Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

1.12.2006
piątek

Sejmowy blamaż

1 grudnia 2006, piątek,

W szumie kampanii samorządowej oraz wielkiej ogólnonarodowej akcji poszukiwania miejsca dla Kazimierza Marcinkiewicza, a przy okazji także dla Jana Rokity, umknęła nam z pola widzenia sprawa bardzo ważna. Otóż w ubiegłym tygodniu Trybunał Stanu umorzył postępowanie w sprawie byłego ministra skarbu Emila Wąsacza. Umorzył z przyczyn technicznych, a nie merytorycznych. Otóż Sejm nie spisał się i zapomniał przesłać do TS akt oskarżenia spełniający wymogi proceduralne. Przesłał wniosek wstępny i sprawozdanie komisji, czyli papiery, jakie miał akurat pod ręką. Niepotrzebnie więc szyto specjalnie dla posłów-oskarżycieli wytworne togi (nie mogli wypożyczyć z sądowej szatni – byłoby taniej…), gdyż rozprawa trwała półtorej godziny, łącznie z przerwą. Teraz Sejm się awanturuje, że prezes trybunału, czyli I prezes Sądu Najwyższego prof. Lech Gardocki, aktu oskarżenia nie żądał, że te papiery, o jakie prosił, wysłano.

Józef Zych, przewodniczący Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, która lata spędziła nad tą sprawą, idzie jeszcze dalej i twierdzi, że to prof. Gardocki jest niekompetentny, że sędziowie trybunału są niekompetentni, bo nie sędziowie, ale adwokaci i poseł Zych, z zawodu radca prawny, wie lepiej, czego TS trzeba. Może by poseł Zych wziął sobie porządnego eksperta, który mu wytłumaczy w czym rzecz zanim pobiegnie z żalami do gazet?

Jak widać, grunt to dobre samopoczucie i przekonanie o własnej nieomylności, które posłom towarzyszy w zbyt wielu sytuacjach. To awanturowanie się nie zatrze jednak faktów: komisja nie sporządziła aktu oskarżenia (nie wiadomo, czy dlatego, że nie potrafiła, czy nie wiedziała, że jest potrzebny, choć zasadą raczej jest, że bez aktu oskarżenia nie ma sądu) i mamy sejmowy blamaż. Tak wielki, że po prostu wstyd, bo cały Sejm ten byle jaki wniosek przegłosował. Nie pierwszy to zresztą blamaż Sejmu. Podobnie było, gdy Trybunał Konstytucyjny oceniał uchwałę o powołaniu komisji śledczej zwanej bankową. Też nie pozostawił na niej suchej nitki i przy okazji w swym orzeczeniu napisał coś w rodzaju instrukcji obsługi komisji śledczych. Po tym orzeczeniu posłom jakoś gwałtownie przeszła chęć po powoływania następnych, bo co to za polityczne widowisko, gdy trzeba się poruszać w prawnie zarysowanych ramach.

Ciekawe jak skończy się pojedynek Sejmu z Trybunałem Stanu. Czy trzeba będzie pracę wykonać od początku, czy też wystarczy napisać porządny akt oskarżenia (tyle dodatkowej niewdzięcznej roboty i taka strata czasu, który można byłoby spożytkować na kolejne polityczne igrzyska). Problem ma charakter konstytucyjny i spór może trwać długo. Cała sprawa jest przede wszystkim dowodem, że polityczne śledztwa, jeżeli mają mieć jakiś sens, powinny się kończyć wnioskami dobrze umotywowanym, popartymi dowodami. Inaczej, w zderzeniu z wymiarem sprawiedliwości, w którym obowiązują kodeksowe reguły, okazują się niewiele wartą stertą papieru.

Od dość dawna twierdzę, że sprawozdania przeróżnych komisji specjalnych i śledczych, które zwykły o sobie opowiadać ile to największych afer wykryły, będą dla potomności pomnikiem dość specyficznym: przede wszystkim pomnikiem niekompetencji prawnej i ekonomicznej posłów. Umorzenie sprawy Emila Wąsacza jest tego właśnie dowodem. Żeby tylko Sejm zechciał z takich lekcji wyciągać jakieś wnioski. Na razie woli się awanturować, a nawet sugerować, że oczywiście za umorzeniem ktoś stoi. Pewnie Układ.

***

Dziękuję Blogowiczom za mnóstwo ciekawych propozycji zatrudnienia b. premiera K. Marcinkiewicza. Dziękuję, że zechcieliście Państwo wziąć udział w tej narodowej akcji, a może już nawet narodowej psychodramie pod hasłem: szukamy roboty dla Marcinkiewicza.

Ponieważ padło tyle interesujących pomysłów, które absolutnie nie powinny się zmarnować, zastanawiam się, czy przynajmniej nie zorganizować konkursu z nagrodami (właśnie wymyślam, co mogłoby być nagrodą). Na razie gdybym miała typować, to prowadzi u mnie elimelech, z propozycją dołączenia czwartej osoby do kabaretu Mumio.

Na drugim biegunie, ze względu na praktyczność pomysłu, znalazła się Fajka 2 ( witam na blogu, długo czekałam). Propozycja: nauczyciel fizyki w Gorzowie urzeka prostotą, ale Marcinkiewicz tak już pokochał Warszawę, że musiałby dojeżdżać do pracy, co może podnieść koszty zatrudnienia. Przed chwilą jednak oglądałam „Fakty”, i może warto przyznać nagrodę specjalną posłowi Kuchcińskiemu, który powiedział, że propozycję premiera: Rokita nawet do rządu – trzeba uznać za abstrakcyjną na przyszłość.

Mam w związku z tym dla Państwa następną propozycję: włączenie się w drugą narodową dramę: poszukiwanie miejsca dla Jana Rokity. Robi się coraz ciekawiej, zwłaszcza po opublikowaniu protokołu z posiedzenia władz Platformy w Krakowie. Bardzo interesująco sobie obradowali. Ciekawe jakie to represje spadną na prezydenta Majchrowskiego z powodu wygranych wyborów i jak się czuje prof. Terlecki jako osoba zupełnie nie nadająca się na stanowisko prezydenta, której jednak szacowne grono posłów i senatorów PO udzieliło poparcia. Ciekawe są też wypowiedzi na temat współpracy z PiS (zupełnie niemożliwa). Jawność w życiu publicznym ma jednak wiele zalet.

Sowie dziękuję za wierszyk.

Quake, zgoda, użyłam eufemizmu pisząc, że minister skarbu marnie się spisuje, bo to jest ministerstwo międzynarodowych (i nie tylko) skandali.

Andrzej B. pisze, że to jest resort skarbu, który ma się opiekować skarbem, a nie prywatyzować. Na razie jest to taka opieka, że obsadza się coraz więcej stanowisk ludźmi o wyjątkowo niskich kwalifikacjach. Gdybym była właścicielką jakiegoś przedsiębiorstwa, wolałabym takich opiekunów nie zatrudniać.

Sol, rzeczywiście nie rozumiem, dlaczego tak często zapomina się o Bronisławie Komorowskim. Myślę, że jest coraz lepszym przedstawicielem właśnie tego konserwatywnego skrzydła PO.

