14.12.2014
niedziela

Uwolnienie mediów gorąco popieram

14 grudnia 2014, niedziela,

Prawo i Sprawiedliwość pomaszerowało w obronie zagrożonej demokracji oraz zagrożonej wolności mediów. W kwestii demokracji nie mam uwag.

Jeżeli bardzo duża opozycyjna partia w wyniku wyborów nie może dojść do władzy, nawet jeśli te wybory wygrywa, to rzeczywiście demokracja może być w jakimś momencie zagrożona. Tej partii może bowiem przyjść do głowy, aby tę wyrwaną jej wyborczą kartkę odebrać na przykład siłą. Co bardziej krewcy już przecież roją o rodzimym Majdanie.

W kwestii demokracji możemy się oczywiście różnić w ocenie przyczyn zagrożenia. Niektórzy uważają, że tak dzieje się z powodu braku jakiejkolwiek zdolności koalicyjnej partii Jarosława Kaczyńskiego, on sam – że z wyniku spisków i fałszerstw. Dowody na brak zdolności koalicyjnej są. Na spiski i fałszerstwa – brak, choć czas najwyższy, aby prokuratura przynajmniej spróbowała się dowiedzieć, co liderzy PiS o fałszerstwach wiedzą więcej, niż dotychczas do sądów donieśli. Wydaje się, że na razie nie donieśli niczego istotnego.

Nie mam jednak wątpliwości, że wolności mediów trzeba bronić. I to bezwarunkowo. Przekonałam się o tym właśnie 13 grudnia 2014 roku (33 lata temu przekonałam się o tym bardzo boleśnie po raz pierwszy, kiedy gazety zamknięto, a nas, dziennikarzy, weryfikowano).

Otóż wszystkie główne kanały informacyjne dawały to samo – od rana do późnego popołudnia manifestację Prawa i Sprawiedliwości. Prawie jak generała Jaruzelskiego pamiętnego 13 grudnia 1981.

Nie jest możliwe, aby w kraju pluralistycznym wszystkie główne media pokazywały dokładnie to samo i to przez wiele godzin, gdyby znajdowały się w stanie jakiej takiej wolności. Może pokazywały niezbyt dokładnie, gdyż niektóre wypowiedzi manifestantów zagłuszali zgromadzeni w studiach komentatorzy, powtarzający do znudzenia te same treści (w końcu ile razy można powiedzieć, że PiS wyprowadza ludzi na ulice, bo niby wygrał wybory, a nie rządzi). To już jednak kwestia profesjonalizmu.

Generalnie jednak wszystkie zachowały się jak na komendę: nic, tylko PiS. Mnie osobiście bardzo brakowało innych głosów z pochodu, na przykład eurodeputowanego Ryszarda Czarneckiego, który najwyraźniej jest głównym bohaterem Sierpnia, stanu wojennego i podziemnej Solidarności w PiS, a może ma ważkie dowody na sfałszowanie wyborów. Nie wiem jednak, o czym prawił, bo był zagłuszany i to nadaje się do protestu. Eksponowany był bowiem tak wyraźnie, że wyrósł na jednego z głównych kreatorów marszu w obronie mediów.

Z tego jednolitego frontu, prawdziwego frontu medialnej jedności narodu, wyłamała się ponoć jedynie Telewizja Trwam, która relację zaczęła z godzinnym opóźnieniem. KRRiT powinna zastosować bezwzględnie karę za to zaniedbanie, które dowodzić może, że gdzieś tam skrawki wolności pozostały, co pod znakiem zapytania stawia jedno z głównych przesłań marszu PiS. Tu o rzeczy tak wielkie chodzi, że żadnych wątpliwości być nie może.

Dodatkowych argumentów na rzecz zniewolenia dostarczały zresztą inne sobotnie obrazki. Oto dziennikarzy skoszarowano na dachu jednego autobusu puszczonego przed czołem pochodu, a wiadomo, że z pierwszego rzędu trudno wyjść niezauważonym. A więc dziennikarze musieli uczestniczyć od początku do końca. To już po prostu niewola.

Gdyby ktoś chciał innych argumentów na rzecz zniewolenia, służę. Obowiązkowe transmisje z każdego posiedzenia komisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza, obowiązkowe transmisje każdej konferencji prezesa Kaczyńskiego, i to bez względu na to, czy ma coś co powiedzenia, czy nie. A jak już na przykład o rządzie, to głównie o tym, czy premier Kopacz powinna Kaczyńskiego przeprosić (prezesa zawsze trzeba przepraszać, o tym pani premier powinna była wiedzieć, ale ponieważ jest jakimś tam babsztylem, co odkrył jeden z pisowskich dziennikarzy, to może jeszcze nie wiedzieć), bo celnie zauważyła, że po marszu nikt nie musiał niczego podpisywać, każdy mógł pójść do domu, usiąść w fotelu i obejrzeć raz jeszcze prezesa PiS. Tym razem w każdym dzienniku.

Czy tak realizuje się wolność mediów? Mam wątpliwości. Dlatego postulat obrony wolności mediów gorąco popieram.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 144

Dodaj komentarz »
  1. W samo sedno.

  2. Jedno mnie nie tyle może zadziwiło w tym marszu sprawozdanym niesłychanie skrupulatnie, co wręcz uderzyło – jakiś porażający smutek, jakby ci wszyscy obatele zbuntowani szli za pogrzebem, a wodzirej Brudziński zagrzewał ich bezskutecznie do jakichś bardziej żwawych zachowań.
    Nie był to ani Budapeszt, ani Ateny. Warszawiacy trzymali się z boku. Raczej nie byli zainteresowani. Maszerowały hufce Prezesa zwiezione za friko autokarami z całej Polski. Mam nadzieję że dzięki tej darmowej wycieczce zrobili chociaż przedświąteczne zakupy w stolicy.

  3. Jestem byłym wielbicielem Pana Tuska. Pan Kaczyński nie jest moim idolem. Jednak sprawa wyborów jest dużym problemem obecnych elit rządzących. To co się stało w tych wyborach nie jest do przyjęcia. Nie ma człowieka, który posądza, iż wybory sfałszowała ekipa rządząca. Jednak biorąc pod uwagę, iż wybory te dotyczyły władz lokalnych jest pewne, że lokalne kliki polityczne wykorzystały sytuację i dokonywały fałszerstw. Ludzie mający lokalną władzę łatwiej znajdą chętnych do dokonania oszustwa w terenowych komisjach wyborczych niż opozycja. Przynależność polityczna może nie mieć znaczenia Decydują koleżeńskie stosunki i znajomości. Z tego względu jest dla mnie nie do przyjęcia stanowisko całkowitego minimalizowania znaczenia zaistniałej sytuacji. Pan Kaczyński oczywiście wykorzystuje sytuację, której nie potrafił wykorzystać Pan Prezydent. Prezydent popełnił błąd rugając wątpiących, a Pan Kaczyński wątpiących zebrał na zlocie. Nie ma żadnego znaczenia data tego zlotu. Znaczenie ma fakt, że taki zlot miał miejsce. Polacy głosując dają wyraz swojego nadmiernego zaufania. W dobie, gdy każda wieś w Polsce ma bankomaty, które łączą się z bankami całego świata trudno znaleźć przyczynę niezastąpienia komisji wyborczych terminalami. Pan wyborca wkłada dowód osobisty, wpisuje PIN i wyniki wyborów
    w trybie online. Oszczędności oczywiste. Uczciwość prawie również. Dopóki tego nie będzie wybory SĄ FARSĄ. Zdumiewa mnie w sposób zasadniczy stanowiska większości dziennikarzy, z którymi się identyfikowałem. Podzielam raczej w tej sprawie stanowisko Panów z telewizji Republika, niż Radia TOK FM. Jest to dla mnie bolesne.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. mag!
    Komu frico temu frico! To nie była tania impreza. Jestem mocno zainteresowana, z jakich funduszy ten pochód został sfinansowany.
    No ale o tym cichosza!
    A wynajęcie autobusów z kierowcami ma swoją, konkretną cenę. Róż także hodowca nie podarował, tylko sprzedał – kkto zapłacił?
    Efekt był, pałowania nie było, kominiarek nikt nie zakładał – pełna kultura.
    No i dobrze, ale ile to kosztowało i kto zapłacił?
    Jak urny mają być przezroczyste, to i rozliczenie imprezy chcę zobaczyć w internecie, bo pewnie jestem fundatorem, choć sama o tym nie wiem.
    Niech mi choć podziękują, może być zbiorczo.

  6. @NELA
    Jak urny mają być przezroczyste, to i rozliczenie imprezy chcę zobaczyć w internecie, bo pewnie jestem fundatorem, choć sama o tym nie wiem. Niech mi choć podziękują, może być zbiorczo.
    (y)

  7. mag
    14 grudnia o godz. 20:16

    Skąd wiesz, że nie było żadnych Warszawiaków. No ale ja rozumiem w końcu trzeba przecież pomniejszać znaczenie. 60 tysięcy ludzi pojawiło się na demonstracji w obronie wolności mediów oraz w sprzeciwie przeciwko fałszerstwu wyborczemu.

  8. Właśnie!
    Dziękuję!

  9. W 2007 r., Polska zajmowała 56 miejsce w rankingu wolności prasy Reporterów bez Granic. W raporcie nazwano Polskę i Bułgarię „czarnymi owcami Europy”. „Odkąd prezydentem Polski został w 2005 r. Lech Kaczyński, a jego brat Jarosław objął kilka miesięcy później urząd premiera, liczba oskarżeń dziennikarzy wzrosła” – napisali autorzy raportu. W rankingu za 2014 r. Polska zajmuje 19 miejsce.

  10. Saurom,
    Obrażanie Gospodyni na jej własnym bogu świadczy o braku, ale nie wolności słowa w Polsce, lecz raczej Twojej kultury osobistej.

  11. Któż to nazwał dziennikarkę Ingę Rosińską „małpą w czerwonym”, któż to groził dziennikarce TVN Monice Olejnik słowami „Stokrotka, stokrotka, mam cię na swojej liście, nie obronią cię twoi Walterowie, agenci służb specjalnych”? Któż to skrócił kadencję Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i bez wyjątku obsadził ją swoimi ludźmi? Któż to „odzyskał” rady nadzorcze TVP i PR, w których nie znalazł się ani jeden przedstawiciel opozycji?

  12. Proponuję w końcu zacząć pisać o tym, jak potwornie zadłużani jesteśmy przez obecny rząd, lub o aferach ( zamiast zamiatać je pod dywan), a nie ciągle Kaczyński to, Kaczyński tamto. Pokrytykowalibyście chociaż troszkę nasz kochany rząd, tak malutko, żeby zyskać na wiarygodności.

    A co do wolnych mediów. Afera we wprost i te manifestacje poparcia dla Pana Premiera to jest dla mnie coś niespotykanego. Jakieś tajemnicze więzi między częścią dziennikarzy a PO są tak mocne, że pokonały nawet naturalną dziennikarską solidarność. Precedens.

    Kolejna sprawa. Afera goni aferę, ale dla mediów są to tematy jakby mało interesujące. Co więcej, taka afera taśmowa, hazardowa, czy informatyczna to zaledwie pseudoaferki, jak czytamy w jednym z wpisów Pani Paradowskiej. Za to afera madrycka to już mega afera. O aferze informatycznej, czyli być może największej aferze od 20 lat praktycznie wogóle nie było słychać, dowiedziałem się po czasie od znajomego, bo w mediach się jakoś nie natknąłem na tą mało istotną informację.

    W wyborach samorządowych stało się coś bardzo niepokojącego. Każdy obiektywny człowiek zadaje sobie pytanie jak to możliwe, że sondażowe wyniki IPSOS, które zawsze były bardzo precyzyjne, tym razem różniły się tak znacząco od oficjalnych wyników i to różniły się w sposób zaskakujący, bo tylko dwie partie źle oszacowano. I dziwnym zbiegiem okoliczności nastąpiło to akurat wtedy, gdy doszło do niespotykanego wcześniej chaosu w liczeniu głosów. Może jakieś błędy, a może fałszerstwo, to trzeba wyjaśnić.
    A co na to media? Nie widzą problemu . Wolą śmiać się z Kaczyńskiego, że oszołom.

  13. z.k.
    14 grudnia o godz. 21:26
    Skoro decydujesz się zamieszczać tekst, skopiowany, to przyzwoitość wymaga, aby podać źródło.
    Skoro ty tego nie zrobiłeś, zrobię to za ciebie;
    * * * *
    inspektor_zgroza
    2 godziny temu
    Oceniono 172 razy 158
    Kilka faktów:

    W 2007 r., Polska zajmowała 56 miejsce w rankingu wolności prasy Reporterów bez Granic. W raporcie nazwano Polskę i Bułgarię „czarnymi owcami Europy”. „Odkąd prezydentem Polski został w 2005 r. Lech Kaczyński, a jego brat Jarosław objął kilka miesięcy później urząd premiera, liczba oskarżeń dziennikarzy wzrosła” – napisali autorzy raportu. W rankingu za 2014 r. Polska zajmuje 19 miejsce.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,17129807,Zamach_na_media_byl__Gdy_rzadzil_PiS.html#ixzz3LuJJijRR

    Pozdrawiam

  14. Paradowska: „Na spiski i fałszerstwa (..) co liderzy PiS o fałszerstwach wiedzą więcej, niż dotychczas do sądów donieśli”.

