17.02.2013
niedziela

Profesor Staniszkis zaświadcza: Gliński dogorywa

17 lutego 2013, niedziela,

Muszę zacząć od wyznania – otóż bez nadmiernej przesady mogę powiedzieć, że prawie uwielbiam panią profesor Jadwigę Staniszkis. Uwielbiam, chociaż, przyznaję ze skruchą, że nie zawsze nadążam za jej wszystkimi, niewątpliwie słusznymi diagnozami, a także mam poważne wątpliwości co do wiarygodności źródeł, przeważnie anonimowych, na których je opiera.

Pracując ponad dwadzieścia lat „przy polityce” wydaje mi się, że mniej więcej większość źródeł znam, ale one na ogół mówią coś innego niż źródła Pani Profesor. No cóż, może nie mam szczęścia, by trafiać na te właściwe. Panią Profesor uwielbiam mimo to za pewność, z jaką diagnozy i prognozy stawia, nawet jeśli większość się nie sprawdza. Czasem się jednak sprawdzają. Na przykład ostatnio powiedziała, że projekt Gliński, czyli zamiana Tuska na kogoś, kto ma udawać przez chwilę, że jest Jarosławem Kaczyńskim, jest projektem „dogorywającym”. I z tym się mogę zgodzić, chociaż dogorywać można długo i ja mam wrażenie, że Pan Profesor wcale nie czuje się dogorywającym. Może nawet wydaje mu się, że właśnie rozwija skrzydła?

Powiedziała jednak również, że nie jest to projekt „nudny”, bo przy jego pomocy można urządzić przedstawienie, podczas którego pokazana zostanie słabość Tuska, dokładniej rzecz biorąc – „niska jakość polityki rządu”. Tuska, jak wiadomo, Pani Profesor wyjątkowo nie lubi, czemu się dziwić nie można, bo przy pomocy polityki niskiej jakości utrzymuje się tak długo przy władzy, co jest ze szkodą dla państwa. To samo mówi Jarosław Kaczyński, i w tym sensie nie jest to myśl specjalnie odkrywcza, ale wygłoszona w aureoli profesorskiego tytułu swoją moc ma. Nie jest też myślą specjalnie odkrywczą, że Kaczyński, polityk, którego Pani Profesor wyjątkowo ceni, jest „więźniem własnej inteligencji emocjonalnej” (dodała też tajemniczo: „albo jej braku”, czego jednak nie mogę wziąć pod uwagę, bowiem o brak inteligencji Kaczyńskiego absolutnie posądzać nie można), ale oczywiście tylko „do pewnego stopnia”. Jeśli nawet tylko „do pewnego stopnia”, to i tak w ustach profesorskich ma to swoje znaczenie i należy sprawę rozpatrywać poważnie. Czyli jeśli od dawna piszemy, że Kaczyńskim kieruje chęć zemsty za urojony spisek Tuska z Putinem, a ewentualna władza jest tylko narzędziem służącym do wykonania kary, to piszemy po prostu prawdę. Kaczyński jest więźniem tej wizji, będącej produktem jego emocjonalnej inteligencji. To ona kreuje kolejne spiski, począwszy od tak zwanej inwigilacji prawicy i innych przedsięwzięć skierowanych zawsze przeciwko politycznym bytom, które Kaczyński tworzył lub przeciwko niemu osobiście. Świadectwo Pani Profesor w tej sprawie uważam za bardzo ważne.

Pani Profesor podoba się za to doradca prof. Glińskiego, czyli Krzysztof Rybiński, wieczny aspirant do jakiegoś politycznego aliansu, mający jednak tego pecha, że z kim się zwiąże, ten przegrywa. Otóż Rybiński chce dać po 1000 złotych każdemu dziecku do 18 roku życia. Uzasadnienie zachwytu nad tą propozycją przedstawione przez Panią Profesor nie jest dla mnie w pełni zrozumiałe i może rzecz objaśnię prostacko – chodzi o to, żeby demografię powiązać z powstrzymaniem emigracji i polityką miejsc pracy. To jest zapewne słuszne, tylko jakoś słabo policzone (podobno pieniądze mają pochodzić z zaprzestania marnotrawstwa) ile rzecz miałaby kosztować. To zresztą mogłabym wybaczyć, bo w opozycji rachunki nie muszą się zgadzać. One muszą się jako tako zgadzać, kiedy przychodzi do rządzenia, a tego nie będzie, jako że Pani Profesor orzekła, iż projekt dogorywa. Czyli jesteśmy bezpieczni. Zresztą sama Pani Profesor miała propozycję, aby znaleźć się w rządzie technicznym, ale odmówiła, co popieram, bo słabo rozumiem, co to w ogóle znaczy „rząd techniczny”. Do bytów słabo określonych zapisywać się nie warto, tym bardziej, jeśli są dogorywające.

Zaskoczyło mnie jednak, przyznaję, że pani Profesor nie ma na kogo głosować i czeka na nową partię, a nawet jakiejś nowej inicjatywie chętnie by pokibicowała. Deklaracji, kto na kogo nie ma czy nie może głosować i dlaczego, mamy ostatnio sporo. Zaczynają się one nawet stawać się chlebem powszednim, a ich urok pryska, kiedy uświadomimy sobie, że wybory są za dwa i pół roku z kawałkiem i trochę czasu jeszcze jest, a krzątających się wokół zawiązania jakiegoś bytu też nie brakuje. Nie widzę jednak wśród nich potencjalnych faworytów Pani Profesor, która ma wysokie wymagania. Może jednak jakaś partia, choć niekoniecznie warta kibicowania powstanie, chyba że znów przeszkodzi jej Tusk, który poprzez różne aparaty i paranoje znów coś rozgrywa.

A co rozgrywa – może się okazać już w środę, kiedy premier powie, czy kogoś z rządu wyrzuca. Może wtedy jego gra i paranoje (odwołuję się ciągle do Pani Profesor) będą łatwiejsze do rozszyfrowania. Na razie zepsuł ministrom weekend, a sam pewnie poleciał do Sopotu transportem rządowym. Taki to przywilej premiera i taki los zderzaków, chociaż zderzaki lepiej wymieniać wiosną, gdyż na razie, kiedy ślisko i mgieł nie brakuje, narażeni jesteśmy na różne stłuczki i może się zdarzyć, że zupełnie nowy zderzak musi iść do remontu.

*

Szanowni Blogowicze

Ciągle czytam, że wszyscy mają dość Smoleńska, ale czytam też Państwa wpisy i widzę, że szczególne zainteresowanie brzozą nie gaśnie. Przeciwnie, nawet rośnie, co mogę jednak zrozumieć. Indoor prawdziwy, TJ, Orteq, ale także inni jakoś szczególnie zainteresowali się pomiarami, na jakiej wysokości ten samolot brzozę nadkruszył. Otóż być może nie zwrócili uwagi, że te pomiary były zupełnie niepotrzebne, gdyż kilkanaście dni temu na kolejnej supernaukowej konferencji prof. Binienda uznał, że brzoza była tak krucha i chora, a nie żadna tam pancerna, że wystarczyło ją kopnąć, by się przewróciła. Nie rozumiem, dlaczego ta nowa teoria przeszła zupełnie niezauważona, chociaż moim zdaniem jest absolutnie przełomowa i już nie ma co robić dalszych pomiarów. Zamach udowodniony został i już.

Przy okazji prośba do Orteqa: proszę się tak nie denerwować, mnie słuszność wywodów o pomiarach i co z dodatkowych może wyniknąć przekonuje, ale innych przekonać się nie da. Taka to już uroda pancernej, ale wyjątkowo chorowitej brzozy.

Poświęciliście też Państwo sporo miejsca sprawie Nowickiej, chociaż nie wiem, czy to sprawa Nowickiej, Grodzkiej czy Palikota, a może jeszcze kogoś zupełnie innego. Bliskie mi jest stanowisko Antoniusa, który pisze, że cieszy go ta rozróba w stajni Palikota i właściwie nie zostawia suchej nitki na wszystkich prawie aktorach tego przedsięwzięcia. Nie ukrywam, mnie trochę też. Tym bardziej, że jeszcze niedawno widziałam zachwyt moich koleżanek feministek tym Ruchem, a nawet nieśmiało przestrzegałam, co z tego może wyniknąć. Mam więc także nieco frajdy, że miałam rację. Rzecz jednak w tym, iż Antonius pisze, że nic tak nie plami jak atrament, i tu zgoda. Tyle że pani Nowicka niczego nie napisała, tylko coś tam powiedziała, a Palikot zaczął ją odwoływać, nie mając niczego „w atramencie”, że tak powiem. Trzeba było najpierw wziąć rezygnację, a potem składać wniosek o odwołanie. Ale koledzy się spieszyli.

Mnie osobiście bardzo zainteresowało, że to feralnie datowane pismo powstało w komputerze posła Kopycińskiego (transfer z SLD). O nim usłyszałam jako o pierwszym kandydacie na wicemarszałka. Wyraźnie pan poseł przebierał nogami do stanowiska, bo wicemarszałkowanie jest niezła fuchą. Marszałek to ma obowiązki i odpowiedzialność, a wicemarszałkowie są raczej słabo dookreśleni.

Przy okazji wyjaśniam, że u mnie zwroty „marszałkini” czy „wicemarszałkini” słabo się przyjmują, a nawet mnie śmieszą. Jestem najwyraźniej zacofana.

Karwoju8, w pełni podzielam ocenę pana Filemonowicza, jakiś czas temu straciłam go z oczu i myślałam, że już odszedł w polityczny niebyt, ale – jak widać – trzyma się i niewątpliwie zbuduje Palikotowi polityczną potęgę.

Temat „projekt Gliński” omówiłam przy okazji ocen pani profesor Staniszkis, wiec już nie rozwijam, czy to jest projekt premier czy prezydent – mniejsza z tym, skoro dogorywa. W sprawie czarnego pasa dżudo i ewentualnego łomotu spuszczonego Putinowi (to chyba Orteq) nie mam zdania, ale wpis mi się podoba.
Wpadł nam na blog temat GOPR (dzięki, bo ciekawie) oraz celibat. Ten ostatni pewnie się rozwinie, bowiem dyskusja papieskie trwają i będą trwały. Dzięki za cała korespondencję.

Komentarze: 529

Dodaj komentarz »
  1. Z Panią Profesor jest dosyć jasna sytuacja, trzeba jej wysłuchać, i człowiek wie ze 100-procentową pewnością, że zdarzy się dokładnie coś odwrotnego.

  2. First things first. Czyli, najpierw powtórka komentarza spod poprzedniego wpisu Wielce Uwazajemyjej Pani Gospodyni. No bo jakoś trzeba się otrząsnąć, dawszy się wypuścić na pozycje spaloną. Tą późną niedzielną porą..

    ++++++++++++++++++++++++++++

    Czesław R. (15 lutego o godz. 0:02)

    ?Panie Orteq ? dla pana nowa rozrywka ? czyli głupia przeróbka dialogu Michnikowskiego z Dudkiem. Co pan na to ? Czesław R.?

    Pełna zgoda. Przeróbka nie nadaje się na rozrywkę z racji jej bezdennej głupoty. Oraz z racji całkowitego beztalencia wykonawców tej przeróbki.

    A co PAN na to?

    http://www.youtube.com/watch?v=TsQuOs-K9D4

    Też niby beztalencie ale chociaż siła grawitacji wciąż została spektakularnie zaprzęgnięta w skeczu..

  3. Stan bez mała uwielbiania pani Staniszkis przez szanowną panią wydaje mi się mocno trudny do złapania w sieć jakichś racjonalnych odniesień. Biorąc pod uwagę obfitość wymowy pani Staniszkis, i piosenkarską łatwość formułowania wniosków zupełnie nietrafnych, obok rzeczywistości, to uwielbienie jest chyba oparte o jakąś nieznaną mi estetykę emocjonalną.
    Ech, jak to jest, uwielbiać panią S..?

  4. Szanowny panie @Orteq (23.09 dnia 17.02.) – „rozliczę” się z Panem za ten wpis przy końcu poprzedniego rozdziału jak i początkowego rozdania na „następny” , trudny do przewidzenia okres czasu, ze spokojem, w poniedziałek. Jestem wykończony ze śmiechu i nie mam sił. Czesław R.

  5. Podzielam Pani zachwyt profesorką Staniszkis, która od lat fascynuje mnie karkołomnymi teoriami politycznymi. Mój podziw bierze się stąd, że nie potrafię zrozumieć, jak ktoś kto strawił większość swojego życia pomiędzy regałami książek, nie potrafi tej wiedzy przełożyć na praktyczny użytek. To tak, jakby lekarz wysłał ciężko chorego na kurację do Lourds, gdzie jak wiemy, co 14 mln „pacjent” wraca do zdrowia (podobnie jak główna wygrana w totolotka). Całkiem więc możliwie, że profesorka kiedyś trafi i krzyknie: „a nie mówiłam!”.
    Poza tym polska polityka zaczyna się i kończy na tym kto kogo, a ja już jestem tym zmęczony, zaczyna mnie ona coraz mniej interesować, co wiąże się oczywiście z problemem wyborów. Podobnie jak Agnieszka Holland nie zamierzam ponownie głosować na PO, a także nie zrobię na złość stawiając krzyżyk przy kandydacie z PiS, więc pozostaje tylko biała karta.

  6. Napisala Wielce Uwazajemyja Pani Redaktor Paradowska, Gospodyni nasza:

    „W sprawie czarnego pasa dżudo i ewentualnego łomotu spuszczonego Putinowi (to chyba Orteq) nie mam zdania, ale wpis mi się podoba.”

    Ponieważ kluczowym słowem jest słowo ‘chyba’, przytoczę ten moj ‘wpis’. Post, znaczy, w całości swej:

    „Orteq 13 lutego o godz. 21:52
    Marit (20:33, 21:37)
    ‘Prezydent Gliński’ to ciekawy projekt. Właśnie się dowiedziałam, że ma czarny pas dżudo. Spuściłby łomot temu Putinowi i w ogóle wreszcie byśmy z Rosją nie rozmawiali na klęczkach? Putinchamon po kolei oddaje nam wrak, czarne skrzynki, brzozę, a na końcu Smoleńsk’.

    Szanowna ma coś na rzeczy z tym spuszczaniem łomotu Putinowi. Albowiem mieliśmy już jeden ?projekt Prezydent?. Miał on polegać właśnie na spuszczaniu łomotu Putinowi. To się wtedy poprawnie nazywało ‘Polityka Wschodnia Kaczyzmu’.
    Niestety, spuszczanie łomotu jednemu konusowi przez konusa drugiego niezbyt ładnie przebiegało. Ani w podchodach pod GAZPROM ani pod Gruzję. Ten brak czarnego pasa u naszego prezydenta za każdym razem dawał o sobie znać. Az na koniec doszło do zmierzenia sil na (nie)udeptanym polu smoleńskim. Zakończyło się tak jak musiało zakończyć. Niestety.
    Ten czarny pas profesora Glińskiego will make all the difference w stosunkach polsko-rosyjskich, jak mówią Rosjanie.
    http://www.hallmark.com/online/revilo/
    [kliknąć na Women of Substance i Sugar-free-non-fat-humor]

    A samego Smoleńska ja bym nie brał od Ruskich. Niech konus oddaje Smoleńsk razem z Katyniem. Budowa Mauzoleum Holokaustu Katyńskiego nie może przecież być odwlekana w nieskończoność!”

    Wiec sprawczynią łomotu Putina jest Marit, nie Orteq. Sprawiedliwości historycznej musiało się stać zadość. No to i stało. Hawgh

  7. Z wpisu Pani Redaktor Paradowskiej:

    „Przy okazji prośba do Orteqa: proszę się tak nie denerwować”

    Pani Redaktor tak łatwo powiedzieć: ‘proszę się nie denerwować..Taka to już uroda pancernej, ale wyjątkowo chorowitej brzozy..już nie ma co robić dalszych pomiarów. Zamach udowodniony został i już.’

    Moze prof. Binienda, czy inni profesorowie dendrolodzy, znają na wylot implikacje faktu chorowitości pancernej brzozy. Niestety, niezliczone rzesze zwykłych jak ja blogowiczów tych implikacji chorowitości drzew błotnistych Smoleńska nawet się nie domyślają!

    Dla nas, ciemnego ludu tak zdefiniowanego przez europosła Kurskiego, ludu niby wszystko kupującego, zamach mach, oraz wybuchy buch buch, muszą przemawiać do wyobraźni. A ta jest zamglona mglą smoleńską! Tą nie wymagającą ekstra podniet takich jak zamach mach i wybuchy buch buch.

    Obawiam się, ze moje denerwowanie się może jeszcze jakiś czas potrwać. Zaczynam bowiem podejrzewać, ze nie tylko Macierewiczowi się something poje..łoś we łbie..

  8. Prof.Gliński jest premierem na miarę sytuacji jaką Polsce zgotowali globaliści stawiając naród pod ścianą Banku Światowego do którego
    klucze są w Izraelu. Chwała mu , że mu się chce jeszcze wydawać
    jęki bólu , kiedy patrzy na beztroskę ekipy obecnie sprawującej protektorat nad Polską.
    Od 1918 roku, nigdy Polska nie była mniej suwerenna niż obecnie. Nawet w okresie wojny była nadzieja na klęskę okupanta , teraz jest totalny zwis , co widać nawet we wpisach na pani blogu.
    Kryzys kontrolowany, to zapis w podręcznikach ekonomii wasali .
    Ale inteligenci okazują tylko smutek.

  9. Danka
    18 lutego o godz. 3:03
    Przeczytawszy twój wpis nie mogę nie zadać pytania – tak przez czystą ciekawość;
    Jaką szkołę szanowna kończyła, z jakich podręczników wiedzę historyczną pobierała???
    I czy już po studniówce?
    A tak w ogóle, to jeszcze jedno pytanie;
    Jest na blogu jakiś lekarz??? Pilne!!!
    Ale ja się może znowu na ironii nie poznałam…
    Jeśli tak, to proszę o sprostowanie i wytłumaczenie, co autor miał na myśli…

  10. @ Szanowna Autorka – swietny i nad wyraz trafny wpis. Uwielbiam taka slowna szermierke. Szanowna Autorka wspina sie na wyzyny polemiki. Swietne pioro, wspaniala organizacja mysli – mistrzostwo. Gratulacje.

    @ ANCA_NELA
    18 lutego o godz. 6:34 – Czemu Szanowna Komentatorka zadaje takie pytania? Nawet nie komentuje wypowiedzi Szanownej Danki, bo musialbym napisac cos brzydkiego. Indoktrynacja nie do pojecia, ale zadnego racjonalnego argumentu. Szanowna Anca_Nela, moze trzeba sobie dac spokoj z komentarzami na temat wypowiedzi Szanownej Danki.

    Szanowna Pani Danko – rozumiem rozne punkty widzenia, ale bluzganie sloganami, bez podparcia sie jakimis przemyslanymi racjami jest niestosowne. Prosze wybaczyc wywalenie kawy na lawe.

    Pozdrawiam.

  11. Projekt Gliński od początku wydawał mi się śmieszny i absurdalny, ale jeżeli P. prof. Staniszkis zaświadcza, że to już jego koniec, to może być dokładnie na odwrót, niestety.
    http://wyborcza.pl/1,75968,13417114,Glinski_prawie_jak_Moscicki.html
    Czyli to może być nowa odsłona dobrego PiS-u, takiego z twarzą Marcinkiewicza/Glińskiego. Dla ciemnego ludu, ma się rozumieć.

  12. Jezeli inteligencja emocjonalna oznacza innstynkt ,który każe uciekac przed przegraną a bić sie z nadzieją sukcesu ,to Prezes jej nie ma.On całe życie chce się bić ,a boje zaczął od próby zdobycia księżyca.Skutki braku tej inteligencji ,doprowadziły do bezradności Pani Profesor.Bo o zdradzie nie ma mowy.Miłość do Prezesa az do końca.Tylko nieraz z miłości dochodzi do nieszczęść.Otóż socjologiczne ADHD P.Profesor czyni wiele krzywdy ukochanemu wodzowi.

  13. Od czas do czasu coś się w sieci pokręci i zamiast do Gazety Codziennej, jakaś aplikacja poprzedzająca wynajęcie człowieka do pracy trafia do Polityki, jak to się stało z aplikacją:
    @Danka 18 lutego o godz. 3:03

    Co za niewyrozumiałe to przypadkowe społeczeństwo, własne błędy zarządzania zawłaszczoną siecią w tchórzliwych sugestiach przypisuje Narodowi!!!!

    Na pohybel! Rżnąć niewiernych!

  14. Gliński dogorywa. A co z Kaczyńskim?

  15. ANCA_NELA
    18 lutego o godz. 6:34,
    wiek, wykształcenie i inne dane z tak zwanej „metryczki” @Danki nie mają żadnego znaczenia.
    Jest jeden wspólny mianowanik Radio Maryja = Rydzyk = Episkopat. Tu bije źródło „prawd” @Danki. W „katolickim głosie w naszych domach” możesz usłyszeć, że żyjemy pod „wewnętrznymi zaborami”. Cokolwiek to znaczy. Zdarzają się telefony od „prawdziwych patriotów” z pytaniem czy już pora na zbrojne powstanie. Nikt nie puka się w czoło. A werbalnym odpowiedziom na nie, towarzyszy niewerbalny przekaz: „stawiajcie kosy na sztorc”.
    Lęki, neurozy, brak wiedzy, zawiści i frustracje. To wszystko ochoczo dokładane jest do diabelskiego pieca o nazwie „katolicki głos w naszych domach”. Tak zwani kapłani religii, która z założenia, jest religią miłości, na okrągło pichcą polewkę nienawiści.
    I pomyśleć, że podatnicy utrzymują, i to w niezłym komforcie, całe to szemrane towarzystwo.
    Jak długo?!

  16. Orteq
    Z tym „łomotem” to mogło by być różnie bowiem Putin też ma czarny pas.

  17. Zachwyt pani Staniszkis nad „tysiącem Rybińskiego” bardzo mnie ucieszył. Pomysły którymi pani profesor się zachwyca nie mają w zwyczaju wchodzić do realu. Mam nadzieję, że i tym razem tak będzie na nasze szczęście.
    Zaskoczyły mnie wypowiedzi ludzi poważnych analizujących „na serio”, szukających nawet źródeł finansowania dla tego „tysiąca”. Pojawiła się liczba 90 miliardów. Nawet gdyby ta kasa miała na spadać z nieba lepiej byłoby ją spalić w piecu. Brutalnie mówiąc taka zachęta spowodowałaby największe rozmnożenie się ludzi dla których 1000 złotych za dziecko to argument ostateczny, czysty zysk, miód i orzeszki. Czyli głównie osób które żadnych dzieci nie powinny wychowywać. Mówiąc delikatnie. Za mniej niż osiemnaście lat „dzieci Rybińskiego” postanowiłyby powtórzyć model rodziców i tak, aż kasa przestałaby spadać z nieba. Zaraz po wprowadzeniu becikowego był problem z oddawaniem dzieci do adopcji – jeśli matka decydowała się oddać dziecko zaraz po urodzeniu nie kasowała tysiąca. Do czego doprowadziłby tysiąc miesięcznie łatwo sobie wyobrazić.
    Do tego Polską demografię zasiliłaby armia imigrantów, dla których nawet skromna zachęta finansowa jest wystarczająca, żeby założyć kilkunastoosobową rodzinę.
    Chciałbym być dobrze zrozumiany. Państwo powinno wspierać ludzi którzy decydują się na dzieci. Ludzi uczciwych, odpowiedzialnych, pracujących, płacących podatki, takich którzy potrafią zadbać o siebie i tego nauczą swoje dzieci. Tak samo z imigrantami, Polska powinna być otwarta.

    Ps. „Becikowe Wydłuża Drogę do Adopcji”
    http://www.neww.org.pl/pl/news/news/1,2124,3.html

  18. Putin jest starszy o półtora roku, ale wygląda zdrowiej i sprawniej niż Gliński.
    Przypuszczam, że „procedury” czarnego pasa też ma lepiej opanowane, i raczej aktualne :roll:

  19. Jak policzyli czytelnicy bloga prof. Rybińskiego jego pomysł dotowania dzieci kosztowałby ok 72 mld zł rocznie czyli 6 mld zł miesięcznie. Takiej kasy oczywiście nie ma i nie będzie, chyba że byśmy obniżyli emerytury o 1/3, ale chyba tego nie proponuje. Rybiński w PiSie to dobry znak: ta partia traci powodzenie.

    Prof. Gliński zamiast premierem może jeszcze zostać papieżem, chyba że ubiegnie go jakiś inny kandydat z Polski na literę g: Gowin albo Godson.

    Prof. Staniskis może utworzyć wspólną inicjatywę polityczną z A.Holland, która też nie ma na kogo zagłosować. Myślę, że i feministki by się przyłączyły do takiego teamu kobiecego.

  20. @Gajowy!

    Chyba zapomniałeś o tym, ze Putin ma uszkodzony kręgosłup po wygłupach z sprowadzeniem żurawi do boju (a może przy innej okazji „macho”?). Gliński ma szanse!

    Odnośnie tysiączka za wyprodukowanie dziecka:

    Na tym przejechali się już Francuzi. Allocations familiales opłacają się imigrantom. Żyją po królewsku, płodząc chmarę kolorowych, żywych zabawek – „Francuzów”, nie pracują i nie płacą podatków.
    Pamiętam skargę bezdzietnego małżeństwa, ciężko pracującego, które w sumie mniej zarabiało niż sąsiad, Arab otrzymywał zasiłku, który naprodukowali mnóstwo małych potencjalnych terrorystów i śmiał się z „ojczyzny”.

  21. Kiedyś w szkołach był przedmiot nauczania, który nazywał się zajęcia praktyczno techniczne. Piłowało się tam deski i przybijało gwoździe. Być może tym samym zajmowałby się rząd techniczny.

  22. Zamiast dawać do ręki pieniądze można np ( przypominam sobie, że był taki pomysł ) dawac bony edukacyjne, niewymienialne i indywidualnie przypisane do konkretnej osoby.
    Równiez gdzieś przepadł projekt wyposazenia w wyprawke kazdego dziecka rozpoczynajacego naukę

  23. Prof. Rybiński jest jak brzytwa. Tonący się jego chwytają.

  24. Szanowna Pani,

    z jaka przyjemnoscia czyta sie Pani blogowe teksty…przejrzystosc i polot – dobra szkola publicystyki.
    Dlugo juz jestem poza Krajem, przeto wiele spraw polskich jest mi egzotyka lub cyrkiem – casus Palikot & Grodzka
    Z tym feminizmem tez racja o czym Pani pisze-rowniez podzielam Urbana niepokoje.Br?k mi wlasmie takiego spojrzenia na Polske w nowych mediach. Polajanki-przepychanki z prawa i z lewa.
    Dobrze, ze pisze Passent, Urban , Sroda, Olejnik, Gebert….brakuje mi Glowackiego, ktorego odkrylem sobie na poczatku lat 70.
    Stara szkola chyba jeszcze nie ma konkurentow sobie rownych.

    Ozzy

    Ps wicemarszalek Nowicka , ok!

  25. Dziwią mnie zachwyty Autorki nad głębią wypowiedzi p. Staniszkis, która posiada jeden zdumiewający dar: tworzenia ad hoc fałszywych konstrukcji teoretycznych przemieszanych z prawdziwymi banalnymi stwierdzeniami. Wcale mnie nie dziwi, że Profesor Pleciuga odmówiła swego uczestnictwa w pisowskim „rządzie eksperckim” . Uczestnictwo takie wymagałoby przecież wzięcia odpowiedzialności za swoje słowa i czyny. Znacznie łatwiej jest uprawiać krytykanctwo, pleść trzy po trzy, popierać kandydatów, których później dezawuuje się, popierać poronione pomysły ekonomiczne (1000 zł miesięcznie na każde dziecko) mogące doprowadzić kraj do ruiny ekonomicznej (bo „cóś” trzeba zrobić z niskim przyrostem demograficznym).

  26. Antonius

    mowisz jak Jean Marie Le Pen…podobna opinie slyszalem o Polakach

  27. @Torlin – podpisuję się :)

    Ktoś napisał na Fb pod postem Radia Tok FM nt. pomysłów Rybińskiego:
    „Doskonale pamiętam prognozy gospodarcze prof. Rybińskiego, żadna z nich się nie sprawdziła, podobnie jak hipotezy polityczne pani prof. Staniszkis”

    No i tak to jest. Niektórzy mają dużą wiedzę teoretyczną, żyją w swoim wyalienowanym świecie i nie mają za grosz intuicji. Powtarzają swoje frazesy i nic z tego nie wynika.

    Slowikozofia.pl
    http://www.slowikozofia.pl

  28. Antonius
    nie zapomniałem, ale nie liczyłbym na długotrwałe skutki tej kontuzji
    Tylko 5 procent Rosjan wierzy w zdrowotne problemy Putina, a ilu Polaków ufa dobrej kondycji Glińskiego?
    Wiara czyni cuda, a nawet przenosi góry :cool:

  29. Rybiński wykazał wszystkim Polakom że na ekonomi sie nie zna. Wszystkie jego przewidywania zawodzą , a najwięcej z funduszy stracił Eurogeddon zarządzany przez ekonomistę Krzysztofa Rybińskiego aż 34%.

  30. Szanowni krytycy propozycji „ministra finansów”, wy nie zrozumieliście intencji, ponieważ ten tysiąc złotych miesięcznie miałby się należeć nowonarodzonym, a nie tym już żyjącym. Zatem obliczenia jakie porobiliście są fałszywe, a propozycja „ministra” jak najbardziej realna, gdyż po uwzględnieniu czasu jaki upłynąłby od złożenia projektu do jego zafunkcjonowania, zostałoby być może nie więcej niż dwa lata rządów. A potem, po przegranych wyborach i anulowaniu tego tysiąca przez wygranych, PiS miałby następną brzozę.

  31. ozzy 18 lutego o godz. 11:50
    ================
    >>>Antonius, mowisz jak Jean Marie Le Pen?>>>

    Pan @Antonius nie mowi jak Le Pen; Pan @Antonius mowi jak porzadny, czysty rasowo Herrenvolk.
    Uchowal się z dawnych czasów;
    Taka czysta żywa skamielina…

    To nie pierwszy raz;
    dzięki; myślałem,że tylko ja to zauważyłem.

  32. @Georges53

    zgadzam sie z Twoja diagnoza

  33. @ Matylda , 10:05
    Czy Matylda zna projekt ustawy nr 1066 o obcych służbach , które mogą interweniować w Polsce za zgodą urzędników „wolnej” Polski ?
    Z suwerenności ekonomicznej zrezygnowano w Polsce po oddaniu kontroli nad dawniej polskimi finansami. Teraz obserwujemy zjednoczone wysiłki polskich „elit” pragnących zrzec się resztek suwerenności.
    Ani prof.Staniszkis , nie mówiąc o innych partiach inteligenckich , ani słowem nie komentują tego zjawiska.

  34. Każdy autor cieszy się, gdy czytają jego teksty – nawet wtedy, gdy wyciągają fałszywe wnioski. Opisałem w związku z „patykiem” Rybińskiego to co obserwowałem osobiście podczas dość długiego okresu w Paryżu, mniej więcej od początku lat 70-tych do pierwszych lat obecnego wieku, gdy z doskoku przebywałem w „stolycy” prawie co roku na kilka miesięcy. Pamietam moje spacery w różnych dzielnicach w dzień i w nocy, było miło i spokojnie. Pod koniec nawet w dzień nie odważyłem się zajrzeć do niektórych dzielnic, a po zmroku wcale. Tak się zmieniła struktura ludnościowa i „koloryt”. Obracałem się głównie wśród naukowców i nauczycieli i wiem, co oni myśleli i mówili o przyroście naturalnym „Francuzów” dzięki Allocations familales – genialny środek dla państwa bogatego, ale we Francji główne wykorzystany przez imigrantów. To właśnie była ta woda na młyn „odwetowców” i napędzało klientelę Le Penow i pewnie teraz jego córce. Przypisanie mojej osoby do Herrenvolku przez takiego znawca jak Georges mi pochlebia, ale niestety niezbyt odpowiada prawdzie, bo w szkole zaklasyfikowano mnie jednoznacznie do „Ostische Rasse”, czyli Słowian, a to we Francji nie brzmi dumnie.
    Słyszałem często: „Sous comme un Polonais”, albo „unproductivité slave” i musiałem się napracować, aby im pokazać, że jestem od nich lepszy w mojej dziedzinie.

  35. Pomysł z 1000zł jest genialny. Najpierw uszczelniamy podatki tzn. z potencjalnych rodziców państwo ściąga 2*500zł i oddaje im pod warunkiem,że spłodzą potomka. Jest dzieciak i bilans wychodzi na zero.
    Inna wersja (bardziej prawdopodobna)
    Aby Polska nie zginęła przeciętna para płodzi 3 potomków. Dostaje 3000zł.
    Da się wyżyć i nie trzeba iść do roboty. Efekt- w kraju nie ma bezrobocia.

  36. ..a ja nie lubie pani S,jej wypowiedzi sa w stylu rozmowy przy piwie wbramie u ciecia.
    D.Tusk i jego polityka to strzal w sam srodek tarczy kryzysu .inni politycy zapewne juz dawno by polegli a pan premier w sobie tylko znany sposob daje rade kryzysowi.My Polacy kochamy kopac iopluwac tego co mu sie powodzi wiec Hurrra na ,,donka,,
    Pozdrawiam pani Janino ,!!!

  37. @Antonius

    Jacy „naukowcy i nauczyciele”
    tacy i uczniowie.

  38. @Antonius, @ozzy
    W opiniach z pewnością coś jest. Przed laty mówiono mi ,że w
    Encyklopedie Larousse’a jest też termin „soul comme un Polonais”. Z nieba chyba to się nie wzięło. Ktoś widział nie raz i nie dwa i masz „babo placek”. Konfrontacja z tym terminem nastąpiła m.in. w Wiedniu ,gdy przed laty, kiedy to o masowych wyjazdach nie było mowy , z tramwaju na trotuar zwalił się jako jedyny w „sztok” pijany rodak. Potem były obserwacje londyńskie czy „ciekawe przeżycia” z młodzieżą szkolną na promie płynącym z Koryski. Wiem,wiem – pijani Anglicy w Krakowie etc. A jednak Larousse uparł się na un Polonais…
    Mam też i swoje wnioski z jazdy paryskim metrem, na niektórych liniach i dzielnice-ghetta są nie tylkow Paryżu. Dlaczego tak się dzieje dużo by o tym pisać. Taki co starał się spojrzeć na problem mul-kulti niezgodnie (co to znaczy w ogóle?) z obowiązującą poprawnością polityczną (Thilo Sarrazin) został niedawno niemal odżegnany od czci i wiary.

  39. Wojciech K.Borkowski
    18 lutego o godz. 15:11,
    czy wobec powyższego postawił już @Wojciech… kosę na sztorc? :evil:

  40. @zezem

    szanowny komentator winien nabyc sobie „zez sterowany” i bacznie czytac, co napisalem @Antoniusowi. Return to sender!
    Takich problemow egzystencjalnych jak @Antonius nie mam. I prosze, by w trakcie pisania nie zapominac w ogole, o co mi chodzi. Tylko tyle.
    A @Borkowskiemu kose na sztorc… mam nadzieje, ze ja uprzednio naostrzyl, bo z metaforyka to tepo :(

  41. Sprawa prf. Staniszkis i jej medialnego uwielbienia dla pomylonego prezesa jest znana szeroko. Mnie ostatnio wrecz ubodla jej zdrada! Ona wyraznie chce rzucic Kaczynskiego! Po tylu latach? To okropne i bez powodu zupelnie, przeciez prezes zachowuje rownie glupio, jak zawsze, a jego projekt Glinski nie jest ani madrzejszy ani glupszy od pozostalych. Ja tu wyraznie czuje jakis podtekst emocjonalny!

  42. Jak sama pani pisze, w polityce jest obecna ponad dwadzieścia lat, ale o dziwo nie bardzo pani rozumie, po co Kaczyńskiemu Gliński i votum nieufności wobec rządu Tuska. Czyżby uwierzyła pani redaktor w to, że Kaczyński liczyć nie umie i wierzy, że to wotum ma szansę powodzenia ? Nic podobnego. Powód jest całkiem inny i zostanie przez niego osiągnięty, ale o tym napiszę po głosowaniu w Sejmie.

  43. @Ozzy
    Political corectness to też demagogia, taka trochę ? rebours. Chodzi o to by uchodzić za szlachetnego i broń bośe nie powiedzieć coś brzydkiego o Zydzie czy Arabie. Jest to taki rasizm wyrafinowany. Ale jesli Zyd czy Arab to taki sam człowiek jak nieZyd i nieArab, to mogę go krytykować jak każdego człowieka. Przywalanie le Penem jest właśnie takim poprawnościowym terroryzmem. W szkole ,w której pracowałem przez wiele lat miałem wspanialych przyjaciol muzulmanow i dobrze by bylo gdyby niejeden rodak brał z nich przykład. Ale przez kilka lat mieszkałem w dzielnicy z Arabami i niestety było to cieżkie doświadczenie; włamywali sie do piwnic, zniszczyli wszystkie domofony, skrzynki pocztowe, parę razy pobili mojego syna. Trzeba było stamtąd uciekać. Pierwsi zorientowali się Azjaci(Vietnamczycy), potem uciekały kolejne rodziny francuskie, wreszcie i my. I Le Pen nie ma tu nic do rzeczy, bo problem istnieje. W czasie meczu piłki nośnej między drużyną Francji i Algierii doszło do poważnych incydentów, posiadający obywatelstwo francuskie Magrebincy zaczeli gwizdać i rzucać petardami, kiedy grano Marsylianke. Oni na tych przedmieściach faktycznie korzystają z tych allocations familiaires, a gardzą Francuzami. Młody Arab podrywa Francuzki, ale nie daj bóg, gdyby jakiś Francuz dobierał się do jego siostry. Oni są po prostu rasistami.
    Trudno, akurat pod tym wzglźdem zgadzam się z Antoniusem i Le Penem
    Pozdrawiam

  44. @Antonius, zezem
    Multi -kulti…
    Było to tuż po 11 września 2001 w Paryżu. Cała ulica znieruchomiała w symbolicznej minucie ciszy dla uczczenia ofiar terrorystów. Tylko jeden młody człowiek o aparycji Araba, z rękami w kieszeniach i z wyzywającym uśmieszkiem na ustach szedł w stronę kamery telewizyjnej. Pozostali w milczeniu odprowadzali go wzrokiem. Na ich twarzach nie dostrzegłem ani wrogości, ani zdziwienia.
    Pokazała to któraś z zachodnich stacji informacyjnych, a mnie ta scenka zapadła w pamięć chyba już do końca życia.

  45. el
    18 lutego o godz. 17:35
    Myślisz, że Kaczyński puścił się z inną, a Staniszkis o tym wie ?

  46. Ja tak o tym tysiacu jeszcze chcialem.
    Gdzies wyczytalem, ze utrzymanie jednego miejsca w zlobku panstwowym kosztuje ponad 2000 zlotych publicznych pieniedzy.
    Moze ktos wpadl na pomysl: „likwidujemy zlobki, a po tysiaku przeznaczamy na dziecko. I tak jestesmy o tysiaka do przodu!”
    Tylko zastanawia mnie, czemu do 18 roku zycia?
    3 lata pozniej – likwidujemy publiczne przedszkola, zeby nadal bilans sie zgadzal.
    Pozniej szkoly podstawowe, gimnazja (tych to by mi nawet szkoda nie bylo), wreszcie szkoly srednie – w sumie slusznie, skoro mature moze zdac kazdy: zakreslajac odpowiedzi losowo ma sie spory procent szans na zdanie, i sporo wysilku by trzeba, zeby jednak nie zdac.
    Dobrze, ze obowiazek edukacyjny jest w Polsce do 18ego roku zycia. Bo dalej juz musialby pasc na uniwersytety, a to juz by sie chyba prof. Staniszkis nie spodobalo…

  47. @ozzy
    18 lutego o godz. 17:06
    szanowny komentator winien nabyc sobie ?zez sterowany? i bacznie czytac, co napisalem..
    …………………………………………………………………………………….
    @ozzy napisał w sumie niewiele. Nie było więc zbyt na co „baczyć”. Proszę się nieco zastanowić, zamiast „odpalać z biodra”.

  48. Lewy
    18 lutego o godz. 18:05
    posiadający obywatelstwo francuskie Magrebincy zaczeli gwizdać i rzucać petardami, kiedy grano Marsylianke.
    ……………………………………………………………………………………
    http://mickiewicz.klp.pl/a-5216.html

  49. Pani profesor jest postacią nieco groteskową. Kolejno kochała wszystkie prawicowe rządy u startu i równie sprawiedliwie porzucała je rozczarowana. Coś dziwnego wyprawia się w polskim świecie naukowym : grono starszych polonistów, historyków sztuki, historyków prawa i kilkunastu techników różnej specjalności ogłosiło swoje pojęcie o genetyce, które nijak się ma do wiedzy genetycznej. Uwierzyli, że tytuł naukowy z jednej dziedziny, automatycznie wyznacza poziom wiedzy z materii dość odległej? Nie pamiętam diagnozy polskiej polityki, którą wygłaszała p. J.S., a która znajdowała potwierdzenie w życiu realnym (pamiętam natomiast, że to była bardzo atrakcyjna pani, czyli pamiętam spory okres jej działalności). Teraz , na naszych oczach pozwalają się ośmieszyć zdolny ponoć socjolog i dyskusyjny ekonomista (jego projekcje ekonomiczne są m/w tak sprawdzalne, jak politologiczne p. Jadwigi)
    No i nie lepiej byłoby cenny czas profesorski poświęcić pracy naukowej, żeby może w rankingach nie dzieliło nas od uczelni afrykańskich i azjatyckich setka (co najmniej) pozycji?

  50. @ Wojciech K.Borkowski
    18 lutego o godz. 15:11

    Nie bardzo wiem, czego Szanowny Komentator nie rozumie. Pisze Szanowny Komentator o utracie suwerennosci Polski. I do tej pory wszystko sie zgadza; Polska zrzekla sie pewnej czesci suwerennosci przystepujac do UE. Ale co zyskala? Ogromne korzysci finansowe, ale – przede wszystkim – wolnosci obywatelskie, o ktore walczylismy tyle lat. Zaden rzad bowiem, bez wzgledu na polityczna opcje nie moze juz zgnebic obywatela z powodu jego pogladow. Istnieje juz miedzynarodowy Trybunal, do ktorego obywatel moze sie odwolac. Polska przegrywa znakomita wiekszosc spraw w sporze rzadu z obywatelem. Dalej zdarzaja sie naduzycia, ale prokuratura i sady w Polsce ucza sie, ze nie mozna stosowac prawa tylko w oparciu o polityczne naciski.

    Kolejna swoboda obywatelska jest mozliwosc wyjazdu i osiedlenia sie w dowolnym kraju UE, czyli jeszcze bardziej wydobycia sie obywatela z opresji jednego panstwa. Nie trzeba glosowac, protestowac – wystarczy wyjechac.

    A Szanowny Komentator nawoluje do ograniczenia tych swobod w imie „suwerennosci”. To glos wolajacy o przywrocenie komunistycznych zasad. Zakaz wyjazdu, samowystarczalnosc panstwa, pozbawienie obywateli wszelkich praw – no, Korea Polnocna, bo nawet juz Chiny nie sa tak zacofane.

    Pozdrawiam.

  51. Myślę, że dzień przedstawienia składu rządu technicznego” pokaże że król jest nagi. W pis-ie brak ekspertów z prawdziwego zdarzenia. Już historia z Gilowską, powoływaną i odwoływaną, pokazała jak krótka jest ławeczka z fachowcami, chętnymi do pokazania się z Kaczyńskim.

  52. Mam spory kłopot z dzisiejszym tekstem p. Janiny. Diagnoza, że projekt PIS pt,, Gliński” upadł, była juz dość oczywista w momencie narodzin ale czy upadł już sam Gliński? Jakoś mi się nie wydaje…Włściwie zaczynam mieć wrażenie, że rozpoczyna
    samodzielnie szybować i wcale nie jest jeszcze przesądzone, że jego lot zakończy sie katastrofą. Wyglada mi trochę na to, że PIS będzie miało spory problem z profesorem. Gliński, zgodził się na dość groteskową kandydaturę premiera technicznego ale sam w sobie juz tak groteskowym być przestaje. Z mogącą budzić sympatię osobistą godnością, sporą dawką cierpliwości i brakiem napastliwości skierowanym ku politycznym przeciwnikom, zaczyna jawić się jednak jako ktoś poważny. Na tyle przynajmniej, że dystansuje samego Kaczyńskiego. Jednocześnie ma sam jakąś tam wizję i to w dodatku nie bardzo tozsamą z projekcjami Kaczyńskiego. Trudno zawyrokować, czy profesor zadowoli się brukselską dietą czy spełni się stając przeciwko Komorowskiemu ale sprawia wrażenie człowieka samodzielnego i wcale bym się nie zdziwił jak wybije się na pełną samodzielnośc polityczną. Z kaczym poparciem lub bez.

  53. W Studio Opinii znów dużo do czytania. Na deser Azrael:
    http://studioopinii.pl/31621/
    Czyżby ekspert Rybiński już zaczął wypłacać 1000 złotowe stypendia?

  54. @ozzy
    18 lutego o godz. 15:43

    ***Jacy ?naukowcy i nauczyciele?
    tacy i uczniowie.***

    To pewnie tzw. słuszna racja. Już ktoś mądry w Polsce mówił o „młodzieży wychowaniu”.
    Tylko troszkę głupio z tymi dziećmi naukowców. Moje były cały czas w Polsce, a we Francji po prostu nie miałem innych kontaktów niż z kolegami w obserwatorium, odległym od centrum we wspaniałym otoczeniu. Jakiś czas mieszkałem w Kremlin – Bicetre. Były tam piękne nowe bloki (HLM), zamieszkałe przez Arabów. Czasy były Gierkowskie i łączność telefoniczna tylko w godzinach nocnych – ze dwie godziny przed rankiem. Biegałem po całej dzielnicy. W promieniu dwu kilometrów wszystkie automaty telefoniczne zniszczone doszczętnie, a wczoraj jeszcze były sprawne. Dopiero koło szpitala znalazłem jeden, który działał i dzwoniłem do domu. Jak wyglądały te HLM’y po roku eksploatacji to nie jest do opisania. Wszystko zniszczone, bo za darmo i nikt niczego nie szanował tylko brali zasiłki.
    U NAS TAK WYGLĄDAŁY MIESZKANIA SOCJALNE I DOMY, PRZEKAZANE CYGANOM (SORRY! SINTI I ROMA).
    Tak zostało wzbogacone społeczeństwo francuskie tym „multi-kuti”. Ja ich nie żałuję – mieli kolonie nagrabili ile się dało i niech cierpią. Bardziej żal mi Niemców, którzy od wieku nie mieli kolonii, a islamski multi-kulti zżera jak rak społeczeństwo. Niedawno zrobiono to co Turcy z Hagia Sophia – wykupili kościół i zrobili minaret. Umilkły dzwony, a co piątek (na razie) wyje głośnik muezzina z minaretu jak w Ankarze. Nie wiem na ile decybeli ma pozwolenie. W innych miastach dzieje się podobnie. Przedstawiciel władz Turcji w swoim przemówieniu do niemieckich Turków powiedział jednoznacznie: „Allah dał nam ten piękny kraj, abyśmy go sobie podporządkowali. Minarety to ostrza, a wy jesteście mieczami”. To co się nie udało pod Wiedniem orężem, teraz załatwią … nie powiem czym, ale ma to związek z produkcją dzieci – nowych Niemców!! W Stolicy RFN jest już ponad 30 % Turków. Do tego mnóstwo innych obcokrajowców. Na szczęście u nas pójdzie wolniej, bo fałszywi azylanci traktują Polskę tylko jako etap przejściowy. Political correctness, Mainstream i multi-kulti to czysty humbug – jest to zwyczajny podbój świata przez islam „nowoczesnymi” metodami.
    @ozzy
    18 lutego o godz. 17:06
    ***Takich problemow egzystencjalnych jak @Antonius nie mam. I prosze, by w trakcie pisania nie zapominac w ogole, o co mi chodzi. ***
    Zastosuję wytworną metodę Werbalisty i zapytowywuję Szanownego Komentatora Blogowego, o jakie problemy Antoniusa chodzi? Znam go dobrze – tyle lat! Jego problemy są wyłącznie natury zdrowotno-geriatrycznej i nie mają związku ani z Francuzami ani Niemcami – niech ich zarżną wyznawcy Allaha, nie moja sprawa. Piszę tylko o moich obserwacjach i wiadomościach z forów internetowych, nie angażując się emocjonalnie.
    @ Lewy
    18 lutego o godz. 18:05
    Mr Le Gauche!
    Widzę, że się rozumiemy!!! Merci!

    Ja też rozumiem „starych outsiderów”:
    @ Stary outsider
    18 lutego o godz. 18:05

  55. tutaj marks ma racje,kochana pani,
    staniszkis to operetka.

  56. Wielce Szanowna Gospodyni bloga, pani Janina Paradowska – nie będę „szperał” w materiałach „źródłowych” by cytować wypowiedź pani profesor Staniszkis w miarę dokładnie – jednak spróbuję sobie przypomnieć co mniej więcej powiedziała o Jarku, mianowicie, że jest więźniem swojej emocjonalnej inteligencji albo jej braku.
    Przebogatość frazeologiczna pani profesor może budzić uznanie, tylko, że brak mi tu głębszej treści oraz to, że z czegoś co samo w sobie nie ma głębszego sensu, łatwo jest się wycofać tworząc nowy jakiś frazeologiczny twór językowy, w czym pani profesor jest dobra. Zatem trudno jest jej zarzucić, że nigdy nie trafia, to my jesteśmy zbyt leniwi , by dokonać rozbioru logicznego głoszonych przez panią profesor pierdół. Żeby było do końca wesoło (tu prawie cytuję) mówi, że Polska potrzebuje radykalizmu w sferze wyobraźni i jest trochę zawiedziona, bo jest zwolenniczką partii, która jeszcze nie powstała.
    W sumie nie zgadniemy o co tak naprawdę pani profesor chodziło a ona zawsze może powrócić na salony polityczne ze stwierdzeniem, a co nie mówiłam ?? co bardzo dokładnie określił pan @Śleper (23.41 dnia 17.002.).
    Wczoraj zostałem odwiedzony przez koszalińską część mojej rodziny (głównie żeńską), w miarę wykształconą na możliwości jakie posiadały za czasów PRL (jedna ekonomistka, druga humanistka, polsko – historyczna). Oczywiście padło sakramentalne pytanie, co ja, jako pilot myślę o pancernych brzozach, gęsiach oraz o Smoleńsku w ogóle. Po pierwszym już zdaniu, powstał jazgot, o którym chciałbym jak najszybciej zapomnieć.
    Odnoszę wrażenie, że to już nie 25% społeczeństwa jest zaczadzonych smoleńską mgłą, ale chyba pół na pół – zakończono pytaniem-stwierdzeniem : kto jak kto, ale ty powinieneś ruskich znać lepiej od nas, bo chyba ich pamiętasz ?!
    Jestem prawie załamany, bo zadając sobie pytanie – jak na tym tle może wyglądać „projekt Gliński”, trzeba mieć nadzieję, że arytmetyka sejmowa każe być spokojnym i dobrze, że nie ma w tej sprawie referendum. Jednak w przypadku, gdy „zwycięży” jedynie arytmetyka sejmowa, jestem przekonany, że będzie „parcie” na referendum .
    P.S. Szanowny panie @Śleper (23.41 dnia 17.02.) – daleki jestem od dyskusji w tej sprawie, ale na pani Holland wzorować się nie wolno. Jej „w tym kraju” jest dobrze, pod rządami każdej siły politycznej, ale my nie możemy sobie pozwolić na biała kartę. Czesław R.

  57. Strażnik moralnego status quo znowu dał głos, którym obwieścił, że jeśli poseł Godson nie znajdzie miejsca (tak mu tam wygrażają) na łódzkiej liście wyborczej PO, to on opuści partię, zajmie się czym innym. I tak moi mili dowiedzieliśmy się, komu zawdzięczamy zaistnienie Gowina w parlamencie, a wystarczyło nie wybierać Godsona.
    Z wywiadu dowiedziałem się, że moralność zwiera się w instytucji małżeństwa kobiety z mężczyzną, którzy płodzą dzieci bez udziału mrożonych małych krzyczących z lodu ludzików. Minister ma rację, takie poglądy podziela z nim przeszło połowa polskich obywateli, a ta nieznaczna mniejszość musi się strażnikowi episkopatu podporządkować. Zapamiętajmy to, ponieważ kiedyś te proporcje się odwrócą i wtedy bez wyrzutów sumienia możemy stosować moralność Gowina tzn. łaskawie tolerować istnienie mniejszości o innych poglądach, czyli zmuszać ich do zawierania małżeństw homoseksualnych i płodzenia dziatek, które teraz czekają na rodziców w płynnym azocie.
    No dobra, pofantazjowałem sobie trochę, a teraz zastanawiam się czy poseł/pastor Godson zrewanżuje się Gowinowi i też opuści PO jak Tusk ostatecznie wywali ministra z urzędu i partii?
    Fajnie, bo jak już opuszczą nas, nieutulonych w żalu, to wydaję się być pewnym, że pastor zajmie się tym co umie najlepiej (autentycznie pomaga ludziom w potrzebie), a minister zostanie ministrantem, a nie wykładowcą „wyższej uczelni”. Czasy prywatnych i katolickich szkółek z nazwą wyższych uczelni na szyldach się kończą i nikt poważny tam się nie będzie edukował tym bardziej, że niż demograficzny zmiecie je z powierzchni ziemi.
    Nie mogłem się doczytać w wywiadzie, jakie to sukcesy w naprawianiu polskiego chorego wymiaru sprawiedliwości minister osiągnął. Ponoć zajmuje się tym dzień i noc, a efektów brak, nawet tych propagandowych.

  58. Czesławie!
    Przyjmij wyrazy… Z rodziną dobrze tylko na fotografii, to nie jest kpina, coś o tym wiem.
    Też mam rodzinę tu i ówdzie i z niektórymi kuzynami mogę rozmawiać jedynie o pogodzie, a i to ostrożnie. Myślę, że ostatecznie ci się skończył zapał do dyskusji o tych wszystkich smoleńskich dubach :shock:
    Dobranoc!

  59. Zastanawiajacym jest dla mnie fakt iz wiekszosc profesorow/autorytetow w polskich mediach wyraza li tylko swoje opinie i odczucia (czytaj emocjonalne) bez wlasciwego, spojnego i logicznego uzasadnienia swoich wypowiedzi. Kto ich uczyl metodologii naukowej? Czy te male literki przed nazwiskiem upowazniaja do wygadywanie steku bzdur czy agitacji politycznej?

  60. Droga @Anko – może nie wszystko jest do zrobienia, bo oczy nie takie i możliwości brak ale to co dla Ani to ze szczerego serca, ponieważ to imię dla mnie jest święte. Przepuść to przez duszlak : Czesław R.
    http://www.youtube.com/watch?v=gRjUpi2xs5U&feature=player_detailpage

  61. Prawie uwielbiałem Staniszkis, ale bardzo bardzo dawno temu. Nie nadążam od dawna. Od dłuższego czasu nawet się nie staram.

  62. maciek.g (10:10)

    „Z tym ?łomotem? to mogło by być różnie bowiem Putin też ma czarny pas.”

    Tez tak uważam. Dlatego usilnie przypominam komu mogę – czyli pani Marit, pani red. Paradowskiej oraz wszystkim innym ew. czytającym te wierutne pierdóły – ze niestety, spuszczanie łomotu jednemu konusowi przez konusa drugiego niezbyt ładnie przebiegało w niedawnej przeszłości. Ani w podchodach pod GAZPROM ani pod Gruzję. Czy pod cokolwiek innego.

    Ten czarny pas u Putina za każdym razem dawał o sobie znać! Az na koniec doszło do zmierzenia sil na (nie)udeptanym, oraz zalesionym, polu smoleńskim. Zakończyło się tak jak musiało zakończyć. Niestety.

    Ten czarny pas prof. Glińskiego will make all the difference w stosunkach polsko-rosyjskich, any time. Dokładnie tak jak owe ruffles, czyli falbanki, przy tym tutaj kostiumie plażowym pewnej woman of substance.

    http://www.hallmark.com/online/revilo/
    [kliknąć na Women of Substance i Sugar-free-non-fat-humor]

    Obwoływanie Pana Profesora Glińskiego ‘dogorywającym’ przez Panią red. Paradowska jest zwyczajnym wishful thinking i nic tu nie zmieni. Hawgh

  63. W dalszym ciągu zadziwia mnie milczenie ludzi światłych – w tym milczenie pani red. Paradowskiej – na temat antydemokratycznego charakteru propozycji tzw. rządu technokratów. Czyli, ew. „ekspertów”. Pod przewodnictwem czołowego „eksperta”, prof. Glińskiego.

    Czy tam rzeczywiście nikt nie dostrzega faktu, iż taka propozycja to nic innego jak wyjecie takowego rządu spod kontroli Sejmu? A wiec, spod kontroli społecznej wyborców? Tego demokracja parlamentarna na świecie nigdy jeszcze nie dokonała. Pewnie idzie o to, żebyśmy byli pierwszymi!

    Something poje..los, i to raczej poważnie, w państwie polskim. Na Dunczykow tego się nie da zwalić. Niestety

  64. Antonius 16 lutego o godz. 14:57
    =============================

    Zachecony ostatnim wpisem Pana @Antoniusa, powrocilem do poprzedniej strony. I znalazlem taki kawalek:
    >>>… uratowałem pod pazuchą kilka książek niemieckich od spalenia, gdy władze zarządziły spalenie wszystkiego co niemieckie wzorem poprzedników w Aleksandrii – barbarzyńców. Takie były u nas trendy. >>>

    Zeby znalezc barbarzyncow co pala ksiazki, Pan @Antonius musial sie cofnac az do Aleksandrii i Islamu. Pan @Antonius, zasluzony belfer PRLu, nie pamieta ze palenie ksiazek odbywalo sie znacznie blizej panaantoniusowej przestrzeni i czasu.
    Brali w tym udzial ziomkowie Pana @Antoniusa, Kulturtraegerzy z definicji, juz za czasow jego wybiorczej pamieci. Niedaleko jego podworka.
    Takie były u NICH tryndy…
    Ale tego Pan @Antonius woli nie pamietac.
    Cale szczescie ze ja pamietam…
    Czy jeszcze ktos pamieta…?

    …………….
    Pan @Antonius skarzyl sie wielokrotnie poprzednio na obozy koncentracyjne PO ’45 roku, ale te PRZED ’45, dla Pana Antoniusa nie sa warte pamietenia.
    Ani udzial w nich jego ziomkow. Ani ich udzial w min. powstaniu Warszawskim ( po ICH stronie ).
    Nie bedziesz mial innych Konzentrationslager przed polnische Konzentrationslager.
    To obowiazujaca religia i jej katechizm.

    Pan Antonius wspomina smutno odwiedziny Armii Czerwonej, u niego w Opolu, ale nie pamieta odwiedzin swoich wujkow i ojcow i sasiadow opolskich pod Moskwa.
    Byc moze, gdyby nie wycieczka panaantoniusowych Opolan pod Moskwe, to Armie Czerwona by sie do niego nie fatygowala…
    Pan Antonius, zasluzony belfer PRLu, nie widzi tutaj zwiazku przyczynowo-skutkowego.

    Pan Antonius przytacza gorzkie zale swego Stryjka, po powrocie z prac spoleczno-uzytecznych na Syberii, ze Ruski czlowiek to „Grosse Bestie”. Ale sie nie zastanowi jakie to „Bestie” byli jego sasiedzi w Polsce, na Ukrainie, w drodze pod Moskwe.
    Nie zastanowi sie; to ponad jego prog rozumienia.

    Przeciez istnieje dokumentacja, spisane wspomnienia…
    Jak na zasluzonego belfra PRLu, to zadziwiajace…

    P.S.
    Antonius 18 lutego o godz. 15:20 pisze…
    ===========================
    >>> Przypisanie mojej osoby do Herrenvolku przez takiego znawca jak Georges mi pochlebia, ale niestety niezbyt odpowiada prawdzie, bo w szkole zaklasyfikowano mnie jednoznacznie do ?Ostische Rasse?, czyli Słowian >>>

    Ja Pana nie oceniam na podstawie ksztaltu czaszki; Ja Pana oceniam na podstawie Pana wypowiedzi.

  65. … i jeszcze do mojego 6:34…
    ======================

    … a Pan @Waldemar wtoruje mu z przekasem, ze Warszawa odbudowana jest z niemieckich cegiel.

    A jakie to mialy byc cegly? Eskimoskie??? Eskimosi nie zburzyli Warszawy.

    A kto ja zburzyl, daje odpowiedz Pan @Antonius, pare miesiecy temu.
    Otoz zniszczyli ja Polacy sami! Tak napisal Pan @Antonius!
    I nikt nie zaprotestowal…
    ( nie chce mi sie guglowac linku, ale daje slowo harcerza )

  66. Orteq
    ten łomot spuszczony Putinowi przez technicznego premiera to tylko jedna z prób wybrnięcia z pata w stosunkach polsko – rosyjskich :)
    A jakie szanse? Trudno powiedzieć, ale ktoś tu przytomnie zauważył, że Putin po kontuzji może być słabszy, więc szanse technicznego rosną.

  67. georges53 (6:45)

    „Eskimosi nie zburzyli Warszawy…daje slowo harcerza”

    I jako takie, jest to słowo odbierane. Głębi w tym słowie ani krzty. Całkowity brak wiedzy o tym, ze hitlerowskie dywanowe bombardowanie Warszawy było wynikiem wydania rozkazu do wzniecenia powstania. Nie było(by) rozkazu do wybuchu powstania, nie było(by) dywanowego bombardowania. Proste to jak dyszel pojazdów konnych przedwojennej Warszawy. Przeminęły razem z RP II

  68. Marit (7:23)

    „ktoś tu przytomnie zauważył, że Putin po kontuzji może być słabszy, więc szanse technicznego rosną.”

    Znając przebiegłość Putina, on przed meczem się odwoła do międzynarodowych standardów i nakaże walkę w hełmach. A jaką szanse ma Gliński na zadanie kontuzji Putinowi boksującemu w hełmie na łbie? No jaką?

  69. Choć nie na temat, to gdzie, jeśli nie na blogu Szanownej Pani Redaktor?…
    Już pobieżna lektura Pani enuncjacji w TOK FM na temat procesu p. Katarzyny W. świadczy o tym, że o prawie – zwłaszcza karnym i procedurze karnej nie ma Pani zielonego pojęcia.
    Pytam zatem, kto upoważnił Panią do wygłaszania opinii o pracy prokuratury i sądu na kanwie dopiero rozpoczynającego się procesu?
    JUŻ TERAZ Pani wie, że materiał dowodowy, na którym oparto akt oskarżenia jest do bani, od razu zakłada Pani, że to będzie proces czarownic (y) ze względu na to, że sąd nie zarządził niejawności procesu.
    Przepraszam: to, że dowody są nic nie warte, to pewnik. Tako rzecze wszak R. Kalisz…
    To dziennikarze napompowali ten balon – od początku do końca. Pisano o tej sprawie WSZĘDZIE, nie tylko w tabloidach. Mówiono we WSZYSTKICH mediach „gadanych”.
    A teraz krokodyle łzy i sugestie, aby było ciszej nad tą trumną .
    Tak, trumną: dziennikarskiej rzetelności i odpowiedzialności.
    Bo winni są dyżurni chłopcy do bicia: prokuratura i sąd.
    Wszak tako rzecze Kalisz….

