22.01.2015
czwartek

Zakończmy smoleńskie śledztwo przed rocznicą katastrofy

22 stycznia 2015, czwartek,

Prokuratura Wojskowa opublikowała kolejne stenogramy odnoszące się do katastrofy smoleńskiej. Są to stenogramy rozmów w wieży i z wieży lotniska w Smoleńsku z załogą Jaka-40, który przywiózł dziennikarzy, oraz z samego Jaka. Opublikowano także kolejne zeznania dwóch członków załogi tej maszyny.

Podstawowa informacja wynikająca ze stenogramów i analizy dokonanej przez biegłych krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych jest taka, że prezydencki tupolew nie dostał zgody smoleńskich kontrolerów na zejście do wysokości 50 metrów, o czym mówili członkowie załogi Jaka. Cały czas mowa była o 100 metrach. Tego się smoleńscy kontrolerzy trzymali.

Oczywiście mamy sporo dodatkowych informacji o chaosie, przerażeniu ludzi pracujących na lotnisku, nieprzestrzeganiu procedur przez pilotów Jaka i o mgle. Tej prawdziwej, która gęstniała szybko i uniemożliwiała lądowanie. Specjaliści mogą analizować poszczególne słowa czy zdania, ale ogólnego obrazu to nie zmienia – już samolot wiozący dziennikarzy w ogóle nie miał prawa podchodzić w tych warunkach do lądowania i powinien był odlecieć na inne lotnisko.

To wszystko już wiemy, to właściwie było wiadome od początku, jeszcze zanim pojawiły się raporty MAK czy komisji Millera. Mówili o tym piloci, specjaliści od badania wypadków lotniczych, eksperci. Zresztą nasza rodzima NIK poszła jeszcze dalej, stwierdzając, że ten lot w ogóle nie powinien był się odbyć.

Nie podważam wagi ujawnionych stenogramów. Dobrze, że coraz więcej dokumentów staje się jawnych, że ujawniane są kolejne ekspertyzy. Ich moc propagandowa jest oczywiście ograniczona, bowiem zwolennicy teorii spiskowych, a nawet ci, którzy wprawdzie koncepcje zamachowe uważają za bzdury, ale mają tak zwane „wątpliwości”, czyli mają polityczny namiar na widzenie tej lotniczej katastrofy, będą trwali przy swoim. Żaden stenogram ich nie rozwieje, zaraz wymyślą nowe problemy – jeśli nie trotyl na tupolewie, to coś innego równie bezsensownego, ale politycznie podniecającego.

Żaden nowy dowód nie zostanie uznany przez zespół Antoniego Macierewicza za coś innego niż kolejna manipulacja. Bo przecież i tak stanie grono – ostatnio liczące już ponad 50 osób, w tym wielu tzw. ekspertów – zaświadczające, że były wybuchy i samolot rozpadł się nad ziemią. Albo został zniszczony w jeszcze jakiś inny, niewątpliwie przebiegły sposób. A już jako argument ostateczny pojawi się ten, że największym skandalem jest, że oddaliśmy śledztwo ruskim. Bzdura, nieprawda, ale powtarzają to osoby obdarzone nawet uniwersyteckimi tytułami. I tak już będzie. Profesorskie tytuły zbyt mocno politycznie zabarwione bardzo jednak tracą, bywa, że ośmieszają. Szkoda.

Ponoć pokazane stenogramy są jednymi z ostatnich, jakich prokuratura oczekiwała. Mogłoby to oznaczać, że smoleńskie śledztwo zmierza do końca, a publikowanie stenogramów ma oswajać opinię publiczną z ostateczną decyzją, którą może być tylko umorzenie sprawy. Czyli nowa polityczna awantura.

Nawet jeśli była jakaś wina kontrolerów ze Smoleńska – choć wydaje się, że główną ich winą było to, że dostali zadanie, które ich przerosło (zakazać lądowania polskiemu prezydentowi i to bez wyraźnego rozkazu z Moskwy?) – to i tak ich nie osądzimy. A ci, którzy katastrofę bezpośrednio spowodowali, nie żyją. Przez te wszystkie lata dość już mamy wiedzy na temat lekceważenia procedur, braków wyszkolenia, oszczędnościach na szkoleniu, beztrosce w przygotowywaniu lotów VIP –ów, lataniu do Smoleńska nawet wtedy, gdy to lotnisko straciło w gruncie rzeczy status lotniska. Tylko dlatego, że było wygodne, bo blisko Katynia, a więc o wymogach bezpieczeństwa wiele nie myślano. Latami się udawało, to dlaczego miało się tym razem nie udać? Bywa jednak, że wreszcie przychodzi ten czas, kiedy się nie udaje. I nie ma z tym nic wspólnego honor polskiego lotnika.

Powiedziałabym, że jeśli gorączkowo szukamy winnych wśród kontrolerów ze Smoleńska – opublikowane stenogramy żadnej ich winy nie dowodzą, raczej przemawiają na ich korzyść, pokazują bezradność – to może więcej wymagajmy od siebie. Choć milej byłoby zrzucić winę na „ruskich”. Stenogramy w bardzo złym świetle stawiają zresztą załogę Jaka-40, która też lekceważyła procedury (i polecenia kontrolerów). Doprawdy trudno w nich znaleźć jakieś okoliczności łagodzące dla ogólnego, bardzo krytycznego oglądu polskich, najbardziej reprezentacyjnych skrzydeł obsługujących najważniejsze osoby w państwie.

Dlatego właściwie na dziś można mieć jeden postulat – o jak najszybsze zakończenie smoleńskiego śledztwa. Bez politycznych kalkulacji, najlepiej przed piątą rocznicą katastrofy lub tuż po niej. Szczątkowe informacje już właściwie nie robią wrażenia, czasem wręcz pogłębiają chaos. Werdykt prokuratorów i tak będzie budził polityczne emocje. Zapewne wielkie emocje. Ale niechże się wreszcie pojawi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 235

Dodaj komentarz »
  1. Smoleńskie misteria 2.0 się szykują. Wezmą w nich udział już tylko najzagorzalsi zwolennicy. A może się mylę.

  2. Mam wrażenie, że już tylko Antoni Macierewicz pozostaje na posterunku, jak ten japoński żołnierz w dżungli, kilkadziesiąt lat po wojnie wciąż w służbie CESARZA.

    @Czesław R. mi się przypomniał. Należy mu się dobre wspomnienie, sporo kwestii nam ten pilot wyjaśnił, brak go na blogu.

  3. Ja to czarno widzę . Póki żyw JarosławZbawiciel K. i niezłomny Antoni M. oraz ich żelazna gwardia (wystarczy poczytać posty na prawicowych portalach, choć zainteresowanie trochę jakby spadło po tych 5 latach, a miesięcznice na Krakowskim raczej rachityczne), temat nie zniknie. Niezależnie od tego, co prokuratura postanowi i czy w ogóle odważy się zamknąć sprawę.
    Też mi się przypomniał doświadczony pilot i przesympatyczny blogowicz , Czesław R. Warto też wspomnieć z tej okazji cierpliwe wyjaśnienia i analizy TJ, który dziś występuje jako Tejot na en passencie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Podobnie, jak „mag” nie wierzę, by ktokolwiek przekonał wyznawców „religii smoleńskiej”, że to był wynikający z piramidalnych zaniedbań (osławione polskie jakoś to będzie) wypadek lotniczy. Iluż ludzi odcięło by gałąź, na której od lat wygodnie siedzą ! Niektórzy chyba nawet stracili by sens życia – tak daleko to poszło.

  6. Jeśli nie da się przekonać, można spróbować namówić… albo po prostu przeczekać.
    Bo wszystko mija… nawet najdłuższa żmija……………
    I tym optymistycznym akcentem…
    Dobranoc :)

  7. Kończyć wreszcie śledztwo?
    Niby można.
    Ale właściwie – po co?
    Zróbmy pewną nowość, i nie kończmy.
    Wszystkie fakty istotne dla wyjaśnienia sprawy są od dawna znane, z tego większość od pierwszych tygodni po katastrofie.
    Można więc zająć się innymi sprawami. Ale oficjalnie – „czynności w sprawie trwają”.
    Polska sobie już wyjaśniła większość spraw w tej materii, Mącirewicz zrobił już chyba 4 „konferencje naukowe smoleńskie”, jak chce, niech sobie co pół roku robi kolejne. Będzie wreszcie musiał publice płacić za przyjście. Świat się toczy innymi torami,
    Kończenie ma liczne wady: wywoła kolejne wzmożenie PISowskie, a po co to Polsce? Prokuratorzy będą się wiercić na tyłkach jakby mieli owsiki, bo przecież nie są wyrywni, żeby się ostatecznie podpisać.Może będzie nowa władza, to podpis zaszkodzi, przecież to są ludzie obrotowi. A tak, będą mniej napięci.
    Rok wyborczy – po co mieszać?
    Ludziom się to już w głowach nienajgorzej poukładało. Idzie wiosna, po co ją psuć?
    Zostawmy i nie kończmy.

  8. Macierewicz
    -to nie jest zapis z tego drutu-
    Drut jak i cały Jak jest Ruski więc niewiarygodny
    ukłony

  9. Jasne!
    To proste jak drut!

  10. „Opublikowano stenogramy” – w tłumaczeniu na mowę normalnych ludzi oznacza, że osobniki znane z powtarzania plotek i wymysłów (pijany generał jak kamikadze nurkujący na pancerną brzozę) na przemian z wyzwiskami (sekta smoleńska), teraz machają świstkiem papieru, na którym pono coś jest napisane.
    Niektórzy w telewizji nazwali ten świstek „nagraniem” inni „dowodem” a towarzyszka Paradowska użyła słowa „ujawniony”. Może lepiej by brzmiało „objawiony” – zważywszy na bałwochwalczą cześć reżymowych mediów.
    Aż dziw, że ten cały „stenogram” nie został wyryty na kamiennych tablicach i postawiony sztorcem pod plastykowym bananem w kolorach pawia.
    Lemingrad miałby okazję zademonstrować „racjonalną” wiarę w byle co.

  11. Jednak włóż te portki, bo taka golizna…

  12. Ewa-Joanna
    23 stycznia o godz. 9:21 190676
    :-)

  13. Bujak brnie konsekwentnie w wojenne klimaty w kolejnymwywiadzie. Staje się po prostu niebezpieczny.
    Dla mnie to wyraźny sygnał, że warto popracować nad oderwaniem w całości solidarnościowych bohaterów od wpływu na państwo w każdej dziedzinie jego działania.
    Dosyć odcinania kuponów za młodzieńcze porywy i zrywy.
    Dosyć bufonady, fanfaronady i nieodpowiedzialności za własne czyny, dosyć odszczekiwania się na każdy zarzut niegospodarności, pazerności, bezczelnego wykorzystywania zdobytej pozycji, że to polityczna zemsta na szlachetnym bohaterze minionych dni.
    Niech wezmą swoje ordery, kokardy i łupy. I na zasłużoną emeryturę.
    Mojego głosu już nie dostaną.
    Warto obserwować młodych ludzi, słuchać ich wypowiedzi, postawić na wykształcenie, dobre wychowanie, TAK WŁAŚNIE!
    bo kolejny minister SZ bez kindersztuby to już totalna porażka.
    I wstyd na cały świat, nie wyłączając Europy.

    Nie pomogą doktoraty, kiedy człowiek chamowaty.
    Nie pomoże znajomość języków, kiedy we wszystkich mówi się nieodpowiedzialne dyrdymały, a przemówienie w tak dobrze znanym języku obcym i tak pisze nam kolega z dalekiej wyspy i to nie za darmo.

    Dyplomata to – podobno – ktoś taki, kogo widząc idącego po schodach nie jesteśmy pewni… wchodzi, czy też schodzi…?
    Czy znajdzie się ktoś taki z młodszej generacji, kto potrafi się zachować z klasą, jak min. Skubiszewski, Rosati, Olechowski?

  14. Nie wszedł prawidłowo link, więc wklejam tu okazuje się, że musi być odstęp…

  15. Miał świętą rację Bartoszewski, sam zasłużony i doświadczony dyplomata, mówiąc o dyplomatołkach.
    Zadziwiające, że im dłużej „budujemy” demokrację, tym kadry gorsze. Zaczęło się na dobre od ministry Fotygi. Ale właściwie w każdej dziedzinie funkcjonowania państwa, poczynając od sejmu, gdy chodzi o „materiał ludzki”, postępuje jakby selekcja negatywna.
    Ki diabeł?

  16. bezportek
    Gdy ludzie ci radzą, byś portki założył, to jednak posłuchaj.
    I zdejmij berecik z antenką, bo wyraźnie ci się główka przegrzała.

  17. Zakończenie śledztwa smoleńskiego w prokuraturze niczego nie załatwia.
    Będzie tkwiło w naszej narodowej świadomości do końca świata i jeden dzień
    dłużej, dopóki będzie żył chociaż jeden Polak na Ziemi.
    Takiej klęski, katastrofy, tragedii, dramatu… właściwie , to żadne słowo nie
    oddaje istoty wydarzenia z dnia 10 kwietnia 2010 roku. Te słowa udają ,
    nasz trud , w opisywaniu objawów, tego co się zdarzyło…..zaledwie.

  18. Nelu,
    właśnie coś podobnego napisałam na En passant, tyle, że ty jak zwykle zrobiłaś to lepiej :)

  19. Pytanie do psychiatrów.Geniusz czy opętany może wytrzymać klęski ,które go spotykają.Nie zamknęli.Potem rok pracy a 24 nic nie robienia w opozycji.Każdy atak ,w większości paranoiczny nietrafiony.A tu czas ucieka ,wieczność czeka.Kumaci uciekają ,durnie i kanalie zostają.Ale jest nadzieja.Dopóki będzie żył FKiepski ,prawdziwy patriota i katolik ,wielibiciel prezesa ,będzie się paliło swiatełko w tunelu.

  20. mag
    23 stycznia o godz. 12:19 190680

    Maguś, Dyabła w to nie mieszaj. Winne są ludzkie intencje. Wszystko zaczyna się w naszych głowach. Poza tym polska demokracja to teoria. W doświadczeniu myślę, że mamy, ale proces demokratyzacji, a od demokratyzacji do demokracji daleka droga. 😉

  21. @Ewa-Joanna
    Okazuje się, że wybór mniejszego zła powoduje niebezpieczny wzrost tego mniejszego.
    Wyrósł nam nad podziw i czas na cięcie i to radykalne.
    I już nigdy więcej nie kierować się takimi przesłankami.

  22. Pani Janino !
    Napisała Pani w PAPIEROWEJ POLITYCE : „W sumie jeszcze nie wiadomo, kto wygrał.” ( chodziło o zadymę z górnikami). Zwycięzcą jest minister gospodarki, który pozwolił PO na szamotanie się z bałaganem na swoim podwórku. Wielka szkoda,że nie może powstać raport opisujący sposoby zarabiania przedsiębiorczych ludzi na górnictwie. W ostatnim PRZEGLĄDZIE jest ciekawy artykuł o kosztach funkcjonowania KW. Ci krewni i znajomi królika mają głowy nie od parady.
    Bardzo żałuję,że nie powstał raport ukazujący jak niszczono pilotów 36 spec pułku. Jak doprowadzono do tego,że niewyszkoleni i źle szkoleni młodzieńcy musieli przewozić ludzi.
    Zarówno PO, jak i PiS-owi nie zależy na szybkim zakończeniu śledztwa. Jest to jeden z elementów skupianie uwagi na tych siostrzanych partiach.

  23. Ludzie przekonani dowodami wiedzą już od dawna, że to katastrofa lotnicza ,a że przy tym spowodowana bezmyślnością głównego pasażera który miał w Katyniu rozpocząć kampanię wyborczą, to już jego i nasz niefart. Udało się bezmyślnemu p. Woszczalowi z Jaka i to on jest współwinny temu, że piloci Tupolewa wbrew rozumowi i logice postępowania podjęli ryzyko lądowania. Dziś plecie ten osobnik dalej dyrdymały a o braku honoru oficerskiego pewnie nie słyszał.
    No ale p. Komorowski przecież powiedział że polski lotnik nawet na drzwiach od stodoły poleci i wyląduje.
    Niech prokuratorzy dalej prowadzą śledztwo będą mieli zajęcie, podobnie jak ci prokuratorzy z IPN i nie musza się zajmować prozaicznymi przestępstwami.

  24. Czy na blogu jest jakiś prawnik?
    Od kilkunastu dni pojawiają się wciąż nowe informacje na temat
    ciągnika zajętego bezprawnie sąsiadowi dłużnika, mimo okazania dokumentów, potwierdzających dane osobowe właściciela.
    Sprawa jest na tyle znana, że nie będę się wdawała w szczegóły.
    Mam kilka pytań;

    – czemu nie odebrano ciągnika jego nabywcy?

    Wiadomo, że prawidłowej licytacji nie było, sprzedano ciągnik w trybie ekspresowym, z pominięciem obowiązujących procedur, co przyznają zgodnie wszyscy, wypowiadający się w tej kwestii.
    Pytam, bo całkiem niedawno czytałam, że odebrano samochód komuś, kto go legalnie zakupił w komisie. Auto pochodziło z Niemiec, wszystkie papiery były prawidłowo wydane, a pechowy nabywca był trzecim właścicielem. Okazało się, że auto było kradzione, czego kolejne komisje weryfikacyjne nie stwierdziły.
    Człowiek, który auto kupił legalnie, w dobrej wierze, utracił je bez prawa do odszkodowania. Może sobie pójść do sądu i szukać wiatru w polu.

    – Nabywca ciągnika ukradzionego w majestacie prawa przez komorniczego asesora, kupujący go za drastycznie zaniżoną cenę, zatrzymuje ciągnik i nikt mu nic nie zrobi.

    – Okradziony rolnik ma w perspektywie kilkanaście miesięcy, albo kilka lat na odzyskanie pieniędzy z ubezpieczenia pana asesora.

    Czemu nie można ciągnika odebrać temu, konkretnemu nabywcy, odholować na podwórko właściciela na koszt asesora, a „nabywca” niech dochodzi straty od tegoż asesora?

    Polska to dziwny kraj…

  25. Idzie na to, że trzeba będzie płacić za prawo umieszczenia komentarza na jakimkolwiek blogu e-Polityki.

    Bo Zygmuś Miłoszewski za friko w kryminałach i w IPN siedział nie będzie.

    A naiwni, że torrent jest za friko po prostu dają doopy chińskim hakerom.

    Fajny jest ten komp @NELI.
    Nieustannie on koresponduje linkami z nieoznaczonością atomów herbaty.
    A myszy botów harcują. I siem okaże, że pecet @NELI przy pomocy torrentów mustruje majtków na statek Państwa Islamskiego. Za darmo.

  26. Jeśli ja kiedyś umrę na serce to wiedz @staruszku, będziesz tego przyczyną.

  27. @NELA, z godz. 18:21
    Poruszyłaś (nie po raz pierwszy – chapeau bas) kapitalny problem. Mafii. Tym razem komorniczej.

    W konkretnym przypadku – ciągnika, zasekwestrowanego i sprzedanego „w trybie ekspresowym z pominięciem procedur” – rolnik otrzymał zwrot pieniędzy z tzw. ubezpieczenia komorniczego, a komornik został zawieszony w czynnościach i grozi mu wydalenie z komorniczego lobby. Użyłem celowo określeń „lobby” i „mafia”. Dlaczego?

    Przed rokiem 2010 bardzo trudno było ściągnąć z dłużników należności. Sprawy ciągnęły się latami, a tzw „małe długi” były praktycznie nie do ściągnięcia. Ustawodawca nasz ukochany, polski, postanowił to usprawnić i stworzył tzw e-sąd. Elektroniczny sąd w Lublinie (mieszczący się w VI Wydziale Cywilnym), który nie bawiąc się w dłuższe dochodzenia wydawał wyroki z klauzulą natychmiastowej wykonalności „od ręki”. Wystarczyło, że list polecony który na podstawie adresu dostarczonego przez wierzyciela (najczęściej nieaktualnego), został dwukrotnie wysłany i wracał z adnotacja „nieodebrany”, dawał sądowi pretekst do orzeczenia zaocznie wyroku nakazującego zajęcie długu z odsetkami. Otworzyło to drogę do niebywałych oszustw. Ich ofiarą padali najczęściej emeryci i renciści, z których rent (za pomocą ZUS) ściągano całą należność. Także tą przeterminowaną, albo spłaconą przed jedenastu laty (ale kto – jak ja, dotknięty tym procederem – trzyma dowód wpłaty jedenaście lat). I tu wkraczali komornicy. Od każdej bowiem „czynności komorniczej” ta dobrze zorganizowana grupa pobiera stosowną opłatę. W wysokości „15% wartości wyegzekwowanego świadczenia, jednak nie niższej niż 1/10 i nie wyższej niż trzydziestokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego”, jak stanowi ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji. Dziesięć procent przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w roku ubiegłym wynosiło 308,08 zł. Tyle naliczał sobie każdy polski komornik za tzw czynności komornicze. Czyli za napisanie listu do Krajowego Rejestru Zameldowanych, aby ustalić adres dłużnika, a później do ZUS, aby – zgodnie z klauzulą natychmiastowej wykonalności uzyskaną z e-sądu w Lublinie, zająć należność z odsetkami delikwenta – emeryta/rencisty. I tu wkracza statystyka. W okresie bezkarnego działania e-sądu (obecnie, po nowelizacji, sąd elektroniczny nie może wydać wyroku zaocznie) spraw takich rozpatrzono 4,5 mln (słownie – cztery i pół miliona). Wiele z nich – słusznie. Wiele – bezkarnie. Odzyskiwaniem długów zajęły się wyspecjalizowane firmy windykacyjne (najczęściej z siedzibą zagranicą), które „długi śmieciowe” odkupywały „po złotówce za sztukę” i które taśmowo uzyskiwały klauzulę natychmiastowej wykonalności. A od każdego z tych „odzysków” komornicy – jak Polska długa i szeroka – naliczali minimum 308 zetów za „czynności komornicze”. Często było to więcej niż 308 złociszy. Policz sobie. Cztery i pół miliona spraw, razy 308 złotych, podzielonych przez około półtora tysiąca komorników w kraju. Znajomy prawnik twierdzi, że nie wszyscy komornicy w tym procederze uczestniczą. No, niech uczestniczy połowa z nich. To i tak duża kasa do podziału jest. Baaarrrdzo duża.

    Pozdrówka

  28. @NELA

    Nie ciebie jedną wykiwało Nieporozumienie Zielonogórskie.
    Łazarzowi się nie udało. Źle szukasz sprawcy.

    Polecam dwa opcjonalne miejsca:

    Miłosierdzia Bożego
    ul. Bajana 47a, Wrocław – Gądów Wielki
    Miłosierdzia Bożego
    ul. Jagodzińska 3/5, Wrocław – Jagodno

    oraz trwalsze:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Piramida_Cheopsa#mediaviewer/File:Gizeh_Cheops_BW_1.jpg

  29. @anumlik
    Dzięki za info, ale rolnik pieniędzy nie dostał. Tu dzisiejsza informacja;
    http://wyborcza.pl/1,75478,17298269,Lodzki_asesor_komorniczy_zawieszony_za_bezprawne_zajecie.html
    Niby pięknie, ale… co rolnikowi z tego, że asesor zawieszony i powiewa?
    Ciągnik od złodzieja do pasera i umówionego nabywcy do właściciela nie wróci.
    Pewnie ten nabywca już go spieniężył za znacznie wyższą kwotę.
    Tak mniamam.

    @staruszek
    Miłosierdzie Boże przyda mi się z całą pewnością, kiedy już na bosaka, albo w gustownych trupięgach będę stukała do wiadomej bramy.
    Tymczasem trzymam się w bezpiecznej odległości.

  30. @NELA

    Nie wszedł prawidłowo link,

    Link czyli hiperłącze jest obiektem dobrze i JASNO zdefiniowanym.

    On nigdy i nigdzie nie wchodzi i nigdy nie wraca.

    Z punktu widzenia gramatyki języka znaczników (znanego z akronimu HTML) zamierzony do wstawienia w komentarzu blogowym link jest słowem (lekko upraszczam!), to znaczy, że jest ciągiem znaków ograniczonym spacjami.

    Jeśli w tym ciągu wstawimy po pierwszym znaku, a przed ostatnim znakiem choćby jedną spację, to mamy więcej niż jedno słowo, i są to okrawki ciągu mającego być linkiem, czyli ciągiem spójnym.

    Umieściłaś w swoim tekście śmiesznostkę. Dwa słowa kolejnym oraz wywiadzie są przedstawione w różnym kolorze i przytulone do siebie.

    Czerwone słowo wywiadzie zostało przez ciebie otoczone znacznikiem otwierającym i znacznikiem zamykającym na podobieństwo pary cudzysłowów otaczających cytowany wyraz. Ta para znaczników rozumiana jako znacznik o nazwie odnośnik przez stosujących kalkę językową nazywany kotwicą [adresu] – z angielskiego: anchor

    Konstrukcja odnośnika jest bardziej zlożona niż konstrukcja znacznika pochylenia tekstu lub znacznika pogrubienia tekstu.

    Tobie przypominam, a nowicjuszom oznajmiam, że nienafaszerowany fachowym slangiem opis odnośnika znajdziecie na przykład w (polskojęzycznym!!! tekście pod adresem:

    http://pl.html.net/tutorials/html/lesson8.php

    Gdy między znacznikami: początkowym (w przykładzie z twojego komentarza niefortunnie napisanym) a końcowym znacznikiem odnośnika napiszemy coś innego niż same spacje, to znaki napisane zostaną wyświetlone na czerwono lub w innym kolorze odmiennym od domyślnego koloru czarnego. Taki czerwony napis w komentarzu nie musi być prawidłowym odnośnikiem,a czytającemu przedstawia się jako zastępcza forma jakiegoś adresu.

    W twoim omawianym komentarzu słowo wywiadzie istnieje, ale adresu do którego miałoby odsyłać NIE MA.

    Prawidłowy odnośnik może prowadzić do nieistniejącej strony www.

    Taki link nazywany jest martwym na podobieństwo martwych kont bankowych nieznanych spadkobiercom. Są, a jakby ich nie było. Były niegdyś a jakby są dziś.

    Rozumiany wąsko odnośnik może mieć w sobie spacje, a adres prawidłowy spacji MIEĆ NIE MOŻE.

    Prawidłowo skonstruowany odnośnik może być widoczny jako przyklejone słowo, bo znacznik otwierający i znacznik zmykający są ogranicznikami – podobnie jak para spacji otaczająco słowo.

    Dokuczałem ci @NELU i dokuczam znów, bo z uporem radosnej idiotki sugerujesz:

    Oni się uwzięli i psują co moje.

    A jesteś po prostu notorycznie niedbała.

    Mnie to nie bawi betonowa @NELU.
    I chyba z tym umrę bez maczania łap wiedźmy apopleksji w mojej agonii.

    Moim zdaniem członkowie partii Prawo i Sprawiedliwość uważają się za prawidłowych. A to tylko Antoni Macierewicz nie miał jeszcze czasu nimi się zająć. Młyny sprawiedliwości pracują wolno.

  31. Epitafium
    (cholera wie komu: @Staruszkowi czy @NELI)

    Staruszek z premedytacją
    Potraktował Nelę spacją.
    Jak Marcowy Kapelusznik
    Odanchorzyć chciał rozrusznik,
    Ale wymiękł w odnośniku.
    Bywaj zdrów Kapeluszniku,
    Nie wgniataj już wiedźmich łapek
    Do fejsowych swych pułapek
    .

    Hi,hi,hi!

  32. * A CI , którzy bezpośrednio katastrofę spowdowali nie żyją * To prawdziwe zdanie naszej Pani Gospodyni , powoduje ,że umorzenia nie bedzie .Jest rok wyborczy , a pani Paradowska jakby tu pracowała a’la Sulik ( Szulik ?) w kontrze do interesów pana Prezydenta i pani Premier, które to Osoby są jej politycznie wyraźnie bliskie .
    Suma Sumarum -NIE –niczego nie bedzie jak u Kononowicza .,chyba ,ze SEREMET chce wylecieć ze stanowiska i ….UMORZY.
    pkt 2 .
    Ciagnik ! a to checa . Komornicy Polscy dla uratownia twarzy środowiska mogliby odkupić podobny traktor i w prezencie oddać rolnikowi ( który znowu miałby problemy z Fiskusem ( podatek ?!Rejestracja ect )
    Ten przypadek jest męczacy ,podobnie jak red. Jacek Żakowski rano w TOK FM dokonywał „Cudow Na KIJU ” by interepretować Zbigniewa Bujka . Przykro ,że i inni wstudio tez probowali go „interpretować” w tym profesor kolega redakcyjny pani JP , a Nawet Janas wieczorem w Polsat News . Bronimy, bo to Nasz Towarzysz walki – te melodie już grali .
    Nim Bujak stał sie głośny , kilka dni wcześniej właśnie u red.Ziomeckiego w POlsacie wrzeszcząc domagał sie polskiego żolnierza na Wschodzie Ukrainy .
    O Tym ,że go porąbało dowodzi to ,iz konkretnie domagał sie wzmocnienia Batalionu „AZOW ” składającego się z Najemnikow a ich znak to Stylizowny faszystowski SS na mundurach i Chełmach .To ten „AZOW ” co dzielnie bronił Lotniska w Doniecku – a ludzie OBWE którzy w kilka godzin przybyli na miejsce rozstrzelania Trolejbusu wezwani ” badaja ten przypadek .
    Arszenik jak zwykle w kilka godzin PO ,wiedział i ogłosił- to Rosjanie zrobili
    .No Tak, Rosjanie zabili Rosjan celowo ,a nie wycofujacy się „AZOW”.
    Moim zdaniem mało prawdopodobne by tam Na Donbasie przestali ginać przypakowi ludzie . BIEDNI ludzie wkręceni w wir Wielkiej Polityki .
    A Bujak Piekło ,Kowal,Saryjusz – Wolski niech sie pakują – saperki w dłoń i bolszewika goń.

  33. Jasna anielka Mag
    Na studiach kolega Janusz nazywal takich „oni nawet na grabowatymi bucami nie sa”

  34. Nasza szanowna Gospodyni wróciła do swojego ulubionego tematu, czyli smoleńskiego lotu na zatracenie, inaczej epickiej opowieści jak partactwo, amatorszczyzna, bylejakość, fuszerka i powszechna w Polsce wiara w improwizację doprowadziła do katastrofy … nic nowego, nie pierwszy raz i nie ostatni a innych przykładów bez liku. Tyle, że to, było już oczywiste w kilka dni po katastrofie i dlatego, mnie osobiście temat serdecznie nudzi, czego nie ukrywałem i raczej niechętnie uczestniczyłem w dyskusjach związanych z tą sprawą … bo o czym? … o prawie, że narodowej tradycji bylejakości? Może ktoś, kiedyś, napisze jakąś pracę; jak bylejakość i improwizacja wpłynęły na naszą historię … o! i niech doda do tego jeszcze, historię polskiego tupetu.

