8.04.2015
środa

Cyrylicą pisane

8 kwietnia 2015, środa,

I jak tu być mądrym w sprawie smoleńskiej katastrofy. Rozum oraz wszystkie kolejne dowody podpowiadają, że to była katastrofa lotnicza. Jarosław Kaczyński sugeruje jednak, że w tak prostą wersję wierzyć mogą tylko ludzie niemądrzy. Wybór między rozumem a Kaczyńskim jest wyborem zdecydowanie bardzo trudnym, wszak przez lata lider PiS uchodził, a dla niektórych uchodzi nadal, za wizjonera polskiej polityki.

Jeśli coś podpowiada, aby jednak opowiedzieć się za rozumem, który to wybór podparty jest jednak opiniami ponad 50 biegłych z różnych dziedzin, specjalistów od badania wypadków lotniczych, to głównie ubóstwo argumentacji zamachowej. To jest pisane cyrylicą – powiedział rzecznik PiS Marcin Mastalerek, który zresztą nigdy w zbytnie intelektualne zawiłości nie wchodzi i od razu wali toporem.

Dopóki w polskich rękach nie będzie dowodów (należy rozumieć: czarnych skrzynek i wraku), dopóty w śledztwo polskie nie można wierzyć – powiedział kandydat na prezydenta Polski z PiS Andrzej Duda, wyrażając tym samym głębokie zaufanie do wszystkich polskich instytucji zajmujących się katastrofą, a także do przeważającej części społeczeństwa, które jednak w zamach jakoś uwierzyć nie może.

I tej opinii nie zmienia nawet ostatnia pomoc, jaka właśnie nadchodzi z Niemiec – z tajemniczej notatki tamtejszego wywiadu, do której posiadania wywiad się jednak nie przyznaje. Ale wiadomo, jak się wywiad nie przyznaje, to coś musi być na rzeczy. A notatka wyraźnie ponoć mówi, że w samolocie rosyjskie służby zamontowały ładunki wybuchowe. Kandydat, ale także chór innych, wyraźnie zdezorientowanych ostatnim odczytem nagrań, wyznają najwyraźniej, czasem zresztą mówią o tym wprost, że Ruscy wszystko sfałszowali. Czyli ograli naiwnych Polaków, którzy sądzili, że mają nieograniczony dostęp do owych skrzynek i wraku, podczas gdy podsuwano im jakieś fałszywki.

To rzeczywiście musieli być specjaliści wyjątkowo niemądrzy, po prostu nie specjaliści, ale na przykład muzykolodzy i to z niewłaściwymi papierami. Muzykolożka od Macierewicza, która badała jaki odgłos wydaje brzoza, gdy uderza w nią samolot, jest w porządku, muzykolog bez papierów od Macierewicza jest po prostu facetem śmiesznym, a nie wiarygodnym ekspertem. Tak przynajmniej orzekł poseł Bartosz Kownacki, dodatkowo pełnomocnik smoleńskich rodzin.

Jakie jeszcze argumenty wytoczono przeciwko rozumowi? Oczywiście honor polskiego lotnika, który – jak wynika z ostatnio ogłoszonych nagrań – piloci tupolewa próbowali jednak ratować sami, chcąc przegonić z kokpitu osoby zakłócające ich pracę. Że nie byli odpowiednio przeszkoleni, bagatelizowali procedury, to już inna sprawa. Ale w ostatnich chwilach jednak próbowali.

No i jest jeszcze argument gry. To jest polityczna gra PO na kilka dni przed piątą rocznicą. PiS z żadną polityczną grą nie ma oczywiście nic wspólnego. PiS tylko katastrofę przeżywa i lubi to robić w wielkiej wspólnocie, najlepiej na Krakowskim Przedmieściu, czasem z pochodniami, aby tylko przegonić tego Komoruskiego, powiązanego z WSI, który w miarę zbliżania się terminu wyborów prezydenckich jest już nawet bardziej winny temu, co zdarzyło się pod Smoleńskiem pięć lat temu, niż Donald Tusk. Tak to przynajmniej ujął ostatnio Kaczyński. A przecież jeszcze niedawno to właśnie Tusk układał się z Putinem, na co są fotograficzne dowody.

Jak więc wyjść z owego zaklętego kręgu i sprawić, aby ludzie niemądrzy jednak zmądrzeli i nawrócili się na prawdę? Najprostsza odpowiedź to zmienić władzę, bo nowa – z Jarosławem Kaczyńskim, Antonim Macierewiczem i Andrzejem Dudą na czele – wreszcie katastrofę wyjaśni. Tyle że ta nowa władza, te obsadzone właściwymi ludźmi instytucje dostaną od Rosjan dokładnie te same czarne skrzynki, które badali dotychczasowi specjaliści, czyli wedle PiS sfałszowane, pisane cyrylicą (o ile dostaną, bo przecież rosyjskie śledztwo może trwać jeszcze kilka lat, wedle politycznych potrzeb). I co wtedy?

Każdy nowy smoleński przeciek uruchamia polityczną lawinę. Ten uruchomi lawinę wyjątkowo mocną, choć jeszcze daleko mu do tej, jaki spowodowała informacja o trotylu na tupolewie, kiedy to lider PiS chciał już rząd obalać, co oczywiście nie było żadnym działaniem politycznym, bo PiS Smoleńskiem nie gra. Ten przeciek jest wyjątkowo kłopotliwy – niby niczego nowego, co rozumem ogarnąć można, się nie dowiadujemy, bo przyczyny katastrofy są te same. Ale jednak sporo dopowiada na temat warunków, w jakich piloci pracowali i podejmowali decyzję o lądowaniu. Ten bałagan w kokpicie przeszedł najśmielsze oczekiwania. Argumentacja zamachowa staje przed nią jak przed ścianą, ale co to szkodzi.

PiS umie i lubi chodzić w zaparte, ma środowiska, które potrafi uruchomić, aby rzeczywistość zakrzyczeć, zamazać. Bo na końcu wyjść musi to jedno zdanie: cyrylicą pisane i już.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 874

Dodaj komentarz »
  1. A jeżeli cyrylicę zniesie szwabacha, to co?
    Będziemy szukać jakichś innych czcionek?
    Ważne żeby tekst zgadzał się z ideą, mniejsza o prawdę?

  2. W pewnej bajce zapewne niezbyt rozgarnięte dziecko zauważyło, że król był nagi.
    Mam nadzieję, że w końcu ktoś zauważy, że pan Kaczyński jest po prostu głupi.

  3. No, właśnie: przeciek… Dlaczego poważni ludzie zajmują się czymś, co jest nielegalne? Chyba że są to ludzie poważni na niby. A tak w ogóle to bardzo mi się podoba klęcznik do leżenia plackiem przed władzą, zastępuje publicystykę Paradowskiej, więc doskonale spełnia się w swojej roli.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dlaczego ocena raportu Millera ma być kwestią wiary? I raport Millera i Anodiny, mimo różnic, są zgodne w jednym: nie było zamachu. Także ustalenia polskiej prokuratury wykluczają zamach. Eksperci prokuratury wykluczyli obecność materiałów wybuchowych na wraku a ostatnie stenogramy tylko potwierdzają presję na pilotów jako przyczynę katastrofy. Jeśli ta kanalia twierdzi że był zamach to niech podważy ustalenia powyższych raportów. Ale oprócz produkowania bredni, łgarstw i oszczerstw te kanalie nic nie są w stanie podważyć. Przeciwnie, te załgane brednie były, jedne po drugiej, obalane przez ekspertów rządowych. Myślę że o zwolennikach zamachu nie powinniśmy, jeśli chcemy mówić prawdę, mówić inaczej jak załgane kanalie albo debile. Żadne inne słowa, oprócz obelg, do opisu tych kanalii nie pasują.

  6. Uporczywe utrzymywanie przez PIS, że Rosja dokonała zamachu na Lecha Kaczyńskiego, to również próba dowartościowania byłego prezydenta przez wmawianie jaki to on był niebezpieczny ( dlaczego ? ) dla potężnego, wschodniego sąsiada.

  7. Tylko czisza i brak komentarzy powinien byc najlepsza odpowiedzaia na rozne brednie, teorie i spekulacje.
    Cisza, ewentualnie smiech.Humor jest w stanie wykonczyc wszystko. Zupelnie nie rozumie, dlaczego tak wielu zajmuje sie urojeniami macierewicza i kaczynskiego.
    Pisze te nazwiska z malej litery swiadomie.

  8. A mnie uczyli, że już od czasów Piotra I Wielkiego w Rosji pisze się tzw Grażdanką (ros. skrót odprzymiotnikowy od grażdanskij szrift, tj. pismo świeckie)
    Widocznie w PiS o tym nie wiedzą i stąd ta cyrylica

  9. Nie wiem dlaczego sięgnąłem do Szwejka… „Powiadam panu, panie frajter, iż właśnie dlatego, że nie uciekł, sprawa jest całkiem jasna. Musi to być jakiś niesłychanie wyrafinowany człowiek. Jak go będą badali w wyższych instancjach, to powie, że przez cała noc drzwi były otwarte i że byliśmy pijani, więc mógł uciec, gdyby czuł się winnym. Całe szczęście, że takiemu człowiekowi nie wierzą, a jeszcze jak my pod służbową przysięgą powiemy, że to zmyślone i zuchwałe kłamstwo ze strony tego człowieka, to mu święty Boże nie pomoże i będzie miał o jeden paragraf na karku więcej.” Tak przecież wygląda logika prezesa Kaczyńskiego i jego kamaryli. Jeżeli nie ma dowodów, to znaczy, że przestępcy (czyli wszyscy inni, niż PiS) byli szczególnie wyrafinowani i przebiegli. I wszystko jedno, o jakie oskarżenie chodzi. Metodyka jest wciąż taka sama. Tragiczne, że na pond 25% społeczeństwa to działa…

  10. „I jak tu być mądrym w sprawie smoleńskiej katastrofy” – zastanawia się retorycznie Pani Janina.

    To wcale nie jest trudne. Jak to zrobić wiedzą członkowie setek komisji badających tysiące wypadków lotniczych na całym świecie. W 98,8% przypadków udaje się być mądrym. Częściowo po szkodzie, a częściowo przed szkodą, bo mądre wnioski z badań chronią potencjalne następne ofiary błędów, które skończymy się wypadkiem, kalectwem i śmiercią ludzi.

    Faktem też jest, że pomaga w tym mieszkanie w innym kraju niż Polska. Polska jest bowiem krajem szczególnym. Jedynym Takim.

    Wyjaśnienie katastrofy jakie mamy w raporcie rosyjskim i następnie w raporcie komisji Millera oraz elementach doprecyzowujących, jak w tym świeżym, z prokuratury wojskowej, pomagają unikać podobnych katastrof w przyszłości. Opierają się bowiem o rozum, racjonalność, rzetelne badanie, prawa fizyki, czyli rzeczywistość.
    Raporty te chronią zdrowie i życie ludzi.

    Wyjaśnienia pisoidalne, przeciwnie, zapewniają kolejne katastrofy w przyszłości, kalectwo i śmierć. Zamiast rzeczywistości rządzi wiara, mesjanizm, histerie spiskowe pomieszane z cynizmem, parówki, pękające puszki po piwie, fjuuu-bzziuuu i cyniczny łże-naukowiec prof. Rońda z resztą naukowców do góry nogami: prof Cieszewskim co myli drzewo z kupą desek, i mitomanami polonijnymi z USA co to pracowali dla NASA, a w Polsce czuli oddech morderców za plecami na krakowskim rynku i w toaletach restauracyjnych.

    Ponieważ mamy błyskawicznie malejącą populację Polaków w Polsce, mimo braku oficjalnych aborcji, kondomów i dżenderów, bardziej racjonalne jest zaakceptować produkcję komisji Millera.Oszczędza ona ludzkie życie, przez co Polakom w Polsce łatwiej będzie otrzymywać emerytury. Będzie miał kto na nie zapracować.

    Zgoda na produkcje pisoidalne jest zgodą na pogłębienie depopulacji Polaków, a w konsekwencji na emerytury poniżej progu przeżycia, co przyspieszy depopulację w postępie geometrycznym i szybko doprowadzi do likwidacji Polski w całości, wraz z Jasną Górą.

    Zdepopulowane, a więc i nie bronione połacie Polski łatwo obejmą hordy z Kremla, oraz głębi Azji: Pakistańczycy, Indusi, Kazachowie, Chińczycy. Oraz 2/3 Afryki.
    Wszyscy oni mają u siebie za ciasno i za przykro,a większość łaknie być w Europie, dokąd usiłują się przedzierać przez granice i kordony, z narażeniem życia.
    W sytuacji pisoidalnej, będzie to bezpieczny i przyjemny spacer do miejsca o miłym klimacie i wielu pustych kościołach, jak raz zdatnych na magazyny części komputerowych made in China, India, Bangladesh et caetera.

    Jeśli Macierewicz wygra wybory, otrzyma bardzo łatwo oryginały taśm z Kremla: będzie tam nagrane, jak Macierewicz rozkazuje pilotom lądowanie, wspomniany przez Gospodynię rzecznik pisoidalny Mastalerek wali toporem w skrzydło Tupolewa, a J. Kaczyński posługując się tajnym kodem z „Czterech pancernych” instruuje telefonicznie L. Kaczyńskiego tak: mama-mało-zdrowa-czytaj: ląduj natychmiast w Smoleńsku.

    Wiara pisoidalnych we wszechmoc Ruskich służb jest nabożna i religijna. Popełniają więc bluźnierstwo sądząc, że nie dowiedzą się z PRAWDZIWYCH TAŚM, że to nie oni osobiście dokonali zamachu.
    Bluźnierstwem,a do tego idiotyzmem jest też wadzić się z państwem, które wszystko może, przez co ma właściwości boskie. Należy złożyć broń, kolana oraz rączki i modlić się do Wszechmogącego. Putina.
    A następnie wiernie mu służyć.
    Prawdziwy Polak zawsze jest wierny.
    Totus Tuus.

  11. wiekszosc ciekawych blogow( nie tylko w „polityce”)
    albo
    a)przestała istniec
    b) zamarła
    c) skostniała

  12. …a gardlo to zdarly jackowi k., nie papierosy i siwucha,tylko te tabuny nienasyconych mistycyzmem, taplajacych sie w prawdziwie polskim bigosie, bisowiczów, a on jak ten glupi walil na nowo w struny, na próżno;

  13. Esteban Peres
    8 kwietnia o godz. 16:20

    Czy geniusz Esteban Peres mógłby nie robić za głupka?

  14. O! Nowy wpis!
    I jakiś desant, czy też grupa inicjatywna wylądowała…

    Co też nam pokażą młodzi?
    Podejrzewam, że to samo.

  15. Bardzo podobuje mi sie konkluzja wpisu Gospodyni bloga:

    „PiS umie i lubi chodzić w zaparte, ma środowiska, które potrafi uruchomić, aby rzeczywistość zakrzyczeć, zamazać. Bo na końcu wyjść musi to jedno zdanie: cyrylicą pisane i już”

    Jest to klu do tego wszystkiego. Tyle historycznych zwyciestw zesmy odniesli walczac z „cyrylica”. Wiec jak mozna dzisiaj nie wpadac w te same koleiny? W blota smolenskie zesmy wpadli dokladnie z tegoz powodu. Cyrylica!

  16. @Tanaka
    Aktualne, jak zawsze gdy w polu widzenia pojawia się sekta smoleńska. Moje, ale już było kilka razy cytowane w sieci.

    Ślimaczkę ślimaczek
    Prowadził pod krzaczek,
    Gdy pierwoj bajar
    Jebnuł w ruskij jar.
    Zadrżały przylaszczki:
    Pobladły im paszczki,
    A z jara koszmar
    Wychynął spod mar.
    Upiorny Maciorczyk
    Wyrwał z tutki orczyk
    I żywych – śród ciał –
    On po-do-bi-jał.
    Umywszy rączęta
    (Czystość to rzecz święta)
    Wszedł dziańdż jego glań
    Do knajpy Szafrań *).
    Gdy danie z forszmakiem
    Zlizywał ze smakiem,
    W jar-tutce nikt żyw
    Nie żył śród pokrzyw;
    Jedynie ślimaczek,
    Co skrył się za krzaczek,
    Dwie smutne przylaszczki
    I pół małej traszki.
    Przechodniu łzę swą
    Ty rozpyl pod mgłą,
    Co zbrodnię przykryła;
    Zła to jest mogiła
    ———————
    *) „Szafran”, to nazwa knajpy w Smoleńsku, gdzie wycieczka polskich parlamentarzystów, pod wodzą Antoniego Macierewicza, zjadła obiad, po czym pojechała z powrotem do Polski, po słowach Maciorszczyka: WRACAJMY JAK NAJSZYBCIEJ DO WARSZAWY. NAS TU WSZYSTKICH POZABIJAJĄ.

  17. Paradowska: „I tej opinii nie zmienia nawet ostatnia pomoc (… ) z tajemniczej notatki tamtejszego wywiadu, do której posiadania wywiad się jednak nie przyznaje. Ale wiadomo, jak się wywiad nie przyznaje, to coś musi być na rzeczy”.

    O Dżizas, no niemożliwe, żeby takie androny wypisywała czołowa publicystka III RP, w dodatku ulubienica Donalda Tuska. Tym bardziej, że nie jest stazystką. Że jak wywiad nie przyznaje się do przecieku to nieprawdą jest, że przeciek miał miejsce. Bo jak powszechnie wiadomo najbardziej prawdomówne i szczere są służby specjalne, że nawet ochronki i przedszkola powinny prowadzić. Droga Pani Paradowska, gdyby wywiad niemecki chciał informacje o Smoleńsku puścić oficjalnie to by je umieścił na swojej stronie internetowej. Ale nie mógł tego zrobić ze względu na konsekwencje prawne. Niemcy to nie Polska, ustawa o BND wyraźnie mówi, kto i jakim trybem może otrzymywac inoformacje od agencji. Dlatego BND puściła informacje pod stołem i później zdementowała, że coś takiego zrobiła. Ale kto trzeba to ten rozumie sygnał, Kreml także. CIA j robi inaczej, na pytania prasy agencja ma zawsze prostą odpowiedź: nie zaprzeczamy i nie potwierdzamy.

  18. RMF FM publikuje ciekawy wywiad z Jürgenem Rothem.

    Jürgen Roth: Nowe stenogramy z tupolewa?

    http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/fakty/news-jurgen-roth-nowe-stenogramy-z-tupolewa-jestem-bardzo-zaskocz,nId,1713061#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

    To co mówi Roth to trochę inny, trzymający się faktów świat, odległy od fobii i bajdurzenia tutejszych bywalców.

  19. Mauro Rossi

    Roth:
    „Rozmawiałem z wdową po generale Błasiku, która oczywiście bardzo dobrze go znała. Jej mąż miał jej wielokrotnie mówić, że kapitan ma pełną władzę w samolocie, że nikt nie może na niego wywierać nacisku, nawet prezydent. Tę myśl Błasik zaszczepiał swoim pilotom.”

    Jak ja czytam takie pierdoly to mi sie odechciewa. Wdowa wystawiajaca swiadectwo pracy swojemu sp. mezowi. Ludzie!

    Nie masz powazniejszych rzeczy do wniesienia na ten odrodzony po dwoch miesiacach blog?

  20. Caly swiat dobrze wiedzial jakim swirem byl prezydent Kaczynski. Walic w Ruskiego! – to bylo jego JEDYNE przeslanie zyciowe. Teraz niejaki Roth, Niemiec na dodatek, probuje to image przemeblowac.

    Dac seczego NATO wszystko.

  21. Dobrze napisany WPIS Gospodyni.

  22. juergen r.?
    pies na kobiety 😉

  23. …ma szeeeerokie plecy;

  24. Słusznie mówi tow. Paradowska – jej rozum i wszystkie dowody wskazują, że w Smoleńsku była katastrofa spowodowana wyłącznie bezczelnym tupetem Kaczyńskiego i Błasika. Kropka.
    Co do rozumu tow. Paradowskiej, nie dyskutuję, nie widziałem.
    Co do „dowodów” wszyscy widzieli. Widzieli kolejne płachty papieru, pracowicie zapisane, zwane „stenogramami” albo wręcz „nagraniami”. Skąd się wzięły – z kieszeni „ekspertów” i „specjalistów”. Bo nie z nagrań w czarnych skrzynkach – te oddano Rosjanom, żeby nie zginęły. Podobnie badania na obecność TNT – ci sami specjaliści ani śladu nie znaleźli. Choć szukali wytrwale, nawet stosując metody zupełnie nieprzydatne, wręcz z góry wykluczające znalezienie czegokolwiek. Do tego – wrak oddano Rosjanom, żeby nie zginął.
    Pomijając (na razie, jeszcze nie czytałem) książkę Roth’a o zamachu, nie mogę nie przytoczyć zdania p. Hypkiego, które podziela zresztą opinia publiczna w Europie: największym skandalem jest to, że winni bałaganu przed, w trakcie i po katastrofie – jeszcze nie siedzą.
    Pięć lat winno wystarczyć aby nawet Tusk czy Kopacz zdobyli się na identyfikację ministrów, urzędników i oficerów winnych karygodnych zaniedbań, oczywistego nieuctwa i bezmyślności na krawędzi demencji.
    Chyba, że „one nie chcą chcieć”.
    Jeśli jedynym celem reżimu jest unikanie odpowiedzialności, wymyślanie spiskowych teorii o szturmie na kokpit i pancernej brzozie, to jesteśmy skazani na podziwianie tworów „rozumu i dowodów”.
    Quousque tandem, Paradowska, abutere patientia nostra?

  25. Prośba
    Czesławie , czy mógłbyś pomóc?

  26. Dzien dobry
    Dziwię się Pani, że po tylu latach od kiedy wiadomo że kaczyński żadnym mężem stanu nie jest dalej uparcie stara się Pani polemizować z t kreatur

  27. Pani Redaktor!
    Zaczynam alergicznie reagować na hasło „katastrofa smoleńska” (na Wdowy Smoleńskie już od dawna). Ogólnosłowiański bałagan – po obydwu stronach granicy, nieprzestrzeganie procedur i woluntaryzm, są znane od pierwszych godzin po katastrofie. Lech Kaczyński był miłym człowiekiem i fatalnym prezydentem. Szans na reelekcję nie miał żadnych. I tylko ta niepotrzebna i głupia śmierć jest jego przepustką do narodowej mitologii? I co? I pp Kaczyński, Macierewicz et consortes uważają, że ościenne mocarstwo i krajowa PO już nie były w stanie poczekać kilka miesięcy, aż problem zniknie w sposób niejako naturalny?
    No i pomnik – jedyny powód stawiania pomnika – niepotrzebna , głupia śmierć. Powód do wiecznej pamięci. Szkoda tylko tych ludzi, którzy zginęli wespół z „pałacową wycieczką”.

  28. Oto cytat z Gazety Polskiej autorstwa Pana Kapuścińskiego:
    Tydzień temu red. Tomasz Sakiewicz napisał w „Gazecie Polskiej”: „Obchody 10 kwietnia stały się przedmiotem bardzo niebezpiecznej gry ze strony władzy. Trzeba na to odpowiedzieć godnie i ze spokojem, nie dając się wciągnąć w żadne prowokacje. Ale godna odpowiedź to pełne zaangażowanie. Musi być nas naprawdę wielu i walczmy o to, by ta rocznica była zauważona przez cały świat”.

  29. zezowaty – 9:16
    Niestety. Czesław już się nie pojawi. Nie żyje od ponad roku, o czym poinformował blogowiczów jego syn.
    Wszyscy, którzy wtedy byli obecni na blogu szczerze go żałowali, złożyli kondolencje rodzinie.
    Też mi brakuje jego mądrych komentarzy.

  30. Po ostatnim wypadku niemieckich linii lotniczych odczytano oddech i bicie serca pilota w kokpicie po paru dniach.

    W Polsce pod rzadami PO po 5-ciu latach zbiorowego zmagania sie z przedmiotem, po wydaniu dziesiatkow milionow, uzyciu „najnowoczesniejszego sprzetu” do odszumiania i kolejnych z niezliczonych analizach ” ëkspertow” ujawniono (!?) przeciek z kolejnego stenogramu gdzie jakoby general WYDAJE KOMENDY (!) pilotom (pewnie z kibla albo z drugiego konca samolotu wyszemrane do siebie samego stad ta koniecznosc superbadan).

    I akurat zblizaja sie wybory…

    Awantura smolenska ponownie wywolana zawsze miala szkodzic opozycji bo chodzilo o pokazywanie „winy prezydenta”, za stan i funkcjonowanie panstwa – ktorym rzadzi i rzadzilo PO.

    Cala afera smierdzi na kilometr i na pewno nie jest zaaranzowana przez opozycje

  31. Nela
    wiem – ale znasz lepszy sposób ?

  32. Pani Janino przyczyny katastrofy smoleńskiej nie są opisane cyrylicą przez tzw ruskich ale przez Mariana Hemara w wierszu Spadochroniarz który napisał 65 lat przed katastrofą smoleńską ale przyczyny te same. bałagan i niechlujstwo. Wezwali spadochroniarza
    Chłop jak z obrazu Kossaka
    Słuchajcie,powiedzieli
    Rzecz jest taka
    Wylecicie dziś w nocy maszyną przygotowaną
    Wyskoczycie z maszyny punktualnie o szóstej rano
    W obrębie dziesięciu kroków od miejsca wylądowania
    Znajdziecie rower na nim dokonacie zadania
    Zadanie jest w tej kopercie
    Otworzyć tuż przed skokiem
    Cześć rozkaz odpowiedział spadochroniarz z zadowoleniem głębokiem
    Wyleciał o północy, gdy dochodziła szósta
    Otworzył kopertę z instrukcją,koperta była pusta
    Pewnie w roztargnieniu ktoś instrukcji nie włożył
    Skoczył,pociągnął za sznurek spadochron się nie otworzył
    Szarpnął raz drugi i w rosnącym pędzie
    Pomyślał,cholera roweru pewnie też nie będzie

  33. zezowaty
    9 kwietnia o godz. 10:17

  34. don.dan
    9 kwietnia o godz. 10:42

    Świetne !
    Polska jest krajem poświęconym i zawierzonym.
    W związku z tym, spadochron nie jest potrzebny.Spadochroniarza unosi wiara.

  35. anumlik
    8 kwietnia o godz. 22:52

    O żesz, to najlepszy raport !

    To ja klękam
    i składam rączęta
    jak dwie przylaszczki
    i pół małej traszki

  36. Orteq
    9 kwietnia o godz. 2:29

    Wdowa po generale to nie takie śmichy-chichy. Ona jest „elementem układanki” dziennikarza, do której „wszystko się składa”.
    Dziennikarz: „ja nie mówię, że był zamach”. Po czym stawia tezę, że był, robi układankę do niej i mu się zgadza.

    Ta wdowa bardzo ładnie mówi. Co słowo, to laurka dla męża. Do układanki pasuje idealnie.
    No i sama rosyjska FSB zrobiła notatkę , w wykonaniu „wysokiego oficera”, którą oczywiście zna dziennikarz, bo „wysocy oficerowie” rozdają ją na konferencjach prasowych dziennikarzom.

    Elementem „układanki” jest też to, że „bardzo wiele” „poważnych głosów naukowców” mówi o zamachu. I że są na nich „naciski”, A w Niemczech to by było „niedopuszczalne”.
    Elementem układanki jest „poważny naukowiec”, w dodatku „naciskany”, czyli prof. Rońda. Który miał w sobie tyle cynizmu i mentalności oszusta,żeby publicznie, przed kamerami, na oczach kilku milionów widzów, skłamać. Że „kupił od rosyjskich służb zdjęcia”, które miały dowodzić zamachu.
    Dziennikarz, zapewne w ten sam sposób, nabył „notatkę” od wysokiego oficera” służb rosyjskich, która też udowadnia zamach.

    „nacisk” na prof. Rońdę, jeśli był, to był za mały. Za takie łgarstwo, kpinę, oszukanie milionów widzów i sprzeniewierzenie się rudymentom bycia naukowcem, należy się nie tyle „nacisk”, ale solidnie lanie., I wylanie z uczelni i każdego ośrodka badawczego oraz osobista infamia.

    Nic takiego jednak nie miało miejsca. Rońda działa dalej.
    Tak sobie niemiecki dziennikarz układa układanki, do których mu wszystko pasuje.

  37. Tanaka

    Jest odpowiedz na to wszystko. Co tam prof. Ronda

    „śp. Lech Kaczyński wpadł wkurzony do kabiny pilotów, wyrwał z rąk Arkadiusza Protasiuka stery i docisnął je, by wylądować w Smoleńsku.”

    Gen. Blasik jest niewinny

  38. Niewinnosc gen. Blasika okazala sie istotna gdy zadzialaly procedury zwiazane z przekraczaniem Bramy Perlowej

  39. Tanaka (11:11)

    „Spadochroniarza unosi wiara”

    W obcych jezykach ujmujac, padochroniarza unosi hot air

  40. Drażliwy temat i jak zwykle morze komentarzy, jak widać sam dałem się ponieść fali populizmu.

  41. A na zielonej Ukrainie bez zmian

    „Jakie są perspektywy zakończenia ukraińskiej wojny? – takie pytanie zadają sobie Ukraińcy, Rosjanie, a wraz z nimi cały świat. Niestety z napływających informacji wyłania się obraz dalszej eskalacji konfliktu i to nie tylko militarnej, ale także w innych wymiarach hybrydowej agresji. Według większości scenariuszy Ukraina stoi na przegranej pozycji, co w dużej mierze zawdzięcza samej sobie. Paradoksalnie cała nadzieja w Rosjanach, którzy zaczynają dostrzegać prostą zależność między wojennymi zwycięstwami Putina i pustką we własnych portfelach. ”

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Ukrainie-grozi-dalszy-rozbior-Uratowac-ja-moga-zmeczeni-wojna-Rosjanie,wid,17430673,wiadomosc.html

    „Skorumpowana, wynędzniała i nieprofesjonalna” – tak opisał ukraińską armię „The Telegraph”. Nie są to dziennikarskie wymysły, tylko relacja brytyjskich wojskowych, którzy ochotniczo szkolą ukraińskie oddziały.”

    Co z naszym dalszym promowaniem „rewolucji Majdanu” ? Prezes zadecyduje. W kampanii wyborczej

  42. Orteq
    9 kwietnia o godz. 12:32

    Czy to nie jest aby synonim Ducha Świętego?

  43. Orteq
    9 kwietnia o godz. 14:17

    Celnie podsumował to Kwasniewski ostatnio.
    Putin nie musi nic robić, tylko czekać na trzeci majdan….
    Ukrajńcy sami wywiozą przywódców którzy doprowadzili społeczeństwo do nędzy.

    Chętnych do dostarczenia dużych ilości gotówki Ukrainie jest stosunkowo mało.
    A sprzeniewierzanie dostarczonej pomocy- WSZELKIEJ-odbywa się na gigantyczną skalę.

  44. Afera smoleńska – uwagi poważne i żartobliwe

    @Tanaka

    „Hot air” i „duch sw.” to jednak nie musi być to samo. Sławny radziecki lotnik wskoczył z samolotu bez spadochronu, wylądował na ziemi bez szwanku, bo wybuch samolotu, który wcześniej był na ziemi niż on, uniósł go i zahamował ruch. A gazy radzieckich płomieni to coś świeckiego, a nie świętego.

    W zasadzie od dłuższego czasu nie czytam uwag Falicza, ale tym razem napisał prawdę – tak powinno być cicho w kokpicie, aby było słychać oddech generała (lekko alkoholowy) za plecami członków załogi.
    Jego tekst podobał mi się bardzo, więc skomentuję go kawałkami

    @Andrzej Falicz
    9 kwietnia o godz. 10:17

    ***Po ostatnim wypadku niemieckich linii lotniczych odczytano oddech i bicie serca pilota w kokpicie po paru dniach.***

    Tak dobrze słychać dźwięki tylko w sterylnym kokpicie (okazał się nawet zbyt sterylnym!). Nie było gawiedzi, którą trzeba było uciszać lub podszkolić z klap itp., ani generała z „rozsądną” oceną sytuacji, który aprobował wszelkie łamania procedur i „pomagał” załodze usilnie rozbić samolot!

    ***… ujawniono (!?) przeciek z kolejnego stenogramu gdzie jakoby general WYDAJE KOMENDY (!) pilotom (pewnie z kibla albo z drugiego konca samolotu wyszemrane do siebie samego stad ta koniecznosc superbadan).***

    Tu Falicz nie ma racji. Eksperci badali możliwość reakcji mikrofonów w kokpicie przy otwartym kiblu i nie było słychać ciężkiego oddechu generała, który był wtedy być może zajęty czym innym niż pomaganiem załodze. Doszły mnie słuchy, że fragment deski klozetowej z tego kibla zdobi nowa szatę królowej Polski (ale nie wiem, czy identyfikacja szczątku jest prawidłowa).

    Bardzo mi się podobał cytat z tego nowego źródełka prawdy, cytowany przez Orteqa:

    ***Roth:
    “Rozmawiałem z wdową po generale Błasiku, która oczywiście bardzo dobrze go znała. Jej mąż miał jej wielokrotnie mówić, że kapitan ma pełną władzę w samolocie, że nikt nie może na niego wywierać nacisku, nawet prezydent. Tę myśl Błasik zaszczepiał swoim pilotom.”***

    Znów widać, ze żony zupełnie nie znają swoich mężów. Z przecieków byłych podwładnych generała wyziera zupełnie inny obraz. Podobno zamieniał prywatne loty po fakcie, dopisując cel lotu w „kontrolny”, aby wylatać obowiązkowe godziny dla następnej gwiazdki. Wchodził do kokpitu i mówił do pilota: „Siedzi pan na moim fotelu”! Tak szanował hierarchię, obowiązującą w przypadku honorowych oficerów.

    To było na podstawie plotek, a jaki mamy dowód medialny? Olewał w 100 % przywileje kapitana statku powietrznego i przywitał „spóźnionego” pasażera, czyniąc honory pana domu, a był zwykłym pasażerem. To było widać w TV. Był jeszcze drobiazg – rozmowa zdenerwowanego pilota z „pasażerem”, nagrana przez kamerę lotniska, niestety bez głosu i nie dowiemy się już, jak generał pouczał pilota, który nie chciał startować bez pomyślnego meldunku meteorologicznego.
    Odnośnie dziwnej zbieżności uwag MAK i komisji Millera co do obecności generała w kokpicie, znamienne było wyjaśnienie Klicha. Stwierdził, ze Polak z jego otoczenia identyfikował w Moskwie głos generała. MAK miał prawo uwierzyć osobie znającej generała. Zrobiłbym teraz eksperyment śledczo-pedagogiczny i podawał wdowie fragmenty wypowiedzi – generała i dublerów. Koniecznie trzeba wplątać jego oryginalne wypowiedzi, pewnie istnieją nagrania i policja je znajdzie. Dawniej też w restauracjach pracowali kelnerzy, a małpeczkę generał podobno zaliczył. Ciekawy jestem, czy wdowa pozna mężulka w istotnych dla sprawy wypowiedziach..

  45. ”Dlaczego ocena raportu Millera ma być kwestią wiary? I raport Millera i Anodiny, mimo różnic, są zgodne w jednym: nie było zamachu.”

    Dlatego, że pytanie brzmiało nie ”Czy był zamach czy nie był?” tylko ”Co się stało? Co robić żeby było lepiej? Czy raporty są rzetelne i przynajmniej wewnętrznie spójne?”.
    Raport MAK to ”odwalcie się, tu macie dane i wyjaśnijcie sobie waszą katastrofę”. Trudno w takie coś wierzyć lub nie.
    Raport komisja Millera z kolei jest nierzetelna, zawierająca wewnętrzne sprzeczności i rażące błędy (na granicy fałszerstwa. Więc należy w niego wierzyć. Co pozostało?

  46. ”Ukrajńcy sami wywiozą przywódców którzy doprowadzili społeczeństwo do nędzy.”
    Daleko nie mają. Tam jest pełno latarń.

  47. Indoor prawdziwy
    9 kwietnia o godz. 17:19

    Na razie mamy 46 000 studentów z Ukrainy i jakieś 200 000 pracowników w szarej strefie.
    Rząd wielkości może się zmienić.
    Przy 2-3 milionach uchodźców ekonomicznych, może nasze Państwo nie wyrobić.
    Nie jesteśmy w stanie zagospodarować własnych obywateli, co dopiero obcych……

  48. Antonius
    9 kwietnia o godz. 16:52

    Radziecki lotnik da radę i z ‚cold air’
    W czasie II wojny, w okolicy Murmańska, jeden z nich został zestrzelony. Był poraniony, więc żeby się wydostać z samolotu, musiał go odwrócić na plecy, by go grawitacja wyciągnęła.
    Wypadł i spada. szarpnął za wyzwalacz spadochronu, a tu nic. Pociski zniszczyły wyzwalacz.
    Spada. I spadł.
    Mniej więcej z 2 kilometrów.
    W wielką zaspę śniegu.
    Kilka godzin później znalazł go patrol. Ledwo żywego. Ale wyżył i odżył.
    Radziecki lotnik.

    A co do Andrzeja Falicza.
    Rzadko czytam. Ten wpis niewiele ma treści i mało treściwie mówi. Raczej sarkastycznie, co trudno zmierzyć.
    Mówi raczej to co poza treścią.

    Trudno porównać rzeczywistość Niemiec i Polski. To są silnie różne światy. Podobne niby, a mało podobne.
    Państwo polskie marnie działa. Jest zawłaszczane przez tych lub tamtych. Tak było, od zarania, jest i będzie tak długo, jak długo nie będzie obywateli tego państwa, a mieszkańcy. Których zresztą ubywa nieustannie.
    System władzy nie działa dla obywatela, bo obywatel tego nie żąda (skoro go nie ma), a przeciwnych mu zawłaszczaczy na pysk nie wywala.
    Co z pierwszego wynika.
    Różnica, czt to PO czy PIS jest niemal żadna.
    PO dostało po PIS państwo skorumpowane i z tego korzystało. PIS też nie dostał państwa sprawnego. Swoje solidnie dołożył, by stan pogorszyć, I PO też.
    Nie może więc być śledztwa ani raportu idealnego.
    W istniejących warunkach, to co komisja państwowa zrobiła, uważam za możliwie dobre i co do zadania podstawowego (ustalić główne przyczyny katastrofy i jej okoliczności), w przybliżeniu wystarczające.
    Komisja powiedziała i napisała wiele o tym, jak bardzo państwo nie działa, choć nie napisała wprost: państwo nie działa.
    Tym niemniej, dużą część problemu ujawniła.
    Nie miała zresztą zajmować się stanem państwa, a katastrofą.

    Przesłuchy z kibla z ogona samolotu pominę, bo nie chce mi się dyskutować w ten sposób. Może niewyraźna mowa generała brała się stąd, że popiardywał w kabinie, lub którymś z 3-4 kibli na pokładzie, i to była ta bomba gazowa.
    Wolę się trzymać rzeczywistości, jeśli mowa na poważnie o poważnej katastrofie.
    Bo czasem, w wolnej chwili, też mam skłonności sarkastyczne.

  49. @wiesiek59, z godz. 18:32
    Nie jesteśmy w stanie zagospodarować własnych obywateli, co dopiero obcych
    Jesteśmy. Na niemal wszystkich „wolnych” placykach Warszawy latem jarzyny i owoce sprzedawały Ukrainki, którym właściciele straganów płacili grosze, za jakie polskie babiny by nie pracowały. Mieszkania sprzątają Ukrainki za pół tego, co żądają Polki. One zaś, te Polki, zapieprzają „u Niemca”, czego Ukrainkom nie wolno z powodu braku wiz. Mojemu znajomemu ukraińscy budowlańcy dopiero co postawili dom, za pieniądze, których żaden polski fachowiec nie wziąłby – woli zasiłek. A jeśli ma pracować, to za „prawdziwe” pieniądze u Niemca. I tak to się kręciło w pierwszym roku wojny na Ukrainie. W tym roku będą zapieprzać za straganem, sprzątać mieszkania i remontować chałupy już nie tylko w Warszawie, a w małych miasteczkach. I tak to się będzie kręcić. A mówienie i pisanie, że musimy (znaczy kto? państwo?) zagospodarować obcych, to Ty se między pośladki włóż. Oni sami się doskonale zagospodarują. Podobnie jak my w Anglii czy w Reichu.

  50. Jak już jesteśmy przy lotnikach radzieckich to przytoczę zdarzenie – oparte na faktach – z powieści W. Grossmana „Życie i los”. Z trafionego, palącego się myśliwca wyskakuje na spadochronie radziecki pilot. Szczęśliwie ląduje, nieco poparzony. Ale bez portek, bo te spłonęły. Siedział więc w bazie tygodniami, nie latał, czekając aż minie przepisowy półroczny, jeśli dobrze pamiętam okres trwałości munduru, bowiem nie było tam odważnego, który wcześniej wystawiłby mu asygnatę na nowe sorty. Wojskowi biurokraci od procedur, którym nigdy nie zdarzyło się powąchać prochu nie przewidzieli, że pilot z opresji może wyjść cało, tyle że bez gaci.

  51. Indoor prawdziwy

    ”Dlaczego ocena raportu Millera ma być kwestią wiary?

    Oczywiście, podlega ocenom. Przez ostatnie trzy lata został on rozbity w pył i dziś w ogóle nie ma o czym mówić. Ostatnia sensowną rzeczą jaką zrobiła komisja Millera była ocena raportu Anodiny w formie 160 pytań do MAK, sugerujących, że rosyjski raport trzyma poziom raportu Budrenki (w sprawie Katynia).

    I raport Millera i Anodiny, mimo różnic, są zgodne w jednym: nie było zamachu.”
    Dlatego, że pytanie brzmiało nie ”Czy był zamach czy nie był?” tylko ”Co się stało?

    Logika się kłania, i to nisko. „Co się stało” ma zakres największy z możliwych, niczego nie wyklucza, obejmuje również zamach. Zalecenia ICAO w przypadku katastrof jasno mówią, że jeśłi ginie głowa państwa należy w pierwszej kolejności rozpatrywac hipotezę zamachu. Z tego co wiadomo PW nie odrzuciła tezy zamachu.

  52. Indoor prawdziwy

    ”Ukrajńcy sami wywiozą przywódców którzy doprowadzili społeczeństwo do nędzy.”
    Daleko nie mają. Tam jest pełno latarń”.

    Ostry w swej prorosyjskości jesteś Indoor, ale uważaj. Jeśli patrzysz w przepaść to i przepaść patrzy na ciebie.

  53. Z ta przepascia patrzaca tos sie udal. Sp. Prezydent Kaczynski tez patrzal w przepasc..

  54. Szanowna Pani Janino!
    Opublikowanie przez media nowych bardziej pojemnych odczytów rejestratora dźwięków, co było możliwe dzięki doskonalszemu skopiowaniu oryginały zapisu, zaszokowało opinię publiczną nie tylko ze względu na ich treść, ale także dla tego, że NPW, mając od dawna nowe dwie wersje odczytów, nie ujawniła tego faktu publicznie, w czasie ostatniej swej konferencji dla prasy.
    Czyżby NPW nie zdawała sobie sprawy z tego, że na skutek przyjęcia w Polsce zasady wolności słowa bez realnej odpowiedzialności za słowo taka wieść nie wycieknie?
    A może był to przeciek sterowany? Kto mógł ten przeciek zorganizować?
    Czyżby prokuratorzy wojskowi byli tak oderwani od społecznych realiów, że nie zdawali sobie sprawy ze skutków takich przecieków?
    Oczywiście ujawnili się hałaśliwie wrogowie wszystkiego tego, co „pisane cyrylicą”, chyba że to cyrylica prosto od panów Poroszenki i Jaceniuka.
    Trzy zajadłe „na cyrylicę” panie zażądały śledztwa międzynarodowego. Słuchać nawet wsparcie dla ich żądań.
    A ja dziwię się p. mecenas Wasserman – wykształconej prawniczce, że w tych postulatach nie zgłasza konkretów. Czy chodzi jej o międzynarodową komisję do zbadania wypadku lotniczego w celu ustalenia jego przyczyn i okoliczności, czy o międzynarodowy zespół prokuratorski do prowadzenia śledztwa sensu stricte, które ma doprowadzić do ustalenia, czy wypadek był spowodowany przestępstwem, a jeżeli tak, to kto je popełnił i jakie zarzuty należy mu postawić?
    Czy Pani Mecenas wie jaka jest podstawa prawa państwowego lub międzynarodowego do powołania takich organów, i według jakich procedur te organy miałyby prowadzić postępowanie? Może brak jest takich podstaw prawnych, i wtedy konieczna jest inicjatywa ustawodawcza i konferencja międzynarodowa dla zawarcia umów międzynarodowych? A może wystarczy poszperać w konwencjach oenzetowskich?
    Rodzą się też pytania:
    Dlaczego od razu nie zastosowano doskonalszej metody kopiowania i odczytu? Czy brak było wiedzy, sprzętu, a może ochoty, aby odczyt był doskonalszy i bardziej pełny?
    Znów pojawiają się zdania, że trzeba wreszcie dojść do prawdy o smoleńskiej katastrofie, co świadczy, że wiele osób nie przyjmuje do wiadomości wyników badania tego wypadku przez Komisję MAK (napisanego cyrylicą, chociaż po angielsku!) i Komisji min. Millera.
    A tę puszkę Pandory otworzył niegdyś premier Tusk, który przesłaniu projektu (!) raportu Komisji MAK, publicznie ogłosił, że raport ten jest nie do przyjęcia, ponieważ całą winą i całą odpowiedzialnością obarcza stronę polską, mimo że w projekcie raportu nie było ani jednego słowa o czyjejkolwiek winie i odpowiedzialności.
    Pisaliśmy na temat tej katastrofy wraz z śp. Czesławem, Leksem, Indoorem Prawdziwym i innymi komutatorami, najczęściej na blogu naszej Gospodyni i pod jej poza blogowymi artykułami na ten temat. Niedawno, gdy religia smoleńska odżyła popełniłem na blogach polityki kilka komentarzy, pod następującymi artykułami:
    – Janina Paradowska: „Zakończmy smoleńskie śledztwo przed rocznicą katastrofy (tu specjalny wpis dla Antoniusa: 6 lutego, godz. 18:08)”.
    – Krzysztof Burnetko: „Konferencja prokuratury ws. katastrofy smoleńskiej: Bez sensacji”.
    – Grzegorz Rzeczkowski: „Nowe zapisy z kokpitu tupolewa poszerzają wiedzę o katastrofie i potęgują zamieszanie – Chaos we mgle”.
    Wstręt do cyrylicy ujawniła również NPW, która postanowiła postawić zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy lotniczej i wręcz przyczynienia się do niej (o ile dobrze pamiętam) dwóm kontrolerom lotniska Siewiernyj, mimo że ich działania w stosunku do samolotu PL101 były zgodne z rosyjskim prawem lotniczym, dotyczącym lotów w rosyjskiej przestrzeni powietrznej statkom powietrzny zagranicznym. Ale ruskim trzeba dokopywać ile się da, nawet wtedy, gdy można złamać nogę wymierzającą kopniak.
    Przesyłam ukłony.

  55. Przepraszam za pomyłkę. Jest zdanie: „Pisaliśmy na temat tej katastrofy wraz z śp. Czesławem, Leksem, Indoorem Prawdziwym i innymi komutatorami”, a powinno być: „Pisaliśmy na temat tej katastrofy wraz z śp. Czesławem, Leksem, Indoorem Prawdziwym i innymi komentatorami”.

  56. Kropkozjad (22:07)

    „ich [kontrolerow] działania w stosunku do samolotu PL101 były zgodne z rosyjskim prawem lotniczym, dotyczącym lotów w rosyjskiej przestrzeni powietrznej statkom powietrzny zagranicznym.”

    Dokladnie. Jedyny mozliwy powod do oskarzania rosyjskich kontrolerow o cos moglby byc taki, iz oni nie zabronili Protasiukowi ladowania. Czy NPW o to chce ich skarzyc?
    Z tego co slychac na miescie, chyba niezupelnie o to..

    Bo ze nikt zamieszany w organizacje i wykonanie tego nieszczesnego lotu nie wychodzil z siebie by pomoca sluzyc to wszyscy doskonale wiedza. Niestety, na niewychodzenie z siebie zeby samobojstwom zapobiegac, nie ma paragrafu. Ani w prawie lotniczym ani w zadnym innym.

    Cos mi sie zaczyna wydawac, ze oskarzanie kontrolerow o cos raczej do zadnych sadow nie trafi

  57. @anumlik!

    Ty się nie czepiaj automatu o nazwie @Wiesiek59.

    On jest sterowany z Jackowa i operatorowi mało USD płacą.
    Operator rzuca papierki na podłogę i pluje na nią. I przychodzi murzyn i sprząta. @Wiesiek59 chciał być odźwiernym u Rotszylda ale nie dopuścili go nawet do castingu. Więc się mści.

    Co on może wiedzieć o myciu okien przez Ukrainki, skoro kiepsko opłacony złośliwy murzyn zostawia szyby z namazanym brudnym napisem: Chwała Stalinu!

    Praca depeszowca prowadzi do nieuleczalnych złych nawyków, a na rencie coś trzeba robić i bronić się wyzdrowieniem, bo przebierania ziemniaków zapędzą …

    Rozumiem uszczypliwość wobec ludzkiego oszłoma, ale w postnowoczesności dokuczanie automatowi, to dalsze klopty dla amerykańskiej służby zdrowia oraz obciach. Nie sprawiaj ich!

    Wstydź się @anumlik!

  58. anumlik
    9 kwietnia o godz. 21:23

    W moim przekonaniu, Państwo nie będące w stanie zapewnić swoim obywatelom przyszłości w kraju, jest niewydolnymi elitami rządzone.
    To patologia.
    A rozwój szarej strefy i niewolniczych stosunków, zrodzi konkretne problemy.
    Ze wzrostem przemocy włącznie.

    Jest się z czego cieszyć?

  59. Wiesku!

    Ukraincy, a juz Ukrainki w szczegolnosci, wiedza jak przeczekac kryzys: w Polsce.

    http://www.newsweek.pl/prostytutki—towar–s-eksportowy-ukrainy,40875,1,1.html

    „Co czwarta licealistka na Ukrainie marzy o karierze prostytutki. Dla seksbiznesu kryzys gospodarczy to jak wygrany los na loterii. Dwudziestodwuletnia Dasza przyjechała do Polski dwa miesiące temu z Iwano-Frankowska. W rodzinnym mieście pracowała w banku. Siedziała w okienku i obsługiwała klientów. Nic nadzwyczajnego. W Warszawie też obsługuje klientów, tyle że w agencji towarzyskiej w centrum miasta. Bank Daszy zamknięto, w rodzinnym mieście innej posady nie znalazła. – Wiedziałam, do jakiej pracy jadę – mówi Dasza. – Popracuję kilka miesięcy, żeby mieć za co żyć na Ukrainie do końca roku i może jakoś przeczekam kryzys.”

    Pytanie za 5 hrywien: czy ukrainski kryzys moze kiedykolwiek przeminac? Bo do tej pory to on trwa w fazie ustawicznej progresji. Czyli, trynd wzrostowy posiada ten kryzys. To tak tytulem wyjasnienia.

  60. ”komutatorami”
    Komutator też brzmi dumnie.
    ”Ostry w swej prorosyjskości jesteś Indoor, ale uważaj. Jeśli patrzysz w przepaść to i przepaść patrzy na ciebie.”
    Mój komentarz nie jest prorosyjski. Stwierdzam fakt. Uważam, że jeśli Ukraińcy ruszą na swoich obecnych przywódców, to wariant rumuński to przy tym to będzie jak film w kanale ”Romans”.

  61. @Staruszek
    Wstydzę się.

    Wstydem mocno zasromany,
    Niczym parob w Ferdydurce,
    Nabił staruszek $-many
    Do dwóch luf w dwururce.
    Strzelił! Hukiem przerażone
    Rozpierzchnęły się wróbelki;
    Putinowe obie żony
    Sypnęły wraże rubelki.

  62. „Dla seksbiznesu kryzys gospodarczy to jak wygrany los na loterii.”

    Te wszystkie Rotszyldy to normalne alfonsy. Oni powoduja kryzysy gospodarcze tylko dlatego, zeby podbuchac seksbiznes. Dlaczego nikt przedtem do tej podstawowej prawdy ekonomicznej nie dotarl? Ja ne znaju

    Posumujmy.

    Te wszystkie Rotszyldy, kryzysy finansowe powodujace, to sa normalne alfonsy. Bo w obcym jezyku ujmujac, pimp to alfons. Wszystkie ‚Johny’ zas to klienci tego samego biznesu. Kapitalizma to prostytucja. Plain and simple. Go Johny go

    https://www.youtube.com/watch?v=ZFo8-JqzSCM

    Nadszedl NajwyzszyCzas zeby sie upomniec o jakas nagrode, wyroznienie czy tylko medal w dziedzinie odkrywania ekonomicznych praw tego swiata

  63. @Orteq, z godz. 0:23
    A klucz do wygódki nie wystarczy? Własnej. Na polu golfowym? Też własnym. I cacko z dziurką, na osłodę.

  64. @NELA
    Finał sprawy, którą byłaś zainteresowana. Ostro zadziałała Krajowa Rada Komornicza, chroniąc własne środowisko.
    http://wiadomosci.onet.pl/lodz/lodz-asesor-ktory-zajal-rolnikowi-ciagnik-dyscyplinarnie-usuniety-z-zawodu/flld8q

  65. anumlik
    Wszystkowiedzący Wiesiek59 bzdury wypisuje na temat Ukraińców w Polsce i „szarej strefy”. Znam dobrze ten temat z autopsji od co najmniej 10 lat dzięki „mojej” Ukraińce i jej rodakom w Polsce pracującym, których wielu poznałam i którzy bynajmniej sobie nie krzywdują, a pracują całkiem legalnie (ci którzy chcą, bo inni wolą ryzykować na czarno, ale to ich i pracodawców problem).
    Wielokrotnie wysyłałam zaproszenia do pracy na rok, na podstawie których można przedłużać wizę pobytową, płacić podatki i ubezpieczać się zdrowotnie.
    Zwłaszcza ostatnio (co zrozumiałe) wielu ludzi stamtąd stara się o pobyt stały ze skutkiem pozytywnym.
    Ukraińcy mają dobrą opinię jako pracownicy, nie tylko męskie „złote rączki” i sprzątaczki, bo spotkałam już lekarzy z Ukrainy, czy np. sprzedawców w sklepach. Blisko mojego domu „załoga” w Żabce pochodzi w całości z Ukrainy. Ostatnio dołączyła Czeczenka muzułmanka, w tradycyjnej chuście. Kosmopolityzujemy się.
    Czy są wykorzystywani, sekowani? Nie inaczej, jeśli w ogóle, jak Polacy pracujący np. w Anglii.
    Wedle stawu grobla. Im pasuje u nas, nam bardziej na starym Zachodzie, już w ramach UE, a więc z automatu legalnie. Chyba że ktoś chce przechytrzyć tamtejszego fiskusa, ale to już na własne i pracodawcy ryzyko.

  66. A tu wyjasnienie tego wszystkiego

    „Jakie piękne samobójstwo” Rafała A. Ziemkiewicza. Premiera książki 21 maja.2014 r.

    ” Autor bardzo dużo uwagi poświęca perfidii i przebiegłości brytyjskiego premiera Churchilla, który jawi się jako główny winowajca dokonanego wespół ze Stalinem podziału Europy. Nastąpiło tu wyraźne zachwianie proporcji i pomniejszenie roli prezydenta USA Roosevelta, najlepszego sojusznika Stalina, będącego pod naiwnym urokiem „wujaszka Joe„.

    Wielka Brytania w trójce mocarstw miała najmniej do powiedzenia. Ziemkiewicz w ogóle nie wspomniał o sprawie, która przynajmniej częściowo usprawiedliwia Churchilla. Otóż w 1943 r. był on zwolennikiem alianckiego uderzenia w ”miękkie podbrzusze Europy”, tj. desantu na Bałkanach. Pomysł ten, który mógł ochronić kilka państw przed komunizmem i osłabić Sowietów, został zgodnie odrzucony przez Stalina i Roosevelta.”

