14.01.2015
środa

Cudowne lwic rozmnożenie

14 stycznia 2015, środa,

Taki dziś mamy polityczny krajobraz, że gdzie nie spojrzeć – tam lwica.

Szczególnie dużo lwic pojawiło się na lewicy. Główną cechą lewicowych lwic jest to, że są urodziwe. Można nawet powiedzieć, że uroda wystarczy, aby od razu zostać lwicą. I to z sukcesem.

Lwica Magdalena Ogórek ledwie pojawiła się w prezydenckich sondażach, a już ma regularne 6 proc. Jak tak dalej pójdzie, prześcignie Andrzeja Dudę i Jarosław Kaczyński będzie żałował, że żadnej lwicy nie znalazł. Zresztą zwykle otaczał się aniołkami.

Pani Barbara Nowacka też potencjał lwi ma duży (nawet mój macierzysty tygodnik POLITYKA obie panie jako „lwice” na okładce zamieścił). Poseł Andrzej Rozenek już publicznie wyjaśnia, że tłumaczył Palikotowi, aby postawił w prezydenckich wyborach na Nowacką, a nie na siebie. Ale lider Twojego Ruchu jest niepoprawny i zawsze stawia na siebie. Może zresztą Palikot – jako nieco bardziej politycznie doświadczony – uważa, że wybory prezydenckie to jednak jest poważna sprawa? Jednak nie bardzo wiadomo, co u Palikota poważne, a co nie. Ja akurat za decyzję startu go szanuję: jest liderem partii i uważa start za swój obowiązek, co korzystnie różni go od innych liderów, którzy wystraszyli się mocnej pozycji Bronisława Komorowskiego.

Zaś nowe lwice lewicy pokazują, jak dziś w polityce niewiele trzeba, aby zostać lwicą. Taka Aleksandra Jakubowska zanim lwicą została (też na okładce tygodnika POLITYKA), solidnie musiała się napracować jako posłanka, rzecznik rządu, minister kultury, wreszcie szefowa gabinetu premiera Leszka Millera. Miała swoje wzloty i upadki, ale podjęła dziesiątki decyzji, występowała z sejmowej trybuny, była zaciętą polemistką, miała bardzo wyraziste poglądy, była autorką wielu pomysłów politycznych (nie zawsze dobrych i kończących się dobrze, ale nie błądzi tylko ten, kto nic nie robi). Musiała w każdym razie zostać doświadczonym, pełnokrwistym politykiem, by zasłużyć na miano lwicy.

Prawdziwą lwicą była Krystyna Łybacka, wielka dama SLD, minister edukacji, profesjonalistka, która swego czasu trzymała w ryzach całą Wielkopolskę i dziś pewnie wygrałaby ranking na najlepszego i najbardziej szanowanego polityka tego regionu (być może obok Hanny Suchockiej, niesłusznie zapomnianej). W wyborach do Parlamentu Europejskiego uzyskała przecież świetny wynik.

A dziś? Po prostu łatwizna. Pani Barbara Nowacka dobrze sobie radzi w studiach radiowych i telewizyjnych, gdzie ostro jeździ po rządzie, co trudne nie jest. Każdy po rządzie jeździ, trudniej czasem próbować zrozumieć coś z tego, co rząd robi, choćby potrzebę zmian w górnictwie. Inne jej polityczne doświadczenia nie są znane, wyjąwszy wierność Ruchowi Palikota, co dobrze świadczy o jej lojalności, bo Palikot przegrywa z nową lwicą Ogórek. Ale też być może piszę to z wielką nieśmiałością) stawia pod znakiem zapytania trafność jej politycznych wyborów, czyli polityczne kwalifikacje. Żadnych politycznych decyzji jeszcze nie podejmowała, odpowiedzialności choćby za skrawek państwowego nie ponosiła, podobno skutecznie zarządza prywatną szkołą. Dobrze o niej świadczy, że jeszcze nie rwie się do prezydentury, uznając, że powinna nabyć jakieś doświadczenie.

Lwica Ogórek jest bardziej zdecydowana i wyzwanie podejmuje bez wahania. Na początek chce zmienić całe polskie prawo, który to postulat zamurował chyba samego Leszka Millera, który swojej kandydatce natychmiast po takim oświadczeniu głos odebrał. Lwica Ogórek ma doświadczenie medialne i podejmowała różne życiowe decyzje związane z występami w filmach i serialach, zatrudnieniem się w telewizji TVN, co uniemożliwiło jej występowanie w innych stacjach i komentowanie na szerszym forum życia i historii Kościoła – co zresztą czyniła fachowo i z umiarem. Dokonała więc wyboru.

Ośmielam się jednak twierdzić, że prawdziwa lwica, czyli Jakubowska, dokonywała wyborów rzeczywiście politycznych i w skutki brzemiennych. Broniła do końca Leszka Millera i jego rządu, była współautorką decyzji, by premier po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej wystąpił o wotum zaufania i tym samym uniemożliwił prezydentowi Kwaśniewskiemu gry mające doprowadzić do upadku gabinetu. Nie oceniam trafności, moim zdaniem tamto wotum akurat było nietrafne, bo w efekcie doprowadziło do upadku całej formacji. Ale było to jednak uprawianie prawdziwej polityki.

Obie obecne lwice nie są więc nawet kociątkami na dorobku. I tak naprawdę dziś w politycznym krajobrazie widzę jedną prawdziwą lwicę, choć oczywiście urodą i młodością zdecydowanie ustępuje tym, które otrzymały nominacje. Jest nią premier Ewa Kopacz, która podjęła wyzwania restrukturyzacji kopalń, stanęła przeciwko związkowcom. A przecież Piotr Duda zapowiedział, że po pysku niektórym z władzy też by dać należało. Pani premier z imienia i nazwiska co prawda nie wymienił (może myślał o Tusku, do którego żywi nienawiść wielką?). W Brzeszczach już rozwieszono jej nekrologi i nawet pogrzeb urządzono (palenie kukieł – sprawa normalna).

Szansę na zostanie lwicą miałaby też posłanka Beata Szydło z PiS, która kiedyś była burmistrzem tej miejscowości. Zasłużyłaby na to miano, gdyby te nekrologi osobiście pozrywała. Dałaby dowód klasy, odwagi i świadectwo, że jednak w politycznej walce są granice, których przekraczać się nie powinno. Tym samym zresztą powstałaby wreszcie równowaga, lwice nie byłyby przynależne jedynie lewicy, ich rozmieszczenie byłoby bardziej pluralistyczne.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 229

Dodaj komentarz »
  1. Lewica na pozarcie lwicom rzucona. Cos w tym moze byc

  2. taki żart koloru blond

  3. Lepiej lwem być – nawet na salonach
    Niźli lwicą w męskich kalesonach

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W świecie popkultury i (pop)polityki nie trzeba wiele, aby wejść na okładki pism – czasem wystarczy skandal, innym razem afera, a czasami – jak widać po tej „lewicowej mizerii” – samo chciejstwo pozbawione autorefleksji i samokrytyki. Wg tego samego schematu mamy sportowców – polityków, byłych piosenkarzy – polityków, modelki zostające aktorkami, a nawet bohaterów „reality show” którzy zostają ministrami jak Arłukowicz, który nadal jedyne co potrafi, to uprawiać „reality-show”. Taka jest polityka w świecie „konsumpcyjnego kapitalizmu” – wszystko może być towarem na sprzedaż. Również tym towarem politycznym. Dla pani Ogórek, która chce się sprzedać za wszelką ceną i nieważne gdzie i jak, występ w „Tańcu z gwiazdami” trzy miesiące po kampanii już będzie sukcesem.

  6. Zwabiony Internetową zapowiedzią strony Tytułowej nowej „Polityki ” po chyba 7-8latach przerwy kupiłem za 5,90 PLN ten egzemplarz . Pani w kiosku (w drodze do garażu mowi mi tak chce pan 3 sztuki ,O ! Nie powiadam .Dowiedziałem się o niej, że dostaje 5 egzemplarzy ,bo takie zapotrzebowanie .Kupiłem bo zapowiadalo się oczekiwanie w innym rejonie miasta na czas wizyty mojej przyjaciolki u klinice znakomitej Stomatolożki ..
    Przeczytałem art.Malwiny Dziedzic „Nowe Lwice Lewicy ” ,życzliwy Barbarze Nowackiej i uszczypliwy wobec Magdaleny Ogórek .a inne puki co przekartkowałem . .
    Jest też artykuł o śp.Marianie Jurczyku autorstwa pracownika INP O/Szczecin i wspomnienie Jacka Żakowskiego o śp.Józefie OLeksym .
    A teraz slowo o jednym zdaniu premiery Ewy Kopacz .
    Wywiad prowadzili Jerzy Baczyński i Janina Paradowska ”
    * Chcę pilnować jednego : aby każdy kto pracował pod ziemią,zachował status górnika , nawet jeśli już jego kopalni nie będzie ,czy on sam znajdzie się na urolpie ,jaki teraz proponujemy * Fajnie dla nich !
    To zadanie zadaniem moim nie do wykonania .Dwa dni temu na portalu „Na Temat ” Kazimierz Kutz pisał , „Na każdej kopalni jest przeciętnie 20 związków zawodowych , nie wiem ilu z nich jest na etacie górnika dołowego -prognozuje ,że każdy choć ich tam niema ( Lustracja Górnicza ) .TO Oni w prywatnej sprawach Napinaja gruz i nie poddadza się .Trzeba by zmienić ustawę o związkach zawodowych – nie do zmiany w roku wyborczym <!!!
    w sumie wywiad prorzadowy !
    ps.
    Prawdopodobnie nie powrócę do czytania "Polityki " a pamiętam czasy kiedy nosiłem duża Polityke w reku na ulicy i zaczynałem ją czytać od ostatniej strony – minelo 50 lat .

  7. Szanowna Pani redaktor jednak przeszarżowała. Barbara Nowacka o status „lwicy” się nie ubiegała, nie zdecydowała się na startowanie w wyborach prezydenckich i w dodatku wyjaśniła dlaczego: z szacunku dla państwa; nie czuje się dość doświadczona i kompetentna by teraz startować. Wiele jej wypowiedzi, to wzór umiarkowania, rozsądku i kultury zarówno politycznej i osobistej. Uczyć się tego mogliby od niej i ci, co mają więcej doświadczenia w pełnieniu ról odpowiedzialnych, a będący prostakami i ludźmi słabych kwalifikacji merytorycznych.

    To ją także zdecydowanie różni od nie tyle lwicy, ani nawet lwiczki, co oseska, nie wiadomo czy na pewno lwiego, może tylko kociego – czyli pani Ogórek.

    Z kolei pani premier Kopacz należą się słowa wielkiego uznania za rolę i pracę w Smoleńsku. Jako pani premier rządu pełni rolę wybitnie odpowiedzialną, ale nie wiadomo jeszcze jak ją pełni. Okaże się w perspektywie kilku co najmniej miesięcy.

    Więcej i pewniej można powiedzieć o osobach, które odpowiedzialne role pełniły i jest wystarczająca perspektywa pozwalajaca na w miarę dobre podsumowanie: Pani Łybacka z pewnością zasługuje na tytuł lwicy i to lwicy która dobrze się z roli wywiązywała. Chyba by się nie obraziła na tytuł: lwica-matka. Pani Jakubowska także może być lwicą zwana, ale lwicą poranioną.
    Zaś co do pani Suchockiej, poza jej wybitną zasługą dla Kościoła Katolickiego, czyli wybitną niezasługą dla Republiki, nie widzę powodów by zasługiwała na ten poważny tytuł.

  8. * a nawet bohaterów „reality show ” Którzy zostają ministrami jak Arłukowicz ,który nadal ect.* Tak pisze @ Marcos o 19:27
    Arłukowicz nim zangażował się do Polityki był lekarzem cenionym i lubianym.
    Został odznaczony „Orderem Uśmiechu ” za pracę i poświęcenie w leczeniu Dzieci .
    Dziś , anonimowy Blogowicz pisze ordynarne głupoty na jego temat .

  9. Dziękuję „Polityce” za to, że tak bardzo ceni wolność słowa tradycyjną wartość Europy, żiż skasowała mój niewinny komentarzyk, w którym w niczym nie naruszam żadnego REGULAMINU.

  10. Wolę artykuł pani Malwiny Dziedzic na ten sam temat.
    Paradowska,znacznie bardziej płytko, traktuje ten temat.
    Propagandowo.Wedle specjalnosci.
    „Kościście” rzec można.

  11. Lewica miała tylko jedną kandydatkę na prawdziwą lwicę w wyborach prezydenckich – Małgorzatę Szmajdzińską. Ta kandydatka jednak albo nie chciała albo jej nie chcieli bo to nie byłaby paprotka 😉

  12. Rzeczywiście, lwic ci u nas dostatek. Bawiły mnie obie wymienione kandydatki, ale przypomniałem sobie słowa Kuronia, który, jako kandydat na prezydenta ( a juści ) rzekł: Jeżeli ( po jego wyborze ) nie będzie lepiej, to przynajmniej będzie weselej. Parafrazując, można – w odniesieniu do obu pań – słowa te powtórzyć, zamieniając jedynie wyraz ” weselej” na ” ładniej”.

  13. Co tam lwice! Lwy to dopiero som goście!
    My wiemy, gdzie mieszkacie, znamy wasze nazwiska i nic wam nie pomoże!
    Wygłosił niejaki Duda do posłów ze Śląska, aby dobrze wiedzieli, jak mają głosować, żeby nie dostać po gębie i nie stracić domu w jakimś pożarze.
    Przy takim zaryczeniu to pani doktor Ogórek mi ani trochę nie imponuje.
    Prezydenckie wybory zamieniają się w rewię, będzie zabawa, wygra ten, co ma wygrać i światła pogasną, kurtyna opadnie, no i nareszcie będzie można znowu żyć po bożemu.
    A na bieżąco, to sobie nucę pod nosem jakąś ładną piosenkę i cieszę się, że górnicy do stolicy a nie do Wrocławia.
    Wykazał się determinacją min. Arłukowicz, mam nadzieję, że determinacji nie zabraknie też pani premier Kopacz.
    Skoro już spalili jej kukłę i wynieśli trumnę… może robić co zechce. Najwyżej jej nie wybiorą na kolejną kadencję i wtedy niech sobie zwycięzcy sami pchają tę taczkę… Niech rządzą, jak potrafią a krzyczą, że wiedzą najlepiej.

  14. Dla sympatycznego oczywiście, niewątpliwie dzielnego związkowca Dudy ten piękny utwór na dudy dedykuję z życzeniami spełnienia;
    pchamy

    Dobrej nocy!

  15. „Jest nią (lwicą – dp. Lex)) premier Ewa Kopacz, która podjęła wyzwania restrukturyzacji kopalń, ….”
    Pani Redaktor,
    bądźmy dokładni. Lwica Premier Kopaczowa nie restrukturyzuje kopalń tylko Kompanię Węglową. Kopalnie p. Premier chce (lub chciała – bo coś ostatnio jakby słabiej głosi o tym ) likwidować.
    Zaiste wygodna to forma „restrukturyzacji „przez likwidację. Zlikwidować i Rząd ma po kłopocie. Z kłopotami zostają samorządy i ludzie, którzy potracili pracę.
    Górnicy doświadczyli społecznych skutków restrukturyzacji przeprowadzonej przez rząd. J. Buzka. Ich aktualny opór przed podobnym przedsięwzięciem jest także konsekwencją tamtych doświadczeń.
    Skoro ich reakcja jest taka jaka jest to widocznie tamta restrukturyzacja nie była tak świetna jak niektórzy chcą ją widzieć zmierzając pójść podobną scieżką i w pamięci górników zapisała się… nieszczególnie dobrze, że tak eufemistycznie to określę.
    Ps. Bodajże wczoraj (?) ok. godz. 22-iej w Polsacie News był program chyba p. red. Sakowskiej o górnikach „zrestrukturyuzowanych” przez duet Buzek -Steinhof i ich (górników) losach. Pouczające to było i skłaniające do refleksyjnej oceny zamierzeń „lwicy” na premierowskim fotelu w tym przedmiocie.

  16. Panią Premier Kopacz usprawiedliwia w pewnym stopniu , że sytuację w górnictwie otrzymała w spadku po swoim poprzedniku. Można jej tylko współczuć i i wyrazić ubolewanie , że w tym „dziedziczeniu” nie mogła spadku po Premierze Tusku przyjąć ” z dobodziejstwem inwentarza” tylko musiała brać ten spadek „wprost” z wszystkimi obciążeniami zaniechań b. Premiera..

  17. Ejże! Nie ma to jak baba babie dołoży!
    A co złego jest z Ogórek? Ładna, uśmiecha się pięknie, głupot nie gada – pod żyrandol się nadaje!
    Przecież ta cała funkcja prezydenta na reprezentowaniu polega, na uśmiechaniu się i powstrzymaniu od gadania głupot. To fajnie będzie, jak będziemy mieli najpiękniejszą prezydente ze wszystkich prezydentów!

  18. Czy to córka tego Ogórka?

  19. @Ewa-Joanna
    A co złego jest z Ogórek? Ładna, uśmiecha się pięknie, głupot nie gada
    To nic złego w okienku telewizora, ale do rezydowania nawet pod tym żyrandolem to trochę za mało.

  20. Z panią doktor Ogórek nie dzieje się nic złego; wygląda jak wygląda, głupot nie gada, zęby ma zadbane, może się uśmiechać i nie rozczaruje. Poza tym zna kilka języków i ma doktorat. To dużo.
    Jedyny kłopot polega na braku dystansu do własnych kompetencji i możliwości. Wiara góry przenosi, jednak warto oprócz wiary w siebie prezentować coś jeszcze, np. jakieś dokonania w dziedzinie, w której zamierza się robić życiową karierę. A tu właśnie pustać…
    Kto spoza grona znajomych osobistych i branżowych słyszał coś, choćby cokolwiek o dokonaniach pani doktor Ogórek w takiej dziedzinie, jak polityka?
    I nagle staje ona, jak ta śliczna (że tylko siąść i płakać) polonistka Waligórskiego i oświadcza, że właśnie się zdecydowała zostać naszym prezydentem/prezydentą? prezydentką?
    No ja dziękuję!

  21. Na dzieńdobry młoda śliczna … i tak się to pewnie skończy. Tylko po co?

  22. Jurek ogórek kie łbasa i sznurek.Lewica chwyta się ogórka jak pijany sznurkach.Lepiej głosować na nią niż na idiotów pokroju posła Grodzkiego czy prezesa ,co chłopców woli.

  23. Na temat lwic nie mam wiele do powiedzenia. Pani Nowacka jest dla mnie pojęciem pustym, nawet nie wiem jak wygląda. „Poraniona” lwica opolska ma znaczne uszkodzenia futra przez procesy sądowe (bo poprawki do ustawy – „albo czasopisma” się wypiera!) i nie wiem, czy mogłaby po korupcyjnym skandalu udawać „czystość” żony Cezara..
    O Ogórkowej już się wypowiedziałem, wskazując na jej walory i moje wątpliwości związane z jej wykształceniem. Sugerowałem, że w swej pracy doktorskiej chyba skorzystała wyłącznie z źródeł zatrutych (prokościelnych), nie ceniąc dzieł, będących na indeksie kościelnym. Nie mam dowodu, bo nie próbowałem nawet znaleźć jej pracy „naukawej” z założenia, jeśli o kk mówi obecnie to co mówi. Zainteresowani mogą obejrzeć w YouTUbie jej wystąpienie, gdzie polemizuje z prof. Hartmanem, który postawił tezę, ze polski kk nie jest nowoczesny. Ona mówi składnie, ale jej argumenty świadczą o zdecydowanej uniżoności wobec kk, a to nie jest dobry prognostyk dla Polski. Byłaby to pod tym względem zamiana siekierki na toporek, bo demonstrowana publicznie pobożność aktualnego prezydenta jest żenująca. Nie zabroniłbym mu polować, ale nie na umowne czarownice, czyli na niechętnych tej chamskiej dominacji w życiu publicznym reprezentantów jednej religii, widocznie jedynej prawdziwej – do momentu, gdy Islamiści wymordują lub skonwertują naszych biskupów na Islam.
    Wprawieni w głoszeniu kłamstw pewnie chętne zamiast kazań i listów pasterskich wygłoszą fatwy, jak w Arabii Saudyjskiej sławny mułla, że nie wolno lepić bałwanów z śniegu i to w kraju, gdzie raz na 100 lat Arabowie widzą śnieg, tzn. fatwa niezwykle istotna, prawie jak bruzda i rura wydechowa polskich profesorów teologii..

    Znalazłem ważną dla mnie rzecz – w komentarzu @Waldemara:

    @Waldemar
    14 stycznia o godz. 20:12 190435

    ***Dwa dni temu na portalu „Na Temat ” Kazimierz Kutz pisał , „Na każdej kopalni jest przeciętnie 20 związków zawodowych , nie wiem ilu z nich jest na etacie górnika dołowego -prognozuje ,że każdy choć ich tam niema ( Lustracja Górnicza ) .TO Oni w prywatnej sprawach Napinaja gruz i nie poddadza się .Trzeba by zmienić ustawę o związkach zawodowych – nie do zmiany w roku wyborczym <!!!***

    Przekonałem się, że pewien mądry człowiek i nawet starszy ode mnie, myśli dokładnie to samo co ja na temat szkodliwości związków zawodowych i kretyńskiej ustawie o związkach zawodowych. Wielokrotnie o tym pisałem na blogach i jeśli szybko znajdę teksty to je powtórzę w fragmentach podczas strajków i demonstracji, które nas czekają.

    PS
    Nie znającym chemii na poziomie liceum nie będę tłumaczył wyrazu "naukawy", ale jest to coś znacznie mniejszej rangi, niż "naukowy" – ta jedna literka jest naprawdę ważna!

  24. Antonius
    15 stycznia o godz. 12:33 190454
    Ustawa o związkach jest tragiczna w skutkach. Sam widziałem jak potrafią rozwalać zakład.

  25. Lex
    14 stycznia o godz. 23:38 190446
    Zamkniecie kopalni to wydatki rządu na lata bo nie dość, że trzeba zabezpieczyć to jeszcze powypełniać puste szyby by ziemia się nie zapadała itd. Dlatego musi to być wsparte bardzo dokładną analizą (Oceniając Potrzeby węgla na następne lata), bo zamkniętej kopalni tak łatwo ponownie się nie otwiera.
    Dzban nosi wodę dopóki się ucho nie urwie głosi przysłowie i właśnie się urwało i to nieszczęście przydarzyło się akurat Kopacz. Rządy po Buzku nic dobrego w sprawie górnictwa nie robiły ,lecz z powodów obawy przed stratą poparcia górników działały szkodliwie. Tusk przyznał że dla górnictwa zrobił dokładnie tyle co jego poprzednicy – czyli nic dobrego

  26. We wczorajszej „Kropce nad i” Monika Olejnik spytała dobrze umięśnionego przewodniczącego „Solidarności” górników – nazwiska nie zapamiętałam – czy nie widzi, że to nie w porządku, kiedy związkowi działacze nie zjeżdżający całymi latami pod ziemię mają wszystkie przywileje, związane z pracą pod ziemią.
    Pan się okropnie wzburzył i uświadomił Monikę, że taki właśnie zapis jest w „Układzie zbiorowym” i nie jej sprawa ani interes, aby takie pytania zadawać. Nie wiem, jak inni, ale ja wywnioskowałam, że te dobrze wykarmione i zabezpieczone przed jakimkolwiek uszczupleniem przywilejów tabuny związkowców wszelkiej maści walczą o zachowanie tego, co zdobyli, kiedy padał PRL, ale struktury przejęli ci, co mieli na tyle przytomności, aby się podczepić pod majątek i wykorzystać go a także pomnożyć na własnych kontach.
    Jak zwykle najbardziej w tyłek dostanie klasa robotnicza, co to entuzjastycznie zabawia się na własnej stypie.
    Kiedy się ockną, to będzie za późno na cokolwiek.
    Nie pierwszy i nie ostatni raz historia się powtarza – kto wie ten swoje ugra.

