnym innym sensie), znają Panią, słyszały o Pani, natomiast dla stewardessy Niemki w samolocie niemieckich linii lotniczych, Rokita był jednym jeszcze więcej, awanturującym się pasażerem. Zmęczona stewardessa LOT-u, gdyby natknęła się na jakiegoś komentatora telewizji czy tygodnika niemieckiego, jej nieznanego, a awanturującego się, też pewnie zareagowałaby jak w sprawie Rokity.

    Zresztą, nieco mniej prawdopodobne jest besztanie kobiety przez kobietę, niż grubiańsko zachowującego się mężczyzny przez kobietę na służbie (w życiu prywatnym – już niekoniecznie).

    Przypomina mi się rzekoma odpowiedź b. I sekretarza W. Gomułki na zarzuty, że w sklepach nie ma rajstop:
    -Jak to nie ma? Gdy moja żona wchodzi do sklepu, zawsze są.

    Dla sławnej, znanej sobie twarzy telewizyjnej każdy z szarych ludzi zrobi ten jeden krok więcej.

  94. walkbout, a doczytałeś dlaczego ten dług tak wzrósł? Bo na razie wygląda to tak jakbyś zatrzymał się na tytule…

    Ale ja chciałem o czym innym:

    nie przepadam za Kazimierzem Marcinkiewiczem, nie jest to bohater mojej bajki, ale to co zrobiło tvn24 uważam za skandaliczne. Nagrywanie kogoś w studio przed programem i puszczanie tego bez jego zgody jest dla złamaniem jakichkolwiek zasad. Swoją drogą TVN postępuję z zasadą “Jak Kali kraść krowę – dobrze, jak Kaliemu kraść krowę – źle”, bo parę dni wcześniej grozili sądem portalom i internautom, którzy wypuścili słynne nagranie z Durczokiem opieprzającym współpracowników za brudny stół (nawet zdenerwowanie przed programem nie tłumaczy jego słownictwa). “Fakty” TVN coraz bardziej przypominają “Fakt” Axel Springera, choć wydawca “Gazety Codziennej Fakt” i jego dziennikarze są przynajmniej uczciwi i nie udają czymś, czym nie są w przeciwieństwie do dziennikarzy tvn-u.

    Przy okazji chciałbym pogratulować Ryszardowi Bugajowi za paszkwil o Gazecie Wyborczej. Panu Bugajowi chciałbym przypomnieć, że oprócz Gazety Wyborczej, istniał też Tygodnik Solidarność, a prawej części Solidarności przypadł Express Wieczorny. Trudno mieć pretensje do Michnika – przy jego wszystkich wadach – że potrafił zrobić gazetę lepszą niż pozostali i że swoją szansę wykorzystał.

    Jean Paul,

    też próbowałem znaleźć dorobek naukowy Petru, ale dokopałem się jedynie do dwóch artykułów dla CASE http://www.case.com.pl/strona–ID-o_case_ludzie,osoba_id-23756739,nlang-19.html. Najśmieszniejsze, że na stronie SGH-u Petru ciągle jest… magistrem.

    Jean Paul, Margrud i inni,

    patrząc się na niektóre wpisy można dojść do wniosku, że dobre samopoczucie to choroba powszechna wśród ekonomistów i nie cierpi na nią tylko i wyłącznie Leszek Balcerowicz czy ministra Roztowskiego…

  95. w ostatnim zdaniu powinno być: minister Roztowski, a nie ministra Roztowskiego – przepraszam.

    http://www.dziennik.pl/opinie/article324956/Piskorski_Wszystko_zdobylem_legalnie.html

  96. Witam,
    do tego wpisu skłonił mnie m.in. wpis Magrud z 20.02 o 13.25, choć przyznaję, że problem nurtuje mnie już od
    dawna. Chodzi o wpisany w Konstytucję trójpodział władzy.
    Mamy władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, wszystkie od siebie na swój sposób niezależne, nie ,,zazębiające ” się, odrębne. Takie są założenia. I tu powstają pytania:
    1. dlaczego Prezydent RP (władza wg Konstytucji wykonawcza ) ma prawo wetowania ustaw?
    2. dlaczego Premier i Ministrowie mogą być jednocześnie posłami?
    Stosowanie się do reguł trójpodziału władzy mogło by ograniczyć sejmowe pyskówki rząd-posłowie, przynajmniej ci pierwsi nie byli by tak pewni siebie. Myślę, że do tego nawet nie trzeba zmieniać Konstytucji, wystarczyłby może wyrok Trybunału, jeśli jest jakaś możliwość zaskarżenia problemu.
    Na pewno potrzebna będzie zmiana, jeśli chodzi o punkt 1. I proszę nie mówić, że potrzebna jest kontrola Prezydenta nad Sejmem, bo jak na razie przynosiły te weta więcej szkody, niż pożytku. Niech weryfikatorem poczynań Sejmu będą wyborcy, Prezydenta, Premiera i Rządu ew. Trybunał Stanu i prokuratura – przy okazji – jak ścigać ministra z immuinitetem?
    Nasuwają się naturalnie następne pytania, związane już bardziej z etyką – choć dobrze było by ,,ubrać” problem w ramy prawne. Etykę każdy ma dla siebie, a prawo jest dla wszystkich. Dlaczego poseł wybrany na 4-letnią kadencję może w jej połowie wypiąć się na elektorat i kandydować np. do PE? Przecież podpisał z nami 4-letni kontrakt! Jeżeli chce go zerwać powinien liczyć się z konsekwencjami np. zakazu kandydowania przez, powiedzmy 5, czy 10 lat. Spokorniała by nam szlachta.
    Może warto się zastanowić, czy jako wyborcy nie mamy jakichś instrumentów, które pozwoliły by zdyscyplinować nieco ,,hałastrę” ;), bo to, co się dzieje świadczy o całkowitej bezkarności naszych wybrańców. I do tego nie trzeba tworzyć następnych CBA.
    Dalej – Sejm, wg mnie nie jest od pisania ustaw, tylko od ich głosowania. Pisaniem niech zajmą się prawnicy, ekonomiści, słowem ludzie jak najbliżej problemu, a jak najdalej od partii i polityki. Naturalnie założenia ustaw dostaną od posłów, ale tylko tyle i nic więcej. Możę wtedy ograniczy się liczbę ustaw, które już w momencie powstania nadają się do kosza. Nie może dobrze funkcjonowć kraj, w którym prawo stanowią Putra, Pitera, Gosiewski, Napieralski, czy, nomen omen – Kłopotek.
    Ja wiem, że pomyślą Państwo – naiwniak, marzyciel itp., ale przecież mówimy do cholery o katechiźmie demokracji, o jej zasadach podstawowych. Naprawdę przykro na to już patrzeć. Są w strukturach władzy na wszystkich szczeblach instytucje kontrolujące pracę innych. Trzeba tylko konsekwencji, niekoniecznie mnożenia bytów (CBA).
    I jeszcze jedno. Wróciłem niedawno do Polski z Niemiec
    po kilkunastoletnim pobycie. Oni też mają swoje za uszami. Ale często kierują się zasadą (szczególnie wśród swoich) ,,leben und leben lassen” – żyć i dać żyć (innym). Dobrze było by stosować ją w Polsce. Jak na razie u nas obowiązuje reguła ,,up…dol bliźniego swego i zabierz mu każdą rzecz, która jego jest”.
    Magrud, czytam ,,Doktrynę szoku”. I jestem w szoku.
    Lizak, ideologia niezła, ale jeszcze nie na ten sezon i nie w tej części świata. Teraz wygląda ona tu jeszcze na starą czerwoną jędzę, którą IPN straszy dzieci, ale na horyzoncie widać coraz więcej katalizatorów, które mogą przyśpieszyć jej przemianę w atrakcyjną cheerleaderkę. Niemcy mówią ,,abwarten”.
    Pozdrawiam wszystkich.

  97. Gruby,
    Wielkie dzięki, za te cytaty z naszego angielskiego buldoga, którego pomyliłam z bulteriem. Ale chyba udajesz, że nie wiesz dlaczego TVN24 je starannie ukrywa?
    Ukrywa je, gdyż są potwierdzeniem raz – niekompetencji, dwa – propagandowego ataku na Kaczorów. Przeczą zatem deklaracjom i nawoływaniom Tuska do jedności wobec kryzysu.
    Ba, przeczą całemu wystąpieniu Tuska, który nic innego nie robił tylko straszył bankructwem kraju z powodu lichwiarskich kredytów i złych banków, które wywołały kryzys.
    Dzięki Ci zatem, za wsparcie tymi cytatami mojej krytyki rządu.
    A swoją drogą, to wytłumacz mi, jak można walczyć z kryzysem narzędziami, które dostępne będą dopiero z trzy lata?
    To tak, jakby oferować głodującym pomoc w postaci mąki, któraą wyprodukuje sie ze zboża, które urośnie za trzy lata.
    Vincent przedstawiając przyjęcie euro, jako remedium na kyzys robi z siebie kretyna. Nawet on sam ma tego swiadomość, dlatego uwiarygadnia się waląc w PiS.
    Bo Vincent, podobnie jak jego patron Balcerowicz, wiedzą, że grają teraz o 60 mld. naszych rezerw. A to kupa kasy. I wiadomo, jakie lukry i nagrody ich czekają jak uda się je rzucić rynkom finansowym dla stabilizacji złotego, gdy znajdziemy się w ERM2. Ot co, jest jeszcze trochę kasy do wyprowadzenia z Polski, pod szczytnymi hasłami, tj. dla jej dobra. I warto z siebie zrobić kretyna, w intersie tych, którzy umieją się odwdzięczyć.
    Czekam na dalsze złote myśli, tytana makroekonomii, który wzywa do spokoju i opanowania sprzedajac jednoczesnie premierowi historyjkę o spisku wokół euroobligacji, oraz “uspokajając” inwestorów finansowych prognozami, że kryzys w Polsce potrwać może 6-7 lat.
    Facet, który broni niskiego deficytu doprowadzając do kryzysu finansowego gwałtownymi cięciami budżetowymi ( złoty tracił ostatnio znacznie wiecej niż inne waluty regionu, a zatem problemy naszych sąsiadów nie mogą być usprawiedliwieniem) oraz zapewniami o braku zdolności kredytowej naszego państwa, nie zachowuje się jak minister finansów, tylko jak akwizytor rynków finansowych.
    A wam tam w PO to juz chyba tylko wysokie poparcie w rankingach pozostało i medialny lewar. Rozum zaś i instynkt zachowawczy zatraciliście obejmując władzę. Bo kogo Bóg chce ukarać….
    A jest za co, oj, jest.

  98. Ja a propos de fixacji IPN na punkcie Lecha Wałęsy. Nie będę powtarzał argumentów dlaczego IPN powinien być zlikwidowany. Tym razem uderzyła mnie (pewnie niezbyt oryginalnie) interesująca własność przymiotnika “narodowa”. Moje wyobrażenie o roli Lecha Wałęsy to jest taka zwykła pamięć, zaś IPN reprezentuje pamięć NARODOWĄ. Podobnie NARODOWA może być edukacja – najlepszym fachowcem od edukacji NARODOWEJ był Roman Giertych. Kiedyś demokracja była LUDOWA. Wypadnie nam przerabiać stare dowcipy, że pamięć narodowa ma się do zwykłej pamięci tak, jak krzesło elektryczne do zwykłego krzesła…

    Co do osób krytykujących min. Rostowskiego za brak kompetencji – kompetencja jest zawsze relatywna – ale jeśli on jest niekompetentny, to jak określić wszechdoradców Bugaja i Glapińskiego?

    Min. Rostowski ma przynajmniej żyłkę teatralną – choć moim zdaniem nie jest to ważna kompetencja na jego stanowisku, to zawsze miłe urozmaicenie.

    Gospodyni dziękuję za wywiad z min. Pawlakiem – choć on potrafi tak kluczyć, że dalej nie wiem co jest na poważnie, a co jest grą w jakimś celu.

  99. http://elondyn.co.uk/newsy,wpis,2248 :

    Skąd brytyjskie partie mają pieniądze?

    Rozmawiała Sylwia Milan

    ostatnia aktualizacja: 2009/02/22 13:00
    Kto ma szansę wejść do angielskiej polityki i co o tym decyduje? Opowiada WIKTOR MOSZCZYŃSKI, reprezentant polskiej społeczności w brytyjskich władzach lokalnych.

    W jaki sposób trafia się na brytyjską scenę polityczną?
    W latach 60. i 70. członkowie Partii Konserwatywnej byli zazwyczaj biznesmenami, nierzadko arystokratami, absolwentami najlepszych szkół, należeli do elity kraju. Natomiast do Partii Pracy wchodzono poprzez działalność w związkach zawodowych, zresztą to one założyły ją ponad sto lat temu. Jeszcze nie tak dawno praktycznie każdy jej członek należał jednocześnie do związków, ale to się zmienia. Teraz u konserwatystów są tacy, którzy nigdy nie byli w biznesie, a u laburzystów ci, co nie mieli kontaktu z robotnikami. Oba ugrupowania zasilają dziś zawodowi politycy, którzy idą tam prosto z uniwersytetów. To kariera jak każda inna. Pomiędzy obiema partiami w sprawach gospodarczych nie ma większej różnicy zdań. Najwyżej tendencja u konserwatystów, by szukać ograniczeń w podatkach, a u laburzystów, by rozszerzać interwencję państwową na różnych obszarach. Partia Pracy wcześniej weszła na drogę praw kobiet, szanowania mniejszości narodowych, ochrony środowiska, ale Partia Konserwatywna ją dogoniła, więc różnice są dziś niewielkie. Tak to wygląda w przypadku dwóch najbardziej liczących się ugrupowań w brytyjskiej polityce.

    Jaki jest stan posiadania brytyjskiego polityka?
    Posłowie, to ludzie względnie majętni, ale można być kandydatem bez pieniędzy, bo za kampanię płaci partia.

    Brytyjskie partie nie są finansowane z budżetu. Czy to dobre rozwiązanie?
    Myślę, że nie. Był taki okres, kiedy na przykład Partia Pracy była zależna od związków zawodowych, a Partia Konserwatywna od zamożnych darczyńców. To rodzi sytuacje, kiedy ofiarowujący dużą sumę mają gwarantowane miejsca w Izbie Lordów i wpływ na politykę rządu. Na tym tle nieraz wybuchały skandale.

    Więc polski pomysł finansowania partii z budżetu znajduje uzasadnienie?
    To moje prywatne zdanie, ale uważam, że dochód partii powinien składać się w dużej części z państwowych funduszy ? w rozmiarze odpowiadającym poparciu uzyskanemu w ostatnich wyborach. Wiem, że są politycy, którzy się ze mną nie zgodzą. Takie rozwiązanie nie jest też popularne wśród społeczeństwa, które nie ma zaufania do polityków. Ale jest wtedy mniejsza pokusa do szukania funtów w nieodpowiednich miejscach.

    A kim są lokalni działacze?
    Radny to nie jest zawód na pełny etat. Jedynie przywódca rady miejskiej od kilku lat posiada dochód uważany za prawie pensję. Wysokość dochodu pozostałych jest uzależniona od pozycji w hierarchii partyjnej i od wyniku wyborów. Dla większości funkcja radnego jest działalnością społeczną.

    Obecnie w brytyjskim Parlamencie zasiada kilkunastu członków o polskich korzeniach, są także w rządzie.
    Tak, między innymi obecny minister spraw zagranicznych David Milliband i jego brat, też należący do gabinetu. Ich matka jest Polką żydowskiego pochodzenia, nazywa się Kozak. Przyjechała do Anglii przed wojną jako dziecko. Poza tym Denis MacShane, były minister do spraw europejskich (jego ojciec nazywał się Matyjaszkiewicz) oraz Mark Lazarowicz, John Marek i Daniel Kawczyński. Jest jeszcze grupa posłów mających żony Polki, jak Allan Whitehead (przewodniczący komisji ponadparlamentarnej związanej z Polską) czy Tom Levitt albo Joan Whalley.

    Czy przed panem byli Polacy, na których się pan wzorował, wchodząc do polityki?
    Nie, wśród Polaków nie miałem wzorów. Byłem pierwszy. Słyszałem o Józefie Racy z lat 60., który był przewodniczącym rady w hrabstwie Northamptonshire czy o Mike?u Oborskim, w swoim czasie burmistrzu Kidderminster. Chociaż nigdy nie nauczył się języka polskiego, to w sprawach polskich był aktywny. Po 1990 roku został honorowym konsulem. Napisał książkę o swojej działalności, którą zatytułował ?Bigos and chips?.

    Gdy w Polsce powstała ?Solidarność?, w Londynie założono Polish Solidarity Campain, której przez jakiś czas był pan prezesem. Jaki był cel tej organizacji?
    Wspomagać ?Solidarność? i naciskać na brytyjskie związki zawodowe, by uznały ją i udzieliły oficjalnego poparcia. Mieliśmy wielu sojuszników w związkach, ale dały się zauważyć silne wpływy tutejszych komunistów. Organizowaliśmy pomoc w łączności z poszczególnymi związkami, zaczęły przyjeżdżać do nas pierwsze delegacje z Polski. Kiedy gościliśmy kogoś z ?Solidarności?, to było dla nas wielkie wydarzenie. Każdy chciał poznać, a przynajmniej zobaczyć taką wybitną jednostkę. Poprzednio popierałem KOR. Kiedy w 1976 roku aresztowano robotników, zwróciłem się do posłów w tutejszym Parlamencie i zorganizowano ?Early Day Motion?. To był rodzaj wniosku, oficjalnego poparcia dla działań w Polsce i żądania uwolnienia członków KOR-u i robotników z Radomia z więzienia. Wiem, że nasza działalność docierała do PRL-owskich rządów, bo wśród krytykujących polskie władze byli członkowie Partii Pracy, czyli ludzie najbliżsi komunistom ideowo.