  70. Opadają mi ręce i inne części ciała, gdy czytam nieco chore wynurzenia Georges’a. Uwziął się na mnie niczym Sławomirski na tych trzech komunistów „z Kartaginy” (ceterum censeo…). Mógłby zacząć się leczyć, bo takie przekręcania czyichś wypowiedzi i wtłaczanie własnego ducha jest objawem choroby psychicznej. Nawet nie ma sensu szczegółowo analizować tego bełkotu, bo nie sądzę, aby pyskówka zainteresowała blogowiczów. Muszę jednak sprostować pewne jego stwierdzenia:

    1) Niestety nie przynależę do Herrenvolku, nawet mi przykro z tego powodu – żyłbym na zachodzie mniej więcej tak, jak obecnie „mędrzec Europy” w Miami (patrz zdjęcia w sieci). Mam na piśmie dowody polskiego pochodzenia naszej rodziny (z połowy XIX wieku), czy Georg ma takowe?
    2) Nie pisałem nigdy, że sama AK bombardowała Warszawę.
    3) Zapytowywuję – dlaczego „Eskimosi” tak nienawidzili Warszawiaków, a nie bombardowali Pragi, Paryża czy Rzymu? Za zimno lub za daleko, a może ichnie AK było mądrzejsze lub mniej ambitne? Ja nie znam odpowiedzi – Georges ją zna i z pewnością mnie oświeci.
    4) Przykro mi, ale książki palili u nas Kulturträgerzy ze wschodu. Opisuję to co sam widziałem, nie zamierzam „robić” za IPN – nikt mi nie płaci za fałszowanie historii. Przyznaję ze wstydem, że pożaru biblioteki w Aleksandrii też nie widziałem. Tu skorzystałem z wiedzy przedwojennych historyków. Przepraszam!
    5) Zadziwiająca jest taka zdalna analiza psychologiczna. Georges powinien przyjechać do Polski i rozpracować mamusię zamordowanej Madzi, bo skoro na podstawie kilku komentarzy tak dokładnie wie, co ja czuję i co rozumiem, albo co przekracza moje możliwości pojmowania, to byłby cennym ekspertem w procesie morderczyni, ona tez czytała i pisała – to przecież wystarczy Żorżowi!
    6) Sprawa obozów koncentracyjnych – polskich – jak wczoraj pisano o Sobiborze – więc nowa awantura, przeprosiny, sprostowania itp. itd.- ten bumerang wraca i powróci jeszcze wiele razy. Najlepiej i najpełniej wypowiedział się pewien wybitny historyk polski: „Nikt mnie nie zmusi do tego, abym polskie obozy powojenne (około 1200) nazwał „koncentracyjnymi”, to uwłacza godności Polaków”. Ja po prostu myślę, że nazwanie obozów tak lub siak nie ma związku z „godnosciom osobistom” Polaków, raczej to co się działo w tych obozach po wojnie świadczyło o tej „godności”, albo niegodziwości. Pisałem kiedyś, że na mnie ogromne wrażenie zrobiły sterty ubrań i butów w muzeum oświęcimskim. Byłem na wycieczce jako dziecko, ale więcej tam nie wróciłem. Gdy po wielu latach słyszałem o działalności tego obozu jeszcze kilka lat po wojnie, wtedy z konieczności zdawałem sobie pytanie: „Czy kustosz rozdzielił pamiątki na te przed i po” ? Pan Georges nie słyszał prawdopodobnie o polskich obozach powojennych, w których „skoncentrowano” np. ludność miejscową przed wywózką – tych co przeżyli – na zachód. Ja rozmawiałem z rodzinami ofiar, m. in. z Świętochłowic, gdzie zamordowano kilka tysięcy osób nieprawomyślnych zdaniem polskich władz, bo w Łambinowicach mordowano tylko Niemców – to jest czyn normalny i wybaczalny u polskiego patrioty katolika czyn (godziwy) – wystarczy po każdym gwałcie lub morderstwie wyspowiadać się i ma się „godność osobistą” przywróconą.

  71. wracam z wakacji, a co slychac w Polsce?
    zdewastowano pomnik bohaterki walki z komuna „Inki”,
    a wiec moze lepiej napisac o swoloczy ktora ma sie w Polsce dobrze,

    http://gelberg.salon24.pl/487876,inka

  72. Z.B.I.G.19 lutego o godz. 10:04
    Zacytuję: „To dziennikarze napompowali ten balon ? od początku do końca.” To prawda, ale nikt nie kazał pasażerom do niego wsiadać, napompowano go dla gawiedzi oczekującej nieustającego serialu sensacji. Przecież kiełbasy nikt nie będzie robił, jeśli klienci nie będą jej kupować. Porównanie jest na miejscu, infotainment stał się takim samym towarem do sprzedania jak wędlina, a konsumenci mają do wyboru: Madzię, brzozę smoleńską, „premiera” Glińskiego, .Instytut Myśli Narodowej itp. podobne rozrywki. Nie jest jasne dla mnie kto tu ponosi większą winę i kogo bardziej potępiać: media czy odbiorców?
    Nie bądź hipokrytą @Z.B.I.G, przecież skądś wiesz o Madzi, a także o innych tego typu sensacjach, więc też się dajesz unosić różnym balonom, a pretensje masz do ludzi od pompki.

  73. Antonius
    19 lutego o godz. 10:38
    Zrozumiałem, że Twoje wyjaśnienia nie są kierowane do Zorżyka, bo on należy do tej grupy myślących inaczej, jak Lewar, murator. Od czasu do czasu te ograniczone typy mają tak, że muszą zaatakować kogos, nie bardzo rozumiejąc dlaczego;taka ich kondycja intelektualna.
    O Zorżyku śpiewał kiedyś Młynarski, wtedy był to Zorżyk gitarzysta basowy *Jesteśmy na wczasach, w tych góralskich lasach*

  74. Orteq
    19 lutego o godz. 7:26
    georges53 (6:45)
    ?Eskimosi nie zburzyli Warszawy?daje slowo harcerza?
    I jako takie, jest to słowo odbierane. Głębi w tym słowie ani krzty. Całkowity brak wiedzy o tym, ze hitlerowskie dywanowe bombardowanie Warszawy było wynikiem wydania rozkazu do wzniecenia powstania.

    Mój komentarz
    Autorze, zagalopowałeś się z tymi nalotami dywanowymi w czasie Powstania i po nim. Warszawa została zniszczona z woli przywódców Rzeszy jako ostoja najbardziej wrogiego Niemcom żywiołu słowiańskiego (teoria stricte rasistowska), a zniszczenia dokonano przy okazji Powstania. Powstanie potraktowano jako dogodny pretekst, a samo zniszczenie jako akt symboliczny, za który będą dziękować fuehrerowi następne pokolenia.
    Warszawa w czasie Powstania i zaraz po nim została niszczona systematycznie następującymi środkami ? ostrzał artyleryjski, palenie z miotaczy ognia, wysadzanie domów kolejno przez saperów, bombardowania pojedynczymi (lub w parach) samolotami. Pikujące Stukasy miały siłę nie tylko rażenia bombami, ale przede wszystkim psychologicznego obezwładniania bezbronnych wobec nich powstańców.
    Na naloty dywanowe szkoda było tych resztek samolotów, które Luftwaffe jeszcze zachowała.
    Pzdr, TJ

  75. Szanowna Pani Redaktor, przepraszam, że nie na temat, ale sprowokowała mnie Pani dzisiejszą wypowiedzią w Poranku TokFm. Po pierwsze jak sięgnę pamięcią to chyba nigdy do tej pory tak bardzo nie zgadzałam się z Pani zdaniem. Po drugie do dzisiejszego poranka nigdy nie pomyślałabym, że przyjdzie mi się wypowiadać na ten temat – Matki Madzi.

    Madziowy wątek od początku mnie nie interesował i zanim jeszcze porwanie okazało się tylko mistyfikacją, omijałam ten wątek szerokim łukiem. Ale skoro nawet poważne dzienniki zachowały się wówczas jak tabloidy ciułające kasę na tragedii, a nawet same zamieniające tę tragedię w farsę (sesje zdjęciowe itp.), to ja nie dziwię się sądowi, że nie wyraził zgody utajnienie obrad i dokumentów. Przecież te hieny i tak by dotarły do dokumentów, a nawet pisałyby domniemania i plotki. Sędziowie ucięli w ten sposób uprzejmych i „bezinteresownych” donosicieli, knucie domysłów i zarobki tabloidów, które pisałyby w stylu „redakcja dotarła do TAJNYCH zeznań ….” lub „tylko w naszej gazecie ….”.
    Czy tak doświadczona publicystka jak Pani, nie ma na tyle wyobraźni by to przewidzieć, że utajnienie nic nie pomogłoby w tym jak to razem z Wielowiejską uważają Panie – LINCZU NA ŻYWO.
    Mało tego nieutajnianie nakłada większe obowiązki na same media, bo to one teraz muszą dołożyć więcej starań by relacje były zgodne z prawem, w tym prawem prasowym, a także z zasadą domniemania niewinności. To także moment na poważną refleksję u tychże mediów właśnie, które pod płaszczykiem prawa do informacji, społecznej roli kontroli działań instytucji państwowych niejednokrotnie uprawiają cynizm, pogoń za tanią sensacją i niestety nie poszanowanie prawa, ale jego łamanie. Potem nie mają ani odrobiny poczucia choćby części odpowiedzialności – oni są niewinni niczemu, oni tylko pełnili swą MISJĘ, a jeśli ktoś winny to sąd, rząd, prokuratura, policja itd.
    To samo dotyczy wszystkich nibyekspertów wypowiadających się na ten temat – gdy sprawa nie jest jawna, można pleść domysły, a w obecnej sytuacji trzeba się z dokumentami zapoznać zanim się dziób otworzy. A jak się już ten dziób otworzy, to trzeba się wypowiadać zgodnie z etyką swego zawodu – adwokata, prokuratora, psychologa sądowego.

    Można by mieć pewne zastrzeżenia biorąc pod uwagę samą osobę oskarżonej, ale jej postawa po śmierci dziecka do ostatniego aresztowania, te wątpliwości w dużym stopniu przesuwa w stronę nieutajniania. Poza tym utajnienie wcale nie poprawiałoby jej sytuacji, a można nawet pokusić się na przewidywania, że mogłoby jeszcze pogorszyć – wyobraźnia i cynizm tabloidalnych tuzów wspięły się na szczyty Himalajów.

    To fakt, że nieutajnianie sprawy rodzi bardzo poważne konsekwencje, jednak nie dla sądu, a mediów i tzw. ekspertów właśnie. Przeciwko medialnej nagonce i linczom nie można zasłonić się sądem i tajnością – to właśnie bardzo poważny problem postawiony przed mediami, które same tę histerię rozpętały i nie widać żadnych objawów poczucia odpowiedzialności, a teraz chciałyby się schronić są odpowiedzialnością sądu.
    To nie SĄD, a MEDIA dokonują tego linczu i czas wreszcie na autorefleksję i opamiętanie.

  76. max
    19 lutego o godz. 10:40
    Nie rwij szat i koszuli. To taka nowa [polska tradycja. Burzy się jedne pomniki, stawia inne… skąd wreszcie ci patrioci i prawdziwi Polacy mają wiedzieć, który słuszny a który nie. Po prostu pomnik Inki stanął na drodze komuś, co mu akurat trzeba się było wyszumieć i pokazać siłę. Czy to akurat była biała, czy w innym kolorze siła? Licho wie.
    Jeśli gardzimy własną, niedawną przeszłością, odmawiamy zasług żołnierzom II Armii WP, chcemy zniszczyć wszystkie pomniki, poświęcone wyzwolicielom Polski spod niemieckiej okupacji, bo akurat ktoś by wolał, żeby to kto inny nas wyzwolił, to nie bądźmy zdziwieni, że jakiś niedouczony matoł zniszczy w patriotycznym uniesieniu jakiś słuszny pomnik. Mnie się zdecydowanie nie podoba taka polityka.
    A gwałt się gwałtem odciska, tylko po co?

  77. Antonius
    19 lutego o godz. 10:38
    Sam mi napisałeś parę dni temu, że masz wdrukowane, aby nie dyskutować z Żorżykiem, a tu taka wymiana zdań „na bogato”.
    Ja osobiście jeśli już sobie przyrzeknę, że jakąś znajomość bliższą, czy zdawkową kończę, to się tego trzymam i nie puszczam.
    Mam nadzieję, że też sobie własną deklarację przypomnisz.
    Nie ma chyba nic śmieszniejszego, jak taki zmultiplikowany porucznik Colombo, co to wychodzi, zamyka za sobą drzwi, aby je po chwili otworzyć i ciągnąć kontynuację.
    Żorżyk z pewnością nie zasługuje na powtórne otwarcie raz zatrzaśniętych drzwi.

  78. Pozwole sobie tak troche nie na temat. Byla tu mowa o pokutujacym u Francuzow powiedzeniu „pijany jak Polak”. Ku pokrzepieniu dusz, naszych polskich jakze wrazliwych, przypomne ze „Soul comme un Polonais” powiedzial Napoleon zagrzewajac swoich zolnierzy – bardzo miedzynarodowa grupe – do brawury przed bitwa. Moze to bylo Austerlitz, czy Jena czy Wagram, ale bitwa byla na pewno wazna. Napoleon przyrzekl, ze kazdy dostanie szczodra porcje wody ognistej (co w tamtych czasach bylo w zwyczaju), ale ze jak juz sie pokrzepia to powinni byc „pijani jak Polacy” to znaczy zeby potrafili bic sie tak dzielnie, z taka zrecznoscia i poswieceniem jak Polacy. Przy innej okazji powiedzial Napoleon, ze Polacy w jego armii byli „les plus nombreux, les plus fideles et les plus courageux”, czyli najliczniejsi, najwierniejsi i najodwazniejsi.
    Co do francuskch swiadczen socjalnych, to przypomne, ze wiele z nich – przede wszystkim swiadczenia na dzieci – pochodza jeszcze z czasow tuz po I Wojnie Swiatowej, kiedy Francja byla pozbawiona calej generacji mlodych ludzi, a kompozycja spoleczenstwa byla w miare jednolita. Dzis Francja (i nie tylko ona, bo popatrzmy na W.B. Holandie, Hiszpanie czy Wlochy, a nawet Niemcy) znalazla sie w potrzasku scierajacych sie kultur, a niektore z nich wykorzystuja rozwinety system opieki spolecznej w sposob razacy nie tylko polplecznikow Frontu Narodowego. Tu nie chodzi o bycie Herrenvolk, tylko o zawod jaki spoleczenstwa zachodnie przezywaja patrzec jak na ich oczach wiednie
    kontrakt socjalny, ktory mial wszystkich polaczyc w jedna szczesliwa rodzine. Dzis nikt nie ma pomyslu jak wprawic w ruch ten wystegly tygil etniczny, w efektywnosc ktorego pokladano tyle nadzieji.
    Co do meritum to podzielam entuzjastycznie sposob w jaki Gospodyni blogu uwielbia prof. Staniszkis.

  79. dendrofilia to, moim zdaniem, sympatyczna dewiacja…
    nie wiem jakiego zdania sa drzewa…
    byc moze taka brzoza smolenska powiedzialaby najchetniej:
    „od…czepcie sie ode mnie, a zajmijcie sie wreszcie katyniem,
    bo to ostanie dzwony, panie i panowie…”
    mam wrazenie, ze w polsce zrobiono wszystko
    (poczawszy od wyroku smierci ak na jozefa mackiewicza), aby te tragedie zaklamac…

  80. p.s.moim zdaniem jest w polsce wszysko „po staremu”;
    no prawie… ak zastapilo al w procesie mystyfikacji,
    biurem poltycznym jest dzisiaj episkopat, a komitet centralny handluje akcjami
    i jest tak fajnie, ze ludzie(jak n.p. jakub spiewak) czerpia z tego garsciami ;)

  81. Piotr Gliński ma za sobą honory przewodzenie polskim socjologom.
    Jest dla mnie niezrozumiałe, dlaczego pierwsze zprezentowanie się szerszej publiczności zaczął od kanonu:
    - Trzeba obalić Tuska!
    - Trzeba obalić Tuska!
    - Trzeba obalić Tuska!

    Jest niezaprzeczalnym faktem – formułowałem już to w tym zakątku blogosfery – że przed skokiem elektryka przez płot oraz po skoku elektryka na polityczne salony obowiązywała postawa: „Nic nie obiecywaliśmy inteligencji pracującej i slowa dotrzymaliśmy.”

    W osobie Piotra Glińskiego koncentruje się rozgoryczenie znajdujące żałosny wykwit w osobie Pani Jadwigi Staniszkis. Procesy biegnące w zbiorowościach społecznych i będace przedmiotem badań socjologii oraz procesy gospodarcze obejmujące sobą zbiorowości małe i duże w ostatnim ćwierćwieczu przekraczaja ramy doświadczenia osobniczego doktorów nauk oraz nie mieszczą sie w polu ich wiedzy.

    Nie mając narzędzi do nadążnego badania rzeczywistości socjologowie, ekonomiści oraz historycy bredzą. Można mieć uznanie dla Lecha Kaczyńskiego, ale gdy nowi wykształceni szmaciacy pomnik Kopernika przed Pałacem Staszica chcą zastapić pomnikiem Lecha przed przemianowanym na Pałac Kaczyńskich budynkiem mieszącym siedzibę Prezydium Prawdziwej Akademii Nauk, to zachodzi potrzeba zderzenia partykularza z globalizmem.

    W niedzielę przy butelce smoliście słodkiego wina kalifornijskiego próbowałem przeforsować mój pogląd zainspirowany zaproszeniem do kuzynów za Atlantykiem młodej rodziny plynącej godnie na fali powodzenia.

    Makiaweliczne przeforsowanie w Kongresie zniesienie wiz USA dla Polaków może zaowocować wizytamii Polonii – także nielegalnie mieszkającej w Jackowie. Mający poczucie pewności powrotu z Polski do USA Polonusi przywiozą dudki i rozwieją wiele mitów o Hameryce. Spokojny zrównoważony 30-latek stwierdził, że duża część Londyńczyków mieszka w slamsach – tak zrównoważeni mieszkańcy polskich blokowisk oceniają zimne, niskie i małe mieszkania w UK.

    Z zachowaniem wszelkich proporcji powinniśmy na linię pierwszą wydobyć zalecenie Eustachego Rylskiego: „Młody polski dziki kapitalizm musi się wyszumieć. Niech się nacieszą rykiem klaksonów swych fur mających moc sedanowego izy rajdera jadącego z Bostonu do Frisco.”

    Połowa – pi razy oko – Polaków załatwia sobie papu – w dalszym ciągu. Bo praca lubi ogłupionych przez Urząd Pracy i skarbowkę.

    Piotr Gliński i Jadwiga Staniszkis powinni się zająć studium rozstrząsającym czy tycie prezesa fndacji „Nakarm pegeerowskie dziecko” oraz beztroska egzystencjalna prezesa głównej polskiej partii opozycyjnej to spisek międzynarodowej finansjery i ich sługusów sterujących dronami.

    Polacy tłumnie wpadają w pułapkę kredytową. Komendantem obozu resocjalizacji niefrasobliwych dłużników zostanie Ludwik Dorn potrafiący oszczędnie gospodarować swym obowiązkiem alimentacyjnym. Polacy chętnie liczą cudze pensje, a niechętnie oceniają swoją produktywność. Prawie nikt nie chce zadeklarować: przyjmę propozycję Piotra Glińskiego za obietnice wystarczająco godnego przyszłego wynagrodzenia.

    Piotr Gliński nie potrafił zapewnić, że zablokuje wszelkie wypowiedzi: „Jadzia! Zciemniasz!” Bo polska demokracja karmi się kalkami obsesji Pana Antoniego: „Oni się zmówili przeciwko mnie.”

    Dla wytrenowanych w rozgryzaniu @staruszka nie jest problemem ten kawałek mapy.

    Dla pozostałych morelowe zciemnienie.

  82. p.s.
    a potem sie wstydza, biedacy…;)

  83. Do SAWA:

    ale nie uważasz, że chociażby w kwestii amber gold było zupełnie to samo? Przecież media żywią się takimi sprawami i chyba jeszcze nigdy w historii nie było tak, że poczuwały się do jakiejkolwiek, choćby elementarnej odpowiedzialności.

    Z Amber Gold było to samo. Najpierw wiele kontraktów na reklamy telewizyjne, a potem nagle Amber Gold be. Szkoda tylko, że to media były jednymi z odpowiedzialnych za to, że tak wielu ludzi dało się naciągnąć.

    PS Oczywiście mediami nie można tłumaczyć głupoty ludzi, którzy nie potrafią odróżnić banku od parabanku.

  84. TJ (13:20)

    „Autorze, zagalopowałeś się z tymi nalotami dywanowymi w czasie Powstania i po nim…zniszczenia dokonano przy okazji Powstania.”

    Moglem się nieco zagalopować. Te naloty dywanowe to takie chwytliwe hasło. Popatrz ze nawet u samego Hitlera ono na początku zaistniało:

    „Pierwszą reakcją [na wybuch Postania] Hitlera było wydanie polecenia ewakuacji poza obręb miasta wszystkich przebywających tam Niemców. Następnie niemiecka Luftwaffe miała ‘przez masowe użycie wszystkich samolotów frontu środkowego, włącznie z samolotami komunikacyjnymi, zrównać Warszawę z ziemią i przez to zdusić ognisko powstania’. Zadanie zorganizowania dywanowych nalotów na Warszawę otrzymał dowódca niemieckiej 6. Floty Powietrznej (Luftflotte 6), generał Robert Ritter von Greim.”

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnie_niemieckie_w_powstaniu_warszawskim

    „Szybko okazało się jednak, że wykonanie rozkazu jest nierealne.”

    Wiec, drogi TeJocie, znowu żeśmy rozczepili włos na czworo, jesli nie na wiecej. I jak zwykle się okazało, ze nie tylko my obaj mamy racje. Te racje ma jeszcze i Wikipedia. Niczym ów Rebe z dowcipu

  85. Bo Wikipedia to prawdziwy Rebe. Jeszcze tak bowiem podsumowała ona to nasze PW:

    ” ‘Po kapitulacji powstania.. rozkaz Himmlera brzmiał następująco:
    ‘to miasto ma całkowicie zniknąć z powierzchni ziemi i służyć jedynie jako punkt przeładunkowy dla transportu Wehrmachtu. Kamień na kamieniu nie powinien pozostać. Wszystkie budynki należy zburzyć aż do fundamentów. Pozostaną tylko urządzenia techniczne i budynki kolei żelaznych.’
    Planowe niszczenie miasta trwało około trzech i pół miesiąca, a przerwała je dopiero sowiecka ofensywa w styczniu 1945. Niemcy opracowali bardzo precyzyjną metodę niszczenia i rabunku.”

    Moze wiec nie wyłącznie bombardowanie dywanowe, jak niektórym – bo nie tylko mnie! – zdarzało się kwieciście przedstawiać. Planowe niszczenie miasta bowiem nastąpiło w odwecie po Powstaniu, zamiast nalotów dywanowych. A tej „zasługi” nikt czterem dowódcom PW nie odbierze

  86. ANCA_NELA
    19 lutego o godz. 16:51

    piszesz min.:

    „Jeśli gardzimy własną, niedawną przeszłością, odmawiamy zasług żołnierzom II Armii WP, chcemy zniszczyć wszystkie pomniki, poświęcone wyzwolicielom Polski spod niemieckiej okupacji”

    nie rozumiem dlaczego uzylas „gardzimy”?;
    moze trzeba byloby zaczac od lekcji z historii (prawdziwej !!!), co mialo miejsce w czasie poprzedzajacym wyzwolenie, co kto robil, kim byl, itd.
    a pozniej pisac o zaslugach II Armii i wyzwolicielach Polski.

  87. Staniszkis
    Słuchana dzięki mądrej mince.
    Intelekt trzyma się na szmince.

  88. Badania brzozy w miejscu złamania
    Gospodyni bloga napisała:
    ?Indoor prawdziwy, TJ, Orteq, ale także inni jakoś szczególnie zainteresowali się pomiarami, na jakiej wysokości ten samolot brzozę nadkruszył. Otóż być może nie zwrócili uwagi, że te pomiary były zupełnie niepotrzebne, gdyż kilkanaście dni temu na kolejnej supernaukowej konferencji prof. Binienda uznał, że brzoza była tak krucha i chora, a nie żadna tam pancerna, że wystarczyło ją kopnąć, by się przewróciła.?

    ?Przy okazji prośba do Orteqa: proszę się tak nie denerwować, mnie słuszność wywodów o pomiarach i co z dodatkowych może wyniknąć przekonuje, ale innych przekonać się nie da.?

    Mój komentarz
    Mogę tylko mówić za siebie. Przedstawiłem sprawę spóźnionych pomiarów dokonanych na smoleńskiej brzozie jako poprawianie niedoróbek z poprzednich ekspertyz.
    Moim zdaniem brzoza powinna była być już 2,5 roku temu obiektem rutynowych zainteresowań jako uczestniczący w epizodzie, który jest bardzo rzadki w lotnictwie (na szczęście) i ma dużą wagę dla wielu specjalistów ? konstruktorów i ekspertów od wypadków.

    W prasie w ostatnich dniach i dzisiaj na niektórych kanałach TV nagłośniono plan działań prokuratury polskiej w tej kwestii. Jak zapewniał prokurator-rzecznik będą prowadzone szczegółowe badania przełomu (tak fachowo nazywa się miejsce złamania), wykonane mają być nawet silikonowe odlewy powierzchni tego miejsca oraz mają być wykonane badania na zgodność detali metalowych wbitych w brzozę oraz próbek pobranych z lewego skrzydła Tu-154M Nr 101.

    To nie jest żadna grzebanina, czy szukanie dziury w całym, tylko rutynowe badania, bardzo cenne, bo dotyczące niezwykle rzadkiego zdarzenia mogące wzbogacić wiedzę o zachowaniu się konstrukcji skrzydła przy zderzeniach z drzewem, ogólnie ? z przeszkodami stałymi. Rosyjscy eksperci też przystąpili do tych badań. Spóźnionych o 2,5 roku.

    Binienda nie zajmował się badaniem zderzenia na miejscu wypadku, tylko obliczeniami na modelu zderzenia skrzydło/pień drzewa. Takie obliczenia, jeśli dają wynik niezgodny ze stanem faktycznym, a na razie wynik jest rażąco niezgodny, tracą zupełnie na znaczeniu.
    Pzdr, TJ

  89. TJ (23:36)

    „Rutynowe badania, bardzo cenne, bo dotyczące niezwykle rzadkiego zdarzenia mogące wzbogacić wiedzę o zachowaniu się konstrukcji skrzydła przy zderzeniach z drzewem, ogólnie z przeszkodami stałymi. Rosyjscy eksperci też przystąpili do tych badań. Spóźnionych o 2,5 roku.”

    No dobrze. ‘Rutynowe badania, bardzo cenne, bo dotyczące niezwykle rzadkiego zdarzenia mogące wzbogacić wiedzę o zachowaniu się konstrukcji skrzydła przy zderzeniach z drzewem’.
    Niech ci będzie.

    Ja się tylko pytam w tym miejscu: a jak się to wszystko ma do konkluzji filmu NG? Tej ze ‘ta katastrofa musiała się zdarzyć i brzoza nie miała absolutnie nic z niczym wspólnego’? Bo tak powiedzieli twórcy filmu i nikt tego nawet nie próbował tego podważać. O stanowisku ekspertów tzw. Zespołu Macierewicza ws. pancernej brzozy nie muszę chyba nikomu przypominać. Dla nich brzoza w ogóle nie zaistniała na drodze do upadku prezydenckiej tutki.

    Wiec, TeJotku, powiedz ty nam: co jest grane? Wszystko stawiamy na brzozę a po brzozie to nawet potop? Strach jakiś niewytłumaczalny mnie ogarnia w danym momencie. Zwyczajny strach.

    Ja się zacząłem tej pancernej brzozy na koniec bać

  90. Szanowne koleżeństwo blogowe – referendum, referendum, prawie Szwajcarię mamy, tyle tylko, że oni ze względu na krótkie wymiary długości i szerokości geograficznej, mogą sobie pozwolić na luksus demokracji bezpośredniej a my ze względów przeciwnych skazani jesteśmy na korzystanie z usług posłów i senatorów. Napisałem celowo „z usług”, ponieważ sposób wybierania absolutnie nie wiąże ich z potrzebami regionu, z którego pochodzą ani także nie są zobowiązani do rozliczania swojej poselskiej/senatorskiej pracy przed ich suwerenem.
    Artykuł 89 Konstytucji RP, względnie precyzyjnie określa w jakich to kwestiach konieczna jest ustawa ratyfikująca podpisaną przez władzę wykonawczą UMOWĘ MIĘDZYNARODOWĄ. Na siłę możemy określić, że chodzi o ust.5-ty, w oparciu o który można „spłodzić” ustawę ratyfikującą PAKIET FISKALNY. Gdy (co daj boże – amen!) zajdzie w przyszłości konieczność przekazania niektórych uprawnień władz krajowych organom UE (lub projektu politycznego, wyższego stopnie federalizacji Europy), to wówczas aktualne kierownictwo państwa będzie zmuszone do zmartwienia jak osiągnąć poziom poparcia sprawy przez 2/3 stanu posłów a jeśli tego nie będzie to może wówczas konieczne będzie skorzystanie z REFERENDUM , zarządzonego przez Prezydenta RP z senatem albo przez Sejm właśnie (po roku 2015-tym).
    Sadzę, że w tej sprawie pomyłka jest wykluczona, co w bardzo ładny sposób wyłożył Jarkowi i jego „fagasom”, przewodniczący SLD, pan Leszek Miller (wielkie brawa za wytyczenie drogi postępowania do roku 2015-tego właśnie!), z którego wypowiedzi wynika, że o wynik głosowania można być spokojnym (w sprawie pakietu fiskalnego, oczywiście).
    Szanowna imigrantko @Sawo, (14.46 dnia 19.02.) – mogę podnieść rękę, masz rację Szanowna, nikt inny, tylko dziennikarstwo rozdmuchuje, na swój czasami pohybel różne sprawy. Tygodniami „młócą” pustą słomę aż przemieni się, bez specjalnej krajalnicy w sieczkę. Breavik (ten Norweg) wymordował kilkudziesięciu młodych ludzi i zrujnował pół miasta a prasa poświęciła mu chyba 2 albo 3 dni, nasze pismaki będą organizować nocne czuwania przed pierdlem, sądem i na trasie przejazdu, by broń boże nie przegapić okazji do zarobienia kilku złotych za wierszówkę i podniesienia czytelności bulwarówek, ale też i poważniejszych pism !! To smutne, pani @Sawo :!:
    P.S. Droga Anko (17.37 dnia 19.02.) – mam nadzieje, że moje „natręctwo” nie popsuje naszej wzajemnej (taką mam nadzieję) sympatii. Kiedyś, o tych trudnych sprawach pisała @Ewa 1958, z głęboką znajomością tematu. Moim zdaniem „INKA” na pomnik zasługuje, w odróżnieniu od innych, pożal się boże bohaterów. Mój idol wojskowy, gen. Józef Kuropieska, z całą pewnością miałby inne zdanie o płku Kuklińskim – dla przykładu. Do końca, bardzo barwnego życia, zapewne miał wyrzut sumienia, że był zmuszony dochować wierności przysiędze wojskowej i wystąpić przeciwko Marszałkowi podczas majowego przewrotu.
    Pomnikotwórstwo, to dziedzina bardzo delikatna, dziedzina, która wymaga gruntownego rozpoznania. Mamy przebogatą historię, dlatego też, ta „delikatność” musi być podniesiona do kwadratu, by taki dupek od związków zawodowych, w zależności od koniunktury, nie usuwał „historycznych” napisów z bramy Stoczni dla pospolitej klaki u „ciemnego ludu” z pod rydzykowej ambony. Nie „przemyślany” koniunkturalnie pomnik zawsze „stanie” na drodze jakiegoś łachudry i na to nie poradzimy – droga Anko!! Pozdrawiam, Czesław R.

  91. max
    19 lutego o godz. 23:13
    moze trzeba byloby zaczac od lekcji z historii (prawdziwej !!!) /pisownia oryginalna/ ;)
    No to ja tu wstawię krótki cytat z pism Janusza Korczaka…
    Błąd w mowie to jak tłusta plama na fotografii matki, którą kochasz. Źle mówić i pisać po polsku, to znaczy krzywdzić swoją mową wszystkich, którzy ją budowali

    Bardzo proszę, podaj mi namiary na jakiś podręcznik historii prawdziwej, szkołę kończyłam w czasach, kiedy tej prawdziwej nie uczono. Ze dwa razy poprzednie podręczniki były unieważniane, historyk coś dyktował do zeszytu, ale dawno już tych notatek nie mam. Przyda mi się światła wskazówka – jakie książki powinnam przeczytać i zapamiętać raz na zawsze, aby znać historię prawdziwą?
    A ty ze swej strony postaraj się popracować nad językiem, który kaleczysz paskudnie,
    okazując pogardę i lekceważenie dla mowy ojczystej.
    I będziemy lepsi – każdy na swój sposób.
    Dobranoc

  92. Do medoratora, bo skóra mnie ścierpła na grzbiecie. Otóz z kesów wschodnich, co potwierdza Profesor Miodek t.zw „fagas” – to sługus, pochlebca a nie jakieś przekleństwo. Z uszanowaniem – Czesław R.

  93. Jest mi znane miejsce katastrofy w Smoleńsku. Samolot rozbił się ca 100m w lewo od początku pasa lotniska. Bezpośrednimi sprawcami katastrofy są osoby, które skierowały samolot na ten kurs. W osi pasa nie było żadnych przeszkód – z brzozą włącznie – dla bezpiecznego lądowania nawet we mgle.

  94. ANCA_NELA
    20 lutego o godz. 0:19

    Moze zaczne od konca, od tego co napisalas, zawsze mile widze jak ktos poprawia moja juz nie najlepsza polszczyzne, pislem juz nieraz ze nie mam do czynienia z zywym jezykiem polskim.
    Musze rowniez zauwazyc, ze nie takie rzeczy widzialem/czytalem w komentarzach na blogu Polityki, a wiec badz na tyle mila i popraw lub przymroz oko.

    Jak bylem na wakacjach, mialem bardzo mily czas, to sie szybko zmienilo, odkad wrocilem na lono Polityki.

    A co do historii, to mysle ze pozostaniemy przy tym co wiemy, czego nauczylismy sie lub nie, co chcemy wiedziec lub nie.

    Z uklonami

  95. max (23:13)

    „ANCA_NELA: ‘Jeśli gardzimy własną, niedawną przeszłością, odmawiamy zasług żołnierzom II Armii WP, chcemy zniszczyć wszystkie pomniki, poświęcone wyzwolicielom Polski spod niemieckiej okupacji’
    MAX: ‘moze trzeba byloby zaczac od lekcji z historii (prawdziwej !!!), co mialo miejsce w czasie poprzedzajacym wyzwolenie, co kto robil, kim byl, itd. a pozniej pisac o zaslugach II Armii i wyzwolicielach Polski.’

    Jesteś upierdliwcem, Maxie. ANCIA pisze ‘II Armia’ ale gdy mówi o ‘wyzwolicielach Polski’ to raczej ma ona na myśli I Armie. Te która do Berlina doszła i swoja role w pokonaniu hitleryzmu spełniła. Natomiast tzw. II Armia tym tylko się zapisała w historii:

    „W trakcie formowania 2 Armia została rozlokowana na terenie Lubelszczyzny i Podlasia, jej sztab początkowo mieścił się w Lublinie, później w Lubartowie i w okolicach Radzynia Podlaskiego. Poszczególne oddziały były rozmieszczone w okolicach Trzebieszowa, Siedlisk, Mórd, Lubartowa, Zamościa, Międzyrzeca, Łukowa i Chełma. Ze względu na zniszczenia wojenne i słabą infrastrukturę tych terenów warunki zakwaterowania i aprowizacji były bardzo ciężkie, co ujemnie odbiło się na szkoleniach i przygotowaniu oddziałów do działań bojowych. Niechlubną kartę zapisał sąd wojskowy i prokuratura 2 Armii, które zajmowały się w tym okresie niszczeniem podziemia niepodległościowego.”

    http://pl.wikipedia.org/wiki/2_Armia_Wojska_Polskiego

    „We wsi Kąkolewnica w tymczasowej siedzibie sztabu 2. Armii zamordowano do listopada 1945 roku 1500-1800 osób. Wyroki śmierci wykonywano metodą radziecką: ofiary miały ręce skrępowane drutem. Na Uroczysku Baran pochowano przynajmniej kilkuset przeciwników władzy ludowej.”

    Nie czepiajmy się numerów. Szczególnie tych z łaciny pochodzących. Ten BXVI. Jak on tak mógł!?

  96. To, że wygląda na to, że zostało to już powiedziane to fakt tylko, że to gdzies wcięło!! Z powazaniem , Czesław R.

  97. Spróbuje to jeszcze raz, może pan przepuści ?? Czesław R.

  98. ANCA_NELA,

    i jeszcze jedno, na wakacjach, juz jak wyjezdzalem, spotkalem dwojke mlodych bardzo milych Polakow, wracali do kraju, rozmawialismy przeszlo godzine, i o dziwo zostalem pochwalony za moja polszczyzne!? i jak tu wiec wierzyc kobietom?, czy jest rzeczywiscie az tak zle? i jesli to przymroz drugie oko! :-) , lepiej juz nie bedzie.

  99. Czy mógłbyś mnie oświecić, szanowny moderatorze gdzie się to podziało, co próbuję umieśćić na blogu pani PARADOWSKIEJ juz trzeci raz ??
    Pozostaję z szacunkiem dla pana /pani Czesław R.

  100. Orteq
    20 lutego o godz. 0:49

    nigdy nie probuje zgadnac co kobiety maja na mysli, one i tak wiedza ze zawsze maja racje! :-)

  101. Staniszkis, pis, jakaś-tam sp i ich GURU -rydzyk ! Wykonali *świętą* robotę! Hasła tej menażerii, ale również ich dawnych koalicjantów LPR i Leppera a nawet nieudacznika, Migalskiego, uwolniły „siły narodowe”, prawdziwychpolakówpatriotówkatolików, które nagle dziś zaatakowały uczestników wykładu prof Środy! Nie mówię już o manifestacjach rocznicowych! Co dalej? Rydzyk i pis będą niewątpliwie judzić. Staniszkis będzie ich wielbić! Nieudolni politycy, sześciokrotnie przegrywający wybory, domagają się ,by wgrani oddali im władze, natychmiast! Bo oni lepsi ,sól ziemi w ich mniemaniu! A banda prawdziwychpolakowpatriotwkatolikow, będzie rosła w sile! Wybory to wybory, ale kmioty ni mogą doczekać następnych! Im władza należy się dziś! Koniec, kropka a firmuje to wszystko, prof. dr. hab. pożal się Boże, nijaka Staniszkis!

  102. Wciąż wcinajo, @Czesławie R.? Too bad, naprawdę too bad. A zmieniałeś początek swojego postu, przy powtórnym jego wklejaniu? Bo to ważne! No i jeszcze popatrz na swoje słownictwo użyte w poście. Czy tam nie ma np. slow przypominających brzydkie słowa w jez. angielskim? Bo ten wirtualny admin taki chytry jest ze niektóre języki posiada. Od brzydkiej ich strony brane
    ++++++++++++++++++++++++
    Jeśli zaś o II Armie WP chodzi. Te stworzona DLA generała Waltera w sierpniu 1944 roku. Nie dodaje już: stworzona przez kogo.. Działo się to w czasie zmagań powstańców warszawskich z okupantem hitlerowskim. O co to mogło wtedy iść?

    Nie wchodząc w szczegóły, szlo o to samo o co szlo przy tworzeniu I Armii: o skanalizowanie polskiego zapału do pokonania Hitlera. Ze w międzyczasie zmieniły się niektóre imponderabilia na froncie sowieckiej strategii zmierzającej do dojścia do Berlina? Alez jak najbardziej!

    Sowieci mieli za zadanie wygranie WOJNY ŚWIATOWEJ. Naszym zadaniem było uszczknąć trochę wolności dla powojennej Polski, z tego sowieckiego zwyciestwa. Te cele niezupełnie się ze sobą zgadzały. Ot i cala tajemnica tworzenia tych polskich armii przez Stalina. Armii I-ch, II-ch. Czy nawet III-ch
    http://pl.wikipedia.org/wiki/3_Armia_Wojska_Polskiego

  103. Pardon! walnąłem się o kropkę przy, niby dr Staniszkis! Ale to bez sensu przy wpisie o tej akurat, dr ! Z kropka, czy bez, uskutecznia ona lizydupstwo kaczorowi! Dorównała ona w swej mentalności, dr z samego siebie, rydzykowi! Ot ,prawdziwiepolskapatriotycznakatolicka, intligiencja, jak mawia jaroslawpolskiezbaw!

  104. Antonius 19 lutego o godz. 10:38
    =========================
    >>> … nieco chore wynurzenia Georges?a. Uwziął się na mnie niczym Sławomirski na tych trzech komunistów…>>>

    Trudno by teraz uwierzyc, ale byly czasy ze Pan @Antonius pisal do mnie tak slodko:
    >>> antonius 9 maja o godz. 17:02
    ========================
    Georges! Zgadzam się prawie z wszystkim co ostatnio napisałeś… >>>
    ( por. http://paradowska.blog.polityka.pl/2011/05/03/poswiateczny-remanent/#comment-83440 )

    Wtedy pisalem ze Amerykanie mordowali niemieckich jencow ( fakt ).
    Wtedy sie chetnie zgadzal. Ale jak pisze ze jego sasiedzi po lupy moskiewskie sie wybrali, za co przyszlo im zaplacic ( tez fakt ), to juz mu sie zgadza zdziebko mniej chetnie jakby…

    Hej, mutantur te tempory, mutantur…

    Trzeba bylo wygrac te wojne!.
    Wtedy te nieszczescia, ktorymi sie Pan tak zali by Pana nie dotknely.
    One dotknelyby mojego Ojca i mnie.
    A Pan by mnie ganial swoim pejczykiem po ukrainskich polach bawelny.
    Wiec jak dla mnie… Dzieki Bogu za Armie Czerwona.
    Amen.

  105. georges53

    „Dzieki Bogu za Armie Czerwona”

    Bóg z Armią Czerwoną miał tyle wspólnego co nalot kaczystow na Smoleńsk 10.04.2010 miał wspólnego z PO-katyńskim POjednaniem POlsko-Rosyjskim. Choć to akurat taki kit próbował wciskać Zbigniew Brzeziński na drugi dzień po katastrofie. W ramach zasady: ‘o dopiero co zmarłych albo dobrze albo wcale’.

    Za Armie Czerwoną podziękuj sp. dobremu wujaszkowi Stalinowi. Tyz piknie bedzie

  106. Nasza historia nie była i nie jest czarno biała, choć nasza flaga jest biało czerwona.. Kolory wyraźnie oddzielone.
    Wyraźnie ten kolor, co na dole dla wielu prawdziwych patriotów jest, jak drzazga pod paznokciem, co można przeczytać w linkowanym tekście. Całym zdaniem.
    Jeśli ktoś chce więcej poczytać, to wystarczy wklepać; Poznań pomnik II Armii WP.
    http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=poznan%20pomnik%20ii%20armii%20wp&source=newssearch&cd=3&cad=rja&ved=0CCwQqQIoADAC&url=http%3A%2F%2Fwww.gloswielkopolski.pl%2Fartykul%2F762867%2Ckontrowersje-wokol-pomnika-2-armii-wojska-polskiego%2Cid%2Ct.html&ei=oGgkUfutC4qI4ATYzYHwAQ&usg=AFQjCNEfRU9q0p66K2Mj2cqvgl8hhYcx9g
    Wciąż i to coraz bardziej nachalnie próbują nas, Polaków dzielić na tych prawdziwych i tych, co powinni sami się powystrzelać z samego wstydu, że przeżyli, żyją i psują wizerunek. Jak ta dolna połowa naszej narodowej flagi.
    Że też jeszcze nikt nie wpadł na pomysł, aby ten czerwony, wstrętny zamienić na jakiś lepszy, piękniejszy.

  107. I jeszcze takie urozmaicenie monotonii blogowej. Monotonii z wyjątkiem ANCI-nego pomnika II-j Armii, of kors

    „Tu-154M jest samolotem mało sterownym na niskich wysokościach. Tak uważa austriacki ekspert ds. lotnictwa wojskowego Georg Mader. Według niego maszyna ta znajduje się wysoko na utworzonej przez UE czarnej liście niebezpiecznych samolotów. Austriacki dziennikarz specjalistycznego pisma ‘Jane’s Defense’ powiedział w związku z katastrofą polskiego samolotu pod Smoleńskiem, że ‘pilot najwidoczniej zaryzykował wszystko i wszystko stracił’.”

    Ta ‘niska wysokość’, przypominam dla zapominalskich, to była wysokość pancernej brzozy. Tej którą do życia próbują ostatnio przywrócić co poniektórzy prokuratorzy polscy. Wspierani psychologicznie przez naszego własnego TeJota.

    Good luck to you! You morons you

  108. A tu co nieco o ANCI-nej II Armii

    „Po zakończeniu działań wojennych II Armia została przegrupowana w rejon Wrocławia. 17 maja została wyłączona ze składu 1 Frontu Ukraińskiego i przeszła pod rozkazy Naczelnego Dowództwa WP. Od końca maja do rozwiązania związku w sierpniu 1945, dywizje piechoty armii skierowano do ochrony granicy zachodniej na Odrze i Nysie Łużyckiej.”

    http://pl.wikipedia.org/wiki/2_Armia_Wojska_Polskiego

    I wreszcie kropka nad i tej kontrowersji pomnikowej w Poznaniu

    „Organizacja armii była wzorowana na Armii Radzieckiej, jednak ze względu na dotkliwy brak kadry oficerskiej, 2 Armia nie posiadała pośredniego stopnia dowodzenia (korpusu) pomiędzy sztabem armii i jednostkami wchodzącymi w jej skład. Dowództwo armii było zorganizowane praktycznie w identyczny sposób jak dowództwo armii radzieckich”

    Ten czerwony kolor w projekcie pomnika to prawdziwe wyzwanie. Nie tylko dla poznańskiego IPN-u zresztą

  109. Jeśli się stawia pomniki ‘Żołnierzom Wyklętym’ to niby dlaczego nie wolno postawić pomnika żołnierzom II-j Armii? Przecież i jedni i drudzy byli Żołnierzami-Polskie-Zbaw. Cokolwiek to oznaczało, w owych czasach.

    Co określenie ‘PolskieZbaw’ oznacza dzisiaj, wszyscy wiemy. Teraz to określenie jest jednoznaczne i nie podlega dyskusji. Tylko prezes ma prawo do niego prawo i nikt więcej. Ale w 45-m? Szczególnie na prastarych ‘ziemiach piastowskich’? Nam po tysiącu latach słusznie na koniec przywróconych?

    Tam każdy był z formacji ‘PolskieZbaw’. Bo chodziło o utrzymanie jedynie słusznej granicy na Odrze i Nysie. Wiec II Armia była po naszej jak najbardziej stronie.

    Niech się pomnik II-j Armii w Poznaniu stanie. A nawet i we Wrocławiu niech powstanie. Hawgh

  110. Czytam o eskimoskich cegłach i myślę,że Armia Czerwona mogłaby iść także na Berlin przez Antarktydę. Jednak najkrótsza droga jakby nie było wiedzie m.in. przez Polskę. Owszem, fakt , przegoniła Niemców,ale sama pozostała wprowadzając u nas (i gdzie indziej) siermiężny socjalizm z widokami na radosny komunizm. Wynikiem takiego dictum było i to ,że szereg tu piszących opuściło kraj , no chyba ,że co niektórzy są na przedłużonej wycieczce zagranicznej.
    PS. Trzeba też pamiętać, że ta sama Armia Czerwona wbiła nóż w plecy w 1939r.

  111. Jakby mimochodem Armia Czerwona przesunęła też nas sporo w kierunku zachodnim
    i zamiast poleskich i pińskich bagien mamy Dolny Śląsk i Pomorze Zachodnie ;)
    Polesia czar możemy sobie teraz odsłuchać na starych płytach.
    … A mnie się Wrocław, Kotlina Kłodzka, i Sudety a także Szczecin z przyległościami jakby bardziej podobają od tych cudnych kresów.
    http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=polesia%20czar&source=web&cd=1&cad=rja&sqi=2&ved=0CC8QtwIwAA&url=http%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DZXNdtEAGcT8&ei=CoEkUcTFPJT64QSErYDYAw&usg=AFQjCNGifGS4PBS_npecsmJnFqlOfrUYjw

  112. joe biden radzi kazdemu kupno dubeltowki,
    jak z tym jezdzic w tramwaju?

  113. Czesław R. Powstanie Polski po IIWŚ graniczyło z cudem. Tak twierdził Kisiel. Uzasadnia to w sposób znakomity profesor E. Duraczyński. http://www.empik.com/sprawy-polskie-minionego-wieku-duraczynski-eugeniusz,prod60319788,ksiazka-p?reko=quartic
    Kształt granic i ustrój gwarantował wyłącznie Stalin z poparciem tzw demokracji zachodnich. Stalin stworzył państwo o najlepszych możliwych wówczas granicach, trwające nienaruszalnie do dziś. Wrogowi takiego prezentu się nie robi. Pisze o tym Łagowski w ostatnim Przeglądzie. Jemu należałby się pomnik. Wszystkich przeciwników jego zamiarów i planów chcąc nie chcąc musiał niszczyć. A potrafił to robić skutecznie, o czym tamtejsi przywódcy londyńscy i AKowscy powinni dobrze wiedzieć i robić wszystko by chronić każde życie rodaka. A tak ziemia nasza usiana jest grobami niepotrzebnych ofiar. I fałszywymi pomnikami okłamanych, zdrajców i przekupionych agentów obcych mocarstw.

  114. Przecieku!
    Warto też docenić, że kilkadziesiąt lat pojęczeliśmy pod butem, knutem i zniewoleni, ale za to bez jednego wystrzału Północna Grupa Wojsk Radzieckich przegrupowała się na z góry upatrzone pozycje poza naszymi granicami, a nam Ziemie Odzyskane pozostały w wianie. Choć z trudem przychodzi niektórym to sobie uzmysłowić.
    W ostatecznym rozrachunku chyba nie wyszliśmy z tej niewoli przegrani.
    Zamiast łosi, komarów, gzów much i bagien mamy to, co mamy…
    A na dodatek potomkowie dawnych przesiedleńców, to teraz prawie wszyscy szlachta, dawni właściciele ogromnych dóbr, folwarków, dworków i kamienic we Lwowie.
    Nie bardzo tylko wiadomo, gdzie się podziali dawni chłopi, co w łapciach chadzali, służba pałacowa a także dworska. Kto by to panie pamiętał. To było dawno…
    Ale to już temat na całkiem inne opowiadanie.

  115. Pani Janino, jest Pani moją ulubioną dziennikarką (a potem długo, długo nic), ale błagam: „Pracując ponad dwadzieścia lat ?przy polityce? wydaje mi się” – „Idąc do sklepu zaczął padać deszcz”. Pozdrowienia

  116. ANCA_NELA
    20 lutego o godz. 9:27

    o jakim „wianie” mowisz?;
    zabrali to co nasze, a dali to co nie bylo ich, nie zrobili tego z milosci do Polakow tylko z kalkulacji;
    zawsze byli i sa naszymi wrogami, dla nich zawsze bedziemy „bękartem traktatu wersalskiego” (tak nazwał Polskę minister spraw zagranicznych ZSRR Wieczesław Mołotow);

  117. Czesław R.
    20 lutego o godz. 0:16
    Nie zauważyłam tego wpisu a może ukazał się z opóźnieniem?
    Oczywiście, że jestem ZA upamiętnieniem takiej postaci, jaką była INKA :!:
    Jestem też za docenieniem poświęcenia innych, którzy przyczynili się do naszego wyzwolenia i utrwalenia polskiej obecności w określonych powojennym paktem granicach. Jestem przeciwna burzeniu pomników już stojących, chyba że jest to Feliks Dzierżyński, ale już Iwan Koniew miał prawo w Krakowie pozostać. Krakowianie postanowili inaczej… ale ja wielu innych ich postanowień nie rozumiem i nie pochwalam. Żeby odebrać plac Witowi Stwoszowi i nadać mu imię jakiejś świętej – bliżej mi nieznanej… to tylko w Krakowie!
    Kończę, idę do lekarza. Nie udało się domowymi sposobami zarazy zwalczyć.

  118. max (10:260

    „zawsze byli i są naszymi wrogami, dla nich zawsze będziemy ‘bękartem traktatu wersalskiego’ ”

    ‘Polityka Wschodnia’ kaczyzmu wyrażona jednym zdaniem. Czy sprzedałeś już to najzwięźlejsze ze zwięzłych podsumowanie tej polityki panu prezesowi? Bo on sam mógł jeszcze na to nie wpaść. Pędź zatem do prezesa, pędź. Moze zdążysz przed Kurskim.

    Bo przed Macierewiczem raczej nie zdążysz. Ten już dawno te rusofobiczne poglądy przekazał Wodzowi. Tyle tylko, ze w dłuższej ich formie je przekazał. Wiec jeśli ubiegniesz Antka ze skrótami to się może załapiesz. Inaczej, szkoda zachodu

  119. Orteq
    20 lutego o godz. 10:47

    nie mam nic wspolnego z kaczystami i wazelina rowniez;
    kazdy ma jakies poglady, mnie tez wolno miec swoje i tobie nic do tego,
    czy ci sie to podoba czy nie;

  120. max (11:24)

    „nie mam nic wspolnego z kaczystami.. i tobie nic do tego,
    czy ci sie to podoba czy nie”

    Mnie się TO podoba ale tylko średnio. Idzie o ten teksaski niby dowcip:

    I’M NOT ANTISEMITIC! I JUST HATE JEWISH PEOPLE

    Strawestujmy to. Ty nie masz nic wspólnego z kaczystami. Ty tylko nie znosisz, oraz zwalczasz, ich przeciwników.

    Masz, oczywiście, pełne do tego prawo. No to ja bije z tego powodu brawo. Co absolutnie nie oznacza, ze podzielam twoje poglądy polityczne. Co to to nie.

    I to na tym właśnie polega piękno demokracji

  121. .
    @ANCA_NELA
    19 lutego o godz. 17:37

    ***Sam mi napisałeś parę dni temu, że masz wdrukowane, aby nie dyskutować z Żorżykiem, a tu taka wymiana zdań ?na bogato?.***

    Szanowna Anko- Wrocławianko!

    To co napisałem, nie było dyskusją z Żorżem! Dyskusja powinna mieć określone cele jak poznanie stanowisk, próba uzgodnienia stanowisk lub osiąganie kompromisu. To wydaje mi się niemożliwe przy demonstrowanych przez Żorża walorach duchowych. To zrozumiałem dawno i prawdziwej dyskusji nie próbuję zaczynać. Skomentowałem tylko jego, hm…, nieco dziwne spojrzenie na moją osobowość, aby nie utrwaliło się takie jego spojrzenie u blogowiczów, których cenię. Dobrze to zrozumiał „Lewy”, gdy pisał:

    ***Zrozumiałem, że Twoje wyjaśnienia nie są kierowane do Zorżyka, bo on należy do tej grupy myślących inaczej, jak Lewar, murator. Od czasu do czasu te ograniczone typy mają tak, że muszą zaatakować kogos, nie bardzo rozumiejąc dlaczego;taka ich kondycja intelektualna.***

    Teksty Georges’a 53 są świetną okazją dla mojego starego mózgu w ćwiczeniu logiki i ewentualnie przy ostrzeniu stępionego szpikulca satyry, dlatego je chętnie czytam, ale Georges trochę przesadził ostatnio swym komentarzem:

    @georges53
    20 lutego o godz. 6:25

    ***Trudno by teraz uwierzyc, ale byly czasy ze Pan @Antonius pisal do mnie tak slodko:
    >>> antonius 9 maja o godz. 17:02
    ========================
    Georges! Zgadzam się prawie z wszystkim co ostatnio napisałeś? >>>***

    To już wygląda na bałwochwalstwo z mojej strony lub związek partnerski! Podał link do mojej wypowiedzi. Dwa lata temu (w dzień zwycięstwa) napisał drobną rozprawkę logiczną, która stała się przyczyną mojego komentarza:

    *** I teraz, widze trzy mozliwosci:
    1. albo Niemcy rozwalajacy jencow ( np. w Powstaniu ) to sk?syny, wiec i USmeni tez sk..syny ( np. pod Arnhem rozwalali jencow, a rannych
    wyrzucali z mostu do Renu ) (?)
    2. albo USmani to nasze fajne chlopaki, a wiec i Hitlerowcy tez; a to ze akurat byli po przeciwnej stronie, no coz, trudno? (?)
    3. nam wolno a im nie ( doktryna teoretyka Kalego ? najbardziej popularna na blogach***

    Ja to skomentowałem tak:

    Dziękuję za prawo Goodwina. Zgadzam się prawie z wszystkim co ostatnio napisałeś, tylko nie z zakwalifikowaniem Kalego do teoretyków. To był znakomity praktyk i pragmatyk, nawet mądry polityk (zabrał wroga ze sobą, aby mieć na niego oko), ale tu przedobrzył. Nie przewidział zdrady wśród własnych zwolenników, a to się mściło okrutnie. Gdyby od razu ściął głowę konkurentowi do władzy ? bez sądu ? jak Amerykanie OBL, wtedy Staś i Nel bez przeszkód dotarliby do oceanu.***

    Jak widzisz, zakpiłem sobie lekko z drobiazgu o Kalim i on z tego wysnuł wyznanie słodkiej miłości. Chyba trochę przegiął! Kończy swój komentarz tak:

    ***Trzeba bylo wygrac te wojne!.
    Wtedy te nieszczescia, ktorymi sie Pan tak zali by Pana nie dotknely.
    One dotknelyby mojego Ojca i mnie.
    A Pan by mnie ganial swoim pejczykiem po ukrainskich polach bawelny.***

    Korci mnie do komentowania tej wypowiedzi, bo częściowo ma rację, ale nie ze wszystkim.
    Gdybym ja wygrał wojnę, wtedy zostałbym prawdopodobnie profesorem matematyki po studiach w Heidelbergu – to faktycznie nie byłoby nieszczęściem dla mnie. Nie goniłbym go jednak pejczykiem po czarnoziemie ukraińskim, bo to daleko od Neckaru, poza tym bawełnę raczej uprawiają chyba w Kazachstanie?
    Żona wspominała o różnych płodach rolniczych na Ukrainie, ale ani słowem o bawełnie. Len – to i owszem, bo teść robił piękne płótna, tytoń też kontraktowali. Poza tym marzy żona o wspaniałym oleju lnianym, który pamięta z dzieciństwa. Makatki dziadkowe mamy do dziś, kolorowe, lniane. Spodnie też miałem, ale strasznie drapały niczym cesarza w Canossie włosiennica.

  122. max
    Dobrze by było, żebyś jednak swoje poglądy choć trochę zweryfikował.
    Stalin przesunął granice Polski za zgodą naszych zachodnich „sojuszników”, którzy w dużej mierze pokonali III Rzeszę dzięki morzu „sowieckiej” krwi i przez których zostaliśmy wydymani, mówiąc obrazowo, ale dostały nam się dobrze zadospodarowane ziemie. Trudno nie uznac tego jako rekompensaty, mimo że terytorialnie było ich mniej niż tych utraconych.
    Tzw. spuścizna jagiellońska (nasze drank nach osten) często wychodziła nam bokiem w międzywojniu. Pomijam Lwów czy Wilno bardzo silnie zakotwiczone w polskiej kuturze i zamieszkałe głównie przez Polaków. Mam na myśli potężny „żywioł” ukraiński, białoruski i litewski i nieudolne próby asymilacji tych mniejszości, które w wielu miejscach stanowiły większość. Podczas wojny i tuż po niej odpłaciły nam z nawiązką (masakry na Wołyniu i nie tylko).
    Powojenne granice okazały się bezpieczne i trwałe. Nie zmienił tego rozpad ZSRR, upadek muru berlińskiego, ani nasze przystąpienie do UE.
    Zresztą wszystko ma swoją cenę. Akces do UE oznacza w praktyce umowność granic (ale przecież tylko w sensie ich swobodnego przekraczania) i działanie w ramach gospodarczej wspólnoty. Dlatego demagogią jest uważać to za utratę suwerennosci.
    W zglobalizowanym świecie, gdzie rządzi miedzynarodowa finansjera, nikt nie jest w pełni suwerenny. Zwłaszcza średniej wielkości kraj, który wciąż jeszcze dogania tę zamożniejszą część Europy. Rozumie to nawet Orban, przywódca malutkich Węgier, który prężył muskuły, ale był zmuszony nieco podkulić ogon ze względów pragmatycznych.
    Wracając do twoich fobii, jak długo można i po co pielęgnować stare urazy?

  123. @Antonius
    gdybyś wygrał, to niemiecka Ukraina sięgałaby co najmniej do jeziora Aralskiego, a Ty, za profesorską gażę, nosił odzież z tkaniny lnianej jedwabistej w dotyku :cool:
    Rozumiem polemiczny ferwor i skłonności do ironii (nawet niezbyt finezyjnej), ale poniżanie innych komentatorów poprzez kpiny z nicków, aluzje do ich znaczenia lub wręcz „dowcipne” ich zniekształcanie uważam za uwłaczające poziomowi tego bloga.
    Nie mam argumentów, to przynajmniej pośmieję się z nazwiska, ha ha :roll:

  124. max
    20 lutego o godz. 10:26
    ANCA_NELA
    20 lutego o godz. 9:27
    o jakim ?wianie? mowisz?;
    zabrali to co nasze, a dali to co nie bylo ich, nie zrobili tego z milosci do Polakow tylko z kalkulacji;
    #
    Mówię o tym, że wprawdzie dali nie swoje, ale bez wątpienia zdobyczne.
    Nie musieli dać, mogli zabrać te kresy aż po Warszawę i nie dać niczego w zamian, ale jednak dali.
    I nikt nam tego w najbliższej perspektywie odbierać nie zamierza.
    A granice na Odrze i Nysie Łużyckiej! zakreślił własnym ołówkiem kopiowym sam Józef Wisarionowicz Stalin Dżugaszwili i nikt tego nie zmieni, choćby się bardzo starał i nie wiem jak się chciał.
    Alianci się nieco opierali, ale ich przekonał… miał siłę przebicia.
    Może warto się z tym jakoś pogodzić, skoro zmienić się nie da ;)

  125. To „się” w trzecim wierszu od dołu jest zbędne :oops:
    *
    Antoniusowi
    dziękuję za kompendium wiedzy o wymianie myśli z Żorżem, przyznam się, że troszkę na to liczyłam.
    Gajowemu M.
    obiecuję więcej nie nadużywać przerabiania nicków, ale akurat ta przeróbka była raczej żartobliwa, nie obraźliwa. Sam zaś nick w oryginalnym brzmieniu wydaje mi się nieco pretensjonalny, ale każdy sobie tworzy wizerunek własny według własnego uznania.

  126. @ANCA_NELA
    nie oczekuję żadnych obietnic, a jeśli, to raczej od Antoniusa, on już wie, dlaczego ;)
    Przekręcanie nicków i aluzje do „pretensjonalnego” brzmienia mówią więcej o przekręcającym niż o przekręcanym. Pokazują bowiem, jak proste i schematyczne mamy skojarzenia, jak jakieś psy Pawłowa, a kasztany jadamy tylko na Placu Pigalle ;)
    Pokaż mi swoje skojarzenia, a powiem Ci z jakiej epoki medialnej (generacji) pochodzisz :cool:

  127. @GajowyM
    W kwestii formalnej – przekręcanie, wyśmiewanie itp. z nicków! Oczekujesz podobno jakiejś deklaracji ode mnie.