  27. NELA
    15 stycznia o godz. 14:16 190457

    To kapitalne: lewicowiec Nela przeciwko związkowcom i robotnikom.

  28. W jednej spółce węglowej prawie 80 działaczy (z 45 związków) walczy na pełnym etacie bez obowiązku świadczenia pracy „na dole”.
    Powyżej 130 członków związku to 10 chronionych darmozjadów.

  29. A uzwiązkowienie w tej spółce wynosi ponad 120 procent.

  30. takei-butei
    15 stycznia o godz. 14:24
    A poza tem… dobrze się czujesz?

  31. Nieśmiało, z prawego skrzydła. ośmielam się wrzucić drobny kamyk do lewej nogawki.
    Nazwana „lwicą” niejaka Aleksandra J. została (po sześciu latach babrania się sądu w ohydzie plugawej korupcji) skazana za łapówkę. Może, jeśli rząd się nie zmieni, a praktyka nacisków na sądy nie ustanie – doczekamy się uniewinnienia, oj tam, oj tam, głupie paręset tysięcy. Póki co, o tej lwicy mówimy „przestępczyni”.
    Próby zakłamywania rzeczywistości i wybielania szwarccharakterów to nie nowość (zieeeew), zwłaszcza w gadzinowych mediach.
    Ale ktoś musi pilnować, wytykać kryminalne uczynki i zwykle łgarstwa. Bezkarność rozzuchwala, znamy przypadki osób, które brną w coraz idiotyczniejsze usprawiedliwienia dla swych kłamstw już to o kopaniu na metr w głąb, już to o nieświadomości komuszej natury ZSL…

  32. Antonius
    15 stycznia o godz. 12:33 190454

    Wysłuchałem wystąpienia pani Ogórek, o którym mówisz, jak też wystąpienia profesora Hartmana. Jestem – w pewnym sensie – w szoku. Ilość bredni wypowiedzianych przez Magdalenę Ogórek jest imponująca. Natomiast jest sprawność umysłowa i rzetelność naukowa – w końcu ma dr przed nazwiskiem – wyraźnie niska.
    Nie potrafiła, lub nie chciała trzymać się metody naukowej w polemice z Janem Hartmanem, odpuściła sobie dyscyplinę myśli i odfrunęła na szerokie pole konfabulacji: że Kkat jest oczywiście postępowy (a nie jest z definicji, ponieważ nowoczesność jest definiowana jako m.in. opozycja wobec Kkat i innych kościołów,co przypomniał Hartman), że 25 lat temu Kkat walczył o wolność słowa dla każdego itd, że to co robi się w Szwajcarii, w klinice Dignitat, to „ułatwienie życia” (bo ludzie samodzielnie decydują o zakończeniu własnego życia w warunkach legalności i braku opresji, co wg Ogórek jest „ułatwieniem” !), bredzi coś o tym, że Kościół zawsze chciał być opiniotwórczy i stymulujący myśl, że dlatego zakładał uniwersytety 800 lat temu itd itp.
    Umysłowy horror. Poplątanie z pomieszaniem, przemilczenia i wzmożenia, struktura wypowiedzi taka jak u chłopa na targu, byle tylko z tego bełkotu wyszło, że Kościół ci jest nowoczesny i basta !
    Wszystko to, co trzeba przyznać, upudrowane zostało w sprawność językową wypowiedzi, bez dukania, bez zapominania języka w gębie. Tym gorzej dla niewprawnych w myśleniu słuchaczy, którzy łatwo mogą dać się oszukać gładką mową.
    I to jest kandydatka SLD na prezydenta RP !
    Miller musiał już z rozpaczy braku lepszych kandydatów doznać porażenia władz umysłowych.

  33. GajowyM.
    15 stycznia o godz. 14:25
    Dzięki za ten link, choć jeśli ktoś nie chce zrozumieć, to jeszcze gorzej, niż gdyby nie mógł.
    Przykładem świecą w tym przypadku protestujący tłumnie robotnicy, rzucający petardy, palący kukły, noszący trumienki i transparenty. Kiedy kurz opadnie, pozostaną sami na placu boju a związkowcy siądą przy kominkach w swoich skromnych domach w cichych dzielnicach i w miękkich bamboszach będą snuli opowieści dziwnej treści zasłuchanym wnukom.
    Kto dziś pamięta tak jasną postać, jak np. Wrzodak?
    I paru innych, co się nawalczyli i starczy do końca życia.

  34. NELA
    15 stycznia o godz. 14:16 190457
    Działaczom związkowym ne jest potrzebne do życia, by zakład w którym pracują miał się gospodarczo dobrze. Mają gwarancje prawnie nieruszalności ze stanowisk i gwarancje tłustego wynagrodzenia. Dobro firmy to nic.
    Jest to cyniczne, i tak właśnie – cynicznie – zachowują się tabuny „działaczy związkowych”. Pracownicy tych firm są im potrzebni w zasadniczo jednym celu – naciskania i grożenia: palenie opon, styliska siekier, benzyna, demolowanie miast, megafony i ryk – to ich podstawowe środki działania.

  35. Tanaka
    15 stycznia o godz. 14:43
    Historia się powtarza, na błędach nikt się nie chce uczyć… a może nie może, bo mu bozia rozumu dała tylko pół?

    https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=6sDqEhud8c0
    Kiedy ten szlagier był szlagierem? No i nie przestaje być aktualny.
    Tylko patrzeć, słuchać i kiwać głową… Ile razy można?

  36. Dignitas w Szwajcarii to nie jest żadna klinika lecz stowarzyszenie (Verein) pomagające nieuleczalnie chorym w popełnieniu samobójstwa. Szwajcarskie prawo pozwala na wspomagane samobójstwo, kiedy pacjent jest nieuleczalnie chory. Czynna eutanazja jest w Szwajcarii karalna.
    Jest jeszcze jedna taka organizacja (Exit), ale ta jest dostępna tylko dla dorosłych obywateli Szwajcarii i cudzoziemcom nie pomaga. Exit liczy ok. 100 000 członków i angażuje się na rzecz samostanowienia człowieka w kwestiach życia i śmierci.
    Organizacja pomaga swoim członkom w opiece paliatywnej, prewencji samobójstw i poradnictwie w przypadku poważnych chorób, ale też wspomaga osoby, które wobec beznadziejnej i ciężkiej choroby postanowiły zadecydować same o kresie swego życia. Z 2000 wniosków z taką decyzją rocznie około 500 dostaje zezwolenie, a 350 zostaje rzeczywiście zrealizowanych.
    Pani Ogórek (nie Ogórkowa, bo jej mąż nosi zupełnie inne nazwisko) gaworzy z perspektywy zdrowej 35-letniej humanistki (sic!) o sprawach przekraczających jej horyzont etyczny i intelektualny o mile :roll:

  37. NELA
    15 stycznia o godz. 14:29 190462

    Jasne, że dobrze, coraz lepiej: no, Nela, niech twoja lewicowość okaże się w pełni, hajda na robotników, na bruk.

  38. takei-butei
    15 stycznia o godz. 16:23
    Ja tu nic do roboty nie mam. Samo się zrobi. Wystarczy poczekać, aby się przekonać. I wcale mnie to nie cieszy.

  39. Najpiękniejszym argumentem pani Ogórek jest ten, że gdyby nie kościół, to do dzisiaj czcilibyśmy święte gaje… A Fe! Cóż za zacofanie! Kto to widział gaje czcić, zamiast Maryi Zawsze Dziewicy?

  40. Zawód polityka to nie jest łatwy zawód i tego nie można nauczyć się w szkołach, uniwersytetach, czy też w niedzielnych szkółkach parafialnych. Bycie politykiem to przede wszystkim chęć, pasja ale przede wszystkim umiejętność … powiedziałbym talent, dostrzegania interesów grup społecznych, definiowania tych interesów, opracowywania programu ich realizacji i najważniejsze, umiejętności przekonywania ludzi do tego programu. Oczywiście niewątpliwie pomocne przy tym jest; wykształcenie i doświadczenie polityczne … pomocne, nie jest warunkiem koniecznym. Historia zna liczne polityczne znakomitości, bez wykształcenia i bez doświadczenia.

    Ostatnio, zaskakuje i drażni, niektóre środowiska, decyzja SLD o wysunięciu kandydatury pani Magdaleny Ogórek na stanowisko prezydenta. Podstawowe zarzuty sprowadzają się do braku znaczącego doświadczenia politycznego. Przy bliższym jednak zapoznaniu się z dorobkiem życiowym kandydatki, okazuje się, że ma imponujące kwalifikacje jak na swój wiek i posiada wiele innych zalet, a w tym świetle kandydatura nie wydaj się ani dziwaczna ani bezsensowna.

    W 1990 roku kandydatem lewicy na prezydenta był Włodzimierz Cimoszewicz … wówczas, 40 lat, doświadczenie polityczne praktycznie żadne. Uzyskał 9% głosów. Pani Magdalena Ogórek, jak na swoje 35 lat ma kwalifikacje i doświadczenie polityczne , chyba większe niż Cimoszewicz w 1990 roku, a teraz chyba nikt nie ma wątpliwości, że Cimoszewicz jest znakomitością w polityce. Można postawiać jeszcze pytanie; a jakie doświadczenie i kwalifikacje miał Lech Wałęsa? … poza oczywiście niewątpliwym talentem do destrukcji. Można tego typu pytania o kwalifikacje tego czy innego polityka stawiać dalej, lecz wniosek jest jeden; o tym czy ktoś jest dobrym i utalentowanym możemy powiedzieć dopiero ‚ex post’ a nie ‚ex ante’.

    Nie wiem czy nasza szanowna Gospodyni gra w szachy. Mimo tego pozwolę sobie na pewne porównania z tą królewską grą. Początkiem gry w szachy jest tzw. debiut, czyli etap, w którym gracze zmierzają do opanowania centrum szachownicy. Zwykle, z uwagi na to, że białe rozpoczynają pierwsze i zwykle już prawie legendarnym e2 na e4, mają przewagę manewrową i opanowują praktycznie 50% centrum szachownicy. Aby ograniczyć tą przewagę i przejąć inicjatywę, czarne stosują tzw. gambit, czyli poświęca się coś, zwykle jakąś figurę. Gra jest symulacją życia. Sytuacja przedwyborcza na prezydenta RP, przypomina sytuację białych w szachach. Prezydent pełniąc urząd mający wysokie poparcie w sondażach jest jak ten gracz, który wykonuje ruch e2 na e4. Gdyby jego kontrkandydaci byli przewidywalni a więc spodziewani; Jarosław Kaczyński i Leszek Miller, przewag prezydenta Komorowskiego byłaby oczywista zapewniając mu zwycięstwo bez wysiłku. Nie mówiąc już, że kampania byłaby beznadziejnie nudna, gdyż wiadomo co każdy z kandydatów powiedziałby za nim zdążyłby otworzyć usta. Dlatego też wysunięcie ‚młodych lwiątek’ jako kandydatów na prezydenta, jest takim gambitem, który ma na celu destrukcję planów, aktywności i tempa strony prezydenckiej a w końcu przejęcia kontroli nad polem walki. Dlatego kandydatura pani Magdaleny Ogórek nie wydaje mi się bezsensowne a raczej bardzo racjonalne.

    Ponadto wydaję mi się, że zarówno Jarosław Kaczyński jak i Leszek Miller doskonale odczytali znaki czasu czyli wyniki wyborów samorządowych. W wyborach tych, aż się roi od dwudziestolatków, którzy wygrali bez problemów z zasiedziałymi ‚dinozaurami’ i mamy ich na stanowiskach wójtów, burmistrzów a nawet starostów … jak dla mnie, to uważam, że czas najwyższy. Nie od rzeczy jest też przykład Roberta Biedronia, któremu nie dawano żadnych szans. To zjawisko dowodzi , ze społeczeństwo pragnie zmian i ma już po wyżej uszu wysłuchiwania ćwierćwiekowego ględzenia tych samych o tym samym.

    Bardzo interesującym będzie, jak strona prezydencka odpowie na tą nową sytuację. Zwykle, w szachach jest to któraś z obron, ale można zastosować kontrgambit. Osobiście tego rozwiązania nie doradzam, bo może wówczas być tak, że jedno lwiątko, będzie wyszarpywać kudły z wyleniałej grzywy lwa a drugie podgryzać wyłysiały ogon.

    Pozdrowienia

  41. NELA
    15 stycznia o godz. 14:56 190467
    Jak ktoś dobrze żyje z popełniania błędów, to dla niego jest to niebłędne, a wzorowe.Po co miałby to poprawiać?

  42. Haszszu
    15 stycznia o godz. 17:43 190472
    Ciekawie to tłumaczysz, ale szachy nie są tym samym co życie milionów w granicach państwa. Robienie otwarcia, po to by zastosować gambit poświęcający panią Ogórek, która w oczach wyborców nie ma być na żarty, ale na serio, wskazuje kiepski kierunek. Wyborcy niekoniecznie chcą być tylko obserwatorami nie mającymi wpływu na szachownicę i co najwyżej przyjmującymi zakłady: kto nas uwali albo kogo nasi uwalą.

  43. Taki „szatański” pomysł zrodził się u mnie w temacie: jak rozwiązać konflikt w/z Kompanią Węglową i szerzej – z górnictwem, – także w przyszłości ?
    Rząd powinien znaleźć (czy to możliwe ? ) sposób jak zacząć się dogadywać z załogami kopalń bezpośrednio- z pominięciem „czapy” związkowej. To towarzystwo ( kierownictwa związkowe ) to – proszę wybaczyć kolokwializm – stowarzyszenie „zakutych łbów”, do którego rzadko docierają nawet najbardzie oczywiste argumenty. Wiem o czym piszę, gdyż wielokrotnie w przeszłości doświadczyłem „dobrostanu” negocjacji z panami ze związków zawodowych. Odbywało się to na zasadzie: mówił dziad do obrazu…..a efekty porównywalne były z tymi, towarzyszącymi rzucaniu grochem o ścianę.

  44. Tanaka
    15 stycznia o godz. 18:09

    Związkowi bonzowie błędów nie popełniają, działają bezbłędnie, wykorzystując szarą masę tych, co to noszą te wszystkie strajkowe gadżety, podpalają opony i kukły, trąbią w trąbki, nakręcają syreny, wznoszą okrzyki i są przekonani, że robią coś z pożytkiem dla siebie, a to właśnie błąd. Robią to dla tych dobrze odżywionych młotów, co przez megafon ich podpuszczają.
    Gdzie są ci krzykacze z dawnych lat?
    Choćby Wrzodak – jedyne nazwisko, które mi się udało zapamiętać. Z tego, co słyszałam od koleżanki pracującej w Ursusie, żyje sobie wygodnie, dostatnio i już się na wiecach nie wydziera. Zasłużył, więc ma.
    Ten szeroki na pół ekranu z napisem dużymi literami „Solidarność” też już niemało uzbierał, ale jeszcze troszkę powalczy i też usiądzie wygodnie, nie przejmując się tymi, co dziś tak gardłują na jego sygnał z megafonu.

    Stąd mój link do „Białej flagi”.
    Warto posłuchać słów.

  45. Tekst piosenki:

    Gdzie oni są?
    Ci wszyscy moi przyjaciele -ele-ele-ele-ele-ele
    Zabrakło ich
    Choć zawsze było ich niewielu -elu-elu-elu-elu-elu

    Schowali się
    Po różnych mrocznych instytucjach -ucjach-ucjach-ucjach-ucjach-ucjach
    Pożarła ich
    Galopująca prostytucja -ucja-ucja-ucja-ucja-ucja

    Gdzie są moi przyjaciele
    Bojownicy z tamtych lat
    Zawsze było ich niewielu
    Teraz jestem sam

    Co to za pan
    Tak kulturalnie opowiada
    Jak się stara ładnie siedzieć i wysławiać
    Ach co za ton co za ukłon
    Co za miara w każdym zdaniu
    I jakie mądre przekonania -ania-ania-ania-ania-ania

    Gdzie są moi przyjaciele
    Bojownicy z tamtych lat
    Zawsze było ich niewielu
    Teraz jestem sam
    Oto są oto wszyscy są
    Przyjaciele moi z wielu stron
    Co za pochód co za piękny krok
    Maszerują ramie w ramie wprost
    I w bamboszach, w garniturach
    Z pidżamami pod pachami
    Z posadami, podatkami i z białymi chorągwiami
    Idą tłumy ich tłumy ich
    Tłumy ich tłumy ich
    Tłumy ich tłumy ich
    Tłumy ich…

    Gdzie oni są
    Gdzie oni są
    Zabrakło ich
    Zabrakło ich

    Gdzie oni są
    Zabrakło ich
    Gdzie oni są
    Zabrakło ich
    Gdzie oni są
    Zabrakło ich
    Gdzie oni są
    Zabrakło ich

    Gdzie oni są
    Gdzie oni są
    Zabrakło ich…

    Gdzie oni są są są są
    są są są są są są są są…

  46. NELA
    15 stycznia o godz. 14:40 190465
    Oczywiście, że pamiętam te kreaturę i w swoim czasie widywałem go, choć do rozmowy nie doszło. W czasach gdy „walczył” w solidarności nie tylko ja, ale większość moich znajomych oceniała go bardzo negatywnie i jak widać nie bez powodu.

  47. Lexie
    To jest racjonalny pomysł ,ale to słowo….. ALE słyszysz non stop w każdej Polskiej sprawie jeśli było porzadne i dobre,przemyślane ,dobry inżynierski projekt itd. ,tak było ,tak jest i…tak będzie .
    Pesymista ze mnie ?
    ps.
    Czasami myśle sobie a niech ten PiS wygra te wybory na jesieni 2015 !
    ,ALE (sic ) tak źle Polsce i jej obywatelom a wiec i sobie – nie życzę .
    Te Mordunie związkowców i polityków PiS + ich sonstige to jest dopiero Banda bez kwalifikacji , dbam by unikać mediów ( ale przecież nie da się)
    Pozdrawiam

  48. Szanowny ‚Tanaka’, to jest jednak gra …. gra o model społeczeństwa i model państwa. Rzecz idzie o to, czy nadal będziemy doganiać innych czy też zaproponujemy coś co inni będą brać od nas, czy zatrzymamy katastrofę społeczną, która nam grozi czy też dalej będziemy brnąć w anachroniczny system, który nam objawiono 25 lat temu, a który doprowadził do tej katastrofy. Pytanie jest o to czy jesteśmy w stanie zbudować społeczeństwo nowoczesne; bez wyzysku, bez nierówności, bez wykluczenia gdzie do zachowań patriotycznych nie zagania kijem, a wynikają one z potrzeby serca i potrzeby bycia w wspólnocie narodowej. Takiej Polski nie zbudowano, zbudowano państwo, które i owszem jest opiekuńcze … lecz dla przedsiębiorców (ta nazwa tylko po to aby nie nazywać ich tradycyjnie kapitaliści i wyzyskiwacze). Kiedyś nazywali się ‚chlebodawcy’ … ale chyba sami chlebodawcy zdali sobie sprawę z pretensjonalności i bezgranicznej arogancji zwartej w taj nazwie. W odbiorze znacznej części społeczeństwa państwo polskie jest odbierane jako instytucja wroga i dlatego wielu młodych, nie widząc możliwości tu, swój sukces życiowy chce odnieść gdzie indziej.

    Wracając jednak do szachów i gambitu. Chyba błędnie ten przykład odczytałeś. Ryzykuje i nie jest poświęcona pani Magdalena Ogórek, tylko ryzykuje Leszek Miller. Młodzi ludzie podbijają własne światy i posiadają zuchwałość, która może im dać tylko sukces bo nie mają nic do stracenia … Leszek Miller ryzykuje dużo, i ma świadomość, że to chyba jego ostatnie wybory. Nie wiem jak Jarosław Kaczyński, ale on chyba chce być jak ‚car, Boh i wojskij naczlnik’ w Polszcze i krajach ościennych.

    Pozdrowienia

  49. Lex
    15 stycznia o godz. 18:34 190475
    Pomysł przedni , tylko puki będzie ta durna ustawa o związkach, nie do zrealizowania, bo oni występują jako przedstawiciele załogi i olać ich nie sposób.

  50. Haszszu
    15 stycznia o godz. 19:31 190480
    Wg mnie oceniasz prawidłowo, zaryzykował Miller, a Pani Ogórek jedynie na tym skorzystała bo stała się znana , a przedtem mało kto o niej wiedział.

  51. Przed chwilą zakończyłem rozmowę telefoniczną z kuzynka która pochodzi wielopokoleniowo z Górniczej rodziny ( nie należa do tej KOMPANI ). Tylko jedna info ; Tam w tej „głośnej ” Kompani ( podano dziś ) pracuje 1100 osób które mają uprawnienia emerytalne i nie chca sie zwolnić .

  52. Waldemar
    Warto zajrzeć do linku parę wpisów powyżej; GajowyM.
    15 stycznia o godz. 14:25
    Właśnie o tych uprawnieniach emerytalnych dużych grup pracowników kopalń jest tam, między innymi mowa.
    Namawiam do lektury.

  53. NELA :
    Dziekuje ,na dobranc to ciężka lektura .
    ps.
    Znowu musialem sie zalogowac , przyznaje ąe bez problemu , ale że raz na tydzień to niesprawiedliwe .

  54. Nie zbyt dobitnie napisałem ,tak przeczytałem to jest kompletnie CHORE do Telewizji pokazać ,omówić ,to szyderstwo z podatnikow.
    Gajowemu dziękuje tu za link .

  55. @Tanaka
    15 stycznia o godz. 14:43
    Jestem osobą o zdecydowanie lewicowych poglądach (ale nie ,,lewackich”) i uważam, że za gównianą i stale pogarszającą się sytuację klasy pracującej główna winę ponoszą tzw. związki zawodowe.
    Obecna zadyma o górników nie jest zadymą o prawa pracownicze a co najwyżej o zachowanie status quo dla klienckiej grupy zawodowej a co za tym idzie dla SWOJEGO aparatu.
    Reforma związków (która zapewne nie nastąpi bo byłby to przeciwko interesom kapitalistów) powinna moim zdaniem z grubsza wyglądać tak:
    – likwidacja etatów związkowych w zakładach pracy. Zastąpił by ich NORMALNIE zatrudniony pracownik będący przedstawicielem załogi z ramienia związku.
    – związki zawodowe i ich aparat powinny utrzymywać ze skałdek członkowskich+ z dotacji państwowej analogicznej do tej dla partii politycznych a wyliczanej w stosunku do ilości członków PŁACĄCYCH REGULARNIE (np. 2 lata składki członkowskie). Wobec powiązania liczebności związku z ilością pieniędzy w kasie związek miałby interes w tym by przyciągnąć jak najwięcej członków. A jak to zrobić? Walcząc o prawa zatrudnionych!
    – likwidacja powiązania miejsce pracy – przynależność do organizacji związkowej. Każdy chętny powinien mieć możliwość należeć do związku. Niezależnie czy w jego firmie jest organizacja związkowa czy nie. Powinna istnieć możliwość ,,tajnego członkostwa” (bez informowania pracodawcy)
    – powinno się wprowadzić ,,próg wyborczy” w przyznawaniu dotacji. Tylko związek o określonej liczebności powinien być uprawniony do dotacji
    – wprowadzenie zasady jeden człowiek – jeden związek a nie jak obecnie w PAŃSTWOWYCH (to symptomatyczne dla pasożytniczej obecnie funkcji związków zawodowych) 2000zatrudnionych i 3500 członków związku i co za tym idzie tabun pasożytów działaczowskich.
    Oczywiście opór materii w postaci wąsatych knurów związkowych będzie potężny ale…
    Przypominam sobie, że jak Dudę wybrano zapowiedział przesterowanie związku w mniej więcej tym kierunku – pozyskanie nowych członków, objęcie ochroną także pracowników małych firm, zerwanie z zależnością od miejsc zatrudnienia. I pamiętam furię różnych Gadomskich gdy to ogłosił a więc taki program był dla kapitału niebezpieczny. Niestety, widać, że aparat związkowy ,,zreformował” już Dudę – do walki o zachowanie pięknych czasów obecnych.
    Porównajmy furie ,,walki o górników” z zachowaniem związków zawodowych gdy rząd wprowadzał kolejne uelastycznienia KP, ustawę ,,67 lat”, czy obecnie knucia nad 6 dniowym tygodniem pracy. W normalnym kraju związki zawodowe za każdym razem by próbowały spalić parlament a u nas? Zaprotestowały…Za to walka o kopalnie to co innego – to walka o koryta działaczy

  56. Celne resume górniczych problemów. Wyważone, przemyślane wnioski… Palikot nie zdumiewa swymi kolejnymi wystąpieniami – od takich właśnie, jak to do zupełnie niepoważnych.
    Człowiek renesansu wykształcony, oczytany, mądry… aż tu nagle!!!

