7.11.2014
piątek

Sikorski nadal marszałkiem Sejmu, ale pokonany przez Wiplera

7 listopada 2014, piątek,

Nawet od dołującej w sondażach partii Palikota – której przedstawiciel wniosek PiS o odwołanie Sikorskiego trafnie nazwał absurdalnym, głupim i niepotrzebnym – można i warto się czegoś nauczyć.

Radosław Sikorski nie został odwołany z funkcji marszałka Sejmu. Stało się więc to, co stać się powinno (albo jest koalicja, albo jej nie ma). Zresztą napięcie sprzed kilku dni związane z mało fortunną i zapewne dość przypadkową wypowiedzią marszałka Sikorskiego dla amerykańskiego portalu oraz fatalną konferencją prasową – wyraźnie zelżało. Rzec można: sprawa wróciła do właściwych wymiarów, czyli w gruncie rzeczy była tylko incydentem, jakie politykom trafiają się i trafiać będą.

SLD, niesiony początkowym zapałem, też chciał składać swój wniosek o odwołanie. Szczęśliwie oprzytomniał i dołączył do Twojego Ruchu, który od początku stał na uboczu tej awantury. Nawet od dołującej w sondażach partii Palikota, której przedstawiciel nazwał trafnie wniosek PiS absurdalnym, głupim i niepotrzebnym, można i warto się czegoś nauczyć.

To dodatkowe podniecenie wywoływały niewątpliwie rozliczne spekulacje tak zwanych najlepiej poinformowanych i oczywiście grona anonimowych posłów PO, jak to Platforma się łamie (ciekawe, że w medialnych doniesieniach PO łamie się bez przerwy, a jakoś zupełnie dobrze trwa), Sikorskiego bronić nie będzie, bo on jest politycznym singlem. A pani premier Kopacz domaga się jego ustąpienia, bo niszczy ustanowione przez nią standardy konferencji prasowych, podczas których odpowiada się na pytania i bez względu na skalę trudności odpowiedzi nie wycofuje się pod ochroną Straży Marszałkowskiej.

Na marginesie – gdyby tak pani premier przestrzegała nadal tych standardów i jej konferencje prasowe nie odbywały się w ścisku, w gronie nacierających na nią dziennikarzy, co zmusza ją do nieustannego kręcenia głową i powoduje, że słabo słyszy zadawane pytania, byłoby jeszcze lepiej. Miejsce w Sejmie jest przygotowane i jest gdzie spokojnie się wypowiedzieć. Sikorski z tej możliwości wówczas nie skorzystał i dostał za swoje. Oby pani premier nie przydarzyła się podobna wpadka, bowiem kamer i mikrofonów gotowych do stratowania przepytywanego jest coraz więcej i już nie tylko Straż Marszałkowska, ale nawet BOR może nie wystarczyć do ochrony, zwłaszcza gdy trafi się sytuacja trudniejsza, bardziej konfliktowa.

Tak więc Sikorski zostaje mimo dramatycznych apeli PiS, wypowiedzianych przez posła Krzysztofa Szczerskiego (notabene profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, co niewątpliwie podnosi wartość wniosku o odwołanie), że w tej sprawie tak naprawdę chodzi o powagę parlamentu i odbudowę zaufania do niego, bo Sikorski jest „zbyt wielkim elementem ryzyka”, co zresztą Szczerski już w momencie wyboru prorokował. I co się, jego zdaniem, sprawdziło natychmiast. Sikorskiego miał zastąpić Andrzej Smirnow, określony jako „najlepszy element dziedzictwa solidarnościowego”. Smirnow akurat dostał się do Sejmu (objął mandat po wyborach do PE) z list PO i natychmiast przystąpił do PiS. Jeśli to jest najlepszy element dziedzictwa, to znam lepsze.

Zresztą cała tak zwana debata o odwołaniu marszałka, przy prawie pustej sali i grupce kręcących się nie wiedzieć po co w kuluarach dziennikarzy – jak większość tego typu dyskusji – chwały, powagi ani zaufania Sejmowi nie przynosi. Opowiadanie, że Sikorski jest zły, Kopacz jako marszałek była zła i w ogóle rządy PO są nieszczęściem dla kraju i nie są demokratyczne – mocno się już zużyło. Szczęśliwie rzecz działa się w godzinach wieczornych, a więc marne notowania Sejmu może nie polecą w dół.

Jeśli odwoływanie Sikorskiego miało być hitem tygodnia (niektóre media nawet przygotowały, reprezentatywne oczywiście, sondaże, czy powinien odejść – i w niektórych 45 proc. było za odwołaniem) to hitem jednak nie było. Przykrył to zdarzenie poseł Przemysław Wipler, który od rana emitował, a w ślad za nim wszystkie media swój spot wyborczy (kandyduje na prezydenta Warszawy) pod hasłem, jak to został pobity przez policję. Niektórzy komentatorzy, poruszeni brutalnością policjantki, która kilka razy dała Wiplerowi pałką po wierzgających nogach, uważali nawet, że został pobity przez milicję. Do ZOMO jeszcze nie dobrnęliśmy, ale niewiele brakowało. Kto chciał, mógł na męczeństwo pijanego Wiplera, który w pełni dobrowolnie wdał się w jakąś utarczkę czy bójkę z policją, napatrzeć się aż do przesytu.

Spore pole do popisu mieli eksperci od obezwładniania, którzy natychmiast w niezliczonych audycjach orzekli, że interwencja była nieprofesjonalna, bo poseł powinien zostać skuty w kilka sekund, a on wierzgał i wierzgał. Te wszystkie sceny i cała ta sytuacja nie urażała na przykład posła Szczerskiego, który tak dba o godność i zaufanie do Sejmu. Pijany poseł to niewątpliwie wstyd – godność Sejmu jednak poległa przed knajpą na ulicy Mazowieckiej w Warszawie. W dodatku poseł Wipler ma postawione konkretne zarzuty, a o jego winie będzie rozstrzygał sąd. Zresztą sam zainteresowany wstydu najwyraźniej nie poczuł, dzielnie obiegł media, uskarżał się na swój los pobitego gdzie tylko mógł, chętnie stawał przed każdą kamerą i mikrofonem.

Jak kampania wyborcza, to kampania, widocznie uznał, że w Polsce być pijanym i poszturchać się po pijanemu z policją może nawet wyborczo się opłacić, a i przed sądem te widoczki się przydadzą – wszak opinia publiczna stanie za nim, ofiarą brutalnej policjantki. W całej tej sprawie zagadką dla mnie jest stanowisko PKW, jak ten godzinami emitowany spot zostanie ostatecznie rozliczony, czy znajdzie się w końcowym sprawozdaniu z kampanii, czy nie?

Spot Wiplera tak przykuł uwagę mediów i polityków, że być może największym przegranym tego dnia w Sejmie okazał się Grzegorz Schetyna, którego informacja o polityce zagranicznej rządu wzbudziła zainteresowanie głównie korpusu dyplomatycznego, prezydenta i rządu. Tak naprawdę jednak znalazła się w cieniu, choć wystąpienie ministra spraw zagranicznych było dobre, dobrze wygłoszone i ciekawe.

Dwie osoby miały być ważne podczas zakończonego właśnie posiedzenia: Sikorski i Schetyna. Okazało się jednak, że wygrał ten trzeci. To dość dobrze charakteryzuje stan naszej debaty publicznej. Co gorsza, nic nie wskazuje, by miało się to zmienić.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 110

Dodaj komentarz »
  1. Do absurdu, którego egzemplifikacją jest spot wyborczy posła kandydata Wiplera dorzuciłbym inny. Domniemany nieco, ale równie hecny. Gdyby tak Jan Maria Rokita zechciał kandydować na prezydenta Krakowa pod hasłem „Niemcy mnie biją”, to na jakie poparcie mógłby liczyć?

  2. Jak widać połytruk Paradówska zachowuje rewolucyjną czujność pogratulować w końcu trzeba jakoś się wyrobić za łapówkę 530 tysięcy jaką otrzymała Polityka od Tuska zechce więc Paradówska odpowiedzieć na następujące pytania.

    1) Czy Wipler groził policjantom bronią?

    2) Skąd nagle się pojawili cywile, z których jeden obrzucił Wiplera gazem?

    3) Czy zwykli ludzie jak widzą, że jest awantura włączają się czy też uciekają?

    Odpowiedź na pytania jest prosta dla najgłupszego pismaka. Z filmu wynika, że Wipler nie groził bronią po prostu zwrócił uwagę policjantom uwagę a ci go spałowali facet wyraźnie bronił się ochraniał głowę przed ciosami. Jasno także widać, że była to ustawka w celu pobicia niewygodnego dla PO posła opozycji. Skoro według Paradówskiej postępowanie Wiplera było naganne to również powinna pani potępić niejakiego homosia Biedronia, który również w swoim czasie został spałowany. Jakoś sobie nie przypominam, żeby Paradówska potępiła Biedronia. Co więcej Paradówska głośno mówiła o brutalność policji łamaniu praworządność.

    I po raz kolejny uwidacznia się tutaj wbrew złorzeczeniu Paradówskie wyższość moralna PIS nad PO za swoich rządów ten faszysta Kaczyński nie wysyłał policji, żeby pobiła posłów opozycji.

  3. Nie bardzo rozumiem, co poseł Wipler chce osiągnąć tym żenującym spotem. Poparcie panów lubiących sobie golnąć i nie lubiących policji (np. kibolstwa)?
    Już wolę obejrzeć sobie „Seksmisję” (buuuu… kobieta mnie bije…).

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zainteresowanie Wiplerem jest zrozumiałe. Gawiedź, jak nikt inny zna się na pijaństwie, pałowaniu, milicji, policji etc. A polityka zagraniczna – co to takiego???
    Dziwię się tylko mediom, które sprawę Wiplera wałkują cały dzień, wchodząc w buty sądów. A o programie wyborczym cisza.

  6. Do „saurom” Gazem się nie „obrzuca”, to raz. Po drugie pijak, który się awanturuje na ulicy, winien być potraktowany tak, aby mu się odechciało na przyszłość. Gdybym był na miejscu policjantki to nie biłbym po nogach, to po trzecie…

  7. Jak się ma sprawa posła Wiplera do tragicznej serii wpadek ministra Sikorskiego,
    to tylko wie Janina Paradowska zabawiająca czytelników skojarzeniami zdarzeń i postaw , które są z innej bajki.
    Niezdarność ministra Sikorskiego i przyznanie się do braku pamięci jest dostatecznym powodem do dobrowolnej rezygnacji z pozycji marszałka Sejmu III RP.
    Elity polityczne III RP równają do poziomu PRL-u.

  8. Z zainteresowaniem będe śledzić, jak zostanie przez PKW potraktowany ten spot? Od samego rana, na wszystkich możliwych programach można podziwiać pijanego i rozwierzganego do granic posła Wiplera.
    Mam nieodparte wrażenie, że w dniu dzisiejszym wyczerpał się jego czas natenowy, przeznaczony na kampanię wyborczą w mediach.
    Jeśli się okaże, że moje wrażenie nie było mylne, będę prawie szczęśliwa.

  9. Kurka wodna!
    Czemu system mi zamienia duże na małe? Litery w nicku!!!

  10. Niefortunna i przypadkowa wypowiedź Pana Sikorskiego ?.
    Ja, nazwałbym to kłamstwem.
    A kłamstwo, czy będziemy mówić że, pogubił się, niefortunnie coś powiedział, czy pamięć Go zawiodła, zawsze pozostanie kłamstwem.

  11. nela 7 listopada o godz. 14:46 ogłasza: Z zainteresowaniem będe śledzić, jak zostanie przez PKW potraktowany ten spot?

    Szanowna Nelu,
    a ja z zainteresowaniem szukam informacji co PKW na to, że w Łodzi, gdzie „Basenowy” Biernat kieruje PO, doszło do fałszowania list wyborczych, z czego wynika, ze partia o nazwie Platforma Obywatelska powinna zmienić nazwę na Przestępcza Organizacja.
    Ale tego się nie doczekamy. Raczej się dowiemy ile mogą wypić w samolocie żony kilku działaczy PiS, co mnie akurat guzik obchodzi.
    Pozdrawiam, Nemer

  12. Moje osobiste, subiektywne wrażenie, to postępujące skretynienie mediów.
    Być może z ich sondaży wynika że taka papka informacyjna podnosi oglądalność, klikalność, wpływy z reklam.

    Nie ma prawie tygodnia by jakis trzeciorzędny fakt nie został rozdmuchany do absurdalnych rozmiarów. A czasem nawet, fakty kreuje się na siłę.
    Cóż, krew, seks i głupota, to niezaprzeczalnie wdzięczne tematy.
    Polityka gospodarcza, międzynarodowa, ekonomia, prawo, wymagają więcej wiedzy ze strony dziennikarzy i kompetencji u odbiorców.
    A tych jest może z 10%, zbyt niszowy target……

  13. I teraz niech Paradowska przez jedną miliardową sekundy sobie wyobrazi, co by napisała, gdyby w analogicznej sytuacji marszałkiem był ktoś z pisu.

    I teraz przez jedną bilionową sekundy niech sobie Paradowska wyobrazi, co napisałaby, gdyby w IV RP policja tak potraktowała posła PO. Wszystko na ten temat.

  14. add
    7 listopada o godz. 13:47

    Nie kłam, prezydent Kwaśniewski nie zna się ani na pijaństwie, ani na pałowaniu.

  15. Nemer
    7 listopada o godz. 15:10
    Dzięki za pozdrowienia – przydadzą się – właśnie wychodzę z anginy.
    Mam wrażenie, że przypisujesz mnie do zwolenników PO. Jeśli tak, to jesteś w błędzie. Kilkakrotnie już pisałam wyraźnie, że mój głos w kolejnych wyborach nie będzie głosem na PO i powtarzam to kolejny raz.
    Co do żon naszych polityków…
    Gdyby to nie były żony polityków reprezentujących barwy partii tej właśnie, którą reprezentują, to może nie byłoby aż takiego obciachu.
    Jednak to od polityków tej konkretnej partii wielokrotnie dało się słyszeć takie słynne powiedzonko o żonie Cezara…

    No i co? No właśnie.
    Nie ma co szurać krzesłami, bo „tonu nie podbierzecie, a krzesło popsujecie” panowie posłowie PiS.

  16. Nemer 7 listopada o godz. 15:10 pisze: Mam wrażenie, że przypisujesz mnie do zwolenników PO. Jeśli tak, to jesteś w błędzie.

