Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

6.11.2006
poniedziałek

Politycznie czy merytorycznie?

6 listopada 2006, poniedziałek,

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że blokowanie list w wyborach samorządowych jest zgodne z konstytucją, nie obalił też całej nowelizacji ordynacji wyborczej, mimo że uchwalana była w sposób skandaliczny. Premier Jarosław Kaczyński powiedział, że TK podjął decyzję merytoryczną, zgodną z prawem, a nie polityczną i on jest zadowolony.

Mnie ta decyzja też nie martwi, ale mam zupełnie odmienne od premiera zdanie: otóż uważam, że była to decyzja w znacznym stopniu właśnie polityczna, pragmatycznie polityczna. Gdyby uznano, że nowelizacja jest nieważna, mielibyśmy niezłą awanturę tuż przed wyborami. Sugerowano przecież, że premier może zwlekać z ogłoszeniem werdyktu w Dzienniku Ustaw, tak aby nie nabrał on mocy obowiązującego prawa. Eksperci spieraliby się, która ordynacja jest ważna. Walka między koalicją a opozycją jeszcze by się zaostrzyła i wybory samorządowe zeszłyby zupełnie na drugi plan, choć i teraz mało kto się nimi interesuje. Może nawet próbowanoby termin przekładać.

Trybunał do takiej walki nie dopuścił, powiedział też, co myśli o trybie uchwalania i zaznaczył, że w przyszłości prawo wyborcze trzeba stanowić przynajmniej na pół roku przed wyborami. To już jest ważny hamulec dla tych wszystkich, którzy chcą majstrowania „za pięć dwunasta” przy zasadach wyborczej gry. Fakt, że mamy trzy zdania odrębne – i to prawników z najwyższej półki – też jest znaczący. Koalicja wprawdzie cieszy się ze zwycięstwa, ale niespecjalnie ma z czego. Sposób jej działania został po raz kolejny wyraźnie napiętnowany. Właśnie sposób działania, a nie sama istota zmiany.

Nie budzi moich wątpliwości zasada blokowania list. Sądzę nawet, że może ona przyczynić się do stabilizacji systemu partyjnego, co dla demokracji jest ważne. Także dla demokracji lokalnej. Wyobrażanie sobie, że na każdym szczeblu samorządu będą startować i wygrywać ludzie nie zorganizowani partyjnie, jest utopią. I tak nawet w krajach, które przyjęły ordynacje z okręgami jednomandatowymi i wyborami większościowymi, do ciał przedstawicielskich nie wchodzi nikt, kto nie ma partyjnej rekomendacji. Problem na dziś polega na tym, że polski wyborca, a nawet partie tworzące bloki nie wiedzą, co ostatecznie z tego zabiegu wyniknie, nie zna reguł gry, nic nie wie o blokach.

Zapewne są zwolennicy PiS, którzy nie chcą bloku z Samoobroną i LPR, ale faktycznie na taki blok zagłosują, podobnie jak są wyborcy PO, którym nie musi podobać się alians z ludowcami z PSL. Nie dano im czasu na zapoznanie się z ordynacją, nikt nie pokusił się, by przedstawić jej zasady. Tak jak by uznano, że nie jest sprawą wyborcy, jak ostatecznie podzielone będą mandaty, że to już sprawa wyłącznie międzypartyjnych umów. I to jest praktyka fatalna. Fatalna tym bardziej, że nie zrobiono nic, by przy okazji nowelizacji ordynacji spróbować poprawić frekwencję, zachęcić do głosowania. Nie podjęto więc projektu wydłużenia czasu pracy komisji wyborczych, czy nawet głosowania dwudniowego, które tak dobrze sprawdziło się przy okazji referendum europejskiego. Nie ma udogodnień dla niepełnosprawnych, nie wspominając już o głosowaniu elektronicznym. Tak jakby koalicji rzeczywiście zależało na niskiej frekwencji, która zwiększa jej szanse na zwycięstwo.

Inna zła praktyka dotyczy już sposobu wybory nowych członków TK. Otóż po raz pierwszy po 1989 r. zdarzyło się, że przy wyborze nie obowiązują parytety między rządzącymi i opozycją. Wcześniej partie porozumiewały się między sobą w tej sprawie i szanowały wzajemne ustalenia. Teraz obowiązuje zasada: koalicja, a właściwie PiS bierze wszystko. I to jest dla demokracji niszczące. Jest niszczące także dla autorytetu samego TK. Choćby bowiem kandydowali i byli wybierani wyłącznie najlepsi (a już widać, że nie są), to będą mieli etykietę propisowskich. Może będzie to etykieta niesprawiedliwa, ale będzie.

***

Dyskusja na blogu o lustracji w Kościele, a nawet bardziej o samym Kościele niż lustracji, wydała mi się ciekawa. Wiele ostrych, ale zarazem trafnych sądów o kardynale Dziwiszu. O tym, jak traktowany był arcybiskup Dziwisz po powrocie do Polski (pisze o tym m.in. Mikołaj) pamiętamy. Każde zdanie, nawet bardzo nieporadne (a wiele takich było) traktowano jako objawienie, jak supergłęboką myśl, nawet jeżeli była ona bardzo uboga.

Kiedyś w Krakowie usłyszałam taką opinię o kardynale: „żywa relikwia Ojca Świętego”. Cytuję ją z pewną obawą, bo być może brak mi wyczucia, jak o Kościele pisać przystoi (czyżby autocenzura?), ale ta opinia wydała mi się trafna. Teraz poszło w drugą stronę. Jak to u nas – od ściany do ściany.

Zgadzam się z tymi, którzy piszą o dwuznacznym stanowisku Kościoła wobec lustracji (Zothip, Emane), pamiętam wypowiedzi kardynała Glempa po opublikowaniu listy Wildsteina. Jest to stanowisko dwuznaczne i dlatego – choć nie wierzę w objęcie ujawnieniem archiwów IPN księży – wydaje mi się, że byłaby to metoda najbardziej sprawiedliwa.

Przy okazji dyskusji o Kościele Ron pyta, czy tragedia edukacyjna nie jest dotkliwą porażką także Kościoła. Po pierwsze, nie uważam, byśmy mieli do czynienia z jakąś totalną tragedią edukacyjną, mimo wielu dramatycznych czy nawet tragicznych wydarzeń. Boję się przesady i widocznej obecnie histerii, która każe wszędzie szukać winnych. Oczywiście, że z obecnej sytuacji wnioski powinien wyciągnąć także Kościół, gdyż katecheci odgrywają w szkołach dużą rolę, czasem nawet większą niż dyrektor. To jest temat do poważnej rozmowy, ale – moim zdaniem – w przedwyborczej atmosferze nie jest ona możliwa. Na razie mamy lawinę haseł bardziej lub mniej rozsądnych. Może po wyborach uda się nawiązać dialog, a nie wyścigi pod hasłem „kto głośniej krzyknie, kto więcej pomysłów z siebie wyrzuci”.

Chyba Emane uważa, że powinna wrócić sprawa FOZZ. Myślę, ze ona będzie powracać, ale nie w takim sensacyjnym wydaniu (śmierć Waleriana Pańko czy Michała Falzmana), ale bardziej oczekuję solidnego wyjaśnienia związków różnych partii i ludzi z tą aferą. Jak nie lubię komisji śledczych, które robią głównie zamęt i niewiele wyjaśniają, tak sądzę, że teraz, gdy już Trybunał Konstytucyjny sporządził swego rodzaju „instrukcję obsługi” takich komisji, co przykróciło posłom cugle, właśnie tego typu sprawy jak FOZZ, które są już osądzone, powinny być badane przez komisję śledcza, zwłaszcza te wątki, które w sądzie dziwnie poznikały. Na razie jednak nie widzę w posłach zapału do powoływania jakichkolwiek komisji. Widocznie były atrakcyjne, gdy szło wyłącznie o polityczną bijatykę, a przy obecnych ograniczeniach wydają się mało atrakcyjne.

Marek Piegus, Edmund i Sawa nawołują, by nie pozwalać narzucać sobie walki na polu lustracji, agentów raportów o WSI itp., bo jest wiele innych ważniejszych spraw. Zgoda, ale myślę, że tak się nie da. I nie chodzi o to, żeby wygrać. Warto jednak przedstawiać swoje racje, nawet jeżeli nie ma się dostępu do przecieków i różnych kwitów. Może właśnie warto te racje prezentować, gdy nie ma się dostępu. Żywotność różnych kwitów jest ograniczona, nasze życie polityczne toczy się od jednego kwitu do następnego, po dwóch dniach zapomina się o wcześniejszych sensacjach. Jedne insynuacje gdzieś giną, pojawiają się nowe, a więc warto chyba przedstawiać swoje stanowisko wobec tej chaotycznej rzeczywistości. Zwłaszcza gdy ma się zdanie wyrobione i nie poddające się chwilowym emocjom.

Etienne – nawiązując do ostatniego wyroku TK – pyta, czy wśród sędziów nie pojawia się oportunizm. Rzeczywiście, dwa wyroki i trzy zdania odrębne tych samych wybitnych prawników skłaniają do postawienia takiego pytania. Wydaje mi się, ze trochę oportunizmu w TK zawsze było (pamiętam takie słynne orzeczenie w sprawie ochrony życia poczętego, które było sporą ekwilibrystyką prawną), ale w miarę upływu czasu było go chyba coraz mniej. Jak będzie teraz? Otóż nie wierzę, że TK będzie jakiś specjalnie prorządowy, choć co do niezależności w myśleniu części członków mam wątpliwości (jeżeli się pomylę, ucieszę się). Wydaje mi się, że o wiele bardziej narażone są na rozpowszechnianie się oportunizmu zwykłe sądy. Na tym poziomie minister sprawiedliwości, człowiek z wielkim politycznym zacięciem, ma jednak dużą władzę i chce ją jeszcze zwiększyć. Niesłychanie niebezpieczne jest to, że najmłodsi stażem sędziowie, którzy czekają dopiero na awans, a więc nawet podświadomie chcą się wpisać w obowiązująca linię surowego traktowania podejrzanych, decydują w bardzo ważnych sprawach, na przykład o stosowaniu aresztu.