    Pański stosunek do Okrągłego Stołu.
    Kiedy byliśmy częścią Układu Warszawskiego, Okrągły Stół uważałem za znakomite rozwiązanie. Jednak po upadku muru berlińskiego w 1990 roku, po pierwszych wyborach samorządowych trzeba było skończyć współpracę z ludźmi dawnego reżimu. Pamiętam długą dyskusję na ten temat z Adamem Michnikiem. On wtedy twierdził, że nadal musimy utrzymywać tamte stosunki, bo tak uzgodniliśmy i chronimy się przed ?ciemnogrodem?. ?Cokolwiek żeście uzgodnili ? mówię ? zrobiliście to pod pręgierzem. Teraz kraj jest wolny, trzeba przeprowadzić wolne wybory parlamentarne. Dla gospodarki idą ciężkie czasy. Musicie znaleźć kozła ofiarnego, jeśli tego nie zrobicie, sami nim zostaniecie. W końcu jest to bezkrwawa rewolucja, która może pożerać własne dzieci?. Za długo trwał kompromis, który ostatecznie spowodował walkę na górze z Wałęsa. Potem były już ery Olszewskiego, Kaczyńskiego…

    Trudno odmówić logiki pańskim uwagom, ale co, gdyby to pan był tam wówczas z Michnikiem? Czy mając świadomość podziałów politycznych, także wśród działaczy emigracji londyńskiej, uważa pan to rozwiązanie za realistyczne?
    Polacy tutaj chcieli zasadniczych zmian i obawiali się, że kompromis z komunistami skompromituje byłą opozycję. Ale wojnę na górze uważali za wielki błąd. Chcieli dekomunizacji, ale metody walki o lustrację bardzo ich zaskoczyły. Pamiętam, jak pytałem premiera Olszewskiego, dlaczego atakuje ciągle swoich ludzi i szuka byłych agentów tylko wśród byłych opozycjonistów. ?Bo agenci byli wśród nas ? odpowiada mi. ? Przecież wśród komunistów nie było ukrytych agentów, więc nie mamy co tam ich szukać?. Dla mnie to jakaś paranoja…

    Pańskim zdaniem skąd to polowanie?
    Byli opozycjoniści wprowadzali zastraszanie, bo sami byli temu poddawani i później mieli potrzebę rewanżu. To walka z komunizmem, ale komunistycznymi metodami i prowadzona przez ludzi, którzy w opozycji pełnili najczęściej rolę drugorzędną albo żadną. Albo tak jak Ziobro byli za młodzi, by uczestniczyć w przełomowych wydarzeniach, więc teraz chcą dołączyć do tej wielkiej rewolucji. Po co za wszelką cenę rozpruwać rany, które goiły się kilkanaście lat, a na pewno teraz i tak zostały zaognione przez korupcję? Dla mnie cała ta sprawa lustracji to przerażająca strata energii. Daje się wiarygodność ubowcom i ich kartotekom.

    Wyobraża pan sobie taką sytuację na Wyspach?
    Absolutnie nie. W naszym środowisku w POSK-u i w Zjednoczeniu Polskim w Wielkiej Brytanii były podobne próby, ale ci, którzy chcieli się ich podjąć, przegrali wybory, a cała sprawa skończyła się fiaskiem, bo jest niezgodna z prawami człowieka. Co innego odpowiedzialność za specyficzne zbrodnie popełnione w czasach PRL-u. Sam jestem za tym, żeby gen. Jaruzelski stanął przed sądem.

    Czy w angielskiej historii otarto się o podobną sytuację?
    To były problemy XVIII i początku XIX wieku, gdy dochodzono, kto jest ukrytym katolikiem, a kto nie. W tej chwili, nawet jeśli ktoś należał do partii komunistycznej, nie jest to żadną ujmą. Przekreślało się jednak kogoś, kto popierał Hitlera, i po wojnie lądował w więzieniu lub na marginesie. Później Brytyjczycy sami takich przypadków nie szukali, chyba że ktoś chciał się wybić, a miał ciemne momenty w przeszłości, to mu je przypominano. Swego czasu głośna była sprawa Maksa Mosleya, syna byłego przywódcy faszystów. Kiedy pisano, że brał udział w orgiach seksualnych, podczas których przebierano się za hitlerowców, wybuchł olbrzymi skandal. Potem okazało się, że orgie rzeczywiście były, ale bez elementu hitlerowskiego. Jednak on i tak był już skończony. To są jednak wyjątki. W Wielkiej Brytanii w ogóle nie ma elementu zastraszania. To jest kompletnie obce dla tutejszego sposobu życia i dla polskiego powinno być również. Cokolwiek można było zrobić w sprawie lustracji, to jeszcze w 1990 roku, ale nie później.

    Jak zareagował Zachód na zarzuty wobec Lecha Wałęsy o jego rzekomą działalność agenturalną?
    Tutaj to dotarło w stopniu minimalnym. Na szczęście. Były jakieś artykuły, ale raczej wyrażające zdziwienie i niedowierzanie, tym bardziej że w okresie rządów Kaczyńskich, będących pośmiewiskiem w Anglii, nie nadawano temu wielkiego znaczenia. W ostatnich latach Polska umiała ośmieszyć prawie wszystkie swoje autorytety moralne, poza papieżem. Za granicą byli szanowani, ale nie w Polsce. W pewnym momencie wydawało się, że nastąpi stabilizacja wokół takich bardziej cynicznych osób jak Kwaśniewski, który mimo swojej przeszłości potrafił być prezydentem wszystkich Polaków, miał poczucie humoru, umiał zachować się za granicą. Bardzo dobry prezydent, świetna wizytówka kraju, dopóki nie zaczął mieć problemów z alkoholem i nie wyszły na jaw jego powiązania gospodarcze. Teraz, po wahadłach wyborczych od ekstremy lewicy do ekstremy prawicy, mamy wreszcie rząd centrowy, spokojny, europejski. Stabilizacja sceny politycznej w Polsce to kwestia przynajmniej jednego pokolenia, ale z takim rządem Polska jest na dobrej drodze.

    Co pan sądzi o polskich organizacjach założonych w ostatnich latach w Londynie przez ludzi młodych?
    Oni bardzo szybko będą nas wyprzedzać. Mają swoje kontakty w Polsce i w Anglii, zdobywają doświadczenie, potrafią się zorganizować, są aktywni, myślą nie tylko o sobie. Z ciekawością obserwuję, co z tego może wyniknąć.

    Wiktor Moszczyński
    ur. 1946 ? urodzony w Wielkiej Brytanii jako dziecko emigrantów politycznych. Absolwent Stosunków Międzynarodowych. Dwukrotny radny, raz w Ipswich i raz na Ealingu. Członek Partii Pracy, kandydat na posła do Parlamentu Brytyjskiego.

  100. @Magrud
    Piję Twoje zdrowie, bo w tym szpitalu psychiatrycznym nad Wisłą, w którym się znajdujemy, jesteś Mc Murphym z Lotu nad kukułczym gniazdem, a Siostrą Ratched staje się Tusk albo Rostowski…W filmie Formana zdrowie przegrywa, ale Ty nie przegrasz, bo życie to nie film. Każdy Twój wpis to strzał celny zabijający siedmiu głupich naraz :)

  101. Ad/ magrud pisze:

    2009-02-21 o godz. 17:41
    Gruby,
    (…) Ale chyba udajesz, że nie wiesz dlaczego TVN24 je starannie ukrywa?(…)

    Jasne że udaję! Wiem doskonale,że za tym stoją Żydzi, masoni i cyklisci!
    Czy kogos moze pominąłem?
    Ach prawda – PO! ;-) ;-) ;-)

    Zdrówka Życzę , Droga “magrud”!

    Ps.
    Przykro mi, ale nie objąłem władzy.
    Głównie dlatego, że mnie to nie interesuje, a poza tym nie należę ani do PO, ani do PSL lecz do PPPPPP ;-)

    A ponieważ nie objąłem władzy, to nie zatraciłem rozumu i instyktu samozachowawczego ;-)
    Pewnie dlatego podobnie jak minisyter Rostkowski nie mam wysokiego mniemania o kaczystowskich geniuszach ekonomicznych w osobach JARK-a i LARK-a
    Chetnie tez zobaczył bym te JARK-owe obliczenia ile to stracę w przypadku przyjecia euro ;-)

  102. magrud 17.41
    No, ostro pojechałaś po Rostowskim, ale mu się należy jak psu buda. Ja osobiście mu nie daruję, że wierny epigon Balcerowicza ma ludzi za kompletnych idiotów i publicznie u Olejnik uzasadniał obniżkę PIT dla najbogatszych ” finansowaniem gospodarki opartej na wiedzy”. Czyżby chodziło o jego własny PIT ?. Durna Pani Zootechnik oczywiście łyknęła tą bzdurę, bo jedyną dziedziną na której się zna, to modele butów, a dla niej ta obniżka to kilkanaście tysięcy rocznie do przodu !!!!

  103. “magrud” spełniam Twoja prosbę i cytuje to co minister Rostowski powiedział w Sejmie
    Tego raczej nie znajdziesz w naszych tabloidach zajetych alergia JARK-a ;-(

    “Chcę powiedzieć jasno, że nasza niechęć do podwyższenia
    deficytu nie wynika z chęci wejścia do strefy
    euro w 2012 r. Kryterium fiskalne traktatu
    z Maastricht musimy spełnić najwcześniej w 2010 r.,
    a nawet w 2011 r. Jest raczej odwrotnie: nasze ambicje
    szybkiego przyjęcia euro wynikają z tego, że jest to
    najlepszy środek na walkę z kryzysem w Polsce. Korzyści
    wynikające z euro widzimy na przykładzie słabości
    złotego, która zwiększyła znacząco nasze koszty
    obsługi długu. W tym roku, jeśli kurs pozostanie na
    poziomie 4,80 zł za euro, będzie to kosztowało budżet
    państwa 1400 mld zł dodatkowych odsetek. Także
    przykład opcji walutowych i wynikające z tego kłopoty
    np. Huty Szkła w Krośnie są najlepszym dowodem
    na to, że przyjęcie euro pomoże naszej gospodarce.
    Takich opcji by nie było, gdybyśmy byli w strefie euro
    czy nawet w ERM II.”

    Ps.
    Nie sprawdzałem, czy było coś na ten temat w papierowym Radiu Maryja ;-)

  104. Kaczyński na kongresie przemienił się z Gomułki w Gierka i od razu zaczął obiecywać inwestycje publiczne. Oczywiście za pożyczone pieniądze. Ma tego być podobno 7 miliardów złotych.

    Dziennikarze odtrąbili, że PiS “zgłasza własną koncepcję wyjścia z kryzysu,” że “pomysły PiSu na walkę z kryzysem sa takie a takie” czyli udało się Prezesowi wmówic mediom, że już nie jest zrzędzącym staruszkiem wietrzącym wokół niemieckie spiski, tylko nowoczesnym przywódcą, który kładzie nacisk na gospodarkę, na rozwój i w ogóle na to, aby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej.

    Tylko nikt się nie postarał zweryfikować tych haseł i zadać Prezesowi kilka podstawowych pytań sprawdzających:

    - czy aby na pewno wydatki mają być zwiększone tylko o 7 miliardów? Bo liczba “7″ padła w oparciu o założenia budżetowe podajże z września, których juz nie ma, bo zostały skorygowane o 4 milardy. Dlaczego więc PiS nadal posługuje się liczbą “7,” chociaz mamy luty i wiadomo, że tych założeń już dawno nie ma? 7 + 4 = 11. Więc tak naprawdę chodzi o 11 miliardów.

    - skąd wziąć te 11 miliardów? Pani Natalli Świat przycisnięta do muru przyznała “oczywiście, będzie to znaczało wzrost zadłużenia”. Tak lekko jej się to powiedziało. Jakby to było nic. Więc pytam skąd wziąć taką kwotę, bo na rynkach jest teraz duży popyt na pieniądze, a podaż niewielka.

    - zakładając że jakoś się wywalczy na rynku te 11 miliardów trzeba mieć w pamięci, że aby ktoś je obecnie Polsce pożyczył, to trzeba mu będzie zaoferować bardzo dobre oprocentowanie. Jak więc pan Prezes oblicza – ile trzeba będzie zwrócić kredytodawcy, czyli ile tak naprawdę będzie to Polskę kosztowało. 13 milardów? Może 14? Więcej?

    - na co konkretnie te pieniądze mają być wydane? Bo na razie słyszymy tylko “na rozruszanie gospodarki,” “na inwestycje”. W ten sposób mówią dzieci, a Prezes powinien chyba wiedzieć na co chce wydać tak ogromne kwoty.

    Nie dziwi fakt, że Gierek – o przepraszam, chciałem powiedzieć: Kaczyński nabrał wody w usta i nic nie mówi na te tematy. Jest to w jego interesie. Ale ręce opadają, że nikt z dziennikarzy tych pytań mu nie zadaje. Po prostu przyjmują jego propagandę bezreflesyjnie.
    Myślę, że właśnie ta słabość merytoryczna dziennikarzy nakręca polityków do działań populistycznych i do skierowania całego wysiłku na robienie PRu zamiast merytoryki.

  105. Gruby,
    W przeciwieństwie do twojego faworyta Rostowskiego, ja nie wietrzę ani tym bardziej, jak to ma miejsce w przypadku owych “zabójczych” euroobligacji nie tworzę teorii spiskowych.
    Przykro zatem, ze nie udajesz, bo miłam Cię za mądrzejszego.
    A używając Twojej poetyki, powinnam wyrazić ubolewanie, że jesteś aż tak głupi, że nawet do PO należeć nie możesz.

  106. Protest w Irlandii – http://nowalewica.pl/ .

  107. Marek Piegus 13.04
    W Polsce jest kilku kompetentnych dziennikarzy ekonomicznych, ale żaden z nich nie pracuje w wielkonakładowych mediach, ani tymbardziej w Radio czy TV. Można od czasu do czasu przeczytac ich artykuły w internecie, np blog Piotra Kuczyńskiego.
    Natomiast w mediach pracują bezczelni zamulacze typu Tadeusz Mosz, lub Witold Gadomski, Agata Nowakowska, Dominika Wielowiejska, Andrzej Kublik, całośc działu ekonomicznego Rzepy i Dziennika lub bezkrytyczne jołopy, których jedyną metodą pracy jest podstawianie mikrofonu takim wszystkowiedzącym hochsztaplerom jak Ryszard Petru, Marek Zuber, albo Robert Gwiazdowski i inne jego klony z Centrum Adama Smitha. W ten sposób od rana do wieczora zalewa nas neoliberalne badziewie, w wersji Rostowsko-Balcerowiczowskiej.
    Swoja drogą, to tragiczna postać ten Adam Smith.Jeżeli tylko raz przewraca sie w grobie kiedy “eksperci” z CAS plotą te bzdurobanały, to juz z niego nie został nawet proszek !

  108. “magrud” uciekasz od tematu. W tych fragmentach wypowiedzi ministra Rostowskiego nie ma mowy o euroobligacjach.
    Spróbój moze wykazać co w tych cytatach jest gupiego, bo nazwać ministra gupim to kazdy gupi potrafi.
    Ty ząś jesteś mądra więc popisz sie tą mądrością i oświeć gupiego “Grubego” ;-)

    Ps. Nie zaskodzi jęzeli okażesz jescze troche tej swojej mądrości i ustosunkujesz sie do tego co napisał Marek Piegus bo on jak mi sie wydaje, podobnie jak ja gupoty doszukał sie nie u ministra finansów lecz tak jak tenze minister i ja własnie u JARK-a ;-)

  109. Czytam wpisy “magrud”.

    Toż to stosy nieuprawomocnionych przymiotników, najczęściej pełniących zresztą funkcję inwektyw, sterty insynuacji, popartych wyłącznie najbardziej subiektywnymi uprzedzeniami, okraszone aroganckim używaniem części nazwisk czy wręcz przezwisk. To jeszcze gorsze niż niegdysiejsze wpisy “Ralfa” (który ostatnio ustabilizował się)

    Czytam pochwalne komentarze do wpisów “magrud”.

    Myślałem początkowo, że to chyba on/ona sam/a jest ich autorem. Ale rzeczywistość, jak ją interpretuje “magrud”, to przecież popularny u nas obraz świata: to obraz świata malowany zsiniałym z wściekłości krzykiem niezrozumienia, bezsensownej zawiści, szarpiącej nerwy frustracji ludzi zagubionych, którzy nie są w stanie pogodzić się z tym, że świat rozwija się, ucieka im, zostawia ich, że jest inny niż był kiedyś, niż ten, do jakiego się przyzwyczaili i czego już nie potrafią w sobie zmienić.

    Więc co im pozostało? Wymyślanie najbardziej niestworzonych usprawiedliwień dla prostego faktu, że nie rozumieją, że zrozumieć nie chcą, że wysłuchać nie chcą, że zatkali swe uszy na wszelkie argumenty.
    To wrzask przerażenia jutrem, to błaganie o powrót wczoraj, przy pomocy najbardziej paradoksalnych pomysłów (jak choćby dzisiejszy pomysł PiS-u, żeby wywieszanie flag przez właścicieli mieszkań prywatnych było obowiązkowe. Tak nie było nawet w stalinizmie!)

    P.S. Dlaczego niby nazywanie “Grubego” głupim przez “magrud” ma być “użyciem poetyki Grubego” (jak pisze “magrud” o 14:10)? Czy “Gruby” nazwał “magrud” głupim/głupią? Coś przeoczyłem?

  110. Pani Redaktor,
    chciałabym tą drogą zapytać o to, co dziś powiedziała Pani w Superstacji. Chodzi mianownicie o listę działań Rządu w sprawie zwalczania kryzysu, którą otrzymała Pani drogą mailową. Czy taka lista jest dostępna dla szerszej publiczności, czy mogę ją znaleźć w internecie? Będę szczerze zobowiązana.

  111. GW potęgą jest – http://lewica.pl/blog/foltyn/18779/ .

  112. mw 18.35
    Napisz coś o sobie, na przykład skąd sie wziałęś na tym blogu, bo czegoś tak beznadziejnego jak twój tekst o “magrud” jeszcze w życiu nie czytałem, a czytanie cudzych tekstów to mój zawód od wielu lat i dobrze mi za tą pracę płacą !!!
    “Toż to stosy nieuprawomocnionych przymiotników, najczęściej pełniących zresztą funkcję inwektyw, sterty insynuacji, popartych wyłącznie najbardziej subiektywnymi uprzedzeniami, okraszone aroganckim używaniem części nazwisk czy wręcz przezwisk.
    To jeszcze gorsze niż niegdysiejsze wpisy ?Ralfa? (który ostatnio ustabilizował się)
    To wrzask przerażenia jutrem, to błaganie o powrót wczoraj, przy pomocy najbardziej paradoksalnych pomysłów (jak choćby dzisiejszy pomysł PiS-u, żeby wywieszanie flag przez właścicieli mieszkań prywatnych było obowiązkowe. Tak nie było nawet w stalinizmie!)” KONIEC CYTATU.

    O czym ty w ogóle bełkoczesz ?

    Jeżeli jej wpisy Ci się nie podobają, to napisz o tym zdaniami prostymi, mającymi podmiot i orzeczenie !