    Szanowna Nelu,
    gdzieżbym śmiał, prędzej bym o to posądził raczej Panią Redaktor, naszą Gospodynię.
    A w ogóle, to życzę szybkiego dojścia do siebie po anginie, Nemer

  17. wlodek352
    7 listopada o godz. 14:00

    Czy Wipler się awanturował groził czymś? Nie nie groził upomniał się o prawa obywatela. No ale skoro przedmówca uważa, że można było potraktować gazem Wiplera to rozumiem, że również zgadza się z pobiciem Biedronia przez policjantów. W końcu także tamten się awanturował także.

  18. Nemer
    7 listopada o godz. 15:10

    Nie tylko tam także w Lubelskim jak również na Dolnym Śląsku no ale przecież dobrze wiemy jaki byłby wynik, skoro to PO to oczywiście po cichu się ukręci sprawie głowę a gdyby było PIS to oczywiście można się spodziewać, że natychmiast unienważnionoby listy w końcu przecież trzeba ratować demokrację nieprawdaż.

  19. @ Nemer, z godz. 15:10
    Raczej się dowiemy ile mogą wypić w samolocie żony kilku działaczy PiS, co mnie akurat guzik obchodzi.
    Gdyby nie te awanturujące się żony równie podpitych posłów to pies z kulawą nogą by się nie dowiedział, że panowie posłowie wzięli z kancelarii sejmu po kilkanaście tysięcy złotych zaliczki na podróż do Madrytu prywatnymi samochodami, a polecieli (z żonami) tanimi liniami lotniczymi, co całe towarzystwo kosztowało po kilkaset złotych od osoby. Za różnicę żony mogły sobie za pieniądze podatników polecieć do Madrytu i pobalować. Żeby było jeszcze śmieszniej – posłowie w Madrycie podpisali tylko listy obecności na konferencji, w której mieli uczestniczyć i tyle ich widziano. Mnie też guzik obchodzi ile mogą wypić w samolocie żony partyjnych działaczy, ale jeśli piją za pieniądze podatników, to już mnie to obchodzi.

    Pozdrówka

  20. anumlik
    7 listopada o godz. 19:03

    No i tutaj po raz kolejny PIS górą pod względem moralnym, Hoffmana Kamińskiego zawieszono od razu do czasu aż złożą wyjaśnienia aferzyści z PO jak Nowak jak tchórze kryją się za mandatem w sejmie. Wipler w swoim czasie także złożył mandat w celu umożliwienia wyjaśnienia sprawy. A niejaki Nowak jak tchórz ukrywa się z mandatem, co więcej koledzy z PO robią wszystko, żeby uniknął odpowiedzialności karnej za przestępstwo finansowe. Nie będę już wspominał o niejakim Michale Tusku alias Józef Bąk pracującym dla Marcina P.

  21. @Saurom
    Czy Wipler się awanturował groził czymś? Nie nie groził upomniał się o prawa obywatela
    Problem nie w tym czy Wipler się awanturował i groził. Jak oglądałem film, to mi go nawet żal było ale – jak znam życie – prawda z tym grożeniem może być trochę inna niż sugerujesz. To sprawa sądu. Problem w tym, że Wipler nagranie z kamery ulicznej wykorzystał w swoim spocie wyborczym, który nie pozostawia wątpliwości, że Wipler jest ofiarą sadystycznych policjantów (i policjantki). A to jest zwykłe oszustwo wyborcze. Nie bez kozery zapytałem w pierwszym poście o poparcie dla Jana Marii Rokity, gdyby zechciał kandydować na prezydenta Krakowa pod hasłem „Niemcy mnie biją”, wykorzystując nagrany na taką okoliczność filmik. Brzmi absurdalnie? Spot Wiplera jest równie absurdalny, na co zresztą zwróciła uwagę Gospodyni.

    Pozdrówka

  22. Nowa technika dostępu do zasobów sieciwych portalu polityka.pl
    upewnia mnie co istnienia dwuczłonowej alternatywy o członach wykluczających się:

    @staruszek jest idiotą

    lub

    wsród gości portalu polityka.pl rozpanoszyło się ujmowanie wszystkich kwestii osobno oraz stanowcze IŚCIE w zaparte:: za żadne skarby nie zmuszą nas do przyswojenia nowych pojęć!

    O abstrakcyjnym poczuciu humoru w stylu: Karafka – Księżniczka Burgunda , to nawet koryfeusze niech nie śnią.

    Chcąc umożliwić sobie umieszczanie komentarzy na blogu En passent @mag zalogowała się na portalu polityka.pl

    Aby umieścić komentarz na blogu Skrót myślowy @mag PRAWDOPODOBNIE chce się zalogować na portalu na którym jest zalogowana.

    Obawiający się oskarżeń o mizoginizm koledzy blogowi unikają jak ognia podpowiadaminia, że wielokrotne mnożenie przez 1 oraz wielkokrotne dodawanie 0 jest dość nudne i dla innych nudzących się członków Towarzystwa Wzajemnej Abnegacji dość nudne i pobudzające do radości z cudzej szkody.

    Według takiego idioty blogowego jakim jest @staruszek zmiana techniki osiągania aktywnego uczestnictwa na forach portalu polityka.pl nacelowana jest na UJEDNOLICENIE oraz UPROSZCZENIE przyłączenia się do wspólnoty domorosłych polityków mających kompulsywną ekspresyjnego rewidowania poczynań Mieszka, Długosza, Piotra Skargi oraz introdukcji koniowatych na argentyńską pampę.

    A sugestie że Wielki Brat Moderator sprzysiężył się z @ET’em oraz z innymi przerośniętymi chłopczykami przeciw @mag są bardzo śmieszne i dużo mniej zabawne.

    Informatycy unowocześnijący kontak Polityki z jej czytelnikami w trybie on-line jak ognia unikają drażnienia mniemanej inteligencji tychże czytelników. I tylko zdegenerowani naukowcy z blogu szalonych naukowców swych bywalców potraktowali jak debili i opisali jak pogrubiać lub pochylać tekst oraz jak się logować.

    Bo ci mentani dewianci wiedzą dlaczego kaczkom sięgało tylko do połowy, oraz że testy służące do ustalania wartości IQ służą wyłącznie odciąganiu ćwierćinteligentów od zamulania blogów.

    A Homer był analfabetą, sepleniącym jakałą, cierpiał na dyslekcję i dysgrafię czego ustna tradycja nie przekazała potomnym, podobnie jak jego krzywych zębów.

    Ikona głowy z barkami umieszczana jest zapewne na miliardach ekranów telefonów komórkowych, a tutejsi i tamtejssi bywalcy rżną głupa.

    Spółka komandytowa Polityka zapewne świadomie pominęła powiadomienie, iż będziemy się logować jednocześnie i tylko raz na wszystkich blogach, bo nie chciała obrażać mniemanej inteligencji szlachciurów herbu Gnój W Gębie I Na Klawiaturze.

    Skoro koryfeusze uważają, że to właśnie ich Szlachetne Osoby szczególnie udręcza ta świnia komputer, to można sie z nimi pobawić w kotka i myszkę, w pomidora – oraz powiadomić ich o wdrażaniu zmian dopiero wtedy gdy się mocno wkurwią i zacznie ich pogodnie śmieszyć ropoczynanie komentarza od podpisu .

    A to że @Antonius nie miał u nóg kłód zmian, świadczy tylko o katastrofalnym wpływie doktoranckiej śląskości na mazurską edukację.

    Obsługa polskiej edukacji wróci po ponad dwóch wiekach do jezuitów i hasłem logowania będzie proste i oczywiste takmidopomozbog.

  23. Od mojego ostatniego wpisu upłynęło , ponad dwa miesiące. Szorstka przygoda, błękit , odległe horyzonty, hemingway’owskie klimaty, trochę przechodzona wątroba, i takie tam różności. Powrót do kraju, do klimatów Gabrieli Zapolskiej jest swoistym wstrząsem i przynajmniej przez jakiś czas, nie pozwoli przechodzonej wątrobie wrócić do normy. W tym czasie, nasza szanowna Gospodyni popełniła jeden temat; ‚Macierewicz szykuje się do wojny z prokuraturą?’. To nie jest zarzut … osobiście mnie taka częstotliwość wpisów odpowiada, niemniej podziwiam stałość uczuć naszej szanownej Gospodyni, do Macierewicza i kolesiów, którym poświęca tyle cennej uwagi … nie są tego warci szanowna Pani Redaktor.

    W tym czasie, Donald Tusk odszedł i został ‚capo di tutti capi’ w Europie, czyli z szefa drobnych cwaniaczków krajowych stał się szefem wielkich cwaniaków europejskich. Płakać po nim nie będę … chociaż może, uronię łzę … jedną łzę … rzewną. Bądź co bądź, Donald Tusk, przez kilka lat, był stałym i wdzięcznym obiektem mojego dokopywania, za winy własne i kompanów. Niemniej, życzę mu serdecznie, aby mu się powiodło. Pod warunkiem, że będzie szefem Europy a nie szefem realizującym prowincjonalne interesy Polski.

    W tym czasie, Kopaczowa została premierem. Na razie Kopaczowa grzmi, huczy i strofuje marszałka Radosława Sikorskiego. Jest to konstytucyjne ‚faux-pas’, bo marszałek, to ani brat ani swat, tylko druga osoba w państwie i premier do marszałka, nie ma żadnych uprawnień. Widocznie Kopaczowa przenosi własne relacje z Donaldem Tuskiem z czasów swojego marszałkowania. Z Kopaczową to ja mam problem … a w zasadzie kilka problemów. Pierwszy, nie wypada dalej mówić i pisać Kopaczowa, czyli własność Kopacza … przyrzekam, że od tej chwili będę pisać, mówić a nawet myśleć; Ewa Kopacz, lekarz pediatra, rzucona na odcinek pierwszego ministra. Drugi, aby zachować polityczną poprawność, to powinienem pisać, premierka Ewa Kopacz … jakoś mi to nie pasi, określając w żargonie młodzieżowym. Premierka to coś takiego małego, a na pewno mniejszego niż premier. Skoro był premier Tusk, czyli wielki premier, to nie może być premierka Kopacz, czyli mały premier … Kopacz musi być dużym premierem … a więc, jedyne dogodne określenie to ‚premiera’. Od dzisiaj myślę o Ewie Kopacz, z szacunkiem i należną pokorą; premiera Ewa Kopacz … trochę mylące, ale wielkość zapewniona. Trzeci, Ewa Kopacz stała się moją ulubienicą od czasu jak sprawę zwisającego krzyża w Sejmie, konsultowała z ekspertami, których dobór sugerował, iż konsultuje tą sprawę z samym Panem Bogiem. Stąd moje wątpliwości, czy teraz, kiedy jest premierą Polski, konsultacje z ekspertami będą odbywać się wedle tych samych procedur?

    W tym czasie, Radosław Sikorski został marszałkiem Sejmu, czyli drugą po prezydencie osobą w państwie, co powinno zaspokoić jego wielkość. Tak czy inaczej, ma szanse zostać pierwszą osobą, przynajmniej na jakiś czas … jeżeli Komorowski z nieodpowiedzialna brawurą, będzie latał, nieodpowiednimi samolotami w nieodpowiednie miejsca. Sikorski, jako marszałek, jak na razie, wypowiedział się ‚mało fortunnie i za pewnie dość przypadkowo’, jak podpowiada nam nasza szanowna Gospodyni. Co do fortunności wypowiedzi podzielam całkowicie ten pogląd, co do przypadkowości wątpię. Zważywszy komu udzielił wywiadu ( media sprzyjające republikanom) i kiedy udzielił tego wywiadu ( przed wyborami w USA), to można zadać pytanie; czy Sikorski, który nie ukrywał, że sprzyja republikanom, nie brał czasem udziału w amerykańskiej kampanii wyborczej? Oczywiście, oczywistą oczywistością jest to, że za taką drugorzędność, wniosek o odwołanie Sikorskiego z funkcji marszałka jest nonsensem. Co nie oznacza, że ja uważam, iż Sikorski powinien być marszałkiem. Sikorski, w ogóle nie powinien zostać marszałkiem Sejmu za to, że (cyt.)

    ‚Ach, zaszaleję – stwierdził Sikorski i zamówił zupę z dyni i krwistą polędwice wołową. – Z dziesięć lat królika nie jadłem – cieszył się Rostowski, gdy wybrał comber z tego mięsa. Na stół podano też ‚foie gras’, czyli wątróbki ze specjalnie hodowanych gęsi, a do tego oczywiście wino … za 820 zł’

    Ostatecznie, menu Jacka Rostowskiego i Radosława Sikorskiego: dwa kieliszki szampana zupa z dyni, krwista polędwica wołowa, foie gras, comber z królika, wino Pomerol, dwa kieliszki porto … razem za to wszystko 1352,25 zł, zapłaciło Ministerstwo Spraw Zagranicznych, czyli my, podatnicy.
    Przypominam, po raz trzeci, w Szwecji, minister Mona Sahlin, za użycie służbowej karty kredytowej na prywatne zakupy, batoniki Toblerone, podała się do dymisji.
    To tyle, na dzisiaj starczy … mimo, że mam jeszcze dużo innych przemyśleń.

    Pozdrowienia.

  24. J. Paradowska: „SLD (…) też chciał składać swój wniosek o odwołanie. Szczęśliwie oprzytomniał i dołączył do Twojego Ruchu …”.

    SZCZĘŚLIWIE oprzytomniał. No i dołączył do Palikota. Brzmi prawie jak świergot ptaków, nieprawdaż? Autorka pisze to jako wyborca, czy chłodnym okiem jako komentatorka?
    :)

    Dobrze, że pani Pradowska oszczędza ludziom zapewnień jaką to twardą opozycją jest SLD i Palikot. Jak ZSL i SD w czasach PRL, co pani Paradowska zna ze swego ówczesnego życiorysu.

  25. Saurom
    „Skoro według Paradowskiej postępowanie Wiplera było naganne to również powinna pani potępić (…) Biedronia, który również w swoim czasie został spałowany.”

    To nieporozumienie. Trzy lata temu (11 listopada) Biedroń nie został spałowany tylko sam uderzył policjanta, a ten najprawdopodobniej bał się zareagować, czyli oddać. Sprawa o uderzenie funkcjonaiusza na służbie ciągnie się od trzech lat zmierzając ku ideologicznie słusznemu przedawnieniu. Zwykle policjant dobrze wie kogo może uderzyć, jeśli nie to powinien zmienić zawód. W przypadku Wiplera wszystko wskazuje na zlecenie i prowokację.