Jean Paul zżyma się na Agę i jej wpisy. Kto nie chce, niech nie czyta, ja nie chciałabym na blogu moderatora, który będzie kogoś ograniczał, a Aga czasem pisze ciekawie.

Zaniepokoiłam się, że Bernard już na stałe szaleje wyłącznie na blogu Waldemara Kuczyńskiego, ale jednak wrócił. Witam po powrocie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 69

Dodaj komentarz »
  1. Janina Paradowska pisze: „Nie ma udogodnień dla niepełnosprawnych, nie wspominając już o głosowaniu elektronicznym.”

    Co do niepełnosprawnych, to zgoda, ale z głosowaniem elektronicznym sprawa nie jest taka prosta. Przygotowanie sprzętu i oprogramowania oraz opracowanie samej procedury głosowania w sposób uniemożliwiający dokonanie oszustwa podczas wyborów wymaga solidnej pracy koncepcyjnej. Nie wystarczy tego wpisać do Ordynacji Wyborczej, żeby dało się zrealizować.

  2. Jeżeli chodzi o blokowanie list wyborczych, to jak zwykle najbardziej poszkodowani są wyborcy. Bo jak tu nie rozumieć ich zniechecenia do głosowania, skoro cały czas im się to utrudnia. My (wyborcy) doskonale wiemy, ze żyjemy w nieświadomości, bo po 1. nie wiemy na kogo głosujemy (przeważnie znamy tylko partię, a nazwisko leci na chybił trafił, no chyba, że się jakiś znany Cugowski znajdzie), po 2. nie wiemy, co dany wybór za sobą pociągnie, bo jęsli zagłsuję na kandytata z PiSu czy to znaczy, że oddaje też głos na Samoobronę czy nie. Nie chodzimy na wybory, bo za mało o nich wiemy, a nie dlatego, że nam się nie chce No i niestety, korzysta na tym PiS i koalicja, a cała demokracja na tym traci. (Chciałam zaznaczyć, że uważam, iż PiSowskiej polityce daleko jest do demokracji)

  3. Wyrok TK niestety nie do końca pojmuję.
    Ustne uzasadnienie orzeczenia wskazuje, że w noweli ustalono zbyt krótką vacatio legis. A mimo to TK uznał, że ustawa jest zgodna z konstytucją.
    Jednocześnie, jak słusznie wskazała Pani Janina, orzeczenie akcentuje, że w przyszłości nowelizacje ordynacji mają dokonywane najpóźniej na 6 miesięcy przed wyborami.
    Jest w takim obrocie sprawy pewna niekonsekwencja. W dotychczasowym orzecznictwie Trybunału (por. np wyrok z 15 lutego 2005r, K 48/04 w prawie 50% stawki PIT) nie budziło bowiem wątpliwości, iż brak odpowiedniej vacatio legis stanowi podstawę do stwierdzenia niekonstytucyjności nowelizacji. Określenie „pragmatyzm polityczny” to zatem chyba eufemizm.

    p.s. Torlin: dzięki za wpis o działaniu na zasadzie kozy („Kardynał przestał się podobać”). Bardzo celne było to spostrzeżenie. Zobaczymy jak będą przebiegać prace nad tą nowelizacją konstytucji:
    http://orka.sejm.gov.pl/proc5.nsf/opisy/993.htm

    pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wątpię, czy nowa ordynacja przyczyni się do stabilizacji sceny politycznej.
    Albowiem dając blokującym się partiom korzyści, nie nakłada na nie w zamian żadnych obowiązków. Partie występujące w wyborach jako koalicja muszą uzgodnić wspólne listy kandydatów i wspólny program, prowadzić wspólną kampanię, muszą coś wyborcom razem obiecać. „Blokerzy” nie muszą nic i po wyborach mogą zabrać każdy swoją wygraną i rozejść się w przeciwne strony. Blok jest więc co najwyżej mało zobowiązującą zapowiedzią przyszłej współpracy.

  6. Ostatnio nie miałem czasu pisać ale korzystając z wolnej chwili chciałbym wesprzeć Agę.Pisz jak najwięcej,nie przeszkadzają mi pewne trudności interpretacyjne Twoich wypowiedzi.Forma”strumienia świadomości”podoba mi się.No i to słodkie „ksiadz nma kocanke”.Cieszę się,że Torlin to wychwycił.Pisz i nie przejmuj się niczym.
    Pozdrawiam z sympatią.

  7. Wyrok można chyba uznać za salomonowe wyjście z sytuacji: TK jednak przestraszył się skutków uznania ustawy za niezgodną z konstytucją (wierzę że skutków nie tyle personalnych – czyli kolejnych ataków koalicji – ile dla państwa).
    Problem tylko w tym, czy koalicja nie poczuje pokusy, by kolejne kontrowersyjne zmiany znowu przeprowadzać „za pięć dwunasta”, tak żeby wymuszać ich akceptację przez TK.

    Sama ordynacja nie jest moim zdaniem dobrym pomysłem. Jeśli głosuję na partię X, to chcę widzieć właśnie jej przedstawiciela we władzach; nie człowieka z partii Y, której mogę nie cierpieć.
    To rozwiązanie jeszcze bardziej odsuwa wybory (i wybieranych) od wyborców i, zamiast poprawić frekwencję (na zasadzie żadnych głosów zmarnowanych), może jej paradoksalnie zaszkodzić.

  8. Sytuacja TK w ogole jest nie do pozadzroszczenia. Wiekszosc prawnikow w Polsce ciagle jeszcze mentalnie funkcjonuje w swiecie pojec pozytywizmu prawniczego, ktory widzi role sedziego przede wszystkim jako usta ustawy i scisle oddziela polityke od prawa. A TK musi caly czas odwolywac sie do pozaprawnych w istocie standartow i formulowac orzeczenia majac na uwadze polityczne konsekwencje. Dla prawnika to taka troche schizofrenia. Pozdrawiam.

  9. A czy wyników wyborów nie można by było ustalać za pomocą maszyn losujących Lotto. Nie byłoby wówczas zawracania głowy z ordynacjami, kampaniami, lokalami i komisjami wyborczymi (oraz woźnym, który zaśpi – pamiętacie?).

    Raz na pięć lat zamiast Dużego Lotka w Polsacie losowaliby Prezydenta, raz na cztery lata zamiast Multilotka – Posłów, a zamiast EkspresLotka – Senatorów. Szczęśliwy (?) Numerek załatwiałby wybory samorządowe, a Zakłady Specjalne – referenda.

  10. Dziękuję pani Janino za obronę. Ja sądze, że to decyzja Trybunału było jak najbardziej polityczna. Coż to nie żadna niespodzianka. Bo Pis dzięki tej ordynacji ma już prawię za gwarantowany dobry winik wyborcy. Jeśli jak któs zagłosuje na Lpr lub na Somoobronę, to naprawdę zagłosuje na Pis, napewno na akceptacje koalicji PIS- LPR I Samoobrony, na styl rządzenia przez Pis. Zastanowiam się czy w przyszłości bedę istniec SAMOOBRONA I LPR. n. mOŻE TYLKO będę WIĘKSZA PARTIA PIS. cOŻ PIS CHCĘ ODEBRAĆ ELEKTORAT WIEJSKI LEPPEROWI I Giertychowi. mOŻE GIERTYCH WYKORZYSTUJE TĄ TRAGEDIE ANI W SZKOLE, ZEBY ZAISTNIEC W MEDIACH, I ŻYSKAĆ TROCHĘ GŁOSÓW U RODZICÓW i nauczycieli. Coż może koniecznie, ale trochę okrutne. Bo Giertych jest cynicznym politykiem, może ma rację programie naprawy szkoł, tylko PYTANIE. Czy są to dobre metody? Coż polityka wkładła się do szkól. Coż chyba to pokazuje, ze decyzje polityczne dotykają także zwykłych ludzi. Coż dobrze o tym wiedzieć.
    To J. Kaczyński i sam Prezydent Lech Kaczyński realizuje swój plan dużej partii prawicowej, właśnie mu jest potrzebna ta ordynacja wyborcza, napiszałam by wrecz niezbędnia. Coż Pis nie chcę przez wyborami zadnych awantur i skandali. Bo to jest czas na spokoj i na przemyślenie dla wielu ludzi. Dla kogo głosowac?
    Coż jeszczew raz dziękuję pani Janinę za obronę.
    Serdecznie pozdrawiam

  11. Jestem trochę zawiedziona orzeczeniem Trybunału. Bo skoro mimo błędów w procedurze legislacyjnej, Trybunał i=uznał że ustawa nie jest niezgodna z konstytucją to czy nie daje to bronii parlamentarzysą do częstszego uchwalania usatw w krótkim terminie, z krótkim vacatio legis? Bo fakt, iż w uzasanieniu do wyroku zostało podkreślone, iż zmiany ordynacji nie powinny być przeprowadzane póżniej niz na 6 miesięcy przed wyborami, wcale nie musi zmienić praktyki parlamentarnej. A jakoś trudno mi uwierzyć, że posłowi bedą pamiętali o uzasadnieniu TK.
    No i wybór nowych sędziów. Już się nawet nie zastanawiam dlaczego PIS nie wyobraża sobie osób popieranych przez inne opcje polityczne na stanowiskach sędizów TK, ale przecież waga rozstrzygnięc tego organu jest tak wielka że tylko wybitni przedstawiciela teorii i praktyki prawa powinni w nim zasiadać. A wybór sympatycznego M. Kotlinowskiego pokazuje jak łatwo można zdeprecjonować Trynunał wybierając do niego osoby z klucza, ale nie do końca merytorycznie przygotowane. Ale może o to chodzi, zdeprecjonujmy Trybunał, potem go zlikwidujmy, a potem bedziemy stanowili prawo takie, jakie MY uznamy za dobre?
    Pozdrawiam

  12. Czy zauwazyliscie, ze zginal nam gdzies ALepper? Nie ma go nigdzie w mediach. Nominacje dostal bez kamer (moze nie dostal jednak?). Czyzby Samoobrona zostala juz zaorana? Jakos mi to tak wyglada.

