9.09.2014
wtorek

I jak tu żyć bez Tuska?

9 września 2014, wtorek,

Kończy się w naszej polityce era Tuska. Czyli kończy się coś, co jeszcze niedawno było prawie nie do wyobrażenia. Podsumujmy więc pokrótce ten okres.

Premier Donald Tusk złożył dymisję na ręce prezydenta. Prezydent w czwartek przyjmie dymisję całego gabinetu i choć powierzy mu na jakiś czas pełnienie obowiązków, dzień kluczowy mamy już za sobą.

Dymisja premiera oznacza nie tylko początek procedury zmiany rządu, ale zasadniczą zmianę polityczną. Nawet jeśli gabinet pani premier Ewy Kopacz będzie kontynuował prace rozpoczęte – bo projekt budżetu i zapowiedziane przez premiera zmiany kierunek ich wyznaczają – to kończy się w naszej polityce era Tuska. Czyli kończy się coś, co jeszcze niedawno było prawie nie do wyobrażenia.

Odchodzi w przeszłość era lidera partyjnego i premiera, który od 2007 roku nie przegrał żadnych wyborów i przeprowadził kraj przez wydarzenia o znaczeniu historycznym, by wymienić tylko największy światowy kryzys gospodarczy (Polska jako jedyny kraj w Europie przeszła ponad nim suchą stopą) i katastrofę smoleńską, a więc nie tylko śmierć znacznej części elity politycznej, ale także wielkie wyzwanie o charakterze konstytucyjnym. Do tego jeszcze dwie wielkie powodzie, a obecnie wielkie wyzwanie wschodnie, którego efekty i zakończenie trudno przewidzieć.

To tylko zdarzenia najważniejsze, bo przecież po drodze było wiele mniejszych i większych kryzysów, w tym także związanych z aferami lub pseudoaferami, które jednak w przeszłości zabijały bardzo mocne ekipy (a obecna opozycja jest o wiele mocniejsza i bardziej zacięta niż w latach wcześniejszych).

Tusk to wszystko przetrwał i to w stylu pozwalającym mu dziś stanąć na czele Unii Europejskiej, która znów jest w złym stanie. Taka widocznie już jego rola, że jest człowiekiem na niepogodę i człowiekiem trudnych wyzwań, choć symbolem jego premierowania stała się „ciepła woda w kranie”, a więc właściwie, w opinii krytyków, nic. Po prostu brak ambicji i wizji.

Nie jest prawdą, że Tusk nie miał wizji. Miał przede wszystkim wizję zwrócenia Polski znów ku Europie. Wystarczy przypomnieć, w jakim stanie zastał polskie sprawy po wygranych w 2007 roku wyborach – nieratyfikowany traktat lizboński i prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który w tej kwestii nabierał coraz więcej wątpliwości, pozrywane więzi z sąsiadami (może wyjąwszy Czechy), niedziałający Trójkąt Weimarski, embarga na żywność ustanowione przez Rosję.

Pierwszy jego rząd zwracał więc Polskę ku Europie dzięki takim postaciom jak Jacek Rostowski, czy prof. Maciej Nowicki – wielki autorytet w ochronie środowiska, gdzie też pozostały sprawy zabagnione. Ten zwrot ku Europie owocuje dziś m.in. faktem, że to właśnie Tuskowi unijni liderzy powierzają kluczowe dla europejskich spraw stanowisko.

Tusk miał też wizję stopniowej modernizacji Polski, czyli maksymalnie dobrego wykorzystania tego pakietu pieniędzy, jakie płynęły i będą jeszcze płynąć z Brukseli. I obie te kwestie zakończyły się sukcesem. Możemy narzekać na aquaparki, na inwestycje, które być może trudno będzie utrzymać, na przewlekłe procesy budowy autostrad – bo rząd Tuska bezkrytycznie przejął nadmiernie rozdęty i nierealistyczny program PiS w tej dziedzinie. Faktem jest jednak, że jesteśmy w czołówce najlepiej zagospodarowujących unijne pieniądze. Przy tym ważne jest, że obyło się właściwie bez wielkich afer korupcyjnych, choć w grę wchodziły gigantyczne pieniądze.

Przeciwnicy mówią, że nie miał woli wielkiego reformowania, że Polska mogła szybciej i lepiej wykorzystać rzeczywiście unikatową szansę. Nie miał, bo przyjął inną filozofię rządzenia. Ale uspokoił sytuację polityczną, zapewnił na lata stabilizację i jednak uchwalił kilka ważnych reform, o których często się już zapomina. To emerytury pomostowe, wydłużenie wieku emerytalnego, uniezależnienie prokuratury od politycznego kierownictwa i wreszcie OFE, rzecz najbardziej kontrowersyjna, która uruchomiła lawinę sprzeciwu i po raz pierwszy poważnie zachwiała notowaniami rządu i premiera. Ale to jednak była wielka reforma czy też ratowanie tego, co zostało zaniechane przez kolejne rządy – wymagająca politycznej odwagi i determinacji. Tu już mogły być tylko straty zwłaszcza w tradycyjnym inteligenckim elektoracie PO.

Pod kierownictwem Tuska mieliśmy pierwszą po 1989 roku koalicję, która bez awantur przetrwała dwie kadencje i trwa nadal. To jest w naszej polityce wielka wartość. Bilanse rządów Tuska, (bo przecież te ekipy się zmieniały) dopiero się zaczynają i zapewne okaże się, że z perspektywy czasu ten premier, co to – zdaniem Jarosława Kaczyńskiego – „nic nie może”, mógł jednak bardzo wiele. Na dodatek politycznie tak bardzo urósł i dojrzał, że w Polsce już nie miał konkurentów, nawet jeśli w wyniku znużenia tą ekipą miał już z kim przegrać.

Pytaniem otwartym pozostanie – czy mógł więcej? Zapewne tak. Gdyby na przykład wcześniej zreformował centrum państwa, likwidując tę Polskę resortową, która tak wszystkim doskwiera, a z którą nikt jakoś nie miał odwagi się zmierzyć. Gdyby…

Zapewne można zadać wiele pytań, wskazać na marnowane szanse, na okresy bezczynności czy bezradności nadrabiane nagłymi zrywami. Czy też na nadpobudliwość w reakcjach na trudne wydarzenia, która do dziś ciągnie się za nim, mając już często wręcz anegdotyczny charakter, jak nieskuteczna kastracja pedofilów czy wojna z dopalaczami.

Dość paradoksalnie jednak w ogólnym bilansie Tuska najsłabiej wypada wcale nie rządzenie, ale być może stan partii nagle zostającej bez lidera, na którego zawsze tak bardzo liczyła. Nawet jeśli mamy słabsze notowania, to na koniec przyjdzie Tusk i znów wygra. Polskie partie polityczne generalnie są słabe, na ich tle PO wypada intelektualnie lepiej, ale jest ociężałą strukturą żyjącą z władzy i przy władzy. I dziś wszyscy zadają sobie pytanie – co oni zrobią, gdy im Tuska zabraknie, czyli już za chwilę.

PiS wiąże swych wyborców emocjonalnie. PO takich emocji nie budzi, bo jako partia zwrócona do centrum odwołuje się do zupełnie innych pojęć, do racjonalnego oglądu rzeczywistości. Czy odejście Tuska zmniejszy ten stan emocjonalnego napięcia w naszej polityce? Wiele pytań jeszcze zadamy, analizując, co tak naprawdę oznacza koniec ery Donalda Tuska. W sumie dla wszystkich sprowadzają się ona do pytania słynnego ongiś plantatora papryki – i jak tu żyć?

Komentarze: 181

Dodaj komentarz »
  1. Ani słowa na temat zadłużenia które Tusk pozostawia po sobie? Bagatelka 25000 zł na głowę mieszkańca?! Typową polską rodzinę, siedem lat Tuska, kosztowało 100000 zł!!!

  2. „Dość paradoksalnie jednak w ogólnym bilansie Tuska najsłabiej wypada wcale nie rządzenie, ale być może stan partii nagle zostającej bez lidera, na którego zawsze tak bardzo liczyła.”

    A moze to sam Tusk doprowadzil do powyzszej sytuacji ?

  3. Bez Tuska przyjdzie nam żyć tak jak z Tuskiem, tyle że ukrytym na drugim planie. Tusk odegra teraz rolę znanego wielu ojca-dyrektora z miasta Kopernika. Czyli – w Polsce bez zmian.

  4. Jak czytam ,że trzeba pani znacznie pomóc w formułowaniu spuścizny po Tusku Donaldzie. Chcę jedynie pani podpowiedzieć, on miał taka samą historyczna szansę jak SLD by dokonać wielu pozytywnych reform, ale Tusk tego nie zrobił , bo nie miał do rządzenia ani przygotowania, ani pojęcia o gospodarce, bo dyletant , wolał pomny afer SLD i upadku tej partii na poziom rynsztoka , zachować się wieloletnie na przetrwanie on jako Tusk Wizerunek Donald co na premiera się umościł i on jako naczelnik PO ze swojej woli namaszczenia. Rychtował wszystko starannie , wszystko ale nie rządzenie . Czyli każdy też po swojemu skrobał , tak łyżeczką, nie jeden wprawdzie nie wytrzymał, także miał kilka wpadek , ale zamiecione zgrabnie pod dywan nawet AmberGold.

    Szkoda tego kraju, że mamy znacznie większe pole manewru (nie łudźmy się ale też ograniczone) , by poprzez reformy zaprowadzić lepsze jutro. Ale nic z tego , takich jak Tusk czy jemu podobnych wciskaczy kitu czy chińskich bajek jest pełno w polskiej polityce. Nie lepiej by było gdy taki Tusk dalej te bułki sprzedawał i kominy malował, a nie brać się za coś o czym nie ma pojęcia i ani za grosz merytorycznego przygotowania. By unikną dalej innych wodzów typu Kaczyński Jarosław , który z kolei uparł się na pisdogród w Polsce , potrzebne są głębokie i odpowiedzialne reformy, bo jak tak dalej pójdzie, to w Polsce niebaem nie będzie miejsce dla zdrowo myślących Polaków. A może o to chodzi , bo już co trzeci nie zdaje matury .

  5. Pani Paradowska odważnie pisze, cytuję:

    „Nie odchodzi w przeszłość era lidera partyjnego i premiera, który prowadził kraj przez wydarzenia o znaczeniu historycznym, by wymienić tylko największe:
    – zmuszenie kobiet do pracy dłuższej aż o 7 lat;
    – zabranie obywatelom forsy z OFE,
    – skrócenie edukacji dziatwy o jeden rok…

    To tylko zdarzenia najważniejsze, bo przecież po drodze było:
    – zbudowanie Zielonej Wyspy o stabilnych filarach i zdolności kredytowej,
    – zadłużenie Polski o kilkaset miliardów,
    – zbudowanie drugiej Irlandii…”

    Ps. Proszę Pani, trochę luzu. Oceniając Męża Stanu Tuska, przecież NIE musi być Pani stale i nieustannie tak bardzo zacięta.

  6. Coś się kończy, coś zaczyna. Przełomy są cenne popychają Świat do przodu, wybór celny a Kandydat na Szefa Europy wyśmienity. Zazdroszczę Mu pewnego rodzaju odwagi, szczególnie, że odpuścił, a nie musiał, tzw. nauki języka obcego :(. To byłby taki „atut na 102” ale jeszcze ma czas i na pewno teraz lenistwem się nie wytłumaczy. Reszta kompetencji bez zarzutu. Powodzenia !
    To jest test także dla PO ale i samego DT – pytanie czy Mistrz pomyślał o następcach i czy miało miejsce zjawisko szkolenia, prowadzenia ambitnych i zdolnych kolejnych pokoleń – to sztuka bardzo nieczęsto spotykana w kręgach polityki. W tzw. partii opozycyjnej wszakże do wyżynania takich „watach” dochodziło i dochodzi nadal. Szkoda. Tak niewielu mówi dzisiaj i szykuje program dla młodych a to jest dramat i jakże niewykorzystania siła, zaplecze, okazja itd. itp. każdy doda to co myśli…Ich czas nadchodzi i wolałbym aby miał miejsce tu i teraz a nie w wirtualnym „fejsie” …Do nowego pokolenia niestety Pani EK nie należy ale może ma inne ukryte atuty, pożyjemy to zobaczymy. Miałbym kilka innych, żeńskich, dobrych kandydatek na myśli do promowania ale nie mnie wybierać ani promować, niestety. Kobieta Premier – pasuje a nawet popieram taką kolej rzeczy i to bardzo. Kobiety bowiem myślą o ludziach a to ważne, najważniejsze i działają też dla ludzi. Układy są dla nich wtórne, takie mam przekonania.
    Wracając do tematu ja bardziej cieszę niż obawiam bo testy zdawać w życiu trzeba a najlepiej na piątkę.
    PS
    Pani obecność na scenie dziennikarstwa powoduje, że jeszcze słucham komentarzy i mam wiarę, że ten zawód może zmieniać świat Pani Janino ! Szczególnie w takich czasach, wojennych.

  7. Bez wyobrażenia dla madame P. jest to, że najgłupszy minister jakiegokolwiek kraju UE ma więcej rozumu niż PółTusk, a już na pewno tak nie szkodzi obywatelom.

  8. Odejście Pana Premiera Tuska z Rządu do Rady Europejskiej to przełom na gorsze ,nadejdzie w Polsce czas chaosu politycznego , ekonomicznego i społecznego bo Pani Ewa Kopacz będzie ,niestety,moim zdaniem, łatwym celem dla napastliwych nienawistnych ataków ze strony Pisu , to nie jest przytyk do jakis ewentualnych wad Nowej Pani Premier ale po prostu Europa zabiera nam to co mamy najlepszego – najlepszych ludzi , nie dosyć że wykształceni Polacy pracują na budowach i za kierownicami autobusów w Anglii a wykształcone piękne Polki wychodzą za mąż za cudzoziemców i rodzą dzieci za granicą to jeszcze najlepsze kadry ladują w Brukseli .Nie da się zastapić Pana Premiera Tuska bo ma on rzadki dar racjonalnego zarządzania kryzysami ,taki dar na ciężkie czasy bezcenny i wyjatkowy bo trudnych momentach ludziom puszczają nerwy i popełniaja setki głupich błedów ,wiem cos o tym z prywatnego doświadczenia własnego i obserwowanych wokół ludzi , emocje zawsze są złym doradcą i wytrącając nas z równowagi odbierają możliwość racjonalnego myślenia a tu bah spokój ,opanowanie , elegancja , empatia , to dar i dla tego daru Pan Premier został wybrany szefem Rady Europejskiej ale my musimy pogodzić się z tym że nie ma w ogóle ,nigdzie wielu tusków a w Polsce to rarytas unikalny

  9. Poziom tutejszych komentarzy jest żałosny. Taki, jak prezes Kaczyński i jego ekipa.

  10. Andrzej
    9 września o godz. 21:12

    Doskonale siebie samego oceniasz.

    Ps. Nie jest z tobą aż tak źle, bo twój pełen polotu, finezji, dogłębnej argumentacji.

  11. Andrzej przejawił klasowo słuszną samokrytykę.

  12. Aby podsumować erę Tuska, pozwolę sobie skopiować dużą część mojego komentarza, który jeszcze przed wyborem polskiego premiera na szefa RE zamieściłem na sąsiednim blogu prof. Hartmana:

    Osobiście uważam Donalda Tuska za najbardziej szkodliwego premiera po 1989 roku. Nie najgorszego, bo jest skutecznym politykiem i umie osiągać swoje cele, ale najbardziej szkodliwego właśnie ze względu na te cele. Tuskowi zawsze chodziło tylko o to, aby jak najdłużej utrzymać swoją partię przy władzy, a siebie samego u steru tej partii, i równocześnie zbierać przy różnych okazjach punkty na ewentualny stołek w Brukseli. Sam wyszedł na tym nieźle, gorzej z Polską.

    To przez Tuska krajem rządzi chory układ PO-PiS, czyli spółka Radia Maryja i Opus Dei. Trudno było nie zauważyć, jak bardzo Tusk się starał, żeby Kaczyński za bardzo nie osłabł. Głównym, a od pewnego czasu jedynym argumentem wyborczym PO jest straszenie PiS-em. Bez PiS Platforma już dawno by padła. To dlatego Tusk przez siedem lat nie postawił polityków PiS przed Trybunałem Stanu za IV RP, dlatego też podkręcał histerię smoleńską (jak to jest, że anonimowy internauta dostał wyrok za głupi kawał o Komorowskim, a pisowscy publicyści nazywali Komorowskiego mordercą i zdrajcą bez żadnych konsekwencji?)

    O tym, jakie spustoszenie w umysłach Polaków zrobiła sztucznie nakręcana wojna między PO a PiS, nie muszę chyba przypominać. Dochodzą do tego niejasne układy między Tuskiem a Opus Dei skutkujące przejęciem przez tę sektę resortu sprawiedliwości oraz ogólnym przyzwoleniem władz państwowych na katofaszyzację kraju.

    Fiksacja Tuska na doraźnych celach, które wymieniłem powyżej, odbija się też fatalnie na gospodarce. Rząd PO systematycznie niszczy polskie firmy, zwłaszcza małe i średnie, które tworzą realną gospodarkę i pracują na budżet, i zniechęca Polaków do przedsiębiorczości. Wspiera za to biurokrację (urzędnicy zarabiają już o blisko 1000 złotych więcej niż pracownicy firm prywatnych), warstwy pasożytnicze (górników, rolników itd.) oraz wielkie korporacje traktujące Polskę jak kolonię. Najlepiej rozwijającą się “dziedziną gospodarki” jest dziś rozdawnictwo unijnych dotacji, którymi premier radośnie przykrywa ekonomiczną zapaść kraju.

    Innym szkodliwym aspektem rządów Tuska jest perfidne manipulowanie opinią publiczną. Wielu swoim wyborcom wyprał mózgi tak, że stali się niezdolni do samodzielnego myślenia. Mam znajomych, którzy są przeciwni państwu wyznaniowemu, ale nadal głosują na PO, a gdy przedstawiam im fakty wskazujące na poddańczy stosunek Tuska do kleru, zaczynają na mnie krzyczeć, że “to przecież nie jest wina Tuska, że Królikowski został wiceministrem sprawiedliwości, nasz premier jest porządny”…

  13. Powyżej wstawiłem komentarz, który napisałem przed dwoma tygodniami. Dziś dodam jeszcze dwie wiadomości z ostatnich dni, które też dobrze ilustrują „krajobraz po Tusku”.

    Otóż w związku z „kryzysem jabłkowym” wiceminister finansów zachęcał przedsiębiorców, aby kupowali jabłka dla pracowników, i tłumaczył, że mogą to zrobić zgodnie z prawem bez podatku, wliczając ten zakup w koszty. Przedsiębiorcy jednak jabłek nie kupują, bo się boją. Wiedzą, że za kilka lat urzędnicze żmije z ZUS i US stwierdzą, że interpretują to prawo inaczej, w związku z czym każą im płacić zaległe podatki z odsetkami karnymi, „i co nam pan zrobi?”. Urzędnicze żmije interpretują tak ostatnio wiele przepisów, żeby zapewnić tuskobandzie kasę na ośmiorniczki.

    Inny członek tuskobandy, szef KRRiTV Dworak, zapowiedział dziś, że polskie firmy będą płacić haracz na TVP niezależnie od tego, czy mają radia lub telewizory. Dotyczy to również samozatrudnionych, z których większość zarabia znacznie poniżej średniej krajowej, a tuskobanda ściąga z nich haracz na ZUS w wysokości 1100 złotych miesięcznie nawet wtedy, jeśli nie uda im się nic zarobić. Teraz oprócz tego będą płacić podwójny haracz na utrzymanie burdelu zwanego TVP – jako osoby prywatne i firmy.

    Zapytany, ile zapłaci firma zatrudniająca 50 osób, tuskobandyta Dworak pocieszył, że „tylko kilkaset złotych miesięcznie, na pewno nie kilka tysięcy”. Bo dla wypasionego na kradzionym tuskobandyty kilkaset złotych to mało, nawet na porządny obiad nie wystarczy. Prostytutki, które tuskobanda zatrudnia w „swojej” TVP, też muszą godnie żyć. Na przykład niejaka Górniak dostaje 16 tysięcy za godzinę „pracy” w jednym z najbardziej idiotycznych programów w TVP…

  14. …opozycja w szoku !!! ten okrutny D.Tusk docenoiny w Europie to co bylo zle w Polsce okazalo sie dobre dla Uni a my nadal oluwamy i nie doceniamy ze nas Polakow doceniono !!! tacy juz jestesmy….

