Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

6.10.2006
piątek

Mieszanka weekendowa, ale nie wybuchowa

6 października 2006, piątek,

Co się stanie w sobotę, w trakcie licznych manifestacji w Warszawie? Mam nadzieję, że nie stanie się nic i trochę nie rozumiem tej atmosfery podniecenia. Prawda, podziały polityczne pogłębiły się, ludzie skaczą sobie do oczu, jest czas politycznego przesilenia, może bardziej zresztą widoczny w mediach niż wśród polityków. Mam bowiem wrażenie, że politycy już pogodzili się z tym, że wyborów na razie nie będzie, że PiS jakąś tam większość skleci, a przynajmniej na kilka miesięcy uzyska neutralność, choćby ze strony PSL.

Ludowcom – wbrew potocznym opiniom, że tak bardzo spieszno im do stanowisk, które już na nich czekają (po usunięciu ludzi Samoobrony) – wcale tak bardzo się nie spieszy. Grają na czas, bo nie chcą połączenia wyborów samorządowych z parlamentarnymi. Można to zrozumieć. PSL jest nieźle osadzone w samorządach i liczy na to, że próg do sejmików przejdzie, że na niższe szczeble samorządu wprowadzi swoich ludzi. Połączenie kampanii samorządowej z parlamentarną bardzo spolaryzuje scenę polityczną i może wyciąć wszystkich mniejszych. Trudno mieć pretensje, że każda partia patrzy przede wszystkim na własny interes. Ale, jak to się obecnie modnie mówi: nie ma przebacz. Zwłaszcza przed wyborami. Zwłaszcza w przypadku partii walczącej o przeżycie.

Jeśli zaś idzie o usuwanie ludzi Samoobrony z różnych stanowisk, to wydaje się, że warto zwrócić uwagę na wypowiedź nieocenionego ministra Gosiewskiego, cytowaną ostatnio w mediach. Otóż minister Gosiewski był uprzejmy powiedzieć tak:

Jeżeli ludzie z rekomendacji Samoobrony zostali powołani do władz spółek Skarbu Państwa, to trzeba sprawdzić ich kwalifikacje. Ci, którzy się sprawdzają, powinni zostać. Jeśli nie, powinni odejść.

Wydawało mi się, że kwalifikacje sprawdza się przed powołaniem, ale widocznie myliłam się i cieszę się, że minister mi to uświadomił. Tkwiłam w błędzie dlatego, że pamiętam, jak b. premier Kazimierz Marcinkiewicz powoływał komisję do oceny kadr i nawet zaprosił do niej bardzo poważnych ludzi. Rozumiem, że zostali wystawieni do wiatru, że o żadne opinie ich nie pytano, a nawet jeżeli pytano, to ich opinii nie uwzględniano. Mam więc postulat, aby sprawdzić także kwalifikacje kandydatów PiS i LPR. Nie wydaje mi się, by kadry Samoobrony jakoś szczególnie odbiegały poziomem od kadr partii rządzącej. Wydaje mi się nawet, że jest to poziom mocno wyrównany. Niestety w dół.

Wracając jednak do sobotnich demonstracji. W Polsce od 1992 roku, od słynnej demonstracji zorganizowanej przez Jarosława Kaczyńskiego i innych prawicowych polityków przeciwko prezydentowi Wałęsie, która była agresywna z założenia, nie było w zasadzie demonstracji organizowanych przez partie polityczne. Może szkoda, gdyż manifestacje są ważnym elementem demokracji i sposobem wyrażania poglądów. Są próbą dla aparatu partii i pokazują, czy ten aparat potrafi zmobilizować wyborców, a także tych, którzy w danym momencie chcą publicznie wyrazić swoje poglądy. Różnię się od komentatorów, którzy mówią tonem przygany o wyprowadzaniu ludzi na ulice. Czekam, czy partiom uda się zmobilizować kogoś więcej niż własny aparat. Czy w ludziach jest w ogóle jakaś chęć demonstrowania? Czy mobilizować potrafi tylko Ojciec Rydzyk, bo on z pewnością potrafi, i dlatego wiec PiS może być agresywny. Wypada mieć jednak nadzieję, że premier już atmosfery podgrzewać nie będzie, opowiadając, kto stał po której stronie. Może jestem naiwna, ale próbuję wierzyć.

Bardzo dziękuję Piotrowi za zainicjowanie ciekawej dyskusji o społeczeństwie obywatelskim. Zastanawiam się, jak takie dyskusje, czy choćby pojedyncze głosy upowszechniać, bo są ważne.

Opinia Przema na temat programu „Teraz my” jest interesująca i słyszałam wiele podobnych zdań, że nie należy przepraszać. Autorzy przeprosili jednak widzów, a nie Jacka Kurskiego i myślę, że to jest dobra formuła, gdyż – nie ma co ukrywać – byli widzowie, którzy od dziennikarzy oczekiwali nieco większej powściągliwości, zwłaszcza że byli oni gospodarzami programu, co zobowiązuje. Nie każdy z widzów był w mojej sytuacji i widział, jak bardzo Morozowski i Sekielski przeżywali ten obrzydliwy atak na siebie i na stację. Ciekawa jestem jakie stanowisko w tej kwestii zajmie nieszczęsna Rada Etyki Mediów, do której skargę skierował PiS.

Apel do M – proszę nie zawieszaj uczestnictwa w wyborach! Bernardzie – znów cię rozczaruję, ale ujawnienie agentury (jakiej? tej sprzed 1989 czy tej późniejszej?) nie wydaje mi się najważniejszym problemem mediów. Jeżeli jednak ma być ujawniania selektywnie i bez dowodów, to niech już będzie ujawniona w całości. Może inaczej nie można. Jestem natomiast zwolenniczką ujawniania korupcji w mediach, bo to jest problem. Jestem zwolenniczką nieangażowania się dziennikarzy, a nawet całych redakcji  (widzimy to obecnie) w gry polityczne, czyli przyjmowanie bezkrytyczne każdego przecieku, każdej insynuacji czy wręcz pracy na polityczne zamówienie. Nie wiem, jak było z kamerami TVN w Fundacji Batorego. Wiem, że każda redakcja, mając do wyboru relację z konferencji i taśmy z pokoju Renaty Beger, wyemitowała by taśmy, a nie sprawozdanie z konferencji. Nie sądzę, by exodus z TVP, o ile taki jest, był spowodowany koniecznością składania oświadczeń lustracyjnych. Z tego, co czytam, a tylko taka jest moja wiedza, to tam po prostu kierownictwo zwalnia z pracy.

Antoni, zgoda, pomysł, by to sprzątaczkę zaangażować do zamontowania aparatury w pokoju posłanki Beger jest pyszny. Niestety, rozważania o moralności prowadzą nas czasem na manowce, zwłaszcza gdy te rozważania są bardzo mocno polityką podszyte. Rzeczywiście, śledząc dyskusję „po taśmach”, mam poczucie, że znajduję się w nierzeczywistości. Najlepiej mówić o wszystkim, byle nie o tym, co zarejestrowano. Mam nadzieję, że jednak ta operacja się nie powiedzie.

Przy okazji – Bóg zapłać tym wszystkim, którzy napisali miłe słowa po moim występie w TVP. Sama się zdziwiłam, że mnie zaproszono, gdyż w radiu publicznym podobno jestem na jakimś indeksie czy czarnej liście. Ale muszę przyznać, że TVP zaprosiła mnie już po raz drugi. Telefonowali także tydzień wcześniej, ale wówczas miałam już zaplanowany wieczór. Muszę też wziąć w obronę red. Ziemca. Moim zdaniem bardzo się starał być obiektywny. Zawsze udzielał mi głosu. Tak to przynajmniej widziałam będąc w studiu. 

Zothip – brawo! Charakterystyka ministra Sikorskiego – „jest jak elegancki krawat noszony do dresów” –  bardzo przypadła mi do gustu. Pozwolisz, że kiedyś, jeżeli będzie okazja, wykorzystam ją publicznie, oczywiście przyznając Ci prawa autorskie. W sprawie Trybunału Konstytucyjnego napiszę już po niedzieli i wtedy odpowiem na pytania.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 102

Dodaj komentarz »
  1. Janina Paradowska napisała: „Czekam czy partiom uda się zmobilizować kogoś więcej niż własny aparat. Czy w ludziach jest w ogóle jakaś chęć demonstrowania.”

    Powtarzając mój komentarz z blogu Daniela Passenta:

    Myślę, że źle wybrano miejsce tych demonstracji i będzie marna frekwencja (mówię o tych, którzy nie muszą służbowo w demonstracjach uczestniczyć). Należało je zorganizować w hipermarketach i połączyć z promocjami. Ciekawe, która partia byłaby na tyle odważna, żeby wiecować w okolicach MediaMarktu (?NIE DLA IDIOTÓW?). 🙂

    I dodam, że jedynym aparatem, jaki interesuje większość społeczeństwa jest wszystkomający cyfrowy aparat fotograficzny z dużym zoomem. 🙂

    No może jeszcze dziewczyna z dużymi niebieskimi oczami, którą możnaby tym aparatem zdejmować. 🙂

  2. Zabawne zaiste jest jak PiS sie miota pomiedzy „pojsciem w zaparte” odnosnie afery tasmowej i przepraszaniem „tych ktorzy poczuli sie urazeni” (ostatnio modna formula, zapoczatkowana przez Macierewicza). Czyli jestesmy agresywni, ale moze troche przesadzamy, wiec staramy sie stwarzac pozory nieagresywnosci.
    Ten wiec okresli polityke PiSu na najblizsze tyygodnie.

  3. Tylko dlaczego Ziemiec nie zaprosił Morozowskiego i Sekielskiego?
    Czy ktoś organizował debaty na temat etyki dziennikarskiej
    gdy Michnik nagrał Rywina? Jakoś sobie nie przypominam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowna Pani,

    Czytając Panią i innych lubianych i szanowanych przeze mnie dziennikarzy zauważam, do jakiego stopnia PiS zdołał narzucić nam swój obraz świata.

    Dyskusja publiczna od mniej więcej roku odbywa się według klucza: PiS oskarża, pomawia i insynuuje, opowiadając niestworzone bujdy i zwykłe bzdury. Dziennikarze podejmują temat, początkowo broniąc się przed agresją, wykazują jednak słabość traktowania wszystkich tych wypowiedzi poważnie. Próbując złagodzić wymowę wypowiedzi PiS przyznają tej parti częściowo rację. W odpowiedzi i tak słyszą obelgi, w międzyczasie pojawia się jednek nowy temat a stary znika nie rozwiązany.

    Ten szum informacyjny powoduje, że można powiedzieć każdą bzdurę, jedyną zasadą jest testowanie, jak daleko można się posunąć. Nieuki i matołki brylują, ważne tematy schodzą na dalszy plan, poważna dyskusja o kraju znika całkowcie z pola zainteresowań na korzyść nieustających igrzysk dla plebsu.

    Autorzy „Teraz My” podjęli próbę wyrwania się z tego kręgu. Pan Kurski działa według zasad czarnego PR i nie wykazuje ani odrobiny dobrej woli podjęcia z kimkolwiek dialogu. Celem spotkań z Panem Kurskim powinno więc być publiczne obnażenie tej postawy. Panowie z „Teraz My” próbowali to zrobić i będę trzymał za nich kciuki, aby z czasem wychodziło im to coraz lepiej, wydaje mi się to bowiem uczciwe wobec widza.

    Częścią mojej pracy są negocjacje. Klasyczną reakcją na adwersarza typu PiS, który próbuje nam „sprzedać” półprawdy i osobiste obsesje, których my nie chcemy „kupić” i który bezustannie nadużywa zasad jest odrzucenie wszystkich jego twierdzeń „en gross” oraz postawienie go w sytuacji, w której to on musi się wytłumaczyć i udowodnić swoją dobrą wolę. Największym zaś błędem, jaki można popełnić, to wdawanie się w tej sytuacji w zbędne dyskusje i częściowe przyznanie adwersarzowi racji.

    Piszę do Pani zaniepokojony, że częściowo przyznaje Pani PiS rację, np. że trzeba oczyścić środowisko dziennikarskie? Niby dlaczego? Bo PiS tak powiedział? Niby z czego? Z korupcji? Z jakiej korupcji? Jak jest zdefiniowany stan czystości? Kto będzie czyścicielem? Co daje PiS prawo do rzucania oskarżeń? Czy czyściciel sam jest czysty?

    Czy nie lepiej odrzucić spiskową i paranoiczną wizję PiS w całości i nie poświęcać jej miejsca na szpaltach, zamiast tego zadając pytania ważne, o nasze miejsce w świecie, o sposób funkcjonowania instytucji publicznych itd?

    W końcu paranoja ma nad nami władzę tylko wtedy, gdy zdecydujemy się ją zauważać i traktować poważnie.

    Z wyrazami szacunku,

  6. A ja się onych demonstracji nie boję. Choć obawiam się, że podczas nich będa jakieś zadymy. Obejrzałem sobie wczoraj „Co z ta Polską?” Jak zwykle w tym programie publiczność była mocno spolaryzowana. Gdy sobie zobaczyłem (i posłuchałem) tych PiS popierających, to sie troszki przestraszyłem. I młodzi i starzy ze „świętym” ogniem płonącym w oczach, i mózgach niestety też, z taką nienawiścia i zaciekłością atakujący wszystkich tych co nie z nimi są. Naprawdę się przestarszyłem. Bo jeśli dojdzie do spotkania pomiędzy demonstracjami to Ci fanatycy gotowi ruszyć na te wszystkie „łżeelity”, „Wykształciuchów” no i „ZOMO” oczywiście. Zadym więc się obawiam, ale na niebieską demonstrację (choc PO to troche nie z mojej bajki jest) pójdę coby niezgodę na stan obecny jakoś zademonstrować. Zgadzam się z Panią Janiną, że sukces demonstracji zależy nie od udziału aparatów partyjnych, ale od przyjścia na nią zwykłych obywateli. Jednego juz mają 🙂
    Nie lubię ja ci długo pisać dlatego już teraz w skrócie:
    – jest jak mówiłem, PiS władzy nie oddaje i wygląda na to, że im sie uda. Lepper przestraszony możliwym odpływem posłów (a i diabli wiedzą czym jeszcze) gałązkę oliwną wyciąga. PiS sie pewnie troszkę podroży ale weźmie, weźmie;
    – jak zwykle mądrale z PO nie potrafiły zaproponować współopozycji czegoś sensownego, no i może sie to jeszcze skończyć wzmocnieniem PiS (faktycznie PSL za bardzo do koalicji z Kaczyńskimi się nie pali, ale postawiony pod ścianą woltę wykonać może – bo PO żadnego gestu do nich nie wykonała);
    – nie zdziwę się więc koalicją PiS, LPR, SO i PSL – za to bez onego nowego koła, chyba żeby jako zapasowe 😉
    – kadry – fajna sprawa (sam chętnie bym np. do takiego PZU), ale Pani Janino to juz czysta złośliwość czepiać się kadr zaakceptowanych przez jedynie uczciwych w tym kraju
    I już kończę i do zobaczenia jutro…

  7. Ciekawe, że uczestnicy byłej (?) koalicji tak bardzo boją się manifestacji Platformy. Dlaczego tak sądzę? To proste. Bo rozpętali kontrakcję z użyciem propagandy patryjnej, działań administracyjnych (policja) oraz rozpaczliwego krzyku ulubionej rozgłośni wszystkich „prawdziwych Polaków” znanej jako tuba propagandowa toruńskiej sekty ojca dyrektora. Tylko autentyczny strach mógł wygenerować taki rejwach.

  8. warcholstwo i zomo ale juz kuchciński mówi o powrocie samoobrony do rządu ciekawe tylko czy na powaznie czty tylko żeby wywrzeć presję na Psl nie tylko stajesz sie tym z kim przystajesz ale jeszcze z tym kimchcesz przystawać jak Pis zaraziło sie od psl obrotowością ile razy w ciągu dnia może zmieniac opinię

  9. Pani Janino
    Sobotnie demonstracje niewątpliwie pozwolą ocenić zdolność do mobilizacji elektoratu.Mnie szczególnie interesują możliwości oficjalnej opozycji,czyli PO.Partia ta na swój pokrętny sposób usiłuje mobilizować publikę nie tracąc oczywiście cnoty.Słuchałem w III Programie rozmowy(awantury)z udziałem jakiegoś młodego pistoleta z tej partii.Zastrzegał się,że to tylko liberałow konserwatywnych demonstracja,że nie zapraszali lewicy,ekologów,gejów,feministek,Senyszyn(!?) itp itp.Jednym słowem mają tam być ludzie,którym się rząd nie podoba ale tylko z perspektywy liberalnej z przydomkiem.Trochę to mało zachęcające zaproszenie.Pamiętam kilkudziesięciotysięczne demonstracje w Lizbonie przeciwko inwazji na Irak. Ulicami waliły tłumy-dziewczyny walące pałkami w stalowe beczki,kobiety z dziećmi,anarchiści,profesorowie uczelni związki zawodowe a nawet komuniści z sierpem i młotem na transparentach.Nikt nie robił oddzielnych pochodów bo był jeden cel łączący ludzi.Sam się dałem porwać tym tłumom i nawet pokrzykiwałem”Busch ch…” ku radości mych przyjaciół. Taką bym widział demonstrację a nawet na nią pojechał. Elitarne i grzeczne protesty skłaniają raczej do pozostania w domu.
    Pozdrawiam

  10. Hm… Pewnie nic się wielkiego nie stanie, ale spodziewałbym się kilku starszych pań i panów okładających kogoś (dziennikarzy? z TVN?) białymi różami, dodając przy tym podniesionym głosem (delikatnie mówiąc) kilka znanych tekstów. Co prawda nie będzie mnie na żadnej manifestacji, ale mam nadzieję, że nie będzie ciepło. Nie ze złośliwości, bo ludzie mają prawo demonstrować, ale im zimniej, tym więcej beretów i wiadomo, kogo unikać.
    Dobija mnie pan były premier pełniący obowiązki Marcinkiewicz ze swoimi apelami. Mógłby docenić fakt, że jak sobie ludzie pokrzyczą, to im lżej będzie.

  11. Tak sobie wlasnie mysle i zastanawiam sie jaki jest faktyczny cel tych wszystkich demonstracji. I wydaje mi sie, ze pod tymi wszystkimi haslami, sloganami, postulatami, pomyslami, rozami bialymi, i Bog wie czym jeszcze, ukryta jest li i wylacznie kampania samorzadowa. Dlaczego dwa najwieksze w parlamencie ugrupowania robia to tego samego dnia? Proba sil! Kto pokaze wiecej, na ktora manifestacje czy demonstracje stawi sie wiecej ludzi. Czytalem dzisiaj, ze na atenie ‚ukochanej i jedynie prawdziwej’ rozglosni radiowej apelowano o stawienie sie na demonstracje PIS’u. Tonacy brzytwy sie chwyta, czy to tylko zludzenie?…
    ‚Najfajniesza’ i tak napewno bedzie demonstracja Wojtka Wierz(g)ejskiego i jego LPR’u. Kazda pani po bialej rozy dostanie, sie wykosztuja na te kwiaty bo czytalem u niego na blogu ze on sie 10 tys ludzi spodziewa. Hm. …

    Wysoka jest cena demokracji… Ale coz poczac?

  12. w pelni popieram wypowiedz art63.