Marzena porusza sprawę niekompetencji przy likwidacji WSI. To już nie jest niekompetencja, to zaczyna się kabaret. W każdym razie kolejne wywiady z panami W. i C. są coraz zabawniejsze. Najbardziej zabawne jest to, że najlepszą agenturę wyprowadzono poza WSI i nie można jej odnaleźć. Biedacy, i jak oni ten porażający raport z nazwiskami napiszą? Być może zresztą z tą najcenniejszą agenturą coś jest na rzeczy. Być może przezorne wojsko wiedząc, że przyjdą tak wybitni fachowcy do likwidacji, już dawno przejęło tych oficerów i agentów i umiejscowiło ich gdzieś tam przy Sztabie Generalnym, bo w końcu jakiś wywiad wojskowy musi istnieć, zwłaszcza że wyprawa do Afganistanu już niedługo. Likwidatorzy likwidują więc coś, co już zostało w sporej części zlikwidowane. To tylko moja hipoteza.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 43

Dodaj komentarz »
  1. Pani Janino,

    Mam własną propozycję pracy zarówno dla Marcinkiewicza, jak i Rokity — dla obu w rządzie. Zmiany nie będą wielkie, powiedziałbym nawet że kosmetyczne.

    Marcinkiewicz zostanie ministrem „Edukacji”, część „Narodowej” zostawiając Giertychowi. Obaj wreszcie zaczną robić coś, na czym się choć odrobinę znają.

    Rokita zostanie ministrem „i Administracji”. Dzięki temu Dorn będzie miał ważniejszą dla PiS część ministerstwa, a Rokita dostanie udział w jakimś resorcie siłowym.

    PS. A jak podoba się Pani nagonka na kolejnych dziennikarzy, realizowana przez „Misję Specjalną”? Kilka tygodni temu była mowa, że zaczną dobierać się do „Polityki”. Czyżby oskarżenie Daniela Passenta to był początek tego dobierania się, czy to na razie tylko balon próbny?

  2. Szanowna Pani Redaktor.
    Z satysfakcją posądza Pani posłów o blamaż sejmu.
    A może tak ;Trybunał Stanu = Racja Stanu
    Może i lepszym tytułem dla tego komentarza byłby ; Temida nie jest ślepa.

    Postanowienie TS nasunęło mi skojarzenie z pracami specjalnej komisji Parlamentu Europejskiego dot. tajnych więzień CIA w Europie.
    Oto wypowiedź wysokiego urzędnika (cyt. za onetem) „Jest wrażenie, że Polska traci wiarygodność. Dzieje się coś bardzo dziwnego w tej sprawie, a szereg podejrzeń nabiera coraz większego prawdopodobieństwa, co zapewne znajdzie odzwierciedlenie w końcowym raporcie komisji”.
    Co skłoniło go do takiej oceny? Ano, zeznania jednej pani. Konkretnie p. Przewłockiej, byłej pełnomocnik d/s portu lotniczego w Szymanach.

    Jaki symboliczny wymiar miałby wyrok Trybunału Stanu dla oceny procesu prywatyzacji w Polsce ?
    Jakie znaczenie miałby wyrok, niezależnie czy korzystny czy nie dla jastrzębia polskiej prywatyzacji, w sporze Polski z Eureko, czy dla toczących się postępowań dot. PZU ?
    Gdy ktoś zechce odpowiedzieć sobie na te pytania z łatwością dojrzy, że decyzja TS, czy jakiś Wąsacz dzisiaj może pełnić funkcje publiczne, czy nie, jest zupełnie nie istotna.
    Istotne sprawy na skutek postanowienia TS nadal pozostały otwarte.

    Króciutko o bankowej komisji śledczej, na której TK „nie pozostawił suchej nitki”.
    Mam zasadnicze wątpliwości, co do takiej konstatacji, chociażby dlatego ;
    cyt. z orzeczenia TK „… niezależnie od pewnych wahań i dającej się zauważyć ewolucji poglądów samego
    Trybunału Konstytucyjnego, można mówić o ukształtowaniu się w jego orzeczeniach
    istotnych stałych elementów rozstrzygania o normatywności aktu prawnego. Do elementów
    tych należy zaliczyć: (…) 3) przyjęcie, że wątpliwości
    co do normatywnego charakteru niektórych aktów prawnych wydają się nieodłączną cechą
    systemu prawnego.

    Nie można jednocześnie przyznawać się do wątpliwości i „nie pozostawić suchej nitki”.

    Trafnie natomiast zwróciła Pani uwagę, że TK „przy okazji” napisał instrukcję obsługi komisji śledczych.
    Zwracam uwagę, że cały wywód w tym zakresie nie był (bo i nie mógł) być przedmiotem wniosku grupy posłów. A więc własna ??? inicjatywa TK.
    Przypominam art.66 ustawy o TK ; Trybunał orzekając jest związany granicami wniosku, pytania prawnego lub skargi.
    TK zresztą w innym fragmencie swojego orzeczenia tą zasadę przywołał.
    Co charakterystyczne, TK nie był uprzejmy wyjaśnić, co oznacza ustawowe określenie „osoba wezwana”. Świadka, czy już oskarżonego.

    Proszę więc,- bez nieograniczonego uwielbienia dla dotychczasowych dokonań TK.

  3. Posłowie nie od dziś pokazują swoją prawniczą „wielkość”, widać to też w niektórych wyrokach TK.
    Smutno stwierdzę że kolejny poselski popis w tym zakresie kwituję już tylko wzruszeniem ramionami i właściwie dziwnym brakiem zdziwienia.

    Rokita? On mógłby dostać jakiś autorski program w TVP albo kolumnę z felietonami.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowni Nieświadomi.
    Postępująca indolencja obecnych władz Polski powoduje konieczność dostosowania ustawodawstwa do intelektualnych możliwości władających. Nie można przecież dopuścić do wywołania złego samopoczucia tak ważnych osób.
    Wszelkie rozstrzygnięcia zależeć będą tylko od prezydenta, który pytać będzie o nie swego premiera. A ten, jak zwykle, weźmie na przeczekanie.
    Wprowadzi się natychmiastową doraźną karalność obywateli, którzy ośmielą się być mądrzejsi od urzędników.
    Wprowadzona zostanie pełna nacjonalizacja wszelkich dóbr.
    Co najmniej raz w tygodniu publikowane będą listy osób, które utraciły zaufanie rządu. Będzie można je bezkarnie obrzucać zgniłymi jajkami (innych już nie będzie).
    Publikowane będą listy oficjalnych wrogów ojczyzny rządzących.
    Polska zostanie usunięta z EU, co oficjalnie ogłoszone zostanie jako wielkie zwycięstwo kaczyzmu.
    Kaczyzm stanie się narodową ideologią. Na każdym uniwersytecie powstaną wydziały kaczyzmu. Egzamin z kaczyzmu wejdzie nawet w skład nauk przedmałżeńskich.
    Po zamknięciu granic nastąpi obowiązkowa wymiana paszportów. Ze względu na limity papieru dostaną je tylko wybrani.
    Kontakty zagraniczne utrzymywane będa wyłącznie z Watykanem. Do tego jednostronnie.
    Godłem kraju będzie orzeł rozpięty na krzyżu.

    A najśmieszniejsze jest to, że to całkiem realne.
    Pozdrawiam i życzę wesołych snów
    Qba

  6. Wielcy mężowie, zasiadający przy Wiejskiej będą pouczać wszystkich za wszystko. Jest to grupa osób, które w wyniku jednej wyborczej niedzieli, została obłaskawiona wiedzą na wszystkie możliwe tematy. teraz oni są wyrocznie, prawdą i jasnością w wszelkich ewentualnych sporach.

    Nie ważne, czy to Trybunał Konstytucyjny, Trybunał Stanu czy nawet wybitni historycy. Nasi posłowie wszystko wiedzą lepiej, bo to oni stanowią prawo i prawdę…
    Zanim więc pomyślisz, że coś wiesz, najpierw upewnij się, czy politycy myślą podobnie.