    Wątpię, żeby do Autorki to dotarło, bo pani Paradowska nie jest ani fizyczna (zabawne rzeczy wypisuje o Smoleńsku, nie przejmujac fizyką), ani matmatyczna, ale może niektórych zaciekawi:

    „Wybory samorządowe 2014/2010 /sejmiki/
    Wskaźniki dynamiki PSL Głosy nieważne PIS
    POLSKA 1,453 1,49 1,157
    WSPÓŁCZ. KORELACJI PEARSONA 16 par obserwacji zmiennych w układzie województw:
    (PSL/NIEWAŻNE) + 0,623 (PIS/NIEWAŻNE) -0,329
    Trzy podstawowe spostrzeżenia /za blogerem KriSzu/
    „- zaskakująco duży odsetek głosów nieważnych (blisko 18% vs. 12% w 2006 i w 2010 roku)
    – zaskakująco duży wzrost notowań PSL
    – niewytłumaczalna różnica pomiędzy wynikami exit polls a wynikami głosowania: w przypadku PiS (minus 4,7%) , w przypadku PSL (plus 6,7%)”.
    Wnioski z analizy statystycznej /moje/:
    1 istnieje liniowa /bardzo silna/ dodatnia współzależność między wzrostem głosów nieważnych w całym kraju a wzrostem „poparcia” dla PSL /im większy wzrost głosów nieważnych w stosunku do 2010 roku tym większy wzrost „poparcia” dla PSL w skali poszczególnych województw/; hipoteza związku statystycznego liniowego jest potwierdzona testem poziomu istotności /prawdopodobieństwo = 99,1%/
    2 istnieje ujemna współzależność /słabsza/ między wzrostem głosów nieważnych a wzrostem poparcia dla PiS /im większy wzrost głosów nieważnych tym słabszy wzrost poparcia dla PiS/; hipoteza ta jest potwierdzona testem poziomu istotności /prawdopodobieństwo = 78%/
    3. zbadanie przyczyn tych anormalnych współzależności wymagałoby weryfikacji wyników głosowania /ponownego przeliczenia głosów/ przynajmniej na poziomie próby statystycznej zbliżonej do skali badań exit poll, a najlepiej w ankietowanych przez IPSOS obwodach /nie mam najmniejszych wątpliwości, że IPSOS sprawdził wyniki protokolarne w ankietowanych obwodach – to elementarz warsztatu badawczego dla własnych potrzeb analitycznych/.
    http://janmak.salon24.pl/621416,olbrzymi-spadek-poparcia-dla-psl

  15. Nela
    Chyba to jasne, że jesteś mimowolnym fundatorem wczorajszej imprezki w obronie, a zarazem przeciwko. Podobnie jak ja.
    Chwała niejakiemu z.k. (z g.21:26) który przytoczył stosowne dane. Nie ma to jak gołe fakty, których Prezes z zasady nie uznaje. Wiadomo, że tym gorzej dla faktów. Tych niewygodnych.

  16. Wolność mediów? Ja bym chciał zobaczyć jaka część dochodów takiej Polityki to dochody ze sprzedaży, a jaka to reklamy, zwłaszcza z sektora publicznego. To byśmy sobie wtedy mogli pogadać o wolności pracy, tak samo jak możemy sobie pogadać o niezależności ekspertów, których tak tytułujecie robiąc z nimi wywiady, a potem się okazuje, że są na partyjnym żołdzie:
    Na liście płac SLD są również Aleksandra Jakubowska, która dostaje od partii 4 tys. zł miesięcznie, Robert Walencik, obecnie redaktor naczelny “Dziennika Trybuny” (8 tys zł), Piotr Tymochowicz (10 tys. zł), politolodzy: Anna Materska-Sosnowska, Wawrzyniec Konarski, Rafał Chwedoruk (wszyscy po 4 tys. zł) oraz konstytucjonalista Marek Chmaj i Jan Hartman (obaj dostali po 2 tys. zł).”

  17. Wpisy pana z Gliwic to gotowce do Sądów Okregowych ,sadzę że o to zadbał i poinfomuje na tym blogu o treści wyroku Sadu xyz .
    Dobranoc koleżankom blogowym z Wrocławia i Warszawy .

  18. mag
    14 grudnia o godz. 21:55
    Chwała… no… na 50% …
    Przeczytaj mój wpis pod wpisem z.k.
    Niby nic, a jednak jakoś tak… no…

  19. Waldemar
    14 grudnia o godz. 21:56
    Pod poprzednim wpisem jest coś dla ciebie.

  20. Pani Redaktor Paradowskiej to już się wszystko pomieszało – a pamięta Pani jak chciała Pani iść siedzieć za ACTA i Tuska, i resztę szachrai? Pani to już dałaby sobie spokój – Pani i tak nawet Książę na białym koniu nie da rady uratować. No cóż – paraliż postępowy – najzacniejsze trafia głowy.

  21. …paczkę przyjmę…. – totalna obsuwa.

  22. Saurom, swiadome przekrecanie nazwiska w Polsce uwazane jest za chamstwo. Sam sobie wystawiasz opinie.

  23. Fidelio
    Czy znasz kraj, gdzie media są bezwzględnie wolne i niezależne od reklamodawców, polityków takich czy owakich? Bo ja nie.
    Możemy na okrągło bić pianę, przywalając tzw. mediom meinstremowym, „mętnego nurtu”, „polskojęzycznym” (dużo jest pejoratywnych określeń po tej „stronie mocy”) albo specyficznym – rydzykowym, braci Karnowskich lub mega patrioty Sakiewicza.
    Warto obserwować jedne i drugie, ale dać się pokroić za któreś z nich?
    Never!

  24. Nela
    Dobre i 50%. A ty podałaś pełną info. I bardzo dobrze.
    Ważne , by dawać odpór bezczelnym manipulacjom żerującym na ludzkiej nieświadomości, by nie rzec – głupocie.

  25. @mag
    „Czy znasz kraj, gdzie media są bezwzględnie wolne i niezależne od reklamodawców, polityków takich czy owakich? Bo ja nie.”

    Tylko, że ja widzę reakcje mediów np. anglojęzycznych na sprawę więzień CIA i ta reakcja jest skrajna inna niż mediów w Polsce. Tamte media nie są tak litościwe i wyrozumiałe dla swoich rządów jak nasze.

  26. mag
    14 grudnia o godz. 22:14
    Z dieciństwa pamiętam jakąś książeczkę „o dzieciach nie dla dzieci”, gdzie na okładce było napisane;
    Nie kłamać bawiąc, nie nudzić ucząc.
    Nic dodać, nic ująć.
    Dobranoc

  27. No, proszę, biedne zniewolone media. Może im przywrócić wolność, reaktywując
    cenzurę. Biedna Paradowska, czego to nie napisze, byle tylko się przypodobać ukochanej władzy PO-PSL. Trzeba mieć choćby kapkę honoru, ale tego słowa Paradowska nie zna i nigdy nie pozna.

  28. Proponuję, żeby Paradóska reaktywowała resort na mysiej oraz przyjęła stanowisko dyrektora tej szanownej instytucji.

  29. Ktoś w końcu zauważył 🙂
    Pani Janino – media nie są zniewolone – są skretyniałe (niestety) – ważne, żeby się sprzedało. Ktoś im wmówił, że są 4-tą władzą i to walnęło w dekiel i no dymi 🙁
    Ale w sumie nie jest źle – powszechnie uważa się, że ok. 10% społeczeństwa, to idioci, a tu tylko max. 60 000 – z wyborów wynikał, że więcej – JEST NADZIEJA 🙂

  30. Pani Redaktor, blog Pani i pana Passenta bardzo sobie cenię.
    Od 31 lat mieszkam poza Polską, jestem byłym internowanym.
    Nie potrafię uwierzyć, że pan Kaczyński miał sfalszowana lojake.
    Jeśli dostał wezwanie na Komendę MO, to tam były dwie opcje: podpisanie lojalki, lub internowanie. Skoro go puścili, to znaczy tylko jedno. Być może lojalka, którą badał sąd, była fałszywa. Łatwo się domyślić, kto i kiedy ją tam położył. Jedno dla mnie jest pewne – Kaczyński lojake podpisał.
    Pani Kopacz, mówiąc, że Kaczyński, niczego nie będzie musiał podpisywac, nie sugerowała, że on coś podpisał. Wszyscy natomiast wiemy, że w 81roku był do tego nakłaniany. Otóż pan Prezes i jego poplecznicy, są tak przeraźliwie wrażliwi na tym punkcie, że „my już dobrze wiemy, co ona miała na myśli”.
    Całkiem odrębną sprawą, jest to, że p. Kaczyński i PiS mają w Polsce monopol na pomówienia i oszczerstwa. Ciekawe jak długo można to tolerowac?

    Z poważaniem EK

  31. Jac
    60 tys plus jeden. Zapomniałeś o pewnym blogowiczu z Gliwic, który o zgrozo, pracuje z młodzieżą

  32. Saurom – ozdobo blogu
    To chyba o Tobie pisał Brzechwa w swoim wierszyku.
    To był mądry człowiek jeśli potrafił przewidzieć takie zdziecinnienie.
    A list do cioci wysłałeś – no ten co go pan z wąsami widział.
    miłego dnia życzę

  33. Historyczny moment! – chyba kogoś pogięło nieodwracalnie.
    http://biznes.onet.pl/wiadomosci/transport/historyczny-moment-pendolino-na-torach/1en4w
    Teraz przed tym cudem techniki będzie się posuwała brygada, układająca trakcję i tory, po których będzie się ono mogło z jaką taką prędkością poruszać. Chilowo trwa zachwyt nad wygodnymi fotelami i serwisem napojów i zakąsek. To już coś.
    Kiedy bilans zysków i strat?

  34. Ja tylko jednego nie potrafię zrozumieć. Jakim cudem w Polsce międzywojennej były tzw. luxtorpedy, także polskiej produkcji, które „zapieprzały” prawie tak jak Pendolino.
    Zresztą i dzisiaj robimy w Bydgoszczy bardzo przyzwoite składy pociągów (nie wiem jak jest z prędkością) i sprzedajemy np. do Niemiec.

  35. saurom
    Miałam się do ciebie programowo już nie odzywać, ale po prostu mi cię żal.
    Chłopie, rozumiem że zasuwasz na pełnym etacie propagandzisty PIS. Ale podjąłeś się karkołomnego zadania. Twoje natrętnie serwowane brednie nie robią tu na nikim wrażenia, najwyżej irytują.
    Radzę ci z dobrego serca. Odpocznij. Pomyśl o świętach BN, które już za pasem. Małych dzieci raczej nie masz, prędzej wnuki. Przygotuj więc sobie strój Św. Mikołaja, poszukaj prezentów dla bliskich itd., itp.

  36. @mag!
    Jeśli trakcja i tory są w odpowiednim stanie, to i pociągi po nich jadą szybko i bezpiecznie. Więc przed zakupieniem super hyper wspaniałych składów należało te tory i trakcje przygotować, a u nas jak zwykle – wóz przed koniem. No to chwalmy wygodne fotele i małą gastronomię „na pokładzie”.
    Reszta później. Jak już fotele będą sfatygowane i gastronomia ograniczy się do minimum, bo kto podczas trzygodzinnej podróży będzie się objadał, choćby i elegancko oraz smakowicie. No bo jak tu się cieszyć takim cud fotelem jednocześnie jedząc i popijając kawę rozpuszczalną i herbatkę maczaną. Pozycja nie ta.

    I moja prośba osobista;
    Ty już lepiej nie wspominaj, co zamierzałaś programowo, ale chwilowo odstępujesz… Po prostu bądź sobą.

  37. Jednym z tych mediów bezustannie zajmujących się PiS jest Pani Paradowska

  38. NELA ;
    Dziękuje za podpowiedź , zerknąłem do Odrzańskich wiadomości .
    Wrocław jest mi bliski ,a tam profesorem na Waszym Uniwersytecie jest Klaus Bachman ( ur. 12.12 1963 r.) Przypadkiem trafiłem na jego „Korzenie „i dlatego słowo o Bachmanie ,już zasłużonym dla zbliżeń Polsko – Niemieckich i Nimiecko -Polskich , a poza tym lubie go słuchać.
    Kilka dni temu telefonicznie rozmawiałem z moja bliska kuzynka Renią ( zmarł jej maż Jurek) która w m. Bruchsal n/Necar mieszka od połowy lat 70 -tych (Emigracja Gierkowska ) .Bruchsal to 35 tysieczne miasto w Badeni-Wirtembergi /Necar – to dopływ Renu ) .Na stronie interenetowej wyczytałem ,że tam własnie urodził sie Klaus Bachman . Natomiast niedaleko na północ w Heidelbergu w 1910 roku urodził się Piotr Zaręmba I prezydent Szczecina od 5 lipca 1945 roku
    Piotr Zaremba został później Absolwentem Politechniki Lwowskiej a juz w Szczecinie profesorem tutejszej politechniki .
    Pisze o Lwowie ,ponieważ to kolejny przykład jak był to szalenie ważny ośrodek Polskiej Kultury w symbiozie wielu Kultur i Narodowości .
    Dziś pewien Szczep nazywajacy sie partią Prawa i Sprawiedliwosci szuka ZWADY bezmyślnie ,bezpodstawnie .
    Kończąc ,Wrocław ( gdzie liczne szczepy Lwowskie zakorzeniły się ) jest przykładem promocji Polski w XXI wieku .
    Serdecznie Pozdrawiam

  39. Po raz kolejny należy przypomnieć tekst z Gazety Wyborczej, opublikowany wprawdzie 4 lata po ujawnieniu tej mapki przez portal „wPolityce” ale za to kilka dni przed ostatnimi wyborami:

    Tajemnicza plaga nieważnych głosów na Mazowszu. Dobrze głosują tylko wyborcy PSL

    Czy mieszkańców obrzeży Mazowsza znów dotknie w tym roku dziwna przypadłość objawiająca się tym, że tak wielu oddaje nieważny głos w wyborach? Nie mylą się tylko wyborcy PSL.

    Broszura formatu A4 na niebieskim papierze, w prawym górnym rogu trzy otwory o średnicy 8 mm. Tak wygląda karta do głosowania w wyborach do sejmików województw. Postawienie krzyżyka tylko przy jednym z nazwisk przerosło aż jedną piątą mieszkańców obrzeży Mazowsza cztery i osiem lat temu. Tam, gdzie liczba poprawnie oddanych głosów spadała do 80 proc., świetnie wypadali kandydaci PSL.

    http://wyborcza.pl/1,75478,16861788,Tajemnicza_plaga_niewaznych_glosow_na_Mazowszu__Dobrze.html#ixzz3KMdSOG6C

    Jest bardzo, ale to bardzo dziwne jak szybko Wyborcza zapomniała co pisała jeszcze pod koniec października. Nikt nie pyta, nikt nie analizuje, nikt nie porównuje do 2010 roku, wszyscy siedzą cicho, jak mysz pod miotłą. Ba, nikt nie analizuje nawet historycznego sukcesu PSL i dramatycznego spadku poparcia do 8% w ostatnich sondażach. Ci ludzie na prawdę posiadają unikalną zdolność dwójmyślenia. To zadziwiające.