  26. Staruszek
    7 listopada o godz. 20:50
    Ja znowu czegoś nie rozumiem… Byłam prawie pewna, że jestem największym komputerowym gamoniem wszechblogów a tymczasem jestem zalogowana na wszystkich blogach Polityki, łącznie z tymi, na których nigdy się nie wpisałam ani nawet nie zamierzam tego robić. Bez jakichkolwiek kłopotów, czy trudności.
    Cud, czy jak?
    Po wyczyszczeniu historii przeglądania moje dane – podpis i Email – nie pokazują się w polach pod „Dodaj komentarz”. Kiedy coś wpiszę w tym, konkretnie blogu, bo już tylko tu się wpisuję, pola te się wypełniają we wszystkich pozostałych blogach Polityki.
    Przyznaję, że mnie to peszy i wolałabym, aby tak nie było.
    No, ale tęgie głowy wciąż pracują i doskonalą wszystko, co możliwe.

    Pozdrawiam cię @staruszku.
    Dobranoc.

  27. Ciekawe , program nakazuje kolejny raz zarejestrowac nowe konto i nie przyjmuje do wiadomosci ,ze podaje prawdziwy adres mail – mam zmyslac czy to sposob na eliminacje z bloga?
    Jest noc zobaczymy co to bedzie ,podobnie u pana Passenta-to test

  28. @NELA

    To jest miejsce stworzone do dialogu począwszy od historycznego hello world stworzonego przez Briana Kernighan’a i Stephen’a Johnsona aż po spam w tych dniach przychodzący od bezczelnego automatu rozsyłającegp do tysięcy skrzynek pocztowych stwierdzenie Dawno nie rozmawialiśmy.

    Pod ostatnim komentarzem na blogu jaki odwiedzasz @NELU aby czytać, jest jawna i wyraźna zachęta do zalogowania się na portalu.

    Więc nie zakładaj maski pierwszej naiwnej.
    Przydzielno ci daleki numer.

    Ten element jest stary, a dowcipy na jego temat są zgrane.
    Przeciwstawianie pobudliwego pisania przeciw ociężałemu czytaniu ma związek z grafitti na niedawno odmalowanych domach w których mieszkają wykwintni a i ch dzieci tworzą sprejem taki niby-mini-dialog twórcy z odtwórcą:

    Na parkanie było napisane d.u.p.a.
    Pogłaskałem i drzaga mi weszła.

    Jesteś gościem sieciowego wcielenia tygodnika Polityka i nie grymaś gdy gospodyni Polityka realizuje pomysł:

    Publisiu! Robimy sztczny tłok!

    Problem jest w tym, że gdy rozpoczynasz czytanie aktualnej w danej chwili kopii zawartości bloga, to jesteś przed wpisem Gospodyni bloga i powinnaś otrzymywać silny sygnał o jednej z dwóch możliwych treści:

    Witamy!
    Jesteś niezalogowanym gościem portalu.pl.
    Zalogowanie się udostępnia ci możliwość komentowania na dowolnym blogu portalu polityka.pl.
    Możesz logowania dokonać w tym okienku, lub pod najmłodszym tekstem odwiedzanej podstrony naszej witryny.

    O zamierzonym lub niezamierzonym wylogowaniu się zostaniesz powiadomiina / powiadomiony w osobnym okienku cierpliwie czekającym na Twoje OK.

    lub

    o odpowiednio zaprzeczonej treści.

    Arogancja i bandytyzm spamerów i hakerów zmusza Politykę do przeciwdziałania.

    Ale skutkiem ubocznym tej obrony jest pogubienie się projektantów oraz wykonawców wdrażających nowe formy dialogu.

    Wyjmij drzazgę.
    Polej palce śliwowicą i włóż je między wargi.
    Aby cię nie korciło do pisania o mylenie gamoniawatości z lekceważeniem (dającym się zaobserwować po obu stronach).

    Ty się bawisz.

    A Polityce chodzi o przeżycie w środowisku, w którym najinteligentniejszym Polakiem jest tańczący Mongoł.
    On uświadamia, że dmuchanie w puzon od strony szerokiego lejka może zepsuć instrument.

  29. Każda zmiana systemu może zawierać pułapki i wymaga stosowania innych procedur. Szkoda, że na tych blogach Polityki, które jeszcze odwiedzam, chociaż coraz rzadziej, nie było łopatologicznej instrukcji dla półidiotów. Musiałem więc drogą prób i błędów dotrzeć do nowej procedury. W zasadzie nie zamierzałem już ustosunkowywać się do wynurzeń znanego geniusza komputerowego. Tenże jednak, dziwnym trafem, nie umie mnie wymazać ze swej starczej pamięci – cud jakiś czy „odwrócony” Alzheimer?
    Ustosunkowując się jakby do słów Neli musiał sobie klawiaturową gębę wycierać moim nickiem. Pisał dużo i być może mądrze, ale chyba nie zrozumiał niektórych niedoróbek informatyków Polityki. Zgadzam się tylko częściowo z jego komentarzem:

    @Staruszek
    7 listopada o godz. 20:50

    *** @staruszek jest idiotą***

    Tego nie można wykluczyć!
    Na szczęście następne uwagi są banałami lub hipotezami, a jak wiadomo powszechnie, hipotezy mogą być zasadne lub nie, a o znaczeniu banałów nie będę dywagował, tylko przypomnę je skrótowo:

    ***wielokrotne mnożenie przez 1 oraz wielkokrotne dodawanie 0 jest dość nudo***

    *** Według takiego idioty blogowego jakim jest @staruszek zmiana techniki osiągania aktywnego uczestnictwa na forach portalu polityka.pl nacelowana jest na UJEDNOLICENIE oraz UPROSZCZENIE***

    Zakończenie „myśli” na temat tego oczywistego celu „kolegów” z Polityki to taki bełkot poetycki (Homerycki), który pominę.

    Teraz hipotezy:

    ***Chcąc umożliwić sobie umieszczanie komentarzy na blogu En passent @mag zalogowała się na portalu polityka.pl
    Aby umieścić komentarz na blogu Skrót myślowy @mag PRAWDOPODOBNIE chce się zalogować na portalu na którym jest zalogowana.***

    Ta hipoteza wydaje się być rozsądna, ale nie jestem pewny, czy takie postępowanie nie było przypadkiem wymuszone dzięki niedoróbkom nowej procedury. Mam własne spostrzeżenia i nie są całkowicie zgodne z tym co pisze Nela, że zalogowała się na jednym blogu i mogła pisać komentarze na pozostałych – bez jakby ponownego logowania. Zależy to od tego co rozumiemy przez logowanie – czy np. naciskanie napisu „zaloguj”, po uprzednim wpisaniu nicku i hasła?

    ***Spółka komandytowa Polityka zapewne świadomie pominęła powiadomienie, iż będziemy się logować jednocześnie i tylko raz na wszystkich blogach***

    Otóż mam wątpliwości w prawdziwość tego twierdzenia, albo nie przemyślano nowej procedury do końca, zjawisko, występujące w wielu miejscach, np. w sformułowaniach ustaw, gdy ulegają zmianie. Miałem ostatnio dwie takie perełki, m. in. w ustawie o szkolnictwie wyższym, odnośnie profesorów (dyskusja na blogu Kowalczyka o pani Pawłowicz zachęciła mnie do studiowania tekstu ustawy z 2014 roku i tam są prawnicze jaja). Ktoś połączył zbyt głupio stare z nowym i wyszedł bubel i to bardzo istotny, bo w sprawie wieku emerytalnego nauczycieli akademickich.
    Ja próbowałem pogodzić nowe logowanie ze starymi przyzwyczajeniami. Zalogowałem się na jednym z blogów i – naiwny – uwierzyłem w to jednoczesne logowanie na pozostałych blogach, z tym, że ja przez to rozumiałem możliwość umieszczenia mojego komentarza, bo czytać wpis i cudze komentarze można przecież bez logowania!
    I tu siurpryza!!!
    Przechodzę do następnego blogu i starym zwyczajem naciskam pod wpisem Kowalczyka napis „KOMENTARZE:92, pojawia się napis „Dodaj komentarz”, naciskam, naciskam i…nic!
    Jadę do końca tych komentarzy i widzę, że pola na nick i hasło są puste! Po wypełnieniu i naciskaniu „zaloguj” wszystko jest ok. Tak miałem kilka razy z innymi blogami, czasem na drugi dzień były puste rubryczki, które uprzednio były pełne. To mogę zaakceptować, choć nie jest ułatwieniem, blog był znów dziewicą i nowa defloracja poprzez logowanie do portalu. Dziś miałem identyczną sytuację z blogiem „ateistów”. Byłem zalogowany z okazji bycia na blogu Pani P. a mimo tego nie na ateistach. Teraz chciałem to powtórzyć i o dziwo, nagle działa moja stara procedura. Nie wiem, dlaczego nie działało i nie wiem, dlaczego teraz działa. To może mieć związek z tajemniczą uwagą staruszka, której głębi niestety nie pojąłem:

    ***A to że @Antonius nie miał u nóg kłód zmian, świadczy tylko o katastrofalnym wpływie doktoranckiej śląskości na mazurską edukację.***

    To już nie jest drugie lub trzecie dno, to bezdenna dziura logiczna, która mogła powstać jedynie w mózgu geniusza, a wiadomo powszechnie, ze bardzo trudno odróżnić geniusza od kretyna i tu koło się zamyka. Powracam do pierwszego cytatu z wpisu staruszka.

    PS

    ***Obsługa polskiej edukacji wróci po ponad dwóch wiekach do jezuitów i hasłem logowania będzie proste i oczywiste takmidopomozbog.***

    Trend jest prawidłowy, jednak takiego hasła nie może być – „bog” z małej litery, gdy w hasłach mogą być użyte wielkie – toż to profanacja typu Nerdala lub palenia Koranu!!!

  30. Witaj, dość długo nieobecna z blogosferze Szkolna Koleżanko, @NELU. Naści, na dzień dobry, krótkiego „anumlika” kawałek.

    W puzon dmuchnął staruszek
    Z ogromnym mozołem.
    Zła stroną tych wydmuszek:
    Ostał sam. Jak kołek
    .

  31. Rozumiem, że bez względu na intencje mam zapomnieć o @Atoniusie.

    Więc niech na publicznym forum nie oświadcza, że nie miał klopotów a sprowokowany opisuje kłopoty szeroko.

    To tak trudno panie doktorze przyznać sucho i krótko, że się pewnych rzeczy i pewnych osób nie rozumie?

    Nie uwierzyłem ci @Antoniusie w bezklopotliwe przyjęcie nowin.
    A to że kpiny nie zrozumieałeś, to jest wynik dmuchania w niewłaściwym kierunku w puzon.

  32. Zawodzi cię @anumliku język.

    Bez @anumlika to nie oznacza sam.

    A przypisujesz sobie pośrednio możliwość wydymania mnie.
    Falszywe zadęcie.

  33. Bez anumlika se poradzisz, @staruszku, rzecz wiadoma przecie – dmąc w puzon ze złej strony sameś na tym świecie.
    To tyle w temacie dymania;)

  34. Panowie zupełnie odeszli od tematu felietonu, a tu coraz to nowe cuda…
    „Mama grała na dudach a tatuś był duda,
    Grała więc na tatusiu…”
    Poseł Wipler dodaje coraz to nowe scenki ze swego występu, wzbogacając przedwyborczy spot, komentatorzy komentują zawzięcie, a mnie się przypomniał krótki dialog z szeryfem z filmu kowbojskiego;
    – Czemu wylałeś piwo Billowi i złamałeś mu nos? Przecież nie brał udziału w bójce???
    – Może i nie brał, ale tak się jakoś dobrze ustawił!

    Chwilowo poseł Wipler bryluje i ma się we własnym mniemani coraz lepiej. Ciekawość – jak to zadowolenie przełoży się na głosy wyborców?
    Czy to będzie nowy prezydent Miasta Stołecznego Warszawy?

    No i drugi wątek przedwyborczy – trzech tenorów z PiSu!
    Nie wierzę, że prezes sobie nie zdawał sprawy, z kim ma przyjemność.
    Mogę uwierzyć, że nie wiedział o tym, że dodatkowo panowie są po prostu cynicznymi złodziejami – prostakami, którzy uwierzyli we własną bezkarność. Jednak fakt, że rok po roku w tym samym składzie jeździli na konferencje w europejskich stolicach, w konferencjach nie uczestniczyli i nie byli pytani o to, co tam się działo. Władze partyjne nie były zainteresowane działalnością swych posłów na forum europejskim, turystyka za społeczne pieniądze kwitła nie od dziś, pewnie nie tylko w tym składzie osobowym.
    I gdyby nie fakt, że żony panów posłów po pijanemu wywołały skandal na pokładzie samolotu, nadal nic by się nikomu nie stało.

    Sprawa wydaje mi się rozwojowa. Kanty na kosztach delegacji są znane od zawsze. Już w socjaliźmie kwitł proceder „zarabiania na d..ie”, czyli podróżowania drugą klasą, zamiast pierwszą w pociągach PKP.
    Posłowie PiS z pewnością nie są wyjątkowi w tej kategorii.

  35. Do @jasnego gwinta, przez grzeczność:

    @jasny gwint, z godz. 13:12
    niedobrze gdy wydawałoby się niegłupi facet przytacza Niemcowa jako argument. Przecież to agent wpływu CIA, kompletnie zmarginalizowany w Rosji, wyznający zasadę im gorzej tym lepiej.
    Czy to znaczy, że przytaczani przez Ciebie agenci wpływu SRW mogą na łamach Global Research snuć swoje wizje umęczonego przez kartel US/NATO świata, a domniemany agent wpływu Niemcow nie może? No, niezłe jak na niegłupiego wydawałoby się faceta. Ale może masz jakieś inne wytłumaczenie tego, że Putin – po pierwsze – nie uznał formalnie, a jedynie przyjął z zadowoleniem wyniki wyborów w „Noworosji” oraz – po drugie – demonstracyjnie zrezygnował ze spotkania z liderami dwóch obwodów – ługańskiego i donieckiego. To, że – jak piszesz – Putin Wydaje się być człowiekiem, naturalnym, wesołym, pełen dowcipu i powagi gdy potrzeba. Budzi sympatię. Jest Rosjaninem i w pierwszym rzędzie dostosowuje się do tradycji, mentalności, historii i interesu swojego kraju – nie tłumaczy tej dziwnej wolty. A może właśnie tłumaczy tym, że jest bardziej Rosjaninem niż Ukraińcem rosyjskiego pochodzenia.