  15. Na dobranoc: @Rem – pełna zgoda, ale z zastrzeżeniem: gdy „warstwa pasożytnicza” w osobach hajerów obije twoją papę, to nawet im pomogę. W imię zasad. A zaraz potem pogratuluję ci dobrego pióra i odwagi. Też w imię zasad. „Tuskobandytę” dodaję do ulubionych.

  16. Ciekawy dzień dzisiaj: premier Tusk podał się do dymisji, na liczniku Balcerowicza pokazał się równy BILION.

  17. @ !
    9 września o godz. 22:21

    Dzięki. Co do „hajerów”: szanuję ciężką pracę i nie mam nic przeciwko temu, żeby „hajer” dostawał godziwą wypłatę za harówę pod ziemią. Ale gdy tenże „hajer” w wieku lat 50 idzie na emeryturę, i na tę emeryturę musi się złożyć sprzątaczka na samozatrudnieniu, która nie dojada, bo musi zapłacić co miesiąc ponad 1000 złotych, to sorry, ale coś tu jest nie tak. Zwłaszcza że wielu z nich pobiera emeryturę i pracuje.

  18. @ rem
    Tusk byl mistrzem w wycinaniu madrzejszych od siebie zarowno w swojej partii, jak tez w rzadzie. Jest nieporozumieniem przypisywanie Tuskowi jakiejkolwiek wspolpracy z PiS-em, oraz z radiomaryjnym elektoratem. On przetrwal 7 lat tylko dlatego, ze w PiS-ie nie mial dostatecznego konkurenta, bo Jaroslaw Kaczynski tez skutecznie wycinal konkurencje u siebie. On zawdzieczal swe rzady tylko temu ze mowilo sie iz Tusk jest mniejszym zlem niz Jarek. Czy byl mniejszym zlem dopiero sie okaze. Branie do rzadu ludzi przypadkowych jak Kopacz, Klich czy innych niekompetentnych ministrow typu Sienkiewicz czy Sikorski prowadzi w prostej drodze do tego, ze platforma wkrotce podzieli los Unii Wolnosci, AWS-u, czy innych krotkotrwalych partii piwnych. Dlaczego? Bo partie ktore sa prywatnymi folwarkami przywodcow zawsze tak samo koncza. Metoda: „my way, or highway” zawsze prowadzi do kleski. Wspolczuje tym ktorzy obejma schede w PO po Tusku.
    Beda muszieli przeorac ten ugor do samego dna aby wyplenic w nim zwyczaje kultu jednostki. Obawiam sie ze mniej bolesne bedzie zgaszenie swiatla.

  19. Super ujęte.
    Ale Polaczki i tak bedą narzekać. Zobaczymy co będzie jak PiS dojdzie do władzy i im sie za tyłki weźmie…
    Tusk jest bezdyskusyjnie najlepszym premierem od 89. Na to miano Prezes nigdy sobie nie zasłuży. I to go boli. Jego rywal, „taki zły i beznadziejny” osiagnął więcej od niego.
    Ale cebulaki za rok poleca do urn i i tak zagłosują na prezesa…

  20. Ja tam się nie martwię co będzie ponieważ premier Tusk spełnił wszystkie swoje obietnice i teraz w Polsce żyje się wspaniale. Wszyscy Europejczycy marzą o tym żeby żyć i pracować w Polsce.

  21. Jakiego typu jest to czlowiek wylazlo podczas slynnego glosowania w sprawie uboju rytualnego, kiedy ten „geniusz Peru” powiedzial, ze glosowal za bo „szukal nowych miejsc pracy” dla swych obywateli!
    Niewatpliwie jest to geniusz, ale PR, wystarczy przypomniec slynne akcje z kastracja pedofilii, walke z dopalaczami i takie tam bajery, „o hodowaniu PIS-u juz nie wspomne”, akcje te ktorymi ze swoimi marketingowcami oglupiali spoleczenstwo z pewnoscia podnosily mu slupki ale w zaden sposob nie przyczynialy sie do dobrobytu jego obywateli.. Z pewnoscia w UE znajdzie powazanie, podobnie jak Buzek „geniusz 4 reform” czy Lewandowski „geniusz prywatyzacji”.

  22. Witam,

    Czy da sie zyc bez Tuska? Oczywiscie, scena polityczna kazdego kraju jest skazana na zmiany u wladz parti. Wezmy Kanade, partia Liberalna zawsze uchodzila za partie ktora mocno trzymala sie wladzy i byla wybierana przez ponad 80 lat ostatniego stulecia. Sam Pierre Trudeau byl przy wladzy przez 16 lat. Ostatnie lata dla Liberalow byly kiepskie, dwoch liderow przegralo wybory federalne na zecz charyzmatycznego lidera parti Konserwatywnej Stephen Harper, ktory sprytnie wygral z Stephanie Dion i Goerge Ignatieff. Obydwaj zrezygnowali, wiec liberalowie szukali zastepcy i znalezli w Justin Trudeau, syn Pierre Trudeau. I tak wyglada zycie polityczne w kazdej tez prowincji Kanady, jesli lider parti nie jest w stanie wygrac wyborow, i doprowadzic do wygrrania, to rezygnuje lub zostaje odwolany. Partia szuka wtedy nowego lidera parti, ktory moglby poprowadzic do zwyciestwa. Czy PO jest wstanie znalesc takiego lidera? Czy PiS bedzie mogl znalesc takiego lidera. Kaczynski wkoncu odejdzie, nie bedzie przeciez prowadzil parti majac 80 lat. Co prawda w Polskiej scenie politycznej wszystko jest mozliwe.

  23. TIF
    9 września o godz. 23:43

    Siedem, siedem, siedem, o siedem lat dłużej będą pracować twoje kochane przez ciebie kobiety. I to jest piękne, piękne, aż o siedem latek dłużej; a ty liż, liż, liż d… Tuska niczym nieróżniącego się od Kaczyńskiego.

    Ps. A Pani Pitera tak heroicznie walcząca o to, aby kochane przez ciebie kobiety pracowały o siedem lat dłużej, to sobie gdzie jest, mając 60 lat, no, gdzie, gdzie?Czyżby właśnie sobie poszła na emeryturę, nie czekając na 67…

  24. Tak jak bez Churchilla,żyli Angole.Najpierw goniąc go z urzędu a potem do dziś uwielbiając za czyny w czasie wojny.Nasz też rządził w czasie bezsensownej wojny z paranoikami rodzimymi , przeciwnościami szaleństw przyrody i zachłanności bankierów światowych.A D, Tuska oceni historia ,tak jak na to zasłużył.Los dał mu więcej aniżeli A ngolowi ,bo może zostać wielkim Europejczykiem ,przechodząc do historii kontynentu.A my będziemy żyć zadowoleni z faktu sekowania paranoików, w stylu Angolki ,premierki, żelaznej damy.Oznacza to ,że po 7 latach chudych, przyjdzie czas normalności i postępu w obyczajowości i cofania obskurantyzmu ,ciemnoty i fanatyzmu religijnego.

  25. Kwestia OFE to wielka reforma? Czy pani redaktor nie wie o co chodzilo czy udaje ze nie wie? Obrabowanie Polakow z ich oszczednosci emerytalnych mialo tylko jeden cel – obnizenie poziomu dlugu, zeby moc sie dalej zadluzac. Inaczej niemozliwa bylaby absorbcja kolejnych funduszy europejskich.
    Jedynym istotnym osiagnieciem Tuska bylo wlasnie zagospodarowanie funduszy unijnych, ale odbylo sie to kosztem bezprecedensowego zadluzenia kraju. O tym w bilansie rzadow ani slowa. Ani o tym, ze rozdeta biurokracja i przywileje emerytalne roznych swietych krow (to baza wyborcza PO, lepiej ich nie ruszac) pozarly wielokrotnie wiecej niz OFE, tak obrzydliwie opluwane przez propagandziste Rostowskiego.

  26. Pani Redaktor. Tusk nie zrobil nic. Wszystko co sie zrobilo to nie bylo zrobione przez Tuska tylko zrobilo sie samo. Kazden jeden w naszem kraju wie jak rzadzic Polska tylko Tusk okazal sie gamoniem. Jak mysmy na takiego nieudacznika trafili? Przeciez w kraju gdzie kazdy Polak-Potrafi (prawie wszystko) prawie wszyscy z 38 milionow maja pojecie co zrobic zeby bylo lepiej. Wiec tak:
    1. wiek emerytalny ma byc 30 lat.
    2. szlaban na wegiel i gaz z importu bo palic trza naszym czarnym zlotem co kosztuje tyle co prawdziwe zloto
    3. lekarz specialista na rodzine i miesieczny przydzial antybiotykow za darmoche.
    4. Pomnik LK w kazdej dzielnicy
    5. kazda droga w polszcze ma byc jak autostrada slonca. DO Bozego Narodzenia
    6. na nastepnym Mudialu wygrywamy 10:0 ze wszystkimi wygrywamy bez kitu

    To sa tylko niektore z prostych rzeczy ktore zaniedbal Tusk. Acha, i to ze mi sie koronka obluzowala to tez Tusk powinien przewidziec i zalatwic zeby mi ja przykleili

    Ja mam do Tuska pretensje ze nie dopilnowal zebysmy wygrali Euro2012. I to ze mi sie koronka obluzowala to tez wina Tuska.

  27. @atalia
    A ty sie pytales kobiet co one mysla na temat pozniejszej emerytury. czy wola siedziec z domach i nianczyc wnuki jak darmowe wyrobnice.
    wszystkie kobiety ktore znam chca pracowac jak najdluzej. zadna nie chce isc na emeryture zbyt wczesnie bo chce byc miedzy ludzmi a nie robic za babke co jest duzo ciezszym zajeciem niz ich praca. Moja wlasna matka kiedy odchodzila na emeryture w eieku 65 lat chciala p+racowac dluzej ale przepisy nie pozwalaly

  28. Pani Redaktor – owszem być może D. Tusk był najlepszym premierem po 1989r ale żeby aż tak na kolanach? Dla mnie pozostanie premierem – hipokrytą. O ekonomi nie dyskutuję – od 1989r jesteśmy pod okupacją ekonomicznej TINA’y więc wielkich rzeczy z definicji nie mógł on dokonać.
    A zasługi – mamy ,,tylko” 11,5% bezrobocia ale co by było gdyby nie emigracja? 25? Rząd utrzymując śmieciówki i inne formy wyzysku paracowników przyczynił się do konserwacji chorego systemu. Pomijam to, że w imię tego by dzisiejsza klasa kapitalistyczna mogła napaść się przetransferowano problem emerytów w przyszłość ( ludzie na śmieciówkach na emerytury nie zarobią).
    W sferze idei – D. Tusk to zwykły hipokryta i oszust. Sam palił trawkę a wsadza do więzienia w pocie czoła, ,,przed księżmi nie klęka” – owszem, prawda to – oz zwyczajnie przed nimi biega na czworakach. A pan Królikowski nadal prowadzi dogadzanie swoim prywatnym mniemaniom naszym kosztem.
    A na sam koniec wykazał się zwykłym świństwem – ,,zabierając” ze sobą wicepremier Bańkowską – jedyną osobą zdolną do premierowania w tym ,,gwiazdozbiorze” miernot i potakiewiczy z jego świty. W zamian obdarzył nas rządem swojej kapciowej – osoby niezbyt emocjonalnie zrównoważonej, o miernych kompetencjach (vide: ustawa refundacyjna). Czyżby chęć siedzenia na dwóch stołkach przeważyła?
    Łatwo mu było górować mając za konkurenta dewiantów Kaczyńskiego, amatorów koryta z SLD i PSL no i wycinając wszystkich z PO którzy nie spełniali kryteriów BMW.
    Mam nadzieję, że Pani laurka zostanie dostrzeżona.

  29. @ pawel markiewicz
    10 września o godz. 10:58

    1. Podniesienie wieku emerytalnego połowie polskich obywateli o 7 lat to krok desperacki, który można porównać z chwytaniem się brzytwy przez tonącego. Tusk zrobił to, gdy poczuł, że gospodarka zaczyna się zapadać, a on razem z nią. (W ostatniej chwili zwiał ukradkiem z tonącego statku. To taki nasz kapitan Schettino).

    2. Tak drastyczne podniesienie wieku emerytalnego kobietom zrujnuje życie wielu polskim rodzinom, które mogą sobie pozwolić na dzieci tylko dlatego, że mają babcię, czyli bezpłatną nianię na pełny etat. Teraz już nie będą mieć.

    3. Nie miałbym nic przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego, gdyby nie dramatyczna sytuacja na polskim rynku pracy. Już po czterdziestce wielu ludzi trafia na mur, bo są „za starzy”, nawet jeśli mają poszukiwane kwalifikacje.

    4. Co do Twojej szanownej Mamusi, to jeśli chciała pracować po 65 roku życia, mogła założyć działalność gospodarczą. Tego nie zabraniają żadne przepisy. Mogłaby wtedy korzystać z licznych przywilejów i ułatwień, które Tusk wprowadził dla samozatrudnionych. Na przykład od przyszłego roku mają oni płacić podwójny abonament na TVP, jako osoby prywatne i firmy (piszę o tym powyżej).

  30. Wszystkim, którzy nie wyobrażają sobie życia bez Tuska, chciałbym dodać otuchy. Nie lękajcie się, albowiem On pozostanie z Wami:

    http://demotywatory.pl/4387238/Tuskopacz

  31. I jak tu żyć bez Tuska? – pyta Gospodyni. Jak to jak? Z przyzwyczajenia.

  32. pawel markiewicz
    10 września o godz. 10:58

    Przepraszam cię i twoje kochane przez ciebie kobiety. Pomyliłem się: praca do 67 to błogosławieństwo, a bawienie wnuków to przekleństwo.

    Ps. Kochane przeze mnie kobiety klną na Tuska, nasza zemsta będzie prosta: zagłosujemy nawet na diabła, wsadzimy rękę do ognia, ale nie na Tuska i PO. Zagłosujemy na czerwonych, których nie cierpimy, ale nigdy na PO.

  33. Gdyby to nie Tusk, a Kaczyński zmusił kobiety do pracy dłuższej o siedem lat, łupnął ludziom pieniądze z OFE, skrócił dziatwie edukację o jeden rok itd., to Pani Paradowska wszystkie psy by powiesiła na Kaczyńskim. Przed Tuskiem jednak na kolanach…

  34. pawel markiewicz
    10 września o godz. 10:26
    Świetne zarzuty. Ja bym jeszcze dorzucił „jak żyć” pana paprykarza, który jednak rozczarował się do prezesa.
    Słynny atalia postawił taką hipotezę „Gdyby to nie Tusk, a Kaczyński zmusił kobiety do pracy dłuższej o siedem lat, łupnął ludziom pieniądze z OFE, skrócił dziatwie edukację o jeden rok itd., to Pani Paradowska wszystkie psy by powiesiła na Kaczyńskim. Przed Tuskiem jednak na kolanach…”

    Szanowny atalio, przede wszystkim Kaczyński nie byłby w stanie narobić tyle szkód co Tusk, bo on się na niczym nie zna. Ale załóżmy, że jakimś cudem udałoby mu się dokonać tego, to ręcze ci, że pani Paradowska nie powiesiłaby na nim żadnego psa, tylko też by była jednak na kolanach.
    Uwierz mi, o przenikliwy i ostry jak żyletka atalio.

  35. @Rem – chciałbym wierzyć, że przejmujesz się losem sprzątaczki na samozatrudnieniu. No i cholera – nie mogę. Ale spox. Problem jest otwarty.

  36. pamietliwy
    10 września o godz. 10:09
    OFE miały inwestować nasze oszczędności, by zapewni nam spokojną starość.Pierwsi „beneficjenci” OFE po 10-ciu latach otrzymali świadczenia w wysokości < 25 PLN. Kolejni pomiędzy 40 a 100 PLN/m-c. Jakie wysokie będą po 40 latach ? Pobawiłem się trochę w obliczenia – wyszło mi, że 10 razy wyższe. Czy świadczenie z OFE w wysokości 250, 400 czy nawet 1000 PLN to takie niebotycznie wielkie pieniądze?
    Ci z OFE opowiadali, że będą " pomnażać" nasze pieniądze inwestując je.
    Na czym to polega ?
    Otóż za te, pochodzące z NASZYCH pieniędzy składki kupuje obligacje państwowe. Państwo musi te obligacje wykupić z odsetkami. Oczywiście za pieniądze z budżetu, które oczywiście pochodzą z płaconych przez NAS podatków. To MY płacimy tak faktycznie na NASZE emerytury pasąc przy tym grupę cwanych pasożytów.
    Nie czepiałbym się gdyby to "inwestowanie" przez OFE polegałyby na budowaniu fabryk produkujących to, co nam do życia potrzebne lub możemy z korzyścią sprzedać.
    Do OFE trafiło ok. 280 mld PLN. Jeśli stworzenie jednego miejsca pracy kosztuje średnio 200 000 PLN to powinno powstać ok. 1,5 mln miejsc pracy. Pokaż mi – gdzie one są ?

  37. kaesjot 10 września o godz. 22:45

    Szanowny Kaesjocie,
    oto co napisało mi się blisko rok temu:

    – „Nie chcę nikogo przekonywać, bo po co?

    OFE – krótkie podsumowanie
    – do 1 IV 2004 10% „prowizji” od każdej wpłaty i co roku 0,6% „za zarządzanie”;
    – do 31 XII 2009 7,5% „prowizji” od wpłat i nadal 06% „za zarządzanie”;
    – od 1 I 2010 3,5% „prowizji” od wpłat i nadal 06% „za zarządzanie”;
    Kto pilnował, by reketierom systematycznie wpływała kasa? Ano, organy państwa bezwzględnie egzekwujące haracz i przekazujące forsę na konta reketierów . Organy finansowane przez podatników!
    Kto gwarantuje wypłatę emerytów z prywatnych kas? – też państwo, oczywiście z podatków.
    Gdyby te prowizje, a nawet i 50 procentowe pobierane były np. od zysków z inwestycji, to byłoby OK.

    OFE, to jeden z największych przekrętów poststyropianowego badziewia, które dorwało się do władzy i „sprzedali” swoich współobywateli rekieterom gwarantując im instytucjonalne okradanie obywateli i to tych stanowiących akurat najbardziej twórczą tkankę państwa.

    „Rozprawienie” się z OFE, choć wynikające tylko z konieczności łatania budżetu, to jeden z nielicznych, jaśniejszych punktów w tej sześcioletniej parodii zarządzania państwem przez reżim Tuska, który za pomocą bakałarza Rostowskiego przypomniał sobie coś z lekcji matematyki, z szóstej klasy podstawówki.
    Proponuję, by niektórzy do takiego podręcznika z podstawówki sobie sięgali czasami.”

    Pozdrawiam, Nemer

  38. Kaesjot;jeszcze nie odp.na pierwsze ,a juz drugi blad=ma kupic obcokrajowiec ,co.????Jemu nie placi sie odsetek,co????Tylko nim znowu cos napiszesz, na Boga,pomysl!To boli takich jak Ty ,ale na to ci nic nie pomoge!

  39. Pani Janino pani klientyzm jest żałosny … naprawdę ma Pani Polaków za takich idiotów ? myśli Pani że nie wiedz a dlaczego tak się Pani podlizuje ? Wychodząc rano do pracy niech Pani zerknie w lustro …

  40. Luap
    10 września o godz. 22:57
    Przedstaw swoje argumenty, podejmij rzeczową dyskusję, napisz konkretnie, z czym się nie zgadzasz, jak jest wg Ciebie.
    My tu nie prowadzimy naukowej dyskusji lecz wymieniamy się poglądami i próbujemy innych przekonać do swoich lub , gdy inni użyją przekonywujących argumentów , zmienić swój pogląd.
    Inaczej nie ma sensu.

