Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

11.12.2006
poniedziałek

Lepper kontratakuje

11 grudnia 2006, poniedziałek,

Andrzej Lepper kontratakuje, ale wyraźnie widać, że jest bez formy. Od czwartku powtarza to samo: przygotowywany był zamach na koalicję, to był spisek. Spisek niezwykle rozgałęziony – od „Gazety Wyborczej” poczynając na Narodowych Funduszach Inwestycyjnych kończąc. Może zresztą macki spiskowców są rozpostarte jeszcze bardziej. Zapewne w nadchodzących dniach je poznamy, gdy tylko na zapleczu partii przygotowane zostaną nowe kserokopie artykułów Adama Michnika czy jakichkolwiek innych gazet, które ośmieliły się krytycznie pisać o wicepremierze i Samoobronie. Uczestników spisku nie trzeba na razie dokładnie nazywać, gdyż w najbliższym czasie nazwie ich Centralne Biuro Antykorupcyjne, które dokona stosowanych aresztowań. Generalnie bowiem spisek zawiązali ci wszyscy, którzy się czegoś boją, zwłaszcza CBA i wizji moralnej odnowy, jaką niesie obecna koalicja.

Trzeba jednak przyznać, że grunt pod kontratak przygotowały Lepperowi media, które kwestię pozytywnego lub negatywnego testu DNA wykreowały na wydarzenie prawie historycznej rangi, podczas gdy było zdarzeniem drugorzędnym. Nadal bowiem nie wiemy, czy w Samoobronie dostawało się pracę w zamian za seks, czy też panowały tam tylko zbyt luźne obyczaje, a pani Aneta Krawczyk skorzystała, by o nich opowiedzieć, wzbogacając swe relacje z każdym wystąpieniem, co z dnia na dzień czyniło ją mniej wiarygodną. Nawet bez wyniku testu.

W sprawie molestowania trwa śledztwo i z triumfem Lepper powinien się wstrzymać do jego zakończenia. Zresztą nigdy nie będzie to triumf pełny. Sporo bowiem dowiedzieliśmy się w międzyczasie o sposobie myślenia, a także wysławiania się najbardziej prominentnych przedstawicieli tego ugrupowania. Obyczaje widać także w słowach, w używanych zwrotach, przenośniach. A zza tych słów widać po prostu prostactwo. Niby nic nowego, ale jest mało przyjemnie. Jednak pomysł, by śledztwem w sprawie zamachu zajmowała się ABW, jest nieco przesadzony. Wprawdzie tajne służby w Polsce stały się ostatnio przedmiotem różnych igraszek władzy, ale nie powinny aż tak otwarcie występować w kabarecie.

Jest mało przyjemnie nie tylko słuchaczom i widzom. Nie musi być przyjemnie także premierowi. Jarosława Kaczyńskiego ta koalicja musi uwierać, ale wyjścia nie ma, chyba że wyborcze, czyli najgorsze. Propozycja wyborów to propozycja oddania władzy. Samoobrona i LPR zapewne znikną lub przechowają się w postaci szczątkowej, a po wyborach na koalicję PO-PiS, tę wymarzoną przez część publicystów i być może przez Jana Rokitę, nie zanosi się. Bardziej już możliwa wydaje się koalicja z lewicą i demokratami. W ciągu minionego roku PiS tracił zdolność koalicyjną, a PO ją zyskiwała. Widać to po układankach sejmikowych, gdzie Platforma obraca się w różne strony. Wyborów więc nie będzie, co nie znaczy, że to hasło nie powróci za miesiąc, może dwa. Przy tak dynamicznej polityce nic nie wiadomo.

W wypowiedziach Leppera na temat zamachu stanu są jednak elementy ciekawe. Otóż wydaje się, że w polityce będzie ostro, będą aresztowania, nowe śledztwa, polityczne czołówki różnych ugrupowań mogą znaleźć się za kratami. To wszystko wicepremier zapowiada. Chyba że znów blefuje i w sytuacji niewyjaśnionej próbuje rzeczywistość na wszelki wypadek zakrzyczeć. W ostatnich dniach zobaczyliśmy bowiem znów dawnego Leppera, który zrzuca uwierającą go ogładę i sięga do stałego arsenału pomówień z taką wprawą, że milczał nawet kompletnie osłupiały i zapatrzony w swego rozmówcę red. Tomasz Lis w programie „Co z tą Polską”. Zupełnie jak za dawnych lat, gdy nie można było Lepperowi wejść w słowo, zadać pytania i wyegzekwować odpowiedzi, skutkiem czego wszystkie dziennikarskie tuzy w starciach z szefem Samoobrony poległy. Na razie mamy politykę DNA, debatę publiczną sięgającą DNA i nie słychać, by od dołu ktoś pukał. No, chyba że zapuka funkcjonariusz ABW w sprawie krytycznych publikacji o Samoobronie.

***

Jarew pogania mnie do wpisów, bo „tyle się dzieje”. Otóż mam wrażenie inne: w rzeczywistości dzieje się niewiele, a przynajmniej na sprawy ważne przestaliśmy zwracać uwagę, oddając się rozważaniom o seksskandalu w Samoobronie.

Po raz kolejny większość mediów niestety przesadziła, rozmawiając na ten tylko temat. Całe napięcie wykreowano mocno sztucznie, a już histeria w kwestii DNA sięgnęła zenitu. To odpowiedź dla blogowicza podpisującego się jako stanidD, który pyta: czy wszyscy dziennikarze powariowali i kręcą się na karuzeli nonsensu. To ważne spostrzeżenie i ważne przypomnienie owej klatki pod Sejmem, do której ustawiła się kolejka chętnych, by protestować w obronie wolności słowa, podczas gdy broniono kogoś, kto odmówił wykonania prawomocnego wyroku. Miał oczywiście prawo do obywatelskiego nieposłuszeństwa, ale też powinien z godnością poddać się karze. To tyle na temat medialnego owczego pędu.

Miło mi więc, że z Państwem rozmawiamy sobie także o innych sprawach. Torlin zwraca uwagę na coś, co nazwałam sobie lex Tober, czyli uchwalenie ustawy pozwalającej wojewodzie blokować projekty samorządów, finansowane ze środków unijnych. Otóż poseł Tober wpadł na salę w ostatniej chwili i źle zagłosował, a ustawa przeszła jednym głosem. Wypadło, że jego. Gdyby nie przyszedł, podobnie jak ponad 20 posłów PO, nie byłoby na niego. Gdyby przyszło choćby kilku posłów PO, tak bardzo opowiadających się za samorządnością, projekt też by upadł. Morał jest oczywiście jeden: jeżeli jesteś przeciw, to daj Panu Bogu szansę, przyjdź na salę, włóż kartę do czytnika i zagłosuj. Jakoś posłowie o tej w gruncie rzeczy prostej metodzie zapominają. Teraz będzie kłopot, bo prezydent chyba natychmiast ustawę podpisał, choć rzecz jest sprzeczna z prawem unijnym. Jakoś specjalnością Pana Prezydenta staje się podpisywanie ustaw sprzecznych z konstytucją czy prawem unijnym. To ciekawa sytuacja, zważywszy, że prezydent jest strażnikiem konstytucji.

Adam napisał zdanie, które mnie urzekło – nasi politycy to nasza pokuta. W stosunku do sporej części tak zwanej klasy politycznej to prawda, ale jakoś nie widać metod odnowienia polityki. Pisałam już chyba, że kiedyś wydawało się, iż nadzieją są elity regionalne. Teraz widać, że one wcale nie spieszą się na szczebel centralny.