  40. Nela
    Niby te tory przygotowywali. Znaczy się stosowną infrastrukturę. Dlatego np. pociągi z Warszawy na wybrzeże wlokły się w ostatnich latach nieludzko. Remonty były, uzdatnianie torowisk.
    Podróż Warszawa- Łódź trwa ostatnio podobno 2,5 g. Podobno z tych samych powodów
    Gdzieś wyczytałam ostatnio, że w „ponurych czasach sanacji” (pamiętasz bon mot Słonimskiego?) z Łodzi do Warszawy jechało się 85 minut. Ba, za PRL całkiem sprawnie i szybko się jeździło PKP.

  41. mag
    15 grudnia o godz. 9:39
    Troszkę zejdźmy na ziemię , masz link porównania prędkosci przejazdów luxtorped i obecnie kursujacych pociągów
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Luxtorpeda
    Faktem jest, że zaniedbano w Polsce tory i w związku z tym musiano ograniczyć prędkości przejazdów nawet na centralnej magistrali. Obecnie idą na tory spore pieniądze , ale tego nie da się tak szybko poprawić. Zresztą podobna sprawa była z autostradami i drogami szybkiego ruchu , poszły wielkie inwestycje i jest już zupełnie inaczej. Najłatwiejszą sprawą jest zakup szybkich lokomotyw ,tu nie ma problemu , nawet polskie spółki produkują osiągające większe prędkości niz dopuszczalne prędkości na torach. Dopiero niedawno powstał pierwszy odcinek z dopuszczoną prędkością 200 km/h (taka jaskółka). Niestety ta na 80km bardzo szybka trasa nie poprawia średniego czasu przejazdu bowiem wymuszono pośrednie przystanki pendolino , a jak wiadomo to najbardziej zwalnia. Lux torpeda kiedyś pobiła rekord trasy Warszawa Kraków , ale jechała bez pośrednich przystanków szybko jednak w obawie o bezpieczeństwo i tory prędkość została zmniejszona .
    Na razie wreszcie coś na kolei się ruszyło. Poczekajmy może kolejne ekipy nie zatrzymają działań w dobrym kierunku i pedolino będzie nasz szybko przewoziło do trójmiasta , Krakowa, Katowic a może i do Zakopanego

  42. mag
    15 grudnia o godz. 11:32
    To widać w całym kraju Wrocławia nie wyłączając, że bardzo dużo się dzieje na torach, trwają intensywne prace, wymiana torowisk, nowe wiadukty, remonty, przebudowa i konserwacja. Tylko czemu nowy tabor całymi miesiącami stoi i czeka na chwilę, kiedy będzie mogła po tych torach pojechać? Przecież to powinno być jakoś zgrane, jakaś kolejność prac i zakupów zaplanowana, tabor zakupiony u najlepszego dostawcy – skoro mamy w kraju producenta taboru kolejowego dobrego dla BRD, to jakim prawem kaduka szukamy tego dostawcy daleko?
    Co przesądziło o takim akurat wyborze?
    Bo wg mnie to coś tu nie gra. i nie jest to to coś, co w starym dowcipie z kajecika ka-owca w FWP. Chociaż… wszystko możliwe.

  43. Więcej bredni sroma ,-opłacanego przez pisiaków -za pieniądze ksiądz się modli ,za pieniądze lud się podli-mniej słupków dla prezia wszechczasów.I to byłoby na tyle/.

  44. maciek.g
    Niezmiennie masz moja sympatie i szacun za spokój i rozsądek.
    Zawsze piszesz na temat i do rzeczy. Rozumiem, ze nasze kolejnictwo musi się pozbierać, doszlusować do jakości dróg szybkiego ruchu oraz autostrad. Ale dlaczego powstały aż takie zaniedbania? Przecież PKP po wojnie miały się nadal nieźle. Czy zawiniło wyodrębnienie się różnych przewoźników koleją?

  45. mag
    15 grudnia o godz. 11:51
    To jest dobre pytanie. Ale chyba nie tak łatwo będzie Szczegółowo na nie udzielić odpowiedzi. Na początku głupio oszczędzano no bo jakoś się jeździło , a pieniędzy jak zwykle brakowało na wszystko, a potem zamiast planu były akcje związane z polityka. Naprawy robiono dopiero gdy coś się całkiem rozwaliło.

  46. Nela
    Spoko, ja jestem cierpliwa. Rozumiem, że skoro przyszła niemała kasa unijna, to trzeba ja wykorzystać na maksa. Widzę to choćby na przykładzie Warszawy, która rozkwitła, stając się nie tylko prawdziwą mertopolia, ale i miastem coraz bardziej przyjaznym przede wszystkim dla mieszkańców (byle tylko nie tratowały jej marsze niepodległości). Wszelkich malkontentów gotowa jestem spuścić z wodą.
    Oczywiście bez geszefcików się nie obejdzie i trzeba trzymać rękę na pulsie, czyli patrzeć decydentom na ręce (to bym podkreśliła „wężykiem” w kajeciku).
    Ostatnio Rzym dzierży absolutną palmę pierwszeństwa spośród stolic europejskich, gdy chodzi o rozmiary korupcji.

  47. Nala ;
    Czytałem o tej kawiarni w Lwowie , o tych Geniuszach matematki .
    ps.
    Warszawa w maju 2015 finał na Stadionie Narodowym Pucharu Europejskiej Piłki nożnej ( tam gdzie Legia jeszcze gra )
    Losowanie odbyło się dziś na tle scenografi Polskiej Stolicy z tym pucharem na I planie a wcześniej filmik o Warszawie . W losowaniu brał udział zaroszony b.bramkarz Jerzy Dudek prezencja na medal !
    Na takie wydarzenie trzeba też zasłużyć ,mieć gdzie grać ,mieć Europejska infrastrukture i to jest ten postep .
    Zgadzam sie , napierw Tory a potem Pendolino , choc PESA zapewne poradziła by sobie ( zanowu te Klimaty !) Bodaj 2 lata minie jak jechałem pociągiem na trasie Wrocław -Opole – trasa OK , a nie tak jak Poznań_Wrocław a potem Opole _Katowice via Kedzierzyn .Dziś zapewne jest już inaczej .

  48. Dla zmeczonej ciaglym pisaniem o PiS-ie …
    Pani Paradowskiej proponuje cos zupelnie nowego –
    Zajecie sie rozliczaniem partii rzadzacej.
    Tak jak to robia porzadni dziennikarze na swiecie.

    Na poczatek rzucam temat jeszcze cieply:

    Panstwo prawa:

    Prokuratura umorzy śledztwo ws. rozmowy byłego ministra transportu i byłego generalnego inspektora informacji finansowej z restauracji „Sowa i Przyjaciele”.

    Sławomir Nowak i Andrzej Parafianowicz unikną zarzutów za swoją rozmowę z restauracji „Sowa i Przyjaciele” – donosi Radio Zet. Prokuratura ma umorzyć we wtorek postępowanie w tej sprawie.

    Śledztwo w sprawie Nowaka i Parafianowicza trwało od czerwca. Prokuratura badała treść rozmowy byłego wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza z byłym ministrem transportu Sławomirem Nowakiem. Parafianowicz mówił w niej o zablokowaniu kontroli skarbowej u żony Nowaka. Śledczy podejrzewali, że mogło wtedy dojść do przestępstw płatnej protekcji i przekroczenia uprawnień przez urzędnika publicznego.

    Zapis rozmowy:

    Nowak:
    „Poprosiłem o spotkanie, bo mam prośbę, problem. Aktualnie do mojej żony wchodzi kontrola z Urzędu Skarbowego. Chcą ją trzepać. Cały 2012 r. Chcą najpierw wziąć rachunek bankowy […] Mam nadzieję, że to dotyczy tylko jej działalności, a nie będą chcieli crossować tego z moim rachunkiem. […] ”

    Parafianowicz – były wiceministrem finansów i były szefem Głównego Inspektoratu Informacji Finansowej:
    „Ja to wszystko wiem… ale… bo ja z urzędu kontroli skarbowej, to już odkryliśmy bardzo dawno. UKS, komputery wyrzuciły […]. Zablokowałem to”

    Takie zwyczajne rozmowy chlopakow z PO.

  49. Skoro zeszliśmy na tory i kolej, to dodam od siebie jeszcze taki przykład sprzed dwóch, albo trzech lat, już nie pamiętam dokładnie.
    Koleżanka zakupiła bilet I klasy pociągu pośpiesznego z miejscówką, Wrocław – Warszawa. Kiedy przyszło zająć miejsce, okazało się, że wagon I klasy jest przekwalifikowany na klasę II… a kiedy spróbowałyśmy zająć miejsce, to smród nas wypchnął z przedziału.
    Wagon nie był pewnie sprzątany od kilkunastu lat, tapicerka wytarta i błyszcząca od brudu – koszmar.
    Załatwiłyśmy z konduktorem odpowiednią adnotację na bilecie i koleżanka przeszła do wagonu II klasy – ta jedynka chyba pojechała pusta.
    W Warszawie wypłacono różnicę ceny biletu.
    A pani była min. Mucha się dziwistaremu wagonowi z ławkami z dermy.
    Na tych, to się choć bród nie trzyma.
    Dodam, że identycznym brudnym i śmierdzącym wagonem jechałam na trasie Wrocław – Katowice i spowrotem dwa lata temu. Z ostrożności na stojąco, w korytarzu.
    Stary tabor wciąż jeździ po torach.
    Mam nadzieję, że to się jednak zmieni, bo tak dalej chyba nie ma prawa być.

  50. Nela
    Uczciwie trzeba przyznać , że tego starego taboru jeździ coraz mniej. W każdym razie mazowieckie koleje są OK. Takie straszące wagony widziałam ostatnio na trasie Katowice-Tychy, ale oba miasta doczekały się już ładnych nowoczesnych dworców, a ja pamiętam straszny syf. Jeszcze niedawno.
    Take it easy, Nelu, nie zachowuj się jak fanka PIS, którą wiem, że nie jesteś, i nie wyszukuj wszystkiego, co jeszcze jest nie tak.
    W każdym razie, ja mam świadomość, że Polska to zupełnie inny kraj niż 25 lat temu i nie mogę się nadziwić, jak bardzo Polacy lubią się samobiczować, poniewierać ziomalami, odmawiać im talentów, pracowitości, dobrych intencji i mieć wszystko wszystkim za złe.

  51. mag
    Litości – skąd ten pomysł z fanką PiSu?
    Aż by się chciało napisać; ty już dzisiaj więcej nie pij. No bo jeśli całkiem na trzeźwo taki pomysł do głowy ci przyszedł, to ja idę do barku po naleweczkę i zaraz sobie zadam kieliszeczek, bo na trzeźwo tego nie przeżyję.
    Tym bardziej, że wreszcie zakończyłam branie leków, czuję się na tyle dobrze, że wysprzątałam liście z ogródeczka a było co wynosić.
    Wrzosy i irgi wyczesane, gdzie trzeba posypane świeżą korą – wygląda całkiem całkiem. Należy mi się tek kieliszeczek tym bardziej.
    Jeszcze tylko zaparzę herbatę ——->>>

  52. Whittard CHELSEA 1886
    Afternoon
    BLACK LEAF TEA
    An elegant blend of black leaf tea scented with jasmin and the flavour bergamot
    Naleweczka – wiśnie, czarne porzeczki, czarne jagody, maliny w równych objętościach… zalane spirytusikiem najwydestylowaniuchniejszym, doprawione miodem rozpuszczonym w odpowiedniej ilości wody, aby nie było samozapłonu. Rocznik 2012.
    No to cześć!

  53. Moje urocze panie, tabor taborem, nowoczesność nowoczesnością, a tzw kultura jak za starych, poczciwych peerelowskich czasach. Dość często ostatnimi czasy jeżdżę do Wiednia pociągiem. Bilet kupiony z wyprzedzeniem kosztuje taniej niż do Gdańska czy Wrocławia. Siedzenia wygodne, obsługa bufetowa przynajmniej raz na godzinę proponuje napoje i kanapki, a sra… ups… toalety po dwóch godzinach jazdy obsikane i obfajdane, papier i ręczniczki zużyte i zapychające „specjalne pojemniki”. Towarzystwo pociągowe – jak spojrzysz – high life. Na trasie do Berlina, gdzie nie tak dawno jechałem – podobnie. Na pocieszenie dodam, że we Włoszech, gdzie lokalnymi pociągami całą Toskanię zjeździłem kilka lat temu wzdłuż i wszerz (bilet z miasteczka do miasteczka w granicach pięciu euro) pociągowe toalety w podobnym stanie można było oglądać.

  54. anumlik
    15 grudnia o godz. 17:04
    Ucieszył mnie twój wpis. Nie mamy czego wstydzić się przed zagranicą 😉

  55. anumlik
    I właśnie o to mi idzie. Parę lat temu przez kilka miesięcy mieszkałam pod Paryżem i dojeżdżałam tamuj z Coulomieurs (słynne sery) takim lokalnym pociążkiem. Masakra ! Brud w wagonach, smród w toaletach. W ogóle doszłam do wniosku, jeżdżąc choćby po Il-de- France, że Francuzi to brudasy. Nasze obecne toalety to wzory z Sevre czystości i zapachowości.
    A metro? Tu i ówdzie? W europejskich stolicach? (porównuję Paryż, Brukselę i Sztokcholm, bo tam bywam na bieżąco. Warszawskie jest the best. Pod każdym względem.
    A centra handlowe, nasze świeżutkie , jak spod igły! I nawet nie płacisz za parkowanie, przynajmniej w warszawskiej Arkadii. W Szwecji czy Norwegii to nie do pomyślenia.

