Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

9.11.2006
czwartek

Kwaśniewski się pożalił

9 listopada 2006, czwartek,

Wpadł do kraju na chwilę, za pośrednictwem niemieckiej gazety zresztą, Aleksander Kwaśniewski i oznajmił, że wojsko polskie pojechało do Iraku skutkiem oszustwa popełnionego przez Colina Powella. Zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez Amerykanów w sprawie broni masowego rażenia – pożalił się prezydent. Lepiej by było, żeby się w ten sposób nie żalił, ale po prostu otwarcie przyznał, że tak postrzegano wówczas polski interes narodowy, że oczywiście wątpliwości były, ale zdecydowano się wziąć udział w tej wojnie, co poparła zresztą wówczas prawie cała opozycja.

Argument z Colinem Powellem jest nieprzekonujący, bowiem mieliśmy własny wywiad dobrze osadzony w Iraku, swoje dobre źródła i nie warto, zwłaszcza nie powinien tego robić były prezydent, nielicznych znanych opinii publicznej osiągnięć tego wywiadu deprecjonować (słynne wywiezienie Amerykanów z tego kraju na początku lat 90-tych). Już po interwencji ówczesny szef wywiadu, Zbigniew Siemiątkowski, publicznie dawał do zrozumienia, że nasz wywiad zrobił swoje i stosowne raporty przedłożył. Nie było wątpliwości, że nieco inaczej opisywały one sytuację niż raporty amerykańskie czy brytyjskie. To akurat Siemiątkowski wyraźnie dawał do zrozumienia. Gdyby więc tylko o raporty wywiadu i broń masowego rażenia chodziło, to Kwaśniewski miałby sobie o czym w Powellem podyskutować i nie byłby w tej dyskusji bez argumentów. Mówić o oszustwie wręcz nie wypada.

O naszej obecności w Iraku zadecydowały oczywiście inne względy, a więc m.in. wola ugruntowania dobrych stosunków ze Stanami Zjednoczonymi, być może rachuba na jakąś wdzięczność, być może nieumiejętność opierania się naciskom, które z pewnością istniały, gdyż Amerykanom niezmiernie zależało na tym, aby była to koalicja, a nie prosta interwencja amerykańska. Wiele mówiło się także o rachubach Aleksandra Kwaśniewskiego na stanowisko szefa ONZ lub jakąś inną ważną funkcję w strukturach międzynarodowych. To też nie są aspiracje naganne, zwłaszcza że nastrój panował wówczas pełnej bojowej gotowości, by do Iraku wchodzić. Wielkim błędem było jednak to, że opinii publicznej tych argumentów nie przedstawiono, że nie odbyła się żadna publiczna debata na ten temat. W zamian otrzymywaliśmy przez wiele dni pokaz propagandy sukcesu i zadowolenie, że oto „nasi” są tam, gdzie dzieje się coś wyjątkowo ważnego, gdzie obalana będzie dyktatura i zaprowadzana demokracja. Wystarczy wspomnieć te studia telewizyjne, w których sztabowcy, wojskowi specjaliści, pochylali się nad mapami, by wyjaśnić widzom postępy wojsk, strefy bombardowań.

Dziś o tym klimacie się już zapomina, bo inne obrazy przynoszą reportaże z Iraku i widać, że wojna nie ma końca. Tym bardziej nie wypada Aleksandrowi Kwaśniewskiemu opowiadać o wprowadzeniu w błąd przez Colina Powella, bo w takich wypowiedziach słychać coś w rodzaju lęku przed przyjęciem odpowiedzialności za ryzykowną polityczną decyzję. Tymczasem między innymi dlatego wybieramy prezydenta w wyborach powszechnych, by takie decyzje podejmował i ponosił za nie odpowiedzialność.

Nie wydaje mi się, byśmy oczekiwali od b. prezydenta narzekań, że został wprowadzony w błąd, podczas gdy większość opinii publicznej raczej podejrzewała, że z tą bronią masowego rażenia jest coś nie tak. Bardziej wypada oczekiwać, aby zdefiniował, czy widzi dla siebie jakąś rolę w polskiej polityce, czy też będzie nas od czasu zarzucał, za pośrednictwem mediów zagranicznych, mało zrozumiałymi i – w gruncie rzeczy – niepotrzebnymi wypowiedziami. Aleksander Kwaśniewski często powtarzał, że podjęcie decyzji w sprawie Iraku było jednym z najtrudniejszych wyzwań jego prezydentury. Stwierdzeniem, że po prostu Colin Powell go jakoś tak oszukał, znacznie pomniejszył wagę owego wyzwania.

***

Wojtku z Przytoka – bardzo podoba mi się twoje spostrzeżenie, że dopiski na marginesie notatki ministra Jesienia są czymś w rodzaju rządowego bloga. Pomysł, że oni sobie tak to piszą i przesyłają w ramach wymiany myśli, jest bardzo inspirujący.

Globusa bardzo interesuje pochodzenie notatki. Wydaje mi się, że ustalenie sprawcy przecieku nie jest zbyt trudne, gdyż krąg osób jest tu wyraźnie określony. Mnie bardziej ciekawi, dlaczego minister Sikorski powiększył rozdzielnik i wysłał notatkę ze swoimi odręcznymi dopiskami do osób, których na pierwszym rozdzielniku nie było, w tym do wicepremiera Giertycha. Jakieś dziwaczne procedury w tym rządzie, albo dziwna niefrasobliwość, chyba że rację ma Wojtek z Przytoka, pisząc o blogu.

Jeśli zaś o Aleksandrze Kwaśniewskim mowa, to dzięki Quake za przypomnienie orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawie ważności wyborów w 1995 r.

Nie zgadzam się z Bernardem, że kłamstwo w sprawie wykształcenia miało kolosalny wpływ na wynik wyborów, pamiętam natomiast jak wielką lekcją demokracji były obrady sądu. Byłam na tej sali, niedawno odnalazłam nawet jakieś zdjęcie, na którym siedzę obok obecnego prezesa Trybunału Konstytucyjnego, Jerzego Stępnia (był wówczas chyba w sztabie Lecha Wałęsy), pamiętam napięcie, z jakim oczekiwaliśmy na werdykt, i to bez względu na to, kto był po której stronie w tym sporze. Było jednak coś wielkiego w tym, że oto Sąd Najwyższy orzeka na oczach całej Polski (była transmisja) o ważności wyborów. Może się to Bernardowi nie podobać, ale ja miałam poczucie, że uczestniczę w czymś niesłychanie ważnym.

Dziękuję Lynxowi za ciekawe spostrzeżenia o nieustającej kampanii wyborczej. To prawda, że u nas bez przerwy kampania, co paraliżuje jakąkolwiek rozsądną politykę, i ona będzie trwała nadal, gdyż przekonanie o wcześniejszych wyborach jakoś się utrwala z kadencji na kadencję, mimo że tylko raz się zdarzyło Sejmowi kontraktowemu zdobyć się na samorozwiązanie. Teraz też nie widać powodów do skracania kadencji, ale sytuacja bywa nieobliczalna. Może nawet nigdy po 1989 r. polska polityka nie była tak nieobliczalna i nieprzewidywalna.