  41. Luap
    10 września o godz. 22:57
    Oświeciło mnie – zrozumiałem , o co Tobie w tym chodzi.
    Odpowiadam – czy to jest normalne, ze Ty dajesz swoje własne , zarobione pieniądze komuś, kto twierdzi, ze je będzie dla Ciebie pomnażał. A to pomnażanie polega na tym, że z TWOICH pieniędzy on udziela TOBIE pożyczki, którą TY musisz spłacić jemu z ODSETKAMI.
    Bierze od tego swoja prowizję ( poczytaj Nemera ) niezależnie od efektu.
    I on twierdzi , ze dla Ciebie zarabia. Nie – on żyje i to nieźle TWOIM kosztem !!!
    Ze szkoły pamiętam , że takie współżycie dwóch organizmów nazywa się PASOŻYTNICTWEM.
    Gdyby ci z OFE przyszli po pewnym czasie i powiedzieli ” Zobacz, pobudowaliśmy Z Twoich pieniedzy nowa fabrykę, w której będą mogły pracować Twoje dzieci zamiast emigrować do innych krajów. One będą miały pracę na miejscu, a Ty swoje dzieci przy sobie, by się mogły Tobą opiekować ” to nie miał bym żadnych obiekcji. Nawet wódkę bym im postawił ! Lecz niestety – tego nie widzę. A pasozyt – krajowy czy zagraniczny pasozytem pozostanie !

  42. Nemer
    10 września o godz. 22:56
    Może wiesz ile ci rekieterzy dostają miesięcznie? Może także parę nazwisk? Dlaczego to jest tajemnicą państwową.

  43. ———————
    Tusk był bezdyskusyjnie najlepszym premierem, dla Putina a zwłaszcza dla Merkel – dlatego nagrodziła go wygodnym i mało znaczącym stanowiskiem. Tylko bez tekstów o ‚malkontenctwie’ – jaki poważny polityk (Merkel, Cameron, itd) zamieniłby stanowisko premiera na stanowisko ‚Wanronpuja Europy’? 😉

  44. Kaesjot:pomijajac juz to,ze nie odp.na swoje poprzednie bzdury,to jeszcze nic nie kapujesz cos nabulgotal!

  45. A bez Tuska będzie tylko lepiej bo gorzej już nie może być :)

  46. Luap
    11 września o godz. 12:08
    Rozum mówi mi ” ignoruj go !”, Serce – ” daj chłopu szansę ! „.
    Posłuchałem Serca – nie udało się.
    Trzeba posłuchać Rozumu…
    Adieu ….

  47. @!
    10 września o godz. 22:10
    Rem – chciałbym wierzyć, że przejmujesz się losem sprzątaczki na samozatrudnieniu. No i cholera – nie mogę.
    ——–
    Owszem, przejmuję się. Po pierwsze dlatego, że wyzyskiwanie i wykorzystywanie słabszych, mniej zaradnych itp. uważam za wyjątkową podłość. Po drugie, z przyczyn oczywistych synowie sprzątaczek na samozatrudnieniu rzadko wyrastają na porządnych obywateli, wobec czego zajmują się kradzieżami, rozbojem, chuligaństwem, kibolstwem, handlem narkotykami itp., a te zjawiska stanowią bezpośrednie zagrożenie dla mnie i mojej rodziny oraz narażają mnie na liczne koszty (zabezpieczenie domu i samochodu, konieczność przeprowadzki w bardziej bezpieczne, czyli droższe miejsca itp.).

    Ponadto nieprzemyślane i nieuzasadnione przywileje niektórych grup demoralizują ludzi i niszczą gospodarkę. Na przykład 45-letni emeryci mundurowi i górniczy często pracują, a ponieważ pracodawca nie musi za nich płacić ZUS, nie chce płacić tych składek również tym, którzy nie mają przywilejów emerytalnych. W rezultacie płace spadają, rynek pracy „śmieciowieje” itp. Podobnie jest z KRUSem – patologią nad patologiami. W takim systemie bardziej opłaca się kraść, czyli jak to eufemistycznie mówią w Polsce, „kombinować”, niż uczciwie pracować, a to dla kraju i gospodarki równia pochyła.

    A przy okazji – Tusk na odchodnym zwolnił spółki węglowe z zaległości wobec ZUS na kwotę 300 milionów, natomiast sprzątaczkom na samozatrudnieniu podnosi od przyszłego roku haracz na ZUS o 100 złotych, prawie do 1200.

  48. @ Kruca fuks
    11 września o godz. 10:08

    Może wiesz ile ci rekieterzy dostają miesięcznie? Może także parę nazwisk?
    ——–
    Pytanie było do Nemera, ale pozwolę sobie odpowiedzieć:

    Rekieterzy? Marek Góra, Ewa Lewicka, Leszek Balcerowicz, Agnieszka Chłoń-Domińczak, Jerzy Buzek, Alicja Kornasiewicz, Dariusz Rosati … – to tylko najbardziej znane nazwiska.

    „Np. Forum Obywatelskiego Rozwoju Leszka Balcerowicza w 2009 r. dostało ponad milion złotych od sponsorów, m.in. od właścicieli powszechnych towarzystw emerytalnych. Warto zapamiętać, że w 2009 r. na wynagrodzenia w PTE wydano ponad 104 mln zł”.

    „Prezes IGTE, Ewa Lewicka, kiedyś była członkiem prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, potem wiceministrem pracy i pełnomocnikiem rządu Jerzego Buzka ds. reformy zabezpieczenia społecznego, wreszcie przesiadła się na fotel szefa Izby. Doskonale wie, że im mniej pieniędzy trafi do OFE, tym mniejsze będą dochody powszechnych towarzystw emerytalnych, a zatem i zarobki zatrudnionych w nich ludzi, których ona reprezentuje”

    „Zrozumiałe też, że obniżka składek przesyłanych do OFE nie może się podobać prof. Markowi Górze ze Szkoły Głównej Handlowej, który nie po to współtworzył tę reformę i objął stanowisko prezesa rady nadzorczej jednego z największych powszechnych towarzystw emerytalnych, ING, by teraz akceptować spadające dochody towarzystwa”.

    „Pensje na konkretnych stanowiskach to wielka tajemnica, ludzie z towarzystw emerytalnych solidarnie odmawiają podawania takich informacji – choć ich dochody nie wynikają z żadnych działań biznesowych obejmujących prywatne kapitały, lecz z tytułu przymusu narzuconego obywatelom przez władzę, która każe odkładać pieniądze w OFE. Można więc tylko szacować, że miesięczne zarobki prezesów powszechnych towarzystw emerytalnych sięgają 100 tys. zł. Płace są oczywiście finansowane ze składek emerytalnych”.

    „Pieniądze ludzi z powszechnych towarzystw emerytalnych, w odróżnieniu od naszych składek emerytalnych, są zupełnie niewrażliwe na sytuację panującą na rynkach finansowych. Towarzystwa, choćby się waliło i paliło, zawsze zainkasują swoje, czego dowodem jest nieszczęsny rok 2008, gdy pieniądze emerytów włożone do OFE topniały, a zyski towarzystw emerytalnych rosły”.

    Więcej tutaj:
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/kto-stoi-za-ofe

    To jedyna reforma Tuska, którą popieram, choć wiem, że nie zrobił tego dla dobra obywateli czy ukrócenia przestępczych praktyk, ale dlatego, że budżet zaczął mu się walić, a on chciał jeszcze pociągnąć parę lat na stanowisku premiera, żeby załatwić sobie wygodną ewakuację do Brukseli, zanim to wszystko całkiem się zawali. Przez wszystkie poprzednie lata Tusk był związany ze środowiskami broniącymi OFE.

  49. Tylko z tym stwierdzeniem się nie zgadzam: „katastrofa smoleńska to śmierć znacznej części elity politycznej”. Jakiej tam elity!!!

  50. kaesjot
    11 września o godz. 9:05
    Masz rację, zgadzam się na 200%, chociaż w 1999 roku dalem jeden jedyny raz omamić się obietnicami „niebiańskiej emerytury”.
    Mam o to żal do Pana Balcerowicza, chociaż poważam Go za przejście z komuny do wolnego rynku.

  51. Andrzej 52:powiedz mi jak panstwa finansuja swoje dlugi:tylko niz cos szybko szczelisz ;pomysl i sprawdz! Zeby Ci ulatwic:kilka dni temu kupilem pozyczke rzadu polskiego w banku!Zakazujecie zarobic???Jak sie to ma odbyc??Panstwo ma sie za nic zapozyczyc u……kogo???

  52. Andrzej52
    11 września o godz. 19:16
    Jesteś pewien, że nikt inny nie zrobiłby tego lepiej ?
    Moim zdaniem nikt nie mógł zrobi tego gorzej.

  53. @ kaesjot
    ” Jeśli stworzenie jednego miejsca pracy kosztuje średnio 200 000 PLN to powinno powstać ok. 1,5 mln miejsc pracy. Pokaż mi – gdzie one są ?”
    Stworzenie miejsca pracy nie jest niczym trudnym. Problemem jest stworzenie stworzenie rentownego miejsca pracy oraz jego utrzymanie. Gdyby ktos sie uparl aby zredukowac do zera bezrobocie, wystarczyloby kupic wszystkim bezrobotnym lopaty i kazac przesypywac piasek z kupki na kupke. OFE czy ZUS to jedna sciema.
    NIe rozumiem dlaczego w jednym panstwie jest szereg oddzielnych kas ktore jednym daja emerytury z jednej kasy – tym mundurowym uprzywilejowanym, a calej reszcie z drugiej zwanej ZUS-em, choc tak na prawde te pieniadze pochodza nie z ubezpieczen inwestowanych czy nie inwestowanych, ale defakto z pozyczek ktore rzad systematycznie zaciaga udajac iz „inwestuje”.
    Miejsca pracy w III RP tworzy sam obywatel, natomiast panstwo mu wylacznie w tym robi utrudnienia. Jednym z tych utrudnien jest wymyslanie coraz to nowych oszustw jak na przyklad OFE, tylko po to by sami swoi mieli cieple posadki.
    Ilez w koncu moze byc panstw w panstwie? Najbardziej smieszy to ze rzad pozycza pieniadze na biezaca dzialalnosc, a glupiemu motlochowi wmawia ze fundusze ZUS INWESTUJE!!! Tak, to inwestowanie polega na tym ze z tych pieniedzy splaca odsetki od pozyczanych pieniedzy. I przestancie sie klocic o OE czy ZUS. To jest wszystko sciema po to by Polakow czarowac.

  54. kaesjot
    11 września o godz. 20:39
    Chodzi Ci o 1990 rok, czy 1999.
    Jeśli chodzi o przemiany ustrojowe, łatwo nam oceniac po dwudziestu pięciu latach. Wtedy nikt nie wiedział ja sie za to zabrać. byliśmy pierwsi. A komuna nadal tkwi w niektórych, np. w służbie zdrowia.
    Jeśli chodzi o OFE, masz racje , można to było zrobić lepiej. Przede wszystkim prowizje dla OFE powinny byc od zysku, a nie od składki. Poza tym , tak jak piszesz , absurdem jest przekazywanie skladek z ZUS do OFE, a nastepnie pożyczanie z OFE na emerytury.
    Gdybym ja w 1999r wiedział, że tak skonstruowany jest system, nie wstąpił bym do OFE.
    Luap
    Jest czyms innym zakup obligacji przez inwestorów z zewnątrz, a czym innym zakup obligacji przez OFE finansowany z pieniedzy przekazanych przez państwo. To tak jak by państwo pożyczało samo sobie, płacąc prowizje w postaci odsetek pośrednikowi.
    Zrób mi przelew na 1000,-EUR, a ja Tobie pożyczę te 1000,-EUR na 5% rocznie. Kapujesz ?.

  55. Andrzej52
    11 września o godz. 19:16
    Chodzi mi o Balcerowicza.
    Jeżeli dokonał tak „wspaniałych” rzeczy to dlaczego inne kraje nie zabiegały o jego doradztwo a uczelnie nie błagały o wykłady tego „geniusza”
    Przeczytaj to, co jest pod tym linkiem – dowiesz się skąd się wziął Balcerowicz i czyj plan wdrażał, kto przysłał nam Sachsa, który wcześnie zdemolował gospodarkę Boliwii
    http://wpolityce.pl/gospodarka/199530-prof-kiezun-odslania-kulisy-poczatkow-polskiej-transformacji-sachs-byl-niezwykle-sprawnym-lobbysta-i-marketingowcem-on-wszystkich-oszolomil-nasz-wywiad

  56. Marcin
    11 września o godz. 21:30
    Rozumiesz przecież, że istota gospodarki polega na tym ile , czego ona wytworzy i jak to zostało podzielone. Cała ta „ekonomia” to pierdoły a większość tzw. ” ekonomistów”głupsza od przeciętnie rozgarniętej gospodyni domowej.
    Jeżeli do zaspokojenia potrzeb wystarczy, by pracowała cześć społeczeństwa a dla pozostałych nie byłoby zajęcia ( pracy ) to podzielmy się tą pracą – zamiast cześć po 40 godz/tydz niech pracują wszyscy po 30 godz/tydz. Oczywiście – trzeba odstąpi od kultu zysku.

  57. @ kaesjot
    W pelni sie zgadzam z tym ze ekonomisci robia ludziom wode z mozgow i te ich dziedzine staraja sie komplikowac by mniej rozgarnietym trudno bylo zrozumiec ze cala ekonomia to nic innego jak bilans: winien, ma.
    I coraz bardziej mnie rozsmiesza to ze panstwo ktore ma zgodnie z wyliczeniem Balcerowicza juz bilion dlugu, gdzies jakies pieniadze w ZUS, czy z OFE ma gdzies inwestowac -jak napisales w miejsca pracy. Rozsadny gospodarz najpierw splaca dlugi i nie piepszy glupot ze cos inwestuje. Mnie powiem ze nic nie zdziwi w Polsce jak tym krajem rzadza historyczy, lekarze piediatrzy czy wczesniej ludzie bez wyksztalcenia. Przyjela sie w tych kregach zasada ze: „dzentelmeni nie rozmawiaja o pieniadzach (czytaj dlugach). Dla coraz wiekszego tumanienia spoleczenstwa wymysla sie nowe terminy na stare pojecia. Dzisiaj nikt nie splaca juz dlugow tylko je „obsluguje”. W tym okraglym stwierdzeniu ukrywa sie zasade splacania dlugow dlugami. Ale co ja tu bede sie wymadrzal, kazdej ekipie rzadzacej zalezy wylacznie na tym by przetrwac do wyborow. My sobie mozemy tu dyskutowac jak byc powinno, a oni i tak zrobia swoje, bo taki model dziala wszedzie, wiec dlaczego Polska mialaby byc wyjatkiem? Pozdrawiam.

  58. Nie mam cierpliwości doczytać do końca tego, co wylewa na papier Pani Paradowska. Zresztą i tak wiadomo, co napisze. A pisze peany na temat zera, przez które Polska wpadła w długi, przy których zadłużenie Gierka to fraszka, które doprowadziło państwo do pełnej niemocy. Za niedługo wyjdzie jego następca, wyciągnie ze spodni dwie kieszenie i powie: nie ma pieniędzy, musimy ciąć emerytury o 40%!
    Oczywiście nie prokuratorom, ci mają w swojej ustawie zapisane, że w żadnych okolicznościach ich emerytury nie mogą być zmniejszone.
    Ta jego porażająca nieporadność, żeby załatwić pozytywnie coś konkretnego – chociażby z tymi stoczniami! I żadnych zmian, tak jakby na fotel premiera wstawić kołek wyrwany z płota.
    Jak można było malarzowi kominów powierzać kierowanie państwem!
    A wyborcy PO uznali, że nadaje się na wodza w momencie dziejowej szansy. Czy można się dziwić, że rok temu Niemcy za 20,5 km autostrady A72 z Chemnitz na Lipsk zapłacili 200 mln Euro, a autostrada łącząca ul. Puławską z Konotopą kosztowała ponad 150 mln zł/km ?
    Ten człowiek nad niczym nie panował, tak samo jak Pani Redaktor nad tekstem.

  59. Marcin
    12 września o godz. 1:59
    Rozsądny gospodarz to :
    1) nie rozpieprza tego, z czego dotychczas żył ani tym bardziej nie odstępuje tego „obcemu” by liczyć na to, że u nowego właściciela znajdzie pracę i będzie lepiej żył ( pamiętam, jak w 1980 r. ocenialiśmy oczekiwania wielu członków Solidarności – ” żyć jak Amerykanin, pracując jak Arab ” )
    2) nie zadłuża się ponad swe możliwości spłaty

    Co do nowego nazewnictwa – dzisiaj mówi się ” inwestor ” na tych, których dawniej określano mianem ” spekulant ” albo też „pasożyt społeczny”. Mam na myśli tych, którzy żyją wyłącznie z handlu akcjami na giełdzie.

  60. Andrzej52:wg.Ciebie pieniadze krajowe smierdza!!!Obce nie!Tak nawiasem,tak mysla Japonczy majac ponad 200 % dlugu PKB!
    Kaesjot:w 2012,siedzac na zebraniu akcjonariuszy b.duzego koncernu,ktorego wyroby codziennie widzisz,z nudow policzylem=na 27 czlonkow Zarzadu i Rady Nadzorczej 22 bylo ekonomistami lu pokrewni(Inz.ekonomista).Tj.problem w PL,bo np.Balcerowicza ,tacy jak Ty,specjalista od srubek,nie kapuja,takze w jezyku jakim sie wyraza:vide Wasza dyskusja powyzej.Ale tacy jak Ty nie interesuja sie tym co sie dzieje i jak ten swiat jest zorganizowany!

  61. Luap
    nie chodzi o pieniadze krajowe , czy zagraniczne. Nie rozumiemy sę.
    Nie oddaje sie swoich pieniędzy (z ZUS do OFE), żeby je zaraz pożyczyć na procent (obligacje kupowane przez OFE, a przeznaczane przez rząd na zatkanie dziury w ZUS po przekazaniu składek do OFE).
    To po prostu absurd. Nie trzeba byc ekonomistą, żeby zrozumiec bezsens takiego dzialania.

  62. bo bez Tuska – Polska pusta.

  63. @Tanaka
    Zgadzając sie marituem, zaproponowałbym nieśmiało małą korektę:
    Bo bez Tuska – w Polsce pustka

  64. @ kaesjot
    Widzisz piszac prawde zostales nazwany specjalista od srubek. Do tego nowego jezyka serwowanego przez „ekonomistow” dodac trzeba „produkty bankowe”.
    Luap z cala pewnoscia lepiej potrafi sprzedac ten temat. Idziesz do banku a tam ci oferuja „produkty bankowe” z najnowszego wydania informujac ze jako jeden z pierwszych mozesz dostac upust. Poniewaz tak jak piszesz solidarnosc obiecywala zycie jak w Ameryce przy wkladzie wlasnej pracy jak w swiecie arabskim wiadomo ze mniej rozgarnieta czesc spoleczenstwa w to uwierzyla. To oni stoja w kolejce po coraz to nowsze produkty bankowe, ale jak juz raz kupisz takie produkty to wtedy wiadomo ze drugi raz ich nie kupisz, poniewaz w kontrakcie bylo 10 stron malym drukiem i to w jezyku Luapa zrozumialym tylko dla tego ktory to napisal.
    A tam wyraznie jak wol stoi, ze jak zlamiesz kontrakt to bedziesz scigany do smierci, a nawet moze to dotyczyc twoich dzieci. Zatem upraszczajac sprawy zamiast rzeczywistych produktow dzisiaj kupuje sie (nie wszyscy tylko ci ktorzy jeszcze nie kupili) produkty bankowe zamiast artykulow uzytkowych. Bo najpierw trzeba kupic produkty bankowe aby bylo za co kupowac produkty uzytkowe.
    Taki jeden posrednik ktory dobrowolnie cie omotal i jak mu nie odstawisz tych niby malutkich lichwiarskich precentow w terminie, to wyskocza z tego nagle ku twoim braku zdolnosci matematycznych sumy powalajace cie na lata, jak nie na cale zycie. A przeciez banki byly kiedys tylko po to by przechowywac bezpiecznie pieniadze. Dla mnie sa nadal, ja nie kupuje „produktow bankowych”. Pozdrawiam.

  65. Stosuję tę samą zasadę co @Marcin. Nie pożyczam w banku pieniędzy na spełnienie marzeń, żyję za to co mam, kupuję za odłożone. Raz jedyny „poratowałam się” taką pożyczką, kiedy koszty remontu mieszkania okazały się wyższe niż planowane. Siedem miesięcy spłacałam raty a dług podstawowy pozostawał na jednakowym poziomie, bo płacone raty były księgowane na konto odsetek. Pożyczyłam u rodziny, jednorazowo spłaciłam całość w banku i nie powtórzę takiego eksperymentu.