    Ten Ziemkiewicz. Jest on, czy nie jest, wyznawca Churchilla? Bo ze on nie moze byc wyznawca ktoregokolwiek z naszych obecnych przywodcow, to mamy jak w banku Rotszylda

  67. A jesli o Ukraine chodzi

    „Stosunki polsko – ukraińskie powinny być jak najlepsze ale najpierw z ust Poroszenki powinno paść słowo Wołyń. Takie słowo nie padło ani razu w czasie jego przemówienia w polskim sejmie. Polski prezydent idzie jego śladem i udaje ze Wołynia nie było.”

    Nie wyszlo z udawaniem, ze Katynia nie bylo. Czy wyjdzie z udawaniem, ze Wolynia nie bylo?

  68. Sa postepy historyczne

    „Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła w czwartek ustawę, która uznaje prawny status uczestników walk o niezależność kraju w XX wieku, w tym członków Ukraińskiej Armii Powstańczej. Projekt ustawy wniósł syn komendanta UPA Jurij Szuchewycz. Za przyjęciem ustawy opowiedziało się 271 deputowanych w 450-osobowym ukraińskim parlamencie.”

    http://www.tvp.info/19594670/mowie-upa-odpowiada-za-ludobojstwo-polakow-ukraincy-scigajcie-mnie

    „Ustawa ta została przyjęta kilka godzin po obecności polskiego prezydenta Bronisława Komorowskiego w parlamencie ukraińskim. Dzisiaj pan Komorowski został potraktowany szczególnie. Po jego wystąpieniu, kilka godzin później ten sam parlament przyjął ustawę o oddaniu czci wszystkim, którzy walczyli o wolność Ukrainy, w tym też UPA”

  69. anumlik – 1:07
    Śledzę sprawę. Dobre i to, co sąd postanowił, ale uważam, że to tylko początek większego rozliczenia, które powinno być prowadzone w świetle jupiterów.
    Teraz kolej na właściciela komisu – pasera i szefa kancelarii komorniczej, który regularnie bierze urlop na dzień planowanej akcji zajęcia mienia nie temu akurat, kto jest dłużnikiem.
    To się nie powinno skończyć na ukaraniu narządu.
    Trzeba złapać za rękę, która ten narząd trzyma i kieruje, gdzie trzeba.
    Lece, pędzę! Kijki czekają, zbiórka o ósmej!

  70. Jeszcze troche i bedziemy uwazali naszego najblizszego sasiada, Ukraine, za najwiekszego przyjaciela oraz sojusznika. Wszystko dzieki Putinowi. Pytanie tylko sie wciska: czy Ukraincy uporaja sie z polskim Wolyniem? Bo bez tego nie moze byc pojednania Polakow z Ukraincami. Pilsudski zas nie zyw jest od lat osiemdziesieciu

  71. @NELA
    Trzeba złapać za rękę, która ten narząd trzyma i kieruje, gdzie trzeba.
    Przeca o tym pisałem na samym początku „afery”. Mafia komornicza (jedna z najlepiej „zarabiająca” grupa zawodowa w Polsce) pozbywa się ze swojego grona (zakaz sprawowania zawodu komornika) jednego ofiarnego kozła, a sama dalej bezkarna.

  72. Cale to gadanie i specjalistycznym sprzecie i specjalnych metodach odczytu, ktore wymagaly 5 lat olbrzymiej pracy najwiekszych specjalistow by oglosic co kto mowil lub jakie komendy wydawal w kokpicie to wyraznie jakas bzdura.

    Czujniki jak wiemy z ostatniej katastrofy niemieckich linni lotniczych wychwytuja ODDECH i BICIE SERCA…
    Jak w ogole mozna uwierzyc, ze specjalistyczny sprzet w Tupolewie nie nagral rozmowy lub tym bardziej komend a jedynie tajemnicze trudne do odcyfrowania szmery?
    Co w takim razie mial nagrywac?…

    W 5 lat przy superodszumianiu odczytano za pewne co gadal pod nosem do siebie jeden z drugim w salonce lub w koncu samolotu.

  73. Jak można stosować jakiekolwiek porównanie odsłuchiwania nagrania ze sterylnej kabiny samolotu z nagraniem z wnętrza autobusu, tramwaju, czy też windy; gdzie ktoś włazi, wyłazi, coś tam popija, gdzieś się wciska i zagląda przez ramię?
    Co to w ogóle za porównanie?
    Czy AF uważa uczestników tego blogu za inteligentnych inaczej?

  74. @Kropkozjad
    9 kwietnia o godz. 22:07

    ***Szanowna Pani Janino!***

    Szanowny Kropkozjadzie!

    Piszesz tak ładnie do gospodyni blogu, ze nie mogę być gorszy! Podajesz link do poprzedniego (lub jeszcze dalszego wpisu), przeznaczonego dla mnie. Próbowałem znaleźć komentarz metodą CTRL F, ale zapomniałem daty i może znalazłem inny, gdzie mi wyjaśniłeś wątpliwości o ujemnych wartościach wysokości, wskazanych przez wysokościomierz barometryczny. Było dla mnie oczywiste, że to zgodne z prawami fizyki, ale czy stosowane przez konstruktorów, tego nie wiedziałem.
    Orteq był pewnie po tej informacji fałszywym wizjonerem, pisząc, że załoganci, plus pomocnik „DSP”, czytali na głos ujemne wartości i byli zadowoleni. Chyba przesadził, bo patrzyli głównie na radiowy przyrząd (nie ma ujemnych wartości), drugi pilot lub DSP chyba tylko dwukrotnie na dobrze kalibrowany barometryczny przed drugim pilotem, ale na wysokości „dodatniej” (2-8-0 i 230), potem chyba go olali, bo nikt ujemnych plusów nie meldował – chyba, że okaże się jeszcze dokładniejszy stenogram!
    Jeśli połączyć, przesiać i uporządkować informacje z naszych komentarzy na tym blogu pod wpisem o Smoleńsku, wtedy mamy obraz jasny, może nawet dla prawniczki Wassermanowej, bo wszystko trzeba by zacząć od nowa -od próby ustalenia czy lot był cywilny, wojskowy czy hybrydą. 5 lat temu najlepsi specjaliści od prawa międzynarodowego nie doszli do porozumienia i nie ma żadnej poważnej instancji międzynarodowej, która chciałaby się podjąć tak paskudnego zadania. Może pani Wasserman skłoni pana Tuska do stworzenia takiego gremium w Europie? Przez najbliższych 5 lat udałoby się może opracować dla takiego tworu procedury, podobne do tego chicagowskiego paragrafu, na który się zgodził, zresztą słusznie, pan Tusk w Smoleńsku.
    Zakładając, że był to samolot i lot wojskowy, można by przy okazji wypełnić ramy istniejącego porozumienia treścią w postaci procedur, to też jest praca dla dużej grupy prawników przez kilka lat.
    Pan Tusk nie mógł pójść tą drogą i pozwolić w tym okresie gnić szczątkom „poległych” i „rdzewieć” nawet aluminium, zabraniając Rosjanom dotykania szczątków pasażerów, samolotu i brzozy, bo nie są uchwalone procedury! Czy wtedy rodziny ofiar były by zadowolone? Ptactwo i dzikie zwierzęta naziemne, do tego radzieckie, buszowałyby ochoczo na tym rumowisku. Wtedy może nie byłoby już nogi ruskiego generała w trumnie prezydenta? Skonsumowana przez „wołki”!
    Rozsądek wskazał jedyną drogę, aby natychmiast przystąpić do pracy – zaakceptować dobrze opracowane procedury cywilne – chicagowskie – powszechnie stosowane. Ten idiotyczny zarzut wobec premiera, że „oddał w ręce wroga” prawo badania katastrofy, u mnie wywołuje pytanie:
    „W jakim kraju była ta katastrofa i czy to władze tego kraju zaprosiły Polaków do tego lotu”?
    Gdy piękny rosyjski samolot rozpieprzył się w Indonezji, to potężne mocarstwo atomowe – putinowska Rosja – nie uzyskała prawa nawet szukania czarnych skrzynek, pozwolono Rosjanom tylko pomóc w opracowaniu danych. Może Rosjanie przywieźli lepsze magnetofony niż Polacy do Moskwy? Wtedy Indonezyjczycy mieli od razu dobre nagrania. Każdy dalszy postęp w sprzęcie i oprogramowaniu może dać kilka nowych wyrazów w stenogramie smoleńskim, ale czy to cokolwiek zmieni?
    Wysłuchałem mecenasa Giertycha u Moniczki. Mówił przeważnie mądrze, ale tak jak ja i pewnie miliony Polaków posłuchałby chętnie rozmowy bliźniaków krótko przed katastrofą. Tu Moniczka zabłysła brakiem inteligencji i profesjonalizmu dziennikarskiego, bo stwierdziła stanowczo, że prokurator S. słuchał tej rozmowy i wie, ze dotyczyła wyłącznie zdrowia mamusi. Giertych jej wytłumaczył, że nie mógł słyszeć rozmowy, nie będąc ani w salonce tupolewa, ani w sypialni Jarosława K., tylko bazuje na bardzo prawdopodobnych kłamstwach Jarosława K., które podał podczas przesłuchania.
    Był podobno świadek tej rozmowy, Bielan, który mógł usłyszeć przynajmniej połowę tej rozmowy – i domyśleć się reszty, ale trzyma to w tajemnicy jako hak na prezesa.
    Dlaczego uważam, że Jarosław K. skłamał w prokuraturze? Uważam go za bardzo niedobrego człowieka, ale nie za kretyna, jak i jego brata. Wiem z doniesień oficjalnych, że Lech K. spóźnił się na samolot, ale jeszcze miał informacje aktualne o zdrowiu mamusi. Nie pamiętam, skąd je miał, ale to się da ustalić. Zadzwonił jeszcze na lotnisku do brata, uspokoił go odnośnie stanu zdrowia matki i zalecił mu pójść spać. Potem nagie dowiedział się od Kazana, że misja partyjna jest zagrożona. Przerażony zadzwonił ze służbowego telefonu stacjonarnego do – chyba już śpiącego brata – i pieprzy coś o zdrowiu mamusi, choć nie miał znikąd nowych informacji na temat jej zdrowia? Tylko kretyn postąpiłby w ten sposób, a inny kretyn uwierzyłby w taki przebieg rozmowy.
    Przecież znanym zwyczajem prezydenta było radzenie się brata w najdrobniejszych sprawach, co go ośmieszyło w Brukseli i zachodni politycy przestali go pytać o cokolwiek, tylko od razu dzwonili do premiera Kaczyńskiego, olewając obecnego prezydenta Kaczyńskiego, figuranta swego brata..
    Może dożyję chwili, gdy dowiem się, o czym naprawdę mówili bliźniacy i kto posłał setkę VIPów na śmierć???
    Może Bielan pęknie i jego zapiski z tej rozmowy dostaną się do prasy, może dopiero wtedy, gdyby został przypadkowo „samobójcowany”?

  75. Wszystko wyjaśnia sakramentalne: Polak, by tego nie zrobił!
    Stad te uporczywe szukanie winnych po stronie rosyjskiej.
    Mitomania w pełnej krasie.

  76. @Tanaka
    „Kaczyński koniecznie chciał to.”

    Heh, tak, Kaczyński osobiście wybierał lotnisko, weź się puknij. Strona polska nie chciała, ale nie widziałem nigdzie żeby to sam Kaczyński zdecydował, masz na to jakieś dowody czy przemawia do Ciebie tylko chęć dowalenia Kaczyńskiemu? Nawet w tym dniu? Rany, co za obsesja.

  77. fidelio
    10 kwietnia o godz. 13:15
    Kolego Maryjanie
    Kancelaria Prezydenta nie chciała gdzie indziej. Kancelaria pracuje na rzecz Kaczyńskiego. Kancelarii mówi co chce mieć, Kaczyński.
    Moskwy nie chciał.
    Nawet jeśli nie Kaczyński wydał polecenie: Smoleńsk, to jego urzędnicy dostali od niego zgodę.
    Dla mnie zresztą to obojętne – Kaczyński czy jego Kancelaria. Kaczyński był powodem organizacji wizyty w Katyniu i Kaczyński miał tam inaugurować swoją kampanię prezydencką.
    Weź się puknij.
    I zmień ton.

  78. Orteq
    10 kwietnia o godz. 5:36
    Ten średni pisarz fantastyki , wlazł w politykę i stosuje metody z pisarstwa SF gdzie nic nie musi się zgadzać z faktami. On nigdy nie splamił się szukaniem faktów , ale rękę ma lekką i pisze to co mu do głowy akurat przyjdzie (zwykle głupoty, zupełnie oderwane od faktów)
    Ja nie wiem dlaczego ludzie tak łatwo nabierają sie na jego wypociny.

  79. roma locuta…
    wg dlf(deutschlandfunk/15/4/10/9:15/ reportaz z polski) byl to, przed 5 laty, zamach;
    „andere teorien kommen nicht in frage”(inne teorie nie wchodza w rachube);
    niestety, nie wspomniano KTO ten zamach zorganizowal, ciekawe dlaczego…

  80. fantastyczna ta polska! no i przygodowa… 😉

  81. Errata!

    Przeczytałem jeszcze raz mój komentarz i zauważyłem błąd – zamiast „satelitarny” napisałem „stacjonarny”. Mogą istnieć stacjonarne telefony satelitarne (np. w bazach odległych od słupów telefonii komórkowej i bez kabla), ale przy ruchomym użytkowniku lepiej pasuje określenie „mobilny”.
    Wnuk czasem korzysta z telefonu satelitarnego na statku, ale nie może narzekać na armatora, bo wszystkie rozmowy są zapisywane.

    PS

    Przypadkowo zajrzałem na blog Passenta i próbowałem ogarnąć dyskusję w celu dołożenia moich 5 groszy. Mam zwyczaj kopiowania na dysk ciekawych komentarzy, aby je później omówić. Przy tym zalewie setek komentarzy szybko przestałem kopiować i nie skomentuję. Były oczywiście „powtórki z rozrywki” zarówno trollów jak i znawców. Jak zwykle wykorzystał swoje fachowe wiadomości z automatyki i ręcznego całkowania numerycznego @Indoor – ten prawdziwy! W moim życiu zawodowym tylko w jednym problemie było mi potrzebne całkowanie numeryczne. Korzystałem jednak z gotowych formułek i programów komputerowych i nie miało to związku z całkowaniem równań ruchu, które prowadzi z przyśpieszenia do toru. Jego sugestie odnośnie automatyki są przekonywujące, znam pewne zachowania urządzeń typu autopilota przy regulacji czegokolwiek. Widziałbym celowość sprawdzenia jego wywodów przez znawców w komisji Millera – jeśli tacy tam byli!.

  82. @Tanaka
    „Kolego Maryjanie
    Kancelaria Prezydenta nie chciała gdzie indziej. Kancelaria pracuje na rzecz Kaczyńskiego. Kancelarii mówi co chce mieć, Kaczyński.
    Moskwy nie chciał.”

    Moskwy nie chciał? Dużo piszesz z głowy, może lepiej pisz wiersze, co?

    „Rosjanie ostrzegali podczas przygotowań do wizyty, o słabym wyposażeniu technicznym lotniska w Smoleńsku i proponowali oddalony o 250 km port w Briańsku.”

  83. Z tej ogromnej liczby wątków chciałbym wybrać dwa, które są zresztą związane:

    1) Czy załoga tupolewa zamierzała lądować i

    2) czy kontrolerzy naziemni są winni katastrofy i jeśli tak, to w jakim stopniu i konkretnie przez jakie działanie lub jego zaniechanie.

    Nie byłem pewny, czy dobrze rozumiem pojęcie „lądowanie” i podparłem się definicją dra Google’a

    Lądowanie – będący zwykle ostatnim etapem lotu, złożony proces sprowadzenia statku powietrznego na lądowisko.

    Fazy lądowania
    · podejście do lądowania – ustawienie statku powietrznego na ścieżce podejścia z odpowiednim, dostosowanym do zaistniałych warunków, kątem zniżania oraz z odpowiednią poprawką na wiatr i z odpowiednią konfiguracją płata (np. ustawienie klap do lądowania) oraz wysuniętym podwoziem, włączenie świateł lądowania, sprawdzenie check-listy;
    · podprowadzenie – bezpośrednie przygotowanie do lądowania, wprowadzenie ostatnich poprawek przed przyziemieniem (np. zniwelowanie trawersowania);
    · wyrównanie (załamanie) – wykonywane na bardzo niskiej wysokości zmniejszenie kąta zniżania do zera – innymi słowy, w przypadku poziomo położonej powierzchni lotniska, zmniejszenie prędkości opadania do zera;
    · wytrzymanie – faza, w której statek powietrzny, lecąc na wysokości wyrównania, stopniowo wytraca prędkość (energię) aż do prędkości przyziemienia, która zbliżona jest zwykle do minimalnej;
    · przyziemienie – dotknięcie ziemi przez statek powietrzny w odpowiedniej dla danego typu statku konfiguracji;
    · dobieg – wytracenie prędkości na ziemi aż do zatrzymania się bądź rozpoczęcia kołowania.

    Jak wyglądały fazy lądowania w Smoleńsku?

    Idę od pomyślnego końca i odrzucam ostatnią fazę z powodu „kołowania”. Nie było kołowania, bo podwozie było na górze.
    Przyziemienie było, ale chyba nie takie jak w definicji.
    Wytrzymanie było przez chwilę, ale przy zwiększonej prędkości – też odpada.
    Wyrównania też nie było (nad lotniskiem)

    Zostały dwa elementy, obie wymagają pomocy ze strony kontrolerów naziemnych oaz dobrego wzroku pilota, oceniający sytuację na płycie lotniska.

    Tak naprawdę zaistniała tylko pierwsza faza lądowania, przeprowadzona zgodnie z check-listą – podwozie, światła, może jakieś klapy i na pokładzie polecenie zapięcia pasów, podobno lekceważone przez wielu VIPów – z DSP włącznie.

    Z komentarza do ostatniego stenogramu wynika, ze załoga wiedziała, ze nie jest na kursie i ścieżce i próbowała to zmienić. Trudno powiedzieć, czy korzystali z niezbyt precyzyjnych uwag kontrolerów. Te były czasem dobre, a czasem pewnie poza zakresem sensownym. Dzięki „cudownej” awarii rejestratora obrazu z radaru nie można wykazać złej pracy kontrolerów, brak dowodu, więc oskarżanie formalne – bez dowodów, świadczy o złym wykształceniu prawniczym polskiej prokuratury.
    Miałem żal do premiera Tuska o zaatakowanie projektu raportu MAK, bo moralnie jedynymi winowajcami są polscy piloci, a formalnie nie można oskarżać kontrolerów, których udział w pierwszej fazie lądowania skończył się (na jakiś czas) komendą wyrównania na 100 m , bo dalsze fazy już nie miały prawa nastąpić w tych warunkach i kontrolerzy mogli tyko kląć i stukać się w czoło, jak im samolot na radarze znikł w jarze, bo fizycznie nie widzieli nawet jego świateł w tej mgle. Nawet próbowali ratować sytuację okrzykiem, ale było za późno.

  84. @Antonius
    „Z tej ogromnej liczby wątków chciałbym wybrać dwa, które są zresztą związane:

    1) Czy załoga tupolewa zamierzała lądować ”

    Tak, każda załoga startując zamierza lądować, chyba że na pokładzie jest samobójca, który ma inne plany.

    Załoga TU-154 również zamierzała lądować, ale tylko do pewnego momentu, do momentu kiedy zdecydowali o odejściu.

    Widzisz, niepotrzebnie się tyle napracowałeś, można to zamknąć w dwóch zdaniach.

  85. Dla ocucenia rozumu i przypomnienia, wszystkim wierzącym w zamach, wybuch i poległych pod Smoleńskiem … cytuję klasyka:

    TU-154 we mgle

    Nam lecieć nie kazano, wszedłem do kokpita
    i spojrzałem na pole…trzeba brata spytać,
    jak przekonać pilota w mglistej atmosferze,
    by odwagą pokonał nieprzyjaciół wieżę,
    z której Moskal przez radio próbuje dyktować
    Prezydentowi Polski – gdzie ma wylądować.
    Przez mgłę dostrzeże prawdę człowiek wielkiej cnoty,
    co przejrzał dziadów, małpy oraz palikoty.
    I z czystym sercem powie, że mgły tej przyczyna
    tkwi w potajemnym spisku Tuska i Putina.
    Chcą mnie z drogi zawrócić i wysłać do Mińska;
    już widzę, jak się cieszy pewna morda świńska.
    Lecz ja się nie ulęknę broniąc racji stanu;
    już raz mnie zaciągnęli do Azerbejdżanu.
    Wylądujemy tutaj, żeby zbaranieli
    jak Tusk, kiedy wkroczyłem na salę w Brukseli.
    A w najgorszym przypadku – śmierć na posterunku!
    Przynajmniej cały naród nabierze szacunku.
    I aby nie mówili „Lechu-Kamikadze”,
    najlepiej, jeśli jeszcze brata się poradzę.
    „Jarku, jest pewien problem i wygląda ślisko,
    Ruskie chcą nas skierować na inne lotnisko”!
    „Ależ to oczywista przecież oczywistość,
    że kłamią, by nam zepsuć całą uroczystość!
    Nie będzie nas kontroler wodził po manowcach,
    bo przecież to samolot na bazie bombowca.
    Nawet gdy walnie w ziemię, to się nie rozwali,
    powiedz wieży, że stoi, gdzie zomowcy stali.
    Będziemy postępować tak jak było w planie,
    wiesz przecież co masz robić – Wykonać Zadanie!
    A Błasik niech tam dobrze przypilnuje!
    Zadzwoń ponownie do mnie jak już wylądujesz.
    By Ci dodać otuchy – odmówię paciora,
    I masz błogosławieństwo Ojca Dyrektora”.
    Czego nie powiedziano w tej rozmowie braci,
    że, by władzę odzyskać, trzeba czasem stracić.
    „Gdybyś jednak wpakował rękę do nocnika,
    cały naród Cię uczci jako męczennika…”

  86. aNDRZEJ FALICZ
    „A 5 lat przy superodszumianiu odczytano za pewne co gadal pod nosem do siebie jeden z drugim w salonce lub w koncu samolotu”.

    Gyby gen. Błasik wszedł do kabiny pilotów to nie ma powodów dla których jego głos wyraźnie by się nie nagrał. Ponieważ generał raczej by nie usiadł pilotom na kolanach, to stałby w tym samym miejscu, gdzie wcześniej stała stewardesa meludująca: „Dowódco, pokład gotowy do lądowania”. Na każdym z odczytów CVR jej głos jest wyraźny, bezproblemowo dający się odsłuchać, ponieważ zarejestrowany został przez mikrofon na panelu nawigatora – przy wejściu do kabiny. Ten sam mikrofon rejestrował szumy i głosy z sąsiedniej salonki dla generałów przez otwarte drzwi.

    A PO po staremu usiłuje robić ludziom wodę z mózgu korzystając z usłużnych dzienniakrzy.

  87. fidelio
    „Rosjanie ostrzegali podczas przygotowań do wizyty, o słabym wyposażeniu technicznym lotniska w Smoleńsku i proponowali oddalony o 250 km port w Briańsku”.

    A jakieś źródło do tej informacji?

    Podam ci inne. W uwagach KBWLP do raportu MAK jest informacja, że w marcu 2010 roku w Smoleńsku przebywała specjalna komisja, która po lustracji lotniska orzekła, że mogą być tu przyjmowane duże samoloty komunikacyjne. W końcu 7 kwietnia miał tu przylecieć sam Putin. KBWLP poprosiła o ten raport, ale chyba go nie dostała.

  88. @NELA
    Pod poprzednim felietonem Pani Gospodyni, z 6 kwietnia o godz. 10:18, napisałaś (cytując najpierw fragment z „Wyborczej”):
    „Pan prezydent nie planuje żadnego spotkania z panem ambasadorem Schapiro – przekazał rzecznik Milosza Zemana. Prezydenta Czech rozłościło to, że ambasador USA w Pradze publicznie zakwestionował sens wyjazdu do Moskwy na organizowane w dniu 9 maja obchody 70. rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej. Bo Zeman do Rosji się wybiera”.
    Od dzieciństwa słyszałam, że Czesi to kunktatorzy, nie tak, jak my – bohaterscy, gotowi ginąć za ojczyznę, pozwoliwszy wpierw obrócić ją w kupę gruzów… A tu proszę! Coraz bardziej mi prezydent Zeman imponuje
    .

    Zeman potwierdził to co było „miękko” zapowiadane wcześniej.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/prezydent-czech-milosz-zeman-nie-pojawi-sie-na-defiladzie-wojskowej-w-moskwie/lf8ccy
    Też mi coraz bardziej imponuje.

    Pozdrówka

  89. @anumlik
    No cóż… polityk idący po schodach…
    Widzisz i nie masz pewności – w górę on idzie, czy też całkiem odwrotnie.
    Chyba już przestanę komentować, bo mi może zaszkodzić 🙁

  90. @Antonius
    „Przyziemienie było, ale chyba nie takie jak w definicji.”

    To nie było żadne przyziemienie, to co było ma swoją nazwę i nazywa się CFIT (controlled fligt into terrain). Kolega sobie poszuka co znaczy ten skrót i dopiero wtedy zacznie pisać elaboraty.

  91. @fidelio tak się zapętlił w krokodylich nawykach, że zapomniał o ironii. @Antonius pisząc – Przyziemienie było, ale chyba nie takie jak w definicji – miał na myśli „przyglebienie”, a raczej „przybrzozowienie”, a to nie to samo co „kontrolowany lot nad terenem”. Nawisem mówiąc, kilkuletni angielski rezydencie, „fligt” to nie to samo co „flight”.

    Pozdrówka

  92. Wygląda na to, że dziś już nikomu nie można wierzyć. Wszyscy kłamią, a media w szczególności. Nie pamiętam kto mnie poinformował, że Bielan był świadkiem rozmowy bliźniaków, a dziś w TV powiedział, że spał w domu od 4-tej i dopiero po katastrofie wstał i udał się tam, gdzie zbierali się pisowcy z prezesem. Jak można było tak oczywiste kłamstwo rozpowszechniać? No, chyba, że Bielan już nie pamięta lub teraz kłamie?

    @fidelio
    Nie martw się o moje zapracowanie pisaniem , robię to z nudów.

  93. @anumlik
    Zapomnieć to można o czymś co się kiedyś wiedziało, znało, miało.
    @Antonius sobie z pewnością poradzi ze stresem pourazowym.
    Nie takie gromy biły w naszego Ślązaka i wytrzymał.
    Jednym słowem; martwmy się nie o @Antoniusa, tylko o @fidelia.
    Skierujmy w jego kierunku strumień pozytywnych myśli —->>>
    Może to coś da!

  94. @anumlik
    „fidelio tak się zapętlił w krokodylich nawykach, że zapomniał o ironii. @Antonius pisząc – Przyziemienie było, ale chyba nie takie jak w definicji – miał na myśli “przyglebienie”, a raczej “przybrzozowienie”, a to nie to samo co “kontrolowany lot nad terenem”. Nawisem mówiąc, kilkuletni angielski rezydencie, “fligt” to nie to samo co “flight”.”

    Czyli, że to było w konwencji humorystycznej? No to chyba, że tak. A za literówki to nawet ja – krokodyl – dyskutantów nie pożeram.

  95. @NELA
    Psze bardo. Strumień pozytywnych myśli już w kierunku @fidelka kieruję. Nawet w podwójnej porcji, ooo: ====>>>>

    @fidelio
    Nie wyzłośliwiałbym się na literówkach (sam literówkuję czasem), gdybyś drzewiej za literówkę nie łapał z pod wody delikwenta 😉 Łapał, psze pana. Sam widziałem jak łapał.

  96. Anumlik, fidelio

    Literowki to maly pikus. Wiekszym pikusiem jest beztroskie tlumaczenie CFIT jako ‚kontrolowany lot nad terenem’.

    Termin ‚Controlled Flight Into Terrain’ zostal ukuty przez inzynierow Boeinga do okreslania specyficznych rodzajow katastrof lotniczych. Ten fakt jakos nie zostal podniesiony w dyskusji na temat literowek..

  97. @Orteq
    „Termin ‘Controlled Flight Into Terrain’ zostal ukuty przez inzynierow Boeinga do okreslania specyficznych rodzajow katastrof lotniczych. Ten fakt jakos nie zostal podniesiony w dyskusji na temat literowek..”

    Właśnie dlatego tego terminu użyłem, czego jeszcze nie rozumiesz dziadku :-)?

  98. Fidelio,

    Czego nie moge ani jak pojac to twojego dania tylka w przegranaej dyskusji z anumlikiem na temat literowek.

    Dziadkiem rzeczywisciem jest. Wiec mnie nie obraziles. Co stwierdzam k sozaleniju

  99. Nie zna granic ni kordonow PiSni zew

    „Teza najnowszego raportu zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, któremu przewodniczy Antoni Macierewicz, głosi, że prawdopodobną przyczyną katastrofy Tu-154M była seria wybuchów. ”

    http://www.tvp.info/19608178/mit-pisu-jako-obroncy-polski-to-powinno-byc-pietnowane-przez-prezesa-formacji-politycy-o-nowym-raporcie-macierewicza

    A ja, w podsumowaniu, mowie: spoko. To tylko teza. Jedna z wielu Antkowych tez, dodajmy

  100. @Orteq
    „Czego nie moge ani jak pojac to twojego dania tylka w przegranaej dyskusji z anumlikiem na temat literowek.”

    Przecież nie będę się o literówki kłócił.

  101. @@fidelio, Orteq
    Panowie obaj z ironią na bakier są. Nie powiem żeście buce. Ooo, nie! Popis humoru i inteligencji obaj daliście nie raz. Ale. Controlled flight into terrain próbowałem oddać jednym słowem przyglebienie. Znaczy to, że „kontrolowany lot ku ziemi” (a takie znacznie ma ów „idiom”ukuty przez inżynierów Boeing Company), nie jest tym samym co dosłowne kontrolowany lot nad terenem. @Antonius pisząc – (powtórzę to jeszcze raz) Przyziemienie było, ale chyba nie takie jak w definicji – miał na myśli „przyglebienie”, a raczej „przybrzozowienie”, z czego ja ukułem inny niż jankescy inżynierowie z Boeinga, idiom. Właśnie – przyglebienie. Och, jaki piękny i plastyczny jest polski język 🙂

  102. Szanowny Antoniusie (10 kwietnia, godz. 11:17)!
    Cieszę się, że pomogłem Ci w rozszerzeniu wiedzy lotniczych przyrządach pokładowych. Jeszcze w latach czterdziestych na niektórych poniemieckich szybowcach były stare wysokościomierze bez możliwości ustawiania skali. Na szybowcach latających tylko przy dobrej widzialności nie stanowiło to problemu.
    Antoniusie, nie trzeba wszystkiego powtarzać od nowa! Raporty MAK i Komisji Millera są zbieżne w zakresie ustalenia faktów, tj. trajektorii lotu, przebiegu korespondencji między załogą PL101 oraz między załogantami. Różnią się istotnie w ocenie faktów. Ta rosyjska –
    MAK jest na tyle obiektywna na ile człowiek lub ludzki zespół może być obiektywny, natomiast na polskiej ocenie faktów przez Komisję min. Millera zaciążyły zadania specjalne: udowodnienie, że wina i odpowiedzialność ciąży również na stronie rosyjskiej i obrona honoru generała. A te zadania wedle zasad dotyczących badania wypadków lotniczych, obowiązujących w Polsce nie miały prawa pojawić się.
    Rozważania na temat czy samolot PL101 był wojskowy, i wykonywał lot wojskowy, to bicie piany. Coś w rodzaju rozważań na temat wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej nocy. Według rosyjskich przepisów lotniczych opublikowanych w AIP Ferderacji Rosyjskiej, statki powietrzne zagraniczne są traktowane w ruchu lotniczym bez rozróżnienia na cywilne i państwowe. W odniesieniu do statków powietrznych zagranicznych organom służby ruchu lotniczego nie przysługują żadne uprawnienia decyzyjne, one jedynie w odniesieniu do tych statków powietrznych pełnią służby ruchu lotniczego: służbę kontroli ruchu lotniczego, służbę informacji powietrznej i służbę alarmową. Inaczej było, gdy Polska i ZSRR należały do Paktu Warszawskiego, wtedy lotniczym organom wojskowym przysługiwały określone kompetencje decyzyjne – dowódcze. Panowie oficerowie w Komisji min. Millera, obciążający kontrolerów smoleńskich rzekomymi nieprawidłowościami tkwili mentalnie w tamtych czasach. I to samo dotyczy prokuratorów NPW, którzy zamierzają postawić zarzuty karne tym kontrolerom, którzy starali się nie dopuścić do lądowania samolotu PL101 we mgle, dostępnymi im sposobami, czyniąc więcej niż było im wolno.
    Pozdrowienia.

  103. Czy Putin potrafi przyjac moje ‚spoko’ jako zalagodzenie po ataku serio-wybuchowym Macierewicza? Nie mam dobrych pradow w tej akurat sprawie. Ci kagiebisci maja mozgi zaprogramowane w zupelnie innej czestotliwosci niz wiekszosc ludzi

  104. Kropkozjad (21:53)

    „Rozważania na temat czy samolot PL101 był wojskowy, i wykonywał lot wojskowy, to bicie piany. ”

    Szczegolnie w sytuacji gdy port docelowy to byla blotnista plama na mapie. A nie zadne tam ZAREJESTROWANE lotnisko miedzynarodowe

  105. Fidelio (21:49)

    „Przecież nie będę się o literówki kłócił”

    Nie chodzi o klocenie sie o literowki. Anumlik wyraźnie sugerowal pod 19:48, ze jest roznica znaczeniowa slow ‚fligt’ i ‚flight’:

    „kilkuletni angielski rezydencie, “fligt” to nie to samo co “flight”.”

    I ty zes sie dal na te ignoracje anumlikowa nabrac. Ucieczka w literowki to dalsze poglebiane ignoranctwa jezykowego dyskutantow. Ja tiebia oczen sorry z danego powodu

  106. Orteq(usiu), Kropkozjadzie, Antoniusie etc.
    Na szczęście dobiega końca skądinąd piękny wiosenny dzionek, zatruty – zwłaszcza w Warszawie – obchodami 5 rocznicy katastrofy dla jednych, zamachu dla drugich.
    Ciężkie od absurdu i nienawiści powietrze unosiło się tradycyjnie głownie nad Krakowskim Przedmieściem.
    Prezes dał z siebie wszystko, a Macierewicz w Sejmie jeszcze więcej.
    Chyba tylko w tak egzotycznym kraju jak Polska, o wybitnie nieskrępowanej, nieokiełznanej wprost demokracji robią i mówią co chcą uchodzący za polityków paranoicy.

  107. mag(us) – 22:18

    „Ciężkie od absurdu i nienawiści powietrze unosiło się tradycyjnie głownie nad Krakowskim Przedmieściem. Prezes dał z siebie wszystko, a Macierewicz w Sejmie jeszcze więcej.”

    Trafnie ujmujesz powage zagadnienia. O co to w tym wszystkim chodzi?

    Otoz, chodzi o sprawy NAJISTOTNIEJSZE w stosunkach miedzynarodowych. Czyli, czy zostawiamy PRZECIWNIKOWI mozliwosc ucieczki z poprzednio zajetej pozycji?

    Macierewicz, rzecz jasna, nie przewiduje ZADNEJ mozliwosci ucieczki Putinowi z pozycji SPRAWCY katastrofy smolenskiej. I to jest okej. Macierewicz to PiS. PiS to opozycja tylko. A wiec nie rzad. Pytanie tylko sie wciska na usteczka niewinne nasze:

    czy rzad RP III bierze na siebie wine za katastrofe smolenska czy nie bierze?

  108. Przed chwilą usłyszałam pytanie słuchacza „szkiełka”, czy informacja na płycie nagrobnej prezydenta Kaczorowskiego w Świątyni Opatrzności nie wprowadza w błąd odwiedzających to miejsce. Na płycie widnieje informacja, że prezydent zmarł w Katyniu ?????
    Sprawdziłam… Tak stoi napisane. Naprawdę. Ale czy to jest
    prawda?

  109. @mag
    Dzionek dobiegł końca. Dla mnie historycznie, bo po raz pierwszy od wieeelu miesięcy usiadłem z kotem na kolanach (zawsze bydlę wlezie na kolana gdy siedzę na otwartej przestrzeni), na tarasie, w t-shircie, z kieliszeczkiem zacnego seczego i obserwowałem świeżo wypączkowane kwiaty morelki. Co roku pierwsze kwitną. Po nich przyjdą inne: Bzu, rododendronu, azalii, róż. Trawa już nabrała „nowości”, a jeszcze nie trzeba w kosiarką wjeżdżać. I siedziałem tak godzinkę. I wcale nie było mi zimno. I w dupie miałem i mam smoleńską sektę. Wiosna!

  110. Anumlil\k dobry na wszystko. Seczego!

  111. Orteq
    Moim zdaniem powinien wziąć (odpowiedzialność) rząd, a raczej kolejne rządy III RP, bo wszystkie olewały, zaniedbywały sprawy bezpieczeństwa, tolerowały burdel w różnych służbach publicznych, czy jak to zwał, kancelariach kolejnych prezydentów i premierów.
    Całe zło nie zaczęło się dopiero od rządów PO. Raczej były wciąż utrwalane kiepskie standardy.
    Jasne, że Lech Kaczyński nie powinien, wbrew stanowisku Klicha jako ministra obrony, wybraniać gen. Błasika, a tym bardziej go awansować po katastrofie Casy.
    No to założył sobie przysłowiowy stryczek na szyję. Gorzej, że nie tylko sobie.

  112. @NELA, z godz. 22:43
    A co to jest te dwadzieścia cztery i pół kilometra? No weź i przestań. Żeby ostatni prezydent na uchodźstwie w byle jakim Smoleńsku miał zginąć? A nie w Katyniu? Przeca to miejsce martyrologiczne, a nie tragikomiczne (z całym szacunkiem dla poległych w tej idiotycznej katastrofie Polaków – w tym kilku moich przyjaciół od wielu lat).

  113. anumlik, Orteq
    No to seczego, czyli – jak to mówią – strzemiennego na dobranoc!
    Jutro znowu słoneczko „oko dnia pięknego” i ok. 20 gradusów plusów. Przynajmniej w Warszawie.

  114. Jesli zas o kota chodzi, anumliku. Moglem juz cos na ten temat popelnic wszesniej

    Kiedy zapadlem na raka zoladka, sporo lat temu, rodzina zafundowala mi kotke trojmasciowa. Bo te akurat koty podobno maja wlasciwosci uzdrowiencze. I moja Turka wlasciewosci uzdrowiencze posiadala!

    To z racji zaistnienia Turki do dzisiaj zatruwam niektore blogi POLITYKI swoimi bzdetami

  115. @anumlik!
    Po prostu muszę ci zadać to pytanie; Jak się pozbyłeś tej sekty z wiadomego miejsca? Gdzie oni teraz są?
    U nas też dzień był cudowny a jutro będzie lepiej.
    Byłam z moim maluchem w parku, przyszli ludzie z kanisterkami, miskami, wiaderkami i robili ogromne, kolorowe bańki mydlane na trawniku. Dzieciaki pośród tych baniek szalały z zachwytu, mój miał mokrą czapkę i bluzę, trzeba się było ewakuować, bo zakatarzony.

    Też mam sekty po kokardę, ale nie muszę przecież oglądać ani słuchać tych występów. Ani oglądać flagi – giganta w sam raz do księgi Guinessa.
    Jestem wolnym człowiekiem.

  116. anumlik – 22:54
    Już wzięłam i przestaję. Ktoś przecież wymyślił taki a nie inny napis, więc trudno – świetnie, niech już będzie taka ramota na wieki wieków. Prezydent też nie był jakiś szczególny; niech ma za to odpowiedni napis w granicie. To ostatecznie jego nagrobek.
    Ktoś go godnie uczcił. Mnie nie wadzi, choć zdziwiło nieco.

  117. Nela
    Nagrobek nagrobkiem (nawet z błędem „w granicie”) dla tego czy innego prezydenta jest OK w takiej, czy innej świątyni umieszczony.
    W tej Opatrzności moja noga pewnie nie postanie, bo uważam jej wciąż jeszcze nieukończoną budowę za humbuk absolutny. Drogo, paskudnie i bez sensu.
    Ale już perspektywa pomnika w Warszawie w sercu miasta tylko dla zmyłki chyba – ofiar katastrofy, bo wiadomo że po prawdzie chodzi o prezydęta Lecha i lokalizację pomnika przy Krakowskim Przedmieściu (Trębacka PIS-iorów nie zadowala) budzi mój stanowczy sprzeciw.
    Znam dotąd jeden pomnik, pary prezydenckiej, postawiony w centrum Radomia, wbrew licznym protestom mieszkańców, oczywiście za rządów tamże PIS-u a z inicjatywy niejakiego posła Suski (?) Jeszcze bardziej paskudny niż Świątynia Opa(cz)ności. Tak by ją pewnie nazwał Jeremi Przybora, tytułujący niegdyś swoje memuray – „Oko Opa(cz)ności”.
    Jeśli w czyms się potknęłam, to anumlik niechybnie mnie poprawi.

  118. Uważam, że pomnik katastrofy nie jest konieczny, bo taki pomniki już jest, to Gmach Ministerstwa Obrony Narodowej. To jest też pomnik wszystkich innych poprzednich katastrof z udziałem wojskowych sił powietrznych. Nazwiska ofiar wyryłbym na ścianie gabinetu Ministra, tak żeby cały czas musiał na nie patrzeć.

  119. fidelio
    Katastrof to mamy na swoim koncie bez liku. Nawet takich hetakomb jak powstanie warszawskie.
    Wystarczyłby na wiele, wiele lat jeden symboliczny pomnik „ogólnowojskowy” dla uczczenia wszystkich naszych nieodpowiedzialnych, absurdalnych wojenek, albo równie durnych zaniechań,niekompetencji i lenistwa, w wyniku któych tracimy tzw. elity czy „tylko” siły narodu.

  120. mag (22:51)

    „Lech Kaczyński nie powinien, wbrew stanowisku Klicha jako ministra obrony, wybraniać gen. Błasika, a tym bardziej go awansować po katastrofie Casy.”

    Jest gorzej niz myslisz. Za przykladem sp. prezydenta Polski Kaczynskiego poszedl premier Rosji Putin. I awansowal pulkownika Krasnokuckiego. Tego ktory sie tak zasluzyl zachowujac zimna krew podczas trwania i przebiegu katastrofy smolenskiej.

    Katastrofa smolenska przebiegala od momentu podjecia decyzji o przeprowadzeniu dublowania uroczystosci 70-lecia zbrodni katynskiej, do rana 10 kwietnia 2010 roku. Winnych jej zaistnienia bylo sporo. Nie tylko wsrod kaczystow zreszta.

    Ciekawe ze nic dzisiaj nie slychac o generale, podobno, Krasnokuckim.Tym ktory zostal awansowany po katastrofie smolenskiej

    http://www.wprost.pl/ar/240701/Plk-Krasnokutski-awans-za-Smolensk/

  121. Im bardziej przyglądam się ”nowym” odczytom tym bardziej jestem przekonany, że ich jedynym celem jest tworzenie przez zespół lotników alternatywy wobec protokołu sporządzonym przez kilku niekumatych cywili w IES w Krakowie.
    Panowie w Krakowie mieli ”odnaleźć” brakujący rozkaz Dowódcy dotyczący odejście na 100 metrach. Zastąpili więc gołym uchem słyszalną frazę ”w normie” wyrazami ”odchodzimy na drugie”, podobnie jak załącznik do raportu komisji Millera. Poza tym wykonali swoją pracę rzetelnie. Trochę zbyt rzetelnie bowiem pojawiło się kilka dialogów które nie dosyć, że pozwalają odtworzyć przebieg katastrofy to wskazują na bezpośrednia winę ”kogoś trzeciego” (spoza załogi).
    Co więc zrobiono? Wysłano kilka naukowców do Moskwy, którzy w zamian za nowy profesjonalny sprzęt sporządzili nową kopię taśmy którą to nową kopię następnie odsłuchał ”zespół wybitnych wojskowych ekspertów od wyjaśnień katastrof wojskowych”. I odsłuchał. Pojawiło się kilka nie mających nic do rzeczy zdań za to zniknęły te które mogą wyjaśnić co się stało i kto zawinił.
    Jest to logiczne. Gdyby bowiem wyjaśniono przebieg katastrofy tylko na podstawie zdarzeń wewnątrz samolotu, to okazałoby się, że nawet ewentualne ciężkie przewinienie strony rosyjskiej nie mają nic do rzeczy.

  122. ”. Dla mnie historycznie, bo po raz pierwszy od wieeelu miesięcy usiadłem z kotem na kolanach”
    To co dla Ciebie ”historyczne” to wobec tego dla kota ”epokowe”.

  123. @NELA
    Jak się pozbyłeś tej sekty z wiadomego miejsca? Gdzie oni teraz są?
    Tam gdzie ich miejsce. W sempiternie. Uwierają nieco, ale da się żyć bez lewatywy. Znów mamy piękny dzionek. Pozdrawiam damy na kijkach.

  124. @Indoor prawdziwy, z godz. 6:51
    To co dla Ciebie „historyczne” to wobec tego dla kota „epokowe”
    Nie takie znów epokowe. Co wieczór mości się na moich kolanach domagając się miziania. Ale w domu, nie w ogrodzie. Wczoraj na tarasie mnie dorwał, gdy sobie fotelik z chałupy wystawiłem i usiadłem.

  125. Nawet na nagrobku – fałsz
    Czy można nas poważnie traktować gdy swoje bzdury uwieczniamy w kamieniu.
    Nie tak dawno też do Częstochowskiego klasztoru tez zaniesiono
    KAMIENNE TABLICE.
    To już lepiej kota pogłaskać – nawet pod włos – one to lubią
    ukłony

  126. Lepiej poglaskac kota niz maciore

    Anumliku! Dlaczego nie promujesz Balsama?

    „Balsam Lomzynski: Wyznanie Maciory
    W piątą rocznicę śledztwa i sześćdziesiątą siódmą szaleństwa, cząsteczki niegotowego jeszcze mocznika po raz ostatni przypłynęły do wątroby Maciory, a nie znalazłszy ani kropli transkarbamylazy, wylały się toksycznym amoniakiem wprost do przestronnej jamy, gdzie mieściło się prawdziwe wnętrze Maciory.”

    http://balsamlomzynski.blox.pl/html

    „Śledczy odczuł zwiotczenie mózgu i przypływ patriotyzmu, pragnął napisać testament i przestrogę, zdążył skreślić następujące słowa:
    — Wbrew temu, co się wszystkim wydaje, istotą polskości nie jest niedojeb, ale zaburzenia syntezy mocznika.
    Wkrótce potem, głowa śledczego opadła i ni to nadpłynał ni to nadleciał prokurator Wasserman, który trzasnąwszy obcasami lakierek pewnego biskupa polowego, nałożył wprost na śledzionę generalską czapkę i zaproponował:
    — Chcecie, Maciora, posłuchać sobie taśm z rejestratora?
    — Na co taśmy? Wolimy, Wasserman, prawdę. Brakuje nam świadków zdarzenia. Skoro jesteście na nogach, powoła się was na koronnego świadka, będziecie rzeczoznawcą, objedziecie miasta i miasteczka, postraszycie europarlament, pozna was Bruksela, pozna was Serock i Tarnów.
    — Widzicie, Maciora, nie wszystko noga, co obcasem trzaska. Zdrapali mnie ze statecznika, noszę czapkę generalską nie dlatego, że ich się wiele walało, ale żeby nie szokować. Nie mogę wystąpić przed publicznością. Posłuchamy zatem?
    — Ale po co, przecież wiadomo jak było.
    — Skoro wiadomo, po co było tak szaleć?
    — Prokuratorze Wasserman, gdybym nie dowodził wybuchów, wasza córka by mnie zajebała.”

  127. Orteq
    Bardziej niż awans płk Krasnokutskiego zadziwiły mnie pośmiertne awanse (trzy dni po rozwaleniu samolotu) całej załogi: kapitana Protasiuka na majora, majora Grzywny na podpułkownika itd. I dekoracja krzyżem kawalerskim orderu odrodzenia polski. Mojego ówczesnego komentarza nie zmieniam. O Q!!!

  128. Stary outsiderze,

    POsmiertne awanse to co innego niz awanse PRZEDsmiertne. Chociarz dotyczace tego samego PRZESTEPSTWA rozwalenia samolotu.

    Krasnokucki byl wyznaczony do asystowania polskich lemingow zmierzajacych do urwiska zeby dokonac swego naturalnego skoku w otchlan. Przelozeni kapitana Protasiuka byli owymi zmierzajacymi do otchlani lemingami . Jak pozniej odwrocono te terminy: lemingi, nie-lemingi, ja ne znaju.

    Wedlug moich definicji, kilku zreszta, tylko kaczysci sa lemingami. Reszta polskiej demokracji to zupelnie inne ssaki

  129. Szalenie podobała mi się adaptacja Reduty Ordona w wykonaniu współczesnego poety. Mam sentyment do tego utworu, bo moja 3 lub czteroletnia córeczka recytowała go z przejęciem i nadzwyczajną ekspresją, a zapamiętała wiersz dzięki starszej siostrze, która się uczyła tego wiersza z przymusu szkolnego.
    Są dowody wpływu wieszcza na wydarzenia bardziej współczesne niż okres jego życia.

    Po pewnym historycznym meczu Polska-ZSRR bohater spotkania – Cieślik – powiedział: „Nam strzelać nie kazano…”! Nie posłuchał jednak wieszcza(?) i strzelił!!!
    Wieszcz był genialnym wizjonerem , bo w tej samej
    Reducie przewidział zachowanie Moskali wobec polskich próśb o zwrot wraku tupolewa.
    Cytuję:

    „Dobrze – rzecze Jenerał, – nie odda im prochów”.

    Może chodziło poecie o generała Krasnokuckiego?
    Tak a propos szybkich awansów – niekoniecznie zasłużonych.
    Oprócz Krasnokuckiego przypominam awans Błasika po udanej katastrofie Casy i pilotów Tu 154M kilka dni po ich popisie patriotyzmu – polec za kandydata na prezydenta (za reelekcję, zresztą bardzo mało prawdopodobną).

  130. To też napisane zostało w aproposie.

    Bomba wazelinowa!
    Wielowymiarowa,
    Rozsadzająca każdą rzyć.
    Jeju sabrali, arestwawali
    I wysadzili. Nic tu kryć.
    Pałkownik Putin z rudym Tuskiem
    Wysmarowali bombe ruskie –
    Przed odpaleniem? – helem,
    Aby się skroplił w Prezia ciele,
    Gdzie mu ją agent wsadził w rzyć.
    Pierdykło w tutce! Jak z tym żyć?

  131. Przy kopiowaniu nowej „Reduty” na twardy dysk przytrzymałem za długo palec przy przewijaniu i skopiowałem przez pomyłkę komentarz @Mauro Rossi, którego wypocin nie czytam od kilku lat, mimo sentymentu do nicku. Rossi – to mój ulubiony śpiewak (Tino), którego kompletną dyskografię kiedyś kupiłem – kilkaset płyt winylowych z lat 70-tych lub 80-tych. Natomiast Mauro, to najsympatyczniejszy pielęgniarz ze szpitala w Petra Ligure, który był tak silny, że przewracał mnie z łatwością (mimo moich >100 kg) w łóżku (zabieg przeciw odleżynom) i umieścił mnie finalnie na wózku transportowym do lotniska przy repatriacji do domu. Mimo zbieżności tych dwóch elementów przestałem czytać komentarze Maura, ale z żalem. Jak już skopiowałem z rozpędu i przez pomyłkę, to rzuciłem okiem na tekst. Jest to komentarz dotyczący Falicza – mojego drugiego ulubieńca. Kilka myśli chciałbym skomentować – już o jednej sprawie pisałem, więc powtórzę:

     Mauro Rossi
    10 kwietnia o godz. 17:33

    ***Gyby gen. Błasik wszedł do kabiny pilotów to nie ma powodów dla których jego głos wyraźnie by się nie nagrał. Ponieważ generał raczej by nie usiadł pilotom na kolanach, to stałby w tym samym miejscu, gdzie wcześniej stała stewardesa meludująca: “Dowódco, pokład gotowy do lądowania”. Na każdym z odczytów CVR jej głos jest wyraźny, bezproblemowo dający się odsłuchać, ponieważ zarejestrowany został przez mikrofon na panelu nawigatora – przy wejściu do kabiny. Ten sam mikrofon rejestrował szumy i głosy z sąsiedniej salonki dla generałów przez otwarte drzwi. ***

    Otóż tym razem generał nie usiadł na kolanach członków załogi, ale pewnie stał obok nawigatora, choć powinien być w pasach fotela w salonce po komendzie stewardessy. Tym razem nie powiedział do pilota: „Siedzi pan na moim fotelu” (podobno jego normalna odzywka) – a szkoda! Wiedzielibyśmy komu zawdzięczamy ten cały syf, a tak się tylko domyślamy.
    Podziwiam tylko wiedzę, posiadaną przez komentatorów (y compris Mauro) na temat, co słychać wyraźnie, a czego nie. Nigdy nie słyszałem nagrań, ani tych pierwszych, ani ostatnich, znam tylko stenogramy, a te są cichutkie. Czy może mi ktoś podać link do WAVów w Internecie?
    Skąd wiadomo, który z odcyfrowanych słów było wyraźnych lub nie? Te niewyraźne były zaznaczone, reszta była chyba ok.?
    Co innego przyporządkowanie wypowiedzianych słów – wyraźnie lub nie – określonej osobie. To jest problem. Stąd mój pomysł, aby poddać testom audio panią generałową lub/i innych bliskich „jenerała”. Jeśli eksperci mieli duże próbki głosu generała, wtedy analiza rejestrogramu w oparciu o mądre programy byłaby możliwa bezwzględnie. Sądzę, że takich fachowców i techniczne możliwości miały instytuty i prokuratura, a jeśli nie, to nawet Karajana można ekshumować i zapytać o radę. Pendereckiego nie radziłbym, zbyt dużo szumów w hałasie jego utworów.
    Kiedyś już przypomniałem na blogu anegdotę – prawdziwą, ale dawną. Dwóch kompozytorów niezbyt znanych oskarżało siebie nawzajem o plagiat. Sędzia powołał Lehara na eksperta i zapytał: „Który z panów, A czy B jest poszkodowanym”? Odpowiedź Lehara była natychmiastowa i rozstrzygająca: „Offenbach”!

  132. Odnoszę wrażenie, że, przynajmniej w/g niektórych, to czy generał był w kabinie pilotów, czy też nie, jest najważniejsze i od tego zależy, czy była to katastrofa, czy też ruski zamach.
    Tak jak dowodem na zamach, miało być to, że kontrolerzy dzwonili do Moskwy.
    W domyśle: dzwonili, a tam im powiedzieli, żeby naprowadzili ten samolot tak, co by się rozwalił.
    Albo, żeby „obezwładnili” załogę (psychicznie) i będzie po ptokach. Coś podobnego, swego czasu sugerował dowódca naszych prokuratorów, który zresztą nie był odosobniony w sianiu zamieszania przez prokuratorów, poprzez nieodpowiedzialne i bez pokrycia ogłaszanie co raz to nowych rewelacji.
    Zaczął Tusk, a potem mieliśmy cały festiwal, który zresztą trwa do dziś, absurdów zaciemniających dziecinnie prostą sprawę; jak było, każdy wie od początku, ale nikomu jakoś przez gardło nie może przejść: to nasza i tylko nasza wina, która wynika z nonszalancji, niefachowości i olewania wszystkiego.
    Tacy jesteśmy i pewnie nadal będziemy – wypadek Casy niczego i nikogo nie nauczył.

  133. Antonius

    https://www.youtube.com/watch?v=9NOV5Xdt238
    =================

    Przypuszczam że dobry dźwiękowiec mógłby coś z tego zrobić.

    Bajki o nagraniu szeptu, czy bicia serca, pomiędzy bajki włożę.