TesTeq jest mną rozczarowany, że patrzę w sondaże i czekam, na kogo głosować, a więc nie jestem wyborcą świadomym. Otóż – jestem świadoma, że bywa także głosowanie taktyczne, zwłaszcza że będą dwie tury wyborów. Co myślę o Borowskim, to napisałam i popieram apel Grzesia.

Azrael namawia, by przyjrzeć się rzecznikowi praw obywatelskich. Otóż przyglądam się i mam uczucia więcej niż mieszane. Nagle rzecznik tak bardzo martwi się o stan debaty publicznej w Polsce, ale ja pamiętam, jak dr Kochanowski, gdy nie był jeszcze rzecznikiem, złego słowa nie powiedział na przykład o szaleństwach komisji orlenowskiej, choć akurat wówczas debata publiczna sięgnęła dna. Teraz też – bardzo dobra decyzja w sprawie zatrzymania Emila Wąsacza, a potem taka plama z prowokacją dziennikarską. Staram się nie tłumaczyć wszystkiego uległością polityczną, ale zbyt wiele już wątpliwych przypadków w działalności rzecznika. Trzeba jednak zauważyć, że tego się spodziewano, a więc wielkiego zaskoczenia być nie powinno.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 51

Dodaj komentarz »
  1. Powell juz pod koniec pierwszej kadencji W. Busha przyznal, ze zostal wprowadzony w blad i jego tyrada na forum ONZ podczas ktorej prezentowal jakies animacje komputerowe i powolywal sie na przestarzale prace dyplomowe angielskiego studenta to nieporozumienie i ze mu wstyd. Przy okazji mowil tez o „najstarszej demokracji na swiecie”. W drugiej kadencji Busha juz nie stal do dyspozycji (pewnie nie mogl tego pogodzic z wlasnym sumieniem).

    Uwazam, ze to dobrze, ze polska polityka powoli zaczyna trzezwo patrzec na sprawe Iraku. Kwasniewski powinien przyznac bleda decyzje w sprawie wojny w Iraku, nie powinien sie tlumaczyc (i to jeszcze tak naiwnie), bo to ze wojna w Iraku to blad widac zanim jescze nastapila golym okiem.

    Jak brzmia dzis slowa owczesnego premiera Milera wypowiedziane przed Sejmem, ze „to jest wojna sprawiedliwa”? Jaki nalezy miec stosunek do, przynajmniej czesci, polskiej prasy, ktora ta wojne cala piersia popierala? Jak nalezy rozumiec np. ankiete Wprost, gdzie czytelnicy mieli sie wypowiadac, czy ich zdaniem wojna w Iraku przyniesie Polsce korzysci gospodarcze? To Polska, dotychczas w historii zawsze bita, poszla na wojne do dalekiego Iraku po korzysci materialne? Katolicki kraj zabija dla pieniedzy?

    Niezaleznie od tego uwazam, ze spolecznosc swiata powinna znalezc jakies drogi, aby dyktatorzy tacy jak Sadam, czy Il (Korea Polnocna) nie sprawowali wladzy.

  2. 1) Są sprawy, na które należałoby opuścić zasłonę milczenia, bo dyskusja, czy należało wchodzić do Iraku i jakiekolwiek naiwne usprawiedliwienia podjęcia tej decyzji nie mają dziś sensu. Sens ma dyskusja, co dalej z tym fantem zrobić i czy udział w tym przedsięwzięciu przynosi Polsce i światu (w takiej kolejności) jakiekolwiek korzyści.

    2) Niektórzy ludzie mają tendencję do wychodzenia z budynków po drabinie przez okno od podwórza i ta wypowiedź jest niestety tego przykładem.

    3) Stwierdzenie „zaprowadzanie demokracji” jest kuriozalne, ponieważ nie można w sposób niedemokratyczny narzucić demokracji.

  3. Były premier Leszek Miller – kiedy był w przededniu szczytowania – powiedział, że prawdziwych mężczyzn poznaje się po tym jak kończą. Szkoda, że Miller nie skończył tak jak zapowiadał. Kwaśniewski, mimo że był perłą w koronie III RP, też jakoś nie potrafi się odnaleźć po zakończeniu prezydentury. Brak mu blasku jupiterów. Zapomina , że od czasu jego wzlotu minęło już 20 lat, a od czasu osiągnięcia przez niego szczytu możliwości 10 lat. Czasu nie zawróci i ożywczego ruchu wokół siebie już nie zazna. Szkoda, bo przez takie wypowiedzi i dziwne ruchy rozmieni się na drobne dokładnie tak samo, jak Lech Wałęsa, który – jak Ferdek Kiepski – wciąż miewa pomysła. Naprawdę lepiej zmienić obszar aktywności życiowej, niż robić z siebie idola, bo zamiast być gwiazdą, można zostać żałosnym clownem. Piszę to, kierując się życzliwością dla Aleksandra Kwaśniewskiego, którego miniona prezydentura na tle obecnej prezydentury po prostu diament na tle piachu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie dość że Kwaśniewskiemu tyle czasu zajęło wyznanie tego „sekretu” – chyba nie aż tak strasznego skoro wojnę popierały wszystkie główne polskie partie – to jeszcze na miejsce zwierzeń wybrał gazetę zachodnią. Czyżby w polskich mediach był niemile widziany? No nie sądzę. Więc dlaczego akurat za granicą?

    Zresztą teraz niewiele to zmienia. Miałoby znaczenie, gdyby prezydent świadomie oszukiwał nt. broni, wiedząc że jej nie ma. Może zresztą chodzi i o rozwianie takich wątpliwości.

    Szczerze powiedziawszy po prostu nie rozumiem czemu ma służyć ten wywiad. Może ma być takim przypomnieniem o sobie, jednocześnie nie dotykającym obecnie rządzących (bo i po co ich dodatkowo drażnić, skoro i tak już zbyt nie lubią?)?