    A ja całkiem poważnie myślę nad jego kandydaturą w nadchodzących prezydenckich…

  57. Ale suchar! Errata!
    jest; Palikot nie zdumiewa
    ma być; Palikot mnie zdumiewa swymi kolejnymi wystąpieniami

    To zmienia sens wpisu.

  58. NELA
    15 stycznia o godz. 19:05 190476

    Na link kliknąłem, tylko nie miałem swobody posłuchania, ale idzie weekend, to pewnie znajdę. Dzięki.
    Wrzodak dał się zapamiętać, bo to charakterystyczne nazwisko i takież zachowanie. jeśli mnie pamięć nie myli, onże pochodził z Ursusa i do rozwalenia tegoż Ursusa walnie się przyczynił. Zostały ruiny. „Ursus”, owszem, funkcjonuje, ale jako zupełnie odrębny podmiot nie mający nic wspólnego z dawnym Ursusem, poza nazwą, którą sobie kupił. Działa w Lublinie a nie pod Warszawą.
    Dawni działacze, jeszcze tej „pierwszej Solidarności” często tak mają – tyłki im się nie mieszczą w fotelach, tak się napracowali.

  59. Haszszu
    15 stycznia o godz. 19:31 190480
    Co do wniosków, w dużej mierze zgoda. Natomiast porównanie do szachów nieco wydaje mi się zmniejszać czytelność wypowiedzi. Owszem, toczy się gra, na każdym poziomie i w każdym, zakresie. A nawet jak się nie toczy, to się toczy, bo daje skutki. Tak jest – zagrożenia dla Polski wywołane przez samą Polskę są najgorsze: ludności ubywa, szybko się starzeje i nikt nie zajmuje sie tym na poważnie.Są nierówności większe niż w większości krajów UE i też nikt o to nie dba. Gospodarka jest niemal całkowicie nieinnowacyjna, najgorsza pod tym względem w UE obok chyba Rumunii – i też nic, decyduje tania siła robocza i powielanie tego co inni wymyślą. Polak Polaka nie znosi i często wręcz nienawidzi, a każdy każdego szczerze przecież kocha, jak twierdzi Kościół kat. I nie tylko nikt temu nie stara się zaradzić, ale wręcz gra na nienawiści.
    Skutki będą adekwatne do skali i głębi nierozwiązanych problemów. I to jest „szach i mat”.

  60. Slawczan
    16 stycznia o godz. 9:55 190487
    Zgoda -w bardzo dużej mierze winę za ogrom problemów górniczych ponoszą związkowcy, przede wszystkim działacze.
    Ale inni także, wszystkie rządy mają w tym udział, od 25 lat. tzw. „menedżerowie” także, korupcje, przewały, zwykłe rozkradanie węgla, kopalń – to nie tylko związkowcy. Gónicy mają za „świętość” dodatki do pensji, trzynastki, czternastki, bo „zawsze tak było”. Zawsze czy nie, ważne co z tego wynika. Bo jeśli oznacza to, że przywileje zjadają kopalnie, go albo górnik przestanie je dostawać, albo przechodzi na utrzymanie innych podatników, których nie pyta o to, czy oddadzą mu swoje, bo on lubi swoje przywileje.
    Obok w Polityce jest artykuł o tym, jak Czesi kupili polską kopalnię i z nędzy zrobili dochodowy zakład. Oczyścili układy, uzdrowili system – i działa. A górnik nie ma gorzej, nawet lepiej bo widzi związek swojej pracy z wynikami zakładu i własnym portfelem. Ale do tego jak wdać potrzeba głupiego pepika, z których się Polak śmieje. Bo Polak jest dumny, czyli durny i nic nie potrafi, poza czczym śmiechem z innych.

  61. Wczoraj w TVN24 pani profesor Staniszkis wyznała, że zdarza się jej widywać dawnych solidarnościowych aktywistów ze stoczni, handlujących jakąś starzyzną na bazarku. Oni ją poznają… gdyby nie to, … ona ich z pewnością by nie rozpoznała. Tyle mnogo luda się angażowało, a dziś? Gdyby można było cofnąć czas – czy oni by po raz drugi zdobyli się na to, na co zdobyli się kilkadziesiąt lat wstecz? Cóż to za wolność i awans społeczny sobie wywalczyli?
    Ci co teraz walczą już chyba drugi tydzień „z dzisiem”, jak mawiała moja babcia; też sobie wywalczą.
    Mają to zagwarantowane, jak kurs franka szwajcarskiego.

  62. P.S.
    Ale oni jeszcze tego nie wiedzą 😆

  63. Tanaka:zysk liczy sie w zl!Podaj ile!??Nie wiesz ,ja tez nie,ale ja nie zmyslam!

  64. W moim przekonaniu permanentne kłopoty z górnictwem są w dużej mierze spowodowane pewną – nie wiem czy słusznie to określam – blokadą psychologiczną (?) kadry kierowniczej spółek górniczych i kopalń, która w pewnej mierze jest reliktem PRL-owskiego myślenia o górnictwie.
    Za PRL-u ważne były „tuny”. Nie ważne jaki kosztem, ważne aby były a jak ich brakowało to do węgla dokruszało się kamienia i „tuny” były zgodnie z planami wydobycia, a nawet z ich przekroczeniem. Wynikiem ekonomicznym nikt poważnie sie nie przejmował, bo „tuny” były ważne a nie rachunek wyników. Obecnie mamy – w pewnym sensie – sytuację podobną. Wynikami ekonomicznymi/rachunkiem wyników szefowie spółek i kopalń też się nie przejmują zdając sobie sprawę ze znaczenia górnictwa dla sytuacji gospodarczej kraju. Cała niemal gospodarka Państwa ( działaność przemysłowa ) oparta jest – na energetyce pochodzącej głównie z węgla. Państwo nie może sobie pozwolić aby z węgla jako podstawowego nośnika energii zrezygnować. Byłaby to gospodarcza, społeczna i ekonomiczna katastrofa. Górniczy menedżerowie o tym wiedzą doskonale . W mentalności kadr menedżerskich górnictwa ( a także i tzw.aktywu związkowego) powszechnie panuje przekonanie, że nawet w najgorszej ekonomicznie sytuacji państwo odpuści i groszem sypnie; jak nie bezpośrednio dofinansowując jawnie lub skrycie to pośrednio: np. odroczy lub umorzy płatności podatków lub składek zusowskich itp.itd. nie mówiąc już o takich „rozwiązaniach” jak odroczenia płatności zobowiązań należnych kontrahentom czy „zawieszanie” ich płatności wpędzając tym samym tych kontahentów w kłopoty, nierzadko doprowadzając ich na skraj lub do bankructwa. Co najwyżej: jeden z drugim „menedżer” straci fuchę (wziąwszy sute odprawy) a po jakimś czasie „ląduje” na synekuralnym chociaż „wycofanym” stanowisku w innej spółce lub instytucji. firmie związanej z górnictwem.
    I tak się ta bajka górnicza plecie od lat – niezmiennie.

  65. Lex
    16 stycznia o godz. 19:10 190497
    Niewątpliwie istnieje coś takiego,jak „blokada umysłowa”, czy też bezwładność mentalna. Skoro Polska „od zawsze” na węglu stała i była z tego bardzo dumna (jak cholera!), to nic tylko dalej robić to samo.
    Inni co prawda poszli w atom, w hydroelektrownie,w małe elektrownie lokalne, w wiatr, w słońce, w paliwo odnawialne, ale – co też jest bezsporne – Polska jest najmniej innowacyjnym i patentorodnym krajem UE. Żeby Polska mogła działać, ktoś gdzieś musi coś wynaleźć, opatentować i Polsce z zyskiem sprzedać. W drugą stronę to nie działa.

  66. Lex i Tanaka:juz dawno nie czytalem takich bzdur podlanych intelektualnym sosem.
    Podam kilka faktow,sprawdzcie i nie popisujcie sie swoja niewiedza!
    Europa Zach.od 50-60 lat stopniowo,czasem szybko praktycznie zlikwidowala gornictwo wegla Kam,Importuja ten wegiel.Cene ustala gielda towarowa,nie urzedniki w Warszawie!
    Gornictwo glebinowe w Polsce niema zadnaych szans:przeczytac u p.Dziadula wypowiedzi reviersztajgra i moje!
    Tylko tacy medrcy jak wy ,wymyslili :Produkt strategiczny!Polska moze stac ,jak RFN takze na imporcie wegla!
    Juz nieco zlosliwie:w sprawach gosp.Polacy nie potrafia inaczej:zawsze samooklamywanie sie ludzi ktorzy znaja sie na wszystkim ,bo g…….znaja:Tj.sport narodoawy!
    Chyba obydwaj jestescie humanistami,bo ,piszac po polsku ,robicie to swietnie i przy tym zostancie!

  67. Luap
    16 stycznia o godz. 19:44 190499
    dziecko, naucz się czytać z podstawowym zrozumieniem. Potem może pogadamy. naucz się też lepiej zgadywać, kto ma jakie wykształcenie, bo „juz dawno nie czytalem takich bzdur podlanych intelektualnym sosem.”

  68. Szanowny Panie @ Luap,
    muszę zgodzić się z @ Tanaką: Pan ni w zab nie rozumie po polsku. A skoro Pan po polsku nie rozumie to tłumaczę jak babie na miedzy: pisałem o mentalnosci ekonomicznej kadr kierujących polskim górnictwem a nie o znaczeniu węgla dla polskiej gospodarki, przynajmniej tak jak to znaczenie oceniają menedżerowi kierujący polskim górnictwem.

  69. Luap
    16 stycznia o godz. 19:44 190499
    Poczytaj link który załączyłem i oceń kto plecie bzdury

    http://polski-wegiel.pl/rynek-wegla.html

  70. I jeszcze gwoli wyjaśnienia Panie @ luap;
    w górnictwie węgla kamiennego przepracowałem łącznie 15 lat , z czego 10 lat w kopalni i niemal 5 lat w jednej ze spółek węglowych.
    I styknie.

  71. Lex
    16 stycznia o godz. 19:10 190497
    Politycy bojąc się stracić poparcie głównie śląska nie podjęli bardzo ważnego dla kraju działania jakim było sprywatyzowanie większości kopalń. Ze względu na to, co piszesz nie ma prawie żadnej szansy na przekonanie związkowców i wierzących im górników do racjonalizacji kopalń , zmniejszenia zatrudnienia , i dopasowania świadczeń do efektów ekonomicznych. Obecnie sytuacja zrobiła się trochę wyjątkowa czego pewnie związkowcy górnictwa nie biorą pod uwagę, a mianowicie to, że rząd ma problem w podsypaniu grosza kopalniom bowiem grozi to utrata dofinansowania Unijnego. Dlatego Kopacz tak twardo stawia sprawę (bo inaczej nie może, no chyba, że zaproponuje sprywatyzowanie), bowiem groszem może sypnąć na restrukturyzację , ale na wspomaganie deficytowych kopalni nie mających planu wyjścia z kryzysu (planu akceptowalnego przez Brukselę) już nie.

  72. hmmm…

  73. Slawczan (9:55…..190487)

    „Jestem osobą o zdecydowanie lewicowych poglądach (ale nie ,,lewackich”)”

    Dobrze zes sie wyraźnie odzegnal od lewactwa. Bo tego twojego niby nie lewactwa trudno jest sie domyslic z dalszej tresci wypowiedzi.

    Nabazgrales:

    „Reforma związków (która zapewne nie nastąpi bo byłby to przeciwko interesom kapitalistów) powinna moim zdaniem z grubsza wyglądać tak:
    – likwidacja etatów związkowych w zakładach pracy. Zastąpił by ich NORMALNIE zatrudniony pracownik będący przedstawicielem załogi z ramienia związku.
    – związki zawodowe i ich aparat powinny utrzymywać ze skałdek członkowskich+ z dotacji państwowej analogicznej do tej dla partii politycznych…
    – likwidacja powiązania miejsce pracy – przynależność do organizacji związkowej. Każdy chętny powinien mieć możliwość należeć do związku. Niezależnie czy w jego firmie jest organizacja związkowa czy nie. Powinna istnieć możliwość ,,tajnego członkostwa” (bez informowania pracodawcy)
    – powinno się wprowadzić ,,próg wyborczy” w przyznawaniu dotacji. Tylko związek o określonej liczebności powinien być uprawniony do dotacji”

    Tylko pierwszy punkt ma cos wspolnego z realiami zycia w warunkach kapitalistycznych. Reszta to juz czyste herezje.

    Dotacje panstwowe? Tajne członkostwo (bez informowania pracodawcy)?
    Próg wyborczy w przyznawaniu dotacji? Czlowieku! Tys z Ksiezyca spadl czy skads indziej?

    Najdziwniesze w tym wszystkim to jest to, ze Tanaka, czlowiek normalnie, wydawaloby sie, myslacy, nic idiotycznego nie zauwazyl w takiej pisaninie. I wy oba chcecie sie zabierac za reformowanie ZZ w POmrocznej?

    Zapomnijcie, panowie. Lepiej juz bedzie jak odgrzejecie sobie jeszcze raz slynne 21 Postulatow z przed 33 lat. Wtedy przynajmniej bedzie mozna powiedziec: Boze daruj im. Oni byli i dalej sa durniami, ktorzy nie wiedzieli i wciaz wiedza co czynia.

    PS. Celne jest: „opór materii w postaci wąsatych knurów związkowych”. Szkoda tylko, ze nie znajdujecie powiazania pomiedzy tym oporem i dotacjami panstwowymi dla tych knurow

  74. „…..komunisci szanowni panowie i panie, to nie sa pierwsi chrzescijanie, ktorych rzucalo sie lwom na pozarcie. Komunisci sami sa lwami i doskonale sie znaja na zarcie”. Te slowa napisal Leon Pasternak 50 lat temu z okladem.

  75. Lex:Panstwo Polskie musi zrezygnowac z wlasnego wegla:tylko importowac,a,co rownie wazne zrobic wszystko zeby zmniejszayc jego zuzycie.W RFN od 2016 bedzie mozna np.budowac domy pasywne:nie zuzywajace ropy,czy gazu!Od 60 lat nie pala weglem:czy Pan wie dlaczego???Bo policzono prawidlowo koszty wegla:Czy Pan ,rzekomo pracujacy na kop.nie widzi ,ze powtarzacie to samo wszyscy jak w pacierzu:moze znowu Silesia???Jaki zysk???Nikt nic nie wie ,ale twierdzi!!!W Orzeszu buduja Niemcy rzekomo kop???Buduja??Kto??
    Jaka Restrukteryzacja???Czy pan niewie,jak Pan rzekomo pr.na kop.,ze polskie gornictwo dobijane jest coraz glebszym wydobyciem??To dawno zrozumial Zach.Europy i importuje Wegiel!
    Tanaka:zostaw sobie twoje prymitywne uwagi i odp.raz nie po polsku:Z Silesia powtarzalem za innymi jak malpa.Przepraszam!!Ale na to cie nie stac:jestes za prymitywnay i arogancki!
    Maciek.g:zostaw sobie to oklamywnie sie wzajemne:znam problem zbyt dobrze :nie mam potrzeby czytac stale to samo

  76. Luap
    16 stycznia o godz. 22:14 190508
    dzieciątko – do przedszkola i odp.raz nie po polsku

  77. Lex190446: o Buzku:ten czlowiek,glownie jednak dr inz.Steinhoff uratowali Polsce kilkadzisitat miliardow zl.Czy wiesz,ze np.walbrzyskie kop.wydobywaly wegiel 3-5x drozej niz na Slasku i wiesz dlaczego??Tego nie wiesz,bo to bylo za komuna top secret.Jestes poprostu ofiara cenzury!!!

  78. Luap
    16 stycznia o godz. 22:22 190510
    Mnie się wydaje, że pan Lex zna sprawę kopalni w Wałbrzychu. Od dawna było wiadomo, że tam warunki geologiczne szalenie utrudniają wydobywanie węgla. Mój kolega „odrabiał” wojsko właśnie w Wałbrzychu (tak ratowano w PRL wydobycie i jego koszty w tych kopalniach). Miał mały wypadek , ale ręki nie stracił. Powiedział, że był głupi, że się na takie odrabianie zgodził. (mimo że dostawał pieniądze za pracę) . W jednym szybie pracował na kolanach jak opowiadał. W PRL już nie było tajemnicą, że tam wydobycie nieopłacalne choć węgiel dobrej jakości. Gdy nastąpiła zmiana ustroju nie trzeba było być naukowcem by wiedzieć że trzeba tu zakończyć te wydobywanie węgla. Nawet związki górnicze bardzo nie protestowały. A tu link link ładnie te sprawy wyjaśnia

    http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,36743,16886828,Jak_wegiel_zamienil_Walbrzych_w_miasto_nr_2_Dolnego.html

  79. maciek.g
    16 stycznia o godz. 23:13
    Zanim trafiliśmy do Wrocławia, przez rok mieszkaliśmy w Wałbrzychu – Biały Kamień w pobliżu szybu „Jan”.
    Wspominam ten rok jak gehennę. Parapet okna pokryty czarną sadzą, czarne płatki latające w powietrzu, nie można było siadać na trawie, bo też była przysypana czarnym pyłem. Był wszędzie. Dla mnie to było coś okropnego. Płakałam w głos i nie chciałam tam być – rosłam do tamtego czasu w czystym lesie, w bezpośrednim kontakcie z przyrodą. W tamtym czasie Wałbrzych był okropny. Kiedy zaczęłam jeździć w góry oglądałam z okna pociągu palące się piece koksownicze. Nie wysiadałam na tej stacji, nie chciałam tam więcej być.
    Całe szczęście, że tamte kopalnie zamknięto, ale wielkie nieszczęście, że ludzi pozostawiono na pastwę losu i zmuszono do rycia bieda-szybów po okolicznych lasach. Do dziś nie znaleziono alternatywy, huty szkła też nie przetrwały, zakłady porcelany nie wytrzymały konkurencji.
    Zagłębie wałbrzyskie to wielki wstyd dla wszystkich kolejnych rządów. Z samej turystyki nie wykarmią się, bez jakiegoś planu, interwencji państwa popadną w totalną ruinę.
    Czekam na kolejny odcinek twojego linku, może jest jakiś pomysł na polepszenie warunków życia i pracę dla ludzi w Wałbrzychu.

  80. A tak to widział Andrzej Waligórski

    Górnicze tango

    Pusto na krzesłach,
    Pijak nad szklanką,
    Tłucze orkiestra
    Górnicze tango,
    Tango górnicze
    Orkiestra gra,
    Saksofon krzyczy,
    Harmonia tka.

    Tłum na ulicy,
    Brama zamknięta,
    Tańczą górnicy
    I ich dziewczęta,
    Górnik się stara,
    Górnik ma szmal,
    A innym wara –
    To nie ich bal!

    Szalone bandżo
    Tnie noc wałbrzyską,
    Może tak tańczą
    Po jednym Zbyszku?
    Może po Heńku,
    Cholerny świat…
    A skrzypce cienko,
    A bęben w takt.

    Perkusja wali,
    Papieros dymi,
    Może na sali
    Są dzisiaj z nimi
    Heniek z Jedliny
    I z Gorców Zbych?
    Piękne dziewczyny,
    Kochajcie ich!

    Tłum na ulicy,
    Pijak nad szklanką,
    Tańczą górnicy
    Górnicze tango,
    Tango nieliche,
    Tango jak zgrzyt…
    A nad Wałbrzychem
    Świt.

  81. „“Jestem osobą o zdecydowanie lewicowych poglądach (ale nie ,,lewackich”)” ”

    Wezze ty na wstrzymanie, oki? Jak nie mozesz na wstrzymanie niczego wziasc, to moze wez co na popuskanie. Albo jeszcze lepiej, na POPiSkanie se co wez. Piskanie szczurow, kremlowskich i innych, zagonionych do naroznika, mam na mysli. One lewackie nie powinny byc. Te szczury kremlowskie

  82. Uparty z Pana człowiek, Panie @ luap.
    Więc jeszcze raz. Pisząc co napisałem pisałem o moich spostrzeżeniach dotyczących mentalności kadr kierujących polskim górnictwem i ich podejściu do rachunku ekonomicznego a nie o przyszłości i perspektywach polskiego górnictwa czy ich braku, bo na tym się nie znam. Być może jest tak jak Pan i sztygar oddziałowy (?) piszący z Niemiec twierdzicie: wydobycie węgla w Polsce z uwagi na wyczerpywanie się pokładów płytszych ( płytkie już dawno wybrano ) i uwarunkowania geologiczne jest i będzie nieopłacalne z ekonomicznego punktu widzenia ale na dzień dzisiejszy i na jutro alternatywy dla energetyki węglowej w Polsce nie ma i górnicy oraz górniczy menedżerowie o tym wiedzą. Być może z ekonomicznego punktu widzenia lepszym rozwiązaniem od „ratowania” spółek węglowych i kopalń byłoby – jak Pan pisze – pozamykanie kopalń i import węgla ( co nie byłoby takie proste gdyż szacuje się, że likwidacja jednego stanowiska górniczego powoduje likwidację 4-5 miejsc pracy i nie tylko w tzw. otoczeniu górniczym, a czym to „pachnie” dowodzi przykład zagłębia walbrzyskiego, o czym pisze np. @Nela ).
    Mało tego:rozbudowuje się moce elektrowni węglowych ( Opole i Kozienice ).
    Nie bez powodu powołałem się na swój kilkunastoletni okres zatrudnienia w kopalni i spółce węglowej. Wprawdzie nie byłem ( i nie jestem górnikiem ) ale pracując na/w kopalni byłem na tyle wysoko w hierarchii kopalnianych stanowisk, że „z urzędu” musiałem uczestniczyć w cotygodniowych ( poniedziałkowych) odprawach tzw. kierownictwa kopalni i miałem wielo, wielokrotnie okazję przekonać się jak do problemtyki kosztów wydobycia podchodzili dyrektorzy ( czasem z wyjątkiem ekonomicznego ) naczelni i główni inżynierowie oraz kierownicy robót, a ci kopalnią „rządzili”. I nawet jeśli dyr. ekonomiczny nieśmiało i z rzadka poruszał problem kosztów to zawsze jego zastrzeżenia i uwagi kwitowane były: „tak, ale….” i „tony” wygrywały. Podobnie było w spółce węglowej, gdzie z racji zajmowanego stanowiska też uczestniczyłem w posiedzeniach zarządu i odprawach zarządu spółki z dyrektorami kopalń.
    Było dokładnie identycznie i raczej wątpię czy coś w tym zakresie się zmieniło.