    W zasadzie od dłuższego czasu nie stosowałem świadomie żadnej „fapy” leperowskiej pod tym względem. Wiem, że niektórzy są przewrażliwieni na tym punkcie, m. in. Georges53, trochę GajowyM, mocno kadett i nie wiem kto jeszcze. Ja nie uważam nicku za świętą rzecz jak „Maryja zawsze dziewica”, Allah akbar i nie uważam nicku za nazwisko, z którego nie należy kpić, nawet wtedy, gdy człowieka bardzo korci dowcip sytuacyjny.
    Podam Ci przykład: Jako nauczyciel, zastępując kolegę u uczniów dorosłych czytam listę obecności. Zatrzymałem się na nazwisku pewnej pani – „Stodup” i natychmiast chciałem zapytać – „Przepraszam, ile”? Zdołałem się jednak opanować.
    Moja krewna nazywała się „Mocz”. Ojciec rodziny był dumny z tego nazwiska, najstarsza córka nie. Powiedziała ojcu: „Mnie tam wszystko jedno, wyjdę za maż, ale jak się będą czuli bracia, gdy o ich koleżankach ktoś powie – ona chodzi z moczem”! Ojciec się złamał i nazywają się Moszczyński.

    Zarówno nazwisko jak i nick można w miarę swobodnie dobrać, przypadkowo lub z jakąś ukrytą myślą. Bywają nicki łatwe do odmiany gramatycznej i zupełnie inne i wtedy się to źle pisze. Dlatego ANCA… jest u mnie czasem Anką. Gdyby zaprotestowała, poprawiłbym się natychmiast. Zastąpienie nieodmienialnego nicku Georges53 na „Żorża” przejąłem ostatnio od poprzedników i naprawdę bez złośliwego podtekstu. Gdy piszemy o Francji zastępuję czasem nick „Lewy” przez „Mr le Gauche” i dotąd Lewy się nie obraził. Myślę, że przesadna poprawność w używaniu cudzych nicków to taka sama przesada jak z „political correctness” wobec wszelkiej inności (bo niekoniecznie mniejszości).
    Od czasów wykładu pani Kurtyki zawsze używam dla części społeczeństwa polskiego „nick” Naród. Może obrażam, a może nobilituję.

    W Niemczech dochodzi do niesamowitych idiotyzmów. Wydawcy literatury dziecięcej przerabiają klasyczne utwory typu Pippi Lamgstrumpf lub bajki Grimma oraz poezję, aby nigdzie nie wystąpiły słowa obraźliwe, jak murzyn, Turek itp. Nie wiem co w tym jest obraźliwego? Murzyn jest murzynem, a mały murzyn murzynkiem. Agata Christie też już jest na cenzurowanym za 10 murzynków. Tureckie władze protestowały przeciwko filmowi o Wiedniu, bo podobno obraza Turków. To po co się pchali na zachód, jeśli są tak „zimperlich”? A tak konkretnie – dla znających niemiecki. W literaturze dziecięcej aktualnie wydanej nie ma już „murzynków” (Negerlein), a są kominiarczyki (Schornsteinfegerlein). Na cygana nie wolno mówić cygan tylko Roma lub Sinti i jeszcze trzeba wiedzieć, który jest którym. Gdy cyganiątko z sąsiedztwa kradło wnukowi matchbox’y to nie zastanawiałem się czy to Rom czy Sinti, tylko zabroniłem wnukowi bawić się ze „złodziejaszkiem” – to nie jest obraźliwe, tylko stwierdzenie faktu.

    W dążności do superpoprawności niemiecka minister oświaty uczy swoją 6-letnią córkę, że Pan Bóg wale nie jest mężczyzną, tylko co – unisex? Może mówić „ta Bóg”. Jak to się ma do słów Jezusa o swoim ojcu? Gej adoptujący bękarta albo lesbijka po „in vitro” w wykonaniu Ducha św.?
    Czy aby nie obrażam przypadkiem czyichś uczuć religijnych?
    Wtedy przepraszam!

  128. Dziwna trochę dyskusja się wywiązała w sprawie tzw. Ziem Odzyskanych. Stalin dał, bo był dobry. A mógł zabić. Był niedobry, więc zabrał, ale oddał niemieckie. Itd, itp.

    Ciężko stwierdzić, dlaczego oddał. Pewnie chciał Niemcy osłabić, może też ukarać. Ostatecznie dwie wojny światowe wywołać to nie w kij dmuchał. Fakt, że straciliśmy nasze kresy, razem zresztą z narodowościowym problemem. To pomogło nam się pogodzić z sytuacją, że nie jesteśmy już Rzeczpospolitą Obojga czy ilu tam narodów, ale skromnym europejskim państwem narodowym. Inne narody wyszły na tym gorzej, trafiając do więzienia narodów, ale ostatecznie jakoś odzyskały niepodległość.

    Nigdy nie było mi szkoda utraty tzw. kresów. Lubię ukraiński Lwów, uwielbiam litewskie Wilno. Cieszę się, że te narody zyskały swoją szansę. Co z nią zrobią, nie wiadomo, ale ona jest.

    W latach 70-tych stosunki polsko – radzieckie były pono tak dobre, że Gierek zaryzykował i poprosił Breżniewa o Lwów i Kijów. Gensek podrapał się w głowę, podumał i rzekł:
    - Kijów to możecie dostać od razu, ale lwów to musicie sobie sami nałapać!
    Pozdrawiam :)

  129. Marit
    20 lutego o godz. 15:09
    Oj, chyba wyraziłam się niezbyt jasno…
    Stalin dał nie dlatego, że był dobry, tylko że tak sobie wykalkulował, że będzie dla niego lepiej. Zamiast brać nas sobie na kark, jako szesnastą republikę związkową, wolał dać kontrolowaną państwowość. Liczył się z tym, że jako republika będziemy stać ością w gardle, a jako państwo niby samodzielne, ale nie tak za bardzo, możemy grać naszą ulubioną rolę przedmurza i uważać się za suwerenny kraj.
    Jednak historia kołem się toczy, jak i fortuna.
    Stalina wykopali z mauzoleum – swoją drogą, jakie to podobne do tych niszczonych pomników! czyżby „homo sovieticus” wiecznie żywy? ;) a nasza granica jak dawniej, jak nakreślił tym ołówkiem trwa i jakoś utrwaliła się w świadomości NARODU i społeczeństwa, nie mówiąc już o naszych sojusznikach, którzy niezbyt chętnie te granice zatwierdzali swoim podpisem.
    Ja tam głęboko wierzę, że Pan Bóg ma spore poczucie humoru.

  130. Stalin i Roosevelt postanowili sprawdzić czyi obywatele są bardziej przywiązani do swojego przywódcy. Przywołał Roosevelt szeregowego obywatela USA i mówi:
    – Dla dobra Stanów Zjednoczonych, za swego prezydenta, skacz w przepaść.
    – Nie, nie mogę. Mam żonę, dzieci i starych rodziców.
    Przywołał Stalin szeregowego obywatela Związku Radzieckiego i mówi:
    – Za ojczyznę, za Stalina, skacz w przepaść.
    – Tak jest! Hurra! – i pobiegł szukać przepaści.
    Po drodze Roosevelt pyta go:
    – Czemu skaczesz w przepaść?
    – Nie mogę inaczej. Mam żonę, dzieci i starych rodziców.
    http://www.stalin.website.pl/dowcipy-s.html
    ———-
    ……i wiele innych……

  131. @Antonius
    powiedziałem, że nie oczekuję deklaracji, a jeśli… Sam wiesz dobrze, o co chodzi i nie musisz używać aż tak wielu słów na wyjaśnianie oczywistej oczywistości.
    Nazwiska ani nicki nie są święte, ale człowiek na pewnym poziomie potrafi w porę ugryźć się w język. Sam podałeś dobry przykład ;)

    Masz o sobie jak najlepsze zdanie i to jest OK, ale nie obrażaj się, kiedy w Twoich komentarzach ktoś wrażliwszy wyczuwa homo- i ksenofobię, a czasami sporą dozę rasizmu, nie, nie w słowach Murzyn i Cygan.
    Przy okazji anegdotka:
    Przed sądem stawił się obywatel z życzeniem zmiany nazwiska.
    - Nazwisko obywatela?
    - Adolf Kutas :roll:
    - Rozumiem. To jak obywatel chce się nazywać?
    - Stefan Kutas :cool:

  132. http://www.youtube.com/watch?v=2uor6b-oHZo

    Kaczmarski o Jałcie i fajce Stalina……

  133. Szanowny panie @Przecieku (9.12 dnia 20.02.) i Ty @Anko (9.27 dnia 20.02.) – pisać każdy może, choćby nie nazywał się Kisielem (myślę, że mamy na uwadze tego samego Kisiela, na którego powołuje się pan prof. E. Duraczyński a ja nie mam zamiaru czytać myśli profesora, jestem za stary i za leniwy). Ostatnio to nawet (podobno !) pan Moczulski zabiera się do pisania, tej najnowszej historii Polski, szanowny Przecieku, ale także nie będę tego czytał, tylko z innych powodów – wie Pan, zanim napisze, potem cykl wydawniczy, mogę nie zdążyć choćbym może i chciał.
    „Powołanie” do życia Polski w tym kształcie nie jest ani cudem, jak podobno pisze Kisiel, ani też bezgranicznej miłości Stalina do Polaków, droga Anko. Jest to wynik czystej kalkulacji tego super drania w skali światowej.
    Granica zachodnia tego „nadwiślańskiego kraju” została przesunięta, jak tylko się dało w ówczesnych realiach politycznych (trzeba wiedzieć, że trwała wojna na Pacyfiku, który w tym czasie był pod panowaniem Cesarstwa Japonii, prawie cały i nic nie wskazywało na to, że ta wojna na Pacyfiku zakończy się tak jak się zakończyła – zakończyła się wyłącznie dlatego, że prezydentem USA został Truman i zakończono produkcję dwóch bomb atomowych do niezwłocznego użytku. Nie ma żadnej pewności, czy Roosvelt zdecydowałby się na to, może „zdobywałby” każdą wysepkę po kolei !!! Jak niesie anegdota, ze Szczecinem poradzono sobie w sposób najprostszy, mianowicie na rynku ustawiono armatę i strzelano w sektorze 200 do 300 stopni i gdzie padały pociski tam stawiano słupki graniczne. To po pierwsze.
    Po drugie, układ poczdamski przewidywał okupację i demilitaryzację Niemiec, jako źródło nieszczęść w Europie na 50 lat. Po tym czasie miały się odbyć demokratyczne wybory, zjednoczenie Niemiec – i po okupacji :lol:
    Jeszcze „pokojowy noblista” Gorbaczow próbował coś nawijać o „zaszłościach historycznych” na okupowanych terenach, ale Jelcyn za wielomiliardową łapówkę opuścił NRD, w nadziei, że rubieże zachodnie ZSRR pozostaną tam gdzie je ustanowił Józek Wisarionowicz. Miał drań wizję dalekosiężną, obok PRL-u pewną suwerennością cieszyły się Ukraina i Białoruś, chodziło o to by w ONZ-ecie przysporzyć głosów na posiedzeniach plenarnych – to po trzecie :lol: :!: Darujcie, ale nie będę rozwijał myśli, co sobie ubzdurał Brzeziński na tle Ukrainy, Białorusi oraz ich tej niezależności od Rosji w kontekście federacyjnej Polski.
    Droga @Anko – poznaniak z przypadku nie może dyskutować na temat ceny pozostawionych kresów (w moim przypadku akurat są to rejony, przez które nawet Napoleon wybierał się do Moskwy suchą nogą a o muchach w nadmiarze czy komarów nie słyszałem, były w normie, jak wszędzie ) w porównaniu z obecnym miejscem zamieszkania, nie ma wspólnego mianownika, w tym cały kłopot. Poddaję się twojej sugestii, z małym zastrzeżeniem, że „mużykow” ani nie wywożono na Sybir, ani nie byli zmuszeni opuszczać rodzinnych stron w lipcu 1944 roku – mniejsze o powody, może kiedyś przy kawie, jak Tobie będzie Poznań po drodze.
    Nie będę komentował, dlaczego mój komentarz zamieszczono dopiero trzykrotnej moderacji. Jak „zajrzałem”, rano komentarz już był – i to jest najważniejsze, cieszę się !!!
    Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  134. W moim odczuciu, wygraliśmy na długim ołówku Stalina.
    z dłuższej perspektywy, na przymusowej wymianie ludności również.
    Nie ma problemu Prus, bo nie ma już Prusaków.
    Przecież oprócz Królewca, Stalin mógł wziąć i resztę, łącznie z Gdańskiem….

    Przypadkowo nie pozostawiono nam takich kukułczych jaj jak Wilno, czy Lwów. Ormianie i Azerowie będą toczyć pewnie kolejną wojnę o Karabach….

    A spoglądając na granice krajów afrykańskich, panowie dyplomaci z Zachodu takich punktów antagonistycznych, czy płonących granic, pozostawili jeszcze więcej- dla własnych interesów dzieląc plemiona, szlaki komunikacyjne, źródła wody.

    Ps.
    Sławetna II Armia WP ochroniła nas przed oderwaniem Cieszyna, czy Skoczowa od Polski w roku 1945…..
    Nie zawsze Czesi byli pokojowo do nas nastawieni.
    A i tupnięcie Rosjan się wówczas przydało, przywołując rząd Benesza do porządku.

  135. Czesław R. 17.33. Ja także jestem stary, ale nie leniwy, za to lubię czytać i słuchać ludzi mądrych. W tej sytuacji to nie mamy o czym mówić. Lepiej czytać fantazyjne mity, o których bredzi przed Tobą Marit./15.09/. Jest już kilkadziesiąt lat po wojnie. Wydarzenia i ich kulisy opisano dość szczegółowo. Powinien być więc sposób na porozumienie się przynajmniej w sprawach podstawowych. A tu cięgle odzywa się IPN.

  136. Szanowny panie @Przecieku (18.08 dnia 20.02) – nie wiem, w którym miejscu „:reprezentuję” IPN, prawdopodobnie w żadnym. Takie są fakty (no może z tą armatą nie było tak do końca, nie znam kalibru). Jeśli w sprawie Pacyfiku i jego wpływu na losy spraw europejskich, nasz inne, „źródłowe” zdanie to je „zapodaj, ja je znam z historii sztuki wojennej – był u nas na ASG taki przedmiot oraz ze wspomnien takiego McArtura. Pozdrawiam, Czesław R.

  137. @ Przeciek (18:08)

    „Lepiej czytać fantazyjne mity, o których bredzi przed Tobą Marit./15.09/. Jest już kilkadziesiąt lat po wojnie. Wydarzenia i ich kulisy opisano dość szczegółowo. Powinien być więc sposób na porozumienie się przynajmniej w sprawach podstawowych. A tu cięgle odzywa się IPN”

    Szanowny musi w niehumorze być, albo co. Czego on się Marit czepia? I jaki znowu IPN?

    O wyluzowanie apeluje. Jeśli oczywiście jest to tylko możliwe. Jeśli nie jest możliwe to wycofuje apel. Bo to by była czysta strata bajtów. Jeszcze czystsza niż nasze nasze tu młócenie słomy 24/7.

    PS. Pozdro dla @Czesława. IPN-em sobie nie zawracaj niczego. @Przeciekowi jakoś się tak wymskło zapewne. Najlepszym z nas się zdarza

  138. Orteq, 20.16. Miałem nadzieję, że zrozumieją metaforę odnośnie IPN. Kłamstwo i arogancja w znajomości historii jest domeną tej rządowej agendy.

  139. FC Barcelona okazała się za słaba na obronę Milanu !!! 0 : 2 !!! Czesław R.

  140. Był zabawny moment w Szkle Kontaktowym, gdy Ludwig Dorn się popisał przemową:

    ***Preopinanci moi w swych głosach wymownych
    Dotknęli wszystkich punktów stanowczych i głownych,
    Dyskusyją na wyższe wznieśli stanowisko;
    Mnie tylko pozostaje w jedno zjąć ognisko***

    Przykro mi, że tacy erudyci jak panowie Miecugow i Przybylik nie kojarzyli tego popisu Dorna ze znanym dziełem pewnego litewskiego poety (Mickieviciusa), a ja – biedny autochton śląski pamiętam jeszcze całe przemówienie Buchmana z Pana Tadeusza.

    Do naszego sejmu lepiej pasowałaby gadka Maćka, który podsumował „Radę”:

    ***Zabrał głos, wymawiając z wolna każde słowo,
    Z przestankiem i przyciskiem: „A głupi! a głupi!
    A głupi wy! na kim się mleło, na was skrupi.
    To póki o wskrzeszeniu Polski była rada,
    O dobru pospolitym, głupi, u was zwada?
    Nie można było, głupi, ani się rozmówić,
    Głupi, ani porządku, ani postanowić
    Wodza nad wami, głupi! a niech no kto podda
    Osobiste urazy, głupi, u was zgoda!
    Precz stąd! bo jakem Maciek, was, do milijonów
    Kroćset kroci tysięcy fur beczek furgonów
    Diabłów!!!!.***

    Nic dodać, nic ująć – takie są naszych posłów ‘rady”.

    PS
    Chwaliłem się znajomością Pana Tadeusza, a tak naprawdę znałem dobrze tylko jedną księgę oraz „mrówki”, bo nawet inwokacji już nie pamiętam, a może nigdy całej nie umiałem. Nasza polonistka inscenizowała przedstawienie teatralne i przypadła mi rola Buchmana. Nie dziwiłem się, miało to pewnie uzasadnienie (głębsze). Kto czytał „Radę” wie, kim był Buchman, choć nie była to postać negatywna mimo niewłaściwego urodzenia. Grałem w oryginalnej peruce Papkina, wypożyczonej z Teatru Ziemi Opolskiej.

  141. Orteq
    20 lutego o godz. 12:05

    moze od poczatku:

    cytujesz mnie w sposob zmieniajacy znaczenie tego co napisalem, to jest manipulacja.
    W zalaczeniu jeszcze raz to co napisalem:

    „nie mam nic wspolnego z kaczystami i wazelina rowniez;
    kazdy ma jakies poglady, mnie tez wolno miec swoje i tobie nic do tego,
    czy ci sie to podoba czy nie;”

    i twoje:

    „nie mam nic wspolnego z kaczystami.. i tobie nic do tego,
    czy ci sie to podoba czy nie?

    jak widac z powyzszego jestes malym manipulantem,
    a cala reszta o ktorej piszesz wynika z tego co napisalem wczesniej –
    DEMOKRACJA!!!

    piszesz: „Ty tylko nie znosisz, oraz zwalczasz, ich przeciwników.”

    chyba troszke za daleko, a moze tak przyklady?

  142. Antonius!
    Imponujące!!!
    Z pewną taką nieśmiałością muszę się przyznać, że ja tego litewskiego poety nie cierpiałam żywiołowo , bo kochałam miłością wielką Juliusza Słowackiego.
    Lekturę obowiązkową przerobiłam i wyrzuciłam z pamięci na znak sprzeciwu wobec takiego stosunku poety popularnego i modnego do drugiego, co nie miał tylu kolegów :D
    Ze sporym rozbawieniem wspominam te uczniowskie uniesienia…
    Za to „Beniowski” tkwi w mojej pamięci niewzruszenie. Kiedyś chyba umiałam go prawie w całości na pamięć. Tym bardziej pewnie, że główna bohaterka miała na imię tak, jak ja… podobnie zresztą u Tuwima – w „Kwiatach Polskich” też występuje postać o tym imieniu i na dodatek jej ojcem jest ogrodnik – jak i mój tata.
    ,
    Skoro już o imieniu mowa, to wrócę do wątku nicków, pod którymi tu blogowicze występują. Anca – czytane tak, jak się pisze, nie Anka – to przeróbka mojego imienia przez jednego z kolegów jeszcze w szkole. Dostałam to przezwisko za czupurność i twarde obstawanie przy swoim zdaniu, często na pozór wbrew własnemu dobru. Było zabawne i lubiłam je. Nela – tak mnie nazywała pani, u której wynajmowałam pokój, kiedy przez ponad rok mieszkałam w Jeleniej Górze. Ona tak zdrabniała moje właściwe imię i tylko ona tak do mnie mówiła. Bardzo ją ceniłam i lubiłam, była prawie jak dobra mama. Połączyłam w pewnym momencie te dwa „imiona” w jeden blogowy nick. I tak już będzie, jak długo będę się wpisywała.

  143. No i palnęłam przed zaśnięciem :oops:
    Ogrodnik w „Kwiatach Polskich” był dziadkiem Anielki!!!
    Dobranoc :)

  144. mag
    20 lutego o godz. 12:41

    piszesz: „Dlatego demagogią jest uważać to za utratę suwerennosci.”

    Mag, jesli piszesz pod moim adresem, to prosze do rzeczy, na temat powyzszego nic nie pisalem!

    A jesli chodzi o Twoje konczace pytanie, mam „dobrego nosa”, jak narazie nie zawiodlem sie. Nie pytajac o zgode pozostane przy swoim.

  145. ANCA_NELA
    20 lutego o godz. 13:05

    …zdaje sobie z tego sprawe i juz dawno to zrobilem :-)

  146. Srutu tutu! A tu, prawdziwympolakompatriotomkatolikom, nie udało się obronić niezawisłości Polski!”Tragedia narodowa”, jeszcze jedna(niczym nieudolnych powstań)-klęska! Biada nam wszystkim! „Wpadliśmy w śmiercionośne macki Unii”. Nieudacznicy z pis, „pradziwi polacypatriocikatolicy”, nader żarliwi, nie potrafią wygrać wyborów dla dobra(niewdzięcznego) Narodu- a i w parlamencie totalna klęska! Nie ma kto nas bronić przed krwiożerczą Unią! Pozostaje tylko bezmyślne, prymitywne, ujadanie u rydzyka;redemptorystów -niby,”ostoi polskości(!) „! Ale „zaprzańcy”,wtenczas, „zniweczą” suwerenność Polski! W.g. Staniszkis,”Projekt Gliński dogorywa”, Staniszkis wielbi pisowskich nieudaczników aczkolwiek czeka na „coś nowego”( ma wszak, pjn i sp). Ale według niej,ufajmy JK! Paranoja! Po co to komentować? -Dwóch durniów stworzyło pc, potem pis. Wykosili z partii co inteligentniejszych, potem JK wyrzucił jako, tako „myślących” wiernych ale biernych; dziś ma przy sobie tylko bezmyślnych lizydupków! I on,teraz niby wielki polityk! A on teraz nic! On u rydzyka ważny (a jaki tamże uniżony ) -i tylko tam. Wydaje mu się, że on, niby ważny „polityk”! Biedaczyna, zdaje się już nigdy nie obroni Polski przed „totalnym upadkiem”. Nigdy nie unicestwi „zaprzańczych ustaw”, „oddających suwerenność Polski” Unii! Pis nigdy nie zdobędzie władzy! Nawet, jeśliby wygrali,jakoś-tam wybory, durniów, na swoim i LK, poziomie( niczym,ongi lpr i samoobrona), do koalicji nie pozyskają!.”No, nie ma kto Polski bronić”! „Unia nas „zje”! To „koniec Polski”Bez kaczora,populstów i kibolów, którym zawierzył, jesteśmy zgubieni! Zostaje ulica.- Rydzyk na ulice wyprowadza- ale licho mu to wychodzi, bo on o „polskie”, niby walczy, przede wszystkim zaś, by za darmo na multiplex wleźć i „lody kręcić”! Ot to jego „patriotyczny” interes. A Pisowcy szcz…ją po nogach ‘wspierając” toto,byleby ten lansował ich wśród moherowych prymitywów!

  147. Kaczyński i jego przydupasy; o dziwo-nagle sp też ,kwestionują wsparcie „paktu fiskalnego”. Durnie! Pakt ten wspiera Polskę. Wspiera nasze wewnętrzne regulacje, dając nam możliwość wpływu na innych, by nie szaleli z budżetami!-Zdaniem durniów, to ogranicza polską suwerenność! W którym miejscu? Zdaniem durniów, każdy układ z Unią to zdrada ale forsa z Unii nam „sie”,należy(!). Choćby za wojnę(!) – od Danii, Holandii, Belgii -a jakże! PARANOJA! Ale Staniszkis pełna szacunku do kaczora i durniów z pis, choć czeka na coś nowego- niech czeka. PARANOJA! Ot, paranoja po prawicy

  148. Coś mi się wydaje, że kaczor, w populizmie,przeskoczył Wierzejskiego,Zawiszę i Leppera! Zgłupiał. Ale dla Staniszkis to ciągle „ajdol”. Ale, ale- czeka ona,że może coś nowego, normalnego…. no coś, byleby ,wiarygodne( w przeciwieństwie do pis),zaistniało na prawicy! Paranoja!

  149. max (23:29)

    A* „Cytujesz mnie w sposob zmieniajacy znaczenie tego co napisalem, to jest manipulacja.
    Moje/Max: ‘nie mam nic wspolnego z kaczystami i wazelina rowniez; kazdy ma jakies poglady, mnie tez wolno miec swoje i tobie nic do tego, czy ci sie to podoba czy nie;’
    i twoje/Orteq: ‘nie mam nic wspolnego z kaczystami.. i tobie nic do tego, czy ci sie to podoba czy nie?’
    jak widac z powyzszego jestes malym manipulantem”

    Dlaczego małym? Ja chce być dużym manipulantem! Takim co słowa połyka i sens zmienia. Z białego na czarne na przykład. Czy wręcz z prostego na garbate. Lub tez odwrotnie, przez pomyłkę.
    Jeśli ta twoja ‘wazelina’ takie dla ciebie miała znaczenie ‘zmieniające’ – dla mnie nie miała najmniejszego, tym bardziej zmieniającego – to ją sobie weź z powrotem. I nią siebie potraktuj obficie. Moze czasem pomóc..

    B* „piszesz: ‘Ty tylko nie znosisz, oraz zwalczasz, ich przeciwników.’
    ‘chyba troszke za daleko, a moze tak przyklady?’ ”

    Tak na mój gust biorąc, ty cały wydajesz się być jednym wielkim przykładem oszołomstwa moherowego.
    A tak na marginesie, to ja napisałem, pod (12:05) dokładnie tak:
    „Mnie się TO podoba ale tylko średnio. Idzie o ten teksaski niby dowcip: I?M NOT ANTISEMITIC! I JUST HATE JEWISH PEOPLE.
    Strawestujmy to. Ty nie masz nic wspólnego z kaczystami. Ty tylko nie znosisz, oraz zwalczasz, ich przeciwników. Masz, oczywiście, pełne do tego prawo. No to ja ci bije z tego powodu brawo. Co absolutnie nie oznacza, ze podzielam twoje poglądy polityczne. Co to to nie. I to na tym właśnie polega piękno demokracji”

    Uff. Chyba już chwatit’ tych pierdół, nie uważasz?

    Pozdro. Pochwa dla wierzących

  150. Pytanie
    Czy max-a nie przyjęli do jakiejś parafii za brak inteligencji czy tez wyrzucili za lenistwo // miał odejść z tych okolic i nie wracać// .

  151. jak tlumacz literatury(no i bzdury) polskiej na jezyki obce, pytam:
    kim byl mickiewicz? bo podczas wedrowek przez blogi dowiaduje sie
    (z kosciuszka i kopernikiem tez nie jest lepiej), raz ze polakiem, raz litwinem, raz bialorusinem,kryptofrancuzem, moskalofilem a raz zydem;
    wlasciwie tylko japonczycy twierdza, ze z mickiewiczem nie maja nic wspolnego,
    bo dzieki bogu beniowski ominal ich wyspe…
    dostarczycielke/la pewnej informacji zapraszam na sushi i herbate.

  152. Związek Ludności Narodowości Śląskiej pisze do redakcji Angory:

    ***List otwarty
    Piszemy do Pana w imieniu członków naszego stowarzyszenia i środowiska, które reprezentujemy. Wyrażamy swoje bardzo duże oburzenie z powodu zamieszczenia w ostatnim numerze na pierwszej stronie tygodnika w dymku na zdjęciu Papieża Benedykta XVI słów: ?Żegnam Was ciule!?

    My, którzy w większości starszego pokolenia, wiemy z doświadczenia co to jest nauka języka polskiego, bo idąc do szkoły rozpoczęliśmy naukę w języku nam obcym. W domu mówiliśmy językiem śląskim. Szybko żeśmy się języka polskiego nauczyli i w tym obcym dla nas języku szkoły pokończyli. Z powodu nieznajomości języka polskiego w szkole ze strony nauczycieli doznawaliśmy różnych przykrości, ale wynieśliśmy też ze szkoły poszanowanie dla tych co próbują się innego języka nauczyć. Wyśmiewanie się z tych którzy próbują przypodobać się Polakom poprzez nauczenie się ich języka jest dla nas wysoce niestosowne, a nawet demoralizujące młodsze pokolenie.
    Zdajemy sobie sprawę z tego, że wielu dziennikarzy twierdzi, że sensacyjność musi zaistnieć w czasopiśmie, aby zwiększyć zainteresowanie i poszerzyć krąg czytelników, ale naszym zdaniem w sprawie Papieża Benedykta XVI przekroczono powszechnie przyjęte normy obyczajowe dokonując zarazem obrazy uczuć religijnych.***

    Jak pisałem nas blogach – Angora jest jedynym czasopismem „papierowym”, które kupujemy i rodzinnie wykorzystujemy. Wnuczka czyta „Angorkę” (dla dzieci i młodzieży), ja humoreskę na drugiej i felietony na stronach 7 i 8, żona wszystko i wspólnie rozwiązujemy krzyżówki „z przymrużeniem oka” w celu utrzymania rodzących się systematycznie (mimo zaawansowanego wieku) neuronów.

    Gdy zobaczyłem ten obrazek, to mnie zaskoczył bardziej niż gwałt na marszałkini w wykonaniu Palikota.
    Moja żona, rodem z Galicji, ale znająca folklor śląski, do tego katoliczka praktykująca, była bardzo oburzona i zniesmaczona. Dyskutowaliśmy na ten temat jeszcze wieczorem, gdy pokazano w TV posła Godsona, który wprawdzie nie zniekształcił wyrazu „czule”, ale coś w podobny sposób – śmiesznego inaczej – powiedział.

    Naprawdę był to dowcip klasy rynsztokowej! Gdyby to jeszcze powiedział Kutz (jak mówił o „Warszawiakach” sejmowo-rzadowych), to miałoby inny wydźwięk, byłaby to swoista krytyka polityczna, ale naprawdę sympatycznego Benedykta w ten sposób ośmieszyć, nie spotkało się na Śląsku z „uznaniem”. Dlatego nie dziwię się reakcji Związku, nie uznanego przez władze państwowe, bo obrażano przy okazji również ludność śląską (autochtoniczną).

    PS
    Umieściłem ten komentarz na blogu o adekwatnej nazwie „Śląsk z bliska”, ale tam moderacja czasem trwa kilka dni, więc wkleję go również tu. Przepraszam!

  153. zezowaty,

    juz ci nie jeden raz napisalem, zadnych wnioskow nie wyciagneles i widze ze masz bardzo krotka pamiec, dalej robisz na blogu za slodkiego idiote, czy nie jest ci wstyd.

  154. Orteq
    21 lutego o godz. 7:12

    Suit yourself !!!

  155. Odnośnie Mickiewicza
    Cóż, w tamtych czasach Litwini byli takimi samymi Polakami jak Mazowszanie czy Małopolanie… Sytuacja zmieniła się dopiero, gdy mianem Litwinów zaczynali określać siebie Żmudzini, usiłując zawłaszczyć ów termin dla siebie i odbierając prawa do określania nim potomków historycznych Litwinów (sztuka ta zresztą w pełni im się udała i w efekcie dziś autochtonicznej ludności Litwy właściwej, czyli Wileńszczyzny, nikt nie nazwie Litwinami, za to tymże mianem określani są mieszkańcy Żmudzi i Auksztoty, a także ci wszyscy, którzy po II wojnie światowej osiedlili się na Litwie, a przybyli tam właśnie ze Żmudzi bądź z Aukszototy)

  156. Antonius
    21 lutego o godz. 10:10
    Związek Ludności Narodowości Śląskiej pisze do redakcji Angory:
    Mój komentarz

    Żart Angory jest mocno nie przedni i naciągany. W sieci przeczytałem, że jest to trawestacja jakiegoś powitania, które BXVI wygłosił po polsku, a które brzmiało ? ?witam was ciule? (czule).

    Żartu z Angory nigdy bym nie skojarzył ze Śląskiem, gdyby nie przytoczona powyżej interwencja Związku. Nie domyśliłbym się, że Ślązacy mogą to brać do siebie.

    Podobna sytuacja była z serialem o Berciku (nie pamiętam tytułu), który miał rzekomo ośmieszać Ślązaków. Tutaj również nigdy bym tego nie skojarzył z akcją ośmieszania Ślązaków i gdyby nie wypowiedź Kutza, który jako fachowiec z branży tak zinterepretował przesłanie serialu ? akcja ośmieszania, pozostałbym w nieświadomości.
    Śledząc ten serial, ani przez chwilę nie pomyślałem, że szkaluje się w nim Ślązaków. Także z ciekawości pytałem o opinie ludzi w otoczeniu i nigdy się nie spotkałem z negatywnym antyśląskim odbiorem, a wręcz przeciwnie, w większości ludzie wyrażali uznanie dla śląskiego humoru (bo tak odbierali ten sitcom, trochę jajcarstwa ludziom się należy). Serial ten, to nie dramat Szekspirowski ino zwykły sitcom zrobiony całkiem zgrabnie jeżeli chodzi o target, czyli widownię.
    Pzdr, TJ

  157. Antonius
    21 lutego o godz. 10:10
    Przyznaję, że kiedy usłyszałam te słowa z ust nowego papieża, to się parsknęłam śmiechem. bo brzmiało to zabawnie, ale równocześnie doceniłam dobre chęci i fakt, że nie mógł on w żaden sposób mieć świadomości, jak to dla polskich uszu zabrzmi.
    Pomyślałam sobie też bardzo krytycznie o kimś, kto mu pisał transkrypcje fonetyczne tekstu, bo on to powinien wiedzieć i przewidzieć efekt.A on zrobił dokładnie to samo, co ten matołek, mocujący czerwono biały proporczyk na prezydenckiej limuzynie.
    Dla mnie to jest najlepsza ilustracja do pokazania niekompetencji, lekceważenia obowiązku i braku poczucia odpowiedzialności. Można bezkarnie narazić czyjś majestat na śmieszność. Nie poniesie się żadnych konsekwencji.
    Nie czytuję Angory, parę razy przeglądałam u znajomych. Taki kogel-mogel wiadomości skoncentrowanych. Jednak miałam wrażenie, że to pismo jednak ma jakiś poziom. Dziś już takiego wrażenia nie mam.
    To co zrobili jest zwykłym chamstwem.
    Chamstwo, chamskie maniery, chamskie wyskoki podniosły się z dna i weszły na uniwersytet. Z dumą i adekwatnym wrzaskiem. W małpich maskach.
    Jeśli nie napotka wystarczająco stanowczej reakcji, to chamstwo nas zaleje i udusi.

  158. No, proszę, jak się można oburzyć ;)

    @Antonius
    czy to jest prawdziwy Ślązak, a jego informacje wiarygodne?
    „Termin „ciul” określa osobę gapowatą – po polsku stuknietą, niespełna rozumu. Wszystkie pochodnego tego zwrotu wiążą sie właśnie z tym puknieciem, stuknięciem.
    ciul, ciulnąć, wyciulać, ciulowe.
    Dla tych co chcą ciula łączyć z pe-nisem podpowiem, że w gwarze na tę część ciała jest inne określenie ściśle związane z funkcja jaka spełnia czyli „/pulok”.
    Ale określenie ciula jako „przyrodzenia ” to chyba nadinterpretacja goroli, którzy do końca nie wiedzieli o co chodzi z tym ciulem.”

  159. @GajowyM.
    21 lutego o godz. 11:30

    Ja w pewnym sensie byłem tylko elementem „transmisyjnym” miedzy tym związkiem a blogami Polityki.

    Mój kontakt z autorami listu jest taki, że oni mi przysyłają e-mailowo ciekawsze informacje związane ze sprawami śląskimi i staraniami o uznanie języka śląskiego. Ja powiem jak mędrzec Europy: „Jestem za, a nawet przeciw”! Tzn. uważam starania patriotów śląskich o zachowanie elementów kultury śląskiej (a język to podstawa) za potrzebne i chwalebne, a ta druga strona? To nie zdecydowane „przeciw” jak u Wałęsy tylko pewność, że ja osobiście już korzyści z osiągnięcia celu nie będę miał. Rozumiem doskonale język mówiony, sam nie mówię po śląsku, bo nie wyssałem go z mlekiem matki z bardzo prozaicznych powodów. Dla mnie, siódmego dziecka, mleka matki już nie „stykło” i dostawałem flaszki. Gdybym był alkoholikiem, to miałbym usprawiedliwienie, bo mówi się, że „jeśli chop pije, to mou grund (powód)”. Drugi powód – to niedobry dla języka polskiego okres mojego dzieciństwa – zakaz używania języka polskiego, wydany przez władze hitlerowskie.
    Moim pierwszym językiem „ojczystym” był wiec niemiecki, tak jak piszą w liście, śląski jest nabyty podczas pracy na wsi. Znam prace nad kodyfikacją języka pisanego, ale jestem za stary, aby sobie to jeszcze przyswoić, więc nie będę już pisał po śląsku – chyba nieudolnie dowcipy o Antku i Franzku.

    Redaktor Oficyny Śląskiej był jedyną osobą, która się zdecydowała wydać „dzieło mojego życia”:
    Wspomnienia śląskiego ‘srakotłuka’”,
    czyli opowiastkę na temat moich przygód wiejskiego nauczyciela wśród autochtonów – co mnie skłoniło do nauczenia się gwary lokalnej.
    Proponowałem tekst różnym instytucjom, które w swych nazwach miały hasła „ŚLĄSK” lub „współpraca polsko-niemiecka na Śląsku” i nawet organizowały konkursy na takie tematy, ale zawsze dowiedziałem się za późno i się nie załapałem i nie było zainteresowania.

    Odnośnie znaczenia tego miłego wyrazu chyba jednak mamy odmienne zdania. „Ciul” to jest to co pisałeś z myślnikiem, aby program CIA nie wyrzucił komentarza, to nie żadna „gapa”. Ten Twój „pulok” to pieszczotliwe określenie dla dziecka, jak „lulaj” nie ma tego znaczenia jak w kolędzie „Lulajże, Jezuniu”!
    Dzieci w mojej szkole, a dokładnie w przyszkolnym przedszkolu nie chciały śpiewać tej kolędy. Gdy zapytano matki – why??? Jedna z matek mówiła do kierowniczki przedszkola tak: „Pani! A czy to ten Pan Jezusinek nie miał nic innego do roboty, ino lulał i lulał”?
    Znaczenie polskich wyrazów na Śląsku może zadziwić Polaków z centrali lub ze wschodu. Już ktoś wspomniał jak Ślązak rozumie wyraz „k-rwa”, a jak się wam podoba „motyka”? Dla Polaka „pełnoprawnego” jest to narzędzie ogrodniczo-rolnicze, a dla śląskiej kobiety obraza, tylko lekko słabsza niż ten niemiecki „zakręt”.

    Dla rozbawienia gawiedzi blogowej jeden stary dowcip:
    Antek i Franzek idą wieczorem po mieście i „lulają” przetrawione piwsko. Żandarm krzyczy: „Schować i przestać”! Idą dalej a Franzek chichocze: „Ale go zrobiłem w konia! Schować schowałem, ale nie przestałem”!
    Kolejność imion zmieniłem świadomie.

    Tak prywatnie mogę powiedzieć, że moje oburzenie z powodu „wzrotu” w dymku było umiarkowane – w granicach „dolnego” stanu, ale żona była bardzo oburzona – inna wrażliwość czy wpływ kk?

    PS
    Co kraj to obyczaj!
    W języku francuskim odpowiednikiem „ciula” jest wyraz „con”, oddający dobrze kształt przyrodzenia (klin, stożek).

    Używa się go nawet w towarzystwie i faktycznie w sensie „gapa”. Ba! Istnieje nawet wersja żeńska!
    Kiedyś sekretarka szefa zrobiła głupstwo i w rzadkim u niej przypływie samokrytycyzmu zawołała: „Que je suis connne”! (jaka jestem „h*jowata)

    Może stąd Twoja „gapa”?

  160. @Antonius
    „gapa” nie jest moja, jeno cytat z owego komentatora, który twierdzi, że jest Ślązakiem i się zna.
    Śląskiego nie znam na tyle, aby się wypowiadać, ale też nie rozumiem, dlaczego akurat Ślązacy piszą protesty do gazety, kiedy słowo „ciul” jest powszechnie używane w wielu regionach Polski i należy do „skarbnicy” słownictwa popularnego, ale nie z kategorii tych najbardziej obraźliwych i wulgarnych.
    Tak jak TJ nie skojarzyłbym go ze Śląskiem, gdyby nie ta interwencja.

    Jeden znajomy zapytał mnie kiedyś, czy wiem, jakie były pierwsze słowa Ratzingera po polsku?
    - Obrońcy Poczty Gdańskiej, poddajcie się!
    ;)

  161. Miasto Poznan i zachodnia Wielkopolska lata 60-70 te XXwieku – Gamoń ,Oferma, taki byle ktoś bez wiekszych kwalifikacji -dupek persona nie porzadana ect. to ciul . Czy latach następnych było lub jest używane w gwarze Wielkopolskiej tego nie wiem .
    Na G.Ślasku oprócz Motyki słowo Zowitka fatalnie określało ” kondycje ” dziewczyny ,kobiety .
    ps.
    Gajowy M.
    przedniej klasy ten „dowcip ” z Pocztą .

  162. @GajowyM.
    21 lutego o godz. 14:31

    Ty sobie kpisz, a ja pochwalam młodego Ratzingera! Chciał dobrze, bo wiedział, jak się ta obrona skończy. Zgodnie ze statutem Wolnego Miasta Poczta nie miała prawa posiadania broni. Jeśli ktoś zajął budynek i strzelał do Niemców, to zgodnie z prawem wojennym był bandytą i tak potraktowano obrońców. Zupełnie inaczej podobno traktowano jeńców po kapitulacji Westerplatte. Nie byłem wtedy w Gdańsku, informacje mam z Internetu oraz z polskiego filmu, gdy „nieuzbrojona” poczta miała piwnice naszpikowane nielegalną bronią.

  163. Antonius
    moim zdaniem przeginasz troszkę z (nie)zakamuflowaną opcją niemiecką.
    Poczta Polska była uzbrojona, a nie miała do tego prawa? Więc pewnie wojska niemieckie najechały Gdańsk w 39, bo chciały wyegzekwować przestrzeganie prawa?
    Mam nadzieję, że to był żart. Trochę gruby, ale żart.

  164. Marit
    21 lutego o godz. 17:27

    Któreś konwencje regulują status schwytanych z bronią w ręku…..
    Pomiędzy cywilem a żołnierzem jest spora różnica- a wówczas jeszcze mogła być to ZWYCZAJNA wojna.

    Jednym z nielicznych osiągnięć Komorowskiego i Okólickiego, było wynegocjowanie dla powstańców statusu kombatanta……

  165. Jak się bawić, to się bawić…
    Gdybyśmy posłuchali grzecznej prośby i udostępnili korytarz, to w ogóle nie byłoby wojny i przyjaźń oraz zrozumienie mogłoby kwiść jak ten białej róży kwiat :D
    Na dodatek Armia Czerwona nie miałaby potrzeby przemarszu przez nasz kraj w celu wyzwolenia nas spod okupacji i nie zostałaby u nas na gościnne występy.
    Do czego może doprowadzić zwykły brak empatii i zrozumienia potrzeb innych, niż własne… ;)
    No ale z drugiej strony siedzielibyśmy w tych bagnach i oparach a „tutejsi” by nam robili różne przykrości i nie mielibyśmy Ziem Odzyskanych…
    I jak tu się zdecydować co by było dla nas lepsze???
    Szekspirowski problem.

  166. Żyjąc wśród poleskich bagien mielibyśmy nadal błony między palcami u nóg i po dwie pary łykowych łapci (jedna na sprzedaż).
    Mój sąsiad z Wołynia w ten sposób wyrażał swoją wyższość nad Poleszukami :cool:

  167. @Marit
    21 lutego o godz. 17:27

    Z młodym Ratzingerem było oczywiście „wężykiem”, jako uzupełnienie dowcipu chyba GajowyM.

    Resztę odnośnie nielegalnego uzbrojenia Poczty Polskiej w Gdańsku wyczytałem z tzw. kart historii, kiedy ustalono status wolnego miasta. Nie ja to wymyśliłem i nie oceniam. Nie wierzę osobiście w żadne „prawa wojenne”, to są kpiny, wykorzystane przez zwycięzców dla zamaskowania zbrodni, a zwycięzcy nikt nie sądzi. Wiem jednak, że przed opinią publiczną – światową – czyli durną Kurskową ludnością świata ustalenia traktatu Wersalskiego służyły Niemcom jako dowód na bandytyzm obrońców poczty. Nieważne, czego szukali Niemcy w Gdańsku, faktem jest uzbrojenie pracowników poczty – to nawet dokumentuje polski film. Czy postępowali mądrze, czy źle, czy łamali prawo, tego nie osądzam, piszę tylko o formalnej stronie sprawy. Historia pokazała, że zarówno obrona poczty jak i Westerplatte nie miały militarnego uzasadnienia w tej wojnie. Jeśli dobrze pamiętam, to Westerplatte miało się bronić bardzo krótko, bo w planach sztabu mieli otrzymać błyskawicznie pomoc, ale jak pokazał czas, taka pomoc nie doszła, bo nie mogła przyjść, a rząd już uciekł do Rumunii.
    Nie miej do mnie pretensji, że czytałem kiedyś ustalenia traktatu o statusie Gdańska i tyle tylko pamiętam. Google wie więcej i on nie ma z pewnością charakteru zakamuflowanej opcji, co widać przypisujesz mojej osobie, jak Jarosław K..

  168. W sprawie obrony Poczty Gdańskiej w 1939 r – przyczynkowo – za Wikipedią
    Rewizja w 1995 r.
    Sąd Krajowy w Lubece przeprowadził rewizję procesu pocztowców, stwierdzając m.in. pogwałcenie reguł postępowania sądowego i naruszenia postanowień IV konwencji haskiej (1907). W jej wyniku zostali oni przez sąd uniewinnieni. Do rozpoczęcia procesu przyczyniła się wydana w tym samym roku książka Dietera Schenka „Polska Poczta w Gdańsku – historia pewnego niemieckiego morderstwa sądowego”. Wyrok oprócz znaczenia moralnego pozwolił na wystąpienie do rządu niemieckiego o odszkodowanie (zostało ono wypłacone w roku 2001).

    Głównymi tezami uzasadniającymi wyrok były:

    1.Obowiązujący do 14 listopada 1939 Kodeks Karny Wolnego Miasta Gdańska nie przewidywał kary śmierci.
    2.Rozporządzenie o specjalnym wojennym prawie karnym na którym oparto wyrok dotyczyło tylko działań popełnionych przeciwko Wehrmachtowi, natomiast pocztę atakowały oddziały policji gdańskiej oraz paramilitarne jednostki SS i SA.
    3.Rozporządzenie przewidziane było na wypadek wojny, a taki fakt zaistniał po 3 września 1939 kiedy Wielka Brytania i Francja wypowiedziały Niemcom wojnę.
    4.Poczta Polska w Gdańsku w myśl traktatu wersalskiego była w świetle prawa międzynarodowego terytorium Polski bronionym przez Polaków, więc nie mogli być oni uznani za partyzantów.
    5.Pogwałcone zostały postanowienia ratyfikowanej przez Niemcy Konwencji Haskiej, której artykuł 43 w dziale III stwierdza: „z chwilą przejścia władzy z rąk rządu legalnego do rąk okupanta tenże poweźmie wszelkie będące w jego mocy środki, przestrzegając prawa obowiązujące w tym kraju”. Poczta Polska była terytorium Polski.
    6.Nie zapewniono oskarżonym prawa do obrony.
    Odpowiedzialnych za mord sądowy Hansa Giesecke i Kurta Bode nigdy nie spotkała jakakolwiek kara. Zostali po wojnie zdenazyfikowani. Giesecke został dyrektorem Sądu Krajowego Hesji we Frankfurcie nad Menem, a Bode był sędzią, a potem wiceprezesem Wyższego Sądu Krajowego w Bremie. Zmarli w latach siedemdziesiątych jako cenieni prawnicy.

  169. ANCA_NELA
    Ja chyba w Agorze, ale nie jestem pewien znalazłem długi artykuł w którym autor starał się udowodnić, że winę za katastrofę wojenna Polski ponosi minister Beck, bo powinien zgodzić się na współpracę z Niemcami i z nimi zawrzeć pakt. Polska będąc sojusznikiem Hitlera nie doznała by zniszczeń, a Hitler wspólnie z Polakami załatwił by ZSRR.
    No cóż teraz każdy głupoty może wypisywać. Gdyby ten spec trochę myślał i znał się na polityce i logice to takich absurdów by nie napisał.
    Jak on sobie wyobrażał układ po przykładowym pokonaniu ZSRR. Niemcy po wygraniu takiej kampanii mając taką ogromną siłę zbrojna wzmocnioną wojskiem austriackim, czeskim i węgierskim zgodziły by się by nowo uzyskane tereny na wschodzie były rozdzielone Polską. Chyba każdy najdurniejszy przywódca by ocenił że taką przeszkodę trzeba usunąć. Perspektywa takiej współpracy była więc wręcz wspaniała – Polska przestała by istnieć.
    Podobną logiką wykazują się ci którzy pisz o korytarzu i że zgoda na niego Uchroniła by Polskę.
    Historycy (ci prawdziwi) nie mają wątpliwości , propozycja była z typu propozycji nie do przyjęcia. Dla Polski już układ z ZSRR był lepszą alternatywą. Wśród złych alternatyw wybrano najlepszą i wyszło jak wyszło.

  170. ANCA_NELA
    21 lutego o godz. 18:10

    Czynnie po stronie Niemiec opowiedziały się Rumunia, Węgry, Słowacja, Finlandia, Chorwacja…..
    To były wybory polityczne przywódców tych krajów, dostarczających „mięsa armatniego” do przerobienia na Wschodzie…..
    Równie dobrze można by założyć taką decyzję Becka, wplątującą nas w wojnę.
    Wówczas zamiast „wyzwolicieli” mielibyśmy najeźdźców- jednoznacznie.
    A nie wiadomo, czy te nasze 30 dywizji piechoty i 15 brygad kawalerii nie przeważyłoby szali…..

  171. Nie bardzo rozumiem co jest oburzające w rysunku z Papieżem. Może dlatego, że sam nieraz popełniam te same błędy – dla mojego ucha nie ma różnicy pomiędzy y-i, ś-sz,ć-cz.
    To znaczy słyszę różnice, ale nie bardzo mi idzie wymowa. Do dziś pamiętam jak pewna recepcjonistka dzwoniła do kierowniczki i mówi „Pani kierownik. Może pani przyjść? Tu jakiś gość się awanturuje i twierdzi, że u niego w pokoju jakieś misie grasują”. Na co ja mówię , że „Nie misie a misie. Takie małe. O – takie” na co ona dalej do kierowniczki. „Takie bardzo małe misie mu grasują”.
    W wersji „Witajcie…” jest znane od dawna, nie jest to ani obraźliwe, ani obsceniczne. Jest śmieszne.

  172. Dzięki wszystkim za wyjaśnienia. Najbardziej mnie przekonuje to, co napisała ANCA. Po prostu nie słuchaliśmy próśb, a na dodatek wszystko traktowaliśmy zbyt poważnie. No i problem gotowy.
    Pozdrawiam

  173. Wracając do Mickiewicza to był o nie tylko genialnym poetą , ale również , a może przede wszystkim człowiekiem starającym się zdobyć mądrość zgodnie z tym co sam napisał cytuję „Nauką i pieniędzmi drudzy Cię wzbogacą, mądrość musisz sam z siebie własną dobyć pracą”
    Niestety w szkole skupiono się tylko na jego poezji i patriotyzmie.
    Tymczasem on był oprócz tego genialnym obserwatorem umiejącym wysnuwać logiczne wnioski i na dodatek podawać je wierszem.
    Perełek takich jak przytoczona przez Antoniusa w poemacie Pan Tadeusz jest więcej ale by to dostrzec trzeba czytać ten utwór pod innym kątem.
    Liczba celnych aforyzmów sformułowanych przez Mickiewicza jest znacząca
    tu link do niektórych
    http://www.cytaty.info/autor/adammickiewicz.htm

  174. maciek.g
    21 lutego o godz. 21:00
    że winę za katastrofę wojenna Polski ponosi minister Beck, bo powinien zgodzić się na współpracę z Niemcami i z nimi zawrzeć pakt. Polska będąc sojusznikiem Hitlera …
    ……………………………………………………………………………………….
    Rozważania na temat ewentualnego sojuszu z Niemcami w pewnych kręgach politycznych II RP opisuje Stanisław Swianiewicz w ” W cieniu Katynia”.

  175. O rany, Indoor… Ale się uśmiałam! Właśnie wróciłam z durnowatej komedii, a tu jeszcze te misie, bardzo małe, grasują!…

  176. Marit
    21 lutego o godz. 21:24

    Przecież jest wielu przywódców którzy zostali zdymisjonowani, lub zdekapitowani, bo nie spełniali próźb silniejszych od siebie…..
    Ostatnio niejaki Kadafi podpadł….

    O o tym czy wojna jest słuszna, czy nie, ludzie dowiadują się z…..prasy…..
    Wojna w Mali jest słuszna?
    A ktoś Cię pytał, czy nasi chłopcy mają tam jechać?
    Wtedy również patriotyzmem można było wszystko wytłumaczyć…..
    Czyż walka z „czerwoną zarazą” nie byłaby szlachetnym celem?

  177. Gdybyśmy posłuchali grzecznej prośby i udostępnili korytarz, to w ogóle nie byłoby wojny …. – napisała @ Anca ( z „śmieszkami” )….
    Czesi udostępnili Adolfowi Sudety w październiku 1938 r a w marcu roku następnego skończyło się to … jak się skończyło, czyli skończyły się Czechy – „zaczął się” Protektorat. Beck o tym wiedział.
    PS. Tezę, że współpraca Polski z Niemcami Hitlera w 1939 r i polska zgoda na korytarz i aneksje Gdańska przez Niemcy głosił m.innymi zmarły w 2009 r historyk Paweł Wieczorkiewicz,

  178. maciek.g
    21 lutego o godz. 21:26

    Jak by był taki mądry, to siedziałby w Paryżu, a nie umierał w Konstantynopolu…..
    Chciał na starość generałem zostać, tworząc ten Legion?

    Zresztą, równie głupia śmierć co jego przyjaciela Puszkina…..

  179. ”Wojna w Mali jest słuszna?”
    Nie wiem, chociaż zdaje się szwagra miałem z Mali (któryś z mężów mojej siostry). Mnie tylko zastanawiał taki obraz w którymś z czasopism, co pokazał tłum uchodźców uciekających na wieść o rychłym wyzwoleniu przez wojska rządowe.

  180. Indoor prawdziwy
    21 lutego o godz. 21:40

    Wszyscy „wyzwoliciele” są podobni- gwałcą, rabują, mordują…..
    Stąd powojenny przyrost naturalny……między innymi….
    Między Odrą a Wisłą niewiele niezgwałconych się uchowało.
    A mężczyzna zarobić kulkę mógł za darmo….

  181. W PS-sie pod wpisem z godz. 21,34 „wyszedł” mi potworek.
    Powinno byc tak:
    PS. Tezę, że współpraca Polski z Niemcami Hitlera w 1939 r i polska zgoda na korytarz i aneksje Gdańska przez Niemcy zapobiegłaby agresji Niemiec na Polskę głosił m.innymi zmarły w 2009 r historyk Paweł Wieczorkiewicz,
    (Podkreśliłem to co „zjadłem”).

  182. Że potrafię i na poważnie o wojnach i podziałach pisać może świadczyć mój stary tekst;
    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2012/05/07/hollande-tusk-bojkotuje-komorowski-przyjmuje/#comment-169312
    To straszne, że kiedy wojna się kończy, różni znawcy i badacze zaczynają ją rozgrywać w kolejnych książkach i ustawiać szeregi wojsk po swojemu, po swojemu też i w zależności od kierunku wiatru historii przyznają miejsca na uznanie zasług bojowych żołnierzy, jak i miejsca pod cokoły pomników. Na tych cokołach, również zgodnie z kierunkiem wiatru ustawiają postacie bohaterów. Jednych się ustawia, potem zwala i stawia nowych.
    Mnie to drażni i mierzi.
    :(
    Gdyby nie Indoor z tymi misiami, to bym popadła w melancholię, bo choróbsko mnie trzyma za gardło i trudno o dobry nastrój.

  183. Wieśku,
    Mickiewicz nie był kunktatorem i był bardzo przesiąknięty patriotyzmem i bardzo mu zależało na odrodzeniu się Polski i chciał w tej sprawie coś zrobić. W Paryżu zasłynął z tzw wykładów paryskich.
    Z Polską odrodzoną wiązał duże nadzieje, że umożliwi to naprawę sytuacji w całej Europie.
    Nie mógł przewidzieć tego, że zachoruje tam na cholerę. Do Turcji pojechał organizować oddziały polskie – legiony (Zmarł nagle podczas epidemii cholery, prawdopodobnie na tę chorobę, choć ostatnio coraz częściej mówi się, że mógł zostać otruty arszenikiem, lub doznać wylewu krwi do mózgu). To otrucie jest prawdopodobne bo jego działalność mogła się wielu rządzącym nie podobać.
    Obecnie można stwierdzić, że przeceniał znaczenie Polski dla Europy a wpojony patriotyzm i tęsknota za krajem spowodowała, że wziął udział w działaniach które powieść się nie mogły.
    No cóż błędów nie popełnia ten co nic nie robi.

  184. maciek.g
    21 lutego o godz. 22:14

    Niestety, można mieć żal do naszych patriotów, że źle go ukierunkowali…..
    W efekcie byliśmy mięsem armatnim w niezliczonych konfliktach.
    Tracąc przy okazji mnóstwo zdolnej młodzieży mogącej BUDOWAĆ kraj, a nie ginąć za cudzą wolność…..
    Moralne zwycięstwa są może i dobre, ale dla sierot, wdów i emigrantów, niewielka to pociecha. A o tych którzy bezsensownie zginęli, szkoda gadać nawet.
    Pomnik Puławskiego, Sułkowskiego, czy rozsiane po świecie Domeyki, Czekanowskiego, to stracone szanse dla Polski….

  185. ANCA_NELA
    21 lutego o godz. 18:10
    Doskonale zrozumiałem twój wpis i myślę, że nie z tego powodu piszesz, że potrafisz pisać o tych spawach tez na poważnie.
    On po prostu przypomniał mnie ten idiotyczny artykuł i przy okazji napisałem jakie to bzdury ludzie mogą na ten temat wypisywać

  186. @Indoor prawdziwy
    21 lutego o godz. 21:20

    Dawno się nie przekomarzaliśmy. Smoleńsk chwilowo został przyćmiony Czelabińskiem (też zamach USA według ichniego Macierewicza) to możemy „lingwistycznie”. Rozumiem bratanka, że ciule i czule to dla niego ganc pomada, skoro mylą nie tylko misie z innymi małymi potworkami, a przede wszystkim mówią „s”, gdy piszą „sz” i odwrotnie. Męczyło mnie to przy wymawianiu nazwiska żony Nowickiego – pani Meszaros, a jak się czyta?

  187. wiesiek59
    Obecnie mamy znacznie więcej wiedzy historycznej jak i dostępu do niej. Wiemy, że spowodować katastrofę taka chociażby jak rozbiory Polski jest stosunkowo łatwo, lecz spowodować naprawę tejże i odzyskać niepodległość to to już niełatwa sprawa i trzeba czekać na okazją historyczna , a takową był konflikt między zaborcami.
    Niestety ludzie są niecierpliwi i przeceniają możliwości (te powstania które były to właśnie brak właściwej oceny sytuacji). Często z tego powodu dają się ludzie wykorzystywać innym (przykładem Napoleon, w którego wierzyło wielu Polaków i na którym się zawiedli, choć coś tam dla Polski uzyskano)
    Obecnie tez mamy polityków którzy chętnie wplątaliby Polskę w konflikty zbrojne licząc, że zrobią na tym swój interes. Jak widzimy mamy w społeczeństwie wielu ludzi którzy nie widzą zagrożenia w działaniu tych ludzi i dają się nabierać na ich patriotyczno religijna śpiewkę .

  188. ”pani Meszaros, a jak się czyta?”
    Sprawa nie jest prosta. Po pierwsze – jak się pisze. I nad ”e” i nad ”a” powinno być kreska.
    ”sz” to jest ”s”, ”s” to jest ”sz” – tym kłopotów nie ma. Byłoby to więc Mesarosz. Zresztą jako słowo znaczy to ”rzeźnik” (taki fleischer)
    Gorzej z tymi e i a. ”E” z kreseczką to jest takie coś pomiędzy ”i” a ”e”. Z kolei ”a” z kreską to podobne do polskiego ”a” tylko wmawia się nieco dłużej.
    Jesli chcesz posłuchać – http://szotar.sztaki.hu/search?searchWord=m%C3%A9sz%C3%A1ros&fromlang=hun&tolang=eng&outLanguage=hun

    Tam obok słowa jest taki mały głośniczek i gada.

  189. Kiedyś dostałam do przepisania kilka stron tekstu w języku węgierskim :shock:
    Pisałam na mechanicznej maszynie, więc metodą pisania litery – cofania karetki i dopisywania znaków nad literami dałam jakoś radę…
    Ale nie zapomnę tej pracy :D

  190. Indoor (21:20)

    „Takie bardzo małe misie mu grasują…” W wersji ‘Witajcie?’ jest znane od dawna, nie jest to ani obraźliwe, ani obsceniczne. Jest śmieszne.”

    Jeśli jest śmieszne to powinno dotyczyć:

    ‘kasza misiu kasza. Nie może tylko być grycana. Perłowa już może być. Choć brylantowa jest lepsza. Twarda najlepiej’

  191. cos dla tych wszystkich, ktorzy maja nadzieje na przyjazn polsko-rosyjska – jesienne wojskowe manewry Rosji i Bialorusi u wschodnich granic Polski;

    http://niezalezna.pl/38724-wojna-z-rosja-mozliwe-scenariusze

    to jak tam ogonki, juz merdaja?

  192. O Mickiewiczu Panstwo pisali, dyskusje sie pojawialy: Polak, Litwin? – co to znaczy? Patriota prawdziwy czy nie? A czy to wazne?
    Byl Adam pierwszej klasy obserwatorem ludzkich zachowan i ich portrecista. Figura Gerwazego do dzis sie plata po polskiej polityce – jest to wszak uosobienie polityki PiSu. Antonius wspominal o zascianku i sejmikowaniu, gdzie glos rozsadku natychmiast byl wypraszany – ot polska polityka i dzienkiarstwo.
    A co do patriotycznych „rozkminek”, jak mawiaja 20latkowie, najcelniej opisal je Jacek Kaczmarski w utworze „Czaty śmiełowskie”
    (z pamiecie, wiec moga sie drobne przeinaczenia pojawic):
    „… o nie tak bylo drzewiej, a jak bylo nikt nie wie
    bo nie wszystkie sie jawia sekrety,
    kiedy chodzi o milosc, polityczna zawilosc
    i poete pod wplywem kobiety
    (…)
    Tam reduty potyczki, Bem Pradzynski, Chlopicki
    Tam krwiozercze Moskali sa rzesze
    Ona tu niedaleczko, ot przejazdzka nad rzeczka
    serce drzyj! w Budziszewku wlos czesze
    (…)
    trudny wybor? – nie dla niej, leglo w gruzach powstanie
    i legl wieszcz pod najslodszym z ciezarow
    a wyrzuty sumienia w patriotycznych skryl pieniach
    za co wdzieczny do dzis jest mu Narod”

    Z innej beczki:
    Niedawno wspominalem o pieknolicym chlopcu, ktory moglby zauroczyc tlum podspiewujac „tomorrow belongs to me…”
    Dzis rano sluchalem przegladu prasy Żakowskiego, ktory wspominal srodowe przemowienie Tuska zwracajacego uwage na scene polityczna przypominajaca sceny z filmu „Kabaret”. Red. Żakowskiemu tez sie tak kojarzy. To chyba dobrze, ze sporo osob takie zgrozenie dostrzega.
    Ja, szczerze powiedziawszy, mialem wrazenie, ze to sam Tusk odgrywa role owego sympatycznego demonicznego mlodzienca. Mleczko z ust sobie spiljali „przyjaciele z PiSu” i „przyjaciele z Platformy”, i kiedy sie nawet okazalo, ze przyjazn przyjaznia, ale stolki wazniejsze, to i tak najdziksze harce PiSu – lustracyjny amok, powolanie CBA czy demolowanie WSI (jeden Komorowski niesmialo probowal sie przeciwstawic) Platforma popierala. I caly czas nie mam przekonania, ze te droge rzeczywiscie porzucila.