Widzę, że tytuł mojego poprzedniego wpisu, „Kto do dymisji”, niektórych spośród Państwa mocno zainspirował i nadeszły konkretne propozycje. InDoor zwraca uwagę na sprawę zamknięcia Jelfy i aferę z corhydronem rozdmuchaną dla celów politycznych, przedwyborczych, i nie miałby nic przeciwko dymisji Religi czy premiera w związku z tą sprawą, maniek proponuje zdymisjonować Prawo i Sprawiedliwość, a może prawo i sprawiedliwość (chyba były małe litery). Ciekawe, ale to mogą zrobić tylko wyborcy. Jest sporo innych propozycji, zwłaszcza w związku ze śmiercią policjantów odwożących do Siedlec pana Serafina. Przy okazji dziękuję Mikołajowi za odesłanie na internetowe forum policyjne. Sporo tam ciekawych informacji, także o wicemistrze Surmaczu (pisze też na jego temat Waldemar), który wygląda na niezłego nerwusa, by nie powiedzieć – pieniacza. Ciekawi ludzie rządzą tą policją, Serafin z Surmaczem, niezła para.

Jakobsky opowiedział nam kanadyjską historię korupcyjną w policji, która ostatecznie zakończyła się dymisjami, czyli jednak bywają wysokie standardy nie tylko w Holandii, o czym z kolei pisze Leszek.

Pytają mnie państwo, m.in. KS i Stary obywatel PRL, o stosunek do partii kobiet zakładanej przez panią Manuelę Gretkowską. Każdy taki pomysł mi się podoba, bardziej jednak jako rodzaj happeningu wskazującego na jakiś problem. Nie wierzę w powodzenie takich przedsięwzięć, choć uważam nieobecność czy zbyt małą obecność kobiet w polityce za rzecz wyjątkowo złą. Już chyba wolałabym, aby był system kwot. Rzecz jednak nie tylko w liczbie, ale także w sposobie traktowania i nie chodzi mi o sprawy męsko – damskie jak w Samoobronie. Proszę zauważyć jak mało kobiet znajduje się w gremiach kierowniczych partii czy w tych wąskich kręgach decyzyjnych. Kobiety przeważnie traktowane są jako ekspertki, a nie jak równoprawne uczestniczki debaty w partii, od podejmowania najważniejszych decyzji. Na razie nie ma więc większego znaczenia, ile kobiet jest w jakiejś reprezentacji parlamentarnej, ale co robią, a robią przeważnie jako poselskie mrówki, za co traktowane są protekcjonalnie jako osoby bardzo pracowite (czasem nawet zastanawiam się, czy „pracowite” to komplement), ale właściwie bez poglądów na najważniejsze państwowe sprawy. Oczywiście bywają wyjątki, ale nie wszystkie z kolei zachęcające (żadnych nazwisk). Do partii kobiet więc się nie zapiszę, ale będę z zainteresowaniem i życzliwością śledzić jej dzieje, bo to może być forma promocji ciekawych kobiet.

Koala 111 pyta z kolei o możliwość utworzenia partii przez Kazimierza Marcinkiewicza i Jana Rokitę. Otóż taki pomysł chyba tłukł się w kilku głowach, ale po przegranych przez Marcikiewicza wyborach przepadł. Jeden z polityków (raczej luźno związany z życiem partyjnym) sprzedał mi swój autorski pomysł. Jego zdaniem taka partia może powstać jako ugrupowanie koncesjonowane przez Jarosława Kaczyńskiego, to znaczy: Kaczyński nie ma możliwości zawarcia jakiejkolwiek koalicji po wyborach, gdy już skonsumuje Samoobronę i LPR, a więc z jego polecenia Marcinkiewicz zakłada wspólnie z Rokitą nowe ugrupowanie, do którego przechodzi część PO (zasadniczym celem J. Kaczyńskiego jest ciągle osłabienie lub rozbicie PO) oraz grupa bardziej sfrustrowanych działaczy PiS. W ten sposób rzeczywiście słabnie Platforma, zwłaszcza jej nurt konserwatywny i powstaje trzecia partia uzależniona całkowicie do PiS, ale tworząca pomost do PO.

Jako konstrukcja intelektualna – rzecz sama w sobie ciekawa. Sprzedaję Państwu, za ile kupiłam, ale nie wierzę w taki pomysł Kaczyńskiego, a to on miałby być inspiratorem, gdyż samodzielnie Marcinkiewicz nie wykona żadnego ruchu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 59

Dodaj komentarz »
  1. Pani Janino,

    to nie media rozdmuchaly watek ojcostwa posla Lyzwinskiego lecz sama pani Aneta K.!!! To ona we wtorek krzyknela, ze Lyzwinski jest ojcem, a oliwy do ognia dodala w ostatnia sobote jej pani mecenas stwierdzajac nonszalancko, ze skoro nie Lyzwinski to moze Lepper. Moze nastepny bedzie prezydent Izraela?

    Faktem jest, ze – nie kwestionujac calej obrzydliwosci wewnetrznych relacji panujacych w Samoobronie i prostackich komentarzy czlonkow tej partii po publikacji w GW – ma tu zastosowanie stara ekonomiczna zasada, ze popyt ksztaltuje podaz. Wsrod pokolenia dzisiejszych dwudziestoparolatkow(ek) mamy do czynienia z ogromna determinacja do osiagniecia celu ze wszelka cene, zwlaszcza wsrod osobnikow, ktorym swojego czasu nie chcialo sie dzwigac teczki i alternatywa zawodowa sa jedynie „woreczki”. Polecam artykul w jednym z ostatnich wydan Polityki pt. „Szlaufy” o nastolatkach polujacych na biznesmenow w centrach handlowych, ktore szukaja prostego ukladu „kasa za seks”. Mam nieodparte wrazenie, ze taka szlaufa jest (byla) tez Aneta K wpisujac sie 100procentowo w rys charakterologiczny przedstawiony w artykule Polityki, z ta jedynie roznica, ze nie szukala fundatora bluzeczki czy bucikow lecz bardziej dlugoterminowego zasilenia finansowego.

    Seksafera w Samoobronie nie dostarcza zadnych dodatkowych rewelacji na temat czlonkow jej partii, ich morale i podejscia do pewnych kwestii. Nie rozumiem dlaczego zdziwienie wywoluje fakt, ze pewien Quasimodo, ktory ukrywa sie przed splata dlugow za mandatem poselskim jest zdolny do posiadania kochanki w szeregach wlasnej partii? Przeciez to nawet nie zrobilo wrazenia na jego wlasnej zonie! A opinia publiczna nie powinna sie wzbudzac jak stary generator, lecz dac glos przy urnie wyborczej nastepnym razem! I tyle!

  2. Pani Janino,

    Bełkot Leppera o zamachu stanu wprawił mnie w osłupienie. Nie wiem, czy ten człowiek ma jeszcze jakiś kontakt z rzeczywistością, wiem że ma świetny kontakt z koalicjantami. Zaraz po nim te same idiotyzmy zaczął prawić Wielki Edukator, a dziś słyszę już to od prominentnych polityków PiS.

    Prawdopodobnie znowu wymagam zbyt wiele, ale moim zdaniem dziennikarze powinni natychmiast sprowadzić to towarzystwo do parteru klarując, czym zamach stanu jest. Jeśli nie na konferencji prasowej (może to niekulturalne, ale chyba można byłoby wyśmiać Leppera), to jako wyjaśnienie do relacji z niej. Bez takich wyjaśnień ludzie kupią te bzdury i zaczną wierzyć, że krytyczna publikacja prasowa to zamach stanu.