  83. Lex:nie zrobie tego,zeby sie przedstawic skad to znam!
    Ale za komuny mialem dostep do tzw.oplacalnosci gornictwa.Wydobycie wegla w Walbrzychu bylo sabotazem gosp.,tak jak obecne twierdzenie o restru….To tylko urzedniki warszawskie sa winne ,ze dzisiatki miliardow ktore dr inz.Steinhoff zaoszczedzil zzarla biurokracja w stolicy.
    Polski centralizm a wlasciwie debilizm warszawski doszedl tak daleko.ze pelnonocnikem do re…zostal ignorant!Moze zamiast wymadrzac sie na temat jak dalej zajechac gospodarke narodowa,bo o to tu chodzi wydobywajac wlasny wegiel,moze bys mi wyjasnil ten fenomen:dlaczego prezesami duzych firm panstw.lub pelnonocnikami zostaja ignoranci!
    Dr.inz.Steinhoff zdaniem salonu warsz.nie nadaje sie na pelnomocnika,wg.mnie ,bo:
    .nie ukonczyl UW, a wiec nie potrafi zniszczyc gosp.nar.
    -nie jest Warszawiakem
    -najgorsze:jest fachowcem
    -ma niemieckie,slaskie,nazwisko
    PS:Nigdy w zyciu go nie widzialem,ale wszystko co czytalem swiadczy o jego fachowosci.
    Aha!Jako inz.nie podejmujesz,czego niema w planach re….,tematu jak zrobic wszystko zeby zmniejszyc zuzycie energii!

  84. Lex:te inzyniery na kopalniach,tak nie rozumieli kosztow jak ty nie potrafisz mowic o imporcie tanszego wegla.Pytanie :czy tona ma kosztowac 1000 lub 5000 ….i wtedy zaczniesz myslaec krytycznie???
    Dlaczego tak jest??Bo ekonomisci maja nad Wisla g…do gadania, a jak sie jakis pojawi np.Balcerowicz to ,bo go nikt nie rozumie,posyla sie go na boczny tor!
    Przyklad :w 2012 ,na zebraniu akcjonariuszy firmy ktorej wyroby widzisz dziennie,policzylem:na 27 czlonkow Zarzadu i Rady Nadzorczej,22 bylo ekonomistami lub pokrwene zawody!
    AGH powstala w 1919 dzieki lwowiakowi w Krakowie,bo tam nie bylo kopaln i hut!Potem powstala Nowa Huta,bo chciano,nie kawal,rozbic drobnomieszczanstwo krakowskie.
    Obecnie wszystkie koncerny nad Wisla Maja siedzibe,gdzie Lex??
    W RFN ani jeden duzy koncern prywatny niema siedziby w Berlinie!!!!

  85. Tanaka 190500:odciales sie jak haczyk od kibla i dalej :nie pchaj sie na afisz ,jak nie potrafisz!

  86. Luap
    17 stycznia o godz. 11:00 190518
    Dzieciątko usmarkane: piszesz jak myślisz. przedszkole będzie dla takiej głowy boleśnie trudne

  87. Zastanawiam się nad tym, czy wolno swoją własną wolność stawiać ponad bezpieczeństwo i wolność całych społeczeństw.
    Przyznaję, nie jestem entuzjastką takiej estetyki i twórczości, jak prezentowała Charlie Hebdo, ale uznaję ich prawo do takiej prezentacji, jednak po tragicznym ataku na redakcje warto było pomyśleć, czy kontynuacja takiej działalności jest pożądana.
    Cena może się okazać bardzo wysoka, może zginąć wielu ludzi zupełnie przypadkowych a wygląda na to, że właśnie podpalono lont.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/manifestacje-po-piatkowych-modlitwach-na-bliskim-wschodzie-i-w-afryce/f2rhp9
    Mam wrażenie, że koszty tak pojmowanej wolności okażą się nie do przewidzenia i tego się już zatrzymać nie da.
    Zapłacą niejednokrotnie własnym życiem zupełnie niezainteresowani tak pojętą wolnością zwykli ludzie w krajach dalekich od Wolnej Francji a i sama Francja może się tą wolnością zakrztusić.
    Oby się moje słowa w g..no zamieniły!

  88. Mam takie wrażenie, że „Polityka” w ogóle, Pani Redaktor w szczególności, a przy okazji Sz.P. Dyskutanci niewłaściwie interpretujecie pojęcie „lwicy”, traktując to określenie jako damski odpowiednik lwa. Tymczasem określenie to – „lwica” – ma swój szczególny kontekst związany z rolą jaką samica odgrywa w lwim stadzie. Charakterystyczne dla lwic jest mianowicie to, że w przypadku zagrożenia, np. ataku, rzucają się one na przeciwnika z szaleńczą odwagą, gotowe poświęcić życie by ratować samca. Działanie to interpretowane jest przez zoologów jako poświęcenie dla dobra stada. W takich to kategoriach należy rozumieć przypisanie tego przydomka pani A. Jakubowskiej, która w dobie afery Rywina poświęciła swą polityczną karierę dla ratowania L. Milera i – szerzej – całej swojej formacji polityczne. Mniejsza o to czy działania te były skuteczne, jednak na miano „lwicy” pani Jakubowska bez wątpienia sobie zasłużyła. Tymczasem nazywanie tym samym mianem pań Ogórek czy Nowackiej kompletnie psuje istotę porównania. Panie te, ani nie poświęcają się w obronie lidera, ani nie rzucają się do szaleńczego ataku na nikogo. Nie mają w sobie nic z archetypicznych lwic. Ich atrybuty to intelekt i uroda. A te symbolizowane są przez zupełnie inne zwierzęta, nie przez lwice.

    Pan Szir

  89. Ostatnio mnóstwo ludzi rozdziera szaty nad okrutnym losem kredytobiorców „frankowych”. Mnie ta troska o poszkodowanych biorców nawet nie śmieszy tylko denerwuje, jak i potężne napisy na portalu, np. „historyczny kurs franka”, „Czy państwo powinno pomagać górnikom czy frankowiczom”? Powodują, że mnie się nóż w kabzie otwiera. Mogę jedynie przypomnieć fragment monologu Lopka (Krukowskiego):

    „Jak mnie ktoś mówi, że jest chory, to są strasznie śmieszne rzeczy. Ja byłem chory, trzy dni nic w ustach nie miałem, tylko biegunka i biegunka. Poszedłem do doktora Eisensteina. Ten mnie pukał, mnie analizał i powiedział – nieżyt! Ha, ha, ha, widać pan doktor nie dowidzi! On mi na to, że to nieżyt z powodu kiszek- aaa, to co innego”!

    Otóż, jak ktoś mi mówi o wysokim kursie franka, to są strasznie śmieszne rzeczy!!!
    Pracowałem rok we Francji i wynagrodzenie otrzymałem we frankach francuskich. Oficjalny kurs był sztywny – 4fr/$. Rząd podjął decyzję jak banki szwajcarskie – uwolnił kurs franka. Było takie piękne określenie, że frank może „flotter”(pływać?), tzn. może się pogorszyć relacja lub polepszyć. Jako zawodowy optymista (taki co go trudno odróżnić od pesymisty) założyłem, że frank poleci na pysk (co zresztą robił) i przed wyjazdem zamieniłem cały zarobek na dolary – po najwyższym w historii znanym mi kursie dolara względem franka, z 4fr/$ na ponad 9fr/$. Straciłem bardzo dużo, (mniej więcej równowartość polskiego fiata), a rząd polski się moją stratą nie przejmował, nie dostałem zwrotu różnicy.
    Podobnie rząd postąpił, gdy ja uwierzyłem w fundusze i straciłem prawie połowę oszczędności, zamiast się wzbogacić.
    W obu przypadkach wpadłem na skutek mojej przemyślanej decyzji, przecież nikt mnie nie zmuszał do takiego idiotyzmu. Czyżby kredytobiorcy torturami byli zmuszeni do brania kredytów w frankach szwajcarskich? Podejrzewam, że nie!!! Myśleli tak jak ja, że się wzbogacą, a stracili tak jak ja straciłem.
    Już szczytem kretynizmu jest takie postępowanie, o jakim pisze na portalu TVN24 pewien „poszkodowany”. Pożyczył równowartość 150 tysięcy PLN w 2008 roku, teraz ma dług pół miliona. Widać nie płacił rat i nie znał wzoru na procent składany (szkoła podstawowa). Od razu był goły jak święty turecki, a chciał udawać bogacza, teraz płacze, że bank mu zniszczył życie, a to przecież on sam tego dokonał!!!

    Jeśli państwo ma „pomagać” takim obywatelom, to ja żądam kategorycznie, aby mi pokryło wszystkie moje straty.
    Argument, że takich „mądrych na odwyrtkę” jest dużo, mnie nie przekonuje.
    Zakończę moją wypowiedź cytatem z „Recepty Petera”:

    „Jeśli nawet miliom ludzi mówi głupstwa, to nie przestają być głupstwami”!!!

    Mamy klasyczny dowód słuszności tej wypowiedzi – miliony oszołomów wierzą w mgłę helową i magiczne obezwładnianie samolotu na wysokości 15 m – nie wiadomo tylko czy nad ziemią czy nad pasem startowym.

    Popieram autora notatki:

    ***Pomagać frankowiczom? „To tak, jakby dopłacać grającym w kasynie w przypadku przegranej”***

    Uzupełniłbym tę myśl tylko o pytanie:
    „Czy ci frankowicze oddawali w czasie prosperity nadwyżki z pierwszych lat tym, którzy brali kredyty w złotówkach”(lub na cele charytatywne)”?
    Jeśli są takie przypadki (np. milion) wtedy zmienię zdanie.
    Na odsetkach w bankach też zarabiali niektórzy, a inni stracili wszystko. Pies z kulawą nogą nie interesował się tymi łakomczuchami (np. w Ambergoldzie lub u Grobelnego – 100 % odsetek!!!).

    Mamy koleżankę, która w pewien sposób dorobiła się „garści” dolarów (lub więcej). Zamieniła wszystkie po maksymalnym kursie PLN/$ i wpłaciła złotówki do Grobelnego. P roku dostała podwojoną sumę PLN i zakupiła dolary po kursie znacznie niższym niż przed rokiem. Jej się udało. Gdybym ja chciał powtórzyć jej procedurę, straciłbym wszystko, bo Grobelny szybko zbankrutował. Bez ryzyka nie ma ani strat ani zysków, ale nie wolno zwalać odpowiedzialności na kogoś…

    PS

    Często czytam o trosce państwa wobec obywateli na Zachodzie, np. w Szwecji lub RFN. Tak dobrze nie ma!!!
    Znajomi córki brali kredyt na piękny dom, bo mąż pracował w banku na wysokim stanowisku, a żona dbała o dom i dzieci. Młody gość dostał złośliwej anemii i zmarł. Żona nie była w stanie spłacać kredytu, choć bank był bardzo zatroskany o tego klienta, ale cudów tam też nie ma. Musiała sprzedać dom i przenieść się do mieszkania komunalnego. Dorabiała jako sprzątaczka m. in. u mojej córki, zaprzyjaźniły się. Miała wykształcenie ekonomiczne, ale nie pracowała od lat, bo była żoną bankowca. Dyrektor banku jednak był w porządku. Po kilku latach znalazł dla niej etat w banku i po mału dorobiła się sytuacji, że skończyła ze sprzątaniem cudzych mieszkań. Dzieci dorastały i jeśli ona nie umrze zbyt szybko, jak jej mąż, to może przed emeryturą będzie ją stać na własny dom.

  90. W jednym z moich poprzednich wpisów napisałem, że interesująca będzie odpowiedź strony prezydenckiej, czytaj platformianej, na wysunięcie kandydatury pani Magdaleny Ogórek na stanowisko prezydenta RP. Nie przypuszczałem, że moje pytanie posiada cechy profetyczne. I o to mamy odpowiedź, o czym radośnie doniosły media reżimowe. Podobno mąż kandydatki zamieszany jest w jakieś niejasne interesy a prokuratura wszczyna w tej sprawie śledztwo. Jako, że ‚modus operandi’ sprawy jest prawie dokładny taki, jak w 2005 roku kiedy to doprowadzono Włodzimierza Cimoszewicza do rezygnacji z kandydowania, to oczywiście powstaje podejrzenie, że odkurzono stary sprawdzony platformiany kontrgambit Miodowicza – Brochwicza. Wówczas atakowano córkę Cimoszewicza, teraz męża kandydatki. Porównując sytuację przedwyborczą do pewnych elementów gry w szachy, miałem cichą nadzieję, że będziemy brali udział w czystej grze tak jak szachy … gra królewska dla dżentelmenów i dam. Kolejne rozczarowanie … gramy w dupaka, i to wedle zasad przedstawionych w filmie ‚Rejs’.

    Pozdrowienia.

  91. @Antonius
    „Ostatnio mnóstwo ludzi rozdziera szaty nad okrutnym losem kredytobiorców “frankowych”

    Nie masz racji Antoniusie, kredyty udzielane w obcej walucie są obarczone dużym ryzykiem i powinny być oferowane jako taki produkt – ryzykowny. O ile w ogóle nie powinny być zabronione. Niestety w Polsce oferowano je jako normalny kredyt. Ba, nawet wciskano je ludziom, że jeśli kredyt to żaden inny tylko ten we franku. To jest przecież skandal.

  92. panszir
    17 stycznia o godz. 12:01 190521
    Interpretację dajesz ciekawą, ale w pod koniec wywodu traci swoją klarowność. Obecne „Lwice” wcale nie muszą się różnić od Jakubowskiej w tym, że „bronią”. Miller ewidentnie potrzebuje obrony i osłony przez zejściem do krypty . Obronić ma go miss Ogórek. Czy obroni to już inna sprawa, okaże się za jakiś czas.

  93. fidelio
    17 stycznia o godz. 14:22 190524
    Byłoby jam mówisz, gdyby do kredytu we frankach szwajcarskich przymuszano, a frank tylko udawał franka i był walutą północnokoreańską.
    To co we franku jest nie jest żadnym nadzwyczajnym ryzykiem, ale nadzwyczajną szansą połączoną z ryzykiem. Dlatego ludzie brali te kredyty, by na nich zaoszczędzić i kredyt znacznie mniej ich kosztował niż złotówkowy czy północnokoreański. I oszczędzali, a co oszczędzili, to ich. Ale do czasu. I to jest całkowicie normalne. A osoby, które brałyby kredyt we franku i nie wiedziały , że to nie jest złotówka w której zarabiają, byłyby niepoczytalne. Osobom niepoczytalnym nie udziela się nie tylko kredytów ale i nie mają zdolności do czynności prawnych. I w złotówkach by nie mogły wziąć i autem jeździć – także.

  94. @Tanaka
    ” Dlatego ludzie brali te kredyty, by na nich zaoszczędzić”

    Zaoszczędzić to by mogli gdyby potrafili podróżować w czasie i sprawdzić kurs franka 30 lat do przodu, a tak to nie zaoszczędzą tylko zagrają w ruletkę. A tego w banku raczej nie usłyszeli, a powinni.

  95. Ciekawe, że kiedy dochodzi o strat z powodu kredytów w obcej walucie, to Polacy nagle tacy nieporadni, naiwni, oszukani przez przebiegłych lichwiarzy i krwiopijczą światową finansjerę pod wiadomo czyją wodzą.
    Póki szło dobrze, to kpili z dupków spłacających kredyty w złotych, demonstracyjnie podkreślali swoje rozeznanie w tym, co się opłaci i ile mogli zaoszczędzić zostając „frankowiczami”. Tacy światowi się porobili.
    A teraz?
    Teraz płacz i zgrzytanie zębów, bo nikt im nie powiedział, że frank jak każda waluta może drożeć i tanieć w najmniej im pasującym momencie :roll:
    Niebożęta.
    Tak się mści naiwna wiara w piękne słówka bankierów, myślenie życzeniowe, nieczytanie i nierozumienie podpisywanych umów, brak elementarnego pojęcia o produktach finansowych i bankowej terminologii, a na koniec – brak wiedzy ekonomicznej na poziomie szkoły średniej, a matematycznej – podstawowej.

  96. fidelio
    17 stycznia o godz. 17:39 190527
    Trzymajmy się ziemi,zamiast podróżować w czasie. Prof. Orłowski przypomina,że dotąd znacząco zarabiali na kursie waluty. Będą teraz zwracać nadwyżki frajerom biorącym w złotówkach, żeby było sprawiedliwie?
    I co to znaczy że w bankach „raczej” nie słyszeli? To lipne budowanie argumentów, banki także nie są w stanie przewidzieć kursu na 30 lat do przodu. A może słyszeli, i to bardzo dobrze. Biorący kredyty we frankach dlatego je brali, że chcieli na tym zarabiać, świetnie kapowali, że zarabiają na różnicach kursowych, i dlatego w złotówkach nie chcieli.
    Jak się chce zarobić to można i stracić.
    I nie ma się co dalej rozwodzić nad niepoważnymi tłumaczeniami.

  97. GajowyM.
    17 stycznia o godz. 18:35 190528
    Oczywiście. ale to nawet nie były piękne słówka bankierów. Normalna sytuacja walutowa. A „zgrzytanie zębami” to przesada. Dopiero 2 dni, tyle co nic. Wcześniej to było przeciągłe mlaskanie z radości. Jedno i drugie jest naturalną koleją rzeczy.

  98. @Tanaka
    „Trzymajmy się ziemi,zamiast podróżować w czasie. Prof. Orłowski przypomina,że dotąd znacząco zarabiali na kursie waluty”

    To tak jak w ruletce, też możesz przez chwilę zarabiać by po chwili wszystko stracić, a bank to nie kasyno. Poza tym teraz udzielanie tych kredytów drastycznie ograniczono – jak myślisz , dlaczego?

  99. „Poza tym teraz udzielanie tych kredytów drastycznie ograniczono”
    Kto ograniczył? Banki? Rząd?
    I co znaczy „teraz”?
    Co najmniej od 2009 roku klienci muszą podpisywać w umowie o kredyt, że wiedzą i rozumieją, co to jest ryzyko kursowe.

  100. @Gajowy
    „co najmniej od 2009 roku klienci muszą podpisywać w umowie o kredyt, że wiedzą i rozumieją, co to jest ryzyko kursowe.”

    W 2009 to już dostanie kredytu frankowego było bardzo trudne, bo po kryzysie z 2008 banki zaostrzyły kryteria. Apogeum zawierania kredytów na franka to 2008 r.

  101. @Gajowy
    „“Poza tym teraz udzielanie tych kredytów drastycznie ograniczono”
    Kto ograniczył? Banki? Rząd?
    I co znaczy “teraz”?”

    KNF.

  102. Banki w większości krajów zaostrzyły wówczas kryteria udzielania kredytów hipotecznych, we własnym interesie, bo cóż im po nieruchomościach, których nie ma komu sprzedać. Widać to znakomicie np. w Hiszpanii.
    Ogólnie rzecz biorąc, to banki najchętniej udzielają kredytów klientom, którzy bez pożyczek by się mogli obejść :)

  103. Wracając do naszych górników…
    Dawniej nasz węgiel szedł na eksport w daleki świat a dziś my importujemy. Szok!

  104. Haszczu (12:48)

    „‘modus operandi’ sprawy jest prawie dokładny taki, jak w 2005 roku kiedy to doprowadzono Włodzimierza Cimoszewicza do rezygnacji z kandydowania”

    Moim zdaniem, jest troche roznicy pomiedzy wtedy i teraz.

    Owszem, w dalszym ciagu idzie o uwalanie tej niby lewicy. Przeciez z komuny wywodzacej sie. Dopuszczenie jej po raz trzeci do najwyzszej wladzy byloby bowiem brutalnym walnieciem w pysk „S”. Tej samej, ktora komune niby obalila.

    Jest jednakze i roznica jakas pomiedzy 2005 i 2015. Dziesiec lat temu Cimoszewicz to byl nie tylko fizyczny postkomuch. On byl normalnie zywy jeszcze komuch. Prawie taki sam jak dziadzka Miller. Taki, ktorego IPN powinien byl rozpracowac, zlustrowac i uwalic na wieki wiekow ament.

    Ale IPN nic nie uwalil. Wiec ktos musial te brudna robote wykonac. Padlo ma Miodowicza. I ten, jako nastojaszczy antykomunistyczny potomek komucha, wywiazal sie z zadania nalezycie. Grozba trzeciego powrotu czerwonej zarazy zostala zazegnana.

    Dzisiaj mamy do czynienia z kandydatura lewicy przerazliwie mlodej. Ogorkowna miala rok gdy nastala „S”. Nie da sie wiec jej polaczyc z silami antysolidarnosciowymi. Ani ubrudzic za bardzo starym, komuszym obornikiem. Wiec zeby znowu skutecznie nie pozwolic na kompromitacje z ewentualnym ponownym zwyciestwem czerwonego dranstwa, ataki na nia musialy przyjsc z innej strony. I przyszly. Atakowany jest maz, atakowane sa romantyczne zwiazki kandydatki. Oraz wszystko inne.

    Dzieje sie tak dlatego, ze Instytut Prawdy Niepodwazalnej nie potrafil nawet znalezc komuszego czy wermachtowego Ogorka dziadka.

  105. @NELA
    Mozambicki czworaczek
    Węgiel ładował do taczek
    Zagryzając bananem.
    Dziś sam wgryza się w ścianę
    Przodkiem swym, nieboraczek.

  106. Może i przodkiem, ale chyłkiem.

  107. NELA
    17 stycznia o godz. 19:23 190536
    Dawniej nie liczono się z kosztami. Węgiel zawsze za dolary można było sprzedać a tych rządowi zawsze brakowało. Utrzymywano kopalnie w Wałbrzychu mimo że wiedziano że się dopłaca do nich wiele (podałem link wcześniej na ten temat)

  108. maciek.g
    17 stycznia o godz. 23:24 190542
    Wtedy dostawy eksportowe rozliczano, stosując tzw. złoty dewizowy 😉 Pytałam z uporem maniaka wszystkich zakładowych ekonomistów, co to za zwierz ten złoty dewizowy?
    Odpowiedzi otrzymywałam wyłącznie wymijające.
    A pytałam, bo pracowałam w dziale zbytu i eksportu, więc sporządzałam sprawozdania ze sprzedaży zarówno na kraj, jak i na eksport. Ale premie eksportowe wypłacali nam w normalnych złotówkach.
    Za takie niepoważne pytania parę razy spotkałam się z wyraźną niechęcią swego dyrektora ekonomicznego zresztą.
    „Ptaki pytaki, głupie pingwiny”
    A ja się sobie w kułak podśmiewałam.
    Czasy były marne, płace też nie powalające.
    Ale co się pośmiałam razem z licznymi rodakami, to moje.
    Do dziś wolę się pośmiać, zamiast złościć i narzekać z powodu czegoś, czego nie zmienię.

  109. @NELA, z godz. 23:35
    Pytałam z uporem maniaka wszystkich zakładowych ekonomistów, co to za zwierz ten złoty dewizowy? Odpowiedzi otrzymywałam wyłącznie wymijające.

    Z przyjemnością jutro Ci odpowiem, Koleżanko z Ogólniaka. Dziś jestem za bardzo zmęczony. Tymi-takimi-tam i ciężką pracą redakcyjną dla takich-tam.

    A kiedy przyszedł czas na pierzyn puch;
    Wiej, wietrze, wiej, hej-ho, deszczu, siecz,
    Padałem w pościel już po kuflach dwóch,
    Bo gdy leje deszcz, to zwykła rzecz
    .

    Dobranoc

  110. LesnikuM

    Tos sie za bardzo nie wysilil. Mnie, jesli juz o cos to DEFINICJE o zlotego dewizowego szlo po OBALENIU komuny

    „Skup i sprzedaż złota dewizowego a zwolnienie z VAT”

    http://www.podatki.egospodarka.pl/22455,Skup-i-sprzedaz-zlota-dewizowego-a-zwolnienie-z-VAT,1,65,1.html

    Przepraszam za jezyk. Nie moja wina ale przepraszam

  111. Tyś to się dopiero wysilił, Ortequ :roll:
    Piszesz o definicji nie przytaczając jej w ogóle.

    ” złoto dewizowe i platyna dewizowa – złoto i platyna w stanie nieprzerobionym oraz w postaci sztab, monet bitych po 1850 r., a także półfabrykatów, z wyjątkiem stosowanych w technice dentystycznej; złotem dewizowym i platyną dewizową są również przedmioty ze złota i platyny zazwyczaj niewytwarzane z tych kruszców.