    Kaczka dziennikarska uzyskała status faktu- to co co tragedii Eurolotu….

    Wpisz sobie „nagrania z kokpitu Tu 154”
    Jest 178 000 wyników……..

  134. Pożyteczni blogerzy odchodzą z przyczyn naturałnych lub otruci GMO i mamy niewielkie szanse na oddalenie skrzypu manetki MIGa od sygnału zawierającego przedstawienie przez Sokole Oko innym wodzom prerii planu akcji uspokojenia aborygenów zamierzających rozstrzelać Majdan, co nie przybliży nam zrozumienia akcji nazwanej przez historyków Pogromem kieleckim Ormian.

    Czasu jest niewiele, bo w dniu 2015.05.12 Gospodyni umieści zapewne powiadomienie do nielubianej napieńkowej prokuratury o możliwości korupcji politycznej dokonanej przez szewca z Aleksandrii, w wyniku której Kotliński i Terlikowski spotkają się w drugiej turze.

    Panie i Panowie! Nie obcyndalać się! Ratować Burundii!

    Niech biały szum dostanie rumieńców i zadrzy się udar opony zaatokowanej przez ciało migdałowe!

  135. http://fakty.interia.pl/polska/tablica-pamiatkowa-z-bledem-zdjecie,iId,1739481,iAId,150434

    Ciekawe, czy tę tablicę wykuwał jakiś Ukrainiec, na czarno?
    Czy też zamierzony efekt?
    Jaki „chołd” taka Persona?

  136. wiesiek59 – 20:57
    To, że jakiś matoł wykuł jeszcze mieści się w polskiej normie, ale byli jeszcze ci, co tablicę odebrali, złote litery zobaczyli i się wcale nie zdziwili, tylko zamocowali na świętej ścianie a następnie dali jakiemuś VIP-owi odsłonić, oczywiście też poświęcić święconą wodą przez jakiegoś purpurata, bo nie był to z pewnością ksiądz proboszcz.
    Jestem oczarowana! Oczywiście poziomem naszych dostojników zarówno cywilnych, jak też kościelnych.
    Co za piękny dzień!

  137. Wiesiek,

    Jaka persona, widac na tablicy. Kartofel z pyrą.

    Czy „chołd” nie jest przypadkiem nalecialoscią chocholską? O Witkacym mowie. Nie o chachłach i kacapach.

    Oczarowani w bulu

  138. Taka zajawka prasowa:

    „Rosyjscy prokuratorzy prowadzacy sledztwo w sprawie katastrofy oglosili, ze nie widza zadnej winy kontrolerow z lotniska w Smolensku, ze Polska nie odpowiada na wnioski o pomoc prawna. Andrzej Seremet w miedzyczasie odpowiedzial, ze zrealizowano wszystkie, za wyjatkiem prosb o dokumenty, ktorych polska prokuratura nie ma. I ze zwrot wraku „zostanie rozwazony” po zakonczeniu sledztwa.

    Prezydent Komorowski skomentowal juz to ostatnie mowiac, ze „skoro Rosja rozwaza oddanie wraku to znaczy ze go nie odda, ale nie wyslemy z tego powodu dywizji”.

    Jesli nie wyslemy, to bedzie to zdrada stanu. Dopiero wtedy Komoruski zawisnie na zyrandolu. A niektorzy sie zastanawiali po co on tego zyrandola pilnuje..

  139. Ciekawe czasy nastali

    Prezydent dosyc sporawego panstwa oglasza z urzedu: Rosjanie nie oddadza Polsce wraka. I narod polski milknie. Nikt, z liczacych sie politykierow polskich, nie komentuje ogloszenia pana Prezydenta. Co jest grane?

    Ja to tlumacze swoim ‚wrak, srak’. Irunda, znaczytsa. Wyglada na to, ze politykierzy polscy wpadli w moje koleiny.

    Zaczynam miec watpliwosci. Podparte obawami

  140. NELA
    Mogło być jeszcze inaczej…
    Wyobraź sobie, że jesteś szefową warsztatu kamieniarskiego i otrzymujesz zamówienie na wykonanie TEJ tablicy pamiątkowej. Z niedowierzaniem czytasz tekst hołdowniczy. Upewniasz się, że naprawdę ma być tekst wypisany na zamówieniu. Na wszelki wypadek kserujesz zamówienie i oryginał zamykasz w sejfie.
    Po awanturze w gazetach ze stoickim spokojem odrzucasz reklamacje, bo rzetelnie, dokładnie i zgodnie z zasadami sztuki wykonałaś zamówienie. Za stosowną cenę zaoferujesz przeszlifowanie tablicy i wykonanie nowego napisu. Życzliwie zatroskana dodasz, że tę płytę można najwyżej jeszcze ze dwa razy zeszlifować, bo byłaby już tak cienka, że byle kibol rozbije ją kijem bejsbolowym.
    To dopiero byłby piękny dzień!
    A przy okazji – jeden z warsztatów kamieniarskich w Słupsku prowadzi piękna dziewczyna.

  141. @Stary outsider
    O takim komentarzu mogłam tylko pomarzyć 🙂
    Trafiony w środek sedna i zatopiony.

  142. Nela
    Wiesiek
    Jaki PiS, taki na-pis.
    Na tablicy oczywiście.

  143. ”Co innego przyporządkowanie wypowiedzianych słów – wyraźnie lub nie – określonej osobie. To jest problem.”
    To jest nauka. Zajmuje się nią prof.dr hab. inz. Grażyna Demenko z Wydziału Neofilologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
    Jej opinia na ten temat znajduje się w ”Opinii w zakresie fonetyczno-akustycznej analizy zapisów dźwiękowych z samolotu TU-154 nr 101.” Pani profesor najpierw na 40 stronach analizuje wszystko co można, włącznie z nieistniejącym w żadnym stenogramie zdaniem jakoby ”klapy są pod skrzydłami” żeby w podsumowaniu dojść do wniosku, że cholera wie kto mówi to co mówi. Cytuję: ”Nie można wykluczyć iż …głos wypowiadający sto metrów mógł należeć do gen. Andrzeja Błasika lub innej osoby o podobnym głosie”.
    Według mnie był to Głos Rozsądku, tylko nikt go nie słuchał.

  144. Indoorze

    Mnie tu brakuje głosu nie rozsądku tylko fekalicznego. Tego co szpanuje w Pana Ambasadora

  145. Przedrukujmy zblogu Pana Ambasadora

    „głos zwykły (11 kwietnia o godz. 21:55)
    No, właśnie gdzie te czasy gdy polskim motłochem kierowało NKWD czy NKGB, czy te szczęśliwe czasy wrócą? Do tego czasu ruskie będą musieli poprzestać na stosowaniu kilku prostych socjotechnik w swoim własnym kraju, no bo Polacy nie są tacy głupi, aby słuchać ruskiej propagandy.”

    Bez glosu fekalicznego blog Pana Ambasadora by padl

  146. Kwiczoł!
    Odszukałam tego ptaszka, który tak mnie zainteresował.
    Okazuje się, że coraz częściej u nas gniazduje, codziennie je widzimy, będąc na wędrówce z kijkami w parku. Bardzo jest ładny.
    Początkowo nie był taki pstrokaty od spodu, ale teraz właśnie tak wygląda;
    http://www.ptakipolski.pl/wp-content/uploads/2013/09/kwiczol2.jpg

  147. Co tam nagrobek
    Przeczytajcie co na tych tablicach częstochowskich wykuto – nawet te co je z 10 przykazaniami przyniesiono – to wobec nich mały pryszcz.
    ukłony

  148. Jestem człowiekiem naiwnym i zakładam, że w komisji badającej przyczyny katastrofy lotniczej powinni być (i byli?) obecni ludzie, którzy wiedzą, jak się pilotuje samolot, znają takie pojęcia jak „wysokość decyzyjna” i też widzieli – tak jak ja – definicję „lądowania” u Gugla i stad znają kolejne fazy lądowania. Zarzucono mi, że ja takie banały umieszczam na blogu, ale bez zdefiniowania pojęć żadna dyskusja nie ma sensu.
    Nie chodzi mi dziś o „przyziemienie” lub zamiennie „przybrzozowanie” lub znakomite „przyglebienie” (może „przybłotowienie”?).
    Te fazy lądowania nie są istotne w tym przypadku, bo według polskiej komisji nikt nie zamierzał lądować, choć się tak, na wszelki wypadek, do „kołowania” po dotknięciu Ziemi przygotowano (wysuwanie podwozia) – taki zwyczaj lotniczy!
    Jest jedna faza lądowania, która jest bliźniacza do czynności, którą obiecał wykonać solennie pilot kontrolerowi naziemnemu, gdy ten poinformował, że nie ma warunków do lądowania. Wtedy pilot obiecał, że tylko spojrzy na świat z wysokości decyzyjnej i w razie „pi..y” odleci w siną dal. Niezbyt mi się to kojarzy ze słowami ze stenogramu – „do skutku”!
    Pilot skłamał nawet w obcym języku, bo wcale nie chciał spełniać obietnicy. Po czym ja to poznaję?
    Nie zastosował ważnej fazy lądowania, potrzebnej też przy odchodzeniu od próby tego lądowania. Chodzi o:

    wyrównanie (załamanie) – wykonywane na bardzo niskiej wysokości zmniejszenie kąta zniżania do zera – innymi słowy, w przypadku poziomo położonej powierzchni lotniska, zmniejszenie prędkości opadania do zera;

    Wystarczy usunąć z tekstu wyrazy „bardzo niskiej” i zastąpić je wyrazem „odpowiedniej” wysokości i to usiłowanie wyrównania było obowiązkiem pilota powyżej wysokości decyzyjnej.
    Jaka może być ta „odpowiednia” wysokość? Na pewno wyższa od decyzyjnej, bo zatrzymanie i wyrównanie lotu bombowca, który spada jak kamień z dachu wysokiego budynku – około 10 m/s – musi się zacząć dużo wyżej, uwzględniając czasy reakcji pilota i systemów. Znawcy z komisji powinni bardzo dokładnie określić, na jakiej wysokości to wyrównanie należało zacząć, wiadomo tylko, gdzie je należało zakończyć (100 m lub 120 m, mierzone barometrycznie).
    Jako laik widziałbym ostatnią szansę na lot poziomy na wysokości decyzyjnej, do czego zobowiązał się pilot, gdy usłyszał głos nawigatora – 150 (m) i gdyby natychmiast zmniejszył nastawienie szybkości opadania do zera. Jak się to robi, chyba wiedział, skoro ktoś go posadził za sterem statku powietrznego, różniącego się trochę od drzwi stodoły.. Miał około 6 sekund na zatrzymanie opadania. Czy to wystarczy, tego nie wiem, ale członkowie komisji musieli to wiedzieć! Brak reakcji obu pilotów i dopiero nieśmiałe zapytanie drugiego pilota (bo chyba nie komenda z powodu braku reakcji obu pilotów – piękny przykład współpracy dobrze zgranych członków załogi) – „odchodzimy”, gdy formalnie byli znacznie poniżej wysokości decyzyjnej (100 lub 120?), a praktycznie jeszcze niżej – bo w jarze – świadczy o kłamstwie pilota i braku uczciwości lub profesjonalizmu u członków komisji, bo o profesjonalizmie załogi już się wypowiedziałem.

    Słusznie należały się zatem wszystkim awanse i ordery – tak jak Błasikowi po Mirosławcu. Tylko głupi psychiatra-minister zaproponował karę dla generała, ale mądry (może inaczej?) „gównodowodzący” dodał mu gwiazdkę, a po Smoleńsku spodziewał się następnej – i prawilno!

  149. @Antonius
    „Wtedy pilot obiecał, że tylko spojrzy na świat z wysokości decyzyjnej i w razie “pi..y” odleci w siną dal”

    Bzdura, nie w siną dal, tylko na drugi krąg, tak jak zrobił to Ił 15 minut wcześniej. Ił po odejściu na drugi krąg spróbował jeszcze raz podejść do lądowania i dopiero wtedy odleciał w siną dal. Po odejściu na drugi krąg pilot TU-154 mógł decydować co robić dalej – odlecieć na zapasowe, czy próbować ponownie.

    „Niezbyt mi się to kojarzy ze słowami ze stenogramu – “do skutku”!”

    Nie można słów „do skutku” traktować dosłownie, bo zwyczajnie paliwa zabraknie, pilot zresztą właśnie tak odpowiedział. Należy też pamiętać o tym, że pilot nie musi bać się konsekwencji ze strony prezydenta, bo on podlega pod MON (czyli politycznie pod PO). Dlatego też pilot, który postawił się Kaczyńskiemu w Gruzji dostał… medal.

  150. Antonius
    Przygnębiające są twoje refleksje wokół Smoleńska. Pociągnąłby je zapewne fachowo nieodżałowany Czesław, którego nie ma już wśród nas.
    Już o tym pisałam, ale wciąż dopada mnie zdumienie, jak to możliwe, że na pokładzie tej nieszczęsnej „tutki” nie znalazł się NIKT, kto wstrzymałby w porę samobójcze działania, skoro już samolot był w powietrzu nad Smoleńskiem, a w ogóle nie powinien się tam znaleźć.
    Kiedyś byłam przeciwna powoływaniu jakiejś międzynarodowej komisji ekspertów od wypadków lotniczych. Wydawało mi się to paranoją i warcholstwem, ale teraz myślę, że może to nie jest głupi pomysł.
    Tyle, że taka komisja mogłaby zupełnie bezlitośnie obnażyć bezmiar głupoty i szaleństwa, które doprowadziły do katastrofy, bo od jakiegoś momentu była nieunikniona! Nasza komisja i prokuratura (w mniejszym stopniu) próbowały umniejszać, kamuflować masakryczne błędy i zaniedbania wcześniejsze, no bo jakże to prestiż, honor wystawione na szwank.
    „Smoleńczycy” niewiele jednak ryzykują, bo powołanie takiej komisji jest małoprawdopodobne, ale podkładać drwa do tego ognia i nadal robić ludziom wodę z mózgu można w nieskończoność.

  151. fraszka na kota (morskiego)

    nie ma juz kota na statku( a marynarzy – niewielu),
    sam stoi kapitan na mostku i mruczą komputery.

    w kambuzie kucharz-automat piecze ciasto w sekund 15…
    leniwie na grzbiecie fali sunie dziób, czasami mewa wrzaśnie…
    ……………………………………………………………………………
    ……………………………………………………………………………
    nie czekaj na fraszki morał, bo go wcale nie będzie,
    delfiny lądują w garnku, a śpiewają – łabędzie.

  152. mag
    12 kwietnia o godz. 13:52
    Na wiarę żadna międzynarodowa komisja nic nie pomoże.
    Większość ludzi w tym nieszczęsnym samolocie nie zdawała sobie sprawy z niebezpieczeństwa. Z saloniku wyłapano beztroskie rozmowy gdy próbowano już lądować.
    Kaczyński jak i Kazana (założę się że) nie zdawali sobie sprawy z niebezpieczeństwa.
    Piloci , tak ci wiedzieli, Błasik tez. Ale nieszczęściem jest to, że los pilotów po ewentualnym wylądowaniu , lub odejściu zależał od generała , a los generała od Kaczyńskiego (już go raz wybronił z Mierosławca i błyskawicznie awansował) . Błasik wiedział jak Kaczyńskiemu zależny na tej wizycie i chciał się zasłużyć na jego uznanie. Z tego powodu wlazł do kabiny i tym wywarł nacisk na pilotów. (nie musiał nic rozkazywać , oni już wiedzieli czego od nich wymaga). Samo wymuszenie lądowania z warunkiem niczemu nie groziło choć w warunkach które tam stwierdzono było bez sensu.
    Najgorsze jest to, że starając się zadowolić szefa złamali warunki tego lądowania licząc na posiadane w samolocie przyrządy i wiedzę którą im na szkoleniach wtłoczono. Jak się okazało uczono ich niezgodne z instrukcjami lądowania producenta i jak się okazało błędnie (lądowanie na radiowysokościomierzach w przypadku braku widoczności). Na dodatek prawdopodobne nałożyły się inne błędy (pisałem o tym co mogło spowodować zejście z osi lotniska i zejście poniżej poziomu lotniska)
    Błasik jak widać w metodzie lądowania nie widział błędów bo nie reagował.
    Jasne jest że piloci samobójcami nie byli. Zaryzykowali , mimo że było to niedopuszczalne. (nie lecieli sami, a wieźli prawie 100 osób)
    Ryzyko to zaakceptował najwyższy generał lotnictwa i stad wynik.
    Niestety lotnictwo brutalnie pokazuje jak kończy się łamanie procedur wypracowanych właśnie po to by wypadków było jak najmniej.
    Wielu ludzi twierdzi, że pilotowanie samolotów rejsowych jest zajęciem nudnym i by nie wylecieć z zawodu trzeba bezwzględnie przestrzegać procedur. Żadnej fantazji, żadnego ryzyka. Ale to procentuje.

  153. fidelio
    12 kwietnia o godz. 13:42
    Medal medalem , ale został odsunięty od lotów , i bardzo stracił materialnie. Widocznie ci co pilotowali te feralna tutke woleli nie dostać tych medali , a otrzymać korzysta pracę.

  154. @maciek
    „Medal medalem , ale został odsunięty od lotów , i bardzo stracił materialnie. Widocznie ci co pilotowali te feralna tutke woleli nie dostać tych medali , a otrzymać korzysta prac”

    Ach no tak, bo przecież nasza wspaniała konstytucja utrzymuje dwuwładzę w siłach zbrojnych i mamy kabaret, z jednej strony medal od Klicha, z drugiej wypowiedzenie od Błasika, chore.

  155. @byk
    Bliżej niezidentyfikowana forma literacka

    Delfiny pląsają
    Ogórki śpiewają
    Kat ścina głowy
    A królowa tańczy.
    Ktoś się poślizgnie
    Na skorce od pomarańczy?
    W kambuzie?
    Kokpicie?
    No kto?

  156. maciek.g!
    Gadanie puste. Jak możesz pokazać gdzie i kiedy generał Błasik wywiera nacisk na pilotów to pokaź, a jak nie wiesz to zamknij dziób.
    Ja wiem i pokazałem między innymi na tym blogu. Gdzie bym się nie pojawił ze swoimi rewelacjami natychmiast wystartuje para dyżurująca (na tym blogu Czesław i Antonius ) i swoim autorytetem robią ze mnie idiotę ku radości i przy pełnym poparciu pozostałych dyżurujących par (Mag, Fidelio i spółka).
    Notabene jak na blogu Artymowicza pokazałem z którego fragmentu stenogramu sporządzanego przez niekumatych cywili w IES w Krakowie wynika pełna odpowiedzialność gen. Błasika za wypadek, natychmiast młody Artymowicz poleciał do Moskwy, stworzył nową kopię taśmy, zorganizowano kolejny odsłuch i odsłuchujący taśmy (w randze od pułkownika w górę) o dziwo część wypowiedzi jednoznacznych ukryli w gadaniu o wyższości jednych świąt nad innymi, części nie dosłyszeli, zaś ta jedyna wypowiedź (dwa słowa) która w efekcie doprowadziła do katastrofy i które to dwa słowa nikt inny niż generał Błasik wypowiedzieć nie mógł – w ogóle zniknęło z najnowszego stenogramu.

  157. zapomniałem o TJ.

  158. @mag
    Ktoś się poślizgnie
    Na skorce od pomarańczy?
    W kambuzie?
    Kokpicie?
    No kto?</I
    Samo życie.
    Życie?
    Życie – jedno wielkie
    Psiakrew!

  159. O kuchnia! Co za emocje!

  160. @Indoor prawdziwy
    12 kwietnia o godz. 18:02

    ***Gdzie bym się nie pojawił ze swoimi rewelacjami natychmiast wystartuje para dyżurująca (na tym blogu Czesław i Antonius ) i swoim autorytetem robią ze mnie idiotę ku radości i przy pełnym poparciu pozostałych dyżurujących par (Mag, Fidelio i spółka).***

    Szanowny Indoorze!

    Bardzo mnie krzywdzisz tym nieprawdziwym oskarżeniem, a biedny Czesław z nieba dobrych lotników kiwa głową. Jeśli dobrze pamiętam, to on czasem nie wierzył w Twoje rewelacje w dziedzinie automatyki samolotowej i ręcznego całkowania. Ja wręcz przeciwnie – zawsze podziwiałem Twoją wiedzę fachową z dziedziny automatyki, jedynie to całkowanie równań ruchu przyjmowałem z przymrużeniem oka, choć nie twierdzę, że to nie ma sensu. Sam tego nie umiem, więc trudno mi wyrokować. Nie potrafię wiele rzeczy, np. tworzenie takich symulacji lotu w stylu tego astrofizyka. Intuicja i pewna znajomość działania urządzeń sterowanych automatycznie w mojej pracy zawodowej jako fizyka doświadczalnego powodują, że trochę czuję sprawę i nie wykluczam, że masz stuprocentową rację, ale się nie znam na automatach ciągu i innych w samolotach, więc jak najbardziej poważnie zasugerowałem, aby szanowna komisja Millera skorzystała z Twojej wiedzy, a sam się nie wypowiadam. Co ja myślę o „zamachu” tysiąclecia opisałem już wystarczająco często i obszernie..
    Jeśli to Ci uwłacza to przepraszam i nie będę już komentował Twoich komentarzy. Będzie to bardzo ułatwione, bo zamierzam drastycznie zmniejszyć intensywność czytania i pisania na blogach i to z różnych powodów.

  161. @indoor
    „Gadanie puste. Jak możesz pokazać gdzie i kiedy generał Błasik wywiera nacisk na pilotów to pokaź, a jak nie wiesz to zamknij dziób.
    Ja wiem i pokazałem między innymi na tym blogu. Gdzie bym się nie pojawił ze swoimi rewelacjami natychmiast wystartuje para dyżurująca (na tym blogu Czesław i Antonius ) i swoim autorytetem robią ze mnie idiotę ku radości i przy pełnym poparciu pozostałych dyżurujących par (Mag, Fidelio i spółka).”

    Naciski sobie może wywierać, pilot ma obowiązek wyjebać go za drzwi i robić swoje, bo odpowiada za życie pasażerów:

    „Regulamin lotów sił zbrojnych” wyraźnie mówi, że na pokładzie samolotu decyzjom pilota muszą się podporządkować wszyscy, niezależnie od ich stopnia wojskowego i statusu.”

    Także weź już skończ to męczenie Błasikiem, bo na pokładzie rządzi kapitan, a wszyscy inni mają się podporządkować i tyle.

  162. Magusiu!

    Pomysł z międzynarodową komisją jest mało realny, bo zwaśnione strony nie dogadają się nigdy ani o składzie, ani o pracy takiej komisji. Pięć lat temu podałem niezbędny warunek, aby jakakolwiek komisja mogła uzyskać wiarygodne wyniki – bez parówek (przed chwilą zjadłem – nie pękły wzdłuż, bo żona umie je gotować), puszek po piwie i trotylu. Sprawdzenie czarnych skrzynek przez producenta. Jeśli potrafi powiedzieć, że nie zostały zmanipulowane, można zacząć badania.
    Macierewicz wczoraj stwierdził stanowczo, że zostały sfałszowane (to raczej nowość, bo przedtem chciał je tylko odebrać wrogom, a czy warto brać sfałszowane?), więc żadna komisja nie może rozpocząć pracy. Czasem mnie bawiło, że zabranie Ruskim czarnych skrzynek i ich badanie u nas, np. przez speców od puszek po piwie, pozwoli dojść do prawdy. Pisowskiej może, lub Tisznerowskiej.
    Nikt nie ma prawa „badac” tych skrzynek bezpośrednio, bo jeden drobny błąd i trzeba kupić nowy samolot z dobrymi skrzynkami. Można jedynie odczytać – skopiować – dane i najlepiej w kilku kopiach i wtedy można z nimi robić różne rzeczy, czyścić, filtrować itp.

  163. Antoniousie!
    Dla przypomnienia
    1. Poświadczyłeś jako profesor kuriozalne twierdzenie Czesława jakoby samolot pozbawiony mocy silników spada jak kamień
    2. Sugerujesz (nawet w ostatnim swoim poście) , że obliczenie przebitej drogi w oparciu o zarejestrowane w sposób ciągły przyśpieszenie (nawet jeśli w celach weryfikacji danych pozyskanych inną drogą ) to czynność wykraczająca poza standardową wiedzę profesora fizyki. A to jest banał. W moich czasach to było zadanie dla drugiej lub czwartej klasy liceum (to zależy od liceum. U mnie było w drugiej klasie.)
    3. Komisja Millera zajmuje się ukrywaniem prawdy.
    4. Nikt nie jest zainteresowany wyjaśnieniem co się stało w samolocie. Mnie to interesuje od strony mechanizmów psychologicznych jakie tu działają. Ludzie z tytułami naukowymi robią z siebie idiotów, bredzą, lingwista traci słuch, prawnik traci umiejętność czytania ze zrozumieniem, za przeproszeniem fizyk zapomina całkować i zapomina podstawowe prawa aerodynamiki. Ja podejrzewam, że dlatego nikt nie jest zainteresowany przebiegiem katastrofy, że wyjaśnienie katastrofy za pomocą zdarzeń które zaszły pośród załogi (i pasażerów) może doprowadzić do tego iż kontrolerzy nie przyczyniły się do katastrofy (mogli przy tym popełnić ciężkie przewinienie, ale z katastrofą nie mają nic wspólnego). I wtedy taki delikwent jest narażone na pogardę środowiska. No i utratę kolejnych słusznych zleceń.
    Pozdrawiam

  164. Indoorku bratanku (18:02)

    „ta jedyna wypowiedź (dwa słowa) która w efekcie doprowadziła do katastrofy i które to dwa słowa nikt inny niż generał Błasik wypowiedzieć nie mógł – w ogóle zniknęło z najnowszego stenogramu.”

    Czy mozna cie poprosic o powtorzenie owych dwoch slow generała Błasika ? I jak one zniknely z najnowszego stenogramu?

    Nie mam zadnej wiedzy na temat tego znikniecia

  165. Dwa słowa to ”Jakie trzysta?” wypowiedziane przez nieznaną osobę o godz. 8:40:24,3 w stenogramie IES w Krakowie. W najnowszym (Artymowicza) w tym miejscu nie ma nic.

  166. Fidelio (19:32)

    „Naciski sobie może wywierać, pilot ma obowiązek wyjebać go za drzwi … na pokładzie rządzi kapitan, a wszyscy inni mają się podporządkować i tyle.”

    Zeby „wyjebać ” generala-intruza za drzwi kokpitu, trzeba splenic dwa warunki:

    1. miec nie lada cojones
    2. miec mozliwosc odejscia od sterow w momencie przyziemiana

    A tak w ogole to gratuluje infantylnoci. Niezmiennie utrzymywanej na wysokim poziomie.

    PS. Dzieki, Bratanku. Nie rozumiem co prawda waznosci tych dwoch slow ale niech tam

  167. Indoor prawdziwy
    12 kwietnia o godz. 18:02
    Nie indorz się tak. Wg mojego doświadczenia życiowego nacisk przełożony może wywrzeć bez wypowiedzenia żadnego słowa , wystarczy, że swą postawą pokaże czego żąda.Gdyby nie było go w kabinie samolotu o naciskach trudno by mówić. Ale to
    że Błasik był w kabinie, to nie ulega wątpliwości, bo wynika to z rozmowy. W brak nacisku uwierzył bym gdybym w stenogramie znalazł słowa odchodzimy i to wypowiedziane tak by dało to się zrobić zgodnie z przepisami.
    To, że Błasik nie liczył się z pilotami pokazuje choćby fakt wylotu z Warszawy gdzie on faktycznie zstępuje dowódcę samolotu.
    Jestem pewny swego wniosku.

  168. fidelio
    12 kwietnia o godz. 19:32
    A gdzie ty widziałeś w realu by pracownik wywalił przełożonego i to najwyższego? Przecież to było by jak równoznaczne z wywaleniem się z pracy bez możliwości powrotu. Ja nie słyszałem o takim przypadku .

  169. @maciek
    „A gdzie ty widziałeś w realu by pracownik wywalił przełożonego i to najwyższego?”

    Ma wywalić bo to wynika z regulaminu którego jest zobowiązany przestrzegać, proste. To co widziałem a czego nie widziałem, nie ma tu znaczenia, bo to nie jest podstawa do podejmowania decyzji. Tyle w temacie. Jak go wywalą z roboty to pójdzie do pracy w liniach komercyjnych w cywilizowanych warunkach, bez szarpania się z wariatami i latania na rosyjskich trupach na lotniska w dzikim polu.

  170. @Orteq
    „1. miec nie lada cojones
    2. miec mozliwosc odejscia od sterow w momencie przyziemiana”

    Jak nie można wyjebać to wystarczy go zignorować, ma taki obowiązek i wszystko wskazuje na to, że właśnie tak zrobił.

    „A tak w ogole to gratuluje infantylnoci. Niezmiennie utrzymywanej na wysokim poziomie.”

    Głupot nie komentuję.

  171. maciek.g!
    Sprawa obecności gen. Błasika może mieć różne znaczenie. Ja wyobrażam sobie taką sytuację (nie twierdze bynajmniej że tak było) : na rozkaz (nacisk generała na kapitana w żargonie wojskowym nazywa się bowiem rozkaz) generała załoga ma wykonać coś co jest w świetle przepisów łamaniem prawa, chociaż nie jest nadmiernie ryzykowne. Na jego odpowiedzialność. Co Ty byś powiedział? Ja bym powiedział tak: ” Nie ma sprawa Szefie. Tylko poprosimy do kokpitu i kilka słów do mikrofonu, żeby w razie czego wiadomo było …. ”. Nie wiemy jak było.
    Podobnie jeśli chodzi o wylot z pracy. Po pierwsze kpt. Protasiuk był w trakcie wyrobienia (za własne pieniądze) prywatnej licencji pilota póki co jakiegoś samolotu transportowego, miał też dwa dyplomy (swoje. Nie ojca i dziadka). Głowę dam, że nie miałby żadnych kłopotów ze znalezieniem pracy gdyby wydalono go ze służby za skrupulatne przestrzeganie przepisów. Co innego jego przełożeni w samolocie. Więc zrobienie na siłę z kpt. Protasiuka jakiegoś wazeliniarza, karierowicza i oportunisty jest nieporozumieniem. Wylot z pracy w takich okolicznościach nawet może ułatwić znalezienie pracy.

  172. Fidelio (21:32)

    „Głupot nie komentuję.”

    To jednak infantylnosci rownaja sie głupotom. Nie bede sie spieral..

    Z Bratankiem tez nie mam ochoty sie spierac. Choc on po bandzie pojechal mowiac:

    „zrobienie na siłę z kpt. Protasiuka jakiegoś wazeliniarza, karierowicza i oportunisty jest nieporozumieniem. Wylot z pracy w takich okolicznościach nawet może ułatwić znalezienie pracy.”

    Ten Protasiuk o niczym innym nie myslal, przyziemiajac, tylko o tym jak sobie ulatwic znalezienie nowej pracy

  173. @Indoor
    „na rozkaz (nacisk generała na kapitana w żargonie wojskowym nazywa się bowiem rozkaz) generała załoga ma wykonać coś co jest w świetle przepisów łamaniem prawa, chociaż nie jest nadmiernie ryzykowne”

    Zgodnie z prawem powinien odmówić wykonania rozkazu.

  174. @fidelio
    Czy Ty kiedykolwiek czytałeś o tym, że enkawudziści podczas beznadziejnych, samobójczych ataków sołdackiego mięsa armatniego Stalina stali za linią natarcia z naganami w karmanie? Ot, stali, a trepy z bagnetami na sztorc szturmowali całymi kompaniami niemieckie umocnienia. Mogli przecież odmówić wykonania rozkazu. No, q…va mogli? Nie?

  175. fidelio

    „Zgodnie z prawem powinien odmówić wykonania rozkazu”.

    Juz anumlik napomknal o tym..

    Czy mozna te twoja bzdure okreslic inaczej niz infantylizm? Ja nie umiem okreslic tej bzdury inaczej.

    WYKONANIE rozkazu jest Pierwszym prawem/nakazem wojskowym. Wszystko inne to mrzonki. A juz ODMOWA wykonania rozkazu to w ogole dziw nad dziwy. W naszych jurysdykcjach raczej nie spotykany dziw.

    Odmowa wykonania wojskowego rozkazu przelozonego jest mrzonka Numer Jeden infantylistow. Oni tak juz majo ze pierdoly powtarzajo

  176. @anumlik
    „Czy Ty kiedykolwiek czytałeś o tym, że enkawudziści podczas beznadziejnych, samobójczych ataków sołdackiego mięsa armatniego Stalina stali za linią natarcia z naganami w karmanie? Ot, stali, a trepy z bagnetami na sztorc szturmowali całymi kompaniami niemieckie umocnienia. Mogli przecież odmówić wykonania rozkazu. No, q…va mogli? Nie?”

    To my jesteśmy dyktatorskim państwem totalitarnym w czasie wojny czy może demokratycznym państwem prawa w czasie pokoju? Po co te demagogiczne i kompletnie nieadekwatne porównania?

  177. @Orteq
    To znaczy, że na pokładzie samolotu to kapitan wydaje rozkazy. Jeśli zrozumiano – to spocznij 😉

  178. Wszystkie Wasze dyskusje to teoretyzowanie. To, że w samolocie panował bałagan to wiemy. Poza tym to dowódca – kapitan. Drugi pilot to major , na ziemi jego przełożony. W pierwszym rzędzie pasażerów generał, ich przełożony, który włącza się do pracy pilotów w jakimś stopniu. Za jego plecami Główny Pasażer, tytularny dowódca Sił Zbrojnych RP, który nie zna się w ogóle na lataniu, ale w przeszłości już przynajmniej raz próbował wydawać rozkazy pilotom.
    Preferencje uczestników znamy doskonale – najbliższa kariera generała Błasika zależała od humorów Prezydenta (zgodnie z Konstytucją gwiazdy leżą w gestii Prezydenta, generał Błasik potrzebował czwartą gwiazdkę do wyjazdu do USA).
    A Wy oczekujecie, że kapitan odmówi wykonanie rozkazu, bowiem jakiś ruski sierżant na ziemi powie ” nie ma warunków do przyjęcia”?
    Jesteście dziećmi?
    1. Istnieją dowody na to (stenogram IES w Krakowie), iż lecąc na wysokości kręgu piloci w tajemnicy przed kimś, kto był w zasięgu słuchu postanowili podchodzić do lądowania prędkością jaką – lądować się nie da (ale za to można bezpiecznie latać nawet w pobliżu ziemi)
    2. Istnieją również dowody na to (stenogram IES w Krakowie) że drugi pilot wbrew rozkazom kapitana (lub bez jego wiedzy) w wysokości 300 metrów decyzję to zmienił.
    Wykroczenie przeciwko regulaminowi nie groziło (w mniemaniu kapitana) niczym, na dodatek się zabezpieczył gdy postanowił przelecieć nad lotniskiem bez próby lądowania. Wykroczenie to stało się pułapką dopiero wobec niesubordynacji drugiego pilota.
    A jak się rozbili, to zwala się winę na kapitana.

  179. Seria ataków pijanego na słup.
    Tak można podsumować aktualną dyskusję.
    Jednak ostatni wpis Indoor prawdziwy -13 kwietnia o godz. 7:00 jest tak celny, wyrazisty i napisany zrozumiałym językiem, że nawet ja zrozumiałam cały tekst, co do słowa.
    No, bo kiedy pisał o tym całkowaniu non stop, to czułam, jak głupieję do stuporu, bo w słupkach byłam tępa od zawsze, jednak to, że nie potrafię czegoś policzyć nie jest równoznaczne, z nieumiejętnością oceny działań ludzi w trudnych warunkach fizycznych, przy psychicznej presji. A także nieuchronności jakiejś tragedii wskutek totalnego bałaganu i lekceważenia wszelkich reguł w dążeniu do pokazania kim ja jestem i zdobycie uznania tego, jest tym kim jest.
    Tylko nie przypuszczałam i nie dopuszczałam do siebie myśli, że tragedia będzie aż tak tragiczna.
    No, ale wola boska i skrzypce. Oczywiście.
    Pora na wyjście. W parku coraz bardziej zielono a kwiczoły robią swoje, więc i ja też.

  180. Uzupełniam to, co wyżej… powinno być;
    „i zdobycie uznania tego, co to jest tym kim jest.”

  181. Indor prawdziwy ;
    13 kwietnia g. 7:00.
    Od kilku lat Twoje komentarze na temat Katastrofy lotniczej na Siewiernym pod Smoleńskiem były dla mnie dobrym źródłem i dlatego za te lata „blogownia” w tej sprawie po prostu dziekuję.
    Red .Daniel Passent ostatni swoj wpis zatytuował ” Dwa Narody i Dwa Obchody ” Przekonują mnie , tam u pana Daniela komentarze ,które upatrują istnienie zdecydowanej WIEKSZOSCI <ktora nie identyfikuje sie z tą bitwą .
    Twoje komentarze moim zdaniem wspierają tą wiekszość .
    Z Pozdrowieniem

  182. @fidelio, z godz. 3:38 i 3:39
    To my jesteśmy dyktatorskim państwem totalitarnym w czasie wojny czy może demokratycznym państwem prawa w czasie pokoju? Po co te demagogiczne i kompletnie nieadekwatne porównania?
    Po to, abyś mógł pojąć, że jesteśmy z nazwy demokratycznym państwem prawa w czasie pokoju, a w rzeczywistości z każdego niemal żołnierskiego trepa – od generała po kaprala – wyłazi homo sovieticus. I z generała – pożal się Boże – Błasika wylazł wychowanek post kagiebowskich oficerów i z pośmiertnie awansowanego majora Protasiuka wylazł zastraszony sołdat, a miarą zastraszenia był inny słynny lot , 12 sierpnia 2008 roku, gdy był drugim pilotem podczas podróży samolotem, z Lechem Kaczyńskim udającym się do Gruzji.

    Przybzdurzył ostro, przeczytaj co mu napisałem. Pewnie nadużył seczego.
    Przybzdurzyłeś Ty, na co odpowiedziałem powyżej. A seczego pewnie by się Tobie czasem przydało. Może „wrzucałbyś na luz” częściej.

  183. Coś dla blogowych umysłów ścisłych!
    Choć co poniektórzy już pewnie coś na ten temat wiedzą…
    http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,17742917,Wroclawianin_na_tropie_zagadki_tysiaclecia__Szyfry.html

  184. Sukcesy z gadania
    Na blogu pisze się więcej niż było ,mieli się słowa i fakty
    tak by w końcu stały się papką – bo przecież i tak mogli wszyscy rozumieć i mówić co innego niż my to ze zrozumieniem i całkowaniem przyjąć zechcemy a jeśli nie teraz to przecałkujmy jeszcze raz , zróbmy ze dwie beczki , i umówmy się że tam parowu czy mgły wcale nie było..
    Jak sie jeszcze doda kto był kim i co powinien a co robił to
    można sobie poprzyjmować ze parówki muszą / lub nie muszą pękać wzdłuż a nie w poprzek i to jest wyjaśnieniem katastrofy.
    TYLKO CO TO DA POZA PRÓBAMI PŁUKANIA BRUDNYCH MAJTEK W JESZCZE BRUDNIEJSZEJ WODZIE.
    Ale każdy ma prawo , a nawet jeśli tego prawa /przynajmniej moralnego/ nie ma – to i tak prawem kaduka z niego korzystać będzie.
    Więc rację ma Antonius że nie chce brać udziału w tym kabaretonie.
    Ja właściwie również
    Ja tu wpadłem tutaj tylko po to by złożyć wyrazy fascynacji za sposób w jaki transmitowane są przypadki ”Kijowskie” Prezydenta RP przez portal WP. i inne też.
    W tym czasie nic ważnego się nie działo poza tą nieszczęsną GLORYFIKACJĄ OUN – UPA , a po to by przykryć śmierć iluś tam setek tysięcy pomordowanych na Wołyniu relacje i fotografie //bardzo jednostronne // przykrywa się reklamami do tego stopnia że nic oglądający z tego zrozumieć nie potrafi.
    Czemu to piszę tutaj – po prostu nigdzie indziej prawdziwych relacji
    ludzi zamieścić się portalowi podobnie jak tv czy innym ”mediom”
    się nie udało.
    Nie mieszczą się w zainteresowaniach jak np SZPALER Z FLAGAMI UPA którym Pan Komorowski był wieziony czy dekoracje szlachetnej sali obrad
    Więc gratulacje panie i panowie z portali .
    Co tam,tym pomordowanym i tak życia się nie przywróci , na Ukrainie hołd Banderze złożą przedstawiciele R P a bezimienne mogiłki trawa porosła więc i o czym tu mówić.
    Radujmy się i CISZEJ NAD TYMI TRUMNAMI -bo za to nam płacą.
    Tu się coś doda //np reklamę// tam odejmie i interes się będzie kręcił
    Pamiętacie może który to z poetów pisał
    ”jeśli o tym zapomnę – zapomnij i TY o mnie o Boże.”

  185. Opisywanie skutków klasycznego mobbingu w kabinie pilotów mija się z celem.
    Stress spowodował katastrofę.
    I tyle…..
    Nit nie lubi, gdy przełożony sapie nad uchem i patrzy na ręce.

    Efekty zaś głównej dominanty od kilku lat w naszej polityce zagranicznej- rusofobii- też dość łatwo ocenić. Nawet z psycholami, byle przeciw Rosji……
    Co z tego mamy?
    Odcięcie od rynku rosyjskiego naszych firm.

  186. anumlik
    Coś mi się skojarzyło z tą proweniencją gen. Błasika.
    Kiedyś na liniach krajowych latały antonowy 24 B. O ile wiem, ich polskie oznaczenie wywodziło się z niechlujnie przetłumaczonego rosyjskiego AH-24B. Chlujnie powinno przecież być AN-24W.
    A szef osobistej ochrony Stalina nazywał się Nikołaj Własik.

  187. zezowaty – 10:20
    SZPALER Z FLAGAMI UPA którym Pan Komorowski był wieziony czy dekoracje szlachetnej sali obrad to jeszcze nie wszystko. Widziałam fragment jakiejś uroczystości z udziałem publiczności; nie mam pojęcia, czy to było powitanie na lotnisku, czy jakieś składanie kwiatów, dość że w tłumie witających, w pierwszym rzędzie stała kobiet trzymająca przed sobą sporych rozmiarów portret bohater narodowego Ukrainy.
    Ni mniej, ni więcej.
    Ktoś się chyba szybko zorientował, bo drugiego ujęcia już nie było. Telewizja nie pokazała tej migawki po raz drugi.
    No i bardzo dobrze. Za to spontaniczne, braterskie uściski obu prezydentów okazały się ogromnie fotogeniczne.
    Tym razem bez reanimacji usta – usta.

  188. @anumlik
    „To zamiast seczego.”

    No i? Przecież to tylko potwierdzenie tego co tu pisałem, że na pokładzie samolotu to do kapitana należy ostatnie słowo. Właśnie tak należało zrobić.

  189. @anumlik
    „Po to, abyś mógł pojąć, że jesteśmy z nazwy demokratycznym państwem prawa w czasie pokoju, a w rzeczywistości z każdego niemal żołnierskiego trepa – od generała po kaprala – wyłazi homo sovieticus. I z generała – pożal się Boże – Błasika wylazł wychowanek post kagiebowskich oficerów i z pośmiertnie awansowanego majora Protasiuka wylazł zastraszony sołdat, a miarą zastraszenia był inny słynny lot , 12 sierpnia 2008 roku, gdy był drugim pilotem podczas podróży samolotem, z Lechem Kaczyńskim udającym się do Gruzji. ”

    Co za brednie, lot do Gruzji właśnie pokazał, że można odmówić każdemu, nawet prezydentowi, można ocalić życie swoje i pasażerów. Poza tym Protasiuka akurat nikt do niczego nie zmuszał – robił to co miał do zrobienia i co samo sobie założył – jedno zejście do 100m. Ponieważ to spaprał to się rozbili i tyle. Pod tym względem nie ma tu analogii z Gruzją akurat, klasyczny CFIT jakich mnóstwo w lotniczej historii, więc może dość tej histerii.

  190. Aż żal nie pokazać. Wzruszam się, kiedy patrzę na takie fotki…
    http://static.polskieradio.pl/12435d42-1d52-4668-bc1a-7fba6c2edbf0.file

  191. @Orteq
    „Wiesz, Fidelio, tys jest taki rozkoszniaczek ze ja cie chyba odpuszczem. Ty nigdy nie zrozumiesz roznicy pomiedzy wojskowymi rozkazami wydawanymi przez dowodcow FIZYCZNIE istniejacymi i tymi gdzies tam istniejacymi w jakichs REGULAMINACH wojskowych”

    No więc pilot, który miał lecieć do Gruzji z Kaczyńskim odmówił wykonania rozkazu fizycznie istniejącemu dowódcy. Czego jeszcze nie rozumiesz dziadku?

  192. Indoor prawdziwy
    13 kwietnia o godz. 7:00
    http://fizyka-smolenska.blogspot.com/2014/02/8-byem-troche-kpt-protasiukiem.html
    Bardzo eleganckie przedstawienie sprawy. Protasiuk ze względu na to że był wojskowym był z kiepskiej sytuacji. On chciał owszem przejść do cywila ale jeszcze musiał trochę polatać jako pilot wojskowy – niestety.

  193. fidelio
    13 kwietnia o godz. 12:15
    Znałem takich bohaterów jak ty wielu. W rzeczywistości gdy dochodziło do sprawdzam – wynik dla nich był kompromitujący.
    Ty przypominasz tego sławnego Stefka Burczymuchę co niczego się nie boi.

  194. @maciek
    „Znałem takich bohaterów jak ty wielu. W rzeczywistości gdy dochodziło do sprawdzam – wynik dla nich był kompromitujący.
    Ty przypominasz tego sławnego Stefka Burczymuchę co niczego się nie boi.”

    Dziwny komentarz, bo nie napisałem ani słowa o sobie. Rozumiem, że argumentów brakuje więc uciekasz w rejony swojej wyobraźni.

  195. Akurat Protasiuk nie musiał strugać bohatera, nie musiał odmawiać wykonania rozkazu, bo żaden nie padł. Jedyne co miał Protasiuk zrobić to podejść na 100 i odejść na drugi krąg, ale zamiast tego wleciał w ziemię. Klasyczny CFIT, nie wiem nad czym tu deliberować, obłęd jakiś.

  196. Nie pierwszy i nie ostatni raz, errare humanum est.

  197. „Wlazł kotek na płotek i mruga.
    Piękna to piosenka, niedługa;
    My temu chytremu kotkowi
    I sami odmrugnąć gotowi, –
    A żaden niezgadnie, niezoczy,
    Co sobie powiemy przez oczy:
    Tak mrugniem figlarnie i zdradnie,
    Że człowiek sam siebie niezgadnie;
    W tem sekret, w tem cała zasługa:
    Wlazł kotek na płotek i mruga.”

    Władysław Syrokomla

  198. ”… klasyczny CFIT jakich mnóstwo w lotniczej historii, więc może dość tej histerii.”
    @All (poza Fildelio bo on doskonale wie)
    CFIT to po prostu wypadek samolotu sprawnego technicznie więc spowodowany błędem ludzkim. Koniec. Rzeczywiście nic więcej nie ma po co wyjaśniać. To wszystko tłumaczy. Zapomniałeś dodać, że była to wina szkolenia (bo przecież czy dobrze wyszkolona załoga rozbije sprawny samolot? Nie rozbije. Więc wszystkie wypadki są spowodowane błędnym szkoleniem) ale generał Czaban, szef szkolenia pilotów już został przecież dymisjonowany.
    Więc nie dość, że wszystko wiemy, ale nawet winni zostali ukarani.

  199. @indoor
    „Zapomniałeś dodać, że była to wina szkolenia (bo przecież czy dobrze wyszkolona załoga rozbije sprawny samolot? Nie rozbije. Więc wszystkie wypadki są spowodowane błędnym szkoleniem) ale generał Czaban, szef szkolenia pilotów już został przecież dymisjonowany.
    Więc nie dość, że wszystko wiemy, ale nawet winni zostali ukarani.”

    No to jest już szerszy aspekt – szukanie przyczyn z czego wynikały błędy załogi. Z tego co pamiętam z raportu Millera to był szereg zastrzeżeń do systemu szkolenia. A wszystko najlepiej podsumowuje rozwiązanie 36 pułku, to po prostu kapitulacja i przyznanie się do winy (sensu largo). Podsumowałbym to tak, że mamy do czynienia z łańcuchem błędów popełnionych w kokpicie:
    – ministerialnym i prezydenckim
    – dowództwa sił powietrznych
    – dowództwa pułku
    – samolotu.

  200. anumlik. 13 kwietnia o godz. 1:35
    ====================
    .
    >>> Czy Ty kiedykolwiek czytałeś o tym, że enkawudziści podczas beznadziejnych, samobójczych ataków sołdackiego mięsa armatniego Stalina stali za linią natarcia z naganami w karmanie?
    (…)
    a trepy z bagnetami na sztorc szturmowali całymi kompaniami niemieckie umocnienia.
    >>>
    .
    Ale poezja…
    Czy kolega @anumlik kiedykolwiek czytał o tym, ze francuscy „enkawudziści” podczas beznadziejnych, samobójczych ataków sołdackiego mięsa armatniego Focha…
    ( trzeba trafu, też na niemieckie umocnienia…)
    … LEŻELI za linią natarcia z Maximami ?
    ( Uwaga. Maxim=ckm=ciężki karabin maszynowy).
    Tak samo leżeli z maximami enkawudyści angielscy za swoimi liniami.
    Oraz niemieccy…
    ……………………..
    Kolega @anumlik mogł to przeczytać w moim komentarzu ok. 2mies. temu. Powtorzyłem informację właśnie zaoczoną w tutejszej TVzji; doco BBC.
    ………………
    Ciekawe, ze kolega @anumlik podkreśla tylko wkład taktyczny enkawudzistów Stalina, niedoceniając prawdziwych prekursorów, Oświeconej Cywilizacji Zachodniej…(?) Chrześcijańskiej…(??) itp.itd…(???)
    …….
    Oh, żesz ty Carroll…!

  201. ”A wszystko najlepiej podsumowuje rozwiązanie 36 pułku, to po prostu kapitulacja i przyznanie się do winy (sensu largo).”
    Rozwiązanie pułku to spokojnie może być zacieranie śladów, szczególnie jeśli cała dokumentacja znalazła się (jako dowód oczywiście) w szafie pancernej Inspektoratu d/s Bezpieczeństwa Lotów MON.
    ”Podsumowałbym to tak, że mamy do czynienia z łańcuchem błędów popełnionych w kokpicie:”
    OK. Ale to są ogólniki. A konkretnie? Jest to katastrofa udokumentowana jak chyba żadna inna w historii. I nic? CFIT znaczy wypadek. Tyle to wiedzieliśmy tuż po katastrofie. Może wówczas jeszcze wchodziła w grę awaria.

  202. fidelio
    13 kwietnia o godz. 13:27
    Jak widać ni zrozumiałeś.
    Skoro tak nie masz wątpliwości jak powinni zachowywać się inni ludzie w sytuacji zagrożenia utraty pracy i nie tylko, oznacza to że nie widzisz żadnego problemy w tym by się w takich sytuacjach postawić swym zwierzchnikom. Ponieważ znakomita część ludzi boi się w takich sytuacja to jesteś bohater.

  203. Indoor prawdziwy
    13 kwietnia o godz. 17:29
    Pisz komu odpowiadasz. Bo trudno po cytatach znajdować dyskutanta.
    Nie wiem czy twój oponent wie, że komisji Millera przewodniczył płk pil. mgr inż. Mirosław Grochowski – Szef Inspektoratu MON ds. Bezpieczeństwa Lotów.
    No pod takim przewodnictwem trudno ustalić winnych tej katastrofy.

  204. @maciek
    „Jak widać ni zrozumiałeś.
    Skoro tak nie masz wątpliwości jak powinni zachowywać się inni ludzie w sytuacji zagrożenia utraty pracy i nie tylko, oznacza to że nie widzisz żadnego problemy w tym by się w takich sytuacjach postawić swym zwierzchnikom. Ponieważ znakomita część ludzi boi się w takich sytuacja to jesteś bohater.”

    Nie wybrałem zawodu pilota więc bohaterem być nie muszę i nie jestem.

  205. @maciek
    ” Millera przewodniczył płk pil. mgr inż. Mirosław Grochowski – Szef Inspektoratu MON ds. Bezpieczeństwa Lotów.
    No pod takim przewodnictwem trudno ustalić winnych tej katastrofy.”

    Z tego co wiem winnych ma ustalić prokuratura.

  206. @georges53, 13 kwietnia o godz. 17:24
    Kolega @anumlik nie pisał w jednym krótkim poście rozprawki naukowej na temat wyćwiczonych w strzelaniu w plecy własnym żołnierzom „enkawudzistów” z różnych armii świata podczas co najmniej dwóch wojen wielkich i kilku pomniejszych. Kolega @anumlik posłużył się przykładem – może nie pierwszym z brzegu – ale nieźle udokumentowanym. Oświecona cywilizacja zachodnia – i chrześcijańska i ta spod znaku Liberté, Égalité, Fraternité – ma na swoim koncie setki tysięcy trupów. Bandyci spod znaku krzyża podczas krucjat nie różnią się dla kolegi @anumlika w ogóle od bandytów z czasów Rewolucji Francuskiej, szczególnie tych którzy rżnęli „jak leci” mieszkańców całych wsi i miasteczek Wandei oraz wrzucali do publicznych studzien cyjanek potasu.

  207. fidelio
    13 kwietnia o godz. 19:05
    A jak myślisz na czym ta prokuratura się oprze. Oni na lataniu się nie znają. raport rządowy jest dla nich podstawą do działania

  208. maciek.g!
    gdy komuś odpowiadam, to się zwracam po nicku. W tym przypadku dyskutuję z tezą a nie autorem, więc więcej powie cytat niż nickname.
    ”No pod takim przewodnictwem trudno ustalić winnych tej katastrofy.”
    Co do roli płk. Grochowskiego to trzeba pamiętać, że nie tylko przewodniczył komisji wyjaśniającej wypadek CASA i sformułował wnioski powypadkowe, to z racji pełnionej funkcji odpowiadał za to, by były one prawidłowo wdrożone. Czy wnioski były nie takie, czy też były genialne ale nie wdrożone – obojętne. Odpowiedzialnym jest płk. Grochowski.

    Dodam do tego jeszcze jedno. Gdy inż Lasek miał być twarzą rządu w dyskusjach o wypadku z naukowcami Macierewicza przyznał się,, że nie ma dostępu do materiałów bowiem są one przechowywane w sejfie Inspektoratu d/s Bezpieczeństwa Lotów. Stąd moja sugestia co do miejsca przechowywania przynajmniej tej części dokumentów pułkowych, które mogą dotyczyć katastrofę – szkolenie, kontrolę itd.

  209. anumlik (19:08)

    ” Bandyci spod znaku krzyża podczas krucjat nie różnią się dla kolegi @anumlika w ogóle od bandytów z czasów Rewolucji Francuskiej”

    A czy roznia sie od bandytow Stalina? Bo to od tych ostatnich rozpoczela sie ta dyskusja.

    Podpowiadam, ze sie roznia. Ci od Stalina nie robili zadnego halasu onuc

  210. Job(bik) twoju mat’

    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/jobbik-wygrala-wybory-uzupelniajace-do-parlamentu,532951.html

    „Kandydat Jobbiku Lajos Rig otrzymał 35,3 proc. głosów. Zaraz za nim z 34,4 proc. głosów uplasował się kandydat konserwatywnego rządzącego Fideszu, następnie kandydat lewicy (26,3 proc.) ”

    Przewaga niecalego jednego procenta uwalono dyktatora Orbana. A ten przeciez ‚ściąga Węgry w kierunku Moskwy’.

    Te Bratanki to dopiero maja problemy.

    Co ty na to, Indoorze?

  211. @Orteq
    Ci od Stalina nie robili zadnego halasu onuc
    Prawda. Nie mieli czasu słuchać ich trzepania u tych, których zabijali strzałami w tył głowy.