  6. Pani Janino,
    pozwoli Pani, że dorzucę ciekawostkę do dyskutowanej tu sprawy wykształcenia Kwaśniewskiego, wyborów prezydenckich i orzeczenia sądowego o ich ważności. Tak się złożyło, że radiowego doniesienia o tym orzeczeniu słuchałem w pokoiku nauczycielskim pewnej średniej szkoły muzycznej. Pod jedną ścianą gaworzy radyjko, na drugiej ścianie wisi oficjalny komunikat wyprowadzony z decyzji ministerstwa (czy kultury, czy edukacji, już nie pamietam). Był to taryfikator podwyżek czy waloryzacji płac podzielony na kategorie: pracownicy z pełnym wyższym wykształceniem (magistrowie), pracownicy z wyższym wykształceniem, pracownicy z niepełnym wyższym wykształceniem – i coś tam dalej. Tutaj Sąd Najwyższy orzeka swoje, a tam w najzupełniej urzędowym komunikacie wyminione są inne kategorie. Nie napadam ani na Kwasniewskiego (prezydenta o wymiarze stosownym na prezydencki urząd, w przeciwieństwie do obecnego) ani na sąd, nie bronię też żadnej ze stron. Chce tylko wskazać, że istniała w tym wypadku bezsporna niespójność prawa, funkcjonowały dwie miary.

    Skoro się zgadało o bardzo wysokich sądach. Kiedyś nie mogłem pojąć wyroku Sądu Najwyższego – w sprawie Kwaśniewskiego – uniewinniającego dziennikarza, który pisze nieprawdę, bowiem – w dziecinnie prostej sprawie stwierdzenia obecności lub nieobecności VIPa w ośrodku wypoczynkowym! – wykazał się rzekomo „najwyższą starannością” w ustalaniu faktów. Dzisiaj natomiast nie mogę pojąć opinii RPO o naganności działania Sekielskiego z Morozowskim, bo rzekomo tworzyli fakty, nie zaś informowali. Przecież targi polityczne toczyły się i toczą, oni tylko podpatrzyli jak to sie dzieje.
    Myślę, że bardzo daleko w tej chwili do czytelnych reguł na styku polityki, sądownictwa i środowiska dziennikarskiego – i że na takiej klarowności żadnemu ze środowisk tak naprawdę nie zależy, każdemu z innych powodów.
    Z ukłonami

  7. TesTeq!
    Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że powtarzasz tzw. obiegowe opinie. Większość ludzi w Polsce przyzwyczaiło sie na te tematy wypowiadać właśnie takie słowa. Ale pozwolisz, że trochę popolemizuję z Tobą:
    1. Irak i Afganistan są to żaby, które trzeba zjeść. Trudno. Ale zawsze trzeba w każdej sprawie widac pozytywy. Już dawno mówione było, że żaden poligon nie da żołnierzowi tego, co autentyczna akcja. Mamy żołnierzy po służbie w trudnych warunkach i teraz jest sprawą polityków wykorzystać ich umiejętności. To samo dotyczy sprzetu, czytałem, że np. w pojazdach pod wpływem sugestii żołnierzy dokonano stu kilkudziesięciu zmian. Na tej bazie powinniśmy tworzyć zawodowe, „przestrzelane” Wojsko Polskie ze sprzętem sprawdzonym w trudnych warunkach i w ogniu.
    2. Kwaśniewski to jest chłopak z inteligenckiej rodziny ze Stargardu. Ja mam dużo wyrozumiałości dla niego, tak samo zresztą jak i dla Wałęsy. Zawsze coś chlapnie, coś zrobi niestosownego. Ale moim zdaniem wielkość polityka (dot. to i AK, jak i LW) nie mierzy się ilością wpadek, tylko ich sukcesami. TesTeq – wypominanie K. drabiny jest małe – nie gniewaj się,
    3. Niestety, demokracja jest często wprowadzana, no może nie pod przymusem, ale pod naciskiem, ale trudno to nazwać sposobem w pełni demokratycznym – popatrz Korea Płd, Tajwan, Pakistan, Japonia. Pamiętaj oprócz tego, że demokracja niejedno ma imię. Dla mnie to są prawa mniejszości, dla innego prawa większości (Polska to katolicki naród). A co zrobisz z casusem Algierii, gdzie organizacje muzułmańskie ogłosiły, że jak zostaną wybrane w sposób demokratyczny to zawieszą demokrację? A co się dzieje w Turcji, gdzie demokracja jest pod ciągłą obserwacją wojskowych?
    Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam

  8. Pani Janino,
    przypomina Pani posiedzenie Sądu Najwyższego, który orzekał o ważności wyboru Kwaśniewskiego. Tak się złożyło, że komunikatu o tym posiedzeniu wysłuchałem w pokoiku nauczycielskim pewnej szkoły muzycznej. Pod jedną ścianą gaworzy radyjko, a na drugiej ścianie wisi oficjalne zawiadomienie, wyprowadzone z decyzji ministerstwa (kultury lub edukacji, już nie pamiętam), dotyczące waloryzacji płac. I w tym zawiadomieniu widzę czarno na białym następujące kategorie: wykształcenie wyższe pełne (magistrowie), wykształcenie wyższe, wykształcenie wyższe niepełne ? i tak dalej. Nie bronię Kwaśniewskiego (zreszta postaci o wymiarze nadającym się do urzędu prezydenckiego, za czym dziś można tylko zatęsknić), ani napadam na sąd, bądź odwrotnie; przytaczam fakt: tu prawo okazało się niezborne. Inne urzędowe kategorie na listach płac, inne w orzeczeniu Sądu Najwyższego; słowem ? dwie miary.
    Niegdyś nie mogłem pojąć orzeczenia Sądu Najwyższego, które uniewinniało dziennikarza piszącego nieprawdę, bowiem dziennikarz, zdaniem sądu, dochował ?należytej staranności? w zbieraniu materiału (w dziecinnie prostej sprawie, ustalenia obecności czy nieobecności VIPa Kwaśniewskiego w ludnym ośrodku wypoczynkowym). Dzisiaj nie mogę pojąć nagłej odmiany postawy sądów, chcących karać nawet za pisanie prawdy; podobnie nie mogę pojąć RPO, który zarzuca Sekielskiemu i Morozowskemu tworzenie faktów; targi polityczne były i są, oni tylko podpatrzyli jak to wygląda.
    Mam wrażenie, że na styku polityki, sądów i środowiska dziennikarskiego daleko do klarownych reguł, przy czym żadnemu z tych środowisk chyba na klarowności zbytnio nie zależy.
    Z ukłonami
    miki

  9. Torlin, dzięki za polemikę.

    1) Rzeczywiście, może dobrze się stało, iż kilka osób zrozumiało, że sprzęt wojskowy powinien dobrze sprawować się na wojnie, a nie tylko w garażu. I że żołnierze powinni umieć strzelać, a nie czyścić kible i malować trawniki. Natomiast usprawiedliwianie w ten sposób udziału w awanturze irackiej jest moim zdaniem nadużyciem.

    2) Ja nie specjalnie chcę być wyrozumiały dla osób aspirujących do bycia pierwszym z Polaków. A ostatnią wypowiedź o oszustwie Powella stawiam właśnie w jednym rzędzie z takimi dziecinnymi zachowaniami, jak czmychanie po drabinie. I powiem, że tego typu zdarzenia sprawiają mi prawdziwą przykrość. Ale słusznie mówisz – niech nam ujemne plusy nie przesłaniają dodatnich (że posłużę się językiem innego Prezydenta).