  66. „A przeciez banki byly kiedys tylko po to by przechowywac bezpiecznie pieniadze.”
    I za to przechowanie żądasz jeszcze zapłaty, czyli odsetek.
    A bank skąd ma mieć pieniądze na Twoją zapłatę. ?
    Nie bronie banków, ale troche logiki by sie przydało. A umowy należy czytac przed podpisaniem, a nie po.

  67. NELA
    12 września o godz. 23:49
    dwukrotnie korzystałem z leasingu na samochód, banki z Twojego miasta, uczciwą firmą okazała sie firma zagraniczna, a bardzo pazerną firma właściciela najwyższego budynku w Twoim mieście.
    Natomiast przy propozycji kredytu/leasingu otrzymujesz harmonogram splat z wyszczególnieniem wysokości rat. Tak, że nie może byc zdziwienia po spłacie, dlaczego tyle zapłacilam.
    Jak wczesniej pisałem, nie bronie banków, tylko tlumaczę.

  68. Andrzej52
    13 września o godz. 8:40
    To była niewielka pożyczka gotówkowa, fachowcy w domu, ogólny nieład.
    Skorzystałam z karty kredytowej, którą mi kiedyś wcisnęli w markecie, z okazji większego zakupu, więc transakcja szybka, nie przeanalizowana – szczerze.
    Bank obiecywał miesięczne informacje o stanie konta zadłużenia i w tym byli uczciwi. Takie meldunki z kolorowymi wykresami dostawałam co miesiąc.
    No i kiedy się okazało, że przez pół roku nie spłacałam pożyczki, tylko odsetki poszłam po rozum do głowy i po forsę od rodziny, której wcześniej nie chciałam po porostu głowy zawracać.
    Całe szczęście, że suma była niewielka.

  69. @NELA
    Zdziwiłem się – jak Andrzej52 – czytając Twój wcześniejszy post. To co zrobiłaś nie było żadną pożyczką, ale wzięciem kredytu od parabanku, który był ów market właśnie. Kredyt z karty kredytowej jest oprocentowany po bandycku, gdyż do kosztów jego obsługi kredytu, oprócz wyższych niż w przypadku „zwykłego” kredytu odsetek, płacisz koszty ubezpieczenia za „nietrafioną” transakcję. Te pseudo bankowe transakcje to są właśnie „produkty bankowe”, o których pisali kaesjot i Marcin. Na moją skrzynkę mailową codziennie wpływa kilka takich „atrakcyjnych” propozycji. Branie normalnego kredytu w banku, do którego ma się zaufanie i w którym ma się konto, to zupełnie co innego. Można wynegocjować zupełnie – jak na Polskę oczywiście – przyzwoite warunki. Piszę „jak na Polskę”, bo wiem, że – choćby w Austrii, gdzie syn – Wiedeńczyk – niedawno wziął kredyt – odsetki są kilka razy mniejsze niż w Polskich bankach. Ale też i takiej łatwości w uzyskaniu kredytu nie ma. Tam naprawdę sprawdzają twoją zdolność kredytową zanim zdecydują się udzielić ci kredytu.

  70. Bank niesprawdzający zdolności kredytowej ponosi większe ryzyko, zatem koszty muszą być wysokie, aby nie stracił na takiej transakcji.
    Kiedyś w szkołach uczyli obliczania procentu, a nawet procentu składanego, który według Einsteina jest jednym z największych wynalazków ludzkości 😉

  71. There ain’t no such thing as a free lunch

  72. NELA i Andrzej52
    Też uważam, że bank jest od przechowywania pieniędzy swych klientów, obsługiwania ich płatności itp.
    Kiedyś o tym pisałem, ale powtórzę.
    Są dwie postawy ludzi. Jedni, tak jak NELA wolą najpierw zaoszczędzić a potem kupić to, czego pragną. Drudzy są bardziej niecierpliwi i skłonni są zapłacić więcej, by pożądaną rzecz posiąść wcześniej. Korzystają ze środków odłożonych przez tych „cierpliwych” płacąc im dodatkową premię ( odsetki od pożyczki ) za udostępnienie im tych środków. Nie było problemów, gdy pieniądz miał swą fizyczną postać a nie był tylko wirtualnym zapisem. Stąd bank nie mógł pożyczyć więcej niż miał fizycznie w sejfie.I to było zdrowe!
    Ojciec w 1972 r wziął 100 tys. kredytu na budowę domu. Spłacając kredyt oodał do banku 125 tyś. zł ( na 25 lat na 1% – to było za Gierka ). Ja w 1999 r wziąłem 60 tyś. na wykończenie domu. Gdy oddałem do banku nominalnie to, co pożyczyłem ( po upływie ok. 5 lat ) stan zadłużenia wynosił 80% pożyczonej kwoty czyli 20 % moich wpłat to były raty kapitałowe a 80% odsetki ). Spłacam go nadal. Przewalutowałem – jest mniejsze obciążenie miesięczne, oddałem już 2 razy tyle co pożyczyłem a mam spłacone dopiero 2/3 kapitału. Biorąc pod uwagę ten przypadek to można powiedzie, że wtedy PRL był rajem dla budujących własne domki ( cho za materialami trzeba było się nabiegac )w stosunku do tego co mamy dzisiaj.

  73. 100 000 zł na 1 proc. w ciągu 25 lat. Kwota do wypłaty: 128 243,20 zł.
    Przy uwzględnieniu inflacji bank nie zrobił dobrego interesu :(

  74. Wielokrotnie pisałam, że zawsze byłam tępa w słupkach…
    Normalnie, cały chodzony rok szkolny zaczęłam od czwartej klasy, kiedy już rodzina zamieszkała pod stałym adresem. Czytałam dużo od najmłodszych lat, ale nauka rachunków leżała martwym bykiem.
    Takich strat się nie odrabia ot tak.
    To jest jeden i chyba podstawowy z powodów, dla których nie próbuję się mądrzyć na tematy ekonomiczne.
    Wiedziałam jedynie, że nie wolno wydawać więcej, niż się zarabia.
    I tak mi zostało.
    A mój podopieczny, nie mając skończonych pięciu lat odliczył wczoraj bez błędu, troszkę wspomagany, do 230! – w skali do dziesięciu dodaje i odejmuje samodzielnie. Ma znakomitą wyobraźnie przestrzenną. Z pewnością nie będzie miał problemów z oceną realności spłaty zaciąganej pożyczki.

  75. Zasada, że nie wolno wydawać więcej, niż się zarabia, jest bardzo zdrowa. Albo trzeba narobić milionowych długów, wtedy niech bank się martwi 😉

  76. Mój syn w wieku 4 lat umiał liczyć do 2 milionów:
    jeden milion, dwa miliony 😎

  77. GajowyM.
    13 września o godz. 12:05
    A mnie za bajtla uczyli : „jeśli potrafisz liczyć, licz na siebie”.

  78. Andrzej:znowu dyskutuja ludzie ktorzy nie potrafia liczyc %,ale robia zarzuty bankom,bo zawsze nalezy pluc,szczegolnie jak sie nie wie o co chodzi;udowodnil im to Gajowy M.
    No,coz nawet z bankiem trzeba rozmawiac fachowo:ale jak sie jest „fachowcem od wszystkiego”to niema sie wielkich szans wytargowac odpowiednie kondycje.Ten przyklad o 100.000 czytalem juz kilka razy;nie kapuje dlaczego robi ten sam blad???Zreszta tak samo myli pojecia:_nie kapuje tylko poco zabiera glos!

  79. @Luap
    w zasadzie to udowodniłem tylko, że umiem policzyć procent składany i to tylko od kapitału złożonego w banku.
    Obliczanie kosztów kredytu wygląda nieco inaczej 😉
    Przy równych ratach i kapitalizacji miesięcznej do spłacenia będzie 113 061.74 zł (300 rat po 376.87 zł) Do tego jeszcze różne opłaty. Ale odsetki stale maleją, bo maleje suma kredytu do spłacenia.
    Tyle że banki nie oferują takich samych warunków dla kredytobiorców jak dla oszczędzających. Oprocentowaniu kredytu hipotecznego w wysokości 2,5 proc. odpowiada oprocentowanie oszczędności na 0,1 proc. Taka jest rzeczywistość.

  80. kaesjot
    13 września o godz. 10:50
    Z ciekawości, w którym roku kredyt przewalutowałeś ?.
    Luap
    Po co sie kłócić, ekonomii najlepiej uczy własna firma.

  81. GajowyM.:100% racji:Powiem dokladniej.Bralem w zyciu 3 ,na polskie warunki,b.wysokie pozyczki.Poniewaz znam to liczenie i nie dam sobie narzucic byle co,wytargowalem zawsze najnizsze mozliwe kondycje .Stawialem na swoim i wszystkie 3 juz splacilem.Te maciborki co tu sie wymadrzaja placili by jak za zboze.Takich wypadkow ignorancji znam kilka.Kilku ludziom tez pomoglem.Z bankami trzeba umiec rozmawiac,a tego nie jest w stanie zrobic ktos kto zna sie na wszystki:naturalnie po trochu!

  82. GajowyM.
    13 września o godz. 11:25
    Bo to był PAŃSTWOWY bank ( zresztą ten sam, w którym później ja brałem kredyt ) i PAŃSTWOWY program wspierania budownictwa indywidualnego.
    Mój kredyt też ponoć był częścią jakiegoś programu a nazywał się ładnie – Alicja.
    Andrzej52 – pamiętam, że wtedy kurs franka szwajcarskiego wynosił 2,64 PLN. Może to był 2006 albo 2008 – nie chce mi się sprawdzać.

  83. Luap
    13 września o godz. 13:56
    W drodze wyjątku.
    Znaczy się wg Ciebie kredyt w banku możesz brać tylko Ty i jeszcze paru, co się na tym znają.
    Całej pozostałej masie „ciemniaków” wara od tego !

  84. Mój kredyt też ponoć był częścią jakiegoś programu a nazywał się ładnie – Alicja.

    W krainie czarów!

  85. kaesjot
    To był rok 2006, w 2008 francek osiągał dno i wielu magistrów …-logii dało sie nabrac na kredyty hipoteczne.
    gdybys przewalutowal kredyt w 2004 roku, kiedy francek był u szczytu fali wschodzacej sinusoidy, bylbys kilkadziesiąt (jeśli nie -set) PLN na każdej racie do przodu. W porównaniu do kursu dzisiejszego oczywiście.
    Ale tym trzeba sie interesować.
    Tu znajdziesz tabele NBP.
    http://waluty.onet.pl/kursy-walut,18905,notowania-kursy-srednie-nbp-a?datetime=25.05.2004

  86. Andrzej52
    13 września o godz. 15:49
    Dla mnie istotne było to, że po przewalutowaniu miesięczna rata zmniejszyła się o 60% a że wpłacałem stale tę samą kwotę w PLN przy spadkach kursu franka utworzyła mi się nadwyżka zapewniająca obsługę kredytu bez bieżących wpłat.
    Jeszcze jakieś 5 lat i żegnaj kredycie. A na samym początku było tak, że płaciłem raty jakie bank mi wyznaczał a zadłużenie rosło ! Po 3 latach i wpłaceniu do banku nominalnie 60% pożyczonej kwoty byłem w punkcie startu.
    Ale mniejsza o to, bo celem moim było pokazać, że za PRL-u ojciec spłacając zaciągnięty kredyt oddał 125% pożyczonej kwoty a ja będę musiał oddać ok. 300 % kwoty kredytu i to w czasie o 20% krótszym.
    Pytanie – kiedy państwo było bardziej przyjazne obywatelowi ( przynajmniej jeśli chodzi o ten aspekt ) – wtedy czy dzisiaj ?

  87. Dobra zasada: kredyt brać w walucie, w której się zarabia.
    A jak się nie zna na transakcjach bankowych, to najpierw się dobrze poinformować, odwiedzić kilka banków, w trakcie rozmowy z bankowcem nie udawać, że się wszystko zrozumiało, zadawać proste pytania i żądać klarownej odpowiedzi, porównać oferty, naradzić z rodziną i kimś z przyjaciół, kto ma doświadczenie kredytowe za sobą, i dopiero wtedy podejmować decyzję.

  88. GajowyM.
    13 września o godz. 20:11
    Teraz to ja tez już jestem taki mądry.
    Może byłem dziedzicznie obciążony ufając, że bank chce dla mnie, swego wieloletniego klienta jak najlepiej.

  89. Kaesjot.Kiedy cie bralem powaznie,pisales na ten temat co innego.Nie martw sie ,i tak za jakis czas sie powtorzysz:wtedy sie odezwe!

  90. @ kaesjot
    „Znaczy się wg Ciebie kredyt w banku możesz brać tylko Ty i jeszcze paru, co się na tym znają. Całej pozostałej masie “ciemniaków” wara od tego”.
    Luap uwaza ze banki dla niego robia wyjatki i wola tracic pieniadze niz zarabiac.
    Trzeba byc idiota by uwazac ze banki sa instytucjami dobroczynnymi. On nie wie ze pieniadze sie nie mnoza w bankach. Tego nie uczyli w PRL-owskiej ekonomii.
    Dla niego kazdy kto nie skonczyl tej dziedziny nie zna matematyki. Co ciekawe nie slyszal nigdy o tym ze studenci politechnik ktorzy odpadali z powodu matematyki na pierwszym roku studiow przenosili sie na ekonomie i tam byli czempionami.
    Stad ta jego nienawisc do ciebie, bo prawdopodobnie chcial byc inzynierem ale za malo oleju w glowie. Na dodatek wychwala Balcerowicza bo zrobiono z niego idola w nowej Polsce, a ze to ten sam poziom wiedzy wiec nie widzi bledow ktore popelnil jego idol. Pozdrawiam.

  91. kaesjot
    Szanowny kaesjocie, to że Twój Ojciec po 25 latach oddał 125% kwoty pożyczki, nie świadczy o tym jak mocna byla gospodarka PRL-u, ale jak stala na glowie. Ktoś do tego kredytu musiał doplacić, tak samo jak dzisiaj ktoś musi dopłacac do kopalń.
    GajowyM.
    Oczywiście kredyt bierzemy w walucie w której zarabiamy.
    Ja bralem samochody w leasing w zlotówkach, pomimo tego, że od 22 lat zarabiam w dewizach. Ale okres leasingu to było 4-5 lat, a w tym czasie, mimo że wspólpracuje cale lata z klientem za którego jestem pewien, nie wiadomo co sie może wydarzyc w tak dlugim okresie.
    Dodatkowo banki (przynajmniej niektore) stosują dla kredytobiorców złodziejskie kursy dewiz, szczególnie bank z miasta @Neli, właściciel najwyższego budynku w mieście.

  92. @Andrzej52
    Kto to widział, by robić interesy z Leszkiem Czarneckim, hi, hi?

  93. Andrzej52
    13 września o godz. 21:47,
    Na jakiej podstawie twierdzisz, że do kredytu mojego Ojca ktoś musiał dopłacać?
    Może wtedy banki nie były tak pazerne jak dzisiaj, miały niższe koszty, gdyż nie musiały zatrudniać fachowców od „wciskania kitu” i wydawać milionów na durne kampanie reklamowe i ten 1% je satysfakcjonował ? Może komuchy nie były takie głupie i wiedziały, że jak da ludziom preferencyjne kredyty to sami się wezmą za budowę własnego domku a nie będą czeka, aż „państwo im da”
    Pamiętasz hasło przewodnie za Gierka – ” aby Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatniej”
    Czy to było takie głupie z perspektywy przeciętnego zjadacza chleba ?

  94. kaesjot
    Mój ojciec uczył mnie, jak coś robisz rób to dobrze.
    Poszukałem oprocentowanie kredytów i oszczędności w roku 1969, ustalone przez Prezesa Rady Ministrów, tow. Cyrankiewicza. (widnieje jego podpis).
    Oszczędności były oprocentowane na 6,5%.
    Czyli jak Twój Ojciec otrzymal kredyt na 25 lat na 1%, to ktoś do niego dopłacił, czy nie dopłacił ?
    Więcej :
    file:///C:/Users/Andrzej/Downloads/M19690238.pdf

  95. Przepraszam, prawidłowy adres to :
    isap.sejm.gov.pl/Download?id=WMP19690320238&type=2
    Należy wkleić do wyszukiwarki.
    anumlik
    Oferta leasingu tego banku byla atrakcyjna, diabeł tkwił w szczegółach, nie zapisanych w umowie.

  96. Andrzej52
    14 września o godz. 10:32
    Pamiętam dokładnie – 1250 zł raty na kwartał ( bo spłacał kwartalnie ) x 4 kwartały x 25 lat = 125 000 zł ( jak w pysk …) W 1972 roku rozporządzenie Cynarnkiewicza mogło już nie obowiazywac a premierem był wtedy Jaroszewicz a Gomułkę zastąpił Gierek, który chciał zdynamizowac, unowocześnic polską gospodarkę.
    Rozwój budownictwa indywidualnego był jednym z priotytetów Gierka stąd te preferencyjne kredyty.
    Tego, określonej strategii i konsekwentnej jej realizacji w interesie ogółu ( a co najmniej zdecydowanej wiekszości ) obywateli, poprawy ich poziomu życia oczekujemy od tych, którym powierzamy ster rządów. Jeśłi działają oni w interesie tej większości wtedy dopiero możemy mówi o demokracji.

  97. Andrzej52:prowadzisz z nim bezowocna dyskusje.TJ.facet ktory nie zrozumial:dobrymi checiami pieklo jest wybrukowane!Zyciowy naiwniak:jak takim dosz wladze,zajada wszystko!Teraz jeszcze ustawia Cyrankiewicza:poczekaj kilka miesiecy;ta sama pozyczke poda znowu jako przyklad,jak komuna:banki, pieniadze otrzymywali z ksiezyca.A potem i tak splajtowali:ale on w to nie wierzy!

  98. ofiara cenzury:w 2012 bylem na zebraniu akcjonariuszy firmy ktorej wyroby codziennie widzisz.W tym olbrzymim koncernie z 27 czlonkow Zarzadu u Rady Nadzorczej 22 bylo ekonomistami.W 2013 i 2014 nie liczylem!
    Wynik twoich wypocin:w 2010 polskie inzyniery zgosili 2 miedzynarodowe patenty na 1 mil.mieszkancow;Niemcy 180!
    No grafomanie:napisz cos jeszcze glupszego i twoim zwyczajem rzuc miesem;co innego nie potrafisz!

  99. Luap
    14 września o godz. 13:40
    Z Wikipedii ”
    „W Polsce patentów udziela Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej. Od lat 90. spada liczba zgłaszanych wynalazków krajowych, jak i udzielanych patentów. W roku 1990 zgłoszono 4105 wynalazków i przyznano 3242 patenty, natomiast w roku 2003 zgłoszono już tylko 2268 wynalazków i udzielono 613 patentów”
    W ciągu 13 lat spadek zgłoszeń o 45% przyznanych patentów o 80% !
    W 1990r 79% wniosków otrzymywało patenty, w 2003 – zaledwie 27% wniosków przyznano patent.

  100. Naucz sie czytac ofiaro cenzury!!!!

  101. Luap
    14 września o godz. 17:52
    No i co – zabrakło argumentów to zaczęły się wyzwiska ?
    Bo ja nie rozumiem co tam bełkoczesz/
    Naucz się wpierw składnie pisac , by inni zrozumieli o co ci chodzi a potem zabieraj głos.

  102. Chopy, musicie sie wadzić ?.
    Kaesjot
    Mam nadzieje , że przeczytaleś rozporządzenie Cyrankiewicza, najciekawsze w nim to, że odsetki od kredytów są NIŻSZE niż odsetki od lokat.
    PRL to była naprawde księżycowa gospodarka.