    Chyba masz jakieś zaburzenia w czytaniu ze zrozumieniem, ale to się najpierw leczy, a potem wchodzi na blogi, gdzie piszą ludzie z cenzusem i ich teksty można zrozumieć. Twojego bełkotu NIE DA SIĘ !

    Ja naprzykład tekstów blogowych idiotów i trolli nie czytam w ogóle.
    Od dzisiaj muszę ich listę przedłużyć.

  113. @Magrud
    Na blogu nastąpił zmasowany atak watah rozjuszonych znaczeniem i siłą Twoich komentarzy. Gruby i spółka…to PO-wska propagandówka za pieniądze. Nie wiadomo, kto jest ich obersturmbahnfuehrerem… Schetyna czy Bondaryk?…ten sam sort tałatajstwa. Trzymaj się, bo jak kataryna zaczęła pisać nie po linii to ją chcieli namierzyć i straszyli. Kraj Tuska to kraj szumowin w służbach, które wspierają partię miłości i ich “wielkiego przywódcę”

  114. Do Jean Paul (2009-02-22 o godz. 18:03):
    IMHO czas najwyższy przyjąć do wiadomości, że dziennikarz wcale nie jest bezstronnym reprezentantem tzw. interesu społecznego, tylko działa w imieniu określonych grup interesu, to samo dotyczy osób, występujacych w mediach jako eksperci. Chociażby “Agora” i jej media w życiu nie będzie bezstronna, bo uciekną od niej reklamodawcy, to samo dotyczy TVN24. Nieszczęściem jest natomiast to, że jest reprezentowana tylko jedna strona, nazwijmy ją umownie kapitałem, nie są reprezentowani pozostali uczestnicy, więc i nie ma dialogu. I tu otwierałaby się rola dla mediów publicznych. Z kolei wolę, gdy o ekonomii mówi Mosz, bo akurat zna się na dosyć szerokim segmencie rynku i mówi dosyć zrozumiale, niż gdy snują swoje fantasmagorie Bugaj lub Glapiński. Zresztą prawa ekonomiczne dzialają również wtedy, gdy uchwali się, że nie obowiązują, przerabialismy to nawet za Gomułki, kiedy gospodarka była prawie całkiem autarkiczna, ale to temat na inną story.

  115. magrud,

    Czy naprawde istnieje tylko jedna jydyna odpowiedz na pytanie, dlaczego TVN24 (ktora to stacja przy okazji uchodzi za media in gremio) nie potrafily sie ustounkowac do debaty? A ta odpowiedza jest sugerowana przez Ciebie zaleznosc od PO?

    Ilez to juz razy tez tu, na tym blogu, ubolewalismy nad plytkoscia i tabloidyzacja mediow. Jesli debacie nie poswiecono w mediach (dodaj moze w ktorych) nic wiecej poza jazda na Kaczynskiego, Ty sie doszukujesz w tym formy obrony Rostowskiego. A jesli w mediach rydzykowych, w Trybunie i NIE tez nie opisali debaty (nie wiem czy tak, czy nie) to tez wynika z sympatii do Rostowskiego wielkiej?
    A moze po prostu z braku przygotawnia merytorycznego redaktorow? A moze z zalozenia – target jest glupi, nie ma co pisac o debacie, bo i tak nikt nie zrozumie, skupienie sie na nieobecnosci prezia podnosi naklad/ogladalnosc?

    Czy kazdy, kto dostrzega inna mozliwosc pominiecia debaty niz tylko chec obrony Tuska i Rostowskiego jest, cytujac Cie, za glupi nawet na to, by wstapic do PO?

    Dopiero co ktos przypomnial o waznej konferencji dotyczacej kwestii zbrojen na swiecie w tym broni atomowej, proby zmniejszenia ilosci glowic nuklearnych. Z naszych dziennikarzy NIKT nie byl zainteresowany, bo nie chozilo o tarcze antyrakietowa.
    Brak tego tematu w mediach wynikal z checi obrony kogo? Mnozyc przyklady braku rozeznania mediow w tym co wazne chyba nie trzeba, a liste pomijanych lub ocenianych bardzo plytko tematow moznaby wydluzac w zasadzie w nieskonczonosc. Za kazdym razem dzieje sie tak w obronie PO?

    ————-

    Gruby,

    mnie sie tez poczatek wystapienia Rostowskiego podobal. Uznalem, ze jest dosc przekonujacy – tyle ze po nim przemawiali Natali-Siwat i Olejniczak.
    Olejeniczak wskazywal inne sposoby finansowania inwestycji niz zwykle zadluzanie panstwa. JEDYNA odpowiedzia Rostowskiego bylo stwierdzenie, ze nie bedzie realizwoal recept dawno zmarlych ekonomistow.
    Ja sie nie znam na ekonomii. Wiec jak ktos zglasza jakis pomysl, ktory w miare sensownie brzmi to od ministra, ktory ten pomysl odrzuca spodziewam sie sensownej argumentacji.

    A juz zniszczyl Rostwoskiego tok rozumowania Borowski.

    ———–

    Jean Paul

    wracajac do dziennikarzy i zlotoustej Moniki:
    Niedziela – radiowy poranek. Zaproszony m.in. Olejniczak. Dyskusja na temat debaty, na temat gospodarki.
    Glos zabiera Olejniczak, ktory twierdzi, ze sporo czasu przygotowywal sie do debaty gospodarczej i chcial przedstawic swoje zdanie. Monika przyrywa mu pytaniem o Cimoszewicza na listach do PE. Potem mnozy watki. Wlaczaja sie inni goscie i z wypowiedzi Olejniczaka wychodzi byle co. Czy to swiadczy o zaangazowaniu pani Moniki w POwska propagande, czy raczej o bardzo slabych kompetencjach? O slizganiu sie po tematach waznych, bo sprawy personalne sa ciekawsze?

    PS. apropos piatkowego poranku:
    mohawk pisze o chorze balwochwalcow.
    Jak pisalem wczesniej – nie dane mi bylo wysluchac calosci. W pierwszej czesci dyskusji zas red. Paradowska zwrocila uwage na fakt, ze PO obraca sie we wlasnym tylko sosie i ma dosyc krotka lawke kadrowa jesli chodzi o specjalistow od gospodarki. Cos, jakby niesmiala krytyka. Co sie dzialo pozniej, nie wiem.

  116. @Jean Paul
    A do jakiej kategorii zaliczasz osobnika kryjącego się pod nickiem walkabout?

  117. Olek51 8.42
    Rozumiem że Twoj sentyment do Mosza bierze sie stad, że on rzeczywiście trochę zna się na giełdzie i jego programy przed laty w telewizji były własnie jej poświecone. Ale zapraszał do dyskusji głównie te małpy telewizyjne, maklerów typu Zuber czy Petru, które nic innego poza analizą techniczna i “trendem bocznym”nie umiały, a na deser ewentualnie wprowadzał jakiegoś neoliberała ! . Analiza fundamentalna ich zdecydowanie przerastała !!!
    Mało tego , nigdy sie nie przyznali do tego, że wielokrotnie mylili się w swoich przewidywaniach, ale nie ponosili żadnej odpowiedzialności , choćby takiej żeby ich na miesiac odsunąc od komentowania.

    Gdyby chociaż “gdzieś, kiedyś, cośtam, cośtam” przedarł się jakiś analityk fundamentalny, to przeciez musiałby powiedziec że w połowie 2008 złoty osiaga apogeum i może tylko isć w dół. Ale “analizatorzy trendów bocznych” w kółko ogłupiali publicznośc, że “złoty bedzie sie umacniał bez końca !”

  118. Do Jean Paul (2009-02-23 o godz. 11:47): widzisz, jeszcze pod koniec sierpnia fundamentaliści analizując przepływy finansowe (napływ środków unijnych + wpływy z eksportu) przewidywali jazdę w kierunku 3 PLN/euro, prognozy PLN/USD już nie były tak jednoznaczne, bo wtedy chyba nikt nie był w stanie rozróżnić, czy była to gra na zwyżkę zlotego, żeby potem rozpocząć krótką sprzedaż, czy zwyżka o podłożu fundamentalnym. Dopiero teraz widać, o co chodziło, ale zauważ że nawet wtedy oprócz brzydkich spekulantów byli tego beneficjenci, np. jeżeli ktoś wyjeżdżał na wakacje albo kupował za granicą samochód, z kolei teraz, przy słabym złotym odżył handel przygraniczny i niektóre gałęzie eksportu, więc nic nie jest do końca czarne i do końca białe. Pozdrowienia.

  119. Ad/ walkabout z 2009-02-23 o godz. 00:41
    (…)Gruby i spółka?to PO-wska propagandówka za pieniądze. Nie wiadomo, kto jest ich obersturmbahnfuehrerem? Schetyna czy Bondaryk?
    (…)

    “walkabout”, a kto by w dzisiejszych cięzkich czasach wyzył biorac forse od jednego zleceniodawcy ;-)
    Ja jestem taki spraedawczyk i najemnik ze biore od wszystkich.
    Jeszcze do niedawna najlepiej płacił o.o.o. Tadeusz R. ale ostatnio ma zatory płatnicze, bo datki od naiwnych moherków utopił w ciepławce ;-) * ;-)

    Nieśle płacił mi bin Laden. Pewnie dlatego, że jestem do niego tak bardzo podobny, że gdy kilka lat temu media doniosły iż kowboje ubili rakietką jakiegoś zbyt wysokiego afgańskiego wieśniaka, to dosyś długo chodziłem w przykucu i pod parasolem, aby mnie jakiś kowbojski sputnik nie namierzył ;-)
    Musiałem uważać, tym bardziej ,ze kręciłem sie w okolicach Belgradzkiej, a Belgrad tez wtedy był celem rakiet naszego aktualnego Wielkiego Brata ;-(

    Niestety, teraz dieńgi od bina przychodzą bardzo nieregularnie :-) * ;-)

    JARK, tez mi sporo wisi i cwaniak zwala wszystko na Człowieka Roku 2005 “Życia Warszawy” bo sam nie ma konta, a ja gotówki nie przyjmuję ;-) * ;-)

    Pozdrowienia i wiele zdrowia życzę ;-)

  120. Yevaud z 2009-02-23 o godz. 10:24

    (…) mnie sie tez poczatek wystapienia Rostowskiego podobal. Uznalem, ze jest dosc przekonujacy – tyle ze po nim przemawiali Natali-Siwat i Olejniczak.
    Olejeniczak wskazywal inne sposoby finansowania inwestycji niz zwykle zadluzanie panstwa.
    (…)
    Przeczytałem. oto pirerszw wrazenia.

    Zarzut, że minister finansów ma mentalność księgowego, a nie ekonomisty, to taka sobie demagogia.
    Minister ma pilnować kasy państwa, wiec nie moze sobie pozwolic na fanaberie i obliczenia z totolotka.

    Olejniczak wylicza, że około 25 mld zł da przywrócenie na 2 lata najwyższej stawki podatku dochodowego od osób fizycznych w wysokości 40% oraz

    “Umówmy się, że jest to na dwa lata. Na dwa lata
    przywróćmy poziom składki rentowej do poziomu
    z roku 2008. (Oklaski)”

    Oklaski to miła rzecz, tylko na czym ma polegać to przywrócenie do poziomu z 2008 r. skoro składka rentowa nadal wynosi 6% czyli TYLE SAMO co w 2008 r. ? ;-)

    Jakim więc cudem Olejniczak chce uzyskać z tych dwóch tytułów te 25 mld zł skoro dochody budżetowe z podatku dochodowego od osób fizycznych zaplanowano w wysokości 40,25 mld zł, a opozycja raczej zgodnym chórem twierdzi, że to nie jest nierealne i zawyżone?

    “Kolejne 2,5 mld zł oszczędności wynikają z niewykorzystania
    deficytu budżetowego w roku 2008.”

    Chyba jestem jeszcze bardziej gupi niż twierdzi “magrud”, bo za chińskiego luda nie pojmuję co autor tej wypowiedzi miał na myśli ;-) ;-) ;-)
    Nie czytałem jeszcze tej wypowiedzi rostkowskiego o zmarłych ekonomistach, ale podejrzewam,ze do tej propozycji Olejniczaka odnióś sie z wielka wyrozumiałoscia zwalajac wine na tych zmarłych, a nie tych co Olejniczakowi pisali ;-)

    “Panie i panowie posłowie, podczas gdy my finansujemy
    deficyt, w tym samym czasie różne instytucje
    publiczne, samorządy, agencje centralne mają na kontach
    w sumie ok. 80 mld zł. To przykład niegospodarności,
    jaką możemy dziś zaobserwować w Polsce.
    (Oklaski)”

    Szkoda ze w stenogramie nie odnotowano ile p ośłow klaskało, bo byśmy wiedzieli ilu w mamy w w Sejmie bolszewików.
    Przecież to jest propozycja, aby deficyt finansować rabunkiem cudzej własności!
    To po to Kaczyńscy skakali przez płot i obalali komunizm? ;-) * ;-)

    “Deficyt powinien być zarządzany centralnie i finansowany
    również centralnie, nie tylko przez obligacje,
    ale też przez pożyczki z Banku Światowego,
    Międzynarodowego Funduszu Walutowego.”

    Fajnie i mądrze to brzmi i robi wrażenie, tylko…
    Tylko, że jest to zwykłe pustosłowie :-(

    “Trzeba stworzyć możliwości finansowe, ułatwić
    PKO BP zakup tych banków działających na terenie
    Polski, które zagraniczne centrale będą chciały
    sprzedawać.”

    Piekne i jakże patriotyczne!
    Tylko…
    Po pierwsze primo czy zagraniczne centrale chcą sprzedać i za ile.
    A po drugie primo “stwozyc mozliwosci finasowe” to znaczy dać pieniadze.
    Dac pieniadze, których nie ma!
    Olejniczak dyskretnie przemilcza komu zabrać pieniadze aby je dac PKO BP lub gdzie i ile pożyczyć na ten cel
    Tak radzić to ja też potrafię ;-)

    “Dofinansowanie BGK umożliwi realizację zadań w zakresie gwarancji
    lub poręczeń
    w ramach rządowych programów społeczno-gospodarczych,
    chodzi o pomoc dla małych i średnich
    przedsiębiorstw.”

    Owszem, czemu nie.
    Tylko że to jest propozycja zwiekszenia wydatków nawet bez próby wskazania żródła finansowania.

    “Proponujemy wykorzystać najrozsądniejsze
    rozwiązanie: zamianę opcji walutowych
    na regularne kredyty, które państwo będzie stopniowo
    wykupywać.”

    Jak wyzej, jęzeli banki sie zgodza, a pewnie w wiekszosci przypadków t, to czemu nie, ale poprosze o propozycję odnosnie źródeł finansowania.

    Ta pobiezna analiza wystąpienia posła Olejniczaka skłania mnie do takiej konkluzji:

    Wolę ministra finansów z mentalnościę księgowego, od posłów z mentalnością pisarzy opowiastek sajans-fajans :-(

  121. Andrzej 10.29
    O ile się nie mylę, to jesteś regularnym uczestnikiem dyskusji u Kuczyńskiego ? Czy szukasz na blogach Polityki Prawdy i Piękna,
    których tam nie odnalazłeś ? Jeżeli chodzi o walkabouta, to nie jest ani trollem ani idiotą, czasami ma rację, czasami sie myli, jak my wszyscy, albowiem NOBODY IS PERFECT !

  122. Jean Paul
    Rozumiem, że wyznacznikiem tej Prawdy i Piękna są zdania proste i nieskomplikowane typu:
    “Gruby i spółka?to PO-wska propagandówka za pieniądze.”
    “Nie wiadomo, kto jest ich obersturmbahnfuehrerem? Schetyna czy Bondaryk??ten sam sort tałatajstwa.”
    Postaram się zapamiętać i nie omieszkam skorzystać w myśl zasady “Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one”.
    Pewnie też będę musiał zweryfikować swoje rozumienie pojęcia “trollowanie”.

  123. Gruby,

    serdecznie dziękuję za odpowiedź, na którą nie stać było ministra.

    Ale dalej mam pytanie, ot piszesz:

    ?Panie i panowie posłowie, podczas gdy my finansujemy
    deficyt, w tym samym czasie różne instytucje
    publiczne, samorządy, agencje centralne mają na kontach
    w sumie ok. 80 mld zł. To przykład niegospodarności,
    jaką możemy dziś zaobserwować w Polsce.
    (Oklaski)?

    Szkoda ze w stenogramie nie odnotowano ile pośłow klaskało, bo byśmy wiedzieli ilu w mamy w w Sejmie bolszewików.
    Przecież to jest propozycja, aby deficyt finansować rabunkiem cudzej własności!
    To po to Kaczyńscy skakali przez płot i obalali komunizm? ;-) * ;-)

    Oto jest coś takiego, jak Agencja Mienia Wojskowego dysponująca majątkiem sporym ale idiotycznie zarządzanym. Do kogo on należy? Czyż nie jest to też majątek państwowy?
    A gdyby jednak na tę agencję wpłynąć ot np. zarządzić sprzedaż części tego majątku – jednostki wojskowe – koszary – zupełnie niepotrzebne wobec profesjonalizacji i zmniejszenia liczebności armii – no może wtedy starczyłoby na zamówienia dla wojska, może i firmy zbrojeniowe by nie upadały?

    Wytłumacz proszę, na czym tu bolszewizm polega.

    A inne podobne agencje? A czyż samorządów nie można zachęcić do inwestycji – ot np. Warszawy by z drobną zapomogą jednak tę drugą linię metra budowała?

    Cóż w tym złego?

  124. @Jean Paul
    Chcą ci sługusy Schetyny jak widzę obrzydzić walkabouta bo ich wpisy obnaża i deprecjonuje. Nie ważne. Starają się Ciebie podejść z wielu stron, żebyś pękł i zaczął mówić ich językiem. Językiem Nowaka, Arabskiego, Chlebowskiego czy Rostowskiego…a tymczasem na tym blogu jest paru wspaniałych innością ludzi którzy mówią od siebie, bez nadania partyjnego. Jest Magrud, Lizak, Jean Paul i paru innych dla których warto tu wstąpić, żeby mózg karmiony telewizyjnym badziewiem odświeżyć i nabrać dystansu do powszechnego bezmyślenia.
    Pozdrawiam, a Ty zrobisz co chcesz
    boś człek wolny w zniewolonym ciut kraju.

  125. Wywiad z Panem Prezydentem w Gazecie Wyborczej:

    GW: Czy w sprawie przywilejów emerytalnych mundurowych będzie pan równie konfrontacyjny jak w sprawie euro? Zgłosi pan weto do propozycji wydłużających czas pracy policjantów i wojskowych?