    3) Na „zaprowadzanie demokracji” nie mam żadnej recepty – do niej społeczeństwo musi dorosnąć.

  10. Coż Aleksanderowi Kwasniewskiemu pewnie marzy się kariera międzynarodowa, jesli wybrał gazecie zachodnia niz polską. Coż jest ambitny pewnie chciał o sobie przypomiec opini publicznej, bo jest popularniejsza jego córka Ola, czy żONA jOLA , NIŻ ON. COŻ JAK NIE ŻONA TO BY NIE BYŁ TAKI popularny.
    Coż chyba zadna wojna nie jest sprawiedliwa, ale ta wojna jest. Jak wyszłaliśmy nasze wojska do Iraku, teraz to trudno się wycogac i po co? Jak jestesmy i trzeba zostać.
    Broń masowego razienia nie ma, lub jeszcze jej nie znaleziono., ale chociaz nie ma w Iraku dydaktora. To jest jakiś sukces. A te wizje, ze Polska korzysta na tym , że Amerykanie pomoga mam w sprawniejszej gospodarce to się nie sprawdzili. Coż proponuje postawę realistyczną niz marzycielska. Polska to nie Ameryka i Amerykanie chyba nie maja zadnygo interesu inswestowac w Polskie. Jak by mieli o już dawno by zrobili. i wcale by nie było potrzebna ta wojna w Iraku.
    A wracając do prezydenta A. Kwaśniewskiego to jego wykształcenie, to chyba nie takie ważne dla opini publicznej, przecież ponad 10% społeczeństwa na wykształcenie wyzszę, chyba to razem licencjantami.
    Coż dzisiejszych czasach trzeba uczyć się przez całe życie.
    A ta opinia rzecznika praw obywatelski na temat słynnej prowakacji dzienikarskich jak piszę pani Janina nie jest zaskoczeniem. Dla mnie tez nie jest zaskoczeniem. Coż o dawna było wiadomie, że pan Kochanowski czasami ma dziwnie poglądy, i ze popiera Pis.
    A wracająć do wyborów to nie wiem czy pójdzie, zapowiadają deszcze i śnieg w niedziele to chyba zostanie w domu. Chyba nic straconego.
    Serdecznie pozdrawiam

  11. Już nie tylko u Daniela Passenta, ale i tu oprogramowanie antyspamowe zablokowało komentarze.

  12. *** nagłówek anty-antyspamowy ***

    Torlin, dzięki za polemikę.

    1) Rzeczywiście, może dobrze się stało, iż kilka osób zrozumiało, że sprzęt wojskowy powinien dobrze sprawować się na wojnie, a nie tylko w garażu. I że żołnierze powinni umieć strzelać, a nie czyścić kible i malować trawniki. Natomiast usprawiedliwianie w ten sposób udziału w awanturze irackiej jest moim zdaniem nadużyciem.

    2) Ja nie specjalnie chcę być wyrozumiały dla osób aspirujących do bycia pierwszym z Polaków. A ostatnią wypowiedź o oszustwie Powella stawiam właśnie w jednym rzędzie z takimi dziecinnymi zachowaniami, jak czmychanie po drabinie. I powiem, że tego typu zdarzenia sprawiają mi prawdziwą przykrość. Ale słusznie mówisz – niech nam ujemne plusy nie przesłaniają dodatnich (że posłużę się językiem innego Prezydenta).

    3) Na „zaprowadzanie demokracji” nie mam żadnej recepty – do niej społeczeństwo musi dorosnąć.

    *** stopka anty-antyspamowa ***

  13. Jesli ktos mial watpliwosci jaka jest klasa tego „meza stanu”, to sie wreszcie dowiedzial. Menda.

  14. Wydaje mi się, że to, co podkreśliła już pani Janina w swojej wypowiedzi na temat całego zamieszania z ewentualnym oszukaniem Kwaśniewskiego przez Powella, jest godny uwagi. Tzn. chodzi mi o fakt, iż w Polsce tak
    naprawdę mało kogo interesowało to, czy w Iraku jest broń masowego rażenia czy też jej nie ma. Słusznie należy zauważyć, że przyświecały nam zupełnie inne cele. Pobudki, którymi się kierowaliśmy nie były pod żadnym pozorem ideologiczne, tzn. w najmniejszym stopniu martwiliśmy się o światowe zagrożenie czy też mieliśmy na względzie szerzenie reguł demokracji. Sądzę, ze należałoby jasno powiedzieć, że chodziło nam o dalsze zacieśnianie stosunków z Ameryką właśnie poprzez pomoc przy operacji irackiej, która – mówiąc na marginesie – strasznie się nam przedłuża i kto wie, jak długa cały ten proces wprowadzania nowego pożądku jeszcze potrwa… Aha, i zgadzam się z opinią, że jest wiele
    lepszych sposób, by powrócić na pierwsze strony gazet, czy to zachodnich czy krajowych. Żeby nie było zbyt poważnie dodam może, że z tego, co wiem, Niemcy przeczytają o tym całym rzekomym kłamstwie dopiero w środę. My natomiast mieliśmy okazję poznać najważniejszą właściwie informacje z całej tej rozmowy już dwa dni temu. I czyj kraj ma lepszy „wywiad” :)? Pozdrawiam serdecznie!

  15. Witam wszystkich serdecznie! Nie wiem czy dobrze pamietam, ale podobna wypowiedź w sprawie Iraku Kwaśniewskiego już była , powiedział, że on myslał, że jest tam broń masowego rażenia, bo tak mu Amerykanie powiedzieli i on uwierzył. Hm, dziwne, ja np. wiedziałem, moja siostra, moi znajomi z analizy politykii historii USA oraz znajomości kłamstw polityków, że nawet jesli tam broń takowa jest, to nie ma dla nich to żadnego znaczenia i nie to jest powodem wojny, choć to było przedstawiane jako główny jej powód. Więc pytam: prezydent, który ma dostep do materiałów wywiadu nie wiedział, tego co ja wiedziałem prawie na 100 procent. Dla mnie dziwne, nie świadczy to dobrze o mnie, świadczy xle o prezydencie. Logiczne tez jest, że gdyby Irak miał broń atomową, to by nie został zaatakowany, jak Iran czy Korea PŁn.A przynajmniej nie tak szybko.
    A byłego prezydenta nawet lubię, ale ma on jedną cechę z powodu której nigdy nie zostanie kimś wybitnym: tchórzostwo, brak mu odwagi, by przyznac się do własnych błędów, lepiej zwalic na Powella, który nikogo u nas nie obchodzi i nikim waznym nie jest, więc sie bronić nie może.A czemu nie na Busha, to chyba on podjął decyzję o wojnie?

  16. Jezeli Colin Powell zdolal wprowadzic w blad Kwasniewskiego to ma racje Kaczynski rozganiajac WSI bo ci nasi J.B. kosztuja kupe kasy i nic nie robia.