  36. @NELA oraz inne Polki i inni Polacy.

    Od dawna mam wrażenie, że portal polityka.pl jest modernizowany w marszu. Rozumiem przez to, że nie odcina się gości portalu od możliwości pasywnej lub aktywnej obecności na portalu i zmiany się wdraża w biegu.

    Dopuszczam także, że zmiany mogą być cofane i nieustannie są goście portalu nieuprzedzani oraz niepowiadamiani o meandrach rekonstrukcji.

    Zbyt długa w czasie redakcja komentarza jest kwitowana niezrozumiałym komentarzem, co już na blogu En passant wyjaśniano.

    Takich kwiatków będzie zapewne więcej i sądzę, że większość to będą chwasty.

    Natomiast jestem prawie pewien, że kąkole będą sypały i bedą lały na blogi herbicydy, bo zboża im przeszkadzają.

    Nie pozdrawiam.
    Po długim obcowaniu z optymistami jestem pesymistą.
    I uważam, że dla wielu najlepszym lekarzem jest doktor piaseczyński.

  37. Staruszku!
    Zwaliłeś mnie z nóg. Na ten piach. Nawet nie wiesz, jak mi z tego powodu smutno i źle.
    Ale cię pozdrawiam.

  38. I znów to samo!!!

    Czytałem życzliwy komentarz staruszka i zacząłem pisać stosowne podziękowanie bezpośrednio do prostokąta pod napisem:
    ***Dodaj komentarz
    Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.***
    Przerwałem operację i zaglądałem na sąsiedni blog „En passant”. Nie udało mi się dojść do tego sławnego prostokąta, a przewijając komentarze do końca zobaczyłem to o czym pisałem. „Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim” (blogowym):

    ***Aby komentować, zaloguj się na konto portalu Polityka.pl
    Nick lub email :
    Hasło :
    Nie masz konta w Polityka.pl? Kliknij tu, by je założyć.***

    Teraz mam problem, o którym też wspomniała Nela wcześniej. Czy jestem zalogowany na wszystkich blogach Polityki? To dlaczego nie mam gdzie wpisać komentarza u Passenta?
    U Pani P. najwyraźniej jestem zalogowany do portalu Polityki, bo mogłem wpisać to co teraz pisałem.

    Nie będę klikał, by założyć nowe konto, bo przecież je mam! Co mi pozostaje???
    Zalogować się ponownie na tym blogu, wypełniając puste rubryki, czyli to, o co podejrzewał staruszek Nelę – zastosować podwójne logowanie!
    Gdzie to zapewnienie „jednoczesnego logowania”?
    A może to wina „śląskości” mojego komputera albo programu przeglądowego. Mam najnowszą niemiecką wersję Seamonkey’a, może ten „nazista małpowaty” nie kuma mądrych wyników pracy wielokrotnie mądrzejszych (może „mazurskich”?) polskich informatyków? To skojarzenie z wypowiedzią Bońka o poziomach inteligencji piłkarzy obu krajów .
    Tego nie mogę wykluczyć.
    Dowiedziałbym się jednak chętnie, czy taka procedura jest zamierzona przez informatyków Polityki, czy niedoróbką. W zasadzie mi to powinno wisieć, jak Hofmanowi coś tam w Madrycie. Piszę bardzo rzadko i mogę się zalogować wiele razy.

  39. Suplement „diety”.

    Jest jeszcze gorzej niż myślałem! Po wpisaniu komentarza naciskam „Opublikuj…” i maszyna mi odpowiada, że nie może (mimo dobrych chęci) opublikować tego materiału. Niestety nie podaje powodu!
    Idę do „En passant”, loguję się tam, wracam do „Skrótu myślowego”, wklejam ten sam tekst i jest sukces. Coś tu ta k… nie dopracowana.

  40. Wcięło mi cały, gotowy tekst!!!

    @Antonius!
    Wyczyściłam historię przeglądania przed wklejeniem dwóch poprzednich wpisów. Moje dane z pól pod „dodaj komentarz” znikły. Próby ich przywrócenia okazały się nieskuteczne. „Błędny adres albo hasło”…
    Spróbowałam się zalogować do aktualnego numeru „Polityki” – to samo.
    Kliknęłam na „Nie pamiętam hasła” – COŚ mnie przekierowało do wpisania nowego… wpisałam to stare, powtórzyłam w drugim poletku… okazało się, że moje stare hasło jest teraz nowym hasłem i zalogowałam się bez problemu ❗
    To ONO, co trzyma porządek w logowaniu jest najwyraźniej niezdecydowane i stąd takie cuda.
    Trzeba do ONEGO po partyzancku, z zasadzki!
    Całe szczęście, że nie zrozumiałam wykładu @Staruszka, bo do tej pory stałabym, jak ta rozdziawa, z niedodanym komentarzem w ramce.
    Bo ja @Staruszka niezmordowanie podziwiam, ale ni w ząb nie rozumiem. Za to komputer i klawiatura są moje własne i ja się z nimi zbytnio nie patyczkuję. Jak coś nawywijam, to przyjdzie chrześniak i wyprostuje.
    On wie jak to zrobić, ja już nie muszę i w tym moja siła!

  41. Acha!
    Kiedy ci pisze, że nie może opublikować, zaznacz swój tekst, skopiuj… i ponownie kliknij w „Opublikuj”.
    A najlepiej skopiować przed kliknięciem, bo kiedy piszesz zbyt długo, to ONO się robi nerwowe i nie wpuszcza.

  42. Najważniejsze , że sprawa posłów PiS znajdzie obiektywnego sędziego , cytuję :
    „Tuż przed konwencją PO marszałek Sejmu Radosław Sikorski informuje, że już zajął się sprawą posłów PiS: poprosił ich o wyjaśnienie sytuacji. Zapowiedział też, że sprawą zajmie się komisja etyki.”
    Właściwy sędzia na właścicwym miejscu . Posłowie PiS zostaną zjedzeni jak te „ośmiorniczki” zapłacone przez podatnika.

  43. Najważniejsze , że sprawa posłów PiS znajdzie obiektywnego sędziego .
    Marszałek Sejmu Radosław Sikorski przekazał hiszpańską sprawę posłów PiS do komisji etyki. Właściwy sędzia na właściwym miejscu . Posłowie PiS zostaną teraz zjedzeni jak te „ośmiorniczki” zapłacone przez podatnika.

  44. Ten automat do wykrywania powtórzeń zainstalowany na tym blogu płata figle .
    Po napisaniu komentarza poinformował mnie , że nie wpuści moich uwag na ten blog , a potem zmienił zdanie.

  45. Gospodyni nasza oceniła inkryminowane wypowiedzi wówczas jeszcze Ministra Spraw Zagranicznych a obecnie Marszałka Sikorskiego jako przypadkowe i niefortunne wprawdzie ale zbyt mało ważne aby uzasadnić jego odwołanie z funkcji, na którą został desygnowany
    ( desygnowany gdyż jego wybór w istniejącym układzie koalicyjnym to formalność ).
    Skłonny byłbym zgodzić się z taką oceną p.Redaktor odnosząc tą ocenę do wypowiedzi p. Sikorskiego dla amerykańskiego portalu ale już nie do późniejszych jego tłumaczeń i wyjaśnień. Te wypadły żenująco i wręcz kompromitująco a sam p. Sikorski w ich świetle dał się poznać jako człowiek mało poważny, śmiesznie i nieudolnie się tłumaczący, objawiający spełnione skłonności do zmyśleń i konfabulacji, że pominę kłopoty (?) z pamięcią.
    I tu pytanie: czy człowiek, który się ośmieszył publicznie wykrętnymi tłumaczeniami, w które nikt nie wierzy, nie potrafiący „trzymać” klasy, i konfabulant jest „własciwym człowiekiem na właściwym miejscu” , tj. Marszałka Sejmu, który konstytucyjnie umocowany jest jako druga osoba w państwie ?
    Mam poważne i zasadnicze wątpliwości „w tym temacie”.

  46. Szanowny Lex’ie
    no jak możesz mieć wątpliwości? – skoro nasza Gospodyni mówi – Radosław Sikorski nie został odwołany z funkcji marszałka Sejmu. Stało się więc to, co stać się powinno …
    Ty się weź i zastanów nad sobą 😉

    Pozdrawiam, Nemer

  47. Szanowne Panie i Szanowni Panowie oraz inne inni mniej nadęci.

    W procedurę komentowania na blogu jest CHYBA wbudowany czuwak czasowy.

    Gdy czas edycji komentarza jest długi, to pojawia się powiadomienie o niemożliwości komentowania jakiegoś TEGO.

    Jak sugerował ktoś na En passant, a ja odnalezienie tej sugestii delikatnie wyżej polecałem, pomaga zapamiętanie tekstu komentarza, zamknięcie okienka blogowego, jego ponowne otwarcie i wstawienie komentarza. Wstawianie jest operacją krótkotrwałą i przekroczenie domniemanego limitu czasu raczej już nie grozi.

    Nie jest to trudne nawet dla @NELI podkreślającej nieustanie że nie rozumie mego stwierdzenia Mamy XXI wiek oraz nie rozumie nawet mego Dzień dobry! . Ta ułomnośc rozumienia nie powoduje jednak skreślenia z listy wyborców, ani nie opóźnia wizyty u specjalisty medycznego.

    Bez względu na udane czy tez nie udane stworzenie konta oraz udane lub nieudane logowanie się, to nie od @staruszka pochodzi zachęta Zalogj sie na portalu polityka.pl spotykana na wielu blogach e-Polityki. Nie ma powodu wątpić, że zamiarem tej zmiany techniki dostępu do blogów jest uwspólnienie. A że do tej chwili ten zamiar nie jest wdrożony, to jest kwestia nienadążania wdrażaczy a nie jest to winą Jerzego Baczyńskiego.

    Jeśli @NELA nie zrozumie słów Jeerzy Baczyński, to proszę abyście jej wybalczyli milczącą klawiaturą.

    Czarny humor podpowiada mi, aby młody skutecznie nauczył @NELĘ w co i gdzie puknąć gdy zrobi jej się slabo. Rozumiem, że @NELA opanowała operowanie guzikami współczesnej windy oraz innym elementami wind odziedziczonych po komendancie twierdzy Breslau.

    Aby wam lekko nie było ujawnię, że odręczne pismo sprawiam dlugopisami leworęcznymi i nie przestawiłem funkcji przycisków myszy na udogodnienie dla osób leworęcznych. Odcinek lędźwiowy ma poskęcany w inna stronę niż odcinek szyjny i ta anatomiczna ma ułomność utrudnia memu otoczeniu zrozumienie mych kuknięć wronich zakończonych bulbą. Istnieją osoby nieperfekt, które nigdy nie wsiadały do łódki z innym mężczyzną.

    Gdy wchodzę na blog ikonka głowy związana z menu logowania pojawia się po lewej i przechodzi na prawo. Bo komputer też mam pokręcony niskonapięciowym prądem zmiennnym o cyklu 1/50 sekundy. Zrozumiali lepiej niż ja podsumowują to w kismet karmy ale ja ich nie kumam.

  48. Jest postęp!!!
    Dziś po włączeniu komputera miałem od razu możliwość wpisania do trzech blogów: Skrót myślowy, En passant i Listy ateisty, ale w czwartym już nie (Loose blues). Zobaczę czy jutro nastąpi przejście „jakości w ilość” na blogu Hartmana, gdzie aktualnie jest mowa o „kancie i niczym”.

  49. Szanowne Tajne Ramię Wielkiego Brata Władzy Nad Wszystkiem

    Z ledwie krywaną przyjemnością donoszę że niejaka @NELA mieszkającą według jej własnych oświadczeń w aglomeracji wrocławskiej ukrywa się przed miłościwie nam panującym Bratem za maską naiwnego użytkownika.

    Nie che się ta anarchistyczna warchołka przyznać, że ma kilka masek i jedną z nich jest maska podsieci 255.255.255.0, co nie dziwi u wszystkich rżnących naiwne.

    Radzę komisarzom do spraw zaprowadzenia przyszłego porządku w przypadkowym społeczeństwie zbadać jaką konkretnie bramą sieciową ta agentka wychodzi na spotkanie z Janiną Paradowską oraz czy wraca tą samą bramą co politycznie niezdecydowanym tożsamościom blogowym się śni na jawie i podczas cudzych snów.

    Jestem Życzliwy a lekko nieprawy obywatel płącący myto na bramie sieciowej 194.204.159.1 znanej pod kryptonimem Neostrada pozostającej na zleconych usługach zbrodniczego trustA Orange. Obiecali podać sobotnie numery w totka już w piątek i zawiedli. Przyjdzie walec i wyrówna to bezprawie i niesprawiedliwość, aby wszyscy pokutowali za grzech pierworodny bez szerzącego się udawania i wchłaniania propagandy oranżystów.

    P.S.
    Czy mogę dostać podwyżkę?

  50. Tutejszy gość którego przydomku nie wymienię na moją propozycję hasła

    takmidopomozbog

    zareagował zakazem

    takiego hasła nie może być – „bog” z małej litery, gdy w hasłach mogą być użyte wielkie

    Otóż zachodzi tu nieporozmienie.

    Drażliwy kolega biorący kpinę za napaść w stylu kibolskim chce mnie wcisnąć w polski partykularz. Angielskojęzyczny polonus może reagować na god wzmożeniem godności. A brylujący na En pasant tamtejszy gość @Wiesiek do polskiego tekstu potrafi wstawić znak z obcojęzycznego alfabetu n z falką.

    Znaczną co do natężenia przypisywanej sobie racji liczba gości portalu polityka.pl nie ma na swoich komputerach wbudowanego mechanizmu szybkiego i odruchowego wstawiania litery ó.

    A na potrzeby kpiny borzki mogą chulać i nie wymagadż poprawności ortograficzney.

    A na zakazy to ja zwykle wulgarnie solę, pieprzę, chrzanie i musztarduje.

  51. Jakoś nikomu nie pilno do komentowania ostatnich zawirowań na naszej obrotowej scenie. No to coś aktualnego – Roman Giertych;
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/roman-giertych-bierze-sie-za-hofmana-kaminskiego-i-rogackiego/jp73l
    On wprawdzie się w sejmie marnował, ale zbudował sobie niezłą pozycje do aktywnego uczestniczenia w aktualnych wydarzeniach.
    Tęga głowa!
    A najważniejsze, że ja rozumiem, co on do mnie poprzez media mówi.
    Pozdrawiam w tym miejscu @Staruszka.