    Prezydent: Tu na pewno będę wetował. Ale to nie znaczy, że wetuję wszystko, co rząd zgłasza. Podpisałem, co prawda z niechęcią, ustawy zmieniające kompetencje samorządu regionalnego kosztem uprawnień administracji rządowej, chociaż PiS głosował przeciw.

    GW: Dlaczego nie chce pan poprzeć wydłużenia pracy mundurowych? W innych krajach pracują oni o wiele dłużej niż w Polsce. U nas doświadczony policjant może odejść z pracy w wieku trzydziestu kilku lat.

    Prezydent: Nie można dokonywać takich cięć w budżecie policji. Polski na to nie stać.

    GW: Mówimy o wcześniejszych emeryturach. To dwie różne sprawy.

    Prezydent: Te dwie sprawy się ze sobą łączą. W warunkach bardzo niskich, niekonkurencyjnych – szczególnie np. dla prawników – płac przywileje emerytalne stanowią zachętę do pracy w policji. Nikt w wieku 38 lat nie musi z niej odchodzić, to jedynie prawo, nie obowiązek. Zresztą pełne prawo do emerytury otrzymuje się po 30 latach pracy. Dlatego jeśli w Polsce chce się utrzymać służbę choćby w dotychczasowej kondycji, która i tak nie jest najlepsza, to nie czas na takie zmiany, choć wiem, że byłyby one społecznie popularne.

    Humorystyczne:
    Różne grupy zainteresowań – nie mówię, że to są zawsze lobbies – naciskają na szybkie wejście do strefy euro.

    Natomiast spotkałem się z przypadkiem, kiedy w regionie, który odpadł od Polski w XII wieku, a powrócił dopiero w XX, miejscowa władza (chodzi tu o powiat) chce koncentrować się na historii regionalnej, a nie była to przecież polska historia.
    ——
    o euro jako wodzie w ognisko oraz złotym jako przejawie tożsamości narodowej już nie wspominając. Wraca też temat walki z korupcją. Wyraźnie jeśli nie ma z kim walczyć lub komu się sprzeciwiać, pan Prezydent jest w kłopocie.

    Trudno mi się pogodzić z taką prymitywną wizją świata a także z kompletnym brakiem odpowiedzialności w postaci sprzeciwu wobec cięć w wojsku oraz ograniczeniu emerytur mundurowych. Nie wiem dlaczego nas nie stać na cięcia w budżecie (zwykle nie stać na wydatki) nie wspominając o tym że nie rozumiem dlaczego ograniczenie przywilejów emerytalnych i płacowych mundurowych jest rozumiane jako cięcie budżetu policji.

  126. Yevaud,
    AMW jest agencją powołaną właśnie po to, aby sprzedawała zbędny majątek wojska i pozyskiwane środki przeznaczała na zakupy dla wojska. Tak więc wcale nie trzeba jej zachęcać do takiej sprzedaży, gdyż jest to jej ustawowy obowiązek, który wystarczy tylko egzekwować. Niemniej masz rację, że jest ona beznadziejnie zarządzana, co skutkuje jednak potrzebą rozpędzenia tej instytucji, a nie stosowania systemu zachęt. Stosowne projekty w tym względzie rząd już czyni, podobnie zresztą jak w przypadku bliźniaczej Wojskowej Agencji Mieszkaniowej.
    Niezależnie od powyższego, tego typu agencje dysponują stosunkowo niewielkim majątkiem, który ma się nijak wobec wspomnianych przez Olejniczaka 80 mld. Takim majątkiem mogą natomiast dysponować samorządy. I tu ~Gruby~ ma rację – sięganie do kieszeni samorządów to zwykła bolszewia. Takie sięganie do samorządowych kieszeni niesie za sobą jeszcze inne skutki – samorządy zaczną cierpieć na chroniczny deficyt, co spowoduje konieczność cięć finansowych. A gdzie są największe wydatki? W służbie zdrowia i oświacie. Co więc w takiej sytuacji samorząd uczyni? Ano sprzeda placówki oświatowe i lecznicze. Czy o to chodzi Olejniczakowi?
    W kwestii drugiej linii metra, to uważam, że nie masz racji. Ta linia powstanie, tylko później niż zakładano. Na problem ten należy spojrzeć z innej strony. Otóż firmy budowlane chciały wykorzystać presję czasową jak również boom budowlany skutkujący nierównowagą popyt – podaż na rynku budowlanym do osiągnięcia dodatkowych zysków. Władze Warszawy oparły się temu i …wygrały.
    http://wyborcza.pl/1,75248,6281557,Piec_ofert_na_druga_linie_metra___Wlosi_najtansi.html
    Twoja rada, aby zachęcić władze warszawskie do przyjęcia wcześniejszej oferty m.in. poprzez dodatkowe wsparcie finansowe nie jest więc zbyt sensowna. Nie jest sztuką wydać pieniądze, sztuką jest wydać je sensownie.

  127. Ad/ Yevaud z 2009-02-23 o godz. 21:07
    (…)
    Wytłumacz proszę, na czym tu bolszewizm polega.

    A inne podobne agencje? A czyż samorządów nie można zachęcić do inwestycji – ot np. Warszawy by z drobną zapomogą jednak tę drugą linię metra budowała?

    Cóż w tym złego?

    Niz złego w nawoływaniu do większej gospodarności.
    Zło polega na zawrtej w tej wypowiedzi sugestii,ze pieniadze o ktorych mowa mozna uzyc na sfinansowanie deficytu budzetowego

    To bzdurny i niebezpieczny pogląd.
    Zresztą moim zdaniem to takie sobie klitus bajdus pod publiczkę, bo kto jak kto ale Olejniczak raczej zna prawo budzetowe, czego nie mogłbym powiedzieć o wielu innych p osłach i p osłankach ;-(

  128. Andrzeju,

    Dziekuje bardzo za odpowiedz.
    Tylko jeszcze bede drazyl temat pieniedzy samorzadowych. Nie sadze, zeby Olejniczakowi chodzilo o zabieranie samorzadom.

    Jest wiele projektow ktore moglyby realizowac – linia metra jest tu tylko przykladem. W tej chwili na rynku budowlanym jest mniej inwestycji niz chetnych – jest to wiec chyba bardzo dobry czas dla inwestycji.

    Spora ilosc drog krajowych i regionalnych powinna powstawac. samorzady czesto same nie sa w stanie udzwignac tak finansowo jak i organizacyjnie. Tu widze role panstwa – zebrac moze kilka samorzadow razem i wspomoc organizacyjnie w prowadzeniu inwestycji. Pomoc, nie przejecie majatku.
    (w konstytucji zapisana jest wszak zasada subsydiarnosci)

    Ale juz widze, ze to moje wyobrazenia a nie cos, co Olejniczak wyraznie sformulowal.

  129. Czytalem stenogram raz jeszcze:

    Olejniczak wyraznei mowil o inwestycjach samorzadowych. Nie o zabieraniu samorzadom pieniedzy i zasypywaniu nimi dziury budzetowej.

    Potem w sprostowaniu rzeczywiscie wrzucil wszystko do jednego wora.

    Zwracam uwage na wystapienie Bogdana Lisa:
    Partia Demokratyczna, ktora w ostatnich wyborach prezydenckich proponowala henryke bochniarz i wydawala sie byc najbardziej liberalna z partii politycznych – stanowsko PD bardziej elastyczne, mniej doktrynerskie niz rzadowe. I za najwazniejsze uznaje wypracowanie paktu spolecznego: rozmowy ze zwiazkami zawodowymi.

  130. Yevaud,
    Najpierw uporządkujmy. Drogi krajowe finansuje budżet państwa, regionalne – samorządy regionalne. Nie po to tworzono samorządy, aby teraz państwo organizowało im pracę. Praktyka dowiodła bowiem, że samorządy najlepiej radzą sobie bez takiej “pomocy”. Postulowane przez Ciebie inwestycje w infrastrukturę drogową są jak najbardziej słuszne tylko …że to się właśnie dzieje. Przy czym, jak pisałem na początku, państwo buduje drogi krajowe, a samorządy drogi regionalne, hojnie przy tym korzystając z dotacji unijnych i państwowych. Cóż więc chcieć więcej?

  131. Jeszcze jedno. Przyjrzałem się wypowiedzi Olejniczaka i rzeczywiście można przyjąć, że nie chodzi tu o zabranie pieniędzy samorządom tylko o zmobilizowanie tychże samorządów do uruchomienia zachomikowanych na kontach środków finansowych. Tylko chciałbym wiedzieć skąd on te 80 mld wytrzasnął. Gdzie nie spojrzeć, to samorządy są zadłużone, a tu raptem 80 mld zł na kontach. Nawet gdy jakiś samorząd ma zaoszczędzone pieniądze, są to pieniądze przeznaczone na wkład własny do planowanych inwestycji dofinansowywanych przez UE. Wolałbym, aby państwo się nie wtrącało do decyzji podejmowanych przez samorządy.

  132. Te panie mówią, jakiej świetnej ekipy BYŁY. Tymczasem od nich nalezy oczekiwać informacji, co dobrego zrobią, gdy znowu będą mogły (po)rządzić. Na razie wiemy od PiS+u i prezydenta, że obecny rząd źle rządzi i nie daje sobie rady z kryzysem. Jakby jakiś rząd na świecie dobrze sobie radził…
    Swoja drogą, można dziękować niebiosom, że w tych trudnych czasach rządzu nami PO z PSL, a nie PiS z Samoobroną i LPR-em.

  133. Yevaud,
    Przepraszam, że dopiero teraz, ale nawiązując do Twojego wpisu z 02.23 godz.10.43, muszę sprostować , że nigdy nie twierdziałm, że TVN24 jest uzależniony od PO. Przeciwnie, to PO swój niebywały, jak na partię skrajnie liberalną, sukces zawdzięcza mediom komercyjnym, w tym TVN.

    Myślę także, że dobrze ten mechanizm wyjaśnia Olek 51, gdy pisze:
    “IMHO czas najwyższy przyjąć do wiadomości, że dziennikarz wcale nie jest bezstronnym reprezentantem tzw. interesu społecznego, tylko działa w imieniu określonych grup interesu, to samo dotyczy osób, występujacych w mediach jako eksperci. Chociażby ?Agora? i jej media w życiu nie będzie bezstronna, bo uciekną od niej reklamodawcy, to samo dotyczy TVN24. Nieszczęściem jest natomiast to, że jest reprezentowana tylko jedna strona, nazwijmy ją umownie kapitałem, nie są reprezentowani pozostali uczestnicy, więc i nie ma dialogu.”
    A PO była, jest i będzie partią reprezentujacą biznes finansowy. W interesie, którego poświęca właśnie realną gospodarkę, o czym najlepiej świadczy jej stosunek do problemu opcji walutowych.

    Olek51, Yevaud
    Do wpisu OLka 51, który zacytowałam powyżej, dodałabym jeszcze korporacyjną wspólnotę interesów.
    Stale się zapomina, że dziś media, to przede wszystkim twardy biznes.
    A i jego gwiazdy zawsze korzystały np. na obniżkach podatków dla PIT i CIT.
    Nie sposób również nie zauważyć, że media, jako IV władza, zainteresowane są osłabieniem trzech pozostałych.
    Zbyt mało mówimy zatem, o ambicjach politycznych. O walce o rząd dusz , jaką przedstawiciele mediów toczą z politykami.
    Ten lekceważący ton i sposób traktowania polityki i polityków, nie wynika ze szczerej troski, tylko z taktyki przyjętej w tej walce. Taktyki, póki co, dość skutecznej. I jeżeli teraz zestawimy strategiczne cele i interesy mediów z wypowiedziami Tuska, o próżniaczej klasie politycznej,
    z propozycjami PO edukcji liczby posłów, likwidacji immunitetu i innych atrybutów władzy politycznej, to nie trudno nam będzie zrozumieć, jaki interes mają takie stacje jak TVN 24 we wspieraniu premiera i jego partii. Pamietać przy tym należy, że zwiększanie zakresu władzy politycznej, daje mediom przewagę nad innymi formami biznesu. Na dzień dzisiejszy tylko biznes finansowy ma przewagę nad medialnym, a Tusk to wierny sługa tych ” dwóch panów”.

    Gruby i Drodzy Blogowicze,
    W styczniu bezrobocie wzrosło o 160 tys.; sprzedaż detaliczna tylko o 1.3% rdr. Przy czym, miesiąc do miesiąca sprzedaż ta spadła o 22.9%.
    Oznacza to, że szanse osiągnięcia w tym roku wzrostu PKB na poziomie 1.7 % są bliskie zeru.
    Skutki rządowej koncepcji ” walki” z kryzysem, dają już znać o sobie.
    Do tego mamy też kryzys budżetowy, który w ostrej formie – utraty płynności – ujawnił się na przełomie listopada i grudnia ubiegłego roku, a jego wyrażne objawy wystąpiły już w sierpniu.
    Był zatem czas wstrzymanie obniżki podatków i inne działania zwiększające dochody państwa.
    Rostowski zareagawał w sposób skrajnie nieodpowiedzialny, tnąc wydatki.
    Efekty zaprezentowałam powyżej. Każde cięcie wydatków to uderzenie w dochody budżetowe. Z dnia na dzień, finansowanie rosnącego teraz gwałtownie deficytu, będzie coraz trudniejsze ( tzn. coraz droższe), gdyż wzrasta zagrożenie głeboką recesją i bankructwem finansów publicznych.
    Tzn. rynki dobrze o tym wiedzą.
    Oto, jakie są skutki oszołomstwa, naszego rządu, który w dalszym ciągu bredzi o wejściu do ERM2 i przyjęciu euro za trzy lata, bo takie propozycje, jak słusznie twierdzi prof. Śpiwak, dają znakomity pretekst do otwartego i czytelnego konfliktu z PiS i Prezydentem. A jako sposób walki z kryzysem, przystępowanie dziś do strefy euro, jest oczywistym absurdem.
    Pozdrowienia, magrud

  134. walkabout,
    Dziękuję za dobre słowo.

    Jean Paul,
    Dzielnie walczysz. W sprawie Mosza zgadzam się z Tobą.
    Przepraszam, że pytam, ale co sądzisz o Piotrze Kuczyńskim z Xelion? Czy masz jakieś powiązania z akademią Kożmińskiego?

    Pozdrowienia, magrud

  135. magrud 01.18
    Chyba już gdzieś pisałem, że Piotr Kuczyński jest jednym z nielicznych kompetentnych dziennikarzy ekonomicznych. Jest takze kilku rozsądnych ludzi w Nowym Życiu Gospodarczym. Na Akademii Kożmińskiego mam paru znajomych, ale równie wielu, a nawet więcej, mam w innych warszawskich uczelniach.
    Pozdrowienia.

  136. Polecam, wraz z dyskusją pod wpisem Gospodarza – http://kontrowersje.net/node/2023 .

  137. Magrud pisze
    “PO swój niebywały, jak na partię skrajnie liberalną, sukces zawdzięcza mediom komercyjnym, w tym TVN”

    Kilkanaście minut wcześniej przeczytałem na innym blogu:
    ?media popierające PO (a wcześniej straszliwa Wyborcza tłumiąca w Polsce wszelkie przejawy wolnego słowa) to dla PiSowców i innej tzw. prawicy wygodne i nie raniące miłości własnej wytłumaczenie, dlaczego naród nie kocha ich tak, jak powinien.”
    Podpisują się pod powyższym dodałem, ze tego typu myślenie jest jedną z odmian wyznawanego przez PiS stwierdzenia:
    “Winni są inni”
    z pamiętnego dekalogu nieudacznika. :)))

  138. Do magrud (2009-02-25 o godz. 01:05): jak zapewne wiesz, “there is not free lunch at all” i dlatego zanim bedziemy rozmawiać o możliwości wstrzymywania kryzysu wydatkami budżetowym trzeba się zastanowić, czy Ministerstwo Finansów będzie w stanie zrolować wygasające w tym roku papiery dłużne (obligacje, bony skarbowe NBP) za drobnych 155 mld złotych. Jeżeli tego się nie uda zrobić, to nie będzie pieniędzy na emerytury i renty i na finansowanie budżetówki. Jeżeli te obligacje wykupią banki, to można zapomnieć o akcji kredytowej dla przedsiębiorstw, ze wszystkimi tego skutkami i kredytach mieszkaniowych, też ze wszystkimi tego skutkami. Można finansować deficyt inflacją, czyli dodrukiem pieniędzy, inflacja gdzieś do 5% stymuluje popyt (kupujemy dziś, bo jutro będzie droższe), tylko na to nie pozwala konstytucja i jest to dosyć ryzykowne, bo wysoka inflacja destabilizuje gospodarkę. I dlatego mozliwych rozwiązań za dużo nie ma. Co do “gadających głów” w mediach jeżeli mówi Zuber, Petru czy Balcerowicz, to wie co mówi. Można się zgadzać lub nie z ich interpretacją sytuacji na rynku, ale nie opowiadają bzdur jak politycy PiS, z Lechem Kaczyńskim włącznie lub dr nauk ekonomicznych Ryszard Bugaj.