  7. Nieważne gdzie postawią Marcinkiewicza – gdziekolwiek stanie, będzie pięknie wyglądał, pluszaczek… Z Rokitą gorzej. Nic mi nie przychodzi do głowy. A swoja drogą, czy PO znajdzie wreszcie w swoich szeregach tą wtyczkę pisowską, która wynosi do dziennikarzy (czytaj „hien”) co smaczniejsze kąski z zamkniętych spotkań. A premier znowu jest „brutalnie atakowany”, jak znam życie to szykuje się nowy występ Kurskiego. Bo jakoś dziwnie po każdym anonsie premierowskim o brutalnych atakach mamy zagwarantowany nowy występ bullteriera…

  8. Pani Janino,
    Bardzo chetnie chetnie wlacze sie w proponowana prze Pania narodowa akcje gospodarska pod haslem :”caly narod szuka miejsca dla Rokity”.A przede wszystkim dlatego,zeby juz nie musiec o tym sluchac i czytac.Odnosze wrazenie ,ze dwie sa obecnie najwazniejsze sprawy narodowe .Pierwsza to miejsce dla Kazimierza Marcinkiewicza a druga to miejsce dla Jana Rokity ,no moze jeszcze trzecia wazna dla narodu sprawa -po ogromnie podnoszacym nasza narodowa godnosc zwyciestwie siatkarzy nad „ruskimi”trzeba to zwyciestwo przypieczetowc zlotym medalem i na jakis czas narod szczesliwym bedzie .
    Co do KM to premier juz sie w akcje wlaczyl i z pewnoscia cos wymysli -wielki to przeciez strateg i polityk.
    Biednemu Rokicie jednak musimy pomoc.No bo co ma teraz poczac ten „najwybitniejszy polski polityk” ,ktory juz tyle cennych ideii wykoncypowal a to inicjatrywa 3/4 ,a to partia mieszczanska a to „Nicea albo smierc ! ” .
    Ostania inicjatywa krakowska jednak wskazuje na celowosc wlaczenia sie JMR w rewolucyjny i ozdrowienczy nurt odnowy realizowany przez Jaroslawa Kaczynskiego.
    Czyz nie lacza obu panow ciagaty do „represji”stosowanych wobec tych ,ktorzy nie z nami ?W sposobie Rokity na neutralizacje Przezydenta Majchrowskiego widze mistrza JK.
    A powolywanie czy tez jak w przypadku JMK popieranie na stanowisko osob „zupelnie nie nadajacych sie na stanowisko” ?
    Iluz takich orlow powolal na wysokie stanowiska premier?
    Lista jest dluga .
    W obu przypadkach to cel polityczny jakim jest zdobycie i utrzymanie wladzy a nie jakies oficjalnie formulowane idee ,zasady ,wartosci ,ktorych obaj panowie maja pelne usta byl celem jedynym i ostatecznym.
    Jezeli z „milosci do Krakowa „mozna czynic starania aby przezydentem tego umilowanego miasta zostal „calkowicie nie nadajacy sie na to stanowisko ” profesor Terlecki to czy pozostaje jeszcze watpliowsc co do politycznej etyki ?
    Z milosci do ideii IV RP mozna ministrem edukacji (czy jak woli premier -oswiaty) uczynic nacjonaliste Giertycha ,z milosci do pieknej tradycji morskiej Polski trzeba powolac ministerstwo i powierzyc je takiemu fachowcowi jak pan Wiechecki.
    Pochylajac sie nad niedola chlopa polskiego trzeba mu dac Leppera jako ministra .
    W kwestii lustracji zapal JMR jest nawet wiekszy niz JK.
    Cos panow JK i JMR laczy i szkoda ze znalezli sie w wyniku jakiegos ponurego zartu historii po przeciwnych stronach barykady zza ktorej strzelaja do siebie alei i tesknie na siebie popatruja .
    Jka to w zyciu bywa milosc i nienawisc sa sobie bardzo sobie bliskie i czesto ida w parze -raz Rokita jest prawie morderca a raz powaznym i waznym politykiem z ktorym razem swietlana przyszlosc budowac sie da.
    Uwolnijmy zatem obu panow od ogarniajacej ich schizofrenii i pozwolmy sie im polaczyc !!
    A tak calkiem na powaznie PO powinno w koncu okreslic swoja tozsamosc .
    Jest w koncu jedna z dwoch najwazniejszych partii na polskiej scenie politycznej i na samych anty-pisowkich emocjach duzej czesci wyborcow daleko nie zajedzie .Te emocje bowiem lepiej zdaje sie zagospodaruje LiD ( o ile bedzie mial bardziej twarz Borowskiego niz Olejniczaka ).
    Dla okreslenia swojej tozsamosci PO musi kwestie Rokity rozwiazac .Czym szybciej tym lepiej ,jestesmy wlasnie po wyborach a do kolejnych daleko ,trudne decyzje robi sie zaraz po wyborach albo wcale.
    p.s.
    myslalem jeszcze o jednej mozliowsci -moze by tak otworzyc konsulat w Niceii ( o ile go tam nie mamy) i poslac tam JMR ?
    Lepsza Nicea niz smierc.

  9. Wspaniały pomysł z konkursem na robotę dla pp. Marcinkiewicza i Rokity! Można go rozszerzyć na wszystkich polityków. Do czego naprawdę się nadają?. Myślę że bardzo wielu z nich ? począwszy od tych którzy zajmują najwyższe stanowiska w państwie – najlepiej spełniło by się jako komisarze polityczni. (Do zostania prokuratorami brakuje im wiedzy i umiejętności). Nie trzeba by już robić matury, kończyć prawa, czy robić aplikacji. Nie trzeba by się użerać z Trybunałami, dobierać argumentów, precyzować myśli. Przecież już to, co pokazali działając w sejmowych komisjach śledczych, wystarczyło, żeby paru z nich zostało ministrami, a jeden nawet kandydował do stanowiska premiera. Może już mamy komunizm? Lenin wyobrażał sobie, że wtedy państwem będzie mogła rządzić nawet kucharka. Ale czy oni umieją chociaż gotować?

  10. Niestety, wygląda na to, że ci, którzy grzmia o prawo,
    kiedy są w opozycji, wtedy, gdy dochodza do władzy z nieprzyjemnym zdziwieniem dowiadują sie, że ich równiez prawo wiąze. A im dłuzej byli opozycją, tym szok większy. Stąd poczucie krzywdy, wściekłość, oskarżenia o „imposybilizm” , złą wiare i niekompetencję.

    O Boziu, kiedy nasze tzw. elity polityczne wreszcie się ucywilizują? Chyba nie wcześniej nim okrzepnie społeczeństwo obywatelskie. Na razie są nie tyle emanacją, ile fuzlem takiego społeczeństwa, jakie jest.