  13. IV RP walczy z III RP no i wióry lecą. Nie mam złudzeń, że nowelizacja ordynacji jest elementem taktyki politycznej PiS-u, korektą reguł gry umacniającą w założeniu jednego z graczy.

    Myślę jednak, że nie ma co się czarować – targi a la Lipiński czy zmiana ordynacji to gatunek oręża zupełnie standardowy, byłoby hipokryzją gdyby odmawiać go wyłącznie PiS-owi. Każdy ma coś za uszami z tego typu gierek.

    Niemniej chciałoby się żyć w państwie o wysokiej kulturze prawnej. Nie wydaje mi się jednak aby można było osiągnąć kulturę wysoką nie osiągając wcześniej kultury elementarnej. A elementarnej kultury prawnej póki co w Polsce nie ma.

    Pisząc o elementarnej kulturze prawnej piszę po prostu o karaniu morderców, złodziei i innych przestępców – tego III RP nie potrafiła nam dać.

  14. Po wyroku TK oczekuję, że sprawcy tej nowinki ordynacji eyborczej złapią się we własną pułapkę jak onegdaj M.Borowski przy forsowaniu wyborów bezpośrednich na prezydentów,burmistrzów, itd.
    A tak na marginesie, dziś uwazam, że M. Borowski mógłby, a nawet powinien zostać prezydentem Warszawy.
    A jakie jest Pani zdanie na tenn temat? Pozdrawiam.

  15. Wie Pani, mnie to już w ogóle nie obchodzi. Patrzyłem na ten samorząd w moim miasteczku i doszedłem do wniosku, że nie jest mi on do niczego potrzebny. Myśę, ż wystarczy dobry administrator i garść uczciwych urzędników (może z tą uczciwością przesadziłem). Przez cztery ostatnie lata żaden radny do niczego nie był mi potrzebny (a urzędnicy owszem), a to co uchwalali pewnie było tylko usprawiedliwieniem tychże wyborów. Być może to trochę pachnie faszyzmem. A to co jest, to co to jest?

  16. Postanowiłem wwrócić na blog Pani Janiny 🙂

    Zniechęciłem się do komentowania bieżącej polityki po taśmach Begerowej i powtórnej koalicji z Lepperem (byłem zwolennikiem zwolnienia Lipińskiego i wcześniejszych wyborów). Ale nawet najdłuższy kac kiedyś się kończy, choć niesmak pozostaje.

    pozdrawiam
    Bernard

  17. I z innej beczki
    FB monitoruje TVP na okoliczność występowania różnych partii politycznych. Abstrahując od metodologii, czy nie uważa Pani, że monitorowany powinien być również TVN i Polsat?

    I nie ma tu nic do rzeczy, że są to prywatne stacje, więc nikomu nic do tego kogo pokazują i w jaki sposób. Ja tak nie uważam i chętnie bym się dowiedział jak proporcje mają się w prywatnych stacjach i w porównaniu z poprzednimi latami. Bycie stacja prywatną nie zwalnia przecież z mówienia prawdy, czy obiektywnego przedstawiania świata (tak jak brak ustawy o zakazie kłamania przez dzieci nie zwalnia rodziców z dbania o to by dzieci nie kłamały). Poza tym koncesja na nadawanie jest „dobrem rzadkim” i podlega reglamentacji – jest więc czymś w rodzaju dobra publicznego przydzielanego konkretnym nadawcom za pieniądze (lub bez pieniędzy).

    Więc FB – go on, do dzieła!

    pozdrawiam
    Bernard

  18. Pani Janino, mam niewielką uwagę na marginesie wypowiedzi o Kościele, która na pozór może się wydawać kosmetyczna – a niektórym być może i pieniacka – ale w mojej opinii należy do spraw ważnych – przez duże W. Stąd pozwalam sobie zwrócić Pani uwagę.

    Ale do rzeczy – w używanym w Polsce języku debaty publicznej (w tym i dziennikarskiej) powszechnie używa się skrótu myślowego „Kościół = opinia hierarchów Kościoła Katolickiego”. Stosowanie tego skrótu ma oczywiście swoje uzasadnienie, ale nie zmienia faktu, że jjest on nadal skrótem myślowym.

    Ilekroć słyszę / czytam osobę stosującą ów skrót publicznie, czuję lekkie ukłucie gdzieś w środku i zastawiam się, czy aby w ten sposób sprzed oczu nie umykają nam kuchennymi drzwiami dwie istotne sprawy.

    Po pierwsze – fakt, że głos Kościoła Katolickiego to nie jest jedynym głosem chrześcijańskim – istnieją jeszcze choćby Kościoły Reformowane i Wschodnie.

    Druga sprawa = definicja sformułowania „kościół” nie może istnieć bez słowa „kolegialność”. Wystarczy zerknąć do tekstów źródłowych, a choćby od 11 rozdz. listu do Koryntian począwszy. Nawet w instytucjach, które do zasad wiary wciągnęły znaczenie głosów hierarchii, jak w Kościele Katolickim, zasada kolegialności nie jest zupełnie ignorowana – istnieje coś takiego jak współdecydowanie wiernych, pod różną postacią (i różnie wyglądające w praktyce, np. w RP).

    Z tej drugiej myśli można by zaczerpnąć – dodam na koniec – równie uprawniony, jak ten, który tak mnie kłuje we wnętrzności – skrót myślowy, a mianowicie: głosem Kościoła są też głosy „szeregowych” chrześcijan różnych wyznań. Między innymi i mnie, który z głosem hiierarchów KK utożsamamiam się wyjątkowo rzadko. Marzy mi się, że – kiedy będzie Pani operować owym skrótem – bym się Pani od czasu do czasu przypomniał, jako Kościół Odmiennego Zdania.

    Pozdrawiam z uśmiechem.

  19. Brawo trybunał.
    A Kaczyńscy i tak powiedzą swoje.

    Kaczyńscy wykazują zadziwiającą zdolność do obrzydzania walki z nimi. Przekręcają fakty, interpretując je po swojemu. Przez uzycie mocnych słów definiują je na nowo. Wszystko co złe, spływa po nich jak po gęsi, człowiek w nich rzuci złym słowem, to oni w człowieka g..m, jak prostacy a nie doktor i profeasor prawa. Eskalują starcie, po prostu idą na czołowe zderzenie. Mają odwagę, albo bezczelność.

    Tak sobie myślę, czy nie są ludźmi toksycznymi? Karzącymi wszystkich dookoła za swoje słabości?
    Ale z kolei nagradzają poczuciem bezpieczeństwa tych, którzy są z nimi. Jasnym wskazaniem kto wróg, a kto przyjaciel, brakiem trosk, wiarą, że idziemy w dobrą stronę. W takim razie karzą słowami tylko tych, którzy sa przeciwko nim. Są przywódcami.
    To wszystko osłabia wahających się i słabych, z lenistwa przejdą do obozu Braci. Czy to nie straszne? Ta bezsilność w obserwowaniu reakcji tłumu, który idzie jak stado, z ogromnym bezwładem i bez zastanowienia?

    Moim zdaniem, brakuje przeciwwagi, takiego „Leppera dla liberałów”. Człowieka, który po słowach „jesteście ZOMO” powie głośno „Panie, a ty to jesteś kawał chama” a po „normalnych negocjacjach” powie „Panie, jesteś faryzeuszem i robisz ludzi w konia”.
    Ponieważ natura niz znosi nierównowagi, mam nadzieję, że szybko się taki ktoś pojawi, ale skoro inteligencja nie chce się „rzucać błotem”, to może potrwać, niestety.
    Echhh

  20. Nowa ordynacja jest przestępstwem wobec konstytucyjnej zasady równości i bezpośredniości wyborów. W wyborach według przestępczych reguł nie zamierzam brać udziału.

  21. Aga – doceniam Twoje poczucie humoru! Toteż nie radziłbym używać przeglądarki Firefox2, bo ma zainstalowany słownik (sprawdzanie pisowni) i cała Twoja (zamierzona przecież) koncepcja ległaby w gruzach.

  22. TesTeq – głosować przez internet będą teraz, zdaje się, Estończycy. W USA już od kilku lat jest taka możliwość. Poza tym, Polacy korzystają z internetu przy wykonywaniu operacji na swoich kontach bankowych… Czy trzeba jeszcze większego bezpieczeństwa?

  23. To nie jest ta dawna Aga.

  24. Z coraz większą niechęcią czytam wiadomości polityczne z Polski. Nie widzę w nich ani krzty merytoryczności. Dominuje w nich literatura, Gombrowicz, albo Lech Wałęsa z jego aforyzmami. Oraz Ionesco.

    Tak się składa, że w Toronto mamy 13 listopada wybory samorządowe: jedna lista na stanowisko ?mayora?, druga lista na miejsce w 44-osobowej Radzie Miasta (miasto ma 2,5 miliona mieszkańców) w naszym JOWie nr 34 i trzecia na członka rady kuratorium szkolnego (school board). Żaden z kandydatów, a jest ich w sumie z 60-ciu na te trzy posady, na które głosuje się w moim okręgu, nie deklaruje swojej przynależności partyjnej. Wiadomo, że jedni są bardziej konserwatywni, drudzy socjalnie zorientowanie, jedni są za policyjnymi metodami w szkole, inni za aktywizacją młodzieży, czyli toczy sie wojny ideologiczne na dole. Jedni walczą o reelekcje, pozostali o wysadzenie ich z siodła. Cały folklor lokalnej polityki. Cały trawnik zastawiony znakami kandydatów, nazwiska, kolory (uwaga, kolry sa polityczne, np. niebieski kojarzy sie z konserwa), fotografie, wszystko to postawione za pozwoleniem, albo bez. Byłem na jednym spotkaniu przedwyborczym z kanydatami na członka rady miejskiej i school board, czytałem w gazetach o kandydatach na mayora, oglądałem ich dwie debaty w tv, mam wyrobione zdanie. Ale nie mam pojęcia, czy moi kandydaci należą do partii liberalnej, socjalistycznej (NDP), czy konserwatywnej.