  139. Szanowna Pani Redaktor: chcę poruszyć sprawę -moim zdaniem- niezmiernie poważną. Otóż wczoraj i dzisiaj (wcześniej oczywiście też)pojawiły się różne wiadomosci dotyczące kryzysu gospodarczego i sposobu łagodniejszego hamowania negatywnych skutków. Chodzi mi o wypowiedzi prezydenta Kaczyńskiego i premiera Tuska w szczególności dotyczące ścieżki dojścia Polski do strefy EURO oraz zalety i wady pozostawania Polski poza strefą EURO. Ja mam określoną wiedzę w dziedzinach gospodarczych i biznesowo-finansowych i wiem, że nie ma prostego lekarstwa na kryzys, wiem, że właściwie każdy kraj ma inne problemy itd. i inne (różne) ścieżki dojścia do zdrowia gospodarki. Rząd popełnił już dużo błędów, choć ma mnóstwo doradców, ale wiem, ze nie jest to proste. Ale to, co plecie pan prezydent w tych sprawach,woła moim skromnym zdaniem – o pomstę do nieba, szczególnie o tematyce EURO.
    Pani jest zatroskana sprawą kryzysu, sprawą dojścia do EURO przez Polskę, czy nie może Pani zdemaskować tych “doradców” pana prezydenta, bo przecież pan prezydent, jako prawnik, nie ma zielonego pojęcia o materii gospodarczej, biznesowej i walutowej,ktoś mu podsuwa takie brednie, które robią ludziom wodę z mózgów. A ostatnio pełno pana prezydenta w mediach i na różnych forach zwoływanych w tej sprawie.
    Tu już nie powinno chodzić o majestat, bo tu chodzi o nasz wspólny interes. Z tą “propagandą “fatalizmu czas skończyć, demaskując ignorantów, którzy ignorantami mogą sobie być, ale ja nie zgadzam się , żeby przynosili mi szkodę poprzez swoją paplaninę.To nie może być tak, że jeden pan mówi to, a drugi coś innego. Tak mozna recenzować geniusz pana Gowina. Sprawa gospodarki nie może być zabawką w rękach ignorantów,bo cały naród za to płaci(oni sobie akurat dadzą radę).
    Sądzę, że światli publicyści powinni zająć się zbiorowo walką z tym ogłupianiem narodu. Przecież szary człowiek ma prawo nic z tego nie kumać i w dobrej wierze przyjmuje te wszystkie banialuki i wpada w coraz większy popłoch.
    Z poważaniem

  140. Ad/ magrud z 2009-02-25 o godz. 01:05
    :”Gruby i Drodzy Blogowicze,
    W styczniu bezrobocie wzrosło o 160 tys.; sprzedaż detaliczna tylko o 1.3% rdr. Przy czym, miesiąc do miesiąca sprzedaż ta spadła o 22.9%.
    Oznacza to, że szanse osiągnięcia w tym roku wzrostu PKB na poziomie 1.7 % są bliskie zeru.
    Skutki rządowej koncepcji ? walki? z kryzysem, dają już znać o sobie.”

    Tak z doskoku i tylko do tego fragmentu.
    “magrud” te 160 tysiecy to łacznie z tymi ktorzy stracili prace w Anglo, Irlandii i innych tam takich?

    A co do sprzedaży detalicznej, to chyba nie zauważyłaś, że w styczniu nie obchodzimy imienin św. Mikołaja i świąt Bożego Narodzenia ;-)

    Gdybyś kiedykolwiek miała do czynienia z handlem, to byś wiedziała, że są miesiące chude i tłuste. Styczeń nalezy do najchudszych, a na dodatek nasza “suwerenność” spadła na zbity pysk więc za euro i dolce trzeba było płacić tyle, że wielu wzięło sobie na przeczekanie i zrezygnowało z zakupów, ktore nie są niezbędne do życia.

    Marniutkie te Twoje argumenty, a wnioski jakie z nich wyciagasz załugują na politowanie.

  141. 1. Wiem juz skad inspiracje czerpal Olejniczak.

    W POLITYCE jest artykul Gronickiego i Hausnera na teamt kryzysu.

    Czesciowo sa tam zawarte te same recepty, o ktorych mowil Olejniczak – znaczy sie prawdopodobnie byl u Hausnera lub Gronickiego na korepetycjach.

    1. Rynki wschodnie
    2. Zamiana opcji na regularne kredyty wspierane przez panstwo
    3. Inwestycje – w tym samorzadowe w formie PPP
    4. Wlaczenie do obiego gospodarczego niepracujacych aktywow panstwa, ktore Gornicki z Hausnere wyniaja na 450mld PLN (a nie nedzne 80) – w tym nie tylko majatek zarzadzany przez agencje podlegle MON czy PKP, ale takze mniejszosciowe udzialy Skarbu Panstwa

    BTW
    Zupelnie nie wiem, skad wziela sie kwota 80 mld PLN. O tym, ze taka kwota raczej samorzady niz agencje/instytucje publiczne dysponuja pisal Gruby. Przyjalem, ze raczej wie, co pisze.

    No i najwazniejsze – walka z bezrobociem.

  142. Do pielnia1 (2009-02-25 o godz. 11:57): Taki wielki kryzys to całkiem fajna okazja, żeby coś ugrać dla siebie – patrz zatroskany Prezydent Lech Kaczyński. Kryzys jest , kryzys będzie bolał, tylko nie wszystkich i nie tak samo. W połowie lutego zakończył się najważniejszy przetarg na dostawę urządzeń, jaki moja firma urządza raz do roku. Wykonawcy zlożyli oferty w cenach zbliżonych do roku ubiegłego, mimo że np. walutowe ceny surowców spadły do ok. 40% cen roku ubiegłego i nawet uwzględniając spadek wartości złotego cena finalna powinna spaść o minimum 15-20%, a nie spadła, czyli wykonawca ma wypełniony portfel zamówień, dostanie nasze, to OK, zarobi swoje, nie dostanie, to ma inne, i świat się nie zawali. Drugi przykład, mleczarnia na Warmii, należąca do bardzo dużej, ogólnoplskiej firmy. W lecie właściciel chciał ją likwidować, nowe urządzenia mialy iść do zakładu głównego, stare na zlom, pracownicy na bruk. Przy obecnym kursie złotego fabryka zasuwa 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę, w okolicy zaczyna brakować mleka i ludzi z kwalifikacjami. Z kolei w Krakowie Pliwa zwalnia kilkaset osób – a przecież elastyczność dochodowa popytu na leki jest niewielka, ponadto w leki są refundowane w znacznym stopniu przez NFZ, czyli jest okazja do obniżenia kosztow osobowych, bo jest kryzys. Złoty by tak nie lecial na twarz gdyby NBP systematycznie prowadziło operacje otwartego rynku, czyli zakup walut przy umacniającym się złotym i sprzedaż walut przy osłabieniu złotego. Takie operacje wyrzucają z rynku mniejszych spekulantów, rynek nie zachowuje się jak “one way lift”, ryzyko gry na zniżkę albo zwyżkę rośnie. Ale do tego trzeba mieć prezesa NBP z prawdziwego zdarzenia, a nie nieszczęście z awansu społecznego.

  143. Olek 51 11.24
    Jeżeli Twoim zdaniem telewizyjne małpy, “specjaliści od nawozów i od świata” w rodzaju Zubera, Petru, Gwiazdowskiego, Sadowskiego czy Jablońskiego z CAS wiedzą co mówią, to zaczyna mi być Ciebie żal. Z całego tego towarzystwa jedyną osobą która wie co mówi jest Balcerowicz. Mówi on mianowicie, że jego religią, Bogiem, Ojcem i Duchem Świętym, jest Milton Friedman. Dawno temu jego bogiem był Marks, ale neofici są zawsze najbardziej skrajni. Drugim takim jest Winiecki, a trzecim Hausner.

    Ale oni występują ze swoimi homiliami znacznie rzadziej niż twoi faworyci: Zuber , Petru i Drużyna CAS, a pozatem mają bardziej naukowe zadęcie, więc prosty lud ich nie rozumie, a jak nawet zrozumie, to zaraz zapomina.

    Natomiast najgorszą ściemę , najgorszy kit, wciskaja właśnie Zuber i Petru – czyli najbardziej szkodzą. Ci faceci przez cała pierwszą połowę roku 2008 nawet się nie zająknęli o przewartościowaniu złotego. Głosili cały czas, że złoty bedzie się umacniał !!! . Ale w tej chwili robia mądre miny i udaja autorytety jak “Ryszard Petru z SGH”, który na tym SGH nie jest przecież rektorem czy rzecznikiem, nie ma też własnej Katedry Ekonomii Telewizyjnej, czy Wydziału Telewizyjnego Wciskania Kitu ???

    Bugaj nieraz mnie wkurza, bo jest prawie tak zarozumiały i apodyktyczny jak Kołodko czy Balcerowicz, ale panowie “analitycy”, a w rzeczywistosci maklerzy: Zuber czy Petru, nie dorastają mu do pięt.

    PS. Jak nie chcesz stracić wszystkiego na giełdzie, to NIGDY nie słuchaj rad Zubera !!!!

  144. Z komunikatu Ministerstwa Finansów
    “Jednostki samorządu terytorialnego osiągnęły w 2008r. dochody w łącznej kwocie 142.332.309 tys. zł
    (…)
    Łączna kwota wydatków jednostek samorządu terytorialnego wyniosła w omawianym okresie 143.930.150 tys. zł”
    http://www.mf.gov.pl/_files_/finanse_samorzadow/aktualnoci/2008/wykonanie_budzetow_jst_grudzien_2008.pdf
    Nadal nie wiem skąd Olejniczak wytrzasnął te 80 mld zł na kontach samorządów.

  145. Kiedyś interesowały mnie szalone wpisy matki kurki, który wielbiąc zachodnie instytucje, gazety i polityków podpuszczany przez rzekomo genialne media atakował chamskimi metodami rząd PiS wyzywając ich jak popadło i wrzucając ich do jednego garnka z Polska siermiężną zacofaną i Ojcem Rydzykiem. Teraz dalej nie widzi manipulacji jakiej na nim się dopuszczano, a on nadwrażliwiec dał się wpuszczać w maliny. Nie widział, że zachodnie media drukowały to co polskie im podały, żeby skopać tych nienawistnych sobie Kaczyńskich. On wierzył, że Polacy na świecie są przez Kaczyńskich nazywani Ciemnogrodem. Bardzo chciał wierzyć, że zbawienie nasze w nowoczesności i Tusku. I będziemy bogaci i prawdziwie europejscy…
    A co teraz pisze matka kurka?…wklejam ostatni z przed paru godzin:

    Poważna ekipa pajaców dobrała się do chaotycznego gaszenia pożarów. Za burtę wyborów UE pajaców z PO!

    * chaos
    * pajace
    * PO
    * Polityka, gospodarka, społeczeństwo
    * pożary
    *

    Nigdy tam nie byłem, ale powiem Wam z dokładnością do pół zdania jak to wygląda. Widać dym, przybiega umyślny od tego co mu dał cynk z bocianiego gniazda i mówi:

    ? Dym widać, chyba będzie się paliło.
    ? Eeee może to tylko tak samo z siebie, tak się dymi bez ognia ? dopowiada zajęty wszystkim, a najbardziej Belwederem premier Donald.
    ? No to co powiedzieć dzwonnikowi? Bić, czy nie bić? ? pyta umyślny.
    ? Co będziemy bić jak nie widomo czy się pali, będziemy bić jak się zapali ? odpowiada premier i leci do Gdańska pokopać w gałę.

    Za pięć godzin się roztliło i się pali, do Gdańska najpierw idzie sms, potem leci samolot, nie ma wyjścia, dymi się, ogniem żga, ewidentnie pali się jak cholera. Po szczęśliwym lądowaniu zwołuje się radę.

    ? Co jest grane, ktoś mi powie ? pyta zziajany i nieco wku?y nieudaną podbramkową akcją premier Donald.
    ? No jak mówiłem pali się ? dopowiada umyślny.
    ? Jakie pali się, mówiłeś dymi się. Grzesiek co widziałeś dymiło się, czy paliło?
    ? Dymiło się, ale tak jakby się miało palić ? odpowiada Grzesiek.
    ? To gdzie do cholery był dzwonnik? Nowak gdzie jesteście i co robiliście? ? znów pyta jeszcze bardziej wkur?y i już nie tylko akcją premier Donald.
    ? Umyślny mówił, żeby nie dzwonić. ? odpala Nowak raczej pewny siebie, bo co mu kto zrobi jak ostatnio tak pięknie zacentrował, że Donald tylko nogę przyłożył do pustej bramki.
    ? Dobra, ja tu zrobię porządek. Grzesiek co robimy?
    ? Umyślnego na pysk, a ty dzwonnik jak jeszcze raz dasz dupy, skończysz tak jak on. ? odpowiada Grześ
    ? No i to lubię, teraz wypad mi wszyscy. ? kończy premier Donald.
    ? Yyyyy, ale, uuuuuuffff, no ten, ale pali się mimo wszystko ? z nożem na gardle zauważa dzwonnik Nowak, pomny przestrogi.
    ? Co się pali, ktoś mi może powiedzieć? ? wydaje się, że w końcu załapał o co chodzi piłkarz Donald.
    ? Kryzys mamy, złoty szaleje, lud się burzy, pismaki też, bo kredytów nabrali ? diagnozuje Grześ.
    ? To co mi tu dupę zawracacie, gdzie jest Rostek? Do niego z takimi pożarami, niech coś robi, co ja za niego mam robić? Wołać go! ? odpala Donald i już po chwili pyta ? Ponoć kryzys jaki jest, a my nic nie robimy?
    ? Kryzys jest, tak jest. ? Rostek się właśnie minął z umyślnym i woli mówić mniej niż więcej.
    ? Złoty leci na pysk, a my nic nie robimy? Co jest grane? ? już się wczuwa w rolę Donald ? Co robimy?
    ? Noooo trzeba by ciąć wydatki?- nie kończy Rostek
    ? No to tnijmy. Kiedy ciąć? ? pyta coraz bardziej zainteresowany pożarem Donald.
    ? Noooo jak najszybciej.
    ? Dobra nie będziemy się pierniczyć, do wtorku ma mi być pocięte. – mówi Donald i znów się zabiera do wyjścia.
    ? Ale ile? ? pyta Grześ ? I kto ma ciąć? ? dodaje niemal brawurowo.
    ? Kto wypina tego wina. Ty pierwszy Grześ ? ha, ha, ha i sala odpowiada ha, ha, ha.
    ? No bo ja właśnie, nie żebym tego, czy coś, ale się obiło o uszy, że psychiatra, no wiesz, ma długi jakieś czy coś, mooooże, by jego za umyślnym, to byśmy mieli cięcia z głowy ? proponuje Grześ.
    ? To tak się nie da chyba, dwóch naraz w jednym dniu, Kamyk z kancelarii, zaraz się rozjuszy ? zauważa dzwonnik Nowak.
    ? Nie dam rady, nie dam rady. Dość pieprzenia, kto i ile daje? Grzesiek?
    ? Tak z 800 od amatorskiej policji mogę dać, ale jak psychiatra da 1,5 od zawodowej armii, albo poleci na pysk. ? deklaruje Grześ.
    ? Reszta? Słucham?

    300, 50, 250, 43, 226, 674, 345, 534, 111, 456, 987, 457 ? pada z sali.

    ? To ile mamy Rostek? ? pyta Donald
    ? Tak będzie z 17, ale jak się dobrze policzy, to i ze 20.
    ? No to fajrant panowie, lecę , bo się spóźnię na samolot do krzesła ? ha, ha, ha, z Sali odzew ha, ha, ha.
    ? Tylko, że jeszcze złoty, złoty spada, trudno mi się teraz rozmawia z pismakami, coś by trzeba dać, czy jak? ? zbiera punkty dzwonnik Nowak.
    ? Palikota rzucicie i będzie dobrze. ? proponuje Donald.
    ? Palikot poleciał przed umyślnym, już się kończy trochę ? znów się naraża Nowak, ale walczy o życie.
    ? Rostek, co z tym złotym o co tu chodzi? ? nawet zaciekawiony pyta Donald
    ? Nooo oni mają Euro, my złotego, oni mają opcje my kredyty i z różnicy, że my nie mamy Euro, a oni mają, wynika kurs ? bardzo delikatnie klaruje Rostek.
    ? To na co my czekamy? Też miejmy Euro i po kłopocie. Jak to się robi?
    ? Trzeba wejść do ERMII, potem do strefy?.? nie kończy Rostek.
    ? Ja pierdziu takie proste, a my jeszcze tego nie zrobiliśmy, natychmiast mi zrobić. Co my mamy dzisiaj, aaa 10 lutego, no to do marca, żeby mi było ERMII i do dwóch lat Euro.

    Koniec narady.

    Nie będę dalej kontynuował formuły dialogu, ponieważ mnie męczy okrutnie, dalsze losy będą już opisami przyrody. Po naradzie okazuje się, że jakiś pismak czy inny ekspert gdzieś chlapnął, że mamy kryzys, a wejście do ERMII to z jednej strony dyscyplina budżetowa i niski deficyt, z drugiej walka o utrzymanie kursu złotego. Wesoła jazda bez trzymanki nawet w czasach prosperity. Słowem cud irlandzki, wyprzedaż zapasów i jednoczesne zaciskanie pasa. Po kilku dniach dochodzi informacja do zdziwionej UE, niezmiernie zdziwionej polskim pospiechem i ktoś jedzie do Brukseli tłumaczyć o co chodzi. Zanim się pojedzie inny pismak, czy ekspert chlapnie, że NBP może sobie pomarzyć, o utrzymani kursu, jeśli EBC nie pomoże, padniemy. EBC oczywiście ma komu pomagać i przyjazd napalonych Polaków tak EBC leży jak siodło na świni. Wraca się z Europy z informacjami, że raczej chyba nie, może potem.

    Wtedy napływa kolejna informacja, okazuje się, że wejście po kursie X zmienia nas w dziadów, po kursie Y w książęta. Do tej pory nikt o tym nie myślał i nie myśli, nie ma choćby zarysu, co jest dla nas Ok. Ktoś palnął 4,4, bo łatwiej obronić, ktoś dodał 4,0 bo jednak lepiej to wygląda gdy wypłaty będą po 210, niż 175. Nikt nic nie wie, jeden biega do drugiego, codziennie w TV słychać nowe rewelacje, w końcu Kaczyński organizuje swój szczyt. Szczyt spada jak z nieba, można pismakom i ludowi sprzedać piękną wersję kompromisu ponad podziałami i wspólnych działań. Jednej i drugiej stronie taka wizja na rękę. Kaczyńskiemu coś się w końcu udało, Tusk może się rakiem wycofać z ?g?, w które wdepnął. Usłyszeliśmy już, że nie ma się co spieszyć z tym ERMII, trzeba iść, ale rozsądnie i powoli, słowem, SIĘ ZOBACZY. Spotkanie było owocne. O kursie złotego już nikt nie pamięta, łącznie z NBP, który zapowiedział walkę i?.. obniżył stopy.

    Za parę dni coś nowego się zadymi, coś się rozpali i receptą na kryzys będzie inne coś na wzór spłat kredytów, tym co zostaną zwolnieni z pracy. Co ja mówię spłat, projektu rządowego oczywiście, do spłat jak dojdzie, to lepiej nie wiedzieć jak to będzie wyglądało i ja już dziś serdecznie proszę sobie wsadzić w ?d? rządowe spłaty mojego kredytu. W każdym razie pojawi się coś równie socjalistycznie nośnego, co pozwoli przepękać rok i odgrzać temat przed wyścigiem szczurów do Belwederu. Ktoś to musi w końcu powiedzieć i to głośno. Mamy do czynienia z ekipą pajaców, totalnych pajaców biegających jak w ukropie, dziś ERMII, jutro prywatyzacja służby zdrowia, pojutrze Palikot, za tydzień ratowanie złotego. I wszystko na zasadzie chlapania dziobem, co nam ślina na język przyniesie, tym gasimy.

