Przy okazji poprzedniego komentarza zapowiedziałam, że odpowiem Państwu w następnym wpisie blogowym, tak też robię. Tym bardziej, że tym razem zagotowało się tutaj, a nawet zawrzało – oczywiście z powodu umowy ACTA, której, zdaniem większości spośród Państwa, nie potępiłam (w głównie nie potępiłam odpowiednio rządu i premiera), jak należy.
Nie dałam odporu tym „idiotom” i „kretynom” z rządu, czy „całemu temu tałatajstwu”, że pozwolę sobie zacytować niektóre określenia, wcale nie najostrzejsze. Przykro mi więc, że zawiodę Artura, który chciałby, abyśmy dyskutowali o sprawach poważnych, ale jak widać nie ma nie zbyt wielkiego zapotrzebowania. Bo oczywiście moglibyśmy podyskutować, jak to się dzieje, że mamy jakiś bezprecedensowy wzrost gospodarczy, 4,3 proc. którego nikt się nie spodziewał i który jest zasługą nie tylko społeczeństwa dzielnie stawiającego czoła trudnej sytuacji, ale także w jakiejś mierze rządu. Na ten temat wpisów jednak żadnych nie było.
Moglibyśmy zapewne porozmawiać o emeryturach mundurowych, w których zmiany przygotowano (wynegocjowano w ramach partnerskiego dialogu?) w wersji tak aksamitnej, że aż nieprzyzwoitej. Przyznam, że bardzo byłabym ciekawa Państwa opinii na ten temat. Podniesienie wieku emerytalnego jest tematem niezwykle gorącym i – Państwo wybaczą – dla mnie daleko ważniejszym niż umowa handlowa o podróbkach czy piractwie – jakoś jednak nie widzę zainteresowania. Moglibyśmy też o przyszłości prokuratury, bo to sprawa niebagatelna, a minister Gowin jak się wydaje ostro i dość kontrowersyjnie bierze się do roboty. Może zresztą ma rację, zważywszy na ostatni dziwaczny przeciek fragmentu ekspertyzy na temat winy BOR, której wiarygodność mocno podważył Leszek Miller ujawniając, że ekspert to po prostu były konkurent obecnego szefa. Jeśli prokuratura ma takich „biegłych”, to może Gowin powinien jeszcze bardziej przyspieszyć prace nad nowelizacją ustawy. Wszystko to jednak znikło pod naporem skrótu ACTA.
Tak więc panie Arturze, na inne tematy trzeba jeszcze poczekać, przy czym nie lekceważyłabym też tematu smoleńskiego, biorąc pod uwagę, z jaką siłą rozprzestrzenia się wiara, że jednak brzoza nie mogła złamać skrzydła, za którą stoi nie jakiś oszołom, ale mocno reklamowany – uniwersytecki profesor z Ameryki. I nic to, że wielu innych profesorów, także zamorskich, swoje wyliczenia też przedstawiło, osiągając zupełnie odmienne rezultaty. W końcu, zwycięży pogląd Kaczyńskiego, że miękka brzoza nie mogła złamać skrzydła, bo przecież jest przeznaczona do tego, aby dźwigać aż 40 ton, czyli połowę wagi samolotu, bo całą wagę czyli 80 ton dźwigają dwa skrzydła, czyli każde musi być tak silne, że siła brzozy się po prostu nie liczy. Łatwe upowszechnianie się różnych głupstw ma wielką moc, czego, niestety dowiodła także dyskusja u umowie ACTA, zwłaszcza zaś fakt, że wywołała ona takie emocje, wydaje mi się, że często zupełnie niekontrolowane.
Nie pójdę tak daleko jak andiboz, który bez ogródek stwierdził, że ten temat przerósł wszystkich uczestników bo tak różnorodnego bełkotu jeszcze na tym blogu nie było. Także dlatego, że – nie ukrywam – być może temat przerósł także mnie, bo do dziś jakoś nie widzę tej całej gamy zagrożeń, zwłaszcza wolności obywatelskich, tej cenzury, tej groźby konfiskaty każdego komputera, którą wielu spośród Państwa mnie straszy. Obietnicę paczek , jakie będą mi dostarczane do więzienia gdy już dostanę te 10 lat kryminału traktuję jednak z całą powagą.
Jeśli będą mogła, bo nie będzie to więzienie o jakimś szczególnie zaostrzonym rygorze, upomnę się. Bliższe jest mi stanowisko halena, Katarzyny, Lewego czy Sawy, którzy przestali rozumieć tych Bywalców blogu, którzy teraz dali się ponieść emocjonalnej antyrządowej fali, choć wcześniej w bardzo wielu sprawach stać ich było na racjonalne stanowisko. Bo tak naprawdę ta dyskusja nie ma już wiele wspólnego z samym dokumentem o nazwie ACTA, a jest dyskusją o premierze, coraz bardziej krytykowanym i rządzie, oczywiście złym, a być może najgorszym z możliwych, z czym ja akurat się nie zgadzam. Znam parę gorszych, a obserwuję polską politykę od 1989 roku i sporo pamiętam.
Bardzo się oczywiście cieszę, że w Państwa dyskusji jest tyle emocji, ale przykro mi, że tak mało tolerancji dla odmiennych poglądów, że każdy z góry wie wszystko najlepiej, a kto ma wątpliwości ten sługusem rządu. Mohawk pisze mi, że swoim poglądami nie mieszczę się już w bardzo wąsko pojętym centrum gdzie ceni się umiar i rozsądek, które reprezentuje określone grupy interesów i dla którego, jak rozumiem nie ma już miejsca. Nie wiem, jakie to grupy, bo mohawk ich nie definiuje, a ja jakoś ich nie widzę, ale powiem, że wolę być nawet w bardzo wąskim centrum, gdzie umiar i rozsądek, niż hasać swobodnie, wykazując się rewolucyjnym zapałem, aby się Państwu przypodobać. Chyba nie dlatego piszecie Państwo i dyskutujecie na tym blogu, abym się każdemu wyrażonemu tu poglądowi podlizywała.
Może rację ma chyba Vera (przepraszam, ale tyle było komentarzy i być może popełniłam gdzieś pomyłkę w notowaniu poszczególnych głosów), która wybiera się z listem otwartym do mojego szefa, aby mnie wylał z roboty, bo jestem za stara i nie czuję nowej rzeczywistości. Ten pomysł zaczerpnęła zresztą z mojego listu otwartego do prokuratora generalnego. Szkoda, że przy okazji nie ustosunkowała się choćby jednym zdaniem do tego, co napisałam do Seremeta, bo pisałam jednak o sprawach raczej ważnych. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Tak więc mimo całej fali krytyki nie wpiszę się w ogólny nurt i dalej będę twierdzić, że rząd zawalił sprawę konsultacji, ale chyba środowiska internautów też, bo umowa wbrew temu, co Państwo piszą (m.in. Sławek) wcale nie była tajnie w Polsce procedowana, konsultacje trwają od dawna i nie jest tak, że tylko środowiska internautów mają rację. Jest natomiast prawdą, że w dyskusji wylała się takla fala demagogii i półprawd, a także zwyczajnych kłamstw, że praktycznie pole do dyskusji zostało zamknięte. Nie wierzę więc w żadne konsultacje i wyjaśnianie, moim zdaniem to mleko się już wylało i tej umowy nie będzie. Została zakrzyczana, nawet jeśli było w niej sporo rozsądnych przepisów. To już jest czysta polityka, za rządem albo przeciw rządowi, a więc nic sensownego z tego nie będzie.
Jeśli zaś chodzi o uliczne protesty, to przyznam, że sama nie wiem, jak je oceniać i co z nich wyniknie. Czy to jest już ruch polskich „oburzonych”, ile w tym autentycznej troski o wolność w internecie, a ile potrzeby draki, czy w ogóle potrzeby zademonstrowania swojego sprzeciwu przeciwko władzy, całemu establishmentowi, czy po prostu braku zaufania do władzy. Myślę, że motywy są różne i jest ich sporo. Mnie szczególnie w pamięci utkwiły dwie sceny. Podczas demonstracji w Lublinie grupa nastolatek roześmianych, najwyraźniej bardzo z siebie zadowolonych niosła tablicę z wielkim napisem „Komorowski, ty matole, skąd będziesz ściągał pornole?”, nad napisem narysowano grubą babę z rozłożonymi nogami.
W warszawskiej demonstracji przed kamerą stanęła dziewczyna, która – ściągając kaptur z głowy – mówiła do premiera: – Tusku, głosowałam na Ciebie, ale już nigdy w życiu nie zagłosuję, i mówię co to prosto w oczy. Spodobała mi się, ujęła mnie swoją żarliwością, a za tę grupę nastolatek było mi raczej wstyd. Nie wiem jednak, jaka twarz tego ruchu jest prawdziwa. I czy on w ogóle ma twarz.
Sławek pisze mi, że zraziłam do siebie młode pokolenie. Może, ale może jakiejś jego części jednak nie zraziłam, może nie wszyscy myślą tylko o ściąganiu pornoli?
***
Bardzo Państwu za całą korespondencję dziękuję, bo dawno prawie 400 wpisów nie przeczytałam tak dokładnie i z takim zainteresowaniem. Grace i Kartka z podróży pytają, dlaczego premier nie wykazał takiej determinacji w sprawie ratyfikowania Karty Praw Podstawowych? Nie wiem, ale żałuję, że nie wykazał i dawałam temu wyraz niejeden raz. Ale też jakoś nikt go nie poganiał, nawet opozycja lewicowa, która teraz sobie o karcie przypomniała.
Czesław pyta, jaką cenę zapłaci premiera za tę awanturę. Myślę, że nieprzesadnie wysoką, ale zapłaci. Zresztą, w najbliższym czasie będzie płacił cenę wyższą za sprawy poważniejsze, jeśli zechce zrealizować zapowiedzi z expose, a chyba zechce. Bardzo było przyjemnie wzywać rząd do wielkich i szybkich reform, myślę, że teraz szeregi entuzjastów reform będą topniały. Zresztą, jak się jest premierem, to się płaci. Po prostu. Tu nie ma zmiłowania.
30 stycznia o godz. 23:05
To prawda, że Gospodyni jak i „Polityka” do Karty Praw Podstawowych niejednokrotnie wracali. Niestety, z ubolewaniem muszę napisać, że ten głos nie potrafił się przebić do pancernych głów ludzi, którzy rządzą Polską. No ale z satysfakcją i nadzieją czytam, że poniżające nas wyłączenie z praw gwarantowanych Kartą jest pamietane. Wielu dyskutantów do tego przejawu oportunizmu PO i samego Premiera Tuska wraca.
Pozdrawiam
30 stycznia o godz. 23:16
Bardzo trafnie Pani to ujęła.W istocie histerii wokół ACTA są w dużej mierze winne organizacje pozarządowe, które zaangażowały się w zwalczanie tego porozumienia, kiedy dyskutowano rozmaite kontrowersyjne zapisy, a następnie uznały, że warto posługiwać się efektownymi, choć nieprawdziwymi już argumentami, aby 1) wypromować się i uzasadnić swe istnienie oraz 2) uderzyć w nielubiany rząd (zwracam uwagę na reakcję Palikota na tę sprawę). Matką zaś jest powszechna ignorancja: polityków, dziennikarzy, ale też zwykłych internautów, którzy porwani hasłem „Internet zabiorą!” wzięli się za wymyślanie coraz to dalszych od rzeczywistości wizji tego, co przyniesie ACTA, łącznie z opowieściami o babci, której odebrano tańsze leki. Gdzieś tam przewija się też wiara w tzw. „ekspertów”, o których nic nie wiadomo – np. wpisałem w wyszukiwarkę Google nazwiska „ekspertów” organizacji Panoptykon promowanych m.in. na stronach portalu Gazeta.pl i nic – żadnych informacji o dorobku naukowych czy jakimkolwiek innym.
30 stycznia o godz. 23:25
Pozdrawiam p. Janinę i wszystkich czytających ten blog. Pozwolę sobie jeszcze wrócić do sprawy ACTA. Mam ponad 30 lat, ale duchem jestem chyba wśród tych protestujących nasto- i dwudziestolatków.
Najtrafniejszy komentarz do całej sprawy i szczerą próbę zrozumienia młodych pokazał p. Wiktor Zborowski w „Drugim Śniadaniu mistrzów”. Stwierdził, według mnie słusznie, że młodzi oczekują przede wszystkim, aby traktować ich poważnie. Panuje przekonanie, że młodzi nie interesują się polityką, nie czytają książek, jeśli oglądają filmy to tylko amerykańskie ogłupiacze i tylko ściągnięte z sieci, a większość czasu poświęcają na klikanie w niebieską łapkę na facebooku.
Młodzi chcą, żeby politycy mówili im o sprawach dla nich ważnych, a nie ukrywali je na komisjach poświęconych rybołówstwu. Żeby zwracać się do nich z szacunkiem, a nie wzorem p. Niesiołowskiego wyzywać wszystkich od idiotów, bo u kogoś z protestujących zobaczył transparent z przerobionym symbolem Polski Podziemnej. Żeby próbować im tłumaczyć wszelkie zawiłości, a nie kłamać w żywe oczy jak p. minister Boni.
Nie powinno się wyrabiać opinii o protestujących na przykładzie mało zabawnego hasła „z pornolami” w roli głównej, bo równie dobrze można by powiedzieć, że prawie wszyscy Polacy to złodzieje (bo nie płacą abonamentu, pracują w szarej strefie, wszędzie kombinują i szukają kruczków prawnych), chamy (bo wystarczy posłuchać trochę słownictwa na ulicach) i idioci (bo przekładają „Mam Talent”, czy „Plebanię” nad dobrą książkę czy spektakl teatralny).
Czemu politycy wyśmiewają protestujących, że nie znają pełnej treści ACTA, jak zdecydowana większość sama jej nie przeczytała!!! I jeszcze mają tupet przyznać się do tego i nikt nie reaguje.
Cieszy mnie wzrost gospodarczy i próba zreformowania dziedzin nie ruszanych wcześniej przez nikogo, ale nie można liczyć na poparcie, kiedy mamy być tylko widzami w tym spektaklu. Internet tak nie działa. Czwarta Ściana tu nie istnieje…
30 stycznia o godz. 23:31
@Pani Paradowska
Gratuluję. Podsumowała mnie Pani. Zauważyła Pani nawet drobną ironię, że moja propozycja jest tyle samo warta, co i Pani. Bo Pani wolno w imieniu ojczyzny, a kiedy inni to robią, to be.
Natomiast w sprawie ACTA wyjaśnię Pani na przykładzie:
Jest w ACTA niegroźny zapis, że państwo powinno nakłaniać do zawierania umów przez podmioty prywatne. Brzmi pięknie i protestowanie przeciw to rzekomo awanturnictwo. Tymczasem prawnie ta piękna zasada oznacza, że państwo wycofuje się z prawnego regulowania internetu i zostawia to umowom między dostawcami i przemysłem czyli koncernami medialnymi, na ich warunkach blokowania dostępu, filtrowania i śledzenia (szpiegowania) oraz karania za kopiowanie i państwu wara od tego. Oznacza to także, że egzekwowanie prawa przez państwo – naczelna zasada praworządności w demokracji europejskiej – przestaje obowiązywać i przechodzi w ręce prywatne. I to wszystko w jednym zdaniu o popieraniu i w obronie… Prawo nie jest łamane tylko zostaje z boku, w internecie prywatnym zasada wolności dostępu nie obowiązuje. Wcale też nie jest prawdą, że nie będzie to dotyczyło pojedynczych osób, jeśli sobie koncern medialny życzy. Żaden minister ani poseł z Brukseli nic tu nie ma do powiedzenia.
Musi mi Pani przyznać, że z tego punktu widzenia jest mocno opóźniona w rozumieniu, o co na prawdę chodzi. Nawet posłowi PO dała się Pani wykołować i nie potrafiła przedstawić żadnego innego stanowiska. Natomiast pozwala sobie Pani na permanentne ocenianie tych, z którymi nie musi się Pani liczyć. Szczerze mówiąc, to to miała być treść mojego listu otwartego. Uważam, że zadaniem dziennikarza jest ocena sytuacji a nie plucie na demonstrantów bo się ich nie rozumie.. W tej sytuacji ironizowanie na mój temat proszę zostawić innym.
P.S.: O wątpliwej wartości całego tego nowego odczytywania taśm na polityczne zamówienie i roli prokuratury w wybielaniu generałów kosztem pilotów pisałam. Trzeba było czytać.
Z poważaniem
30 stycznia o godz. 23:46
Fajny zimny prysznic sprawila pani tym wszystkim goracym glowom.
30 stycznia o godz. 23:51
Dlaczego Pani pisze, że odbyły się jakieś konsultacje stron w sprawie ustaleń związanych z ACTA? Jeśli uważa Pani uczestnictwo w tych konsultacjach tylko strony organizacji producenckich, a odbiorcy już nią nie są, to różnimy się bardzo. Ale niech tam, zostańmy przy swoich opiniach na temat ACTA. Zresztą, niejeden z tutejszych dyskutantów, a także komentator zawodowy dopuszcza myśl, że tak naprawdę bunt oburzonych dawno przekroczył sprzeciw wobec paragrafów ACTA, on dotyczy już chyba sprzeciwu wobec rosnącej arogancji władzy. Jak zakończyła się ta arogancja w Smoleńsku, wiedzą wszyscy oprócz zainteresowanych, którzy poszukują winnych w fantastycznych teoriach i poza kręgiem polityków, choć trzeba przyznać, że PiS taką winę widzi, ale nie po swojej stronie barykady. Przyznam, że minie te przepychanki w sprawie brzozy, mgły, bomby termobarycznej, helowej bańki, impulsu elektromagnetycznego itp. wynurzeń mało obchodzą, bo „katastrofę spowodowało polskie dziadowskie państwo”- to cytat, nie chcę być postrzegany jako Polakożerca. Ta arogancja i dziadostwo spowodowały u najwyższych rangą polityków brak kontaktu z rzeczywistością, bo chyba każdy normalny człowiek odróżnia lotnisko od kartofliska, to nie jest aż takie trudne, szczególnie gdy było się kiedyś w obydwu miejscach.
A jak zostało pomyślane przekazanie władzy nad prokuraturą niezależnemu od polityków urzędnikowi, jak to się powiodło? No, nie powiodło się, bo wybór był wynikiem targu politycznego, a więc nie mówmy o niezależności Seremeta. Po co jedzono tą żabę, skoro jego poprzednik minister Kwiatkowski nie oczyścił mu pola z gangreny, jaką zainfekowali tą instytucję wymiaru sprawiedliwości politycy wszystkich poprzednich rządów. Liczyli na inicjatywę Seremeta? Błąd, przeliczyli się, jest jak było, a może nawet gorzej, bo wtedy wiadomo było dlaczego, a teraz ?
Nie dyskutujemy o reformie wieku i przywilejów emerytalnych, ponieważ inicjatywa leży po stronie tego, kto proponuje nowe zasady gry. Czy rząd nie bacząc na nic, ustali te zasady i przegłosuje w parlamencie, znowu się zdziwi protestom? Ma to nastąpić w ciągu pierwszego kwartału (już o tym wspomniałem), natomiast nasi sąsiedzi Niemcy dyskutowali o takim posunięciu całe lata i dopiero po ustaleniu kompromisów uchwalono nowe prawo głosami rządu i opozycji.
Możemy także podyskutować na temat inicjatywy ustawodawczej J.W.P.P Komorowskiego, który chce ponad głowami mieszkańców zmienić ustrój samorządów. Wymienię tu tylko najbardziej oburzające propozycje J.W.P.P : 1) w referendum odwoławczym wójta, burmistrza, prezydenta miasta musi być identyczna frekwencja jak przy wyborach na te stanowiska (dzisiaj wystarczy 60%), 2) wymienieni będą mogli ubiegać się o mandat senatora.
Ręce opadają, niech ta młodzież nie opuszcza ulicy, głupoty rządzących mają nabierają charakteru ciągłego.
30 stycznia o godz. 23:52
@Vera
„Tymczasem prawnie ta piękna zasada oznacza, że” – a potem interpretacja świadcząca o kompletnym braku zrozumienia tego, na czym polega prawo międzynarodowe i problemów z rozumienie czytanego tekstu. W tym ustępie (art. 27, ust. 3) jest, po pierwsze, słowo „dąży do wspierania”, a nie „wspiera”, tym bardziej zaś nie ma tam nic o „namawianiu”. Dalej mamy „przy jednoczesnym zachowaniu, zgodnie z prawodawstwem Strony, podstawowych zasad, takich jak wolność słowa, sprawiedliwy proces i prywatność”. Gdzie tu wycofanie z regulacji? Gdzie koniec egzekwowania prawa przez państwo?
To nie Pani Paradowska jest „opóźniona w rozumieniu”, lecz tacy Internauci jak Vera i tzw. „eksperci” rozmaitych NGOs są po prostu ignorantami w kwestiach, o których publicznie mówią i piszą.
31 stycznia o godz. 0:01
Rząd Tuska i szerzej pojęta polska klasa polityczna mogą zapłacić za sprawę ACTA znacznie wyższą cenę niż się wydaje. Ale powody tego, moim zdaniem, są inne niż się wydaje na pierwszy rzut oka.
Oczywiście, dużo mówi się o ochronie prywatności i danych osobowych, ryzyku nadużyć, itd. Jest bardzo dużo powodów, dla których ACTA jest złą, potencjalnie bardzo groźną umową – co do tego nie ma wątpliwości. To furtka dla działań z gatunku „dajcie człowieka, a znajdzie się paragraf”. Sam sposób jej przepychania również budzi uzasadnioną nieufność. Jednak te wszystkie kwestie wypłynęły w drugiej kolejności, po pierwszej fali sprzeciwów. Warto pamiętać, że ta pierwsza fala dotyczyła głównie obaw związanych z odcięciem internautów od rozmaitych źródeł darmowej rozrywki, pod pretekstem ochrony praw autorskich. Ludzie najpierw bali się o to, że kolejne miejsca w Sieci podzielą los MegaUploadu, o torrenty i filmiki na TouTube, a dopiero później zaczęło się mówić o pozostałych sprawach.
Prawda jest taka, że Tusk nie rozumie tego, co starożytni ujęli w hasło „Chleba i igrzysk”.
Koszt życia w Polsce jest obecnie coraz wyższy. Rosną ceny paliwa, żywności, gazu… praktycznie wszystkiego. Rząd, czy w ogóle politycy nie mają pomysłu, jak poprawić sytuację. Większość nie rozumie albo nie chce zrozumieć, że generowanie coraz to nowych, w dodatku zazwyczaj dziurawych przepisów tylko pogarsza sprawę i prawo należałoby maksymalnie uprościć, żeby było tańsze i łatwiejsze we wcielaniu w życie (za tym idzie redukcja biurokracji, ale czy kto widział grabie, które grabią od siebie?). Mówiąc krótko: władza nie wywiązuje się należycie z zapewnienia obywatelom „chleba”. Powinna zatem, choćby dla własnego dobra, zadbać o „igrzyska” – o to, żeby niezadowolone społeczeństwo miało darmową rozrywkę, która odciągnie uwagę ludzi od doraźnych problemów. Tymczasem ACTA (podobnie jak SOPA i PIPA) to dla dużej części internautów w pierwszej kolejności groźba odebrania im „igrzysk”. Cała reszta to dekoracje – ci sami ludzie, którzy strzegą swej prywatności przed ACTA, oddają bez mrugnięcia okiem swoje dane osobowe pierwszej lepszej aplikacji na Facebooku. Nie o to zatem chodzi – a przynajmniej nie większości i nie przede wszystkim. Przede wszystkim chodzi o to, że ludziom, którym coraz trudniej zapracować na chleb, ktoś chce zabrać współczesny odpowiednik igrzysk. A to się może skończyć tylko źle.
Pozdrawiam.
31 stycznia o godz. 0:12
Śleper
Ale te konsultacje odbywały się w wąskim gronie. Wyborcza dziś na pół godziny zamieściła tekst ilustrowany filmem z youtube na ktorym już pół roku temu ostrzegano samego premiera przed umową ACTA. Nie jest prawdą, że tylko Boni czy Zdrojewski odwalili lipę konsultacyjną bo premier osobiście to zrobił. Dobrze wiedział z czym wiąze się ta umowa, bo mu jasno to powiedziano. Fundacja „Panoptycon” zamieściła oświadczenie o bezsensownosci tych konsultacji, bo ludzie z fundacji walili głową w mur. To samo potwierdza Fundacja Helsińska – oni też ostrzegali przed tą umową. Zresztą obie fundacje, tuż przed protestami, prosiły o wsparcie społeczne uzasadniajac, że są po prostu za slabe wobec uporu (intersów)tych biurokratów. No i dostały wsparcie olbrzymie. Oto tekst z Wyborczej, który jak pisałem po pół godzinie zniknął z serwisu
http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,11059079,Juz_pol_roku_temu_ostrzegano_Tuska_przed_ACTA__WIDEO_.html
Pozdrawiam
31 stycznia o godz. 0:19
Śleper
Przepraszam, Wyborcza już wywaliła ten film z tekstu. Ale ja go zachowałem. Niestety trwa półtorej godziny. Jeśli masz cierpliwość i czas to go obejrzyj. Wyłapiesz jasne i uzasadnione ostrzeżenia przed ACTA
http://www.youtube.com/watch?v=3f8nLz94oQ8&feature=player_embedded
31 stycznia o godz. 0:24
Pani Janino;
1. Czy są sprawy „poważne”, „ważniejsze”, etc.? W mojej opinii są one równie ważne. Jeżeli Polska ma w ciągu najbliższych lat odnieść choćby namiastkę sukcesu ekonomicznego (dobre wyniki PKB to tylko jedna z jego składowych), to koniecznie musi rozwijać gospodarkę opartą na wiedzy. A GOW nie rozwija się bez innowacji, te zaś ACTA mocno ogranicza. Nie verbatim, ale poprzez niejasne sformułowania, które mogą być wykorzystane w złej woli (czytaj: do ograniczania konkurencji). Wspominał o tym chociażby Michał Andrzej Woźniak z Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania w czasie spotkania z premierem w maju ub.r. (źródło: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,11059079,Juz_pol_roku_temu_ostrzegano_Tuska_przed_ACTA__WIDEO_.html). Więc pozwolę sobie zaoponować wobec Pani wypowiedzi („Być może ACTA są zbyt radykalne, chociaż ja czytając ten dokument zagrożenia nie widzę”, gazeta.pl, 24.01.2012) – zagrożenia widać, i to bardzo wyraźnie. Szczególnie te związane z:
- nierównością stron wobec prawa,
- groźbą „zamrożenia” innowacji przez „chilling effect”,
możliwością wykorzystania zapisów dokumentu w złej woli,
- przyłożeniem jednej miary do tak dramatycznie różnych dziedzin gospodarki, jak produkcja np. odzieży czy tworzenie muzyki i czerpanie dochodów z tantiem.
2. W całym sporze związanym z omawianą umową szczególnie mocno zwraca uwagę dramatycznie niski poziom wiedzy polityków na tematy związane z gospodarką innowacyjną, prawami własności, formami ochrony własności intelektualnej, a przede wszystkim – ze wszystkim, co ma związek ze światem cyfrowym. Zamiast sensownych propozycji przedstawiają albo pełny wachlarz pretensji (minister Zdrojewski), albo koncyliacyjne w tonie odwracanie kota ogonem (min. Boni), albo szopkę poniżej poziomu kabaretowego (cały RPP, Solidarna Polska ze szczególnym uwzględnieniem taśmy na ustach posła Dery). Na propozycję ogłoszenia referendum pozwolę sobie zarzucić zasłonę miłosierdzia. Z ręką na sercu: jedyną sensowną wypowiedź na temat ACTA znalazłem na blogu europosłanki D’Oedenberg – to stanowczo za mało jak na kilkuset reprezentantów kraju.
3. Dziennikarze również nie popisali się zrozumieniem zagadnienia. Sklejana na szybko sensacja, skala protestów, która ich ewidentnie przerosła – nie wiem, czy się Pani ze mną zgodzi, ale każde większe przesilenie w polityce krajowej czy międzynarodowej oznacza niemal automatycznie poważny blamaż krajowych komentatorów, w tym również uznawanych za czołówkę polskiego dziennikarstwa. Nie będę rozwijał wątku, świetnie zrobił to Piotr Waglowski (źródło: http://prawo.vagla.pl/node/9646?bo=1, tekst długi ale wart przeczytania od deski do deski).
4. Zwróciła Pani uwagę na samobójczą wręcz politykę komunikacyjną rządu. Najpierw oprotestowany już niejasny tryb prowadzenia negocjacji, potem przepychanie mocno kontrowersyjnej ustawy tylnymi drzwiami, dalej – brak niejednolitego stanowiska i kręcenie przy każdym jednym wyłapanym kłamstwie (a Internet jest bardzo pamiętliwy!)… Dodajmy do tego brak _jakiejkolwiek_ wspólnej płaszczyzny komunikacyjnej z osobami, które są najbardziej zainteresowane tym, czy ACTA zostanie wprowadzone (zarówno młodzi ludzie, przyzwyczajeni do darmowych dóbr kultury, jak i młodzi naukowcy, czy przedsiębiorcy i usługodawcy działający za pomocą Sieci) i mamy gotowy przepis na zaprzepaszczenie starannie budowanego wizerunku, i to wśród najbardziej obiecującej grupy wyborców. Ech, a poseł Kaczyński wraz z akolitami tyle razy powtarzali, że PO wyłącznie PR’em stoi…
Głównie te powody sprawiły, że wraz z żoną i przyjaciółmi przyłączyliśmy się do protestów. Wyszliśmy na ulicę raz, wyjdziemy w tym tygodniu po raz kolejny. Chociażby po to, żeby popatrzeć na wspólnie skandujących hasła protestacyjne kibiców piłkarskich, ogolonych panów ze Szczerbcem na fladze, studentów z Che na bluzach czy gimnazjalistów. Taka okazja może się nie powtórzyć.
Owszem, w tym tłumie można zobaczyć czy usłyszeć hasła mocno wulgarne (chociażby wspomniane „pornole”), ale też zdarzają się perełki absurdalnego humoru (głównie bazującego na internetowych memach), czy szczere, przemyślane pretensje wobec rządzących i mass mediów.
Pozdrawiam serdecznie;
P.S. nie wiem, czy po przekroczeniu 30. roku życia dalej liczę się jako „młode pokolenie”, ale mnie Pani nie zraziła, nawet pomimo różnic w oglądzie niektórych spraw
31 stycznia o godz. 0:35
Szanowna Pani Redaktor
A dlaczego Premierowi miałoby na czymś zależeć, dlaczego miałby coś konsultować? Umyka chyba fakt, że czy się to komuś podoba czy nie, on już ma swój wpis w Wikipedii jako polityk, który pełnił funkcję Prezesa Rady Ministrów przez pełną kadencję (niewielu takich było po ’89) i który dwa razy z rzędu wygrał wybory (takich było jeszcze mniej).
Czy się nam to podoba czy nie fakty są takie, że Donald Tusk już nic nie musi, tylko jeszcze trochę może.
Tzw problem ACTA jest problemem z doo….py wziętym. Nie potrzeba wielkich umów międzynarodowych by poradzić sobie z piractwem. Wystarczy ograniczyć internautom transfer do 1Mb/s, i przyznać limit danych 2GB/miesiąc. To wystarczy na obsługę poczty i zwykłe tradycyjne surfowanie. W ten sposób spadnie ilość ściąganych danych z nielegalnych źródeł, ograniczymy problem pornografii, odetniemy od sieci całkiem sporą grupę niezrównoważonych. Ale oczywiście przy takich ograniczeniach, zaprotestują internet providerzy, którzy nie będą mogli wciskać nikomu niepotrzebnych stałych łącz 10Mb/s i 20Mb/s.
Czy ktokolwiek z protestujących przeczytał regulamin świadczenia usług, który miał dołączony do umowy z dostawcą internetu. Założę się, że każdy dostawca ma zapis w regulaminie o możliwości odcięcia od sieci użytkownika, który łamie prawo. A w Polsce obowiązuje od dawna prawo chroniące tzw autorów. Jakoś nikt z transparentami nie biegał, nie protestował przeciwko takiemu regulaminowi, nie płakał o zagrożeniu demokracji i wolności słowa.
Niestety widzę narastające zapotrzebowanie w naszym pięknym, rozwijającym się w zawrotnym tempie, kraju na rewolucje. Martwi mnie to, bo nasza historia pokazuje że takie akcje kończyły się krwawą rzeźnią. Wszystkie takie wielkie zrywy (Listopadowe, Styczniowe, Warszawskie) nie miały szczęścia do przywódców, za to biły rekordy w liczbie poległych.
Słyszę wezwania do wielkich reform, narastające fale protestu (lekarze, aptekarze, internauci i kierowcy) – nic tylko gromadzić zapasy i budować schrony.
Razem z importem fali społecznego protestu, ściągamy sobie z zachodu masę debilizmu, zidiocenia, wyżerającej mózgi masówki.
Pozdrawiam Serdecznie
31 stycznia o godz. 0:46
@Kartka
Przepraszam, że się wtrącam.
Tekst ACTA jest sformułowany bardzo niejednoznacznie, w stylu anglosaskim. Szczegóły znajdują się w dodatkowych protokołach. A te są tajne. Jak więc można robić konsultacje społeczne na temat tajnego protokołu? Przykład:
ACTA wprowadza pojęcie „sprawiedliwy proces”. Co to takiego? A są niesprawiedliwe i co znaczy proces? Bo to nie to samo, co postępowanie. To chyba jakaś „demokracja socjalistyczna”. Wszystko tajne. Będą to sprawiedliwe procesy bez dochodzenia?
Poseł sprawozdawca parlamentu europejskiego zrezygnował bo na dyskusję była jedna godzina.
Krótko: Denerwujące jest, że do dzisiaj nikt nie raczył zapytać krytycznego prawnika, znającego prawo i umowy anglosaskie.
31 stycznia o godz. 0:55
Mam 29 lat, więc można powiedzieć, że należę do pierwszego polskiego pokolenia, które miało do czynienia z komputerami od dzieciństwa. Z drugiej strony nie można mnie już nazwać nastolatkiem. Jestem programistą, a zatem posiadaczem praw autorskich, dorabiam jako nauczyciel akademicki – z tego tytułu też posiadam prawa autorskie. Jestem również użytkownikiem dzieł innych: chodzę do kina, kupuję płyty DVD, słucham legalnego radia internetowego, aby ocenić jakie albumy muzyczne warto kupić, kupuję również gry – nie oczekuję, że dzieła innych będę dostawał za darmo. Informacje o ACTA śledzę od lat, a nie od tygodnia. Jestem przeciwny porozumieniu ACTA, w którym znajdują się zapisy, które, jak rozumiem, mogą ograniczyć moje prawa jako użytkownika różnych dzieł. Do tych praw należy tzw. dozwolony użytek. Podstawowy problem wywodzi się z tego, że produkty cyfrowe zwyczajnie różnią się od przedmiotów fizycznych. Jeśli kupię tygodnik Polityka w formie papierowej, to mogę używać kupiony egzemplarz jak chcę (prawie): mogę go czytać ile razy chcę i kiedy chcę (nawet za 20 lat), mogę dać bratu do przeczytania, mogę skserować fragmenty na swój użytek a gdy czasy będą ciężkie mogę użyć jako podpałki. Jeśli kupię Politykę w formie elektronicznej, to wydawca przejmuje kontrolę nad tym, jak z kupionego egzemplarza mogę korzystać: mogę czytać, lecz nie na wszystkich urządzeniach (np. nie na czytniku ebooków), nikt nie da mi gwarancji, że będę mógł wrócić do lektury za 20 lat itp. ACTA ma zapisy, które (z tego co rozumiem) prawnie chronią wydawcę, lecz nie dają mi jako konsumentowi żadnej gwarancji. To czego oczekuję od prawodawców, to rzetelnej analizy, która potwierdzi lub obali moje obawy (te i wymienia przez innych).
Ponadto ACTA wpisuje się w szerszy kontekst do którego należy między innymi patentowanie oprogramowania, któremu na razie Europa się oparła. Część z ogromnych amerykańskich korporacji, nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości i stara się funkcjonować jakby od 100 lat nic się nie zmieniło. Moim zdaniem to, co jest potrzebne, to nowe modele biznesowe. Na przykład firma RedHat już wiele lat temu przestawiła się na bardzo ciekawy model biznesowy, w ramach którego sponsoruje darmowe oprogramowanie, a potem zarabia na oprogramowaniu, które każdy może ściągnąć z internetu za darmo. To, co się dzieje w USA, jest przerażające: wojny patentowe, których efektem jest wstrzymywanie sprzedaży produktów lub miliardowe odszkodowania za naruszenie patentu, który wymyśliłby student 1 roku lub zdolny licealista. Tego nie da się nazwać innowacją, o której wszyscy ciągle mówią. Czy to normalne, że wytwórnia filmowa kupuje prawa do zekranizowania powieści tylko po to, żeby konkurent nie mógł zrobić ekranizacji?
31 stycznia o godz. 0:55
„Wasz krzyk został usłyszany. Wątpię, więc jestem” – krzyczał dziś Boni u Lisa jak piszą w GW. A potem posypywal głowę popiołem – „Mam poczucie, że straciliśmy dużo zaufania, mam poczucie słabości procesu konsultacyjnego, mówiłem o tym wielokrotnie. Ale nawet jeśli się nie udało, trzeba szukać rozwiązania na przyszłość. Szukam go. Szukam go patrząc na tych, którzy protestują, i myśląc o młodych ludziach, dla których świat sieci jest światem ich wolności. Nie wolno tego lekceważyć. Trzeba się zastanowić, dlaczego ta wolność bycia w świecie internetu jest dla nich tak ważna, na pewno ważniejsza niż te wartości, które dla nas, starszych o 20 czy 30 lat, były najważniejsze i trzeba to zrozumieć” A gdy już widzów wzruszenie chwyciło za gardła to zaprosił internautów do kolejnych, rytualnych konsultacji. Zapewne tyle wartych jak te z Premierem – z filmu, ktory zamieściłem w komentarzu adresowanym do Ślepera z godziny 0,19.
Co prawda pożytku żadnego z tego rządu nie ma ale za to ile radości … . Janina Paradowska pisze, że były gorsze rządy. Owszem były. Ale smieszniejszych nie było
Pozdrawiam
31 stycznia o godz. 1:35
Pani redaktor.
Krytykuje pani dyskutantów na blogu za brak tolerancji dla pani wyważonych i rozsądnych poglądów. Ależ pani się myli. Myślę, że oni, a na pewno ja, nie krytykują pani poglądów, ale z całą pewnością krytykują kreowany przez panią na łamach tego popularnego tygodnika nieprawdziwy obraz rzeczywistości. Ta wykreowana rzeczywistość, nie przystaje tak bardzo do realu, że wkurza czytających. Wkurza ich do tego stopnia, że nie mogą pozostać obojętni. Stąd częste pytania, czy jest pani członkinią zespołu PR rządu, czy też żyje pani w tzw. elitarnej równoległej rzeczywistości i na motłoch, tak jak rząd parzy pani z góry?
Reaguje pani na głosy dyskutantów blogowych, dokładnie tak samo, jak rząd na głosy dyskusji obywateli. Powodują one wysoki dyskomfort w delektowaniu się malowaną na łamach sielanką.
Myślę, że nikt nie miałby do elit rządzących, aż takich pretensji, gdyby starały się wykazać, chociaż minimum zatroskania sprawami obywateli, a przynajmniej nie udawali, że ich nie słyszą.
To podczas dyskusji wypracowuje się zwykle najlepsze rozwiązania problemów. Wiedzą o tym naukowcy, wiedzą inżynierowie, wiedzą ludzie zmagający się z problemami, które muszą rozwiązać. Nie wie o tym nasz rząd. Dlatego proszę się nie dziwić, że społeczeństwo ma dosyć głupich dyktatów, które niepotrzebnie utrudniają i tak trudne życie.
Szkoda, że pani szanując swoich blogowiczów, nie stara się pomóc w dyskusji dopytując o prawdę u źródeł, zamiast oskarżać ich o dyletantyzm. Wtedy ta dyskusja mogłaby mieć wyższy poziom i może by czymś pozytywnym zaowocowała???
31 stycznia o godz. 4:40
Vera z 31 stycznia o godz. 0:46
)mialy uspokoić sieć przed wyborami. Traf chciał, że ktoś znalazł ostatnio film z tych nasiadówek na ktorym przestrzegano Donalda Tuska przed ACTA. Więc szlag trafił propagandową tezę, że premier o zastrzeżeniach nie wiedział, bo mu to w żywe oczy powiedziano – co widać na filmie.
Ja sobie kpiny robię z tych lipnych konsultacji. Te pseudo konsultacje mają na celu jedynie zmiękczenie, wykołowanie społeczności internetowej i w efekcie spacyfikowanie buntu przed ratyfikacją. Stąd popisy aktorskie Boniego.
Film który zamieściłem w komentarzu do Ślepera relacjonuje jedno ze spotkań, ktore środowisko wymusiło buntami po kolejnych probach ingerowania w internet przez rząd w ubiegłym roku (hazard, pedofile,naslanie ABW na blogera – pisowca itp). Te bezsensowne nasiadowki (tzw dyskurs z partnerem społecznym
Zgadzam się z Tobą, że to konsultowanie sensu nie ma. Nie dość, że dokument jest niejasny to na dokładkę wszelkie dotyczące go uzgodnienia są tajne. Więc nie ma o czym gadać. Poza tym w ostatnich dniach się odbywały masowe uliczne konsultacje i środowisko w ich trakcie powiedzialo już wszystko co było do powiedzenia na temat dostępnych kwitów ACTA. Rządowi pozostaje renegocjacja umowy (idiotyczne, bo już ją podpisano), nieratyfikowanie albo ratyfikowanie. Myslę, że liczą na to, że Boni gadulstwem wymęczy, uspi środowiskoją i że ratyfikuja ją cichcem w jakimś dogodnym momencie, bo za dużo czasu, pracy i mataczenia włozyli w tę intrygę. W tym akurat mają wprawę. No chyba, że Parlament Europejski tego gniota uwali jako sprzecznego z Kartą Praw Podstawowych. No ale w tym przypadku Donald Tusk też ma pole manewru bo przecież zapobiegliwie uniemozliwił nam korzystanie z praw wynikajacych z Karty. Nie wiem czy jest mozliwe przyjęcie umowy przez państwo – członka UE – gdy UE tę umowę odrzuca.
Ale jedno jest pocieszające. Ten rząd przecież może upaść, stracić wiekszość zanim ją ratyfikuje. I ja bym głównie na to liczył.
Pozdrawiam
Ps. Liczę, że mimo polajanek ten list otwarty jednak napiszesz.
31 stycznia o godz. 4:49
Szanowna Pani Redaktor, z początku tekstu wnoszę, że uważa Pani sprawę ACTA za nie tak istotną, jak np. sprawa emerytur mundurowych, czy przyszłość prokuratury. Proszę więc porozmawiać na ten temat z Pani kolegą redakcyjnym, red. Jackiem Żakowskim, który w komentarzach w Gazecie Wyborczej i na antenie radia TOK FM pokazuje, że właściwie identyfikuje przełomowe i fundamentalne znaczenie tego sporu dla współczesnego świata. To naprawdę jest ważna sprawa.
31 stycznia o godz. 6:00
Pani Radaktor !!!!!!! Serdecznie pozdrawiam i zycze zdrowia i humoru przy czytaniu tych poematow
31 stycznia o godz. 6:40
Witam,
nauczono mnie, iż zwalczanie skutków nie jest najlepszym sposobem rozwiązywania problemów, zwłaszcza tych uporczywych. Szukam więc przyczyn.
Działalność człowieka jest mało dostosowana do jego możliwości. Jednym z podstawowych błędów jest stwierdzenie, że ktoś musi rządzić. A przecież już dosyć dawno stwierdziliśmy, iż powyżej pewnego progu samoorganizacji (zwanej często inteligencją), współpraca przy tworzeniu nie wymaga kierownictwa. Wystarczy dostatecznie zdefiniować zadanie (kryterium) i każdy wie, co ma robić. Przykładów takiego działania mamy dookoła mnóstwo.
Niestety, jeszcze więcej mamy przykładów wręcz przeciwnych. Wynikają one z niechlujstwa, niekompetencji, wyrachowania, zawiści, strachu, itd., a wykorzystywane są do wykazania, iż ktoś musi rządzić. Oczywiście, natychmiast okazuje się, że nie tylko nie ma żadnej poprawy (oprócz sytuacji osobistej rządzącego), ale następuje systematyczne pogarszanie działania systemu. Wynika to z faktu, iż powyżej pewnego progu skomplikowania nie jest możliwe centralne dowodzenie (chodzi o budowanie, a nie o niszczenie, np. o wojnę). Aby umocnić władzę, rozpowszechnia się bajki o dziedziczeniu (błękitna krew), o namaszczeniu (przez jakiegoś boga), o powadze urzędu itp. bzdury.
Pozytywnym przykładem jest Internet, a negatywnym próba rządzenia nim.
Z powyższego wynika co następuje:
1) Urzędnik państwowy (niezależnie od szczebla, a więc również premier, prezydent i minister) nie ma prawa utajniać swej służbowej działalności. Wręcz przeciwnie, każdy z nich ma np. swoją służbową stronę internetową, na której prezentuje wszystkie swoje zamierzenia z odpowiednim wyprzedzeniem. I każdy zainteresowany obywatel może się wypowiedzieć. Zamieszcza tam również sprawozdania z np. rozmów międzypaństwowych. Jako obywatel chcę być na bieżąco informowany o tym, co mnie czeka.
Powyższe dotyczy wszystkich ministerstw. Nie ma np. czegoś takiego, jak tajemnica handlowa w przypadku kontraktów państwowych. Utajnianie ich jest samo w sobie oszustwem wobec obywateli, a w praktyce oznacza personalne uleganie argumentom ekonomicznym.
2) Zdarzają się sytuacje, w których urzędnik państwowy składa przysięgę na wierność państwu, choć wcześniej złożył przysięgę (z której nikt go nie zwolnił) absolutnego posłuszeństwa jakiejś organizacji (np. Opus Dei). I jakoś nikogo ta sprzeczność interesów nie dziwi, choć jest to – z punktu widzenia państwa – niedopuszczalne.
3) Kodeksy prawne muszą być pozbawione wyjątków, zwłaszcza tych, dotyczących urzędników państwowych. To właśnie wyjątki czynią kodeksy takimi wielkimi i skomplikowanymi i dają możliwość manipulacji prawnych. Prawo musi być bezwzględnie egzekwowane, zwłaszcza wobec urzędników państwowych.
4) Urzędnik państwowy ma odpowiednie środki, by zatrudnić doradców w konkretnych sprawach. Jest to zmarnowany pieniądz, ponieważ dziś wydawany jest on na krewnych i znajomych królika, a ekspertów wynajmuje się pomimo to; oczywiście również krewnych i znajomych. A przecież już dawno stwierdzono, że tylko masowa kontrola daje jakąś gwarancję prawidłowości rozwiązania (wersje beta oprogramowania, wikipedia, itd.). Ponadto, takie mnożenie bytów w hierarchii zarządzania powoduje blokowanie wszelkiego działania, szczególnie w przypadkach kryzysowych. Tworzy się dwór królewski i wszyscy zajmują się wyłącznie antyszambrowaniem.
5) Współczesna wersja korupcji (służbowa współpraca urzędnika państwowego z prywtnym przedsiębiorcą poza kontrolą państwa) nosi nazwę lobby. Każdy większy koncern jest w stanie zaimponować urzędnikowi państwowemu finansowo dzięki możliwości utajniania rozmów handlowych.
6) Kryzysy ekonomiczne zaczęły się wtedy, gdy zaczęły rządzić banki. Sprowadzenie ich do poziomu innych przedsiębiorstw usługowych pozwoli również pozbyć się wirtualnego pieniądza, jako głównego sprawcy kryzysów.
7) itd.
Wszystkie powyższe stwierdzenia sprawdziłem wielokrotnie w praktyce na różnych poziomach zarządzania (zarówno w urzędach państwowych, jak i w firmach prywatnych). Uzyskane efekty były co najmniej pozytywne. Ja miałem z tego satysfakcję i normalną gażę (pensję). Jeżeli komuś to nie wystarcza, to nie nadaje się do rządzenia.
Pozdrawiam zza gór i rzek
Qba
31 stycznia o godz. 6:59
Pozwolę sobie nie zgodzić się z Pani oceną aktualnej sytuacji społecznej i politycznej w Polsce. Sprawa ACTA jest jedną z kilku spraw, które świadczą o tym, że Donald Tusk stracił instynkt samozachowawczy. W przypadku ACTA potraktował swój najmłodszy elektorat per noga. Wiem, że Polska potrzebuje reform, ale reform nie da się wprowadzić przeciwko wszystkim. Jeśli politykę informacyjną rządu pozostawia się w rękach PiS-u czy Ruchu Palikota, to skutki są właśnie takie, jak dzisiaj. Niezależnie od faktu, że ACTA jest tym aktem prawnym, który wywraca porządek prawny i zasady stanowienia prawa w Polsce. Podobnie zresztą jak ustawa o refundacji, która zmusza aptekarzy do udowadniania na każdym kroku, że nie są wielbłądami, a sądem doraźnym jest dla nich urzędnik NFZ.
31 stycznia o godz. 8:00
Waldemar chwali gościa pani Janiny, europosła Rafała Trzaskowskiego, i słusznie – ale nie zauważył że pan Rafał to taki mały donosiciel. Poskarżył na europosłów z PiS i PS, że nie biorą udziału w pracach europarlamentu i włąsciwie nie wiadomo gdzie się podziewają. Ja uważam, że Ojczyżnie można służyć wszędzie. A po drugie (o ile wiem) jeden z auroposłów miał niedawno wesele, a potem urodziło mu się dziecko. Drugi musiał wywiązać się z obietnicy trzykrotnych (w ciągu miesiąca wywiadów w „kropce nad i” oraz pięciu kolejnych występów w „kawie na ławie”. Trzeciemu, o ile to prawda, rozchorowała się teściowa. A tak naprawdę , to najważniejsze jest to, co ma ten temat do powiedzenia elektorat. Jeżeli wyborcom tych europosłów jest obojętne co robią i gdzie przebywają, to co nam właściwie do tego?…
31 stycznia o godz. 8:14
PS.
Zresztą z Pani ostatnim wpisem pozwolił sobie się nie zgodzić również minister Michał Boni na spotkaniu u redaktora Lisa. Myślę, że PO właśnie uświadamia sobie ogrom strat spowodowanych aroganckim potraktowaniem swojego najlepszego, bo najbardziej perspektywicznego, elektoratu.
31 stycznia o godz. 8:26
Tusk nie chce zajmować się Kartą Praw Podstawowych, gdyż Kościół Kat. jest jej przeciwny. Ot i wszystko.
31 stycznia o godz. 8:32
premier Tusk sprostował wszorajsze doniesienia o tym że Polska wstąpi do strefy ero w 2015 roku. Póżnym wieczorem powiedział, że to nieprawda. Dziś słyszę stękającego redaktora Semkę, że Europie grozi hegemonia Niemiec. Pan Semka chwali Czechów że nie poddają się Europie, martwi się co zrobić z Gracją, ale nie ma recepty jak pozbyć się Niemców z Unii.
31 stycznia o godz. 8:38
…i znów muszę przeprosić. Nie PS, lecz SP (Solidarna Polska) miało być. No i kilka literówek przy okazji. Pardon.
31 stycznia o godz. 8:49
@Marit
Fajna ta opowiesc o wehikule czasu, przerobic traktor albo kalasznikowa na cos takiego to tylko tam potrafia. Zazdroszcze Ci, bo Ty chyba dobrze znasz Rosyjski, a ja niestety udajac patriotyczna niechec do jezyka opresorow, ze zwyklego lenistwa nie nauczylem sie tego pieknego jezyka.
Ale nie umniejszajac zaslug Rosjan w osiagnieciach naukowych, ktore maja duzo wieksze od naszych, no ale mysmy byli tylko ich kolonia, to jednak niezle sie bawilismy czytajac bezczelne i butne samochwalstwo radzieckich odkrywcow. Czytalem np. ze To jakis Wasyl czy Maksym pierwsi jeszcze przed Stevensonem wymyslili parowoz(nie wiadomo, kto przed nimi wymyslil w Rosji silnik parowy), ale ich wynalazek nie dalo sie wykorzystac, poniewaz nie zostaly wynalezione tory.
W Radzieckiej Encyklopedi Filozofii przeczytalem i wciaz umiem na pamiec taka definicje cybernetyki: *Jest to burzuazyjna pseudonauka majaca na celu rozbicie miedzynarodowegoruchu robotniczego.*
Byli Miczurin i Lysenko, ktorzy zatrzymali na lata rozwoj genetyki w Zwiazku Radzieckim, bo mieli wlasne pomysly na wyhodowanie odpornego na syberyjskie mrozy zboza; zboze to mialo rosnac na sniegu.
Dlatego zartowalismy opowiadajac sobie o radzieckim filozofie Sasza Kratesie czy Pietia Gorasie
31 stycznia o godz. 8:50
@ ŻółwKleofas -30.01.12. godz.23.25
Bardzo dobry komentarz ,nic dodać nic ująć.
Narastająca arogancja wielu polityków,parcie na szkło i opowiadane w związku z tym często ewidentne bzdury, a do tego ostatnio zaserwowana seria zwyczajnych pól prawd , żeby nie powiedzieć kłamstw przynoszą w końcu takie owoce , jak mamy okazję obserwować. Bardzo łatwo z „wyżyn ” posiadanego życiowego doświadczenia oceniać z lekką wyższością, wyczuwaną niestety także u Pani Gospodyni, że to przerysowane reakcje niedorostków(?), ale oni mają prawo do emocjonalnych reakcji, i dobrze że reagują, pokazują,że im zależy.
31 stycznia o godz. 9:06
Akta to druga mgła smoleńska. Wszyscy protestują, nikt nie wie przeciwko czemu.
Reformy emerytur są konieczne, gdyż odsuwają bankructwo państwa, oraz opóźniają podwyżki podatków. Jedynym istotnym protestem w zeszłem tygodniu, był protest kierowców Tirów. Taki protest może się powtórzyć i eskalować. Gdyby kierowcy Tirów postanowili nie dowieźć towarów do sklepów w czasie wyborów, rząd więcej by na tym stracił, niż na całej reformie emerytalnej. Emeryci choćby dostali waloryzację 100 % nie będą zadowoleni, gdy w sklepach będą puste półki.
Podniesienie wieku emerytalnego wg projektu rządowego jest konieczne. Jeśli się nie uda, państwo strzeli plajtę, tylko nie wiadomo kiedy, być może po wyborach, a może nie. W dłuższym okresie czasu wszystkie emerytury będą takie same ? minimalne. W połowie stulecia emeryci będą stanowić 30-40 % społeczeństwa, a pracujący nie będą pracować legalnie, jeśli całość pensji zabierze ZUS. Czas jest kluczowy. Emerytury mundurowe, górnicze i sędziowski również powinny zostać obniżone i podniesiony wiek emerytalny. Rolników można zostawić dla PSLu, no i mają niskie emerytury, to mogę zrozumieć.
Minister Rostowski chce przenosić środki z OFE do ZUS stopniowo (to co Orban tylko wolniej), na to nie ma mojej zgody i dlatego nie zagłosowałem na PO.
Bez podniesienia wieku emerytalnego rząd będzie miał problemy później, ale większe i być może jednak przed wyborami w 2015.
Wzrost PKB jest skutkiem drukowania dolarów i euro przez EBC i FED i jest to wzrost sprzedaży, nie gospodarki. Nazywanie wzrostu PKB /wzrostem gospodarczym/ jest elementem błędnej doktryny merkantylistyczno-keynesistowskiej, która utożsamia gospodarkę z konsumpcją, gdy tymczasem ważniejszy jest przyrost kapitału własnego przypadającego na osobę ? to decyduje o bogactwie. Przyczyną kryzysu jest brak kapitału spowodowany brakiem oszczędności i nadmiarem konsumpcji. Rządy USA i inne usiłują zwiększyć sprzedaż przed wyborami, żeby stworzyć mylne wrażenie poprawy sytuacji, a skończy się to stagflacją jak w latach 70tych, tylko że problemy ujawnią się po wyborach w USA. Reasumując wzrost PKB jest chwilowy i czeka nas czkawka gospodarcza. Chwila wzrostu, chwila zastoju itd. Rząd polski nie ma tu ani zasługi ani winy. Rząd polski ma wpływ, ale w długim okresie czasu.
31 stycznia o godz. 9:14
Waloryzacji emerytur być nie powinno w ogóle. Jeśli rząd chce podnosić emerytury i ma na to pieniądze (a nie ma, ale załóżmy, że ma), to powinien wprowadzić zmodyfikowaną minimalną emeryturę uzależnioną od stażu pracy. Minimalna emerytura powinna być ustanowiona w stosunku do stażu pracy, czyli określona kwota za rok stażu pracy. Np. 40 zł/rok stażu pracy (albo jakaś inna kwota, która może być podnoszona co roku). Jeśli ktoś pracował 20 lat nie może mieć emerytury niższej niż 20 lat x 40 zł = 800 zł, a kto pracował 40 lat nie mniej niż 1600 zł. Taki system podnoszenie minimalnych emerytur uwzględniałby czas pracy, pomagałby najbiedniejszym emerytom i byłby jednocześnie sprawiedliwy. Obecnie najwyższe emerytury mają osoby, które pracowały krótko za duże pieniądze. Waloryzacja kwotowa jest sprzeczna z konstytucją, a procentowa trafia do bogatych i uprzywilejowanych.
31 stycznia o godz. 9:17
Innym sposobem podniesienia emerytur oraz wynagrodzeń najbiedniejszym jest podniesienie kwoty wolnej od podatku. Wszyscy zyskaliby dokładnie tyle samo. Sprawiedliwie, wolnorynkowo i prosocjalnie jednocześnie. Ale mało efektownie. Waloryzacja emerytur bardziej jest efektowna, a rząd zawsze woli efektowność od efektywności.
31 stycznia o godz. 9:37
Tak się zastanawiam, co na temat zapisów w dokumencie ACTA i protestach przeciwko nim mówiła by pani Redaktor, gdyby rządził Kaczyński, albo ktoś inny, zamiast Tuska?
31 stycznia o godz. 9:44
Szanowna Pani Redaktor.
Z tymi paczkami to może być szybciej niż Pani się wydaje. I nie będzie zmiłuj się, jak sojusznik zza Wielkiej Wody się uprze:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11060463,Student_jak_terrorysta__Ekstradycja_do_USA_za_linki.html
@Kamil
)
)
Może zamiast zarzucać innym ignorancję, zacznij od przeczytania ACTY w oryginale. Uprzejmie informuję, gdybyś nie wiedział, że ACTA napisana jest po angielsku, a polskie tłumaczenie nie będzie miało żadnego znaczenia gdy jakiś właściciel praw intelektualnych z USA poweżmie przypuszczenie,że ktoś gdzieś jego prawa naruszył. Będziesz ścigany zgodnie z ACTĄ i nikogo nie będzie obchodziło że ktoś przetłumaczył „dąży do wspierania” a nie „wspiera”
Jeżeli według ciebie samo przypuszczenie wystarczy żeby kogoś ciągać po sądach, do tego bez możliwości obrony (art.12 pkt.2) to gratuluję wyczucia prawa. Najwyraźniej wyznajesz zasadę „dajcie mi człowieka, a znajdę paragraf”. Ciekawe co powiesz gdy to na ciebie trafi?
Zresztą tu nie chodzi o tłumaczenie, którym się podpierasz, tylko o fakt że ACTA zostawia szeroką furtkę do interpretacji prawa. Nie ma tam niczego jasno określonego tylko same ogólniki, które każdy może interpretować jak mu wygodnie. A jak uczy życie, polscy urzędnicy bardzo chętnie z takiej możliwości korzystają. I dziwnym trafem z reguły na niekorzyść obywatela
I jeszcze jedna uwaga. Czyli według ciebie w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości siedzą tępaki nie mające pojęcia o prawie? A możliwe że to nawet piraci komputerowi
31 stycznia o godz. 9:48
Pani Redaktor,
Bardzo dziękuję za głos rozsądku w tym rozhisteryzowanym polskim piekiełku. Gorąco pozdrawiam
31 stycznia o godz. 9:54
Oprócz reformy emerytur należy przeprowadzić reformę podatków:
1. wprowadzić jedną stawkę VAT na wszystkie towary.
2. podnieść kwotę wolną od podatku.
3. zastępować podatki dochodowe podatkami od majątku. Podatek dochodowy obciąża przedsiębiorczość, podatek od majątku ? bogactwo. To zasadnicza różnica. Należy wprowadzić podatek od sumy aktywów dla dużych korporacji (od jakiejś kwoty sumy bilansowej). Jest to bardzo proste: wszystkie osoby prawne wyliczają sumę bilansową co roku, nie jest potrzebna żadna księgowość podatkowa. Taki podatek skłaniałby do pozbywania się zbędnego majątku i spłaty zobowiązań przed końcem roku. Obciążałby firmy duże, a nie nowe (w przeciwieństwie do podatku dochodowego, który hamuje rozrost nowych firm). Za uzyskane pieniądze należy podnosić kwotę wolną od PIT, aż do jego likwidacji.
4. Zmniejszyć ilość składek ZUS i uprościć ich obliczanie. Obecnie składek jest 10 (emerytalna pracownika, emerytalna pracodawcy, rentowa pracownika, rentowa pracodawcy, zdrowotna odliczana od PIT, zdrowotna nieodliczana od PIT, wypadkowa, chorobowa, PFRON, Fundusz Pracy), każda składka liczy się od czego innego, istnieją kwoty maksymalne poboru składek itd. Powoduje to ogromne koszty administracyjne we wszystkich firmach i umożliwia unikanie płacenia składek, bo nie da się stworzyć spójnego systemu przy takim galimatiasie. W Anglii składka jest jedna (11 %) i płaci się ją od każdego wynagrodzenia i koniec. W Polsce wystarczyłyby 2 składki: na OFE i na ZUS. Składkę na ZUS można by dodać do PIT i w ten sposób został by jeden podatek zamiast 11. Można ustalić jedną stawkę PIT+ZUS, jedną kwotę wolną i wprowadzić jednolity, prosty system dla wszystkich umów. Można go też łatwo modyfikować. Przy okazji można okroić administrację podatkową (i zapewnie dlatego się nie uda).
31 stycznia o godz. 9:57
Gospodyni nasza napisała m.innymi:
„….Bo tak naprawdę ta dyskusja nie ma już wiele wspólnego z samym dokumentem o nazwie ACTA, a jest dyskusją o premierze, coraz bardziej krytykowanym i rządzie(…)”
Uściślę. W moim pisaniu na temat ACTA w ogóle nie zajmowałem sie jej postanowieniami a właśnie działaniami rządu i arcy-mętnymi nie przekonywującymi próbami wyjaśnienia stanowiska rządu w sprawie tej umowy i aktu jej podpisania. I, zaręczam – krytyczna ocena tak działań rządu jak i wypowiedzi jego ministrów nie dostarczała mi satysfakcji.
Ciekawe, że w aktualnej sprawie paktu stabilizacyjnego ( czy fiskalnego) Premier potrafił zachować właściwą kolej rzeczy (najpierw „przeczytam” – potem podpiszę albo nie podpiszę) i nie odwoływał sie do ratyfikacyjnego wentylu bezpieczeństwa.
W sprawie ACTA bardziej rozumiałbym konsekwentne stanowisko rządu: „podpiszemy tą umowę bo wiemy co podpisujemy i wiemy że żadnych „zagrożeń jej postanowienia nie stwarzają” niż to co miało miejsce; to wycofywanie się „rakiem” i udawanie, że nic się nie stało, a jeśli się okaże,że jednak coś się stało to … nie ratyfikujemy.
Wiem, ratyfikacja umów międzynarodowych jest normalnym aktem w prawno-międzynarodowym obrocie traktatowym ale wiem też, że podpisywanie umów a później odmowa ich ratyfikacji zaufania do władz państwa nie buduje, tym bardziej w przypadku Polski, której rząd ma większość w parlamencie i „swojego” Prezydenta.
O ile w przypadku gdy kto inny (politycznie) podpisuje a kto inny ( z opozycyjnej opcji politycznej ) ratyfikuje odmowę ratyfikacji można jeszcze zrozumieć to w przypadku Polski byłoby to raczej trudne właśnie w kategoriach: to nie wiedzieliście co podpisujecie ?
31 stycznia o godz. 10:00
Uzupełniam i wyjaśniam:
pisząc o pakcie stabilizacyjnym (fiskalnym) miałem na mysli unijno-europejski pakt stabilizacyjny.
31 stycznia o godz. 10:14
Grace
31 stycznia o godz. 1:35
Dzieki za super trafny komentarz odnośnie ,,Polityki”. od pewnego czasu ,a czytam ,,Politykę” i w formie papierowej i elektronicznej zauważyłem ,że oni chyba robią w pijarze rządowym. Także komentarz odnośnie pojmowania rzeczywistości przez Gospodynie jest niestety trafny. Niestety.
Odnośnie reformy emerytur jest ona konieczna – ja już się pogodziłem ,że będę musiał pracować do śmierci bo musimy zafundować emerytury panom w mundurach(podobno ich średni wiek przejścia na emeryturę to ok 40lat). Rozumiem też ,że byłbym głodny (ale jak już wspomniałem emrytury dożyć się nie spodziewam)bo jestem ofiarą szemranego wsparcia rządu dla przedsiębiorców czyli współprzestępcą sakrbowym winnym zatajenia dochodów. Gdyby nie ta regulacja prawna (czyniąca ze mnie współprzestępcę) skrzętnie podtrzymywana ( w razie co rządzący powiedzą ,że nie wiedzieli o skali problemu) przez rząd bardzo szybko byśmy uporali się z tym problemem. A rzecz w tym,że jak każdy kogo to spotkało miałem wybór – najniższa krajowa na papierze+reszta pod stołem albo żegnaj roboto. Ale pewnie z perspektywy warszawskiej redakcji albo liberała rada by była jedna – zmień pracę.
Powoli chyba kształtuje się nowy ład klasowy – z jednej strony są ci którzy mają wszelkie prawa socjalne, wypłatę zawsze i na czas , sumy mieszczące się w kategorii ,europejskie” więc i ceny europejskie w naszym kraju im niestraszne , wykonują swą robotę tak długo jak potrzebują (jak się zmęczą/wypalą to sobie zrobią urlopik roczny), prywatne lecznictwo, braki refundacji leków niestraszne i ci pozostali – dla nich umowy śmieciowe, najniższe krajowe, ,,pasożyty na socjalu”, ci którzy ciągle (zdaniem Balcerowiczów) ciągle za dużo zarabiają. a ceny dla nich tak samo ,,europejskie” jak dla ludzi ,,I kategorii”. niestety nasz rząd reprezentuje tylko tych pierwszych
31 stycznia o godz. 10:18
Należy podnieść ceny prądu i przeprowadzić remont sieci energetycznych, które są w 3/4 zamortyzowane i za lat kilka zaczną siadać.
31 stycznia o godz. 10:36
@Zosieńka
31 stycznia o godz. 8:00
@Zosieńka
31 stycznia o godz. 8:38
***?i znów muszę przeprosić. Nie PS, lecz SP (Solidarna Polska) miało być. No i kilka literówek przy okazji. Pardon.***
Zosieńko!
Przepraszaj nie tylko za literówki, to przesadna elegancja, literówki każdy popełnia i to na ogół nie przeszkadza, chyba iż zmieniają zasadniczo sens wypowiedzi lub czynią ją wieloznaczną. Przy donosie o „euroosłach” (to jest klasyczna literówka!) nie byłaś precyzyjna, brakuje ważnej informacji. Są bardo rzadko w swoim miejscu pracy – to pięknie wypunktowałaś, podając absolutnie zrozumiałe powody (np. choroba teściowej czy nadmiar kawy w TV), ale nie wskazałaś na doniosły fakt, że jeśli są przelotem w Brukseli to jednak pracują gorliwie, tzn. głosują, choć, jak sami przyznali, nie mają pojęcia, za czym głosowali, ale sam akt głosowania był, jest bardzo wyczerpujący – i chwatit!. Trudno więcej wymagać od ludzi, którzy polskich tekstów nie rozumieją, a tam im ktoś serwuje obcojęzyczne sformułowania. Taki specjalista językowy, który miał jako zadanie partyjne zrealizować uczenie się języka angielskiego na bardzo drogim szkoleniu (naście tysięcy Euro w miesiącu) po kilku latach już potrafi powiedzieć: „Have a nice day” lub uciekającemu na Wiejską koledze – „have a nice trip”!
Przypomina mi to humoreskę mojego ulubieńca, Ephraima Kishona, który z Węgier wyemigrował do Izraela, znając hebrajski tyle co Ziobro angielski. Umiał powiedzieć: „Szalom, Salem alejkum i zanucić Hatikvę. Stwierdził, że język hebrajski jest bardzo łatwy. Już po dwóch latach intensywnych studiów można zapytać przechodnia: „Która godzina? Ale proszę mi odpowiedzieć po angielsku”!
31 stycznia o godz. 10:50
Grace, 1.35. Ktoś już tu nazwał Panią Redaktor czirliderką platformy i rządu. Najlepiej to przestać czytać POLITYKĘ i co najwyżej powspominać o dawnych pięknych czasach. Niekiedy spotykam opinię o lewicowości Paradowskiej. Ja dziękuję za taką lewicowość, bardziej przypomina ona lewicowca Cimoszewicza, z którym żałosny wywiad można przeczytać gdzie indziej. POLITYKA jest na wskroś prawicowa, neoliberalna i byle jaka. A Cimoszewicz jest mętnym gadułą i mędrkiem z puszczy.
31 stycznia o godz. 10:56
Obawiam się że zarówno Tusk, jak i Pani Redaktor patrzą na problem ale go nie WIDZĄ……
Implikacje wprowadzenia ACTA na grunt europejski spowodowałaby dominację firm amerykańskich i amerykańskiego prawa patentowego.
A to nie byłoby zdrowe dla Europy…..
Pamiętamy jeszcze skutki COCOM na gospodarkę?
To coś podobnego……
31 stycznia o godz. 11:21
- Dlaczego osobiście wspiera pan ekstradycję obywatela brytyjskiego Richarda O’Dwyera za zwykłe podanie odnośników do materiałów łamiących prawa autorskie, na podstawie traktatu o ekstradycji mającego zwalczać terroryzm i sprowadzać terrorystów przed amerykańskie sądy?” – tak brzmiało pytanie, które znalazło się na szczycie listy ponad 133 tys. pytań do prezydenta Obamy. Zadał je SMSem Michael Mozart ze stanu Connecticut. Zagłosowało za nim ponad 6 tys. użytkowników Google’a i Youtube’a. A Obama nie znalazł przekonującej odpowiedzi
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11060463,Student_jak_terrorysta__Ekstradycja_do_USA_za_linki.html
——————-
Skoro patrzą i nie WIDZĄ, trzeba im to unaocznić……
Pax America ma swoje zalety, ale i wady. A najśmieszniejsze jest to, że w samych Stanach te zapisy nie mają szans na ratyfikację.
Dziwna umowa, gdzie pomysłodawca nie ma szans na realizację koncepcji na własnym terytorium.
31 stycznia o godz. 11:22
@Kamil
No i proszę bardzo. GIODO też nie wie o czy mówi?
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,11060582,GIODO__ACTA_wprowadza_kaganiec_na_polskie_prawo__Po.html
Zwracam uwagę na to: „Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych pytany o zagrożenia związane z wprowadzeniem ACTA, wskazał na dwa niebezpieczne przepisy: art. 27 ust. 3 i 4 – o nakazach, które mogą być wydawane przez odpowiednie organy państwowe. Jak podkreślił, w tekstach oryginalnych mówi się o właściwych władzach a nie organach.”
I dalej: „Co to oznacza w praktyce? GIODO wskazuje, że na podstawie tych artykułów można by stworzyć organizację, która zrzeszałaby instytucje prywatne zajmujące się dochodzenie roszczeń z zakresu prawa własności intelektualnej. – I ta organizacja wymuszałaby poprze władze polskie zdobywanie danych od operatorów telekomunikacyjnych i dostawców internetowych i przekazywałaby je do międzynarodowych sieci wymiany informacji, zagranicznych koncernów – powiedział Rafał Wiewiórowski.”
Dalej się upierasz że na temat ACTY wypowiadają się ignoranci?
)
Bo ignorantów to ja widzę wśród polityków. Co niektórzy sami sie przyznali że nie wiedzą o co chodzi
31 stycznia o godz. 11:34
W ramach reformy podatków należy zlikwidować PCC, co by obniżyło koszt zakupu towarów używach w szczególności mieszkań i nie jest to duży koszt dla państwa.
Należy zlikwidować wszystkie ulgi w PIT w szczególności tzw. prorodzinne, które są dotowaniem aktualnych rodziców kosztem potencjalnych i tym samym zmniejszają liczbę dzieci i rodziców.
31 stycznia o godz. 11:35
Popieram Panią. Sądy pani są wyważone, słuszne. Część komentarzy jest nienawistna, ale takie jest życie. Mam zaufanie do Pani doświadczenia i rozsądku.
31 stycznia o godz. 11:40
Na temat wpisu mogę tylko to powiedzieć, że czytałem go z przyjemnością i nie mam zastrzeżeń jak niektórzy komentatorzy. Wydziobałem tyko perełki (według mnie) z komentarzy, które mnie zachęciły do komentowania. Np.
@cody
31 stycznia o godz. 0:24
***- przyłożeniem jednej miary do tak dramatycznie różnych dziedzin gospodarki, jak produkcja np. odzieży czy tworzenie muzyki i czerpanie dochodów z tantiem.***
Natychmiast wyobrażałem sobie różnice i ewentualne zrównania tych produktów pod względem prawno-finansowym. Piekarz i bułki to jeden przykład. Piekarz produkuje bułkę, ja kupuję i spożywam, przetwarzam na nawóz. Tantiem z produktów przemiany materii nie będzie, np. przy wykorzystani do użyźniania roli, bo oprócz bułki jadłem kiełbasę itp. i żaden ekspert nie ustali ile rolnik ma zapłacić piekarzowi, a ile rzeźnikowi i mnie za przetwarzanie, a więc tworzenie nowego produktu, gdzie mnie też się należy załata i tantiemy za produkty rolne. Nikt nie zaprzeczy, że moja produkcja zawiera elementy twórcze! Najlepsze pomysły twórcze człowiek miewa przy dobrym wypróżnianiu.
Skoro nikt zdrowy na umyśle nie chce płacić tantiem piekarzowi za jego wkład intelektualny przy tworzeniu tak cudownego rezultatu (bułka bułce nierówna!), dlaczego twórca kiczowatego wrzasku (piosenki) ma czerpać przez najbliższych >100 lat profity (razem ze spadkobiercami)?
O tych 100 latach po śmierci autora dzieła literackiego wiem , bo wspaniały album Buscha (z Max und Moritz) wydrukowano i sprzedano tanio w NRD 100 lat po śmierci autora.
W dobie Internetu wiele rozwiązań prawnych powinno być zmienionych i to na korzyść odbiorców kultury, choć niekoniecznie wolnoamerykanka piracka. Ten problem jest ważniejszy od wszystkich ACTA, którego sformułowań nawet nie zamierzam czytać, skoro szczegóły praktyczne są w tajnych porozumieniach.
@Pioniu
31 stycznia o godz. 0:35
***Wystarczy ograniczyć internautom transfer do 1Mb/s, i przyznać limit danych 2GB/miesiąc. To wystarczy na obsługę poczty i zwykłe tradycyjne surfowanie. W ten sposób spadnie ilość ściąganych danych z nielegalnych źródeł, ograniczymy problem pornografii, odetniemy od sieci całkiem sporą grupę niezrównoważonych. Ale oczywiście przy takich ograniczeniach, zaprotestują Internet providerzy, którzy nie będą mogli wciskać nikomu niepotrzebnych stałych łącz 10Mb/s i 20Mb/s.***
Włączył się Pioniu, ale tym razem nie polecam jego sugestii wprowadzenia ograniczeń szybkości transferu i racjonowania ilości informacji. Ten problem znam z autopsji i to bardo dobrze; znam efekty negatywne małej szybkości. Nie da się oglądać płynnych obrazów nawet z legalnych źródeł, nawet darmowy Skype wysiada, choć mam 6 Mb/s. Mam gdzieś interes providerów, ale wiem co to znaczy za mała prędkość.
„Nie idźcie tą drogą, bo to milowy krok do tyłu”!!!
Gdy próbuję oglądać – i posłuchać prawnuczka z Gdyni, to mnie szlag trafia. Chciałbym mieć 10 Mb/s, ale linia telefoniczna jest zbyt stara. Podobnie nawet oglądanie Youtube’a lub TVN czy Polsatu wymaga rozsądnej szybkości.
Bardo ładnie wypowiedział się obznajomiony z problemami „piotr”. Nie jesteśmy z tego samego pokolenia, różnica wynosi 2 generacje (licząc 20 lat/pokolenie), ale byłem chyba lokalnym prekursorem w korzystaniu z komputerów, gdy zamieniłem suwak logarytmiczny i tablice matematyczne, najpierw na kręciołki mechaniczne, potem liczydła elektro-mechaniczne, później zabawki elektroniczne, a potem Odra 1003, aż do PC obecnych. Po drodze zahaczyłem o potężne komputery IBM we Francji o niewyobrażalnej szybkości, czyli trochę i liczyłem i programowałem.
@piotr
31 stycznia o godz. 0:55
31 stycznia o godz. 11:41
Zamieszanie wokół przetargu na dowody osobiste z e-podpisem. Ostatnie decyzje rządu stawiają terminowe wdrożenie projektu pod znakiem zapytania – ostrzegają firmy z branży IT.
Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,11059797,E_dowody_znowu_sie_opoznia__Branza_IT_skarzy_sie_na.html#ixzz1l1zm0TAQ
————————–
Sprawność naszego rządu i szybkość procesów decyzyjnych powala na kolana……jedynie w sprawie ACTA……
31 stycznia o godz. 11:54
Lex. ‘Premier potrafił zachować właściwą kolej rzeczy (najpierw ?przeczytam? ? potem podpiszę albo nie podpiszę)’
Właściwa kolejność rzeczy jest inna:
najpierw przetłumaczą
potem przeczytam (jak będę miał czas i chęć)
potem zrozumiem (albo nie)
potem podpiszę (albo nie)
31 stycznia o godz. 12:09
Wbrew wielu widzę same pozytywy w całej tej zadymie wokół ACTA. Władza musi się wreszcie nauczyc prowadzic dialog ze społeczeństwem, na wszystkich poziomach, musi bez przerwy uzasadniac i argumentowac za tym co i dlaczego robi, nawet w najostrzejszym sporze z protestujacymi. Media muszą wreszcie nauczyc się pokazywac rzeczywistośc z wielu punktow widzenia, faworyzujac jedynie te zgodne z prawem i rozumem, bez epatowania demagogią i emocjami. Społeczenstwo musi wreszcie dorosnąc do swej obywatelskości, także w internecie, w tym poprzez praktykowanie dyskusji i dialogu na konkretne argumenty z poszanowaniem inaczej myślących. A wtedy każda prawda obiektywna obroni się sama…
31 stycznia o godz. 12:09
Wbrew wielu widzę same pozytywy w całej tej zadymie wokół ACTA. Władza musi się wreszcie nauczyc prowadzic dialog ze społeczeństwem, na wszystkich poziomach, musi bez przerwy uzasadniac i argumentowac za tym co i dlaczego robi, nawet w najostrzejszym sporze z protestujacymi. Media muszą wreszcie nauczyc się pokazywac rzeczywistośc z wielu punktow widzenia, faworyzujac jedynie te zgodne z prawem i rozumem, bez epatowania demagogią i emocjami. Społeczenstwo musi wreszcie dorosnąc do swej obywatelskości, także w internecie, w tym poprzez praktykowanie dyskusji i dialogu na konkretne argumenty z poszanowaniem inaczej myślących. A wtedy każda prawda obiektywna obroni się sama…
31 stycznia o godz. 12:15
@ Pani Redaktor
Aby skończyć wreszcie z mitem „miękkiej brzozy”,prawie gumowej, mam małą propozycję. Jeśli pan Macierewicz może poruszać się w oparach absurdu to inni także mogą wykonać parę niekonwencjonalnych posunięć.
Proponuję na najbliższej konferencji prasowej położyć przed posłem piłę i dwa kawałki drewna: brzozę i np.sosnę.Oba kawałki muszą być wycięte ze świeżego drzewa. Niech pan Macierewicz praktycznie a nie wirtualnie sprawdzi jaką twardość ma dane drewno. Paradoksalnie świeża brzoza, podobnie jak inne liściaste jest bardzo twarda i dopiero po wysuszeniu staje się krucha a po namoczeniu jest prawie jak gąbka.
Osobiście mam już dosyć poważnego traktowania przez dziennikarzy wszelkich absurdów, chcą się kompromitować proszę bardzo ale za moment okaże się że pozostanie tylko taki widz dla którego nie opłaca się wykupywać reklam.Mamy potem takie kwiatki jak z AKTA bo choć dokument wisiał na stronach rządowych od bardzo dawna „pies z kulawą nogą” tam nie zajrzał . W ogóle zastanawiam się po co te strony jeśli dziennikarze i tak wolą zadawać idiotyczne pytania na konferencjach prasowych,często bez wstydu wykazując swoją niekompetencję.
31 stycznia o godz. 12:29
Gospodyni napisała o alternatywie:
„Bo oczywiście moglibyśmy podyskutować, jak to się dzieje, że mamy jakiś bezprecedensowy wzrost gospodarczy, 4,3 proc. którego nikt się nie spodziewał i który jest zasługą nie tylko społeczeństwa dzielnie stawiającego czoła trudnej sytuacji, ale także w jakiejś mierze rządu.”
Z całym szacunkiem dla Pani Redaktor, nie jest oczywistością wzrost gospodarczy 4,3%. Jak gdzieś na blogu e-Polityki już wskazywałem, zawdzięczamy być może ten wzrost szarej strefie. Nie jest to pogląd zrodzony w mojej głowie. Wyczytałem to w dodatku Magazyn do jednego z piątkowych wydań gazety „Dziennik. Gazeta Prawna”.
Sugestia jakobyśmy zawdzięczali wzrost PKB szarej strefie, czyni poważne rozważania stanie gospodarki polskiej trudnymi. Nie pomaga tu zwykle rozważanie układów niestabilnych lub układów chaotycznych.
Warto tu zacytować fragmenty z hasła „Chaos (matematyka)” w Wikipedii:
„Dowiedzenie, że dany, konkretny układ równań jest chaotyczny dla pewnych wartości parametrów modelu, jest na ogół procesem złożonym. Dlatego niewłaściwe jest nazywanie chaotycznym każdego układu przejawiającego skomplikowane zachowania. Przykładami układów mylnie nazywanych chaotycznymi są turbulencje i zachowanie giełdy.”
– i wcześniej:
„Szczególną cechą układów chaotycznych jest tzw. mieszanie topologiczne. Oznacza ono, że jeśli weźmiemy dowolny region (zbiór otwarty) w przestrzeni fazowej układu, to w miarę jego ewolucji w czasie pokryje się on częściowo z dowolnym innym wybranym regionem.”
—
Nie wnikając w rozważania teoretyczne, można powyżej cytowane stwierdzenia potraktować jako odskocznię do banalnych stwierdzeń: współczesna gospodarka nie jest wystarczająco opisana, aby w miarę pewnie ocenić źródła zaobserwowanych zachowań podmiotów gospodarczych jak również odpowiedzialnie przewidzieć zachowania przyszłe.
Od wczesnej młodości śmieszą mnie stwierdzenia: „W przyszłym roku będzie wzrost gospodarczy o …” W jakiś sposób zwięzły trzeba opisać cel do którego powinniśmy dążyć wiedzeni przez przywódców – więc nie szydzę z takich przewidywań.
Natomiast obserwuję wręcz głuchotę i ślepotę zarówno rządzących, poważnych komentatorów politycznych oraz rzesz wykształconych osób na zjawiska zdumiewające. Oto kilka z nich:
- Biedronkom żyje się najlepiej w Polsce;
- dokumenty uzupełniające ACTA są tajne;
– premier rządu polskiego musi podpisać ACTA,
– premier rzadu polskiego nie może podpisać Karty Praw Podstawowych, bo przeciwni są jego doradcy pozarządowi;
– podania wyników spisu powszechnego przeprowadzonego na niepełnej populacji przez GUS z użyciem nowoczesnego sprzętu nie można się bardzo długo doczekać;
– jest w Polsce organizacja, która nie respektuje prawa wypisania się z niej, mimo że zapisali mnie tam rodzice gdy niemowlęciem byłem;
- działa w Polsce organizacja, której członkowie zobowiązują się do bezwzględnej lojalności, nadrzednej wobec zobowiązań wynikających z reprezentacji społeczeństwa w Sejmie lub Senacie;
– wiele decyzji politycznych zapada z powód, które zna tylko bóg.
Zdecydowana większość polityków i komentatorów – także na blogach – pomija milczeniem wyznawaną nadrzędność prawa boskiego i prawa kanonicznego kościoła katolickiego nad prawem stanowionym przez organy przedstawicielskie traktowanym podrzędne lub nieobowiązujące.
Są dwa główne źródła postanowień ACTA: siódme boskie przykazanie oraz dyrektywa „nie okradaj USA”. I jedno nadzwyczaj silne źródło oporu przeciw ACTA spopularyzowane przez osobę uhonorowaną nadzwyczajnymi honorami państwowymi, a mianowicie przez członka Trybunału Stanu Zbigniewa Romaszewskiego. To źródło nazywa się:
„mnie się należy”.
Na blog Janiny Paradowskiej zagląda wiele osób uważających, że się im należy od Pani Redaktor. Między innymi należy się im spluwanie przez Panią Janinę Paradowską na PO, na rząd i na Donalda Tuska.
Totalną fantastykę to się uprawia Panie i Panowie na salonie o większym numerze. Wystarczy umieć liczyć barany, obliczanie wykładników Lapunowa nie jest konieczne.
31 stycznia o godz. 12:48
http://wyborcza.pl/1,75478,11060096,Nie_przeszkadzac__Tu_sie_rzadzi.html
Otóż to……..
WŁADZA wie lepiej, co jest dobre dla obywateli…..
A pasterze, co dla owieczek…..
31 stycznia o godz. 13:08
Kościół nie tworzy też partii politycznej, bo wie z doświadczeń wielu krajów, że partia kościelna w katolickim kraju przegrywa. Biskupi wolą wywierać wpływ na politykę środkami mniej demokratycznymi. Pomaga im w tym strach polityków i wciąż utrzymujący się przesąd, iż skoro większość ludzi chodzi do kościoła, to pewnie dają biskupom przyzwolenie, by ci przemawiali w ich imieniu. To kłamstwo, ale długonogie.
http://polska.newsweek.pl/swiat-bez-boga–jan-hartman-dla–newsweeka-,87761,3,1.html
—————–
Hartman jest WIELKI……..
31 stycznia o godz. 13:40
Chodzi o zniszczenie konkurencji ze strony niezależnych twórców, jak np. platforma MegaBox
31 stycznia o godz. 13:46
…hej Antoniusie!. Sprawdziłam ponownie swój wpis, i nie znalazłam literówki którą mi imputujesz. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy utytułować europosła, euroosłem – tak samo jak krajowego posła, osłem. Nawet wtedy, gdy jeden lub drugi zwala winę na asystenta, albo na pośpiech spowodowany koniecznością pilnego udania się za potrzebą. Nie ma też znaczenia jakie barwy reprezentuje dany poseł, czy to będzie pan Kużmiuk, czy Wojciechowski (ten z Rawy Mazowieckiej) lub pan Kurski albo Ziobro. Ukłony!
31 stycznia o godz. 14:15
Lewy,
Pozdrawiam serdecznie.
muszę coś sprostować.
To nie Rosjanie, ale Białorusini wynaleźli ten wehikuł czasu. Tłumaczenie też było z języka białoruskiego. Nie jest trudny, trudna jest tylko cyrylica.
Całe ich nieszczęście polega na tym, że jako naród nie zaistnieli w świadomości Europejczyka (a często nawet w swojej własnej).
W historyjce mamy liczne aluzje do sytuacji tego kraju ( np. wynalazca modli się do Szkłowskiego Idola – ze Szkłowa pochodzi Łukaszenka; aresztowani sami się odprowadzają do więzienia – aluzja do pokory i praworządności Białorusinów itp.)
Coś mnie ostatnio ten blog przerasta, po każdym wpisie błyskawicznie pojawiają się miliony komentarzy, których nie mam czasu czytać. Ale staram się zaglądać i przeglądać
31 stycznia o godz. 14:15
Znowu wcięło mój tekst, ale ponowię. Uważam ze nie wie Pani o czym mówi traktując protestujących jako piratów którzy „pójdą do szkoły” i protesty się skończą. Ogólnikowość sformułowań ACTA daje pole do nadużyć i pisali o tym m.in Vera i Śleper.
Taki „besserwissizm” jest Pani bliski mimo że Pani nie zna się /tak Pani mówiła w Superstacji/ na projekcie, to wszystko i tak lepiej wie.
Trochę skromności nie zawadzi. Rozmowy dnia staja sie popisem Pani elokwencji nie rozmówców. No cóż wiek godny i może Pani nie chwyta tego co się dzieje, ja staram sie rozumiec i widzę przede wszystkim arogancję i kłamstwa rzadzacych i to jest dla pokolenia popierającego rzekomo nowoczesny rząd p.Tuska szczególnie upokarzające.
JERZY
31 stycznia o godz. 14:48
Droga Pani Redaktor, zawzięłam się i przeczytałam wszystko, komentarze też. Wnioski – ilu komentatorów tyle tematów i tyle zdań na te tematy. Zwrócę uwagę tylko na jedno, tak na Pani blogu, jak w komentarzach do felietonów i ogólnie ostatnio, rzadko ktoś posługuje się wyrażeniem „moim zdaniem”. Prawie wszyscy przekazują swoje zdanie jako prawdę absolutną i jedyną a ktoś z odmiennymi poglądami to wróg, którego powinno się wyplenić jak niepotrzebny w ogrodzie chwast.
31 stycznia o godz. 14:52
Lewy,
jeszcze mały wtręt na zakończenie tematu. Czytam właśnie w „Wyborczej”:
„To kontrakt bez precedensu – po raz pierwszy policja w USA kupiła w Rosji broń, skonstruowaną na bazie automatu Kałasznikowa.”
Tak jak w „moim” tekście – albo na bazie automatu Kałasznikowa, albo na bazie traktoru „Biełarus”. Bez absolutnie żadnych wyjątków
31 stycznia o godz. 14:55
http://www.trybunal.gov.pl/Rozprawy/2011/sk_06_10.htm
„Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że art. 4 ust. 1 umowy z USA o ekstradycji jest przykładem klauzuli opcjonalnej, która statuuje możliwość uchylenia się od wydania własnego obywatela. Postanowienie to należy jednak interpretować z uwzględnieniem art. 1 umowy z USA o ekstradycji, z którego wynika obowiązek wydawania wszystkich osób ściganych w postępowaniu karnym lub uznanych winnymi przestępstw stanowiących podstawę wydania bez względu na obywatelstwo. Wbrew twierdzeniom skarżącego, z umowy z USA o ekstradycji wynika zatem możliwość ekstradycji obywatela polskiego, a tym samym spełniony jest warunek wyrażony w art. 55 ust. 1 i 2 konstytucji, że ekstradycja obywatela polskiego może być dokonana, „.jeżeli możliwość taka wynika z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowej.”.
————-
Kto skomentuje?
W odwrotną stronę ekstradycja nie działa……
31 stycznia o godz. 14:55
@Zosieńka
31 stycznia o godz. 13:46
Niczego nie „amputowałem”, co najwyżej samo odpadło. Nigdzie nie zwracałem uwagi na Twoje (konkretne) literówki, a ta z „euro… itd” było moją zamierzoną literówką.
Pozdrawiam!
PS
Troszkę skłamałem. Naprawdę popełniłem błąd, ale go nie poprawiłem, gdy wydawał mi się ten nowy wyraz adekwatny do „czegoś tam, czegoś tam…”.
31 stycznia o godz. 15:02
@Vera i prostowanie głupot/kłamstw
30 stycznia o godz. 23:31
„Jest w ACTA niegroźny zapis, że państwo powinno nakłaniać do zawierania umów przez podmioty prywatne. Brzmi pięknie i protestowanie przeciw to rzekomo awanturnictwo. Tymczasem prawnie ta piękna zasada oznacza, że państwo wycofuje się z prawnego regulowania internetu i zostawia to umowom między dostawcami i przemysłem czyli koncernami medialnymi, na ich warunkach blokowania dostępu, filtrowania i śledzenia (szpiegowania) oraz karania za kopiowanie i państwu wara od tego. Oznacza to także, że egzekwowanie prawa przez państwo ? naczelna zasada praworządności w demokracji europejskiej ? przestaje obowiązywać i przechodzi w ręce prywatne. ”
To jest najzwyczajniejsze łgarstwo. ACTA nic takiego nie przewiduje. Wręcz przeciwnie, art. 27 ust. 3 (bo zapewne w tym miejscu głupota ci wybiła) wyraźnie zastrzega zachowanie zgodne z prawem, prawo do procesu, itp gwarancje państwowe.
31 stycznia o godz. 15:04
Jestem kretynem czy ćmą zamkniętą w szklanej kuli ?
Człowiek ,zajmujący kawałek przestrzeni społecznej powinien przestrzegać praw w społeczności obowiązujących./Pacta sunt sevanda/.
Kłopot jednak polega na tym że PRAWO powinno być po pierwsze zrozumiałe dla większości społeczeństwa i przez większość społeczeństwa akceptowane. Jeżeli np KK chce wprowadzić prawo boskie to jego rzecz z tym że przejmie i obowiązki z egzekwowaniem tego prawa wśród swych wyznawców w pełnym zakresie.Bez cedowania wykonawstwa władzom świeckim w tym i bez prawa finansowania ze środków społecznych.
Dlatego też jeśli chcemy uniknąć zawirowań podobnych tym które dzieją się w sprawie ACTA to powinniśmy doprowadzić do stanu w którym po pierwsze społeczeństwo nie będzie zaskakiwane nagłym
komunikatem ze pojutrze musimy podpisać TO czy OWO z tajnymi załącznikami bez prawa zmiany tam kropki czy przecinka a już broń Boże WSPIERA czy DĄŻY DO WSPARCIA w przekładzie z angielskiego tekstu,
System znany jest od lat wielu. F D R prowadził swoje wieczorne rozmowy przy kominku podczas największego kryzysu w USA.Tłumaczył też w sposób podobny czemu to Stany powinny wysłać swych chłopców do Europy.
Efektów chyba TUTAJ nie muszę tłumaczyć
Robił to też Jacek Kuroń i żadnemu z nich korona z głowy nie spadła.
Myślę że nawet w epoce patentów , praw autorskich nikt jeszcze nie zastrzegł sobie pierworództwa.
Ponoć powinniśmy dążyć do społeczeństwa obywatelskiego. W moim rozumieniu jest ono takie w którym idee kiełkujące na dole maja szanse przebicia się w góre , czyli musi istnieć pole dialogu o równych szansach dla każdego głosu. Jeśli będzie słuszny znajdzie sojuszników.
Nie musimy stale wysłuchiwać bełkotu rzeczników partyjnych , rządowych, spółdzielczych , wojskowych , prokuratorskich i całej czeredy darmozjadów gdy najczęściej ich jedynym komentarzem jest
reklama ,obelgi oponentów i NIE MAM NIC WIĘCEJ DO POWIEDZENIA.
Albo o wyjaśnienie należy się zwrócić do X X
Oczywiście teraz będziemy mieli kontrofensywę zwolenników podpisania i stawiać się będzie stare wygi naprzeciw wyrwanego z tłumu człowieka /który być może nigdy nie występował publicznie/
by zadać mu pytanie CZY CZYTAŁ PAN W ORGINALE TO PRZECIW CZEMU PAN PROTESTUJE.
Coś podobnego widzieliśmy wczoraj u Lisa – dodatkowo jeszcze ta presja czasu – bo nam sie kończy.
Chyba wszyscy wiemy jak nazwać takie POLE i SPOSÓB dyskusji.
Od wielu lat /ponad pół wieku/ czytuje Politykę.Nie ze wszystkim co tu się pisze się zgadzam – bo nie muszę albo nie mogę.
Nie mam zamiaru wzorem niektórych opluwać rząd i Premiera za pośrednictwem p. Paradowskiej – jak pisze STARUSZEK ale uważam że tytuł Polityka przez swą historię , ludzi w niej pracujących tak żywych jak i tych którzy się minęli zasłużył na to by takie pole do dyskusji prawdziwej stworzyć.
Gdyby udalo sie takie cudo to może dowiedzielibyśmy się np:
- gdzie są pieniądze z akcji Komisji Majątkowej
- na co poza kpinami z MURZYNKÓW idą pieniądze wypłacane partiom politycznym
-czemu nikogo dotychczas nie postawiono przed Trybunałem Konstytucyjnym
- kto jest właścicielem Wawelu
- kto kwalifikuje się na bezterminowe przejście na emeryture w wieku przedszkolnym
Można sobie pomarzyć – prawda ?
PS – wydaje mi się że gdyby korektor mial prawo skreślać blogowiczom słowa będące poniżającymi /nawet jeśli są jak to się mówi rzucanymi na wiatr/ to paru blogowiczów przestało by mieć powód do wypisywania swych enuncjacji.
uklony
31 stycznia o godz. 15:23
@Śleper i prostowanie głupot/kłamstw
30 stycznia o godz. 23:51
„Dlaczego Pani pisze, że odbyły się jakieś konsultacje stron w sprawie ustaleń związanych z ACTA?”
Zacząć trzeba od tego, że konsultacje społeczne w ogóle nie były potrzebne w przypadku ACTA. Z tego prostego powodu, że porozumienie nie będzie wymagało żadnych zmian w prawie polskim. Natomiast cała wymagana procedura została zachowana (np. uzgodnienia wewnątrzrządowe i w parlamencie).
Jeśli jest jakaś wina rządu, to brak polityki informacyjnej (a nie konsultacji), gdy to szambo anty-ACTA-owskie wybiło. Czy też jej niespójność (co innego mówił Boni, co innego Zdrojewski).