    Swoją drogą zadziwia mnie krótkowzroczność (bezmyślność?) większości dziennikarzy. Bez pokazywania wprost głupot opowiadanych przez polityków, bez wyśmiewania ich niewiedzy i bez przyciskania ich do muru, media są wyłącznie tubą propagandową „klasy” politycznej. Politycy nabierają przekonania o swej nietykalności, mądrości oraz wszechmocy i wkrótce zaczną to realizować. Wszak pomysł Leppera o zmianie prawa prasowego i zamykaniu „Wyborczej” to przejaw jego marzeń — zamknąć usta każdemu, kto śmie wyciągać jakiekolwiek brudy. Głośne pomruki aprobaty dobiegające do nas z ław LPR i PiS pokazują, że Lepper mówi to, o czym oni myślą…

  3. Tak naprawdę nie chciałem tego napisać (bzdura ? Chciałem). No i jak wygląda świat z klatki, jak wyglądają ci obrońcy wolności, demokracji i cnót panieńskich. Tak jak to Francuzi, a raczej pewien francuz powiedział -stracili okazję żeby cicho siedzieć. Teraz to PO musi zamilknąć, bo wszystko co powie zostanie i tak obrócone przeciwko niej. Teraz to ci którzy rozumieją jaka naprawdę jest sytuacja kobiet (nie tylko w Polsce) muszą ucichnąć, bo zrobią tym kobietom niedźwiedzią przysługę. Teraz nawet jak -afera rozporkowa- naprawdę istniała (a na pewno jakaś, niekoniecznie w Samoobronie miała miejsce) to wyborcy staną murem za tymi biednymi, prześladowanymi mołodcami. A wszystko tylko dlatego, że znowu na barykady wyszli obrońcy pani Jaruckiej, Andrzeja Marka i innych podobnych. Znowu lemury poszły za głosem Ich Pana i galopowały do morza, a może do klatki. Chyba do klatki, bo przecież się nie potopili, a tylko było słyszalne wspólne gromkie popiskiwanie. Ale muszą uważać, bo kiedyś ktoś udający His Master Voice poprowadzi ich w kierunku morza. A wtedy, wtedy będzie po ptokach.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pani Janino,
    kwintesencja tego,co dzieje sie na scenie polityczej naszego kraju niech stanie się pani wyowiedz:’Na razie mamy politykę DNA, debatę publiczną sięgającą DNA i nie słychać, by od dołu ktoś pukał’.
    Oby wiecej takich wypowiedz albo chociaz takich utajnionych,spiskowych,zamachowych mysli w glowach Polakow;)
    Natalia

  6. Ma Pani rację ,nie potrzeba tych wydarzeń zbyt pochopnie komentować.
    Myślę ,że to piąta liga problemów ,głeboka prowincja.To czym się zajmują
    politycy i pośrednio my to piąta liga. Wiemy jaki dystans dzieli nas od krajów Europy Zach.(w sensie organizacji ,infrastruktury) i nic.Uważam że premier powinien trzy razy dziennie dzwonić na budowy dróg,monitować,
    perswadować,zajrzeć do Polski B,C, .Może w końcu politycy zrozumieli by,
    że w takim systemie organizacji państwa zyje się bardzo żle.Może niech raz przejadą jakiekolwiek miasto bez włączonego „koguta” na dachu.Czy to dałoby im do myślenia?

  7. „Sąd Rejonowy w Sławnie (Zachodniopomorskie) skazał Ryszarda P., byłego szefa powiatowego SLD, na półtora roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata za zmuszanie liderki jednego z kół partyjnych do seksualnego współżycia. Seksualna afera w kręgach sławieńskiej lewicy ujrzała światło dzienne 26 listopada 2001 roku.”

    Maciej Gawlikowski napisał:

    Przypomnę tu historię słynnej latającej gołej baby. Na początku nowej kadencji sejmu (1993?) działacz PSL wybrany ponownie na przedstawiciela narodu, zrobił to, co było codziennością poprzedniej kadencji – urządził z koleżkami libację w hotelu sejmowym, na którą ściągnięto z terenu lokalne działaczki.
    Siła przyzwyczajeń asystentki posła była tak duża, że w kulminacyjnym punkcie imprezy jak zwykle wyskoczyła przez okno na taras żeby zaczerpnąć powietrza. Nie doszło do biedaczki, że posłowi zmieniono lokalizację pokoju. Owszem, taras był pod oknem, ale oddalony o wysokość dwóch pięter. Wylądowała goła jak święty turecki, w środku nocy z połamanymi nogami na tarasie. Być może życie zawdziecza tylko posłom KPN wracającym z tradycyjnej lustracji nocnych lokali – usłyszeli jęki i wezwali policję oraz pogotowie. Koledzy z PSL-u byli na tyle zamroczeni gorzałą, że nawet nie zauważyli zniknięcia asystentki.
    Czemu milczeli wówczas dziennikarze GW i inni dzisiejsi obrońcy moralności w polityce?
    Czemu Morozowski nie naciskał na PSL-owców, nie zapraszał do studia ich seksasystentek, nie domagał się upadku rządu?

    Seksafera samoobrony najwieksza tego typu afera w RP?

  8. Janina Paradowska pisze: „w rzeczywistości dzieje się niewiele, a przynajmniej na sprawy ważne przestaliśmy zwracać uwagę, oddając się rozważaniom o seksskandalu w Samoobronie.”

    No właśnie.

    W tej chwili przegapiamy jedyną okazję, która być może nigdy się nie powtórzy. Przegrywamy miejsce, które moglibyśmy zająć w Unii Europejskiej i w gospodarce światowej.

    Genetyka to obecnie gorący temat w nauce, ale nasz wkład ograniczy się do katalogu DNA posłów Samoobrony.

    Miłego XXI wieku, Drodzy Państwo!

  9. geralt,
    czyżbyś uważał iż, skoro w 1993 zaniedbano opisania przytoczonych przez Ciebie zdarzeń, nie należy ‚nagłośnić’ podobnych skandali AD 2006. Media się zmieniają (także na plus – por. Rywingate)

  10. geralt,
    czyżbyś uważał że, skoro czegoś nie napiętnowano AD 1993, nie należy poruszać analogicznych tematów AD 2006???…
    Nb TVN wystartował bodaj w paźdz. ’97. I w ogóle, rynek medialny rozwinął, okrzepł i nabrał doświadczenia (że tak powiem)

  11. Pani Janino,
    Mamy juz za soba dwie ogolnopolskie akcje ,w ktorych najpierw szukano godnego stanowiska dla Kazimierza Marcinkiewicza a w kolejnej miejsca na scenie politycznej dla Jana Rokity.
    Obecnie obserwujemy szeroko zakrojone poszukiwania ojca najmlodszej coreczki pani Anety.Dzisiaj asystent- weterynarz oglosil nazwisko tautusia ,czym wprawil go w gleboki szok.
    Sprawa jest oczywiscie „rozwojowa” ale nie bede sie nia dalej zajmowal poniewaz to dziecko jest jedyna osoba ,ktorej mi w tej calej historii serdecznie zal.
    Do tej pory czulem sie zazenowany sluchajc pan i panow z Samoobrony ,od kilku dni zenuja mnie rowniez media ,ktore jak w jakims amoku wciagnely siebie i nas w poboczny w istocie watek ojcostwa posla Lyzwinskiego ,marginalnie tylko przypominajac o istocie sprawy.
    Jeden wielki tabloid !