    Może jeden, jedyny Rostowski ma jeszcze łeb na karku, ale jak z tymi pajacami siedzi, zamiast usiekać jak Gomułka, to nie ma się czym pocieszać. Może jeden jedyny Boni pracuje w pocie czoła i na marne ta praca idzie. Tych pajaców od poprzednich odróżnia tylko to, że poprzedni byli przaśni i postni, ci są kawiorowi i karnawałowi. Sam stopień pajacowania jest ten sam, tylko forma bardziej zabawowa. Już dziś mogę powiedzieć, że pajace z PO z okazji wyborów do EU, mogą się zanurzyć w nocniku po szyję, ręka to mało. Mój głos jest poza zasięgiem pajaców, pierwsze ostrzeżenie i ostatnie. Na koniec jeszcze raz zdiagnozuję Tuska. Pacjent symuluje chorobę, musi jeszcze rok poudawać ciężko chorego i zatroskanego, potem to wszystko pieprznie i zdrów pójdzie na pałac zimowy. Jako dowód mogę podać jeden dowód ? niezwykle rzadko się mylę w kwestii politycznych intencji dowolnego pajaca, prawie mi się to nie zdarza.

    Tyle matka kurka…
    I co wy na to?

  146. Andrzeju,

    ze zacytuje Ciebie:

    Niezależnie od powyższego, tego typu agencje dysponują stosunkowo niewielkim majątkiem, który ma się nijak wobec wspomnianych przez Olejniczaka 80 mld. Takim majątkiem mogą natomiast dysponować samorządy. I tu ~Gruby~ ma rację – sięganie do kieszeni samorządów to zwykła bolszewia.

    Otoz wedlug Hausnera/Gronickiego majatek agencji.instystucji publicznych i Skarbu Panstwa, ktory nei pracuje to 450 mld zl.

    Niepotrzebnie sie widac na samorzadach skupialismy. Ale to dlatego, ze sam sugerowales, ze agencje wiekszej kwoty nei maja i byc moze tylko samorzady taka posaidaja.

  147. Zainteresowanym:

    Uniwersytet Krytyczny: “Ekonomia uczestnicząca” Michaela Alberta
    Zapraszamy do Warszawskiej Biblioteki Społecznej na spotkanie o książce M. Alberta “Ekonomia Uczestnicząca”

    Istnieją książki, które powinny stać się lekturami obowiązkowymi krytyków neoliberalnego kapitalizmu. Należy do nich z pewnością zaliczyć “Ekonomię uczestniczącą” Michaela Alberta. Autor, amerykański ekonomista, to jeden z twórców współczesnej koncepcji ekonomii uczestniczącej. Poświęcił się badaniom nad skutkami społecznymi panującego na świecie neoliberalizmu, a także, co ważniejsze wypracowaniu alternatywy dla niego.

    “Ekonomia uczestnicząca” różni się znacząco od wielu podobnych publikacji dlatego, że przedstawia program pozytywny oparty o demokratyzację ekonomii. Autor łamie konwencję według której zarządzaniem środkami produkcji czy życiem zakładów mogą zajmować się tylko eksperci ekonomiczni na usługach kapitalistów. Stawia pytanie, czy w dobie szczytnych haseł o demokracji, władzy wybieranej przez społeczeństwo, ludzie nie powinni walczyć o wpływ na najważniejsze dziedziny życia wiążące się z ich miejscem zatrudnienia czy zamieszkania.

    Michael Albert podchodzi do problemu bardzo racjonalnie. Jego argumentacja opiera się na analizie ekonomicznej, a nie jedynie zbiorze haseł i pobieżnych postulatów. Stara się wyjaśniać jak w przyszłym społeczeństwie miałyby wyglądać relacje między producentami a konsumentami czy wspólnotami lokalnymi. W wielu wypadkach nawiązuje do dzieł klasyków anarchizmu czy socjalizmu, nie robi tego jednak dogmatycznie, ale dostosowując część ich postulatów do współczesnych realiów. Nie próbuje przy tym udawać, że przedstawiane postulaty dają odpowiedź na wszystkie pytania, sugerując jedynie, że powinny być wstępem do dalszej debaty.

    Książka jest istotna również dlatego, że obala wiele zakorzenionych mitów takich jak przekonanie o efektywności wolnorynkowego kapitalizmu czy wiara w zmiany dokonywane za pośrednictwem instytucji.

    W dyskusji nad “Ekonomią uczestniczącą” zastanowimy się czy jest to kolejna utopia, czy wręcz przeciwnie, zwłaszcza w obliczu narastającego kryzysu kapitalizmu, koncepcja możliwa do realizacji. Omówimy przykłady funkcjonowania w różnych rejonach świata demokratycznego zarządzania sferą ekonomii,
    Będziemy również analizować, dlaczego postulaty ekonomii uczestniczącej wciąż nie są powszechne wśród krytyków neoliberalizmu oraz czemu wielu kontestatorów ogranicza się do krytyki panującego systemu.

    gdzie: Warszawska Biblioteka Społeczna im. Edwarda Abramowskiego Ul. Górskiego 3/59 (http://www.prac.waw.pl)
    kiedy: 28 lutego, godz. 16.30
    Uniwersytet Krytyczny

  148. Yevaud,
    co ty wypisujesz? Hausner i Gronicki piszą
    “Wartość księgowa samych aktywów finansowych (Skarbu Państwa – dop. mój) sięga 450 mld zł.”
    Czy wiesz co to są aktywa finansowe? Czy wiesz co to jest wartość księgowa?
    Aktywa finansowe to m. in. akcje (w tym przypadku głównie. A dla takiego KGHM wg najnowszych kursów stosunek ceny akcji do wartości księgowej wynosi 0,66.
    Obecnie na giełdzie mamy głęboki dołek. Nie jest zatem sensowne, aby teraz Skarb Państwa wyzbywał się posiadanych akcji. Trzeba to było robić jakieś dwa lata temu gdy wartość akcji osiągała maksima. Dodatkowo, gdyby mimo wszystko Skarb Państwa chciał tych akcji się pozbywać na masową skalę, jeszcze bardziej pogłębił by bessę i w rezultacie akcje sprzedane byłyby za bezcen.
    Podsumowując jest to baaaardzo wirtualne 450 mld zł.

  149. Ad/ Yevaud z 2009-02-25 o godz. 20:03
    “(…)Otoz wedlug Hausnera/Gronickiego majatek agencji.instystucji publicznych i Skarbu Panstwa, ktory nei pracuje to 450 mld zl.(…)”

    Yevaud, pozwól, że ja nie streszczę Hausnera i Gronickiego, jak Ty , a wczesniej Olejniczak, lecz zacytyje stosowny kawałek:

    “3. Pobudzenie aktywności inwestycyjnej. Tu(…)
    Innym niezbędnym działaniem jest włączenie do obiegu gospodarczego niepracujących aktywów Skarbu Państwa. Wartość księgowa samych aktywów finansowych sięga 450 mld zł. Część z tego można nawet teraz, w okresie załamania rynku kapitałowego, upłynnić, aby między innymi dokapitalizować BGK. Chodzi przede wszystkim o mniejszościowe udziały Skarbu Państwa. Ważniejsze jednak jest włączenie do obrotu gospodarczego nieruchomości, w tym zwłaszcza ziemi, którą najczęściej bezproduktywnie władają różne agencje rządowe (np. agencje podległe MON) czy spółki Skarbu Państwa (szczególnie PKP).”

    Wczytaj sie w to uwaznie.

    Po pierwsze primo myślą przewodnia jest pobudzenie aktywności inwestycyjnej, a nie sfinansowanie deficytu budżetowego co sugeruje Olejniczak.

    Po drugie primo jest w tym coś co wiąze się z finansowaniem deficytu, a mianowicie PRYWATYZACJA Mozna na prykład “upłynnić” czyli SPRZEDAĆ np. udziały Skarbu Państwa w “Orlenie” i za uzyskane dieńgi dokapitalizować BGK, a jak coś zostanie to przeznaczyc na finansowanie deficytu.

    Tylkoże to nie bedzie zadna nowa forma finasowania. Wpływy z prywatyzacji od lat finansuja deficyt budzetowy!
    Inna rzecz, że są niewystarczajace no i powinny iść własnie na inwestycje a nie na deficyt :-(

    Postulat włączenia do obrotu gospodarczego ww. nieruchomości jest ze wszech miar słuszny, ale to tez nie moze słuzyc finansowaniu deficytu..

    Reasumujac, trudno nie zgodzić sie z tym, co napisali Hausner i Gronicki, tyloże oni pisali o aspektach EKONOMICZNYH

    Nie ulega tez watpliwosci,ze Olejniczak posłuzył sie tym tekstem, ale niestety przemodelował go na wystąpienie polityczne. W ekonomie wpłatał swoja polityczke i wyszło to co wyszło czyli bzdet :-(

    Ps.
    Jakoś trudno mi uwierzyc,ze Olejniczak nie pojął otso biegało Hausnerowi o Gronickiemu.
    Pozostaje wiec jedyna alternatywa – przemeblował tekst na potzreby swoich – jak to mówią – brudnych politycznych celów.
    A szkoda :-(

  150. Jean Paul pisze (2009-02-25 o godz. 14:19):
    Obniżasz poziom merytoryczny. Czy analityk finansowy albo zarządzający funduszu jest od tego żeby w głównym wydaniu “Wiadomości” albo “Faktów” ogłosić: “pojutrze walnie złoty, za pół roku usd będzie dwa razy droższy”? Nie, on w tym czasie otwiera długie pozycje na usd i wyrzuca polskie papiery. Za wyrazy współczucia dziekuję, chociaż akurat cieszę się niezłym samopoczuciem, na standing ekonomiczny też nie narzekam. A w zamian mam propozycję – zaoszczędź z tysiąc złotych, kup sobie trochę akcji, jezeli w czasie pełnego cyklu koniunkturalnego zarobisz na nich i zrealizujesz zysk, to zaproszę Cię na podwójnego Chivas Regala. Pozdrowienia.

  151. Pani Redaktor, wysłuchałem Pani rozmowy w TokFM z min. Grupińskim i z uznaniem stwierdzam, że nie tylko Grzegorzowi Napieralskiemu zwraca Pani otwartym tekstem uwagę, że mówi ewidentne bzdury. Tak trzymać!

  152. Ad/ Olek51 z 2009-02-26 o godz. 08:04
    (…) zwraca Pani otwartym tekstem uwagę, że mówi ewidentne bzdury. Tak trzymać!

    I to własnie odróżnia dziennikarzy i publicystów z prawdziwego zdarzenia od licznej rzeszy “prezenterów” i “laureatów”, którzy w trosce o źle pojetą wolność słowa pozwalają swoim rozmówcom wygłaszać wszelakie bzdury, a nawet oczywiste kłamstwa i swoim brakiem reakcji uwiarygodniają te kłamstwa i bzdury :-(

    Ps.
    Tak na wszelki wypadek.
    Określenie “liczne rzesze nie oznacza wszystkich lecz tylko część, chociaż niestety znaczną :-(

  153. Olek 51 07.07
    Chyba mnie rozśmieszasz.Inwestowałem na polskiej giełdzie kiedy jeszcze byłeś małą dziewczynką, a spółek było chyba sześć: Elektrim, Swarzędz, Krosno, Tonsil i jeszcze pozostałe dwie, więc jak to mówią “nie ucz ojca, jak się dzieci robi”. To moi koledzy zakładali tą giełdę i publikowali pierwsze komentarze i analizy, oni także tłumaczyli z angielskiego ten śmieszny giełdowy żargon, o zamykaniu i otwieraniu trendów bocznych, zatem “daj se siana” z tym Chivas Regalem. Pozatem wolę dobry koniak , najlepiej Grand Reserve VSOP Remy Martin. Ale wycofałem się z giełdy wiele lat temu w bardzo dobrym momencie, wiec te wszystkie derywaty zwisają mi i powiewają, natomiast “analityków” od pana Mosza uważam za durniów i mam na to więcej dowodów niż trzeba :-)

  154. Andrzej, Gruby

    1. Olejniczak a Gronicki/Hausner i kwoty 450mld vs 80mld

    Nie wiem i pewnei sie nigdy nie dowiem skad sie kwota 80mld wziela. Byc moze wlasnie z tego, o czym pisal Andrzej – roznica miedzy wartoscia ksiegowa a keota jakoa moznaby uzyskac na inwestycje gdyby szybciej przeprowadzic prywatyzacje.

    2. Moze Olejniczak niewyraznie mowil. jednak ja zrozumialem z jego wypowiedzi jednak, ze chcialby finansowac inwestycje, nie zas deficyt. Olejniczak nie jest ekonomista, pewni, jak i ja niektore pojecia myli, jednakze mowil o finansowaniu inwestycji.

    “oszczednosciowe dzialania rzadu, ktore przedstawil pan premier to tylko pozory. W czasie kryzysu mozemy za mniejsze pieniadze zrobic znacznie wiecej. Dotyczy to zarowno inwestycji centralnych, finansowanych przez MON, Policje, straz pozarna, jak tez inwestycji finansowanych przez samorzady. pierwszy z brzgu przyklad: metro warszawskie mozna zbudowac taniej za kwote mniejsza o ok. 2mld. Ten czas trzeba wykorzystac na takie inwestycje”

    Na cela socjalne Olejniczak chcial sciagac pieniadze z podwyzszenia podatkow i skladki rentowej (zapewne chodzilo o porownanie sklladki z rokiem 2007 kiedy to Gilowska obnizala skladke). To oczywiscie juz pomysl autonomiczny Wojtka.

    A potem wtraca do inwestycji:
    Pani i panowie poslowie, podczas gdy my finansujemy deficyt. w tym samym czasie rozne instytucje publiczne, samorzady, agencje centralne maja na kontach w sumie ok. 80mld zl. To przyklad niegospodarnosci, jaka mozemy dzis zaobserwowac w Polsce.
    Zwiekszenie deficytu (…) powinno isc na finansowanie inwestycji (zwiazanych z wydatkami na bezpieczenstwo).

    Akurat Huasner z Gronickim o inwestycjach zwiazanych z bezpieczenstwem nic nie pisali. Raczej o takich inwestycjach, wokol ktorych tworzyc sie beda miejsca pracy.

    Ale jeszcze dalej w sprostowaniu Olejniczak mowil:

    My mowimy zwiekszenie deficytu tak, ale o te kwote, ktora bedzie przenaczona bezposrednio na inwestycje, bo nie tylko jeden zmarly ekonomista, ale wielu ekonomistow tak mowi, na ktorych pan tez tutaj sie powolywal.

    Znow zaznacza, ze chodzi o kwote przeznaczona na inwestycje.

    i ostatnie zdanie: Inny sposob zarzadzania deficytem, zeby finansowac z tego inwestycje w gospodarke – to wlasnie zaproponowalismy.

    ———–

    jesli Olejniczak mowi o zwiekszeniu defictyu to zawsze w polaczeniu z inwestycjami.

    Tak wiec mysle, ze sie zgadzamy w tym, co napisal Gruby:

    “Inna rzecz, że są niewystarczajace no i powinny iść własnie na inwestycje a nie na deficyt

    Postulat włączenia do obrotu gospodarczego ww. nieruchomości jest ze wszech miar słuszny, ale to tez nie moze słuzyc finansowaniu deficytu.”

    I mysle, ze Olejniczakowi tez o to chodzilo.
    Tylko nie wiem dlaczego mowil w tym kontekscie o inwestycjach w bezpieczenstwo.

    Chetnie przeczytam wasze dalsze uwagi tudziez sprostowania.
    Jednakze sie juz z tej dyskusji wypisuje. Nie jestem olejniczakiem i nie bede dalej probowal pisac, o tym, co tez Olejniczak mogl miec na mysli.

    ————-

    A tak przy okazji Olejniczak vs. Napieralski:

    Olejniczak wypada ostanio znacznie lepiej, jako ten, ktory jest zainteresowany gospodarka w Polsce i losem Polakow, zwlaszcza tych biedniejszych w tym, rolnikow (nawet PSL chyba nie martwi sie o rolnikow tak jak Olejniczak. Bodaj tylko Mojzesowicz dawniej Samoobrona, teraz PiS tez sie nad losem rolinkow pochyla). Napieralski jako specjalista od list wyboraczych i rozgrywek partyjnych – czy razem, czy osobno, kto na liscie, a kto nie.

  155. Do Jean Paul (2009-02-26 o godz. 10:16): co to jest otwieranie trendów bocznych?, poza tym chyba pomyliłes adres, bo wyłączność na bycie małą dziewczynką ma Michał Kamiński.

  156. Olek51 11.22
    No, widzę że na szczeście nie gapisz się na tych analityków w TV, nie zapamiętujesz i nie łykasz wszystkiego co wciskają. Trend boczny jest wtedy, kiedy fragment trendu (spadającego lub rosnącego) kursu akcji lub waluty, nieznacznie się odchyla, ale jeszcze nie tworzy zupełnie innego trendu. “Trendem bocznym” mozna wytłumaczyć każdą bzdurę, np odchylenie od tezy że “złoty bedzie się nadal umacniał , bo nasza gospodarka ma stabilne fundamenty “. Jest to klasyczny bełkot dla ciemnego ludu, po to żeby wykrecić się sianem, kiedy prognozy sie nie sprawdzają. A jak nie chcesz być małą dziewczynką , możesz być dla mnie małym chłopczykiem – na jedno wychodzi. Narazie nie będę Ci wykładał teorii efektywnego rynku ( Samuelson i Nordhaus Ekonomia ,tom 2, Makroekonomia) – ale jak się trochę podciągniesz, to kto wie ?

  157. Coś dla tych co sie bojają czarnego kryzysa ;-)

    O tym, że hetman Chodkiewicz mając zaledwie około 3,500 luda rozgromił pod Kircholmem siły Karola IX liczące 10.800 żołnierzy.

    Pewnie nie wszyscy wiedzą, że straty samej tylko szwedzkiej piechoty sięgnęły 5 tysięcy ludzi i były o ponad 42% wyższe od liczebności całego wojska Chodkiewicza!
    Nasze straty w ludziach to około 100 zabitych i 2 razy tyle rannych. Proporcje strat były więc takie bardziej podobne do proporcji strat Amerykanów i Irakijczyków w ostatniej awanturze arabskiej.
    A przecież Chodkiewicz walczył nie z czernią lecz z jedną najlepszych armii ówczesnej Europy!