  52. Szanowna Nelu,
    a dlaczego ma być „pilno”. Giertych stał się prawie takim drugim Michałem Kamińskim i wszedł w układy z platformersami. Może nawet nie za darmo bo jego szwagier (wydawca „Egzorcysty”) został członkiem zarządu PWPW natychmiast, gdy firma ta została przydzielona w „strefę wpływów” Bartka „Wędrowniczka” Sienkiewicza. Należy więc już do platformerskiej sitwy, więc czego się spodziewać? Najwyżej przychylnego komentarza red. Paradowskiej, naszej Gospodyni szanownej.

    Można się pastwić nad tymi drobnymi przestępcami z PiS czy przypominać na tydzień przed wyborami aferę „elesdowską” z ubezpieczeniem elektrowni Opole ale o przestępstwach wyborczych „platformersów” nic – cicho sza.

    Pozdrawiam, Nemer

  53. @NELA

    Gdy Karol Borowiecki przysięgał Żydowi na obraz Matki Boskiej, że nie uprawia seksu z żoną tego Żyda, to ten Żyd rozumiał, że ten Polak kłamie i krzywo przysięga.

    A być może za rok lub dalej westchniesz:
    Jak ja byłam baiwna stawiając Romana Gertycha za wzór.

    To żadna nowina, że Polak będzie mądry po szkodzie i będzie za żonę musiał wziąć głupią córkę innego Żyda.

    Wszyscy bohaterowie Ziemi obiecanej wypowiadali się w swoich interesach. A czy ty jesteś pewna, że ja pragnę twego zachwytu nade mną?

    A jak Roman Gertych rozpozna w twoim genotypie antypolskie elementy a w twoich komentarzach antynarodową postawę i zacznie popularyzować ostatecznie rozwiązanie kwestii @NELowskiej?

    To co? Bełkot?
    To kto? @staruszek?

  54. Nemer…
    Dlaczego? Choćby dlatego, że sprawą nareszcie zaczęto się zajmować tak, jak na to zasługuje – tu trzeba dodać, że nie tylko ta konkretna sprawa, bo to jedynie drobny pryszcz na pryszczatej twarzy naszej „elity”.
    Do dziś nie pogodziłam się ze sposobem rozwiązania sprawy Jaruckiej, mam o to ogromne pretensje personalnie do byłego premiera, bo jego sukces był wynikiem nikczemnej gry, w której wziął osobisty udział.
    Widzę, jak rozwiązano sprawę pijanego Protasiewicza, który nam wstydu na pół Europy narobił i dziś sobie „pogwizduje, jakgdyby nigdy nic”.
    Pamiętam samochodowe wyczyny europosła Kurskiego w drodze od listy obecności w Brukseli do kamer i mikrofonów w Warszawie. Wielokrotnie stawiano pytanie o jego przydatność w roli europosła,ale do udzielenia odpowiedzi, czy też wyciągnięcia wniosków – łącznie z karnymi, czy też dyscyplinarnymi – nie było chętnych, a może też odważnych. Sam prezes nie widział niczego niepokojącego w takich rajdach, że już o prawdopodobieństwie wyłudzania nienależnych diet za nie wykonaną pracę nie wspomnę. Prezes nie widział, jego kamaryla przytomnie milczała.
    Jednak przy każdej, nadarzającej się okazji nie szczędzili oni wszyscy razem wzięci do raczenia gawiedzi morałami i opowieściami o wartościach. Nie wiem, jak większość, ale ja osobiście morałów nie cierpię, bo natychmiast posądzam głoszącego takie farmazony o wszystko, co najgorsze z hipokryzją na czele.

    Tym razem żenada okazała się zbyt wielka, aby ją można było przykryć dywanem, który od dawna już mole podziurawiły, więc wciąż coś tam wystaje, bo dywan się pruje,
    Moim wielkim, osobistym marzeniem jest, aby tym razem odbyła się autentyczna kontrola wydatków naszych posłów, aby nam, wyborcom pokazano, czego wzamian za te diety i samochodokilometry nasi wybrańcy, w naszym imieniu dokonali. Niezależnie od barw klubowych i partyjnych.

    Moje zdanie o sprawie Nowaka; do wyborów już nie daleko, sprawa w sądzie, wyrok lada dzień. W aktualnej sytuacji poseł Nowak będzie głosował zgodnie z interesami swego klubu i to klubowi odpowiada.
    Gdyby faktycznie oddał mandat, to na jego miejsce może przyjść kolejny dywersant, co na drugi dzień zmieni barwy partyjne. Coś za coś, choć nieładnie.

    Porównanie mec. Giertycha do Michała Kamińskiego jest wg mnie zupełnie nietrafione. To nie taki format człowieka i zawartości czaszki.

  55. Staruszek
    10 listopada o godz. 13:20

    A czy ty jesteś pewna, że ja pragnę twego zachwytu nade mną?
    … pewności nie mam, ale ten zachwyt nie jest zależny od moich dobrych, czy też nie chęci.
    Po prostu tak mam. Nic na to nie poradzę.
    Jeśli ci ten zachwyt @Staruszku przeszkadza, to zamknę się w sobie… ale nie przestanę, bo to niemożliwe.

  56. Gdybyś się @Nelu bardziej przyłożyła do rozumienia tego co piszę na blogach portalu.pl, to byś miała więcej radości oraz więcej korzyści z komentarzy cudzych. I tęskniono by tu mocniej za tobą.

    Główną korzyścią z moich komentarzy mogłoby być przekonanie, że narzekając oraz usztywiniając się w swoich poglądach sprawiamy radość z cudzej szkody trollom blogowym.

    Ja cię rozumiem, a nie rozumiem portugalskich słów moich ulubionych piosenek i znam zjawisko radości jakią czerpiemy z melodyjnego obcego nam języka i przykrości jakie nam sprawiają azjatyckie języki szczekliwe. Świeży gość w Pekinie grzeczne i życzliwe pytanie miejscowego odbiera jako niegrzeczne ofuknięcie.

    Ale co innego jest śpiew, niekiedy rubaszny, co innego jest taniec w białych pończochach wykonywany przez wioskowe Portugalki z ogorzałymi nogami, a co innego świadomość że lizbońska Alfama była i jest dzielnicą brutali i prostaków oraz reagujących niepowstrzymanym pragnieniem seksualnym na widok kształtnej sylwetki przybyłej z Polski blondynki i jej pogodnej buzi.

    Jeden z lapidarnych polskich wizytatorów opisał pierwsze wrażenie z pobytu w USA i pierwszego kontaktu z przypadkowym miejscowym: został na stacji benzynowej wylewnie zagadany w kwestii konwersji religijnej na woodu czy też coś podobnego.

    Aby zrozumieć świat, trzeba się uczyć (do śmierci), odsiewać plewy i być życzliwie krytycznym wobec facetów którym żony skąpią pochwał. A tacy – rownież bezżenni, porzuceni i rozwiedzeni – dominują wśród gości polityka.pl.

    Niech będzie dla ciebie przykładem nieprawda jakoby Amisze nie używali energii elektrycznej oraz to że statystycznie są bardziej moralni. Amisze nie korzystają z energii elektrycznej dostarczanej z zewnątrz, a 1/5 opuszcza wspólnotę niegodząc się z rygorami wspólnoty lub zostając banitami nie z własnej woli.

    Ale jak to miło pobredzić o szlachetnych dzikich i jak się po takich bredniach słodko śpi.

    Najwierniejszymi zwolennikami upraw roślin GMO w USA są Amisze i robią na tym większe kokosy – relatywnie biorąc – niż wahabici na ropie saudyjskiej. I bardzo cenne są meble robione przez Amiszów na starą modłę z okresu gdy ich wieszano na paskach od spodni i teraz noszą szelki.

    To co człowiek widzi i słyszy od zarania to przebierańcy.

    A król Ludwik Słońce śmierdział bardziej niż najgorsze trolle blogowe.
    I kapał się cztery razy w życiu, w tym raz po przypadkowej wizycie w fontannie.

  57. NELA 10 listopada o godz. 13:34 pisze: Do dziś nie pogodziłam się ze sposobem rozwiązania sprawy Jaruckiej, mam o to ogromne pretensje personalnie do byłego premiera, bo jego sukces był wynikiem nikczemnej gry, w której wziął osobisty udział.

    Szanowna Nelu,
    wydaje mi się, że możesz być w „mylnym błędzie”, niestety. Dlaczego, bo prowokacja Raduchowskiego-Brochwicza i Miodowicza, wtedy byłych funkcjonariuszy neobezpieki nie przyniosła sukcesu „premierowi” (domyślam się, że chodziło Ci o Tuska) tylko Lechowi Kaczyńskiemu. Nic mi też nie wiadomo, by w tej prowokacji brał osobisty udział.
    Te postsolidaruchowe debile co dorwały się do władzy bardzo trudno się uczą, bo nieudana prowokacja MSW kierowanego przez Kozłowskiego a zmontowana przeciwko Tymińskiemu i mająca przynieść sukces Mazowieckiemu też się nie udała ale matołectwo niczego się nie nauczyło. Te prowokacje pokazały jedynie z jakim qrewskie, wredne i nieudolne badziewie u władzy mamy od 1990 roku.

    Piszesz też, że Porównanie mec. Giertycha do Michała Kamińskiego jest wg mnie zupełnie nietrafione. To nie taki format człowieka i zawartości czaszki.

    Pewnie z mojej winy źle mnie zrozumiałaś. Ja ich nie porównuję, tylko zauważam, że obaj są w jednej, platformerskiej sitwie.

    Pozdrawiam, Nemer

  58. Nemer – 14:31
    Widziałam w programie TV i słyszałam osobisty apel Cimoszewicza do Tuska, aby zajął wyraźne stanowisko wobec zaistniałego problemu.
    Tusk wtedy odpowiedział, że to nie jego problem.
    Albo coś w tym stylu. Dokładnie.
    No i ja to Tuskowi zapamiętałam. Jego udane premierowanie nic tu nie zmienia. Takie momenty mają wpływ na ocenę całościową osobowości człowieka. Tu akurat zarobił minus, jak stąd do Berdyczowa.

    Skoro o Giertychu i Kamińskim masz takie zdanie, jak to właśnie dodane, to pełna zgoda. Z tym oczywiście, że ten pierwszy, jako adwokat robi swoje…
    Ten drugi chyba nie ma określonego zawodu… był od noszenia teczki i tak mu pozostało.
    Pozdrawiam również.

  59. Nadrabiając zaległości, czytając i oglądając, zaświtała mi myśl taka, że doczesność polskiej prawicy zamyka się miedzy rokicińskim; ‚Niemcy mnie biją’, a wiplerowskim; ‚kobieta mnie bije’ (cyt. z ‚Seksmisji’, kiedy to film polski był jeszcze w dobrej formie). Oczywiście Wipler tego nie powiedział, lecz oglądając jak dzielna policjantka, zapoznaje Wiplera z niuansami relacji tyłek – pałka, oraz słuchając jego lamentów na ten temat, dopowiedziałem to sobie. Nie od rzeczy, będzie więc przypuszczenie, że to jest jakiś prawicowy atawizm, z przeszłości nadrzewnej, który objawia się lękiem wobec obcych i lękiem wobec kobiet co przyczynia się, niewątpliwie do powszechnego i uświęconego poglądu w środowiskach prawicowych, że równość płci to dobry żart.

    Prawica, generalnie rzecz ujmując, w ogóle jest pełna lęków, strachów i atawizmów. Nowoczesne środki komunikacji jakoś im nie służą. Samochód, samolot to już w ogóle. Jak się nie upije, to się awanturuje, stewardessy ich atakują, piloci są niegrzeczni a obsługa lotnisk, jak nic tylko czyha aby ich poniżyć. Jak zobaczyłem posła Adama Hofman na wycieczce, fundowanej przez podatników, w bezapelacyjnym regresie ewolucyjnym, czyli łażącego na czworakach w centrum Madrytu … może nie tyle, że byłem zdumiony, bo przecież mam świadomość, że jest to ulubiona postawa, bogoojczyźnianego, patriotycznego , krew z krwi, kość z kości, prawdziwego Polaka, który dzień w dzień i noc w noc, walczy i odpiera lewackie miazmaty i lewacki permisywizm moralny. Jednak, prawdziwy Polak, za granicą, mógłby chociaż na czas pobytu, wzmóc się i połazić na dwóch kończynach … to nie jest takie trudne, może by się spodobało, i nawet po powrocie, w kraju, przeszło w nawyk. Czego im serdecznie życzę … chociaż zdaję sobie sprawę z beznadziejności tych życzeń.

    Pozdrowienia.

  60. Haszszu –
    zajrzyj do linku; 7 listopada o godz. 14:52

  61. Haszszu
    10 listopada o godz. 19:34

    Mnie zastanawia słaba tolerancja alkoholu przez Prawicę…..
    Takich obciachów nie robi nikt inny.
    Nawet naprany Kwaśniewski zachowywał sie jak człowiek.
    A tu, na czworakach…..
    Z Czworaków ich wypuścili?

  62. Szanowna ‚NELA’, oglądnąłem. Czyli, nie tylko ja miałem podobne skojarzenia … to, że również Ty, niewątpliwie ozdobi, zakończenie całkiem miłego dnia. Pozostaje jeszcze jedna myśl, że „Seksmisja’ była znakomitym SF, gdyż nie tylko komentowała współczesność ale również przyszłość.

    Szanowny ‚wiesiek59’, w samej rzeczy. Przykre jest jednak to, że rzesze Polaków całe życie się stara, niszczy ten alkohol gdzie tylko może, narażając zdrowie, wątrobę, nerki, godnie i z szacunkiem dla siebie, rodaków i trunków, a tu zjawia się jakiś fircyk, który cały ten etos rujnuje … wstyd! po prostu wstyd! … i hadko oglądać.

    Pozdrowienia

  63. Coś dla @Staruszka
    – może nie trafił akurat na ten materiał?
    http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,16935578,Spisal_dzieje_matematycznych_geniuszy__I_smaczne_anegdoty.html#TRNajCzytSST

    A tak w ogóle to jest ciekawy artykuł.
    Dobranoc.