  13. Oj, pani Janino, muszę przyznać, że odkładanie tematu zgłoszonych kandydatów na sędziów TK na przyszły tydzień to błąd. Sprawa to ważna, a sam temat może stać się mało istotny dla szerszego odbiorcy, biorąc pod uwagę zapowiedzi na weekend – zarówno same demonstracjec, co późniejsze komentarze o nich (które oczywiście przykują większą uwagę). Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczony większością nazwisk, ale zadaje sobie pytanie, czy gdyby nie taśmy w TM, nie dostalibyśmy w zamian czegoś na kształt wycinka list wyborczych ze wszystkich sejmowych ugrupowań. W takiej atmosferze jak obecna PiS (i wszyscy inni) musiał poczynić jakis gest dobrze odebrany nie tylko przez wierzących. To nieprzewidywany sukces redaktorów TVN. Ale to skupienie się na demonstracjach, a pominięcie wyborów na sędziów TK jest elementem ram dyskusji wyznaczonej przez PiS, o czym wspominał wyżej Art63.

    Co do manifestacji, to muszę przyznać, że wreszcie pojawia się konkurencyjny kanał przedstawiania poglądów. PO bardzo rozczarowuje całością swojej postawy, ale pomysł z manifestacją był dobry. Tyle że Platforma znowu dała sobie odebrać show, i (nie tylko z własnej winy) roztapia się w morzu manifestacji. A gdzie (dobrze pojmowany i realizowany) marketing polityczny i PR? Na początku kadencji sejmu podobno powstał zespół do szybkiej medialnej reakcji i planowania – jakoś efektów (poza paradą) nie widac.
    Zresztą ten brak wykorzystywania, innych niż telewizja, kanałów komunikacji ze społeczeństwem (czytaj: potencjalnymi nowymi wyborcami) widać u wszystkich. Jakiś czas temu umieściłem swój mail na stronie jednej z mniej widocznych partii, po to żeby z newsletterów mieć okazję poczytać co myslą o ty, o owym, co chcieliby zrobiś od siebie itd. Przecież to jedna z niewielu mozliwości jakie mają – a potencjalny wyborca sam puka do drzwi. I co? I nic, miesiąc mija a ja niczyja…
    W tej sytuacji jak wyrabiac sobie zdanie? Państwo politycy, w Polsce jest jeszcze jakas grupa osób, który są ciekawi, zainteresowani i mogą mieć środowiskową charyzmę (vide wczorajszy wpis Piotrka), przez co kilka zapracowanych głosów wyborczych i mandat zaufania dostaniecie w ramach jesiennej promocji.

    Pozdrawiam przed gorącym weekendem. Pogoda zapowiada się sprzyjająca…

  14. Do Autorki bloga,

    Właśnie przeczytałem relację w internecie z konferencji prasowej dwóch wicepremierów. Chciałbym poruszyć w związku z tym pewien temat, który dziwnym trafem umyka dziennikarzom i nie jest drążony. Mam na myśli sprawę weksli, a właściwie wykorzystywania ich w odwrotnym celu do tego, który był zamierzony przez Leppera. Otóż wszyscy zastanawiają się nad tym, czy wywieranie tego typu nacisków na posłów jest moralne, natomiast nikt się nie zastanawia nad konsekwencjami uznania weksli – tak jak by tego sobie życzył A. Lepper – za ważne. A konsekwencje byłyby podatkowe, co jednak – biorąc pod uwagę liczbę tych weksli i kwoty na jakie opiewają – mogłoby mieć gigantyczne konsekwencje polityczne. Jeżeli prawdą jest to, że łączna wartość tych weksli opiewa na sumę około 0,5 miliarda złotych, to proszę sobie policzyć od tego podatek VAT (stawka 22%). Mam nadzieję, że w razie dojścia nowej-starej koalicji do skutku dzienikarze dopilnują żeby sprawa nie została zamieciona pod dywan. To właśnie weksle najprawdopodobniej skłoniły Leppera do tego, by ponownie otworzyć się na PiS. I weksle będą cały czas trzymane przez Kaczyńskiego w odwodzie. Jeżeli bowiem weksle są ważne, to Samoobrona może zbankrutować (przynajmniej związek zawodowy), jeżeli natomiast są nielegalne, to grozi prokurator. Robi się ciekawie. Zobaczymy jak prokuratura (podległa ministrowi Ziobro), względnie aparat skarbowy (podległy minister Gilowskiej), będą respektowali prawo, a zwłaszcza postulat równości wobec prawa.

  15. Tusk dzisiaj powiedział, że wszyscy, którzy chcą brać udział w błękitnym marszu mogą to zrobić, byle tylko nie zawłaszczali go dla swoich partii. Chce też aby marsz był pokojowy i nieagresywny. PO ma też pomysł jak doprowadzić do rozwiązania Sejmu ale na razie nie powiedzą jaki, mamy im odrobinę zaufać. Boże święty już i oni zarazili się od PiS-u syndromem „tajemniczego Don Pedro”- wiem ale nie powiem! Przecież taka jedna wypowiedź może zniechęcić parę osób do poparcia PO i spowodować machnięcie ręką na wszystkie marsze świata. Ciekawe kiedy nasi politycy zrozumieją, że tajność i nieprzejrzystość to najlepszy sposób na równię pochyłą i utratę zaufania. Mam nadzieję, że kiedy wreszcie odejdzie w niebyt pokolenie uwielbiające bijatykę wszystkich z każdym i konspirację na każdy temat, w Polsce sytuacja choć trochę znormalnieje, chyba że mamy wszyscy takie postrzeganie rzeczywistości w genach. Czarno widzę to wszystko, mam tylko nadzieję, że kompletnie się mylę.

  16. A więc mamy kolejne wygibasy oraz hołubce : przytupuje Lepper,gnie się układnie Giertych, Pawlak jest za a nawet przeciw, Pis dmie ostatkiem sił w surmy bojowe – wszyscy już sobie nakładli po pyskach, nawrzucali obelg, potrząsnęli pięsciami i ……….biorąc drugi oddech ocknęli się na szybkim zjeździe w dół.
    Teraz zaczyna się historyjka jak z rozwydrzonym bachorem:zażyczył sobie panierowanego g…..na podwieczorek.Ale najpierw kazał sprobować babci,czy dobre; potem podniósł wrzask że i tak jadł nie będzie, bo babka zjadła najlepszy kawałek.
    Naszych władców wychowano jednak w większej dyscyplinie: są w stanie przełknąć każde g…., byle tylko utrzymać pełne koryto.

  17. I to jest głos w stylu „raz na ludowo”, bo na demonstrację mam za daleko a i ” świetalnych” strojów ludowych nie posiadam, różańca takoż.
    A kozik w kieszeni i tak mi się otwiera.
    Serdeczne ukłony dla p. Paradowskiej. Uwielbiam Pani styl , swadę i trzeźwośc.

  18. Witam! Ja pierwszy raz na pani blogu się wypowiadam, choć zdarzało mi się czytać, więc grzecznośc mi każe najpierw pogratulować decyzji, poza tym uwielbiam panią jak i całą POlitykę. W ogóle uważam, że wy teraz i dawniej jesteście chyba tylko obok dawnej ( a i częściowo obecnej) radiowej Trójki wzorem dla wszystkich, jesli chodzi jednocześnie o ambitną rozrywkę, informację i w ogóle całość. Zawsze, jak wiem, że ktoś pracował albo w ,,Polityce” albo w Trójce( albo pracuje) już od razu ma u mnie ta osoba kredyt zaufania. Ale ad rem po tych komplementach. Po pierwsze dziwi mnie ta polityka uliczna i dziwię się Platformie , że zapoczątkowała tę fazę. Platforma zawodzi jako opozycja i to bardzo, boję się , że zawiedzie i jako rządząca partia, choć od faszystowskich inteligentów z LPR-u i fanatyków z PIS-u mentalnie i wizerunkowo będzie lepsza, choć z drugiej strony ma w wiekszości spraw identyczne poglądy jak PIS. Co do panów Sekielskiego i MOrozowskiego to się bardzo cieszę ich zachowaniem, wcale nie byli chamscy , nie mają za co przepraszać, pan Kurski powinien się nauczyć( choć wiem, że się nie nauczy), ze on przychodzi rozmawiac czy dyskutować z dziennikarzem, a nie wygłaszać kłamliwe monologi. W ogóle mam zdanie, że dziennikarze są za lagodni, nie dociskają polityków( szczególnie merytorycznie), często skupiają się na błahostkach czy tylko personaliach, miast gadać i kłócić się o szczegóły merytoryczne, o wizję państwa. Jest wprawdzie MOnika Olejnik, która potrafi każdego ( niezaleznie od partii ) zbesztać i ostro potraktować, ale też często , przynajmniej w Radio Zet skupia się moim zdaniem na pierdółkach i program staje się trochę chaotyczny.

  19. Moim zdaniem sobotnie manify niczego nie pokaza. Powiedzialem to u DP, powiem i tutaj: przenoszenie dyskusji politycznej na ulice nic nie daje, szczegolnie w obecnej sytuacji w Polsce, kiedy tak naprawde zadna ze stron nie ma nic konkretnego do powiedzenia. Poziom cynizmu i apatii elektoratu przerasta w sposob zastraszajacy oczekiwania politykow wobec tego elektoratu, o czym juz niebawem bedzie mozna sie przekonac w wyborach samorzadowych. Sobota i dni po niej nastepujace przyniosa tylko niekonczace sie licytacje o ilosc uczestnikow po kazdej stronie, o to czyj sposob liczenia jest bardziej wiarygodny, o to czyje transparenty byly bardziej kolorowe lub dowcipne. Jednym slowem cala energia wpompowana w sobotnie „mobilizacje” pojdzie w przyslowiowy gwizdek. W systuacji, gdy praktycznie rzecz biorac zadna z partii nie ma konstruktywnej wizji na przyszlosc oraz (w chwili obecnej) technicznych mozliwosci ich realizacji (patowy rozklad sil w Sejmie), szukanie poparcia na ulicy to gest patetyczny i rozpaczliwy. Nie mowiac juz, ze wiecowanie to okazja do mowienia zgromadzonym tego, co chca oni uslyszec, a nie tego, co uslyszec powinni. Po prostu slepy tor.

    Moim skromnym zdaniem nie jest jeszcze ani tak zle (dla Polakow), ani tak wspaniale (dla zadnej z partii politycznych zaangazowanych w te „sobote ludow”), zeby poslugiwac sie manifestacjami jako sposobem walki politycznej.

    Chyba wczoraj Piotr Zareba powiedzial, ze sobotnie manifestacje to dobra rzecz, bo pozwalaja odbudowac demokracje bezposrednia w spoleczenstwie. Od kiedy to manifestacje uliczne sa forma demokracji bezposredniej w NORMALNYM panstwie, a takim ciagle jeszcze jest Polska, pomimo wysilkow w budowaniu IV RP ? Widac obecna atmosfera polityczna przestaje sluzyc nawet tak szacownym dziennikarzom jak Zareba, skoro zaczynaj oni widziec latajace slonie.

    „Spolkowanie” politykow ze spolkami skarbu panstwa to po prostu zwykly gwalt na prostytutkach, czyli juz gorzej byc nie moze. A po co gwalcic, skoro ma sie pieniadze, zeby zaplacic za usluge. To chyba bardziej faire i mniej klopotliwe na dluzsza mete, prawda ? Do czego zmierzam: dlaczego partie polityczne (wszystkie, bez wyjatku) nie wysuwaja od poczatku takich kandydatow, ktorych kompetencji nie trzeba dyskutowac ? Dlaczego funkcje z „partyjnego klucza” w tych organizmach gospodarczych musza byc nagroda, a nie sa raczej normalnym aktem udzialu ludzi kompetentnych w racjonalnym zarzadzaniu ? Dlaczego maja tam byc „nasi ludzie”, skoro brak im kompetencji do tego ? Gdzie jest NIK, zeby zajac sie systemem obsadzania stanowisk w tych organizmach ?

    Udanego weekendu.

    Oby warszawskie indianskie lato obylo sie bez skalpowania oraz zakopywania w mrowisku.

    Jacobsky

  20. Wyprowadzanie ludzi na ulice to typowy zwrot mający mieć wpływ na podświadomość. Na ulice to wyprowadza się ludzi w dyktaturach, w demokracjach się demonstruje. Okazuje się, że społeczeństwo to taki motłoch co to ma iść do wyborów , ale potem przez cztery lata cierpliwie znosić rządy wybrańców.

    Ja się demonstracji nie obawiam, ja się dziwię dlaczego opozycja organizuje je tak późno. Było już tyle powodów do demonstracji, a ociężała Platforma jak zwykle miota się bez jakiegoś dalszego planu. Żal patrzeć jak cała opozycja jest ciągle ogrywana przez cwaniaczków z Pisu. Nawet teraz, wydawałoby się temat samograj. Lipiński obiecuje łapówkę, przestępstwem nazywają to profesorowie A.Marek, A.Zoll, Z.Ćwiakalski. Wystarczy w czasie największej oglądalności puścić 30 sekundowy spot telewizyjny, obwiesić miasta plakatami, ruszyć w Polskę z jasnym przekazem. M.Janicki w ?Polityce? napisał , że Lepper ze zdumieniem odkrył, że opozycja ma razem ponad 300 głosów a Pis i tak robi co chce. Czy to geniusz Kaczyńskiego, nie raczej miałkość opozycji. Zdesperowany Tomasz Jastrun jako Smecz deklaruje, że sam pojedzie w teren agitować, byleby ten pisowski koszmar się skończył. Internauci sami organizuje wirtualne sprzeciwy bo opozycja tylko jęczy pod pisowskim jarzmem. Paradoksalnie może wiec owe milczenie, niemrawość, amatorstwo obecnej koalicji przyczyni się do społeczeństwo obywatelskiego.

    Ludowcy wiedza ze nie mogą być w tym samym obozie co Lepper. Skoro więc on w opozycji to oni z czasem wejdą do rządu. Tylko, że dziś Andrzej już chce do koalicji , a wtedy ludowcy znów pozostaną na zewnątrz.

  21. Wracajac do dyskusji o roli mediow w tym calym polityczno-nieetycznym bajzlu, zgadzam sie z Art63, ze odrzucenie paranoicznej wizji PiS i po prostu zignorowanie ich pomowieni pomogloby podniesc poziom uprawiania polityki w RP z korzyscia dla spoleczenstwa i kraju. „Pies (PiS) szczeka, karawana jedzie dalej”. Ignorowanie plotek daloby im szybciej odejsc w zapomnienie.
    Pytanie do Art63 i wszystkich innych, ktorych to interesuje, jak w praktyce mialoby to wygladac.
    Calkowicie przemilczec sie wszystkiego nie da, chocby dlatego, ze nie wszyscy beda milczec. Zapewne w wywiadach z politykami klasy szkalujacej mozna nie drazyc jakichs ich niedopowiedzen. Mozna nie komentowac pomowien.
    Moze pomocne byloby gdyby powstala na lamach „Polityki” sekcja nazwijmy ja historyczna, gdzie moznaby znalezc odnosniki do wydarzen komentowanych i manipulowanych przez politykow? Same fakty.
    Jaka jeszcze inna bron mieliby dziennikarze, by odciac sie od tego stylu uprawiania polityki.
    Nie zapominajmy tez, ze kazdy z nas (takze i ludzie mediow), uslyszawszy jakas totalna bzdure czy klamstwo, reaguje emocjonalnie – i wtedy wszelka taktyka bierze w leb. Warto byloby miec na te reakcje sposob, Art, jesli go znasz, to napisz.
    pozdrawiam

  22. P. S. Oczywiście gratuluję decyzji pisania bloga.I w ogóle gratuluję, że pani jest. A szczególnie zawsze pani udział w TVN-owskiej ,,Loży prasowej” jest satysfakcjonujący, choć jak jest pan Daniel Passent to wcale nie jest gorzej.Pozdrawiam

  23. zaszokowały mnie słowa Gosiewskiego, na które Pani Janina się powołuje, o konieczności sprawdzenia kompetencji ludzi Samoobrony w spółkach skarbu państwa. W rzeczy samej kompetencje sprawdza się przed powierzeniem funkcji a nie po fakcie! Pamietam jak przed wyborami dyskutowałem ze znajomym mojej żony, zwolennikiem PISu. Człowiek w miarę inteligentny, wykształcony, wydawało sie rozumiejący mechanizmy i szerszy kontekst różnych zjawisk, z błyskiem w oku powtarzał że prywatyzacja okresu transformacji to jedna wielka kradzież majątku Państwowego. Abstrahując od faktu że to stwierdzenie to ponury żart i spore nadużycie, to mamy obecnie doczynienia z marnotrawieniem tegoż majątku Państwa ale i naszego osobistego. Bo przecież niekompetencja prowadzących spółkę prowadzi to spadku rentowności firmy, a do firm gdzie udziałowcem jest Państwo dokładamy wszyscy. I tak po raz kolejny swą nagość obnażyli „odnowiciele moralni”. Tyle tylko że te argumenty nie trafiają do zwolenników władzy: „Jestem katoliczką, rząd jest katolicki. To najbardziej prawdomówny rząd, jaki był” twierdzi mieszkanka podkarpacia (Super Nowości nr. 195)

  24. Cieszę się że moją opinia nt. ministra Sikorskiego uważa Pani za trafną.

    Jeśli chce ją Pani powtórzyć publicznie, mogę tylko podziękować; żeby nie popadać w patos powiem tylko że będzie to dla mnie bardzo miłe.

  25. Demonstracje nic nie zmienią, może tylko pozwolą partią sprawdzić skuteczność swojego aparatu.
    Wyborów i tak nie będzie, bo albo PSL dołączy do koalicji, albo – co dziś proponował Lepper – SO do niej wróci.
    Demonstranci pozwiedzają stolicę, uniemożliwią mieszkańcom normalne życie, a potem wrócą do swoich domów z poczuciem dobrze spełnionego obywatelskiego obowiązku. Choć statystycznie rzecz biorąc rok temu co drugi nie głosował.

    Powrót SO byłby kuriozalny (warchoł i „ludzie o wątpliwej reputacji” już po kilku dniach przestają takimi być?), ale po raporcie którego nie ma (a już poraża czytelników, i to nie byle jakich) nic mnie nie zdziwi.

    Co do wyboru nowych sędziów to nie mam złudzeń, po co zostaną wybrani, podobnie jak niedługo prezes NBP – wszak IV RP ma jeszcze wielu wrogów i tych wrogów należy niszczyć. Na wszelkie sposoby.

  26. Do badger (z poprzedniego tematu):

    Dzięki za wskazanie tytułów. O wojsku mam mgliste pojęcie, jak będzie chwila to zajrzę i postaram się nadrobić.
    Widzę że jesteś zorientowany, to może napisz, co jest dla Polski lepsze: armia zawodowa czy poborowa (czy coś pomiędzy)?

  27. Cytat z Gazety Polskiej czyli organu PiS:
    Wy nam Budapeszt my Wam Bukareszt – a pierwsi pod ścianę pójdą Schetynescu i Tusku. Autor Piotr Lisiewicz.

    Bardzo fajnie robi się w tym kraju, czyżby organ PiS wzywał
    do przemocy ?

  28. Mam pytanie, zupelnie serio. Przyjmijmy, ze ujawnijmy wszystkich agentow, wspolpracownikow, osobowe zrodla informacji, sprzataczki i osoby spowinowacone z KPP. Przyjmijmy, ze ujawnimy ich wszystkich od gory do dolu. CZYM SIE WTEDY BEDZIE ZAJMOWAL PIS? Bo odnosze takie wrazenie, ze strategia Jaroslawa K. jest ucieczka do przodu i permanentne kreowanie wrogow: gejow (czy ktos jeszcze pamieta homoseksualnych zamachowcow w metrze??), lzeelity, uklad-stolik, tajnych wspolpracownikow SB, teraz na tapecie sa WSI.