    Biorąc powyższe pod uwagę pozwolę sobie sytuację, skomentować cytatami zaczerpniętymi ze wpisu pani Janiny Paradowskiej;
    – ‚że ten lot w ogóle nie powinien się odbyć’,
    – ‚oswajać opinię publiczną z ostateczną decyzją, którą może być tylko umorzenie sprawy. Czyli nowa polityczna awantura’,
    – ‚to może więcej wymagajmy od siebie’,
    – ‚można mieć jeden postulat – o jak najszybsze zakończenie smoleńskiego śledztwa’
    Zakończę i podsumuję kolokwialnym i stylistycznie potworkiem; ‚tyle w temacie’ … celowo z niechęci.

    Do możliwości szybkiego umorzenia śledztwa smoleńskiego, podchodzę z rezerwą, gdyż główną przeszkodą będzie tu oportunizm, który jest skutkiem tresowania wymiaru sprawiedliwości przez polityków a tresurze tej szczególnie poddawani byli i są prokuratorzy. Przykładów braku stałości zasad i przekonań w prokuraturze mieliśmy wiele i można byłoby długo je podawać.

    Pozdrowienia.

  35. Waldemar
    23 stycznia o godz. 22:44 190697 rolnikowi ukradli
    A czemu nie mogliby odkupić od pasera ciągnika, który ukradli i zwrócić właścicielowi?
    Uważam, że to właśnie byłoby rozwiązanie sprawiedliwe i najprostsze. Oddać ukradzione właścicielowi i rozliczyć się już prywatnie z paserem. Sprawiedliwość byłaby wymierzona po najniższych kosztach. A tymczasem szykują się długotrwałe procesy, zarobią adwokaci, prokuratorzy, będzie tracił rolnik na adwokata, opłaty sądowe i przez niemożliwość uprawy swojej ziemi. To stoi na głowie i nie ma nic wspólnego z rozsądkiem.
    O sprawiedliwości w ogóle nie ma co mówić.

  36. @NELA
    Jak się okazuje to nie pierwsza taka sprawa komornika z Mławy.
    http://wpolityce.pl/kryminal/231024-zbyt-rozgrzany-komornik-oprocz-ciagnika-bezprawnie-zajal-samochod
    O „mafii komorniczej” pisałem. Komornicy to jedna z najlepiej zarabiających grup ludzi w Polsce. A gdzie w grę wchodzą duże pieniądze, o sprawiedliwości możemy sobie tylko pomarzyć.

  37. @staruszek
    Mam wrażenie, że dosięgła mnie jakaś „klątwa staruszka”, bo wczoraj, kiedy zamykałam przeglądanie, poruszyłam myszką – chciałam ją odsunąć na miejsce i spowodowałam katastrofę!
    Jak u Kononowicza – nie było NIC!
    Prezentowało się jedynie tło – piękny górski krajobraz ze stawem… i to wszystko. Znikły wszystkie ikonki, pasek u dołu i u góry i cześć.
    Strzałka podążała za ruchem myszki, ale to było wszystko…
    Od razu sobie o tobie @staruszku pomyślałam!
    Młody wezwany na ratunek stwierdził, że takiego czegoś jeszcze nie widział, nawet telefonował do jakiegoś speca, ale ten też nie widział…
    Metodą prób i błędów wszystkie funkcje wróciły na swoje miejsca i oto mogę napisać ten tekst. Uff!
    Ja mam co miałam a młody zyskał coś bezcennego – doświadczenie!

  38. „Jak u Kononowicza – nie było NIC!”

    U Kononowicza bylo, ze NIE BEDZIE NICZEGO. To dosyc istotna roznica.

  39. Chodzi o zdolnosci przewidywania przyszlosci. Znaczy to, ze nie wszyscy ze swiata wirtualego blogow POLITYKI osiagneli mityczne zdolnosci Pytii w przepowiadaniu przyszlosci. Podczas gdy Krzychu Kononowicz je osiagnal na mur brukiew

    http://www.youtube.com/watch?v=EJzuc8SsDFA

    Przepowiedzial, w 2:08, „zeby nie bylo niczego” i to osiagnal. A Szanowna co osiagnela? Przepraszam za zbyt obcesowe pytanie

  40. Przypomnę z konieczności, że to, co napisałam jest aktualne

  41. Reklama swojej głupoty.
    Czemuż to mielibyśmy kończyć sprawy – dające nam pierwsze miejsca na liście światowej głupoty.
    My się nimi potrafimy chlubić i rozgłaszać.
    Przykłady ?
    a proszę bardzo.
    Sprawa chociażby Owsiaka.
    Bujamy się w tym za sprawą tak KK jak i jego przydupasów oraz jakiejś kurki czy rydzyka.
    Tak jak pijany , od ściany – do ściany , od
    – że dobroczyńca i wzorzec –
    – do obślinionych obelg OKA czy Ucha wraz z ze zgrają Terlikowskich czy tutejszych” takich butów ” kalin czy tym podobnych Ziemkiewiczów.
    Każdy nadęty swą butą , tym że on lepiej od Papieża- potrafi wszystko co w jego zasięgu splugawić i przeonaczyć.
    Ciekaw jestem KIEDY na przykład wdrożony zostanie proces przeciwko Papieżowi za błędy doktrynalne wg Rydzyka czy Terlikowskiego.
    Myślę że bardzo prostym sposobem na odarcie z chwały Owsiaka było by
    na przykład -zaskarżenie instytucji udzielającej Owsiakowi audytu o przestępstwo szerzenia nieprawdy i czynów na szkodę Państwa Polskiego albo KK – to przecież są przestępstwa finansowe
    -,to zagarnięcie przez Owsiaka sum // w duszy przeznaczonych // na cele katolickie.
    A przecież taki AUDYT – pozwala udokumentować kłamstwo.
    Kłamstwo trwające przez ćwierćwiecze
    Że Min Fin nie ma zastrzeżeń to nic nie znaczy – my kiedyś zmienimy tych ministrów – mamy swoich tajnych współpracowników.
    Za dowód wystarczy nam jakaś matka czy kokoszka co podeprze się publikacjami od żródeł wiadomych a niepokornych.
    ——-
    Drugim przykładem może być WZMOŻONA działalność I P N.
    Będą publikować listę ” OŚWIĘCIMSKĄ”
    Nie , nie ofiar ale tych co to pilnowali zamkniętych za drutami , robili selekcje do gazu , pakowali złoto dla Banku Rzeszy i wysyłali do Reichu wagony z dobytkiem obrabowanych , odzieżą, okularami, zabawkami dziecięcymi DLA SWOICH .
    Oświęcim i Brzezinkę wyzwolono lat temu 70 // siedemdziesiąt//.
    Obsadę tak katów jak i strażników stanowili ludzie po 24 roku zycia.
    Zazwyczaj po 40.
    Nawet jeśli przyjmiemy najniższy próg tj 18 lat //rozpoczęcie służby wojskowej lub podobnej// to 70 plus 18 daje 88 lat.
    Pytanie
    CO KOMU DA OGŁOSZENIE NAZWISK ????
    Da to na pewno jedno – Rozgłos głupoty i sporo procesów o zniesławienie i odszkodowanie.
    Da również powód do trwania IPN TEJ RAKOWATEJ NAROŚLI chcącej rządzić naszym sumieniem.
    Podobno jest tam ponad 1500 ludzików dbających o to by żaden przestępca komunopodobny karze nie uszedł z pensjami dwu a nawet wyżej niż zwykli łapacze złodziei pospolitych.
    Nie należy się dziwić temu że kolejka do IPN jest już zajęta przez następców , synów ,pociotków , kuzynów i znajomych królika obecnych rezydentów .
    Przypomina się stara prawda – kiedy syn po pierwszej rozprawie zakończył
    proces – ojciec z wyrzutem – ten proces sfinansował twoje synu studia i mógł by finansować studia twego syna a ty zarżnołeś ta złotą kurę.
    Kto następny do kolejki IPN-owskiej
    Wiadomo – na czele naszej ”sprawiedliwości” jest umocowanych dwudziestu nieusuwalnych z facetem co nazywa się Zoll.
    Towarzystwo tak dobrane że nawet przejmuje się męczarniami psychicznymi niedoszłych matek co poddały się aborcji.
    Jedyną kobietę w tych dwu instytucjach zostawiono dla ozdoby albo parzenia kawy.
    To ze w Polsce jest 55 % kobiet i to ONE W 100% RODZA DZIECI jakoś sie zapomniało.
    Dla równowagi w Episkopacie jest 100% mężczyzn i TO ONI MUSZĄ CIERPIEĆ za te 80 % kobiet polskich niewdzięcznic udających się do Słowacji na aborcję.
    – wiadomym jest przecież że jest to ta druga szala gdzie waży się co jest a grzechem a co czynem wartym pochwały a jest to szala przeważająca swą wagą //są tacy co mówią że sadłem// wagę kobiety nawet w ciąży z jej długami i kłopotami
    Więc Pani Gospodyni – dlaczego mamy zmieniać NASZE zwyczaje , NASZE obyczaje ,nasze poczucie sprawiedliwości.
    Czyż nie prostszy jest Konowicz z jego ŻEBY NIC NIE BYŁO?
    ukłony

  42. Haszczu
    „…. pozwolę sobie sytuację, skomentować cytatami zaczerpniętymi ze wpisu pani Janiny Paradowskiej – „że ten lot w ogóle nie powinien się odbyć’.

    Na początku lat 90. jacyś ludzie w Polsce podjęłi strategiczną i długofalową decyzję, że władze RP mają latać samolotami serwisowanymi w Rosji. To tak jak by US Air Force One remontowany był w Chinach – bo taniej. Ci „jacyś ludzie” byli i są z obozu pani Paradowskiej. Dlatego głupstwa o katastrofie smoleńskiej jakie pani Pardowska wypisywała, wypisuje i będzie wypisywać nie dziwią.

  43. @zezowaty
    jakaś matka czy kokoszka
    Eee tam… jaka kokoszka? Stara kwoka i tyle.

  44. Mauro Rossi
    25 stycznia o godz. 12:03 190708
    A kto niby mógłby serwisować rosyjskie samoloty? Szwedzi???

  45. Oczywiście pani Pardowska, żeby nie denerwować swych blogowych owieczek niepotrzebnymi informacjami, pominęła „nieważny” szczegół związany z ujawniniem taśm z samolotu JAk-40, które od 10 kwietnia 2010 roku były, przynajmniej teoretycznie, w polskich rękach. Nawiasem mówiąc – po blisku 5 latach, tyle trwała II wojna światowa.

    Jak wyjaśnia prokuratura wojskowa swym charakterystycznym językiem, „… podział kopiowanych zapisów na dwie części, zapisane w dwóch przedmiotowych plikach, wynika z zerwania się nośnika pokładowego rejestratora samolotu JAK-40, tj. drutu magnetycznego, w czasie czynności kopiowania…”.

    Można założyć się o wszystko, że to zerwanie nastąpiło „przypadkowo” w newralgicznym miejscu, gdzie mowa o poleceniu smoleńskich kontrolerów do zejścia na wysokość 50 m. Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie dostał od porokuratury do analizy kopię, która nie wiadomo jak się ma do oryginału. Dzięki temu pani Paradowska może tłumaczyć blogowym owieczkom, że „Prezydencki tupolew nie dostał zgody smoleńskich kontrolerów na zejście do wysokości 50 metrów, o czym mówili członkowie załogi Jaka”. Opublikowane i ujawnione stenogramy nie są zapisem in extenso tylko kompilacją i wyborem, w oddatku pomieszanym. Nie ma w nich wszystkiego. Nie ma np. informcji na jakiej wysokości kontrolerzy w Smoleńsku nakazali rosyjskiemu samolotowi transportowemu przelecieć nad pasem. Stenogram akurat tu się urywa, ale załoga Jaka słyszała, że na wysokosci 50 metrów.

  46. NELA
    „A kto niby mógłby serwisować rosyjskie samoloty? Szwedzi”?

    Francuzi mogliby serwisować samoloty Dassault Falcon, Kanadyjczycy Bombardiera Challenger, Amerykanie samoloty dyspozycyjne Gulfstream i Learjet. To wszystko kraje należące do NATO. Ale być może niektórym wydawało się, że koniec konców wylądujemy we Wspólnocie Niepodległych Państw.

  47. Mauro Rossi
    25 stycznia o godz. 13:04 190713
    Co ty powiesz! Jestem pod wrażeniem!
    A tak, na marginesie… jakie samoloty były w tamtym czasie na stanie polskiej floty powietrznej?
    Dassault Falcon? Bombardier Challenger? Gulfstream i Learjet.???

    Kogo chciałeś rozśmieszyć?

  48. Nelu!
    Nie dyskutuj z fachowcem od globalizacji, który zna świetnie wszystkie rosyjskie samoloty – przecież Ci wymienił większość znanych, zapomniał tylko o tupolewach (amerykańskich, szwedzkich, kanadyjskich itd.???).

  49. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17306521,_Newsweek___PiS_moze_stracic_roczna_subwencje__Wszystko.html
    =============

    Zapowiada się ciekawie…..
    Walka o kase w łonie PiS?
    Nie lepiej było cicho siedzieć?

  50. Samoloty na ogół serwisują producenci.

    Budżet kancelarii Prezydenta z łatwością sfinansowałby zakup co najmniej kilku maszyn zachodnich.
    Pod warunkiem oczywiście, pozbycia sie kilku setek trutni…..

  51. Klatwa @staruszka jest jak rzucanie uroków na krowy sąsiadów.
    Śmieszne dla podrostków.

    Lagodnie traktowałem twego @NELU guru komputerowego, aby nie tykać Świętej Rodziny.

    Dziś przypomnę stwierdzenie Franciszka Starowiejskiego:
    Kobieta jest dojrzała seksualnie dopiero po 35-m roku życia.

    A niedorostki zaczynają mądrzeć dopiero po kilkukrotnym skopaniu ich pupci.

    Tobie się pieprzy na komputerze, bo jego zarządcą jest młodzik ożeniony z twoją osczędnością.

    Pocieszę cię zapowiedzią, że Microsoft już nadchodzącym latem 2015 udostępni bezpłatnie nowy system operacyjny wraz użytkowymi programami: edytorem Word, zarządcą arkuszy kalkulacyjnych Excel oraz innymi dodatkami. Ponoć wolny od błędów popełnionych po narodzinach IBM PC za twego @NELU niemowlęctwa.

    Będzie to nowość z nazwą honorującą lękliwość i niechęć do zmian przypisanom straszkom obu płci: Windows 10.

    Prace nad tym nowym systemem ruszyły z kopyta, gdy okazało się, że amerykańce mocno przesadzili na froncie ideologicznym komputer dla idiotów.

    Użytkownicy przyzwyczaili się do luzactwa niegdyś zwanego nieodpowiedzialnością oraz do darmochy. Niechlujstwo nic nie kosztowało użtrkowników i gdy przyszło Windows8 to zgredom barakowało przycisku Start który wcale komputera nie uruchamiał.

    Komputer i wszechświatowa sieć komputerowa powstała i rozwinęła się w czasie przedłużonego życia jednego pokolenia euro_amerykańców. System dziesiętny powstawał wieki, a systemy: ósemkowy i szestastkowy upowszechniał się na dalekim planie naszego przedszkola.

    To diabelstwo komunikuje się z człowiekiem przy pomocy pisma.

    I tak zwany normalny Polak nie ma pojęcia jak radzą sobie Koreańczycy z nadawaniem jednego z przeciwstawnie różnych kilkunastu znaczeń jednego słowa zależnych od intonacji.

    Taki światowiec jakim jest @ET pisze o swoim wąskim kręgu blogosfera, a @mag przecież oczywiście odróżnia żart od serio patrząc pod różnymi kątami na ekran. Pogrążona w kulturze wczesnego Remingtona &mag łudzi co do swojej mocy, że potrafi przebudować głowę @jasnego gwinta. Dopóki Rzeczpospolita jasnemu nie potroi emerytury i nie da trzech orderów chlebowych, dopóty jego woreczek żółciowy będzie chorował na ADHD.

    Staruszkowie i staruszki nie pojęli, po co komputerowym nerdom jest potrzebny wielocyfrowy numer komentarza i numer został ukryty. Natomiast teraz obserwujemy znikanie treści komentarzy i pozostają tylko podpisy.

    Te nowinki są łatwe w odbiorze dla niedorostków pieprzących słowem i czynem, ale są zapewne trudne do strawienia dla ludzi 50+ (zaczęrpnąlem ten ulotny symbol z YouTube mający tam lekko irytujące znaczenie).

    Gdy (uwaga! idzie żart i nie do wszystkich dojdzie) napisano już wszystkie programy, to natychmiast zabrakło zarządców formy ekranowej czyli specjalistów od desktopu zwanego także międzymordziem.

    Zatem bez uprzedzenia i bez zbytecznej uprzejmości Cyfrowa Polityka zmienia międzymordzie, aby przypodobać się niedorostkom chodzącym na smyczy fejsa. Taki niedorostek łyka arszenik, gdy dostawca neta odetnie go fejsa na dłużej niż dwa dni.

    A zgredy z Australli na blogu związanym z krajem dorzeczy Wisły i Odry piszą:
    Dobranoc. Teraz nie mam czasu.

    Bo oczekiwanie na ich kolejny komentarz jest świeżo wykreowanym faktem medialnym.

    Wszyscy się uczymy – i jeszcze długo się będziemy uczyć – cybernetycznego świata.

    Ale honor sprawia, że swobodnie czujemy się dopiero na balu w sali balowej naszego pałacu urządzonym na 1000 par z naszych pieniążków jakie nam jako jałmużnę rzuca ten głupi reżym, którego głównym celem jest dokuczanie nam.

    Trzeba się kotku uczyć ze skulonym pod siebie ogonkiem.
    Tyś nie samiec cietrzewia.

  52. Ktoś tu nie był zadowolony z pracy komorników?

  53. @Gajowy.M
    :) 😀 😆

  54. Za pozwoleniem @staruszku…
    Nie cietrzeiw, tylko ciećwierza! który to ciećwierz pojawia się niczym deus ex machina tam, gdzie ma powstać nowa nartostrada.

    A poza tym; moja działalność komputerowa nie jest aż tak ambitna, żeby przywoływać wybitnego, licencjonowanego fachowca – choć mój „młody” po tym względem sroce spod ogona nie wypadł – który to licencjonowany widząc taką safandułę, jak ja potraktowałby ją, jak klienta z najwyższej
    możliwej półki płatników. Znam swoje miejsce w szeregu.

  55. Nie cietrzew! Nie cietrzew!!!

  56. @ NELA, z godz. 12:30 190711
    Serce boli
    Boli. Wiele godzin spędziłem w budynku przy ul. Szajnochy. Pałac Wallenberg-Pachały jako jeden z nielicznych ostał się z wojennej zawieruchy. Ale jego utrzymanie kosztuje i faktycznie szkoda go na bibliotekę. Aby przywrócić go do pierwotnej funkcji – banku – trzeba by sporo kasy wydać (głównie w zabezpieczenia) i wszystko należy robić „pod nadzorem konserwatorskim”. Na hotel też specjalnie się nie nadaje – wszystkie piony sanitarne trzeba by wymieniać i łazienki w każdym pokoju instalować, a i miejsca na parking nie uświadczysz. Cena – nawet 13 milionów zł – w dalszym ciągu odstrasza, a wymogi konserwatorskie są wysokie.

  57. @anumlik
    To nie jedyny problem z zabytkowym obiektem. O rzut beretem niszczeją budynki dawnego szpitala Babińskiego – też nie można znaleźć inwestora.
    A miasto lekką ręką finansuje budowę „szpilkostrady”, po której będą mogły bez obawy o złamanie obcasa spacerować ładne panienki z różowymi parasolkami.
    Ta inwestycja zasługuje na „suchar roku” i to w wersji ogólnopolskiej.
    http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&cad=rja&uact=8&ved=0CCoQqQIwAQ&url=http%3A%2F%2Fwww.gazetawroclawska.pl%2Fartykul%2F3726280%2Cwroclaw-szpilkostrada-do-rozebrania-bo-kostka-sie-nie-nadaje-zdjecia-film%2Cid%2Ct.html&ei=lA_FVKSwH5PiasWEgRA&usg=AFQjCNGsjdfyKN04ra20eE9Ghk4VQoMv1Q&bvm=bv.84349003,d.d2s

  58. No i kto zaprzeczy, że zarówno świat, jak i nasz kraj nie są dla kobiet. To świat stworzony i urządzony dla mężczyzn. Jeśli na dodatek są to mężczyźni z „elity”, to sobie mogą urządzić prywatny burdelik z nisko opłacanymi nieletnimi panienkami, kontrolowany przez zaprzyjaźnionego ginekologa, żeby było „na zdrowie!”
    Ten konował też po sprawdzeniu stanu zdrowia panienki odbierał co swoje w naturze. Czasami dał jakiś pieniądz.
    Wyrokiem sprawiedliwego trybunału, czyli niezawisłego sądu, panowie nie zrobili niczego, niezgodnego z prawem, choć oczywiście, tak po ludzku pochwalić ich za to nie można.
    Pójdą do spowiedzi, dostaną rozgrzeszenie – trzy zdrowaśki – no i będą mogli publicznie prawić morały.
    I to w bogobojnej Łomży.
    http://wyborcza.pl/1,75248,17306381,Wstrzasajacy_baner_na_ulicach_Lomzy___Gwalca__Dosc__.html

  59. @NELA
    Masz rację Ta inwestycja (szpilkostrada, znaczy się) zasługuje na „suchar roku” i to w wersji ogólnopolskiej, jeno co to ma do finansowania „niszczejących budynków”. Pałac przy Szajnochy jest własnością Uniwersytetu, nie miasta, a budynki dawnego szpitala Babińskiego (dawnego Szpitala Wszystkich Świętych) są własnością województwa. Z tego co wiem budynki te zostały sprzedane spółce I2 Development, która zamierza tam wybudować lofty. Miastu nic do pałacu Wallenberg-Pachały ani do budynków poszpitalnych.

  60. anumlik
    25 stycznia o godz. 17:33 190726
    Mimo wszystko żal.

  61. Ten kraj nie jest dla kobiet również dlatego, że rządzi w nim pan, wójt i pleban
    Wobec kuriozalnego wyroku sądu w Łomży uniewinniającego kilku nietykalnych, jak widać, bydlaków z tamtejszej „elity” od razu skojarzył mi się dzisiejszy neewsik o odznaczeniu papieskim przyznanym przez Watykan szefowi polskiego TK „za zasługi dla Kościoła”.
    Na ten niesłychany akt łamania naszej suwerenności przez Watykan, bo naruszający zasadę bezstronności w stosunkach państwo-kościół zapisaną w naszej Konstytucji (art.25) błyskawicznie zareagował wybitny konstytucjonalista, prof. Wiktor Osiatyński. Wyrazil też nadzieję, że prof. Rzepliński jak najszybciej zrezygnuje z funkcji prezesa i sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

  62. Mauro Rossi
    25 stycznia o godz. 12:03 190708
    Czy ty w ogóle myślisz jak piszesz? Widocznie nie wiesz jakim samolotem lata prezydent USA , a jak wiesz że
    są to zrobione na zamówienie i specjalnie przystosowane wersje cywilnych samolotów Boeing 747-2G4B „Jumbo Jet, to pewnie nie wiesz jaki kraj jest producentem tych maszyn. Nie są to Chiny jak to wynikło z twego wpisu , ale USA. Nic więc dziwnego że serwisowane są u Boeinga w Ameryce. Jak można pisać takie androny? Polska nie produkuje samolotów pasażerskich więc dla prezydenta musiała taki nabyć z innego kraju. Skoro nabyto z Rosji to i remonty generalne trzeba tam przeprowadzać , bo u nas w kraju jest to niemożliwe. Oczywiście dokąd się da serwisuje się w kraju , ale nie zawsze to możliwe.

  63. A tak nawiasem to temat katastrofy smoleńskiej politycznie się skończył co widać choćby po liczbie wpisów [pod artykułami na portalach w necie. Skoro jest to faktem to nie ma przeszkód by temat zakończyć po cichu w prokuraturze, bo nikt nie jest zainteresowany nagłośnieniem.
    Zadowoleni mogą być wszyscy ci którym udało się uniknąć odpowiedzialności za tę katastrofę (nie wszyscy zginęli jak to piszą niektórzy)

  64. @NELA

    Osoby powtarzające w kółko słowo prawda sprawiają wrażenie otoczonych przez bandę kłamców.

    Twoja rezerwa wobec ewentualnego fachowca od komputerów i twe przewidywanie iż niewątpliwie obedrze cię ze skóry, umiejscawia cię wśród gorliwych wyznawców teorii spiskowych oraz przekonanych, że samolot z Największym Polakiem W Historii nie może spaść, bo to było by wbrew Izaakowi Newtonowi i wbrew innym fizykom.

    W firmach komputerowców wiszą wywieszki:

    Gdy klient chce aby fachowiec tłumaczył klientowi, co i jak naprawia, to stawka kosztu usługi wzrasta do 150% stawki podstawowej.
    Gdy klient chce pomóc uslugodawcy, to stawka kosztu usługi wzrasta do 250% stawki podstawowej.

    Twoja uwaga o niechybnym oskubaniu cię jako pierwszej naiwnej sprawia wrażenie pierwszej naiwnej prawdopodobnie ukrywającej rzeczywiste powody kłopotów i rzucającej na ekran zwykłe osczerstwo za wyobrażoną sobie przyszłą krzywdę.

    Licencjonowany egzemplarz systemu operacyjnego komputera nabytego u licencjonowanego dostawcy nie odmawia pracy po przypadkowym ciągu puknięć w klawisze myszy.

    Tak zwany końcowy użytkownik komputera rozumiany jako użytkownik niedoświadczony bywa pytany po dwakroć:

    Czy rzeczywiście chcesz usunąć wszystko?
    Ta operacja jest nieodwracalna!

    I taki zadufek odpowiada dwakroć: Tak!.

    Pecet naiwnego użytkownika musi automatycznie zapisywać tak zwane migawki czyli zapisy stanu sprzętu i oprogramowania komputera.

    Prawie wszystkie poważne programy w trakcie ich instalacji zapisują na wstępie zastany stan oprogramowania w czymś, co się nazywa w Windows punktem przywracania.

    I zadawalający stan da się przywołać kilkoma puknięciami oraz cierpliwością. Ale współczesny buc nie ma cierpliwości i będzie twierdził, że pasek postępu operacji niechybnie zemdlał.

    Mój komputer daje mi dostęp do zapisu stanu nazwanego ostatnia dobra konstelacja czy też podobnie.

    Znane i zalecane postępowanie, to tworzenie tak zwanych zrzutów stanu systemu w żargonie zwanym backup. Aby niepotrzebnie obciążać komputera stosuje się backup przyrostowy dopisujący tylko nowe zmiany do obszernej fotografii stanu komputera.

    Twoich kłopotów z komputerem i oprogramowaniem nie da się wytłumaczyć tylko pukaniem ciekawej w co tylko się da.

    Jeśli coś nagle zniknęło, to mamy znaną z historii sytuację niebieskiego ekranu. Ta wyśmiewana sytuacja skończyła swą popularność zanim ja osiwiałem, a ty jeszcze nie słyszałaś wówczas i nie widziałaś słowa blog. Dziś nawet byle jaki pecet jest niezwykle odporny na awarie z wyjątkiem reakcji na zaganiany człowiek taki .

    Z uporem twierdzę, że ne jesteś uczciwa intelektualnie w swych opisach komputerowych kłopotów, a bywalcy blogów powodowani falszywą grzecznością nie pytają:

    Co ty wyprawiasz i na czym?

    Owszem! Mamy dziki kapitalizm, ale Wrocław nie jest miastem bandytów komuterowych, a jest pełen komputerowców gotowych zarobić prę złotych.

    Tobie się myli bandytyzm blogowy i hejterstwo internautów wśród których dominują nieuleczalni frustraci ociekający śliną i żółcią z rzeczywistością kształtowaną przez nadmiar dziennikarzy, nadmiar komputerowców oraz nadmiar chętnych na choćby krajowy urlop spędzany z żoną i dziećmi razem. Każdy grosz się liczy, a zdzierca szybciej popadnie w narkomanię niż utrzyma się na rynku.

    Opisujesz swe żywe tradycyjne kontakty z wieloma osobami w realu, a z twych komentarzy płynie samotność w kłopotach sciskająca pośladki czytającemu.

    Świat nie jest taki zły.

    A wspólczesny buc chce, aby komputer osiągał setkę szybciej niż czarnoskórzy sprinterzy. Bo chwila cierpliwości obraża godność porządnego komentatora blogowego.

    https://www.youtube.com/watch?v=VA-jG4t5Nms

  65. @staruszek
    Chyba jesteś jasnowidzem!
    Na wszelki wypadek przepraszam wszystkich naprawców i oprawców komputerów we Wrocławiu i w całej Polsce.
    Z całą pewnością są wspaniali, profesjonalni i dają radę każdej usterce, jaką taki profan, jak ja spowoduje na swoim komputerze. Mój jest od samego początku mój, na gwarancji, ma legalne oprogramowanie i służy mi całkiem dobrze.
    Mój „młody” pracuje w dużej firmie komputerowej i jest na nieźle płatnym stanowisku. Nie parzy tam kawy dla szefa. Jest specjalistą w swoim fachu i od samego początku ustawia mi program, naprawia to, co ja popsuje i nie prawi mi impertynencji.
    Robi swoje, i nie zawraca mi głowy teorią, bo uznaje moje prawo do korzystania ze sprzętu, który on serwisuje, na poziomie, jaki mi odpowiada. Sprzęt działa, a kiedy coś się pokiełbasi, to się ustawi i można dalej korzystać. Jak z nożyczek, pralki, robota kuchennego, maszyny do pisania, czy roweru.
    Ja go traktuję, jak maszynę prostą.
    Nie mogę zrozumieć, czemu ciebie akurat tak drażnię.
    Ty mnie czasami też, kiedy się za bardzo zapędzisz we wpędzanie mnie w kompleksy.
    Czy ty przypadkiem nie leczysz przy okazji swoich własnych?
    A poza wszystkim… lubię twoje marudzenie.

  66. NELA
    „A tak, na marginesie… jakie samoloty były w tamtym czasie na stanie polskiej floty powietrznej? Dassault Falcon? Bombardier Challenger? Gulfstream i Learjet.???
    Kogo chciałeś rozśmieszyć”?

    Optymistycznie myślałem, że zrozumiesz bez wykładania kawy na ławę. W tym problem, że mogły być różne, ale były tylko rosyjskie, więc musiały być serwisowane w Rosji. A to kraj specyficzny, od 300 lat nam nieprzyjazny i nastawiony nieprzychylnie do sojuszu w którym jesteśmy. Zapewne była to daleksiężna decyzja nieznanych sprawców i dziś zapewne nie jest możliwe ustalić kto konkretnie ją podjął, można natomiast wskazać środowisko ówczesnego wywiadu wojskowego, czyli „długiego ramienia Moskwy”. Efekt był taki, że państwo z którym mamy niezbyt zbieżne interesy mógł wyłączyć światło naszemu premierowi lub prezydentowi, kiedy tylko ocenił, że ma w tym interes. Zauważyłaś chyba, że drugim tuplewem, też wyremontowanym w Rosji i w pełni sprawnym rząd latać nie chce.

  67. maciek. g
    „Czy ty w ogóle myślisz jak piszesz? Widocznie nie wiesz jakim samolotem lata prezydent USA …”.