  64. Poranny przegląd prasy…
    http://www.youtube.com/watch?v=4VoKpa3lkCw
    Jak cudne są wspomnienia dawnych dni…

  65. Dzisiaj, Pan Prezydent powiedział;
    ‚Powinniśmy wykorzystać ten rzadki w naszej historii moment, gdy nowe pokolenia nie musza zaczynać wszystkiego od nowa.’
    …. dalej wyliczył filary dobrej przyszłości naszego kraju;
    ‚bezpieczeństwo militarne, gospodarkę, rodzinę, nasze związki z Zachodem’.

    Nie będę dyskutować, nie będę kwestionować, bo nie czas, nie miejsce i daremny trud a każdy z nas, prawdę zawsze niesie sam i w sobie. Powiem tak; od ćwierćwiecza siłą rządzącą w Polsce jest prawica, która w wpisała w swój etos; ściemę, hipokryzję i mowę nienawiści. Usiłuje te swoje wartości narzucić wszystkim Polakom. Myślę, że akurat dzisiaj jest dobry dzień aby postawić pytanie; czy obecną Polskę można lubić? Przy całym mojej niechęci, obrzydzeniu tym co się dzieje, mogę powiedzieć, że zawsze zdarzy się takie coś, często małe, często niedoceniane, co powoduje, że całe to moje zniesmaczenie jest zamazywanie i mogę powiedzieć, że można Polskę lubić.

    Otóż! Gdy mnie nie było, to w tym czasie, w małym mieście, w Słubicach, stanął pomnik Wikipedii, dwie kobiety i dwóch mężczyzn, dźwigają kulę wykonaną z puzzli … symbol Wikipedii. Mieszkańcy oddali w ten sposób hołd setkom i tysiącom, kobiet i mężczyzn, na świecie, którzy bezinteresownie dzielą się swoją wiedzą z innymi, sięgając tym samym do wzorców leżących u źródeł cywilizacji. To, że w Polsce, w kraju setek pomników; Wojtyły zadumanego, Piłsudskiego naburmuszonego i Popiełuszki wniebowziętego, znaleźli się ludzie wznoszący pomnik ‚normalności’ odwołując się w ten sposób do dobra, piękna i prawdy, platońskiej triady najwyższych wartości, jest rzeczywistym cudem. Takie ‚perły’ ludzkiej przyzwoitości wystarczą, żeby Polskę polubić.

    Żeby znów nie było tak ciepło i milusio, … a jaki to ma związek z tematem zadanym przez naszą szanowną Gospodynię. Niestety związek jest. Fundatorem pomnika jest Urząd Miejski w Słubicach, jego koszt wyniósł 62 tys. złotych … pieniądze wydane na piękny i szczytny cel. Poseł Adam Hofman wyjeżdżał na posiedzenia Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy i jego komisji ok. 25 razy. Podróżował samochodem do Strasburga, Paryża, Londynu i Madrytu. Za te wyjazdy otrzymał łącznie 64 tys. złotych …. pieniędzy całkowicie zmarnowanych. Koszty tego pomnika to jest mniej więcej 45 balang Sikorskiego i Rostowskiego … pieniędzy przeżartych i przepitych. I dlatego będę jak Katon o Kartaginie powtarzał po raz kolejny; w Szwecji, minister Mona Sahlin … itd. itp.

    Pozdrowienia.

  66. Haszszu
    11 listopada o godz. 15:56
    Marzyciel z ciebie…
    Ale marzenia są potrzebne, koniecznie! Trzeba o swoich marzeniach pisać, mówić i głośno wołać. A nawet tarabanić przypominając proste zasady;
    –> Nie kradnij!
    –> Niechaj każdy z nas pamięta;
    !!!! Cudza własność to rzecz święta!
    –> Nie mów fałszywego świadectwa!

    Takie zasady wynosi się z domu rodzinnego.
    Albo się nie wynosi, bo ich tam nie było.
    Warto zacząć batalię o proste zasady, przywrócić zwykłe poczucie wstydu, pewności, że pewnych rzeczy się nie robi, bo po prostu nie wypada.

    Ale pojechałam! Po bandzie! I tak przyda się to psunabudę.

  67. NELA ;
    Wczoraj ten sam Karski ( profesor ) występował jako szef Sądu Dyscypilnarnego , który w bezwgledny sposób po 30 minutach wywalił Muszkieterow z Ulubionej Parti . Jakiesz to niesprawiedliwie <bo też zaocznie !)
    Dziękuje za linki o Matematykach Lwowsko -Wrocławskich.
    Z z Pozdrowieniem

  68. Najwięksi detaliści w kraju zrzeszeni w organizacji OKSZ oczywiście oprotestowali propozycję rządu, strasząc, że w tej sytuacji ceny żywności na pewno wzrosną. Ale to i tak nic w porównaniu z kolejnymi propozycjami rządu w sprawie dyskontów, supermarketów i hipermarketów, które we wtorek podała telewizja Hir24. Powołując się na anonimowe źródło, telewizja poinformowała, że rząd chce uchwalić nowe prawo. Na jego mocy będzie mógł zamykać sklepy, które przez dwa lata z rzędu wykazują straty. Jak czytamy w serwisie Portfolio.hu, ten zapis może najmocniej uderzyć we francuską sieć Auchan, Spara, a także niemiecką sieć dyskontową Aldi.

    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,16947780,Orban_zaciska_petle_na_hipermarketach__Tak_ciezkich.html#ixzz3ImjNTYhu
    ============

    Orban znów się naraził…….
    Zdaje się uważać że WĘGIERSKIE INTERESY są najważniejsze……
    Ciekawe czy zachodnie firmy pogodzą się ze zmniejszeniem zysków, czy też wymieni się go na bardziej sterowalny model?

  69. Przeglądając dzisiejszą prasę i uikając informacji o wczorajszych, uroczystych obchodach – to już jest nie do zniesienia! – trafiłam na ciekawy materiał…
    http://studioopinii.pl/marian-dziwniel-taras-szewczenko-do-polakow/
    Tyle dziesiątków wpisów a nikomu się nie przypomniał ten ukraiński poeta…
    A chyba warto sobie o nim przpomnieć i pomyśleć – czy cokolwiek się zmieniło?

  70. Logika i logiczność.
    Każdemu z osobna i nam wszystkim razem wiadomym jest -a kto nie wiedział to dowiedzieć się powinien że pani Ewa Kopacz była Marszałkiem Sejmu.
    Jeśli tak, to również wiadomym jest że odpowiada za to stadko ludziów i jego wyczyny którzy ten Sejm tworzą.
    Wybryki i ekscesy w rodzaju ”niemcy mnie bija , hande hoch , czy wyjmowanie wspólnych pieniędzy na wycieczki rodzinne np wózkami golfowymi po Grecji – również jej konto obciążaja.
    My – PIS byliśmy zawsze jak nazwa wskazuje przeciwni wybrykom.
    Staraliśmy się własnym przykładem , oraz autorytetem przeciwdziałać szarganiu polskiej racji stanu.
    To nasi członkowie ryzykując karierą dokonywali spektakularnych czynów by publicznie ukazywać i piętnować te wypaczenia.
    Niektórzy chcieli nawet poddawać się ocenie madam Orlowski w celu dokonania porównań.
    Kończąc – wzywamy by Ewa Kopacz za popełnione uprzednio zaniedbania podała się do dymisji czego szerzej uzasadniać nie potrzeba.
    Jej wina została udowodniona bez dyskusji a nasi poslowie chwilowo zawieszeni zostaną w glorii i chwale przywróceni do dalszej służby i kariery – która to należy im się jak psu zupa .
    C B D A
    uklony

  71. @ zezowaty,
    obciążył ex-Marszałkinię 😉 a aktualną Panią Premier Ewę Kopacz za wszelkie „wpadunki” i ekscesy „zmajstrowane” przez „elitę elit”, czyli jaśnie panie posłanki i panów posłów.
    Nie szedłbym tak daleko z obciązeniami winą p. Premier za jej przeszłe, domniemywane zaniechania a to z tego względu, że środki jakimi Marszałek Sejmu dysponuje są nader ograniczone i raczej porównywalne są z grożeniem palkuszkiem niż z realnymi konsekwencjami dyscyplinarnymi.
    Tak bywało i drzewiej; pamiętam ex,ex – chyba wice Marszałkinię Senatu wywodzącą się z tzw. słusznych ugrupowań, która nawiedziła w swoim czasie Arabię Saudyjską w celu studiowania tamtejszego modelu demoracji. ( Taki właśnie, jak sobie przypominam, był oficjalny powód jej peregrynacji na Półwysep Arabski ).
    Rzecz w tym – moim zdaniem – że ktoś te i takie indywidua do Sejmu wybierał minionych kadencjach, wybrał w obecnej i podobne – tego jestem prawie pewien – w przyszłorocznych wyborach także wybierze. Trudno bowiem wymagać aby wyborcy dysponowali czymś w rodzaju etycznego rentgena umożliwiającego odpowiednie „prześwietlanie” kandydatów na posłów.
    Może należałoby się zastanowić nad stworzeniem w podobnych przypadkach prawnych możliwości pozbawiania , podobnych im – pożal się Boże – wybrańców i w podobnych sytuacjach, mandatów poselskich ?
    Ps. To co powyżej w niczym nie zmienia mojej oceny, że przepisy stosowane w Sejmie ( i nie tylko chyba ) odnoszące się do rozliczania takich wyjazdów były nader ogólnikowe a zwyczaje – bardzo
    „koleżeńskie” . Nawet w „pitu-litu” biznesach by nie przeszły. W Sejmie – jak się okazuje – przechodziły.

  72. ‚NELA’
    11 listopada o godz. 16:53
    Cyt.
    ‚Marzyciel z ciebie…’

    Szanowna ‚NELU’, bywam … i tak szczerzę to lubię sobie pomarzyć. Jednak, ostatnie ćwierćwiecze, nie dość, że pozbawiło mnie złudzeń, to jeszcze wybiło mi z głowy marzenia, o tym, że polityka będzie godziwa i uczciwa. Niemniej pozostaje wierny poglądowi, że może być … złudzenia prysły, marzenia zadeptano, lecz pozostała nadzieja. Tak że, daleki jestem od yeats’sowskich szeptów ‚stąpaj ostrożnie, stąpasz po marzeniach’, a bardzo blisko mickiewiczowskiej modlitwy ‚o wojnę powszechną’.

    ‚wiesiek59’
    11 listopada o godz. 19:17
    Cyt.
    ‚Zdaje się uważać że WĘGIERSKIE INTERESY są najważniejsze……’

    Szanowny ‚wiesiek59’, nie ‚węgierskie interesy’ tylko interesy jego i kompanów. Orbanowi chodzi tylko o utrzymanie władzy i w tym celu odtwarza i opiera się na oligarchii a nastroje społeczeństwa tłumi odwołaniem do nacjonalistycznych kompleksów. Do tego jeszcze dochodzą takie zabiegi jak korumpowanie społeczeństwa, czyli ‚ojciec narodu rozdaje’ … mniej więcej to co robią szejkowie arabscy w swoich ‚folwarkach’ … parodiach państwa. O ile szejkowie mają kasę, to Orban nie ma, i dlatego wymyśla jakieś gospodarcze chimerki i finansowe bańki mydlane. Orban, w obecnych realiach cywilizacyjnych, to jest, chodzący anachronizm … mniej więcej, taki jak Putin w Rosji, a u nas Kaczyński i kilkudziesięciu, mniejszych czy większych ‚führer’ków’, w Europie i na Świecie.

    Pozdrowienia.

  73. NELA!
    Z powodów technicznych nie jestem wstanie ‚zalinkować ” Tobie piosenki ,prosze tymczasem o wyrozumiałość.
    Serdecznie Pozdrawiam
    ps.
    Postanowiłem dziś ,nie uczestniczyć w wyborach 16 listopada .

  74. Waldemar!
    Proponuję ci jeszcze sprawę uczestnictwa przemyśleć. Uważam, że warto jednak głos oddać – choćby po to, by wygrany nie był zbyt pewny siebie, żeby nie było wyraźnej wygranej.
    Niestety, sondaże mówią, że we Wrocławiu zostanie po staremu, ale ja swój głos oddam na kogoś innego, choć na jego wygraną nie liczę.
    Jak to śpiewał Młynarski, który jest dobry na wszystko… no może trochę przesadziłam; żeby się zbyt pewnie nie poczuli.
    Może mi się uda znaleźć…

  75. http://r.search.yahoo.com/_ylt=A0LEV77ZMmVUXy4Ak2lfiAx.;_ylu=X3oDMTByODJtaWUzBHNlYwNzcgRwb3MDMwRjb2xvA2JmMQR2dGlkAw–/RV=2/RE=1415947098/RO=10/RU=http%3a%2f%2fwww.poezja-spiewana.pl%2findex.php%3fstr%3dlf%26no%3d9330/RK=0/RS=9RP0T5fMyCu6HYA0Ez5PisXP934-
    Niestety – prawa autorskie i czyjaś tam wyłąćzność, więc nie ma autorskiego wykonania, ale jest tekst – akurat na czasie.
    Dla takich tekstów czas zawsze się zatrzymuje.

  76. A ja się jednak uparłam! Szlaban szlabanem, ale, żeby już niczego nie było wolno? To przesada.
    **************************
    Wojciech Młynarski – O tych co za pewnie się poczuli
    Tekst piosenki
    ********************************************
    Wirują, wirują tysiące szprych
    W kole fortuny matuli,
    Ta balladka jest o tych
    Co się za pewnie poczuli.

    Raz jeden gość w karty grał –
    W brydża, pokera, czy wista
    I układ wspaniały miał
    Lecz kart zbyt mocno nie ściskał.

    Wtem światło trach zgasił ktoś,
    Karcięta z rąk mu wyrwano,
    Do dzisiaj pechowy gość
    Wspomina szansę przegraną.

    Bo wirują, wirują tysiące szprych
    W kole fortuny matuli,
    Ta balladka jest o tych
    Co się za pewnie poczuli.

    I choć wspaniały był start
    Nim koniec uwieńczy dzieło,
    Może zamienić się w marny żart
    Co się tak pięknie zaczę-ę-ło.

    Kierując w niełatwy czas
    Na przykład autem czy krajem
    Zapinaj pas, szanuj gaz,
    Gdy stromej drogi gnasz skrajem.

    Uważaj na śliski bruk
    I nie poświstuj w euforii,
    Gdy auto mknie w szosy łuk,
    Gdy kraj wchodzi w zakręt historii.

    Bo wirują, wirują tysiące szprych
    W kole fortuny matuli,
    Ta balladka jest do tych
    Co się za pewnie poczuli.