  56. Mam własny sposób na pociągowe toalety. W drogę ruszam po skromnym posiłku i staram się pić jak najmniej a w drodze, to już wcale. Najwyżej jakieś jabłko albo kanapka bez popitki. Kilka godzin można spokojnie nie odwiedzać tego strasznego pomieszczenia.
    Dobry gospodarz niesie do domu.

  57. Jeśli już trzymać się tej poetyki, to szkoda, że red. Paradowska nie protestuje przeciwko zdominowaniu mediów i komentarzy politycznych tylko POPiS-em. I to nie tylko od święta, ale na co dzień tylko PO i PiS. Tak jakby nic innego nie działo się w polskiej sferze publicznej. POPiS rządzi od 10 lat nie tylko Polską, ale i głowami dziennikarzy.

  58. „Obrona” mediów przez PiS to szczyt hipokryzji i obłudy. Za ich rządów publiczna TV była szczekaczką partii Kaczyńskiego, dzień w dzień mieliśmy do czynienia z propagandą i szczuciem partii opozycyjnych. Takiego czegoś w wolnej Polsce nie było i nie ma.

    Kompletna paranoja. Złodziej najgłośniej krzyczy żeby łapać złodzieja.

  59. @NELA
    Dobry gospodarz niesie do domu
    Doskonała rada dla chorych na ZUM 😉

  60. Nexus
    15 grudnia o godz. 19:42
    Piszesz dokładnie tak, jak ja myślę a wraz ze mną większość znajomych mi osób. Uważamy, że te wrzaski i trwanie w ogromnym napięciu całej pisowskiej kadry normalnym ludziom już bokiem dawno wyszło, więc słuchamy jakby jednym uchem, wypuszczając drugim. I w kolejnych wyborach stawiamy te X tam, gdzie trzeba, choć niekoniecznie z entuzjazmem.
    I żadne krzyki nas nie przekonają, że…
    A niech sobie krzyczą do ochrypnięcia i piszą do znudzenia.
    Jest takie kółeczko w myszce, jest taki klawisz PgDn…

  61. @anumlik
    Nad chorymi na ZUM można tylko zapłakać.
    Kilkadziesiąt lat temu przeżyłam coś takiego i wrogowi nie życzę.
    Bo ja nikomu źle nie życzę. Takie geny.

  62. Skoro dalej ciągniecie temat pierdolina – sorry – piendoliny – torów i prędkich lokomotyw to i ja dorzucę coś z mojego, naprawdę bogatego doświadczenia i nie chodzi mi o ICE i TGV, tylko pociągi, którymi jechałem z Gliwic do Warszawy i z Wrocławia do Kędzierzyna. Doskonale pamiętam jazdę ekspresem „Gornik” – pierwsza wersja – z Gliwic do Warszawy. 11 lat po ślubie, a więc był to rok 1969 uskutecznialiśmy podróż poślubną. Była to już druga podróż poślubna, takie poprawiny. Pierwsza była „na południe”, jak u bogaczy. Niestety nie chodziło wtedy o Toskanię lub Rzym, a 10 km od Kędzierzyna (Bierawa), gdzie w mieszkaniu siostry spędziliśmy tę niewymowną noc. W domu było tyle gości, że dla nas zabrakło miejsca.
    Podróż zaczęliśmy od noclegu w Gliwicach i rano wsiedliśmy do pociągu. Była to jednostka elektryczna, trójczłonowa, wyłącznie pierwsza klasa, miedzy siedzeniami wagonu bezprzedziałowego były stoliki, na których błyskawicznie znalazły się gorące parówki i napoje, pełna kultura! Byłem wtedy „młodym fizykiem na rubieżach” i gdy ekspres wyjechał w „szczere pole”, tzn. za Częstochowę, zaczynałem mierzyć prędkość pociągu. Metoda banalna – zegarek z sekundnikiem i słupy kilometrowe obok torów. W porywach pociąg jechał do 180 km/h. Nie pamiętam, czy to była normalna trasa, czy już istniała magistrala węglowa – chyba nie!
    Ten piękny „Górnik” nie żył długo, został zastąpiony pulmanami i elektrowozami, znikł cały urok!
    Podobny pociąg – nawet kolorystycznie – widziałem jeszcze raz w styczniu 1974 roku, gdy wyekspediowałem do domu z Paryża żonę, która mnie odwiedzała podczas Bożego Narodzenia i po Nowym Roku przez Kolonię (krewni) wróciła do domu. Ten superekspres – prekursor TGV – nazywał się chyba IEE i też był takim trójczłonowcem pierwszej klasy, ale szybkości nie pamiętam.
    Rok później ktoś rozpieprzył moje auto w Avignon i wracaliśmy do Paryża normalnym pośpiesznym. Szybkość przyzwoita, ale nie to mnie zaskoczyło. Był to środek lata i gorąco. Okna pociągu były otwarte (nie było klimatyzacji, co kilka lat później było normą we francuskich pociągach). To były takie dziwne okna, opuszczała się górna połowa do wysokości dolnej części. To utworzyło wąski pas (<10cm?), na którym facet postawił otwarte piwo, aby się chłodziło. Nawet się nie zachwiało, takie były tory.
    TGV ma specjalne torowiska, po których jedzie się jak po stole, żadnych wstrząsów i minimum hałasu. Na to nigdy nie będzie stać pendolina, bo oznaczyłoby to konieczność dublowania całej sieci trakcyjnej, kto za to zapłaci?

    Wracam teraz z myślą bardzo do tyłu w historii, początek lat 40-tych. Na trasie Bytom-Berlin jechała luxtorpeda dużo szybciej niż obecne pociągi międzynarodowe. Wracaliśmy nią okazyjnie z Wrocławia. Zanim się przyzwyczaiłem do wygodnych siedzeń, już był Kędzierzyn (123 km według biletu). Pociąg był tak szybki, że sąsiad-kolejarz wziął po śniadaniu swoich chłopców, pojechał do Berlina, na stacji wypił piwo i wrócili przed kolacją. Mógłby ktoś złośliwy powiedzieć, że w restauracji dworcowej Kędzierzyna mógł wypić to piwo, ale to nie było to. Mój ojciec zawsze kogoś z licznego przychówku zabierał na swoje podróże służbowe i dzieci sąsiada jęczały z zawiści. Jako kolejarz miał bilety darmowe, stad to piwo na berlińskim dworcu (Schlesischer Bahnhof), w NRD – Ostbahnhof. Dzieci użyły jak pies w studni, ale mogły się pochwalić, że były w Berlinie, a my najdalej w Szklarskiej Porębie i we Wrocławiu.

  63. Red. Janina Paradowska w swoim komentarzu wymienienia Ryszarda Czarneckiego ,ponieważ widziałem tą postać obok prezesa w czasie jego mowy 13 grudnia (dzis w TVN ) kiedy potakiwał łbem po słowach Szefa ,przez ciekawość zajżałem do dr Googla .
    Pan Ryszard w grudniu 1981 roku miał 18 lat ,czy był w tym czasie w Polsce czy też jak celnie okreslił takich ” wojownikow ” Frasyniuk —siedział cichutko w mieszkaniu i …bał sie nawet odsłonic firanki ?!.
    Ryszarda Czarneckiego pierwszy raz zobaczyłem w starej auli Uniwesytetu Szczecińskiego w roku przełomu Historycznego kiedy „skretarzował ” prof Chrzanowskiemu i przedstawiał go wtedy publicznie jako profesora Europejskiej sławy ,byłem wtedy zakłopotany bo wstyd przyznać nie znałem takich „faktów ” .
    Tak zrodziłą się moja ostrożność do parti ZCHN – to ich spotkanie przedwyborcze z ludnością .

  64. Waldemar
    15 grudnia o godz. 22:00
    .
    Tak zrodziłą się moja ostrożność do parti ZCHN – to ich spotkanie przedwyborcze z ludnością …”

    ZCHN
    to przeciez kolebka samej smietanki PO.
    Od Hanny Gronkiewicz po Niesiolowskiego.
    Ostroznosc Cie zawiodla?

  65. Z przedwojenną (przed IIWŚ) luxtorpedą kursująca w Polsce jest jak z upadkiem z 30 km na ziemię. Można skoczyć i przeżyć. A po co przeżyć? Żeby stwierdzić, ze samochodem można jechać z prędkością 300 kilometrów na godzinę?

    Tylko zakażenie bucostwem i zwalczone skażenie mechaniką newtonowską nie pozwala stwierdzić, że jak dotychczas tych co przeżyli wyżej opisany skok można policzyć na palcach jednej zdrowej ręki z bardzo prostego powodu: więcej takich skoków nie było.

    Podobnie: suma czasów jazdy samochodem z prędkością powyżej 300 km/h nie przekracza godziny, ale tu próby trzeba liczyć używając czterech kończyn.

    Nudzące sie zasiedziałe mieszczki i nudzący się zasiedziali mieszczanie nie są świadomi, że chyba nikt udający się do Santiago de Compostela z pólnocnej strony Pirenejów nie osiągał prędkości podróżnej wiekszej niż 6 km/h. Oczywiście nie chodzi o sumowanie czasu włączające pory snu i innych popasów, a tylko marsz polegający na przebieranie nogami.

    Nikt nie przebiegł w jedym biegu 1 kilometra z prędkością 36 km/h, choć 0,1 km poniżej 10 sekund przebiegło co najmnie kilkudziesięciu. Na tartanie!!!

    Pojęcie prędkości podróżnej jest dla mas ludzkich za trudne.

    A ja zaproponuję jeszcze trudniejsze pojęcie: średnią prędkość przemieszczenia jedno osbo-kilometra przez koleje na terenie Polski w roku 2014, oraz jeszcze trudniejsze pojęcie: średnią prędkość przemieszczenia jednego tono-kilometra przez koleje na terenie Polski w roku 2014.

    Wpierw wróćmy do pokłosia IIWŚ. Wagony platformy wożące jeszcze niedawno czołgi obudowano pionowymi ścianami, aby wagonach nazywanych otwartymi wozić węgiel, rudę, ziemniaki i buraki cukrowe oraz inna drobincę. Te solidnie zbudowane wagony były bardzo użyteczne i postanowiono je zadaszyć. I zaczęly wypadać z szyn na magistrali Śląsk-Porty. Bo zamykając dachem ich skrzynie przesztywniono je.

    W 2014-m roku polskie koleje przwiozły łacznie więcej pasażerów na łącznie dłuższej trasie niż to miało czas i miejsce w całym dwdziestoleciu międzywojennym. I podłoże torowisk doznało o wiele większej katorgi.

    Można myśleć o wielkości Emila Zatopka. Mamy wolność tę wolność i nie zprzeczają tej cząstce wolności nawet najzagorzalsi zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego.

    I mamy zdecydowanie średni większy promień łuku torowiska niż w dwudziestoleciu międzywojjenym. Tylko, że wówczas nie bylo negatywnej selekcji do pracy na koleji. Co może potwierdzić prababcia – pierwszoklasowa konduktorowa koleji wąskotorowej, bo miała bogatego męża. On był kimś!!!

  66. ZCHN – rozlazło sie i nima panie Andrzeju wiec poszli tu i tam ,a Rysiu Czarnecki nawet zakochał sie w Samoobronie Leppera -zapomiał pan tego pana paradujacego w krawcie Biało-Czerwonym /

  67. @Waldemar
    Oj tam oj tam…
    Czepiasz się najwyraźniej a ładnemu we wszystkim ładnie.
    Krawatka biało czerwona była wyjątkowo twarzowa. Nawet Millerowi pasowała.
    Rysiowi każde barwy pasują bo wszystkie Ryśki to fajne chłopaki.
    Dobranoc.

  68. Wczoraj gościem Grzegorza Miecugowa był Marek Kamiński.
    Wybiera się właśnie w drogę z Kaliningradu do Santiago de Comspostela.
    Bardzo interesujca rozmowa, człowiek z bogatym wnętrzem, podróżnik – samotnik.
    Mamy też blogowego pielgrzyma, który również przeszedł szlakiem jakubowym do Santiago. @Kartka z Podróży.
    Jestem pełna podziwu dla takich ludzi.
    Kamiński też idzie w pojedynkę, z namiotem i plecakiem.
    Życzę mu powodzenia – mówił, że w ciągu jednego dnia przejdzie odcinek 50 km… Niesamowite.
    Kiedy skończy to @staruszek obliczy mu prędkość podróżną.
    A może on sam to zrobi, bo ma zamiar prowadzić dziennik swej podróży, dostępny w internecie.
    Dobranoc.

  69. NELA,
    Masz rację (50%): bałem się, że wklejenie linka spowoduje wrzucenie postu do moderacji na kilka dni.

  70. z.k.
    Nie bój się 🙂

  71. @Antonius
    Fascynująca historia. Swoją drogą mam wrażenie, że pamiętasz więcej szczegółów z tych pociągów niż z nocy poślubnej 😉 Przy okazji tak jak @Staruszek też się pochwalę przodkami w branży kolejowej, bo miałem pradziadka w tym zawodzie, pracował zdaje się w Wolsztynie. Tam jest teraz ta słynna zabytkowa parowozownia.

  72. @mag
    „Warszawskie jest the best. Pod każdym względem.”

    Może po prostu jest nowe? Dlatego zresztą nie ma uroku londyńskich lochów, czy też charakterytycznej oldstylowej architektury zdobiącej wejścia do paryskiego metra.

  73. Wolfgang Amadeusz Mozart oraz Leonardo di ser Piero da Vinci byli pojedynczymi.

    Podobnie Marek Kamiński jest pojedynczy i osobny.
    Wyobraź sobie @NELU tego podróżnika ze zwiniętym namiotem na plecach który od poniedziałku do piątku włącznie przejdzie 5 * 50 = 250 kilometrów. Siedzącego w studio i robiącego sobie pozycję u sponsorów. Takie bajeczki dla egzaltowanej młodzi i rozdziewiającego buzie starszeństwa. No i może przejdzie!!!

    Tyle że przez 9 dni do trzeciego poniedziałku będzie leczył rany i będzie udzielał wywiadów.