    A w kraju znow rosna słupki popularności ?merytorycznego? PiSu i ma być normalnie i po polsku. Już sam nie wiem, które polskie słowo co znaczy. Good luck!

  25. mnie też dziwi wyrok Trybunału choć ja nie mam wiedzy i wyobraźni politycznej by dostrzec niuansów jak Pani Janina. Jedno jest pewne, sposób działania PISu jest co najmniej kontrowersyjny (żeby wspomnieć m.in. o sposobie powoływania członków KRRiTV, czy na siłę forsowanej wadliwej ustawie o adwokaturze -dobrze pamiętam?) i Trybunał w obecnym składzie był instancją która mogła się przeciwstawić złym praktykom rządu. Wątpię czy Trybunał w nowym składzie będzie miał taką siłę i wolę by blokować buble prawne koalicji. Poza tym zwrócę uwagę na sposób powoływania nowych członków TK, konkretnie chodzi o Kotlinowskiego i wątpliwości co do jego uczciwości zakwestionowanej przez Wyborczą. Wierzejski mówił żeby Wyborcza zajęła się „taśmami Gudzowatego” a Kotlinowskiemu dała spokój. Sęk w tym że standardy łamane są teraz notorycznie i to przez wszystkich koalicjantów, utrzymanie a nawet powiększenie władzy uświęcają wszelkie działania, nawet przy sprawach najwyższej wagi, a media które mają stać na straży przestrzegania dobrych zwyczajów i patrzeć politykom na ręce są przez nich atakowane. Oto demokracja wg IV RP.

  26. POLSKA NORMALNOŚĆ

    Z coraz większą niechęcią czytam wiadomości polityczne z Polski. Nie widzę w nich ani krzty merytoryczności. Dominuje w nich literatura, Gombrowicz, Lech Wałęsa z jego aforyzmami, oraz szacowny Ionesco.

    Tak się składa, że w Toronto mamy 13 listopada wybory samorządowe: jedna lista na stanowisko ?mayora?, druga lista na miejsce w 44-osobowej Radzie Miasta (miasto ma 2,5 miliona mieszkańców) w naszym JOW nr 34 i trzecia na członka rady kuratorium szkolnego (school board). Żaden z kandydaytów, a jest ich w sumie z 60-ciu na te trzy posady, na które głosuje się w moim okręgu, nie deklaruje swojej przynależności partyjnej. Wiadomo, że jedni są bardziej konserwatywni, drudzy socjalnie zorientowanie, jedni są za policyjnymi metodami w szkole, inni za aktywizacją młodzieży, czyli toczą się ideologiczne wojny na dole. Jedni walczą o reelekcje, pozostali o wysadzenie ich z siodła. Cały folklor lokalnej polityki. Cały trawnik zastawiony znakami kandydatów, nazwiska, kolory (które mogą ewentualnie kojarzyć się z partiami, np. niebieski z konserwą, czerwony z liberałami, zielony z socjalistami), fotografie, wszystko to postawione za pozwoleniem, albo bez. Byłem na jednym spotkaniu przedwyborczym z kanydatami na członka rady miejskiej i school board, czytałem w gazetach o kandydatach na mayora, oglądałem ich dwie debaty, mam wyrobione zdanie. Ale nie mam pojęcia, czy moi kandydaci należą do partii liberalnej, socjalistycznej (NDP), czy konserwatywnej.

    A w kraju znów rosną słupki popularności ?merytorycznego? PiSu i ma być normalnie i po polsku. Już sam nie wiem, które polskie słowo co znaczy. Good luck!

  27. Szanowna Pani Janino

    Jeśli chodzi o aktualną ordynację wyborczą pozwalającą na blokowanie list, to nie zgadzam się z Panią (cytuję …”nie budzi moich wątpliwości zasada blokowania list”…) i jestem przekonany, iż jest to zmiana idąca w złym kierunku.

    W moim odczuciu winniśmy zmierzać coraz bardziej do wyborów konketnych osób, a nie partii, a wybory do samorządów chyba najlepiej do tego się nadają. Tylko w tych lokalnych wyborach przeciętny obywatel, oddaje głos na kogoś kogo może znać i kto później bedzie działał na jego terenie, co znacznie ułatwia rozliczenie z obietnic, przy tym obie strony są świadome tej sytuacji co ma dobry wpływ na pracę wybranych.

    Wyobrażam sobie, że właśnie w wyborach samorządowych przynależność partyjna nie powinna mieć żadnego znaczenia, a jedynie konkretny Kowalski, jego program i dotychczasowe rezultaty działalności dla dobra społeczności lokalnej. Taka ordynacja zmusiłaby kandydatów do dotarcia do wyborców z programem. Teraz w większości ograniczają się tylko do tego, by straszyć nas swymi podobiznami pod logo ich partii na latarniach czy słupach, do tego podobiznami zmaltretowanymi przez jesienną aurę jak i politycznych przeciwników (np doklejany świński ryjek jak to widziałem w kilku przypadkach).

    Możliwość blokowania list tym bardziej oddala nas od takiego modelu.

    Pozdrawiam wszystkich blogowiczów, życząc trafnych wyborów w najbliższym głosowaniu, bo wierzę że są to jednostki aktywne i wyborów sobie nie odpuszczą.

  28. Uważam , że frekfencja w trakcie wyborów będzie niska i nie związane jest to tylko ze zmęczeniem społeczeństwa konfliktami na „górze”, bo przecierz takie bywają we wszystkich demokratycznych krajach. Myślę, że tak niska frekfencja to także jak nie głównie brak zainteresowania obywateli polityką. Tłumaczenie, że co kolwiek zrobimy w trakcie wyborów to efekt będzie taki sam jest błedny, jest to pewnego rodzaju „umywanie rąk” aby móc zawsze powiedzieć ja na „Nich” nie głosowałem więc to nie moja wina,że jest tak , a nie inaczej. Społeczeństwo coraz więcej wymaga od wszystkich i wszystkiego wokół ale samo coraz mniej robi aby było inaczej. Wymagamy aby politycy byli krystalicznie czyści a sami jesteśmi dalecy od tego. Podnosimy krzyk,że ktoś wzioł łapówke, a sami chętnie dajemy i jesteśmy obrażeni,jeżeli ktoś od nas nie jej nie weżmie, lub wymuszamy ją na naszych „klientach”. Chcielibyśmy aby wszystko było jak w grze komputerowej, wystarczy nacisną klawisz a na ekranie pojawia sie wybrana przez nas opcja. Życie nie jest takie i trzeba poczekać na wynik naszych decyzji. Pamiętać należy jednak,że powinniśmy głosować, nawet jeżeli z czasem decyzje te okażą się błędne, bo to nasze prawo, prawo z którego nie wolno nam zrezygnować.

  29. Nieprawdopodobna poprawa zdrowia – Aga nagle zaczeła stawiać kropki i odkrywczo stwierdziła że PIS chce wielkiej partii. Natomiast jeśli chodzi o „strumień świadomości”, to popieram eksperymenty formalne, ale pod warunkiem że ich twórcą jest James Joyce, a dziełem Ulisses. Nie jest to jednak przypadek Agi i myślę że powinna poszukać jakiegoś blogu dla dyslektyków z ADHD, żeby sie tam sprawdzić. Potem moze współpracować nawet z Nowym Dziennikiem albo Gazetą Polską, wygłaszać felietony u Wolskiego albo występować u Pospieszalskiego. Popyt na bełkot rośnie bowiem z każdym dniem.
    Co zaś sie tyczy Trybunału, to prawo Kopernika-Greshama o tym że gorszy pieniądz wypiera lepszy, na przykładzie Kotlinowskiego sprawdza się po raz tysięczny. Jeszcze kilka takich nominacji i Trybunał uzna że zgodnie z Konstytucją słońce wstaje na zachodzie, ziemia jest płaska, a
    ewolucji ani Darwina w ogóle nie było. I tego bedziemy sie trzymać !

  30. Słuchałem uważnie pani rozmowę w TOKFM z sędzią Stępniem .Słuchałem pani pytania i odpowiedzi z narastającą abrobatą do jego Osoby . Po owocach poznamy jego prace wTK .
    Oby nie został najlepszym saksofonistą wsród prawników bądż najlepszym prawnikiem wsród saksofonistów . Zainteresowania i umietności muzyczne dobrze mu jednak wróżą , choć wypadało, by on sam zdementował info. pokazujące sie w mediach ,że jest Profesorem Prawa.

  31. Zwracam uwage, ze przynajmniej w drugim przypadku, vota separata dotyczylyy wzgledow FORMALNYCH, tzn. trybu uchwalenia ustawy. Merytorycznie wszystko gralo. I zgadzam sie tutaj, prawde mowiac, z przyslowiowa „wladza”. Przysluchiwalem sie rozprawie i bylem pozytywnie zaskoczony argumentacja Prokuratora Generalnego; dotad mialem do czynienia z wyrokami w sprawach, w ktorych nie wnosila ona wiele, natomiast tutaj przedstawiciel PG po prostu rozebral na kawalki argumetnacje wnioskodawcow.

    Co od kwestii formalnej – rzeczywiscie mozna miec watpliwosci. Podstawowe pytanie, na jakie trzeba odpowiedziec, brzmi – czy sa to jednak watpliwosci natury konstytucyjnej? Wchodzimy tu na potwornie sliski grunt, stad roznice wsrod sedziow.

    Przypomina mi sie obrazek, ktory zobaczylem w tym roku w Karlsruhe niedaleko niemieckiego Federalnego TK, na placu Praw Podstawowych (Platz der Grundrechte – to cos niesamowitego, ze tam tak nazywaja sie place!). Stoi tam kilkanascie tabliczek z krotkimi tekstami o tematyce prawnej; jeden z nich glosi, ze jest 16 sedziow i tylez interpretacji. „Recht ist relativ.”