„Jeśli uważa Pani uczestnictwo w tych konsultacjach tylko strony organizacji producenckich…”
Kłamstwo. Konsultowano także z „drugą stroną”, np. z izbami gospodarczymi zrzeszającymi przedsiębiorców działających na rynku usług elektronicznych (Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji oraz Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej) czyli właśnie dostawców internetu a nie „producentów”.
31 stycznia o godz. 15:28
Rezim jest odpowiedzialny za 4.3% wzrost PKB !!! Pani Paradowska, to tylko pol prawdy. Bo to rowniez oznacza ze obcy wlasciciele firm operujacych w Polsce wykorzystali wiecej polskiej taniej sily roboczej, polskich materialow i energii. Nie zaplacili podatkow, wywiezli towar by sprzedac gdzie indziej i zaleldowac zyski w swoich krajach. I to dzeki rezimowi moga tak szabrowac. W tym samym czasie gdy polski PKB wzrastal o 4.3% oficjalne bezrobocie wzroslo z 1.9 mln do 2.8 mln i dodatkowe 400 tys polakow opuscilo te zielona wyspe w poszukiwaniu podstaw zycia gdzie indziej. W tym samym czasie polski dlug publiczny rowniez wzrosl o dodatkowe 5.6% PKB (szybciej od wzrostu PKB), w poprzednim roku az o 7.9% i az o 400 mlz zl od czasu gdy umilowany dykator Donek Tusk, historyk, wymanipulowal wladze w 2007. To rowniez jest zasluga rezimu. Zalugami rezimu rowniez sa; kryzys demograficzny, kryzys energetyczny, kryzys emerytalny, gigantyczny dlug publiczny i zadluzenie gospodarstw domowych. Plus 2.8 mln bezrobocie i 5 mln emigracja. Ale nie warto o tych zaslugach wspominac prawda ??? Ale,.. najgorsze przed nami bo rezim nie oferuje zadnej nadzieii na poprawe tych osiagniec. Rezim nawet nie wie po co rzadzi. A moze pani wie. Niech pani napisze.
31 stycznia o godz. 15:33
Polska nie powinna podpisywać ACTA, ani tym podobnych bezprawnych bzdur -tym bardziej nad tymi bzdurami debatować. Koniec, kropka. Dlaczego?-odpowiedź jest zawarta w bełkocie ACTA, więc jak ktoś lubi taki bełkot, może przez to przejść i siebie uświadomić.
Sprawą drugą jest sam Donald Tusk, który jak widać, (być może od grania za publiczne pieniądze w piłkę), -traci nie tylko poparcie, ale i kontakt z rzeczywistością. Co gorsza, zaczyna zachowywać się jak autorytarny pan i władca, zapatrzony w swoje widzimisie, a nie w TO, do czego został przez wyborców powołany. Nawet jeśli ci wyborcy nie głosowali na Tuska, tylko przeciwko PiS.
31 stycznia o godz. 15:33
@jerzy i prostowanie głupot/kłamstw
31 stycznia o godz. 14:15
„Ogólnikowość sformułowań ACTA daje pole do nadużyć i pisali o tym m.in Vera i Śleper.”
Bzdury wypisujesz. Taka umowa międzynarodowa m u s i być ogólnikowa, bo oddaje konkretne (szczegółowe) regulacje w gestie stron (np. „każda ze stron zapewnia…”).
Nie daje również „pola do nadużyć”, bo ewentualne „nadużycie” będzie zależało od stron (państw), które takie nadużycie będzie sobie mogło wprowadzić czy ACTA ratyfikuje czy nie (ACTA może być co najwyżej pretekstem, a tego gdy ktoś chce, zawsze znajdzie).
A Vera i Śleper wypisują dyrdymały.
31 stycznia o godz. 15:37
@innoveritas
Jak można brać poważnie kogoś, kto nie odróżnia procesu od postępowania. Może wyjaśnisz, co to jest „sprawiedliwy proces”. Znajdź definicję i wyjaśnij, co może oznaczać używanie nieistniejących terminów prawnych. A co wiesz o formułowaniu prawa w krajach anglosaskich? Słucham…
Mój wpis to nie moje zdanie prywatne, to skrót ze źródeł, które lepiej się znają na prawie niż ty. O tym się mówi w kręgach, w których dyskusja nie polega na wymyślaniu od łgarzy i oszustów.
31 stycznia o godz. 15:40
wiesiek59
31 stycznia o godz. 14:55
„http://www.trybunal.gov.pl/Rozprawy/2011/sk_06_10.htm
(…)
Kto skomentuje?
W odwrotną stronę ekstradycja nie działa??”
Mylisz się. Ta umowa działa tak samo, w obie strony.
31 stycznia o godz. 15:40
Pani Janino proszę nadal komentować bieżące wydarzenia ponieważ jest to nieliczny głos rozsądku który można usłyszeć w publikatorach. W pełni identyfikuje się, z dokonywaną przez Panią oceną bieżących wydarzeń. Pozdrawiam, Jan z Warszawy.
31 stycznia o godz. 15:41
Czas paktów.
Pakt fiskalny wymyślono by pozbyc się skutków rozszerzenia.Przynajmniej je ograniczyc.Nowe małe zdołały się załapac.
Mocarstwo regionalne zostało z ręką…
Pakt ACTA przyjęto unijnie licząc na częściowe przynajmniej złagodzenie presji na euro.Mocarstwo regionalne ,bez euro,zostało z ręką …
31 stycznia o godz. 15:42
Vera
31 stycznia o godz. 15:37
Najkrótszą definicją jest zapamiętana w dzieciństwie:
„najpierw im urządzimy sprawiedliwy proces, a potem ich powiesimy”
Nie mam pewności, ale sędzia Lynch się chyba nazywał……
31 stycznia o godz. 15:49
invinoveritas
31 stycznia o godz. 15:40
Znasz jakiś przykład ekstradycji obywatela amerykańskiego do innego kraju? USA nie uznaje na przykład jurysdykcji MTK
„Ze względu na to, że część państw, które podpisały Statut Rzymski, nie ratyfikowało go (USA, Izrael), lub też go w ogóle nie podpisało (Chiny, Rosja), istnieje spore zagrożenie, że Międzynarodowy Trybunał Karny straci swój praktyczny sens.”
http://pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C4%99dzynarodowy_Trybuna%C5%82_Karny
31 stycznia o godz. 15:52
@Lex
31 stycznia o godz. 9:57
„W moim pisaniu na temat ACTA w ogóle nie zajmowałem sie jej postanowieniami a właśnie działaniami rządu i arcy-mętnymi nie przekonywującymi próbami wyjaśnienia stanowiska rządu w sprawie tej umowy i aktu jej podpisania. I, zaręczam ? krytyczna ocena tak działań rządu jak i wypowiedzi jego ministrów nie dostarczała mi satysfakcji.”
Machina informacyjna (i PR-owska) rządu rzeczywiście słabo zadziałała. Ale jednak głównie namieszał Boni (mam do niego wielki szacun, ale nie da się ukryć, że facet się gubi, co najmniej od zmian emerytalnych/OFE, kiedy to również wprowadzał głównie zamieszanie). Bo już Zdrojewski i Tusk byli konsekwentni w swoim (IMO słusznym) stanowisku.
31 stycznia o godz. 15:53
@ piotr
/Jeśli kupię Politykę w formie elektronicznej, to wydawca przejmuje kontrolę nad tym, jak z kupionego egzemplarza mogę korzystać: mogę czytać, lecz nie na wszystkich urządzeniach (…), nikt nie da mi gwarancji, że będę mógł wrócić do lektury za 20 lat itp./
Święte słowa. Prawie na pewno nie będziesz mógł wrócić do lektury już za parę miesięcy. Wczoraj chciałem pokazać koledze rozmowę Piotra Waglowskiego w TokFM, gdzie w miarę przystępnie wykłada istotę zagrożeń wynikających z ACTA. I im bardziej tam zaglądałem, tym bardziej go nie było… ( (c) Disney ).
Odnalazłem w końcu u tych studentów, gdzie chyba kolekcjonują różne materiały okołoprawne:
http://www.naszawokanda.pl/aktualnosc/209/acta-ad-actaodc4/
Nie myślę, że TokFM świadomie tę rozmowę wyciął, pewnie im się już nie mieści. Ale większość tych treści po krótkim czasie nie mieści się i znika, dlatego jest różnica między papierem a cyfrą.
31 stycznia o godz. 15:57
@wiesiek59
31 stycznia o godz. 15:49
„invinoveritas
31 stycznia o godz. 15:40
Znasz jakiś przykład ekstradycji obywatela amerykańskiego do innego kraju? USA nie uznaje na przykład jurysdykcji MTK”
Jeśli zaczynasz pisać o polsko-amerykańskiej umowie ekstradycyjnej, to bądź konsekwentny i się jej trzymaj (a nie wyskakuj z czymś zupełnie innym – MTK). Powtarzam: ta umowa obowiązuje obie strony tak samo (tu też: jedna z podstawowych w pr. międzynarodowym zasada wzajemności). Zarówno Polska jak i USA zobowiązały się do tego samego.
31 stycznia o godz. 16:04
Po zdaniu, w zasadzie zrównującym przeciwników ACTA do „myslących o ściaganiu pornoli z netu” odechciało mi się polemizować z Panią red. Paradowską. To klęska, jak z rzetelnego komentatora sceny politycznej zmieniła się ona a POwskiego dziennikarza dworskiego – takiego Jana Pospieszalskiego/Joannę Lichocką a rebours platformy, gorliwszą nawet od średniej ludu POwskiego. Wiem, ze okreslenie „dziennikarz dworski” jest niegrzeczne i obraźliwe, ale to tak na pożegnanie tego bloga, którego z coraz większą niechęcia i niedowierzaniem (jak bardzo można zatracić rzetelność dziennikarską) czytywałem – a i tak obraza nieporównanie lżejsza od użytej przez red. Paradowską w swym wpisie.
PS. Świetne pytanie retoryczne jednego z dyskutantów – ciekawe, jaki byłby ton publicystyki red. Paradowskiej, gdyby to Kaczyński, a nie Tusk ją podpisywał i lansował…
EOT
31 stycznia o godz. 16:17
Zosieńka, 8:00
Ale serduszko Ci zabiło, kiedy słuchałaś tego RF?
No powiedz prawdę…
Twój Zosieńko komentarz odbieram, jako kryptoreklamę p. Rafała Trzaskowskiego.
Ja walę otwartym tekstem:
Pani Janino, więcej Trzaskowskich w Superstacji!
A w ogóle to dałem głos z potrzeby przytulenia Ciebie do wirtualnego serca.
Długo wytrzymałem – he?
31 stycznia o godz. 16:24
invinoveritas
31 stycznia o godz. 15:57
Czytałem swego czasu o wydaniu przez Sąd Najwyższy USA wyroku w sprawie ekstradycji obywatela. W świetle V Poprawki jest to niemożliwe.
Niestety, nie mam już tej książki, ale fakt wydaje mi się bezdyskusyjny.
31 stycznia o godz. 16:39
„nie lekceważyłabym też tematu smoleńskiego, biorąc pod uwagę, z jaką siłą rozprzestrzenia się wiara, że jednak brzoza nie mogła złamać skrzydła, za którą stoi nie jakiś oszołom”
Naprawdę uważa Pani to za temat poważny albo choćby godny uwagi? Po dwóch raportach i tylu debatach? Kaczyński równie dobrze mógłby zrobić telekonferencję z Danikenem i mam wrażenie, że dziennikarze z zupełnie poważnymi minami by to relacjonowali. Absurd.
Rozumiem jeszcze prokuratorskie śledztwo, zarzuty, ewentualny proces i wyroki. To jednak w ramach epilogu. Temat katastrofy jest zamknięty, a jeśli funkcjonuje to na zasadzie tabloidowej, tak jak majtki Dody (swoją drogą oburzający wyrok sądu o obrazie ładnie skomentował prof. Mikołejko w GW).
Trudno znieść te ciągłe awantury. Wyobraźmy sobie sytuację z kierowcą służbowego samochodu i notablami z tyłu, obok na siedzeniu pasażera przełożony, na wąskiej, krętej i dawno nie remontowanej drodze mgła i ślisko. Śpieszą się na uroczystości, nikt nie popędza szofera, ale ten wie co ma robić: dowieść ważnych gości na czas. VIPy lubią się awanturować jak nie dostaną tego czego chcą.
Podwójna ciągła? 40? 50? 90? Znaki ostrzegawcze? Kto o nich myśli w ogóle? My mamy immunitety, do nas nie stosują się przepisy… Odrobinę za szybko w trochę zbyt ciasny zakręt, hamulce, kontra i gdyby lepsza nawierzchnia albo nie ta szadź jeszcze zdołałby wyprowadzić. Limuzyna owinęła się wokół brzozy jakby była z plasteliny…
Jak to możliwe? Przecież tu drewno, a tu stal, która musi wytrzymywać duże przeciążenia – pytają szemrani profesorowie. Śmiech na sali.
31 stycznia o godz. 16:40
no to już wiem Stasieku, że ten gość co reklamuje w telewizji wykładziny „komfort”, to Ty!. Zdradziło Cię to „he”. Podobasz mi się, naprawdę.
31 stycznia o godz. 16:56
Stalowa wola – http://www.stachurska.eu/?p=6618
31 stycznia o godz. 17:30
Teresa Stachurska
31 stycznia o godz. 16:56
Większość zabytkowych budowli jest oświetlana na koszt miasta.
A że często są to kościoły? Promocja miasta …….
Nie oświetlać Wawelu? Pałacu Namiestnikowskiego?
Co innego, gdy są to „dzikie” podłączenia. Od tego jest prawo.
31 stycznia o godz. 17:45
sceptyk
31 stycznia o godz. 16:39
Dał nam przykład Kurski, czy Struzik, jak jeździć mamy…..
Złoty siedemdziesiąt na liczniku, to nic.
A taki Pańko, Geremek, czy Kolasa, nie przeżyli…..
31 stycznia o godz. 17:59
Janina Paradowska
Cyt.
‘Bo oczywiście moglibyśmy podyskutować, jak to się dzieje, że mamy jakiś bezprecedensowy wzrost gospodarczy, 4,3 proc. którego nikt się nie spodziewał i który jest zasługą nie tylko społeczeństwa dzielnie stawiającego czoła trudnej sytuacji, ale także w jakiejś mierze rządu. Na ten temat wpisów jednak żadnych nie było.’
Szanowna Pani Redaktor, przyko mi, że Pani tak cierpi, iż ‘blog’ tylko ACTA, SOPA i PIPA, w kółko i na okrągło. Ja natomiast cierpię, że tym razem w ogóle mi z Panią nie po drodze i nie tylko z tego powodu, ale również dlatego, że będąc w większości czuję się nieswojo. Szukam więc gdzie by tu, chciaż zdziebełko być razem z Panią … a tu nic. Obiecuję więc solennie, że będę analizował pani tekst ‘literka po literce’, jak powiedział nasz dzielny premier, i może coś znajdę.
Pisze Pani, że żadnej dyskusji o 4,3 % wzroście i zasługach w tej mierze rządu. Osobiście przychylam sie raczej do opini wyrażonej tu przez; ‘Krzysztofa Mazura’ (31 stycznia o godz. 9:06), który pisze, że wzrost PKB jest skutkiem drukowania dolarów i euro, oraz ‘staruszka’ (31 stycznia o godz. 12:29), który zwraca uwagę na szarą strefę. Od siebie zaś dodam, że do Polski nadal wpływają szerokim strumieniem pieniądze unijne, oraz to, że nasz eksport do Niemiec nie załamał się bo tamtejsza gospodarka dale importuje, a wynika to z tego, że rząd niemiecki oprócz racjonalizacji wydatków stosuje też silne instrumenty pobudzjące tą gospodarkę. Doktryna naszego rządu nie zna pojęcia pobudzania gospodarki. Można więc postawić tezę, że stan naszej gospodarki bardziej zależy od decyzji Angeli Merkel niż od decyzji Donalda Tuska.
Nie jestem małostkowy i ostatecznie mogę przyznać, że Donald Tusk ma zasługi … niech mu tam. Skoro jednak przyjmuje się odpowiedzialnośc za wzrost, to również należy przyjąć odpowiedzialność za takie zjawiska w gospodarce, jak wzrost cen i nie tylko benzyny ale wzrost cen artykułów pierwszej potrzeby, tendencje ograniczania ztrudnienia i wzrostu bezrobocia. Czy rząd zamierza coś w tech sprawach zrobić? … nie słyszałem, nie czytałem i mam słabą nadzieję, a gdy jeszcze władze wymagają ode mnie radości to zaczynam się niepokoić.
31 stycznia o godz. 18:07
@Zosieńka
To jest piękna, młoda mężczyzna, Zosieńko!
http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=oj1ZFXBi65Q
Jak zauważył kiedyś TO, mnie bliżej do Jeremiego, tego obrzydliwego kapitalisty.
Nara
31 stycznia o godz. 18:21
Przy okazji dyskusji na temat ACTA mówi się:
- to nie ACTA będzie stosowana w praktyce tylko polskie prawo?..
Wypada więc zwrócić uwagę na treść Art. 91 Konstytucji, z którego zdaje się wynikać, że :
- umowa międzynarodowa – po jej ratyfikacji – staje się źródłem (formalnym) prawa krajowego,
- umowa międzynarodowa jako źródło prawa ma/może mieć pierwszeństwo przed uregulowaniami zawartymi w przepisach prawa krajowego w przypadku sprzeczności między nimi,
-postanowienia ratyfikowanej umowy międzynarodowej mogą być stosowane bezpośrednio.
Mówi się także:
- ACTA nam nie „grozi” bo mamy własne uregulowania w przedmiocie ochrony praw autorskich i własności intelektualnej, nawet lepsze niż te w ACTA.
I znowu warto pamiętać, że z podpisania umowy międzynarodowej i jej ratyfikowania wynika dla państwa obowiązek jej wdrożenia (implementacji), polegającego m.innymi na:
- uchwaleniu – w przypadku braku odpowiednich regulacji – praw odpowiadających postanowieniom przyjętej umowy, bądź;
- w przypadku istnienia odpowiednich regulacji w prawie krajowym – dostosowaniu ich do postanowień umowy, i tak: gdy np. przepisy krajowe są bardziej restrykcyjne – odpowiedniego ich zliberalizowania – i odwrotnie: gdy są mniej restrykcyjne – odpowiedniego ich zaostrzenia, bądź
- w przypadku gdy prawo krajowe w stosunku do umowy międzynarodowej zawiera tzw. luki – obowiązku ich uzupełnienia w duchu i literze postanowień umowy.
Nie byłbym zatem tak kategoryczny w stwierdzeniu, że wdrożenie ACTA nie będzie wymagało zmian w polskim prawie. To się dopiero okaże po przeprowadzeniu wnikliwych analiz porównawczych czy, co i w jakim kierunku należy (ewentualnie ) – po jej ratyfikacji – zmienić.
31 stycznia o godz. 18:38
@Vera
31 stycznia o godz. 15:37
„@innoveritas
Jak można brać poważnie kogoś, kto nie odróżnia procesu od postępowania. Może wyjaśnisz, co to jest ?sprawiedliwy proces?. Znajdź definicję i wyjaśnij, co może oznaczać używanie nieistniejących terminów prawnych. A co wiesz o formułowaniu prawa w krajach anglosaskich? Słucham?”
Ja CYTOWAŁEM ci gwarancje z ACTA, które pokazują, że twoja pisaninka o „prywatyzacji prawa” to bzdury. A ty oczywiście nawet nie zajrzałeś/aś do wskazanego przeze mnie przepisu… czyli anty-ACTA-owiec w pełnej krasie.
„Mój wpis to nie moje zdanie prywatne, to skrót ze źródeł, które lepiej się znają na prawie niż ty. O tym się mówi w kręgach, w których dyskusja nie polega na wymyślaniu od łgarzy i oszustów.”
Hahaha, tajemnicze źródła i kręgi
Może po prostu wskaż ten straszny przepis (numerek) zamiast epatować siebie, swoje kręgi i tutejszych czytelników nic nie mówiącym „Jest w ACTA niegroźny zapis…”.
Ja pochodzę z kręgu, w którym na głupoty mówi się „głupoty” a na łgarstwa – „łgarstwa”.
31 stycznia o godz. 18:51
stasieku!
Ty tu sobie flirtujesz (nie wiem, jak elegancko nazwać takie internetowe bara, bara) z Zosieńką, a KRAJ W POTRZEBIE!
Referenda obficie się kroją (w sprawie ACTA i nie tylko), prokuratorów odwołują, zima zaciska lodowatą obręcz również na Twoim bycie (oby Ci rura ciepłownicza nie siadła, ani akumulator w samochodzie! ),koledzy z Rozdroża się kłócą…
A Ty nic!
31 stycznia o godz. 18:57
A JA PROTESTUJE PRZECIW OPUWANIU PREMIERA TUSKA ,KTORY BARDZO DUZO ZROBIL DLA POLSKI .PO OKRESIE KOSZMARNYM KACZYNSKICH ,KTORYCH EUROPA WYSMIEWALA I KTORZY OBRAZILI WSZYSTKICH SASIADOW Z LEWA I PRAWA ,GDZIE NASZ KRAJ NIE ISTNIAL JAKO POWAZNY PARTNER PREMIERDUSK WYNIOSL GO NA 5 MIEJSCE W EUROPIE ,GDZIE WSZYSCY Z NIM SIE LICZA I GO SZANUJA ,O CZYM SWIADCZA WAZNE EUROPEJSKIE MEDALE ZA DZIALALNOSC EUROPEJSKA .UWAZAM DLATEGO ,ZE OPLUWANIE PREMIERA W POLSCE JEST KARYGODNE I POWINNO BYC ZABRONIONE .NIE BYLO RZADU ,KTORY MUSIAL BORYKAC SIE Z TYLOMA KATASTROFAMI W POPRZEDNICH LATACH ,KTORE DUZO KOSZTOWALY A W KTORYCH PREMIER BYL ZAWSZE Z LUDZMI .NIE BYLO TEZ PREMIERA ,KTOREGO KACZYNSCY I ICH POPLECZNICY TAK SEKOWALI I OBRAZALI ,A TO TYLKO Z DZIKIEJ ZAWISCI .NIE ROZUMIEM ,DLACZEGO PREMIER NIE POZYWAL ICH DO SADU ,BO BYLY TO OSKARZENIA O ZDRADE I NIE TYLKO.SLEDZE DZIALANIE PREMIERA W CIAGU TYCH LAT I STWIERDZAM ,ZE WYKONAL ON OGROMNA PRACE DLA POLSKI .ALE NIESTETY NIKT NIE JEST PROROKIEM WE WLASNYM KRAJU ,A OSTATNIO TO TAKIE MODNE NAPADAC NA NIEGO ZA WSZYSTKO .A JA PREMIERA UWIELBIAM ZA WSZYSTKO -ZA MADROSC ,ZA BRAK NIENAWISCI ,ZA HUMOR I WDZIEK .NIE NISZCZMY WYBITNEGO PREMIERA ,A W KOLEJCE CZEKA CMENTARNY ,NIENAWISTNY JARO I CYRKOWIEC BEZ MORALNOSCI I ZASAD -PALIKOT .
31 stycznia o godz. 19:02
@Lex
31 stycznia o godz. 18:21
1.
„- to nie ACTA będzie stosowana w praktyce tylko polskie prawo?..
Wypada więc zwrócić uwagę na treść Art. 91 Konstytucji, z którego zdaje się wynikać, że :
- umowa międzynarodowa ? po jej ratyfikacji ? staje się źródłem (formalnym) prawa krajowego,
- umowa międzynarodowa jako źródło prawa ma/może mieć pierwszeństwo przed uregulowaniami zawartymi w przepisach prawa krajowego w przypadku sprzeczności między nimi,
-postanowienia ratyfikowanej umowy międzynarodowej mogą być stosowane bezpośrednio.”
Po takich banałach/oczywistościach, aby wypowiedź coś wnosiła, wypadałoby podać choć jeden przepis z ACTA, który będzie stosowany bezpośrednio i będzie kolizyjny z polskim (którym?). Oczywiście nie podasz, bo takiego nie ma.
Mógłbym też polecieć w teorię i napisać, ze nic nam nie grozi (cenzura, itp), bo wyższego rzędu jest nasza konstytucja (ale nie napiszę tego, bo to puste gadanie).
2.
„- ACTA nam nie ?grozi? bo mamy własne uregulowania w przedmiocie ochrony praw autorskich i własności intelektualnej, nawet lepsze niż te w ACTA.
I znowu warto pamiętać, że z podpisania umowy międzynarodowej i jej ratyfikowania wynika dla państwa obowiązek jej wdrożenia (implementacji), polegającego m.innymi na:”
O! To już nie bezpośredniego stosowania, jak pisało się wyżej?
3.
„- uchwaleniu ? w przypadku braku odpowiednich regulacji ? praw odpowiadających postanowieniom przyjętej umowy, bądź;”
No, i teoria sobie a praktyka sobie. Bo: nie ma konieczności uchwalania nowych „praw”. Mamy już – uwaga! bez ACTA! – odpowiednie regulacje.
4.
„- w przypadku istnienia odpowiednich regulacji w prawie krajowym ? dostosowaniu ich do postanowień umowy, i tak: gdy np. przepisy krajowe są bardziej restrykcyjne ? odpowiedniego ich zliberalizowania”
Mylisz się. ACTA wprowadza podstawowy standard ochrony (którą każda strona może sobie samodzielnie zaostrzać – nie ma żadnego obowiązku „liberalizowania”).
5.
„? i odwrotnie: gdy są mniej restrykcyjne ? odpowiedniego ich zaostrzenia, bądź
- w przypadku gdy prawo krajowe w stosunku do umowy międzynarodowej zawiera tzw. luki ? obowiązku ich uzupełnienia w duchu i literze postanowień umowy.”
Tu również nie ma takiej potrzeby (piszę o nowych rozwiązaniach, nie o jakichś przepisach porządkowych, itp).
PS
Z powyższego wynika jednoznacznie, ze twoje teoretyzowanie to po prostu tzw. „puste gadanie”. Tutaj masz tekst ACTA, w uzasadnieniu podane polskie odpowiedniki (realizacja) zapisów porozumienia:
http://www.mkidn.gov.pl/media/docs/20120118-wniosek_ACTA.pdf
Postaraj się znaleźć choć jeden przepis ACTA, który będzie spełniał to twoje (teoretyczne tylko) czarnowidztwo. Z góry dziękuję.
31 stycznia o godz. 19:11
Pani Janino, pisze Pani:
„Tak więc mimo całej fali krytyki nie wpiszę się w ogólny nurt i dalej będę twierdzić, że rząd zawalił sprawę konsultacji, ale chyba środowiska internautów też, bo umowa wbrew temu, co Państwo piszą (m.in. Sławek) wcale nie była tajnie w Polsce procedowana, konsultacje trwają od dawna i nie jest tak, że tylko środowiska internautów mają rację. ”
czyli albo się Pani dała wpuścić w kanał, albo wpuszcza Pani w kanał, że sprawa dotyczy drobnego wypadku przy pracy, ot czegoś tam nie dopilnowano. W powodzi Bardzo Ważnych Spraw wypadł jeden punkcik z programu więc się go dopisze po deserze. Jakoś mi brakuje tu dziennikarskiej dociekliwości co spowodowało ten drobny wypadek przy pracy. Jakie mechanizmy zadziałały, że i w Europie i w Polsce umowa byla tajemnicą (i nie ma sensu wmawianie, że było inaczej bo są na to konkretne dokumenty), dlaczego opinie np. GIODO, prof. Łętowskiej nie zostały wzięte pod uwagę, dlaczego telewizja, prasa i niektórzy dziennikarze widzieli na ulicach tylko to, co Pani tak wdzięcznie opisała? Jedynie redaktor Żakowski wyłamał się z tego zwartego frontu więc sam Premier przywołał go do porządku.
Pani Redaktor, zarówno dla rządu jak i dla dziennikarzy walutą, której nie sposób przeszacować jest wiarygodność. A tutaj strasznie coś zgrzytnęło. Internauci dobrze wiedzą, że w sprawie ACTA nie chodzi o okradanie twórców z ich praw, to walka z koncernami medialnymi, które mówią im co, jak i za ile dostaną. Chętnie zapłacę Pani Paradowskiej za jej książkę, artykuły, nawet posłucham co ma do powiedzenia w przerywanej reklamami audycji telewizyjnej. Ale przecież wiem, że Ona dostaje grosze, większość puli zgarnia kto inny. W czasach, gdy powielenie informacji, dzieła sztuki było problemem taki stan rzeczy był akceptowany, teraz już nie. I dlatego taka, nieprzebierająca w środkach obrona Okopów Świętej Trójcy, jest już anachronizmem. Nie widzi Pani chichotu historii gdy twórcy bronią ludziom dostępu do swoich dzieł?
Czy naprawdę uważa Pani, że gdyby ochrzanieni przez Premiera ministrowie zorganizowali superkonsultacje, to by coś uległo zmianie? Przeciętny Polak „wynajmuje” sobie rząd, żeby w jego imieniu zarządzał, artystów, żeby umilali mu życie a dziennikarzy, żeby patrzyli politykom na ręce i ostrzegali, gdy w jakiejś głowie zaświta myśl, że można coś po cichu zachachmęcić (jakieś leki średniorefundowane, jakąś ACTę ustawiającą bramkarzy przy wejściu do Internetu). Przeciętny Polak lubi tą swoją panią kioskarkę, sympatyczną panią w telewizji, pana Premiera tak rozsądnie argumentującego, Panią Paradowską, która tak mądrze pisze o polityce. Jednak tylko do momentu, gdy któryś z tych lokalnych lub globalnych autorytetów nie spróbuje wcisnąć Polakowi coś, co on uważa nieprawdę, gdy nabierze podejrzenia, że jego guru już tak do końca nie reprezentuje jego interesów.
Pani Janino, naprawdę stało się coś groźniego – zawiodły mechanizmy kontroli, które powinny być już mocno wbudowane w naszą demokrację.
Powiedziałem sobie, że nie bedę komentował złośliwie ostatniej Pani uwagi:
„Sławek pisze mi, że zraziłam do siebie młode pokolenie. Może, ale może jakiejś jego części jednak nie zraziłam, może nie wszyscy myślą tylko o ściąganiu pornoli?”
Wyszło jednak na to, że nie rozumie Pani młodzieży więc wyjaśniam. Mlodzież raczej nie ściąga pornoli czego dała wyraz w opisanym przez Panią plakacie – to robią dorośli. Młodziez chce słuchać fajnej muzyki, grać, oglądać ciekawe filmiki na YouTube i komunikować się, wymieniać informacje, opinie, poglądy. Polski rząd, prokuratura, policja specjalnie im w tym nie przeszkadzały. Teraz jednak podpisano umowę, która generalnie dąży do zaostrzenia sankcji, daje innym sygnatariuszom prawo do domagania się od Polski bardziej rygorystycznego przestrzegania anachronicznych praw. Może pani nie wie o zamknięciu serwisu Megaupload i aresztowaniu i deportacji do USA ich właścicieli. Obawiam się, że każdy młody człowiek pomyślał czy rząd PRL też go wyda jeśli Amerykanom strzeli do łbów oskarżenie i jego.
31 stycznia o godz. 19:36
‘Lex’
31 stycznia o godz. 18:21
Cyt.
‘Nie byłbym zatem tak kategoryczny w stwierdzeniu, że wdrożenie ACTA nie będzie wymagało zmian w polskim prawie. To się dopiero okaże po przeprowadzeniu wnikliwych analiz porównawczych czy, co i w jakim kierunku należy (ewentualnie ) ? po jej ratyfikacji ? zmienić.’
Szanowny ‘Lex’ zgadzam się całkowicie z przedstawioną analizą ewentualnych skutków ratyfikacji umowy. Na poparcie zacytuję (całość wypowiedzi pod linkiem)
http://wyborcza.pl/1,75248,11026891,Letowska__ACTA_to_wynik_lobbingu.html
gdzie prof. Ewa Łętowska mówi;
‘Rząd ma rację, że ACTA bezpośrednio nic nie zmienia. Ale jest to argument tak prostacki z prawnego punktu widzenia, że aż podejrzany. Czy można aż tak nie widzieć problemów, które stworzy? ACTA jako akt prawa międzynarodowego zobowiązuje państwa do zapewnienia konkretnych warunków dochodzenia ochrony praw I poziomu ich ochrony. Te warunki są niepokojące. Gdy umowa ACTA będzie podpisana, to sygnatariusze będą pytać Polskę, jak ją realizuje. Będzie presja, że umowa została zawarta i trzeba ją implementować. I to tak, jak ten naciskający to rozumie.’
Ps. Zauważyułem, że wprowadzono jakiś ‘nakaz aktwności’, w obronie Najświętszej i Niepokalanej ACTA. Nie wiem czy ‘oni’ otrzymują karty powołania czy też zewołują sie esmsami.
31 stycznia o godz. 19:39
Sławek
31 stycznia o godz. 19:11
Do kolekcji deportowanych do USA za nieprzestrzeganie prawa, lub kolizję interesów, można dopisać Noriegę i Wiktora Buta……
Wielki Brat zza Wielkiej Wody ma długie ręce- GLOBALNE interesy.
Mały żuczek- internauta- będzie pomijany w wielkiej rozgrywce. Chyba że jak Assange nabroi globalnie.
Wtedy paragraf się znajdzie. Spolegliwy rząd również……
Dziwię się, że wielu ludzi, w tym i nasza Gospodyni, tego nie dostrzega.
Można być osądzonym na amerykańskiej ziemi, według amerykańskiego prawa. Ewentualnie pozostanie Gantanamo…….
A wysyłać paczki do USA?
31 stycznia o godz. 19:40
Lex
31 stycznia o godz. 18:21
Uzupełnienie.
„Nie byłbym zatem tak kategoryczny w stwierdzeniu, że wdrożenie ACTA nie będzie wymagało zmian w polskim prawie. To się dopiero okaże po przeprowadzeniu wnikliwych analiz porównawczych czy, co i w jakim kierunku należy (ewentualnie ) ? po jej ratyfikacji ? zmienić.”
Czy tobie się wydaje, że wieloletnim negocjacjom nie towarzyszyły analizy? Że negocjacje to takie „u cioci na imieninach”? Że negocjatorzy to ignoranci prawni?
Dodatkowo, powyżej wkleiłem link do dokumentu (potwierdzającego, że nie trzeba zmieniać polskiego prawa, bo obowiązujące przepisy konsumują ACTA), który klepnęło Rządowe Centrum Legislacyjne – to też laicy nie robiący analiz?
PS
Jedyna rzeczywista konsekwencja ACTA to petryfikacja stanu prawnego (ochrony autorskiej). Też nie nieodwracalne.
31 stycznia o godz. 19:44
Panie @hager, 31 stycznia, godz. 18:57
Ma Pan prawo do takich poglądów, jakie Pan prezentuje w tym wpisie.
Podobnie Pani Redaktor Paradowska też ma prawo do swoich. Na swoim blogu ma chyba prawo do ich nieskrępowanego wyrażania.
Ja ich nie podzielam, mimo że głosowałem na PO, a nawet przed laty pomagałem okrzepnąć jej w Małopolsce i niczego nie żałuję.
Oceniam, że to były konieczności pewnego etapu.
Tak nam się historia ułożyła i teraz kończy się jeden, a zaczyna kolejny etap.
Bądźmy dla siebie bardziej wyrozumiali, tzn. uszanujmy też tych, co przestają lubić Pana Tuska, jako Premiera.
Ale prywatnie, to z niego całkiem sympatyczny człowiek, jak i wielu innych.
Uważam jednak, że sama sympatyczność nie powinna być jedynym kryterium na zajmowanie stanowiska Premiera RP.
31 stycznia o godz. 19:47
@Haszszu
31 stycznia o godz. 19:36
„Szanowny ?Lex? zgadzam się całkowicie z przedstawioną analizą ewentualnych skutków ratyfikacji umowy. Na poparcie zacytuję (całość wypowiedzi pod linkiem)
http://wyborcza.pl/1,75248,11026891,Letowska__ACTA_to_wynik_lobbingu.html
gdzie prof. Ewa Łętowska mówi;”
Haszszu, wklej Żakowskiego, temu jeszcze bardziej odbiło niż Łętowskiej. A jeśli będziesz kiedyś szedł po rozum do głowy, to może zastanów się dlaczego Łętowska (oraz Żakowski) nie podają żadnych konkretów. Tylko pierdu-pierdu w rodzaju „Te warunki są niepokojące”. Żena.
PS
„Ps. Zauważyułem, że wprowadzono jakiś ?nakaz aktwności?, w obronie Najświętszej i Niepokalanej ACTA. Nie wiem czy ?oni? otrzymują karty powołania czy też zewołują sie esmsami.”
Och, jaka piękna spiskowa teoria, prawie jak jakiś smoleńska spisek-zamach-aktywność-karty powołania, wszystko Tusko-ruskie
31 stycznia o godz. 19:57
Smolar u Kublik….
http://wyborcza.pl/0,107323.html
31 stycznia o godz. 20:01
Paradowska ani Cimoszewicz nie maja pojecia o polityce. Jaka lewica ??? Co jest lewicowego w Cimoszewiczu ??? Co jest lewicowego w Kwasniewskim? Co SLD ma wspolnego z lewica ??? Co to jest lewica? Dzis mowic o tzw lewicy lub prawicy to absurd.
Nie ma czegos takiego jak lewica czy prawica. To dziewietnastowieczne pojecia. Wtedy lewicowosc i prawicowosc oceniano w stosunku do kapitalu i miejsc pracy.
Wlasciciele kapitalu, pracodawcy byli prawicowcami a proletariat byl lweica. Obecnie taki podzial jest absurdalny.
Dzis proletariat i wszyscy ludzie pracy wytwarzaja ponad 90% kapitalu. Kapital to ich skladki oszczednosciowe, ubezpieczeniowe, emerytalne, inwestycyjne, zdrowotne i konta w bankach.
Ale zarzady prywatnych instytucji finansowych zarzadzaja tym kapitalem tylko i wylacznie dla swego wlasnego interesu, marnujac duza czesc a reszta tkwi w tzw wirtualnej wartosci nie produkujac niczego dla kraju.
Kapital nie pracuje dla swych wlascicieli. W tym tkwi zrodlo obecnej niesprawiedliwosci. Jest to rowniez glownym zrodlem kryzysu. To trzeba naprawic. Kapital musi pracowac dla swych wlascicieli nie dla cwaniakow.
Dlatego spolecznstwo nie musi zebrac i domagac sie pomocy socjalnej. Ani nie musi byc ‘lewicowe’. Spoleczenstwo powinno domagac sie zakonczenia ery wyzysku przez cwaniakow tj zarzady prywatnych instytucji finansowych. Spoleczenstwo ma prawo sie spodziewac aby kapital ktory wytwarzaja zaczal pracowac dla nich.
Wtedy dyskusja o pomocy spolecznej czy ‘lewicowosci’ bedzie zbedna.
A czym jest polityka? Jasko Rokita okreslil to tak;
„Zimny pot mnie oblewa, gdy pomyślę, że mógłbym uczestniczyć w tym zidioceniu. Partie przekształciły się w prywatne folwarki kiepskich idei. Udział w życiu publicznym wymaga bezwzględnego posłuszeństwa, obrzydliwego lizusostwa względem lidera partyjnego i wymyślania coraz nowych obelg pod adresem lidera partii przeciwnej. W zasadzie tego wymaga się teraz od posłów – mówi Rokita. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,10864347,Jan_Rokita_glosowal_na_Jaroslawa_Kaczynskiego.html
To zidiocenie nie jest polityka. W Polsce nie ma polityki, jest cwaniactwo. Nie ma parti politycznych, sa mafie i gangi. Ani nie ma co najwazniejsze – planow i strategi dla kraju aby ludziom zylo sie lepiej. To jest polityka ! Paradowska o tym nie wie ani Cimoszewicz !!!
31 stycznia o godz. 20:12
Pani Janino droga,
litości. Zagłaszcze Pani tego Tuska.
Uparciuszek z Pani, na dodatek niepoprawny. Pewnie wszyscy, jak tu jesteśmy, śledzimy Pani wypowiedzi nie od dziś. Pragnę więc przypomnieć, że pewnego dnia uparła się Pani (i nie umknęło mojej uwagi, że upiera się Pani do dziś), że afery Rywina nie było. Przypominam również, że mimo Pani wsparcia, SLD do dziś leży i tylko cicho sobie pokwikuje. Czy tego samego życzy Pani Platformie? To na kogo będziemy głosować?
Może i w ACTA, czy innych ostatnich „produktach” prawnych jest jakaś wielka myśl – ale czy warto do beczki miodu dodawać łyżeczkę „g”? Akces do spożycia zgłasza tylko Pani. Reszta uważa, że lepiej nie wylewać dziecka z kąpielą.
Dlaczego, zanim coś się zrobi, nie zapytać ludzi, którzy mają wiedzę i będą działać konstruktywnie (jedna osoba może mieć świetny pomysł, ale i surowy diament wymaga oszlifowania), zamiast pytać tylko tych, o których z góry wiadomo, że się z nami zgodzą?
Pani Janino, To nie jest kwestia polityki. To są bardzo prawdziwe sprawy, bardzo poważne i realne. Ludzie nie wychodzą na ulice, bo nie podoba im sie jakaś partia, ot tak sobie. Przy tym poziomie zainteresowania społeczeństwa polityką? Pani Janino, żartuje Pani… Mówi Pani o reformach i że zapał do reform słabnie, kiedy się je wprowadza. Pani Janino, reforma ma coś usprawniać. Jak na razie, od początku kadencji, żadnej nie było. Reformy trzeba wprowadzać DOBRE, PRZEMYŚLANE, PRZEDYSKUTOWANE (porządnie, nie rzucić coś na stół i powiedzieć – czytajcie) PRZYGOTOWANE. To nie jest kwestia PR , to jest kwestia zmian, które sie wprowadza. Zapał do reform jest, ale tych prawdziwych. Mówiono o cyfryzacji, deregulacji, zaufaniu urzędu do społeczeństwa i nawzajem, a co mamy?
Pani Janino, Tusk, który zaczyna zachowywać się jak Kaczyński jest tylko Tuskiem, który zajeżdża Kaczyńskim, nie zaś niewzruszonym Obrońcą, Spiżową Ostoją, Opoką. Nie można udawać, że jak Kaczyński chwali Orbana czy strzela focha na kanclerz Merkel to źle, a jak Tusk, to dobrze. Nie uda się wmówić, że jak Kaczyński nie prowadził dialogu społecznego, to źle, a jak Tusk omija go szerokim łukiem, to dlatego, że wie lepiej. Nie utrzyma się teza, że prawo represyjne proponowane prez Kaczyńskiego to autorytaryzm, a Tusk autorytarny po prostu nie jest i koniec, niezależnie od tego, co proponuje. Proszę, niech Pani nie każe nam cierpliwie zamykać oczu. Raczej proszę pomóc Platformie, w interesie ich oraz naszym, trochę wytrzeźwieć. Na Boga, oni bedą rządzić przez 4 lata. W tym stanie samozadowolenia mają wystarczająco dużo czasu, żeby doprowadzić nas do ruiny, oraz do PiSu. Chce Pani? Bo ja nie.
Dlatego martwi mnie, że znowu sie Pani uparła. Bo to nie jest dobra wróżba.
P.S. Please, niech Pani już nie pisze o Smoleńsku. Nikt tego już nie będzie miał siły czytać.
31 stycznia o godz. 20:14
invinoveritas,
dziekuję za wskazanie linku. Nie znałem tych dokumentów. Wiele mi wyjaśniły w sprawie implementacji postanowień ACTA, przynajmniej jakie jest w tej sprawie stanowisko Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego . Opinia ta jest opinią strony niewątpliwie zainteresowanej w takich a nie innych konkluzjach. To jednoznacznie z niej wynika. Czy opinia MKiDN o zgodności ACTA z prawem polskim sprawdzi się w praktyce , – pokaże życie. W każdym bądź razie przyjmuję treści zawarte w linkowanych dokumentach do wiadomości.
Moje uwagi na temat implementacji miały charakter ogólny. Oceniłeś je jako „teoretyzowanie i puste gadanie.” – Twoje prawo.
Propozycji przeprowadzenia szczegółowej anlizy porównawczej ACTA z prawem polskim nie wykonam a złożenie takiej propozycji wobec mnie to chyba chwyt erystyczny. Nie jestem prawniczym omnibusem, a problematyka prawa informatycznego, prawa autorskiego i podobnych nie jest mi znana. Zresztą w świetle zaprezentowanego stanowiska Ministerstwa Kultury i DN – nie ma potrzeby abym ja takiej analizy dokonywał. Wcześniej – o czym nie wiedziałem – zrobił to min. Zdrojewski.
Oby się nie mylił.
31 stycznia o godz. 20:20
@Kolejny anty-ACTA-owiec
„Jeśli nasze państwo, nasz rząd, nasz prezydent podpisują prawo niezgodne z wolą bożą, wypowiadają wojnę Bogu. O szaleńcy! O głupcy! Wy nie wiecie, co was w tym roku czeka za waszą głupotę”
„Zrobią wykaz spiskowej teorii dziejów. I poszczególne programy, poszczególne filmy – spiskowa teoria dziejów. Będzie to wszystko blokowane”
Ks. Piotr Natanek o ACTA:
http://www.youtube.com/watch?v=5sAwy8Ml1NI&feature=player_embedded
31 stycznia o godz. 20:31
Chyba zaczynam się obawiać o wzrok naszej Gospodyni. Nie widzi problemu w służbie zdrowia, nie widzi problemu w ACTA. Szanowni Blogowicze może zamiast zbierać na przyszłe paczki do więzienia, o co wnioskuje przekornie w kolejnym komentarzu -zrzucimy się na lepsze okulary? Szczytny to cel . Az mi się chce zapytać nie mniej przekornie-Pomożecie?
31 stycznia o godz. 20:33
@Lex
31 stycznia o godz. 20:14
„invinoveritas,
dziekuję za wskazanie linku. Nie znałem tych dokumentów. Wiele mi wyjaśniły w sprawie implementacji postanowień ACTA, przynajmniej jakie jest w tej sprawie stanowisko Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego . Opinia ta jest opinią strony niewątpliwie zainteresowanej w takich a nie innych konkluzjach. To jednoznacznie z niej wynika.”
Uzupełnię tylko, łagodząc twój zarzut stronniczości wobec MKiDN, że:
- to uzasadnienie powstał zanim zaczęła się ta cała anty-ACTA awantura;
- nie ma żadnych przesłanek aby twierdzić, że MKiDN było zainteresowane w takiej (treści) umowie – po prostu (brzytwa Okhama), jako właściwe przedmiotowo ministerstwo prowadziło sprawę i taka była obiektywna ocena ACTA;
- to nie była tylko „opinia strony niewątpliwie zainteresowanej”, tylko żadne ministerstwo nie miało nic przeciwko;
- podobnie Rzadowe Centrum Legislacyjne do prawnych aspektów się nie doczepiło;
- podobno polska strona aktywnie negocjowała i „swoje ugrała”;
- o niesprzeczności z prawem unijnym oficjalnie informowała (nie tylko MKiDN ale też) Komisja Europejska a „Według informacji uzyskanych z Komisji Europejskiej ACTA 26 stycznia br. nie podpiszą Niemcy, Cypr, Malta i Słowacja – tylko i wyłącznie z powodu nie zakończenia wewnętrznych procedur. KE nie słyszała o żadnych protestach w państwach członkowskich”.
O tym można poczytać tutaj:
http://www.mkidn.gov.pl/pages/posts/stanowisko-mkidn-w-sprawie-acta-2678.php
31 stycznia o godz. 20:39
Z tą samą myślą przygotowaliśmy dla was we współpracy z radiem RMF FM specjalne internetowe referendum (TUTAJ). Dzięki niemu możecie nie tylko opowiedzieć się w sprawie ratyfikowania porozumienia ACTA przez Parlament RP, ale także – za pośrednictwem INTERIA.PL – wysłać swoją opinię do parlamentarzystów ze swojego okręgu wyborczego. Rząd kontrowersyjne porozumienie już podpisał, dlatego teraz wszystko zależy właśnie od tego, czy posłowie i senatorowie ratyfikują tę międzynarodową umowę.
http://fakty.interia.pl/raport/internauci-przeciwko-acta/news/poslowie-zaskoczeni-skala-referendum,1752019,7907
—————-
Osiemset tysięcy głosów, to nie jest bagatela…..
A będzie ich więcej.
I co na to rządzący?
31 stycznia o godz. 20:40
Rządowe Centrum Legislacyjne „klepie” też przygotowywane przez rząd i uchwalane przez Sejm ustawy, których konstytucyjność kwestionuje potem Trybunał Konstytucyjny.
Laicy ci to czy…. tzw. dyspozycyjni ?
W linkowanych dokumentach MKiDN jest też zawarte zapewnienie, że ACTA zgodna jest z prawem europejskim a ETS orzekł , że sprzeczna jest z postanowieniami Karty Praw Podstawowych. KPP to element prawa europejskiego…. No i masz babo placek……
31 stycznia o godz. 21:01
@hager
No to mną wstrząsnęłaś/łeś. Oczywiście najbardziej z Twojej wypowiedzi podoba mi określenie – „PREMIERDUSK”. Poza tym post bardzo przyjemny, taki w duchu patriotycznym i w ogóle:) .
Niestety , od dzieciństwa nie lubię jak mnie ktoś straszy dziadem, komuną,Kaczyńskim czy nawet Palikotem. Po prostu się nie boję i od razu zaczynam wietrzyć słabość argumentacji strony, która do takich strachów się odwołuje. Normalnym według mnie jest to ,że rząd rządzi mądrze, dobrze i zgodnie z prawem , a nie lepiej niż inny ewentualny rząd. Braku dialogu ze społeczeństwem nie usprawiedliwia niestety fakt,że inne potencjalne rządy jeszcze mniej kontaktowałyby się ze społeczeństwem lub rządziły głupio czy bezprawnie. W ramach komentarza tego postu i wszystkich wypowiedzi, które jako argument przywołują fakt,że mamy szczęście iż rządzi nami Tusk, a nie kto inny i niezależnie od tego jak rządzi trzeba się cieszyć- przypomnę babcine powiedzenie- Nie strasz, nie strasz ,bo się…..
31 stycznia o godz. 21:19
Pan K ma swoją rzeczniczkę, jak widać nie tylko on
31 stycznia o godz. 21:28
Vera
30 stycznia o godz. 23:31
@Pani Paradowska
Gratuluję. Podsumowała mnie Pani. Zauważyła Pani nawet drobną ironię, że moja propozycja jest tyle samo warta, co i Pani. Bo Pani wolno w imieniu ojczyzny, a kiedy inni to robią, to be.
Natomiast w sprawie ACTA wyjaśnię Pani na przykładzie:
Jest w ACTA niegroźny zapis, że państwo powinno nakłaniać do zawierania umów przez podmioty prywatne. Brzmi pięknie i protestowanie przeciw to rzekomo awanturnictwo. Tymczasem prawnie ta piękna zasada oznacza, że państwo wycofuje się z prawnego regulowania internetu i zostawia to umowom między dostawcami i przemysłem czyli koncernami medialnymi, na ich warunkach blokowania dostępu, filtrowania i śledzenia (szpiegowania) oraz karania za kopiowanie i państwu wara od tego. Oznacza to także, że egzekwowanie prawa przez państwo ? naczelna zasada praworządności w demokracji europejskiej ? przestaje obowiązywać i przechodzi w ręce prywatne. I to wszystko w jednym zdaniu o popieraniu i w obronie? Prawo nie jest łamane tylko zostaje z boku, w internecie prywatnym zasada wolności dostępu nie obowiązuje. Wcale też nie jest prawdą, że nie będzie to dotyczyło pojedynczych osób, jeśli sobie koncern medialny życzy. Żaden minister ani poseł z Brukseli nic tu nie ma do powiedzenia.
Musi mi Pani przyznać, że z tego punktu widzenia jest mocno opóźniona w rozumieniu, o co na prawdę chodzi. Nawet posłowi PO dała się Pani wykołować i nie potrafiła przedstawić żadnego innego stanowiska. Natomiast pozwala sobie Pani na permanentne ocenianie tych, z którymi nie musi się Pani liczyć. Szczerze mówiąc, to to miała być treść mojego listu otwartego. Uważam, że zadaniem dziennikarza jest ocena sytuacji a nie plucie na demonstrantów bo się ich nie rozumie.. W tej sytuacji ironizowanie na mój temat proszę zostawić innym.
P.S.: O wątpliwej wartości całego tego nowego odczytywania taśm na polityczne zamówienie i roli prokuratury w wybielaniu generałów kosztem pilotów pisałam. Trzeba było czytać.
Z poważaniem
Wcześniej pani Paradowska nie miała obowiązku rozumieć lekarzy, ale nie powstrzymało Jej to przed opluwaniem, więc to chyba już nawyk
31 stycznia o godz. 21:29
hager
31 stycznia o godz. 18:57
Tusk szanowany w Europie, oczywiscie bo jest uzyteczny. Nawet gdy sie nie zgadza ale podpisuje jak wczoraj. Zachod popieral Walese tylko dlatego ze glupkiem latwiej bylo manipulowac. Walesa oczywiscie nie zawiodl. Tusk rowniez nie zawodzi zachodu. Jest dyktatorem w Bantustanie Polska, spelnia oczekiwania zachodnich rzadow i korporacji. Stad szacunek. Podobnie zachod uwielbial Gorbaczowa bo doprowadzil do rozpadu kraju. Zachod uwielbial Jelcyna za zblizenie Rosji do katastrofy. Podobie zachod szanuje Tuska bo Poska pod jego rzadami da sie wydymac w kazdej sytuacji. Hussain i Gaddafi roiwniez byli szanowani, do czasu. Zaledwie miesiac temu dyktator Tusk zaoferowal ratowanie strefy Euro pomimo ze Polska tam nie jest i nie bedzie zapraszana na szczyty Euro. Po prostu z powodu wasalskiej choroby Polska zaplaci na koszt obywateli by Tusk wydeptal sobie posadke w instytucjach europejskich w przyszlosci. Tam lepiej placa. Buzek juz zaczal go promowac.
Dyktator Tusk nie reprezentuje nic co moglo by uzasadnic zajmowanie stanowiska premiera w XXi wieku w kraju srodka Europy. Zadnych zdolnosci przywodczych, brak powaznego wyksztalcenia, zadnego doswiadczenia. Nie prowadzil nawet kiosku Ruchu przed objeciem stanowiska premiera w 2007. Stanowiska ktore wymanipulowal i wycwaniakowal wykorzystujac polski sytem polityczny nie majacy nic wspolnego z demokracja ani praworzadnoscia. Nie wybrany, zainstalowany, nominuje rzad ktory zatwierdzaja posly przez niego wybrani na listach partyjnych, zaprzysiezeni na Kostytucje ale glosujacy na rozkaz swego dyktatora. Absolutna koncentracja wladzy w rekach czlowieka nie wykwalifikowanego i niepoczytalnego. To sie nazywa dyktatura.
Jest rowniez cos pozytywnego. Dyktator rozpoznal swe braki jezykowe. Bo ma to potecjal powaznych konsekwencji. Wczoraj powiedzial w PE do Shultz ze Polska wejdzie w Euro w 2015 a dzis mowi ze Shultz zle go zrozumial. No coz przy Tusku nie bylo tlumacza. Tusk zamowil 400 godzin nauki jezyka angielskiego. Dyktator Donek Tusk w pelni zrefundowal sobie te lekcje. Bedzie sie uczyl na koszt podatkowicza i w godzinach pracy. Po 22 latach transformacji do systemu w ktorym polacy maja uczyc sie samodzielnosci i sami zalatwiac swoje sprawy dyktartor Donek Tusk zrobi to na koszt podatnika. Prywata no koszt obywateli !!!
A powinien dac przyklad, uczyc sie angielskiego po godzinach pracy na swoj koszt i placic za to podatek (VAT).
To zla wiadomosc dla kraju, bo dyktator rowniez potrzebuje lekcje z makro i mikro ekonomi, finasow publicznych, prawa, zarzadzania i strategicznego planowania. A ponad wszystko lekcje z demokracji i odpowiedzialnosci za swe nie-rzady.
Cudem jest ze na wsi w Krakowie Parodowska o tym nie wie. A bylo to centrum kultury i inteligencji. No coz transformacja ma swoje ofiary.
31 stycznia o godz. 21:43
No już sama nie wiem , kto mnie bardziej chciał nastraszyć hager czy axiom1? Chyba jednak axiom1. Ten to może nawet zapluć się wykrzykując to swoje uciśnienie pod „Dyktaturą Tuska”, a śliną nie dość ,że zaplamić porządnych ludzi może to i zarazić się czym brzydkim można. To nie moje klimaty. To nie jest normalne,żeby dorosły człowiek widział tylko czarno-biało. Może mamy za mało okulistów i na tym polega tzw. problem polski?
31 stycznia o godz. 21:50
@nick – na pewno źle cię zrozumiałam, ale dla pewności upewnię się- to nie ja chyba jestem ta rzekomą rzeczniczką pana K? Bo jeśli tak myślisz to bardzo cie rozczaruję. Propozycje polityczne tego pana w ogóle mnie nie interesują, a czasami wręcz wywołują moje zażenowanie. Tak tylko dla wyjaśnienia. Przepraszam,że o sobie a nie o czymś ważniejszym.
31 stycznia o godz. 22:14
Wiesiek59, artykuł Mariusza Agnosiewicza, też na temat poczynań prezydenta Stalowej Woli (drugi link) jak się widzi?
31 stycznia o godz. 22:25
@mag
Dziś „Dzień przytulania” – mówili w radiu. To jeszcze nie bara bara.
O dobra materialne się nie martwię, bo mam zapasowe.
Pewnej rzeczy nie mam zapasowej, nowszej i to mnie martwi.
Cóż tu pisać na blogu, kiedy tyle ciekawego na papierze?
Kłótnie ludzi Rozdroża traktuję jako margines debat blogowych. My się wzajemnie nakręcamy, licząc, że coś pożytecznego, jakaś informacja, jakiś komunikat z tych kłótni, dotrze do chcących zrozumieć.
Ciebie, Droga mag, zawsze czytam i po tylu już miesiącach na blogach, chyba rozumiem Twój typ wrażliwości. Gdybyś z nami wtedy była, wina się napiła, nabrałabyś dystansu do naszej grafomanii.
Tulę Cię na dobranoc i przekazuję dobre jony, trzymaj się ciepło.
31 stycznia o godz. 22:59
Teresa Stachurska
31 stycznia o godz. 22:14
To wszystko już było w latach dwudziestych…….
To jedynie społeczeństwo zapomniało o panoszeniu się duchownych przed wojną.
Prezydent Gdańska w swojej kosztownej czołobitności przed Głodziem, również został powstrzymany. Rozsądek wraca, wraz z wypływem pieniędzy z kasy miasta.
Płaci się za sakramenty, mało kto wie, że płacono nawet za spowiedź.
Wyciskanie pieniędzy z owieczek, to wielowiekowa zabawa, z której niejeden przedstawiciel handlowy mógłby czerpać inspirację…..
31 stycznia o godz. 23:10
Ten wpis nie będzie miał konkretnego adresata, bowiem pragnę pokusić się o skomentowanie zdarzeń niezwiązanych wyłącznie z katastrofą smoleńską – jak sugerował mnie Staruszek (a miało być bez adresata). „Zajrzałem” do poprzedniego tematu (reżymowej dziennikarki), by zachować ciągłość myśli, (bo i aktualny temat jest jakby przedłużeniem poprzedniego, z rozliczeniem po drodze zaszłych wpisów, bo Szanowna Gospodyni przyrzekła tego dokonać, na „wprowadzeniu” do „reżymowej..”).
Padło tam pytanie: ile będzie kosztowało Premiera Tuska to zamieszanie, którego nie prostował, a które wybuchło na wszystkich płaszczyznach, do ulicznych protestów włącznie, w które/do których przyłączali się również politycy (wygwizdany Palikot).
Szanowna Gospodyni odpowiedziała mi, że niewiele – i słusznie, tyle tylko, że ja pisałem to przed Jego wyjazdem do Brukseli na szczyt UE (trudno mnie powiedzieć, dlaczego określa się to spotkanie jako nieformalne), życząc Mu osiągnięcia jak najlepszych rezultatów w pojedynku z Francuzem (okazało się, że nie był zbyt zajadłym przeciwnikiem – zachował jednak pozory zwyciężcy, komentując wynik końcowy szczytu z zastosowaniem pojęcia „poziomu integracji”, z tym należy się zgodzić, bowiem rzeczywiście jest różny w różnych grupach, a jest ich aż trzy), z którego możemy być zadowoleni.
Trawersując pytanie J.F. Kennedego: nie pytaj się, co może dać tobie kraj, zapytaj siebie, co ty uczyniłeś dla kraju?? Należy zapytać: nie o to, co Premier Tusk „wydębił” dla Polski, tylko o to, co Premier Tusk uczynił dla zachowania spójności UE ???
Na to pytanie odpowiedź jest także pozytywna – tyle ile się w tej sytuacji dało (to słowa Przewodniczącego Rady Europy – nazwisko nie do zapamiętania).
W tym momencie należy powrócić do pytania: dlaczego Premier Tusk, osobiście nie „prostował” przyczyn wybuchu niezadowolenia internatów (i nie tylko), tylko pozwolił ministrom, Boniemu i Zdrojewskiemu męczyć się przed kamerami, aby jakoś wytłumaczyli skąd i dlaczego powstało takie opóźnienie w popularyzacji spraw ACTY, w szczególności zaś rzekome „utajnienie rokowań” na temat tej umowy międzynarodowej.
Przyczynę pierwszego problemu znamy: to katastrofa smoleńska spowodowała odsunięcie na drugi plan spraw ACTY oraz dopisek do pism informujących zainteresowanych sprawą, że brak odpowiedzi jest równoznaczny z akceptacją warunków umowy – to prawdopodobnie spowodowało, że większość pism znalazła się w koszu sekretarek firm


Chyba tak. Popiół na łeb i pieszo do Częstochowy !!!
Drugi powód, także jest nieprawdziwy, ponieważ na stronach internetowych Ministerstwa pana Zdrojewskiego, tekst umowy „wisiał” ponad półtora roku
Rodzi się jeszcze jedno pytanie: dlaczego, będąc przekonanym, że ta umowa nie ma najmniejszych szans być ratyfikowaną nie tylko w Polsce (o tym za chwilę) ale również i w UE, upoważnił ambasadora RP w Japonii do podpisywania tej umowy ??
Problem ratyfikacji w UE to suma ratyfikacji w krajach członkowskich, przy zachowaniu jednomyślności – panuje taka zasada przy „załatwianiu” spraw „międzynarodowych” przez Unię. Celowo nie napiszę, ze Premier Tusk jest dojrzałym politykiem i wie jak należy „postępować” w relacji, na różnych płaszczyznach ze Stanami Zjednoczonymi. Doświadczenie to (dosyć smutne) zdobył podczas negocjacji w sprawie rozmieszczenia na terenie Polski elementów systemu antyrakietowego, przy czym został wydukany „na strychu”. Nie mógł zatem wprost dołączyć do tych „pieciu”, którzy wykpili się problemami wewnętrznymi. Podpisując dokument i tak skazany na „zagładę”, zachował „dobra opinię” w oczach decydentów w USA, np. gdy rozpoczną się rozmowy o wizach dla Polaków.
Co do Polski – jest taki Artykuł 89, ust.1, pkt 2 i 3, w związku z Artykułem 90, ust.2 Konstytucji RP, w których mowa, że aby skutecznie ratyfikować umowę międzynarodową (a taką jest ACTA właśnie) należy „dysponować” w Sejmie i również w Senacie większością 2/3 głosów, do czego koalicji PO i PSL, bardzo daleko !!
Wychodzi na to, że wszyscy ci, którzy tak głośno i z tak ogromnym oburzeniem „naparzali” Premiera, okazali się być całkowitymi ignorantami, gdy chodzi o znajomość podstawowego dokumentu, jakim jest w Polsce Konstytucja. Czy to jest pożałowania godny fakt
P.S. Pozostaje jeszcze sprawa pewnego zadufanego w sobie bufona z fajką w zębach – swego rodzaju smutna pozostałość po Prezydencie tysiąclecia RP. Był chamem i pozostanie chamem, bez względu na to, kim był i kim może jeszcze, co nie daj Boże, będzie. Dziwne to zjawisko, że kto był Szefem tej Kancelarii, to jakoś dziwnie schamiał doszczętnie, i nie dotyczy to tylko tego z fajką w zębach. Jest jeszcze taki jeden poseł, zawsze nieogolony i moim zdaniem niechlujny, na takiego mnie wygląda na odległość.
Serdecznie polecam komentarze o tym człowieku, zamieszczone po „Rozmowach Rymanowskiego” na TVN- 24.
Serdecznie pozdrawiam @Antoniusa – na odpowiedź nie oczekuję, bo nie chcę by się pan fatygował do poprzedniego tematu, Czesław R.
1 lutego o godz. 0:22
piotr
31 stycznia o godz. 0:55
„Jeśli kupię tygodnik Polityka w formie papierowej, to mogę używać kupiony egzemplarz jak chcę (prawie): mogę go czytać ile razy chcę i kiedy chcę (nawet za 20 lat), mogę dać bratu do przeczytania, mogę skserować fragmenty na swój użytek a gdy czasy będą ciężkie mogę użyć jako podpałki. Jeśli kupię Politykę w formie elektronicznej, to wydawca przejmuje kontrolę nad tym, jak z kupionego egzemplarza mogę korzystać: mogę czytać, lecz nie na wszystkich urządzeniach (np. nie na czytniku ebooków), nikt nie da mi gwarancji, że będę mógł wrócić do lektury za 20 lat itp. ACTA ma zapisy, które (z tego co rozumiem) prawnie chronią wydawcę, lecz nie dają mi jako konsumentowi żadnej gwarancji.”
Pytanie: Czy ściągający z internetu za darmo mają więcej gwarancji? Nie bardzo rozumiem, do czego zmierzasz w swoim wywodzie.
Używam komputera od lat, cenię internet jako źródło informacji i wiedzy, od pewnego czasu używam iPada właśnie do kupowania i czytania gazet, czasopism i książek. I tak jak mogę artykuł z papierowej gazety skserować, tak mogę z artykułu na iPadzie zrobić screenshot i jako .jpg mogę go tak samo używać, jak fotokopii. Gazetę papierową czy książkę mogę odłożyć na półkę, a gazetę w formie elektronicznej mam na iPadzie, a poza tym zabezpieczoną w chmurce i oczywiście na dużym komputerze, który robi mi codziennie backup na twardym dysku, który nie jest fizycznie związany z komputerem. Czyli nic nie ginie i do tego nie zajmuje dużo miejsca. A co najważniejsze – nie zółknie tak jak gazety. (I do tego wszystkiego moją już pokaźną bibliotekę mogę mieć zawsze przy sobie.) Od momentu zakupu wydania elektronicznego gazety czy książki i załadowania na urządzenie ja, a nie ktoś inny, wyłącznie kontroluję to, co zakupiłam. Jakże by mogło być inaczej?
Czyli że to ja muszę sobie zagwarantować, że będą mogła dany artykuł w formie elektronicznej przeczytać za 20 lat, tak jak i ja muszę moją gazetę odłożyć na półkę i ją przez te dwadzieścia lat odkurzać. Nie widzę w jaki sposób wydawca miałby przejmujować kontrolę nad tym numerem Polityki, który ja kupiłam przez iTunes. (To po prostu jakieś strachy na lachy.)
Więc jaka to właściwie różnica? Praw autorskich trzeba przestrzegać. Naturalnie jest coraz więcej twórców, ktorzy swoje dzieła udostępniają za darmo (ale z zastrzeżeniem, że ponownie publikując np. zdjęcie wymagane jest podanie autora), albo za minimalną opłatą. Wydawcy także mają mniej kosztów związanych z produkcją książki, w związku z czym mogą one być tańsze.
Jest jednak bardzo dużo zupełnie nieuporządkowanego myślenia o własności i wolności w internecie.
1 lutego o godz. 2:27
PANI JANINO ! NAJWYZSZY CZAS ZALOZYC RUCH OBRONY PREMIERA TUSKA ,BO NAPRAWDE NIE ZASLUZYL ON NA TYLE POMYJ WYLEWANYCH CO DNIA NA JEGO GLOWE .ZACZAL TEN JAD SACZYC PREZES KACZYNSKI ZLOZONY WYLACZNIE Z JADU,ZOLCI I OCTU ,KTORYM CHYBA KARMILA GO MATKA ZAMIAST MLEKA.ON OCZYWISCIE MOCNO ZALUJE ,ZE KIEDYS NIE ZABIL TUSKA MALYM PISTOLETEM .A WSZYSTKO Z DZIKIEJ ZAWISCI .POTEM KOLEJNY JADOWITY PALIKOT NIEDOCZEKAWSZY SIE WYSOKIEGO URZEDU W PO W SWOJEJ NIELOJALNOSCI ZACZAL NISZCZYC PREMIERA ,A TERAZ KAZDY UWAZA ,ZE MOZE WIESZAC NA NIM PSY NIE PAMIETAJAC ,CO TUSK ZROBIL DLA POLSKI .W OGOLE NIE WIEM ,CO SIE STALO Z POLAKAMI PO PAPIEZU .SA GORSI O CALE NIEBO Z POWODU ROZBUDZONEJ POPAPIESKIEJ MEGALOMANII ,ZE MY -POLACY ZLOTE PTACY MIELISMY PAPIEZA .OHYDA .WOLE PRZEBYWAC Z FRANCUZAMI ,BO SA KULTURALNI ,MILI I WESELI .NASZ PONURY NAROD MA PRETENSJE DO SWIATA O WSZYSTKO .SMUTNE TO ,BO ZAWSZE BYLAM PATRIOTKA ,TERAZ ODROBINE MNIEJ JAK WIDZE SKRZYWIONE GEBY RODAKOW -KATOLIKOW WYKRZYWIONE NIENAWISCIA .
1 lutego o godz. 3:37
Drogi użytkowniku hager- myślę, że Pani Janina pozytywnie odpowie na Twoją propozycję założenia RUCHU OBRONY PREMIERA TUSKA, wszak warto nadać jakąś instytucjonalną formę panegirykom na cześć Tuska i jego (nie) rządu…
1 lutego o godz. 5:51
@hager
Pomysl, aby zalozyc ruch obrony Donalda Tuska, niezbyt mi sie podoba. Bylby to ruch bardzo smieszny, przypominajacy troche przedwojenny BBWR. Kolejne ataki na premiera, to przeciez nie jest jakis zorganizowany ruch, tylko to sa roznej masci zawistnicy, kretacze, megalomani,padalce typu Kurskiego czy Czarneckiego, kierujacy sie roznymi motywami. Nalezy scierac sie z nimi indywidualnie, albo po prostu ignorowac, jak ignoruje sie psa, ktory zawziecie szczeka za parkanem. Przeciez niemozliwa jest powazna konfrontacja z Kaczynskim, Macierewiczem, Hofmanem. W ramach psychicznej higieny mozna sie z nich posmiac, co oczywiscie nie wplynie na te zakute, miedziane lby, ale nam przywroci psychiczna rownowage.
Tuska nalezy krytykowac, bo choc rzadzi nienajgorzej , to sporo zaniedbal. Ale taka rzeczowa krytyka jest trudna, bo natychmiast rzucaja sie na nia rozne Kartki, axiomy jak sepy na padline.
Podobnie jak Ty, mieszkam od lat we Francji. Przyzwyczailem sie do bezlitosnych atakow mediow i opozycji na prezydenta i na rzad. Poczatkowo, wychowanemu w PRLu, gdzie wszelka krytyka wydawala sie nieodpowiedzialnym warcholstwem, szokowalo mnie, ze mozna sie bezkarnie nasmiewac z Chiraca czy teraz z Sarkozy’ego. Ale przyzwyczailem sie i wrecz uznalem, ze bez tej krytyki i satyry, mielibysmy do czynienia z kulawa demokracja.
Rzecz polega jednak na tym, ze tu we Francji ta kpina, ta satyra nigdy, nie przekracza granicy chamstwa.
Tak samo powazne dyskusje (np. moj ulubiony program *C dans l’air*), to szczyt kultury dyskutowania; nikt nikomu nie przerywa, wypowiedzi sa kompetentne, nie ma takiego belkotu ala Brudzinski, ktory jak buldozer prze do przodu i nawet monada Pochanke nie jest w stanie przerwac tego belkotu, nikt sie nie puszy swoja wyjatkowoscia posiadania jedynie slusznej wizji. Kazdy wysluchuje drugiego i jak sie nie zgadza, to nie ripostuje ad personam, tylko ad rem.
Wiec tak jak Ty, tez lubie Francuzow, ale nie generalizuj, ze wszyscy Polacy to zawisc, ohyda. Jest wielu madrych , kulturalnych Polakow, nawet tu weFrancji mam przyjaciol Polakow, ktorych szanuje i stawiam za wzor przyjaciolom Francuzom.
W kraju tez powoli sie zmienia. Nowotwor koscielny, zrodlo tych wszystkich wykrzywien, aberacji jest w odwrocie. Mysle, ze za 20 lat(czego niestety nie doczekam) te wszystkie Rydzyki, Glodzie, Michaliki znikna, albo przestana miec jakikowiek wplyw na przyszle generacje, i skonczy sie to wykrzywianie z nienawisci.
Badz optymistka !!
1 lutego o godz. 7:29
@Lewy & hager
Osoba bez najbardziej elementarnych kwalifikacji ani doswiadczenia zawodowego sprawujaca najwyzsze stanowisko w kraju (nie wybrany, zainstalowany) jest najwiekszym zagrozeniem dla Polski i 38 milionow ludzi. Nie potraficie tego rozpoznac bo nie dorosliscie do tego poziomu. Powinniscie wiec znalezc sobie towarzystwo w piaskownicy.
1 lutego o godz. 7:56
Ruch Obrony Premiera Tuska to dobry pomysł, ale to przecież nie pani Janina ma się zająć jego organizacją, tylko my sami. Niech HAGER zajmie się logistyką, LEWY niech będzie skarbnikiem, a STEFAN intendentem. Byłoby dobrze namówić AXIOMA1 na szefa od propagandy, bo chociaż reprezentuje odmienny pogląd na sytuację (na każdą sytuację) to lepiej takiego mieć na oku. Błąka się po blogach i wszędzie brużdzi jak opętany.
1 lutego o godz. 7:59
Bacha!
To świetny pomysł, zapisuję się, tylko protestuję przeciwko Axiomowi. Ja nie trawię nienawistników.
1 lutego o godz. 8:14
każda nienawiść ma swoje podłoże TORLINIE, czasami w odległym trudnym dzieciństwie, czasami w przebytych chorobach. Przypadek AXIOMA wymaga dokładnego zbadania, bo z takich jak on wyrastają sabotażyści i terroryści.
1 lutego o godz. 8:49
axiom1
1 lutego o godz. 7:29
Wiem, wiem. Pisales to niezliczona ilosc razy: historyk, ktory nie prowadzil kiosku ruchu, ani warzywniaka nie nadaje sie na premiera. To takie oczywiste. Ale nigdy nie zwadzi powtorzyc to jeszcze raz
@Bacha
W zyciu nie zostane skarbnikiem, mnie sie forsa szybciej rozchodzi niz schodzi
1 lutego o godz. 8:58
@nick
hej, hej, hej, kolego czy koleżanko! nie każdy, kto krytykuje Platformę głosuje na PiS. Chodzi właśnie o to, żeby z PO nie zrobił się drugi PiS – po co mi dwie takie poczwary?
PO się popsuło i musi się naprawić. Tusk coraz głębiej osuwa się w buty pewnego prezesa – ufa tylko wąziutkiemu gronku ludzi dobranych na zasadzie relacji prywatnych – Nowak, Kopacz, Arabski – żadne orły, a rządzą państwem. A gdzie zaufanie, deregulacja, liberalizacjia, polityka otwartości i uśmiechu, na której wygrał w 2007?
1 lutego o godz. 9:13
@bacha
Tolerancja osoby nie wykwalifikowanej na powaznym stanowisku publicznym wskazuje na brak rozgarniecia i swiadomosci. Wiekszosc polakow jest taka na jakich kosciol, media i politycy ich sobie wychowaly. Czyli dorosle dzieci. Na tle tych dzieci tumani politycy nawet wygladja inteligentnie.
Moja krytyka jest obiektywna a wy biedacy przywykliscie do klamst i obludy. Trudno jest wam sie pogodzic ze axiom1 nie dorownuje wam w glupocie i skundleniu. No coz wladzy, mediom i KK nie udalo sie. Wy polskie biedne dzieci zachwycacie sie miernotom ktory systematycznie niszczy podstawy zycia w Polsce. A np grecy nie sa zadowoleni z kwalifikacji swego nowego premiera. Grecki premier http://en.wikipedia.org/wiki/Lucas_Papademos
Tusk nie dorasta greckiemu premierowi nawet do paznokci. Co demonstruje wasze zacofanie. Żyjecie w krainie ponurego absurdu i powszechnego zidiocenia.
1 lutego o godz. 9:55
Premier od kiwania. Duży talent.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,11067796,_To_oczywiste__ze_Tusk_nie_jest_mezem_stanu__Ale_moze.html?lokale=krakow
1 lutego o godz. 10:15
Ubawił mnie postulat prowadzenia „konstruktywnej” krytyki rządu zamiast „zajadłej”. Proponuję powołać Komitet Oceny Krytyki Rządu Donalda Tuska (KOKRDT) i nawiązać kontakt z moderatorem, by ustalenia KOKRDT wprowadzał w życie. Poza tym z satysfakcją przyjmuję, że kółko adoracji premiera w końcu widzi potrzebę prowadzenia jego krytyki – oczywiście „konstruktywnej”. Lepiej późno niż wcale. Uznaję to zresztą za osobisty sukces. Warto było jednak prowadzić tę orkę na ugorze.
Pozdrawiam
1 lutego o godz. 10:27
No i sami widzicie, Kartka sie ubawil, harowal jak dzik na kartoflisku, ale ta orka na ugorze skonczyla sie jego sukcesem, bo mysmy dzieki niemu nieco przejrzeli.
Powtarzam, pycha tego czlowieczka nie ma granic
1 lutego o godz. 10:39
Wreszcie pozytywne postawy blogowiczów.
Dzisiejszy Dziennik.pl donosi,że brak chętnych na LPG katarski bo drogi (LPG tanieje szybko ale my mamy miec dostawy w cenach stałych z roku zawarcia kontraktu) i nieodpowiedni dla przemysłu chemicznego.
Odpowiedni i tańszy LPG może dostarczac Gazprom.Możejki się kłaniają.
Wydaje mi się,że rzeczywiście potrzebny jest szeroki ruch wsparcia naszych geniuszy politycznych by nie wpadli we frustrację .
Geniusz sfrustrowany może byc jeszcze bardziej szkodliwy niż geniusz wierzący niezłomnie w swoją genialnośc.
1 lutego o godz. 10:42
Poczucie nieskończonej lekkości podpisu.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11067684,Ambasador_Slowenii__Przepraszam__ze_podpisalam_ACTA.html
To zdanie jest piękne. Nasz rząd i premier Donald Tusk, jak wiemy jest twardy i niezłomny, nie budzi się rano z takim uczuciem, nie ulega takiemu zniewieścieniu, to nie są mazgaje ale faceci i facetki z ‘kojones’, silni, zwarci, gotowi za pana premiara dać sobie uciąć to i owo. Taką ambasador, z dylematami moralnym, hamletyzowaniem i wątpliwościami, poprostu wylano by na zbity pysk. Co prawda, nasz dzielny premier, zwykle podpisuje to co nie potrzeba, a to co trzeba to nie podpisuje, lecz to drobiazg … który nie usprawiedliwia tego niezadowlenia, krecenia nosem, wybrzydzania, a już broń Boże twierdzenia, że rząd jest ‘zły i najgorszy z możliwych’.
Przyznam się, że trudno mi sobie wyobrazić polskiego amabasadora świadomie podejmującego decyzję o ‘samowykopaniu’ z poczucia winy i powodów etyczno – moralnych.
1 lutego o godz. 11:18
@Czesław
31 stycznia o godz. 23:10
Czesławie!
Zaadresowałeś swój post na „Berdyczów”, ale wymieniłeś „quand meme” moje imię ze chrztu, dlatego odpowiadam, ale nie bardzo wiem o co chodziło przy poprzednim wpisie gospodyni. Starość nie radość i pamięć już nie ta.
Mam tylko prośbę natury formalnej, bo jestem w kłopocie. Ja używam blogowego „tykania”, bo uważam je za rozsądniejsze, zarówno wobec „przyjaciół” blogowych jak i trolli. Szczególnie w tym drugim przypadku lepiej brzmi „ty chamie” niż „szanowny panie chamie”. Jak to z nami będzie, bo mnie „panujesz”? Czytam zawsze twoje komentarze, są barwne, czasem przejaskrawione, ale czytam je z przyjemnością nawet wtedy, gdy nie zajmujemy się brzózkami i ich wpływem na wskazania wysokościomierzy. Jednak nie zawsze rozumiem aluzji personalnych, np. „pan z fajką”, albo „niechlujny i nieogolony”. To drugie kojarzy mi się z wyspą śródziemnomorską i ekologicznym transportem podchmielonych reprezentantów narodu, ale fajki nie kojarzę.
Skoro nie oczekujesz na odpowiedź to jej też nie będzie, zważywszy, że nie znam pytania, na które mógłbym dać odpowiedź. Mam tylko jedną uwagę – skomentuję króciutki cytat:
***Chyba tak. Popiół na łeb i pieszo do Częstochowy !!!***
Jesteś zbyt łagodny i mało wymagający dla swoich adwersarzy. Troszkę brudu i piękna pielgrzymka, par excellence oczyszczająca z wszelkich grzechów – to ma być kara? Taż to nagroda za ewentualne bezeceństwa!
Wyślij ich teraz (najlepiej w nocy z piątku na sobotę) i tak wyposażonych jak cesarz Henry (ale nie Czarnecki), wtedy otrzeźwieją . Nazywa się taka metoda krioterapią i nawet nie jest tania w ośrodku rehabilitacyjnym, szczególnie ta przy temperaturze -130 stopni.
Wikipedia opisuje dość dokładnie sytuację grzesznika przed Kanossą:
***Chcąc okazać skruchę czekał klęcząc na śniegu, w worku pokutnym i boso.***
Brak tylko informacji, z czego był ten worek pokutny. Były kiedyś modne z pokrzywy, albo innych gryzących materiałów (konopie Palikota?) – brrrrr! Na samą myśl robi mi się zimno, choć siedzę grubo ubrany i z szalikiem dookoła szyi przy pięknym oświetleniu słonecznym. Moje ogrzewanie gazowe już nie wyrabia, mimo wysokiej ceny gazu.
1 lutego o godz. 11:44
PS
@Czesław
27 stycznia o godz. 20:57
Mam dziś dużo czasu, bo jest za zimno na wypad do miasta, poza tym akumulator jest słaby i możemy polec przed domami towarowymi (już tak miałem kiedyś), więc poprzez „CONTROL F” i zadanie naszych nicków znalazłem tylko spór – według mnie nierozstrzygnięty, bo pozostaję przy moim zdaniu, wspartym przez informacje od doświadczonych w tym temacie kobiet, że nie długość jest ważna a inne cechy, choć tylko przy haśle „długość” literka „c” jest istotna. Ale ty sam piszesz – cytuję:
***a mianowicie: jak „Go” pogrubić***
itd. i mamy już drugi parametr, ale nie związany z pisownią polską ani rosyjską. Nawet ten parametr podobno nie jest najważniejszy, ale o tym sza!
Natomiast mój przykład z Haliną i Chruszczowem jest i tak według mnie decydujący.
1 lutego o godz. 12:07
Eureka
Świergot p. Paradowskiej mnie nudzi dlatego zgodnie z polską naturą zastanawiam się nad ACTA. „Dlaczego akurat teraz oraz co się za tym kryje”. Właśnie widzę elektronikę na targach szkolnych w Karlsruhe i WIEM!
Apple wprowadza elektroniczne podręczniki szkolne i jest to rewolucja, o której będzie się mówić, kiedy już o Tusku nawet podręczniki zapomną. Powstaje więc pytanie, jak będzie z używanymi podręcznikami. To w Polsce norma (?)
No i teraz dzięki DRM pojawią się nowe możliwości dla policji. Tusk to przewidział i już podniósł im pensje, co jest jedyną jego reformą dotychczas. Jaki wspaniały obraz: Nie trzeba już łapać rencistów za kopiowanie planu sztucznej szczęki. Jeden nalot na szkołę i złapano 500 potencjalnych złodziei. Zabrano 500 czytników do sprawdzenia na wszelki wypadek. Odda się za 3 lata a dzieci policjantów będą miały zabawę. Jak wspaniała statystyka. Tak, tak! ACTA pozwala żądać od policji zamykania szkół jako gniazd łamania własności intelektualnej po prostu na życzenie podejrzewającego koncernu czy wydawnictwa. Tak na wszelki wypadek. Wiem też, dlaczego strażnicy więzienni protestują: Bo będą musieli uczyć się masowego zmieniania pieluch aresztowanych złodziei praw i lew. Ministerstwo Kultury też nie widzi problemów (zob wyżej) bo niema lepszego miejsca do nauki kultury jak więzienie.
Ciekawa przyszłość.
1 lutego o godz. 12:16
axiom1
1 lutego o godz. 9:13
A może znasz jakąś szkołę kształcącą w zawodzie „premier” ?
Ja sam jestem z zawodu elektronikiem, a od 25 lat prowadzę warsztat stolarski , a o jakości moich wyrobów świadczą zamówienia od klientow z Unii (od 20 lat). tak wiem że jestem nieskromny, ale to najlepszy przykład że nie jest ważne czego sie człowiek wyuczył, ale jaki ma charakter.
1 lutego o godz. 12:32
axiom1
1 lutego o godz. 9:13
Tusk nie dorasta greckiemu premierowi nawet do paznokci.
……………………………………………………………………………………………………………….
Paznokci tych u nog czy u rak?
1 lutego o godz. 13:06
@Vera
/ACTA pozwala żądać od policji zamykania szkół /
Piszesz pod wpływem alkoholu, czy helu? Bo jednak wierzę w ludzi, że świadomie takich bzdur napisać nie można.
1 lutego o godz. 13:07
zezem
1 lutego o godz. 12:32
U tych u nog
1 lutego o godz. 13:34
Andrzej52 (1-02-g.12:16)
Już dawno pytałam axioma1, czy zna gdzieś w świecie szkołę kształcącą w zawodzie „premier”.
Oczywiście mi nie odpowiedział, ale opluł jadem od stóp do głów.
Kto komu do czega dorasta lub nie (na przykładzie premiera Grecji jako wzoru dla Tuska)
w kwestii paznokci , to jeszcze jeden dowód na to, że axiom1 najwyrażniej cierpi na jakieś zaburzenia osobowości.
1 lutego o godz. 13:37
Andrzej52
1 lutego o godz. 12:16
Postrzegasz swiat z punku widzenia rzemielsnika. Twoje decyzje i zdolnosci dotycza malych pieniedzy. Twoj sukces czy porazka nie maja znaczania dla twego sasiada lub mieszkanca odleglego od ciebie o setki kilometrow.
Jestes nieszkodliwy dla 38 mln mieszkancow nieszczesnego kraju Polski. Jednak z punktu najwyzszego stanowiska w panstwie sytuacja wyglada zupelnie innaczej. Kazda dewcyzja ma efekt na zycie 38 mln ludzi. Dlatego kwalifikacje premiera sa jego najwazniejasza charakerystyka. A wyksztalcenie historyka nie jest zadna kwalifikacja.
Polacy oczywiscie maja doswiadczenia na rynku pracy. Dla kazdej pracy wymagana jest edukacja, lata doswiadczenia i osiagniecia zawodowe. Nawet sprzataczka musi miec doswiadczenie w sprzataniu by przekonac o swej przydatnosci nowego pracodawce.
A ty nie widzisz problemu gdy tuman manipuluje i cwaniakuje by zagrabic najwyzsze stanowisko w kraju. To oznaka braku dojrzalosci obywatelskiej z twojej strony.
Parodowska jako dziennikarka polityczna zawodzi. Albo realizuje polityke rezimu utrzymujac was w ciemnosciach. Czym jest polityka ? Jaki jest cel polityki ? Jaki jest cel istnienia parti politycznych? Czym jest rzad? Jaka jest rola rzadu? Jakie sa zadania rzadu ? Po co rzad rzadzi? Co powinien realizowc? Przeciez polacy nie maja o tym zadnego pojecia. Donek dobry bo lepszy od Kaczynskiego. Donek dobry bo sie usmiecha. A w miedzyczasie kryzys demograficzny sie rozwija, kraj i narodowosc upada. Kryzys energetyczny, kryzys ekonomiczny,… emerytalny i fiscalny,… Polacy nie maja pojecia czego oczekiwac od rzadu. Ani dziennikarze nawet ci polityczni. Polska to kraj doroslych dzieci.
A elektronik pracujacy jako stolarz to strata olbrzymiego potecjalu zarobkowego. Ale nawet stolarz nie zatrudnil by historyka.
1 lutego o godz. 13:39
Dwa tygodnie temu Gospodyni opublikowała list otwarty do Prokuratora Generalnego. Miałem nadzieję,że w dzisiejszej Polityce przeczytam odpowiedź. Skończyło się na nadzieji. W ostatnim Przeglądzie jest list otwarty prof. Widackiego do Prokuratora Generalnego. Jest o wiele ostrzejszy. Odpowiedzi zapewne nie będzie, gdyż Przegląd nie należy do mediów dobrze widzianych przez obecny rząd. Polityka ma większe poważanie, ale także jest lekceważona. Być może dlatego,że nie ukrywa sympatii do rządu. Prawo prasowe zobowiązuje podobno rząd do odpowiedzi na przesłane publikacje prasowe, ale nikt nie stoi na straży przestrzegania prawa.
Gdyby przyjęto LiD-owski projekt ustawy „prokuratorskiej” to wówczas możliwe byłoby pozbycie się ziobrystów. Tusk jednak nie chciał zrywać POPiS-u.
Nie czytałem ACTY. Mam jednak zaufanie do GIODO i przede wszystkim p. Łętowskiej. Natomiast nie mam zaufania do posłów głosujących zgodnie z dyscypliną partyjną( dzięki temu nie muszą wiedzieć o co chodzi w głosowanych projektach). Opinie prawne MKiDN nie są obowiązującym prawem w Polsce. Opinie CLR także.
A przede wszystkim nie mam zaufania do intencji USA. To państwo dba przede wszystkim o interesy swoich firm. Drobny przykład : w najnowszym Przeglądzie jest pean pochwalny na temat roli Clintona w odbudowie Haiti po trzęsieniu ziemi. Wcześniej, jako prezydent USA, wymusił zniesienie ceł na importowaną przez Haiti żywność. W efekcie wykończono haitańskie rolnictwo.
1 lutego o godz. 13:43
A ja proponuję Ruch Obrony Tuska Przed Nim Samym.
Natchnął mnie do tego wywiad Klubik z Aleksandrem Smolarem.
Ten sceptyczny, ale jednak sympatyk PO, powiada o Tusku, że nie jest mężem stanu, co nie dyskredytuje, bo może być wybitnym politykiem, ale na razie jest sprawnym taktykiem politycznym potrafiącym „okiwać każdego”. Obawiam sie, że… do czasu. A ten właśnie mija.
1 lutego o godz. 13:47
axiom pisze, ze niedorownuje mi w glupocie i skundleniu.
Ale axiomku, jak bardzo bedziesz sie staral i popracujesz, to moze mi dorownasz. Wtedy bedziemy dwoma dorodnymi kundlami. Co ty na to, chcesz, zeby ci pomoc ?
1 lutego o godz. 13:47
axiom pisze, ze niedorownuje mi w glupocie i skundleniu.
Ale axiomku, jak bardzo bedziesz sie staral i popracujesz, to moze mi dorownasz. Wtedy bedziemy dwoma dorodnymi kundlami. Co ty na to, chcesz, zeby ci pomoc ?
1 lutego o godz. 13:47
INVINOVERITAS – link słuszny, ale treści jakie z takim zapałem produkujesz, zarzucając kłamstwa inaczej widzącym problem ACTA i tryb jej wprowadzania, jest conajmniej nieprzyzwoity.
Twoje argumenty i tak natrętny sposób ich prezentowania świadczą raczej o Twoim bezposrednim zaangażowaniu w obronę naszych rządzących bo oni tego nie potrafią. Polegam na opinii osób godnych zaufania widzących niebezpieczeństwo i tyle.
Nie jestem cywilistą /choć prawnikiem z wykształcenia/, nie uzurpuję sobie prawa do pełnej wiedzy m.in. o prawach autorskich, ale konstytucyjne znam, karne także i tam gdzie jest możliwość wykorzystania ogólników, ktoś z tego skorzysta. W domyśle Państwo wobec słabszego obywatela.
JERZY
1 lutego o godz. 13:50
Kurcze, wyszedl mi wpis stereo, myslalem, ze pierwszy raz komputer nie zauwazyl mojego przycisku. Trudno, moze jak axiom przeczyta dwa razy, to przemysli dokladniej moja propozycje
1 lutego o godz. 13:51
@Janina Paradowska i nie tylko
Ja chciałabym podyskutować o sprawach poważnych, a przynajmniej o takiej, która wydaje mi się ważna.
Prasę czytam na raty i weekendowej GW znalazłam dziś artykuł Ewy Siedleckiej: „OFE chronione prawem autorskim”.
http://wyborcza.pl/1,75248,11046022,OFE_chronione_prawem_autorskim.html
Na razie nie stało się jeszcze nic, co byłoby wiążące, ale może warto to przedyskutować. Bo ja nie rozumiem, czemu te opinie miałyby nie trafić do opinii publicznej ani nie zostać zweryfikowane przez środowisko. Tym bardziej, że to nie prywatna sprawa prezydenta, żadna figurka, którą postawi sobie nad kominkiem, tylko coś, co dotyczy również mnie.
I nie chodzi o to, by dowalić ekspertom, jeśli się pomylą. Czasem warto znać pytanie, jakie im zadano (ekspertyzy dot. „zakazu pedałowania”)
Co Wy na to?
pozdrowienia
1 lutego o godz. 13:51
axiom1
1 lutego o godz. 13:37
Zatrudniałem pracowników o różnych zawodach, w tym wykształconych stolarzy, którzy nie potrafili odróznić jednego gatunku drewna od drugiego. Moim najlepszym pracownikien był energetyk z wyksztalcenia. Bardzo sie mylisz mówiąc że moje problemy nie będą mialy wpływu na kogoś mieszkającego kilkaset kilometrów dalej. Świat jest tak urządzony, że jeśli ja nie dostarczę moich wyrobów klientowi mieszkającemu 1000 km na zachód, on nie dostarczy następnym swoim klientom, a ci nie sprzedadzą nic swoim (końcowym) klientom.. I tak problemy jednej osoby, (firmy jednoosobowej), powodują powstanie problemów w kilkunastu innych firmach, niekoniecznie jednoosobowych.
Ide dalej pracować, żeby nie stracić „olbrzymiego potencjalu zarobkowego”, chociaż nie bardzo wiem co to znaczy.
1 lutego o godz. 13:53
„Już dawno pytałam axioma1, czy zna gdzieś w świecie szkołę kształcącą w zawodzie ?premier?.”
Juz dawno axiom1 odpowiadal na to pytanie i wielokrotnie.
Nowy premier Grecji jest wzorcem wyksztalcenia i praktyki zawodowej najwyzszej klasy . Tacy ludzie sa najbardziej wykwalifikowani na najwyzsze stanowiska publiczne.
Kazda osoba majaca ambicje przywodcze powinna miec co najmniej doktorat w zarzadzaniu i strategicznym planowaniu. Poparty studiami z makro i mikro ekonomi, finansow publicznych i prawa. Poparte co najmniej 20 letnim stazem pracy w duzych organizacjach na znaczacych sie stanowiskach.
Tacy ludzie sa w Polsce, eliminowani na szczeblu partyjnym przez dozywotnich partyjnych dyktatorow jak Tusk.
1 lutego o godz. 13:54
Oj, pech, nie spojrzałam do góry. Nie Anitta, tylko Jiba
choć właściwie Anita też
1 lutego o godz. 14:05
stasieku (31-01-g.22:25)
Doprawdy rozumiesz mój typ wrażliwości? Chyba jesteś jednak w „mylnym błędzie”.
Jeszcze nie załapałeś, że ja pisuję w różnych konwencjach? Czasem bliżej mi do Bachy, czy Zosieńki, kiedy indziej do Lewego, Kartki lub Sebastiana, no może tylko nie do axioma1. Myślę, że prawidłowo wyczuwa mnie staruszek.
MAM do Was, z Rozdroża, dystans, jak do wszystkich i wszystkiego (niezależnie od sympatii, której do wszystkich nie mam). Z tym „krającym sie sercem” to był żart, co chyba wychwycił TO.
Pozdrawiam tym goręcej, im więcej minusów na dworze (lub polu, jak mówią krakowiacy i górale).
1 lutego o godz. 15:13
Dla @Antoniusa (11.18 i 11.44 dnia 1.02)
Kiedyś, bardzo dawno temu, uczono mnie, że starszym i mądrzejszym należy się szacunek (pamiętam dobrze jak musiałem całować w rękę moja babcię i obu dziadków jak nie podczas przywitania, to w podzięce za jakieś łakocie. Oczywiście mój stosunek do wnucząt jest zupełnie inny !!!).
W naszej sytuacji, wiek podobny, ale gdzie mnie do twojej wiedzy. Z całą przyjemnością przyjmuję zaszczyt tykania z @Antoniusem, dziękuję za wyróżnienie
Do rzeczy – „pan z fajką”, nie wiem, jakie przywileje przysługują Andrzejowi Urbańskiemu w czasie jego pobytu na terenie stacji TVN-24, ale rubaszne zachowanie przed kamerami (rozmowy Rymanowskiego), w czasie dyskusji z politologiem z „Batorego”, prof. Smolarem, moim zdaniem jest przejawem lekceważenia jakichkolwiek zasad przyzwoitości, czyli chamstwem czystej wody. Prostak sądzi, że machanie przed nosami, redaktora Rymanowskiego (darowałbym to, bo go nie lubię) i prof. Smolara fajką

jakoś go nobilituje, nic bardziej śmiesznego, a że chamem był zawsze, to tymi gestami, u mnie, jedynie ugruntował zdanie.