  193. ANCA_NELA, Indoor prawdziwy
    Sprawę misiów wyjaśniła mi kiedyś pewna urocza Włoszka:
    -No wiesz – miś…
    Ale nie taka, co w głowie… Nie taka miś, co je miód…
    No wiesz – miś… Taka mały szczur!

  194. max
    Wbijasz nóż w sece jasnemu gwintowi, który twierdzi, ze Putin to gołąbek pokoju i gdzie mu tam w głowie jakieś manewry.

  195. Ciąg dalszy nastąpi…
    Ojciec ma syna, który idzie w jego ślady i wygląda na to, że gotów go przerosnąć.
    Ma styl i motywację albo nawet poglądy.
    „Dynastia” – rozdział drugi.
    http://niezalezna.pl/38716-bachory-tuska
    To jest dziennikarstwo prawdziwie niezależne od zdrowego rozsądku, ale z widokiem na karierę. Oby mu się wiodło i oby nie trafił mu się drugi Pyjas. Jest i bez tego wystarczająco wkurzony. Będzie dymił, już to widzę.

  196. Ciągle rzucaliśmy kolejne pokolenia „kamieni na szaniec” m.in. przez Mickiewicza i innych naszych romantyków. Ech, ta „gorączka romantyczna” o której pisała choćby Maria Janion.
    Z jednej strony mistrz Adam pokazał świetnie w „Panu Tadeuszu” nasze bezprzykładne warcholstwo (choć upoczciwione), zapalczywość i naiwną wiarę w napoleońskie obiecanki (za wolność waszą i naszą), a z drugiej swoimi czynami, zaanagażowaniem politycznym już na emigracji dał przykład naiwnej wiary w polski mesjanizm. Próba tworzenia legionów polskich, m.in z poparciem Watykanu czy Konstantynopola, na obczyźnie okazała się jeszcze jedną mrzonką.

  197. Tekst Kaczmarskiego genialny. Mistrz Adam też był genialny, ale zupełnie niezrównoważony, egocentryczny w swoich wizjach i poczynaniach. Jego fascynacja Towiańskim, „Księgi Narodu i Pielgrzymstwa”, próby tworzenia Legionu – pomieszanie z poplątaniem, nie mówiąc już o życiu osobistym. Władysław dobrze wiedział co robi niszcząc pozostawione przez wieszcza dokumenty.
    „Mój Adamito! Widzisz, jak to trudne
    Uprawiać cnoty pustynie odludne…
    …..
    Dziś jezuityzm jak wąż ciebie łamie.
    Sam go wskrzesiłeś.
    Widzisz, mój Adamie?”

  198. Post Scriptum do mojego komentarza na innym blogu na temat odpisu z podatku na rzecz KK.

    Jestem przekonany, że przed rytualną i obowiązkową spowiedzią Wielkanocną proboszczowie przejrzą wymagane od wiernych kopie PIT’ów i zadecydują dopiero czy udzielić rozgrzeszenia. Drobiazgiem będzie agitacja z ambony i może w listach biskupich, w których omawia się najistotniejsze sprawy wiary.
    Szczególnie istotna będzie „pomoc” administracji kościelnej dla emerytów, którym ZUS wypełnia PIT’y, chyba, że rząd zmusi ZUS do odpisania na chama od wszystkich emerytów (również innowierców i ateistów) na ten jeden zbożny cel.

  199. ANCA_NELA i inni wierzacy w przyjacielskie stosunki,

    dobrze wiedziec z kim ma sie do czynienia;
    oby nie przyszedl czas odswiezania starych i budowania nowych pomnikow dla wyzwolicieli !!!

  200. max
    22 lutego o godz. 12:26

    Wizje pana Szeremietiewa doskonale opisują poziom jego wiedzy na temat wojska- ZEROWY…..
    Koncentracja większych formacji wojskowych w sposób niejawny, jest niemożliwa.
    A poza tym, PO CO mieliby nas atakować?
    Do dominacji politycznej wystarczy kurek z gazem i Kaczyński…..
    Nikt tak dla Rosji wiele nie zrobił, jak on.
    Bardzo pożyteczny idiota…….

  201. wiesiek59
    22 lutego o godz. 12:43

    postraszyc, i przywolac do porzadku zawsze dobrze,
    to czasem lepiej dziala na wyobraznie niz kurki z gazem i Kaczynski…

  202. ANCA_NELA
    Bardzo mylna diagnoza cytuję „Mistrz Adam też był genialny, ale zupełnie niezrównoważony, egocentryczny w swoich wizjach i poczynaniach”
    Takie oceny formowali ludzie bardzo podobni do obecnych dziennikarzy którzy twierdzą, że Po to to samo co PiS ,Kaczyński chce demokracji a katastrofa w Smoleńsku to był zamach.
    Cytuje info odnośnie niszczenia dokumentów
    „Znany jest (prywatnie) historykom literatury fakt, że Stanisław Tarnowski, będąc w Paryżu, zaklinał Władysława Mickiewicza, aby zniszczył wszystkie dokumenty działalności ojca z epoki ?Trybuny Ludów?. Dla Tarnowskiego były to dokumenty hańby; chodziło mu o to, aby Mickiewicz pozostał ?po dawnemu jako posąg z brązu?. W imię tej samej zasady p. Adam Krzyżanowski protestował przeciw ?wygrzebywaniu? zapomnianych pism poety. Ileż zresztą z pewnością naniszczono dokumentów w imię tej zasady! Znam list, w którym ktoś odmawia Władysławowi Mickiewiczowi powierzenia dokumentów, zarzucając mu ich fałszowanie. Przez pietyzm oczywiście. Ale co znaczy to słowo? Pamiętam czas, gdy socjaliści w Krakowie składali u stóp pomnika pierwsze wieńce; inni uważali to za bluźnierstwo, wówczas właśnie żądano niszczenia dokumentów pozwalających pomówić Mickiewicza o socjalizm. Było to kalaniem posągu z brązu. Sądzę tedy, że każdy fabrykował sobie ten posąg z troszkę odmiennego brązu. I jeżeli nawet staniemy na stanowisku brązowniczym, możemy przyjąć, że od czasu do czasu posąg z brązu ulega przelaniu. Przypuśćmy, że obecnie jesteśmy w fazie takiego przelewania posągu.”
    I tak to jest ze sławnymi i wyrastającymi ponad przeciętność ludźmi, część chciała by ich przywłaszczyć i dopasować do swych poglądów, inni gdy niektóre im nie odpowiadają oskarżają o szaleństwo czy niezrównoważenie (a także o inne przywary).
    Kolega nie lubiący Mickiewicza mówił jaki gdy powstał pożar to on siedział jakby nie miał kontaktu ze światem i inni go wyprowadzili bo chyba by zaczadział. Oczywiście było to w kontekście negatywnym i porównaniu z Chopinem którego uwielbiał. Tymczasem ten stan wynika po prostu z głębokiej medytacji i zatopieniu sie myślach, a to geniuszom często się zdarza.

  203. max
    22 lutego o godz. 12:51

    Jeden batalion to prawie STO pojazdów, dywizja ma ich z tysiąc.
    Jak chcesz ukryć taką ilość przed satelitami?

    No i chyba mamy jeszcze na Wschodzie jakąś agenturę, po czystkach Macierewicza?

  204. I jeszcze drobna uwaga.
    Wojny ZAWSZE toczyły się o zasoby, bądź kontrolę.
    i TO SIĘ NIE ZMIENIŁO…..
    Kontrolować Polskę zbrojnie?
    Taniej jest kupić przywódców- jak zrobiła to CIA….

  205. Pytanie do ANCA_NELA

    Czy znasz profesora Piotra Ż? Czytałem o zarzutach prokuratury i tłumaczenie matki. Wiem, że na świecie dzieją się rożne rzeczy i „świat” akademicki nie jest wyjątkiem. Jest jednak zawsze znakomita możliwość wrabiania niewinnych ludzi. Nie chodzi mi o meritum, sprawa jest przykra dla wszystkich zainteresowanych, ale nie mogłem się powstrzymać ze skojarzeniem, gdy czytałem fragment z treści artykułu:

    ***Mężczyzna usłyszał zarzuty m.in.: uzależniania wykonania czynności służboej od uzyskania przez niego korzyści osobistej, stosowanie gróźb, czy też doprowadzanie pokrzywdzonych kobiet podstępem do obcowania płciowego.***

    Chodzi mi o zakończenie zdania z tym” podstępem”.

    Natychmiast przypomniałem sobie stary dowcip z rozprawy o gwałt:

    Zgwałcona oświadczyła, że mężczyzna ją oszołomił (a nie było jeszcze modnych pigułek gwałtu).
    Na pytanie sędziego, jak ją oszołomił, odpowiedziała: „Panie sędzio! On mi machał pięćsetką przed oczami”!
    „A czy pani mu się opierała”, zapytał sędzia.
    „Oczywiście, Wysoki Sądzie – jedną nogą o łóżko, drugą o szafę”!

    Jak paskudne bywają „babki” studenckie, to wiem z naszych doświadczeń.
    Taka historyjka, która się przytrafiła koledze. Do egzaminu wzywał parami, jeden odpowiadał, drugi się przygotowywał.
    Pewna spryciula zdradziła kolegom lub koleżankom, jak zamierza zdać bez przygotowania (typowo – grozić oskarżeniem o molestowanie seksualne). Poszła w ostatniej parze i nawet podpowiadała studentowi, który odpowiadał, robiąc wrażenie świetnie przygotowanej. Student zdał i chciał wyjść , ale kolega go poprosił, aby został i ewentualnie podpowiadał w rewanżu koleżance – i plan nie wypalił!!!
    Już nie pamiętam, czy kolega miał intuicję, czy go ostrzeżono.

  206. wiesiek59
    22 lutego o godz. 13:21

    powiedz mi zatem, jaki jest cel jesiennych manewrow wojskowych u wschodnich granic RP?

  207. ?Dziś zadaję sobie pytanie: a gdyby nie było polskiego ruchu podziemnego lub gdyby miał mniejszą skalę, co by się wtedy działo? Nie mam wątpliwości: alianci i tak by wojnę wygrali. Wojna bez naszego udziału nie byłaby dłuższa nawet o jeden dzień. Wojnę wygrali alianci, bo zbudowali dziesiątki tysięcy okrętów, bombowców, czołgów. One wygrały wojnę, a nie ruch podziemny. Czy warto było ponosić tyle strat??. Polscy patrioci będą oburzeni, mówi dalej Karski, bo Polacy w całej swojej historii chlubili się skłonnością do poświęceń. ?Do poświęcenia własnego narodu, własnego ludu, nie licząc się ze stratami?.
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/bronislaw-lagowski-karski-widzial-jasno
    =============

    Niezłe pytanie…….

  208. max (0:57)

    „jesienne wojskowe manewry Rosji i Bialorusi u wschodnich granic Polski; http://niezalezna.pl/38724-wojna-z-rosja-mozliwe-scenariusze
    to jak tam ogonki, juz merdaja?”

    Jakie ogonki i jakie merdanie, Maxie złociutki? Czegoś Szanowny nie załapuje? Jedynie ogonki jakie ja widzę to te Kasztanek naszych. Ale – ja nie widzę żadnego merdania! Co natomiast widzę, słyszę i czuje to pierdnięcia naszych Kasztanek. Te historyczne i te obecne.
    Te obecne pierdnięcia Kasztanki to artykuł Krzysztofa Zielkie w „GuPOLu”. Przedrukowanym posłusznie przez „Niezalezna.pl”.

  209. Antonius!
    Nie znam zupełnie profesora Ż. Na sprawę patrzę z dużym dystansem. Myślę, że nie jest możliwe, aby taki proceder mógł trwać latami i nikt niczego nie zauważył, nikt wcześniej nie doniósł – choćby anonimowo, aby w internecie nie ukazały się jakieś informacje.
    Uniwersytet to nie ochronka prowadzona przez zakonnice ani nie szkoła prowadzona przez braciszków pod wezwaniem… Nie wierzę, że studentki, doktorantki dawały sobą tak manipulować i nic nie powiedzieć, nie zaprotestować, nie zasygnalizować…
    Mam wrażenie, że ktoś zaciągnął misterną siatkę a profesor wrażliwy na wdzięk niewieści powiedział coś albo też zrobił jakiś fałszywy krok.
    Kiedy ja studiowałam, kontakty międzyludzkie były ograniczone skromnym wychowaniem, brakiem takiej pewności siebie, nie było wyzywających ubrań i zachowań. Bywały przeróżne odzywki wykładowców, którzy potrafili powiedzieć komplement, przyjść na wieczorek zapoznawczy, czy też studencką potańcówkę na wydziale. Nie było jednak takich sytuacji, jakie sugerują zarzuty, stawiane profesorowi. Osobiście mam ogromne wątpliwości i czekam na rozwój wydarzeń.

  210. max
    22 lutego o godz. 14:23

    Manewry służą dokładnie temu samemu co nasze, przeprowadzane co roku w Wicku, Powidzu, Orzyszu i paru innych poligonach.
    Armia MUSI się szkolić.

    Wszystkie ruchy wojsk powyżej pewnej ilości są zgłaszane dzięki postanowieniom KBWE. Istnieje też „inspekcja na życzenie”- w ciągu 24 godzin można dokonać oglądu dowolnej instalacji, czy jednostki na terenie dowolnego kraju będącego sygnatariuszem porozumienia.
    Rutynowe jest zapraszanie na manewry obserwatorów z innych krajów.
    Z wzajemnością oczywiście…..

  211. Nic jakoś nie wyłapałem z Szeremietiewa, Wiesku. Choć nie byłbym wcale zdziwiony jakby i on pod pierdząca ofensywę Kasztanek się podłączył. Z tym naszym jakże czujnym wyprzedzeniem i zapałem. Historycznie uwarunkowanym. Jak np. przed stanem wojennym.

    Rosjanie gromadzili wojska przy naszej wschodniej granicy a my w nich – buch ‘Posłaniem do narodów”! To tak jakby w odpowiedzi Maxowi z (14:23). Choć Wiesiek już odpowiedział. Uspokajająco..

  212. ANCA_NELA
    22 lutego o godz. 14:42

    Teksty w Przeglądzie ma pan profesor świetne.
    A czy studentki zaliczały profesora, czy profesor studentki, to sprawa dyskusyjna.
    Podobno nie ma nic groźniejszego niż wzgardzona kobieta……

    Assage też się o tym przekonał….
    A do Berlusconiego żadna z pań pretensji nie miała…..

  213. Orteq
    22 lutego o godz. 14:50

    Kiedyś Rozenek wspomniał u Olejnik o przetargach na uzbrojenie.
    10% prowizji od miliardowych kwot, piechotą nie chodzi….

    Ja poszedłbym tym tropem.
    Wzniecanie psychozy wojennej sprzyja interesom.
    I kieszeni decydentów odpowiedzialnych za zakupy.
    A do wydania jest potworna kasa- 130 miliardów zł w ciągu najbliższych kilku lat.

  214. wiesiek59!
    Studentki to nie są zalęknione podlotki. To duże dziewczynki, świadome czasem aż za bardzo własnych atutów. Kiedy czytam jak sobie dają radę w życiu, wyszukując sponsorów, bo ciuchy i kosmetyki kosztują, to mam spore wątpliwości, czy za zwykłe zaliczenie byłyby skłonne do ofiary z własnej niewinności.
    Zwykle wypowiadam się po stronie kobiet i w obronie ich praw w trudnych sytuacjach, ale tu mi wyraźnie podejrzanie pachnie.
    Parę tekstów profesora czytałam.
    Poczekajmy.

  215. ANCA_NELA
    22 lutego o godz. 15:02

    Specjalnie dla Ciebie- stary przebój, sporo mówiący….
    http://www.youtube.com/watch?v=FSKvi5sB1Po

    Sexapil……

  216. Wieśku59!
    W oczekiwaniu na rozwój wydarzeń…
    http://www.youtube.com/watch?v=aqsPoMUonHQ&feature=player_embedded
    Gdzie te piosenki i te wykonawczynie …

  217. max

    Może nie załapałeś się na wojsko, ale o KBWE pewnie czytałeś.
    Jeżeli nie, to służę…..
    http://www.eduteka.pl/doc/srodki-budowy-zaufania-w-europie-pierwsza-generacja

    Histeryczne reakcje niedouczonych dziennikarzy i polityków służą tylko jednemu- podnoszeniu własnej pozycji i wierszówce…….
    A że „ciemny lud” to kupuje?
    Chleb i igrzyska, a od czasu do czasu i lincz się tłumowi należy.

  218. UWAGA WIRUSY
    Pogoda paskudna – fakt
    Ale żeby rozsiewać wirusy za pomocą bloga to już lekka przesada.
    Mnie się zdarzyło podłapać takiego stworka przy otwieraniu bloga Pani Paradowskiej we wpisach Wieśka 59 z 20 LUTEGO o godż 16.39 lub 16.55, przylepionego do kawałów o Stalinie.
    Nie wierzę by to było celowe działanie ale chyba żle świadczy o weryfikacji i kontroli wpisów na blog .
    Jeśli ktoś chce sprawdzić to podałem namiary ale sam nie potrafiłem usunąć tego wirusa więc i pozostałe towarzystwo ostrzegam LEPIEJ NIE OTWIERAĆ TYCH DWU WPISÓW.
    uklony

  219. Ja niżej podpisany oświadczam, że juz nigdy więcej nie napiszę niczego sprzecznego z linią partii i stanowiskiem moderatora, tylko nie wyrzyczjcie mnie z towarzystwa, bardzo o to proszę, Czesław R.

  220. zezowaty
    22 lutego o godz. 16:30

    Faktem jest, że coś nie tak.
    Na blogi wchodzę przez Operę, bo Firefox wyrzuca jakiś błąd 404….
    Mówisz że skan trzeba zrobić?……

  221. wiesiek59

    Wszystko zgadza sie, jest tak jak piszesz, ale manewry przy polskiej granicy maja swoja wymowe i znaczenie;
    wyobrazmy sobie te same jesienne manewry, powiedzmy sobie przy granicy rosyjsko-bialoruskiej lub gdzies na terytorium Rosji, efekt – psa z kulawa noga nie obeszlyby te cwiczenia.

    ANCA_NELA,

    kobiety zawsze maja cos do zaoferowania w drodze do upatrzonego celu, cel uswieca srodki, a ze czasem cos nie jest po ich mysli stad ten caly krzyk;

  222. Orteq
    22 lutego o godz. 14:42

    pytasz/piszesz:

    „Jakie ogonki i jakie merdanie, Maxie złociutki? Czegoś Szanowny nie załapuje? Jedynie ogonki jakie ja widzę to te Kasztanek naszych. Ale ? ja nie widzę żadnego merdania! Co natomiast widzę, słyszę i czuje to pierdnięcia naszych Kasztanek.”

    tak, masz racje Kasztanki nie merdaja,…., a co do „Co natomiast widzę, słyszę i czuje to pierdnięcia naszych Kasztanek.”
    - widziec nie widzisz, ale zapewne slyszysz i czujesz :-)

    pytasz „Jakie ogonki i jakie merdanie” – psie ogonki i psie merdanie;

  223. http://polska.newsweek.pl/jerze-urban–lewicowy-grajdol,101526,1,1.html

    „Palikot to kapryśna primadonna, Kwaśniewski humorzasty krawiec, Miller hamulcowy, a Kalisz tak leniwy, że nadaje się tylko na prezydenta „? tak polską lewicę opisuje Jerzy Urban.
    ===============

    Czyż nie piękne i trafne podsumowanie?

  224. cos dla panow, wklejam:

    „Poradnik dla mężczyzny, jak uniknąć zarzutów o molestowanie seksualne:

    1. Zawsze miej w biurze, domu, samochodzie, przy sobie kamerę i nagrywanie dźwięku.
    2. Nigdy nie przebywaj sam z kobietą/dziewczyną w jednym pomieszczeniu, a jeżeli musisz zostaw otwarte drzwi i zainstaluj sprzęt z punktu 1.
    3. Zawsze utrzymuj przynajmniej 1,5 metra odległości od kobiety
    4. Nigdy nie decyduj się na podwożenie kobiet/dziewcząt samochodem. Powiedz, żeby sobie poszła na autobus.
    5. Nie udzielaj pierwszej pomocy kobietom/dziewczętom. Może to się skończyć oskarżeniem o molestowanie. Naprawdę lepiej żeby umarła. Od zarzutów o nieudzielenie pomocy można się łatwo wybronić, w przeciwieństwie do zarzutów o molestowanie.
    6. Nie umawiaj się na tzw. „randki”, a jeżeli już musisz to w miejscu publicznym, z dużą ilością osób. Oczywiście kamera i nagrywanie dźwięku to ekwipunek obowiązkowy.
    7. W przypadku chęci uprawiania seksu udaj się z kobietą do prawnika, żeby ustalić tzw. kontrakt seksualny. Zawsze może być pomocny w przypadku postępowania sądowego.
    8. Nigdy nie patrz na obcą kobietę. Istnieje ryzyko zarzutów o molestowanie wzrokiem.
    9. Nie pomagaj w niczym kobiecie. Może Cię oskarżyć o stalking, bądź molestowanie.
    10. Zawsze wychodź z założenia, że kobieta/dziewczyna chce Cię wykorzystać, a potem oskrażyć.
    11. Najlepiej unikaj kobiet i zostań gejem (autor postu nie jest gejem, żeby było jasne). „

  225. Warto się zastanowić nad takim zbiegiem okoliczności; ostatnio została zaatakowana prof Środa, zniszczono elewację biura poselskiego prof Senyszyn i wrzucono pod jej samochód świecę dymną, teraz kolejny lewicowy profesor zaatakowany i już całkiem poważnie. Ja w takie przypadkowe zbiegi okoliczności nie wierzę.
    Tak, jak w spontaniczne zniszczenia nagrobków na cmentarzach żołnierzy radzieckich w czasach nie tak dawno minionych.
    Komuś to służyło…
    Ciekawe, komu służy dziś :?:

  226. jeszcze cos na temat gwalconych przez Piotra Ż.

    http://www.youtube.com/watch?v=nCgXGdHuaGI

    „Klaus przypomniała, że Piotr Ż. usłyszał wcześniej kilka zarzutów m.in. zarzut gwałtu, stalkingu (czyli uporczywego nagabywania)…”

    slowo „stalking” – „czyli uporczywe nagabywanie”, to nie tylko uporczywe nagabywanie, to slowo ma co najmniej 18 znaczen.

  227. Białoruskie wojsko to nie w kij dmuchał.
    Synok, chczasz w armiju?
    http://nn.by/image-cache/dfdb1e1067def48c53cbea62806c98b2_w723_h482_q95.JPG
    Synok: Paszoł ty…

  228. Jeszcze jest tu fajny film o tej armii… Reklamówka Ministerstawa obrony
    http://nn.by/?c=ar&i=105301

  229. zezowaty
    22 lutego o godz. 16:30
    Przytrafił mi się kiedyś taki wirus… i to w poczcie od znajomego, z którym utrzymuję stały kontakt mailowy. Taka śliczna pomarańczowa koperta… kliknęłam i się zaczęło :mrgreen:
    Żadne wyrzucanie nie pomagało. Wchodziło w pocztę i w przeglądarkę właził na pulpit . Mój bratanek sporo się nabiedził, żeby natręta pogonić. Zrobił wreszcie taki manewr, że zmienił datę kalendarzową i zmylił intruza, który paszoł won i gdzieś tam się błąka.
    Nigdy nie klikam na kolorowe koperty i jakieś fajne buźki, które namawiają do kliknięcia. Można pożałować. Od czasu do czasu dostaję od tego znajomego informacje o wirusie, który gdzieś w świecie został wygenerowany i sieje spustoszenie. Jeśli dostanę kolejne ostrzeżenie, to dam znać na blogu.
    Chociaż mam wrażenie, że ten wirus poluje raczej na komputery w USA i w Izraelu.

  230. @Wiesiek59 (16.47 dnia 22.02.) do @zezowatego – czy ten wpis z węzykiem czy poważnie ?? Bo ja złożyłem „ślubowanie”, że będę układny (tak na wszelki wypadek), bo tak sobie myślę, że moderator dostaje gęsiej skórki na widok mego imienia z „R”. Jeszcze raz napiszę coś głupiego na „spróbę”, np. o tym, o czym myśli Gowin po klubowym spotkaniu klubu PO z premierem Tuskiem.
    Brawo @Marit (18.47 i 19.34. dnia 22.02.). Pozdrawiam, Czesław R.

  231. na raty, cos dla milosnikow Riverdance, ale trzeba zobaczyc obydwa linki:

    Obejrzyj jako pierwszy:
    http://www.youtube.com/watch?v=ZUIYHNJ7ZDU&feature=em-share_video_user

  232. Czesław R.
    22 lutego o godz. 20:18

    Niestety poważnie……
    Firefox na blogi Polityki reaguje negatywnie……
    Nie potrafię tego złamać…….
    Pozostaje obejście.

    Może wnuczek coś poradzi?
    Moja wnuczka zbyt młoda……

  233. Wojska na wschodzie, Mickiewicz,, palenie dokumentów…
    O, a tu skrót Pana Tadeusza (Waligórski) w wykonaniu Grotowskiego i Zwierzchowskiej:

    http://www.youtube.com/watch?v=pUcOds-_YoU

    Pozdrawiam

  234. I dalsza część – niestety ucięte w środku VI księgi:
    http://www.youtube.com/watch?v=AXejLcTwKbM

    Pozdrawiam

  235. Yevaud :!:
    Jesteś wielki!

  236. Czesław R.
    22 lutego o godz. 20:18
    Spróbuj zrezygnować z Firefoxa i zainstaluj Google Chrome. Ja tak właśnie mam, bo mi młody przeinstalował i jestem zadowolona. Z tym liskiem miałam trochę kłopotów.
    Poza tym jeśli ci jakieś licho wlazło do komputera, to należy zmylić pogonie.
    Może to się okazać skuteczne.
    Pozdrawiam.

  237. ja rowniez uzywam Firefox browser, pracuje ok.,
    to nie jest browser problem, od czasu do czasu miewalem problem z moderacja, jest ona uczulona na pewne slowa, niekoniecznie brzydkie;

    Google Chrome & Firefox sa jednymi z lepszych „brawserow”

    http://internet-browser-review.toptenreviews.com/

  238. Waligórski był z pewnością jednym z wybitniejszych „jajcarzy” polskich i jest w tym na swój sposób genialny. Teraz niestety już takich nie ma

  239. Wiesiek59
    Firefox wyrzuca jakiś błąd 404 , bo komp złapał wirusa.
    Tu masz wyjaśnienie i sposób naprawy
    http://www.fixitpc.pl/topic/8180-adres-google-powoduje-blad-404-not-found

  240. maciek.g – 22:37
    Waligórski…. Ba! Wrocławianin ze Lwowa. Jeden z ostatnich przedstawicieli ginącej inteligencji w dawnym stylu. Cudowne poczucie humoru i ta jego złośliwość i dowcip, który bawił nie raniąc. Znawca literatury, człowiek renesansowy.
    Gatunek na wymarciu – niestety.

  241. „Abby i Brittany Hensel wystąpiły w filmie pokazującym rok z ich życia.

    Bliźniaczki wciąż mieszkają w tym samym miasteczku z czternastoletnim bratem, dwunastoletnią siostrą rodzicami i psem.

    Jak większość nastolatek chodzą do szkoły, spotykają się z przyjaciółmi oraz marzą o zrobieniu prawa jazdy.

    Bliźniaczki syjamskie pozwoliły, by kamera towarzyszyła im w dniu ich szesnastych urodzin.” –
    http://vod.pl/na-zawsze-razem-abby-i-brittany-koncza-szesnascie-,82609,w.html .

  242. Nie sprawdziłam a napisałam :(
    Waligórski nie był ze Lwowa a z Nowego Targu!
    Na dobranoc jeden z jego wierszy refleksyjnych. Piękny.
    http://www.waligorski.art.pl/liryka.php?litera=d&nazwa=56

  243. A propos wspaniałych ludzi „na wymarciu”. Wiem, że brzmi to okropnie, ale odchodzą nieuchronnie, więc póki jeszcze żyją…
    Widziałam i słuchałam dziś w TVN24 „na żywo” prof. Adama Bielańskiego, który w grudniu zeszłego roku skończył 101 lat!
    Ten znakomity chemik, autor akademickich podręczników z zakresu chemii fizycznej i nieorganicznej nadal będacych podstawą nauczania na wielu polskich uczelniach jest wciąż aktywny zawodowo. Korzysta z komputera, internetu, pisze artykuły naukowe, nawet zdarza mu się wykładać na UJ w ramach cyklu nestorów nauki polskiej.
    Co za umysł, poczucie humoru, sprawność fizyczna w tym wieku, jaki jeszcze tembr głosu! No, po prostu szczęka mi opadła.
    Na szczęście zakres jego zainteresowan wyklucza politykę, bo – być może szarpaliby go po nogawkach, jak Władysława Bartoszewskiego, różni „prawdziwi patrioci”.
    A to przecież też jeden z „ostatnich”.

  244. max (17:53)

    ” pytasz ‘Jakie ogonki i jakie merdanie’ ? psie ogonki i psie merdanie”

    No nie mów! Copy? Czyli, pigs? Psy, po naszemu?

    http://www.youtube.com/watch?v=rnUa1BRXuyA

    ” ‘Psy’ translates from Polish into dogs. The English title is ‘Pigs’. Both titles are intended as slang references to the police.”

    Wiesz ze nie pomyślałem o tym. Te akurat ‘psy’, stworzone przez Pasikowskiego, rzeczywiście są od merdania. Nie tylko zresztą ogonami. Merdania dla każdej władzy jaka im będzie dana

  245. Zmiana tematu

    To gdzie to żeśmy siebie uplasowali w łańcuchu żywieniowym?
    Dla wrażliwych, poważne ostrzeżenie: brutal, very brutal vimeo

    http://player.vimeo.com/video/57126054

  246. Do wszystkich! Do wszystkich! Do wszystkich!
    ===============================

    Pare dni mnie nie bylo. Zajrzalem a tu Holaaa!
    Nigdy jeszcze moj nick nie byl tak popularny na blogu.
    Stwierdzenia sa tego rodzaju, ze nie moge ich zostawic bez odpowiedzi.
    Zajmie to pare dni.
    Tymczasem,
    Watch this space. I”LL BE BACK!

    P.S. A tymczasem… Lekka przekaska przed daniem glownym…
    Przyjaciolka zagraniczna Polski i tego blogu…

    Pani @ Helena ze swoim @kotem Mordechajem,
    ======================================
    wspomina… ( co prawda na innym Forum, ale na temat ktory my dobrze znamy, lubimy i walkujemy czesto… )
    Zasluzonych Walczakow Demokracji z PRLu; min. Blumsztajna.

    Tak sie zlozylo, ze ja tez mam wspomnienie o Sewerynie Blumsztajnie, niegdysiejszym bojowniku o demokracje, prominentnym obecnym parlamentarzyscie.

    Wici rozeslano po Dusseldorfie, moim owczesnym M.P. , w najczarniejszej nocy stanu wojennego, ze odbedzie sie goscinne spotkanie z Blumsztajnem.
    Zaprosilem paru Niemcow z pracy; zeby sie dowiedzieli, ciapciaki, jak dzielnie Polacy walcza o wolnosc. Strasznie wtedy bowiem bylem dumny.

    On zagaja od czego sie to zaczelo. Mianowicie od podwyzek cen wodki…Sluchamy dalej.
    A on nic tylko „ceny wodki” i „ceny wodki”
    …I „ceny wodki” i „ceny wodki”…
    I „ceny wodki” i „ceny wodki”…
    … a mnie jest wstyd przed tymi zaproszonymi Niemcami, ze nie wiem gdzie sie schowac…
    A on „ceny wodki” i „ceny wodki”…

    Takie mam wspomnienie o Sewerynie Blumsztajnie, bojowniku o demokracje.

  247. ANCA_NELA 20 lutego o godz. 13:13
    ===========================
    >>> Gajowemu M. obiecuję więcej nie nadużywać przerabiania nicków, ale akurat ta przeróbka była raczej żartobliwa, nie obraźliwa. Sam zaś nick w oryginalnym brzmieniu wydaje mi się nieco pretensjonalny, ale każdy sobie tworzy wizerunek własny według własnego uznania.>>>

    Pani Anca_Nela, jaka ona mila, slodziutka i rozkoszna; ona tak zartobliwie tylko…

    Moj nick jest dla Jej Wysokosci protensjonalny(!?). Moje imie, ktorym sie posluguje juz dluzej, niz moim pierwotnym rodzonym, jej sie nie podoba. Interesujace podejscie…

    Tu nie wypada nie przypomniec wytryski humoru n.t. P.P.@@ kadetta, Falicza.
    Nick Falicz byl z dziecieca radoscia cytowany jako „Fallicz” ( owacje na stojaco!!! Pyszny humor ginekologiczny! ). Miedzy takimi zartobliwymi rozkoszniaczkami przypomimam sobie uzywala tego pysznego zartu ( min. ) P.P. Anca_Nela i Akademik Lewoskretny Francaise – dzisiejsi i wielokrotni pouczacze dobrych manier.

    Mnie ani z P.P. @@ Kadettem ani Faliczem nie po drodze, ale chyba od takich wytwornych intelektualistow jak Anca_Nela i Akademik Lewoskretny FRĄSEZE …
    ( co prawda nie ma regulacji EU, coby wymagala zeby Akademik FRĄSEZE mial wiecej oleju w glowie niz Akademik ĄGLEZE czy nawet Akademik ALEMAŃ )
    … moznaby oczekiwac wiecaj taktu, niz od takiego, jakze pretensjonalnego chama jak Georges…

    Pan Kaddett natomiast wielokrotnie przypominal ze jego nick to skrot od inicjalow ( zgadnac nietrudno, ze – chyba – K.D. ).
    Bogać tam…
    No ale to tylko mnie zgadnac nietrudno, widac, bo horda intelektualistow juz spieszy zeby sie pochwalic „A JAAAA, to czytalem Szwejka!!… ), a juz drugi „Ja tez, ja tez…”.
    Wiec kadet Biegler musi byc; bo musi byc bardzo wytworne na takim blogu, najlepszym w Galaktyce…
    P.S. Hi, hi, hi…

    Moj nick jest dla Jej Wysokosci protensjonalny(!?). A wie Pani co? Pani nick mi nie przeszkadza. Nick jak nick.
    Ale to imie rodzone… Anna… To jest dopiero pretensjonalne, IMHO…
    Jak sie Pani nie wstydzi z czyms takim w dowodzie po ulicy chodzic…? Gdzie jest policja…?
    ( dla ulatwienia… hi, hi, hi… )

    A jak juz znowu zlapalem uwage Pani @Ancy_Neli …
    ( obiecala ze bedzie unikac, nawet w kajeciku zapisala, grubymi bukwami, a tymczasem nie unika… No i jak tu wierzyc(*) płochej(?) kobiecie(?) na slowo? )

    … pisze ona :
    ANCA_NELA 2 lutego o godz. 23:14
    ======================
    >>> georges53 Ty nie bądź taki dowcipny, bo ci nie wychodzi.>>>
    ( to o kawale na papirusie Krola Tutenhamona…).

    Pan Wańkowicz uwazal sie za bardzo dowcipnego czlowieka. Bylby niepocieszony, ze Pani tak nie docenia jego poczucia humoru…
    Bo to jego anegdotka.
    Pani nieprzecietna erudycja ma, jak widac, granice, ktore zakreslic latwo…

    P.S. Hi, hi, hi…
    P.S.2. Zeby ZNOWU nie bylo nieporozumien, wiec na wszelki wypadek…
    USCISLENIE:
    Pan Wańkowicz – Melchior ( pisarz ) nie Zygmunt ( pletwonurek ).
    Zygmunt Wańkowicz byl w moim Akademickim Klubie, 40 lat temu.
    Jak nietrudno zgadnac – byl to Klub Pletwonurkow.

    (*) „Who you are gonna believe? Me, or your own lying eyes?”
    (tlum. moje ) „No i komu bardziej wierzysz? Mnie czy swoim wlasnym oczom?”
    Marks.
    ( Groucho, nie Karło )

  248. Georges,

    Spoważniej. O zmądrzenie nie śmiem prosić

  249. mag. 0.47. Niedawno widziałem profesora Bielańskiego na koncercie w filharmonii. Nawet jeden z koncertów poświęcono jego osobie, jako słuchaczowi melomanowi o najdłuższym stażu. Chemik odporny na korozję.

  250. Zgadzam się z Panią Redaktor – nie marszałkini, ale pani marszałek. A co do tych 1000 zł na dziecko – w Chinach nie płacą, nie maja żadnego ubezpieczenia i emerytur a rodzicami muszą sie zająć dzieci i proszę jaki przyrost naturalny. Panowie z PIS-u wystarczy rozejrzeć się po świecie!

  251. Pani redaktor, w świetle ostatnich wydarzeń, przepowiednie o śmierci Palikota tracą świeżość. Widać jak na dłoni, że obozach PO, SLD, PiS i pomniejszych, okopanych na Wiejskiej, powiało grozą grozą utraty części elektoratu, który z braku innych możliwości deklarował poparcie z przyzwyczajenia.
    Jak ktoś nie wierzy, niech zerknie na ten mini sondaż:
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,13448418,Palikot__Wedlug_badan__nasza_lista_moze_liczyc_na.html

  252. Widzę, że Żorżyka lepiej nie „dotykać”, a już – uchowaj Bóg – krytykować, bo następuje wprost erupcja humoru, elokwencji, erudycji itp. wsparta nawet angielszczyzną.
    Podziwiam, podziwiam…

  253. mag – 11.27
    I to HI HI – hi hi
    cudowne

  254. Centrolewicowa inicjatywa „triumwiratu”….
    Odwołując się do skojarzeń muzycznych…. –
    A.Kwaśniewskiemu najwidoczniej znudziła się rola politycznego muzyka studyjnego ( o studia radiowo – telewizyjne chodzi, choć nie tylko te ;) i zamarzył sobie o pozycji „frontmana” lewicy. Z tego względu z Millerem nie było mu „po drodze” ( dwóch frontmanów na lewicy to o jednego za dużo ) a przy Palikocie jego pozycja raczej nie będzie zagrozona.
    Mam tylko wątpliwosć czy wchodząc w alianse z Palikotem Kwaśniewski nie „strzela sobie w stopę”. Wizerunkowo i politycznie. Polityczny zysk wątpliwy straty zaś i realne i możliwe.

  255. W nawiązaniu do wypowiedzi;

    ‘Śleper’
    23 lutego o godz. 11:20
    ‘Lex’
    23 lutego o godz. 11:50

    Listę wyborczą, partię polityczną czy jakiekolwiek ugrupowanie polityczne, tworzy się wokół programu a nie wokół nazwisk, nawet znaczących. Nie wystarczy powiedzieć tylko ‘lewicowy’, tym bardziej, że akurat w tym przypadku i przy tych ludziach, szczególnie Januszu Palikocie, mam nieodparte wrażenie, że to ma być ‘lewica dla biznesu dla kapitału’. Dlatego też, przemawia do mnie komentarz w tej sprawie, prof. Wawrzyńca Konarskiego, politologa z UJ;

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13446873,Ekspert_o_powrocie_Kwasniewskiego_do_polityki___To.html#BoxWiadTxt

    Pozdrowienia.

  256. Wszyscy prawie uważają, że Palikot się skończył, że wkrótce zniknie ze sceny politycznej. Mam wrażenie, że ja jedna nie wróżyłam mu i nie wróżę szybkiego zakończenia kariery. Zwracałam uwagę, że oburzają się wszyscy solidarnie, od lewe skrajnej do prawej równie skrajnej. Oburzają się na formę nie poruszając kwestii treści.
    Jak z tym gumowym siusiakiem. Widzą go, wciąż od nowa z satysfakcją przywołują ten skandaliczny obraz. A o co chodziło??? Kto by tam pamiętał :!:
    Tym razem Palikot zamachnął się prawie, jak ten Birkut rybkami na socjalizm.
    Zamachnął się na pieniądze, które sobie można pobrać z kasy jako należną za licho wie co nagrodę. Pieniądze te należą się sprawiedliwie wszystkim od lewa do prawa i oni tego zamachu Palikotowi nie darują. Bo to on pokazał, jak to pielęgnuje się przywileje rodem z lat stanu wojennego i może czas się nad problemem pochylić – tym bardziej, że właśnie kolejarzom odbiera się ulgi na przejazdy, energetycy utracili zniżki na prąd i parę innych przywilejów branżowych skasowano.
    Wciąż podnosi się kwestię, że dobrym fachowcom, na odpowiedzialnych stanowiskach trzeba odpowiednio wysokie uposażenia przyznawać, bo sobie pójdą tam, gdzie płacą lepiej… Może czas zweryfikować te kwalifikacje, kompetencje i odpowiedzialność?
    Gołym okiem widać, że prawo mamy niespójne, przepisy zawiłe, niejednokrotnie jeden przeczy drugiemu, działanie poszczególnych resortów wciąż budzi zastrzeżenia a nawet ociera się o ignorancję. Jednak kiedy przychodzi czas dzielenia premii, to wszyscy nagle są wybitni, pełni poświęcenia i pracujący ponad wszelkie wyobrażenie dla dobra tych, co za pracę dostają płacę poniżej najniższej krajowej.
    Myślę, że Palikot robi dobrą robotę poruszając od dna to zastygłe bagienko i wzbudzając słuszny gniew wszelkiej maści korytników.
    Wiadomości o zakończeniu jego kariery są mocno przesadzone.
    A tak na koniec; gdyby ci wszyscy, co to podobno mogą w każdej chwili pójść tam, gdzie dostaną większe pieniądze za mniej ofiarną i zaangażowaną pracę, stanęli przed dylematem; albo zostaję na miejscu za mniejsze wynagrodzenie, albo…. :?:
    Co oni by zrobili? Ciekawe ;)

  257. maciek.g
    22 lutego o godz. 22:37

    Wielkie dzięki!!!
    Kuracja podziałała…..

    Co kieruje takimi s…synami, że tworzą wirusy, tego nie wie nikt….

  258. Coraz więcej informacji o sprawie pana Ż.
    Ileż to może krwi napsuć jedna zawiedziona kobieta…..

  259. Orteq 8:23
    ===========
    >>> Georges (…) >>>

    Georges…? Nie Żorżyk…?
    Zawiodlem się na Panu… Nie dotrzymuje Pan kroku…

  260. Wieśku
    Nie ma za co – jak powiedział Dustin Hoffman grający Bernie Laplante w filmie Przypadkowy bohater

  261. ANCA_NELA
    23 lutego o godz. 13:05

    Pamiętasz „haki” na Widackiego?

    Generalnie, szukanie haków na polityków lewicy jest chyba normą.
    I obróbka medialna ofiary….
    Spora jest lista nazwisk poddanych pomówieniom.
    Co było początkiem?
    Milczanowski?

    Nasza OMC Prawica strasznie boi się, że Lewica może stworzyć przeciwwagę. Stąd te polowania z nagonką…..

  262. Wieśku59!
    Najgorsze jest to, że w świat poszło. I nie będzie aż tak ważne, czym się sprawa zakończy. Pewnie potrwa dłużej niż rok, bo każda strona przedstawi kolejne argumenty…
    Ukradł, czy jemu ukradli… ? Ale był zamieszany! Niesmak pozostał.

  263. ANCA_NELA
    23 lutego o godz. 11:46

    Przecież wklejanie jest banalnie proste
    [to z tekstu umieszczonego u Passenta]……

    U góry strony internetowej masz jej adres.
    Tej na przykład:
    http://paradowska.blog.polityka.pl/2013/02/17/profesor-staniszkis-zaswiadcza-glinski-dogorywa/

    Najeżdżasz kursorem myszy, klikasz lewym klawiszem- podświetla się na niebiesko. Klikasz prawym i masz opcje- kopiuj/wklej.
    Wystarczy dać kopiuj i wkleić link w inny- napisany przez siebie tekst, na innej stronie……

  264. Czytam (i czasem komentuję) wpisy i komentarze w internetowym czasopiśmie „Junge Freiheit”. Pozwala mi to się zorientować o skali problemów nas nurtujących w ocenie sąsiadów. Komentują też wydarzenia w Polsce, ale tym razem znalazłem bardzo wyszukany artykuł – na wysokim poziomie intelektualnym, prawie naukowym, na temat bardzo ogólny. Już sam tytuł wskazuje kierunek rozważań:
    „Wszyscy są (jesteśmy) niepełnosprawni”.
    Bierze się to od wypowiedzi człowieka, który dobrze zna problem, t. j. ministra Schäuble, który po zamachu jest na wózku inwalidzkim.

    Artykuł jest długi i porusza konkretne problemy tzw. „inkluzji”.

    ***”Ekskluzja”, czyli wykluczanie jest pojęciem szeroko stosowanym od apartheidu do homoseksualizmu, ale „inkluzja” wdziera się nieśmiało do rozważań socjologicznych. Podobno nie chodzi o „integrację” obcych elementów tylko o takie absolutne zglajchszaltowanie wszystkich członków społeczeństwa jakby do jednego nurtu. Źródłem takiego żądania równości prawnej wszystkich podmiotów (indywiduów) – prowadzi do: Równości stanu posiadania, równości płci, równości rodaków i obcokrajowców, równości durniów i mądrych.
    Zrównanie w systemie prawnym jest w zasadzie osiągalne i nawet odpowiada powszechnemu odczuciu sprawiedliwości, ale inne żądania „równości” muszą być wymuszane wciąż na nowo wbrew naturze rzeczy.***

    Ten akapit stanowi prawie wierne tłumaczenie fragmentu artykułu. Do tego dodam wyrwane przykłady idiotyzmów, a może tylko niebezpieczeństw, które takie podejście ze sobą niesie, oraz moje skromne uwagi na tematy krajowe.
    W jednym landzie RFN zaczęto dyskusję na temat tej inkluzji dzieci normalnych i niepełnosprawnych fizycznie i umysłowo koniecznie razem w jednym procesie kształcenia. Zdaniem niektórych dyskutantów taki „komunizm” w szkole stanowi śmiertelny cios w zasadę wydajności procesu nauczania. Poza tym szkoły nie mają technicznych możliwości takiego równania – w górę, czy w dół?
    Na szczęście jesteśmy krajem biednym, gdzie nawet dorośli niepełnosprawni nie mają udogodnień, „zrównujących” ich szanse z ludźmi sprawnymi, a przebudowy szkół to następne tysiąclecie! Dobrze byłoby np. na dworcach uruchomić windy i podjazdy, abym nie musiał się mordować na supernowoczesnym dworcu zejściem z peronu i wejściem do miasta (Katowice) lub peronu (wszędzie). Widziałem w TV zmagania reporterów w Warszawie, którzy chcieli skorzystać z zamkniętej na cztery spusty windy dla osób niepełnosprawnych. Ich rozmowa z dysponentem windy były interesujące.

    Niektóre z tych „równości” już mamy realnie, np. równość durniów i mądrych – to jest zasada demokracji! Niestety nie ma w naszym sejmie zachowanego parytetu, a szkoda.

    Do równości płci zmierzamy milowymi krokami. Prawnie niby jest już ok., ale gorzej z biologicznym zrównaniem. Prawdopodobnie wszyscy obywatele zostaną hermafrodytami jak ślimaki i wtedy równość będzie cacy. Same przeróbki, jak u pana Grodzkiego nie załatwią sprawy. Na zachodzie następuje inkluzja kiedyś „ekskludowanych” GLBT w pary małżeńskie, ale widzę pewne drobne trudności w absolutnym zrównaniu obowiązków, przywilejów i możliwości technicznych.

    Gdybyśmy już byli po procesie „inkluzji” w temacie „znajomość obcych języków”, wtedy zachęcałbym blogowiczów do czytania całego artykułu, zanim zniknie.

    Czekam z niecierpliwością na zrównane majątków(w górę, oczywiście) – chcę mieć tyle co Gudzowaty (jego spadkobiercy)!

    Na koniec podobno prawdziwa historyjka, ujawniona przez mojego idola satyrycznego, Ephraima Kishona (Indoorze – to Twój rodak z Budapesztu!)

    W kibucu jest absolutne równouprawnienie w pracy, zapłacie i w życiu. Jeśli jakieś dziecko ma odrę, wtedy wszystkie muszą ją mieć. Ben Gurion raz w roku przebywał na odpoczynku w pewnym kibucu. Wtedy wszyscy przeszli na dietę bezglutenową Ben Guriona – musiała być zachowana równość! Wiadomo, ze zawsze są równi i równiejsi.

    Ja w stuprocentową równość nie wierzę, jak dziewczynka, o której już pisałem. W kąpieli spojrzała na siebie i na braci i płaczem oznajmiła: „Je, mnie ulecioł”!
    Ja żądam równych osiągnięć kobiet i mężczyzn w ramach zrównania płci w konkursie siusiania na wysokość. Inaczej nikt mi nie wmówi, że czarne…itd.

    PS
    Jak już jesteśmy przy rozważaniach anatomiczno – fizjologicznych (jak to dobrze, że są jeszcze różnice) to chciałbym zwrócić uwagę na drobne nieporozumienie naukowe Georges53, który przekręcony nick „Fallicza” umieszcza w ginekologii. Tu chyba jeszcze nie ma równości płci i nazw? Chociaż, on the other hand (Tewje) – pamiętam z lat 50-tych, że jedynym lekarzem studenckim u nas był ginekolog!!! Prekursorzy „inkluzji” z nas, chłopców(???) – ale nieświadomi naszej postępowości!

  265. „Centrolewicowa inicjatywa ?triumwiratu??.”

    triumwirat – alkoholika, bimbrownika i blazna!

  266. max
    Widać, że jesteś świetnie poinformowany. Dzięki prasie brukowej.
    A co słychać „na Pudelku”?

  267. Mały dodatek do dyskusji na temat absolutnej równości.

    Ja sobie jak przez mgłę przypominam, że „drzewiej” istniały różnice w budowie anatomicznej mężczyzn i kobiet. Kolega mi czasem podrzuca zdjęcia, więc sobie nawet trochę odświeżam pamięć.
    W obcych cywilizacjach tak nie musi być, mogą być bliżej ideału równości, a na pewno różnią się od nas.
    Pamiętam opowieści z Marsa, gdzie kobiety podobno mają piersi na plecach. Pytany o to Marsjanin wyjaśnił przyczynę: „Aby było przyjemniej w tańcu”!

  268. wiesiek59
    23 lutego o godz. 15:06
    Z takim wklejaniem nie mam najmniejszych problemów. Pisałam o przeróżnych załącznikach do korespondencji mailowej. Dostaję w poczcie mail i załącznik do niego, oznaczony znakiem spinacza biurowego. Mogę ten załącznik otworzyć i obejrzeć ciekawe zdjęcia, posłuchać muzyki, dodać do swoich zbiorów choćby w „moje dokumenty/obrazy”. Nie mam jednak z moim zasobem umiejętności w korzystaniu z komputera pokazać czegoś z tych załączonych materiałów np. w blogu, dając link. Swobodnie za to przekazuję te treści i obrazy mailem do innych znajomych. Można z tym żyć, choć zdaję sobie sprawę, że są tacy, co potrafią więcej ode mnie i dla nich to pestka
    P.S.
    Czesław pewnie walczy z systemem i wirusem. Życzę powodzenia!

  269. mag
    23 lutego o godz. 15:55

    moze wolisz wyciag z JailBase.com, zdjecie jest duzo trafniejsze niz to z fakt.pl

    http://www.jailbase.com/en/arrested/fl-bso/2012-12-05/janine-drzewiecka-251200983

  270. Haszszu 23 lutego o godz. 12:36
    A guzik prawda, najważniejszy jest profesjonalny personel, bo program polityczny może napisać byle student uniwersytetu. Polityka to emocje i wygrywa ładniejszy, a nie mędrzec z programem, którego nikt nie traktuje poważnie. Przecież lud pisowski nie głosuje na PiS, on wielbi Jarosława i póki go staje, partia się liczy na scenie politycznej. Lemingi głosowały jak do tej pory na Tuska (Gowina nikt nie brał pod uwagę), blokującego zapowiadane szaleństwa prezesa.
    Kwaśniewski i Palikot nie są moimi ideałami, ale wolę już ich ekscesy od mendzenia tych świętoszkowatych hipokrytów. Ja im życzę (Europie+) sukcesu w jednoczeniu lewicy (cokolwiek ona dla nich znaczy), niech się ta zafajdana kołtuńska prawica nareszcie skończy rządzić we wszystkim.

  271. Je, Antoniusie, czy Tobie aby na pewno nic nie uleciało?
    Powtarzanie marnych anegdotek o dzieciach, które zapewne nie widziały swoich nagich rodziców i dopiero konfrontacja z rówieśnikami daje im wyobrażenie o różnicach płci… Żałosne :(
    A w polskim społeczeństwie parę „inkluzji” by się przydało.
    Sam to najlepiej widzisz, nieprawdaż?

  272. max
    To ty robisz już za śledczego?
    Szczerze mówiąc, kompletnie mnie te panie nie interesują, jak i różne inne aferki ludzi powiązanych z tzw. establiszmentem takim lub owakim. Nawet kolosalne długi biskupa Głodzia nie robią na mnie wrażenia.
    Świat jaki jest, każdy widzi.

  273. mag
    23 lutego o godz. 18:32

    tak mag, mam fuche w US :-)
    a na serio nie trudno znalezc;

  274. Szanowna ‘ANCA_NELA’, jako że te sprawy Cie interesują podaje link;

    http://wyborcza.biz/finanse/1,108340,13436741,Rewolucja_w_spoldzielniach_mieszkaniowych.html#BoxBizTxt

    Doświadczenie z dotychczasowych ‘orgazmów legislacyjnych’ Platformy, nic dobrego nie wróżą.

    Pozdrowienia.

  275. Już na początku spotkało mnie ogromne zaskoczenie w rodzaju tej przeklętej „capichy”, ale korzystam z porady @Orteqa I zmieniam pierwsze zdanie, może zaskoczy. Droga @ANCO_NELO (16.30 dnia 23.02.) – mam nadzieję, że wnuczek mi pomógł i powrócę na blog po małej przerwie, tak do końca spowodowanej nie bardzo wiadomo czym. To co napiszę, w żaden sposób nie będzie tekstem „zaczepnym” nie będzie obraźliwym w stosunku do nikogo.
    Wypada pisanie rozpocząć w sposób nie typowy, bo od pana @Lexa (11.50 dnia 23.02.), który w moich oczach wyrasta na komentatora nie tylko prawa i manipulowania przy nim, ale również na obserwatora życia politycznego i jego oceny, trafnie oceniając moim zdaniem pana Kwaśniewskiego – jako „politycznego muzyka studyjnego”, któremu nie po drodze z Millerem i ja się z panem @Lexem zgadzam w tej ocenie, tyle tylko, że pozostaje problem do uzgodnienia, komu z kim nie jest po drodze. Pan Leszek Miller przeżył kilka zawirowań, w tym jedno bardzo poważne, gdy nawiązał układy ze św.p. A. Lepperem, ale zgrabnie się z tego wytłumaczył i w chwili obecnej to On dyktuje warunki na jakich może ewentualnie przystąpić do tego sprzysiężenia na zagarnięcie foteli europosłów, O Siwiecu nie piszę bo w zasadzie nie ma o czym. Wiadomo, że pragnie prolongaty za każdą cenę i podpisze cyrograf nawet z diabłem, byleby pozostać tam gdzie jest (co za rok może się skończyć a to cholernie boli :lol: :!: ).
    Nikt poważny na dłuższe przymierze z Palikotem się nie zapisze. I tu znowu bardzo trafne, moim zdaniem określenie tego przez pana @Lexa jako strzał w stopę , określiłbym to nawet jako strzał nawet w kolano jeżeli nie wyżej, szanowny panie. I znowu w stosunku do kogo, moim zdaniem miał pan na myśli Kwaśniewskiego, bo o Siwiecu cisza a pan Leszek Miller zastrzegł, że będzie okrążał dalekim łukiem (Palikota) , czy coś w tym rodzaju.
    Pozostawałby problem Gowina i Godsona, myślę, że w sytuacji ogromnej „rozsypki” na prawicy, przy czym o powtórce z AWS-u nie może być mowy, problem „konserwatystów z bożej łaski” od piątku nie istnieje. Prawdopodobnie Gowin nie zaryzykuje „dorównania” Ujazdowskim czy Sellinom, stuli uszy i będzie czekał na stosowną chwilę „do odwetu”, o ile w ogóle to kiedyś nastąpi.
    To tyle na początek, serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  276. Droga Anko – okazuje się, że na nic kombinowanie z Google Chrome. Cały zysk polega na tym, że się zalogowałem pod innym loginem i emailem i mam możliwość buszowania po ośmiu działach ale od capichy to nie ratuje. Ten tekst, który wisi powyżej wkleiłem (wyobraź to sobie) po staremu. Muszę szukać pomocy u specjalisty !!
    Pozdrawiam, zobaczymy czy wejdzie?? Czesław R.

  277. To z 20.27 dnia 23.02 pisałem przed chwilą bezpośrednio w ramkę pani Janiny i to „weszło” a poprzednio nie chciało po przez wklejanie. jestem kompletnie ogłupiały. Czesław R. Nie będę zmieniał kodu, zobaczymy.

  278. max (18:39)

    „tak mag, mam fuche w US :-) a na serio nie trudno znalezc”

    Fucha, fucha. Coś pamiętam. ‘Szczuropolacy’ Redlińskiego? Niee, nie może być. O, już przypomniałem. ‘Moonlighting’ Skolimowskiego

    http://www.ekino.tv/film,fucha-moonlighting-1982,695.html

    ‘Fucha’. Rok był 1982, stan wojenny w rozkwicie. I Jeremy Irons odgrywa dla Skolimowskiego role Polaka. Nie wypowiadając praktycznie ani jednego słowa po polsku.

    Teraz rozumiem Maxa. Zabetonowany w stanowojennych fuchach. I tak od trzydziestu lat. Kontynent tylko inny, jeśli wierzyć.

    Ten Jeremy Irons. Jak on potrafił tak celnie sportretować polskie fuchy? Coś musisz na ten temat wiedzieć, Maxie. No bo sam mówisz, ze nie trudno znaleźć

  279. @ANCA_NELA stwierdziła 23 lutego o godz. 16:30

    *** Dostaję w poczcie mail i załącznik do niego, oznaczony znakiem spinacza biurowego. Mogę ten załącznik otworzyć i obejrzeć ciekawe zdjęcia, posłuchać muzyki, dodać do swoich zbiorów choćby w ?moje dokumenty/obrazy?. Nie mam jednak z moim zasobem umiejętności w korzystaniu z komputera pokazać czegoś z tych załączonych materiałów np. w blogu, dając link. Swobodnie za to przekazuję te treści i obrazy mailem do innych znajomych. ***

    Kobieto!

    Chęć formułowania zwięzłych wypowiedzi wyprowadza Cię na manowce (~bezdroża). Swobodnie to Ty umieszczasz w e-mailu kopię pliku jako załącznik. To co otrzymuje adresat nie jest adresem internetowym!.

    Załącznik w e-mailu bedący dużym (w skali rozmiarów skrzynki pocztowej) plikiem może mieć na przyklad 5 MB a gdy w treści e-maila umieścisz adres internetowy (po polskawemu: link), to będzie on zajmował kilkaset bajtów. Przyjmijmy, że 512 znakow – to jest 0,5 kB. To oznacza że plik załacznika mający 5 MB jest 1024 x 2 większy od zapisu adresu będacego częścią treści tekstowej e-maila.

    Adresat skorzysta z tego adresu i jeśli próba skorzystania z tego adresu nie skończy się komunikatem „Not found”, to zapewne zostanie zapisany w folderze „Ulubione” w osobnym pliku. Nawet najmiejszy odrębny plik w Windows zajmuje 32 kB czyli kilkaset razy wiecej niż zawarte jest w napisie wskazującym ten adres (pomijam tu wyjaśnienie narzutów jakimi system plików stosuje).

    Twój adresat jest być może wprawnym użytkownikiem, a adres określał filmik na YouTube. Więc robi sobie „dowland” czyli ściągnięcie wskazanego rzeczonym adresem filmiku. Okazało się, że ten „filmik” to zapisany na YT film wyswietlany w klasycznym kinie przez 150 minut. Jako plik będzie zawierał 100 MB (zmyślam – chodzi o przybliżony rząd wielkości).

    Krótkim napisem w tekście e-maila możesz podać adres pocztowy Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie będącego jednym z największych objętościowo budynkiem w Polsce.

    Załącznik w e-mailu jest obiektem danych a adres w teksćie e-maila jest adresem obiektu danych.

    Jeśli nie masz stałego łacza internetowego, to Twój komputer na początku pracy z Internet Explorerem (lub jego odpowiednikiem) otrzymuje chwilowy adres związany w swej części z komputerem Twego „Dostawcy Internetu” (Internet Service Provider – zajrzyj do Wikipedii). Ten komputer ISPa to dostawca usługi (serwer) a Twój komputer to odbiorca usługi (klient). Usługą jest dostęp do sieci www.

    Twe łącze zapewne nie jest stałe, a więc śmiało możemy mówić o sesji pracy z siecią (spektakl teatralny a nie cały zywot teatru obejmjący dziesiątki lat). Jeśli zechcesz wpisać komentarz na „chytrym” blogu, to może zamiast Twego nicku wypisać ten Twój chwilowy adres (adres twego komptera). Następny komentarz umieszczony na tym samym blogu może być inny (i zwykle jest!) jeśli poprzednia sesja pracy z siecią skończyła się, i teraz pracujesz w nowej.

    Stałe łącze zwykle powinno być kojarzone z osobnym kablem o dużej przepustowości i dzierżawa takiego łącza może kosztować dużo więcej niż GUSowskie średnie wynagrodzenie w Polsce.

    Sprawa ma się inaczej, gdy zejdziemy do – NIE BÓJ SIĘ! – - do niższej warstwy ISO. Z filozofii przejdziemy do butów.

    Ty za pośrednictwem Twego komputera (możecie być traktowania zamiennie w jednej sesji pracy z siecią – to wygodne uproszczenie) jesteś partnerem osobowego dialogu w sieci.

    Z punktu widzenia „urzędu pocztowego” rozsyłającego sygnał w sieci nie ma znaczenia czy następna sesja będzie sesją Twego domownika korzystającego na tym samym domowym komputerze z usług innego IPSa! Twój modem lub nowocześniej – modemo-router – ma unikalny „numer” wieloznakowy. Taki numer ma tyle znaków(cyfr i liter różnej wielkości), że będzie Cię kusiło ponumerować wszystkie atomy we wszechświecie. Obecnie takie „numery” mają przydzielone biliony urządzeń na świecie.

    Zatem jako użytkownik Ty jako osoba jesteś zwykle wykonawcą pewnej roli na scenie identyfikowanej jako router obsługujący Twego peceta. Router jest węzlem sieci, a jego odpowiednikiem jest aparat telefoniczny w budce na ulicy. Z tego urządzenia korzysta aktualny użytkownik, który nie ma zwykle unikalnego identyfikatora sieci telefonicznej. Od kilku lat Telekomunikacja Polska umożliwia zadzwonienie do budki telefonicznej!