  11. Problem pana Premiera Marcinkiewicza wkrótce rozwiąże się sam. Zbliża się sezon białego szaleństwa więc pan Kazio czmychnie w góry wraz z nadejściem pierwszego śniegu. Może posada instruktora narciarstwa byłaby spełnieniem jego ambicji. Narciarzem jest pan Premier przecież wybitym o czym rok temu przekonywały nas wszystkie telewizje?
    pozdrawiam

  12. Coz myslenie, ze Marcinkiewicz z Rokita, załozą właśnią partię to chyba myslenie naiwnie, raczej napewno, trzeba byc głupim, zeby tak myslec, raczej ani Marcinkiewicz nie odejscie z PIsu, ani Rokita nie odejscie z PO. Przeciez sa za bardzo cenny dla ich partii, zeby tak postepowac. Coż Marcinkiewicz moze byc ministrem gospodarki , lub zajmowac byc szefem z spólki skarby państwa np. Orlenu. To raczej nie opłacanie dla Kaczynskiego, ze względu na popularnosc Marcinkiewicza. Dla PIsu, nie opłaca sie, zeby Kazio zniknął z telewizji, z ekranów telewizji I ŻEBY CZASAMI PRZEJMAWAŁ z telewizji ze swojego biura kierownika np. Orlenu. Preciez przegrał nie taka duzą różnicą, reszte jeden powód ma PIs, zeby Kazio pozostał w Rzadzie, bo on zapewniał elektorat inteligencji, centrowy. Coż PEWNIE pis CHCE PRZYJAC rOLKITE DO RZADu tego samego powodu, zeby zapewnic eletorat miejski, centrowy. Przecież wiejski już mają. A po i tak przedzej czy póżniej skreci w lewo. Bez Rokity czy Rokita. Bo nie ma wyjscia. Nawet wgrania HGW wskazuje na to, przeciez wygrała dzieki Borowskiemu i Kwasniewskiemu. Coż to dowodzi, ze PO juz stał się jakies sensie lewicą. Coż przeciez na dwie partie prawicowe nie ma miejsca. Ale czy na pewno Pis jest prawica, precież ma program gospodarczy lewicoy.
    Coż chyba wiecej z naszych politykach jest lewicowosci niż prawicowosci.
    pozdrawiam i dozobaczenia

  13. W jednym z wczesniejszych komentarzy, troche nie w pore (za pozno)
    wyskoczylem z problematyka samorzadow.Wydala mi sie ona wazna ze wzgledu na niepokojaca mnie omnipotencje sejmu, jak wiemy czestokroc niekompetentnego,sejmu ktoremu brak kultury prawnej i kultury politycznej.
    Mamy na szczescie zabezpieczona polityke pieniezna, niezalezny Bank Narodowy.Mysle ze podobnych ,niezaleznych bezposrednio od sejmu instytucji powinnismy miec wiecej.Dlaczego tak wazna spolecznie dziedzina jak oswiata,czy jak kto woli edukacja ma byc podporzadkowana rzadowi czyli parlamentowi?Organy te sa niezwykle podatne na „paniki moralne”-dramat Ani np.Dzialaja w krotkiej perspektywie czasowej.
    Czy nie lepiej powolac jakas rade edukacji,o kadencji nie torzsamej z kadencja sejmu, skladajaca sie z delegatow uniwersytetow, akademii nauk i delegatow sejmu, senatu,prezdenta wymienianych w rytmie 6-7 letnim.
    Czy prokuratura powinna byc wlasnoscia ministerstwa?
    Czy nie powinna byc niezalezna prawie jak sad?
    Tak samo samorzady, a zwlaszcza ich finansowanie winno byc regulowane ustawowo z jasnym okresleniem ktore pieniadze sa dla nich.
    No i tak wazny w Polsce protokol:niech wojewoda wita premiera jak urzednik szefa,a marszalek, starosta,wojt jak goscia.
    Tyle na dzis niepoboznych zyczen.
    Pozdrawiam
    A wszyskiemu winna ta niekompetencja.

  14. Dlugo by mozna o kwalifikacjach naszych parlamentarzystow w dziedzinach zwiazanych z prawem. wystarczy wspomniec chocby dzieje ustawy lustracyjnej, czyli dramat w czterech odslonach, ktora to ustawa jak pilka odbijana byla miedzy sejmem i senatem kilkakrotnie, po kazdym opuszczeniu wysokich izb wywolujac fale krytyki nad swa niezgodnoscia z konstytucja, niemoznoscia badz niecelowoscia wprowadzenia w zycie i bledami formalnymi. Przy okazji zachwalano zalety naszego dwuizbowego parlamentu, w ktorym jedna izba moze poprawiac bledy drugiej i da capo… Po tym spektaklu moje zludzenia co do kwalifikacji naszych parlamentarzystow rozwialy sie jak dym. Az strch pomyslec, ze ta zbieranina burkow podworkowych zajmuje sie stanowieniem prawa w naszym kraju.

  15. PS do 13:39
    Czy „krolewszczyznami” dla „znajomych „krolika”
    czyli majatkiem skarbu panstwa nie powinna kierowac niezalezna rada nominatow NBP,Parlamentu,Prezydenta,
    i przedstawicieli przedsiebiorstw do skarbu nalezacych.
    UWAGA. Kompetencja tej rady bylo by zarzadzanie,nie sprzedaz.

  16. W sprawie pracy dla Jana Marii Rokity!
    Rokita rozdaje wyłącznie pocałunki śmierci!
    Najpierw z jego udziałem zszedł był gabinet Suchockiej, u której Janek robił za szefa gabinetu premiera – minister nie dobiegł z toalety na głosowanie.
    Potem dorzucił małe co nieco AWS-owi – Janek założył nową partię. Jeszcze potem doprowadził Adama Michnika do furii podczas Rywingate – oskarżając go o zmowę z Grupą Trzymającą Władzę. Od tej pory nadprezydent chorowity jakiś się zrobił, jak nie przymierzając po konsumpcyjnym spotkaniu z wampirem.
    Jedną z ostatnich najświeższych ofiar jest Terlecki profesor o mały włos prezydent Krakowa.
    Po ostatnich przeciekach protokolarnych ciśnie się na usta – Jan Maria Twister Rokita.
    Każdego tak rozstawi i zakręci, że nie wiadomo gdzie prawa, gdzie lewa, gdzie góra, gdzie dół, gdzie środek, gdzie głowa…
    Ciekawe kto ma większą siłę uśmiercania? Czy Jarosław Premier Kaczyński mający na rozkładzie Andrew Fajtera Leppera i Romana Wicewszechpolakapremiera Giertycha, czy Jan Maria Rokita Premier z Krakowa o mały włos, który ciągle nie może doczekać…?
    Czego Jaś nie doczekał, tego Jan już nie doczeka. Oj Janie, Janie, twoje niedoczekanie.
    No to może na kierownika poczekalni dla polityków pełnych dobrych intencji i pobożnych życzeń? Niech czekają pod jego czujnym okiem, a nuż im się nie ziści, z pożytkiem dla pospolitych obywateli III i IV RP.
    Bronisław Komorowski jest w stanie spokojnie i kompetentnie wypełnić pustkę po Janie Marii Twisterze Rokicie o mały włos premierze z Krakowa, zajętym głównie własnym PR-owskim imago, przez co PO odzyska oddech i pełnię sił. Kraków tego dowodzi bez wątpienia.

  17. Takie moje krótkie przemyślenia na temat dyskursu praciwy.

    Często mogę przeczytać w różnych komentarzach, że w Polsce nie powstała jeszcze prawdziwa lewica. Nie zgadzam się z tym. Moim zdaniem powstała, a jeśli nawet jeszcze nie, to na pewno się tworzy. Sądzę, że większym problemem dla Polski jest brak porządnej prawicy.

    Prawicowy dyskurs sięgnął bruku, co pokazał ostatni rok. Ideolodzy nowej Rzeczpospolitej najchętniej zrzuciłyby winę za ten stan rzeczy na służby specjalne oraz Lesiaka. Jednak czy to wina WSI i byłego UOP, że politycy prawicy nie potrafią się dogadać? Nie sądzę, choć wielu myśli inaczej lub stara się nam to wmówić. Nie wierzę, że prawicowych polityków skłócają służby specjalne. Uważam, że to tylko i wyłącznie wina zbyt wybujałych ambicji oraz widzenia wszechobecnych spisków przez prawicowe elity. Bo chyba nikt nie wierzy, że brak konsensusu wśród polityków PO i PiS to efekt mataczenia agentów?