    Przykład był odrobinę metaforyczny, stąd twoje kłopoty z percepcją, ale pokazujący w jakim punkcie jesteśmy jako państwo. To znaczy ktoś dostał w prezencie narzędzie likwidacji polskich przywódców politycznych, ale dla niektórych nic się nastało. Stał się wypadek lotniczy.

    Można by użyć innego przykładu (w sam raz dla gimazjalistów), np. Izrael serwisuje samoloty rządowe w Syrii, Indie w Pakistanie lub vice versa. :)

  68. Wiesiek59
    „Samoloty na ogół serwisują producenci”.

    Mądre to nad wyraz i było wiadome w momencie podejmowana decyzji o „okazyjnym” zakupie tupolewów na początku lat 90., że rząd państwa zmierzającego do UE i NATO będzie latał samolotami serwisowanym w Rosji w zkładach lotniczych nadzorowanych przez KGB.

  69. Niech żyje wolność!
    Wolność i swoboda!
    Co może zwykły Polak szarak, skoro takie rzeczy się dzieją?
    http://wyborcza.pl/duzyformat/1,142476,17284327,Przekret_na_awatara_prof__Ewy_Letowskiej.html

  70. @NELA

    Jesteś osobą niezdyscyplinowaną i za opisami twoich komputerowych przygód odnajduję chorobowy zespół niespokojnych rąk.

    Od dawna jestem przekonany, że ostatnią rzeczą jaka ci przychodzi do głowy to intonacyjnie pytajna refleksja:

    Może ja coś źle robię?

    Gdy pisałem o Świętej Rodzinie i niezwykle dużej odporności współczesnych komputerów osobistych to była kpina z paniusi, która na komputerze będzie szydełkować oraz robić inne rzeczy nie zagrożone karą opisaną w Kodeksie Karnym.

    Powtarzam: nie potrzeba nadzoru domorosłego lub akademicko ukształtowanego specjalisty, aby komputer osobisty pracował dekadę lat bezawaryjnie.

    Ale aby to moje stwierdzenie obrócić w perz wystarczy przypomnieć:

    Gdzie diabeł nie poradzi sobie, tam babę pośle!

    Powtarzam to czego w mych komentarzach o twoich kłopotach komputerowych przewija się od czasu wyśmiania NELA.

    Programowa i sprzętowa ochrona komputera nie jest stworzona w krótkiego duchu liberalizmu:

    Dozwolone jest wszystko, co nie jest zabronione.

    Ty potrafisz na kompie zrobić więcej niż potrafi naprawić twój guru.

    Tylko ta kpina do ciebie nie dociera.

    Hakerzy wymyślili system utajonego obiegu informacji w sieci, którego nie potrafią do dziś przełamać specjaliści z CIA, nie potrafi rozszyfrować Mossad i nie poradziły sobie z zadaniem rozszyfrowania tej tajności miliony specjalistów chińskich. Dobrze się maskujesz, ale ciebie odnajdą i już się nie wyrwiesz. Aby konkurencja ciebie nie przejęła, osadzą cię w podziemnych bunkrach Arizony obok przetrzymywanych tam ETs z Marsa oraz stworków z planety Alfa Centauri przegrzewających Wrocław i zdmuchujących należny Wrockowi śnieg na Jerozolimę.

    Bliżej masz innego porywacza: Antoniemu Macierewiczowi kończą się pomysły i zapewne zaproponuje ci on chałturkę o większej historycznej wadze niż logistyka wrocławskich krasnoludków.

  71. Od dawna jestem przekonany, że ostatnią rzeczą jaka ci przychodzi do głowy to intonacyjnie pytajna refleksja:

    Może ja coś źle robię?
    @staruszku
    Mylisz się głęboko…
    To jest pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy, kiedy coś w komputerze popierniczę.
    Jeśli coś takiego przydarzy mi się przy innych czynnościach – każdy bywa omylny – to jakoś sobie radzę samodzielnie. Jeśli przy komputerze, proszę fachowca. Nie znam angielskiego, więc róże komendy i teksty są dla mnie niezrozumiałe, tym bardziej, że język fachowych komputerowców, to nie jest ani polski, ani angielski, choćby i opanowany w podstawowym zakresie, ale jest to fachowy żargon, którego nie rozumiem i nie będę na stare lata studiowała, skoro mogę po prostu poprosić o pomoc.
    A ty się po prostu wyzłośliwiasz.
    Jeśli ci to sprawia radość, niech ci będzie.

  72. @NELA

    Tak!

    Wyzłośliwiam się, bo w co drugim zdani piszesz coś do czego można się przyczepić. Bo rodzi się podejrzenie o naciąganie faktów.

    Z twego świeżego komentarza datowanego na 12:01 można by wnioskować, że twój system operacyjny oraz oprogramowanie jest angielskojęzyczne:

    Nie znam angielskiego, więc różne komendy i teksty są dla mnie niezrozumiałe

    Ja w tę sugerowaną angielskojęzyczność nie wierzę i kładę to na karb językowej nieporadności. Gdy się usunie słowa: Nie znam angielskiego, więc to pozostaje banał nie będący jakimkolwiek grzechem.

    Zrozumienie komend i tekstów nie jest konieczne dla sprawnego użytkowania przez osobę nie mająca wykształcenia informatycznego.

    Natomiast ciągnę dialog z tobą, bo nie masz małego promienia swego horyzontu ale masz zbytnio usztywnioną postawę: Należy mi się. Bez intonacyjnego nacisku, bez krzyku ale też bez poczucia skromności.

    Primo: nie uruchamiaj żadnych programików, których działania nie znasz.

    Secundo: bardzo szybko po upowszechnieniu się sieci rzesza chorych psychicznie psychopatów, socjopatów i zwykłych dowcipnisiów postawiła sobie za cel wykazania, że jesteś głupia i naiwna. I ty im to zadanie ułatwiasz.

    Tak zwany help desk polskich wersji językowych dominujących platform programowych jest obszerny i dostosowany do zielonych użytkowników. Ale chory honor i zwykła niecierpliwość nie pozwala zajrzeć do Helpu, a już masochizmem jest zadanie publicznego pytania o jakąś prostotkę.

    Tertio: używasz zgranych kalek językowych osób które upatrują w doznawanych cierpieniach szczególnego stosunku losu-Boga-moderatora-@staruszka do twjej osoby i do twoich działań.

    Quarto: upowszechnienie sieci postawiło przed rzeszami ludzi na nowo szansę radzenia sobie przez zadawanie pytań. Zwróć uwagę jak prawie wszyscy komentatorzy blogowi unikają pytań zgodnie z przeświadczeniem, że wiedzą wystarczająco dużo i wystarczająco dobrze.

    Używasz internetu czyli narzędzia opanowanego prawie bez reszty przez książąt myśli. Oni wiedzą lepiej i znają prawdę.

    A prawda jest taka, że królem jest Linux, księciem Open Source i dwórką Opera.

    I nie wypada zaglądać do Wikipedii oraz nie wypada się wygłupiać i w wieku po 21 roku życia żmudnie się uczyć zadawania prostackich pytań Wjkowi Guglowi.

    Nie interesowały cię zastawiane na ciebie pułapki i nie wiedziałaś, ze Chrome zapętla poszukiwania w sieci i książeta sieci w swej grzeczności przemilczeli fakt, że po skorzystaniu z twego długiego linku trzeba zamknąć przegladarkę, wyjść przed dom, zrobić kilka pompek, wrócić i juz nigdy nie klikać w twoje dlugie linki.

    Bo komputer jest cnotą, próbą awasu do mensy, salonem w którym się pluje i wydala i ż żadne skarby nie należy napisać: nie zrozumiałem

    Komp i net to nie jest pałac dla takich chamskich głąbów jak ja.

    Tu jest Wersal w którym Król Slońce miał trzy kąpiele: na chrzcie, przed pogrzebem i gdy wpadł do fontanny. I siusiało się tam na ściany z braku ekranu z blogiem.

  73. @staruszku!
    Już nigdy nie wykąpię się w żadnej fontannie!

  74. Dość mocno boję się, że to śledztwo nie skończy się nawet w ciągu najbliższych 10 lat 😉

  75. Nie rozumię Staruszka, choć kumam jego popisy.
    Będąc młodą lekarką, na Wersal zerkam z kulisy,
    Kulisa trzyma ptifiurki w dość mocno obitej wannie,
    Staruszek z braku ekranu sika pod słońce w fontannie.

  76. A ja popijam zacny półtorak z wytwornej farfurki, odginając z właściwym sobie wdziękiem mały paluszek, jednocześnie kiwając giczałami w prunelkach.

  77. Pijąc prunelkę z prunelki
    Smutek odrzuciłem wszelki.
    Ech! Choć szubienica krzywa,
    Giczoł giczoła wykiwa.

  78. Precz smutek w szelki – najsmutniejszą część garderoby :(

  79. Na szelkach zawisł – rymując smuteczki
    Z cnym półtorakiem pitym prosto z beczki

  80. Prunelka była mordercza…

  81. Skisły doznania. – Z wykwintnej prunelki
    Spełnianej prunelką – bez farfurek Nelki;
    Ostały się – jak róg chama szczerozłoty –
    Szelki wiążące giczoły rozhuśtanej cnoty.

  82. Ten nieszczesny Smolensk. Przypomnijmy zapomniane

    Kiedy już prof. Maciora, stojąc na czele ogromnego zespołu profesorów nauk ścisłych, udowodni na mur trotyl, iż to rzeczywiście był zamach, kacapom pozostanie tylko jedno – ale nie do pobicia! – wyjście. Oni cafną panią generał Tatiane z emerytury i ona tym razem napisze bardzo krotki, dla odmiany, raport. Z niewielu, właściwie, zdań się składający:

    “Siły obronne miasta Smoleńsk uznały, przy braku komunikacji z załogą polskiego samolotu prezydenckiego, i po konsultacji z Moskwą, iż mają do czynienia ze zbrojnych atakiem na swoje miasto ze strony The Terrible Twins. Czyli, owych słynnych bliźniaków znanych w całym świecie z podejmowania nieobliczalnych, strasznych w konsekwencjach, czynów. Takich jak na przykład nalot na Tbilisi w 2008 roku. Wcześniej był atak na Księżyc. W tej sytuacji nie było innego wyjścia jak podpisać rozkaz nakazujący pułkownikowi Krasnokudskiemu zestrzelenie samolotu.
    Pułkownik Krasnokudski nie miał innego wyjścia jak ten rozkaz wykonać.

    Niedługo potem został on za to awansowany do stopnia generała. Rada miasta Smoleńsk aktualnie kontempluje wystawienie pomnika wdzięczności człowiekowi, który zbawił ich gród od nieuniknionej zagłady. Pomnik stanie na miejscu bohaterskiej brzozy, która nic nie miała wspólnego z katastrofą i jako taka została ścięta do pnia.

    Wyjaśniamy, ze we wraku znaleźliśmy nie tylko ślady trotylu ale i ślady wskazujące na obecność materiałów radioaktywnych. A wiec, polski prezydent dokonywał nalotu z bombą trotylowo-atomową w ładowni. Gotową do zrzucenia na nasze rosyjskie, historycznie bohaterskie, miasto. General Krasnokudski w ostatnim momencie unieszkodliwił bombę, zestrzeliwując nieprzyjacielski samolot.

    Nie informowaliśmy światowej opinii publicznej o tym wcześniej dlatego by nie wywołać międzynarodowego skandalu. Teraz, kiedy polscy profesorowie nas do tego przymusili, ujawniamy calą prawdę. A nasza bohaterska Armia Czerwona jest przygotowana na najgorsze. Za rodinu za Stalinu na boj na boj na boj!”

    Nasza odpowiedz na sowiecką propagande:

    Moment udowodnienia zamachu nadchodzi, nadchodzi. Wszyscy patriotyczni Polacy nie mogąa sie juz doczekać Trzeciej Światowej. No bo przeciez takowa wybuchnie w dwie, najwyzej w trzy godziny po upublicznieniu dowodu, iz w Smolensku mial miejsce zamach. Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwosci.

    Wtedy Ukraina odzyska upragniona wolnosc. Wyrznawszy pozostale po rzezi wolynskiej resztki Lachiw.

  83. (11:29 190706)

    „Przypomnę z konieczności, że to, co napisałam jest aktualne”

    Ja przypomne, tez z koniecznosci, ze istnieje powiedzenie o tym, jakie zwierze, udomowione, nigdy nie zmienia pogladow.

    Zal mi cos sciska. Dobrze ze serce nie czuje absolutnie nic.

  84. Staruszek (17:35)

    „Primo: nie uruchamiaj żadnych programików, których działania nie znasz.
    Secundo: bardzo szybko po upowszechnieniu się sieci rzesza chorych psychicznie psychopatów, socjopatów i zwykłych dowcipnisiów postawiła sobie za cel wykazania, że jesteś głupia i naiwna. I ty im to zadanie ułatwiasz.”

    A ja pamietam, ze dokladnie dwa lata temu Starusze(cze)k takim oto dowcipem sypnal na tym blogu:

    Spowiednik czuje, że grzeszna cosik w banał ucieka.
    Wali więc z armaty:
    – Córko! Powiedz wprost! Spało się z cudzym?
    – Abo to cudzy da pospać?!?!?!

    Po uplywie dwoch lat, wciaz czekamy na powrot humoru Starusze(cz)kowego.

  85. Przypomnienie nadeszlo. Temat sie tez mienil w miedzyczasie. Piotr Toruńczyk niejaki mial w tym udzial

    “Ale spreparowanie dowodówby niewinnego człowieka wtrącić do więzienia!? Tego jakoś nikt z dziennikarzy nie rusza! A to była dopiero afera! Państwo preparowało dowody, by pozbawić wolności człowieka!” – Piotr Torunczyk

    Orteq: Pozwolę sobie zauważyć, ze Szanowny uniósł się w swej szlachetności ponad poziomy standardów POmrocznej. Alternatywnie, nie dorósł do tych poziomów może. Take your pick, s’il vous plait. Przypomnę, z wrodzoną mi delikatnością, ze tzw. prowokacje operacyjne nalezą, i to w pełnym wymiarze, do arsenału środków używanych w pracy przez polskie organa ścigania. Już spieszę z dowodem.

    Mój chrześniak jest prokuratorem w RP IV/III. Sekwencja tych łacińskich numerów numerów b. ważna jest. Egzaminowany przeze mnie na okoliczność legalności prowokacji robionych przez organa ścigania w demokratycznym państwie – chodziło wówczas o casus: Sawicka – na moje pytanie odpowiedział pytaniem: a jak chrzestny myśli policja amerykańska łapie dealerów narkotyków? I sam sobie, oraz mnie jakby, odpowiedział z triumfem: tylko poprzez sting operations! (Spędził, łobuz, rok u nas na wizycie, 20 lat temu i nauczył się kilku slow języka. Których obecnie nadużywa przy każdej nadarzającej się ku temu okazji!)

    Kilka slow wyjaśnienia co do prokuratorskiej kariery mojego chrześniaka. Zaczął od stażu, zdaje się, ze za drugiej postkomuny. To zapewne dlatego, iż był to tylko staż, Ziobro go przygarnął jak swojego, zostawszy Najwyższym pisowskim prokuratorem. Przesadzam tu, oczywiście, z tym ziobrowym przygarnianiem, jako ze mówimy o stażowaniu i o prokuratorowaniu w tzw. terenie. Chrześniak Ziobrę oglądał bowiem tylko w telewizorze.

    Ale to co widział w telewizorze, podobało mu się. To wtedy mój brat, ojciec tego pierwszego prokuratora w rodzinie, powiedział mi zniżając głos w telefonie: Houston, mamy problem.

    Tym problemem okazało się skażenie zawodowe, do ziobrowej potęgi wyrośnięte. Brat mój ma teraz do czynienia z synem, który nie tylko na ojca ale i na matkę podejrzliwie patrzy. “Czy dziadek brał łapówki jak był sołtysem?” zapytał pewnego razu matkę. Zdębieliśmy wszyscy bo i ja akurat bylem wtedy w Kraju.

    Ziobrowa potęga skażenia zawodowego, po pięciu latach wciąż jak słonce jest jasna dla każdego kto tylko chce patrzeć. Przejawia się to skazenie na każdym kroku codziennego życia rodzinnego. Absolutnie wszyscy w rodzinie są przez naszego prokuratora rodzinnego o coś podejrzewani. Z braku lekarza wśród najbliższych członków rodziny, o uśmiercanie pacjentów podejrzewana nawet jest kuzynka, która pracuje jako salowa w szpitalu!

    Brat mi ostatnio mówił, w sekrecie przed bratowa, ze planuje wybrać się do Warszawy. Pragnie bowiem dotrzeć do kogoś w najwyższych władzach, kto usłucha jego prośby. On bowiem chce poprosić najwyższe czynniki, by wywaliły na zbity pysk jego syna, mojego chrześniaka, z pracy w prokuraturze powiatowej.

    – Prośby ewentualnie zaniesione w takiej sprawie na poziomie powiatu to by było samobójstwo z premedytacją. Michał by był pierwszym do kogo taka moją prośbę zaniosą – tłumaczył mi zrezygnowany brat.

    – Ten ziobryzm musi się skończyć!

    To ostanie mówił mi ledwo dosłyszalnym szeptem przez telefon w ostatnią niedziele. W podsłuch założony w jego telefonie jeszcze przez ziobrystow wierzy bowiem o wiele bardziej niż w zamach smolenski. Kto zamachu dokonał, nie chce mi wyjawić nawet szeptem.

    Mimo wszystko, odradzałem bratu to jego jechanie do Warszawy. Szkoda mi jego pieniędzy, po prostu. Jeśli Tusk, po szesciu latach rządów po-PiSowskiej “odnowy”, nie zrobił żadnej prokuratorskiej czystki na samej gorze, to jaka szansa jest na czystki powiatowe?

    A pieniądze brata pochodzą tylko z emerytury trzy razy niższej niż emerytura sen. Romaszewskiego. I brat na żadne występowania sadowe o żadne odszkodowania za żadne cierpienia w PRL nigdy nie pójdzie. Co to to nie. Honorowy on taki już jest.

    Nie przyrównując, niczym Walesa honorowy. Bolek tez bowiem potępił sen. Romaszewskiego

    http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/741501,walesa-o-odszkodowaniu-dla-romaszewskiego-nie-mozna,id,t.html

    Nikt jakoś ani słowem nie wspomina o możliwości, ewentualnie, istnienia porąbanego prawa w POmrocznej. Nakazującego wypłacanie, pomiędzy kolesiami, takich porąbanych odszkodowań

  86. Na chwilkę wróciłam do tekstu @staruszka i wyłapałam tamże myśl na wagę złota… bardzo szybko po upowszechnieniu się sieci rzesza chorych psychicznie psychopatów, socjopatów i zwykłych dowcipnisiów postawiła sobie za cel wykazania, że jesteś głupia i naiwna. I ty im to zadanie ułatwiasz.

    @staruszku – masz po tysiąckroć rację.
    Jestem żywym przykładem, mogącym służyć do barwnej ilustracji twoich słów. Kiedy jeździłam na letnie kolonie i obozy „harcerskie” – co to było za harcerstwo?! – to koleżanki bardzo chętnie się do mnie przymierzały, aby skonfrontować swoją piękną opaleniznę z moją lekko poparzoną skórą. Nadawałam się do takiej konfrontacji jak nikt inny, wiadomo, blondynka.
    Za to w dorosłym życiu ja się cieszę naturalnymi włosami blond, bez odrostów, a większość pań traci majątek i czas na to, aby ich kolor włosów choć trochę przypominał mój. Efekty są różne a po tygodniu i tak widać, że to farba. A ja nawet nie siwieję. Moja fryzjerka od lat się wciąż dziwuje.
    Bo ja @staruszku jestem blondynką prawdziwą.
    A do takiej to sama radość przymierzyć własny, wypracowany intelekt że o wybitnych cechach charakteru nie wspomnę.
    Jestem, jak ten wzorzec, z którym dobrze się porównać i wyciągnąć korzystny dla siebie wniosek. Podeprzeć się psychicznie.
    A mnie to nie przeszkadza. Przywykłam.
    Każdemu wolno czuć się mądrzejszym, ładniejszym, bardziej światowym, no po prostu królem wioski, jak ten Macumba…
    A ja też się dobrze czuję, zaraz przymknę kompa do stanu „uśpij”, wyjdę z pokoju i zamiast kilku pompek, zrobię sobie kawę i śniadanie.
    I daję słowo; czuję się dobrze, jestem wyspana, cały dzień przede mną.
    Pozdrawiam cię @staruszku.
    Blondynka

  87. A na dzień dobry piosenka dobra na wszystko…

  88. Nela
    Obśmiałam się jak jak norka.
    Blondynka kontra staruszek Macumba
    Szapoba!

  89. @NELA
    27 stycznia o godz. 8:10 190755

    ***A na dzień dobry piosenka dobra na wszystko…***

    Uwierzyłem „blondynce” i chcąc sobie też ranek upiększyć, wysłuchałem piosenkę. Wprawdzie sądziłem, że chodzi o inną piosenkę (chyba starszych Panów?), znam jednak i tę piosenkę bardzo dobrze, ale nic mi nie mówi nazwa grupy „i”! Z jakiego to okresu i kto śpiewa?
    Mam tylko ten mały problem z gatunku alzheimerowskiego,

    Tak BTW – znałem w życiu tylko jedną prawdziwą blondynkę, sprawdziłem – nigdzie nie miała odrostów!!! Nie pamiętam czy była typowa, tzn. zgodna ze stereotypem, ale z matematyki nie była dobra, wszystkie obliczenia nauczycielskie dla niej zrobiłem w dzienniku (polonistka – miała więc prawo do awersji do „królowej nauk”).

    Podziwiam Twój takt i umiar w „dyskusji” ze staruszkiem, ja nie miałbym na to siły.
    Mam tylko jedną prośbę. Jeśli to możliwe to poproś swojego młodego guru, aby „zaczernił” nick (może być środkiem „Londa Color”, używanym kiedyś przez moją nie-blondynkę, raczej kiedyś miedzianą?), bo ja mam kłopoty, aby coś z Twoich komentarzy skopiować do Worda. Palce mam mało sprawne i trudno mi trafić i zatrzymać kursor w miejscu, gdzie nie pokazuje się łapka, a kliknięcie na nią prowadzi do nieistniejącego adresu www, o czym dobrze wiesz, bo staruszek Cię za to gnoił.

    PS

    Chyba nie byłem ścisły! Przypomniałem sobie, ze miałem dwie starsze siostry blondynki i dwie brunetki (sztuczna inteligencja). Pozostała przy życiu blondynka ma 89 lat i też nie ma siwych włosów!

    Dodatkowy PS!(prywata)

    Skomentowałem Twój niedawny komentarz i omyłkowo wkleiłem mój do blogu Kowalczyka, na co mi @mag zwróciła uwagę. Ten błąd nie jest chyba wynikiem typowej demencji, ale mojej metody sporządzania komentarzy. Czytam na kilku blogach cudze (od ostatniego w górę) i interesujące mnie cytaty kopiuję i wklejam do Worda. Układam tekst w Wordzie i znów metodą „zaznacz, kopiuj, wklej” wrzucam go do blogu. Jeśli ostatni skopiowany cytat był na innym blogu i o tym zapomniałem, to mój komentarza wyląduje nie tam, gdzie trzeba. Nie ma i tak wiele możliwości. Z 6 blogów Polityki, które regularnie odwiedzałem rok temu, zaglądam codziennie już tylko na dwa -„Par-Kow”. Od czasu do czasu zaglądam do „En passant” i do profesora etyki, ale nie czytam setek komentarzy blogowicza o nicku, związanego z potrawami mięsnymi, który opanował doszczętnie blog jeszcze z jakimś innym zawodowym trollem, bo palec boli od kręcenia myszką, a ta się psuje.

  90. @Antonius!
    Skoro mój kolorowy nick jest powodem twoich, konkretnych kłopotów, to ja się poddaję. Dla ciebie robię to, czego przenigdy nie zrobiłam dla tych, co mi palec w oko pakowali.
    Proszę o jedno; daj mi znać, czy ta zmiana zaskutkowała ustaniem twoich kłopotów?

  91. @Antonius
    Grupa I to była efemeryda

  92. Żeby nie siedział ten wpis ni przypiął ni przyłatał u Kowalczyka, to go tu wkleję
    **********************************
    Antonius
    26 stycznia o godz. 12:48

    @NELA
    25 stycznia o godz. 17:16 190725

    ***No i kto zaprzeczy, że zarówno świat, jak i nasz kraj nie są dla kobiet. To świat stworzony i urządzony dla mężczyzn.***

    Czemu wyważasz szeroko otwarte drzwi lub odkrywasz na nowo Amerykę?
    Przecież już przy stworzeniu świata działał “PAN Bóg”, znaczitsa mężczyzna i ojciec. Nie znam tak dokładnie genezy tej sławnej Trójcy (i nie chodzi mi o komunistów, kochanych przez Sławomirskiego), tylko o bogów lub ich “części”(jeśli stanowią całość).
    Profesorowie teologii pewnie wiedzą, czy ta Trójca pojawiła się na nieboskłonie równocześnie, czy tak po kolei i kto wtedy kogo “zrodził” – albo ojcu wyrastał jak skrzydła aniołom – i w jaki sposób? To są ciekawe dla mnie zagadnienia, ale chyba dowiem się dopiero z niebiańskiego YouTube’a po śmierci, między obowiązkowym jednym i drugim “Alleluja”.
    Jezus napomknął kilkakrotnie o swoim ojcu, a przecież istniał już od czasów przed stworzeniem świata, a początek naszej ery tylko wykorzystał do wyjazdu służbowego, aby poprawić niedoróbki swojego ojca, który człowieka uczynił takim, jakim był i jest, pełno Kainów i trochę mniej Ablów, ale węże, tj. kobiety, są niezmiennie fałszywe, ale skuteczne w omamieniu mężczyzn jak obecne.

    Kpiną z logiki i zdrowego rozsądku jest ta gadka o stworzeniu człowieka na obraz i podobieństwo Boga, gdyż prowadzi to do bardzo paskudnych wniosków na temat przymiotów Boga. Tak BTW czy jest wobec tego tak morderczy i nienawistny jak dżihadyści, albo tak głupi jak Oko? To za co mamy go tak kochać? Bo ma wszystkie cechy podłe, które obserwujemy u jego wyrobów? Trochę perwersyjna taka miłość!

    Wielokrotnie już pisałem, choć pewnie sam tego nie wymyśliłem, że jest dokładnie odwrotnie – to człowiek stworzył sobie bogów na swój obraz i podobieństwo!!! Najuczciwiej było w starożytnej Grecji. Bezlik bogów i bogiń (początki genderyzmu) reprezentował cały wachlarz możliwości umownego człowieka (y compris kobiety), od najgorszych podłości i bezeceństw np. Zeusa, do mądrości Ateny i piękna Afrodyty.

    Nowoczesny genderyzm już podkopuje podwaliny tej hegemonii męskiej, nawet w najistotniejszych sprawach. Przykład teologiczny dała pewna ministra w RFN, która własnemu dziecku tłumaczyła, ze Pan Bóg wcale nie jest mężczyzną i może o nim mówić np. “Ta Bóg”. Dogłębnych rozważań o przymiotach seksualnych nie było, ale pewnie się pojawią. Wtedy ojciec bez kłopotów zrodziłby syna.
    Oj, co to będzie za burdel w katechizmach! Nie zazdroszczę katechetom tłumaczenia tego dzieciom. Podobne problemy mają misjonarze u ludów pierwotnych, gdy im wciskają kit “wiecznej dziewicy z dzieckiem” – no chyba w Islandii, tam było by łatwo uwierzyć w tak supernowoczesną laparoskopową inseminację i poród (trzy dziurki i po kłopocie).

    Tekst już jest długi, a dopiero wspominałem o mężczyźnie – stwórcy w przestworzach, a na Ziemi jego przedstawiciele dopiero właściwie zadbali o interesy mężczyzn, jak Mahomet w Koranie, a hierarchowie kk jakoś nie chcą konkurencji kobiet na tych stołkach, bo mogłyby się okazać mądrzejsze?

  93. Większość z komentatorów blogów En passent oraz Skrót myślowy do szkół chodziła w szeroko rozumianym PRL i tam nasycała się prezentowaną w komentarzach polszczyzną.

    Szerzenie internacjonalizmu zaowocowało w szczególności tępieniem gwar i dialektów i odsyłaniem ich do ludzkiego zoo. Nowomowa ukrywała utopijność szerzonej ideologii, co owocowało żartami podobnymi do takiego:

    Dwóch aktywistów partyjnych różnego szczebla spotyka się przy pisuarach. Jeden z samców alfa pyta drugiego:
    Jak leci?
    i zyskuje odpowiedź:
    Krzywa rośnie!

    To były czasy radia i estrady i wówczas na topie było z Kolbergiem po kraju. Później kulturę masową upowszechniała telewizja i Polak uczył się jak powiedzieć, aby nie podpaść:

    Zapytaj mnie skąd przychodzi bieda!

    Wężykiem Jasiu! Wężykiem!

    Mieszkanańcowi Koziegłów mysia rzadko kleiła się z norą a częściej z urzędem degradującym korektora za gospodra zsyłką do Bazy ludzi umarłych.

    Zdystansowani obserwatorzy widzą zagubienie internacjonalistycznego euro-amerykańca, który wstydzi się pisać i mówić pidżinem i szybciej zdejmie majtki publicznie, niż popełni wykroczenie przeciwko poprawnemu pisaniu i poprawnemu mówieniu.

    Tymczasem, kulturowe rozwarstwienie ukrywane w treściach kontaktów salonowych starannie przemilcza, dlaczego brzydal chwali się setkami majtek damskich rozwieszonych na swojej ścianie. Otóż on nie zasypiał po. On rozmawiał z każdą cudzą.

    Ponoć dominująca w świecie cywilizacja euro-atlantycka jest oparta na dogmacie Na początku było slowo.. A na sąsiednim blogu buc przedstawiający się nachalnie jako wszechświatowiec w krótkich żołnierskich słowach oddtwarza scenkę odegraną przez aktora w Narożniku Mówców: staje na podnóżku i oświadcza:
    Nie mam dla was czasu.

    I robi to po wydłubaniu pół tuzina linków propagandowych i wklejeniu ich na błog. Widać tuzin linków wyczerpał by go za bardzo. Wobec popisów tego kabotyna wstawki @mag macumba i rewelka to popis chałturzystki której komentarze są zwijane i opatrzone logo męskiej toalety na blogu En passant. Cyfrowa Polityka odziedziczyła po mateczce i tatuśku wicie, rozumicie i nie przedstawia na dzień dobry gościowi bloga dlaczego @mag została zakneblowana. Ja wiem, one i oni wiedzą; po co te bałwany mają wiedzieć.

    Długie linki @NELI dla naiwnego internauty mogą być macumba.
    Ale osłuchani z wczesnym Długoszem skłaniają się do poezji, bo poeta nie musi wstawać rano. Powszechna i zakłamana umowa społeczna zakazuje powiadomienia, że Pan Codzienny niczego nie zyskał z dowiedzenia się, że mówi prozą.