    Pani Aneta z panem Lepperem od dwoch do ……….osmiu razy.I to jest ciekawy temat dla mediow .Ilez bowiem mozliwosci kryje sie miedzy dwa a osiem?
    A pozwole sobie przypomniec ,ze pan Jaroslaw Kaczynski z panem Lepperem juz dwa razy i to na oczach wszystkich ! Zdarzenia udowodnione i prokuratura sie musi sie trudzic .
    Mysle o koalicji oczywiscie .
    Z panem Giertychem co prawda tylko jeden raz ale za to bez przerwy technicznej jak w przypadku Leppera.
    Tez mam na mysli koalicje ,zeby nie bylo nieporozumien.
    Czyz tak naprawde nie o te „stosunki”w trojkacie Kaczynski,Lepper i Giertych tutaj chodzi ?Czy nie z tego wlasnie powodu musimy miec sprawe wagi panstwowej oraz” zamach stanu”?
    Czy nie z tego wlasnie trojkata na szczycie zamieniono Polske w zenujacy kabaret ?
    A skoro mamy kabaret to sie troche pobawmy -moze znajdziemy partnerke godna posla Filpka do przedluzania gatunku ludzkiego na bezludnej wyspie ?
    Przydaloby sie takze znalezc odpowiedniego herosa ,ktory pomolestowalby choc troszke poslanki Hojarska i Wisniowska .Bidule skarzyly sie w telewizji ,ze chodza po Sejmie ,tudziez po biurach Samoobrony i NIC !
    Moze przy udziale poslanki Beger znajdziemy odpowiedz na pytanie do jakiej to kwoty miesiecznej mozemy mowic o „sprzedawaniu sie tanio”.Suma 1200 plz miesiecznie zaszokowala panie Renate (tak tanio sie sprzedala ? uprzejma byla powiedziec pani Renata o pani Anecie).
    Jakie miejsce w takiej gradacji wartosci ma pensja poselska ?
    I bawmy sie tak dalej ,sniegu nie ma ,Malysz zdaje sie nie skacze a jezeli juz to rzadko ,czym sie wiec narod ma zajmowac ?
    Media sie ochoczo w takie zabawy wlacza.

  12. Mikolaju,

    „zamach stanu” to bardzo nosne haslo wiec nie ma sie co dziwic, ze wielokrotnie powtarzane. Tylko co to za „stan”? W przypadku SO i LPR mowienie o zamachu stanu (abstrahujac od idiotycznosci samego zarzutu) to jak okreslanie trasy koncertowej Mandaryny mianem tournee.

  13. a cappella uwazam ze jesli w SLD i PSL byly takie seksafery to nikt nie ma prawa mowic o najwiekszej seksaferze w III RP a szmajdzinski ktory w zetce mowil Mamy do czynienia z bagnem, mamy do czynienia z upadkiem klasy politycznej traci swoja wiarygodnosc. podobnie nieuzasadnione wydaja sie w tym kontekscie nawolywania PO zeby nie tworzyc dluzej koalicji z samoobrona ktora ma takie standardy gdy samemu wchodzi sie w koalicje SLD niewiele lepsza z moralnego punktu widzenia. No i wypadaloby w mediach przypomniec ze mielismy juz do czynienia z podobnymi aferami i czym sie to skonczylo.

  14. Pani JP pisze :

    „Otóż wydaje się, że w polityce będzie ostro, będą aresztowania, nowe śledztwa, polityczne czołówki różnych ugrupowań mogą znaleźć się za kratami.”

    Ja obstawiam, ze to bedzie mialo miejsce pozniej. CBA i prokuratura beda czekalo ze spektakularnymi akcjami na okres przed nastepnymi wyborami parlamentarnymi. Tak zeby PiS mial wiecej hakow w walce z PO i centrolewow.

    I jeszcze jedno. Po tym jak rzad wegierski przetrwal swoja afere, duzo wieksza niz nasza i z duzo wiekszym niezadowoleniem spolecznym, bylem spokojny o gabinet p. Kaczynskiego. Seksafera PiS nie straszna.

    Co do „polscy politycy to nasza pokuta”. Za jakie grzechy? Moze mamy wszyscy jakies nieslychane dlugi karmiczne?

    Pozdrawiam.

  15. ?w rzeczywistości dzieje się niewiele, a przynajmniej na sprawy ważne przestaliśmy zwracać uwagę, oddając się rozważaniom o seksskandalu w Samoobronie.?
    Cóż słowo pani Janiny dobytnie opisują co się dzieję, Coz dzieję się to, ze niedługo ja bedę w telewizji lub w radiu.
    A tak na poważnie, to ta afera siegnęła Dna, coz znów piszę za panią Janiną.
    coż to dodać, ze w Samoobronie sa prymitywny ludzie, prosto z ulici z najgorszym adresem. Coz w tej aferze kazdy ma pewnym sensie racje. Coz wczoraj Ziemkiewicz powiedział w Lozy prasowej, ze społeczeństwo nie uzna Anete K za ofiarę, cos w tym stylu. Coż chyba miał rację. Coz w Ameryce Moniki Lewinskiej tez nie uznali za ofiare bardziej za intrygantkę, która wykorzystało seks z prezydentem do piecio minutowej słąwy, coz nie złudzmy się, przeciez społeczenstwu trudno jest zrozumiec zachowanie Anety K, jeszcze usprawiedliwić .cóz pewne wielu kobiet postępuje podobny sposób. Na pewno Aneta K złamała tabu o tych sprawach. Coz moze juz kobiety bedą swobodnie, bardiej odważne mówic na te tematy.
    A Ja wolałabym kobiety widziec w innych rolach w życiu pubblicznych niz byc Anetą K bis. Coz ja bym zaliczyła jej idż na kurs asertywności, nauczyc mówic nie, oczywiscie jesli chcę tego.
    Pozdrawiam
    Ps. Jesli komuś sie nie podobają moje wpisy, prosze je nie czyta
    Aga

  16. Jeszcze jedna uwaga.

    historia z panią Anetą co wolała Łyżwińskiego od sprzątania ma jeszcze jeden aspekt zupełnie niezauważony. A mianowicie degrengolade polskiej samorządności.
    W USA ludzie moga wybrać sobie nawet szeryfa, w Polsce zapewne szeryfem byłby lokalny bandziorek na usługach Pruszkowa.
    Czy pani Aneta mówi prawdę o obyczajach sponsoringowo-nierządnych, czy kłamie, to przykład jej kariery (zamiast do szczoty do rady nadzorczej) pokazuje jasno że reforma samorządowa to jedna wielka pomyłka. To jedno wielkie miejsce korupcji dla tysięcy Łyzwińskich, Jakubowskich, Sobotków i Krawczyków. Tysiące rad nadzorczych, elektrowni, ustawianych przetargów, pracy za znajomość, seks, albo łapówki itd. Kompetencje pani od szczotki sa niewielkie, więc równie dobrze, miejsce w sejmiku, czy radzie nadzorczej jest niepotrzebne.

    Jak spiewał Kazik – Los Angeles ma 70 radnych a Warszawa 700. Jeżeli już jakas forma samorządności musi istnieć (bo lokalni działacze muszą wszak z czegos żyć) to może wystarczyłoby na poziomie gminy, powiaty to pieniadze wyrzucone w błoto a sejmiki wojewódzkie chyba również.