Dalej: dziwne, że przyjęła się (lub jest imputowana nam na siłę – na wzór zachowań Obamy, w koszuli przed kamerami, ale na tle „swojego” Domu. Przed Kongresem jest zawsze wzorowo ubrany i pod krawatem), jakaś moda, że nasi przedstawiciele Narodu, przed kamerami występują wg. zasady, że im niechlujniej tym lepiej (tak im się przynajmniej, moim zdaniem wydaje !!?). Miałem na myśli posła Sasina. Nie dość, że rozchełstany do pasa, nieogolony, to jeszcze z powodu otyłości pewnie śmierdzi (nawet na odległość, czułem smród na ekranie mojego telewizora marki SONY, który czasami służy mnie jako monitor komputera – tak porobiła moja wnuczka Ala, a ja nie muszę wytężać wzroku).
Moje wyczulenie na tym tle, bierze się stąd, że całe moje dorosłe życie byłem zmuszony występować publicznie w mundurze (nawet w „niesprzyjających” – np. temperatury, warunkach atmosferycznych), ale nawet po zezwoleniu na występowanie w ubraniach cywilnych, koszula z odpowiednim krawatem także była normą, że o goleniu nie wspomnę!! Jedynie w t.zw. „kwadracie” mogliśmy sobie pozwolić na luz, gdzie przebywali wyłącznie piloci. Stąd moje uprzedzenie do niechlui.
Dziwnie się składa, że obaj przeszli „treningi” z zachowania w Kancelarii prezydenta tysiąclecia, gdzie na dworze, podobno panowały purytańskie obyczaje, alkohol był srogo zakazany a dyskusje (wyłącznie na poważne tematy, które miała prawo przerwać jedynie pierwsza dama RP, hasłem Leszku pora spać
) prowadzone były na najwyższym poziomie kultury. To zastanawiające – prawda


Ale my
Pal licho
czy on jest taki czy owaki
Co do frazy: popiół na łeb i pieszo do Częstochowy – przyznaję tobie rację, ale jednocześnie świadczy to o moim dobrym charakterze i pobłażliwości dla skruszonych grzeszników. Przyrzekam poprawę.
@Antoniusie – jak przekonać @hagera (2.27 dnia 1.02), by zaprzestał pisać z wciśniętym Caps Lock’iem. Nie dość, że trudno się czyta, to jeszcze jest oznaką lekceważenia otoczenia. W dodatku nick jest czerwony, co wskazywałoby na posiadanie własnego bloga – nie posiada. Była jedna pani, która chciała być „czerwona”, ale przedtem nam to świadomie oświadczyła, że bloga nia posiada, ale chce być czerwona i już!! Tylko, że jej dawno nie czytałem, tak jak @Klary2010.
Z jakichś powodów, mój komputer został zainfekowany jakimś „Not Fund” – co przy okazji zlikwidowało całkowicie możliwość korzystania z poczty @GAZETA.PL oraz nicki używane podczas korespondencji przy jej pomocy. Ratunku !!!- kto mi pomoże
P.S. dobrze, że zajrzałem na blog, przed wklejeniem tekstu, zatem niejako go uzupełniam. Drogi @Antoniusie – różnica zdań, polega jedynie na tym, ze bazujemy na różnych danych. Moje pochodzą z posiedzenia ORW (leśnego garnizonu Babimost), która była jednym z ogniw LK (krajowej, ale za pośrednictwem ORW Wojsk Lotniczych), ty bazujesz natomiast na opinii kobiet niezorganizowanych.
Nie jest to jednak problemem istotnym dla nas. Niech martwi się tym, mój wnuk Dominik, który w kwietniu wejdzie w stan permanentnej gotowości i dla niego może być „to” problemem dwuwymiarowym.
Jestem bardzo zadowolony z tego, że czytasz moje wypociny dotyczące nie tylko katastrofy smoleńskiej. Obiecuję, że popracuje trochę nad moim językiem, sam wiem, że jest czasami za ostry, ale co ja na to poradzę, kiedy nóż się sam otwiera w kieszeni.
Serdecznie pozdrawiam, również @Klarę2010, Czesław R.
1 lutego o godz. 15:25
Axiom
Tylko dlaczego Grecja mając tak znakomicie wykształconych przywódców, jest tak zadłużona?
1 lutego o godz. 15:46
@Therese Kosowski
1 lutego o godz. 0:22
„Od momentu zakupu wydania elektronicznego gazety czy książki i załadowania na urządzenie ja, a nie ktoś inny, wyłącznie kontroluję to, co zakupiłam. Jakże by mogło być inaczej?”
„Nie widzę w jaki sposób wydawca miałby przejmujować kontrolę nad tym numerem Polityki, który ja kupiłam przez iTunes. (To po prostu jakieś strachy na lachy.)”
Szybka odpowiedź: Amazon ma możliwość zdalnego kasowania zawartości z czytnika Kindle. Kilka lat temu w prasie były doniesienia o takim procederze, całe szczęście Amazon zwrócił pieniądze.
Nie wszyscy i nie zawsze zabezpieczają pliki, więc możliwe, że zwyczjnie miałaś szczęście.
Chodzi mi o DRM (w ACTA zwane „skutecznymi środkami technicznymi” a w obowiązującym prawie autorskim „skutecznymi technicznymi zabezpieczeniami”). Są to zabezpieczenia plików z założenia mające chronić przed nieuprawnionym odtwarzaniem. Są różne zabezpieczenia, np. potrzeba posiadania oryginalnego fizycznego nośnika, połączenie przez internet z serwerem wydawcy itp. W przypadku tego ostatniego jeśli wydawca zbankrutuje i jego serwery przestaną działać lub stwierdzi, że nie opłaca mu się już ich utrzymywać tracę możliwość otworzenia tego, za co zapłaciłem. Ciągle mam plik, lecz jest on bezużyteczny, ponieważ jest zaszyfrowany i tylko wydawca ma możliwość odszyfrowania. Miałem już taką sytuację, że kupiłem CD z muzyką, co upoważniało mnie do ściągnięcia innego wykonania jednego z utworów ze strony zespołu. Ściągnięty plik był zabezpieczony tak, że mogłem otworzyć go tylko pod Windowsem (jestem użytkownikiem Linuxa), ponadto odtwarzacz ściągał z serwera wydawcy klucz do odszyfrowania pliku. Obecnie jest to już niemożliwe. Gdyby wspomniany utwór był na płycie nadal mógłbym go słuchać – mając fizyczny nośnik (papier, Compact Disc Digital Audio, które zgodnie ze standardem nie ma zabezpieczeń, choć wytwórnie i to próbowały zmienić) tylko od nas zależy jak długo będziemy go przechowywać.
Doświadczenia moje i wielu innych użytkowników elektronicznych mediów, wskazują, że wydawcy chętnie korzystają z tego typu zabezpieczeń, lecz w sposób nieprzemyślany, co powoduje, że legalni nabywcy mają problemy z otworzeniem dzieła, a osoby, które ściągną nielegalną kopię pozbawioną tych zabezpieczeń nie mają żadnych problemów. To co bym chciał, to możliwość zgodnego z prawem usunięcia zabezpieczeń w ramach *użytku dozwolonego*.
1 lutego o godz. 15:47
@Lex
31 stycznia o godz. 20:40
„W linkowanych dokumentach MKiDN jest też zawarte zapewnienie, że ACTA zgodna jest z prawem europejskim a ETS orzekł , że sprzeczna jest z postanowieniami Karty Praw Podstawowych. KPP to element prawa europejskiego?. No i masz babo placek??”
Wyrok ETS-u dotyczy obowiązku prewencyjnego monitorowania praktycznie całego ruchu w necie przez dostawcę łącza (który to narzucił mu belgijski sąd) – to było jego istotą. NIC TAKIEGO NIE MA W ACTA! To kolejny humbug anty-ACTA-owców. Jest to stary wyrok (już chyba ponad 3 miesiące), teraz z tyłka wyciągnięty.
Nie myślałem, że się na czymś takim pośliźniesz…
1 lutego o godz. 15:59
@jerzy
1 lutego o godz. 13:47
„INVINOVERITAS ? link słuszny, ale treści jakie z takim zapałem produkujesz, zarzucając kłamstwa inaczej widzącym problem ACTA i tryb jej wprowadzania, jest conajmniej nieprzyzwoity.”
Bo? Ja nie pisałem o „innym widzeniu”, tylko o przekłamaniach i głupstwach wypisywanych (nadal, mimo, ze wszystko było już wielokrotnie prostowane) przez anty-ACTA-owców.
„Twoje argumenty i tak natrętny sposób ich prezentowania świadczą raczej o Twoim bezposrednim zaangażowaniu w obronę naszych rządzących bo oni tego nie potrafią.”
I właśnie na moje ARGUMENTY odpowiedziałeś jakimś ad personam. No, niestety tylko na to stać anty-ACTA-owców stać. Oraz na to:
„Polegam na opinii osób godnych zaufania widzących niebezpieczeństwo i tyle.”
Nie zauważyłeś, że te „osoby godne zaufania” (Łętowska?, Żakowski?) nie podają żadnych konkretnych argumentów? Nie mówi ci to nic?
Od razu zastrzegę, że znam stanowisko GIODO i ono:
- potwierdza info rządu, że nie będzie potrzeby zmieniania prawa (to jedyny konkret) oraz
- przypuszcza, gdyba, itp (żenada, ogólnie).
„Nie jestem cywilistą /choć prawnikiem z wykształcenia/, nie uzurpuję sobie prawa do pełnej wiedzy m.in. o prawach autorskich, ale konstytucyjne znam…”
Więc powieneś wiedzieć, że konstytucja jest aktem wyższego rzędu niż umowa międzynarodowa i ACTA nijak jej nie zagraża.
„…karne także…”
Więc dawaj te KONKRETNE argumenty przeciw ACTA z części dotyczącej prawa karnego, poproszę.
1 lutego o godz. 16:04
@Bartoszcze
Przepraszam, ale ja się zwracałam do inteligentnych na jakim takim poziomie. Tacy zrozumieli o co chodzi.
Co mnie obchodzą wulgarne bluzgi.
Bez pozdrowień i szacunku
1 lutego o godz. 16:16
Garet Garrett: ISTOTA AMERYKAŃSKIEGO SUKCESU – http://www.stachurska.eu/?p=6596
1 lutego o godz. 16:37
Andrzej52
1 lutego o godz. 15:25
Bo byly premier Grecji handlowal kalarepa, a Tusk nigdy tego nie robil.
Ech Andrzeju musisz sie jeszcze sporo w zakresie ekonomi nauczyc od axioma
1 lutego o godz. 17:07
Piękna idea platońska- arystokraci ducha, filozofowie i mędrcy przy władzy……
Niestety, wykształcenie nie modyfikuje w znaczącym stopniu przywar ludzkich.
Wielokrotnie premierem był chłop z Wierzchosławic, dr Salazar niekoniecznie był szczytem ideału polityka, o generałach i pułkownikach przy władzy, nie ma się nawet po co rozpisywać.
Do przewodzenia innym potrzebne są cechy dane nielicznym z urodzenia, trudno wyuczalne…..
A co do panów stojących obecnie na czele Włoch, czy Grecji, poznamy ich po owocach- za kilka lat. Okaże się czy nabyte w czasie praktyki w Goldman&Sachs umiejętności przydadzą się w kierowaniu państwem.
1 lutego o godz. 17:08
Andrzej52
1 lutego o godz. 15:25
Obecny grecki premier nie bral udzialu w orgi zadluzania Grecji. Stanowisko objal 2-3 miesiace temu. Dopiero gdy Grecja zostala doprowadzona do ruiny powolali fachowca na premiera. Moim zadniem za pozno.
Andrzej52
1 lutego o godz. 13:51
Nie rozpoznajesz swego potecjalu zarobkowego. Widac ze potrzebujesz menagera. Zatrudnij historyka niech toba dowodzi. Albo zrob jeszcze lepiej, zatrudnij kogos po trzech klasach podstawowki.
1 lutego o godz. 17:20
wiesiek59
1 lutego o godz. 17:07
„Do przewodzenia innym potrzebne są cechy dane nielicznym z urodzenia, trudno wyuczalne?..”
Kompletna bzdura.
Kazdy absolwent powaznego uniwersytetu z kierunku zarzadzania to potrafi. Po to przeciez studiuja. Oczywiscie zarzadzanie powinno byc dodatkiem do jednego lub kilku innych glownych kierunkow jak ekonomia, finanse publiczne,…
1 lutego o godz. 17:23
Teresa Stachurska
1 lutego o godz. 16:16
http://wyborcza.pl/1,87648,11060649,Derekrutacja.html
———-
Zrewanżuję się linkiem.
W Polsce pracownik i jego płaca zredukowany jest do kosztów uzyskania przychodu. Mityczny zysk jest nadrzędnym imperatywem działania przedsiębiorcy. Ludzie, ich problemy?
Za to ma odpowiadać Państwo…….
Efektem jest jak zwykle homo homini lupus.
Tylko czy taki Darwinizm wyjdzie nam na dobre jako społeczeństwu?
Być może każdy kraj musi przejść przez tę fazę prymitywnego, odhumanizowanego rozwoju, gdzie człowiek jest nieistotny i traktowany jak mierzwa.
1 lutego o godz. 17:25
axiom1
1 lutego o godz. 17:20
Teoretyzujesz……
Predyspozycje wrodzone są istotniejsze niż wyuczone umiejętności.
Przynajmniej w dziedzinie kierowania ludźmi.
Z wołu nie zrobisz konia……
1 lutego o godz. 18:17
… nie dziwcie się Axiomowi że go szlag trafia na to wszystko. Człowiek wraca z pracy, zimno jak diabli, obiad niegotowy, babcia skarży na dziadka, że tylko czyta i nic poza tym – a „Superstacja” pokazuje Florydę, a tam nasz wielce z siebie zadowolony Lech Wałęsa w stroju „tygrysa Europy”, z brzuchem większym od prototypu. A gdy wróci wiosną, znów będzie powtarzał że on miał inną koncepcję i że wszystko idzie w złym kierunku. I znów będzie mial rację.
1 lutego o godz. 18:19
@le_mon
„Może zamiast zarzucać innym ignorancję, zacznij od przeczytania ACTY w oryginale.”
Zacząłem, ale w dyskusjach posługuję się polską wersją. Ale OK: jest tam „shall endeavour to promote”, a nie „shall promote”. Teraz dobrze?
„GIODO też nie wie o czy mówi?”
Tak, niestety, pan Wiewiórski skompromitował się najpierw swoją opinią w sprawie ACTA, a potem występem w radiu TOK FM. Jego interpretacja art. 27, ust 3-4, która została tu wyżej zacytowana, jest tego najlepszym dowodem.
1 lutego o godz. 18:21
Krzysztof Rybiński: Pyta pan o stan pacjenta, który ma zdiagnozowanego raka płuc i chorobę Alzheimera i dzięki tej drugiej chorobie zapomniał o pierwszej i nie pamięta, że zostało mu niewiele życia. Mówię oczywiście o stanie naszych finansów publicznych, które zostaną zdemolowane przez nadciągający kryzys demograficzny, czyli potwornie szybkie starzenie się społeczeństwa od około 2020 roku i wymieranie narodu przez kolejne dekady, w 2050 roku ma nas być 32 miliony wobec 38 milionów teraz.
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/rybinski-polacy-powinni-przygotowac-sie-na-chude-l,1,5013839,wiadomosc.html
————–
Czy on na drugie ma Kassandra? Czy urwał się z bajki- Smerf Maruda?
1 lutego o godz. 18:29
takich jak Rybiński mamy w Polsce od groma.W tramwajach, autobusach w przychodniach, na placach targowych. A Szwedów albo Finów jest znacznie mniej niż Polaków, i jakoś wiążą koniec z końcem.
1 lutego o godz. 18:38
Jeden dzień nieobecności na blogu skutkuje utratą kontaktu z peletonem, więc podziękuję tylko kolegom i koleżankom, którzy skomentowali moje opinie. Dziękuję nawet za stronnicze komentarze autorstwa @invinoveritas, bo w końcu nie jest źle, jeśli ktoś ma inną opinię, nawet gdy mija się z prawdą, albo tendencyjnie dobiera cytaty pod swoje tezy.
Nowy numer POLITYKI zawiera pasjonujące teksty i aż do strony 26 (na razie tyle z uwagą przeczytałem) moglibyśmy je wykorzystać do dalszych polemik o ACTA, a także o ciągłych sukcesach rządu ( tak przynajmniej uważa nasza gospodyni).
Tak się składa, że nicujemy tu od kilku dni sposób uchwalania prawa i jego jakość, a tu za rogiem czai się następna bomba uchwalonej ustawy o prawach pacjenta (tekst Joanny Solskiej).
Dzisiaj odwiozłem żonę do szpitala na zabieg i znaleźliśmy się w rzeczywistości opisanej przez panią Solską oraz Paula H. Dembiskiego (tu wywiad pana Żakowskiego)
Trzeba było podpisać masę kwitów, które w razie czego szpital wykorzysta przeciw roszczeniom, bo niby pacjenta poinformowano. Otóż przeciętnie lekarz potrzebuje na zdobycie takiej wiedzy około 20 lat, a my z żoną przerobiliśmy to w ciągu 10 minut (po co studiować medycynę?). Z drugiej znowu strony ustanowiono prawo, które uszczupli w sposób poważny finanse placówek leczniczych, bo pieniaczy i podsycających ich roszczenia prawników nie brakuje. Prawo uchwalono znowu po „wyczerpujących” konsultacjach, zapomniano tylko zapytać potencjalnych ubezpieczycieli, co oni na to. Nie chcą ubezpieczać szpitali? Niech no większość parlamentarna zaraz uchwali ustawę, że łaski nie robią, muszą!!!
Pozdrawiam
1 lutego o godz. 18:45
piotr
1 lutego o godz. 15:46
Praktyki dostawców internetowych nie są kontrolowane.Brak organu chroniącego prawa klientów.
Przykład krajowy.
Audioteka.pl udostępnia „twoją półkę” na której są składowane/ustawiane uprawnienia do odtwarzania zakupionych pozycji.”Półką” włada audioteka.Gdy wyparuje to zniknie półka.Dosyc kosztowna.Dodatkowo pliki odtwarzane są opatrywane indywidualnym „znakiem wodnym” (watermark) dla ewentualnego wykrycia odtwarzania przez użytkownika innego niż ten co zakupił.
Onegdaj,z powodu wnuczka,który zamieszkał w pokoju gościnnym,wyposażonym w stary PC z XP lecz przyłączonym do tego samego routera co mój laptop i PC mojego męża,próbowałam ściągnąc z „mojej półki”
pozycję,dla której wykazał zainteresowanie (sic!).Okazało się,że nie mogę się zalogowac na moje konto w audioteka ze starego PC.
Lecz przesłac plik ściągnięty na moim laptopie i odtwarzac na PC „goscinnym” mogę bez problemu.
„Watermark” to ściema ! Prawdopodobnie audioteka identyfikuje użytkownika dodatkowo przez IP lub slnbr PC przy logowaniu PC lecz o tym nie wspomina w regulaminie.
Przytaczam tą opowiastkę by wesprzec twierdzenie,że jeżeli mamy się podporządkowac ACTA to jednocześnie konieczne jest powołanie agencji państwowej (jakiejś części UOKiK ?) śledzącej praktyki providerów i dostawców usług w tym obszarze.Wyposażanej także w rzeczywiste możliwości oceniania racji użytkowników i dostawców.Także w umocowania do występowania do aparatu sprawiedliwości.
1 lutego o godz. 18:53
Przyjacielem, który stale do niego dzwoni, którego Francuzi nazywają ?wieczornym gościem??
Również panu nie powiem, w jaki sposób komunikuję się z prezydentem. W tej kwestii korzystam z wolności przyjaciela, który zna go od 25 lat i mówi mu, co myśli. Mamy ze sobą bardzo osobisty kontakt. Problemem jest to, że ludzie w Pałacu Elizejskim nie mają odwagi mówić tego, co naprawdę sądzą. Niemiecka kanclerz przez cały dzień słucha osób, które mają inne zdanie niż ona sama. Sarkozy ? podobnie jak przed nim Chirac, Mitterrand, Pompidou i de Gaulle ? przez cały dzień słyszy w kółko tylko jedno zdanie: ?Tak jest, panie prezydencie?. Dlatego potrzebuje przyjaciół, którzy znają go od dawna i mówią otwarcie, co myślą.
http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/reformator-moze-wygrywac-wybory,3,5014776,kiosk-wiadomosc.html
————–
Ciekawe czy takiego przyjaciela ma Tusk?
Władza to samotność i odpowiedzialność…..
O ile w trakcie kampanii wyborczej dzięki tuskobusowi przełamał alienację, o tyle odnoszę wrażenie, że teraz ona postępuje.
A szkoda……
Roszady personalne w rządzie są chyba częścią problemu. Cóż, kapitan odpowiada za drużynę.
Nawiasem mówiąc, przytoczony fragment tyczyłby wielu naszych polityków bezpośrednio. Dwór nie jest najlepszym źródłem wiedzy o świecie….
1 lutego o godz. 19:14
wiesiek59
1 lutego o godz. 17:25
Demonstrujesz fundamenty wasalskiej choroby
1 lutego o godz. 19:16
@mag, 14:05
Syn, student Politechniki, mówi często ?za kobietą nie nadążysz?, albo coś w tym sensie.
Bądź zmienną, Droga mag, ale wybacz moje lenistwo przy ?załapywaniu?.
Tracę dużo siły, kiedy rozszyfrowuję staruszka.
Pozdrawiam ciepło
1 lutego o godz. 19:26
@Vera
/Przepraszam, ale ja się zwracałam do inteligentnych na jakim takim poziomie./
Niestety, wyłącznie do takich na jakim takim. Inteligentni otwierają ACTA i w ciągu 5 minut stwierdzają, że napisałaś piramidalną bzdurę, w związku z czym zostaje tylko pytanie: świadomie, czyli łżesz, czy nieświadomie, czyli nie masz pojęcia o czym piszesz?
Odpowiedzi za Ciebie nie udzielam, możesz tę tajemnicę ujawnić sama.
Z nieodłącznym szacunkiem dla prawdy,
1 lutego o godz. 19:46
‘invinoveritas’
1 lutego o godz. 15:47
Cyt.
‘Wyrok ETS-u dotyczy obowiązku prewencyjnego monitorowania praktycznie całego ruchu w necie przez dostawcę łącza (który to narzucił mu belgijski sąd) ? to było jego istotą. NIC TAKIEGO NIE MA W ACTA! To kolejny humbug anty-ACTA-owców. Jest to stary wyrok (już chyba ponad 3 miesiące), teraz z tyłka wyciągnięty.’
Wyrok ETS nie dotyczy obowiązku monitorowania tylko, że nie można zmuszać dostawców internetowych do instalowania systemów zpobiegania pobierania nielegalnych plików a to prowadziłoby dopiero do monitorowania i filtrowania co stanowiłoby naruszenie Karty Praw Podstawowych. Drobny niuans ale jednak. Z umową ACTA ma to taki związek, że art. 9 ust. 1 mówiący o naliczniu odszkodowań oraz art. 27 i 29, mówiące o odpowiedzialności pośredników i dostawców internetowych stwarzają potencjalne (słowo potencjalne, szanowny ‘invinoveritas’ to sobie wytłuść albo napisz dużymi literami, albo czytaj literka po literce) możliwości wymuszenia rozwiązań w prawie wewnętrznym, prowadzących do rejestrowania działalności użytkowników. Jak inaczej na przykład, można byłoby oszacować, choćby utracone zyski, o których mowa w art. 9 ust.1.
Wyrok ETS-u wydany został w czasie finalizacji umowy ACTA i w czasie polskiej prezydencji, a więc powinien znaleźć odzwierciedlenie stosownym zapisem w umowie, choćby dla usunięcia sprzeczności i niejasności. Wyraźne niedopatrzenie.
Szanowny ‘invinoveritas’, cała twoja argumentacja sprowadza się do stwierdzenia, że tego czy tamtego nie ma w umowie ACTA, natomiast dyskusja tu na blogu i w internecie sporowadza się do ewentualnych zgrożeń dla różnych dziedziń życia, ktore mogą (‘mogą’ też wytłuść) zaistnieć przy implementacji tej umowy do prawa wenętrznego. Nie ma nic do rzeczy czy już istnieją, mniej lub bardziej stosowne, przepisy dotyczące przedmiotu regulacji umowy ACTA. Przepisy te zawsze można zmienić a zapewnienia władz, że nic nie będzie zmieniane, są warte tyle ile papier, na których te zapewnienia zapisano. Rząd Donalda Tuska nie będzie trwał wiecznie … oby jak najkrócej. Następny rząd może powiedzieć, że ma te zapewnienia w głębokim poważaniu i robić co uważa. Dostosowanie prawa wewnętrznego i tak musi się odbyć. Prosty przykład, wspomniany art. 9 ust. 1 zawiera takie coś, że utracone zyski mogą być szacowane, między innymi, w oparciu o ‘sugerowaną ceną detaliczną’. W polskim prawie szkoda szacowana jest na podstawie rzeczywistch strat i ewentualnych utraconych korzyści a nie na podstawie czegoś tak subiektywnego jak ‘sugerowana cena’. Według mnie to nie jest nawet humorystyczne to jest na granicy bezczelności. Jak to ma być wprowadzone do prawa polskiego ?
Ps. Szanowny ‘invinoveritas’, przeczytaj dokładnie art. 9, 27, 29, albo najlepiej całą umowę, spokojnie dla relaksu. Jak Ci się znudzi albo nie wszystko będzie jasne, to usiądź, zjedz coś, odpręż się, napij się mleka albo co tam masz i spokojnie bez nerwów wróć do tej ‘fascynującej’ lektury i czytaj ile Ci tam potrzeba.
1 lutego o godz. 19:47
Kontynuacja do głosu poprzedniego o niezbędności powołania agencji chroniącej prawa klientów internetowych.
Agencja ,jednak,powinna byc niezależna od administracji rządowej,w tym od MAC.
Przeczytałam dzisiaj zalecenia MAC odnośnie wzmocnienia odporności serwerów i użytkowników rządowych.To niewątpliwie świeże podejście.Troszkę z pomylenie MAC z mac adresem.Może Anne’ Storożyńska ?
1 lutego o godz. 19:59
Bryka
1 lutego o godz. 19:47
Bardzo sensowna kandydatura!!
Tylko, mnożenie biurokratycznych bytów kontrolujących jest celowe? Sensowne?
1 lutego o godz. 20:04
axiom1
1 lutego o godz. 19:14
Staram się unikać sądów wartościujących polemistę.
Ale Twoja znajomość socjologii i psychologii jest chyba niedostateczna…
Powołujesz do życia byty hipotetyczne, sztuczne konstrukty nie występujące w rzeczywistości.
Nie ma krasnoludków, dobrych policjantów i szlachetnych polityków.
A kilku znanych Ojców Narodu okazało się największymi szujami w historii tychże……
1 lutego o godz. 20:17
zawiodłem się na Pani, Pani Redaktor, przedkładać Smoleńsk nad ACTA? jakkolwiek ambiwalentnie podchodzę do całego zamieszania ws. tej umowy i bardziej dziwią i ciekawią mnie w tym kontekście reakcje ludzkie i mediów, które kompletnie się pogubiły (stąd zagubienie przeciętnego Kowalskiego; mam wrażenie, że jednym z nielicznych, który się tematu nie przestraszył, był red. Bendyk), jakkolwiek zatem podchodzę do tego ambiwalentnie, tak uważam, że bliżej koszula ciału i z punktu widzenia obywatela, a zwłaszcza młodego, ważniejsze są jego prawa i wolności oraz dyskusja o nich (że z zamachem na nie nie mamy do czynienia, jestem już praktycznie przekonany) niż katastrofa, która rozpala już głównie rodziny ofiar i nielicznych, którzy dają sobie zakręcić w głowie (w tym, niestety, dziennikarzy).
katastrofa smoleńska jest czymś dalekim i abstrakcyjnym. acta, nawet jeśli nie jest tym, czym ją okrzyknięto, dotyczy nas w o wiele większym stopniu. dlatego nie można tej sprawy bagatelizować.
1 lutego o godz. 20:39
@Haszszu
/wspomniany art. 9 ust. 1 zawiera takie coś, że utracone zyski mogą być szacowane, między innymi, w oparciu o ?sugerowaną ceną detaliczną?/
Powinieneś solidnie wziąć do serca swoją radę o czytaniu ACTA raz za razem. Za którymś razem może zapanujesz nad szykiem zdania i uda Ci się zauważyć, że sugerowana cena detaliczna nie ma nic wspólnego z szacowaniem utraconych zysków.
Głęboki namysł być może doprowadzi Cię także do zrozumienia, że cała ta przeznaczona dla Anglosasów wyliczanka, mieści się w przyjętych w polskim prawie od dziesięcioleci zasadach ustalania wysokości szkody . Dostrzeżesz może, że art. 9 ust. 1 ma jedynie umożliwić sędziemu tego rodzaju wyliczenia, co dla polskiego prawa nie stanowi problemu, bo w polskim prawie dokonywanie tego rodzaju wyliczeń jest dopuszczalne, a ostateczną decyzję i tak podejmuje sąd.
1 lutego o godz. 20:48
axiom1
31 stycznia o godz. 21:29
Mam identyczny poglad odnośnie osób, które Pan wymienił.
1 lutego o godz. 20:58
axiom1
1 lutego o godz. 13:37
Nic dodać nic ująć. Chociaż… co do dziennikarzy, oni akurat wiedzą czego oczekiwać od rządu, dlatego ten rząd popierają. Ba, nawet niektórzy skutecznie konkurują z Urbanem jako dawnym rzecznikiem rządu.
1 lutego o godz. 21:00
‘bartoszcze’
1 lutego o godz. 20:39
Cyt.
‘…sugerowana cena detaliczna nie ma nic wspólnego z szacowaniem utraconych zysków.’
A z czym ma wspólnego ?
Cyt.
‘ cała ta przeznaczona dla Anglosasów wyliczanka, mieści się w przyjętych w polskim prawie od dziesięcioleci zasadach ustalania wysokości szkody’
Nie mieści się, szacowanie rzeczywistych strat obowiązuje wszystkie strony.
Pozostaje mi przyjemność nie zmieniac zdania.
Pozdrowienia.
1 lutego o godz. 21:04
wiesiek59
1 lutego o godz. 19:59
To jest problem.Na obronę ściganych przez państwo,przyjmujące rolę agenta ścigającego na wezwanie koncernów,przez to samo państwo,nie ma co liczyc.Patologia i Schizofrenia (PiS) w pełnej krasie. IPN też się nie nada.Kancelarie liczne wejdą w szranki za b.duże pieniądze.Internauci winni ufundowac i umocowac urząd własny.Stąd Anne’.
1 lutego o godz. 21:08
Wielcy odchodzą z naszej rzeczywistości…….
Dziś- Szymborska……..
1 lutego o godz. 21:10
Bryka
1 lutego o godz. 21:04
Jak to leciało?
„wanted live or die”?
1 lutego o godz. 21:24
wiesiek59, axiom1
„Predyspozycje wrodzone są istotniejsze niż wyuczone umiejętności”.
Wrodzone predyspozycje do kierowania ludżmi, jeśli nie ma się zielonego pojęcia o podstawowych niektórych dziedzinach dotyczących zarządzania państwem, to wiele za mało. W historii było paru prawdziwych przywodców, którzy „porwali” swój naród w przepaść. Tusk, magister historii to taki wodolej. Wiele i długo mówi o niczym.
Zgadzam się z axionem, że państwem powinni kierować ludzie bardzo dobrze wykształceni w słusznych kierunkach (prawo, finanse, gospodarka, ewentualnie coś pokrewnego), z wieloletnim doświadczeniem w kierowaniu przedsiębiorstwem lub innym dużym zespołem ludzi i majątkiem trwałym, w dodatku z ewidentnymi sukcesami. Dziś tacy są „tępieni” przez polityków i przez media, bo są nudni w rozmowach (poważny temat nie ma oglądalności), a prym wiodą młodzi, popularni dzięki telewizyjnym programom. Nieważne, że niewiele potrafią. Ważne, ze długo i okrągło mówią i dziennikarz na ich tle wygląda niczym ojciec.
1 lutego o godz. 21:24
Jaka jest teraz Polska? Cywilizowane Auschwitz – tak, jeden wielki obóz koncentracyjny, gdzie mordują i będą mordować finansowo. Powoli, ale do skutku. Moim zdaniem motto rządu to: „odbierzemy ci wszystkie oszczędności”. Tylko elita się liczy, na najbiedniejszych się zarabia – pisze Internauta Łukasz P.
http://wiadomosci.wp.pl/title,Oni-nas-zdradzili-Polacy-chca-sie-ich-pozbyc,wid,14210537,wiadomosc.html
————–
Polska w oczach internautów……
Są i inne opinie.
1 lutego o godz. 21:30
@Haszszu
/A z czym ma wspólnego ?/
Z ustalaniem wysokości szkody i potencjalnego odszkodowania.
Jeszcze Ci mogę podpowiedzieć istnienie art. 322 kpc..
/szacowanie rzeczywistych strat obowiązuje wszystkie strony/
Przeczytaj jeszcze parę razy ACTA i zastanów się, jakie z tego wynikają wskazówki dla ustawodawcy. Na razie nie czujesz.
/Nie mieści się/
Chylę czoło przed siłą argumentu „nie, bo nie”.
1 lutego o godz. 21:44
Drodzy Blogowicze
Spróbuję spojrzeć na ACTA jako informatyk i jakiś tam malutki twórca.
Co do prawnej zawartości, to wierzę GIODO, RPO i prof. Łętowskiej. Organizacjom reprezentujących twórców nie wierzę bo wiem jaką dolę za tę reprezentację biorą. Politykowi wierzę do momentu, gdy spróbuje mi wcisnąć jakąś ciemnotę. Ludzie zajmujący się polityką mogą go słuchać dalej ale ja nie mam czasu na rozgryzanie czy akurat mowi prawdę, czy robi mi wodę z mózgu. Skreślam go z listy i cześć. Jako człowiek, który trochę umów w życiu popodpisywał uważam, że wszystkie niejasności w umowie (handlowej!) to źródło kłopotów i oznaka partactwa lub podstęp drugiej strony, że o przekupstwie nie wspomnę. Takich rzeczy się nie podpisuje. I cześć.
Jako informatyk od lat wielu obserwuję stopniową ewolucję poglądów na temat przestrzegania praw autorskich od ścisle restrykcyjnych (Metallica kontra Napster) do stopniowego zrozumienia, że wojna twórców z fanami jest z założenia absurdalna (np. Metallica już udostępnia bezpłatnie starsze utwory). Do zainteresowanych zaczyna też docierać fakt, że piractwa, tak rozumianego jak chcą tego koncerny medialne, nie da się powstrzymać i kontrolować. Małe firemki, pokątnych udostępniaczy można wziąć za twarz ale dużych już nie. I może dojść do takiego absurdu, że ACTA, z założenia mająca chronić nasz rynek przed podróbkami z Chin, w rzeczywistości otworzy go na ściąganie stamtąd utworów chronionych prawami autorskimi (Chiny ACTy nie podpisały!). Jak uczy historia żadne przepisy prawne nie wygrały z nową technologią. Świat Internetu, świat informatyki zmienia się tak szybko, że żaden prawodawca nie wyrobi. Na dodatek trzeba się na tej informatyce znać. Na przyklad swego czasu Unia wymogła na Microsofcie opracowanie wersji Windows bez dedykowane przeglądarki. Z kamiennymi twarzami przedstawiciele Microsoftu zgodzili sie i na rynku pojawiła się wersja N bez Explorera. Oczywiście w tej samej cenie co z Explorerem bo ten przecież jest za darmo. I stało się to, co każdy dzieciak mógł przewidzieć w ciemno – nikt tej wersji N nie kupował. I świat śmiał się z tych głupoli z Brukseli. Podobnie teraz lobby medialne chce zakonserwować zasady prawa autorskiego i przepisy ścigające piratów nie zdając sobie sprawy, że tym samym stawia się w gorszej sytuacji w stosunku do Chin (które ACTA raczej nie podpiszą) i USA (które ACTA nie podpisały). Rzecz charakterystyczna, praworządni Amerykanie od lat nie chcą zawracać sobie głowy i wiązać rąk różnego rodzaju umowami międzynarodowymi a Polacy i owszem.
Tu nie tylko chodzi o wysokie ceny. Internauci cenią też wygodę. Amerykański Amazon i iTunes oferują muzykę na jedno kliknięcie, przez Polski Empik trzeba się sporo naklikać. Tam mogę kupować pojedyncze utwory, tu całe płyty. I może najważniejsze – pośrednicy to gatunek zanikający. W wielkich, kosztownych produkcjach jeszcze trochę przetrwają ale reszta świata bardzo dobrze sobie bez nich radzi. Reklama? Liczy się tylko ta szeptana, koleżeńska („ale fajny kawałek słyszałem. Tu masz link …”). Każdy, najmniejszy nawet zepół muzyczny ma swoją stronę, na której można posłuchać, kupić a często ściągnąć za darmo dzieła twórców. Artyści powoli odkrywają, że fan chętnie wysupła trochę grosza za utwór ale nie będzie finansował koncernów medialnych, które go ścigają, przekabacają polityków, dziennikarzy, prawników, robią złodzieja z kogoś kto chce posłuchać muzyki czy obejrzeć fajny filmik. A my dajemy sobie wcisnąć, że należy zakonserwować się w dziewiętnastowiecznym pojmowaniu prawa własności intelektualnej. Zamkniemy sobie granice przed podróbkami i piractwem (jestem pewien, że nieskutecznie) ale też zamkniemy świat przed naszą drogą i niekonkurencyjną produkcją. Ilu polskich informatyków, uczonych wyemigrowało do USA a ilu informatyków, uczonych wyemigrowało z USA do Polski? Świat się rozwija szybko i coraz szybciej właśnie dzięki nieskrępowanej, błyskawicznej wymianie idei, pomysłów, komunikowaniu się ludzi ponad granicami. Wejdę na stronę Lou Reeda lub na YouTube, posłucham i zacznę kombinować jak zrobić coś podobnego albo lepszego.
Obserwujemy na prawie całym świecie odchodzenie od kontrolowania przez grube ryby z przemysłu muzycznego, telewizji, gazet, tego co mamy słuchać, oglądać, czytać i decydowania ile to nas będzie kosztowało do świata, w którym dwóch dowolnych ludzi na Ziemi jest oddalonych od siebie o nie więcej niż o pięć osób (znajomi znajomych), świata Facebooka, Twittera, YouTube. Nie wiem jak Wy ale ja nie chcę żyć w skansenie z policją i prokuraturą na karku.
1 lutego o godz. 21:47
Andrzej
1 lutego o godz. 21:24
Podstawą kierowania dużym zespołem jest umiejętność doboru współpracowników i cedowanie odpowiedzialności i obowiązków.
Nikt nie jest alfą i omegą w każdej dziedzinie.
Przywódca też.
A takie predyspozycje są wrodzone, nie nabyte.
Umiejętność wzbudzania lojalności jest niebagatelna.
Nie sądzę, abym się mylił w tym temacie.
1 lutego o godz. 21:52
Sławek
1 lutego o godz. 21:44
Chylę czoła przed treścią i ekspresją wypowiedzi.
Właśnie o to chodzi, choć nie jestem w stanie tego tak precyzyjnie wyrazić.
Konserwacja nie służy postępowi……
1 lutego o godz. 22:20
Sławku!
Podzielam absolutnie twój punkt widzenia.
Pozdrawiam.
1 lutego o godz. 22:27
„……………..
Kto ile zdążył,
tego mu cofnąć nie może.”
W.Sz
1 lutego o godz. 22:37
@Sławek
10/10
1 lutego o godz. 22:44
Taki sobie kwiatek z państwa policyjnego.
http://gizmodo.pl/gadgets/36813/terror_wiekszy_niz_w_usa_w_polsce_pojdziesz_na_trzy_lata_do_wiezienia_za_trefna_konsole.html
Wygląda na to, że staramy się być bardziej święci od papieża i bardziej głupsi od małp.
1 lutego o godz. 22:47
@Kamil
)
I właśnie chodzi o to jedno drobne słówko – „interpretacja”.
Jeżeli prawo ma dopuszczać dowolną interpretację, a ACTA pozwala na baaaardzo szeroką interpretację, to ja za takie prawo uprzejmie dziękuję.
Chyba że stać Pana na procesowanie się z jakąś wielką amerykańską firmą, w co szczerze wątpię
1 lutego o godz. 22:58
‘bartoszcze’
1 lutego o godz. 21:30
Cyt.
‘Jeszcze Ci mogę podpowiedzieć istnienie art. 322 kpc.’
Nie zwalnia to powoda z obowiązku przedstawienia jak najpełniejszego i maksymalnie zobiektywizowanego dowodu, bez wymyślania jakiś cudacznych ‘sugerowanych cen detalicznych’ a pozwanego do równie rzetelnego ustosunkowania się do tych dowodów.
2 lutego o godz. 0:37
@piotr
1 lutego o godz. 15:46
Mam wrażenie, że od czasu pojawienia się na rynku iPada techniczne problemy z ładowaniem i zachowaniem pism i książek na czytnikach zdecydowanie się zmniejszyły. W każdym razie ja nie słyszałam od nikogo o takich problemach, o których Ty wspominasz. Mam na moim iPadzie App Kindle i mogę kupować książki w takim samym zakresie jak na czytnik Kindle. Serwis u Amazona jest tak fantastyczny, że stwierdziłam, że to dlatego, że Amazon nie może sobie już pozwolić na żadne wybryki, skoro na rynku jest tak silna konkurencja jak Apple ze swoim tabletem i naturalnie ze swoją perfekcją. Czyli Apple zawyżył standarty i problemów już zbyt wiele nie ma.
Zapisać, przechować i jak najczęściej odświeżać backup po prostu się musi. Kto tego nie robi, sam sobie jest winny.
Ale wracając do ACTA. I ja znam dobrze Linuxa i cenią sobie open source. Jednak łatwo pogodziłam się z ograniczeniami jakie niesie ze sobą np. system OS X. W końcu jestem tylko użytkownikiem. Nie muszę znać wszystkich tajemnic programów.
Tak samo popieram opłaty w internecie za pobierane pliki. Dzisiaj słyszałam w TOK FM, że ktoś obliczył, że ktoś inny pobrał pliki o wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych – i to w ciągu jednego miesiąca!!! Ja się pytam: po co komu takie ilości? Ale rozumiem teraz skąd ten opór przed płaceniem. Takich ilości plików nikt nie jest w stanie sfinansować. Rozwiązanie jest jednak bardzo proste: kupić tylko to, na co kogoś stać. I wtedy nie będzie takich wielkich protestów z powodu wprowadzenia ograniczeń i zabezpieczeń. To jest bardzo symptomatyczne, że te protesty odbywają się akurat w Polsce.
Że umowie ACTA należy się przyjrzeć, to oczywiste. Na pewno będzie trzeba coś zmienić. Czujność użytkowników internetu jest tu niesłychanie ważna, w końcu tylko oni wiedzą, jak interpretować zapisy tej umowy. Ale żeby takie cyrki wyprawiać jak w Polsce? I oczekiwać, że dalej będzie można za darmo ściągać treści? Różnica między polskimi i innymi użytkownikami internetu jest taka, że co prawda wszędzie ściąga się z internetu, co się da, tyle, że w innych krajach z tym, że ta zabawa się skończy, bo działanie na szkodę twórców nie jest do zaakceptowania na dłuższą metę, liczyli się wszyscy i teraz nikt specjalnie nie protestuje. Może partia Piratów czy Zieloni, ale im chodzi raczej o szczegóły.
2 lutego o godz. 7:40
Therese Kosowski
2 lutego o godz. 0:37
To jest bardzo symptomatyczne, że te protesty odbywają się akurat w Polsce.
……………………………………………………………………………………………………………….
Podzielam ten poglad.
2 lutego o godz. 10:07
Może jednak porozmawiamy o tym, że opinie ekspertów, na podstawie których prezydent podpisuje ustawy, mogą być niejawne?
Odsyłam do góry:
Anitta
1 lutego o godz. 13:51
2 lutego o godz. 10:23
wiesiek59 21,47
Pozostaniemy przy własnych zdaniach.
Umiejętność doboru współpracowników jest iluzją. Dziś współpracownik jest lojalny jak cholera, jutro dla władzy „wbije nóż w plecy” wpuszczając szefa w przysłowiowe maliny, dlatego, ze szef nie ma podstawowego pojęcia co mu podwładny podłożył do podpisania . Póżniej tłumaczenie: widocznie niewłaściwego współpracownika sobie dobrał. Ja nie wymagam, żeby premier znał się na wszystkim, ale są zawody (niewłaściwe słowo), które pozwalają mieć szeroki wzgląd na sprawy. Przynajmniej podstawowy. Zdecydowanie wyżej cenię kogoś kto kończył uczelnie w kierunkach nauk ścisłych niż humanistycznych. Jestem przekonany że mgr inż. energetyk ma zdecydowanie szerszą wiedzę niż mgr historii.
2 lutego o godz. 11:56
Andrzej napisał 2 lutego o godz. 10:23
„Umiejętność doboru współpracowników jest iluzją.”
Jako osoba doświadczona i praktyczna dziwisz odwołaniami do magii.
Można przypuszczać, że Twe poglądy wynikają ze współpracy w Polsce z Polakami. To jest kraj ludzi nie odpowiadających za swe czyny i za swe słowa. Nie jest tak, że w doborze wspólpracowników idziesz na zywioł. Ale blogowicze z którymi się nie zgadzasz, nie są uczeni stwierdzeń: „Masz trochę racji.”
Żyjesz wśród ludzi uczonych nieskutecznie oraz wykształconych w okazywaniu papierka. A powinno się pisać: „stolarz kształcony”.
Odpowiedzialność jest w Polsce jak palma. Obca. Ot co.
2 lutego o godz. 12:00
Może się okazać, że ACTA i kontrowersyjne zapisy w ustawie medialnej to dopiero początek batalii o ograniczenie wolności w internecie. Lobbyści, którzy forsują podobne projekty, będą prawdopodobnie próbowali wprowadzić korzystne dla siebie zmiany w prawie przy okazji uchwalania innych ustaw lub umów międzynarodowych.
http://wiadomosci.wp.pl/page,2,title,Walcza-w-cieniu-o-swoje-interesy-chca-naszej-wolnosci,wid,14217978,wiadomosc.html
——————
Interesujące meandry polskiego prawodawstwa….
Tylko dlaczego wszystko jest na hurra? i tajne/poufne?
2 lutego o godz. 12:13
Zamieszanie wokół ACTA było o tyle interesujące, że po raz drugi w ciągu zaledwie jednego miesiąca obnażyło dezorganizację, słabą reakcję i oderwanie od realiów polskich rządzących. Mam na myśli zarówno rząd (takiej gafy Boniego nigdy bym nie przewidziała), jak i opozycję (odetchnęłam wprawdzie z ulgą, że w końcu jest jakaś konferencja PiS-u nie dotycząca Smoleńskiej brzozy i największy ekspert Pan Macierewicz poszedł tymczasowo w odstawkę). W tej sprawie niestety postulaty o zdrowy rozsądek i wstrzemięźliwość nie mają szans przebicia. Nie jestem ani za ani przeciw, bo nie znam się na tej materii za dobrze. Aczkolwiek zgadzam się z poglądem zaprezentowanym w GW, że młodzi ludzie kopiujący nielegalne pliki z Internetu stanowią zarazem największe grono osób chodzących do kina, teatru, kupujących książki i płyty. Znam wiele takich osób. Zastrzegam jednak, że nie uogólniam. Podsumowując każdy w tym sporze ma trochę racji. A nawiązując do naszego polskiego gospodarczego „Cudu nad Wisłą”…było to możliwie jedynie przez ogromny wysiłek społeczny…rządzący przerzucili na nas niestety cały ciężar kryzysu.
2 lutego o godz. 13:05
@Therese Kosowski
2 lutego o godz. 0:37
„Mam wrażenie, że od czasu pojawienia się na rynku iPada techniczne problemy z ładowaniem i zachowaniem pism i książek na czytnikach zdecydowanie się zmniejszyły.”
„Czyli Apple zawyżył standarty i problemów już zbyt wiele nie ma.”
Nie pokładałbym tak wielkich nadziei w Apple’u. Jest to firma jak każda inna nastawiona na zyski. Apple też ma zdalną kontrolę nad zawartością swoich urządzeń (wystarczy trochę poczytać). Nie piszę o technicznych problemach (nie ma problemów technicznych, poza tym, że komuś bateria wybuchnie ;-P), lecz celowym działaniu wydawców. Przykładów na to, że wydawcy mediów elektronicznych kontrolują to, co kupiliśmy mogę mnożyć, zresztą nie tylko ja (dziękuję za pomoc Bryce). Niezbędna jest ochrona prawna nie tylko wydawców (proszę zwrócić uwagę, że nie piszę twórców), lecz również konsumentów. Jeśli przyjmiemy ograniczenie praw konsumentów jako prawo międzynarodowe, to żadne lokalne pomysły naprawienia sytuacji nam już nie pomogą.
Dlaczego piszę o wydawcach a nie twórcach? Wystarczy się przyjrzeć jakie praktyki wspomniany Apple stosuje wobec twórców – nadużywa swojej pozycji jako wydawca (właściciel kanału dystrybucji) i dyktuje swoje warunki twórcom, którzy albo się zgodzą albo nie będą wydawani na urządzenia Apple’a. Piszę tu o twórcach, za którymi nie stoi wielka korporacja, którzy chcą sprzedać swoją aplikację na iPoda, czy iPada. Apple nie jest oczywiście jedyne, podobnie Microsoft dyktuje warunki twórcom gier na konsolę XBox. Tu też można przykładów mnożyć.
Jeszcze raz apeluję o ochronę praw konsumentów.
„W końcu jestem tylko użytkownikiem. Nie muszę znać wszystkich tajemnic programów.”
Ja jestem zarówno użytkownikiem jak i twórcą (o czym pisałem w pierwszym poście). Nie chodzi o znanie tajemnic programów, lecz o znajomość swoich praw (lub ich braku).
„Tak samo popieram opłaty w internecie za pobierane pliki.”
Tak jak pisałem w pierwszym poście, nie oczekuję niczego za darmo, nie o to tutaj chodzi.
„Dzisiaj słyszałam w TOK FM, że ktoś obliczył, że ktoś inny pobrał pliki o wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych ? i to w ciągu jednego miesiąca!!! Ja się pytam: po co komu takie ilości? Ale rozumiem teraz skąd ten opór przed płaceniem. Takich ilości plików nikt nie jest w stanie sfinansować.”
Nie jest to nic nowego, podobne doniesienia są od lat (i to nie tylko z Polski)! Natomiast przestrzegam przed szacowaniem strat wydawców z tytułu nielegalnego ściągania plików na bazie samej ceny detalicznej. Znam osoby, które ściągają filmy „dla zasady” i nawet ich ani razu nie obejrzą – czy to znaczy, że wydawca stracił? Taka osoba na tym nie zyskała, bo nie obejrzała, a i tak by tego nie kupiła w sklepie. Nie piszę, że nie należy chronić twórców, lecz, podobnie jak w prawie pracy, pomiędzy stronami musi być równowaga, którą bardzo ciężko jest osiągnąć.
„Że umowie ACTA należy się przyjrzeć, to oczywiste. Na pewno będzie trzeba coś zmienić.”
Jak zmienić? Dostaliśmy gotowy dokument do podpisania. Treść umowy była opracowywana przez (wybrane) strony przez kilka lat w tajemnicy! Czy tak ma wyglądać proces legislacyjny? Jak już pisałem, śledziłem ten proces od lat (dzięki Dziennikowi Internautów) i od początku ze zgrozą patrzyłem, jak dziennikarze głównego nurtu wolą rozmawiać o brzozach. Teraz wszystko wybuchło.
„I oczekiwać, że dalej będzie można za darmo ściągać treści?”
Jeszcze raz powtarzam, że tu nie chodzi o ściąganie za darmo. Płacę za filmy, muzykę, książki i gry oraz płacę abonament telewizyjny choć TVP nie oglądam! Wygłaszanie takich stereotypowych haseł uważam za krzywdzące i dlatego zabrałem tu głos, bo coś podobnego usłyszałem w „Puszce”, którą często oglądam.
„Różnica między polskimi i innymi użytkownikami internetu jest taka, że co prawda wszędzie ściąga się z internetu, co się da, tyle, że w innych krajach z tym, że ta zabawa się skończy, bo działanie na szkodę twórców nie jest do zaakceptowania na dłuższą metę, liczyli się wszyscy i teraz nikt specjalnie nie protestuje.”
Nie rozróżniałbym też polskich internautów od zachodnich. Polska wcale nie jest tak wyjątkowym krajem, a my tak wyjątkowymi ludźmi, jak nam się wydaje.
2 lutego o godz. 14:01
@haszszu
/Nie zwalnia to powoda z obowiązku przedstawienia jak najpełniejszego i maksymalnie zobiektywizowanego dowodu/
A kto mówi, że zwalnia? ACTA w ogóle nie odnosi się do tej kwestii.
ACTA wymaga jedynie od państw, by ich prawo pozwalało sędziemu na zajmowanie się roszczeniami, których podstawę i wysokość ustalono na podstawie spodziewanych zysków. W polskim prawie w różnych przypadkach istniały rozmaite przepisy ograniczające możliwość dochodzenia odszkodowania, więc śmiało można sobie wyobrazić, że w innych prawodawstwach istnieją nadal, albo że prawodawstwo jakieś kraju wymaga wprost określenia, jakiego rodzaju składniki potencjalnej szkody mogą być dochodzone przed sądem – i tego dotyczy art. 9 ust. 1.
A czy sędzia mając taką możliwość, z niej skorzysta – tym już ACTA się w ogóle nie zajmuje.
2 lutego o godz. 14:05
Już dziś protestują Czechy, Polacy przez cały tydzień, a na 11 lutego planowane są manifestacje przeciwników umowy ACTA w 12 kolejnych państwach w Europie. Fala protestów przetoczy się przez cały kontynent?
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11074594,Protesty_przeciw_ACTA_nie_tylko_w_Polsce__Dzis_Czechy_.html
——————-
Cytując Klasyka „z iskry rozgorzeje płomień”……
Zawężacie Państwo problem praw autorskich jedynie do twórców kultury. A problem jest znacznie szerszy.
Począwszy od części zamiennych, skończywszy na lekach.
Wszystko co wartościowe na świecie podlega kartelizacji, koncentracji, a w końcu monopolizacji.
Wyobraźmy sobie gdzie bylibyśmy, gdyby ktoś miał monopol na druk, wykorzystanie pary wodnej, czy produkcję silników jakiegoś typu.
Nasz wspaniały postęp techniczny by nie zaistniał. Ale krociowe zyski przynosiłby jakiejś firmie.
Teraz obserwujemy próbę monopolizacji w tym właśnie stylu.
Patentowanie genomu człowieka, GMO, monopol na systemy operacyjne, kontrola internetu, są aspektami tego samego zjawiska.
Wielcy chcą być coraz więksi i wycinają konkurencję.
Najgorsze jest to, że za przyzwoleniem rządów, strumień finansowy przepływa jednokierunkowo- z krajów mniejszych do większych.
Nokia jest wyjątkiem, potwierdzającym jedynie regułę.
2 lutego o godz. 14:10
to właśnie Time Warner zastrzegł sobie prawa do wizerunku Guy’a Fawkesa z filmu, z którego dziś korzystają działacze Anonymous. To oznacza, że od każdej sprzedanej maski, kubka czy koszulki z nadrukiem twarzy Anglika pobierana jest opłata licencyjna, która ląduje właśnie na koncie potentata mediowego. Jak podał „New York Times”, do sierpnia zeszłego roku z tego tytułu na konto Time Warnera wpłynęło 28 mln dolarów.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11073429,Anonymous_protestuja_przeciwko_ACTA_i____daja_zarobic.html
————————
W sumie śmieszne……..
2 lutego o godz. 14:22
Dodam jeszcze, że nie tylko Polacy protestują. Na całym świecie są organizacje, które nie od tygodnia, lecz od lat protestują przeciwko nierównemu traktowaniu konsumentów dóbr elektronicznych (przeciwko ACTA i nie tylko – ACTA jest tylko jednym elementem całego nurtu), np. akcja Defective By Design – i tutaj można mnożyć przykłady. Może w Polsce są braki w instytucjonalnych środkach walki ze zjawiskami takimi jak ACTA i dlatego u nas przyjęło to formę protestów ulicznych skupionych zaledwie na jednym dokumencie – nie czuję się kompetentny stawiać tu diagnozy.
Całe to zamieszanie związane często z brakiem wiedzy i powoływaniem się na stereotypy można chyba podsumować cytatem „Świat Amerykanina jest tak wielki jak jego gazeta” Alberta Einsteina – jest to też prawdziwe dla Polaków.
2 lutego o godz. 14:50
Dzięki specjalnemu okablowaniu i podsłuchiwaniu fal mózgowych badaczom udało się odtworzyć słowa, o których badani pomyśleli
Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,11078142,Naukowy_podsluch_mysli.html#ixzz1lEROXd5C
—————–
Już widzę to szerokie zastosowanie w wojsku, policji, służbach specjalnych….
Mała aplikacja w Windowsie i Wielki Brat będzie w stanie patrzeć, klasyfikować, podsłuchiwać…….
Orwell miał łeb, wymyślając tę koncepcję przed wojną…..
Skoro można odbierać, to za chwilę będzie można i nadawać.
O bodźcach podprogowych wiadomo od dawna.
A politycy finansowani przez korporacje, uchwalą wszystko.
2 lutego o godz. 15:12
Do pani @Very
Szanowna pani @Vero ! Nie uczestniczę w „życiu” bloga pana D.Passenta i pani pozwoli nie będę tłumaczył, dlaczego. Zajrzałem tam wiedziony nazwiskami: Środa, Czubaszek. Nie będę wyrażał mojego zdania o żadnej z tych kobiet, bo nie warto, ale sam temat – ciekawy.
Dziecko, to rzeczywiście (czasami – zależy jak, dla kogo) szczęście – jak w moim przypadku, którego rozmiar poznaje się, gdy nagle odchodzi, jak moja Ania. To tak, jakby przy okazji tej wizyty u pana Passenta – w bardzo podobny sposób, jak św.p. pani M. Dydek).
Piszę do Pani z powodu pytania, które tam zadała, jakby do wszystkich i w tym do mnie. Moją odpowiedź poprzedzę małym wyjaśnieniem dla tubylców, którzy nie odwiedzają bloga sąsiada pani Janiny. Chodzi o inicjatywę klubu piłkarskiego BARCELONA, który w Warszawie powołał do życia szkolę, atakowaną z lewa i prawa, również przez Władze Miasta, z której w przyszłości mają wyjść młodzi polscy piłkarze. Czas na pani pytanie: jaki zawistny skurwysyn (y), próbuje uniemożliwić dzieciom rozwój dla swoich zawiedzionych ambicji ?? Bezbłędnie można wskazać jednego – poseł PiS-u, Jan Tomaszewski. Ten skurwysyn (stosując pani terminologię, która akurat w tym przypadku mnie odpowiada) będzie bruździł we wszystkim, co ma jakikolwiek związek z piłką nożną (rozpoczął od trenera reprezentacji Polski, obecnie bada „wydatki” na budowę NARODOWEGO a na czym skończy, jeszcze nie wiadomo).
Ponieważ pani pytanie zawiera możliwość istnienia liczby mnogiej tych typów, bez większych błędów można „dołożyć” połowę Zarządu PZPN-u z Latą na czelę
Pani @Anitta (13.51 dnia 1.02) pisze do pani Janiny Paradowskiej i nie tylko. Szczegółowo zapoznałem się z „zawartością” wskazanego linku, a ponieważ nie wszyscy z tego korzystają, myślę, ze akurat w tym przypadku warto to upowszechnić.
Cytuje: władza może nie ujawniać zamawianych przez siebie opinii ekspertów, jeśli powoła się na ochronę praw autorskich – wynika z piątkowego wyroku NSA w sprawie przeciwko prezydentowi RP (27.01.br). Powołując się na ten wyrok, władza może nie udostępniać ekspertyz o tworzonym prawie. Może to, więc dotyczyć działań rządu, Sejmu czy samorządów. Sprawa dotyczy, OFE, a pan Prezydent odmówił ujawnienia treści ekspertyz (na żądanie FOR-u Balcerowicza, Państwa, wspieranego przez Stowarzyszenie Lokalnych Liderów Grup Obywatelskich oraz prawnika indywidualnego, Marka Domagały), na podstawie, których podpisał ustawę (a właściwie jej nowelizację) o OFE, nie dostrzegając niezgodności z Konstytucją.
Wszyscy wymienieni wyżej zaskarżyli decyzję Prezydenta do sądu i w y g r a l i . Prezydent założył kasację. NSA ją oddalił, udzielając jednak Prezydentowi w y t y c z n y c h, jak to należy „u j a w n i a ć” opinię eksperta, zamówioną za publiczne pieniądze i w ramach pełnionych obowiązków stanowiącą informację publiczną i podlega udostępnieniu
Oto te wytyczne :
- ma sporządzić w y k a z opinii i przekazać go zainteresowanym, po wskazaniu Prezydent oceni, czy ekspertyza jest publiczną oraz to, czy jej nie chroni prawo autorskie (rodzi się, moim zdaniem szara strefa opinii ekspertów, wykonywanych bez opłacania podatków),
- nie są publicznymi te ekspertyzy, które posiada Prezydent w swoich zasobach, zanim powziął zamiar legislacyjny ustawy czy uchwały. Są to t.zw. dokumenty wewnętrzne Kancelarii i nie są informacją publiczną
Z tego można wnioskować, że przy braku rezygnacji z praw autorskich (bez względu na przyczyny – np. nadmierna ciekawość Urzędu Skarbowego, to moje zdanie), Władza nie jest zobowiązana w ogóle do informowania społeczeństwa o źródle prawa czy uchwały.
Straszna perspektywa. Czy pani sędzia Irena Kamińska zechce zdradzić kulisy postępowania przed NSA, to już Jej sprawa. To wszystko zawdzięczać należy „ofiarności” pana M. Domagały, czy pozostali podejmą próby postępowania przed NSA – chyba uznają to za bezcelowe
P.S. @Andrzeju 52 (13.37 dnia 1.02) – axiom1, zadaje tobie (obok wielu innych, mniej istotnych) pytanie: czym jest polityka , otóż, jeśli pozwolisz – odrzucając wszystkie bardzo brzydkie epitety, którymi otoczył pojęcie polityki, św.p. Marszałek Piłsudski, jej podstawową definicję można wyprowadzić z definicji pojęcia „wojna”.
Nie wiem, czy to zrozumie @axiom1, w o j n a jest kontynuacją polityki środkami militarnymi. W obecnych czasach trudno wynaleźć temat pracy dla „polityka”, który (zakładając, że nie posiada rozstrzygnięcia pokojowego) wymagałby rozstrzygnięcia wojną. Ewentualna reszta – przy bardziej sprecyzowanym pytaniu (np. surowce energetyczne, ewentualnie hegemonia w rejonie – patrz Izrael na „arabskim morzu” itp.).
Serdecznie pozdrawiam wszystkich, Czesław R.
2 lutego o godz. 15:18
DO VERY
jesteś zapiekła i jak na prawnika zbyt emocjonalna, a Twoje interpretacje przepisów zbyt daleko idące… życzę spokoju!
2 lutego o godz. 15:34
Czy ACTA dotyczy również wynalazcy koła? Czy jego spadkobiercom wypłacane są tantiemy?
2 lutego o godz. 15:53
@Haszszu
1 lutego o godz. 19:46
1.
„Wyrok ETS nie dotyczy obowiązku monitorowania tylko, że nie można zmuszać dostawców internetowych do instalowania systemów zpobiegania pobierania nielegalnych plików a to prowadziłoby dopiero do monitorowania i filtrowania co stanowiłoby naruszenie Karty Praw Podstawowych. Drobny niuans ale jednak.”
Napisałem w skrócie. I dobrze bo dopiero monitorowanie treści stanowiłoby naruszenie wolności gospodarczej, ochrony danych osobowych, etc.
2.
„Z umową ACTA ma to taki związek, że…”
Ten wyrok nie ma związku z ACTA, bo porozumienie nie mówi nic o monitorowaniu (i doskonale o tym wiesz bo zaraz przechodzisz – a w zasadzie odwracasz uwagę – do odszkodowań, też błędnie o czym niżej).
3.
„art. 9 ust. 1 mówiący o naliczniu odszkodowań oraz art. 27 i 29, mówiące o odpowiedzialności pośredników i dostawców internetowych stwarzają potencjalne (słowo potencjalne, szanowny ?invinoveritas? to sobie wytłuść albo napisz dużymi literami, albo czytaj literka po literce) możliwości wymuszenia rozwiązań w prawie wewnętrznym, prowadzących do rejestrowania działalności użytkowników. Jak inaczej na przykład, można byłoby oszacować, choćby utracone zyski, o których mowa w art. 9 ust.1.”
Bzdura. Nie ma tu żadnego „potencjalnego wymuszenia rejestrowania działalności użytkowników” (czyli monitorowania treści, bo np. rejestrowanie po IP już jest). A nawet wręcz przeciwnie:
1) art. 9 ust. 1 nie ma nic wspólnego z wyrokiem i mówi „jakiegokolwiek zgodnego z prawem obliczenia wartości” odszkodowania, po czym przykładowo wylicza sposoby wyceny, z czego co najmniej dwie istnieją już w prawie polskim, co wystarcza (o „cenie sygerowanej niżej);
2) art. 27 wręcz powiela myśl z wyroku – zastrzegając, że ściganie naruszeń jest możliwe w taki sposób aby „uniknąć tworzenia barier dla zgodnej z prawem działalności, w tm handlu elektronicznego (…) przy zachowaniu (…) prywatności”. Tak właśnie argumentował ETS: monitorowanie treści godzi w wolność gospodarczą (zbyt ja utrudnia) i narusza prywatnosć i dlatego nie można nakładać takiego obowiązku.
3) nie mam pojęcie o co ci chodzi z atr. 29, który dotyczy – uwaga! – kontroli granicznej
4.
„Wyrok ETS-u wydany został w czasie finalizacji umowy ACTA i w czasie polskiej prezydencji, a więc powinien znaleźć odzwierciedlenie stosownym zapisem w umowie, choćby dla usunięcia sprzeczności i niejasności. Wyraźne niedopatrzenie.”
Jak widzisz po pkt 3 znajduje odzwierciedlenie
A poważniej (i precyzyjniej) to jest inaczej: i wyrok ETS-u i ACTA odzwierciedlają dorobek prawny UE.
5.
„cała twoja argumentacja sprowadza się do stwierdzenia, że tego czy tamtego nie ma w umowie ACTA, natomiast dyskusja tu na blogu i w internecie sporowadza się do ewentualnych zgrożeń dla różnych dziedziń życia, ktore mogą (?mogą? też wytłuść) zaistnieć przy implementacji tej umowy do prawa wenętrznego.”
Chyba oczywistym (jak najbardziej na temat) jest, w dyskusji o „ewentualnych zagrożeniach”, argumentowanie, że ACTA NIE STWARZAJĄ ZAGROŻENIA i prośba o uzasadnienie stanowiska przeciwnego konkretami. Jak wykazałem powyżej, argumenty (przykłady podane przez Ciebie) za zagrożeniem sa nie tyle „potencjalne/ewentualne” co wyssane z palca.
6.
„Nie ma nic do rzeczy czy już istnieją, mniej lub bardziej stosowne, przepisy dotyczące przedmiotu regulacji umowy ACTA.”
Jak najbardziej ma do rzeczy: skoro ACTA praktycznie nic nie zmienią wobec obecnej sytuacji prawnej (nie sa potrzebne zmiany), to nie jest żadnym zagrożeniem.
7.
„Przepisy te zawsze można zmienić a zapewnienia władz, że nic nie będzie zmieniane, są warte tyle ile papier, na których te zapewnienia zapisano. Rząd Donalda Tuska nie będzie trwał wiecznie ? oby jak najkrócej. Następny rząd może powiedzieć, że ma te zapewnienia w głębokim poważaniu i robić co uważa.”
Teraz skup się. Skoro ACTA nic nie wymusza (vide pkt. 6), to nie jest zagrożeniem – przyczyną ewentualnych zmian, lecz może być co najwyżej PRETEKSTEM dla polityków (zaś przyczyną będzie WOLA POLITYKÓW – w takiej sytuacji pretekst zawsze się znajdzie, czy będzie ACTA czy nie). Są to dwie różne sprawy, postaraj się zrozumieć (przyczyna a pretekst).
Sam to w zasadzie napisałeś w ostatnim zdaniu powyższego cytatu ale najwyraźniej nie jesteś w stanie zrozumieć tego co napisałeś.
8.
„Prosty przykład, wspomniany art. 9 ust. 1 zawiera takie coś, że utracone zyski mogą być szacowane, między innymi, w oparciu o ?sugerowaną ceną detaliczną?. W polskim prawie szkoda szacowana jest na podstawie rzeczywistch strat i ewentualnych utraconych korzyści a nie na podstawie czegoś tak subiektywnego jak ?sugerowana cena?. Według mnie to nie jest nawet humorystyczne to jest na granicy bezczelności. Jak to ma być wprowadzone do prawa polskiego ?”
Jest to piękny przykład, ale na twoją ignorancję.
„Sugerowana cena detaliczna” już funkcjonuje w Polsce. Ja ją np. widuję na papierosach i piwie (opakowania). Nie jest to nic „subiektywnego”. Dodatkowo tak określona cena jest zazwyczaj NIŻSZA od rynkowej (a więc b. niekorzystna dla dochodzącego posiadacza praw autorskich).
Ponadto, taki sposób określania wartosci ACTA nie narzuca, jest to tylko przykładowe wyliczenia (o tym już pisałem w pkt 3.1)).
9.
„Szanowny ?invinoveritas?, przeczytaj dokładnie art. 9, 27, 29, albo najlepiej całą umowę, spokojnie dla relaksu…”
Tobie się to przyda, co widać po twoich pełnych ignorancji i niezrozumienia, wpisach. Tylko nie czytaj „tak dla relaksu” tylko uważnie i ze zrozumieniem.
2 lutego o godz. 16:29
‘bartoszcze’
2 lutego o godz. 14:01
Cyt.
‘A kto mówi, że zwalnia? ACTA w ogóle nie odnosi się do tej kwestii……
….A czy sędzia mając taką możliwość, z niej skorzysta ? tym już ACTA się w ogóle nie zajmuje.’
Szanowny ‘bartoszcze’, ‘strony mają prawo wziąć pod uwagę’ , jeżeli mają prawo to wezmą i wezmą też urojenia opisane ‘sugerowaną ceną detaliczną’ . Sformułowanie ‘sugerowana cena detaliczna’ daje uprawnienie, które wyraźnie wchodzi w kolizję z zasadą szacowania rzeczywistych strat i z fundamentalną zasadą, że odszkodowanie nie może przekroczyć wartości wyrządzonej szkody.
Nie używaj argumentu, że w umowie ACTA, coś jest czy nie jest, bo to jest od rzeczy. Pisałem już, że umowa ACTA stanowi potencjalne zagrożenie a dopiero jej przyjęcie i dostosowanie naszego prawa do tej umowy, stworzy rozwiązania, które będą zagrożeniem. Dałem przykład i tyle. Jezeli zamierzasz skierować naszą dyskuję ponownie na jakieś manowce, tym razem chyba na zasadę swobodnej oceny dowodów przez sędziego, to oszczędź sobie, bo ‘hedonista’ to mój drugi nick, i większą przyjemność sprawia mi pisanie, że Tusk jest be !, niż przeprowadzanie egzegezy kolejnych przepisów.
2 lutego o godz. 16:35
‘invinoveritas’
2 lutego o godz. 15:53
Cyt.
‘Tobie się to przyda, co widać po twoich pełnych ignorancji i niezrozumienia, wpisach. Tylko nie czytaj ?tak dla relaksu? tylko uważnie i ze zrozumieniem.’
Szanowny ‘invinoveritas’, przedstawiłeś to doskonale, masz rację …. zadowolony … No to się cieszę.
2 lutego o godz. 16:47
Czym grozi monopolizacja najlepiej widać na przykładzie FIFA i UEFA……
Po sąsiedzku u Bendyka….
Dajmy jakiejś prywatnej korporacji prawa. Sprywatyzuje zyski, kosztami natomiast obarczy nas. W końcu ona została stworzona do ZARABIANIA i minimalizacji kosztów własnych.
Pożytek społeczny z tego niewielki, natomiast ogromne zyski z wszelkich praw wpadną do kieszeni kilku ludzi.
Analogicznie można potraktować każdą korporację posiadającą patenty na cokolwiek- interes swoich właścicieli stawia ponad wszelkim prawem, a gdy trzeba, to prawo zmienia.
Ps.
Gdyby koło opatentowano teraz, to na pewno wszyscy jego użytkownicy by płacili. Kosy, wozy i pługi powstały PRZED korporacjami.
2 lutego o godz. 17:00
@Haszszu
/Sformułowanie ?sugerowana cena detaliczna? daje uprawnienie, które wyraźnie wchodzi w kolizję z zasadą szacowania rzeczywistych strat/
Mam w lodówce jogurt z napisem „sugerowana cena detaliczna 2,19″. Czy jak ktoś ukradnie ciężarówkę z 10 tys. takich jogurtów, to czy będzie można ustalać odszkodowanie w oparciu o sugerowaną cenę detaliczną?
/odszkodowanie nie może przekroczyć wartości wyrządzonej szkody/
Zgaduję, że nigdy nie słyszałeś choćby o art. 79 pr.aut ani o przepisach o karach umownych.
/ umowa ACTA stanowi potencjalne zagrożenie /
Nie zapominaj, że masz w spodniach potencjalne zagrożenie. Takie na od 2 do 12 lat.
2 lutego o godz. 17:06
Czytam o ACTA, czytam i czytam (kilometry przewijania): przemądre i przesłuszne wpisy w tym temacie, upstrzone stosownymi paragrafami, cytatami, połajanki jednych na drugich (też w tym temacie) i dochodzę do wniosku, że
Andrzej (g.15:34) ma rację zapytowywując , „czy ACTA dotyczy również wynalazców koła? Czy jego spadkobiercom wypłacane są tantiemy?”
Teraz ja spytam – sprawdziliście, czy akumulator nie padł w samochodzie? Jacyś bezdomni po okolicy sie nie pałętają? Ogrzewanie komuś siadło w domu i może trzeba w czymś pomóc?
Mróz się sroży! A internet – póki co – trzyma się ciepło
2 lutego o godz. 17:39
@mag!
Zwróć uwagę, proszę, bo faktycznie wszyscy zafiksowali na ACTA, na wpis Anitta 1 lutego o godz. 13:51 i Czesław 2 lutego o godz. 15:12
(dziekuję Czesławie, już myślałam, że będzie lipa)
Mowa jest o możliwości utajniania zamawianych przez władze ekspertyz w oparciu o prawa autorskie.
@Czesław szczegółowo wyjaśnia, w czym rzecz.
Jeśli będzie można utajniać opinie ekspertów, to co to będzie za kłopot, by zamówić je u ulubionego autora, który napisze:”boski Juliuszu, masz, jak zawsze, rację”?
pozdrowienia ciepłe, przydadzą się jak nigdy;)
2 lutego o godz. 17:45
mag
2 lutego o godz. 17:06
Stosunki spoleczne w Polsce zeszlu ponizej poziomu dzikiego bydla o czym dowodzi ten wpis;
„… sprawdziliście, czy akumulator nie padł w samochodzie? Jacyś bezdomni po okolicy sie nie pałętają? ”
To nie jacys bezdomi tylko produkty 22 lat tumanskiej wladzy. To produkty dyktatora Donka Tuska.
Oni sie nie ‘paletaja’, Polska jest rowniez ich krajem. Nistety Polska o nich nie dba bo wladza nie ma elementarnych kompetencji a stosunki spoleczne zeszly do poziomu ponizej dzikiego bydla.
Udowodnij paniusiu ze nie mam racji. Jezeli nie posidasz jeszcze bydlecych charakterystyk to wyjdz do tych ‘paletajacych’ sie i poczestuj ich goraca zupa i kanapka i daj im choc koc na to zimno.
Juz pisalem ze przy pomocy kija na placu musztry mozna by ci duzo wytlumaczyc.
2 lutego o godz. 19:06
Minister Mucha załatwiła znajomemu fuchę na stanowisku dyrektora COS.
To już nie przeprowadza się konkursów na tego typu stanowiska?
A może to kolejna obietnica Tuska z 2007r, kiedy tyle naobiecywał, że poczułem się jak w raju.
2 lutego o godz. 19:19
Andrzej
2 lutego o godz. 19:06
Córka Rostowskiego u Sikorskiego też pracuje…..
Jak mawiał pan Kłopotek „nasze dzieci też muszą gdzieś pracować”.
I ja się z nim zgadzam.
Co do pana Wieczorka- podobno ma trzy fakultety, zarządzanie, logistyka i coś jeszcze, oprócz własnego biznesu.
Każdy zna kogoś. Wystarczy podobno sześć osób, by przekazać wiadomość poprzez znajomych do każdego zakątka świata.
To też sieć….
2 lutego o godz. 19:27
Haszszu
2 lutego o godz. 16:35
„?Tobie się to przyda, co widać po twoich pełnych ignorancji i niezrozumienia, wpisach. Tylko nie czytaj ?tak dla relaksu? tylko uważnie i ze zrozumieniem.?
Szanowny ?invinoveritas?, przedstawiłeś to doskonale, masz rację ?. zadowolony ? No to się cieszę.”
Skoro wolisz się lizać po jogurtach z bartoszcze, to OK. Ja miałem nadzieję na jakiegoś poważniejszego flejmika. Ups, pa.
2 lutego o godz. 19:35
@Śleper
1 lutego o godz. 18:38
„Dziękuję nawet za stronnicze komentarze autorstwa @invinoveritas, bo w końcu nie jest źle, jeśli ktoś ma inną opinię, nawet gdy mija się z prawdą, albo tendencyjnie dobiera cytaty pod swoje tezy.”
Och, jejajeja. Ja mijam się z prawdą (pisząc konkretnie!!!) a jakiś śleper pieprzy o „innej opini” ale swojej nie poda, och nie. Ot, kumentator.
„Tak się składa, że nicujemy tu od kilku dni sposób uchwalania prawa i jego jakość…”
Tak się składa, że pieprzysz głupoty, nie mając pojęcia o co cho, a ja to (merytorycznie) usiłuję pokazać (na przykładzie twoim ale nie tylko).
PS
Twoich pierdół „rzeba było podpisać masę kwitów, które w razie czego szpital wykorzysta przeciw roszczeniom” nie s
2 lutego o godz. 19:36
Coś sobie przypomniałem. Czy to ta sama Joanna Mucha w poprzedniej kadencji powiedziała, ze starsi ludzie chodzą do lekarza dla rozrywki i ze operacja biodra u 85-latki nie ma sensu?
2 lutego o godz. 19:44
…nie skomentuję, bo powinieneś się leczyć a nie pisać.
Gdy by był ktoś mądrzejszy do gadki (niż ślepy) to chętnie.
2 lutego o godz. 20:23
invinoveritas 2 lutego o godz. 19:35
Nie odniosę się do twoich „merytorycznych” komentarzy, ponieważ nie mam na to ochoty. Zwrócę ci jedynie dupku uwagę na fakt, że dzieli nas w tej pogawędce bariera, która daje ci zadziwiającą odwagę w bluzgach do blogowiczów, którzy ośmielają się mieć inną opinię. Weź to po uwagę i spuść z tonu, dyskutuj sam z sobą, bo fizyczny kontakt z nami mógłby ci przynieść wiele przykrych i bolesnych niespodzianek niespodzianek.
Spadaj na drzewo liście pompować, a nie na blogu mędrkować.
2 lutego o godz. 20:52
Therese Kosowski z 2 lutego o godz. 0:37 pisze:
„Dzisiaj słyszałam w TOK FM, że ktoś obliczył, że ktoś inny pobrał pliki o wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych ? i to w ciągu jednego miesiąca!!! Ja się pytam: po co komu takie ilości? Ale rozumiem teraz skąd ten opór przed płaceniem. Takich ilości plików nikt nie jest w stanie sfinansować. Rozwiązanie jest jednak bardzo proste: kupić tylko to, na co kogoś stać. I wtedy nie będzie takich wielkich protestów z powodu wprowadzenia ograniczeń i zabezpieczeń. To jest bardzo symptomatyczne, że te protesty odbywają się akurat w Polsce.”
Można wydzielićc trzy etapy rozwoju przeciętnego użytkownika Internetu:
1) Rozpoznawanie – wchodzi w ten nowy świat, rozgląda się, uczy. jest trochę niepewny, nie wie co mu wolno a co nie. To trwa krótko.
2) Branie – jak wygłodzone dziecko rzuca się na wszystko, ściąga ile się da i co się da. Ten etap może trwać dłużej, czasami zostaje na całe życie.
3) Dawanie – wreszcie przychodzi refleksja, że ja też coś mogę innym dać: zdjęcia z wakacji, filmik z urodzin, wypracowanie z polskiego, własne przemyślenia o polityce, życiu na Marsie czy połowach dalekomorskich. Mogę też wymieniać się informacją, dyskutować z podobnymi sobie na interesujące nas tematy. To jest etap społecznościowy.
Oczywiście wszyscy jednocześnie nie ewoluują, stąd można znaleźć dowolne przykłady na dowolny temat w czym lubują się zwłaszcza dziennikarze licząc po cichu na przejście do historii za trafną syntezę odczu społecznych. Najczęściej jednak są to przykłady „z życia” mające uprawdopodobnić z góry przyjetą tezę.
Tam też należy lokować recepty typu „Rozwiązanie jest jednak bardzo proste: kupić tylko to, na co kogoś stać.”. Dlaczego? Bo w przypadku dóbr kultury redukujemy w ten sposób rzecz do absurdu: Minister Kultury chce ograniczyć ludziom dostęp do kultury, artyści uważają swych fanów za złodziei a przecież to dla nich grają.
Pytasz dlaczego tylko w Polsce były i są protesty przeciwko ACTA. Bo tam ucywilizowano dostęp do kultury. Jak mi się podoba jakaś piosenka to płacę za nią nie 15 US$ a 0,99US$. Podobnie nisko wycenia się książki, Amazon ma szeroką gamę produktów darmowych, rozbudowaną strukturę pośrednictwa w obrocie używanymi książkami, płytami. Z polskich czasopism mogę tam kupić taniej Politykę by przeczytać, że to co myśli pani Paradowska we wstępniaku różni się nieco od tego co pisze pan Bendyk w środku numeru. Dostęp do dóbr kultury jest kalkulowany na każdą kieszeń a kwoty, jakie trzeba płacić są „kontaktowe”. U nas tego niema. I wielu Polaków, gdy ma do roztrzygnięcia dylemat czy kraść pieniądze na dobra kultury czy kraść dobra kultury wybiera to ostatnie.
Kolejna przyczyna leży w tym, że prasa, radio telewizja nie są dla młodych Polaków autorytetem. Same sobie na ten stan zapracowały. Więc ich nie słuchają i szukają autorytetów wśród rówieśników, ludzi podobnie jak oni myślących, w Internecie. Młody człowiek, jak go dręczy jakiś problem np. z listy proponowanej przez Gospodynie blogu, to pyta kumpli co o tym sądzą. najczęściej słyszy w odpowiedzi „olej to” i na tym się kończy. Ewentualnie włączy telewizor by zobaczyć, że polityka informacyjna polega na napuszczaniu jednego polityka na drugiego żeby się pokłócili i zrobili cyrk w telewizji i z telewizji. A dziennikarze służą do szczucia polityków na siebie a w żadnym wypadku do objaśniania co i dlaczego się dzieje. Jeżeli jednak jego kumpel powie „robią nas w bambuko z tą ACTą, przyjdź o 17.00 pod pomnik” to oczywiście, że przyjdzie.
2 lutego o godz. 21:55
W wyroku z grudnia 2010 r. TK podkreślił, że zapisy obowiązującego Prawa prasowego nie precyzują, czym jest sprostowanie, a czym odpowiedź, wobec czego decyzję musi podejmować sam redaktor naczelny, co stawia go w sytuacji, która „nie jest dla niego przewidywalna”. TK nie wykluczył zarazem utrzymania przez ustawodawcę odpowiedzialności karnej. Ten wyrok TK wejdzie w życie w połowie lipca 2012 r.
http://spoleczenstwo.newsweek.pl/resort-kultury-zaczyna-prace-nad-nowela-prawa-prasowego,87897,2,1.html
—————
Ciekawe mamy PRAWO……..
2 lutego o godz. 22:45
…w krytyce pod adresem pani minister Muchy zupełnie brak logiki. Kancelaria premiera jest praktycznie najważniejszym urzędem pracy. O ile przez powiatowe urzędy przewijają się setki tysięcy przypadkowych pracobiorców, to w otoczeniu premiera i w poszczególnych resortach nie może pojawić się przypadkowy petent o nieznanej prowieniencji i niejasnym pochodzeniu. To że ma ładne CV, mówi czysto po polsku (czasami nawet zna język obcy) i ma głowę jak Gates czy Sokrates, to jeszcze nie znaczy że spełni wymagania szefa. Dlatego właśnie zatrudnia się kogoś bliskiego, sprawdzonego. Fakt że kandydat jest dajmy na to szwagrem, fryzjerem albo tapicerem – wcale nie świadczy że będzie kiepskim podsekretarzem stanu – o ile rzecz jasna szybko przyuczy się do powierzonych zadań. Mój dziadek wspomina, że za komuny było tak, że partia kaperowała ludzi nauki do współrządzenia aby się między innymi legitymizować i podlizać narodowi. Obecne władze (partie) tego robić nie muszą, bo przecież mają swoich we własnych szeregach.
2 lutego o godz. 23:44
@kiwi z 19.35
1. Z prawem mam do czynienia tylko przy płaceniu mandatów
2. Mam nadzieję, że nie należysz do pozbawionych poczucia humoru ponuraków, którzy nie zrozumieli, że tekst o zamykaniu szkół to SATYRA i jako taka sama sobie daje prawo do lekkiego (ale bardzo mało) przerysowania skutków owego ACTA.
3. Można by mi zarzucić egzaltację, gdyby nie to, że na forum politycznym dyskutuje się – według mnie – o rzeczywistych skutkach politycznych a na tym forum mamy zawody, kto lepiej tekst przeczytał.
Tymczasem ACTA ma stanowić dla USA podstawę do stworzenia UIID (Universal Internet ID), czyli klucza internetowego każdego użytkownika. Ma to być rejestr wszystkich odwiedzanych przez całe życie przez niego stron internetowych. Łącząc to z faktem, że można żądać karania tylko na podstawie zarzutu jakiejś firmy może to oznaczać dla Europejczyków: Mogą być aresztowani na granicy USA czy usłużnego państwa bo 10 lat temu (przedawnień niema) odwiedzili stronę, na której było coś nielegalnego. Spróbuj wtedy udowodnić niewinność. Przecież coś podobnego spotkało ostatnio chłopaka z Irlandii. I co kogo obchodzi polskie prawo.
4. ACTA to nie umowa handlowa. To objaw amerykańskiego niewolnictwa i służalczości reszty świata.
2 lutego o godz. 23:57
@Czesław
Z wielkim żalem stwierdzam, że nie chodzi o moje dzieci. Współczuję straty córki. Mocno!
Drastycznych słów użyłam celowo bo komentarze czyta wielu ludzi i chciałam, żeby im zapadło w pamięć, co się dzieje. Przecież w ten sposób nie zbuduje się społeczeństwa, żadnego. Nie chodzi nawet o Tomaszewskiego, tylko o to, żeby ci, którzy uważają to za normalne, choć raz, jeden raz, ugryźli się w język bo tylko w ten sposób kiedyś będzie lepiej.
Mój punkt widzenia: na wszystkim można oszczędzać, ale nie na wychowaniu i wykształceniu dzieci. Gorsze niż poziom życia rencistów jest dla mnie zamykanie szkół, bo się „nie opłacają”. To jest największe draństwo. A w sprawie Barcelony porusza mnie najbardziej fakt, że władze Warszawy biorą w tym udział. Obrzydliwe.
Dziękuję.
3 lutego o godz. 0:43
Internet to jest dobrowolna sieć użytkowników, nie pozwólmy jej zawłaszczać nikomu. To użytkownicy tworzą wartość internetu. Jeżeli ktoś chce zarabiać w internecie, to niech dba o swój towar, tak jak sprzedawca w sklepie. Nie jesteśmy rewidowani na ulicach z tego powodu, że stoją przy nich sklepy. Internetu nie wolno podporzadkowywać interesom prywatnych instytucji. Użytkownicy nie są anonimowi i korzystają z udostępnianych plików. Karanie ich za to jest zastawianiem pułapek na ludzi, co jest niedozwolone w realu. Jeżeli twórcy nie chcą rozpowszechniać swych dzieł w internecie, to niech ich tam nie udostępniają. Jeżeli ktoś robi to bez ich zgody, to mają takie same prawa do dochodzenia szkody, jak każdy inny obywatel w realu. Jest to nawet łatwiejsze niż w realu, bo w realu policja zwykle zasłania się niemożnością wykrycia sprawców, albo małą szkodliwością. Wiec ten cały krzyk wokół ACTA ma na celu zmuszenie nas do pilnowania cudzego ogrodu na nasz koszt.
3 lutego o godz. 6:01
Grace!
Piszesz: „Jeżeli twórcy nie chcą rozpowszechniać swych dzieł w internecie, to niech ich tam nie udostępniają”. Piękne stanowisko, tylko mające się nijak do rzeczywistości.
ACTA powstała przede wszystkim jako ustawa antypiracka, i to był podstawowy powód jej powstania, a nie walka z kopiowaniem w Internecie. Walka z podróbkami. A Ty dałaś coś istotnego w Internecie? Jakieś zdjęcie, film, artykuł, który był dla Ciebie istotny, lub związany z Twoją pracą zawodową? To nie wiesz, jak się czuje człowiek przeprowadzający badania, pracujący przez wiele dni, aby zarobić na ich sprzedaży, który zanosi je do instytucji i na drugi dzień widzi je opublikowane w Internecie. A spróbuj w polskich sądach coś wywalczyć. To jest takie gadanie sobie a Muzom.
3 lutego o godz. 7:15
nie tylko szwagrowie i bratankowie Zosieńko, nie tylko. Niedawno w POLITYCE był artykuł red.Łazarkiewicza, z którego wynikało, że co najmniej połowa aktualnych podsekretarzy i doradców rządowych wywodzi się z KIK, czyli Klubu Inteligencji Katolickiej. Kilku ministrów również.
3 lutego o godz. 7:34
Vera
2 lutego o godz. 23:44
do stworzenia UIID (Universal Internet ID), czyli klucza internetowego każdego użytkownika. Ma to być rejestr wszystkich odwiedzanych przez całe życie przez niego stron internetowych
………………………………………………………………………………………………………………
To sie juz dzieje.
Poza tym sa inne pomysly, gdzie ludzie (przede wszystkim mlodzi) w internecie lgna jak muchy na lep, nie zdajac sobie z tego sprawy. Przyklad z brzegu: Facebook czy i-phone f-my Apple… Nie mowiac o juz o systemach operacyjnych f-my Microsoft.
3 lutego o godz. 8:22
Nadzieja obecnie rządzących i wspeirających je czirliderek(rów) nareszcie się spełnia.
Od września rusza program ogłupiania młodzieży z liceach ogólnokształcących (?).
Szczegóły w poniższym artykule:
http://nauka.dziennik.pl/edukacja/artykuly/377828,to-koniec-liceow-ogolnoksztalcacych-znikna-juz-od-wrzesnia.html
O dziwo nie ograniczono liczby godzin nauczania religii!!!
W sumie w mediach i na blogach cisza.
Rządzić będzie łatwiej i może już po raz trzeci.
Prawda?
3 lutego o godz. 8:29
P.S.
A jakie oszczędności w oświacie. Ilu zbędnych nauczucieli, których będzie można zwolnić.
A ile będzie kosmetyczek i fryzjerów niezbędnych przecież pani mister Musze!
3 lutego o godz. 9:51
Polska wciąż nie dostosowała przepisów do unijnych regulacji, zgodnie z którymi za każdą wypożyczoną z biblioteki książkę jej autorowi należy się honorarium.
http://spoleczenstwo.newsweek.pl/za-unijne-prawo-zaplaci-czytelnik,87935,1,1.html
——————
Scenki z Fahrenheit 451 nam grożą?
3 lutego o godz. 9:59
Jiba!
Znowu mnie dopadł ten psychopata axiom1. Jestem bezradna wobec potęgi jego głupoty i chamstwa.
Zwróć uwagę na mój zartobliwy wpis, bynajmniej nie adresowany do niego (2-02-g.17:06) i jego „odpowiedź” z g.17:45.
Wybacz, ale przeszła mi ochota na dyskutowanie o czymkolwiek, prznajmniej na razie.
Pozdrawiam ciepło
3 lutego o godz. 10:05
Jak ratyfikujemy ACTA, stracimy również całkowicie kontrolę nad wydobyciem gazu łupkowego, ponieważ licencje na technologie wydobycia mają tylko Amerykanie. Czyli nie zrobimy nic bez Amerykanów. Jak dotkniemy tych złóż bez nich, to za to odpowiemy. Jeżeli nie podpiszemy ACTA, to możemy dyktować jakieś warunki, bo ponoć mamy jedne z największych złóż na świecie – zauważa Zniesmaczony121.
Nasze prawo własności przemysłowej, gdzie wyraźnie zapisano, że nie można uzyskać patentu na oprogramowanie, straci moc i zostanie zastąpione postanowieniami ACTA. Kolejna sprawa to pojęcie „podróbki”. Jest na tyle nieprecyzyjne, że „podróbką może być wszystko, np. program OpenOffice, ponieważ… przypomina MS Office i Microsoft może uznać, że OpenOffice jest podróbką – twierdzi Internauta Edward.
http://wiadomosci.wp.pl/title,Internauci-oburzeni-chcemy-prawdy-Rzad-odpowiada,wid,14222075,wiadomosc.html
—————-
Mnóstwo ciekawych wypowiedzi.
A jeżeli część z tych kassandrycznych prognoz się ziści?
Dość tanio nas sprzedano i nie wiadomo nawet dlaczego…..
3 lutego o godz. 10:06
wiesiek59
„Córka Rostowskiego u Sikorskiego też pracuje?..
Jak mawiał pan Kłopotek ?nasze dzieci też muszą gdzieś pracować?.
I ja się z nim zgadzam.”
No brawo, brawo.
A ja głupi myślałem, ba, nawet o mało co uwierzył bym, że te czasy, kiedy „fuchy” dostawało się po protekcji już minęły.
Różnica polega na tym, że dawniej bezrobocia nie było, a pracy było pod dostatkiem.
Kilkanaście lat temu z mediów wylewał się potok zdań, ze wszystko co państwowe jest „be”, a prywatne „cacy”. Czyżby władza znów nie znosiła konkurencji, wyganiając „nie swoich” do prywaciarza za 1500 zł z najniższą składką emerytalną, a „swoich” obdarowywała ciepłymi posadkami za pensje z których wyliczana jest średnia krajowa przeciętnego wynagrodzenia (przypominam, ze dziś to już jest ponad 4 000 złotych i oczywiście składka ZUS wzrosła o ok. 100 zł miesięcznie dla prowadzących działalność gospodarczą) z tendencją wzrostową.
Tak się dzieli społeczeństwo na „my” i „oni”.
A propos, ciekawi mnie czy ktoś z wymienionych przez Pana panie Wieśku ma w rodzinie kogoś, kto pracuje poza sferą budżetową i samorzadową?
3 lutego o godz. 10:30
I jeszcze jedno. Prowadzę od ok 20 lat działalność gospodarczą i dziś coraz bliżej jestem decyzji o jej likwidacji i pójścia na zasiłek. Niestety, coraz więcej kosztują mnie opłaty na coraz liczniejszą ekipę pociotków Kłopotka, Rostowskiego i innych wujków „nam panujących”.
3 lutego o godz. 11:02
mag!
może po prostu nie czytaj? ja nie czytam.
Wiem, widziałam Twój tekst, a właściwie podtekst i reakcja axioma mnie nie zaskoczyła, rzekłabym, ze inna byłaby wbrew tej konkretnej naturze:) don’t worry, to nie Twój problem.
3 lutego o godz. 11:07
Andrzej
3 lutego o godz. 10:06
O Rostowskiej było ironicznie, o Kłopotku z rezygnacją…..
Przedstawiony był swego czasu patent- działacze ZSL nie zatrudniają swoich krewnych, tylko dzieci przyjaciół- i odwrotnie.
Nie zmienisz natury ludzkiej.
Korupcja, nepotyzm, usłużność, są immanentną cechą człowieka.
A świetną pożywką dla tych cech jest religia.
Zarejestruj działalność na Cyprze, unikniesz podatków…..
Wielu tak robi….oczywiście przy odpowiedniej skali produkcji.
3 lutego o godz. 11:07
A ja zadam głupie pytanie:
Czy skaczący na ulicach skrzyknięci na FACEBOOKU nie czują się teraz jak stado karpi domagających się przyspieszenia Bożego Narodzenia.
W dobie tysięcy spiskowych teorii, gdy zamglone brzozy zapalają rozgorączkowane głowy, tak tylko głupio się zastanawiałam, co bym zrobiła by przed wejściem na giełdę podkręcić wartość takiej mojej firmy?
Co tej mojej firmie podnosi wartość najbardziej? I czy ta firma to siła społecznej aktywności młodych, czy jak zwykle – „kasa Misiu kasa” lub dopasowana do czasów maszynka do manipulowania? Za taką maszynkę warto zapłacić każde pieniądze!!!
3 lutego o godz. 11:38
ACTA
Bardzo ciekawa – moim zdaniem – rozmowa red. Anny Laszuk z mec. Irminą Kotiuk W Poranku Radia TOK-FM w sprawie konsekwencji ACTY i równie ciekawe wnioski z tej rozmowy zwłaszcza w kontekście rządowego stanowiska: „wprawdzie podpisaliśmy ale możemy nie ratyfikować”.
(Linku nie podaję bo nie chcę być „złodziejem własności intelektualnej”).