    Czy gdy juz wszvscy sie ujawnimy, samozlustrujemy, to czy wtedy rzad raczy sie wziac za rzadzenie? Bo na razie od roku bije piane i prowadzi nieustanna kampanie wyborcz0-judzaca.

    Kosztem naszych nerwow. Pytanie, co to ma wszystko z „wartosciami” i „chrzescijanstwem” juz dawno przestalem zadawac.

  29. Do THeBoosa z godz. 16.25: Proszę potwierdż , mimo ,iż cytujesz GP i że to Gazeta Polska , faszyszująca gazeta -to jednak bardzo proszę o powierdzenie .
    Czy wiadomo ,kto to ten Lisiewicz ??bo red nacz.znany pisowiec
    Waldemar

  30. Pani redaktor u nas w kraju nie tylko demonstracje nie sa obywatelskie a polityczne ale takze inicjatywy obywatelskie sa sterowane odgornie (strajk mlodziezy pod MEN, strajk mlodziezy pod sejmem po programie Flipa i Flapa Teraz My).

    Co do cytatu z Edgara Gosiewskiego, jesli jest prawdziwy to powinien dostac jakies zlote usta czy inna nagrode za glupia wypowiedz. Podobnie jak Mojzesowicz gdy powiexzial ze jeszcze nie wie czy podjal decyzje. Ech…

  31. Zgadzam sie ze stwierdzeniem,iz nie nalezy z sobotnich demonsttracji robic ‚ koniecznego i przewidzianego zla’.Sadze,ze demonsracje te moga jakos wyklarowac,a przynajmniej rozgromic mase watpliwoci dotyczacych obecnej sytuaji politycznej.Oczywiscie jesli jej uczestnikami beda osoby postronne tzn.te, ktore nie beda do demonstrowania przymuszone. Mysle,ze nawet jesli przebieg manifestacji bedzie brutalny,nie bedzie tego zlego co by na dobre nie wyszlo,bo przynajmniej ludzie wyjda na ulice i powiedza szczerze czego maja dosyc,a mysle ze mieliby duzo do powiedzenia.Zaluje jednak, ze sami nie wpadamy czesciej na pomysl zorganizowania jakis pochodow,ktore bylyby masowym glosem,krzykiem o wolnosc slowa,mysli i uczuc,ktore ponoc sa konstytucyjnie zagwarantowane… Bo przeciez programy partii maja na celu wykreowanie nowych tablic 10 przykazan panstwa polskiego,czyz nie?Mam nadzieje,iz jutrzejszy dzien bedzie godzien tak duzego zainteresowania mediow i calego spoleczenstwa,a nie pozostanie tylko kolejnym ,glosnym haslem przedwyborczym oczywiscie bez pokrycia.
    Pozdrawiam wszystkich duzych i malych 🙂
    Natalia

  32. Ubolewam, że tak mało uwagi poświęca się sobotniemu wiecowi poparcia dla Leszka Balcerowicza zaplanowanemu przez Stowarzyszenie Młode Centrum (do którego nota bene nie należę). Zwłaszcza zważywszy na ostatnie wypowiedzi premiera, który zgodnie z analizą pana Tuska coraz to bardziej upodabnia się do szefa Samoobrony. Otóż Jarosław Kaczyński po raz kolejny stwierdził, że prezes NBP „praktycznie zawsze się mylił”. Zastanówmy się, cóż to może znaczyć. Sensu stricto o pomyłce mówić można jedynie w stytuacji kiedy to pan Balcerowicz oficjalnie podał uzasadnienie pewnej decyzji lub sformułował prognozę, które następnie w konfrontacji z rzeczywistością okazały się błędne.
    Dlaczego dziennikarze nie dopytają się Premiera o które dokładnie pomyłki chodzi? Sam chętnie bym się dowiedział.
    Podejrzewam jednak, że chodzi o „pomyłki” innego rodzaju, mianowicie o stwierdzenia niezgodne z wizją pana Jarosława, który nie omieszkałby wyjaśnić, że „gdyby Prezes Balcerowicz był postąpił tak a tak, to by…”, czego oczywiście nie sposób empirycznie wykazać, a zatem stanowi argument kompletnie bezwartościowy w rzetelnym sporze.
    W obliczu poziomu debaty publicznej w naszym kraju na liście lektur obowiązkowych zamiast Sienkiewicza winien znaleźć się Karl Popper – polecam uwadze Premiera Giertycha (i wszystkim którzy go nie znają, o co Pana Romana niestety podejrzewam) zwięzły artykuł „O źródłach wiedzy i niewiedzy” w „Domysłach i refutacjach”, choć nawet opasłe „Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie” jest bodaj lekturą bardziej porywającą aniżeli „Krzyżacy” (i nieporównywalnie cenniejszą)… Może jeśli młodzi ludzie zapoznają się z twórczością wielkiego obrońcy rozumu, jakim był nieodżałowany Sir Karl, przestaniemy co rusz słyszeć jak to „brak dowodów jest najlepszym dowodem na to, że zostały one skrzętnie ukryte”.
    Gdy panowie Sekielski i Morozowski dosadnie zaaplikowali w praktyce popperowską mądrość panu Kurskiemu, ten wybąkał jedynie coś w rodzaju „proszę sobie tutaj nie żartować, sprawa jest poważna”. Ano jest. I pytania obnażające nędzę spiskowego rozumowania winny pojawiać się częściej, np. w sprawie Balcerowicza, tu bowiem także mamy do czynienia takiego rozumowania wariantem. Poza tym tego typu pytania są z natury rzeczy obiektywne i bezstronne, więc zadających je dziennikarzy nie można posądzić o stronniczość. To znaczy oczywiście można, ale jest to na tyle absurdalne, że chyba tylko niereformowalni wyznawcy spiskowej teorii społeczeństwa daliby się nabrać, a oni to i tak stracone przypadki.

  33. Coż ludzie mają prawo protestowac.
    Ale pytanie: Ile ludzi przyjdzie? Czy wogóle ktoś przyjdzię?
    A tak najpoważnie zastanowiam się po co?
    Przecież politycy i tak się ie zmienia? Może personalne, inne nazwiska, twarze, protesty mają wtedy sens, jak cos zmieniają, na przykłaD REWOLUCJA FRANCUSKA, ale się rozmarzyłam się, przeciez polacy się przyzwyczaili się do taki nizszych standardów moralnych u polityków i w ogóle, ze polityka sięgnęła bruku, jak by wołala wyjdz z psem na spacer, a nie idz na tą mamifestracje
    przeciez politycy nie mają pogladów politycznych, a co dopiero zwykły ludzię
    Coż rodzenie obywatelstwa obywatelskiego musi trwac, ale obawiam, ze zwykly obywatele nie dojrzali do tego, zeby nawet mormalne dyskutowac, wymaniamu poglądów, jak jakies ma, może nie lubi komuny? lub liberałów? ale tak najprawde chyba o tej pojeciach ma mało wiedzy, przeciętny pan Kowalski podobno jaki obywatele tacy politycy.
    Jeszcze wyjdzie ze mamy lepszy sejm niz obywateli, chyba to był by koszmarny sens, straszny
    A do koalicji to chyba sam Kaczyński nie wie co mu chodzi, Somobrona czy PSL. Coż wiejski elektorat jest wyjatkowo kusiący dla politykow Pisu. Gratuluje wyborów. Ciekawa jestem czy wieś się cieszy?
    pozdrawiam

  34. Do Waldemar:

    Nie kupuję GP. Masz link do audycji w TOK FM, gdzie cytuje to
    Zakowski. http://ml.gazeta.pl/1/3667/por061006d.wma
    Wracając do domu sprawdzę to w empiku. Nie mam zamiaru ich
    finansować.

  35. Geralt,

    w swej wylicznce zapomnialems o zupelnie oddolniej inicjatywie jaka byla manifestacja w Stoczni, o zupelnie spontanicznych odruchach spolecznych powodowanych (sterowanych ?) audycjami Ojca Reaktora z R-ryja oraz o narzedziu socjotechnicznym na uzytek polityki (tej jedynie slusznej oczywiscie), jakim sa ambony i grzmiacy z nich ksieza.

    Nikt nie mowi, ze wszystkie objawy aktywnosci spolecznej musza byc spontaniczne i niesterowane, albo nie wykorzystane przez ludzi lubiacych sterowac. Demonstracja, po to, zeby miala sens, musi byc w jakims stopniu sterowana i organizowana. Inaczej nie bedzie to demonstracja tylko bezsensowny sped ludzi.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  36. Przyziemnie. AWS nie poradziła sobie z Lepperem przez 4 lata. SLD nie poradził sobie z Lepperem. A tu wystarczyło jedno kłapnięcie dziobem małego wzrostem ale wielkiego wolą i wdziękiem osobistym Kaczora, żeby Andrew Fajter Lepper znalazł się na kolanach, a razem z nim cała ta jego rzekomo groźna Samoobrona. Dla mnie szok.

  37. Witam,

    Właśnie przed godziną TVP3 Warszawa pokazała film dokumentalny o Paździeniku 1956, z fragmentami oryginalnych kronik:

    Tłumy z transparentami idą Trasą WZ i głos z offu mówi: „Dziś cel jest jeden: wszyscy idziemy na Plac Defilad. Największy plac w Europie, a w całości zapełniony. Tysiące ludzi chcą wyrazić swoje poparcie dla Partii.”

    Mimo, że tow. Wiesław trochę przytył przez 50 lat, to swada ta sama. I język nic się nie zmienił.
    I znów w TVP ktoś poleci, bo nie dopilnował żeby się nie kojarzyło.

    Pozdrawiam

  38. Danka, zadajesz trudne pytania:-) Nie znam odpowiedzi, co trzeba zrobić ale wiem czego robić nie należy:nie należy podejmować dyskusji w ramach wyznaczonych przez PiS lecz stworzyć własne ramy. Próby „dogadania się” lub znalezienia płaszczyzny porozumienia wydają mi się bezcelowe, uważam bowiem, że kierownictwo PiS nie chce obecnie dialogu, tylko wojny. Ważne jest raczej odrzucenie w całości tej ich parcianej retoryki i używanie w dyskusji własnych punków odniesienia. Grzeczność i rzeczowość w takim działaniu mają wielką siłę.

    Pamiętam pewną wypowiedź z końca lat osiemdziesiątych tak krytykowanego ostatnio pana Michnika . Niechęć do rządzących była wtedy bardzo duża, szczególnie w środowiskach akademickich. Adam Michnik zapytany w dyskusji na UW o stosunek do komunistów odpowiedział wtedy studentom (cytuję z pamięci): pamiętajcie, że my nie walczymy przeciwko komunistom. My walczymy o wolność. Jeśli w wywalczonej przez nas wolności ktoś kiedyś zacznie prześladować komunistów, to stanę po ich stronie.
    Prawda, że ładne? Nie porównuję w ten sposób tamtej sytuacji do dzisiejszej, byłaby to nieprawda. Chciałem raczej pokazać jak szybko i jednym zdaniem można wyjść z ograniczonej sytuacji konfronatcji z adwersarzem i przenieść rozmowę na zupełnie inny poziom.

    Pozdrawiam serdecznie,

  39. Stary Polak z PRL:

    rzeczywiscie: jedno klapniecie dziobem i po koalicji. Obrazowo nazywa sie to podcinaniem galazki, na ktorej sie siedzi. Z punktu widzenia Samooborny moglo to byc widziane jako odciecie sznura, na ktorym sie wisialo. Samoobrona byc moze na kolanach (choc ostatnie zagrywki zakulisowe o tym nie swiadcza), ale te same poczynania – cytuje: „małego wzrostem ale wielkiego wolą i wdziękiem osobistym Kaczora”, ktore wedlug Ciebie pokonaly Leppera, doprowadzili rowniez rzad na granice sterownosci.

    Kolejny sukces na konto najlpeszego roku w ciagu ostatnich 17 lat.
    Kolejny sukces IV RP.

    Bedzie o czym mowic jutro na wiecu. Oczywiscie jak zwykle z osobistym wdziekiem, takim samymi jak w zeszla niedziele w Gdansku.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  40. Droga Pani Janino.

    obejrzalam wreszcie debate, o ktorej tutaj sie mowi. Ladnie wytrzymala Pani kilka pierwszych minut nie przerywajac rozmowcom, ale juz pozniej robila to pani rownym zamilowaniem, jak zawsze. I slusznie! Po co ktos ma sie wypowiedziec do konca, jezeli pani ma dar wejscia mu w glowe i sprawdzenia co powie za pare sekund.

    Pod koniec progamu nareszcie znalazlam odpowiedz na zadane tutaj niedawno pytanie. Teraz juz wiem, iz pani – jakze czeste „Ja tu czegos nie rozumiem” jest wyznaniem czystym i szczerym: rzeczywiscie, ma pani klopoty ze zrozumieniem. Coz – zdarza sie.

    To mi wiele wyjasnia, a ze uwazam iz chec zrozumienia to prawie wszystko co jeden czlowiek moze dac drugiemu, czytajac czy sluchajac Pani komentarzy, deklaruje zdwojony wysilek emocjonalno-intelektualny, aby zrozumiec Pania.

    Kaska

  41. Drogi(a) Pyzolu: Gigant liberalnej myśli I.Berlin zauważył był kiedyś, iż zrozumieć to znaczy wyjaśnić, a wyjaśnić to znaczy uzasadnić. Z tym wiąże się bezpośrednio antynomia wszechwiedzy (immanentna zazwyczaj osobnikom sfrustrowanym, karłowatym „na umyśle” oraz tzw. „głupcom wykształconym”) i subiektywnego poczucia wolności indywidualnej. Im odleglejsi jesteśmy od ideału wszechwiedzy tym szerzej czujemy wolność i szanujemy wolność „Innego”. Radziłbym Ci brać przykład z mądrego, doświadczonego życiem (żył nieomal 100 lat) filozofa rodem z Rygi.
    W tym „tryndzie” polecam też nieodżałowanego T.Kotarbińskiego – jakże zapomnianego i postponowanego w III (o IV nie wspomninam) RP – który mówi: mądrość sama sobie nie ufa, głupota udziela sobie kredytu bez granic. Dobrej nocy i owocnych przemyśleń.

  42. Geralt9:

    a propos wizji powstania „taśm Beger” jako prowokacji agentów WSI wymierzonej w rząd RP z czynnymudziałem Flipa i Flapa, jak dowcipnie raczyłeś określić duet SM – fragment wywiadu z Sakiewiczem z dzisiejszej GW:

    (…)
    Agnieszka Kublik: To skąd wasze zainteresowanie właśnie Suboticiem?

    Tomasz Sakiewicz: Chcieliśmy wyjaśnić rolę WSI przy powstawaniu programu „Teraz my”, ale nie znaleźliśmy takiej inspiracji.
    (…)

    Na mój chłopski rozum Sakiewicz poszedł ostatnio do prawnika, który go uświadomił, że wraz z GP „popłynie” finansowo na pozwie TVN i wspólnie ustalili linię obrony, którą Sakiewicz teraz wciela w życie. Ciekawe czy sąd da się na nią nabrać i czy Sakiewicz broniąc się przed tym sądem powie, że wypowiedzi np. Kuchcińskiego i Kurskiego to „nadinterpretacje”. Od góry młot, od dołu kowadło.

  43. Marku Piegusie !
    Po pierwsze fajna ksywka,bardzo lubie piegi!Po drugie wspolczuje,ze musiales trafic na taka transmisje,skojarzyc(bo jakze tego uniknac?)i po raz kolejny przekonac sie o tym,czym sa media publiczne za rzadow malych-niewielkich;/Coz,trzeba to chyba tylko przebolec ,bo coz mozemy zrobic z faktem,iz telewizja publiczna stala sie telewizja polityczna.A to przeciez tak wielka roznica!

    Stary Polaku z Prl-u !
    Jesli rzeczywiscie jestes stary to gratuluje poczucia humoru,ktore niewielu starowiecznych w dzisiejszej Polsce posiada:) Bardzo milo czyta sie i wypowiada slowa(pozwole sobie Ciebie zacytowac) :’A tu wystarczyło jedno kłapnięcie dziobem małego wzrostem ale wielkiego wolą i wdziękiem osobistym Kaczora, żeby Andrew Fajter Lepper znalazł się na kolanach, a razem z nim cała ta jego rzekomo groźna Samoobrona ‚.

    Jaśu Piotrowski !
    Faktycznie nie wiedzialam o tym,ze w stolicy naszej ma byc zorganizowany jakikolwiek wiec dotykajacy,ze tak sie wyraze,osoby Pana Balcerowicza.Milo,ze przynajmniej Ty powiadamiasz ludzi o takich faktach.Ehh,coz za Polska;/

    Zastanawia mnie natomiast informacja,ktora dzisiaj zaslyszalam.Mianowicie,iz LPRPiSSamoobrona znowu moga byc jednoscia.Poprzednie zdanie powinnam zasadniczo zakonczyc masa wykrzyknikow, bo zrobilo to na mnie wrazenie duze i wywolalo gniew,smiech i zaklopotanie jednoczesnie.Ale po co robic tutaj przepych jakis zbedny. W kazdym badz razie zastanawiam sie,jak New Porozumienie mialoby przetrwac az 3 lata?Przeciez zaledwie kilka miesiecy wystarczylo do tego,aby czolowi przedstawiciele tychze partii(a szczegolnie tych z literkami SS)nazwali sie nawzajem ostatnimi zwarcholonymi chamami,chamami,chamami,zadeklarowali,iz „z takimi ludzmi nigdy nie beda rozmawiac”(parafrazujac wypowiedz Kaczynskiego)oraz przekonywali publike,ze ci drudzy sa zli,gorsi,najgorsi. I prosze mi powiedziec,bo moze nie wiem czegos,nie rozumiem,jak tacy ludzie moga PONOWNIE mowic o moralnej odnowie RP(IV,V,VI itd),i jaka w ogole taka odnowa mialaby wartosc?Bo wydaje mi sie,ze w najbardziej optymistycznych wizjach-minimalna! Cos,co mialoby przetrwac okres 3 lat w zgodzie z uczestnictwem LPR,PiS-u i Samoobrony,a w dodatku dawaloby pozytywne skutki nazwac moge juz dzisiaj cudem.I mysle,ze nie ja jedna tak sadze.
    pozdrawiam serdecznie:)
    Natalia

  44. Kaśka Pyzol deklaruje zdwojony wysilek emocjonalno-intelektualny, aby zrozumiec Panią Paradowską.

    Oszczędź sobie może wysiłku. Nie ma obowiązku bywania na tym forum i nadwyrężania cennego intelektu.
    Jesteś tutaj gościem, pouczając gospodarza o kulturze, rozumiem, dajesz jej najlepszy wzór.

  45. Art63 pisze:
    Piszę do Pani zaniepokojony, że częściowo przyznaje Pani PiS rację, np. że trzeba oczyścić środowisko dziennikarskie? Niby dlaczego? Bo PiS tak powiedział? Niby z czego? Z korupcji? Z jakiej korupcji? Jak jest zdefiniowany stan czystości?

    Myślę, że Pani Janinie chodzi raczej o taką sytuację w mediach, gdzie kluczowe stanowiska są powierzane z partyjnego klucza, lużmi nie mającymi często pojęcia o funkcjonowaniu mediów.
    To moim zdaniem było złośliwe przytaknięcie PiS, bo jego działania stoją w jawnej sprzeczności z deklaracjami.