    Są oczywiście też pozytywne przykłady również – w niezbyt licznych miejscach samorządy funkcjonuja sprawnie i uczciwie. Są też miejscem wyłaniania elit politycznych (na poczatek lokalnych) co ma duże znaczenie dla rozwwoju demokracji. Samorządokracja i brak odpowiedniego nadzoru niestety zaszedł za daleko. może za jakiś czas, gdy poczucie lokalnej odpowiedzialności i uczciwości się wzmocni byłoby to dobre rozwiązanie (mogłoby byc nawet wieksze), w chwili obecnej nie.

    pozdrawiam
    Bernard

  17. Witam pani Janino!

    Mam do Pani pytania dotyczace 2 kwestii:

    1) KWESTIA MEDIALNYCH (SEKS)AFER

    Czy afera wywolana przez pania Krawczyk nie przypomina Pani afery Jaruckiej? Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazuja, ze znow mamy do czynienia z opetana (na dobra sprawe nie wiadomo czym: zadza zemsty? zadza slawy? zadza pieniedzy? zadza wywolania ogromnego zamieszania? czy zwykla choroba psychiczna?) wariatka, ktorej rewelacje zostaly ochoczo kupione i rozdmuchane przez zarabiajace na sensacji media. Dziennikarzy oczywiscie nie interesuje ile w rewalacjach wariatki jest prawdy (nie zdziwilbym sie, gdyby sami od poczatku nie wierzyli jej jak burej suce…), wazne jest szum za ktory podniecona ‚skandalem’ gawiedz bedzie placila. No i oczywiscie przy okazji, mozna zaszkodzic nielubianym silom politycznym a pomoc tym lubianym (choc w odroznieniu od politykow trabiacych o spiskach, przypuszczam ze chec ewentualnego dokonania ‚zamachu stanu’ jest u dziennikarzy motywem drugorzednym – pierwszorzednym jest oczywiscie ogladalnosc/poczytnosc przekladajaca sie na dochod oraz slawa).

    W zwiazku z tym zastanawiaja mnie dwie rzeczy:

    # Naiwnosc samej wariatki (Krawczyk czy Jaruckiej), dzialajacej tak, jakby nie zdawala sobie spawy, jak latwo jej klamstwo zdemaskowac (odpowiednio: test DNA i nieudolnie sfalszowny dokument), a prawdziwosc rewelacji niesposob poprzec jakimikolwiek dowodami (slowo przeciw slowu i zadnych dowodow rzeczowych). Jak ona wyobraza sobie przebieg i konsekwencje afery? Na co liczy? A moze rzeczywiscie ‚ktos za nia stoi’ (‚ktos’ kto jej za robienie z siebie wariatki sowicie placi, lub ja do tego zmusza szantazem?)?…

    # Naiwnosc opozycji, ktora natychmiast nawoluje do przedterminowych wyborow, a przynajmniej do dymisji pomowionych ministrow. Tak jakby nie brala pod uwage, ze klamstwa i bezpodstawnosc oszczerstw wariatki szybko zostana zdemaskowane.
    Gdyby przy okazji seksafery politycy koalicji ulegli nawolywaniom (histerycznym czy cynicznym?) opozycji, powstalby bardzo niebezpieczy precedens – tradycja obalania rzadow tabloidalnymi rewelacjami wariatek. Tak jakby opozycja nie mogla sobie wyobrazic, ze gdy sama dochrapie sie wladzy ktos moze podobne rewelacje wyssane z palca wariatki wymierzyc przeciwko niej. W takiej sytuacji bedzie zmuszona albo poddac sie tandetnemu szantazowi, albo – racjonalnie czekajac na wyjasnienie sprawy przez prokurature – dac dowod ogromnej hipokryzji i kalizmu…
    To, ze Pani – niby rozsadna i doswiadczona dziennikarka – wpisala sie w ten sam nurt i przyklasnela idiotycznej inicjatywie PO (‚ach, jaka ta PO wreszcie zrobila sie wyrazista!’) bylo wrecz obrzydliwe… Rozumiem, mozna nie lubic kaczyzmu i brzydzic sie jego przystawkami, ale to nie moze zwalniac z trzezwosci osadu, ktory powinien byc sprawiedliwy i racjonalny, bez wzgledu na to, kogo dotyczy.

    2) KWESTIA SWIATOPOGLADOWO-OBYCZAJOWEGO PROGRAMU PO

    W poprzednim wpisie tlumaczyla mi Pani, ze uprzedzenia Pani kolegow do PO najprawdopodobniej biora sie z zawodu wywolanego konserwatywnym profilem tej partii. No coz, moim zdaniem takie podejscie jest wrecz zalosne…

    Po pierwsze. Czy Pani koledzy nie zdaja sobie sprawy, ze polskie spoleczenstwo jako calosc nie dosc, ze nie lubi/ boi sie gospodarczego liberalizmu, to i jest zdecydowanie bardziej tradycjonalistyczno-konserwatywne niz ‚postepowo-wolnomyslicielskie’? Sprzezenie jednej niepopularnej ideii (gospodarczy libaralizm) z druga niepopularna idea (liberalizm obyczajowo-swiatopogladowy) to gotowa recepta na kleske. Czego znamienitym dowodem jest swietej pamieci UW i jej ozywione zwloki – PD – ktore w walce o przezycie z koniecznosci stoczyly sie w objecia lewicy…
    Ergo – na polskiej scenie politycznej nie ma miejsca na partie totalnie (tj. i gospodarczo i obyczajowo) liberalne, wiec ‚jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma’.

    Po drugie. Dlaczego pani koledzy az tak duza wage przywiazuja do tak marginalnych spraw jak te wszelkie kwestie obyczajowo-swiatopogladowo-estetyczne: aborcja, prawa gejow, nastawienie do poskomuny, stosunek do Kosciola, wizja historii, przeszlosc politykow, styl wypowiedzi publicznych i sprawowania wladzy itp.???
    Stawiam hipoteze, ze ekscytowanie sie przez dziennikarzy takimi blahostkami jest swiadectwem ich razacej niekompetencji. No coz – zeby miec wyrobiony poglad w kwestiach rzeczywisci dla panstwa istotnych, takich jak gospodarka, finase panstwa, wolny rynek i prawa/obowiazki pracownikow/pracodawcow, procedury prywatyzacyjne, system podatkowy, prawo, administracja panstwowych instytucji, system ubezpieczen spolecznych i system emerytalny, mechanizmy wladzy, procedury legislacyjne, jakosc konkretnych ustaw itp. niezbedne jest posiadanie niezwykle rozleglej, specjalistycznej wiedzy. Za to w w kwestii tzw. ‚tematow zastepczych’ – aborcja, geje, panstwo-kosciol, lustracja, ‚estetyka sprawowania wladzy’ itp. – swoj ‚poglad’ (zwykle sprowadzajacy sie do przyswojenia kilku telewizyjnych sloganow) ma kazda kucharka…
    Oczywiscie, ten problem nie ogranicza sie tylko do dziennikarzy – w znacznie wiekszym stopniu dotyczy on ich czytelnikow/sluchaczy/widzow… Ilu ludzi chce placic za nr ‚Polityki’ wypelniony np. eksperckimi analizami wad i zalet podatku ‚3×15’ czy roznych koncepcji reformy sluzby zdrowia, a ilu za artykuly wznoszace larum na ‚polityczna korupcje’ z ‚tasm prawdy’ czy kolejne domysly (redaktora Zakowskiego, rzecz jasna) co do niuansow ‚politycznych strategii’ Jaroslawa Kaczynskiego…