  212. Orteq!
    Sprawa może być istotna, może nieistotna. FIDESZ robił ze sprawy wyborów kwestię prestiżowa i przegrał ale sprawa większego znaczenia nie ma.
    Gdyby komuś się wydawało, że Orbanowi zaszkodziła jego ”ugodowa” polityka wschodnia, to zacytuję z ”nezalezniej.pl” ”Przedstawiciele radykalnej węgierskiej partii Jobbik złożyli do Zgromadzenia Narodowego Węgier wniosek o przyjęcie uchwały potępiającej „ludobójstwo na wschodniej Ukrainie, które jest prowadzone na zlecenie rządu w Kijowie i przy wsparciu Zachodu”. Węgierscy skrajni nacjonaliści zaproponowali także utworzenie węgiersko-rusińskiej autonomii na Zakarpaciu.”
    Jeśli więc zaszkodziła ”ugodowa” polityka, to chyba chodzi o jakąś inną ”ugodę”.

  213. anumlik (20:19)

    „Prawda. Nie mieli czasu słuchać ich trzepania u tych, których zabijali strzałami w tył głowy.”

    No a co spod znaku Liberté, Égalité, Fraternité, majacy na swoim koncie setki tysięcy trupów, wiele slyszeli halasu onuc od swoich zabijanych?

    Strzelanie w tyl glowy to bylo chyba u Wajdy. Bandyci Stalina jesli strzelali do swoich zolnierzy to raczej z przodu. Wtedy gdy ci ratowali sie ucieczka z pola bitwy podczas ataku na wroga. Tak ja rozumiem te dyskusje

  214. @maciek
    „Oni na lataniu się nie znają. raport rządowy jest dla nich podstawą do działania”

    Raport jest tylko jednym z wielu środków dowodowych, prokuratura może korzystać z opinii biegłych, tak jak to widzimy w sprawie stenogramów, których treść się ciągle zmienia mimo, że od czasu opublikowania raportu już minęło wiele czasu. Komisja nie ma takich kompetencji i narzędzi żeby ustalić winnych w sensie karnoprawnym.

  215. ”FIDESZ robił ze sprawy wyborów kwestię prestiżowa i przegrał ale sprawa większego znaczenia nie ma.”
    Rozwinę, bo nie jest to jednoznaczne. Znaczy gdyby przegrali na rzecz socdemów, to może sygnalizowałoby jakąś generalną zmianę nastrojów. Tak to Jobbik zapewne ich przelicytował bazując na nastrojach, które ugruntował sam FIDESZ.

  216. Wjechaliście Panowie na mój ulubiony temat……

    Pomiędzy rokiem 1920 a 1930 na przykład, wiele się na świecie działo.
    Ludobójstw bez liku.
    Tyle że jedne były słuszne, inne nie……
    Historia powinna być matką doświadczenia, niestety, jest traktowana po macoszemu, wybiórczo, jedynie pod kątem użyteczności propagandowej w danym momencie.
    Nie matka, a raczej k….polityczna…..

    W tym naszym dyskursie zaczyna dominować anglosaski punkt widzenia, niestety.
    To co robili oni, da się usprawiedliwić za cenę pokajania się i bicia w piersi.
    To co robili w tym samym czasie inni- Francuzi, Holendrzy, Japończycy, Rosjanie, czy parę jeszcze innych nacji, nie może być usprawiedliwione po wsze czasy.
    A przecież WSZYSCY kolonializatorzy czy kraje imperialne, używały PODOBNYCH metod.

  217. Indoor,

    Dzieki za rozwiniecie.

    „Sprawa może być istotna, może nieistotna … Jeśli więc zaszkodziła ”ugodowa” polityka, to chyba chodzi o jakąś inną ”ugodę”. ”

    O to to. O taka odpowiedz mi wlasnie chodzilo. Bo ja jeszcze taka niedawna wiadomosc wylapalem z nad Balatonu:

    „Na Węgrzech zakazano handlu w niedziele. Przedsiębiorcy protestują”

    Jesli zatem Orban w taki antykomercyjny sposob sciagal Wegry w kierunku Moskwy, to rzeczywiscie istota sprawy moze nam latwo umknac. I ugodowosc Orbana z Putinem zostanie zastapiona ugodowoscia Gabora Vony z kagiebista.

    Czy te twoje ziomale, Indoorku, to tez tak samo smiesznie mowia jak Pepiki prezydenta Zemana? Jada na celebracje Dnia Pabiedy w Maskwie czy nie jada?

    Wszystko inne to irunda

  218. fidelio
    13 kwietnia o godz. 20:37

    Panie PRAWNIK…..

    Nieśmiało zwrócę uwagę na fakt, że KBWL nie służy do szukania winnych, tylko PRZYCZYN.
    Winni są szukani przez Prokuraturę.

    Pan Miler, Lasek, NIK, dość jasno określili PRZYCZYNY katastrofy.
    Ocena materiału dowodowego przez nich dostarczonego, to materiał dla prokuratury i ewentualnego oskarżenia,
    Sąd ten materiał oceni i skaże winnych.
    Choc raczej będzie to Bóg i Historia, z braku żywych głupców…….

  219. Orteq
    13 kwietnia o godz. 21:00

    Niedawno PiS wygrał jakieś wybory uzupełniające w Rybniku, czy Raciborzu……
    Jakoś to nie zburzyło naszej sceny politycznej…….
    Medialne nagłaśnianie bzdetów, to jedynie sposób na wierszówkę.

    Gdy strony i mocodawców zmieni Rysio Czarnecki, to będzie objaw kanarka w kopalni, nie wcześniej dojdzie do zmiany na scenie politycznej w naszym kraju.

  220. ”Nieśmiało zwrócę uwagę na fakt, że KBWL nie służy do szukania winnych, tylko PRZYCZYN.
    Winni są szukani przez Prokuraturę.”

    A kto szuka winnych tego że nie szukają przyczyn? Bo o to idzie. Komisja Millera wraz z prokuraturą stoją na głowie by ukryć przyczyny jak też ukryć, że można do tych przyczyn dojść. Stąd ten jazgot na blogach
    – wiemy wszystko
    – wina szkolenia
    – CIFT i wszystko wiadomo
    – przecież już wszystko wyjaśnione
    – to jest tak trudne, że nawet profesor fizyki wysiada
    Jakakolwiek międzynarodowa rozróba (oskarżenie personelu naziemnego lub komisja międzynarodowa) skończy się tym, że Rosjanie powiedzą co wiedza. A prawdopodobnie wiedzą o wiele więcej niż do tej pory powiedzieli. Najpierw ewidentnie trzymali się jakąś niepisaną umowę, a teraz śmieją się do rozpuku. Oczywiście tylko ci, którzy jeszcze pamiętają o co chodziło w Smoleńsku.

  221. Orteq!
    Nie mam pojęcia co się dzieje na Węgrzech, kuzyni gadają o rzeczach neutralnych (ślub, pogrzeb, chrzciny). Specjalnie zaglądałem na gazetę jakąś pod wpływem Twoich rewelacji. Piaty tytuł od góry. Najważniejszą wiadomością jest to, że gościa którego ukarano za to iż czerwoną gwiazdę miał gdzieś na ubraniu zaskarżył wyrok w Strasburgu i wygrał. Jeszcze zarobił.

  222. @wiesiek 🙂
    Sam tego chciałeś 😆

  223. Teraz @Wieśku trzymaj się instrukcji.

  224. Indoor prawdziwy (21:22)

    „Nie mam pojęcia co się dzieje na Węgrzech”

    O te odpowiedz mi chodzilo. Ty nie masz pojecia, ja nie mam pojecia co sie dzieje na Wegrzech. I niech ta tajemnica pozostanie pomiedzy nami bratankami

    „Cios dla Orbana. Bruksela ma zastrzeżenia do atomowego dealu z Moskwą”

  225. wiesiek, indoor

    To wasze szukanie winnych. Po pieciu latach. A nie wstyd wam?

    Winni nie zyja. Ten jeden co pozostal, zyje na Zoliborzu. Z nowym kotem. A takiego niczym nie ruszysz.

    Kot ma dziewiec zyc. Nie wiadomo ile rzyci taki posiada

  226. Orteq
    Jest dokładnie tak, jak piszesz, czyli ostatni winowaty żyje na Żoliborzu. Rzut beretem ode mnie.
    Nikt się na niego nie zamachiwuje w odwecie, czy wnerwiony jego nekrofilią polityczną i raczej nie ma takiego zamiaru, bo tradycje mordowania królów i polityków mamy słabiutkie w porównaniu z taką Rosją, USA, czy Wielką Brytanią.
    Ale twierdzy na uliczce Lisa-Kuli strzeże wielu goryli i wille okoliczne (obok tej po rodzicach resortowych) sa wykupione dla bezpieczeństwa bezcennego Prezesa.

  227. mag (19:59)

    „Wróciłam ze Szwecji z ciężkim sercem. Mam kłopot z siostrą.”

    Ja mam klopoty z bratem.

    Podczas gdy moja Babciusia jedynaczka jest i problemow takowych nie posiada. No fair, no fair. Sorry, mag(usiu). Pol wieku emigracji robi swoje.

    Czy moze chcesz sie podzilic problemami z siostra? Bo otwarty jest

  228. BoM otwarty jest

  229. ”To wasze szukanie winnych. Po pieciu latach. A nie wstyd wam?”
    Dlaczego ? W imieniu Wieśka59 się nie wypowiadam, ale w moim przypadku za 5 lat sprawa będzie bardziej aktualna niż po teraz, po 5 latach. Ja ”szukam” ( a dokładniej wskazuję) winnego tego, że po 5 latach w zasadzie nic nie wiemy mimo iż masa informacji jest by wyjaśnić nie tyle przyczyn, bo to znamy od dawna ale przebieg (okoliczności) wypadku.
    Nie szukam(y) winnego w sensie odpowiedzialności karnej, ale tego, który przyczynił się do tego iż doszło do katastrofy.
    Obecnie mnie bardziej interesuje zresztą postawa mediów i środowiska naukowego. Dlatego przeczytałem uważnie wypracowanie pani profesor od neolingwistyki.

  230. Orteq
    Kurcze, wolę nie rozpowiadać o swoich prywatnych problemach na blogu, choć wiem, że Ty i sporo osób jest mi życzliwych.
    Spróbuj się ze mna inaczej skontaktowac. Gdzieś w archiwum blogowym powinien być mój adres mailowy, bo kiedyś podawałam i kilka osób ze mną koresponduje.

  231. Orteq
    Wolę być ostrożna, bo spotkałam sie już z tak chamskim stalkingiem na blogu Passenta, że przestałam tak bywac. Powodów było zreszta powodów więcej, o czym już oboje pisaliśmy.

  232. anumlik. 13 kwietnia o godz. 19:08
    ================
    .
    >>> @georges53, (…) Kolega @anumlik posłużył się przykładem –
    – może nie pierwszym z brzegu – ale nieźle udokumentowanym. >>>
    .
    O.K., przyjmuję wytłumaczenie ( ale nie usprawiedliwienie! ) kol. @anumlika za dobrą monetę.
    >>> – może nie pierwszym z brzegu – >>>
    Rozumiem, że nie pierwszy z brzegu, ale niewątpliwie najwygodniejszy…
    Rozumiem, że to z pośpiechu…
    .
    >>> ale nieźle udokumentowanym. >>>
    …jak wszystko w Rosji, nieźle udokumentowane.
    Bo u nas archiwów nie ma… ani wolnej prasy, zeby napisała, hi, hi.
    Ani dziennikarzy do tego zdatnych…
    Ciekawe, dlaczego Cywilizacja Dobra Wszelakiego nie udokumentowała tego „nieźle”… (?)
    .
    Ja sam słyszałem plotki, ale po raz pierwszy oficjalnie dowiedziałełem sie z tego doco BBC, 2mies. temu.
    Jako ruski agent wpływu, ucieszyłem się.
    .
    Trzeba doceniać wkład procesów myślowych pionierskich wynalazców.
    Wiec ja, jako nominowany oficjalnie ruski agent wpływu i Putina, powtórzę za tym lejtnantem w teatrze:
    „Pa wsiech paliewaj, pa wsiech. Nie tol’ka pa mienia…”

  233. Dzorzyku,

    Ja palewalu pa wsiech rowno. Ale najwazniejsze, ze z gory.
    Czym ja z tego powodu jest poeta? A gdzie, a gdzie ta

  234. Antonius
    10 kwietnia o godz. 19:51
    Mnie też zdziwiło to, że prowadzący program nie zażądał od Bielana wyjaśnienia rozbieżności w swojej ocenie dnia 10.04.10.
    A tak na marginesie pytam kto zrobił z Bielana wybitnego spin-doktora i celebrytę w telemediach?

  235. Wszyscy do łopat
    Musimy się bronić przed agresją – trzeba rowy kopać przeciwczołgowe.
    Ruscy u bram , na razie pompują opony w motocyklach.
    A jak im się uda napompować //wiadomo marne to ruskie powietrze//
    to przyjadą do nas .
    Chcą cały nasz bezbronny kraj przejechać jak nie wzdłuż to w poprzek.
    Więc kopmy rowy przeciwczołgowe – Putinowi na złość.
    Jeśli komuś jakaś łopata zbędna została to proszę o przesłanie na blog p. Szostkiewicza.
    Tam się pilnie poszukuje łopaty do zakopywania tekstów nieprawomyślnych.
    Przy stanie” O” na liczniku postów wysłałem swoje trzy.
    W odstępie co parę minut i zakopano wszystkie a tam nie było żadnego z tych słów na k ,h ,d ,- i t p.
    Pełna kultura , jak w Paryżewie – smaczku dodawał fakt ze pierwszy z nich był wymieniany w ”zajawce ” obok tytułu bloga zaś P T – Właściciel bloga prosił w końcówce art wstępnego o szczerą i pogłębioną dyskusję.
    A moje wpisy zniknęły , wszystkie , widocznie nie spełniały kryteriów.
    To tak jak w szkole pod zaborami inspektor chodził po klasie i słuchał – czy i jak śpiewa się hymn zaborcy.
    ukłony dla kopaczy rowów i dla zasypywaczy też

  236. “wlazł otreg na bloczek i pyrka.
    piękna to piosenka dla grzesia.
    a dr megAnus cieszy sie,
    bo wreszcie się wszystko poje…”

  237. wlazł byczek na płotek
    i mryga
    mała to dla niego
    fatyga
    choć zatrzeszczało
    nie spadło jego
    ciało
    i mryga

  238. Wlazł kot
    ba płot.
    Obywatele za młot
    i w ten płot!
    A ten kot
    za ten płot
    bo ten kot to był
    REAKCJONISTA!

  239. Ty, Zagan, nie rób za szydło,
    Rzekło do byka skrzydło.
    Zagan ze skrzydeł łopotem
    Rozwalił mordę pod płotem

  240. anumlik
    Co to jest Zagan?

  241. fidelio
    13 kwietnia o godz. 21:27

    Polemizuję z zalewaniem przez ciebie blogu tekstami o jakichś trzeciorzędnych pierdołach i wyssanych z palca rewelacjach, w celu zaciemnienia obrazu sprawy.

    Ten lot nie powinien się odbyć ze wzgledów formalnych- brak uprawnień załogi, proceduralnych- brak przygotowania logistycznego i meteorologicznych.
    Reszta jest biciem piany.

    Ujawniono jedynie bardak, bezhołowie, pajacowatość i beztroske wszystkich oficjalnych urzędów i urzędników.
    Może przynajmniej to się do czegoś przyda……

  242. @mag, a godz. 13:20

    Podaję za Wiki:

    Zagan – w tradycji okultystycznej, sześćdziesiąty pierwszy duch Goecji. Znany również pod imieniem Zagam. By go przywołać i podporządkować, potrzebna jest jego pieczęć, która według Goecji powinna być zrobiona z rtęci albo ze złota. Jest wielkim królem i przywódcą (prezydentem) piekła. Rozporządza 33 legionami duchów. Obdarza ludzi mądrością, przemienia każdego głupca w mędrca. Potrafi przemienić wodę w wino i na odwrót oraz krew w wino i krew w oliwę. Może również przemienić każdy metal w kruszec, który jest lepszy od niego (np. ołów w srebro, a miedź w złoto). Wezwany ukazuje się pod postacią byka ze skrzydłami gryfa, jednakże zaraz po przywołaniu przemienia się w człowieka.

    Znaczy się – byk ze skrzydłami. W naszym przypadku – byczy pegaz.

  243. Jeśli ktoś dzisiaj proponuje powołanie międzynarodowej komisji do badania katastrofy smoleńskiej, wtedy musi coś zadeklarować – „nie wierzę w brednie Macierewicza”! W innym przypadku jest w sytuacji miłośników pana Antoniego, wystawiających sobie świadectwa ubóstwa duchowego, żądając powołania takiej komisji.
    Pomijam fakt, że sam pomysł jest niedorzeczny, bo nie ma szans na jego realizację, choć brzmi ugodowo i pozornie logicznie.
    Skoro Polacy sami nie potrafią załatwić takiej sprawy (jako podludzie), a jest ona ważna dla narodu – to można się zwracać do mądrzejszych i uczciwszych narodów (nadludzi), aby nam pomogły.
    Kłopot jest m. in. w tym, że kilka narodów już nam pomagało – w MAK (M-międzynarodowy), ale widać ich mądrość i uczciwość nie zostały zaaprobowane przez Polaków – począwszy od prawie najważniejszego Polaka – premiera kraju o tak niskiej „itligencji” i z gruntu nieuczciwego zdaniem mądrego inaczej prezesa, który łaknie prawdy jak kania dżdżu, bo sam głównie używa kłamstw i czuje pewien niedosyt „Prawdziwej Prawdy” – i Sprawiedliwości! Masochista jakiś? Przecież rozmawiał z bratem kilka minut przed katastrofą i dyskutowali tylko o zakupie nowej porcji pampersów dla mamusi, a o mgle i wybuchach ani słowa!!!
    Nawet słowem nie wspomnieli o zadaniu partyjnym – mocnym uderzeniu propagandowym przed próbą reelekcji. Ja w to równie głęboko wierzę, jak we wszystkie słowa Macierewicza.

    Każda rozsądna komisja musi wierzyć w to, że dysponuje prawdziwymi danymi o stanie sprawności samolotu i działaniu załogi, a te można odczytać z zapisów w czarnych skrzynkach o kolorze pomarańczowym. Ewentualna komisja międzynarodowa musiałaby się udać do Moskwy i sporządzić dobre kopie zapisów, aby mieć nad czym dumać. Niestety nie ma to sensu, gdyż Macierewicz – jedyny uczciwy Polak, patriota, ostatnio stwierdził stanowczo, że te zapisy są sfałszowane!!!
    To na czym ma pracować komisja? Fałszerstwa spowodują, że nie może odkryć tej prawdy, którą sobie życzy prezes, więc domagać się tak kompletnego fiaska mogą tylko kretyni.
    Pięć lat temu Macierewicz nie był taki kategoryczny.
    Jest jedna skrzynka, która zaraz po znalezieniu została przewieziona do Warszawy. Tę chyba sfałszował osobiście premier Tusk, aby nikt nie odkrył jego układu z Putinem o planowanym zamachu na najgroźniejszego dla Imperium Rosyjskiego człowieka, który już nieraz machał szabelką – nawet jako dziecko (choć nie na podwórku z pospólstwem)! Bojąc się upadku Rosji po reelekcji prezydenta, Putin pomógł Tuskowi, zapraszając go do wizji lokalnej i przygotowania pułapki obezwładniającej. Hel, mgłę, trotyl i lasery przywiózł Putin z Moskwy.
    Summa summarum nie ma sensu obnażyć doszczętnie przed całym światem indolencji polskiego państwa prośbą o pomoc z zagranicy, bo nikt nam już nie jest w stanie pomóc, gdy zabraknie dowodów na zamach, bo skrzynki sfałszowane.

    Po dojściu do władzy „napoleonka” unieważni się wszystkie skrzynki (…ja cofam wszystkie sęki…, jak mówił Dziewoński w starym skeczu) i zadekretuje oczywistą prawdę, taką jaką sobie będzie życzyła nowa władza.
    Będzie jak w znanym dowcipie o Stalinie, który ogłosił:

    „Od jutra zostanie zniesiona kara śmierci. Kto nie wierzy, zostanie zastrzelony”!

    Wyrosną, jak grzyby po deszczu, pomniki poległego bohatera, a więzienia zostaną zapełnione niedowiarkami w boskość, lub co najmniej świętość lokatora Wawelu.

  244. Pisanie o Smoleńsku to faktycznie syzyfowe przedsięwzięcie, ale kształcące od strony logiki, lub ujawnienia jej braku we wnioskach pisowskich pseudoekspertów. Bawi mnie ogromnie pokazanie jej braku we wnioskach, wyciągniętych z prawdziwych obserwacji. Taki piękny przykład to heca z obecnością trotylu na wraku, lub ciałach pasażerów. Niedokładna metoda stwierdzenia obecności nie rozłożonego trotylu po wybuchu (którego zresztą nie było), wywołało euforię u wyznawców teorii kilku wybuchów. Sami próbowali badać obecność cząstek trotylu na wybranych zwłokach pasażera. Było to oczywiście nielegalne, ale ze wspaniałym wynikiem! Stwierdzili obecność trotylu na pasie mocującym pasażera, ale już na odzieży lub ciele żadnych śladów. Nie wyciągali z tego poprawnego wniosku. Gdyby był wybuch i nie rozłożone cząstki trotylu wypełniałyby samolot, pokrywając cały warstwą trotylu, to co lub kto ochronił pasażera przed tym strumieniem cząstek (pa wsiech polewaj!), a dziwnym trafem ładnie skupiły się na pasie???
    Chodziły słuchy, że były prezydent dostarczał swemu przyjacielowi z Gruzji broń, która mogła zostawić ślady w całym samolocie – stąd na pasie był sygnał, a na pasażerze nie!

  245. anumlik
    Czyli Pegaz po byku.
    Dzięki za info.

  246. Drogi Antoniusie.
    U ekspertów PiSowskich Ty nie szukaj logiki lub też jej braku. Oni jadą na emocjach.
    Szukaj logiki w raporcie komisji Millera (i mi pokaż, bo ogromnie jestem ciekaw). Jeśli eksperci Macierewicza mają taką rzeszę zwolenników to tylko dlatego, że druga strona tego samego medalu, znaczy komisja Millera nie zechciał dać logicznego i racjonalnego wyjaśnienia wypadku.
    Zresztą logika jest wszechobecna. Najbardziej mi się podoba Logika Doświadczonego Pilota.
    Ja; Zrobili tak i tak.
    DP: Nie robili tak i tak, bo tak się nie robi.
    Ja: Bo co?
    DP: Bo tak nie można
    Ja: Bo co?
    DP: Bo się rozbiją.
    Ja: A co ? Nie rozbili się?
    DP: Rozbili się.
    Ja: A jak się robi?
    DP: Tak jak ja robię.

  247. Antonius
    Po stokroć masz rację, Ty i bardzowielu innych normalsów, myślących po prostu logicznie i niezdolnych do wierzenia w dybuki, dyabły, gwizdy w kominie, fiu… bziu… w samolocie i wybuchające tamże parówki.
    Zadziwia mnie tylko niewyobrażalna podatność Polaków na cuda-wianki, jakiś upiorny, groteskowy postromantyzm, histeryczna spuścizna podtrzymywana przez feudalny kościół polski, który czyni z tego fundament tradycji.
    Czasami mam wrażenie, jakbym pogrążała się w czymś grząskim, lepkim, obrzydliwym, w jakiejś brechcie, która cię oblepia i nie daje oddychać.
    Ale wystarczy, bym nie odpalała kompa, ani telewizora i świat nabiera normalnych konturów. Widzę ludzi zajętych swoimi sprawami, uczących się, pracujących, podróżujacych po świecie, oddających się różnym pasjom, ba, chodzących do teatrów (ile razy jestem – zawsze komplet na widowni), do kina, na wystawy.
    Może tylko dajemy sobie wmówić, że psychopaci Macierewicz, Kaczor, jeden z drugim durny biskup maja nad nami władzę i rządzą emocjami.

  248. @wiesiek
    „Polemizuję.”

    Nie, nie polemizujesz. Napisałem Ci jak wygląda polemika z z moimi twierdzeniami – masz zacytować fragment mojej wypowiedzi i się do niej odnieść. Zamiast tego polemizujesz ze swoim wyobrażeniem na temat tego co napisałem, żeby nie nazwać tego mocniej.

    Przykład – jako pierwszy na tym blogu w polemice z @maciek zwróciłem uwagę na fakt, że to prokuratura ustali winnych w tej sprawie.

    Za chwilę widzę, że jakiś idiota, który podpisuje się @wiesiek napisał do mnie:

    „Panie PRAWNIK…..
    Nieśmiało zwrócę uwagę na fakt, że KBWL nie służy do szukania winnych, tylko PRZYCZYN.
    Winni są szukani przez Prokuraturę.”

    Zdziwiony poprosiłem cię o cytat mojej wypowiedzi, do której się odnosisz. Zamiast cytatu widzę znowu to samo. Także uważam, że jesteś zwykłym ch.jem bez honoru i elementarnych zasad prowadzenia dyskusji. Spadaj na drzewo i bez odbioru.

  249. @mag
    Już dłużej tego smoleńskiego międlenia nie zniosę. Zamiast tego pociągnąłem „pegaza po byku” nowym anumlikiem. Koresponduje z tematem, który akurat na blogu @Jacka Kowalczyka międlimy.

    Kiepska dosyć katechetka
    Rzecze: albom to ja hetka
    Do Zaganowej pętelki?
    Puściły bykowi szelki;
    Pętelka bowiem bez hetki
    nie zatrzyma katechetki.
    Łeb Zagana ustroiła w żelki,
    W zad Zagana wbiła dwa szczebelki,
    A skrzydełka bladym świtem
    Podpaliła filamitem.

  250. …i mruga,
    ale ta inkwizycja,
    nudna
    jak mizeria

  251. ”Zresztą logika jest wszechobecna. Najbardziej mi się podoba Logika Doświadczonego Pilota.”
    Drugim szczytem logiki odwrotnej jest Eksperyment z Przyciskiem Który Nie Działa.
    Komisja postanowiła udowodnić, że w czasie, gdy nic się nie działo, załoga samolotu wciskała przycisk, który nie działa. Komisyjnie wylecieli w przestrzeń i wcisnęli przycisk. I oto: przycisk, który miał nie działać – nie zadziałał. Nic się nie działo. Uznano więc za udowodnione, że załoga musiała go wciskać, bowiem wówczas też nic się nie działo.
    Antoniusie! Upierasz się, że Trotyl na Pasach przewyższa Przycisku Który Nie Działa?
    Na życzenie Fidelio mogę służyć cytatami 🙂

  252. anumlik
    Troche bez sensu jakby, ale z dala od awiacji, choć też o ruchu.

    Zagan ma zad
    nie od parady
    nie dały mu
    rady koniokrady
    więc na zadzie siadł
    miast frunąć nazad.

  253. Po czy nadął się
    I zmusił
    I kropkę wydusił
    (jak @byk o 16:16)

  254. …wlazł kotek na płotek i mruga.
    piękna to piosenka, niedługa;
    natomiast na wieży
    leży
    jerzy
    ( z dziewczynami 🙂 )

  255. @anumlik:
    leopard z ciebie 😉

  256. …z demobilu, ale dobry…

  257. Jako zwykły bezbożnik nie wypowiadam się na temat wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocnymi – lub odwrotnie. U ewangelików, adoratorów śmierci, najwyższym świętem jest Wielki Piątek. Dlatego wtedy nie pracowano w NRD, a zakupy robiliśmy zawsze w Poniedziałek Wielkanocny.
    Nie będę się też wiążąco wypowiadał na temat, który z idiotyzmów smoleńskich jest najwyższej próby.
    Jako maniak poważania instrukcji typowałbym może brak jej znajomości u członków załogi. Była to zbyt gruba książka i podobno nawet nie spłonęła podczas katastrofy. Niestety samo znalezienie bez Gugla w ciągu kilku sekund hasła „uchod” jest mało prawdopodobne, choć widziałem w pewnej komedii, że pilot prosił pasażerkę o szukanie w instrukcji sposobu lądowania, bo tej czynności jeszcze nie mieli omawianej w szkoleniu. Mimo braku informacji wylądowali – podobnie jak tutka – nóżkami do góry.

    „Nie posiadam wiedzy” (że się tak fachowo wyrażam) na temat eksperymentu z Tu154M o bocznym numerze 102, stąd nie wiem, czy guzik działał, czy nie. Czemu nie przeprowadzono eksperymentu w Smoleńsku, z czołówką pisowską na pokładzie? Sztuczną mgłę można tanio wytworzyć. Brzóz jest tam jeszcze kilka. Pani „coś tam, coś tam” mogłaby się przekonać, czy brzózka półmetrowej średnicy jest w stanie choć troszkę pokrzywić skrzydełko bombowca – 80-tonowej bestii.
    Na Wawelu jest jeszcze sporo miejsca, choć może nie najlepszych.

  258. Jurek Jeż, straszny zwierz
    Do szczeliny wskoczył też.
    Balsamując zwłoki Jeża
    Bacz byczku, gdzie on zmierzał.

  259. tak,
    byk baczy,
    @anumliku,
    czsem robi fkumiku
    ale idzie precz
    od stada

  260. ” U ewangelików, adoratorów śmierci, najwyższym świętem jest Wielki Piątek.”
    To by się zgadzało. Tylko z opowiadań wiem, że gdy miałem 5 lat w pewien Wieli Piątek zadałem swojemu dziadkowi (kantorowi zboru ewangelicko-augsburskiego) w obecności jego szwagra ( pastora tej samej wiary lecz chwilowo bez roboty ) zasadnicze pytanie na temat powodów zamartwiania się , gdy przecież dopiero rok temu się radowaliśmy, że zmartwychwstał…
    Mniejsze o to. Widać chęć poszukiwania logiki w postępowaniu otoczenia od najmłodszych lat.
    Wracając do przycisku ”Uchod” logiki brakuje już w momencie gdy się sam pomysł pojawi.
    Komisja w pewnym momencie przeczytała zdanie ”…odejdziemy w automacie” i natychmiast zrozumiała, że ”w automacie” oznacza przycisk, który na lotniskach bez ILS się nie używa. To, że załoga doskonale wie, że ILS nie ma na tym lotnisku, jak też doskonale wiedziała co się dzieje po wciskaniu przycisku gdy on działa i co trzeba robić gdy on jednak nie zadziała – komisji nie przeszkadzało.
    Co prawda załoga po kilku minutach sam wyjaśnia co to znaczy ”w automacie” (Dialog : Dowódca ”Automat” Inzynier ”I automat właczony” i włącza Automat Ciągu) ale to już Komisji nie przeszkadza.
    Zgodnie bowiem z Logiką Doświadczonego Pilota nie można ”… odejść w automacie” bowiem grozi to katastrofą. A że katastrofa nastąpiła, Komisji nie przeszkadza. Oni wyjaśniają każde zdanie z osobna, a jak wyjaśnią wszystkie zdania, to i Katastrofa się wyjaśni.

  261. @indoor
    „Na rejestratorach nie było żadnego znaku, że naciśnięto przycisk „uchod” (automatycznie przerywa schodzenie i rozpoczyna nabieranie wysokości przez samolot – PAP). Większość specjalistów twierdziła, że naciśnięcie tego przycisku nie daje żadnego znaku na rejestratorze. Daje go dopiero aktywacja systemu automatycznego odejścia. Dopiero eksperyment ma wyjaśnić, że coś takiego zostało uruchomione – mówił w ub. tygodniu płk Klich.”

    Z powyższego wynika, że oni badali w tym eksperymencie czy wciśnięcie tego nieszczęsnego „uhoda” pozostawi ślad na rejestratorze.

  262. nic nie pomogą
    wierszyki
    na lotniki
    oni wprawdzie
    nie latają
    ale na awiacji
    sie znają
    wszystkie tutaj
    jak leci.

  263. ”Z powyższego wynika, że oni badali w tym eksperymencie czy wciśnięcie tego nieszczęsnego “uhoda” pozostawi ślad na rejestratorze.”

    A czy wiesz w której ”kolumnie” rejestratora danych powinna się pojawić sygnał przycisku? Bowiem takiej ”kolumny” po prostu nie ma. Do tego nie trzeba było lecieć, wystarczyło przeczytać dokumentacje.
    Nie ma też (niestety) informacji w jakim trybie AP lata w danej chwili samolot, nie ma też informacji po tym jaka prędkość jest nastawiona (jako prędkość ”wzorcowa”) na nastawniku automatu ciągu.
    Co do płk. Klicha to na etapie eksperymentu już był na wylocie (załatwili go koledzy z jego własnej komisji) i próbował się zrehabilitować bredząc. O ile PAP poprawnie go cytuje w co podejrzewam, że wątpię.

  264. ”oni wprawdzie
    nie latają
    ale na awiacji
    sie znają”
    mag.
    Sytuacja jest taka: im więcej wylatanych godzin, tym bardziej goście którzy nagle znaleźli się w świetle reflektorów bredzą. Typowa rozmowa jest taka:

    Pytanie: Może Pan zinterpretować poczynania załogi?

    Odpowiedź: Załoga tu nie robi to, tam nie robi tamtego, tu powinien to a tam powinien tamto. Gdyby tak robili to by się nie rozbili. Ja bym tu robił to a tam tamto. Proszę o następne pytanie.

    Pytanie: Dziękuję, ale ja chciałem wiedzieć nie ”co załoga powinna robić” żeby się nie rozbić, tylko co zrobiła że się rozbili.

    Odpowiedź: Załoga tam nie robi to, tu nie robi tamtego, tam powinien to a tu powinien tamto. Gdyby tak robili to by się nie rozbili. Ja bym tam robił to a tu tamto. Proszę o następne pytanie.

  265. Indoor prawdziwy
    Zgadzam się z tobą.
    No i właśnie dlatego sobie żartuję, by nie wyć… z nudów.
    No bo ile jeszcze lat, można międlić temat?

  266. olga tokarczuk znakomicie to opisala w jednym z esejow, wiosna/lato, 2010;
    stety, czy niestety;na grzbiecie tego mitu jedziemy;

  267. mag
    Masz dosyć Smoleńska i wyjesz z nudów?
    To zajrzyj na blog Jacka Żakowskiego. Tylko przedtem weź cos na uspokojenie.

  268. Rozumiem badanie wszystkich wątków, choć to nie za bardzo celowe i nieco kosztowne.
    Ale, skoro oni nie powinni w świetle danych WYSTARTOWAĆ, mija się nieco z celem.

    Fidelio, oceniłem cię za całokształt podejścia do tego tematu.
    Mnożysz bezsensownie byty.
    Twoje dywagacje w świetle faktów że nie było warunków do startu, a co dopiero do lądowania, są zbędne.
    ===============

    Moge sobie wyobrazić jako prymitywny komputer, czy układ mechaniczny rodem z V-1, automatykę stosowaną w TU- 154 i próbę zastosowania go do automatycznego lądowania.
    Zadane parametry powinny skutkować wyrównaniem lotu na kilku metrach PONAD poziomem lotniska.
    Niestety, wprowadzono do tego kalkulatora złe dane.
    Co zaowocowało złym wynikiem.
    Zabrakło 3-4 sekund dosłownie, by samolot przemknął lotem koszącym ponad lotniskiem.
    Opadanie z prędkością 8 m/s, to nie to samo co 3.5 m/s……

    A poza tym, nie powinni przy takich kwalifikacjach i warunkach STARTOWAĆ!!!
    A to jest podstawa moich przynajmniej rozważań…….

  269. fidelio
    14 kwietnia o godz. 19:43

    Poraza mnie głębia intelektu, klasa i lakoniczność….
    Ja bym napisał:
    „znasz bajke o wężu?
    nie, to ssssssss…..”

  270. wiesiek59 – 19:36
    Ja bym ci po starej znajomości proponowała, abyś postąpił tak, jak Gustaw Holoubek, kiedy do kawiarni literatów wturlał się Himilsbah w towarzystwie Maklakiewicza – obaj wyraźnie w stanie wskazującym na spożycie – i od progu wygłosił: „Inteligencja! Spi..dalać!”. Wtedy to Holoubek wstał i spokojnym głosem zakomunikował; „Nie wiem, jak panowie, ale ja spi..dalam”.
    Mam wrażenie Wiesieku, że to jest rada najlepsza z możliwych.
    Pozdrawiam inteligentnie…

  271. ”Rozumiem badanie wszystkich wątków, choć to nie za bardzo celowe i nieco kosztowne.
    Ale, skoro oni nie powinni w świetle danych WYSTARTOWAĆ, mija się nieco z celem.”

    To nie jest tak. Gdyby to motolotnia, która spada bo wieje za mocno i pilot złamie nogę to owszem. Gdy ginie w katastrofie Prezydent i prawie stu osób, to psim obowiązkiem Państwa jest drobiazgowe i OBIEKTYWNE wyjaśnienie przebiegu, okoliczności i przyczyn katastrofy.
    Nasze państwo (moje jako podatnika, Twoje jako obywatela) niestety nie jest w stanie wyjaśnić co się stało. Ani rządzący, ani opozycja, ani media, ani środowiska naukowe lub zawodowe, czy to wiązane z wojskiem czy też z lotnictwem NIE SĄ ZAINTERESOWANE wyjaśnieniem katastrofy (lub nie są w stanie wyjaśnić).

  272. ”Nasze państwo (moje jako podatnika, Twoje jako obywatela) niestety nie jest w stanie wyjaśnić co się stało. ”
    Tu nie chodzi o to, ze nie ma potencjału intelektualnego. Nie wykluczam, że ktoś mógłby to zrobić. Chodzi o to , że wzajemne powiązania, zobowiązania, układy i układziki przy jednoczesnym brakiem nacisku ze strony mediów (które same są częścią tych układów i układzików) praktycznie paraliżują funkcjonowanie organów państwa, przy czym nawet całkowite zaprzestanie funkcjonowania jakiejś instytucji nie powoduje żadnej reakcji z niczyjej strony. Takiego czegoś nawet komuniści nie wymyślili. To jest kompletny upadek.

  273. Indoor prawdziwy
    14 kwietnia o godz. 20:30

    PRZYCZYNY moim zdaniem ustalono już kilka godzin po fakcie.
    Trafnie zresztą- procedury.
    Kilkanaście dni zajęło ustalenie MOTYWÓW.
    Pozostałe pięć lat, zajęło bicie piany i polityczne rozgrywanie sytuacji.

    WNIOSKÓW moim zdaniem nie wyciągnięto do dziś,
    Wycinanie fachowców z przyczyn ideologicznych kończy sie brakiem kwalifikacji kadr merytorycznych. Które są nie do zastąpienia gorliwością w wykonywaniu poleceń.
    Nic nie zastąpi DOŚWIADCZENIA.

  274. ”PRZYCZYNY moim zdaniem ustalono już kilka godzin po fakcie.”
    Był taki wywiad z Klichem (Bogdanem)
    P: Czy znamy wreszcie przyczynę katastrofy?
    K: Znamy dokładnie. Zderzyli się z drzewem.
    P: A czy wiadomo dlaczego się zderzyli z drzewem?
    K: Wiadomo. Bo zeszli za nisko.
    P: A czy wiadomo dlaczego zeszli za nisko?
    K: Nie. To nie wiadomo.

    Przyczynę znamy. I co z tego? Nic. Czy wystarczy napisać w kokpicie, że ”omijać drzewa, najlepiej z góry”?
    Motywy poszczególnych członków załogi do dziś nie są jasne lub ewidentnie naciągane (wojskowa biurokracja i eksperci na jej usługach wrabiają kpt. Protasiuka)
    Jedyne wnioski mogliby wyciągnąć wyborcy przy następnych wyborach.

  275. Wierszyk okolicznościoay smoleński. Chaotyczny, fragmentaryczny jak lot ku ziemi w Smoleńsku
    Warunków do lądowania niet
    A to kret, ruski bzdet
    Chce nas naciąganć na uwierzenie
    Nabrać na swoje ruskie pieprzenie
    Hajda do przodu, w imię narodu
    Dowódca woła – pomysł, pomysły
    Zaraz podstawa zniknie od spodu
    Siądziemy jak chcemy my ludzi znad Wisły
    Lotnisko już blisko
    Ale się zdziwi nasze panisko
    O k…a – drzewo! Gaz! Wolant w siebie!
    – Przekręt, upadek, wszyscy w niebie
    Pzdr, TJ

  276. mag
    Myślę, że zaskoczyłaby Cię taka codzienna, dająca poczucie pewności i bezpieczeństwa NORMALNOŚĆ.

  277. Stary outsider z g.21:52
    Myślę, że tak.
    Nawet nie wiem, jak dałabym sobie z tym radę.

  278. ”Czy bratanek Indoor posiada wytlumaczenie dla tego fenomenu komunikacyjnego pomiedzy ludzmi podobno znajacymi obce jezyki?”
    Niekoniecznie kwestia języka.
    Dla przypomnienia:

    Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić polski dramat polityczno-eschatologiczny
    „Naród i ustrój”
    Występują: Naród, Ustrój, Gżegźółka
    Naród:Ustroju, gdzie jesteś?
    Ustrój:
    Naród:(glośniej) Ustroju, gdzie jesteś!?
    Ustrój:
    Naród:(fortissimo) Ustroju, gdzie jesteś?!!!
    Ustrój:
    Naród:Ustrój nie odpowiada narodowi!
    Gżegźółka:
    (przerażony do ostateczności spuszcza kurtynę)
    Konstanty Ildefons Gałczyński, 1946

  279. Indoor prawdziwy
    14 kwietnia o godz. 20:40
    Coś w tym co piszesz jest.

  280. Indoor Prawdziwy
    Niestety, KIG wiecznie żywy!
    Można cytować Zieloną Gęś na okrągło.

  281. @mag
    Że wiecznie żywy – zgoda.
    Ale czemu niestety??? Moim zdaniem stety, stety!
    W prawdziwie praworządnym kraju, gdzie wszystko funkcjonuje bez zarzutu chyba bym z nudów umarła.
    Żyjemy w ciekawych czasach 😉

  282. tejot
    14 kwietnia o godz. 21:51

    świetne !
    Puenta: „wszyscy w niebie”. To znaczy, że można zabijać innych własną nieodpowiedzialnością, a następnie otrzymać pomnik, wiele pomników oraz niebo w nagrodę.
    Zabijanie siebie także ma tu zastosowanie i także jest wynagradzane niebem. Niby katechizm temu przeczy, ale jak głos da biskup, katechizm znika. Jak lotnisko we mgle.

    Polska tak działa: zabić mnóstwo ludzi i otrzymać za to nagrodę. I tu i na górze, czyli w dole.
    Na tym polega wyjątkowość Polski e Europie oraz świecie i jej wkład do dziejów cywilizacji i ewangelizacji.

  283. Tanaka
    15 kwietnia o godz. 15:24
    tejot
    14 kwietnia o godz. 21:51
    świetne !
    Puenta: “wszyscy w niebie”.

    Mój komentarz
    Tanaka, Twój komentarz jest równie gorzki, jak mój wierszyk. Niestety, takie to było wydarzenie, ze jedni do nieba, a drudzy piołun piją na ziemi.
    Pzdr, TJ

  284. Nelu,
    zajrzyj na blog Kowalczyka, to się dowiesz o kogo chodzi.
    Wpis znika, albo „czeka na moderację”, gdy pojawia się pewien nick.

  285. mag
    Możesz „całym zdaniem”
    Bo wpisałam ten zniknięty nick pod „znajdź” i wyszło mi 71 trafień pod tym, konkretnym tekstem.

  286. @indoor
    No to wszystko jasne, nic dziwnego, że Protasiuk nie mógł wylądować w Smoleńsku skoro nigdy nie ćwiczył lądowania w takich warunkach.

    „Kpt. Protasiuk między innymi nie odbył ćwiczeń z lądowań przy wykorzystaniu nieprecyzyjnych urządzeń. A w takie właśnie urządzenia było wyposażone lotnisko w Smoleńsku.

    „Loty według ćwiczeń (…), które zgodnie z programem przyspieszonego szkolenia należało wykonać z wykorzystaniem nieprecyzyjnego systemu 2xNDB, zostały zrealizowane z użyciem precyzyjnego systemu ILS” – napisali biegli”

    Tu reszta:
    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/zaloga-nie-powinna-byc-dopuszczona-do-lotu-w-dniu-10-kwietnia-2010-r-fatalna-ocena-systemu-szkolen-w-specpulku,533780.html

  287. @indoor
    Jak to nazwać?

    „Porucznik Artur Ziętek nigdy nie uzyskał uprawnień do pełnienia funkcji nawigatora. W 2009 roku szef 36. SPLT ocenił, że Ziętek pomyślnie przeszedł szkolenie na ziemi i skierował go do dalszego etapu ćwiczeń, już w powietrzu. Ale Ziętek ich nie rozpoczął – zamiast tego zaczął po prostu latać jako nawigator. Do chwili katastrofy odbył 29 lotów, w tym 14 nocnych.”

  288. @indoor
    Podobno zaczęło się za Szmajdzińskiego:
    „Biegli dokładnie opisują moment, w którym 36. specpułk zaczął tracić swoją elitarność.

    Według nich, to efekt decyzji ministra obrony narodowej Jerzego Szmajdzińskiego z 2004 roku. Wprowadził on wtedy nową siatkę etatów, czym spowodował obniżenie wynagrodzeń i zarazem „ograniczył możliwość rozwoju pilotów”. Podjęcie decyzji nie poprzedzała analiza skutków wprowadzenia nowych rozwiązań, a przynajmniej biegli nie odnaleźli ich w archiwach resortu obrony narodowej.
    Chcą międzynarodowego śledztwa ws. Smoleńska. „Państwo polskie się skompromitowało”
    Przedstawicielki…
    czytaj dalej »

    “Piloci, dowódcy i instruktorzy samolotów Tu-154M o dużym doświadczeniu, widząc konkurencyjne uposażenie w lotnictwie cywilnym, niejasną sytuację w odniesieniu do kadry wojskowej, zaczęli opuszczać wojsko” – napisali biegli, wyliczając, że tylko w okresie poprzedzającym katastrofę odeszło trzech pilotów: dwóch instruktorów i dowódca Tu-154M.

    Konkluzja biegłych brzmi: „Dążąc do zagwarantowana realizacji lotów dyspozycyjnych stawianych priorytetowo przez ministra obrony narodowej, dowództwo 36 SPLT, mając akceptację dowódcy sił powietrznych, łamiąc przepisy i zasady szkolenia lotniczego, podjęło się realizacji oczekiwań przełożonych kosztem bezpieczeństwa lotów”

  289. anumlik – 19:23
    Dzięki za info. Można – albo i nie! zawołać gromkim głosem;
    „Ale wkoło jest wesoło” 😆
    Batalia o ochronę praw autorskich przybiera tak karykaturalne postaci, że ręce opadają.
    Moja fryzjerka jakiś czas temu prosiła o podpisanie oświadczenia, że nie chodzę do jej zakładu słuchać radia. Na specjalnym, urzędowym druku! Ona tego radia nie może używać, choć abonament płaci. No bo klienci mogliby przychodzić po to, aby radia słuchać a nie się strzyc, czesać i farbować włosy. Grozi jej w każdej chwili urzędowa inspekcja kontrolna z jakiejś instytucji chroniącej prawa autorskie wykonawców muzyki puszczanej w radiu i ewentualna wysoka grzywna.
    Skutkiem tego w zakładzie wisi wydrukowana informacja o niemożności słuchania radia podczas fryzjerskich zabiegów.
    Strach się bać, co jeszcze nasi obrońcy praw autorskich wymyślą.
    Trzeba okna zamykać, kiedy słuchamy radia, bo może ktoś stanąć pod tym oknem i słuchać bezprawnie, okradając piosenkarza z jego dorobku.
    Paranoja!

  290. fidelio!
    Zauważ jednak jeden pozytyw: samolot nie był kradziony.

  291. „Dowódca kapitan Protasiuk z zawieszonymi wszystkimi uprawnieniami, bez ważnych dopuszczeń do lądowania. Nawigator pokładowy bez praktycznego przeszkolenia na samolocie Tu-154M i bez uprawnień. Drugi pilot przy niewielkim doświadczeniu. Załoga nie powinna być dopuszczona do lotu w dniu 10 kwietnia 2010 r.”

    Porażające choć prawdziwe i skądinąd znane przecież.
    Nie tak dawno temu jeden z prominentnych dostojników państwowych opisał państwo ,którym współrządził : :” h” – „d” i ” k p” .
    Mozna ( a może i należałoby ) opinię biegłych uzupełnić: Minister/ministowie, króry/którzy nie…… Szef/szefowie kancelarii, który/którzy nie…. dowódca/dowódcy rodzajów sił zbrojnych, któey/którzy nie…. itd.itp – i mamy…. obraz państwa. Przykre i satysfakcji nie przynoszące.
    PS. Czyż to określenie wspomnianego „dostojnika” nie koresponduje z tym co ustalili biegli ?
    Oto jest pytanie – możnaby po hamletowsku – zapytać.

  292. A tak na marginesie… co mają oznaczać te rączki na TAK i NIE, które się nie tak dawno pojawiły?
    Jeśli chcę skomentować czyjś wpis, albo zareagować, to po prostu piszę do konkretnego blogowicza, albo wypowiadam się nie adresując tekstu.
    Klikanie w te nachalnie wystawione łapki uważam za niepoważne.
    Jakie mogą być przypuszczalne następstwa tego klikania?
    Po prostu pytam, bo nie wiem.

  293. ”Jakie mogą być przypuszczalne następstwa tego klikania?”
    Poklikaj to zobaczysz.

  294. No to nie zobaczę.

  295. Mm taki problem…Jestem właścicielką kompletu dzieł Gałczyńskiego w pięciu tomach. Wyd CZYTELNIK 1957.
    Komitet redakcyjny;
    Ziemowit Fedecki
    Natalia Gałczyńska
    Jerzy Putrament
    Andrzej Stawar
    Jan Śpiewak
    Marian Toporowski
    (*_*)
    No i co – jeśli przepiszę wierszyk Gaczyńskiego z tego, konkretnego tomu, który nabyłam niegdyś drogą kupna i jest on moją własnością?
    Wiem, że pytanie jest tendencyjne, ale głupota oraz pazerność i zwykła złośliwość wydawnictwa Prószyński i S-ka jest z gatunku porażających. No i ten udany wnuk poety… Puna.

  296. Mój wpis o czekoladowym zajączku też wsiąkł.
    Jednak sprawiedliwość jest na tym świecie, choć w moim przypadku dubeltowo, bo znikł też wpis poprzedzający sam tekst.
    Tam napisałam, że czekoladowy zajączek to horrendum.
    I nie był to cytat z poety…

  297. ”Tam napisałam, że czekoladowy zajączek to horrendum.”
    Czekoladowy zajączek to przebrany Święty Mikołaj. Szczególnie te garbate zajączki en face. Te z profilu, takie kucające to nie. Przewijają Mikołaje w inne sreberko i z powrotem do sklepu. Ten garb to przedtem był worek z prezentami, ucho to przedtem była infuła czy jak taka czapka się nazywa.

  298. ”No i co – jeśli przepiszę wierszyk Gaczyńskiego z tego, konkretnego tomu, który nabyłam niegdyś drogą kupna i jest on moją własnością?”
    Kupiłaś to twoje i wolno Ci czytać, jak zamkniesz okno to nawet na głos. Ale już publiczna recytacja jest ciężkim przestępstwem.

  299. Indoor prawdziwy
    14 kwietnia o godz. 20:40

    „Takiego czegoś nawet komuniści nie wymyślili. To jest kompletny upadek”.

    Od dawna nazywam to „bezpaństwem”. Kilka razy dawałem na blogach przykład. Tusk w ramach szukania oszczędności okradł z 520-złotowego świadczenia ponad 100 tysięcy opiekunów osób niesprawnych w rodzinach. Trybunał Konstytucyjny uznał to za czyn bezprawny. Tusk za kradzież wylądował na pięć razy wyżej płatnej posadzie i się dalej błaźni. A kiedyś tego gówniarza w krótkich majtkach popierałem.

  300. W świetle takich rewelacji wszystkie dyskusje toczone na tym i innych blogach, programach i konferencjach naukowych przez fachowców i znawców tematu, okazują się sztuką dla sztuki. A prawda jest goła, bosa i ma brudne nogi.
    Katastrofa była nieuchronna, skoro zatriumfowała pewność, że polski lotnik poleci na drzwiach od stodoły, jeśli zajdzie taka potrzeba.
    Ponura i paskudna ta prawda.
    Dobranoc

  301. Nela!
    Wszystkie fakty zawarte w artykule (tzw. rewelacje) są znane od dawna, nawet więcej.

  302. Indoor!
    Toż przecież wiem. Od samego początku nie miałam wątpliwości, że totalny bałagan w szeregach kancelarii prezydenta Kaczyńskiego, lekceważenie procedur, kolejne wpadki – od odwrotnie zamocowanego proporczyka na prezydenckiej limuzynie, po sprytną ucieczkę własnej ochronie i udanie się z kolegą prezydentem Gruzji na „linię frontu”, gdzie nasz bohater w postawie wyprostowanej, bezbłędnie odsłuchał salwę z jakiejś broni i stwierdził, że strzelano z Kałasznikowa, farsę z krzesłem i parę innych pięknych momentów – muszą doprowadzić do jakiejś katastrofy. W najczarniejszych snach jednak nie wyśniłam, że będzie ona tak tragiczna.
    Nie naprzykrzałam się z tą moją pewnością, bo przecież nie dosyć, że jestem blondynką, to jeszcze mało i z duszą na ramieniu latałam samolotami a w rachunkach i prawach fizyki jestem kompletna noga. Nie wypadało mi po prostu.
    Czytałam z wielką ciekawością i podziwem uwagi dyskutujących na blogu fachowców z różnych, niedostępnych mi dziedzin.
    Ale prawda była od początku, od wyników komisji Millera znana.
    Trudno mi oceniać, czemu jej jasne sformułowanie zajęło aż 5 lat. Tyle straconego czasu i takie podziały w narodzie.
    To są szkody nie do oszacowania.

  303. ”Trudno mi oceniać, czemu jej jasne sformułowanie zajęło aż 5 lat. Tyle straconego czasu i takie podziały w narodzie.”

    W dniu wypadku przypadkiem wpadł do mnie kolega. Nic nie słyszał o wypadku, ja mu powiedziałem. Jego reakcja była następująca: Dokąd dolecieli ? Do Smoleńska? Daleko. Jak tam jest taki sam burdel jak wszędzie, to powinni się rozbić najpóźniej o drzwi hangaru.”
    Te rewelacje są znane od lat i od lat są jasno sformułowane. Nikt ich też przy zdrowych zmysłach nie kwestionuje.

  304. Nela, Indoor Prawdziwy
    Nie chcę się powtarzać, więc zachęcam zajrzeć na blog Hartmana, gdzie podchodzę do całej tej tragedii, uruchamiając na maksa empatię.

  305. Wybór między rozumem a smoleńską wiarą w zamach na lotnisku-kartoflisku smoleńskim jest niemożliwy. Nikt i nic nie pomoże wyznawcom „religii smoleńskiej” odebrać wiary w prezentowane o 5 lat przez „wodza” PiSu J.Kaczyńskiego i jego głównego szamana A.Macierewicza łgarstwa i fałsze, które zdaniem „kapłana” Mastalerka są pisane są cyrylicą (ciekaw jestem, czy ten młody człowiek zna język rosyjski). Jedyne wyjście, to odebrać władzę prezydentowi i wybrać plastikową marionetkę A.Dudę oraz wygrać jesienne wybory parlamentarne i stworzyć jednopartyjny rząd pisowski. Dopiero wówczas Polacy poznają prawdziwą prawdę o polsko-rosyjskim zamachu i ta prawda wyzwoli naród.Oczywiście naród prawdziwy, pisowsko-katolicki, tworzony równolegle do narodu ciemnego, głupiego i pozbawionego patriotyzmu. Dopiero wtedy przestaną śpiewać pisowskie chóry: Ojczyznę wolną zwróć nam Panie!