    Tym niemniej, problem z orzeczeniami jest taki, ze publikacja ich uzasadnienia pisemnego trwa, a argumetnacja podana tam znacznie lepiej poddaje sie analizie, niz to, co slyszymy tuz po ogloszeniu wyroku.

    Odnosnie orzeczenia w sprawie dziennikarzy – moim zdaniem w najwazniejszej sprawie TK juz sie wypowiedzial, i to na korzysc wolnosci slowa. Mam na mysli ograniczenie ochrony funkcjonariuszy publicznych. Ponadto, polecam wszystkim artykul prof. Gaberle w „Gazecie Swiatecznej” – mysle, ze jego argumenty sa warte rozwazenia.

    TesTeq – odpowiednie przepisy ordynacji sa przygotowywane „oddolnie” przez krakowska organizacje studencka…moze cos z tego wyjdzie. Natomiast co do infrastruktury – zlikwidujmy jedna nowa agencje, utworzona przez Milosciwie Panujaca Koalicje. Cos sie znajdzie 😉

  32. @telegraphic observer

    Jak sie czyta o Kanadzie, to widac jak nam daleko do normalnosci. O Boze, jak daleko!

    W Anglii przed wyborami lokalnymi moj kolega (rezydent) dostal od roznych ugrupowan listy z programem. Niektore byly tak szczegolowe, ze obiecywaly np. zadbac o zmniejszenie halasu na konkretnej ulicy jego miasta!
    I to sie nazywa samorzadnosc.

    @blokowanie

    Mam uwage. Kiedys wszyscy sie martwili naszymi populistami. I tymi od p. Leppera i tymi od Radia Maryja. Ze rosna w sile, ze nas kompromituja, ze bedzie tak jak z Heiderem w Austrii itd.
    Nie sadzicie, ze dzieki PiS i Braciom oba ugrupowania populistyczne ulegna marginalizcji? Moze powinnismy za to PiS podziekowac?

  33. Ja zdecydowanie bronię decyzji trybunału w sprawie ordynacji wyborczej. Orzekanie o konstytucyjności aktów prawnych zwłaszcza tak ważnych nie może być oderwane od rzeczywistości społecznej ale także politycznej. Trybunał wykazał się rozsądkiem i uznał iż argumenty na rzecz konstytucyjności ustawy przeważają. Istnieją oczywiście poważne argumenty przeciwne, które z całą pewnością zostaną wytknięte w uzasadnieniu a także zdaniach odrębnych. Lektura zwłaszcza tych ostatnich z całą pewnością będzie ciekawa, ponieważ moim zdaniem sędziowie którzy zgłosili zdania odrębne to najlepsi sędziowie trybunału i śmiem powiedzić iż jedni z najlepszych prawników (teoretyków) w Polsce. Myślę jednak że mogli sobie oni pozwolić na głosowanie za uznaniem ustawy za niekonstytucyjną także dlatego… że wiedzieli jaki będzie jej los. Zgłaszając zdania odrębne prawdopodobnie mieli możliwość wyrażenia krytycznej opinii jednak bez uchylania aktu normatywnego, co musiałoby mieć tak daleko idące konsekwencje.

  34. Bernard. Uważam Twój pomysł za doskonały. Prywatne media też powinny być monitorowane z uwagi na owo „rzadkie dobro”.
    Bardzo mnie ciekawi wynik Telewizji Trwam i Radia Maryja. Pozdrawiam.
    PS: Określenie „rzadkie dobro” bardzo pasuje do obu stacji (TT i RM).
    🙂

  35. Bernard

    TVN i Polsat powinny być monitorowane tak jak TVP, jeśli otrzymają przywileje telewizji publicznej – abonament, prawo do korzystania z majątku zbudowanego przez lata z pieniędzy publiczbych i prawo do przepastnych archiwów z PRL-hitami od lat przyciągającymi miliony widzów. Dopóki TVP będzie jedyną stacją korzystającą z przywilejów związanych z „realizacją misji telewizji publicznej” 🙂 tak długo będzie ona jedyną stacją podlegającą monitoringowi FB et consortes. Bycie primus inter pares ma swoją (niewielką) cenę.

  36. I jeszcze z jednej beczki –
    czy wiceambasador Keneth Hillas powinien odejść?

    Moim zdaniem powinien udać się na urlop, a następnie cichaczem wrócić łowić ryby gdzieś w Colorado, albo innej Missouri. Już raz ambasador Izraela chciał ustalać skład polskiego rządu, teraz Amerykanie. Mój nos wyczulony na spiskową teorię dziejów mówi mi, że oba te przypadki mają ze sobą znacznie więcej wspólnego, niż debata o Afganizstanie czy Iraku, niestety

  37. „Wyobrażanie sobie, że na każdym szczeblu samorządu będą startować i wygrywać ludzie nie zorganizowani partyjnie, jest utopią.”

    To nie jest utiopia to sa realia amerykanskiej demokracji,na szczeblu wiejskim,miejskim,gminnym i powiatowym glosuje sie na konkretnych ludzi z danego rejonu a przynaleznosc partyjna nie ma zadnego znaczenia.
    W moim powiecie mieszka 3 mln ludzi.Przynaleznosc partyjna ma znaczenie w wyborach stanowych i federalnych.
    W Polsce nastepuje upartyjnienie panstwa;to szkodzi wolnosci ,demokracji i hamuje oddolne inicjatywy.

  38. O to fragment wywiadu jaki udzielil Prof Marek Safjan, i nie mam wiecej komentarza: „Patrzę z zazdrością na sąd konstytucyjny na Litwie, która ma dwa razy krótszą historię. Przeprowadził impeachment prezydenta, a mimo to nikt na Litwie nie podejrzewa go o polityczne działania, o załatwianie jakichś egoistycznych interesów, nikt nie podważa wiarygodności sędziów. Polski sąd konstytucyjny jest bardziej ceniony na Litwie niż w Polsce. Na święto polskiego Trybunału nie przyszedł nikt z urzędujących władz. Ani Lech, ani Jarosław Kaczyński. Od chwili powołania nowego rządu nie miałem ani jednego oficjalnego spotkania z prokuratorem generalnym min. Zbigniewem Ziobro, który cały czas jest uczestnikiem postępowania przed TK i do którego codziennie wysyłam ileś tam pism.”

  39. Z zupełnie innej beczki:

    Ciekawe co sądzi pani na temat wypowiedzi amerykańskiego dyplomaty o Giertychu i reakcji polskiego rządu. Mi osobiście wydaje się, że po raz kolejny mamy do czynienia z nieprzemyślaną i zbyt ostrą reakcją, szczególnie że między treścią notatki, a tym co naprawdę zostało powiedziane może być spora różnica. Dobrze by było gdyby najpierw sprawdzono czy rzeczywiście takie słowa padły, a dopiero potem komentowano…
    Swoją drogą, to kolejna „poufna” notatka, która trafiła w ręce dziennikarzy. Widać w IV RP (podobnie zresztą jak w III) „tajne” i „poufne” oznacza tak naprawdę „dostępne dla wszystkich”. Widać co kraj, to obyczaj.

  40. do Jean Paul
    Dziękuję za życzenia, najgorsze, moze najlepsze co mi w życiu może spotkać mnie, że te życzenia się spełnią, może nie całkowicie, ale jakaść cześć pewnie tak
    A wracając do polityki do się zastanawiam czy Po wygra czy może Pis, coż mi się wydaje, ze wszyscy walczą o podobny elektorat, moze PO nie tak bardzo, ale jak zarwał sojusz z PSL to tez walczy o wiejski elektorat. Dobrze to wymyśliły, jedna partia czyli Po ma elektorat miejsci, a PSL wiejski.
    Coż Jean Paul jeśli chodzi o teorie ewolucji to tu nie potrzeba Trybunału, tylko konferencji prasowych Gertycha. Żeby ustalić, czy człowiek pochodzi od małpy czy może wprost przeciwnie. Jestem ciekawa, co na to Bóg?, Pewnie śmieję się nad inteligencją Giertycha.
    A Pis to od początku było dla mnie oczywiscię, ze chcę tworzyć dużo partię, może napiszać niestety lub nareszcie
    Serdecznie pozdrawiam

  41. Pani Janino, właśnie przeczytałem depeszę PAP: w której Rzecznik Praw Obywatelskich stwierdził, że prowokacja dziennikarska jest sprzeczna z podstawowym sensem pracy dziennikarskiej, którym jest „gromadzenie informacji o faktach, a nie ich kreowanie”.
    Dalej można przeczytać, że „Konsekwencją dużej swobody dziennikarza w zakresie zdobywania informacji jest wymóg odpowiedzialności za ich rzetelność i prawdziwość. Z wymogiem tym nie da się pogodzić proceder określany mianem dziennikarskiej prowokacji, polegającej na podstępnym nakłanianiu do działania mającego szkodliwe skutki dla jakiejś osoby, grupy lub organizacji społecznej”.
    Jak Pani ocenia tę wypowiedź?
    Moim zdaniem stanowisko to jest po prostu nieporozumieniem.
    Nie jest jasne po co dr. Kochanowski angażuje urząd Rzecznika do bieżącej polityki – chyba tylko po to żeby wzmocnić uderzenie w TVN i poprawić samopoczucie członków oraz fanów PiS.