  103. Wydaje mi się ,że czuję w felietonie pożegnalnym DT przez JP ,bo dla Niej to pożegnanie,
    zawód,z próbą łagodzenia zawodu,że może nie mógł..niewyrażne i bez przekonania .
    Nie dołączę do tego typu dywagacji.Scheda pozostawiona już cuchnie a smród będzie wzrastał z upływem czasu.
    Ważna jest przyszłośc z wariantem krytycznym,gdy „rynki” stracą „zaufanie”i trzeba bedzie rolowac długi po cenach zbójeckich .To jest wariant prawdopodobny coraz
    bardziej wraz ze wzrostem ryzyka eskalacji konfliktu ukraińskiego. Kto wtedy będzie próbował RP przed bankructwem bronic bez szermowania argumentem „wina Tuska” (ulubiony slogan a’rebours JP nieutulonej w żalu,choc to wina DT oczywista ),bowiem rynki nie interesuje czyja wina a tylko konkretne pieniądze.
    NIE MAM POJĘCIA ………
    Pani JP,przez długie lata ,z klapami na oczach,a moze i bez klap..samym rozumkiem się posługujac..robiła wodę z mózgu czytelników budujac wytrwale apoteoze DT..
    Chciałbym bardzo by była teraz łaskawa ,na łamach,zamiast oceny (.gw) ..spróbowała odpowiedziec na pytanie kto ma bronic RP w sytuacji krytycznej spowodowanej niewątpliwą winą Tuska..bez wykręcania kota ogonem ..

  104. @ kaesjot
    Jest zasadnicza roznica pomiedzy bankami panstwowymi w PRL-u i bankami prywatnymi ktore sa w kapitalizmie. Ja znam przypadki ze w latach 70 ludzie wzieli pozyczki na budowe na powiedzmy 20. Po transformacji gdy byla hiperinflacja banki nie podniosly odsetek powyzej poziomu inflacji dlatego ci ktorzy mieli dla przykladu polowy nie splaconej pozyczki oddali bankowi reszte w wysokosci jednej pensji. To jest niemozliwe w kapitalizmie. Czyim to bylo kosztem? Oczewiscie reszty spoleczenstwa, bo ci ktorzy nie mieli pozyczek takiego numeru odwalic nie mogli. Ja jestem zdania ze banki robia to na co pozwala im naiwny klient, a ze prawo jest po ich stronie to jest inna sprawa. Jak kiedys mawial Cimoszewicz: „bylo sie ubezpieczyc”. Czyli bylo nie brac pozyczki gdy sie nie rozumialo tego ze dzisiaj sa takie odsetki a jutro moga byc 2 albo 3 razy wyzsze, bo kazda pozyczka jest loteria w ktorej bank dyktuje warunki.
    Zasada w zyciu jest taka ze jak nie chcesz skonczyc na ulicy to nie chodz do kasyna. Albo jak nie chcesz reszty zycia spedzic na splacaniu bankowi tego co ci pozyczyl, to zyj z zarobionych pieniedzy a nie probuj zyc na koszt banku. To jeszcze sie nikomu nie udalo.

  105. Marcin
    14 września o godz. 21:57
    Dzisiaj na budowę bez kredytu stac niewielu Polaków . Żeby pobudowac domek trzeba zebrac ok. 400 – 500 tys. zł. Aby tyle zaoszczędzic w ciągu 10-15 lat trzeba zarabiac min. 10 tys. zł brutto/m-c. W 2010 r co najmniej tyle zarabiał zaledwie co 40-ty ( 2,5% ).
    Andrzej52
    14 września o godz. 21:37
    Odbudowała komuna kraj po wojnie ?
    Wg Twojej logiki nie miała prawa bo nie mieli kapitału a jednak odbudowali. Co więcej – pobudowali wiele domów, fabryk, dróg, szkół ( „1000 szkół na Tysiąclecie” – pamiętasz te hasło Gomułki ? ) a nie powinni, choc nie mieli kapitału i uprawiali „księżycową ekonomię”
    Odpowiem Tobie – bo pracowali !!! Wystarczyło, że był materiał, narzędzia i zapał do pracy.
    Prawdziwe wartości powstają w wyniku ludzkiej pracy – bez niej sam kapitał g… zrobi.

  106. Andrzej52
    14 września o godz. 21:37
    Jeszcze jedno – wziąleś pod uwagę takie aspekty decyzji Cyrankiewicza jak np.
    – ściągniecie z rynku nadwyżki pieniędzy gdyż brakowało wystarczającej ilości wyrobów konsumpcyjnych, która to gałąź przemysłu w PRL-u na początkowym etapie rozwoju traktowana była „po macoszemu” Alternatywą była inflacja i podwyżka cen. Mimo to nie zapobieżono w wydarzeniom grudniowym.
    – może inwestowanie tych środków w przemysł albo rozwój budownictwa mieszkaniowego dawało większe zyski, pokrywające straty na kredytach hipotecznych
    Czy wg Ciebie niemożliwa jest poprawa rentowności firmy poprzez OBNIŻENIE ceny jej produktów ?
    A jest to możliwe – wystarczy relatywnie wysoki udział kosztów stałych, niewykorzystane moce produkcyjne i elastycznośc cenowa popytu.
    Może to wtedy wcale nie było takie głupie tylko priorytety w gospodarce niewłasciwie ustalone.
    Może komuna nie padła, bo była źle zarządzana lecz dlatego, że zaczęła byc coraz bardziej konkurencyjna wobec gospodarki kapitalistycznej.
    No przecież kapitalizm nie doprowadził do upadku komuny bo chciał, aby ludziom tam żyjącym było lepiej. To, co się dzieje na świecie sprawia, że tylko idioci mogą w to wierzyc. Ile naszych zakładów przemysłowych zostało wykupionych przez zagraniczne firmy tylko po to, aby je zamknąc. Czy rasowy kapitalista inwestuje w interes, który jest nieefektywny i musi go szybko zamknąc ? Nie – on inwestuje w ZNISZCZENIE konkurenta.

  107. @ kaesjot
    To sie zgadza. Swiatowe ceny cementu, stali i drewna. Gdy Polska przejdzie na euro beda jeszcze wyzsze. Ale w tym co piszesz sa wyjatki. Na przyklad pensja Tuska 30tys euro na miesiac pozwala co 3-4 miesiace miec mu nowy dom.
    To w PRL-u bylo nie do pomyslenia. Gdyby jakis dygnitarz partyjny w PRL-u mial takie zarobki to ludzie by go zywcem zjedli. Teraz natomiast w niebiosa wychwalaja jaki to zdolny czlowiek ze tyle beda mu placic.
    Zreszta lista tych ktorych stac na budowe bez pozyczki jest znacznie dluzsza.
    12.5 tys na miesiac posla czy senatora to ciagle co kadencja nowy dom.
    Jak do tego dodasz sejmiki, czy inne miejsko-wiejskie przywileje partyjnego towarzystwa to wtedy wychodzi ze Polska jest zielona wyspa. Reszta moze sie bujac. Jak ktos ma watpliwosci czy to na koszt spoleczenstwa niech sobie sprawdzi srednia krajowa i doda do niej bezrobotnych plus ZUS-owskich emerytow. Jednym slowem koszmar.

  108. kaesjot
    „Właśnie to przyszlo mi na myśl po przeczytaniu rozporządzenia Cyrankiewicza. Potwierdza sie moja opinia o Tobie, jesteś inteligentny.
    Tylko takie ściąganie pieniędzy z rynku było spychaniem problemów na później, podobnie jak zadłużanie kraju dzisiaj.
    Efekty takich dekretów Cyrankiewicza znamy, w sklepach został ocet.
    Marcin
    „Na przyklad pensja Tuska 30tys euro na miesiac pozwala co 3-4 miesiace miec mu nowy dom.”
    To taka polska zawiść i zazdrość.
    Nie czytaj takich wiadomości, to nie będzie ci żal, albo spróbuj wzorem innych społeczeństw, dorównać temu co zarabia więcej, a nie sprowadzać go do wlasnego poziomu.

  109. abchaz
    wina Tuska, wina Tuska, bardzo duża wina Tuska.

  110. @ Andrzej 52
    „Nie czytaj takich wiadomości, to nie będzie ci żal, albo spróbuj wzorem innych społeczeństw, dorównać temu co zarabia więcej, a nie sprowadzać go do wlasnego poziomu.”
    A jak widzisz bezdomnego bezrobotnego na ulicy to zamykaj oczy. I najlepiej nie itneresuj sie co robia politycy, jak sobie przydzielaja odprawy zwane zlotym usciskiem dloni po zakonczeniu pelnienia funkcji. Jakos tak sie sklada ze nie potrZebuje co pol roku zarobic na nowy dom. Swego czasu papiez Jan Pawel II otrzymal podobna pensje gdy zostal papiezem. Zapewne slyszales ze ja przeznaczal na osobiste premie dla swoich pracownikow. To byl czlowiek ktory mial gest. Niektorzy porownuja nominacje Tuska do nominacji Karola Wojtylly.
    Jednak jak chodzi o stosunek do pieniedzy dzieli ich przepasc. To taka dygresja nie majaca nic wspolnego ze sprawami dyskutowanymi. Polakow transformacja oglupila. Demokracja polega na miedzy innymi na tym ze nie zapomina sie o tych ktorzy sa najslabsi, nie maja glosu, nie maja sily pracowac lokciami. Polska o nich zapomniala zapatzona na tych na swieczniku. Po prostu zwykly brak rozumienia na czym polega demokracja. W polskim wydaniu chodzi o to by napchac sobie ile sie da, bo tak sie wydaje ze jest wszedzie. Smiech ogarnia z tych „solidarnych” ktorzy walczyli o pieniadze dla takich jak Walesa czy Tusk. No i oczywiscie sp Romaszewski. Tyle ze wahadlo historii moze odbic po raz kolejny w druga strone i wtedy lepiej byc mniej pazernym. Jeszcze 100 lat nie minelo od ostatniej rewolucji. Zaczeli od cara i jego rodziny. Historia lubi sie powtarzac.

  111. Andrzej:ten synek pomylil patenty miedzynarodowe z krajowymi i do tego jeszcze podskakuje jak nagi w pokrzywach.
    Ci dwaj pisza jakies glupoty o finansowaniu budowy.Nie wlaczam sie ,aczkolwiek gdybym napisal prawde ,to nawet Ty bys mi nie uwierzyl.Te 2 grafomany doszli ,jakze polskiej,ze swoja zawiscia b.daleko i zaczynaja zmyslac.Jest to polska choroba:fakty mnie nie interesuja:ja mam racje ,jak jej niemam to wolno mi zmyslac,albo przeinaczac!

  112. Andrzej52:jeszcze jedno:wyobraz sobie ,ze takim fantastom odda sie wladze???!!!Wtedy nawet,zacytuje stare powiedzonko,nawet na Saharze braknie kamieni i piasku!

  113. Luap
    15 września o godz. 9:24
    Porównywałem lata 1990 i 2003 a Polska przystąpiła do konwencji o udzielaniu patentów europejskich w 2004.
    Pokazałem to, co chciałem pokazać a mianowicie to, że po zapanowaniu w Polsce twojego ukochanego kapitalizmu znacznie spadła aktywność a jeszcze bardziej jakość prac innowacyjnych, bo celem zagranicznego kapitału było zrobienie z Polski kolonii.

  114. abchaz
    Znalazłem w sieci, specjalnie dla Ciebie i wielbicieli PiS.

    ” Zgodnie z wierszem Młynarskiego –
    Pociąg spóźnił się do Buska – wina Tuska.
    Podupada kurort Ustka – wina Tuska.
    Groch się jakoś marnie łuska – wina Tuska.
    W Totku Ci nie wyszła szóstka – wina Tuska.
    Zaszkodziła Ci kapustka – wina Tuska.
    Cioci Zosi siadła trzustka – wina Tuska.
    W szczerym polu uschła brzózka – wina Tuska.
    W gardle Ci uwięzła kluska – wina Tuska.
    Dyszel złamał sie u wózka – wina Tuska.
    Waza stłukła się etruska – wina Tuska.
    Zimny deszczyk w oczy pluska – wina Tuska.
    Gorzkie łzy ociera chustka – wina Tuska.
    Połamała nóżki kózka – wina Tuska.
    Księdzu z głowy spadła piuska – wina Tuska.
    Polska to kolonia ruska – wina Tuska.
    Na stadionach rąbanina – Tuska wina.”

  115. Andrzej52
    16 września o godz. 6:50
    Jeśli ktoś nie cierpi PO i Tuska nie oznacza to, iż jest fanem PIS-u.
    Tusk jest symbolem sił, które w 1989 roku przejęły władzę nie mając absolutnie ani pomysłu , ani wiedzy ani tym bardziej kadr zdolnych do kierowania państwem. Nie byli nawet w stanie pojąć co im oferuje Sachs poprzez Balcerowicza.
    Nie oceniaj sytuacji w kraju na podstawie własnego sukcesu, gdyż zaliczasz się do stosunkowo nieznacznej ( ocenianej na 5% ) części Polaków, którzy skorzystali na przemianach. Ja piszę najczęsciej o tych, ktorzy na tym stracili a tę grupę szacuje się na 50% .

  116. kaesjot
    Nie twierdzę, że abchaz jest zwolennikiem PiS-u. To Jego sprawa.
    A komentarz był żartem. Pamiętasz „Balcerowicz musi odejść”.
    Aktualnie od kilku tygodni przerabiam „winy Tuska” w służbie zdrowia, tej podstawowej i troszke wyżej.
    Jeśli to Ciebie interesuje, to opisze moje spostrzeżenia, sam zdecydujesz czyje winy.

  117. Miałem ostatnio 3 tygodnie bez dostępu do Internetu i chyba wypadłem z gry w blogowaniu. Przerzuciłem wpisy gospodarzy i żaden mnie nie zainteresował. Nie podniecam się ani Putinem, banderowcami, ani karierą brukselską Tuska, a setek komentarzy nie jestem w stanie przeczytać. U Pani Paradowskiej przeleciałem tylko komentarze, zatrzymując się na tekstach zawsze czytanych przeze mnie blogowiczów i zainteresowały mnie dwa wątki:

    1) Rola banków w dziejach ludzkości i

    2) umiejętności matematyczne małych dzieci,
    bo na oba te tematy mam coś do powiedzenia z własnego życia.

    Stosowałem całe życie zasadę, opisaną przez Nelę – wydawałem tylko tyle ile miałem, unikałem wszelkich pożyczek, kupowania na raty itp..
    Musiałem wziąć pod koniec PRL kredyt mieszkaniowy w banku na budowę domu, aby Urząd Skarbowy mnie nie ścigał po wybudowaniu domu, chociaż byłbym sobie poradził z własnych oszczędności moich i żony.
    Dziwny wydaje mi się ten 1% od kredytu mieszkaniowego w banku. Ja płaciłem więcej, ale nie pamiętam ile.. Gdy Balcerowicz postawił finanse na głowie, skorzystałem z możliwości spłacenia reszty kredytu przed skokiem finansowym.
    Czegoś takiego jak 1% w banku nie widziałem, bo faktycznie bank musiał być zarządzany przez faceta bez znajomości podstaw matematyki.
    Były niewielkie kredyty związkowe na cele mieszkaniowe (rozpoczęcie i zakończenie budowy lub remont) w zakładach pracy na 1%, i pewnie ktoś tam dopłacił, tylko nie wiem, kto.
    Istniały też kasy zapomogowo-pożyczkowe, gdzie wpłacałem miesięcznie pewną sumę i mogłem wziąć pożyczkę bezprocentową co jakiś czas. Zakład trzymał te pieniądze w PKO i były odsetki. Po odejściu z pracy wypłacono mi wkład po odtrąceniu pożyczek.
    Chciałbym skomentować komentarz Andrzeja. Cytuje i i stawia pytania na temat działania banku:

    ***Andrzej52
    13 września o godz. 6:12
    “A przeciez banki byly kiedys tylko po to by przechowywac bezpiecznie pieniadze.”
    I za to przechowanie żądasz jeszcze zapłaty, czyli odsetek.
    A bank skąd ma mieć pieniądze na Twoją zapłatę. ?
    Nie bronie banków, ale troche logiki by sie przydało. ***

    Może kiedyś rolą banku było wyłącznie przechowanie cudzych pieniędzy (np. w westernach) i pewnie dający swe złoto w depozyt płacił bankowi. Chodzą słuchy, że banki szwajcarskie żerują bez roboty na fortunach aferzystów i dyktatorów różnej maści.
    W moich czasach i polskich bankach, bank już nie był tylko właścicielem sejfów na nasze pieniądze, ale tymi pieniędzmi wypracowywał dla siebie godziwy zysk i dla mnie odsetki, udzielając kredytów na znacznie wyższy procent niż odsetki dla mnie. Czysta robota i dlatego wyrosło u nas kilkadziesiąt banków, gdy w PRL wystarczyły trzy (PKO, PeKaO S. A. i BPH).
    Odważni aferzyści typu Grobelny chyba jeszcze grali na giełdzie (jak podobno OFE) i Grobelny zapewniał podwojenie wkładu w ciągu roku (100% odsetek). Czasy były tak dziwne, że dewizy miały wartość ogromną, a złotówki to był szmelc.
    Znam panią, która zdobyła znaczną sumę dolarów – mniejsza o jej profesję! Dla mnie była koleżanką ze studiów i sposób uzyskania dolarów mnie nie obchodził. Zamieniła wszystkie dolary na złotówki i wpłaciła Grobelnemu. Po roku odebrała podwojoną sumę i zamieniła spowrotem na dolary. Problem tylko w tym, że podwoiła majątek i miała jeszcze duży bonus, bo relacja zł -$ zmieniła się diametralnie na jej korzyść.
    Ja traciłem na każdej próbie pomnożenia moich oszczędności. Zarobiłem uczciwie ileś franków francuskich na rocznym stażu. Bałem się, że franki polecą w dół i wszystko zamieniłem od razu we Francji na dolary po najwyższym kursie dolara w historii Francji. Straciłem około 30 % moich zarobków.
    Przy drugiej próbie wzbogacenia (fundusz PIONIERA) straciłem następnych kilkadziesiąt procent i już nie próbuję więcej.

    Znam jednak ten genialny wymysł – procent składany!!!

    ***GajowyM.
    13 września o godz. 10:28
    Kiedyś w szkołach uczyli obliczania procentu, a nawet procentu składanego, który według Einsteina jest jednym z największych wynalazków ludzkości***

    Raz w życiu chciałem zyskać na udzielonej pożyczce innemu „kapitaliście”. Zawarłem umowę z zięciem – kapitalistą z bożej łaski – pożyczyłem mu 10 000 zł na jego wkład w zakup działki i budynku dla jego firmy graficznej. Pieniądze miałem na książeczce PKO, a odsetki wtedy wynosiły 18 % (teraz 0.01%), natomiast kredyt bankowy był oprocentowany 30%. Zięć nie mógł dostać kredytu w banku, nie miał tzw. zdolności kredytowej (gołodupiec). Zaproponował mi łatwy zarobek – zamiast 18% – 25%. On zyskał i ja miałem zyskać. Już się cieszyłem, że mogę podatkiem od zysku wspierać państwo, ale niestety zysku nie było.
    W przypadku wydłużenia czasu miała nastąpić kapitalizacja odsetek po każdym roku. Zięć nie okazał się człowiekiem honoru, a umowa była ustna, choć przy kilku świadkach. Gdy rozstał się z moją córką, obraził się na drugiego „kapitalistę (tzn. na mnie)” i przestał płacić raty i obecnie – zgodnie z genialnym wzorem na procent składany jego dług przekracza już 100 000zł.
    Są to oczywiście pieniądze fikcyjne, bo on mi ich nigdy ni odda.
    Chyba podobnie stanie się z krajowym długiem z zegara Balcerowicza, bo żaden rząd go nie spłaci i Polska ogłosi kiedyś bankructwo (byle nie za wcześnie!).
    Chciałem chociaż jego firmę zgłosić do krajowej listy dłużników, ale nie mam szans, bo ustna umowa w rodzinie może być tylko do 500 zł, o czym się dowiedziałem po czasie.