    Prezydent przy okazji sprawy Mazura nie omieszkał podać do wiadomości publicznej informacji, że naciskano na niego, gdy był ministrem sprawiedliwości, aby umorzył sprawę. Wszyscy zastanawiali się kto mógł naciskać na ministra? Mafia, może premier albo inny minister? Okazało się, że to podwładni sugerowali, aby Lech Kaczyński umorzył sprawę. Ten dyskurs nie jest ani śmieszny, ani tragiczny. Jest upokarzający: samych polityków, nas i język polityki. Specjalnością twórców IV RP stały się pomówienia i kłamstwa, rzucanie fałszywych oskarżeń oraz niedokończonych zdań. Nadużycia semantyczne i skróty myślowe stały się codzienności. Życie publiczne sięgnęło bruku.

    Czego się jednak można było spodziewać po stworzeniu tak wątpliwie moralnie koalicji? Prezydent wraz z premierem tłumaczą wyrzucenie Leppera niemożnością współpracowania z nim, a gdy go z powrotem przyjmują do rządu opowiadają bajki o dobru Polski. Czy Polska nie mogłaby się obyć bez przewodniczącego Samoobrony? Patriotyzm, Polska, honor i inne ulubione słowa prawicowych polityków zostały przez nich samych zdewaluowane. To o czym oni sami najczęściej mówią, staje się warte funta kłaków. Nawet ważne i dobre pomysły potrafią oni obrócić w farsę, jak przy likwidacji WSI. Wojskowe Służby powinny były zostać zreformowane, ale czy przy tym musiał uczestniczyć minister Macierewicz? To kolejna zagadka, na którą odpowiedź zna tylko premier.

    Prawicowi politycy nawet, gdy się porozumieją w sztandarowych dla siebie sprawach, jak na przykład lustracja, to tworzą prawny bubel, ustawę więcej psującą w życiu publicznym niż naprawiającą. Prawdopodobnie lepsza ustawa by powstała, gdyby politycy PO i PiS-u potrafili się dogadać. Niestety nie możemy na to liczyć, gdyż ideolodzy IV RP – z jednej i drugiej strony – nie odpowiadają za swoje słowa. Jest to jedna z największych bolączek naszej polityki. Politycy jednego dnia coś mówią, aby już następnego dnia się z tego wycofać lub jeszcze mocniej pogłębić spór.

    Przed wyborami parlamentarnym politycy z prawej strony różnili się od siebie prawie tylko w sprawach gospodarczych. Niestety nie potrafili się porozumieć, choć w tym czasie byłoby to najlepsze wyjście dla Polski. Wtedy to tłumaczono honorem, sprawą kraju, dobrem ogólnym, a najpewniej najlepszymi słowami, aby to określić byłyby: arogancja, hipokryzja, ambicje. Bracia Kaczyńscy zdecydowali się więc na destrukcyjną koalicję z brunatnymi marksistami i aferałami, choć było to najgorsze wyjście z sytuacji. Nie ważne wtedy były tak wyniosłe słowa, jakimi codziennie rządzący nas raczą.

    Najlepiej ten destrukcyjny dyskurs widać na przykładzie naszej polityki zagranicznej. Bracia Kaczyńscy nie szukają tematów, w których mogli by dojść do porozumienia z innymi przywódcami, lecz – czasami specjalnie – wyszukują tematów drażliwych. Swoją pozycję wewnątrz kraju budują na straszeniu obywateli obcymi, choć ci w ogóle nie są tak straszni, jak mówią o tym konserwatywni politycy. Ukryty wróg w kraju oraz poza granicami to główny strach, którego używają ideolodzy IV RP. Dlatego też prezydent ani premier nie mogą prowadzić dobrej polityki zagranicznej, gdyż wyszliby ze swojej roli wojowników. Polska nie uczestniczy w żadnych ważnych rozmowach o przyszłości Europy. Jedyne co jakiś czas wypływa na światło dziennie kolejna afera w MSZ.

    Prawica ma spory problem ze sprzedajnymi patriotami oraz pełnym hipokryzji dyskursem. A czas najwyższy zacząć się porozumiewać, bo w podobny sposób dalej rządzić nie można – ani dziś, ani jutro.

  18. jeżeli idzie o posadę dla JMR to proponuję „Ministerstwo Popsute Powietrze Po POPis”
    Na temat dyskursu o prawicy zgadzam się z Calebem

  19. Pani Janino ilu takich Passent-ów, Toeplitz-ów, Mroziewiczów ma jeszcze redakcja polityki w zanadrzu?

  20. Droga Pani Janino, W 99 % interpretuję ten swiat jak Pani,z wielką przyjemnością , czytam,słucham,oglądam, Panią i serdecznie pozdrawiam.

  21. Przeurodny Kazimierz ma jeszcze jedna szansę spośród wielu jakie tu zaproponowano.Narciarz z niego taki sobie.Ale studniówka w Gorzowie pokazała niezłego tancerza. Lans i dans Marcinkiewicz ma opanowany. Firma LANS&DANS Marcinkiewicz do boju.!!!!!!! Karnawał tuż ? orkiestra tusz.

  22. Szanowna Pani Redaktor !
    Spisiali dziennikarze TVP czyli polski Komitete ocalenia Narodowego AD ’06 przygotowuje chyba kolejne rzuty „teczką”: nie musze twierzdić, iż ja widze Panią w kolejności a nastepnie pewnie red. J.Żakowski i P.Wroński (bądź P.Pacewicz lub T.Lis). Po drodze będą mniejsze „kalibry” – ot choćby moze byc Najsztub czy W.ladyka etc.). Nie sądzi Pani że atmosfera dostatecznie zagęśćiłą się aby powiedzieć – DOŚC !!!
    Pozdrowienia i zróbcie coś – ci mądrzejsi, ci bardziej ważni i widoczni bo giniemy.

  23. Proponuję aby J.M. Rokita zawiązał nową partię, w tym jest dobry, a następnie odszedł w niebyt polityczny. Tym razem rozczarował mnie dokumentnie. Może również iść do PIS-u to przyspieszy upadek tej partii. Co by nie zrobił życzę mu powodzenia.
    pozdrawiam

  24. Stary obywatelu PRL!
    Ja nie zapomnę chwili, gdy przed wyborami prezydenckimi w 1995 roku przy „Smyku” w Warszawie dostałem ulotkę Inicjatywy 3/4 w formie kartki na mięso z napisem; „Zobaczycie, jak Aleksander Kwaśniewski zostanie Prezydentem, wprowadzi kartki na mięso”.
    1. Jak zwykle to bywa z JMR Kwaśniewski został prezydentem,
    2. Nie przypominam sobie, aby JMR z odkrytą przyłbicą stanął przed telewizornią i powiedział: „Przepraszam, nie miałem racji”.
    JMR jest typowym człowiekiem nie umiejącym przyznać komukolwiek racji i nie umiejącym samemu przyznać się do błędu. Będzie tak kombinował, obrażał interlokutora, kluczył, aby przypadkiem nie zostać zmuszonym do powiedzenia „przepraszam”.
    A.W.
    szczerze Ci powiem, szlag mnie trafia na takie wpisy. Wystarczy, że ktoś rzuci nazwisko, to drugi od razu: „jak wszystkim jest wiadomo, XX jest agentem”. U Pana Kuczyńskiego skrajna prawica już nawet z Ryszarda Kapuścińskiego zrobiła agenta, a jeden posunął sie do tego że – jego zdaniem – wszyscy którzy pracowali w prasie PRLowskiej byli agentami.
    – – –
    Ale dla mnie szokiem jest upapranie w reżimowej telewizji Andrzeja Drawicza, jednego z cudowniejszych ludzi polskiej kultury. Kojarzę Go jeszcze z STSem przy Świerczewskiego, z „Listu 59” i z „Zapisu”, ale najbardziej lubiłem Go w „Literaturze na Świecie” – miałem ówcześnie wszystkie numery. Wszystkich Bracia Mniejsi unurzają w g…