  42. Szanowna Pani Redaktor.
    Wcześniej pisałem, że TK z racji interpretacji Konstytucji stoi na samym szczycie instytucji politycznych.
    Spory o interpretację Konstytucji z natury są sporami politycznymi. Zawsze są to spory pomiędzy rządem a różnego rodzaju opozycją w stosunku do niego. Pomijam sporadyczne przypadki, innej jak rządowa, skutecznych inicjatyw poselskich czy obywatelskich.
    Rozstrzygnięcie TK, niezależnie od przedstawianych racji merytorycznych stron, zawsze mieć będzie skutki polityczne.
    Problem w tym, że im bardziej ostre, zdecydowane, – negatywne stanowisko TK (polityczne w skutkach przecież) wobec inicjatyw rządu, tym mocniej osłabia ono zdolność sprawowania władzy. Zaznaczam, – władzy która posiada do tego legitymację.
    W tym kontekście pisałem też o doktrynie samoograniczania się TK. W przypadku zaskarżonej ordynacji wyborczej zasadę tą zastosował, przyjmując rozwiązanie, które pisząc u Pani wcześniej , przewidywałem, nazywając je wyjściem salomonowym.
    Merytorycznie przecież także u Pani blokowanie list nie budzi sprzeciwu. Formalne wprowadzenie tej zasady jakoby zbyt krótko przed wyborami może budzić wątpliwości. Ale tylko może i tylko wątpliwości. I tak w decyzji i swym uzasadnieniu potraktował to TK, chociaż poszedł krok dalej uprzedzając, że w przyszłości nie będzie akceptował krótszego jak półroczny okres przyjęcia zmian ordynacji od daty wyborów.

    Konkludując uważam, że nie ma różnicy pomiędzy Pani określeniem decyzji TK, nazywając ją pragmatycznie polityczną a określeniem J.Kaczyńskiego, który nazwał ją merytoryczną.

    ps. nieco zaskoczony jestem Pani stanowiskiem dot. wyboru członków TK. O ile się nie mylę wyraziła się Pani pozytywnie o wybranych członkach. Po co więc obecnie ubolewać, że nie ma wśród nich reprezentanta PO ?

  43. Coś a propos blokowania list.W mieście gdzie pracuję kandydat na prezydenta(PO) i zarazem lider w wyścigu do ratusza zaprasza do przyszłych władz-proponując fotel wiceprezydenta-nieudacznika z pis. Kandydat PO przoduje w rankingach-pis nie ma tu praktycznie żadnego znaczenia.Idzie o to,by za cenę tego kontraktu lider wyborczy przeszedł w pierwszej turze.Czyli PO wygrywa w pierwszej turze i ma prezydenta,pis mimo przegranej ma wiceprezydenta a ponieważ jest zblokowany z lpr-em to i lpr dostaje wiceprezydenta.Lpr składa się tu z kilku skinów i ich mocherowych babć.To jest właśnie praktyczny wymiar polskiej demokracji usankcjonowany orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego.Istna błazenada.
    Z obywatelskim pozdrowieniem

  44. Pani Janino,
    Czy nie sadzi Pani, ze zbyt latwo zgadzamy sie na relatywizm w ocenie rzeczywistosci ,ktora przy uzyciu wlasciwego jezyka mozna wlasciwie opisac?
    Na przyklad ocena wyroku TK w sprawie ordynacji wyborczej.Czesciowo merytoryczna ale ………….wlasciwie to polityczna a juz na pewno pragmatyczna .Przyznam ,ze mam klopot ze zrozumieniem tej decyzji a przede wszytkim przestalem juz rozumiec czego mam sie jako obywatel spodziewac po takim organie panstwa jak TK.Dotychczas -okazuje sie naiwnie sadzilem ,ze grono wybitnych prawnikow o nieposzlakowanej opinii i stojacym za nim doswiadczeniem i dorobkiem w dziedzinie prawa ocenia „na chlodno” i wylacznie merytorycznie zgodnosc tworczosci (jakze czesto „radosnej „) legislacyjnej Sejmu z zapisami konstytucji.Konstytucji ,ktora nie jest napisana dla jednej opcji politycznej i nie ma sluzyc doraznym celom politycznym.
    Projekt nowej ordynacji ,pomijajac zupelnie oczywiste niezgodnosci z konstutycja jezeli chodzi o tryb jej uchwlania jest wlasnien projektem wyraznie sluzacym biezacamu (akurat w listopadzie 2006) interesowi jednej partii politycznej i chocby ta pragmatycznosc az do bolu tej nowelizacji powinna byc straznikom konstutycji co najmniej niemila .Zwykly sad karny rozpatrujac sprawe po pierwsze zadaje sobie pytanie o motyw .Czy pytanie o motyw noweliazcji nie bylo zasdne dla TK.
    Wiem ,ze na to nie ma przepisow (jest ich wystarczajaca ilosci co do trybu uchwalania nowelizacji) ,ale oprocz przepisow prawa istnieje takze jego duch.A takze pytanie o konsekwencje zalegalizowania zmiany ordynacji wyborczej tuz przed wyborami.Jakie one beda ?
    Pisze Pani,ze koalicja cieszy sie ze zwyciestwa choc niespecjalnie powinna bo TK w zasadzie napietnowal sposob zmiany ordynacji.
    Pozwole sobie na przekore i powiem ,ze koalicja ma sie jednak z czego
    cieszyc.
    Po pierwsze -duza czesc spoleczenstwa wobec zamieszania i niejasnosci co do tego na kogo w koncu w koncu bedzie sie glosowac ,zamieszania wzmocnionego tym merytoryczno-politycznym orzeczeniem TK i nastepujacej po nim dyskusji medialnej-po prostu machnie reka i do wyborow nie pojdzie .
    Pojdzie natomiast do urn „zelazny”elektorat partii koalicyjnych a co to bedzie oznaczac dla wyniku wyborow to chyba wiadomo.
    Czy uwaza Pani ,ze koalicjanci przejmuja sie zdaniami odrebnymi trzech sedziow z gornej polki? Prosze sobie przypomniec co Jaroslaw Kaczynski mowil o profesorze Zollu!Rowniez ich elektorat raczej takiego niuansu nie zauwazyl.A zatem cel -niestety prawdopodobnie znow zostanie osiagniety!.
    A za kilka miesiecy ,ktoz bedzie pamietal o dzisiejszej dyskusji na temat zgodnosci z konstytucja ,tym bardziej ze nie dyskutujemy o prawie konstytucyjnym -tym najwyzszym ,stanowiacym fundament panstwa tylko o mieszance prawa-polityki i doraznych dzialan i wlasciwie dokonujemy rozgrzeszenia decyzji .No bo pragmatyczna.
    A coz takiego zlego stalo by sie gdyby TK powiedzial -przykro nam ale tryb uchwalania nie jest zgodny z konstytucja .Przesuniecie wyborow ? A nawet jezeli to przynajmniej spoleczenstwo wiedzialby z czyjej winy i ze nie mozna ogrywac rywali lekcewazac konstytucje .Moim zdanie lekcja taka bylaby cenniejsza niz koszt chwilowego zamieszania z terminem wyborow.Bylaby to bowiem lekcja demokracji a takich lekcji mamy jeszcze wiele do odrobienia .
    Tylko prosze -niech chociaz elity intelektualne nie relatywizuja prostych pojec i nazywaja rzeczy po imieniu .Wiem ze zycie to wszelkie odcienie szarosci ale w prawie naprawde wiekszosc rzeczy czarnych jest czarne a bialych biala ,choc sa tacy ,ktorzy tego sobie wmowic nie dadza.
    Pozdrawiam,
    Leszek

  45. Po przemyśleniu sprawy przyznaję częściowo rację Bartoszewskiemu. Zachowanie Amerykanów jest skandaliczne, ale ujawnianie tego w mediach to skandal do kwadratu.

  46. Decyzja TK jest decyzja polityczna, tak jak kostytucja jest aktem politycznym. W koncu obydwa akty reguluja ustroj polityczny. Ale to tylko cecha ogolna orzeczen czy interpretacji przepisow, ktore dotycza spraw tak zasadniczych jak np. tryb glosowania.

    TK uznal nowelizacje ordynacji za wazna, w czym chyba widac uznanie prymatu zasad wspolzycia spolecznego nad pewnymi technikaliami prawnymi typu vocatio. W tym sensie TK stanal na strazy nie tylko porzadku konstytucyjnego, ale rowniez politycznego. Fakt, ze TK udzielil jednoczensie wytycznych na przyszlosc co do trybu zmian ordynacji zdaje sie potwierdzac moje przypuszczenie, tym bardziej wiec nie rozumiem samozadowolenia Kaczynskiego.

    Prof. Stepien, jesli nawet przychodzi z nadania pisowskiego, to jednak pare razy poparl opinie niezbyt przychylne dla linii generalnej swych „protektorow” politycznych.

    Nie nalezy moim zdaniem watpic w sens powinnosci prawnikow tego kalibru.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  47. Rozwine troche to, co opisuje Telegraphic Observer.

    Obydwaj mamy szczescie zyc w kraju, w ktorym polityka wyzszych szczebli nie przeklada sie bezposrednio na szczeble nizsze. Partie na szczeblu prowincji nie maja nic lub bardzo malo wspolnego z partiami federalnymi, podobnie partie lokalne (miejskie). Politycy, nawet jesli przeskakuja z jednego „orbitala” politycznego na drugi (np. obecny maire Montrealu to zrzut z Partii Liberalnej Quebeku, a premier prowincji to spad z federalnej Partii Konserwatywnej; ruch trwa rowniez w druga strone, np. byly premier Ontario), to taki przeskok nie oznacza importu ideologii. Po prostu problemy na poszczegolnych szczeblach administracji sa inne, a wiec ideologicznosc partyjna nie aplikuje sie do ich rozwiazywania. Liczy sie sprawnosc i pragmatyka na danym szczeblu, a nie pozostawanie po linii i na bazie ze szczeblem wyzej.

    Taki jest byc moze dyskretny urok federalizmu. Z drugiej strony cala praktycznie Europa rzadzi sie modelem „jednopartyjnym” w tym sensie, ze nie zaleznie od szczebla administracyjnego, w szranki staja kandydaci tych samych partii. Ktory model jest lepszy ? – nie wiem. Byc moze jednak model kanadyjski jest troche zdrowszy, choc oczywiscie rowniez nie bez wad.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  48. Nasuwa mi sie uwaga jak czytam posty o TK.
    Nie da sie oddzielic polityki od prawa,
    a juz na pewno nie na poziomie TK.
    Tak wiec to, ze orzeczenie TK jest polityczne to nie jest zarzut,
    to jest oczywistosc.
    Pozdrawiam.