    Ale, jezeli to nie jest tak to Kwasniewski opowjada Bajki Robotow Stanislawa Lema.

  17. Czytam Pani opinie, komentarze, od lat chyba 70-tych jeszcze za Pana Redaktora Rakowskiego i prawie zawsze ma Pani rację. Tak trzymać – powodzenia i serdeczne pozdrowienia. h.

  18. Pani Janino, miłego weekendu!

  19. Sprawdzam szczelność filtru antyspamowego.
    Życzę trafnych wyborów 12 listopada 2006.
    Pozdrawiam

  20. Wykazała pani w swoim wpisie iż Kwaśniewski kłamał mówiąc, że został wprowadzony w błąd.
    I co dalej pani Janino?
    Można tak kłamać? Tak, tak, ja wiem akurat jemu można ? prawda.
    Już widzę oczami wyobraźni, pani wpis gdyby sprawa dotyczyła któregoś z Kaczorów.
    Suchej nitki by pani na nich nie zostawiła, a tak ? to przecież swojego należy tylko musnąć.

  21. Szanowna Pani Redaktor,
    Chciałbym jednak trochę – aczkolwiek tylko trochę – ująć się za prezydentem Kwaśniewskim. Nie powiedział w tym wywiadzie nic nowego, a nawet więcej: powtórzył to, co jakiś czas temu powiedział jeszcze jako prezydent i co spotkało się z negatywną amerykańską reakcją. Sprawę zatuszowano winą obarczając przekłamania tłumaczeniowe (w ogóle w dzisiejszych czasach tłumacz staje się zawodem specjalnego ryzyka, co potwierdza ostatnio sprawa przekładu jednego słowa w londyńskim wystąpieniu prezydenta Kaczyńskiego!). Nie ulega wątpliwości, że Polskę wprowadzono w błąd, podobnie jak nie ulega żadnej wątpliwości, że Polska bardzo chiała być wprowadzona w błąd, bo wszystkie znaczące siły rządowe i opozycyjne wręcz rwały się do tego, aby udowodnic wszem i wobec jakimi to my jesteśmy wspaniałymi sojusznikami Hameryki! Broń masowego rażenia ponoć produkowana przez Saddama była pretekstem, gdzie każdy inny byłby równie dobry, czy równie mocny. Może się mylę, ale chodziło trochę o zatarcie przeszłości, udziału żolnierzy polskich w operacjach Paktu Warszawskiego, w takiej inwazji na Czechosłowację na przykład. No bo skoro teraz walczymy razem z Amerykanami, to najlepszy dowód an to, że jesteśmy po właściwej stronie. A co było kiedyś ist vorbei. Głosy sprzeciwu ignorowano, choć i takie były: pamiętam wstrząsające wystąpienia śp. ks. Stanisława Musiała, którego traktowano wręcz jak zdrajcę. W innych czasach spotkałby go pewnie los Savonaroli.
    Wracając do Kwaśniewskiego: podejmując decyzję o przystąpieniu do wojny odpowiadał on na zapotrzebowanie publiczne. Podobnie odpowiada on na zapotrzebowanie publiczne dzisiaj, gdy krytyka Ameryki – szczególnie w Europie Zachodniej – jest zupełnie powszechna. W oczach czytelnika niemieckiego – a do takiego był w pierwszym rzędzie adresowany ów wywiad – Kwaśniewski chce uchodzić za Europejczyka, który w pewnym okresie zgrzeszył być może naiwnością, ale który od wojny w Iraku się odcina. Jest to oczywiście dziecinne i wręcz głupie; należy przyznać, że popełniło się błąd i zastanowić się jak z tego bagna wybrnąć. Przypuszczam, że ten wywiad w Niemczech nie zrobi żadnego wrażenia a wręcz przejdzie bez echa. A swoja drogą, podobnie jak w sprawie nieszczęsnego Kartofla, teksty w prasie niemieckiej dziwnie mocno rezonują w Polsce. Ot, potęga prasy…

  22. A co sadzi Pani o postawie Pawła Wrońskiego? Latkowski chyba słusznie zwrócił uwagę na to, co jakoś nie zauważono:Dlaczego tylu dziennikarzy zgodziło się zeznawać w sprawie więzień CIA?
    http://www.latkowski.com/blog/id,777#777

  23. A. W Coż Kaczory z parze miszką miki, A Kwasnieski nie czarujmy się, on wiedział, ze kłamie.

    POZDRAWIAM

  24. Pani Janino.
    Pan Kwaśniewski miał bardzo wiele zalet jako prezydent i jedną, za to potężną wadę – swoisty koniunkturalizm, chęć podobania się wszystkim i zawsze, wyrażanie poprawności politycznej, posunięte do absurdu. W czasie sprawowania urzędu wiele z tych gaf słownych było tonowane przez Jego „ministra bez teki” – czyli p. Jolantę. Teraz został solo – bez przydziału, od swojego naturalnego zaplecza uznał za stosowne dystansować się, a kręgi konserwatywne nigdy nie uznają go za swojego- obojętnie co będzie mówił i z kim się spotykał. Jest zdolnym, sprawnym politykiem, ale nie jest mężem stanu. Nie ma dostatecznie sztywnego kręgosłupa. Z naszych, 4-ech (jak dotąd) osób sprawujących ten urząd, był oczywiście najlepszy, ale tylko gen.Jaruzelski miał zadatki na prezydenta wielkiego ; szkoda, że trafił na taki czas, na taki moment w historii i przyszło mu raczej kończyć, niż zaczynać epokę. Abstrahuję tu od poglądów politycznych tak Generała, jak i Jego następców. Chodzi mi o przymioty osobiste . Jaruzelski był jedynym, który umiał iść oid prąd, umiał przyjmować osobistą odpowiedzialność, patrzeć w przód nie o 4 lata kadencji, ale o jedno – dwa pokolenia. Co więcej, znał swoje ograniczenia i umiał korzystać z zaplecza – drobiazgowo szlifował każde wystąpienie ( wspomnienia p. Górnickiego), sprawdzał każdy drobiazg scenariusza i wykonania, był fanatykiem lojalności wobec własnych ludzi (nie spotykał zbyt często wzajemności). Był też sztywny, bez towarzyskiego wdzięku i mało elastyczny. Wiedział o tym. (J.Urban). Patrzę na L.Kaczyńskiego, który owe cechy ma w znacznie gorszym wydaniu i wzdycham choćby do Kwaśniewskiego – czarusia, nie mówiąc już nawet o prezydencie formatu Jaruzelskiego.