    Gdy w potocznej mowie używamy slowa link, mamy na myśli adres pliku (odrębnego zasobu danych – dokumentu Worda, filmiku na YouTube, …) a nie adres urządzenia! Pliki Twego komputera nie mają adresu sieciowego – bo taki adres jest chwilowy!

    Zatem adres pliku na Twym komputerze jest żelaznym wilkiem!
    W przekładzie na kolokwializmy: Twój pecet nie jest serwerem!
    Oczywiście Twój pecet mógłby być serwerem a kopia filmiku sciągnięta z YT na Twój pecet mogłaby mieć adres sieciowy, ale wówczas Twe komentarze nie zawierałyby zapewne pojęciowego misz-masz bo nie trzeba by Ci tłumaczyć konkubinatu serwer-klient.

    Rozwiązaniem jest umieszczenie (upload – jednokrotny!) Twego pliku na serwerze i udostępnienie przez ten serwer adresu tego zasobu bedacego obiektem zasobu danych umożliwienie „dowlandowania” czyli dawania kopii ).

    Router jest elementem zasobu urządzeń i w podziale ISO jest w innej warstwie.

    Na codzień nie mylisz sklepu z towarem w niej oraz z właścicielem sieci sklepów. Wystarczy stosować dopełnienia dalsze i wtedy @staruszek nie będzie publicznie wytykał Ci bałaganu pojęciowego w głowie.

    Gdy jakaś firma pozwoli Ci stworzyć dysk sieciowy obslugiwany przez serwer tej firmy, to będę mógł po Twoim upload zrobić dowland. Gdy zlecisz serwerowi przechowywanie swego pliku, to serwer nada temu plikowi adres stały.

    Do czasu gdy siły odnowy mające sztab polityczny na ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie nie zadekretują nowych porządków.

    W jednym z ostatnich moich komentarzy na e-Polityce poczytasz o mechanizmie upload-dowland i sensie przekazywania adresów plików.

    Gdybyś znała adres mego routera, to jeszcze musiałabyś poznać ścieżkę adresu pliku na moim pececie …

    Numer „komórki” komiwojażera nie jest wskazaniem miejsca …

    Dziekuję za uwagę!

  280. @Śjeper (17.28 dnia 23.02.) – i w tym masz rację, wygrywa ładniejszy. Był kiedyś taki Rapacki – minister SZ, gorszego durnia trudno sobie wyobrazić, ale był przystojny, jak mówiły panie!! Taki Kopijkowski – dwa razy w roku pojawiał sie na scenie: 22.VII. i 12.X. kiedy to meldował gotowość do defilady. Boże! jak on to robił !!! a gorszego durnia w całym wojsku chyba nie było. Reszta nie istotna ??
    Pozdrawiam, Czesław R.

  281. Haszszu – 19:42
    Bardzo wartościowy tekst. Dziękuję.
    #
    Staruszku – 20;36 :eek:
    Biję się z myślami i nie mogę zdecydować… czy ty mnie przeceniasz, czy też chcesz doprowadzić do rozpaczy, prostracji i wyparowania resztek rozumu z biednej głowy…
    Czy do prowadzenia auta trzeba znać dokładnie jego budowę, mechanikę i techniczne informacje o silniku, materiale, z którego wytworzono piórka wycieraczek, wiedzieć co to są reglery i inne hacelki? Nie wystarczy wiedzieć gdzie sprzęgło, gaz i hamulec? Do czego służy kierownica i kluczyki z breloczkiem? Po wlaniu paliwa i opłaceniu rachunku na stacji benzynowej można jechać nie martwiąc się o takie szczegóły a w razie awarii wstawić wóz do mechanika. No i umalować usta, podciągnąć rzęsy tuszem w lusterku, co to jest nad głową, jeśli stoi się w korku mając cztery zmiany świateł przed sobą, zanim pojedzie się dalej ;)
    Właśnie przed chwilką odebrałam w poczcie kolejną porcję maili z załącznikami, do obejrzenia w weekend. Robię tak;
    - klikam w ten spinacz, oznaczający załącznik… ukazuje się rameczka z krótką informacją, dla mnie niezrozumiałą… klikam w tę informację i ukazuje się okienko a w nim sugestia „otwórz”, albo „zapisz” … no to otwieram i po chwili mogę obejrzeć serię przepięknych fotografii, ukazujących cudownie piękne wodospady nad Amazonką, w Indonezji, Korei, Afryce i Ameryce…
    Jeśli mi się to spodobało, i chcę się z kimś tymi cudami podzielić, to;
    - klikam na pasku u góry pocztowej strony „prześlij dalej”… wskakuje mi okienko z pustą rubryką na wpisanie adresata, wpisuję ten adres mailowy, czasem jeszcze kasuje treść korespondencji – jeśli taka, do mnie skierowana jest i już.
    Tylko wystarczy kliknąć w „wyślij” i po wszystkim.
    Wysyłka chwilkę trwa, bo jest sporo zdjęć i jeszcze do tego ścieżka dźwiękowa.
    Staruszku!
    Ja jestem miś o bardzo małym rozumku, jeśli o informatykę chodzi, więc nawet nie będę próbowała zapoznawać się z tymi wszystkimi terminami z dziedziny całkowicie mi obcej. Mnie by się przydał jakiś instruktor o mentalności kaprala, co by wydawał polecenia; Tu kliknie! Zaznaczy! ENTER!!! Co się gapi?!! Tam wstawi!!! MOŻE BYĆ!!!
    Ja bym go słuchała jak trusia i posłusznie robiła co rozkaże i jeszcze podskakiwała klaszcząc w łapki gdyby się udało :lol:
    Pozdrawiam

  282. Orteq
    23 lutego o godz. 20:32

    „Coś musisz na ten temat wiedzieć, Maxie. No bo sam mówisz, ze nie trudno znaleźć”

    hey, hey Orteq, nie podniecaj sie, „nie trudno znaleźć” – nie fuche, a na necie!!!, czy tobie wszystko trzeba wylozyc? i lepiej uwierz :-)

  283. @ANCA_NELA

    ***Nie mam jednak z moim zasobem umiejętności w korzystaniu z komputera pokazać czegoś z tych załączonych materiałów np. w blogu, dając link.***

    Duży Koteczku z rozumkem takim jak miliony innych. Nie jest źle, a nawet nie jest słabo.

    Poza takimi slowami jak komputer, link, blog oraz załącznik, … nie ma chyba w moim poprzednik komentarzu nic groźnego.

    Jeśli klikasz w spinacz (ten ideogram może być swoisty dla programów pocztowych Microsoft) to oznacza, że przechodzisz od tekstu listu do załącznika. Zarówno treść e-maila, jak i załacznik są plikami. Plik może zawierać tekst będący adresem internetowym, tak jak komentarz blogowy może zawierać adres internetowy.

    Zwykle załącznik jest prezentowany w sposób Ci znany: nazwa pliku.
    Z tym, że pliku załącznika nie znajdziesz operacją „Wyszukaj”.

    Program pocztowy (chyba każdy) umożliwi Ci wydanie komendy „Zapisz załaczniki”. Wykonanie tego polecenia utworzy kopię załączników. List z załącznikiem pozostanie w wyniku tej operacji nie zmieniony. Być może chytre hakierskie sztuczki potrafią oddzielić załączniki od reszt e-maila, ale TU przyjmijmy, że to nie jest możliwe.

    Polecenie „Prześlij dalej” jest poleceniem wysłania kopii e-maila w takiej postaci jaką otrzymałaś. W podfolderze pocztowym „Elementy wysłane” zostanie zapisana kopia. Będziesz mogła otworzyć załącznik w tej kopii.

    Główna idea powyższego jest taka: e-mail z załącznikiem jest jak człowiek z rozrusznikiem serca. Nie można bez czynienia zniszcznia oddzielic załącznika od treści e-maila. Można zapisać na swoim komputerze kopie załączników i będą to wtedy obiekty niezależne jak dziecię po odcięciu pępowiny. Tyle że oryginał jest w ciele matki.

    Na blogu (upraszczam!) możesz zapisać tylko adres pliku. Jeśli komputer pełni rolę serwera (nie jest wtedy komputerem osobistym!) to oprogramowanie tego serwera nadaje adresy internetowe plikom na tym serwerze. Ani e-mail pobrany ze skrzynki mailowej na pecet, ani załaczniki tego e-maila nie mają adresu internetowego (nie jest z nimi zwiazany link) i nie mogą być umieszczone na blogu!

    Musisz Szanowna Pani opanować pojęcie SERWERA jako bogato oprogramowanego komputera udostępniającego pliki do skopiowania na własny komputer osobisty od tegoż komputera jako KLIENTA ( czyli nie pracującego jako publicznie dostępny skład lub punkt usług).

    Poprzedni komentarz mój służył wyjaśnieniu tej konieczności.

    Wszystkie te pojęcia można objaśnić osobie urodzonej przed stworzeniem pierwszego komputera. Depozytariusz, spólka komandytowa (teraz Polityka taką jest), drukarnia jako miejsce powielania, itp, itd, … to Moja Duża Dziewczynko są pojęcia Ci znane. Skoro potrafisz umieścić komentarz na blogu, to masz wystarczające umiejetności.

    Twój problem polega na używaniu wytrycha „mateiał” na atłas oraz na element bloga jakim jest każdy komentarz blogowy, oraz na e-mail i na załacznik do niego.

    Będziesz zmuszona oswoić się z tymi pojęciami i nie stosować wytrychów słownych. Tyle, aż tyle. Wyjdzie na moje, tylko trzeba będzie poczekać. I tu nie chodzi o „jestem taka mala”. Jesteś zbyt ambitna aby jakiś dureń tłumaczył Ci: pyk! pyk! i zrobione.

    Miłej niedzieli.

  284. dowland, dowland, dowland…
    ANCA_NELA
    namieszał Ci ten staruszek, a Ty po prostu musisz patrzeć, czy to, co Ci przesyłają inni ma adres zaczynający się od „http” albo „www”, wtedy możesz go podać dalej.
    Jeśli są to załączniki w postaci np. zdjęć (jpg, gif) albo pliki pdf to musiałabyś (najlepiej za zgodą autora) umieścić je na jakimś darmowym portalu np. picasa i dawać adresy (linki) tych plików ludziom wybranym lub wszystkim (udostępnić publicznie). W tym celu należy założyć tam sobie konto, co jest rzeczą prostą i możliwą po polsku.

  285. GajowyM.
    Kiedy kliknę na spinacz, pokazuje się np. taki symbol; ISO-8859-11.wmv(6,14MB) poprzedzony kolorowym znaczkiem, a poniżej komenda „Zapisz załączniki”
    Jeśli kliknę na to ISO… to pokazuje się okienko a w nim dwie kratki „otwórz” i „anuluj”
    Po kliknięciu na „otwórz” załącznik się otwiera i mam pokaz slajdów + ścieżka dźwiękowa. Jeśli wybiorę komendę „zapisz” – mogę ten zbiór mieć w „moje obrazy” albo „moje dokumenty”. Stamtąd mogę je wysłać pocztą na adres mailowy z możliwością dopisania własnego tekstu, ale nie mam możliwości zrobienia linku do blogu.
    Nie jest to dla mnie szczególnym problemem, choć były takie materiały, które chętnie bym właśnie na blogu zamieściła. Bez tego jednak można żyć i się nie martwić. :D

  286. http://www.youtube.com/watch?v=If_T1Q9u6FM&feature=share
    A to dostałam nie jako załącznik oznaczony spinaczem :)
    I to jest dla mnie całkiem łatwe :lol:

  287. @GajowyM.
    Nie ma się co śmiać, ja tez wolę Dowlanda od downloadu.
    http://www.youtube.com/watch?v=EehSTgGF6W8

  288. Znakomite, ale ulubionego staruszkowego kompozytora pominięto :(
    ANCO,
    to jest dla Ciebie łatwe, bo ma już swój adres w internecie czyli jest dostępne na jakimś serwerze.
    Jeśli jakiś plik danych (zdjęcie, melodia, filmik) zostaje Ci przesłane w całości (ten spinacz to symbolizuje) to ląduje on w Twojej „skrzynce pocztowej”, do której tylko Ty masz klucz.
    Jeśli jednak umieścisz ten plik w ogólnie dostępnej skrzynce (Picasa, Flickr, Dropbox, Wrzuta, Chomikuj, YouTube etc.) to potrzebujesz tylko opublikować adres tej wirtualnej skrytki (link) a każdy sobie sam otworzy i zobaczy.

  289. Orteq 20 lutego o godz. 7:20
    ==========================

    >>> Za Armie Czerwoną podziękuj sp. dobremu wujaszkowi Stalinowi. Tyz piknie bedzie >>>

    Szanowny Panie Orteq,
    Napisalem do Pana dwie bite strony wyjasnien maczkiem. Ale po Pana wpisie (7:20 ) spasowalem.

    Ja napisalem: ( 20 lutego o godz. 6:25 )
    „Trzeba bylo wygrac te wojne!.
    Wtedy te nieszczescia, ktorymi sie Pan tak zali by Pana nie dotknely.
    One dotknelyby mojego Ojca i mnie.
    A Pan by mnie ganial swoim pejczykiem po ukrainskich polach bawelny.
    Wiec jak dla mnie. Dzieki Bogu za Armie Czerwona.”

    Czy naprawde nie rozumie Pan jaka mysl ja tu sie staram wyrazic…? Czy tylko Pan udaje zeby mi dokopac…?
    Ani jedno ani drugie niespecjalnie chwalebne.
    Czy tylko o Armii Czerwonej Pan zrozumial?
    Nie chce sie Panu zrobic wysilku…?

    Bo jesli nie, to na milosc Boska, niech sie Pan tak nie katuje! Niech Pan sie tak nie szarpie.
    Serce mi sie kraje gdy tak widze jak sie Pan miota.
    Zeby Pan sie chociaz miotal od sciany do sciany, jak to zwykle porzadne miotanie wymaga.
    Ale Pan sie miota ciagle przy tej samej scianie…

    Zatroskany, Georges53.

    P.S. >>> Za Armie Czerwoną podziękuj sp. dobremu wujaszkowi Stalinowi. Tyz piknie bedzie >>>
    A Stalinowi – skadinad znanemu sk..synowi, mam rzeczywiscie do zawdzieczenia, ze moglem sie urodzic w polskim miescie Wroclawiu; ku irytacji Pana Antoniusa.
    Jestem prawie pewien, ze to nie moje dobro mial Stalin na mysli, zapisujac mi Wroclaw, ale tak glupio wyszlo.

    Zawdzieczam go tylko i wylacznie jemu, bo Churchill i Roosevelt, obaj, jak dzis wiadomo, wielcy przyjaciele Polski, byli przeciwni.
    Stalinowi za to nalezalby sie pomnik we Wroclawiu.
    A zamiast tego jest pomnik Roosevelta…
    … ktory w Poczdamie wyrazil sie :
    „Mam w d..ie Polakow; obudzcie mnie gdy bedzie mowa o Niemcach”
    ( wedle publikowanego swiadectwa Churchilla; moglbym podac link, gdyby mi sie chcialo.
    Ale mi sie mnie chce.
    Kto ciekawy, sam sobie zagugluje. )
    ( oryg. „I dont’give a f..k about Poles; wake me up, when we talk about Germans” )

  290. Antonius 20 lutego o godz. 15:06; 19 lutego o godz. 10:38
    =======================================

    >>> W kwestii formalnej – przekręcanie, wyśmiewanie itp. z nicków! (… )Zastąpienie nieodmienialnego nicku Georges53 na „Żorża” przejąłem ostatnio od poprzedników i naprawdę bez złośliwego podtekstu. >>>

    Naprawde! To przeciez taki przedni dowcip ( „przedni” – w odroznieniu od „zadniego”… ).
    Tez pamietam dobrze ze szkoly podstawowej. Boki bylo zrywac…

    >>> Nie goniłbym go jednak pejczykiem po czarnoziemie ukraińskim, bo to daleko od Neckaru, poza tym bawełnę raczej uprawiają chyba w Kazachstanie?
    Żona wspominała o różnych płodach rolniczych na Ukrainie, ale ani słowem o bawełnie. Len – to i owszem, bo teść robił piękne płótna, tytoń też kontraktowali. Poza tym marzy żona o wspaniałym oleju lnianym, który pamięta z dzieciństwa. Makatki dziadkowe mamy do dziś, kolorowe, lniane. Spodnie też miałem, ale strasznie drapały niczym cesarza w Canossie włosiennica.>>>

    Pola bawelny to odniesienie do pol bawelny Alabamy, gdzie czarni niewolnicy budowali swietlana przyszlosc swoich wlascicieli i uzyzniali miejscowy czarnoziem.
    Tak jak „salt mines” to niekoniecznie ani „salt” ani nawet „mines”.
    Takie – kiedys gesto dyskutowane – kody kulturowe.
    Ze to trzeba tlumaczyc zasluzonemu belfrowi PRLu, to zdumiewajace.

    Taki los by mnie czekal, jeslibym uniknal komina, lub dolu z wapnem, gdyby Pan >>>… zostałbym prawdopodobnie profesorem matematyki po studiach w Heidelbergu …>>>. Wiec , z mojego punktu widzenia, dzieki Bogu, ze nie zdolal Pan zostac Profesorem w Heidelbergu, tylko skromnym zasluzonym belfrem PRLu.

    >>>: Agata Christie też już jest na cenzurowanym za 10 murzynków. >>>
    Agata Christie nie byla na cenzurowanym za murzynkow tylko za „niggers” („10 Little Niggers”).
    Pan Antonius nie widzi roznicy miedzy Murzynkiem Bambo a Czarnuchem Bambo.
    Jak na zasluzonego belfra PRLu, to zdumiewalace.

    Zreszta mysle, ze Pan Antonius dobrze to wie, ale wygodnie mu, jak czesto to robi, odwracac kota ogonem, by zdryfowac z niewygodnego tematu.
    Taka sprytna kiwka.
    Jak na zasluzonego belfra PRLu, to zdumiewajace.

    P. S. A tak na marginesie DO WSZYSTKICH.
    ===========================
    Ktos wie…?
    Palili ksiazki Niemcy, czy nie palili? Bo Pan @Antonius zaprzeczyl.
    (19 lutego o godz. 10:38 >>> 4) Przykro mi, ale książki palili u nas Kulturträgerzy ze wschodu. …>>>).

    Nie ma co dluzej ukrywac ze wychowalem sie, jak „kużden jeden głąb”,, na Trybunie Ludu…
    ( mimo rozpaczliwych wysilkow Mojego ojca, starajacego sie mnie wychowac na przykladnego anty-komuniste )
    … ale widzialem wiele archiwalnych niemieckich kronik, z taka wlasnie atrakcja w roli glownej, z mlodzieza i aktywistami w strojach organizacyjnych; m.in tu w Australli.
    Wiec pytanie korci mnie… czy Trybuna Ludu mogla falszowac archiwalne kroniki niemieckie…? Wszystkie…? Nawet te w Australii…?

    Moze ja jestem zle poinformowany…?
    Ktos wie…? Ktos moze zaprzeczyc lub potwierdzic…?
    Bo Pan Antonius byl najblizej z nas wszystkich, ale, zdaje sie, nie wie.

  291. GajowyM.
    Będę próbowała umieścić jakiś załącznik spod spinacza w Picasie, bo tu lokuje swoje fotografie, stąd też wysyłam je do znajomych, więc tylko pozostaje mi poćwiczyć :)
    Przy okazji wpadło kilka pięknych gitarowych i nie tylko utworów, których zupełnie nie znałam. Dziękuję za nie tym, co je wstawili.
    A teraz jedno wspomnienie; grupa The Platters
    Kiedy spotykaliśmy się po mieszkaniach, aby posłuchać muzyki z płyt albo taśmy – jeden z kolegów pracował w Telewizji i przynosił różne takie ciasteczka :) zachwycał nas utwór, śpiewany przez Plattersów, w którym śpiewali coś o dzwoniących z daleka dzwonach. Grupa wokalna o doskonale zgranych głosach, melodia tak mi zapadła w pamięć, że od dłuższego czasu szukam jej gdzie się da i nie znalazłam. Jest owszem parę innych nagrań, ale tego właśnie nie ma.
    Może ktoś wie, co ja tak długo pamiętam?
    Wtedy czasy były w dobrą muzykę raczej ubogie, dostęp też raczej w pobliżu zera, więc jakieś takie okruchy zapadły w pamięć i tam sobie siedzą.

  292. Gdy wstałem dziś rano to miałem jeszcze mocne postanowienie – zrezygnować na okres postu z pisania na blogach, jedynie ograniczyć się do czytania i śledzenia w Internecie statku wnuka. Jest to trochę nietypowe dla bezbożnika, ale nie chcę być gorszy od dzieci, które nie jedzą słodyczy i przerwali picie wina do posiłków.
    Łudziłem się, ze jeśli oni w tym wytrwają, to i ja podołam. Niestety przeczytałem kłamstwa i insynuacje Georges53 i nie wytrzymałem. Jego choroba jest w zdecydowanie groźniejszym stadium niż sądziłem. Poza tym mogę tylko zareagować jednym obraźliwym słowem. Z powodu taktu powiem tylko, że to wyraz krótki, ale celny, zaczyna się na „k” i kończy na „s”. Więcej nie odezwę się po wynurzeniach Georges(a)53, choćby mi zarzucał spalenie polskiej konstytucji przedwojennej w 1939 roku. Niech sobie kłamie w czasie wolnym.

  293. @Nelu (Anco-)
    może te „platerskie dzwonki” to to:?
    http://www.youtube.com/watch?v=pfRwr5dABDA

  294. Antonius i Georges
    czyż nie jest tak, że czytacie we wzajemnych komentarzach to, co chcecie wyczytać? I jeśli pasuje do obrazu wroga, to tym gorzej dla wroga?
    Zero empatii, insynuacje, stawianie diagnoz na odległość (Antonius zna się na chorobach?) – przydałby się post, ścisły.
    Georges
    nie szkoda Ci czasu i tego grochu?

  295. Gajowy M.
    Strasznie te „dzwony” słodziutkie i własciwie kiczowate. Ale rozumiem, że w młodzienczych wspomnieniach, gdy słuchało się ich na prywatce, bo ktoś zdobył TAKĄ płytę, jawią się jako ożywzczy oddech Zachodu.
    Z tych samych powodów czule wspominam sluchanie z nabożeństwem płyt z musicalu „Hair”, czy „J.C. Superstar”. Ale ta muzyka chyba się nie zestarzała.

  296. GajowyM.
    Dzięki! ale to jeszcze nie to :(
    Przejrzę jednak zbiorek wokół tej płyty, może znajdę?
    Tamten utwór brzmiał tak, jak dzwony w „Niobe” Gałczyńskiego.
    Dzwony ze sobą rozmawiały. To było niezwykłe wrażenie.

  297. Gajowy M.
    Samowolnie przyłączam się do „reprymendy”, jakiej udzieliłeś Antoniusowi i Żorżykowi.
    Dziwię się zwłaszcza A., który ma zazwyczaj dużo ironicznego dystansu i do siebie, i do bliźnich.

  298. Lexie!
    Dzięki, ale wciąż nie to, co pamiętam a melodię mogłabym i dziś zaśpiewać, gdybym miała jaki taki głos :( ale z tym u mnie słabo.
    Cały problem w tym, że angielski jest językiem całkowicie mi obcym, więc poszukuję na oślep. Przesłuchałam już sporo tych ramotek i nic. A ten właśnie kawałek ramotką nie był! Przypuszczam, że w tytule musi być coś o dzwonach. No musi!

  299. Szanowny panie @georges53 (6.20 dnia 24.02.) – wtrącam się w dyskusję wyłącznie dlatego, że blog został opanowany przez pyskówki i personalne „wycieczki”, co gorsze one mają podłoże niczym konkretnym, nie uzasadnione.
    Jeśli nie jesteś leniwy i będziesz miał ochotę, to „odkręć” do godz. 17.13 dnia 20.02 i sobie poczytaj co myśli o tym stary wojak, który nie cytuje ani Trybuny Ludu ani tym bardziej Gazety Wyborczej, której nie bierze nawet do reki. Piszesz m.inn. z czym się absolutnie zgadzam: zawdzięczam go tylko i wyłącznie jemu (Stalinowi – to moje) bo Churchil i Roosevelt obaj, jak dziś wiadomo, wielcy przyjaciele Polski byli przeciwni. Stalinowi za to należałby się pomnik we Wrocławiu. Z tym się absolutnie nie zgadzam, z powodów, które wynikają z uzasadnienia zawartego we wpisie z powyższej godziny.
    Można dodać do mojego wpisu (który, mam nadzieję przeczytałeś i masz go przed oczyma), że Jelcyn „uciekł” z NRD „przed terminem” za łapówkę, bo za dwa lata (w maju 1995 roku 11) byłby zmuszony (Układem poczdamskim) opuścić Niemcy za darmo – czysty zysk, którym podzielili się pomiędzy sobą z ministrem ON Graczowem (zwanym Pasza-Mercedes) i jeszcze z kimś, bo to że Graczow zszedł z tego świata za przyczyną „posiłku grzybowego”, który połknął-był z przyjemnością nikt nie ma wątpliwości.
    Co do Roosevelta, absolutna racja. Dobrze, że „zwolnił miejsce H.Trumanowi” a wojna z tego powodu została szybko i zgrabnie zakończona !!!
    Ludzie przestańcie pyskować, pozdrawiam, Czesław R.

  300. Na pocieszenia dla Anki, w zamian za te dzwony:
    http://www.youtube.com/watch?v=0TgrHXa2kE0&feature=player_detailpage
    Kiedyś bardzo sie tym zachwycano, Czesław R

  301. Doesn’t It Ring A Bell – The Platters

    http://www.youtube.com/watch?v=CKLa8g9cKOY

  302. A czy ogólnie pozytywna ocena dekady Gierka nie jest pochodną bieżącej sytuacji, powiązaniem z informacją, że wtedy pojawiło się 2,5 mln nowych miejsc pracy?
    ? Na przeszłość często patrzymy z perspektywy teraźniejszości, szukamy w dawnych czasach tego, czego nam dzisiaj brakuje. To ma związek nie tylko z dekadą Gierka. Jeżeli ludzie, zwłaszcza młodzi, zastanawiają się, co było pozytywnego w Polsce Ludowej, wiele razy wymieniają właśnie brak bezrobocia. W 2003 r., 10 lat temu, odpowiadało tak 37% ankietowanych.
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/czego-szukamy-przeszlosci-rozmowa-dr-piotrem-kwiatkowskim
    ==============

    Interesujące……

  303. @GajowyM. przyłączył się do konwencji Pani Profesor Jadwigi Staniszkis 23 lutego o godz. 23:21
    ***
    dowland, dowland, dowland?
    ANCA_NELA
    namieszał Ci ten staruszek
    ***
    „namieszał”, „materiał”, „z moich źródeł”

    Ani opisu mojej chochli, ani listy składników mojej zupy na gwoździu.

    I uparte uciekanie od pojęcia URL, od elementów bedących tylko nazwami obiektów a nie obiektami, od egzemplarzy kopii i od pojęcia oryginału.

    Spinacz to nie URL, a napis „ulubionego staruszkowego kompozytora pominięto” to nie utwór muzyczny.

    Nasza blogowa Koleżanka gardłująca w sprawie tłamszonej spóldzielczości mieszkaniowej nie odróżnia „materiału” od …

    Uporczywe nierozróżnianie klasy od jej elementów oraz metajęzyka od języka, to maniera cudaków za wszelką cenę uciekających od paradoksu „podnoszenia się za sznurowadła” przez startujący do pracy komputer.

    Nie da się językiem potocznym opisać zjawiska medialnego „Dynastia”, oraz nie da się opisać skutków pocałunku danego przez „Czarną Mambę” polskiego tańca.

    Wyłączam się z tego wątku, pomówiony o sadyzm i mętniactwo …

    Powodzenia w walce z przetwarzaniem w chmurze …
    Nudzi mnie stwierdzanie: „Mój deszczyk milszy!”

  304. Trojanie byli pazerni i wciągnęli do siebie konia. Co z tego wynikło, wiadomo. Wrak w Polsce to również zaczyn nieszczęść ? kolejnych nieuniknionych kłótni i konfrontacji. Ostawmy go w spokoju. Kawałek zaś skrzydła na potrzeby upragnionego przez ministra Jarosława Gowina pomnika zawsze uda się jakoś wynegocjować.
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/ludwik-stomma-wrak
    =============

    Stomma jak zwykle błyskotliwy……

  305. Czesławie!
    Bardzo ten utwór lubię, ale znałam jedynie z radiowego przekazu… i tak było lepiej ;)
    Uroda panów z zespołu delikatnie mówiąc… nie zwala z nóg :D

  306. Szanowny @wiesiek59, wpis z 24 lutego o godz. 12:46.
    Ten wrak spod Smoleńska to tkwi w uszach Pana Gowina chyba od 11 listopada 2012 roku.
    Byłem tam podczas składania wieńców.
    Pan Gowin szedł sam.
    Zza pleców słyszał wzmacniany przez „pielgrzymkowy” zestaw głośników usytuowany przy Barbakanie okrzyk: Miler, oddaj wrak!.
    I ten okrzyk, ponawiany wielokrotnie musiał sobie zapamiętać.
    Stąd jego stanowisko w sprawie wraku.
    Z kolei wiadomo mi, że człowiek trzymający zestaw głośnikowy i powtarzający ww. hasło, został opłacony przez producenta medalików spod Częstochowy.
    Nie może biedak ruszyć z milionową produkcją pamiątek spod Smoleńska, dopóki nie zostanie OFICJALNIE sprowadzony do Polski wrak Tupolewa.
    Nikt nie uwierzy w autentyczność milionów pamiątek, nawet jakby każda z nich miała certyfikat autentyczności od Paulinów z Jasnej Góry.
    Po prostu czysty interes.
    Nic do Pana nie mam, to tylko biznes …

  307. Antonius!
    wiem, ale on wyjechał zanim ja przyleciałem.

  308. spokojny
    24 lutego o godz. 13:40

    O zaradność medalikarzy spod Częstochowy jestem spokojny.
    95% sprzedawanych przez nich ozdóbek ma napis Made in China.
    Z tymi nowymi powtórzy się cud rozmnożenia, podobny do relikwii świętego krzyża. Podobno scalając te drzazgi, materiału starczyłoby co najmniej na trzy…….

  309. Eh, staruszku :)
    Z takim uporem powtarzałeś ten „dowland” (download?), że pozwoliłem sobie uznać go za Twojego ulubionego kompozytora ;)
    Ja go lubię.
    Wymądrzanie się przy pomocy bardzo wielu słów i obcych terminów zamiast przystępnie wyjaśnić, dlaczego ktoś nie może ot tak udostępnić obcym załączników otrzymywanych listami elektronicznymi, nie jest gotowaniem internetowej zupy na gwoździu, lecz brakiem zdolności pedagogicznych, a także brakiem empatii.
    Sorry, ale tak to widzę :(

  310. Na krakowskim rynku zrobiło się cicho, po skończeniu ?Warszawianki 1905? ? gromkie oklaski. To samo po antyfaszystowskiej pieśni włoskich partyzantów ?Bella ciao?.
    ? Mieliśmy olbrzymią tremę, nie wiedzieliśmy, co będzie ? mówi Łukasz Dąbrowiecki, jeden z założycieli chóru ? czy nie polecą na nas puszki po piwie i pomidory. A tu okazało się, że cały Rynek Główny bił brawo, przyjęto nas wielkim aplauzem. Przedstawiono nas jako zespół ochotniczy, aby podkreślić, że nie jesteśmy profesjonalistami, zbieramy się, aby pośpiewać o buncie, o lewicy, o wartościach, a nie dla kariery czy pieniędzy.
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/chor-bezpartyjnych-rewolucjonistow
    ============

    Kraków, to jednak Kraków……
    Wszystko jest możliwe……

  311. @mag
    24 lutego o godz. 11:34
    @GajowyM.
    24 lutego o godz. 11:28

    Szanowni blogowicze!

    Nie będę cytował Waszych „reprymend” – kto je przeczytał, ten wie o co chodzi, ale odniosę się do niektórych myśli. Nie jest tak, że czytam wybiórczo, czytałem uważnie wszystkie epistoły Georges53, jedynie skomentowałem to co mi nie odpowiadało, bo nie polegało na prawdzie. Insynuacje, polegające na tym, że wmawiał mi w brzuch polityczne poglądy metodą „in vitro”, bazując na swoim mózgu, to przeważnie olewałem lub sobie zakpiłem. Złości mnie naprawdę, gdy ewidentnie kłamie. Oceniam jego stan umysłu „zdalnie”, ale na podstawie produktów jego umysłu, które są konkretne na blogu.

    W tej całej historii bardzo smuci mnie tylko jedno, że szanowni w/w blogowicze sugerują jednoznacznie „symetrię” pyskówki jak w tzw. mowach nienawiści polityków.
    Znamienne były słowa pewnego pana, że prof. Środa jest sobie sama winna, że jacyś kretyni w maskach (adekwatnych do mózgów prezentowanych tworów) atakowali salę, po co mówiła rzeczy, które się komuś nie podobały i np. słowa pani Pawłowicz to reakcja na zachowanie Grodzkiej – symetria jak cholera!

    Od kilku dni Georges53 posądza mnie o najrozmaitsze brzydkie czyny, które nie przyszły mi jeszcze na myśl i ja się z lekka odgryzam, choć mógłbym zakpić bardziej. Pan Georges53 lubuje się we wtrętach w językach obcych. To nie jest nic zdrożnego, każdy chciałby uchodzić za erudytę i światowca, każdy człowiek łaknie odrobiny uznania ze strony „towarzyszy”, też i blogowych. Niestety daje często plamy, bo nie zna poprawnych sformułowań, raczej jak Lepper z „fapą” (faux pas). Nie wytknąłem tego i nie zrobił to Lewy, o którym m. in. bajdurzył. Choćby to „Akademik Lewoskretny Francaise ” o mężczyźnie (dalej zaostrzył dowcip i napisał ” Akademik Lewoskretny FRĄSEZE”) Nawet nie wie, że to „e” na końcu wyrazu pasuje do „mag” a nie do „Lewego”.
    Wtrętów angielskich nie komentuję, bo za słabo znam język, choć znam różnice między australijskim i amerykańskim angielskim w wymowie (z filmów).
    „On the other hand” – może spróbuję!
    Geoerges53 pisze mądrze:

    *** ?Who you are gonna believe? Me, or your own lying eyes??
    (tlum. moje ) ?No i komu bardziej wierzysz? Mnie czy swoim wlasnym oczom??***

    Znam na tyle język, aby zausterkować poprawność tłumaczenia. Nie wierzę, aby „wlasnych” odpowiadało wiernie „own lying”.

    Niemieckich nie pamiętam, ale kiedyś były – kilka lat temu, gdy jeszcze się przekomarzałem z Georges53 i Cynamonem, który ostatnio powrócił, aż przestałem, gdy G. był zbyt napastliwy lub przeczulony na punkcie swoich („own lying”) tekstów. Żałuje, iż „odnowiłem” z nim kontakt.

    Wybaczam mu „Akademik ALEMAŃ”, bo nie wiem w jakim to języku.

    Mogę jedynie przyłączyć się do cudzej sugestii:

    @Orteq
    23 lutego o godz. 8:23
    Georges, Spoważniej. O zmądrzenie nie śmiem prosić

    Wybrane perełki z pyskówki: Z komentarzy pod tym wpisem.

    ***…nieco chore wynurzenia Georges’a. Uwziął się na mnie niczym Sławomirski na tych trzech komunistów***

    Cytat cytowany podwójnie. Czy nie wyrażam się tu delikatnie o sprawności jego mózgownicy? On nieco wątpi w moje możliwości psychiczne:

    *** Nie zastanowi sie; to ponad jego prog rozumienia… Ale tego Pan @Antonius woli nie pamietac.***

    Pamięci odmawia mi wielokrotnie. Podobno nie pamiętam, kto jeszcze palił książki poza mną i kolegami w Opolu – na polecenie władz! Nie pamiętam jego zdaniem o niemieckich obozach koncentracyjnych! Myli się – bardzo dobrze pamiętam. Nie piszę o tym co wszyscy dobrze wiedzą.

    ***A Pan by mnie ganial swoim pejczykiem po ukrainskich polach bawelny.***

    Tu sobie zakpiłem, bo według moich informacji bawełnę uprawiało się w innej części ZSRR.
    Poza tym nigdy nie łatałem z pejczykiem, co najwyżej batem popędzałem bąka.

    Gdy włączyłem się do dyskusji o „tysiączku” za dziecko i opisałem marnowanie wydatków na podobne cele we Francji, napisał tak (za kimś):

    ***Pan @Antonius nie mowi jak Le Pen; Pan @Antonius mowi jak porzadny, czysty rasowo Herrenvolk.***

    Była to miażdżąca satyra, aż się przeraziłem, gdy się dowiedziałem o tej przynależności. Broniłem się słabo przed zaszczytem należenia do Herrenvolku, ale go to nie zadowoliło. Może miał rację? Jednak chyba nie, bo poświadczono mi „Ostische Rasse” czyli Słowianin, ale pomarzyć można. Trochę mnie wspomógł Lewy :

    ***Trudno, akurat pod tym wzglźdem zgadzam się z Antoniusem i Le Penem***

    ***Eskimosi nie zburzyli Warszawy. A kto ja zburzyl, daje odpowiedz Pan @Antonius, pare miesiecy temu.
    Otoz zniszczyli ja Polacy sami! Tak napisal Pan @Antonius!***

    Nie pisałem nigdy, że sama AK bombardowała (i zniszczyła fizycznie) Warszawę. Czym???
    Zapytowywuję ? dlaczego ?Eskimosi? tak nienawidzili Warszawiaków, a nie bombardowali Pragi, Paryża czy Rzymu? Za zimno lub za daleko, a może ichnie AK było mądrzejsze lub mniej ambitne? Ja nie znam odpowiedzi ? Georges ją zna i z pewnością mnie oświeci.

    A propos! Czesi zaczęli powstanie, gdy Armia Czerwona była koło Pragi (ale bez przeszkody w postaci Wisły), a wojska niemieckie uciekły już w kierunku Bawarii – i powstanie się udało! Wiem o tym, bo byłem blisko.

  312. @Wieśku59 (15:28)
    Tu będzie jednak produkcja krajowa.
    Robię trochę „w metalu”, więc doszło do mnie, że skupowane są „nielotne” MiG-i i Su w AMW (radny Stawowy z Krakowa dyrektoruje oddziałowi tej Agencji). Podobno posiadają istotne cechy „rosyjskości” w postaci resztek napisów cyrylicą otworów eksploatacyjnych, itp cechy, na których się nie znam, bo ja się złomem nie zajmuję.
    Przecież to mają być relikwie, a tego Chińczycy jeszcze nie potrafią podrobić . Pozdrawiam.
    P.S.
    Chińczycy pracują dopiero nad szczeblami z drabiny jakubowej. Do Nowego Testamentu jeszcze nie doszli.

  313. Nie do wiary!
    Ileż to emocji może wzbudzić jeden jadowity, nabzdyczony bąk.
    Nawet mądrzy i kulturalni wpadają w jakiś szał.
    Czy on naprawdę jest tego wart???

  314. Nie mnie wypowiadać się o mych zdolnościach pedagogicznych oraz empatii.

    Natomiast masz @GajowyM na blogach e-Polityki przykłady komentowania komentarzy pisanych w textbox przeglądarki Chrome przez @ANCA_NELA o czym powiadomiła dopiero przyduszona oraz kłopotów @Cynamona29 z jękami bólu, ale bez wskazania jak powstają jego teksty. Wytrychy językowe są dobre podczas przekomarzania się, gdy jakiegoś Jego lub jakąś Ją jakaś Ona lub Jakiś on bajeruje.

    @ANCA_NELA jest za spóldzielniami mieszkaniowymi a przeciw wspólnotom właścicieli i w powietrzu, a może na ekranie kompa, unosi kwestia złogów po PRL. Jest więc mowa o światłym prezesie śpóldzielni mieszkaniowej a kompletna cisza o dozorcy Aniele.

    Jest przestarzały komputer @Antoniusa z przestarzałym oprogramowaniem na którego króciutki opis trzeba było na blogu czekać tygodniami. I jest nieustanne szczekanie na moderatorów bloga jakby blogi były podobne do „Jaka to melodia” gdzie mądrzejszy jest ten co szybciej przyciska.

    W moich wyjaśnieniach dla @ANCA_NELA było jedna zbitka słowna odsyłająca do słownika wyrazów obcych: modemo-router. Jeśli zasób i dane są wyrazami obcymi a link jest wyrazem swojskim, to pozostaje mi tylko podniesienie jednej kwestii: uczciwości intelektualnej.

    Dawno na blogu deklarowałem: nie dano mi prawa ani umiejetności odpuszczania grzechów i przewinień.

    Jesli zaszkodziłem @ANCE_NELI nawoływaniem do rozróżnienia budki telefonicznej od jej telefonicznego adresu, to mam nadzieję, że oboje uznacie to wykroczenie za niekaralne.

    Przecież szerokopasmowe łącze Natanka z Panem jest cacy, a @staruszek jest slabo uspołeczniony …

    Przeżyję. Już kilkadziesiąt lat żyję z opinią człowieka niezdolnego do uczuć wyższych, co wicie rozumicie …

    Można żyć bez brania URLa do ust …

  315. @Antonius
    powstanie praskie zaczęło się 5 maja 1945, gdy wiadomo było, że Niemcy już przegrali wojnę, a mimo to losy Pragi były zagrożone, bo siły niemieckie były w przewadze, a ich dowódca rozkazał zniszczenie historycznej części miasta: „Das ganze Nest muss brennen”.
    Gdyby nie pomoc ROA (Rosyjskich jednostek walczących po stronie niemieckiej), negocjacje, a w końcu nadciągnięcie czołgów Armii Czerwonej, to prascy powstańcy podzieliliby los warszawskich.
    Powstanie zakończyło się 8 maja, 9.5. Niemcy skapitulowały.

    Co do symetrii, to ja jej nie widzę.
    Widzę rozżalonego, pamiętliwego i zawziętego starszego pana i trochę urażonego, ale znacznie lżej do konfliktu podchodzącego nieco (o 20 lat?) młodszego drugiego pana.
    Stanowiska obu rozumiem, ale widzę też absurdalność kłótni dwóch stron, z których jedna bierze wszystkie zarzuty dosłownie, a druga właśnie na to się wkurza :roll:

  316. @GajowyM.
    Po ciężkim porannym zabutowaniu (wczoraj praca do późna), przeczytałem ostatnie wpisy i nie mogę się oprzeć, aby nie napisać kilku słów w obronie Staruszka.
    Wydaje mi się, że jego instrukcja nie jest „wymądrzaniem się przy pomocy bardzo wielu słów i obcych terminów”. Starał się wyłożyć kawę na ławę tak dobrze i przystępnie, jak tylko potrafił.
    Kiedyś też chciałem życzliwie komuś coś wytłumaczyć w zakresie komputerologii stosowanej i nadziałem się na podobny odzew. Po przemyśleniu doszedłem do wniosku, że jest to sztuka szalenie trudna, tym bardziej jeśli „uczeń” nie zna komputerowego angielskiego (specyfika branży) i w ogóle jest daleki od komputerologii. W moim przypadku zaczęło się od pytania o uruchamianie jakiegoś programu, a skończyło na definicji bitu. Mimo najszczerszych chęci i empatii z obu stron (mojej i „ucznia”) nie doszliśmy do finału mimo atmosfery wzajemnego szacunku i zrozumienia. Najczęściej jest tak, że rozwiązanie tego typu zadania może być tylko w realu, bo zdalnie może to być niewykonalne lub wymaga bardzo szerokiego opisu z ilustracjami (zrzutami ekranowymi).
    *
    Dla rozładowania sytuacji oraz w celu wspólnego pośpiewania (i muzykowania), lutnie w dłoń i:
    http://www.youtube.com/watch?v=55jnH3rqcoU

    1. Come again! sweet love doth now invite
    Thy graces that refrain
    To do me due delight,
    To see, to hear, to touch, to kiss, to die,
    With thee again in sweetest sympathy.

    2. Come again! that I may cease to mourn
    Through thy unkind disdain;
    For now left and forlorn
    I sit, I sigh, I weep, I faint, I die
    In deadly pain and endless misery.

    3. All the day the sun that lends me shine
    By frowns doth cause me pine
    And feeds me with delay;
    Her smiles, my springs that makes my joy to grow,
    Her frowns the winter of my woe.

    4. All the night my sleeps are full of dreams,
    My eyes are full of streams.
    My heart takes no delight
    To see the fruits and joys that some do find
    And mark the stormes are me assign’d.

    5. But alas, my faith is ever true,
    Yet will she never rue
    Nor yield me any grace;
    Her Eyes of fire, her heart of flint is made,
    Whom tears nor truth may once invade.

    6. Gentle Love, draw forth thy wounding dart,
    Thou canst not pierce her heart;
    For I, that do approve
    By sighs and tears more hot than are thy shafts
    Do tempt while she for triumphs laughs.

    Uwaga:
    Sting nie śpiewa refrenu w czwartej zwrotce i całej szóstej zwrotki.

  317. @jmp eip
    to ładnie z Twojej strony :D ale właśnie o to mi chodziło, że skończy się na „definicji bitu”, a ANCA nadal nie będzie wiedziała, o co chodzi, tylko pogłębi się jej frustracja :(
    „Staruszku ? 20;36 :eek:
    Biję się z myślami i nie mogę zdecydować? czy ty mnie przeceniasz, czy też chcesz doprowadzić do rozpaczy, prostracji i wyparowania resztek rozumu z biednej głowy?”

    Dzięki za fajny kawałek :)
    Eej, lutniem…

  318. Staruszku!
    Z całą powagą oświadczam, że mi nie zaszkodziłeś ani trochę swoimi nawoływaniami.
    Jestem ci wdzięczna za rady, z których udało mi się skorzystać a jeśli z innych skorzystać mi się nie udało – to tylko kwestia mojego braku przygotowania teoretycznego w dziedzinie mi nieznanej. Ale nie ma problemu.
    Jeśli dziwi cię moje przywiązanie do spółdzielni mieszkaniowej, to informuję, że moja właśnie spółdzielnia uzyskała tytuł Symbol Spółdzielczości :)
    - Demokracja w naszej spółdzielni, to przede wszystkim informacja – rzetelna i pełna dla wszystkich członków,
    - Otwartość – to otwarte drzwi do wszystkich pokojów w biurach spółdzielni, uregulowanie wszystkich możliwych sytuacji w regulaminach – jest ich 27! Nic u nas nie zależy od dobrej, czy złej woli pracowników.
    - Dostępność – nie ma żadnych ograniczeń kontaktów z pracownikami, możliwości składania wniosków, uzyskiwania potrzebnych zaświadczeń.
    Kiedy parę lat temu zalewało mi mieszkanie, nie można było ustalić źródła i kierownik działu technicznego próbował mnie zbyć, jako wybitny fachowiec od tego, w którą stronę płynie woda i nie będzie mu baba sugerować, gdzie on ma posłać hydraulika, to ja wpadłam furią niesiona do dyrektora technicznego – drzwi były otwarte! – przedstawiłam sprawę… i zanim doszłam do domu dwóch hydraulików mnie dogoniło i w kwadrans rozwiązało problem. Mało tego – zadzwonił ten kierownik, co mnie wysyłał na drzewo, przeprosił bardzo wyraźnie, na drugi dzień dzwonił jeszcze raz i pytał, czy sprawa załatwiona… Mało tego! po kilku miesiącach, kiedy robiłam kapitalny remont łazienki i poprosiłam hydraulików o pewną przysługę, za którą powinnam im zapłacić, oni mi powiedzieli, że szef im zabronił brać ode mnie pieniądze!
    Moja sympatia do spółdzielczości mieszkaniowej ma solidne podstawy.

  319. Na deser niemiecki taniec, nazwany tak przez Francuzów, a skomponowany przez Anglika Allemande
    Dedykuję wszystkim sfrustrowanym, wnerwionym, wkurzonym, smutnym i zrozpaczonym, że nikt ich nie rozumie i nie docenia :( :)

  320. @GajowyM.
    Alle manda!!!
    Dzięki.
    To jakiś bardzo stary film. Ale to dobrze, bo zobaczyć starego Johna, to teraz rzadkość.
    Patrz: Wykonawca pod ekranem i nagłówkiem na YT.
    :wink:

  321. Przyznaj, że się dobrze trzyma ;)

  322. Ten gość idzie z czasem i niejednego arpeggio można by się od niego nauczyć ;)

  323. Szanowna ANCA_NELA, do wpisu z 24 lutego o godz. 17:04
    Nie znam się na spółdzielczości.
    Z blogu dowiedziałem się, że Nasza Władza zamierza majstrować przy prawie spółdzielczym.
    Przecież Spółdzielnia to w sumie prywatna własność jej członków i to nie jest własność Skarbu Państwa.
    Więc dlaczego Do tej własności prywatnej członków Spółdzielni wtrąca się kapitalistyczne Państwo, ponoć szanujące już prywatną własność?
    Do Huty Pana Mittala w Krakowie Państwo się nie wtrąca. To była Huta Sędzimira, d. im.Lenina.
    Nie rozumiem, jak kilka milinów spółdzielców pozwala wtrącać się Państwu w ich wewnętrzne sprawy, próbując ustalać zasady tworzenia statutów, itp. zasady spółdzielczej demokracji.
    Czy Państwo Polskie ma jakieś udziały w Spółdzielniach? Jeśli tak, to tylko jako WSPÓŁWŁAŚCICIEL, w procencie odpowiadającym UDZIAŁOM. Albo to jest państwo wolnorynkowe, gdzie Kodeks Handlowy jest drugi w ważności zaraz po Konstytucji RP, albo ja żyje na Księżycu!
    Powinniście się zbuntować jako spółdzielcy Szanowna Pani ANCA_NELO.
    To jest nierówne traktowanie podmiotów gospodarczych i tyle na początek buntu wystarczy.
    Pozdrawiam.

  324. @GajowyM.
    Jednak wolę niepodlączonych.
    Czasem, po długotrwałym myszkowaniu, dla rozluźnienia palców prawej ręki najlepsze jest ćwiczenie wg Heitora.
    Polecam zestresowanym i zapracowanym przed ekranami.
    Bardzo uspokaja, tym bardziej, że i lewica ma coś sensownego do powiedzenia.
    http://www.youtube.com/watch?v=rcqUAhpCMcQ
    :grin:

  325. Spokojny!
    Niestety ludzie są tylko ludźmi i działanie dla wspólnego dobra nie jest popularne. Wieloletnie szkodzenie spółdzielczości doprowadziło do tego, że uwierzyli, że zarząd spółdzielni z prezesem na czele jest ich wrogiem i wyzyskiwaczem. Nie czytają, nie interesują się sprawami spółdzielni, są wyłącznie roszczeniowi. Wydaje się wielu, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.
    Podrzucam link do tekstu w spółdzielczym miesięczniku;
    http://www.gazetapoludniowa.pl/?id=sp%C3%B3%C5%82dzielczo%C5%9B%C4%87&wiecej=548
    Aby przedstawić, jak mylne wrażenie o wysokich kosztach spółdzielczych czynszów generują posłowie, działający w lobby antyspółdzielczym, podam składowe płaconego przeze mnie czynszu. Każda podwyżka jest wcześniej sygnalizowana i nie dotyczy ona pozycji, zależnych od samej spółdzielni. Są to koszty wzrostu cen wody, energii, wywozu śmieci. Oto składowe mojego czynszu za lokal 41,10 powierzchni;
    - centralne ogrzewanie 3,33 złx1x41,1—————— 136,86
    - fundusz społ.wychowawczy ——————————-1,00
    -opłata stała – wod. ——————————————3,00
    - opłata za tereny wspólne 0,047 zł x 41,10 ————–1,93
    - opłaty i prowizje 0,02 zł x 1 x 41,10 ———————-0,82
    - podgrzanie wody – zaliczka 16,68 zł x 1,55 m3 ———26,35
    - ubezpieczenie 0,15 zł x 1 x 41,10 ———————— 6,17
    - utrzymanie czystości 0,55 zł x 1 x 41,10 —————-22,61
    - wywóz śmieci 9,50 zł x 1 osoba ————————-9,50
    - zimna woda – zaliczka 8,37 zł x 3,58 m3 ————–29,96
    - energia elektr. na cele ogólne 0,089 zł x 41,10 m2 —3,66
    - fundusz remontowy 2,00 zł x 41,10 m2 —————82,20
    -koszty administrowania 0,66 zł x 41,10 m2 ———-27,13
    - nabycie prawa własności gruntu 0,27 zł x 41,10 m2-11,10
    - podatek od nieruchomości 0,125 zł x 41,10 m2——–5,14
    - zimna woda abonamentowa 0,29 zł ——————–0,29
    RAZEM: —————————————————367,72
    ————————————————————————
    Jestem ciekawa, jaka wspólnota równie dokładnie podaje do wiadomości lokatora składniki czynszu. Bo mieszkaniec lokalu komunalnego nie ma pojęcia za co konkretnie płaci, a w administracji traktowany jest jak intruz.
    Wiem, bo w komunalnym mieszka mój brat i bywa, że piszę mu różne podania.

  326. Ja też preferuję niepodłączonych, ale tamten gość uczy gry na różnych gitarach, więc musi pokazać, co potrafi ;) Dowlanda grał bez prądu.

  327. ANCA
    chodziło Ci o te trzy dzwony?
    Wtedy to wszyscy śpiewali, ale Plattersi raczej nie.

  328. Kądziela: Polskie Państwo Pozarządowe – http://www.stachurska.eu/?p=12532 .

  329. @ANCA_NELA

    Gdybym Cię nie cenił, to bym Ci nie poświęcał mego czasu.

    Nie zaprzeczam żadnemu Twemu dobremu słowu o spóldzielni mieszkaniowej jakiej jesteś członkiem. Mój szwagier był wiele kadencji Przewodniczącym Rady spółdzielni mającej około 15 tys. czlonków. Moja żona wyżywa się jako jako członkini zarzadu małej wspólnoty mieszkaniowej. Odwiedzają nas osoby z okolicznych budynków zazdroszczących nam porzadków w naszym domu.

    Jest jednak prawdą, że spółdzielcze prawa do lokalu nadawane były w czasach w ktorych prywata była co najmniej podejrzna i moim zdaniem w dużej części słusznie.

    W Izraelu przetrwały kibuce tak prawie stare jak ja, a w Czechach i na Slowcji bez dramatu żyją spóldzielnie rolnicze. Ja nie jestem przeciw spółdzielczości mieszkaniowej. Szwagier od dawna okazywał „chore” dążenie do „rozpirzenia” wszystkich pozostałości po PRL. Ja szydzę, że zdrowi do dziś ludzie urodzeni w PRL w opinii entuzjastów nowego porządku są „winni”.

    Natomiast uważam, ze wspólnoty włascicieli mieszkań są okazjami do nauki gospodarności. W naszej są też dziwacy i cwaniacy oraz tacy z upodobaniami do szarości i byle jakości.

    Jestem za różnorodnością form udziału w posiadaniu i zarządzaniu.

    Co do nieporadności użytkowników komputerów. Osoby pracujące pod nadzorem Windows mają do dyspozycji Notatnik – pełnoekranowy edytor. Nie muszą korzystać z żadnego „pakietu biurowego”. Tyle, że bardzo wielu użytkowników komputera chce sprawdzić się w roli szybkich cwaniaków. Nie mają czasu na poznanie skromnych ale przydatnych opcji stosowanych programów. Notatnik może zapisywać pliki tekstowe kodowanych w UTF-8. Takiego kodowania używa nasz blogowy WordPress.

    Można używać udogodnień dedykowanych osobom niepełnosprawnym. Ale pretensjonalne cwaniaki-bystrzaki za żadne skarby nie dają się namówić na kontrolę swych tekstów przed obublikowaniem na blogu. Bardzo wiele komentarzy wygląda wręcz wstrętnie. Słynęli z tego @Sebastian i @ET których teksty wymagały chwili zastanowienia po przeczytani kilkunastu wyrazów, a cały komentarz był trzyekranowym komentarzem.

    Twardo, pretensjonalnie, ze smrodkiem dydaktycznym piszę do Ciebie: zadbaj o swe teksty zarówno co do słów, co do pisowni, co do gwary i co do obrazu swego komentarza. Moim zdaniem nadużywasz buziek i nie radzisz sobie z brakiem wcinania pierwszej linii akapitu.

    Podział klasowy w UK dokonuje się według mowy i pisma angielskiego. Bryyjczyk nie poprawia głośni i pisowni operującego pidżinem – nie peszy partnera. Ale zrobi wiele aby jego córka wyszła za swego. I ten podział ma tak subtelne kryteria jak akcent głosek i intonacja zdania.

    Używasz @ANCO_NELU kolokwializmów i luzu. Zastanów się czy tego oczekują od Ciebie, którzy chcieliby abyś im przewodziła. Formułuj swe poglądy i spostrzeżenia wedle wzorca przypisywanego hochsztaplerowi odesskiemu z okresu NEPu: „Benia Krzyk mówił mało. Ale gdy Benia coś powiedział, to chcialo się jeszcze.”

    Nie daj się wciągnąć hemisferze 100 buziek i tysiąca szymelków.
    Cierpimy na deficyt tych, których chcemy i którym się chce. Ale oni powinni wnieść jako aport płynne opeowanie stołem z powyłaywanymi nogami mającymi światło między akapitami i wdzięk wewnątrz nich.

    Przyjechał do nas kuzyn – mlody biznesmen. I zapytał czy mam sieć bezprzewodową. Trzeba bylo wielu słów abyśmy się dogadali. Orange stara się pokryć Polskę podobszarami zasięgu swej sieci komputerowej. A developerzy starają się wypełnić obszary z infrastrukturą. Pokrywa się parasolami (zachodzą na siebie cienie) a wypełnia się podlogę klepką – niekiedy zostawiając male pustki przy ścianie. Te dwa geometryczne pojęcia mają odpowiedniki w języku: nadmiarowość i deficyt poznawczy przejawiający się w sięganiu po szymelki.

    @GajowyM jest frywolnym błyskotliwym dyziem majacym spore wykształcenie. Wygląda jego wykształcenie na dużo lepsze niż moje. On sobie może urzadzać kabaret pisząc: bulba do kwadratu.

    A Starsi Panowie więcej pod płaszczem swej ogłady przekazywali o ludziach niż można by sądzić po ramolowatych bawidamkach.

    http://www.youtube.com/watch?v=4Jzq0AtB2RI

    O Beni tu:

    „http://www.wprost.pl/ar/2040/Odeskie-schody/”

    Pozdrawiam.

  330. @ANCA_NELA, (18:50)
    Chodziło mi o co innego.
    Nie o poziom JEDNEJ SPÓŁDZIELNI, tylko całego obszaru spółdzielczości mieszkaniowej.
    Dlaczego Państwo wtrąca się do sposobu zarządzania nie swoją własnością i robi to na podstawie ustawy o spółdzielczości rodem z PRL-u?
    Przecież są związki rewizyjne, wybierane przez spółdzielców.
    Jeżeli na skutek zaszłości Państwo jest w jakimś procencie UDZIAŁOWCEM we własności DANEJ spółdzielni, to tylko w takim procencie może na WALNYM coś wprowadzać.
    Dlaczego Państwo ma prawo zmieniać zasady demokracji wewnątrz spółdzielni?
    Dlaczego nie może wejść do Huty Mittala?
    To też jest własność NIEPAŃSTWOWA, jak SPÓŁDZIELNIE.
    Nie rozumiem, jak kilka milionów ludzi (spółdzielców) pozwala się traktować jak przedszkolaki?

  331. GajowyM.
    24 lutego o godz. 19:57
    TAK !!!
    Ale to, co ja zapamiętałam było w wykonaniu Plattersów! Na 100 %
    Kiedy słuchaliśmy tych taśm i płyt po mieszkaniach kolegów było niewiele materiału do zdobycia i odsłuchiwania na adapterze i magnetofonie szpulowym. I doskonale pamiętam, jak kolega, który trochę nagrań z telewizji wysępił powtarzał wielokrotnie; „Plattersi! Plattersi! Fantastyczne!”
    I było to nagranie na tyle dobre, że ja je pamiętam już ponad 50 lat!
    Brzmi w moich uszach.

  332. ANCA
    Dla Ciebie
    Teraz mi się przypomniało, że też to słyszałem :)

  333. ANCA_NELA,

    też się obawiam że dla wielu majstrowanie przy ustawie o spółdzielnich skończy się tragicznie. Mieszkam w spółdzielni i zastrzeżeń do jej funkcjonowania nie mam. Przecież wiedzą, że wynagrodzenia płaci im spółdzielca. Skończy się jak – niedaleko szukając – gruntami PGR-ów?

  334. GajowyM.
    Zapamiętałam ten utwór śpiewany przez innego solistę prowadzącego – bas.
    Ten sam, co w tym utworze;
    http://grooveshark.com/#!/artist/The+Platters/11078
    I brzmiało to o wiele lepiej.
    Jednak zderzenie wspomnień z prawdą sprzed lat może być nie tak atrakcyjne.

  335. Teresa Stachurska
    24 lutego o godz. 21:03
    Cały problem w tym, że można rozdać, co nie swoje i mieć te plusy dodatnie. Rozdano za przysłowiową złotówkę wiele tysięcy spółdzielczych mieszkań na własność tym, co nie wykupili ich wcześniej. Ja się czuję okradziona i oszukana, ale ci, którzy skorzystali na takim procederze uważają, że był to akt sprawiedliwości społecznej i się im należało. Nie staną w obronie spółdzielni, bo ją okradli w majestacie prawa i naturalnym odruchem jest teraz wrogość do spółdzielni, jako takiej.
    A jakikolwiek głos w obronie spółdzielni całymi latamie nie przedostał się ani do mediów, ani nie był słyszany w sejmie. Wszystko się dokonało w czasie, kiedy już telewizja nie transmitowała obrad sejmowych, kolejne ustawy, jedna gorsza od drugiej w postaci gotowej trafiały do zainteresowanych w formie nakazu, albo raczej wyroku bez możliwości odwołania.
    Skóra na tym niedźwiedziu jest bardzo duża. Starczy zarówno dla lewych, jak też prawych. Dla rządzących i dla opozycji. A że mieszkańcy zostaną na bosaka i z gołym tyłkiem, to już małe zmartwienie. Całe rodzinne klany będą miały zatrudnienie, administrując tysiącami nowo powstałych wspólnot. Za pieniądze lokatorów.

  336. staruszek
    24 lutego o godz. 20:07
    Słynęli z tego @Sebastian i @ET których teksty wymagały chwili zastanowienia po przeczytani kilkunastu wyrazów, a cały komentarz był trzyekranowym komentarzem.
    … zadbaj o swe teksty zarówno co do słów, co do pisowni, co do gwary i co do obrazu swego komentarza.
    ……………………………………………………………………………………
    Uwagi słuszne. Tylko co powie autor o swoich tekstach? Ostatni np.
    mieścił się także ,przynajmniej u mnie, na „trzy ekrany” (cokolwiek to znaczy) .
    Lub też taka próbka: „Orange stara się pokryć Polskę podobszarami zasięgu swej sieci komputerowej. A developerzy starają się wypełnić obszary z infrastrukturą. „. I temu podobne. Niestety.

  337. … i jeszcze zaleca „kontrolę swych tekstów przed obublikowaniem”
    To mi się spodobało najbardziej :D

  338. Kto dziś widział posła Giżyńskiego w „Kawie na ławie”? Co on ma na sobie?
    Marynarka z białymi lamówkami… wygląda na to, że pan poseł dorabia w jakimś hotelu, jako odźwierny.
    Pewnie poselskie pobory nie wystarczają na godne życie.