    Przechodzę do drugiego tematu – małe dzieci o zacięciu matematycznym:

    ***· NELA
    13 września o godz. 11:34
    A mój podopieczny, nie mając skończonych pięciu lat odliczył wczoraj bez błędu, troszkę wspomagany, do 230! – w skali do dziesięciu dodaje i odejmuje samodzielnie. Ma znakomitą wyobraźnie przestrzenną. Z pewnością nie będzie miał problemów z oceną realności spłaty zaciąganej pożyczki.
    · GajowyM.
    13 września o godz. 12:05
    Mój syn w wieku 4 lat umiał liczyć do 2 milionów:
    jeden milion, dwa miliony ***

    Jak się chwalić, to się chwalić, byle nie skłamać. Gajowy sobie żartuje z tymi milionami, a Nela poważnie obwieszcza osiągnięcia swego podopiecznego. Gdy sięgam pamięcią wstecz – bardzo wstecz – to powiem, że moje pierwsze zarobki uzyskałem w wieku 3 do 4 lat, gdyż liczyłem dalej niż te 2 miliony, rozwiązywałem w pamięci zadania z dodawaniem i mnożeniem przez liczby jednocyfrowe do kilku milionów. Chcąc mnie czymś zająć, ojciec zadał mi zadanie (sobie zapisał i pracował dalej), ja liczyłem i on sprawdzał wynik.
    Klienci ojca nie wierzyli w moje umiejętności i zadawali mi obliczenia. Za każdy wynik otrzymałem 50 fenigów (równowartość przedwojennej złotówki!). Miałem zawsze niezłe kieszonkowe, uczciwie zarobione, nie z łaski rodziców.
    Miałem wtedy fenomenalną pamięć do dużych liczb, bo przecież nie pisałem tych liczb, wszystko liczyłem w pamięci.
    Wprawdzie czytałem swobodnie wszystko co mi w rękę wpadało, ale pisać się nauczyłem dopiero w szkole. Pamięć do dużych liczb pogorszyła mi się zdecydowanie w pierwszej klasie liceum, nie wiem dlaczego.
    Niestety nie przekazałem tych umiejętności potomkom. Córkom jeszcze co nieco, wnukom nie bardzo, a prawnuk ma 5 lat i do dziesięciu nie policzy poprawnie. Brawo dla podopiecznego Neli!

  118. Antonius
    „A przeciez banki byly kiedys …..”
    To nie są moje słowa, napisał to chyba Marcin.
    Czy orientujesz sie jak wygląda śledztwo w sprawie zabójstwa burmistrza Przewdzinga?.
    Jakoś cichutko.
    Pozdrawiam.

  119. Antoniusie, do listy banków PRL-u zapomniałes dopisać banki spółdzielcze. Jedynie w tym banku mógł miec konto rzemieślnik, handlowiec itp. Czy wesz jakie patologie to tworzyło ?.

  120. Antonius!
    Cieszę się, że wróciłeś do domu i do blogu.
    A mój podopieczny ma i inne osiągnięcia. Był w swoim pokoju, ja w sąsiednim – zadał mi pytanie „jaki dziś jest dzień”?
    Poniedziałek
    – Jakie to literki?
    przeliterowałam.
    – Jaka jest pierwsza literka?
    P
    – a druga?
    O
    … przy szóstej literce zainteresowałam się bliżej, weszłam do pokoju małego i zobaczyłam pięknie napisane na ścianie „poniedz”!!!
    Na moje wątpliwości mały odparł, że tatuś mu pozwolił…
    Obok były kreski z cyferkami, pokazujące wzrost młodego.
    Spokojnie podałam mu kolejne literki i już cały „poniedziałek” siedzi na ścianie. Malowanie za jakiś czas. W listopadzie młody będzie już miał brata.
    To będzie czad!

  121. @Andrzej52

    Przecież pisałem, że Andrzej cytuje! Nie chciało mi się szukać źródła. Może i Marcin. Jeszcze nie jestem w normalnej formie po trzech tygodniach męki.

    Jeśli chodzi o liczbę i rodzaj banków w PRL to się nie wypowiadałem. Pisałem o bankach w Kędzierzynie, które w nazwie miały wyraz „bank”. Czy był spółdzielczy, tego nie wiem, ale nie kojarzę, gdzie mógłby być. Teraz chyba instytucji zachęcających do wzięcia pieniędzy zbliża się do setki. Co próbuję znaleźć sklep z czymkolwiek, gdzie lubiłem kupować, to natrafiam na nazwę „Bank…” lub „Kasa… Musi to być dobry interes, jeśli tylu się pcha z pieniędzmi dla biednych ludzi.
    Szowiniści mogą współpracować z „Deutsche Bank”, jest w centralnym miejscu miasta obok supermarketu Leclerc, frankofile (jak ja) mają możliwość w czymś francuskim, tylko nie pamiętam nazwy. Ja lubiłem Crédit Lyonnais, Agence Y w Paryżu na skrzyżowaniu Rue Monge z jakąś dużą Aleją, lub maleńką agencję w Meudon, ale tego u nas nie ma.

    O Zdzieszowicach i Przewdzingu jest jak u Remarcka – „Im Westen nichts Neues”.

  122. Oczywista oczywistość być może obejmie rządy w Polsce.
    Moim zdaniem obejmie i to objęcie szybkim opadnięciem obejmujących rąk oraz burzami politycznymi i ulicznymi rozróbami.

    Zarówno w publicznych werbalnych wystąpieniach jak i w mowie ciał w przestrzeni publicznej przejawi się wieloznaczność oraz uzależnienie znaczenia od kontekstu.

    Gdy pierwszy raz byłem kilkanaście lat temu na Słowacji, to zdziwiło mnie biurokratyczne rozumienie zabiegów sanatoryjnych i nazywanie ich procedurami. Podobnie zdziwiła mnie akcyjność tamtejszego handlu, bo w prawie każdym sklepie trawała właśnie akcja i obserwowałem dziwną spokojność klientów w duchu dzień jak co( ! za )dzień ( ! ).

    Z pożyczkami udzielanymi przez zakładowe kasy samopomocowo-pożyczkowe to mi się do dziś wiąże dwoistość: Jak Partia mówi, że nie da, to nie da. A jak mówi, że da to mówi.

    Dziś partia idących po wladzę swą siłę przebicia czerpie z i zamierza ją wzmocnić przy pomocy Kas Stefczyka. I po prysnięciu złudzeń Stefczyk zostanie medialnym kolegą Grobelnego i zostanie na dłużej w pamięci tych którzy wzięli i nie oddali.

    Usuńcie prawie oraz biurokratyczne z tekstu powyżej i wyjdzie na to, że byłem kilkunastoletnim rezydentem na Słowacji narzekającym na biurokrację podobnie do @Kartki z Podróży.

    Tymczasem byłem pasażerem koleji polskich i słowackich płacących za podróż poniżej kosztów (była znacząca zniżka kosztu biletu kolejowego za przejazd z Warszawy do Pieszczan i dalej do Bratysławy) oraz zagranicznym sanatoryjnym pacjentem uprzywilejowanym. Miejscowi musieli stawić się na poranny posiłek w sali obok punkt 7:00, a ja z żoną według dzisiejszych językowych standardów: spoko, spoko i pomidorki na śniadanie a nie tylko niesłodzona owsianka.

    @Antoniusowi zapewne na pożegnanie z kasą koleżeńską potrącono niespłacone pożyczki.

    Na blogu En passant @Nela opisała losy pożyczki, którą rozłoszczona spłaciła przed podstawowym umownym odległym terminem.

    A wedle mnie dzisiejszym standardem jest wyższy koszt narztu na kwotę pożyczki spłaconej przed terminem. Koszt obciążenia pożyczki regularnie spłacanej jest ponoć zwykle niższy. Porównania wysokości obu kosztów @Nela nie zamieściła.

    Pieniądze mają to do siebie, że upierdliwie trzymają się dokładności.
    Można zapewne dziś zaciągnąć kredyt oprocentowany 1% w skali roku oraz inny:1% w skali tygodnia. Pierwszy: gdy jesteśmy jedym z trzech pierwszych klientów, a drugi gdy jesteśmy kolejnym naiwnym.

    Z gadkami politycznymi celebrytów, staruszek i staruszków blogowych oraz z gadkami ludzi interesu to do dziś jest jak z niegdyś obiecującą Partią. Dziś najbardziej opłacanym legalnym zawodem w Polsce jest komornik, a po objęciu władzy przez partię hołubiąca Kasy Stefczyka do wysoko płatnych zawodów dołączy windytkator.

    Bo już nie wystarczą: chlapnięcie jezorem, skrót myślowy oraz oczywista oczywistość. Będzie audyt.

    A z audytem, to jest tak: kolejne wymienianie liczb to nie jest liczenie – bo nie wykonujemy operacji arytmetycznych lecz tylko (zwykle) bierzemy następnik. Ani między palcami rąk, ani między palcami nóg nie ma zapisane, że powyżej 12% to karalna lichwa i procent składany nie jest prosto wyłożyć nawet wykształconemu człowiekowi. Zwykły człowiek, który splacił co bank żądał, jeszcze zapłaci za to, że pożyczał w niewłaściwym banku.

    Pierwszym posunięciem nowej władzy będzie zakaz reklamowania kredytów przez zagranicznych aktorów oraz szyneczka i kapary na śniadanie dla dolarowych pacjentów w polskich sanatoriach. Bo 70% procent nie rozumie co to oczywista oczywistość.

    Jak partia mówi …
    to ma być krótko a nie rozwlekle!!!!!!!!!!

    Kabaret Dudek – Inkasent

    … nie dajmy …

    http://www.youtube.com/watch?v=YBPWq0ZAyIo

  123. Porównania wysokości obu kosztów @Nela nie zamieściła.
    …..
    Jeszcze tego brakowało!
    Pisałam przecież, że jestem tępa w słupkach.

  124. Niefortunna pożyczka @Neli jest opisana na tym blogu, a nie jak wyżej wzmiankowałem na blogu En passent. Miałem w głowie było, mnięło a chodziło mi o skrót myślowy i pominięcie okoliczności. Wyszedł błąd.

    Opisane przez @Nelę spłacanie odsetek – a nie właściwej pożyczki – dziś byłoby naganne i zajęł by się tym nadzór bankowy. Być może czepiam się tylko niedbalości w opisie sytuacji.

    Moją postawą jest niewiara w czystość intencji i niewiara w zdrowy rozsądek ludzi którzy powierzali swój kapitał firmie Amber Gold.

    Rzesze chcą żyć z obracania cudzymi pieniędzmi i prawie nikt nie chce się do tego przyznać. A w Polsce mamy rekordowo wysoki w skali świata wskaźnik liczby placówek bankowych na 10 tysięcy mieszkańców.

    Bierze to się z milczącego przechodzenia en pasant – czyli mimochodem – we wspomnieniach nad tym, że ktoś nam jeszcze nie wykazał, że jest skuteczniejszym cwaniakiem. Jak dotychczas nie spotkałem się z przymusem brania pożyczek popieranym przez władze.

    Nieobecny już na blogach e-Polityki @TO moim zdaniem uważał, że dobrobyt bierze się z obracania cudzymi pieniędzmi. A jutro niejasno będziemy przekonywani, że dobrobyt bierze się z Prawdy.

    Ale nie znasz dnia ani godziny …

  125. Jak zwykle @staruszek ma o mnie gorsze zdanie niż na to zasługuję. Nie zdarzyło mi się w moim długim życiu nie spłacić do końca jakiejś pożyczki, więc na odchodnym nie odtrącano mi niczego, tylko zwracano to co w ciągu 42 lat pracy w jednej instytucji odtrącano mi z pensji co miesiąc – minus pobrane wcześniej pożyczki. Pod koniec już nie pożyczałem i w ogóle niewiele z tej kasy pożyczałem. Nazbierało się kilkanaście tysięcy plus odprawa emerytalna. Nigdy nie miałem debetu, choć był dopuszczalny. Jeden z kolegów był cwany i jak tylko spłacił jedną pożyczkę, zaraz wziął następną i pieniądze zanosił do PKO. Myśmy się z niego śmiali, ale drobne korzyści miał, zgodnie ze znanym dowcipem:
    Ktoś zabił staruszkę i zabrał jej 50 groszy. Zdziwiony i zgorszony sędzia zapytał oskarżonego: „Jak pan mógł zabić za tak małą sumę”?
    Na to oskarżony: „Panie sędzio, wie Pan, tu 50 groszy, tam 50 groszy…”!.

  126. @Antonius

    Dla podtrzymania dyskursu rżniesz głupa jak inne niby wesołki blogowe. Zdumiewa mnie twoje nieżyczliwe myślenie o mnie i jeszcze bardziej zdumiewa mnie upór z jakim nie chcesz widzieć swoich błędów. Sądzę, że slużę ci jako przyggodny chłopiec do bicia, bo przypuszczając domniemaną moją zlośliwość ukrytą za moimi wzmiankami o tobie interpretujesz moje stwierdzenia jako wrogie.

    Nie jesteś mi wrogi. Nie jesteś mi potrzebny jako wróg. Wrogowie nie są mi potrzebni – odmiennie od potrzeb wielu bywalców anonimowych forów publicznych.

    Dokonałeś skrótu myślowego pisząc:
    Po odejściu z pracy wypłacono mi wkład po odtrąceniu pożyczek.

    I teraz, miast przyznać się do niezdarnego sformułowania przypisujesz mi cechy jak jakiemuś zgyźliwemu osobnikowi.

    Wstawmy do tego niefortunnego zdania słowa: wszelkich dotychczas branych i będziemy mieli infantylną zabawę w słówka. Odnotowałem w swojej glowie – wcześniejsze w twym tekście – unikanie wszelkich pożyczek i zwróciłem uwagę na szumowy trzask z tym potrąceniem.

    Oczekiwałem i oczekuję od wielu osób spójności w ich wypowiedziach.

    Te potrącenia są zabawne, bo nie spodziewałbym się wyrozumiałego darowania przez kasę zapomogową niespłaconych pożyczek.

    Osoby publiczne w Polsce i cała rzesza nieznanych przygodnie cytowanych zwykłych ludzi za punkt honoru uważa odrzucenie zarzutu jakiejkolwiek chropowatości w swoich wypowiedziach, a rozpanoszeni zwolennicy Prawdy wręcz nadużywają cynicznie słów.

    Przed moją krytyką twoich potrąceń przeczytałem o gotowości Tomasza Terlikowskiego do wyrozumiałości wobec nawróconego homoseksualisty. Audycji z tą deklaracją nie słuchałem, a krótkiej źródłowej wzmianki we Wiadomościach Googla nie pamiętam.

    Rzecz mi idzie o szerzącą się niedbałość wypowiedzi. Nie sądzę aby Tomasz Terlikowski uważał(???) homoseksualny pociąg jako porzucenie wiary i możliwość nawrócenia się przez reorientację seksualną.

    Słyszę i czytam bełkot wynikający z zewnętrznej potrzeby czynienia wypowiedzeń zwartymi i rozpaczliwej obrony dokonanego werbalnego potknięcia się. I zdarza mi się widzieć tytuł i początek mniej więcej taki:
    Hattrick Contadora.

    Lewy znów nie trafil do bramki. …

    Jesteśmy obaj zanurzeni w hałasie gęsi gęgających swoją przeniesioną agresję. Z tym, że moje otoczenie nie chce przyjąć do wiadomości, że abym był komuś wbrew, to on lub ona musi się bardzo postarać.

    W moim tekście zwracałem uwagę, że jeśli komornicy zarabiają krocie, to znaczy tyle że ludzie nie zwracają pożyczek. I musi przyjść Wiesław Michnikowski jako Inkasent.

    Nie jesteś mi nic winien @Antoniusie. Nie mam urazów doznanych od ciebie. Mam natomiast uwagę: zrób wysiłek i dopuszczaj do siebie w pierwszej kolejności swój błąd. Nie życzę ci leżenia pod lekką ziemią w alejce mających pierszeństwo przejazdu.

    Dziennik Gazeta Prawna wydanie z 5-7 września 2014 ozdobil na pierwszej stronie tłustym tytułem:
    Windykacja
    Anielska
    robota

    A zmorą polskiego biznesu są zatory płatnicze.

    Moja żona to święta kobieta.
    Ona oświadcza: Po siedem.
    Ja pytam: Co po siedem?
    A ona strofuje: Myśleć trzeba!

    Niestety! Ona lubi gdy mnie to boli …
    Nie spreyzuję tego to.
    Ja wiem; ty wiesz, to poco te balwany mają wiedzieć!

  127. @staruszek
    Po ile? Po siedem. Co – po siedem? A co – po ile?
    I taki jest czasem dyskurs ze @staruszkiem.

    Pozdrówka

  128. Codziennie o szóstej rano spotykam w pobliskim sklepiku dwie bardzo młode mieszkankii pobliskiego domu z mieszkaniami socjalnymi. Wracaja z pracy, w której zarabiaja minimalna płacę (dlatego do mieszkania doplaca gmina). Ja kupuje pieczywo na śniadanie, a one codziennie papierosy za 15 PLN i butelke piwa.
    Jakie kryterium przyznawania zasiłków w naszym państwie obowiązuje, czy nie powinno byc tak, że jak cię stać na papierosy 450,-PLN /miesiąc, to nie dostaniesz zasilku ?
    Na marginesie, na budynku tym wisza dwie anteny płatnej telewizji.

  129. @Andrzej52
    akcyza ze sprzedaży papierosów i alkoholu wzmacnia fundusz socjalny 😎
    Widzę, że jesteś z tych, którzy biednym chcą odebrać nawet nałogi i płatną TV, a pozostawić co? Kościół i Caritas?
    A jeśli wydadzą codziennie 15 zł na czekoladę, chrupki i chipsy, to będzie OK?

  130. Przyznaję, że żałuję powrotu (po dłuższej przerwie) na blogi Polityki. Sądziłem – pewnie mylnie – że moje pierepałki z bankami różnej maści były na tyle zabawne dla innych – choć nie dla mnie – że warto je przedstawić w celach ogólnorozrywkowych. Niestety odezwał się przemądrzały arogant o mentalności sierżanta – o nicku @staruszek.

    Nie ma bladego pojęcia o funkcjonowaniu niektórych instytucji w PRL, lub zatarła wiedzę o nich starcza demencja. Nie mnie ocenić tego faktu od strony medycznej, bo nie jestem lekarzem odpowiedniej specjalności.
    Jeśli moje wspominki go nie bawiły, to mógł małym kółeczkiem na myszce przewinąć mój komentarz. Jest przecież wybitnym fachowcem w dziedzinie informatyki – szeroko pojętej , sam się chwalił. To jednak przekraczało jego możliwości psychiczne, zwyciężyła natura besserwissera, fałszywego purysty językowego, „wspaniałego” logika (z Bożej łaski) i naprawiacza cudzego toku myślowego.
    Wypowiada się o Kasach Zapomogowo-pozyczkowych w zakładach pracy z pozycji eksperta, pisząc same bzdury – merytoryczne i polityczne.
    Podczas kiedy ja tylko wspomniałem o tej kasie, do której należeli praktycznie wszyscy pracownicy, tylko kilka zdań, sądząc, że wszyscy „mocno” dojrzali blogowicze doskonale znają to pojecie:

    ***Istniały też kasy zapomogowo-pożyczkowe, gdzie wpłacałem miesięcznie pewną sumę i mogłem wziąć pożyczkę bezprocentową co jakiś czas. Zakład trzymał te pieniądze w PKO i były odsetki. Po odejściu z pracy wypłacono mi wkład po odtrąceniu pożyczek.***

    Staruszek blogowy skomentował ten fragment najpierw króciutko, chamsko sugerując, że byłem kiedyś bardzo nieuczciwy, nie zwracając pożyczonych (przecież ode mnie samego!!!) pieniędzy:

    ***@Antoniusowi zapewne na pożegnanie z kasą koleżeńską potrącono niespłacone pożyczki.***

    Podkreślił boldem wyraz „niespłacone”. Otóż nie miałem i nie mam zwyczaju nie spłacania pożyczek. Ta sugestia była zupełnie niepotrzebna i uwłaczająca.
    Każdy sądzi według siebie???!!!
    Poza tym niezbyt precyzyjnie zmienił nazwę kasy (kursywą, choć sens pozostał słuszny), była faktycznie koleżeńską i to dla wszystkich, bo i moje pieniądze służyły kolegom, zaciągającym pożyczki.
    Ponadto dołożył idiotyczne powiedzonko, dotyczące zupełnie innych sytuacji, chcąc się popisać szeroka wiedzą i znajomością realiów społeczno-politycznych słusznie minionej epoki, gdzie Polska była „Ludowa”, bo obecnie jest raczej „Nieludzka”, tylko dzikim krajem:

    ***Z pożyczkami udzielanymi przez zakładowe kasy samopomocowo-pożyczkowe to mi się do dziś wiąże dwoistość: Jak Partia mówi, że nie da, to nie da. A jak mówi, że da to mówi.***

    Otóż, przemądrzały staruszku – ta kasa nie miała niczego wspólnego z partią. Biedaczka, umarlaczka, nie miała wpływu na te pożyczki i poparcie partii do uzyskania pożyczki nie było wymagane – to nie mieszkanie komunalne, talon na samochód lub telewizor, a jedynie częściowy zwrot własnych pieniędzy, gromadzonych latami.
    Nie można też było nie spłacać zaciągniętej pożyczki, bo statut przewidywał automatyczne potrącenie rat z pensji. O następną najwcześniej można było się starać po odtrąceniu ostatniej raty i obowiązywała kolejka zgłoszeń. Złodzieje nie mieli szansy!!!