    Pozdrawiam.

  46. # Stary Polak z PRL pisze:

    ” AWS nie poradziła sobie z Lepperem przez 4 lata. SLD nie poradził sobie z Lepperem. A tu wystarczyło jedno kłapnięcie dziobem małego wzrostem ale wielkiego wolą i wdziękiem osobistym Kaczora, żeby Andrew Fajter Lepper znalazł się na kolanach, a razem z nim cała ta jego rzekomo groźna Samoobrona. Dla mnie szok.”

    Bo „wadza, wladzuchna” , Stary Polaku :).
    Chyba nie jestes tak naiwny Stary Polaku, ze pomyslales sobie, ze w kraju demokratycznym to juz bedzie tak cacy. Polska ciagle jeszcze jest krajem „demokratycznym inaczej”, chociaz wydawalo sie, ze jak sie za te demokracje zabierzemy, to bedzie wszystko wlasnie cacy i pieknie. Z dnia na dzien tego sie nie da. Tylko szkoda, ze to tak szybko wyparowalo z glow kolejnych naszych rzadow i jedyne, o co im szlo, to o wladze i mamone, przeciez fachowcow tam bylo niewielu, a i ci sa teraz z radoscia odstawiani lub w oczekiwaniu na odstawke (Balcerowicz).
    To ciekawe, bo myslalby czlowiek, ze jak juz jest demokracja, no to wreszcie jakis profesjonalny „management” by sie przydal i powoli niech sie wszystko zaczyna toczyc, jak powinno – a to oznacza, powtarzajac za Clintonem – ECONOMY, STUPID!
    Bo o to chodzi, zeby panstwo dzialalo sprawnie i zeby szaremu obywatelowi dzialo sie dobrze, albo przynajmniej w dobrym kierunku szlo. Urzednicy panstwowi nie zarabiaja malo, czy nie mogliby mniej myslec o wlasnym korycie, wiecej o narodzie? Ja doskonale wiem, ze to retoryczne pytanie, ale jakos tak ten idealizm we mnie siedzi, mimo uplywu
    dekad i rozczarowan :).
    Posting Piotra z wczoraj byl naprawde ciekawy. Mam nadzieje, ze ludzie jego generacji (28 lat, o ile pamietam?) wreszcie wezma sie za sprawy tego kraju i nie dadza sie wciagac do politycznych zagrywek tych, ktorzy teraz sie z kazdym chca rozliczac. Moja generacja powinna popelnic zbiorowe harakiri w latach 70-tych, no bo chcialo nam sie wtedy zyc, konczylismy studia, szkoly srednie i staralismy sie zyc godnie, jak to ktorys z wczorajszego wpisu zauwazyl. Teraz usiluje nam sie wmawiac, ze kto przezyl komune, ten kolaborowal.
    WODNIK53 pisze: polecam też nieodżałowanego T.Kotarbińskiego – mądrość sama sobie nie ufa, głupota udziela sobie kredytu bez granic.
    To jest bardzo dobre, dziekuje!
    Milego weekendu wszystkim!

  47. Zgadzam sie z mt7 co do Pyzola;]Ale pamietajmy-kazdy orze tak jak moze!
    natalia

  48. Paaani Janino, gdzie my żyjemy? Czym my żyjemy ? Co to za marność za marnością tydzień po tygodniu nas ściga? Przecież nikt nie powinien mieć do PiSu pretensji o tą ich ideologię (w dużej mierze pochodną manii prześladowczej) ale o ich skrajną nieudolność i krótką ławkę personalną. Merytoryka zniknęła już niemal zupełnie z mediów i nikt nie rozlicza tego rządu z tego że NIC NIE ROBI, tylko cały czas wszyscy podnieceni kto co powiedział, wejdzie czy nie wejdzie, był agentem czy nie był. Błagam Panią niech Pani zacznie ich rozliczać z pomysłów na Polskę i bezlitośnie obnażać ich nędzę intelektualną i zawodową. Przecież Polska traci najlepsze lata. Że też przyszło nam żyć z takimi dziećmi wiatru i kurzu (przyp. tł. tumanami) u sterów rządu….
    Serdecznie pozdrawiam Panią i wiernie słucham w poniedziałki rano.

  49. FAKTY:

    -Poseł Kuchciński stwierdził w kontekście „taśm prawdy” R.Beger i spółki, że za dawnych czasów naszych wojennych zdrajcom golono głowy na łyso.

    -Renata Beger co prawda łysa jeszcze nie jest, ale skróciła swe włosy do ramion.

    MITY(?):

    -Renata Beger, mając na względzie prawdopodobny powrót do koalicji PiS-Samoobrona-LPR, dokonała SAMOKRYTYKI.

    (powinna raczej kupić jakąś perukę, zważywszy na przypuszczalną trwałość tego związku. włosy odrastają długo. oto moja spiskowa teoria dziejów). 
     
     
    Słówko do pana Bernarda:

    „Panno Wścieklico (Jan Maciej Karol?)(…)”

    Nie sądziłam, że człowiek o Pańskim zacięciu może być „biseksualistą”. Ma Pan problemy z rozróżnianiem płci? „PANNA” to rodzaj żeński, a transem nigdy nie byłam i nie będę. Nawet na Pana perwersyjne życzenie. Swego czasu podpisywałam się jako „uważna czytelniczka”, ale to i tak jest wciąż dalekie od pożądanego przez Pana Jana Macieja Karola. Przykro mi, że Pana zawodzę.

  50. Wodniku 53 i mt7 – jak to miło, że nie jestem osamotniona w mojej ocenie Pyzola. Faktycznie, jej wysokie mniemanie o sobie dorównuje nieporadności w wyartykułowaniu jakiejś sensownej myśli.
    Na blogu W.Kuczyńskiego zapraszałam ją do wzięcia czynnego udziału w sobotnim wiecu poparcia dla premiera i prezydenta, których darzy bezgranicznym zaufaniem, o czym cyklicznie zapewnia. Widzę jednak, że nie skorzystała z zaproszenia i siedzi w Kanadzie, skąd nas poucza.
    A tak pięknie by wyglądała w stroju łowickim, lub krakowskim, w pierwszym szeregu entuzjastów…
    Żal, :’-( ((( ale jak zwykle patriotyzm i zaangażowanie najlepiej uprawiać w kapciach i wygodnym fotelu.

  51. Ach, Bernardzie, dodam tylko, gwoli uściślenia, bo mnie Pan źle wcześniej zrozumiał. Napisałam:

    ‚W ?Idiocie? Dostojewskiego jest taki obleśny urzędasek, Lebiediew. Jego ukochaną czynnością, pasją jego jest zbieranie informacji o ludziach. ‚

    Chodziło mi o specyficzny modus operandi LEBIEDIEWA, nie o tytuł powieści Dostojewskiego. Równie dobrze przecież Lebiediew mógł być postacią z „Biesów”. Nie wiem, dlaczego akurat ten tytuł wziął Pan do siebie, a biednego Lebiediewa całkowicie zignorował.

    Pozdrawiam! (wbrew pozorom Pana lubię, więc proszę wyluzować!:)

  52. Wracając do poruszonej przeze mnie już w poprzednim poście kwestii Trybunału Konstytucyjnego,na który Pani dopiero odpowie po niedzieli. Chciałbym wiedzieć co sądzi Pani o pomyśle przeniesienia siedziby naszego sądu konstytucyjnego poza Warszawę, np. do Łodzi, Szczecina, Wrocławia (nie mieszkam w żadnym z tych miast). Korzystajmy z doświadczeń RFN, stolica w Berlinie, a ich sąd konstytucyjny w Karlsruhe. To w zapewne niewielkim stopniu, ale jednak wyzwoli nasz Trybunał Konstytucyjny od presji polityków. Nie sugeruje,że jej ulegają, ale nacisk na sędziów TK jest na pewno wywierany. Oddech polityków poza stolicą jest zawsze słabiej wyczuwalny. Dlatego,moim zdaniem, poza Warszawą Trybunał Konstytucyjny oddychałby większą ilością prawniczego tlenu,przy jednoczesnej redukcji politycznego tlenku węgla.

  53. Nie rozumiem co Panią przestraszyło/zdenerwowało i zmusiło do ataku na dr. Żukowskiego, który tylko odczytał początek artykułu z Rzeczypospolitej Małgorzaty Subotić i Radosława Gila >WSI, czyli państwo w państwie; Niedotykalni

  54. Przygladam sie tym liczbom o budzecie, co to je podaje RPP i inne osrodki (za mlodu mieszkalem w miasteczku, ktore mialo jeden osrodek, a byl to osrodek zdrowia, i dlatego nie moglem pojac pozniejszej nomenklatury dotyczacej wrogich osrodkach, ale ich kto wie czy niezdrowych) i jeszcze raz sie przygladam tym liczbom, i widze, ze za 4-5 lat PO bedzie mialo pelne pole do popisu, wraz ze zjednoczona lewica. Wtedy bedzie uklad dwupartyjna jak ta lala. Lewica sprawiedliwa spolecznie kontra prawica sprawiedliwa ekonomicznie. Eh, co tam spekulowac, teraz podzial jest ten sam: zamordyzm pod PKiN i swobodny marsz po miescie. Ja tez udaje sie na przehadzke, bez rejestracji w urzedzie miasta.

  55. PANNA WŚCIEKLICA pisze: -Poseł Kuchciński stwierdził w kontekście ?taśm prawdy? R.Beger i spółki, że za dawnych czasów naszych wojennych zdrajcom golono głowy na łyso.”
    Mialam wpisac moje odczucia na ten temat,
    wlasnie z „poslizgiem” z powodu roznicy czasowej ogladnelam teleexpress i wypowiedz Kuchcinskiego, poprzedzona zdaniem, ze „z pewnymi osobami nie nalezy i nie bedziemy rozmawiac”, po czym wlasnie pieknie, jak na polityka-gentelmana przystalo przyrownal Renate Beger do sprzedajnych panienek. Panom glow nie golono za okupacji, za zdrade w glowe strzelano, natomiast panienki zadawajace sie z Niemcami i owszem, w ten sposob karano. W koncu dawanie d… to niekoniecznie zaraz zdrada, wiele z nich robilo to w odwrotnym celu, zeby przy okazji cos od szkopa wyciagnac. Do ladnych skojarzen pan Kuchcinski doszedl. I to jest ten rzad pokojowy, ten, ktory chce dobra narodu, a na czele stoi premier, w ktorym jest „tylko czyste dobro”, jak sam to okreslil.
    Powtarzam, dzisiejsze metody walki politycznej w glowie mi sie nie mieszcza, ale tez i trafil swoj na swego. Warchol na chama i cwana panienka w tle.
    A narod z tego powinien wyciagnac wnioski, tym bardziej, ze Romek z Andy Warholem juz prawie ze podali sobie buzi. Reszta – do przewidzenia.

  56. Dosc dawno bo jeszcze przed 89 r. wyjechalem na daleka emigracje , glownie z powodow rodzinnch ale wlasciwie co roku jestem w Kraju.Interesuje sie co sie tam dzieje i dzieki dobrodziejstwu internetu moge powiedziec , ze jestem prawie codziennym obserwatorem zycia politycznego w RP ( numer nie istotny).
    Od dlugiego czasu zaobserwowalem upadek czegos co nazwalbym autorytetem w mediach.Nie ma zadnego dziennikarza do ktorego mozna by miec zaufanie,ktory by mial swoje,zgodne z rozsadkiem zdanie, na temat biezacej sytuacji politycznej czy jakiejkolwiek innej.Zostalo kilka osob ,do ktorych zaliczam rowniez Pania Paradowska,ktore maja swoja oparta na zdrowym rozsadku opinie ale zostaly one zakrzyczane i mianowane reliktami,post-nie wiadomo co itd.
    Po ogladnieciu Debaty Polakow prowadzonej przez dwoje mlodych dziennikarzy w sposob,moim zdaniem,zenujaco nieprofesjonalny doszedlem do wniosku,ze media postawily na mlodych lecz bez wyrazu,ikry i umiejetnosci. Owi mlodzi gniewni nie potrafia poprowadzic rozmowy,nie maja autorytetu u gosci programu i sa jaskrawo tendencyjni i odporni na jakakolwiek dyskusje wybiegajaca poza poziom „jarmarcznej”.
    Ale jak mozna ich traktowac powaznie jesli ich opinie i sposob prowadzenia programow zalezy od tego kto aktualnie podpisuje czek za wykonana „prace”.
    Z ogromnym zapalem podaje sie przyklady z USA,nie wazne na jaki temat,chyba bez znajomosci rzeczy bo np w najpowazniejszych kanalach (programach) publicystyczno -politycznych prowadzacym jest dosiadczony publicysta (nie powiem,ze musi byc starszy sa i mlodzi np Anderson Cooper) ,dziennikarz z autorytetem,ktory(a) przezyl nie jednego prezydenta i nie jedna opcje polityczna.I to nie jest tak,ze on(a) obawia sie gosci lecz goscie jego.Wiele razy da sie zauwazyc,ze sam milosciwie panujacy prezydent,obecny czy poprzednicy obawiali sie takiej rozmowy i niejednokrotnie byli w klopotach.
    U nas w Kraju tego typu programy prowadzone sa na kolanach.
    Co sie stalo z autorytetami w mediach , zamiast holubic takich np jak P. Paradowska , Passent , KTT dalo sie im miano postkomuchow czy cos takiego dlatego tylko,ze mieli szczescie,a moze nieszczescie urodzic sie wczesniej i sa zdecydowanie lepszymi publicystami,maja wlasne zdanie i potrafia pisac na siedzaco a nie z klecznika.

  57. Red. Janina Paradowska „czegoś nie rozumie” w polityce. Możliwe? jak najbardziej! PIS daje szansę „warchołowi” Lepperowi, PIS wyrzuca Leppera z rządu, PIS rozważa powrót do koalicji PIS-LPR-Samoobrona. To tylko jeden z licznych przykładów niekonsekwencji i braku pomysłu na rządzenie PISu. Zespół redaktorów w składzie Paradowska, Lis, Żakowski, Morozowski z pomocą red. Ziemkiewicza (!) nie byliby w stanie pojąć jaka jest koncepcja braci K. gdyż nawet bracia K. już sie pogubili. Ale wiem kto mógłby im pomóc! Oglądałem wczoraj po raz kolejny „Drużynę pierścienia” i jestem teraz pewien: Frodo i Sam do rządu !!!

  58. Zgadzam się z Panią , demonstracje powinny być normalnym elementem
    demokracji. Chętnie bym wziął udział,ale muszę pracować,mam 300 km do
    Warszawy.Dlatego myślę o demonstracji internetowej na stronie partii .

  59. Cieszę się bardzo z faktu, że odniesie się Pani do kwestii wyboru sędziów do TK, bo mam wrażenie, że w świadomości społecznej i na łamach ten prasy ten temat w obecnej chwili prawie nie istnieje. Nie mam wątpliwości, że PiS będzie chciał sparaliżować Trybunał, jeśli nie uciuła większości, i Jurek po prostu nie podda pod głosowanie kandydatur innych niż te, które mają akceptację prezesa. Inna sprawa, że większość chyba będzie, a kandydatura prof. Gintowt-Jankowicz mile mnie zaskoczyła. Poglądy to jedno, ale tu liczą się także umiejętności naukowe. Krótko mówiąc, politycy (i chyba duża część opinii publicznej) wyobraża sobie, że w Trybunale trzeba po prostu upchnąć kogokolwiek, kto zagłosuje zgodnie z linią partyjną; nie wyobrażają sobie natomiast, że taka osoba musi występować jako sędzia sprawozdawca, pisać uzasadnienia itp.

    Podobają mi się też bardzo kandydatury PO – cała trójka profesorów (Rzepliński, Lipowicz, Biernat) ma niewątpliwie kwalifikacje do zajęcia stanowiska sędziego Trybunału. Rozczarowało mnie za to SLD. Zamiast wybrać jakiegoś lewicującego profesora prawa, wystawia magistra prawa, który, o ile dobrze pamiętam skandale sprzed paru lat (gdy ten pan był rzecznikiem KRS), skazywał działaczy Solidarności w stanie wojennym. Czy naprawdę innych nazwisk nie było?

    Postulat Marcina, by przenieść TK poza Warszawę, wydaje mi się wątpliwy. Nie bardzo wierzę w naciski na TK (jest chyba raczej traktowany jako wróg, z którym się nie rozmawia), a przenoszenie jego siedziby do innego miasta jedynie utrudniłoby życie sędziom.

    Mam nadzieję, że odniesie się Pani Redaktor także do innej kwestii, mianowicie do dzisiejszej wypowiedzi Niesiołowskiego, który zapowiedział, że na manifestacji PO nie życzy sobie lesbijek, które będą żądać legalizacji narkotyków i domów publicznych. Bełkot bardzo typowy dla tego pana, a rzecz nabiera nowych barw w świetle wcześniejszej wypowiedzi Tuska o tym, że sprzeciwu wobec rządzących nie powinna dziś zawłaszczać żadna partia. Niesiołowski pokazał, ile warte jest hasło Platformy „Razem”.

    Swoją drogą dziwię się, że ludzie zapomnieli, kim jest Niesiołowski. Ja nadal pamiętam chamskie występy o pornogrubasach, pamiętam też obrzydliwe wypowiedzi po sprawie Pinocheta (ryngraf Kamińskiego), gdzie Niesiołowski sugerował, że gwałcone w więzieniach kobiety mają pewnie z tego jakąś przyjemność. Szkoda, że taki np. TVN, traktując PO dość ulgowo, nie przejedzie się kiedyś po tym panu.

    Zaczynam w komentarzach chyba pisać konkurencyjny blog, więc już kończę 🙂 Serdecznie pozdrawiam i gratuluję decyzji o pisaniu! Jest Pani jedną z nielicznych dziennikarek, które nie dają się zbyć plewami i które przygotowują się do rozmów, także czytając akty prawne, a nie tylko gazety.

  60. Pani jakby młodsza…

  61. Co do demonstracji – zgadzam sie z panem majorem, ze sa one ze strony opozycji krokiem spoznionym. Z drugiej strony, czarno widze ich wplyw na budowanie spoleczenstwa obywatelskiego – wedlug znakow na niebie i ziemi, tzw. przecietny obywatel zamiast dolaczyc sie do ktorejs z nich, bedzie klal na spotegowane przez nie legendarne stoleczne korki. Tak wiec – o ile trzeba przyznac, ze sa one zjawiskiem potrzebnym – wydaja mi sie jedynie kolejnym elementem politycznej licytacji. Na marginesie gratuluje ugrupowaniom, mowiac nieelegancko, marginalnym (anarchisci, alterglobalisci etc.) wybrania tego wlasnie terminu – przynajmniej ktos cos o nich uslyszy 😉

    Natomiast dobor kandydatow do TK zaskoczyl mnie dosc pozytywnie – obecnosc w tej grupie zaledwie dwoch aktywnych politykow (bo prof. Lipowicz od dwoch kadencji w Sejmie nie zasiada) to calkiem znosna prognoza. Zgadzam sie z faraonem co do oceny kandydatur PiS i PO (choc w mozliwosc wyboru tych wlasnie ludzi powatpiewam…). Natomiast za skandaliczne uwazam podejscie PT parlamentarzystow do tego procesu – zgalszanie kandydatur na ostatni dzwonek to kolejny dowod na ich zamkniecie w intryganckim swiecie rownoleglym. Nie rozumiem tez, dlaczego prezydent Kaczynski zwleka w powolaniem Prezesa TK, mimo ze przedstawiono mu kandydatury.