    Staruszku! Litości!
    ———————–
    Nie próbuj mnie namawiać, abym komukolwiek przewodziła!
    Większość swego aktywnego zawodowo życia byłam tzw. pracownikiem samodzielnym, ostatnie kilka lat na kierowniczym i były to najgorsze lata mojej kariery zawodowej. Dyrekcja za wszystko mnie obarczała odpowiedzialnością i winą a personel, od którego wymagałam nie tyle pracowitości na pokaz, co efektów w pracy nienawidziła mnie serdecznie i ryła pode mną w sposób niewyobrażalny.
    Nie życz mi tak źle.
    Dziś jestem w sytuacji takiej, że nie muszę o niczyje uznanie zabiegać ani nie spodziewam się, że będę postrzegana tak, jak sama siebie widzę, bo ja o sobie mam całkiem dobre zdanie, czego inni często nie podzielają.
    Muszę z tym jakoś żyć.

  339. Istnieją pojęcia pokrycia i wypełnienia.

    Z pierwszym z nich związane było pytanie mego gościa mające sens: czy jestem w zasięgu jakiejś sieci bezprzewodowej. Nowe technologie nie znalazły jeszcze utrwalonych form opisu i rozmowy o nich.

    Przepraszam za niejasność. Sprowokowałem tym stwierdzenie pod moim adresem: przyganiał kocioł garnkowi. @ET tworzy 3-ekranowe AKAPITY. Czyli jego teksty „nie mają światła” i powodują trudność utrzymania zogniskowania wzroku na tym miejscu tekstu, w którym @ETowi udało się skłonić nas do zastanowienia.

    Pytający mnie o dostęp do sieci bezprzewodowej nie zastanawiał się. Jest to człowiek zorientowany w technice. Interesował go dostęp do sieci nazwanej „neostrada”. Każdy współczesny komputer pracujący w domu mającym podłączenie do sieci telefonicznej Telekomunikacji Polskiej (według starej nomenklatury) jest w zasięgu sieci „neostrada”. Bo sygnał jest rozsyłany kablem telefonicznym.
    Pytanie: „Czy masz sieć?” jest więc wyrazem niedbałości językowej.

    O takim zamęcie w języku mówonym oraz w języku pisanym pisałem. Oczywiście mógłbym kilkakrotnie czytać swój komentarz przed opublikowaniem. Ale to nie sprawi, że będziecie je czytali z zyczliwą wyrozumiałością. Życzliwość jest przecież obciachem.

    Gdy spotykam się z łagodnym lub ostrym czepianiem się mych komentarzy, to bardzo często narzuca mi się wyobrażenie o niewyrównanej krzywdzie czytającego. Staram się nie ranić nikogo.
    Ale na boga religii monoteistycznych i nieistniejącego boga ateistów! Nie pieprzcie jak warszawski taksówkarz dający mi znać, że wyrządzam mu krzywdę moim wsiadaniem do jego taksówki!

    Nie jest moim celem sprawianie Wam bólu!
    Rzozumiem potrzebę szturknięcia pierwszego w zasięgu wzroku!
    Ale czy możecie naprawić swą klawiaturę i odblokować PgDn?

    Dobranoc. Niech ona przynajmniej Wam nie dokucza …

  340. @Staruszku
    Mnie bólu nie sprawiasz. Lubię czytać Twoje przemyślenia, mimo, że nie zawsze je podzielam.
    Jeśli temat jest ciekawy, a wypowiedź nawet niekoniecznie na temat (bo dygresje mogą być przecież bardzo interesujące), to czytanie sprawia mi frajdę, choć akurat polityka nie stanowi dla mnie szczególnej atrakcji. No, ale wszystko ma swoje granice, nawet moja życzliwość. Na blogu sąsiadki niedawno taki oto tekst „zarekomendował” mi (z przymrużeniem oka, oczywiście) Piotr Kamiński:
    http://www.dwutygodnik.com/artykul/4310-miedzy-cipa-i-bombonierka.html
    *
    I co Ty na to, Staruszku?
    W zasadzie do formy nie można się przyczepić. Ładna i staranna edycja, brak błędów ortograficznych i chyba stylistycznych, tekst opatrzony zdjęciami, właściwie – full wypas. Ale …
    *
    PS
    Gdyby ktoś miał wątpliwości, że temat nie mieści się w „zakresie” blogowym pani Janiny Paradowskiej, to proszę spojrzeć na pierwszy akapit rozdziału 7.

  341. Szanowny @Antoniusie (16.07 dnia 24.02.) – piszesz: w całej tej historii bardzo smuci mnie tylko jedno, że szanowni w/w blogowicze sugerują jednoznacznie „symetrię” pyskówki, jak w t.zw. mowach nienawiści polityków . Także pisałem o „pyskówce”, tylko, że dotyczyło to zupełnie innej pary uczestników życia blogu pani Janiny P.
    Drogi @Antoniusie , tak sobie myślę, czy warto sobie zawracać głowę tym co wypisuje pan @georges53. Odnoszę wrażenie, że jego wiedza nie wychodzi ponad poziom określony przez wikipedię i to w każdej dziedzinie. To co wypisuje o Stalinie i jego miłości do Polski, sugerując nawet to, że we Wrocławiu należy mu się pomnik, świadczyć może jednak o tym, że długotrwałe zwisanie głową w dół pozostawia jednak trwałe skutki dla umysłu. Serdecznie żałuję, że przyznałem mu rację co do osoby Roosevelta (by go nieco udobruchać w wymianie zdań z @Orteq’iem ) bo przecież wiadomo, że spośród ponad 40-tu prezydentów USA jedynie Prezydent Wilson zadbał o interesy Polski i to tylko ze względu na przyjaźń z Ignacym Paderewskim. O planach Churchila moglibyśmy dyskutować, ale do tego musiałby @georges przeczytać 13 tomów dzieła literackiego tego autora, za co został uhonorowany literacką Nagrodą Nobla.
    Wikipedia nie wspomina nawet o Jego planach inwazji w Europie, zupełnie w innym miejscu i czasie, nie wspominając o samych założeniach i celach do osiągnięcia.!! Również nie znajdzie pan @georges wzmianki o tym co miało się wydarzyć w Europie w sierpniu 1995 roku, o czym zdecydowano swego czasu w Poczdamie, 50 lat wcześniej. Jelcyn i Graczow wiedzieli i nieżle się obłowili na tym interesie.
    P.S. Bez obrazy droga Anko (13.32 dnia 24.002.) – typowa reakcja dla kobiety, może być głupi, byle był ładny (Rapacki!), może posiadać wspaniałą osobowość pod każdym względem, ale nie może być „dzwonnikiem z Notre Dame”. Dalej nie wyliczam, by się nie narazić !!!
    Serdecznie pozdrawiam oboje, i ciebie @Orteq także, Czesław R.

  342. Ależ Czwesławie miły!!!
    Czyżby mężczyźni nie byli wrażliwi na kobiecy urok? To po co nam te obcasy, makijaże, dekolty i pachnidła? Kobieta taż człowiek, choć na zawołanie „Hej! człowieku!” raczej się nie odwróci. Ja tam bardzo, ale to bardzo lubię ten utwór, który zaprezentowałeś, ale powtarzam; widok mnie rozczarował… wolę panów słuchać niż oglądać… Cóż ja na to poradzę? Może jeszcze, gdyby tak nie demonstrowali tych klat, co same w sobie widowiskowe nie są, że już o fryzurach nie wspomnę.
    Nigdy za kudłaczami nie przepadałam…
    A kto tu pisał, że lubi drobne blondynki? ;)

  343. Jeszcze raz – i chyba starczy… nawiążę do tematu spółdzielczości mieszkaniowej, bo znalazłam na sąsiednim blogu, u red. Passenta fragment, który wprost, w jednej pigułce opisuje zjawisko;
    #
    spokojny
    24 lutego o godz. 20:21
    Przez ponad 45 lat kształtowano tego nowego człowieka. Skutek znamy.
    Jedno co się w tej indoktrynacji udało, to wmówienie robotnikom, że są właścicielami środków produkcji.
    I oni to kupili.
    Jako właściciele pozbyli się ich.
    Bo mogli.
    Byli wszak właścicielami.
    Obserwujemy teraz skutki wyzbycia się własności ludu pracującego miast i wsi.
    #
    Już niedługo spółdzielcy staną twarzą w twarz ze skutkami decyzji, na które sami kiedyś wyrazili zgodę. Jedni entuzjastycznie, drudzy przez zaniechanie.

  344. ANCA_NELA
    A może tek „Kudłacz” ci się spodoba i przyjemność ci sprawi słuchanie jak śpiewa.
    http://www.youtube.com/watch?v=sZpTWmwOHw0
    Głos bowiem ma wyjątkowy 4,5 oktawy

  345. Czesław R.
    25 lutego o godz. 0:34

    Szanse na podmiotowość w polityce międzynarodowej utraciliśmy bezpowrotnie gdzieś w XVII wieku.
    Od tej pory byliśmy i będziemy pionkiem na geopolitycznej szachownicy.
    Niestety, ten fakt nie dociera do naszych idiotów…..

    W Teheranie a potem Jałcie, podzielono strefy wpływów w Europie.
    Nieco później w Londynie podzielono Afrykę.
    Linie na mapie stawiane były z punktu widzenia INTERESÓW poszczególnych mocarstw.
    A ludzie, ci wszyscy „tutejsi”?
    A kogo to obchodziło?

  346. Taki Kudłacz – jak najbardziej!!!
    Broda u niego wyczesana, szuba i papacha zacne – pan z panów!!!
    Taki to potrafił za cały Chór Aleksandrowa za jednym zamachem zaśpiewać i to wszystkimi głosami, nie licząc akompaniamentu końskich kopyt na stepie szerokim :D

  347. Czesław R. (0:34)

    „Serdecznie pozdrawiam oboje, i ciebie @Orteq także, Czesław R.”

    Ja tez pozdrawiam obojga. Z może nawet i ciebie, @Czesławie R., tez pozdrawiam

    „Gentlemen! And you Orteq, too”. Zawsze wysoko sobie ceniłem wyrazy uznania wyrażane pod moim adresem

  348. Ludzie lubią myśleć „życzeniowo” i to prowadzi ich na myślowe manowce. Zawsze liczy się ten z którym z różnych względów trzeba się liczyć. Polska mimo, że jest średnik krajem europejskim i ma ważne dla Europy centralne położenie, ze względu na słabości odziedziczone po rozbiorach, przegranej II wojnie światowej fatalnego dla gospodarki i świadomości społecznej ustroju zwanego PRL,em i problemy z wyjściem z tego dziedzictwa ma niewielkie szanse na uzyskanie ważnej pozycji w Europie nie mówiąc o świecie. Dlatego największą szansą dla polski i Polaków jest UNIA Europejska w której ma szanse być ważnym krajem , a razem z pozostałymi krajami UNI mieć istotny wpływ na losy świata.
    Niestety ograniczeni ” życzeniowym” myśleniem narodowcy tego nie są w stanie zobaczyć i chcą torpedować UNIĘ kojarząc ją, że złem dla swego kraju szkodzą Polsce.
    Obecnie jak pisałem to już nie te czasy gdy państwa mogły być całkiem niezależne od innych państw i prowadzić nacjonalistyczną politykę z sukcesem. Obecnie na nacjonalizmie można jedynie przegrać.

  349. Maciek.G…
    I pomyśleć, że ten brodacz – bo jednak nie kudłacz, to inny rodzaj owłosienia :D – potrafił „paszczowo” zrobić to wszystko, co tylu czysto umytych i ogolonych sołatów, że o dyrygencie nie wspomnę…
    Kto nie wierzy, niech poszpera i odszuka ;)

    http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=tD_Y9iVq3kY

  350. Oj wieśku, wieśku…
    To, że od XVIII wieku gramy w Europie rolę pionków przestawianych na europejskiej szachownicy to pewnie fakt.
    Ale polityk, który by się z tym godził, nie jest politykiem, tylko d..ą.
    Chyba nie uważasz, że powinniśmy stać spokojnie, nie podejmować prób wpływania na sytuację europejską i „dawać się przestawiać”. Co to, to nie.
    Pytanie tylko, jakie przyjmiemy metody. Czy wrzaski i godnościowe obrażanie się, jak PiS, czy przyjaźń z Angelą i rozmowy.

  351. Marit
    25 lutego o godz. 11:18

    Wolałbym czeski spryt…..
    Na żądanie Amerykanów by przestali handlować bronią, któryś z ich premierów powiedział- chętnie, ale jak zapłacicie za konwersję zakładów na produkcję cywilną.
    Tego Wałęsa nie zrobił i całą naszą zbrojeniówkę szlag trafił……

  352. Rosjanie od wieków mieli wspaniałe chóry i głosy. Bardzo lubią i potrafią świetnie śpiewać.

  353. Mam płytę, zakupioną podczas przerwy w koncercie Chóru Aleksandrowa we Wrocławiu.
    Nastawiam ją sobie obowiązkowo podczas przedświątecznych porządków :)
    Bardzo pomaga, szczególnie przy myciu okien, kiedy z głośników dochodzi;
    „Eeech! Mołodcy!!!”
    Wspaniałe głosy, idealne zestrojenie, najwyższy poziom wykonania.
    I w ogóle NAJ!

  354. Kto już zdążył poznać tego wokalistę?
    Ja dostałam wczoraj od przyjaciela z drugiego kontynentu i się zachwyciłam…
    Co za głos!!!
    http://www.youtube.com/watch?v=lxiOfR2ld0k

  355. Rosjanom głosy zaczęły się doskonalić tysiąc lat temu – w wyniku schizmy wschodniej.
    Dość oczywista i prosta wskazówka wyjaśnienia tego zjawiska zawiera się stwierdzeniu wyprowadzającym wchodzącego w życie młodego Prawdziwego Polaka Katolika z partykularza:

    „W kościele prawosławnym i kościołach obrządku wschodniego muzyka cerkiewna jest muzyką wyłącznie wokalną”

    Jest to cytat stąd:

    http://tygodnik.onet.pl/33,0,52233,wprowadzenie_do_muzyki_cerkiewnej,artykul.html

    O wielkim rosyjskim śpiewaku minionych pokoleń Fiodorze Szalapinie opowiadają taką anegdotę:

    Na scenie bas sięgnął najniższego rejestru wzbudzając wrzawę uznania słuchaczy. I gdzieś z jaskółki (najwyższa galeria widowni dla najbiedniejszych) rozległ się głos melorecytacji
    „Pieeeeerrrreeekrrraaasssnooooooo!”
    o oktawę niżej.

    Są dwie sztuki uprawiane przez ludy ruskie jako chwalenie boga:
    - malowanie ikon,
    - śpiew cerkiewny.

    Klasztory religii prawosławnej – męskie i żeńskie – zmumifikowały dawny śpiew i są źródłem badań historyków muzyki.

    Przed 1939 rokiem duża część Polskich obywateli pięknie śpiewała.
    W synagogach i w cerkwiach. Dziś głównie słychać śpiewne żale …

  356. @jmp eip zapytał mnie 24 lutego o godz. 23:29 „I co Ty na to?”

    Ja na to jak na zimę.
    Tekst Piotra Kamińskiego tytułem nawiązuje do: „Między ustami a brzegiem pucharu”.

    Ale także jest studium przełamywania pewnego tabu,
    Tekst wymaga zastanowienia. W tej chwili mogę zadeklarować: nie przeżywam tragicznie nagości. Ale nie czynię tego publicznie …

    Do przeczytania i do napisania …

  357. Droga @ANCO_NELO (9.18 dnia 25.02.) – OOO! Co to, to nie. Wiem kto i dlaczego wymyślił wysokie obcasy i to wszystko pozostałe, o czym piszesz. Sam należę/należałem do takich, do których „dostęp” bez wysokich obcasów byłby raczej utrudniony. Zanim osiwiałem (włosy na głowie zachowałem w dość znacznej ilości, i nie tylko zresztą na głowie), tak na co dzień nie mogłem demonstrować „klaty” – chyba, że w Mrągowie.
    Nigdy jednak, jak sobie przypominam, nie zostałem „odepchnięty” z powodu „nadmiaru” czegokolwiek, raczej odwrotnie. Ech!! Kobiety. Kto was, tak do końca pozna, chyba w następnym wcieleniu.
    P.S. : drobne blondynki sprawiają najmniej kłopotów, są „wygodne” w każdym wymiarze, można je bez problemów „podać” drugiemu koledze przy pokonywaniu wysokiego ogrodzenia obozu, można je nosić na rękach, bez wysiłku, same wygody :lol: :!: na zasadzie przeciwieństw w pozostałych 49-ciu tygodniach roku.
    Szanowny @Orteq’u (11.15 dnia 25.02.) – nie pamiętam dokładnie, z której to „godowszczyny”, jeszcze dość młody Breżniew, tak przemawiał do żołnierzy: marszały, gienierały i admirały, aficery i sierżanty i wy wsiąkają, czystopagonnaja swołocz !!
    Tak jakoś wyszło – przepraszam (I am reall sorry !). Pisałem komentarz do słów mojego osobistego idola, @Antoniusa z Anulką w tle, gdy chodziło o idiotyczne sugestie @georgesa53 i Wrocławia na tle fotografii, tego drania w skali światowej – Stalina, do której nie wynalazł niczego ciekawego w wikipedii. W tym „układzie i Ty byłeś jakoś zamieszany, to co ?? – miałem Ciebie włożyć pomiędzy Ankę i Antoniusa ?? Nie zapomniałem o Tobie, chociaż głupio wyszło, jeszcze raz przepraszam. Naprawdę szanuję Twoje zdanie. :!:
    Pozdrawiam was oboje, Czesław R.

  358. Panie @Orteq ma być wsiakaja a nie zadna „wisąkają” , Czesław R

  359. Wypowiedział się znawca stalinowskiego prawa. Buhaha!
    Ja nie kwestionuję, że istnieje domniemanie słabości dowodów wystarczających na przetrzymywanie Starucha w areszcie i brutalne potraktowanie podczas aresztowania, co w mężczyźnie wrażliwym mogło budzić poczucie krzywdy i niesprawiedliwości…
    No, ale żeby zaraz stalinowskie prawo?
    Skąd on ma wiedzę, upoważniającą go do takiego twierdzenia?
    Kiedy Staruch na świat przychodził, Stalin już dawno był wykopany z mauzoleum.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/spowiedz-starucha-kwestie-polityczne-zaprowadzily-,1,5429670,wiadomosc.html

  360. ‘Śleper’
    23 lutego o godz. 17:28
    Cyt.
    ‘A guzik prawda, najważniejszy jest profesjonalny personel, bo program polityczny może napisać byle student uniwersytetu. Polityka to emocje i wygrywa ładniejszy, a nie mędrzec z programem, którego nikt nie traktuje poważnie….’

    Szanowny ‘Śleper’, wydaje się, że myślimy i piszemy, nie o tym samym. Ty mówisz o narzędziach polityki, a ja mówię o celach polityki, czyli wdrażaniu i uzgadnianiu, często różnych i sprzecznych programów będących wyrazem interesów klas, warstw i grup społecznych. To zaś jest osiągane za pomocą przekonywania, manipulowania, ‘rżnięcia głupa’, przemocy i przymusu czyli grubej sękatej maczugi, protestowania, olewania i wszystkich możliwych środków kontestacji. Zawsze jednak na końcu, są negocjacje i kompromis. Kompromis to nie jest oportunizm, są to dwie różne kategorie, często mylone. Przy całym szacunku dla Aleksandra Kwaśniewskiego i przy całym uznaniu dla jego prezydentury, to co on w tej chwili proponuje wychodząc z pomysłem listy wyborczej Europa Plus, jak dla mnie, jest bardziej oportunizmem niż kompromisem. Dlatego, że zapach wokół projektu jest cokolwiek mdły, nieświeży i zjełczały, nie zaskakuje mnie, krytyczne stanowisko SLD. Argumenty za tym stanowiskiem uważam za słuszne.

    Końcowa uwaga … hipokryzja, pajacowanie, mendzenie, świętoszkowatość, kołtuństwo oraz pospolite draństwo w polityce nie jest wynalazkiem naszych czasów ani też specjalnością Polaków. Tak jest i było, od zawsze. Polecam dzieła prof. Krawczuka, prof. Kumanieckiego i innych, o starożytnym Rzymie i Rzymianach … ci to dopiero potrafili. Nasi politycy przy tych ‘mistrzach’, to pikuś … mały pikuś. Polityka to tylko z pozoru ‘konkurs piękności’ gdzie wygrywa ‘ładniejszy’. Zawsze na końcu wygrywa program, który prawidłowo i racjonalnie rozwiązuje wyzwania cywilizacyjne. Programy te są osią relacji między władzą a społeczeństwem. Tu mamy strategię współpracy lub walki albo obie naraz, gdzie ‘ultima ratio’ ze strony władzy dla społeczeństwa może być ‘ duża, gruba pała’, a ze strony społeczeństwa dla władzy szubienica. Taka jest istota polityki a nie ‘teatrzyk’, któremu Ty, szanowny ‘Śleper’, chyba zbyt dużą przywiązujesz wagę.

    Pozdrowienia.

  361. @Czesław R. (13:26)

    Wielkie dzięki, @Czesławie R. You’re a gentleman and a scholar. Very generous, too. To zaś i widać i słychać i czuć. Moja sp. Babunia zawsze mawiała: jak człowieka po wyglądzie czy po tym co mówi jeszcze nie wyczuwasz, to go powąchaj.

    Wciąż się trzymam wskazówek Babuni. I jak dotąd, nie zawsze te wskazówki bokiem mi wychodziły! Czasem tylko wychodziły bokiem, czy może nosem. Razem ze słomą z butów. Tych ostatnich, głównie moich

    A nos wciąż mam nie tylko do tabakiery czy od parady. Do wszystkiego innego tez

  362. Trafił mi się przypadkowo chór Kubańskich Kozaków…..
    http://www.youtube.com/watch?v=Y7GHcucvgng
    Niezły koncert…..

  363. ANCA_NELA
    25 lutego o godz. 11:44
    Mam płytę…
    ………………………………………………………………………………………
    Tego koncertu to zazdroszczę. Ale płytę (nie CD!) w b. dobrym stanie z chórem pod batutą samego Aleksandrowa kupiłem na pchlim targu w … ościennym kraju za 1 euro.

  364. PS. płyta wydana przez (ach!) : M??????

  365. wiesiek59
    25 lutego o godz. 14:30
    Trafił mi się przypadkowo chór Kubańskich Kozaków?..
    ……………………………………………………………………………………….
    No to ja się pochwalić (koniecznie!) muszę. Byłem na dwugodzinnym koncercie takowych Kozaków i to w dobrej oprawie bo w kościele, który z kolei miał b.ciekawą architekturę i akustykę. Nie działo się to w RP…
    Co za głosy! M.in. „Wołga,Wołga… „

  366. staruszek
    25 lutego o godz. 12:20
    Przed 1939 rokiem duża część Polskich obywateli pięknie śpiewała.
    W synagogach i w cerkwiach. Dziś głównie słychać śpiewne żale ?
    ………………………………………………………………………………………..
    Przed laty (średni -jeszcze- stan wojenny) płynęliśmy trzema kajakami Czarną Hańczą. Lipiec, ok. siódmej rano, piękny ranek, niedaleko duża opadająca łagodnie ku nam polana. Unosiła się jeszcze mgła. W pewnym momencie usłyszeliśmy piękne, niskie głosy i właśnie cerkiewne zapiewanie. Bodaj siedmiu adeptów(?) kościoła prawosławnego stało na polanie i próbowało swoich sił. Próba była znakomita. Sceneria też.

  367. A_N – 13.30
    On nie staruch on SMARK.
    Szkoda na niego klawiszy.
    To DAMSKI OPLUWACZ I BOKSER JAK TEGO DRUGIEGO TRZYMAJA KUMPLE.
    Z obrzydzeniem

  368. zezowaty
    Nasi górale tyz piknie spiewajom, a prawosłwni ma Podlasiu takoż.
    Klezmerskich kapel można posłuchać nie tylko z okazji Dni Kultury Żydowskiej na krakowskim Kazimierzu, czy w Warszawie w rejonie ulic Próżnej, Twardej i placu Grzybowskiego, ale i w ocalałych, odonowionych synagogach – muzeach/ośrodkach kultury, np. w Sejnach, Szydłowie (Świętokrzyskie), czy w Tykocinie, niedaleko Białegostoku.
    Chociaż tyle.
    Na codzień Polacy, jak śpiewają, to raczej buczą albo ryczą. I cholernie fałszują.
    Za czasów mojej peerelowskiej edukacji było w szkołach coś takiego jak „wychowanie muzyczne”, w tzw. podstawówce i liceum. Nawet nie wiem, czy jakieś śladowe tego formy przetrwały w programach.

  369. Unia gwarantuje z kolei Turcji trwałość modernizacji gospodarczej i politycznej. Pełen potencjał relacji Unii i Turcji może zostać ujęty jedynie w ramach aktywnego procesu negocjacji. Oznacza to, że zarówno w interesie Unii, jak i Turcji rozmowy akcesyjne powinny nabrać rozpędu w 2013 roku.
    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/stefan-fuele-oferta-unii-europejskiej-jest-ambitna,1,5427663,wiadomosc.html
    =============

    Nasi z „Przedmurza” będą musieli kopać nowe okopy?
    Bisurmany w Unii?

    To taki wtręt do dyskusji, kto i co decyduje o pozycji Państwa na scenie geopolitycznej. Z dawnym „chorym człowiekiem Europy” bezlitośnie przez mocarstwa okrojonym, obecnie chcą żyć dobrze wszyscy.
    Warunek jest prosty do spełnienia- GOSPODARKA i armia…..

    Nasi jajogłowi jeszcze na to nie wpadli?
    Turcja też zaczynała od taniej siły roboczej- tak jak my obecnie.
    Tyle że miała chyba szczęście do sensownych, dalekowzrocznych polityków…..

  370. Pragnę włączyć się do rozmowy o polskim śpiewaniu, gdyż leży mi to bardzo na sercu. Polacy faktycznie buczą i wyją. Brakuje też repertuaru do pośpiewania na imprezach. Tej dzieweczki co szła do laseczka i tych rybek w jeziorze po prostu nie mogę strawić.
    Nie wiem, gdzie się to wszystko zaczyna, ale jedno jest pewne: w kościele rodacy się oduczają śpiewać. Ludzie w kościołach nie śpiewają, wstydzą się i zdają się na organistę.

  371. ” w kościele rodacy się oduczają śpiewać”
    Marit!
    To buło tak: jak chodziłem do szkoły średniej, a był to liceum o profilu raczej matematycznej http://en.wikipedia.org/wiki/Fazekas_Mih%C3%A1ly_Gimn%C3%A1zium_(Budapest)
    to na lekcjach spiewu z tyłu często przesiadywali tacy jacyś Japończycy. Nauczyciel śpiewu był znanym popularyzatorem muzyki i nauczania muzyki metodą Kodaly’a, więc ci Japończycy przychodzili i słuchali. Po lekcjach czasami zadawali pytania nauczycielowi (po japońsku, jak to Japończycy) a tłumacz tłumaczył.
    W pewnym momencie jakiś Japończyk zapytał : jak to jest możliwe, że lewa strona klasy (lub prawa – zależy jak się patrzy) śpiewa na pełne gardło, a prawa milczy i buczy. Nauczyciel odpowiedział: nie wie, ale mu się wydaje, że z tej strony co śpiewają siedzą żydzi i kalwiniści, a ci co nie bardzo, to są katolicy.
    Prawdopodobnie nauczyciel miał racje. Ja jestem kalwinista, kolega, który obok mnie siedział też był kalwinista. Obaj śpiewaliśmy na pełne gardło. Z pozostałych kolegów i koleżanek kto jakiego był wyznania – nie mam pojęcia.

  372. Marit

    Dal ci już przykład Indoor Bonaparte jak zwyciężać mamy. W sojuszu z bratankami, oraz w klasie o profilu raczej matematycznym rozumie się. A nie w żadnym tam kościele kalwinistycznym. Ja tyle od siebie, tytułem uzupełnienia, dodam.

    To śpiewanie w kościele tez można nazywać śpiewaniem? Takim samym jak na imprezach? Nie wiedziałem. Zawsze myślałem, ze może ze dwie, trzy kolędy można z trudem śpiewaniem jakimś tam nazwać. A i to tylko wtedy gdy Teresa Żylis-Gara z playbacku nam i za nas słowa i melodie narzuci. Inaczej, to nawet buczenia czy wycia nie będzie. Będzie tylko piku myku świętojebliwość na patyku.

    No, chyba ze „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie” trzeba dać. Szczególnie przy okazji miesięcznicy każdego 10-go. Wtedy nie ma wycia czy ryczenia. Wtedy jest ryk Niepodległego Narodu. NN w skrócie

  373. Szacunek dla Piotra Kamińskiego skłania mnie do napisania poprawki: Piotr Kamiński nie jest autorem rzeczonego tekstu o bombonierce. Jest to tekst Anki Herbut krótko opisanej w notce pod artykułem.

    Napiszę krótko: teatr oparty na weryźmie podniesionym do kwadratu jest nie dla mnie. Wielokrotnie napomykałem na tych blogach niechętnie o pomyśle Krzysztofa Warlikowskiego: aby odświeżyć Hamleta, trzeba mu opuścić portki.

    Tyle.
    Niech sobie moderniści rozwijają w kinie i w teatrze pomysł „Piękności dnia”.
    Zdala ode mnie.

  374. Może skończyć już narzekać i przejdźmy do konstruktywnych propozycji. Jedna z nich TUTAJ

  375. Kawalerem Legii Honorowej – najwyższego odznaczenia Francji – został wczoraj Jarosław Kurski, publicysta i zastępca naczelnego „Gazety”.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75248,13460972,Legia_dla_Jaroslawa_Kurskiego.html#ixzz2LwKjPc9g
    ==============

    Złośliwie spytać się można- a kiedy Jacek?
    Jak daleko czasem spada jabłko od jabłoni…..
    A może…..?mater semper certa est?
    Bo na pewno wszelkie złe cechy dziedziczy Jacuś po tatusiu…..

  376. spokojny
    25 lutego o godz. 19:59

    Odnoszę wrażenie że to już było…….

    Skoro budujemy kapitalizm od podstaw, to czas na slumsy Kalkuty, fawele Buenos Aires, dzielnice nędzy Meksyku….
    To Polacy Polakom zgotują ten los. Nikt inny nie jest potrzebny….

    Niskie płace powodują brak zbytu i bezrobocie.
    Ale przysparzają „owieczek”- jak trwoga to do Boga.
    Dobrze że „fabrykantów aniołków” dostatek….

  377. Wieśku59
    Napisałeś
    „Niskie płace powodują brak zbytu i bezrobocie”
    to jest zupełna nieprawda. Obecnie kraj nie jest już państwem zamkniętym i obcokrajowcy mogą u nas też robić biznes. Jak są niskie płace to są małe koszty ,a więc opłaca się przenosić biznes to takiego kraju (oczywiście jeśli nie blokuje tego złe prawo gospodarcze i jego egzekucja). Chiny swego czasu tak rozpoczynały swoją drogę do potęgi którą już obecnie niewątpliwie są. Obecnie już tak tania siła robocza w chinach nie jest i biznes szuka innych miejsc gdzie są tańsi i odpowiednio wykształceni ludzie.
    Jak widać niskie płace mogą napędzać biznes i bezrobocie dzięki temu może maleć , a nie rosnąć. Wyprodukowany towar bowiem można sprzedawać poza krajem produkcji tak często się robi. (przykładem znów mogą być Chiny)
    Polską gospodarkę nie niszczą niskie płace , ale złe i nadmiernie rozbudowane prawo gospodarcze , jego egzekucja i nadmierny rozrost biurokracji i upolitycznienia. Właśnie takie działania jak robił PiS i jego minister sprawiedliwości są przykładem jak można przy pomocy prawa psuć państwo. Polsce by przyspieszony został rozwój gospodarczy potrzebne są reformy , a przede wszystkim naprawa szeroko pojętego prawa.

  378. Wiesiek59 (25-02-g.20:25)
    Zaczynasz popadać w antykapitalistyczny patos już prawie na poziomie jasnego gwinta.
    „Polacy Polakom zgotują ten los” (jak w slamsach Kalkuty, Meksyku itp).
    Byłam na przedmieściach Bangkoku, widziałam dzielnicę arabską w Marsylii (Europa!) a także podlejsze dzielnice Sztokholmu i Paryża (super Europa! Jeszcze w miarę opiekuńcza!). Te nasze „złe” mieszczą sie spoko w standardach jednak europejskich. W Stanach (zwłaszcza wielkich miastach) rozwarstwienie widać jeszcze lepiej. Ale z autopsji nie znam. Tylko z filmów i „opowieści różnych treści”.
    Jestem potwornie uczulona na demagogię. Mniej do mnie przemawiają statystyki i ględy różnych polityków, ekspertów i komentatorów od siedmiu boleści, a bardziej to, co widzę na własne oczy, a także rozmowy ze „zwykłymi” ludźmi.
    Jak na tak późne „przystąpienie” Polski do kapitalizmu i wszelkie błędy – być może nie do uniknięcia- jakie „wymusiła” na nas trasformacja ustrojowa po 1989, radzimy sobie jako tako. Ale nie beznadziejnie!

  379. ”Jak są niskie płace to są małe koszty ,a więc opłaca się przenosić biznes to takiego kraju”

    Tylko widzisz Maćku G. ‘biznes’ to pozostanie w domu. Do Polski przenosi się tylko montownie (jeśli chodzi o sferę produkcji materialnej) – tzn. eksportuje się np. zanieczyszczenia bez konieczności ich przewożenia.
    Ale tylko do tego czasu, gdy koszt konserwacji robota będzie tańsze od płacy takiego ”gastarbajtera” u siebie. Oczywiście kalkulacja będzie bardziej skomplikowana, szczególnie że montownie części do montażu kupują u macierzy więc mogą dowolnie żonglować cenami i zyskiem.

  380. Indoor prawdziwy
    A to dlaczego Chiny tak szybko zaczęły się zmieniać po otworzeniu się na obcy kapitał i między innymi na te „montownie”. Po pewnym, czasie obok montowni powstają też zakłady wytwarzające części do montażu i wysoko wyspecjalizowane zakłady produkcyjne. ( Obecnie Chiny to już nie tylko montownie i groszowe badziewie z stamtąd już można pozyskiwać towary z najwyższej półki)
    To zupełnie tak jak było po zmianie systemu , na początku najlepiej szedł handel, potem zaczęły rozwijać się usługi a dopiero od niedawna wytwarzanie dóbr (nawet na samy początku przemian była produkcja i usługi , ale nie na tym Polacy robili pieniądze)

  381. Skoro nadal portale podniecają się bruzdą księdza profesora to złamię (jak Berlusconi) ciszę „postną” i informuję blogowiczów – ekshugenocik ma chyba rację!

    Mam hipotezę prawie naukową , skąd się ta bruzda bierze. Sądzę, że każdy widział film z zapładniania jajeczka plemnikami – pod mikroskopem. Lekarz dziabie niemiłosiernie biedne jajeczko, aż się biedactwo ugina i w pewnym momencie zostaje chamsko przebite. W tym miejscu zostaje blizna i gdy się rozwija embrion powstaje ta sławna bruzda (antonim wyrazu „bzdura”). Szkoda, że firma Disneya nie prezentuje filmu z naturalnego zapłodnienia, ale ja sobie to wyobrażam. Dojeżdża jeden lub kilka plemników z tego miliona zabitych po strasznych przeszkodach chemiczno-mechanicznych (Woody Allen próbował to pokazać) i delikatnie pieści naskórek jajeczka, aż jeden plemnik dozna łaski i łagodnie wchodzi do jajeczka – żadne tam brutalne dziabanie szpikulcem, może lekkie pukanie główką czy może pieszczenie ogonkiem? Wtedy bruzdy pojawiają się tam gdzie powinny – u dziewcząt w innych miejscach niż u chłopców, ale tego już nie potrafię wyjaśnić!

    Pan ksiądz ma rację, choć nie powinien być specjalistą od zapładniania – chyba umysłowego, co zresztą uczynił, wywołując burzę w szklance wody. Jako teolog powinien wiedzieć, że zapłodnienie dziewicy może być tylko „in vitro”, bez tego „vitra”, tylko w jakiś boski sposób, jeszcze nie znany medycynie.

  382. mag,
    To jest jasne, że nie beznadziejnie. Niestety w Polsce mamy ogromne ilości ludzi rozpowiadających w około, że jest dno i jedna wielka katastrofa. Tym ludziom nic się nie podoba . Autostrady buduje się za wolno i za drogo i na dodatek źle. Budowa metra to same problemy i nie dość, że koszmarnie drogo to i strasznie wolno. Jak donoszą, że odnosimy sukces w budowie autobusów to od razu stwierdzają, że to nie Polacy tam zarządzają. To samo dotyczy budowy Lokomotyw. I wciąż ta sama śpiewka poparta informacją o fatalnej polityce rządu. Trudno się dziwić, że tak dobrze się mają prawicowe media które lubują się w wieszczeniu klęski.
    Natomiast jak porównywać wskaźniki gospodarcze to ta Polska na tle krajów które wyszły z RWPG wygląda dobrze. Z kryzysem światowym razi sobie często znacznie lepiej niż większość krajów Europy. Tak duże pieniądze na rozwój Polska nie dostała na „ładne oczy” ale dlatego że oceniono, że to korzystne dla Europy, bo ocenia się że Polska tych pieniędzy nie zmarnuje (to między innymi wynik wykorzystania poprzednio udzielonej pomocy)
    Niestety mamy pecha (a właściwie to logiczna konsekwencja takiego permanentnego narzekania na wszystko i liczenia na cud zamiast polegać na rozsądku) że do władzy dopuszczono PiS z Kaczyńskimi
    Partią która dobiła polską politykę prawie do dna i odsunęła debatę i spory polityczne na tematy gospodarcze na nieokreślony czas. Na dodatek PiS namieszał ludziom w głowach na temat liberalizmu gospodarczego, podatków itp.
    Oczywiście jak zawsze nic nie jest czarno białe i korzyści z tego dojścia też są. Obecnie skrajna prawica się skompromitowała i razem z nią kościół instytucjonalny z jego pazernym ciągnięciem do siebie dóbr materialnych (aby więcej zyskiwać weszli totalnie w politykę , ale postawili na fatalnego konia i z niego spadli)
    Osłabienie wpływu kościoła na państwo rozpoczęło się już obecnie i będzie trwało. Już teraz nawet hierarchowie nie mają wątpliwości że czas prosperity się skończył. To niesie nadzieję, że Polska nie stanie się państwem wyznaniowym mimo tak znacznej ilości ludzi wyznających że są katolikami.

  383. Indoor
    To ile zanieczyszczeń emitują te wszystkie montownie razem wzięte? Więcej niż jeden Pątnów? Wiem, wiem Pątnów tez by nie miał takiej emisji gdyby nie musiał obsługiwać tych montowni. Zaskarbił byś sobie także dozgonną wdzięczność mojej osoby gdybyś objasnił, jak to się dzieje, że w wmianie gospodarczej z krajami z których pochodzi kapitał montowni mamy dodatni bilans. Jak to to dział taki mechanizm, że komponenty produkują u siebie, wożą to do nas, montują , wywożą i jeszcze na tym zarabiają? Te komponenty to biorą z powietrza czy jak? Mogliby przecież też robić u nas a nie zanieczyszczać u siebie, i wozić nie trzeba.
    mag, macieg g. Mije uczulenie na demagogie jest mniej dolegliwe dzięki waszym tekstom.
    Tak 3mcie

  384. maciek.g
    Howgh! Myślę dokładnie tak samo.
    (Te dwa niewinne zdania już dwa razy mi „wcięło” – dlaczego?)

  385. Antonius (26-02-g.9:59)
    Twoja hipoteza zasługuje na uwagę i powagę.
    Oczyma wyobraźni widzę te tabuny plemników atakujące jajeczko „nieslusznie” okaleczone dziabaniem jakiegoś nieetycznego konowała, który w ten właśnie sposób dał podwaliny pod przyszłą bruzdę. O ile czegoś nie pokręciłam , stosując skrót myślowy.
    Nie wykluczam, że może dojść do schizmy w kościele, gdy część „uczonych” katolickich odkryje, że niepokalane poczęcie było możliwe dzięki metodzie in vitro.
    Z poważaniem, mag

  386. ‘mag’
    25 lutego o godz. 23:52
    Cyt.
    ‘Zaczynasz popadać w antykapitalistyczny patos już prawie na poziomie jasnego gwinta.’
    ……
    Mniej do mnie przemawiają statystyki i ględy różnych polityków, ekspertów i komentatorów od siedmiu boleści, a bardziej to, co widzę na własne oczy, a także rozmowy ze ?zwykłymi? ludźmi.’

    Szanowna ‘mag’, ‘slumsy’ w krajach Trzeciego Świata to nie to samo co ‘slumsy’ w krajach wysoko rozwiniętych, gdzie użycie tego określenia tworzy raczej pewną jęzkową warstwę skojarzeniową łączoną z dzielnicami zamieszkałymi przez ludność ubogą. Twój przytyk do ‘Wiesieka59′, zarazem uszczypliwość do ‘jasnego gwinta’ sugeruje, że masz wątpliwości co do istnienia slamsów. A więc pytanie; czy uważasz, że slamsów nie ma i nie ma dzielnic zamieszkałych przez ludnośc ubogą ? … jeżeli uważasz, że jednak istnieją, czy według Ciebie jest to zjawisko dodatnie i chwalebne ?
    Podzielam Twoje ‘uczulenie na demagogię’, co jest jednak przyczyną mojego zdumienia, że nie masz zaufania do statystyk … jedno z drugim nie idzie w parze, jedno z drugim nie pasuje. Statystki dotyczące ubóstwa w Polsce są niepokojące. Podpowiadam więc, ‘własne oczy’ dają Ci pogląd jednostkowy, warto ten ogląd porównać z danymi statystycznymi. Może wówczas, dyskusja o ‘antykapitalistycznym patosie’ będzie bezprzedmiotowa.

    Pozdrowienia

  387. mag
    25 lutego o godz. 23:52

    Czynsz Ancy- Neli wynosi 367 zł….
    Dodaj do tego media, wydatki na żywność, leki.
    Okaże się, że kwota oscyluje wokół minimalnej krajowej.
    I to jest właśnie skala problemu…..

    Pan Szeinfeld majstruje obecnie przy kodeksie pracy, w celu „uelastycznienia” go.
    Nie sądzę, by łatwość zwalniania spowodowała wzrost siły nabywczej.
    Można WSZYSTKIE miejsca pracy poddać outsorcingowi.
    Tyle że za kilka lat będziemy mieli ludzi bez zabezpieczenia emerytalnego.
    O to nam chodzi? Redukcję kosztów osobowych?

    Polacy nie pracują mniej wydajnie niż inne nacje- co widać po emigrantach. Cóż więc takiego stoi na przeszkodzie podobnym zarobkom co tam?
    Chciwość?
    Czy brak sensownych związków zawodowych?

  388. Haszczu, Wieśku59
    Oczywiście, macie rację.
    Slamsy slamsom nierówne. Ale są. I tego przecież nie neguję. Wiem także, że „własne oczy” i „uszy” mogą wykrzywiać perspektywę. Nie można więc lekceważyć statystyk.
    To, że reaguję zaczepnie, jest raczej reakcją na ustawiczne jojczenie i krakanie, które także skrzywia perspektywę.
    Dlaczego nikt raczej nie podsyła linków z info o czymś pomyślnym, co przecież się zdarza zarówno w kraju, jak i na świecie?
    Na blogach, podobnie jak we wszystkich mediach, dobry news czy komentarz to „zły” news, komentarz.
    Gdy ktokolwiek na blogach (mniejsza o nicki) ośmieli się ten czarny obraz nieco rozjaśnić, jest punktowany z miejsca za naiwność, nieznajomość rzeczy (przepychanki słowne wśród blogowych ekspertów od ekonomii są najlepszym przykładem).
    Takie młócenie słomy w jedną stronę jest po prostu nudne i niewiele z tego wynika poza rozładowywaniem różnych frustracji.

  389. Wiesiek59 (15:28)
    Wymieniane osoby żyją w różnych, nieprzenikających się światach.
    Ja tu obserwuję w Krakowie głębszą troskę o miejskie zwierzęta zimą, niż o ludzi.
    Ktoś tam na blogu Passenta użył określenia menel>/b>, a to też jest człowiek, tylko wykluczony.
    Zimą marznie nieraz gorzej od kotka, bo nie ma przecież futerka …
    Ale kotki i pieski nie stwarzają tylu problemów.
    Lepiej zatem ludzi wykluczonych nie zauważać.

  390. mag, popieram cię.
    Blogowisko pełne jest jojczenia, jak to źle się dzieje. Mało kto ma oczywiście jakąkolwiek receptę, co z tym robić. Nie ma też żadnego niuansowania, wszystko jest źle i koniec. Wiesiek niestety jest tu w awangardzie. Nawet nie umiem się temu dobrze przeciwstawić, bo jak się przeciwstawić marudzeniu?

    A ot tutaj nawet Spokojny (jak zwykle spokojnie) zauważa, że ludzie bardziej się troszczą o kotki i pieski niż o bliźnich.
    Wiesz, spokojny, kotka i pieska można złapać i umieścić w ciepłym schronisku w klatce, gdzie się o niego zadba. Bezdomnego można tylko prosić i przekonywać. Ma on wolną wolę, nieposkromiony pociąg do taniego wina i niechęć do podporządkowania się regulaminowi.
    Ale jeśli chcesz, nic nie stoi na przeszkodzie, byś się tym wykluczonym/menelem zajął. Ja już straciłam złudzenia, że komuś takiemu można skutecznie pomóc. Oni wybrali wolność. Ze wszystkimi konsekwencjami.

  391. W przekonaniu kilku teoretyków, praca daje ludziom kilka rzeczy:
    -godność
    -poczucie własnej wartości
    -sens życia
    -środki egzystencji
    -możliwość samodzielnego funkcjonowania
    -chęć unikania patologii

    Może dlatego nasi atentaci z kręgów starożytnych kultur prowadzili roboty publiczne, budowali piramidy, świątynie, akwedukty, drogi?
    Praca socjalizuje, brak pracy alienuje……

    Na blogach nie naprawimy świata.
    Od tego mamy podobno polityków i proroków.
    Niestety, niewiele odbiegających w swym intelektualnym formacie od społeczeństwa które dało im władzę.

    Mea culpa, jojczę.
    Z bezradności nad skalą zjawiska……

  392. Wiesiu!! No, prosze Cię! Chociaż Ty nie nawalaj cepem tak że uchylić się nie sposób.
    Przecież chyba dobrze jeszcze pamietasz, że wyłazimy z faweli socjalizmu i robimy to szybciej niż komu kolwiek mogło się marzyć 20 lat temu. Wszyscy! Jedni szybciej, inni wolniej, ale jednak. Pamiętasz też chyba, że w kapitalizm wchodziliśmy z gołą dupą. Wszyscy. Nasz jednostkowy, skumulowany kapitał, miał siłę zapełnić pojedyncze polowe łóżko lichutkim towarem, a Ty opowiadasz, że jednym pstryk możemy zrównać swoje dochody z najbardziej rozwiniętymi państwami kapitalistycznymi?!
    Buszujesz po necie dniem i nocą ale pewnie nie chce Ci sie dotrzeć do danych, które mówią, że mierząc siłę nabywczą naszej płacy minimalnej, dogoniliśmy….Portugalię a w polu zostawiamy Czech i Węgry. O innych demoludach nawet nie wypada wspominać.
    Haszczu pisze o niepokojących statystykach naszego ubóstwa ale zapomina dodać, że obszary te nie rosną mimo kryzysu. Pozostaja na stałym poziomie tyle tylko,że próg uznawany za ubóstwo znacząco idzie w górę. Ta nasza bieda to przecież bieda bogata jak ją przyrównać do biedy 99% społeczeństw globu a zarazem uboga bieda jak ją przykładać do reszty, tylko po co to robić? Porównywanie biedy niema najmniejszego sensu bo gdybu popatrzeć tylko na okres międzywojnia czy po wojnia to ta dzisiejsz jest biedą upasioną. Gdzie pensja minimalna pozwala na samodzielne opłacenie 40m2, mediów, wyżywienia, odzieży i pozostawienie sporej reszty na zbytki? Szklanka jest do połowy pełna.
    3m się

  393. Halen
    Wzruszyłeś mnie tą „moją osobą„ na tyle, że ośmielę się ubiec Indoora prawdziwego i powiem, jak działa ten mechanizm. Szczegółowo traktuje o tym chyba każdy podręcznik „Ekonomii politycznej socjalizmu„.
    A wersję przystępniejszą znajdziesz u W. Suworowa w „Akwarium„, jak kołchoźnik sprzedawał melony.
    Albo bardziej znany przykład, jak Milo Minderbinder zarabiał na maltańskich jajkach. Tylko z egipską bawełną mu nie wyszło.

  394. @Antonius

    „Wtedy bruzdy pojawiają się tam gdzie powinny ? u dziewcząt w innych miejscach niż u chłopców, ale tego już nie potrafię wyjaśnić!”

    Nic prostszego, taka bruzda nazywa się „przednia pupa”.

  395. Witam,
    Serdecznie dziękuję Pani za aktywność w komentowaniu naszego życia politycznego. Jestem Pani fanką od zawsze. Słucham, oglądam i czytam wszystko co Pani. Jeszcze raz dziękuję, życząc Pani wiele zdrowia i długiego życia oraz dalszego rzetelnego recenzowania. Pozdrawiam, ID

  396. @Staruszek
    *
    Nie wiem, skąd wziąłeś, że jest to tekst Piotra Kamińskiego. On mi go tylko „rekomendował” jako świetny przykład na poparcie pewnej tezy w rozmowie na zupełnie inny temat.
    *
    Należy rozdzielić tekst, czyli recenzję p. Anki Herbut, od samej sztuki. „Balladyny” w inscenizacji Garbaczewskiego nie widziałem i chyba nie chce widzieć. Zainteresował mnie (i Kamińskiego) właśnie tekst – recenzja. Nie znałem autorki, ale stopka wiele wyjaśnia (!?):
    „absolwentka dramatologii UJ i dramaturgii IT, doktorantka w Instytucie Europeistyki UJ. Dramaturżka, krytyczka teatralna, radykalna bajkopisarka i słowotwórczyni w zakresie art-nejmingu i copyleftu. Należy do wrocławskiego kolektywu artystycznego IP Group. Jej główny obszar badań to relacje polityki i sztuki, performatyka, gender/queer studies oraz nowe media. Pracuje nad projektem łączącym dramaturgię ciała z polityką tożsamości”
    *
    Powiem krótko – wymiękłem. Bardzo chciałem zrozumieć, czym zajmuje się pani Anka, ale niestety, nie udało mi się.
    To znaczy, kilka słów nie jest mi obcych (np. doktorantka, dramataturżka, krytyczka teatralna, bajkopisarka, chociaż czemu radykalna?), z kilkoma innymi już się gdzieś zetknąłem (np. kolektyw), kilka stanowi dla mnie zupełną tajemnicę (np. art-nejming, copyleft, gender/queer studies, performatyka), a jak czytam całość, to w żaden sposób nie kojarzę, czym ona się naprawdę zajmuje. Nie mogę sobie np. wyobrazić, co oznacza i co wynika z połączenia dramaturgii ciała z polityką tożsamości, tym bardziej, że i dramaturgia ciała, i polityka tożsamości absolutnie nic dla mnie nie oznaczają. Ale nawet to mnie jeszcze nie załamało.
    Wydedukowałem inteligentnie, że prawdopodobne zajmuje się m.in. pisaniem recenzji z obejrzanych sztuk teatralnych, to jedno jest pewne, co do pozostałych rzeczy – nie wiem. Nie uzyskałem jasności w temacie p. Anki.
    Wobec powyższego wziąłem się za czytanie recenzji.
    I dopiero tu spotkała mnie druzgocąca klęska. Nie wchodząc w szczegóły, pooddalam się po trzecim czytaniu. Do czwartego i ew. kolejnych nie podchodziłem z braku sił psychofizycznych. Zrozumiałem, jak czuł się Gołota po walce z Saletą, ale on wytrzymał chyba prawie sześć rund. Nawet nie pamiętam, jak wyglądała p. Anka, gdy sędzia podnosił jej rękę.
    *
    Wnioski (dla mnie):
    1. Czytać tylko to, na co człowiek naprawdę zasługuje (Fakt, SE, Onet itp.).
    2. Dać sobie spokój z kulturalnymi ambicjami (pozostać przy Modzie na sukces i losowaniach lotka, resztę zostawić intelektualistom).
    3. Spalić kwity na siebie (laurki, świadectwa, dyplomy itp.).
    4. Zająć się czymś użytecznym (np. recykling odpadów metalowych na własną rękę, działkarstwo, hycling).

  397. halen (24-02-g.19:22)
    No całkiem jakbyś mi z ust wyjął.
    Ale te oczywiste oczywistości są nieprzyswajalne przez tych, co widzą zawsze Polskę w górnych rejestrach niezasłużonych klęsk (mimo że je celebrują) i niezasłużonych rządów, odkąd sami je wybierają (zapominając że nie zawsze mogli).
    Na nic doświadczenia historii, nie działa rozsądek: jest źle, a powinno być super. Winni to – oczywiście – nie MY, ale: lewica, prawica, centrum, UE, USA, kk, Putin, Merkel, Kaczor, Tusk itd.
    A wystarczy sięgnąć do rodzimej literatury („sumienia narodu”) i trochę zaufać surowym, nawet jeśli „tylko” prześmiewczym osądom naszych większych i mniejszych wieszczów, a także myślicieli, polityków dużego formatu itd. – od Reja, Krasickiego, Słowackiego, czy Mochnackiego poczynając, po Piłsudskiego, Miłosza, Gombrowicza, Lema, Kotarbinskiego, Kołakowskiego, Baumana itp.
    Oczywiście to lista bardzo niepełna i siłą rzeczy wybiórcza, ale pokazuje, jak mało korzystamy z dorobku ich myśli.

  398. @jmp eip
    hej, nie poddawaj się tak łatwo!
    Im właśnie o to chodzi, abyś stał jak cielę przed malowaną bramą albo słuchał jak świnia grzmotu, a szczęką powłóczył po polepie :roll:
    Weźmy ten „art-nejming”.
    Prawie każdemu wiadomo, że łatwiej coś zmalować niż to nazwać, nie? :roll:
    Copyleft…
    Wiesz, co to copyright?
    No, właśnie. ALL RIGHTS REVERSED
    Performatyka?
    Performują, perforują, aż powstaje nauka o tym.
    Po co?
    A żeby było :cool: :D

  399. GajowyM. napisał serdecznie:
    „hej, nie poddawaj się tak łatwo!”
    *
    Dzięks. Już lepiej.
    Na dowód – piosenka wspomnieniowa (sentymentalna), ale optymistyczna i na czasie, bo o polepszeniu demografii, wzroście konsumpcji, Oscarach, a jak się wgłębić, to i o udanych związkach partnerskich.
    http://www.youtube.com/watch?v=SScOK4I1QFY

  400. Wypadł mi słowo określenie „rekomendowany przez” za zostało „Piotra Kamińskiego”. Chwila nieuwagi podkreślona słabym uwypkleniem imienia i nazwiska autorki ponad tekstem na stronie z tekstem recenzji. A że już pierwszy rzut oka pozwolił na stwierdzenie, że raczej nie Pan Piotr Kamiński jest autorem tego dziełka.

    Drobiazg, ale wymowny i nawiązujący do mojej postawy. Otóż ja jestem człowiekiem mało wyrozumiałym i starannie unikającym wskazywania objawów cudzego dziwactwa lub innych cudzych stanów uważanych za choćby lekko patologiczne. Pani Autorka rzeczonego tekstu wywołała według mnie zamierzony efekt: o niej się pisze.

    Ja z okrucieństwem przemilczam takie wyrazy rozpaczy: „Zauważcie mnie! Tu jestem ja! Inny niż inni i taki nieszczęśliwy/-a!” Ja bym tego tekstu nie reklamował w jakikolwiek sposób.

    Jest dość ordynarny w swej wymowie, a nie w formie żart ze sfery wyznaczonej przez: „W Saskim ogrodzie, tuż przy fontannie, usiadł młodzieniec przy pannie. …”

    Opowiastka ma naprowadzająca, wykpiwaniem pozwalająca osiągnąć oczyszczenie brzmi mniej więcej tak: „Panie Władzo! Zrób Pan coś! Co usiądę na ławeczce, to przysada mi się ciota!” – „No to po co przyszliście obywatelu w naszą alejkę?”

    Otóż „przyzwoitemu” nie wypada znać kilku adresów domów publicznych.

    Takie eventy jak tekst Pani Anki były, są i będą. Ale temat stonogi to my jako cała zbiorowość mamy omówiony po Lokomotywie, Grzesiu wrzucającym niosącym nieistniejący list na pocztę. I nie zmienia to nic w życiu populacji stonóg i nie zmieni.

  401. @Staruszek
    To jak już jesteś …
    Wkleiłem to u Passenta, ale coś mi nie chce przepuścić.
    A propos Twojego „szumu” (tam, u Passenta).
    Czy nie uważasz, ze Heitor nasłuchał się tego:
    http://www.youtube.com/watch?v=fW630zFA93Y

  402. Marit
    Zauważyłaś bardzo ważną sprawę dotyczącą bezdomnych , meneli i pewnej grupy „bezrobotnych”. Oni po prostu chcą tak żyć i na silę nic się z nimi nie zrobi. To tak samo jak z narkomanem , lecząc go wbrew jego woli nic nie uzyskamy, a jedynie pogłębimy jego uzależnienie. Tak narkoman jak i ludzie z grupy którą wymieniłem aby zmienić swe uzależnienie muszą sami tego zacząć chcieć i zacząć działać by coś zmienić (a wtedy pomoc jest nieodzowna , ale mądra pomoc i wychodzą najczęściej ze swego uzależnienia dzięki rozsądnej pomocy rodziny , ci nie mający nikogo bliskiego mają niewielkie szanse, ale te są zawsze).
    Znam historię, że zapewniono bezdomnemu lokum pod wcale nie wygórowanymi warunkami które miął spełniać by tam mieszkać. Nie pomieszkał długo uciekł.
    Miałem w sąsiednim bloku sąsiada który nie pracował i nie starał się o pracę , a pieniądze na czynsz pozyskiwał z tego co znalazł na śmietnikach. Tam też zdobywał żywność i ubranie. Z wyglądu trudno było się domyśleć że tak robi bowiem wyglądał zupełnie przeciętnie mimo że nie strzyżona broda i włosy wskazywały, że coś jest nie tak.
    Miałem też w rodzinie narkomana i pod wpływem mądrych porad znających temat udało się stworzyć warunki które doprowadziły do przerwania błędnego kręgu narkotykowego i i człowiek ten zorientował się, że albo będzie szedł droga do śmierci , albo będzie się ratował (i przy okazji również swych bliskich). Wybrał drogę ku życiu i sam rozpoczął w tym kierunku starania w których oczywiście mu pomagaliśmy. Obecnie jest zdrów , pracuje i normalnie funkcjonuje w społeczeństwie.
    To menelstwo pseudo bezrobocie, bezdomność na życzenie to uzależnienie od takiego trybu życia i przeciwstawiać się temu zjawisku trzeba tylko wtedy gdy ono jest szkodliwe do współobywateli. Dla przykładu ten bezrobotny żyjący ze śmietników nie był dla nikogo z bloku uciążliwy. Nie śmierdziało w jego mieszkaniu i on tez mył się.

  403. jmp eip
    26 lutego o godz. 22:07
    absolwentka dramatologii UJ i dramaturgii IT, …
    …łączącym dramaturgię ciała z polityką tożsamości?
    ……………………………………………………………………………………….
    Brzmi to „dramatycznie”. Dramatologia*… ???
    No i im bardziej niezrozumiale tym bardziej „poważnie” lub „naukowo”.
    Ciało i polityka. W dodatku ta tożsamość.

    *przyznam, nie wiem co to jest.

  404. Pisałem na tym blogu, że prawem można psuć państwo i że w Polsce to najbardziej szkodzi.Tu link do artykułu pokazującego jakie idiotyzmy prawne potrafią nasi „wspaniali prawnicy” wytworzyć
    http://wyborcza.biz/Prawo/1,128894,13468364,Wszyscy_jestesmy_przestepcami_podatkowymi_.html#MT
    Długopis który pracownik otrzymał w pracy może też korzystać dla celów osobistych tak jak i wiele innych otrzymywanych w pracy narzędzi. Rezultatem takich regulacji prawnych będą kombinacje jak to obejść i zamiast zysków straty tak u fiskusa jak i u pracodawców , pracownicy też stracą . Czyli wszyscy na takich głupich regulacjach prawnych tracą.

  405. maciek.g – 10:03
    Mam również takie obserwacje spod własnego domu – ścieżka pomiędzy dwoma żywopłotami, do śmietnika oświetlona. Tych, co przeszukują ten śmietnik znam z widzenia od lat. To ich rewir, pojawiają się jeszcze po ciemku, nad ranem, patrolują cały dzień. Zwiadowca z latarką i komórką jeździ sobie rowerem, w razie potrzeby wzywa pomoc. Puszki i drobny złom są zbierane sukcesywnie przez pana z przerobionym wózkiem dziecinnym. Wystawiona wanna, lodówka, czy cokolwiek metalowego znika w ciągu pół godziny najdalej, jeśli trzeba rozebrać, robią to na miejscu, mają narzędzia, zabierają to, co się nadaje do skupu, zostawiają obok kontenera części zbyt duże, aby je tam wrzucić. Takie elementy raz w tygodniu wywozi spółdzielcza ciężarówka z całego osiedla. Ubrani są przyzwoicie, jako tako ogoleni i umyci. Nie robią złego wrażenia. To ich sposób na życie i nie ma powodu, aby ich od takiego życia odwodzić. Ten od wózka dziecinnego mieszka o jedną klatkę ode mnie i nikt do niego pretensji nie ma. Kilka lat temu zmarł biznesmen, prowadzący domowy wyszynk i to bywało uciążliwe z uwagi na klientelę, która ciągnęła sznureczkiem całą dobę, bo on mieszkał w bramie o takim samym numerze, jak moja, z tym, że moja ma jeszcze dodatkowe „A”, ale już numer mieszkania się zgadzał; bywało więc że w środku nocy budził mnie domofon i musiałam porozmawiać z jakimś spragnionym, który wołał zrozpaczonym głosem „Szefowa! niech pani zawoła Janusza!!!”… Zwykle prosiłam, żeby popatrzył w górę, na numer bramy… adresu właściwego nie podawałam, bo procentu od Janusza nie wymagałam, wystarczało. Janusz kłaniał mi się bardzo uprzejmie.
    Żyjemy wśród bardzo różnych ludzi, dla każdego miejsca wystarczy.

  406. @jmp eip pyta mnie 26 lutego o godz. 23:53

    o wpływie Rachmaninowa oraz na niego przez innych kompozytorów muzyki wokalnej.

    No więc dotykamy tu różnych historycznie oraz artystycznie warstw.

    Próbki kilkutaktowe obu wokaliz (Sergiusz – 1912, Heitor – pokolenie póżniej) wręcz sugerują zapożyczenie.

    Ale ciekawsze jest co innego: Hector Villa-Lobos swymi „Bachianas brasileiras” składał hołd protestanckiemu Janowi Sebastianowi Bachowi. Natomiast Sergiusz Rachmaninow – nieutulona w żalu rosyjska dusza – ma żywe, współczesne tętno slyszalne w nocnej ciszy wiosennego oddechu kwitowanego stwierdzeniem: „Christos wozskresie!”

    Gdy Heitor pisał swą wokalizę, to jeszcze nad Imperium Brytyjskim świeciło nieprzerwanie słońce. Ale maoryska śpiewaczka i maoryjska mistrzyni rzucie kulą to są postaci już z „Jeszcze Nowszego Świata”.