    Nie powiem, ze ta głupia sugestia staruszka była dla mnie miła, ale ograniczyłem się do krótkiej wzmianki:

    ***

    Antonius
    17 września o godz. 13:59
    Jak zwykle @staruszek ma o mnie gorsze zdanie niż na to zasługuję. Nie zdarzyło mi się w moim długim życiu nie spłacić do końca jakiejś pożyczki, więc na odchodnym nie odtrącano mi niczego, tylko zwracano to co w ciągu 42 lat pracy w jednej instytucji odtrącano mi z pensji co miesiąc – minus pobrane wcześniej pożyczki. Pod koniec już nie pożyczałem i w ogóle niewiele z tej kasy pożyczałem. Nazbierało się kilkanaście tysięcy plus odprawa emerytalna. Nigdy nie miałem debetu, choć był dopuszczalny. ***

    To rozsierdziło genialnego przecież władcę blogów i zabrał się do logicznej i stylistycznej rozbiórki fragmentów mojego tekstu. Zapomniał jednak, że komentarze na blogach nie są pracami maturalnymi z języka polskiego, gdzie trzy literówki przekreślają wartość treści i… „za rok znów matura”!
    Zazwyczaj są to impresje, rzucone na szybko i nawet z błędami, byleby były zrozumiałe. Dobrze, jeśli używa się polskich liter (ogonki itp.) i tekst koryguje programem sprawdzającym, co ja czynię systematycznie.
    Sam staruszek nie zawsze stara się usunąć własnych błedów, choć może to dać zabawny efekt, jak np. błędny zapis nazwy blogu Passenta – „en pasant”. Niby znam francuski, ale tego „en pasant” nie rozumiem. Na pewno nie oznacza to mimochodem, bo brakuje jednego „s”, a brak jednej literki może zdecydowanie wypaczyć sens.
    To tylko przykład, ale niedoróbek w tekstach staruszka jest więcej. Rzuca kamienie, a sam nie jest bez grzechu – to nie jest chrześcijańskie, a megalomanią.
    Nie chcę skomentować wszystkich bzdur z jego długiego eseju literackiego na temat mojej krótkiej wzmianki, ale warto zwrócić uwagę na znów niesłusznie wmawiane mi intencje:

    ***· @staruszek
    17 września o godz. 17:19
    @Antonius
    Dla podtrzymania dyskursu rżniesz głupa jak inne niby wesołki blogowe. Zdumiewa mnie twoje nieżyczliwe myślenie o mnie i jeszcze bardziej zdumiewa mnie upór z jakim nie chcesz widzieć swoich błędów. Sądzę, że slużę ci jako przyggodny chłopiec do bicia, bo przypuszczając domniemaną moją zlośliwość ukrytą za moimi wzmiankami o tobie interpretujesz moje stwierdzenia jako wrogie.[…]Nie jesteś mi nic winien @Antoniusie. Nie mam urazów doznanych od ciebie. Mam natomiast uwagę: zrób wysiłek i dopuszczaj do siebie w pierwszej kolejności swój błąd.***

    Tu, na szczęście, dostało się również innym „wesołkom blogowym”, to mnie trochę uspakaja.

    Ma rację w jednym: Nie myślę życzliwie o nim, ale wstrzymuję się przed wyrażaniem moich myśli o nim na blogach. Wprawdzie znam wiele wyrazów, których mógłbym użyć do wyrażenia moich myśli, ale nie wypada mi tego czynić, należą do kategorii niezbyt cenzuralnych.
    Reszta jego dywagacji to bzdury! Zawsze najpierw u siebie szukam błędu, zanim spojrzę na innych. Tak zawsze postępowałem w dysputach naukowych, a w życiu się przynajmniej starałem. Staruszek uważa, że sugestia, ze ktoś jest cwaniakiem, oszustem lub złodziejem (nie zwraca długów) jest miła.
    Ciekawe jak on reagowałby na zarzut złodziejstwa? Ucieszyłoby go, ze ktoś go zrównuje z takim Ambergoldem? To są oczywiście pytania retoryczne i wcale nie interesuje mnie odpowiedź na nie.

    Jeszcze jedna uwaga staruszka:

    *** Dokonałeś skrótu myślowego pisząc:
    Po odejściu z pracy wypłacono mi wkład po odtrąceniu pożyczek.
    Tak jak Nela, nie lubię słupków, lecz interesuję się matematyką wyższą, ale znam się trochę na nich. Każdy znawca prostych rachunków może takie słupki zbudować na podstawie następujących danych:

    W mojej instytucji pracowałem 42 lata. Przez cały czas wpłacałem co miesiąc niewielką sumę (załóżmy 50 zł). Dokładnie nie wiem, bo były zmiany wartości złotówki, zarabiałem najpierw około 1000 zł, a później miliony.. i ostatnio tysiące).

    42x12x50=XXX
    Oddano mi chyba 14 000.
    To ile wziąłem w ramach pożyczek?

    Od całego wkładu (XXX) potrącono to co łącznie pożyczałem w ciągu tych 42 lat. Można policzyć zarówno XXX jak i sumaryczne pożyczki, bo mi się nie chce. Zresztą to 50 zł nie jest pewne.

    Dalsze bzdury na temat wyrazu „potrącenia” nie wymagają komentarza – to pierdoły! Kto chce, może je czytać w oryginalne (pełnym) mistrza.
    Dorzucenie Terlikowskiego to już klasyczna sraczka umysłowa, nie opanowanie pracy resztek mózgu, częsty objaw u prawdziwych staruszków, dlaczego nie u blogowego?

    Reasumując:
    Nie będę już pisał na blogach wyrazu „staruszek”, chyba że chodzi o prawdziwego staruszka a nie „nickowego”. Z tym ostatnim skończyłem polemikę. Jednostronne blokowanie klawiatury.

    PS

    Może nie wszyscy wiedzą, co to mentalność sierżanta?
    Wyjaśniam:

    Pan Bóg wie wszystko – sierżant wie wszystko lepiej!

    Z ludźmi tego pokroju nie warto dyskutować.

  131. Drobny błąd

    Żona mnie poganiała, bo mamy jechać na zakupy lekarstw i nie zauważyłem braku *** po cytowanym (podwójnie) cytacie o skrócie myślowym i zbił się z moim tekstem. Sorry!

  132. @Antonius
    nie nerwujsia, ale ja też nie rozumiem, dlaczego przy wypłacie potrącono udzielone Ci pożyczki, skoro je spłaciłeś?
    Załóżmy, że przez lata wpłaciłeś rzeczonych 25 200 zł, pożyczyłeś 10 000 i je oddałeś, to na Twoim koncie powinno nadal widnieć 25 200, a wypłacono Ci 14 000. Gdzie jest reszta? Pochłonęły ją niespłacone długi kolegów, oprocentowanie w PKO było ujemne czy padłeś ofiarą innego kataklizmu? Istniał jakiś fond perdu na inne cele np. bezzwrotne zapomogi?
    Moim zdaniem żadna kasa ani bank nie ma prawa potrącać z kapitału klienta raz spłaconych pożyczek.

  133. Czy Sz. Pani nie moglaby sie wyzbyc , przynajmniej w palacu prezydenckim (a moze daloby sie jeszcze gdzies) , paskudnej maniery jednoczesnego ze swoimi interlokutorami – mowienia ?
    W TokFM np. nie ma takiej sily ktora by powstrzymala Sz. P. od skonczenia raz zaczetego zdania . Momentami wychodzi z tego Ptasie Radio nie do zniesienia ale to juz jest tam nagminne.
    Palac prezydencki to jednak chyba nie to samo

  134. @GajowyM.
    18 września o godz. 12:36

    Ja już też nie rozumiem! Przemyślę sprawę, zapytam w zakładzie pracy i się odezwę. Może coś źle zinterpretowałem, ale wszystkie pożyczki zwracałem grzecznie, bo nawet inaczej nie mogłem. Byłem zawsze honorowy w sprawach finansowych, nie jak mój zięć – pseudokapitalista, który jest mi winien już ponad 100 000 zł, za pożyczone wiele lat temu 10 000 zł. Taki jest urok wzoru na procent składany. Zięć nie okazał się ‚GENTLEMANEM’ i nie planuje zwrotu nawet tej pożyczonej sumy, a co dopiero odsetki!

  135. PS

    Jeśli przez „cały wkład” rozumieć wszystko, co poszło doi kasy (łącznie z ratami spłaty pożyczki) to od tej sumy (trochę fikcyjnej) można potrącić to co z kasy wyszło do mojej kieszeni. Wtedy oczywiście trzebaby zmodyfikować „słupki”, ale nie pamiętam, ile pożyczyłem.

  136. Antonius
    18 września o godz. 15:01
    PKZP czyli Pracownicze Kasy Zapomogowo-Pożyczkowe funkcjonują nadal w wielu zakładach pracy.Tzw. „wkład własny” składa się wyłącznie ze składek zadeklarowanych i potrącanych bezpośrednio z wynagrodzenia. Wkłady członków kasy stanowią jej kapitał, z którego udziela członkom kasy pożyczek do wysokości wolnych środków. Składka powiększała kapitał a spłaty powodowały odtworzenie „stanu kasy ” ale nie zwiększały wkładu.
    Można było też zamiast pożyczki wycofać cześć wkładu własnego i wtedy o te kwotę ulegał on zmniejszeniu no i malała „zdolność pożyczkowa” członka, gdyż określona w regulaminach max wysokość pożyczki była pochodną wkładu i pensji.

  137. Faktycznie przypomniałem sobie, że bywałem zbyt bogaty w kasie i kapnęli mi co nieco.

  138. kaesjot
    18 września o godz. 15:41
    Znam osoby które na takich własnie pożyczkach ciągna cale zawodowe życie. Tylko później nieszczęśnicy użalają sie jak to mało zarobią (po potrąceniu pożyczki, ale do tego sie nie przyznają)

  139. Antoniusie, a propo ziecia.
    mialem taki sam przypadek z moim bratem. Bylo to 20 lat temu. Uzbierala by sie podobna kwota, jeśli chodzi o kapitał przeliczony na dzisiejsza wartość. Do dzisiaj nie wspomniał ani słowem o zwrocie.
    Porzekadlo o tym, że „z rodzina najlepiej się wychodzi na zdjęciu” jest prawdziwe.
    Dodam od siebie, że na tym zdjęciu musisz byc w środku, gdyz z boku moga Ciebie odciąć.

  140. GajowyM.
    18 września o godz. 9:45
    wybacz, ale jeśli kogoś stać kilkaset zlotych na papierosy miesięcznie, to nie powinien otrzymać zasilku.
    Przy budynku tym jest ogródek, jakieś 500 m2, kiedyś , jak mieszkali tam „normalni” lokatorzy, byly uprawiane grządki. Dzisiaj, jak mieszkaja „socjalni”, ogródek zarósł trawą, którą kosi firma wynajeta przez gminę. Natomiast „socjalni” sa codziennie pierwszymi klientami pobliskiego sklepiku. Oczywiście kupuja zupę chmielową.

  141. @ Andrzej 52
    Papierosy tez pali nowa premier Kopacz ktora zatrzymala ustawe ograniczajaca palenie. Co wobec tego proponujesz? Moze powinna oddac ze swojej pensji to co wydaje na papierosy? Prawda jest taka ze panstwo podwojnie zyskuje na nalogowcach dlatego niby walczy z nalogami a z drugiej strony je popiera.
    Pomysl tylko ile mniej lat zycia pozostaje tym ktorzy pija i pala? A na dodatek jak jeszcza miedzy tymi dwoma znajdzie sie cpanie, to przeciez wiadomo ze taki osobnik dlugo przed emerytura wyciagnie nogi. Z punktu widzenia ekonomii ktora w swoich rozwazaniach wylacznie biezesz pod uwage nalogowcow trzeba jaknajwiecej. Strony etycznej nie uwzgledniasz, bo wiadomo ze liczy sie tylko kasa, wiec mysle ze ten krotki wykladzik zmieni stosunek do tych co to sami siebie pozbawiaja zycia.

  142. Marcin
    18 września o godz. 22:06
    Gmina wypłaca zasiłki socjalne z własnych funduszy. Ja płacę rocznie 4 tys podatku od nieruchomości, chyba mam prawo domagać sie, żeby te pieniądze były racjonalnie wydawane.
    Pani Kopacz nie kupuje papierosów z zasiłku, a z wynagrodzenia.

  143. Marcin
    I jeszcze jedno.
    Palacze papierosów w razie zachorowania na chorobe płuc powinni płacic z własnej kieszeni za leczenie.
    Amen.

  144. Andrzej52 – patrzysz tylko na rachunek bieżący, Marcin analizuje zagadnienie w perspektywie długookresowej i obaj macie rację tylko to nie są konstruktywne rozwiązania.
    Cały czas powtarzam – jeśli obecny poziom techniki pozwala zaspokoić potrzeby wszystkich mniejszym nakładem pracy ludzkiej to niech ta oszczędność rozłoży się proporcjonalnie na wszystkich.
    Jesli np. ja pracuję 8 godz i wytwarzam tyle, że starczy dla mnie i dla drugiego bezrobotnego to może popracowałbym tylko 4 godz. by mieć tyle, co dla mnie i ustąpił miejsca przy warsztacie,bezrobotnemu, by z kolei on mógł zapracować na siebie a nie czekać, co przypadnie jemu z mojej pracy.

  145. Gajowy+Andrzej52:mam prosbe-sam niemam na to nerwow-wytumaczcie tym medrcom dlaczego np.akcje bankow sa jedna z najgorszych lokat forsy.Ej,medrcy,od siedmiu bolesci ,dedykuje wam fraszke nieodzalowango Sztaudyngera:Medrzec,nawet o tym nie wiedzial,ze ma na d…. przedzial.Radze wam,nim zaczniecie dyskusje o bankach,spuscie spodnie!

  146. Anumlk dla Luapa

    Luap wyszedł z przedziału
    Podśmierdując pomału.
    Mędrzec, zdjąwszy jarmułkę
    Wstawił Luapa na półkę,
    Po czym, ściągając spodnie,
    W całość wypróżnił się godnie
    .

    Sądzę, że Sztaudynger lepiej by tego nie ujął.

  147. Skład rządu pani premier Kopacz pokazuje, że da się żyć „po Tusku”

  148. Taaaaa, z katechetką z Bydgoszczu jako ministrem SW, któremu oddano też służby specjalne. Tak tak Maju, da się żyć, bo jest wesoło.
    Pozdrawiam, Nemer

  149. Andrzej52 19 września o godz. 6:17 pisze: Palacze papierosów w razie zachorowania na chorobe płuc powinni płacic z własnej kieszeni za leczenie.

    Szanowny Andrzeju,
    pozwolę sobie się nie zgodzić ponieważ palacze żyją dużo krócej i nie są „klientami” ZUS zbyt długo. Dla ilustracji podam, ze np. w Warszawie, na Pradze Północ, gdzie dominują ci, którzy nie prowadzą zbyt higienicznego trybu życia dożywają średnio 64 roku życia, czyli emerytury pobierać nie będą w przeciwieństwie do mieszkańców Mokotowa, gdzie średnia życia tych darmozjadów przekracza 80 lat (m.in. dlatego, że nie palą). Kto jest więc większym budżetowym szkodnikiem, palacz i pijak czy niepalący abstynent?
    Pozdrawiam, Nemer

  150. Łoj, coś mi sie skursywiło choć wydawało mi się, że działam w myśl instruktarzu Staruszka.
    Przepraszam, Nemer

  151. i za błąd ortograficzny też przepraszam ten z „Ż”. Zobaczyłem go dopiero po wpisie. Pośpiech. Sorki

  152. Jestem kobieta panie Putin . Prosze mnie nie szczuc .. oops nie wypuszczac zadnego psa bo tnp mam dusze kuropatwy

  153. Szanowny Nemerze
    „. Kto jest więc większym budżetowym szkodnikiem, palacz i pijak czy niepalący abstynent?”
    A jak Szanowny Nemerze myślisz, kto w całym życiu więcej do budżetu wklada, palacz i pijak, czy abstynent ?
    Tylko prosze nie pisz nic o akcyzie na używki.
    Pozdrawiam, calkowity abstynent (oprócz czekolady) , Andrzej
    Zapomnialem dodać, rowniez pracoholik.

  154. Nemer
    19 września o godz. 13:27
    **********************
    Sprawdź życiorysy Krzysztofa Kozłowskiego i Antoniego Macierewicza.
    Pierwszy był filozofem po KUL i dziennikarzem TP. Drugi uczniem salezjańskim, historykiem. Obaj pełnili funkcję ministra MSW. Z różnym powodzeniem.
    Żaden z nich nie miał tyle doświadczenia w pracy w administracji samorządowej i państwowej, ile ma pani „katechetka”.
    Jakim prawem nią pogardzasz?
    A może należy odwołać Tuska z funkcji „prezydenta” UE, bo był czyścicielem kominów?

  155. Maja 19 września o godz. 16:56 pisze: Sprawdź życiorysy Krzysztofa Kozłowskiego i Antoniego Macierewicza.
    Pierwszy był filozofem po KUL i dziennikarzem TP. Drugi uczniem salezjańskim, historykiem. Obaj pełnili funkcję ministra MSW. Z różnym powodzeniem.

    Szanowna Maju
    Wydaje mi się, że życiorysy obu panów znam wystarczająco dobrze, by ich ocenić jako ministrów SW.

    Otóż Kozłowski pełniąc tę funkcję odpowiada za prowokację zmontowaną przeciwko politycznemu przeciwnikowi jego przyjaciela i pryncypała. Okazał się być (Kozłowski) podłym łajdakiem i kłamcą oskarżając bezpodstawnie przeciwnika politycznego o związki z libijskimi terrorystami i południowoamerykańskim kartelem narkotykowym.
    Mimo wszystko jego przyjaciel z tym fałszywie oskarżanym człowiekiem przegrał. Więc podła prowokacja nie udała się do końca, co dowodzi, że Kozłowski jako szef resortu SW okazał się nieudacznikiem bo spartaczył sprawę kompromitując siebie i swoją formację polityczną.

    Macierewicz popisał się tym, że na wezwanie innego oszołoma politycznego (JKM) tak zabrał się do lustracji, że obalił własny rząd (Olszewskiego) oskarżając bezpodstawnie o współpracę ze służbami specjalnymi PRL wielu posłów z grona swych politycznych przeciwników. Nie nauczyło go to wiele, bo nie zapobiegł prowokacji Mariusza Kamińskiego, który taką nieudaną prowokacją również obalił własny rząd (Kaczyńskiego). Macierewicz to też twórca „religii smoleńskiej”.

    Jak z powyższego wynika, im bliższy związek urzędnika państwowego z kościołem, tym większych łajdactw i głupot z ich strony można oczekiwać.

    Taki łajdak-urzędas może sobie myśli, że jak opowie o swoich podłościach takiemu gościowi w czarnej sukience usadowionemu w takim pomieszczeniu na podobieństwo wiejskiego, dziewiętnastowiecznego kibla a potem jako prawie kanibal zgłosi się po ciało Chrystusa i spożyje je w towarzystwie prawie wampira popijającego chrystusową krew, to już sumienie oczyścił i swoje kłamstwa i łajdactwa może kontynuować na nowo.

    Co do Tuska, to porzucenie funkcji premiera czterdziestomilionowego państwa dla funkcji woźnego organizującego dwa razy do roku spotkania premierów państw Unii jest żałosnym zabiegiem, by dorwać się do osiemdziesięciotysięcznej emerytury.

    Tak to widzę.

    Pozdrawiam, Nemer

  156. Andrzej52 19 września o godz. 15:52 pisze: A jak … myślisz, kto w całym życiu więcej do budżetu wklada, palacz i pijak, czy abstynent ?