    Doświadczony – choćby ociupinę – przez komputer czlowiek lub kobieta wie, że @NELA nie wymyśliła sama długich linków. Jest onaż – ta linkująca – czymś więcej niż blondynką. Jest albinosem. Pretensjonalny guru, który łyknął wystarczająco dużo informatyki, aby dzieci się go nie wstydziły i aby żona od niego nie odeszła, dyktuje jej środowisko pracy opisane językiem, którgo obdarowana nie zna, programami użytkowymi, którego używa wąska sekta nerdów i stara się ją odciąć od możliwości sięgnięcia po polskojęzyczny Help nie używający języka magii oraz obcy dla bywlców koszar i burdeli.

    Bo kaskada okien i pasek adresu wrwały by blondynkę spod kurateli proroków twierdzących, że małpa staje się czlowiekiem dopiero po zakupieniu makintosza a Windows jest dla dzieci.

    https://www.youtube.com/watch?v=fC5Yf9rmKto

  94. Koteczki pieseczki jakie to ładne…

  95. Jak media nie będą podejmować tego tematu to umrze śmiercią naturalną. Jakiś tam Macierewicz będzie z trybuny sejmowej temat poruszał, to niech porusza, nie takie głupoty ten Sejm słyszał.
    pozdrawiam

  96. Wracając do wątku tytułowej propozycji Gospodyni donoszę:
    minęło ponad 70 lat od śmierci jednego z drugorzędnych uczestników IIWŚ – Władyslawa Sikorskiego – a polski nacjonalizm nie może oderwać się od jego trumny.

    Janina Paradowska swój tytuł rzuciła od niechcenia – nie przyłożyła się do wyrażenia swej słabej nadzieji na odmianę. Bo w jej nadzieję na to, że smoleńskie śledztwo sie skończy i cokolwiek zamknie nie wierzę. I jestem przekonany, że Ggospodyni w szybkie zamknięcie sprawy wierzy, to ja nie wierzę.

    Sednem kwestii katastrofy smoleńskej nie jest sekowanie Lecha Kaczyńskiego popychanego do samozagłady.

    Sednem jest cyniczne posługiwanie się paranoją bliźniaka oraz paranoją Antoniego Macierewicza przez pułki ludzi z tytułami naukowymi, z których każdy się czuje zabiedzony, odsunięty od pomnika mimo wystarczających w swoim mniemaniu kompetencji do kierowania Polskiea Akademią Nauk oraz nominowania do Nagrody Nobla.

    Gdyby nie chore ambicje pisowskich wykształciuchów, to gadki Jarosława Kaczyńskiego nie osiągały by poziomu rzeczowości przemówień Władysława Gomułki, który przynajmniej proponował uzdrowienie polskiego przemysłu przez przeniesienie wydajności z jednego hektara na drugi.

    Wódz i jego akolici nie mają więcej do zaproponowania niż zemsta za urojone krzywdy. Głębokie i nieuleczalne poczucie krzywdy Jarosława Kaczyńskiego jest wykorzystywane przez deklaratywnych jego popieraczy do uzasadnienia swego parcia na szkło i zakładania togi Katona Utycyńskiego.

    Odejście Jarosława Kaczyńskiego sprawi, że jego gwardia rzuci się sobie do gardeł, bo Prezes PAN może być jeden a i grono sędziów Sądu Najwyższego jest nieliczne.

    Przeciwstawna koteria rozpatruje rusycyzm sowiecki jakby rada była słowem śmierdzącym zdradą Narodu Polskiego.

    I sytuacja staje się lekko komiczna gdy staruszek @Kartka Z Podróży sygnalizjący początki demencji swą dyslekcję i dyskrecję krystalizuje w akronimie CCCR.

    Prawo i Sprawiedliwość w swej ekspresji mocno trzymanej w garści przez Wodza unika ujawnienia zapowiedzi, że następna Reformacja Chrześijaństwa da się streścić do odwrócenia proporcji:
    98% procent podatku na odpuszczenie win, 1% na Caritas i 1% na Skarb Państwa Watykańskiego. O Skarb Rzeczpospolitej będą dbały Oddziały Rewolucji Katolickiej dowodzonej przez Starucha sekowanego przez zdradzieckich pachołków Komoruskiego.

    Pierwszymi rzeczowymi ofiarami Rewolucji będzie Muzem Historii Żydów Polskich oraz będą wypalone do korzenia Kruszyniany.

    Pierwszym manifestem Rewolucji będzie wezwanie Franciszka do przybycia na kolanach na Nowogrodzką według scenariusza napisanego przez Tomasza Terlikowskiegp i wyreżyserowane przez Krzysztofa Warlikowskiego. Dzięki temu Krzysio odzyska tron ukradziony przez Eurypidesa.

    Gilotynę zaprojektuje Czesław Bielecki, a jej budowę będzie nadzorował Ksiądz Mateusz wspomagany przez Babcię Józię.

    Bo wiadomo, że betoniarkę bedą chcieli ukraść katolicy zasłużeni udziałem w Orszaku Trzech Króli i sprzedać z 3% upustem Świadkom Jehowy. Większego upustu te chciwce nie dadzą.

    Bo przecież Konstytucję Rzeczpospolitej dał Pan Lechowi na Żoliborzu i Żydzi go za to zabli.

  97. Nelu!
    Thank You! Próbowałem 5 razy pod rząd zaznaczyć nick i jest ok!!!
    Zero łapki!

  98. @Antonius
    Jak ty do mnie po ludzku, to ja vice versa, choć szloch mną wstrząsa, bo byłam do tej czerwieni wyjątkowo przywiązana.
    Za co teraz @staruszek będzie mi dokuczał?
    Już on znajdzie powód.

  99. Jak to się czkawką odbija problem z niezapraszaniem prezydenta Putina. Jak nie zapraszamy, to nie. Gości honorowych też nie przewidujemy… Chyba, że akurat pani premier pojedzie na Ukraine, to wtedy… czemu nie?
    Córka rotmistrza Pileckiego nie została uznana za osobę godną zaproszenia na oświęcimskie uroczystości.
    Signum temporis…

    Powinnam tam być, ale nie mogę zapraszać się sama – zaznaczyła. Pytana, czy ma żal do organizatorów, stwierdza: – Żal miałam kiedyś. Od lat nie dostaję żadnych zaproszeń. W związku z tym przyzwyczaiłam się.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,17319240,Dyrektor_Muzeum_Auschwitz_o_niezaproszeniu_corki_rtm_.html#ixzz3Q2Xgl8BF

  100. Podobno wypada od czasu do czasu pisać komentarz, nawiązujący do wpisu gospodarza blogu, więc jeden ze staruszków już to uczynił. Ucieszyła mnie jego głęboka wiara, wyrażona słowami „nie wierzę” (w to co wierzy gospodyni). Chyba chodziło mu o to, ze sprawa smoleńska nigdy się nie skończy.
    Chciałbym też napisać kilka słów – jako niewierzący – w tej sprawie. Jakoś nikt nie podkreśla istotnego związku między działaniami dwóch prokuratur – polskiej i radzieckiej (to po staremu). Nawet nie wymieniłem wszystkich prokuratur, bo w samej „Polszcze” jest cywilna i wojskowa, w Rosji chyba głównie wojskowa? Kradzież karty kredytowej rozpatruje może też jakaś cywilna.
    Otóż historia stosunków polsko-rosyjskich, gorąca jak świeże bułeczki wieczna przyjaźń miedzy narodami wymusza kolejność zamykania spraw!

    Dopiero wtedy, gdy polskie sądy (plus Strasburg) zamkną ostatecznie wszystkie wątki i wszelkie odszkodowania zostały wypłacone, może się rosyjska prokuratura przyznać do zamknięcia sprawy i oddać Polsce wrak i czarne skrzynki. W innym razie pozbyliby się niemych świadków „zbrodni” i przy zmianie rządu w Polsce te dowody zostaną odpowiednio zafałszowane i sprawa wróci na wokandę.

    Pisaniem na temat psychologicznych i technicznych przyczyn katastrofy zużyłem chyba już 2 klawiatury, w tej działalności popularyzatorskiej miałem wspólnika, nie odżałowanego pilota, Czesława R.. Niech mu ziemia lekką będzie, przestworza były w sumie dlań łaskawe, choć bywał w opresjach.
    Zwracam więc uwagę tylko na aspekt polityczno-prawny.

  101. Staruszek (17:07)

    „Pierwszymi rzeczowymi ofiarami Rewolucji będzie Muzem Historii Żydów Polskich oraz będą wypalone do korzenia Kruszyniany. ”

    A Bahonniki? Te tez powinny byc wypalone.

  102. Nelu!

    Po namyśle doszedłem do wniosku, że nie miałem prawa złamać Ci serca tym usunięciem czerwieni. Wycofuję prośbę! Wróć do sympatycznego koloru czerwonego, bo ja znalazłem inny sposób na moje kłopoty. Opuszczę nick i datę, wokół których czatuje ta groźna dla mnie łapka i skopiuję fragmenty tekstu bez podania źródła, i tak wszyscy się domyślą, skąd czerpałem dane mądrości.
    Przepraszam za zawracanie głowy i pozdrawiam! Jeśli wyjdzie drukiem moja druga książka to się zrewanżuję i Ci ją przyślę (jest dawno po korekcie). Będzie w niej dużo o Wrocławiu.

  103. Antonius!
    Skoro poszły konie po betonie, to poszły. Podjęłam decyzję, nie będę jej zmieniała. Taki mam charakterek, że jak już utnę, to nie żałuję, nie przyszywam ani nie przyklejam od nowa, to, co odcięłam albo idzie na ścierki, albo do śmieci, jak materiał nędzny.
    Nie oglądam się za siebie. Tam nie ma nic, co by było tego warte.
    Będzie czarno. Już odpłakałam :)

  104. A na książkę poczekam. Zresztą już od dawna czekam.

  105. Zawartości różnych pól, w zapisywaniu których udział ma gość bloga mają różne przeznaczenie i są do tych pól podpięte różne procedury interpretacyjne.

    Pole Strona www ma podpiętą procedurę interpretowania treści napisu do tego pola wstawionego jako adresu strony www.

    Jak opisywałem w jednym z powyższych komentarzy użycie pary znaczników a oraz /a otoczonych nawiasami kątowymi zaczerwienia tekst zawarty między tymi znacznikami.

    Bo zmiana koloru jest pomocniczą podprocedurą interpretacji napisu jako adresu internetowego. Utożsamianie zmiany koloru z całą procedurą interpretacji odnośnika adreesu lub jawnie podanego adresu jest uproszczeniem mogącym osobie początkującej zabełtać blękit w głowie.

    Przechodząc ze Skrót myślowy na inny blog trzeba zaczerwienienie niekiedy zamienić na zniebieszczenie.

    Jeśli chodzi o Bohoniki, to wyjaśniam, że Staruch jest obiektem liniowym. Nie cierpi na rozdwojenie jaźni, a już szczególnie jest ciałem spójnym o jednej składowej. W przeciwieństwie do ą spójnikowi i grozi spadnięcie kropki na but Moniki Olejnik. Ogon jest oddzielany myślowo a nie topornie.

    Staruch może się starać rozdwoić cieleśnie, ale jeszcze mu się to nie udało. Nie będę się upierał przy mojej pierwszej kolejności. Może być: meczet na ochocie-aja_sofia-bohoniki-meczt na_woli czyli dowoli i według uznania innych gości skoconej myśli.

    Ale Staruch ma bliżej na Próżną i do Teatru Żydowskiego niedaleko od stadionu Legii. Pominięcie teatru w pytaniu d mnie uważam za wypadek przy pracy nad usuwaniem złogów antynarodowych.

    Staruch pójdzie na łatwiznę, i zatrzymają go na dłużej ci, co wolą czystkę zacząć od warszawki.

  106. Nie ma to jak zegarmistrzom pendolińskim, no nie?
    http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-bienkowska-zalatwila-nowakowi-prace-w-brukseli,nId,1597131
    A ile dzięki temu POmioty głosów zyskaja w wyboraczh?

  107. Staruch (23:16)

    „Jeśli chodzi o Bohoniki, to wyjaśniam, że Staruch jest obiektem liniowym. Nie cierpi na rozdwojenie jaźni, a już szczególnie jest ciałem spójnym o jednej składowej. W przeciwieństwie do ą spójnikowi i grozi spadnięcie kropki na but Moniki Olejnik. Ogon jest oddzielany myślowo a nie topornie. ”

    Wlaczmy mylenie zelaznej logiki

    Jesli ogon to i to drugie.
    Jesli to drugie, to Monika O.
    Jesli Monika to, oczywiscie, butt*).
    Wiec but, z jednym t, jest nie pri czom.

    Znowu pudlo, Staruchu. No dobrze. Starusze(cz)ku.

    PS. Zerojedynkowosc nie oznacza jednoliniowosci. Tak w moich referencjach stoi

    *)Butt: skrot od buttocks. Policzki, znaczy

  108. A więc popatrzmy, co też @staruszek nam tu przekazał?
    Jeśli się uda… to pięknie dziękuję.
    Jeśli nie – będę próbowała aż do skutku.
    ???

  109. No proszę, proszę…
    Dziękuję.

  110. Szanowny @Anumliku!

    Pozostań przy rymowankach i nie sięgaj po jakiekolwiek nawiązania do rachunków, i nie ruszaj poszaleć na stepach matematyki.

    Być może jesteś dobry w grupach Liego oraz w algebrze topologicznej i możesz wymieniać rzeczowe uwagi na blogu Andrzeja Soeckiego mającego preambułę: Na początku było słowo.

    Ten płodny w słowa matematyk osiągnął już tak wysoki poziom, że dość skutecznie porządkuje początkowe nauczanie matematyki.

    I preambułę jego bloga należy czytać z przekorą:

    Ale to już minęło. A teraz na początku ma być myśl poprzedzona lekturą księgi FAQ.

    Póki co pozostań przy rymowankach. I nie wchodź na blog z operatorem liniowym bo możesz wylądować w szpitalu na Banacha.
    Patrz pod swoje obute nogi.

    Gdy patrzymy w kierunku, to nieodłącznie nasze patrzenie ma zwrot (do przodu) choćiaż istnieją osoby pomawiane o oczy dookoła głowy. Gdy jesteśmy ustawieni do osoby z nami dialogującej twarzą i ona patrzy nam w oczy, to patrzymy w tym samym kierunku, ale z przeciwnymi zwrotami.

    Gdy ona lub on zaczyna patrzeć w bok, to nasze położenie i punkty przecięcia spojrzeń z horyzontem tworzą trójkę punktów będacych wierzchołkami trójkąta niezdegenerowanego – mają różne kierunki.

    Odcinek jest tworem niezorientowanym, a wektor ma kierunek i zwrot.

    Takie wyodrębnienie kierunku jako klasy prostych równoległych odchodzi od praktyki językowej i zaskakuje początkujących w geometrii.

    Jeszcze trudniejszym jest własność prostej (z natury niezorientowanej) powodująca i nie ma niej oczek. Gdy popatrzymy na mapę i dostrzeżemy na niej Kępę Polską na Wiśle koło Ciechocinka, to zrozumiemy, że abstrakcyjna prosta nie ma oczek. Dlatego nadaje się onaż do opisu operatorów liniowych.

    Podobnie – ale przeciwstawnie jest z obecnością Starucha: nigdy nie jest on w dwóch różnych nurtach i jest on zorientowany: od Nieszawy do Torunia.

    Staruch jest człowiekiem wolnym, mimo mego przekonania iż powinien poruszać się ograniczonej murami części psychuszki.

    I jako człowiek wolny, może zdecydować czy zacząć (a o początkowaniu ja pisałem) od Kruszynian albo od Bohonik.

    Nie doceniłeś mego samoograniczenia i nie narzucania przeze mnie Starchowi punków leżących na jego drodze i ich kolejności.

    Linia prosta jest również gęsta na podobieństwo zbioru liczb wymiernych: między dwoma dowolnymi punktami prostej leży co najmniej trzeci punkt prostej.

    W wyjaśnieniach kierowanych do jakiegoś modelowego humanistycznego buca nie wolno słowa trzeci zamienić na słowo czwarty, bo humanistyczny buc jest zero-jedynkowy i nie pozwala on matematykowi wpleść metafory w warkocz aksjomatów geometrii afinicznej i co nie daj Trójco Święta, Putynie oraz Entropio – geometri rzutowej lub absolutnej.

    Między 0 i 1 nie leży żadna liczba naturalna bo zbiór liczb naturalnych jest zbiorem ziarnistym (subtelni pomawiają go o dyskretność).
    Trudniej jest liczbami wymiernymi niechętnie traktowanymi przez humanistycznych buców, których racja rzadko leży w średniej arytmetycznej dwóch liczb wymiernych.

    Zwolennik bobu, konstruktor majtek Pitagorasa ciężko znosił fakt, że między dwie liczby 1 i 2 można wstawić pierwiastek z dwóch. I trzba było upowszechnić ziemniaki przywiezione przez Krzysztofa Kolumba, aby zewrzeć zbiór liczb rzeczywistych włożeniem w nie liczb niealgebraicznych.

    Te wszystkie operację to jest kolejna dokuczliwośc @staruszka wobec @NELI która w niepełnym odnośniku adresowym umieściła operator ziarnistej przestrzeni komentatorów w jego przeciążonym znaczeni: @

    No ale czego spodziewać się po małpie, którą cytują w monografii poświęconej wszytskim możliwym geometriom.

  111. @staruszku!
    Prawie spazmów dostałam, czytając twój tekst. Przed oczami stanął mi obrazek z lekcji matematyki. Profesor z szatańskim uśmiechem wyrysował znany każdemu trójkąt prostokątny, ale go postawił na najkrótszym boku, w dodatku jeszcze go odwrócił, najdłuższy bok ustawił z lewej strony… i postawił przed tablicą kolegę – niezłego z matematycznych fikołków.
    Trzeba było widzieć, jakie figury odstawiał nieszczęsny, mało sobie karku nie skręcił i na dodatek go jeszcze jakoś dziwnie wyginało od pasa w górę. W tej pozycji pisał nad skręconą głową na tablicy, popatrując na to, co wypisuje i pojękując.
    Ale dał radę. Dostał piątkę i słowną pochwałę.
    Jesteś @staruszku jak ten profesor – cześć jego pamięci.

    Tak sobie myślę, że @anumlik siedzi i się biedzi nad udzieleniem odpowiedzi w formie jakiegoś wiersza o skomplikowanej formie, wycyzelowanego z dokładnością do sześciu miejsc po przecinku.
    Stawiam na to, że będzie to dzieło samo w sobie niepowtarzalne.

  112. Jak @anumlik da seczego to może i wycyzeluje. Bo @Staruszka biez wodki nie rozbierosz.

  113. No popatrz, Ty @Nelu, popatrz. Inspirujesz mnie lepiej niż seczego. Naści kolejnego „anumlika”. Bez seczego.

    Co robi małpa w majtkach Pitagorasa?
    Ze Staruszkiem hasa.
    Chciałaby w gładkich modelach mnogości
    Topos ugościć.
    Topos to dureń i leń, a w nilpopencji
    Się kręci.
    Całkę przygruchał w przestrzeni Banacha,
    Skalar uchachał.
    Z ciał zespolonych wykroił cienie
    Na podpiereścienie.

    Topos Staruszka wymknął się z łóżka – kajtek.
    A małpa? Znów bez majtek.

  114. @anumlik
    Bo ja jestem po prostu lepsza od seczego. Nie ta półka 😉
    Wierszyk dość przepiękny. Mógłbyś wydać zbiorek.

  115. Pani Redaktor J.Paradowska ;
    Tydzień temu zrezygnowałem ze słuchania poranku TOK FM : Dobrze ,że słucham dziś , rozmawia pani z prof Kuźniarem -doradcą Prezydenta Komrowskiego – Dziekuję za sposób prowadzenia rozmowy .
    Duractwo tego profesora wyszło na wierzch w wielu sprawach ;
    Pomysł obchodzenia 70 rocznicy zakończenia IIWS 8 maja na Westerplatte ,a jak nie , to na Placu Zwycięstwa w Warszawie (Obok Pałacu „Stalina ??!” ) CEL – chce sie pozbawic Rosje smaku zwyciestwa nad III RZESZĄ . Operetkowa konstrukcja .

    Zamiast tego proponowałbym wreszcie uszanować polskich zołnierzy którzy jako pierwsi zatkneli Biało-Czerwona flage na Kolumnie Zwyciestwa w Berlinie 2maja 1945 .

    Oczywiście tak Polska nie postapi ,bo to nie ten żołnierz choć z orzełkiem na czapkach >a DZIEN FLAGI to ważne ustawowe świeto, a Polska wstydzi się tego udziału w zwyciestwie . Natomiast Ogłosili ,że to Ukraiński żołnierz pierwszy był przy bramie Auchwitz .!!!i tej wersji trzymaja sie na 100%
    Dalej już z udziałem dziennikarzy -karkołomne tłumacznia ze jednak —
    Bribałtyka na Westerplatte 8 maja-to już kompletna głupota .
    Red. Szostkowicz zaczął swoje zwykłe przemówienia u pani wiec koniec z odbiorem TOKFM -przykro mi bardzo -SZOSTKIEWICZA nie da sie nawet słuchać .
    Szostkiewicz powołuje SOROSA -żyda mulibogatego człowieka -Ukraina 50 MLD$ musi dostac -natychmiast .
    Szostkiewicz nie mowi polskiemu słuchaczowi ze kierownictwo w Kijowie to też ludzie pochodzenia żydowskiego z Arszenikiem -premierem i Wszystkimi Oliagarchami z Kłomojskim i jego kolegami
    Szostkiewicz brnie dalej w promowaniu SOROSA – Skad te 50 MLD $ dla kolegow SOROSA !
    Fini , nie da sie sluchac choc pani redaktor ratuje powagę sytaucji .Nawet Wronski z GW brnie
    Elity Polskie ( tu dziennikarze )- nie da sie WAS zrozumiec . SZostkiewicz jest „Ukraińcem” podobnie jak Zbieniew Bujak- to RÓBTA CO CHCETA nad Wisła .
    Pani Janinie Paradowskiej dziękuję za ratowanie TWARZY tej stacji .

  116. Artykuł jak zawsze najwyższych lotów. Miło coś w pracy przeczytać na temat i rzeczowo opisane. Z niecierpliwością czekam na nowe artykuły :)

  117. Ostatnie dni dają mi istotny powód do irytacji … bardziej trafnie można by ten stan inaczej nazwać, lecz byłoby to wulgarnie, a tego nie chcę. Nosiłem się też z zamiarem aby ten stan uczuć przelać, w jakieś pisaninie, tu na blogu, ale znów treść nie zbyt odpowiada bieżącemu tematowi blogu. Ośmielony jednak tym co dzisiaj przeczytałem na stronie TOK FM oraz wpisem kolegi ‚Waldemara’ postanowiłem też wyrazić swoją opinię o sprawie, którą poruszyła nasza szanowna Gospodyni, a mianowicie; niefortunnym, jej zdaniem, wykorzystywaniem zdarzeń historycznych do celów politycznych, na przykładzie, dość mętnego roztrząsania przez Grzegorza Schetynę i popleczników; kto wyzwolił Auschwitz-Birkenau oraz prezydenckiego pomysłu, obchodzenia rocznicy zakończenia wojny w miejscu jej rozpoczęcia czyli na Westerplatte. Pragnę wyrazić podziw dla powściągliwości naszej Gospodyni, która określiła te dwa zdarzenia delikatnie, jako ‚niefortunne’ … nie mam jednak w sobie tyle kobiecej delikatności ani powściągliwości i nazwę je po męsku; wyjątkowo durne, bezmyślne i generalnie do bani, aby nie powiedzieć bardziej dosadnie do czego … Ta sprawa oraz fakt że prezydenta Rosji nie ‚zaproszony’ na uroczystości 70 rocznicy wyzwolenia obozu nie jest tylko błędem politycznym ale w kategoriach czysto ludzkich, ociera się o grubiaństwo.

    Dlaczego to jest błąd polityczny? Wielokrotnie, tu na tym blogu prawie przez cały ubiegły rok, krytykowałem poczynania Rosji putinowskiej oraz samego Putina, którego uważam za gangstera politycznego, szefa kamaryli, która ze strachu i kierowana egoizmem klasowym, zniewala Rosję i prowadzi ją do katastrofy. Rosja putinowska jest agresorem, łamie prawo międzynarodowe i jest zagrożeniem dla pokoju światowego, daży do rozbicia Unii Europejskiej i jest realnym, politycznym zagrożeniem dla sąsiadów w tym Polski. Jednak Putin to nie Napoleon a Ławrow to nie Talleyrand i ich kłamstewka, intelektualnie płaskie jak naleśnik nie robią wrażenia ani nie są jakimś specjalnym wyzwaniem. Więc pytanie; dlaczego polska dyplomacja pozwala, aby nasz naturalny spór z Rosją odbywał się na polu walki wybranym przez Putina i wedle jego reguł? Te przykłady, o których mowa świadczą, właśnie o tym … to nie służy naszym interesom to służy Putinowi.

    Niedawno Leszek Miller, w jakimś wywiadzie, powiedział, że zagrożeniem dla Europy i Polski jest Państwo Islamskie a nie Rosja. Ja się z tym poglądem bezapelacyjnie nie zgadzam. Choćby z tego powodu, że faktycznie u podłoża konfliktu leżą przyczyny wewnętrzne, tkwiące w świecie muzułmańskim i to nie religijne tylko ekonomiczne. Zagrożenie Europy jest pozorne a już Polski? … oni nawet chyba nie wiedzą gdzie ta Polska leży. O ile w tej ocenie z Millerem całkowicie się nie zgadzam to podzielam znów jego pogląd, że w relacjach Unii z Rosją w konflikcie na Ukrainie, Polska na własne życzenie się wykluczyła. Rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau była taką okazją aby stać się licząca siłą i pośredniczyć w dialogu. Nasi politycy to zakładnicy własnych kompleksów i dlatego w rolę moderatora skutecznie wciela się Łukaszenko. Jeżeli ktoś politykę zagraniczną prowadzi pod wpływem własnych kompleksów a w Polsce za tą politykę odpowiada, prezydent, premier i minister spraw zagranicznych to jest patałachem i jak powiedział złotousty Józef Piłsudski; ‚kury szczać prowadzać’ a nie zajmować się polityką.

    Ja doskonalę rozumiem, że prowadząc grę z Rosją, taka jaką mamy obecnie, musimy twardo zaznaczać swoje stanowisko i jasno mówić co jest złe co nie jest zgodne ze standardami politycznymi naszymi i Europy. Używanie w tym celu argumentów historycznych nie ma sensu, choćby dlatego, że one z oczywistych względów nie pasują do całkowicie innej sytuacji. Jeżeli już i koniecznie chcieliśmy podkreślić wielonarodowy charakter Armii Czerwonej a jednocześnie nie umniejszać jej roli jako wyzwoliciela obozu, to należało zaprosić wszystkich przywódców państw postradzieckich; począwszy do Estonii, poprzez Białoruś i Ukrainę a skończywszy na Azerbejdżanie i Tadżykistanie. Wówczas to Putin musiałby grać na wybranym przez nas polu walki i każde jego zachowanie byłoby nie dobre.

    Pozdrowienia.

  118. Trzeba było Milosza Zemana, aby się wypowiedział w interesie Polski, choć nie proszony i wstydliwie pomijany w telewizji, radiu i prasie, o politykach nie wspominając…
    To właśnie on miał odwagę przypomnieć Ukraińcom nasze krzywdy w sposób nie pozostawiający wątpliwości.
    A my, żeby dopiec Putinowi robimy międzynarodowe przedstawienie. Jedynym chyba gościem oficjalnie na uroczystości oświęcimskie zaproszonym był prezydent Poroszenko. Prezydent kraju, w którym pomniki Stepana Bandery – narodowego bohatera – stoją w każdym większym mieście.

    Wraz ze Stefanem Mellerem skończyli się godni tego stanowiska ministrowie SZ. Od Fotygi do Schetyny mamy równię pochyłą.

    A pisanie historii od nowa już wiele razy tu przywoływałam.
    Nie mogę się pogodzić z podziałem na słusznych i niesłusznych żołnierzy II WŚ. Jak można skazać na wykreślenie z historii zasług polskich żołnierzy, którzy z polskim orzełkiem na czapkach dotarli z Armią Czerwoną do Berlina, a po wojnie pracowali przy podnoszeniu z gruzów zrujnowanego kraju?
    Okazuje się, że w szlachetnym celu dokopania Rosjanom za każdą cenę można każdą podłość popełnić.
    Jednak żyjemy w określonej strefie geograficznej, sąsiadów sobie dobrać wg własnego widzimisię nie jesteśmy w stanie i warto by było z sąsiadami rozmawiać, choć nie koniecznie ich kochać.
    Ciągła postawa zaczepna, z kosą w rękach prowadzi jedynie do pogłębiania wszelkich urazów, nie służących dobrze ani nam, ani tym sąsiadom zza coraz to wyższego płotu, czy też muru z drutem kolczastym i odłamkami szkła na szczycie.
    Nie idziemy w dobrym kierunku.

  119. Haszszu
    29 stycznia o godz. 13:29 190793
    Przy ocenianiu polityków trzeba postępować jak dobry szachista który ciągle analizuje jakie najlepsze posuniecie może zrobić przeciwnik. Analizując taj Putina łatwo zauważyć, że działa bardzo skutecznie dla swego kraju. Wiadomo, że usunięcie Janukiewicza i forsowanie do władzy pro amerykańskich ludzi na liderów było działaniem mającym osłabić Rosję i jej obronność. Wykorzystał natychmiast błędne zarządzenia nowej władzy (a przecież rządzić nie powinni , a jedynie administrować krajem do czasu powszechnych wyborów) i związane z tym niezadowolenie i wystraszenie części ludzi natychmiast wykorzystał inicjując referendum na Krymie , czym zapewnił sobie utrzymanie baz marynarki i zmniejszenie kosztów jej posiadania, jednocześnie eliminując możliwość zajęcia tych terenów przez bazy NATO. Skoro władza z Kijowa postanowiła przy pomocy wojska spacyfikować Donbas , tylko głupi polityk nie zaczął by wspomagać separatystów , bo przecież ten obszar to zagłębie przemysłowe które mimo, że było Ukraińskie to pracowało dla Rosji.
    Gdyby pacyfikacja się powiodła nowe władze mogły by zacząć politykę szykan pod wskazówki swych protektorów zagranicznych.
    Rząd Kijowa sam dał prezent Putinowi. Mając granicę z Rosją , Putin może bardzo skutecznie wspierać separatystów i nie pozwolić na zwycięstwo Kijowa i jak widać to ewidentnie. Dla Putina najkorzystniejszym by był rozpad Ukrainy i niezależny Donbas (praktycznie jednak uzależniony od Rosji , bo tak cała technika jest rosyjska, a i główny rynek zbytu to Rosja).
    Jak widać Putin nie pozwolił się ograć Amerykanom i Unii i wręcz więcej zyskuje niż traci. (Solidarność Unii się sypie , bo interesy ekonomiczne przeważają, a na dokładkę może zauważają panowie politycy unijni że tylko tracą na tej polityce , a jeli zyskuje ktos to Ameryka bo osłabia i Rosję i Unię)

  120. NELA
    29 stycznia godzina 18:17
    Jednym słowem madrze piszesz . Krople spadające na nawet bardzo twarde skały są od tych skał mocniejsze -osłabiają je.
    ps.
    Cito o Szczecinie .Wyobraź ,że Radni miasta jednogłośnie przyjęli budżet miasta na 2015 rok . Nie wiem czy on jest Dobry ale to ewenemet by taka sytuacja zdarzyła się w dużym mieście w Polsce .( Komitet Prezydenta <PO ,PiS i SLD ) .Tylko radna pani Witt byla przeciwna ale ona startowała na Urząd Prezydenta i w dogrywce wyraźnie przegrała.
    .Pozdro wienia

  121. Waldemar
    We Wrocławiu nie do pomyślenia!
    Dobranoc.

  122. UWAGA. Wpis personalny, nie na temat.
    Proszę przewijać, przewijać, przewijać…
    Gospodyni dziękuję za tymczasową gościnę.
    ///////////////////////

    Kropkozjad. 29 stycznia o godz. 22:40 306411
    =====================
    .
    >>> … którego komentarz dot. ofiar zbrodni katyńskiej nie wywołał mojej aprobaty. Wprawdzie nie zgadzam się z opinią głoszoną powszechnie, że zamordowani w Katyniu i w innych radzieckich obozach jenieckich są bohaterami. Są wszyscy ofiarami masowej zbrodni wojennej, a wśród nich byli niewątpliwie bohaterowie wojny polsko-bolszewickiej, powstań śląskich i wielkopolskiego oraz wojny obronnej w 1939 r., ale byli też oprawcy z Berezy Kartuskiej, a w większości byli to oficerowie WP, także rezerwy, którym ta zbrodnia odebrała szansę na udział w walce z hitleryzmem o niepodległość >>>
    .
    Szanowny Panie Kropkozjad,
    Wielokrotnie na przestrzeni lat zwrócił Pan moją uwage ( pozytywnie ). Chciałbym wiec, á propos powyższego fragmentu, wskazać Panu ten text ( bywał już na blogach Polityki ).
    http://neospasmin.blox.pl/tagi_b/30227/Katyn.html
    Ciekaw byłbym Pana opinii.
    Dziekuje i pozdrawiam.
    Georges53, ( ruski agent wpływu Putina, z nominacji red. Red. )
    .
    P.S. Jesli odpowiedz nie zakwalifikuje się do finału tutaj, proszę o kontakt na en Passant. Ewentualnie, mogłbym podać zapasowe konto email.
    Zależy mi na odpowiedzi.