  306. Czwartek -radio TOKFM poranek Nasza Gospodyni wroli prowadzącej z wspomaganiem red.Solskiej . Kandydat Palikot odpowiadał kompetentnie na pytania , nie dał powodow do myslenia , że ma nie przemyslane pomysły na Polske in spe .
    ps.
    Podobała mi się opinia b.ministra OLechowskiego, by po prostu pozwolic na przejazd grupy motocyklistów Rosji via drogi w Polsce do Berlina .W tym studiu TVN Swiat red.Pienkowska była wyraźnie rozczarowana ,ze OLechowski nie myśli jak Ona .
    Jestem ciekawy czy motocykliści przejadą ,czy też Polska pokaze swoja MOC i nie pozwoli na ten Przejazd „Wilkow Putina „. Granica śmiesznosci jest bliska .

  307. Antonius
    Chyba szlo o „ch”, „d” i „k” „k”
    czyli kultowy bon mot Bartosza Sienkiewicza, tyle ze komuś omsknęły się literki.
    Nie tak dawno dawno pisałam na którymś z blogów, że to Głowa Państwa sama sobie nałożyła stryczek na szyję, awansując gen. Błasika, zamiast wyrzucić, czego domagał się ówczesny minister Klich. Gorzej że ten nieszczęsny prezydęt, który nigdy nie powinien prezydentem zostać, pociągnął za sobą śmierć 95 bogu ducha winnych ludzi.
    I jeszcze zaległ na Wawelu! Masakra!

  308. @mag!
    Może i domyśliłem się drugiego „k”, bo podwójne „k”, jeszcze wzmocnione przez literkę „r” w środku, wywołuje u mnie wzrost agresji. Tym niemniej dziękuję za wyręczenie Lexa. Będzie mógł się zająć pożyteczniejszymi rzeczami – uświadamiać nam, laikom, meandry polskiego prawa, które zniknie … i się odrodzi jak jakiś Feniks ze zgliszczy i popiołów zlikwidowanego przez teolożkę świeckiego prawa i nastaną szczęśliwe czasy panowania prawa Bożego, tylko kto dostąpi zaszczytu kontaktowania się z Bogiem w tej sprawie? Ogórkowa chyba nie – baby się nie nadają do funkcji kościelnych. Był wyjątek – pani HGW, ale tę polubił Duch św., taki trochę niby bez seksu, a znany jako inseminator. Skąd wziął plemniki?
    Z kosmicznej zamrażarki? Temperatura jest odpowiednia, ale Bóg Ojciec bardzo stary, może są (lub były) przeterminowane?

    PS
    Muszę przeprosić blogowiczów. Chwaliłem się bezpodstawnie moja spostrzegawczością w „temacie” wina Tuska – przepraszam, oczywiście Lecha K., tylko mi się tak bezwiednie skojarzyło z winą nazwisko Tuska. Twoje zasługi zostały przeze mnie odnotowane. Przed chwilą zajrzałem na blog Hartmana i tam też ktoś podniósł „zasługi” lokatora hadesu wawelskiego.
    Ja już nie panuję nad dyskusjami na blogach Polityki, ograniczam się w zasadzie do tego blogu, czasem ateistów – prawdziwych i fałszywych, a jeszcze rzadziej czytam filozofa, dlatego umykają mi ciekawe pyskówki.
    Je ne suis plus au courant – jak mawiają Rosjanie.

  309. mag
    Pozwól, że nieproszony coś zasugeruję.
    Czytając teksty Antoniusa wiem, że jeśli coś wygląda na podkreślone wężykiem – jest tak (prawie) na pewno. On ma ten sam ironiczny dystans i do nas, i do siebie samego. Między innymi dlatego tak lubię czytać jego wpisy.

  310. Faktycznie, w moim wczorajszym wpisie winno byc w zacytowanym bon-mocie: „k” – „k” ( kamieni kupa ) a nie „k.p”.
    Tak to jest jak człowiek stary i niedowidzi – mimo okularów na nosie.
    Przepraszam więc pocieszając się, że mimo pomyłki trafnie odgadnięto „co autor miał na mysli”.

  311. O pisaniu prawa „na nowo”….
    Pisałem wcześniej – juz nie pomnę – czy u p. Paradowskiej czy u p. Passenta, że z „haseł” programowych p. Ogórek akurat to, będące jak rozumiem – pewnym skrótem myślowym – zaliczam do bardziej sensownych. I już wyjaśniam dlaczego.
    Powszechne są utyskiwania (także moje ) na temat obowiązującego prawa: że nie „trzyma się życia”, że wadliwe, nadmiernie skomplikowane, krępujące inicjatywę, niejasne w sformułowaniach itp.itd. Co należy więc z takim prawem zrobić ? Ano, zmienić je – na lepsze, tzn. przystające do realiów życia, napisać je zrozumiałym językiem, itd. a więc napisać je na nowo.
    Pytanie otwarte – w jakim zakresie.
    Oczywiście, taka zmiana porządku prawnego powinna byc poprzedzona przeglądem – audytem obowiązujących ustaw i w wyniku takiego audytu to co złe, wadliwe i anachroniczne w prawie (ustawach) powinno być uchylone, to co nadmiernie krępujące albo napisane niejasno – napisane na nowo językiem w miarę prostym i zrozumiałym. Ktoś może powiedzieć po co „pisać na nowo” skoro to co jest można nowelizować.
    Proszę Państwa, zajrzyjcie na strony sejmowe i wyszukajcie w przeglądarkach teksty choćby podstawowych ustaw jak np. kodeks karny i postępowania karnego, kodeks cywilny i kodeks postepowania cywilnego czy choćby kodeks pracy, – że tylko do tych ustaw się ograniczę. Ilosć ich zmian i nowelizacji „idzie” w setki – toż korzystanie z tych ustaw w aktualnej postaci – nawet dla prawników – to makabra a co dopiero dla tzw. szarego obywatela.
    Wspomniałem wcześniej, że , trudno a priori określić zakres zmian obowiązującego porządku prawnego; to powinno byc efektem właśnie audytu obowiązującego prawa.
    Ja tak właśnie rozumiem postualt „pisania prawa na nowo” formułowany przez p. Ogórek. Zas zainicjowanie takiego audytu i w jego konsekwencji napisania w jakiejś części prawa „na nowo” bynajmniej nie przekracza kompetencji Prezydenta RP – moim zdanie przynajmniej

  312. Stary outseider
    Dyć wiem i Antonius wie, że ja wiem,
    iż ironista z niego i autoironista, rzecz oczywista.
    Przepadam za jego postami, pilnie śledzę i żałuję, że skąpo nimi cyka.

  313. A teraz o „audycie” obowiązującego prawa….
    To nie jest jakieś szczególne przedsięwzięcie, – to juz przecież było i wcale nie tak dawno temu. W początkach lat 90-tych, w obliczu zmian ustrojowych dokonano przeglądu całego wówczas obowiąującego, PRL-owskiego ustawodawstwa i w nastepstwie tego przeglądu przeprowadzono gruntowną zmianę porządku prawnego uchylając wszystko co zbędne, wadliwe i nie odpowiadające nowym realiom; stare zastąpiono nowym ustawodawastwem a przecież dokonało się to w sposób płynny, nawet niedostrzegalny i nie powodujący jakiejś dziury w systemie prawa.
    A zatem – można. Czy trzeba ? Stan obecny zdaje się przemawiać, że tak.

  314. Mam zupełnie, jak @Antonius…
    Moje kontakty z blogami ograniczyły się do tego jednego. Czasami, choć coraz rzadziej zaglądam do Passenta, ale już tylko do tekstu autora, w innych się jakoś nie odnalazłam i po krótkich próbach sobie odpuściłam.
    Wolę już jakąś książkę, jakieś wiersze, jakąś dobrą muzykę.
    Czasami jeszcze, choć bardzo rzadko wpiszę się w Studio Opinii.
    Tam się nie zdarza, aby ktoś komuś wymyślał, kogoś obrażał.
    A bywają ciekawe artykuły.

  315. „Od opiatów, przez statyny, do leków psychotropowych, które przynoszą znacznie więcej szkody niż pożytku, film omawia, jak cały nasz system opieki zdrowotnej – od kształcenia do praktyki lekarskiej – został kupiony. Trzy główne wątki filmu zbiegają się na Wall Street, tworząc opowieść o korupcji, chciwości i szokującym braku sumienia„.
    https://pracownia4.wordpress.com/category/polityka/
    =============

    Do obejrzenia……

  316. NELA
    16 kwietnia o godz. 14:11

    W SO też trafiają się hunwejbini, co miałaś ostatnio okazje doświadczyć….

  317. Lex
    16 kwietnia o godz. 13:35

    Wystarczy jeden urzędnik średniego szczebla, który wyda INTERPRETACJĘ, by odwrócić logikę prawną ustawy.
    Ostatnia afera lekowa na tym przecież polega.

  318. @mag
    „Błasika, zamiast wyrzucić, czego domagał się ówczesny minister Klich. Gorzej że ten nieszczęsny prezydęt, który nigdy nie powinien prezydentem zostać, pociągnął za sobą śmierć 95 bogu ducha winnych ludzi.”

    Nie ma dowodów na to, że Klich chciał odwołać Błasika, bo formalnie włosku nie złożył.

  319. Szanowny Lexie!
    Bardzo dobrze znam trudności laika – amatora tego durego sedlexu przy próbach walki z „fachowcami”. Pomagałem pewnej osobie przebrnąć przez różne etapy działania organów prawa i niesprawiedliwości. Sprawa banalna: Wypadek z uszkodzeniem ciała (skutki ponad 7 dni). Zderzenie rowerzystki z samochodem – poszkodowane elementy – rower i szczególnie facjata plus uzębienie rowerzystki, która twarzą – ręce na kierownicy – zamiatała chropowaty asfalt.
    Początek był groteską.
    Policja – drogówka ukarała mandatem i punkcikiem ewidentnie winnego kierowcę, żonie współczuła i odnotowała „zdarzenie, nie jakieś wykroczenie lub wypadek. Było to przed szpitalem, gdzie krew już zatamowali zmyli, a sińce jeszcze się nie pojawiły. Zębów nie szukano na poboczu. Winny mandat przyjął, rower naprawił, a dentystę chciał zapłacić z OC żona się zgodziła i rozstaliśmy się miło. Kłopoty pojawiły się miesiąc później. Okazało się, że auto nie było jego tylko teścia, który bawił za granicą i po powrocie uniósł się honorem (w stylu generalsko-smoleńskim) i nękał policję, że zięć jest w porządku, a rowerzystka winna. Wtedy szef drogówki powiadomił żonę w ramach „pouczenia”, że jechała niewłaściwym poboczem, więc tak całkiem niewiniątkiem nie jest, ale i tak winny był kierowca, Skargi wysłał idiota do KW Policji w Opolu i ci kazali sprawę zbadać od nowa. Komendant nie znał kodeksu drogowego i wysłał do sądu zawiadomienie o wykroczeniu – już pan (a właściwie pani) sąd miał ukarać żonę l wezwał na rozprawę. Wtedy się wku…łem i dokładnie przeczytałem KD, KW KPW i wykazałem, że policja jest w mylnym błędzie. Żona jechała prawidłowo. Cała spraw nadawałaby się do Szpilek i jest długa – ponad 800 stron moich pism – do prawomocnego skazania za przestępstwo kierowcy w procesie apelacyjnym.

    Chciałem tylko na jedną rzecz zwrócić uwagę nie-prawnikom – ogromną ważność jednego słowa – lub jego braku w przepisie prawnym. Tak jak sławne „lub” czasopisma zamiast „i” czasopisma. Tak było z przepisami o ruchu rowerzystów. Wszyscy – razem ze mną, mieli „w rozumie”, ze w przypadku braku chodnika pieszy porusza się po lewym poboczu lub lewej stronie drogi, jeśli pobocze się do chodzenia nie nadaje . Dalszy etap znowu wspólny! Przeniesiono tę zasadę do ruchu rowerów i tu był błąd!!!!!!
    Ruch roweru odbywa się (poza oznakowanymi trasami) głownie poboczem, jeśli się do tego nadaje. Nie ma tu wyrazu „lewe” pobocze lub „prawe” pobocze, a więc wsio rawno! Policja – tak intuicyjnie – wybrała prawe pobocze, a żona jechała lewym.
    Tego nie wiedział żaden z policjantów od miasta do województwa, nie wiedział prokurator i obrońca kierowcy, a sędzina zrozumiała przepis KD dopiero z moich pism, bo oskarżyła bezprawnie żonę o wykroczenie. W sumie oba wykroczenia, żony i kierowcy umorzono, ale z przyczyn formalnych, bo obydwoje byli już ukarani – kierowa mandatem, a żona pouczeniem.
    Ciąg dalszy jest jeszcze ciekawszy, ale 800 stron plus jeszcze mój komentarz!? – tego nie zdzierży żaden gospodarz blogu. Chciałem tyko uzmysłowić szanownej gawiedzi blogowej, ze brak jednego wyrazu w kodeksie o 100 stronach, może mieć kapitalne znaczenie, stąd zarówno audyt jak i poprawianie prawa to nie jest takie łatwe i tanie.

    Lexowi jedna uwaga. Po moich doświadczeniach z wymiarem sprawiedliwości – tfu! to KK KPK, KW i KW to literatura piękna lub naukowa w porównaniu z KPC – tam poległem nawet na nazewnictwie, o procedurach nie wspominając.
    Moje samokształcenie prawnicze rozpocząłem w wieku około 12 lat studiowaniem – z głupia frant – bez realnej potrzeby (za wcześnie), kodeksu rodzinnego z biblioteki ojca, prawnika amatora, który sam prowadził trudną sprawę cywilną, walcząc z orłem temidy lokalnej.. i wygrał! Ironia losu polegała na tym, że ojciec był tylko po znakomitej 8-klasowej szkole i sobie radził. Leży w tej chwili może dwa metry od swego adwersarza na cmentarzu. Jeśli istnieje życie po życiu, to kłócą się dalej, ale stawiam na ojca.
    Przejąłem jego zamiłowanie do tekstów prawniczych. Nawet układałem statuty i regulaminy i wiem, że praktycznie nie ma szans na stworzenie prawa bez luk.

  320. C.d.
    Miałem kłopoty z automatem antyinwektywowym, bo napisałem czasownik rozpoczynający się na”wku”. Znikł mi poprawiony tekst, a „odzysku” nie miałem już siły doszlifować i wkleiłem. Sorry!
    Skoro już pławię się w prawie, to napiszę, czym się zbłaźniła policja i sąd. Nie tym poboczem. Powołali się w oskarżeniu na art. 2.paragraf lub punkt 1 kodeksu drogowego, w którym pisze, że „pojazdy poruszają się po prawej stronie drogi”.
    Rower jest pojazdem, a więc won na prawą stronę drogi, niech cię piraci rozjadą! Niby logicznie, ale są dwa błędy w interpretacji, nie w kodeksie.
    1) Punkt 5 art. 2 określa pojazdy, których nie dotyczy punkt 1 – a jednym z nich jest rower, dla którego napisano inny artykuł.
    2)Rowerzystka wcale nie korzystała z jezdni, ani lewej, ani prawej, tylko jechała poboczem, zgodnie z innym artykułem.

    Po prostu „Jaś nie doczytał”! Skupił się tylko na pierwszym punkcie, dalszych już nie czytał, choć było odwołanie do punktu 5. Czytałem dziś, że polska szkoła nie uczy czytania ze zrozumieniem tekstu i to jest prawda..

  321. wiesiek59 – 15:56
    Oj tam, oj tam! Nie takich się widywało i żyjemy.

  322. Fidelio
    A skąd wiesz, że nie złożył, albo takiego wniosku nie wycofał, gdy się zorientował, że prezydent go nie poprze?
    Bywa, że pewne sprawy załatwia się najpierw w kuluarach, a potem nadaje im bieg formalny. Wystarczy poczytać wspomnienia polityków.
    Skoro się o tym pisało i mówiło, co dobrze pamiętam, to może coś było na rzeczy. A może nie. Przecież się nie upieram.

  323. @mag
    „A skąd wiesz, że nie złożył,”

    Bo sam przyznał, że jedynie rozmawiał ze Stasiakiem w tej sprawie. Stąd wiem.

  324. @mag
    Jakbyś czytała artykuł Krasowskiego z ostatniej Polityki to też byś wiedziała jak i wiele innych rzecz, takich jak ta, że NIK stwierdził rażące zaniedbania w MSWIA, MON i praktycznie wszędzie bez względu na przynależność partyjną, a architektem upadku 36 pułku był Szmajdziński z SLD. Także jak widzę tu jeszcze te żałosno-śmieszne teksty, że to ten potwór Kaczyński wszystkiemu winny to się troszkę dziwię.

  325. fidelio
    Jasne, że czytałam ten tekst Krasowskiego i wiem, że „się działo” strasznie, co potwierdził NIK.
    Ani mi w głowie bronić Klicha. Trzymam się tej samej zasady co ty. Jeśli nie mam dowodu na toczy owo, to furtka pozostaje otwarta.
    Przeczytaj sobie polemikę Klicha (sygnowaną jako „sprostowanie”) w tym samym numerze Polityki „Nie tak było” – odpowiedź na artykuł Krasowskiego w poprzednim numerze „Państwo we mgle”.
    Klich tłumaczy się gęsto, ale to słowa, słowa , słowa i papier (cytowane dokumenty, że coś miało być wdrożone i ktoś obiecał (Błasik) że będzie wdrożone a nawet jest.
    Do konfrontacji stanowisk, jak wiemy, dojść nie może z przyczyn oczywistych.
    Kaczor (który?) nie ma nic do rzeczy w tym przypadku.
    A że Kaczor żyjący jest potworem, to nie mam najmniejszych wątpliwości.

  326. @mag
    „Przeczytaj sobie polemikę Klicha (sygnowaną jako “sprostowanie”) w tym samym numerze Polityki”

    Tak, przeglądałem dziś „Politykę” i znalazłem jego polemikę. To jest dopiero tupet. Facet pisze, że generalnie za wszystko odpowiada dowódca. No to w zasadzie jest dobra wiadomość. To oznacza, że mamy o jedno ministerstwo za dużo, należy je zlikwidować, bo po co ono skoro zdaniem Klicha o wszystkich decyduje dowództwo? To po jest MON? Za co odpowiada? Pytania retoryczne.

  327. antoniusu,
    cóż mogę Ci odpowiedzieć. Nie Ty pierwszy i – niestety – nie ostatni, który miał przykrą okoliczność nawet nie ze złym prawem
    ( tak zakładam ) ale z jego – pożal się Boże – „egzekutorami”.
    Muszę zmartwić Ciebie i siebie zresztą także: nawet najlepsze – oceniając w kategoriach obiektywnych – prawo nie da nam gwarancji, że w każdym przypadku trafimy na rozumnych i myślących jego wykonawców, że ustrzeże nas przed takimi „kapłanami” Temidy (pisząc górnolotnie ) jak ci, których opisałeś.
    Rzecz w tym aby prawo tak było napisane aby wszyscy je podobnie rozumieli to i dowolność w jego stosowaniu zostanie ograniczona. Choć i tu gwarancji nie ma, o czym świadczy przypadek nader „swoistej” interpretacji przepisu prawa zasygnalizowany przez wieśka59 jeśli chodzi o obrót lekami.
    ( Szerzej na ten temat pisze red. Żakowski na swoim blogu Polityki).

  328. @mag
    „słowa, słowa , słowa i papier (cytowane dokumenty, że coś miało być wdrożone i ktoś obiecał (Błasik) że będzie wdrożone a nawet jest.”

    Tak, Klich mówi: podpisałem kilka papierków, a Błasik mi odpisał, że „super”! Zajebiście, tylko minister nie jest pisarzem i ma egzekwować realne wykonanie tego co zostało zapisane. Parodia.

  329. fiedlio
    Zgadza się, masakryczny jest minister pisaty, a nie wymagaty/egzekwowaty.
    Coś czuję, że z tym odwołaniem to Klich też ściemnia, albo się przestraszył prezydenta. W każdym razie papieru żadnego na to nie przedstawił, a była okazja przy tym sprostowaniu w Polityce, o którym mówimy.

  330. Rok temu media opublikowały informacje o problemach ze szkoleniem polskich pilotów wojskowych. Na podstawie dokumentów z Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej opisały, że brakuje paliwa, instruktorów, odpowiednio wyposażonych samolotów, właściwie wszystkiego… Sam pisałem o tych problemach wielokrotnie, m.in. przy okazji analizy sytuacji związanej z potrzebą zakupu samolotów szkolenia zaawansowanego (Samoloty szkolne a sprawa polska). Minister Bogdan Klich i najwyżsi rangą dowódcy na specjalnych konferencjach zaprzeczali publikowanym informacjom, podważali kompetencje komentatorów i przekonywali, że wszystko jest w porządku.
    http://www.altair.com.pl/news/view?news_id=4347
    ===============

    Tak, dla przypomnienia…….
    Pan Klich moim zdaniem nie jest świetlaną postacią, tylko BARDZO niekompetentnym człowiekiem i byłym ministrem.

    Kto i dlaczego go tak wywindował, poza szczyt własnej niekompetencji, pozostaje dla mnie tajemnicą.
    Takiego dyletanta w MON ze świecą szukać……

  331. Wiesiek59
    No jak to kto? Tusk namaścił na szefa MON psychiatrę (nic nie mam zresztą do psychiatrów), bez żadnego doświadczenia w sprawach wojskowych, bo poprzedni, to choć prochu powąchali, jak Sikorski, albo coś tam, ale w wojskiem wspólnego przedtem mieli. A dlaczego – za cholerę nie wiem.
    Po co zrobił Gowina, nie mającego pojęcia o prawie, ministrem sprawiedliwości i wyhodował żmiję na własnej piersi? Też nie pojmuję.
    Czasem tak sobie myślę, że najbardziej trafione nominacje ministerialne to były w pierwszym rządzie Mazowieckiego i gdy rządziła SLD.
    AWS, a zwłaszcza PIS z połkniętymi przystawkami, to już była równia pochyła. Platforma, okazała się wtedy ratunkiem, co by nie mówić, ale po blisko 8 latach jesteśmy w ręku w nocniku.
    Dziś nawet nie ma na kogo glosować!

  332. mag
    16 kwietnia o godz. 19:39

    Jakie KALKULACJE polityczne stały za nominacjami Tuska w drugiej kadencji PO?
    Taki ciąg pomyłek, trudno ocenić, czy wytłumaczyć.
    Logicznie się nie da.
    Chyba, że istnieją jakieś „inne sztany” mieszajace w naszym kotle……

  333. mag
    16 kwietnia o godz. 19:39
    Tak to wygląda jak politykowanie bierze górę nad myśleniem o sprawnym rządzeniu krajem dla dobra jego obywateli. Wszelkie polityczne działania prawie zawsze sa niezgodne z interesem obywateli, i nic dziwnego bo rzadko interes polityka (dostać się do władzy , lub ja otrzymać ) jest zgodny z interesem przeciętnego zjadacza chleba.
    Żeby politycy działali bardziej zgodnie z interesem obywateli konieczna jest większa świadomość ludzi w tym co dla nich jest naprawdę ważne i o tym że mają możliwości nacisku na wybrańców.
    U nas jak widać do tego jeszcze daleko i politycy to wykorzystują

  334. http://www.altair.com.pl/search?q=klich

    Dla nudzących się, cała strona o panu kLICHU I JEGO ROLACH…….

    Hypki może być stronniczy w ocenie, ale natłok wydarzeń z nim związanych, zastanawia.
    Altair to pismo niszowe, ale lubię je czytać.
    Podobne cuda osiągniecie przy wpisaniu Skrzypczaka w wyszukiwarkę.
    W tle, PIENIĄDZE niewyobrażalne dla przeciętnego śmiertelnika.
    Zamówienia wojskowe i rządowe, to pokusa.

    Ps.
    Mag
    Pomiędzy idealistami, a kompetentnymi konformistami, jest spora róznica.
    Niekompetentni dyletanci i „płaszczaki” są przeciwstawnym stanem.

  335. W państwie ma obowiązywać zasada „Żyj i daj żyć innym”. Ten pomysł przyciąga rzesze ludzi, którzy w ciągu kilku dni odpowiedzieli na wezwanie Jedlicki. Prezydent ogłosił nabór na obywateli Liberlandu. Szansę na obywatelstwo mają ludzie, którzy „szanują innych i ich opinie bez względu na rasę, pochodzenie, orientację seksualną i religię” a także uważają, że „własność prywatna to rzecz nietykalna”. Negatywnie zostaną rozpatrzone wnioski od „osób karanych a także nazistów, komunistów i innych ekstremistów”.

    Po trzech dniach internetowe wnioski o nadanie obywatelstwa wysłało prawie 19 tys. ludzi ze 184 państw.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75477,17767516,W_Europie_powstalo_samozwancze_panstwo__Zalozyciele.html#ixzz3XV1Ow9Lv

  336. Z portalu – wPolityce:
    – „Nowoczesny patriotyzm prezydenta polega na tym, że razem ze swoją formacją grabią nas, Polaków!
    — wypaliła Bożena Dykiel w programie „Świat się kręci” na antenie Telewizji Polskiej.”

  337. mag
    godz. 19:39
    Niekoniecznie trzeba się zgadzać, ale zawsze(ć) przeczytać warto
    http://studioopinii.pl/ernest-skalski-jak-zwyciezac-mamy/

  338. mag
    16 kwietnia o godz. 17:52
    Ciesz mnie że są osoby na blogach które widzą jasno kim jest JK.
    Jego brat to zupełnie inny człowiek, zakompleksiony , kompletnie niesamodzielny, najpierw syneczek mamuśki , potem syneczek swej żony , kompletnie zdominowany osobowością JK (starszy brat geniusz) . Podobne przyciąga podobne i dlatego w jego partii tak wiele łajdaków. Ziobro to jeden z większych złoczyńców i gdyby nie polityczne układy juz dawno powinien być za kratkami.
    Link wspierający to co piszę
    http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,17731169,Uniewinniona_byla_poslanka_SLD__Nie_zal_mi_Kaminskiego_.html#MT

  339. Stary outsider
    Nie musisz mnie przekonywać. Akurat zarówno Skalski, jak i Bratkowski to moje niezmienne autorytety od lat, drogowskazy rozsądku i myślenia propaństwowego, bez cienia warcholenia (sorry, za rym niezmierzony).

  340. mag
    Przekonywanie Ciebie nie było moją intencją. Po prostu: Zgadzam się z Twoją konkluzją, że nie ma na kogo głosować. Ale głosować trzeba, choćby po to, by ci inni nie wybrali za nas. I na dodatek – wygrali. Zgrzytam zębami i chodzę na wybory. O! Przepraszam – na głosowania. Bo wyborów dokonują układacze list wyborczych. (Rano o mało mnie szlag nie trafił, gdy słuchałem w Trójce rozmowy Beaty Michniewicz z Jackiem Kurskim. Dotrwałem do momentu, kiedy usiłowała z niego wydobyć przyznanie tego, że robi co mu prezes każe zabiegając o biorące miejsce do Sejmu na liście pisowskiej.)
    Dlatego podrzuciłem Ci link do trzeźwej analizy sytuacji związanej z wyborczym dylematem.
    Fajnie Ci wyszło z tym niezmierzonym rymem!

  341. Stary outsider i mag
    Nie ma na kogo głosować. Mam serdecznie dość oddawania głosu na mniejsze zło i tym razem, jeśli dojdzie do drugiej tury, skreślę obydwu kandydatów. To też jest forma wyboru – oddanie głosu, który nie przysporzy punktów żadnemu z kandydatów.
    Mdli mnie, kiedy oglądam, jak pan prezydent maluje jaja albo bombki – zależności od okoliczności, podziwia palmy, stroi choinki.
    A czy ktoś go widział w teatrze, w filharmonii?
    Czy zainteresował się problemami kultury?
    Wypowiedział się jako urzędujący prezydent na temat działalności ojca Rydzyka, czy też skandalicznych wypowiedzi różnych kościelnych ekscelencji?
    Zajął jakieś stanowcze stanowisko wobec kolejnych, bezczelnych wypowiedzi prezesa i jego świty?
    Owszem, podpisał ustawę przeciwko przemocy, ale to chyba nie za wiele, jak na całą kadencję.
    Zapewnia nam jaki taki spokój, bez skandali i wątpliwych atrakcji, ale czy to akurat jest taka prezydentura, jakiej potrzebujemy?
    O kontrkandydacie się nie wypowiadam, bo staram się trzymać jaki taki poziom.

  342. maciek.g
    Małgorzata Ostrowska to przecież tylko jedna z ofiar złowrogiego triumwiratu: Kaczor, Ziobro, Kamiński. A zgnojony kardiochirurg i załamanie się na czas jakiś transplantacji? Ile osób przepłaciło to życiem, nie mówiąc o Barbarze Blidzie?
    Młody sędzia dobral się do skóry Kamińskiemu i rozległo się pisowskie wycie, że to hańba i zbrodnia. Oni nie uznają przeciez stonowanych określeń.
    Na sedziego Tuleję wygrzebali jakieś haki (na mamusię bodaj), na tego chyba jeszcze nie. Ale pewnie węszą ichnie hieny dziennikarskie.
    Zbrodnią pisowczyków samą w sobie na społeczeństwie jest systematyczne pogłębianie podziałów, nieufności do wszystkich i wszystkiego, destrukcyjne działanie antysystemowe.

  343. Nela
    A ja zgrzytając zębami aż iskry polecą, jednak postawię krzyżyk przy Komorze. Wcale nie uważam by był beznadziejny, zważywszy jakie są plenipotencje prezydenta zgodnie z konstytucją.
    Natomiast nagonka na niego, karykaturalnie wyolbrzymiająca jego prawdziwe i urojone wady, tak obrzydliwa i przez to niesprawiedliwa, że ma mój głos.
    O reszcie kandydatów szkoda gadać.

  344. @@ NELA, mag

    I tu racja i tam racja. Razem – polski syf.
    Nelę mdli, mnie tak samo. Komorowski jest znośny, jak się człowiek odmóżdży tanim winem, drogą wódką, dragiem, modłem, nieszporem, czyli cywilizacją śmierci.
    W 2007 roku odbyło się masowe głosowanie przeciw PIS, co się skończyło „zaPO”. Wtedy jeszcze był jakiś pozór, że PO czymś potrzebnym Polakom dysponuje.
    Chociaż już wtedy, była to partia jednej trąby jerychońskiej – Tuska, zamiast „trzech tenorów”, z których dwóch zostało przez trąbę spacyfikowanych lub odeszło z obrzydzeniem.
    Mamy rok 2015, w międzyczasie kilka już wyborów krajowych i gminnych. Jesteśmy na „kursie, na ścieżce” – ciągłego głosowania na PeŁo, z coraz większym absmakiem i złością. Jeśli nie jest to dla Polaków trujące, to ja jestem papież.
    Co robi Komorowski? Co zrobił dla kraju, któremu prezydentuje? Jak się wykazał jako Najwyższy Przedstawiciel, Pierwsza Osoba i tede, czyli trelemorele?
    Jak Pierwsza Osoba, wyposażona w Pierwszą Damę, to ma jako Najpierwszy zapierniczać. Jak zapiernicza na Chwałę Rzeczpospolitej? Szukam w myśli, czyli nigdzie, i nie mogę znaleźć rzeczy adekwatnych.
    Zaś z tego, co sobie przypomnieć można, przypominam sobie Kwaśniewskiego. Konstytucję załatwił. Do NATO i UE rękę także solidnie przyłożył. Fakt, że przy tym rękę przyłożył do poniżającego konkordatu. Miał jednak pomysł na prezydencję i był aktywny. Ustawy zgłaszał, a jego zdaniem złe – aktywnie blokował.Negocjował, okrzesywał polską mierzwę do państwa w stanie mającym w miarę zborny kształt. Bywał, spotykał się z politykami I rangi na świecie. Nie bał się zabierać głosu, choć raz zwiał po drabinie, chętnie wchodził w polemikę, każdy wiedział o co mu chodzi.
    Na Ukrainie dobrze dał się poznać zarówno w ich jak i polskim interesie. Cała dzisiejsza obecność Polski na Ukrainie to scheda po Kwaśniewskim, tyle że zabałaganiona, popaprana, z fatalnie przestawionymi już nie celami, bo to nadmierne pojęcie, ale nerwowymi, bezrozumnymi, biorącymi się z nieznajomości rzeczy, stosunków miejscowych i polityków, wrzutami.
    Zdegradował się Komorowski jako mąż stanu, jadąc do Kijowa, z Poroszenką nad zbrodnią katyńską (w Bykowni) państwowo-polityczny smutek niezgody demonstrować, a w tym samym dniu, po przemówieniu Komorowskiego parlament w Kijowie uchwala świętość założycielską państwa ukraińskiego: UPA. Na temat Wołynia będzie Komorowski milczał, w państwowo-obrzydliwym i obłudnym zakłamaniu.
    Żałosność takiej wizyty, zademonstrowana niezborność Polski, co to nawet nie wie, że w dnu wizyty Głowy Polskiego Państwa urządzają miejscowi demonstrację poniżenia tejże Głowy, która udaje, że deszczyk pada, wykazuje, jak bardzo nikim istotnym jest i Polska i jej pojęcie interesów międzynarodowych, wraz z ich egzekwowaniem i jej „godność w prawdzie”, tfu! – której „Święty Ojciec Święty” rodaków uczył.
    Czego jeszcze dokonał Komorowski? Polował, ale zdeklarował, że przestał,ale poluje dalej, tylko nie strzela? Miał wąsy i nie ma?

    Czy on coś chce i może czy nie chce lub nie może?
    Kwaśniewski mógł i chciał, a rządzi obydwoma ta sama konstytucja.
    Ze „stania na straży Konstytucji”, Komorowski zrobił coś jak stanie na czatach polowania, którego nie ma, a jest.

    Spośród pozostałych kandydatów na prezydenta, a każdy marny, dwóch przynajmniej umie, co jakiś czas, wydzielić z siebie jakąś myśl zborną, co nie czyni ich kandydatami dobrymi. Mikke, i Palikot. Mikke, bo Polska nie ma sprzecznych interesów z Rosją i że należy walczyć ze złodziejami państwa polskiego, okradającymi Polaków, Palikot, bo przypomina to, co robił Kwaśniewski: aktywnie być prezydentem, do czego zaplecze polityczne wcale nie jest konieczne, a może być obciążające i topiące, jak dowodzi Komorowski: ustawy przedkładać i ustawy wetować, lub nie podpisywać.Głośno, wyraźnie głos dawać, brać udział w publicznych debatach i je inicjować.

    Wszystko to mało, wszystko skażone picem, a cała stawka kandydacka to gęsta kpina z Polski. Ta gleja jest zasługą każdej partii z osobna, ale nie da się odmówić PeŁo przewodniej roli w jej wytworzeniu.

    Nie wiem jeszcze czy i na kogo, ale coraz mniej mam desperacji by na Komorowskiego postawić krzyżyk. A co raz więcej, by na nim go postawić.

  345. NELA
    W zasadzie całkowicie się z Tobą zgadzam.
    Z tym, że nie ma na kogo głosować, że masz dość wybierania mniejszego zła, z charakterystyką i oceną urzędującego prezydenta.
    Jest jednak pewne „ale…” wynikające wprost z ordynacji i wyborczej arytmetyki.
    Wielokrotnie robiłem w wyborach do Sejmu lub samorządu (proporcjonalnych) to, co Ty zamierzasz w wyborach prezydenckich (większościowych). Skreślałem wszystkich lub tych z miejsc mandatowych, zabierałem karty wyborcze ze sobą. Bo to i tak nie miało praktycznego znaczenia.
    Refleksja przyszła po wyborach prezydenckich, gdy nieoczekiwanie Wałęsa miał się zmierzyć z Tymińskim, bo mój kandydat przepadł w pierwszej turze.
    Nie poszedłem głosować, w przeświadczeniu że prędzej ręka mi uschnie, niż przyłożę się do tego, by Wałęsa został prezydentem. I zagryzałem paznokcie, by nie został nim Tymiński.
    Teraz ordynacja wyborcza podsuwa mi bodajże 11 kandydatur. I czy to w pierwszej, czy w drugiej turze jedna z tych osób będzie wybrana, choćbym nie wiem jak tego nie chciał. Postawię Ci pytania pomocnicze o kandydatów. Wolisz A czy B? Może D bardziej niż F?
    Na pewno zrobiłaś w myślach selekcję według kryterium: Ten jest kiepski, a ten jeszcze gorszy. Nieunikniony jest wniosek, kto zostaje dla Ciebie najmniejszym złem.
    Naprawdę chcesz, by w drugiej turze inni, zwykle to ci bardziej uzależnieni od wodza zdominowali frekwencję i wybrali wbrew Tobie? Prawie pewne, że byłoby to dla Ciebie (nas) zło większe. „Oni” tylko czekają, by tacy jak my nie poszli na wybory. Tym samym wprost zmuszają mnie do pójścia. Pójdę więc . A w nadziei, że ta heca może prędzej się skończy – na pierwszą turę też. Może kiedyś pojawi się na horyzoncie politycznym postać pokroju Ewy Łętowskiej i z czystym sumieniem będę głosował za, a nie przeciw. Jeszcze jedna uwaga, no może dwie. Wracając do prezydenta, zdaję sobie sprawę, że znam go tylko z przekazów telewizyjnych, radiowych i prasowych. A jacy dziennikarze – taki przekaz. Poza tym cieszę się, że oprócz trzymania poziomu dbasz i o pion!

  346. Tanaka
    godzina 11:26
    Podaje Tobie dłoń za treść komentarza a szczególnie za fragment opisujacy Prezydenta Komorowskiego .
    ps.
    Kompromitacja zasadnicza ,tego feralnego dnia usłyszałem w „Panoramie ” TVPII informacje o tej Uchwale dot. UPA w roli twórcy państwowości Ukrainy – to natychmiast u Passenta coś tam skrobnałem
    Potem ,do dziś toczy sie dyskusja nad Ukrainą , nad fatalnym Komorowskim .
    Nie używam ostrych gniewnych słów na blogach , ale z trudem powstrzymuje sie .
    Dzis w TOKFM (poranek ) posel Zalewski z PEło usprawiedliwiał ten Kijowski parlament i Poroschenke , przeciesz przeprosil w polskim Sejmie .
    Zalewski to taki kolejny dupek bez charakteru – i to ma byc ten bardziej kompetetny facet od polityki zagranicznej niż np .Waszczykowski lub Paweł Kowal ,pomijam Zbigniewa Bujaka Ultraukraińca -oszołoma
    Rozsadku nabrał gen .Skrzypczak ( ten ma za skórką interesiki z zakupami Uzbrojrnia dla Armi ) który w wywiadzie prasowym mowi *zmieniłem zdanie w sprawie Ukrainy i pomocy dla niej… NIE !
    General Skrzypczak w tym wywiadzie ( z przegladu prasy red.J.Wróbla w TOKFM)m.in mówi ; mojego wuja UPA zabiła poprzez przybicie WIDŁAMI do stodoły .
    Pomyślalem ,a gdyby nie przybli żywcem do stodoły – to dalej polskie elity a’la amerykanskie pieski gończe służyc mają a’la polskie Damy medialane Pochanke i Pieńkowska ( Ta ostatnia ganz oszalała !)
    Co do wyborów nie będę uczestniczył ponieważ prawdopodobnie fizycznie będę nieobecny .Gdybym jednak był, to napewno pan Bronisław Komorowski nie dostanie mojego glosu i to wcale nie za Ukrainę .
    Życzliwe Kmorowskiemu media ( w tym Nasza Gospodyni bloga ) bedą miały swój udział w tym ,że wybory Prezydenckie roztrzygną sie w II turze.

  347. Antoniusie, Lex’ie,
    proponuję od jutra porzucić temat pilotów a zająć się walką o “remotecontrolerów” bowiem zacznie się koniec sezonu czyli mistrzostwa Świata.
    Pozdrawiam, Nemer

  348. Kto i dokąd nas prowadzi.
    Chętnych do przywództwa to mamy chyba nadmiar ale o ich kwalifikacjach lepiej nie mówmy.
    Ja tak sięgnąłem do historii i zacząłem liczyć .
    Wyszło mi ze pan kaczński jarosław co tak wypłakiwał się nam wszystkim w klapy po stracie jedynego brata bliżniaka zapomniał wystąpić o jakiś dowód uznania dla kpt
    Grzegorza Pietruczuka za to że ten podarował jego bratu 506 dni życia.
    Tak,bo gdyby nie jego sprzeciw lotu nad toczącą się wojną to pan Jarosław dużo wcześniej mógłby zacząć płakać nad swą krzywdą.
    Proszę sprawdzić stenogram rozmów nad Gruzją i wnioski z sejmu.
    Fakt ze obiecał policzyć się z osobą – która być może uratowała życie i jemu i osobom towarzyszącym – nie może zasłonić tego że z pracy Pietruczuka jednak wyrzucono.
    Wyrzucono go za tchórzostwo jak stwierdził jeden z tych ”uratowanych” pan karol karski.
    Oraz -Za przyniesienie wstydu naszym siłom zbrojnym.
    Az się prosi by pan karol karski teraz wyglosił uzasadnienie do postawy tej załogi która tą chwałę i bohaterstwo Polskiego Lotnictwa rozpropagowało 10.04 2010 r w Smoleńsku.
    Przecież to on chciał jeszcze podczas lotu zamienić Pietruczuka na Protasiuka.
    I tak tych 506 dni mogło by nie być.
    Więc jak to jest panie Karski ? podziękowałeś pan albo może chociaż przeprosiłeś kpt Pietruczuka za swoje oskarżenia.
    Dawniej to takie rzeczy odszczekiwało się pod stołem jak bura suka.
    No ale pan jesteś teraz figura a tacy za swoje głupoty każą odpowiadać jakimś
    ludzikom bo przecież pan musi liczyć swoje euro .
    Wie pan ze te pańskie euro to masz od Pietruczuka – bo to on protestował by ciebie w glinę nie wcisnąć – PRZECIEŻ AŻ SIĘ O TO PROSIŁEŚ – BOHATERZE .
    Czemu chyba nie zaprzeczysz .
    ukłony

  349. W ramach „wolnej twórczości” – nie na temat cyrylicy

    Prezydent Polski – strażnik żyrandola i jego uprawnienia

    Podczas mojego, dosyć długiego życia, miałem zaszczyt lub przekleństwo być „rządzonym” jako członek nie uznawanego przez polskie władze narodu śląskiego, a jako obywatel dwu państw, choć mogłem kiedyś dołożyć jeszcze ze dwa obywatelstwa, ale zrezygnowałem z takich ambicji. Byłem rządzony przez całą galerię władców. Chyba najlepiej oddaje tę sytuacje tytuł pewnego artykułu, który znalazłem w sieci, szukając danych o jednym z przywilejów prezydenta RP – prawie łaski.
    Tytuł artykułu był wieloznaczny dla mnie, choć pewnie nie było to zamierzeniem dziennikarza:

    Mordercy, oszuści, gangsterzy – ich ułaskawił prezydent

    Ja po prostu skojarzyłem ułaskawionych przestępców z osobami, dokonującymi aktu łaski, ot – takie „niewinne” skojarzenie!
    Chyba mam do niego prawo, wynikające z mojego barwnego nieco życiorysu. Już sam początek był znamienny – rządził moim państwem żelazną ręką pewien kanclerz (Adolf Schickelgruber, alias Hitler), powszechnie umieszczany w w/w grupie tytułowej – pasują wszystkie określenia – z przewagą na „morderca”. Nawet pisowcy mi przyświadczą.
    Nieco zmniejszył grozę niemiecki „strażnik żyrandola”, prezydent Paul von Hindenburg, przyjmując rolę honorowego ojca chrzestnego, wydatkując z kieszeni niemieckich podatników 5 talarów – równoważnych 50 złotym przedwojennym.
    Będąc jeszcze dzieckiem utraciłem to moje państwo i nabyłem za 25 złotych (starych) nowe państwo – RP. Przeżyłem różne jego formy ustrojowe, nazwy, wygląd godła, no i władców – premierów i prezydentów. Tych ostatnich przyniosła (niepotrzebnie) zmiana ustroju z niezbyt sprecyzowanego (niby socjalistycznego w budowie) na dziki kapitalizm. Paranoja! Robotnicy wywalczyli sobie kapitalizm! Marks się w grobie przewraca.
    Dla mnie zmiana ustroju nie była groźna. Pracowałem w miarę uczciwie ponad pół wieku w służbie tego państwa, więc nie zostałem na lodzie jak inni obywatele, jedynie ze skromną emeryturą. To ich zmartwienie i ich potomstwa. Moje jest już jako tako zabezpieczone, a zbyt daleko w przyszłość nie sięgam, bo świat pewnie wnet szlag trafi w jakiejś katastrofie kosmicznej lub po wojnie Putina z Zachodem. Prawnukowi może kapnie coś po śmierci pradziadka – może stary samochód? Wprawdzie ma dwa razy więcej lat niż prawnuczek, ale może wytrzyma?

    Moja styczność z władcami drugiego państwa była sporadyczna:
    Z Gomułką tylko listowna (ja pisałem do niego „on” mi odpisał, a właściwie pewnie nie on i nie do mnie, tylko jego podwładni do instytucji, na którą złożyłem skargę i ta mi odpisała).
    Jabłoński i Cyrankiewicz odwiedzali moją pracownię i pan Jabłoński dał mi dobre rady odnośnie funkcjonowania swojego ministerstwa (wtedy chyba nie był przewodniczącym Rady Państwa), Cyrankiewicz ubawił mnie satyryczną wypowiedzią i zaszkodził mi tylko poufnym zarządzeniem o fałszowaniu nazwisk na „Ziemiach Obcyckanych”. Poza jeszcze innym, drobniejszym władcą, sekretarzem KC, więcej grzechów kontaktu nie pamiętam, za popełnione żałuję, a właściwie wcale!

    W tzw. wolnej Polsce władcy mnie nie interesowali.
    Zdaję sobie sprawę z faktu, że mój wpływ na kształt ustroju jest zerowy, gdyż tak „gangsterzy” polityczni ustawili prawo, blokując wszelkie próby zmiany konstytucji, które dałyby szansę na „potanienie” państwa przez usuwanie darmozjadów we władzach. Pierwsza zmiana musiałaby unormalnić sytuacje, likwidując tę chorą dwuwładzę i dublowanie ogromnej struktury dwóch kancelarii, które czynią normalne rządzenie niemożliwe, bo pojawiają się utarczki o krzesełka, przewodniczenia itp., co obserwowaliśmy cały czas (poza okresem pierwszego prezydenta). Od „szorstkiej” przyjaźni do jawnej wojny już były i dużo kosztują.
    Jeśli już ktoś uważa, że Polska będzie bardziej szanowana (taka mrzonka) jeśli posiada prezydenta w pięknym pałacu dla przyjmowania zagranicznych gości, to niech popilnuje żyrandola i chwatit! W budżecie przewidywać środki na sprzątaczkę, może kucharkę, doradcę w sprawach wyglądu i protokołu dyplomatycznego i jednego prawnika do oceny wniosków o ułaskawienie – koniec administracji prezydenta. „Sprzątaczka” służy jako hasło dla zespołu obsługi pałacu, np. elektryk do pilnowania żarówek żyrandolu, jakiś ogrodnik, jeśli przed pałacem jest trawa. Do kościoła, gdzie śpiewają „ojczyznę wolną, racz nam zwrócić, Panie” jest tak blisko, że ani kaplica ani kapelan nie są potrzebni, dokupić tylko parasol w przypadku słoty.
    Tak sobie wyobrażam kształt i zadania kancelarii prezydenta. Zapomniałem o małej piwniczce z trunkami dla gości, ale bez przesady!
    Prezydent ma wyglądać ładnie i dostojnie raz w roku w TV podczas orędzia noworocznego i witać i żegnać gości zagranicznych.
    Nie wolno mu zostawić fuchy „gównodowodzącego” wojskiem, bo będą się mnożyć katastrofy na lądzie i w powietrzu. Na morzu flauta albo sztil, bo nie ma floty, wiec nie utoną marynarze, ani fikcyjne statki (okręty?).

    Trzeba się poważnie zastanowić nad monarszym prawem łaski, bo w rękach dotychczasowych polskich prezydentów to taki przekręt, że głowa boli. Nie będę szukał w Guglu celowości tego prawa, wystarczy mi zdrowy rozsądek i intuicja. Sądownictwo w rękach często nierozumnych i/lub nieuczciwych ludzi, daje czasem wyroki paradoksalne, mimo ogromnych kosztów i starań osób inwolwowanych w proces oskarżania i obrony. Zbyt często zapadają wyroki na ludziach niewinnych. Dlatego też, z żalem, nie jestem za karą śmierci z powodu jej nieodwracalności. Są przypadki, ze byłaby zbawieniem dla wszystkich, szczególnie dla rodzin ofiar, bezmyślnie zamordowanych. Kpiną jest np. wyrok na Breywiku, który zamordował tyle osób, o czym wszyscy wiedzą, a on się tą zbrodnią chwali, a żyje w warunkach, o których miliony Polaków mogą tylko marzyć, jeszcze podobno zarobi miliony na jego „Mein Kampf”. Nie może się swobodnie poruszać, to straszne! Ja też praktycznie nie wychodzę z domu z powodu kalectwa a nikogo nie zabiłem, nawet satyrą.

    Prawo łaski monarchy dotyczyło głównie zamiany kary śmierci, należnej skazanemu zgodnie z obowiązującym prawem na inną, mniej drastyczną.. To miało sens, jeśli okoliczności przestępstwa wskazywały na celowość złagodzenia kary, ale jak to zostało wynaturzone u nas w ostatnich 20 latach?
    Podaję statystykę (cytaty z dwóch artykułów):

    Kto i jak ułaskawiał? Rekord należy do Wałęsy

    *** Lech Wałęsa ułaskawił aż 3454 osób, Kwaśniewski 4245, Kaczyński 201, a obecny prezydent Bronisław Komorowski 52. Wiele tych ułaskawień jest kontrowersyjnych, jak np. ułaskawienie gangstera Andrzeja Z. pseudonim Słowik..***

    ***Wśród prezydentów Polski najczęściej z prawa łaski korzystał Lech Wałęsa. To do niego należy rekord – w jednym tylko roku 1994 zdecydował o ułaskawieniu aż 1077 osób, w tym czasie odmówił go jedynie 93 osobom.***

    Praktyka stosowania prawa łaski wygląda tak, ze jest źródłem bogactwa wielu osób, ułaskawieni zostają zbrodniarze, którzy zasłużyli na śmierć, a czasem złodziejaszki, przydatne dla VIPów, gdy buszują na wolności. Podam trzy przypadki, z których dwa pokazują na bezsens tego prawa i tylko jeden jest rozsądny z powodu okoliczności towarzyszących zbrodni.

    1) Sławomir Sikora wraz z Bryliński padł ofiarą wymuszeń, pobić i zastraszeń. W marcu 1994 roku Sikora i Bryliński zamordowali swoich oprawców. Sikora został ułaskawiony przez Aleksandra Kwaśniewskiego 5 grudnia 2005 roku.
    2) Piotr Vogel – morderca jak w powieści Dostojewkiego – uzyskał wolność zamiast czapy, bo był politykom potrzebny jako kontakt z bankami szwajcarskim (zwany bankierem lewicy).
    3) Nazwiska nie pamiętam, ale złodziej, którego prezydent ułaskawił, aby mógł legalnie prowadzić interesy z zięciem prezydenta.

    Skomentuję te trzy przypadki.
    Uwolnienie się od dręczycieli jest normalną, choć też okrutną czynnością ludzką, tu widzę celowe łagodzenia kary.
    W drugim przypadku żadna przydatność dla skorumpowanych polityków nie powinna być podstawą do uwolnienia.
    Trzeci przypadek pokazuje, jakim człowiekiem był lokator Wawelu – nikczemny krętacz, korzystający z uprawnień głowy państwa dla pomnożenia szmalu członków rodziny – fe, obrzydliwe!!!

    Teraz kilka słów o uczciwości prezydentów i ogromnej troski i tytanicznej pracy przed ułaskawieniem, bo chyba uczciwy „monarcha” zastanawia się długo i namiętnie, dlaczego powinien wyrazić brak wotum zaufania dla całego sądownictwa, od sądu pierwszej instancji po najwyższy włącznie.
    Czy oni wszyscy byli idiotami lub skorumpowani? Tym bardziej trzeba starannie przeczytać i analizować wnioski i uzasadnienia, aby z czystym sumieniem zdecydować – ułaskawić, czy odrzucić wniosek.

    Postawmy się na miejsce Wałesy, który w jednym roku przeanalizował głęboko i załatwił około 1200 spraw. Najdłużej pewnie ślęczał nad setką odrzuconych z żalem wniosków. Co by nie było – odliczając długi urlop miał mniej niż 300 dni do czytania wniosków. W międzyczasie pilnował przecież żyrandola i niszczył Polskę i swoich adwersarzy w tzw. wojnie na górze, to też wymaga czasu. Prosty rachunek pokazuje, że gdyby tylko prawem łaski się zajmował i Polsce pozwolił spokojnie żyć, to przejrzałby dokładnie 4 wnioski dziennie (włącznie z niedzielami). Sądy na te same sprawy poświęcały prawdopodobnie setki razy więcej, a jego geniusz ogarnął to w godzinę – i lepiej!.
    Biedny taki prezydent! I jak głęboko przemyślane decyzję. Nie dziwiłem się komentarzowi pod artykułem:

    ***~Liternata : Ulaskawienia prezydentow Walesa podpisywal,chcac udowodnic ze umie pisac.***

    Chyba głównie dlatego i jeszcze po to, aby się pochwalić grubym długopisem. Każdy prezydent, którego liczba ułaskawień przekracza 10/rok jest oszustem, albo przymyka oczy na łajdactwa lub brak profesjonalizmu sędziów. Zarabiają na łapówkach tylko ci, którzy wnioski przygotowują do bezrozumnego podpisu, ewentualnie ci, którzy je przedkładają do podpisu. Całość tej procedury to fikcja i groteska!.

    Sławomir Sikora wraz z Bryliński padł ofiarą wymuszeń, pobić i zastraszeń. W marcu 1994 roku Sikora i Bryliński zamordowali swoich oprawców. Sikora został ułaskawiony Sikora został ułaskawiony przez Aleksandra Kwaśniewskiego 5 grudnia 2005 roku.

  350. zezowaty
    17 kwietnia o godz. 15:42

    Karski zaprzeczy. Nie byłby Karskim.

    To celna uwaga: kpt Pietruczuk podarował półtora roku życia Kaczyńskiemu Lechowi i tyle samo czasu bratu jego, by się bratem swoim mniejszym mógł cieszyć. Co tenże wykorzystał tak, że to co się odwlekło, nie uciekło, a ciałem w glebie się stało.
    Aha, mamusi Kaczyńskiej też kpt. Pietruczuk podarował to samo.

  351. Antonius
    17 kwietnia o godz. 15:54

    Polski kapitalizm jest bardzo pożyteczny. gwarantuje bowiem mało pracy, a dużo prestiżu i honorariów ofi i jeszcze więcej nieofi legionom ludzi bez kompetencji i właściwości.

    Marks się w grobie przewraca. Medycyna mówi, że to dobrze, bo nie ma odleżyn. Polski robotnik zna się na medycynie: obalił socjalizm, co go wyniósł na piedestał, więc robotnik obalił ten stołek pod sobą, przywiązując się najpierw do sznura, przez szyję. Na tym polegała jego zapobiegliwość.

    Interesująco piszesz.

  352. Waldemar
    17 kwietnia o godz. 12:47

    Komorowskiego opisuję z rosnącą niechęcią.
    Ócz jego słodycz mgli mnie.
    Więcey jeszcze mgli mnie bezbarwność ócz Dódy.