Okazuje się, że bez względu na to czy ACTA ratyfikujemy czy nie – i tak jesteśmy „umoczeni”.
3 lutego o godz. 11:46
tech12345
25 minut temu
0
My niżej przedstawieni czyli projektant samochodów (autorem), właścicielem fabryki produkującym te pojazdy (producent), mechanikami którzy stworzyli ten pojazd (wykonawca) żądamy aby każda osoba która zakupiła i już nam zapłaciła za naszą pracę a użytkuje go zarobkowo (taxi), aby porzuciła ten niecny proceder (udostępniania naszego dzieła) osobą trzecim lub od każdego klienta odpalała nam działę (tantiemy). Proszę nie zapomnieć o dziale dla naszych kolegów z petrochemii (paliwko).
I ty możesz zostać milionerem.
—————–
Mam nadzieję że internauta wybaczy mi skopiowanie jego własności intelektualnej, ale coś w tym jest…….
3 lutego o godz. 11:59
Błędnie skierowałem do rozmowy z mec. Kotiuk.
ops
To nie Poranek Radia TOK-FM a Radio TOK-FM: „Ostatnio dodane”
Przepraszam.
3 lutego o godz. 12:03
Każdy inny premier i minister kultury robiliby to samo, jak robiły to inne rządy przymuszone obawami i ? pewnie ? szantażem ze strony większych państw. W istocie trudno być zdziwionym, że USA angażują w ACTA swoje ambasady. Ameryka ma trzy, może cztery branże, które kreują markę i bogactwo państwa. Przemysł zbrojeniowy, paliwowy, nowe technologie, sektor finansowy ? który się chwieje ? i wreszcie showbiznes. W przypadku ACTA nie idzie więc o górnolotne tezy ?kradzież jest zła?, ale o obronę jednego z największych towarów, jakie zostały w USA, na których można zarobić na eksporcie. Koniec obecnego modelu będzie też oznaczał koniec konkretnego źródła pieniędzy budujących wielkość kraju. Dlatego po upadku ACTA politycy amerykańscy wymyślą kolejny sposób na walkę z piractwem, ale poniosą porażkę za porażką
http://adamstanczak.blox.pl/2012/02/Dluga-notka-o-korsarzach.html
——————–
Pokrywa się to z moją opinią….
Schyłkowe imperium gra ostatnimi kartami.
Ale to co jest dobre dla USA niekoniecznie jest dobre dla świata….
A swoje wizy mogą sobie…….schować….
3 lutego o godz. 12:04
Ja wiem Pani Janino, że minister Mucha nie jest premierem Tuskiem, ale to on odpowiada za swój gabinet, w końcu osobiście tych ludzi powołał. Jakie „wyrzuty sumienia” będzie miał wójt lub burmistrz, gdy obsadzi swój gabinet znajomymi i krewnymi, a tak wygląda powiatowa Polska. Co roku opuszcza polskie uczelnie tysiące absolwentów, z których co najmniej kilkuset posiada wybitne zdolności, a jak przyjdzie obsadzać po wyborach stanowiska, to tych ludzi nie bierze się pod uwagę. Jeśli jednak już znajdują zatrudnienie na wysokim szczeblu administracji (na niższych też), to najważniejszą poręką ich wartości jest członkostwo w KIK-u, albo w jednych ze zbrojnych ramion kościoła katolickiego.
Jeden z moich młodszych kolegów awansował na dyrektora poważnego przedsiębiorstwa z takiej właśnie poręki i spowodował najdłuższy strajk kopalni we współczesnych dziejach Polski, co wcale nie zakończyło jego błyskotliwej kariery (jest w tzw. kluczu, jak za PRL-u). Następny z takimi referencjami, ku zdziwieniu prawie wszystkich, został powołany na wiceprezydenta miasta, co zakończyło się zarzutami prokuratorskimi, choć tu też nikt nie wierzył w jego nieuczciwość, on był po prostu nieudolny.
3 lutego o godz. 12:11
Lex, 3.02.12 godz. 11.38
Okazuje się, że podobają nam się te zdania, które są zgodne z naszymi przekonaniami.
I to nie tylko ACTA dotyczy, Pewien biegły we wszystkich dziedzinach poseł znalazł nawet za oceanem „profesorów” od brzózek.
Mnie to przypomina scenkę z reklamy pewnej firmy produkującej pralki – siedzi bobas machając łapkami z zaniepokojeniem komentuje – „Tata pierze moje śpiochy w 30 stopniach, przecież mama pierze je w … siedmiu tysiącach – jak ON mógł?”
- z naciskiem na te „siedem tysięcy” (to wielu komentatorów) i „”jak ON mógł!!!” (to umie robić z wprawą pani Laszuk)
3 lutego o godz. 12:34
Sawicki dalej jest ministrem. Mucha także będzie ministrem.
http://wyborcza.pl/1,75478,11039909,Jak_syn_ministra_Sawickiego_weterynarzem_zostal.html
3 lutego o godz. 12:45
W podobnym duchu co mec. Kotiuk wypowiedział się także min. M.Dowgielewicz – rozmowa również w Radiu TOk-FM.
3 lutego o godz. 13:10
@mag
Wydaje mi sie, ze axiom zostal wybanowany przez Passenta, dlatego, teraz szaleje u pani Paradowskiej
3 lutego o godz. 13:37
@mag
3 lutego o godz. 13:11
Czy w Twojej Alma Mater przyjmują też dojrzałych studentów trzeciego lub dalszych „wieków”? Chętynie dorobię jeszcze jeden doktorat.
Pozdrawiam!
3 lutego o godz. 13:51
Biskup płocki Piotr Libera był przez 5 lat inwigilowany przez Prokuraturę Okręgową w Gliwicach – poinformowała kuria diecezjalna w Płocku. Sam zainteresowany złożył do Sądu Okręgowego w Gliwicach zażalenie na postępowanie prokuratury. – Jestem zdumiony rozległością podjętych działań – powiedział.
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/biskup-byl-inwigilowany-przez-prokurature-jestem-z,1,5016526,wiadomosc.html
———–
Obywatel Libera jest zdumiony…….
A któż to zatrudniał w Komisji Majątkowej fachowców od przekrętów?
Niestety, areszt wydobywczy jest stosowany wobec zwykłych obywateli.
To żona Cezara miała być poza wszelkim podejrzeniem……
Biskupi według Pisma mieli mieć inne cechy, niestety, Kościół od swych źródeł odszedł dość daleko.
„(1) Nauka ta zasługuje na wiarę. Jeśli ktoś dąży do biskupstwa, pożąda dobrego zadania. (2) Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania, (3) nieprzebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, (4) dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. (5) Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży? (6) Nie [może być] świeżo ochrzczony, ażeby wbiwszy się w pychę nie wpadł w diabelskie potępienie. (7) Powinien też mieć dobre świadectwo ze strony tych, którzy są z zewnątrz, żeby się nie naraził na wzgardę i sidła diabelskie. (8) Diakonami tak samo winni być ludzie godni, w mowie nieobłudni, nienadużywający wina, niechciwi brudnego zysku,”
Tym 3.1
3 lutego o godz. 15:02
…czytałam Basiu o zaciągu z KIKu. Oprócz nich jest kilku z Opus Dei, a prawie wszyscy z NZS. A generalnie, to już od Chrobrego zawsze kręcili się kombatanci, no i biskupi. Dlatego najczęściej żarli się między sobą, więc dla uspokojenia sytuacji wynajmowano na tron kogoś spoza kraju. Raz był to Litwin, póżniej Szwed, innym razem Węgier, potem Sas albo Francuz. I wtedy był spokój, przynajmniej do czasu dopóki patrioci nie wywołali kolejnego rokoszu. Na razie tyle na ten temat, bo na horyzoncie sprawa biskupa Libery, o czym informuje skonsternowany Wiesiek.
3 lutego o godz. 15:06
@Torlin
3 lutego o godz. 6:01
Torlin, a ty ciągle w tej mgle. Jak cię okradli to idź na policję, masz takie same możliwości jak wszyscy inni poszkodowani w Polsce, a nie domagaj się zawiązywania oczu i zatykania ust wszystkim innym niepowołanym do oglądania twojego dzieła. Jeżeli policja ci nie pomogła to skarż się na policję, a nie na internautów. Wydaje mi się, że w tej wolnej Polsce na palcach możesz policzyć ludzi, którzy nie zostali okradzieni. Mnie samej zdarzyło się to 5 razy, a wartości intelektualnych do tego nie liczę. To taki kraj, jak mówił pan minister Rostowski w Hard Tok BBC dzisiejszej nocy. Oni tak mają, że zagranicę wyjeżdżają dla sportu, a nie z konieczności, bo w Polsce jest rozkwit. Bardzo dzielnie też zaciskają pasa. Pan minister nie obawia się wprowadzenia większych restrykcji za przekroczenie progu zadłużenia. Polacy to wytrzymają, oni są już do tego przyzwyczajeni, to nie grecy, hiszpanie czy włosi. Dlatego nie groźny jest 7% deficyt budżetowy w tym roku. Prowadzący audycję cmokał z podziwu.
3 lutego o godz. 15:44
Generalnie się zgadzam z tym co Pani pisze, poza tym, że uważam, że w sprawie ACTA „dały ciała” również media, z Pani czasopismem włącznie. A to że umowa może upaść zupełnie mnie nie martwi, bo wydaje mi się, że skoro jest już mnóstwo aktów prawnych i licencji chroniących prawa autorskie, które są nagminnie łamane to wiara, że wprowadzenie kolejnej regulacji coś poprawi jest wielką naiwnością. Nikt nie będzie wyłączał stron internetowych i serwisów, bo musiałby z tego tytułu zamknąć bez mała połowę internetu, a to jest bez armii tysięcy urzędników tudzież kolejnych setek milionów a może i miliardów zł zupełnie niewykonalne.
3 lutego o godz. 15:50
Zosieńka
3 lutego o godz. 15:02
Jaki tam skonsternowany……
Chciałem jedynie zwrócić uwagę na rozdźwięk pomiędzy teorią a praktyką.
Tymoteusz pisze że biskup ma być człowiekiem rodzinnym, dobrym dla żony i dzieci, niepazernym na dobra doczesne, nienadużywającym wina [Głódź?]……
A tu mamy przeciwieństwo wszelkich zaleceń i łamanie przykazań które z miernym skutkiem narzuca się światu od tysięcy lat.
Ps.
Czy szef Stella Maris siedzi? A niejaki Halber, z zawodu ksiądz?
Czy celnik który zrewidował biskupa został przywrócony do pracy? itd…
Żyjemy w Państwie Prawa…..dla licznych, nieliczni są PONAD…..
3 lutego o godz. 16:48
Czesław
Ciekawy kąsek z Jaka 40…….
http://fakty.interia.pl/raport/lech-kaczynski-nie-zyje/news/zapis-z-jaka-40-moze-rzucic-nowe-swiatlo-na-katastrofe,1755467,6911
3 lutego o godz. 16:51
Czy premier Tusk czyta ten blog??????
http://wiadomosci.wp.pl/title,Internauci-maja-racje-Tusk-zawiesza-ratyfikacje-ACTA,wid,14224470,wiadomosc.html?ticaid=1ddb1&_ticrsn=3
http://www.tvn24.pl/-1,1733644,0,1,ratyfikacja-acta-zawieszona-premier-rozgoryczony,wiadomosc.html
Tego się spodziewałem ale nie tak szybko!
3 lutego o godz. 17:26
Antonius z g. 13:37
Jak by Ci tu powiedzieć…
Otóż katedra Mniemanologii Stosowanej mieści się… w astralu z uwagi na miejsce pobytu nadprofesora wykładowcy.
Najprostszy kontakt z nim jest „przez stolik”, jak się domyślasz. Ale do tego stolika potrzebnych jest kilku słuchaczy plus medium.
P.S. Ciekawe! Mój wpis, gdzie przyznaję się do doktoratu, został usunięty. Czyżby interwencja zza światów mistrza J.S.? Nie chce mieć więcej doktorantów, czy przestraszył się axioma?
3 lutego o godz. 17:58
@mag
3 lutego o godz. 17:26
To chyba nie mam szans na drugi doktorat. Gdyby było przez „stolec” to mógłbym próbować. W astralu dawno nie byłem, ale może się zajmę smokologią probabilistyczną w kosmosie (to blisko „astr”), tam też jest szereg problemów do zbadania – choćby „liganie” smoków!
3 lutego o godz. 18:30
@Vera
/ Z prawem mam do czynienia tylko przy płaceniu mandatów/
Było widać. Co nie przeszkadzało Ci snuć pseudomerytorycznych wywodów.
Aha, byłbym zapomniał:
http://wyborcza.pl/1,75248,11081855,Prezes_Trybunalu_Konstytucyjnego_o_ACTA__Polskim_internautom.html
@wiesiek59
/ prawo własności przemysłowej, gdzie wyraźnie zapisano, że nie można uzyskać patentu na oprogramowanie, straci moc i zostanie zastąpione postanowieniami ACTA/
Widzisz, jest jeden drobiazg: ACTA nie zawiera takich treści, a w zakresie definicji praw własności intelektualnej odsyła do obowiązującego od lat porozumienia TRIPS.
/Jak dotkniemy tych złóż bez nich/
Błąd. Nie można zastrzec wyłącznego prawa do korzystania ze złóż. Można opatentować jedynie określone technologie, wtedy do użycia innych technologii nie ma się żadnych praw.
3 lutego o godz. 18:52
Z nowości
„Ratyfikacja ACTA „zawieszona”. Premier „rozgoryczony”. Prawnicy – „Nie istnieje pojęcie „zawieszenia ratyfikacji”.
Pozdrawiam
3 lutego o godz. 19:07
mag
3 lutego o godz. 9:59
Popieram Twoja decyzje co do Axioma, a tak na marginesie, słyszalem w radiu że chodzą pogłoski o dymisji tego świetnie wykształconego premiera Grecji, pupilka Axioma.
Pozdrawiam
3 lutego o godz. 19:12
Oj namnożyło się nam hien dziennikarskich i ich wydawców, namnożyło.
Kto wygra?
Kto bardziej zniszczu rodzinę Madzi?
Powinny być za to Victory i nagrody pieniężne.p i na pierwszym miejscu ogłpszone w wydaniach różnojakich wiadomości.
Matrix w pełni.
Żadna ze stacji TV nie zrezygnowała z bezpodstawnych hipotez i oskarżeń.
Po co nam ACTA?
A to głębokie poparcie łamiąego prawo bezwzględnego hucpiarza Rutkowskiego.
Straszne.
3 lutego o godz. 19:16
P.S.
A słowo stało sie ciałem.
Gościem – chyba honorowym – TVN 24 będzie detektywo-kryminalista Rutkowski.
Zadnej refleksji.
Wszystko wolno.
Chyba zacząłem woleć bywszy polski totalitaryzm.
3 lutego o godz. 19:22
bartoszcze
3 lutego o godz. 18:30
Nie wierzysz w amerykańskich prawników i lizusowskie rządy Polski?
Jak na razie nie masz na swą wiarę żadnych potwierdzeń.
Milionowe odszkodowania za kubek kawy rozlanej na kolanach, to pikuś.
F-16 psujące się w drodze, tarcza której nie ma, offset który znikł……
3 lutego o godz. 19:24
Andrzej52
3 lutego o godz. 19:07
Z dwóch tysięcy dziennikarzy zrobiło się dwanaście…..
Trwa walka o byt, hieny przetrwają, orłów jest niewiele.
3 lutego o godz. 20:22
‘wiesiek59′
3 lutego o godz. 12:03
Cyt.
‘Ameryka ma trzy, może cztery branże, które kreują markę i bogactwo państwa. Przemysł zbrojeniowy, paliwowy, nowe technologie, sektor finansowy ? który się chwieje ? i wreszcie showbiznes.’
http://adamstanczak.blox.pl/2012/02/Dluga-notka-o-korsarzach.html
Przeczytałem uważnie. Projekty ustaw SOPA i PIPA powstały pod wyraźnym i silnym naciskiem biznesu rozrywkowego, tak jak i AKTA. Siłą rzeczy stały się one powodem konfliktu z branżą komputerową, czyli lapidarnie, Hollywood kontra Dolina Krzemowa. Giganci przemysłu komputerowego nawet specjalnie nie musieli ‘tupać’ wystrczyło, że okazując swoje niezadowolenie, lekko zamruczeli a senatorowie ameryakńscy w lot zrozumieli, po której stronie jest rzeczywista moc, i w tej chwili głosowanie nad ustawami przełożono, uzasadniając to, ich niedoskonałością.
Polska zbyt często występuje w interesie amerykańskim, dlatego tu i ówdzie określają nas jako amerykańskiego ‘konia trojańskiego’ w Europie, a złośliwcy jak ‘osła trojańskiego’, co ma pewne uzasadnieni, gdyż rozumu nie przybyło po takich nauczkach jak; Kosowo, Irak i Afganistan. Jeżeli Donald Tusk chce dalej kontynuwać tradycję i robić za ‘osła’ to niech przynajmniej wie gdzie jest właściwa strona mocy i przy najbiliższej wizycie w Stanach Zjednoczonych w części nieoficjalnej, odwiedzi raczej Dolinę Krzemową a nie Hollywood, niech zabiega raczej o spotkanie z Bill Gates’em, Larry Ellison’em czy Markiem Zuckerbergem a nie z Kaczorem Donaldem czy Myszką Miki.
Dzisiaj rozgoryczony premier poinformował, że zawiesił ratyfikację umowy ACTA. Wzruszyłem się … tym rozgoryczeniem nie zawieszeniem, gdyż to jest raczej obiecywaniem Inflant, bowiem oznacza tylko, że narazie premier odpuścił, ale do sprawy wróci w sprzyjających okolicznościach, bo jak podpisał to do ratyfikacji, chcąc nie chcąc, musi wrócić. Obiecał też że z powodu tego rozgoryczania, nikogo nie będzie wywalał na zbity pysk i tu się z nim całkowicie zgadzam i popieram, gdyż im dłużej bedą tacy ministrowie tym krócej będzie rząd. Premierze w tej mierze możesz liczyć na moje poparcie.
3 lutego o godz. 20:41
1.
Premier robi coraz gorsze wrażenie. Chyba jednak doszedł do ściany. Sprytem raczej już niczego nie załatwi, a wiarygodności pewnie nie odzyska. Pora zmienić wszystkich polityków w najbliższych wyborach, bo ten garnitur się przetarł.
2.
TVN24 i reszta tabloidów przywraca nieustający „humor” widokiem „detektywa” Rutkowskiego. Im bardziej patrzę na tego człowieka, tym bardziej nie powierzę jego firmie żadnej sprawy. Właśnie swoją hucpą położył wszelkie akty oskarżenia i skasował dowody. Przy okazji obnażył niewyobrażalne pokłady własnej hipokryzji i bezwzględności. Trwa obrzydliwy spektakl. Tak na marginesie ciekaw jestem, czy jest jeszcze coś, czego polskie media się brzydzą. Chyba jednak niczego. Pecunia non olet.
3 lutego o godz. 20:49
http://spoleczenstwo.newsweek.pl/krzyk–zlosc–acta–czyli-mlodzi-na-barykadach,87961,1,1.html
Coś ciekawego powyżej……
Protesty w Paryżu w 1968 rozpoczęły się niewinnie.
Dajcie ideę która połączy ludzi, a wyjdą na ulicę. A potem, jak 1980 nastąpi eskalacja żądań…..
Idea- wolność internetu, już jest. Zobaczymy co się z tego wykluje.
Jak na razie jedność młodzieży ponad codziennymi podziałami.
Ps.
Czy ktoś uchylił kiedyś konstytucję Nihil novi”? Nic o nas bez nas, szanowni rządzący. Tusk to zrozumiał……
3 lutego o godz. 21:25
Piotr Ikonowicz: Parada blagierów – http://www.stachurska.eu/?p=6360
3 lutego o godz. 21:34
Andrzej52
3 lutego o godz. 19:07
Chlopie, co ty robisz na tym blogu o tej porze. Tracisz swoj potecjal zarobkowy.
I ty tez bys nie podal goracej zupy bezdomnemu w takie mrozy ??? To przeciez nieludzkie ! Potwierdzasz moja obserwacje. Stosunki spoleczne w Polsce zeszly do poziomu dzikiego bydla.
3 lutego o godz. 21:42
Stary Polak z PRL-u 20,41
„Pora zmienić wszystkich polityków w najbliższych wyborach, bo ten garnitur się przetarł”.
Eeeee tam. Niespełna 4 miesiące po wyborach i pisze Pan o „najbliższych wyborach”? Bo chyba nie chodzi o samorządowe?
Trzeba było to zrobić 9 pażdziernika ub. roku.
3 lutego o godz. 22:02
Śleper
„Starowina pod lasem
podpiera się patykiem,
w kancjonale opasłym
składa słowa gotykiem.
Hoduje dwie „ozieczki”,
zbiera jagody, grzyby,
z nikim nie szuka sprzeczki,
a ktoś jej wybił szyby.
Pożyje jeszcze chwilkę,
potem pójdzie do raju.
Lecz patrzą na nią wilkiem
i Niemrą nazywają”.
Więcej… http://wyborcza.pl/1,75475,11073235,Wybitny_film__Roza___Pole_minowe_historii.html#ixzz1lM3FaAcE
————————–
Ciekawa recenzja, tu będzie szybciej……..
3 lutego o godz. 23:17
Do @Wieśka 59 (16.48 dnia 3.02)
Podałeś link prawie imienny, więc zajrzałem, przeczytałem z należytą uwagą i piszę (przepraszam, że z małym opóźnieniem) o tym, bo pewnie oczekujesz z niecierpliwością. Żadnego, nowego światła na katastrofę smoleńską to nie rzuci. Moje zdanie o tej katastrofie i jej przyczynach może zmienić jedynie „bomba” informacyjna w rodzaju : delegaci pana Seremeta, podczas ostatniego pobytu na terenie FR odkryli ślady siarki piekielnej na szczątkach Tupolewa. Wówczas uwierzyłbym, że to wszystko diabli wzięli. Inne informacje są bez znaczenia.
Tupolewa, w tym miejscu i czasie NIEPOWINNO BYĆ I TYLE !!!
Do jednej informacji, można się jednak jakoś odnieść, mianowicie: w lipcu 2010,chor. Remigiusz Muś i por. Artur Wosztyl, a więc odpowiednio technik pokładowy i pilot dowódca Jaka (40) twierdzili publicznie, że przed lądowaniem zarówno oni, jak i załogi podchodzących do lądowania rosyjskiego Ił – 76 i polskiego Tupolewa otrzymały od kontrolerów lotu komendy schodzenia (chyba pozwolenia dla załóg – to moje) nie do 100 m. ale na niedopuszczalną na tym lotnisku wysokość 50 m. i dopiero potem odchodzenia na drugi krąg
Nie dość, że kretyn napisał piramidalną bzdurę, no, bo jak inaczej można zrozumieć pojęcie komenda schodzenia, wynika z tego, że z większej wysokości na tym lotnisku odejść na drugi krąg nie wolno, a tylko z wysokości 50 m
I co to k___a zmienia, drogi @Wieśku 59
to jeszcze wywraca do góry nogami całą procedurę lądowania na obcym lotnisku w trudnych warunkach atmosferycznych, by nie powiedzieć we mgle!!!
A co jeszcze najważniejsze, nie jest to przyczyną katastrofy, a co najwyżej towarzyszącą okolicznością i to w przypadku, gdyby przyjąć, że ich manewr był próbą rozpoznania „walką” możliwości lądowania za drugim podejściem, (podczas, którego poprawionoby ewentualnie, „na oko” wskazania wysokościomierza barometrycznego – doświadczony pilot jest w stanie to uczynić, na małych wysokościach w dużą dokładnością, to mój wniosek !)
Nikt mnie nie przekona, ze ich manewr takim był. Oni podchodzili do ladowania wg wskazań radiowysokościomierza, bo na jakieś dodatkowe manewry nie posiadali żadnej rezerwy czasowej a wylądować po prostu musieli !!
Taki był „psychiczny” rozkaz i presja sytuacji. Piloci byli po prostu ubezwłasnowolnieni, jakby pozbawieni woli sprzeciwu.
Sam to dokładnie pamiętam z Kamienia Śląskiego, gdy to zamiast katapultowania (miałem wysokość 900 m.) wykonałem kretyński rozkaz ówczesnego dowódcy 45 plm OPK – Malickiego (może to czyta ktoś z jego znajomych?) przymusowego lądowania. Mówił potem, ze on wierzył w powodzenie manewru i w moje umiejętności – hipokryta jeden !!!
Moje życie oceniono na ówczesne (1962 r.) 410.-zł (otrzymałem kordzik), ciekawi mnie, co by IM, zaoferowali Dowódca SP i Zwierzchnik SZ, gdyby się udało ujść z tego z życiem:?:
Przepraszam za prywatę, ale mnie krew zalewa, jak widzę, że przyczyn katastrofy poszukuje się w Biurze OR-u.
P.S. Jeśli przyjąć, że nagrania z czarnych skrzynek, pochodzą z czarnych skrzynek prezydenckiego Tupolewa, to proszę mi pokazać, w którym miejscu taka komenda Kontrolera lotów pojawia się w korespondencji radiowej z załogą Tu-154M na kursie i ścieżce podejścia do lądowania.
Ogólne pierdnięcie w eter nic nie znaczy, jeśli nie posiadamy potwierdzenia tego (pozwolenia na zniżanie do wysokości 50 m.) w korespondencji bezpośredniej.
Serdecznie pozdrawiam i życzę „owocnego” poszukiwania dalszych informacji, ja jestem za leniwy, Czesław R.
4 lutego o godz. 0:05
@wiesiek590
/Nie wierzysz w amerykańskich prawników/
Nie wierzę w amerykańskich prawników przed polskim sądem.
I póki co nie muszę szukać dowodów na brak wiary.
4 lutego o godz. 8:48
Z góry przepraszam za nietaktowne zachowanie na salonie, ale ja już tak mam.
Czy można się poinformować jakie to informacje zbiera „Polityka” o blogowiczach, czynnych i biernych, tzn. komentujących i piszących na jej forach?
Zadałem to samo pytanie na blogu red. Bendyka ale on jak zwykle bardzo zabiegany, więc nie złożyło się abym otrzymał odpowiedź. Tam od zawsze pełno dyskusji o najnowocześniejszych na świecie kulturach i ewolucjo-rewolucjach w przeróżnych nowoczesnościach z każdej niwy, w tym komputerowo-naukowej, więc myślałem, że to dobry adres.
Może red. Paradowska ma dojścia i nam ujawni politykę prywatności e-Polityki w zakresie zbierania i dalszego wykorzystywania danych internautów?
Obawiam się bowiem, że najczęściej dyskutujemy zawzięcie o najlepszych sposobach wydawania miliardów nie bardzo wiedząc co też się stało z ostatnią stówką z potrfela, która „przecież jeszcze wczoraj tam była”. Negocjowalibyśmy międzynarodowe traktaty pokojowe rozwodząc się z małżonkiem.
ACTA – sra..a.
Co zbiera o nas „Polityka” i komu oraz za ile to sprzedaje?
4 lutego o godz. 11:25
No i rozwikłano zagadkę „porwania” 6-miesięcznej Magdy z Sosnowca, a właściwie rozwikłał. Zrobił to, czy to się komuś podoba, czy nie detektyw Rutkowski. A najśmieszniejsze jest to, że po konferencji prasowej detektywa, policja zamiast zrobić to co sugerował Rutkowski, czyli zabrać matkę aby wskazała gdzie ukryła ciało córki, ujęła się honorem (czy to aby honor?) i skierowała śledztwo na inne tory, czyli próba udowodnienia, że Rutkowski myli się. Postawy mediów nie ma co komentować, bo wszyscy chyba w Polsce (z wyjątkiem samych dziennikarzy) wiedzą, że z rzetelnością, a co za tym idzie, z obiektywizmem nie mają nic wspólnego. Można nie lubić Rutkowskiego, ale to on wykonał swoją robotę należycie, a nie policja. Policja zachowywała się tak, jak robotnik, co to jeżdził z pustymi taczkami na budowie. Wszyscy chyba ten dowcip znają.
4 lutego o godz. 11:56
Czesław (3-02-g.23:17)
Wtrącam się do Twojej odpowiedzi Wieśkowi59 (3-02-g.16:48), bo się zwyczajnie wkurzyłam.
Też uważam – po uwaznym przeczytaniu Twojego wpisu, ale i wielu innych rozsądnych kometarzy krążacych w internecie – że każda kolejna „bomba” informacyjna w sprawie katastrofy smoleńskiej NIC nie zmienia.
Przywoływane różne szczegóły techniczne, obecność lub jej brak gen. Błasika w kokpicie (bo to, że ktoś się tam kręcił nie ulega wątliwości) itp., itd. układają się jedynie w ciąg sekwencji, które miały BEZPOŚREDNI wpływ na katastrofę.
A jeszcze na dodatek pretensje do BOR. Żenada! Bodaj Kalisz przypomniał róznym mądralom od czego jest BOR. Na pewno nie od awiacji i kontroli lotów.
Powtarzam za Tobą, co zreszta pisałam juz sto razy na różnych blogach
Tupolewa W TYM MIEJSCU I TYM CZASIE NIE POWINNO BYĆ I TYLE!
Pozdrawiam
4 lutego o godz. 12:04
Do Moderatora!
zza kałuży z 4 lutego o godz. 8:48 pisze
„Co zbiera o nas ?Polityka? i komu oraz za ile to sprzedaje?”
Rzeczywiście ma trochę racji. Tekst:
„Email (nie będzie publikowany) ”
zmuszający blogowiczów do wpisania adresu powinien brzmieć:
Email (nie będzie publikowany i udostępniany)
I do Blogowiczów.
Teksty, które tu zamieszczanie też są objęte prawami autorskimi!
Jak wariować, to na całego.
4 lutego o godz. 12:39
Grace
3 lutego o godz. 0:43
..”Internet to jest dobrowolna sieć użytkowników, nie pozwólmy jej zawłaszczać nikomu. To użytkownicy tworzą wartość internetu”….
Zapominasz tylko że Internet to nie światło słoneczne dostępnie każdemu kto chce z niego korzystać. To potężna infrastruktura oparta na specjalistycznym sprzęcie sieciowym i telekomunikacyjnym, kosztującym miliardy $. Młode pokolenie uważające że pieniądze są w bankomatach a jedzenie w lodówce w ogóle nie zdaje sobie sprawy iż Internet to nie ogólnodostępna przyroda za oknem. Dla Was to istniejący od zawsze element otaczającego Was świata który po prostu istnieje, w którym są gry, filmy, różne portale i który nagle wg Was totalitarne rządy chcą Wam odebrać. A przecież to się Wam należy jak oddychanie.
Proszę, wywalczcie sobie zupełnie wolny Internet. Ale kto go Wam dostarczy za darmo? Zapłacicie za utrzymanie infrastruktury? Najgłośniej protestują Ci co za nic nie płacą, nawet za abonament dla dostawców.
Pani Janinio – już rozpoczynam magazynowanie cebuli. Byłabym szczęśliwa gdybyśmy zasiedliły tą samą celę
4 lutego o godz. 13:57
Liczący 106 prokuratorów pion śledczy IPN ściga zbrodnie komunistyczne popełnione do 1989 r. oraz zbrodnie nazistowskie. Po uznaniu w 2010 r. przez Sąd Najwyższy za przedawnione zbrodni komunistycznych zagrożonych karą do pięciu lat więzienia, przedawnieniu uległa karalność spraw będących przedmiotem 246 śledztw IPN. W pionie lustracyjnym jest 27 prokuratorów, którzy mają do sprawdzenia sto kilkadziesiąt tysięcy oświadczeń lustracyjnych. Prokuratorzy IPN zarabiali na koniec 2010 r. przeciętnie 12 tys. zł.
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kaminski-chce-zmian-w-pionie-sledczym-ipn,1,5017447,wiadomosc.html
—————–
Tanie Państwo………
4 lutego o godz. 14:04
bartoszcze
4 lutego o godz. 0:05
Jest kilka przykładów ludzi którzy pomimo przebywania w innych krajach zostali osądzeni przed amerykańskimi sądami według ich prawa…….
Internauta jest mało znaczącym pionkiem, fakt.
Ale dla przykładu nagłośnione będą takie casusy…..
Ps.
Noriega, But, i zapewne kilka innych osób….
Interesy muszą być chronione. Poszukiwany żywy lub martwy jest tradycją Dzikiego Zachodu….
Ostatnio trafiło na Kadafiego i bin Ladena.
4 lutego o godz. 14:40
Andrzej 4 lutego o godz. 11:25
Pozwolisz Andrzejku, że tym razem się z tobą nie zgodzę i od razu na wstępie nazwę słynnego detektywa ciulem. Po pierwsze primo, owen ciul zrobił to, czego policjanci obawiali się uczynić, czyli po naszemu wsiąść na przesłuchiwaną matkę, traktowali ją łagodnie, choć domyślali się, że jej zeznania są zmyślone. Po drugie primo, według mnie jest „telegrafistą”, bo każdy inny prywatny detektyw z taką kartoteką dawno by utracił licencję (to nie jest amerykański film), a ten jakoś powstaje po kolejnych aferach jak feniks z hasio.
4 lutego o godz. 14:48
@Eliza
4 lutego o godz. 12:39
Szanowna ilajzo!
Ten nick natychmiast wywołuje w mnie skojarzenie z zakończeniem „My fair Lady”: „Eliza! Wo zum Teufel sind meine Pantoffeln”! Nie znam polskiego tekstu, bo film widziałem w kinie wytwórni DEFA w Poczdamie.
Utrafiłaś w tzw. gonady, czyli jądro zagadnienia.
Ja pamiętam, jak się rodził Internet, e-maile itp. Zdawałem sobie sprawę z tego, że ktoś za to płaci, może ktoś zarabia, ale się nie przejmowałem takim drobiazgiem. W uczelniach najpierw płaciło ministerstwo, potem przerzucono koszty sieci na uczelnie, ale na szczęście nie doszło do tego, że użytkownik musiał zapłacić. Jestem na emeryturze i korzystam ze starego, służbowego adresu mailowego. Ktoś chyba płaci, ale diabli wiedzą kto, ile, dlaczego oraz komu. Młodzi internauci faktycznie tego problemu nie rozumieją, tak jak z bankomatami. Nam też wnuczka powiedziała: „Babciu, po co jedziesz do pracy”? Gdy się dowiedziała, ze to z powodu pieniędzy, była bardo zdziwiona. „Tatuś idzie do bankomatu i dostaje pieniądze”.
4 lutego o godz. 14:56
Eliza – Ty moze zajmij sie kochaniem Pana Sułka. A do diety cebulowej sugeruję dorzucić łby od śledzi.
4 lutego o godz. 15:50
Śleper
Detektyw Rutkowski to ani mój brat ani swat, ale to on rozwiązał tę zagadkę, a nie policja. Dla mnie liczy się skutek, a nie pozory działania.
Obserwując polską klasę polityczną tę z najwyższej półki i jej metody pozbywania się konkurencji, nie zdziwił bym się gdyby te (nazwane przez Pana) afery były funta kłaków warte.
Jedno nie ulega wątpliwości. Detektyw Rutkowski pokazał, ile jeszcze brakuje policji, aby była profesjonalną służbą.
Jeśli policja nawet nie próbowała dochodzić do prawdy wykorzystując metody Rutkowskiego (żadnych drastycznych metod nie używał), to tym gorzej dla policji.
4 lutego o godz. 15:57
Jeszcze jedno. Detektyw dość szybko rozwiązał tę zagadkę. Jaki będzie skutek? Szybciej ta „opera mydlana” zniknie z ekranów telewizorów. Gdyby wyłącznie policja zajmowała by się tą sprawą, można było by kiedyś nakręcić kolejny serial z grupy tasiemcowej ….”13 posterunek”(?)
4 lutego o godz. 16:22
Pani Elizo, powiem więcej: „światło słoneczne dostępne każdemu, kto chce z niego korzystać,? jest tylko w dzień, a internet całą dobę.
Czyżby należała pani do tych porządnych ludzi, którzy uważają, że ci szlachetni miliarderzy, właściciele portali internetowych, w przypływie najwyższych uczuć fundują biednym internautom taką frajdę, żeby umilić tym biedakom życie?
To mniej więcej tak, jak do niedawna Pigmeje nie widzieli związku pomiędzy stosunkiem seksualnym, a narodzinami dziecka.
Ale poważnie, proszę prześledzić zachowanie rynku, a zauważy pani, jak portale zachęcają biznesmenów do płacenia najwyższych cen za udostępnianie im nas internautów, do robienia interesów, okrzykami handlowymi: na moim portalu jest najwięcej baranów do strzyżenia – zapłać mi moją cenę za zamieszczenie reklamy lub linku do twojego sklepu. Oprócz tego od nas biorą opłatę za podłączenie się. To na tyle o szlachetności w biznesie.
A pani z tej mgły coś woła o pieniądzach ze ściany i jedzeniu z lodówki, – dziwne.
4 lutego o godz. 16:29
Eliza z 4 lutego o godz. 12:39 pisze:
„To potężna infrastruktura oparta na specjalistycznym sprzęcie sieciowym i telekomunikacyjnym, kosztującym miliardy $. ”
A co to ma wspólnego z prawami autorskimi? I młode i stare pokolenie (z nielicznymi wyjątkami) wie, że dostawcy usług internetowych (łącza, strony) utrzymują się z abonamentów i opłat za zamieszczanie reklam. Młodzi tę wiedzę nabywają w okolicach szkoły podstawowej. Wiedzą, że koncerny medialne nie płacą za nasze łącza, mogą jedynie płacić za tzw hosting stron, prawników, którzy ścigają piratów, lobbystów, którzy robią politykom wodę z mózgu. Że za każde odtworzenie w Internecie choćby kawałka ich dzieła każą sobie słono płacić. Znana jest historia brytyjskiej dwunastolatki, którą Warner Brothers oskarżyli o naruszenie praw autorskich bo umieściła na swojej stronie kilka fotosów z pierwszego filmu o Harrym Potterze.
Wolny Internet to wolność wypowiadania się, dzielenia pomysłami, ideami. Świat w ostatnich latach znacznie przyspieszył właśnie dlatego, że pomysły, dokonania jednych są rozwijane przez znacznie większą pulę ludzi niż mieszka na naszym podwórku. To prosty rachunek. Jeżeli jeden człowiek na milion wpada rocznie na wspaniały pomysł, to ile pomysłów rodzi się w Polsce a ile na świecie? Prawa autorskie rodziły się w XIX wieku, w zupełnie innej sytuacji. Wtedy miały bronić słabych wynalazców, twórców przed zachłannością bogatych, teraz jest akurat odwrotnie – usiłują bronić bogatych przed biednymi (polecam sobotnią Gazetę Wyborczą). Takich Janków Muzykantów, którym pan Minister Kultury broni dostępu do kultury.
Problem z tzw „zdroworozsądkową” argumentacją typu „młodzi nie płacą za Internet” jest taki, że zdradza niewiedzę autorów co automatycznie obniża do zera ich autorytet w oczach młodzieży. Dlatego radzę go stosować z najwyższą ostrożnością. Żeby nie powtórzyła się historia Pana Premiera, który też twierdził, że nie ustąpi rozmaitym hakerom a teraz zarzyna silnik wycofując się na wstecznym biegu. Pewnie także go uderzył w czoło paradoks historii, że on walczący kiedyś z państwem policyjnym gdzie władza miała na każdego haka, teraz takie państwo tworzy i rozwija. Pewnie ktoś mu pokazał odpowiednie zapisy w Kodeksie Karnym i w prawach autorskich.
A tak już na wesoło. Jak może Pani bronić państwa, Premiera jeśli oni uważają Panią za złodziejkę? Jeśli chociaż raz zapisała Pani na płycie np. swoje zdjęcia, kupila sobie komputer z twardym dyskiem, skaner lub nie daj Boże kopiarkę to 3% ceny odprowadzono na konta twórców uzasadniając to, urządzenia te na pewno będzie Pani wykorzystywała do kradzieży dzieł wszelakich. Nie wiedzieć czemu nie obłożono podobnym haraczem papieru i długopisów bo przecież może Pani przepisywać cudze książki!
Nikt nie neguje faktu, że jeśli ktoś zainwestował pieniądze, czas, wysiłek w powstanie jakiegoś utworu, to należą się mu, przez rozsądny czas, prawa do czerpania z tego zysków. Ale proszę umieścić na swojej stronie rysunek Myszki Miki czy jeszcze gorzej kilka cytatów z Kubusia Puchatka, to zaraz dostanie Pani taka kontrę, że sama będzie podskakiwać na ulicach głosząc hasła wolności Internetu.
4 lutego o godz. 16:49
Anitta (1-II, 01:02)
Przeprasza Jiba za zwłokę z odpowiedzią. Zadziwiające, choć znane są mataczenia moim zdaniem w sprawie ekspertyz o OFE dla prezydenta.
Prawa autorskie są dwojakie: majątkowe (zyski, dystrubucja, etc) i osobiste („ojcostwo utworu”). W tym przypadku można chyba spokojnie mówić tylko o prawach osobistych autorów ekspertyz, albowiem zostali w pełni opłaceni. Tak jest gdy wysyła się pracę literacką na konkurs, prawa autorskie majątkowe wygasa natychmiast. Organizator konkursu, albo zlecający ekspertyzę prezydent, mogą z jej całością robić co chcą bez dodatkowego wynagrodzenia. Muszą jedynie przestrzegać praw osobistych autora.
Autor ekspertyzy może domagać się nieujawniania autorstwa. Problem jest w tym, czy zlecający ekspertyzę (prezydent) chce treść ekspertyzy ujawnić. To nie ma nic wspólnego z prawem autorskim, lecz jest kwestią publicznego ujawniania procedury decyzyjnej. Jedyne co może powstrzymać ujawnienie, to klauzula tajności. Oczywiście moim zdaniem, amatorskiego „znawcy prawa”.
Co do samego OFE i naszego „ekspertyzowania” na ten temat, toczyły się na bloagch dyskusje wiosną ubr. Może kiedyś będzie klimat do powrotu do tych spraw. Niedawno min. Rostowski zauważył (pobieżnie czytałem), że emeryturą z OFE są bardziej zainteresowani młodzi ludzie i że rząd to powinien uwzględnić. Dość oczywista uwaga.
Pozdrawiam
4 lutego o godz. 17:23
Andrzej
4 lutego o godz. 15:50
Popieram, Rutkowski rozwiazal zagatke rzekomego porwania i powiadomil policje o tym co wiedzial. Policja natomiast starala sie podwazyc jego zeznanie a pozniej narzekali ze Rutkowski wszystkiej roboty nie wykonal bo nie znaleziono zlwok w miejscu pierwotnie wskazanym. To policja wychodzi tu na glupa.
Powinni podziekowac Rutkowskiemu a inne jego rzekome afery nie maja zwiazku z ta sprawa.
Oskarzenia ze Rutkowski wynajety przez rodzine, zdobyl rodziny zaufanie a pozniej powiadomil policje,… to dzicinne brednie. Rodzina oczywiscie wynajela Rutkowskiego i nabijala go w butelke majac go za glupa.
Oczywiscie matka dziecka spanikowala po wypadku i stracila rozum. Sekcja moze potwierdzic jej wersje wydarzen. Wypadki sie niestety zdarzaja. Tu ofiara jest 6 miesieczne dziecko. Ale 38 mln polakow sa ofiarami tumanskiego nie-rzadu w tym biedni rodzice Magdy. O tym tez trzeba pisac.
Natomiast nie udzielenie pomocy bezdomnemu w takich mrozach nie jest wypadkiem. To dowod zbydlecenia. 45 osob juz zamarzlo w Polsce.
4 lutego o godz. 17:38
Pozdrawiam Pani Janino!
Nie zauwzylem aby temat emerytury od 67 lat zainteresowal Pani blogowisko. Biore wiec na swoj jeszcze nie tak leciwy garb Pani prosbe o opinie na ten temat.
Zyje w kraju w ktorym od tego roku rozpoczelo sie powolne przechodzenie na nowy system. Stoje wiec przed perpektywa przepracowania do 65 lat i 7 miesiecy zycia poniewaz przez pierwsze 10 lat kazdy rok przesuwa przejscie na emeryture o jeden miesiac ( dla urodzonych w 1953 daje wlasnie 7 m-cy). Po 10 latach kazdy nastepny rok przesuwa przejscie o 3 m-ce. Tak wiec caly proces bedzie trwal 15 lub 16 lat.
Politycy zapobiegliwie , zapewne aby wyprzedzic ewentualne pogorszenie nastrojow zaczeli przebakiwac o koniecznosci zmian. Szybko przyciagnela opinie publiczna afera Wulfa i nie pojawily sie jakies znaczace odglosy wplywajace na nastroje.
Przynajnamiej mentalnie zdazono sie z faktem pozniejszego przejscia na emeryture pogodzic.Natomiast jesli chodzi o wyobrazenie jak bedzie wygladalo zycie w nowej sytuacji to musze przyznac ze wizja emerytury od 67 nieco przygnebia. Dla 58-latka dodatkowe 7 m-cy da sie jeszcze wytrzymac . Natomiast dla 45-latka co prawda jest to perspektywa bardzo odlegla i nikt nie potrafi przewidziec jak rozwinie sie sytuacja gospodarcza czy demograficzna ale kazdy musi konfrontowac swoj potencjal i mozliwosci z realiami.
W dyskusjach przywoluje sie klasyczny przyklad dekarza i menagera. Ale i tak konkluzje i wnioski wyciga sie z wlasnego zycia . A ze najczesciej dyskusja w mediach toczy sie z udzialem politykow i dziennikazy to tak czy tak perpektywy napawaja optymizmem. Co prawda zapraszany jest przyslowiowy dekarz lub piekarz to i tak za bardzo go nie slychac a pozostaje satysfakcja ze pochylamy sie nad problemami maluczkich.
Aby przyblizyc sie troche do problemu nalezy oczekiwac tak od politykow jak i od dziennikarzy aby siegali do prawdziwych danych. Nie potrafie ocenic na ile dane ktore w Polsce sa dostepne sa rzetelne. Wyczucie mowi mi ze ze zrozumialych wzgladow nie rozciagaja sie na okres jednej generacji np. ostatnie 15 czy 20 lat biografi zawodowej emeryta.
W niemczech stwierdzono w badaniach ze od 55 roku zycia w prawie wszystkich grupach zawodowych dochody systematycznie spadaja. Zarobki pracownikow wysoko kwalifikowanych i specjalistow pozostaja na wzglednie stalym poziomie. Jedyna grupa ktorej dochody znacznie rosna sa czlonkowie zarzadow i rad nadzorczych nie mowiac o politykach i waskiej grupie tworcow , artystow , autorow i dziennikarzy ktorzy uzyskuja profity np.z praw autorskich lub pozycji jaka zajmuja.
Perpektywa pozniejszej a tym samym wyzszej emerytury jest moim zdaniem dla bardzo wielu ludzi zludna.
W zwiazkach malzenskich z reguly kobiety sa mlodsze od mezczyzn. I tak tez jest w moim przypadku . Jezeli we dwoje dotrwamy do swojej emarytury to majac dopiero 70 lat i 3 m-ce bede mogl pierwszy raz usiasc z zona do wspolnego sniadania i spokojne zaplanowac nawet nic nie robienie przez caly dzien bez koniecznosci oczekiwania az wroci z pracy zadajac sobie pytanie: jak sie dzisiaj czuje?
4 lutego o godz. 18:43
axiom1 4 lutego o godz. 17:23
Detektywa nie wynajęła rodzina, ten gość ma węch hieny i sam się wprosił, bo przeczuwał błyski fleszy i medialną sraczkę. Z czego ta rodzina miałaby mu zapłacić, on dutki wycyganił od stacji tv i innych mediów, dla niego żaden obciach nie istnieje (wie że nikt się nie przyzna). Przedostatni jego wyczyn zarejestrowano w Norwegii, skąd uprowadził do Polski odebrane nieodpowiedzialnym rodzicom dziecko i też zrobił to tylko dla fleszy, bo kasy z tego miał tyle co ja. Gdyby podobny numer wywinął np. w USA, to czekałby na ekstradycję, a tam zainkasował długoletni wyrok za kidnaping. Możecie razem z @Andrzejem widzieć nim bohatera i fachowca, nikt wam tego nie zabroni, ale ja tam coś niecoś pamiętam z jego wyczynów ( np. sprawa Olewnika) i jakoś się gnidą brzydzę.
Do @Andrzeja: można się nad kimś znęcać także psychicznie, to też będzie tortura. Cel uświęca środki?
4 lutego o godz. 18:51
Tu jest próbka tego jak „wielki brat” rusza do podboju dusz internetowych. Raz się zarejestrujesz i koniec, celownik wielkiego brata będzie cię śledził do śmierci, a haki na ciebie będzie sprzedawał po cenach komercyjnych. Tu poniżej podaję wstęp do nowej polityki prywatności GOOGLE obowiązującej od 1 marca 2012. Każdy może to sprawdzić sam na stronie GOOGLE.
Nasz premier włączył się w to z entuzjazmem, dodając kij każący ACTA.
Informacje, które gromadzimy:
Zbieramy informacje, aby zapewnić lepsze usługi dla wszystkich naszych użytkowników – dowiedzieć się, podstawowe rzeczy jak swój język, do bardziej złożonych rzeczy jak które reklamy, które znajdziesz najbardziej przydatne lub ludzie, którzy mają największe znaczenie dla Ciebie online.
Zbieramy informacje na dwa sposoby:
Informacje dajesz nam. Na przykład, wielu z naszych usług wymaga, aby zarejestrować się na konto Google. Gdy to zrobisz, będziemy prosić o dane osobowe , jak imię i nazwisko, adres e-mail, numer telefonu lub karty kredytowej. Jeśli chcesz w pełni korzystać z funkcji udostępniania oferujemy, możemy również poprosić o stworzenie publicznie widoczny profil Google , które mogą obejmować imię i nazwisko oraz zdjęcie.
Informacje mamy z korzystania z naszych usług. Możemy gromadzić informacje o usługach, z których korzystasz i jak z nich korzystać, podobnie jak podczas odwiedzania strony internetowej, która korzysta z naszej usługi reklamowe lub przeglądanie i interakcję z naszych reklam i treści. Informacje te obejmują:…..
ITD?
4 lutego o godz. 19:44
@ Czeslaw, telegraphic observer
Myślałam, że wszelkie dokumenty związane z ustawodawstwem są jawne z automatu (pomijam kwestie np bezpieczeństwa). Stąd zaskoczenie bojem sądowym z prezydentem. Zarejestrowałam jedynie, dość dawno temu, że Balcerowicz obiecał wystąpić o udostępnienie tych ekspertyz. Sądziłam, że już po sprawie, a gdzieś to dalej sobie kipi, aż w końcu wypłynie.
Ciekawe, co takiego jest w tych ekspertyzach, ze prezydent woli ich nie ujawniać i psuć smrodkiem swój przyjemny wizerunek.
Nic to, na razie jeden wyrok, zobaczymy co dalej.
TO – pamiętasz to moje idealistyczne „masz tu kawę, paluszki i mów, czy zasłużyłes na pensję”?
Mam dla Ciebie cytat (Duzy Format GW z tego czwartku):
Jagoda Rosiak, 22 lata. Studiuje animację społeczno-kulturową na Akademii Pedagogiki Specjalnej. Współorganizowała demonstrację przeciw traktatowi ACTA.
„Pan premier zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, na zasadzie:to moja piaskownica, moje grabki i będę robił, co mi się podoba. Problem w tym, że to nie tylko jego piaskownica. Donald Tusk jest premierem dlatego, że my go wybraliśmy. Ma obowiązek wyjść do nas i wytłumaczyć się z tego, co robi.(…)”
Wybieram to wymagam, płacę to wymagam, to nie tylko ja
Pozdrowienia
4 lutego o godz. 20:03
Śleper pisze
4 lutego o godz. 18:43
Pisalem ze inne sprawy Rutkowskiego nie powinny tu wplywac na opinie w tej sprawie. Tu wykonal swa robote. Prasa donosila ze to dziadkowie Magdy go wynajeli.
Jest oczywiste ze jako biznesman Ruktowski musi wiedziec jak sie poruszac i jak wykorzystywac sytucje dla promocji swego servisu. W Polsce zaginelo okolo 4.5 tys dzieci w ciagu ostatnich lat. Ale tylko niektore zostaly zauwazone przez media. Sprawa Magdy media sie zainteresowaly i oczywiscie warto bylo to wykorzystac dla celow marketingowych ale nie zapominajmy ze Rutkowski wykonal zadanie i rozwiazal sprawe, poinformowal policje. Czyli wykonal za nich robote. Ma wiec prawo sie na swym sukcesie promowac a sytuacja stwarza ze media robia to za darmo.
Poza sprawa w Norwegi nie znam innych gdzie Rutkowski byl zaangazowany. Tam w Norwegi rowniez zrobil dobra robote. Norwegia ma gowno do gadania odnosnie czy polskie dziecko powinno mieszkac z polskimi rodzicami. Norwegowie nie mieli uprawnien o tym decydowac, wiedza to i dlatego nie scigaja Rutkowskiego europejskimi listami gonczymi, nie domagaja sie ekstradycji. Bo nie maja podstaw.
4 lutego o godz. 20:10
TVN-24, Fakty po faktach, Kolenda-Zalewska i rozmowa (chociaż niekoniecznie rozmowa) z rzecznikiem policji Sokołowskim i detektywem Rutkowskim. Muszę przyznać, że Piotr Gembarowski w pamiętnej rozmowie z Krzaklewskim w 2000r w rywalizacji z dziennikarką TVN-24 wysiada.
Po tym programie właściciele tej stacji jeśli szanują swoich telewidzów powinni podziękować tej pani za „owocną” współpracę. Ale znając realia, jestem przekonany, że jeszcze otrzyma nagrodę bądż awans.
4 lutego o godz. 20:11
Jiba (4-II, 19:44)
Coraz gorzej mi to pachnie, a nawet wygląda, ten wasz prezydent i ten wasz premier.
Aż muszę sobie zrobić grubą jajecznicę na późny sobotni lunch, i do tego serek i pilznerek – co? pal sześć paluszki i kawę.
narazie
4 lutego o godz. 20:12
axiom1
4 lutego o godz. 20:03
Chyba pochopna opinia…….
Jeżeli mieszkasz w Norwegii, obowiązuje cię tamtejsze ustawodawstwo.
A jest wyczulone na dobro dziecka znacznie bardziej niż nasze.
A zainteresowanie mediów Rutkowskiemu na pewno nie zaszkodzi.
Swoją drogą, czy nie jest to kamyczek do ogródka policji?
Jakość ich dochodzeń jest zastanawiająco żałosna……
4 lutego o godz. 20:14
Śleper 18,43
Szkoda dyskutować. To tak jakby rozmawiać z jakimś wyznawcą PiS. Głową w mur.
4 lutego o godz. 20:26
Śleper, 18,43
Przepraszam za mój wpis 20, 14, wyprowadził mnie Pan trochę z równowagi przypisując mi coś, z czym się nie zgadzam. Detektyw Rutkowski dla mnie nie jest żadnym bohaterem. Jest wylącznie osobą, która za armię policyjną wykonała kawał roboty. Tyle i tylko tyle. I jeszcze odnośnie ostatniego wątku: „można się nad kimś znęcać także psychicznie, to też będzie tortura. Cel uświęca środki?”
Gdyby policja działała w taki sposób, że bardzo uprzejmie prosi podejrzanego o odpowiedzi na zadawane pytania, to wykrywalność przestępstw pozostała by na poziomie zatrzymanych rowerzystów po spożyciu piwa.
Rutkowski znęcał się psychicznie….nad ofiarą…..
4 lutego o godz. 21:27
AKwz53
4 lutego o godz. 17:38
Przecież problemu NIE BĘDZIE……
Kluczem do podnoszenia wydajności pracy jest automatyzacja mechanizacja i robotyzacja. Cała sfera usług, to może być samozatrudnienie i umowy śmieciowe.
Efektem będzie ZBĘDNOŚĆ dotychczasowej ilości siły roboczej.
Ograniczona ilość prac wysokopłatnych i przewaga niskich zarobków spowoduje przyrost zysków firm idących tą drogą. Przy niskich podatkach, nie wystarczy pieniędzy na emerytury w sensownej wysokości. Ale, potrzeby biologiczne zostaną zaspokojone, co do wyższych, prolom nie wystarczy pieniędzy.
W ten sposób nasz urokliwy kapitalizm piłuje gałąź na której siedzi- popyt generują płace i emerytury.
Rządy będą musiały znaleźć jakiś punkt równowagi.
Korporacje mają jeden cel- zysk…….
4 lutego o godz. 22:00
Potęga i chwała. W mrocznym sercu Watykanu Jana Pawła II – http://www.stachurska.eu/?p=6325
4 lutego o godz. 22:39
@axiom1, miły kolego jeśli już posługujesz się internetem, powinieneś zajrzeć, co też w trawie piszczy na temat naszego bohaterskiego detektywa, akcję z Norwegii podałem tylko jako przykład. Poza tym, nasz bohater nie ma licencji detektywa, odebrano mu ją za mijanie się z prawem, teraz jest tylko właścicielem agencji.
Na pewno się nie pomylę myśląc, że gdy u nas w Polsce nawali jakiś urzędnik (może być policjant) i spóźni się (już leży trup) z interwencją w patologiczną rodzinę, to jesteś pierwszy w oskarżaniu. Norwegowie są zamożni, mają socjalizm i nie czekają na ofiary, interweniują w porę, jeśli przypadek ma miejsce w białej rodzinie ( a to taki malutki rasizm bogaczy).
Teraz gdy już wiedzą, że jednak był to przypadek „kolorowych”, nie będą wydawać swoich cennych pieniędzy na ściganie jakiegoś wariata, żeby coś komuś udowodnić.
@Andrzej, po co się od razu denerwować, wymieniamy tylko opinie, które wyrobiliśmy sobie na podstawie zasłyszanych opowieści lub zgoła z własnego doświadczenia.
Jak czekałem na swoją kolej na komisariacie (okradli mi samochód), słuchałem mimo woli jak przebiega przesłuchanie złodzieja. Wierz mi, ja bym go ze trzy razy zastrzelił, a przesłuchujący go sierżant trzymał fason służbowy do końca. W dobie wszechobecnych nagrywających wszystko telefonów komórkowych, żaden policjant nie zaryzykowałby ostrego natarcia w przesłuchaniu na nieszczęsną matkę. Hucpiarz pokazał nam to co chciał, nie dał całego materiału i to jest problem, a także podobieństwo do działań specjalistów z PiS. Kiepsko mnie zidentyfikowałeś, mylisz strony.
Pozdrawiam
4 lutego o godz. 22:40
wiesiek59
4 lutego o godz. 20:12
Norwedzy zabrali dziecko polskiej rodzinie ktora nie miala pieniedzy na kosztowne procesy w Norwegi. Taka sprawiedliwosc, nie masz pieniedzy, nie jestes obywatelem nie masz zadnych praw. Po powrocie rodzicow do Polski Norwegia powinna odeslac dziecko do Polski i polskie wladze powinny sie ta sprawa dalej zajmowac. Ale Norwegia postanowila trzymac je w Norwegi co wygladalo jak porwanie i przymusowa immigracja. To bylo bezprawne. A polski rzad za glupi zeby sie o swego obywatela upomniec.
4 lutego o godz. 22:50
axiom1
4 lutego o godz. 22:40
Z tego co pamiętam z lektury, ojciec był kierowcą, często w trasie, a mamusia miała wiele innych ciekawych zajęć, poza opieką nad dzieckiem.
Ale może dziennikarz był stronniczy?
4 lutego o godz. 22:53
Śleper
4 lutego o godz. 22:39
„bohater nie ma licencji detektywa, odebrano mu ją za mijanie się z prawem, teraz jest tylko właścicielem agencji.”
Gdy Tusk obejmowal stanowisko premiera w 2007 nie posiadal doswiadczenia nawet w zarzadzaniu kioskiem Ruchu i do tej pory nie ma najbardziej elementranych kwalifikacji wymaganych przez stanowisko ktore zajmuje.
4 lutego o godz. 23:10
Piotr Ikonowicz: Kur wie lepiej – http://www.super-nowa.pl/art.php?i=22702
4 lutego o godz. 23:11
Piotr Ikonowicz: Wolność w sieci! – http://www.super-nowa.pl/art.php?i=22742
5 lutego o godz. 0:00
axiom1 4 lutego o godz. 22:53
Współcześnie najbardziej wpływowa kobieta na świecie, wykańczając swojego mentora też nie miała w życiorysie roli menadżera budki z kebabem. Jak się już czepiamy premiera, nie szukajmy mu życiorysie i powodów popełnianych dzisiaj błędów, bo to jest nieuczciwe i niepoważne.
No a teraz @axiomie przeprowadź sobie taki eksperyment myślowy: Kurator rodzinny w Koziej Wólce odbiera czasowo dziecko obywatelom rosyjskim przebywającym w Polsce, w celach zarobkowych. Dziecko trafia do polskiej rodziny zastępczej, ponieważ Nadia i Sasza nie potrafią, lub nie mogą opiekować się córką z powodu pijaństwa. O tym oburzającym prawdziwych Rosjan fakcie dowiaduje się słynny detektyw Nikita, przyjeżdża do Polski, wykrada i przemyca dziecko do Rosji, a tam w błyskach fleszy demaskuje bestialstwo socjalne Polaków. Trochę rozsądku @axiomie nie zaszkodzi.
5 lutego o godz. 0:05
Coraz bardziej żenujący poziom „dziennikarstwa” Pani prezentuje. To Pani zadufanie, besserwisseryzm, nabzdyczone banały budzą tylko śmiech i politowanie. Niech Pani może poprosi Pą Prezydą Bula Korowskiego o etat rzeczniczki, bo niezależnie od poglądów to po prostu wstyd dla „Polityki”
5 lutego o godz. 0:05
Teresa Stachurska z 4 lutego o godz. 23:10
Ciekawy wpis tylko na koniec pan Ikonowicz nieco pomylił.
Pan redaktor Tadeusz Kur pisywał nieco wcześniej bo w Marcu 1968 roku. W popularnym wtedy temacie. Jeździł po Polsce z odczytami o tym, co wyprawiali wrogowie socjalizmu. Kto wymyslił złośliwy komentarz „Kur wie lepiej” nie wiadomo. W oryginale to brzmiało „Kur wie dobrze, Kur wie lepiej”. Podobno Dariusz Fikus zamierzał napisać artykuł o tym tytule w Polityce ale cenzura nie puściła. Tym niemniej powiedzenie rozeszło sie szeroko po Polsce i jak widać żyje do dzisiaj.
5 lutego o godz. 2:13
Wyjście (głównie) młodzieży na ulice było spowodowane wieloma czynnikami, i dlatego pewnie nie istnieje statystyczny „antyaktowski” protestujący człowiek. Zabawne, że obok niezbyt zamożnych ludzi w Krakowie, głównie studentów AGH, swój sprzeciw wobec „zła koniecznego” demonstrowali również ubrani w Conversy i Kewiny Kleiny ludzie, których spokojnie stać na to, by iść do kina 4- 8 razy w ciągu miesiąca, kupić kilka(naście) płyt, książek i nie odmawiać sobie innych przyjemności, typu śniadanie czy bilet na uczelnię. Cała krakowska demonstracja miała jak dla mnie charakter biesiadny, dyskotekowy, ot młodzież pośpiewała, poskakała, pochwaliła się ponadprzeciętną erudycją („Tusk matole, skąd będziesz …”), zmarzła, a przede wszystkim pokazała, że nie chce, aby im odbierać prawo do kradzieży w białych rękawiczkach.
I chociaż tak bardzo nie chcę pisać o tym jak złości mnie cała sytuacja związana z dostępem do szeroko rozumianych dóbr kulturalnych w Polsce, a tym bardziej na świecie, to przez cały czas trwania aktowskiego zamieszania miałem na uwadze pomysł związany z opodatkowaniem każdego użytkownika Internetu niewysoką, obowiązkowa kwotą związaną z transferem plików wszelkiej maści, bez łamania praw autorskich, na rzecz twórców. A przecież kina i Empiki by nie zbankrutowały, skoro do dziś mają się nie najgorzej. Troszkę inna forma niż iTunes, dużo bardziej wyidealizowana (bo przecież najprostsze rozwiązania najczęściej ułatwiają życie jedynie osobnikom zainteresowanym nadużyciami, wyłomami w prawie), moje prywatne marzenie, na którym mi zależy. Bo mam nadzieję, że nie jestem jedynym młodym człowiekiem, który wstydzi się tak krzyczeć do kamery prowincjonalnych hasełek o zainteresowaniach kinematograficznych premiera, jak i za innych „protestujących”. I głęboko wierzę, że nie jestem „samotną wyspą”, która jasno rozumie definicję słowa „kradzież”.
5 lutego o godz. 7:06
Ostro i odważnie żeś się pan przejechał panie Kozak po dziennikarstwie pani Janiny. Dobrze że atak nastąpił w godzinanch nocnych, kiedy to pani Janina najprowdopodobniej spała, bo chyba zaraz by panu oddała. Dobrze też, że przezornie dla własnego bezpieczeństwa, podaje pan tylko nazwisko Kozak, ale nie podaje pan czy chodzi o Stefana, czy o Eugeniusza. Albo o jeszcze innego pana Kozaka.
5 lutego o godz. 7:07
Szanowny Sławku
Z sieci, dot. marca 68:
„24 marca ukazał się pierwszy zatytułowany Apostołowie . Jest to tekst najbardziej charakterystyczny dla propagandy marcowej. W artykule tym wymieniono nazwiska m.in.:
Michnika, Kuronia, Modzelewskiego, Jasienicę(Beynara), Kisielewskiego, Słonimskiego, Baumana, Baczkę, Brusa i Schaffa, Staszewskiego i Zambrowskiego, którego nazwisko – zdaniem autorów – czytelnicy, zwłaszcza młodzi, powinni wiązać „z najbardziej niechlubnymi praktykami okresu stalinowskiego, których wykładnią mogą być jeszcze nazwiska Bermana, Różańskiego, Fejgina, Światły, Monata, Tykocińskiego, Tyrmanda. Są to nazwiska ludzi symbolizujące – każde na swój sposób – czasy, do których nie ma powrotu, a do których tęsknią ci, którzy nie wyrzekli się ambicji władzy”.
Tego samego dnia ukazał się w Prawie i Życiu artykuł Tadeusza Kura Encyklopedyści, w którym zaatakował on redaktorów Wielkiej Encyklopedii Powszechnej a szczególnie ludzi odpowiedzialnych za redakcję tomu 8, dotyczącego II-ej Wojny Światowej a także umieszczonego tam hasła „obozy koncentracyjne”.
Tekst ten wzbudził sprzeciw niektórych dziennikarzy – Dariusz Fikus zamierzał na łamach Polityki opublikować polemikę, która nosiła tytuł „Kur wie lepiej”, lecz cenzura zatrzymała ten tekst.”
Pozdrawiam, Nemer
5 lutego o godz. 9:05
Wiesiek59 & Sleper
Mamy tu przyklad typowej polskiej choroby. Gdy ktos wychyli sie ponad szara przecietnosc trzeba go natychmiast jakos zbesztac, znalezc haka, znieslawic i zniszczyc. Bez tego polak nie potrafi zyc.
Policja i prokuratura przez 12 dni byli zwodzeni przez klamstwo matki. Setki policjantow bralo udzial w poszukiwaniach. Oczywisie to kosztowalo. A tu Rutkowski rozwiazal sprawe poinfrmowal policje i oszczedzil im dalszych kosztow. Czyli waszych kosztow podatnicy.
Prokuratura i policja zostaly osmieszone i same swe osmeszenie zaczely propagowac przez media oskarzajac Rutkowskiego o rzekome utrudnianie sledztwa a w rzeczywistoscji on je rozwiazal i zakonczyl.
I wy biedacy dotknieci polska choroba szukacie hakow na Rutkowskiego dlatego ze jest skuteczny.
W sprawie Norwegi sytuacja byla podobna. Polskie wladze nie wstawily sie za polskim dzieckiem bezprawnie porwanym w Norwegi. Rutkowski pojechal wiec i je sprowadzil do Polski. Az tak proste. Podkreslam ze Norwegowie nie mieli prawa wymuszac przymusowej immigracji na polskim dziecku i dlatego nie odwazyli sie scigac Rutkowskiego. A w Polsce armie urzedasow, policja i sluzby specjalne ktore wy podatnicy utrzymujecie nie robily nic.
Widac wiec ze sukces Rutkowskeigo was boli, dlatego wyciagacie brudy np ze nie ma licencji,… itp. Podczas gdy wodz naczelny rezimu nie ma absolutnie zadnych kwalifikacji. Rutkowski was nie kosztuje ale rezim zabiera 50% waszych zarobkow.
Polska choroba jest wszechobecna. Np slynny paprykarz ktory zapytal sie premiera jak zyc za 1000 zl mieszicznie. Stal sie za to slawny i co ??? Trzeba go bylo jakos zbesztac, znalezc haka i zeszmacic. Toz to naturalny odruch polskosci. Bez tego nie da sie zyc.
Pamietam ze wkrotce pojawily sie informacje o paprykarzu ze to bogaty cham bo kupil sobie nowa koszule,…. a sluzby specjane najechaly na jego gospodarstwo (bez nakazu prokuratury) w celu znalezienia hakow…. Nie pamietam czy znalezli.
5 lutego o godz. 9:13
nie znależli axiomie. Był wprawdzie podejrzewany o przynależność do PiS, ale legitymację najprawdopodobniej ukrył w stodole.
5 lutego o godz. 9:56
Korzystając z okazji, że ratyfikacja ATA została przez wyż syberyjski zamrożona (a może przez premiera?) umieszczam na blogu limeryk – bez podania , komu się należą tantiemy – zgadnijcie, drodzy blogowicze, kto w Polsce ma talent porównywalny z umiejętnościami św. p. Pani Szymborskiej.
Pewien znany z Kurowa generał,
Spory nacisk na naród wywierał.
Przy użyciu żołnierzy
Rządzić wszak nie należy,
A on takie rządzenie popierał
Zaś ?magister?, co do dziś nie wierzy,
Ze gdy sejm chce- zatańczyć należy,
Choć się posłom nie kłaniał
I na nogach się słaniał,
To pokazał jak rządzić należy.
Za to gdański elektryk ? niecnota
Rzekł ? By rządzić wystarczy ochota?.
Zgrabnie z tym się uporał
Upowszechnił się morał:
?Rządzić może dowolny idiota?
Na to zacny profesor: ?O Boże!
Wszak idiota zarządzać nie może?
I tak kroczek po kroku,
Udowodnił po roku,
Ze faktycznie ? nie można już gorzej!
5 lutego o godz. 9:59
PS
Errata
Napisałem ATA zamiast ACTA, ale oprócz liter mają coś wspólnego, mają oczyścić co nieco (sytuację lub garnki). Nie wiem czy jeszcze istnieje proszek ATA, albo Ludwik?
5 lutego o godz. 10:11
Antoniusie!
No no… Objawia się nam nowy talent.
5 lutego o godz. 10:23
Axiom.
Oby Pan nie zakosztował smaku bezprawia w wydaniu detektywo-podobnych indywiduów w kominiarkach. Rutkowski zasługiwałby na szacunek, gdyby nie obnażał własnych metod. To typowy ekshibicjonista i mendialny wytwór TVN. W moich oczach zasługuje wyłącznie na pogardę. Typowy medialny padlinożerca w spółce z Kolendą-Zaleską. Dziwię się obecności policjanta we wczorajszej pogadance. Na jego miejscu po prostu bym wyszedł ze studia. Kłótnia z prostakiem pod okiem prostaczki sprowadzi każdego do prostactwa. Radzę Panu, niech Pan poniecha uwielbienia dla gangsterskich i bezprawnych metod detektywów amatorów.
5 lutego o godz. 10:31
Antonius 5 lutego o godz. 9:56
Zgłaszam się @Antoniusie po nagrodę, chyba że Google też kłamie.
http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/2601/1/
5 lutego o godz. 10:40
Pogoda piękna, w domu lekki mróz (tylko w piwnicy i między roletą a oknem), więc sobie tak siedzę i się nudzę i to tak mocno, że czytałem nawet krótką wymianę zdań między Axiomatem a Janem Sebastianem B. Czytam komentarze „od końca” tzn. najpierw:
@ bacha
5 lutego o godz. 9:13
***nie znależli axiomie. Był wprawdzie podejrzewany o przynależność do PiS, ale legitymację najprawdopodobniej ukrył w stodole.***
Nie zrozumiałem oczywiście o co chodzi i to mnie skłoniło do przeczytania komentarza Axioma.
@axiom1
5 lutego o godz. 9:05
***Mamy tu przyklad typowej polskiej choroby. Gdy ktos wychyli sie ponad szara przecietnosc trzeba go natychmiast jakos zbesztac, znalezc haka, znieslawic i zniszczyc. Bez tego polak nie potrafi zyc. ***
Święte słowa!
Do dalszych uwag Axioma mam jednak własne, niekoniecznie zbieżne z jego wypowiedziami.
O Rutkowskim się nie wypowiadam, bo nie znam tylu brzydkich słów, aby wyrazić mój pogląd na temat tego drania.
Trochę podobny pogląd mam na paprykarza, który nie cierpi PZU i Alliance, chociaż… ja go trochę rozumiem, bo mnie Alliance orżnęła o należną mi rentę dożywotnią w wysokości kilkaset złotych miesięcznie – zamiast jednorazowego odszkodowania. Nie zapłacili ani grosza i sugerowali mi, abym ich podał do sądu.
Biedni Polacy w Norwegii podobno nie mieli szmalu na sądy, ale starczyło im na zapłacenie fałszywego detektywa-porywacza? Skąd ja mam wziąć środki do walki z potężną korporacją, z armią „lyersów” (kłamców czy prawników?) w odwodzie?
***?. a sluzby specjane najechaly na jego gospodarstwo (bez nakazu prokuratury) w celu znalezienia hakow?. Nie pamietam czy znalezli.***
Tu się Axiomowi coś popie…itd. – to nie służby specjalne zaszczyciły paprykarza, a wysłannicy prezesa z darami jak trzej królowie w stajence – oczywiście za pieniądze, które społeczeństwo dało prezesowi na działalność wywrotową (pardon – partyjną). To oznacza, że i z moich skromnych podatków paprykarz ma folię do tuneli, a ja muszę na wiosnę kupić nową i nikt mnie nie będzie wspierał finansowo – nawet ZUS.
„Jak tu żyć, o blogowicze”?
Czy paprykarz miał już wtedy legitymację pisowską, czy dopiero po publicznych atakach na premiera, to wiedzą jego towarzysze, a my się może dowiemy z przecieków.
5 lutego o godz. 10:56
Archeolog robi rewolucję
Budzanowski? w trzy tygodnie od objęcia funkcji rozpoczął przygotowania do rewolucji energetycznej. Chce skłonić zarządy najbogatszych spółek skarbu państwa do zainwestowania w poszukiwania gazu łupkowego. Pierwsze efekty już są ? dyrektor generalny państwowej firmy energetycznej Enea, Krzysztof Zborowski, na początku stycznia nieoczekiwanie oświadczył, że jego firma chce szukać gazu
http://biznes.newsweek.pl/minister-kopacz,87179,1,1.html
——————
Stare wraca…….
Po plajcie z Możejkami i Gazoportem, padło na moje ulubione łupki.
Na boga!! decyzje ekonomiczne a polityczne, to dwie różne rzeczy!!!
Jakaś tajemnicza firma chce zainwestować ponad dwa miliardy w produkcję syntetycznego diesla z węgla brunatnego. I to cieszy…..
5 lutego o godz. 10:59
Czytam te komentarze nie pozostawiające suchej nitki na Rutkowskim i słucham wypowiedzi polityków w radiu „Z”(niektórzy nawet używali wyrażenia Krzysztof R) i cóż widzę? Niczym się nie różnicie szanowni państwo i szanowni politycy od europosłów z PiS, którzy w europarlamencie głosowali przeciwko deklaracji mówiącej krytycznie o ACTA, a na pytanie dlaczego tak głosowali, odpowiedzieli z rozbrajającą szczerością: „bo lewactwo głosowało za przyjęciem tej deklaracji”. I wy szanowni państwo zachowujecie się podobnie. Taka typowa polska kołtuneria. Można (a nawet czasem trzeba) nie znosić tego detektywa, ale niestety nie można odebrać mu skuteczności działania i to dopuszczalnymi metodami! Bo ani tam nie było madejopwego łoża, ani nie było dybów, ani polewania zimną lub gorącą wodą, że o przypiekaniu gorącym żelazem nie wspomnę. Rutkowski pokazał policji, że czasem wystarczy trochę spostrzegawczości i sprytu, zeby wyciągnąć coś od podejrzanego.
I na koniec pytanie, do tych z państwa, którzy bronią formy pracy policji. Czy szanowni państwo czasem nie wiecie, czy policja ma już portret pamięciowy porywacza? A może dopiero jest na etapie poszukiwania rysownika? A jak nie wiecie spytajcie polityków, albo Kolendy-Zalewskiej może oni coś wiedzą.
5 lutego o godz. 11:10
Nemer 5 lutego o godz. 7:07
„Z sieci, dot. marca 68:”
Skoro jest zainteresowanie tematem, to uzupełnię o własne wspomnienia.
Pan redaktor Kur jeździł też po Polsce z, nazwijmy to prelekcjami, na których demaskował zło wyrządzone przez wiadome kręgi. Gdy zawitał do Szczecina poleciałem go posłuchać. Z tego zła wyrządzanego pamiętam jedynie jakąś historię o źle zbudowanym statku. Oczywiście jemu nie o statki chodziło ale ja, wychowany, żeby nie zwracać uwagi na to, jakie nazwiska noszą ludzie i jaką mają oni genealogię puszczałem je mimo uszu. Gdy wróciłem do domu i z wypiekami na twarzy opowiadałem, co usłyszałem, jeden z kilku obecnych wtedy dziennikarzy skomentował rzecz właśnie tym „Kur wie dobrze, Kur wie lepiej”. Nie podejrzewam, że sam to wymyślił, rzecz musiała krążyć w światku dziennikarskim, a ten szczeciński był chyba wtedy mocno związany z warszawskim (pamiętam, że w domu często przewijało się nazwisko Mieczysława Rakowskiego).
5 lutego o godz. 11:39
Brawo ŚLeper!
Wiedziałeś, czy pytałeś Google’a?
Żadnej nagrody nie obiecywałem – wolny internet.
5 lutego o godz. 11:59
Antonius
4 lutego o godz. 14:48
Szanowny Antoniusze, miło mi że w tym tłoku zauważasz moją nieśmiałą uwagę. Czytuję Cię od dawna ale przytłoczona Waszą erudycją nie śmiałam się odzywać. Teraz nie zdzierżyłam. Młody internauta z mojej rodziny też straszliwie oburzony rozpoczął gorący protest. Zapytany o uzasadnienie odpowiedział gniewnie ? a co, mam po każdą gierkę iść do Saturna? Przecież mama mi nie da pieniędzy. To właśnie tak jak przywołała Grace ? Pigmeje nie widzą związku pomiędzy sexem a narodzinami dziecka.
Ale to pokolenie to pokolenie konsumpcyjne, Internet to ich rzeczywistość i szybko się nie zrozumieją że dobrowolnie oddają swoja wolność i przyszłe dochody korporacjom. Uważają że protesty coś im dadzą ? oczywiście, terrorystom się ustępuje spełniając ich żądania ? ale potem wysyła się za nimi snajperów.
Nie po to korporacje włożyły i nadal wkładają miliardy w ten biznes, żeby Grace, Sir Jarek i reszta mieli darmową rozrywkę. A wszystkie rewolucje kończą się tak samo jak nasza ostatnia. Stoczniowcy są jeszcze biedniejsi a Wałęsa spędza urlop na Florydzie. Świata nie zmienimy rewolucjami tylko zmianą świadomości społeczeństw. Może to zaczyna już następować ale droga jeszcze bardzo długa. Póki co obecne społeczeństwo dobrowolnie żuje podawaną im papkę i nie zauważa wszechogarniającej manipulacji.
Ja zresztą też już nie wiem to w świecie wirtualnym jest prawdą a co fałszem, więc pomimo trzaskającego mrozu idę zobaczyć co słychać w lesie.
A kapcie powinny być pod łóżkiem jeżeli nie ciskałeś nimi w niesforna małżonkę.
Pozdrawiam serdecznie.
5 lutego o godz. 12:10
Sławek
4 lutego o godz. 16:29
Może i masz Sławku dużo racji ale niewłaściwie odczytałeś moją wypowiedź. Uważam że jesteś w błędzie twierdząc że młodzi tak interpretują koszty sieci jak przedstawiasz. Może brać studencka z wydz informatyki lub paru starszaków z dużych miast. Mam spory kontakt z młodzieżą i zaręczam Ci, że dla większości Internet to po prostu bezpłatna część rzeczywistości jak słońce czy powietrze.
I nie sądzę żeby ACTA uderzała w zwyczajnych użytkowników. To zostało pomyślane jako obrona interesów właścicieli praw autorskich, wizerunków czy marek i zaręczam Ci, że to oni wygrają, jak zresztą zawsze. Zobacz, nawet Linux już jest własnością Microsoftu. A kogóż to obchodzi, że my wymieniamy się plikami dopóki nie obalamy rządów? Myszkę Miki to mogę sobie spokojnie umieścić w mailach do Ciebie. Nie mogę jej sprzedawać ani dołączyć do maila firmowego bo na to od dawna jest paragraf a przestępstwo to czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę a nie to co nam się wydaje sprawiedliwe.
A i nie sadzisz chyba że po historiach jak w Egipcie czy Libii pozwolą Ci się wymieniać swobodnie ideami. Takie wymiany to możliwe jedynie bezpośrednio i takie fora sobie budujcie. Jak uczy historia to nawet druk ulotek w piwnicy władzom przeszkadzał a Ty chcesz oficjalnie przez Internet? Całe sztaby informatyków piszą algorytmy wyłapujące w sieci wskazane treści. Jak chcesz z tym walczyć? Zadymą na ulicy? A kogo to wzruszy?
Internet nie jest Wasz i nigdy nie będzie bo nie po to został stworzony. Ma generować zyski a jak przestanie to z powrotem będziesz chłopem pańszczyźnianym. Taki jest odwieczny porządek świata i zawsze my na dole pocieszamy się baśniami a to o Prometeuszu czy Chrystusie a to o wolnym Internecie. I tyle naszego. Ale walcz, życie jest pełniejsze ze świadomością że chociaż próbowałem, nie poddałem się dobrowolnie.
Pozdrawiam
5 lutego o godz. 12:27
@Zosieńka
Zwróciłaś moją uwagę na pojawiające się w sieci obrazki naszego Elektryka.
Jest ich coraz więcej, na prawie wszystkich widać niezdrową opuchliznę, o brzuszysku nie wspomnę.
Moje dzieci mówią „oblech”.
Trzymaj się ciepło, Zosieńko!
5 lutego o godz. 12:28
Grace i nie tylko
4 lutego o godz. 18:51
…”Tu jest próbka tego jak ?wielki brat? rusza do podboju dusz internetowych….”
nikt nie musi Was podbijać, sami wchodzicie
zapewne tego nie czytałaś, a warto.
Mądry, stary Lem ostrzegał nas dawno ale lemingi lezą jak to lemingi
http://www.wattpad.com/130066-stanislaw-lem-dzienniki-gwiazdowe?p=120
5 lutego o godz. 12:29
Okazuje się, że portal nie opublikował całości rozmowy, bo Jackowski przewidział, że Madzia nie żyje. Jasnowidz wskazywał też, że ciało może znajdować się w miejscu położonym niedaleko starego budynku przemysłowego. Wizja jasnowidza była trzymana w tajemnicy dla dobra śledztwa i rodziny.
http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/jasnowidz-jackowski-przewidzial-smierc-madzi-nie-byl-wypadek-ktos-pomogl-matce-ukryc-zwloki_225750.html
—————
Wierzyć chcecie czy nie chcecie
jasnowidze są na świecie?
5 lutego o godz. 12:36
@Zosieńka
Teraz dopiero zauważyłem Kozaka. Nie chcę być za tatarzyna, ale takie komentarze zastanawiają. Co taki gościu czuje, jak puści bąka podczas wizyty.
A jeszcze dobór nicku…
5 lutego o godz. 13:31
Eliza
5 lutego o godz. 11:59 pisze w korespondencji do Antoniusa -
„Ale to pokolenie to pokolenie konsumpcyjne, Internet to ich rzeczywistość i szybko się nie zrozumieją że dobrowolnie oddają swoja wolność i przyszłe dochody korporacjom. Uważają że protesty coś im dadzą ? oczywiście, terrorystom się ustępuje spełniając ich żądania ? ale potem wysyła się za nimi snajperów.
Nie po to korporacje włożyły i nadal wkładają miliardy w ten biznes, żeby Grace, Sir Jarek i reszta mieli darmową rozrywkę. A wszystkie rewolucje kończą się tak samo jak nasza ostatnia. Stoczniowcy są jeszcze biedniejsi a Wałęsa spędza urlop na Florydzie. Świata nie zmienimy rewolucjami tylko zmianą świadomości społeczeństw. Może to zaczyna już następować ale droga jeszcze bardzo długa. Póki co obecne społeczeństwo dobrowolnie żuje podawaną im papkę i nie zauważa wszechogarniającej manipulacji. „
Szanowna Elizo
Co racja to racja, szczególnie, że niektóre z korporacji postrzegane są słusznie jako bandyckie i z bezwzględnością dążące do panowania nad ludźmi jak niewolnikami.
Ja nie popieram i nie pochwalam e-kradzieży własności typu utwory muzyczne, teksty pisane, gry elektroniczne czy oprogramowanie ale moim zdaniem ACTA tylko peryferyjnie tego dotyczą.
W tych dysputach na ten temat nikt mi nie wyjaśnił, czy jeśli (abstrakcyjnie rzecz biorąc) gdyby tym szkodnikom z „peezelu” i „peło” udało się przeforsować ustawę o „nasiennictwie”, która bokiem i w taki sam wredny sposób wprowadzana jak próbuje się to robić z ACTA, miała doprowadzić do wtargnięcia do Polski tego niosącego poważne zagrożenia GMO, to ACTA posłużą np. Monsanto do ścigania polskich rolników, doprowadzania do bankructw i samobójstw (jak to ma np. miejsce w Indiach) przy pomocy aparatu ścigania, który sami finansujemy ze swoich podatków.
Nie wiem czy nie jest np. tak, że jeśli dwóch sąsiadów posadzi tę sama roślinę, ale jeden skorzysta z nasion GMO od np. Monsanto i skazi w kolejnych latach uprawy sąsiadów a odpowiednie służby znajdą ślady genetyczne naruszające patenty tego koncernu, to nasz aparat ścigania tego niczemu niewinnych rolników zgnoi na zlecenie tego koncernu czy nie?
Mnie się wydaje, że o to m.in. w tym wszystkim chodzi a nie o głupie gierki internetowe czy muzyczkę.
Amerykański lobbing jest w tych sprawach bardzo silny i dobrze, że chociaż w tych kilku kwestiach nie do końca się im udaje zrobić z nas niewolników. Na razie zrobili z nas wasali ale mam nadzieję, ze co najmniej kłopotliwych.
A prawa do szczelinowania? – Czy ACTA niesie zagrożenia związane z wydobywaniem gazu i ropy z łupków?
Pozdrawiam, Nemer
5 lutego o godz. 14:30
@Antoniusie, znalazł za mnie Google, ale ty jesteś w porządku, kazałeś nam zgadywać, a nie jak niektórzy piszących na blogach, którzy cudze frazy uznają za swoją twórczość.
Co do detektywa mamy zbieżne opinie z tym, że ja znam odpowiednią ilość wulgarnych słów, ale strażnicy moralności nie dopuściliby do publikacji ( dobrze czynią, choć nie zawsze).
Zgadzam się z opiniami, że nasz antybohater wygrał z policją i przy okazji zrobił marmoladę z całej tej nieszczęsnej rodziny (najbardziej żal mi dziadków). Nie podzielam jednak opinii o bezwzględnej wygranej detektywa, bo następnym razem każdy w podobnych okolicznościach sto razy się zastanowi, zanim przyjmie „pomocną dłoń” Rutkowskiego.
Pozdrawiam
5 lutego o godz. 15:11
@Eliza
5 lutego o godz. 11:59
Droga Elizo!
Widać, jak interesujące są Twoje komentarze, skoro Nemer je zauważył i mocno cytuje. @Nemer 5 lutego o godz. 13:31
Muszę przyznać, że wiele spraw odczuwam identycznie. Miałem dziś pogawędkę z córką (taki ewenement zdarza się rzadko). Akurat wróciła z „odnowy biologicznej” we wspaniałym ośrodku (nazwy nie podam) i pytałem ją co sądzi o ACTA. Ona należy do pokolenia 40-latków, które sobie nie wyobraża bez Internetu życia, zarówno zawodowego jak i prywatnego. Ma mnóstwo kolegów, m.in. dużo twórców (głównie pisarzy i informatyków) i zwracała mi uwagę na istotne możliwe skutki ACTA. Jeden z przykładów powinien przekonać gospodynię blogu. Cytuję fragment jej wpisu:
*** Nie pójdę tak daleko jak andiboz, który bez ogródek stwierdził, że ten temat przerósł wszystkich uczestników bo tak różnorodnego bełkotu jeszcze na tym blogu nie było. Także dlatego, że ? nie ukrywam ? być może temat przerósł także mnie, bo do dziś jakoś nie widzę tej całej gamy zagrożeń, zwłaszcza wolności obywatelskich, tej cenzury, tej groźby konfiskaty każdego komputera, którą wielu spośród Państwa mnie straszy. Obietnicę paczek , jakie będą mi dostarczane do więzienia gdy już dostanę te 10 lat kryminału traktuję jednak z całą powagą.***
Czyni dobrze, że traktuje sprawę paczek poważnie, bo córka mi powiedziała, że za nielegalne ściągnięcie utworu Michaela Jacksona można dostać tyle lat co jego lekarz, który uszczęśliwił jego spadkobierców. Jest to pewnie rysowane grubą kreską, ale widać ACTA daje takie możliwości.
Wytłumaczyła mi też, co się dzieje z dziełami naukowymi, tzn. ze zwyczajnymi publikacjami według aktualnego prawa – bez ACTA.
Nie mogę własnej publikacji, moje „dziecko”, za które nie zapłacono mi ani jednego centa, a kosztowało mnie wiele wysiłku, umieścić dla studentów w Internecie, bo wydawca mnie ukarze. Różnica między aktualnymi przepisami a ACTA jest tylko taka, że obecnie wydawca amerykański np. „Elsevier”, gdzie jest wydana większość moich publikacji, musi sam wnosić o ukaranie, a po ratyfikacji ACTA prokurator czyni to z urzędu, zabierze mi ten stary komputer i dołoży karę za wszystkie niekoszerne pliki, stwierdzone na twardych dyskach. 10 lat minimum! Spotkam się z Panią Paradowską, jeśli polskie więzienia są „koedukacyjne”, a może się nawet nie spotkamy, bo amerykański prokurator może zażądać ekstradycję i postawienie przed amerykańskim sądem – byle nie w Kalifornii (smutne doświadczenia Polańskiego), a to mi grozi, bo redakcja JQSRT jest w La Jolla.
Podobno premier zamierza wykorzystać syberyjski wyż do zamrożenia procesu ratyfikacji ACTA, tzn. odłożyć ACTA „ad acta”. Na blogach spotkałem uwagę, że to nie jest możliwe. Polska rzekomo musi ratyfikować ACTA.
Ten przymus mnie zdenerwował. To jest nielogiczne!!!
Jeśli do ważności umowy międzynarodowej jest niezbędna ratyfikacja, tzn. ponad 2/3 posłów za i podpis prezydenta, to nie musi ona nastąpić, jeśli przepadnie w głosowaniu. Przecież nie może być fikcją, bo fikcje nie są niezbędne w prawie. Jest tylko jeden szkopuł. Podobno nie można zmniejszyć ostrości polskiego prawa w danej dziedzinie tak długo, jak wlecze się sprawa ratyfikacji. Ja się nie znam na prawie międzynarodowym, ale pamiętam dyskusje związane z „końkordatem”, którego podobno nie mamy prawa modyfikować lub unieważnić. Ciekaw jestem zdania Lexa na ten temat. Pomijam sposób, w który po chamsku i tajnie wprowadzono konkordat i jak się go stosuje (lub nie) w rzeczywistości, ale powinna istnieć legalna metoda jego unieważnienia, lub gruntownej zmiany – bez wojny.
PS
Tylko dla Elizy.
Nie rzucam pantoflami w żonę, raczej ona mi je przynosi jak Elisa profesorowi Higginsowi. On nawet nie wiedział, gdzie one są, stad jego pytanie typu „where”, gdy ją usłyszał.
5 lutego o godz. 15:15
Eliza 5 lutego o godz. 12:10 pisze:
„A i nie sadzisz chyba że po historiach jak w Egipcie czy Libii pozwolą Ci się wymieniać swobodnie ideami. Takie wymiany to możliwe jedynie bezpośrednio i takie fora sobie budujcie. Jak uczy historia to nawet druk ulotek w piwnicy władzom przeszkadzał a Ty chcesz oficjalnie przez Internet? Całe sztaby informatyków piszą algorytmy wyłapujące w sieci wskazane treści. Jak chcesz z tym walczyć? Zadymą na ulicy? A kogo to wzruszy?”
Jakieś straszne rozżalenie czuję w tych słowach. Czas rozprawić sie z legendą, że władze wszystko mogą, że Wielki Brat ciągle słucha i wszystko widzi. Gdyby tak było, to Amerykanie dawno już by rozpędzili terrorystów. Mamy tu trzy problemy:
1. Problem skali, znalezienia jednego listu wśród 168 milionów wysyłanych w każden minucie przez 24 godziny na dobę.
2. Problem szyfrów, nie tak łatwo je złamać.
3. Problem stosunku kosztów do efektów – to sie na wieększą skalę nie opłaca.
Oczywiście można odciąć kraj od klasycznego Internetu wykorzystującego światłowody ale trudno to zrobić z satelitami. Więc nie jest tak źle. Uszy do góry!
Piszesz też:
„Internet nie jest Wasz i nigdy nie będzie bo nie po to został stworzony. Ma generować zyski a jak przestanie to z powrotem będziesz chłopem pańszczyźnianym. ”
Jestem z internetem od początku jego powstania. Obecnie głównym źródłem dochodów są reklamy ale ja doskonale pamiętam Internet bez reklam. Teraz muszą być, bo inaczej za wszystko trzeba by było płacić.
5 lutego o godz. 15:31
@Sleper
Rodzina wynajela Rutkowskiego i opowiedziala mu klamstewka w ktore mial uwierzyc. Na podstawie tych klamstw mial szukac porywacza ktrorego nie bylo. Udawc glupa i nie kwestionowac opowiadanych mu bajek. Ale ta sama rodzina spodziewala sie od niego by odkryl prawde co zrobil. Rodzina wziela go za glupa.
Policja natomiast daje do zrozumienia ze Rutkowski wszystko im popsul. Bo mieli juz rysopis porywacza, po 12 dniach, wkrotce zapewne zaaresztowali by bezdomnego ktory sie tam gdzies ‘paletal’ (to zoliborska gwara) i w zamian za dobre traktowanie, za ciepla celke, za posilki i za pozwolenie ogladania TVN, przyznal by sie do porwania i zabojstwa Madgy. Po czym policjanci dostali by odznaczenia, awanse i statusy gwiazdorow w TVN. A Rutkowski im to popsul.
Policja wiec oznajmia ze oni nie potrzebuja informacji. Oni sami chca wszystko zrobic, oni nie chca by im przeszkadzac. A wiec nastepnym razem jak ci ktos okranie samochod i bedziesz wiedzial kto nie powiadamiaj policji. Niech sami znajda sprawce.
Bezdomny naomist w wiezienu zaczal by nowe zycie w luksusie za 63 zl na dzien podczas gdy przecietny wolny polak zyje za 18.50.
5 lutego o godz. 17:26
Antoniusu,
w sprawie mocy obowiązującej ACTA w kontekście ratyfikacji lub jej odmowy proponuję wrócić do rozmów w Radiu TOK-FM z min. Dowgielewiczem i p. mec. Kotiuk, do których nawiązywałem w postach z dn. 3.02 g. 11,59 ( mec. Kotiuk) i z g. 12,45 ( min. Dowgielewicz ) – do odszukania w: Radio TOK-FM „Ostatnio dodane” z dn. 3.02 .
Nawet jeśli ACTA byśmy nie podpisali i nie ratyfikowali a Unia tą umowę ratyfikowała – to i tak poddani bylibyśmy jej regulacjom ( jako prawu unijnemu) z wyjątkiem tych przepisów, które zostały zastrzeżone do krajowej jurysdykcji ( w tym przypadku – przepisy karne). Tak wynika z wypowiedzi ministra i pani mecenas.
Sytuacja jest więc ździebko skomplikowana i inna w zależności od rozwoju sytuacji:
założenie 1. ACTA ratyfikuje Unia i Polska.
Zobowiązani jesteśmy jej postanowieniami podwójnie: jako samodzielna strona tej umowy i jako członek Unii.
Założenie 2. Unia nie ratyfikuje – ratyfikuje Polska .
Jesteśmy zobowiązani jako suwerenna, samodzielna strona, która umowę podpisała i ratyfikowała.
Założenie 3. Unia ratyfikuje – Polska nie. Po ratyfikacji przez Unię ACTA staje się elementem prawa unijnego i bez wzgledu na to czy my ratyfikujemy czy nie – jesteśmy zobowiązani ACTA jako prawem unijnym (bez regulacji karnych – bo te zastrzeżone są prawu krajowemu).
Cała więc „nadzieja” w tym, że Unia ACTA też nie ratyfkuje. (Decyzja w tej sprawie ma zapaść w czerwcu br). Wtedy ACTA nie będzie nas obowiązywała jako prawo unijne ani jako zobowiązanie przez Polskę dobrowolnie przyjęte bo nie ratyfikowane. Będzie natomiast obowiązywała w tych państwach Unii, które ją podpiszą i ratyfikują jako suwerenne strony.
Wypowiedź Premiera, że ratyfikacje „zawiesza” odwołuje się do stanu faktycznego ( odłożenie w czasie wszczęcia procesu ratyfikacji) – nie do prawnego.