    Jeszcze jeden drobiazg – faraonie, sedzia TK poradzi sobie jakos bez umiejetnosci pisania uzasadnien. Wystarczy dobrac kompetentnego naukowca do roli asystenta.

    I na koniec – serdecznie witamy red. Sakiewicza w Polskim Radio, w Programie I. Jak wiemy (od prezesa Jedynki), jest to znakomity dziennikarz „niezalezny od srodowisk, ktore wpadly w histerie sprzeczna z polska racja stanu”. Oklaski!

  62. Witam!

    Pani Janino, pozwolę sobie również zabrać głos odnośnie wyboru nowych członków TK:

    1) Propozycja Marcina dot. przeniesienia siedziby Trybunału wydaje mi się zbędna. TK już wielokrotnie (np. w sprawie abolicji podatkowej Kołodki, ustawy o NFZ Łapińskiego, aplikacji adwokackiej i nowej ustawy o KRRiT) wykazał że potrafi oprzeć się wszelkim naciskom polityków. Mam nadzieję, że tak pozostanie.

    2) Odnośnie kandydatur na nowych sędziów to generalnie zgadzam się z Faraonem. Są to kandydatury zaskakująco dobre:
    http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_061006/prawo/prawo_a_1.html
    http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_061007/prawo/prawo_a_20.html

    Zaskakujące jest zwłaszcza zgłoszenie przez PiS kandydatury mec. Wojciecha Hermelińskiego (wiceprezes NRA).
    Cieszyłbym też się z wyboru każdego z kandydatów PO.
    Na tym tle wyjątkowo negatywnie wypada jedynie kandydatura posła Kotlinowskiego z LPR.
    Odnośnie Bogusława Moraczewskiego: ten człowiek na pewno ma duże doświadczenie praktyczne (obecnie sędzia NSA). Pozostaje otwarta kwestia czy jest to wystarczające do pełnienia tak zaszczytnej funkcji.
    W internecie znalazłem wywiad z sędzią Moraczewskim:
    http://free.polbox.pl/k/kaes1/sad.htm
    Jeśli treść wywiadu jest autentyczna (i nie zachodzi przypadkowa zbieżność nazwisk), to poglądy prawne sędziego powinny być PiS bliskie.
    Zarzut skazywania działaczy „Solidarności” – jeśli jest prawdziwy – nie musi mieć dla PiS znaczenia rozstrzygającego. W końcu sędzia Kryże też skazywał w stanie wojennym za działalność opozycyjną (vide sprawa Komorowskiego) i nie przeszkadza mu to być wiceministrem sprawiedliwości.

    Pozostaje do wyjaśnienia jeszcze jedna sprawa: dlaczego prezydent tak długo zwleka z wyborem nowego Prezesa TK? Wszak 2 kandydatów Zgromadzenie Ogóle sędziów TK przedstawiło mu chyba 3 miesiace temu!
    Ta zwłoka jest zastanawiająca.
    No chyba, że PiS chce doprowadzić do zablokowania prac TK poprzez niewybranie prezesa i nowych członków Trybunału. Mam jednak nadzieję że to scenariusz typu political fiction.

    pozdrawiam

  63. Taka ciekawostka:
    7 października 1944 została utworzona Milicja Obywatelska.
    7 pażdziernika był przez całe PRL świętem MO i ZOMO.
    A gdzie się za PRL’u defilowało?
    Na Placu Defilad?
    To w końcu kto jest tam gdzie ZOMO?

  64. Gdyby nie quake, pewnie dopiero wieczorem w paśmie publicystycznym usłyszałbym o nowej kandydaturze (Zbigniew Cieślak). Kolejna bardzo dobra kandydatura i jeśli PiS chce w ten sposób „odzyskiwać” Trybunał, to chyba długo to jeszcze potrwa 😉 Profesor Cieślak nie jest raczej zbyt podatny na naciski, a w razie konfliktu z politykami potrafi zachować twarz (patrz – jego odejście ze stanowiska wiceministra spraw wewnętrznych i administracji za Tomaszewskiego). Natomiast sędzia Moraczewski to rzeczywiście jakieś straszliwe nieporozumienie. SLD chyba sądzi, że ich elektorat nie korzysta z internetu, nie czyta gazet i ma wyjątkowo krótką pamięć.

    Swoją drogą byłoby warto rozpatrywać kandydatury nie tylko pod kątem poglądów politycznych, ale także specjalności. O tyle np. cenna wydaje mi się dla TK osoba prof. Gintowt-Jankowicz, bo jest to specjalistka od prawa finansowego, która zastąpi odchodzącą prof. Dębowską-Romanowską.

    A co do uwagi Bogusia – mam świadomość, że nie wszyscy sędziowie piszą sami uzasadnienia. Są mimo to wyjątki, np. uzasadnienia prof. Wyrzykowskiego są dość charakterystyczne i widać, że nie pisze ich nikt na zlecenie. Wolałbym jednak, żeby sędzia przynajmniej był w stanie sformułować wytyczne i skontrolować, czy to, co wyprodukował jego asystent, ma ręce i nogi. Kandydatury Kotlinowskiego i Zycha nie dają mi takiej gwarancji. Kotlinowski, występując przed TK na rozprawach z ramienia Sejmu, dawał już dowody, że nie nadaje się, by usiąść po drugiej stronie biurka.

  65. Witam wszystkich, a w szególności p.Paradowską, do której mam pytanie.

    Zna Pani świetnie mechanizmy polityki, często daje pani mniej lub bardziej otwarte wskazówki dla kadr rządzących, niejednokrotnie bardzo trafnie potrafi Pani przewidzieć bieg wydarzeń na polskiej scenie polit. Pytanie w zasadzie nasuwa się samo:

    czy myslała Pani kiedykolwiek o tym, aby samej startować w wyborach do parlamentu? Do senatu na przykład?

    Podejrzewam, że znalazłaby taka decyzja poklask u wielu Pani czytelników. Rozumie Pani politykę (o ile można ją w ogóle rozumieć),, nie obce jest Pani prawo (najwytrawniejsi politycy to prawnicy, że tak zarymuję).

    Bo w nie wyobrażam sobie, żeby taka idea nigdy nie przeszła pani przez myśl. Jeśli tak, to co Panią jeszcze powstrzymuje, a jeśli nie, to dlaczego.

    Mam nadzieję, że nie jestem uciążliwy w tym pytaniu. Pozdrowienia i szacunek.

  66. Jeszcze o polityce kadrowej wobec spolek panstwowych.

    Czytam sobie Newsweek z ubieglego tygodnia. Artykul o niepewnej przyszlosci Wildsteina i o jego mozliwych nastepcach. Jednym z nich jest Slawomir Siwek, czlowiek PiS-u.Jeden z prominentnych polityko w PiS mowi o nim:
    – nie jest on kandydatem idelanym, bo o TELEWIZJI MA POJECIE SREDNIE, ale przynajmniej jest wobec nas LOJALNY (podkreslenia moje).

    Ale to nie koniec ciekawestek z ”N”, bo pare stron wczesniej jest wywiad z premierezydentem. Oto urywek z tej rozmowy w cztery oczy (i jeden dziob), w kontekscie opinii o Siwku tym bardziej interesujacy.

    Na pytanie, czego zaskakujacego dowiedzial sie JK o kondycji panstwa polskiego w ciagu ostatniego roku rzadzenia pada odpowiedz:

    JK: Sporo. Najwiecej w okresie, gdy jestem premierem. Panstwo i caly uklad spoleczny sa w gorszym stanie niz myslalem. Patologia wkradla sie wszedzie. Moga sie dziac rzeczy w demokracji straszne.

    N: Co na przyklad ?

    JK: na przyklad mozna jednym telefonem zamowic wielki artykul w gazecie. Na pierwszej stronie.

    Koniec cytatu.

    Ciekwawe, ile telefonow potrzeba bedzie do Siwka,zeby zignorowal lub uwypuklil to i owo w najgoretszym pasmie antenowym telewizji ”publicznej” ?

    Aha, Zareba pisze o werdykcie TK w sprawie komisji Zawiszy jako o malutkim odweciku urazonych prawnikow na PiS-ie. Ten czlowiek nie cofnie sie przez zadna niedorzecznoscia, byle tylko zabrzmiec orginalnie. Niestety, orginalnosc tez ma swoja cene.

    Podrawiam

    Jacobsky

  67. Panno Wścieklico,
    ależ nigdy bym się nie ośmielić imputować preferencji :). Ba, ja jestem nawet trochę staroświecki i preferuję tradycyjne upodobania 🙂 Ale gdy nam zeszło na Dostojewskiego, to tak jakoś mi się tylko z Witkacym skojarzyło.

  68. Zwracam uwagę wszystkich na bardzo istotne stwierdzenie Premiera z dzisiejszego wiecu. Znakomicie uchwycił sedno filozofii PiS:

    „Pewne elementarne prawa są dla każdego, dla każdego, kto chce należeć do wspólnoty i przestrzegać jej reguł, jej praw.” (To dokładny cytat, znajdziecie go na stronie PiS w relacji z dzisiejszego happeningu.)

    Nasuwa się wniosek, że tym, którzy do wspólnoty proponowanej przez PiS przystąpić nie chcą, prawa się nie należą. Toż to „porażające” (by użyć ulubionego przymiotnika pana Jarosława) sprzeniewierzenie się fundamentom ustroju demokratycznego!!! A przy okazji także konkretnym artykułom Konstytucji RP. To zakrawa na Trybunał Stanu… Wiem, że przesadzam, ale muszę dać upust swemu oburzeniu. A najgorsze w tym wszystkim jest chyba to, że on rzeczywiście w to wierzy…

  69. Faraon – zgadzam się, że takimi kandydaturami PiS może odzyskiwać TK jeszcze baaaaardzo długo:-)

    Być może politycy przeczytali niedawny wywiad z prof. Ewą Łętowską „GP” i poszli po rozumi do głowy?:-)
    http://tiny.pl/rhmp

    A tak bardziej poważnie: być może dobrym pomysłem byłoby umieszczenie jakiegoś kolejnego dobrego cywilisty w TK? Po odejściu prof. Safjana może się okazać, że prof. Łętowska nie wystarczy:-)

    W każdym razie krokiem w dobrym kierunku wydaje się publiczna debata na temat kandydatów jaka się obecnie rozpoczęła:

    http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_061004/prawo/prawo_a_1.html

    http://www.batory.org.pl/praw/monitoring.htm

    pozdrawiam weekendowo

  70. Uff, wrocilem z pochodu zziajany, spocony. Koszule od razu wrzucilem do prania. Koszule w kolorze … (nie pisalem wczesniej, aby nie zapeszac) … a jakze, w kolorze blekitnym. Brunatnego nie toleruje.

    Lament sia wznosi na blogach, pesymistyczny lament, ze opozycja nie daje glosu, ze nia ma programu, co „wyksztalciuchow” dezorientuje i zniesmacza. Pytam sie zatem, czy OPozycja ma powiedziec:
    1. nie dla budowy wspolnoty narodowo-ludowej wokol emanujacego i jeszcze bardziej opiekunczego panstwa,
    2. nie dla podwyzek zarobkow dla nauczycieli i policjantow,
    3. nie dla redukcji deficytu budzetu,
    4. nie dla ograniczania wplow Kosciola,
    5. nie dla lustracji i dekomonizacji,
    6. nie dla napuszonej polityki zagranicznej,
    7. tak dla prywatyzacji i prawdziwie tanszego panstwa,
    8. tak dla obnizania podatkow,
    9. tak dla wolnosci slowa,
    10. tak dla elastyczniejszego rynku pracy,
    11. tak dla zagranicznych inwestycji bezposrednich,
    12. tak dla waluty euro …
    W momencie, gdy PO wyartykuuje program szczery i otwarty, juz znajduje sie na pozycji przegranej. Jedyna jej taktyka i strategia w milosci z populusem jest kluczenie i mamienie proscichow i poszkodowanych transformacja, ktorych jest w Polsce wiecej niz sie wyksztalciuchom wydaje.

  71. # YKW pisze:

    (?)
    Agnieszka Kublik: To skąd wasze zainteresowanie właśnie Suboticiem?

    Tomasz Sakiewicz: Chcieliśmy wyjaśnić rolę WSI przy powstawaniu programu ?Teraz my?, ale nie znaleźliśmy takiej inspiracji.
    (?)

    Na mój chłopski rozum Sakiewicz poszedł ostatnio do prawnika, który go uświadomił, że wraz z GP ?popłynie? finansowo na pozwie TVN i wspólnie ustalili linię obrony, którą Sakiewicz teraz wciela w życie. Ciekawe czy sąd da się na nią nabrać i czy Sakiewicz broniąc się przed tym sądem powie, że wypowiedzi np. Kuchcińskiego i Kurskiego to ?nadinterpretacje?. Od góry młot, od dołu kowadło.

    Czytales/as tekst Sakiewicza w GP? Nigdzie wprost nie pisze ze byli inspirowani. Pokazuje jedynie kilka nastepujacych po sobie spotkan z ktorych mozna wysnuc wnioski, wprost nic nie nazywa po imieniu.

  72. Oglądałem Panią w TVP1 i niezbyt mi sie podobalo glównie dlatego że młody Ziemiec nie dawał sobie rady ze starymi wyjadaczami,dla mnie fakt że pan Subotic gorliwy aparatczyk stanu wojennego jest sekretarzem programowym w TVN jest dostatecznie kompromitujący tą stację,myslę że tylko u nas takie relikty totalnego państwa mogły przetrwać ,wszędzie dookoła to już nie mieści się w standartach na szczęście,lustracja i dekomunizacja w mediach jest niezbędna i mam nadzieję że stopniowo będzie następować porządkując co nieco w standartach, bardzo bym prosił o odniesienie się do przykładu podanego w dyskujji w TVP przez pana Żukowskiego dotyczącego rozmowy telefonicznej pomiędzy panią Subotic a dzwoniącym do niej w sprawie jej tekstu w Rzepie gen Dukaczewskim ktory na pytanie skąd pan ma te informacje odpowiada „zdziwiła by się pani”,ta rozmowa była komentowana przea gazetę chyba dwa lata temu ,świadczy o niedopuszczalnej ingerencji WSI w dziennikarską niezależność,dlaczego nie odniosła się pani do tego jaskrawego przykładu.Pozdrawiam.

  73. Geralt9

    kilka Twoich wpisów:

    „# Geralt9 pisze:
    2006-10-03 o godz. 11:16

    Jak to Pani skomentuje?

    Milan Subotić, sekretarz programowy TVN, współpracował z WSI, a wcześniej z wojskowymi służbami PRL – wynika z ustaleń komisji weryfikacyjnej WSI. Subotić doradza przy akceptacji programów publicystycznych TVN. Jednym z nich jest program ?Teraz My?. Oficerem prowadzącym Suboticia był Konstanty Malejczyk, późniejszy szef WSI, a następnie współpracownik Andrzeja Leppera.”

    „# Geralt9 pisze:
    2006-10-04 o godz. 14:04

    Maciej Gawlikowski do Bogusława Chrabota:

    Jestem porażony Twoim wpisem. I mam powody.
    Wiem, że świetnie znasz przeszłość Milana S., wiem, że miałeś w ręku dowody na jego współpracę ze służbami LWP. Przypominam Ci -było to w maju 1992 roku w mieszkaniu W.W.. Było nas kilku i KAŻDY, także Ty, widział papiery dowodzące niezbicie, że Milan S. został oddelegowany do pracy w komunistycznej telewizji przez ?wojskówkę?. Wiesz również, że starsi pracownicy TV opowiadali wielokrotnie o jego roli w montowaniu szczególnie podłych propagandowych materiałów w latach 80-tych.
    Nie rozumiem dlaczego nagle chcesz stawać w jednym szeregu z Suboticem ale nawet jeśli taki jest Twój wybór to przynajmniej nie mijaj się tak rażąco z prawdą i nie udawaj, że to wymysły Gazety Polskiej.

    Polecam niedowiarkom i tym ktorzy maja watpliwosci co do publikacji GP:
    http://geralt.blox.pl/2006/10/Chrabota-contra-Gawlikowski.html

    „# Geralt9 pisze:
    2006-10-03 o godz. 10:50

    Blisko, coraz blizej dzien kompromitacji?”

    „# Geralt9 pisze:
    2006-10-03 o godz. 11:14

    No i mamy pierwszy krok do kompromitacji:
    Milan Subotić, sekretarz programowy TVN, współpracował z WSI, a wcześniej z wojskowymi służbami PRL – wynika z ustaleń komisji weryfikacyjnej WSI. Subotić doradza przy akceptacji programów publicystycznych TVN. Jednym z nich jest program ?Teraz My?. Oficerem prowadzącym Suboticia był Konstanty Malejczyk, późniejszy szef WSI, a następnie współpracownik Andrzeja Leppera.”

    „# Geralt9 pisze:
    2006-10-02 o godz. 13:05

    Macierewicz skonczyl prace, wkrotce dowiemy sie KTO BYL INSPIROWANY (caps lock mój – YKW) wowczas z checia poczytam panstwa komentarze?”

    Jeśli sąd uzna, iz z artykułu GP wynika, iz FlipiFlap (copyright by Geralt9) rzekomo byli inspirowani przez WSI i wobec braku dowodów (na dzień dzisiejszy z wypowiedzi Sakiewicza wnoszę, że ich nie ma) przyzna odszkodowanie TVN (jedno z możliwych rozstrzygnięć) – czy uznasz to za powód do zbadania rodziny sędziego pod kątem przynależności do KPP/PPR/PPS/PZPR/ZSMP/UB/SB/ZOMO/ZBOWiD/PRON ?

  74. Po marszu PO (gdzie byłem z tych staszych) poszedłem zobaczyć jak jest na wiecu PiS (tu byłem z tych młodszych 🙂 ) i tu zrozumiałem, skad te podobieństwa Kaczyńskich do Gomułki 🙂

    Przecież czasy Gomułki to czasy młodości braci Kaczyńskich i ich wborców.

    Jaki piękny był świat wtedy, jakie śliczne dziewczyny. Wszystko wtedy było piekne 🙂 I jedność narodu, i cenzura obyczajowa (słusznie Kalina Jedrusik za ten krzyżyk na biuście miała zakaz pojawiania sie w TV 🙂 ), i rewanżyści z NRF podobni do obecnych 🙂

    I szkoda że ten świat juz sie nie wróci 🙂 A moze jednak ? 🙂

  75. Do Alicji. też zwróciłem uwagę na tę wypowiedź pana Kuchcińskiego, dla mnie ona jest jeszcze z jednego powodu straszna, a nawet z kilku. Po pierwsze jesli mamy robić to co popdczas wojen czy drugiej wojny( nie pamiętam czy była dokładnie mowa o ii wojnie swiatowe, ale tak mi się wydaje.), to dążymy chyba nie do IV RP tylko do ludobójstwa. A i wypowiedź jest obrzydliwa z tego powodu, że poseł Kuchciński zapomniał że włosy golono też w obopzach koncentracyjnych i zagłady, by zniszczyć tożsamość więźniów. Jeszcze żyją więźniowie Oświęcimia, Majdanka, Ravensbrueck, ciekawe co oni sobie myślą jak słyszą bezczelną i arogancką wypowiedź, postulująćą, to co dla nich często było najgorsze. W sierpniu spotkałem się z cudowną osobą , panią Ewą Kozłowską( jeśli dobrze pamiętam nazwisko) , byłą więźniarką Majdanka i jednym z wątków jej opowieśći były właśnie włosy i golenie ich prze Niemców. Dla mnie poseł Kuchciński skompromitował się totalnie, ja jestem młody, ale płakałem prawie słuchając pani Ewy, może Kuchcińskiemu też spotkanie z kimś wartościowym by się przydało, a nietylko slepe zapatrrzenie w Jarosława Mądrego, co niestety mądrością u Kuchcińskiego nie skutkuje ( owo zapatrzenie). A przed chwilą Grabaż śpiewał ,,Między Czarnym a Czerwonym nie sposób czu ć się dobrze”. Ja uzupełnię ,,Między białą różą a błękitnym marszem też nie sposób czuć się dobrze” . Pozdrawiam wszystkich.