  123. Haszszu
    29 stycznia o godz. 13:29

    „Ja doskonalę rozumiem, że prowadząc grę z Rosją, taka jaką mamy obecnie, musimy twardo zaznaczać swoje stanowisko i jasno mówić co jest złe co nie jest zgodne ze standardami politycznymi naszymi i Europy.”
    =============

    Miałbys rację, gdyby istniały jakieś standardy.
    Niestety, one istnieją jedynie teoretycznie i w sytuacji gdy kraje europejskie mają z tego korzyść. To w drugą stronę nie działa.

    Europejskie standardy najpełniej widać w Libii, czy Iraku.
    Te rosyjskie wprowadzane na Ukrainie wyglądają na bardzo powściągliwe w porównaniu z tamtymi…..

  124. georges53
    30 stycznia o godz. 1:42

    Azja to Azja.
    Stosunek do jeńców mieli Rosjanie podobny do Japończyków.
    Żołnierz miał walczyć do ostatka, zgodnie z kodeksem Bushido.
    Oddziały brytyjskie, czy holenderskie poddając się, wywołały na początku konsternację w sztabie japońskim. Nie było pomysłu co z taką ilością tchórzy zrobić.
    Toteż, zanim przyszły rozkazy, część jeńców wybito, a później ich los w obozach był nie do pozazdroszczenia……

    ZSRR nie podpisał konwencji haskich i genewskich, formalnie nie wypowiedział wojny.
    I traktował wziętych do niewoli tak, jak własnych obywateli.
    Katyń był mogiłą dla kilku tysięcy naszych, ale i kilkudziesięciu tysięcy ich obywateli.
    Zapewne mordowała ta sama ekipa……

    Może nas to oburzać z dzisiejszej perspektywy.
    W tamtych realiach, nie było to nic dziwnego, niestety.

  125. ‚wiesiek59’
    30 stycznia o godz. 8:20
    Cyt.
    ‚Miałbys rację, gdyby istniały jakieś standardy.’

    Szanowny ‚wiesiek59’. standardy są i to spisane w 18 traktatach, kilku traktatach akcesyjnych i innych umowach unijnych oraz w Prawie Unii Europejskiej, czyli zbiorze aktów prawnych tworzących system prawny Europy. Oczywiście zalicza się do tych standardów również normy konstytucyjne członków Unii Europejskiej. Nie zaprzeczam, że Rosja ma również swój system standardów.

    Mam, ujmując ogólnie, powiązania rodzinne w Finlandii, stąd wzajemne wizyty, rozmowy i opinie. Otóż, opinie Finów, przynajmniej tych, z którymi rozmawiałem, o Rosji , są mniej więcej takie jak opinia generała Philipa Sheridana i Indianach. Idę o zakład, że zbliżone opinie mają wszyscy sąsiedzi Rosji od Morza Barentsa do Morza Czarnego … i jest to opinia sąsiadów Rosji o standardach rosyjskich, i których to standardów ci sąsiedzi Rosji mają powyżej uszu i po dziurki w nosie.

    Jest tak, że wielkie mocarstwa na świecie mają za sąsiadów narody, które te mocarstwa serdecznie nie znoszą. Rosja ma swoich, Stany Zjednoczone swoich, Chiny swoich i pewnie inne ‚Wielkie Zimu’ swoich. Latynosi, chociażby Meksykanie o ‚gringo’ mają jak najgorsze zdanie, ale gdyby mieli możliwość to bez wahania osiedlili by się w Stanach Zjednoczonych i większość meksykanów wiele by dała aby mieć taką możliwość … rozumiem, że ta chęć osiedlenia nie wynika z szatańskiego zamiaru zniszczenia standardów amerykańskich od wewnątrz. Miłość do standardów amerykańskich jest taka, że Stany Zjednoczone, aby co nie nieco ostudzić ten zapał, wzniosły kilkumetrowy mur na granicy. W Europie natomiast, to sąsiedzi Rosji, chętnie wznieśliby kilkumetrowy mur i to z solidnymi zasiekami, aby ostudzić uniesienia miłosne Putin do Europy. Tyle o teorii względności standardów..

    Dzisiaj, media informują, John Kerry amerykański sekretarz stanu został ukarany mandatem za nieodśnieżanie chodnika przed swoim domem. Powstaje pytanie, co by się stało jakby to jego polski Grzegorz Schetyna nie odśnieżył chodnika, albo jego rosyjski odpowiednik Siergiej Wiktorowicz Ławrow dopuścił się takiego wykroczenia. W Polsce, media antyreżimowe podniosłyby wielki wrzask, media reżimowe przekonywały, że nic się nie stało, a Schetyna pewnie wystąpiłby zasiłek aby zapłacić mandat albo procesowałby się o ten mandat do czasu ażby uznano, że to nie jego dom. W Rosji putinowskiej, Władimir Władimirowicz Putin nakazałby surowe i przykładne ukaranie, co najmniej rocznym łagrem … milicjanta. Tyle o praktyce względności standardów.

    Ps. W Polsce, gdyby to dotyczyło biskupa, policjant dostałby naganę.

    Pozdrowienia.

  126. W Polsce, gdyby to dotyczyło biskupa, policjant dostałby naganę.
    I byłby uznany za szczęściarza.
    Że nie wyleciał z roboty za takie bluźnierstwo i obrazę uczuć…

    Mój domowy barometr już niczego nie pokazuje, bo mu skali zabrakło… Pewnie jeszcze chwila i spadnie ze ściany.
    Co za pogoda! Ciemność i mżymżawka.

  127. Haszszu
    30 stycznia o godz. 13:53

    Rozdzielmy…..

    Standardy wewnętrzne, stosowane do własnych obywateli, od zewnętrznych, stosowanych wobec obywateli innych państw.
    Jest spora różnica, czasem na minus, czasem na plus.

    Pan Kerry dostał mandat, cudownie ocieplająca wizerunek notka.
    Czyżby nie miał służby?
    Osobiście zajmował się tak prozaiczną czynnością?
    Nie wierzę…….

    Problem jest nieco szerszy- stosunek sił porządkowych do osób prominentnych w danym państwie.
    Obawiam się że na ogół jest czołobitny…..
    Szwedzki król może jeździć rowerem, ale dalej JEST królem.
    Poza Skandynawią, raczej limuzyny i lokaje, niż osobiste wykonywanie prozaicznych czynności.

    Z naszego podwórka- wysyłanie przez dygnitarzy po pizzę, czy wożenie żon limuzynami na zakupy, to norma.
    Bliższa europejskiej, czy rosyjskiej?

  128. NELA
    30 stycznia o godz. 14:20

    Zwolniono celnika chcącego sprawdzić biskupa na lotnisku, czy policjanta drogówki, śmiącego zatrzymać purpurata do kontroli.
    Następni będą ostrożniejsi…..

  129. wiesiek59
    Jak na zawołanie znalazłam tekst redemptorysty…
    Mam zamiar uprać mój habit, potem wyprasować, złożyć i zapakować do plastikowej miski. Pójdę na pocztę i wyślę pakunek do redemptorystów w Polsce. W ten sposób dam im moją zakonną głowę na misie. Będą tacy, którzy się ucieszą.
    Był w zakonie ponad 60 lat, od 16-tego roku życia i właśnie wystąpił, aby móc napisać ten tekst.
    Spróbuję dać link.

  130. Artykuł jest z ubiegłego roku ale oto on

  131. Jeśli zaakceptujemy zasady Rosji, to będziemy żyli w świecie bez zasad, a to jest bardzo niebezpieczne – ocenił Radosław Sikorski w trakcie konferencji w Radzie Atlantyckiej. Marszałek polskiego Sejmu apelował o większe przywództwo USA w Europie.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/radoslaw-sikorski-rosja-narzuca-swiat-bez-zasad/w6dnf
    ==============

    Taką opinię wydał człowiek z ZASADAMI…..

  132. wiesiek59
    30 stycznia o godz. 20:05 190808
    Zwykle o zasadach najwięcej mówią ludzie którzy ich nie przestrzegają

  133. Krótki przegląd zdumiewającej kariery Radka; jeden z komentarzy pod artykułem;
    <b<amaz : Sikorski rocznik 1963 ,do roku 1992 przebywał na migracji ,gdzie zdobył wykształcenie licencjackie i znakimita znajomość j. angielskiego i rosyjskiego
    Jego kariera po powrocie do Polski była zadziwiająca:
    1. 1992- vice min MON w rządzie Olszewskiego ( w wieku 29 lat !!!???)
    2. 1998-2001 w rządzie AWS vice min MSZ ( w tym czasie kolega Lech Kaczynski był minstrem sprawiedliwości)
    3. 2003-2005 – w rzadzie PiS u Kaczyńskiego J – minister MON
    4. 2007-2014 w rządzie PO+PSL – minister MSZ
    Niezależnie od tego jaka partia rządzila RS zawsze był na eksonowanym stanowisku i zawsze mial dostep do najtajniejszych spraw.
    Co było motorem takiej szokujacej kariery ? Jaka służba i jacy ludzie nim kierowali?
    Czy wystraczyła zona ? Chyba nie
    .

    Wielokrotnie dawałam wyraz swojemu podziwowi dla tej błyskotliwej kariery. Niezależnie od konfiguracji politycznej Radek pływa po wierzchu. Czy to słodka śmietanka, czy też jakiś inny, lekki materiał?

  134. Coś Pani redaktor „specjalistka” od Ukrainy
    Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz przestała zupełnie pisać. Obawiam się, że wykazywanie jej przez blogowiczów zupełnej nieznajomości tematu ja zniechęciło. W związku z tym o sytuacji na Ukrainie musimy pisać gdzie indziej. Na blogu P. Szostkiewicza nie ma sensu pisać po tym jak wysmażył artykuł wskazujący, że nie ma pojęcia o tym co się tam naprawdę dzieje i mając doświadczenie, że mnie nie lubi nie chcę pisać na próżno. Dlatego tez podrzuciłem te info o hakerach .
    Na dodatek widać, że Kijów nie wyciągnął wniosków i znów ma 8000 ludzi w kotle. Widać wyraźnie, że tej wojny nie wygra i na nic się zdadzą te rozpaczliwe informacje o separatystach terrorystach , o Agresorze Rosyjskim. Unia coraz lepiej widzi, że wdepnęła w g… , ale jeszcze robi dobrą minę do złej gdy (czego Szetyna zupełnie nie zauważa). Amerykanie wygląda na to, że już nie oczekują zbyt wiele po tej operacji (co zyskali to zyskali i teraz jedynie grać by nie stracić , a może nawet jeszcze zyskać )

  135. wiesiek59.  30 stycznia o godz. 12:11 190801
    ================
    .
    >>> georges53.  Azja to Azja.
    Stosunek do jeńców mieli Rosjanie podobny do Japończyków. >>>
    .
    Szanowny Panie,
    Przytoczony text nie jest, w mojej opinii, o tym czy Azja czy Europa.
    Czy to źle czy dobrze.
    Czy Wartości czy Niewartości.
    Tylko o tym czy to było racjonalne czy nie.
    ………
    ( koniec odpowiedzi Panu, dalej lużne skojarzenia…)
    Europejczycy też zapełnili milionami trupów dziury w ziemi, po całej planecie. I nikt nie płacze przesadnie.
    Amerykanie zakopali coś 100 000 na Filipinach, zanim Filipińczycy zaczęli ich kochac i pić kokakolę posłusznie. I nie potrzebowali do tego Kodexu Bushido…
    Od tego czasu ciągle pracują nad poprawieniem wyniku. (*)
    .
    Więc… nie przesadzajmy z tym oburzeniem. Nic to wyjątkowego nie było.
    Jedyne co w tym wyjątkowe to to że to ONI nas, a mnie MY ich.
    ( np. za moich studenckich czasow battalion butelek wysączyliśmy za polsko-chińską granice na Uralu )
    Byli szybsi.
    I tego im Polak Katolik tak nie może wybaczyć…
    ………
    ……….
    Powyższe to oczywiście uproszczenie.
    Zamierzone.
    Pozdr, georges53.
    ………
    ……….
    (*) np. zapytano b. Sekretarz Stanu, jakie sa jej refleksje re: poł milliona irackich dzieci, DEAD!!!, z powodu sankcji, braku lekarstw, wody, zywności …
    ( przypominam urodzonym wczoraj; dwóch wysokich urzędnikow ONZ, odpowiedzialnych za sankcje, zaprotestowało rezygnacją, głośno wołając, ze sankcje to genocide! Bez odzewu )
    … a ona bez mrugnięcia powieką „My uważamy że było warto”.
    .
    Byłby Putin całkiem usprawiedliwiony gdyby o Katyniu też powiedział „My uważamy że było warto”.
    ALE ON TEGO NIE POWIEDZIAŁ, NESPA…?
    .
    No, ale ona jest ( Madelaine Allbright ) Wielką Pi..dą Stanu, a Putin krwawym mordercą, CBDO.
    ………..
    ………..
    …i jeszcze, bliżej mojej ukochanej Ojczyzny…
    Na łamach Polityki, red. Mroziewicz, taki zasłużony guru, wyraził się o wyżynanych Tamilach, per ” I dobrze im tak!”…
    ( kto ciekawy, byl u nas program Four Corners o tym pt.”Sri Lanka’s Killing Fields”; przeminął bez śladu…
    http://www.abc.net.au/4corners/content/2011/s3257956.htm
    Niestety, bez polskich napisów. )
    … Więc teraz ja czekam z niecierpliwością, kiedy będą wyżynać Mroziewiczów, i bedę sobie stał z boku i też mowił
    ” I dobrze im tak!”.

  136. georges53
    31 stycznia o godz. 1:10 190812
    Piszesz mądrze i ciekawie, jednak nie bardzo rozumiem, czemu się tak wyraziście odcinasz od tych, którzy się odnieśli do twojej opinii.
    Skorzystałeś z forum re. Paradowskiej, aby przekazać @Kropkozjadowi opinie, które nie zostały dopuszczone tam, gdzie je chciałeś zamieścić.
    Z góry zastrzegasz, aby twój wpis przewijać, bo on nie jest dla nas, tu piszących. Jest to jednak miejsce, gdzie bardziej, lub mniej leniwie toczy się wymiana zdań pomiędzy bywalcami.
    Skoro tylko z jednym z tych bywalców chcesz myśli wymieniać, poproś go o osobisty kontakt E-mailowy i wymieniaj swoje złote myśli na jego równie złote /osobiście bardzo @Kropkozjada cenię/ a nie traktuj per noga tych, pomiędzy których z taką niechęcią wchodzisz. Bo oni mają te same prawa, co i ty.
    Skoro jednak traktujesz ich z lekceważeniem, to zdobądź się na odrobinę elegancji z wyższych sfer i po prostu wpisy nawiązujące do twoich przewijaj,przewijaj, przewijaj!
    Miłego dnia!

  137. Haszszu
    29 stycznia o godz. 13:29 190793

    Mój komentarz
    Haszszu, mniej więcej się zgadzam z Twoją argumentacją.
    Kładę na bok sprawę zaproszenia Putina, bo to jest nadzwyczaj chybotliwy przypadek dla obu stron – zapraszającej i zapraszanej.
    Niemniej jednak obserwuję w polityce zagranicznej polskiej zbyt dużo takiej kłótliwej reaktywności na takie czy inne poczynania zagranicznych podmiotów. Także propozycję urządzenia wielkiej uroczystości 70-tej rocznicy zakończenia wojny na Westerplatte traktuje jako zastępnik aktywności skutecznej.
    Pzdr, TJ

  138. NELA. 31 stycznia o godz. 10:11 190813
    ========================
    .
    >>> georges53 … >>>
    .
    Szanowna Pani,
    Dziekuje za Pani glos, jak i za każdy inny, ( byle tylko nie czepiał sie personallnie, a z tym różnie w przeszłości bywało… ).
    Tym niemniej, stwierdzić muszę niestety, ze nie rozumiem ani jednego zdania.

    >>> nie bardzo rozumiem, czemu się tak wyraziście odcinasz od tych, którzy się odnieśli do twojej opinii. >>>
    Gdzie mianowicie odciąłem sie wyraziście i od kogo?

    >>> Z góry zastrzegasz, aby twój wpis przewijać, bo on nie jest dla nas, tu piszących. >>>
    Bo nie był. Będąc przelotem tylko, nie odnosiłem sie do niczyjego wpisu tu piszących. Uważam że fair warning/przeprosiny za wtrącanie sie, było jak najbardziej na miejscu; jak również notatka do właściecielki blogu. Nie widzę w tym nic niezwykłego, wręcz przeciwnie.
    .
    >>> a nie traktuj per noga tych, >>>
    Kogo mianowicie potraktowałem per noga i gdzie? W czym się to wyraziło?
    .
    >>> pomiędzy których z taką niechęcią wchodzisz.>>>
    Niechęcią…(?!?)
    .
    >>> Bo oni mają te same prawa, co i ty. >>>
    Większe, jako stali bywalcy. Hence, ostrzeżenie w nagłówku.
    .
    >>> Skoro jednak traktujesz ich z lekceważeniem,>>>
    Kogo i w którym miejscu potraktowałem z lekceważeniem?

    >>> to zdobądź się na odrobinę elegancji z wyższych sfer >>>
    Nie pretenduję do wyższych sfer. Apage, apage…

    >>> i po prostu wpisy nawiązujące do twoich przewijaj,przewijaj, przewijaj! >>>
    Jestem wdzięczny każdemu bywalcowi za każdy odzew na mój wpis, jeśli tylko nie zahacza o personalne czepialnictwo.
    Albo nie wykazuje, ze dany wpisowacz urodził się wczoraj ( moj personal favorite ).
    Poza powyższym, od każdego można się czegoś ciekawego dowiedzieć; każdy może wskazać nowy ciekawy punkt widzenia.
    ( UWAGA! Są wyjątki. Np. Red. Szostkiewicz ).

    >>> Miłego dnia! >>>
    Miłego dnia.
    Georges53.
    .
    P.S. jak zaznaczyłem powyżej, nie rozumiem ani jednego zdania…

  139. George53
    Również nie rozumiem twojego nierozumienia, więc niech będzie tak jak już było. Nie warto ciągnąć kontynuacji.
    Miłego dnia

  140. Bardzo interesujący tekst w sprawie prof. Pazia;


    Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista

    Wielu pol­skich po­li­ty­ków tak z ko­ali­cji rzą­dzą­cej, jak i opo­zy­cji, swoim cham­stwem i pro­stac­twem, łamie wszel­kie normy, nie po­no­sząc za to ja­kie­kol­wiek kary. Tak jak na przy­kład „bo­ha­te­ro­wie” tzw. afery pod­słu­cho­wej Ra­do­sław Si­kor­ski czy Bar­tło­miej Sien­kie­wicz (…). Pytam więc w spo­sób ofi­cjal­ny pro­ku­ra­to­ra ge­ne­ral­ne­go An­drze­ja Se­re­me­ta, dla­cze­go mi­ni­ster , który w cza­sie swego urzę­do­wa­nia ob­ra­ża Pol­skę i jej oby­wa­te­li stwier­dze­nia­mi typu „pań­stwo pol­skie ist­nie­je teo­re­tycz­nie, prak­tycz­nie nie ist­nie­je” oraz „ch…, dupa i ka­mie­ni kupa” nie po­no­si żad­nej kary, a oby­wa­tel nie bę­dą­cy po­li­ty­kiem za swój pry­wat­ny wpis na FB ma taką karę po­nieść? Na do­da­tek w wy­ni­ku sa­mo­są­du, a nie dzia­łań praw­nych?

  141. Tu cały artykuł wart przeczytania.
    Do jakiego stopnia poddajemy się indoktrynacji przy akceptując, lub krytykując czyjeś postępowanie. Dajemy się przekonać do jakiejś „prawdziwej prawdy” w zależności od tego, czyje poglądy podzielamy, albo od kogo jesteśmy zależni i jesteśmy gotowi podpisać się raz popierając redakcje Charlie Hebdo a raz potępiając prof. Pazia.
    Ks. Isakowicz Zaleski napisał bardzo emocjonalny a jednocześnie mądry tekst.

  142. NELA. 31 stycznia o godz. 12:32 190816
    ==================
    .
    >>> George53. Również nie rozumiem twojego nierozumienia >>>
    .
    No cóż, widać nie jestem tak intelligentny, jak mi się czasem wydaje…
    Jakoś muszę z tym żyć…
    1A (EOF)
    Pozdr. G53.

  143. Bez przesady. Nie ma przymusu.

  144. ‚NELA’
    30 stycznia o godz. 14:20

    Cyt.
    ‚I byłby uznany za szczęściarza.’

    Szanowna ‚NELA’, Twoja ironia zmusiła mnie do refleksji. Zaufałem swojej pamięci i w ‚post scriptum’ napisałem ‚dostałby naganę’. Odniosłem się do sprawy konkretnej, a zawierzenie tylko pamięci okazało się zawodne. W rzeczywistości sprawa dotyczyła funkcjonariusza policji Pawła S. z sekcji ruchu drogowego Komendy Powiatowej Policji w Ustrzykach Dolnych, który ukarał mandatem kierowcę samochodu, gdzie akurat umiejscowił swój tyłek arcybiskup Józef Michalik, ordynariusz przemyski. Abp Józef Michalik jest znany ze swych logicznie niebanalnych wypowiedzi, jak ta, że winnymi pedofilii wśród księży są feministki i promujący ideologię gender. Sprawa sierżanta Pawła S., który okazał się funkcjonariuszem wybitnie nieroztropnym i upartym gdyż nie chciał anulować mandatu, skończyła się w stylu putinowskim. Z tego co wiem, a dalej nie chce się mi już grzebać, z obrzydzenia, to został dyscyplinarnie zwolniony ze służby, próbowano mu postawić zarzut, niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień, co można było o kant …. potłuc. W związku z tym, prokuratura ambitnie i z zapałem szukała dalej, aż znalazła. Paweł S. był hobbystą i poszukiwaczem starej broni oraz miał ‚fixum dyrdum’ na punkcie gmerania za tym w ziemi , wiec zrobiono z niego, herszta bandy i to nie istniejącej i postawiono zarzut popełnienia przestępstw z art. 171 § 1 k.k. w zw. z art. 65 § 1 k.k., art. 263 § 1 k.k. w zw. z art. 65 § 1 k.k., art. 263 § 2 k.k. oraz art. 62 ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Jak się to zakończyło nie mam pojęcia. To było jednak za mało i postawiono nieroztropnemu sierżantowi, tak na wszelki wypadek i mimo wszystko, dodatkowe zarzuty, o przestępstwo z art. 231 § 2 k.k. i art. 284 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. i w zw. z art. 12 k.k. czyli nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza. Zakończyło się to wyrokiem z dnia 16 grudnia 2009 r. Paweł S. uznany został za winnego i wymierzono mu karę jednego roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby dwóch lat oraz karę grzywny. Wyrok był nieprawomocny … co dalej nie mam pojęcia. Ponadto prasa lokalna informowała, że Paweł S. poddał się również leczeniu psychiatrycznemu.
    Sprawa była przedmiotem zapytania skierowanego do Ministra Sprawiedliwości przez posła Tomasza Kamińskiego z SLD, na które odpowiedział prokurator krajowy, w długiej i uprzejmej mowie, niezależnej od tematu zapytania, posłał pana posła na najbliższe drzewo.

    Pozdrowienia.

  145. Krótko o „pozwoleniu” zejścia na 50 m wysokość danym przez wieżę w Smoleńsku
    Problem danego przez wieżę rzekomego pozwolenia zejścia 154M w Smoleńsku na wysokość 50 m zajął umysły dziennikarzy od newsów i perturbuje się w nich na rozmaite sposoby. Perturbacje te, to zwykła nierzetelność i niechlujstwo informacyjne.

    Ileż atramentu wylano, klawiatur rozklepano podając i upowszechniając wśród szerokiej publiczności kardynalne zasady obowiązujące przy podjęciu decyzji o lądowaniu Tu-154M:

    a) Kapitan Tu-154M nie miał uprawnień do zejścia poniżej 100 m w czasie podejścia próbnego do lądowania.

    b) Wieża nie miała uprawnień do wygłoszenia rzekomego pozwolenia na zejście poniżej 50 m nad pasem lotniska w Smoleńsku, ponieważ
    wieża nie ma takich uprawnień w stosunku do kapitana Tu-154M, który w sprawie „nie niżej niż 100m” był decydentem ostatecznym.
    Nawet gdyby wieża namawiała prośbą i groźbą do zejścia np. na 80 m, to kapitan nie ma prawa przychylać się do tej namowy. Czy to jest niejasne, czy w tym jest jakaś niejednoznaczność?

    c) Kontroler z wieży z chwilą ogłoszenia prostego i oczywistego komunikatu przez siebie – „brak warunków do lądowania” nie ma prawa robić z gęby cholewy i dawać rzekome pozwolenie zejścia na 50 m. Taki komunikat o nie zaistnieniu warunków do lądowania był ogłoszony przez wieżę, przyjęty w samolocie Tu-154M, potwierdzony przez kapitana propozycją zwrócenia się do decydenta w samolocie z prośbą o wydanie decyzji – co dalej robimy. Czy to jest niejasne, niezrozumiałe?

    Jeśli chodzi o publikację przez prokuraturę nagrań z wieży, to chodziło w niej o potwierdzenie braku wydania takiego „zezwolenia” zejścia na 50 m, o którym zeznawali dwaj członkowie załogi jaka, że „słyszeli”, a nie o potwierdzenie lub zaprzeczenie jakoby wieża mogła takowe polecenie wydać, że wieża miała takie prawo – zezwolić na zejście na 50 m.

    Znalazł się na blogu ekspert, który od razu postawił hipotezę domyślną – drut magnetofonu się zerwał, chłe, chłe, zerwał się, ciekawe w którym miejscu. To „ciekawe zerwanie się w którymś miejscu” ma być poważną poszlaką, że wieża w Smoleńsku wydała „rozkaz” zejścia na 50 m. Nie wiadomo na czym opartą.

    Niektórzy blogowicze, aby uzyskać choćby cień racji próbują podpytywać chytrze blog – a ciekawe na jaką wysokość zszedł Ił (który wiózł auta)?
    Chytre pytanie. Tak można długo. Stawiać pytania, które są bez odpowiedzi (bo czy mamy nagrania z Iła?) i rozciągać śledztwo aż do ab ovo, czyli NKWD nadzorowało remonty TU-154M.

    Wg sugestii blogowych ekspertów zamachowych kapitan Tu-154M usłuchał namowy, czy rozkazu z wieży i sobie poleciał gładziutko w „nic nie widać” na 50 m. Bo mu wieża tak kazała. Trudno o większy idiotyzm, niż takie przedstawianie przyczyn katastrofy komunikacyjnej.

    Niezależnie od wszelakich okoliczności Tu-154 M nie miał prawa zejść poniżej 100 m, bo taki jest przepis dla tego samolotu. Przepis najsurowszy z surowych, bo decydujący o być albo nie być.

    Co daje mnożenie bytów o pozwoleniu zejścia na 50 m wydanym z wieży, ukrywanych nagraniach, awariach magnetofonów i remontach Tu154M pod kontrolą NKWD, skoro kapitan Tu-154M nie miał prawa zejść na wysokość 50 m, wieża nie miała prawa wydać mu takiego pozwolenia, kapitan nie miał prawa wykonać takiego polecenia, a kapitan potwierdził komunikat z wieży, że „nie ma warunków do lądowania” ze względu na widoczność i zwrócił się do personelu, aby powiadomiono głównego decydenta w samolocie, o braku warunków do lądowania i co robimy dalej.

    Nota bene samolot Jak40 wylądował na wariata w Smoleńsku, bo kapitan tego statku podjął lądowanie warunkach widoczności niedopuszczalnych i nie otrzymał z wieży najważniejszego pozwolenia – pozwolenia na lądowanie. Nie ma znaczenia, czy wieża wyraziła podziw dla niego po wylądowaniu. Ma znaczenie to, że nie otrzymał pozwolenia na lądowanie. Kapitan Jaka naraził na tragedię kilkadziesiąt przewożonych osób, dziennikarzy, załogę, w tym siebie.

    Sprawa rzekomego pozwolenia zejścia na 50m nie ma tu nic do rzeczy, chodzi o złamanie różnorakich procedur przez nie tylko pilotów, w tym procedur typu być lub nie być, a w przypadku Tu-154m spowodowanie tragedii, która wstrząsnęła krajem, obniżyła morale społeczeństwa, obniżyła reputację państwa na arenie międzynarodowej.
    Pzdr, TJ

  146. Haszszu
    31 stycznia o godz. 14:06 190821
    Dzięki za przypomnienie tej haniebnej sprawy.
    Pamiętałam, że coś takiego się wydarzyło, ale nie mogłam sobie tego umiejscowić.
    Isakowicz Zalewski pisze także o interesujących meandrach naszego myślenia, wspieranego przez media i kierującego do politycznie poprawnej interpretacji wydarzeń.
    To kierunkowanie bywa nadspodziewanie skuteczne. Narodek przyjmuje za swoje własne poglądy to, co mu się intensywnie narzuca.