Treść ACTA jest – póki co – wynegocjowana i podpisana. Nasz podpis oznacza (moim zdaniem) akceptację jej treści. W prawie traktatowym znana jest praktyka zgłaszania – przy okazji podpisywania umów, zwłaszcza już istniejących i wielostronnych – zastrzeżeń do konkretnych ich postanowień, zasad wykładni (tzw.klauzule interpretacyjne) itp. tyle tylko ( i aż) że my ACTA już podpisaliśmy bez zastrzeżeń.
Zgłaszanie propozycji zmian postanowień ACTA jest oczywiście możliwe ale nabierają one mocy obowiązującej gdy zostaną przyjęte i ratyfikowane przez wszystkich sygnatariuszy.
PS. W sprawie Konkordatu.
Zmiany treści Konkordatu są możliwe (art.27) za zgodą stron.
Faktycznie, Konkordat nie zawiera postanowień dot. jego rozwiązania, wypowiedzenia itp. Nie oznacza to, że jest „wieczny”. Można się od niego „uwolnić” składając odpowiednie oświadczenie o nie uznawaniu jego obowiązywania. Jest to możliwość – w naszej rzeczywistości – raczej teoretyczna.
5 lutego o godz. 17:31
Szanowni Państwo Zosieńko i Stasieku,
Kozak to nie tylko mój nick tutaj ale i nazwisko którego się nie wstydzę. Państwo zapewne jesteście znanymi wszystkim „komentatorami”, dla mnie wszak jesteście równie anonimowi jak ja dla was, więc proszę sobie oszczędzić marnych złosliwości i przytyków. Skoro wyrażenie negatywnej opinii o dziennikarstwie Pani Paradowskiej jest puszczeniem bąka w salonie, to proponuje otworzyć okno, bo wyraźnie macie już problem z oceną rzeczywistości i jedyne na co was stać to wzajemny zachwyt i adoracja. Dla mnie dziennikarstwo Pani Paradowskiej to są bezwartościowe i beztreściowe klechdy a jej funkcjonowanie w przestrzeni publicznej to nadmuchany helem balon, bez realnej treści i wartości, poziomem doskonale pasujący do Superstacji. I nie w pogladach Pani Paradowskiej rzecz.
5 lutego o godz. 19:54
Serwituty, prawo korzystania z określonych służebności na cudzej nieruchomości. W Polsce od czasów feudalnych służebności przysługujące chłopom na gruntach dworskich (np. prawo wypasu bydła na pastwiskach lub zbierania opału w lasach należących do dworu), także prawa przysługujące panu na gruntach chłopskich.
W okresie uwłaszczenia chłopów (XIX w.) prawo własności gruntów (własność) obciążonych serwitutami przyznano panom, natomiast chłopom pozostawiono możliwość ich użytkowania, co prowadziło do konfliktów pomiędzy dworem i wsią. Zlikwidowane w XIX w.
—————
Chodziło mi to po głowie…..
Zapomniane obowiązki Pana wobec społeczności z której żył.
Czy nasi szanowni beneficjenci praw autorskich nie mają żadnych obowiązków wobec odbiorców swych dóbr?
Nasz szanowny rząd chce pozbawić Polaków praw nabytych, nie rekompensując w żaden sposób tej utraty. A żeby było śmieszniej, w obcym interesie, nie własnym nawet…..
Włościanie niejednego pana pogonili z dworu, co zrobią obywatele?
Widać pomimo -20C……..
Umowa społeczna pomiędzy rządzącymi a rządzonymi działa w dwie strony. Wmawianie społeczeństwu że nie dojrzało, przypomina dziwnie stanowisko Tuska- że ministrowie zawiedli.
A może on nie dojrzał?
Ps.
Rusza mnie ten temat, pomimo 50+…..
5 lutego o godz. 20:25
pytanie dot. ACTA
internauci maja pretensje ze nie zostal ten dokument z nimi konsultowany, rozumiem wiec, że kodeks karny teraz bedziemy konsultowac z przestepcami????? czy to nie jest to samo??,
5 lutego o godz. 21:04
Antonius
5 lutego o godz. 15:11
Miło że mi odpowiadasz..
Piszesz: po ratyfikacji ACTA prokurator czyni to z urzędu, zabierze mi ten stary komputer i dołoży karę za wszystkie niekoszerne pliki, stwierdzone na twardych dyskach. 10 lat minimum!
Daremne nadzieje Antoniuszu, nie spędzisz 10 lat z naszą Gospodynią wiodąc mądre dysputy w ciasnej celi.
Nie widzę takich uprawnień prokuratorskich w ACTA. Prokurator, tak jak obecnie, może interweniować jedynie wtedy, jak uczynisz sobie źródło dochodu z cudzej własności. Jeżeli udostępnisz studentom własne dzieło i to bezpłatnie, to pod żaden art. w ACTA to nie podlega.
No chyba że podpisałeś z wydawcą umowę i sprzedałeś mu prawa, to może pozwać Cię do sądu o utracone korzyści ale do tego to ACTA mu niepotrzebne. To ma już dzisiaj w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
A odnośnie piosenki MJ z Netu to w związku z tym iż Twoim zyskiem będzie co najwyżej cena zakupu takiego utworu. Sąd w/g ACTA może nakazać Ci zapłacić z 5-10 zł + oczywiście koszty sadowe i adwokackie, które niestety mogą być znaczne
ACTA-?????każda Strona zapewnia swoim organom sądowym, w cywilnych procedurach sądowych, prawo do nakazania sprawcy naruszenia, by wypłacił posiadaczowi praw swoje zyski, które osiągnął w wyniku naruszenia. Strona może domniemywać, że zyski te stanowią kwotę odszkodowania, o której mowa w ust. 1.?
Piszesz też: ??córka mi powiedziała, że za nielegalne ściągnięcie utworu Michaela Jacksona można dostać tyle lat co jego lekarz, który uszczęśliwił jego spadkobierców. Jest to pewnie rysowane grubą kreską, ale widać ACTA daje takie możliwości?.?
Przeczytaj ACTA i sprawdź. Nie wiem czemu córka Cię straszy, ale nie widzę w ACTA takich możliwości. Prędzej dostaniesz grzywnę z naszej ustawy bo tu może być ścigane to z urzędu. W ACTA nie.
Sadzę że wszyscy powinni spokojnie przeczytać ustawę o prawach autorskich, odnośny fragment kodeksu karnego a potem ACTA i wzorem naszej Gospodyni przestać panikować. Generalnie w mojej ocenie i w ocenie zaprzyjaźnionego prawnika, specjalizującego się w prawach autorskich, nie ma tam nic innego niż dotychczas w naszym prawie, a poza tym ACTA ze wszystkim odwołuje się do obowiązującego Strony prawodawstwa.
Więcej zaufania dla naszych sędziów, potrafią odróżnić gangstera od drobnego kombinatorka.
Poza tym, nikt nie czyha na Twój lub mój komputer czy wolność lecz próbują opanować wielki, nielegalny przemysł czerpiący kolosalne zyski z cudzej pracy. Zapewne to walka z wiatrakami, ale dopóki nie sprzedajemy tych ściąganych piosenek to możemy spać spokojnie. Niech się martwi ten, kto je tam umieścił bo to on na tym zarabia. Zresztą, jak się wystraszyłeś, to zawsze możesz sobie za 0,99 USD kupić 1 piosenkę MJ na Amazon lub płytę z 20-ma za 19,99zł w Empiku.
PS
A odczuwamy podobnie bo chyba dzieciństwo spędzaliśmy na trzepaku a nie przed komputerem
5 lutego o godz. 21:14
Panie Kozaku Drogi, strzela Pan naprawdę z grubej rury, ale po co?. Pani Paradowska jest znaną i na ogół cenioną dziennikarką. To że Pana albo moje poglądy nie zawsze są zbieżne z Jej poglądami, to sprawa oczywista – ale to nie zaprzecza temu pierwszemu. Myślę, że Pani Paradowska bardzo zmartwi się że Pan Jej nie lubi.
5 lutego o godz. 21:51
Nemer
5 lutego o godz. 13:31
??..ale moim zdaniem ACTA tylko peryferyjnie tego dotyczą??..
Oczywiście że chodzi o wszelkie towary masowo podrabiane i wszelką własność intelektualną, nie tylko filmy czy gry, bo ACTA odwołuje się do TRIPS, do którego zresztą należymy od 2000r i tak naprawdę to i bez ACTA można każdego pirata porządnie ukarać.
?..Nie wiem czy nie jest np. tak,??. to nasz aparat ścigania tego niczemu niewinnych rolników zgnoi na zlecenie tego koncernu czy nie?……
Moim zdaniem z ACTA będzie mógł jak udowodnią świadome działanie a to nie takie proste. U nas wolno kupić materiał siewny tylko w Centrali Nasiennictwa Jak chłop pokaże kwit że tam kupił ziarno to co mu zrobią? No i mądry sąd może wykorzystać art. 18 ACTA i zażądać zabezpieczenia od koncernu, to odpuszczą.
A i nasz rolnik to nie prosty chłop z Indii. Kłonicą pogoni.:-)
?.A co do szczelinowania? ?.
Nie jestem ekspertem ale skoro ACTA ma chronić własność intelektualną więc będzie też chronić wszelkie opatentowane technologie. Nie sądzę żeby ktokolwiek dopuścił i dzisiaj do ich wykorzystania.
W mojej ocenie to ACTA nic nie zmienia poza jasnym uregulowaniem i ujednoliceniem zasad dla wszystkich sygnatariuszy.
Zgadzam się z Premierem że do naszego prawa nie wnosi nic nowego. Nasze obecne jest dużo bardziej restrykcyjne bo jak zwykle po podpisaniu TRIPS wybiegliśmy przed orkiestrę.
Zresztą jak znajdziesz chwilę czasu to przeczytaj sam i oceń:
http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/porozumienie-acta-tresc-acta-po-polsku_223543.html?p=4
Pozdrawiam
5 lutego o godz. 21:53
Nemer cd
5 lutego o godz. 13:31
a tu masz TRIPS
http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=DD:11:21:21994A1223%2817%29:PL:PDF
i do porównania prawo autorskie
http://pl.wikisource.org/wiki/Prawo_autorskie_(ustawa_z_4_lutego_1994_r._tekst_jednolity_z_2006_r.)
Pozdrawiam
5 lutego o godz. 22:01
Proszę Państwa proponuję pomóc Elizie, która tutaj najwyraźniej występuje służbowo i bidulka nie wie, że choć lektury szkolne przerabialiśmy dawno temu, pamięć nam jeszcze nie szwankuje, a ona dwoi się i troi, żeby wykonać swoją normę wpisów w przypominaniu nam lektur szkolnych. Pani Elizo niech pani sobie nie wyobraża, że potrafi pani usprawiedliwić działania tego rządu powołując się na grono swoich znajomych. Niech pani da szansę rządowi, aby wyjaśnił, dlaczego tak mu zależało na szybkim podpisaniu ACTA, mimo powszechnych protestów.
5 lutego o godz. 22:19
Droga Elizo.
Każdy, kto czyta Lema, czyta go na swój sposób. Szczerze mówiąc, polecony przez Panią tekst bije w Donalda Tuska równo i trafia w samo sedno. A tak na marginesie: – Pani tak długo może?
Pozdrawia Panią nieustający wielbiciel lektur Lema.
5 lutego o godz. 22:27
Eliza
5 lutego o godz. 21:51
Jaki mamy jako społeczeństwo interes w podpisaniu i przestrzeganiu ACTA? Nasze patenty będą kopiować?
Jakieś zasługi dla USA będą mieli nasi przywódcy? Na nasz koszt?
Jak na razie „vox populi vox dei”……
W imieniu Narodu mogą sobie podejmować decyzje. Społeczeństwo sobie poradzi…..
Patenty na szczelinowanie mają firmy amerykańskie, fakt.
Ale nic nie stoi na przeszkodzie rozwijać własnych technologii, tańsze to by było niż kupowanie. Może zresztą ktoś klasy Zacharskiego pracuje jeszcze w USA?
Pomijając rozrywkę, patentowanie leków i odmian żywności zabija na świecie więcej ludzi niż wojna. Zabijanie w ten sposób jest moralne.
Kopiowanie i sprzedawanie tego za sensowną cenę, to kradzież……
5 lutego o godz. 22:30
Pociągnę jeszcze trochę temat nieszczęsnej matki i jej martwego dziecka. Jak wszyscy zapewne pamiętacie, podczas tych kilku dni widzieliśmy tylko obrazy z rozpaczającą młodą kobietą, natomiast w tle pojawiali się czasem dziadkowie i chyba tylko raz jej mąż i ojciec dziecka. Jakoś tak się przyjęło, że dziecko zawsze jest kojarzone tylko z matką, a tata zwykle stanowi egzotyczny dodatek, nie kojarzony z odpowiedzialnością za spłodzone potomstwo. Właśnie mieliśmy okazję oglądać przez kilka dni kliniczny przykład takiego potraktowania ojcostwa, jakoś nikomu nie wpadło do głowy, ażeby zapytać tatusia o kilka szczegółów w inkryminowanej sprawie. Czyżby ojca tego dzieciątka nie interesowało, co się stało, że nagle ono znikło z jego pola widzenia i słyszenia? A jeśli wiedział, to dlaczego nic nie zrobił w celu jak najszybszego wyjaśnienia zagadki? A może dziecko wcale nie wypadło matce z rąk tylko ……. , a ona go postanowiła kryć? Takie mi teraz myśli chodzą po łbie, bo z początku myślałem jak pani prof. Magdalena Środa ( sprzedali dziecko, żyje, nie stało się najgorsze).
5 lutego o godz. 22:32
Śleper
5 lutego o godz. 22:30
Pewnie operatorzy kamer i dziennikarze myślą stereotypami z reklam…
5 lutego o godz. 22:55
Szanowna Elizo
Nie jestem jurystą ale zagrożenia jakie wyeksponował Robert Gwiazdowski na swoim blogu tutaj: http://blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=1090 wydaja się być wystarczającym powodem by stwierdzić, że podpisanie ACTA nie było posunięciem mądrym, co obciąża Premiera Tuska i jego rząd.
Wydaje się ze protesty młodych internautów mają nieco inna motywację niż np. miałyby Gwiazdowskiego czy mój ale jedno jest pewne, Tusk i jego rząd sprawą ACTA pomnożył rzesze odpornych na platformerski bajer i pic i żadne tuskolenie już nie pomoże. Przegięli. Spowodowali taką irytację tych, którzy dotychczas do urn nie chodzili albo dopiero będą mogli pójść, że PO i Tusk tak naprawdę są już skończeni. Mogą jedynie dotrwać do końca kadencji a i to wątpliwe jak pawlakowe szczury się zorientują, ze pora opuścić dziurawą i tonącą platformę. Załatwili się. Sami. Na amen.
Pozdrawiam, Nemer
5 lutego o godz. 23:01
@wiesiek59
Handel narkotykami, pranie pieniędzy, dostarczanie broni terrorystom.. faktycznie równorzędne zachowania do ściągania seriali. Naprawdę sądzisz, że ktoś dokona ekstradycji z tego powodu (na wypadek gdybyś zapomniał – ACTA nie zawiera norm o ekstradycji)?
@Antonius
Może to głupio tak mówić, ale w przypadku ACTA wierz Elizie, a nie córce. Ludzie, którzy czytali ACTA uważnie, zwykle mówią jak Eliza. Takich, którzy nie czytali wcale, jest większość.
5 lutego o godz. 23:05
Stary Polak z PRL-u
5 lutego o godz. 22:19
A tak na marginesie: ? Pani tak długo może?
? do północy ? potem muszę zmykać z balu
wiesiek59
5 lutego o godz. 22:27
Jaki mamy jako społeczeństwo interes w podpisaniu i przestrzeganiu ACTA?
- Uważam że żadnego. Albo Premier jest bardziej święty jak sam papież albo to handel wymienny za cos o czy nie wiemy, Może za wizy do USA?
Zabijanie w ten sposób jest moralne.
Kopiowanie i sprzedawanie tego za sensowną cenę, to kradzież??
- bo świat pozwolił korporacjom na niepohamowany rozrost to dyktują nam teraz warunki. Może teraz świat zacznie się budzić ale póki co to Bóg przemawia szeptem a lud woli igrzyska.
–Ludzie idą tylko za tymi, którzy nie szczędzą im złudzeń. Nigdy nie widziano tłumów wokół kogoś wyzbytego iluzji. – Emil Cioran -
5 lutego o godz. 23:21
bartoszcze
5 lutego o godz. 23:01
Ja widzę analogie, ty nie i poprzestańmy na tym.
Casus belli można stworzyć, lub nagłośnić nieistotny szczegół.
Uważam że USA tak jak i GB nie ma przyjaciół, ma interesy.
Wielokrotnie wystawiono tych przyjaciół do wiatru, by zrobić większe.
Zdaje się że przydałby się ci szlif historyczny również i w tej dziedzinie.
Teraz zamiast kanonierek wysyła się Predatory.
Taki mały postęp techniczny. A zamiast wojska, panowie z Xe…..
Ściąganie seriali to bzdet. Liczą się monopole na technologie.
Tu są prawdziwe pieniądze.
Nawiasem mówiąc, pani Rowlings na Harrym Potterze zarobiła jak na razie okrągły miliard…..pomimo piractwa…..
5 lutego o godz. 23:23
Eliza
5 lutego o godz. 23:05
Przy takim naświetleniu problemu, zgoda…..
5 lutego o godz. 23:29
Nemer
5 lutego o godz. 22:55
Tusk dostaje za całokształt, nawet za minusowe temperatury.
A Gwiazdowski, delikatnie mówiąc, mija się z ustawą.
W sekcji 4 nie ma art. 9 i nie ma cytowanego określenia. Art. 9 jest w sekcji 2 o postępowaniu cywilnym i nie mówi o jakimkolwiek obliczeniu wartości.
Ręce opadają .
Czy ktoś przeczytał to cholerne ACTA? Haloooooooooo !!! Jest tu ktoś taki???
Nie ma.
To dobranoc Państwu i dziękuję za uwagę.
6 lutego o godz. 0:44
Droga Elizo spróbuję Ci wyjaśnić gdzie nas nie rozumiesz. Na wstępie kilka pytań.
Czy wierzysz w teorię kwantów? Co sądzisz o równaniach Maxwella?
Próbowałaś dociekać czy teoria względności nie jest przypadkiem błędna? Czy jesteś pewna, że wzory wykorzystywane do obliczania wytrzymałości materiałów są poprawne?
Obawiam się, że nie próbowałaś nawet dociekać tych zagadnień. Bo po co? Po to mamy specjalistów, uczonych, prawników, żeby za nas i za nasze pieniądze dociekali prawd wszelakich. Podobnie jest z ACTA. Nie będąc prawnikiem specjalizującym sie w prawnych aspektach umów międzynarodowych lub oddziaływaniu ich na lokalny system prawny, słucham z uwagą ludzi którzy się na tym znają, którym ufam. Jeżeli prof. Łętowska, RPO, GIODO i inne autorytety mówią zgodnym chórem, że ACTA śmierdzi, to z czystym sumieniem i podniesionym czołem pytam Premiera Tuska dlaczego on i jego urzędnicy zasmrodzili Rzeczpospolitą. Jeżeli pan minister Zdrojewski opowiada dyrdymały o szerokich konsultacjach, których jak twierdzi nie musiał prowadzić a potem dziwi się protestom, to pytam czy to jest rząd czy grupa ludzi myślących inaczej i każdemu trzeba będzie przydzielić pielęgniarza.
Elizo droga, przeczytałem ACTA i stwierdziłem, że wiele punktów jest niejednoznaczych, ze można je rozumieć na kilka sposobów. Takie nieprecyzyjne umowy handlowe wyrzucałem do kosza łącznie z tymi, co mi je proponowali. Nie podejmuję się dyskusji jak ACTA powinno brzmieć, czy zagadnienia Internetu powinny się tam w ogóle znależć. Od tego mam wymienionych wyżej prawników. Za to im płacę podatkami.
A jeśli chodzi o autorytety prawne, to dopóki ludzie nie będą przed Tobą klękać na ulicy szepcąc cicho „To ONA, to, ONA” nie zaliczę Cię do grona Moich Najwyższych Autorytetów. Ale podyskutować możemy.
6 lutego o godz. 5:26
Zosieńka
5 lutego o godz. 21:14
Kozak ma racje, od siebie dodam, Paradowska jest przedstawicielka rezimu i z dzeinnikarstwem nie ma nic wspolnego. Podobnie jak 99% tej skundlonej profesji tzw dzeinnikarskiej profesji. Media zobowiazane do regularnego odnawiania licencji wysluguja sie rezimowi. Oklamuja i oglupiaja nas w sposob chamski i bezczelny. Przykladow jest tysiace, tu (obecny felieton) przeczytaj Paradowskiej zachwyt nad 4.3% wzrostem PKB i komentarz axiom1 31 stycznia o godz. 15:28.
6 lutego o godz. 8:18
@Zosienko
Twoim obowiazkiem jest przeczytac wpis do ktorego odwoluje sie axiom, jest to komentarz axioma z 31 stycznia. Musisz sie Zosienko doksztalcic, jesli chcesz osiagnac poziom axioma: polecam zastosowanie w Twoim nastepnym komentarzu wyrazow: szuja albo tuman. Nie wzdrygaj sie.
Acha, jeszce jedno; axiom wielokrotnie zarzuca mag, ze jest magistrem. Chyba jej zazdrosci. Trzeba bylo, axiomie, uczyc sie w szkole, a nie rzucac kamieniami w szkolne okna, to tez bylbys magistrem, a nie musialbys pracowac na zmywaku, albo sprzatac hotelowe pokoje
6 lutego o godz. 8:45
LEWY, Zosienka
Takiego Axioma najlepiej ignorować. Mam takiego w rodzinie, kiedyś w prehistorycznych czasach próbowałem rzeczowo dyskutować, ale to nie przynosiło żadnego efektu. Od kilku lat moja rozmowa z ta osobą ogranicza sie do dzień dobry ,tak lub nie, i mam psychiczny luz i spokój.(ta osoba to teściowa niestety)
6 lutego o godz. 10:04
Dzieci drogie, Andrzej52 & Lewy, wasalskie poddanstwo pzez was przemawia. I tak nie zrozumiecie, to wynik systematycznego oglupiania ostatnich 22 lat. Ale przedstawie to tak;
W 2011 calkowity dochod rezimu (budzetu) jest oszacowany na 622 mld zl. Mozna zalozyc ze dochod rezimu jest proporcjonalny do PKB. Im wiekszy PKB tym wiekszy dochod rezimu. A wiec jezeli PKB wzrasta o 4.3%, na czym zachwyca sie Paradowska, to dochod rezimu rowniez wzrasta w tym samym tepie. A wiec dochod rezimu wzrosl o 4.3% do 648.75 mld zl to jest dodatkowe 26.74 mld zl. Ale w tym samym roku rezim zadluzyll kraj na dodatkowe 40 mld zl. Dlug publiczny szacowany jest na 817 mld zl. Dlug publiczny wzrosl o 4.8% w 2011, to jest szebciej od PKB co jest tragedia. Sami sprawdzcie; http://www.dlugpubliczny.org.pl/pl
Powyzsze zgodnie z metoda obliczeniowa MF.
Nawet glup nie zadluzy sie o dodatkowe 40 mld zeby zarobic 26 mld. Bo to nie jest biznes. A w Polsce ma to miejsce juz przez 22 lata. W ostatnich 5 latach szczegolnie niekorzystnie dla Polski.
6 lutego o godz. 10:06
zbyj napisał 5 lutego o godz. 20:25 – powyżej
„rozumiem wiec, że kodeks karny teraz bedziemy konsultowac z przestepcami?????”
Edyta Gietka napisała dla Poliytki nr 5 (2844), str. 34, drugi akapit w lewym górnym rogu (polecam całość!):
„Niestety, nie weliminowały lekceważącego stosunku do pracy, gdyż (cytat z ulotki firmy wdrażającej terminale papilarne)
>>człowiek, to wynika z jego psychologii, ma naturalną skłonnośc do oszukiwania, …<<""
Szanowne Koleżanki blogowiczki i Szanowni Koledzy Blogowicze!
Czy ktoś z Was mógłby oświecić mnie na starośc, czy rzeczywiście oszukiwanie jest w naturze człowieka? Interesuje mnie wskazanie choćby niedokładne wyników badań psychologów, sojologów lub zespołów interdyscyplinarnych, a nie przeświadczenia – nawet poparte długim osobistym doświadczeniem. Proszę o uwzględnienie opozycji: rodzimy się skuleni, ale pierwsze poważne objawy samodzielności biorą się z radości biegania!
Od dzieciństwa za sprawą Mariana Falskiego patrzę na Grzesia kłamującego w sprawie listu jako na odmieńca, którego jestem gotów serdecznie tolerować, ale nie zakładać z nim spółki z o.o. Zatem dziecinną naukę referowania zdarzeń zastępującą tworzenia własnych bajek proszę sobie darować.
Rozumiem prawniczą regułę dającą oskarżonemu prawo do odmowy zeznań go obciążających. Interesuje mnie sytuacja osoby zapytanej:
"Jaki dziś dzień tygodnia?" W czasach mej PRLowskiej młodości totalitaryzm wytworzył nasępujący dialog: "Kowalski! Ile jest trzy razy siedem? A ile pan kierownik sobie życzy?".
Nie interesuje mnie rozbuchane myślenie życzeniowe. Interesuje mnie odpowiedź na pytania: "Czy @zbyj słusznie wypowiada się o naszej kłamliwej naturze? Czy ja zwykle mówię prawdę ze strachu i przez to jestem frajerem i wyrodkiem? Czy prawo powinno być stanowione w tajemnicy przed złodziejami? Czy @zbyj rozpoczął naukę opowiadania wiców opowiadanych na imieninach ciotki po upiciu się wszystkich?"
@zbyj w swym krótkim komentarzu zawarał syntezę filozofii politycznej i mentalnej POPiSowości: Jesteśmy łobuzami. Należy zdzierać z nas maski i kamerą wytwarzającą dobry obraz śledzić czy wrzucamy list do skrzynki i do kogo on jest zaadresowany.
Kapuściński chyba opisywał sytuację na Saharze: "Tubylec na pytanie gdzie jest najbliższa stacja paliw wskazuje jedną z wydm. Tam nic nie ma poza piaskiem. Ale nie powinniśmy sprawiać przykrości pytającemu." Więc czy Tusk nas chroni przed przykrościami?
6 lutego o godz. 10:30
przekwitłe dróżki staruszka
6 lutego o godz. 10:06
Na klamstwie III RP stoi. Na klamstwie wygrywa sie wybory. Klamstwo i polskosc to pojecia jednoznaczne. Zakowski pisal w Polityce ‘Republika Klamstwa’, to Polska, polecam.
Zrodlami klamstwa sa KK, media, i rezim. I oczywiscie rodzice nieszczesnych dzieci ktorym przyszlo sie urodzic w Polsce.
Mieszkalem w kilku krajach, wsrod kilkudziesieciu narodowosci. Nikt tak nie kalmie jak polacy. Polak klamie, zapiera sie, zaklina sie, pomimo dowodow,…
I czmu sie dziwic, gdy miernoty rzadza kraj nie ma zadnych wartosci.
6 lutego o godz. 10:32
Kontrowersje wokół ACTA – wydaje mi się – nie dotyczą tylko tego czy chronić własność we wszystkich jej postaciach ( to jest poza dyskusją – należy) tylko JAK, JAKIMI ŚRODKAMI i PRZECIWKO KOMU.
Uważam, że rząd w ramach tych spóźnionych konsultacji powinien podjąć trud wyjaśniania wszelkich wątpliwości i obaw, które być może – są przesadne. Nie sądzę aby padające z różnych stron stwierdzenia w rodzaju: ACTA jest zgodne z polskim prawem – problem „załatwiały” skoro z innych – padają stwierdzenia przeciwne . Może te same zarzuty, które podnoszone są wobec ACTA należy odnieść do polskiego obowiązującego prawa, a wówczas należałoby się „przyjrzeć” również naszym przepisom pod kątem gwarancji dla wolnosci obywatelskich i „internetowych” ?
Zalecamy sobie wzajemnie przeczytanie ACTA „ze zrozumieniem”. Okazuje się, że wielu z nas ją przeczytało, niektórzy parę razy i….. wiedzą niewiele więcej. Samo przeczytanie przepisu prawa nie zawsze daje odpowiedzi i wyjaśnia. Posłużę się banalnym przykładem: przepisy kodeksu drogowego przeczytać każdy może ale inną będą miały one treść dla kogoś kto „całe życie spędził za kierownicą” ( ma „projekcję” tych przepisów na tzw. konkretne sytuacje) a inaczej będzie je rozumiał ktoś kto w życiu za kierownicą np. samochodu nie siedział, ktoś, kto pozbawiony jest – z braku doświadczenia – właśnie tej „projekcji”. A i w kręgach praktyków zrozumienie przepisów może być i jest różne, – czesto skrajnie różne.
Podobnie jest z ACTA. Mam jakie takie „oczytanie” w przepisach prawa ale – proszę mi wierzyć – po kilkarotnym przeczytaniu – sam sobie nie potrafię odpowiedzieć czy słuchając na YOUTUBE starego jazzu popełniam „przestępstwo” czy nie. Podobnie gdy chodzi o ściągnięcie jakiejś aplikacji lub programu opisanego jako bezpłatny lub „free”. Skąd bowiem mam wiedzieć czy ten kto utwór, aplikacje lub program w sieci umieścił miał do tego prawo ? Podobnie z podawaniem np. na blogach linków do publikacji lub utworów. „Linkując” naruszamy czyjeś prawo własności, czy nie ? Brak mi właśnie owej „projekcji”; – praktycznej znajomości sfery ochrony praw autorskich, własności intelektualnej i przemysłowej, zasad działania internetu itd. – gdyż nigdy tą problematyką się nie zajmowałem.
I tego mi właśnie w tej awanturze z ACTA i wokół niej najbradziej brakuje. Kompetentnych informacji i wyjaśnień.
6 lutego o godz. 10:52
Paradoks klamcy: Axiom powiada, ze Polak klamie. Axiom jest Polakiem, wiec axiom klamie. Czy klamca, ktory klamie, mowie prawde, ze klamie, czy tez klamie, ze klamie!!!!!
6 lutego o godz. 10:53
do „przekwitłe dróżki staruszka”
rozumiem ze ty interpretujesz to na swoj sposób nic nie napisalem o łobuzach, zadallm tylko fundamentalne pytanie, i stwierdzam ze protesujacy nie maja pojęcia przeci czemu protesuja. Wiekszoć z nich ma pewno konto na facebooku??? skoro tak to czy wiedza na co sie zgodzili przy rejestracji????jezeli nie to podpowiadam
1. 1. Użytkownik wyraża zgodę na przesłanie danych osobowych i przetwarzanie ich w Stanach Zjednoczonych.
2.1. Użytkownik zobowiązany jest do rozwiązywania wszelkich roszczeń, podstaw powództwa lub sporu (roszczenia) w stosunku do nas wynikających z niniejszego Oświadczenia lub serwisu Facebook wyłącznie w sądzie stanowym lub federalnym hrabstwa Santa Clara. Zapisy niniejszego Oświadczenia, a także wszelkie spory pomiędzy serwisem a użytkownikiem, podlegają przepisom prawa stanu Kalifornia, bez względu na przepisy prawa kolizyjnego. Użytkownik zgadza się podlegać jurysdykcji sądów w hrabstwie Santa Clara w stanie Kalifornia w zakresie rozstrzygania wszelkich sporów tego typu.
wiec w czym problem???? przeciez juz nasze dane sa w USA i w kazdej chwili mozemy znalezsc sie przed obliczem amerykanskiego sadu.
Nastepny problem to haslo ze ACTA broni interesy korporacji, a ja uwazam ze wrecz przeciwnie, teraz chociaz fajnie spiewasz czy masz fajne teksty to zeby sie przebic na rynek to musisz podpisac cyrograf z koncernem, a gdyby piractwo nie bylo tak powszechne moglbys wynajac studio nagran nagrc kawalek jelzei ludziom by sie spodobalo sprzedawc poprzez wlasna strone lub przez cos w rodzaju istore, wiec mialbys gleboko w d…. korporacje bo do niczego nie byly by ci potrzebne, mozna by dzialac jak zwykla firma, a teraz wiadomo ze to sie nie oplaci bo zaraz twoj kawalek bedzie mozna sciagnac z netu. Jest to jeden z wielu problemow do rozwiazania. Zgadzam ze dzisiejsze prawo autorskie jest nieaktualne, bo mozna by bylo po prostu przyjac ze za utwor trzeba placic do smierci artysty a potem jest wolny od oplat.
6 lutego o godz. 11:18
@Sławek
/Jeżeli prof. Łętowska, RPO, GIODO i inne autorytety mówią zgodnym chórem, że ACTA śmierdzi/
Jeżeli prezes Trybunału Konstytucyjnego (wcześniej prezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka) mówi, że ACTA nie śmierdzi, to znaczy, że się nie zna? Łętowska ACTA ewidentnie nie czytała, RPO ma wątpliwości w paru punktach, ale czeka na odpowiedź z MAiC (słyszałem na własne uszy), GIODO jako autorytet, LOL (czytałem zresztą jego oficjalną opinię, która stwierdza, że ACTA nie powoduje konieczności zmiany prawa polskiego, ale być może jakieś nieformalne naciski w przyszłości.. – to od tego jest GIODO, żeby zajmować się rzeczywistymi naciskami, a nie urojonymi)
/ stwierdziłem, że wiele punktów jest niejednoznaczych, ze można je rozumieć na kilka sposobów/
Ponieważ tak formułuje się umowy międzynarodowe, które dopiero mają być na różne sposoby wdrażane do lokalnego prawa, uwzględniając jego lokalne zwyczaje. Polska – jak wiadomo – nie musi wdrażać ACTA, ponieważ dawno wszystkie jego postanowienia ma wdrożone.
@Lex
/sam sobie nie potrafię odpowiedzieć czy słuchając na YOUTUBE starego jazzu popełniam ?przestępstwo? czy nie/
Odpowiedź brzmi: ACTA się tym w ogóle nie zajmuje, więc dlatego na podstawie ACTA tej odpowiedzi nie znajdziesz. ACTA nakazuje kryminalizować wyłącznie pewne zachowania natury komercyjnej, mówiąc w największym skrócie.
6 lutego o godz. 11:27
@zbyj
/w kazdej chwili mozemy znalezsc sie przed obliczem amerykanskiego sadu/
Wprost też się znalazło przed obliczem amerykańskiego sądu z powództwa córki Cimoszewicza i co?
Nawet gdyby FB uzyskał sobie wyrok w Kalifornii, to musi uzyskać potem jego uznanie w Polsce. A jeśli my chcemy pozwać Facebooka, to sięgamy po unijne prawo konsumenckie. Przypomnę, że zgodnie z tym samym regulaminem, jeśli nie jesteś z US lub Kanady, to umowę zawierasz z.. Facebook Ireland Limited…
6 lutego o godz. 14:49
Gdy usiadłem do komputera miałem już „w rozumie” pewien przemyślany plan, jak ustosunkować się do dyskusji na temat ACTA. Ktoś mi zarzucił, że uwagi mojej córki – z pokolenia tych, których chlebem codziennym jest Internet – nie są podbudowane należycie artykułami z ACTA. To co mi wzmiankowała było rezultatem wielu rozmów między rówieśnikami z branży twórców kultury i nauki oraz fachowców z informatyki. Oni pismo czują być może lepiej niż politycy, a nawet prawnicy, bo każdy ma już za sobą boje z korporacjami, wydawcami itp. na bazie obowiązującego prawa, jeszcze „ubranego” czyli żadne „akty”. Opowiadała mi historyjki koleżanki, pisarki i tłumaczki , która miała zostać ukarana na wniosek wydawnictwa za umieszczenie krótkich fragmentów własnych dzieł (po polsku i rosyjsku) na swoim blogu reklamowym, bo oskarżyciel po prostu nie zauważył, że to tylko jakby dozwolone kawałki dla zachęty do czytania; coś takiego jak migawki w TV z cudzych nagrań, np. imprez sportowych, na które ktoś wykupił prawo wyświetlania.
Tak a propos! Postawiłem już kilkakrotnie pytanie do szanownych blogowiczów, jak się ma sprawa polskiego filmu o Mędrcu Europy, który zainkasował milion dolarów za wyłączne prawo do publikacji jego image’u? Czy polska kinematografia już odkupiła za kilka milionów prawo do robienia filmu?
Należałem do licznego grona tych ludzi, którzy nie czytali tekstu ACTA – niestety to dziewictwo intelektualne zostało brutalnie zdeflorowane w dzisiejszej nocy, gdyż po zarzucie o nieczytanie odnalazłem tekst i spróbowałem przeczytać od około 23.00 do 0.55, gdy mnie ostatecznie zmorzył sen. Jakość tekstu jest fatalna – graficznie. Pdf z kiepskiego skanu, krzywo, że jeszcze mnie szyja boli od przekręcenia głowy i bardzo słaba czcionka. Nawet duże powiększenie niewiele pomogło. Przeglądałem jednak tekst. Pierwsze artykuły uważnie, ale niewiele zrozumiałem. Potem przewinąłem do „cyfryzacji” i szukałem tych straszliwych ataków na wolność słowa. Niestety nie znalazłem. Może ponowię próby, przynajmniej miałem taki zamiar, gdy poszedłem spać.
Otwieram blog i widzę komentarz Lexa. Jeśli on po kilkakrotnym przeczytaniu ma wątpliwości to ja chyba nie będę męczył wzroku, bo na genialne uwagi nie mam szans. Co najwyżej będę sprawdzał, gdy ktoś zacytuje konkretny artykuł i poda jego wykładnię, a tylko z powodu, że mądra pani Łętkowsa mówi, że coś śmierdzi, to nie będę wąchał.
Skomentuję dwa krótkie wpisy, które w pewnym sensie mają związek z tym przykładem, który podałem, że za ściąganie zakazanego owocu mogę zostać ukarany jak Adami Ewa wypędzeniem z ojczyzny do krainy prawdziwej wolności (USA) na zasadzie ekstradycji.
@bartoszcze
5 lutego o godz. 23:01
***Handel narkotykami, pranie pieniędzy, dostarczanie broni terrorystom.. faktycznie równorzędne zachowania do ściągania seriali. Naprawdę sądzisz, że ktoś dokona ekstradycji z tego powodu (na wypadek gdybyś zapomniał ? ACTA nie zawiera norm o ekstradycji)?***
Serial serialowi nierówny! Taki „serial” o nazwie Wikileaks spowodował mocne pragnienie różnych państw do obejrzenia live i goszczenia u siebie osoby, która ten serial umieściła w sieci. Faktycznie – ACTA nie zawiera explicite sprawy ekstradycji złoczyńców, ale nie potrzebuje, bo inne umowy międzynarodowe wystarczają. Zapytajcie Polańskiego! On ma doświadczenie w tej materii, choć jego dzieło w Kalifornii do intelektualnych (inteligentnych?) nie należało. A jeśli ktoś w USA czuje się pokrzywdzony przez moje pisanie na blogach i zechce mnie skonfrontować z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości?
Np. za dowcip o polskich korzeniach prezydenta Obamy? Węgrzyna usunięto z PO za powtarzanie pewnej uwagi innego posła o lesbijkach. Powiem jak Nedomanski, gdy straszono go komunizmem w Czechach: „Ja se ne bojem, ja mam raka”!
Ja mam dobre wyjście. Nie chcę do USA, ale gdyby mi to groziło to opowiem coś brzydkiego o Angelice Merkel w internetowej gazecie „Neue Freiheit”. Tam czasem dyskutuję, jeśli mówią o Polsce. O Merkel mogę coś powiedzieć, bo to koleżanka po fachu (fizyczka). Zażądam wtedy ekstradycji do Niemiec i przez tych kilka lat do skazania będę żył jak pączek w maśle. Należy mi się zasiłek pielęgnacyjny około 600 Euro, do tego dochodzi emerytura z ZUS i zbliżę się do minimum socjalnego, które wystarczy na godne przetrwanie.
Zachęcano mnie do wierzenia raczej Elizie, niż mojej córce:
***@Antonius
Może to głupio tak mówić, ale w przypadku ACTA wierz Elizie, a nie córce. Ludzie, którzy czytali ACTA uważnie, zwykle mówią jak Eliza. Takich, którzy nie czytali wcale, jest większość***
Chyba jednak w sprawie publikacji naukowych uwierzę córce, która na co dzień walczy z wydawnictwami przy publikowaniu cytatów w swojej pracy habilitacyjnej. Publikuje w wydawnictwach angielskich i amerykańskich i wie, jakie są restrykcje dla „tfurcuf”, a jakim paniskiem jest wydawca. Nawet sobie nie zdawałem sprawy z tego, że nawet w tych czasopismach, w których autor – czyli twórca – płaci za opublikowanie swojego dorobku intelektualnego, nie ma on żadnego prawa do własnej pracy. Tu nasuwa się smutny wniosek, do którego można dojść i bez czytania ACTA, ale pogłębia się go po pobieżnej analizie tekstu umowy:
Nigdy i nigdzie ustawodawcy nie leży na sercu interes twórcy czegokolwiek, a wyłącznie interes dużych korporacji i dlatego pytanie – jaki interes mają polskie władze, aby podpisać taką umowę, która chroni wyłącznie zagraniczne gremia, jest jak najbardziej zasadne. Cóż można zastrzeżonego ukraść w Polsce”? Oscypki? Słowacy zrobią własne . Patenty? Przecież w Polsce nikt nie szanuje wynalazców. Jeśli ktoś umie i chce coś zrobić musi się zaprzedać zagranicznym sponsorom, albo hodować świnie. Jeśli Polak coś mądrego wymyśli, to ACTA będą chroniły interes anonimowego finansisty z Chin lub USA, lub diabli wiedzą skąd.
Istotę problemu konsultacji społecznych, takie uogólnienie, podał
@przekwitłe dróżki staruszka
6 lutego o godz. 10:06
***?rozumiem wiec, że kodeks karny teraz bedziemy konsultowac z przestepcami??????***
To racja, bo oni najlepiej wiedzą, co ich uwiera w KK i KPK.
Oglądając te straszliwe protesty ludzi, którzy z pewnością nie czytali tekstu umowy, a boją się tylko, że nie będą mogli za darmo ściągać pornole, też się zastanawiałem – z kim premier miałby konsultować treść umowy?
Z tłumem, kroczącym dumnie za transparentami w stylu: „Tusku, matole, skąd ściągniesz pornole”, nie konsultowałbym niczego. To „odpadki (nie)użytkowe” społeczeństwa „Abschaum der Gesellschaft”, jak mawiają Rosjanie. Czy premier Tusk ma konsultować umowy międzynarodowe z takim bydłem, które tylko uwielbia darmowe pornole, no… czasem kulturalniej, nowe filmy jeszcze przed premierą. Ja bym tego nie robił!
Byłaby to dyskusja jak np. o polskiej piłce nożnej między równorzędnymi i godnymi partnerami – Tomaszewski i Staruch! Leży im i ich poplecznikom, kiblom, oczywiście na sercu dobro piłki nożnej, a nie jakieś ustawki i demolowanie nowych stadionów.
Ci maszerujący za takimi hasłami, nie myślą o interesie twórców, ani normalnych użytkowników Internetu. którzy rozumieją, że nie wszystko może być w życiu bez kontroli i za darmo – nawet śmierć nie, bo kosztuje życie! Tę myśl też komuś ukradłem, ale już nie wiem komu!
Nie wiem, czy istnieje jakaś zorganizowana grupa ludzi myślących, którzy mogliby premierowi przedstawić swoje wątpliwości nie tylko na temat ACTA, ale obowiązującego galimatiasu prawnego w tej materii.
Korzystając z możliwości Internetu byłoby łatwo stworzyć takie gremium i dodać do tych dwudziestu kilku instytucji, które poproszono o opinię, a one dokumentnie to olały. Spis jest na początku dokumentacji ACTA i to nie tylko Boni i Zdrojewski są winni. Pewnie nikt tego nie czytał w pozostałych ministerstwach.
Podobnie wyglądały konsultacje w sprawie ustawy o lekach refundowanych. Każdy zainteresowany w jej zmianie wycierał sobie usta najszlachetniejszym dążeniem dla dobra pacjenta, a chodziło o usuniecie kar za przekręty i bałaganiarstwo lekarzy, bo aptekarzy zmuszono do uczciwej pracy, która nie bardzo do nich należy, ale wykonują ją godnie w stylu włoskiego strajku. Ustawa miała mankamenty, które należało usunąć, ale usunięcie nie polega na odrzuceniu odpowiedzialności lekarza za swoje czyny. Podobnie jest z ACTA. Praktyka może pokazać po latach jej funkcjonowania, gdzie są luki, które trzeba uzupełnić, co sprecyzować, bo zmiana treści jest możliwa za zgodą odpowiedniej komisji (to jest w ACTA).
„Bartosz” chciał monitorować ustawę o lekach przed modyfikacją, ale protesty zniszczyły ideę ustawy, która była dobra w założeniach, a teraz jest do d…
Ubawiłem się setnie ze strony „Bartosz mówi…”. W przychodni korzystają z niej w rejestracji, ale moją panią Doktor musiałem przeszkolić, jak należy z niej korzystać… i pojęła!!!
PS
Jako dowód, że czytałem ACTA (choć z umiarkowanym zrozumieniem) wyrażam radość z istnienia jednego artykułu (pod koniec), który pozwala na odstąpienie od umowy nawet po ratyfikacji, czego mi zabrakło przy czytaniu konkordatu.
6 lutego o godz. 15:14
…nie namówisz mnie LEWY do używania słów, których nawet po spożyciu nie stosuję. Co do „axioma” to najpierw myślałam że to zawistna baba która cierpi na widok wyszukanej elegancji naszej gospodyni (mówię o strojach). Okazuje się, że na innych blogach też ciska obelgami – a to dowód, że ciągle w życiu dostaję w d….ę , albo wszyto mu disulfiram lub inne podobne paskudztwo. A szkoda, bo w wielu miejscach trafia celnie. Ukłony!
6 lutego o godz. 15:19
bartoszcze z 6 lutego o godz. 11:18 Pisze
„Jeżeli prezes Trybunału Konstytucyjnego (wcześniej prezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka) mówi, że ACTA nie śmierdzi, to znaczy, że się nie zna? Łętowska ACTA ewidentnie nie czytała, …”.
Nie bardzo rozumiesz o co idzie wojna. ACTA próbuje zakonserwować na długie lata stary, dziewiętnastowieczny system praw autorskich, ewidentnie wzmacnia wielkie koncerny medialne. Rzeczywiście, niczego nie zmienia w istniejących prawach ale to jest wada a nie zaleta. Potężna wada bo robi za hamulcowego. Bo daje innym krajom broń do ręki, umożliwia kuluarowe, otwarte i skryte naciski.
I jeszcze jedno. Ile polskich praw autorskich obroni ACTA a ile amerykańskich? To nie cynizm, to kalkulacja w stylu amerykańskim (oni ratyfikować nie będą).
Piszesz też:
„Ponieważ tak formułuje się umowy międzynarodowe, które dopiero mają być na różne sposoby wdrażane do lokalnego prawa, uwzględniając jego lokalne zwyczaje. ”
Rozczuliłeś mnie do łez. Mam tylko cichą nadzieję, że ludzie podobnie Tobie myślący są trzymani z dala od podpisywania wszelkich umów. Chociaż słuchając argumentacji ministra Zdrojewskiego zaczynam wątpić. Podpisując umowę, którą druga strona może rozumieć inaczej kręcisz bat na swoją głowę. Podpiszesz umowę kredytową, w której napisano, że wielkość spłaty bedzie liczona według sprawiedliwych zasad?
I coś na deser. Piszesz:
„Polska ? jak wiadomo ? nie musi wdrażać ACTA, ponieważ dawno wszystkie jego postanowienia ma wdrożone.”
Czyli inaczej mówiąc: rządzącym już kilka razy udało się przeforsować przepisy, kodeksy ewidentnie robiące z większości Polaków przestępców więc o co chodzi? Jeden więcej, jeden mniej niczego nie zmienia. Myślę jednak, że zmienia, że lepiej dla rządzących i dla Polski, żeby potraktowali wpadkę z ACTą jaki kroplę, która przelała czarę. I uświadomili sobie, że tu ścierka do wytarcia podłogi nie wystarczy.
6 lutego o godz. 15:33
Antonius z 6 lutego o godz. 14:49 pisze:
„Z tłumem, kroczącym dumnie za transparentami w stylu: ?Tusku, matole, skąd ściągniesz pornole?, nie konsultowałbym niczego. ”
No proszę, a ja myślałem, że juz nikt nie wierzy w to, co pokazują reporterzy w telewizji. A zresztą, jeśli ktoś się wyraża innym językiem niż Ty, to nie znaczy, że nie ma racji.
6 lutego o godz. 15:45
Zosieńka
6 lutego o godz. 15:14
Skandaliczny komentarz. Po prostu chlew!
6 lutego o godz. 15:55
@Antonius
/ jeśli ktoś w USA czuje się pokrzywdzony przez moje pisanie na blogach i zechce mnie skonfrontować z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości?/
To, mój drogi, o możliwości tej konfrontacji nieodmiennie zdecyduje polski sąd. A przykład Polańskiego podpowiada, że wcale nie musi się to dla Ciebie zakończyć źle:-)
/Chyba jednak w sprawie publikacji naukowych uwierzę córce/
Ale w sprawie piosenek Jacksona nadal wierz Elizie. W końcu piosenkami córka się chyba na co dzień nie zajmuje:-)
/Cóż można zastrzeżonego ukraść w Polsce/
Wbrew pozorom się znajdzie.
@Sławek
/ACTA próbuje zakonserwować na długie lata stary, dziewiętnastowieczny system praw autorskich/
Polały się łzy me rzęsiste. Aha, Antonius przy pierwszej lekturze ACTA zauważył klauzulę odstąpienia od tego traktatu…
/Podpiszesz umowę kredytową, w której napisano, że wielkość spłaty bedzie liczona według sprawiedliwych zasad?/
Zapewne zrozumienie rozróżnienia między umową międzynarodową (międzypaństwową) a umową kredytową przekracza Twoje możliwości. Zmuszony jestem Cię zmartwić, że trybunały międzynarodowe mają prawo orzekania także według zasad słuszności. Przynajmniej nie podpisujesz większości umów, które mógłbyś podpisać, bo ich nie rozumiesz.
Ale przynajmniej jesteś na niezłej drodze do zrozumienia, że ACTA nic nie zmienia, bez względu na rozmiar rozpętanej histerii.
6 lutego o godz. 16:24
Czytam w internetowym wydaniu Dziennika Zachodniego ( dziś jubileusz 67 -lecia od pierwszego wydania ) , że prezes GUS uchylił się od obecności na posiedzeniu Sejmowej Komisji ds.Mniejszości Narodowych i Etnicznych ,które zwołano na 16 lutego br.
Jednocześnie poinformowano , że ogłoszenie wyników spisu dotyczące deklarowanej narodowości obywateli RP zostanie ogłoszone w …II kwartale 2012 roku .
Poseł Marek Plura pyta ,to był Spis czy spisek i zapowiada pytania do Premiera i nie tylko .
Moim zdaniem zabrali im tj . GUS -owi komputery i pozostawili liczydła .
Czy znajdzie sie jeszcze ktos taki , kto uwierzy , że miasto Warszawa zgromadziło ludzi porządnie i systematycznie pracujacych ,przewidywalnych ,kompetentnych ect . których obywatele zatrudniaja de facto, do kierowania państwem Polskim ?
Jesli nawet tak prostą sprawę jak obliczenie liczby ( tu chodzi o narodowść Ślaska ) tak trudno podać . Z tego bedzie kolejna Chaja !
Wiadomo , a raczej niewiadomo jaka jest liczba obywateli RP do ktorych nie dotarł spisujacy, a ONI nie spisali się poprzez internet . To LIPA!!! ,ile wydano pieniedzy na ten niby spis a jakie efekty ??
ps.
Pani Janino !
Jesli mnie pamieć nie myli to prof. Janusz Czapiński mógłby opowiedzieć o tych problemach w GUS na tle nagłośnionego w swoim czasie spisu , rozpoczętego 1 kwietnia 2011 -tych prawdziwych i tych skrywanych przed opinią publiczna .
6 lutego o godz. 17:24
(po dłuzszej przerwie)
witam Panią Gospodynię
witam starych i nowych blogowiczów
Niektórych Starych szczególnie ciepło, bo cieszę się, że SĄ
)
(Którzy to ci niektórzy? – mam nadzieję, że ci niektórzy wiedzą, którzy
Niektórych Nowych tez szczególnie ciepło –
(@Elizo, cieszę się, ze przybyłaś ! Nie zrażaj się, pozostań !)
Aha – niejakiego axioma1 nie witam wcale. Puszczonych (samopas) bąków w towarzystwie lepiej nie zauważać – bo dyskutować z nimi jak ze smrodem – nie sposób..
6 lutego o godz. 17:35
Śleperze ( i inni)
Co do sprawy małej Madzi, którą żyło pół (albo i więcej) Polski ostatnio warto jest poznać fakty i okoliczności działania „szeryfa” Rutkowskiego , tu:
tak było z Rutkowskim
6 lutego o godz. 17:38
bartoszcze z 6 lutego o godz. 15:55 cytuje i pisze:
„/ACTA próbuje zakonserwować na długie lata stary, dziewiętnastowieczny system praw autorskich/
Polały się łzy me rzęsiste. Aha, Antonius przy pierwszej lekturze ACTA zauważył klauzulę odstąpienia od tego traktatu?”
No, to razem się popłakalismy. Tylko, że ja ze śmiechu. Nie chciałbym, żeby moje państwo używało argumentu typu „podpiszemy, przecież możemy sie wycofać”.
Piszesz też:
„Zapewne zrozumienie rozróżnienia między umową międzynarodową (międzypaństwową) a umową kredytową przekracza Twoje możliwości. ”
Jeśli chcesz się ścigać w inwektywach, to musimy zmienić forum. Tu obowiązują nieco inne zasady. Jeśli interesujesz się negocjonowaniem umów międzynarodowych, to z pewnością wiesz, że polityka traktowania drugiej strony jako debila jest niezmiernie ryzykowna. Jak wykazały ostatnie wydarzenia, dotyczy to także polityki wewnętrznej rządu.
A co do specyfiki umów międzynarodowych, to pewnie chodziło Ci o to, że taka nieprecyzyjnośc o jakiej tu mowa, jest czasami wygodna dla obu stron. Problem w tym, kto ma większe szanse narzucić swoją interpretację – mały czy duży?
6 lutego o godz. 17:53
@aqa
Witaj, fajnie, ze znowu zjawilas sie. Jest tu na blogu kilka madrych Pan, ale wciaz za malo. Za to madrych facetow jak mrowkow
Pozdrawiam
6 lutego o godz. 17:58
Obejrzałem sobie (niestety nie w całości) debatę na temat ACTA. Zgodnie z przewidywaniami Michał Boni dwoił się i troił, byle szef nie musiał odpowiadać na pytania lub ustosunkowywać się do niektórych stwierdzeń.
Polskie Towarzystwo Informatyczne: – Gdyby na początku internetu wymyślono ACTA, nie byłoby dzisiaj internetu.
Jeden z przedsiębiorców: – Jeśli ACTA niczego nie zmienia w polskim prawie, to po co było to podpisywać? Jeśli ACTA wymyślili Amerykanie, to dlaczego nie chcą tego dokumentu ratyfikować? Jaki był sens podpisywania ACTA z punktu widzenia ochrony interesów polskich przedsiębiorców?
Młoda przedstawicielka świata nauki do Michała Komara: – Jeśli ZAIKS ma chronić prawa autorskie, dlaczego nie zajął się ochroną jej praw, mimo że aplikowała? Kto decydował w tym tworze, że ona nie zasługuje na ochronę?
To były niektóre istotne pytania i jedno ważkie stwierdzenie o przyczynie sukcesu internetu w świecie, do którego nie odniósł się ani Zdrojewski, ani Boni, ani sam Donald Tusk. Za to Zalewski zagadał problem tak dalece, że aż premier dał upust swojemu zniecierpliwieniu.
Jeśli Michał Boni sądzi, że odfajkuje spotkanie i w ten sposób ugasi pożar, jest w „mylnym” błędzie. Jeśli Donald Tusk myśli, że swoją obecnością kupi przychylność najmłodszego pokolenia internautów, jest w „mylnym” błędzie.
Coś się zmieniło i pora jak najszybciej zmienić sposób (nie styl, nie formę) komunikacji ze społeczeństwem. Mam dziwne wrażenie, że z tego ułomnego przekazu płynie niezwykłe ostrzeżenie: – Coraz większa część elektoratu nie zasługuje na to, by ją traktować jak zbiorowisko przaśnych matołków, pytających premiera jak żyć. To ludzie, którzy uświadomili sobie właśnie swoją siłę społeczną i polityczną i potrafią efektywnie skorzystać z najnowszych zdobyczy technologicznych, żeby się zorganizować. Wdrożenie reform nie powiedzie się, póki ta część elektoratu nie zostanie do nich przekonana. Ten, kto pierwszy uświadomi sobie to przesłanie, wygra wybory za trzy lata.
6 lutego o godz. 18:23
Szanowna pani @Elizo (23.05 dnia 5.02)
W swoim małym, niby podsumowaniu pyta się pani, również @Wieśka 59 (22.27 dnia 5.02) cytując przedtem jego pytanie: jaki mamy jako społeczeństwo interes w podpisaniu i przestrzeganiu ACTA i odpowiada: uważam, że żadnego. Albo Premier jest bardziej święty jak sam papież albo to handel wymienny za coś o czy(m) nie wiemy. Może za wizy do USA ?
W swoim kome4ntarzu – bez określonego adresata (23.10 dnia 30.01), postawiłem pytanie: dlaczego Premier Tusk osobiście nie „prostował” przyczyn wybuchu niezadowolenia internatów (i nie tylko), tylko pozwolił ministrom, Boniemu i Zdrojewskiemu, męczyć się przed kamerami, aby jakoś wytłumaczyli skąd i dlaczego powstało takie opóźnienie w popularyzacji spraw ACTY, w szczególności zaś rzekome „utajnianie rokowań” na temat tej umowy międzynarodowej i dalej po wywodach napisałem, że podpisując dokument i tak skazany na „zagładę” w UE , zachował (Premier Tusk) „dobrą opinię” (o sobie) w oczach decydentów w USA, np. (na czas) gdy rozpoczną się rozmowy o wizach dla Polaków. Mamy, jak z tego widać, droga pani @Elizo zbieżne poglądy na tę sprawę
Chyba nie
Chciałbym znać źródło tego smrodu, ale niech tam !!!
Jedno wiem z całą pewnością, tej umowy już się do kosza wyrzucić nie da !!!
– o wizach !!
Moim zdaniem, problem dobrze ujął @Sławek (0.44 dnia 6.02), pisząc m.in. nie będąc prawnikiem w sprawach aspektów umów międzynarodowych..itd, słucham tych, którym ufam i wymienia: prof. Łętowską, RPO, GIODO. Tak się składa, że dla mnie, to także autorytety, tyle tylko, że nie precyzują (z sobie jedynie znanych powodów) konkretnych zarzutów, ale jakby tworzą wokół tej umowy pewien rodzaj specyficznego smrodu. Czy Ich opinia powinna nam wystarczyć
Pan @Sławek pisze: Elizo droga, przeczytałem ACTA i stwierdziłem, że wiele punktów jest niejednoznacznych, że można je rozumieć na kilka sposobów. Takie umowy się wyrzuca. Nasze autorytety nie zechciały zdradzić nam, panie @Sławku swoich konkretnych zrzutów do umowy, czy to ogranicza nasze pole zaufania
Premier Tusk zawiesił – co najmniej do końca roku 2012-tego proces ratyfikacji ACTY w Polsce. Zobaczymy (pani @Elizo!), jak Kongres USA „zabierze” się do ustawy o wizach, czy postępowanie także zawiesi do końca tego roku
ACTA może być przedmiotem handlu, bo „u nich” lobbing jest czymś naturalnym 
przy czym żadna korporacja nie dąży do kompromisu !!!
Żądanie, jednak pełnej jawności i przejrzystości w omawianiu spraw ACTY „z ulicą” uważam, co prawda jeszcze za „nieszkodliwy”, ale jednak za przejaw pewnego rodzaju paranoi. Umowa, jako produkt finalny t a k, ale rokowania nigdy i nigdzie nie odbywają się w świetle jupiterów, tymbardziej, że i zainteresowanych wynikami rokowań jest o wiele więcej niż dwoje
Oświadczam, że dzisiejsze spotkanie u Premiera Tuska, w żaden sposób nie wpłynęło na treść tego wpisu.
P.S. 1: minęło zaledwie kilka dni od śmierci Noblistki, Wisławy Szymborskiej, jeszcze Jej nie pochowano, a już pojawiły się głosy, że kojarzy się Ona wyłącznie z Noblem a nie z Polską – jak mówi posłanka PiS-u, Krystyna Pawłowicz. Poeta ma, jej zdaniem „określone obowiązki” wobec narodu, z czego, pani św.p. Szymborska się nie w y w i ą z a ł a
Gorąco polecam artykuł pani Justyny Sobolewskiej – wystarczy kliknąć w „najczęściej czytanych” – protest przeciw wypowiedzi posłanki PiS
Może nie posiadała genów patriotycznych, jak poseł (także z PiS-u) Suski, ale z całą pewnością znała cały hymn polski – nie tylko pierwsze słowa, jak kurdupel a już z całą pewnością melodię !!!
Dziwne to zjawisko u pisowców. Podobnie potraktowano i św.p. Czesława Miłosza. Środowisko prawicowe pragnęło „wyreżyserować” pogrzeb Miłoszowi na „odpowiednim” dla Niego poziomie, może i w przypadku, pani św.p. Wisławy Szymborskiej chodzi o to samo ?!! Do pogrzebu jeszcze daleko, można zatem jeszcze dużo „zdziałać” – o to chyba chodzi posłance K.Pawłowicz, tylko czy sama na to „wpadła”
P.S. 2: kto mnie wytłumaczy problem buntu w „Mazowszu”. Czy przypadkiem, przy okazji problemu ACTY nie chcą „załatwić” swoich spraw. Dzisiaj słyszałem, ze chcą „wyprotestować” podwójną krajową, tylko umknęło mnie zagadnienie, czy dla wszystkich związanych z Zespołem, czy tylko dla artystów, bo to mi przypomina strajk górników, gdy mówiono, że pracownikiem dołowym jest również księgowa !!
Nadmieniam, że nie pamiętam kiedy odwiedzili Poznań, a mieszkam tu nieprzerwanie od 40-tu przeszło lat !! Poszedłbym nawet o „laskach” by posłuchać czegoś (może) innego jak o tej dziurze w desce !! A może jestem za murzynami – zobaczę na you tube !!
P.S. 3: chyba nasi prokuratorzy naprawdę chcą szukać odpowiedzialnych za katastrofę smoleńską w BOR-ze. O Boże co za głupota !!!
Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.
6 lutego o godz. 18:25
aqa 6 lutego o godz. 17:35
Dzięki za link, ale o Detektywie ( jego prawdziwe imię, a krzysztof to zawód – takie jaja sobie robi młodzież z bohatera), ale ( tu musiałbym użyć kilu znanych mi wulgaryzmów) ja się brzydzę gadziną.
@Stary Polaku, („Wdrożenie reform nie powiedzie się, póki ta część elektoratu nie zostanie do nich przekonana. Ten, kto pierwszy uświadomi sobie to przesłanie, wygra wybory za trzy lata.”) to jest po prostu piękne, nareszcie budzi się tu obywatelska świadomość wagi debaty. W niektórych demokracjach rządy organizują debaty i zmuszają obywateli do uczestnictwa w nich, a u nas jak zwykle jest odwrotnie,ale tym razem to odwrotnie jest lepszym wariantem. Na samym progu tego actowego konfliktu pisałem tutaj, że nic już nie będzie jak dawniej, koniec z ukrywaniem „wspaniałych” pomysłów reformatorskich. Odnoszę wrażenie, że Tusk trochę się w tym połapał i może jeszcze kilku polityków z jego otoczenia, ale reszta żyje w świcie Wiejskiej, co wystarcza im za cały świat. „Rozróba” z ACTA rozprzestrzeni się niedługo na całą Europę, ale najważniejsze że za Odrą działa Partia Piratów, która bynajmniej nie jest tam postrzegana w kategoriach dziwoląga. Świat się nie zmieni jutro, do przebudowania mentalności i sposobu postrzegania dzisiejszych tzw. prawd rynkowych potrzeba co najmniej jednego pokolenia.
Pozdrawiam
6 lutego o godz. 18:27
Antonius
6 lutego o godz. 14:49 pisze
„mogę zostać ukarany jak Adami Ewa wypędzeniem z ojczyzny do krainy prawdziwej wolności (USA)”
Antoniusie, dworujesz sobie a prawda jest taka , że w USA nic by Ci nie groziło z powodu ACTA, bo u nich ta umowa nie obowiązuje i nigdy ratyfikowana nie będzie. Ona obowiązuje kandydatów na niewolników, wasali i frajerów.
Pozdrawiam
6 lutego o godz. 18:27
jak widzisz Zosiu szkoda słów, bo ten nabuzowany gbur nie odróznia złośliwości od chamstwa. Nie daj Boże dać mu nóż do ręki.
6 lutego o godz. 18:27
Stosunki spoleczne w Polsce zeszly do poziomu dzikiego bydla. Zostalo to potwierdzone wpisami tzw pan o 17.24 i o 15.14. I wczesniej przez zoliborska lobuzerie. I ponwnie o 17.35 bo to jeszcze jeden przyklad bydlecego zachowania. Zawisc, polska choroba nie daje spokoju.
6 lutego o godz. 18:28
jeszcze ? propos p. Rutkowskiego:
1. na pytania dziennikarzy, kto go zaagażował mętnie coś wspomniał o telefonie z Norwegii (oj, chyba tylko po to, żeby zaraz zgrabnie przejść do przypomnienia swoich tamtejszych osiągnięć) – szkoda, że nikt z dziennikarzy nie pociągnął pytania, któż to z tej Norwegii mianowicie mu zlecił i czy zapłaci
2. kilkakrotnie deklarował publicznie , że działa bezinteresownie (zapewnił też o tym na wstępie rodzinę W. przekonując by mu zaufała), że stać go na to,
a nawet że dołożył się do nagrody pieniężnej
„Detektyw Rutkowski pracuje przy sprawie porwania za darmo. Co więcej ufundował nagrodę w wysokości 20 tys. dla osoby, która pomoże ująć sprawcę…”
3. teraz twierdzi, ze o nagrodę (160 tysl zł ) wystąpi , bo mu się należy, patrz tutaj
6 lutego o godz. 18:44
@Sławek
/podpiszemy, przecież możemy sie wycofać/
Z punktu widzenia argumentu „ojej konserwuje na wieki” jest to podejście jak najbardziej na miejscu. Międzynarodowe umowy są zastępowane kolejnymi umowami międzynarodowymi, tak to już jest na świecie.
/Jeśli chcesz się ścigać w inwektywach, to musimy zmienić forum/
Jeżeli dotarło, że masz nie używać inwektyw w dyskusji, to cel został osiągnięty.
/pewnie chodziło Ci o to, że taka nieprecyzyjnośc o jakiej tu mowa, jest czasami wygodna dla obu stron/
Nie, chodziło przede wszystkim o odmienność charakteru systemów prawnych.
/Problem w tym, kto ma większe szanse narzucić swoją interpretację ? mały czy duży?/
Przed polskim sądem? Jakoś nie czuję lęku przed gigantem. Ty oczywiście możesz, ale w końcu to ja jestem prawnikiem, a Ty tylko podpisujesz umowy lub nie.
6 lutego o godz. 18:46
18:27
Zdrojewski tłumaczy, że dokumenty w sprawie ACTA „wszystkie dokumenty są do państwa dyspozycji” – mówi. Premier mu przerywa: – Co to znaczy do państwa dyspozycji? – pyta. Zdrojewski nie odpowiada. Premier mówi, że dziś dostał jeden z dokumentów, który jest jawny, ale na pewno nie jest do dyspozycji internautów. Gdy mów, na sali słychać rozbawienie.
Więcej… http://wyborcza.pl/1,107448,11095488,Debata_ws__ACTA__Premier_kontra_internauci.html?PageNumber=1#ixzz1lcnQsYeM
———————
Gdyby nie było to śmieszne, byłoby straszne…….
Starzy opozycjoniści zarzucali przeszłym władzom brak transparentności, ale pełnymi garściami czerpią ze starych wzorców.
Głupota nie zwalnia od myślenia- szczególnie naszych przedstawicieli, powołanych w trybie rządu autorskiego Tuska……
6 lutego o godz. 18:50
Axiomie, Drogi Panie.
Proponuję jednak włączyć inteligencję emocjonalną. We wpisie Zosieńki z 15:14 – celnym zresztą – który cytuję poniżej, oprócz złośliwości przeczytałem naprawdę komplement: – „A szkoda, bo w wielu miejscach trafia celnie.”
Tu cytat:
„?nie namówisz mnie LEWY do używania słów, których nawet po spożyciu nie stosuję. Co do ?axioma? to najpierw myślałam że to zawistna baba która cierpi na widok wyszukanej elegancji naszej gospodyni (mówię o strojach). Okazuje się, że na innych blogach też ciska obelgami ? a to dowód, że ciągle w życiu dostaję w d?.ę , albo wszyto mu disulfiram lub inne podobne paskudztwo. A szkoda, bo w wielu miejscach trafia celnie. Ukłony!”.
Otóż Drogi Panie Axiomie. Żeby wyrazić swoje poglądy mocno i dotkliwie, wcale nie trzeba posługiwać się inwektywami. Pana interlokutorzy to w przeważającej mierze ludzie inteligentni, którzy również w Pana wpisach doczytują się sensownych treści. Niech Pan porzuci spienione występy, bo po prostu treść pańskich wypowiedzi nie przebije się przez formę. Skutkiem będzie ostracyzm, nie dyskusja. Mnie też nosi – czasem – więc jak czuję, że mnie przenosi, piszę do worda, nie do komentarza, a potem staję do kąta i czekam, aż mi przejdzie. Naprawdę – SKUTKUJE!
Z przyjaznym pozdrowieniem Stary Polak z PRL-u.
PS.
Czasem lepiej niczego nie skomentować, niż powiedzieć o jedno niezgrabne słowo za daleko. Nie jesteśmy aż tacy genialni, żeby folgować własnemu przymusowi wypowiadania się na każdy temat.
6 lutego o godz. 19:39
Inne rozwiązania bez ACTA
Internauci przekonani o niejasności zasad, jakie wzbudza umowa ACTA, proponują rozwiązania alternatywne mogące równie dobrze bronić praw twórców. @Jacek przedstawił sposób, jaki zdołał już wprowadzić w życie.
„Jestem twórcą od 10 lat. Kilka tygodni temu dokonałem eksperymentu i udostępniłem moje kompozycje z opcją: ‘Możesz ściągnąć za darmo oraz zapłacić za każdą z płyt nie mniej niż 3 zł, ale możesz więcej’. W ciągu kilku dni otrzymałem od fanów mojej muzyki więcej pieniędzy niż przez ponad 5letnia moją współpracę z Zaiksem. Nie uważam się okradziony. Wręcz przeciwnie. Zarazem należy wspomnieć, że pieniądze trafiły bezpośrednio do mnie, bez opłacania wytwórni oraz bez tajemniczo zaginionych pieniędzy z tego czy innego stowarzyszenia (…). Nie wyobrażam sobie zarazem, że osoba która ściągnęła moje utwory (nawet poza kontrolowanym przeze mnie obiegiem) miałaby być ścigana. Uważam, że regulowanie praw autorskich poprzez tworzenie sankcji służy ochronie tylko i wyłącznie artystów którzy nie są już w stanie sprzedawać swoich nagrań a prawa autorskie to jedyne źródło dochodu (przy tym od wielu lat nie tworzą nic nowego i nie dbają o dostarczanie produktu swoim konsumentom ale notorycznie są emitowane przez stacje i rozgłośnie). Dalsze regulowanie praw autorskich w drodze dopisywania nowych sankcji ograniczy możliwość rozwoju artystów lokalnych – twierdzi @Jacek
http://kontakt24.tvn.pl/temat,zabierz-glos-w-dyskusji-o-acta-czekamy-na-twoja-opinie,176465.html?token=a658a3da26ef5f6c64b4b93146113860
————-
I co wy na to?
Dobrowolne wpłaty sprawdzają się.
Był swego czasu taki eksperyment z jakąś gazetą wyłożoną przed wyjściem z metro. Okazało się że wpłaty przerosły cenę pobranych egzemplarzy. Ludzie chcą być uczciwi, o ile nie śrubuje się ceny pożądanego dobra.
Wrócę jeszcze raz do Rowlings, pomimo piractwa zarobiła miliard funtów. Prawdziwa twórczość- pożądana przez fanów, piractwa się nie boi. Ile kosztuje produkcja aspiryny? A jaki jest zysk firmy Bayer?
Kwestia proporcji.
Nawet koszt produkcji Maybacha to kilka procent ceny sprzedaży….
Koszty robocizny to pewnie promile….
6 lutego o godz. 19:46
Wszystko wskazuje na to, że warte po blisko sto milionów dolarów polskie F-16 będą głównie zrzucały konwencjonalne bomby (Samoloty szkolne a sprawa polska, Skrzydlata Polska 03/2009), a sposób i koszty ich obsługi nie zmienią się. Mimo kryzysu gospodarczego polscy podatnicy nadal będą wspierać amerykańskie przedsiębiorstwa, a urzędnicy odpowiedzialni za offset (MON finansuje amerykański offset, 2009-05-29) nie wymuszą, by ta sytuacja uległa zmianie i udział polskich przedsiębiorstw w obsłudze kupionych od USA myśliwców choćby zbliżył się do standardu Turcji czy Grecji. Opinia publiczna nie dowie się nawet, jakie są realne koszty utrzymania polskich F-16. Podawane dotąd dane na ten temat były wyraźnie zaniżane i sprzeczne ze sobą (Koszty eksploatacji samolotów USAF, 2011-09-11) ? tak zapewne zostanie. Jeśli nic się nie zmieni, zarówno dostawcy, jak i urzędnicy odpowiedzialni za użytkowanie polskich F-16 nadal będą stanowić jednolity front propagandowy. Nawet, gdy pojawią się oficjalnie dowody na to, że nie wszystko jest w porządku (NIK krytycznie o F-16 na Krzesinach, 2011-11-07).
Nie wiadomo, czy MON planuje przetarg na zamawiane usługi, czy Amerykanie uzyskają kontrakt bez przetargu. Nie wiadomo tez, co z offsetem. I jakie będzie ewentualne uzasadnienie omijania lub łamania polskiego prawa przy wydawaniu blisko półtora miliarda złotych podatników.
http://www.altair.com.pl/start-7420
—————–
Ktoś zrobił dobry interes i robi go nadal…….
Miliardzik tu, miliardzik tam…….
Posesjonat w Monte Carlo miał więcej szans niż nasi negocjatorzy umów z Bratem zza Wielkiej Wody?
6 lutego o godz. 19:48
Stary Polak z PRL-u
Axiom1 to pani, nie pan, o ile się nie mylę, a co do wpisu Zosienki.
Wydaje mi się, ze niektóre osoby pod tym blogiem mają bardzo wysokie mniemanie o sobie i próbują być Alfami i Omegami w ocenianiu innych, zamiast najnormalniej przedstawić własne inne zdanie. Ja akurat z większością wpisów Axiom1 zgadzam się.
Axiom1
Proszę się nie przejmować tymi złośliwościami i robić swoje.
6 lutego o godz. 19:49
sorry, ze się wetnę jeszcze z tą sprawą Rutkowskiego (bardziej JEGO niż małej Madzi)- c.d.,
gdyby ktoś chciał się nadziwować jak TO SIĘ ROBI
o tu pierwsza z konferencji prasowych pana Detektywa
-(ech, łza się w oku kręci)
TO- czyli ogólnopolska kampania reklamowa fimy „Rutkowski” – gigantyczna, we wszystkich mediach i i za darmo.
Więcej- z nadzieją na sowite opłacenie jej przez darczyńców
A tu rzut na taśmę przed policją czyli prawdziwe wejście smoka :
pan Detektyw (choć bez licencji, Śleperze) Rutkowski :”trafienie było stuprocentowe,
zastosowaliśmy grę operacyjną …”
(uwaga: przy kliknięciu w czerwone literki otwiera się link)
6 lutego o godz. 19:50
przepraszam, że wracam do sprawy małej Madzi, którą poruszył Śleper (przy okazji pozdrawiam) ale jest ona symptomatyczna. Widać tu jak na dłoni jak fakty i argumenty giną w medialnej histerii (co dotyczy też sprawy ACTA) . Miliony Polaków uwierzyły, że Detektyw (imię własne) Rutkowski to taki Brudny ? lecz-Sprawiedliwy Harry. Tymczasem:
policja chciała przebadać wariografem rodziców półrocznej Madzi z Sosnowca już kilka dni po zgłoszeniu porwania dziecka. Funkcjonariusze ustalili bowiem, że matka nie mówi im prawdy. Sprawdzili logowania jej telefonu komórkowego w momencie zdarzenia i dzięki temu ustalili trasę, jaką wtedy przebyła kobieta. Z danych dostarczonych przez operatora komórkowego wynikało, że kobieta poruszała się bardzo szybko, za szybko jak na spacer z wózkiem. Policjanci zrobili dwa eksperymenty i na każdym sprawdzanym odcinki byli wolniejsi od matki dziewczynki o kilka minut. To wskazywało na to, że kobieta musiała wtedy biec (?) P psychologowie, którzy dostali tylko do przeczytania protokół przesłuchania matki dziewczynki od razu alarmowali, że nie mówi prawdy i ma skłonności do zmyślania
29 stycznia policja już bowiem pewność, że mama dziewczynki gra. Po konferencji prasowej, na której z płaczem apelowała do porywaczy o oddanie dziecka, poszła do kina na horror. Nie wiedziała tylko, że dwa rzędy za nią siedzą śledzący ją policjanci. Funkcjonariusze chcieli, żeby kobieta dojrzała emocjonalnie do wyjawienia prawdy o losach córki.
Kolenda Zalewska vs. Rutkowski w TVN
6 lutego o godz. 19:51
Lewy Polaku, serdecznie cię odpozdrawiam !
6 lutego o godz. 20:31
Stary Polak z PRL-u
6 lutego o godz. 18:50
Oczywicie Stary Polaku z PRL-u lepiej nie komentowac. Lepiej ignorowac te szmaciary. I ja je rozumiem. Na ich tle rezim wyglada inteligentnie a ja ciagle krytykuje ten rezim. No coz, taka jest moja misja.
Pamietam PRL, i nie przypominam sobie ludzi z ktorymi zwyka wymiana opini byla niemozliwa. Na kazdym szczeblu i kazdym srodowisku istniala mozliwosc komunikacji i zrozumienia. A teraz, po 22 latach ‘wychowywania’,…. lepiej nie komentowac, masz racje. Szmaciarskie opinie mnie nie intersuja. To male zagrozenie spleczne.
Andrzej
6 lutego o godz. 19:48
Dzieki i pozdrawiam.
6 lutego o godz. 21:05
O nie.
Axiom ma misje do wypełnienia, ludzie potrzebny psychiatra.
6 lutego o godz. 21:17
Antonius
6 lutego o godz. 14:49
pogadamy jak znajdę chwile czasu
Piszesz – ” Cóż można zastrzeżonego ukraść w Polsce?? Oscypki? Słowacy zrobią własne . Patenty? Przecież w Polsce nikt nie szanuje wynalazców. ….. Jeśli Polak coś mądrego wymyśli, to ACTA będą chroniły interes anonimowego finansisty z Chin lub USA, lub diabli wiedzą skąd.”
poczytaj – jedno z wielu
Polskie gry komputerowe okupują listy bestsellerów
http://www.parkiet.com/artykul/1099914.html
i bez ACTA nic nie zrobimy jeżeli jakiś portal w USA zacznie je udostępniać fanom za 1/2 ceny lub klikanie w reklamy
cd nastąpi,chyba
pozdrawiam
6 lutego o godz. 21:18
bartoszcze z 6 lutego o godz. 18:44 pisze:
„/Jeśli chcesz się ścigać w inwektywach, to musimy zmienić forum/
Jeżeli dotarło, że masz nie używać inwektyw w dyskusji, to cel został osiągnięty.”
Jeszcze nie dotarło jedno. Jaka moja wypowiedź upoważniła Cie do napisania:
„?Zapewne zrozumienie rozróżnienia między umową międzynarodową (międzypaństwową) a umową kredytową przekracza Twoje możliwości. ?
Piszesz też:
„Przed polskim sądem? Jakoś nie czuję lęku przed gigantem. Ty oczywiście możesz, ale w końcu to ja jestem prawnikiem, a Ty tylko podpisujesz umowy lub nie.”
No i masz aktualną sytuację! Prawnicy twierdzą, że ACTA jest OK, premier TYLKO podpisuje i teraz spija owoce swojej łatwowierności. Piszesz, że nie czujesz lęku przed gigantem. A ilu takich słusznie odważnych mamy? Czy jeśli np. taki koncern Warner Brothers oskarży polską małą firmę o umieszczenie na firmowych stronach czegoś chronionego prawem autorskim to polski prawnik będzie miał duże szanse w starciu z otrzaskanymi w takich bojach prawnikami giganta? A jak firma będzie chciała zatrudnić dobrego, znającego sie narzeczy prawnika, to ile zapłaci? Także nasza, wewnętrzna, dotychczasowa praktyka uczy, że taniej się opłaca zapłacić haracz niż występować na wieloletnią drogę sądową. Bo jak na razie niewielu oskarżonych się wybroniło. Mimo, że mamy takich dobrych prawników. Ale to już złośliwość.
Myślę, że ludzie, zwyczajni ludzie boją się, że rząd podpisując ACTA dał koncernom medialnym dodatkową broń do walki z nimi. I mają tego dosyć, mają dosyć prawa robiącego pirata i złodzieja z prawie każdego użytkownika komputera. Wiedzą, że nie dadzą rady zmienić prawników ale może zmienią prawo. Że jest na to szansa świadczą ostatnie wypowiedzi Premiera.
6 lutego o godz. 23:02
Axiom1, lubię wyraziste pisanie ale Ty przeginasz bo to co piszesz kalki z rodem z „GP” i „ND”
Zosieńka, kulawe te twoje złośliwostki a ironia cieniutka, ale może się zasłużysz, zostaniesz na dworze dostrzeżona i Mistrzyni Banału Pani red Paradowska mianuje cię garderobianą koroną i będziesz koronę podawać którą Pani JP jako Napoleonka polskiego dziennikarstwa na skroń sobie włożyła
) Tak swoją drogą to okładka tej książki przykład arcykabotyństwa
)
A tak z innej rynny, to mam do Pani red JP pytanie – Na jakiej to podstawie stwierdziła Pani w Radio TOK FM w dyskusji z publicystami że „wszyscy przecież wiedzą że gen Błasik był w kokpicie”? Jakieś dowody poza Pani przekonaniem o swojej nieomylności ?
6 lutego o godz. 23:04
aqa, 19:50
Myślę, że to nie matka Madzi poruszała się za szybko, tylko policja poruszała się w sobie tylko właściwym tempie.
Złośliwość, wiem, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że od razu ją podejrzewali, siedzieli za nia w kinie, do którego poszła zaraz po zgłoszeniu porwania, że byli tuż tuż…
Już był w ogródku, już witał się z gąską…
6 lutego o godz. 23:09
wiesiek59 6 lutego o godz. 19:39
Prezentowany w twoim wpisie pomysł Jacka na zarobek z ominięciem pośredników jest mi znany także u kilku innych artystów i masz rację, bo jeśli towar dobry, to sprzeda się bez zbędnego nadmuchiwania twórcy i jego dzieła.
Ja natomiast mam inny pomysł, który wrzeszczącym artystom, ich agentom oraz producentom i dystrybutorom dałby dochód z procederu wymiany plików multimedialnych pomiędzy internautami. Wystarczy stworzyć taki portal jak np. Facebook, który jak wiemy zarabia setki milionów na umieszczanych tam reklamach. Na takim legalnym portalu wszyscy by skorzystali i skończyłyby się krzyki, że piraci okradają twórców, bo pieniądze powinny z tego interesu płynąć tylko do nich.
Następnym moim autorskim pomysłem byłby wypożyczalnie (na wzór filmowych) internetowe utworów muzycznych i książek, w których za niewielką opłatą, lub przymusem obejrzenia i wysłuchania reklam, można by mieć przez jakiś czas dostęp do najnowszych produktów, bo historyczne mało kogo interesują.
Już z tych dwóch przykładów wyraźnie widać, że wielki korporacje producenckie dostałyby po nosie, a wywindowani reklamą artyści zeszliby na ziemię.
Nie chcę się tu znęcać nad twórcami, którzy bez lansowania ich przez potężne korporacje medialne, skończyliby na lokalnych rynkach, bo mi nikt mi nie wmówi, że piosenkarka M jest w czymś lepsza od setek tysięcy jej konkurentek. Różnica polega na tym, że jakaś wytwórnia postawiła na nią i ciągnie to do upadłego, czasami dosłownie. Ofiarami takiego modelu biznesowego jest artysta i odbiorca, którym się wmawia, że mają do czynienia z niepowtarzalną sztuką. Artysta uwięziony w paragrafach kontraktu, nawet gdy nie ma nic do powiedzenia, stara się coś stworzyć, a rolą biznesu wypełnić to coś, co się dało z niego wycisnąć. Odbiorca-konsument jest nabijany w butelkę reklamą niepowtarzalnych hitów, a po zakupie okazuje się, że hity są dwa, a resztę stanowią kity wytwórni.
Dobra kończę.
6 lutego o godz. 23:14
@Sławek
/Jaka moja wypowiedź upoważniła Cie do napisania?/
Z punktu widzenia merytorycznego np. to, że ja pisałem o umowie międzynarodowej, a Ty wyskoczyłeś niczym filip z konopi z umową kredytową. Z punktu widzenia przestrzegania zasad dyskusji choćby to:
„Rozczuliłeś mnie do łez. Mam tylko cichą nadzieję, że ludzie podobnie Tobie myślący są trzymani z dala od podpisywania wszelkich umów.”
/ jeśli np. taki koncern Warner Brothers oskarży polską małą firmę o umieszczenie na firmowych stronach czegoś chronionego prawem autorskim to polski prawnik będzie miał duże szanse w starciu z otrzaskanymi w takich bojach prawnikami giganta?/
Po pierwsze, polska firma powinna pomyśleć o zawartości strony przed umieszczeniem na niej treści, to taki rozsądny standard, żeby profesjonalną stronę robić przy pomocy profesjonalistów.
Po drugie, na małą polską firmę Warner Bros nie zwróci wielkiej uwagi, jak to nie będzie wyraźnie podpadało. Na świecie dokonuje się porównania nakładów do efektów, a o wysokości odszkodowania nie będzie decydować Centrala w LA, tylko ostatecznie polski sąd na podstawie polskiego prawa.
Po trzecie, zdarzyło mi się wybronić małą polską firmę przed Canonem, to i przed WB mogę (oczywiście jak nie zawalą sprawy od samego początku dokumentnie, bo ulubioną cechą polskich mniejszych firm jest „co się będziemy wykosztowywać na prawnika, jakoś damy radę”).
Po czwarte, nie przyjadą prawnicy z Holyłód, tylko lokalna polska kancelaria będzie WB reprezentować.
Po piąte, parę lat temu UOKiK przetrzepał troszkę WB tyłek za straszenie konsumentów, że korzystanie z dozwolonego użytku jest surowo zakazane.
/zwyczajni ludzie boją się, że rząd podpisując ACTA dał koncernom medialnym dodatkową broń/
Bo niestety ktoś zaczął masowo ludziom robić wodę z mózgu, a ludzie na wszelki wypadek to podchwycili. Nihil novi.
6 lutego o godz. 23:19
Widziałem przed chwilą mapę z zapowiedzianymi lub już wstępującymi demonstracjami pod hasłem: „ACTA ad acta”. Cała Europa jest zainfekowana, tylko Islandia zachowuje zdrowy rozsadek i nie protestuje – mają ACTA gdzieś. Na najbliższy weekend w Niemczech zgłoszono 55 demonstracji. Blogowicze sugerują przyłączenie się do polskich protestów, ale chyba nie są dobrze poinformowani, bo mówią, że Polska rezygnuje z tej umowy, a to chyba przesada.
6 lutego o godz. 23:59
Ponad czterysta głosów w dyskusji. Najczęsciej moralne deklaracje, które Blogowicze uwielbiają składać. „Ja nie kradnę więc zamknąc złodziei”. Co ciekawe te deklaracje składają również ludzie okraszajacy swoje blogi cudzymi zdjęciami, nie podający żródeł. Jak sądzę korzystający również w większości z kradzionego opragramowania. Przypominają mi te prorodzinne cnoty, które ze zniczami chodzą tam gdzie „wyrodna” matka przysypała gruzem dziecko. I też znad zniczy marudzą – „Zabić ją”.
Ponad czterysta głosów w bezsensownej dyskusji, bo przecież realne uzgodnienia dotyczące ACTA są wciąż tajne. Zresztą lud o tym co wiadome już się wypowiedział. Więc po co to jałowe pieprzenie? Może po to by znów cnotliwie poubolewać nad zdziczeniem demonstrującej mlodzieży. Gospodyni rozpoczęła ten estetyczny wątek pisząc o transparencie z rozwartymi nogami grubej kobiety. Więc można pomarudzić o zdziczeniu tych, którzy piszą „Tusku ty matole … .”? Znów moralne deklaracje cnoty tych, którzy potrafią dosadniej określać swych politycznych przeciwników.
Zastanawiam się jak silnie trzeba mieć porzylepione klapki do oczu by sądzić, że tysiące młodzieży wygoniła na mróz umowa międzynarodowa – że ta frustracja z którą mieliśmy do czynienia dotyczy jakiejś ACTA. Zastanawiam się jak trzeba być oddalonym od realnego życia, by być tak slepym. Ta dyskusja przypomina mi anegdotę o Marii Antoninie, która słysząc demonstrację spytała dworzanina – „dlaczego tak wyją za oknem?”. Gdy ten jej wyjaśnił, że „nie mają chleba” odpowiedziała – „Nie mają chleba? To niech jedzą ciastka!”
Pozdrawiam
7 lutego o godz. 0:56
bartoszcze z 6 lutego o godz. 23:14
Jest sporo racji w tym, co piszesz choć do końca mnie nie przekonałeś, że umowa handlowa może byc mniej precyzyjna niż umowa kredytowa. Co innego traktaty o wieczystej przyjaźni. Dałem temu wyraz w, może zbyt dosadnej formie na co delikatnie zwróciłeś moją uwagę.
„Po drugie, na małą polską firmę Warner Bros nie zwróci wielkiej uwagi, jak to nie będzie wyraźnie podpadało. …
Po trzecie, zdarzyło mi się wybronić małą polską firmę przed Canonem, to i przed WB mogę ”
No to jak jest, zwracają wielkie zagraniczne firmy uwagę na małe polskie firmy czy nie?
I znowu:
„Bo niestety ktoś zaczął masowo ludziom robić wodę z mózgu, a ludzie na wszelki wypadek to podchwycili. Nihil novi.”
Myślę, że to zbyt uproszczony pogląd. Młodzi ludzie wierzą grupie rówieśniczej, nie wierzą mediom, politykom i, wybacz, prawnikom. Dlaczego tak się dzieje to osobny temat. Coś w tej grupie narastało, czuli, że są nierozumiani. Nikt nie podjął choćby próby poważnego ich traktowania, wyjaśnienia czym jest ACTA. Stare argumenty typu: niczego nie rozumiesz, masz siedzieć cicho i się uczyć, mogą działać tylko wtedy gdy głoszący je ma jakiś tam autorytet. A jaki, wybacz, autorytet może mieć prawnik, który o innym prawniku mówi, że ten mówi a nie przeczytał. Każdy człowiek wychowany na Internecie pomyśli, że za pomocą wyszukiwarki bez problemu znajdzie dziesięciu innych prawników, którzy powiedzą jeszcze gorsze rzeczy o tym pierwszym. I konkluzja jest jedna. Niech się żrą między sobą a nas i Internet zostawią w spokoju. Bo tej broni młodzi nie dadzą sobie zabrać.
To już nie jest spór o jakiś tam traktat. Młodzi internauci nadali ACTA etykietę wojny przeszłości z przyszłością, narzuconych im praw z innej epoki nie będą respektować. W ich odczuciu nie są złodziejami, za takich uważają tych, którzy pobierają od nich haracz od każdej kupionej czystej płyty, dysku czy skanera. Oni sobie te chronione utwory wezmą z naszą zgodą czy bez niej. Tak się składa, że siedzę w informatyce od ponad czterdziestu lat i gdy zorientowałem się, że zaczynam nierozumieć młodych znalazłem czas, żeby mieć z nimi kontakt. To bardzo pouczające zajęcie, zwłaszcza gdy mówię im o obowiązujących przepisach a oni mnie grzecznie słuchają i dalej robią swoje.
Wierz mi, nikt im nie zrobi wody z mózgu. Ani w skali masowej ani mikro. Świat gwałtownie przyspieszył. Kiedyś pradziadowie byli zacofani, teraz tak traktowani są rodzice. I to im robi się wodę z mózgu wmawiając, że metodami z innej epoki zapewnią sobie autorytet pokolenia internetowego. Boje się, że sprężyna się coraz mocniej napina. I czym dłużej to będzie trwało tym mocniej trzaśnie. Po wsiem.
7 lutego o godz. 8:58
Axiomie.
Po twoim wpisie z wczoraj 20:31 poczułem się jak Miś Puchatek, który im głębiej zaglądał do pustego garnka, tym bardziej miodu nie widział.
7 lutego o godz. 10:18
Gratulacje dla Pani Redaktor za udanego ministra od sportu.
http://www.sport.pl/inne/1,64998,11099379,Minister_Mucha__calkiem_nowy_wymiar_ignorancji.html
Takich mamy więcej. A czy Sawicki dalej jest ministrem po aferze z synalkiem?
7 lutego o godz. 11:18
Przeciek
7 lutego o godz. 10:18
Nie tylko Mucha i Sawicki
Ministrrem Spraw Wewnetrzynych jest absolwent studiow socjologicznych, dzialacz klubu inteligencji katolickiej. O policji, prawie i administracji nie ma pojecia. Poza partyjnymi posadkami nigdzie nie pracowal.
Ministrem cyfryzacji jest filolog. Gwiaza w skaldzie rezimu ale w zlym ministerstwie. Ministrem cyfryzacji powinien byc informatyk a ministerstwo cyfryzacji nie jest nawet potrzebne. To powinnien byc tylko projekt i nic wiecej.
Ministrem Parcy jest lekarz pediatra. Nie posiada nawet roku stazu pracy poza partyjnymi posadkami. Co taki chlystek jest w stanie zrobic dla 2.8 mln bezrobotnych ?? Toz to skandaliczna kpina !
Ministrem skarbu jest archelog. Zamilowany w swiatyniach egipskich. Zastapil geodete. Minister skarbu odpowiedzialny jest za dlug skarbu panstwa (okolo 760 mld zl) i majatek narodowy. Jeszce jedna skandaliczna kpina ze strony dyktatora Tuska.
Ministrem sprawiedliwosci jest historyk, filozof, teolog. Sluga KK. Juz umarza procesy wobec Komisji Majatkowej.
Ministrem infrastruktury jest koles ktory poprzednio pilnowal Tuskowi prezydenta. Nie ma pojecia ani o infrstrukturze ani o budownictwie ani o transporcie. Nie posiada zadnej praktyki zawodowej poza partyjnymi posadkami.
Ministrem spraw zagranicznych jest rusofob. Osaba ciezko chra na nienawisc w stosunku do naszego wschodniego sasiada. Zafundowal nam juz nowa zimna wojne. Klamal ze tarcza jest przeciwko Iranowi. WikiLeaks ujawnia ze bylo to klamstwo od samego poczatku. Paradowska jeszcze o tym nie wie i dlatego nie domaga sie rezygnacji.
Ministrem obrony jest completny ignorant nie zwiazany z wojskiem i nie majacy pojecia o wojsku. Zastapil on lekarza psychiatre.
Ministrem gospodarki jest rolnik.
Prmierem jest historyk ktory w 2007 gdy obejmowal stanowsko nie posiadal doswiadczenia nawet w zarzadzaniu kioskiem Ruchu.
Caly ten nie-rzad jest kpina z ludzi i kpina z obowiazku. Ministrowie nominowani pezez dyktatora Tuska i zatwierdzeni w wotum ufnosci przez nominowanych poslow przez dyktatora Tuska, glosowali na rozkaz dyktatora Tuska.
Dyktator Tusk swa osoba ustala dozwolony poziom intelektu na kazdym szczeblu zarzadzania krajem. Stad taki a nie inny rzad. To ludzie ktorym historyk potrafi imponowac.
7 lutego o godz. 12:02
axiom1
7 lutego o godz. 11:18
„ministrem skarbu jest archeolog”
A kto ma szukać skarbów jak nie archeolog?
7 lutego o godz. 12:38
Piotr Ikonowicz: Więcej pracować by mniej zarabiać – http://www.stachurska.eu/?p=6674
7 lutego o godz. 12:40
Obama- licencjat z politologii
Merkel- fizyk
Sarkozy-prawnik
Cameron-licencjat z politologi, filozofii i ekonomi
Mark Rutte (premier Holandii) -skończył historię
Mariano Rajoy (premier Hiszpanii) – prawnik
Enda Kenny (premier Irlandii) -nauczyciel
Jose Socrates (premier Portugalii)- inżyniynier
Elio Di Rupo (Belgia) -doktor chemii
Julia Gillard (Australia)- prawnik
Beniamin Netanjahu (Izrael)- licencjat z architektury i magister administracji biznesu
Helle Thorning Schmidt (Dania) magister nauk politycznych
Fredrik Reinfeldt (Szwecja)-magister biznesu i ekonomi ;nowy szef Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Szwecji i prawdopodobny następny premier z zawodu jest spawaczem bez wykształcenia wyzszego
Petr Necas (Czechy) -fizyk
Viktor Orban – prawnik
Władimir Putin – skończył prawo
Iveta Radicowa (Słowacja) doktor filozofi
Jyrki Katainen (Finlandia) mgr nauk społecznych
b.prezydent Brazylii Lula- robotnik, działacz zwiazkowy
Wen Jiabao (Chiny) – inżynier geolog
7 lutego o godz. 13:08
halen
7 lutego o godz. 12:40
I dlatego jest kryzys. I dlatego nie ma pomyslu na wyjscie z tego kryzysu. I dlatego Europa ma 10-20% bezrobocie i dlugi nie do splacenia. Rzeczywiste berobocie w Polsce wynosi okolo 30%. Emigrantow tez trzeba uwzglednic.