  25. Droga AGO, chyba niezbyt dokładnie śledzisz scenę polityczną i nie dziwię się, nie ma na co patrzeć. Chcę Ci przypomnieć, że na zarzuty dziennikarzy, że pozbył się z rządu tak popularnego polityka Jarosław Kaczyński odpowiedział, że to nie jest zasługa Marcinkiewicza tylko Ciesiołkiewicza (młodego doradcy KM). Myślę, że szef wiedział, co mówi, choć nie przeczę, często mam wątpliwości. To publiczne i obraźliwe dla Marcinkiewicza stwierdzenie pokazuje, że premierowi nie tylko nie zależy na popularności innych osób z PiS-u, on ich po prostu nie toleruje. Dlatego Twoja argumentacja nie ma pokrycia a rzeczywistości.
    Pozdrawiam 🙂

  26. Ach, jeszcze jedno AGO, Pani Gronkiewicz wygrała dzięki głosom wyborców, a nie dzięki Kwaśniewskiemu i Borowskiemu. Nie jest tak, że ktoś zarządza głosami osób, które na niego głosowały. Myślę, że gdyby nie silna niechęć do PiS i personalne emocje, elektorat lewicowy nie głosowałby. Zresztą dawna Unia, też ma swoich zwolenników i nie głosują na nią (w tym i ja) z pragmatycznych powodów. Głos się marnuje.
    Piszę o tym, bo wyjątkowo drażni mnie, to „przekazywanie elektoratu” jakby o jakiś inwentarz chodziło, na dodatek martwy chyba.

  27. Witam późnym wieczorem.
    Ponoć gdzieś w Polsce żyją szcześliwi ludzie, ktorzy nie słyszeli o Marcinkiewiczu, Rokicie, Kaczyńskich. Też bym tak chciala.

    Dobre Państwo to takie, w którym każdy czyni swoje: obywatel się realizuje a wybrani przedstawiciele skutecznie rządzą projektując kolejne optymalne warunki dla rozwoju jednostki, a tym samym Państwa.

    Tymczasem w większości uwikłani jesteśmy w polityczne spory, które także wnikają w nasze prywatne życie.
    Ma rację Postman, że wcale nie potrzeba nam więcej informacji – bo ta którą dysponujemy i tak nie jest do przetrawienia. To czego nam trzeba to sensowna odpowiedź na pytanie jak zorganizować informacje w system wiedzy, który by prowadził do Mądrości.

    Codzienność przynosi nam drażniące szczegóły: analizujemy, rozszczepiamy, sprowadzamy do atomu…chcąc nie chcąc tkwimy w tym chaosie, ja osobiście nie umiem się z tego wyrwać, przecież kiedyś przyrzekałam sobie, że nie będę ofiarą Tofflerowskiego „Szoku przyszłości”.

    Jest jednak inny szok związany z ogromną liczbą ujęć i perspektyw, przeróżnych skonfliktowanych sądów, sprzecznych definicji – istna kakafonia wartości.
    W takiej sytuacji zasadne będzie wykorzystanie błyskotliwego umysłu JM Rokity na stanowisko Naczelnego Interpretatora Zamysłow Władzy, natomiast K.Marcinkiewiczowi oddałabym tekę Głownego Kulturalno-Oświatowego Wodzireja IV RP

  28. Rysunek Andrzeja Mleczki z Koszałkiem Opałkiem powinien być powielony i rozpowszechniany jako symbol naszych czasów.
    Ludzie! Do czego doszliśmy? Czym się zajmujemy? Czy kogoś interesuje przyszłość? Gospodarka lada moment wygasi swój ogień i co wtedy?
    Obudzimy się z ręką w nocniku i wtedy zaczniemy szukać winnych (znowu przeszłość).
    Miałem nie zabierać głosu w tej całej dyskusji, ale „obsranie” (przepraszam za słowo, ale inne mi nie pasuje) Andrzeja Drawicza, to już szczyt niegodziwości. Nie wiem kim jest pani Gargas, ale na pewno nie zasługuje na to, abym chciał to wiedzieć.
    W przyrodzie nic nie ginie, i mam nadzieję, że ktoś temu „towarzystwu” podziękuje za „owocną pracę w obs.. autorytetów”.

    Pozdrawiam Torlina.
    Takie wpisy trzymają mnie jeszcze przy szczątkach optymizmu. A pomyśleć, że zawsze byłem „wiecznym optymistą” jak o mnie mówili koledzy.

  29. Pani Janino, po raz kolejny potwierdza się, że „piekło to inni”.
    Winny zawsze musi się znaleźć, przecież nie może być nim Sejm!
    W odniesieniu do umorzenia postępowania przed Trybunałem Stanu warto przytoczyć motywy tego rozstrzygnięcia:

    „przed głosowaniem w Sejmie, które odbyło się w dniu 27 lipca 2005 r. nad uchwałą w sprawie pociągnięcia do odpowiedzialności konstytucyjnej Emila Wąsacza, a także przez wyborem posłów mających w dalszym postępowaniu występować w roli upoważnionych oskarżycieli nie został sporządzony w Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej działającej w Sejmie IV kadencji wniosek o pociągnięcie Emila Wąsacza do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu, który zgodnie z art. 9 ust. 5 ustawy o Trybunale Stanu spełniałby warunki wymagane przez przepisy kodeksu postępowania karnego w stosunku do aktu oskarżenia.
    Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej przedstawiła Sejmowi jedynie sprawozdanie z przebiegu swoich prac nad wstępnym wnioskiem w tej kwestii. W rozpatrywanej sprawie brakowało tytułu dla którego wybrani posłowie mieliby stać się oskarżycielami, co skutkowało umorzeniem postępowania.”

    Jest to spektakularna porażka nie tylko posłów (zwłaszcza przewodniczącego komisji odpowiedzialności konstytucyjnej, J. Zycha) ale i biura legislacyjnego sejmu, które temu blamażowi nie zapobiegło (inna sprawa, że opinie prawników są bardzo często przez posłów lekceważone).
    Co ciekawe, posłowie_od_początku_do_końca_tkwili_w_błędzie co do obowiązującej procedury, co bardzo dobrze pokazuje sprawozdanie z obrad komisji odpowiedzialności konstytucyjnej z 09 czerwca 2005r:

    http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/0/BF980E3761EE1959C125702D00494256?OpenDocument

    „Poseł Józef Zych /PSL/ : (…) Moim zadaniem było przede wszystkim nadanie temu pismu kształtu aktu oskarżenia. Zgodnie bowiem z ustawą o Trybunale Stanu nasze sprawozdanie, jeżeli zostanie przyjęte przez Sejm, będzie_stanowiło_akt_oskarżenia. Sprawozdanie zostało przekazane do konsultacji do Biura Legislacyjnego Kancelarii Sejmu, które zgłosiło kilka poprawek. Przypominam, że sprawa odpowiedzialności ministra Emila Wąsacza została przesądzona. To sprawozdanie jest podsumowaniem prowadzonego przez nas postępowania i podjętej przez Komisję decyzji. W dniu dzisiejszym przedstawiciele Biura Legislacyjnego KS przygotują ewentualne uwagi dotyczące strony formalnej.”