    Kilka dni temu miałem umówione spotkanie z doświadczonym lekarzem. Stwierdzil on, że nie leczy już chorób, a leczy ludzi.
    Nie był to an psycholog, ani psychiatra. I podobały mu się moje żarty:

    Od roku mam przerost prostaty. A żonie lekarz rodzinny powiedział, że jej to jeszcze przez pół wieku nie grozi.

    Dziesięć lat temu dowiedziałem się, że gdybym właśnie miał grasicę, to rektor akademii medycznej pochwalił by się siwym pacjentem z grasicą.

    Luxtorpeda jak Janosik: jednorazowa legenda dla przerośniętych dziewcząt i przerośniętych chłopców. Siedzących przed telewizorem.

  74. Nela,
    Ja zrobiłem portugalska trase do Santiago w zeszłym roku- ateistycznie.
    Polecam.

  75. Panie Waldemarze
    A kto pamieta Leszka Millera startujące z listy Samoobrony?
    Albo Palikota finansujacego prawicowy Ozon z zakazem pedalowania na okładce

    Poglady sa jedynie metodą służąca dojściu do władzy

    Podobno celuje w tym PO jako partia „nowoczesna” bez obciążeń ideologicznych i jakiejkolwiek konsekwentnej wizji rozwoju kraju.
    Bo kto wie co się będzie sprzedawało w przyszłym sezonie

  76. @Staruszek
    Kto by tam nie lubił Urban Legends. Luxtorpeda bardziej jak czarna wołga albo niewidzialna ręka rynku 😉

  77. saurom + inne pieniacze:moze lepiej,z tym samym pozytkiem,zajmijcie sie problemem,ktorym do 200 lat zajmuja sie tacy jak wy tu piszacy:czy Adam i Ewa mieli pepek jako nie zrodzeni z lona matki????
    Poniewaz w waszych mozgach musi byc winny;kto byl czy jest winny!

  78. Nela
    Wracam do wczoraj, bo masz do mnie ntesłuszną pretensję do mnie.
    Ot, niedokładnie przeczytałaś mój wpis z g.15:58.
    Cytuję: „nie zachowuj się jak fanka PIS, którą wiem, że nie jesteś i nie wyszukuj wszystkiego, co jeszcze jest nie tak.”
    Zelektryzowały cię tylko te trzy literki PIS?
    Wychyl i dziś kieliszeczek nalewki za nasze zdrowie. Ja też to uczynię pigwówką.

  79. Nela
    Sorry, coś pokręciłam w pierwszym zdaniu.
    Nie wiem, jakim cudem z części klawiszy „zeszły” mi literki. Niby wiem, gdzie która jest na pamięć, ale jednak się mylę. Czy jako osoba praktyczna masz masz pomysł a ich „odzyskanie” ?
    Chyba jednak będę musiała kupić nowa klawiaturę.

  80. 16 grudnia o godz. 9:20
    Kolejny raz proszę, nie kierować do mnie jakichkolwiek uwag, bo ich nie czytam i co za tym idzie nie będę komentowała.
    Kolejny raz przypominam; jesteś dla mnie nikim.

  81. @mag
    Nie przejmuj się literkami, skoro zeszły, to widać, gdzieś sobie poszły i nie wrócą. Na taki problem jest, jak myślę jedna rada – nowa klawiatura.
    Pamięć pamięcią, a ja też popatruję na klawiaturę. Ta komputerowa różni się w szczegółach od tamtej z maszyny do pisania, ma różne funkcje w innych miejscach i wszystkie automatyczne nawyki przestają być przydatne a nawet mogą sprawiać kłopot. Na komputerze piszę jednak nieco wolniej. Ale mi się nie spieszy.

    Pigwówka też zacna! Pora roku sprzyjająca herbatce z prądem.
    Do to do wieczora i … cyk!

  82. fidelio
    Nie wiem, dlaczego wyleciał mój post do ciebie o metrze.
    Oczywiście, że paryskie ma niepowtarzalne klimaty. Choćby liternictwo art noveau w nazwach stacji, czy stylowe daszki nad wejściami.
    Mam plan paryskiego metra z 1899 w eleganckiej skórzanej oprawie. Należał prawdopodobnie do mojego prapradziadka, który „bawił” w Paryżu na przełomie wieków, i jakimś cudem się zachował. Oczywiście przewodnik, a nie prapra.

  83. Ale bez krawatu raczej jako Przytulisko ,zreszta do dziś zjeżdza w dół ,nie moj facet ten pan Leszek . Zresztą jak ma pan ochote na dalsze poszukiwania to OK .be zemnie

  84. @mag

    Dla Windows XP:

    ***http://windows.microsoft.com/pl-pl/windows-xp/help/on-screen-keyboard

    Dla Windows 7:

    ***http://windows.microsoft.com/pl-pl/windows/type-without-keyboard#type-without-keyboard=windows-7

    (gwiazdki trzeba w tych adresach opuścić)

    Dla Windows 7 jest filmik.

  85. staruszek
    I co ja niby mam zrobić z tym Windowsem 7 (bo XP jest już passe), nawet jak otworzę link!
    Staruszku, jesteś kochany, ale mnie naprawdę to nie rajcuje.
    Używam komputera głównie jako maszyny do pisania i środka komunikacji (na blogach i pisząc e-maine) albo źródła info wszelakich, takoż przegladu mediów, zarówno prasy jak i tóżnych portali.
    Pozdro

  86. Antonius
    15 grudnia o godz. 20:1
    coś źle mierzyłeś prędkość. Polska nie posiadała w tym czasie elektrowozu pozwalającego prowadzić pociąg z taką prędkością.
    EP07 miały prędkość zaledwie 125 km/h, a wyprodukowana po 1965 r EP08 mimo prędkości konstrukcyjnej 160km/h , nie jeździła szybciej niż 140 ze względu na zbyt szybkie zużywanie się podzespołów. Ten twój ekspres mogła ciągnąc jedynie ta EP08 , bo z tak lekkim składem mogła miejscami osiągać 160 Km/h. (ale nie tyle co napisałeś czyli 180). Tory na CKM były najlepsze w Polsce i tam można jeździć szybko Podczas testów na Centralnej Magistrali Kolejowej pociąg (Pendolino) rozpędził się do 291 km/h.

  87. Antonius
    15 grudnia o godz. 20:1
    dc
    tylko nie pasuje mnie rok, bo te EP08 wybudowano dopiero we 1972 , a wcześniej przebudowano lokomotywy Škoda , na dodatek linię CKM w latach 1971-1977.
    cytuję z artykułu
    „W celu prowadzenia pociągów pasażerskich przebudowano lokomotywy Škoda 44E o prędkości 125 km/h (oznaczenie PKP EU05) przez zmianę przełożenia głównego zwiększając ich prędkość maksymalną do 160 km/h (nowe oznaczenie PKP: EP05). Lokomotywy serii EP05 zostały częściowo wyposażone w gniazda sterowania wielokrotnego, aby umożliwić prowadzenie pociągów przez pary lokomotyw. W 1972 roku zbudowano prototyp lokomotywy EP08 o prędkości 140 km/h, których ostatecznie było 11. Jeździły one wraz z EP05 na linii kolejowej CMK. Następnie wprowadzono do ruchu lokomotywy typu 104E produkcji Pafawagu o prędkości 160 km/h (oznaczenie PKP: EP09). Z powodu braku lokomotyw szybkich podjęto próbę przystosowania do ruchu 160 km/h towarowej dwuczłonowej lokomotywy Škoda 77E (oznaczenie PKP: ET40)

  88. Ja się do techniki kolejnictwa nie mieszam, bo się nie znam. Ale miałam niesamowitego wujka, który jeszcze przed wojną skończył Wawelberga i jakoś związał się z koleją. Był fanem parowozów, nawet opatentował po wojnie jakiś wynalazek/osłonę na komin parowozowy, co by się iskry nie sypały mogące ogień zaprószyć. Już jako emeryt jeździł do słynnej parowozowni w Bydgoszczy z jakimiś wykładami dla młodych kolejarzy.
    Jeszcze jako 80-latek uwielbiał jeździć pociągami po całej Polsce z mnóstwem przesiadek…. na grzyby.

  89. @mag

    Chyba się nie zrozumieliśmy.

    Odnoszę wrażenie, że weszłaś na zebrę przy zielonym świetle i zatrzymałaś się jezdni na dłużej rzucając światu pytanie:
    Czy ktoś mi może powiedzieć, jak to jest z mechaniką kwantową?

    W odróżnieniu od większości pomagaczy nie przyjmuję w ciemno założenia, że osoba mająca kłopoty ma takie samo środowisko programowe i sprzętowe co ja. I dlatego nie udzielam odruchowych rad w duchu Follow me, co w tłumaczeniu na język passe jest prowadzeniem za rączkę.

    Dumny człek zaklopotany wskazanie swego środowiska sprzętowo-programowego zwykle traktuje jako wyznanie bardzo intymne i zwykle się od takiego wskazania powstrzymuje.

    I często ubarwia obocznymi wstawkami typu: Windows XP jest passe.

    Windows XP jest i będzie jeszcze długo używany przez wszystkie placówki pocztowe Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii oraz przez miliony innych użytkowników na świecie. Nowa forma wizualna i operacyjna komunikacji systemu Windows stosowana przez Windows 7 oraz Windows 8 jest prawie niewypałem i jest bardzo niedopracowana.

    Fachowo nazywa się to Interfejs Aero jako przeciwstawienie dla Interfejsu Luna mającego znany ci Pasek zadań oraz przycisk Start.

    Delikatne zwrócenie przeze mnie uwagi na filmik firmy Microsoft było dwustronną złośliwością: Microsoft użytkownikom Windows 7 z interfejsem Aero wyjasnia korzystanie z klawiatury ekranowej przy pomocy interfejsu Luna rodzimego dla Windows XP.

    Jest to świadectwo zagubienia się firmy Microsoft spowodowane niewypałem (to moje złośliwe przesadne określenie) z interfejsem Aero rodzimym dla Windows 8. Microsoft brnie czyniąc ucieczkę do przodu i intensywnie pracuje nad Windows 10.

    Jest już pewne, że wróci przycisk Start.

    Firma HP nowe komputery wyposaża w Windows 7 a nie w Windows 8, co jest pokazaniem figi Microsoftowi.

    Przypuszczam, że Windows 11 będzie komunikowal się z użytkownikiem w formie Windows XP albo Windows 8 (uleczonym z wad genetycznych) – do łatwego wyboru i bez potrzeby dzwonienia na jakąś infolinię.

    Główną treścią mego porzedniego komentarza adresowanego do ciebie bylo wskazanie na istnienie uniwersalnego narzędzia jakim jest klawiatura ekranowa. Systemy operacyjne są teraz dostosowane do pracy z aparatami telefonii komórkowej nie mają i nie będą miały klasycznej rozbudowanej klawiatury z klawiszami mechanicznymi. Taki jest trend i dzieciaki jutro idące do szkoły tradycyjne klawiatury komputerowe będą traktowały jako staroć.

    Klawiatura ekranowa pozwala wstawiać litery przyciskami myszy i jest to jakby analogia do cofnięcie się do języka migowego. Tak jak ktoś przez komórkę będąc w Brukseli rozmawia z tobą będącą w Warszawie czyni mini i robi żywe oko umieszczając buźkę w esemesie oraz czyni wargami inne grymasy jest wyrazem ucieczki technologii do przodu a ewolucja dominującego gatunku naczelnych nie nadąża. Warszawa jest pełna ludzi mówiących do siebie!

    Używając klawiatury ekranowej rozstajemy się z bajerem zawodowych maszynistek chlubiących się bezwzrokowym pukaniem w klawisze z zaangażowaniem dziesięciu palców. Być może jutro będziemy pisali z zbliżając palec do ekranu na wprost, literę ż zbliżając palec z prawej na lewo, a literę ź zbliżając opuszek prawego kciuka z lewej na prawo. A machnięcie z góry w dół lewym małym palcem przestawi mysz i klawiaturę na wersję dla leworęcznych.

    Wczoraj, dziś i jutro będziesz uprawomocniała swój ryczaltowo opłacony internetowym przelewem przejazd tramwajem przytulając się lekko do wymyślnej skrzynki przymocowanej do poręczy wagonu. Ale nie wypada damie przyznawać się do publicznego przytulania się choć rozpiera ją duma z posiadania karty zbliżeniowej.

    A to że korzystasz z komputera pracującego pod nadzorem systemu operacyjnego Linux jest twą słodką tajemnicą i wcześniejsza niejasna rada @staruszka nie została nazwana brednią tylko przez wrodzoną ci grzeczność.

    Technologia jest wrogiem współczesnego człowieka i potrafi doprowadzać do depresji różnych maczo stwierdzeniem, że co trzecia córka ma geny sąsiada.

    Klawiatura ekranowa jest na podobieństwo supernowej która rozblysła nad Betlejem, a deklaratywne przyznanie się do podlegania w.k.u.r.w.i.a.ją.c.y.m rządom Windows 8 rani bardziej mój honor niż przyznanie, ze lewe jądro mam minimalnie większe. Na krótko. Bo to jest kłamstwo. Mam trzy – takim dziwak – i one rotują swe pozycje co 37 godzin.

    Można być wulgarnym na blogu. Ale nie wypada przyznać się zaczynając: Nie radzę sobie z i tu konkret.

    A ja wciąż potykam się o swój miecz laserowy i nie jest mi wstyd.
    Bo jam zgred passe.