    I choć wspaniały był start
    Nim koniec uwieńczy dzieło,
    Może zamienić się w marny żart
    Co się tak pięknie zaczę-ę-ło.

    Więc kiedy grają co świt
    Ambicje twe niespożyte,
    Gdy idziesz na górski szczyt,
    Zrób sobie obóz pod szczytem.

    Tam przemyśl kolejny plan
    A teraz schodzę ci z oczu,
    Bym w tej balladce i ja
    Też się za pewnie nie poczuł.

    Bo choć wspaniały był start
    Nim koniec uwieńczy dzieło,
    Może zamienić się w marny żart
    Co się tak pięknie zaczę-ło,

    Co się tak pięknie zaczę-ło,
    Co się tak pięknie zaczęło.
    tekst poezja-spiewana.pl

  77. NELA !
    Pod nowym wpisem red.D.Passenta napisalem zdanie o powodach rezygnacji z uczestnictwa w wyborach 16 listopada .
    Serdecznie Pozdrawiam nocną porą, mam za chwilę łączność via skejp z Bliskimi – będą wracać z pracy ,szkoły a nawet przedszkola .

  78. Waldmarze!
    Przeczytałam. Masz swoje racje, ale nie masz pewności, że dojdzie do drugiej tury. A z tego, co czytam wynika, że słaba frekwencja jest obecnej władzy jak najbardziej na rękę. Ja tam poprawię im statystykę na swój sposób.

    A tu wyraźny dowód na to, żee PiSowskie standardy się nie zmieniają od lat.
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/prawi-honorowi-za-300-zl

  79. Nela
    Co ty wypisujesz? Słaba frekwencja jest na rękę obecnej władzy?
    Odnoszę przykre wrażenie, że słaba frekwencja jest na rękę i nogę przede wszystkim wyborcom.

  80. Podobno dolnośląskie jest na końcu listy, jeśli chodzi o frekwencję w lokalach wyborczych. Próbowałam przeczekać deszcz, ale na taki zew wkładam kurtkę, czapkę, szalik i z dokumentem tożsamości w garści ruszam do lokalu wyborczego!!!
    Będę głosowała na konkretnych kandydatów, nie patrząc na partyjną przynależność. Moje kryterium, to postawa kandydata wobec problemu zości mieszkaniowej. Członek spółdzielni mieszkaniowej nie musi poglądów utożsamiać z poparciem dla kandydata w wyborach samorządowych.

  81. Nie zości a spółdzielczości mieszkaniowej!!!

  82. Cóż… Dżuma albo cholera…
    Dżuma albo cholera…
    Dżuma albo cholera…
    Dżuma albo cholera…

    Da capo al fine…

  83. Nela
    Dokładnie to samo napisałam u Passenta, gdzie przestałaś bywać, a właśnie został tam podniesiony twój wkład w zwycięstwo PIS, nazwany przez niejakiego mayora „efektem Neli”.
    Wykorzystałam jeszcze inne mądrości ludowe dla opisu sytuacji po wczorajszych wyborach:
    zamienił stryjek siekierkę na kijek
    z deszczu pod rynnę.
    Pozdro

  84. mag!
    Nie byłabym pewna, że to akurat „mój wkład w zwycięstwo PiS”.
    Na PO głosowałam poprzednio z braku alternatywy, nie dlatego, że oni mnie do czegokolwiek przekonali. Mieli mój głos bez sympatii, czemu konsekwentnie dawałam wyraz, przy kolejnych wyborach. Tym razem wyborów nie traktowałam jako wyrazu poparcia dla jakiejkolwiek partii.
    Głosowałam na ludzi, o których co nieco się dowiedziałam. Tym razem – jak i poprzednio w lokalnych wyborach poparłam tych, którzy nie reprezentują partii niszczącej od kilkudziesięciu lat spółdzielczość mieszkaniową – taki mój prywatny konik garbusek. A więc kandydaci POodpadali z automatu.
    Dutkiewicz w poprzednich wyborach odcinał się od PO, tym razem się z nimi związał i u mnie reakcja była automatyczna – Do widzenia!
    Kiedy jeszcze ujrzałamm Jacka Hande hoh! Protasiewicza w studio wyborczym tuż po ogłoszeniu wstępnych wyników wyborów… uznałam, że to już koniec. I bomba! Kto ich poprze ten trąba!

    Straciłam jakoś chęć na pisywanie w blogach. Jeszcze od czasu do czasu sobie pogadam sama ze sobą – nie ma to jak dobre towarzystwo :)
    Ale tak ogólnie… bezwiór.

  85. W drugiej turze skreślę solidarnie oboje kandydatów.
    Oddam tzw głos nieważny. Bo on nie będzie ważny.

  86. Nela
    Jasne, że zawsze można pogadać ze sobą, bo to dobre towarzystwo.
    Ale nieraz chce się do ludzi, choć… niekoniecznie wszystkich.
    Generalnie popsuły się blogi. Ubywa tzw. normalsów, ale może trzeba przeczekać. Choćby i na boczku.
    Co to jest „bezwiór”? Słowo ładne samo w sobie, ale co pod nim rozumiesz?

  87. BEZWIÓR to cudowny środek do czyszczenia parkietów bez wiórkowania z lat 60-tych XX wieku. Produkowała to cudo jakaś spółdzielnia z branży chemicznej.
    Sama nazwa wydawała nam się wtedy, w studenckich czasach, tak cudownie bezsensowna i przez to piękna, że nazywaliśmy tak każdą sytuację, jakiej się w normalny sposób, zrozumiale wyjaśnić nie da w żaden sposób.
    Bezwiór miał wtedy znaczenie niemal uniwersalne…
    W naszej grupie, która w tym momencie pozdrawia waszą grupę.
    I tyle 😉

  88. Nela
    Pozwolisz, że „kupuję” bezwióra?
    Okropnie mi się podoba jako słowo-wyrtych!

  89. Łomatko – wytrych, nie wyrtych, rzecz jasna.

  90. Jestem wzruszona do głębi!
    Wysoka Komisja ogłosiła właśnie, że ostateczne liczenie wyników wyborów odbędzie się ręcznie!!!
    System informatyczny zawiódł na całej linii.
    A taki był śliczny! Amerykanski!!!

    Czekam na komentarz @Staruszka!!!

  91. Z ekskursji do ZSRR a latach słusznie minionych, wspominam z rozrzewnieniem kasjerki w sklepach, które wynik podsumowania z kasy elektrycznej sprawdzały dodatkowo na zwykłych liczydłach, takich z gałkami na drutach i robiły to błyskawicznie, z trzaskiem i skutecznie 😀

  92. Nela
    Ale serwery chyba były rosyjskie. Również w tych wyborach.
    Dokładnie pamiętam liczydła w radzieckich sklepach, niezależnie od kas niby eklektrycznych. Nie mogłam się nadziwić.

  93. mag!
    Nie zapominaj, że aktualne rosyjskie to częstokroć to samo, co troszkę wcześniej „amerykanskie”.
    Taka prawidłowość.

  94. @NELA

    Zarówno komputer, jak i prawie wszystkie programy wymyślili przedstawiciele narodu, którego nazwy nie wymienię, aby nie zaostrzać konfliktów: między Gazetą Wyborczą a Państwową Komisją Wyborczą oraz między Narodem a przypadkowym społeczeństwem.

    Ponownie wzywam do odśpiewania hymnu dziękczynnego za to, że komputera nie wymyślili Chińczycy (cover z profesora Władysława Turskiego).

    Państwowa Komisja Wyborcza zamówiła program do zliczania głosów wyborczych w firmie prowadzonej przez dwoje absolwentów uczelni w mieście bardzo zPiSiałym. Odpowiednie służby nie sprawdziły poglądów politycznych twórców systemu zliczania głosów. Dzięki temu upadek Platformy Obywatelskiej zostanie przyspieszony, a Państwowa Komisja Wyborcza pójdzie po rozum do głowy i zakupi 100 000 liczydeł u bratanków chodzących po Puszcie.

    Na blogu na który zerkasz, ale na którego nie klikasz, zostanie zapewne wyjaśnione, że Donald Tusk wraz Włodimierzem Putinem uzgodnili, że system liczenia głosów zostanie zaprojektowany przez Komisję Prawosławno-Starozakoną, napisany w mołdawskim języku programowania i zakodowany cyrlicą w odmianie ukraińskiej.

    Nie musisz tego międzynarodowego paradygmatu rozumieć; na co ci już kilkakrotnie pozwalałem. Władysław Turski wykładał (i być może jeszcze wykłada) wytwórstwo programów, co nie jest zrozumiałe dla zwolenników dvelopingu softwaru. Trudność ze zrozumieniem Czwórcy Świętej: Okno-Ikona-Menu-Wskaźnik jest wzorowana na delikatnej prośbie kelnerki, którą powiadomiłem, że chcę popieprzyć. Na to ona: Tylko bez wulgaryzmów – grzecznie proszę.

    Skoro można wykładać chemię na niderlandzkie półki za trzykrotną polską średnią, to zbieranie głosów w kupki można powierzyć za małą kasę zwolennikom Zbawiciela, który musi zatrudniać sekretarza do kupowania chleba w sklepie osiedlowym uprzednio sprawdzonym przez pluton ochraniarzy.

    Twórcy komputerowego systemu liczenia głosów mają już gotową doktrynę: Nie zabijajcie nas!

    Obama zaprzeczy, jakoby Nuland wysłała na wybory do Polski więzionych w jaskiniach Arizony ETs.

    W domu wszyscy względnie zdrowi, bo nie dopuszczam ich i je do En pasant.

    W sequelu Mistrza i Małgorzty kot będzie siedział na serwerze moskiewskim. Banita tuziemski blogowy mógłby ci odrobinę kota przybliżyć, ale w ramach retorsji pomajadanowskich nie chodzi na skróty myślowe.

    Właśnie zaciąga się marychą poczęstowany przez człowieka, który w młodości topił szafę w Baltyku i w Polityce czyta kolejnego psa czyli kota, aby dowiedzieć się z reżymowej telewizji w którą stronę przykręcać grzejnik (pol.: kaloryfer)

    Jasne?

    No dobrze!
    Jeszcze jedna wskazówka.
    Gdy się przystępuje do projektu informatycznego bez zamówienia mszy i nie śle się w net Tak mi dopomóż Bóg!, to nie wyladuje się w Krzemowej Dolinie.

    Co powiesz o czwartej czarownicy z Salem z dobrym miejscem na postawienie kieliszka na zapleczu? System operacyjny obsługujący takie stawianie Ewa i Adam wynieśli z Raju i nie wymaga zrozumienia trudnych pojęć! Z tym katowaniem młodzieży matematyką to oni skończą, gdy dojdą do władzy.

    Przecież Leonhard Euler pocieszał cesarzową Katarzynę I!
    (Ukłony dla @mag!)
    A Putin zawdzięcza atomówki i neurtronowe fizykom niemieckim!
    Niech żyje poszerzanie przestrzeni życia!

  95. staruszek
    Odkłaniam się Tobie ochotnie.
    Nich żyje życie oraz poszerzanie przestrzeni!
    A księża na księżyc!

  96. Staruszku!
    Jesteś niezawodny! Łączę więc dedykację:
    gdy napotkasz opis przykry –
    włosy dęba, ciurkiem pot,
    bo wciąż nie wiesz, kto to wykrył,
    że ten kot to nie jest kot –

    wtedy… nogi. Wymocz nogi.
    Chlup, chlup, chlup – i nie ma trwogi.

    Wprawdzie w słupkach zawsze byłam tępawa, ale mojej wiedzy pewnie starcza aby się pokusić o opinię, że zaprojektowanie systemu informatycznego zdolnego policzyć i ułożyć w odpowiednie zbiory pojedyncze głosy, oddane na pojedynczych kandydatów, ich posegregowanie i podsumowanie, to nie jest szczególnie skomplikowane zadanie. Wymaga znajomości arytmetyki, nie matematyki – królowej nauk.
    To z pewnością mniej skomplikowane, niż podsumowanie dziennego utargu w sklepie motoryzacyjnym, gdzie ceny różnych drobiazgów mają dwie liczby po przecinku a każda cena odpowiada innej pozycji asortymentu. Przeciętny sprzedawca w takim sklepie w latach sześćdziesiątych robił to na zapleczu codziennie, w wolnych chwilach, kiedy akurat nie było wielu klientów a kolega stał za ladą. I robił to metodą spod palca – wiodąc palcem właśnie od góry w dół kolumny cyferek z tymi dwoma po przecinku! a wynik wpisywał na dole, przenosił w górę kolejnej kolumny i tak aż do końca arkusza, wypełnianego ręcznie w trakcie sprzedaży w sklepie. Czasami wpadałam tam, aby pomóc i liczyłam te kolumny na kalkulatorku, ale ja zawsze sprawdzałam wynik po raz drugi, a oni tego nie musieli robić.
    Podliczali na bieżąco, aby nie odsiadywać po zamknięciu sklepu.
    Kończyli przed wojną technikum handlowe i mieli opanowaną do perfekcji metodę szybkiego liczenia. Dla mnie coś niepojętego, ale jakie skuteczne!

    Jestem pełna „podziwu” dla nowoczesnych informatyków, którzy z arytmetycznymi działaniami sobie skutecznie nie radzą.
    Może za wcześnie dostali do rąk różne „pomoce naukowe” i nie muszą już kuć tabliczki mnożenia, nie mówiąc już o wszystkich czterech działaniach na liczbach pierwszych? Albo troszkę bardziej złożonych?

  97. Uff, a już się bałem
    że wszystkich z IQ powyżej zera wymordowano z okazji Bożego Narodzenia wraz z młodziankami.
    Widać jednak ze kilkoro przetrwało -chyba na rozpłodek.
    UFF
    uklony

  98. zezowaty
    „Nie ma się czego bać, nie ma się czego bać
    To tylko księżyc idzie, srebrne chusty prać”
    śpiewał kiedyś Marek Grechuta.
    Ech, fajne były czasy, choć „komuna” panowała okrutna, ale „czarnosukienkowi” siedzieli na ten przykład cicho jak myszy po miotłą, kwitły „dzieci kwiaty”, a legalna aborcja nie nazywała się zbrodnią. Nie było ich zresztą (aborcji) więcej niż dziś, kiedy uprawia się np. „turystykę aborcyjną”.
    Na szczęście mnie już ten problem nie dotyczy.
    Ja se ne bojem (jak w tym czeskim dowcipie), ja mam raka.