Ale rozwaz swoja liste rowniez tak. Historyk nie zaliczyl by nawet jednego semestru z fizyki ani z chemi ani z ekonomi. Sarkozy mial 20 lat pracy prawniczej dla biznesu przed wejsciem do polityki. Putin ma rowniez doktorat z ekonomi, przed prezydentra Rosji byl prezydentem St Pitersburga podczas gdy Tusk nie prowadzil nawet kiosku Ruchu.
Osiagneicia Putina, objal Rosje na skraju bankrupcji pozno w 1999. Po osmiu latach oddal ja Miedwidiewowi. Bezrobocie bylo 8% (w Polsce 12%), dlug publiczny 6.8% (w Polsce 50%). PKB na glowe mieszkanca $16.5 (w Polsce $18)
W tym roku Rosja ma do splacenia az $13 mld dlugu. Swiat zachodni 7.5 bln.
Bierz przyklad z najlepszych.
Zauwaz rowniez ze zaden z przez ciebie wymienionych nie ma tak dyktatorskiej wladzy jak Tusk. A wiec nawet jezeli glup sie znajdzie na gorze ryzyko dla kraju jest minimalne. Np Obama, bez zgody kongrsu nie moze nikogo zatrudnic. Komisja kongresu przesluchuje kazdego kandydata a kongres jest niezalezny. Obama nie moze nominowac zadnego z poslow jak Tusk. Obama nie moze nakazac nikomu jak glosowac w kongresie.
7 lutego o godz. 13:29
problem, czy też przekleństwo Rosji polega na tym że w tym kraju sprawdza się tylko silna ręka, tam nigdy nie istniała demokracja, jak nie car to czerwony car. Demokracja kojarzy im się tylko z bałaganem z lat 90. Putin potrafił to jako tako ogarnąć więc dlatego lud Rosji, go wielbi, co podsyca mocna propaganda Putina jako ojca narodu.
7 lutego o godz. 13:55
Jest nieuczciwością ze strony obrońców ACTA,że w jej przeciwnikach widzą tylko i wyłącznie złodzieji. Zastrzeżenia zgłaszane przez wielu prawników o zagrożeniach, które niesie ta ustawa, wymagają uczciwej odpowiedzi. Na pewno nie jest problemem napisanie ustawy w taki sposób, aby zastrzeżenia uczynić bezpodstawnymi. Ale dobrze napisana ustawa nie pozwala łowić rybek w mętnej wodzie osobom i firmom, które na tym zarabiają fortuny.
Nieprzypadkowa analogia:
Gdy uchwalano ustawę o świadku koronnym to zastrzeżenia( m.in. Piwnik, Łętowska) były traktowane jako front obrony przestępców. Oprócz prawdziwych zeznań część świadków dokładała zeznania, które potrzebne były prokuratorom czy policjantom do wykańczania niewinnych ludzi. Efekty są powszechnie znane.
Ofiarami fałszywych świadków padali także sędziowie( Suwałki, Wyszków). Tym większe obawy zwykłych szaraczków, którzy nie mają pieniędzy na bardzo dobrych( i UCZCIWYCH) adwokatów.
7 lutego o godz. 15:22
Warto brać przykład z najlepszych a z demokraty Putina w szczególności. Jego osiągnięcia bronią się same. Docenili go przede wszystkim sami Rosjanie, którym zapewnił taką szczęśliwość, że postanowili zmniejszyć swoją populację z 148,6 mil w roku 1993 do 142 mil w 2010.
Nie wypada też nie zauważyć szczytowego osiągnięcia ekonomicznej myśli doktora Putina i oparcia całej gospodarki kraju na eksporcie broni i surowców w zamian za co importuje się towary wysoce przetworzone takie jak krzesła, młotki, słoninę i ziemniaki. Znaczące zachwiania równowagi pomiędzy eksportem i importem niweluje się prostym zabiegiem dewaluacji rubla (ostatnia w 2008, pewna w roku obecnym) co niesie ze sobą takie korzystne gospodarcze skutki jak zastępowanie zasobów pieniężnych przez ludności towarami. Skutkiem ubocznym takiego podejścia do ekonomi jest wprawdzie spadek pkb Rosji o -7,8% w roku 2009 w stosunku do 2008 ale kto by się przejmował takimi drobiazgami skoro rezerwy walutowe to prawie 500 mld USD przy naszych zaledwie 100. Nie wiem gdzie robiliście z Putinem te doktoraty ale nawet w Rosji wasza doktryna nie jest jedyną.
Są nawet tacy ekonomiści, którzy ostrzegają, że jeżeli nie będzie stałego napływu inwestycji,wzrostu konkurencyjności sektora realnego i powiększenia eksportu poza surowcowego dewaluacje przybiorą formę cykliczną. Raz na 2-3 lata będzie to poprawiało bilans płatniczy kraju ale bez rewizji i zmiany całej polityki gospodarczej doprowadzi do katastrofy nawet przy 140$ za baryłkę.
PKB Rosji w 2010 -10513$ na osobę (spadek w stosunku do 2008 podobnie jak PKB PP o 600$ do 15900/os)
7 lutego o godz. 16:34
halen
7 lutego o godz. 15:22
Co za wsciekly atak rusofobi ! Olbrzymia wiekszosc polakow jest tym dotknieta. Jezeli rzad nie zmusi do szczepionek przewiduje bardzo powazne konsekwencje.
widder
7 lutego o godz. 13:29
Oczywiscie, Putin ma szerokie poparcie pomimo protestow ostatnich dwoch miesiecy na pewno wygra w pierwszej turze.
Mowiac o demokracji z lat 90-ych w Rosji i wogole o demokracji nalezy najpierw zdefiniowac co to jest demokracja. W latach 90-ych Jelcyn ostrzelal z czolgow Parlament po czym go rozwiazal i rzadzil jak dyktator do konca 1999. To sie nazywalo demokracja. To sie podobalo zachodowi. A w rzeczywistosci byl tam balagan i zachod rozkradal co mogl. Opisala Naomi Klein w Doktrynie Szoku. Opisala rowniez zdrade solidarnych, oddzielny rozdzial tej samej ksiazki. Za 10 lat dowie sie o tym Paradowska i moze sie zapyta co sie stalo z 21 postulatami.
7 lutego o godz. 17:51
Jak podaje Federalna Służba Statystyki Państwowej (Rosstat) średnia pensja wzrosła w Rosji o 3% w styczniu 2009 w stosunku do stycznia 2008 i wynosiła 15,2 tys. rubli tj. ok 1400 zł. Pensja min. to już 4300 rubli co daje ok 450 zł. Inflacja w Rosji za rok 2008 była nieco wieksza od prognozowanej i wyniosła 13,3% a w 2009 jedynie 11,7%. Rok 2010 to już tylko 6,7% tak więc spadek inflacji w ciągu dwu lat sięgnął prawie 50%.
Ten sam ośrodek podaje również dobre dane na temat wzrostu płac urzędników administracji państwowej aż o 4,3% w 20010 w stosunku do 2009.
Rosyjski urzędnik adm. zarabia średnio 60,7 tys rubli (ok 6 tys zł) a podstawowa pensja urzędników Federalnej Agencji Dostaw Broni wynosi 135 tys rubli.(wzrosła o 7,4%)
Rosstat podaje również, że w urzędach pracy zarejestrowanych jest ok 1,7 mil bezrobotnych z czego 1,4 mil pobiera zasiłki. Całkowita liczbę bezrobotnych szacuje (niestety nie wiem na jakiej podstawie) na 6,1 mil osób co stanowi 8,1 % czynnej zawodowo ludności.
Nie wiarygodne całkowicie sa dane zachodnich rusofobów, które szacują liczbę bezdomnych w samej Moskwie na 300 tys. Władze Moskwy podają, że jest ich tylko 30 tys.
7 lutego o godz. 18:21
@Kartko, ja się nie widzę w tym opisanym przez ciebie zbiorze i nie mam twoich pretensji do głosów stających do obrony poczynań rządu w sprawie ACTA. Taki dwugłos umożliwia wymianę opinii, a przede wszystkim przegląd postaw w segmencie obywateli w wieku bardziej niż dorosłym, przecież głównie tacy tu zamieszczają swoje opinie w różnych sprawach. To nie my stare zgredy zmienimy funkcjonujący obecnie świat polityki, jesteśmy przeważnie kibicami, którzy wiwatują tylko swoim zawodnikom. Młodzież jest bardziej sceptyczna w stosunku do każdej ze stron na Wiejskiej, nie dała się zaprosić Tuskowi do salonu, bo przeczuwała tylko pogadankę i tak też się stało. Dla nich naturalną agorą jest internet i ulica, tam będą wyrażać swoje poglądy i oczekiwania wobec rządu, a kto wie, czy nie zawiążą formalnego ugrupowania politycznego. Nawet Ruch Palikota stanął wobec zagadki, której nie potrafi rozwiązać, a ruchy jakie wykonuje tylko śmieszą. Reszta Wiejskiej nie wynurzyła się nawet na peryskopową, siedzi w głębinach gabinetów i duma co by tu. Czeka nas bardzo pasjonujący rok i to wcale nie za sprawą Euro 2012.
Pozdrawiam
7 lutego o godz. 18:23
Jeśli Rosjanie pozwolą na demokrację w swoim kraju, ukręcą sobie pętle na szyje. Zachodnie kraje zdają sobie z tego sprawę, dlatego trzymają kciuki za tzw opozycję rosyjską prozachodnią. Wierzę w mądrość zwykłych Rosjan, którzy nie pozwolą na radykalne zmiany i dopuszczenie tej opozycji do władzy.
7 lutego o godz. 19:28
Co wyrzuciło młodzież na ulice? Żeby Internet był wolny i żeby wszystko było za darmo.
7 lutego o godz. 20:02
@Torlin
Prezes przyznałby Panu rację i dodał : piwo i porno.
7 lutego o godz. 20:32
Torlinie- właśnie tak się stało, z moich obserwacji wynika , że w 90- 99 %.
Równie tylu internautów wpisujących się na najróżniejszych forach ACTA nie czytało i nie ma zamiaru czytać.
7 lutego o godz. 20:40
J.S.!
I tak Cię nie przekonam. Ale pooglądałem sobie filmiki, poczytałem petycje, wypowiedzi dotyczące ACTY i wierz mi – to do tego skłania. Kompletnie bezrefleksyjne powtarzanie o wolności (o zagrożeniu wolności) i że ma być w Internecie wszystko za darmo. Przecież masz przykład „refleksyjności” w trzech blogach „Polityki”, w których zamieszczam swoje komentarze. I w tych trzech blogach proszę wszystkich wylewających swoją żółć i żale, aby mi odpowiedzieli na jedno pytanie: Czy korzystanie z czyjejś pracy intelektualnej jest złodziejstwem, czy nie? A ponieważ ACTA dotyczyło podróbek – czy produkowanie podróbek i umieszczanie ich na rynku z metkami wielkich firm jest złodziejstwem czy nie? I wyobraź sobie, jak jest w blogach setka oburzonych, to ani jedna osoba mi nie odpowiedziała. A dlaczego? Bo musiałaby przyznać, że to jest złodziejstwo, a nie zgadza się to z wolnością w Internecie i że ma być wszystko za darmo. I kółko się zamyka.
7 lutego o godz. 21:13
Torlin
7 lutego o godz. 20:40
Tak się starałem, ale nie dostrzegłeś moich wysiłków……
Tu nie chodzi o podróbki, tu chodzi o KONTROLĘ środowiska internetowego i stosowny paragraf, bez szukania idiotycznego
„związku przestępczego o charakterze zbrojnym”
Biedny Rywin odsiedział swoje, kto posiedzi w sprawie ACTA?
Przecież ten lobbing jest tak wielki, że lobbyści stoją PONAD prawem, oni je tworzą…..
Korzystanie z cudzej własności intelektualnej odbywa się od lat tysięcy.
Koło, blok, dźwignia, wiatrak, koło wodne, przekładnia, siodło, strzemiona, miecz, tarcza, pancerz, broń palna, pompa……..
Mają właścicieli patentów?
A bajki, sagi, eposy, pieśni, madrygały, ballady?
Skomercjalizujmy wszystko, a przestaniemy tworzyć cywilizację……
7 lutego o godz. 21:24
Kto będzie tworzył cywilizację i po co jak nie będzie w niej poszanowania dla własności?
7 lutego o godz. 21:25
Korporacja Facebook?
7 lutego o godz. 21:35
halen
7 lutego o godz. 21:24
Cywilizacja wartości, to nie cywilizacja własności…….
7 lutego o godz. 21:55
wiesiek59
7 lutego o godz. 21:35
- Ciekawe na ile wycenią Facebooka na giełdzie?
Czy o takie wartości Ci chodziło?
Zaiste – ciekawe ile warte jest takie narzędzie???
7 lutego o godz. 21:58
Tusk nigdy nie był idealnym premierem.
Jako historyk, który nigdy uczciwie nie pracowal ani w administracji ani w przemysle ani w nauce nie miał odpowiedniego doswiadczenia do takiej pracy jak np Belka, Miller, Kołodko czy Cimoszewicz.
Ale jakoś można go było wytrzymac.
Niestety obecnie idzie na dno w zawrotnym tempie, bo wyłazi z niego cała nieudolnośc- ustawa refundacyjna, katastrofa Wielkiego Skioku Infrastruktury, fatalne reformy emerytur i niekonstytucyjny skok na kasę waloryzacji, bajdurzenie o 300 ld zł z Unii, służalcze podpisanie ACTA – beznadzieja !!!!.
Gubi go wiara w swoją genialność i przekonanie że TINA ( nie ma żadnej alternatywy )
A jest to najgłupsza maksyma w polityce i ekonomii jaką wymysliła pani Thatcher. W Polsce wrecz idiotyczna !
No i skonczy sie to fatalnie
7 lutego o godz. 22:01
Torlin 7 lutego o godz. 20:40 pisze:
„I w tych trzech blogach proszę wszystkich wylewających swoją żółć i żale, aby mi odpowiedzieli na jedno pytanie: Czy korzystanie z czyjejś pracy intelektualnej jest złodziejstwem, czy nie?”
Na tak postawione pytanie odpowiedź jest jedna – nie jest złodziejstwem. Cały świat ludzkich wytworów, który Cię otacza jest dziełem ludzkiej pracy intelektualnej. Jest tylko kwestią umowy, czy twórca lub właściciel praw zastrzega sobie prawo do zysków z korzystania z tego dzieła, za ile, jak długo i na ile bliźni mu pozwalają. Polskie prawo kwestie tę definiuje tak, że korzystanie z utworu (muzyki, filmu) nie jest złodziejstwem. Przestępstwem jest gdy ktoś chce, w nieuprawniony sposób, zarabiać na cudzym utworze. Ileś tam lat temu odbiorcami kultury była wąska, bogata elita i łatwo było kontrolować kanały dostępu do dóbr kultury. Nowe technologie sprawiły, że staje się to po prostu niemożliwe. Każdy może sobie skopiować utwór (z radia, telewizji, Internetu, płyty). Nie kupowałem płyty z piosenką tylko ją sobie nagrywałem z radia, telewizji. Dlatego koncerny medialne, które są właścicielami praw autorskich i czerpią większość zysków z kontrolowania kanałów dystrybucji starają się ze wszystkich sił przeciwdziałać tej rewolucji technologicznej mnożąc kolejne zakazy. Ponieważ mają duuużo pieniędzy, to robią to w najprostszy dla siebie sposób – przez zmianę prawa. Logika tego prawa jest często tak pokrętna, że można się w niej pogubić. Prosty przykład. Polityka jest sprzedawana w Amazonie w wersji elektronicznej z zabezpieczeniem pozwalającym odczytać ją tylko na jednym, dedykowanym czytniku. Gdy kupuję wersję papierową, mogę z nią zrobić co chcę; dać wszystkim współdomownikom, znajomym i wrogom do przeczytania, pociąć na kawałki, dorysować wąsy na zdjęciu Gospodyni. Jest to naturalnie, kupiłem, jest moje. Wersji elektronicznej, którą też przecież kupiłem nie mogę przekopiować na czytnik córki bo jest zabezpieczona DRM. Ponieważ zabezpieczenie to łatwo obejść, więc uchwalono prawo, że nie wolno tego robić i samo posiadanie narzędzi do tego celu wykorzystywanych jest przestępstwem. Spróbuj wytłumaczyć młodemu człowiekowi, gdzie tu sens, gdzie logika. Kolejna bzdura to tzw. dozwolony użytek. Kupując dany utwór mogę go pożyczać najbliższym, wyrzucić na śmieci, nie mogę przekazać go osobie obcej. Nie i już. Dla młodego człowieka, dla którego komunikowanie się, przekazywanie informacji, kopiowanie jest naturalne jak oddychanie, takie durne zakazy i nakazy wyglądają jak wytwory paranoika, szaleństwo zgredów i rekinów medialnych.
Piszesz też:
„A ponieważ ACTA dotyczyło podróbek ? czy produkowanie podróbek i umieszczanie ich na rynku z metkami wielkich firm jest złodziejstwem czy nie?”
To znowu kwestia umowy. Prawnicy pewno mnie zaraz zniszczą, ale w stosunkach miedzynarodowych liczy się przede wszystkim interes państwa. Kiedy Polska wybiła się na niepodległość nie mieliśmy tylu pieniędzy, żeby kupować licencje i kopiowano aż miło. Nie było to przestępstwem. Zmiana w naszym prawie nastąpiła, gdy Zachód postawił warunek – jeśli chcecie do nas dołączyć, to ograniczcie piractwo (inaczej mówiąc, jeśli chcecie do nas dołączyć to musicie od nas kupować). Pojawiły się też nasze produkty warte ochrony, więc zaczęło opłacać się być uczciwym. Chińczykom jeszcze się nie opłaca, Amerykanom się opłaca, żeby to inni, nie oni podpisywali umowy międzynarodowe. Takie życie.
.
7 lutego o godz. 22:05
Wieśku
To dwa nierozerwalne ze sobą byty, które samodzielnie nie mogą egzystować. Jeden wspiera drugi, oba są dla siebie napędem. Model samych wartości już przerobiliśmy, część półwyspu koreańskiego jeszcze przerabia.
7 lutego o godz. 22:31
halen
7 lutego o godz. 22:05
Trudno na pieniądze przełożyć sławę, prestiż, uznanie, opiniotwórczość….
Można zastrzec prawa do Ajschylosa, Szekspira, Sofoklesa.
Tylko, jak zubożyłoby to ludzkość?
Nie samym uznaniem poeta żyje,
Fakt…….
Ale dzisiejsi żyją w nowej rzeczywistości. I muszą się w niej odnaleźć.
7 lutego o godz. 22:34
Sławek
7 lutego o godz. 22:01
Dokładnie…
qui bono?
Jaki jest nasz interes w popieraniu interesów innych nacji?
Interes naszego społeczeństwa czy naszych polityków?
7 lutego o godz. 22:45
Jean Paul
7 lutego o godz. 21:58
Historia jest doskonałym punktem wyjścia do szukania analogii….
Zbyt często historia się cytuje.
Od inteligencji człowieka zależy, ile przyswoi z takiej lekcji.
Psychologia człowieka rozwija się wolniej niż technologia.
Atawizmy biorą górę nad techniką.
O klasie przywódcy nie decyduje wykształcenie, a jedynie zdolność do adaptacji w zmieniających się warunkach zewnętrznych.
A predyspozycje do przewodzenia innym ma jedynie 7% ludzi…..
Ps.
Nieczęsto się pojawiasz, a szkoda…..
7 lutego o godz. 22:45
Śleper
Dobrze wiesz, że nie miałem Ciebie na myśli. Przepraszam za nieuprawnione uogólnienie ale mnie ponosi gdy czytam te pełne hipokryzji cnotliwe deklaracje. Przecież gdyby rząd zaczął egzekwować prawo własności – np oprogramowania – trzy czwarte jego obroncow na tym blogu by zamilkło, bo nie mieli by jak pisać.
Pozdrawiam
7 lutego o godz. 22:55
Przepraszam Cię Wieśku, ale jakoś pominąłem Twoją opowieść. Ja mimo wszystko jestem zwolennikiem mikropłatności.
Chcę jedną rzecz wyjaśnić, nie jestem zwolennikiem wielkich koncernów liczących sobie 85 złotych za płytę, czy 40 zł. za bilet do kina. Uważam to za złodziejstwo, ale przecież te rozwiązania nie są czarno – białe, jeżeli mówię, że właściciele wielkich firm nie mają racji nie oznacza to od razu, że ma rację druga strona.
W odpowiedzi Sławkowi!
To spotkało mojego przyjaciela, biedził się 2 miesiące nad tłumaczeniem, zaniósł do wydawnictwa, a 2 dni później znalazł je w Internecie. Na ten sam temat mówił chyba Hołdys, że to samo go spotkało ze świeżo napisanym utworem.
7 lutego o godz. 23:03
Śleper
Przesyłam Ci w ramach przeprosin tę – nie dość, że obrzydliwą w formie przekazu i treści – piosenkę, to na dokładkę, jak piszę, kradzioną za pomocą mafii zwanej „youtube”. Mam nadzieję, że Cię rozluźni ten obrzydliwy moralnie przekaz po lekturze tej dyskusji.
http://www.youtube.com/watch?v=lzZWXUfIyIs&feature=related
Pozdrawiam
7 lutego o godz. 23:04
Sawo
Fb spodziewa się, że rynek wyceni jego wartość na 100 mld $. To prawie 30% więcej niż roczne wydatki budżetowe naszego państwa. Dokładnie ile to będzie wiadomo po emisji niewielkiej części akcji z których Fb chce pozyskać jedynie 5 mld USD. Jak widać idea i rozwój cywilizacyjny ma jednak jakąś wymierną wartość.
7 lutego o godz. 23:44
Polecam ten tekst. Perełka – metafora tego kraju
http://wyborcza.pl/1,87648,11101228,Uwiezieni_w_rolach.html
Pozdrawiam
7 lutego o godz. 23:46
Oczywiście że wiem @Kartko, byłem ciekaw czy jeszcze ktoś ……….
Korporacje tolerują Youtube, a nawet same inspirują takie piractwo, traktują to jako darmową reklamę swoich produktów.
Pozdrawiam
7 lutego o godz. 23:48
,, Nie samym uznaniem poeta żyje,
Fakt….
Ale dzisiaj żyją w nowej rzeczywistości. I muszą się w niej odnaleźć.”
Odnajdują się właśnie tak, że ceny swoich produktów muszą kalkulować na poziomie cen złodziejskich (patrz przykład Torlina). Alternatywą jest niestety tylko zwinięcie interesu. Efekt może być tylko jeden : ograniczenie dopływu świeżej, wartościowej treści do darmowego internetu aż do zaniku. Internet jest pełen wytworów ludzi żądnych jedynie sławy i rozgłosu ale ich produkcje nie rozwijają nas nawet o milimetr. To w przytłaczającej swojej masie materiał na ,,Śmiechu warte” z przewodnim motto: patrzcie jaki ja fajny jestem.
8 lutego o godz. 0:20
@Halen, dlaczego np. cała zapłacona już w PRL twórczość, telewizyjna, radiowa, filmowa, itd. nie jest dostępna w internecie za darmo? Przecież jest własnością społeczeństwa, a prawa autorskie już wygasły, albo nigdy nie zaistniały.
8 lutego o godz. 0:23
Torlin z 7 lutego o godz. 22:55 pisze:
„To spotkało mojego przyjaciela, biedził się 2 miesiące nad tłumaczeniem, zaniósł do wydawnictwa, a 2 dni później znalazł je w Internecie. Na ten sam temat mówił chyba Hołdys, że to samo go spotkało ze świeżo napisanym utworem.”
Wydawca może zrobić co chce z Twoim utworem. Wydać go nakładzie 5 egzemplarzy, schować w szufladzie, rozdać w akcji promocyjnej wydawnictwa, opublikować jako wolne lektury itd. Dla niego to towar. A jak jest na dodatek głupi, to daje sobie ukraść.
Zainteresowanym jak sie kształtuje podział dochodów z gry polecam artykuł
http://www.eurogamer.net/articles/2011-01-10-where-does-my-money-go-article
8 lutego o godz. 0:30
Grace, dorobek BBC jest dostępny. Nie sądzę więc by wartościowe treści przestały trafiać do sieci. Chciwość nie zawsze wygrywa. Coś na temat naszych rozważań.
http://www.youtube.com/watch?v=V4s9pdL7tpA
Pozdrawiam
8 lutego o godz. 1:18
Grace
Podejrzewam,że nie znalazł się jeszcze samarytanin, który odwaliłby całą robotę umieszczenia tych treści i opłacenia serwera. Może Ty albo Kartka? w czasie wolnym od pracy i innych zajęć…
Ps. Spora część tych treści jest dostępna
8 lutego o godz. 1:21
@Kartka , masz rację, dlatego nasze dzieci uważają, że wszystko co jest na świecie wymyślili anglicy i amerykanie, a nasze obecne władze wmawiają im, że zanim nastały nie było nic, żadnych osiagnięć naukowych, technicznych, kulturalnych. Tacy to z nich patrioci. Patrz polskie strony w WIKIPEDIA.
8 lutego o godz. 1:26
Halen, nie sądzę by dorobek BBC publikowali w sieci samarytanie. Zdaje się, że zachowanie pamięci np o Orwellu ma znaczenie dla władz Wielkiej Brytanii. No ale rozumiem, że tutaj to może być niezrozumiałe.
Pozdrawiam
8 lutego o godz. 1:31
@Halen, internetowa biblioteka zawalona jest historią Solidarnosci o tym, kto był kim w Solidarności i w jakim zakładzie. Te zakłady już dawno nie istnieją. Nie wiemy co produkowały. Pieniądze publiczne posłużyły do tworzenia etosu, a na kulturę już zabrakło, lektur tam nie ma.
8 lutego o godz. 1:56
No widzisz Kartko. W tym roku mija 63 lata od pierwszej publikacji 1984.
O ile prawa autorski już wygasły możesz śmiało kupić wydanie książkowe, zeskanować albo przepisać jak Ci wygodniej i wpuścić do sieci.
Pewnie nie tylko ja chętnie z tego skorzystam choć mam zdaje się gdzieś jeszcze bibułowe wydanie.
Grace
To nie do mnie pretensje.
8 lutego o godz. 7:58
wreszcie poznaliśmy prawdę o powodach greckich kłopotów. Winne są Niemcy i osobiście pani Merkel, którzy zmusili Greków do pożyczania pieniędzy i kupowania w Niemczech niemieckich towarów i technologii. Ujawnił to krótko mówiąc europoseł Jacek Kurski, krótko mówiąc z Solidarnej Polski. Nie małą winę ponosi także krótko mówiąc premier Tusk, który Greków nie ostrzegł. Pan Kurski opowiedział to dziś panu Wróblowi w TOK-FM. Obiecał że jeszcze nieraz przybędzie do tego radia.
8 lutego o godz. 8:27
@Torlin
Jeszcze raz powtórzę: nie chodzi tylko o bezkarność dla złodzieji. M.in. chodzi o nieufność maluczkich wobec wielkich korporacji, które piszą prawa uchwalane przez parlamenty.
Proszę zwrócić także uwagę, że za dwadzieścia lat obecnie protestujacy będą rządzić. Dlatego warto jest dokonać wysiłku i spróbować ich zrozumieć.
8 lutego o godz. 8:34
Torlina i halena hipokryzja sięgnęła szczytów Himalajów.
Wszyscy kradną, a tylko oni kupują za godziwe pieniądze treści zawarte w internecie.
Płacą za pożyczenie książki – o ile czytają – w bibliotece publiczbnej.
Nie moga spać bo być może zacytowali, dali link do wartości intelektualnych innych ludzi.
Wszqak to jest wg ACTA karalne.
Niech pędzą do organów ścigania i się samooskarżą a wtedy uwierzę w ich niezmierzona uczciwość.
Nie potrafią dostrzec zmian w rzeczywisstość, w której nic nie jest jednoznaczne.
W których nie da się opisać w paragrafach korzystania z osiągnięć luminarzy kultury, techniki i co tam jeszcze z przeszłych – a i bardzo niedawnych – czasów.
Zamiast zastanawić się jak obecną sytuację w internecie rozwiązywać w nowoczesny (zadawalający twórców a nie medialne holdingi) sposób idą drogą ACTA.
Jeszcze jedno; może wiedzą w jaki sposób czerpać z krynicy wiedzy powstałej na skutek sięgania po pieniądze publiczne w tym i moje?
Może wiedzą, gdzie sie podziewają pieniądze zabierane mi na rzecz twórcówwtedy kiedy kupuję – chociażbyn je chciał wyrzucić – nośniki elektroniczne?
Itd. itp.
8 lutego o godz. 8:45
Powtórzę się za blogiem Passenta.
Polityk Tusk?
Cyt.
„02.02.2012
Szanowny Panie Premierze! Na początku maja 2011r. powołał Pan posła Bartosza Arłukowicza na stanowisko Sekretarza Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, powierzając Mu zarazem funkcję swego Pełnomocnika ds. Przeciwdziałania Wykluczeniu Społecznemu. Ze względu na krótki okres działalności na tym polu ? w okresie przed wyborami parlamentarnymi i zaraz po nich, trudno ocenić efektywność pracy nominata.
Z pewnym zdziwieniem przyjąłem natomiast (i z pewnością ten punkt widzenia podziela znacząca część opinii publicznej) ten fakt, iż w nowym rządzie utworzonym w listopadzie ub.r. to stanowisko uległo likwidacji. Tymczasem nie ulega wątpliwości, że liczba osób zaliczanych do kategorii wykluczonych w naszym kraju nie uległa zmianie (by rzecz ująć najłagodniej), a zróżnicowanie społeczne i materialne w Polsce pogłębiło się.
Z tych względów pytam Pana Premiera o przyczyny takiej decyzji? Nie chce mi się bowiem wierzyć, że mogą one być związane z motywami politycznymi w sytuacji przed wyborami do Sejmu i Senatu oraz z późniejszym powołaniem dotychczasowego Pełnomocnika na stanowisko Ministra Zdrowia.
/-/ Tadeusz Iwiński
Poseł na Sejm RP”
A może złodziej wartości imtelektualnych?
A może ja jestem złodziejem wklejając list posła?
Co na to Torlin, halen?
8 lutego o godz. 8:50
@Grace
http://tvp.info/informacje/kultura/archiwa-tvp-za-darmo-w-internecie/6367012
@Sławek
/ Polityka jest sprzedawana w Amazonie w wersji elektronicznej z zabezpieczeniem pozwalającym odczytać ją tylko na jednym, dedykowanym czytniku/
No i właśnie masz świetny przykład. Żeby Polityka mogła się ukazywać, trzeba zapłacić autorom tekstów, ludziom z obsługi technicznej, pokryć koszty stałe i finansowe, no i w końcu jest wydawana dla skromnego choćby zysku. Środki na to muszą pochodzić od ludzi, którzy zapłacą za prawo do przeczytania. I gdybyśmy żyli w poczuciu poszanowania tej zasady, to zapewne można byłoby zapłacić zwykłą cenę, dostać niezabezpieczoną wersję elektroniczną, dać ją do przeczytania rodzinie i sąsiadowi, i OK. Ale logika „w Internecie wszystko jest za darmo” sprawia, że ludzie chcą to samo przeczytać nie płacąc, a w konsekwencji albo Polityki w internecie nie będzie, albo będzie zabezpieczona. Jak sam widzisz, tak rozumiana „wolność Internetu” jest matką DRM-ów.
8 lutego o godz. 8:58
Oczywiscie ze niemcy i Unia sa winne za Grecje i za kryzys w Europie. Dowodzenie tego jednak mija sie z celem w kraju gdzie Rutkowski stal sie winnym ze Madzia nie zostala porwana.
8 lutego o godz. 9:07
@Kartka z podróży
/ metafora tego kraju/
Tak jak Wulff jest wzorcem niemieckości?
8 lutego o godz. 9:14
@karwoj
/Wszqak to jest wg ACTA karalne./
Klasyczny przykład internauty, który – cytując Rybakowa – „wszystko wie, choć nic nie czytał”. Przeczytaj kiedyś ACTA, przynajmniej tę część, która dotyczy przepisów karnych, będziesz wiedział, że bzdury wypisywałeś.
8 lutego o godz. 9:45
O wszystkim można porozmawiać.ACTA to nietylko rozmowa o prawie i sposobie jego wprowadzania.To rozmowa o wizji demokracji.Dotychczasowa, uprawiana przez wszystkie rządzące Polską ekipy może być nazwana demokracją jednodniową, wszyscy bowiem byliśmy pelnoprawnymi obywatelami w dniu wyborów, po czym naszym psim obowiązkiem bylo ufanie rządzącym, którzy z racji pozycji zajmowanej w spoleczeństwie stawali się depozytariuszami wiedzy niezmierzonej a powszechnej. Umowa ACTA spowodowala wybuch buntu przeciw takiemu traktowaniu, co jest o tyle dziwne, że po drodze znacznie więcej ważniejszych praw nam narzucono wbrew naszej woli. I poslusznie godziliśmy się na to uwiedzeni stwierdzeniami o woli większości czy kompromisie. W tej jednak kwestii rząd nijak na wolę większości powolać się nie może. Mam pretensję do Pani i innych dziennikarzy, którzy – jako nieliczni – byli informowani o zamiarze zaakceptowania kolejnego prawa kagańcowego. Ten bunt to zapowiedź zmian w sposobie funkcjonowania demokracji. Nie wystarczy już powolać się na mandat spoleczny. Nie jest on bowiem udzielany bezwarunkowo, a obowiązuje jedynie w pewnym zakresie. PO miala nie powielać totalitarnych zapędów rządów PiS i oczekiwania zawiodlo. Zamiast lekceważyć ów ruch, należy go wesprzeć, bo daje nam szansę na zbudowanie mechanizmów realnej demokracji, w której rządzący stale będą pamiętać, że są naszymi reprezentantami, a nie wladcami powolanymi do dowolnych dzialań z mocy wyborów.Jeśli ci, którzy ksztaltują opinię publiczną sprowadzą protesty do bezzasadnego buntu gówniarzy przeciw sprawie, na której się nie znają, stracimy na bardzo dlugo szansę na prawdziwie demoktaycznie funkcjonujące spoleczeństwo.
8 lutego o godz. 9:45
Śmiechu warte !
Państwo Polskie nie ma pieniędzy na pogłębienie toru wodnego Świnoujście -Szczecin do 12,5 m , utrzymanie głebokości toru na dotyczasowym poziomie jest od lat zaniedbywane i tor jest zamulany .
Podobnie zamulany (ony ) jest tor podejściowy -północny do portu Świnoujscie poprzez polskie wody terytorialne .
Na szczęście czynny jest ,sprawny ulubiony przez kapitanow – północny tor podejściowy ,ale to Niemcy utrzymują go w w należytym porządku .
Proszę , nie wierzcie tym Polskim patriotom którzy przy okazji budowy Rury Nord -S wrzeszczeli , że to zagraża prawie niepodłegłości RP .
Sami nie potrafimy utrzymać w kondycji technicznej morska infrastukturę zbudowaną do 1945 r . Taka jest smutna prawda .
Dziś w porannej audycji radia Szczecin marszałek województwa wyznał o tych niemocach finasowych ale … ślą listy do Tuska .
Inny mocarz od lat ( bez kompetencji od zawsze ) zarządzający spółką port lotniczny Goleniów o dumnej nazwie ” SOLIDARNOŚĆ ” doprowadził tą spółkę do krytycznej sytuacji finasowej ( inwestycje bez zapewnienia zabezpieczenia finansowego ) ,bezpodstawnie liczyli ,że UNIA dosypie grosza .
ps.
Gazoport w Świnoujście buduje się , a co z zapewnieniem lini przesyłowych gazu do Polski ?, a co z umowami z odbiorcami ? , tu też bomba pyka !.
Bundeskanzler Merkel nie może za te wszystkie problemy odpowiadać ,gdyby nawet europosel Jacek Kurski mówil o jej winach -nawet codziennie w radio TOKFM , a wybitny” red. Wróbel ćwierkał z nim zadowolny .
8 lutego o godz. 10:09
Wypowiadałem się przeciw ACTA i jakoś moja główna teza oceny masowego sprzeciwu nie zyskała poparcia.
****************
Nic o nas bez nas.
****************
Izbo Lordów Blogowych!
Czas gdy Wy decydowaliście jak ma żyć gmin minęły.
Gdy Torlin sugeruje, że ja chcę aby wszystko było za darmo, to jest to prostytucja blogowa. Nie tworzę wartości intelektualnych. Ale gdy TJ oraz inne chłodne umysły przyłączą się do Torlina, to być może stanę na pierwszej linii tłuszczy idącej spalić Torlinowy dom i popioły rozrzuócić. Nie dam sobie opodatkować powietrza. Jeśli szlachcic myśli i kultury jakim jest Torlin używa nieuczciwych chwytów polemicznych, to ja stwierdzam: uczył grzeszny bandytę.
Torlin wmawianiem mi, że chcę wszystiego za darmo próbuje mnie okraść. Z takimi poglądami to ja za darmo nie chcę się zapoznawać i ich rozpatrywać. W 1939-m ponad 90% procent obywateli Polskich nie potrafiło odczytać słów siena i Siena i zrozumieć i różnicy między nimi.
Bo nie mieli pieniędzy na opłacenie szkoły. Dziś segregując szkolne dzieci na jedzące posiłek bez płacenia i jedzące posiłek opłacony stwarzamy sytuację w której oprócz Radziwiłłowa będziemy mieli Torlinów oraz inne rodowe wsie i miasta.
Przestań Torlinie domniemywać iż jesteśmy złodziejami i należy nas wrzucać do ciupy, bo wrzucacz będzie premiowany za dużą liczbę wrzuconych. Gdyby USA podpisało ACTA jako pierwsze, całowałbym Twe stopy wdzięczny za Twe złote myśli i przełykał pogardę dla Twych polemistów. Zdobądź sławę i uwielbienie buszującego w zbożu a nie będziesz zauważał złodziejstwa.
Jeden z klasyków zdefiniował bogatego, a ja to na blogach e-Polityki cytowałem: bogatym jest ktoś, kogo można okraść nie wyrzadzając krzywdy.
Po mnie Twe sugestie spływają bez wywoływania silniejszych emocji.
Ale rozpylając na blogu poczucie własnej krzywdy pokazujesz swą megalomanię.
W pierwszej kolejności pokaż przekaz dziękczynny dla Mariana Falskiego i opublikuj pobudzający do współczucia i ofiarności na rzecz prostaczków w osiedlach byłych pracowników PGR.
Traktowanie ludzi jak gnój pod historię wyprowadza zamaskowany tłum na ulicę. I Twe słuszne monity nie zapędzą ich spowrotem do gumna.
Miał rację senator wskazujący konieczność zburzenia Kartaginy.
Musiał umrzeć aby historia przyznała mu rację.
Skonćzyły się czasy gdy można było traktować ludzi tak: „I tak tego nie zrozumiesz.” Nie potrafisz Torlinie i tłumaczyć swoich racji. Bo czynisz je swoimi, a polityka jest dziedziną zarządzania dobrem wspólnym.
Krótko: rozczarowujesz Torlinie.
Podobnie jak ja. Tylko że ja w swej głupocie staram się być ucziwy.
Inaczej rozumiemy uczciwość Jaśnie Oswiecony i kiepsko opłacony.
8 lutego o godz. 10:12
Waldemar, 9,45. Nie czas żałować róż. Zrobiłeś rewolucję, wybrałeś rząd złożony z niedouczonych i nieodpowiedzialnych chłystków to masz. Do kogo pretensje? Kiedyś mieliśmy stocznie i żeglugę oraz tysiące fabryk pracujące dla nich. W nich armię doskonałych fachowców. Dali Ci obiecywany transfer najnowszych technologii. Masz je w postaci skomputeryzowanych kas w supermarketach i marmury w bankach. Nad tym dnem unoszą się uśmiechnięte i wniebowzięte twarze dziennikarzy i publicystów, i tego co nazywają szyderczo niezależnymi ekspertami.
8 lutego o godz. 10:46
Jak sie nie smiac. Rutkowski zakonczyl przedwczesnie sledztwo jak sie okazuje i zastanie za to pociagniety do odpowiedzialnosci. Moze za to stanac przed sadem.
„Rutkowski sugeruje też, że przy ewentualnym postępowaniu w jego sprawie może dojść do fałszowania dokumentów. – Śledczy będą pracować nad Katarzyną W., aby powiedziała, że takie propozycje (red.: pomoc psychologa i negocjatora) od strony policji były, dając jej lepszą zupę, celę, czy pomarańczę lub banana – stwierdził.”
Platformiana policja ‘odshetyniona’ niedawno kompromituje sie w sposob niezwykle haniebny. Ale tak jest w kazdej dyktaturze gdzie wiedza, nauka, doswiadczenie i inteligencja sa wrogami wladzy. Jaki Donek taka policja !
Donek Tusk musi tu osobiscie interweniowac by zakonczyc ten cyrk. Tusk powinien natychmiast przeprosic Rutkowskiego i podziekowac mu za rozwiazanie sprawy. Po czym zdymisjowac naczelnika policji w Sosnowcu i jego nie-do-rzecznika.
8 lutego o godz. 10:55
Oj, bartoszcze, bartoszcze
Jak się wierzy to bez refleksji i umiaru.
Akt prawny tak mgliście spreparowany może służyć do wszystkiego, również do ukarania ciebie.
Ale ty wierz jak chcesz.
8 lutego o godz. 11:27
Z blogów Polityki przeglądam regularnie tylko 4 – PPSD. Próbowałem czytać komentarze na blogu Kuczyńskiego, ale szybko zrezygnowałem. Nie dość, że komentarzy jest tysiące, to sami znawcy ekonomii. Gdyby choć jeden procent tych genialnych uwag rząd wykorzystał, to Polska byłaby jedną z potęg gospodarczych świata. Ja się nie znam na ekonomii, nawet z ekonomii politycznej socjalizmu nie miałem piątki na studiach, to była moja największa wpadka, obok metodyki fizyki, co było jeszcze bardziej bolesne, bo przed studiami nauczałem fizyki i to dobrze w moim mniemaniu. Przestałem się martwić tą czwórką, gdy się dowiedziałem, że ekonomia jest zaliczana do nauk humanistycznych. Przestało mnie nawet denerwować, że popieprzyli osie układu współrzędnych – humanista ma prawo nie znać się na matematyce, wystarczy, że potrafi się zachwycać i podniecać poezją wieszczów i noblistów, czego ja niestety nie potrafię. Uznaję tylko Mariana Załuckiego po polsku (ostatnio też Andrusa) a z „Goethopodobnych” Wilhelma Buscha, takie połączenie Załuckiego i Sztaudyngiera z Mleczkiem, bo są wspaniałe karykatury. Są czasem odważne jak i teksty i trochę mylące. Bardzo szybko KK kazał wycofać ze szkół opowiadanie ilustrowane pod zachęcającym tytułem – „Święta Helena”, gdyż była ona nieco „świętojebliwa”.
Ja zaakceptowałem bez zastrzeżeń wypowiedź pewnego genialnego człowieka, że -
w danej dziedzinie jest tyle nauki, ile w niej jest matematyki.
Ostatnio coraz szybciej dokonuję przeglądu, bo mam coraz miej do czytania. Blogi PP są opanowane przez osoby, których komentarze przewijam natychmiast, a od niedawna identyczne wpisy są na obu blogach!!! Nie chodzi mi o nicki, każdy może działać na każdym blogu, ale powielać bzdury, które muszę przewijać na jednym blogu i natrafiam na nie natychmiast na „sąsiednim” – to już perwersja lub nękanie potencjalnego czytelnika. Piszę o sąsiednich, bo u mnie adresy stron są obok siebie. To jest już skandal, który powinien być wygaszany przez współpracę moderatorów. Własnego tekstu na jednym blogu nie da się wklejać, gdy się człowiek pomylił przy wklejaniu i pojawia się napis, że jest już w sieci – choć go nie widać! To pewnie robi program automatycznie. Czy nie można tego uczynić z tymi „powielaczowymi” komentarzami???
Na wszelki wypadek zrobię to samo przestępstwo i spróbuję ten tekst umieścić na kilku blogach.
8 lutego o godz. 12:27
Mam do państwa – szczególnie zwolenników obecnie nam panującej partii PO z jej liderem – dość proste pytanie.
W całym kraju od wybrzeża Bałtyku do Tatr i Beskdów trwa akcja mająca nas utwierdzić w tym, że obecna sytuacja gospodarcza kraju zmusza nas do przedłużenia wieku emerytalnego.
Jakże podobna do „światłej i zbawczej dla kraju” reformy emerytalnej sprzed zaledwie kilku lat.
Przypominam, że stały za nią obecnie nam panujące siły.
Na dzień dzisiejszy te same siły twierdza. że tamta reforma była bez sensu i należy zabierać do wspólnej kasy zebrane w OFE pieniądze.
Co jest dziwne OFE zanotowały w ubiegłym roku straty – w wyniku złych inwestycji – w kwocie około 12 mld. zł natomiast firmy zarządzające zysk w kwocie circa 0,5 mld zł,
I jest dobrze i jest w porządku.
Przed chwilą słuchałem pani prof (nazwiska nie pomnę), która zarzucała rządzącym, że nadal nie kontrolują OFE o nie podają wyników tej kontroli do publicznej wiadomości.
Jednocześnie zwróciła uwagę na to, że przedłużenie czasu pracy może nie wpłynąć na wysokość emerytury ponieważ aktualnie są spłaszczane wysokości emerytur niezależnie od wysługi i zajmowanego wcześniej stanowiska.
Jenym słowem kolejna słynna i chwalebna reforma Buzka padła.
Wcześniej zdrowia i oświaty.
Jenak neoliberalizm nie pada.
8 lutego o godz. 12:31
Przeciek godzina 10.12 ;
Przyznaje Tobie racje .
Przy tej okazji dodam, czy ktoś słyszał ostatnio o dumnie jeszcze w XX wieku zapowiadanych inwestycjach wodnych po nazwą projekt „ODRA 2006 ” ?
Ta rzeka miała być symbolem dynamicznego rozwoju ,taka droga życia , od G. Śląska do portu Szczecin ( PRL zaniedbał i tej szansy mówili chłopaki od panny „S „).
Przy okazji tego dumnego polskiego programu, Niemcy rozpoczeli modernizacje kanału Hohesaatten -FriedrichSthaler WasserStrasse i portu w Schwedt n/Odra ,tak by mogły pływać statki motorowe o ładunkach do 5 .000 ton!
Nasza Polska strona byla zaniepokojona ,iż te inwestycje zmarginalizują znaczenie portów Szczecin – Świnoujscie . To był rok 2002 .
Dziś ta inwestycja skończona , a turystycznie można do Berlina dotrzeć ( Nasi wodniacy latem korzystaja i chwalą infrastrukturę turystyczna po drodze ) komfortowo ,a jak ktos ma potrzebę to i do Magdeburga .Wodnymi szlakami przez Niemcy z towarami ,ładunkami Nam niestety od lat za daleko do…. Wody od rzek poczynajac i na Morzu kończąc . Rozumiem ,historyczna przeprowadzka Polaków z Kresów ,ale czy tak musi byc stale?
Takie praktyczne projekty mnie rajcują ,mniej wirtualne opowieści o przyszłości .
Wodne drogi nie kończą się na ich powierzchni chyba ,że wprowadzimy poduszkowce do wszystkiego , ale to bez sensu .
8 lutego o godz. 12:33
karwoj8
8 lutego o godz. 12:27
Dochody społeczeństwa są ZAWSZE pompowane na szczyt piramidy, do momentu gdy przewraca się pod wpływem zmiany środka ciężkości.
Nie może być tak, by 1% społeczeństwa posiadał pieniądze równoważne dochodom 90% populacji. To musi runąć….
8 lutego o godz. 13:47
„Przekwitłe ściezki” 10.09
W końcu ktos zrobił porzadek ze słodkim ple ple od dawna publikowanym na blogu przez Torlina. Miałem też ochotę to zrobić, ale obawiałem sie że bedę niegrzeczny, a pozatem przerazał mnie ogrom smieci, które sie nazbierały i które trzeba by dokładnie rozgrzebac i ośmieszyć.
Ciesze sie i gratuluje @PSS ze oczyścił tą stajnię Augiasza !
8 lutego o godz. 14:02
Jean Paul 21:58
Tusk wyszedł z takiego oto prostego założenia: jeśli wybrali mnie po 4 latach mojego lenistwa, to dlaczego teraz mam się jakoś specjalnie starać? Polacy to dziwny naród. Wychodzą z założenia, ze im gorzej tym lepiej.
8 lutego o godz. 14:08
Sawa 21.55
Właśnie sie dowiedziałem że Fejsbuk jest wart 100 mld USD.
Napewno !
Gdyby CIA, FSB, CBŚ, Mossad i MI5 chciały sobie zafundowac takie bazy danych, pewnie kosztowało by to nawet wiecej. Tymczasem miliony debili wykonały za nich tą robotę i jeszcze sa z tego strasznie zadowolone i dumne.
Na szczeście nikt z moich znajomych nie zgłupiał do tego stopnia żeby sie zapisac do Fejsa, Naszej Klasy itp.
8 lutego o godz. 14:12
Jean Paul
8 lutego o godz. 14:08
Dokladnie jak napisales.
8 lutego o godz. 14:27
bartoszcze z 8 lutego o godz. 8:50 Pisze:
„No i właśnie masz świetny przykład. Żeby Polityka mogła się ukazywać, trzeba zapłacić autorom tekstów, ludziom z obsługi technicznej, pokryć koszty stałe i finansowe, no i w końcu jest wydawana dla skromnego choćby zysku. Środki na to muszą pochodzić od ludzi, którzy zapłacą za prawo do przeczytania. …
Ale logika ?w Internecie wszystko jest za darmo? sprawia, że ludzie chcą to samo przeczytać nie płacąc, a w konsekwencji albo Polityki w internecie nie będzie, albo będzie zabezpieczona. Jak sam widzisz, tak rozumiana ?wolność Internetu? jest matką DRM-ów.”
Widzę tylko jedno, że stary, przedinternetowy model biznesowy się niesprawdza. Tak, jak juz wielokrotnie w historii. Zaczęło się chyba od Gutenberga, który pozbawił chleba całe armie skrybów i na dodatek umożliwił czytelnictwo nie tylko tym, których stać było na inkunabuły. Potem była rewolucja Przemysłowa, rewolucja Francuska które zmiotły ludzi trzymających się zbyt kurczowo starych, dobrych praw gwarantujacym im dostatnie i bestroskie życie. Z nowszych czasów pamiętam bunt zecerów przeciwko automatycznemu składowi. Maszynistki, biedactwa sie nie buntowały ale spotkał je podobny los jak zecerów, dorożkaży i inne zawody. Dorożkarze i właściciele stajni dporowadzili nawet do uchwalenia prawa, że przed każdym autem ma biec człowiek z czerwoną chorągiewką. Z wiadomym skutkiem. Wreszcie wiadomość z ostatnich dni. Wydawcy papierowych atlasów z Francji skarżą Google Maps o, wyobraż sobie, udostępnianie darmowych map.
http://vbeta.pl/2012/02/02/google-ukarany-za-udostepnianie-darmowych-uslug
I sąd przyznaje im rację. Wysoki sąd nie przerwał na chwilę rozprawy, nie wyszedł na ulicę by spytać pierszego napotkanego nastolatka co się stanie jak wyda wyrok na Google.
Matką DRM-ów, przepisów prawnych, ACT wszelakich jest próba kurczowego trzymania się starych rozwiązań, pasujących do internetowego świata jak pięść do nosa. A prawnicy, przykro mi, pomagają konserwować to mocno nieświeże mięso. Jaki jest sens produkować przepisy, o których z góry wiadomo, że nie będą przestrzegane, o których z góry wiadomo, że uczynią przestępców z użytkowników Internetu? Czy naprawdę metoda zawracania Wisły kijem, pałką i paragrafem może być na dłuższą metę skuteczna?
Pozdrawiam serdecznie. Dyskusja z Tobą pozwala mi lepiej zrozumieć i wyartykułować to, co czułem intuicyjnie.
A zupełnie inną sprawą jest to, co ja czuję do Polityki, która traktuje mnie jak potencjalnego złodzieja. Ale Wprost jest jeszcze gorsze. Ten tygodnik mogę czytać tylko na komputerze i za pomocą, dzirawego jak ser, czytnika Adobe Reader.
8 lutego o godz. 15:44
Muszę przyznać, że nie zbulwersowała mnie nadmiernie sprawa uprowadzenia Madzi, ani nieoczekiwany zwrot wydarzeń. Jest tyle nieszczęść na świecie, miliony dzieci umierających z głodu i chorób. Gdybym nad każdym przypadkiem wylał 1 ml łez, to wyschnąłbym na wiór i nie pomógłbym nikomu tym moim zmartwieniem. Napisałem już kiedyś, że mam nawet mieszane uczucia, gdy wspieram moim procencikiem z podatków fundację, która wydaje krocie, aby przedłużyć życie o kilka miesięcy, a nawet lat, nieuleczalnie chorym dzieciom. Jest to szlachetne, ale czy racjonalne wydawanie pieniędzy?
Rozumiałem tzw. odruch serca i gremialny udział mieszkańców Sosnowca w poszukiwaniach „porwanego” dziecka. Jeśli jednak hiena cmentarna zwęszyła wysoką nagrodę i narzuca swoją „pomoc” w odnalezieniu dziecka, oszukując i prowokując chamskimi metodami matkę do przyznana się do winy, wtedy mi się ten przysłowiowy nóż otwiera w kabzie. Mnie tylko jedno interesowało w działalności „odkrywczej” byłego detektywa. Skąd on się wziął w Sosnowcu? Kto go poprosił o pomoc, kiedy i w jakiej formie? Matka Madzi chyba nie, aż taka głupia nie może być. Śledziłem bardo dokładnie wywiad z dziadkami Madzi, który był po popisie medialnym Rutkowskiego, gdzie mu tak dziękowali „za pomoc”. Otóż ona ani słowem nie wspomniała, w jakiej formie i kiedy zwróciła się o pomoc do Rutkowskiego. Nie wyrzucili go z domu, gdy przylazł i to był ich największy błąd. Rzekomo wniósł coś decydującego do ŚLEDZTWA. To jest oszustwo i wynikało ze słów babci, zresztą faktycznie wspaniałej, opanowanej i kulturalnej kobiety – chapeau bas!
Już przed nadejściem „proroka” sami z dziadkiem zrobili przełom w śledztwie, tylko nie poszli z tym ani do policji ani do mediów i ja ich dobrze rozumiem, czekali na opamiętanie się synowej. Z zachowania i słów matki dziecka zorientowali się, że kłamie i dobrze wie co się z dzieckiem dzieje, mieli tylko nadzieję, że żyje. „Geniusz-porywacz” nie był więc nikomu potrzebny, żniwo już się zbliżyło w momencie, kiedy matka odmówiła spotkania z wariografem. Durne gadanie, że roztrzęsiona stratą dziecka kobieta (po 10 dniach, lub więcej) jest zbyt niestabilna psychiczne, aby być poddaną wariograficznej metodzie to jest kretynizm!!! Jest dokładnie odwrotnie! Opanowany, zimny drań, morderca, jest w stanie oszukać wariograf. Taką umiejętność wykazuje każdy dobry agent w amerykańskich filmach, o Bondzie nie wspomnę, a zakompleksiona matka, mająca na sumieniu i śmierć dziecka i niepotrzebne poruszenie społeczności lokalnej i policji, złamałaby się jak ta brzózka w Smoleńsku od podmuchu, szumu skrzydeł tupolewa. Policja też taka durna nie jest, aby sobie nie dośpiewać interpretacji do takiej odmowy. Fakt, że przyjęła jako priorytet zeznanie matki o porwaniu, tylko dobrze o niej świadczy. Do rozwiązania sprawy nie potrzebowali gnojenia matki przez pseudo-detektywa, szantażystę. Nawet ta zaszczuta i oszukana przez niego matka wskazała mu niewłaściwe miejsce, co jest raczej kompromitacją jego metody, bo fakt iż jest czegoś winna, był jasny teściom i być może i policji. Jeśli prawdą jest, że obserwowali mamusię, tragicznie doświadczoną, przy rozrywce w kinie, chyba mówi za siebie. Chciałbym, aby prokurator znalazł zarzuty wobec tej hieny i wykazał mu, że ani grosza z tej nagrody nie dostanie. On przecież kocha pomagać ludziom za darmo… no może trochę reklamy w mediach nie odmówi.
8 lutego o godz. 15:50
Antoniusie
Kapelusz z głowy ściągam. Wyraziłeś swoimi słowy moje wrażenia z tej sprawy.
8 lutego o godz. 16:38
http://www.altair.com.pl/start-7432
Niezły artykuł w obronie E. Klicha……
8 lutego o godz. 17:13
Antonius
8 lutego o godz. 15:44
A ja sie nie zgadzam z taka interpretacja.
Jest to interpretacja pozbawiona jakiejkolwiek logiki i uczciwosci. Widac tylko chec by dokopac Rutkowskiemu ponad wszystko i ponad prawde. Jest to reakcja motywowana zawiscia czlowieka z jaskini.
Problemy robi policja bo wyszla na glupa. Mieli duzo watkow, duzo detektywow mogli by zatrudnic, kolesiow i znajomych i duzo nadgodzin wyrobic. A Rutkowski wszystko zepsul. Zepsul bo wydobyl prawde z kobitki ktora oszukala wszystkich powodujac powazne koszty.
Co do metod, bez przesady, Rutkowskiemu daleko do Abu Ghraib. Zaden polski polityk nie potepil Abu Ghraib ani ty Antoniusie. Przynajmniej ja o o tym nie czytalem. Rutkowski nie uzywal water boarding, ani nie stawial w trudnych pozycjach, ani nie uzywal elektro-wstrzasow ani glosnej muzyki, ani jej nie rozebral i nie poszczul psem ani nie wpychal palki do odbytnicy. To wszystko jest OK dla polskich politykow i ineligentow. Rutkowski nie ma z tym nic wspolnego. Udawal ze wszyskko wie i ona mu sama powiedziala. I to maja byc nieuczciwe metody ? Aha religia zabrania udawac bo to klamstwo. To rozumiem. Ale w polskich aresztach ludzie po prostu umieraja, tak sobie, i nikogo to nie interesuje.
Co do nagrody,… tak detektywi zarabiaja na swe utrzymanie. Pracuja by zasluzyc na nagrody. Poza tym Rutkowski zapowiedzial ze przekaze nagrode dla domow opieki spolecznej na Slasku. Twoj wrzask jest wiec nie na miejscu.
8 lutego o godz. 17:20
@Antonius
8 lutego o godz. 15:44
Rozumiem, że jest pan po tej samej stronie, co pani minister Mucha, po co leczyć ludzi starszych i śmiertelnie chorych jak i tak niedługo umrą? Pamiętam, jeden z pracowników NFZ wydał rozporządzenie, że nie wolno lekarzom przepisywać leków na leczenie raka osobom powyżej 50-tki. Taki był oszczędny. Pewnie potem awansował, bo widzę, że liczba zwolenników cichej eutanazji, wykonywanej za pomocą przepisów prawa, ma coraz więcej zwolenników w Polsce. Zwłaszcza, że ludzie o takich poglądach jak pani minister Mucha robią karierę w polskim rządzie i wybrało ją społeczeństwo.
8 lutego o godz. 17:47
Uzupełnienie do komentarza @Antoniusa w sprawie „uprowadzenia” Madzi i błyskotliwej w tej sprawie akcji Detektywa. R. zwołał konferencję prasową z udziałem męża nieszczęsnej matki i jego rodziców. Tym razem tatuś zamienił garnitur na gustowny sweter, ale nie zrezygnował z wystylizowanego zarostu i fryzury. Wszedł do pomieszczenia leciutko i z miłym, a może nawet pogodnym wyrazem twarzy, jakby miał coś do zareklamowania lub sprzedania. Widziałem już (niestety) kilku ludzi po utracie dziecka i wiem, że nic gorszego nie może człowieka spotkać w życiu, nic dla człowieka dotkniętego taką tragedią nie ma wartości, a już najmniej wygląd. On po prostu odetchnął, nareszcie znowu jest wolny od trosk bycia mężem i ojcem.
Z tej konferencji obejrzałem tylko jego, na R. nie mogę patrzeć.
Lubię @Antoniusa , więc trochę się z nim nie zgodzę w kwestii umieszczania ekonomi na półce z fiszką nauk humanistycznych, choć zapewne tak jest ( dziwna figura, ale zaraz się wyjaśni). Otóż, @Antoniusie gdybyś poczekał ( właściwie chodzi o twoich rodziców) z narodzinami i na przełomie wieków trzymał w ręku dyplom doktora fizyki, to miałbyś duże szanse na niezłą fuchę w londyńskim City lub w innej jaskini „hazardu”. To właśnie oni są autorami niezrozumiałych algorytmów tworzonych dla właścicieli rynków finansowych. Niektórzy bankierzy korzystali z ich pracy, choć nie rozumieli tych zawiłych wzorów, napędzała ich tylko i wyłącznie chciwość. Najgorsze jest jednak to, że przez ostatnie 30 lat wolni obywatele demokratycznych państw uwierzyli w te bajki jak w nową religię i nic ich nie jest w stanie z tego odurzenia wydobyć.
8 lutego o godz. 17:50
W obronie wolności słowa – 11.02.2012 r. godz. 13:00 pod Sejmem – http://www.stachurska.eu/?p=6693
8 lutego o godz. 18:14
@gayaliv
8 lutego o godz. 9:45
Świetne określenie polskiej demokracji „jednodniówka”, ja bym dodała jeszcze ruletka jednodniówka, ponieważ przyjęło się, że wszystkie obietnice wyborcze służą tylko wygraniu wyborów, a potem, jak tłumaczą to zawile polscy znawcy życia politycznego, nie muszą zwycięzców zobowiązywać do czegokolwiek.
I tak jest, aż do kryterium ulicznego.
A mnie się marzy, aby osoby wybierane do rządzenia krajem były kompetentne, miały wizję, która przemawia do wyborców, wiedzę jak tę wizję wprowadzić w życie i energię, aby tego dokonać.
A tu ciągle widać ludzi mających ambicję, aby tylko piastować urząd, zbierać profity i wypłacić się wspierającym ich siłom, a sprawy społeczne, to dla nich bajki dla grzecznych dzieci.
Dobrze, że przy okazji ACTA, rodzi się samoistny ruch kontrolny poczynań rządu.
Chciałabym, aby posłowie z mojego okręgu wyborczego mieli potrzebę chwalenia się przed wyborcami swoją działalnością parlamentarną przez całą kadencję, a nie tylko w czasie wyborów. Żeby mieli chęć publikowania informacji o swoich działaniach, o tym, za jaką sprawą optowali w parlamencie, a jakiej byli przeciwni i dlaczego. Chciałabym, aby mieli chęć słuchania wyborców i transformowali ich opinię na forum parlamentu. Wtedy byliby osobami wiarygodnymi.
Szeroka społeczna dyskusja sprawy ACTA udowodniła, że nawet osoba niebędąca znawcą tematu może wyrobić sobie pogląd na występujące problemy.
Dlaczego rząd udaje, że jest głuchy? Wystarczy zebrać wnioski z tej dyskusji i przeanalizować temat dążąc do konsensusu, a nie urządzać prowokacyjne spotkania, aby ośmieszając pojedynczych rozmówców wykazać swoją siłę.
Ludzie chcą i mają prawo być wysłuchani, a rząd winien pamiętać, komu powinien służyć.
8 lutego o godz. 18:20
@karwoj
/Jak się wierzy to bez refleksji i umiaru.
Akt prawny tak mgliście spreparowany może służyć do wszystkiego, również do ukarania ciebie./
Odpowiadam wyłącznie po to, żeby niezorientowanych nie pozostawić w błędzie, bo Twój przypadek nie wydaje się uleczalny:
1/ ACTA samodzielnie nie stanowi podstawy ukarania kogokolwiek, ponieważ nie zawiera własnych norm karnych, a jedynie wskazania, jakie co do zasady przepisy karne powinny być wprowadzone ustawami krajowymi (nullum crimen sine lege),
2/ polskie przepisy karne od dawna sankcjonują to, czego ACTA wymaga do usankcjonowania, a karalność robienia kamerą kopii w kinie jest fakultatywna i do polskiego prawa raczej nie zostanie wprowadzona.
Zatem pozostań w rojeniach, a ja pozostanę w faktach.
@Sławek
/Widzę tylko jedno, że stary, przedinternetowy model biznesowy się niesprawdza/
A zauważyłeś już, że nie istnieje jeszcze powszechny internetowy model biznesowy? Polityka ze sprzedaży internetowej być może pokrywa już koszt tworzenia równoległej wersji elektronicznej, ale autorom jeszcze z tego nie jest w stanie zapłacić. Nie słyszałem na razie o żadnym potwierdzonym przypadku, żeby gazeta osiągnęła rentowność wydania internetowego.
8 lutego o godz. 18:40
@Śleper
8 lutego o godz. 17:47
Podział dyscyplin naukowych na humanistyczne i ścisłe to nie jest mój pomysł, nawet się dziwiłem, że ekonomia nie jest nauką ścisłą.
8 lutego o godz. 19:48
http://www.tvn24.pl/16126,1,inny_punkt_widzenia.html
Hartman i Miecugow….
Wywiad z Gomułką też warto odsłuchać……
8 lutego o godz. 20:05
bartoszcze z 8 lutego o godz. 18:20 pisze”
„A zauważyłeś już, że nie istnieje jeszcze powszechny internetowy model biznesowy? ”
A zauważyłeś już, że mnie i czytelników to nie obchodzi? Mam kupować wersje elektroniczne dla każdego członka rodziny? Zauważam, że nakłady gazet turlają się w dół i wydawcy nie potrafią temu zapobiec. Zauważam, że jak dalej będą ludziom utrudniali dostęp do swoich treści i traktowali ich jak złodziei, to jeszcze bardziej spadną im nakłady. Pamiętasz taki film, chyba Barei, w którym sztućce w barze były przymocowane łańcuchami do stołów? A jeśli wychodzi im z kalkulacji kosztów ten idiotyczny DRM, to szacunek dla czytelników wymaga wyjaśnienia im tego. Chyba, że uważają, że hołota czytająca Politykę będzie ją nielegalnie kopiować i sprzedawać po pięćdziesiąt groszy.
8 lutego o godz. 20:34
A mnie zaskoczył
Jarosław Kaczyński autentycznie.
Nigdy nie spodziewałem się że ten człowiek będzie żałował tego iż
POLICJA nie przejęła skuteczności i metod MILICJI.
NIGDY BYM SIĘ CZEGOŚ TAKIEGO PO NIM NIE SPODZIEWAŁ
Jednak ten człowiek potrafi zaskoczyć.
A mówiło się uprzednio że on jest dobry tylko w odwracaniu kota ogonem
8 lutego o godz. 20:46
Antonius
8 lutego o godz. 11:27Nie dość, że komentarzy jest tysiące, to sami znawcy ekonomii.
Antonius
8 lutego o godz. 18:40
…że ekonomia nie jest nauką ścisłą.
……………………………………………………………………………………….
…bo ekonomia to..ni pies ni wydra, coś na kształt lisa…
Stąd tylu znawców tej nieścisłej nauki.
8 lutego o godz. 20:47
zezowaty
8 lutego o godz. 20:34
A dlaczego się dziwisz, przecież on nigdy nie miał możliwości spróbowania skuteczności metod SB.
8 lutego o godz. 21:08
Pani Janino !
Każda rozmowa z panem Danielem Passentem jest interesujaca ,a za dzisiejsza w Rozmowie Dnia szczególne podziękowania widza .
Praca pana Ordyńskiego nad książką -życiorysem DP rownież zasługuje na zauważenie i uznanie .
Podobał mi się taki szczegół ,kiedy ludzie proszac o autograf do tej ksiażki pt.PASSA mówia – to dla mamy ,taty cioci czy … ale nie dla mnie -rozumiem młodego człowieka .
Czas płynie a my młodzi .Felietony pana Daniela czytałem od przełomu 1960/61 i na dlugie lata tak pozostało …a Bywalca też .
8 lutego o godz. 21:12
W nowej Polityce o ACTA i ochronie praw autorskich:
- nasza Gospodyni – bez zmian;
- ciekawy artykuł Bartka Chacińskiego „Łupią, ale kupią”.
8 lutego o godz. 21:46
@zezowaty
8 lutego o godz. 20:34
***A mnie zaskoczył
Jarosław Kaczyński autentycznie.***
Mnie też! Powiedział dzisiaj:
„Nie wyrażamy zgody na podwyższenie emerytur”!
To ci świnia! A ja tak liczyłem na to, że po zmianie rządu prezes podwyższy moją emeryturę. W takim razie nie będę głosował na PiS. Jestem tylko ciekawy, czy Szkło Kontaktowe wyłapało tę „freudowską” pomyłkę prezesa!
8 lutego o godz. 22:08
Antonius
8 lutego o godz. 21:4
Nie obrażaj tak pożytecznego zwierzęcia jak świnia.
8 lutego o godz. 22:40
@Sławek
/Mam kupować wersje elektroniczne dla każdego członka rodziny?/
Podziękuj swoim znajomym od wolności w Internecie. Chyba że chcesz powiedzieć, że Gospodyni bloga ma swoje teksty pisać za darmo?
Zapewne z czasem wymyślone zostaną wygodniejsze DRM-y i ich następcy, na razie niestety opcje są jak wyżej.
8 lutego o godz. 22:46
Grace 8 lutego o godz. 17:20
Piszesz: „…liczba zwolenników cichej eutanazji, wykonywanej za pomocą przepisów prawa, ma coraz więcej zwolenników w Polsce.”, ponieważ nie spodobały ci się wątpliwości, jakie ma @Antonius, gdy deklaruje swój procencik na nieuleczalnie chorych.
Ma wątpliwości, a jednak daje, co nie jest równoważne z daje i wypomina. Daje on, dają miliony, ale nikt chyba nie ma nadziei uzdrowienia umierających, celem jest poprawienie im komfortu resztki życia. Problem ten dotyczy zarówno dzieci jak i dorosłych, a szczególnie nasila się u schyłku życia. Jak to życie przedłużać, komu przedłużać i czy w ogóle przedłużać? Te pytania stawiają sobie codziennie osoby wykonujące zawód lekarza, a także opiekuni ludzi terminalnie chorych. Odpowiedzi na te trudne pytania będą się różniły w zależności od zamożności społeczeństw, a także od ich kultury w jak najszerszym ujęciu.
Moją wypowiedź chcę skrócić do wymogów blogu, więc ograniczę się do podania jednego przykładu z mojego otoczenia. Niedawno byłem na pogrzebie 90 letniej matki mojej koleżanki, która umarła z głodu. Może się to wydawać szokujące, ale ta staruszka przez ostatnie miesiące życia odmawiał jedzenia (z jej tylko znanych przyczyn), więc córka z którą mieszkała mogła tylko się temu przyglądać i od czasu do czasu konsultować jej stan z lekarzem. Gdy było już bardzo źle, lekarz zaproponował szpital, ale opiekująca się nią córka w porozumieniu z siostrami odmówiła. Staruszka zmarł w domu jak człowiek i nikomu do głowy nie przyszło oskarżać córki, że dopuściły się eutanazji na matce.
Drugi przypadek dotyczy równie wiekowej kobiety, która była w podobnej sytuacji ( wiek i zdrowie), ale mieszkała za Odrą. Tam w zakładzie opiekuńczym zaproponowano odżywianie z pominięciem jamy ustnej i jej syn się na to zgodził. W tym przypadku o przedłużeniu życia zadecydowała przewaga finansowa tamtejszej opieki medycznej ( nie piszę zdrowia, ponieważ według mnie zabieg ten nie miał nic wspólnego ze zdrowiem).
Druga kobieta wprawdzie nie cierpiała z powodu głodu, prawdopodobnie dzięki takiemu odżywianiu pożyła jakiś czas dłużej, ale w każdym takim i podobnym przypadku musimy sobie zadać pytanie: czy lepiej? Chodzi o jakość życia czy o jego długość? A jeśli już znamy odpowiedź, to i tak staniemy przed ograniczeniami finansowymi.
Zadawanie takich pytań w przeciwieństwie do taniego moralizatorstwa, jest według mnie bardziej sensowne i pożyteczne.
8 lutego o godz. 23:05
Wycofuję świnię i przepraszam w/w.
Szkło Kontaktowe zauważyło !
8 lutego o godz. 23:25
Bartoszcze 18.20
W namolny , czesto agresywny i niekompetentny sposób bronisz interesów wielkich korporacji np farmaceutycznych które okradają cały swiat. Czy wiesz o tym że nie tylko Kodak siedzi na patentach i chce ciagnac z nich zyski zamiast udostepnić je ludziom za rozsądne ceny, lecz także tysiace innych głownie amerykanskich firm, które swoje patenty kradly we wszystkich krajach swiata, takze od własnych pracowników ? Słynna amerykańska firma chemiczna ( ta od GMO) okradła brata mojej matki, swojego pracownika , z patentu który przyniósł jej miliardy dolarów na całym swiecie, lecz jemu zapłaciła groszową premię, bo takie u nich panowały zwyczaje. Opowiedział mi dosłownie setki podobnych historii z dziedziny tzw praw autorskich. Obrzydzenie ogarnia gdy sie czyta twoje argumenty. Chyba jesteś adwokatem albo uprawiasz jeszcze bardziej koszmarny zawód..
8 lutego o godz. 23:28
PŚS!
Nie będę dyskutował z demagogią i kłamstwami. Nikogo nie nazwałem złodziejem, ani nikogo nie wysyłam do pudła. A ponieważ masz trudności ze zrozumieniem mojego tekstu, o co mi chodzi, to przeczytaj komentarz innego blogera
http://passent.blog.polityka.pl/2012/02/05/rzad-w-opalach/#comment-219176
8 lutego o godz. 23:36
Antonius
8 lutego o godz. 15:44
„Mnie tylko jedno interesowało w działalności ?odkrywczej? byłego detektywa. Skąd on się wziął w Sosnowcu? Kto go poprosił o pomoc, kiedy i w jakiej formie? ”
- Na 1. konferencji prasowej (jest na Youtube, podawałam linka)Rutkowski na pytanie dziennikqrzy odpowiedział enigmatycznie : „Miałem telefon z Norwegii” . Chyba tylko po to, by zaraz nawiązać do swoich „wyczynów” (porwania polskiego dziecka norweskiej opiece społecznej ). Niestety dziennikarze tego pytania nie pociągnęli dalej – żadnych konkretów nie było, czy i kto mu zlecił.
Na pewno rodzina W. ani nie wpadła na taką myśl. wręcz przeciwnie – to on ich usilnie przekonywał, by się zgodzili przyjąć jego pomoc.
- Potem Rutkowski zarzekał się, że pracuje ZA DARMO, stać go na to ekonomicznie, bo firma swietnie prosperuje (to wszystko jest na Youtobie) i nawet rozgłosił, że do nagrody dokłada własnych 20.000 zł. (Obecnie jak wiadomo – zgłosił się po odbiór nagrody (w sumie 160 tys zł), rzucając, że z niej ODLICZY sobie 20 tys. zł tytułem kosztów a resztę „przekaże na szlachetne cele” !)
- już wyszło na jaw, dlaczego bezskutecznie szukano zwłok dziecka przez całą noc i dzień . Bo po wyciśnęciu wyznania z Katarzyny W. Rutkowski natychmiast wsadził ją do samochodu i wioząc ją już wydzwaniał do dziennikarzy, żeby jechali na miejsce,gdzie odbędzie się (w świetle kamer) znalezienie zwłok. Dlatego przerażona dziewczyna podała mu niewłasciwe miejsce. Właściwe podała dopiero policjantkom, już w areszcie , po całej nocy i dniu nadaremnych poszukiwań pospiesznie sciąganym kosztownym sprzętem (georadary)
- autoreklama Rutkowskiego- gigantyczna ! nie schodził z czołówek we wszystkich mediach i wszystkich telewizjach przez dwa tygodnie !
Widac po reakcjach wielomilionowej „publiczności” – jak dała się nabrać i zwieść – a co dopiero mówić o rodzinie W.
To jest facet z nieposkromiomym parciem na media, gotów sprzedać WSZYSTKO. Ktoś pmoże pamięta , w jak żenujacy sposób zjawił się nawet w programie Ewy Drzyzgi („Rozmowy w toku”) ?
Tu link : klik!
8 lutego o godz. 23:51
Aga 23 36
A czy ty przypadkiem Ago nie pamietasz jaka to nieznana stacja telewizyjna zrobila z tego hohsztaplera gwiazde serialu Detektyw – polskiego Marlowe’a i Brudnego Harryego, ze nie powiem Terminatora ?
No i oczywiscie dala mu zarobić cieżka kase ?
9 lutego o godz. 0:05
Śleper,
sorry ale twoje podejrzenia , które formułujesz pod adresem (podwójnie skrzywdzonego !) młodego ojca małej Madzi – Bartka W. sa krzywdzace go i bezpodstawne. A nawet – niefrasobliwie (tak!) okrutne/ Gdybyś rzeczywiście śledził informacje w mediach wiedziałbyś więcej i nie formułowałbyś takich zarzutów – sprzecznych z ustalonymi już faktami. Nie miejsce tu i czas na przytaczanie tych szczegółów, dla chcącego nic trudnego.
Pewne jest, ze to nie on w tej sprawie jest czarnym charakterem. Ale na pewno dał się zmanipulować i uwierzył w „zbawcę ” : Brudnego-Rutkowskiego-Harry`ego.
9 lutego o godz. 0:16
Jean Paul,
oczywiście znasz odpowiedź. Od poczatku , pędząc „bezinteresownie”, „w porywie serca” do Sosnowca i Mysłowic Rutkowski umawiał się z wszystkimi jednocześnie a kilku mediom równolegle obiecując wyłączność i/lub pierwszeństwo . A taki Superekspress wystawił do wiatru przesyłając filmik z „hitowym zeznaniem matki” wpierw do TVN. Byli wsciekli ! bo nie taka była umowa ale cóż….
Ciekawe, kiedy się dowiemy, za ile
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11105605,Nagranie_wyznania_matki_Madzi__Studio_telewizyjne.html
9 lutego o godz. 0:17
Śleper, przeczytaj jeszcze raz to, co napisałam, bo zdaje mi się, że się kompletnie nie rozumiemy. Nie zmuszam do ratowania na siłę samobójców, jak będą chcieli to i tak to zrobią. Ja pisałam o zburzeniu poczucia bezpieczeństwa ludziom starszym i chorym, przez takich moralizatorów jak wymienione przeze mnie osoby, do których się przyłączasz. Czy jesteś pewien, że gdybyś otrzymał diagnozę o raku w wieku 50+ to podziękowałbyś za leczenie lekarzowi i poprosił o zostawienie w spokoju, czy też uruchomił niebo i ziemię, żeby uzyskać najlepszą dostępną terapię? Jak łatwo przychodzi skazywanie innych na śmierć w tej litościwej katolickiej.
9 lutego o godz. 0:21
o metodach pana Brudnego R. mówią prawnicy :
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11112634,Prawnicy_o_metodach_Rutkowskiego__Sa_niedopuszczalne_.html?lokale=poznan
9 lutego o godz. 2:30
Szanowni państwo, zabieram głos z zupełnie innego powodu, (o czym później), ale tak jakby przy okazji chcę powiedzieć, że temat ACTA mnie nie porwał i w pewnym sensie dziwi mnie ten potok komentarzy, do przewidywań upadku rządu Premiera Tuska włącznie z powodu zlekceważenia tematu ACTY właśnie. Moim zdaniem, czegoś głupszego nie da się wymyślić. Z tej dyskusji wynika, że każdy ma rację, zależy tylko od punktu wyjścia, ale mnie z całą pewnością nie przekonał nawet ten pan Komar – z ZAIKS’u i jemu podobni w dyskusji w Kancelarii Premiera Tuska, na temat tej umowy międzynarodowej, zakończonej zapewnieniem, że wniosku o ratyfikację nie będzie tak długo, aż nie znikną wszelkie wątpliwości. !?? Mnie to satysfakcjonuje (łatwowierność czy fascynacja Tuskiem ?)
Za dostęp do Internetu, płacę miesięcznie 55 zł i 35 gr. (za pośrednictwem TP S.A.), wiem, że inni proponują tańszy dostęp, ale cóż kiedy moja żona uparła się na korzystanie z telefonu miejskiego, ponieważ pozwala na długotrwałe pogaduszki i to czasami za darmo
Miałem wrażenie, że ta opłata to już „końcowa”, okazuje się, że gówno prawda, gdy chciałem posłuchać na YOU TUBE, Hanny Banasząk w „Modlitwie” Bułata Okudżawy, to zażądano dodatkowej opłaty i to w dziwny sposób (podaj konto, bank, login a my sobie pobierzemy naszą należność), oczywiście zrezygnowałem, bo mam płytę).
Wracam do „odłożonej” myśli – chociaż @Stary Polak z PRL-u (15.50 dnia 8.02), jest (był do tej pory, pospołu z @Kartką z podróży) moim przeciwnikiem oraz Lewego, Halena i wielu innych podobnie myślących, to muszę, drogi @Antoniusie dołączyć do niego w ocenie twojego zdania (15.44 dnia 8.02) na temat tragedii dziecka i jego matki
Oglądając tą, żenującą konferencję prasową razem z żoną, dochodziliśmy do tych samych konkluzji na temat Bartka, jego rodziców i tej pary detektywów (pan R. i ta z prawej). Jak chyba już wiesz , utraciliśmy ukochane dziecko, wiemy co to ból, rozpacz i ogromny żal po utracie, bez względu na wiek dziecka (po Ani mamy wspaniałego wnuczka Wiktorka). Z tego całego towarzystwa tylko ta „zjadliwa” teściowa okazała się być człowiekiem.
Coś mnie tu nie „pasuje” drogi @Antoniusie, kiedy Ania wróciła, po urlopie macierzyńskim do pracy, zostawaliśmy na długie godziny z Wiktorkiem (zięć także był w pracy) – wybacz, ale trudno mnie wyobrazić, że oto upuszczam go „przypadkiem” na jakiś kant by spowodować tępe uderzenie w tyłogłowiu. Z charakterystyki wydanej przez matkę Bartka, wynika, że matka dziecka, pani M. potrafiła „zniknąć” z domu na 10 dni i udawać, że nic się nie stało. Co do tego Bartka, to ani słowa więcej, trafiłeś dokładnie.
Na takim tle, jeśli do tego dołożymy jeszcze „śliski” kocyk i ten dziwny próg (k___a, mieszkałem w kilku lokalach blokowych, ale nie przypominam sobie jakichś wysokich progów, chyba tylko przy drzwiach wejściowych), to wybacz jeszcze raz drogi @Antoniusie, głupie skojarzenia same przychodzą do głowy – bardzo chciałbym nie mieć cienia racji !!!
P.S. Srodze mi „podpadła” telewizja TVN-24, ale nie zmienię adresata mojego jednego procenta od podatku. Tak, jak od kilku lat, tak i w tym roku przekażę go na fundacje pani Bożeny Walter – NIE JESTEŚ SAM.
Serdecznie pozdrawiam i przepraszam – może za kretyńskie skojarzenia, Czesław R.
9 lutego o godz. 5:32
Na temat słowa „bezrefleksyjność”.
Właśnie w reakcjach na podpisanie ACTY widać bezrefleksyjność tłumów oraz biało – czarne widzenie komentatorów, z których wielu nie stać na żadną pogłębioną refleksję. Ich refleksja jest taka – jak się ma inne poglądy niż adwersarz, to natychmiast trzeba go utopić w g….
Bo mnie się też ACTA nie podoba, nie podoba mi się ani treść, ani uogólnione punkty, które mogą być groźne, ani metoda podpisywania czy w ogóle wprowadzania w życie. Ale za tym poszły postulaty bardzo groźne w przeciwną stronę, które się koncentrują w dwóch punktach: „sieć całkowicie wolna bez kontroli” i „wszystko w sieci za darmo”. I z tym właśnie polemizuję.
Takim pięknym przykładem jest Wikipedia. Czy ona jest wolna? Z mojego punktu widzenia tak, każdy ma prawo się wpisać, zrobić nowe hasło, poprawić stare. A jak ktoś zrobi coś nie tak, to zostanie wyrzucony. STOP. To znaczy, że Wikipedia nie jest wolna, tylko pod kontrolą. Jak to się ma do pełnej wolności? Nijak – odpowie huczący na ulicach o wolności. Internet powinien być całkowicie wolny, bez kontroli. To mielibyśmy taki rynsztok jak w Onecie czy Gazecie Wyborczej.
To samo jest z „wszystko ma być darmowe”. Czy ktokolwiek z protestujących lub piszących w tym blogu „za” protestami rozpoczął chociaż proces myślowy na temat podróbek, korzystania z czyjejś pracy, wynalazków, osiągnięć? I znowu narzuca mi się słowo „bezrefleksyjność”, bo zdaję sobie sprawę, że wielkie koncerny tak opanowały świat, że tylko masowe protesty mogą coś zmienić.
Ale świat nie jest biało – czarny, jest wiele kolorów szarości. I taka właśnie jest moja refleksja.
9 lutego o godz. 8:16
Bartoszcze!
Głupi profesorowie praw wszelakich, głupi znawcy internetu, wreszcie głupi wszyscy przeciwnicy ACTA, w tym i ja Karwoj8, bo jesteśmy innego zdania.
Nie tylko jesteśmy głupi, ale wręcz w swej głupocie nieuleczalni.
Każdy ma taki styl na jaki go stać.
Powtarzasz jak mantrę to co powiedzieli ci lobbyści.
Kiedyś pewno wierzyłeś w to co ci mówili AWSiacy wprowadzająć „reformę” emerytur, później z Torlinem wierzyłeś w to, że rząd Tuska i PO nie ukradli nam pieniędzy z OFE a teraz pewno bez zastrzeżeń wierzysz w przedłużenie wieku emerytalnego.
Bo ciemna masa ma do śmierci pracować na 10% „elyty”.
Wierzyłeś niewątpliwie w ustawę o refundacji leków, która miała przynieść chorym same zyski a mnie przyniosła wzrost cen leków o około 33% przy czym każdy z zamienników ma mniej więcej taka samą cenę.
Wierzyłeś (ale… ale… nawet Tusk przestał wierzuć), bo tak ci mówią podający się za bezstronnych dziennikarze.
9 lutego o godz. 8:24
?korzystanie z czyjejś pracy intelektualnej jest złodziejstwem czy nie??
Nie jest!
Nie jest!
Nie jest!
Nie jest!
Nie jest!
Nie jest moim zamiarem mieć ostatnie słowo w tej dyskusji.
Mistrzu wzniosłego słowa! Przeczytaj co piszesz zanim przykleisz komukolwiek łatkę demagoga.
Tak!
Nie twierdzę że nazwałeś kogokolwiek złodziejem.
Już nic nie twierdzę. Najwyraźniej mówimy innym językiem.
9 lutego o godz. 8:45
W sprawie, która rozgrzewa do białości koleżanki i kolegów.
Niewątpliwie, pan Rutkowski uchodzi np. w Salonie 24 a i w TVN 24 jako rzeczywiście współczesny Marlowe.
Domyślam się, że część lemingów chciałaby zlikwidować Policję a w jej miejsce wprowadzić prywatną i odpłatną służbę bezpieczeństwa.
By tego dokonać koniecznym jest obrzucić błotem organ państwowy.
Koniecznym także do tego jest, aby red. Pohanke przez trzy kolejne wieczory – w najlepszym czasie antenowym – w rozmowie z siedmioma różnym gośćmi wydobyć z nich słowa nie tyle krytykujące co podważające sposób działania Policji.
Dodam, że byli to goście różnego autoramentu jeżeli chodzi o kierunek wykształcenia a często pochodzący z antagonistyczxnych partii.
Ze strony prowadzącej były to wielokrotne sugestie, aby potępić organy państwowe.
Nie udało się!
A ta mina pani Pohanke!
Bezcenne.
Swoją drogą ciekawy jestem jej dzisiejszych gości.
9 lutego o godz. 9:13
Jeszcze jedno
Cyt. „Dwa dni temu ogłoszono wyniki badań Eurostatu nad zagrożeniem biedą i wykluczeniem.
Z tych danych wynikało że u nas ludzi biednych i zagrożonych biedą jest 27,3% społeczeństwa, to 10 mln ludzi. Dla porównania w Czechach 14%.
Trzeba było napisać kolejny artykuł, który tchnie w te dane trochę optymizmu.”
I się ukazał.
Oczywiście w GW.
Po wyrazach zachwytu nad syruacją „ciemnego ludu” podsumowanie:
Cyt. „Obok pięciu milionów Polaków żyjących w biedzie drugie tyle znalazło się w kategorii „zagrożonych ubóstwem”. Ich miesięczne dochody na osobę w rodzinie nie przekraczają 688 zł.”
http://wyborcza.pl/1,75478,11112816,Bieda_mniej_piszczy.html
9 lutego o godz. 9:27
Polska jest państwem prawa, a godność obywateli podlega ochronie – tak wynika z prawie wszystkich wypowiedzi na temat konfliktu policja – Rutkowski. Teraz lepiej rozumiemy dlaczego służby rozpoczynały akcje przeważnie o szóstej rano, bo chyba nie chciały narażać pojmanych na wścibskie oczy sąsiadów i postronnych gapiów w biały dzień. Gdy pokazywano doktora „G” w telewizji, to trzeba przyznać że zadbano o to, aby kajdanki na rękach delikwenta nie budziły zainteresowania ciekawskich i dlatego zakryto je ręcznikiem. Raz tylko zdarzyło się w sposób otwarty pokazać akcję w Siemianowicach Śląskich, ale była to sprawa wyjątkowa bo wagi państwowej, a ówczesny minister sprawiedliwości właśnie przygotowywał się do konferencji prasowej na jej temat. Prokuratura przez 6 lat prowadziła śledztwo w sprawie kolegowania się znanego krakowskiego mecenasa z bandytą odsiadującym długoletnią karę, ale zauważmy że zawsze dbała o to, aby nie podać nazwiska owego adwokata, a tylko podawała że chodzi o prof.Jana W. Nie dalej jak wczoraj, telewizja „Polsat-2″ nadała program o śledztwach prowadzonych przez krakowską prokuraturę, a chodziło głównie o to, że trzyma się podejrzanych w aresztach po kilkanaście miesięcy bez możliwości zajrzenia do akt sprawy. No, fajnie by to było aby pierwszy lepszy podejrzany mógł swobodnie szperać w papierach!. W sumie to dobrze że politycy i znawcy tematu są zgodni co do tego, że co wolno Rutkowskiemu, nie uchodzi aparatowi państwowemu.
9 lutego o godz. 10:49
Zamiast bez sensu przerzucać się inwektywami z PŚS postanowiłem pokazać Polskę, o którą mi chodzi. Nie mam wprawdzie zgody Zosi, autorki komentarza u Pana Waldemara Kuczyńskiego, ale wydaje mi się, że nie będzie miała nic przeciwko. Ja o takiej Polsce mówię:
http://kuczyn.com/2012/02/08/nie-ma-kryzysu-euro/#comment-119063
9 lutego o godz. 11:01
bartoszcze z8 lutego o godz. 22:40 pisze:
„Podziękuj swoim znajomym od wolności w Internecie. Chyba że chcesz powiedzieć, że Gospodyni bloga ma swoje teksty pisać za darmo?”
Nie daj Boże! Jeżeli DRM miałby być jej jedyną nadzieją na przeżycie to trudno, jakoś to zniosę. A na poważnie. Wybacz, ale zadziałałeś jak nasz Premier w pierwszej fazie konfliktu czyli w stylu „Wy złodzieje, ograbiacie twórców”. I jak widać z innych wpisów na tym blogu na Twój temat, z tym samym skutkiem.
Polityka w miarę odważnie weszła w świat e-prasy i chwała jej za to. Ponieważ jednak podziela chyba Twoje obawy, więc zastosowano ten nieszczęsny DRM. Jestem pewien, że już niedługo ktoś przeprowadzi następujące rozumowanie.
1. Tygodnik w zasadzie żyje jeden tydzień. Żeby mogło dość do znaczącego obniżenia dochodów ktoś musiałby błyskawicznie usuwać DRM i oferować Politykę na wielką skalę. I robić to z kolejnymi numerami. Byłby jednak bardzo łatwy do namierzenia i pierwszy lepszy prawnik by go rozmazał na ścianie.
2. Ludzie kupują e-Politykę bo jest wygodniejsza, mogą ją czytać w każdej sytuacji. Tym bardziej doskwiera fakt, że mogą to robić tylko na jednym urządzeniu, że nie mogą podzielić się Polityką z najbliższymi choćby po to, żeby poduskutować o opiniach naszej Gospodyni.
3. Jeżeli Polityka chce być razem ze swoim czytelnikiem, to musi wziąć pod uwagę, że ten czytelnik raz siedzi w kolejce do lekarza (korzysta wtedy z czytnika), raz stoi w kolejce lub korku (i wygodniej mu sięgnąć po smartfon), także przecież pracuje przy komputerze (więc i tam chciałby ją umieścić).
4. Polityka to pismo inteligencji. Zaliczanie czytelników do grupy, która na potęgę ściąga nielegalnie oferowane treści, uwłacza i czytelnikom i Redakcji.
5. Polityka to pismo raczej niemłodzieżowej inteligencji. Wśród młodych ludzi DRM jest symbolem głupoty (bo łatwo ją obejść), zacofania (bo wydawcy o tym nie wiedzą) i traktowania ludzi jako złodziei. Jeśli chce się trafić do tej, przyszłościowej grupy, to nie przez DRM.
6. Nawet jeśli ktoś będzie rozprowadzał niechronioną politykę wśród trochę szerszego grona znajomych, to raczej nie systematycznie. Raczej na zasadzie „ale fajny artykuł napisała pani Paradowska, przeczytaj”. Takie „nielegalnie” rozprowadzane numery będą wtedy pełniły rolę reklamy czasopisma i człowiek, który się uzależni od pani Paradowskiej (jak np. ja) będzie chciał mieć stały, pewny dostęp do Jej przemysleń.
Piszesz też:
„Zapewne z czasem wymyślone zostaną wygodniejsze DRM-y i ich następcy, na razie niestety opcje są jak wyżej.”
jako informatyk zapewniam Cię, że nie zostaną wymyślone. Jeśli dobrze pamiętam, to DRM zlamano w kilkanaście godzin. Zabezpieczenia przed kopiowaniem to droga donikąd. Coraz więcej firm się o tym przekonuje. Na przykład już nawet nasze niektóre księgarnie się pozbywają tego balastu.
9 lutego o godz. 11:13
Grace 9 lutego o godz. 0:17
Proszę się teraz nie wykręcać osobami 50+, którym ktoś miałby odmawiać kosztownego leczenia, ponieważ @Antonius pisał o zupełnie innych przypadkach, a ty podciągnęłaś(eś) je pod wypowiedź pani Muchy. Ja też napisałem o czym innym, ale do ciebie to nie dociera, chcesz komentować tylko głupią wypowiedź dzisiejszej pani minister. To komentuj.
aqa 9 lutego o godz. 0:05
No tak, poniosła minie wyobraźnia, przyznaję. Na stronie TOK FM można się zapoznać z wypowiedziami ojca, a także zobaczyć całą konferencję prasową Detektywa. Ja rozpocząłem od oglądania tych trzech zdjęć (wkleję link) i zacząłem wątpić, tam przejęci są tylko rodzice Bartka.
http://sosnowiec.naszemiasto.pl/artykul/1270883,bartek-wasniewski-na-konferencji-prasowej-wiara-nauczyla,id,t.html?gclid=CM7Yo7HSkK4CFUG9zAodcRy9iA
Pozdrawiam
9 lutego o godz. 11:40
Torlinie,
Szkoda twego trudu, bo *przekwitle sciezki staruszka* przyjely metode Goebelsa: cos wielokrotnie powtorzone staje sie prawda. A *przekwitle sciezki staruszka* powtorzyly swoja niezgode 6(szesc) razy, a poza tym przeniosly te niezgode na pozostale blogi, wiec w sumie powtorzyly ja 18 razy.
Nie masz szans Torlinie, kiedy tlumaczysz mozolnie o co co chodzi, ale robisz to raz , a odpowiedzia jest seria z karabinu maszynowego.
Ty juz jestes martwy trup podziurawiony przez kule wyslane przez *przekwitle sciezki*
Pokoj z Toba
9 lutego o godz. 11:45
W dzisiejszym Poranku w TOK FM wyszła taka typowa krakowska dulszczyzna (wiadomo u kogo).
9 lutego o godz. 12:02
W sprawie Rutkowskiego. Chcę przypomnieć, ze to nie Rutkowski decydował o tym, czy jego konferencje prasowe będą puszczane na wizji. Dopóki nie jest właścicielem żadnej telewizji (o ile mi wiadomo), pretensje o to, ze ma „parcie na szkło” są żałosne. Wystarczyło nie zapraszać go do studia tv i nie rozmawiać z nim, nie było by problemu.
Jedno nie ulega wątpliwości. Rutkowski nadepnął „ośmiornicy” (klasa polityczna, dziennikarze, biznes, celebryci, policja, wysocy urzędnicy państwowi i kilka innych grup) na mackę i teraz ta wydaje z siebie głośne dżwięki. Trzeba zniszczyć intruza, bo śmiał pokazać naszą nicość.
Detektyw Rutkowski ma jeden problem. Był kiedyś „umoczony” w Samoobronę Leppera, a Lepper był traktowany przez elyty jako podludż.
9 lutego o godz. 12:57
nasza Zosieńka ładnie to wszystko podsumowała. W każdym razie jeżeli chodzi o stan państwa, to jej obraz jest prawdziwszy od tego co opisuje inna Zosia u pana Kuczyńskiego.