  147. NELA. 31 stycznia o godz. 13:03 190820
    =================
    .
    >>> Bez przesady. Nie ma przymusu. >>>>
    .
    Proszę Szanownej,
    Zarzuciła mi Pani przygarść brzydkich rzeczy. Nieproszona. Ale wykonałem wysiłek zeby odpowiedzieć uprzejmie, proszac o poparcie zarzutów przykładami.
    Jak to jest w zwyczaju.
    A SzPani na to że za głupi jestem, zeby pojąć głębię Pani diatryby.
    Jeśli tak, to po co się Pani do mnie przypieprzała? Nieproszona.
    Nie pamięta Pani naszej umowy sprzed lat? Ze ja ignoruję Panią a Pani mnie…?
    Ja pamiętam.
    Georges53.
    .
    P.S. Albo niech Pani podeprze zarzuty konkretami, albo je wycofa, jeśli z Pani taka expertka dobrych manier.
    Albo prosze łaskawie wrócić do naszej umowy. I sie odwalić.
    .
    P.S. 2 Przez chwilę doznałem wrażenia, ze mimo poprzednich dośwadczeń, można z Panią rozmawiać w cywilizowany sposób.
    W tej chwili słabości, odpowiedziałem na Pani wpis.
    Był to błąd, którego serdecznie żałuję.
    Wrażenie to było błędne;

  148. Słyszę sardoniczny śmiech @staruszka…
    Jak ja mam się tłumaczyć? Chyba nie będę próbowała.
    Niech się co chce dzieje.

  149. @NELA, z godz. 22:08
    Wcale się nie tłumacz. Sardoniczny śmiech – też coś. Zgryźliwy raczej. Dynamiczno-starczo-dychawiczny z lirycznym zadęciem. Pompatyczny z nutką Lizbony w tle (coś o fado zapomniał ostatnio, tetryk ochocki). Matematyczno-sardoniczny z akcentem na ulicę Banacha, ze szpitalem w nostalgicznej nutce (jak w butelce starego burgunda). Zbigniew Kurtycz, amant także mojej młodości miał grono naśladowców, z Łazuką na czele. Andriuszę w jego wykonaniu stale przysłaniała „Cicha woda”, dlatego nie można jej odnaleźć w yutubkach. Ale pierwowzorem i inspiracja była ta Andriuszeczka. Na dobranoc Ci ją zapodaję:
    http://www.lwow.com.pl/adasku.html
    Wciśnij jeno „Andriuszę”, choć przy okazji parę innych sztajerków możesz posłuchać.

    Dobranoc

  150. @NEL ma omamy słuchowe i widokowe związane zesterzałym klikem klawiatury.

    Powiadamianie publisi blogowej o podtruwaniu @NELA kropidłem szafranowym przez @staruszka jest wynikiem jej podróży w czasie związanej z jej projektowanym przyszłym stwierdzeniem zzagrobnym:
    Przyswajanie @staruszka konczy się uśmiechniętym odejściem.

    @staruszek chichoce przez zwarte zęby; zatem ani tak wygląda ani tak nie rzęzi.

    Ale to tak jest z Hermenegildami Kociubińskimi. Sądzą, że ich słowa będzie Olga Tokarczuk plagiatowała w Księgach Jakubowych. Naczytała się nam @NELEczek Do Kościoła, czyli przeciw chciwości oraz O rządach Bożych i doszło do zbitki K+M+B oraz Muszyniaki skrapiającej susz z bazylli.

    A trzeba bylo zrobić porządek na półce z przyprawami.
    Wspmagany zajściem i wyjściem od ciotki Wiki:

    Strzeżcie się @NELowego tortu zdobionego ponoć arcydzięgłem miodem nasycanym bo jej się Aethusa cynapium oraz Oenanthe crocata rozsypały i wraz majerankiem wspał onże do modnego tej zimy barszczu kraińskiego.

    Tak to jest gdy blog nie może się doczekać jego komentarza i susze ziołowe w pośpiechu trzeba zamieść pod dywan, bo klawiatura ich nie lubi.

    Polecam ekstrakt instant z arabiki i proszę mi przypomnieć czy ten @NEL to ten kojarzony z Panem Twardowskim oraz skargą:
    Halo Wrocław! Mamy kłopot!

  151. tejot
    31 stycznia o godz. 14:21 190822
    Nie ma sensu czepiać się tych 50 metrów skoro nic tego nie potwierdziło i były to tylko słowa nawigatora Jaka których nic nie potwierdziło. Rejestratory nic takiego nie zanotowały. Tam jest tyle faktów wskazujących na winę lądujących, że właściwie wina lądujących jest bezsporna. Przykre to dla nas Polaków, że tę sprawę tak roztrąbiono po świecie. Tak się kończy dominacja polityki nad rozsądkiem przy jednoczesnym podlizywaniu się politykom dla swych korzyści.

  152. anumlik
    31 stycznia o godz. 23:13 190827
    Kurtycz śpiewał synkopując innego Andriuszę;
    Graj Andriusza, muzyka twoja wzrusza,
    Rozpraszasz swą gitarą każdą z trosk…”
    Adaśko to jak Stasiek Wielanek a Kurtycz… elegancja i szyk w każdym calu. Przedwojenna inteligencja.
    A tak poważnie… „Cichej wody” nie znalazłeś?
    https://www.youtube.com/watch?v=4xTjF1hZTBY

  153. Tam zaczerwieniłam, tu skursywiłam a przecież zamkłam te nawiasy -> i nawet spację zmieniłam.
    Czas pod kołdrę i od rana ze świeżą głową brać się za kurs HTML’
    HTML – krótki kurs! pobrzmiewa znajomo…

  154. @NELA
    „Cichą wodę” znachodziłem co i raz szukając „Andriuszy”, nagranego na płycie razem z „Cichą wodą”. A co do Adaśka. On także eleganckie kawałki śpiewał. Sztajerków lwowskich szkoda. To kawał niezłej muzyki lwowskich uliczek i zaułków, podobnie jak andrusowsko-warsiawskie kawałki Staśka Wielanka. Gdyby nie wojna i powojnie, to piosneczki te zrodziły by nowsze, takie jak Kurtycza, który – prócz oczywistego szarmu i estradowej elegancji a la Yves Montand – popadł był w komercję. Obserwuję jak nasza ludowo-podwórkowa tradycja przeradza się ostatnimi laty w piosenki-ballady, wcale nie gorsze niż te w wykonaniu fadistek czy tangistek. Młodzi ludzie, rówieśnicy moich dzieciaków, tworzą coś takiego, że słuchając dech ci staje. Szkolnej koleżance mojego syna udało się mnie namówić na włączenie się w te poszukiwania. Trochę służę im radą, doświadczeniem i kontaktami w ich organizowaniu się estradowym. Ciary po plecach przechodzą, gdy słuchasz ich interpretacji mazurków, kujawiaków czy innych oberków. Do współcześnie pisanych tekstów.

  155. @anumlik
    Cóż to była za komercja wtedy w porównaniu do tej współczesnej?
    Zaciekawiły mnie informacje o pracach młodego pokolenia nad polskimi piosenkami ludowymi. Czy można posłuchać?

  156. Warto tu przypomnieć Wojciecha Dzieduszyckiego, który sporo wycierpiał przyczyniwszy się do nagrania kilkunastu lwowskich piosenek nie w porę, jak się okazało.
    Nie wiem czy się to nagranie gdzieś w archiwum ostało, bo wtedy taśma magnetofonowa była towarem wielokrotnego użytku.

  157. Ależ @NELA nie ma się z czego tłumaczyć.

    Przecie to elita i artycha.

    Lata przed pozostaniem tylko octu na półkach spotkałem byłego aktywistę studenckiego, którego głównym zmartwieniem bieżącym było uniknięcie zapłaty kilkunastu mandatów za przekraczanie szybkości. Jego narzekania można było streścić tak:

    Mnie wolno. Ja jestem artysta.

    Stroniłem od takich, bo odruchowo odrzucała mnie ich manifestowana pretensjonalność.

    To co mamy w polityce i w Polityce to jest nowizna staruszek i staruszków ubrana w stare ciuszki pretensjonalności. Pani premier Ewa Kopacz za namową piarowca prezentuje cover chudziny:
    Jestem kobietą! Nie poddam się!

    Zapewne wytworzywszy sobie obraz nastrojów społecznych na podstawie doniesien spowiedników i katechetek.

    Z koleji z przeciwstawnych kręgów partyjnych dochodzą kwiki czołowych socjologów kompletnie niezorientowanych, że lud nie zamierza dokonowyć gwiaździstej pielgrzymki na Jasną Górę, ale na Aleje Ujazdowskie z popasem w Złotych Tarasach.

    Widać to staromowie.

    Daniel Passent napisał coś na podobę:
    Cicho o dobrych wiadomościach

    Nie jest cicho. Jest głośno o całorocznej wyprzedaży aut marki, o której aspirujący lud orzeka, że szkoda kupować. Tak głośno, aby utrudnić innym myślenie i psy odbierają ten hałas jak kolejny pokaz sztucznych ogni.

    Z koleji jakiś czuciowo zdekomponowany komentator blogowy słyszy głośny szum potoku bredni na blogu.

    Kilka pokoleń temu nie było dziennika telewizyjnego, nie było pierwszego radia informacyjnego i z głośnika nie dobiegały tylko tombakowe przeboje.

    Medium naczelnym była plotka z odmianą dla cytatych nazywaną wici.

    Dziś ekspresja splotła kanały i rozwinęla się na podobieństwo metafory kolorowego jarmarku:
    Ale gwar! Ale szum!

    Tyle, że tam chodzilo o kolorystyczne przełamanie codziennej szarzyzny, a dziś chodzi o utrzymanie się na rynku towarów szybko zbywałnych i zrecyklingowanych po tygodniu przez złomiarzy według recepty krasztestu opisanej przez profesora od katastrofy smoleńskiej.

    Aby na jednym ekranie zmieścić deszcz, dwie tenisitki różnego rozmiaru biodrowego, sędzinę XXL i twita, to trzeba czegoś więcej niż treningu polegającego na wielokrotnym ogłądzie filmu Rozmowa i wielokrotnym słuchaniu końcowego solo na instrument dmuchany.

    Dziś trzeba z losem podpisać umowę, na codzienną serię komentarzy w sprawach obcych nepalskim robtnikom usypującym kolejną palmę w Zatoce Perskiej.

    Jestem przekonany, że numer pierwszej nie wybijanej na nagłówki gazet rocznicy katastrofy smoleńskiej będzie trzycyfrowy. To, że akurat Janina Paradwska drży na dźwięk prokurator, nie zmienia faktu, że komentatorzy blogów Polityki mają czyste ręce. Nawet nie musieli myć. Oni są czyści, bo to artystyczne dusze.

    To że blog jest oparty na piśmie rozwarstwionym w semy formy i semy treści to jest trudne do pojęcia przez osoby, które w krag pozarodzinny wchodziły z manifetem:
    Cicha woda brzegi rwie.

    Dziś wiadomo, że rzeki są przeregulowane i tylko niektórzy wiedzący, że po portugalsku mówi więcej mieszkańców Toronto niż ma ich Górny Mokotów, martwią się cierpieniem brazylijczyków z powodu braku wody.

    Autystyczne dziś byłych regulatorów rzek i chmur widać na blogach Polityki. To dziś komentatorów blogowych da się streścić krótko:

    Fajny film wczoraj widziałem! Wyjście robotników z fabryki!. Nieśli transparent: Precz z modelem ISO!
    Chcemy Mani skąpo ubranej!

    https://www.youtube.com/watch?v=-VWVPPvyWo4

  158. @staruszek
    No dobrze. Ale o czym ty byś tak się rozpisywał, gdyby mnie nie było? A?

  159. @NELA
    Zaciekawiły mnie informacje o pracach młodego pokolenia nad polskimi piosenkami ludowymi. Czy można posłuchać?
    Tu masz prawie dwie i pół godziny grania, śpiewania i tańczenia. Festiwal „Wszystkie Mazurki Świata” ma już kilkuletnią tradycję i międzynarodową renomę.
    https://www.youtube.com/watch?v=t03x9cFQD0I

  160. Tejocie!

    Ładnie zebrałeś to co my wałkowaliśmy przez tyle lat niszcząc klawiatury i nerwy. Wszystko to mam w folderze „komentarze blogowe” (>4000), tzn. nie tylko w moich, ale materiałach z innych, na które reagowałem. Ta liczba dotyczy wszystkich moich komentarzy od kilku lat, nie tylko Smoleńska. Pamiętam ducha najważniejszych dyskutantów i problemy, od prawno-politycznych (np. lot cywilny, wojskowy czy hybryda) do technicznych. Wtedy bazowaliśmy na jedynym dostępnym źródle – stenogramie rozmów w kokpicie. Do tego doszły w raportach konkretne dane liczbowe z czarnych skrzynek, które można było porównać z liczbami usłyszanymi w kokpicie. Raczej dyskrepancji nie było. Dla każdego człowieka z podstawową znajomością fizyki i jej zastosowaniach w aparaturze pomiarowej było jasne, co Czesław-pilot tłumaczył -to postępowanie było wynikiem złych nawyków polskich pilotów wojskowych, że załoga , mająca do dyspozycji 8 wysokościomierzy zapatrzyła się w jeden, którego nie wolno jej było użyć w tych warunkach. Najważniejszy zafałszowała świadomie i dobrze, że się nim nie kierowała, katastrofa nastąpiłaby wcześniej, choć efekt i tak ten sam. Gdyby postępowali tak jak należy, czyli barometrycznie mierzyli wysokość samolotu nad płytą startową, na co im pozwalała wartość podawanego przez kontrolę ciśnienia, wtedy obniżenie lotu do 100 lub nawet 50 m nad płytą lotniska nie dałoby efektu w postaci całowania brzozy. Nawet ruskie brzózki, do tego rosnące w dołku, nie dopadłyby samolotu, który leciał np. na wysokości 60 – 80 m nad nim – będąc 50 m nad płytą lotniska, przed którą jest wgłębienie na kilkadziesiąt metrów, a właściwie kilka takich dziur. Choć złamaliby wszystkie procedury nie byłoby katastrofy, tylko odlecieliby jak ten Ił. Generał nie dostałby następnej gwiazdki, a pilot awansu, Gosiewski by go opluł w sejmie jako tchórza, ale tylu ludzie żyłoby jeszcze, może nawet jakiś porządny kandydat na prezydenta? O kosztach nawet nie wspomnę.

    W Twoim tekście zauważyłem tylko jedno zdanie, które mnie nie przekonuje: Piszesz, że samolot Tu 154m nie miał prawa zejść poniżej 100 m – ja pamiętam, że to ograniczenie nie dotyczy samolotu a pilota i jego aktualnego przeszkolenia. On nawet takiego prawa nie miał, bo testy były fałszowane, wykonane przy dobrej pogodzie. Kontrola naziemna nie mogła wiedzieć, jakie uprawnienia – aktualne – ma pilot. Ten, oraz jego przełożeni powinni to wiedzieć i za to beknąć, jeśli żyją.

  161. tejot
    31 stycznia o godz. 14:21 190822

    Wyjaśniasz to bardzo rzeczowo, ale chyba nadmiernie rozwlekle, ponieważ kombinatorzy, szukający powodu by widzieć zamach nie czytają i nie chcą mieć kontaktu z faktami.

    Moim zdaniem, kluczową i całkowicie wystarczającą, bo przesądzającą, jest informacja o uprawnieniach dowódcy samolotu (i drugiego pilota) o uprawnieniach do lotu i lądowania.
    W danych raportu jest t jednoznacznie zapisane: dowódca miał uprawnienie w dniu lotu do lotu przy parametrach 60 x 800 m, a lądowania przy parametrach 100 x 1200 m.
    Dalej jest informacja, że lot weryfikacyjny, na podstawie którego wydano powyższe uprawnienia, odbył się w warunkach drastycznie innych, meteorologicznie bardzo dobrych: 900 x 10.000 m
    Oznacza to, że pilot, jego dowódca i egzaminator dokonujący potwierdzenia warunków lotu i zaliczenia przez pilota egzaminu dokonali oszustwa, i wspólnie poświadczyli w dokumentach nieprawdę.
    Lecący d Smoleńska dowódca doskonale wiedział, że jest oszustem i nie ma prawa lądować w podanych przez wieżę warunkach. Prawdopodobnie też w ogóle nie miałby prawa wystartować i odbyć lotu, ponieważ dokonał przestępstwa. Powinien być zdegradowany karnie usunięty z jednostki, na najpewniej – czekać na proces sądowy.
    Certyfikat sfałszowany, jest z mocy prawa nieważny. Pilot więc w ogóle nie miał żadnego certyfikatu ważnego, bo poprzedni wygasł i został zastąpiony sfałszowanym. Oznacza to, że pilot nie tylko nie miał prawa lądować , ale i lecieć.
    W sytuacji w jakiej się znalazł, jedyna możliwa reakcja dowódcy lotu w sytuacji podania przez wieżę warunków meteo i wyraźnym, powtórzony, stwierdzeniu, że „nie ma warunków do lądowania” powinna być taka, że natychmiast udaje się na lotnisko zapasowe. I w ogóle nie zbliża się do lotniska w Smoleńsku.

    Cała reszta analiz jest w gruncie rzeczy oboczna i przyczynkowa, a nie główna. Raport musi wyjaśniać wszystkie znaczące aspekty, ale równie dobrze, że względu na kluczowe wydarzenie, zawierać kilkanaście stron i na tym poprzestać.

  162. ‚NELA’
    31 stycznia o godz. 12:43

    Cyt.
    ‚Dajemy się przekonać do jakiejś “prawdziwej prawdy” w zależności od tego, czyje poglądy podzielamy, albo od kogo jesteśmy zależni i jesteśmy gotowi podpisać się raz popierając redakcje Charlie Hebdo a raz potępiając prof. Pazia.
    Ks. Isakowicz Zaleski napisał bardzo emocjonalny a jednocześnie mądry tekst.’

    Szanowna ‚NELA’, artykuł przeczytałem i w zasadzie zgadzam się z poglądami ks. Isakowicza – Zaleskiego, a szczególnie z tym ‚iż wszelkie samosądy, lincze medialne lub nagonki personalne nie powinny być dopuszczalne w Polsce’ … i to wszystko. Zgadzam się, dlatego, że uważam karalność za słowo za niedopuszczalne, za przejaw barbarzyńskości i czynnik hamujący rozwój ludzkiej myśli, a to jest sprzeczne z całym doświadczeniem uczłowieczenia. Dlatego też uważam, że na przykład, karalność za kłamstwo oświęcimskie nie powinna mieć miejsca, a niestety została wprowadzon do obiegu prawnego, art. 55 haniebnej Ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej. Jest to klasyczne rozwiąznie wedle orwellowskiej definicji opisanej w książce ‚Rok 1984’.

    Wypowiedź prof Bogusławą Pazia była skandaliczna i niemożliwa do przyjęcia w wypowiedzi naukowca i profesora uniwersyteckiego. Dlatego słusznie, że został poddany on i jego wypowiedź ocenom etycznym w drodze postępowania przed komisją etyki Uniwersytetu Wrocławskiego. Nie ma znaczenia, że to był wpis na zamkniętym profilu na FB … Facebook to nie prywatne mieszkanie i kumple. Profesor uniwersytetu powinien to wiedzieć. W tej sprawie nie zgadzam się z ks. Isakowiczem – Zalewskim.

    Również rozważania ks. Isakiewicza, że prawdziwą przyczyną całej sprawy jest jakieś ‚drugie dno’, a tym drugim dnem to jest publikacja książki ‚Prawda historyczna a prawda polityczna w badaniach naukowych. Ludobójstwo na Kresach południowo-wschodniej Polski w latach 1939-1946’, której profesor jest redaktorem, można między baje włożyć i jest przejawem obsesji ks. Isakiewicz – Zalewskiego, których to obsesji jest zakładnikiem. Ks. Isakiewicz – Zalewski, wolność słowa rozumie dość, powiedziałbym niecodziennie i ‚mowa nienawiści’ bywała przez niego stosowana raczej swobodnie. Stąd moja powściągliwość co do zachęt i wątpliwość co do szczerość intencji zawartych w apelu ks. Isakowicza o włączenie się do akcji ‚Stajemy w obronie prof. Bogusława Pazia’

    Pozdrowienia

  163. @NELA jest, a jakby jej nie było.

    Bo czyta przede wszystkim @staruszka, zamiast tych cudzych pieprzonych instrukcji.

    I zdenerwuje się onaż dopiero gdy rzuci miedziaka żebrakowi i tym miedziakiem dostanie w oko.

    A @staruszek nie spowiada się na blogach co i do kogo pisze.

    Nie cierpi ten marudzący dziadyga na kompulsywną klawiaturową ekspresję.

  164. Antonius
    1 lutego o godz. 13:14 190838
    W Twoim tekście zauważyłem tylko jedno zdanie, które mnie nie przekonuje: Piszesz, że samolot Tu 154m nie miał prawa zejść poniżej 100 m – ja pamiętam, że to ograniczenie nie dotyczy samolotu a pilota i jego aktualnego przeszkolenia. On nawet takiego prawa nie miał, bo testy były fałszowane, wykonane przy dobrej pogodzie. Kontrola naziemna nie mogła wiedzieć, jakie uprawnienia – aktualne – ma pilot. Ten, oraz jego przełożeni powinni to wiedzieć i za to beknąć, jeśli żyją.

    Mój komentarz
    Antonius, masz rację, to pilot nie miał uprawnień do zejścia poniżej 100 m. Dla mnie to zamyka wszelką dyskusję na temat 50 m.

    Z tym beknięciem, to będzie problem. W państwie miękkiego prawa funkcjonowała jednostka wojskowa najwyższych lotów, w której łamanie przepisów było niemal normą. Jeśli całe otoczenie kapitana było mało prawne, kombinujące i mające gdzieś szczegółowe procedury, raporty, instrukcie, itd., to zapytajmy jaki mógł być kapitan?

    – Nie mógł być inny. On wyrastał w takim środowisku. To środowisko go ukształtowało. Tak postępowali jego koledzy, znajomi, przełożeni i podwładni, więc nie można oczekiwać, że z kapitanem będzie inaczej. Dowodem na takie mało przejmujące się przepisami otoczenie była namowa kapitana Jaka, który z płyty lotniska w Smoleńsku informował kolegę kapitana w Tu-154M, że „tu p..a jest, ale bo ja wiem, możecie spróbować” (coś w tym stylu).

    Te słowa u czytających z zewnątrz nie doświadczających nigdy tego typu bałaganu w wojsku mogą się wydawać tragicznie głupie, lekkomyślne, itd.

    Jednakże spróbujmy wejść w skórę tych kapitanów. Pochodzili z tej samej jednostki wojskowej, a w niej tego rodzaju zagrania, jak lądowanie na czuja i bez pozwolenia wieży, na obcym lotnisku, w innym państwie, na lotnisku specyficznym, bo z wojskową obsługą z innego państwa i w dodatku uruchomioną tylko do wykonania kilku przyjęć, to była niemal rutyna.

    To się w pale nie mieści, by w locie do takiego lotniska stosować jakiekolwiek triki z przepisami i przyrządami. A jednak stosowano.

    Niemniej jednak pamiętajmy, że dla pilotów pułku lotniczego pokonywanie takich trudności (obca lotnisko, słabo wyposażone, obca wojskowa obsługa, złe warunki pogodowe, jakiś tam jar przed lotniskiem) to mogła być normalka. Załoga Tu-154M opowiadała sobie w czasie lotu przed Smoleńskiem, jak to mieli podobną sytuację pogodową w Gdańsku i dali radę – przebili podstawę chmur.

    Z drugiej strony postawmy następne pytanie. Czy tak funkcjonujących ludzi można ukarać w wojskowej jednostce lotniczej? Odpowiedź brzmi – nie. Ponieważ niemożliwe jest ukaranie niemal całej kadry jednostki. Więc postąpiono najmniej dotkliwie dla racji stanu czynnych polityków – jednostkę rozwiązano, czyli zamieciono sprawy pod dywan.

    Prokuratura ma teraz zadania śledcze i oskarżycielskie, które w tych okolicznościach są nie do wykonania. Między innymi, to okoliczności generowane przez państwo miękkiego prawa zmuszają prokuraturę do przeciągania śledztwa w nieskończoność.
    Tak będzie dopóki sprawa się nie znudzi, nie zużyje się dla szerokiej opinii i polityków.
    Jakikolwiek prokuratur wysuwając oskarżenia o zaniedbania, o łamanie prawa, a mnóstwo tego jest, zostałby w opinii środowiska prawniczego ptakiem, który kala swoje gniazdo, czyli otoczenie prawne, znajomych, znajomych znajomych, cały system ścigania i wymiaru sprawiedliwości, który od lat działa tradycyjnie – ospale, lawirująco i przeciągająco w oparciu o mało konkretne, zdezelowane, idealistycznie i z błędami zaprojektowane przepisy oraz takąż rozklekotaną praktykę.

    Teraz prokuratura w sprawie smoleńskliej pełni trochę rolę zastępczą dla komisji badania wypadków – zleca wykonywanie setek analiz materiałów wybuchowych, bada przewlekle brzozę i szczątki na niej, wikła się w domniemaniach, odwołaniach i powtórnych ekspertyzach, co powoli się staje samo w sobie materiałem do dalszych dociekań i śledztw.

    Prokuratura napędza się pytaniami do pytań. Nie znajdzie się nikt, kto by się odważył tę sprawę zakończyć, przeciąć ten pinpong zastrzeżeń, odwołań, ponownych ekspertyz, ponownych opinii, itd.
    Przyczyna jest jedna i nie do odparcia. To była i jest sprawa, której konsekwencje mogą odczuć wszyscy odważni, którzy by jakoś chcieli wziąć to wszystko w garść i sfinalizować, ponieważ katastrofa smoleńska od pierwszej chwil została wzięta na użytek jako oręż polityczny przez partię wiecznych pretensji do wszystkich i o wszystko.
    Czy znajdzie się prokurator, który potrafiłby się zmierzyć z politykami?
    Pzdr, TJ

  165. Haszszu
    1 lutego o godz. 16:07 190840
    Mogę powiedzieć, podobnie jak ty, że poglądów prezentowanych przez ks. Isakowicza i sposobu ich prezentowania raczej nie podzielam, bo nie ufam ludziom “nawiedzonym”, nosicielom jedynej prawdy objawionej. Autor prezentuje podobny styl, jak Antoni Macierewicz. Tym razem trzeba mu przyznać rację, nie koniecznie przyłączając się do apelu o jakąś zbiorową akcję poparcia.
    Uważam jak i ty, że wpis prof. Pazia jest paskudny i nie wystawia autorowi dobrego świadectwa – zresztą jeśli czytujesz moje wpisy, to wiesz, że o naszych “uczonych” nie mam pozytywnego zdania i mam ku temu podstawy. Dawniej się mawiało, że nic tak nie plami, jak atrament. Skoro pan profesor napisał to, co napisał i ogłosił na swoim profilu osobistym, nie powinien się dziwić konsekwencjom. Ale napisał i się dziwi, co świadczy o jego kiepskich walorach intelektualnych, o stronie moralnej nie wspominając.

    To, co zaprezentowano z materiałów Charlie Hebdo osobiście dla mnie jest odstręczające i w krańcowo złym guście. Pismo nie było popularne, miało finansowe problemy, czemu się nie dziwię.
    Nie kupowałabym tego pisma tak, jak nie kupuję NIE, bo nie toleruję agresywnego chamstwa. Skoro jednak redakcja właśnie w taki sposób zarabiała na życie – to trudno się dziwić, znając drażliwość i metody fundamentalistów. Ja im szczerze współczuje, to co ich spotkało, to horror, tragedia i nie powinno się wydarzyć. Jestem poruszona, oburzona terrorystycznym atakiem, ale… jeśli usiadłeś na kominie, to się nie dziw, że ci iskry tyłek osmalą. W wyniku tego aktu terroru wyszli jednak z kłopotów finansowych i przez jakiś czas będzie im się wiodło lepiej, niż przed tym wydarzeniem. Nie chcę być prorokiem…

    Oba przypadki nie powodują, abym się miała identyfikować z autorami wypowiedzi, które się przyczyniły do ich kłopotów i tragedii.
    Nie jest to równoznaczne z tym, abym się z nimi identyfikowała.
    Nie byłam i nie jestem Charlie Hebdo. Nie jestem prof. Paź. Nie przyłączam się do zbiorowych ekscytacji i akcji. Ks. Isakowicz tym razem napisał coś, z czym się zgadzam, ale nie na tyle…
    Trzeba jednak pamiętać, że dla pierwszych ich wypowiedzi były źródłem zarobków, w drugim przypadku… pyszałek wypisuje ordynarne opinie i jeszcze się dziwuje.

    Trzeba jednak być w porządku z własnymi zasadami; skoro bronimy prawa redaktorów do obrażania i lekceważenia uczuć i opinii ludzi, mających swoje świętości i wartości, których warto i trzeba bronić, bądźmy konsekwentni. Prof. Paź też ma prawo pisania, co mu do tej uczonej głowy wpadnie.
    Jedną miarkę przykładać i jedną miarką mierzyć.
    Też pozdrawiam

  166. Tejot, Antonius, Tanaka

    Wy tak sobie gadu gadu, o tych 50m, i o wszystkim innym. I tylko Antonius przypomnial o wawozie smolenskim, tuz przed ladowiskiem usytuowanym. Tam przeciez zaloga byla calkowicie oglupiala przez ten wawoz! Oni odczytywali, na glos, ujemne wysokosci na wysokosciomierzu barycznym i zaden. nawet nie mrugnal. O czy tym tu mozna rozmawiac, przywolujac 50m jakie niby padly z „wiezy”? Panowie lubuja sie w dywagacjach o niczym? Przyznam, ze Antonius probowal ratowac honor. Ale i on najwazniejsze pominal. Chodzi mi o rosyjska „wspolprace” przy tym wymuszonym przez kaczystow nalocie na Smolensk.

    Tam nie bylo ZADNEJ wspolpracy ze strony rosyjskiej bo jej byc nie moglo. Nie moglo byc rosyjskiej wspolpracy gdyz nie bylo takowej ze strony polskiego rzadu. Przez prawie dwa miesiace przygotowan do owych dublowanych uroczystosci zarowno rzad polski jak i rosyjskie czynniki. jedno co wiedzialy to bylo to, iz konusy sie pchaly zeby skasowac ‚pojednanie’ Putin – Tusk. Przy takim parciu i przy takiej wrednosci pisuarowej nikt zdrowo myslacy nie mogl myslec o jakimkolwiek asystowaniu przy ladowaniu. Bo niby z jakiej paki ktos mial cudow niewidow dokonywac tylko po to zeby kartofel zdazyl na swoje przedwyborcze przmowienie? Ze Smolenska nadawane na kraj?

    Ladowanie we mgle, bez oprzyrzadowania, nigdy nie moze sie powiesc bez NADZWYCZAJNEJ kooperacji ze strony kontrolerow lotow. A tej tam nie bylo i byc nie moglo.

    To bylo lemingowe zwalanie nie z urwiska prosto w otchlan.