  49. Skąd wzięło się tytułowanie sędziego (obecnie prezesa) Stępnia profesorem??? Co ciekawe w poniedziałkowej rozmowie z Panią redaktor nie zaprzeczał. Prezes stępień jest praktykiem a nie teoretykiem prawa. Nie ma stopnia ani tytułu naukowego.

  50. Pani Redaktor,
    Sprawa konfliktu dyplomatycznego na linii Ambasada Amerykańska – Minister Edukacji powinna dać asumpt do szerszej rozmowy na temat stosunków polsko-amerykańskich. Trochę to niefortunne, ze dotyczy akurat Giertycha (który wzbudza same najgorsze uczucia i odczucia) oraz sprawy polskiego zaangażowania w Iraku (bo choć opinia pochodzi od Giertycha, to trudno sie z nią nie zgodzić). W moim przekonaniu serwilistyczne nastawienie wszystkich polskich rządów do USA jest w najwyższym stopniu naganne. Nie tylko dlatego, że przynajmniej część Polaków nie aprobuje zamiany jednego Wielkiego Brata ze wschodu na drugiego z zachodu. Również dlatego, że stajemy się swoistym pariasem w Europie, która wyraźnie nie chce się podporządkować wielkopańskiej polityce USA, a T. Blair za swoje proamerykańskie politykowanie już zapłacił ogromną cenę a w najbliższym czasie w ogóle zniknie z politycznej sceny. Nasze wysuwanie sie przed szereg i deklarowanie chęci pozostania w Iraku zanim sie nawet nas o to poprosi (czy raczej to zleci), nasza gotowość zwiększenia udziału w Afganistanie, zakup F16 (piszę to w chwili, gdy dotarła wiadomość, że przy drugiej próbie przelotu samoloty musiały lądować w Islandii – czy oni nam jakiś złom wcisnęli???), ciągłe podkreślanie silnej i trwałej przyjaźni (może tak do Konstytucji to wprowadzić…), wszystko to sprawia wrażenia zachowań państwa wasalnego i zależnego. I ta żebranina o zniesienie wiz! I prof. Lewicki specjalizujący się w apologetyce polityki amerykańskiej i zawsze mający uzasadnienie dla każdego wygłupu Busha! Litanię można by napisać. O polskiej polityce – o ile to można nazwać polityką – w stosunku do USA trzeba poważnie rozmawiać. Choć jestem dziwnie spokojny, że nie tylko obecny układ bzie musial odejść zanim taka rozmowa nabierze sensu.

  51. Bernard pisze: „Po przemyśleniu sprawy przyznaję częściowo rację Bartoszewskiemu. Zachowanie Amerykanów jest skandaliczne, ale ujawnianie tego w mediach to skandal do kwadratu.”

    Zgadzam się. Nasze Państwo przecieka jak rozeschnięta beczka.

  52. Nie, Jacobsky. Chyba nie masz racji. Moze sporzadzenie i uchwalenie Konstytucja jest aktem politycznym, ale Konstytucja raz uchwalona jest instytucja panstwowa. Zatem powinna byc ponad polityka. Oczywiscie zalezy co sie rozumie przez polityke. Jesli po PRL-owsku, ze panstwo jest mechanizmem walki politycznej, klasowej, etc. to masz racje. Obawiam sie, ze zbyt wiele zargonu z PRL jest w obegu: baza, nadbudowa – to pochodzi z dosc wulgarnej czesci marksizmu. Konstytucje PRL podobno zatwierdzal Stalin, potem ja modyfikowano na wzor innych krajow obozu. Czas odejsc od tych kanonow. Konstytucja powinna byc wszechogarniajacym, naczelnym konsensusem w kwestiach prawa. A prawo nie moze byc polityczne. Nigdy w demokratycznym kraju.

  53. Sopotirek – to, czy ordynacja jest zla nie znaczy, ze jest niekonstytucyjna.

  54. Sopotirek – to, czy ordynacja jest zla nie znaczy, ze jest niekonstytucyjna

  55. Pani redaktor napisała:
    „I tak nawet w krajach, które przyjęły ordynacje z okręgami jednomandatowymi i wyborami większościowymi, do ciał przedstawicielskich nie wchodzi nikt, kto nie ma partyjnej rekomendacji.”

    Oto co pisze na ten temat (jednomandatowych okręgów) prof. Jerzy Przystawa na swoim blogu :”…Dlatego pewną wskazówką są (i będą) wyniki wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Jak wiemy, w poprzednich wyborach, wyborcy DOKONALI RZEZI WSZYSTKICH ISTNIEJĄCYCH PARTII POLITYCZNYCH, bo nie zdobyły one nawet 1/4 wszystkich mandatów. Ponad 75% zwycięzców to burmistrzowie bezpartyni… ”

    Ma natomiast pani rację co do decyzji TK w sprawie wyborów: była pragmatycznie polityczna, tyle że w tym kontekście głosy odrębne Safjana et consortes to albo tanie efekciarstwo bez znaczenia, albo wykazali kompletny brak pragmatyzmu.
    Pozdrawiam

  56. Pani redaktor napisała:
    „I tak nawet w krajach, które przyjęły ordynacje z okręgami jednomandatowymi i wyborami większościowymi, do ciał przedstawicielskich nie wchodzi nikt, kto nie ma partyjnej rekomendacji.”

    Oto co pisze na ten temat na swoim blogu prof. Przystawa :”…Dlatego pewną wskazówką są (i będą) wyniki wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Jak wiemy, w poprzednich wyborach, wyborcy DOKONALI RZEZI WSZYSTKICH ISTNIEJĄCYCH PARTII POLITYCZNYCH, bo nie zdobyły one nawet 1/4 wszystkich mandatów. Ponad 75% zwycięzców to burmistrzowie bezpartyni…”

    Pozdrawiam

  57. Tak jest, Jacobsky. Rozwijasz jak trza.
    Nalezy dodac, ze kanadyjski federalizm ma glebokie tradycje, a wynikaja one z historii i z geografii. Ponad 32 mln ludzi zyje na terenie, hm, bodaj kilkadziesiat razy wiekszym niz obszar Polski, ale b. nierownomiernie. Wyobrazmy sobie, ze polskie wojewodztwo niezaleznie wybiera sobie wojewode i sejmik. Ma swoj budzet, podatki, ministerstwa, w tym zdrowia i oswiaty. Czyli ma wladze, albo czastke wladzy we wszystkich sprawach za wyjatkiem ON i SZ (i to tez bywa delegowane ze stolicy kraju). Wybory w „wojewodztwach” odbywaja sie w dowolnych terminach zaleznie od lokalnego kalendarza politycznego. Nawet wybory na najnizszym szczeblu, miast i gmin tez odbywaja sie w roznych terminach. Zatem nie ma ogolnokrajowej samorzadowej kampanii wyborczej.
    I sa transfery politykow miedzy poziomami. Do przykladu Jacobsky’ego dodal inny z mojego regionu. Trzy lata temu John Tory, dawniej doradca konserwatywnych politykow federalnych, toczyl boj o stanowisko mayor (prezydenta) miasta Toronto i tylko nieformalnie laczono go z torysami (konserwatystami) i przegral. W miedzyczasie zostal leaderem torysow na szczeblu „wojewodzkim”, prowincji Ontario. Ale kandydaci mniejszego formatu sa na prawde luzno zwiazani z partiami politycznymi.
    Ale najwazniejsze w porownaniu np. z Warszawa jest to, ze ich liczba jest niewielka. W radzie miasta jest 44 radnych. Szlus. I moze ze 2 razy tyle w zarzadach szkolnych.
    T.O.

  58. Gdyby wybory mogły coś zmienić dawno zostałyby zakazane.

  59. telegraphic observer o 1926: moze zawiode Cie, ale w demokratycznym kraju prawo nie moze nie byc polityczne 🙂 Nie wyobrazam sobie, jak chcialbys uzyskac efekt odwrotny.

  60. @ telegraphic observer

    „Prawo nie moze byc polityczne. Nigdy w demokratycznym kraju.”

    Przepraszam, a takie kwestie jak: prawo do aborcji, mozliwosc wziecia urlopu tacierzynskiego przez ojca, wysoki proekologiczny podatek na benzyne, rozne ograniczenia swobody umow chroniace konsumentow, sankcja karna za gwalt na wlasnej zonie – to co to jest? Przeciez to sa problemy, ktore prawo reguluje w taki lub inny sposob, ale zarazem sa to problemy polityczne.
    Po prostu nie da sie prawa oddzielic od polityki.

  61. Pani Janino !

    Nie zgodzić się z Panią to wyzwanie, dlatego spróbuję…

    W. Młynarski popełnił był niegdyś balladę o wozaku i dwóch koniach. Jednym – potulnym jak baranek, drugim – krnąbrym. Codziennie, po powrocie do stajni, wozak brał bat w rękę, spuszczał solidne manto posłusznemu zwierzęciu – a do stawiającego się mawiał: „uważaj, bo dostaniesz tak, jak on…”

    Po pierwsze – czy nie uważa Pani, że rola TK polega na stanowieniu wyłącznie rozstrzygnięć merytorycznych ? Więcej – że TK wręcz nie wolno wikłać się ani w bieżącą, ani w żadną politykę ? Nawet – jak Pani to ładnie, acz eufemistycznie ujęła – w politykę pragmatyczną ?
    Ma Pani rację co do tego, jak mogłyby się potoczyć sprawy, gdyby uznano nowelizację za sprzeczną z Konstytucją. Jednak – proszę przemyśleć rzecz następującą: rozwiązywanie tego rodzaju problemów leży w gestii innych, niż TK, organów państwa. Jeżeli Pani ma rację co do istoty decyzji TK – uznając ją za polityczną – oczywistym wydaje się, że TK wyrokował w oparciu o przesłanki zaistniałe poza jego obszarem kompetencji. A obszarem kompetencji TK jest tylko i wyłącznie Konstytucja i rozpatrywany akt prawny.