9 lutego o godz. 13:48
Inaczej niż w Europie Środkowej, zasady kolektywistycznej organizacji społeczeństwa, lansowane przez komunistów, znajdowały tam zaplecze w tradycji konfucjańskiej oraz przyjmowanych od tysiącleci wartościach, normach etycznych i paternalistycznych wzorcach funkcjonowania państwa oraz społeczeństwa. Najdobitniejszym tego przykładem jest stwierdzenie Sun Yat-sena (1866?1925), pierwszego prezydenta Republiki Chińskiej i założyciela Guomindangu (Kuomintangu), iż Rosja Sowiecka realizuje prastarą zasadę Konfucjusza: ?świat stanowi dobro wspólne?. Dodajmy, że propagował on też ideę swoistego socjalizmu i ?kapitalizmu państwowego?, a odrzucał kapitalizm prywatnych przedsiębiorców. Korespondowało to z prastarym przekonaniem o naganności indywidualizmu, ?prywaty? oraz ?egoizmu?, a wyższości postaw prospołecznych i kolektywistycznych. Wedle tradycji to państwo organizowało w modelu konfucjańskim życie społeczne i gospodarcze. Własność prywatna nie była tam nigdy gwarantowana prawnie, a konfucjanizm traktował ją nieufnie, jako naganne moralnie ?zawłaszczenie?.
http://studioopinii.pl/artykul/5998-krzysztof-gawlikowski-co-to-sa-dzisiejsze-chiny
—————-
Kapitalny tekst…….
9 lutego o godz. 14:48
@Torlin
Wszystko pięknie. Zabrakło tylko drobiazgu : form zatrudnienia i wysokości zarobków. Ale jak rozmawia się z wyższymi sferami to nie wypada zapytać się o roboli.
9 lutego o godz. 15:54
wiesiek59
9 lutego o godz. 13:48
Zauwaz ze wlasnsosc prywantna ma swe ograniczenia. W tym najbradziej z kapitalistycznych krajow USA juz w 1890 wprowadzili ograniczenia wlasnosci prywatnej i co sie z tym wiaze dominacji. ‘The Sherman Act’. Dalej wporwadzono ‘the Clyton Act’ w 1914 i poprawiano ograniczenia wlasnsci az do konca lat 1970.
To wszystko pod nazwa ‘Anty Trust Laws’. Tak dzialo dopoki Reagan zaprzestal to prawo stosowac. To prawo ciagle jest w mocy ale ignorowane. Na podstawie tych praw np mozna by szefa GS zamknac na 250 lat w kazdej chwili.
Ostatnia firma do ktorej zastosowano Anty Trust Law byl AT&T w 1984. AT&T byla wtedy za duza i dominowala rynek. Zrobiono z niej 4-6 mniejszych korporacji. A niedawno okolo $6 bln Ameryka wydala na ratowanie firm ktore byly za duze by upasc. Gdyby postrzegali swe wlasne prawo do tego by nie doszlo.
9 lutego o godz. 17:46
axiom1
9 lutego o godz. 15:54
Teoria konwergencji?
Okazuje się że gospodarka planowa ma swoje plusy.
A zapożyczenia kulturowe występują wszędzie. Tekst zaciekawił mnie ze względu na całkiem inne konotacje komunizmu jako doktryny.
Zresztą, sam termin nawet w Europie ma różne znaczenia, w zależności od kraju. Nakładka na Konfucjanizm okazała się strzałem w dziesiątkę…
Po upadku ZSRR kapitalizm nie znalazl przeciwwagi, no i mamy kłopot w skali świata. Dominacja korumpuje i wypacza idee i ludzi…..
9 lutego o godz. 18:33
Sleper, Antonius, Lewy i blogowe szmaciary.
Zaliczacie sie do zdecydowanej mniejszosci, zaledwie 8 procent polakow ocenia Rutkowskiego zdecydowanie zle natomiast 65% dobrze w tym az 44% zdecydowanie dobrze.
http://www.tvn24.pl/-1,1734267,0,1,sondaz-polacy-popieraja-dzialania-rutkowskiego,wiadomosc.html
Wyglada wiec ze ten blog reprezentuje zwistnych ekstermistow kierujacych sie jaskiniowa agresywnoscia na podbudowie zawisci spowodowanej innych osob sukcesem. Na szczescie jest was garstka w skali krajowej choc na tym blugu jest was wiecej i nie stanowicie zagrozenia dla cywilizacji. Ale, tzrzeba miec sie na bacznosci.
9 lutego o godz. 18:54
@karwoj8
/Głupi profesorowie praw wszelakich/
Proszę znaleźć profesora praw, który zaneguje to, co napisałem o odpowiedzialności karnej w ACTA. Profesorowie prawa mają bowiem zwykle zwyczaj czytać akt prawny i nie robić z gęby cholewy. Ty takich oporów nie masz.
/Powtarzasz jak mantrę to co powiedzieli ci lobbyści/
Powtarzam jak mantrę to co sam przeczytałem i czego mnie nauczyli profesorowie praw wszelakich.
@Jean Paul
Uprawiam jeszcze bardziej koszmarny zawód, wymiotując na tę wieść trzymaj się z dala od tego bloga.
@Sławek
Dyskusji o przyszłości i modelach DRM, wybacz, nie podejmę, bo zasadniczo staram się ograniczać i nie wchodzić w każdy temat, zwłaszcza taki, jakim się na co dzień nie zajmuję – natomiast bzdury na temat ACTA działają na mnie źle, bo zwyczajnie nie lubię, jak naród podlega antyedukacji prawnej.
Dosłownie tylko więc parę komentarzy, częściowo wyniesionych z dyskusji z ludźmi zawodowo zajmujących się prasą i e-handlem.
/Zaliczanie czytelników do grupy, która na potęgę ściąga nielegalnie oferowane treści, uwłacza/
ZTCMW ściągają przedstawiciele wszystkich grup, włącznie z obrzydliwie bogatymi pracownikami banków inwestycyjnych (bo mogą). Nawet jeśli nie Politykę.
/jako informatyk zapewniam Cię, że nie zostaną wymyślone/
No nie wiem. Nie zgodziłby się z Tobą pewien linuksiarz, który w możliwości łamania DRM-ów upatrywał istoty rozwoju Lilnuksa:-) – on w każdym razie pisał, że zabezpieczenia Blu-rayów na razie nie zostały jeszcze całkiem pokonane. Nie będę się rozwodził nad różnicami w zabezpieczeniu e-gazet od Blu-rayów, wypowiadałem się zbiorczo.
Pozdrawiam i na razie.
9 lutego o godz. 20:23
Jak na razie proces ratyfikacji ACTA zawiesiły Polska, Czechy, Łotwa.
Czekamy na następnych. Dziwnie to przypomina falę z 1989 roku…
Kublik do inkwizycji- powiedział Boni…..
Pani Kublik zwykle ma dobre wywiady, tym razem traci obiektywizm, wpada w słowo, zdradza emocje…..
http://wyborcza.pl/0,107323.html
9 lutego o godz. 20:26
Zieloni w Parlamencie Europejskim stanęli na czele tych, którzy apelują o opóźnienie ratyfikacji (ACTA); kontrowersyjna umowa podzieliła eurodeputowanych – odnotowuje w czwartek brukselski tygodnik „European Voice”.
http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/378717,european-voice-apele-w-pe-o-opoznienie-ratyfikacji-acta.html
———-
Z iskry rozgorzeje płomień?
9 lutego o godz. 20:58
Czy autorytarny chiński model jest więc nowym wzorcem dla świata ? co zaprzecza całkowicie pańskiej tezie z „Końca historii” o najważniejszym zachodnim towarze eksportowym: demokracji.
http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/demokracja-jest-zagrozona,2,5022196,kiosk-wiadomosc.html
————-
Ciekawy wybór- demokracja kontra pełna miska……
9 lutego o godz. 21:15
axiom1
9 lutego o godz. 18:33
Wielokrotnie pisales, ze polacy(piszesz zawsze przez male *p*) to narod zbydlecony, wiec te 65% ktore zachwyca sie neandertalczykiem Rutkowskim, to pewnie to szujowato tumansko zbydlecone bydlo
9 lutego o godz. 21:29
Lewy
9 lutego o godz. 21:15
Wielokrotnie pisalem ze stosunki spoleczne zeszly do poziomu dzikiego bydla.
Celowo przekrecasz i prowokujesz. I nie po raz pierwszy.
polak pisze sie mala ‘p’ bo jak tak pisze ! Chyba ze poczatek zdania. Tak samo francuz, brytyjczyk, iranczyk, japonczyk, chinczyk, rusek, zyd i talib. Tak samo szuja piszemy z malej litery jak rozniez podzegacz i gnida nawet jezli to rowniez polacy lub inne nardowosci. Dosc poucznia.
9 lutego o godz. 22:28
Powoli zaczyna się wyrównywać przepaść ilościowa w tym blogu komentatorów; pomiędzy zwolennikami teorii, że Polska umiera lub wręcz nie istnieje, a Polacy to jedynie bezrobotni, bezradni, emeryci lub chorzy, a takimi jak ja, którzy uważają, że takiego okresu rozkwitu ludzkiej przedsiębiorczości wspomaganej dotacjami unijnymi nie było jeszcze w historii Polski. To bardzo cieszy.
9 lutego o godz. 22:36
Axiom1
Chciałbym Cię pocieszyć. A może zmartwić? Sam nie wiem.
Wydaje mi się, że popularnośc tzw detektywa Rutkowskiego jest tak duża, że Donald Tusk może ją wykorzystać dla podreperowania swego wizerunku i poparcia. Historia uczy, że Donald Tusk gdy mu raptownie opadają słupki wciela się w rolę szeryfa pomny żrodeł popularności Prezesa i Ziobry. Przypomnę tylko pajdofili, dopalaczy koszących jak kostucha kwiat naszej młodzieży, hazardu rujnującego polskie rodziny czy blantów rozmarzających młode pokolenie. Tak więc wcale bym się nie zdziwił, gdyby premier wycieńczony krytyką lekarzy, aptekarzy i internautów powierzył Rutkowskiemu zaszczytną funkcję Komendanta Głównego Policji. I polecił drogą rozporządzenia prowadzenie transmisji telewizyjnych z przesłuchań różnych, bulwersująch opinię publiczną rzeźmieszków. Wyobraź sobie jak np transmisje z bicia po gębie ksiązką telefoniczną podniosły by popularność rządu.
Co ciekawe, ci z którymi się dziś użerasz o Rutkowskiego byliby wtedy z Tobą w jednym szeregu. Wystarczy tylko, by tego typu praktyki zaczął firmować swym autorytetem Donald Tusk. Jedno jego słowo i pokochają Rutkowskiego. Masz to jak w banku.
Pozdrawiam
9 lutego o godz. 22:43
Bartoszcze 18.54
Aby uniknąc odruchu wymiotnego, wolałbym zebyś to ty trzymał sie z zdala od tego bloga gdyż na wiekszośc obecnych tu blogerów działasz prowymiotnie.
Zawód informatyka ( którym sie przedstawiasz) jak widać ma bardzo zatrute miazmaty). I wyobraź sobie że można być wyjątkowo niekompetentnym informatykiem, który potrafi tylko wysyłac maile do blogu. Tak twierdzi mój syn, wybitny programista w jednej z największych firm na swiecie.
9 lutego o godz. 23:15
Do przyjaciela @Lewego >/b>
@Lewy (21.15 dnia 9.02) – drogi przyjacielu, że też chce się tobie dyskutować na temat pisowni z prostakiem, który ledwo co poznał alfabet i jak widać także nie do końca, bo mi w tekstach @axioma1 brakuje niektórych liter.
Jak widać z jego pisania, to kiedy: prezydent a kiedy Prezydent, jej a kiedy Jej, imiona własne (Naród, Polak czy nawet ten nieszczęsny talib, w określonym przypadku), to zbyt zawiłe dla człowieka, jak sam określa zbydlęconego. Pan Passent, po ostrzeżeniu, wyrzucił go poprostu, z blogu i ma spokój z idiotą. Można zrozumieć naszą Gospodynię, że hołubi @Karwoja8, bo jak kiedyś napisała taki pan działa na zasadzie kija w mrowisku i jest potrzebny na blogu, ale taki @axiom1 ???
Jednak napisze dwa krótkie przykłady:
- Ta pani Twardowska, to jakaś dziwna kobieta, j e j jest wszystko obojętne.
- Tej pani Twardowskiej opadły w publicznym miejscu majtki. To jednak nie poruszyło J e j zupełnie i poszła dalej.
Jeżeli ten t a l i b posiada jakieś afgańskie nazwisko, to oczywiście napiszemy ten talib „Kowalski”, który jest złodziejem, morderca i jest zbydlęcony.
, nie wspominając już o tzw. formach grzecznościowych, poza gramatycznych.
Jednak, gdy z kontekstu zdania wynika, że mamy na myśli konkretnego taliba „Kowalskiego”, to oczywiste, że napiszemy: Ten T a l i b , który jest złodziejem, mordercą i uległ zbydlęceniu, w dniu wczorajszym popełnił jeszcze to i owo.
Drogi przyjacielu, czy taki prostak jest w stanie to zrozumieć
Może wspaniała polonistka, @Klara2010, napisze mu wyraźniej, ja jako pilot, (określany tak przez jednego takiego) kiedyś jako tzw. zupak lepiej nie potrafię.
Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.
9 lutego o godz. 23:20
@Jean Paul
Jak Ci tu źle, to idź w miejsce gdzie Ci dobrze. Przyzwoitość natomiast nakazywałaby nie rzygać u gości w salonie. Jak nauczysz się czytać ze zrozumieniem (nie zrozumiałeś, kto to jest bloger, a o moim zawodzie nic nie zrozumiałeś:-D), to i te proste prawdy zrozumiesz. Własnego syna też zresztą nie zrozumiałeś (chyba że on w tej wielkiej korporacji jest tylko od wysyłania maili do blogu, to wtedy nie mam pytań).
10 lutego o godz. 7:21
Jeszcze jedna szuja zademonstrowala swoja polskosc @23:15. Widac ze szuje wola przebywac w swoim tylko stadzie.
10 lutego o godz. 7:27
Pani Redaktor!
„Sleper, Antonius, Lewy i blogowe szmaciary.”
„Jeszcze jedna szuja zademonstrowala swoja polskosc”
To cytaty. Proponuję tego mistrza zbanować. Ciężko mu trzymać poziom.
„polak pisze sie mala ?p? bo jak tak pisze ! Chyba ze poczatek zdania. Tak samo francuz, brytyjczyk, iranczyk, japonczyk, chinczyk, rusek, zyd i talib. Tak samo szuja piszemy z malej litery jak rozniez podzegacz i gnida nawet jezli to rowniez polacy lub inne nardowosci. Dosc poucznia.”
Poziom ortograficzny też, jak widać.
10 lutego o godz. 7:50
Kartka z podróży
9 lutego o godz. 22:36
„Wyobraź sobie jak np transmisje z bicia po gębie ksiązką telefoniczną podniosły by popularność rządu.”
Wedlug informacji z policji, oni nawet nie wiedza ile kosztowala akcja poszukiwania Madzi i porywacza przez ponad 100 osob przez 12 dni. Rutkowskiego krytykuja za nieetyczne wydobycie zeznania od klamczucha Katarzyny W. A co w tym bylo nie etycznego?
Wyobrazam sobie ze policja zapewne zrobila by to w ten sposob.
Po roku poszukiwan Madzi zaprosili by Katarzyne W na komende, wyslali by po nia taksowke. Na komedzie pochwalili by Katarzyne W ze wspaniale wyglada i dalej by ja poprawili aby ukryta kamera pozytywnie ja utrwalila. Po czym poczestowali by Katarzyne W pomaranczem, bananem, szwajcarska czekolada i belgijskim cukierkiem. Zaproponowali by rowniez by wybrala sobie jakas szmatke z zachodu w sosnowieckim butique a oni policja za to zaplaca. W ten sposob Katarzyna W zaostala by przygotowana do wspolpracy.
Nastepnie policja przedstawila by trzech aresztowanych bezdomnych z ktorych kazdy sie juz przyznal do porwania Madzi. Katarzyna W pomogla by zidentywikowac wlasciwego porywacza. Szczesciarz dostal by 25 lat, co bylo by awansem dla niego bo zaczal by nowe zycie za 63 zl dziennie podczas gdy jako bezdomny zyje za nic a wolny polak zyje za marne 18.5 zl netto dziennie.
A Rutkowski wszystko popsul.
Polscy moralisci nie widza zla w klamstwach Katarzyny W. Nie widzieli rowniez nic zlego w tajnych wiezieniach na terenie Polski gdzie bito nie tylko po gebie i nie tylko ksiazka telefoniczna.
10 lutego o godz. 8:23
@Czeslawie
Ja z tym neandertalczykiem nie dyskutuje. Od czasu do czasu grzebie patykiem w tym smierdzacym oborniku, moze to perwersja, a moze misja.
Ciekawy jest sojusz axioma i Kartki, chlopaki sie w koncu dogadaly i wyczuly, ze sa na tej samej fali.
@Marit
Za bledy ortograficzne nie powinno sie banowac, ale za smrod, ktory ten osobnik wydziela
10 lutego o godz. 10:05
Otwarty stadion narodowy za prawie 2 miliardy złotych nadal jest zamknięty. Słono kosztuje polskich podatników „gest” i nieudolność próżniaczej klasy („próżniacza klasa” nazwę wymyślił Tusk, zanim został premierem. Widocznie siebie miał na myśli).
Przypomnę, ze niewiele mniejszy stadion w Gdańsku kosztował niespełna 800 milionów złotych.
10 lutego o godz. 10:06
Wałęsa odebrał kolejną nagrodę w Chicago. Nie podano ile. Tak budują tam fałszywą legendę.
„- Podziwiam w nim to, że jest człowiekiem czynu, siły i wiary, który jest w stanie osiągnąć każdy cel. Pokazał nam wszystkim, ludziom na całym świecie, jak jedna osoba może zmienić rzeczywistość – powiedziała Carla Knorowski o legendarnym przywódcy Solidarności.”
Nie wiedzą biedacy jakim mirem cieszy się w kraju szczególnie wśród robotników.
10 lutego o godz. 10:27
axiom1
Proszę (po raz drugi) nie zwracać uwagi na niektóre wpisy pod blogiem. Kijem Wisły nie zawrócisz.
Jeśli ktoś czepia się kaleczena języka ojczystego i wskazuje na popełnianie błędów ortograficznych, proponuję tym „ktoś” najpierw (zanim się własny wpis wyśle do publicznego czytania) sprawdzić pod tym kątem swoje treści. Ci „ktoś” to są typowi przedstawiciele tzw „polactwa”. Widzą u kogoś mały nieporządek, u siebie „chlewu” nie
chcą zobaczyć.
10 lutego o godz. 10:38
@Andrzej
Jest takie powiedzenie: *Kazda stwora znajdzie swego amatora.*Gratuluje stwory.
10 lutego o godz. 10:44
miałaś Zosieńko rację. Ma wszyte, a pije. Ten drugi też.
10 lutego o godz. 11:28
Wspólna deklaracja na rzecz emencypacji, laickości i demokracji – http://www.stachurska.eu/?p=6737 .
10 lutego o godz. 12:53
Kartko!
Zasmuciłeś mnie. Rozumiem, że lubisz „iść pod prąd”.
Ale, niejako uwiarygadniając, nobilitujaąc axioma na równego Tobie dyskutanta, tym samym przyzwalasz na jego – mówiąc delikatnie – mocno duskusyjny styl bycia na blogach „Polityki”.
Może Cię to bawi? Masz jakąś dziwną satysfakcję, że nie będziesz zaliczany do szuj, bydła, szmaciarzy itp.?
Jest was już dwóch, bo doszedł Andrzej, który dzielnie wspiera „misję” axioma z całym dobrodziejstwem inwentarza. No to wypada panom pogratulować!
Spodziewam się Kartko, że tym razem jednak mi odpowiesz.
10 lutego o godz. 13:15
Andrzej (11-02-g.10:27)
Również Tobie dedykuję to, co napisałam do Kartki o g.12:53.
Nie chodzi o to, czy axiom robi błędy ortograficzne (raczej nie robi) czy o literówki, które zdarzają się wszystkim , ale o POZIOM dyskusji, który on „zaprowadza”, traktując swoich adwersarzy „z buta” i obdarzając niewybrednymi epitetami.
Być może to Ci odpowiada, a w każdym razie – nie przeszkadza.
No to z Bogiem!
10 lutego o godz. 13:16
mag
Ja nie musiałem do nikogo dołączać. Moje poglądy są stałe, z częścią komentarzy axiom1 zgadzam się z częścią nie. To samo dotyczy kartki z … Jego wpisy są coraz częściej zbieżne z moimi poglądami, chociaż kiedyś bywało z tym różnie, co nie znaczy, że miałem nie szanować jego osoby o odmiennym zdaniu.
To, ze stworzylo się pod tym blogiem jakieś „towarzystwo wzajemnej adoracji”, które „łyka” wszystko, co wychodzi z pod pióra pani Redaktor, jest faktem. Cóż to za wymiana poglądów, jeśli mieliby wszyscy mieć to samo zdanie na dany temat ? Ponoć kota można zagłaskać na śmierć.
Kartka z podróży
Na dywanik do mag, biegiem marsz!
10 lutego o godz. 13:31
O Ironio, odczytują ciebie tutaj w brataniu.
Moralność w użyciu obelgi, bo interlokutor ma wątpliwości oceny.
Odwaga bluzgu nikczemna, miotana tym śmielej im dalej od napadniętego.
Przewrotność tekstu ośmieszającego nikczemnika, kupiona i podbita kolejną głupotą w bezgranicy śmieszności.
10 lutego o godz. 13:39
Andrzeju!
Nadal się nie rozumiemy. To o czym piszę, nie ma nic wspólnego z jakimś „towarzystwem adoracji”, które coś „łyka”. Często nie zgadzałam się z Gospodarzami blogów, z Kartką, Lewym, jasnym gwintem, TO i wielu innymi blogerami. Podobnie jak oni nie zgadzali się ze mną, ale w sposób CYWILIZOWANY. Nawet klasyk Sławomirski nie posuwał się jednak do takich inwektyw w obronie swoich pogladów, jak axiom.
Zwyczajnie chodzi mi o minimum szacunku wobec osoby, z której poglądami ktoś się nie zgadza. Wiele osób próbowało „oswoić” pryncypialność i agresywność axioma choćby ironicznymi uwagami, mniej lub bardziej dowcipnymi, ale axiom w ogóle nie ma poczucia humoru, zwłaszcza na swój temat.
Kartka z podróży na pewno nie stawi się u mnie na dywaniku, bo ani on, ani ja żadnych dywaników nie uznajemy. Ot, rozmawiamy sobie, niekoniecznie i nie w każdej sprawie się zgadzając.
A kota to przeważnie zagłaskują tacy malkonteci jak Ty i axiom. Kota wzajemnej adoracji rodem np. z salonu24
10 lutego o godz. 14:06
TWA, to znaczy Towarzystwo Wzajemnej Adoracji, to jest bliżej niesprecyzowana grupa osobników mających odmienne zdanie na jakikolwiek temat od Andrzeja. A słowo absurd, znaczy wg.Ambrose Bierce opinię na jakikolwiek temat, opinię odmienną od naszej (mojej albo Andrzeja) opinii. Andrzeju, naprawdę przestań nudzić.
10 lutego o godz. 15:17
W czwartek media w Rosji informowały, że w Syrii są już obecne siły specjalne Wielkiej Brytanii i Kataru, które doradzają powstańcom. Eksperci wojskowi twierdzą, że Syria może stać się polem bitwy między siłami Zachodu a wojskami Asada wspieranymi przez Iran.
http://konflikty.wp.pl/kat,1020229,title,Wojna-wisi-na-wlosku-15-tys-komandosow-w-drodze,wid,14242070,wiadomosc.html?ticaid=1de58
————-
Powtórka z Libii?
Komu przeszkadzał Asad?
10 lutego o godz. 15:21
Kolejny kraj- Niemcy, wycofał się z ACTA…….
Biorąc pod uwagę wagę gospodarczą, ratyfikacji na poziomie Unii nie będzie. Niekoniecznie leży to w interesie Europy, natomiast USA mające z tytułu praw własności 11% PKB są tym zainteresowane, choć również niekoniecznie ratyfikują.
Na placu boju pozostanie Hołdys&co.?
A klęska będzie sierotą…….
10 lutego o godz. 15:49
wiesiek59
10 lutego o godz. 15:17
Ogladam brytyjskie media i jest oczywista oczywistoscia ze obce na pewno brytyjskie grupy wywrotowe tam sa. Korespondenci BBC i Sky poruszaja sie wsrod uzbrojonych ‘wojownikow o wolnosc’, ubranych w mundury i posiadajacych sprzet komunikacyjny (skad?). Korespondenci zachwalaja tych ‘wojownikow’ ze patroluja ulice w miescie Homs. Nic nie mowia kim oni sa, twarze maja zakryte hustami.
To na nich armia syryjska teraz naciera. W przeddzien glosowania w ONZ brytyjskie media podawaly ze Assad zabil 217 niewinnych ludzi nie podajac ilu wojownicy o wolnosc zabili. Ale teraz ta liczba spadla do 53. Jest oczywiste ze klamstwem media chcialy wplynac na wyniki glosowania w ONZ.
Brytania jest tam na pewno zaagazowana militarnie. Judza, prowokuja, uzbrajaja w celu sprowokowania wojny domowej. Brytyjscy komandosi rowniez byli w Libi w takiej samej roli.
10 lutego o godz. 16:02
wiesiek59
Na placu boju pozostaną Hołdys&Tusk&co. Przecież Tusk jedynie zawiesił dalsze procedowanie, a to nie oznacza, że zrezygnował z ratyfikacji co kłóci się z opiniami wielu jego stronników, że potrafi przyznać się do błędu. Po ostatnim spotkaniu z częścią internautów odniosłem wrażenie, że decyzja o ratyfikacji w głowie premiera dawno już zapadła, a zawieszenie jej jest tylko jakimś pozorem, zeby lepiej to wyglądało. Jeśli w finale okaże się, ze ACTA zostaną odrzucone przez UE, dowiemy się od premiera, ze tak naprawdę to on zawsze był przeciwnikiem zapisów w ACTA bo wyżej ceni sobie wolność słowa niż kradzież intelektualną twórców.
10 lutego o godz. 16:42
Jean Paul z 9 lutego o godz. 22:43 napisał
„Bartoszcze 18.54
Aby uniknąc odruchu wymiotnego, wolałbym zebyś to ty trzymał sie z zdala od tego bloga gdyż na wiekszośc obecnych tu blogerów działasz prowymiotnie.”
Myślę, że dobrze by było, gdyby pokazał Pan ten tekst swojemu synowi wybitnemu programiście. Warto też pamiętać, że Gospodynią tego blogu jest pani Janina Paradowska, która jeszcze z dawnych czasów pewnie pamięta „grono towarzyszy” piętnujące jakiegoś osobnika. Nie wiem, czy jej będzie miło, że czujesz się tu współgospodarzem a przynajmiej wykidajłą.
Piszesz też:
„Zawód informatyka ( którym sie przedstawiasz) jak widać ma bardzo zatrute miazmaty). I wyobraź sobie że można być wyjątkowo niekompetentnym informatykiem, który potrafi tylko wysyłac maile do blogu. ”
Informatykiem w cytowanej przez Ciebie dyskusji jestem ja, a nie Bartoszcze. on jest, chyba całkiem niezłym prawnikiem. Jestem w stanie wyobrazić sobie niekompetentnych informatyków, nawet, jak wysilę wyobraźnię, to niekompetentnych prawników. Ale jakoś mi nie wychodzi wyobrażenie sobie człowieka, który ocenia cudzą niekompetencję na podstawie wpisów na politycznym blogu. Myślę też, że dobrze by było, żeby to, co uchodzi w pyskówkach na TVN24 raczej nie zalęgało się w salonie Pierwszej Damy Dziennikarstwa Polskiego.
„Tak twierdzi mój syn, wybitny programista w jednej z największych firm na swiecie.”
Pozdrowienia dla wybitnego syna i szczęśliwego z tego powodu Ojca. Moja córka też jest wybitna co jednak nie przekłada się na mój autorytet na tym blogu. Ku mojemu żalowi.
10 lutego o godz. 16:57
Zaczyna wychodzić na ich protestujących przeciwko ACTA.
Niemcy już nawet nie podpiszą. Politycy tam przytomniejsi, woleli powołać się na trudności proceduralne, by popatrzeć, jak zareaguje ich elektorat.
Partia Piratów natomiast opublikowała niecne zamiary koryfeuszy z Komisji Europejskiej, która zamierzała uregulować internet za pomocą przepisów wykonawczych do ACTA. Pomysły naprawdę wzięte z kosmosu i nijak przystające do demokratycznego ustroju krajów UE.
Donald Tusk nową przypowieść sobie kupił: – Że i przed szkodą jak i po szkodzie … sami wiecie co.
I po co było się natężać?
Teraz jesteśmy w obliczu jeszcze gorszej potencjalnej afery, jaką może być dopuszczenie do stosowania w Polsce gmo.
Czuj duch !
PS.
Mam nadzieję, że pomysły na wyższy wiek emerytalny też polegną, jeśli obecna władza z dotychczasową butą będzie traktować nie tylko społeczeństwo, ale i swój elektorat.
10 lutego o godz. 17:25
„Andrzeju, naprawdę przestań nudzić” – apeluje @bacha.
Mnie nie nudzi. Ja go od razu przewijam.
Z góry wiem, co napisze i nie mam już nadziei, że nie będzie to nudne.
co do blogowego chuligana axioma1 (czyżby dawniejszy @the mentora – zwany dalej mendorem- w przebraniu ?) – to widzę, jak nieodkrywczo prosty jest sposób jego działania .
On rzuca obelgami, bo w przeciwnym wypadku któż by go zauważył ?
Ale masz rację, mag . Najwyższy czas, zeby go zauwazył MODERATOR.
I zablokował jego IP . Na namolnych chamów innej rady nie ma.
Nie wpuszczać !
10 lutego o godz. 17:34
Tak, już jestem pewna : axiom1 = the mentor
(i pewnie też niejaki Zygfryd Gdeczyk) ) :
ten sam prymitywny język, te same byki ortograficzne, te same podstawowe braki w interpunkcji i w wychowaniu.
Szkoda czasu na edukowanie.
proponuję SzanPaństwu: nie zwracać uwagi.
Nie karmić trolla
10 lutego o godz. 17:42
@Jean Paul ,
z 9 lutego o godz. 22:43
- może będziesz łaskaw uściślić , na jakiej podstawie reprezentujesz – jak piszesz- „większość obecnych tu blogerów” ?
Oraz ich „odruchy wymiotne” ?
Spieszę cię zapewnić, że ja odruch wymiotny mam czytając taki twój wpis.
Poniosło cię. Szkoda.
10 lutego o godz. 17:50
Dzięki uprzejmości Bekasa,
Ron Paul w 2002 roku robi za proroka…..
http://www.youtube.com/watch?v=82uNhXRMzxA
No i większość jego proroctw się spełniła, lub spełnia.
Czyli, są jeszcze politycy zdolni do długookresowej analizy i prognozy politycznej. Pod względem trafności, bije o kilka długości naszego jasnowidza.
Warte odsłuchania.
10 lutego o godz. 18:04
Wiesiek & co
Popieracie Asada? Martwicie się, że Zachód wspiera powstańców?
Czytałam niedawno w Wyborczej o torturowanych w Syrii dzieciach. To co, ignorujemy takie doniesienia? Media mainstreamu kłamią? Wymyślają to wszystko, żeby usprawiedliwić interwencję?
Zastanawiam się czasem, jak daleko można się posunąć w negowaniu tego, co doniosą media, pod pretekstem, że są one kupione przez wiadome siły. Na Syrii się nie znam zupełnie, pewnie jak większość tutejszych blogowiczów. Jedno jest pewne: jeśli w jakimś kraju rządzi dożywotni prezydent, jeśli nie działają normalne sposoby zmiany władzy – jedyną metodą staje się rewolucja.
10 lutego o godz. 18:05
Dziwię się klimatowi blogowej nietolerancji wobec komentarzy Axioma1. Podobnie zresztą jak dziwiłem się klimatowi nietolerancji wobec komentarzy Sławomirskiego. Dodam,że w tym przypadku klimat ten został wykorzystany do zbanowania tego Blogowicza. Zresztą wcześniejsze próby zbanowania Sławomirskiego kilkakrotnie oprotestowywałem u Daniela Passenta. Wychodziłem z założenia, że knebel to droga do nikąd. Passenta należało bronić argumentami a nie zatykać usta jego krytykowi. Moim zdaniem przez fakt zbanowania (wyraz bezsilności) Sławomirski wygrał tę dyskusję.
W przypadku Axioma1 Blogowicze oczekują zbanowania podnosząc argument – powiedziałbym delikatnie – soczystego stylu jego komentarzy. Jest to argument pełen hipokryzji, bo przeciez nie idzie o styl tylko pryncypialną krytykę rządu Tuska. Podobnym językiem zresztą posługują się przeciwnicy polityczni Prezesa – również piszacy na blogach Polityki.
Ale Axiom uraża swym językiem uczucia obronców rządu i stąd te histeryczne reakcje. Mój stosunek do Tuska – podobnie jak do innych przedstawicieli „klasy próżniaczej – jest zimny. I chyba dlatego komentarze Axioma mnie nie bulwerują ani nie ranią. Po ludziach którym nieźle płacimy za nieudolne rządzenie plwociny krytyki spływają przecież jak desz po kaczce. Więc czym się tu bulwersować?
Miałem okazję z Axiomem1 pogadać ( jeszcze pod poprzednim jego nickiem) na blogu A. Szostkiewicza i z racji swych poglądów (jestem zwolennikiem rozpłynięcia się RP w Unii co określa się tu mianem utraty suwertenności) i zostałem ostro zrugany za brak patriotyzmu. Ale raczej mnie to rozbawiło, bo Axiom1 przypomina mi tych zgredowatych starych pierdzieli z loży w Muppetach, którzy uwielbiają dogadywać po swojemu. Przyznam, że w tym kontekście Axiom nawet mnie wzrusza. Jak Czesław na przykład.
Reasumując, nie ma problemu Axioma. Jest problem ograniczeń emocjonalnych Blogowiczów zadurzonych w Premierze, którzy tracą reszki rozsądku i zimnej krwi na hasło – „Dyktator Donek … „. Przepraszam, ale tak rozhisteryzowani nie pomagacie Premierowi. Zaczynacie coraz bardziej przypominać jakąs sektę oddaną bezkrytycznie swemu guru co wzmacnia alienację tej władzy. Rząd Donalda Tuska podlega politycznej erozji, wkrótce się rozsypie. Nawet Polityka to zauważa. Nie sądzę by jej polityczne blogi miały stać się rezerwatem coraz bardziej malejącej grupy wparcia tej odchodzącej w niebyt władzy. W tym kontekscie użeranie się z Axiomem ma dekadencki i rozpaczliwy wymiar.
Piozdrawiam
10 lutego o godz. 18:19
Marit
10 lutego o godz. 18:04
Na Bliskim Wschodzie nie ma INNYCH form sprawowania władzy.
Taki kod kulturowy.
Na Dalekim Wschodzie rządzą klany rodzinne, dla odmiany.
Przykładasz europejską miarę do innego rodzaju cywilizacji.
Medialnie do pewnego momentu Serbia była przyczyną wszelkiego zła- w przekazie medialnym. Potem okazało się że wszystkie strony konfliktu dokonywały zbrodni wojennych…..
Więc może kulawy, ale pokój?
Daje większe szanse przeżycia zwykłym ludziom.
10 lutego o godz. 18:30
Boże Jedyny…kolejny znachor!. Homilia „Kartki” odkrywa co komu dolega i do jakiej sekty przynależniony. Słowem, następny nudziarz.
10 lutego o godz. 18:48
Ze swej strony ani Izrael, ani USA nie zaatakują najpewniej Iranu przed końcem marca br. – uderzenie na ten kraj przed wyborami parlamentarnymi stanowiłoby idealny prezent wyborczy dla irańskich „twardogłowych” wszelkiej maści, spajając reżim i konsolidując społeczeństwo wokół władzy. Z podobnych względów trudno spodziewać się zdecydowanych działań amerykańskich przed wyborami prezydenckimi w USA (listopad br.).
http://wiadomosci.wp.pl/page,3,title,Miliony-ludzi-na-beczce-prochu-wystarczy-iskra,wid,14236146,wiadomosc.html
————-
Wojna jest kontynuacją polityki innymi środkami, pisał Clausewitz…..
Ale uzależniona od kalendarza politycznego krajów demokratycznych?
Interesujące…..
10 lutego o godz. 19:23
Kartka z podróży 18.05,
Nic dodać, nic ująć
Wiesiek59
No właśnie. Niektórzy rodacy chcą wprowadzać swój „porządek” w krajach o innej kulturze czy religii. Ciekawe, jaki byłby ich pogląd, gdyby Polsce narzucano np przez Chiny albo Wietnam (przykład przypadkowy) kulturę i religię pierwszego czy drugiego kraju? Uważam, że sami mieszkańcy takich krajów powinni decydować o sobie.
Jeśli chodzi o USA, ciekawi mnie dlaczego ten kraj prowadzi wojny z dala od własnych granic, często je wywołując?
10 lutego o godz. 19:32
Kartka, Andrzej
Axiom to cham kołchozowy. I tylko o to chodzi. Czy nie można inaczej odnosić się do oponentów?
aqa słusznie stwierdziła, że rzuca obelgami, bo inaczej nikt by go nie zauważył. Są inne blogi, gdzie jest to przyjęte. Tu zwykle panowały pewne zasady, tzw. kultura. Ktoś to odwołał?
Oczywiście „dyktator Donek” jest śmieszne, ale rozmaite szuje, szmaciary i bydło już nie. Jest po prostu chamskie.
10 lutego o godz. 20:42
Andrzej
10 lutego o godz. 19:23
Zgadnij kto jest największym handlarzem bronią na świecie?
Już Eisenhower przestrzegał przed kompleksem militarno-przemysłowym i jego siłą…
10 lutego o godz. 21:19
Kartko, z godz.18:05
jeżeli dla ciebie blogowe chamidło jest partnerem do dyskusji – cóż – dyskutuj z axiomami … jednak widzę, że to tylko puste deklaracje
Tak puste jak twoje protekcjonalne słowolejstwo
Jesli ci nie przeszkadza , że włazi tu typ, które tak inteligentne, kulturalne i błyskotliwe dziewczyny jak Zosienka nazywa „szmaciarami” a innych kulturalnych blogowiczów – „bydłem”
- to zaproś ich na swój blog i tam sobie z nimi „dyskutuj” do woli.
Ale nas tu łaskawie nie pouczaj, że ordynarne chamstwo, którym zakrywa się BRAK argumentów to „soczysty styl ” .
PS. a mnie zbitka słów „dyktator Donek” wcale nie śmieszy. Tak mam, że jakoś mnie nie śmieszy to, co głupie i przez głupich przemiędlone i przeżute 1000 razy
10 lutego o godz. 21:26
Wiesiek59
Nieważne kto jest największym handlarzem (przyznaję, że nie mam pojęcia), ważne kto jest jej największym użytkownikiem, a właściwie konsumentem na polu bitwy.
10 lutego o godz. 21:38
aga, 17.34. Wiele bym dał aby wszyscy pisali tak pięknie po polsku jak czynił to Zygfryd Gdeczyk, znany jako Lizak. Nie pasował do doktryny oportunistycznej POLITYKI więc go zakrzyczeli i odszedł sam. Wielu odeszło, mimo że dobrze pisali.
10 lutego o godz. 21:46
Przeciek
Zgadzam się. Zaraz dostaniesz „po głowie”.
10 lutego o godz. 21:50
Pochwała wredności
Są ludzie co nie mogąc powstrzymać wewnętrznego słowotoku i
będą wykrzywiali sie do swej podobizny w lustrze i obrzucą ją
epitetami oraz oplują.
. Powtórzę za M. Wańkowiczem TY MNIE DO SADU PODAJ – ALE ZA CO ? – ŻE JA TOBIE W MORDU DAŁ -SZKODA PIENIĘDZY ,- TO JA ZA CIEBIE ZAPŁACĘ.
I co to też jest logika i sposób komunikacii
Więc jeśli ktoś wzdycha wieczorami do DYKTATORA DONKA , albo do komentarzy Sławomirskiego cytujacego Sławomirskiego to jego kłopot. Sa tacy cierpiący na zatwardzenie którym potrzebna codzienna lewatywa
Ja mogę zrozumieć ten bul ale mnie od przewijania palec zrogowaciał a i to często mam sie blisko refluksu.
Swego czasu wyliczyłem 43 komentarze na jednym temacie blogowym.
Odnośnie tego co jest smakowite , pieprzne , pikantne czy delikatesowe decyduje umiar w stosowaniu saletry , soli i innych przypraw.
Mnie worek dziegciu przyprawiony solą glauberską , saletrą nie jest potrzebny.
Więc ani po p. Sławomirskim czy A. . . coś tam żałoby nosić nie zamierzam i wolałbym mieć palec niezrogowaciały
ukłony
Kłopot w tym że
10 lutego o godz. 21:52
Kartka z podrózy (11-02-2-18:45)
Piszesz :”nie ma problemu axioma. Jest problem ograniczeń emocjonalych blogowiczów zadurzonych w premierze.”
Zdumiewasz mnie po raz kolejny (oczywiście nie odpowiedziałeś na mój kolejny do ciebie wpis).
Doskonale wiesz, że nigdy nie byłam „zadurzona w premierze” i co to ma wspólnego z chamskimi odzywkami axioma do mnie, czy innych blogowiczów? Jeśli je popierasz niejako z automatu, bo chyba czytasz -, to – wybacz – ale kompletnie cię nie rozumiem
Pozdrawiam ze smutkeim
10 lutego o godz. 21:55
Andrzej
10 lutego o godz. 21:26
USA eksportuje broń za 60 miliardów$ rocznie. Rosja za 14…….
Sprawę Iran- contras znasz zapewne.
A tu ciekawostka:
„Jak to możliwe, by Phenian, który jest objęty międzynarodowym embargiem, mógł handlować bronią? – pyta „NYT”. Okazuje się, że właśnie Waszyngton przymykał w tej sprawie oko. Dla Białego Domu ważniejsza była bowiem walka z islamskim terroryzmem. Bo Etiopia zwalcza talibów w Somalii”
http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/207054,usa-pozwalaly-na-nielegalny-handel-bronia.html
„business is usual”………
A do pociągnięć politycznych zawsze da się dorobić odpowiednią ideologię. Jak do derywatów……
10 lutego o godz. 21:58
wiesiek59, godz. 18:19
pouczasz Marit (18:04 ), że przykłada europejską miarę do innego rodzaju cywilizacji
Tymczasem:
- co najmniej 400 dzieci zostało zabitych od początku rewolty przeciwko reżimowi prezydenta Syrii Baszara el-Asada w marcu 2011 r (wg UNICEF)
- Są doniesienia o arbitralnych zatrzymaniach dzieci, ich torturowaniu i nadużyciach seksualnych wobec nich
- Według ONZ tłumienie wystąpień antyrządowych w Syrii pociągnęło za sobą śmierć co najmniej 6 tysięcy ludzi.
- Lekarze bez Granic alarmują , że syryjski reżim bez litości stosuje represje wobec rannych opozycjonistów i lekarzy, którzy usiłują im pomóc
…
no ale to dla ciebie (oraz niektórych innych, tak wrażliwych na prawa człowieka, blogowiczów) to … niezrozumienie kodu kulturowego właściwego TEJ cywilizacji …
ręce czasem opadają
10 lutego o godz. 22:04
Przeciek , 21:38
jeśli Zygfryd Gdeczyk to Lizak – to masz rację.
Ten pisał dobrze i starannie. Lecz na pewno o wiele za długo i za dużo – jak na blogowego gościa.
Za Lizakiem nie tęsknię wcale ale axiom (the mentor) nie byłby mu w stanie nawet butów czyścić, fakt.
10 lutego o godz. 22:17
aqa
10 lutego o godz. 21:58
Dzieci codziennie umierają……
W slumsach, favelach, złych dzielnicach, kopalniach, na ulicy.
Życie dziecka jest tanie. Przynajmniej w krajach III świata.
Czy z głodu, czy od kuli, co za różnica?
Chomeini użył dzieci do rozminowywania pól minowych, watażkowie w Sudanie, Somali, Kongu, używają dziecięcych armii do realizacji własnych celów.
KOGO to obchodzi?
Zmiana kodu kulturowego to pokolenia….
Pomnik Małego Powstańca to ten sam problem…
Mentalnie tkwimy jeszcze w III świecie.
10 lutego o godz. 22:23
@zezowaty , 21:50
- z tym Wańkowiczem to znakomite !
dzięki za przypomnienie ,
zaraz zapisałam sobie do „sztambucha”!
No i dzięki za celny koment, to przyjemnośc czytać jak coś jest dobrze napisane
pozdrawiam
10 lutego o godz. 22:25
Jak na razie wojny narkotykowe w Meksyku pochłaniają rocznie 30 000 ofiar……
Ale bardziej medialna jest Syria. Tam łatwiej jest określić „ciemną stronę mocy”???
10 lutego o godz. 22:29
wiesiek59, 22:17
czy to oznacza , że Świat powinien się tylko przyglądać ?
W uszanowaniu różnic kulturowych ?
Tak, jak to czynił w uszanowaniu czyichś „spraw wewnetrznych” ?
Aż pod samym wrażliwym i wyrozumiałym nosem Świata doszło do zbomardowania Sarajewa, do Mostaru, do Srebrenicy …
10 lutego o godz. 22:37
aqa
10 lutego o godz. 22:29
Jak długo byliśmy utrzymywani w pewności przez polskie media, że to Rosja zaatakowała Gruzję?
Okazało się że było przeciwnie…..
10 lutego o godz. 22:44
Świat powinien spoglądać niekoniecznie w tym kierunku, który wskaże Wielki Brat.
10 lutego o godz. 22:45
Kobiety się nie buntują. Dlaczego? Bo tak się je wychowuje. To tajna broń patriarchalnego społeczeństwa, które przez system socjalizacji, religijnego wychowania i szkolnej edukacji tworzy i wzmacnia w kobietach przekonanie, że ich domowa i wychowawcza praca jest czymś „naturalnym”, a robienie zawodowej kariery – czymś szkodliwym dla dzieci. W szkołach dzieje się to poprzez podręczniki i lektury. Na lekcjach katechezy promowany jest stereotyp „tradycyjnej rodziny”, gdzie tata pracuje i zarabia, a mama opiekuje się dziećmi i też pracuje, ale w jakiejś podrzędnej, zgodnej z „naturalnym powołaniem” roli.
Więcej… http://wyborcza.pl/1,75515,11104571,Babcia_ciasta_nie_upiecze.html#ixzz1m1A4hIaw
—————
Świetny tekst o kodzie kulturowym!!!
Arabowie są wychowani inaczej niż my, nie uszczęśliwiajmy ich na siłę.
Chyba że zaczniemy uszlachetnianie od siebie, jako wzorzec……
10 lutego o godz. 23:45
wiesiek59, 22:37
ty kpisz sobie ?
A może – nie chcąc się przyznać , że palnąłeś głupstwo – palnąłeś drugie ?
I zaraz wrzucasz następny temat i następnego linka…
ach, ta nieznośna lekkość bytu
PS. nie mogę wyjść z zadziwienia jak można taki konflikt jak epizod Rosja-Gruzja MIESZAĆ z tematami , o których była mowa
żeby tylko zamazać swoją gafę jak lis chwostem
oj wieśku…
10 lutego o godz. 23:49
Myślę, że nie ma odwrotu od konieczności uwzględniania opinii ogółu internautów, przez polityków, w podejmowaniu decyzji dotyczących obywateli. Internet jest doskonałą agorą, pojemniejszą i szybszą od oryginału. Każdy ważny dla ogółu temat wrzucony w Internet uruchamia dyskusję, w wyniku, której krystalizują się poglądy i w bardzo krótkim czasie można uzyskać wynik. Myślę, że można to porównać do rozwiązywania problemów w inteligentnej chmurze. Odpowiedzią może być tak lub nie na zaproponowane rozwiązanie w bardzo krótkim czasie.
Najważniejszym w tej sytuacji jest rzetelne naświetlenie tematu, a to wymaga niestety bardzo wysokich kwalifikacji rządzących. Taka dyskusja umożliwia budowanie konsensusu. Rząd może przyjąć opinię lub nie, ale powinien przynajmniej jasno wytłumaczyć jej przesłanki, aby utrzymać swoją wiarygodność i poparcie w wyborach.
Sprawa ACTA obnażyła pustkę intelektualną, miałkość argumentów i ignorancję obecnej ekipy rządzącej, sprawiającej wrażenie zaskoczonej i zagubionej. Zachowanie się premiera w tej sprawie budzi wątpliwości, co do czystości intencji.
Degeneracja struktur demokratycznych w Polsce wywołała samoorganizację społeczną, którą umożliwił Internet. To nic innego, tylko próba ograniczenia wolności w Internecie wywołała masowy protest, a nie podróbki ani ściąganie plików, jak to przedstawia rząd. Ludzie w swojej masie nie wykorzystują Internetu dla handlu podróbkami, ani kopiami dzieł wszelkiego rodzaju.
Z obserwacji integracji społeczności internetowej wynika, że wyprzedziła ona w rozwoju i zaskoczyła naszych polityków, którzy preferują teorię lepiej wiedzących i realizujących niesprecyzowane bliżej wyższe cele, a dla zainteresowanych premier ma tradycyjną odpowiedź, że nie ugnie się przed szantażem. Władza nie widzi w Internecie szansy na lepszy dialog ze społeczeństwem, pozwalający na zdobycie zaufania i lepsze rządzenie, a widzi w nim tylko zagrożenia.
Niestety taka polityka nie ma szans na przetrwanie.
10 lutego o godz. 23:58
aqa
Wcale mnie nie poniosło.
Czytając komentarze na blogu oceniłem że wiekszośc ich autorów jest przeciwna pogladom „bartoszcze” a właściwie NIKT go nie popiera.
Chyba że ty poczułaś sie bratnią dusza i dotknęło cie to osobiśie.
A, to ja przepraszam.
PS. jest swietny dowcip o przprosinach- ale zupełnie niecenzuralny !
Jezeli chodzi o @słąwka i jego wywody to chyba zupełnie mu sie pomieszało. Ja odnosiłem swoje komentarze od poczatku do bartoszcza i jego określiłem jako koszmarnego adwokata wiec odpowiedział mi ze nim nie jest, lecz informatykiem. Tak si9e skłąda że ja nie leże plackiem przed informatykami, a nawet biologami molekularnymi czy fizykami jądrowymi. Ty natomiast wciąłęs sie tu chyba przez nieporozumienie, pleciesz coś o jakiś towarzyszach, i zupełnie nie wiem o co ci chodzi.
11 lutego o godz. 0:13
Do @Kartki z podróży (18.05 dnia 10.02)
Nie mam zamiaru wysilać się na erudytę i nie będę poszukiwał w słowniku wyrazów obcych jakichś ekstra pojęć by powiedzieć tobie, że już raz prosiłem (jak widać bez skutku, przyczyny nie znam, ale przypuszczam, ze po tobie wszystko spływa nie pozostawiając śladu), byś się ode mnie w delikatny sposób odp. a ty nadal wycierasz sobie gębę moim nickiem. Piszesz coś o niepowodzeniu w dyskusji na blogu pana Adama Sz. i o użyciu pojęcia „rozpłynięcia” naszej suwerenności w UE i że jesteś za tym „rozpłynięciem”. Myślę, że prawdopodobnie zarzucono tobie hipokryzję w tym względzie i było po dyskusji o UE (bo jak wiem pan Adam jest za UE w każdym aspekcie).
Skoro jednak jesteśmy przy tym, to ja jestem (także, podobnie jak ty, co właśnie sugerujesz) nawet za całkowitą utratą suwerenności, ale na rzecz Stanów Zjednoczonych Europy, czyli za pełną integracją gospodarczo – obronno – prawno – monetarno – polityczną !!!
Smutne to, ale przez tą pieprzoną Grecję, ostatnio coraz mniej o tym się mówi.
Napisałeś, że w kontekście tych dwóch starych zgredów z loży (u Muppetów), axiom nawet ciebie wzrusza i dodajesz nagle Jak Czesław naprzykład i dalej, że nie ma problemu @axioma, jest problem ograniczeń emocjonalnych Blogowiczów (dziękuję za dużą literę „B”), zadurzonych w Premierze, którzy tracą resztki rozsądku i zimnej krwi na hasło „Dyktator Donek” (ponownie dziękuję za dużą literę, tym razem „D”).
)
Owszem, jestem 75+ (ale w życiu i na blogu daleko mnie do jednego z tych zgredów z loży) i pod wrażeniem tego człowieka stary durniu, bo widzę jak się rozwija osobowość Premiera Tuska, z jaką troską i z zaangażowaniem dąży do przeprowadzenia KONIECZNYCH reform (słyszałeś Go na spotkaniu z kobietami, jak mówił o reformie emerytalnej
I nie o osobę Premiera Tuska tu chodzi, stary pierdoło, tylko o to, by Polska nie wlokła się w ogonie Europy z reformą wieku emerytalnego (Szwecja poszła jeszcze dalej, do 75 lat – ale to nie jest dziwne, oni są długowieczni!!). Żyjemy coraz dłużej, ile będziemy żyć w 2040 -tym roku, tego nie wiem i ty także, ale wiem, że ględzenie o rynku pracy, bezrobociu, niewłaściwych umowach w roku 2012 -tym (patrz posłanka Wróbel, prawnik w roli demografa w Superstacji) jest objawem wyjątkowej ignorancji demografii właśnie. Wszelkie badania wskazują na to, że jak będzie nas, w tym 2040 -tym roku, 30 – 32 miliony to będzie bardzo dobrze i może się okazać, że trzeba będzie sprowadzać Chińczyków do pracy!!
Naród się starzeje, czy ty stara pierdoło i zgredzie tego nie dostrzegasz
P.S. 1: @Andrzeju (10.05 dnia 10.02), czy w tych kosztach NARODOWEGO (2 mldy zł.) i Gdańskiego (800 mlj. zł) są wyłącznie koszty materiałów i robocizny, czy także koszty pozyskania terenu (bo jak coś sobie przypominam w Warszawie było to pomiędzy 1,2 – 1,5 mlda zł. a w Gdańsku tylko odszkodowanie za „zajęcie” ogródków działkowych!! No, ale ty wierzysz Tomaszewskiemu – twoja sprawa, tylko nie płeć publicznie głupstw!!).
P.S. 2: @Kartko z p -ży – namów tego swojego, protegowanego @axioma, by zaprzestał używania w stosunku do miłych, mądrych i otwartych na dyskusję ze wszystkimi Pań: Aqy, Marit, Bachy prostackich i chamskich określeń. Głaskając go po głowie (razem z Andrzejem), jakby przyzwalasz mu na to. Czy masz aż tak rycerski łeb, że ci nic do niego nie dochodzi, z tego o czym napisały do ciebie te Panie
Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.
11 lutego o godz. 0:17
bartoszcze 23.20
Twoje riposty sa arcydziełem. Gdyby cie tylko było stać na oryginalność, wprowadzenie jakichś ciekawszych i nowszych inwektyw niz „rzyganie w salonie” ( ten salon to twoje wypowiedzi ?) i plagiatowanie tekstu pierwotnego, pewnie byłbyś Mistrzem Mowy Polskiej. A tak jak jest, to dostrzegam, że tylko wlazłeś skądś na ten blog i grzebiesz patykiem we własnym ******.
11 lutego o godz. 0:21
Jean Paul, 23:58
Dowcip ? TEN dowcip ? Oczywiście, znam. I to w niepowtarzalnym wykonaniu („Johany” Bartel , czyli w gwarze śląskiej) . niecenzuralny, fakt. Ale w jej wykonaniu- smaczny.
Tak się składa, że nie lubię jak ktoś się podpisuje „wszyscy”.
no nie lubię tego jak wściekłego psa.
I chamstwa nie lubię , jak wściekłego psa nie lubię – tak mam.
Tak, to mnie osobiście dotyka. niezaleznie od tego, że , że to nie do mnie.
I jak się (czasem) chamsko zachowasz, Jean Paul – to też cię (chwilowo) nie lubię
PS. Czasem możesz coś lub kogoś lub OGÓŁ źle ocenić (think about …)
zresztą, guzik mnie obchodzi , co tłum uważa za słuszne. Mnie obchodzą argumenty. Jak mnie przekonają, to OK. Ale nie argumenty tłumu. Tłum nie musi mieć racji.
Nie, ja nie lubię z tłumem.
11 lutego o godz. 0:38
Polecam ostatnią sensację w temacie ACT i okolice. Była sobie blogerka Iwusia, która prowadziła fajną stronę o przepisach kucharskich. Prowadziła do czasu, gdy kancelaria prawna działająca w imieniu firmy Wedel napisała do firmy hostującej blog trzystronicowy list z siedmioma załącznikami. W liście stało:
„Wobec powyższego, w imieniu Lotte Wedel, zwracam się do Państwa z prośbą o uszanowanie praw mojego Mocodawcy i niezwłoczne zamieszczenie przy przepisach kulinarnych umieszczonych na Państwa stronie i posługujących się znakiem „PTASIE MLECZKO?” notki o następującej treści: „Oznaczenie słowne „PTASIE MLECZKO?” stanowi zarejestrowany znak towarowy chroniony na rzecz Lotte Wedel sp. z o.o.” oraz symbolu ? przy nazwie PTASIE MLECZKO lub, alternatywnie, niezwłoczne usunięcie przepisów kulinarnych posługujących się znakiem towarowym „PTASIE MLECZKO?” z Państwa strony.”
Całość na stronie:
http://olgierd.bblog.pl/wpis,swiat;wg;acta;ptasie;mleczko;tango;down,67947.html
Uwaga!
Zbieram dowcipy o prawnikach. Mogą być przerobione dowcipy o policjantach.
11 lutego o godz. 0:43
Jean Paul z 10 lutego o godz. 23:58 napisał:
„Jezeli chodzi o @słąwka i jego wywody to chyba zupełnie mu sie pomieszało. Ja odnosiłem swoje komentarze od poczatku do bartoszcza i jego określiłem jako koszmarnego adwokata wiec odpowiedział mi ze nim nie jest, lecz informatykiem. Tak si9e skłąda że ja nie leże plackiem przed informatykami, a nawet biologami molekularnymi czy fizykami jądrowymi. Ty natomiast wciąłęs sie tu chyba przez nieporozumienie, pleciesz coś o jakiś towarzyszach, i zupełnie nie wiem o co ci chodzi.”
Można Ci jakoś pomóc?
11 lutego o godz. 1:02
oj Jean Paul 0:17 , ty recydywisto
ty też skądś wlazłeś na ten blog . Nie sądzę, żeby pierwszeństwo wlezienia przesądzało o jakichś prawach do pouczeń.
Uzycie gwiazdek nie oznacza, ze się kulturalnie wypowiadasz.
Nie łudź się , JP, ta twoja przaśna przenosnia – wybacz- jest gówno warta
11 lutego o godz. 1:08
mag, 21:52
Kartka z podrózy (11-02-2-18:45)
Piszesz :”nie ma problemu axioma. Jest problem ograniczeń emocjonalych blogowiczów zadurzonych w premierze.”
Zdumiewasz mnie po raz kolejny (oczywiście nie odpowiedziałeś na mój kolejny do ciebie wpis).
droga mag

bo Kartka jest dętym, samogrającym instrumentem
sedecznie pozdrawiam
11 lutego o godz. 1:19
Do pana @Wieśka 59
Szanowny @Wiesku 59 – zaczynasz się mnie nie podobać. To, że Gruzja rozpoczęła wojnę z Rosją, to wiemy (przynajmniej ja wiedziałem od dawna i na nic tu rola mediów, o której piszesz) od momentu, gdy to Prezydent Sarkozy przyleciał do Moskwy (w asyście honorowej MiG-ów czy Su – już nie pamiętam), bo wykonując swoje obowiązki w ramach prezydencji w UE, z a ż e g n a ł problem (ingerencji naszego prezydencika w wewnętrzne sprawy dwóch zwaśnionych sąsiadów, szkoda klawiatury, by rozwijać temat) i nie skończyło się to totalnym odwetem ze strony Putina !!! W tym czasie, gdy to „załatwiał” Prezydent Narkozy, nasz kurdupelek buszował po Tbilisi i na pograniczu. To jedno.
Drugie , to twój wywód (22.45 dnia 10.002) – akurat dzisiaj demonstrowano tabele procentowego zaangażowania mężczyzn i kobiet w pracach domowych. Wynika z tego, że to kobiety w nikłym procencie zajmują się pracami w garażu, naprawianiem kranów czy gniazdek elektrycznych, mężczyźni natomiast, także w nikłym procencie zajmują się gotowaniem, praniem czy opieką nad dziećmi.
Czy jest to wynik tradycji „patriarchalnej”, kulturowej czy pracy katechetów nie odpowiem i nie zamierzam podejmować dyskusji na ten temat. Mnie chodzi o zupełnie, co innego. Otóż, „przechwycono” na schodach sejmowych posła Ruchu Palikota Biedronia i poproszono o komentarz w tej sprawie. Piszę z pamięci: u mnie w domu wszystkie gniazdka są popsute a z kranów cieknie woda (pewnie mieszka samotnie, – ale tego nie wiem, bo płeć odmienna, takie prace w domu wykonuje, jak napisałem wcześniej w nikłym procencie, ale jednak!).
Wynika z tego wniosek podstawowy, że jest to jednak wynik poplątania genowego, o czym już kiedyś pisałem!!
Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.
11 lutego o godz. 5:12
Szanowne Panie i Panowie
Kartka tak daleko nie odstaje od axioma, wiec nie ma co sie dziwic, ze znalazl bratnia dusze. Cham zawsze bedzie trzymal z chamem. Tyle, ze Kartka jest takim chamem z *manierami*, co to i pozdrowi na koniec. Jego podle insynuacje w stylu Kaczynskiego, wyzlosliwianie sie na Czeslawie, te jego *coz, ja was rozumiem, ze jestescie slepi , zal mi was i rozsmieszacie mnie*; Z tym czlowieczkiem nie da sie dyskutowac, jest obslizgly, nieobalalny. Myslalem, ze juz wiecej tego badziewia nie dotkne, ale poniewaz znow sie ujawnil jako mentor pouczajacy ludzi inaczej myslacych niz on wiec nie wytrzymalem.
I to by bylo na tyle jak pisze Czeslaw.
Nie bede konczyl *pozdrowieniami*, bo slowo to zostalo przez zaklamanego Kartke pozbawione jakiegokolwiek sensu.
A zreszta pozdrawiam Marit,Zosienke,mag,aqa, Czeslawa i wielu *inaczej myslacych* na temat chamstwa
11 lutego o godz. 7:42
Wsciekly cham pisze
11 lutego o godz. 5:12
‘Szanowne Panie i Panowie’ a powinno po prostu byc; chamice i szmaciary, ktore wsciekly cham dalej wymienia po imieniu. Z tym ze aga to super chamica.
Oczywiscie odezwa wscieklego chama jest zupelnie naturalnym zjawiskiem. Dzikie bydlo zawsze operuje w stadzie. Dlatego tez popieram te incjatywe wscieklego chama. Niech wam dobrze bedzie.
11 lutego o godz. 8:28
Wsciekly cham pisze
11 lutego o godz. 5:12
Wsciekly chamie, przykro mie ze nie mogles spac. Przeciez u ciebie to byl srodek nocy 3:12. Martwie sie o twoje zdrowie. Gdy nie bedziesz regularnie spal znowu trafisz do szpitala.
Dlatego tez zanikam dpoki pani Paradowska podrzuci nastepny temat pod obrobke. Mam nadzieje ze bedzie to temat ambitny, polityczno ekonomiczny na ktory blogowe szmaciary nie beda sie czuly w sile komentowac. Bo nigdy nic pozytywnego nie wnosza. Wtedy blog powroci do wymaganego standardu.
11 lutego o godz. 8:51
…o rety, ale go naszło. Najpierw zaraz po siódmej, następny atak miał po godzinie i z pewnością jeszcze się odezwie, bo chce nas po prostu dobić. Pan Passent już go ostrzegł że go wywali. Kartce łatwo gadać, bo pewnie dorabia w salonie sprzedaży odzieży „na wagę”. Żadna praca nie chańbi. A my z Basią cierpimy. Ale najważniejsze abyśmy wszyscy byli zdrowi. Miłego dnia!
11 lutego o godz. 8:58
Czesław się wzruszył, Czesław zapłakał.
Załkał nad – nieco modyfikacji – „rozwijającą się osobowością Premiera Tuska, z jaką troską i z zaangażowaniem dążącym do przeprowadzenia KONIECZNYCH reform”.
Połączył się w bólu, trudzie i znoju światłego rządzenia dla dobra i przyszłości Narodu.
A tu wskaźniki nowań spadają.
Rozpacz!
Tak z zaskoczenia zapytam czy wnuki już powyrastały, pra jeszcze nie ma i jedynym guru czy też obiektyem kultu pozostaje bezwzględny cynik (co jest nieuniknione w polityce) o znanym nazwisku TUSK?
Tylko czy czasami mnie walczy on o swoją dalszą karierę? eliminując wszystkich mądzrejszych, sprawniejszych i mających wizję chociażby byli przyjaciółmi czy też partyjnymi towarzyszami?
Jednocześnie pozostaje w podziwie dla wiedzy dot. zmian genetycznych u Biedronia czy też szerzej u gejów a jeszcze szerzej u kobiet.
Mam kolejne pytanie czy Czesław opracował już jakieś wnioski i pomiarów antropologicznych czy też skorzystał z wiedzy słynnych znawców tego tematu z lat 1933-45?
P.S.
Oboma rękami podpisuję sie pod wnioskami Kartki z podróży, wieśka 59 czy też Jeana, Paula.
11 lutego o godz. 9:00
A może obiema?
11 lutego o godz. 10:10
Człowiek śpi, śni pieknie o wyspach południowych a tu taka ciekawa dyskusja.
No to kilka zdań odpowiedzi przy porannej kawie.
Napisałem w komentarzu o tolerancji blogowej – „nie ma problemu axioma. Jest problem ograniczeń emocjonalych blogowiczów zadurzonych w premierze.” Nocna dyskusja to w pełni potwierdza. Nie dość, że mój jasny komentarz nie został przez zaperzonych Blogowiczów zrozumiany to na dokładke pozbawione kontroli emocje kilku komentatorom kazały przyjąć styl wypowiedzi Axioma1. Czyli sprawdziło się to co napisałem. Jakie więc macie prawo do krytyki formy stylistycznej komentarzy Axioma skoro sami takiego stylu uzywacie? Celowo używam liczby mnogiej zwracając się do Was ponieważ podkreślacie znaczenie więzi grupowych, które Was łączą. Bez przerwy się przecież zwołujecie („Panie, Panowie”), naganiacie sie wzajemnie, podkręcacie, okopujecie w jakiś szańcach… . Tak więc przyjmujecie współodpowiedzialność za wypowiedzi swych companieros – w parszywym stylu i co gorsza nienawistne. Powiedziałbym coraz bardziej w formie i treści pisowskie.
Pozdrawiam
11 lutego o godz. 10:10
„Przyjemnie” poczytać, jak Państwo wzięliście się za głowy po podpusze Axiom’a. Zupełnie jak psy prowadzone na smyczach przez swoich właścicieli, kiedy spotkają się na podwórku. Każdy najeżony, obnażający kły, warczący, szczekający. Ale kiedy je uwolnić ze smyczy, nagle przejawiają zachowania społeczne. Miast rzucić się na siebie, wolą się powąchać nawzajem, bo doskonale wiedzą, że kłów używa się tylko w istotnej sprawie. Podobnie Wy, drodzy Państwo, będąc na pozór anonimowi, piszecie tak, jakbyście wysyłali komunikaty w rodzaju: – Trzymajcie mnie, bo jak mu p…
Gdybyście spotkali się w miejscu publicznym i bez internetowej smyczy, wróciłyby normalne reguły zachowań społecznych. Przedmiot waszej wojenki okazałby się nieistotny. Gość, który by publicznie zaczął obrzucać błotem, zostałby szybciutko przywołany do porządku. Pierwszą reakcją na takie zachowanie byłaby dezaprobata, drugą zaś, gdyby dezaprobata nie pomogła, wezwanie przedstawicieli sił porządkowych.
Proszę zatem: – Pax, pax i pas.
PS.
Czesławie, drogi Panie, ja naprawdę nie piszę przeciwko Panu, ani nikomu innemu, kto odwiedza stronę Janiny Paradowskiej. Interesuje mnie wyłącznie wymiana poglądów w formie zajmującej rozmowy. Jeśli w pewnych sprawach się różnimy, to nie znaczy wcale, że nie możemy się wspólnie napić wódki i rozstać w przyjaznym nastroju. Właśnie tak jak w realu, kiedy spotykają się normalni ludzie.
Pozdrowienia.
11 lutego o godz. 10:17
Zamiast Karwoj8 wymachiwać pustosłowiem przyznaj się po prostu, że nic Cię makroekonomia nie obchodzi, liczy się podział pieniędzy dla potrzebujących, państwo ma dać. To jest cała filozofia Waszego myślenia, Twoja i osób przez Ciebie wymienionych na końcu, państwo ma dać emeryturę, pracę, mieszkanie, szkołę, studia, opiekę lekarską, żłobki, przedszkola, autostrady, lekarstwa – wszystko za darmo. Jak się po raz tysięczny pytam, skąd to państwo ma na to wziąć – to słyszę, że od lepiej zarabiających, niech posłowie dadzą ze swych pensji, pogonić złodziei itp.
Jak się Tusk pyta, skąd ma państwo wziąć na przyszłe emerytury, gdy teraz jest chwilowy wyż, a za kilka lat ilość młodych ludzi zmniejszy się w sposób stanowczy, to odpowiedzią są inwektywy. A Europa się starzeje.
Ja już kiedyś o tym pisałem, mam 60 lat i pracuję, i pracować będę. Na ostatnim szerokim spotkaniu rodzinnym (niestety – stypa) w moim wieku mniej więcej siedziało 17 osób. Tylko ja pracowałem, reszta była na emeryturach, rentach itp.
Mnie strasznie denerwuje takie patrzenie na koniec swojego nosa, żadnych ogólnych refleksji propaństwowych, zastanowienia się nad problemem całościowo, spojrzenia troszeczkę szerzej. Tylko Tusk – dyktator, nareszcie mu spada, może upadnie. I wtedy dopiero zobaczymy.
Ps. Powiem Wam prawdę, g… zobaczymy. Nawet gdyby Karwoj8 został premierem, będzie musiał prowadzić taką samą politykę. Bo gadać androny jest łatwo…
11 lutego o godz. 10:23
110% racji po stronie Kartki w sprawie axioma.
Bardzo by się przydała cenzura „mag”, „Maritek” czy „Zosieniek”. Nie co do treści tylko co do języka.
11 lutego o godz. 10:39
Vera też ma 110 procent, bo to przecież nie do niej (do niego) i nie do Kartki adresowane są słowa w rodzaju szuja albo bydło. Tak trzymajcie i nie popuszczajcie.
11 lutego o godz. 10:48
Dla Agi
dzięki za dobre słowo ale TO to nie cytat // o sądzie i mordzie//, to kompresja kilkunastu stron z p. Melchiora o zabawach klasy ziemiańskiej.
Co do dowcipu Pani Bartel to byłbym wdzięczny za linka.
Można powiedzieć – nie było TV , Internetu – więc czymś ludzie zająć się musieli. Prawda , np czytaniem francuskich romansów bo czworaki za bramą pałacu były poza zasięgiem zainteresowania POLSKICH PANÓW. Za coś nas tak w końcu nazywano a przy okazji przypomnienie – pańszczyznę na ziemiach polskich zlikwidował Car i to Rosyjski a nie światli potomkowie sarmatów.
Nie wypowiadałem się na temat ACTA bo jak dawniej mówiono
OD WIELKIEJ POLITYKI TO JA MAM J. PIŁSUDSKIEGO.
Ja tylko chciałbym powrócić do TAJNOŚCI podpisywanego aktu prawnego. Mnie on się kojarzył z paktem Ribbentrop – Molotow.
Też MIAŁ tajne załączniki i sądzę że ten właśnie fakt a nie definicja //kradzież czy nie kradzież // spowodował takie sprzeciwy.
Pisałem o tym i zdania zmieniać nie mam zamiaru.
Prawo powinno być powszechnie znane , wszyscy pamiętamy chyba
ustawy niepublikowane i co z tego wyszło.
ukłony
11 lutego o godz. 10:52
Szanownemu Panu Czesławowi zaczynają siuę nie podobać „osobnicy”, którzy śmią mieć inne zdanie na dany temat niż On sam ma.
Co do kosztu stadionu narodowego, znam je z mediów, ale nie mam pojęcia, skąd media je znają. Ostatnią wypowiedż posła Tomaszewskiego (kiedyś bramkarza polskiej reprezentacji) i to nie na temat stadionów słyszałem kilka miesięcy temu, a dotyczyła ona jak zwykle prezesa PZPN, z którym toczy osobisty spór. Tak się składa, że w tym sporze trzymam stronę Grzegorza Lato (nie wstydzę się tego, tak samo jak czynią to inni), który jak widać działa zgodnie z prawem, co nie podoba się wielu jego oponentom, bo nie wiedzą jak go nadgryżć.
11 lutego o godz. 10:54
A propos przedłużenia wieku emerytalnego. Dominika Wielowiejska pisze (portal GW) – „Nie wierzę, żeby wszyscy ludzie zbliżający się do 70 lat mogli pracować w swoich zawodach z równą wydajnością, jak robili to wcześniej”. Kto tak mówił o podniesieniu wieku emerytalnego? Donald Tusk – ale przed wyborami. Teraz już premier „uwierzył”. – Rządowy projekt przewidujący podwyższenie wieku emerytalnego będzie wysłany do konsultacji”. Przypominam sobie, że gdy premier „nie wierzył” na blogach politryki toczyła się ostra dyskusja nt przejęcia częsci składki OFE przez rząd. Pieniądze te miały przed wyborami pozwolić na rewaloryzacje emerytur by zyskać poparcie „kompleksu rentowo emerytalnego” dla PO. Pamietam, że zbierałem wtedy wraz z kilkomam Blogowiczami niezłe „bęcki” za krytykę krótkowzroczności rządu, który zamiast podejmować głebokie reformy – w tym wydłużać wiek emerytalny – przekładał kasę z szuflady do szuflady krzywdząc młodych. Przecież prognozy wskazujące na zapaść demograficzną znane były od lat. Podobnie jak znany był katastrofalny stan budżetu. Pamiętam też, że owe „bęcki” za „czarnowidztwo” zbierałem od tych samych komentatorów, którzy dziś z zapałem bronią wydłużenia wieku emerytalnego. Parę miesięcy wystarczyło tym ludziom by ze stanu nieomal gierkowskiej euforii (Polska w budowie) przejść do głebokiej, pesymistycznej zadumy nad fatalnym stanem bankrutującego państwa. Zaiste, wielka jest magia słów Wielkiego Przywódcy. Jak w Korei Północnej
Pozdrawiam
11 lutego o godz. 10:56
@bacha
To Twoja sprawa, nie moja.
11 lutego o godz. 10:57
Bacha
Czy naprawdę muszę cytować epitety, którymi mnie nocą uraczono? Wybacz, ale to żadna pociecha, że nie wyszły spod klawiatury Axioma1
Pozdrawiam
11 lutego o godz. 11:00
pełna zgoda Vera!. Ty nie jesteś szuja.
11 lutego o godz. 11:00
Witam serdecznie panią Joannę i szanownych czytelników?
Pozwolę sobie na kilka słów @ACTA ? pun intended ? czyli w sprawie która teoretycznie powinna mnie żywo interesować. Dlaczego? Proste ? mam 27 lat, jestem/byłem tzw. piratem, czyli ściągałem z Internetu produkty za które nie zapłaciłem ich twórcom. W kilku punktach chciałbym napisać: Dlaczego kradnę/kradłem, dlaczego kiedyś bardziej niż teraz, dlaczego nie protestuję przeciwko ACTA oraz dlaczego sądzę, że sprawa jest jednak istotna [tylko nie wiem dla kogo].
1. Dlaczego biorę sobie coś bez płacenia? Ponieważ chcę i mogę. Przeważnie nie mogę natomiast kupić tego legalnie. W tym aspekcie to nie jest problem dystrybucji tylko ekonomii ? nie mam pieniędzy by za to zapłacić, ponieważ jestem biedny. Czy to jakiekolwiek usprawiedliwienie w sensie moralnym? A gdzieżby! Czy to dobre wyjaśnienie przyczyn zjawiska ? moim zdaniem raczej tak. Jesteśmy krajem ludzi biednych, jednak nie na tyle by nie mieć dostępu do Internetu. Internet daje nam wgląd w świat ludzi mniej biednych, chcemy mieć to co mają oni i możemy to sobie wziąć, więc bierzemy – możemy.
2. Dlaczego teraz kradnę mniej? Jestem mniej biedny ? to jest ten słoń w pokoju, którego większość uczestników tzw. ?debaty? zdaje się nie widzieć. W tym punkcie pojawia się już również zagadnienie dystrybucji, nad którym wszyscy tak się ostatnio rozwodzą. Tak, teraz kiedy mogę sobie pozwolić na wydanie 20 dolarów miesięcznie na rozrywkę, wolę zapłacić i np. ściągnąć grę komputerową ze Steam [dla niewtajemniczonych: http://store.steampowered.com/about/ ] niż zrobić to za darmo przy użyciu PT [bez komentarza dla niewtajemniczonych;)].
3. Dlaczego nie protestuję przeciw ACTA. Kilka przyczyn. Po pierwsze ? premier mówi, że przepisy ACTA nie zmieniają obowiązującego stanu prawnego, i ja mu wierzę. Kiedy rząd mówi że jest źle ? tzw. jego funkcjonariusze mogą w majestacie prawa zrobić ze mną co chcą ? nie mam powodów do wątpliwości. Ok, demagogia, wiem.
Dalej: w ostatnich dniach siły prawa i porządku odniosły wielki sukces, doprowadzając do zamknięcia Megauploadu i czegoś tam jeszcze. Brawo. Zostały jeszcze publiczne trackery, z którymi sprawa może być nieco trudniejsza. Przykład PirateBay dowodzi jednak, że da się. Pozostawia to jednak jeszcze kwestię prywatnych trackerów. I Sceny? Nie jestem ekspertem, nie wiem czy jest to technicznie do przeprowadzenia, jednak obserwacja skuteczności działań np. FBI prowadzi mnie do przekonania, że albo jest to trudne, albo nikomu się nie chce.
Sądzę, że jeśli rządy w końcu poważnie potraktują problem piractwa, to efektem będzie upodobnienie zagadnienia do kwestii narkomanii ? można walczyć i walczyć, a końca nie widać, zaś kto chce ten i tak bierze. Swoją drogą jeśli dobrze pamiętam wypowiadała się pani, pani Joanno, przeciwko tworzeniu martwego prawa. Case in point: jestem przekonany, że te wszystkie kilkadziesiąt tysięcy osób protestujących na ulicach przeciw ACTA w świetle obecnie obowiązujących przepisów powinno wielokrotnie zostać ukaranych grzywną i/lub ograniczeniem wolności za kradzież własności intelektualnej. A to i tak czubek góry lodowej.
4. Dlaczego ktoś [kto?] powinien się przejmować sytuacją? Bo mi się ona nie podoba, ot co. To wbrew pozorom chyba dość istotny powód. Jestem obywatelem tego kraju, mam szczęście pracować na etacie[!] będąc z wykształcenia humanistą[!!] i zarabiać więcej niż wynosi mediana zarobków[!!!]. Co za tym idzie grzecznie przynoszę do budżetu państwa około 3000 PLN miesięcznie, licząc całość kosztów pracodawcy+podatki pośrednie. Poza tym pewnie moja firma płaci jeszcze kilka haraczy za przywilej prowadzenia działalności w tym kraju i zatrudniania mnie i setek mi podobnych. Dlaczego? Bo potrafimy mówić po angielsku ? nauczyliśmy się oglądając kradzione w Internecie filmy ? i robimy to samo co nasi koledzy z lepszego świata, za 20% tego co kosztują oni. Co mam za moje miesięcznie wpłacane 3000? Trochę, nie przeczę. Policja, straż pożarna, służba zdrowia [nie korzystam, firma mnie ubezpieczyła prywatnie], generalnie funkcjonujące państwo. Sądzę jednak że wymiana nie jest ekwiwalentna, chociaż ciągle się na nią godzę ? swoją drogą dla mnie to właśnie jest patriotyzm. Teraz zaś rząd chce jeszcze troszkę z moich skromnych praw uszczknąć. Nie podoba mi się to. Nie pójdę jednak do Warszawy rzucać cegłami, pójdę po rozum do głowy i za pięć lat będę przynosił 50% mojego dochodu innemu rządowi w innym kraju. To chyba The Economist podał ostatnio, że jeśli chodzi o perspektywy demograficzne Polska razem z Rosją zajmują dwa ostatnie miejsca w Europie. Wiem jedno ? za 40 lat to nie będzie problem ani dla Donalda Tuska, ani dla Janiny Paradowskiej ani ? co najważniejsze – dla mnie.
11 lutego o godz. 11:09
Hmm, widać blog nie lubi znaków diakrytycznych z Worda;)
11 lutego o godz. 11:30
Vera
Hau! Hau! Hau! Wrrr… wrrr..
Czy lubisz jak ktoś cię obszczekuje i szarpie po nogawkach, zamiast przemówić „ludzkim” językiem?
Akcja wywołuje reakcję i obie strony zaczynają się gubić w emocjach.
Jestem ostatnią osobą, która byłaby ZA cenzurą JAKICHKOLWIEK treści, ale tu nie o treści chodzi (odmienne opinie, poglądy), lecz o zwyczajne pospolite chamstwo, celowe prowokowanie chamstwem oponentów.
Naprawdę tego nie rozumiesz? Chciałabyś/chciałbyś się znaleźć na „linni obstrzalu” kogoś, kto ma inne zdanie niż ty i częstuje cię „na wejście” bluzgami?
11 lutego o godz. 11:42
Stary Polak z PRL-u
10 lutego o godz. 16:57
„Donald Tusk nową przypowieść sobie kupił: ? Że i przed szkodą jak i po szkodzie ? sami wiecie co.
I po co było się natężać?
Teraz jesteśmy w obliczu jeszcze gorszej potencjalnej afery, jaką może być dopuszczenie do stosowania w Polsce gmo.”
Szanowny Stary Polaku
- Czy fakt, że podpisano ACTA świadczy tylko o głupocie Tuska?
- Czy fakt, że partia Tuska pod wpływem lobbingu amerykańskiego forsował wprowadzenie GMO „bokiem” i wbrew Unii, ustawy pozwalającej na niszczenie polskiego rolnictwa i polskiego eksportu płodów rolnych wynika tylko z z głupoty Tuska?
- Czy przygotowania do wprowadzenia szkodliwej ustawy o odnawialnych źródłach energii, która zablokuje opłacalność instalacji małych siłowni w indywidualnych gospodarstwach i w zasadzie pogarszająca dotychczasowy, obowiązujący stan prawny też wynika tylko z głupoty?
Jeśli ktoś postawiłby tezę, że są inne powody tej szkodliwej dla Polski i Polaków aktywności Tuska, jego rządu i faktycznie uzależnionej od nich władzy ustawodawczej, to cóż by to znaczyło?
Gdzie jest ta „czwarta władza”, która poza zajmowaniem się pierdołami służy tylko tej szkodliwej władzy wykonawczej maskując sprawy i problemy istotne?.
Zadziwia mnie ilość „użytecznych idiotów” miotających się na blogach „Polityki” i „konstruktywnie” broniących tego nieudolnego, niekompetentnego, rządu szkodników, dla którego „brak alternatywy” powoduje, że rzekomo konieczne jest jego tolerowanie. To wszystko chore jest.
Pozdrawiam, Nemer
11 lutego o godz. 11:53
Kartka z podróży
11 lutego o godz. 10:54
” Pamietam, że zbierałem wtedy wraz z kilkomam Blogowiczami niezłe ?bęcki? za krytykę krótkowzroczności rządu,…”
Szanowny Kartko z Podróży
A ja pamiętam, jak kilka lat temu pozwoliłem sobie na blogu red Passenta skrytykować Tuska i jego rząd a Ty byłeś łaskaw poprzeć mojego adwersarza mówiąc o „zakamuflowanej opcji pisowskiej”. Spowodowałeś, że na jakiś dłuższy
czas zniknąłem wtedy z blogów „Polityki”, by nie być kojarzonym z „opcją pisowską”. Ciekawe co byś dzisiaj powiedział, gdyby Ci zarzucono „zakamuflowaną opcję pisowską”?
Pozdrawiam, Nemer
11 lutego o godz. 11:55
Torlinie.
Niechętnie, ale świadomie, poparłbym ideę przesunięcia wieku emerytalnego, gdyby nie świadomość, że za kryzys 2008 roku, który się nie skończył, odpowiada świat finansowy i politycy zadłużający swoje państwa, a nie ludzie, rzekomi beneficjenci owoców własnej pracy. O ile mnie pamięć nie myli, za ten kryzys, z wyjątkiem Madoffa, nikt nie beknął, a banki okazały się za wielkie, by upaść. Ażeby zaś banki nie upadły, złożyliśmy się wszyscy ? w drodze inflacji spowodowanej dodrukowaniem pustego pieniądza, większego bezrobocia, zwiększonych podatków i parapodatków ? chociaż nie było w tym żadnej naszej winy. Dzisiaj – okazuje się – nie koniec na tym. Teraz musimy przestać liczyć na emeryturę w wieku 65 lat, bo jest kryzys. Bez widoków na pracę do tego czasu.
No to ja się zapytowywuję. Kiedy politycy, ekonomiści i politycy, z naszego – niestety – nadania, pozwolą mi przejść na zasłużony odpoczynek? Przecież to nie ja przejadłem pieniądze przymusowo odprowadzone na moje konto w ZUS.
Szczerze mówiąc, po 20 latach ?reform? mam dość. To słowo zresztą się zdewaluowało, jak wszystko, bowiem kiedyś reformą nazywano coś, co zmieniało ustrój, zasady działania gospodarki, sposób funkcjonowania społeczeństwa, a dzisiaj każde dostojne pierdnięcie na Wiejskiej czy w alejach Ujazdowskich nazywa się reformą.
Politycy nadal chrzanią o reformach, ale żaden z nich nawet nie zająknie się, że trzeba zwiększyć wolność w gospodarce, wprowadzić do systemu podatkowego stabilność, prostotę i przejrzystość, radykalnie zmniejszyć opresyjność państwa wobec własnych obywateli, która rośnie z każdą wymyśloną ustawą (ostatnio o refundacji leków i NIK-u) i podpisanym bezmyślnie aktem prawa międzynarodowego, który tylko dzięki przytomności internautów odejdzie w niebyt.
Szczerze mówiąc, mam już dość banialuków, że jak poczekam do 67 roku życia, to będzie mi lepiej, bo po pierwsze, na ? tu bardzo nieparlamentarne słowo ? mi większe pieniądze, jak będę biegał z balkonikiem, a po drugie to lepiej już było.
Jedyna rzecz, jaka może we mnie wyzwolić poparcie dla polityki zaciskania pasa, to wskazanie wiarygodnego celu.
Nie będzie tym celem na przykład budowa technologicznie i mentalnie zacofanej elektrowni nuklearnej, której koszt stukrotnie przekroczy już wyliczone koszty budowy Stadionu Narodowego, a skutkiem będzie śmiesznie mały wzrost mocy systemu krajowego i katastrofalny brak odporności sieci przesyłowych na zdarzenia o charakterze siły wyższej. Niemcy nie przypadkiem rezygnują z elektrowni jądrowych na rzecz rozproszonego systemu wytwarzania i przesyłu energii.
Nie będzie tym celem wprowadzenie do polskiego rolnictwa biotechnologii opartych na roślinach GMO, które bez katastrofalnej chemizacji rolnictwa i deprecjacji środowiska sobie nie poradzą, a skutkiem ubocznym będzie wzrost bezrobocia do poziomu rzędu 25 % z powodu zaniku pracy na polskiej wsi.
Nie będzie tym celem polityka zaciskania pasa, bo ten pas zostanie zaciśnięty na mnie, a nie na rozdętej do nieprzytomności biurokracji państwowej i samorządowej, albo rozdętych instytucjach finansowych.
Jeśli celem polityków stanie się przemiana gospodarcza i technologiczna kraju, do której zostanie włączone społeczeństwo, wzrost wydatków na rozwój edukacji (dzisiaj proponuje się okrojenie programów nauczania i obniżenie poziomu szkolnictwa średniego), wzrost wydatków na naukę i technikę, powszechny i nieskrępowany dostęp do internetu, środków na rozwój przedsiębiorczości lokalnej i indywidualnej, zachowanie środowiska naturalnego, odstąpienie od zasad prymitywnego kapitalizmu, w którym wszystko kojarzy się wyłącznie z kasą, na rzecz ogólnospołecznej budowy kapitału, w tym kapitału społecznego, gdzie ekwiwalentem pracy jest nie tylko pieniądz, ale i świadczenia wzajemne oparte na zaufaniu, wtedy tak ? udzielę poparcia polityce zaciskania pasa.
11 lutego o godz. 12:06
Tak Nemer, to prawda. Był czas, że w swej naiwności broniłem PO – często nie przebierając w słowach. Mogę tylko na swoje usprawiedliwienie powiedzieć, że wtedy – w okresie IVRP i tuż po niej – trudno było mi zapanować nad emocjami. Wtedy Tusk był jakąś alternatywą dla „czarnej Polski”. Trudno mi było przewidywać jego późniejsze polityczne wolty. Wtedy inaczej to widziałem.
Pozostaje mi tylko Cię przeprosić.
Pozdrawiam
11 lutego o godz. 12:29
Nemer z g.11:42
„Czwarta władza” zajmuje się głownie pierdołami, ale też nie broni Tuska heroicznie (ta, rzekomo mu zyczliwa), a raczej dowala.
Masz rację – wszystko jest chore. A najbardziej chore to, że tolerowanie nikompetentnego rządu jest rzekomo konieczne. Czy rzekomo?
Załóżmy taką sytuację: na wiosnę albo na jesieni (bo raczej nie latem) następuje „przesilenie”, w wyniku czego rząd podaje się do dymisji. Mamy przyspieszone wybory.
I co ? Na kogo byś głosował?
Idealistycznie wyobrażam sobie, że mogłoby dojść do jakiegoś konsensusu wszystkich sił politycznych, bo ŻADNA z nich oddzielnie, a nawet w taktycznej koalicji nie wystawi z dnia na dzień sensownego rządu fachowców. Wystarczy przejrzeć „zasoby ludzkie” PIS, SP, RP i SLD.
Może jestem w „mylnym błędzie”, ale uważam, że PO powinno jak najszybciej wejść w koalicję z Palikotem i SLD., powściągając własne urazy i ambicje. W imie – mówiąc bombastycznie – racji stanu.
Zachowawczy, ostrożny i nieufny Pawlak jest kulą u nogi
11 lutego o godz. 12:32
@mag
I ja nie jestem bez winy. Kiedyś nawet uznałam, że przeproszę na forum wszystkich, których mogły dotknąć moje komentarze. Także Ciebie, teraz i na przyszłość. Niektóre rzeczy widzi się dopiero po ostatnim kliknięciu.
Ale prawda jest troszkę inna: Na świat możesz wpłynąć tylko w jeden sposób: Własnym przykładem. A nigdy krytyką, szczególnie arogancką. Z dobrego serca radzę nie odpisywać na zaczepki tylko napić się wody albo czegoś lepszego.
Niestety, zbyt ostra krytyka prowokuje do kontrataku, jeśli niechcący powiesz jedno słowo za dużo, kompletna klęska. Przy tym sam człowiek siebie stawia takim poziomie. Daje szansę kontynuowania awantury. Nie warto i szkoda zdrowia.
Praktycznie niema ludzi oceniających obiektywnie własną krytykę. Bo łatwiej się obrazić. Ja nie czytam zwykle Aksjoma, niema nic nowego do powiedzenia, po co sobie nerwy szarpać jego językiem.
Powtarzam zasadę: świat można zmienić tylko własnym przykładem. Aksjoma też.
P.S. To jest uczciwa rada bez poczucia wyższości, a zasada też nie moja.
Pozdrawiam
11 lutego o godz. 12:46
@Stary Polak z PRL-u
11 lutego o godz. 11:55
Jestem praktycznie tego samego zdania, jak to Stary Polak z PRL-u rozumie Starego Polaka (choć zakamuflowanego „opcyjnie”) , ale też z w/w PRL-u. Nadajemy na tych samych falach.
Mam tylko uwagi do fragmentu zdania:
***na ? tu bardzo nieparlamentarne słowo ? mi większe pieniądze, jak będę biegał z balkonikiem, a po drugie to lepiej już było.***
1) Zamiast znaków zapytania mają być chyba myślniki – taka „oszybka” edytorska – do brzydkiego słowa lub słów pasują lepiej niż znaki zapytania.
2) Uwaga merytoryczna: Nie masz racji, że do balkonika już nie trzeba więcej pieniędzy. Odwrotnie, na rehabilitanta, a pobyty w porządnych ośrodkach rehabilitacyjnych to —- i tu wyraz o pisowni już dyskutowanej na tym blogu— (Galina czy Halina, względnie Chruszczow czy Gruszczow?)???
Wierz mi, bo mam i balkonik, ostatnio nawet rolator i wiem, ile płacę za pobyt w Sebastianeum Silesiacum. A propos! Za kilka dni znów tam pojedziemy i wezmę „urlop blogowy” – zdrowotny!
3) Faktycznie! Lepiej już było!
Pozdrawiam!
11 lutego o godz. 12:57
Vera
Proszę, ocenzuruj mnie. Czekam na cytaty z moich wpisów, gdzie będziesz podkreślać na czerwono obraźliwe dla blogowiczów sformułowania.
Ja przyznaję się do jednego: „cham kołchozowy”. Więcej grzechów nie pamiętam.
Może to, co chciałaś cenzurować w moich wpisach, to były cytaty z wiadomo kogo?
11 lutego o godz. 12:59
Kartko z Podróży,
Dzięki, nie wymagałem, byś się kajał, zresztą zniwelowałeś tę moją przykrość linkiem do wystąpień naszego Premiera, kiedy to dźgał obu Kaczyńskich kwestia Karty Praw Podstawowych a gdy doszedł do władzy, to się na nią wypiął i nawet nie uznał za stosowne wyjaśnić, dlaczego zmienił zdanie hipokryta jeden.
Nie znoszę tych, którzy traktują mnie jak kretyna i myślą sobie, że są tacy cwani i inteligentni, że są w stanie skutecznie wcisnąć „ciemnemu ludowi” każdy kit.
Przesadził i Tusk i „jewo kamanda” w zdawałoby sie w mało groźnej dla nich sprawie – ACTA. A teraz okaże się, że ci mająca gdzieś wredną politykę młodzi ludzie pójdą do wyborów.
Pozdrawiam, Nemer
Pozdrawiam, Nemer
11 lutego o godz. 13:22
mag
11 lutego o godz. 12:29
„Czwarta władza” zajmuje się głownie pierdołami, ale też nie broni Tuska heroicznie (ta, rzekomo mu zyczliwa), a raczej dowala.
Szanowna Mag
Zgadzamy się, ta zmiana frontu meRdiów zaczyna być coraz bardziej widoczna. Tusk i jego partia są już skończeni tylko o tym może jeszcze nie wiedzą. Symptomatyczny jest powolny „odjazd” TVN-u od proPOwskiej opcji. Widać wdzieczność za stadion Legii ma swoje granice. A z ta alternatywą, to bym tak nie sie nie trapił. Palikot udowodnił, że można przełamać zabetonowaną scenę. Wyobraź sobie teraz, że mantra o „marnowaniu głosu” w następnych wyborach „nie zagra” i swoja szanse np. złapie Nowa Prawica i korwinowcy. Może być ciekawie. Tego oczekuje w nadziei, że tym szkodnikom, którzy dopadną władzy skuteczniej będzie się patrzeć na ręce. Może wtedy muszy wizażysta jeden z drugim trudniej dorywać się będą do eksponowanych stanowisk.
Pozdrawiam, Nemer
11 lutego o godz. 14:07
Aby zacząć rozmawiać o podwyższaniu wieku emerytalnego, należało by zaprowadzić najpierw porządek w istniejącym systemie.
Należy przede wszystkim odebrać przywileje, osobom, ktiore korzystają z takich przywilejów (policja, wojsko, prokuratorzy itp). Należy odebrać emerytury byłym prezydentom RP, innym politykom, którzy je otrzymują, ne posiadający wieku emerytalnego. Należy również odebrać przywileje emerytalne osobom, które dotychczas przeszły na emerytury, a będące w wieku tzw produkcyjnym. Ktoś powie, praw nabytych się nie zmienia. To ja powiem tylko, iluż to praw nabytych to „solidarnościowe państwo” pozbawiło jego obywateli? Nic prostszego. Wystarczy zmienić odpowiednie punkty w konstytucji.
Zapomniałem wymienić górników. Ich także to dotyczy. Cóż za problem z górnikami pracującymi na powierzchni? Taką samą mają pracę jak w innych branżach, których pracownicy muszą pracować do 65 roku życia nie tylko po 8 godzin. Górników pracujących pod powierzchnią, po 25 latach przebranżowić i przenieść na powierzchnię. Iluż to młodych górników-emerytów widuje się, którzy zap…ają od rana do wieczora w dużo cięższej pracy, zarabiając dodatkowe pieniądze jednocześnie blokując pracę bezrobotnym no i oczywiście pobierając dość wysokie emerytury? O tzw „dozorze” kopalnianym nawet nie wspomnę. Oni tak ciężko pracują, że trzeba ich wynosić za bramę kopalni po szychcie. Jeżeli władza spełni te warunki, dopiero będzie można rozmawiać o ewentualnym wydłużeniu wieku emerytalnego (jestem przekonany, ze nie byłoby to konieczne). A zacząłbym od wydłużenia wieku emerytalnego dziennikarzom, wszelkiej maści urzędnikom, politykom, artystom, wszelkiej maści „telewizyjnym gadającym głowom do których należą tzw eksperci od wszystkiego i niczego (socjologowie, politologowie, historycy oprócz nauczycieli, zasiadający w spółkach skarbu państwa, ekonomiści. Ta grupa powinna mieć wiek emerytalny wydłużony do ostatniego dnia swojego ciężkiego życia w trudzie i znoju i jeden dzień.