  90. @maciek.g
    16 grudnia o godz. 20:00

    Ten „mój” Górnik nie był ciągnięty przez jakiś elektrowóz, sam był sobie sterem i okrętem, jak te żółte pociągi lokalne, którymi później dojeżdżałem do Opola do pracy, tylko był wewnątrz inaczej rozplanowany. Bezprzedziałowy (trzy człony blisko siebie, połączone i z drzwiami pomiędzy członami, z których nie korzystałem), siedzenia jakby lotnicze, ale więcej miejsca. Między parą miejsc w kierunku jazdy i parą w drugą duży, ładny stół. Stąd pamiętam te gorące parówki już przed Katowicami. Nie wiem jak długo żył ten skład. Aha! Był pomalowany chyba żołto-pomarańczowo, podobnie jak wspomniany IEE z Paryża do Kolonii kilka lat później. Więcej go nie widziałem, bo zaczęły jeździć ekspresy z Wrocławia przez Opole, Ozimek, Częstochowę i tak udawałem się do Warszawy. Teraz znów jedzie przez Opole, Kędzierzyn, ale pulmany z przedziałem dla niepełnosprawnych – superklasa! Toaleta do Katowic bez zarzutu, co dalej, nie wiem. Mówię tak jak pisze milicjant w protokole: Krowa z jednej strony była czerwona, z drugiej nie wiem, bo nie widziałem.
    Jeśli Ślązacy obesrali toaletę przed Warszawą, to nie moja wina, ja tylko „na drobno” przed Katowicami, aby bez problemów dotrzeć do kliniki.

  91. Antonius
    16 grudnia o godz. 21:16
    Znalazłem w necie. Ten expres o którym piszesz był prowadzany przez lokomotywę ED70. Miała ona prędkość maksymalną 135 km/h.
    Trasę Katowice Warszawa pokonywał w czasie 3 h 27 min co dawało prędkość średnią 92,2km/h
    http://www.szybkiekoleje.org.pl/UserFiles/File/ART.POLSKA/tts%202005%2005%2038-49.pdf
    Jednostki ED70 zakupiono w celu obsługi szybkich połączeń Warszawa – Katowice z prędkością 135 km/h, jednak po przeprowadzeniu próbnej eksploatacji okazało się, że posiadają one wady i ostatecznie zrezygnowano z dalszego ich importu po zakupie dwóch sztuk z planowanych dziesięciu.

  92. mag
    15 grudnia o godz. 11:51
    Poczytałem trochę o kolejach i okazuje się że w PRL tak źle z nimi nie było. Katastrofa nastąpiła pod sam koniec PRL , a po 1989 kolej dobito. Obecnie są starania aby to jakoś naprawić i coś się dzieje , ale my jak zwykle wydziwiamy.

  93. maciek.g
    16 grudnia o godz. 23:09
    Koleje w czasach PRL to było, jak mawiano „państwo w państwie”, jednak istniał wtedy doskonale rozplanowany rozkład jazdy. Był ogólnopolski – sieciowy i dodatkowo każda DOKP miała drukowany swój własny – rejonowy.
    Można było zaplanować sobie podróż po całym kraju z przesiadkami a na dodatek zgrać go z aktualnym rozkładem jazdy PKS. Całymi latami jeździłam na rajdy górskie, których program był opracowywany w oparciu o te rozkłady jazdy. W PTTK pracowali wtedy bardzo dobrzy organizatorzy.
    Wiedzieliśmy o której godzinie musimy być na przystanku PKS, albo stacji kolejowej, aby dostać się do bazy noclegowej, jeśli górska trasa kończyła się daleko od tej bazy. Warto też dodać, że na stacjach kolejowych, nawet takich peryferyjnych, można było zorganizować sobie kąpiel pod prysznicem. Ktoś brał czapkę do ręki, zbierał datki od uczestników wycieczki, szedł z tym, gdzie należało… za chwilę rozpalano palenisko i kąpiel gotowa. Łaźnie były prymitywne, ale ciepła woda na głowę leciała.
    Bywało, że mieliśmy noclegi właśnie w ośrodkach wypoczynkowych PKP.

    Swoją drogą… ciekawa jestem, czy dziś można u konduktora uzyskać informacje o możliwości przesiadki z pociągu na pociąg i godzinie przyjazdu pociągu, do którego należy się przesiąść.
    Przypuszczam, że wątpię.

  94. Nela
    Wszystko się zgadza, a zwłaszcza perfekcyjne rozkłady jazdy. Wujek kolejarz, o który wspominałam, już na emeryturze jeździł po Polsce wzdłuż i wszerz, nie rozstając się z rozkładami i bez przerwy się nimi posługując. Zjawiał się u mnie, jeszcze na Bielanach, o najdziwniejszych porach dnia i nocy i pokazywał z iloma przesiadkami przyjechał do Warszawy gdzieś spod Zielonej Góry albo spod Bartoszyc. Stukał palcem w odpowiednią stronę i mówił- „no i na tym ważnym węźle kolejowym przesiadłem się z pociągu”…
    Uwielbiał jeździć pociągami nie tylko w sezonie na grzyby gdzieś pod granicę wschodnią lub zachodnią, ale po to, by rozmawiać z podróżnymi. Kogo on nie poznawał?! A każdego chciał leczyć swoimi zestawami ziół, stosownie do dolegliwości, o które wypytywał.

  95. Nela
    Zapomniałam dodać postscriptum. Nie jest tak źle. Zdarzało mi się w ostatnich latach (częściej jeżdżę samochodem), uzyskać info, gdzie mam się przesiąść i na jaki pociąg, by zdążyć na inny.

  96. mag
    Warto dodać, że kolejarze i ich rodziny byli wyposażeni w bezpłatne bilety na wszystkie, kursujące pociągi – osobowe, albo także pospieszne – zależnie od służbowej rangi. Jeździli masowo na grzyby, na na ryby i na majówki. Mąż koleżanki z pracy był wysokim urzędnikiem w DOKP i wiem, jaka to była wygoda.
    Pod pewnymi względami klasa robotnicza w PRL była rozpieszczona nad podziw, o czym pisałam trochę pod poprzednim wpisem gospodyni.
    Nie dziwota, że do dziś nie mogą się pogodzić z sytuacją, że cokolwiek się przestało należeć. Tak po prostu.

  97. Zawodowe hasło brzmiało;
    „Kto ma w głowie olej, ten idzie na kolej!”

  98. NELA
    17 grudnia o godz. 10:33
    „Ojciec porządny, matka porządna, a synek kolejarz”
    Hasło obowiązujące w PRL-u na Ślasku :
    „fto mo śruba, idzie na gruba, a fto mo dwie, idzie do PRG”

  99. andrzej52
    17 grudnia o godz. 11:51
    Okrzyk w pochodzie 1-majowym; Niech żyją kolejarze!!! Niech żyją kolejarze!!!
    Panie! Co pan wykrzykuje? Przeca to górnicy ido!
    Panie… Gdyby nie kolejarze, to byśwa ten wągiel na plecach do sojuza nieśli.
    Niech żyją kolejarze!!!

    To były czasy… I jakie fajne okrzyki w pochodzie… Od razu się robiło wesoło.

  100. A po pochodzie działkowicze zbierali szturmówki.
    Na paliki do pomidorów.

  101. andrzej52
    Co to było PRG? Sorry, ale nie kumam.
    Nela
    Uwierz mi, byłam na pochodzie pierwszomajowym dwa razy w liceum. Ani razu na studiach, ani w pracy zawodowej. Wiem po sobie, że można było pochody olewać, jak ktoś chciał, choć ludzie może i je lubili na swój sposób, ze względu na klimaty. Mnie w każdym razie nigdy nie spotkały przykrości za absencję.

  102. Łudzili się, że rozpętanie rewolucji w wirtualnej przestrzeni wykształci przywódców wśród blogerów. Internet jest nieocenionym narzędziem komunikacji, ale niewystarczającym, by wykreować politycznych liderów. Jako punkt odniesienia wybrali sobie książkę Stephane’a Hessela ‚Oburzajcie się!’. Moim zdaniem, jeżeli ktoś deklaruje się jako apolityczny, powinien opierać się raczej na słynnym tekście Havla ‚Siła bezsilnych’, który stał się impulsem do aksamitnej rewolucji w Czechosłowacji. Czeski polityk uważał, że jest pewna bezosobowa, trudna do przypisania poszczególnej osobie władza, która rządzi człowiekiem. Już w 1978 roku pisał, że komunizm wyostrza groteskowo to, co przecież jest też obecne w systemach demokratycznych. System komunistyczny nie został pokonany samym oburzaniem się. Tą bronią była godność i prawda. Człowiek w prawdzie znajduje w sobie pokłady, dzięki którym ma siłę, by zmienić rzeczywistość. Żeby być wolnym politycznie czy gospodarczo trzeba najpierw odnaleźć w sobie wolność wewnętrzną albo ją sobie zbudować
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1027139,title,Luigi-Geninazzi-przeciwnika-politycznego-w-Polsce-trzeba-usunac-z-powierzchni-ziemi,wid,17104686,wiadomosc.html?ticaid=113fed&_ticrsn=3
    =================

    Ciekawy tekst…..

  103. Jak nisko upadlo dziennikarstwo w Polsce …
    Nie da sie uwolnic od PiS.

    Kolezanka PO piorze Pani Gospodyni, Dominika Wielowieyska donosi…
    jak nalezy nalezy stawiac czola wyzwaniom obrony PO gdy sie obronic nie da…
    doniesc na PiS:

    „Sprawa marszałka Radosława Sikorskiego to jedno z ciekawszych wyzwań dla komentatora. (….)
    Zaliczył serię wpadek: płacenie kartą MSZ za kolację na poły prywatną (zwrócił pieniądze), nieopatrzne słowa o tym, że Władimir Putin namawiał Donalda Tuska do rozbioru Ukrainy. I wreszcie rozliczenie paliwa za podróże poselskie prywatnym samochodem.

    To, że Sikorski rzeczywiście przejeździł aż tyle kilometrów za sejmowe pieniądze, skoro w tym samym czasie miał rządową limuzynę, trochę kłóci się ze zdrowym rozsądkiem, no ale nie mam też dowodów na to, aby to podważyć.

    Dziwię się prokuratorom, że znów podjęli śledztwo w tej sprawie.
    ….
    Poza tym rodzi się pytanie, czy prokuratura w tej sprawie będzie konsekwentna. Jeżeli zamierza przetrzepać finanse biura poselskiego Sikorskiego, to powinna to także zrobić w przypadku innych posłów. Okręg posła Jacka Sasina z PiS to obwarzanek warszawski, a poseł w jednym roku wydał maksymalną kwotę ryczałtu. Czy to możliwe? Jeździł po obwarzanku dookoła?…”

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,17142436,Polowanie_na_Sikorskiego.html#ixzz3M9huJNW8

    Sam sie dziwie
    jak mozna polowac na czlowieka, ktory tak doskonale robi laske Amerykanom.

  104. mag
    Słownik :
    Gruba – kopalnia
    PRG – Przedsiębiorstwo Robót Górniczych, PRL-owski odpowiednik dzisiejszych spółek okołogórniczych wykonujacych pewne roboty na dole.
    W czasach mojej młodości (rocznik 57) do szkoły górniczej szedł ten autochton, którego nie przyjęła żadna szkoła ponadpodstawowa (Wiesiek może potwierdzić),

  105. mag
    Wpisujesz w wyszukiwarkę: PRG… klikasz i masz
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=4&cad=rja&uact=8&ved=0CDYQFjAD&url=http%3A%2F%2Fprgjastrzebie.pl%2F%3Fkontakt&ei=7HCRVMzNIKe6ygOwzIKABQ&usg=AFQjCNEYOsSN8qaTrKw7UPNe1fckeO8P5Q

    Ja wiedziałam bez klikania, no ale ja byłam „ta z przemysłu” w odróżnieniu od „my z centrali”. Tak „ci z centrali” określali mnie i moich kolegów na różnych targach przemysłowych, w Poznaniu, czy też Sofii… Fajne, no nie?

    A za nieobecność na pochodzie to ja osobiście nie dostawałam do końca roku premii eksportowej, bo była uznaniowa…
    1 maja wypadał akurat w niedzielę, jechałam na rajd i prosiłam o urlop od czwartku. Dyrektor podpisują mi ten urlop dodał; „ale na pochodzie się widzimy,,,” Byłam pewna, że on żartuje. 1 maja kończyliśmy rajd w Beskidach, oglądaliśmy rozbiórkę dekoracji na rynku w Starym Sączu.
    Wróciłam nocą z niedzieli na poniedziałek, rano niewyspana byłam w pracy.
    Dyrektor wdeptał mnie w podłogę mówiąc, że sobie z niego zadrwiłam, bo gdybym powiedziała, że na pochodzie nie będę, to bym tych dwóch dni wolnych nie dostała.
    Braciszek dyrektora stał w pierwszym szeregu, w samym środku, na trybunie…
    Tak więc @mag bywało i tak i tak… Jak to w życiu.
    Może ja jednak jestem kombatantem?

  106. NELA
    Kiedy w 1985 wpadłem na pomysł, żeby założyć warsztat, musiałem czekać na zwolnienie z pracy 9 miesięcy, jako, że pracowałem w zakładzie zmilitaryzowanym.
    Czyli tez jestem kombatantem.

  107. andrzej52
    No i mamy kolejny dowód wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętamie Wielkiej Nocy!
    Dziś przychodzisz do pracy i dowiadujesz się że już tu nie pracujesz.
    Taka siurpryza!
    A wtedy to o pracownika dbali i to jak!

  108. andrzej52
    17 grudnia o godz. 13:14

    Potwierdzam….
    Pod koniec roku szkolnego, paru kolegów zawsze jechało na „werbunek”.
    Rzeszowskie, Białostockie, Lubelskie.
    I pojawiały się typki w internacie, co to:
    „czoło myślą niezroszone, twarz na wiedze odporna”
    Dla których abrakadabrą była tabliczka mnożenia, a ułamki abstrakcją totalną.
    Po trzech latach, byli niezłymi pracownikami dołowymi……

    Żeby było śmieszniej, stypendium takiego młodzieńca w trzeciej klasie, było wyższe niż moja pensja nauczyciela.
    Taka epoka……

  109. Andrzej52, Nela
    Dzięki za wyjaśnienia.
    Faktycznie ja z „cyntrali” (w sensie Polski centralnej) jakichś niuansów mogę nie kojarzyć, ale pochwalę się, że robiłam reportaż o nadsztygarze – poecie (sic!) z Jaworzna, który nadsyłał całkiem fajne wiersze do Poczty Poetyckiej, którą prowadziłam w pewnym tygodniku w latach 80. Zjechałam z nim na dół, na szychtę na kilka godzin. Kopalnia nazywała się wtedy Komuny Paryskiej. Dotarłam nawet na „przodek”. Niesamowite doświadczenie.