    Tyle, ze w odroznieniu od szarego zjadacza chleba, dziennikarz powinien sobie zdawac sprawe, ze manewr przesuniecia akcentow z tematow waznych (gospodarka, prawo, administracja itp.) na tematy hiper-blahe (aborcja, ‚tasmy prawdy’, lustracja, parady rownosci, przeszlosc Andrzeja Leppera, sieg-heile u Wszechpolakow, afery Rywina, ‚oczyszczanie panstwa’ itp.) to zabieg czysto marketingowo-komercyyjny, kreowanie sztucznego swiata polityki, dostepnego i interesujacego dla znacznie wiekszych mas niz swiat polityki prawdziwej (nudny, bezemocjonalny, zrozumialy w pelni zrozumialy tylko dla ekspertow), i ow wirtualny swiat polityki nie powinien miec zbyt duzego wplywu na poglady samego dziennikarza. Ale skoro ma, znaczy to, ze niektorzy dziennikarze zatracaja sie w fikcji, ktora sami tworza…

    pozdrawiam
    Quasi

  18. Szanowna Pani.
    Widzę, że „stołek uświęca osobę”.
    O panu Lepperze napisano mnóstwo, głównie źle i prawdopodobnie to prawda.
    Ale to panowie Kaczyńscy wybrali go na współpracownika, współrządzącego, koalicjanta itd. To ich ordynarna pazerność władzy jest przyczyną tego, że pan Lepper działa po swojemu na tak wysokim poziomie szkodliwości społecznej. Ale o panu premierze pisze Pani jedynie:
    „Jarosława Kaczyńskiego ta koalicja musi uwierać, ale wyjścia nie ma, chyba że wyborcze, czyli najgorsze.”
    Rozumiem, że bardzo mu Pani współczuje i nie chce, by bidulek stracił stołek. A to jest (do cholery!) jego i tylko jego wina!
    Nie będzie w tym kraju dobrze, jeżeli dalej pokutować będzie tradycja, że nie szef jest winien, jeno jego niedobrzy pracownicy, podwładni, wyborcy itd.
    Jeżeli już zgodziliście sie wierzyć, że papież jest nieomylny, to nie rozciągajcie tej przyjemności na resztę stołków, zwłaszcza absolutnie świeckich.
    Pozdrawiam
    Qba

  19. Geralt,

    nie należy pisać o aferze w 2006, bo nie napisano o podobnej w 1993 ? Argument „a oni też są tacy i owacy” w ustach (pod palcami) zwolennika IV RP, kraju ładu i porządku moralnego ? Wstyd …

    Poproszę również o przykład koalicji PO-SLD.

  20. Tak. W Polsce niewiele się dzieje. Dlatego tracimy swoją przyszłość. Właśnie zaczynamy odczuwać skutki bierności wyborczej przeszło połowy elektoratu. To co w polskim parlamencie, to nic innego jak odbicie naszej ogólnopolskiej gęby w lustrze. Jest to gęba wszystkich najczęściej ostatnio gadających polityków, uzbrojonych w słowa, które już dawno przestały cokolwiek znaczyć, i mediów przypominających w swojej przerażającej większości stado sępów. To powód, przez który przestałem oglądać telewizję i czytać gazety łącznie z Wyborczą – wpadła jak śliwka w kompot. Wolę przeczytać wywiad rzekę z Władysławem Bartoszewskim – przywraca równowagę ducha i poczucie normalności. A Lepper już i tak nie wstanie. Migający kogut na dachu jego służbowej bryki oderwał go od rzeczywistości. Jego epoka skończyła się w latach pięćdziesiątych. Wtedy jego słowa mogły być zabójcze. Dzisiaj tylko śmieszą.

  21. Przykro mi, ale ten temat od powstania mnie nudzi. A może porozmawialibyśmy na inny temat: drugiego weta pani Fotygi, elektrowni atomowych (l.mn., bo 1 na Litwie, a pozostałe w Polsce), sytuacji w PO, niekorzystnym zmianom w SLD, gdzie beton zaczyna odzyskiwać siły.

  22. Pani Janino, w jednym jestesmy najlepsi!
    Proponuje zapisac ta ” cud-koalicje” do ksiegi swiatowych rekordow Guinnessa,bo takiej ilosci Durniow na 1-ym m kw. w parlamencie,nie ma chyba w zadnym kraju! Tej Palmy Pierszenstwa dlugo nikt nam nie odbierze!

    Pozdrawiam.Ana

  23. YKW przyklady samorzadow – np. Wawa, Krakow.

  24. Ubolewam nad faktem, ze tak duzo osob koncentruje sie na Anecie K. W ‚Trybunie’ ukazal sie ostatnio artykul – niby o seksaferze a jednak nie – o domniemanym ojcostwie Lyzwinskiego, o tym dlaczego Aneta Krawczyk poszla swiadomie do lozka.

    Czemu mialoby mnie, lub kogokolwiek innego to obchodzic ?!!

    Jesli Lepper, ‚Lyzwa’ czy ktorys inny oferowali prace za seks to starczy. Nie chce by ludzie skladajacy takie oferty mogli miec jakakolwiek wladze w Polsce.

    Na bok Aneta K., na bok alimenty, wszyscy – lacznie z prokuratura niech sie skoncentruja na problemie ‚praca za seks’ bo to jest prawdziwy problem.

    pozdrawiam

  25. polo712,

    Doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że zamach stanu to nośne hasło i będzie używane. Właśnie o to Lepperowi i Giertychowi chodzi, o nagłaśnianie własnych „krzywd” i budowanie obrazu poszkodowanych przez „kłamliwe” media.

    Sęk w tym, że zadaniem dziennikarzy jest to pokazywać, wytykać i wyśmiewać. Szarym obywatelom trzeba wyjaśnić, czym była publikacja „Wyborczej” i jak daleko od niej do zamachu stanu. Zwykli ludzie powinni się dowiedzieć, że politycy nimi manipulują w imię własnych małych interesów. To jest rola mediów jako IV władzy — napiętnowanie negatywnych zjawisk w kraju.

    A o aferze w 1993 roku pisano, tylko że już wtedy politycy lekceważyli prasę i nie odpowiadali na niewygodne dla nich pytania. Przypomnijcie sobie reakcje byłego marszałka Kerna czy sprawę z ministrem Niewiarowskim…

  26. Pani Janino droga!
    piszę do Pani po raz pierwszy. Robię to z pewnym onieśmieleniem, uważam bowiem Panią za najświetniejszą komentatorkę polityczną. Staram się czytać to, co Pani pisze – są to teksty mądre i zrównoważone ( bo mądre).
    Słuchanie i czytanie tego, co dzieje się w naszym kraju przkracza wytrzymałość. Ale chciałbym dodać jedno spostrzeżenie na temat tej nieszczęsnej idiotki Anety K. Otóż w całym tym zamieszaniu wokół niej, uchodzi uwadze, że w wyniku swoich działań uzyskała nie tylko posadę w birze poselskim, co jeszcze od biedy można zrozumieć, że potrzebne były pieniądze. Ale była też radną Sejmiku Wojewódziego. I to jest przerażające. Przerażające, jak łatwo można dostać się do ważnego w końcu organu władzy samorządowej. Czy tu też chodziło o pieniądze, czy o poczucie ważności wynikające ze sprawowania władzy.
    Przykro pomyśleć, jacy ludzie rządzą nami. Szczególnie przykro, gdy równocześnie tyle mówi się o rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Przeciż to co teraz dzieje się obraża pamięć tych, którzy cierpieli, oddawali życie, znosili prześladowania.
    Jak naserdecznie Panią pozdrawiam.
    Andrzej