    Historia pogrzebała prowincjnalność Brazylii. Dziś Portugalczycy ze Starego Świata lecą pod panowanie Dilmy, a nad fawelami latają śmigłowce nowobogackich.

    A w nielicznych polskich cerkwiach przy blasku płomieni na setkach cienkich świec trwać będzie i śpiewane będzie niebawem „Całonocne czuwanie” opus 37.

    Jeśli kompozytor wokalizy odżegnuje się od wpływu na niego kompozytora chóralnej symfonii „Dzwony” opus 35 (rówieśniczki wokalizy), to albo jest ryzykanckim śmiałkiem, albo jest niedouczony, albo kłamie.

    No to chwyćmy sznury i bijmy …

  407. Szanowni wielce blogowicze stali oraz imigranci z krajów Passenta i Szostkiewicza, którym pozakładano kagańce . Wiadomo, że u pani Janiny PARADOWSKIWEJ można sobie pagadać dowoli, demonstrując jednocześnie znajomość tematu, ale nie przesadzajcie. To, że jakaś pani (Herbut) doprowadziła do zwarcia wielu dyskutantów to mnie nie dziwi, ale, że na tak długo ?? Dla rozrywki przypomnę państwu lepsze ujęcie tematu Balladyny.
    Św.p. Adam Hanuszkiewicz dokonał (było to dość dawno, ale tak nowatorsko, że starsi powinni to przypomnieć sobie) inscenizacji tejże na motorach. Numer do nie do zapomnienia, jak młode i kuso ubrane dziewczyny jeździły po scenie, w oparach spalin z SHL-ek i Junaków – ledwo były widoczne, że nie doszło do zatrucia jak (poniedziałek?) w przetwórni owocowo – warzywnej w Kwidzyniu, to należy zaliczyć do cudów (do odstąpienia po niskich cenach dla potrzeb błogosławionych !). Czy to ktoś pamięta?? – wystarczyłoby na następny tydzień wymiany poglądów.
    Piszę dlatego, bo chciałbym zwrócić państwa uwagę (może mnie się uda?) na istotniejszy problem – coś tam z plusem ostatnio powstało i przedstawia jakiś orszak zużytych postaci: Borowskiego, Olechowskiego, Kwiatkowskiego, przemieszanych z Biedroniem i Grodzką na kandydatów do Parlamentu Europy a na czele orszaku ma iść Marek Siwiec, który jak dotąd nie splamił się w przeciwieństwie do Premiera Tuska (co mu wytyka przy każdej okazji jakiś axiom, że malował kominy) żadną, niegodną wykształconego człowieka pracą :lol: :!: .
    Za rok wybory, oszczędności się pokończyły a żyć trzeba, trudno mnie sobie wyobrazić w roli europosła Aleksandra Kwaśniewskiego ale trudno przewidzieć co się jeszcze może wydarzyć w Polsce do jesieni (jak to zapowiedział Janusz Palikot), kiedy to poznamy ostateczne decyzje tego projektu z”plusem”.
    No i jak tu, na takim tle nie szanować pana Leszka Millera, który konsekwentnie neguje oraz wybrzydza takie pomysły a samego Palikota omija szerokim kręgiem, w którego stałość charakteru i ja nie wierzę. Pan Siwiec nie ma innego wyjścia – to wiadomo, Kwaśniewski z powodu braku innego, stałego zajęcia, jest gotów przyjąć „godność” posła do PE (do jesieni się to wyjaśni) ale Palikot ??? Czy cena pozbycia się Grodzkiej i Biedronia nie jest dla niego za wysoka – zobaczymy??!
    Zdanie mojego idola, pana @Antoniusa o genezie tej dotykowej bruzdy nie jest pozbawione sensu, jeśli poważnie potraktować to co napisał Alan F. ALFORD w BOGACH NOWEGO TYSIĄCLECIA (Stworzyli człowieka, zbudowali piramidy, wytyczyli linie na płaskowyżu NAZKA, istnieli naprawdę), na str. 33, o zwolenniku interwencjonizmu – Erichu von DAENIKINIE, który z teorii Darwina czyni coś do przyjęcia, pod warunkiem wszakże, że dopuścimy pogląd, że ktoś świadomie, już 200.000 lat temu, interweniował w rozwój „hominida” czyniąc z niego „homo sapiensa” (człowieka rozumnego) na wzór i podobieństwo swoje przy pomocy metody in vitro właśnie. Jako lekturę obowiązkową można to polecić panu Franciszkowi Longchampsowi de Berierowi z okazji obchodzonej właśnie 25-tej rocznicy urodzenia pierwszej kobiety (która jest już matką!) pochodzącej z „interwencji” boga, pana profesora Szamotowicza w rozwój człowieka, jakby poza jego ustrojem (na razie tylko w części, dotyczącej samego zapłodnienia, a w przyszłości – niczego nie można wykluczyć ???).
    P.S.: wczoraj, niechcący usłyszałem w naszym kuchennym „kołchoźniku” taki zwrot: premier Gliński, na jakimś tam spotkaniu powiedział, itd. Itp. po czym zapowiadali „złote przeboje” – nie wiem co to za radio. Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  408. @Czesław R.
    *
    W skrócie:
    1. Pamiętają.
    2. Na Hondach.
    3. Bożena Dykiel.
    4. Kultura i sztuka > polityka.

  409. Baaardzo neoliberalnym, którym gender nie straszny doradzam odszukać jakieś wzmianki o „Balladynach i romansach”.

    Do czego to może prowadzić przebywanie wśród uśmiechniętych użytkowników języka amharskiego.

    Idę pogimnastykować się w wodzie pod dyktando byłej zawodniczki kickboxingu. Miłej cezury tygodnia …

  410. @Staruszek
    *
    Dziękuję za analizę.
    W skrócie: wydaje mi się, że Bach u Heitora jest bardziej formalny niż merytoryczny.
    Ale ja nie jestem w najmniejszym stopniu fachowcem.
    Jak będzie okazja, zapytam o to panią Dorotę (naszą blogową sąsiadkę).
    Heitora V-L podziwiam za jego roboty gitarowe (preludia i etiudy). To piękny i wyjątkowy majstersztyk i chyba bez żadnych zapożyczeń.
    Pozdrawiam.

  411. Państwo Persowie, którym sąd odebrał córeczkę m.in. z powodu niepełnosprawności matki dziecka, niewyremontowanej łazienki u nich w domu i braku samochodu, ciągle walczą o nią w sądzie. Teraz będą musieli wykazać, że stać ich na dziecko.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,126565,13467993,Sad_sprawdzi_czy_rodzicow_stac_na_dziecko.html#ixzz2M6TMFAf3
    ===================

    Być może dla części ludzi grzebanie w śmietnikach to wybór.
    W tym i wielu innych wypadkach, nie występuje…..

  412. ”Być może dla części ludzi grzebanie w śmietnikach to wybór.
    W tym i wielu innych wypadkach, nie występuje?..”
    Pośród ludzi żyjących – jak wiadomo z własnego wyboru – z grzebania na śmietnikach można losować dzieci znalezione w śmietnikach. Zresztą te małe dzieci w śmietnikach też na pewno z własnej woli tam zawędrowali.

  413. ? Nie miałem 1400 zł, żeby zapłacić z góry za pogrzeb, jak wyliczył proboszcz ? żali się Adam. ? Powiedziałem, że zapłacę, gdy dostanę pieniądze z zasiłku pogrzebowego z ZUS-u. Bardzo to rozzłościło księdza ? relacjonuje. Wstrząsające wydarzenia rozegrały się w dniu pogrzebu. Ksiądz, jak mówi rodzina, nie poświęcił ciała
    http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/bialystok/podlaskie-ksiadz-zabronil-zasypac-grob,1,5431639,region-wiadomosc.html
    ==============

    Coś niezbyt LUDZCY są obecni właściciele Polski…..
    1400 za machnięcie kropidłem, wydaje się wygurowaną kwotą.
    To miesięczny zarobek Polaka…..

    Ale, nagłaśniając takie przypadki, dziennikarze robią dobrą robotę.

  414. wiesiek59 (27-02-g.15:25)
    Oby takich przykładów dobrej roboty dziennikarskiej było więcej.
    To nie są „sensacje”, ale przykre realia spychane dotąd na margines uwagi, no bo jakże to tak – atakować funkcjonariuszy kk?
    Nie tylko można, ale trzeba, bo obudzimy się z ręką w nocniku, gdy sie okaże, że te 0,5% odpisu od podatku na kk nie zwalnia od opłat „co łaska”.

  415. Już chyba się wyjaśniła abdykacja Benedykta XVI co do przyczyny.
    Zdaje się, że Ratzinger zapragnął mandatu europosła i ma się przyłączyć do Kwaśniewskiego, Palikota i Siwca rozszerzając Europę +.

  416. Z całą pewnością nie chodzi więc o ?szczególną sytuację? wytworzoną przez sam organ prowadzący, gdy w szkole jest zatrudniony nauczyciel określonej specjalizacji, który w związku z działaniami Burmistrza nie może pracować w pełnym zakresie swych obowiązków. Jakie jest ?szczególne uzasadnienie? dla ograniczenia etatu bibliotekarza a następnie poszukiwanie pomocy wśród nie posiadających kwalifikacji bezrobotnych zarejestrowanych w Powiatowym Urzędzie Pracy? Jeżeli celem organu prowadzącego było dokonanie oszczędności, to z całą pewnością większe oszczędności organ prowadzący osiągnąłby wprowadzając bezrobotnych stażystów w miejsce wszystkich nauczycieli, zatrudnionych w Zespole Szkół. Tylko warto w tym miejscu zadać pytanie, czy do takich standardów oświatowych dążyć ma państwo polskie w XXI wieku?
    http://www.znp.edu.pl/element/1557/MEN_w_sprawie_Zespolu_Szkol_w_Kocku_niepelna_godzina_pracy_biblioteki_szkolnej_dla_540_uczniow_nie_narusza_prawa
    =============

    OTAKE Polske walczylim……
    Czytać, pisać, liczyć do 500?

    Redukcja działań Państwa i jego zobowiązań wobec obywateli, jest zdumiewająca.
    Zadaniem Obywatela jest PŁACIĆ.
    A co w zamian?
    A jak się nie podoba- emigrować…….

    Nasi rządzący zapominają o tym, że w pewnym momencie może zabraknąć rządzonych, łożących na ich pensje…..
    Jakiś duch automatyzmu, czy BEZDUSZNOŚCI zawładnął tym krajem.
    Czas na emigrację?

  417. Głos wołającego na pustyni
    http://wyborcza.pl/1,75478,13470023,Kto_niszy_Kosciol__Dominikanin__O__Rydzyk_i_biskupi.html#BoxSlotII3img
    Tak znikoma liczba trzeźwo widzących księży nie ma szans zmienić kierunku ku katastrofie.

  418. Wieśku59
    Dla uścielenia to nie za machnięcie kropidłem bierze pieniądze, a na koszty utrzymania cmentarza, skoro jest przedstawicielem właściciela.
    W Radomiu koszt rocznie utrzymanie cmentarza kosztuje ponad 100 tys. zł, z czego główny koszt to wywóz śmieci – twierdzi kierownik nekropolii Andrzej Grotek. (Cmentarz katolicki położony przy ul. Limanowskiego jest najstarszym cmentarzem radomskim i w roku 2012 obchodzi swoje 200-lecie istnienia i funkcjonowania.)
    Oczywiście pieniądze na utrzymanie cmentarza idą nie tylko z pochówków , ale też z opłat tzw utrzymania grobów.
    Niezależnie od tego wyjaśnienia to co zrobił ten ksiądz jest karygodne , abstrahując nawet o faktu czy żądana kwota miała uzasadnienie. Więcej takich akcji skutecznie będzie dobijać kościół w Polsce.

  419. Ponoć od profesora Piotra Glińskiego pochodzą słowa:

    „władza nie potrafi pozbawić wpływu różnych grup interesu”

    Co tak:

    „Aby sprawnie rządzić, trzeba mieć możliwość odsunięcia od wpływu na rządzenie różnych jawnych i niejawnych grup interesu. Polskie rządzenie jest słabe, bo mamy z tym kłopot”

    wyjaśnił kandydat na kandydata.

    Profesor zapewne będzie towarzyszył doktorowi Jarosławowi Kaczyńskiemu w wiosennej objazdówce po polskich wsiach.

    Tam zobaczy budynki władzy – zwykle wystające ponad otoczenie – upominającej się o wyłaczność wywierania wpływu na władzę wykonawczą, sądowniczą ora na czwartą władzę. Usłyszy w treści kazań, iż jedyną poważną i jawnie działającą grupą interesu jest interes odpuszczania grzechów i udzielania sakramentów.

    Na czele tej grupy interesów stał pewien schorowany bawarczyk prorokujący przed opuszczeniem tronu, że jego grupa interesów zapewne skurczy się niedługo do obrońców twierdzy prawdy.

    Wcześniej ze sztabu dowodzenia tą grupą interesów dobiegały powiadomienia o konieczności oszczędzenia. Nie od dziś wiadomo, że interes idzie źle. Piotr Gliński niczego publicznie nie zapowiedział w sprawie poprawy rentowności tego interesu. I będą mu zapewne mało smakowały obiady na proboszczówkach.

    „Jeśli nie jesteś z nami, to jesteś przeciwko nam!”

    Niech matematycy bawiący się w podstawy matematyki powołują się lub nie na pewnik wyboru. W polityce wiadomo, że dobrodziejem jest tylko ten, kto staje po stronie Prawdy.

    Obywatelu Profesorze! Po co ten nowy synonim słowa „katolik”?
    Nazwać po imieniu i po klopocie.

  420. Obejrzałem dzisiaj film „Lot”, który był raczej dramatem, ale po wyjściu z kina prawie turlaliśmy się ze śmiechu. Dlaczego? Otóż jeden z młodych ludzi stwierdził na głos, tak żeby wszyscy słyszeli, że teraz Macierewicz ma niezbite dowody. Oto one: w filmie samolot podczas awaryjnego lądowania zahacza skrzydłem o kościelną wierzę iiii jąąą ścina, po czym całkiem fajnie ląduje na łące. Wyobraźcie sobie, że ocalało 96 (!) pasażerów, a tylko 6 poniosło śmierć. W filmie pilot Denzel Washington usiadł pijany za sterami, co trochę pachnie prowokacją, bo u nas na bani był kot inny.
    Dobra, nie będę streszczał całego filmu, a wspomniany na początku młodzieniec być może przewidział, że „Lot” stanie się kultowym filmem smoleńczyków, a zespół badawczy Macierewicza ma mocny dowód w sprawie.
    Tak, wiem, miałem nie pisać o Smoleńsku, ale byłem na filmie i chciałem się pochwalić.
    Pozdro

  421. ‘spokojny’
    26 lutego o godz. 17:23
    Cyt.
    ‘Ja tu obserwuję w Krakowie głębszą troskę o miejskie zwierzęta zimą, niż o ludzi.’

    Co Wy kolego ‘spokojny’ z tymi zwierzątkami wychodzicie … niepokój siejecie, atmosferę psujecie. Tak jakbyście kolego ‘spokojny’ nie rozumieli, że kotki tak żałośnie miauczą, pieski tak radośnie ogonkami merdają. A co taki menel wykluczony ? Nie merda, nie miauczy i nie dość, że śmierdzi, nogami powłóczy, pawia na buty puścić może, estetykę krajobrazu psuje, to jeszcze mu się wolności zachciewa … na śmietniku.

    ‘halen’
    26 lutego o godz. 19:33
    Cyt.
    ‘wyłazimy z faweli socjalizmu’

    I wleźliśmy w ‘konzentrationslager’ kapitalistycznych osiedli mieszkaniowych.

    Cyt.
    ‘Haszczu pisze o niepokojących statystykach naszego ubóstwa ale zapomina dodać, że obszary te nie rosną mimo kryzysu.’

    Szanowny ‘halen’, oscylowały, raz niżej, raz wyżej, a nawet lekki spadek. Jednak są to dane sprzed dwóch, bywa, że z przed roku. Na przykład, według Eurostatu w 2011 roku 10 mln Polaków groziło ubóstwo i wykluczenie społeczne, czyli były to osoby, które spełniały co najmniej jeden z trzech wyznaczników; granica ubóstwa, zła sytuacja materialna lub trwałe bezrobocie. Biorąc pod uwagę fakt, że kryzys trwa, bezrobocie rośnie, to należy przypuszczać, że dane statystyczne dotyczące roku 2012 i 2013, będą dużo gorsze.

    Cyt.
    ‘Porównywanie biedy nie ma najmniejszego sensu bo gdybu popatrzeć tylko na okres międzywojnia czy po wojnia to ta dzisiejsz jest biedą upasioną.’

    Porównanie ma sens tylko wówczas gdy okoliczności są takie same. Jeżeli przyjmiemy rzeczywistość planetarną za okoliczność jednakową dla wszystkich, to porównanie naszej biedy do biedy innych, ma sens. Natomiast, rzeczywiście nie ma sensu, gdy porównujemy ze stanem z przeszłości, bo to już inna planeta i całkiem inny kontekst sytuacyjny. Zdecydowanie bardziej interesującym jest, postawianie pytania, czy można było coś zrobić inaczej i skuteczniej ?

    Pozdrowienia.

  422. Szanowny panie @jmp eip (13.10 dnia 27.02.) – chodziło mnie o to właśnie, że nie stać Go było by „zatrudnić” do polskiego teatru, do polskiego dramatu motory rodzimej produkcji. Rozumiem, że Sokołów nie był w stanie „uzbierać” (wojnę przetrwało około 30 sztuk, na terenie całej Polski !), ale SHL-ek było pod dostatkiem, bo sprawnie przetrwały wojnę i służyły jeszcze długo po niej. Junaki dodałem, bo to był najświeższy produkt.
    Czy Hondy dodały uroku przedstawieniu, moim zdaniem NIE ! Zwiększyły tylko reżyserski oraz inscenizacyjny kicz. W nieco innej dziedzinie królował drugi nawiedzony twórca, rzeźbiarz „przestrzenny” Hasior. Dawno nie byłem w Koszalinie, ale mam nadzieję, że złomiarze już go (ten wędrujący orszak w zadumie) rozebrali i wywieźli na złom.
    P.S. 1: trudno mi sprawdzić słuszność tej nierówności (pkt 3). Ma ta nierówność, pewnie takie same znaczenie jak ta dramaturgia ciała z polityką tożsamości . W tej sprawie dołączam do pana @zezem (10.10 dnia 27.02.).
    P.S. 2: @Andrzeju (19.33. dnia 27.02.) – Benedykt XVI-ty, chyba nie dołączy do tych naszych politycznych emerytów, bo Go pewnie JPII poinformował o błazeńskim zachowaniu Siwieca, po wyjściu ze śmigłowca (nawet dokładnie nie pamiętam miejsca, ale chyba gdzieś koło Kalisza to było ?!)
    Pozdrawiam obu panów, Czesław R.

  423. http://www.youtube.com/watch?v=QFon3nRjeQE&feature=player_detailpage
    Jak się to Tobie podoba, rozchmuż się Anko, Czesław R.

  424. Śleper
    Nie widziałam filmu „Lot”, ale wierzę ci na słowo, że może być „dowodem w sprawie.”
    I po coś ty to napisał?!
    Może się okazać, że dzięki twojemu doniesieniu Antek Policmajster wpadnie na kolejny trop.
    Ludzie z tzw. Komisji Macierewicza znowu będą mieli zajęcie.

  425. Dziś wieczorem Krakowianie usłyszą dzwon Zygmunta. Na pożegnanie Benedykta. Z radości lub ze smutku. Ot taka pogańska tradycja w kraju podbitym przez Rzym.

  426. Czesławie!
    Nie chmurzę się, tylko ta dramaturgia mnie zwaliła z nóg i szukam jakiejś równowagi. Dla tej równowagi zajęłam się sprawą kotków i ptaszków w sąsiednim blogu.
    Nie będę sobie zamulać inteligencji!
    Piosenka piękna. Oskar się należał.
    Choć sam w sobie to ten cały Oskar jest chyba szczytem brzydoty w każdym wymiarze.
    Tak paskudną statuetkę to tylko Amerykanie mogli podnieść do rangi symbolu.
    Ale Amerykanie to są Amerykanie i niech to wystarczy za komentarz.

  427. Czesław R. napisał:
    „trudno mi sprawdzić słuszność tej nierówności”.

    Przypomnę, że w odpowiedzi na pana stwierdzenie: „u pani Janiny PARADOWSKIEJ można sobie pogadać dowolnie … ale nie przesadzajcie” odpisałem w telegraficznym (sms-owym) skrócie: „kultura i sztuka > polityka”.
    Ma Pan rację. Słuszności tej nierówności nie da się sprawdzić, szczególnie matematycznie. Ale intuicyjnie już chyba można?
    Otóż moja teza, niczym nie potwierdzona, w żaden sposób nie udowodniona, bez oparcia się o sondaże społeczne i statystyki, jest taka, że udział w kulturze i sztuce (zarówno od strony odbiorcy jak i twórcy) jest działaniem ciekawym, szlachetnym, prospołecznym, rozwijającym człowieka pod względem intelektualnym, mogącym dawać zadowolenie, nadzieję i optymizm. Wg mnie jest tak nawet wtedy, gdy mamy do czynienia ze zjawiskami i działaniami kontrowersyjnymi w powszechnej ocenie („Balladyna” Hanuszkiewicza, Hasior itp. w przeszłości i obecnie – sztuka współczesna).
    Bierne lub czynne działanie w branży politycznej na ogół nie przynosi doznań pozytywnych w sferze intelektualnej, chociaż jest przecież konieczne i przez niektórych bardzo cenione, i lubiane, o czym świadczy m.in. blog pani Janiny oraz wpisy pod tym blogiem.
    Nie sądzę, żeby pani Janina Paradowska miała coś przeciwko wpisom o tematyce odbiegającej od głównego nurtu jej blogu, bo jest osobą bardzo kulturalną, o różnych zainteresowaniach i sama też bierze czasem czynny i osobisty udział w życiu kulturalnym i artystycznym (np. teatr Kwadrat w 2007).
    *
    Piszę to mając świadomość, że narażam się na sąd skorupkowy tut. blogowiczów. Nie dziwię się, bo sam pewnie byłbym pierwszym glosującym za moim stąd wygnaniem, gdybym poczuł, że nieco bliższe obcowanie z kulturą i sztuką (chociażby poprzez krytyczną dyskusję) powoduje zamulanie mojej inteligencji.
    Pozdrawiam.

  428. Dla uścielenia to nie za machnięcie kropidłem bierze pieniądze, a na koszty utrzymania cmentarza, skoro jest przedstawicielem właściciela.
    Nie zawsze i nie wszędzie….
    Nie wiem jak z tym jest w innych miejscowościach. W moim mieście jest tak: czym innym jest opłata za złozenie zwłok do grobu (tzw. pokładne) -uiszczana w parafii administrującej cmentarzem a czym innym opłata za „odprowadzenie zwłok”, którą płaci się w parafii miejsca zamieszkania zmarłego (opłata za udział księdza w pochówku).
    Ta druga opłata nie zawsze związana jest z kosztami utrzymania cmentarza, przynajmniej gdy w innej parafii mieszkał zmarły a inna administruje cmentarzem.
    PS. Oprócz „pokładnego” i „za odprowadzenie zwłok” płaci się u mnie: oddzielnie za miejsce na cmentarzu (jeśli jest i nie było wcześniej wykupione ), oddzielnie za postawienie nagrobka, oddzielnie za demontaż i montaż nagrobka przed i po pogrzebie, itp. Te opłaty ponosi się w parafii administrującej cmentarzem.

  429. @Czesław R.
    Jeszcze jedno.
    Czemu u Hanuszkiewicza m.in. Goplana jeździła Hondą, a nie Sokołem, Junakiem czy SHL-ką?
    Pamiętam, że to pytanie było już zadawane Hanuszkiewiczowi w 1974 r.
    Gdzieś wtedy czytałem, że dostało mu się za to, bo – wicie, rozumicie towarzyszu – jeśli już musi być motocykl, to niech będzie, ale czemu nie nasz polski, tylko taki imperialistyczny jakiś? (Sokół chyba też nie byłby dobry).
    He, he, he …
    A chodziło o rzeczywiście imperialistyczny wymysł, bo o Barbarellę (komiks sfilmowany przez Vadima z Fondą w roli głównej), która ponoć posługiwała się tym motocyklem. Takie miał Hanuszkiewicz skojarzenia: Goplana – Barbarella.

  430. Trudno… Nie byłam na spektaklu „Balladyny” W wersji Hanuszkiewicza i nie żałuję.
    Pamiętam gorące dyskusje, poświęcone wydarzeniu…
    Akurat ja zostałam wychowana w poczuciu szacunku dla tekstów wybitnych poetów.
    Zajęcia w MDK prowadziła z nami pani Stanisława Zbyszewska, aktorka „Reduty”, a więc szkoła Osterwy. Ona nam wpajała ten szacunek i wpoiła skutecznie.
    Przeróżne igraszki z tekstem i inscenizacją mogą być ciekawe, ale zrozumiałe to już tylko dla tych, co mają choćby blade pojęcie o oryginale a z tym bywa różnie, albo i bardzo różnie. Ambicje reżysera mogą prowadzić do zupełnego odkształcenia zarówno tekstu jak i przesłania dzieła. Nie chcę się wypowiadać o spektaklu, którego nie widziałam, nie będę się popisywała, bo to bez sensu.
    Jeśli ktoś chce mnie za to wyskorupkować, to życzę powodzenia.
    Czekam na wyrok.

  431. http://t.co/h8vIzBk3vS

    Paradowska, Szostkiewicz…..

  432. Czesław R.
    Sokołem – rzecz jasna przedwojennym, z przyczepą (przechowanym w jakiejś wiejskiej szopie) woził mnie tata na wycieczki za miasto (Radom).
    Ech, co to był za motocykl!
    P.S. Na „Balladynie” Hanuszkiwicza byłam jako bardzo młoda osoba i moze dlatego bardzo mi się te hondy na scenie podobały. Dzisiaj jestem znacznie bardziej konserwatywna i przychylam sie do zdania Anci_neli.
    Co ciekawe, podobnie myśli mój młody przyjaciel (syn przyjaciól), jeden z bardziej cenionych krytyków teatralnych.
    Pozdrawiam ciepło

  433. max 23,03
    Bo w Polsce nie ma cenzury

  434. ANCA_NELA
    28 lutego o godz. 12:32
    Ambicje reżysera mogą prowadzić….
    ……………………………………………………………………………………..
    …na manowce.
    I nie tylko reżysera. W galerii sztuki na przykład pośrodku sali ładnie odgrodzony mały śmietnik obok krzesło, najlepiej z odpryskującym starym lakierem a na nim młody nagi człowiek. Tytuł: „Po Akopalipsie”. Lub „Narodziny”. Ludzie chodzą, co niektórzy mlaskają ze znawstwem. Po prostu J. Ch. Andersen.

  435. Wielce szanowny panie @jmp eip (12.13 dnia 28.02.) – na początek pragnę zaznaczyć, że nigdy nie bawiłem się w krytykowanie autorów czegokolwiek, swoje odczucia wyrażałem w „swoim” gronie i nie należałem w życiu do żadnych klubów dyskusyjnych. To nie oznacza, że oficer – pilot wyłącznie zajęty był lataniem i odpoczywaniem pomiędzy lotami w t.zw. „kwadracie”. Każdy z nas posiada własne kryteria oceny tego co widzi, czyta albo dotyka.
    Pisze pan:….. Jest taka, że udział w kulturze i sztuce jest działaniem ciekawym, szlachetnym i jeszcze coś i jeszcze coś, i jeszcz….itd. gdy mamy do czynienia ze zjawiskami i działaniami kontrolowanymi w POWSZECHNEJ OCENIE. Powszechna ocena !! Czy nie sądzi pan, że ja, czy nasze koleżanki blogowe @@ mag i Anka (Anka tego spektaklu nie oglądała i wcale tego nie żałuje i chyba słusznie – to moje, zaoszczędziła sobie wiele cierpień), jako osoby przynależne do tej „powszechnej oceny” musimy koniecznie pochwalać jak pospolici bałwochwalcy dzieła „przestrzenne” Hasiora czy zdolności reżyserskie i inscenizacyjne Hanuszkiewicza ?
    W „powszechnej ocenie”, pan Hanuszkiewicz (bo o panu Hasiorze tylko mnie dotyczy) wypadł bardzo blado, wręcz groteskowo (stosunkiem głosów 4 : 1 , gdy wliczyć do rankingu jeszcze pana @zezowatego). W epoce „wczesnego Gierka”, w każdej dziedzinie pozwalano sobie na swobodne poszukiwanie środków wyrazu, doszło wręcz do „małpowania” zachodu. U nich już dawno przebrzmiałe obrazy FANFANA TULIPANA z Gerardem Filipe i seksbombą Giną Lollobrygidą , albo I BÓG STWORZYŁ KOBIETĘ Rogera Vadima z BB w roli głównej robiły furorę. Za przerobienie, nie bardzo udolne roku urodzenia w legitymacji szkolnej o mało nie wylądowałem w pierdlu (przez Ginę i jej na wpół obnażone piersi).
    Hanuszkiewicz wpadł w zachwyt, graniczący z oślepieniem, braki warsztatowe Hasior nadrabiał „rozmachem dzieła” a Hanuszkiewicz formą wyrazu artystycznego. Nigdy, szanowny panie nie należałem do tych, co to „wiecie, rozumiecie”, akurat odwrotnie. Statystycznie rzecz biorąc, krótkie życie, staraliśmy się sobie jak najprzyjemniej urozmaicić. Jurek WILGA grał na gitarze (zginął miesiąc po promocji, po wódce siadł na motor), Janusz GRZELAK i Leszek RADOWIECKI oraz niżej podpisany śpiewaliśmy (także nie żyją, Leszek leży w Radomiu, szanowna @mag, a Janusz – świadek na moim ślubie w zatoce Puckiej).
    Kochaliśmy naszą Ojczyznę i służyliśmy Jej jak tylko potrafiliśmy najlepiej, dlatego też uważam, że pogoń za snobizmem może wpędzić, nawet mądrego człowieka na pośmiewisko. Stąd te pretensje o te Hondy, zamiast SHL-ek i Sokołów. Oczywiście ma pan rację, bez takich twórców, jak Hasior, Hanuszkiewicz czy pan Wielowieyski (malarz „przestrzenny”) nie byłoby postępu, ale są pewne granice , za którymi kultura i SZTUKA przywołują u obserwatora NEGATYWNE UCZUCIA w stosunku do zawartych w definicjach ich określających. Bo to widzi pan, czego nie da się zdefiniować, dla mnie przestaje mieć sens, tak jak i dyskusja o tym.
    Jak dotąd, tak w ocenie osobowości zindywidualizowanej jak i ogółu nie popełniłem wielu błędów. Tak samo w ocenie dzieł sztuki – raz byłem na wystawie retrospektywnej (Katedra w Lidzbarku Warmińskim) – wspaniały pomysł. Był to przegląd kierunków rozwoju malarstwa. Zestawiono kicz i DZIEŁA SZTUKI, szmaty ze śladami farby po wycieraniu rąk w złoconych ramach z arcydziełami na pograniczu z kolorową fotografią z zachowaniem głębi ostrości. Wrażenia nie do zapomnienia (jak WYDAWNICTWO RICORDI – to dla Anki). To wówczas właśnie zdefiniowałem sobie DZIEŁO SZTUKI !!! Tekst „pornograficzny” jest niczym dla faceta, który nie widział w życiu „vaginy”. Najlepiej oddała to Anka (12.32 dnia 28.02.).
    P.S. 1: Tak, szanowna @mag (13.19 dnia 28.02.), dokładnie o takim Sokole myślałem. W Nowym Mieścien/Pilicą Gienek Martyna taki miał i dawał mnie czasami pojeździć po pasie startowym. Bywało, że dla zabawy zdejmowaliśmy tłumik, Ty wiesz co się działo??!
    P.S. 2: Piszesz szanowny o możliwym skojarzeniu Goplany z Barbarellą, to tylko uprawdopodabnia moje zdanie o Hanuszkiewiczu, co wyszło pod koniec pracowitego żywota, zresztą nie tylko u Niego.
    Kończę i pozdrawiam z przeprosinami, nie potrafię pisać w stylu esmesowym, Czesław R.

  436. Taki mały aneks do wpisu (mojego oczywiście – 19.58 dnia 28.02.) – szanowny pan @jmp eip , z Sokołami to popełnił pan mały błąd . Sokoły-125 produkowano do roku 1950-ego. Czyli ci „wiecie, rozumiecie” mieli rację do końca, albo pan powinien „odgiąć” – tak się kiedyś mówiło, pokazując dłoń z zagiętym „palcem środkowym”. Ponadto, chyba pomyliłem panów @@ zezowatego z zezem, czyli byłoby 5 : 1, na naszą korzyść.
    Pozdrawiam i przepraszam, panów z felerem w oczach, Czesław R.

  437. @Czesław R.
    Bardzo dziękuję za wypowiedź w ciekawym tonie wspominkowo-historycznym.
    Pochlebia mi, że nie pisze Pan skrótowo.
    *
    Po pierwsze – Balladyna.
    My tu mówiliśmy o najnowszej, jeszcze bardziej uwspółcześnionej wersji ?Balladyny? autorstwa Marcina Cecko w reżyserii Krzysztofa Garbaczewskiego (Teatr Polski w Poznaniu, styczeń 2013 r.).
    A w zasadzie zaczęło się od nieszczęsnego tekstu – recenzji tego spektaklu autorstwa niejakiej Anki Herbut, który to tekst okazał się dla mnie tekstem „nie(po)czytalnym” i z tego tytułu uskarżałem się Staruszkowi, który jeszcze wcześniej objaśniał podstawowe zasady edycji tekstów.
    Chciałem mu przez to powiedzieć, ze edycja edycją, ale i tak najważniejszy jest sens (myśl). A brak sensu (myśli) lub jego (jej) zamotanie w bełkotliwym wywodzie nie zakryje poprawna, przejrzysta edycja.
    O „Balladynie” Hanuszkiewicza właściwie nie wypowiadałem się, ale rozumiem skojarzenia.
    Oprócz recenzji p. Anki Herbut, charakterystyczne są jeszcze dwie inne recenzje z tego poznańskiego spektaklu.
    Przykład krytyki totalnej:
    http://www.dziennikteatralny.pl/drukuj/gowniana-balladyna-garbaczewskiego.html
    Są też jednak głosy podziwu:
    http://teatrdlawas.pl/teatr/tdw/index.php?option=com_content&task=view&id=30489
    *
    Po drugie – Starowieyski.
    Franciszka Starowieyskiego biorę w obronę bardzo zdecydowanie i bezkompromisowo. Był to jeden z najwybitniejszych polskich malarzy i rysowników (również plakacistów, grafików i scenografów). Wymyślony przez niego teatr rysowania zachwycał wtedy i zachwyca do tej pory (dzięki utrwaleniu na taśmie). Był erudytą, a do tego świetnym gawędziarzem, stąd ten jego multimedialny (jak byśmy dziś powiedzieli) teatr rysunku wciągał każdego widza i nie pozostawiał obojętnym. Nie był awangardzistą, a wręcz przeciwnie – nawiązywał do najlepszych tradycji malarstwa, do m.in.Rubensa, Rembrandta i innych malarzy XVII wieku. Zresztą ceniony był nie tylko w Polsce, poznał się na nim cały świat.
    *
    Po trzecie – Hanuszkiewicz i Hasior.
    Bronić Hanuszkiewicza i Hasiora też bym się z chęcią podjął, ale może innym razem. Nie będę natomiast w żaden sposób skłonny do obrony całkiem współczesnych inscenizatorów (takich jak np. Strzępka z Demirskim, Garbaczewski), bo nie są oni z mojej orbity poszukiwań artystycznych.
    *
    Po czwarte – Sokół.
    Z Sokołem nie pomyliłem się tak bardzo.
    „Motocykl trafił na rynek pod nazwą Sokół 125, z którą niewiele miał wspólnego. Nie była to konstrukcja bazująca na przedwojennych polskich motocyklach”.
    http://oldtimery.com/index.php?option=com_content&view=article&id=295:soko-125&catid=19:stare-motocykle&Itemid=704
    Na marginesie: mam zdjęcie mojego dziadka w mundurze kolejowym na Sokole z wózkiem. Ale nie potrafię rozszyfrować typu silnika (chyba tysiączka). Dziadka już o to nie zapytam.
    *
    Pozdrawiam.

  438. W latach dziewięćdziesiątych( jeszcze w starym formacie) POLITYKA opublikowała dokumenty z archiwum federalnego w Kolonii świadczące o codziennej, rutynowej współpracy niektórych oddziałów NSZ z lokalnymi strukturami hitlerowców. Dyskusja była krótka, gdyż nie można było podważyć faktów. I zapadła cisza.
    Obchodzimy dzień „żołnierzy wyklętych”. Rzeczywistość wojenna i powojenna była bardzo skomplikowana i nie daje się opisać w kategorii biel-czerń. III RP wyniosła na ołtarze morderców Żydów,Białorusinów,Ukraińców,Słowaków…. Czystki etniczne usprawiedliwiane są „walką z komuną”. A ci, którzy odbudowywali Polskę po wojnie to są zdrajcy w tej optyce.

    Po wizytach „żołnierzy wyklętych” pozostawały także trupy dzieciaków. Na pomnikach „żołnierzy wyklętych” powinny być umieszczane dane ich ofiar.

  439. @jmp eip uwyraźnia jasne dla mnie swe intencje pytania do mnie z
    28 lutego o godz. 21:34

    Chciałem mu przez to powiedzieć, ze edycja edycją, ale i tak najważniejszy jest sens (myśl). A brak sensu (myśli) lub jego (jej) zamotanie w bełkotliwym wywodzie nie zakryje poprawna, przejrzysta edycja.

    Otóż ja w rzeczonym tekście recenzji przedstawienia na kanwie „Balladyny” napisanym przez Ankę Herbut znalazłem myśli.
    Ale znalazłem też szyderstwo z epigoństwa twórców spektaklu.

    Ale znalazłem też nieporozumienia świadczące o najzwyklejszym lenistwie w czytaniu starych klasyków, romantyków oraz klasyków których nagrobków nie zdążył pokryć mech.

    Niepruderyjny Franciszek Starowiejski stwierdził, że kobieta jest dojrzała (zapewne miał na myśli Europejkę z jej klimatycznie łagodnego środka) dopiero w wieku 35 lat.

    „Balladyna” powstawała jako wykwit tamtych czasów i tamtych wyobrażeń. Nie nastąpił jeszcze przełom w medycynie i wielu „cywilizowanych” krajach osiemnastoletnia dziewica była jeszcze czysta od zarazy. „Pożegnanie z Afryką” będące policzkiem dla samców kolonizujących dzikich. Było napisane przez kobietę dojrzałą zarażoną syfilisem – pokolenia po pierwszych czytelnikach „Balladyny”. W czasach podziału dzielnicowego i dominacji książąt wykształcony autor Balladyny mógł spokojnie umieścić Rycerza szukającego czystej, czyli nieużwanej, dziewicy.

    Jeszcze towarzysze Krzysztofa Kolumba i jego następcy zemsty Amerykanów na Europejczykach w rozporku nie przywieźli. Kirkor i ludzie z gumna i ze dworu słodzili co najwyżej miodem i owocami.
    Alina i jej siostra nie widziały Wenecji i nie wiedziały co to Maur.

    Ale minął romantyzm, minął pozytywizm i juz minął Moniuszkowski weryzm. Nakręcono „Piękność dnia” i w oczach rzesz wegetatywnych oraz garstek wysublimowanych domorosłych filozofów i antropologów utkwiła twarz kobiety o posągowej urodzie głodnej dzikiego seksu.

    Ignacy Karpowicz w swych „Balladynach i romansach” tworzy scenę, w której to Afrodyta korzysta z samca, a nie on z niej.

    Literatra światowa jeszcze nie napisała biografii anarchistki Dilmy Vany Rousseff, która tchnęłą nowego ducha w Brazylijki, choć już Kartka z Podróży złożył hold hiszpańskim anarchistkom niosącym kobietom Republiki kaganek oświaty i praw człowieka-kobiety.

    Jeszcze za plecami Greka Zorby samce karcą śmiercią tę, która miała odwagę oświadczyć: „Nie dam!”

    Zanim potępicie w czambuł Ankę Herbut i inne postaci jawnie zamieszane w aferę mezaliansu kiczu z antropologią, to zadumcie się nad losem pietnastolatki zgwałconej i skazanej na hłostę za to że obudziła się w niej kobieta.

    Poruszałem już na blogach epizod opisany w książce o socjologii języka. Swego czasu damy dworu śmierdzącego moczem i niemytymi ciałami postanowiły wyeliminować ze swego języka brzydkie słowa i bliskie im. O majtkach to te „wykwintnisie” nie wspominały.

    Dziś wspominać możemy – szargając pamięć – mistrza pięknego słowa scenicznego Gustawa Holoubka, którego język codzienny – w relacji Jerzego Pilcha – był orydynarnie wulgarny.

    Do Pani Anki Herbut mam żal za kiczowatą swobodę mętnego opisu zmian jakie zaszły od powstania Balladyny. Dziś większość z nas, mężczyzn, wie że panie spoza kręgu „bij mnie i katuj” wybierają ich, a nie oni je.

    Nowe środki przekazu zaowocowały nowym modelem śpiewaka kastrata. Na blogach e-Polityki wspominane są blog(i) pisan{e|y} przez Pani{ą|e} ukrywając{ą|e} się za gramatycznym rodzajem męskim.

    Kobiecoś nabrała praw obywatelskich nawet w kalwinistycznej Szwajcarii. I tylko jeszcze nie potrafimy znaleźć języka jakim o tym można mówić bez zbrzydzena. Między rozkoszą zaspokojenia popędu a przyjęciem błyskotek wzamian jest świat kobiet często mądrzejszych i prawdziwszych od mężczyzn.

    Za dzień, za dwa, ktoś na blogu oburzy sie na wulgarność i kicz językowy reportażu z burdelu odwiedzanego przez panie.

    Romantyzm to była epoka literacka w której Polka miała wchłaniać trzynastozgłoskowiec jak mgłę hormonu. Bo dojrzałej kobiety to ci prymitywni fizjologicznie i umysłowo mężczyźni to się bali i jeszcze długo bać będą.

    Mamy bielmo wokół tęczówek i zdolność do metafor – o czym w świeżym numerze Polityki możecie poczytać. Ale mamy jeszcze smak.
    Benia Krzyk mówił smacznie. Jak Benia ….

  440. Mnie się wydaje, że ni stąd ni zowąd w blogu u Pana Waldemara Kuczyńskiego rozpoczęła się ważna dyskusja. Otóż jeden z PiS-owców zarzucił Gospodarzowi, że używa wulgarnego języka i wszystko przejaskrawia. A to cytat z mojej wypowiedzi, trochę przeredagowany: „Chodzi o to, że pewne sprawy trzeba przejaskrawić, aby można było zobaczyć problem od podstaw. Tylko jest jedna zasadnicza rzecz, tego rodzaju wypowiedzi są dla ludzi inteligentnych, ludzie mający umysł prosty jak konstrukcja cepa będą odczytywali tekst literalnie. To właśnie dotknęło Wojewódzkiego, który poruszył sprawę straszną ? stosunku Polaków do Ukrainek. I co? I cepiści (a są i tacy w tym blogu, którzy z tego, co ja napisałem, nic nie zrozumieją) zamietli sprawę pod dywan. I słusznie. A dlaczego przeszkadzać mężczyznom polskim wymagać posłuszeństwa seksualnego od Ukrainek? A co? Źle jej u nas? Przecież on jej płaci.
    (U PiS-owców tylko pancerna brzoza i Żołnierze Wyklęci). Żadnej refleksji, zastanowienia się. Pan Waldemar występuje tutaj jako Stańczyk, ośmieszający nadętych wszystkowiedzących. Trzeba to ośmieszać, pokazywać jako satyrę. Zaprosić Michnika na jubileusz KOR-u? Bzdura, należałoby zaprosić Gomułkę. Wręczyć nominację na premiera Tuskowi na pokojach? Służba ma zawsze osobne wejście, od kuchni. Żołnierze Wyklęci w rodzaju ?Ognia?? Fantastycznie kradło im się bydło po stronie słowackiej.
    Moim zdaniem nie ma innej drogi, tylko satyra. Bo inaczej zwariujemy.
    Ps. Myślałem, że po kresie przerwy dorównałem Staruszkowi, ale niestety, dalej nic nie rozumiem z Jego tekstów.

  441. Pisałem nie klawiaturą a cepem. Ale wyrafinowany „kulturysta” uderzeń cepa nie rozumie. A to jest gramatycznie, melodyjnie i semantycznie zrozumiałe: @staruszek brzydzi się masochistami, co to za skarby świata nie zgodzą się na odjęcie im cierpienia.

    Bo to wyrafinowany komplement: „Ileż ja tracę pukając -
    PgDn
    PgDn
    PgDn
    ….         ”

    Jak on beznadziejnie ten cudzysłów odprawił na prawo od @Torlina?

  442. Wiejskie chłopaki nawijające żargonem trudnym do zrozumienia, robią to tak: biorą kij przywieziony przez @Torlina z Wielkiego Świata.
    Łamią niesprawiedliwie.

    Krótszy
             wiążą z
    dłuuuuuuższyyyyyyyym.

    Proste jak cep.
    Dać chłopu klawiaturę a nie kij pasterski ze Szkocji.

  443. Torlin (1marca, g.11:31)
    Nie ty jeden nie rozumiesz.
    Klawiatura okazuje się nie być tak prosta jak konstrukcja cepa. Tako rzecze staruszek.

  444. Jak sie cep przyrzepi to trzeba go z bicenozy usunąć jak oset z pszenicy.

    Bo cep osiągnął – przez wieki robienia oka do rustykalnej kultury przez kulturę wysoką – bardzo pogłębioną w koszyku mimikrę.

  445. Dopiero co Szanowne Towarzystwo natrząsało się z fachowo napisanej recenzji teatralnej, a teraz niektórzy się przyznają, że nie kapują o co staruszkowi biega :roll:
    A było się nie naśmiewać, tylko zapisać np. na przyspieszony kurs geronto-performatyki z elementami intuicyjnego odczytywania treści recept na podstawie częstotliwości używania memu „cep” :cool:
    Albo – Dramaturgia ciała, a dokładniej – palca wskazującego na pokrętle myszki a polityka tożsamości wobec zagrożenia ugrzęźnięciem w zgrzbiałej nekrocenozie blogów e-polityki
    etc. etc.

  446. Rewolwerowiec „w plecy” Niewiadomski bohaterem NOP-u
    Oto oświadczenie Narodowego Odrodzenia Polski (jaka piękna nazwa partii, nieprawdaż?) z dnia 2013-02-01:

    ?W 90 rocznicę śmierci, śp. Eligiusz Niewiadomski, który uwolnił Polskę od wybranego przez lewicę i mniejszości narodowe prezydenta Narutowicza ? powrócił do Zachęty; miejsca, w którym dokonał niebywałego czynu. Powrócił za sprawą działaczy warszawskiego oddziału NOP, którzy właśnie w Zachęcie (oraz później ? przy Grobie Nieznanego Żołnierza) uczcili pamięć tego wielkiego narodowego bohatera. Eligiuszu, dziękujemy!?

    Morderca prezydenta bohaterem NOPu, na pikietach NOPu ich uczestnicy dumnie podtykają pod obiektywy hasło ? ?Niewiadomski ? człowiek zasad?.
    Pamięć mordercy czczą przy Grobie Nieznanego Żołnierza.

    Kpiny, paranoja? A może coś bardziej niepokojącego?

    Niektórzy blogowicze tłumaczą ekscesy narodowców trudną sytuacją ekonomiczną, kryzysem, bezrobociem wśród młodych, brakiem perspektyw i dziesiątkami innych argumentów. Pytam – jaki kryzys usprawiedliwia podejmowanie apologii mordercy.
    Pzdr, TJ

  447. Proszę moderatora o usunięcie mojego komentarza, który jest duplikatem komentarza na blogu Passenta:
    TJ, 1 marca o godz. 13:34
    Pzdr, TJ

  448. Ja też mam do siebie pretensje.
    Już wielokrotnie pisałem, że inteligent nie pyta.
    On wie. A jak nie wie, to się nie przyzna.

    Scenka z proseminarium z geometrii:
    „To musi być mądre, bo w pierwszym wysłuchaniu nie zrozumiałem.” – chwali Pan Doktor.
    - „No to rzucę na tablicę myśl prościej! …”
    - „Ależ proszę Pana!” – przerywa Pan Doktor – „O geometrii rzutowej ma być za tydzień. Dziś geometria siodła. Proszę odchylić od nas prostą zagradzającą nam zrozumienie Pańskiego wystąpienia.”

  449. staruszek (1-03-g.12:57)
    Bardzo się staram, ale nie widzę związku kosza z grzybami (moze to i widok „rustykalny”) z cepem przyrzepionym, który „robi oko ” do kultury wysokiej i trzeba go „z bicenozy(?) usunąc jak oset z pszenicy”.
    Podejrzewam, że w taki oto malowniczy sposób po prostu chciałeś komuś przypieprzyć (cepem cepa).
    Cenią Twój oryginalny styl dyskursu, ale zniechęca mnie jego (stylu) postępująca pretensjonalność.

  450. Mag
    na lekcjach dramatologii można zgłębić niejedno, a kosz grzybów odczytuję jako aluzję do (metaforę?) zgrzybiałości, tylko jeszcze nie wiem – prelegenta czy audytorium ;)
    Albo, że tu pełno prawdziwków :D

  451. Szanowny panie @jpm eip (21.34 dnia 28.02.) – napiszę to nie zwracając uwagi na dyskusję @@ Staruszka z Torlinem, może, jak sprawę „przetrawię” powrócę do niej, jeśli uznam, że warto się „wtrącać” między tuzy.
    Nie napiszę, że mnie pan opacznie zrozumiał, ale coś w tym z tego jest. Nie atakowałem nikogo personalnie – to ich wizja przedstawienia myśli Słowackiego. Ja się tylko z tym po prostu nie zgadzam. Nie próbuję porównywać Go z Mickiewiczem, chętnie czytam ich Obu. Co do pana F. Starowieyskiego (oczywiście o Niego chodziło, skąd mi się wziął Wielowieyski ?) zgoda, tylko trzeba dołożyć do Niego profesora Wiktora Zina. Obaj skupiali przed telewizorami całe rzesze widzów i słuchaczy, bo i popatrzeć było na co i posłuchać pięknej polszczyzny (szczególnie u pana Zina – to charakterystyczne „nasze” zaciąganie, u pana Starowiejskiego „pachniało mnie sztuczną modulacją głosu”, pachoż na francuszczyznę, jestem szczególnie na to uczulony, ponieważ przez trzy lata słuchałem takiego Janusza Ł. Co to udawał to charakterystyczne rrrrr i chyba weszło mu to w krew). Obaj sławni w swoich kategoriach, po Obu pozostały tylko wspomnienia, na PIÓRKIEM I WĘGŁEM oraz na popisy malarskie Starowieyskiego czekało się z wielka ciekawością tematu „na dziś”.
    Przytoczony przez pana dwugłos w sprawie inscenizacji Balladyny w Poznaniu, jedynie ugruntowuje mój pogląd na sprawę (Anka także wyraziła swoje zdanie oddzielnie, z czym się zgadzam całkowicie, tak jak i pani mag), że nie należy profanować (ośmielam się użyć tego pojęcia) twórczości wieszczów narodowych. Nawet ten głos aprobaty jest jakiś nie śmiały, jakby ze strachem i z za wegła.
    Pisząc o tej „pornograficznej literaturze” miałem na myśli krążącą wśród nas t.zw. XIII-tą księgę PANA TADEUSZA, do której nikt nie chce się przyznać. Podejrzenia są różne, od tego, że sam mistrz Adam to popełnił, do tego, że napisał to Aleksander hr. Fredro. Może się kiedyś dowiemy !?? Ale nie o autorstwo chodziło, miałem zupełnie co innego na myśli to mianowicie, że jeśli ktoś nie widział nigdy przedtem „vaginy” za dnia na oczy, to trudno mu sobie wyobrazić te wstydliwe włoski, które rosną w pierścień spowite., które jakiś idiota kazał zgolić !!! Przecież to nie ma żadnego uzasadnienia, ani w biologicznej osłonie vaginy, ani w samej estetyce. Taka małolata (piętnastoletnia) w której obudziła się kobieta (jak pisze @ Staruszek – moim zdaniem by się obudzić, to najpierw trzeba położyć się spać i usnąć, czego naturalnym następstwem jest obudzenie, ciekawić może to, kiedy toto usnęło, może w przedszkolu, czy jeszcze w poprzednim wcieleniu – ale do tego powrócę chyba oddzielnie) wygląda mnie na „okaleczoną”, czegoś jej wyraźnie b r a k u j e !!!!
    Pozdrawiam, Czesław R.

  452. Gajowy M.
    To Twoje skojarzenie, nie moje. Ale i może jest coś na rzeczy.
    Nadreprezentatywność osób w słusznym wieku (sama nie jestem młódką) jest na blogach tutejszych oczywista. Ale wielu spośród nich jednak dobrze „jarzy”.
    Problem nie tyle w wieku, co zawartości łba.

  453. @GajowyM ugrzązł w „Słowniku mitów i tradycji kultury”.

    Dziewietnastowieczny i dwudziestowieczny wykształcony człowiek Niżu Środkowo-Europejskiego uzależniony od małosolnych musiał umieć zanucić śpiew syren utrwalony w Metopach Karola Szymanowskiego bez głaskania klawiszy reliefu i odróżnić go od chorału gregoriańskiego.

    Obecny inteligent musi pogodzić się z sytuacją w której opanowany przez niego mem już jutro będzie memłaniem.

    Zgodnie z tą nową melodyką oczekuję, że moi czytelnicy dośpiewają sobie resztę. Rabatu to udzielam w promocji wiosennej w sklepie nie dla idiotów. Co wyjaśnia nisko oprocentowane pytanie: „Dlaczego się mijamy?”.

    Na staż przyjęto mnie we śnie w tamtym sklepie po tym jak toggle Fn+F7 zablokowało mi kompa i musiałem zajrzeć do
    - wpisz: RTFM. I nie musiałem zostawiać kompa na miesiąc głąbom z serwisu gwarancyjnego.

    Takie zrozumiale i grzecznie nawijające młodziaki po maturze, to już w żaden zakątek sieci po bryk opisujący GPS z gwizdkiem zaglądać nie muszą.

    Tak za friko tyrać, to tylko w ramolskim śnie.

  454. @mag

    Na rany boskie i cierpienia proroków!!!

    Wyświetl sobie koszyk jeszcze raz i rzuć okiem na pole wstawiania adresu sieciowego.

    http://pl.wiktionary.org/wiki/cep

    Ave @mag!
    Twój ulubiony pretensjonaliusz idący na bój blogowy pozdrawia Cię!

    Mój starszy kolega biurowy – ze swym synem – kupili sobie w 1976-m od marynarzy po mercedesie, bo w Szwecji grzyby rosną na miejskich trawnikach i nikt ich wówczas nie zbierał, a im się chciało.

    A Wydział Przemysłu Terenowego KC PZPR odmówił rozpowszechnienia skupu prawdziwków przez spółdzielnię Las nie ufając prywatnej inicjatywie wymykającej się nad ranem z domu.
    Po za tym Prawda była za grosze.

    Złogi PRLowskie sprawiają, że jesteśmy imperium pieczarkowym.
    Bryzol z pieczarkami oraz Borzomi to była ponoć sztampa w Restauracji Kongresowa. Dziś mamy UE, pieczarki polskie, bryzol z koniny rumuńskiej, tylko Sasi tam wymarli. Co jest poza wszelkim tematem. Bo to jest bezinteresowny gryps @staruszka dla dilerów Dacii. Ma się ten gest!

    Ponoć Polska do UE wniosła chrzan i złodzieji samochodów jako wiano.

    Nic dziwnego, że entropia obwodów neuronalnych sprawia, że @staruszek chrzani i nie chce dwóch grzybków w żurku.

    Ktoś sfałszował partię suszu borowików szlachetnych dużą domieszką bułgarskich trufli zimowych. Ale heca! Ach ten żywioł słowiański!

  455. Zgadł GajowyM.
    O prawdziwka tu chodzi. Oryginalny tytuł obrazka brzmi przecież „Cep in basket”. W nawiasie również nazwa łacińska: Boletus edulis.
    Podoba mi się poczucie humoru Staruszka i jego zagadki.
    Trafne są tez niektóre jego refleksje:
    „Obecny inteligent musi pogodzić się z sytuacją w której opanowany przez niego mem już jutro będzie memłaniem.”
    :grin:

  456. Eeeeeee….
    Uprzedził mnie Staruszek.
    :cry:

  457.     AmpersandPłotek160Średnik cztery razy wstawione przed pierwszą literą pierwszej linii akapitu tworzy wcięcie nieosiągalne inaczej w naszych komentarzach.

    Tak powstalo wiązanie obu części cepa odsunięte na prawo.
    Nieuczulony na bełkot @starszkowy spostrzegawczy gośc bloga mógłby wywnioskować, że cep bez wiązadła nie ma sensu i przyszlości.

    Wspominałem @ANA_NELA i jej brak wcnania się. Załatwione.

  458. Sprawdzimy…
     i co?
    A teraz …
        
    Zobaczymy …

  459.  Jeszcze raz.
        Działa!!!
      OK
    :razz:

  460. @Staruszek napisał:
    - ?Ależ proszę Pana!? ? przerywa Pan Doktor ? ?O geometrii rzutowej ma być za tydzień. Dziś geometria siodła. Proszę odchylić od nas prostą zagradzającą nam zrozumienie Pańskiego wystąpienia.?
    He, he, he, dobre. Humor, powiedziałbym, lemowski. Najwyższa klasa.
    *
    Kiedyś na trzeciej godzinie wykładu z mechaniki technicznej (też) Pan Doktor, nie odwracając głowy od podwójnej tablicy, którą wypełnił drobnym maczkiem wzorów i oznaczeń, rzucił przez ramię:
    - Pani Kwiatek, czy koło Mohra musi być zawsze ogumione?
    - Nie, nie zawsze, odpowiedziała rezolutnie i bez namysłu (który w jej przypadku nie wniósłby wiele do sprawy) panna Kwiatek, licząc w duchu, że ma szansę 50/50 w udzieleniu trafnej odpowiedzi, a do tej pory miała na ogół w życiu.dużo szczęścia.
    Biedna, nie zdawała sobie sprawy, że w tym przypadku Pan Doktor nie dał jej żadnej szansy.
    :lol:

  461. O wielopowłokowa uczuć komitonto
    Wiele trzeba Cię cenić, ten się dowie tylko
    Kto takich parametrów przeczuwając fantom
    Ginie w nanosekundach płonąc każdą chwilką
    ;)

  462. O nie dożył rozkoszy kto tak bez siwizny
    Ani w przestrzeni Weyla, ani Browera
    Studium topologiczne uściskiem otwiera
    Badając Moebiusowi nieznane krzywizny
    :mrgreen:

  463. I jeszcze jedno:
    „(…)człowiek nasuwa mi taki obraz: jakby ktoś w ciągu wieluset wieków żmudnej pracy wyrzeźbił najpiękniejszą złotą figurę, każdy centymetr jej powierzchni obdarzając odmienną formą. Milczące melodie, miniaturowe freski, piękno całego świata ujęte w jedną całość, podporządko­wane tysiącowi magicznych praw. I tę wysmukłą rzeźbę wmontowano w głąb maszyny, mieszającej gnojówkę.”
    :roll:

  464. Cenię sobie poczucie humoru @jmp_eip ostatnio widzianego przeze mnie 1 marca o godz. 18:49.

    Esteci mają za mało metojków do karmienia trzody chlewnej jęczmieniem pastewnym oraz wysłodkami z produkcji single malt whisky. Tacy esteci jak @Torlin ze swą filozofią „całkiem” i nic „prawie” z wrzosowej Szkocji chcą przywieźć kij do przerobienia na cep garbujący skórę niepoprawnym @staruszkom.

    Ten obieżyświat i Obywatel Świata Kultury nie rozumie nawet tak prymitywnych napisów jak „1 marca o godz. 18:49″.

    Cieniutkie nawoływania do wywyższania treści nad formę będę chwalił. Ale …

    Bauhaus …

    … „Znaczenie czynników społecznych (szeroko rozumiane dobro i rozwój osobisty człowieka), które uważane są za ważniejsze niż wymogi czysto estetyczne, ekologiczne i techniczne.” (Wikipedia)

    … został uznany za sztukę zdegradowaną przez hitlerowców.

    Ostrożnie z pretensjonalnymi. Może dano im okazję do upominania się.

    Jedną z konkretyzacji moich politycznych poszukiwań jest to, że ofiarne poświęcenie nauki i sztuki w procesie narodzin dzikiego polskiego kapitalizmu zeświniło polski język publiczny.

    Urodziłem się i wyrastałem zdala od gumna i wszelkiego fanatyzmu.
    A estetyczną cnotę straciłem, gdy musiałem przełknąć prawdę o tym, że Amadeusz Wolfgang Mozart był kabotyńskim dziwkarzem.

    I ten dziwkarz napisał piękną pieśń miłosną przed którą kleknął Fryderyk Szopen. I wciąż ją śpiewamy – niekiedy nie zdecydowawszy się jeszcze kogo wybrać.

    Hvorostovsky, Domashenko, Siurina: La ci darem la mano

    http://www.youtube.com/watch?v=X3FKDNo7ISc

  465. Complex event processing, or CEP, is event processing that combines data from multiple sources … (Wiki EN)

    Praktycznie rzecz ujmując, o ile nie chodzi o zdarzenia bardzo lokalne w czasie, to prawie wszystko jest w sieci. To prawie to oczywiście polemiczna przesada.

    Złożone przetwarzanie zdarzeń = CEP ma miejsce, gdy naraz wielu mi życzliwych chce odmotać moje wątki sięgając do sieci. Google udziela nam odpowiedzi dopuszczając, że cierpimy na dyslekcję i dysgrafię.

    Nasze poszukiwanie jako proces jest rozdzielane na wiele watków, które spotykają się na umówionych randez-vous. Tysiące procesorów umieszczonych w klimatyzowanych hangarach w wielu serwerowniach na świecie śledzi to co dzieje się w Syrii i Korei Pólnocnej, bo ktoś zapytał czy 3,24 PLN za 1CAD to interes w który warto włożyć spadek po Aleksandrze Guzdzowatym. I pytek jest strasznie niecierpliwy.

    Żyjemy w szumie informacyjnym i coraz częściej opieramy się na zaufaniu do doradcy, a nie na przemyśleniu jego argumentów.

    Ta męcząca złożoność świata atakująca nas w windzie, w galerii handlowej i w namolności kilkunastu agentów telekomów oferujących nam cudowne taryfy, to jest ciężar dla starych, których młodzi są przy dublińskim zmywaku, a szef nie pozwala naszym dzieciom na zestaw głośno mówiący.

    I babcia zapisuje się na tanią wycieczkę do Warszawy, bo facet nazywjący się Duda, to napewno nasz Prawdziwy Polak a nie przebierający się za babę Szkot. A więc graj Duda graj. Tyle jest biedy na świecie do ogrania.

    A my nie widzimy mowy ciała i czy on siedzi i takt wybija, czy idzie …

    Vangelis – Voices Messages

    http://www.youtube.com/watch?v=s8MeQ04zLOE

    Dobranoc.