  25. Były prezydent pożalił się, a ludziska od początku pukali się w czoło twierdząc,że się Amerykanie wpuszczają gorzej niż w Wietnamie. I mieli rację. Takie były o ile pamiętam sondaże. Naród awantury pana Busza
    nie popierał.
    Najdziwniejsze jest jednak to,że w ramach totalnej negacji polityki i wogóle jakości III RP, podczas tępienia wszystkiego co się rusza na poprzednim napędzie (albo i nie) – dwie rzeczy nie ulegają zmianie, a wręcz przeciwnie: wzmaga sie czołobitność w stosunku do USA i podległość do Kościoła.
    W tych dwu aspektach życia politycznego panowie Kaczyński na obrzydzenie nie cierpią i kontynuują jaskrawe błędy postkomuny.
    Jeśli dodać do tego niepochlebną opinię o rodakach-emigrantach ekonomicznych oraz równoczesne podziękowania za miejsca pracy dla nich poza granicami ,dostrzegam tu wyraźne objawy schizofrenii, na którą cierpią coraz dotkliwiej wytwórcy ” IV RP”.
    Jeżeli bałagan w Jelfie jest wynikiem układów III RP – to czymże są dyplomy uczelni z ktorymi panowie K. wystartowali na orbitę?
    JAkiez to wszystko żałosne i koninkturalnym g……. podszyte.!
    Przepraszam Autorkę blogu za nieeleganckie określenie, ale jako prościucha pd czasu do czasu lubię smakowicie mięsem rzucić.

  26. Czy to tylko w polskiej polityce taka dziecinada panuje? Zawsze się szuka jakichś onych, co zawinili, zwiedli, w błąd wprowadzili, kazali. Jak w przedszkolu: ‚ale prose pani, on powiedział, ze jak włoze głowe do klozetu to mi da 5 złotych’. To jest cecha młodej demokracji, czy demencja i zdziecinnienie starzejącej się Europy? Nie miałem i nie mam wyrobionego w kwestii wojny w Iraku zdania, choćby z tego powodu, że nie uważam, żebyśmy – jako ludzie cywilizowani bądź co bądź – mogli z czystym intelektualnie sumieniem stwierdzać, że demokracja (europejska demokracja) jest lepsza niż jakiś inny system – również wartości – w niej się nie mieszczący, pamiętam jednak, że w czasie rozstrzygania się decyzji o uczestnictwie polskich wojsc w tej interwencji panowało takie poczucie, że nie można Iraku zostawiać tak samego sobie. Chyba się coś z rąk wymknęło w późniejszym czasie, ale żeby teraz tłumaczyć się, że to zły Kajtek mi nakłamał, to przesada.

  27. Pani Janino
    Jestem przekonany, że p. Kwaśniewski opowiada bajeczki, przykro mi tylko, że to on bo go lubiłem, oraz że tak łatwo ulega zmianom nastrojów naszych obywateli i pod nie stara się ustawiać.
    Decyzję naszych władz o przystąpieniu do wojny w Iraku, jak i panującą wówczas atmosferę w kraju doskonale pamiętam, gdyż pokłóciłem się z sąsiadem właśnie o ten nasz udział. Sąsiad, działacz PIS-u, zdecydowany przeciwnik Kwaśniewskiego, wychwalał go, uważając że to jego jedyna mądra decyzja. Stałem wtedy na stanowisku, że to była decyzja haniebna, która nic dobrego nie mogła nam przynieść wiedząc, że najbardziej poszkodowaną w tym konflikcie będzie ludność cywilna, a my i tak nie zostaniemy dopuszczeni do roponośnych pól, które de facto były jedyną prawdziwą przyczyną tej wojny, bo jakoś równie niedemokratyczni przywódcy innych krajów arabskich naszemu bratu nie przeszkadzają, tylko dlatego, że są proamerykańscy.
    Zgadzam się z tymi zabierającymi glos na tym blogu, którzy są zdania, że świadomość o istnieniu, czy nieistnieniu broni masowego rażenia, nie miała najmniejszego wpływu na decyzję o naszym przystąpieniu, a już jeśli nie nasz wywiad, to międzynarodowa komisja z ramienia ONZ stwierdziła wcześniej, że żadnej takiej broni tam nie ma. To był ukłon w stronę USA, za który zapłaciliśmy życiem siedemnastu żołnierzy, nie licząc ofiar cywilnych jak i poniesionych kosztów materialnych. W Afganistanie będzie gorzej.
    Pozostaję z pozdrowieniami

  28. Pani Janino, zazdroszczę wspomnień związanych z wyborami prezydenckimi!
    Ostatnio w Rzeczpospolitej (w dodatku „Plus-minus”) Igor Janke rozpoczął swój tekst cytatem z Pani bloga:
    http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_061110/index.html
    Poza tym myślę że Bernard będzie uradowany tym tekstem – kto ciekawy dlaczego, niech przeczyta:-)

    Poza tym właśnie przeczytałem tekst o, drugim już (poprzedni został zakwestionowany przez TK) podejściu do otwarcia zawodów prawniczych:

    http://www.gazetaprawna.pl/index.php?action=showNews&dok=1837.29.3.2.17.1.0.1.htm

    „w naszej ocenie zakres tematyczny egzaminów, oparty na 19 ogromnych dziedzinach prawa, jest zbyt szeroki i w dużej części nie pokrywa się z programem studiów prawniczych. Proponujemy również obniżenie liczby pytań w teście i limitu punktów, który absolwent prawa musi uzyskać podczas konkursu, aby uzyskać pozytywny wynik ”

    Pytanie brzmi: jak bardzo można ten egzamin uprościć? Może od razu dopuśćmy do adwokatury wszystkich z maturą (zwłaszcza po amnestii a la R.Giertych)?

    Pozdrawiam znad świętomarcińskiego rogala.

  29. A jak to jest z tzw. odpowiedzialnością polityczna, którym to terminem tak lubią posługiwać się politycy ? Czy przypadkiem nie ponosi się jej także, gdy polityk „dał się oszukać ?

  30. Moim zdaniem do Iraku powinniśmy iść, lecz powinno to być ;
    1 za zgodą ONZ
    2 za zgodą wszystkich państw UE, po wcześniejszych konsultacjach i pomysłem jak to ma wyglądać.
    Na dzień dzisiejszy nie widać końca tego morderstwa na własnym narodzie.
    Wyjść się nie da bo strach pomyśleć co tam się będzie działo innymi słowy gdzie by nie popatrzył to jest kiepsko.
    Pozdrawiam marekk

  31. Dzis media podaly ze zginol polski zolnierz….i niezaleanie czy pojechal tam bo musiual, chcial, to jest to smutne. Od samego poczatku jestem przeciwna tej wojnie….a tlumaczenie prezydenta to wg mnie ‚zrzucanie’ winy, odpowiedzilnosci na innych. Ale moze sie myle. mimo to smutno mi.