    Warto może jeszcze zwrócić uwagę na jedną sprawę: Trybunał Stanu został niemal w całości (poza przewodniczącym którym z urzędu jest I Prezes SN) „odzyskany” przez rządzącą koalicję. Zasiadają tam tak „wybitni” prawnicy jak Róża Żarska, Henryk Dzido czy Jan Maria Jackowski. Szczegóły:

    http://www.sejm.gov.pl/prace/fun_stan.htm

    I mimo to organ ten staje okoniem! Ciekawe…

    pozdrawiam

    p.s. Torlin, pisząc o Drawiczu (2006-12-01 o godz. 21:14) zapomniałeś jeszcze wspomnieć o jego wspaniałym tłumaczeniu „Mistrza i Małgorzaty”.

  30. Torlin pisze: „U Pana Kuczyńskiego skrajna prawica już nawet z Ryszarda Kapuścińskiego zrobiła agenta, a jeden posunął sie do tego że – jego zdaniem – wszyscy którzy pracowali w prasie PRLowskiej byli agentami.”

    Ustalmy raz na zawsze: WSZYSCY, KTÓRZY PRACOWALI W PRL BYLI AGENTAMI. W ten sposób unikniemy kosztownych dochodzeń i procesów lustracyjnych, a profesjonalna kadra pionu śledczego IPN mogłaby zasilić szeregi CBA albo KATU (Krajowej Agencji Tropienia Układu).

  31. Odnośnie końcówki mojego wpisu (2006-12-02 o godz. 11:32): popełniłem błąd, Drawicz nie przetłumaczył „Mistrza i Małgorzaty”, opatrzył go jedynie wstępem. Sam zaś napisał książkę „Mistrz i diabeł”. Sam nie wiem jak mogłem się tak pomylić.

  32. Torlin pisze:
    2006-12-01 o godz. 21:14

    Faktycznie nie przeprosił – drań i to wszystko – podobnie jak dziennikarze, nie przeprosili społeczeństwa, że nie zrelacjonowały występków Alka po pijaku. (o jednym napisali – później… ) a ile ich było?

  33. Niedługo „odzyskamy” Trybunał i trudności znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki !

    A Jan Rokita – do modystki na modela !!!!!!!

  34. Pani Janino! Wystarczy poczytac co sie dzieje na”forach” po rewelacjach Misji Spec. To tak jak czytać „Podręcznik inkwizytora” autorstwa bl. B.Gui sprzed 600 lat. Atmosfera już wywolana. Tylko staruszki podpalającej stosik pod J.Husem brakuje – o sancta simplicitas !!! Boję sie,że Pani stosik juz rychtują dzisiejsi inkwizytorzy i ich poplecznicy. Pozdrawiam, bo ja z Panią tam się gotuję…..

  35. Dobry wieczor Pani Janino!
    może nieco z innej beczki bedzie to, o czym chce pisac,ale sadze,ze jest to kwestia tak samo zajmujaca jak zagospodarowanie marcinkiewicza(na dlugo pozostanie ten tytul w mej pamieci Pani Janino)czy inne rzadowe przepychanki.
    Mianowicie chcialabym sie skupic na niebywalym w ostatnim czasie zainteresowaniu polityka. Zywiol ten jest dziki i bardziej nieprzewidywalny, niz wszystkie znane Nam do tej pory. Co wiecej, nie mozna go opisac, zamknac w ramach czasu, okreslic skali wystepowania. Mozna natomiast z pelna odpowiedzialnoscia stwierdzic,iz w ostatnim czasie(mam tu na mysli glownie osatnie poltorarocze), zywiol ten pochalania coraz wiecej niewinnych ludzi. I nie mowie tu bynajmniej o politykach,bo co do ich niewinnosci czesto mam zastrzezenia,ale o niewinnosci tych,ktorzy polityka zaczeli sie imać. Zauwazam od dluzszego juz czasu, ze zainteresowanie ta kwestia publicznego zycia, wzrasta z dnia na dzien, z minuty na minute rzecz mozna, gdyby brac pod uwage czestotliwosc informacji dostarczanych Nam przez media. Zastanawia mnie tylko jedno,czy ten nagly i niekontrolowany wzrost poparcia dla polityki jest optymalnym wyjsciem z zascianka jakim do tej pory polska swiadomosc polityczna, w zdecydowanej wiekszosci,byla?Bo przeciez ten rozkwit zainteresowania polityka nie czerpie,niestety,ze spokojnej i uksztaltowanej polityki,a wlasnie z wsponianego nieokielznanego zywiolu. To,ze ludzie wiedza czesciej niz kiedys, kto jest premierem,kto ministrem od sprar tego czy owego, jest nastepstwem licznych zawirowan,afer,nieprzemyslanych i osmieszajacych decyzji,jakie politycy podejmuja. Dworzec utozsamiany jest z Gosiewskim,ale kto to jest tak naprawde malo kto wie.Wybory samorzadowe z lodowka. Szkola z kratami,przemoca,karami.Przyklady mnoza sie na potege,ale nie w tym sedno. Sek w tym,ze polityka jak dla mnie staje sie obrazkowa.Jej schematycznosc naucza Nas powoli, co bedzie w ‚nastepnym odcinku’. Dwaj tacy co ukradli ksiezyc wydaja sie byc transmitowani kolejny raz,tyle,ze nie na ekranie, a na arenie naszego,wspolnego zycia(i niestety nie chodzi tu o ksiezyc)!Nie wiem czemu ma sluzyc ta sztuczna polityka?
    Wydaje mi sie,ze cale TO zaangazowanie spoleczenstwa okazac moze rownie sztuczne konsekwencje,bo przeciez falszywa przeslanka rodzi falszywy wniosek…
    Bardzo jest to przykra wizja,ale tak wlasnie to widze. Widze,ze dopoki sami nie nauczymy sie rozgraniczac prawdy od falszu nigdy nie staniemy sie politycznie uksztaltowani. Sama gubie sie w tym,co jest prawda,a co specjalnie tworzonymi pozorami. Wiem jednak,ze ułuda zjawiska politycznej fascynacji zniknac moze tak szybko jak sie pojawila,a przeciez nie o to chodzi.
    Pani Janino,czy nie sadzi pani,ze autentycznosc polityka i obserwatora polityki jest teraz szczegolnie trudna do osiagniecia?Czy ‚te’wszystkie formy komunikacji politycznej(coraz wiecej programow o tematyce politycznej,blogi jak chociazby ten itd)nie sa aby sztucznymi tworami utworzonymi dla potrzeb chwili?
    Mam nadzieje,ze chwilowa faascynacja-jak osobiscie odbieram fakt masowego upolityczniania sie narodu-nie przerodzi sie w kleske urodzaju,tylko zrodzi oplacalne plony.
    pozdrawiam
    Natalia

  36. jan maria rokita moglby w przyszlosci zatrudnic sie jako ekspedient w sklepie z kapeluszami – zawsze fachowo doradzi lub rozpoczac kariere jako drag queen, do czego w zasadzie predystynuje go jego drugie imie. ewentualnie, po podziale mswia objac piecze nad czescia ‚i’.
    pzdr
    guzik

  37. A.W.
    Twoja odpowiedź była w stylu: „A u Was biją murzynów!”. No, biją. Ale Kwaśniewski nigdy z siebie nie robił arcydzieła moralności, nie mówił bez przerwy o etyce, moralnym postępowaniu, nie miał ust pełnych kazań.
    Ale JMR postępowanie jest takie same, jak większości chrześcijańskiego polskiego społeczeństwa. Usta pełne miłości do bliźniego – pomieszane z jadem i nienawiścią, pewnie do tego samego bliźniego.
    Więc jak mówimy o postępowaniu JMR, to nie rozważajmy Kwaśniewskiego, bo to nie jest na temat, ani JMR nie usprawiedliwia.
    Wodniku53!
    Nie przypomina Ci to przypadkiem już powoli działalności Nadzwyczajnej Komisji ds. Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem? Poszukiwaniem „wrogów ludu”?
    Mnie kojarzy się to również z działalnością (póki co werbalną – na szczęście) Andrieja Wyszyńskiego, twórcą dwóch jak ulał pasujących powiedzeń:
    1. Prawo musi odzwierciedlać wolę klasy panującej, popartej siłą.
    2. Dajcie mi człowieka, a ja już paragraf na niego znajdę.