    Może wiecie o tym, że Chodkieewicz, aby podnieść ducha swoich wojsk widzących przecież potęgę przeciwnika, zorganizzował z obozowych ciurów oddziały pozorujące nadciagająca polską pomoc.
    Nie po to aby przestraszyc Szwedów, lecz aby uspokoić co bardziej nerwowych we własnych szeregach.

    Zachowująć wszystkie właściwe proporcje uważam, że Tusk i Rostkowski zachowują się w obliczu kryzysu tak, jak Chodkiewicz stojąc naprzeciw trzykrotnie większych sił Karola IX

    A przecież gdyby Chodkiewicz miał mentalność naszych Małostkowych Braci, to by pewnie odłożył bitwę w bliżaj nieokreślona przyszłość, nawet na kikanaście kat, az do czasu gdy zgromadzi siły wieksze albo co najmnie równe szwedzkim. ;-) * ;-) * ;-)

  158. Jean Paul,
    Przepraszam za moje wścibstwo, ale chciałam się dowiedziec o Twojej opinii nt. dr Marcina Piątkowskiego z Akademii Kożmińskiego. On często ostatnio występuje w CNC Biznes i gada bardzo przytomnie. A ja zadając Ci pytanie zapomniałam jego nazwiska.

    Olek 51,
    Z tym rolowaniem 155mld to małe piwko, przekształcone w wielką histerię dla wyrolowania wyborców. To czynność rutynowa. Wykupuje się jedne obligacje wypuszczając drugi. I nie jesty prawdą , że w kryzysie finansowanie deficytu stanowi konkurencję dla kredytów inwestycyjnych i konsumpcyjnych. Banki podnoszą marże i zaostrzają kryteria dla kredytobiorców, hamując popyt na kredyt. Inwestycje przedsiębiorstw wygasają z powodu słabnącego popytu. Gospodarstwa domowe na niestabilnym rynku pracy ograniczja wydatki i nie są skore do zaciagania kredytów. Tym samym zamiera w gospodarce popyt na kredyt. Brak z kolei lewarowania gospodarki jest jedną z przyczyn tej i innych depresji.
    Wszystkie te zjawiska naraz właśnie obserwujemy. Co wiecej dołująca giełda odrstrasza inwestorów. I to powoduje, ze polskie banki, nie obciążone toksycznymi aktywami maja dzis nadpłynność i zarówno one jak i OFE oraz zagraniczni inwestorzy chętnie dziś kupuja obligacje rządowe ( Zysk bez ryzyka).
    Natomiast nasz minister finansów zachowuje się w skrajnie nieodpowiedzialny sposób strasząc nas i rynki finansowe bankructwem państwa, bo kto wie , czy taka antyautoreklama nie spowoduje utraty zaufania do Polski.
    Co byś Ty zrobił, na miejscu bankiera, do którego przychodzi obdarty, brudny i nieogolony facet, opowiada, ze za chwilę pewnie zbankrutuje i prosi o kredyt?
    A przecież, od kilku miesięcy mamy do czynienia z sytuacją , w której nie tylko Rostowski, ale i cały rząd Polski , przebrali się za ostatnich dziadów i głośno biadolą o krachu budżetu, jednocześnie obniżając podatki.
    Takie działania nazwałam sabotażem, bo życiowe doświadczenie podpowiada mi, że z dziadami nikt rozmawiać nie chce. A już na pewno nikt dziadowi kredytu nie da, co najwyżej jałmużnę.
    Mamy tu zatem, działania i wypowiedzi, które łatwo mogą się przerodzić w samospełniające się przepowiednie. Czysty gospodarczy sabotaż!
    Polecam artykuł doktorów Piątkowskiego i Tomkiewicza z Akademii Leona Kożmińskiego z dn 10.02.br. pt. “Nie zamiatajmy deficytu pod dywan”
    Pomimo, iż ten polemiczny z polityką rządu artykuł ukazał się na stronach “Dziennika” ( dodatek: The WallStreet Jurnal) nie znajdziesz go w ich archiwum. Możesz go przeczytać zeskanowawanego na stronach portalu “Krytyki politycznej”.

    Pielnia1,
    Gorąco popieram Twój apel o ujawnienie doradców gospodarczych zarówno Prezydenta, jak i Premiera.
    Z jednej strony- dr hab. Bugaj i Glapiński, z drugiej – mgr Rzońca i prof. Balcerowicz.
    Ten ostatni jest odpowiedzialny za spadek PKB o 20% w latach 90-92, oraz za wywołanie głębokiego kryzysu z lat 2001-2003.
    Jeżeli uważasz, że taki terminator-destruktor, recydywista zasługuje na trzecią szansę, to gratuluję brawury.

    Olek51 i Pielnia1,
    Rozumiem Wasze głębokie uprzedzenie wobec antykomunisty Bugaja.
    Ale w sporze z Wielkim Reformatorem to Bugaj ma argumenty makroekonomii po swojej stronie.

    Serdeczne pozdrowienia, magrud
    PS.
    W sporze o wejscie do strefy Euro wygrał Prezydent i PiS. Nie mogło być inaczej. Nie tylko dlatego, że nie da się zmienić traktatu, i zawartych w nim kryteriów, także dlatego, ze sama idea tych kryteriów wymaga stabilnej waluty i ostrego reżimu fiskalnego, które w realnej sytuacji są nierealne. Np. Wąż walutowy z zakresem wahań do 15% przewidziany jest dla stablinej już w chwili negocjacji waluty, a złoty ze swoimi wahaniami taka walutą nie jest już od jesieni ubiegłego roku.
    Także dlatego, ze alternatywa wejść – nie wejść do ERM2 jest w istocie wyborem pomiędzy walką z kryzysem, a- w najlepszym razie- jej zaniechaniem.
    I kto tu ma lepszych doradców?

  159. Jean Paul (2009-02-26 o godz. 14:55): Sorry, ale chyba nawet wykładowcy na WUML mieli większe pojęcie o rynkach kapitałowych od Ciebie, ale żeby być miłym chyba Ci ufunduję nagrodę im. red. Rymanowskiego, bo macie dziwnie zbieżny sposób argumentacji i przekonywania rozmówców.

  160. Do magrud (2009-02-26 o godz. 17:22): zrolowanie 155 mld to w normalnych warunkach małe piwo, kwestią jest tylko rentowność, tylko że w kolejce ustawiają się Stany, z deficytem 1bln (naszego, czyli tysiąca miliardów) USD i tego nie wolno lekceważyć.

  161. Minister rstowski trzyał dzisiaj krotko w ryzach Monike Olejnik, tak samo jak trzyma budżet i deficyt.
    I bardzo dobrze!
    Tak trzymać Panie Ministrze!

  162. Minister Rostowski trzymał dzisiaj krótko w ryzach Monikę Olejnik, tak samo jak trzyma budżet i deficyt ;-)
    I bardzo dobrze!
    Tak trzymać Panie Ministrze!

  163. Tereso jestes niezastapiona! Dzieki za linka.

  164. Olek51,
    A w kolejce po obligacje ustawia sie cały rynek finansowy! Bo to jedyne dziś bezpieczne papiery. Oceń sam wielkość tego popytu. Starczy i dla nas.
    Jest jeszcze tzn. renta rewaluacyjna w NBP do łyknięcia przez budżet i bezpieczny bilans handlowy i 55-60mld rezerw walutowych. Nasze obligacje sa ciągle jeszcze b. atrakcyjne, a nasz dług publiczny w 80% jest długiem wewnętrznym. Polska to duży kraj, a w nim sporo kasy do pożyczenia, choćby od obywateli.
    A Ty ciagle jeszcze słuchasz zaklęć specjalistów od wywoływania katastrof gospodarczych. Gdyby Rostowskiemu chodziło o równowagę budżetową to zablokowałby na jesieni obniżkę podatków i wprowadził kasy fiskalne dla lekarzy i adwokatów. Podniósł składkę na FUS itp.
    Ale wiadomo, ze ważne jest wyłącznie o wywołanie szoku, by móc przeprowadzić reformy niekorzystne dla wiekszości społeczeństwa, choćby prywatyzację większości usług publicznych. Ale tu , aby uzyskac zgodę, a przynajmniej neutralność społeczeństwa, potrzeba najpierw doprowadzić te dziedziny do bankructwa. Dla tych rynkowych bolszewików , im gorzej, tym lepiej. Przeczytaj proszę “Doktrynę Szoku”, a wtedy zrozumiesz o co, w tym wszystkim chodzi.

  165. Papier wszystko wytrzyma – http://www.przekroj.pl/wydarzenia_biznes_artykul,4191.html , co innego klient.

  166. Bardzo dobry komentarz do obecnej sytuacji ekonomicznej i tego, co dzieje sie na rynku walutowym: http://kuczynski.blogbank.pl/2009/02/26/robienie-jajecznicy-bez-rozbijania-jaj/

  167. Do magrud (2009-02-26 o godz. 17:22): na większość pytań, które do mnie kierujesz znajdziesz odpowiedź na cytowanym wyżej blogu Piotra Kuczyńskiego. Z treścią oczywiście zgadzam się w 321%, szkoda że Piotr Kuczyński nie jest prezesem NBP. Bugaja możesz sobie spokojnie odpuścić, jego 5 minut minęło gdzieś koło lata 1981, od tego czasu niewiele zrobił i teraz jest już mocno passe. Pozdrowienia

  168. Ewa-Joanna,

    dzięki. Pozdrawiam!

  169. Olek51 19.03
    Dziękuję za dobre słowo. Niczego tak nie lubię, jak poklepywania po ramieniu przez specjalistów od WUMLU i rynków kapitałowych. Czy znasz się także na nawozach sztucznych ? Jak powszechnie wiadomo, Samuelson i Nordhaus to główni wykładowcy których słuchałeś na WUMLU i dzięki nim teraz zostałeś ekspertem od giełdy, który popisuje się swoim standingiem. Zaczynasz mnie tak rozśmieszać, że chyba przestanę czytać Twoje teksty z obawy przed czkawką ! ;-)))))

  170. magrud 17.22
    Tomkiewicz i Piatkowski to zdolni młodzi ludzie, jak wynika z “wizytówek” uczniowie Kołodki, czyli jedynego w tej chwili ekonomisty, który byłby w stanie wyprowadzić Polskę z kryzysu, bo oprócz znajomości teorii i praktyki makroekonomii i polityki gospodarczej, ma także kompetencje polityka. Cenię go za wiedzę i erudycję, ale obawiam się o to czy udałoby się mu stworzyć silną ekipę, niezbędną podczas procesu naprawczego, gdyż jest on skłócony z wieloma kluczowymi politykami, jako zdecydowany przeciwnik neoliberalizmu. Pozatem jest on bardzo egocentryczny i trudny we współpracy z ludźmi. Nie wiem jakie kwalifikacje w zarządzaniu, zwłąszcza duzymi zespołami ludzkimi, ma Piotr Kuczyński ,kompetencje ściśle ekonomiczne ma bardzo wysokie. Natomiast wyjątkowym durniem jest Andrzej Rzońca, ulubieniec Balcerowicza i fanatyczny friedmanista, jeden z polemistów Tomkiewicza.

    W pełni zgadzam się z twoimi obawami o “Szok2.pl” który nam grozi za sprawą naszego żałosnego ministra finansów. Podobno protegował go JK Bielecki. No i wszystko jasne !

  171. Jean Paul (2009-02-27 o godz. 10:45): po prostu Cię zlekceważę – wiesz niewiele, ale wiesz lepiej, więc niech tak zostanie.

  172. Gruby:
    Tak, tylko na marginesie, ale rozbawiłeś mnie wyborem przykładu. Bo to bardzo ‘kryzysowy’ przykład — po Kircholmie wojsko rozeszło się ze względu na braki w wojskowej kasie. Nie tylko nie wykorzystano zwycięstwa, ale i część żołnierzy zajęła się zwyczajnie rozbojami.

  173. Olek51,
    chciałem napisać, że Jean Paul to taki drugi (a może wcale nie drugi ;) ) prof. Kołodko, tak jak Go określiłem kiedyś na blogu Waldemara Kuczyńskiego. Teraz widzę, że On sam przyznaje, ze w kwestiach ekonomicznych uważa Go za swojego guru. Twierdzę, ze Jean Paul bardzo przypomina prof. Kołodkę również w cechach charakteru, w tym tych przez Niego krytykowanych. I rzeczywiście, chyba niech tak zostanie. Z prof. Kołodko też się nie dyskutuje, prof. Kołodkę się słucha. :)))

  174. Andrzej Waligorski zmarl w roku 1992, ale wciaz jego teksty sa inspiracja dla wielu wierszykow/rymowanek.

    Jak sie okazalo Jan Rokita, ktory jeszcze zyje, tez.

    Pozwole sobie na maly “trend boczny” i na moment proponuje odpoczac od debaty w sprawie gospodarki.

    Dreptak w Monachium

    Już nad Monachium wieczór zapada,
    słowik pieśń nocną zaczyna nucić,
    a tu kniaź Dreptak w samolot wsiada,
    by na ojczyzny łono powrócić.

    Tuż za nim żona się tarabani,
    ciągnąc za sobą różne bajery:
    dwa płaszcze z firmy “Tani Armani”,
    pięć kapeluszy, trzy nesesery.

    Lecz w samolocie ciasność doskwiera
    tej garderobie, tak bardzo licznej,
    no, bo kniaź Dreptak – centuś i sknera,
    kupił bilety w ekonomicznej!

    “Ty ośle!” – Krzyknie w głos Dreptakowa -
    na licach płomień, w oczętach ognie -
    “Kto mi zapłaci, ja do cię wołam,
    gdy się kapelusz mnie strasznie pognie?!”

    “Nic to – powiada kniaź do kobity -
    zaraz zaradzę tu biedzie owej,
    wszakoż nie jestem ja w ciemię bity -
    przeniosę ciuchy do biznesowej!

    Nawet i lepiej będzie, tak mniemam,
    skoro nadejdzie pora wysiadać,
    gdy z klasy biznes wyjdziem, jak trzeba,
    pola nie będzie by nas obgadać.”

    Jako rzekł, takoż i był uczynił,
    lecz stewardessa rzecze: “verboten,
    enschuldigung, bitte, proszę w tej chwili
    zabierać zurück deine kapotę.”

    I gdy ta Niemka coś mu tłumaczy,
    kniaź odpowiada jej z butnym gestem:
    “Ty głupia babo, wiesz, co ja znaczę?!
    Czy ty, w ogóle, wiesz, kim ja jestem?!”

    “Schade – powiada Niemka kniaziowi -
    że pan nasz ordnung w arschu posiadasz,
    schade, bo fakt ten jasno stanowi,
    że z polizei pan sobie pogadasz?”

    Herr policmajster przybył i rzecze:
    “Pan przestań krzyczeć i zechciej wysiąść?”

    “Za nic – powiada Dreptak – człowiecze,
    choćbyś pan błagał i przez lat tysiąc!”

    Więc policjanci Dreptaka łapią,
    kują w kajdanki i precz wynoszą,
    A ów się szarpie, wyjąc i sapiąc,
    “Ratunku!” – Krzyczy, o wsparcie prosząc.

    “Ratujcie! – wrzeszczy – bracia Polacy!
    Niemcy mnie biją w tym wrażym kraju!”
    (A w tylnych rzędach myślą rodacy -
    “Czy tam prosiaka gdzie zarzynają.?!”)

    “Ratujcie! – kwiczy – gwałt mi się dzieje!
    Polaka biją tu Szwaby wredne!”
    Lecz nikt do wsparcia gotowy nie jest
    i miny wszystkich… nieodpowiednie.

    Niektórym uśmiech wargi rozchyla,
    inni policję wspierają w geście:
    “Zabrać bufona! Zabrać debila!
    Niech ten samolot odleci wreszcie!”

    Jakoż odleciał, a nasz warchołek
    wraz z żoną, co trwa u męża boku,
    na policyjny dostał się dołek,
    gdzie pono rzekli mu: “Ty arszlochu!”

    Teraz kniaź Dreptak, już bez kajdanek,
    w krajowej prasie łzy swe wylewa,
    łka, zapłakany i usmarkany:
    “Tak było pięknie, a taka krewa!”

    Lecz po tym, cośmy narozważali,
    czas by konkluzję tu jakąś przyjąć:
    czy – gdy mu żona w mordę przywali,
    on wrzaśnie: “Gwałtu! Niemcy mnie biją!”.???

    autor: ijżik z forum Kraj

  175. Yevaud, takie kawałki to ja bezczelnie kradnę i chowam – przeważnie w Kielcach (polskich, czyli pl) ;-)
    Tym razem schowałem w schowku pt.
    “Nie wiadomo: śmiać się czy płakać ?”

    http://forum.www.kielce.pl/viewtopic.php?t=5050&postdays=0&postorder=asc&start=30

    Rzecz jasna w schowku umieszczam informację skąd i komu zostało to skradzione ;-)

  176. Andrzej (2009-02-27 o godz. 12:30): oddając Bogu co boskie, a ceszarzowi co cesarskie, prof. Kołodko przy nazwijmy to kontrowersyjnym charakterze jest ekonomistą z górnej półki, zobacz ile razy jest cytowany przez Stiglitza w “Globalizacji”. Pozdrowienia.

  177. PAK, Kircholm wybrałem nie tylko ze względu na ten fortel z czeladzia, ale takze dlatego że ta bitwa jest przykładem świetnego dowodzenia i umiejetnie stosowanej …. EKONOMII sił.

    Nie zapominam o tym, że marnowanie zwycięstw to nasza narodowa tradycja.
    A le licze na to ze w czasie wojny z kryzysem nie bedzie rokoszu jakiegos współczesnego Zebrzydowskiego, a moze nawet zamiast referendun w sprawie dawno roztrzygnietej, przeprowadzimy referendum w sprawie detronizacji naszego aktualnego “Zygmunta III” ;-) ;-) ;-)

    Ps.
    Wiesz pewnie, ze po tej… smucie, o której pisałeś, w 1609 r. Chodkiewicz – ciągle mając słabsze od przeciwnika siły – spieszoną z konieczności jazdą, zdobył Pernawę, przy pomocy uzbrojonych statków handlowych rozgromił flote szwedzką pod Salis, a po rozbiciu nad Gauja odsieczowej armii Mansfelda zmusił do kapitulacji oblegany Dynemunt

  178. Yevaud.12.33
    Dziekuje za ten wierszyk. Napewno podobałby sie Andrzejowi Waligórskiemu, bo naśladowca ma talent !