  32. Pani Janino,
    nawet gdyby przyjąć, że kłamstwo Kwaśniewskiego nie miało wpływu na wynik wyborów, to i tak było to skandaliczne kłamstwo polityczne (przypominam, że oszukana została PKW, obwieszczenia wyborcze zawierały fałszywe informacje, a Aleksander Kwaśniewski publicznie podtrzymywał te kłamstwa, np. kłamiąc w programie Moniki Olejnik). Kłamstwa Giertycha to „mały pikuś” przy kłamstwach Kwaśniewskiego.

    pozdrawiam
    Bernard

  33. Edmund pisze: „Wracając do Kwaśniewskiego: podejmując decyzję o przystąpieniu do wojny odpowiadał on na zapotrzebowanie publiczne.”

    Przykro mi, ale zupełnie nie wiem, o czym do mnie mówisz. Jakie zapotrzebowanie publiczne? O jakiej publiczności mówisz? Od początku istniały bardzo poważne zastrzeżenia moralne i prawne dotyczące interwencji w Iraku – zarówno na świecie, jak i w Polsce. Nie widzieć tego było ślepotą, albo cynizmem.

  34. Czy ja mogę się dowiedzieć, co się dzieje z Pani blogiem? Dlaczego ani jeden mój wpis nie może się przedrzeć przez anty-spam?
     
     
    [Filtr antyspamowy zwariował, ale już z nim lepiej. (Musiał odejść.)]

  35. Ago wybacz Ola Kwasniewska nigdy nie bedzie bardziej popularna od swego ojca bylego prezydenta, to oczywiste. Chyba, ze badania przeprowadzone są wsród czytelników Bravo i Popcornu.

    Nikłe zainteresowanie wypowiedzią Kwaśniewskiego i cała sprawa Iraku, a teraz Afganistanu jest dowodem na prowincjonalizm polskiej debaty i zainteresowpolskiego społeczenstwa. Polakom po prostu wszytsko jedno czy zołnierze do Iraku pojada czy nie. Cokolwiek wiec powie Kwasniewski w tej sprawie to i tak nikogo to nie zainteresuje.

  36. Pan Kwasniewski chowa glowe w piasek ! Pani Jadwigo ma pani racje!

    Mysle ze przed rozpoczeciem tej wojny liczono na szybkie zwyciestwo

    a zwyciezcow sie nie sadzi… Jak jest wszyscy wiemy ..

    A na co licza bracia mniejsi ???

  37. Nie jest dla nikogo tajemnica, ze dobrobyt Kanady jest bezposrednia wypadkowa dobrobytu USA, ktore sa najwazniejszym partnerem ekonomicznym i politycznym Kanady. Stany, a potem dlugo, dlugo nic. Kazdego dnia dobra i uslugi warte ponad 2 mld dolarow przekraczaja granice miedzy obydwoma krajami.

    Te same bajki, ktore Powell opowiadal Kwasniewskiemu i Polakom, opowiadane byly rowniez rzadowi Kanady. Mimo uwarunkowan geopolitycznych i ekonomicznych, Kanada powiedziala Bushowi „niet” w sprawie Iraku. Amerykanie byli zawiedzeni, ale dali sie udobruchac udzialem Kanady w misji afganskiej. Uniknieto w ten sposob wplatania sie operacje iracka, ktorej konca nie widac, i ktora zaczyna zbierac ofiary polityczne rowniez po tej stronie Oceanu. Uniknieto w ten sposob glupich i naiwnych tlumaczen, ze ktos nas wrednie nabral, tak jak uniknieto podobnych tlumaczen w wielu stolicach europejskich, z wyjatkiem Warszawy jak widac.

    Kwasniewski mogl odmowic Amerykanom i jestem pewny, ze krzywda by sie Polsce nie stala z tego powodu. W przeciwienstwie do Kanady, Polska ma wokol siebie Europe, i tu trzeba przede wszystkim szukac oparcia. Politycznego, ekonomicznego i militrnego, jesli trzeba.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  38. Odnoszę wrażenie,że trochę Pani przegięła z tą „napaścią” na Kwaśniewskiego.
    Napewno zrobił wiele błędów,ale gdzie Kaczyńskiemu do Olka?
    Obawiam się,że jeszcze długo,długo poczekamy na głowę państwa,który przebije Prezydenta Kwaśniewskiego!
    Pozdrawiam

  39. A może zostaliśmy wprowadzeni w błąd w sprawie kandydowania na sekretarza generalnego ONZ ? Może nasza zgoda na przystąpienie do operacji w Iraku była tak szybka i bezwarunkowa ,że teraz pozostaje
    tylko gorzki żal ? Polityczne rachuby na wielką wdzięczność. Dobre w kontaktaktach ze Słowianami

  40. Wydaje mi sie ze powodem dla ktorego Kwasniwski w ten sposob skomentowal nasza obecnosc w Iraku byly wybory w USA. Z jednej strony Kwasniewski chcial pokazac w zlym swietle rzad Busha, z drugiej zas, byc moze przypodobac sie demokratom, ktorzy moim zdaniem beda odnosic teraz coraz wieksze sukcesy w USA. Predzej czy pozniej to demokraci beda decydowali o amerykanskiej polityce, a wtedy moze przypomna sobie niezamawiana krytyke Kwasniewskiego. Byc moze to polepszy karty Kwasniewskiego na arenie miedzynarodowej. W koncu za rzadow republikanow nie cieszyl sie oczekiwanym poparciem.

  41. Szanowna pani,
    postać Prezydenta A. Kwaśniewskiego staje się z dla mnie coraz bardziej tajemnicza. Przyznam, że nie śledzę jego kariery od czasu, kiedy przestał pełnić funkcję głowy państwa. Efekty jego pracy na tym stanowisku są dla mnie trudne do określenia, ale to co on robi teraz to już jakieś top secret. Nie oczekuję od Pani czytania w myślach A. Kwaśniewskiego. Chciałbym jednak zapytać: Jak Pani myśli, co u licha nim kierowało kiedy dzielił się swoimi złotymi myślami w niemczech?
    Pozdrawiam.

  42. Pani Redaktor,
    Proszę powiedzieć, który polityk nie kłamie? Mówienie prawdy przez polityka jest samobójstwem politycznym. Decyzja Kwaśniewskiego okazała się (po czasie) błedem politycznym. Proszę jednak zwrócic uwagę, że została ona podjęta na tym polskim podglebiu politycznym, gdzie ze szpiega (Kukliński) robi się bohatera narodowego, a wazeliniarstwo polityczne (poprzednio ZSRR, a teraz USA) jest potrzebą niemal genetyczną. Korzeni tego dopatrywałbym się w tej szczególnej symbiozie kościoła i państwa, gdzie, oczywiście dominuje kościół. W jakim cywilizowanym państwie głowa kościoła (prymas Glemp) może nielegalnie przejąć znaczne (20 mil. złotych) środki finansowe na budowę świątyni. Co na to media? Dlaczego nie biją po oczach?