  353. Jeszcze kilka słów na temat ”cyrylicy”.
    (bo jak wynika z komentarza Starego Outsidera na blogu p. Hartmana niektórym się wydaje, że były 2 stenogramy (MAK, Miller) z mała ilością odczytanych informacji więc teraz mamy dużo informacji (o 30% więcej).
    Otóż dla przypomnienia – prokuratura miała do dyspozycji dwa – nazwijmy tak – wyniki odsłuchów publikowane jako załączniki do raportów, które ekspertyzami trudno nazwać.
    Prokuratura zamówiła więc ekspertyzę i ponowny odsłuch w IES w Krakowie, w instytucji państwowej do tego typu ekspertyz własnie powołanej, z tradycjami i z opinią bardzo poważnej instytucji, funkcjonująca w kontekście międzynarodowym. To jest tak ja z MAK-iem. Komisja Millera to jednorazowy byt, który co by nie napisał nic nie trqaci. Nie istniał przed swoją pracą, nie istnieje po jej zakończeniu. Nie ma opinii, nie ma historii. Niczym nie ryzykuje. MAK to instytucja która musi egzystować pośród podobnych do siebie instytucji, uczestniczyć w konferencjach międzynarodowych, współpracować z jakimiś podobnymi do siebie organami spoza Rosji. Ma jakąś ta,m opinię. Byle co nie może napisać, bo czymś tam ryzykuje.
    W każdym razie IES na swoje nieszczęście wydalił ekspertyzę, która nie wymienia z imienia i nazwiska gen. Błasika (chociaż treść raportu o wiele bardziej obciąża generała niż jakikolwiek inny odsłuch lub ekspertyza). Zostało to wykorzystane przez stronę PiSowską w celach propagandowych. Zaczęła się więc histeryczna nagonka środowisk prorządowych (GW, Polityka, Paweł Artymowicz ) – na ekspertyzę.
    Cytuję artykuł Pawła Artymowicza z tygodnika Polityka z dnia 03.04 2013 roku.
    ”Analiza IES jest niewłaściwa i niepełna. Potrzebna jest, według mnie, ponowna analiza fonograficzna całego zapisu CVR, zwłaszcza wobec różnic pomiędzy transkryptem IES i innych instytucji.”
    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1539841,3,analiza-dzwiekowa-smolenskiej-katastrofy.read
    Można też zacytować pierwsze zdanie ekspertyzy wykonanej przez p. prof. Grażynę Demenko, która była członkiem Zespołu Biegłych pod światłym przewodem mgr. Andrzeja Artymowicza :
    ” Niniejszą opinię wykonałam na Polecenie Prokuratury na podstawie pisma z dnia 31. grudnia 2012 roku. w oparciu o dokumentację z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie z dnia 05.01. 2013 r.”

    Więc wówczas gdy Paweł Artymowicz postulował ”ponownej analizy fonograficznej” – zespół pod kierownictwem jego brata już od trzech miesięcy na zlecenie Prokuratury pracował nad taką analizą.

    Dodam jeszcze – odsłuch taśmy dokonali ponownie specjaliści wojskowi w tym członkowie komisji Millera, zaś z treści nowego odsłuchu, który niby zawiera 30% więcej informacji niż poprzednie – zabrakło tych kilku zdań, dzięki której z ekspertyzy IES w połączeniu z parametrami lotu można było (moim zdaniem) bez trudności dojść do rzeczywistych przyczyn (i przebiegu) katastrofy.

  354. Tanaka – 11:26
    Moje uznanie za ocenę prezydentury Kwaśniewskiego. To jedyny z dotychczasowych prezydentów, który umiał się znaleźć w towarzystwie zagranicznych dyplomatów, porozumiewać się bez tłumacza i mieć o czym rozmawiać. I na złość wszystkim swoim przeciwnikom, był jedynym, który wraz z papieżem zrobił rundę honorową papamobilem, ale to już tylko wisienka na torcie.
    W czasie swych dwóch kadencji starał się, wbrew niechęci PiSowców, być niezależnym prezydentem wszystkich Polaków.
    Także podczas drugiej kadencji, kiedy mógł się już tak nie starać.
    Należy się także dobre wspomnienie pierwszej damie.
    Była elegancka, obyta, umiała się odpowiednio znaleźć, kiedy towarzyszyła prezydentowi przy oficjalnych okazjach, była też aktywna w ramach własnych uprawnień i sporo zrobiła dla chorujących dzieci, aby w szpitalach miały przyjazną atmosferę.
    Wysoko też oceniam osobę prezydentowej Marii Kaczyńskiej.
    Co ona zobaczyła w Lechu K. to ja do dziś nie rozumiem.

  355. Antoniusie,
    przeczytałem Twoje wypracowanie i pozwolę sobie nie do końca się z Tobą zgodzić w niektórych kwestiach.
    Otóż uważam, że Prezydent RP ma bardzo silny mandat, nawet silniejszy niż prezydent USA, bo w RP ma mandat z wyboru bezpośredniego a prezydenta USA wybiera kolegium elektorów, z których niektórzy są wręcz anonimowi, natomiast w USA władzę ma nieporównanie silniejszą , bo jest szefem administracji.

    Uważam, że nasz system jest w tym zakresie mało konsekwentnym, bo ani niemieckim ani amerykańskim ale to nie znaczy, że należy likwidować prezydenturę, jako żyrandolową (w skrócie), bo moim zdaniem, z racji silnego mandatu raczej jego kompetencje powinny zostać wzmocnione, co pociągnęłoby za sobą ujednolicenie administracji w sensie jednego ośrodka władzy wykonawczej a nie dwóch, nakładających się, w tym jeden prawie bez kompetencji, za to kosztowny ponad miarę.
    Mnie tam niemiecki system kanclerski nie odpowiada.

    Myślę, że przyczyny niskiej frekwencji wyborczej w RP należy głównie upatrywać właśnie w tym, że silna władza ustawodawcza tak naprawdę składa się z nominatów bonzów partyjnych a to niewiele ma wspólnego z demokratycznymi wyborami.
    Po wyborze, ci faworyci muszą być „grzeczni” bo inaczej w następnej wyborczej farsie mogą się znaleźć na miejscach niemandatowych albo w ogóle „spaść” z list.

    To odnośnie prezydentury.

    Tera-z a propos ułaskawień, to pozwolę sobie uzupełnić w charakterze ciekawostki, że jednym, który skorzystał z łaskawości Wałęsy był „Król złodziei”, który obrobił kilkadziesiąt „PEWEX”-ów, chyba więcej niż 20 razy zwiewał organom ścigania, Zdzisław Najmrodzki. Jeśli pamiętasz może, to zwiał on z jednego ze śląskich aresztów podkopem zrobionym z zewnątrz, za którą to akcję, jak krążyły plotki, jego mamusia zapłaciła workiem złota i innych precjozów.
    Ile za ułaskawienie spłynęło do kieszeni prezydenta i jego przydupasa, Mieczysława W.? – to już pewnie tylko oni wiedzą, bo Zdzisiek, choć prezydentowi przyrzekał, że już nigdy, nigdy, nigdy nie teges, to zginął w wypadku kierując kradzioną beemwicą wyposażony w lewe papiery i na auto i na siebie, i zabił przy okazji dwoje dzieci swego kumpla.

    Natomiast Vogel-Filipczyński, dyrektor jednego z e szwajcarskich banków, był synem osoby powiązanej z Departamentem I MSW (za komuny) a poza tym, to siostra Kwaśniewskiego jest też dyrektorem jakiegoś banku szwajcarskiego albo co najmniej żoną bankiera, wiec odbyło się to wszystko „miedzy nami bankierami”.

    Pozdrawiam, Nemer

  356. Łoj przepraszam za błąd skursywiający, miało krzywe być tylko „a propos”

  357. NELA
    17 kwietnia o godz. 18:50
    „Co ona zobaczyła w Lechu K. to ja do dziś nie rozumiem”
    Tak jak pisałem niedawno link.
    http://paradowska.blog.polityka.pl/2015/04/08/cyrylica-pisane/#comment-192799
    LK to zupełnie ktoś inny niż jego brat. Ze względu na to, że on był „ciapą” i dawał sobą manipulować jak ktoś to umiał, był pewnie dla starszej (i niezbyt urodziwej Marii) dobrym kandydatem, na męża. Mężczyzna w sumie niebrzydki i bardzo chętnie wchodzący w rolę syneczka mamusinego . Sam niesamodzielny, potrzebował kogoś kto by nim dyrygował. Najpierw była to mama , potem braciszek (silna osobowość).
    Widocznie Pani Marii bardzo odpowiadała rola niańki i opiekunki i absolutnej dominacji nad mężem. (ona nawet potrafiła rozgonić towarzycho partyjne, gdy było późno , i kazało LK iść spać, i LK posłusznie szedł spać )
    Są kobiety co takich mężczyzn nie znoszą , szczególnie te co chciały by by ktoś organizował im życie (tu odwrotnie musiała to robić żona)

  358. NELA
    17 kwietnia o godz. 18:50

    Kwaśniewskiego lubię. Za ówczesne.
    Ale też pamiętam, że miewał odchylenia pro-lewicowe i pro-eseldowskie jako prezydent, czego w zasadzie nie ukrywał. trudno mieć mu to za złe, bo nie ukrywał ani swojego pochodzenia (którego by i tak ukryć nie zdołał), ani tego, jak zamierza prezydenturę sprawować.
    Miał w sobie też co nieco z kunktatora, tu i ówdzie się ślizgnął niekoniecznie elegancko, ale tego był niewiele i nie to decydowało o jego prezydenturze.
    Podobała mi się jego młodość, chęć działania i ożywiania, które z sobą niósł.
    Jolanta Kwaśniewska, to rozdział równoległy. Powszechnie uważano, że mogłaby – i byłaby, prezydentem, gdyby tylko wystartowała. Rozumiem powody jawne i domyślam się ukrytych, dla których tego nie zrobiła. Gdyby została prezydentem, może znalazłaby się w jeszcze trudniejszym położeniu niż jej mąż. Buzująca nienawiścią prawica nie cofnęła się przecież przed tym, by sprokurować serię lipnych afer, ale rzeczywistych oskarżeń pod jej adresem i jej fundacji, oraz przeciw Aleksandrowi.
    Oczywiście, nikt z politycznych bandziorów i regularnych katolickich drani,nie poniósł jak dotąd żadnej za to odpowiedzialności.

    Komorowski ma coś z poczciwości, która jednak mnie nie przekonuje, bo jest rozlazła i niekonkretna, a odpycha, między innymi, starczą drętwotą, mimo niestarego wieku. To nie na kraj, który musi buzować życiem, zamiast życie w sobie zwijać, czyniąc rekordową antydzietność i mając obmierzłe, antywolnościowe prawa (antyedukacyjne, antyrodzinne, antyseksualne, antyrównościowe, antytolerancyjne, antygospodarcze), a za to prokościelne i wsteczne w nadmiarze.

    Co Maria widziała w Lechu, nie wiem. Tzn, wiem to, co oficjalnie mówiła; ale ile w tym prawdy?
    Ale i odwrotnie – co on w niej? Mogę zgadywać, ale kiedy ją widziałem na nieretuszowanych zdjęciach, zgroza nad trudnościami jej urody mnie odrzuciła.
    Muszę więc stawiać na „dobre serce”, „gospodarność”, „kobiecą mądrość” i podobne cnoty.
    I nawet już bym się na cały pakiet zgodził, ale tu mnie uwierały okropnie landrynkowe i pączkowe słodkości, jakimi nas częstował przekaz „pary prezydenckiej”. Tak syropowy, że antyludzki.
    Co ich zdecydowanie różniło od poprzedniej pary. Jolanta Kwaśniewska to była żywa, aktywna, autentyczna osoba. Podobnie jak prezydent.

    Natomiast Lech Kaczyński draźnił mnie codziennie: flejowatością, powolnością, nadęciem, lichymi żarcikami, zwróceniem w przeszłość, ambicjami nie mającymi pokrycia w wymiarze, źle zresztą ulokowanymi, widocznymi zazdrościami i zawiściami (walka z Tuskiem o miejsce w samolocie i o krzesło w Brukseli), obraźliwość (obrażony na uczestników Trójkąta Weimarskiego dostał ciężkiego kataru i się nie pojawił na spotkaniu), pacynkowatością w rękach brata (zamiast z nim, politycy innych krajów woleli od razu gadać z Jarosławem), przez co ośmieszał Polskę (traktat Lizboński podpisał i uznał to za swój wielki sukces, a potem się z niego wyłgiwał i też chciał to mieć za sukces).

    Wkurzył mnie parszywym zachowaniem wobec dowódcy swojego samolotu, który uratował i jego i pozostałych prezydentów wraz z pasażerami od ewidentnego zagrożenia życia.
    W swoim nadęciu rzecz bardzo poważną uznał za wredną. Za to nadęcie zapłacił życiem.

  359. Dzisiejszy dzień był bogaty we wrażenia. Po spacerze z kijkami wybrałyśmy się z przyjaciółką na wystawę STWÓRCZE RĘCE do Muzeum Narodowego. Sztuka metalu doby modernizmu we Wrocławiu. Prezentuje twórczość artystów – rzemieślników ze Śląska z pierwszej połowy XX wieku. Jest tu wiele przepięknych eksponatów wykonanych z metalu – w połowie są to sprzęty liturgiczne kute w srebrze i złocone, a w kolejnej ekspozycji dzieła niezwykłego kowala Jaroslava Vonki, który kilkadziesiąt lat swego życia spędził we Wrocławiu i tu pozostawił po sobie niezwykłe dzieła swojej wyobraźni i kunsztu.
    Niezwykłej urody kraty, detale ozdabiające wrocławski ratusz, a także obiekty architektoniczne takie, jak elektrownia wodna i wiele innych cudeniek, jak choćby ogromna chrzcielnica, świeczniki. Cuda wyobraźni i kunsztu.
    Prosto z muzeum pognałyśmy do kina i obejrzałyśmy poruszający film Selma o marszach czarnych amerykanów pod wodzą Martina Luthera Kinga o prawa wyborcze dla czarnych obywateli USA. Kto nie był a ma możliwość, powinien ten film obejrzeć koniecznie.

    Ile można o pie….nych wyborach prezydenckich?
    Warto się czasem odchamić. Kompleksowo!

  360. A już tak serio, to żałuję, że Kwachu, czyli Kwaśniewski nie może raz jeszcze startować na prezydenta. Mimo że też się postarzał, jak wszyscy.
    Lepszego nie było i nie wiadomo, kiedy będzie w tym burdlu (pardą).
    Kiedyś to taki np. Olechowski czy Cimoszewicz, to byli goście!
    A dziś – Dudy, na których ktoś gra, Ogórki nieśpiewające i śpiewający gitarzyści.
    Kapela na miarę czasów i wyzwań!
    Przy takich muzykach, to nawet Gajowy Marucha wydaje się strawny, choć można dostać boleści brzucha oraz innych części ciała z głową włącznie.

  361. mag
    17 kwietnia o godz. 21:59

    Też trochę żałuję, ale jakoś tak, jak wspomnień czaru. Nic dwa razy się nie zdarza.

  362. Pan prezydent właśnie własnoręcznie lepił z ciasta jakiegoś koguta.
    Może był to król kurkowy… Okaże się, kiedy się to wywałkowane własnoręcznie przez prezydenta wszystkich Polaków cudo upiecze.
    „Litości panie gajowy!
    O żadnej litości nie może być mowy!”

  363. Nela
    Matko moja! Really?
    Prezydent lepił ciastowego koguta? Gdzie?
    Miałam gościa, nie śledziłam neewsów w TV.
    A to, co cytujesz, leciało tak:
    „Litości panie gajowy!
    O litości nie ma mowy”.
    To był dialog między św.p. Hańczą a już nie pamiętam jakim aktorem (jeszcze „słyszę” ich głosy) na płycie jeszcze analogowej z bajkami, której uwielbiał słuchać mój naonczas mały synek.

  364. mag
    Prezydent lepił chyba w Kazimierzu, ale nie dam głowy, bo mnie zwaliło z nóg. Nie wiem, czy wcześniej umył ręce, ale nie bądźmy drobiazgowi.
    Prywatnie proponuję zakupić pany prezydentowi elegancki komplet narzędzi. Do strugania wariata.

  365. Kogut…
    wespół w zespół rąsia w rąsię.

  366. Wariat wystrugany narzędziami Neli,
    Pasował będzie do każdej pościeli.
    Gdy już pościeli – wystrugany chytrze –
    Gajowy na kogucie zagra jak na cytrze.

  367. Nie do każdej! Nie do każdej!
    Do mojej jeszcze długo nie a potem wcale!
    No coś ty! Ty anumliku ty!
    Dobranoc.

  368. Nela
    Sprawdziłam. Podali tego neewsa z lepieniem koguta przez prezydenta (wespół z Olbrychskim) na portalu wpolityce. Szczujni, której nie znoszę.
    Przyznaję jednak, że wybitnie kiczowaty pomysł i realizacja prosiły się o skwapliwe wykorzystanie przez wrażą i nie mniej obciachową konkurencję.

  369. anumlik

    Siedzi prezydent na stołku
    cytrę trzymie na podołku.
    Skroń mu laur zielony oplata
    powiada, chceta braty, to mata
    i szarpnął struny bez rozsądku.

    Kurde, anumliku, help! Niekoniecznie mi ten limeryk wyszedł. Łatwiej poszłoby prostą rymowanką. Spróbuj jednak podrasować, bo myśl chyba nie jest zła, ale fastryga jakby puściła.

  370. @mag
    Myśl, fakt, niezła. Po Twojej fastrydze spróbujemy stąbnówką.

    Usiadł prezio na stołku
    Międląc cytrę w podołku.
    Skroń mu laur oplata;
    Rzucił: Chceta, to mata!
    Szarpnął struny w Effaceé
    Sapnął: I znowu źle?

  371. anumlik
    Przebóg! I o to mi szło!
    Dzięki tobie idę spać w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku (obywatelskiego).
    Teraz jeszcze raz zerknęłam na całokształt naszej współpracy i wnoszę poprawki:
    Usiadł prezydo na stołku
    cytre trzymie na podołku.

    Prezio jest od prezesa, a nie od prezydenta, to raz (stąd moja poprawka)
    Mój drugi akapit jest bardziej śmieszny, bo celowo niezgrabny, niż „międlac w podołku”. To dwa.
    Co ci przeszkadza, że facet jest/czyli siedzi NA stołku a cytra tkwi NA podołku. (powtarza się Na i jest OK, moim zdaniem)
    „Międli”się coś? Banalne. Międli się „w podołku” – pierwsze słyszę taką formę, zwłaszcza jako związek frazeologiczny. Cuś jest NA podołku! Chyba.

    Myslę, że sądzić się do wójta nie pójdziemy, bo się w mig zrozumiemy.

  372. Wyszukane w Onecie…
    Aż korci, żeby napisać; a nie mówiłam???
    *******
    W ubiegłym tygodniu ukraiński parlament przyjął ustawę, która uznaje prawny status uczestników walk o niezależność kraju w XX wieku, w tym członków Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA). Waldemar Skrzypczak stwierdził w wywiadzie udzielonym „Dziennikowi Gazecie Prawnej”, że ten krok zmusza go do wycofania się ze stanowiska wspierającego Ukrainę. – Ukraina pokazuje, gdzie ma nasze wsparcie, gdzie ma rzeź wołyńską.
    Współpraca Ukrainy z Polską „bardzo trudna”
    Zdaniem Skrzypczaka nie można zapominać o rzezi 100 tysięcy Polaków przez UPA, bowiem „bestialstwo” armii „przekracza ludzką wyobraźnię”. Dodał, że prezydent Poroszenko nie powinien budować przyszłości Ukrainy na „krwiożerczym nacjonalizmie”. Jego zdaniem, takie postępowanie sprawi, że „współpraca z Polską będzie bardzo trudna”. W rozmowie z „DGP” generał skrytykował polskich polityków, którzy „nie podejmują żadnej decyzji, która mogłaby być nawet w minimalnym stopniu kontrowersyjna”.

  373. NELA
    18 kwietnia o godz.3:32
    Skorzystałem , przeczytalem ,co sie musi jeszcze w Kijowie wydarzyc by nasze media zwróciły uwage ,ba podniosły alarm , a tam dokonuje się seriami morderstw na tele politycznym . Nie licze na polski MSZ ,polski MON – oni jak slużebnice pańskie milczą , pełne poddaństwo .
    Dlaczego , to co sie dzieje na Ukrainie ,mam na mysli władze Kijowa i „wyczyny ” tamtejszych Oligarchów pozostaje pod specjalna cenzura – ?!
    To retoryczne pytanie .
    Pozdrowiena o bardzo chłodnym poranku.

  374. @mag, z 2:08
    Do wójta też bym nie szedł, ale… „Międlenie w podołku” jest jak najbardziej poprawne, gdyż podołek to ta część spódnicy lub fartucha, która u siedzącego prezia tworzy się poprzez „zagłębienie w tkaninie” – przy rozstawionych nogach zresztą. Cytra w takim zagłębieniu (jak na przykład makutra przy kręceniu maku) jest „w”. Może też być trzymana, nie międlona „na podołku” – nie upieram się – Twój wierszyk. Tyle, że użycie przyimka „na” burzy rytm wiersza, gdyż dodaje w wersie „cytre trzymie na podołku” dodatkową, wyraźna sylabę. Użycie zaś przyimka „w” powoduje, że „w” wchodzi niejako w „po” (wpodołku). Proponowałbym zatem, aby wers ten brzmiał: „cytre trzymie w podołku”.

  375. Waldemar – 7:21
    Na twoje retoryczne pytanie jest prosta odpowiedź;
    Żeby pokazać ruskim!
    Nie licząc się z kosztami.
    Licząc na pomoc prosto z nieba – budujemy świątynię opatrzności bożej, więc pomoc nadejdzie.
    Bo jak Pan Bóg dopuści to i z kija wypuści.
    No to trzymamy ten kij i jak się uda, my tym kijem machamy trzymając w drugiej ręce rozwinięty sztandar.
    Czy w całej Europie jest drugi tak durnowaty naród, co wybiera sobie na własne życzenie takich idiotów do rządzenia?

  376. Bardzo bym chciała wiedzieć, czy ta kobieta w pierwszym szeregu witających naszego prezydenta w Kijowie, co to trzymała przed sobą portret Bandery, została ukryta przez swoich, czy też nasz kamerzysta, albo reżyser w kraju byli na tyle przytomni, że to ujęcie już po raz drugi na naszych ekranach nie zaistniało…
    Panowie prezydenci ramionami objęci byli wdzięczniejszym obiektem do pokazania ludowi polskiemu.
    Co pokazywała równolegle telewizja ukraińska?
    A kto ją wie. Oni mają swoich własnych kamerzystów.

  377. mag + anumlik
    I miał na twarzy taki wyraz boski
    Jak ten, co pisząc wiersze liczy zgłoski.

    Ciekawa jestem, czy twórczość JS też już ktoś posiada na wyłączność? 😛

  378. Waldemar
    18 kwietnia o godz. 7:21

    Dziwne, że nie zorganizowano jakiegoś marszu milczenia, manifestacji, demonstracji niezgody.
    Tak jak w przypadku Niemcowa……..

    Czytam właśnie, że bomby wybuchają w kilku krajach, zabijając po kilkadziesiąt osób.
    Bezsprzecznie terroryzm.
    Tyle że to nie „naszych” zabijają, więc zlot przywódców jak w wypadku Charlie Hebdo nie grozi…….

  379. @NELA, z godz. 8:37
    Sam Juleczek też liczył zgłoski. Czy miał przy tym boski wyraz – nie wiem. Choć i w samym „Beniowskim” kiksów zgłoskowych mógłbym kilka zapodać, więc chyba liczył niezbyt starannie. Cytować Słowackiego możemy ile chcemy, bowiem prawa autorskie do jego utworów wygasły. Autorskie prawa majątkowe, odrębnie niż osobiste, wygasają z upływem lat siedemdziesięciu od śmierci twórcy. Te siedemdziesiąt lat liczymy latami pełnymi od roku następnego po śmierci autora. Julek zmarł na tyle dawno, że cała jego twórczość jest „własnością nas wszystkich”. Prawa zaś do spuścizny Konstantego Ildefonsa wygasną dopiero w styczniu 2024 roku.

  380. @mag
    17 kwietnia o godz. 22:34

    W tej bajce Hańcza był wilkiem, a kopciuszkiem chyba Kraftówna, bo słyszę wewnętrznym uchem głos: „Pa, pa, panie wilku…” i „babcia czeka od godzin kilku”. W mojej pamięci utrwalił się inny urywek, z którego korzystam wobec zony, gdy nie jestem syty: „Brzuch mam pusty po takiej potrawie, przyjdzie wnuczka, to sobie poprawię”!

  381. @Antonius
    Dzięki, bo mi ta płyta, jeszcze analogowa, z odległej przeszłości, nie dawała spokoju. Tyle że Kraftówna, bo to na pewno ona, była Czerwonym Kapturkiem, a nie Kopciuszkiem. Ale mniejsza, wszystkie ważne bajki siedzą w naszej głowie w jednym worze.
    A odzywka twoja do żony tekstem bajkowym, gdy cię „głodzi” – cudna.

  382. anumlik
    Ale przecież w necie „wiszą” wiersze dowolnego poety, również na tyle współczesnego,(np. Szymborskiej, Osieckiej , Przybory itp. że ochrona praw autorskich i do spuścizny jeszcze działa.
    No wiec jak to jest?
    Może chodzi o to, że tacy dziedzice jak Mikołaj Gałczyński warcholą i tylko na odcinają kupony, łasi na kasę, a inni zachowują się z klasą?

  383. @mag
    Mikołaja Gałczyńskiego nie polubiłem od pierwszego wejrzenia, a w Leśniczówce Pranie to było, gdy z dzieciakami, jeszcze małolatami zajechałem, aby pokazać im bardzo Gałczyńskie miejsce. Siedział akurat i się wymądrzał.

  384. Oczywiście Czerwony Kapturek – skąd mi się wziął Kopciuszek? Gajowego też nie umiem zidentyfikować, chociaż gadki sobie przypominam.

  385. Errata

    Opuściłem przy babci wyraz „już” przy tym czekaniu – to polepszy rym. Płytę kupiliśmy dla starszej córki, która jest w grupie 50+ i pewnie płyta też już przebrzmiała , a może jest jeszcze w piwnicy? Jeśli ja znajdę to stwierdzę tożsamość Gajowego.

  386. anumlik
    A Kira G. to lepsza? Żyje z promowania ojca w stylu wielkiej wdowy/córki, czyli więcej hagiografi, budowania legendy niż rzetelności.
    O ileż bardziej podoba mi się postawa Agaty Passent wobec spuścizny po matce, a były między nimi niełatwe realcje, oj, niełatwe.

  387. @Antonius
    Gajowy to z „Czerwonego Kapturka” jest. I mówi w wierszyku:

    Jeszcze chwilka, jeszcze chwilka,
    Rozetniemy brzuszek wilka
    I wyjmiemy dwie staruszki –
    Wyciągniemy je za nóżki
    .

    Bo Czerwony Kapturek był 50+

  388. Antonius
    Mam! Znalazłam w guglu i od razu rozpoznałam po okładce tamtej winylowej płyty.
    Obsada:
    Irena kwiatkowska – narrator
    Barbara Krafftówna – Czerwony Kapturek
    Halina Michalska – matka
    Danuta Wróblewska – gil
    Władysław Hańcza – wilk
    Janina Munclingrowa – babcia
    Andrzej Bogucki – gajowy

    Muzyka – Mieczysław Janicz
    Dyrygent – jak wyżej.

  389. @Antonius
    PS
    A nawet „Czerwony kapturek 62”
    https://www.youtube.com/watch?v=VxVOZEcf9PY

  390. Sama ten tekst pamiętam z drugiej ręki. Dzieci siostry mojej bratowej tak między sobą się przerzucały wierszykami z czarnej płyty. Na tej płycie można też było ustawić kartonowe figurki głównych bohaterów.
    Popularny wśród dzieciarni w tamtych latach był też taki;
    Czy to kotlet jest siekany
    czy pomidor rozdeptany?
    Nie! To Jacuś nasz kochany
    przez tramwaik rozjechany

    A co do spadkobierców dóbr intelektualnych…
    Moja ocena jest jednoznaczna. Dorobek Andrzeja Waligórskiego jest w internecie dostępny i przystępny.
    … no chyba, że się jakiś późny wnuk ocknął.
    Zaraz sprawdzę.

  391. Proszę uprzejmie!
    Bajeczki babci Pimpusiowej
    i nie tylko…

  392. Tajemnica odkryta (Google):

    W nagraniu słuchowiska „Czerwony Kapturek” z 1961 roku niezapomniane kreacje stworzyli Irena Kwiatkowska (Narrator), Barbara Krafftówna (Czerwony Kapturek), Halina Michalska (Matka), Danuta Wróblewska (Gil), Władysław Hańcza (Wilk), Janina Munclingerowa (Babcia), Andrzej Bogucki (Gajowy).

  393. Pierdon!
    Nie patrzyłem „wyżej”, gdzie akcja wartko płynęła i wkleiłem niepotrzebnie dubla.

  394. anumliku!
    Nie konfabulujesz z tymi staruszkami? Wprawdzie nie było widać z płyty audio urody Kraftównej, ale w roku 10961 z pewnością nie była zwiędniętą staruszeczką. Nie wierzę!
    A „kapturek 62” nie ma chyba związku z jej wiekiem.

  395. Antonius. 18 kwietnia o godz. 14:19
    ==============
    .
    >>>anumliku! (…)
    A “kapturek 62″ nie ma chyba związku z jej wiekiem. >>>
    .
    Kapturek 62 nie ma nic wspólnego z Krafftówną, a wiele z Gołasem.
    „Oj, będzie awanturka,
    A o co? O Kapturka,
    Jakiego? Czerwonego,
    Zmo-dy-fi-ko-wa-ne-go!
    (…)
    Nie była to dziewczynka,
    Lecz chopieeeeeeec, jak malinka, (…)”
    ……
    tyle lat, a pamiętam każde słowo… Eeehhh….

  396. @@Antonius, georges53
    Każdy ma takiego Kapturka na jakiego zasłużył. Przeca ja nie do aktorów (znakomitych skądinąd) a do tytuliku nawiązałem. A pośrednio do córki @Antoniusa, gdy Ten latorośl przedstawił (50 +). Sam widziałem, Psze Panów. A co do wieku i genderu rzeczonego Kapturka. Tytulik piosneczki nawiązuje do roku jej wykonania. W 1962 roku odbyła się telewizyjna premiera kolejnego „Kabaretu Starszych Panów”, gdzie – nie pamiętam czy w „Zupełnie innej historii”, czy w „Niespodziewanym końcu lata”, Wiesław Gołas genialnie wykonał homoerotyczną balladkę o zdradzonym przez żonę marynarzu, który zamiast babie zrobić awanturę, zakochuje się w młodym Kapturku po czym z byłym kochankiem żony zamieszkuje. O tak:

    Lecz cóż to?
    Zamiast natrzeć –
    Wilk na Kapturka patrzy,
    na jego torsik boski
    i – przełom w Wilku Morskim!
    Więc zamiast pogniewać się,
    urządzić awanturkę –
    zamieszkał w innej chacie
    szczęśliwy Wilk z Kapturkiem
    .

  397. A może to był po prostu rok 1962, kiedy TEN Kapturek powstał. Tak jak np. była taka płyta, przy której prywatkowała moja starsza siostra Richerkard 64 (zespół, założony w tymże roku, pewnie źle piszę jego nazwę, ale wymawiało się Riczerard).
    Fajnie, że Georges53 przypomniał, jak śpiewał Kapturka Gołas. To było miodzio wykonanie, no i te słowa… Pacholentką wtedy byłam, ale siedzi mi w głowie do dziś.

  398. @mag
    Fajnie, że Georges53 przypomniał, jak śpiewał Kapturka Gołas.
    Przeca przypomniałem wcześniej. O godz. 13:22 wkleiłem jutubkę z „Kapturkiem 62”

  399. Ricercar 64 Andrzeja Korzyńskiego

  400. mag
    kim byłaś? 😯
    pacholę = chłopiec, wyrostek, giermek
    pacholentka = chłopczynka? 😉
    Robiłaś za Kapturka 64?

  401. anumlik. 18 kwietnia o godz. 15:49
    =====================
    .
    >>> Przeca przypomniałem wcześniej. O godz. 13:22 wkleiłem jutubkę z “Kapturkiem 62″ >>>
    .
    Sprawiedliwie prawi!
    Jutuby nie zauważyłem, ale teraz wspaniale było przypomnieć sobie. Dzieki.
    ……………
    A przy okazji tym tropem ( po prawej stronie ) kolejne przypominanko. Akurat na temat milionerskich amerykańskich karier rodaków, o czym się akuratnie dyskusja toczy po sąsiedzku, na EP.
    „Jak Johny został milionerem.” z cyklu „Bajki dla dorosłych” – Jan Kobuszewski ;
    ( a jako bonus, kawałek Edytki Wojtczak…
    Ehhh, nie ma już takich… )
    https://m.youtube.com/watch?v=fsXUXCVqhdw
    …………..
    … a tak na marginesie podobnie zalecał też taki jeden silny i sękaty, ale biedny, co milionerem został, a nawet Governatorem.
    Na pytanie jak zrobić niechybnie karierę w Ameryce miał taką radę:
    „Three things:
    – work hard,
    – stay focused,
    – merry Kennedy”
    ( trzy rzeczy: pracuj pilnie, koncentruj się na dążeniu do celu, wżeń się w dynastię Kennedych ).
    .
    W jego wypadku sprawdziło się niechybnie;
    Pilna praca, znaczy… 🙂

  402. Gajowy.M
    Pacholętka, zgodnie z genderem, forma żeńska na określenie niedorostki, małolatki.
    Kurde, każdy ma prawo do tworzenia neologizmów, panie psorze od polskiego.
    Pacholętka cija, warkoczem wywija.
    U ha, ha,
    Kapturek 62!

  403. anumlik
    OK. Nie zauważyłam. Im więcej fajnych jutubków, tym lepiej.

  404. Debile w akcji.
    ”Marszałek Sejmu Radosław Sikorski powiedział dzisiaj w Dreźnie, że decyzja w sprawie ewentualnego wjazdu rosyjskiej grupy motocyklowej „Nocnych wilków” do Polski należy do rządu. Przyznał, że rajd wzbudza emocje, co powoduje, że decyzja będzie „niełatwa”.”

    ”Cyrylicą pisane”. Rzygać się chce.

  405. @mag
    Ty mnie, kurna, ciągle inspirujesz do kolejnych anumlików. Zupełnie jak @NELA, ale ona kumpela. Z ogólniaka 😉

    Pacholętkam – ci ja,
    Co warkoczem wywija!
    Zaplątał się w kapturek
    On, pacholi ogórek!
    I choć był czerwony
    Swawolił u żony!
    Też jej było Ogórek!
    – Zaśpiewał zgodny chórek.
    Bacz, byś lwicy lewicy
    Nie usadził na pticy!
    Bo miast ostrego gryfa
    Wylezie Magnifika (t).

  406. Przejazd tranzytem dwudziestu albo kilku więcej motocyklistów rosyjskich może doprowadzić do kryzysu politycznego w średniej wielkości europejskim kraju.
    Od kilku dni cały kraj w stanie wrzenia a politycy prześcigają się w wygadywaniu farmazonów, o jakich się nie śniło do tej pory.
    Nawet śmiać się już nie ma z czego.
    Czy nadal są tacy, co uważają, że mamy na kogo głosować?
    I na czym ma polegać tzw mniejsze zło?
    Nie przyłożę ręki do zwycięstwa kogokolwiek.
    Nie widzę mniejszego zła.
    W końcu przecież przyjdzie ten walec. I wyrówna.

  407. Z kabaretów Starszych Panów chyba najlepiej pamiętam „Niespodziewany koniec lata”. Głównym motywem był początek Toccaty Bacha, nagle przerwa… i okrzyk: „Jezus, Maria, na pomoc”! Rzecz dzieje się w westybule hotelu, gdzie Roszkowski (podobno mój sobowtór) się pojawia i znika za ladą rejestracji. Gdy goście się skarżyli na nieobecność portiera, powiedział:
    „Ja zawsze jestem, tylko się nie rzucam w oczy”! To powiedzonko wykorzystałem pewnie dziesiątki lub setki razy w moim życiu. Tam raczej nie było kapturka. Okrzyk o pomoc został w końcu wyjaśniony – grajek po prostu nie pamiętał, jaki jest dalszy ciąg utworu.

    Chyba widziałem wszystkie „kabarety” i „divertimenta”. Nie zapomnę jednej sceny:
    Piękne lato, willa i roślinność jak w Toskanii i po zagrodzie chodzi Kalina Jędrusik. Nagle pojawia się Bronisław Pawlik, taki jakiś zagubiony, z dziecięcą łopatką w dłoni i z głowy sypie mu się piasek. Oburzona Kalina woła:
    „A mówiłam tatusiowi, aby się nie wykopywał”!
    Genialne było divertimento „opus stomatologiczny”, gdzie prawie ślepy Gołas ogląda czasopismo i zanudza sąsiada pytaniami: „Panie, a to babka”? „Nie, proszę pana, tylko Edison gdy wynalazł żarówkę, i dalej – „nie, to statek na Mississipi” itd..
    Nagle wypada zaczerwieniona na twarzy dziewczyna z gabinetu dentysty, tenże – Czechowicz – wychodzi i woła: „Proszę wyjść… i wrócić w środę”!
    Zażenowana dziewczyna tłumaczyła, że krępowała się przy innym pacjencie rozebrać do rosołu, zarzucając dentyście, że ten pacjent nie musiał się rozebrać. Dentysta wyjaśnił: „Tamto pamiętam, a to muszę sobie od czasu do czasu przypomnieć”!
    Logika wspaniała. Nie był daleki od życiowej prawdy. Siedzę w długiej kolejce przed gabinetem lekarza. Wchodzi stara kobieta i szybko wychodzi. Następna tak samo. Przyszła kolej na młodą i ładną dziewczynę.
    „To sobie poczekamy”, mówię, „bo on sobie to musi przypomnieć”! Wykrakałem! Badanie musiało być gruntowne, bo trwało bardzo długo.

  408. Mały dodatek

    Był jeden program p.t. „Kaloryferia”, który podszkolił mnie w temacie anatomia kobiety i to w sposób dla mnie obrzydliwy. Snuła się po pokoju Kalina w obcisłych, białych chyba legginsach, lub czymś podobnym, a w pewnym miejscu miała wybrzuszenie jak męski interes, przynajmniej Schwarzeneggera. Byłem jeszcze młody i niezbyt tego rozumiałem.
    Byłem tak zniesmaczony, że przestałem oglądać i nic nie pamiętam, tylko…

  409. @@ anumlik, mag, Antonius et cons

    Moja sprawa z Przyborą jest taka, że ów napisał O WSZYSTKIM. Choć każda z form jest foremką, to wszystko w sobie mieści.

    Zaś Gołas nie tyle miodzio zrobił Kapturka, ale bosko. Na miarę torsika zmo-dy-fi-ko-wa-ne-go.

  410. I pomyślcie moi mili, co to się nawyrabialo!
    Po cholerę było komunę obalać, a przy okazji kulturę?
    Najwłaśniejszą, suwerenną, bo oryginalną i niepodrabialną?
    Co my tu mamy? Stetryczałych satyryków z komuny na styropian przerobionych, a dziś niepokornych i niezależnych (chyba od rozumu) typu Pietrzak, Wolski, Rosiewicz i jakichś „młodych” z wolnej Rzplitej, których nawet nie kojarzę, no może poza „Mumio” jakiś czas temu.
    Dobre kino mamy, literaturę na niezłym poziomie (tylko że mało kto co czyta, bo po co). Teatr też niezły (widownie raczej pełne, bo to nie masówka jak drzewiej bywało, gdy się załogę pędziło go teatru w ramach odchamiania, ale zawsze swoich fanów miał i mieć będzie). Natomiast tzw. rozrywka, szoły i inne pierdoły to prawdziwa masakra. Media wolne i niby poza cenzurą, a wszystkie beznadziejne (mniej lub bardziej) i zależne od tego pana,który daje kasę.
    Jak tu żyć w tym małokulturalnym kapitalizmie? Jak żyć?

  411. A o Irenie Kwiatkowskiej to nie wspomniał żaden z panów…
    Szuja! – jedna z moich ulubionych piosenek hrabiny Tołbaczewskiej

  412. Och, @Tanako,
    razem z kumplem z klasy (z NEL-inego ogólniaka), a potem z polonistyki, siedzieliśmy w radiowych i telewizyjnych archiwach i przeglądaliśmy (kadr po kadrze) celuloidowe zapisy „Kabaretu Starszych Panów” oraz stare taśmy radiowe. On do pracy magisterskiej o Kabarecie…, ja, jako jego researcher (tak to to się wtedy nie nazywało) oraz potencjalny magistrant (w końcu o czymś innym, „poważniejszym”, pisałem pracę) w poszukiwaniu pierwszych inspiracji owego Kabaretu… we wcześniejszych radiowych audycjach „Teatru Eterek”, kontynuowanego przez duet Przybora – Wasowski, a założonego jeszcze wcześniej przez Antoniego Marianowicza i Kazimierza Wajdę, lwowskiego Szczepcia. Tam też narodził się Profesor Pęduszko (Adam Mularczyk), Wdowa Eufemia (Irena Kwiatkowska) i Mundzio (Tadeusz Fijewski). Stamtąd też wiodące postacie „Teatru Eterek” przeszły – zmo-dy-fi-ko-wa-ne – a to do „Kabaretu Starszych Panów”, a to na ostatnią stronę „Przekroju”, razem z Marianem Eile i Konstantym Ildefonsem. Aha. Pierwszy „Czerwony Kapturek” powstał w dwóch pierwszych radiowych audycjach „Teatru Eterek”, w październiku 1948 roku. Ech…

  413. Nela
    A „Tango kat”?
    Z refrenem:
    Katuj!
    Tratuj!
    Ja przebaczę wszystko ci jak bratu
    Męcz mnie!
    Dręcz mnie
    Ręcznie!
    Smagaj, poniewieraj, steraj, truj!

    Niedługo przed jej śmiercią widywałam panią Ireną na ławeczce przed Domem Aktora w Skolimowie (odwiedzaliśmy tam kogoś bliskiego).
    Uśmiechała się miło, ale chyba już nie bardzo wiedziała do kogo i zazwyczaj coś nuciła sobie pod nosem.
    Eeech…

  414. mag
    Dla ciebie na dobranoc…
    Tango KAT

  415. Z prawdziwą przyjemnością czytam wpisy Mag i NELI na tym blogu, bo to ciekawe teksty. Wspomnienia o aktorach występujących w Kabarecie Starszych Panów dowodzą, jak bardzo wielu artystów przeszło do historii sceny,radia i telewizji i nie ma kto ich zastąpić od upadku PRL. Dziś aktywne są popłuczyny po upadłym państwie realnego socjalizmu (zwanego nie wiadomo dlaczego „komuną”), takie jak starzec estrady Jan Pietrzak (ostatni dobry utwór sprzed solidarnościowej rewolucji z sierpnia 1980 r. to „Aby Polska była Polską”), były I sekretarz POP PZPR w TVP Marcin Wolski, wytarty zupełnie do kości Andrzej Rosiewicz,Nikt z młodych widzów dziś ich nie kojarzy i nie słucha. A oni włóczą się po patriotycznych imprezach styropianowców z minionej epoki, piszą felietony w tygodnikach „niepokornych” i „niezależnych ” (od rozumu”) usiłując zarobić na lepszą emeryturę. Smętne to i smutne.

  416. anumlik – 21:51
    Bardzo lubię, kiedy się dajesz zainspirować, ale czemu akurat
    tamtej pani? Chyba się wezmę i zastrzelę!
    A tak już serio… co się z niektórymi artystami potrafiło porobić…

  417. ”Z prawdziwą przyjemnością czytam wpisy Mag i NELI na tym blogu,”
    Mi też się wydaje, że komentarze są coraz bardziej infantylne.

  418. mag
    Teraz pani Irena na swej ławeczce siedzi…. na nadmorskiej promenadzie w Ustce. Obie z brązu. Czasem ktoś otuli ją szalem, częściej ludziska przysiadają się, by pstryknąć selfa.

  419. Antonius
    Czyżby mi się coś poplątało? Byłem pewien, że kiedyś wspomniał Pan o podobieństwie do Witolda Skarucha. Czytając pańskie wpisy miałem jego twarz przed oczami. Od dzisiaj będzie to Czesław Roszkowski, dla wyobraźni nie ma rzeczy niemożliwych.

  420. Wracając do tytułu blogu redaktor Janiny Paradowskiej „Cyrylicą pisane?” trzeba przywołać najnowszy pomysł „wodza”partii o pięknej nazwie „Prawo i Sprawiedliwość” ?. Mianowicie Jarosław Kaczyński skierował do Prokuratora Generalnego Seremeta doniesienie na Naczelną Prokuraturę Wojskową, która, jego zdaniem, popełniła przestępstwo polegające na nieudolnym sfałszowaniu taśmy z czarnej skrzynki czy jej odczytu. Jak wyjaśnił prezes PiS, zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa , które dotyczy niedopełnienia obowiązków lub ich przekroczenia obowiązków lub ich przekroczenia przez prokuratorów i biegłych. „Wchodzi w grę fałszowanie dokumentów”, ocenił Jarosław K. Według niego należy sprawdzić, kto dopuścił, że dokument stworzony przez biegłych został ujawniony publicznie przez radio RMF FM. Zdaniem Kaczyńskiego osoby odpowiednio przygotowane stwierdzają, że ta metoda nie mogła doprowadzić do tego, żeby zwiększono ilość słów, które zostały odczytane. Uważa on, że wiele argumentów świadczy o tym, iż mamy do czynienia z nadużyciem, które służy kampanii wyborczej. I tak do „wódz” PiS doszedł – moim zdaniem – do ściany w trwającym od 5 lat po katastrofie smoleńskiej marszu (już chyba ostatniego w karierze byłego premiera w IV RP, który jest 66 letnim starcem) po władzę w naszym kraju. I to wszystko! Bez komentarza z mojej strony.

  421. Indoor prawdziwy – 8:30
    Dajesz jasny przekaz, że „starość idzie drogi panie”…

  422. Tamta pani zainspirowana została rokendrolem i wówczas @anumlik nie był na pierwszej linii inspiratorów.

    (inspirować kogoś / się czymś lub kimś [@anumlikiem = jego poetyką]).

    Do dziś organizowane są konkursy tańca, podczas których dzisiejsi młodzi zachwyt widowni wywołują umiejętnością doprowadzenia wielokrotnie partnerki w trzyminutowym tańcu do pozycji: ODSŁONIĘTE jej uda widoczne powyżej jej głowy i niezasłonięte przez jego głowę.

    Filmik z tamtą panią jest dziś odrobinę sztuczny.

    Dziś prefumy opium na lakierowanych okładkach reklamują kilkunastoletnie lolitki. Dawniej odczcie miłego zapachu wywoływała twarz dorosłej kobiety.

    Wówczas polski dwudziestolatek sprawny fizycznie i wprawiony w zapasach (unieść i obrócić i to kilkakrotnie) nie miał szans zaistnieć przed kamerą rozrywająca dorosłych sekretarzy, a kucharz batalionowy swoim kolegom z poboru do grochówki dodawał bromu i na wszelki wypadek rzadko dostawali przepustki do swoich i jeszcze nieswoich dziewczyn.

    Niedawno zmarła młodo aktorka miała fizjonomię niegdyś dyskredytującą ją jako niepełnoletnią. Jeśli dawniej miałaby tak niską (wąską w pionie) górną wargę, to ze swą nieco dziecięcą twarzą mogłaby odgrywać w teatrzyku dla dzieci i młodzieży druchnę harcerską, a nie policjantkę na 13-m posterunku.

    Mająca wiele zalet Kalina Jędrusik, dla wielu ważniaków była na ówczesne czasy zbyt frywolna na scenie i w życiu scenicznym.
    Jej ciało nie dawało jej szans na role metafizycznie mglistych kochanek jakie odgrywała Ingrid Bergman. Być może Ingrid była w życiu codziennym pogodną filuterną i bardzo ujmująca szlachetną prostotą kobietą. Wówczas Kalina była bodźcem, a Ingrid nauczycielką milości dla mężczyzn po przejściach.

    Ale scena teatralna – filmowa – telewizyjna – wymaga, aby gdy para śpi pod koldrą nie mogąca zasłonić górnej części ciała pani i zadzwoni telefon do niego, to sięgając po telefon umieszczony na stoliku przy niej on ją musi bardziej odsłonić. Kasa! – szanowne misiaczki!

    Dziś wiemy, że wówczas drogami USA jeździły krążowniki szos mające na przedzie blaszany element przeznaczony na chłodzące silnik powietze w postaci powiększonego kobiecego sromu. Zapewne w takim samochodzie rozbił się James Dean.

    Wnioskując z obrazu scenka z tamtą panią przedstawia dobrze polską rzeczywistośc sprzed pól wieku (oryginał może być zaimportowany). Żadne ówczesne medium nie dopuściłoby do publikacji piosenki z frazą ja chcę oglądać twoje nogi, nogi, ...

    Irenie Kwiatkowskiej pozwolono roztańczyć nogi, dlatego że chyba zawsze była nieatracyjna dla dwudziestlatków.

    Nawet panie mające za mało słodkiego ciała, mogą wywoływać silny pociąg u dorosłego mężczyzny, o ile PRZEDnudzają / ODnudzają wyznaniem: Uwielbiam drakę!

    Wbrew sugestiom @mag kultura ówczesna nie była dużokulturowa .

    Dotowano kulturę nazywaną ludową i rzeczywiście było mniej aspiracji do bycia kumplem Fredka Kiepskiego. Wieczorek przy mikrofonie oraz Wędrówki z balladą cieszyły się większym powodzeniem niż z sentymentem wspominani przez dużokulturowych Starsi Panowie oraz Olga lecąca na kabareciku.

    Statystycznie dominujący a odchamiający sie Polak nie mógł przed mikrofonem lub przed kamerą powiedzieć: Janusz Laskowski i Piotr Szczepanik pany – a Marek Grechuta prowdzi korowód dziwaków – bo system miał za zadanie stworzyć nowego człowieka.

    Wówczas kultura była obficie dotowana, domki jednorodzinne natomias stawiali chałturnicy. DZIŚ(!!!) Neville Mariner zazdrości nam finansowania symfoniki przez władze państwowe.

    I sytuacja nie polepszy się, dopóki autor pokupnych kyminałów Zygmunt Miloszewski nie odwróci kolejności: najpierw zarzuci władzom nieobecność muzyki w podstawówce oraz w gimnazjum, a póżniej na sitko mikrofonu rzuci wic ni przypiął ni przyłatał jak paczłork niezrozumiały nawet dla zgromadzonych DUŻOkulturowych.

    Mentalnie i kulturowo ponoć ludy Europy się rozwarstwiają.
    A to tylko chamy i idioci zdobyli dostęp do internetu, co zaskoczyło Stanisława Lema. Żaden Kolberg przed powstaniem internetu i komórek kieszonkowych nie dokonał badań terenowych.

    Może na marginesie takich badań ujawniłoby się, że pisząc NEL-inego trzeba honorować melodię i uzus polszczyzny, co w niemejlowym komunikacie donosi zeszłomilenijny. grafoman.

  423. Dla sympatycznego oczywiście, niewątpliwie @Indoora… pucio, pucio!

  424. powolnik – 9:59
    „Zmieniony po rozłące? O nie! Nie zmieniony!”

  425. Z dedykacją dla Bratanka
    Siedzi Indoor
    na płocie
    pogrążony
    w zgryzocie
    światu grozi
    brak powagi
    jak tu temu
    zaradzić
    a na śmiech
    się nie narazić.

  426. mag
    18 kwietnia o godz. 23:04`
    Po pierwsze żądnej komuny nie obalano, bo takiej tutaj nie było. Ówczesny autorytarny system sam się rozwiązał tylko dlatego, że likwidował się system w ZSSR. Inaczej, do dziś proletariusze wszystkich krajów byliby złączeni. Jest także taka prawidłowość, że każdy nowy system przejmuje kulturę sytemu starego. ” Wolna” Polska przejęła kulturę Polski Ludowej w całości, nie dodając od siebie niczego. Oprócz psucia, zohydzania i zakłamania. Jeszcze nie zdołali zamknąć wszystkich teatrów, filharmonii i bibliotek, ale są na dobrej drodze. Chyba także programy TV w większości oparte sa na dorobku złotego wieku kultury

  427. Kabaret . Dawniej i dziś.
    Kiedyś , wiadomo było nawet z czego warto się pośmiać
    i serce ucieszyć.
    Dziś kabaret mamy na co dzień , w TV a w internecie
    to miodzio.
    Szkoda tylko ze teksty i wpisy nie bardzo przylegają do rzeczywistości.
    Narodowa dyskusja o tych kilkunastu motocyklistach co to chcą przejechać przez kraj nad Wisłą zajęła tyle czasu że jakoś nikt nie zauważa tratowania naszej NIEPODLEGŁEJ przez tabuny obcej dragonii.
    Kto wie może wracają dawne czasy a to Potopu szwedzkiego a to
    rajtarii saskiej.
    Brak tylko jeszcze wolnej elekcji i wyboru znowu jakiegoś Henryka co
    z Polski uciekał przed koroną jak zobaczył co się tu dzieje.
    Dziwną rzeczy koleją są również gromkie nawoływania do dyskusji
    o sprawach ”narodowych” i zapewnieniach że CAŁY NARÓD SPRZECIWIA SIĘ , albo WIĘKSZOŚĆ NARODU JEST PRZECIW , a ja nigdy nie słyszałem by zostało ogłoszone a może i przeprowadzone jakieś referendum na temat :
    – KTO POWINIEN BYĆ EWAKUOWANY
    -CZY POLSKA MA BYĆ OBCYM POLIGONEM
    -CZY POWINNIŚMY ZAKAZAĆ WJAZDU DO POLSKI SZEFOWI f b i
    ZA SZKALOWANIE NASZEGO KRAJU.
    Ja wiem że to faux pas pisać na jednym blogu o blogu siostrzanym ale co mi pozostało jeżeli:
    – wzywa się do dyskusji w tekście autorskim a potem skreśla kolejne trzy wpisy // spokojne , nie obrażliwe// przy zerowym stanie licznika wpisów.
    Chwali się dyskusję Michnika z kościółkowatymi i skreśla się wpis
    pt ‚Kto tu ogonem na mszę dzwoni ‚ 18 kweiecień , 13,50.
    To już nie kabaret to kabareton a może ktoś wymyśli nową nazwę dla tego popapraństwa.
    Z Ojca chrzestnego – zapamiętałem taki tekst
    NIE OBRAŻAJ MOJEJ INTEELIGENCJI – więc bardzo prosimy
    /oczywiście nie dotyczy to Pani Gospodyni/
    Nie obrażajcie naszej inteligencji – będący przy władzy , mikrofonach
    i w redakcjach .
    Juz tak na końcu kropelka – może się i przeleje.
    Otóż ostatnio w WIRTUALNEJ zapanowała moda na wciskanie reklam bez możliwości ich ”zlikwidowania” krzyżykiem.
    Zlikwidować je można tylko wyłączając komputer.
    Anonsowałem to Rzecznikowi /a jest tych rzeczników /
    a to konsumentów
    a to rada d/s mediów
    i jeszcze służby męskie żeńskie i nijakie – mnóstwo
    i co
    a kogo to obchodzi – widać przede mną byli u nich LOBBYŚCI – z większą siłą przebicia .
    Popatrzcie więc
    CO SIĘ SKREŚLIĆ NIE DAJE
    CO JEST SKREŚLANE MIMO PRZYZWOLENIA
    A JAKI TEMAT JEST PRZYKRYWANY NASZYMI NIBY PROŚBAMI.
    Z powyższego wynika ze lepiej jest nasłodzić się kabaretem polskim z dawnych , dobrych jego lat.
    uklony na wypadek deszczowej pogody

  428. Kruca fuks
    Ja sobie przede wszystkim ironizowałam, gorzko pisząc np. o upadku kabaretu, a przede wszystkim żałosnej „końcówce” dawnych gwiazd w rodzaju Pietrzaka czy Wolskiego wszystkim. Jasne, że tzw. wolna Polska przejęła kulturę PRL, bo było co przejmować! Ciągłość nie została ani na chwilę zerwana.
    To, że dziś zalewa nas komercja (w kapitalizmie dopadła nas po prostu „globalna wioska” i jej tandeta) nie znaczy jednak, że nie rozwija się kultura wysoka albo że nie jest dostępna i nikt się nią nie interesuje. Nie jest prawdą , że teatry czy filharmone się zwijają. Wprost przeciwnie, np. w Szczecinie powstało cudo architektury – filharmonia, podobnie w Katowicach, w Białymstoku nowa Opera, gdzie rezerwuje się bilety na kilka miesięcy do przodu, przybywa multimedialnych niezwykle interesujących muzeów w całej Polsce. Ilekroć jestem w teatrach, widownie są pełne. Wszystko się jakoś kręci, a idealnie nigdy nie jest i być nie może.
    Najgorsze są media, skundlone dziennikarstwo, zarówno „mainstremowe”, jak i „niezależne” (chyba od rozumu).