  466. Staruszek napisał:
    „… ofiarne poświęcenie nauki i sztuki w procesie narodzin dzikiego polskiego kapitalizmu ….”

    Niech potwierdzeniem Pańskiej tezy będzie ten krótki, ale przejmujący polski film odnaleziony w zasobach YT.
    Film pochodzi z 1979 r., a więc jeszcze z okresu panowania ancien régime?u. Upadek kultury i sztuki zauważalny stał się już wtedy, a przecież najgorsze było dopiero przed nami. Winą za ten stan rzeczy niektórzy skłonni byli wówczas obarczyć pewną starą, chytrą babę, emerytkę (pewnie starego portfela), będącą z jednej strony prekursorką dzikiego polskiego kapitalizmu, a z drugiej strony – pierwowzorem całkiem współczesnej i wręcz kultowej „chytrej baby z Radomia”.
    Proszę o zgaszenie światła i o ciszę.
    Start:
    http://www.youtube.com/watch?v=9uxlXIlihWA

  467. jmp eip, staruszek
    Obu panom na dobranoc dedykuję, powiedzmy, kołysankę.

    Topologiczne cudne krzywizny
    obite szkockim cepem
    unoszę w zmęczonych powiekach
    zwielokrotnionym echem.
    Z dala od gumna
    szmer nut magicznych brzmi.
    Szopen, Amadeusz Wolfgang
    do snu przygrywa mi.

  468. ”Studium topologiczne uściskiem otwiera
    Badając Moebiusowi nieznane krzywizny”

    A topologia głowy prokuratora, co strzelił sobie w usta a nie trafił w głowę to pikuś?
    Stanowczo mi się kojarzy z jakąś Butelką Kleina lub podobną konstrukcja.

  469. Mnie tylko jedno zastanawia. Pisząc o cepach pisałem o ludziach, nierozumiejących satyry. Jedynie w dopisku zaznaczyłem, że moja inteligencja się nie powiększyła i dalej nic nie rozumiem z tekstów Staruszka. Czytam swój wpis i za nic nie mogę zrozumieć, dlaczego słowo „cep” odniósł do siebie. Przecież tam czegoś takiego w ogóle nie ma. Przewrażliwienie?

  470. Czesław R. 24 lutego o godz. 11:41
    ==============================

    >>> Szanowny panie @georges53 (6.20 dnia 24.02.)… >>>
    ( panaczeslawowe dywagacje o Stalinie )

    Szanowny Panie Czeslawie,

    Ja Pana nie potrzebuje jako experta na temat „Co to Stalin mial na mysli”
    Ja Pana potrzebuje jako experta na tematy lotnicze. Tu sie moglby Pan wykazac, np. przyznajac wreszcie, czy airliner moze szybowac czy nie.
    Dotychczas Pan na to nie zdolal odpowiedziec.

    Drugi przyklad, ktory moglby Pan wyjasnic, moca swej expertyzy MIGowej…
    Ja napisalem, ze Jumbo Jet ma doskonalosc szybowania 15:1.
    Pan uzupelnil, ze Tupolew ma 18:1.
    Pana dobry kumpel, @Antonius, wyrazil sie ( chetni moga latwo sprawdzic! ), ze to
    LEPIEJ NIZ SZYBOWCE, NA KTORYCH NASI ZDOBYWALI MISTRZOSTWO SWIATA.
    Prawda to czy nie?
    Jest to rzeczywiscie lepiej czy nie?
    Wiec teraz moze Pan sie wykazac jako lotnik i rozstrzygnac.
    Kto tu opowiada pierdoly?
    Ja czy Antonius?

    Ale ja juz wiem ze Pan tego nie zrobi. Wiec niech Pan nie zawraca mi d..y Stalinem.
    Obiecywal Pan juz uroczyscie, ze nie bedzie Pan ze mna rozmawial, a ja z rozpacza, pogodzilem sie z tym ciosem.
    Czyzby swojego wlasnego zolnierskiego slowa tez nie umie Pan dotrzymac…?

    A dywagacjami o Stalinie niech mi Pan laskawie d..y nie zawraca. Od Stalina to ja mam lepszych expertow niz Pan.

    P.S. Pana dowcip, ciagle powtarzany, O Australijczykach do gory nogami, zdecydowalem zignorowac. Nie moge Pana winic za Pana zwiedle, armijne poczucie humoru, ktore jest jakie jest, skrojone oszczednosciowo, z przeterminowanej skladnicy wojskowej Ukladu Warszawskiego, wedle potrzeb pola walki.

  471. mag 23 lutego o godz. 11:27
    =========================

    >>>… wsparta nawet angielszczyzną. Podziwiam, podziwiam? >>>

    Szanowna Pani @mag siedzi i ma mi za zle, ze cytuje wypowiedz Marxa ( Groucho nie Karlo ) po angielsku.

    Informuje przeto Szanowna Pania @mag, ze Marx ( Groucho nie Karlo ) opowiadal swoje dowcipy po angielsku. Taki juz byl, ten snob, od urodzenia.

    Wiec jesli Szanowna Pani @mag, ma zazalenie na ten temat , to prosze do Marxa ( Groucho, nie Karlo ).

  472. GajowyM. 24 lutego o godz. 11:28
    =============================

    >>> Antonius i Georges czyż nie jest tak, że czytacie we wzajemnych komentarzach to, co chcecie wyczytać? I jeśli pasuje do obrazu wroga, to tym gorzej dla wroga?
    Zero empatii, insynuacje, stawianie diagnoz na odległość (Antonius zna się na chorobach?) ? przydałby się post, ścisły.
    Georges nie szkoda Ci czasu i tego grochu? >>>

    >>> Georges nie szkoda Ci czasu >>>
    Szkoda mi; wlasnie dlatego przeczytalem Pana wpis dopiero dzis a nie tydzien temu.
    Przedsie – przeto – biore stosowne kroki zeby temu zaradzic.
    Watch this space.

    Szanowny Panie,
    Nie uszlo mojej uwagi, ze Pan opowiedzial sie – kilkakrotnie i zdecydowanie – przeciw zartom z nickow/nazwisk, nazywajac rzecz po imieniu.
    Nie uszlo rowniez mojej uwadze je jest Pan JEDYNYM z calego P.T. Towarzystwa, ktory sie tak wypowiedzial.
    Doceniam to; juz myslalem ze ja jestem jedyny, ktorego takie smiechy, prosto z klopa szkoly podstawowej, nie imponuja.
    Razem jestesmy przeto w mniejszosci.

    Doceniam tez ze stara sie Pan mediowac miedzy mna a P. Antoniusem.
    Ale tu sie nie zgadzam.
    Pisze Pan >>> Zero empatii, insynuacje (…) >>>
    Slowo „insynuacja” sugeruje, ze ja klamie, zmyslam, lub zlosliwie przekrecam. To nieprawda. KAZDE MOJE ODNIESIENIE do Pana Antoniusa jest na temat JEGO WCZESNIEJSZEJ WYPOWIEDZI, ktora mnie uderzyla swoim FALSZEM i – podejrzewam – ZLA WOLA. Uwazny P.T. Czytelnik pamieta, nieuwazny moze latwo odnalezc.

    Nie jest tak ze ja wstaje rano z lozka i komu tu dzis przykopac…? Entliczek- petliczek na kogo wypadnie…? Bec, Antonius…
    Przyklad z ostatnich dni ( niestety powtarzam sie… ):
    Napisal Pan Antonus:
    >>>… władze zarządziły spalenie wszystkiego co niemieckie wzorem poprzedników w Aleksandrii ? barbarzyńców. Takie były u nas trendy. >>>
    Stwierdzilem, ze byli barbarzyncy, calkiem blisko Pana Antoniusa, co palili ksiazki calkiem niedawno, niekoniecznie 1300 lat temu, ktorych pan Antonius nie chce wspominac. Pisze ze tego ( hi, hi ) osobiscie nie widzial i ze:
    >>> Przykro mi, ale książki palili u nas Kulturträgerzy ze wschodu…>>>
    ( Czy tu jest jakis margines interpretacji…? Napisal tak czy nie napisal? )
    Tylko tych sprzed 1300 lat Pan Antonius pamieta… Swoich nie pamieta…

    Wiec… Sklamal Pan Antonius czy nie sklamal. Tak czy nie? To przeciez proste pytanie.

    Pisze Pan Antonius ( latwo sprawdzic ):
    >>>: Agata Christie też już jest na cenzurowanym za 10 murzynków. >>>
    Ja: „Agata Christie nie byla na cenzurowanym za murzynkow tylko za „niggers” („10 Little Niggers”).
    Pan Antonius nie widzi roznicy miedzy Murzynkiem Bambo a Czarnuchem Bambo.”
    To akurat drobna rzecz. Ale cieszy, bo to dobry przyklad, jak Pan Antonius przekreca fakty, zeby mu zapasowały do tezy.
    Ten trick stosuje Pan Antonius, z wdziekiem i bezpretensjonalnoscia, wiele razy…

    Pisze Pan Antonius ( latwo sprawdzic ):
    >>> [Arab naprodukowal] mnóstwo małych potencjalnych terrorystów… >>>
    Jeszcze sie dobrze nie urodzili a juz terrorysci.
    W kraju w ktorym mieszkam taka wypowiedz to nie jest kwestia osobistej opinii. To jest kwestia osobistego sk…synstwa.
    No ale prawda jest ze to calkiem inny kraj, ten moj…

    Napisal Pan Antonius pare miesiecy temu:
    … ze dobrze ze Niemcy rozwalili Polakow z Poczty Polskiej, bo to byli uzbrojeni i terrorysci , WBREW PRAWU.
    Napisal Pan Antonius tak czy nie napisal?
    I nikt nie protestuje… (?!?)
    Co ja tu insynuuje, przekrecam, klamie, manipuluje…?

    Innymi slowy, poglad wyrazany przez Pana Antoniusa, jest ze napasc zbrojna o 4 nad ranem, na exterytorialny budynek, to w porzadku. Ale bronic sie przed napascia to … Co to to nie!!! To wbrew prawu! Strzelac do atakujacych, ktorzy strzelaja do ciebie; co to to nie!
    A gdy po 5 latach bandyta dostaje wreszcie baty i rachunek, to sie skarzy na okrutny los i okrutnych siepaczy, swoje byle ofiary… Zreszta rachunku nie splacili o ile mi wiadomo do dzis; tylko te cegly…
    (…)
    Tu az klawiatura mnie szczypie zeby ten temat bardziej rozwinac… Nadludzkim wysiłkiem woli, ostatkiem sił, zwalczam tę chcicę…
    (…)
    Pana Antoniusa wpisy na te tematy,bardzo przypominaja mi logike Pani Steinbach, te wypedzona przez krwiozerczych Polakow z Rumii ( UWAGA! Rumia=Gdynia=Polska ). „Kogosmy my wypedzili z tego polskiego mieszkania w Rumii w ’41, tosmy wypedzili; to juz niewazne; wazne ze JA zostalam wypedzona z Rumii w ’45″.
    Jesli Pan Antonius ( i Pan Staruszek, i Pan Orteq ) taka logike wyniesli ze swoich Uniwersytetow, to dzieki Bogu Ojcu, ze ja nigdy nie ogladalem zadnego Uniwersytetu od srodka.
    ……………………………………
    Reasumujac…
    Rozumiem ze w Niemczech juz nowe pokolenie sie urodzilo, ze trzeba wspolpracowac, i patrzec w przyszlosc. Ja sam mieszkalem w Niemczech 2.5 roku i dobrze mi bylo. Ale zwalanie swoich zbrodni na innych, min. Polakow to juz sk…synstwo. Przeciw takiemu sk…synstwu protestuje.
    Na moje protesty Pan Antonius odpowiedzial slowem „kutas”. Jak Pan latwo zauwazy, ja do obelg sie nie posunalem, wiec ten „kutas” to Pana Antoniusa – intelektualisty i erudyty – calkiem nowy, swiezy i jakze niebanalny wklad do dyskusji.
    Jezykiem polskim sie nie posluguje od 30 lat, wiec nie wiem…, pewnie sa w jezyku polskim takie slowa, ktore by scisle opisaly moje wpisy n.t. Pana Antoniusa wyrazanych pogladow. Pewnie niektore z tych slow nawet nie sa mi juz znane.
    Ale nie bedzie miedzy nimi slowa „insynuacje”.
    Zreszta nie tylko Pan Antonius… Dwa wpisy Pana Staruszka do mnie to pospolite chamstwo przeciez. Ale reszta P.T. Towarzystwa spiewa gromko „Hossanna” i bije brawa wszystkimi czterema odnóżami…
    Przyznac musze, nie rozumiem tego…
    Ale widze, ze nikomu innemu nie zalezy… No coz, juz nie moj pies…

    Pozdrawiam.

    P.S.2. >>>… i tego grochu? >>>
    Tego odniesienia do grochu nie chwytam w lot. Czyzby znowu jakis nowy „Kod kulturowy” ktorego nie rozumiem…?
    Hej… i znowu P.P. Torlin i Akademik Lewoskretny beda sie ze mnie nasmiewali serdecznie… jak norki, po pachy…

    P.S. 3 a na ostatnie wpisy P.P. @@Antoniusa i Orteqa nie odpowiadam, bo to pierdoly.
    Tzn. wpisy pierdoly – osoby pozostawiam do oceny wnikliwemu P.T. Czytelnikowi.

  473. ”Ale reszta P.T. Towarzystwa spiewa gromko ?Hossanna? i bije brawa wszystkimi czterema odnóżami?
    Przyznac musze, nie rozumiem tego?”

    Tak to już jest gdy standard poczucia humoru na blogu wyznacza przewrażliwiony bokser. Odrzutowy co prawda.

  474. @georges
    tego grochu, który rzucany odbija się od ściany (niezrozumienia, niechęci, złej woli…)

    Na temat Poczty Gdańskiej wypowiedział się Lex, wiąc twierdzenie, że nikt nie zareagował jest trochę bezpodstawne.

    Powtórzę:
    Co do symetrii, to ja jej nie widzę.
    Widzę rozżalonego, pamiętliwego i zawziętego starszego pana i trochę urażonego, ale znacznie lżej do konfliktu podchodzącego nieco (o 20 lat?) młodszego drugiego pana.
    Stanowiska obu rozumiem, ale widzę też absurdalność kłótni dwóch stron, z których jedna bierze wszystkie zarzuty dosłownie, a druga właśnie na to się wkurza :roll:

    Teraz tylko dodam: obaj pamiętliwi i zawzięci ;)

    I jak zwykle, gdzie dwóch się bije, tam trzeci oberwie :(
    Wtrąciłem się wiedziony sympatią, ale nie jestem tu od rozstrzygania, kto kogo bardziej i niesłuszniej atakuje, a kto bardziej poddaje się emocjom…

    „Wiek średni jest wtedy, gdy kładziesz się wieczorem i masz nadzieję, że rano będziesz się czuł lepiej. Wiek podeszły jest wtedy, gdy kładziesz się wieczorem i masz nadzieję, że rano się obudzisz.”
    To też powiedział Marx (Groucho)
    Dla nieznających angielskiego ;)
    „Sekretem życia jest szczerość i uczciwość w związkach. Jeżeli potrafisz to udawać, jesteś górą.”
    Też on.

  475. georges53
    Niczego nie mam ci za złe. Co najwyżej trochę sobie nieraz podkpiwam. Nie tylko zresztą z ciebie, ale również z innych współblogowiczów i z siebie samej, bo autoironia jest po prostu zabawna.
    Zaperzanie się w blogowych dyskursach wiedzie najczęściej na manowce i wtedy pojawiają się niefajne określenia ( że ktoś pisze np. pierdoły)
    Dlatego popieram stanowisko Gajowego M. (powyżej).

  476. @Torlin ponownie wskazuje pisemnie 2 marca o godz. 6:09, że nic z mych komentarzy nie rozumie.

    Pisałem to już, że jest to garbowanie skóry @staruszka cierpiącego na słowotok ubogi w sensy jak woda z lodowca w minerały.

    Chodziło mi prymitywizm stwierdzenia i jego zwykłą ordynarność. Zwykłość cepa w latach 1950 – 1960 na polskiej wsi przekształciła się w osobliwość i w języku mieszczan dziś cep stanowi określenie mające zaboleć. I z takim kolorytem emocjonalnym użył tego rekwizytu, @Torlin wypowiadając się o autystycznym odbiorze tekstów przez czytelników z ułomnym atrybutem człowieczeństwa: generowanie komunikatów z przemieszanymi warstwami informacyjną i baśniową.

    Ja – zapewne prześlizgując się emocjonalnie przez wcześniejszy komentarz @Torlina – z typową dla mego zdziecinnienia starczego zabawą językową uzupełniłem to borowikami szlachetnymi oraz złożonym przetwarzaniem zdarzeń w sieci. Wyjaśniłem to wyżej z typowym dla mnie sadyzmem okazywanym czytelnikom trzymanym przeze mnie za guzik.

    Krytykujący cepizm innych @Torlin wyjaśnia, ze nie użył wobec mnie cepa. Pozostawiam prawdziwość tego stwierdzenia chłodnym głowom Komentatorek i Komentatorów.

    Dwie anegdoty – obie co najmniej ponownie przeze mnie wstawiane.

    Nowak realizuje sądowy nakaz odwołania pomówienia Kowalskiego:

    „Kowalski nie jest złodziejem?”

    (Tip: mowa ciała, intonacja, portugalska jednoznaczność wyrazowa w piśmie trybu oznajmującego, pytającego oraz rozkazującego jest rozsiana w moich wcześniejszych komentarzach.)

    Druga.

    Ksiądz wygłasza homilię (zamiana jej na kazanie oskubuje opowieść z dużej części wypunktowania). Kościół zanosi się od śmiechu słyszanego na zewnątrz. Nieporuszony mimicznie pan jest pytany: „Dla Pana to nie jest dowcipne?” Pada odpowiedź: „Ja jestem z innej parafii!”

    @Torlin podobnie jak @george53 nie wskazują, które kwestie w moich komentarzach są niezrozumiałe (data też?) oraz nie wskazują co w mych pisaniu jest chamstwem i pospólstwem.

    Po raz kolejny obu Panom i wielu innym chętnym do wycierania sobie mną klawiatury oświadczam: wydobyłem się z brudu, nędzy, prostactwa i cięższych nieszczęść dzięki ludzkiej wyrozumiałej życzliwości. I tylko dzięki im żyję. Jesteście za mali i za głupi aby mnie obrazić. I za słabi aby mnie zranić.

    Nikogo ze spotkanych TU nie traktuję wrogo i nie oskarżam o złą wolę wobec mnie. Ale często odnajduję w Was kalectwo niepoddane skutecznej rehabilitacji. Nie urodziłem się na sędziego, lekarza i nauczyciela oraz nie mam mocy odpuszczania grzechów. Natura okaleczyła mnie niezdolnością do rozdrapywania ran i pielęgnowania pretensji. I w przeciwieństwie do bardzo wielu autorów blogosfery jeszcze mało rozumiem ze świata.

    Jeśli na blogach kogoś skrzywdziłem to niech wie, że według mnie strzałka czasu nie da się ani ciąć ani wiązać na supełek. Umieszczałem już zdjęcia przylepca z opatrunkiem. O więcej poproście kogoś z klasycznych czterech wymiarów a nie upierdliwego dżina @staruszka.

    A Wasz autyzm – Szanowna Mniejszości – nie jest na tyle niezwykły, abym się nim zajmował w blogowych polemikach.

    Zajmie się Wami żywy Lech i zimny Lech, kilk-u/-a fanatycznych socjalis-tów/tek, i plutony nawiedzonych.

    Dopóki będę spotykał się tak jak dziś z życzliwością w tradycyjnej rzeczywistości oraz w rzeczywistości blogowo przedstawionej, dopóty jawnie, niejawnie, wyraźnie i niewyraźnie będę pobudzał: „Pomóżcie mi zrozumieć …”

    Justyna Kowalczyk rsza do biegu na 30 km.

  477. Poczta Gdańska bardzo raziła Niemców.
    Stąd atak na nią ze strony gdańskich Niemców, bo to nie był Wehrmacht.
    Z dzisiejszego punktu widzenia, to powinni negocjować poddanie się CYWILNYCH pracowników Poczty Polskiej.
    Polacy z kolei uważali, że tamta placówka stanowiła eksterytorialny fragment RP na terenie Wolnego Miasta Gdańska i jako taka – zasługiwał na obronę jako „kawałek Polski”, a tak nie było, co zapisano w umowach międzynarodowych. To miało być tylko miejsce umożliwiające w tamtej skomplikowanej sytuacji wykonywanie USŁUG POCZTOWYCH.
    Wszystkie poczty na całym świecie kiedyś i obecnie muszą mieć środki do obrony chociażby zasobów finansowych, które są im powierzane.
    Mogą to robić (i robią) korzystając z usług wszelkich policji, wynajętych firm czy Straży Pocztowej.
    W mojej opinii, Polacy nadużyli tego prawa do obrony.
    I tu rację ma Antonius.
    Jest wychowany w duchu innego interpretowania prawa.
    To co spotkało obrońców Poczty Gdańskiej to nie był zwykły bandycki napad na zasoby powierzone polskim pocztowcom.
    To były działania WOJENNE.
    Nie wiem, czy napastnicy ze
    specjalnego oddziału gdańskiej Policji Porządkowej (Schutzpolizei) oraz pododdziałów SS Wachsturmbann „E” i SS-Heimwehr Danzig oraz innych narodowosocjalistycznych formacji – mieli prawa kombatanckie w świetle ówczesnego prawa wojennego i konwencji, które po II wojnie znacznie się zmieniły.
    Praw w mojej ocenie nie mieli, bo jeszcze kilka dni nie byli formalnie Niemcami, tylko gdańszczaninami, chociaż jak uwzględnimy różnorakie podejście do obywatelstwa – to można to rozmaicie oceniać.
    W każdym razie rozpoczęły się REGULARNE działania wojenne, w których atakujące siły Werhmachtu uwzględniały udział sił gdańskich przeciwko Poczcie Polskiej.
    I za taką forpocztę atakującego Werhmachtu atakujący się uważali.
    Spotkali się z oporem pocztowców, uzbrojonymi w broń ręczną i granaty.
    Dowodził nimi oficer rezerwy i traktował jako nagle zmobilizowanych żołnierzy.
    Atakujący wzmocnili siły wozami opancerzonymi i haubicami do ognia na wprost.
    Czy te haubice mogły być na uzbrojeniu sił Wolnego miasta Gdańska?
    Czy atakujący wiedzieli, że skoro rozpoczęła się wojna, to i obrońcy Poczty w ciągu sekundy nabrali uprawnień regularnych żołnierzy WP, bo tak ich traktował ich przełożony ppor. Konrad Guderski?
    Zwyciężyli i to oni dokonali oceny pojmanych obrońców.
    Uznali, że walczyli z CYWILAMI.
    A cywil na wojnie schwytany z bronią w ręku, mógł być traktowany jak bandyta, szpieg, dywersant, itp zło, które ówczesne PRAWO WOJENNE pozwalało karać smiercią.
    Polacy też zastosowali to prawo, bodajże w Bydgoszczy, mieście które może być dumne z tego, że urodził się w nim Wileki Polak, Minister Spraw Zagranicznych Pan Radosław Sikorski.
    I to by było na tyle.

  478. staruszek
    Chyba nie przypadła Ci do gustu moja „kołysanka”, bo „złowrogo” milczysz.

  479. @mag

    http://www.youtube.com/watch?v=QTGzu1aCnF0

    Narazie Justyna w pierwszej trójce. A Ty w narazie w ogonie …

  480. staruszku
    W ogonie czego?

  481. Ktoś mi zarzucił, ze mam o sobie dobre mniemanie (w domyśle – zbyt dobre), ale to się mieści w granicach przyzwoitej konwersacji, a poza tym może to nawet prawda? Któż jest wolny od tego grzechu? Ten zbiera już kamyczki. Przykładem na przesadne uwielbienie własnych wypocin blogowych może być „auto-cytat”:

    ***Antonius 24 lutego o godz. 11:11
    Gdy wstałem dziś rano to miałem jeszcze mocne postanowienie ? zrezygnować na okres postu z pisania na blogach, [...]Niestety przeczytałem kłamstwa i insynuacje Georges53 i nie wytrzymałem. Jego choroba jest w zdecydowanie groźniejszym stadium niż sądziłem. Poza tym mogę tylko zareagować jednym obraźliwym słowem. Z powodu taktu powiem tylko, że to wyraz krótki, ale celny, zaczyna się na ?k? i kończy na ?s?. Więcej nie odezwę się po wynurzeniach Georges(a)53, choćby mi zarzucał spalenie polskiej konstytucji przedwojennej w 1939 roku. Niech sobie kłamie w czasie wolnym.***

    Dziś rano mogę tylko powiedzieć, że nastąpiło „déjà vu!!!- i znowu nie wytrzymuję!

    Georges53 znów wylewał na mnie swoje żale do świata, „koloryzując” (nie chcę pisać, że kłamie, bo może tylko nie pamięta?). Mam wrażenie, ze ten pan jest znakomitym specjalistą w psychiatrii, choć samoukiem, bo chwali się, że nie bywał w żadnych uniwersytetach. Wnioskuję to z tego, że z dalekiej krainy zdołał wniknąć skutecznie do mojej psychiki i wie co ja pamiętam i czego nie pamiętam, co ja myślę na dany temat, wie czego ja nie wiem, chociaż nawet tego nie pisałem. Wobec tego ma jakieś nadprzyrodzone zdolności. To ładnie z jego strony, bo przynajmniej sam się dowiaduję ważnych rzeczy o sobie samym i to bezpłatnie – ze zdalnej diagnozy geniusza psychologii. Za to mu dziękuje, albo dopiero podziękuję, jeśli po głębszym namyśle zweryfikuję pozytywnie jego diagnozy. Staram się o zachowanie pamięci, zażerając różne suplementy diet dla staruszków, choć nie wierzę w ich skuteczność.
    Nie akceptuję jednak ewidentnych kłamstw pana G.. Pisze np. że nazwałem go ordynarnie „kutasem”. Nie napisałem tak konkretnie, byłem delikatniejszy, tak z niedomówieniem, ale po najnowszym komentarzu twierdzę, że takim faktycznie jest w moich oczach.
    Zadałem sobie trud i skopiowałem do komputera komentarze Georges53 i moje, w ramach dyskusji z nim i to tylko pod tym jednym wpisem. Byliśmy dość płodni, bo nazbierało się kilkanaście stron czcionką 12. Próba komentarza musiałaby z konieczności urosnąć do kilkudziesięciu stron i tego gospodyni i reszta blogowiczow nie zdzierżą. Zwrócę więc uwagę tylko na kilka wypowiedzi:

    1)
    Chwali GajowyM w sprawie przekręcania nicków:
    ***Nie uszlo mojej uwagi, ze Pan opowiedzial sie ? kilkakrotnie i zdecydowanie ? przeciw zartom z nickow/nazwisk, nazywajac rzecz po imieniu.
    Nie uszlo rowniez mojej uwadze je jest Pan JEDYNYM z calego P.T. Towarzystwa, ktory sie tak wypowiedzial.
    Doceniam to; juz myslalem ze ja jestem jedyny, ktorego takie smiechy, prosto z klopa szkoly podstawowej, nie imponuja.***
    Zapomniał wół, jak cielęciem był! Lub rzuca kamyczki, choć jest niezbyt wolny od grzechu.
    Kilkakrotnie przekręcał nick „Lewy”, wymyślając oryginalną zbitkę „Akademik Lewoskretny” (nie używa „ogonków”, więc nie ma takiego wyrazu w słowniku). Widocznie są też „klopy …skretne” w kraju kangurów?

    2)
    ***Napisal Pan Antonus:
    >>>? władze zarządziły spalenie wszystkiego co niemieckie wzorem poprzedników w Aleksandrii ? barbarzyńców. Takie były u nas trendy. >>>
    Stwierdzilem, ze byli barbarzyncy, calkiem blisko Pana Antoniusa, co palili ksiazki calkiem niedawno, niekoniecznie 1300 lat temu, ktorych pan Antonius nie chce wspominac. Pisze ze tego ( hi, hi ) osobiscie nie widzial i ze:
    >>> Przykro mi, ale książki palili u nas Kulturträgerzy ze wschodu?>>>
    ( Czy tu jest jakis margines interpretacji?? Napisal tak czy nie napisal? )
    Tylko tych sprzed 1300 lat Pan Antonius pamieta? Swoich nie pamieta?
    Wiec? Sklamal Pan Antonius czy nie sklamal. Tak czy nie? To przeciez proste pytanie.***

    Moje dwa cytaty zawierają absolutną prawdę. Sam uczestniczyłem w tym paleniu na polecenie władz, a w przypadku biblioteki aleksandryjskiej przyznałem uczciwie, że przy tym nie byłem obecny i znam to z książek historycznych. Wnioski G., że nie pamiętam o podobnych zdarzeniach są nieuzasadnione, nawet słyszałem o paleniu koranu i niszczeniu biblii przez polskiego „artystę”.
    Georgers53, biedny – nie zna definicji kłamstwa. Wystarczyło zapytać Gugla i odpowiedziałby sobie Georgers53 sam, że nie skłamałem! Taka byłaby odpowiedź na to proste pytanie.

    3)
    ***Pisze Pan Antonius ( latwo sprawdzic ):
    >>> [Arab naprodukowal] mnóstwo małych potencjalnych terrorystów? >>>
    Jeszcze sie dobrze nie urodzili a juz terrorysci.
    W kraju w ktorym mieszkam taka wypowiedz to nie jest kwestia osobistej opinii. To jest kwestia osobistego sk?synstwa.***

    Czy ten wyraz z kropeczkami jest milszy niż coś na „k” i „s”? Mniejsza o to!
    Mój komentarz był oparty na własnym doświadczeniu z pobytów we Francji i – o dziwo – popierany przez innych blogowiczów, którzy znają ten problem z autopsji.

    4)

    ***Napisal Pan Antonius pare miesiecy temu:
    ? ze dobrze ze Niemcy rozwalili Polakow z Poczty Polskiej, bo to byli uzbrojeni i terrorysci , WBREW PRAWU.
    Napisal Pan Antonius tak czy nie napisal?***

    Jest pytanie, będzie odpowiedź. Nie wierzę, aby Antonius napisał,

    ***dobrze ze Niemcy rozwalili Polakow z Poczty Polskiej***,

    bo nie jestem człowiekiem krwiożerczym i raczej nie używam wyrazu „rozwalili”.
    Skoro to było dwa miesiące temu, to na blogach łatwo nie znajdę, ale w komputerze może będzie.
    Mogłem tylko pisać, że Niemcy potraktowali obrońców poczty jak bandytów (obecna nazwa – terrorystów) – zgodnie z jakimś tam prawem wojennym.
    Sprawę skomentował ostatnio Lex, pisząc o powojennej interpretacji w sądzie niemieckim, zresztą bardzo naciąganej, jak to u zwyciężonych bywa. Zwycięzca zawsze ma lepszą interpretację prawa. Po jego komentarzu zatrudniałem Gugla, znalazłem wszystkie cytowane przez Lexa informacje, ponadto przeanalizowałem akty prawne z okresu traktatu wersalskiego i przeczytałem statut wolnego miasta Gdańsk, zatwierdzony przez Aliantów. Dodatkowo była umowa między Polską a Gdańskiem w oparciu o traktat wersalski (art. 104). Miasto-państwo Gdańsk zostało w tej umowie zobowiązane do umożliwienia bezpośredniego kontaktu pocztowo-telefonicznego portu gdańskiego (portu – nie miasta!!!) z Polską. O „eksterytorialnej” polskiej Poczcie Gdańskiej mowy nie ma, tylko o wydzierżawieniu lub sprzedaniu po rozsądnej cenie gruntu lub budynku na ten cel. Według statutu poczta i koleje były w gestii miasta. Sam fakt nabycia nieruchomości nie jest związany z „eksterytorialnością”. Obecnie mielibyśmy w Kędzierzynie kawałki Chin, Portugalii, Anglii i RFN przy każdym supermarkecie, a w RFN, USA i Anglii forpoczty polskiego państwa.!

    5)
    Zwraca się do Czesława:

    *** Pana dobry kumpel, @Antonius, wyrazil sie ( chetni moga latwo sprawdzic! ), ze to
    LEPIEJ NIZ SZYBOWCE, NA KTORYCH NASI ZDOBYWALI MISTRZOSTWO SWIATA.***

    Podejrzewam, że i tu przekręcił moją wypowiedź. Nie znam się na tych liczbach typu x/y, które coś mówią fachowcom szybowcowym, więc nie mógłbym ocenić, które liczby są „lepsze”. Może zażartowałem, że tupolew lub airbus są świetnymi szybowcami – tego nie pamiętam. Była to dyskusja z Indoorem.

    6) Last but not least:

    *** Pan @Antonius skarzyl sie wielokrotnie poprzednio na obozy koncentracyjne PO ?45 roku, ale te PRZED ?45, dla Pana Antoniusa nie sa warte pamietenia. [...]
    Nie bedziesz mial innych Konzentrationslager przed polnische Konzentrationslager.***

    Znów po głębokiej analizie mojego mózgu doszedł Georges53 do jedynie słusznego wniosku, iż uważam zbrodnie – jak kto woli … nazistowskie, hitlerowskie albo „tout court” niemieckie – za niewarte zapamiętania. Skąd on to wie? Jak fale mózgowe docierają z Polski na ten piękny kontynent pod znakiem Krzyża Południa? Moja wiedza z fizyki nie jest zerowa, ale takiego systemu propagacji i odszyfrowania fal mózgowych – nawet przez geniusza – nie znam, a Nobel czeka!!! On pewnie czyta „miedzy wierszami”, to jest rozwiązanie. Takie informacje powinny być jednak zweryfikowane!

    Na temat „polskich obozów koncentracyjnych” w różnych miejscach pisałem i to nie raz, bo w Polsce sprawa zbrodni Polaków była i jeszcze jest tabu (drobny wyłom to Jedwabne), natomiast o niemieckich wie nawet dziecko ze żłobka (może trochę przesadzam). Moja córka, będąc w wieku przedszkolnym już mówiła po niemiecku (choć matka z Galicji). Cały jej zapas słów był taki: „Hände hoch i buch do auta”! Znała to z TV i o obozie w Auschwitz może tez wiedziała. Z tak bogatym słownictwem i w wieku koło 50-ki była zmuszona wyemigrować tam, gdzie kajanie się za zbrodnie hitlerowskie dzieci wysysają z mlekiem matki, więc nie muszę jej uświadamiać.
    O polskich obozach – przeważnie na infrastrukturze niemieckich – nie słyszała wcale i wielu innych Polaków też nie, reszta w to do dziś nie wierzy! Pewien profesor historii (jak niska jest ranga tytułu ostatnio, wszyscy wiedzą) powiedział: „Nikt mnie nie zmusi do tego, abym powojenne obozy polskie (w liczbie około 1200) nazwał „koncentracyjnymi” – to uwłacza godności narodu polskiego”!
    Mordy, tortury i gwałty w tych „miejscach odosobnienia” były już zgodne z katolicką i polska moralnością i nie „uwłaczały”. Nie dziwię się, że kalizm jest wytworem Polaka.
    Ja wiedziałem np. o Łambinowicach, bo miałem okazje rozmawiać z rodzinami lub sąsiadami ofiar … i z wicedyrektorem muzeum – ale ten nie puścił farby u nas, tylko dopiero po „wybraniu wolności” na zaocznym procesie mordercy cywilów, młodego komendanta obozu.
    Dziwnym trafem polski sąd go uniewinnił z „powodu braku dowodów”. Ja sobie wtedy czasem zakpiłem z takiej sprawiedliwości pisząc, ze ofiary morderstw nie zgłosiły się na rozprawę mimo wezwania sądu. Czy mogłem uzasadnienie sadu traktować poważnie??? Wystarczyło wzorem wdów smoleńskich zażądać ekshumacji tysięcy osób i popatrzeć, jakie były przyczyny zejścia. Nikt nie był tym zainteresowany, zamordowano przecież tylko Niemców – to czyn godny, nie uwłaczający, humanitarny!

    Dopiero w zeszłym roku rozmawiałem przez przypadek z rówieśniczką (rok starsza), na oczach której zgwałcono i zamordowano matkę w obozie „Zgoda” (śliczny nick) w ŚWIĘTOCHŁOWICACH. Nie była to Niemka i chyba też nie Ślązaczka (tzn. osoba o niezdefiniowanej narodowości), ale porządna Polka.
    Pozostałe informacje na temat polskich obozów po wojnie mam z Internetu. Osobiście znam tylko kilka w okolicy, gdzie szwagier, ojciec i sąsiad zetknęli się z humanitaryzmem polskich władz.

    „Reszta jest milczeniem” – to diagnozy psychologiczne o stanie mojego mózgu w wykonaniu amatora, więc to olewam.

  482. Jak cudne są wspomnienia!!!
    Tą drogę przeszłam sama nie mam pojęcia, ile razy, ale sporo tego było.
    Kochałam takie wędrówki, kiedy męczyły się ręce…
    Dziś trafiłam na kilka filmików z tamtych, ukochanych miejsc. Wieczorkiem siądę i sobie powspominam, teraz się wybieram do kina.
    http://www.youtube.com/watch?v=xij2ORQzRfs

  483. Pamięcie i niepamięcie.
    Ja nie chciałbym zakłócać i tak już rozognionych dyskutantów którym tylko staruszkowego cepa brakuje do rozstrzygniecia sporu.
    czasami to przypomina mi sie powiedzonko o dwu// bez urazy// takich co to wołali rzuć pierwszy kamieniem – A KIEDY KAMIENI ZABRAKŁO TO W RUCH POSZŁY SUCHE BUŁKI.
    Panowie
    Historie to już parę razy od czasów Cycerona zmieniano więc i WY dodajecie jakieś przecinki by CI co przyjdą po Was mieli do niej obrzydzenie.
    Ja chciałem prosić // jeśli wolno // o informację.
    Gdyby ktoś z obecnych na blogu wiedział gdzie znależć przedwojenny film pt. WESELE ŁOWICKIE nakręcony w latach 1930 to byłbym zobowiązany.
    Film ten był kręcony w miejscowości Szymanowice i jego ‘PANNA MLODA ‘ ozdobiła okładkę przedwojennego Płomyka .
    Gdyby …. komuś coś się przypomniało , będę zobowiązany za każda informacje.
    Uklony

  484. Anca_Nela
    Jeszcze raz „po prośbie” w sprawie linku do drugiego odcinka serialu o German. Podałaś mi chyba złe namiary, bo nie znalazłam go w polskiej TV.
    Za pierwszy podziękowałam, ale nie pamiętam, czy na tym blogu, czy sasiednim. W każdym razie nie odpowiedziałaś.

  485. @mag

    Świadomie użyłem słowa „ogon” aby odwołać się do czasów, w ktorych dzieciom nie trzeba było tłumaczyć polecenia: „stań w ogonku”.

    Gdy komputery były „osobistościami” zadania ustawiały się do nich w kolejkach. „Stań w ogonku!!” oznaczało „Stań na końcu kolejki!” Jako że mieszkamy w gęstym i dużym mieście, to nawet w małym sklepie jest kilka kolejek i bawi mnie obserwowanie mojej żony starającej znaleźć kasę z mniejszym ogonkiem. W informatyce przełamano klopot z jedną kolejką wymyślając pamięć wirtualną oraz symulowanie współbieżności. Podział czasu na kwanty czasu naprzemiennie przypisywane wykonywanym partiami zadaniom udaje jednoczesność różnych zadań. Takie przełączanie zadań wykonywanych przez mózg człowieka nie jest możliwe. Jesteśmy sekwencyjni jako osoby. Jako tłum jesteśmy współbieżni. Jako goście bloga też jesteśmy współbieżni. We współbieżności kolejki nie występują, a więc ani głowa ani ogon nie maja swego wyraźnego elementu konstrukcji chmury zdarzeń. To co tu piszę wiąże się z CEP jako elementem życia rzeczywistości wirtualnej.

    Natomiast konukerencja biegu pań na dystansie 30 km z udziałem Justyny Kowalczyk miała priorytet i leżała na wierzchołku stosu uwagi. Stos jes żelaznym pojęcie informatyki obok kolejki i sterty.
    Bieg się skończył i został zdjęty z wierzchołka stosu. Odslonił Twe @mag pytanie widoczne na chwilowym wierzchołku stosu mojej uwagi. A więc gdybyś operowała już pojęciami kolejki, sterty i stosu, to Twe pytanie inaczej bym taktował niż wyjaśnia poniższy żart:

    *** żmija to [tylko] ogon u nasady opatrzony jadem ***

    Otóż mamy tu na blogach kolegę błyskotliwego @GajowegoM, który jest zdolny zapytać: „A na co jest nasadzona żmija?”

    Nasz język jest mieszaniną czasów „rozmowy w obecności” z „partiami szachowymi korespondencyjnymi” w starym rozumieniu wymiany listów. Tempo, rytm i zestaw możliwych podmiotów rozmowy oraz partii szachowej to są różne kwestie wymagające innych środków omownych.

    Zatem za moim „złowrogim milczeniem blogowym” może się kryć ma rola podkuchennego lub przechwycenie współdzielonego komputera do dwugodzinnej Skype’owej telekonferencji trzech miast odległych o różnice pory dnia oraz głodu rozmowy. I tak „ogon” staje się nazwą z bezsensownymi desygnatami.

    Strumień komentarzy blogowych jest wpisywany sekwencyjnie w skrypt zapisywany w języku PHP możliwy do podejrzenia jako „źródła” …

    … no i stało się! Wejście Skype’owe i „drużynówka” w skokach narciarskich odsunęły mnie od klawiatury. ….

    Pod prawym klawiszem w Internet Explorer mam opcję „Pokaż źródło”. Tam można spróbować sprawdzić czy Moderator nie przestawia nas w kolejce publikowanych komentarzy. Taki zarzut można nazwać „brednią”, można nazwać „nieporozumieniem”.

    Ja jestem za unikaniem słów gorących. Gorące mają być znaczenia.
    Między pierwszą a drugą serią drużynówki stwierdzam, że czekasz @mag w kolejce, a mam Ciebie osiągalną łatwo w stercie życzliwie pamiętanych. Talerze w kredensie ustawiane są w stosy i zdejmowanie pojedyńczo są z wierzcholka, a towary w samie są ulożone w sterty. Pomijając dreptanie i wysokości półek dostępność jest kwestią decyzji sięgającego, a nie konstrukcji zestawu.

    Pudrowanie ciasteczek jest na końcu kolejki czynności w przepisie na domowe ciasteczka.

    Tyle przynudzania o statyce i dynamice blogowania moja znajoma była uczestniczko łamania w szpalty i pulsacji publikacji seryjnych.

    Niedługo być może będziemy mieli możliwość na telekonferencyjnych blogach oglądać podniesione w zdumieniu brwi.

    Narazie całuję Twą klawiaturę i wznawiam oglądanie sięgania polskich orłów po medal …

  486. staruszku
    OK. Każda góra, sterta (np. talerzy) ma swój wierzchołek i ze względow praktycznych nie warto odwracać porządku. Czyli sięgać po cos od dołu, bo cała konstrukcja się sypnie.
    O.K. Przyszedł czas na moją kolejkę w ogonku, więc mi odpowiedziałeś obszernie i wylewnie.
    A Justyna przybiegła druga. Mój chłop oglądał pilnie (tak jak ogląda Tour de France, gdy kolarze jadą, jada, jadą i bardzo długo nic). Mnie brakuje cierpliwości.

  487. mag!
    Odpowiedziałam ci natychmiast i jest to jeden z ostatnich wpisów pod poprzednim tekstem, na sąsiednim blogu, bo tam toczyła się rozmowa o filmie!!!
    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2013/02/26/polityczni-chuligani-na-wyzszych-uczelniach-2/#comment-213661
    Jest tam również drugi odcinek do obejrzenia.
    Dodano polską, czytaną wersję językową i .niestety, reklamy, no ale trudno.
    Można oglądać pod linkiem, który jest kilka wpisów powyżej tego wpisu, do którego cię teraz odsyłam.

  488. http://tv.wp.pl/name,Anna-German,prid,15547030,opis.html
    Jutro w programie pierwszym TVP powtórka drugiego odcinka serialu o godz 113;20
    Co ja z tobą mam!

  489. @mag

    Potwierdzam sporą wymienność słów „stos” i „sterta” w języku potocznym.

    Można sięgać lewą ręką do prawego ucha i to ma większy sens niż sięganie po talerz, nie będący wierzchołkowym talerzem stosu.

    Gdy mamy kilka talerzy dokładanych w komorze zlewu do zmywania, to i tak ostrożność nakazuje brać wierzchni. Podobnie działa się w zabawie w bierki. Rzcamy zestaw patyczków i zwykle zdejmujemy je z wierzchu aby, nie drgnęły pozostałe patyczki.
    Te „bierki” to zabawa wykorzystująca skrzyżowanie stosu i sterty.

    Stos w rozumieniu informatki jest strukturą danych na których możemy operować tylko dwoma poleceniami: „zdejmij ze stosu” oraz „odłóż na stos”. I zawsze jest to operacja dotycząca wierzchołka.

    Sterta musi być obsługiwana inaczej. Dostępność elementu sterty ma nie zależeć od wzajemnego położenia elementów i nie powinna wywoływać zmian położenia pozostałych elementów.

    Operacje na stosie zmieniają wierzchołek.
    Kiedyś na blogu opisywałem relację kolegi po okresie miodowym. Nie widzieliśmy go po ślubie długo. Wreszcie się pokazał i stwierdził:
    „Czuję się śmiesznie. Po raz pierwszy jestem żonaty.”
    Każda kolejna żona jest na aktualnym wierzchu.

    Natomiast harem jest zorganizowany jak sterta. Co prawda chcący mieć spokój basza honoruje „sprawiedliwe” traktowanie żon, ale sama idea jest stertowa. Eunuch przyprowadza wybraną nie zwracając uwagi na kwaśne miny pań pominiętych.

    Wyobraź siebie @mag jako właścicielkę kolekcji porcelany po zakończeniu wydanego przez siebie przyjęcia. Nie będziesz raczej sięgała po talerzyk lub filiżankę leżącą na dnie zlewu.

    Wymyślono już dyski komputerowe nie szumiące. „Stare” dyski to obrotowe talerze – a więc szumiące. Dyski SSD to mozaikowy zestaw komórek zorganizowanych podobnie jak piksele na wyświetlaczu ciekłokrystalicznym. Podprogram zapisywania pliku na dysku SSD rozrzuca kawałeczki pliku udając ich losowy rozkład i dążąc do rozkladu równomiernie rozproszonego w zastanym wolnym miejscu.
    A więc porządkowanie dysku SSD traci dotychczasowy sens. Zarówno jedne i drugie dyski są adresowalne i wnioskowanie o polożeniu różnych elementów na dysku z ich adresów jest uprawianiem scholastyki.

    Proszę zwróć uwagę @mag, że Twe komentarze są rozrzucone po różnych blogach i trzeba by sporego wysiłku aby z tych seryjnie czyli kolejno pisanych komentarzy w róznych miejscach odczytać ewolucję Twych poglądów.

    Wydawać by się mogło, że moje rozważania blogowe o kuchni informatycznej są nieuzasadnione. Ale jakie ma prawo @Torlin do sugerowania niezrozumiałości wszystkich mych komentarzy czytając tylko co dwudziesty? Nie mam urazu @Torlinowego. Chcę tylko pokazać, że niechlujstwo pojęciowe prowadzić może człowieka sprawnego myślowo i kompetentnego językowo do stwierdzeń głupich.

    To jest korespondencyjny przyczynek do subtelnych uwag pod moim adresem, abym nie przeceniał znaczenia form jezykowych.

    Gdzieś tu(?) wyczytalem sugestię o wpływie modratora na kolejność publikowania komentarzy. Nie wykluczam tego. Ale pierwsza ocena moja jest taka: „gorączka” chcąca wywrzeć wpływ na dyskusję sugeruje nieuczciwość w traktowaniu gości bloga. Moim zdaniem jest to objaw agresywnej głupoty. „Gorączka” przecenia swój potencjał!

    Głupota to wedle nie jest nieuleczalna ułomność. To najczęściej dominacja hormonów decydujących o motoryce, nad hormonami decydującymi o kojarzeniu. Zatem rzadko piszę i mówię o ludziach głupich. Ogromna większość sprawiajacych takie wrażenie to osoby albo skrzywdzone, albo zaniedbane. Rzecz nie w statyce, a w dynamice.

    Słowo „wirtualny” zostało oderwane z frazy „ruchy wirtualne”. Wyobraźmy sobie przyłożenie siły … i wywołany ruch.

    Najbardziej humanitarny sposób polowania na słonie opiera się na podziale dychotomicznym królującym w naszej logice. Siadamy w miękkim fotelu w cienistym bungalowie. Obejmujemy sawannę myślą. Słon jest mocny, ale potęgi myśli ludzkiej nie przelamie. Pytanie czy jest w tym obszarze sloń jest rozsrtzygalne zgodnie z aksjomatami logiki. Dzielimy sawannę objętą na dwie części. Nie angażujem sprawiedliwości i wystarczy nam aby … Nie ma kłopotu z rozstrzygnięciem odpowiedzi na pytanie w której części jest słoń bo zaagazowaliśmy do polowania logikę dwuwarościową z matki mlekiem wyssaną roztrzygalnością. Jeśli słoń jest na linii podziału, to siedzimy, popijamy i czekamy. Jeśli słoń jest żywy – padlina nas nie interesuje – to zejdzie z linii podziału. Polowanie jest „humanitarne”, to znaczy: zależy nam słoniu żywym i niepokrojonym. Następnie dzielimy właściwą część sawanny na dwie części mniejsze niż większa w poprzednim podziale.

    Gdy wysuszymy butelkę, to sloń będzie uwięziony w małej przestrzeni z właśnie obgryzaną akacją (nie mylić z grochodrzewem) – do spółki z żyrafą. No to wstajemy z miękkiego fotela w cienistym bungalowie i z ocienionej szopy wyciągamy mocnego dżipa z przyczepą. Słoń nasz. Żywy i nieświadomy swego losu. Żyrafa nas ignoruje i my ją.

    I w ten sposób podstępnie przekazałem Ci @mag propedeutykę całki Lebesgue’a. Zadasz się z amatorem matematyki, to wpierw sprawdzi czy jesteś izomorficzna z deską …

  490. mag!
    Tę dodatkową setkę, to sobie weź za darmo :lol:

    113;20… dobra godzina, bardzo dobra :P

  491. Staruszku!
    Na Twoje „Po raz kolejny obu Panom (mnie i Georges’owi – dop. Torlin) i wielu innym chętnym do wycierania sobie mną klawiatury” odpowiadam po raz kolejny. Napisałem jedynie, że nie rozumiem Twoich wpisów. Co tu jest wulgarnego i jakie wycieranie klawiatury? Zlituj się.

  492. ”Napisałem jedynie, że nie rozumiem Twoich wpisów.”

    To napisz jeszcze, że poza wpisami staruszka wszystko rozumiesz i będzie kit. Ja nie rozumiem wielu rzeczy i jeszcze nigdzie to nie napisałem. Napiszę tu, globalnie.

  493. ”Każda kolejna żona jest na aktualnym wierzchu.”
    Stanowczo się nie zgadzam z interpretacją instytucji małżeństwa jako stosu. Wobec powszechnie obowiązującej monogamii – zbiór może liczyć maksimum jeden element, kolejna zona jest na wierzchu, ale nie ma nic pod spodem. Więc jest obojętne czy traktujemy taki zbiór jako stos (FIFO) czy kolejkę (LIFO) . Jeśli nawet to raczej to drugie.

  494. ANCA_NELA

    cos dla Sz.P polonistki:
    „Narazie Justyna w pierwszej trójce. A Ty w narazie w ogonie ?”,

  495. Narazie robię błędy i chyba jestem za stary, aby być poprawnym nastarość. Mam nadzieję, że narazie nikt nie krwawi z tego powodu.
    S pozostałych tesz.

    @Torlin!
    Odwiąż cumy.

    Dobrej nocy i dobrej dnia nie dzielnego a wspólnego z bliskimi oraz słonkiem mar co Wy? m

  496. sa tu tacy co zwracaja uwage na wszystko co ja napisze;

    ja rozumiem :-)

  497. Dobranoc Staruszku i niech Ci się przyśni jakaś wspaniała Laska Nebeska, o przepraszam, Całka Lebesgue?a.
    A może jeszcze przyjemniejsze byłoby śnić o nieskończonym wahaniu ciągłych madrygałów, o przepraszam, martyngałów?
    Sam nie wiem, chyba rzecz gustu.
    Osobiście hazardu nie lubię, a madrygały są dla mnie zbyt świeckie, pozbawione religijnej pasji.Takiej np. tu nie brakuje:
    „O Haupt voll Blut und Wunden,
    Voll Schmerz und voller Hohn!
    O Haupt zu Spott gebunden
    Mit einer Dornenkron’ !
    O Haupt, sonst schön gezieret
    Mit höchster Ehr’ und Zier,
    Jetzt aber hoch schimpfieret:
    Gegrüßet seist du mir!
    Du edles Angesichte,
    Vor dem sonst schrickt und scheut
    Das große Weltgewichte,
    Wie bist du so bespeit!
    Wie bist du so erbleichet,
    Wer hat dein Augenlicht,
    Dem sonst kein Licht nicht gleichet,
    So schändlich zugericht’t”

    Jutro, Staruszku, o 9:05.
    A potem?
    To oczywiste – Grażyna Basko i Pieter Jansz Saenredam.

  498. Jesteśmy wszyscu tu użytkownikami i twórcami nowego paradygmatu: blogowania.

    Zacytuję tu wstęp do omówienia tego hasła w Wikipedii.pl:

    ***Paradygmat ? w rozumieniu wprowadzonym przez filozofa Thomasa Kuhna w książce Struktura rewolucji naukowych (The Structure of Scientific Revolutions) opublikowanej w 1962 roku ? to zbiór pojęć i teorii tworzących podstawy danej nauki. Teorii i pojęć tworzących paradygmat raczej się nie kwestionuje, przynajmniej do czasu kiedy paradygmat jest twórczy poznawczo – tzn. za jego pomocą można tworzyć teorie szczegółowe zgodne z danymi doświadczalnymi (historycznymi), którymi zajmuje się dana nauka.”

    Ja pojęcie to poznałem ponad ćwierć wieku temu.
    Tłumaczono mi to tak:

    1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1
    Zestaw dogmatów wymyslanej filozofii lub zestaw aksjomatów nowej teorii matematycznej, to coś co należy przedstawić i rozważyć z chętnymi do przemyślenia wypływających wniosków. Dogmat jest stwierdzeniem formułowanym, objaśnianym i albo uznawanym albo odrzucanym.

    2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2-2
    Paradygmat to zestaw elementów praktyki i teorii, który masz opanowany i zinternalizowany. Nie wymagają one wstępnych działań:
    „umówmy się, że … „. Jeśli paradygmatu nie ma w Tobie, to o dyskutowaniu szczegółowych kwestii z Tobą nie ma mowy. Jaki jest koń, każdy widzi.

    Siedzacy przed ekranem i czytający niniejszy komentarz mają w głowie paradygmat kwadrygi: „okno, ikona, mysz, wskaźnik”, ale nie mają go Wkiipedia.pl. Posłużę się angielską wersją brykopedii:

    *** In human?computer interaction, WIMP stands for „windows, icons, menus, pointer”, denoting a style of interaction using these elements of the user interface. It was coined by Merzouga Wilberts in 1980. ***

    Byłoby kabotyństwem tłumaczenie gościom często odwiedzanego bloga co to jest „przewijanie okna”. A dla naszych dziadków już kompletną brednią byłoby zwijanie ekranów obecnie wychodzące z pracowni prototypów.

    I okazuje się, że nowy leksem „wycieranie sobie kimś klawiatury” jest niezrozumiały, bo {ona zastygła | on zastygł } w paradygmacie plotki i zna tylko wycieranie sobie gęby.

    Blogi Janiny Paradowskiej i Daniela Passenta to blogi dojrzałych osób nadążających bądź poważnie, bądź żartobliwie za zmianami paradygmatu języka polskiego. Poza unikalnymi literówkami są to obszary płynnej, jasnej i melodyjnej polszczyzny. Ale blogi to twory młode i sztampa „szybkiego tempa” współczesnego życia zrodziła miniblogi. Na takim miniblogu zaćwierkał – wedle deklaracji – ostatni raz papież. Obecny? Były? Jaki koń widział ukrytego w kłauzurze byłego papieża. Ulubione konie Piusów by się uśmiały, a Benedykt XVI uznany by został za ofiarę demencji.

    Wyjaśniać? Tłumaczyć? Nieustannie na politycznym blogu – w narożniku mówców polskiego potoku ohydy O-NETtetykiety przywoływać Jerzego Fedeorowicza „Tak, ale …” z czasów słabnącego szczękościsku zamordystycznego totalitaryzmu.

    Proszę wyraźcie swoje zdanie …

    Co do LIFO czyli konstrukcji dynamicznej „Ostatnia weszła [do rodziny], ostatnio wyszła [z rozwodu]” to szanowny uściślaczu – jest wśród monogamicznego społeczeństwa nierozstrzygnięte pytanie czy obie posłanki wdowy po peronowym Przemysławie Gosiewskim mają prawo do odszkodowania, oraz jakie proporcje wysokości wyznacza prawo kanoniczne. Jedna z pań wyraziła się tu: zachowuję przyjazne stosunki ze swym byłym.

    Przejdźmy do winnych rozrywek sterty i kombinatoryki.

    Miłej niedzieli.

  499. Fantastyczny tekst Hemara i wspaniałe wykonanie!
    A tak.. a’ propos… wczoraj pani profesor Senyszyn powiedziała coś, co mi się bardzo spodobało;
    „Pierwsza żona doprowadza do kariery. Kariera sprowadza drugą żonę.”
    Coś jest na rzeczy ;)

  500. ”Co do LIFO czyli konstrukcji dynamicznej ?Ostatnia weszła [do rodziny], ostatnio wyszła [z rozwodu]? to szanowny uściślaczu ? jest wśród monogamicznego społeczeństwa nierozstrzygnięte pytanie czy obie posłanki wdowy po peronowym Przemysławie Gosiewskim mają prawo do odszkodowania, oraz jakie proporcje wysokości wyznacza prawo kanoniczne. Jedna z pań wyraziła się tu: zachowuję przyjazne stosunki ze swym byłym.”

    Problemu według mnie nie ma.
    Wdowa jest tylko jedna.
    „Była zona” pozostanie „byłą zoną”, bo takiego czegoś jak „była wdowa” nie ma.
    Może „byłaby wdowa” ?

  501. Indoor!
    To zależy, jakim dokumentem małżeństwo było przypieczętowane. Z pierwszą na pewno był ślub kościelny a także cywilny. Ten cywilny związek łatwo rozwiązać, z kościelnym gorzej… Przyjmując, że ten pierwszy został cywilnie rozwiązany – kościelny pozostaje ważny, pierwsza żona wg konkordatowego prawa nadal jest żoną, może więc zostać także i wdową. Druga żona wg prawa cywilnego również jest żoną i może stać się w sprzyjających okolicznościach także i wdową.
    No… chyba, że mąż i nie mąż miał takie argumenty w kościelnych kręgach, że ten pierwszy związek został unieważniony, jako np. nieskonsumowany ;)
    Bo jak Pan Bóg dopuści, to i z kija wypuści…

  502. ANCA_NELA.
    Pomysł, by wprowadzić kategorię „wdowy cywilnej” i „wdowy kościelnej” jest ciekawa ale nie rozwiąże kwestie generalnie, tylko dla konkretnego przypadku. Według mnie „byłaby wdowa” o tyle jest lepsza że obejmuje nie tylko dawnych żon, ale również np. narzeczone. Chociaż dla narzeczonych ja bym raczej użył tytuł „może byłaby wdowa”.

  503. @Indoor skłonił mnie 3 marca o godz. 11:11 do dania zagadki bez pytajnika.

    Mam w rodzinie wdowę, której mąż jeszcze nie umarł.

    A gdy Sejm uchwali odszkodowania dla ofiar katastrofy smoleńskiej, to czy wypłata będzie beneficjum dwóch Pań Gosiewskich? Jeśli jednej, to której?

    Szanowny kolego @Indoor prawdziwy!
    Twe podatki płacisz, aby władza pilnowała prawa boskiego, czy też naszego? Niby dlaczego obowiązującym paradygmatem na blogu Janiny Paradowskiej ma być prawo kanoniczne a nie postanowienia tradycji judaistycznej? A czy Tatarów i ich kilka konkubin to z Krynek i Kruszynian do baraków dla personelu Arłamowa, aby pocierpiały jak ikona solidarności obywatelskiej?

    Proszę Cie @Indorze! Wysłucham potulnie – czy przytaknę: nie wiem – gdy spotkamy się w Twojej świątyni. A tu nie sugruj w tle komentarza niecnotliwego traktowania sakramentu małżeństwa wyznawców katolicyzmu. Była wdowa, to nie jest martwa wdowa. Nie przesądzaj ani pośrednio, ani bezpośrednio jak mają żyć ludzie pod swoim dachem. Ja Ci w żaden sposób żadnej niecnoty nie będę sugerował.

    Udawanie, że się nierozumie, to takie salonowe chamstwo lajt.
    Nic nie mam do twych wdów. I niech cudze wdowy po jednym mężu nie propagują jednej słusznej interpretacji prawa i sprawiedliwości.
    Z wyjątkami wobec siebie.

  504. Ja jako nie obywatel ale podatnik (i jeszcze ZUS płacę, chociaż akurat zalegam jedną składką. Ale tylko do czasu. A jak nie zapłacę i umrę w takim stanie zalegającym to moja przyszła wdowa będzie musiała zapłacić) upieram się, że kategoria prawna „byłaby wdowa” ma sens. I gramatyczny i moralny. „byłabywdowa” gdyby się nie rozwiedli. Na pewno nie „była wdowa”. Przy narzeczonych nie upieram się. „możebyłabywdowa” nie ma na to żadnego kwitka. Najwyżej jako tytuł honorowy, bez konsekwencji prawnych.

  505. To co rodacy zamieniamy? Ten brzydki i glupi kraj na wspaniala Zjednoczona Unie Niemiecka?
    Pod rzadami wspanialego Hansa i pomocy Iwana, gospodarka zakwitnie a zadne dziwne opinie nie wystapia w masowej opinii publicznej.

  506. To, że Gliński ze swoim „rządem” dogorywał, wiadomo było od dawna. Oczekuję od p. profesor diagnozy o dogorywaniu J. Kaczyńskiego.

  507. Ubolewam głęboko,że nie dostrzegam głębokich przemyśleń w często publikowanej przez panią profesor klace politycznej..Niestety, w sprawie rzadu technicznego się nie wypowiem ,gdyż resztką świadomości ogarniam politykę od jej farsy.Za to z dużym zainteresowaniem obserwuję próbę adaptacji dawnego wyklęty powstań ludu ziemi do gospodarczej rzeczywistości.

  508. Bawarczycy lub Nadrenczycy nie chca sie amputowac od wielkich Niemiec, Slazacy chca wolnosci spod panowania Polski, bo juz nie moga zniesc balaganu rzadzenia, korupcji, pogardy dla pracy, cwaniactwa, kumoterstwa i nepotyzmu?
    Jesli panstwo dobrze rzadzi to nikt nie chce sie wyrywac spod skrzydel silniejszego, jesli stoi odwiecznym bezrzadzem i balaganem polskim to trzeba sie szybko ewakuowac z tego narzuconego malzenstwa. Dzis w obronie nas jest Unia, bo wy nie dajecie sobie rady z rzadzeniem nami i cala reszta. I nie ma znaczenia ilu rodowitych Slazakow jeszcze zostalo ilu to element naplywowy, ta ziemia ma bogactwo ktore musi byc dobrze zarzadzane i ktore musi przynosisc bogactwo tam pracujacym, Polacy od zawsze nie daja sobie rady z rzadzeniem. Jesli bedziecie sie upierac w naleznosci Slaska do Polski to kto wie czy skonczy sie to nienawiscia i pogarda dla was jak Niemcow wobec ?przekletego polactwa, cwaniakow, zlodzieji i pijakow?.?

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane *.

*


*