    W czasach PRL – i potem do 1994 roku, za wartości dewizowe (nie dewizy) uważano także m.in. wystawione w walutach obcych akcje, obligacje, książeczki oszczędnościowe i inne dowody oszczędnościowe, a także walutę polską i wystawione w walucie polskiej czeki, weksle itp, jeżeli były środkiem płatniczym lub przedmiotem w obrotach dokonywanych z osobami zagranicznymi lub przedmiotem wywozu za granicę, przywozu z zagranicy lub przewozu przez terytorium Polski”

  112. Przeczytałem ustalenia z górnikami i jest tak jak podejrzewałem czyli w skrócie Kopacz odniosła polityczny sukces wygaszając strajki (sypiąc dużym groszem publicznym) i uzyskując prawie gwarancje, że ich (strajków) do wyborów już nie będzie , ale gospodarczo nie załatwiono praktycznie żadnego problemu trapiącego górnictwo, czyli odsunięto problem.

  113. NELA
    17 stycznia o godz. 23:35 190543
    Nie najlepiej świadczy to o ekonomistach których pytałaś. W tej kwestii akurat można było dać odpowiedź (Gajowy dał link do definicji) . Oczywiście mogli by mieć problemy gdybyś temat drążyła dalej, i pytała o podstawę wyceny.
    No cóż handel zagraniczny przy braku wymienialności waluty wymaga jakiegoś miernika by oceniać wyniki transakcji. Przez Peweksy kurs złotówki w stosunku do dolara stał na czarnym rynku idiotycznie wysoko swego czasu za pensję mogłem kupić 16 dolarów na czarnym rynku i jeżeli ktoś powiedział, że tyle zarabia komuś z zagranicy to ten za głowę się łapał i mówił to powinieneś z głodu umrzeć.

  114. maciek.g:napisze to troche po slasku!Tyn dr.inz.Stenhoff:przeczytaj 190516.Ale co z tego,ze momy w 100% racje,wiemy o czym piszymy,skoro Salon warszawski chce miec spokoj i nie zna robotnikow;bo skad;w poczekalni u doktora ich jest malo.,to nasze zdanie i tak jest o rzic rozczasc.Bismarck miol recht!
    Jednego na kapuja:czymu np.setki mil.zl.,ktore doplaca budzet do 1 kopalni ,nie maga przeznaczyc na oszczednosci energetyczne,glownie na likwidacje opalania woglem w chalpach.Boze jedyny,czy Poloki musza byc zawsze 50-70 lat do zadku??????????????????????????

  115. maciek.g
    18 stycznia o godz. 11:02 190553
    To też ja o tych ekonomistach, których pytałam nie miałam dobrego zdania, a oni nie byli aż tak głupi, aby tego nie domniemywać… No, nie bardzo się dawałam lubić…
    Znałam wartość sprzętu, który sprzedawałam w kraju, po cenach krajowych, więc cena uzyskiwana za sprzedaż tych samych maszyn, ale „w wykonaniu eksportowym” nie mogła nie budzić zdumienia i wątpliwości. Na dodatek od tej sprzedaży na eksport była obliczana i wypłacana premia od dyrektorów – wszystkich! począwszy, poprzez pracowników działu zaopatrzenia, ekonomicznego, produkcji, zbytu i eksportu, aż po brygadzistów, tokarzy, frezerów i tych, którzy się przyczynili…. —>>>
    To gołym okiem było dopłacanie do interesu.
    W złotych polskich – jedynym środkiem płatniczym ❗

    A panowie i panie ekonomiści z dyrektorem na czele wiedzieli jedno, ponad wszelką wątpliwość; Partia nas tu postawiła i jedynie partia… i t.d.
    I to by było na tyle.

  116. Właśnie w tej chwili w tvn24 film ISLAM CONTRA ISLAM!

  117. Wielka szkoda,że POLITYKA nie pogratulowała p.premier tak sprawnego wyrolowania PSL-u w dosypywaniu publicznych pieniędzy do kieszeni Kościoła Kat. To przecież wielki sukces ! Jeżeli PiS obejmie rządy to trudno mu będzie przeskoczyć tak wysoko zawieszoną poprzeczkę.
    Kilka lat temu pisałem obszernie na tym blogu o papkinadzie angielskiego lorda Radosława S., zatrudnionego jako minister spraw zagranicznych III RP. W ostatnim PRZEGLĄDZIE jest piękne podsumowanie kosztów tej blagi.
    III RP nie szczędzi grosza na spełnianie zachcianek i potrzeb establishmentu i jest rajem dla ludzi przedsiębiorczych. Jak wynika z danych, przytoczonych choćby przez J.Solską, jednocześnie jest bardzo konsekwentna w przerzucaniu kosztów tej szczodrobliwości na mniej zarabiających. Jest to dzieło wszystkich dotychczasowych rządów. Nie ma więc co oczekiwać, że w końcu ta rozrzutność zostanie powstrzymana.

  118. @NELA
    Encyklopedyczną wykładnię dotyczącą tzw. złotego dewizowego zapodał @GajowyM. Była to faktycznie księgowa jednostka rozrachunkowa używana w Polsce do 1982 dla rozliczania prowadzonych przez państwo transakcji zagranicznych oraz używana w statystykach handlu zagranicznego. Jednak najważniejszy dla wydarzeń powstałych w latach tzw. wczesnej transformacji (1990-1992) jest passus następny: Do 1971 kurs był stały: 1 złoty dewizowy = 0,225 rubla transferowego = 0,25 USD. Wszystkie bowiem transakcje w RWPG odbywały się w oparciu o tzw. rubel transferowy. A wszystkie te rubelki przechodziły przez Międzynarodowy Bank Współpracy Gospodarczej w Moskwie. Bez zgody Moskwy (czytaj – bez zgody KGB) nie była możliwa żadna transakcja walutowa w żadnym z krajów ówczesnej RWPG.

    12 stycznia 1990 roku premier Tadeusz Mazowiecki podpisał rozporządzenie Rady Ministrów – „o rozciągnięciu przepisów o odsprzedaży walut obcych na jednostki rozrachunkowe stosowane w handlu zagranicznym”. Rozporządzenie opublikowane zostało Dzienniku Ustaw Nr 4, poz. 21 z dnia 27. 01. 1990 r. Była to podstawa prawna do tzw. „afery rublowej” i pokrewnej jej „afery markowo-rublowej” powstałej po zjednoczeniu Niemiec.

    Wróćmy do tzw. wartości rubla transferowego, od której rozpoczęła się „afera rublowa”, a właściwie „afera ziemniaczana”. Polska bowiem podpisała z ZSRR umowę, wedle której mieliśmy wyeksportować do Związku Radzieckiego ziemniaki za jeden miliard rubli transferowych. Jedn rubel transferowy był w tym czasie wart (według szacunków Międzynarodowego Banku Współpracy Gospodarczej w Moskwie) jeden dolar pięćdziesiąt sześć centów. Miliard rubli znaczyło znaczy się – miliard pięćset sześćdziesiąt milionów dolarów. Dużo. Warto o taką ilość „zielonych” powalczyć. I powalczono wiedząc, że taka ilość zakontraktowanych ziemniaków nigdy nie opuści granic Polski (tona ziemniaków kosztowała wówczas 200 rubli, za miliard rubli zatem kupić by można pięć milionów ton ziemniaków). Te pięć milionów ton to 8 300 dwudziestowagonowych pociągów. Teoretycznie transport ten byłby to możliwy po roku, gdyby co godzinę odprawiano z Polski jeden dwudziestowagonowy pociąg wyładowany wyłącznie ziemniakami. Codziennie. W piątek i świątek. Dzień i noc. Pamiętając przy tym, że poza polską granicą wschodnią są szersze tory i te wszystkie wagony należałoby przeładowywać. Taka operacja była wówczas nie do zrealizowania. Okazało się szybko, że kontrakt ten zrealizowany został w 30 procentach. Pozostałe 70 procent „też zrealizowano”, jeno na papierze. Był to fikcyjny eksport, za który jego beneficjenci, czyli powstałe od hoc firmy (w liczbie dziewięciu) nie poniosły żadnej odpowiedzialności karnej, a jego nadzorcy w randze ministrów ani karnej, ani konstytucyjnej, ani moralnej.

    Podobny mechanizm – przeliczania rubla transferowego na „prawdziwy pieniądz”, czyli dolara – zastosowano we wszystkich transakcjach, na które zgodę wydawał moskiewski Międzynarodowy Bank Współpracy Gospodarczej. Czytaj KGB. W przypadku tzw. „afery markowo-rublowej” mechanizm był taki sam, jeno marka wschodnioniemiecka, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zrównała się na okres kilku miesięcy (od obalenia muru berlińskiego 10 listopada 1989 roku do zjednoczenia walutowego obu krajów niemieckich w lipcu 1990 roku) z marką zachodnioniemiecką, a obie miały taką samą wartość liczoną w rublach transferowych.

    Pozdrówka

  119. Tanaka+Lex:czekam na odp.!!!Albo jestescie zgodni z 3 moralem o wrobelku!Udajecie tak oblatanych ,ale na uczciwosc w nawet tak plytkiej,opartej na nieznajomosci branzy dyskusji ,was nie stac,co??????

  120. Mimo tego, że szanowne koleżanki i koledzy w blogu, piszą ciekawie o wielu sprawach, jednak dawnych i dlatego, że dawnych, to pozwolę sobie wrócić do tematu zadanego przez naszą Gospodynię. Dzisiaj w Sejmie kandydatka SLD na prezydenta RP, zaprezentowała szkic swojego programu wyborczego. Media akcentowały dwa elementy; reformę prawa i obniżenie podatków. Jeżeli chodzi o obniżenie podatków to prezydent praktycznie nic nie może, a więc traktuje to jako postulat i tylko postulat. Natomiast jeżeli chodzi o reformę prawa, jestem za i pomysł z powołaniem komisji kodyfikacyjnej przy prezydencie uważam za bardzo interesujący, tyle, że chciałbym bliżej poznać, jak on ma funkcjonować i jakie będą jego zadania. Kandydatka, określiła jej cel; ‚napisać prawo od nowa’ i wedle ‚jasno określonych zadań’, to znaczy; ‚po pierwsze prawo ma być proste, po drugie musi być jednoznaczne, po trzecie musi być bezwzględnie konieczne i po czwarte, musi służyć obywatelowi’. Chciałbym powiedzieć, z ust mi to wyjęła. Od kiedy mam przyjemność pisać na blogu pani Janiny Paradowskiej, wielokrotnie, przy różnych okazjach, o tym pisałem formułując zbliżone postulaty i również wielokrotnie pisałem, że prawo w Polsce jest niespójne, pisane na kolanie, liche intelektualnie i niestety często tworzone pod potrzeby interesów politycznych i biznesowych takich czy innych grup, a nie w interesie społeczeństwa jako całości … nie od rzeczy, trzeba to dopowiedzieć, bywało narzędziem dyskryminacji politycznej. Jako zwolennik minimalizmu prawnego z pewną satysfakcją, zwróciłem uwagę na postulat bezwzględnej konieczności przepisów prawa. Natomiast nie jest do końca dla mnie jasny założony cel; napisania prawa od nowa … jeżeli brać to dosłownie, to nie ma takiej możliwości i jest niepraktyczne. Oczekiwał bym tym zakresie wyjaśnienia. Uporządkowanie polskiego systemu prawa jest zamiarem na miarę oczyszczenia stajni augiaszowej, a pani Magdalena Ogórek, tak na oko, bezapelacyjnie, na Herkulesa nie wygląda … bywa jednak, że w tak kruchych kobietach drzemią siły tytaniczne.

    Pozdrowienia

  121. Luap
    18 stycznia o godz. 15:45 190559
    dzieciątko boże, wcale nie czekasz na odpowiedź. a kłamać jest nieładnie. Zaczniesz czekać za wiele lat, ja pójdziesz wreszcie do przedszkola, zrobisz podstawówkę, gimnazjum i jeszcze coś. O tym już była mowa, wracać nie będę, sprawa zakończona.

  122. Tanak:wychowano cie w ry

  123. Haszszu
    18 stycznia o godz. 16:05 190560
    Ładnie piszesz i na temat, co zdarza się nieczęsto. Masz rację, że prezydent w sprawie podatków niewiele może. Ale tak samo niewiele może w sprawie „napisania prawa od nowa”, albo jeszcze mniej. Nie są to więc nawet postulaty (do kogo adresowane?), ale tzw. pobożne życzenia pani doktor od historii Kościoła kat. Co w pewnym sensie byłoby spójne, ale bez sensu.
    Pani prezydent Ogórek mogłaby coś, gdyby zaistniała któraś z okoliczności: do funkcji prezydenta RP przypisane byłyby uprawnienia stanowiące, jak np w przypadku Francji, albo prezydent miałby większość parlamentarną, w dodatku ściśle i w bardzo długim okresie czasu pracującym z nim ręka w rękę. Albo też byłby taki bałagan i klincz w parlamencie, że prezydent przymuszałby do własnych decyzji.
    Każdy z tych przypadków jest w teorii możliwy, w rzeczywistości bardzo mało prawdopodobny, niemal niemożliwy.
    Jak chciałaby pani prawie-prezydent Ogórek „napisać prawo od nowa” nie mając wielkiego klubu SLD i koalicyjnych partii mających za cel główny w polityce uzdrowienie i usprawnienie polskiego prawa? Mówiła coś o tym, posiada taką wiedzę? Zdaje się, że nie.
    I tym można by podsumować takie wystąpienie pani Ogórek.

  124. @anumlik
    Ja to czułam, to musiała być jakaś gra o wyższą stawkę. Jednak aż tak misternie wydzierganej koronki sobie nie wyobrażałam.
    Nie aż tak.
    Czułam jedynie, że to musi być jakaś gra o milion. Okazało się, że ja stawiałam takie nieprawomyślne pytania całkiem prywatnie, a byłam obserwowana i szukano na mnie jakiegoś haczyka, aby mi udowodnić coś większego, za co mogłabym zostać aktualnym kombatantem. Koleżanka z innego działu wyciągając mnie na szczere wynurzenia była wprawdzie sprytna, ale ja się po niej spodziewałam czegoś takiego, więc nie miała „materiału”, jednak miałam być przyłapana na czymś konkretnym i tu robotę położył – a może i nie? tego się nie dowiem facet z tajnej kancelarii.
    Kiedy w dużej ilości pojawiały się w mieście różne ulotki, nakazano przed wyjściem z pracy chować do pokoju kasjerki wszystkie maszyny do pisania. A nasze dwie były bardzo ciężkie, elektryczne, z długim wałkiem nie na nasze siły, aby je nosić po korytarzu. Z maszyny koleżanki łatwo dawał się wyjmować wałek, bo miała wymienne, więc ona tylko ten wałek chowała.
    W mojej ten numer nie wchodził w rachubę, więc poprosiłam konserwatora, aby mi pokazał, jak toto zablokować skutecznie i taki sposób się znalazł. Bez specjalnych działań żadna czcionka się nie poruszyła, więc moja maszyna stała na stoliku naprzeciwko biurka, okryta pokrowcem. No i któregoś ranka okazało się, że pokrowiec leży byle jak na wierzchu a klawiatura jest zasypana popiołem z papierosa. Byłam i jestem niepaląca.
    Nie tknęłam maszyny, pędem pognałam do tajnej kancelarii aby zakładowemu tajniakowi zameldować, że ktoś usiłował na mojej maszynie pisać pod moją nieobecność. Klucze od pokoju zostawiało się na portierni, więc KTO? Tajny nie wyglądał na zaskoczonego, ani zbulwersowanego, raczej było mu głupio. Zażądałam zdjęcia odcisków palców z maszyny i wykluczenie mnie, jako ostatniej użytkowniczki, po czym z tym samym pomaszerowałam do dyrektora, oznajmiłam, że nie tknę maszyny, dokąd nie przyjdzie konserwator i nie stwierdzi, czy maszyna nie została trwale uszkodzona. Dyrektor też na zbulwersowanego nie wyglądał, jednak konserwator został wezwany i uruchomił maszynę, co się temu chamowi z tajnej nie udało, bo to jemu papieros stale tkwił między zębami.
    Ale z taką wiedzą, to ja już tylko mogłam zmienić pracę, co też zrobiłam. A jaką opinię dostałam na pożegnanie! Poemat.
    Tylko w ramki i nad łóżko.

  125. Panie @luap,
    ponieważ nie chcę się powtarzać na blogach – jeśli Pan ciekawy mojego zdania – proponuję odczytać moje wpisy z dnia dzisiejszego na blogu red. Passenta. Wyraziłem w nich swoją ocenę tego co podpisano wczoraj.
    Natomiast nie mam zamiaru odpowiadać Panu bezpośrednio gdyz udwodnił Pan i nadal udowadnia swoje trudności ze zrozumienie tekstów pisanych po polsku, zwłaszcza gdy są pisane z „humanistycznie” i „podlewane intelektualnym sosem” A może właśnie to jest powodem pańskich trudności ze zrozumieniem „pisanego”, – że humanistycznie i intelektualnie ?

  126. Lex:Steinhoff jest tym co zaoszczedzil budzetowi dziesiatki miliardow zl,ktore np.za komuny wywalono w bloto.Mialem wtedy dostep do tych wynikow.Znowu sie obrazisz,ale rzeczy zawsze nazywam po imieniu:jestes ofiara cenzury i nic wiecej.O tym wiem 10x wiecej niz ty,Zyj w niewiedzy;.tacy jak ty mnie nie interesuja:ty sie oklamujesz sam!Ile wg.ciebie ma kosztowac tona:100,1000,10000!Ty dokladnie to wiesz ,co????

  127. Szanowny ‚Tanaka’, art.144 Konstytucji, daje prezydentowi uprawnienia gdzie w dwóch obszarach; wymiaru sprawiedliwości i sił zbrojnych, ma możliwość, w swoim programie wyborczym składać konkretne obietnice. W pozostałych sprawach może ewentualnie sygnalizować, czy czemuś będzie sprzyjał albo nie będzie sprzyjał. Obecnie przy Ministrze Sprawiedliwości istnieją dwie komisje kodyfikacyjne; prawa cywilnego i prawa karnego. Komisja prawa cywilnego ma zaplanowaną pracę nad rekodyfikacją prawa cywilnego materialnego i procesowego, co już trwa, chyba od jej założenia czyli od roku 2002 i końca nie widać. Na bieżąco opracowuje różne projekty rządowe. Jeżeli chodzi o komisję prawa karnego, to nie ma nawet tego założenia a jedynie zajmuje się erupcjami pomysłów rządowo – poselskich. W Polsce jest tradycja komisji kodyfikacyjnej, która miałby takie całościowe spojrzenie na system prawa, była nią Komisja Kodyfikacyjna przy Sejmie II Rzeczpospolitej, powołana 1919 i skutkiem jej prac były znakomite akty prawne, jak na przykład Kodeks Makarewicza, uchwalony 1932 roku i funkcjonujący do 1969 roku. Dla przypomnienia, obecny kodeks karny uchwalony 1997 roku, przeżył już chyba z ponad 80 nowelizacji (straciłem rachubę) i przypomina łach przenicowany dziesiątki razy, gdzie łata na łacie, co stawia go w rzędzie wiekopomnych dzieł erupcji i wytrysków myśli poselskiej. Dlatego też, pomysł programowy pani Magdaleny Ogórek uważam za sensowny, choćby z uwagi na to, że umiejscowienie takiej komisji przy Prezydencie RP, uwolniłoby ją od nacisków i zapotrzebowań politycznych oraz bieżących problemów związanych z opracowywaniem projektów rządowych. Oczywiście trzeba byłoby dopracować szczegóły, o których pisałem poprzednio. Myślę, że taka komisja działająca przy Prezydencie RP powinna uzyskać uznanie we wszystkich stronnictwach … chyba, że ktoś destrukcję wpisał w etos.

    Pozdrowienia.

  128. Haszszu
    18 stycznia o godz. 18:34 190568
    Zgadzamy się, ale problem jest w tym, co piszesz na końcu – żeby wszyscy (prawie) chcieli chcieć, czyli by była stabilna większość w parlamencie pozwalająca uzgadniać i uchwalać „napisanie prawa od początku” jak deklaruje p.Ogórek.
    Wiem też o Komisji Kodyfikacyjnej sprzed wojny, wniosła solidne zasługi. Ale… to było przed wojną. Dziś żadna partia nie ma w programie i stałym konsekwentnym działaniu upraszczanie, klarowanie, integrowanie prawa i zarazem zasadę, że nie mnożymy bytów prawnych oraz okołoprawnych w postaci rożnych interpretacji urzędowych.
    Robi się coś przeciwnego: co sprawa, to uchwalmy kolejną ustawę, zamiast skorzystać z praw istniejących, a nie stosowanych. Mądrzy prawnicy i mądrzy ludzie mówią: skorzystajmy z tego co już jest, w bardzo wielu sytuacjach to całkowicie wystarczy. Ale kto by tego słuchał. Zapotrzebowanie jest nie na dobre prawo, ale na sensację. Przypomina mi to niedawną sytuację: z więzień wyjdą skazani na 25 lat. I od razu wrzask: uchwalić spec-ustawę „o bestiach” ! I na tym politycy jadą.
    Tak więc to, co deklaruje pani Ogórek nie jest programem tam, gdzie nie ma widoków spełnienia deklaracji. To pobożne i pasujące do tej pani wykształcenia – życzenia.
    Życzyłbym sobie, żeby prezydent RP coś takiego zrealizował, bo to sensowne, ale czymś innym jest to, a czymś innym sytuacja i osoba pani Ogórek.

  129. Szanowny ‚Tanaka’ program wyborczy prezydenta, obojętnie jakiego, winien być opracowany w oparciu o jego uprawnienia wynikłe z Konstytucji. Take dwa elementy zawarte były w zarysie programowym pani Magdaleny Ogórek. Zwróciłem uwagę na propozycję komisji kodyfikacyjnej bo ten problem mnie interesuje. Drugi dotyczący Gwardii Narodowej, interesuje mnie, powiedzmy letnio, chociaż niewątpliwie, przejście na system armii zawodowej spowodował, pewną lukę w naszej obronności. Gdyby przyjąć założenie, że kandydat na prezydenta może tyle, na ile mu pozwoli układ polityczny, to rzeczywiści w programy kandydatów i obecnego prezydenta mogłoby ograniczyć się w zasadzie tylko tego w jaki sposób czyścić te mosiężne kandelabry, które wiszą w Pałacu Prezydenckim w Warszawie. Wówczas pan Andrzej Duda twierdziłby, że najlepsza jest papka ziemniaczano cytrynowa, pani Magdalena Ogórek, że kąpiel szczawiowa, a pan prezydent Bronisław Komorowski, że papka babuni.