  429. anumlik
    18 kwietnia o godz. 23:35

    Ach, kapusta..!
    Poza tym, że zimy żal, to szkoda tych nagranych, a skasowanych Wieczorów Kabaretu Starszych Panów.
    Złość mnie przy tym ściska, że znając kabaret w wydaniu Przybory z Wasowskim i ich przyjaciół-wykonawców, „Dudka” i coś ciut jeszcze, oraz – to już tylko z papieru – Zielony Balonik, zupełnie nie mam ochoty znać się z obecnymi kabaretami. A jak się niechcący zapoznam, od razu łapię za pomidora.

  430. Z portalfilmowy.pl

    Ma nuit chez Maud = Moja noc u Maud

    Trzecia z cyklu sześciu opowieści moralnych Erika Rohmera: na ile ważny dla wspólczesnego człowieka jest filozoficzny zakład Pascala, określający stosunek do Boga?

    Dla czułego na język docierających komunikatów i znającego trochę francuszczyznę polski tytuł zdradza odrobinę fabułę: nie calkiem jest to z Maud.

    Ale ja nie o tym.

    Kabaret Mumio zszedł z ekranów telewizyjnych po tym gdy Jadwiga wyznała, że Jezus dał jej męża. Oczywiście znawcy polskiej sceny mogą przekonywać skutecznie, że ta kolejność w czasie jest przypadkowa.

    Agnieszka Radwańska nieustannie karmiona octem – co rzuca się w oczy telewidza – nie wstydzi się Jezusa, po czym rozbiera się publicznie do naga ukazując niedomiar kochanej przez mężczyzn miękiej ciepłej tkanki. Następnie czyni swą trenerką i opiekunką lesbijkę i wygrywa z emerytowana tenisistką Martiną Hingis.

    Być może Duch Święty za bardzo podniósł stawkę zakladów i akcje Jezusa przebiły trend kursu ostro w dół.

    Zapamiętałem natomiast scenę z Maud, która siada z podciągniętymi nogami na tapczanie nie odrywając oczu od partnera rozmowy. Jean Louis może bez pochylania głowy objąć wzrokiem partnerkę od stóp aż po – wedlug mnie przepiekną – twarz.

    Bez zadzierania nóg nad głowę oraz inspekcji majtek.
    Zatrzymajcie zmianę klatek poniższego filmu na 45-ej sekundzie.

    Zbitka scen starej zapowiedzi filmu pokazuje następnie blondynkę Françoise jako przerażoną łanię, którą być może Jean-Louis zaraz skala pocałunkiem w policzek.

    Świadome reżyserskie skoncentrowanie ogniska kamery na zawadiackiej grze oczu Maud przed nieco intymnym siąściu na tapczanie, to jest spoglądanie pociągającemu człowiekowi w oczy.

    Françoise widzi za głową tulacego się do niej męższczyzny karzący rozpustę miecz.

    Prze pół wiekiem uważałem wybór kolorów włosów bohaterek jako odstępstwo na rzeczi mniej wyrobionego widza przewrotnym podjęciem gry o czarnym złu i jasnym dobru. I teraz to puszczanie oczka do mnie też mi nie jest potrzebne.

    Dziś człowiek zalatany taki i przed pierwszym ulokowaniem piłki w polu za siatką już wiemy, że kierująca się do wykonania serwu siatkarka ma jędrne pośladki. I to bardzo podniosło poziom tureckiego siatkarstwa pań.

    https://www.youtube.com/watch?v=kNkCBf-iPxM

    A ja rokuję klęskę religiantki Magdaleny Ogórek i zaproszenie na pierwszą linię hrabinki Joanny Kołaczkowskiej potwierdzającej, że większość mężczyzn jest d.o d.u.p.y.

    ****https://www.youtube.com/watch?v=YHIznLaB3Zs

  431. mag
    19 kwietnia o godz. 12:39

    Tak sobie mniemam spode krzaka magnolii, że fajny grach w Szczecinie niewiele mówi o stanie kultury w Polsce.
    Że się tak wyrażę strukturalnie, gmach nie celem, a środkiem jest. Choć sam z siebie celem podrożnym też jest. Jeśli jednak gmachu nie napełni świetna sztuka, sama skorupa architektoniczna także straci sens.
    Nie wiem „za czym ta kolejka” do teatru w Białymstoku stoi, ale drugim okiem słyszę, że w teatrach coraz więcej produkcji z cyklu „Szekspir bez gaci, za to na głowie chodzący”. W galeriach sztuki z kolei co rusz trafiam na wystawy z cyklu „biało na białym”. Mam tak u siebie na ścianie w domu, więc po co miałbym,m chodzić do galerii? Raczej jestem skłonny pokazywać swoją ścianę, za biletami, ma się rozumieć.

    Swego czasu, duże echo wzbudziła wystawa „Polaków portret własny”. Jaki jest aktualny portret, nie wiadomo, a warto by się w tym zorientować w czasach dzisiejszej świetności i śmieszności. Nie słychać jednak, by cokolwiek miałoby wzbudzić takie żywe sobą i zbiorowością zainteresowanie. Najlepiej wychodzi przeglądanie się w karoserii własnego samochodu, którego nie posiada sąsiad.
    Sztukę polskiego kabaretu poznałem wczoraj, wpadając do pobliskiego salonu samochodowego: państwo kupujący wielką brykę ustalili, że wezmą większy kredyt, żeby nikt inny na ich – zamkniętym – osiedlu takiej stodolastej nie miał.

  432. Umierać pora, Panie @Tanaka, umierać pora. Kabarety na maskach bryk, a bryki z tych dawnych wywiał wiatr. Umierać, Panie, pora.

  433. ”Jak wyjaśnił prezes PiS, zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa , które dotyczy niedopełnienia obowiązków lub ich przekroczenia obowiązków lub ich przekroczenia przez prokuratorów i biegłych. “Wchodzi w grę fałszowanie dokumentów”, ocenił Jarosław K. Według niego należy sprawdzić, kto dopuścił, że dokument stworzony przez biegłych został ujawniony publicznie przez radio RMF FM.”

    To, że najnowszy odczyt znalazł się bez wiedzy Prokuratury w mediach jest równie bulwersujące jak cała reszta reszta okoliczności wiązanych z tym najnowszym odczytem.
    Jarosław Kaczyński tylko cytuje tego francuskiego eksperta, który w Gazecie Wyborczej (bodajże) wyśmiewa przyczynę powtórzenia odczytu wyższą prędkością niż robił to IES i twierdzi, że wykluczone by dzięki temu można było odczytać więcej.
    I gdyby odczytano więcej …
    O wiele bardziej bulwersujące jest to, iż Polityka dała się wykorzystać (zakładam naiwnie) grupie ludzi, którzy stoją niby po jasnej stronie Mocy (PO, komisja Millera) a ewidentnie starają się manipulować informacjami w celu ukrycia prawdy o przebiegu lotu.
    Powtarzam (się)
    przynajmniej trzy ważne dialogi które pojawiły się w stenogramie IES – znikły po ponownym odczycie, zostały ”rozwodnione” lub nadano im sens niezgodny z rzeczywistym.
    1. Dialog, gdzie załoga wyjaśnia co to znaczy ”odejdziemy w automacie” (a wyjaśnia to plan załogi i na co czekała załoga pod koniec lotu)
    2. Dialog w wysokości 500 metrów który można zinterpretować tylko jako zakamuflowaną sprzeczkę pomiędzy członkami załogi odnośnie prędkości jaka ma być zadana samolotowi. Kapitan Protasiuk wbrew 2P każe lecieć prędkością – jaką nie można wylądować (ale można bezpiecznie manewrować).
    3. Dialog w wysokości 300 metrów, gdzie 2P wbrew kpt. Protasiukowi zmienia tą prędkość na niższa (pozwalającą w razie czego wylądować)

    Za to udało się przy okazji załatwić bratu zlecenie i podłożyć świnię prawdopodobnie b. poważnej instytucji jakim jest IES i wylansować zespół ”młodych i dynamicznych” akustyków (i zawsze odo usług)

    Zastanawia mnie ta uparta próba nie-widzenia możliwości wyjaśnienia przebiegu katastrofy. To, że był to wypadek to oczywiste, ale nic poza tym.
    Fakt, że gdyby wskazali przebieg końcowego fragmentu lotu prawdopodobnie nie można było oskarżyć personel lotniska o przyczynianie się do wypadku. Podobnie – gdyby wiadomo było jakie były powody dziwnego zachowania się załogi w końcowej fazie lotów, to brak wyszkolenia, brak ćwiczeń na symulatorze, nieważne dopuszczenia, brak papierów samolotu lub brak obowiązkowego ubezpieczenia pojawiłyby się jako okoliczności, ale czy były i w jakim stopniu przyczynami – to już zależy od tego co ta załoga robiła i dlaczego.
    A tak sprawa prosta – nie wiemy co się stało, ale czy dobrze wyszkolona załoga może rozbić sprawny samolot? Nie może. Więc brak wyszkolenia.

  434. Tanaka
    Zgoda, kultura nie gmachami stoi. Recenzowania spektakli w rodzaju Szekspir bez gaci albo z gaciami na głowie też się nie podejmuję.
    Różne cuda wianki działy się i za PRL w kultowych teatrach. Sama oglądałam za młodu w Balladynie (reżyserowanej przez Hanuszkiewicza) Ankę Chodakowską i Bożenę Dykiel na hondach (motocyklach).
    Nie lubię tylko przeginania w drugą stronę, że niczego nie ma, bo „one” w III RP wszystko zmarnowały, panie, wszystko, wyprzedały, zamkły i niczego nie będzie.
    A co miało być to już było. Święty boże nie pomoże, rozbiory nas czekają kolejne – bęc! Albo rewolucja i i zdrowy upływ świeżej krwi, o czym marzy JMR.

  435. ”Proponuję to nagranie wysłać do Instytutu Sehna w Krakowie.
    Ekspertyza wykaże, że pan dyrektor FBI powiedział “Holand” a nie Poland.
    I wówczas wszystko będzie się zgadzać.”

    Tak się wprowadza do opinii publicznej kłamstwa. Kto to napisał i kiedy? Wie ktoś?

  436. „Esej” na temat upadku kultury od Mieszka I do pustego – czyli przez 20 lat tzw. wolnej Polski

    Szanowne i cenione przez mnie damy blogowe ubolewają nad upadkiem kultury podczas życia mojego i następnego pokolenia. Można oczywiście pójść jeszcze dalej, bo zmiana generacja liczy się co 20 lat.
    W dzieciństwie (przed wojną i podczas), nie miałem zbyt głębokich kontaktów z typowymi formami kultury jak film czy teatr.
    Widziałem dwa filmy dla dzieci, o których pamiętam do dziś, choć zapomniałem setki lub tysiące filmów w TV, które oglądałem dużo później. Teatru nie widziałem wcale. Jedyny kontakt z prawdziwą kulturą był przez literaturę, tej pochłonąłem za dużo, bo pewnie wypaczyła mój pogląd na różne strony życia, m. in. zbyt duży romantyzm w spojrzeniu na postać kobiety, czystej, godnej uwielbienia i niedostępnej zwykłemu śmiertelnikowi.
    To opóźniło kontakty z płcią piękną – poza marzeniiem o niej i oczywiście edukację seksualną z zalecaną metodą wybitnego pedagoga, Jana Amosa Komensky’ego – „konkret w garść”.

    Posłuchałem tej rady dopiero, gdy już pracowałem zawodowo. Wtedy, rzecz jasna, odchamiałem się z lekka kinem, szczególnie objazdowym, które odwiedzało szkoły we wioskach. Z tego pamiętam cudowną bajkę czeską, gdzie reklama mówiła, że film jest dla dzieci od roku do 101 lat i faktycznie taki był. Zapamiętałem biednego króla, który biegał po sali i mamrotał: „Odwołuję wszystko, co odwołałem i postanawiam to, co postanowiłem”.

    Gdy dotarła do mnie druga młodość, miałem większe szanse na czerpanie z dóbr kultury. Podczas studiów chodziłem do teatru, na występy śpiewaków – Danek, Zylska, Gniatkowski i inni z tej generacji.
    Nawet zachwycałem się operetkami, np. „Kuzynek z Honolulu” i „Tam, gdzie skowronek śpiewa” – chyba mało znana, ale wzruszająca historia miłości dziadka do wnuczki. „Kuzynka…” przedstawiał niemiecki zespół „Freundschaft” (tytuł był „Der Vetter aus Dingsda”) z Walbrzycha, tego kotła narodowościowego, w którym pracowałem potem po studiach.
    Jeden epizod stał się dla mnie niekorzystny – śmierć Bieruta! Ten fakt wywarł na mnie fatalne skutki. Nie żałowałem tego nędznika wzorem obywateli Korei, ale przez niego wiele lat unikałem teatru. To wydaje się niezrozumiałe – ale było tak! (jak z tą baba, co siała mak).

    Zakupiłem dla mnie i narzeczonej dwa bilety do teatru opolskiego. Umarł Bierut, żałoba narodowa, spektakl odwołany – normalka! Teatr wystawił obie sztuki w tym samym dniu i myśmy to wytrzymali!!!
    Najpierw „Współwinni” Goethego, a potem „W małym domku” Rittnera. Po tym maratonie kilkadziesiąt lat (może jednak tylko naście?) nie wszedłem do żadnego teatru, a w Opolu po wielu latach obejrzałem tylko monodram z Zofią Mrozowską, którą polubiłem dzięki teatrowi TV.

    Po studiach chodziłem na występy Wagabundy z artystami z grubsza mojego pokolenia , może trochę starszych (np. Koterbska)
    Po trzech latach harówki w szkołach średnich przyjąłem propozycję przejścia do uczelni. Nie miałem mieszkania w Opolu i dojeżdżałem spać do rodziców, żona i córka zostały same w Wałbrzychu. Chcąc jej umilić brak małżonka i zając ją czymś niegroźnym dla trwania małżeństwa, zakupiłem bardzo drogi telewizor enerdowski. Mięliśmy farta – moje pokolenie. Na szczęście nie było 1000 programów ani pilota – stop! Był pilot na sznurku, ale nie pamiętam, czy były już dwa programy plus czeskie. Wspaniały był teatr poniedziałkowy i niezła Kobra w czwartki.
    Jeden epizod utkwił mi w pamięci. Oglądamy Kobrę. Dziecko (3 lata) siedzi na dywanie, odwrócone od telewizora i bawi się czymś. Nagle się odezwało: „Oj, zaraz będzie trup w szafie”! Tak też się stało… i zmieniliśmy procedurę oglądania TV, córeczka do łóżka przed Kobrą!
    Mieliśmy szczęście oglądać i podziwiać starszą generację aktorów, jeszcze przedwojennych, w cudownych sztukach, np. „Drewniany talerz”, sztukę, której przesłanie i morał obecnie coraz lepiej rozumiem.

    Cytat z Gugla:

    ***”Drewniany talerz” to jedno z najbardziej pamiętnych przedstawień Teatru TV według tekstu amerykańskiego pisarza Edmunda Morrisa, z piękną rolą Kazimierza Opalińskiego.
    Klara Dennison, żona i matka, kobieta może nie tak już młoda, wciąż jednak pełna ambicji życiowych, dochodzi do wniosku, że wszystko w jej życiu ułożyłoby się zupełnie inaczej, lepiej, gdyby dom opuścił stary i wymagający ciągłej opieki teść. W nim upatruje przyczynę wszystkich swoich życiowych niepowodzeń, między innymi – jak jej się wydaje – obojętności męża.
    Klara zaczyna szantażować swojego małżonka koniecznością dokonania przez niego wyboru między nią a ojcem. Jeśli teść nadal pozostanie w ich domu, ona opuści go z „pierwszym lepszym”. Tym pierwszym lepszym ma być sąsiad, który nawet z przyjemnością uległby wdziękom starzejącej się wprawdzie, lecz wciąż jeszcze interesującej kobiety.
    Dla dziadka dom starców oznacza izolację od życia i samotne czekanie na śmierć. Próbuje się upokorzyć i wkraść w łaski drugiego syna, ale kiedy to się nie udaje – przyjmuje wyrok wydany przez dzieci z pełną goryczy mądrością i rezygnacją. Starość przesunęła go na margines życia, a teraz nieubłaganie odbiera mu najbliższych, którzy z zachłannym egoizmem pragną żyć tylko dla siebie.***

    Skąd moje głębsze zrozumienie Opalińskiego? On miał kłopoty z porcelaną i synowa obdarowała go drewnianym talerzem – nie było jeszcze tych nietłukących się naczyń, ale doczekała się reakcji małego synka, który coś strugał. Pytany o to, co robi, dziecię odpowiada: „Strugam dla was talerze, jak będziecie starzy”! To morał dla synowej, ale rozumiem reakcję staruszka – usunąć się z drogi życiowej ambitnej młodzieży.

    Po moich udarach mam kłopoty, które nie wymagają drewnianego talerza, ale nie potrafię już konsumować estetycznie i nie jadam przy wspólnym stole, poza uroczystościami typu Wielkanoc i Boże Narodzenie. Wtedy ograniczam spożycie, przeciwnie do możliwości zastawianego stołu. To jest mój umowny drewniany talerz, który sobie sam narzuciłem.

    Z tej samej beczki jest wspaniała sztuka „Chłopcy”, gdzie obok starej gwardii występuje utalentowana młodzież, lekko młodsza ode mnie.
    Kilka słów o tej sztuce.

    ***Chłopcy
    Sztuka Stanisława Grochowiaka w reżyserii Tadeusza Jaworskiego. Spektakl znalazł się w Złotej Setce Teatru Telewizji.

    Obsada: Kazimierz Opaliński (Józef Kalmita), Zofia Rysiówna (Narcyza Kalmitowa), Barbara Ludwiżanka (Hrabina de Profundis), Gustaw Lutkiewicz (Smarkul), Zdzisław Mrożewski (Jan Nepomucen Pożarski), Jadwiga Barańska (Siostra Maria), Zofia Małynicz (Siostra przełożona), Aleksander Dzwonkowski (Jo-Jo), Krystyna Borowicz (Wiktoryna), Bolesław Płotnicki (Profesor), Elżbieta Zagórska (Zuzia).***

    Perypetie staruszków w domu starców z gamą wspaniałych aktorów starszych, miła „babcia Peloponez” i młoda harpia, siostra Maria, to uczta duchowa i dla ludzi starszych powód do zadumy nad własnym losem. Nie wiem czy pamiętacie, dlaczego nazwano Hrabinę de Profundis „babcią Peloponez”? Normalna sprawa w życiu staruszki bez produktów typu Tena – nie trzymała moczu i plama w łóżku miała kształt wspomnianej krainy geograficznej. Teraz nie byłoby problemu i scenarzysta w kłopocie!

    Moje pierwsze spotkanie z nowymi, młodymi aktorami, którzy teraz są życiowo w rolach z tych dwóch sztuk, lub nie żyją, było we wstrząsającej sztuce Tennessie Williamsa „Szklana menażeria”, gdzie po raz pierwszy widziałem Kowalskiego i Barańską, długo przed ich dojrzałymi rolami. Była wiec zachowana ciągłość tradycji aktorskich od np. Świderskiego do wspomnianego Kowalskiego, też już staruszka, czy Gogolewskiego, chyba trochę starszego. Dziwna sprawa – nie pamiętałem, że Gogolewski – popularny Antek z Chłopów – też występował w menażerii, nie utkwił mi w starczej pamięci, ale Laura i Tom owszem.

    ***Szklana menażeria (The Glass Menagerie) – dramat autorstwa Tennessee Williamsa wystawiony na Broadwayu w 1945 roku. Opowiada o rodzinie, w której u boku samotnej matki i brata żyje Laura, dziewczyna, której trudno odnaleźć się w realnym społeczeństwie, jej tragicznie utraconych marzeniach i rozpadzie rodziny. Przez fabułę przewija się tytułowa kolekcja szklanych figurek dziewczyny.

    Obsada: Barbara Ludwiżanka (Amanda), Jadwiga Barańska (Laura), Władysław Kowalski (Tom), Ignacy Gogolewski (Jim)***

    Wiekowo między Świderskim i np. Stuhrem była cała plejada wspaniałych aktorów jak Łapicki czy Zapasiewicz, których występy wywołały nasz zachwyt. Mógłbym dać wiele przykładów bardzo różnych postaci, co pokazało ich kunszt aktorski, którego nawet nie przebiła drapieżna Janda.

    Najciekawsza według mnie rola Zapasiewicza była w sztuce, której tytułu nie pamiętam. Młoda dziennikarka dostąpiła zaszczytu wywiadu z VIPem, który występował w dwóch diametralnie różnych naturach – groźnego macho i lękliwego pedała. Niesamowite przeobrażenie tego samego człowieka.

    Nie wiem, czy dziś są młodzi aktorzy, których mógłbym cenić. Odział w nieco głupawych serialach nie jest prawdziwym aktorstwem. Nie oglądam teatru TV, do Warszawy już nie jeżdżę, gdzie często byłem w teatrze, zarówno Dramatycznym jak i Atenum – oba bliskie, ten drugi z powodu hotelu ZNP, gdzie za zwyczaj nocowałem.
    Najgłupszą sztukę, dla której było mi szkoda dobrych aktorów, była dziełem Rózewicza. Tytułu nie pamiętam, tylko Czechowicza jako baby, wożonego w wózku. Nie chce mi się zapytać Gugla o tytuł. Kubuś Fatalista beż nie był wzruszający, natomiast Łuczycka oraz Świderski jako Einstein w psychiatryku, (Fizycy Duerrenmatta) wywołali u mnie dreszczyk.

    Sztuką telewizyjną, z której wypowiedź zapamiętałem na całe życie i jeszcze teraz wykorzystuję, pochodzi z „Kraksy” Duerrenmatta. Obsada wyśmienita, ta starsza i młody Zaczyk, typowy wilczek lub rekin kapitalistyczny naszych czasów.
    Popsuł mu się samochód i zaprosili go na kolację emerytowani prawnicy. Jest biesiada, wódka leje się strumieniami, żarcie jak w pewnym znanym filmie, o „jedzeniu”, a starzy prawnicy organizują mu fikcyjny proces, w którym został skazany na karę śmierci za swoje świństwa. Jeden z biesiadników ma bardzo prostą kwestię, na dowolne pytanie odpowiada: „Będę się starał, proszę pana”! Po biesiadzie ten pan zaprowadza skazanego do pokoju z gilotyną, bo był emerytowanym katem i chciał wykonać swoje zadanie! Zaczyk kładzie głowę do gilotyny, bo wie, że zasłużył na karę i…usnął!
    Rano natychmiast kombinuje – tego wykończę, tamtego zniszczę irp. Nie pomogło pranie mózgu., ani ten mój przyjaciel – kat.

    Podsumowanie:

    To co mówiły Panie Blogowe to oczywista oczywistość – upadek kultury „po wyzwoleniu” jest wyraźny i nieuchronny. Dziś ministerstwo kultury pilnuje, aby nie zabrakło forsy na Świątynię „Opaczności”, to najważniejsze zadanie. Nie mają też łatwo, bo zalew gadżetów audiowizualnych i gwałtowny rozwój przemysłu gier komputerowych całkowicie zaspakaja potrzeby „duchowe” dzieci i młodzieży, ale co pozostaje mojemu pokoleniu?
    Żałować, że publiczna TV nie spełnia swej roli kulturotwórczej. Ja jeszcze zajmuję swój nadmiar czasu filmami akcji, które z kulturą maja wspólną tylko kulturystykę! Nawet lubię aktorów, którzy potrafią to, czego sam nigdy nie umiałem, jak akcje Seagala, van Damma czy Jet Li. Moja lepsza połowa nie cierpi Seagala i wtedy wekslujemy na inne pierdoły w „Romance TV”, gdzie happy end jest zapewniony.
    Może „dojrzale” damy blogowe znają zasadniczą kanwę powieści Courts-Mahlerowej – były tłumaczone, bo ja je czytałem w oryginale. Nazwano je „O-beinromane” – O-beine to krzywe nogi np. dżokeja – złączone z jednej i drugiej strony (happy), a w środku rozchodzą się bohaterowie powieści z powodu nieporozumień. Romance Tv zapewnia taki przebieg, nie ma strzelaniny, morderczych wyścigów i nieprawdopodobnych walk i zniszczeń otoczenia. Aktorzy niemieccy, ekranizacje szwedzkich autorów lub Rosamunde Pilcher z Kornwalii. Piękne krajobrazy, ładni udzie i miły koniec filmu zapewniony – doskonałe odprężenie przed snem, tylko trochę zachodzi na Szkło Kontaktowe.
    Poza tym powtarzają rejsy „statku marzeń”, odwiedzając najpiękniejsze zakątki świata. Choćby z tego względu warto to sobie obejrzeć, bo fabuła jest taka jak w pozostałych produktach Romance TV.

    W lutym tego roku w realu, a nie w TV, byli na Tahiti, o którym marzyłem od dziecka, bo statek jeszcze istnieje i przyjmuje pasażerów. Gdybym był zdrowy, to zapytałbym o cenę takiej dwutygodniowej wycieczki i wczuwałbym się w rolę zachodniego emeryta.
    Poszalałbym, ale żona nie znosi jazdy statkiem, wystarczyły jej rejs wzdłuż brzegu Bałtyku i prom z Francji do Anglii. Nigdy więcej! Bez towarzyszki nie warto się wybrać statkiem „Deutschland”. Firma upada i tnie koszty. Chciała zrezygnować z niemieckiej bandery i skorzystać z usług rajów podatkowych jak polscy armatorzy. Kapitan się sprzeciwił… i już nie jest kapitanem. Ogólny protest w mediach skłonił armatora do zaniechania zmian, ale wniosek o upadłości złożył. .

  437. Kolego @zezowaty!

    Na En pasant niedawno napisałem czym różni się Polska od USA.

    W USA nadzwyczaj waży się słowa i kilka niewłaściwych słów może kosztować utratą fotela przezydenckiego.

    Nawet nie chce mi się sprawdzać, że:

    Otóż ostatnio w WIRTUALNEJ zapanowała moda na wciskanie reklam bez możliwości ich ”zlikwidowania” krzyżykiem.

    Nawet czarna rozpacz z powodu spadającej ze łba na buty klikalności nie skłoni poważnej witryny do tak rażącego złamania prawa.

    Niekiedy, aby zamknąć wyskaujące okienko reklamowe trzeba sprytu. Ale kokietowanie blogerów swoją bezradnością każe mi napisać o podróży słowa:

    Często słowo wylatuje wróbelkiem, a wraca niesionym wiatrem śmieciem.

    Proponuję złożyć doniesienie do prokuratury zamiast jojczyć przy pomocy niesprawnych klawiszy. Racja potrafi mieć brzydką twarz oraz seplenić i często wtedy zwycięża brak racji.

    W PRLu nie było butów.

    Tylko, że udający pracę przmilczali: ładnych.

    Siądź w katku gdy napadnie cię rzetelność.
    Po kwadransie przejdzie.

  438. @Stary outsider
    19 kwietnia o godz. 8:4

    Masz racje – mille pierdons! Coś mi się pomyliło. Faktycznie to Skarucha moi bliscy uznali za sobowtóra. Roszkowski odpada! Chyba miał wąsy i jest niziutki, ja jestem wyższy od pewnego prezesa i nigdy nie miałem wąsów.
    Dziwny jest ten mózg ludzki – może szczególnie po udarach. Całkiem zapomniałem nazwisko tego pana, a dopiero Twoja uwaga sprowadziła do mojego wnętrza obraz Skarucha i widzę go oczami wyobraźni.

  439. ” Choćby z tego względu warto to sobie obejrzeć, bo fabuła jest taka jak w pozostałych produktach Romance TV.”

    A później pisze się kilometrowe wypracowania o bohaterach rozchodzących się pomiędzy krzywymi nogami Dżokeja.

  440. Indoor prawdziwy
    Jak tam z Twoim poczuciem Humoru?
    https://www.youtube.com/watch?v=Tc46pYYqRCo

  441. Antonius
    19 kwietnia o godz. 14:16

    ponieważ napisałeś rozprawę obszerną, bo aż od Mieszka, to działając pochopnie, jestem w stanie dać kilka skromnych wrzutek.

    Jako dzieciak obejrzałem po raz pierwszy „Chłopców”, i od razu poczułem, że o to chodzi. w kinie, w filmie, w aktorstwie i w starszych panach.
    To przeświadczenie nie tylko mi nie minęło, ale z czasem, umocniło się.

    Ktoś z ludzi uprawnionych, zdaje się, że Zapasiewicz, a może Hanuszkiewicz, skomentował grę aktorów polskich w serialach bez początku i bez końca: oni zamiast grać, że kochają, że nienawidzą, że posiadają inne głębokie stany ducha mówią na ekranie, że kochają, że nienawidzą i że posiadają inne głębokie stany ducha.
    Uprawnieni mówią, że aktor gra najlepiej z tzw. bebechów, czyli z życia.
    Może tak, może nie, ale dzisiaj aktorzy najwyraźniej nie posiadają bebechów. Ich największe doświadczenie polega na tym, że się nie załapali na reklamę szamponu, ustawkę u paparazzich, ewentualnie, że się rozwodzą.
    W tej sytuacji wybieram kino mongolskie. Oraz powtórki „Chłopców”

  442. @Antonius
    I co ty na taki tekst?
    Trzeba przyznać, że na mnie robi wrażenie.
    Podobnie zaczął postępować również nasz Dutkiewicz.
    Już sam nie wie, co by jeszcze w Rynku wycudować, aby sobie wystawić pomnik. Właśnie wokół Rynku robią „szpilkostradę” – sześciometrowej szerokości pas wybrukowany granitową kostką, wyspoinowaną tak akuratnie, aby można było w szpilkach chodzić wokół i obcasa nie połamać. Jak się z Rynku przejdzie troszkę dalej, to można szpilki zamienić na trampki, bo tam już czysta dowolność i dziury w chodnikach.
    Ale panie z różowymi parasolkami będą miały komfortowe warunki pracy. I bardzo dobrze. To ciężka praca.

  443. anumlik
    19 kwietnia o godz. 13:11

    Podchorąży zawsze zdąży. Umrzeć.
    Ale w międzyczasie można pomyśleć o innych przyjemnościach. Dziś właśnie zerknąłem na fajny kawałeczek filmu pt „Pan od muzyki”. Na kawałeczek, bo całość widziałem, na razie więcej nie potrzebuję, a kawałeczek najlepiej utrzymuje pojęcie smaku.

    Jest jeszcze inny powód: pora umierać było u Danuty Szaflarskiej, prawie 10 lat temu. A od tamtej pory ona tylko nabiera tempa. Niełatwo nadążyć.
    Podchorąży może nie nadążyć. Taka to wyścigówka.

    mag
    19 kwietnia o godz. 13:46
    W czambuł – pewno, że nie. Jeno czambuł mikry, mało powszechny i mało uniwersalny jakiś.

  444. @mag
    Chciałaś, abym zajrzał i coś napisał. Psze bardzo – nastrój mi się nocną porą poprawił.

    – Mogę panią, proszę pani
    Do magicznej wrzucić bani,
    Gdzie wirują obok siebie:
    Piekło z niebem w siódmym niebie,
    Zeschnięty szkielecik wróbla,
    Połówka srebrnego rubla
    Oraz kilka hec, ukradkiem
    Wyrwanych od robra z dziadkiem
    (dziadek chyłkiem uszedł z robra,
    gdyż znudziła go już ta gra).
    Siódme niebo, rubla kawał
    I hec roberkowych nawał,
    Nie zniweczą jednak, Pani,
    Tego, żeś już jest do bani
    – Rzekłem. Pani nie strwożona,
    Zawołała: – Bierz mnie, konam!
    Skonała w ramionach wuja.
    – Dzięki, Panie. Hallelujah!

  445. Tanaka
    Skąd ty wziąłeś czambuł? O żadnym czambule nie pisałam. Domniemywam najwyżej, że chodziło ci o potępianie (w czambuł), czegoś, ale nadal nie kumam.
    Natomiast w łeb dostałam, bo przed chwilą skończyłam oglądać na TVP Kultura film „Obława”. Omijałam go szerokim łukiem, gdy leciał w kinach, ale w kameralu domowym zaryzykowałam spotkanie ze świetnym kinem, tyle że mooocnyyym!

  446. Ot, na dobranoc taki żarcik dla anumlika

    Anumliku roztomiły
    choć opuściły mnie siły
    pod wieczór żywotne
    jednak nie spocznę
    póki śladem dam
    nie wypadnę z ram
    konwencji ograniczającej.

  447. anumlik
    Łomatko, dla dobra równości sylab
    może powinno lecieć:
    Anumliku MÓJ roztomiły…

  448. O tym, że przez Polskę przetoczy się złowroga armia trzydziestu motocyklistów od kilku dni informują wszystkie media, wygłaszają farmazony poważni politycy i profesorowie różnych specjalności.
    No i dobrze.
    A tymczasem na publicznej imprezie występuje jakiś wyjątkowo obleśny pajac ubrany, jak na załączonych obrazkach… i co?
    Jakoś nie zauważyłam, żeby to komukolwiek sen z oczu spędziło, albo popsuło dobrą zabawę.
    Dokąd my podążamy i co się z ludźmi porobiło w tym kraju.
    Czy to jest naprawdę mój kraj? Ukochany zresztą?
    http://kobieta.onet.pl/moda/kwestia-przyzwoitosci/1kw5lv
    Straciłam apetyt na śniadanie.
    Niedobrze mi.

  449. Coś sobie wyjaśnijmy
    Mnie naprawdę nie przeszkadza że jakiś Corner, Corney czy inny przygłup wygłasza głupoty w jakimś zakątku Ameryki.
    Ameryka to wielki kraj i zawsze tam jakieś badziewie znajść się może.
    Mnie jednak przeszkadza , gdy szef organizacji o największym budżecie na świecie , szczycącej się najlepszym ”oglądem” świata ,dysponujący najlepszym pono systemem pozwalającym podsłuchać śpiewy miłosne wielorybów – potrafi opluwać takich ludzi jak Karski.
    Człowiek co wszedł do obozu zagłady bu zrobić tam fotografie i przewiózł je do G B i USA.
    – człowiek /jedyny z tytułem EMISARIUSZA / przewożący wiadomości i błagania od Polskich Żydów o ratunek , ten sam któremu w USA sypano kłody pod nogi / zainteresowani mogą sprawdzić kto to robił/ – jest przez szefa tej wszechwładnej organizacji oskarżany o współudział w masakrze.
    Ja tylko zaczynam się bać jeżeli w kraju ponoć mogącym swą potęgą spopielić świat – są tacy ludzie co tak mało o tym świecie wiedzą a dopuszczono ich do tego by tą potęgą dysponować mogli.
    CZY WAM DRODZY CZYTAJĄCY NIE PODNOSZĄ SIĘ WŁOSY ZE STRACHU ? BO MNIE TAK
    I to jest ponoć gwarant naszego bezpieczeństwa .
    BRRRRR.
    ukłony

  450. @zezowaty
    Niestety. Jesteśmy w mniejszości.
    Wywiad z gen Skrzypczakiem przeszedł bokiem. Bez echa.
    Tutaj też.

  451. @Nemer
    A u nas cisza, jak siała baba mak.

  452. zezowaty
    20 kwietnia o godz. 9:39

    Ten pan to szef FBI, nie CIA…..

    Ale, coś na rzeczy jest.
    Jeżeli on ma takie rozeznanie w stosunku do Węgier, czy Polski, to podobnie „dokładne” moga mieć inni ważni funkcjonariusze i politycy.
    W stosunku do Iraku, Afganistanu, jakoś wiedzy i intuicji im zabrakło.
    Z amerykańskiej perspektywy myslenia życzeniowego, rozbabranie spraw w Jemenie, czy Libii i połowie Afryki, było nieuchronną konsekwencją.
    A teraz jeszcze Ukraina, gdzie nie tańczono zgodnie z muzyką Waszyngtonu……

  453. @Nemer, z godz. 9:59
    E tam, bez echa
    Tylko to „echo” odbiło się po jednej stronie – wschodniej. Zarówno Strategic Culture Foundation, jak i Sputnik, za którym zalinkowane przez Ciebie omówienie wywiadu ze Skrzypczakiem się ukazało to propagandowe tuby Kremla. Redaktorem naczelnym portalu „Fundacji Kultura” jest Władymir Maksimienko, a szefem polskiego wydania radia „Sputnik” (nadającego z Legionowa) jest Piotr Fogler, były prominentny polityk Unii Wolności oraz Platformy Obywatelskiej (z czasów Piskorskiego), który został umieszczony – jako TW „Turysta” – na tzw. liście Milczanowskiego oraz na liście Macierewicza. Czy był rzeczywiście współpracownikiem SB – ja ni znaju. Faktem jest jednak, że firmuje swoim nazwiskiem kremlowską propagandę. Co ciekawe, ani w zalinkowanycm przez Ciebie artykule w Strategic Culture Foundation, ani w jego pierwotnej, rozszerzonej wersji w Sputniku nie ma słowa o infiltracji rosyjskimi agentami strategicznych gałęzi polskiej gospodarki i polskiego wojska. Także o niechlubnej roli Antoniego Macierewicza w rozwaleniu polskich służb specjalnych, o czym gen. Skrzypczak mówi w swoim wywiadzie.

  454. E tam,
    chyba ze masz na myśli blogowe dialogi na cztery nogi. W szkiełkach być nie może, bo to wali w „Bula” a kampania w pełni więc pokazywanie jak Ukry plują mu w ślip widać zabronione jest.
    Pozdrawiam, Nemer

  455. Anumliku,
    no i co z tego, że był SBckim TW? Boni też był, TW „Karol”, były przewodniczący Parlamentu Europejskiego też był, Olechowski też był, „Bolek” też był. Może palili ale się nie zaciągali? 😉
    Pozdrawiam, Nemer

  456. @Nemer
    Napisałem, że nie wiem czy był. Ale ani Boni, ani Olechowski ani Buzek, nie związali się z Putinowską rozgłośnią. Musi więc się „nie zaciągali”, a Fogler „zaciąga się” teraz. Mocno.

    Pozdrówka

  457. Jako głupotę kwalifikujemy wypowiedź szefa FBI o współodpowiedzialności Polaków za Holocaust Żydów a ja w sobotę na własne uszy słyszałem frazę wypowiedzianą przez sympatycznego skądinąd nieprawdaż doradcę ds. polityki historycznej Prezydenta Komorowskiego, p. prof. Nałecza, który indagowany na temat przejazdu rosyjskich Nocnych Wilków przez Polskę do Niemiec najpoważniej zastanawiał się czy przejazd ten to nie początek ruskiej agresji w postaci „wojny hybrydowej”.
    Przyznam się, że mam niejakie wątpliwości jak kwalifikować wypowiedź p. Profesora gdyz skojarzenia z tą dyskutowaną krytycznie wypowiedzią szefa FBI nasuwają mi się same. Przez się.
    Prowokacją ten przejazd jest z pewnością jest ale żeby zaraz wojną i to hybrydową…..
    PS. Jak w takim razie kwalifikować należy coroczne rajdy polskich motocyklistów do Katynia ? Czy to też agresja hybrydowa, tyle że w polskim wydaniu ?
    Strach się bać…. czy śmiać. Sam juz nie wiem…..

  458. Nemerze,
    używając liczby mnogiej (my) w ocenie tego co z siebie wydalił p. Comey nie miałem na mysli tzw. ogółu czyli „wszystkich” tylko tych , którzy podobnie jak ja oceniają tą wypowiedź jako głupotę. Mogę dodać: intencjonalną i zakłamaną. A ponieważ jest nas paru/parę stąd i „mnozenie”.
    Natomiast ocenę p. prof. Nałęcza jako doradcy Prezydenta podzielam, choć nie sformułowałbym jej tak dosadnie .
    Ps. Myślałem, że wczoraj Maguire da radę McGillowi ale się nie udało choć trzymałem za niego kciuki. Coś lubię tego „skubańca” i ta symapatia powodem „kciuków” moich była..

  459. Nela
    Akurat, skadinąd sympatyczny, oczywiście, bynajmniej, prof. Nałęcz ma jedną słabość wspólną z prezydentem. Obaj lubują się w anegdotach i dygresjach. Nie wiem tylko, czy Nałęcz był harcerzem.
    Coś niekoniecznie mamy szczęście i do prezydentów, i do ich doradców. Chyba jednak najbardziej udany był Kwachu oraz jego dwór.

  460. Lex’ie,
    przecież z ta liczbą mnoga to sobie żartuję „przeca”.
    Szkoda mi było, że tych dwóch fajnych Szkotów musiało stoczyć bratobójczą walkę juz na itwarciu. Miny McGil’a są nie do podrobienia a Maquire żadnego turnieju pokera by nie wygrał na pewno. Wyciągnąć z 8-4 na 8-9, a potem przegrać to rzeczywiście emocje były. Fajny mecz.
    Pozdrawiam, Nemer

  461. @mag
    Nie „chyba”, tylko na pewno.

  462. ‚I jak tu być mądrym w sprawie smoleńskiej katastrofy?’ Nasza szanowna Gospodyni, zadając pytanie, będące myślą przewodnią obecnego tematu, sama sobie w pod koniec odpowiada; ‚– niby niczego nowego, co rozumem ogarnąć można, się nie dowiadujemy, bo przyczyny katastrofy są te same’. W związku z tym, że jestem o tym przekonany od pierwszych dniu po katastrofie, udział w dyskusji na temat lotu smoleńskiego uważam za jałowy. Byłem przekonany, że gdy tradycyjnie, jak co roku, rocznicowo, temat się pojawi, to bez wątpienia, nasza szanowna Gospodyni umieści stosowny wpis na swoim blogu, co w mojej ocenie, jest przejawem zdumiewającej, hobbystycznej troski z jaką nasza szanowna Gospodyni pochyla się nad tematem lotu na zatracenie. Jednocześnie, nie sposób zauważyć, że pojawienie się nowego tematu na blogu, zdruzgotało ambitne plany kolegi ‚Orteq’, który miał zamiar dociągnąć ilość wpisów pod poprzednim tematem, do liczby 2 tysięcy. Nic straconego, jeżeli każde zdanie umieści w osobnym wpisie, to zamiar osiągnie.

    Myślę, że można również postawić pytanie; dlaczego przeciek nastąpił teraz? … czy tylko dlatego, że jest okrągła piąta rocznica? Mam poważne wątpliwości i jednocześnie poważne podejrzenia, że główną przyczyna jest kampania wyborcza a patronem przecieku Platforma. Kampania wyborcza na urząd prezydenta w wykonaniu dwóch głównych protagonistów, przebiega mizernie. W związku z tym taki przeciek nadał jej potrzebnych emocjonalnych rumieńców … emocjonalnych gdyż treść sporu jest miałka, jest kłótnią o piach. Sprowadza się do tego, że pan Prezydent uważa, że jest dobrze, bo on i Platforma jest u władzy, zaś pan Andrzej Duda, uważa, że jest źle, bo on i PiS nie jest u władzy. Jednocześnie jeden i drugi, bez zastrzeżeń afirmują system i nie słyszę, żadnych postulatów, ukierunkowanych na jego zmianę … co nie jest zaskoczeniem, gdyż jeden i drugi reprezentują siły polityczne, który ten system zbudował, a więc nie ma najmniejszych szans na zmiany. Ujmując to w języku matematyki; pan Prezydent mówi +1, pan Andrzej Duda -1, a wartość bezwzględna jest zawsze |1| … a tak po prawdzie zero.

    Pozostają jeszcze inni kandydaci pani Magdalena Ogórek, pan Janusz Palikot, pan Adam Jarubas, którzy mają interesujące pomysły i postulaty, które mogłyby być znakomitym przyczynkiem do dyskusji, z którymi można się zgadzać lub nie, lecz prawicowe media reżimowe, głównego nurtu, wspierające pana Prezydenta i prawicowe media antyreżimowe, wspierające pana Andrzeja Dudę, wolą wzajemne opluwanie a na temat innych kandydatów to o tyle o ile, jeżeli można to o duperelach.

    Oczywiście to nie wszyscy kandydaci, są pozostali aczkolwiek poglądy są tak skomplikowane i egzotyczne, że lepiej aby ich komentowaniem zajęły się osoby bardziej kompetentne, na przykład paleontolodzy.

    Pozdrowienia.

  463. Wieśku
    a gdzie ja o 9 z minutami zmieniłem szefostwo FBI i CIA ?
    Naprawdę nie pamiętam.
    Sorry

  464. Szanowna Pani redaktor i piszący komentarze widzę, że pominęliście „wyznanie” byłego posła Janasa, który przyznał się do zaniechania. Otóż pan poseł wszedł w posiadanie informacji o fałszowaniu dokumentów w niesławnym 36 pułku lotnictwa, podzielił się z tym między innym z byłem ministrem obrony Klichem i nic się nie stało. Żaden z wysokich urzędników państwowych nie kiwnął palcem, żeby natychmiast przerwać draństwo panów generałów (tych ministerialnych i prezydenckich). Szczerze mówiąc mnie działanie wojskowych nie dziwi, miałem okazję przyglądać się temu picowi podczas odsługiwania swoich dwóch lat. Okazało się też, że w tym słynnym rejestratorze dźwięku czarnej skrzynki nie była założona odpowiednia taśma (oryginalna pewnie komuś była potrzeba, to sobie zabrał). Przecież wystarczyło włączyć w kabinie lichy telefon komórkowy i zapisywać dźwięk, a nie trzeba by zatrudniać muzykologów do zgadywania treści zapisu. Niestety, do rządzenia dorwali się amatorzy, którym do pełnienia wysokich funkcji w państwie wystarczyło „spiskowanie” przeciw bezzębnej komunie. Część z nich została ukarana najwyższym wymiarem kary za swoją ignorancję, pychę i wiele innych fatalnych cech pojawiających się w głowach ludzi władzy.
    Pozdrawiam

  465. zezowaty
    20 kwietnia o godz. 23:05

    „Szef organizacji o największym budżecie na świecie” brzmi dość jednoznacznie.
    Choć pasowałoby to w sumie do szefów Pentagonu najbardziej.
    Bilion, to niezła sumka……

  466. mag
    20 kwietnia o godz. 12:54
    Nałęcz to taka cuchnąca gnida.

  467. ”Indoor prawdziwy
    Jak tam z Twoim poczuciem Humoru?”

    Poczucie Humoru pozostało jakie było. To żarty się skończyły 🙂

  468. Kiedy lancz
    Kiedy Min . Spraw Zagranicznych zaprosi pana Corneya na lancz by
    przeprosić go za występujące tu i ówdzie w Polsce wyrazy niezadowolenia z jego wypowiedzi.
    Mógłby go zapewnić że pocałujemy go w DDD – jeśli będzie posypana talkiem.
    ukłony

  469. mag
    W dokumentalnym filmie M. Scorsese „Shine a Light” (to o „The Rolling Stones”) owczesny prezydent Kwasniewski z malzonka jest przedstawiany Jaggerowi i spolce (koncert chyba w NY). Trzeba zobaczyc mine i ‚body language’ Kwacha…powiedziec zastraszony maly chlopczyk to za malo… Moze byl na ‚cyku’, w koncu slowianski prezydent.
    Ja wyjechany a wstyd bylo mi to ogladac jak cholera.

  470. Taki sobie dzień rano , jak zwykle górki Lasu Arkońskiego a po powrocie w skrzynce rozliczenie kosztów zużycia gazu za okres kwiecień 2014 – kwiecień 2015 .
    Kopertę otworzylem przy stole u mojego restauratora .Coś dużo ! ( niedopałata w rocznym rozliczeniu + istotnie wyższa składka cykliczna )
    Pojechalem , okazało sie że PGNiG dla ułatwienia życia klientom zaproponowało podanie aktualnego stanu telefonicznie via Poczta >Tak zrobiłem podziękowano mi za formę przekazu i ….powiekszono mi zużycie o niemal 800%
    Taka rzetelność spisywacza ,ponieważ nigdy nie robię awatur ,to pani w „okienku) była zaskoczona ,że z uśmiechem traktuje tą wpadkę ich specjalisty .
    Pisze o tym tylko dlatego ,ze to taka ilustracja Naszej bylejakości małej rzetelności w pracy _ Szkoda czasu mojego i pracownicy w „okienku” .
    Po drodze do tramwaju kupiłem ( dla testu ) nowy tygodnik ABC za 3 ,50 zl.
    To Szmatławiec przed wyborczy , niechce mi sie wierzyć , że adresowany do innych Polaków innych niż „Smoleńscy ” ) >Wypiepszyłem do śmietnika po 6 przystankach , gdzie wysiadlem .
    Po drodze widok wielkiego remontu Dworca PKP ( ale to nie to co Wrocław ) pojawiają się kontrowersje co do celowosci wydawnia ograniczonych kwot na ten nieciekawy architektonicznie budynek .
    Ogromiasty budynek Elewatora „EWA ” zbudowany w I Polowie XX wieku w porcie, oczyszaja jego powłoki zewnetrzne , podobnie jak wielki gmach Policji .Rozumiem ,ten ostatni przylega do architektury nowej białej Filcharmonii i niech będzie miał ładna cegiełke a”la budynki na Wałach Chrobrego .

    Jutro nasza Gospodyni będzie przesłuchiwała w TOKFM Magdalenę Ogórek – o tej porze będę na Ptasich Koncertach w Górkach Lasu.

  471. ‚To jezioro damy tutaj, a te niech sobie stoją w zieleni’

    https://www.youtube.com/watch?v=zo0yBhkTzPw

    Pozdrowienia

  472. @Haszszu
    Przeca to obciąża władze Inowrocławia najbardziej. A że Komorowski „dał się wkręcić”. Nie pierwszy i nie ostatni, niestety. Może po tym filmiku prace nad obwodnicą nabiorą tempa? Hy, hy.

  473. act (22-04- g.8:40)
    Nie widziałam tego dokumentu o Rolling Stones’ach, ale jeśli nawet Kwachu jakby przelękniony, wraz z małżonką, wydał ci się wieśniackim chłopaczkiem, no to co?! Czy prezydenty i inne VIP-y z najwyższych półek w wielkim mondzie, gdzie przebywasz, ciut od Polski dalej, to same wyluzowane gentlemany z kindersztubami do pięciu pokoleń wstecz?
    Różne wpadki i niezręczności zaliczają i to raczej z ciebie kompleksy słowiańskie wylazły, skoro tak o Kwachu piszesz.
    A był on, jak dotąd, prezydentem istotnie „wszystkich Polaków” i najmniej kontrowersyjnym, a to już wiele. Dobrze wpasowanym w ciasny gorset takiej prezydentury, jaką przewiduje Konstytucja skrojona naonczas przeciw Wałęsie, by w przyszłości uniknąć wodzów na tym urzędzie.
    Komorowski czuje bluesa, dlatego też jest niezły w roli żyrandolowego dla „wszystkich Polaków”. Natomiast „poległy” Lechu K. meldował się bratu i PIS-u, bił się o krzesła i bez sensu machał szabelką. Masakra.
    Na tle obecnych groteskowych kandydatur, Komor, choć pierdołowaty, wydaje się przynajmniej gwarantem jakiejś elementarnej normalności.
    I tak to, drogi act-cie, widzę

  474. Pierdołowata elementarna normalność
    Lepiej wyrazić naszych oczekiwań co do naszych polityków, w naszej siermiężnej, choć umęczonej, nie można wyrazić. Masz talent do zaskakujących bon motów, @mag.

  475. ”Na tle obecnych groteskowych kandydatur, Komor, choć pierdołowaty, wydaje się przynajmniej gwarantem jakiejś elementarnej normalności.”

    Na moje oko jest jednym z najbardziej groteskowych. Na dodatek się już wykazał (w Kijowie). Reszta jeszcze nie zdążyła.

  476. anumlik
    Wuala, silwuple!
    Indoorku
    Tu groteska goni groteskę. Warto się spierać, która bardziej groteskowa? Będziemy się, jak u Gombra, na miny siłować?
    Przepraszam, że potraktowałam panów, niejako, za jednym zamachem.
    Ale w tym samym temacie.

  477. Droga mag,
    doskonale rozumiem o czym mowisz, mowiac o potrzebie normalnosci i stabilizacji w swietle prezydenckich wyborow.
    Podzielilem sie pojedyncza impresja z filmu, ot co.
    A czy rodacy w kraju nie nabijali (nabijaja) sie sami z wiadomej choroby Kwasniewskiego? Im wolno, mnie nie?
    „Slowianskich”, czy „polskich kompleksow”, tych wyzbylem sie dawno.
    Co do zas „wielkiego mondu”, prosze daj spokoj mag. Nie do wielkiego swiata mnie ciagnelo tylko do wzglednej normalnosci, ale to inny temat.
    Pozdrawiam serdecznie

  478. mag
    Napisalem nieprawde: „kompleks polski” ciagle mam ale tylko w takim sensie jak go rozumial nieodzalowany Konwicki. Nigdy nie zapomne wrazenia, jakie na mnie „Kompleks polski” zrobil, gdy jako dwudziestokilku letni chlopak mialem szczescie te powiesc przeczytac po raz pierwszy. Mam ja nawet w tlumaczeniu na angielski, bo chcialem zobaczyc, jak tlumaczy sie nieprzetlumaczalny polski idiom (tak jezykowy, jak i kulturowy) na obcy jezyk.

  479. Nela.

    Dzieki, poslucham w wolnej chwili – jestem teraz w pracy.

  480. @act
    A ja właśnie wychodzę do parku z kijkami. Pogoda stuprocentowa 😀

  481. act
    Czytałam „Komleks Polski” też jako mlodzianka jeszcze w wydanym w drugim obiegu bodaj 1 numerze Zapisu. Przechowuję jak relikwię jaką.
    No to „Małą apokalipsę” też pewnie znasz. Od tej książki głównie, choć i wcześniej już we „Wniebowstąpieniu” Pałac Kultury, a również ten widziany z nyży Konwickiego na tyłach Nowego Świata, zaczął mnie fascynować i wręcz otoczyłam go jakimś chorym kultem. Dziś jakby stracił swój dwuznaczny, a nawet złowieszczy pazur. Znormalniał dzięki zegarom na wieży jak na londyńskim Big Benie , zmalał jakby zagubiony wśród najnowszych drapaczy chmur wokół .
    Czy dawno byłeś w Hajmacie i Warszawie, jeśli mogę spytać?
    Pozdrówka ciepłe ze stolycy (+18 przed południem).

  482. W Hajmacie czy Faterlandzie?

  483. Jaka przepiękna wiosna!
    I oczywiście pojawiają się fachowe porady; Co jeść, aby schudnąć?
    Przypominam doskonały, sprawdzony sposób Hanki Bielickiej; NŻD!
    Już tłumaczę; „Nie żryj dużo!”
    Tanio i skutecznie.
    Już wiosna kalendarzowa
    Niebawem będzie prawdziwa
    I tylko patrzeć, już tylko patrzeć
    Jak chłopcy zaczną podrywać!

    Mam nadzieję, że nie jest to tekst zakazany ustawowo.

  484. Nela
    Zależy kto jest spadkobiercą tego wierszyka. Czy on aby nie autorstwa Przybory? Jeśli tak, to chyba nie, bo jego dzieci, Marta i Kot są normalne, a wnuki, jeśli je posiadał, chyba też.