  110. Przed chwilą kolejny raz musiałem sie logowac na nowo .
    Najbardziej irytujace jest to ze po wpisaniu prawdy pisza tobie –Taka osoba już jest i dalej ….taki adres już jest .to do Jasnej Cholery dlaczego mam co kilka dni puste pole na dole pod ostatniem (tu @mag z godziny 15:25
    Przestaje sie dziwic ,to po prostu burdello ,bo przeciez nie anonimowa Blokada .
    Jesli co kilka dni bede musiał powtarzać te gonitwy to rezygnuję i zostane czytelnikiem,
    ps.
    Szanowni panstwo w Polityce piszecie , że znacie moj adres , to może grzecznosciowo napiszecie ,że jedna rejestracja wystarcza na tydzien ,Dwa ?kilka dni .
    To jest irytujace .

  111. Nela 16 XII 10:57
    Klawiatura w komputerze może być taka sama jak w maszynie do pisania. Ja kupiłem pierwszy komputer gdy byłem za granicą i oczywiście zainstalowałem sobie polską klawiaturę (Polski 214). Po powrocie do Polski okazało się, że jestem jedyną osobą, która takowej używa, bo w Polsce pisze się na AMERYKANSKIEJ wykonując różne łamańce. (Gdzie indziej – wśród sąsiadów w niewielkich Czechach czy Węgrzech – nie dopuściliby do sprzedaży komputerów nie wyposażonych w klawiaturę danego języka)
    Będzie mi miło jeśli znajdzie się ktoś drugi…

  112. Waldemar
    Spróbuj jeszcze raz poskarżyć się na burdello pod adresem: internet-info@polityka.pl. Ustawili mi hasló prawie miesiąc temu i jest okej.

  113. Mam troszkę inny problem Ta strona zawiera pętlę przekierowań – taka biała plansza pojawia się na całym ekranie i w jednej chwili wyrzuca mi wszystko, co akurat piszę, albo przeglądam, albo napisałam i chcę opublikować w blogu. Wszystko wylatuje w kosmos, albo wpada w czarną dziurę. Bezpowrotnie! Kurcze murcze!
    Napisałam trzy dni temu do operatora, dostałam automatyczne potwierdzenie, że otrzymali i coś tam zrobią, ale efektu nie widać.
    Przed godziną straciłam cały, gotowy tekst po kliknięciu w „opublikuj komentarz” na tym właśnie blogu.
    Jestem nieco wkurzona.
    A w wyszukiwarce cała lawina narzekań i prettensji, ale żadnego wytłumaczenia.

  114. NELA
    17 grudnia o godz. 17:16

    Wróć do mojej rady…..
    Niech „młody” przeskanuje twardy dysk jakimś narzędziem usuwającym złośliwe oprogramowanie.
    Jakieś robactwo ci się zagnieździło, więc nic z zewnątrz tego nie usunie.

  115. wiesiek59
    17 grudnia o godz. 17:35
    Młody już to widział i się dziwił, bo widział po raz pierwszy.
    Cały komunikat jest w jęz. polskim.
    Przeskanował wszystko, co się dało i kilka dni było dobrze a od trzech dni wraca. Z tego, co wyczytałam w Googlu wynika, że to jakiś atak na kilka sieci, bo nie tylko netii dotyczy – może chodzi o typ ruterów, może o jakieś detale w oprogramowaniu, chęć wyeliminowania konkurencji… licho wie.

    @Staruszek potrzebny od zaraz.

  116. staruszku
    Przepraszam, że prawie cały następny dzień zleciał, a ja jeszcze ci nie odpowiedziałam.
    To nie ty jesteś passe (ani windows XP, choć tak wyczytałam w wiki).
    JA jestem i nie ma to nic wspólnego z wiekiem, ale z moim niekompatybilnym względem informatyki i nowinek technicznych, mówiąc staroświecko, umysłem. Zadziwiająco sprawnie posługuję się na co dzień komórką i jej funkcjami, oraz na potrzeby własne komputerem stacjonarnym i laptopem. I to mi wystarcza. Nie muszę wiedzieć, jak i dlaczego ten sprzęt działa.
    Ale, jak zwykle, doceniam twoje pedagogiczne zapędy i jeszcze raz dziękuję. Zastanowię się, co z tą klawiaturą.

  117. Od czerwca 2013 roku KE prowadzi śledztwo w sprawie zgodności praktyk podatkowych z zasadami pomocy publicznej w odniesieniu do siedmiu państw członkowskich. Komisja zażądała przeglądu decyzji podatkowych od Cypru, Irlandii, Luksemburga, Holandii oraz Wielkiej Brytanii, a do Belgii zwróciła się o informacje na temat określonych interpretacji podatkowych.

    W czerwcu KE otworzyła dochodzenia dotyczące decyzji w sprawie podatku dochodowego od firm, jakie wobec koncernów Apple, Starbucks i Fiat Finance and Trade podjęły Irlandia, Holandia i Luksemburg.

    Czytaj więcej na http://biznes.interia.pl/podatki/news/bruksela-ostro-tropi-placacych-za-malo,2066931,4211#iwa_item=13&iwa_img=0&iwa_hash=10047&iwa_block=business_news?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome
    ===================

    „Wolna konkurencja”, „Niech wygra najlepszy”!!!
    Sterydy naszym potrzebne od zaraz, przy takiej konkurencji………
    ==============

    Chwalę sobie XP i nie mam zamiaru zmieniać.
    Na starym kompie mam jeszcze do gier Milenium.
    Te nowe systemy, to dzieło marketingu, a nie funkcjonalności…….

    Chyba wczoraj zapuściłem TDSS killera.
    I znowu mi jakieś trzy robaczki szpiegujące znalazł.
    I zlikwidował…….
    Poprzednio, takie ustrojstwa zainstalowały się w Tlenie, Operze, Outluck, Skype.
    Wszystkie internetowe wyjścia na świat…..
    Część z nich powodowała niemożność obsługi niektórych programów, część nie robiła nic……pozornie…..

  118. Nelu!

    Dlaczego jesteś komunistką – nick na czerwono? Nie umiem kopiować tego nicku.

    ***Mam troszkę inny problem Ta strona zawiera pętlę przekierowań – taka biała plansza pojawia się na całym ekranie***

    Ja kiedyś widziałem atak hakerów patriotycznych na internetową Silesię. Jeśli ktoś nacisnął link Silesii to otworzyła się strona niemieckiego producenta beczek do piwa – piękne „przekierowanie”!

  119. – Człowiek lata w kosmos, klonuje zwierzęta i przesuwa wiek życia, ale niepodobna sobie wyobrazić dziś przedsięwzięcia o takim rozmachu – zbudowanie 555 km torów kolejowych w najtrudniejszym, górskim terenie, wraz ze wszystkimi urządzeniami technicznymi, drogami dojazdowymi, stacjami wraz z budynkami mieszkalnymi dla kolejarzy w dwa lata bez spóźnienia – podkreśla inicjatywa Lokomotywa – Koalicja Kolei Galicyjskiej, która skupia działaczy społecznych i miłośników kolei.
    http://logistyka.wnp.pl/130-lat-temu-otwarto-galicyjska-kolej-transwersalna,240690_1_0_0.html
    ===============

    Miłośnikom kolejnictwa……

  120. Antonius
    17 grudnia o godz. 20:19
    Chyba się wezmę i zastrzelę… Ja komunistką.
    Trzeba sięgnąć do korzeni, czyli do prapoczątków mojej blogowej aktywności.
    Byłam początkującą użytkowniczką komputera, wszystko było dla mnie całkowicie nowe. Zalogowałam się po raz pierwszy u Passenta, wypełniając kolejne poletka; podpis, Email i … ta trzecia??? wpisałam za czyjąś poradą;
    /www … no i była z tego ANCA na czerwono. Kiedy chciałam się dopisać do red. Paradowskiej, znowu ukazały się te poletka… puste… więc pomyślałam, że trzeba coś innego wstawić jako podpis… wstawiłam NELA
    a tę trzecią znów /www… wyszło na czerwono! Taki sam zabieg zastosowałam u W. Kuczyńskiego i … znów ten podpis! no to wpisałam jasnaanielka, reszta jak wyżej. Wpisując się do Szostkiewicza już miałam jakieś wątpliwości… więc powtórzyłam NELA i … weszło.
    Z biegiem lat wyszłam z blogu Kuczyńskiego i pozostała mi ANCA i NELA, ale postanowiłam to jakoś ujednolicić i zrobiłam z tego ANCA_NELA, którą wreszcie skróciłam do samego NELA i tak już pozostanie, bo i u Szostkiewicza już nie piszę i od Passenta się wyprowadziłam.
    Za ten czerwony kolor @Staruszek bił mnie paskiem od spodni , linijką po łapach i w ogóle na mnie bardzo krzyczał, ale ja ten kolorek pozostawiłam na znak tego, że się rumienię na samą myśl o tym, jaka ja byłam zielona rozpoczynając swoją blogową aktywność. Staruszkowi tłumaczyłam i przepraszałam, zresztą nie tylko jemu tłumaczyłam.
    Jakoś mi darowali, albo się przyzwyczaili a @Staruszek pewnie machnął ręką, uznając, że jestem niereformowalna.
    Jednego mi nie można zarzucić; że manewrując swoimi nickami podszywałam się pod samą siebie. Zawsze byłam sobą, bez kombinowania.

    Mam nadzieję, że cię nie zanudziłam.
    Nie rozumiem tylko, czemu nie możesz skopiować mojego nicku?
    Zaznaczam taki czerwony nick na niebiesko, zaznaczam „kopiuj”, potem „wklej” i wchodzi bez problemu.

  121. Wiesiek59
    Jako miłośniczka kolejnictwa dziękuję za podróż tranwersalną.
    A czy znasz „wąskotorówki” np. na Suwalszczyźnie?

  122. Wiesiek
    A ta droge równiez zbudowano w 2 lata na poczatku XIX w.
    http://www.suedtirol-it.com/stilfs/stilfser-joch-strasse.html

  123. Schylę się do orydynarności i do szczegółów.

    W pierwszym czytaniu pierwszego z trzech cytowanych zdań przeczytałem przenośnię, której nie zrozumiałem.

    Nie wiem, jakim cudem z części klawiszy „zeszły” mi literki.

    Literki zeszły i poszły na wódeczkę. Po czym weszły w krajobraz wiszący na ścianie. Może na tej rerodukcji był widok z małą dawką ożywczej dla umysłu zieleni a z płonąca żyrafą. Tak to jest, gdy trzyma się benzynę w szufladach z bluzkami noszonymi na płonącym sercu.

    Żaden drukowalny znak (włącznie ze spacją czyli odstępem) nie może być i nie bywa odłączany od mechanicznego miniurządzenia zewwnętrzego jakim jest pojedyńczy klawisz będący częścią urządzenia do wprowadzania danych nazywanego klawiaturą.

    Ja nie opisywałem w obszernym komentarzu adresowanym do @mag, dlaczego klawiatura dostarcza znaki na ekran komentatora i jak to robi. A dzieje się to tak: miganie kursora wstawiania (najczęściej w postaci pionowej kreski |) oznacza że kliknięcie w klawisz spowoduje widoczne przesłanie do procesora komputerowego co najmniej dwóch znaków: znaku powiadamiającego, że następny znak jest elementarna daną przesłaną z klawiatury i może to zapowiadać nadejście kropki, cyfry, litery znaku nawiasu lub tyldy: ~ oraz innych cudeniek spoza elementarza.

    Ciekawostką jest, że znak tyldy nie da się wprowadzić jednym kliknięciem, a znak paniki (panic character) jest tworem o jeden poziom abstrakcji wyższym. Gdy od drzwi słyszymy głos szefa, to naciskami specjalny zestaw klawiszy (być może jednostkowy) i biuściasta naga znika z ekranu podwładnego.

    Użycie udogodnienia znanego jako klawiatura programisty potrafi zmienić skutek naciścnięcia jakiegoś klawisza. Słynny jest problem zmiany przez nieuwagę układu klawiatury i wtedy zamiast y produkujemy z.

    Można więc zmienić znak przypisany klawiszowi, ale nie można znaku odszczypać, nie można go odłączyć od znaczenia. Od prądu natomiast to i owszem. Można tylko zmienić znaczenie kliknięcia przesyłane do procesora.

    Ja mam klawisz z napisem F7. W krótkim czasie po zakupie dziś mego stareńkiego TravelMate 2492 komputer ten przestał słuchać klikania mojej żony. Sprzedawca zapropnował pozostawienie komputera na miesiąc do przeglądu przez pracowników serwisu technicznego. Nie zdecydowałem się na to i po powrocie do domu przeczytałem tę pieprzoną instrukcję
    (Skrót używany przez informatyków na denerwujące maile ze skargami. Dosłownie znaczy „Read the fuckin’ manual”, czego chyba nie trzeba tłumaczyć 😀)

    Duet klawiszy Fn+F7 zablokował sygnały z panelu dotykowego (pol: touchpad) i mysz zeszła.

    Ten sam duet przywołał mysz z zaświatów i wskaźnik myszy (pol: pointer) już się posłusznie poruszał po ekranie, chociaż żdnej myszy nie podłączyłem. Panel dotykowy był dla żony nową analogią myszy i można było opisanym tu duetem zapobiec szaleństwom naszego domowego metaforycznego kota, który ogonem wybijał polecenia na panelu dotykowym gapiąc się na pływające na ekranie rybki.

    Przed upowszechnieniem się internetu do jednego z ośrodków wiedzy komputerowej zadzwoniła starsza pani. Zdjęła czarne przyciski kawiatury, aby je odbrudzić i ulożyła na podobieństwo kopiowanej mozaiki czapeczki klawiszy w układzie odwzorującym jej układ klawiatury. Jej ukochany kotek postanowił się do niej połasić i klawisze zdjęte stały się bezładną płaską stertą, tym bardziej, ze kotek lubił turlać. Tyle że te klawisze same nie zeszły.