    Pozdrowienia

  130. Haszszu
    18 stycznia o godz. 19:43 190570
    Ależ właśnie tak jest – prezydent może tyle, ile mu sytuacja polityczna pozwoli. Oczywiście może się starać sytuację zmieniać, ale koniec końców – może tyle ile pozwoli sytuacja.
    Ma pewne możliwości, może nie podpisać ustawy, więc potrzebna będzie większość niezwykła, może dociskać i szantażować, próbować coś przehandlować, ale to może działać głównie i prawie wyłącznie co do załatwiania spraw negatywnych, zablokowania czegoś czy wymuszenia. Nie zadziała to, jeśli,jak powiedziałem,trzeba stabilnej, długotrwałej i aktywnej zgody politycznej dla „zbudowania prawa od nowa” i podobnie trudnych działań.
    Rola prezydenta jest zresztą generalnie inna: koncyliacyjna, łącząca, uśmierzająca, tożsamościowa, majestatyczna, reprezentacyjna krajowa i zagraniczna, poniekąd edukacyjna, zwierzchnika sił zbrojnych (w sensie zupełnie ogólnym i właśnie majestatycznym) i temu podobne. Co aż nadto – w zasadzie – wystarczy.
    Oczekujmy, że pani Ogórek sobie z tą listą poradzi. Gdyby miała się rzucać na zadania tak wielkie jak zapowiada, byłbym pełen obaw o to, co robi.
    Pozdrawiam

  131. Szanowny ‚Tanaka’, dotychczas wiemy, ze mamy trzech kandydatów na urząd prezydenta RP; pan Andrzej Duda, który swoje wypowiedzi ogranicza do stwierdzeń, że rząd jest bani, co nie jest specjalnie odkrywcze i zgodzi się pewnie z nim znaczna część obywateli ze mną włącznie, pani Magdalena Ogórek, która przedstawiła zarys swojego programu, zwięzłego i pozostawiający pewien niedosyt, jednak świadczący, że zna wagę granic i pewności oraz pan prezydent Bronisław Komorowski, który nic nie powiedział ani w sprawie ponownego kandydowania ani w sprawie programu. Jeżeli chodzi o pana Andrzeja Dudę, to ja nie mam pewności, czy on tylko ograniczył sie do krytyki czy też przedstawił już jakieś założenia programowe lecz media je nie nagłaśniają, co też może być prawdopodobne, wnioskując z doświadczeń praktyki uzewnętrzniania sympatii politycznych tychże mediów. W związku z tym mogę postawić przysłowiowe dolary przeciw orzechom, że jeżeli w końcu przemówi pan prezydent Bronisław Komorowski to prawie cała Polska medialna (czytaj wirtualna), wpadnie w orgiastyczny zachwyt, nawet jeżeli obieca polską wyprawę badawczą do Alfa Centaurii.

    Art. 144 Konstytucji określa kompetencje prezydenta. Przepis ust 3 pkt 20 -23, uściśla i jasno z nich wynika, że są one tak duże, że w praktyce prezydent, po przez odpowiednie nominacje może wpływać nawet na linie orzekania sądów. W tych sprawach nikogo o zgodę prosić nie musi. Nie musi też nikogo prosić o zgodę na powołanie komisji kodyfikacyjnej i też zgody nie potrzebuje na określenie zadań tej komisji. Prezydent ma prawo inicjatywy legislacyjnej i projekty prac tej komisji morze przesłać do Sejmu w wnioskiem o uchwalenie. Biorąc pod uwagę powszechną opinię, że prawo jest fatalne, to Sejm musiałby naprawdę znaleźć dobry powód aby wniosek prezydenta odrzucić. Jeżeli w skład komisji weszłyby osoby w wybitnym autorytecie prawniczym, a takie osoby w Polsce są, to odrzucenie projektów prezydenta kwalifikowałoby się do nagrody Darwina.

    Powtarzam i podkreślam, program każdego kandydata na prezydenta RP musi być oparty na Konstytucji gdzie są określone kompetencje prezydenta. W innych sprawach kandydat może tylko sygnalizować jakie inicjatywy i jakie rozwiązania będą miały jego poparcie albo nie będą, aczkolwiek kandydat musi sobie zdawać sprawę, że i w tym obszarze nie może sobie pozwolić na zbytnią … powiedzmy frywolność myśli. Gdyby pani Magdalena Ogórek podczas przedmiotowej konferencji w swoim programie zadeklarowała, że będzie wspierać inicjatywy i ustawodawstwo proaborcyjne, to musiałbym uznać, że żyje w świecie czarów, magi i fantazji i nie powinna kandydować na prezydenta RP a raczej pójść w ślady pani Rowling i opisać przygody polskiego Harry Pottera.

    Pozdrowienia.

  132. Ocenianie ludzi na podstawie tego co mówią, jest wielkim bezrozumnym
    nieporozumieniem.
    Gospodyni tego bloga „robi” wszystko, żeby uszczęśliwić, postawić na piedestale,
    – po prostu robić klakę koleżance Ewie. Ma do tego prawo, może wykonuje polecenie redakcyjne – czort jego znajet.
    Ulubienicą, do tej pory nie podjęła żadnej sensownej decyzji, która mogłaby nam
    zrobić dobrze. Wprost przeciwne poniosła dwie dosadne klęski: zdrowotną i górniczą. Obiecała , że sprzeciwi się ocipieniu klimatycznemu, które to ocipienie robi na złość górnikom, głosząc, że energetyka oparta na węglu szkodzi klimatowi
    na ziemi/ totalna biznesowa obłuda/ – nie zrobiła tego. To też jest klęską pani premier, bo poddała się grupom interesów.
    Na koniec dygresja.
    Córka byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewska zaliczyła występ w szmirowatej audycji telewizyjnej pod nazwą „Taniec z gwiazdami”. Na początku poruszała się jak słoń w składzie porcelany,z każdym występem robiła ogromne postępy, widać było, że potrafi się uczyć, aż doszła do finału.
    Ta dygresja może dotyczyć również, napastowanej , na szczęście słowie
    — Magdaleny Ogórek.

  133. NELA
    18 stycznia o godz. 16:51 190565
    znany stary sposób, same superlatywy o pracowniku o zwolnienie. Gdy z takim papierem idzie się do nowego pracodawcy to jest bardzo prawdopodobne, że nie zatrudni.

  134. Haszszu
    19 stycznia o godz. 9:46 190572
    Czyli pani Ogórek na razie na czele mikropeletonu?
    Jasne jest dla ludzi przytomnych, że kandydat na prezydenta musi się opierać w swoich obietnicach na tym, co Konstytucja prezydentowi przypisuje. Prezydent sporo może, w zakresie inicjatywnym., Potem jest gorzej. Komisję kodyfikacyjną powoła, nazwiska solidne zgromadzi, albo i nie, bo tu może być kłopot, ale powiedzmy że zgromadzi, że przedłożą propozycję gruntownej reformy prawa. I tu rzecz staje, bo parlament musi to przyjąć. Prezydent własnych prerogatyw do przyjęcia jednoosobowego nie ma, na parlamencie nie wymusi. Ale próbować może. Posłowie, jak pokazuje życie, nie boją się ośmieszenia, nagroda Darwina im nie straszna.
    Ale, powiedzmy, że wszystko będzie pięknie i ładnie. Pani Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Ogórek..! Rozmarzyłem się.
    Dalej będzie jeszcze jeden poważny problem: będzie się ubierać na długo, na szaro lub ciemno. A znacznie lepiej wygląda w mini i w kolorach., Oraz z rozpuszczonymi włosami.
    Kandydat Duda jednak nie ma tej urody. Bądźmy szczerzy: wcale nie ma.
    Pozdrawiam

  135. Luap
    18 stycznia o godz. 18:27 190567
    I kto tu się obraża? kto wypowiada swe sądy Ex cathedra? Przecież ty wszystko na ten temat wiesz najlepiej., Niestety twe wpisy pokazują zupełnie inny obraz (dawałem linki wykazujące to). Zawsze nieufny byłem do ludzi którzy wypowiadali swe sądy lekceważąc oponentów i pokazując jak wspaniale znają sprawę i zwykle okazywało się w praniu że gdy udało im się rządzić jakimś odcinkiem to jakoś im nie szło.

  136. @Tanaka
    czy to ładnie tak się lekceważąco zwracać do starszego pana na emigracji (Luap) i wysyłać go do przedszkola, podczas gdy on już cierpi na przypadłości późnego wieku, kiedy pamięć już nie ta, ale gadać się chce? :roll:

  137. maciek.g
    19 stycznia o godz. 10:55 190574
    Bingo! Ale jakoś sobie poradziłam i mnie zatrudnili… na stanowisku kierowniczym… no i było pięknie, ale do czasu.
    Początkowo naczelny się zachwycał, chwalił i stawiał za przykład – jak ja świetnie pisałam różne zawiłe pisma do różnych klientów i instytucji centralnych!
    A potem się poróżnił z moim dyrektorem ekonomicznym i nagle ja już nie potrafiłam napisać nawet pisma przewodniego do przesyłanego załącznika. Do dziś mam wrażenie graniczące z pewnością, że naczelny był zdeklarowanym psychopatą – w efekcie razem z tym ekonomicznym wylądowałam w innej firmie, ale to była już moja ostatnia praca, bo po dwóch latach, w ramach przekształceń własnościowych firma znikła – była to bowiem taka firma/trampolina do wyjazdów na budowy zagraniczne i pracowników było w niej 10 razy za dużo a ja akurat miałam już wkrótce mieć uprawnienia do wcześniejszej emerytury, więc poleciałam wraz z innymi z mojego rocznika wpierw na bezrobocie a po paru miesiącach na tę emeryturę.
    Bez jakiejkolwiek odprawy oczywiście.
    Życie jest, jakie jest 😉

  138. maciek.g:a moze by tak dokladnie,a nie po warszawsku,czyli nawet,dojarka wypowiada sie o gornictwie.To dobija od 1919 polska gospodarke!A wiec czekam:jaki zupelnie inny obraz????
    Gajowy:dokladnie,co:Jak nie wiesz ,to dedykuje Sztaudyngera:medrzec ,nawet o tym ie wiedzial,ze ma na d…. przedzial!Jak nie potrafisz mi odp.to przynajmniej spusc spodnie!
    Lex,Tanaka i Gajowy:was laczy totalna nieznajomosc faktow,ale waszym zdaniem wiecie na kazdy temat ,wszystko najlepiej!Moje zdanie:nic nie wiecie,albo po lebkach!

  139. Luap
    19 stycznia o godz. 12:30 190580
    Załatwiłeś wszystkich brawurowo i hurtowo. Jestem pod wrażeniem. Co też nam jeszcze pokażesz?
    „Podejrzewam, że to samo…”

  140. @Luap,
    ja ci nię będę odp. (???) bo ja się z zasady brzydko nie wyrażam 😉
    Czy ja się bardzo mylę sądząc, że jesteś śląskim emerytem gdzieś w okolicach Wuppertalu?

  141. Szanowny ‚Tanaka’, Ty się tak nie zamartwiaj, w jaki sposób kandydatka na prezydenta RP zgromadzi autorytety do komisji kodyfikacyjnej bo to sytuacja czysto hipotetyczna i też patrząc na panią Magdalena Ogórek, już tak się nie rozmarzaj a raczej pogódź ze stanem rzeczy gdyż ‚nie ma nic bardziej żałosnego od niespełnionych marzeń’ (Mikołaj Gogol).

    Twoja uwaga, że ‚dla posła nagroda Darwina nie straszna’ … bezcenna, odnotowałem … w każdym razie upiększyła mi dzisiaj dzień. Pani Magdalena Ogórek ma więcej problemów niż jeden; pierwszy, jest kandydatką lewicy … be!, jest młoda … be!, jest wykształcona … be!, jest kobietą … be!, o niebagatelnej urodzie … o! to już skandal, jak mogła?

    Kandydatka na stanowisko prezydenta RP w czasie konferencji zrobiła rzecz niebywałą, a mianowicie, stanowczo zakończyła konferencje nie pozwalając w ten sposób na zadawanie pytań zebranego towarzycha dziennikarskiego. Przyznam, że niebywała, aczkolwiek rozumiem, gdyż widocznie znając to towarzycho z własnej kariery zawodowej, mogła się spodziewać pytań w rodzaju; jaki kolor majteczek nosi? … niż, o ewentualny skład komisji kodyfikacyjnej i w dodatku jeszcze, znając obyczaje i standardy mediów, kolor tych majteczek byłby przedmiotem sporów, długo po zakończeniu kampanii wyborczej.

    Pozdrowienia.

  142. Nela:cenzura nie puscila,probuje powtorke:Sprawdz,prosze,odpowiedzi tych3;oprocz obelg ,…..Strac te 20 minut:przejrzyj te posty!Jak to zrobisz ,napisze swoj wlasny kometarz!

  143. Luap
    Nie będę tracić nawet 20 minut, bo cenię swój czas i już czytałam raz i wystarczy. Nie interesują mnie takie spory, bo niczego nie wnoszą do dyskusji, oprócz bezsensownej wymiany uprzejmości rodem z (tu sobie wpisz co chcesz).

  144. GajowyM. (9:15……….190551)

    „Tyś to się dopiero wysilił, Ortequ :roll: Piszesz o definicji nie przytaczając jej w ogóle.”

    No jak nie przytaczajac. Przeciez przytoczylem. W zalinkowanym linku bylo to przytoczenie. Szanowny nie zechcial na link kliknac, a?

    „Złoto dewizowe spełnia definicję złota inwestycyjnego”

    Nastepnym razem niech uwazniej czyta

  145. NELA
    19 stycznia o godz. 12:03 190579
    Tak jak pisałem taka ocena pracownika bardzo utrudnia mu znalezienie pracy , ale nie uniemożliwia. Jest to po prostu czysta złośliwość.
    A co do pisania pism to swego czasu odkryłem, że nie należy niszczyć pisma skrytykowanego przez zwierzchnika. Kiedyś dostałem polecenie dyrektora bym napisał pismo do dyrekcji innych zakładów w sprawie ustaleń technicznych współpracy. Dyrektor nie pozostawił suchej nitki na piśmie które mu dałem i kazał zmienić dając swe wytyczne , zmieniłem. Znów okazało się niedobre i tak pisałem te pisma , aż wreszcie dyrektor stwierdził ze to pierwsze było jednak najlepsze. Na szczęście nie wyrzuciłem.
    Niestety nie tak wielu ludzi nadaje się na stanowiska kierownicze i ta twoja historia to potwierdza. Niestety trochę jak czytam na tym pieniężnie straciłaś. Emerytura Starego portfela jednak na szczęście nie zależała od ostatnich lat pracy. Pecha mieli jednak ci którym byli pracodawcy zniszczyli dokumenty płacowe (Ja zdążyłem swoje jeszcze odebrać tuż przed spaleniem dokumentacji zrzeszenia, wielu moich kolegów bardzo to uderzyło , ale jakoś nie słyszałem by za ten kryminalny czyn ktoś odpowiedział karnie)

  146. @Orteq
    a nie chodziło przypadkiem o definicję „złotego dewizowego”, zwłaszcza po 1989 roku, a nie „złota dewizowego”? 😉
    Tak czy siak, NELA powinna być usatysfakcjonowana 😎

  147. GajowyM.
    19 stycznia o godz. 20:13 190588
    Chodziło mi dokładnie o to, co napisał anumlik -18 stycznia o godz. 14:18. Prawdę mówiąc nie spodziewałam się tak dogłębnej informacji o tym, czym był i ile był wart złoty dewizowy
    Jeśli nie przeczytałeś tego wpisu, to polecam. Warto.

    Tu mój elegancki dyg w stronę kolegi z ogólniaka.
    Chciałam mu podarować taką piosenkę z dawnych lat o koledze z ogólniaka, ale nie zdołałam odszukać.
    Było tam coś tak;
    To ja! nie poznajesz? to ja! kolega z ogólniaka!
    Dlatego kolego spóźniłam się z podziękowaniem.
    Ale lepiej późno niż wcale – powiedziała babcia, spóźniwszy się na pociąg.

  148. Z tym spoznieniem babci to nie o pociag szlo. Tam o spoznienie sie na wlasny pogrzeb babci biegalo

  149. Z tom babciom i z jej wlasnym pogrzebem moglem troche przedobrzyc
    +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

    LesnikM. (20:13)

    Złoty dewizowy, złota dewizowego. Who cares. To nawet semantyka nie jest. Oprocz tego, ja emigrant jest. Wolno mi pewne aszibki jenzykowe popelniac. Wiec je popelniam. Z duma zapewne jakas to czyniac.

    E-J, emigrantka z Polski do Downunder, z duma przemawia do dawnych krajanow swych : WY robcie, u WAS gnoj jest. Ja tylko znaczenie pewnych slow przekrecam, rozmawiajac ze swoimi dawnymi krajanami.

    A latek minelo czterdziescie i cztery. Jesli nie wiency. Jak ja wjezdzam teraz do Macierzy i rozmawiam z macierzanamy, to naczesciej slysze zdumienie w ich glosie : to ty o tym wiesz?

    Pochlebiam sobie, ze siem nie dystansujem od Macierzy. Podobnie jak
    Ted(ziu) ja siem nie dystansujem od swojej Macierzy. Czy to siem czasem nie nazywa patryjotyzm? Albo jakos tak?

  150. @Orteq
    Czy to siem czasem nie nazywa patryjotyzm? Albo jakoś tak?
    Tak to się nazywa, Macierzyku. I za to Cię kocham(y). Nawet jak seczego za dużo dasz.

  151. @anumlik

    Ja seczego daje dopiero po poludniu. A u mnie poludzien wlasnie wybuchnal. Hold on to your pants

  152. @NELA
    Chciałam mu podarować taką piosenkę z dawnych lat o koledze z ogólniaka, ale nie zdołałam odszukać.
    Nie szukaj, nie szukaj, takich piosenek jest dziesiątki. Jak i kolegów z ogólniaka. Także takich jak w tym skeczyku:
    http://www.wykop.pl/link/1996084/kabaret-ani-mru-mru-dziwne-spotkanie/
    Ale za elegancki dyg odwzajemniam energicznym strzeleniem obcasami, ukłonem w pozycji saikeirei oraz delikatnym pocałunkiem w wierzch dłoni, Madame.

  153. PS
    Wklejam słów kilka o naszym ogólniaku. Myślę jednak, że to, @NELU, znasz.
    http://www.lo8.wroc.pl/index.php?option=com_wrapper&Itemid=210

  154. Jakie wy stare som. Starsze nawet niz ja

  155. Przychodzi stara baba do starego lekarza
    – Panie doktorze, jestem stara.
    – Ja tez. To moze zawrzyjmy spolke?

  156. @anumlik
    Mam ładnie wydaną historię szkoły z okazji 50-lecia jej powstania.
    Były uroczystości, był rok 1998. Może i ty byłeś tam wtedy?
    Ze starych roczników była nas niewielka grupka, młodzi patrzyli na nas jak na starych komuchów i nikt się nami nie zajął. Po uroczystej mszy, odprawianej przez absolwentów, co się powyświęcali, akademii wspomnieniowej, występach chóru i indywidualnych memuarach towarzystwo zostało posegregowane wg roczników i rozeszło się po klasach – nam dano jakiś pokoik na końcu korytarza i nikt z nauczycieli, ani z dyrekcji się do nas nie pofatygował. Przyszła tylko nasza matematyczka prof. Suchocka i gimnastyca mgr Kinasiewicz.
    Tak się wkurzyliśmy, że w następną niedzielę urządziliśmy własne spotkanie naszej starej klasy w kawiarni w Rynku, od tego czasu zaczęliśmy się spotykać albo po mieszkaniach, albo w lokalach.
    Odszukaliśmy wszystkich, którzy wyjechali z kraju, zorganizowaliśmy uroczyste obchody 50/lecia naszej matury w maju 2006 z przytupem! W pałacu w Wojnowicach i następnie zwiedzanie Wrocławia. Teatr, Panorama Racławicka, wizyta w szkole na Trzebnickiej – pozwolono nam wejść do naszej starej klasy XIB, posiedzieliśmy w ławkach, powisieliśmy na drabinkach w sali gimnastycznej – kołowrót od naciągania siatki był ten sam, co kiedyś! Było wspaniale, bawiliśmy się trzy dni, jednak do szkoły przy Zaporoskiej nie zajrzeliśmy – to już nie nasza szkoła.
    Ilekroć ktoś zza granicy do Wrocławia przyjeżdża, wszyscy się skrzykujemy i spotykamy – najchętniej u kolegi architekta, bo ma ładny dom z dużym ogrodem i można sobie siedzieć na tarasie.

    A z imprezy w 1998 roku mam okolicznościową książeczkę z wykazem wszystkich profesorów i maturzystów.
    I tyle.

  157. @Orteq, weź i nie kokietuj w porze popełednia. Ani my stare ani my młode. Ot, zwyczajne – klasyczne, ale też i od tyłu. Kiedyś bowiem trzeba posprzątać ten burdel.
    https://www.youtube.com/watch?v=APKyPYR7jAk

  158. anumliku,

    No wlasnie. Przychodzi baba do baby. A baba nic. Za stara

    A z ta co do lekarza to tak bylo

    Przychodzi baba do lekarza
    – A gdzie zaba?
    – Jaka, ku.wa, zaba?
    – No ta co pod dupe byla podczepiona ostatnim razem.
    – To jej pan nie strącil prąnciem?

  159. Ciesz się prąciem, Ortequsiu
    Kiedy żaba jara.
    Nic nie ruszy twojej kusi
    Kiedy żaba stara.

    I tym optymistycznym akcentem, pomiędzy dwoma stakańczykami seczego, życzę Drogiemu Kanadyjcowi spokojnej nocy (po upojnym popołedniu spod skrzydeł Babciusi).

    Pozdrówka

  160. Stakanczyki zalatwione. Jak bendzie z Babsiusia, nie wiada. Ona swoje walory posiada wciaz , anumliku

  161. Jak każda Babusia, Ortequsiu. Szanujmyż je. Ostatni stakańczyk przed snem. U mienia Maskowskaja Nastojka. A u Ciebie?

    Dobranoc.

  162. Anumlik (1:06)

    Z powodow (PO)wyzszych – wyciety zoladek – Moskowskaja jest nie blagonadioznaja u mienia. Dochtory mi nakazaly rozcienczanie nawet wina. Ale ja sobie radzem! Co widac, slychac a i powachac tez idzie.

    Babciusia troche cierpi z tego powodu. Bo kardiolog siem uwzial i jej powiada wprost: albo albo. Ze niby tylko PRZED moim uzytkiem czegokolwiek ona mnie uzywac moze . Po moim uzytku czegokolwiek to juz jest good bye Charlie. I tu wcale nie rozchodzi siem o Hebdo.

    Taka prawda jest. Albo rybka albo to drugie.

  163. Blondynka do lekarza
    – Jak to było panie doktorze?? Bo zapomniałam… Krab?? Krewetka???
    – Rak proszę pani.
    – Aa. Od tyłu, znaczy. Moze byc.

  164. Są trzy stopnie otyłości u facetów:
    1. Nie widać jak wisi
    2. Nie widać jak stoi
    3. Nie widać kto ciągnie

    Czwarty dopisany przez Kononowicza
    4. Nie widac niczego

  165. gdzie jest Indoor?

  166. W dodatku do Kononowicza, sa jeszcze slodkie idiotki

    http://www.youtube.com/watch?v=agU4j82KUlA

  167. Slodkie idiotki sa linkowane w jednym celu: zeby sie okazaly slodkimi idiotkami.

  168. Dzisiejsze media biznesowe informują, że rating Rosji, czyli ocena wiarygodności kredytowej, pod koniec stycznia może spaść do poziomu spekulacyjnego czyli popularnie zwanego ‚śmieciowym’. Ponadto Arabia Saudyjska oświadczyła, że jest w stanie wytrzymać obecny spadek cen ropy, nawet siedem lat. W dodatku Iran oświadczył, że cena 25 $ za baryłkę mu nie straszna. Jednocześnie w ‚The Economist’ ukazał się artykuł, ‚Soviet/Russian political history v oil price’, w którym to autorzy w zgrabnym wykresie ukazują zależność rosyjskiej agresji imperialnej od ceny ropy powyżej lub w okolicach 100$ dolarów za baryłkę. Artykuł kończy się uwagą, że w obecnym roku będziemy świadkami wojennych zmagań Putina z baryłka ropy naftowej. Jak znam życie to baryłka wygra.

    Jednocześnie dzisiaj ukazała się wiadomość o wynikach sondażowych Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych dla ‚Rzeczpospolitej’, z których wynika, że lewica uzyskuje gwałtowny przyrost aż o 4% co uznaje się za efekt wpływu kandydatury pani Magdaleny Ogórek.