  27. „Otóż wydaje się, że w polityce będzie ostro, będą aresztowania, nowe śledztwa, polityczne czołówki różnych ugrupowań mogą znaleźć się za kratami. To wszystko wicepremier zapowiada.”
    Najlepszą formą obrony jest atak, teorię spiskową do rozmiarów karykaturalnych rozbudowali bracia Kaczyńscy. Niby więc nic nowego , a nieprzyjemnie się zrobiło. W ostatnich dniach trudno było usłyszeć, przeczytać o czymkolwiek innym, niż owa obrzydliwa praktyka w SO. Teraz Lepper przechodzi do kontrataku, żeby zakrzyczeć/ubiec wszelkie oskarżenia. Niewiele mu to pomoże (choć sondaże się podobno nie zmieniły), bo jeśli SO nie zginie w bagnie swego prostactwa i warcholstwa, to niedobitki (te bardziej wartościowe) wchłonie PiS. To tylko kwestia czasu.
    I nie ma chyba recepty na zachowanie rządzących. Jeśli Kaczyński zrezygnuje z wywalenia SO z koalicji – straci twarz i wiarygodność. Jeśli zdecyduje się ich usunąć – straci koalicję.
    Co wybierze?

  28. Witam Panią Redaktor
    Już dziś we wpisie na bloga Pana Passenta wyraziłem opinie o Andrzeju L. (obecnie odsiadującym urząd wiceministra w Warszawie) i nie będę więcej o nim wspominał(dziś).
    Blogowicze pytają Panią, co sądzi o ‚partii kobiet’. Ja jestem ciekaw, co Pani sądzi na temat kobiet z Samoobrony. Szczególnie o postawę posłanek: Hojarskiej, Lewandowskiej, Beger i jeszcze jednej, której nazwiska nie pamiętam (wiedźma w czarnych włosach), w stosunku do afery „praca za sex” przed ogłoszeniem wyników badań DNA. Nadal Pani uważa, że kobiet jest za mało w polskiej polityce;)? Ja bym optował nie za ilością tylko za jakością.
    Pozdrawiam

    P.S Szkoda, że nie uczestniczyła Pani w ostatniej dyskusji w programie, ?Co z tą Polską”, choć z drugiej strony niechciał bym narażać Redaktorki Polityki na takie zdegustowanie, wiadomo, wszyscy w SO trzymają poziom, d n a.

  29. Kapishon pisze:
    Jeśli Kaczyński zrezygnuje z wywalenia SO z koalicji – straci twarz i wiarygodność. Jeśli zdecyduje się ich usunąć – straci koalicję.
    Co wybierze?
    – Oczywiscie wybierze istnienie koalicji i bardzo dobrze zrobi.
    Problem prostytucji – dawania dla zysku – jest przeciez stary jak swiat
    i zadna koalicja nigdy nie moglaby powstac gdyby to co robia rozni
    politycy (faceci) oraz rozne panienki mial przeszkadzac w ich powolywaniu.
    Oczywiste jest tez, ze Lepper przesadza z zamachem stanu, ale rownie
    oczywiste jest, ze GW stacza sie coraz bardziej do poziomu brukowca.

  30. Wtrące swoje dwa słowa odnośnie tego, co się dzieje w związku z tzw. „seksaferą”. Jej przebieg aż tak bardzo mnie nie interesuje – czekam na zakończenie postępowania i ewentualny wniosek oskarżenia albo umorzenie, a potem na wyrok sądowy.

    Co ważniejsze, to to, co dzieje się w tle. Mam na myśli planowaną nowelizację prawa prasowego. Fakt, że są dziennikarze nie piszący z należytą starannością, ale z tego co wiem Roman G. et consortes zamierza zamykać całe gazety za „publiczne pisanie nieprawdy”. Czyli co, zgodnie z obecnym prawem prasowym dziennikarz dochowuje należytej staranności przy pisaniu artykułów, w którym jednak znajdują się tezy nieprawdziwe, i całą gazetę lub czasopismo zlikwidować? Nie dość, że dzisiaj i tak można odpowiadać karnie za publiczne zniesławienie z bodajże art.212 KK, to teraz w ramach sprawiedliwości dziejowej zamkną cały tytuł.

    Wiem, że na pierwszy rzut oka sprawa wygląda groteskowo i w głowie się nie mieści, ale obserwując wydarzenia z poprzednich miesięcy możemy mieć uzasadnione wątpliwości, że w tle wielkiej afery „przepchnie” się jaką karykaturę ustawy.

    Co pani na to?

    pozdrawiam serdecznie

  31. Hm… Pani Janino, Jacobsky nie opisal korupcyjnej historii w kanadyjskiej policji, tylko podal przyklad nieprofesjonalnego zachowania, za ktore najwyzszy szarza urzednik niestety, ale „beka”, czyli musi oddac stolek. I tak powinno byc, nie jestes kompetentny, zegnaj sie ze stanowiskiem. I ja wierze, ze niezadlugo w Polsce tez tak bedzie, bo w koncu spoleczenstwo sie upomni o to, zeby kazdy byl odpowiedzialny i rozliczany za to, co robi.

  32. Lepper i Giertych od dwóch tygodni dają osłonę Kaczyńskim ,a Oni jak te świstaki papierki zawijąją i zawijają(złe ustawy popisują ,swoich rozstawiają etc ), aż wybuchnie kolejny skandalik tym razem z ich udziałem .
    w radio TOKFM ekspert pracujacy w „Skrzydlatej Polsce ” dowodził , że pomysły ministra ON Sikorskiego o serwisowniu F-16 ,szkoleniu pilotów poza granicami RP, niebotycznie podniosą koszty . Chciałbym wiedzieć dlaczego Sikorski zamierza dać zarobić Amerykanom ,a nie polskiej infrastukturze lotniczej ?
    To ważniejszy problem niz Lepper i Giertych razem wzieci , bo miliony dolarów i obniżenie samodzielności bojowej polskiego zaplecza .Sikorski jako lobbysta amerykanskich interesów , wymaga sprawdzenia przez sejmową Komisję ON.

  33. Leper szybko się uczy i po aferze z taśmami poszedl w ślady PiS i postawił
    na atak. I słusznie. W Polsce tylko ten styl wygrywa. Jego propozycje zmian
    prawa prasowego powinny objąć również polityków zwłaszcza posłów i
    urzędników państwowych. Za takie pomówienia jakich dopuścił się Leper
    w stosunku do Cimoszewicza,Tuska i Olechowskiego od razu przy braku
    dowodów cofnięcie imunitetu i pięć lat minimum bez możliwości orzekania
    kary w zawieszeniu.Jak przywrócą karę śmierci to oczywiście „czapa”.
    Można tak komentować poczynania naszych politykoów bez końca. Tylko
    po co? Trzeba przeczekać jeszcze trzy lata- mam nadzieję_ że tylko trzy.
    Musimy mieć nadzieję , że w końcu politycznie się wypalą LPR , SO i inni
    politycy tego pokroju. Wiem, o nadziei różnie mówią. Pozdrawiam

  34. Geralt,

    Borowski popierający Gronkiewicz-Waltz to powód do oburzenia, natomiast Belka popierający Kropiwnickiego już nie, dobrze zrozumiałem ? Jak to szło – kto z was jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem ?