    Czy naprawdę uważa Pani, że – w istocie niezobowiązująca – wzmianka o półrocznym okresie będzie jakimkolwiek hamulcem dla tych, którzy kiedykolwiek będą mieli zamiar majstrować przy ordynacji w przededniu wyborów ? Otóż uważam, że TK swoim orzeczeniem stworzył pewien precedens – „majstrowanie da się zaakceptować”, wszak, w obliczu uwarunkowań „pragmatyczno-politycznych”, itd… Natomiast wzmianka ta, owo „napiętnowanie” – to coś na kształt puenty z Młynarskiego…

    Zasada blokowania list również budzi moje zastrzeżenia. W ogóle – głosowanie na listy, kiedy wybory, w myśl Konstytucji, powinny być „bezpośrednie”. Ale ani tu miejsce, ani czas na dyskusję tego problemu.
    Podzielam Pani zdanie nt. chaosu wynikającego z nowelizacji.

    Pani Janino Droga ! Jakimż to cudem niszczy demokrację to, co ze stosowania jej zasad wynika ? Zawłaszczenie TK przez PiS raczej świadczy o niedoróbkach naszej demokracji – kompensowanych dotąd przez arbitralne ustalanie parytetu.

    Tyle komentarza do Pani postu.

    Jeżeli jednak nastąpiło „a”, wypada powiedzieć i „b” – o odpowiedziach…
    Pani Janino – fajnie jest być chwalonym, nawet tylko dostrzeżonym przez autorytet tej klasy, co Pani… Chciałbym nawet być pogłaskany po główce i szczycić się plakietką „Wzorowego Dyskutanta”.
    A bardziej serio – świetnie Pani basuje (???), matkuje, czy jak to tam jeszcze można określić – udzielającym się tutaj. Tak trochę jak Królowa Matka – takie odnoszę wrażenie. Mylę się ?

    Pozdrawiam !

  62. Pani Jadwigo – czekamy na głos w sprawie amerykańsko-giertychowej 🙂

  63. Pani Jadwigo – czekamy na głos w sprawie amerykańsko-giertychowej 🙂

  64. I jeszcze o TVP i FB.
    Przypominam, to FB rozpoczęła monitorowanie, a nie żadna agenda rządowa. I jestem po prostu ciekaw jak się mają proporcje w telewizjach komercyjnych. Nie widzę powodów, żeby FB nie mogła tego robić, kwestia abonamentu nie ma nic do rzeczy.Kwestia abonamentu miałaby znaczenie, gdyFB monitorowała misyjność, a nie kwestie polityczne.

    pozdrawiam
    Bernard

  65. Zgadzam się że przynależność partyjna ma znaczenie w wyborach samorządowych ale głównie na pozimie gmin i w małych miatach gdzie lud prosty i bogobojny głosuje tak jak mu podpowie kościół (czyli ostatnio na modny PIS), ale w większych miastach już jest inaczej. Przypomnę przykład który już podawałem swego czasu, a mianowicie Rzeszowa. Bardzo duże szanse na ponowną elekcję ma niezależny choć od lat kojarzony z lewicą Tadeusz Ferenc z dużym prawdopodobieństwem że rada miasta też będzie „jego”. I to w sytuacji gdzie podkarpacie do parlamentu zawsze wybierało prawicę! Ludzie coraz częściej doceniają fachowość i to co się robi dla regionu (są jeszcze przykłady z Krakowa, Niepołomic, Katowic, Wrocławia).
    Co do konfliktu z ambasadorem to zgadzam się z Edmundem że wszystkie dotychczasowe rządy za bardzo liczyły na USA, ale żaden dotychczasowy tak bardzo nie popsuł relacji z Europą. Trudno teraz spalić wszystkie mosty bo to my bardziej potrzebujemy świata (Stanów też) niż świat nas.
    A że kolejny przeciek, to zrozumiałe. Przecież to jest metoda działania PISu. Insynuacje, przecieki, domysły a równocześnie kompromitacja instytucji państwowych. Tylko premier twierdzi że nic złego się nie stało.

  66. Szanowna Pani Paradowska, z daleka obserwuje polska strone politychna, a szczegolnie to co Pani pisze o obecnym rzadzie, od momentu wyborow jedyna rzecza o ktorej Pani pisze to niedopuszczalne paszkwile, Pani opinia ,co to ma znaczyc, wedlug Pani ten rzad nie powinien powstac? a istnieje i pracuje, w innych krajach przy ustalonej demokracji wybrany rzad po sformulowaniu z koalicjantamy/dopust Bozy/ nie jest krytykowany przez prase przez pierwsze 100 dni, raczej pozytiwnie jest przyjmowany, dalej oczywiscie opozycja i prasa dolacza do krytyki, ale w sposob powiedzmy 50% za i przeciwko, natomiast to co sie dzieje w Polsce przechodzi najsmielsze oczekiwania, od momentu ogloszenia wyborow w Polsce, Prezydent i rzad jest pod potezna krytyka, co kolwiek robi to jest zle, ale opozycja pomimo uplywu roku nie przedstawila zadnego programu, i opozycja w oczach dziennkarzy jest krysztalem, bez krytyki, prosze mnie przekonac ze Pani artykuly cos wnosza do poprawy warunkow w Polsce, poprzedni rzad w negatywach, obecny do niczego sie nie nadaje, czy to jest dobre dla kraju, napewno nie, gdyby choc jeden Pani artykul wskazywal ze rzad zrobil dobre posuniecie, zadnego, wyglada to tak, ze ma pani wrodzona nienawisc do rzadu ale teraz Pani go wybrala, nawet jezeli inna partia rzadzi, ale rzadzi wiekszosc, i trzeba dac rzadowi odrobine czasu na przeprowadzenie zmian, rzad musi wprowadzic swoj wyborczy program, najzabawniejsze jest to ze Pani ma na wszystko odpowiedz, a okazujesie ze nie, takze oczekuje od Pani i Polityki dac rzadowi odrobine poparcia,to bedzie lepsze dla kraju i dla Pani osobiscie.
    Prosze mnie zrozumiec ja nie popieram PIS, PO, SLD czy inne partie, ale skoro wybory wygrala partia w demokratycznych wyborach trzeba tej partii nie tractowac ze natychmiast musi odejsc?
    Kangur

  67. Telegraphic Observer,

    nie zgodze sie z Toba. Prawo, rowniez konstytucja wyraza wole polityczna, gdzyz regulujac ustroj, konstytucja oraz wynikajace z niej prawa nadaja polityce okreslone ramy prawne. Jest to wyraz woli ustawodawcy, a ten wybierany jest w procesie politycznym, i jako taki, wykonuje polityke poprzez stanowienie prawa. I nie chodzi tu o taki czy inny zargon czy o podejscie marksistowskie czy normatywistyczne do prawa, a demokratycznosc panstwa nie ma z tym nic wspolnego poza faktem, ze w pelni demokratycznym panstwie prawa i obowiazki jakie wynikaja z okreslonej polityki – nazwijmy to panstwa – moga byc swobodnie dyskutowane i kontestowane az do momentu, gdy zostanie osiagniety konsensus.

    Rzecz chyba w tym, jaka przyjac definicje polityki. Jesli przyjac, ze jest to ogol sposobow organizowania się społeczeństwa dla realizacji celów uznawanych za wspólne, a także sposobów przewodzenia we wspólnych działaniach, wtedy kazdy akt prawny jest wyrazem pewnej polityki w regulowanej dziedzinie.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  68. Jacobsky,
    Slowo „polityka” ma kilka znaczen. W codziennym, biurowym uzyciu sa to nieformalne interakcje dla uzyskania wplywow, utrzymania sie na stolku, czy oslanianie wlasnego tylka.
    W zyciu publicznym wolalbym, aby ograniczano sie do waskiego jej rozumienia. Zas prawo do szerokiego. Zatem Konstytucja i wynikajace z niej prawa, a tak jest skostruowany ten system, wszak drobne prawo ma byc w zgodzie z konstytucja, nadaja polityce ramy prawne – tu sie zgadzam. Ale nie tylko polityce, takze gospodarce, administarcji panstowowej, organizowaniu sie obywateli, ochronie ich praw, i wiele innych. Zas polityka to jest jedna z form dyskusji, perswazji i zmieniania. W tym zmieniania prawa, stad niewatpliwe „sprzezenie zwrotne”. Ale mowienie, ze „prawa wyraza wole polityczna” jest przegieciem. Daje polityce za duzo mocy, lingwistycznie i mentalnie. Jesli spojrzec na te ralacje i „sprzezenie” w dluzszym okresie, prawo wraz z instytucjami i obyczajami stanowi koleiny w ktorych toczy sie polityka. Polityka jest gwaltowna, prawo daje stabilizacje. Prawo jest ostoja wolnosci, polityka daje moc zwycieskiej wiekszosci. Ale wiekszosc bywa oslepiona, krotkowzroczna, drakonska. Prawo chroni przed ekscesami polityki. Z kolei jesli piszesz „prawa i obowiazki wynikajace z polityki” to mi sie kreci w glowie. Po pierwsze anglosasi rozrozniaja „politics” (m.in. walka wyborcza i partyjna) od „policy” (dzialania organow zmierzajace gdzies). Po drugie chodzi Ci w tym zdaniu o „policy”, ale polityka panstwa to pojecie mi obce. Panstwo chroni praw obywateli, nasza kanadyjska Rights and Freedoms nie mowi o zadnych obowiazkach, nie ma narzucania obywatelom „polityki”, sa tylko prawa i jest prawo regulujace wzajemnie zachowania, no i finasowanie rzadu i jego „polityk”, np. zasilkow, oborony narodowej, etc. Wszystko wewnatrz skorupy zwanej prawo. Ale umieszczanie obok tego slowa obowiazku mierzi mnie, wybacz. Obowiazki to jest moja osobista wola i poczucie.
    Myslalem, ze jestes troche wiekszy liberal 🙂
    T.O.

  69. Nie nawiążę do tematu – ja zwykle zresztą. Jest sprawa która nas dotyczy. Nas – europejczyków – nawet jeśli sobie nie życzymy. http://www.polacyiniemcy.com/

  70. Pingback: business loan startup unsecured

css.php