    Biorąc pod uwagę, że mój stosunek do reżimu putinowskiego jest mniej więcej taki sam jak do reżimu popisowego, czyli na poziomie ‚śmieciowym’, to obie te wiadomości upiększają mi dzień i jednocześnie wyraźnie wskazują, że tzw. Blue Monday, który podobno był wczoraj, to takie austriackie gadanie, jak mawiała moja babcia.

    Pozdrowienia.

  169. Haszczu,

    Jam z tobom

  170. Nela
    Nie podoba mi się ostre sekowanie pani Magdy Ogórek, ale zgadzam się z Frasyniukiem, gdy chodzi o jej pierwszą niby konferencję prasową, z której praktycznie uciekła.
    Inna sprawa, że to przecież duża i niegłupia dziwczynka, więc chyba wiedziała w co się pakuję i że może być ostra jazda.
    Co myślisz o opinii swojego krajana?

  171. Zupełnie nie cenię polskich politologów , ale ten zupełnie nieźle ocenia sytuację
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17285788,Politolog__Duda_dostal_palec__zada_calej_reki__Nie.html#MT

  172. Do obu lwic lewicy należy przyszłość polityczna w najbliższej dekadzie. Po wybraniu Bronisława Komorowskiego na prezydenta rozpocznie się prawdziwa bitwa wyborcza o mandaty poselskie lub senatorskie, które z pewnością dostaną się w ręce Barbary Nowackiej i Magdaleny Ogórek. Czego im serdecznie życzę.

  173. Ten blog. I dunno

    Wiecie. Bo ja nie wiem.

    „Piotr Osiński, Gazeta.pl: Związkowcy dostali palec, a teraz chcą całej ręki?”

    O ten palec mi siem rozchodzi. W swiecie nam do Polszy zaimportowanym w ostatnim cwiercwieczu, ten palec oznacza gest Kozakiewicza dzisiaj. Jest to po prostu zlagodzona wersja polskiego chamstwa koniecznego do okazania pogardy dla Rosjan w Moskwie roku 1980. Skutki do dzisiaj odczuwamy. Udajac ze tych skutkow nie bylo, nie ma i nie bedzie.

    Dzis powinien wystarczyc srodkowy palec. Najczesciej srodkowy palec lewej reki. Jako ze to sie odbywa przez okienko szyby kierowcy. A u nasz obowianzuje ruch prawokierunkowy. Kaczysci szczytujo zatem. To znaczy, jesli umiejo prowadzic samochod. Pan prezes podobno nie umi.

    Chyba siem udam gdzie moje miejsce o tej godzinie jest. Babciusi budzil nie bedem ja.

  174. I pomyliłem się (zresztą nie tylko ja) oceniając, że rząd za pieniądze publiczne kupił sobie spokój do wyborów w sprawie górnictwa.
    Powiedzenie polskie „daj kurze grzędę , a ona powie wyżej siędę” sprawdza się tu co do joty. I Kopacz ma ból głowy, bo teraz już ustępstwo oznacza bunty poza górnictwem i 100% pewność wyautowania jej z czołowego miejsca w polityce. Dla jej partii to też duże prawdopodobieństwo przerżnięcia wyborów.

  175. Wracając do górnictwa to sprawdziłem ile na głowę wydobywa się w kampanii węglowej , a ile w Bogdance na głowę zatrudnionego i wyszło mnie że wydajność w Bogdance jest 3,7 raza wyższa. Do kogo wiec związkowcy powinni mieć pretensję?

  176. Jaskrawy przykład na zobrazowanie smutnego faktu – nie można na człowieka patrzeć poprzez pryzmat jego niewątpliwie pozytywnych dokonań z czasów młodości.
    Mnie zamurowało i chyba na dłuższy czas zaniemówiłam.
    Po prostu nie ma odpowiednich słów, aby określić taką postawę.
    Zbigniew Bujak!
    Nie do wiary.

  177. @maciek.g
    Dla jej partii to też duże prawdopodobieństwo przerżnięcia wyborów.
    Myślę, że już najwyższy czas! Czas na jakieś przegrupowanie na polskiej scenie politycznej, bo tak dalej być nie może.
    Nie można powtarzać marnego schematu głosowania na mniejsze zło, bo ono w rezultacie niebezpiecznie rośnie w siłę i prezentuje coraz to większą dezynwolturę w sprawowaniu władzy.
    Może trzeba nam jakiegoś skutecznego trzęsienia ziemi?
    Brnąć nadal w poparcie takiej ekipy, to po prostu klęska.
    Podany wyżej przykład odważnego działacza opozycji po latach, dochodzę do wniosku, że wszystkich tych bohaterów należy z pełnym szacunkiem wysłać w przyspieszonym tempie na emeryturę i odciąć od sprawowania jakiejkolwiek władzy, bo zrobili się niebezpieczni.
    Pokazują to liczne przykłady…

  178. Przeczytałam oświadczenie Bujaka i wbiło mnie w glebę, czemu dałam już wyraz na en passencie.
    Ech, te bohatery, legendy z dawnych lat…

  179. NELA
    21 stycznia o godz. 10:11 190618
    Tego Panu pomagali moi znajomi ukrywać się i zaczęły do mnie docierać niezbyt pochlebne na jego temat opinię , kiedy już ukrywać go nie musiano. Artykuł który zalinkowałaś wskazuje na kompletny brak rozumienia spraw. On nie potrafi nawet zrozumieć, że to co się dzieje na Ukrainie nijak się ma do tego do działo się w Polsce za czasów gdy działał w opozycji.
    W Polsce jest wielu ludzi zupełnie ogłupionych propagandą rządu solidarnościowego. Jak widać wielu byłych solidarnościowców jest kompletnie durnych i niemyślących i z tego powodu taka jest polityka ekip postsolidarnościowych. ( przykładowo – Kopacz wspiera ukraiński samozwańczy rząd wojny pieniędzmi polskich podatników, czyli działa przeciwko interesowi Polaków)

  180. NELA
    21 stycznia o godz. 10:24 190619
    Tylko, że zamiana Po na PiS prowadzi do znacznego pogorszenia polityki zagranicznej i kto wie czy nie realizacji absurdalnej wypowiedzi Bujaka. Gospodarczo też do tyłu a i dalsze przyspieszenie psucia prawa zapewnione.
    Nie ma na kogo głosować ! Miller pokazał jak się kończy (a właściwie wykańcza lewicę). Na scenę polityczną powyskakiwały fircyki typu Mikke czy Palikot. Rozbitki z PiS i PO to żadne partie.

  181. @maciek.g
    Przyznaję, że nie widzę w aktualnym składzie rządu, ani też w PiS możliwości wyprowadzenia na czystsze wody naszej państwowej łajby, bo okręt to to już nie jest.
    Nie widzę jednak żadnych szans na to, że PO będzie w stanie ten manewr przeprowadzić, moje nadzieje na to, że obecna pani premier zacznie rządzić, padły i już się nie podniosą. Ona nas posadzi na mieliźnie i pójdzie do jakiegoś dobrze prosperującego szpitala na dyrektora, albo obejmie parę rad nadzorczych i na godne życie wystarczy do końca życia.
    Tu trzeba kogoś, kto nie będzie się obawiał wziąć odpowiedzialności za los i pozycje naszego kraju.
    Może ktoś taki się znajdzie, ale w najbliższym czasie czeka nas anarchia i ogólne rozprzężenie.
    Nie takie gromy biły.
    Polska się wreszcie otrząśnie z tych wszystkich pasożytów… no może trochę przesadziłam.
    Poczekajmy… przeczekajmy… i róbmy swoje.

  182. Nasza klasa polityczna w bezklasowym społeczeństwie…
    Małgorzata G.
    Ręce opadają.

  183. A tak się tym Panem zachwycali zwolennicy PiS których tak wspierał i wspiera Kościół polski (popierali go fundamentalni katolicy polscy)
    http://www.fakt.pl/polityka/rafal-ziemkiewicz-o-papiezu-franciszku-idiota-,artykuly,518342.html

  184. Haszczu.
    Przegladajac blog z duzym zainteresowaniem czytalem Twoje komentarze i dyskusje z Tanaka o kandydaturze p.Ogorek na prezydenta Polski. Cenie i czytam komentarz Tanaki na blogach Polityki ale tutaj staje po Twoje stronie.
    Twoj wywod «szachowy « byl dla mnie majstersztykiem w tej dyskusji.
    Pozwole przedstawic moje skajarzenia zwiazane z Ta kandydatura. Moze to jest troche niepowazne ale takie jakie jest zycie pelne «niepowaznych» sytuacji.
    To co sie w tej sprawie dzieje to dla mnie « Ranczo-Wikowyje». Mloda ,piekna p.Lucy ( niedoswiadczona, niezyciowa jak mowi wojt, niezaradna i prawie wszystko na nie – zdobywa sympatie mieszkancow i w koncu wygrywa z Wojtem. Obecny Wojt zgolil co prawda wasy ale w sposobie poruszania sie i ciaglego podkreslania swojch zaslug dla Polski przypomina wojta z Wikowyj. A jego zona Pierwsza Dama jak o niej mowia ma tez cos z Haliny zony wojta z Wilkowyj , chociaz Halina jest dla mnie zgrabniejsza i weselsza.
    A te krzyki wojta z Wilkowyj ( Wilkowyje, Wilkowyje) tak mi wspolgraja z patetycznymi «Wolna Polska» i podobne Jego wzniosle zawolania. Afera z mezem p.Ogorek to moze byc jak afera z zaginionymi pieniedzmi za komputery w Wilkowyjach.
    Do obsady jest wiele rol doktor Wesol, Mycko,Fabian Duda, policjant Staszek, pani nauczycielka …..: oraz wiele sytuacji .
    Ciekawi mnie jak zakonczy sie ten nowy serial «Polskie Ranczo»

  185. Szanowna ‚mag’, a mnie się nie podoba wypowiedź Władysława Frasyniuka a Twoja wypowiedź zdumiewa, bo oznacza ona zgodę na dyskurs, w którym komentarz mierzące do urody i płci kandydatki, przesłania zasadnicze treści tego dyskursu. Dyskurs jako forma organizacji języka w sporach politycznych, nie musi być elegancki ale musi spełniać wysokie standardy dorzeczności. Wypowiedź Frasyniuka; ‚gdyby jeszcze zaprezentowała swoje zdjęcie w bikini czy z konkursu piękności, to moim zdaniem zainteresowanie byłoby jeszcze większe’ … nie dość, że do elegancji miała się tak jak wół do karety to była jeszcze poniżej wszelkich standardów dorzeczności. W mojej ocenie,w wersji łagodnej, ocierała się o seksistowski chamstwo.

    Przeczytałem to co powiedział Frasyniuk i wniosek jest następujący; albo łże, albo imaginuje, albo w ogóle nie oglądał wystąpienia pani Magdaleny Ogórek. Jest dostępne, a najlepiej na You Tube, bo na stronie Sejmu, to w oczekiwaniu na wgranie, można wypić dwie kawy i w między czasie się zdrzemnąć. Zarys programu przedstawiony przez panią Magdalenę Ogórek , wręcz zaskakuje, konkretnością, logicznym powiązaniem z konstytucyjnymi uprawnieniami prezydenta oraz przejrzystością formalną. Wygłoszony spokojnie bez wiecowego nawoływania do Bóg wie czego. Jeżeli miałbym postawić jakiś zarzut to może, że był zbyt akademicki czyli taki aby był zrozumiały dla najdurniejszego studenta … co biorąc pod uwagę, że były tam też i wybitne ‚orły’, nie było pomysłem od rzeczy. Napisałem ‚zaskakuje’ i powtórzę zaskakuje na tle tej beznadziejnej, byle jakiej papki, którą prezentują politycy a do której żeśmy się już przyzwyczaili tak, że niektórzy zaskoczeni, jedynie co maja do powiedzenia to; ciekawostka, ryzykowne albo jak to z wyszukaną elegancją powiedział Frasyniuk, śmieszne bo to ‚główka, a nie głowa państwa’. Ba! powiedział to kobiecie, która w wieku 35 lat, jest doktorem nauk humanistycznych skończyła studia podyplomowe i tematyczne, i włada czterema językami. A więc w końcu; to ‚główka’ czy głowa i to nie od parady.

    Na przedmiotowej konferencji kandydatka rozpoczęła od syntetycznego przedstawienia sytuacji, cytuję;
    ‚ W 2015 roku mamy Polskę nierówności społecznej, mamy Polskę braku perspektyw, Polskę wykluczeń, umów śmieciowych, masowej emigracji młodzieży, gigantycznego zadłużenia, gigantycznych, wieloletnich kolejek do lekarzy, obowiązkowej pracy do 67. roku życia, Polskę, gdzie wybieramy parlamentarzystów nie do reprezentowania naszych interesów, ale wybieramy przedstawicieli zaklinowanych, zacietrzewionych plemion, które wciągnęły nasz kraj w destrukcyjną zacietrzewioną retorykę’
    Mam pytanie co w tym jest nieprawdziwe? … i co tak rozśmieszyło Frasyniuka? … i co również rozśmiesza innych? … a może trwoży? … i tą trwogę ukrywają, kpiąc i zdumiewająco wściekle atakując. Gdyby to jeszcze atakowali merytorycznie ….

    Tydzień temu podczas uroczystości wręczenia paszportów ‚Polityki’, pisarz Zygmunt Miłoszewski, odbierając nagrodę, powiedział do przybyłych tam oficjeli; ‚przychodząc na imprezę ludzi kultury, macie państwo niezły tupet’. Powiedział prawdę … mało elegancko, ale prawdę, gdyż w Polsce mecenat państwa praktycznie nie istnieje. Dlatego, że filozofia tego państwa oparta jest na zasadzie ‚wszystko musi się opłacać’ … kultura, sztuka, zdrowie, wiedza, nauka edukacja i w końcu sam człowiek, jego wartość też jest przeliczana na złotówki. Piszę o tym, gdyż zarzut tupetu, mający ten sam kontekst sytuacyjny, mogę postawić Władysławowi Frasyniukowi; trzeba mieć tupet, aby komentować ocenę stanu kraju przedstawioną przez pani Magdalena Ogórek, sytuacji powstałej przez znacznych, w tym dziele, zasługach Frasyniuka … powinien raczej skorzystać z prawa do milczenia.

    Pozdrowienia.

  186. *1705*
    21 stycznia o godz. 13:48 190626
    Też mi się podoba szachowy przyklad Haszszu. Pamiętajmy jednak o tym, że porównywanie jednego z drugim, nie czyli ich tym samym. A porównania kuszące są często mylące.

  187. Haszszu
    21 stycznia o godz. 14:13 190627

    Dziękuję ci za ten komentarz.
    Od dawna mam pewność, że ani ten świat, ani ten kraj nie jest dla kobiet. Jest od początku dziełem mężczyzn i dla mężczyzn.
    Czy ktokolwiek komentowałby fryzurę, posturę albo krawat pana, ubiegającego się o jakiś urząd nie słuchając nawet, co on ma do powiedzenia? Czego już w życiu dokonał?
    Domagał się jego fotki w majteczkach kąpielowych?

    Pytania retoryczne, odpowiedzi nie będzie.
    A te przeróżne bardzo śmieszne dowcipy o kobietach, nie tylko blondynkach? Także na tym blogu z wielkim entuzjazmem od czasu do czasu prezentowane i – jakżeby inaczej – powodujące miły rechocik innych panów?
    Starczy spojrzeć i już wiadomo, że będzie śmiesznie!
    Baba, blondynka, zgrabna, niebrzydka i w dodatku coś tam ględzi…
    Nie lepiej, żeby nogi pokazała? Albo i cóś więcej?
    A się uparła, żeby przynudzać i psuje chłopom humor.

    Czekam na dalsze wystąpienia pani dr Ogórek, posłucham, a dopiero po wysłuchaniu i skonfrontowaniu z tym, co mają do zaoferowania pozostali kandydaci, będę decydowała, na kogo głos oddam. Bo chodzę na wybory i głosuję.

  188. Haszczu
    OK. Nie upieram się , jak mnie ktoś przekona. Dlatego częściowo weryfikuję niniejszym swoją ocenę na temat tego, co powiedział ,a raczej w jakiej formie to wyraził Frasyniuk, ale on miał zawsze miał ostry język. Częściowo, bo kandydatura pani Ogórek JEST dość dziwaczną propozycją: zgłoszona przez lewicę praktykująca katoliczka feministka, która chce powołania gwardii narodowej zasilanej przez myśliwych, co mnie po prostu rozśmieszyło i w ogóle zgłasza różne pomysły od sasa i lasa jakby kandydowała raczej na urząd premiera, którt ma calkiej inne prerogatywy w naszym kraju.
    A na koniec po przeczytaniu zarysu swojego programu z kartki odwraca się na pięcie i ucieka przed dziennikarzami. No sorry, ale takie pierwsze „wejście” nie rokuje dobrze. Dlaczego mam jej dawać fory? Że jest młoda, ładna i ma doktorat z historii kościoła?
    Na którymś blogu napisałam, że gdyby kandydowała Barbara Nowacka (córka nieodżałowanej Jarugi Nowackiej) też młoda, ładna i wykształcona, to bym na nią zagłosowała, bo ma bardziej wyraziste poglądy (lewicowe) i trochę więcej doświadczenia. Ale ona sama uznała że za mało , by ubiegać się o urząd głowy państwa.

  189. Mnie jakoś nie gorszy, że p. Ogórek na wiadomej konferencji odczytała co miała napisane ( przez siebie lub kogoś – nie ważne) i wyszła pozostawiając, dziennikarską watahę szykujacą się na skoczenie jej do gardła z niczym i wprawiając ją (dziennikarską watahę) w jawnie demonstrowaną wściekłość. No straszne: show się skończył zanim się na dobre zaczął, tego odpuścić przecież nie można.
    Jakich pytań mogła się p. Ogórek spodziewać: o to czy „uwiodła” żonatego rozbijając jego małżeństwo i jak się z tym czuje czy może co zrobiła z garnkami i innymi kuchennymi utensyliami, które jakoby
    ( jakoby – gdyż śledztwo się toczy i tylko dobry Pan Bozia wie czym i jak się skończy) miał podgrandzić jej małżonek czy też co ma do powiedzenia na temat kierowania (podobno) przez jej małżonka samochodem na podwójnym gazie ?
    Być może p. Ogórek pamiętała próby ośmieszenia p. Muchy, po jej nominacji na Ministrę Sportu, która jakoby skompromitowała się nie wiedząc kto przoduje w jakiejś tam lidze hokejowej.
    Wcale nie mam jej za złe tego jak postapiła.
    Wcale.

  190. Jeżeli ktoś kandyduje na stanowisko prezydenta musi się spodziewać ataków z pozostałych partii i wrednych pytań dziennikarskich często bez związku ze sprawą. Jeżeli ma być to poważny kandydat to powinien nie bać się stawić czoła pytającym i spokojnie i rzeczowo bronić swych tez. (Pytania nie dotyczące meritum gasić wykazując, że żadnego związku z prezydenturą nie mają.)
    Kandydata powinna wspomagać partia która go wystawiła.
    W przypadku Pani Ogórek tego nie widzą. To że przeczytała z kartki swoje tezy mnie nie przeszkadza. Nie podoba mnie się to, że nie poczekała na pytania i podjęła obrony swych tez. (Dziennikarzy dających pytania z poza meritum powinna ośmieszać spokojnie to wykazując)
    Taki pojedynek obywatele są w stanie ocenić i gdyby udało jej się wyjść z dyskusji na tarczy, stała by się poważnym kandydatem do żyrandola. Jednak jej ucieczka spowodowała, że poważnie traktowana nie będzie. Nie znaczy to wcale, że nie poprawi notowań SLD. Mogą na nią głosować ludzie bawiący się politykę , ale ci poważnie traktujący sprawę raczej nie poprą tej kandydatury.

  191. @maćku.g,
    jak to się będzie tak dalej rozwijało jak się zanosi to p. Ogórek w maju dostanie mój głos.
    Jesli nie z przekonania to z przekory. 😉

  192. Lex
    21 stycznia o godz. 18:42 190633
    Politycy nasi tak się zachowują i postępują , że czasem kusi by zrobić im na złość. W przypadku P. Ogórek katastrofy żadnej w przypadku ewentualnego jej wybrania nie przewiduję. (To nie drugi L. Kaczyński bo ten był szkodliwy i to bardzo). Wykształcenie ma lepsze od Komorowskiego (ten jednak bardziej obyty jest z polityką) i zaletę, że nie jest skażona Solidarnością. Jako prezydent była by wielka niewiadomą.

  193. NELA
    21 stycznia o godz. 11:40 190623
    Też jakiś czas miałem nadzieję, że Kopacz coś zmieni na plus ,niestety tak się nie stało. Bardzo in minus zaskoczyła mnie tym wsparciem walutowym dla Ukrainy. Co do górnictwa to niestety poszła drogą typową dla większości polskich polityków (oddalić problem do nowych wyborów, a potem się zobaczy). Tylko, że to oddalenie może nas Polaków słono kosztować. Lex dał linka u Passanta warto przeczytać.

  194. @maciek.g i @Lex
    To, że kandydatka nie ma solidarnościowej przeszłości, traktuję jako punkt dla niej. Najwyższy czas dać „wolne” kombatantom ze styropianu. Mieli swoje kilkadziesiąt lat na rozwinięcie skrzydeł.
    Pokazali brak kwalifikacji do rządzenia, brak wizji państwa i brak jakiejkolwiek wizji zarówno funkcjonowania państwa, jako takiego w Europie i w świecie – ostatnie fikołki w sprawie obecności prezydenta Rosji na uroczystościach w Auschwitz – dowodzą też brak odpowiedzialności za państwo.
    Powtórzę tu zdanie z mojego wcześniejszego wpisu;

    Nie można powtarzać marnego schematu głosowania na mniejsze zło, bo ono w rezultacie niebezpiecznie rośnie w siłę i prezentuje coraz to większą dezynwolturę w sprawowaniu władzy.

    Wkrótce będziemy mieli szansę odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy zależy nam na prezydencie czytającym nam „Trylogię”, upinającym kotyliony i malującym bombki choinkowe, czy też chcielibyśmy kogoś skrojonego wg innej miary?

  195. mag
    21 stycznia o godz. 15:04

    Nie lekceważ myśliwych…….
    Jednym z pierwszych pociągnięć Niemiec w przededniu I Światowej, była mobilizacja WSZYSTKICH myśliwych.
    Po selekcji i przeszkoleniu, utworzono z nich odrębną formację nie istniejącą dotychczas w żadnej armii świata- strzelców wyborowych.
    W obecnych czasach jakby coraz bardziej znacząca formacja…..

    Gdybyś się nudziła, jest kilka filmów pod tytułem „Snajper”.
    Godne uwagi.
    Pomijając fabułę, możliwości techniczne współczesnej broni, maskowania, są zdumiewające.
    Rekord to podobno 2900 m- eliminacja celu jednym strzałem…..
    Urodzeni mysliwi, to urodzeni zabójcy, choć w czasach pokoju i w cywilizowanych krajach, takich nam nie trzeba……

  196. Wiesiek59
    No ale przecież myśliwi są generalnie strasznie „be”, na czele z prezydentem gajowym Komorowskim.
    Wiec jak to jest? Potrzebni są krajowi, w razie co, czy nie?