  485. Rachunek sumienia.
    Wezwano nas, Kraj , Polskę i całą populację do wyznania grzechów i kajania się za winy.
    Zrobił to człowiek z pierwszej dziesiątki ludzi administracji U S A – pan Corney.
    I słusznie.
    Jeśli jest się winnym to za winy odpowiadać trzeba .
    Więc najpierw sprawdzmy kwalifikacje prokuratora.
    – czy wysłał pan któregokolwiek z swych pracowników do Szyman by przeprowadził śledztwo w sprawie torturowania tam ludzi ?
    – czy winni lub może nie winni zostali przez jakiś sąd przesłuchani i osądzeni ?
    – czy przeciwko ludziom innych narodowości biorącym udział w tym przestępstwie został ogłoszony list gończy.-
    – kto ma płacić karę nałożoną na Polskę
    Podobno jest pan szefem do ścigania przestępców i zbrodniarzy – WIĘC CO PAN ZROBIŁ W TEJ SPRAWIE poza opluwaniem ?
    A teraz sięgnijmy do meritum sprawy.
    -Ludzkość rozwija się według pewnych reguł i prawidłowości odkrytych ot chociażby przez Darwina który to udowodnił że wszelka populacja więc w tym chyba i ludzka przystosowuje się do istniejących warunków w której jej żyć przyszło.
    Więc sięgnijmy do naszej wspólnej historii i postawmy kilka pytań.
    Jeżeli żydom tak żle było w Polsce , tak byli gnębieni i prześladowani to czemu na ziemi tych gnębicieli tak rozrosła się ludność izraelskiego pochodzenia.
    Czemu w miastach w tym i stolicy sięgała 30 % a w niektórych miastach dochodziła do 50%.
    Czemu niektóre zawody były zdominowane przez tą nację ?
    Czemu przypisać należy istnienie w Polsce specjalnych praw dla żydów – równoprawnych z prawami dla polaków a niekiedy bardziej im niż polakom sprzyjające ?
    Czy choćby teraz tematy uboju koszernego i sprawy z nim związane nie wskazują na obce ingerencje w prawo Polskie ?
    Jaki jeszcze inny kraj europejski dozwala na ubój koszerny ?
    Czy jest jeszcze inny kraj na świecie mający takie rozwiązania
    Jak to się stać mogło że przy odtwarzaniu Państwa Polskiego – żądano uznania języka żydowskiego za urzędowy – równoprawny z językiem polskim.
    Cała przyroda , flora fauna i ludzkość świadczy o jednym – życie jest tam gdzie znajduje możliwość trwania i rozwijania się.
    Ponoć przy wygnaniu z Raju powiedziano
    – IDŻCIE I CZYŃCIE SOBIE ZIEMIĘ PODDANĄ.
    Widocznie , żydzi tu w Polsce mieli sprzyjające sobie warunki skoro ciągnęli z Europy zachodniej na ziemie polskie.
    Widocznie ta ziemia i ludzie ją zamieszkujący sprzyjali przybyszom o obcych zwyczajach a nawet nie chcących nauczyć się języka miejscowego.
    Jak to skojarzyć z tym – WSZYSTKIM WIADOME JEST ŻE POLACY TO ŻYDOŻERCY.
    Jak to skojarzyc z tym że CAŁA POLSKA TO ZIEMIA ZAGŁADY I ANTYSEMITYZMU.
    Jak to skojarzyć z tym że POLSKA JEŚLI NIE ZAPŁACI MILIARDÓW TO BĘDZIE STALE UPOKARZANA.
    Kto wie może za posadzenie i podlewanie tych drzewek pamięci sadzonych w Izraelu
    przyjdzie nam jeszcze zapłacić rachunek – bo woda do ich podlewania jest droga.
    Tak jakoś cicho się zrobiło po stronie żydowsko – izraelskiej w tejże sprawie – nikt nie ma nic do powiedzenia.
    Pewnie nie mam racji bo przecież Naczelny Rabin powiedział :
    TAK TEGO ZOSTAWIĆ NIE MOŻNA – żydzi to mądry naród – więc trzeba zaczekać co należy rozumieć co oznaczają wyrazy TAK i TEGO wszak zostały wypowiedziane przez kogoś kto zna wartość słowa
    Czyżby wróciło do użytku powiedzenie o SZABES – GOJACH których się wzywa gdy są potrzebni? .
    Podobno , do rozstrzygnięcia satysfakcjonującego obie strony potrzebne sa :
    1 – dobra wola z obydwu stron
    2 – dialog
    W normalnym układzie obie strony korzystają z tych samych reguł i praw
    więc :
    – Wycieczki z Polski do Izraela niech również korzystają z osłony BOR z bronią długa.
    Nie słyszałem by komuś z Izraela wyrządzono krzywdę w Polsce natomiast polkę ostatnio w Izraelu zamordowano.
    – Wycieczki do Polski niech będą filmowane jak odgradza się je od jakby nie było polskich obywateli a filmy niech będa udostępniane .
    O takich głupstwach jak zakneblowanie Karskiego w U S A przez środowiska żydowskie głowy zawracał nikomu nie będę.
    ukłony

  486. @@NELA, mag
    Autorem zapodanej przez Nelę piosneczki jest Andrzej Szczepkowski, który prócz znakomitych ról spłodził także Joannę oraz sporą garść tekstów kabaretowych, tekstów piosenek oraz epitafiów. Najbardziej znane poświęcone zostało Janowi Alfredowi Szczepańskiemu, krytykowi teatralnemu, piszącemu prześmiewcze teksty pod pseudonimem „Jaszcz”. Szczepkowski „odwinął się” – za niepochlebną recenzję o nim – króciutkim:
    Tu leży Jaszcz. Przechodniu – naszcz!

    Ja „Już wiosną kalendarzową” witam od niepamiętnych czasów „Tę Która Przychodzi” co roku pierwszego dnia wiosny. Drę się wtedy się od rana jak jako głupi. Dzieci przywykły.

  487. Poprawka:
    Drę się wtedy od rana jak jaki głupi.
    (Idąc z duchem postulatu – między innymi @magowego – użyłem polskiego słowa „poprawka”, zamiast obrzydliwego na polskim blogu makaronizmu – „errata”.
    Powiedziałem! (to też zamiast „howk!”)

  488. zezowaty -12:25
    Zamiast długiej odpowiedzi, przytoczę krótki dowcip z lat młodości;
    Pastuszek zgubił gdziesik stadko owieczek, które był pasł i stoi teraz na wzgórku drąc się wniebogłosy; Gdzie moje owieczki???
    ***
    a echo mu na to… (tu opowiadający wymownie wzrusza ramionami…)
    Koniec dowcipu.
    Inny komentarz jakoś mi do głowy nie przychodzi, bo on chodzi za naszym panem prezydentem, premierem i panami ministrami a także dziennikarzami i komentatorami politycznymi.
    Ja ich już nie jestem w stanie traktować poważnie.
    Przepraszam…

  489. @anumlik
    Przyłożyłeś mi tą erratą , bo to ja nie tak dawno, na tym blogu użyłam tego nienawistnego wyrazu.
    Jako dobra koleżanka z ogólniaka postanowiłam się poprawić i z tego miejsca ogłaszam; nigdy więcej!
    Rzekłam.

    Jak ten Indianin z „Włóczęgów Północy” bodaj, choć na 100% nie ręczę, ale ta fraza utkwiła w mojej pamięci;
    Pies należy do mnie. Rzekłem.
    A może to było w „Łowcach wilków”???
    Albo – co gorsza „Winnetou”???
    Pamięć mam dobrą, ale krótką.

  490. anumlik
    No i popatrz, świetny aktor Szczepkowski, taki fajny gościu był (to „epitafium” dla Jaszcza – rewelka!0, a córci – skądinąd dobrej aktorce – całkiem odwaliło.
    Jak wzięła jeszcze w obronę Oko (tego od zdegenerowanego seksu), to mi wszystko opadło.

  491. Ciężkie jest życie artysty…

  492. @NELA
    A może to było w “Łowcach wilków”???
    To będzie u „Nocnych wilków”. Polsza prinadleżyt nam. Ja skazał – powie w imieniu Putina Aleksander Załdostanow. Dwie godziny temu portal niezależna pl ujawnił, co następuje:
    http://niezalezna.pl/66342-ujawniamy-nocne-wilki-rosyjska-fabryka-maszyn-do-zabijania

  493. http://www.latarnikwyborczy.pl/

    Mój wynik testu na zgodność poglądów z poglądami kandydatów;

    Magdalena Ogórek 77% jedyna kobieta

    Paweł Tanajno 73% nie wiem kto to jest
    Janusz Palikot 68%
    Paweł Kukiz 62%
    Adam Jarubas 59%
    Andrzej Duda 35%
    Marcin Kowalski 32% nie wiem kto to jest
    Jacek Wilk 30% nie wiem kto to jest
    Janusz Korwin Mikke 26%
    Bronisław Komorowski 23%
    Grzegorz Braun 22%

    Prawicowe media reżimowe z Gazetą Wyborczą na czele, mamią, wabią i nęcą aby głosować na Boronisława Komorowskiego gdyż ubrdali sobie, że musi on wygrać w pierwszej turze. Na 20 pytań przedmiotowego testu, znane są poglądy Bronisława Komorowskiego tylko w ośmiu sprawach, z których tylko jedna moja, jest zgodna poglądami pana Prezydenta. Innymi słowy, aby ulec reżimowemu uwodzeniu musiałbym sie zgodzić na gwałt intelektualny i moralny. Sorry! … wyobraźcie sobie pięść z wyciągniętym środkowym palcem.

    Pozdrowienia

  494. @anumlik
    Wypada jedynie wezwać cały naród do obrony wartości, niepodległości, Honoru, Boga i Ojczyzny!
    „Bagnet na broń!
    Trzeba krwi!”

    Czy aby dorobek Broniewskiego jest dozwolony do cytowania?
    Ja się kiedyś doigram.

  495. Sprawdziłam swoje preferencje w teście „latarnika”…
    Wyszło tak, jak sobie założyłam już dość dawno – pisałam o tym.
    Moim kandydatem okazał się Janusz Palikot.
    Słowo się rzekło…

  496. Szczupak

    Raz szczupak, nawrócony przez świętego
    – powiedzmy to otwarcie- Antoniego,
    Postanowił wykazać się moralnym czynem
    I został – patrzcie, patrzcie – wegetarianinem.

    Od tego czasu jadał on wyłącznie
    Morską trawę, morską róże i badylki morskie,
    Lecz- kurczę – od róży, trawy i badylka
    Wypływało mu okropnie – hm…- z tyłka.

    Całe jezioro zatruł- niech to diabli – w mig
    A zdechło ponad pięćset ryb,
    Lecz nasz Antoni: “świety!
    świety! świety” – wołał wniebowzięty.

    christian morgenstern
    z “pieśni spod szubienicy”
    spolszczył byk

  497. Wladyslaw Zawistowski

    Danzig, Januar

    Spät in der Nacht haben nur Huren und Apotheken Dienst
    im Angebot: Syphilis und Antibrechmittel
    das Meer hustet mit dem Wind in die leeren Strassen
    die Fußgängerstreifen verlieren ihren Sinn.

    Spät in der Nacht sind die rosa Fenster
    Muscheln der Liebe
    ihre Fensterscheiben spenden den erhitzten Stirnen Kühle
    und der Nachtwächter trägt seine Müdigkeit auf den Schultern
    und fehlender Schnee nimmt der Stadt den Sinn.

    Spät in der Nacht ist die Luft wie kalter Wodka
    und Pharmazeuten,
    Dichter der späten Nacht,
    erschrecken den Januar mit seiner Sauberkeit
    und zwei Kerle tragen einen Schrank
    durch Danzig
    und plötzlich gewinnt die Stadt
    ihren Sinn wieder im Knattern
    von tausend Weckern.

    zniemczyl byk

  498. Haszszu,
    dziękując za wskazówkę posdaję – mój wynik testu na zgodność poglądów z poglądami kandydatów (nałożony na Twój), to:

    Magdalena Ogórek 63% jedyna kobieta IV miejsce
    Paweł Tanajno 78% nie wiem kto to jest I miejsce
    Janusz Palikot 68% III
    Paweł Kukiz 70% II miejsce
    Adam Jarubas 60%
    Andrzej Duda 50%
    Marcin Kowalski 48% nie wiem kto to jest
    Jacek Wilk 70% nie wiem kto to jest
    Janusz Korwin Mikke 53%
    Bronisław Komorowski 23% ostatnie miejsce
    Grzegorz Braun 40%

  499. Ja przepraszam, że nie na temat, ale odjęło mi nie tylko mowę…
    Czeka nas wielka atrakcja – występy wiecznie młodych i wciąż na topie, atrakcyjnych artystów.
    Wrocławski stadion pewnie pęknie w szwach.
    Wystarczy popatrzeć na te gwiazdy!
    „Jezus Maria! Na pomoc!!!”
    http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/3834911,wroclaw-rodowicz-krawczyk-polomski-i-czerwone-gitary-wystapia-na-stadionie-miejskim,id,t.html

  500. @byk
    Powtarzam to wszystko jeszcze raz, smakując,
    na końcu języka gorycz i słodycz każdego słowa,
    w południowej ciszy rozgrzanego ogrodu,
    u fontanny, gdzie ptaki przylatują pić ze zdroju,
    przy stoliku nakrytym białym płótnem,
    w wiklinowych fotelach,
    w których siedzimy wygodnie – ja i mój jedyny uczeń
    Sebastian von Swissau z Lipawy, dziewiętnastolatek,
    który zmarł w moim pokoju na gruźlicę w roku 1911,
    do końca nic ze swego losu nie zrozumiawszy
    .
    (Władysław Zawistowski, „Sebastian von Swissau czyli śmierć w Sopocie”)

  501. @NELA, z godz. 19:22
    Jezus Maria! Na pomoc!!!
    Nikt Ci nie pomoże. Cierp sama obecność geriatrii na stadionie. Geriatria na blogach „Polityki” jest jeszcze do zniesienia, ale te siedemdziesięciolatki w świetle jupiterów!!!

  502. @anumliku
    Na dodatek te sztuczne cycki!
    Za dopłatą bym nie poszła!
    Na szczęście mam już bilet na czerwcowy spektakl na czerwcowe megawidowisko operowe na wodzie – pergola przed Halą Stulecia!
    Richard Wagner – Latający Holender.
    Mam nadzieję, że nie będzie padało, jak podczas Otella Verdiego na Wyspie Słodowej, kiedy to do cna przemokły cudne krynoliny i kapelusze… Jak oni to później ratowali, wolę nie myśleć.
    My choć parasolki rozwinęłyśmy.

  503. To tutaj odbędzie się spektakl.

  504. Nela, anumlik
    Starość potrafi być piękna, nawet estetycznie, na scenie i w filmie w stosownej roli. Vide 100-letnia dziś, wciąż o pięknej twarzy, ale nie po liftingach i biotoksie i raczej bez sztucznych cycków, Danuta Szaflarska. Film sprzed kilku zaledwie lat z nią w roli głównej „Pora umierać”, to rewelacja na miarę Oscara. Nawet nie wiem, czy ten film dostał jakieś nagrody. A ona wciąż gra.
    Oczywiście dinozaury piosenki, jak Krawczyk czy Rodowicz to przy niej szczeniaki, ale co innego grac siebie, być sobą z całym dobrodziejstwem inwentarza, a co innego robić za estradowca bez metryki, który ma tony tapety na gębie, wyszczerza śnieżnobiale implanty zębowe i podryguje jak w tańcu świętego Wita, mam nadzieję, bez zadyszki, bo nad kondycją to oni pewnie pracują, skoro jeszcze występują.
    Sama nie jestem młoda i raczej tolerancyjna dla niemłodych, a nie poddających sie upływowi czasu, ale jakoś mi to nie pasuje. Te występy we Wrocławiu.
    Jest w tym coś żenującego chyba dla obu stron. Jedna napina muskuly, a druga poklepuje i powiada, no, no, trudno uwierzyć, ale jeszcze, jeszcze…ho, ho!

  505. mag
    Szaflarska to miód, malina i szampan z bąbelkami… tu nie ma czego do czego porównywać

  506. Palikot w akcji;
    http://plock.gazeta.pl/plock/1,35710,17805218,Po_wizycie_Palikota__Proboszcz_oddal_sie_do_dyspozycji.html
    To podnosi jego wartość w kampanii wyborczej.
    Komu się uda go przeskoczyć? 😆

  507. Sądzę, że siedemdziesiątki będą zadowolone z kompletu publiczonści oraz z mnogości zgłaszanych próśb o ponowienie występu przez te i tych, dla których miejsc na widowni zabrakło.

    Ciekaw jestem czy ktoś z osób tu zaglądających, jest zorientowany w geriatrii i potrafii wyjaśnić popularność takich przedsięwzięć. Ludzie bez siwizny – chyba w znanym filmie – zostali poczęstowani wyznaniem herolda oczywistości wyrażającym przeświadczenie powszechne:

    Lubimy te piosenki, które znamy.

    A geriatryków nie lubimy, bo nie jesteśmy pewni czy to inna osoba, czy aby to nie jest nasze odbicie w lustrze.

    =========

    Po przezwyciężeniu analfabetyzmu 9/10 Polaków z czasów dwudziestolecia międzywojennego trzy zjawiska – między innymi – w Polsce antropologia kultury odnotowała:

    – powolna i wytrwała elekrtyfikacja (prawie nie ma w Polsce spalinówek na torach, a w krajach wcześniej cywilizowanych lokalne linie kolejowe – i nie tylko – są obsługiwane przez lokomotywy spalinowe);

    Poczytaj mi mamo! oraz krzyżówki i szarady;

    – wzmożenie kontroli słowa, w szczególności drukowanego.

    Siedemdziesiątkom z zakupionej kiążki wypadała zazwyczaj karteczka z nagłówkiem Errata oraz kolumnami: Jest: oraz Powinno być:

    Klasycznie rozumiane siedemdziątki i siedemdzisiątkowie niekiedy były i byli uczeni przez absolwentów klas szkół średnich i studiów akademickich humanistycznych, przez co rozumiało się obecność języka łacińskiego (i często greki) na liście przedmiotów nauczanych.

    I niektórzy z tych wiekowych rozróżniają szyk zdania języka obcego, odmienność rodzaju gramatycznego wyrazów zapożyczonych (jakiej płci gramatycznej jest angielski kruk raven, a jakiej angielska wilga oriole?) oraz liczba rzeczownika i sufiks nieżywotnego fiatu.

    Taki obciążony mentalnie meczącą starannością językową humanista podda errata wielu poprawkom, bo jedno erratum jest odwaleniem zadania sprawdzenia poprawności pisma.

    Na blogu En passant spotkałem się z krótkotrwałą próba (bo zaniechaną) dowiązania do procedury publikacji komentarzy nadążnej podprocedury poprawności pisma. Objawiającej się podkreśleniem na czerwonym wężkiem wyrazu Wolska. Nie miało to głębszego sensu, bo panuje tam maniera cytowania długich fragmentów tekstu angielskojęzycznego a nawet pisanego cyrlicą.

    A nawet dobra procedura związana z logogramem ABC nie nadąży z dekompozycją polszczyzny współczesnych emigranckich Latarników oraz z neologizmami polszczyzny tuziemców.

    Frustratom nie uda się nadążyć za spieszącym się zegarem Leszka Balcerowicza oraz okroić getta smoleńskiego do jednej ulicy.

    Polak z trudem przeprasza, jeszcze niechetniej dopuszcza do się, iż jest omylny i zbyt prosto i liniowo myśli, aby zrozumieć, że PolskęZbaw NIE korzysta z tego punktu usługowego:

    Krawiectwo, usługi krawieckie, szycie na miarę, poprawki krawieckie, przeróbki ubrań, szycie sukni, garniturów, kostiumów, krawiectwo dla sklepów odzieżowych oraz odbiorców instytucjonalnych, naprawy odzieży, szycie ciężkie, firany na miarę, szycie obrusów i artykułów dekoracyjnych.

    „Hexa” Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Handlowo-Usługowe Paweł Wawrzyniak
    Hexa
    tel. kom. 601 378 867

    ul. Wolska 37
    98-200 Sieradz
    woj. łódzkie

    ++++++++

    Leciała mucha do Zgierza …

    A przecież jednostka niczym, a szycie będzie trwało po naszej śmierci.

    ——-

    Na w.w. blogu tęskniący za @lizakiem nie rozumie nietrafionego odesłania pod niechlujnie podany adres miejsca w sieci www,
    bo mu nie wchodzi do głowy sięgnięcie do pomocy dedykowanych tępakom i sygnowanych memami sjp lub Kopaliński.

    Tak to jest jak ktoś nigdy nie widział takielunku i nie wie, że brat linki nie wchodzi, ani nie wychodzi, a tylko wiąże to z tamtym o ile jest starannie zawiązany.

    Złowiłem linka i zwróciłem go Jeziorakowi bo był niewymiarowy jak pierwiastek z dwóch.

    Wstało mi to w komentarz i chyba przejdzie mimo moderacji
    ( z lewej lub ponad):

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Errata

  508. @Staruszek na opak wywrócony – po co?
    Dobranoc

  509. Byłem przed laty na warszawskim koncercie Filharmoników Wiedeńskich.

    Przed pierwszymi taktami dzieł bardzo dawnych ( ci muzycy z zespołu będącego baaaardzo niemlodzieńczego – mającego ponad 200 lat – grali tylko starocie) poproszono o nieklaskanie między częściami cyklu sonatowego.

    Uczymy sie dopiero demokracji i światowe damy niech sięm nie spodziwają, aby Chochoł pomagał odpowiedzieć czego snob spodziewa się bohaterce mezaliansowego Wesela.

    Niech hetero nie wrzeszczą gdy, gdy wtryniają się na alejkę parkową przynależą LGBT.

    Poprawianie dzieła bożego zostawmy pierwszym naiwnym.

    Mienie za złe rapującemu, że nie nawiązuje w coverze do Pieśni wiosennej Jean’a Sibeliusa, bylo śmieszne ponad 40 lat temu. Dziś potyka się żałośnie o własną brodę.

  510. 999 999 wiersz, oder gedicht,

    zaczyna sie leniwie…
    tamaguczi wije sie lekko o oktawy,
    a harfa zawodzi w tle…
    fajnie,
    przed sushi-party
    pozostaje chyba tylko:
    stoicyzm
    gdy szawel szaleje
    ( wenn ich einmal reich wär´…),
    ale –gott sei dank – tylko na horyzoncie laptopa
    gdy banner tchibo ofiaruje chinskie majtki za bezcen

    czerwona gwardia w niebieskich krawatach
    na targach frankfurckich
    pokazuje nieskazitelne zeby
    (tygrys ich nigdy nie myje – cyt. mao)
    ile lat minelo jak jeden dzien
    ( ilu zabito na nasz rozkaz ?)
    teraz widze tylko
    chruszczyka i kadafiego w onz-cie
    na waszych ekranach
    dumni jak but w butonierce,
    zerrissene verfassung…

    co pozostaje
    z XX wieku?

    azteckie kilimki z napisem: apokalypse 2012?
    afganischer scharfrichter ständig klinge schärfend?
    dunst eisbein (fdj und -) und wiederaufführung von wombat geee..ee…thee…ee…
    ( – gretchenfrage)?
    cudownie nawroceni- wir sind papst- prosze pani, nie?
    literka A?
    he,he

    während in kongo die ersten atomraketenabschußrampen stationiert werden
    einigen wir uns auf ein kompromiss:

    hurra…
    wir schaffen die atomkraftwerke ab
    und werden vegetarier
    unter der kannibalen,
    nieprawda,
    szanowny czytelniku?

    X 2009

  511. mag
    Kocham Cie skrycie acz platonicznie, ale to miedzy nami, bo jeszcze pan Jerzy przyjedzie ‚down under’ i mnie zaciuka pewnego smetnego dnia.

    Czytalem, ale czy zrozumialem „Mala apokalipse” wtedy w ’79? Mialem dostep w Gdansku, studentem bedac mlodym i glupim, do tzw. bezdebitow.
    Odkrylem paryska ‚Kulture’, i ichni „Instytut Literacki”…..i zwariowalem do szczetu, nie zartuje. Po trzech tomach „Dziennikow”, „Trans-Atlantyku”, ‚Kosmosie’ Gombrowicza, po ‚Upadku’ Durrenmatta, swiat juz nie byl ten sam. Konwicki tez, rzecz jasna. Jak chcialo sie wtedy zyc, eh… Pamietasz Hlaski „Pieknych…”, Milosza ‚Zniewolony umysl’ i ‚Zdobycie wladzy’, by wymienic kilka.
    To, jak powiadasz, byli czasy.
    Unizony.

  512. mag
    Acha, w kraju nie bylem od 18 lat, wyjechany ja byl w ’86.
    Tesknota gorsza smierci.
    Czesc, narazie

  513. Fajna zabawa z tym Latarnikiem! Mnie wyszedł Palikot z Magdą Ogórek na drugim miejscu. Aż żal, że glosować nie będę.
    Ale ciekawe są odpowiedzi kandydatów na 19 pytanie – nikt się nie zgadza na podniesienie podatków najbogatszym…

  514. Ewa-Joanna
    Mnie wyszło identycznie podobnie, choć nie mam pojęcia, skąd autorzy testu wzięli informacje o poglądach Magdaleny O.
    Ona bowiem poza pozowanie do fotografii z różnymi spierniczałymi dziadkami, nie wypowiada się właściwie na żaden temat, poza hasłowymi monosylabami.

    Cieszę się,c że huragan, co znowu gdzieś blisko ciebie szalał, nic ci nie zrobił.

  515. Przepraszam za literówki, spieszę się i wychodzę.

  516. Po co mucha leciała do Zgierza? A Sieradz to gorszy?

    I po co toto żyje bez mojego pozwolenia i po co wchodzi na mój blog?

    http://asiadra.flog.pl/wpis/1856544/maskonur-w-sloneczku–a-u-mnie-pada-i-pada-i-mi-smutno-mozna-posluchac-piosenki

  517. Jest piątek ,nasza Gospodyni prowadzi poranek w TOKFM . W sprawie prezydenckich milcze ,bo być może nie będę miał w zasiegu skrzynki wyborczej.
    Pani Jannina z komentatorami od stycznia uprawia propagande Komorowską
    .Zobaczymy wyniki jeśli bedzie II runda to i tak BK nie ma mojego głosu – napewno też Duda .
    Jako skromny konsument mediów czekam na odważnego kto powie ….
    o Amerykanach jako sprawcach śmierci i tego BURDELU który toczy ” Arabską Wiosnę ” i wypływa na plaże Wloskie czy Greckie .To summa sumarum miliony ofiar i ich ” rzeka” płynie , a Polska wysyła narazie samolot w ramach Unijnej odpowiedzialności .
    W Kijowie JUESEJ wywołali Majdan po nosem Olimpiady w Soczi ,liczac na zaskoczenie .Nie zaskoczyli, Moskwa i Waszyngton śledzą sie doskonalne ,
    Dzis , ich premier Arszenik Jaseniuk w wywiadzie do włoskiej ” LA Republika ” krzyczy My ratujemy Europe , tam na Ukrainie .Beszczelny żebrak ,podobnie jak Proschenko .ONI tam gospodarczo nic nie robią , a ich spazmy ,że oni tam bronia Europy jest smieszne,tragikomiczne
    Pytanie czy polska da sie zwariować ?,ALEŻ Tak ,wydamy miliardy z marnego budżetu na zakupy – dziś nie wiadomo czy bedą skuteczne bo nie ma gotowych ani stesowanych (gen .Skrzypczak powiada te dostepne dzis Patriotty to szrot ) – GŁUPIA GEŚ ta Polska .

  518. Wczoraj nasza gospodyni miała zaplanowany wywiad z kandydatką Ogórek. Wywiad się nie odbył, gdyż kandydatka nie przyszła do studia. Tak po prostu. Ach!!!
    To „Ach!” w jej wykonaniu po prostu boskie ❗

  519. Waldemarze,
    te helikoptery to tez nie za bardzo się nadają ponieważ nie posiadają systemu osłony własnej a oznacza to, że pojedynczy żołnierz wyposażony w taką rurkę metr-cośtam o nazwie „Strieła-2” (na podczerwień i sprzed pół wieku), z łatwością taki wiatrak zestrzeli, że nie wspomnę o jakimś „Stinger’ze” (dostarczanym przez USA talibom podczas ich wojny z ZSRS) czy polskim „Gromie”. Ten helikopter, to zabawka dla harcerzy bawiących się w wojnę, niestety, a nie sprzęt do walki.
    Pozdrawiam

  520. http://worldhappiness.report/wp-content/uploads/sites/2/2015/04/WHR15.pdf

    Wedle doktryny platformizmu, która jest myślą przewodnia kampanii wyborczej pana Prezydenta, w Polsce jest dobrze i w zasadzie Polska jest krajem szczęśliwym. Wedle doktryny pisizmu, która jest podstawą kampanii wyborczej pana Andrzeja Dudy, w Polsce jest źle i w zasadzie Polska jest krajem tak nieszczęśliwym, że tylko gdzieś na szarym końcu. Ukazały się wyniki zestawienia World Happiness Index za rok 2015, opracowanego przez ONZ. Polska w tym zestawieniu zajmuje 60 miejsce na 158 państw … łobuzy nie uzgodniły tego ze sztabami wyborczymi pana Prezydenta i pana Andrzeja Dudy.

    Jaka jest pierwsza dziesiątka? … istny koszmar … koszmar Balcerowicza, Bochniarz i innych Mordasewiczów oraz redaktora Gadomskiego z Gazety Wyborczej wraz z redakcją razem i z osobna. Jest tam; Szwajcaria, Dania, Norwegia, Finlandia, Szwecja, Islandia, Kanada, Holandia, Nowa Zelandia i Australia … Skandynawia w komplecie oraz skandynawopodobni poza Szwajcarią. A wedle wymienionych oni powinni być najnieszczęśliwsi na świecie, tak gdzieś w okolicach Togo czyli w ostatniej dziesiątce. Jeszcze kilka takich rankingów i Balcerowicz z akolitami wpadną depresje … a co zrobi Platforma? … to co zwykle … nic.

    Szanowna ‚NELA’. linkowany przez Ciebie wywiad z Pawłem Kukizem przeczytałem, zresztą nie pierwszy i myślę, że nie ostatni. Paweł Kukiz od zawsze twierdzi, że jedynym środkiem zaradczym na wszelakie bolączki jest wprowadzenie JOW – ów, przy czym argumentacja, którą się posługuje jest … powiedzmy naiwna i całkowicie oderwana od rzeczywistości. Wie, że gdzieś dzwoni ale nie wie w którym kościele. JOW-y to jest początek demokracji, jest to system historyczny i obecnie całkowicie anachroniczny. Z tego sytemu wyborczego praktycznie zrezygnowano i pozostał on jeszcze w kilku skansenach co można określić jako lokalną osobliwość i są to; Wielka Brytania, Francja i Stany Zjednoczone, nie licząc ordynacji mieszanych, które mają jeszcze jakiś sens. Lista zarzutów do systemu JOW – ów jest długa, lecz zasadniczy polega na tym, że wybór w jednomandatowych okręgach wyborczych neguje sens kolegialności a w końcu wybiera się instytucje kolegialne. W Polsce w ten sposób wybieramy senat i skutek jest taki, że przypomina on ZOO, w którym są same hipopotamy i nosorożce oraz jedna żyrafa.

    Pozdrowienia.

  521. Walczymy o śmiercionośną broń, a nie myślimy o prostych rozwiązaniach!

    Gdy słyszę o miliardach wydawanych na różne rodzaje broni, to mnie ogarnia pusty śmiech z powodu takiego marnotrawstwa. Po co takie drogie urządzenia do zabicia wroga, jeśli media dostarczają państwu systematycznie bumerangi, które są niezniszczalne i mogą być użyte do zabicia wroga nieskończoną liczbę razy. Trzeba tylko wysłać kilku ochotników do Australii, aby ich Aborygeni przeszkolili.
    Takim klasycznym bumerangiem są „polskie obozy koncentracyjne”. Ten bumerang wlatuje ścieżkami medialnymi do Polski tak często, że wykorzystałem go nawet w mej twórczości blogowej. Wywołuje natychmiast falę oburzenia „znieważonych” patriotów i wrzask o intensyfikację działań prokuratorskich. Otóż mogę wszystkim obrażonym oznajmić, że nie są pierwszymi, którzy próbowali uciszyć rzucających tym bumerangiem środkami, dostępnymi demokratycznemu państwu. Wytaczano procesy ludziom, których wynik był oczywisty, gdy w sądach odkłamano historię, fałszowaną notorycznie przez „Kalich”, których morale jest takie jak u pewnego miłego towarzysza polskiego bohatera młodocianego, którego dzieje opisał jeden z najznakomitszych polskich fałszerzy historii, co mu nawet przyniosło nagrodę Nobla. Mam wrażenie, ze ta nagroda nie była za samo fałszowanie historii, ale za piękno tego fałszowania, które krzepiło serce faktycznie zniewolonych wtedy Polaków.

    Obecnie nie ma takiej potrzeby, bo tylko 30% Polaków prosi jakiegoś Pana, aby im wrócił ojczyznę wolną, którą widocznie kiedyś ten Pan Polakom zabrał. Jako naiwny czytelnik dzieł historycznych domniemywam, że te modły o zwrócenie czegoś tam, są skierowane do dawno nie żyjących władców Austrii, Prus i Rosji, którzy się do braku wolnej ojczyzny przyczynili, choć nie w największym stopniu, bo główni winowajcy to szlachta polska, która swój prywatny interes ceniła wyżej niż dobro ojczyzny. A może są znane przypadki takiej moralności u naszej obecnej „elyty”?

    Oto news z bliżej mi nieznanej części Polski – dawnych Prus Wschodnich.

    23 kwietnia 2015, 19:22

    ***„Polskie obozy koncentracyjne” w audycji mniejszości niemieckiej

    Audycja mniejszości niemieckiej została zdjęta z anteny Radia Olsztyn po tym, jak padły w niej słowa o „polskich obozach koncentracyjnych”. Radio wyemituje przeprosiny za te słowa i nada cykl audycji historycznych – poinformował szef rady programowej rozgłośni.
    Przewodniczący rady programowej publicznego Radia Olsztyn Ireneusz Iwański poinformował, że audycja w języku niemieckim znika z anteny. W czwartek w trybie pilnym zebrała się rada programowa rozgłośni, ponieważ w niedzielnej audycji dla mniejszości niemieckiej kilkakrotnie padło sformułowanie „polskie obozy koncentracyjne”.***

    Aby było śmieszniej, to tekst na portalu był w tym miejscu dzielony i wtrącono żałosny pomysł kandydata patriotów na urząd prezydenta:

    ***Duda oczekuje przeprosin od USA. „Haniebne zakłamywanie historii”

    O sprawie poinformowano już Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, poprosiliśmy też o tłumaczenia wszystkich audycji niemieckich nadawanych w tym roku – powiedział Iwański. Dodał, że rozgłośnia wyemituje też przeprosiny za to sformułowanie.***

    Znowu kłania się i to nisko moralność Kalego: Jeśli Polska fałszuje historię, to jest to dobry uczynek, jeśli ktoś inny, to jest to przestępstwo. Były propozycje przedstawicieli „crème de la crème” elity polskiej w sejmie, aby zdymisjonować szefa FBI, nawet mylono go z szefem CIA, który powinien mieć pojęcie, gdzie się na mapie sztabowej znajdują Polska i Węgry, a szef FBI nie powinien mylić stanu Nowy York z miastem NY, a co jeszcze gorzej, miasta Waszyngton ze stanem o tej samej nazwie, albo odróżniać Ohio od Utah, czego przeciętny Polak nie potrafi… i nie musi!
    W dalszym ciągu artykułu jest podtytuł i króciutka informacja o co w nim chodzi:

    ***”Koniec chowania się”

    Sformułowanie „polskie obozy koncentracyjne” kilkakrotnie padło w Radiu Olsztyn w minioną niedzielę po godz. 20 w audycji dla mniejszości niemieckiej (audycja prowadzona była po polsku i niemiecku) w czasie wywiadu z autorem filmu „Polskie obozy koncentracyjne” Pawłem Siegerem (dokument „Polskie obozy koncentracyjne” poświęcony jest ofiarom represji komunistycznych i obozom, które powstawały na terenie Śląska od końca II wojny światowej). Ale nie tylko to sformułowanie oburzyło radę programową radia. W wywiadzie Sieger mówił m.in. o Prusach Wschodnich i ich historii.***

    Tak się składa, że ja o sprawach śląskich wiem wystarczająco i mogę podać przykłady osób krewnych lub znajomych, którzy doznali przyjemności humanitarnego traktowania w „polskich obozach koncentracyjnych” po tzw. wyzwoleniu tych obozów przez Armię Czerwoną i polską u tzw. boku.. Prawdopodobnie wszystkie poniemieckie obozy koncentracyjne (plus nieco dorobionych ad hoc) działały znakomicie długo po wojnie, a przecież trzeba było je jakoś nazwać!!!
    „Ośrodki wczasowe” trochę głupio, „Obozy Pracy”, w których są m. in. niemowlęta i starcy też nie wypada, więc jak nazwać miejsce, gdzie „opiekunowie” (broń Boże użyć określenia „oprawcy” dla zasłużonych obywateli polskiego państwa) zgromadzonych w ciągu pół roku doprowadzili do śmierci kilka tysięcy ludzi, a epidemii nie było – czym się tłumaczy zgony radzieckich jeńców po I wojnie. Nie wiem, dlaczego potomkowie tych „zmarłych” Ruskich w to nie wierzą. Polska nie fałszuje podobno historii!

    Wracając do „naszych baranów” – nie były to niemieckie obozy, bo na terenie Polski i zarządzane przez Polaków – nie tylko przez Rosjan!!! W dokumencie o utworzeniu obozu dla niemieckiej ludności cywilnej, którą polskie państwo postanowiło przesiedlić za Odrę i Nysę, tzn. w Łambinowicach, jest jasne i jednoznaczne sformułowanie „obóz koncentracyjny”, to nie wymysł obecnych dziennikarzy, którzy być może mylą niemieckie obozy podczas wojny z polskimi obozami – po wojnie! Uprzejmie proszę nie fałszować historii i przyznać się do tego co było i nie udawać posiadania czystego kitla. Tysiące zakatowanych przez polskich oprawców ludzie mogłyby powstać z prochów i oskarżać – wystarczą ekshumacje. Skoro wydarto niepotrzebnie Sikorskiego z grobu, dlaczego nie tysiące ciał w Łambinowicach???.

    Tak BTW nie katowano i mordowano tylko Niemców, nawet nie wspomnę ŚLĄZAKÓW, bo oprawcy nie rozróżniali powstańców, którzy walczyli o polskość Śląska i ich potomków, od „zakamuflowanej opcji niemieckiej”. Ucierpieli nawet tacy, jak mój ojciec, który z powodu braku polskich szkół na naszym terenie, nauczył się sam czytać i pisać po polsku, na przełomie XIX i XX wieku. Uczył się z elementarza, który i mnie pomógł po roku 1945, gdy próbowałem opanować mój drugi język ojczysty.
    Ten sam los spotkał „przyzwoitych” Polaków, do których nowa władza nie miała zaufania. Opowiadała mi niedawno moja rówieśniczka, że wraz z matką wylądowała w obozie „Zgoda” (taka przemiła nazwa) w Świętochłowicach, i na jej oczach zgwałcono i zamordowano jej matkę w ramach radosnego przywitania przed procesem reedukacji. Matki nie wypadało już poddać tej reedukacji (byłaby mało skuteczna), ale córkę można było wychować na polską patriotkę. Może dlatego wyemigrowała, gdy dorosła?

    Komendant obozu zapewnił przyjętych „pod opiekę”, że jego metody wychowawcze będą znacznie ostrzejsze niż poprzednich władców tego obozu. Słowa dotrzymał i na bazie poniemieckiej infrastruktury wykazał kunszt w swoim zawodzie „opiekuna” i w ciągu pół roku liczba zakatowanych przekroczyła znacznie „ubytki” z okresu kilku lat wojny. Polak potrafi!! Nawet umowna jarmułka mu w tym nie przeszkadzała.

    Dalszy ciąg rozważań dotyczyła Prus Wschodnich i mnie już nie interesuje, nawet wszystkich subtelności historycznych nie zrozumiałem. Z faktu, że dla „równowagi” zaproszono IPN oraz polskich historyków i oni będą mówili o powojennych obozach, wyciągam wniosek, że prawda absolutna – nie Tisznerowska – zatriumfuje na Warmii i Mazurach (może nie u mieszkańców, ale w mediach na pewno). Proszę zwrócić uwagę na taki drobiazg, ale symptomatyczny – redaktor nie użył słowa „polskie”, tylko „powojenne”. Na szczęście nie przypisał tych obozów innym narodom lub państwom.
    Dobrze, że to nie były jednak „polskie” obozy, bo byłoby mi przykro, bo przecież wiem, że polskich obozów powojennych nie było i nie mogło być przy tak szlachetnym narodzie. No, może te tysiące „opiekunów” to nie byli Polacy, tylko legia cudzoziemska? To piękne zadanie dla IPN. Brać CIF i wybielać !Wprawdzie oprawcy mojego ojca wyglądali normalnie, jak inni Polacy, mówili i klęli po polsku, do spodni nie pozwalali zaglądać, więc nie mógł zidentyfikować ani narodowości ani religii, więc , naiwny, myślał, ze to byli Polacy. Na pewno się pomylił!

    **Sprawa dla prokuratury?
    Bojarowicz podkreślił , że wyemitowanie „niefortunnego i nieprzemyślanego kompletnie wywiadu” to efekt niedopatrzenia. – Może zabrakło rozwagi, na pewno autorowi zabrakło doświadczenia – przyznał i dodał, że dla równowagi w piątek rano na antenie Radia Olsztyn zostanie wyemitowana audycja z udziałem szefa regionalnego IPN i przedstawiciela mniejszości niemieckiej, zaś w niedzielę wieczorem o powojennych obozach będą mówili polscy historycy.***

    Podobało mi się bardzo tłumaczenie redakcji:

    ***- Błędem było to, że coś takiego poszło na antenie. Materiał zrobił nasz współpracownik, który jest Niemcem mieszkającym w Polsce od kilku lat. Może on tego do końca nie zrozumiał, nie zorientował się, że były to kontrowersyjne treści. Pewnie obywatel Polski by czegoś takiego na antenę nie puścił – powiedział Hoch. ***

    Ma rację redakcja – Polak nigdy nie przyznałby się do żadnej zbrodni. Był przecież karmiony tym powszechnie znanym humanitaryzmem radzieckich żołnierzy, no i polskich, choćby z „Czterech pancernych i Szarika”, gdzie Gustliki nawet nie zabili drania, który zastrzelił sympatycznego radzieckiego sapera, choć uratował niemieckie miasto. Gdy to widziałem, to prawie popłynęły mi łzy ze wzruszenia (ja bym go zastrzelił na miejscu – Gustliki nawet go nie skatowali!).
    Nie zmieni tego fakt, że sobie przypomniałem drobiazg, gdy kuzyn niezbyt sprawnie pędził zarekwirowane krowy, to spotkał się z brakiem aprobaty żołnierza wyzwalającego – z tej krowy – i gwałcącego troszeczkę ciotkę. Była długo wdową i może doceniła wysiłki żołdaka w dziedzinie darmowego seksu? Kuzyn niestety nie przeżył niezadowolenia z usługi, szlachetny wyzwoliciel był niestety uzbrojony i nie musiał się rozliczyć ze zużycia amunicji. Jak to na wojnie!

    Pod artykułem spotkałem na razie 26 komentarzy. Cały przegląd rozsądku i idiotyzmów, nienawiści itp. .
    Większość mówi sama za siebie – niektóre skomentuję (kursywą).

    Komentarze:

    a wojnę wywołał Franek Dolas
    To oczywista oczywistość – sam widziałem!

    Oni chyba robią to specjalnie mając na myśli, że są to obozy na terenie Polski. Dziwne jest jednak z psychologicznego punktu widzenia to wyparcie (winy) z akcentowaniem słowa „Polskie” obozy.

    Istnieje wielka różnica pomiędzy obozem koncentracyjnym, a obozem zagłady. Po wojnie były w Polsce obozy koncentracyjne. Nawet Auschwitz był do tego celu (nie wiem tylko, jak długo) wykorzystywany.

    Nie mogę juz słuchać tych kłamliwych szwabów. Mam wrażenie że nieważne ile pokoleń minie to i tak to w genach zostaje. :/ I jak tu mówić „Swoje wycierpieliśmy, za dziadków płacić dzieci nie powinny”. Ale po takich akcjach to jak najbardziej powinno się piętnować i przypominać, wytykajac palcem „Wasz naród wybrał, wy mordowaliście!”

    Za chwilę okaże się że Hitler wkroczył do Polski ratować Żydów .
    Kto wie? Niemcy też umieją fałszować historię, a Turcy jeszcze lepiej. Wypierają się wymordowania 1.5 miliona Ormian.

    Wiem ze Polakom takie biale plamy nie na rekie ale taka jest prawda i tego sie nie da ukryc chcieliscie demokracji to ja macie.

    nie rozumiem „afery”, przecież mieliśmy polskie obozy dla Niemców po wojnie. Nawet paru zamęczyliśmy w nich.
    Satyra w kraju nie zginęła! Myślę o wyrazie „paru”!

    czy ktoś w koncu wytoczy przykładowy proces takim politycznym i mniejszosciowym chamom i ukarze ich przykładnie? to moze w koncu to sie skonczy
    Był taki ktoś, oskarżył i haniebnie przegrał proces, choć pewnie sędziowie zgrzytali zębami, ale fakty nie są tak łatwe do wymazywania z historii i to polscy historycy byli ekspertami.

    hallo dr. Dreyfus,
    nie bądź taki szybki w wytaczniu procesów. Może się odkryć wstydliwa karta powojennej polskiej historii. Podam tylko dla przypomnienia albo też dla przyswojenia wiedzy takie hasła jak obóz konzentracyjny w Świętochłowicach, w Łambinowicacach, które funkcjonowały po 1945 na tzw. ziemiach pozyskanych, a dowodzonych

    Nie dziwię się tej decyzji radia, natomiast dziwię się opieszałości prokuratury.
    Prokuratura dobrze wie ze w Polsce takie obozy istnialy tego sie nie da ukryc w dzisiejszej demokracji.

    W krotce będą pisać ze to Polacy napadli na Niemcy i wywołali II wojnę światowa??Jaki rzad taka polityka zagraniczna??
    Zdziwiłbyś się kolego, gdybyś poczytał o zamiarach Piłsudzkiego wobec Niemiec. Nie tylko Litwa i Ukraina czy Zaolzie mu się marzyły. To ostatnie nawet w porozumieniu z Hitlerem.

  522. @Antonius
    „Wracając do “naszych baranów” – nie były to niemieckie obozy, bo na terenie Polski i zarządzane przez Polaków – nie tylko przez Rosjan!!! W dokumencie o utworzeniu obozu dla niemieckiej ludności cywilnej, którą polskie państwo postanowiło przesiedlić za Odrę i Nysę”

    Legalny polski rząd to był wówczas w Londynie, piszesz o działaniach władz nadanych przez Wielkiego Brata. To tak na marginesie.

  523. Haszszu – 13:21
    Dzięki za komentarz do wywiadu z Kukizem. Nie jestem mocna w znajomości różnych systemów wybierania posłów i senatorów, jednak te JOW-y nie wydają mi się dobrym rozwiązaniem – staje mi przed oczami senator Stokłosa i od razu włącza mi się alarm.
    Obecnie obowiązujące prawo toleruje jednak takie wynaturzenia, że jego zmiana jest po prostu niezbędna.
    Nie powinno być tak, że poseł w trakcie sprawowania mandatu zmienia barwy partyjne i zasila partię konkurencyjną nie tracąc mandatu. Przecież nie został posłem wybranym przez zwolenników partii, do której sobie przeszedł, bo mu się opłaciło.
    Klub Palikota to już po prostu skrajna degeneracja, przykład fatalnego działania obowiązującego prawa.
    Taki poseł powinien automatycznie tracić mandat, oddając go kolejnemu kandydatowi z listy partii, która mu ten mandat zapewniła.
    Uważam też, że poseł w sejmie nie powinien zasiadać dożywotnio, przez nieskończoną ilość kadencji.
    Może wiek emerytalny mógłby określać jakieś granice tego zasiadania? Nie mam pomysłu, jak to można przeprowadzić, ale uważam, że to po prostu niemoralne, aby takie marabuty, jakie widzimy dziś w sejmowych ławach dożywały tam do kresu życia.
    Poseł powinien się po upływie kadencji rozliczać z wyborcami, pokazać własny dorobek, aby wyborcy mogli z czystym sumieniem głosować na konkretnego kandydata i wiedzieć, że wygra ten, kto zbierze odpowiednią ilość głosów, nie ten z numerem 1 na liście.
    W tej sprawie chyba trzeba by było przeprowadzić referendum, bo trudno uwierzyć, że posłowie coś takiego by dopuścili do pierwszego czytania.
    Może właśnie prezydent mógłby takie referendum zarządzić?

  524. Antonius
    23 kwietnia godz 13:21 ;
    Wczoraj ,posiłkując sie info .na stronie „Dziennika Zachodniego ” na blogu Daniela Passenta zamieściłem informację o otwarciu wystawy „TRAGEDIA GÓRNOŚLASKA ” w budynku sejmu RP z udziałem marszałka R.Sikorskiego .
    Informacja podstawowa , w wyniku działań Sowieckiej armi i Komunistycznej Polski -w 500 obozach na terenie Polski od stycznia 1945 „przewinęlo sie ” 200-250 tysiecy Ślazakow . Tak , liczba 500 to liczba udokumetowana .
    Napisałem o tym ,ponieważ zasadnie przewidywałem ,iż polskie warszawskie media zignoruja ten fakt .Zignorowali .!!
    Zamiarem organizatrów m.in posłanka PO Pietraszewska ,europoseł Marek Plura i poseł niemieckiej mniejszości ( nie pamietam nazwiska ) i inni— jest i ma być liwidacja Białych plam w histori Śląsko -Polskiej i w finale pojednanie autentyczne .
    Napisałem u Passenta , iż nie wierze w usuwanie tych białych plam ,ponieważ elitom polskim łatwej przyjdzie pojednanie Polsko – Ukrainskie niż Polsko-Ślaskie .Pojednanie w sensie usuniecia bialych plam wobec Ślazakow? > E tam , nie ,, nawet wyników spisu Powszechnego z 2011 roku nie uznają ,np: mnie niema ! a jestem . ponad 800 tysiecy deklaracji narodowej ślaskiej przynależnosci wyparowalo -nie mają znaczenia .
    Na tym spotkaniu w Sejmie była kobieta,która jako dziecko zostala uratowana z Łambinowic .
    Na tym spotkaniu wystepował też prof Ryszard Kaczmarek U.Katowice jeden z trzech głownych reaktorów wielkiego dzieła ( wydanie 2011) Historia Górnego Ślaska ) pozostali to prof.prof.Dan Gawrecki U.Opawa i Joachim Bahleke U .Stuttgard . Myśl przewodnia , to Górny Ślask -region w Srodku Europy w którym na przestrzeni wieków obserwować można wymianę kultury ,wiedzy i idei miedzy Zachodem a Wschodem kontynentu .
    Niedawno premier Kopacz odwiedziła cmentarz w Boloni . Tam spoczywa 1427 polskich żolnierzy IIKorpusu .Mogła nie wiedzieć że 176 to Ślazacy .Po II wojnie na stacji Kedzierzyn – Koźle ewakowało sie do Polski 12.000 Ślązaków byłych żolnierzy II korpusu Gen. Andresa . Oczywiscie wczesniej byli żołnierzmi Werhmachtu .Ilu z nich trafilo potem do Polskich obozow ?! To sa też te PLAMY .
    W niedziele minie 70 lat od zdobycia Stettina przez Sowietow i zaczęła sie polska historia miasta . Premier Ewa Kopacz oczywiscie nie złoży kwiatów na Cmentarzu w Siekierkach nad Odra ,bo tych 1975 żolnierzy ( wtym 332 bezimiennych )nie dali jak ci z Boloni dali Wolność zdaniem pani premier EWY .
    Oczywiscie też 2 maja prezydent Komorowski celbrujac ustawowe swięto Flagi nie wspomni nawet , że 70 lat temu to Polscy żołnierze wspieli sie na kolumne Zwyciestwa w Berlinie i załopotała choragiew Biało -Czerwona .
    .Spektakularny moment histori jakiego Polska nie miała w II wojnie ,ale to nie Ci. co trza .Nakopac takim do Dupy .
    Nieszanujecie dalej prawdziwej historii to ….jak ten Zabłocki na mydle .
    Ps .
    Kiedy dziś z moim przyjacilem ( On Ur. w Warszawie ) w Caffe Lwowska vis avic Pomnika wdzięczności przy pl. Żołnierza popatrzyliśmy na ten slup to za BOGA trudno uwierzyc , ze ten obelisk (prosty , z herbami dziś polskich i datami wyzwolenia – miast na północy i zachodzie ) może stanowić ochote zburzenia, bo tam jest też przylepiona sylwetka sołdata i żołnierza w czapce .

  525. ‚fidelio’
    24 kwietnia o godz. 15:11
    Cyt.
    ‚Legalny polski rząd to był wówczas w Londynie, piszesz o działaniach władz nadanych przez Wielkiego Brata. To tak na marginesie.

    6 lipca 1945 roku Wielka Brytania i Stany Zjednoczone wycofały uznanie dyplomatyczne Rządu RP na uchodźstwie, uznając jednocześnie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej co spełniało ustalenia Konferencja jałtańska z lutego 1945 roku. W tym momencie Rząd RP na uchodźstwie stał się tak zwanym rządem, inaczej towarzystwem kawiarnianym wzajemnej adoracji. To tak przy sposobności.

    W tym co napisał ‚Antonius’ jest, niestety bardzo dużo gorzkiej prawdy, tyle, że oczekiwania szanownego ‚Antoninusa’, że zajmie się tym problemem IPN, to są … powiedzmy pobożne życzenia. IPN nie jest od tego. IPN jest od ścigania milicjantów, którzy mieli pecha przyłożyć pałą obecnym prominentom polityki oraz udowadnianie, że czarne to białe albo odwrotnie.

    Pozdrowienia.

  526. @Haszczu
    „6 lipca 1945 roku Wielka Brytania i Stany Zjednoczone wycofały uznanie dyplomatyczne Rządu RP na uchodźstwie, uznając jednocześnie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej co spełniało ustalenia Konferencja jałtańska z lutego 1945 roku. W tym momencie Rząd RP na uchodźstwie stał się tak zwanym rządem, inaczej towarzystwem kawiarnianym wzajemnej adoracji. To tak przy sposobności.”

    Uśmiałem się 🙂
    Czyli jak USA i UK uznają za polski rząd @fidelio i @Haszczu to rozumiem, że możemy iść zajmować budynki rządowe 🙂 ?

    Genialne! 🙂

  527. Szanowny ‚fidelio’ uznanie innych państw jest podstawowym warunkiem posiadania praw i obowiązków miedzynarodowych oraz zaciągania zobowiązań międzynarodowych co za tym idzie nabycia atrybutu ‚ius standi’, czyli odpowiedzialności wobec prawa międzynarodowego. To co opisywał kolega ‚Antninus’ nakłada na państwo polskie odpowiedzialność i obowiązki wynikające właśnie z atrybut ‚ius standi’, jednego z atrybutów podmiotowości.
    W sprawach zajmowania budynków rzadowych możesz liczyć na moje sympatyczne zainteresowanie …. liczę na wczesniejszą informację, chętnie obejrzę, w fotelu, przy trunkach i zakąsce.

    Dzisiaj MSZ odmówiło wjazdu do Polski klubowi motocyklowemu ‚Nocne Wilki’. Cytuje uzasadnienie MSZ;

    ‚Resort wyjaśnia, że podstawą do podjęcia takiej decyzji był brak niezbędnych, precyzyjnych informacji dotyczących harmonogramu pobytu grupy w Polsce, dokładnych tras przejazdów oraz wskazania miejsc noclegów członków klubu. Dane te by