  167. Orteq
    2 lutego o godz. 0:01 190844
    Oczywiście, przygotowanie wizyty z polskiej strony było fatalne i przyczyniło się do katastrofy. Strona polska nie chciała na pokładzie rosyjskiego naprowadzającego. Gdyby był, mógłby zapobiec katastrofie. Ale kluczowy moment, ostateczny i bezpośredni to była kwestia złamania wysokości 100 m oraz brak uprawnień pilotów. Pilot nie mający umiejętności, schodzący poniżej 100 m i niczego nie widzący w gęstej mgle = śmierć.

  168. 31 stycznia tego roku, jako kandydata PSL w wyborach prezydenckich, przedstawiono Adama Jarubas; młody, zdolny, sympatyczny, historyk … jeszcze jeden, z niezłym dorobkiem politycznym. Oczekiwałem burzy, gromów i błyskawic … a tu nic, nikt się nie zastanawia jak pan Adam Jarubas wygląda w slipkach … jaki kolor mają jego kalesonki … nawet panie dziennikarki z GW i TVN24, specjalistki od westchnień i uniesień, ani be ani me ani kukuryku, na ten temat. Jestem zdecydowania rozczarowany. A przecież, nie ukrywajmy, jest to kandydatura brutusowa, kandydatura wprost uderzająca w plan ponad 50% wyniki pana prezydenta Bronisława Komorowskiego w pierwszej turze. Jedynie Grzegorz Schetyna, czyli historyk o historyku, kwaśno stwierdził, że to kandydatura ryzykowna … tylko tyle? … rozczarowujący komentarz, spodziewałem się więcej, po kimś kto doprowadził do ‚wojny na historyczne cepy’, o to kto siedział w czołgu 1945 roku.

    30 grudnia ubiegłego roku, Adam Michnik udzielił wywiadu, podległym dziennikarkom; Agacie Nowakowskiej i Dominice Wielowiejskiej, w którym na bardzo uprzejme pytania, uprzejmie skomentował wybory samorządowe (cyt.);
    ‚Proponują wam kawę albo herbatę, a wy mówicie, że chcecie koniak. Nie ma koniaku. Jest kawa albo herbata’
    Innymi słowy, barwnie i obrazowo powiedział, aby głosować na PO albo PiS, a najlepiej na Platformę i nie marudzić bo mamy demokrację. Mniemam, że kawa to PO a herbata to PiS. Tyle, że na warszawskiej wodzie, kawa i herbata to lura różniąca się tylko barwą. Jest to jedna z przyczyn, że częściej bywam u siebie w Zakopanem, niż u siebie na Czerniakowie … w dodatku, ta lura jest w Warszawie podawana przez równie bezsmakową Hannę Gronkiewicz Waltz. Nie liczyłbym na miejscu Adama Michnika, że będzie w Polsce zgoda na wieczne serwowanie lury i lury.

    Mamy następne wybory i tu już nie ma do wyboru tylko kawy i herbaty, a mamy, trzymając się już konwencji napojowej;
    – pisowski ‚stout’ na mocno prażonym jęczmiennym słodzie i dużej zawartości chmielu, uderzający zwartą pianą, coś w stylu Murphy’s Irish Stout z browaru uważanego za ‚katolicki’ w odróżnieniu od Beamish, który jest uważany za ‚protestancki’,
    – peeslowski ‚beaujolais nouveau’, prosty, lekki i bezpretensjonalny, bywają jednak tacy co krytycznie wypominają, że zbyt szybko kwaśnieje i zmienia się w winny ocet, o czym wiedzą koneserzy, którzy zbyt długo obcowali z ‚beaujolais’,
    -eseldowski szampan, perlisty, słoneczny i wiosenny, chociaż wywołujący wzburzenie licznych krytyków, którzy chcieliby, że jeżeli szampan to ‚brut intégral’ a co najwyżej ‚sec’ … sorry!, ujmując à la Michnik , nie ma ‚brut’, nie ma ‚sec’ jest ‚demi sec’ i tego się trzymajmy.
    – platformiany koniak V.S.O.P, – Very Superior Old Pale, czteroletnie leżakowanie, bukiet kandyzowanych owoców i piernika, liczne garbnik nadające smak rozpaczy.

    Polska to nie Sahara gdzie nie ma co pić … jest co i wybór jest imponujący. Uwaga końcowa, że jeżeli Platforma i media za uszne zamierzają nadal prowadzić taką kampanię jak prowadzą, czyli grę w dupnika i atakować panią Magdalenę Ogórek, tak jak to robią, to są na na najlepszej drodze do powtórzenia swojego sukcesu wyborczego z 2005 roku, kiedy to wybrali sobie na prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

    Pozdrowienia.

  169. W ramach gadu gadu i czekaniu na Godota (nowy wpis).
    @Ortequ

    Jak sobie wyobrażasz współprace z kimś, kogo się nie słuha – cghociaż słysy – i udaje, że rozumie? Gadanie ziadka do brazu!
    Rusy próowali współpracować z mółojcami z Jaka, którzy ich nie rozumieli, a „mimo tego

  170. Sorry! Błąd w pracy i nagle znikł mi niedokończony tekst, który pisałem bezpośrednio do blogu. Muszę odpocząć i wrócić do metody z Wordem

  171. Może to nie cyjanek
    W tym słoiku gdzie bywa cukier jest takie białe .
    Ja z tego słoika już bywa że słodziłem.
    WY TEŻ MOŻECIE SPRÓBOWAĆ
    Mnie się udało.
    Powodzenia
    ukłony

  172. Haszszu g.13:40
    Wszystko fajnie, ale czekam, kiedy pani dr Magda O. wreszcie się odezwie. Bo na razie to ani be, ani me, poza tym, co przeczytała z kartki, a był to zlepek deklaracji od sasa do lasa.
    Gdyby nie to, że ją raz czy dwa słyszałam w „Babilonie” na TVN, mówiącą interesująco i z sensem, byłaby dla mnie tylko ładną, bo nawet nie wiem czy sympatyczną dziewczyną.
    Jej młodych kolegów na razie oceniam też głownie po ładności (zdecydowanie bardziej podoba mi się Adaś Jarubas (sorry, ale tak go przedstawiają sami peeselowcy) niż Andrzej Duda.) Mają jednak spore doświadczenie: Jarubas w samorządach, Duda choćby w kancelarii prezydenckiej. Pierwszy chce być dobry dla wszystkich i wszystkim się podobać (deklaruje, że jest konserwatywny i tolerancyjny zarazem). Ten drugi ogłosił się w witosowych Wierzchosławicach orędownikiem chłopów (?!), a w ogóle chce wypełnić testament (?!) Lecha K.
    Na marginesie tej mało poważnej kampanii, a raczej pendant do niej, uporczywie powraca mi myśl, dlaczego po 25 latach mamy takie kadry, jakie mamy. Może i lepiej wykształcone od swoich miszczów ze styropianiu, ale albo już aparatczykowskie z przyuczenia i charakteru, mało wyraziste, nierzadko jeszcze bardziej cyniczne niż ich szefowie, albo w ogóle wyciągnięte z kapelusza, jak pani Ogórek, czyli katolicka feministka o podobno lewicowej wrażliwości i doświadczeniu na poziomie krótkich staży w kilku instytucjach państwowych.
    Dziwię się tylko, jeśli to rzeczywiście tak inteligentna, zdolna i rozumna osoba, jak powiadają jej lanserzy, że zgodziła się kandydować.

  173. W ramach gadu gadu i czekaniu na Godota (nowy wpis).
    @Ortequ

    Jak sobie wyobrażasz współpracę z kimś, kto Ciebie nie słucha – chociaż słyszy – i udaje, że rozumie (tak toczno – pilota)? Gadanie dziadka do obrazu!
    Ruscy próbowali współpracować z mołojcami z Jaka, którzy ich nie „rozumieli”, a “mimo tego” nie posłuchali.
    Kontrola naziemna zrobiła w tych warunkach to co powinna i mogła:
    1) Podała wartość ciśnienia powietrza na poziomie płyty lotniska, co mogła załoga wykorzystać do cechowania większości przyrządów. To było na wszelki wypadek, bo niezbędne zarówno przy próbie lądowania (zejście na 100 m) i bezpieczne polecenie w siną dal (powyżej gigantów brzozowych) lub do lądowania.
    2) Powiedzieli wyraźnie, nawet lekko oszukując w dobrą stronę, że nie ma warunków do lądowania (ruska pizda widocznie węższa od polskiej, tej wojskowej Jaka). Po wykonaniu tych czynności mogli spokojnie udać się do baru na piwo.
    3) Gdyby były warunki do lądowania, wtedy ich pieprzenie o ścieżce i czegoś tam miałyby sens. Nie znamy dokładności ich przyrządów, ale nawet przy marnych natychmiastowa reakcja załogi na podane wartości poprawnym odczytem wysokości (kwitancju nie dawali), mogłyby nakierować samolot, który absolutnie chce lądować i warunki są sprzyjające.
    4) Zaskoczyłeś mnie, byłego fizyka, tym, że barometryczne przyrządy mogły pokazywać ujemne wartości wysokości. To jest oczywiście możliwe i zgodne z fizyką, ale nie wiem czy stosowane w przyrządach lotniczych. Chętnie bym się dowiedział konkretnie. Mylisz się jednak na 200 %, że ktokolwiek wtedy w kokpicie mógłby ten fenomen zauważyć. Może jedynie generał, jeśli jeszcze był tam, gdzie go podobno w ogóle nie było. Pierwszy pilot mógł rzucić okiem na swój, który zafałszował świadomie i według którego jest na dużej wysokości. Drugi pilot przebijał genialnym wzrokiem mgłę przed oknem, choć miał prawdopodobnie dobry przyrząd, gdzie te ujemne wartości mogły być, a przynajmniej zero. Nawigator zasugerował się radiowym przyrządem, bo to miał we krwi – wojskowo-szkolonej. Jest jeszcze technik pokładowy, ten mógł zauważyć, że k..wa nie gra, bo tez miał przed sobą obok miliona innych wskaźników wysokościomierz. To dziwne, bo cywilne tupolewy 154 wcale nie miały technika. Nie wiadomo czy ktoś tego technika traktowałby poważnie. Wszyscy byli hipnotyzowani miarowymi odczytami nawigatora, który dobrze wiedział, że pilot nie ma zamiaru wyrównać lotu na 100 m, a nawet na tych pieprzonych 50 m, bo przy szybkości opadania blisko 10 m/s potrafiłby on policzyć bez komputera, ze trzeba przyhamować kilkadziesiąt metrów nad 100 metrowym limitem, aby się spokojnie rozejrzeć na 100 m w mleku i podjąć jedyną właściwą decyzję – spieprzamy i gwiżdżemy na awans! Nawigator siedział najbliżej wskaźnika opadania (oprócz kapitana statku) i musiał to wiedzieć, każda sekunda czekania to 10 m niżej, a ziemia blisko! Wszyscy byli jak w amoku, nikt nie reagował, bo brak im było zgrania i ćwiczeń sytuacji katastroficznych w symulatorze. My, na spokojnie, wiemy, jak należało postępować, a tam decydowały sekundy o życiu i śmierci, ale byłoby tych sekund wystarczająco, gdyby nie złamali najważniejszych procedur. Jest jeszcze coś, co się nałożyło na zmniejszenie liczby zbawiennych sekund, brak znajomości instrukcji samolotu i możliwości „guzików” i samolotu jako całości. Pilot wykazał ignorancję, niedopuszczalną przy próbie zdawania na prawo jazdy maluchem, a latał bardzo drogim bombowcem, jak mawiał Kaczyński. Przekroczył np. dopuszczalną dla tego samolotu prędkość opadania, a to go ładnie zbliżyło do… ziemi! Jeśli chciał lotem koszącym zniszczyć wroga (ruskie drzewa i krzaki) pod nim, to mu się to udało, ale zwycięstwo było pyrrusowe.

    PS
    Nie odezwał się Indoor – ten prawdziwy – spec od automatyki, który miał poważne zarzuty wobec pilota w technice prowadzenia samolotu z automatami, regulującymi np. ciąg. Ja go na ogół rozumiałem, ale specem nie jestem. Nie znam się też na „przeciąganiu”, tej częstej przyczyny katastrofy, gdy parametry są źle dobierane.

  174. Na blogu Passanta napisałem, że ze wszystkich zaprezentowanych dotąd kandydatów na prezydenta najbardziej podoba mnie się P. Jakubas. Oczywiście chodzi mnie to jak się zaprezentował . Natychmiast zauważył że to zdrobnienie jego imienia jest niezbyt mądre i to stwierdził. Z jego wypowiedzi wynika że najlepiej jest zorientowany w pracy Prezydenta. Być może w tym pomogło mu jego doświadczenie z samorządu. Myślę tak jak Haszszu, że PO prowadząc kampanie tak jak prowadzi zwiększa szanse kontrkandydatów Komorowskiego. Wielu ludzi Komorowskiego ma już dość i chętnie zagłosuje na kogo innego. Pisowski Duda już mocno się skompromitował i to może doprowadzić do tego, że będzie druga tura, a w niej Duda się nie znajdzie. Wtedy niespodziewany kontrkandydat Komorowskiego może dostać tyle głosów że Komorowski przepadnie

  175. W naszej prasie jakoś redaktorom trudno się odczepić od poprawności politycznej. W bieżącej Polityce dobrze zapowiadający się artykuł na temat sprzedaży broni
    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1607653,1,bron-dla-ukrainy-gdy-zachod-milczy-polska-sie-chwali.read
    Wiele bardzo rozsądnych zdań , ale popsutych przez przykładowo takie stwierdzenia „ludzie giną tam nie tylko za Kijów, ale i za Warszawę. Wolna Ukraina, to naturalna strefa buforowa dla Polski.”
    Przecież Ukraina była wolna za panowania Janukowicza. Majdan spowodował, że do rządzenia dostali się politycy którzy chcieli siłą zrobić Ukrainę taką jak życzyli sobie tego ich sponsorzy. Z tego powodu wywołali wojnę domową i chcą za wszelką cenę podporządkować sobie Ukrainę wschodnia która chce być samodzielnym państwem. Gdyby Kijów zgodził się na podział Ukrainy, w dalszym ciągu od Rosji udzielała by nas Ukraina zachodnia która nie była by podporządkowana Rosji. A więc autor bzdury pisze, że ludzie giną tam za Warszawę.
    Właśnie dla Polaków scenariusz podziału Ukrainy jest najniekorzystniejszy bo kończy gorący konflikt blisko naszego kraju. Lepiej niż broń było by handlować z Kijowską Ukrainą i zbywać u nich nasze produkty.
    Koniec artykułu teo tez nie najgorsza głupota

  176. Antonius, Tanaka

    Jeszcze raz ciagniecie tej samej kontynuacji

    Panowie wciaz, oraz upoczywie, o symptomach choroby. I o smutnym koncu. A ja, upierdliwie, o przyczynie tego wszystkiego. Bo bez przyznania sie, na poczatku, do bycia pijakiem zadne AA nie bedzie probowalo nikogo wyrwac z zapasci alkoholowej. Nam do tego przyznania sie do choroby zwanej rusofobia nikt nigdy nie nie wskaze drogi leczenia.

    Jest. to choroba ktora popycha dzisiaj nie tylko Polske ale juz i swiat w strone konfrontacji z Rosja. Nie pierwszy raz w historii zreszta.

    Po 70 latach od zbrodni katynskiej Putin wciagnal Tuska w pulapke POjednania pokatynskiego. Stalo sie to

  177. Szanowna ‚mag’, nie ma pojęcia kiedy pani Magdalena Ogórek wystąpi oficjalnie z pełnym programem. Z tego co udało mi się znaleźć na jakimś zapyziałym lokalnym portaliku, to zabiega o poparcie konwentów lokalnych SLD, jest ich szesnaście, a więc trochę to potrwa i sądzę, że wcześniej nie wystąpi i cokolwiek powie. Tą informację musiałem potwierdzać na stronie SLD gdyż gdzie indziej jej nie uświadczysz natomiast dowiesz się, że nie pracowała ale była na stażu. Widocznie utrwaliło się już w Polsce, że staż to nie praca, a stażyście można nie płacić … to taka jedna z form współczesnego niewolnictwa … oczywiście nic się nie stało, nad tą formą wyzysku nikt nawet się nie zająknie. Pani Magdalena Ogórek, na razie przedstawiła zarys programu, co i tak jest znaczące, gdyż inni nie przedstawili cokolwiek. Jeżeli chodzi o pana Andrzeja Dudę to ogranicza sie do atakowania rządu i premiera tak jakby kandydował na ten urząd a nie na urząd prezydenta. Pan Adam Jarubas na razie przedstawił swoje poglądy na różne sprawy … miło, ale poczekam aż przełoży je na język konkretów przystających do kompetencji prezydenta.

    Ciesze się, że kolega ‚maciek.g’ ma podobny pogląd co do skutków, tak prowadzonej kampanii. Wydaje mi się jednak, że chyba przedwcześnie jest twierdzić, iż pan Andrzej Duda się skompromitował. Myślę, że jak dotychczas to nikt się nie skompromitował. Natomiast taktyka atakowania pani Premier gdy kandyduje się na urząd prezydenta, wydaje sie dość dziwaczna, chyba że w PiS-e nie kojarzą o jakie wybory chodzi.

    Jeżeli chodzi o pana Prezydenta, to nie ogłosił czy będzie startował, co jest oczywista kokieterią i akcentowaniem przewagi ‚samca alfa’ nad kontrkandydatami, gdyż wszyscy wiedzą, że pan Bronisław Komorowski wystartuje. Jako urzędujący prezydent ma za sobą wszystko; sprzyjający rząd, milusią większość parlamentarną i usłużne media, a więc jest gwarancja, że przynajmniej nie będą się zastanawiać jak wygląda na plaży i artykuły na jego temat nie będą zaczynać się od omawiania jego urody. To jednak nie wszystko, kalendarz polityczny też jest dostosowywany pod potrzeby pana Prezydenta a dokładnie pod potrzeby jego kampanii wyborczej. Stąd można iść o zakład, że pan Marszałek wyznaczy termin wyborów na 10 maja i dlatego też wymyślono, że 8 maja idealnie będzie obchodzić rocznicę zakończenia wojny w miejscu jej rozpoczęcia. Będą sztandary, bębny i trąby oraz przywódcy europejskich państw a w tym wszystkim pławić się będzie kandydat na prezydenta RP pan Bronisława Komorowski, który z marszu pobiegnie do urny, gdzie w patriotycznym uniesieniu odda głos na siebie samego. Zapewnione widowisko co najmniej na tydzień z udziałem jednego aktora. Oczywiście Grzegorz Schetyna zobowiązany został i właśnie to realizuje jako historyk i minister spraw zagranicznych do odpowiedniego historycznego uzasadnienia, czym wywołał następną wymianę uprzejmości między Moskwą a Warszawą, niczemu nie służącą, durną i politycznie szkodliwą. Innymi słowy, ważniejszy jest interes wyborczy Platformy niż interes Najjaśniejszej RP.
    Nie znajduję żadnego usprawiedliwienia dla działań Rosji putinowskiej i dla samego Putina, ani politycznego ani prawnego ani moralnego, lecz nie ma też żadnego uzasadnienia aby w stosunku do Rosji putinowskiej, polskie władze zachowywały się głupio, bez klasy i poniżej standardów.

    Pozdrowienia.

  178. Pooszlo! O poscie z 20:30. mowie. Potem przyszly mojito i pina colady rozne. Oraz tance hawajskie. No ale czas z tego tropikalnego realu do wirtualu wrocic. Cos trzeba czasem zrbic. Nawet zupelnie bezuzytecznego. Jak bazgranie na. blogach Polityki. Dokonawszy tak podnioslego dziela, lacnij jest powrocic do dekadenckiego zycia posrod palm i pol ananasowych.

    Ale ad rem

    Stalo sie to po uplywie 50 lat od pojednania powojennego z Niemcami. Wypracowanego z inicjatywy OFIAR tej wojny. Od biskupow polskich wychodzacej. Proba pojednania tylko pokatynskiego – wiec zbrodni, liczbowo ujmujac, o wiele wiele razy mniejszej niz zbrodnie hitlerowskie na narodzie polskim popelnione – zostala podjeta przez SPRAWCE zbrodni. Czy to dlatego kaczysci tak uparcie dazyli do skasowania uroczystosci z 7-go kwietnia? No bo gest pojednania POWINIEN wyjsc od ofiar?

    Antoniusie! Rozumiem twoja uwage o tym ze kontrolerzy ostrzegli o braku warunkow do ladowania i to im wystarczylo. Mogli pojsc na piwo. Ja do tego dodaje, upierdliwie, ze to zbycie nalotu. kaczystow na Smolensk prrzez Rosjan bylo jedynym logicznym posunieciem z ich strony. A ta logika sie brala stad, ze nikomu, ale to absutnie nikomu – procz oczywiscie rusofbow polskich – nie zalezalo na wyladowaniu konusa NA CZAS do jego bzdurnego przemowienia wyborczego w Katyniu. Wymierzonego na elektorat, ok. 30 procentowy, czekajacy na slowa: domagamy sie od Rosjan tego, zadamy od nich tamtego. Putinowe, czy wczesniejsze przeprosiny ruskie mamy w rzyci.

    Nasza pogarda dla Rosjan okazywana na kazdym naszym zapyzialym kroku nie raz jeszcze bumerangiem smolenskim wroci. Beda nastepne pomniki. meczenstwa.

    A w wielkim swiecie beda ofiary PNACowskiego spychania Rosji z drogi ameryki do jej wylacznosci i hegemonii w nowym stuleciu. Rosji bowiem nikt jeszcze niigdy nie zdolal zetrzec w proch. Choc tyle razy probowano. Za kazdym razem z NAJWIEKSZYMI szkodami dla naszego narodu. Bo wszyscy inni az tak blisko ruskiego niedzwiedzia jak my nie byli. No i wszyscy inni jakis rozum, w koncu, odzyskiwali. My zas tylko pod butem i batem to potrafili czynic

  179. Cienka czerwona linia
    Cóż to takiego ?
    Ano to coś takiego co oddziela PRAWO od LEWA
    PRAWDĘ od PRAWDY NIE CAŁKIEM
    MOJE PRAWO od PRAWA OGÓLNIE PRZYJĘTEGO.
    Któż może oddzielić jedno od drugiego ?
    Kto jest osoba właściwą do rozróżniania cnoty od grzechu ?
    W cywilizowanym świecie taką funkcję dajemy/przyzwalamy
    do stosowania osobom o nieposzlakowanej uczciwości.
    Za takiego był uważany i fetowany stanowiskiem prof Rzepliński.
    Miał prawo i możliwości mówić nam co DOBRE a CO NIE.
    I wszystko to rozpłynęło się jak dym na wietrze za sprawą
    jakiejś błyskotki watykańskiej,
    Twórca Pierwszego polskiego orderu żartobliwie upominał
    obdarowanego ” pamiętaj by zdiąć order przed wejściem na szafot”
    O co chodzi ?
    A no o to że Pan profesor zapomniał ŻE TO WŁAŚNIE ON STOI NA STRAŻY ZASADY ŻE URZĘDNIK PODCZAS PEŁNIENIA FUNKCJI PAŃSTWOWEJ NIE MOŻE PRZYJMOWAĆ TAKICH BŁYSKOTEK.
    O tym mogła nie wiedzieć babcia z klozetu belwederskiego
    ale STRAŻNIK PIECZĘCI PAŃSTWOWEJ
    zapomniał?
    uznał że jest ponad prawem ?

    czy wyrażnie podał do publicznej wiadomości – gdzie ma takie prawo – którego jest ikoną- symbolem.
    Rzecz bądżmy szczerzy nie byłaby warta gazetowej wzmianki gdyby nie to JACY TO LUDZIE ZAANGAŻOWALI SIĘ W OBRONĘ

  180. zezowaty,

    Czy ktos zapytal o mozliwosc odwolania profa z funkcji przewodniczacego TK? Bo ża takie fapa to cwoka nalezy z urzedu usunac. I zapomniec o kreaturze po wsze czasy

  181. @NELA
    Nieźle. Komornik, który zajął traktor nie tej osobie i sprzedał, zdecydował się kupić rolnikowi nowy. Ciekaw jestem czy sam z własnej woli i w poczuciu skruchy, czy pod wpływem „środowiska”, które nie lubi gdy przekręty komorników świecą tytułami gazet.
    http://wiadomosci.onet.pl/warszawa/komornik-odkupil-traktor-wciaz-trwa-postepowanie-prokuratury/fffgk

  182. @anumlik
    Nie mów HOP nawet, kiedy przeskoczyłeś… zobacz wpierw, w co wskoczyłeś.
    Moim zdaniem komornik powinien odkupić ukradziony traktor i oddać go rolnikowi, bo ma on na ten a nie inny traktor wszystkie wymagane dokumenty – zakupu, rejestracji, ubezpieczenia. Ten nowy nasz nieoceniony Urząd Skarbowy może w przyszłości uznać za darowiznę i po kilku latach rolnikowi ściągnąć spodnie przez głowę.
    Sam powiedz, czy to nie możliwe?
    Swoją drogą rolnik powinien podać złodzieja do sądu o odszkodowanie za wszelkie poniesione straty moralne i finansowe, bo adwokat za darmo nie poprowadzi sprawy.
    Osobiście życzę temu komornikowi wszystkich, przewidzianych prawe kar i szykan, z zakazem wykonywania zawodu dożywotnio.
    To nie to samo, co zegarek Nowaka.

  183. @NELA
    W naszym kraju możliwe jest wszystko, łącznie „ze spodniami przez głowę”. W poście poprzednim akcent położyłem nie na „hop”, a na „środowisko”, któremu taki jeden zakalec przysparza złej prasy. A ono, to środowisko, tego nie lubi. Oj nie lubi.

  184. Wielmożny i wiele mogący ( jak się okazało ) Jaśnie Pan Komornik zdecydował się odkupić traktor poszkodowanemu rolnikowi….
    Jasnie Pan Komornik to „cwana gapa”, która poczuła pismo nosem
    ( konsekwencje mam na mysli ) . Jaśnie Pan Komornik uzależnił owo odkupienie traktora od rezygnacji przez poszkodowanego z wszelkich dalszych roszczeń. Np. odszkodowawczych.
    Cwaniaczek ci on, ten JP Komornik !
    Przytomny rolnik – z tego co słyszałem, ( a wypowiadał się w tv ) jasno i wyraźnie stwierdził, że traktor traktorem ale on z przysługujących mu dalszych roszczeń rezygnować nie ma zamiaru. A ponieważ z nim i za nim stoi mec. Obara ( n.b. mój kolega z grupy na studiach ) to zyczę im obu: – rolnikowi i jego adwokatowi – skutecznego zdołowania JP. Komornika i jego tfu,tfu – asesora . Tego drugiego także w prawno-karnym znaczeniu.
    Aby elementarnemu szacunkowi dla prawa stało się zadość i dla przykładu choćby.

  185. @Lex
    Z takim adwokatem, to rolnik ma szansę przeciągnąć JW Pana Komornika pod kilem, czego mu serdecznie życzę.
    Tylko prawomocny wyrok sądu może przywrócić jakąkolwiek sprawiedliwość w tej bulwersującej sprawie i stać się odstraszającym przykładem dla innych, chętnych do naśladowania takiego wzoru.
    W to, że środowisko się go skutecznie wyprze, to jakoś nie mogę uwierzyć. Owszem, mogą wyrazić głośne oburzenie, zawiesić z wielką pompą dla przykładu, a po pewnym czasie po cichutku, jakąś furtką wprowadzić z pełnymi uprawnieniami do sąsiedniego powiatu. Nie takie cuda mogliśmy obserwować.
    Ludzka natura i lojalność zawodowa są niezmienne, a że u nas ta lojalność jakaś taka koślawa, to i ma szanse zadziałać, jeśli tylko zdoła. Kodeks Boziewicza to dziś zbiór anegdot i żartów.

  186. @Lex i @NELA
    Środowisko – właściwie część środowiska, która do najsłodszych fruktów jest dopuszczona – wie o jaką stawkę biega. Pisałem o tym, że każda prowadzona przez komornika sprawa wyceniona jest na minimum 1/10 i na maksimum trzydziestokrotną wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Egzekucji jest w Polsce ponad milion rocznie (szczególnie po wprowadzeniu „szybkiej ścieżki orzekania” przez e-sąd w Lublinie). Łatwo wyliczyć jaka jest to „stawka” w pieniądzach.

  187. KOMORNIK
    Było kiedyś takie prawo do dawania ”WILCZEGO BILETU”.
    Zasłużony dostawał kwit który zabraniał mu wykonywania jakichkolwiek czynności z powodu to których doszło do pogwałcenia czyichś praw.
    Komornik o którym mówimy powinien mieć zabrane prawo wykonywania jakichkolwiek czynności z prawem związanych.
    Gdyby to był np lekarz to zakaz prowadzenia praktyki medycznej I T P.
    Czy nie uważacie że to były słuszne prawa ?
    – tym bardziej ze jak wskazuje korespondencja komornik ŻĄDA OD POSZKODOWANEGO ZRZECZENIA SIĘ NALEŻNYCH MU PRAWEM INNYCH FINANSOWYCH ODSZKODOWAŃ.
    Dla mnie jest to działanie w recydywie – przy wykorzystaniu
    prawnych kruczków.
    UKŁONY

  188. Dzisiaj miałem przyjemność, wysłuchać pytania naszej Gospodyni, które zadawała w czasie rozmowy z panem Prezydentem (radio TOK FM) oraz radość z udzielanych odpowiedzi. Pani Janina Paradowska z właściwym dla niej wdziękiem, między innymi, co nieco, aczkolwiek delikatnie, przeczołgała pana Prezydenta na okoliczność obchodzenia uroczystości zakończenia wojny w miejscu jej rozpoczęcia. Pan Prezydent pokazał nie byle jakie umiejętności menuetu, kontredansu i innych tańców figurowych a nawet potrafił wykonać szpagat. Nie przekonał mnie i nadal pozostaję w głębokiej niewierze, którą pozostanie niewzruszona, chyba że Radosław Sikorski, rzucony na odcinek marszałkowania, ogłosi termin wyborów nie 10 maja, lecz 17 maja.

    Pozdrowienia.

  189. Haszszu (190866 )
    też słuchałem, słyszałem i wrażenia z „nawijania” Pana Prezydenta odniosłem podobne, tyle, że nie z tańcami „dworskimi” mi się to nawijanie kojarzyło a z pływaniem.
    Pan Prezydent próbował pływać wyrafinowanym stylem „klasycznym” a wychodziło mu toto nawijanie jako coś pośredniego pomiędzy stylem nader „dowolnym” , „kozackim” (ergo: „na boku”) i tzw. „pieskiem”.
    A poważnie: Pan Prezydent chyba i siebie samego nie przekonał swoimi wywodami. Czy przekonał p. Paradowską ? Nie odniosłem takiego wrażenia. W „tembrze” wtrętów p. Redaktor zdawało się ten brak przekonania odczuć. ( Przynajmniej w mojej ocenie ).

  190. Orteq
    2 lutego o godz. 20:30 190854
    To się zgadzamy. Polska jednak nie jest krajem, w którym leczy się przyczyny, a co najwyżej symptomy.
    To za trudne.