11 lutego o godz. 14:18
kartka z podróży
Jeśli chodzi o OFE II filar, uważam, ze to była jedyna pożyteczna rzecz jaką rząd Tuska zrobił w czasie poprzedniej kadencji, choć nie do końca. Powinien całkowicie zlikwidować przymusowe wpłacanie pieniędzy na ubezpieczenie emerytalne do prywatnych funduszy. Ta sytuacja jest chora. To tak jakby rząd zmusił mnie do wysyłania kuponów Lotto, bo będzie kumulacja. Wpłacanie pieniędzy na II filar OFE jest niczym innym jak budowanie w Polsce nowej klasy bogaczy, zapewne kumpli wielu polityków za pieniądze zwykłych obywateli. Nieżle sobie to wymyśliła próżniacza klasa polityczna. Je też chciałbym, żeby ktoś wpłacał mi niewielkie sumy pieniędzy na moje konto, by przez lata urosła mi ogromna fortuna. A co będzie póżniej z wpłacającymi? A cóż by mnie wtedy to obchodziło? Niech się rząd martwi, który dał gwarancję.
11 lutego o godz. 14:53
Rozczuliłeś mnie nemerze wyznaniem, iż Kartka Ciebie na pół roku odstawił od bloga. Nieważne jest, czy to jest prawda. Ważne, że jest to ładnie powiedziane. Gratuluję szczerze subtelnego poczucia humoru. Moim zdaniem żart jest adresowany do rozgdakanego stadka nie tak pożytecznego jak kapitolińskie gęsi.
Lewego od Kartki nie odstawi nawet śmierć Kartki. W testamencie napewne nakaże spadkobiercom pluć przez lewe ramię, gdy będą kartkowali książki. Tyle, że ta choroba nie niszczy wątroby i nie grozi pandemią. Da się wyżyć.
Wszystkim gościom bloga o mentalności przedblogowej przypominam o zasadzie nie karmienia trolli. Od blokowania przesyłek z wybranych adresów sieciowych jest Gospodyni bloga.
Dziwiło mnie lekko i przez chwilę wyznanie Daniela Passenta mówiące o czytaniu porannym Rzeczypospolitej. Dziennikarz powinien wysłuchiwać głosów popierających rząd i glosów atakujacych rząd.
W kwestiach ważnych: subtelna interwencja ambasady USA w sprawie ACTA była według mnie zaplanowaną prowokacją mająca na celu przypomnienie polskim politykom, gdzie urzęduje przywódca stada decydujący o wspólnych korzyściach.
Tusk w sprawie ACTA działa tak, aby pozyskać twórców i publicystów.
Będzie Tusk zapewne chciał oskubać twórców z ulgi przypodobując się tym „niewierszówkowym”. Coś musi dać w zamian. To publicyści i artyści mają wytworzyć klimat przychylności dla rządów PO i dla Donalda Tuska jako nadziei społeczeństwa. Kwestii podziału na dobro użytku publicznego i własność intelektualną będąca towarem nie ułatwia Torlinowe wrzucanie do worka: „wszystko za darmo” i „za wszystko płać”. Byłoby dużym uproszczeniem i niegrzecznością nie traktować przesady w takich głosach polemicznych jako wyrazu emocji. Nie mniej, od aktorów gry o prawo do zapłaty za pomysły można oczekiwać więcej dbałości o „danie rzeczy właściwego słowa”.
Osłabienie klasycznych wymagań szkolnych, wulgaryzacja języka warstw społecznych nie zagrożonych biedą, wspomnienia z PRL kiedy to artyści byli „królami życia” (a niektórzy nawet pieszczochami) oraz upadek przyzwoitości w stosunkach między twórcami a szeroko rozumianymi wydawcami – to wszystko niepokoi.
Można śmiało postawić tezę o emigracji z Polski dużej części aktywnych odbiorców dóbr kulturalnych. Staruszki i staruszkowie raczej nie obejrzą „Dnia świra” ani w kinie, ani w Operze Narodowej, ani nie kupią biletów na występ zespołu „Mazowsze”. „Furman” Stanisława Jopka przesiadł się na rower, założył sutannę i zmienił imię na Mateusz. Czekają nas jeszcze trzej ewangeliści i raczej Krzysztof Warlikowski castingu w tej kwestii nie będzie ogłaszał.
Zatem zarówno wypaloni w pomysłach Jan Pietrzak i Zbigniew Hołdys, jak i ludzie młodzi startujący do tworzenia dzieł kulturalnych powinni z rozwagą traktować Internet, Amazon, czytniki elektroniczne oraz chęć kupienia CD po wysłuchaniu próbki mp3 i DVD po obejrzeniu zwiastuna w Internecie.
Młodzi zabrali z sobą na emigrację nie tylko siebie, nie tylko Marylę Rodowicz zamienili na Lady GaGę, ale także Skarby Państwa zamienili na cudze w obu znaczeniach: podatki płacą tam i z tamtejszego wsparcia dla swych pociech korzystają.
Gdy Kartka z Podróży widzi wprowadzenie katechezy do przedszkoli, klimat obojętności dla młodych rodziców taki jaki wstecz stwierdzono w tragedii Madzi oraz wybrzydzanie na Owsiaka przez moralne autorytety, to spotyka się z oskarżeniem o uśmiercanie myśli obywatelskiej. Salonowcy spokojnie przypisują Kartce mentalność klientów z używaną odzieżą. Lewy nie zauważył segregacji polskich dzieci w szkolnej stołówce, a zauwazył Kartkową wzmiankę o axiomie.
Damy i Dżentelmeni! Czy dla tego chętnie zajmujecie się złym i brudnym Kartką, bo na konstruktywne propozycje Was nie stać?
Kartka da sobie radę. A rad gdzie ma pójść, Kartka nie potrzebuje.
Wielu z Was powinno udać się do manikurzystki na usunięcie zrogowacenia spowodowanego przewijanie. Jest lepiej niż w „Imię Róży” i jej niedostępnymi zatrutymi rózkami kartek. Niektórzy trują w komentarzach, ale to nie zabija. Nudzi.
A Kartka zatrudnił się do pracy wśród tych, którym nie starcza na opłacenie dostepu do Internetu. Tworzy się przetworzona na hłaskowe „Ziemia na grób nie obiecana”. Nobla z tego nie będzie.
Lewy ma większe szanse. A zasługi ma Lewy dozgonne za popularyzację pewnego anarchisty blogowego, którego imienia w dobrym towarzystwie nie powinno się wymawiać. O ile wahadło polityczne nie spowoduje, że nowy premier w swym expose zwróci się do Akademii Szwedzkiej o uhonorowanie Jarosława Marka Rymkiewicza. Dziadki zachodniej Europy jeszcze nie wyleczyły ran duszy zadanych przez komunizm znanego im głównie z bicia trybuny butem przez Chruszczowa.
Ach jakim jasnowidzem zostanie okrzyczany po tym expose mój przyjaciel! Dziś nie jest tu strasznie, tylko pustosłownie. I tylko niektórych stać na stwierdzenie, że życie jest chwilami śmieszne.
11 lutego o godz. 15:08
aqa
10 lutego o godz. 23:45
Zdaje się że Twój idealistyczny obraz świata nieco kłóci się z rzeczywistością…..
Są pionki i gracze w geopolityce. Syria jest jedną z plansz.
Taką planszą przed kilku laty była Gruzja.
Jednostki ludzkie w tej grze się nie liczą, jedynie strefy wpływów.
Bardzo łatwo je rozpoznać- po źródle uzbrojenia…..
Społeczeństwa składające się z plemion, klanów, rodów, ciężko przekonać do demokracji. To nie ten etap rozwoju społecznego.
Po interwencji w Iraku, Afganistanie, Libii, pozostaje jedynie wojna domowa. Nowy porządek- sojusze, dopiero się stworzą, tak jak i nowa równowaga sił i wpływów. Do tego czasu trwać będzie wojna domowa.
A to najkrwawsza z rodzajów wojen.
Twoja ocena moich poglądów jest tylko Twoim zdaniem. Kto ma rację, okaże się za kilka lat. Rozpętane przez Zachód konflikty potrwają moim zdaniem długo……
11 lutego o godz. 15:19
Andrzeju, Nemerze.
Problem w tym, że jak pokazuje życie, nie wystarczy mieć rację. Trzeba tę rację mieć również we właściwym czasie. W 2007 trzeba było skończyć z IV RP. Natomiast w 2011 roku całkiem realna była groźba powrotu IV RP.
Problem zasadniczy tkwi w tym, że Donald Tusk pomylił niechęć wyborców do IV RP i do SLD pod wodzą Grzegorza Napieralskiego, z poparciem dla PO. Stąd u niego tak ostry zanik instynktu samozachowawczego. Dzisiaj, kiedy siła PiS spada, wpływy kościoła lecą na ryj, Palikot pokazał, że można zmienić scenę polityczną bez wsparcia finansowego (jak zwykle okazało się, że nie wystarczy mieć rację, trzeba tę rację mieć we właściwej chwili), a internauci pokazali rządowi to, czego lekarze i aptekarze nie umieli wyartykułować, wraca czas na konstruktywną krytykę Donalda Tuska i jego ułomnego rządu.
Moje poparcie dla PO nie było nigdy przejawem uwielbienia dla Donalda Tuska i jego pobratymców, lecz aktem wyboru mniejszego zła.
A wybór był oczywisty, jeśli mojemu naturalnemu ugrupowaniu przewodził uśmiechnięty Grzegorz, celebrujący grzyby i jabłka, Zapateralski, permanentnie ślący uśmiechy do najlepszego prezydenta IV RP, zza którego wychylał się Aleksander Kwaśniewski twierdzący w pewnej chwili, że ewentualna koalicja SLD z PiS była warta przemyślenia.
Myślę, że w ostatnich tygodniach jesteśmy świadkami niezwykłej zmiany w polskim społeczeństwie. Kto tę zmianę zrozumie i do niej się dostosuje, ten ma przed sobą przyszłość. Po raz pierwszy od wielu lat, mimo skrzypiących stawów, nie czuję wyłącznie obaw.
PS.
Czyżby to zasługa Wisławy Szymborskiej?
11 lutego o godz. 15:20
Czesław
11 lutego o godz. 1:19
Pełnienie ról społecznych to kwestia socjalizacji.
Zatrudnianie kobiet w przemyśle zaczęło się w czasie I światowej- ktoś tę amunicję dla milionami wyżynanych mężczyzn musiał produkować…….
I w czasie II światowej przydały się jako mechanicy, technicy, kierowcy.
Co do ciap i fajtłapów, Biedroń może być jednym z wielu których stać na wynajęcie fachowca….
11 lutego o godz. 15:27
Właśnie na dwójce leci „Świt Zulusów”…….
Minęła setka lat z okładem, a motywy działań polityków się nie zmieniły…..
Zmienia się jedynie skala jatek przez nich sprokurowanych w imię jakichś interesów. Nazywa się to ładnie racja stanu.
11 lutego o godz. 16:03
Vera (11-02-g.12:12)
W porządku – rozumiemy się, z jednym ale (z mojej strony). Jasne, że najlepiej „świecić” ptzykładem, oczekując w zamian podobnego traktowania.
Są jednak przypadki niereformowalne, gdy ciebie ktoś agresywnie zaatakuje, ty do niego pojednawczo, z dobrym słowem lub żartem dla rozładowania sytuacji, a w odpowiedzi dostajesz kolejnego kopa. I tak a la long.
Wtedy- rzeczywiście – pozostaje przewijać, przewijać, a Boże bron, czytać.
Polecę na koniec Fredrą: „Zgoda, zgoda, a Bóg wtedy rękę poda”
11 lutego o godz. 16:10
Stary Polak z PRL-u
Nie zgadzam się co do 2007r i skończeniem z IV RP.
Trzeba cofnąć się do 2005r i wystarczyło wtedy nie dopuścić, aby powstała IV RP. Gdyby nie powstała, nie trzeba było jej zakończyć. Nie trzeba było dawać wiary w 2003r na „rewelacje” związane z tzw aferą Rywina (a raczej Michnika), nie było by problemu z IV RP, nie byłoby dziś i w 2007r problemów z wyborem mniejszego zła. Jeśli się wybierało zgodnie z tym co wszechwiedzący dziennikarz powiedział w telewizorze, albo ksiądz na ambonie, to wybrało się IV RP, a póżniej tzw mniejsze zło.
Straciliśmy jako kraj jakieś 6 lat bezsensownych i nieudolnych działań obu ekip (PiS i PO) i już tego nie nadgonimy. Ci, co kiedyś mieli coś sensownego do powiedzenia i zrobienia dla kraju, dali sobie spokój z centralną polityką i jestem przekonany, ze już nie wrócą. Nie będą brać na siebie ciężarów (nie dość, ze majątek przejedzony to jeszcze kraj zadłużony), za które byliby póżniej rozliczani.
11 lutego o godz. 16:11
Podpisuję się pod myślami Starego Polaka z PRL-u. Jest to zarazem moja pośrednia odpowiedź na ostatnie uwagi nemera i kartki.
Mimo strzykania w kościach „nie czuję wyłącznie obaw”
11 lutego o godz. 16:33
Andrzeju, zgadzam się, że ostatnie sześć lat (popis) straciliśmy bezpowrotnie.
Zgadzam się też ze Starym Polakiem z PRL – u, że idzie zmiana. Ostanie tygodnie, bez wzgledu na propagandowe oceny, ją wieszczą. I to budzi nadzieję, choć nie bardzo wiadomo co z tego wyjdzie.
Im szybciej wyrwiemy się więc z mentalnego, politycznego dogmatyzmu ostatniego szesciolecia tym lepiej. Tylko o tym ostatnio piszę.
Pozdrawiam
11 lutego o godz. 16:43
przekwitłe ścieżki staruszka
11 lutego o godz. 14:53 pisze
„Rozczuliłeś mnie nemerze wyznaniem, iż Kartka Ciebie na pół roku odstawił od bloga.”
Szanowne Przekwitłe Ścieżki Staruszka
To było dawno temu, kiedy jeszcze takich tuzów blogowych jak Ty, Antonius, Lewy i paru innych jeszcze tu nie było a kosmita nazywał się Ma czy Winien i wojował z nieocenionym Lizakiem.
Wiesz, można o Kartce myśleć tak czy siak ale z pewnością jest to postać nietuzinkowa, może i trochę megaloman ale dla mnie też i „pozytywnie zakręcony” gość, co widać na jego blogu gdzie niekiedy zdarza mi się zajrzeć. Też tam zaglądałem w czasach gdy miał jeszcze inna ksywkę.
Ma tu wrogów i przyjaciół, to dla mnie mało ważne, bo ja akurat sam sobie takich nie szukam. Jedno jest pewne, jest czytany a nie przewijany i chociażby dlatego jego opinie mogą mieć swój „ciężar gatunkowy’. To co się dziwisz, że mógł mnie zniechęcić do prezentowania swoich refleksji na jakiś czas?
Uważałem, że jego opinia była krzywdząca. Przeprosił, a przyznasz, ze niewielu na to jest stać w emocjach polemicznych czy nawet popolemicznych. Bywa, że się z Kartką nie zgadzam ale raczej jest dość jasne gdzie i dlaczego, więc jak mam czas i mnie „najdzie” to coś naskrobię, tylko tyle.
Co do ACTA, to możesz mnie uważać za świra ale ten cały klangor na temat własności intelektualnej i praw autorskich a szczególnie tych od piosenkowania, to tylko fasada. Moim zdaniem, faceta z grupy wydrwiwanych „zwolenników spiskowej teorii dziejów” chodzi o grubsze sprawy, np. do praw patentowych na GMO czy leki, by takie giganty jak Monsanto czy jakiś Glaxo-Smith-Kline mogli zapanować nad Światem.
Chrzanienie o piosenkowaniu czy przepisywaniu tekstów to bajdurzenie o pierdołach mające zaciemnić istotę rzeczy.
Wiesz, raz jako debiutant w pewnym przedsięwzięciu zaprzedałem się pewnemu wydawnictwu, któremu jako autor podpisałem wszystko co chcieli a oni kooperowali z pewna firmą z USA, której przedstawiciele bywali nawet u mnie w domu. Po zakończeniu naszej pracy (piszę naszej, bo z małżonką żeśmy „dziergali”) dostaliśmy list z wydawnictwa z kopią faxu z „Hameryki” by podziękowali nam za taką fantastyczna pracę, którą dla nich wykonaliśmy. Następnie opylili ją m.in. w Izraelu i Chinach bo „kopyrajty” należały do nich.
Czy ja mogę mieć pretensje? Nie!
Umówioną kasę wziąłem i cześć. Mogę mieć tylko pretensje do siebie, że byłem frajerem i do umów nie brałem prawnika a oni od takich spraw biorą sporą kasę, co już znam z autopsji. Nie masz szmalu na „lojera” czy „lajera” (wszystko jedno, bo to wyrazy bliskoznaczne) to zawsze dostaniesz kopa w zadek a korporacje stać.
Jak z towarzystwem ubezpieczeniowym. Nie masz kasy na papugę, to pożegnaj się z odszkodowaniem.
Pozdrawiam, Nemer
11 lutego o godz. 16:54
Andrzeju.
Nie kieruj do mnie pretensji o 2005 rok. Nie ten adres.
11 lutego o godz. 17:08
PS.
Andrzeju. Gwoli wyjaśnienia. W 2005 roku oddałem głos na SLD, mimo że Leszek Miller mnie zdrowo zapienił tym, że nie posłał Michnika do diabła a Rywina do prokuratora. Tak się zapatrzył w sondaże, że zapomniał, że najpierw jest się facetem, a dopiero potem premierem. Tusk pomny tamtych doświadczeń dzisiaj nie ma żadnych skrupułów, by posuwać swoich ministerialnych Mirków, Zdziśków, Zbyszków ze stołków bez zbędnej zwłoki.
11 lutego o godz. 17:24
Stary Polak z PRL-u
Ależ nie kieruję !!! Mówię tylko, że 2007r, to były tylko skutki przyczyn, które nastąpiły wcześniej. Do dziś słyszę mlaskanie w moich uszach redaktora Łętowskiego (coś go nie widzę od kilku lat) w jednym z Poranków w TOK FM przed wyborami w 2005r, kiedy podniecał się, ze jak POPiS dojdzie do władzy, Polacy będą szczęśliwym narodem i wszystko będzie super. Dziwiło mnie tylko to, że Polacy szybko zapomnieli „zasług” rządu Buzka, premiera koalicji AWS-UW (póżniejszego POPiS-u).
Kartka z podróży
Mam nadzieję, choć mocno wątpię. Nazbyt wiele Polacy pozwolili politycznej klasie, która w ostatnich latach wybudowała dość wysoki mur oddzielający ich od spoleczeństwa, w którym jedynie wybili małe okienko (coś w rodzaju okienka w kasie), przez które musimy uiszczać im gotówkę, potrzebną im na gry i zabawy, z wbudowanym głośnikiem, przez który informują, czym nas uszczęśliwiają.
11 lutego o godz. 17:43
@Andrzej
Szkoda,że nie można wrócić do 1997 roku. Gdyby doszło wówczas do koalicji UW z LSD, to być może uniknęlibyśmy katastrofy gospodarczej 2000-2001 i dzisiaj bylibyśmy w o wiele lepszej sytuacji. A na pewno nie powstałaby IV RP, a zerozeroZiobro do dzisiaj nie ukończyłby swojego pierwszego śledztwa…
Miller nie mógł odeprzeć mendialnej nawałnicy, gdyż media były w ręku polskiej „prawicy”. Oczywiście nie rozgrzesza to Millera, ale trochę go usprawiedliwia. Aferalna gorączka 2003-2005 nie zaowocowała wyrokami sądowymi. Poza utrąceniem Cimoszewicza i wsadzeniem Rywina nie było żadnych efektów.
11 lutego o godz. 17:45
Myśmy się chyba zapętlili w okolicach 2005 roku. Ja zdając sobie w pełni sporawę z dętego wymiaru tzw „afery Rywina” potraktowałem ją jednak jako idiotyczny, medialny bajer. Nie zdawałem sobie sprawy, że na jej pożywce wyrosną kariery Kaczyński, Ziobry i innych autorytarnych miernot. Nie zdawałem sobie sprawy z jej politycznych konsekwencji. Wydawało mi się, że po wstąpieniu do UE Polska zdecydowaniu ruszy do przodu – że wszystko co najtrudniejsze mamy już za sobą. Nie zauważałem potęgi ciemnogrodu kiszącego się pod powierzchnią życia. Przyznam, że IVRP była dla mnie traumatycznym przeżyciem. Jakieś dziwaczne, psychiczne fanaberie, kompleksy, psychozy nagle zaczęto wprowadzać w życie – co gorsza przy entuzjaźmie publiki. Pamiętam jak polityka zaczęła mi wówczas pieprzyć stosunki towarzyskie a nawet rodzinne. Ten kwas IVRP dusił na ulicy, w pracy, w domu … . To zmusiło mnie do ponownego przemyślenia w jakim świecie żyję, z jakim państwem i ludźmi mam do czynienia. Stąd moja alergia na przejawy „pisizmu” obecne również i dziś – w polityce rządu PO. To zresztą akurat przypadek, że moją krytykę adresuję do tego rządu. Wątki pisowskie mógłby przecież ciągnąć z powodzeniem jakiś inny rząd – np SLD-owski czy PSL-owski. Ale one w każdym wykonaniu są dla mnie nie do przyjęcia. Nie mam zamiaru udawać, że to czego nienawidziłem u Kaczyńskiego jestem w stanie tolerować u Tuska.
Pozdrawiam
11 lutego o godz. 17:57
J.S.
Osobiście uważam, że Polska straciła szansę dobrego rozwoju właśnie w 1997r, a konkretnie, wyolbrzymienie (oczywiście, a jakże inaczej) słów ówczesnego premiera Cimoszewicza dotyczącej powodzi, kiedy powiedział, słusznie zresztą, że należało się ubezpieczyć (fragment wyrwany z całego zdania, wyolbrzymiony przez dziennikarzy na usługach jedynie słusznej strony, oczywiście solidarnościowej, którą była ledwie co „zlepiona” AWS, jak się póżniej okazało, wyłącznie dla zdobycia władzy i koryta – i UW). Póżniej już było tylko gorzej.
11 lutego o godz. 18:02
Kartka z podróży
11 lutego o godz. 17:45
Może na powierzchnię wypłynęły po prostu polskie narodowe przywary?
Zawiść, zazdrość, sobiepaństwo, szukanie obcych protekcji, nabożność jarmarczna, Dulszczyzna…..
Sporo tego było.
Ładnie to opisano w Starej baśni, czy Trylogii.
A narodowego katharsis nie należy się spodziewać.
Ani „i odpuść naszym winowajcom jako i my odpuszczamy”
Zawsze winni będą jacyś ONI, nigdy my?
Rząd marzeń…..
Miller premierem, kto ministrem finansów?
Panowie musieli by ustalić koncepcję. A pomiędzy Kołodką, Balcerowiczem, Belką, Rostowskim, istnieją spore różnice w koncepcjach ekonomicznych. Garnitur ministrów również jest problematyczny. Rządu fachowców chyba byśmy się nie dorobili….
Sztuką jest spośród wielu wątków i celów wybrać najbardziej skuteczny i społecznie akceptowalny tok działania. Przy bezliku grup nacisków i koterii, preferowanych zawodów? Ciężka sprawa…..
Entuzjazmu z roku dziewięćdziesiątego i bezinteresowności tamtego rządu nie da się przywrócić. Ale, może choć materię prawną?
Balast metrów ustaw i przepisów nie służących niczemu, poza rozrostem biurokracji…..
11 lutego o godz. 18:03
Andrzej
Wiem, że to nie będzie proste. Zdaję sobie sprawę jak ta gnijąca, czarna rzepa, które się sama nazywa „Wolną RP” wrosła w ziemię. Wiele siły, wielu ludzi trzeba będzie by ją wyrwać i wywalić na śmietnik. No ale ludzie dojrzewają do zmian. A czarna rzepa w tym dojrzewaniu pomaga. Blogowicze ubolewali w ostatnich tygodniach nad niedojrzałością polityczną młodych demonstrantów. Tylko zapomnieli o jednym – dojrzewaniu politycznemu nic lepiej nie służy niż kłamstwa polityków, jadowita propaganda, pały, gaz pieprzowy, noce „na dołkach” i bicie w śledztwie. A to wszystko przed młodymi, bo przecież czarna rzepa nic poza tym dla nich nie ma. Nie licząc perspektywy niewolniczej pracy aż do śmierci – oczywiście pracy na długi czarnej rzepy.
Tak więc będę się upierał, że czuję drżenie ziemi pod nogami wskazujące na rychłe trzesienie ziemi.
Pozdrawiam
11 lutego o godz. 18:15
Wiesiek
Zmiany się już zaczęły demonstracjami i rosnącym oporem społecznym – to wynika ze słupków popularności. Opór będzie narastał, bo ludzie są coraz bardziej rozjuszeni. Moim zdaniem, od strony kuchni politycznej będzie to wyglądało następująco. Najprawdopodobniej koalicja rządowa na skutek nacisku społecznego straci większość. By utrzymać władzę będą musieli utworzyć nową większość z pisem. Albo ogłaszać wybory. A to wszystko w czasie dławienia oporu społecznego. Oba te wyjścia oznaczają ich destrukcję, dezorganizację i w efekcie śmierć polityczną.
Przykro mi, ale wyborcy nie potraktują już poważnie żadnego projektu politycznego, który wyjdzie z ich rąk – choćby był najsensowniejszy. Nikt im już po prostu nie wierzy. Chłopcy się zgrali do ostatniego grosza.
Pozdrawiam
11 lutego o godz. 18:25
Kartka z podróży
Zapomniał Pan o dziennikarzach. Już oni potrafią tak manipulować ludzką świadomością, że Polacy wybiorą tych samych ludzi, ale pod innymi szyldami. Zeby wygrać z politykami trzeba najpierw pokonać dziennikarzy. A ponieważ działają nie we własnym imieniu, będzie to niewykonalne. Znów poskarżą się wielkiemu bratu, że cenzura wraca (Miller coś o tym wie) i znów będzie jak w 2005r.
11 lutego o godz. 18:30
” Pokonać dziennikarzy” oczywiście piszę w czudzysłowie, bo….. strach się bać
11 lutego o godz. 18:40
Andrzej
Odnoszę wrażenie, że dotąd jednolity front propagandowej ochrony rządu się kruszy. Od kilku tygodni coraz wiecej znanych dziennikarzy – dotąd lojalnych wobec tych papraczy – podejmuje wobec nich ostrą krytykę. Coraz więcej znanych publicystów zastanawia się co dalej. Jak wybrnąć z tego politycznego pata? Przecież ludzie mediów nie są głupi i wiedzą, że ich los zależy od sprzedaży, oglądalności czy „klikalności”. A kto o zdrowych zmysłach będzie czytał teksty albo patrzył w pudło, gdy mu te zajęcia ciśnienie podnoszą.
Pozdrawiam
11 lutego o godz. 19:52
Moim zdaniem coraz bardziej widać ociężałość( z przesytu) polityków PO. Dzięki zrywowi Tuska PO wygrało wybory, ale on był tragicznie sam w walce o głosy wyborców. Nie oglądam TV (poza meczami), ale słucham namiętnie Trójki. Tam politycy PO występują zupełnie bez ikry. Np. w czwartek oponentem PiS-owca był Paweł Olszewski. PiS-owiec ostro oskarżał rząd PO o wszystkie możliwe zbrodnie, a Olszewski cichutko popiskiwał.
Być może trwa już montaż kolejnej platformy ratunkowej.
POLITYKA traktowała Tuska i PO jako sojuszników w walce o nowoczesną Polskę w świecie XXI wieku. M.in. namawiała Tuska( za prezydentury LK ) do wytoczenia bitwy o ważny projekt cywilizacyjny, który pokazywałby różnicę wartości pomiędzy obydwoma stronami. Nic takiego się nie stało, gdyż POPiS nie był wydumaną ideą, lecz realną oceną podobieństw tych ugrupowań. Los Karty Praw Podstawowych jest tego najlepszym przykładem.
W sprawie Magdy W. policja najprawdopodobniej postępowała właściwie i nie zanotowała większych błędów. Natomiast hańbą władz policji, prokuratury i sądownictwa jest los policjanta z drogówki, gnębionego na rozkaz arcy Michalika. Jeżeli za wystawienie mandatu kierowcy arcybiskupa trafia się do więzienia, to tylko policjant-kaskader odważy się nie patrzeć na stanowisko i możliwości kontrolowanego. Autorytety moralne protestują w sprawie niewinnie uwięzionych w krajach niedemokratycznych. A los niewinnie oskarżonego w Polsce już ich nie obchodzi.
11 lutego o godz. 20:02
Kartka z ….
A Pan jeszcze wierzy w te bajki, że oni żyją ze sprzedanego nakładu swojej gazety i to zależne jest od czytelności, albo oglądalności?
„Napisz mi artykuł o…., a dam ogłoszenie w waszej gazecie, które ukazywać sie będzie przez …..”
Mam nadzieję, że internet ich puści z torbami. Oni się go boją jak diabeł święconej wody.
11 lutego o godz. 20:05
A ja się zastanawiam jaki nowy kij w mrowisko czeka nas w nadchodzącym tygodniu? I o czym będzie felieton naszej Gospodyni, która już od tak dawna milczy?
11 lutego o godz. 20:28
„Mocny sprzeciw wobec ACTA nieoczekiwanie pojawił się w Polsce w zeszłym miesiącu i teraz rozszerza się na całą Europę, gdzie protesty odbywają się w wielu miastach. Krytycy mówią, że obawiają się cenzury online i przesadnie surowych kar dla tych, którzy posługują się materiałami chronionymi prawem autorskim” – napisała agencja Associated Press.
Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,11126636,Przeciw_ACTA__Dzien_demonstracji_w_Europie.html#ixzz1m6R1RW3N
—————
A nie pisałem, że z iskry rozgorzeje płomień?
Niestety, najpierw nastąpi personalizacja, potem instytucjonalizacja, a na końcu dołączenie przywódców do establishmentu……
I Francis Drake tak skończył, i Ney, Marat, i Fischer, czy Cohn- Bendit…
Zieloni i Partia Piratów również ulegną tendencji.
11 lutego o godz. 21:21
O systemie emerytalnym- Bratkowski……
Jeden z moich kandydatów do Rady Ministrów,
http://studioopinii.pl/artykul/6190-stefan-bratkowski-jak-naprawde-zreformowac-system-emerytalny
11 lutego o godz. 21:22
???? ??? ??? ??
11 lutego o godz. 21:24
Wiadomość z Bizancjum
http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120211/SLUPSK/31355752
11 lutego o godz. 22:25
No brawo. Panowie się dogadali, Polska się kończy, Tusk się kończy, Prawdziwi Polacy wyrywają rzepę, i to czarną jak sotnia, a jak upadnie wszystko, nastanie okres rozwoju i rozkwitu.
Chcę to zobaczyć.
Tylko wtedy, to będzie trzeba emigrować z Polski i z nostalgią wspominać nawet czasy PiSowskie, bo nawet one we wspomnieniach będą bliżej normalności, niż perspektywy przedstawione przez miłujących ten blog przedstawicieli radykalnych rozwiązań.
11 lutego o godz. 22:46
„Polska się kończy, Tusk się kończy …” Majakowskim mi to pachnie
„Partia i Lenin-
bliźnięta-bracia -
kogo bardziej
matka-historia ceni?
Mówimy – Lenin,
a w domyśle partia,
mówimy – partia,
a w domyśle -Lenin”
Dobre!!!
Pozdrawiam rewolucyjnie
11 lutego o godz. 23:09
A może tak?
„Rozwijajcie się w marszu!
Nadmiarowi słów zróbmy pauzę.
Uciszcie się wieczne gaduły!
Bo słowo ostatnie,
ma dzisiaj
towarzysz Mauzer”
12 lutego o godz. 0:19
Kartko, cóż za energia? Myślisz, że ożywisz to śnięte towarzystwo?
12 lutego o godz. 0:32
I niech się kurde kończy, skoro taka twoja wola. A jesli sie obudzimy w roku 2040 -tym z kacem to już nie moja sprawa. Czesław R.
12 lutego o godz. 0:34
To co napisałem wyżej , nie dotyczy ciebie Torlinie. Pozdrawiam Ciebie, Czesław R.
12 lutego o godz. 0:37
Grace, ale skąd … . Dopiero gdy wstanę w południe to się naczytam jadowitych komentarzy rannych ptaszków o moim radykaliźmie.
A tak na poważnie to myślę, że piszącym tu prorządowcom jakiegoś spektakularnego premierowskiego sukcesu potrzeba. I jak Normalność z 20,05 boję co nam nowy tydzień przyniesie. Co premierowi do głowy strzeli by sobie podreperować popularność? Ale na pewno bedzie to coś niebanalnie rozpaczliwego. Może walka z mrozem?
Pozdrawiam
12 lutego o godz. 0:45
Kartka z podróży 11 lutego o godz. 17:45
Ja przede wszystkim w tzw. aferze Rywina nie wierzyłem w to, że można kogoś wsadzić do pudła za bełkot, w którym trudno mi było dopatrzeć się poważnej oferty korupcyjnej. W swojej wrodzonej naiwności sądziłem, że propozycja stanie się tylko pretekstem do przerwania budowy systemu, który przez ostatnią dekadę zagościł na dobre w Rosji. Efekt jednak przerósł moje oczekiwania, politycy odgrodzili się grubym murem od ludzi biznesu, wszyscy boją się spotykać z biznesmenami, choć trudno uwierzyć w tak absolutną izolację. Niegdysiejsza ostentacja zeszła do podziemia i nie wiadomo co jest gorsze.
Brak dyskusji społecznych poważnych reform nie jest niczym nowym, każdy przeszły rząd nigdy nic nie dyskutował z obywatelami, jeśli tylko do stolicy nie zjeżdżała jakaś zbrojna grupa zawodowa, przeprowadzał swoje pomysły w parlamencie bez obaw.
Obecnie dowiadujemy się prawie codziennie, że dopiero co uchwalone prawo trzeba modyfikować, ponieważ zawiera pułapki, które skomplikują nasze życie jeszcze bardziej.
Po ustawie refundacyjnej nadeszła sprawa ACTA, która zepchnęła w cień ustawę nadającą NIK nadmierne uprawnienia, a dzisiaj czytam o bublu prawny dotyczącym developerów. Niestety nie jest to koszmar, to rzeczywistość urządzana przez polityków, obranych w wolnych i demokratycznych wyborach.
Rozumiem twoje rozgoryczenie, mnie też coraz mniej odpowiada sposób rządzenia PO, ale im w parlamencie nie ma kto się przeciwstawić, opozycja wygląda w większości jak uciekinierzy z zamkniętych zakładów leczniczych.
Pozostaje ulica, którą odkryła ostatnio myśląca młodzież i ja jej kibicuję, bo tylko oni mogą zburzyć obecny podział władzy w parlamencie.
Jeśli zaś chodzi o dziennikarzy, mam wątpliwości, główny nurt będzie bronił tej reduty do upadłego. Cytat z pierwszej strony GW: ” Tuska warto wspomóc, by przeprowadził zmiany” – M. Czech. Założę się o każdą sumę, że jeśli PSL stanie okoniem, to klaka zrobi wszystko, ażeby wyswatać Tuska z Millerem. Ten ostatni przebiera zresztą nogami, bo nic go tak nie ukontentuje jak wejście do rządu.
Jak wygląda liberalny dziennik GW każdy wie, ale dzisiaj przegięli, w magazynie na sobotę Arcybiskup Życiński w rozmowie z A. Klich. Jak ktoś chce, może sobie kupić w zakrystii kościelnej dowolne pisemko konfesyjne i pewnie tak robi, bo przecież nie kupi GW. Po co GW robi takie szpagaty, ma jednego czytelnika mniej.
Pozdrawiam
12 lutego o godz. 2:54
W ostatniej GW, w związku z gromadzonymi przez KK danymi o obywatelach i ich skargach na wykorzystywanie tych danych, wyszedł taki kwiatek:
„GIODO twierdzi, że na przeprowadzanie inspekcji w kościołach i związkach wyznaniowych nie zezwala mu ustawa o ochronie danych osobowych.”
Czy to nie wymaga interwencji lekarza psychiatry?
Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,11124243,Wypisac_sie_z_Kosciola__Coraz_wiecej_chetnych.html#ixzz1m6jndHdJ
12 lutego o godz. 8:43
Torlinie, Czesławie.
Miast się sierdzić, powiedzcie, dlaczego ten rząd trzeba jeszcze popierać. Nie straszcie rewolucją w Polsce, bo do niej nie dojdzie. W realu mało kto wychodzi na ulice, z wyjątkiem może kibiców i członków związków zawodowych. Nie optujcie również za świętym spokojem, bo go już nie zaznacie. Miłościwie rządząca nam władza, za którą głosowaliśmy w imię wyboru mniejszego zła, ustanawia dzisiaj tak opresyjne prawo, że nawet za PRL-u tego nie było. Mamy już kilkanaście służb specjalnych uprawnionych do podsłuchiwania (w PRL-u były tylko 2), inwigilowania, zbierania danych wrażliwych, a ostatnio dołączył do tej listy NIK, który swoimi uprawnieniami przebił nawet sławetne CBA. I nie opowiadajcie Panowie, że obecna sytuacja gospodarcza usprawiedliwia tylko zaciskanie pasa i brak potrzeby rzeczywistych refom, bo to my zaciśniemy pasa, a nie rząd Donalda Tuska, nie samorządy, nie przerośnięte instytucje finansowe, nie ZUS, nie NFZ. Szkołom już zabierają kasę na edukację. Obiecanych reform gospodarczych nie ma – zwłaszcza uproszczenia formalno-prawnych warunków prowadzenia działalności gospodarczej. Obiecanego uproszczenia systemu podatkowego nie ma. Obiecanego uproszczenia prawa nie ma. Za to znowu wracają idiotyczne pomysły korporacyjne: elektrownia jądrowa, utrudnienia w budowie źródeł energii odnawialnej, chęć skażenia polskiego rolnictwa uprawami GMO, ustawy kagańcowe pod pretekstem ochrony praw autorskich bez rozróżniania osobistych praw od praw majątkowych. Proszę Was, Panowie, zamiast sierdzić się na oponentów, powiedzcie, co ten rząd powinien zrobić, żeby w Polsce działo się lepiej. Dla mnie warunkiem tego lepiej jest na przykład otwarcie nowych kanałów komunikacji społecznej i wprowadzenie jawności wszelkich procesów decyzyjnych, których skutki dotykają mojego i waszego życia. Ja nie mam nic osobistego do rządów Donalda Tuska. Popierałem go, jako świadomy wyborca, kiedy był w naprawdę trudnej sytuacji. Tym większy mój zawód, że potraktował mnie dokładnie tak, jak w swoim czasie Leszek Miller własny elektorat po 2001 roku.
Więc Panowie, powiedzcie mi z sensem, dlaczego nadal mam trwać przy Donaldzie Tusku, jego ekipie i PO?
12 lutego o godz. 8:52
Torlinie!
Ty nawet nie wiesz jakie spustoszenia w gospodarce światowej a w mniejszej skali społecznościom żyjącym z pracy najemnej – a w tym i w Polsce – uczynił tak chwalony przez ciebie a wdrażany przez miłościwie nam panujących neoliberalizm.
Nie wiem nawet czy wiesz co to neoliberalizm tak dzielnie wdarażany w Polsce.
Myślę, że Tusk i ekipa a także establishment dziennikarsko, polityczno, celebrycki pozostanie w przyszłości oceniony zgodnie z zasługami.
Trzeba być cierpliwym!
Piszesz, że na stypie byłeś jedynym pracującym w gronie sześćdziesięiolatków.
Nie piszesz jednak ilu w tym gronie było bezrobotnych młodych ludzi (wskaźnik 13,2%) i ciągle rośnie, ilu tam było ztrudnionych na umowach śmieciowych, ( które nic nie wnoszą do funduszy emerytalnych i ZUSu a Polska jest w nich liderem
http://wolnemedia.net/gospodarka/polska-liderem-umow-na-czas-okreslony/)
a ilu nie było z uwagi na wyjazd na saxy (1,5 mln?).
Skąd rząd ma wziąć na emerytury tego nie wiem, choć może z – tak myślę – oszczędności na bizantyjskie wydatki na stadiony trupy , na rozdętą administrację, na opłacanie się kościelnym, na IPN, na apanaże a państwowych spółkach i na wiele, wiele innych rzeczy.
karwoj nie zna się na rządzeniu krajem i karwoj nie chce być premierem w odróżnieniu od obecnych polityków, którzy „nic nie mogą”.
Po cóż i za cóż w z wiązku z tym biorą niemałe pieniądze?
Napisałeś:
„Tylko wtedy, to będzie trzeba emigrować z Polski i z nostalgią wspominać nawet czasy PiSowskie”.
Fakt, wyłazi z ciebie wszelkimi dziurami z rozłążących się szwów ubranka POPiSowskiego najzwyczajnieszy strach.
Tobie będzie żal tych czasów, ale może większości nie?
12 lutego o godz. 10:42
Szanowny Panie @Kartko z podróży, wpis z 11 lutego o godz. 18:15
Podzielam Pańskie przekonania o rychłym końcu obecnej, jakże liberalnej i PO-PiS-owskiej ekipy rządzącej.
Obok wielu rozgrzebanych i źle postawionych spraw tego rządu, za moment wypłynie 71 złotowa (brutto) waloryzacja kwotowa świadczeń emerytalnych i rentowych. Pisałem o tym tu i na blogu En Passant i według moich szacunków rząd zamierzał zaoszczędzić na tej operacji około 800 milionów złotych ? kosztem wszystkich świadczeniobiorców.
Skierowanie ustawy waloryzacyjnej przez Prezydenta do Trybunału nic tu nie zmieni, ale daje społeczeństwu sygnał, że coś jest nie w porządku. Nie jestem jeszcze osobiście zainteresowany waloryzacją, bo nadal jeszcze pracuję, ale nie przekonuje mnie i nie uspokaja rządowa wersja urawniłowki waloryzacji świadczeń, przy jednoczesnej zachęcie wydłużenia czasu pracy.
Co z tego że ktoś będzie się starał jak najwięcej zarabiać i jak najdłużej pracując odkładać na swoja emeryturę, skoro najlepszy nawet ten lub kolejny rząd, przyjdzie jak walec i to wszystko wyrówna.
Nie spodziewam się zmian w tej kwestii, chyba że Trybunał w piorunującym tempie rozpatrzy wniosek Pana Prezydenta, wówczas odrzucenie waloryzacji kwotowej i powrót do procentowej skutkowałoby zwaloryzowanymi wypłatami dopiero w maju, o czym już pisały niektóre z gazet w grudniu ub. roku.
Sumowanie niezadowoleń poszczególnych grup społecznych może zatem nastąpić na wiosnę.
Będzie już wtedy cieplej, a demokratyczna policja, na polecenie liberalnego rządu będzie mogła efektywniej używać armatek wodnych na obywatela!
Pozdrawiam.
12 lutego o godz. 10:44
Stary Polak…
Torlin i Czesław uważają, że ten rząd jest dobrym rządem, bo zapewne ci dwaj panowie są beneficjentami in plus skutków tego rządu. Dla nich nie istnieje coś takiego jak, bezrobocie, bieda, zwłaszcza na terenach gdzie nie ma pracy, brak perspektyw, bo z tego co wiem, pan Czesław jest emerytowanym oficerem WP, czyli głód mu nie grozi, bo emeryturę ma zdecydowanie większą, niż ta którą dostawał będę po ponad 40 latach pracy w prywatnej działalności, gdzie sam musiałem i muszę opłacać składki, bo podatnik za mnie tego nie robi. Co do Torlina , nie mam pojecia czym się zajmuje, więc nie będę komentował.
A propos, ciekawy jestem ile lat przepracował sz.p. Czesław by zostać emerytem?
12 lutego o godz. 10:50
I jeszcze słowo o przedłużeniu wieku emerytalnego.
Rozbawiają mnie politycy PO i PSL oraz dziennikarze troszczący się tak mocno o los emerytów, kiedy mówią, ze jak się przechodzi na emeryturę w wieku 65 lat, to otrzymuje się głodowe kwoty, ale jak przedłuży się czas pracy o 2 lata (67 lat), to emeryt wtedy będzie mógł godnie żyć za otrzymana emeryturę. I nikt na te bzdury nie zwraca uwagi!!!!
12 lutego o godz. 11:28
Andrzeju.
Proszę, nie Pan nie zagląda do cudzych emerytur. Jeśli chciał Pan wcześniej odpocząć, mógł Pan wybrać drogę Czesława. Któremu – nawiasem mówiąc – wcześniejsza emerytura za lata żołnierskiej służby dla Polski należy się tak samo jak mojemu psu porządna buda, żarcie i opieka. Jestem przeciwnikiem zaglądania do cudzych kieszeni, tak jak jestem wrogiem likwidacji na przykład KRUS. Zabieranie komuś tylko po to, by temu komuś było równie źle, co mnie, jest mi całkowicie obcą formą rozwiązywania społecznych problemów.
12 lutego o godz. 11:37
Andrzej
12 lutego o godz. 10:44
Stary Polak?
Torlin i Czesław uważają, że ten rząd jest dobrym rządem, bo zapewne ci dwaj panowie są beneficjentami in plus skutków tego rządu. Dla nich nie istnieje coś takiego jak, bezrobocie, bieda, zwłaszcza na terenach gdzie nie ma pracy, brak perspektyw, bo z tego co wiem, pan Czesław jest emerytowanym oficerem WP, czyli głód mu nie grozi, bo emeryturę ma zdecydowanie większą, niż ta którą dostawał będę po ponad 40 latach pracy w prywatnej działalności, gdzie sam musiałem i muszę opłacać składki, bo podatnik za mnie tego nie robi. …
A propos, ciekawy jestem ile lat przepracował sz.p. Czesław by zostać emerytem?
Szanowny Panie Andrzeju
Wiele Pańskich wpisów uważałem do tej pory za trafne ale wydaje mi się, że pewnej kwestii zaczyna Pan „przeginać”.
Odnośnie Czesława, to pozwolę sobie podkreślić, że jest Pan w „mylnym błędzie” sądząc, że Czesław pracował. Myślę, że Czesław nie „przepracował” w Panskim rozumieniu ani jednego dnia. Czesław pełnił służbę , zawsze, w dzień i w nocy, przerzucany z miejsca na miejsce i musiał np. pisać raport z prośbą o zgodę na zawarcie związku małżeńskiego. Poddawał się temu za określoną cenę, której częścią było wynagrodzenie a częścią uprawnienia emerytalne. O co więc ma Pan do niego pretensję, o wysokość emerytury, którą sobie wysłużył?
Wstyd Panie Andrzeju, wstyd.
Miał Pan takie same szanse, dlaczego Pan nie skorzystał skoro służba w mundurze to taki cymes?
Czy wie Pan, ze w „czasach” Czesława, żeby zostać pilotem, to trzeba było mieć nieprzeciętny mózg i wyjątkowe zdrowie fizyczne, które to zdrowie zużył? – że bywało, iż czasami musiał ryzykować życiem?
Nie wiem jaka jest średnia życia pilotów, wiedziałem, że chyba w latach dziewięćdziesiątych średnia życia dziennikarza wynosiła 53 lata a np. policjanta 54. Tym co dożyją do emerytury Pan zazdrości? Niech się Pan zastanowi i przestanie pleść na ten temat bzdury, bo zraża Pan do czytania swoich tekstów.
Pozdrawiam, Nemer
12 lutego o godz. 12:05
Przepraszam za tego „bolda”, miały byś podkreślone tylko dwa słowa – „pełnił służbę”
12 lutego o godz. 12:07
Stary Polak z PRL-u
Nie byłoby mojego komentarza, gdybym nie przeczytał komentarzy obu panów. Nic się nie dzieje bez przyczyny.
Nie jest chyba moją winą (a może jest?) że nie przewidziałem przyszłości, kiedy zdobywałem swój zawód. Różnica polega na tym, ze jeden z panów żyje z pieniędzy podatników (również moich), a ja żyję z zarobionych przeze mnie pieniędzy. Podatnik mi za to nie płaci ani złotówki.
Nemer
Pozostaję przy własnym zdaniu, a panu poradzę. Niech pan nie czyta moich tekstów. Będzie pan zdrowszy i szczęśliwszy.
Służyłem w wojsku, oczywiście 2 lata (ZSW) i nie musi mi pan mówić, jak „ciężka” jest żołnierska służba zawodowa. Do dziś żałuję, że nie zostałem „zawodowym” , aczkolwiek, kto przewidział, że przyjdzie nowa ekipa i wszystko przewróci do góry nogami , a zwykłych ludzi potraktuje jak zbędny balast?
„Czy wie Pan, ze w ?czasach? Czesława, żeby zostać pilotem, to trzeba było mieć nieprzeciętny mózg i wyjątkowe zdrowie fizyczne, które to zdrowie zużył? ? że bywało, iż czasami musiał ryzykować życiem?
Nie wiem jaka jest średnia życia pilotów, wiedziałem, że chyba w latach dziewięćdziesiątych średnia życia dziennikarza wynosiła 53 lata a np. policjanta 54.”
To są brednie panie Nemer. Każdy zawód jest w jakimś stopniu ciężki. Jedni latają samolotami, inni pracują pod ziemią, jeszcze inni leczą ludzi. Oczywiście dla pana Nemera, jedynie zawód pilota jest zawodem ciężkim i niebezpiecznym. Górnik czy lekarz to profesje łatwe i przyjemne.
A z tą średnią życia dziennikarza czy policjanta, to już przebił pan samego siebie. Tak się składa, że wykonujący obie profesje, prowadzą niezbyt zdrowy tryb życia. Papierosy i gorzała to podstawowy atrybut obu profesji. Oczywiście nie jest to regułą, bo akurat znam byłych milicjantów (jeszcze), którzy prowadzili zdrowy tryb życia i żyją do dziś ciesząc się niezłą formą.
Powiedz pan panie Nemer jaka jest średnia życia artystów (zwłaszcza piosenkarzy), dziś zmarła kolejna gwiazda muzyki Whitney Houston, nie dożyła pięćdziesiątki, niedawno odszedł Michael Jackson, ale co z tego wynika? Że zawód artysty jest niebezpieczny?
12 lutego o godz. 12:21
Nemer, Andrzej, Czesław,
oj ciężka jest służba w wojsku, ciężka.
Po maturze zdałem egzamin do oficerskiej szkoły w Koszalinie, gdzie wytrzymałem w rygorach tej szkoły/uczelini cztery tygodnie, po czym wziąłem się za naukę i wiele lat studiowałem potwierdzając ten fakt zdobytymi dyplomami.
12 lutego o godz. 12:21
Nemer
O ile się orientuję, to pilot wojskowy latający na „szybkich” mógł przejść na emeryturę po 15 latach. Ile procent otrzymał , nie wiem. Ale te 15 lat latania, to znacznie więcej szkody dla zdrowia, niż dzisiejsze 25 lat zatrudnienia pod ziemią na kopalni. Zauważ że nie piszę 25 lat pracy, tylko zatrudnienia, a to olbrzymia różnica.
12 lutego o godz. 12:27
Szanowny Panie Andrzeju
Torlinowi, to do uzyskania uprawnień emerytalnych brakuje jeszcze ok. 4 lat i sądze, że będzie starał się być aktywny dalej, dopóki starczy mu zdrowia, taka – wydaje mi się – jego natura. Wielu jest takich, co by chciało tak jak on ale ta cała władza z ostatnich dwudziestu kilku lat robi wszystko co może, by takich dziadów wykluczyć z aktywności zawodowej i społecznej. Nawet na płatne „Uniwersytety Trzeciego Wieku” kolejki kilometrowe.
Jedni sobie dadzą radę sami, inni nie. Logicznie myśląc, to podwyższanie dzisiaj wieku emerytalnego nie przyniesie żadnych pozytywnych i realnych skutków finansowych ani dla emerytów ani dla budżetu państwa. No może tyle, ze zamiast emerytury z ZUS stary bezrobotny będzie dostawał pomoc z opieki społecznej. Tylko taki zysk.
Jedyny pozytyw3ny skutek to to, że po sprawie kompromitacji z ACTA, GMO, rozwalania rodzącej się szansy na dywersyfikację małych eko-źródeł energii i innych szkodliwych inicjatyw, Tusk i jego nieudolny, zły rząd zostanie politycznie dobity.
Pozdrawiam, Nemer
12 lutego o godz. 12:28
Pani Redaktor,
czy Prokurator Generalny udzielił odpowiedzi na Pani list?
Jeżeli nie, to proszę się upominać o odpowiedź przy otwartej kurtynie.
To co dzieje się w prokuraturze powinno obywateli przyprawić o dreszcze, więc kontrola społeczna tej koterii powinna być nieustająca.
Pozdrawiam, Ryba
12 lutego o godz. 12:43
Ryba
12 lutego o godz. 12:21
„Nemer, Andrzej, Czesław,
oj ciężka jest służba w wojsku, ciężka.
Po maturze zdałem egzamin do oficerskiej szkoły w Koszalinie …”
Szanowny Rybo
ale chociaż przez ten krótki czas mogłeś sobie popływać w poniemieckim krytym basenie w przerwach ćwiczen w strzelaniu do samolotów.
Pozdrawiam, Nemer
12 lutego o godz. 13:00
Szanowny Panie Andrzeju
Ma Pan rację. Czytanie Pańskich tekstów przeze mnie ma prawo Panu nie odpowiadać ale pozwoli Pan, że sam będę decydował co czytam.
Co do Czesława, to guzik mnie obchodzi jaką ma emeryturę. Wystarczy mi wiedza, że nie otrzymuje jej za „friko” i wierzę, ze sobie na nią zasłużył. Pańskie „podchody” i ludzi Pańskiego pokroju, którzy maja takie niespójne poglądy na kwestię emerytur powodują, że ci nieudolni rządziciele mają popleczników w pozbawianiu, a w zasadzie w okradaniu ludzi z ich uprawnień. Zaczęło się od POPiS-owego zredukowania emerytur funkcjonariuszom służb specjalnych PRL w tym nawet tym, pozytywnie zweryfikowanym, których zapewniano, ze ich emerytur nikt nie tknie.
A teraz usiłują pozbawić część emerytów uprawnień do ich waloryzacji. Mają pewnie poparcie takich jak Pan.
A o efekcie bumerangu to Pan słyszał może?
Pozdrawiam, Nemer
12 lutego o godz. 13:22
Proponuję posługiwać się w dyskusji o nieuchronnej reformie systemu emerytalnego twardymi danymi a nie subiektywnymi opiniami. Istnieje w tym kraju Instytut Medycyny Pracy, którego publikacje jasno mowią ile można przepracować w danym zawodzie. Te dane w przypadkach indywidualnych weryfikują lekarze medycyny pracy. Oni decydują ile lat można być spawaczem, pilarzem, lotnikiem, górnikiem dołowym itp.
Istnieją również precyzyjne prognozy demograficzne mowiące mówiące jak zasilany będzie w przyszłości składkami system emerytalny. I to jasno określa na jakie świadczenia będą mogli liczyć w przyszłości emeryci.
Oczywiste jest również jaki jest stan finasów państwa. Tutaj prognozy są również jednoznaczne. Skoro w tej chwili nie ma z czego dotować systemu emerytalnego to co mówić o tym co będzie w przyszłości.
Twardych faktów, analiz na których można się oprzeć jest zresztą wiecej. Wystarczy więc na chłodno, bez zadęcia propagandowego złożyć je do kupy i mamy podstawę do tworzenia nowego systemu emerytalnego. Bo przecież oczywiste jest, że ten PRL-owsko Buzkowy prowadzi do katastrofy.
Pozdrawiam
12 lutego o godz. 13:25
Nemer,
nie mogę się zgodzic z Tobą (wpis z 12.27), że wydłużenie wieku emerytalnego nie przyniesie korzysći nikomu.
Muszę przyznać, że zdumiewa mnie fakt jak społeczność pracująca i żyjąca problemem podwyższenia wieku emerytalnego daje sobie narzucić, w dyskusji na ten temat, argumentację władzy.
Zwróc uwagę, że wydłużenie wieku emerytalnego o siedem lat dla kobiet i dwa dla mężczyzn rodzi doniosłe skutki finansowe i społeczne.
Pierwsze to zwolnienie państwa do wypłaty ogromnego wolumenu świadczeń (7+2 lata)finansowych dla ludzi, którzy przez kilkadziesiąt lat odkładali na swoją emeryturę. Teraz zamiast korzystać z odłożonej części swoich zarobków nadal będzie odprowadzać pieniądze do budżetu lub funduszy emerytalnych (jak fundusze zagospodarowują pozyskane pieniądze, to już cokolwiek na ten temat wiemy).
Zatem państwo/fundusze zamiast zwracać zaoszczędzone przez pracownika pieniądze wypracowane w czasie jego aktywności zawodowej, będzie, po podwyższeniu wieku emerytalnego, pozyskiwać nowe środki finansowe od ledwie źipiących, schorowanych ludzi, dysponując dowolnie gigantycznymi środkami finansowymi, które do tej pory wypłacało emerytom (nie robiąc żadnej łaski).
Powtarzam, kwoty pieniężne, o których piszę, są gigantyczne.
Nie rozumiem dlaczego przy tak niesamowitym rozwoju technologi i związanym z tym wzrostem wydajności pracy, konieczne jest zagonienie ogromej rzeszy starych i schorowanych ludzi do dalszej pracy.
Czyżby system się nie sprawdził, o czym wspominała w Davos Angela Merkel?
I jeszcze problem natury spolecznej, z polskiego podwórka.
Jaka będzie praktyka w sprawach zatrudnienia wyekspoatowanej grupy zawodowej w warunkach polskich (czytaj, dziewiętnastwiecznego kapitalizmu)?
Ilu ze starych ludzi potrafi się przebranżowić żeby spełnić wymagania rynku, jak chce doradca Tuska, Bielecki?
Ilu znajdzie sobie nowe miejsca zanieszkania pod mostami i w poczekalniach dworcowych?
Sam jestem zwolennikiem pracy do granic jej efektywości i zadowolenia jaką daje aktywność zawodowa. Ilu jednak jest chętnych do realizowania takiej filozofii?
Parę lat temu zróciłem się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej (wyróżnianego przez Ministerstwo Pracy) z propozycją świadczenia nieodpłatnie pomocy prawnej.
Zaskoczyłem tą propozycją dyrektorkę MOPS-u, która oświadczyła mi, że mają etatowych pracowników (i środki finansowe, podatników ) na ten cel.
12 lutego o godz. 13:27
Nemer
Pierwsze zdanie bez sensu, nie komentuję.
Z pozostałymi zdaniami zgadzam się, zwłaszcza z fragmentem dotyczącym odbieraniu emerytur byłym funkcjonariuszom SB. Powiem więcej, głównego autora tej kretyńskiej ustawy chyba Najwyższy pokarał, bo on emerytury nigdy już nie dostanie.
Napisałem więcej odnośnie tekstu skierowanego do Czesława i Torlina, ale przypadkowo skasowałem sobie go, naciskając nieodpowiedni klawisz. Nie będę go z pamięci odtwarzał. Chodziło mi tylko o to, że sens tamtego tekstu nie dotyczył tego, czy Czesław zapracował czy nie, na swoją emeryturę.
12 lutego o godz. 13:40
Nemer (12.43),
nie żartuj. Basen był niewieklich rozmiarów i chyba nie było w nim wody, a ja zajmowałem się ciągle sprzątanie ogromnych rozmiarów łaźni (czegoś takiego nie widziałem). Pozwoliło mi to jednak doczytać (w wygospodarowanym przez siebie czsie) rozpoczętą jeszcze w cywilu Dżumę Alberta Camisa.
Z armii wystąpiłem, gdy praktykanci ze szkoły podoficerskiej z Elbląga porozrzucali mi na korytarzu, w czasie tzw. lotnika, Małą Encyklopedię, Słownik Wyrazów Obcych i wspomnianą Dżumę.
Skojarzyło mi się to z pewnym pożarem w Berlinie.
12 lutego o godz. 13:42
Przyczynek do dyskusji o aktywizacji zawodowej ludzi o mniejszej wydolności organizmu, którą w ramach kampanii propagandowej prowadzi obecnie rząd (przedłużenie wieku emerytalnego). Poniższy problem co prawda nie dotyczy seniorów tylko niepełnosprawnych, ale przecież obie grupy jeśli chodzi o wydolność czyli zdolność do konkurowania na tzw rynku pracy są w podobnej sytuacji. Zalinkowany poniżej tekst uświadamia jak wielki jest rozdźwięk między deklaracjami rządu a ich realizacją. To właściwie materiał o hipokryzji politycznej.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11129292,Kancelaria_premiera_zaplaci_450_tys__zl_kary__Zatrudnia.html
Pozdrawiam
12 lutego o godz. 13:46
Nemerze!
„Tusk i jego nieudolny, zły rząd zostanie politycznie dobity”. I na jego miejsce premierem zostaje Nemer. Co robisz ze sprawą emerytur? Robisz referendum? To ja już Ci podaję wyniki – 85 % przeciw, 5 % za, 10 % nie mam zdania lub oddało nieważną kartkę.
—————-
Ja z Rybą nie chcę dyskutować, bo znam Jego poglądy z blogu Pana Kuczyńskiego i nie jest mi z nimi po drodze . Ale zawsze jestem pełen podziwu, dlaczego strona roszczeniowo – socjalna zawsze używa argumentów o ludziach starych, chorych, kobietach w ciąży? Teraz też: „zagonienie ogromej rzeszy starych i schorowanych ludzi do dalszej pracy”. W dzisiejszych czasach? 65-latek stary i schorowany? Sam jesteś stary i schorowany. Jak jest schorowany, niech idzie na rentę, a nie na emeryturę, a 65-latek stary? Wypraszam sobie.
12 lutego o godz. 13:48
Najgorzej, jak urzednicy, czy inni pracownicy biurowi nie mający nic wspólnego z fizyczną pracą, albo grupy uprzywilejowane (odchodzący wcześniej na emeryturę) chcą przedłużać wiek emerytalny pracownikom fizycznym. 20-letni pracownik fizyczny ma takie same siły i zdrowie co 60-latek?
Głownym celem nie jest poprawa doli starszych wiekiem Polaków. Celem są większe wpływy do budżetu i mniejsze jego obciążenie. Efektem ubocznym negatywnym będzie pogłębiające się bezrobocie wśród młodych. Dojdziemy do takiego absurdu, że pierwszą pracę podejmować się będzie w wieku 30 lat (wcześniej na bezrobociu) i pracować się będzie do lat 70-ciu. Przecież jeśli 65-latek nie zwolni etatu, to młody człowiek nie zajmie jego miejsca. Błędne koło kręcić się będzie nadal.
12 lutego o godz. 13:49
Kilka słów komentarza na temat oburzenia oburzonych, mających za złe tegorocznej waloryzacji emerytur. Nie w pełni podzielam tą niezgodę, ponieważ tak się składa, że te najwyższe emerytury znajdują się na półce uprzywilejowanych zawodów. Nie dość, że uprzywilejowani zwykle pracowali krócej i zarabiali więcej, to po przejściu na emeryturę dalej nie wypadają z ciepłego gniazdka.
Logika rewaloryzacji procentowej jest mocna, ponieważ przyzwyczajono nas do takiego postrzegania sprawiedliwości. A gdyby system emerytalny zabezpieczał każdemu tylko pobory na poziomie absolutnego minimum, a reszta zależała od zapobiegliwości przyszłego emeryta, to podejrzewam, że sporu większego by nie było. W realiach na dzisiaj, zapobiegliwi zabezpieczyli sobie wyższe emerytury, natomiast rewaloryzacja kwotowa może uchodzić za te wspomniane minimum zabezpieczone przez państwo. Przemawiają za waloryzacją kwotową statystyki, które pokazują mechanizm tworzenia się starego portfela, ponieważ okres pobierania emerytury wydłuża się z roku na rok. Ten kto dzisiaj gardłuje na taki sposób rewaloryzacji, będzie to samo inaczej postrzegał po kilkunastu latach pobierania emerytury.
Pisałem już o tym na tym blogu z użyciem przykładów, więc nie będę tego powtarzał, chodzi mi teraz tylko o inne spojrzenie na problem emerytur i ich rewaloryzacji.
Nie można mi zarzucić zawiści uprzywilejowanym, ponieważ sam do tej grupy należę, nie mam w tym żadnego ukrytego interesu.
12 lutego o godz. 14:01
Tak jest zawsze, gdy dyskuaja wchodzi na jakis konkretny temat, blogowe szuje, i szmaciary zanikaja. Bo nic nie maja do powiedzenia (napisania). Po czym sie pojawia i zaczna szczuc.
Wymiana opini w ostatnich 20 komentarzach potwierdza moja obserwacje ze stasunki spoleczne w Polsce zostaly sprowadzone do poziomu dzikiego bydla.
Trep dostal o zlotowke wieksza emeryture i sie cieszy ze inni tego nie maja. To takie polskie rozumowanie, oparte na chorobie zawisci. Dyktator Donek rowniez sie czieszyl z sukcesu zielonej wyspy bo w innych krajach bylo/jest gorzej.
Kazdy trep wiadomo, jest przyssany do rezimu i podatnika na cale zycie. To jak niemowle wysysajace matke z mleka przez cale zycie nawet jezeli tego mleka nie ma, nawet jezeli ta matka juz dawno umarla. Fakt ze trep nie mogl sie sprawdzic na wolnym runku, musial wiec sie skundlic dla rezimu i nie wazne jakie ma poglady. Trep z natury rzeczy nie ma pogladow i to go eliminuje z dyskusji.
Rezim dzieli i dyktuje a ci co sie ciesza ze zlotowki wiecej reprezentuja w rzeczywistosc dzikie bydlo. Sa nawet ponizej tego poziomu.
Bo przeciez jest oczywistoscia ze dzikie bydlo, ktore teraz innymi gardzi, nie chce wiedzic ze innym sie nie powodzi a sa ich miliony, rowniez z tymi nieszczesnikami eventualnie utonie we wspolnym oceanie biedy. (ten bumerang effect – Nemer)
Dlatego tez spory o waloryzacje i emerytury nie maja sensu bo to dalej wszystkich skloca i nie rozwiazuje problemu emerytur. Podczas gdy rezim zyskuje czas by dalej na wszystkich zerowac i nic nie rozwiazywac. Co oczywiscie pogarsza sytuacje.
Polska nie ma szansy na utrzymanie poziomu wyplacanych juz emerytur. W Polsce jest juz okolo 8 mln ludzi na emeryturach, pracujacych 13.5 mlm w tym zaledwie 6 mln w sektorze wytworczym. Jest 2.2-2.8 mln bezrobotnych i kilka milionow na emigracji zarobkowej. Zaledwie 49% polakow jest ekonomicznie aktywnych, najnizszy wskaznik w UE. A najgorsze sa trendy, emerytow bedzie przybywac, pracujacych ubywac, bezrobocie i emigrcja bedzie rosnac. Deficyty budzetowe beda rosnac.
Nie moze byc naprawy swiadczen emerytalnych bez zaadresowania kryzysu demograficznego, bezrobocia, emigracji, kryzysu energetycznego, deficitow budzetowych i dlugu publicznego. Rezim nic z tym nie robi, rezim nie ma o tym pojecia, rezim nie wie po co rzadzi. Ani polskie dziennikarstwo. Wstyd Pani Paradowska !!!
Tak wiec trep ktory tu mnie nazwal prostakiem, popierajac tak nieudolny rezim sam na siebie sciaga zaglade bo nawet i on ne bedzie mial emerytury i nie wazne jakie gwarancje dostal i jak na nie zasluzyl.
Andrzej i Nemer, nie widze przyczyn waszego sporu, przeciez obaj myslicie w tym samym kierunku. Patrzycie na kropki i przecinki zamiast patrzyc na ten wiekszy obrazek.
12 lutego o godz. 14:06
Kartka z podróży
Tym razem mam nieco inne zdanie.
Jeśli pilot, górnik, spawacz, czy policjant może pracować do wieku nieemerytalnego, resztę jego pracy może polegać na wykonywaniu innych zawodów, które pozwalają dopracować do 65 lat. Jeśli wymaga się od zwolnionego z pracy (np likwidacja zakładu) aby ten się przebranżowił i rozpoczął pracę w innej profesji, to nie widzę przeciweskazań, aby np. policjant po przepracowaniu 15 czy 20 lat nie przeszedł na stanowisko pozwalające na pracę do wieku emerytalnego 65 lat. W policji takie stanowiska są. Dlaczego policjant z tzw „drogówki” przechodził na wcześniejszą emeryturę? Przecież w policji są różne sekcje (czy jak się to tam nazywa). Wystarczy przeszkolenie.
Nie ma systemu PRL-Buzkowego. 1 stycznie 1999r obowiązuje system Buzkowy naszpikowany przywilejami wystrajkowanymi przez styropianowych leni w 80-tych latach.
System PRL-owski miał sens w tamtych warunkach, bo nie było demograficznych problemów i problemów z pracą. Co nie znaczy, że nie miał wad (od razu dodaję, żeby ktoś nie napisał mi w odpowiedzi, nie rozumiejąc o czym wcześniej napisałem, że komuch dał głos).
12 lutego o godz. 14:14
Śleper
Brawo. Też tak uważam. Emerytury powinny być na podobnym poziomie, pozwalającym na niezbędne minimum (ok 1500 – 2000 zł netto). Jeśli ktoś chce mieć większą emeryturę? Cóż za problem może się dodatkowo ubezpieczyć i może nawet otrzymywać 10-krotnie więcej. Dotyczyć to powinno głównie sferę budżetową i okołobudżetową, choć nie tylko.
O ile zrozumiałem tekst.
12 lutego o godz. 14:34
Ryba
12 lutego o godz. 13:40
„nie żartuj. Basen był niewieklich rozmiarów i chyba nie było w nim wody, a ja zajmowałem się ciągle sprzątanie ogromnych rozmiarów łaźni (czegoś takiego nie widziałem). Pozwoliło mi to jednak doczytać (w wygospodarowanym przez siebie czsie) rozpoczętą jeszcze w cywilu Dżumę Alberta Camisa.
Z armii wystąpiłem, gdy praktykanci ze szkoły podoficerskiej z Elbląga …”
Szanowny Rybo
Tak, basen był długości 25 metrów, dobrze pamiętasz. Ale za „moich czasów” dziecięcych przełaziłem przez ten mur z drutem kolczastym i zatopionymi w betonie na szczytach szkłem z rozbitych butelek, od strony ul. Szymanowskiego, prosto na śmietnik i przekradałem się na basen, wtedy z wodą i następnie na siłownię przy tej sali gimnastycznej. Gówniarzy z podstawówki, jak już tam byliśmy, nikt się nie czepiał, bo nie było wiadomo, czy to nie dzieciaki kogoś z kadry. Służba wartownicza była beznadziejna.
Co do podoficerów z Ośrodka Szkolenia Wojsk Lądowych im. Rodziny Nalazków, to „cóś” wiem, sam tam byłem w ramach SOR i nawet siedziałem w kiciu za rękoczyn wobec przełożonego. Przeżywałem to boleśnie, bo jako już też podoficer siedziałem samotnie i nie wolno mnie było wykorzystywać do żadnych prac. Po którymś dniu prosiłem, żeby mi dali chociaż koks powrzucać, bez skutku. Ten wbetonowany w podłogę taboret ze stalowymi nogami i łóżko na zawiasach przypinane na dzień do ściany – ach „przerąbane”.
A co do drugiego tematu, to Twoja argumentacja jest sensowna ale zabrakło mi w niej „zauważenia” stopy statystycznego i realnego bezrobocia oraz wpływu na rynek pracy tej ewentualnej decyzji o przedłużeniu wieku emerytalnego.
Pozdrawiam, Nemer
12 lutego o godz. 14:53
Śleper
12 lutego o godz. 13:49 pisze:
„Logika rewaloryzacji procentowej jest mocna, ponieważ przyzwyczajono nas do takiego postrzegania sprawiedliwości.”
Szanowny Śleperze
Czy mam rozumieć, że tym, którzy wypracowali sobie czy zasłużyli na wyższe emerytury nie należy się waloryzacja o poziom dewaluacji czy wzrostu realnych kosztów utrzymania?
Jeśli tak, to różnimy się w podejściu do sprawy ponieważ dla mnie jest to zakamuflowany tekst do emeryta – „za długo żyjesz stary capie” (albo kozo).
Jeśli tak, to proponuję, by otworzyć specjalne „puby” z uprawnieniami na wejście dla tych, którzy mają legitymacje emerytów czy rencistów i oferować im darmo przejęty na granicy alkohol, papierosy i „dragi” , a nie niszczyć bezsensownie tych „dóbr”. Niech chociaż na koniec te darmozjady się nachlają, nafajczą i naćpaja do woli ( bez prawa poboru tych dóbr na wynos, do użycia na miejscu). Przyspieszy się może nieco proces naturalnego „odchodzenia” klientów ZUSu i szczątkowych OFE do tego lepszego ponoć świata.
Pozdrawiam, Nemer
12 lutego o godz. 15:14
Andrzej
12 lutego o godz. 14:06 pisze:
„…nie widzę przeciweskazań, aby np. policjant po przepracowaniu 15 czy 20 lat nie przeszedł na stanowisko pozwalające na pracę do wieku emerytalnego 65 lat. W policji takie stanowiska są. Dlaczego policjant z tzw „drogówki” przechodził na wcześniejszą emeryturę?”
Szanowny Panie Andrzeju
No i tutaj się spotykamy. Np w Danii policjanci są (a przynajmniej byli w czasie gdy miałem dostęp do informacji na ten temat) w normalnym systemie emerytalnym, bo tam własnie tak jest organizowana ich służba. Jest to cenne chociażby dlatego, że ich wiedza i doświadczenie nie jest wyrzucane na śmietnik.
Znaczna część odchodzących ze służby to renciści, którzy już nie mogą (z racji utraty zdrowia) sprostać zadaniom.
U nas problem jest ten, że tak naprawdę uprawnienia emerytalne mundurowych są elementem płacy, którą się w ten sposób ukrywa przed resztą grup zawodowych, żeby się nie porównywali i nie palili opon na asfalcie ani wybijali szyb.
Pozdrawiam, Nemer
12 lutego o godz. 15:18
Czy można się wtrącić w sprawie emerytur? Jeżeli zachodzi konieczność przedłużenia wieku emerytalnego i jest to jedyne wyjście, aby uratować ten system, dlaczego wybiera się najsłabszą grupę społeczną, kobiety, aby zapłaciły najwyższą cenę. Myślę, że obciążenie po równo wszystkich beneficjentów emerytur ZUS i KRUS, a także tych spoza funduszy jak sędziowie, prokuratorzy, i mundurowi, dałoby znacznie lepsze rezultaty ekonomiczne, a nie wzbudziłoby takich awantur. Przy czym wiek emerytalny, może wystarczyłoby wydłużyć o rok, a ludzie nie czuliby się skrzywdzeni, bo koszty ponosiliby solidarnie? Problemem jest tylko to, że ten rząd stosując zasadę ?dziel i rządź? stracił bezpowrotnie zaufanie społeczne i nikt mu już nie uwierzy.
Wydaje mi się dalej, że problem jest znacznie szerszy niż emerytury. Od roku 1990 żaden budżet nie był zrównoważony mimo wyprzedaży majątku. Nierównowaga budżetowa zamiast maleć, narasta z roku na rok. Skutkiem tej nierównowagi jest narastające zadłużenie Polski. To znaczy, że przyjęty system społeczno gospodarczy jest niewydolny, nie potrafi się utrzymać samodzielnie. 23Lata tego dowiodły. Dyskusja powinna dotyczyć całości systemu społeczno ekonomicznego, ponieważ aktualny nie jest samodzielny, musi się zadłużać pomimo pomocy UE. Nie wypełnia dobrze swoich funkcji, brakuje dłuższej perspektywy w zarządzaniu (od wyborów, do wyborów). Nie pozwala na przeprowadzenie naprawdę ważnych reform, np. KRUS. Niedojrzałość partii powoduje brak kontynuacji nawet dobrych pomysłów. Chęć udowodnienia poprzednikom, że byli niedobrzy marnotrawi wysiłek ludzki.
Chciałabym, abyśmy mogli się nad tym wszystkim zastanowić i abyśmy to potrafili na spokojnie i na serio.
12 lutego o godz. 15:35
Torlin
12 lutego o godz. 13:46 pisze
?Tusk i jego nieudolny, zły rząd zostanie politycznie dobity?. I na jego miejsce premierem zostaje Nemer.
… Sam jesteś stary i schorowany. Jak jest schorowany, niech idzie na rentę, a nie na emeryturę, a 65-latek stary? Wypraszam sobie.
Torlinie,
Za tego starego 65 latka serdecznie Cie przepraszam adwersarzu mój. Chociaż do tych 65 to Ci chyba brakuje trzy lata, co?
Tak, jestem stary i schorowany, na dodatek głupi jak but z lewej nogi, tylko wszy jak ruskich czołgów mi brakuje do kompletu.
A w ogóle dlaczego mi tak źle życzysz? Nemer Premierem? Pogięło Cię?
Uprzejmie donoszę, że na przełożonego się nie nadaję. Byłem nim znaczną część mojego zawodowego życia i coś o ty wiem. Byłem z reguły nielubiany a czasami znienawidzony, bo wymagałem od innych 50% tego co od siebie. A już jak się za granicą nauczyłem z zębistym uśmiechem wypowiadać słowa „You’re fired!”, to wcale mi to nie pomagało a chyba wręcz przeciwnie. Poza tym, to czasami, nawet na stare lata trochę za „wyrywny” jestem, więc może sobie odpuść to premierostwo, bo by mnie z pół Polski zaraz znienawidziło a po co mi to?
Pozdrawiam, Nemer
12 lutego o godz. 16:05
Kartka z podróży
12 lutego o godz. 13:42
Kartko z Podróży Szanowny
a cóż to zalinkowałeś?! Żadnej kary nie będzie, bo sprowadzą specjalistę czy biegłego, którzy bez trudu i obiektywnie dowiodą, że tam jest więcej niepełnosprawnych niż paragrafy przewidują (umysłowo, znaczy się, ale to tez kalectwo przecież, weź np. takiego ciecia z niemieckiej lepianki).
Pozdrawiam, Nemer
12 lutego o godz. 16:17
Grace
12 lutego o godz. 15:18
Bardzo dobry wpis.
Reforma Krus pociaga za soba koniecznosc likwidacji dyskryminacji rolnika polskiego w Uni. W 2004 obecali ze zapomogi dla rolnikow zostana zrownane za 2-3 lata. W ubieglym roku Francja zapowiedziala ze nigdy sie na to nie zgodzi. Polska zostal wciagnieta w slepa ulice i wydymana (jak zawsze) a polski wasalski rzad zaakceptawl to z pokora.
Rezultatem jest ze polski podatnik placi za dysryminacje w Uni w postaci Krus.
12 lutego o godz. 16:26
„Passa” Daniela Passenta – http://www.stachurska.eu/?p=6765
12 lutego o godz. 16:32
@spokojny & stasieku & Stachurska
A ja nie mam zamiaru czytac Passentowskiej Passy a tym bardziej wydawac na to 40 zl. Wolalbym nakarmic bezdomnego ktory sie ‘palenta’ po Zoliborzu. Nie, to Passent musialby mnie zaplacic zeby to przeczytac. Swa ksiazke Passent promuje w sposob niemoralny, pod bannerem pracodawcy i wykorzystujac wspolpracownikow za co pracodawca rowniez placi. Widac brak znajomosci elementranej etyki.
Passent powinien zademnostrowac umiejetnosc trzymania swgo wlasnego biznesu z dala od pracodawcy. Passent dla swego prywatnego interesu nie ma prawa wymuszac kosztow na pracodawcy. Co Passent robi to to samo jak przwlaszczenie sobie sluzbowego dlugopisu lub wykorzystywanie sluzbowego samochodu dla celow prywatnych.
Jak osoba z jego doswiadczeniem moze nie zdawac soboe z tego sprawy?
Poza tym biografia Passentowska nie jest zadnym revelacyjnym tematem. Kazdy ma biografie ale wiekszosc ma rowniez zawod i nie musi wylewac swej prywaty do konsumpcji na rynku. Jendnakze warto podkreslic; wiekszosc swego zycia Passent przezyl w PRL, w spokoju i pokoju. Obserwujac (ba sam rak sobie nie brudzil) budowe i odbudowe kraju. Obserwujac tworzenie pozytywnej wartosci ekonomicznej. Po czym wyrzygal sie na to wszystko zaprzedajac sie zdradzieckim ekipom neo-liberalnej destrukcji. Co robi rowniez obecnie.
Kazdy bedzie pamietany glownie za te ostatnie lata z zycia. Tak tez bedzie pamietany Passent , za jego kooperacje w niszczeniu dorobku i cywilizacji.
12 lutego o godz. 16:32
axiom (12-02-g. 14:01)
Czy możesz potwierdzić, że stopa bezrobocia w Polsce na koniec stycznia br. wyniosła 13,3% (rok temu – 13,1 %) ?
Czy sądzisz,że świadczy to o dramatycznie postępującym upadku reżimu?
Chciałabym również odnieść inne wskaźniki, o których piszesz (czy mogę prosić o podanie źródła – link?) do porównywalnych w różnych krajach UE.
Przyznaję, że moja wiedza w tych sprawach jest bardzo skromna, dlatego wolę się nie wypowiadać, lecz posłuchać kogoś bardziej obytego z tematem.
Może cię to zdziwi, ale lekceważąco traktowane przez Ciebie kobiety mają jedną pozytywną cechę – nie wstydzą przyznawać się do błędów, czy braków w wiedzy na jakiś temat. Panom przychodzi to, na ogół, znacznie trudniej.
Proponuję zapalić fajkę pokoju (między nami).
12 lutego o godz. 17:15
axiom1 14,01
Nie zgadzam się z nazwaniem osoby o której piszesz „dyktatorem”. Zbyt wysoko tę osobę oceniasz. Żeby być dyktatorem, trzeba coś potrafić. Ja inaczej określiłbym jego osobę, pamiętając jego wystąpienie przed wyborami w 2007r na warszawskim kongresie jego ugrupowania i nakładając je na 4 letnie efekty jego rządu. To po pierwsze.
On robi z siebie mocnego człowieka, bo tego oczekują od niego jego „fani” (często występujący w mediach), względem społeczeństwa, mówiąc, ze nie ugnie się szantażowi „tych i owych”, ale nie ma z tym problemu, jeśli chodzi o instrukcje z wiadomej ambasady (nawet nie zza oceanu). Przyjmuje je bez zmrużenia oka. To po drugie.
Kto pamięta całą karierę polityczną tej osoby, przyzna mi rację.
12 lutego o godz. 18:24
Nemer 12 lutego o godz. 14:53
Propozycje zawarte w ostatnim akapicie twojego wpisu mi bardzo odpowiadają, chętnie bym skorzystał z takich wymyślonych przez ciebie placówek.
Z moją opinią możesz się nie zgadzać, ale dobrze by było gdybyś mi udowodnił, że ja podczas 30 letniej pracy w przemyśle, kojarzonym na Wiejskiej z fruwającymi mutrami, wypracowałem uczciwie swoją relatywnie wysoką emeryturę. Tak nie jest, wystarczy znajomość arytmetyki i tylko nie bierz sobie do serca tej uwagi, nic ci nie insynuuję.
Napisałem o starym portfelu nie bez przyczyny, ponieważ moi starsi o kilkanaście lat koledzy z takim samym stażem mają zupełnie inne emerytury, są po prostu biedne.
Obowiązujący w Polsce system emerytalny nie jest zły ( pomijam idiotyczne OFE), należy go jednak przystosować do wydłużającego się wieku wszystkich obywateli. Należałoby także znieść wszystkie patologiczne przywileje bezliku grup zawodowych, przeważnie zatrudnionych w budżetówce.
Pomysł SLD w sprawie emerytur też nie jest zły, nie należy go wyrzucać od razu do kosza, ponieważ młodzi ludzie dzisiaj nie zdają sobie sprawy, że czas biegnie szybciej niż przypuszczają i ani się obejrzą, a będą na emeryturze. Według mnie w tą propozycję wbudowane jest duże ryzyko pracy do śmierci, ponieważ uzbierać w dzisiejszych czasach 40 lat składkowych dla mężczyzn ( to propozycja) byłoby niesłychanie trudno. Mogłoby się okazać, że ktoś taki pracowałby do 75 roku życia. Pomimo tych moich wątpliwości, skłaniam się do zastanowienia nad taką propozycją, należy ją tylko solidnie przedyskutować i dobrze zaprojektować i „ożenić” z projektem rządowym.
Wspomniałem też w swoim wpisie o tzw. emeryturze gwarantowanej (świadczeniach gwarantowanych), co natychmiast zauważył @Andrzej i przyklasnął. Taka reforma byłaby przewrotem połączonym w katastrofą, nie pasuje do mentalności polskiego społeczeństwa. Skoro dzisiaj zaczyna się gotować z powodu jednorazowej waloryzacji kwotowej, to świadczenia gwarantowane rozpętałyby rewolucję.
12 lutego o godz. 18:36
Pozdrawiam Kartkę- piękny Nick…czujesz tę atmosferę wyczekiwania:)
12 lutego o godz. 18:41
W Polsce zatrudnienie ludności w wieku produkcyjnym jest o około 20% niższe niż w krajach starej unii. Czy nie możnaby najpierw dogonic tych krajów pod tym względem ? Być może niż demograficzny okaże się straszakiem urojonym ?
W ogłoszeniach o pracę pracodawcy z reguły podają pożądany wiek 20-40 lat. Jest to niezgodne z prawem, ale w Polsce prawo nie ma strażnika. Dla osób 50+ pracę oferują tylko firmy ubezpieczeniowe. Ile milionów agentów ubezpieczeniowych może wyżywić się w Polsce ?
W tej chwili rząd PO-PSL nie ma alternatywy. Dlatego nic nie musi.
12 lutego o godz. 18:51
Nemer (14.34),
Drogi Kamracie,
mam także dobre wspomnienie z okresu służby w armii.
Otóż mój dowódca plutonu rzekomo powiedział o mnie zaocznie, że byłem żołnierzem najwyższych nadziei;). co do dzisiaj wykorzystuję jako że jestem człowiekiem przepełnionym pychą.
W czasie dyskusji o armi, na blogu Waldemara Kuczyńskiego, z (chyba) pełnym pułkownikiem mówiłem o sobie o sobie, że jestem liniowcem, a jego traktowałem jako oficera zajmującego się logistyką (co miało umniejszyć siłę jego argumentacji, przy pełnej informacji o moich sukcesach w służbie narodu;).
Jeśli idzie o drugą kwestię (której nie odrzuciłeś do kosza), to odnoszę wrażenie, że cokolwiek przeszacowałeś moje możliwości.
Problem wpadł mi do głowy podczs leśnego spaceru z dwójką psów, a Ty zaraz wychodzisz z takimi szczegółami.
Odłóżmy to do czasu, gdy wrócę z żagli.
Pozdrawiam, Ryba
12 lutego o godz. 19:09
Polecam http://www.youtube.com/watch?v=z7tONW9jSKs . Poczułem się jak podwójnie wydymana mrówka.
12 lutego o godz. 19:35
Jeszcze o wydłużaniu wieku emerytalnego.
Przed kilkunastoma minutami dowiedziałem się, że prezes i wiceprezesi (ci od budowy stadionu) otrzymają ekstra premie za oddanie stadionu do użytku, bo jest ona zapisana w umowie. Zawsze uważałem i uważam, że premie otrzymuje się za coś ponadplanowego czy przekraczającego swoje obowiązki w pracy (np. nadgodziny, albo zrobienie czegos przed terminem itp), a za dotrzymywania umowy otrzymuje się normalne wynagrodzenie zgodne z umową.
W przypadku stadionu nie dość, ze nie powinno być żadnych premii, to jeszcze powinna być kara za niedotrzymanie terminu wykonania zadania. Ale niestety, nie w tej dziczy jaką jest ten kraj. Ile takich umów podpisali i podpisują wysocy urzędnicy państwowi i samorządowi, których konsekwencjami jest wypłacanie premii z pieniędzy podatnika, tylko za to, że ktoś wykonał to, do czego zobowiązywała umowa?
To są tylko przykłady, a ile marnnotrastwa jest o którym nie wiemy? Jeśli rządzący uporządkują najpierw swoją niegospodarność, będzie można, zacząć rozmawiać o wieku emerytalnym, którego (okazało by się) nie trzeba byłoby podwyższać. Bo najłatwiej wkładać jest ręce do cudzych kieszeni (ja, bodajże według Nemera tylko zaglądałem do kieszeni Czesława, ale nic z niej nie wyciągnąłem, w przeciwieństwie do rządzących złodz iei).
12 lutego o godz. 19:37
b>Ryba 12 lutego o godz. 12:28, uprzejmie zapytał
Pani Redaktor,
czy Prokurator Generalny udzielił odpowiedzi na Pani list?
Jeżeli nie, to proszę się upominać o odpowiedź przy otwartej kurtynie.
To co dzieje się w prokuraturze powinno obywateli przyprawić o dreszcze, więc kontrola społeczna tej koterii powinna być nieustająca.
I pozdrowił
Pozdrawiam, Ryba
Na pewno się zgodzimy, że listy otwarte a odpowiedzi zamknięte, to coś nienormalnego.
Pozdrawiam Cię Rybo serdecznie. O jakich żaglach piszesz przy tych mrozach?
Chyba czegoś nie zrozumiałem.
12 lutego o godz. 19:37
Mike Masnick, założyciel firmy Floor64 i autor popularnego blogu Techdirt, uważa, że zamiast globalnej sieci internauci poruszaliby się po poletkach obwarowanych licencjami, a uprawianych przez AOL, CompuServe, Prodigy czy innych dostawców usług online. Nie byłoby Google’a ani żadnej porządnej wyszukiwarki. Ludzie używaliby sieci raczej do konsumpcji niż komunikacji, nie byłoby blogów i Twittera. Nie byłoby nawet iPhonów, a co najwyżej jakieś kalekie AOL-Phony o nieporównanie mniejszych możliwościach.
http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,11092153,Sztuka_patentowania__Jak_nie_dac_sie_okrasc_z_wynalazku.html
———————
Skutki patentowania…….
12 lutego o godz. 19:51
stasieku,
nie zapominaj, że zostałem wychowany w socjaliźmie (na dodatek realnym), gdzie stowo plan było ikoną systemu.
Dlatego ja także planuję z paromiesięcznym wyprzedzeniem pływanie (żeglowanie) w uroczych Wdzydzach na Kaszubach.
To, że często nic nie wychodzi z takich planów, to inna rzecz, ale cóż począć, gdy ma się utrwalony odruch Pawłowa.
Pozdrawiam, Ryba
12 lutego o godz. 19:53
Stary Polak z PRL-u
Mrówka, to przedsiębiorca, który swoją ciężką pracą wybudował od podstaw swoje dobra, nie korzystając z tzw „pleców” i nie płacąc żadnych prowizji jakiemuś urz ędnikowi, konik polny to spadkobierca, który otrzymał spadek po kimś z rodziny, a że zdarzyło się to wiosną, to miał czas, zeby pieniądze przepić i przehulać.
Ale można i tak:
Mrówka, to pewnie polski polityk zasiadający w niejednej spółce skarbu państwa, a konik polny jest mieszkańcem terenów poPGRowskich, wydymany przez gospodarcze guru, któremu, przez fakt, że brak perspektyw życiowych, swoje problemy i troski topił w alkoholu.
Studenci oczywiście łyknęli pierwszą wersję, jako jeszcze studenci, ale jak zetkną się z szarą rzeczywistością, w której pracę otrzymuje się po znajomości (Mucha), przyjmią wersję nr 2.
12 lutego o godz. 19:57
Śleper
12 lutego o godz. 18:24 pisze:
„Propozycje zawarte w ostatnim akapicie twojego wpisu mi bardzo odpowiadają, chętnie bym skorzystał z takich wymyślonych przez ciebie placówek.
Z moją opinią możesz się nie zgadzać, ale dobrze by było gdybyś mi udowodnił, że ja podczas 30 letniej pracy w przemyśle, kojarzonym na Wiejskiej z fruwającymi mutrami, wypracowałem uczciwie swoją relatywnie wysoką emeryturę. Tak nie jest, wystarczy znajomość arytmetyki i tylko nie bierz sobie do serca tej uwagi, nic ci nie insynuuję.”
Szanowny Śleperze
Nie będę nikomu nic udowadniać ani o nic wojował, bo np. propozycja „świadczenia gwarantowanego” też mi odpowiada, pewnie ku Twemu zdziwieniu. Chodzi mi o coś innego. Nienawidzę Tych, którzy nie dotrzymują umów i potem twierdzą, ze to „dobre i sprawiedliwe jest”. Pracując w tym państwie czy służąc temu państwu zawierałeś pewne umowy z których Ty się wywiązałeś a ono nie, więc jego przedstawiciele jeśli chcą dalej nimi być, to niech teraz „plują krwią” i płacą, niech np. jeżdżą do roboty na rowerze a nie w otoczeniu stada borowików w „biemdablju ful wypas” i nie kupują zwycięstwa wyborczego zatrudnieniem 80tysięcy!! nowych urzędniczych darmozjadów, gorzej, szkodników nękających Polaków-Szaraków (bo ci nowi musza przecież udowadniać, że są potrzebni). Prof Rybiński wyliczył, że zeżarli oni więcej niż cała ta podwyżka VAT. Za takie numery, to sprawcy powinni być za kratami!
A teraz płacz, że na emerytury nie ma i że to emeryci mają zaciskać pasa? A kiedy to było inaczej. Biednemu i już bezsilnemu zawsze wiatr w oczy i coś tam w coś tam. Można go bezkarnie ograbić i pieprzyć farmazony o dziejowej konieczności.
Świadczenie gwarantowane i reszta, to własna zapobiegliwość – ode mnie trzy razy tak – ale dla tych co dopiero wchodzą w dorosłe życie a nie okradać tych, którzy już tylko mogą zaprotestować kartką wyborczą albo się powiesić jak to czyni co roku ok. 3000 Polaków. Ilu z nich z powodu biedy i beznadziei? – nie wiadomo. Nikogo z naszych władców to nie obchodzi.
A co do starego portfela. Ostatniej jesieni stałem sobie w kolejeczce do apteki po swoje medykamenty. Przede mną starszy pan, ogolony, w czystej koszuli z nieco przetartym kołnierzykiem, twarz dość inteligentna. Daje receptę na lekarstwa dla żony. Po wyliczeniu okazuje się, że w starej podkówce brakuje. Rezygnuje z najdroższego leku. Kiwam do „Pani Magister” by skapowała, że ja zapłacę.Na szczęście się udało, zatrybiła. Wyszło na to, że mu pieniążków starczyło. Lekarstwo wziął i poszedł. Za chwilę wyszedłem i ja. On stał przed apteką i patrzył na mnie tak jakby chciał mi coś powiedzieć a ja udałem, ze go w ogóle nie widzę ale wiesz jak mi było przykro, że do takich rzeczy dochodzi w Moim Kraju? Zakląłem sobie tylko cicho aczkolwiek szpetnie. Gulę miałem w gardle i było mi jakoś wstyd, do dziś nie wiem dlaczego, czy za to, że mam świadczenie wyższe niż Stasieku, czy za to Moje Państwo.
Mnie osobiście to te wszystkie emerytalne pogrywania zgranego rządu szalbierców i kłamców mało dotyczą, bo jestem na razie na tyle sprawny, że zdarzają się lata w których płacę więcej podatków niż wynosi moje świadczenie od państwa ale po prostu nie lubię jak się mnie traktuje propagandowym kitem i łamie zobowiązania. Kiedyś się mówiło – Masz to jak w banku – tylko ze to moje państwo zaczyna wyglądać jak bank Lehman Brothers i to mnie po prostu wkurza.
Pozdrawiam, Nemer
12 lutego o godz. 20:08
Andrzej
12 lutego o godz. 17:15
Oczywiscie, dyktator w Polsce. W miedzynarodowej przestrzeni jest rowniez wasalem.
mag
12 lutego o godz. 16:32
ha ha, kobiety nie wstydza sie przyznac do bledow. Zawsze sie przyznaja, po odcieciu kasy i kilku klapach.
Tu na blogach jestes jedna z osob (obok wscieklego chama) ktore celowo przekrecaja moje wpisy po to zeby szczuc, domagac sie wykluczenia i cenzury.
Nawet w tym wpisie 16.32 piszesz o moim rzekomym traktowaniu kobiet. Co jest wyssane z palca. Nie podobaja mi sie szuje ktore chca tu zaprowadzic swoj wlasny ‘porzadek’ zgodny z zawartoscia ich kretynskich lbow
i tym celu szczuja, podzegaja i sieja ferment. Jak to paskudztwo ‘aga’.
Co do danych ktore podalem o 14.01, sa powszechnie znane. GUS, Euro Stats, MoneyPl, itp. Z tym ze rzadko emigranci sa uwzglednenii. Razem z nimi polskie bezrobocie wynosi okolo 30%. Polska stracila 4 mln miejsc pracy od 1989.
12 lutego o godz. 20:16
W bajce o mrówce i pasikoniku błyskotliwy wykładowca pominął jedno- różnice w sposobie organizacji mrowiska i ludzkiego społeczeństwa…..
W mrowisku KAŻDY osobnik pełni jakąś rolę, ludzkie społeczeństwo wyklucza poza swój nawias część populacji. Z różnych przyczyn.
Tam- każdy osobnik potrzebny i produktywny, u nas zbędni ludzie.
Co z nimi zrobić? Eutanazja?
12 lutego o godz. 20:30
stasieku
12 lutego o godz. 19:37
” O jakich żaglach piszesz przy tych mrozach?
Chyba czegoś nie zrozumiałem.”
A może to jakaś bojerowa Ryba jest? Brrr
23 lutego o godz. 21:22
Niewyobrazalne by w jakimkolwiek dzienniku TV w BRD lub we Francji podac wiadomosc ,ze po 2 tygodniowym okresie mrozow na parodziesiecio kilometrowym odcinku budowanej autostrady znaleziono kilkanascie pekniec nawierzchni …..!!!!!!
Rece i nogi opadaja , po raz kolejny udowodniono ze Polska to narodowo-katolicki zascianek Europy …