  179. Olek51,
    żeby nie było nieporozumień. Nie uważam prof. Kołodki za dyletanta. Wręcz przeciwnie, uważam go za wybitnego ekonomistę. Za Jego główny problem uważam natomiast fakt, że będąc niewątpliwie wybitnym teoretykiem, nie może znieść, że nie ma na swoim koncie tak spektakularnych sukcesów jakie stały się udziałem prof. Balcerowicza. W rezultacie zamiast być postrzeganym jako prof. Kołodko, bardziej jest widziany jako antybalcerowicz. Co gorsza, jest to człowiek niesamowicie próżny, który wierzy, ze ma patent na absolutna prawdę i wszystkich, którzy nie podzielają Jego przekonań uważa za głupków. W ekonomii tak się nie da i dlatego uważam, że go to w dużym stopniu dyskwalifikuje jako eksperta na którym można polegać.
    Co do Jean Paula, to jestem tu krótko i nie mam żadnych podstaw aby uważać, że nie zna się na tym co pisze. Może na wyrost, ale zakładam, że jest specjalistą w dziedzinie ekonomii. A że prezentuje te same negatywne cechy charakteru co Kołodko, postawiłem te dwie osoby w jednym szeregu. Aczkolwiek nie wykluczam , że z czasem zmienię zdanie.

  180. Myslalem, ze Andrus mogl byl cos takiego napisac.

    Autor jest podpisany: ijżik z forum Kraj

    ciekawe kim jest ten ijzik.

    Schade – powiada Niemka kniaziowi -
    że pan nasz ordnung w arschu posiadasz

    ze pan nasz ordnung w arschu posiadasz – mistrzostwo swiata.

  181. Pani Janino, proszę się trzymać w sprawie emerytur mundurowych!!! Ma Pani rację i warto o tym normalnie i rozsądnie pisać!!!!!!

    Trzeba wreszcie przełamać myślenie o państwie wyłącznie kategoriami przywileju – co ma tradycje aż szlacheckie.Wańkowicz w ‘Kundliźmie’ obok różnych myśli pomieszanych to akurat nieźle zauważył i opisał. Myślenie w kategoriach grup zawodowych, wcześniejszych emerytur itd jest smutnym świadectwem upadku etyki pracy i pomieszania sensu życia.

    Poza tym – proszę powiedzieć, czy mi się wydaje, czy wszystkie partie są tak naprawdę mocno przeciwne ograniczeniu możliwości wydatkowania pieniędzy na spoty reklamowe i billboardy.

    Jeśli chodzi o ograniczenie finansowania partii, to uważam, że dla przyzwoitości w powszechnych cięciach powinno się też uciąć partiom. Ale naprawdę istotne jest właśnie zatrzymanie produkcji reklam jogurtu Kaczyński, proszku do prania Tusk oraz tabletek Napieralski. Tylko czy oni tak mało w siebie wierzą, że boją się zatrzymania marketingowego wygładzania zmarszczek i rezygnacji z reżyserowania miny “mąż stanu wariant 2″ na tle książek i flagi? Że wtedy zostanie pustka?

    Jeszcze chciałem zapytać o spotkanie w Sejmie dla przedstawicieli dawnych służb w tym SB – jak już się coś takiego robi, to wstyd się zamykać przed dziennikarzami. Trochę nie wiem jak mam rozumieć obecność posła Zemke, którego szanuję. Jeśli nowe regulacje są rzeczywiście tak złe i niekonstytucyjne (nie mam zdania), to czy pan poseł sam zaproponował wcześniej jakieś inne rozwiązanie? (może proponował, ale nie wiem….).

    Rzeczywiście uważam, że takie osoby miały wystarczająco dużo przywilejów w trakcie pracy, na zasadzie nieformalnych i formalnych wpływów – i niekoniecznie trzeba im jeszcze dokładać do emerytury.

    Ogólnie kryzys to może być naprawdę niezła okazja żeby zrobić trochę porządku. Ale jak słyszę Pana Prezydenta jak opowiada że latał nad Słowacją i było ciemno (paliło się mało świateł) a nad Polską jaśniej – i to dowodzi, że Euro wcale nie jest takie dobre – to mi się słabo robi. Przy okazji proszę, aby Słowacy nie brali tych bzdur do siebie.

    Chyba wolę jak Pan Prezydent się obraża np na trzeciorzędne niemieckie gazety – bo wtedy przynajmniej siedzi cicho. Czasem dopiero jak rozwinie skrzydła to bywa strasznie.

    Pozdrowienia serdeczne dla wszystkich!!! :-)

  182. Blaise, w relacjach dotyczacych tzw. sprawiedliwości dziejowej nasze tabloidy jak zwykle zachłystują sie co bardziej smakowitymi dla kochanej publisi i ludu Qrskiego kawałkami, typu “dałbym w pysk”

    Dla mnie ewentualnie do przyjecia byłoby pozbawienie PRZYWILEJÓW funkcjonariuszy UB i SB , ale z wyjątkiem tych którzy zostali zweryfikowani pozytywnie i pełnili słuzbe w III RP.

    Tylko że ja przywileje rozumiem chyba inaczej niż tworcy tej w sumie haniebnej ustawy.

    Wytłumaczę to tak.

    Jeżeli normalna standardowa emerytura wynosi 100, a funkcjonariusz z racji tego że był funkcjonariuszem miał 150, to ta nadwyżka była przywilejem i niechby tam była odebrana.

    Ale jeżeli w ramach wspomnianej sprawiedliwości dziejowej temu funkcjonariuszowi odbiera sie nie 50 a 100 i zostawia tylko połowę “normalnej” emerytury, to już nie jest sprawiedliwość, a zwykła zbiorowa kara, zemsta i odwet w typowo bolszewickim stylu.

    W bolszewickim, bo nie tylko slogan o sprawiedliwosci dziejowej jest bolszewickiego pochodzenia.

    Ci co uchwalili tę ustawę w gruncie rzeczy naśladuja represje, jakie w początkach PRL komunisci stosowali wobec oficerów Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie .
    Wstyd! :-(

  183. Andrzej,
    Możesz mi wymienić jakieś sukcesy Leszka Balcerowicza, poza jego osobistą karierą?

  184. W sprawie emerytur mundurowych mam nieco mieszane uczucia.
    Co do zasady się zgadzam, że dobry policjant nie powinien kończyć kariery po 10 latach służby (zawodowy żołnierz też).
    Zastanawiam się jednak, czy rząd nie powinien pójść na ustępstwa.
    Np. dać 5-letni okres przejściowy, w którym policjanci mający prawo do wcześniejszej emerytury mogliby z tego prawa skorzystać.

    Z uwagą czytałem tekst pani red. Paradowskiej na temat reformy emerytalnej w służbach. Chętnych do przejścia na wcześniejszą emeryturę jest bardzo niewielu. Zgodnie z prognozą pani redaktor w ciężkich czasach kryzysu będzie ich jeszcze mniej.

    Cóż więc szkodzi zagwarantować okres przejściowy? Dzięki któremu pracownicy służb mundurowych poczują się bezpieczniej.
    I przede wszystkim nie poczują się kompletnie ignorowani przez swoje państwo, które maja chronić.

    Okres przejściowy w zamian za likwidację innych przywilejów – to niewielka cena, a sporo można zyskać.

  185. Ja nie oceniam ustawy o emeryturach dla byłych funkcjonariuszy – bo jej całkiem nie znam. Oczywiście jestem przeciwko przyjmowaniu ustawy niekonstytucyjnej. Chodziło mi o to, że nie ma sensu zamykać się przed dziennikarzami – i o odpowiedzialność – czy się coś wcześniej zrobiło, żeby tę sprawę rozwiązać. Obawiam się, że pan poseł Zemke (którego – powtarzam – bardzo szanuję) tak bardzo zajmuje się rozmaitymi służbami, że może trochę tracić perspektywę ich miejsca w całym społeczeństwie. To z pewnością jest profesjonalista, ale warto też mieć ogólne wyczucie. Oczywiście można to ztabloityzować, ale problem jest jednak realny.

    Po pierwsze jest kryzys a po drugie polskie społeczeństwo jest ze wszystkich stron poobtykane nieprawdopodobnymi przywilejami. One często są indywidualnie niewielkie, ale po podsumowaniu robią się olbrzymie. One wymagają strukturalnej i całościowej redukcji – i ewentualnie rozbudowania dla osób, które ich rzeczywiście potrzebują.

    Nauczyciele (do których się zaliczam), mundurowi, kolejarze itd powinni pracować tak jak wszyscy – ja jestem za PODNIESIENIEM wieku emerytalnego. Nie chodzi o to, że akurat mundurowym trzeba złagodzić redukcję przywilejów, tylko trzeba je całościowo i ostro zredukować (dla wszystkich). Przywileje powinny być tylko dla osób w NĘDZY lub jakoś upośledzonych. Nauczyciele, kolejarze i mundurowi z pewnością głodować nie będą. Dla mnie to jest naprawdę wypaczenie etyczne.

    Tymczasem są osoby niepełnosprawne (fizycznie i psychicznie) których życie jest koszmarem, jest problem domów dziecka, które rozprzestrzeniają patologie – mamy obywateli którzy albo żyją poza nawiasem społeczeństwa albo są na najlepszej drodze do wypadnięcia z niego. To są osoby, które potrzebują przywilejów i wsparcia. Inną sprawą są np. stypendia edukacyjne dla wyrównania szans – to jest sensowne. Ale system w którym EMERYTURA jest częścią WYNAGRODZENIA ZA PRACĘ jest chory. Jeśli praca w policji jest taka trudna, to niech będzie adekwatnie opłacana poprzez zwykłą pensję. Wtedy ktoś może sobie zaoszczędzić, jeśli chce krócej pracować. To samo dotyczy nauczycieli, kolejarzy itd.

    Dużo gorzej jest wg mnie z wojskiem. O ile policja jest przynajmniej realnie potrzebna, to jestem przekonany, że gdyby ktoś nas zaatakował, to wrzesień 1939 by się powtórzył w dużo gorszej wersji – tzn. że nasze wojsko jest kompletnie niesprawne. Jako obywatel nie rozumiem sensu wydawania na taką imprezę pieniędzy – i obawiam się, że cywilna kontrola jest kompletną fikcją. Plany dotyczące wojska wychodzą od tego jaki jest stan obecny i kompletnie ignorują aspekt – jaka armia byłaby nam potrzebna i do czego. Nie jestem specjalistą, ale nasze wojsko w samej koncepcji wydaje mi się zastraszająco przestarzałe.

    Chciałbym podkreślić, że tu chodzi nie tylko o konkretne korzyści budżetowe – ale o wysłanie czytelnego sygnału, że zmieniamy pewną koncepcję państwa i robimy to w stosunku do wszystkich.
    Pozdrawiam! :-)

  186. Aha, przepraszam – bo nie dokładnie patrzyłem – o ciemnościach podobno mówił nie prezydent ale jego brat. Obawiam się, że to jednak niewielka różnica. Usztywnienie się prezydenta w sprawie euro jest dla mnie manewrem czysto politycznym – oczywiście szkodliwym.

  187. Andrzej 17.35
    Jesteś niezły w dedukcji, ale nie bedę ci ułatwiał zadania. Powiem ci natomiast tyle, że większośc osób o których piszę z tzw elity polskich ekonomistów znam osobiście, z niektórymi jestem po imieniu i z wieloma współpracowałem badz to jako urzednik, bądz to jako uczestnik jakiegoś zespołu. Z tych spotkań wyniosłem sporo wrazeń dotyczacych zarówno ich kompetencji ekonomicznych i naukowych jak i cech osobowosci.Piszesz, że Kołodko ma mniejszy dorobek od Balcerowicza. Jest to rzecz względna. Tzw wskaźnik cytowalności Kołodko ma lepszy, listę publikacji tez dłuższą a opinia Stiglitza o Kołodce jest znacznie lepsza niż Sachsa o Balcerowiczu. W Polsce Balcerowicz był lansowany na supergwiazdę i geniusza przez Gazetę Wyborcza, kiedy była ona najbardziej wpływowym medium w Polsce , no i jego cały wyssany z najbardziej reakcyjnych teorii Friedmana “geniusz twórczej destrukcji” uznano za cnotę. Natomiast Kołodkę, jako najmitę SLD zwalczano w GW wszelkimi sposobami , mimo ze jego dorobek jako wicepremiera jest sto razy lepszy od takiego samego dorobku Balcerowicza.
    Tu na tym blogu, opisałem fragment zachowania LB na posiedzeniach rządu i Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów , które ponad wszelkie wątpliwości przekonały mnie że jest on arogantem i chamem przekonanym o swojej genialnosci. Mało tego, jest takze potwornie zarozumiałym patronem młodych lizusów ( miedzy innymi Ryszarda Petru ) których za uczestnictwo w swej świcie, a zatrudnionych dla Unię Wolności utrzymywał z funduszy KPRM na tamtejszych etatach. Opisano to bardzo zabawnie w reportażu o stylu pracy LB, w którymś z tygodników lub gazet codziennych, w latach kiedy LB był wicepremierem. Poniewaz miałem okazję oglądac także styl pracy GK w tej samej roli, muszę stwierdzić jednoznacznie że przy wszystkich jego wadach wygrywał w tym porównaniu jako człowiek pełen osobistej kultury i empatii.
    Jest niewatpliwie faktem ze Kołodko ma kompleks Balcerowicza. Ale w porownaniu z tępym neoliberalizmem tego neofity, jest człowiekiem otwartym na argumenty i znakomitym dyskutantem. Balcerowicz nie dyskutuje z nikim. On wie wszystko najlepiej, jako apostoł Friedmana w którego wierzy jak w ewangelię i o którym wygłaszał wielokrotnie akty strzeliste. I chociaz cenię go za odwagę, kiedy podjał się przeprowadzenia transformacji, to nie moge go cenić za efekty. Ponieważ wszystko spaskudził .Od rozwalenia PGR po popiwek , od afery alkoholowej po elektroniczną i od puszczenia na żywioł paliw płynnych, po cały dziurawy system podatkowy. Gdyby go porównać np z Klausem i transformacja w Czechosłowacji to okazał się kompletnym nieudacznikiem.
    A jeżeli chodzi o twoje personalne oceny mojej osoby, to naprawde nie wiem co powiedziec. Nie znasz mnie wcale, nie masz zielonego pojecia czym się zajmuję, ale z nieprawdopodobna hucpa zabierasz sie do ocen. Ja oceniam ludzi na podstawie osobistej znajomosci lub wypowiedzi. Czy znasz jakies moje wypowiedzi ?Naprawde ? Na tym blogu ? Uważasz że to wystarczy ? Chyba jesteś w “mylnym błędzie”.

  188. Do “Magrud” : wywolujesz mnie do tablicy (26.02.br.)Nie miałem czasu czytać blogów, więc odnoszę się do twojego wpisu z opóźnieniem. Piszesz, że doradcami prezydenta w spawach gospodarczych i finansowych są dr hab. Bugaj i imć dr Glapiński. Teraz rozumiem ,dlaczego pan prezydent plecie takie dyrdymały. Ja doktorem wprawdzie nie jestem i może dobrze, mam za to wiedzę i teoretyczną i praktyczną w gospodarce jako inż, i ekonomista i w socjaliźmie i w kapitaliźmie. I mówię z całą odpowiedzialnością za słowo (moge ci podać moj adres e-m, zeby wymienić prywatnie poglady,nie na blogu,licząc, że ty też podasz ) : pan Bugaj, to marny teoretyk,wąsko uformowany, typowy reprezentant marksistowskiej ekonomii o wyzysku ,podziale wartosci dodanej.Tym sie różni od klasyków myśli teoretycznej socjalizmu, ze jest emocjonalnym antykomunistą. Pan Glapiński? Miałem okazję go dobrze poznać na początku lat 90tych, gdy w Pułtusku byłem na szkoleniu kilka dni ,gdzie Amerykańcy uczyli Polaków zasad kredytów hipotecznych. Pan Glapiński brylował wtedy wśród słuchaczy razem z panią Ireną Herbst, jako przedstawiciele PC. Tzw. marcowi docenci,to były orły intelektu przy Glapińskim. Typowy a’la ZMPowiec .Zero praktyki , pycha, zarozumiałość chłopca z Targówka (nie chcę się na ich temat rozpisywać, bo nie wypada tu tak mówić o osobach trzecich). Dzięki”Magrud”, że mnie objaśniłaś, kto doradza panu prezydentowi, Już wiem, dlaczego pan prezydent proponuje Polsce drogę na manowce.Tym bardziej nalezy się temu przeciwstawiać. Macierewicz uchodzi za nawiedzonego. Wszyscy o tym wiedzą. Tak samo jest nawiedzony pan Bugaj. Jeśli Bugaj jest rzeczywiscie doradcą prezydenta, to wyrządzi więcej szkóg naszej gospodarce, niż Macierewicz służbom specjalnym.Przykro mi to mówić, ale taka jest prawda

  189. Pani Janino. Piszę o obejrzeniu kabaretowego wydania Puszki Paradowskiej. Stwierdzam mianowicie, że pomimo Pani starań o nadanie powagi programowi, bo dyskusja poważna, to stało się inaczej. Dlaczego?…myślę, że trzeba sobie podarować pana Wróbla i zacząć różnicować towarzystwo pod względem fachowości. Dziennikarze nauczyli się metody kabaretowej i jako tacy nie są wskazani dzisiaj jako osoby na miejscu znające się na rzeczy. Trzeba zaprosić paru ekonomistów, paru dziennikarzy i nawet najlepszych blogerów (magrud, bernard) aby dyskusja w programie nie była kabaretem. A jak należy dyskutować ostatnimi czasy nie mając nawet ekonomicznego wykształcenia pokazuje matka kurka. Wklejam go bo zadziwia punktowaniem lenistwa Tuska i dziennikarzy, tak jak kiedyś dokopywał Kaczyńskim.

    Pozdrawiam

    http://kontrowersje.net/node/2065

  190. Szanowna Pani Redaktor,
    zwykle zgadzam się z Pani opiniami,jednak ten tekst wzbudził moje wątpliwości nie co do meritum sprawy, lecz w odniesieniu do komplemntowni ekonomicznej muzy p. Jaeosława K. Przez tydzień, stąd ten spóźniony post, obserwowałem tę osobę w różnych ujęciach telawizyjnych i – mimo dobej woli – nie potrafię podzielić Pani opinii co do zalet strony fizycnaj pani posłanki ani w postani naturalnej, ani użytkowo-partyjunej. Myślę, że p. Jarosła K. niewiele ma do powienia na temat urody pań, tylko chyba o tym nie wie.

css.php