    Szanowny Andrzeju
    Nie mam danych a logika mówi, że ten palacz i pijak z tego budżetu raczej mniej korzysta. Abstynencji nie potępiam a sam „dla zdrowotności” wypijam pół albo cały kieliszek wina czerwonego wytrawnego prawie codziennie.
    Gratuluję pracoholictwa. Też byłem, zapłaciłem zdrowiem i już nie jestem a chciałbym być nadal więc Ci trochę zazdroszczę.
    Pozdrawiam, Nemer

  157. Panowie, pragmatyczni Holendrzy już dawno temu wyliczyli, że z ekonomicznego punktu widzenia najlepiej miec wielu palaczy i alkoholików.
    Po prostu krócej żyją, nie obciążając systemu emerytalnego.
    I przy okazji sa większymi płatnikami netto akcyzy i podatków.

    Wydatki na emerytury nienałogowców, są znacząco przekraczające wydatki na leczenie skutków nałogów nimi dotkniętych.
    Sporo można zaoszczędzić na wcześniejszym zejściu nałogowców w budżecie……

  158. Zapomina sie w tej kalkulacji ze jezeli nalogowiec sie leczy to z cala pewnoscia przez to utrzymuje lekarza. Wiec jak sie doda wszystkie te elementy to jest oczywista sprawa ze ci spod budki z piwem ktorzy wydaja na papierosy pieniadze ze socjalu stanowia mniejsze obciazenie dla panstwa niz abstynenci dlugo zyjacy.
    Wiem ze tych ktorzy ich uwazaja za podludzi nie przekonalem. Nie o to codzi, lecz chodzi o to by pokazac ze nie kazdy kto tutaj pisuje potrafi logicznie myslec.
    Dzielenie sie praca jest piekna idea tyle ze malo realna. Czlowiek jest z natury egoista wiec trudno jest go naklonic do altruizmu. Moim zdaniem sa dwa sposoby na poprawienie ekonomicznych wskaznikow w dwoch sektorach gdzie sa wydatki: utrzymanie wiezniow oraz bezrobotnych. Tych pierwszych mozna zatrudniac na pelny wymiar w zamian za wikt i dach nad glowa, natomiast tych drugich wykorzystywac do sprzatania czy to biur urzedow, czy tez utrzymania czystosci w miescie za drobnym wynagrodzeniem. Ale do tego potrzebna jest dobra organizacja co prawdopodobnie przekracza mozliwosci panstwa ktore nie potrafi sobie poradzic z istniejacymi problemami.

  159. Nemer
    19 września o godz. 18:32
    Tak to widzę.
    *****************
    Tylko okulista może coś na to poradzić.

  160. „Zapomina sie w tej kalkulacji ze jezeli nalogowiec sie leczy to z cala pewnoscia przez to utrzymuje lekarza.”
    genialne. Czyli jeśli ktos do wspólnego garnka nic nie wnosi, inni musza go utrzymywać poprzez zasiłki, do tego inni musza łożyc na jego leczenie, to jest to prawidłowe.

  161. Idz czlowieku do szkoly jak nie potrafisz czytac czyichs tekstow. Kto lekarza utrzymuje, jak myslisz? Ach prawda lekarz tworzy nowe wartosci? Wytlumacz mi na czym polega produkcja lekarska? Razem z Luapem jestescie dwoma bajkopisarzami, jeden opowiada o Krolestwie Warszawskim, a drugi o krolestwie sobkowskim w ktorym kazdy grabi dla siebie i jak ma oddac swojemu znajomemu ktoremu sie swiat zawalil, to jeszcze go potrafi kopnac „bo nierob na to zasluzyl”. O polactwie juz bylo wiec nie bede sie powtarzal. Polactwo znowu ozylo. Kopnac i zadeptac blizniego. Skad sie takie osobniki wylegly? Zwierzeta postepuja lepiej.

  162. Założenie, że abstynent wnosi więcej do budżetu niż palacz i pijący alkohol powinno być jednak uściślone informacją, że palacz i pijak to zawsze jest bezrobotny lump, a abstynent – pilnie pracujący i płacący podatki wzorowy obywatel 😉
    Znam księdza abstynenta. Ciekawe, ile wnosi on do budżetu?
    A 30 000 jego kolegów?

  163. Jest nowy gabinet i muszę stwierdzić, że mam osobistą satysfakcję po spuszczeniu Biernackiego i Sienkiewicza. Były (na szczęście) minister sprawiedliwości strasznie się na wizji kiedyś indyczył, ponieważ poseł Grupiński miał odwagę zaproponować odwołanie katoliba Królikowskiego. Wtedy Biernacki wypalił, że nikt mu nie będzie ustalał składu personalnego w ministerstwie, a skończył na aucie i kto wie nie wyleci z PO. Gdy Sienkiewicz został ministrem i ogłosił marsz na Białystok, to jego miny i zapowiadany marsz skojarzyły mi się z Mussolinim. Skąd się komentatorom od polityki ubzdurało, że ci dwaj faceci posiadają kompetencje do stołków jakie przypadkowo zajęli? Tak samo nie potrafię się nadziwić, że prawie ci sami spece odmawiają Schetynie kompetencji na ministra spraw zagranicznych.

  164. „Kto lekarza utrzymuje, jak myslisz”
    Płacacy składki zdrowotne, do NFZ lub do prywatnej kasy chorych, a nie pacjenci.

  165. …Polska jako jedyny kraj w Europie przeszła ponad nim suchą stopą… Czy efektem suchej stopy- mimo co, trzeba mu to przyznać- nie jest „wyemigrowanie” prawie 3-ec h milionów Polaków „za chlebem” czym zmniejszyło sie bezrobocie realne, ale nic nie robi sie aby zatrudnienie obywatela polskiego było „atrakcyjniejsze” w Polsce

  166. Gdyby nie bylo pacjentow, zwlaszcza tych chronicznych a przede wszystkim nalogowcow o wszystkich mozliwych chorobach to lekarzy byloby znacznie mniej i pieniadze moznaby przeznaczyc na inne cele. Kto wiec jest winien temu ze jest ich coraz wiecej? Szczegolnie rosinie z roku na rok liczba wypisywanych recept, a wsrod nich srodkow znieczulajacych i przeciwbolowych. To nic innego niz legalna narkomania. Lobby farmaceutyczne potrzebuje konsumentow. Nalogowcy sa pierwszymi klientami. Dla systemu lepiej ze krocej zyja, bo krocej na kroplowce.
    Mozna jak Hitler do gazu i po krzyku. NIe wnosisz wkladu to do piachu. Tylko ze tak myslac mozna samemu wpasc w te tory. Nikt nie wie kiedy go zdrobie opusci.
    Ci co o nie bardzo dbaja wcale nie zyja najdluzej.

  167. ” Szczegolnie rosinie z roku na rok liczba wypisywanych recept, a wsrod nich srodkow znieczulajacych i przeciwbolowych. To nic innego niz legalna narkomania. Lobby farmaceutyczne potrzebuje konsumentow.”
    Oczywiście winni wszystkiemu są: masoni, Żydzi , cykliści .
    Nie życzę ci bólu, ale jak ciebie złapie taki prawdziwy, dowiesz sie co to znaczy.
    Amen, dyskutuj dalej sam ze sobą.

  168. „Nie życzę ci bólu, ale jak ciebie złapie taki prawdziwy, dowiesz sie co to znaczy.”
    Ale bezrobotny moze cierpiec bo nie zasluzyl na to by go panstwo chcialo leczyc z jego dolegliwosci, na przyklad braku agresywnosci w walce o te sama kromke chleba. To jest wlasnie ta metoda: przekreslac innych, nazywac ich nierobami co to sa na socjalu, a nie widziec tego ze w tym kraju po prostu nie ma pracy dla wszystkich. I co trzzeba tu dodac to fakt ze utrzymanie bezrobotnego kosztuje znacznie mniej niz wieznia. Jest rodzajem schozofrenii pamietanie o swoim bolu a zapominanie ze ktos kto jest mniej zasobny moze podobnie cierpiec.
    No coz, transformacja uczynila z tego narodu kraj znieczulonych egoistow.
    Wolanie kaesjota o podzielenie sie praca wywoluje powszechny usmiech i wskazywanie ze „tak bylo w komunie”.

  169. Zycie po Tusku
    Nie wiem jakie będzie ale jestem ciekaw jak zostanie w końcu wyjaśniona sprawa tego nieszczęsnego samolotu co wraz ze swym upadkiem pogrzebal prawie 300 osób.
    Jakoś cicho się zrobilo kolo tej sprawy.
    Nic pan Kerry nie nowego nie mowi.
    Brak DOWODÓW NA ROSJĘ .
    czyzby wyparowały ??
    Tylko wydaje mi się ze nie najlepiej to swiadczy o naszych – Polskich publikatorach co to zachłysnęły się , czy może zapowietrzyły w pleceniu banialuków.
    Tylko czy smierć prawie trzech setek ludzi nie wynaga odrobiny prawdy i pokazania KTO TYCH BIEDAKÓW WCISNĄŁ PRZED CZASEM DO GROBÓW KTÓRYCH DO DNIA DZISIEJSZEGO JESZCZE WSZYSTKICH NIE ODNALEZIONO.
    Może znajdzie się ktoś nie wiem czy odważny – a może tylko mający poczucie prawdy i sprawiedliwości co uchyli rąbek tej zafajdanej historii,
    uklony

  170. Putin do 96 ze smolenska dopisal 300 i o czym tu pisac? Ze byla mgla, hel i wojna pod mgla? Idz sie wylecz, bo coraz bardziej chory na umysle. Napisz kiedy odda Krym i samolot Tu154m wraz z czarnymi skrzynkaim?

  171. Dyspozytor
    mamy nowo- stara gwiazdę – Marcina.
    Stoi na rozdrożu i pokazuje wykałaczką
    TY – do szkoly uczyć się
    TY do lekarza itd
    Tylko czemu mi przypomina sie historyjka z biblii o żabie
    Tej co to gdy polecono mądrzy na prawo a piękni na lewo . . . .
    NO I STWORZYŁ SIĘ ZATOR – przez żabę
    Bo nie wiedziała w prawo czy w lewo
    BO MNIE I TU I TU SIĘ MIEJSCE NALEŻY.
    A niech ci będzie
    – tylko uważaj, bo można w tym rozkroku pęknąć.

  172. @ zezowaty
    „A niech ci będzie – tylko uważaj, bo można w tym rozkroku pęknąć.”
    O jakim ty rozkroku tu mowisz? Jezeli juz ktos chce robic nie tylko rozkrok ale wrecz szpagat to tym kims jestes wlasnie ty. Jeszcze nie przebrzmialy dobrze hasla lansowane przez przywodcow bratniej partii robotnikow i chlopow nawolujace do dozgonnej przyjaznie ze Zwiazkiem Radzieckim a ty dajesz tutaj pokaz holdu skladanego nowym dziedzicom kremla, kadzac im peanami w styku tych ktorych pelno bylo w masmediach PRL-u. Widac u ciebie tensknote do tych czasow w ktorych towarzysze radzieccy traktowali nas jako swoja kolonie. Jak lubisz zyc w zamordyzmie i cyrylicy to jest twoj wybor. Tylko dlaczego chcialbys aby od razu to samo oferowac wszystkim Polakom? Nie lepiej przeniesc sie do tego raju?

  173. Odejście Tuska wróży koniec Kaczyńskiego. I w tym jest nadzieja.
    I niech szlag trafi cały ten POPiS.

  174. http://www.sport.pl/inne/1,64998,16743366,Oslo_kontra_MKOl__Igrzyska_all_inclusive__czyli_przekaska.html#BoxSlotIMT
    —————–

    Można żyć bez Tuska.
    Odszedł Tusk, niech żyje Kopacz!!!

    A z nieco innej beczki, Norwegowie będą żyć bez olimpiady.
    Żądania działaczy były co najmniej bezczelne……
    Feudalizm w umysłach trzyma się nieźle.
    Nawet tych zachodnich………

  175. Kosmiczny problem prawny

    Najpiękniejsze zdjęcia Kosmosu. Poznajcie fotografie 2014 roku
    Kilka kategorii,… czytaj dalej »
    W Komitecie ds. Nauki, Technologii i Kosmosu Izby Reprezentantów dyskutowane jest obecnie nowe prawo „The Asteroids Act”. Pomimo, że to dopiero początek prac, to już inicjatywa polityków wywołuje kontrowersje. Kluczowym zapisem proponowanego przez nich prawa jest to, że właścicielem materiałów wydobytych z asteroid jest ten, kto je wydobył. Amerykańskie firmy mają na dodatek „unikać” szkodliwego działania wobec innych pojazdów kosmicznych i mieć prawo do reagowania na szkodliwe działania wobec nich. Ewentualne spory z udziałem firm amerykańskich mają rozstrzygać sądy z USA.
    http://www.tvn24.pl/usa-tworza-prawo-dla-kosmicznych-gornikow-chca-miec-przewage-w-rywalizacji-o-bogactwa,474434,s.html
    ================

    Ciekawe problemy w zanadrzu?

  176. Nemer
    6 października o godz. 23:55
    Dziennik Polski donosi:
    “Według danych GUS na choroby układu krążenia umiera dziś 47,5 procent Polaków, na nowotwory 26 proc., natomiast z niejasnych przyczyn aż 28 proc.i niestety ten odsetek stale rośnie. Czy oznacza to, że lekarze coraz gorzej diagnozują zgony? Nie, coraz częściej fałszują statystyki. Z powodu fatalnej jakości informacji o przyczynach zgonów Światowa Organizacja Zdrowia wykluczyła Polskę z analiz porównawczych nad umieralnością, stawiając nas w jednym szeregu z Azerbejdżanem, Gwatemalą i Katarem. Okazuje się bowiem, że w 2013 roku aż w 109 tys. przypadków lekarze nieprawidłowo wypełnili kartę zgonu. – Przecież ustanie krążenia czy oddychania, nagminnie wpisywane do kart, nie mogą być przyczyną śmierci. To tak, jakby ktoś napisał “umarł z powodu śmierci” – denerwuje się prof. Janusz Szymborski z GUS. Nierzadko też w kartach np. 70-latków znajduje się adnotacja “starość” lub “przyczyna nieznana”.
    Twój komentarz czeka na moderację.

  177. Może być już tylko lepiej (gorzej się nie da).

  178. Jak żyć? Co raz lepiej, może to przewrotne, ale odkąd nie ma naszego Premiera mamy dużo sukcesów Polaków w przeróżnych dyscyplinach czy to naukowych czy sportowych 😀 żart, ale.. pozdrawiam

  179. @Kartka z podróży, 14 października o godz. 23:26, na blogu red. Passenta:
    No i nie wmawiaj mi śladem tutejszej propagandy, że Poroszenko za poduszczeniem Putina ustanowił to święto. Jak również nie wmawiaj mi, że Prawy Sektor i Svoboda dziś hucznie obchodzący to święto i uczestniczący w sprawowaniu władzy na Ukrainie to agenci Putina.
    A gdzież ja Ci coś podobnego wmawiałem? Jeśli odniosłeś się do mojego postu z 14 października o godz. 23:06, to powinieneś wyczuć ironię, którą post ten był podmalowany. Nie wyczułeś – trudno. Była to zresztą odpowiedź na zadane przez Ciebie wcześniej pytanie A nie zastanawia Cię kto konkretnie na tej emigracji prowadził ową „walkę”? Odpowiedziałem sarkastycznie, że ci ukraińscy emigranci, których „prowadzili” (często przy ich nieświadomości) – agenci NKWD, CIA (wcześniej CIG, a jeszcze wcześniej OSS), oraz Watykan, poprzez biskupa Aloisa Hudala, twórcy „szczurzego korytarza”, którym przerzucani byli eks naziści niemieccy i ukraińscy do Ameryki Łacińskiej, USA (ci pracujący na rzecz tworzenia bomby atomowej) i do Kanady, jak Bandera. Napisałem też, że pozostało jeszcze trochę rozsądnych Ukraińców, którzy nie są ani banderowscy, ani Putinowscy, ani Kołomyjscy. Po dekrecie prezydenckim o tym, że od dziś święto państwowe czyli Dzień Obrońcy Ojczyzny, który obchodzony będzie w rocznicę powstania UPA, pewnie wielu z nich nie będzie także Poroszenkowska. Sądzę (choć mogę się mylić), że na „redukcjonizm galicyjski” niewielu Ukraińców już da się nabrać. Także tych z Galicji.

    Tak na marginesie. O tym jak ukraiński nacjonalizm spod znaku Bandery traktowany jest przez „koła zbliżone do Kremla”, niech zaświadczą fragmenty dwóch wypowiedzi Aleksandra Dugina.

    10 marca Aleksandr Dugin zamieścił na portal „rossia 3ru” tekst „Zasady polemiki z wrogiem wewnętrznym”, w którym napisał m.in. Należy wypracować system synonimów wykorzystywanych w polemice, pamiętając, że muszą one być symetryczne. Np. ONI nazywają nas „patriotami”, MY w odpowiedzi stosujemy terminy „liberałowie” i westernowcy (ros. zapadniki). Jeśli NIE NASI nazywają was „nacjonalistami”, „komunistami”, „radzieckimi ludźmi”, to odpowiedzią będzie: „agent wpływu USA”, „piąta kolumna”. Jeśli z ich strony pada termin „nazista”, „stalinista”, należy im z zimną krwią odpowiedzieć „szpieg”, „zdrajca”, „ile ci zapłaciło CIA” albo „śmierć szpiegom”. Dugin jeszcze nie używał epitetów w rodzaju „banderowcy” czy „faszyści” w odniesieniu do Ukraińców dopiero co „najechanych na Krymie”. Dwadzieścia dni później na tym samym portalu ukazał się artykuł Aleksandra Dugina: „Ostatni błąd ukraińskiego nacjonalizmu”, z 2 kwietnia 2014 roku. Oto znaczący fragment. Jeśli nacjonaliści ukraińscy – Prawy Sektor i inni – staną po stronie Rosji, będą także po stornie Heartlandu, tradycji i konserwatyzmu. Razem możemy obalić liberałów i amerykańskie marionetki. Ukraina stanie się częścią Unii Eurazjatyckiej, lecz dzięki zasługom jej bohaterów w walce z globalną zarazą (USA, globalizacją, liberalizmem, pedofilską UE itd.) najlepiej może rozwinąć się jej tożsamość. Wzmocnienie jej, stworzenie politycznego rdzenia narodu ukraińskiego doprowadzi na pewnym etapie do powrotu do historycznego dylematu – kto miał rację: Daniel Halicki, czy Aleksander Newski. (…) Ukraiński nacjonalizm miał szansę tylko w ramach sojuszu z konserwatywną Rosją. Będąc przeciwko niej sprowadził na siebie klęskę. Jego głównym wrogiem nie jest bowiem Moskwa, ale Waszyngton i jego kukiełki.

    Czyż można lepiej zilustrować słynne zdanie Roosevelta – „Somoza may be a son of a bitch, but he’s our son of a bitch”?

  180. 15 października o godz. 14:41
    Teraz zaś dziennikarze tej samej (RMF- dop mój) rozgłośni ustalili, że współpracy między Kopacz a Rostowskim nie będzie, i to w żadnym wymiarze. Według informatorów RMF FM poszło o… trudny charakter byłego wicepremiera. Rostowski bowiem przed objęciem funkcji miał już bowiem zdążyć pokłócić się z ministrem finansów Mateuszem Szczurkiem i wicepremierem Januszem Piechocińskim. – Gwiazdorzył – ocenia jeden z informatorów radia.
    No i sobie próbował pogwiazdorzyć bakałarz Vincent w obecności doktora (prawdziwego a nie typu “goliszewski case”) ekonomii Mateuszem.
    Ajajaj co za strata, szpieg “Wielkiego Filantropa” wypinkowany z rządu, no to się Olo Smolar zapłacze, takie cenne źródło informacji z rządu poszło się ….. na ryby.
    Twój komentarz czeka na moderację.

  181. PO i Donald Tusk wygrało wybory po tym jak w 2007 r. obiecali radykalne reformy. Ekipa Tuska rządziła przez 8 lat i nie było reform. Jak każda ekipa rządowa wolała nabijać sobie kabzę i „dogadywać” się z korporacjami, zamiast wspierać polski biznes. Dlatego oby obudzić ignorancję ekipy rządzącej należy wziąść sprawy we własne sprawy. Dlatego zapraszam do zapoznania się z obywatelską inicjatywą, o której można przeczytać na mksmf.pl Razem możemy zmienić naszą rzeczywistość!!!

css.php