  43. erikowy pisze: „Jak Pani myśli, co u licha nim kierowało kiedy dzielił się swoimi złotymi myślami w niemczech?”

    Może po prostu zadali mu takie pytanie, a on odpowiedział tak, jak umiał najlepiej. A w Niemczech wygodnie było zrzucić winę na amerykańską obłudę.

  44. Drodzy współużytkownicy!
    nie mogę się doczekać oficjalnych wyników wyborów na stanowisko prezydenta stolicy oraz mojego miasta(Bytom). Ciekawi mnie,czy obywatele w odpowiedni sposób przemyśleli porażki ostatnich kilku miesięcy i oddali głosy głaściwie?Mam nadzieje, że frekwencja będzie miło zaskakująca,co z biegiem lat przedstawiać się będzie jako funkcja rosnąca.Pozdrawiam wszyskich,którzy głosowali a reszta chciałabym okrzyczeć,ale nie można przecież.
    pozdrawiam
    Natalia

  45. Pani Janino,
    Czekając na Pani komentarz dotyczący wyborów (jak długo?) chciałbym zwrócić uwagę na dwie sprawy:

    1. Ciąg dalszy miotania się Rzecznika Praw Obywatelskich:

    http://www.gazetaprawna.pl/wydarzenia/?news=eGP20061113181945556

    „Podstawowym zadaniem dziennikarza jest przekazywanie prawdziwych informacji – ich ujawnianie, a nie ukrywanie. Prowokacja dziennikarska jest metodą dochodzenia do prawdy. Ale jest to sposób dopuszczalny tylko wówczas, gdy dziennikarz zdobywa przy jej pomocy ważne informacje dotyczące sfery publicznej, których nie może zdobyć w inny sposób” – napisał RPO w informacji przekazanej PAP.
    Rozumiem, że jest to częściowe ale jednak przyznanie się do błędu.

    2. Na najbliższym posiedzeniu Sejmu, planowanym na 14-18 listopada, posłowie wybiorą kolejnych trzech członków Trybunału Konstytucyjnego w miejsce sędziów, którym kadencja kończy się 1 grudnia (Andrzeja Mączyńskiego, Biruty Lewaszkiewicz-Petrykowskiej i Wiesława Johanna).

    http://www.gazetaprawna.pl/wydarzenia/?news=eGP20061113184085147

    „Tylko jeden z pięciu kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego przyszedł w poniedziałek na spotkanie ze środowiskami prawniczymi, zorganizowane przez Fundację im. Stefana Batorego, Helsińską Fundację Praw Człowieka i Polską Sekcję Międzynarodowej Komisji Prawników. Na spotkanie przyszedł mec. Jerzy Majewski zgłoszony przez Samoobronę.”

    To doskonale pokazuje stan debaty publicznej na temat wyboru nowych sędziów TK. Słów brak.

  46. Ani razu nie glosowalam w pierwszej tuze za p.Kwasniewskim. Ale tez nigdy specjalnie nie zalowalam, ze byl moim prezydentem. Czlowiek jest tylko czlowiekiem, bywa wspanialy (dla mnie wazne bylo np. jego stanowisko w sprawie Jedwabnego) i czasem popelnia bledy. Jesli byl prezydentem przez 10 lat, to na tyle dlugo, ze mogl w trakcie i potem bledy popelniac. Wszystkim przesmiewcom pragne przypomniec, to z czego pewnie zdaja sobie sprawe: gdyby mogl kandydowac 3-ci raz z pewnoscia by wygral. I czy nie byloby lepiej?
    Pozdrawiam E.

  47. Zapomnialam! Miki, podobaja mi sie pana wywazone komentarze. A propos naszej ostatniej wymiany zdan o Naphcie i Settembrinim – dzis w GW Michnik pisze o Baranczaku; dowiadujemy sie, ze Settembrini to ojciec duchowy Baranczaka. Tak, jest cos takiego jak ludzie z jednego karrasu (Vonneguth), ja jestem z tego samego.
    Serdecznie pozdrawiam Mikiego i pania redaktor E.

  48. Pani Janko!Tyle szumu wokół wyborów samorządowych.Padły różne obietnice,jak zwykle bez pokrycia.Na zwykłych ludzi wcale to już nie działa.Ludzie w Krakowie zastanawiają się tylko czy kraków zawiąże współpracę z jakimś większym koncernem,który rozłoży się w krakowie i da miejsca pracy dla 2-uch,3-ech tysięcy ludzi.Że wreszcie znikną kolejki od 5.30 rano chorych ludzi po bloczek do lekarza,czy terminy kilku miesięczne do specjalisty.Kraków jest sparaliżowany dzięki rondu mogilskiemu które jest rozkopane,ale podsłuchałem w tramwaju rozmowę dwóch eleganckich panów,że wykonują to ludzie związani z Majchroskim,bo inni nie mieli by szans.Że zawyżano cenę za te prace na korzyść właściciela.Miasto zapłaci więcej.Ile w tym prawdy.Po za tym były premier Miller ma powody do radości,bo za jego kadencji był Pawulon a teraz jest Corhydron.Więc mówi sobie że nie jest gorszy.Co do ekstradycji Edwarda Mazura,to zaczynam powątpiewać w nią.Edward Mazur wraz z adwokatami wystawi dużą,ogromną kasiorę za kaucję,ale wtedy będzie po ekstradycji i Mazur nic nie powie.I tak się stanie.Brawurowa akcja min.Religi na wieśc o Jelfie.Dowiedział się z gazety,co nie istotme,że z gazety.Sama szybka akcja z jego strony się liczy.Za kadencji Millera tego nie było z Pawulonem?Opieszałość.Jestem pełen podziwu dla fachowca min.Religi.Odpowiedni człowieik na odpowiednim stanowisku.co do propozycji Giertycha czy Dorna(zero tolerancji),to wpierw twórzmy ośrodki socjoterapi w całej polsce,dla zabicia czasu przez dzieci i młodzież a jak to nie podziała,to dopiero karać.Niech się oni zastanowią nad moją refleksją…Do zobaczenia na antenie radia TOK.fm w poniedziałek rano.

  49. Dobranoc Państwu! Życzę miłego samopoczucia 🙂

  50. Czy my wciąż musimy coś udowadniać ? Nie musimy, ale czy zmieniający się politycy, opluwający osiągnicia swoich poprzedników nie powodują, że czujemy się jak śmieci ? Czy bracia K. opluwając III RP, która, mimo uwarunkowań, był świadkiem eksplozji przedsiębiorczości Polaków, nie zastanowią się, że chcąc zniszczyć wizerunek Wałęsy niszczą w ludziach radość z tego, cośmy wspólnymi siłami wypracowali ?
    No cóż, polecę Shrekiem ‚O takich ludziach mam…niskie mniemanie’ ;-D

  51. Czy któryś z publicystów żądał odwołania Prymasa po seksskandalu na jekiejś plebani?

css.php