  197. @mag
    Służba wojskowa przestała być obowiązkowa, młodzi ludzie zamiennie organizują się w gangi i bandy kibiców i naparzają się pomiędzy sobą maczetami, kijami od bejsbola, kastetami i takimi tam innymi… jest to powrót do epoki kamiennej.
    Faceci tak mają, że muszą, bo się uduszą.
    Po prostu muszą nieodwołalnie komuś przylać, albo też zgwałcić, bo natura wzywa do czynu.
    I co tu zrobić z takim nastawieniem?
    A myślistwo to jednak zupełnie inny sposób na wyżycie się na łonie przyrody. Trzeba sporo umieć; znać las, znać zwyczaje zwierzyny, dbać o jej dobrostan, dokarmiać w zimie, usuwać wnyki i sidła przez cały rok a także strzelać do tej zwierzyny, ale nie na ilość, bo obowiązują ścisłe zasady odstrzału, których taki myśliwy – nie mówię o kłusowniku! – przestrzega.
    Nie każde wyjście myśliwego do lasu, to rzeź wszystkiego, co się rusza. Warto o tym wiedzieć.
    Myśliwy celnym strzałem,w jednej chwili pozbawia życia zwierze, które do ostatniej chwili jest wolne, nie cierpi horroru transportu, ogłuszania, nie czeka w kolejce na taśmie, patrząc, jak giną te, stojące przed nim. Kupując mięso na gulasz, albo kotlety nie zastanawiasz się i nie cierpisz za te biedne krówki, świnki, kurki i inne zwierzątka – dostawcy na twój stół.
    Bez histerii z tymi myśliwymi. To taka moda pachnąca hipokryzją.
    A strzelcy wyborowi nie rodzą się na kamieniu i bywają niezbędni.
    Myśliwi muszą być zdyscyplinowani, być w dobrej kondycji fizycznej, celnie strzelać.
    W razie zagrożenia wojną niezastąpieni.

    Znam znacznie większe be.

  198. Dodam tu jeszcze, że myśliwy szkoli się za własne pieniądze, za własne pieniądze kupuje też broń, na którą musi uzyskać pozwolenie, no amunicje do tejże broni.
    Aby strzelać celnie musi ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć… na własny koszt.
    Co za nabytek dla kraju w potrzebie!

  199. Nela
    Tak już jest, że jeśli bronię myśliwych i w ogóle sztuki myślistwa na tych blogach, używając podobnych jak ty argumentów, to mnie niektórzy napadają, a inni nie reagują .
    Zajrzyj pod ostatni wpis Hartmana, gdzie piszę, że jakoś nikomu nie przeszkadza przemysłowy ubój zwierząt hodowanych na rzeź, a strasznie ich razi porównywalnie minimalny ubytek zwierząt dzikich, które podlegają tzw. okresom ochronnym, a niektóre, zagrożone wyginięciem, są pod bezwzględną ochroną. Taki wieprzek czy wół nie może nawet przechytrzyć myśliwego, jak sarna czy dzik i uciec mu spod flinty. Jest bez szans. Dlatego wkurza mnie ta mega hipokryzja i gadanie o „przyjemności”, jaką czerpią z zabijania zwierząt myśliwi (więc również leśnicy). a jednocześnie wpieprzanie schabowych lub befsztyków. To ciekawa jestem, jaką „przyjemność” odczuwają rzeźnicy i konsumenci mięsa z tuczu hodowlanego.

  200. @NELA, z godz. 19:23
    Piszesz: – Najwyższy czas dać „wolne” kombatantom ze styropianu. Mieli swoje kilkadziesiąt lat na rozwinięcie skrzydeł. Pokazali brak kwalifikacji do rządzenia, brak wizji państwa i brak jakiejkolwiek wizji zarówno funkcjonowania państwa, jako takiego w Europie i w świecie.
    Nie takie było ich zadanie. Kontynuując wątek, który wprowadziłaś (17 stycznia o godz. 23:35) pytaniem o „złotego dewizowego”, doprowadzę ów wątek do finału, jakim było wspólne posiedzenie Komisji Stosunków Gospodarczych z Zagranicą i Gospodarki Morskiej; Polityki Gospodarczej, Budżetu i Finansów, Spraw Zagranicznych oraz Międzykomisyjnego zespołu d/s Zadłużenia Zagranicznego. Posiedzenie to odbyło się w Sejmie 13 lutego 1991 roku, a przewodniczył mu Bronisław Geremek. Udział w spotkaniu wzięli członkowie rządu i przedstawicie Narodowego Banku Polskiego. Najważniejszym rangą przedstawicielem rządu był wicepremier i minister finansów jednocześnie, Leszek Balcerowicz. Oto wyjątki z protokółu tego posiedzenia, którą podaję za książką Elżbiety Isakiewicz, „Afery UOP, mafia”, Warszawa 1993 r.

    Poseł Edmund Krasowski: Mam pytanie do Premiera Balcerowicza. Nasza komisja często zajmowała się problemami handlu zagranicznego, w tym także ze Związkiem Radzieckim. Ale to co usłyszeliśmy od Premiera i pana ministra przerasta najśmielsze oczekiwania. Wiedzieliśmy, że mamy nadwyżkę handlu z ZSRR 4 do 4,5 mld, a jest 6,8. To nas zaskoczyło. (…) Bardzo prosiłbym o wyjaśnienie i konkretną liczbę: ile te 6,b mld rubli kosztowało w złotówkach budżet państwa w 1990 r.
    Wicepremier Leszek Balcerowicz: Jesteśmy gotowi wyjaśnić skąd to przyspieszenie i dlaczego, a le w części zamkniętej

    W części zamkniętej dla dziennikarzy wiceminister finansów Janusz Sawicki oraz wiceminister współpracy gospodarczej z zagranicą nie potrafili odpowiedzieć w jakim okresie roku 1990 jaki obowiązywał kurs za jednego rubla transferowego. Nie wiem – powiedział Janusz Sawicki – ile rubli było po 500 zł. ile po 1000, a ile po 2000. Na pytanie posła Czesława Nowaka – jak na nadwyżkę w handlu ze Związkiem Radzieckim zareagował Międzynarodowy Fundusz Walutowy? – minister Sawicki stwierdził, iż „Międzynarodowy Fundusz Walutowy nie miał jeszcze okazji, aby się z tym problemem zapoznać”, gdyż „ta wysoka nadwyżka jest dziełem ostatnich miesięcy, a właściwie ostatnich 10 dni grudnia”.
    Naciskany przez posłów o konkrety, minister Sawicki w końcowej części posiedzenia wyznał, że „dodatnie saldo może być przyczyną braku wpływów budżetowych” Natomiast „może ono być regulowane przez wpływ pieniądza w postaci emisji NBP”. W tym przypadku było to około 10 bln złotych.

    Czyli – jak przyznał wiceminister finansów – Narodowy Bank Polski w ciągu 10 ostatnich dni roku 1990 dodrukował 10 bilonów złotych (jeden bilion dziennie) nie mając na to żadnego upoważnienia, bo w Ustawie Budżetowej na 1990 rok nie przewidziano tak olbrzymiej nadwyżki.

    Jak pisze Elżbieta Isakiewicz – W świetle ujawnionych w trakcie spotkania rewelacji, zdziwienie wywołuje reakcja przewodniczącego posiedzenia, Bronisława Geremka: „Jeżeli pana posła Krasowskiego interesują szczegóły związane z naszym zadłużeniem i odpowiedź NBP, może panowie jakoś się umówią i to do końca wyjaśnią w kontaktach bezpośrednich” – skwitował wypowiedzi Janusza Sawickiego Bronisław Geremek nioe dopuszczając do dalszych pytań i z a m k n ą ł posiedzenie. Potraktowanie wydrukowanych „na pusto” 10 bilionów złotych, jako temat na rozmowę przy kawie wścibskiego posła z facetem z Narodowego Banku Polskiego, zakrawa na kpinę.

    Dodać w tym miejscu należy, że Janusz Sawicki, będąc wiceministrem finansów był jednocześnie przewodniczącym (od 14 marca 1989 do 31 grudnia 1990) rady nadzorczej FOZZ, odpowiedzialnym za obsługę polskiego zadłużenia zagranicznego i nadzór nad działalnością FOZZ.

    Pozdrówka

  201. @NELA
    W uzupełnieniu do uzupełnienia:
    https://www.youtube.com/watch?v=WbIVufIzAfU
    Hi,hi,hi.

  202. anumlik
    21 stycznia o godz. 22:07 190643
    Czyli Sawicki powziął z tego taki wniosek, że FOZZ nada się na wehikuł przenoszący pieniądze w czasie i przestrzeni do właściwych kieszeni?

  203. anumlik
    21 stycznia o godz. 22:07 190643
    Lata od zmiany ustroju do 1993 to okres zupełnie specyficzny w gospodarce i walka o zrobienie tego co wielu ekonomistów mówiło że jest niemożliwe bez rewolucji, chodzi o przejście z gospodarki typu PRL do systemu rynkowego. Przykłady z tego okresu by pokazać fatalne działanie „styropianu” są bezsensowne , bowiem wtedy akurat uratowano polską demokrację.

  204. Postanowiłem ,że do końca Australian Open rezygnuje ze swoich bazgrołów na blogach DP i JP .Jednak po południu blogowicze . o wypowiedziach Schetny i Bujaka ( blog DP ) spowodowały ,że po prostu nie wytrzymałem i 3 grosze dosypałem też na dziś .
    Nie o tym jednak a ochronie urodziwych leśnych zwierząt -SAREN na dobranoc .
    Niemal codziennie rano od 8:30 – 10:00 Las Arkoński jest moim rozrusznikiem dnia . Często spotkać można Sarny – w ostatnim tygodniu obserowowałem bezradnie aż 3 przypadki gonitwy bezpańskich psów ( za tymi ślicznościami lasu ) Jestem pewien ,że to ” błogosławieństwo ” właścicieli – a pobiegaj sobie ,potrenuj –MOJ kochany pieseczku .
    Dzis ( górnych partiach lasu ) dopadlem takiego psa i kijkami zatrzymałem jego gonitwe a potem natknąłem się na własiciela ze smyczą w reku -bo to sa psy duze .UFF !!!ale wygardowalem Oj Oj ,a zdomu wykonalem telefon do radia ze skarga i tyle „mocy ”
    W nagrode po koniec mojej marszowej drogi 3 Sarenki i ich Koziołek patrzyły na mnie zostrożnoscia i nie uciekały – to była dla mnie nagroda dnia .Jeszcze na dodatek Wiewiórka .
    NO ale potem Schetyna i Bujak i szlag trafił nastroj
    Ten Bugaj ze „Szlajfka ” niebiesko -żolta w klapie marynarki mowił przed 22:00 w POlSAT NEWS tyle głupot np. pilnie potrzeba a wspomoć takie sztandarowe Bataliony”AZOW i „GAJDAR” na Wschodzie Ukrainy bo ….tu stara śpiewka tam decyduje sie LOS INspe POlski.

  205. Mylę Zbigniew Bujak a nie Bugaj -zreszta nie spelnili moich nadzieji w te 25 lat.

  206. @Tanaka
    Nie siedziałem w głowie Sawickiego, który – jako jedyny – uniknął skazania (uniewinniony od zarzutów) w procesie apelacyjnym w aferze FOZZ. Cały mechanizm – tzw. złoty dewizowy powiązany z rublem transferowym „zamienialnym” na dolary po bardzo korzystnym kursie, miał – według mnie – doprowadzić do „zasilenia” w prawdziwe pieniądze najpierw przyszłych beneficjentów z ZSRR (nic w owym czasie nie działo się bez zgody Międzynarodowego Banku Współpracy Gospodarczej w Moskwie – czytaj KGB i GRU), a później naszych, mniejszych rekinów finansowych. „Afera rublowa” i „rublowo-markowa” zaistniały po powołaniu do życia FOZZ, który powstał na mocy ustawy z 15 lutego 1989 roku, uchwalonej przez Sejm PRL IX kadencji. FOZZ był swoistym „parabankiem” dla realizacji szybkich transakcji. Zakupu alkoholu, tytoniu, paliw, czy elektroniki za dolary zagranicą i po kilku tygodniach zwrócenia do FOZZ pożyczonej sumy „zielonych”. Nadwyżką (czyli zyskiem) dzieliły się powstałe na tę okoliczność firmy ze „służbami”. Naszymi i sowieckimi. Od tych „transakcji” nie odprowadzano podatków, a były one – dziwnym trafem – równe „dziurze budżetowej” w latach 1990 – 1992. Przeczytać to zresztą możesz w niewielkiej objętościowo, ale obfitej w treść i szczegóły, książce Elżbiety Isakiewicz, „Afery, UOP, mafia”. Wszystkie znane mi publikacje (jest ich, niestety, niewiele) opisujące pierwsze lata tzw. transformacji, powołują się na tę książkę jako na najsolidniej dokumentującą „afery założycielskie” Trzeciej RP.

  207. Waldemar
    21 stycznia o godz. 22:59 190647
    A ja już szukałem co R. Bugaj naplótł na temat Ukrainy. Bowiem ten niby ekonomista i naukowiec na niby zwykle bzdury plecie. No ale poprawiłeś, że chodzi o Bujaka , a o nim juz pisałem. Żeby ci humor Jeszce bardziej popsuć poczytaj jakie bzdury mówi P.Szetyna nasz nowy minister od zagranicy.

  208. Waldemarze
    Prze laty myśliwi mieli prawo i obowiązek strzelać do bezpańsko wałęsających się psów i z tego prawa korzystali.
    Aktualnie słyszę, że psy, które niemal na śmierć zagryzły matkę spacerującą z dzieckiem w wózku po kwarantannie, jeśli nie okażą się zarażone wścieklizną, wrócą do swego właściciela. Jak dotąd nie stwarzały pretekstu, aby uznać je za niebezpieczne.
    Pani psycholog od piesków tłumaczyła bardzo długo i z przejęciem, na czym polega pieska psychologia i jak to człowiek – niestety prowokuje całkiem spokojne zwierze samym poruszaniem się kółek wózka, które nie dosyć, że się kręcą, to jeszcze wydają odgłosy, budzące zaciekawienie pieska a człowiek nie potrafi się w takiej chwili odpowiednio zachować, aby ciekawskiego nie zdenerwować i nie pobudzić do niekonwencjonalnego zachowania.
    Tłumaczyła też obrazowo, jak gryzie pies, który chce zabić dla zyskania pożywienia, a jak taki, co się tylko chciał zabawić i ktoś mu w tym głupio przeszkadzał.

    Nie dotrwałam do końca tego wykładu i zrobiwszy pani psycholog nieprzyzwoitą propozycję – głośno! – wyłączyłam telewizor. Nożesz kurcze pieczone!!!

  209. Pani psiej psycholog proponuję rowerową przejażdżkę wzdłuż ogrodzenia z podkopem pod siatką, za którą sobie biegają zdrowe pieski, po kwarantannie.
    Wkurzenie moje jest wielkie.

  210. @maciek.g, z godz. 22:58
    Przykłady z tego okresu by pokazać fatalne działanie „styropianu” są bezsensowne, bowiem wtedy akurat uratowano polską demokrację.
    Z perspektywy czasu oraz z pozycji uczestnika (bardziej obserwatora) tych wydarzeń (oglądających je niejako od środka) nie mogę nie przyznać Ci racji. Nie jestem w stanie „zważyć” kosztów i obliczyć zysków i strat. Być może jest to „haracz” płacony za uzyskanie suwerenności. Sądzę jednak, że rzetelna historia lat 1990-1993 powinna powstać. Bezsprzeczne jest to, że mając takie same warunki „do startu” jak Ukraina – na ten przykład – wykorzystaliśmy „nasz czas” najlepiej jak umieliśmy.

    @NELI refleksja – Najwyższy czas dać „wolne” kombatantom ze styropianu – jest jak najbardziej na miejscu. Czas na młodych! – że tak po belfersku zawołam.

  211. Nela,
    Psy bezapelacyjnie powinny zostać uśpione, nie ma wytłumaczenia. Jeżeli raz ugryzły, zrobią to po raz kolejny przy najbliższej okazji. Wcale ci się nie dziwię, tym bardziej, że pewnie spotykasz luzem ganiające psy na osiedlu.

  212. anumlik,
    chętnie przeczytałabym tę książkę Elżbiety Isakiewicz. Czy jest w formie ebooka?
    Chociaż może nie powinnam… Pewnie stracę resztę złudzeń.

  213. @Ewa-Joanna
    Nie wiem czy została wydana w formie ebooka. Można ją jednak zamówić przez internet. Ja tak zrobiłem. Resztek złudzeń się nie pozbyłem, bo u początków naszej tzw. transformacji obserwowałem jak próby tworzenia systemu oligarchicznego a la Rosja czy Ukraina przegrywają z próbami tworzenia społeczeństwa obywatelskiego poprzez zaistnienie gmin wyposażonych w wybieranych bezpośrednio radnych, wójtów i burmistrzów, a także mających własne źródła finansowania i kontrolę nad wydawaniem środków. finansowych. To – między innymi – zapewnił i Mazowiecki i Balcerowicz, którzy – o czym też piszę – pomogli uwłaszczyć się zarówno tzw. nomenklaturze, jak i „służbom”. Polskim i sowieckim. Trzy filary, na których opieram nasz niewątpliwy sukces, to reforma Wilczka, reforma finansów Balcerowicza i ustawa o samorządzie terytorialnym. W konsekwencji – mamy bliżej do Europy niż do Rosji.

  214. @Ewo
    Dobrze wiem, że te psy nie powinny wrócić na swoje podwórko i obowiązkowo powinny być uśpione. To podstawowa wiedza i nie mam słów oburzenia na taką akcję, jaką właśnie prowadzi nasza telewizja. Rozpowszechnianie takich idiotyzmów i pospolitej niekompetencji poraża.
    Matka, która własnym ciałem broniła dziecka leży w szpitalu ciężko ranna, ona powtarza, że te psy ją zwyczajnie jadły. Ma duże ubytki tkanki mięśniowej na pośladkach, grozi jej amputacja nogi. A pani psia psycholog opowiada banialuki w telewizji. Mam nadzieję, że jednak znajdzie się ktoś przytomny, fachowy i przerwie te bredzenia. I bałwanienie w telewizji.

  215. @Ewa-Joanna
    Poczytaj… o pieskach i do widzenia rozum.

  216. @anumlik,
    widziałam, jest na Allegro, tylko tam mogę kupić jak się sprzedający zgodzi wysłać za granicę. I jeszcze muszę go przekonać, żeby wysłał priorytetem a nie poleconym a to czasem ciężka sprawa :)
    @Nela
    to oburzające.
    U nas pewne rasy psów i ich krzyżówki maja status niebezpiecznych, co zarówno więcej kosztuje właściciela jak i nakłada na niego specjalne obowiązki. No a gdyby tak się wyrwały i pogryzły jak te, to psy do uśpienia a właściciel z torbami, bo mu sąd takie odszkodowanie dołoży, że się nie pozbiera do końca życia.
    Przyznam się, czasem takie zasadnicze podejście do przepisów jest irytujące, szczególnie jak się jest właścicielem ratlerka, ale prawo to prawo i w konsekwencji unika się wielu problemów. Jak się mój ratlerek wycedził poza ogrodzenie i obsobaczył sąsiadowi rottweilera to niestety zapłaciłam mandat.

  217. @Ewa-Joanna
    Otóż to! Sprawa powinna być załatwiona błyskawicznie. Psy przebadane pod kątem wścieklizny i uśpione bez względu na wynik badania. Pozostałe odebrane właścicielowi i ewentualnie do schroniska. Bez zbędnego bicia piany i rozgłosu.
    A tu wywiady… z weterynarzem, który opowiada o dobrostanie piesków i nie widzi powodu, aby wróciły do właściciela; z panią behawiorystką… ma swoje kilka minut w telewizji, więc rozwija przed widzami i słuchaczami całą swoją teoretyczną, książkową wiedzę, jakby zdawała egzamin komisyjny.
    Po co ją w ogóle do tej telewizji zaproszono?
    Jest, mam nadzieję, obowiązujące prawo. Powinny być jasno określone procedury i wystarczyłoby je po prostu zastosować, ne zabawiając się w dramatyczne inscenizacje.

    Może pani dr Ogórek zacznie porządkować obowiązujące prawo tak, aby było odpowiednio stosowane, bez duchowych rozterek na pokaz.
    Pani profesor Ewa Łętowska wielokrotnie powtarzała, że prawo jest, wystarczy je po prostu stosować.Tylko i aż tyle.

  218. Errata:
    Jest; nie widzi powodu, aby wróciły do właściciela…
    Ma być; nie widzi przeszkód, aby wróciły do właściciela

    Przepraszam…

  219. anumlik
    21 stycznia o godz. 23:16 190649
    Historia sprzed 25 lat, ale warto o niej pamiętać. dzieki za info.

  220. NELA
    22 stycznia o godz. 13:31 190661
    Cyt: „Pani profesor Ewa Łętowska wielokrotnie powtarzała, że prawo jest, wystarczy je po prostu stosować.Tylko i aż tyle.”
    Pani profesor, jako prawniczy autorytet najwyższej miary, zawsze wymaga wysłuchania. Poza tym, jako autorytet w szerszym sensie – tak samo.
    Prawnicy i użytkownicy prawa narzekają, że prawo jest byle jakie, bałagańskie, niskiej jakości. I także mają w pewnej mierze rację.Jedno nie jest sprzeczne z drugim, może tylko nie całkiem tożsame.
    Mam wrażenie, że pani prof.Łętowska mówiła przede wszystkim o systemie prawa w Polsce, o jego przystawalności do innych, dobrych systemów. W tym KC i ustawach powiązanych, KPA i przepisach związanych, oraz o KK. I tu miałaby rację całkowitą. Nieco inaczej może być, w przepisach branżowych:gospodarczych, podatkowych, budowlanych itd. Tam sporo jest bałaganu, i niechlujności, co owocuje różnorodnością interpretacji i konfuzją obywateli. Ale to także jest wynikiem procesów krytykowanych przez prof, Łętowską – niestaranności w stanowieniu prawa, niepotrzebnego dublowania. Dobry prawnik powinien to jednak umieć uporządkować. Tyle, że dobry prawnik to rzadki prawnik. Na czym traci obywatel.

  221. ‚NELA’
    22 stycznia o godz. 13:31
    Cyt.
    ‚Pani profesor Ewa Łętowska wielokrotnie powtarzała, że prawo jest, wystarczy je po prostu stosować.’

    Szanowna ‚NELA’, to powiedziała prof. Monika Płatek, równie znakomita prawniczka co prof. Ewa Łętowska i równie krytycznie oceniająca stan polskiego prawa ale przede wszystkim krytycznie oceniająca różne pomysły zaostrzania prawa. O ile dobrze pamiętam, to dotyczyło to konkretnej sytuacji a nie prawa w ogóle, a mianowicie, seksualnego wykorzystywania dzieci i chyba tworzenia ustawy, popularnie przez polityków zwanej ustawy o ‚bestiach’ … już nazwanie tak tej ustawy, sugeruje, że chyba tworzyły ją ‚bydlęta’. Dokładnie to powiedziała, chyba tak; ‚wystarczy je stosować i nie mylić prawa z cepem’ i rzeczywiści mówiła to wielokrotnie i ma rację. Natomiast prof. Ewa Łętowska, od zawsze, w różnych wywiadach mówi o regresie w tworzeniu prawa i nie tylko okazjonalnie lecz również w obszernych wywiadach. Wystarczy w wyszukiwarce wpisać ‚Łętowska o prawie’. Dokładnie to zapamiętałem, gdyż w odpowiedzi na to Kurski … chodzi oczywiście o tego Kurskiego, bredził coś, z typowym wdziękiem dla swojego środowiska, o lewackich pomysłach Płatek.

    Przeczytałem wpisy szanownych koleżanek i kolegów i jest tyle różnych ciekawych wątków, iż żal, że nie mogę w tej chwili włączyć się do dyskusji.

    Pozdrowienia.

  222. Haszszu
    22 stycznia o godz. 18:52 190667

    Pani profesor Płatek również tak mówiła. Słyszałam. Obie panie są doskonałymi prawnikami, wypowiadają się pięknym, komunikatywnym językiem, bez zawodowych szyfrów.
    Mam na półce książkę pani prof. Łętowskiej Baba na świeczniku i tam właśnie takie stwierdzenia czytałam.
    Po prostu obie mają odpowiednią wiedzę, doświadczenie i jasno swoje zdanie artykułują.
    Bardzo obydwie panie szanuję – szkoda, że takich właśnie brak w kręgach decyzyjnych, we władzy wykonawczej.

css.php