  76. Fajnie.

    Jest sobota wieczor. Ogladam dziennik TV2 z Francji. Wiesci o wzroscie poparcia dla ultra prawicy w Belgii, o zastrzeleniu dziennikarki w Moskwie, o tym, ze w jednym z wiatrakow w Bretanii urwalo sie smiglo. Ani Jarka, ni Donalda.

    Podobnie w dziennikach kanadyjskich.

    Uklad wykracza poza granice Polski. Nie ma litosci.

    Jacobsky

  77. Pani Janino,
    Dziękuję za zainteresowanie tym co napisałem. Kontynując wątek budowy społeczeństwa obywatelskiego oraz krzewienia edukacji społeczno-ekonomicznej wśród Polaków, chciałbym podzielić się pewną konkretną propozycją. Jeśli wyda się ona Pani interesująca, bardzo proszę o próbę zainteresowania nią koleżanki i kolegów dziennikarzy.

    Otóż raz na jakiś czas rozmaite portale i redakcje dokonują kompleksowego porównania oferty różnych firm, np. banków, według z góry określonej metodologii i kryteriów. Prowadzi to np. do powstania rankingu najlepszych kart kredytowych dla osób o określonych dochodach itp. Proponuję zastosować tę samą metodę w analizie porównawczej i krytycznej ocenie oferty programowej poszczególnych partii politycznych.

    Proponuję zatem, aby kilka redakcji wspólnie zaprosiło do współpracy ekspertów z różnych dziedzin (budżet, podatki, transport, badania i rozwój, ochrona zdrowia, edukacja, rolnictwo, kultura, itd.), które z grubsza odpowiadałyby obszarom, z którymi musi zmierzyć się każdy rząd po wyborach. Ludzie ci powinni reprezentować wybitne ośrodki akademickie, think tanki w rodzaju CASE, czy też Centrum im. Adama Smithsa oraz ekspertów-praktyków, np. bankowców, przedstawicieli przedsiębiorców, itp. Powstała w ten sposób ekspercka ?komisja programowa? powinna następnie opracować swego rodzaju szczegółową ankietę do uzupełnienia przez poszczególne partie polityczne. Odpowiedzi powinny na końcu zostać poddane krytycznej ocenie ekspertów pod kątem ich realności, prawdziwości przyjętych założeń oraz wewnętrznej spójności (czyli np. w jaki sposób poszczególne programy mają być sfinansowane). Podkreślam to znaczenie słowa ?krytycznej? ? odnoszę bowiem wrażenie, że media właściwie nigdy nie poddają ocenie poglądów wypowiadanych przez polityków. Nie wiem, czy wynika to z obsesyjnej chęci zachowania fałszywie pojętej bezstronności, czy też po prostu z braku przygotowania merytorycznego dziennikarzy i ustawiania się przez nich w komfortowej sytuacji obserwatorów wzajemnego opluwania się oponentów politycznych.

    Takie podejście zagwarantuje nam, że politycy zostaną zmuszeni do udzielenia nam odpowiedzi na naprawdę nurtujące nas problemy, zamiast karmić nas ogólnikowymi hasłami wyborczymi. Poza tym, tego typu ćwiczenie można, a nawet powino się przeprowadzić właśnie odpowiednio wcześnie przed wyborami, żeby uniknąć gorączkowej atmosfery związanej z tym okresem i poświęcić na to odpowiednio dużo czasu.

    Będę wdzięczny za Pani opinię w sprawie realności wprowadzenia takiego pomysłu. Pozdrawiam serdecznie,

    Piotr

    PS. Chciałbym również bardzo podziękować za wiele pozytywnych komentarzy do mojego poprzedniego wpisu. Świadomość, że niektórzy z Was zgadzają się z moimi tezami jest dla mnie bardzo budująca. Być może część z tych pomysłów zostanie uznana za utopijne, ale wydaje mi się, że tylko my sami możemy stworzyć sobie w Polsce jakąś sensowną alternatywę.

    Jeremus ? zgadzam się z Tobą, że globalizacja i otwarcie granic całkowicie zmieniają perspektywę, z jakiej patrzymy na nasze wewnętrzne problemy. Tak jak pisałem poprzednio, najbardziej dynamiczni młodzi Polacy coraz częściej korzystają z tych otwartych granic i budują swoje lepsze jutro poza Polską. Nie zamierzam ich absolutnie krytykować ? pewnie gdybym dopiero co skończył studia i nie miał perspektyw na dobrą pracę, zrobiłbym to samo. Tak się jednak składa, że miałem już możliwość żyć i pracować przez dłuższy czas zagranicą (m.in. pół roku pracowałem dla jednego banku na Ukrainie) i przyznam, że z powodu ogromnych różnic mentalnych i kulturowych nie wyobrażam sobie wyjechać na stałe z Polski. Tak więc jeśli sami będziemy z boku przyglądali się, jak obecne władze zaprzepaszczają ogromną szansę cywilizacyjnego rozwoju Polski, w pewnym sensie zmusimy się sami do emigracji.

    Ewaewa ? nie jestem aż tak naiwny, żeby sądzić, iż większość społeczeństwa nagle się wyedukuje i zacznie zupełnie inaczej podejmować swoje wybory polityczne. Wydaje mi się jednak, że media mogą przynajmniej podjąć próbę w tym zakresie. W USA na przykład ludzie bardzo często kierują się opiniami różnych ekspertów. Mam prawo sądzić, że przeciętny Amerykanin nie jest ani bardziej wykształcony, ani nie ma szerszych horyzontów w porównaniu do przeciętnego Polaka. A jednak z jakiś względów społeczeństwo amerykańskie, przy całej swojej różnorodności i związanymi z tym problemami, podejmuje zbiorowo stosunkowo rozsądne decyzje. Chociaż i im zdarzają się wpadki, takie jak wybór Busha jr., to jednak takie karykatury polityków jak Andrzej Lepper, czy wcześniej Stan Tymiński nie miałyby w USA najmniejszych szans na jakikolwiek sukces wyborczy. Nie dlatego, że Amerykanie nie chcą słuchać trybunów ludowych mówiących im o ich krzywdzie, ale dlatego właśnie, że kandydaci tacy zostaliby natychmiast zdyskredytowani przez ekspertów we współpracy z mediami.

  78. Po latach powróciłem do czytania „Wojny peloponeskiej” Tukidydesa. I z przerażeniem, a jednocześnie rozbawieniem, doświadczam wrażenia przemierzając kartki tego dzieła, iz kundlizm, małość, swarliwość, tępota, partykularyzm czy zaściankowość sa immanentne nie tylko polskim politykom. Tukidydes jakby prezentowal naszą, współczesną, polską scenę publiczno-kulturową. To uczucie rozbawienia. Przerażeniem napawa mnie jednak fakt, iż ci ludzie (elita polskiego życia publicznego) się nie uczą, trwają „w błędzie” nachalnie, namiętnie i absolutnie stale (constans). Czy są więc ludźmi wykształconymi, racjonalnie postępujacymi, spolegliwymi opiekunami i „dobrymi pastrzami” ?
    Demonstracje których świadkami byliśmy wczoraj – mam szczęście iż mieszkam 360 km od stolicy, w pięknym mieście nad Odrą („Hauptstadt der Nieder Schliesien”) – to wyrazy bezsiły, programowej ciasnoty, parlamentarnego klinczu i antypolityki parlamentarnej. Moim zdaniem wszyscy popełnili polityczne seppuku, nadają się teraz na polityczny śmietnik i….pewnie tam skończą. Wieńczę tej zgrai małych, zakompleksionych i prymitywnych osobników los „elity’ włoskiej AD początek lat 90-tych. Tylko kiedy społeczeństwo się obudzi i przygotuje dla całej sceny publicznej (sic ?!) taczki….?
    Tukidydes daje tez (z polskiej perspektywy) inny, groźniejszy sygnał – co z Hellady zostało po owych swarach, błazeństwach, partykularyzmie i wzajemnej szarpaninie. Tylko czy Polacy czytają Tukidydesa i znają historię świata antycznego ? Pozdrawiam Panią Redaktor i wracam do czytania o hoplitach, wyroczniach i agorach. To przyjemniejsze, dające więcej satysfakcji niźli oglądani i słuchanie Tusków, „bliźniaków”, Macierewiczów, Lepperów lub Giertychów i całej tego tabunu ludzi udających że rządzą tym krajem, o ustach pełnych frazesów i udających, iż mają jakiekolwiek programy, pomysły na Polskę i pomyślnośc jej obywateli. Kto z polityków powiedział lub zaproponowął (od 15 lat bez mała transformacji) jak nasz kraj będzie wygląał za lat 5, 10 czy 20 ? I na tym kończy się rozmowa o rodzimych „politykach”……

  79. Piotrze,

    Podczas ubiegłorocznych kampanii wyborczych przedstawiciele mediów prowadzili godną pochwały akcję ?Kampania Kontrolowana?. Miała ona na celu wytykanie politykom bzdur i kłamstw, które bezwstydnie głoszą na forum publicznym. Idea była zacna, a rezultaty tragikomiczne. Zaangażowani w ?Kampanię? eksperci wykazywali kompletną ignorancję naszych (o zgrozo!) parlamentarzystów oraz kandydatów na prezydenta w rozmaitych dziedzinach.
    Sprostowania takie niewątpliwie są konieczne i można mieć nadzieję, że przynajmniej niektórzy czytelnicy, słuchacze, widzowie i surferzy odniosili się do nich z należytą powagą. Niestety takich, którzy wykazali chęć zapoznania się z eksperckimi wywodami było zapewne niewielu. Co więcej, politycy nie przejęli się zbytnio zarzutami kierowanymi pod ich kontem, a gros wyborców najwyraźniej albo pogodził się z wszechobecnością farmazonów w dyskursie politycznym, albo, co wydaje mi się bardziej prawdopodobne, na ?Kampanię Kontrolowaną? nie zwróciło większej uwagi.
    Najczęściej niewątpliwie pojawiały się zastrzeżenia odnośnie rozumowań polityków w zakresie gospodarki i prawa. W działach opinii największych polskich gazet również z podziwu godną konsekwencją ukazują się artykuły obnażające co bardziej absurdalne propozycje ugrupowań politycznych w tych dziedzinach. Ponownie jednak problemem nie jest tu brak kompetentnych autorów ani przestrzeni prasowej, lecz raczej niezwykle ograniczona poczytność tych działów. Odsetek czytelników, którzy odważają się zgłębić treść gęsto nadrukowanej stronicy formatu co najmniej A3 jest, jak podejrzewam, dość mizerny. Co więcej, stanowią go najprawdopodobniej osoby, które w trakcie lektury jedynie utwierdzą się w przekonaniu co do wypracowanych już wcześniej poglądów. Mówiąc krótko, mamy tu do czynienia z elektoratem już na demagogię zaszczepionym.

  80. Witam serdecznie. Przyznaję,że mniej czytuję Politykę jako gazetę choć się nią interesuję.Na dzień dzisiejszy tj.8.10.2006 mam taką wątpliwość co do ministra ob.narodowej R.Sikorskiego. Jaka ironia losu jest w tym,że on firmuje wyprawę wojenną do Afganistanu. Wlaśnie on nie powinien tego robić po tym jak krytykował dawny ZSRR za udzial w tamtej wojnie. Pani doskonale zdaje sobie sprawę,że będą ofiary po stronie wojska polskiego i ta wojna jest nie do wygrania.Będzie to duży przyczynek do klęski PISU i przystawek oraz ogromna tragedia dla rodziców,żon,dzieci.Będą koszty społeczne,finansowe itd.Bardzo zła polityka Kaczynskich dotycząca spraw zagranicznych. Nie odnoszę się do manifestacji bo to nie ma obecnie większego znaczenia. Ilość ludzi śladowa. Mamy chyba większe problemy dotyczące gospodarki i oszczędności budżetowych.Proszę o uruchomienie tej tematyki wśród pani kolegów.Zyczę dużo zdrowia i nie przejmować się zbytnio KACZORAMI . Przyznaję,że trudno nawet komentować ich poczynania.Fajnie jednak będzie jak Prezydent odwola Premiera jednakowego nazwiska.

  81. Piotrze, Jas Piotrowski juz napisał przede mna o nikłym sukcesie „Kampanii kontrolowanej”. Pytałem swego czasu Marka Ostrowskiego na jednym z salonów Polityki, co on, od strony redakcyjnej o tej inicjatywie myśli, dleczego nie jest kontynuowana, i wrażenia MO były jeszcze pesymistyczniejsze niż JP. Uważam jednak, że jest to dobra droga (tj. jedna z kilku dróg). Oczywiście z modyfikacjami.
    Skoro gro wyborców trawii tylko komunikację tabloidalną, niech więc i sprostowania będą w takiej formie, np jako pop-up na stronie onetu.: „Kolejne kłamstwo kandydata na ministra finansów!!! – 3 mln mieszkań nie można zbudować z obecnie pobieranych podatków”, a po takim tytule 2-3 zdania rozwinięcia. Wiem, że to poniżej poziomu, ale skoro inaczej nie można…

  82. Zorganizowany przez firmę Nike tydzień temu bieg uliczny na 5 km RunWarsaw zgromadził więcej uczestników (ponad 15 000) niż którykolwiek z wieców partyjnych organizowanych w tym tygodniu. I w dodatku trzeba było zapłacić 25 zł za uczestnictwo.

  83. Piotrze, Fomo (czy należy odmieniać ten nick?),

    Stajemy w obliczu odwiecznego pytania: jak immunizować przed gospodarczymi i prawnymi dyrdymałami te pokłady społeczeństwa, które są na ich działanie najbardziej narażone? Niechybnie odpowiedź zabrzmi: edukacja! Bardziej szczegółowo wymienia się jeszcze edukację obywatelską, której jako rozwiązaniu nie można zarzucić niczego poza sporą dozą niedookreślenia. Podstawowym zagadnieniem nie jest wszak czy uczyć, lecz raczej kogo i kiedy. Cóż, na pewno nie wyborców w trakcie kampanii. Jak zdaje sobie zapewne sprawę każdy w miarę trzeźwo myślący obywatel większość Polaków nie pała entuzjazmem do zawiłości myśli ekonomicznej i prawnej, co z kolei wpływa na zachowanie polityków ograniczających się w swych działaniach do tego, czego oczekuje od nich większość elektoratu.
    Wydaje się również, że ?edukacja? dorosłych za pomocą uczonych traktatów dostępnych na omijanych dużym łukiem stronach gazet i półkach księgarni skazane jest na porażkę, przynajmniej jeśli za miarę sukcesu uznamy zwiększoną świadomość większych rzeszy polskiego społeczeństwa.
    Pozostaje więc nic innego, jak tylko wyjąć ?nauczanie? z cudzysłowów. Niewątpliwie najbardziej podatną na wiedzę częścią społeczeństwa są przecież dzieci i młodzież. Dlaczego więc tego potencjału nie wykorzystać i nie rozpocząć wpajania podstaw wiedzy ekonomicznej i prawnej już w szkole?
    Licealiści, którzy tak jak ja zdawali maturę międzynarodową IB od wielu już lat mają do wyboru ekonomię (a nawet tak zwane business studies, czyli zarządzanie) jako przedmiot egzaminacyjny na równi z matematyką, historią, czy biologią. Biorąc pod uwagę rolę gospodarki w dzisiejszym świecie zaskakującym wydaje się więc fakt, że ekonomia i prawo są w polskich szkołach tak bardzo zaniedbywane. Można wręcz zapytać, czy nie należałoby włączyć ich do obowiązkowego programu nauczania na poziomie gimnazjalnym i średnim. Śmiem twierdzić, że owszem.
    Przecież nie wzbudza raczej kontrowersji stwierdzenie, że znajomość prawa popytu i podaży, zrozumienie skąd państwo bierze pieniądze na wydatki, co to jest dług publiczny i deficyt budżetowy jest obecnie nie mniej istotnie niż uczenie się na pamięć niuansów linneuszowskiej taksonomii, czy zagłębianie tajników zaawansowanej chemii organicznej. Te dwa ostatnie zagadnienia są niewątpliwie fascynujące, lecz na dobrą sprawę mało użyteczne dla tych, którzy niekoniecznie wiążą swą przyszłość z, dajmy na to, Greenpeace lub przemysłem farmaceutycznym. Mimo to prominentnie figurują one we współczesnym curriculum. Natomiast podatki będzie za kilka lat (miejmy nadzieję) płaciła większość oblegających dziś szkolne ławy młodych ludzi i mają oni prawo wiedzieć dlaczego.
    Podobnie rzecz ma się z prawem. Każdy obywatel powinien być świadom czym kodeks cywilny różni się od kodeksu postępowania cywilnego, a czym od kodeksu karnego, oraz jakie podstawowe typy kontraktów zawiera się w życiu codziennym, np. kupując herbatę w kawiarni lub podpisując umowę o pracę.
    Nie chodzi tu o ezoteryczne rozważania w zakresie prawoznawstwa czy ekonometrii ? te poczekać mogą do studiów. Idzie raczej o zrozumienie podstawowych pojęć i procesów rządzących gospodarką i prawem, które mają dziś na życie ludzkie wypływ niewiele mniejszy niż prawa ruchu Newtona.
    Oczywiście przewidzieć można głosy sprzeciwu ze strony tych ugrupowań, które mają tu najwięcej do stracenia. Mogą one chcieć zdyskredytować tego rodzaju pomysł określając go jako próbę wczesnej indoktrynacji młodych ludzi i ?nawrócenia ich na (neo-) liberalizm?. Pomijając już fakt, iż podobnego larum nie podnoszą zwykle w związku z nauczaniem ekonomii na poziomie uniwersyteckim, należy przypomnieć, że ideologizować można każdą dyscyplinę nauki, łącznie z fizyką (np. wielki wybuch jako akt boski), nie mówiąc już o biologii czy historii. Nie oznacza to jednak, że fizyka, biologia, czy historia nie są naukami ? można (i należy) je bowiem uprawiać w sposób zgodny z obowiązującymi kanonami metody naukowej. Tak samo można (i tym bardziej należy) ich nauczać.
    Oczywiście wprowadzenie podstaw ekonomii i prawa do programów szkolnych nie stanowi w żadnym razie panaceum na niedostatek społecznej samoświadomości w tym zakresie. Możliwe, że zrozumienie tych przedmiotów będzie niewiększe aniżeli obecnie fizyki lub chemii. Jednak właśnie w szkole dzieci uzyskują odpowiedzi na fundamentalne pytania typu: dlaczego kamień spada. Powinny również poznać rozwiązania problemów, które o ile już ich nie nurtują, nurtować będą niewątpliwie w przyszłości, mianowicie zagwostek typu: dlaczego rosną ceny? Biorąc pod uwagę złote myśli naszych polityków, wielu z nich też przydałaby się była w młodości lekcja ekonomii.