  38. Jako „krajan” Jana Marii R. uważam, że ten polityk zasługuje na najwyższe stanowiska w państwie! Problem pojawia się ze znalezieniem odpowiednio godnej posady.. w tej sytuacji postuluję o stworzenie nowego ministerstwa dla Jana Marii – „Ministerstwo Kryptogenne” [kryptogenne, bowiem nikt nie będzie wiedział skąd się wzięło, a tym bardziej czym się zajmuje].
    Pozdrowienia z Krakowa 🙂

    PS. ciekawy artykuł o Krk w ostatniej ‚Polityce’… niestety z większością się muszę zgodzić.

  39. Na moment chciałabym wrócić do kwestii komisji sledczych. W mojej ocenie wszystkie te, które dotychczas działały, wykazały się dużą nieudolnością, może za wyjątkiem komisji Rywina. Myślę, że problem tkwi w ich składzie – śledczymi są posłowie, którzy z reguły przystępują do prac z góry przyjętą tezą. Co istotne, wcale nie zmierzają do jej udowodnienia, bo z ich punktu widzenia jest to całkowicie zbędne. Wielu z czlonków konisji pisze raport „końcowy” już na samym początku prac, co jasno świadczy o tym, że komisje stanowią tylko zbędną fasadę.
    Dla porownania – komisja śledcza na Litwie doprowadziła do impeachmentu prezydenta. Zasadnicza róznica polegala jednak na tym, że posłowie (politycy) stanowili jedynie połowę składu. Pozostali człnkowie byli to sędziowie, a na czele stał prezes Sądu najwyższego. Dzięki temu szybko i sprawnie możliwe było wydanie werdyktu. Może byłoby to również dobre rozwiązanie dla Polski?
    Pozdrowienia

  40. Pani Janino!
    Po Sejmowym Blamażu w mediach cicho sza ( dziękuję za komentarz ), prace każdej komisji relacjonowano na żywo ,komentowano ,ostre spory toczyły sie o racje ,dowody nie dowody i kiedy przychodzi do finału ,niema finału . Marszałek Jurek nie ma pojęcia o tym jakie procedury obowiązują!! .
    PODATNIKOM należy sie informacja o łącznej kwocie kosztów w złotych polskich tej i innych komisji . Wypadałoby również pokazać , czy i jakie nowe projekty prawa Ustawodawca wprowadził lub zmierza jako wynik pracy tych komisji .Jeśli tego niema to znaczy , że poza widowiskiem politycznym, niema z tego chleba .
    Nasz kraj ,nie moze życ problemem Giertycha czy ostatnio Rokity badż Marcinkiewicza , a już napewno nie papierami z IPN.
    Karma „misji specjalnych ” w telewizji Wildsteina ktora dotknęła Pana Daniela Passenta ,obrazuje postęp w tworzeniu państwa policyjnego w najgorszym tego słowa znaczeniu. Wyraziłem w blogu pana Daniela swoja opinię ,przerażony jestem najazdem hunwejbinów .

  41. Myślę, że problem mediów poruszony przez Waldemara jest znacznie szerszy i nie dotyczy tylko braku relacji z ostatniego sejmowego blamażu.
    W naszym kraju łatwo rozpętuje się, trwające zwykle tydzień, medialne piekiełka. Łatwo też feruje się wyroki, za to rzadko pokazuje się prawdziwy finał sprawy. Zresztą odnoszę wrażenie, że media wydają odważne wyroki w sprawach drugorzędnych, a milczą wtedy, gdy trzeba nazwać rzeczy po imieniu.
    Warto też zwrócić uwagę, że polskie media zajmują się (poza Janem Marią i Marcinkiewiczem) właściwie tylko polskimi sprawami (do których zaliczam też niemieckiego papieża). Trudno się z nich dowiedzieć co dzieje się np.: w Anglii mimo, że żyje tam kilkaset tysięcy Polaków.
    A swoją drogą – wyobrażam sobie co by się działo, gdyby ten blamaż miał miejsce w poprzedniej kadencji sejmu i któryś z polityków SLD wypowiedział się w ten sposób o orzeczeniu Trybanułu. Już widzę jak grzmią, z wypiekami na twarzach, wszyscy Dornowie, Gosiewscy i inni członkowie partii PiS…

    pozdrawiam

    PS: a co do kosztów komisji, to są one wysokie i rosną z każdą następna komisją. Warto odnotować, że Komisja Bankowa kazała zrobić sobie xero kilkudziesięciu tysięcy stron.

  42. A co do konkursu na propozycję gdzie mogliby pracować Jan Rokita i Kazimierz Marcinkiewicz, to proponuję by założyli wspólnie agencję reklamową. Rokita byłby odpowiedzialny za hasła reklamowe (w końcu „Nicea albo smierć” było bardzo medialne), a Marcinkiewicz za kontakt z klientem i sprzedaż.

  43. Dana 1!
    Dopiero teraz zauważyłem Twój wpis z 1 grudnia – 13.39, jakoś go przeoczyłem. Ale napisałeś dla mnie tak ważkie słowa, że chcę je powtórzyć, może ktoś z ważnych decydentów je przeczyta i wprowadzi w życie: „samorzady, a zwlaszcza ich finansowanie winno być regulowane ustawowo z jasnym określeniem, które pieniądze są dla nich.
    No i tak ważny w Polsce protokół: niech wojewoda wita premiera jak urzędnik szefa, a marszałek, starosta, wójt jak gościa”. Dodam do tego prezydenta miasta i burmistrza. Brawo!

  44. „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”
    Gdy Miller był w opozycji w czasie rządów AWS-UW powiedział, że [to nie jest dokładny cytat] „gdyby jego rząd miał tak niskie [poniżej 20%] poparcie to on by ustąpił” co mu się czkawką odbijało przez swoją kadencję. PiS również grzmiało gdy SLD-UP podpierało się Samoobroną. PO grzmi nadal – chociaż pamiętam, zaraz po odejściu Leppera z koalicji, że stosunek przewodniczącego Tuska do przewodniczącego Andrzeja w programie Tomasza Lisa był conajmniej życzliwy.
    Teraz zaś „Gazeta Wyborcza” podaje informację o wykorzystywaniu seksualnym przez kierownictwo Samoobrony kobiet ubiegających się o pracę w tej partii-jeżeli to się potwierdzi to będzie koniec z Lepperem, jeżeli zaś kaczka dziennikarska to GW będzie miała poważne kłopoty.
    Tak czy inaczej Latający Cyrk Jarosława Kaczyńskiego będzie serwował nam następne widowiska!

    pozdrawiam.

css.php