  99. @NELA

    Gdy narodził się komputer i wyrastały mu wąsy, a następnie marszczyła mu się skóra, to było to bardzo szybkie liczydło.

    Gdy zaczęto samodzielne komputery łączyć w sieć, wtedy ujawniła się zainteresowanym i zauroczonym właściwość o której kilkakrotnie pisałem i nie podawałem jasno ani wyraźnie, że jest ona powszechna i odróżnia operacje umysłowe od operacji maszynowych na zestawie zestandaryzowanych ciągów sygnałów.

    Komputer współczesny realizuje najbardziej elementarny sygnał jako krótkotrwały impuls przepływu prądu stałego o bardzo małym napięciu. Fantaści snują marzenia na temat komputera kwantowego, ale dziś komputer jest elektryczny w sensie przeływu ładunku elektrycznego przez przewodnik. Zatem komputer jest z rodziny druciaków.

    Zmieniło się to, gdy komputer zaczął latać w powietrzu. Tak jak już powszechnie latało radio. Dziś spotykasz się z tym gdy widzisz skrótowiec Wi-Fi.

    Wi wzięło się od bezdrutowy a Fi od wierny.

    I tu jest pies pogrzebany i szczeka mimo pogrzebania.

    Gdy nie jesteś czegoś pewna na łódce, to sprawdź. Gdy jesteś pewna, to sprawdź trzy razy. Bo rzeka, jezioro i morze są okrutne.

    Gdy pierwsze komputery zapisywały dane na nośnikach magnetycznych, to zanim zapis został uznany za prawidłowy utrwalony musiał zostać odczytany i porównany z daną źródłową trzymaną w kieszeni procesora obliczeniowego.

    Gdy z mojego komputera na serwer obsługujący witrynę polityka.pl przychodzi pakiet danych, to dzięki chytrej sztuczce arytmetycznej sprawdzone jest, czy żaden bit (okruszek danych) nie został po drodze przeinaczony. Specjalna procedura wytwarza coś nazywanego sumą kontrolną. Ponadto stosuje się co najmniej dwukrotne wysłanie tej samej paczki danych (pakietu) i to niekiedy różnymi drogami.

    Zapewne masz @NELU centralne ogrzewanie i możesz być nieświadoma, że zimna woda, ciepła woda i prąd elektryczny przypływają do ciebie z wykorzystaniem podwojenia ścieżek dojścia. W warszawskim węźle kolejowym do Łowicza można wybrać drogę przez Sochaczew lub równorzędną przez Skierniewice.

    Sprytne powielanie kontrolne paczek danych oraz sieć przesyłania dopuszczająca drogi alternatywne wraz z rozpoznawaniem ścieżek bardzo obciążonych zapewnia skuteczność adresowania oraz przesyłania.

    Ale tak się dzieje gdy nie ma tłoku na liniach. Gdy nad wrszawski port lotniczy nadleci samolot z zapasem paliwa, a za nim kilka samolotów lecących na oparach, czyli na resztkach paliwa, to samolot z zapasem jest kierowany na drugi krąg, czyli oddala się, aby zbliżyć się ponownie później.

    Takim drugim kręgiem nie dysponuje komputer usługodawca (czyli serwer) przyjmujący serię przesyłek od wpiętych w sieć komputerów umieszczonych w siedzibach komisji wyporczych.

    I serwer się dławi.

    Google ma setki ośrodków przetwarzających zapytania internautów. Przypominają one halę odlotów lotniska na warszawskim Okęciu i w każdym takim hangarze jest tysiąc komputerów rownolegle przetwarzających zlecone poszukiwania.

    Jeśli się chce przyjąć gęsty strumień danych i zapisać w jednym miejscu, to dojazd, czy tez dolot, musi być szeroki, pasów ma być dużo jak bruzd na kartoflisku i kartoflisko musi być rozległe.

    Ja mam wętkniętą w gniazdo USB wtyczkę od zewnętrznego dysku, ktory nie jest dyskiem lecz matrycą kropek pamięci magnetycznej. Nic w SSD nie wiruje i dostęp nie ma wad kolejki znanej ci ze ścieżki płyty winylowej. Nowsze komputery mają szybsze gniazda USB i szybsze pamięci SSD.

    A serwery Państwowej Komisji Wyborczej są oprogramowane przez informatyków dziedziczących kolekji po PRL i kłótnie Pan tu nie stał!

    Gdy do jednej z kas w pobliskiej nam Biedronce ustawia się kolejka więcej niz pięciu klientów, to dzwonkiem kasjerka z zaplecza zwołuje koleżanki i kolegów, tak aby w kolejce przy kasie nie stały więcej niż cztery osoby. Normalna kasjerka gubi się przy wydawaniu reszty, gdy słyszy poganianie z pięciu lub większej liczby ust.

    A o przekłamaniach moskiewskich serwerów i o ich dławieniu będą gęgały masy pretensjonalnych wykształciuchów nie traktujacych z szacunkiem swego aparatu telefonii komórkowej będącego wyspecjalizowanym komputerem o mocy przetwarzania większej niż pionierskie IBM PC.

    Żadna liczba gałęzi sieci nie zastąpi dziesięciu tysięcy gardeł upowszechniających w niedzielny poranek przekonanie, że gdyby nie morderca Donald Tusk, to żadne fundusze na wybory i zbieranie wyników nie byloby potrzebne. Bo przecież jest oczywistą oczywistością komu Pan najwyższy dawał ukradziony przez lemingów tytuł Namiestnika.

    Ile ty liczb i ile operacji arytmetycznych spotkałaś @NELU w tym komentarzu?

  100. Staruszku!
    Nie wiem i nie chcę wiedzieć, jakimi drogami trafia do mojego kranu i kaloryfera ciepła woda – od tego mam elektrociepłownię a w niej odpowiednich specjalistów a także własną administrację a w niej kilku facetów zbrojnych w holajzy, którzy potrafią zablindować droselklapę, kiedy ryksztosuje. Za to płacę wcale nie tak mało, ale za to obowiązkowo i niezależnie od stanu rzeczonej droselklapy.
    Oczekuję także, że serwer powinni obsługiwać fachowcy, którzy sprawią, że do jego zadławienia nie dojdzie. Wystarczy na skraju tego kartofliska z dużą ilością różnych ścieżek i dróżek postawić odpowiednie zastawki, które będą wypuszczały kolejno kolejne paczki danych z kolejnych źródeł na szosę, czy też autostradę do CENTRUM. Kiedy nawala sygnalizacja świetlna, stawia się policjanta w białych mankietach z lizakiem i on korek rozładowuje ręcznie, zręcznie. To jest ta druga ewentualność, którą warto przewidzieć i skonstruować skuteczne zabezpieczenie przed tym zadławieniem. Paczka danych, zawierająca informacje o wyniku wyborów w miasteczku X to nie samolot na oparach, może poczekać na rogatkach.
    Przynajmniej mnie się tak wydaje.
    Czy to zbyt wiele?

  101. @NELA

    Możliwy kłopot z tobą (u mnie to nie wisi i nie powiewa, ani się jako rzep nie uczepiło) ten, że ty widzisz rzeczy osobno i pojedyńczo.

    Korki na drogach dla pojazdów mechanicznych zwykle nie są spowodowane pojedyńczym przypadkiem niesprawności przejazdu – choćby jednym.

    Pojedyńcza paczka danych być może może poczekać (chociaż jest to raczej kaprys swobodnej myślowo kobiety), ale chmara pojedyńczych paczek już nie może. Sytuacja taka (i podobne do niej) nazywana jest zakleszczeniem i mogą ją spowodować dwie puszyste panie uważające, że to one obie mają prawo przejść przez drzwi właśnie w tym momencie.

    Obywatel ma oczywiście rację w każdym starciu z władzą, tylko że władza nie nadąża z pobieraniem podatków oraz z odbiorem śmieci spod drzwi obywatela. Domyślam się, że uznajesz się za osobę wypłacalną wobec skarbówki oraz nie jesteś niechlujką.

    Cosik jednak podpowiada mi, że jesteś osobowo odrębnym ziarkiem w masie tobie podobnych mających chatę skraja oraz pocieszających się, że przyjdzie murzyn i posprząta i wynajmie się synkowi murzyna, który mu napisze doktorską habilitację.

    Uparcie nie chcesz zrozumieć, że już jutro możesz zostać zasypana spamem, który nie zniszczy ci komputera, ale zniszczy ci nerwy i pójdziesz poszukać gdzieby tu z krzykiem na Krzykach zagłosować na Janusza Korwin-Mikkego.

    Bo przecież od ciebie i od żadnego pojedyńczego auta nic nie zależy.

    I JKM rozwiąże raz na zawsze problem uciążliwego prawa wyborczego danego kobietom.

  102. Staruszku!
    Rozgryzłeś mnie naprawdę idealnie. Rzeczywiście jestem takim wybrykiem natury, czy też społeczeństwa. Uważam, że jakiejkolwiek pracy się podejmuję, wykonuję ją rzetelnie i biorę odpowiedzialność za jej jakość, bo to moje dzieło – niezależnie od tego, czy to codzienne biurowe czynności, czy też sprzątanie i gotowanie we własnym domu. Nigdy nie uznawałam, że mogę sobie ot tak zabrać coś z pracy do domu – czyli ukraść, nie jeździłam na gapę miejską komunikacją, nie podpierałam się partyjną przynależnością, aby mieć w pracy lżej.
    Chyba nie muszę dodawać, że nie było mi z tym lekko, ale ja takie wychowanie odebrałam w domu i tego mi nikt i nic z głowy nie wybiło.
    Z tego prostego powodu, oczekuję od innych, że swoją pracę, której owoce ja za uczciwie zarobione pieniądze kupuję ci inni wykonają uczciwie i bez jawnego oszustwa na mierze i wadze. Niezależnie od tego, czy za swoją pracę zostali wynagrodzeni zgodnie z własnymi oczekiwaniami i własną samooceną, zwykle wygórowaną. Wiem, że to nie jest praktyczne podejście do rzeczywistości, ale to ja zbieram bęcki za swoją naiwność.

    Właśnie! Czemu to jest naiwność w wolnym społeczeństwie?

  103. P.S.
    Żeby nie było, że jestem taka zdeklarowana zasadniczka, to dodam, że we własnym domu sprzątam, kiedy mam ochotę – nic na siłę i żeby szyby błyszczały non stop. Jestem w stanie pozostawić na środku dywanu odkurzacz, aby błyskawicznie poprawić fryzurę, urodę, założyć coś ładnego i pognać ze znajomymi na jakąś kawę, czy koncert.
    Mam pewność niezachwianą, że ten odkurzacz będzie czekał tam, gdzie go pozostawiłam. Jeszcze nigdy nie doznałam w tym względzie zawodu.

  104. @NELA
    Witaj w gronie ZPPF (Zjednoczonej Partii Polskich Frajerów), którą zaproponował na blogu Małgorzaty Sikorskiej @mopus11. Też z Wrocławia. Bardzo lubi Primator, lany z beczki podany w magicznej Bike Cafe przy św. Antoniego Str., nieopodal Synagogi we Wrocławiu. Ja też lubię, co jak sądzę nie powinno być „znakiem rozpoznawczym” zwolenników ZPPF :)

  105. @anumlik
    Nie jestem miastowa – rowerowa, ale za to przed letnimi koncertami w synagodze lubimy z koleżanką z tej samej ławki w liceum wypić znakomitą herbatę w „Mleczarni”. Różne takie do herbaty też są tam pyszne.
    A herbaty parzą tam znakomite!
    @mopusa pozdrawiam i ciebie też!

  106. Znalezione na Facebook’u: https://www.facebook.com/adekmm?fref=ts

    Pan Marek Małachowski pisze:

    „Poświęciłem dwie godziny na analizę kodu programu do obsługi komisji wyborczych i kilka testów. Program do logowania wymaga klucza cyfrowego (pliku PEM) o odpowiednio przygotowanych parametrach. Programu nie interesuje przez kogo jest ten klucz podpisany. Więc używając OpenSSL można klucz taki samodzielnie wygenerować.
    Przejrzałem instrukcję obsługi programu, gdzie podano przykład logowania. Używając danych pokazanych na obrazkach w instrukcji, można wygenerować sobie klucz logowania do programu jako członek komisji w Bałtowie (gdziekolwiek to jest). Zalogowanie się jako dowolny członek dowolnej innej komisji nie wymaga wyjątkowej wiedzy.

    Czyli dowolna osoba, która miała dostęp do komputera z programem „Kalkulator1”, mogła się do niego zalogować jako dowolny członek komisji i dokonać w niezauważony sposób zmian w protokołach zapisanych na tym komputerze. Członkowie komisji mogli logować się jako ktoś inny, ale mogła to też zrobić osoba zupełnie z zewnątrz, nie znająca żadnego hasła, bez jakiejkolwiek autoryzacji. Wystarczy, że sama sobie prędzej swój własny klucz cyfrowy zrobiła.

    Według instrukcji, jeśli w protokole występują „ostrzeżenia twarde”, to należy uzyskać kod, który umożliwia zaakceptowanie protokołu. Zdobywa się go telefonicznie od użytkownika na poziomie delegatury. Jak program sprawdza czy kod jest poprawny? Kod to nic innego jak MD5 z (nr-obwodu+rok+miesiac+dzien).

    Co to wszystko oznacza?

    1. Dobrze, że ten system nie zadziałał.

    2. Jakiekolwiek bezpieczeństwo było gwarantowane tylko poprzez fizyczną kontrolę dostępu do komputera prowadzoną przez przewodniczącego komisji i sprawdzenie przez niego danych zarówno wysyłanych jak i drukowanych. Wszelkie klucze i hasła są w tym systemie zupełnie zbędne.

    3. Jeśli w protokole były błędy, wymagające kontaktu z „użytkownikiem na poziomie delegatury”, to osoba znająca kod źródłowy programu znała kod autoryzujący te błędy. A jak widać na githubie, kod źródłowy został upubliczniony dzień przed wyborami.

    4. Twórca tego programu to początkujący programista. W zasadzie każdy błąd jaki można popełnić w kodzie, został popełniony i mógłbym jeszcze długo pisać. Na przykład o tym, że eksport/import protokołów na serwer nie wymaga żadnej autoryzacji po stronie serwera i co to oznacza.

    Myślę, że NIK będzie miał dużo pisania podczas kontroli i mam nadzieję, że za taki bubel Państwo nie zapłaci.”

css.php