  191. Haszszu
    3 lutego o godz. 16:03 190866
    Najlepiej bełkot Komorowskiego wychodził w telewizji rosyjskiej. Pokazali go jako ufryzowanego pajacyka nawijającego wyuczone miazmaty, w które sam nie wierzy. Albo nie ma pojęcia o czym mówi, co przystoi niedouczonemu historykowi. Dla Rosjan brzmi to bardzo dziwnie i żałośnie. Oni z pełnym przekonaniem i uświęceniem kultywują pamięć II Wojny. Wiedzą, że dla uwolnienia Polaczków od niemieckich zbrodniarzy zginęło tutaj 600 tysięcy ich żołnierzy. Że to oni stworzyli Polskę w ruin i z głupoty. Mogli jej nie tworzyć, wiedząc że hodują żmije na swojej piersi. Nabrali się, tak jak Wielka Katarzyna, która mogła sama zawładnąć tym gnijącym terytorium nad Wisła, atak musiała się podzielić z Prusami i Austrią. Zobaczymy jak to będzie teraz. Kto z kim będzie się dzielił.

  192. Szanowny ‚Lex’, też odniosłem takie wrażenie, że pan Prezydent chyba sam siebie nie przekonał a nasza panią Redaktor chyba też nie, chociaż ona sama musiałaby się w tej sprawie wypowiedzieć, czego z oczywistych powodów nie uczyni. Jeżeli pytania są dobrze postawione, to siłą rzeczy otrzymujemy właściwe odpowiedzi, które są na tyle pouczające, aby wyrobić opinię, że pan Prezydent, jak to trafnie zauważyłeś, trochę sobie ‚popływał’. Przy okazji, muszę to powiedzieć, że nasza szanowna Gospodyni, niezależnie od swoich politycznych sympatii, potrafi zadawać właściwe pytania, co nie jest powszednią cechą dziennikarzy.

    Szanowny ‚Kruca fuks’, doskonale rozumiem twoją irytację a mówią proście wkurzenie, które uzasadnia Twoją ostrość wypowiedzi, chociaż może prowadzić do przesady. Polscy żołnierze w czasie II Wojny Światowej walczyli na wszystkich frontach i byli w różnych armiach, łącznie z hitlerowską. To daje nam moralne prawo do uczestniczenia we wszystkich uroczystościach świętujących jej zakończenie, czy to Moskwie, czy to Berlinie, Paryżu i Londynie oraz organizowania własnych, zaspakajających najdziksze fantazje, pod warunkiem, że nie będziemy obrażać i poniżać innych. Korzystajmy więc z tego, powiedzmy ‚daru losu’, wykorzystujmy do tego aby być moderatorem konfliktów a nie pobudzać konflikty i budujmy w ten sposób swój autorytet … jak na razie jest to amatorszczyzna a w dodatku w tym konkretnym przypadku, obchodów na Westerplatte, wzorcowe partyjniactwo.

    Pozdrowienia.

  193. Marszałek Sejmu Radosław Sikorski, po ‚refleksji i wsłuchaniu się w opinie publiczną’ …. oj tam, oj tam … kierując się dobrem demokracji i Najjaśniejszej RP, ogłosił wybory prezydenckie w najdogodniejszy terminie dla prezydenta Bronisława Komorowskie, czyli 10 maja. W związku z tym pozostała mi niewątpliwa przyjemność nie zmieniania przekonań i opinii.

    Pozdrowienia.

  194. Mam wrażenie, że wszelkie sondaże są przereklamowane.
    Głosujemy na kandydata konkretnej partii, nie na wynik sondażu, a przynajmniej ja tak robię. Kiedy czytam pytania zadawane uczestnikom tych sondaży, to wpierw porywa śmiech pusty, a potem litość i trwoga, że tak polecę wieszczem.
    Owszem, prezydent Komorowski jest przewidywalny, spokojny i miły. Upina kotyliony kiedy idą święta państwowe, maluje bombki albo jajka, kiedy święta kościelne, czyta narodowi „Trylogię”, aby duch mógł się patriotycznie wzmagać, głaszcze liczne dzieciaki po główkach – jakie one muszą być szczęśliwe!!! Poza tym chętnie pośpiewa i pogwarzy z harcerzami.
    Dobrze też wypada na tle Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego.
    Spokój i zaufanie. Wujek z prowincji.
    A tak poważnie… nie dał się poznać, jako skuteczny, błyskotliwy polityk poza właśnie takimi prezentacjami, jak powyżej.
    Ponieważ przysięgłam sobie na wszystko, co mi drogie, że nie dam swojego głosu na PO – mam jedyne wyjście; w pierwszej turze poprzeć kogoś z innego obozu zaś jeśli dojdzie do drugiej… być może z konieczności nie poprzeć żadnego z pretendentów.
    Bez względu na to, jakie jeszcze sondaże ukażą się w najbliższych dniach.

  195. mag
    4 lutego o godz. 16:23 190873
    Gdyby mi się kciało, to bym ci odpowiedzioł. Ale mi sie nie kcem. Ten facet jest prezydentem tylko swoich i troche głpupkowatych bab, które lubiały facetów z wąsami i prosto od fryzjera. Reszte to on mo głęboko w dupie. Jo tyż go tam mom.

  196. Sam nie wiem dlaczego ale coraz cześciej z Prezydentem Komorowskim kojarzy mi się znane powiedzenia międzywojennego Premiera K. Bartla
    ( Bartela ?) o Prezydencie Moscickim choć on (Prez. Komorowski ) ma na imię Bronisław – nie Ignacy…..

  197. kruca fuks
    Faktycznie, powalająca twoja argumentacja. Na dodatek „dowcipnie” jakąś koślawą niby gwarą pisana.
    Dokładnie – na poziomie gumofilców i berecika z antenką.

  198. Lex g.18:23
    Nie zachowuj się jak Hitchcock. Nie stopniuj napięcia, tylko przytocz wreszcie to powiedzenie przedwojennego premiera Bartla o prezydencie Mościckim (dla kogo znane, dla tego znane).
    Pliz!

  199. Wracając do naszego ciągnika wywiad z prof. Płatek.

    Chciałoby się, aby ktoś z młodszej generacji prawników wypowiadał się równie jasno.

  200. @ mag,
    skoroś ciekawa to służę….
    Prof. Kazimierz Bartel, b. Premier ( kilkarotny zresztą ) Rządu II RP charakteryzował osobę, osiagniecia i styl sprawowania urzedu przez Prezydenta Mościckiego cytatem z ludowej zaśpiewki o Ignacym. A szło to mniej wiecej tak: „… tyle znacy co Ignacy a Ignacy g…. znacy”.
    Aby było ciekawiej to podobno Kazimierz Batrel zaproponował Marszłkowi Piłsudskiemu kandydature Ignacego Mościckiego na Prezydenta RP. Z powodzeniem – jak sie okazało.

  201. I jeszcze inna opinia – nader złosliwa – ( wg. przekazów pamiętnikarskich ) podsumowujaca prezydenckie „kwalifikacje” Prezydenta Mościckiego:
    „Świetnie się prezentuje we fraku”.
    Czy to jakoś nie koresponduje ze znaną opinią wygłoszoną bodaj przez ex-Premiera Tuska o urzędzie Prezydenta RP jako o strażniku żyrandola a ta opinia D. Tuska z kolei z cytowanym wcześniej bon motem Premiera Bartla ?.
    PS. Czy Prezydent Komorowski chadza we fraku ?
    Pytam gdyż jakoś nie zauważyłem….

  202. @Lex
    Frak dobrze leży w trzecim pokoleniu…

  203. Antoniusie i Lexi’e
    German Masters się toczy. Dziś kontynuacja o 22.30
    Pozdrawiam, Nemer

  204. Nemerze,
    a jakże, – oglądałem po południu mecz Selby’ego z Mc Gillem.
    Ten wieczorno – nocny tez zamierzam..

  205. Znalazłem taką informacje, z której wygląda że nie jest takźle z tymi przywódcami separatystów.
    „Krwawy’ przywódca ‚separatystów” Zacharczenko, uwolnił zgodnie ze swoją obietnicą jednego z ukrainskich ‚cyborgów’ po którego przyjechał ojciec. Jedyny warunek, aby nigdy juz nie powrócił na Donbas z karabinem;

  206. Nela
    Akurat Komorowski ma pochodzenie 3 pokolenia do tyłu w porzo, ale kto dziś zakłada frak? Nawet „na salonach” dyplomatycznych i innych?

  207. @mag
    Wiem, wiem, że do tyłu, ale czy w porzo to już nie wiem.
    Jemu bardziej kontusz od fraka pasuje, jak mniamam.
    On nie fircyk taki, co za fraczek oddał pas!
    Dobranoc.

  208. Prawdziwy polski patryjota

    Trąby!

  209. mag, inni

    To trzypokoleniowe w porzo pochodzenie Komorowskiego, we fraku czy bez. I to jego bezrefleksyjne ustawianie sie w szeregu popierajacych najpierw marionetkowa junte majdanowa, przez CIA osadzona w Kijowie. A potem jego cuci cuci ze stypendysta Departamentu Stanu. Poroszenka niejakim. Tez osadzonym na najwyzszych stolku tej amerykanskiej kliki dzieki wyborom prEprowadzonym tylko w czesci Ukrainy. Wschodnia Ukraina w ogole nie uczestniczyla w prezydenckich wyborach po zbrojnym obaleniu demokratycznie wybranego prezydenta w CALEJ UKRAINIE, Janukowycza.

    To wszystko ani jak nie przystaje do Komoruskiego. Skad ten Komoruski zostal wytrzepany? I na jakiej podstawie? Bo chyba nie taej, ze to za jego marszalkowania. w Sejmie doszlo do niby pojednania POkatynskiego Putin-Tusk.

    Albowiem owo niby POjednanie to byla jedna wielka lipa ze strony PO. I ze strony Polski. POPiS juz sie postaral o to, zeby to byla czysta lipa i nic wiecej. Niestety, Rosjanie od samego poczatku prZejrzeli te lipe na wylot. I to dlatego ich kontrolerzy lotow ograniczyli sie do zapodania zalodze prezydenckiej tutki, iz warunkow do ladowania nie ma.
    Jak to bodajze Kzp ujal, po takiej zapowiedzi, mogli sie spokojnie udac na piwo. Wiedzac doskonale, ze kartofel bedzie sie pchal do ladowania. Tak jak sie pchal dwa lata wczesniej do ladowania w Tbilisi.

    Oasystowaniu przy w ten sposob wymuszanym ladowaniu oni nawet prEz chwile nie mysleli. Oszukane pojednanie polsko-rosyjskie moglo jedynie zachecac Rosjan do spluniecia na Poliaczkow. A nie do wychodzenia z siebie zeby ratowac durniow od smierci do ktorej tak usilnie zmierzali

  210. Nela
    Jeszcze na zdjęciach ślubnych z lat 20. i 30. ubiegłego wieku pan młody, jeśli był ziemianinem, występował w kontuszu, ale na inne uroczyste okazje, o balach nie wspominając zakładał frak. Wdziewali go zresztą faceci z różnych „stanów” i różnych zawodów, no, poza chłopami zapewne.
    Mnie się akurat wujek gajowy podoba, i jego prezydentura mi odpowiada, co nie znaczy, że nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Wolno mi? Chyba tak.
    Gdyby był lepszy od niego kandydat lub kandydatka, to co innego. Ale nie widzę, nie słyszę.

  211. Nemerze!

    Opowiem Ci historyjkę z okresu, kiedy sporadycznie zastępowałem żonę w procesie wychowania młodszej córki. Lutowałem jakieś urządzenie elektroniczne, może radio. Lutownicę położyłem na talerzu, taka podgrzewana zawsze,nie transformatorowa. Gdy zauważyłem, że dziecko się zbliżyło niebezpiecznie do stołu powiedziałem, aby uważała, bo to gorące, Usłyszałem ripostę, żałosnym tonem: „Za późno, już sie poparzyłam”!

    To samo się stało z Twoim zawiadomieniem o turnieju, za które dziękuję.
    Otóż przez moje ostatnie kłopoty zdrowotne wcale nie oglądałem programu telewizyjnego w prasie, ale przypadkowo trafiłem na Selby’ego. Pisało 3 round, więc sądziłem, że to już koniec turnieju. Podziwiałem mojego ulubieńca aż do 4:4, potem żona coś chciała oglądać. Włączyłem nagrywanie, a ta świnia dekoder nc+ zaczął nagrywać…, ale nie Eurosport, a Polsat!!!, stąd nawet nie wiem, kto wygrał! Za chwilę sprawdzę w sieci, ale nie wiem, czy zobaczę rozstrzygnięcie w powtórkach.
    Pozdrawiam!

  212. Czwartek ; niema naszej Gospodyni w poranku TOKFM ,ale ponieważ komunikowali ,że po 7:20 gościem będzie gen.Koziej szef Biura Bezp. Narodowego to pozostałem , prowadził audycje red.Jan Wróbel .
    Generał Koziej nie zaskoczył mnie niczym , jego niejasność wypowiedzi jest u niego normą .Wiem wojskowy człowiek nie musi byc lotny w słowie , oby miał jasny umysł .
    Wyprodukował ten umysl sporo informacji ; o dwóch słowo ;
    1. Generał uzasadniał wydawanie 2% produktu (suma duza ) Okazuje sie ,że Nasz Kraj kupowac ma uzbrojenie ( Obrona Powietrzna ) które w tym momencie będzie tylko nowe dla nas ,a dostawcy ( niewątpliwie wielki Brat USA ) produkowac bedzie inne nowej generacji .
    Pytanie czy będzimy mieli w momencie zakupu dostęp do KODÓW ŹRÓDLÓWYCH -zapewnijających kontrole nad decyzją o użyciu ?!.
    Tak mowi general musimy zadbać o te kody . Pytanie czy Amerykanie kiedykolwiek zgodzili sie na taki ruch wobec Polski ( nie wiem , tylko pytam ).
    2.
    Zbroic się musimy bo jak obrazowo przedstawił to generał przez Polske przechodzily konie Napoleona i żarły nasza trawe a innym razem Rosyjskie konie .O niemieckich koniach nie wspominał –
    Infantylnosc polskiego generała zdumiewajaca .
    3.
    Czy Ukrainie dać bron ? TAK , mowi generał ,Jan Wrobel przytomnie pyta a kto tą bron będzie obsługiwał /. Młodzi Ukraincy uciekaja przed poborem , a jak juz tam sa to niezdarni , to latwo oddaja pole .Wiec po co ?!
    I Takie tam dyrdymaly w stylu Koni i fatalnego położenia Polski ( On naprawde tkwi w XXwieku lub wczesniej .
    Moze ktos w POlsce i Europie ( na Stany nie licze) to mniejszość narodowa jaka sąRosjanie na Ukrainie bije sie o swoje Biologiczne i Kulturowe .
    4
    Westerplatte 8 maja to historyczna potrzeba a nie MIT .
    Poddaje sie ,chociaż nie rozumiem tej koncepcji poza wyborami na 10 maja
    . Mam swój pomysł na obchody 8 maja 2015 które komunikowały by się do spektakularnego dnia polskiego żołnierza , ale o tym innym razem.

  213. Waldemar
    5 lutego o godz. 10:07 190892
    masochista

  214. mag
    5 lutego o godz. 9:58 190890
    Mnie się akurat wujek gajowy podoba, i jego prezydentura mi odpowiada, co nie znaczy, że nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Wolno mi? Chyba tak.
    Mnie akurat wujek gajowy nie przeszkadza, ale do podobania niestety nie nadaje się. On się za bardzo stara podobać innym a sam sobie podoba się wystarczająco, mój zachwyt mu nie potrzebny.
    A skąd to czupurne pytanie; Wolno mi?
    Pewnie, że wolno! Miałaś jakieś wątpliwości???
    P.S. Na ślubnym zdjęciu moich rodziców tata jest we fraku i trzyma w ręku białe rękawiczki.

  215. ‚Waldemar’
    5 lutego o godz. 10:07

    Cyt.
    ‚Poddaje sie ,chociaż nie rozumiem tej koncepcji poza wyborami na 10 maja’

    Ja też. Jako zewnętrzny przejaw realizacji polskich interesów, pod każdym względem niezrozumiałe. Jako przejaw realizacji partyjnych interesów platformianych, w każdym calu zrozumiałe.

    Pozdrowienia.

  216. Dobre Wiadomosci na Cito ;
    Dziś Kancelrz Merkel i Prezydent Hollande laduja w Kijowie a jutro w Moskwie .
    Nie mam odwagi słuchania polskich mediow w tej ważnej sprawie ,ponieważ obawiam sie papki propagandowej .Oby tylko nie proszono za wcześnie o komentarze ministra Schetyne czy Gen. Kozieja , o innych awaturnikach Wschodnich mniejszej wagi nie wspomne .

  217. @Waldemar
    Mam taką cichą nadzieję, że Frank Walter Steinmeier będzie rozmawiał z ministrem Grzegorzem Schetyną, premier Ewą Kopacz i prezydentem Bronisławem Komorowskim podczas swojej nagłej wizyty, aby uzgodnić wspólną opinię i uprzedzić swobodną interpretację wizyty Kancelrz Merkel i Prezydenta Hollande w Kijowie i w Moskwie.
    Lepiej zapobiegać, niż leczyć… albo jakoś tak.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/0,0.html#ixzz3QsVPV8pO

  218. Nela
    Mój tata na zdjęciu ślubnym jest w paradnym mundurze oficerskim, znaczy się z peleryną i przy szabli.
    Już ja wolę, żeby prezydent sam sobie się ogólnie podobał (i chciał podobać się „poddanym”) niżby miał mieć kompleksy, sraczki (pardon) dyplomatyczne albo był, była taki(a) śliczny, gładki i młody, że ech…

  219. Kruca fuks
    A na kogo ty zamierzasz głosować, jeśli to nie tajemnica (no ale tu robisz wszak za galla anonima)?
    Tak z ciekawości pytam.

  220. mag
    5 lutego o godz. 16:58 190899
    Skoro wolisz, to wól. Sondaże obiecują, że aktualny prezydent nie ma zagrażającej mu konkurencji, więc twoje będzie na wierzchu a ja się do triumfu nie przyczynię. Nie będę też zawiedziona, jeśli twoja opcja wygra.
    Ja mam serdecznie dość oddawania głosu na mniejsze zło.
    Ktokolwiek byłby kandydatem PO, nie dostałby mojego poparcia.
    Fin!

  221. W 50-tym stanie Imperium Dobra wlasnie rozpoczela sie brand new doba. Zammknieto bary dla turystow. Wszytko po to by inni cudzoziemcy mogli wkroczyc. Ci z miotlami i mopami. Bo ktos posprzatac musi. A dontego nadaja sie tylko kolorowi.

    Jest to pocieszajace o tyle, ze sprzataczami nie sa juz dzisiaj nasi rodacy. Czterdziesci lat temu nie bylo zupelna rzadkoscia natknac sie, po polnocy, na zaloge mopiarzy rozmpawiajaca ze soba po polsku. Udawalismy wtedy z zona czystych Amerykanow. Jakos nie wiedzielismy jak sie zachowac natenczash

  222. Od zawsze podejrzewałem, że antyeseldowskie fobie w środowisku Gazety Wyborczej przybierają formę ‚fixum dyrdum’. Dzisiaj ukazała się triumfalistyczna informacja;
    ‚Lubelscy posłowie PO, SLD i Twojego Ruchu byli za przyjęciem konwencji. Przeciwko zagłosowało PiS i SLD. To zamach na naszą cywilizację grzmiała w Sejmie Małgorzata Sadurska z Prawa i Sprawiedliwości.’
    Dziwaczność informacji zdopingowała mnie do zrobienia zrzutu ekranu, który mam jako dowód, gdyż niedługo po tym ukazał się całkiem inny komunikat. Oczywiście można powiedzieć błąd … jednak takie błędy są wynikiem tego co się skrywa w głębokiej podświadomości.

    Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu prze mocy wobec kobiet i przemocy domowej, została przyjęta … wreszcie … jednocześnie z pewnym wstydem, gdyż to co powinno być oczywistością stało się przedmiotem żenującego sporu, gdzie przeciwnicy ratyfikacji udowodnili, że są ofiarami polskiej katastrofy edukacyjnej. Dwa dni temu, Joachim Brudzińskie, który jak mi się wydaje, nie może żyć bez Moniki Olejnik, a ona bez Joachima Brudzińskiego, w Radiu ZET, w kolejnym ‚miłosnym’ uścisku z Moniką Olejnik, powiedział na okoliczność, wówczas przyszłego, głosowania w sprawie przyjęcia konwencji przeciw przemocy, że; ‚jestem feministą, uwielbiam i kocham kobiety’ ale zagłosuję za odrzuceniem konwencji … oczywista oczywistość. Przynajmniej mnie Brudziński uspokoił deklaracją, że kocha kobiety, bo jak sobie pomyślałem, że może kochać mężczyzn, no to się wystraszyłem. Rozumiem, że pan Prezes wyszkolił sobie znakomitą sforę, godną pozazdroszczenia i jestem pewny, ze inni szefowie partii o czymś takim w skrytości marzą. Nie wystarczy jednak wskazać sforze kierunek szczekania , w którym sfora bez wahania szczeka, ale chodzi o to aby szczekała ze zrozumieniem. Pomyślałem więc, czy pan Prezes nie mógłby zarządzić takie wewnątrzpisowskie szkolenie … jakieś kursy, coś takiego jak ‚krótki kurs historii WKP(b)’, gdzie takiemu Brudzińskiemu wyłożono by łopatologicznie, że feminizm jest pojęciem socjologicznym i politycznym a nie pojęciem ‚ars amandi’. Pan Prezes sam powinien być tym żywotnie zainteresowany, gdyż taki niedokształcony Brudziński, idąc tym tokiem myślenia, mógłby, miłość Prezesa do kotów zinterpretować jako zoofilię … i to by się dopiero działo.

    Pozdrowienia.

  223. Stało się to, co było do przewidzenia. Prezydent Komorowski zgłosił zamiar kandydowania na drugą kadencję. Dlaczego miałby nie ubiegać się o taką „fuchę”?
    Przed jego wyborem na pierwszą kadencję na niniejszym blogu opublikowałem argumenty przeciwko jego kandydaturze, już przed pierwszą a następnie przed drugą turą, gdy stwierdziłem, że żaden z tych dwóch kandydatów (drugim był Jarosław Kaczyński) nie nadaje się do pełnienia tej funkcji. Został wybrany, a wiele osób głosowało na niego jako na mniejsze zło. Jego prezydentura potwierdziła moje obawy. Może się okazać, że teraz ta kandydatura będzie najmniejszym złem ale złem.
    Jedyną zaletą p. Bronisława Komorowskiego jako kandydata na prezydenta RP jest jego aparycja, a ściślej mówiąc, wygląd łagodnego starszego pana, życzliwego dla współobywateli. Ale czar pryska, gdy zaczyna wypowiadać się politycznie a właściwie ideologicznie. Szokujące są jego tyrady na temat wolności i niepodległości. To wypowiedzi wedle zasad propagandowych „notatnika prelegenta”, płytkie, jednostronne, prymitywne. Wolność propagowana, przez niego, to wolność bez ograniczeń, ponieważ nie wspomina o tym, że podstawową jej granicą jest wolność innych ludzi. A tak rozumiana wolność, to swawola, która była jedną z przyczyn upadku państwa przedrozbiorowego.
    Prymitywna jest również propaganda niepodległości Polski uzyskanej w 1989 roku, kiedy w wyniku ogólnoświatowych przemian politycznych uwolniła się od zależności od ZSRR. Ale także wkrótce po tym popadła w zależność od zagranicznych struktur kapitałowych i Kościoła Katolickiego.
    Wczoraj w TVN24 senator Cimoszewicz stwierdził, że wybór tego kandydata na prezydenta RP nie grozi podpaleniem Polski. Nie podzielam tego poglądu, ponieważ już obecny Prezydent wraz z rządem powoli podpalają Polskę przyłączając się do amerykańskiej politycznej i ekonomicznej na Rosję. Na szczęście nie jest to jeszcze agresja militarna, ale w dobie broni nuklearnej i środków jej przenoszenia, których zasięgiem jest objęty cały świat, oraz komputerowych systemów alarmowych, a także sytesmów odwetu martwej ręki, ta amerykańska polityka może doprowadzić do podpalenia całego świata. Do tej polityki, robiąc minę do złej gry, przyłączają się przywódcy UE wbrew europejskim interesom, swych narodów.
    Eskalacja nie tylko polskiej ale europejskiej rusofobii zaczyna przypominać wygasający antysemityzm, a jest ta rusofobia jest równie niegodziwa jak antysemityzm.
    Zamieszkali w obwodach Ługańskim i Donieckim Rosjanie, stanowiący tam przytłaczającą większość mają prawo do utworzenia tam swego państwa, zgodnie z zasadą samostanowienia narodów, która w tym przypadku ma większą merytorycznie wartość niż zasada nienaruszalności granic. Granice Ukrainy przed inkorporacją Krymu przez Rosję, dziedzictwo po nieboszczyku ZSRR, to granice dawnej Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Zostały one ustalone arbitralnie, bez pytania się o zdanie zamieszkałej tam ludności, podobnie jak niegdyś granice kolonii afrykańskich, które stały się później granicami państw afrykańskich, co było już powodem krwawych starć.
    PS. Antoniusie, wysokościomierz lotniczy może wskazywać ujemne wartości wysokości. Jest to bardzo czuły barometr aneroidowy, którego podziałka jest przedstawiona w geometrycznych jednostkach wysokości (metry albo stopy). Skala ta nie jest stała, jak w barometrach stacjonarnych, ale ruchoma, przestawiana przez członka załogi statku powietrznego, na wartość ciśnienia powietrza, na poziomie, który przyjmuje się jako zerowy. W zależności od wartości ciśnienia, na którą został nastawiony wysokościomierz, pokazuje on wysokość od poziomu, na którym takie ciśnienie panuje. Przy nastawieniu na tzw. ciśnienie standardowe (1013,25 hPa; 29,92 inch Hg; 760 mm Hg – wg kodu QFE), które jest wg Atmosfery Wzorcowej ustalone jako ciśnienie na poziomie morza, pokazuje on wysokości standardowe, tj. wysokości poziomów lotu, przydzielanych statkom powietrznym praz organy kontroli lotu, dla zapewnienia im separacji pionowej. Poniżej najniższego poziomu lotu w danej części przestrzeni powietrznej, przy wykonywaniu manewrów odlotowych i przylotowych, stosuje się, odpowiednio do lokalnej zasady, nastawianie wysokościomierza na ciśnienie lotniska zredukowane do poziomu morza (wg kodu QNH). Przy takim ustawieniu wysokościomierz na poziomie lotniska wskazuje jego elewację. Wysokościomierz ustawiony na ciśnienie rzeczywiste na poziomie lotniska (wg kodu QFF) wskazuje na ziemi wysokość zero. Jeżeli z tak nastawionym wysokościomierzem samolot znajdzie się poniżej poziomu lotniska, jak to zdarzyło się w tragicznym locie PL101, to wskazanie wysokości będzie miało wartość ujemną. Jeżeli to przeniżenie będzie niewielkie, to może być niedostrzeżone na wysokościomierzu, zważywszy, że najmniejsza działka jego skali wysokości to 10 m albo 10 stóp (tylko ok. 3 m!), a dopuszczalny przyrządowy błąd wskazań mieści się w granicach najmniejszej działki wskazań.
    Pozdrowienia

  224. @Kropkozjad
    Cieszę się, że się pokazałeś. Może zostaniesz na dłużej?

  225. Danuta Szaflarska ma 100 lat… Czego można jej życzyć?
    Wszystkiego, czego tylko zapragnie, jest warta tego i jeszcze oho!!!
    https://www.youtube.com/watch?v=Ly5_GGgAkDQ

  226. Kropkozjadzie,

    Tez witam ten twoj powrot cieplutko.

    Do twojego przypomnienia o przytlaczajacej rosyjskiej wiekszosci w obwodach luganskim czy donieckim dorzuce ostatnie przypomnienie amerykanskiej stacji tv Fox. Ta konserwatywna do szpiku kosci tuba Tea Party rzucila niewinnie, glosem komentatora: a co Putin zrobi, w tej niwej rundzie negocjacji nt. zakonczenia wojny we wschodniej Ukrainie, z niepodleglosciowymi referandami lugansko-donieckimi? Wygranymi, hands down, przez separatystow prorosyjskich? Przeciez on ich zdradzic nie moze! Zostalbyza taka zdrade pozbawiony nie tylko wladzy na Kremlu ale i glowy na ramionach.

    Te niektore cony czy neocony hamerykanskie. One czasem potrafia i realem poleciec. To tylko neoconka Vickey Nuland, z mezem Robertem Kaganem, w wirtualu operuja. Myslac ze Putin da sie tak latwo rozdzielic i z wladza i z wlasna glowa.

  227. Szanowna Pani Janino!
    Podobnie jak Pani uważam, że śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej, powinno być nie tyle może zakończone, ile powinno wydać owoce, które już dojrzały do narodzin. Jeżeli prokuratorzy, którzy je prowadzą mają tyle wiedzy i dowodów, ile podczas badania tej katastrofy zebrała komisja MAK i komisja Millera, to powinny być już postawione zarzuty osobom żyjącym, których działania doprowadziły do skandalicznych nieprawidłowości w 36 Pułku, które niewątpliwie wpłynęły na zaistnienie tej katastrofy, a nawet były jej pośrednimi przyczynami.
    Obawiam się jednak, że prokuratorzy, którzy tak zadbali o dobre imię Generała, który z dużym prawdopodobieństwem przyczynił się do tej tragedii, nie podejmą trudu przedstawienia zarzutów osobom podejrzanym nie tylko nawet o zaniedbania ale także i może nawet przede wszystkim o systemowe naruszanie elementarnych zasad przygotowania załóg samolotów rządowych, a także o dokonywanie oszukańczych potwierdzeń odbytych szkoleń, uzyskanych i aktualizowanych uprawnień lotniczych. Do tych osób należą również ci oficerowie, którzy mieli obowiązek sprawowania nadzoru nad działalnością tej ważnej jednostki wojskowej, i tych nieprawidłowości nie dostrzegli, przyczyniając się także do tej katastrofy. A ci oficerowie pełnili ważne funkcje w komisji Millera.
    Obawiam się też, że w ramach tendencji do dokopywaniem Ruskim, jeżeli tylko jest okazja, a także gdy jej nie ma, zostanie być może wszczęte postępowanie wobec rosyjskich kontrolerów.
    Zgodnie z lotniczym prawem międzynarodowym, rosyjskim i też polskim, rosyjscy kontrolerzy nie popełnili błędów czy zaniedbań, które mogłyby przyczynić się do tej katastrofy. Wynika to z zapisów korespondencji między załogą PL101 a rosyjskimi organami kontroli ruchu lotniczego. Natomiast rozmowy między rosyjskimi kontrolerami zarejestrowane i upublicznione wskazują na to, że kontrolerzy smoleńscy usiłowali zapobiec zagrożeniu bezpieczeństwa lotu, powodowanego przez warunki pogodowe, co właśnie Pani zauważyła. Zadanie kontrolerów wobec tego lotu nie przerosło ich, oni uczynili wszystko, co należało do ich obowiązków, a usiłowali uczynić więcej, co jednak nie leżało w ich uprawnieniach.
    Przesyłam ukłony.

css.php