    Gdy klawiatury nie były jeszcze takie tanie jak dziś, takie odsłanianie podłoża klawiszy służyło oczyszczaniu podloża klawiszy z włosów, z okruchów orzeszków ziemnych i z plam po napojach energetyzujących po jakich zapalonym programistom odbijało i wygrywali w Tetrisa z maszyną. Dziś w te klocki mało kto gra.

    Zatem może @mag miała klawisze ze startymi do cna oznaczeniami białych dużych liter na czarnym tle? Wstyd się przyznać, że ma się taką badziewiową klawiaturę! Ale to nie dotyczy @mag, której wszechstronnie rozumiana bieda nie dotkła. Zatem było zapewne tak: @mag klikała w C a kursor przesuwał się o jedną spację. Otóz teoretycy informatyki uparcie twierdzą, że spacja jest znakiem i utwierdza ich w tym Noam Chomsky.

    Ponadto YouTube przychyla się do tezy, że wszystkie zróżnicowane zestawy danych są listami. Każdy jutubkowy filmik jest elementem listy, a ta może mieć podlistę nazwaną kolekcją.

    Sprawa jest teoretycznie trudna, a podłoże teoretyczne jest obce deklaratywnym informatycznym głąbom, które po Gwiazdce znakomicie będa sobie radziły z laptopami majacymi dotykowe ekrany.

    Już dziś miliony użytkowników małych komputerków zrodzonych z matki komórki wywołują operacje przesuwając bezdotykowo opuszki palców na klawiaturze.

    Rżnięcie głupa przez humanistki i przez humanistów jest owocem pretensjonalności informatyków i lękiem przed ośmieszeniem się. No i trzeba by wpierw nawymyślać Finom od idiotów. Ich wnuki będa ze swego elementarza uczyły się klikania:
    Helga ma ipada. oraz Grześ nie wysłał mejla, o którego wysłanie prosiła go ciotka.

    Fiński Jóżio nie będzie ciągnął fińskiej Basi za warkocze, ale w pracy zdalnej podepnie pod jej kanał RSS strumień liryków Rainer’a Marii Rilke’go.

    Bo bez względu na poglądy polityczne ma myć krótko! KRÓTKO!!!! Q.R.W.A G.E.N.DE.R!

    Bog- Chonor-Ojcowizna- reszta w kieszni!

    A @staruszek na podobę Władysława Turskiego: nie pracuje w softłerze tylko w wytwórstwie życzliwych programów.

    trzy bulby i Kaśka z czwartego półpiętrzyka – obiecuję łatwo, ale nie obiecywałem łatwego.

    ===
    Niby wiem, gdzie która jest na pamięć, ale jednak się mylę.

    Było, ale się zmyło. Zajmomy punkt naprawy ma wywieszkę:
    Naprawiamy tylko te komputery, które same się uszkodziły.
    Naoglądali się wojny światów.

    ===

    Czy jako osoba praktyczna masz masz pomysł a ich „odzyskanie”?

    Najczęściej pomaga kilkuminutowe niemanie niczego do bałaknęcia i wydanie polecenia Uruchom ponownie.

    ===

    Islamiści do betka. Zagrożeniem są komputery same siebie przechodzące na weganizm i mądrzejsze od dochtorów.

  124. @NELA

    Ja rozumiem, że przechodzenie na czerwonym świetle nie jest cacy.

    Ale przyzwyczaiłem się ponad kopę lat temu i jeszcze nikogo nie zabiłem w ten sposób.

    Pisanie dużymi literami przez teoretyków infosfery klawiaturowej jest traktowane jako krzyk. Może uczył cię jakiś rewizjonista albo masz przesterowany w góę volumen głosu w programie głośnego czytania tekstów przez komputer.

    Przesada w opisach świadczy o genach przodków Hermenegildy Kociubińskiej. Ja ci odpuszczam, choć nie mam święceń.

  125. @Staruszku
    Hermenegilda Kociubińska, to chyba nie bardzo…
    Już prędzej Szaszkiewiczowa.
    http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/51,53662,11837833.html?i=0

  126. Staruszek nawija i bryluje, bryluje i nawija biednym kobietom makaron na uszy, a tu (założę się) farba zeszła z klawiszy. Co i raz się jakaś uskarża 🙄
    Pot mają taki agresywny?

  127. Gajowy!
    Sam jesteś biedny. I to jak.

  128. NELA
    każdy jest biedny, gdy jest adresatem staruszkowej tyrady.
    Powiedz, co z niej zrozumiałaś.

  129. GajowyM
    Co tu rozumieć? @Staruszek jest poetą a pytanie „co poeta miał na myśli” to najgorsze wspomnienie ze szkolnych lat.
    Poezję się czuje… albo nie.

    Dobranoc

  130. Prawda, że prościej kupić nową klawiaturę? 😉

  131. staruszku,
    wprawiasz mnie znowu w ogromne zakłopotanie, bo uważam się za co najmniej przeciętnie inteligentną niewiastę, a tu nagle schody do nieba, które przede mną stawiasz w zakresie tajemnic komputerowych, ściągają mnie na ziemię.
    Tak się składa, ze moje zainteresowania są rozliczne, ale nie obejmują akurat tej dziedziny.
    Stanowczo wystarczy mi zakup nowej klawiatury.
    P.S. Bynajmniej palce mi się nie pocą i nie wiem, dlaczego farba zeszła z klawiszy.

  132. Ja tu zaglądam głównie w tym celu żeby doświadczać narracji @Staruszka, bo gdzie indziej coś takiego znajdę? Przy okazji przyszedł mi do głowy pomysł na sitcom – nauczyciel informatyki w typie @Staruszka kontra klasa rozwydrzonych gimnazjalistów. To by się działo!

  133. W mojej okolicy wisiały do niedawna (jeden nadal wisi) banery wyborcze kandydatów.
    Napisalem do tych kandydatów informację o tym, kandydat niezależny odpisał, przeprosił i natychmiast zdjął swój plakat. Natomiast baner pani Julii Kloc, córki Izabeli Kloc, która z ramienia PS-u startowala do sejmiku, nadal wisi.
    Tak postepuje partia majaca w nazwie „prawo”.

  134. @mag
    Palce pocą się wszystkim ludziom. Ponadto skóra wydziela tłuszcz (łój). Mieszanina tego tłuszczu z solami z potu może agresywnie oddziaływać na barwnik użyty do druku liter na klawiszach.
    Jeśli nie wierzysz, że również Twoje palce się pocą, (może nawet szczególnie wtedy, gdy piszesz o blogowym stalkerze) to weź do rąk szklankę lub kieliszek do wina, a potem sprawdź, czy na szkle zostały odciski palców 😉
    Na nowej klawiaturze możesz pisać w rękawiczkach, najlepiej jedwabnych 😎

  135. GajowyM
    A ja będę się jednak upierać, że to „wina” wybrakowanej klawiatury, bo z poprzednimi takiego problemu nie miałam. A palce mogły mi się pocić w nie mniejszym stopniu choćby z powodu stalkera.
    Tak czy owak dzięki za wyczerpujące wyjaśnienia. Dodam od siebie, że skóra posiada tzw. płaszcz lipidowy, czyli właśnie to, o czym piszesz, by nie wysychała i starzała się przedwcześnie.
    C.b.d.o.

  136. … że barwnik na klawiaturze dziadowski, to inna sprawa 😉

  137. Gdybyś @mag nie unikała termnów powstałych po twojej maturze, to wiedziałabyś, że jest ci potrzebna nowa klawiatura o kilka dni wcześniej oraz o kilkaset słów wcześniej.

    Przed zakupem nowej klawiatury { mogłabyś / możesz } mieć jako ściągawkę obraz nałożony na ekran jako skutek wywołania podprogramu Klawiatura ekranowa. I tu muszę nawiązać do fiksacji nieustannie przypominanej przez @Kartkę Z Podróży: Boję się, więc jestem.

    Przypuszczam, że nie skorzystałaś z żadnego z dwóch moich odesłań do instruktażu Microsoftowego opisującego uruchomienie klawiatury ekranowej. Zatarcie się NAPISÓW na klawiszach można w ten sposób przezwyciężyć zapewne w czasie krótszym niż minuta, ale trzeba przestać udawać, że ma się zakuty łeb.

    Posiadacze różnych stosunkowo młodych urządzeń wiedzą, że teraz obowiązuje jako wszechobecny zwyczaj wymiana modułu a nie wymiana części na nową. Zatarły się napisy na klawiaturze laptopa, to zamiast naprawiać klawiaturę ponosząc porównywalny koszt wymienia się go na nowego wypasionego laptopa kieszonkowego … i później dyskretnie kupuje się silniejsze okulary.

    Zatem aby pomóc w takim kłopocie jak twój, trzeba znać pojęcie klawiatura wbudowana, klawiatura przyłączana, mysz mechaniczna, mysz radiowa oraz ekran dotykowy.

    Natomiast ty kokieteryjnie i nudnie przyjmujesz postawę pretensjonalnej humanistki twierdzącej, że Bruno miał zawroty w głowie przed śmiercią. I tak się kręci życie humanistów, którym starzy kupili remingtona w nagrodę za odebranie świadectwa dojrzałości należnego jak psu buda.

    Wymiana laptopa na nowy może się wiązać z potrzebą odnalezienia po latach hasła do poczty e-mail nowo używanej. Bo nowy laptop wystartuje stawiając jako warunek założenie nowego konta u innego dostawcy internetu. I będzie kłopot ze schizofrenią i gospodarką tożsamościami.

    Żona jest główną aktywistką naszej wspólnoty mieszkaniowej i niezdarne przejście z programu pocztowego Outlook Expres 6 oraz odejście z Windows XP na Windows 8 grozi utratą treści e-maili traktowanych jako dokumenty finansowe na wiele dziesiątków PLN. Klęska takiego przejścia to kompromitacja i dodatkowe koszty aby serwis komputerowy poprawił samopoczucie.

    Ale hasło poczty internetowej jest zapisane na kartce wspóltworzącej górę śmieci w Gaci na wschód od Żoliborza. I @staruszek będzie straszył hunanistki webmailem umożliwijącym odbiór swojej poczty na komputerze koreańskich gospodarzy, którzy nas zaprosili.

    Ja sobię radzę. Ale aby nie wprawiać bez potrzeby (nie mam jej) nie ogłaszam w komentarzach przekonania, że wykształciuchy masowo unikają treningu w zadawaniu pytań wujkowi Googlowi. Bo nie znają jego języka. A w chwilach słabości przyznają, że nie wiedziały, że Google rozumie po polsku.

    Komputer nie jest problemem.
    Problemem jest lnieniem tożsamości z której ma po wylince wyjść pokorna tożsamość ponowoczesna.

    Czyja to rasią? No czyja? i co to jest ta obrzydliwa manetka co jom trzymam w rąsi?

  138. Na naukę nigdy nie jest za późno. Pewien radny zasłużył sobie na mandat a nawet dwa. Postanowił szukać sprawiedliwości przed sądem, więc nie odbierał wezwań do zapłaty, ani też innych wezwań i … okazało się, że zgodnie z procedurą ma do odsiedzenia jeden dzień aresztu.
    No to zorganizował sobie serwis prasowy i w towarzystwie kamer udał się pod drzwi aresztu, pod tymi drzwiami udzieli wywiadu i wszedł.
    A tu niespodzianka, bo się okazało, że do odsiedzenia ma też inny, niezapłacony mandat i trzeba będzie odsiedzieć trzy dni.
    No i bardzo dobrze!
    Kokietował, że odsiedzi za to, że nie siedział wtedy, kiedy siedzieli inni i też będzie bohaterem naszych czasów.
    Czy muszę dodawać, że pan jest posłem z nadania PiS?
    Takie podejście do obowiązujących przepisów to tylko w tej partii.
    Małe kaczuszki ciurkiem za kaczką matką.
    No, ale co wolno wojewodzie, to nie tobie samochodzie.

    http://www.tvn24.pl/katowice,51/przyszedl-do-aresztu-na-jeden-dzien-zostanie-trzy,499630.html

  139. Ktoś przywiózł i posypał eci-peci ???
    Od paru dni znowu zaczyna się kampania prasowa HUZIA NA JÓZIA , sorry na Putina.
    Oczywiście WSZYSCY jesteśmy za sąsiadem ze wschodu , załatwiamy mu wejście do
    U E i organizacji wojskowych //licho wie jakim prawem ??? i // no i w ogóle.
    Czy można się dowiedzieć ile wynosiło to ECI-PECI i czy była to pani Nuland ?
    ukłony

  140. Nelu!

    Wybacz staruszkowi wzmiankę historyczno-polityczną, takiemu prawdziwemu staruszkowi, nie informatycznemu. Faktycznie sobie niejasno przypominam, ze kiedyś była mowa o tym www przy logowaniu i jego skutkach. Nie miałem i nie mam strony www (choć mógłbym mieć) i zostawiłem rubrykę pustą.
    Mój wczorajszy kłopot polegał na tym, ze nie umiałem zaznaczyć Twojego nicku na niebiesko. Nie mam wiedzy, jaką staruszek ostatnio nam przybliżył, czyli co się dzieje realnie, gdy naciskam klawisz. Jako fizyk mogę tylko domniemywać, ze zamykam lub otwieram jakiś obwód elektryczny, w którym popłynie prąd (lub wręcz przeciwnie) i komputer wie, jaki klawisz był wciśnięty. @staruszek wie, jak to wygląda od strony hard i soft ware, mnie to wisi.

    Aby czerwony nick skopiować, musi się mieć normalny kursor przed pierwszą literą, a ja widziałem tylko „rączkę Neli” – taką łapkę – po naciśnięciu której otwiera się … pusta strona www.
    Być może nie trafiam myszką idealnie we właściwe miejsce i ta łapka mi bruździ. Zrezygnowałem z zaznaczenia i przepisałem imię, już bez daty itp., było szybciej.
    Jak ważne jest to www to stwierdziłem nas podstawie pewnego zdarzenia.

    Mały chłopak się zgubił i litościwi ludzie spytali go czy chociaż zna swój adres. Ten znał: „www.Jasio.com.pl”!

css.php