  84. Postaram się przewidzieć teraz to, o czym napisze właścicielka blogu w najbliższym komentarzu…

    Właśnie tvn24 publikuje w całości „taśmy prawdy”. Niezła przyznam nazwa, bo to i prawda o PiS, i o SO, i o… tvn. Napisze Pani, że: te są jeszcze bardziej wymowne od wcześniejszych przyciętych lekko, że jeszcze większy szok itp. To oczywiście wariacja n/t.

    Powiem w ten sposób: czy nie sądzi Pani, że mimo iż zawartość taśm jest w rzeczy samej porażająca (ale chyba tylko dla przeciętnego widza/słuchacza, bo nie wierzę, żeby PO była naprawdę oburzona; przecież oni wszyscy stosują mniej lub bardziej podobne praktyki), to tvn umiejętnie steruje opinią publiczną? Decyduje o suspensie, próbuje wpływać na bieg wydarzeń, jeśli wydarzeniami nazwiemy także sposób postrzegania całej sprawy przez opinię publiczną. Być może nie jest po żadnej ze stron, co próbowano tej stacji zarzucać, ale potwierdza się w mojej opinii zarzut o próbę kierowania i kreowania rzeczywistości. Bo sposób podania i czas też jest ważny.

    Patrzę na PiS i mi niedobrze, patrzę na SO i mi niedobrze, patrzę na PO i liczę na nich i ich rozsądek, choć mam coraz mniej wiary. I wreszcie – patrzę na tvn24 i smutno mi, bo to była moja ulubiona stacja informacyjna…

    Proszę wziąć to pod rozwagę.

  85. W tasmach /prawdy?? Begerowej???/ nie jest najgorsza korupcja ale odbieranie przez Mojzeszowicza komorkowego kiedy rozmawial z Begerowa i to kilkakrotbnie.Posel chyba nie zauwazyl ze ma do czynienia z prawdziwa dama z kurwikami a nie z jakas prosciucha!. Osiolek he,he! 😉

  86. A ja dzisiaj chcialam zapytac, gdzie podziała sie tak na prawdde okrzykiwana ostatnio wolnosc slowa?
    Gdybysmy rzeczywiscie szanowali wzajemnie swoje poglady polityczne i religijne,to nie byloby w ogole zamieszania wokol soboty parad,wokol ‚tasm prawdy’ i innych kontrowersyjnych osob czy zjawisc(patrz np Ojciec Dyrektor;/).W obrone wezme poglady moralne,ktore rzeczywiscie powinny normowac miedzyludzkie stusunki w sposob jednoznaczny.Wiele by to ulatwilo.
    Oczywiscie sama jestem zainteresowana,a nieraz podekscytowana tym,co prezentuja naprzemiennie liderzy czołowych partii jak i ich zwolennicy,tudzież przeciwnicy,jednakze sadzę,iz tak miedzy Bogiem a prawda zapominamy o prawdziwym znaczenie stwierdzenia’wolnosc slowa,mysli,wiary’…Co gorsza nie zapominaja o tym tylko szarzy ludzie(ze tak pozwole sobie nazwac tych,ktorzy nie sa czynnymi uczestnikami politycznych rozgrywek),ale coraz czesciej dziennikarze.Nawiazuje tu do panow Morozowskiego i Sekielskiego,a mianowice do ich pikantnego prowadzenia ostatniego odcinka „Teraz my”.Moze to juz nieco przebrzmialy temat,ale sadze,ze w duzym stopniu pasuje do caloksztaltu”tego”co dzieje ze w Polsce ostatnich miesiecy.
    Mam nadzieje,iz w miare uplywu czasu,ostudzenia i zalagodzenia mnogich sporow zaczniemy sobie przypominac, w praktycznym tego slowa znaczeniu wspomnianą przeze mnie wolnosc slowa.Oby!
    pozrawiam i milego weekendowania:)
    Natalia

  87. Witam,

    Jest już po 3 wiecach i niespodzianka: wszystkie wypadły całkiem nieźle. Proszę sobie przypomnieć co jeszcze w piątek wygadywali dziennikarze i politycy; te opowieści o wyprowadzaniu ludzi na ulice, ten dramatyczny apel pana Marcinkiewicza, te newsy o tysiącach policjantów, którzy mają strzec, to ścinające krew w żyłach pytanie, które usłyszałem chyba w tvn: „czy politycy biorą na siebie odpowiedzialność, za to co być może wydarzy się w sobotę?”, te porównania do Węgier.

    Było spokojnie, bez ekscesów i pomijając jeden nieco chamski wyskok pana Kamińskiego (o trzęsącym się pokemonie) nawet miło i wesoło.
    Nic złego w demonstracjach nie ma, ani nawet w tym, że są organizowane przez partie. Ludzie mają prawo demonstrować, demonstracje są dla ludzi i partie też są dla ludzi. Od 7go października demokracja w Polsce jest troszkę bogatsza i lepsza.

    Mało tego, demonstracje były całkiem fajnie zorganizowane, no może poza przaśno – babcinym marszem LPR, ale dwie pozostałe proszę-proszę: telebimy, koncerty, dowcipy. Słowne potyczki też całkiem udane, wolne od tego codziennego, ohydnego pyskowania (Giertych: „pozdrawiamy naszych przyjaciół na Błękitnym Marszu, podobno jest ich już kilkuset”, Kamiński do Rokity: „Panie Janie, pozdrawiamy, dużo zdrowia na kolejne lata w opozycji”, Tusk: „Panie wicepremierze Dorn, niech pan zobaczy jak wyglądają wykształciuchy”). Nawet Jarosław potrafił się opanować i tym razem nie opluł połowy Polski, chociaż widać było, że się rozkręca i z chęcią by sobie ulżył.

    Pani Janino, co to za cyrk z tym liczeniem osób. Policja swoje, a organizatorzy swoje. Rozumiem, że organizatorzy „mylą się” w określonym celu, ale te policyjne dane też jakieś mocno kulawe, szczególnie w odniesieniu do LPR – tych ludzi na pewno było więcej niż 2 tysiące. A poza tym obliczając wiec PiS szanowna policja najpierw podała liczbę 6 tysięcy, a później poprawiła się na 8 (?!?). No to jak smerfy to liczą? Stoją i na paluszkach dodają? Przecież w XXI wieku w ogóle nie powinno być takich dyskusji, są proste metody (zdjęcie z góry i komputer automatycznie zlicza zadane obiekty w polu widzenia – program dostępny w Polsce od 15 lat), które są obiektywne i uniezależniają policję od zarzutów, że liczyła na rozkaz z góry. A teraz cały tydzień będziemy słyszeli dyskusje o tym jak oni to policzyli, Giertych już obiecał że da Dornowi liczydła i będzie kolejne zamieszanie.

    Pozdrawiam

  88. …SERDECZNE POZDROWIENIA DLA TOW. WZAJEMNEJ ADORACJI IM. SLALOMIARZY RPrl. PANI KOMENDANTCE ZYZCę ODWAGI KU BEZKOMPROMISOWEMU POCHWALENIU NIEJAKICH >TERAZ K..MY

  89. Jasiu Piotrowski!

    Bardzo mi się podoba to co proponujesz. Moją maturę zdawałam tak dawno, że aż strach się przyznać. Wiem jednak, jak bardzo brakuje mi podstaw ekonomii, jak trudno we własnym zakresie zdobywać niezbędną w tym zakresie wiedzę. Tym bardziej, że za mojego życia ekonomia wywijała takie fikołki, o jakich się normalnemu człowiekowi współczesnemu nie przyśni.

    Podstawowe umiejętności praktycznego radzenia sobie w życiu powinien człowiek nabywać w trakcie nauki szkolnej, tylko jak to wytłumaczyć takiemu ministrowi, jakiego mamy?
    Jednak minister jest tymczasowy a temat wciąż aktualny, więc jest to – uważam bardzo ważny postulat do następnego sejmu (bo ten napewno nic w tym kierunku nie zrobi). Każdy zakład przyjmuję!

    Nie zapomnę, jak kiedyś pomagałam w inwentaryzacji części w jakimś magazynie i mozolnie wystukiwałam kolejne cyferki z dwoma cyframi po przecinku, aby uzyskać sumę. A wraz ze mną starszy pan do takiej kolumny cyfr przykładał palec i sunął nim w dół dość prędko, poczem wpisywał wynik. Byłam kompletnie osłupiała, nie mieściło mi się to w głowie… I usłyszałam, że ten pan przed wojną kończył liceum handlowe…

    Namawiam Pana do konsekwentnej walki o zmianę niektórych metod nauczania w naszym szkolnictwie. Podstawowe wiadomości z zakresu ekonomii i prawa powinien znać każdy, kończący szkołę średnią.

  90. Jeszcze w sprawie wyboru nowych sędziów do TK:

    http://tiny.pl/rh1m

    „Wierzejski twierdzi, że obecnie koalicjanci skłaniają się ku takiemu rozwiązaniu, by wyborem sędziów TK Sejm zajął się najwcześniej w grudniu. Wtedy to upływają kadencje kolejnych trzech sędziów: wiceprezesa Andrzeja Mączyńskiego, prof. Biruty Lewaszkiewicz-Petrykowskiej i Wiesława Johanna.

    ? Rozważamy możliwość głosowania nad wszystkimi sześcioma kandydatami w grudniu ? potwierdza Wojciech Szarama z Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczący Komisji Ustawodawczej. ? Jesteśmy w trakcie budowania koalicji większościowej, która umożliwi przegłosowanie odpowiednich kandydatów. Może się to przeciągnąć ? dodaje.
    ? Naszego kandydata do TK zgłosimy w drugiej turze ? informuje Krzysztof Filipek, poseł Samoobrony. Potwierdza to, że w planach także tej partii jest kolektywne głosowanie nad sześcioma kandydatami na sędziów Trybunału.
    (…)
    ? Sejm może głosować nad kandydatami do TK w dowolnym terminie ? potwierdza Katarzyna Sokolewicz-Hirszel, rzecznik Trybunału. ? Ani w konstytucji, ani w ustawie o TK nie ma żadnych nieprzekraczalnych terminów ? dodaje.

    ? Taką propozycję oceniam jako skandal. Być może partiom rządzącym chodzi o to, by sparaliżować prace Trybunału ? ocenia Cezary Grabarczyk, poseł Platformy Obywatelskiej. ? Jeśli mówi się o grudniowym terminie głosowania, to oznacza to, że Trybunał od pierwszego grudnia zostanie w dziewięcioosobowym składzie ? dodaje Grabarczyk.

    Oznacza to, że jest to minimalna ilość sędziów potrzebna do orzekania w pełnym składzie. Artykuł 25 ustawy o Trybunale stanowi, że w sprawach sporów kompetencyjnych pomiędzy centralnymi konstytucyjnymi organami państwa TK musi orzekać właśnie w pełnym składzie. Wczoraj prezes Marek Safjan stwierdził, że jeden z sędziów przebywa w szpitalu. Trybunał nie będzie mieć zatem możliwości orzekania w sprawie wniosków o niezgodność z konstytucją takich ustaw jak te rozwiązujące WSI, powołujące do życia CBA”

    Oby ostatecznie nie okazało się , że wybór sędziów TK będzie przebiegał z takim trudem jak wybór nowego Rzecznika Praw Obywatelskich.

  91. Może zaraz ktos powie, że jestem zaślepiony, nienormalny, zbyt młody i że nie pamiętam komunizmu więc powinienem siedzieć cicho, ale mi się i tak wydaje, że naturalnym przyszłym koalicjantem PO powinni być demokraci i SLD. Oczywiście nie dojdzie do tego bo obyczaje w naszej polityce zaszły juz tak daleko, że różni Kurscy zniszczyliby PO jako komuchów, układ, zdrajców itd. W związku z tym na taką koalicję szans nie będzie, a wydaje mi się że byłoby to dużo rozsądniejsze niż to co dzieje się obecnie.

    A mówię o tym dlatego, że żenują mnie wypowiedzi członków PO o tym, iż oni nie zapraszali ludzi SLD na manifestację. Boli mnie ten fakt, bo świadczy on niestety o słabości tego ugrupowania. PO boi się jak ognia oskarżeń o romansowanie z SLD. Obawa taka jest wprawdzie przy dzisiejszej „wiarygodności” mediów publicznych uzasadniona, jednak trzeba temu stawić czoło (szczególnie jak się jest partią, która aspiruje do przejęcia władzy w kraju).

  92. Wiece warszawskie minęły, komentarze poczytamy w mediach jeszcze dzień -dwa i będzie coś nowego . Mam inny problem . Barwy narodowe -biało -czerwone, służące jako tło do namalowywania na nich różnych napisów . Nie znam przepisów ustawy o symbolach państwa polskiego (godło ,flaga) ,ale chyba ustawodawca pomyślał o ochronie tych symboli??!
    Pisałem wczoraj w blogu D.Passenta na ten temat , nie podoba mi sie ten zwyczaj mający swój rodowód ze stadionów .Czy znacie inne Państwo w Europie i Świecie , w których ważne organizacje polityczne ,aktyw i ich sympatycy , w taki sposób korzystają z flagi narodowej??
    Do KAS-a
    Podobnie jak Ty( ja po raz pierwszy )oglądałem dzisiaj w TVN-24 te znane tasmy .Idąc Twoim tokiem rozumowania, to TVN przed dniem emisji tych nagrań :
    – spowodowała destabilizację rządu Jarosława Kaczyńskiego porzez nakłonienie Premiera do demonstracyjnej dymisji A.Leppera;
    – wcześniej i równolegle zdynamizowała swoje kontakty w kierownictwie PiS-u do „‚przeciągania ” posłów na stronę PiS ,tzw.roboty przygotowawcze ;.
    – mając na celu uśpienie rewolucyjnej czujności Czynowników PiS-u ,poprzez tych co odeszli z SO ,stacja ta dawała jasne komunikaty ,że brakujących posłów do liczby 230 ,mogą uzyskać wyjątkowo szybko i sprawnie .Komunikaty te przekazywano poprzez współpracowników tej operacji w osobach Gosiewskiego i Kuchcińskiego na organizowanych konferencjach prasowych ,jeden z Nich w uniesieniu wymienił nawet liczbe ponad 240 ;
    – w celu wywołania narastającej dramatrurgi wydarzeń – proces dochodzenia do liczby 230 -TVN celowo opózniał ;
    – tej sytauacji przygotowywana rola dla Renaty Beger wrastała na znaczeniu ( PSL -żaden problem dla PiS-u)
    – w sytuacji kiedy tak blisko było tej liczby 230 Renata Beger i jej tajemni towarzysze (ki) stali się kluczem do drzwi ,gdzie pojawiła sie możliwośc Rządzenia i Naprawienia Państwa , nieskrępowanej budowy IV RP !
    Dopiero wtedy TVN- uznała ,iż operacja przygotowań ,do nagrania spektaklu została zakończona . Ryzyko było dla TVN dalej znaczne , ponieważ aktorzy z PiS nie przedstawili do zatwierdzenia tekstów swoich wystąpień . TVN postanowiła zaryzykować !!!
    Nie mogła przewidzieć że Ministrowie PiS – tak cudownie wystąpią !!!Ich występy to nie PREMIERA , wyglądali jak aktorzy po Setnym przedstawieniu tej samego spektaklu , CUDOWNIE OGRANI TEKSTOWO Przykro mi bardzo ,Twoja teza nie broni się .Apele do Pani Janiny w tej sytuacji ,bez merytorycznego sensu.bez sensu ..a Twoja forma , > przeczytaj swoj tekst jeszcze raz , zobaczysz w nim myśli poporządkowane tezie która naprawdę nie broni się .

  93. ==> Jaś Piotrowski

    2006-10-08 o godz. 11:56

    Pomysł edukacji ekonomicznej poczynając od szkoły („takie będą rzeczypospolite, jakie młodziezy chowanie”) popieram, ale realizację… przy tym upartyjnieniu państwa, demonstrowanym przez wszystkie kolejne ekipy uważam u nas za niemożliwą. To fragment większej całości; coraz mniej jest pól, na których można uzyskać ponadpartyjny, propaństwowy consensus ścierających się sił politycznych. Taki consensus charakteryzuje dojrzałe demokracje, obejmuje zarówno umiejętność wyartykułowania państwowej racji stanu, jak i zdolność jej wyjęcia spod doraźnych sporów politycznych. To się już praktycznie załamało. A zresztą jakiej ekonomii może nauczać giertychowski folwark inistrialny? Socjalizmu, czy może jakiegoś korporacjonizmu a’la Mussolini…? Przecież jak się posłucha LPR, to można domniemywać że najchętniej by wszystko upaństwowili :-), żeby „dać odpór” „zachodniej finansjerze”!

  94. Jasiu Piotrowski, Nelo,

    Podstawy prawa, podobnie jak ekonomii sa – przynajmniej w teorii – objete programem nauczania w liceum ogolnoksztalcacym. Te pierwsze sa realizowane w ramach WOS (czyli przedmiotu, ktory wicepremier Giertych zamierza(l) zlikwidowac), natomiast te drugie stanowia odrebny przedmiot, czyli „podstawy przedsiebiorczosci”.

    I tu, niestety, zaczynaja sie schody.

    Po pierwsze – moim zdaniem rozpoczynanie takiej edukacji na poziomie LO jest krokiem okrutnie spoznionym. Jakkolwiek paradoksalnie by to nie brzmialo, ja chyba najwiecej ze swojej – obiektywnie patrzac mizernej, choc kiedy patrzy sie na Szanownych Rodakow, mozna zmienic zdanie – wiedzy ekonomicznej zawdzieczam „Malym Wiadomosciom DD”, czyli swietej pamieci programowi dla dzieci w wieku przedszkolno-szkolnym. Zolty stwor z dlugasnymi uszami wyjasnil mi wtedy takie pojecia, jak budzet czy dlug. Z kolei orientacje w polityce zawdzieczam zwyczajom domowym – a mowiac po ludzku, „Wiadomosciami” ogladanymi przez rodzicow codziennie o 19.30 (bo „Faktow” jeszcze wtedy nie bylo).

    Dlaczego nalezy zaczynac z tym jak najwczesniej? Bo w przeciwnym wypadku ludzie zamierzajacy z WOS-u zdawac mature, nie potrafia odroznic lustracji od dekomunizacji (myslalem, ze w tym kraju, przy pewnym poziomie „osluchania” jest to niemozliwe…a jednak!), a przyszli studenci prawa uznali Sejm za przedstawiciela wladzy wykonawczej. Podobne „kwiatki” pojawialy sie na lekcjach przedsiebiorczosci.

    Po drugie, tak jak w przypadku kazdego innego przedmiotu szkolnego, dobry nauczyciel to zyla zlota. Dorosli ludzie z trauma „strasznej chemicy” nie potrafia powiedziec, czym jest reakcja zobojetniania. Ci sami ludzie, ktorych nikt nie potrafil nauczyc wiedzy niezbednej dla obywatela, nie odrozniaja wladz i daja sobie wmowic, ze potrzebuajcy pieniedzy musi tylko otworzyc sejf w duzym banku (czyli NBP).

  95. Art63 poruszył bardzo ciekawy problem, a zmianowicie podatność mediów na narzucanie sobie przez PiS kształtu dyskursu politycznego. Wydaje mi się, że jedna z przyczyn tkwi w słabości merytorycznej dziennikarstwa, zwłaszcza w wydaniu „młodych wilczków” z TVN24. Nie wspominam tutaj o klakierach w postaci pp. Semki, Łętowskiego, Zybertowicza (profesor w komisji weryfikacyjnej WSI – to dopiero przyczynek do dyskusji o niezależności i apolityczności świata nauki), czy Zaremby, bo im nie trzeba niczego narzucać, sami wykonują (dez)informacyjne dyrektyty PiS.

    Wracając do młodych dziennikarzy, często spostrzegam u nich tendencję do „ślizgania się” po tematach, nieumiejętność samodzielnego zadawania pytań (tzn. bez trzymania się skryptu), nie reagowanie na to co mówią rozmówcy, itp. Trudno oczekiwać, by dziennikarz dokładnie zgłębiał każdy temat, niemniej jednak od dziennikarza można wymagać nieco więcej niż od niedzielnego konsumenta publicystyki. Niestety, nieustanna pogoń za news’em i spowodowana tym krótka żywotność informacji sprawia, że dziennikarze, a zwłaszcza młode i bezrefleksyjne „gwiazdki” z TVN24 nie radzą sobie ze zmasowanym atakiem PR-owskiej machiny PiS i nie potrafią wyjść poza nagłówki głównych gazet. Tym bardziej, że politycy ci tworzą zawsze zgrany front i nikt nie wyłamuje się ani na milimetr od przyjętej przez partię strategii informacyjnej.

    Do faraona: Widocznie znamy dwie różne panie Gintowt-Jankowicz. Jej znajomość prawa finansowego to czysta fikcja, bowiem oprócz przetłumaczenia jednej z francuskich książek na ten temat nie zajmowała się tym tematem. Jej kandydatura jest o tyle nie na miejscu, że jako szefowa KSAP gorliwie popierała forsowaną przez PiS ustawę demolującą w istocie służbę cywilną w Polsce, co ją calkowicie kompromituje i dyskwalifikuje z moralnego punktu widzenia. Stanowisko sędziego TK dla pani MG-J to po prostu, cytując klasyka Mojzesowicza, „stołek za stołek”. Oczywiście nie przeszkadza to PiS, można wręcz odnieść wrażenie, że promowani są właśni Ci, którzy odpowiednio „utytłają” się moralnie bądź etycznie (Sośnierz, Stryczyńska) – może wtedy dają lepszą gwarancję posłuszeństwa Prezesowi? 🙂

  96. Waldemar, nie przypisuj proszę mojej wcześniejszej wypowiedzi intencji, których nie miałam.

    To, co napisałam wcześniej, można by ująć w jednym zdaniu:

    tvn24 powinna OD RAZU ujawnić w całości to nagranie z zakulisowymi pertraktacjami PiS – SO, a jeżeli czas antenowy „Teraz my” na to nie pozwalał, powinna to zrobić albo zaraz po nim, albo od razu na drugi dzień.

    O jakim obalaniu Ty piszesz?

    Tvn zarzuca np. Macierewiczowi granie teczkami (bardzo słusznie), a co sam tvn robił z e swoimi taśmami? Do dziś słyszeliśmy tylko, że to jeszcze nie całość nagranego materiału, że niebawem ujrzą one w całości światło dzienne… Dlaczego czekali z tym tyle dni?

    Dla mnie to czysta praktyka marketingowa i „zajawianie produktu”, podwyższanie napięcia, ergo w jakiś tam sposób próba sterowania nastrojam społecznymi.

    Przez wzgląd na polską rację stanu (zbyt szumnie to brzmi, ale coś w tym jest) ujawnienie materiału W CAŁOŚCI powinno nastąpić natychmiast.

  97. ==> Natka

    2006-10-08 o godz. 13:32

    Chwalebne refleksje :-). Ale cóż – wolność słowa sprowadziła się także i do wolności manipulacji medialnej. By z tej wolności jako odbiorca świadomie korzystać, trzeba się wyzbyć zaufania do mediów i nie obierać sobie różnych guru, których się z nabożeństwem a bezkrytycznie słucha. I pamiętać, że rycerze mediów to nie szlachetni Ser Gallahadowie, tylko zwykli ludzie, uwikłani w politykę i w merkantylizm (media – to również interes, który musi na siebie zarobić :-)).

    Media i ich gwiazdy sami się wpuściły w ten kanał: prymitywne manipulacje, które bez umiaru praktykują muszą wywołać u niepozbawionych zdolności do refleksji odbiorców nieufność i dystans; trzeba ten dystans umieć zachować i nie dać się uwodzić okrągłym frazom swych idoli. Ba – namawiam, by z instytucji idoli, na których barki sklada się trud samodzielnego myślenia w ogóle zrezygnować :-).

    Nie jest to droga „łatwa, lekka i przyjemna” – wymaga subtelnego balansu pomiędzy półparanoicznym pytaniem „kto za tym stoi i komu to służy”, a antypodalnym domniemaniu o swoich własnych możliwościach w dochodzeniu do sedna spraw :-).

    Wymaga także zdolności do konfrontowania różnych stanowisk i wysnuwania własnych wniosków.

    Uwaga techniczna: przed wyartykułowaniem własnych refleksji na temat konkretnego zagadnienia najlepiej nie wierzyć nawet własnym „na gorąco” powziętym opiniom. Chwila zastanowienia, sięgnięcie do innych źródeł – i można dojść do całkiem innych wniosków niż te na pierwszy rzut (zaangażowanego) oka się rysujących :-). Troszkę szerzej piszę o tym na blogu Pana Szostkiewicza:

    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/?p=87#comments

    w postach nr 12-13-14; Pozdrawiam serdecznie 🙂

  98. Właśnie wróciłam z Warszawy z manifestacji Platformy. Byłam tam z synem, trudno, że nie był w szkole w piątek (w tym dniu jechaliśmy ze Słupska), dzięki temu miał w sobotę bardzo dobrą lekcję wychowania obywatelskiego. Nie wiem czy demonstrujących było 11, 15 czy 20 tysięcy – my czuliśmy, że jest nas ogrom! (Bazylika Mariacka w Gdańsku mieści 25 tysięcy osób – chyba jeden taki kościół pomieściłby się na Placu Zamkowym?). Przyjechaliśmy na manifestację świadomie i dobrowolnie, mimo straszenia „bitwą warszawską”, mimo zniechęcania typu – co to da, to bez sensu, mimo sugerowania, że to politycy manipulują nieświadomymi ludzmi. Niektórzy dziennikarze uważają (pani Paradowska na szczęscie do nich nie należy), że politycy nie powinni urządzać partyjnych manifestacji. Niby dlaczego, czyżby byli z Księżyca? W końcu są wybrani przez naród! To tak jakby po wyborach ludzie odwracali się tyłem do polityków i mówili: teraz rządzcie, a nas już nie obchodzi jak to będziecie robić, my wracamy do własnych spraw. Zresztą do tej pory tak było – politycy i naród to były jakby dwie oddzielne planety. Może wczorajsze marsze coś zaczną zmieniać.
    Cieszyło mnie, że na marszu widziałam całe rodziny, sporo małych dzieci. Atmosfera była entuzjastyczna, podczas wznoszenia okrzyków nie czuło się fanatyzmu, raczej dobrą zabawę, radość, że tyle nas tu jest.
    Pozdrawiam panią Paradowską (syn zauważył Panią na schodach restauracji Słowiańskiej – chyba była to Pani?). Pozdrawiam wszystkich forumowiczów!

  99. Widziałem Panią na demostracji PO, na rogu Hotelu Europejskiego (przy Krakowskim Przedmieściu). Stała Pani nieopodal senatora Smoktunowicza, dwa metry ode mnie. Miałem już podejść i osobiście wyrazić swoje zadowolenie z Pani internetowej aktywności, ale kiedy się zebrałem w sobie, to się Pani ulotniła. Ciekawi mnie, czy Pani obecność na starcie marszu PO była podyktowana dziennikarską ciekawością, czy też chciała Pani coś zamanifestować. Pozdrawiam.

  100. Do KAS-a
    Witaj ,przeczytałem jeszcze raz Twoj wpis i mój zgodz.20.00 i nie dostrzegam u Siebie bym pisał o Obalaniu .Starałem ,sie opisać przesłanki , które musiały by być prawdziwe , by w finale stacja TVN ,mogła być pomawiana o kreowanie tych wydarzeń . Wiem ,trudno dzisiaj w Polsce uwierzyc,że dziennikarze TVN ,po prostu fotograficznie pokazali fragment uprawiania polityki w Polsce . To, że tym razem padło na PiS – to dobrze ,bo to rządzaca partia , dotknięto ją w miękie podbrzusze.
    Pełne nagrania , od dnia audycji byly dostępne w Internecie, o czym autorzy tej audycji poinformowali w programie na żywo ,wiem bo oglądałem .Dzisiaj ,nadali dla takich ja Ja , co nie obejżeli w całosci .
    Pozdrawiam

  101. kas – nie ogladalem legendarnego „Teraz My”, za to nazajutrz caly material obejrzalem w Internecie. Slowo „ujawnianie” jest wiec raczej za mocne – to nie szafa Lesiaka, ktora zaczyna sie nam objawiac dopiero po latach (o wnioskach z likwidacji WSI nie wspominajac).

  102. Bogusiu W.,
    Z tego co pamiętam, „podstawy przedsiębiorczości” to przedmiot fakultatywny, który w wielu liceach traktowany jest po macoszemu (o ile w ogóle się o nim traktuje…). Poza tym nie należy ograniczać się do liceum ogólnokształcącego – największy bodaj nacisk na tego typu zagadnienia należałoby kłaść właśnie w szkołach zawodowych.
    Oczywiście w pełnej rozciągłości zgadzam się z Twoją tezą, by edukację ekonomiczną rozpoczynać jak najwcześniej.
    Na szczęście ostatnimi czasy nieoceniony Leszek Balcerowicz zaangażował się w rozpowszechnianie wiedzy ekonomicznej. Niedawno odbył się nawet w Warszawie wielki międzynarodowy kongres poświęcony temu zagadnieniu, którego NBP był głównym pomysłodawcą (współorganizatorami byli Amerykańska Rezerwa Federalna i Europejski Bank Centralny). Zwasze coś. Choć zważywszy na popularność prof. Balcerowicza, może się to zaangażowanie okazać nieco przeciwskuteczne…

  103. Drogi Jasiu Piotrowski!

    Ciesze się, wyraziłeś opinie o konieczności wprowadzenia elementów edukacji ekonomicznej i prawnej do szkół, choć z drugiej strony pozbawiłeś mnie tym samym możliwości zastrzeżenia praw autorskich do tego pomysłu;) Wprawdzie przyszło mi to do głowy już dość dawno, to jednak nie przyszło mi do głowy podzielić się tym na forum publicznym;)
    Tak poważnie, to nie zamierzam się z Tobą oczywiście sprzeczać o autorstwo tego pomysłu;) gdyż nie jestem nawet w stanie przypomnieć sobie teraz czy sam w przypływie nagłego geniuszu na to wpadłem, czy też może podchwyciłem cudzą (bądź skompilowałem cudze) ideę;)

    Sam nie tak dawno zdawałem maturę (cztery lata temu), również moje zainteresowanie tematyką państwową, polityczną, ekonomiczną, prawną, etc. są stosunkowo świeże (ich początki przypadają na okres przygotowań do egzaminów wstępnych na studia i początek tychże).
    Obecnie do zakończenia nauki na Wydziale Prawa i Administracji UW pozostał mi już niespełna rok i w miarę stopniowego poszerzania swojej wiedzy z zakresu tematyki prawnej i ustrojowej utwierdzam się w przekonaniu, że jak najwcześniejsze rozpoczęcie edukacji obywatelskiej młodych Polaków (a tak chyba najlepiej byłoby nazwać ten przedmiot) jest rozwiązaniem ze wszech miar pożądanym.

    Program powinien zawierać nie tylko podstawowe informacje o procesach i pojęciach ekonomicznych, strukturze i kompetencjach organów państwa, ale również wpajać postawy obywatelskie, informować o obowiązku (nie prawnym oczywiście, ale moralnym będącym warunkiem do krytykowania rządzących) udziału w wyborach oraz definiować w przystępny sposób (często używane, lecz zazwyczaj bez zrozumienia) pojęcia takie jak: liberalizm, socjalizm, konserwatyzm, demokracja, totalitaryzm, etc.
    Pozytywne efekty to nie tylko zwiększenie świadomości przy podejmowaniu decyzji wyborczych w dorosłym życiu, choć oczywiście nie sposób przecenić wartości tego efektu. Przedmiot „wiedza o społeczeństwie” miałem dopiero w czwartej klasie liceum (nie licząc krótkiego i niedostosowanego do wieku kursu pod tą samą nazwą w ósmej klasie podstawówki, z którego nie wyniosłem absolutnie nic, gdyż uczenie się w tym wieku suchych regułek na temat organów państwa jest absolutnie pozbawione sensu), co biorąc pod uwagę, iż czynne prawo wyborcze uzyskałem przed wyborami parlamentarnymi 2001 roku, czyli na początku czwartej klasy, skutkowało absolutnym brakiem racjonalnych przesłanek przy podejmowaniu decyzji.

    Program ten spowodowałby także generalne zwiększenie świadomości praw i obowiązków obywateli w kontaktach z organami państwa, instytucjami publicznymi, a także przedsiębiorcami.
    Iluż problemów z wymiarem sprawiedliwości, organami administracji publicznej, jak również pochopnie zaciąganych zobowiązań można by uniknąć gdyby każdy Polak miał elementarną wiedzę w tych dziedzinach.
    Ile to informacji w popularnych mediach o bezdusznych urzędnikach, sędziach, prokuratorach nie ukazałoby się, gdyby ludzie znali sposoby obrony swoich praw, ale także byli świadomi swoich obowiązków. Oczywiście nie neguje faktycznych przypadków bezduszności funkcjonariuszy publicznych, co więcej uważam, że jest ich stanowczo za dużo. Jednak wiele przypadków prawdziwych dramatów ludzkich, kiedy to ktoś w jednej chwili traci dorobek całego życia, zostaje niesłusznie skazany, itp. wynika niestety z ignorancji.

    Przykłady:

    – Ktoś chce zbudować dom. Standardową procedurą jest w tej sytuacji wystąpienie do inspektoratu nadzoru budowlanego o pozwolenie na budowę, czego wiele osób zaniedbuje, bądź to w wyniku nieświadomości tego obowiązku, bądź też zakorzenionego w społeczeństwie poglądu, że to co robię na własnym podwórku, to nie sprawa tych urzędasów, którzy na niczym się nie znają i zajmują się wyłącznie gnębieniem porządnych ludzi (więc zrobię im na złość i nic im nie powiem – niech mają za swoje!!!).
    Następnie (zazwyczaj wskutek donosu uprzejmego sąsiada) nadzór budowlany dowiaduje się o tej samowoli i jedyną (w zasadzie) decyzją jaką może wydać jest nakaz rozbiórki, gdyż przepisy są w tej mierze jednoznaczne (może też wprawdzie wydać decyzję o zalegalizowaniu dokonanej samowoli budowlanej, jednak ze względu na koszty jest to zazwyczaj nieopłacalne). Wtedy podnosi się chór potępiający bezduszność urzędników każących wyburzyć dom (najlepiej samotnej staruszce lub bezrobotnym rodzicom z siódemką dzieci, gdyż takie przykłady w tabloidalnych mediach, przyklaskujących niewiedzy swoich odbiorców, są najchętniej podawane)

    – Nieodbieranie zawiadomień lub niestawianie się na wezwanie sądu, prokuratury,etc. w przekonaniu, że ja przecież nie mam z tą sprawą nic wspólnego, mam rację lub po prostu przechytrzę tych urzędasów. W konsekwencji (nie we wszystkich przypadkach oczywiście) postępowanie toczy się bez udziału zainteresowanego przez co na własne życzenie pozbawia się on możliwości obrony swoich praw. Kiedyś jeden z wykładowców opowiadał historię człowieka skazanego za niepłacenie alimentów. Najpierw matka dziecka wystąpiła do sądu o zasądzeni alimentów (sprawa cywilna). Pozwany nie stawiał się na wezwania wychodząc z założenia, że ojcem dziecka na pewno nie jest, gdyż z tą kobietą nigdy nie współżył. Sądowi jednak argumentu tego nie przedstawił, gdyż ani raz tam nie zawitał. Alimenty zasądzono. Mężczyzna dostawał kolejne wezwania do zapłaty, które również konsekwentnie ignorował. Sprawą zajęła się prokuratura, gdyż uchylanie się od płacenia alimentów jest przestępstwem. Oskarżony dostawał wezwania (najpierw z prokuratury, potem z sądu), które oczywiście nie wzbudziły jego zainteresowania. Sąd wydał wyrok skazujący. Po pewnym czasie mężczyzna dostał wezwanie do stawienia się w zakładzie karnym w celu odbycia kary. To wezwanie nieco go zaniepokoiło. Skontaktował się z prawnikiem. Podczas wyjaśniania sprawy okazało się, że jego „syn”, mimo że zarówno matka jak i ojciec byli biali, był czarny!!!
    Oczywiście nie zamierzam tutaj bronić zaniedbań obu sądów i prokuratury, które przy dołożeniu minimalnej staranności mogły ten fakt bez trudu ustalić. Jednak gdyby nie niefrasobliwość tego człowieka, całego zamieszania bez trudu mógłby uniknąć. Wystarczyło stawić się już na pierwsze wezwanie, a wtedy sędzia, nawet będąc tak mało rozgarniętym jak to pokazał, musiałby dostrzec absurdalność żądań matki. A tak – nieobecni nie mają racji.

    Ostatni już przykład, choć mógłbym ich mnożyć jeszcze wiele, to bezmyślne podpisywanie rozmaitych umów bez ich uprzedniego czytania. Takich przypadków jest chyba najwięcej. Większość Polaków nie ma zwyczaju zagłębiania w treść umowy. Stąd zapewne ta popularność kredytów w 5, 10, 15 minut. Jeśli podpisanie umowy jest tak proste, szybkie i przyjemne, bank nie domaga się żadnych zabezpieczeń (choć zazwyczaj chce poznać wysokość zarobków za ostatnie 150 lat, stan zdrowia, drugie imię prababci, ulubiony kolor, itp.) to powinna nam się zaświecić czerwona lampka w głowie, że pewnie nie robi tego z powodu nagłego przekwalifikowania prowadzonej działalności na charytatywną, lecz – co normalne – dla zysku. Zapewne na 18 stronie załącznika F86 małym druczkiem znajduje się informacja, że oprócz nominalnego oprocentowania w wysokości 0% 😉 musimy zapłacić 10% prowizji za udzielenie kredytu, 20% za jego spłacenie i 30% za kawę, którą nas poczęstowano podczas rozmowy, ale kto by czytał takie duperele. Poza tym łatwość wzięcia kredytu nie oznacza jeszcze takiej samej łatwości jego spłacenia. Ta podstawowa, zdawałoby się, zasada nie dla wszystkich jest jasna o czym świadczą choćby (coraz rzadziej podnoszone, ale jednak) żądania niektórych działaczy Samoobrony, aby rozliczyć złodziejskie banki, które ordynarnie i oczywiście bezzasadnie domagały się zwrotu zaciągniętych kredytów, pogrążając tym samym porządnych ludzi;)

    Kończę już, bo trochę przydługo mi wyszło. Mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłem (choć płonną przyznam)

    Pozdrawiam

    johnny

css.php