    Nie mam nic przeciwko Kaczyńskiemu uprawiającemu realpolitik. Przeszkadza mi Kaczyński topiący wszystkie swoje decyzje podjęte z myślą o i dla zdobycia i utrzymania władzy w mocno już zjełczałym sosie rewolucji moralnej. Czego się prezes PiS boi, że nie potrafi powiedzieć publicznie prawdy – dla zrealizowania mojej wizji Polski muszę mieć władzę i dla tej władzy zrobię wszystko ?

  35. P.S Qba, naprawde myslisz, ze J.P. uwaza, ze ?stołek uświęca osobę?, i ze „Rozumiem, że bardzo mu Pani współczuje i nie chce, by bidulek stracił stołek.”
    Przeginasz Qba – Paradowska popiera Kaczynskich?! A to dopiero wesole 🙂

  36. Jakie czasy, takie wyzwania. Kiedyś cała Polska odgruzowywała stolicę albo budowała Nową Hutę. Dziś cała Polska szuka ojca dziecka Anety K.
    Na idiotów wyszli dziennikarze. Na wyścigi rzucili się rozgrzebywać sprawę ojcostwa, jakby to było sednem całej afery. Czy ktoś jeszcze pamięta, że chodziło o wykorzystywanie? A gdzie tam, wszyscy toną w domysłach kto jest tajemniczym dzieciorobem – Lepper? Michnik? Hojarska? Najpewniej okaże się nim Balcerowicz, który odpowiada w Polsce za wszystko.
    Jedyny pożytek ze skandalu jest taki, że każdy mógł się przekonać, jakiego pokroju ludzie nami rządzą. Zapleczem naszego światłego rządu jest skrzyżowanie burdelu z Hitlerjugend, w co nigdy nie wątpiłem. Teraz to towarzystwo zdemaskowało się samo. Wystarczy posłuchać tekstów o bezludnej wyspie i zbyt niskiej cenie (ciekawe, skąd posłanka Beger tak dobrze orientuje się w cenach podobnych usług?). Nie ma co litować się nad Kaczyńskim. Ma, czego chciał.

  37. szwedzki-kucharz
    2006/12/11 18:50:38
    Szanowna Pani Dominiko,

    Najsmieszniejsze (o ile jest w tej sprawie cokolwiek smiesznego) jest to, ze Aneta Krawczyk wcale nie musi klamac, mowiac, ze dziecko zostalo poczete podczas stosunku z Lyzwinskim. Jak najbardziej moglo tak byc, mimo ze dziecko nie jest jego w sensie biologicznym. Udowodnione naukowo jest bowiem wystepowanie zjawiska nazywanego „self-cuckoldry” albo „piggy-backing sperm” (w wolnym tlumaczeniu „nasienie jezdzace na gape”). Polega ono w uproszczeniu na mozliwosci zaplodnienia przez partnera sperma innego mezczyzny, jesli obaj mezczyzni wspolzyli wczesniej z inna, wspolna partnerka. Wynika to ze specyficznego ksztaltu penisa, ktory moze przechowac na swej powierzchni przez pewien czas (np. pod napletkiem) nasienie innego, wczesniejszego partnera jego partnerki, zwlaszcza jesli wlasciciel w/w organu niezbyt dba o higiene osobista (co nietrudno sobie wyobrazic w przypadku p.Lyzwinskiego).

    To jest wpis na blogu Dominiki Wielowieyskiej. I ten Kucharz ma rację. W latach 60\7o tych podobną historię opisywał Jerzy Urban. Wówczas rzecz dotyczyła czarnoskórego dziecka pary rodowitych Polaków z Warszawy. Mąż, będąc sprawcą ciązy nie był biologicznym ojcem. Skoczył bowiem w bok z panienką, która wcześniej z Murzynem.

    pozdrawiam

  38. rowniez nie wierze w to aby jaroslaw wypuscil kazimierza na pozapartyjny przyczolek i tworzenie jakiejs nowej formacji z janem maria (dla ktorego juz zreszta chyba za pozno na zaczynanie wszystkiego od zera). jaroslaw dosc dobitnie dal do zrozumienia ze kazimierz jest daleko poza kregiem zaufania prezesa, kiedy (podejrzewam) w dosc brutalny sposob zdymisjonowal go z premierostwa. znajac jego silnie rozwinieta manie przesladowcza zbytnio by sie bal ze atrakcyjny kazimierz zrobi jeszcze jakas wolte i partia koncesjonowana stalaby sie naturalnym koalicjantem, ale platformy.
    juz predzej bylbym gotow przypuszczac, ze to kazimierz pojdzie na przetrzymanie prezesa i w przypadku powtorki z sytuacji aws-u i sld czyli powolnego acz zdecydowanego zuzywania sie rzadzacych i stalego spadku w sondazach, kazmirz moglby zechciec tym razem zdymisjownowac samego prezesa (tym samym rozpoczynajac proces wymiany liderow i ewentualna droge do popisu). z drugiej strony jednak lech trzyma to wszystko w obcegach tego nieszczesnego roku prezydentury ponad kadencje parlamentu, a znajac drazliwosc blizniat to wtedy dopiero poznalibysmy co to znaczy „nieustanna awantura”.
    coraz intensywniej zastanawiam sie nad koncepcja red. zakowskiego. pis zuzywa sie i traci poparcie, w 2009 po wygrywa, ale zuzywa sie i tez traci poparcie i dopiero w 2013 jest szansa na cos innego. tylko czy lewica da rade pozbyc sie do tego czasu duchow milleryzmu?

    jaka jest pani dlugookresowa prognoza?

  39. Pani Janino,

    cos tu chyba nie tak. Albo Lepper jest bez formy, jak Pani deklaruje na wstepie, albo wrecz tryska energia i wola walki, skoro nawet red. Lisa „zamurowal”, nie mozna mu wejsc w slowo czy tez pokonuje wszystkich tuzow dziennikarskich.

    Jednak tak naprawde, to wsrod aktualnosci najbardziej niepokoja mnie nawolywania do zalozenia kaganca mediom.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  40. Ta cała „sexgate” po polsku jest niewiele warta, jak cała nasza polityka, sytuacja społeczna etc. Uważam, iż prasa zajmuje się tą pseudoaferą zbyt obficie. Trzeba na to spojrzeć – i tego brakuje mi w refleksji nad clou tej afery – szerzej: czy polski kapitalizm i stosunki społeczne ugruntowujące się po przełomie AD ’89 nie generują takich właśnie zależności i czy nie sprzyjają takim postawowm. Czy nasza rzeczywistość nie jest zbytnio nasiąknięta patriarchalizmem i czy ludzie stojący w hierarchii społecznej na eksponowanych stanowiskach czy pozycjach nie traktują reszty społeczeństwa ze swoistym paternalizmem i dozą wyższości ? Takie wrażenie można odnieść zarowno wobec postaw znacznej części polityków jak i niektórych mediów (dziennikarze jako zbiorowość). W pluralistycznej przestrzeni informatyczno-komunikacyjnej, w demokracji i wolności każde zdanie jest równoprawne i jednakowo prawdziwe (nieprawdziwe). Odbiorca dopiero ma prawo, obowiązek czy dobra wolę wyrobic sobie własne zdanie. Żadne z tych sądów nie są lepsze bądź gorsze. Wszystko zależy od odbiorcy. A czasami media występują – takie można mieć wrażenie – jak prorocy czy demiurgowie rzeczywistości.
    Pozdrowienia dla Pani Redaktor.

  41. alicja:
    ja nie mam pojęcia co myśli Pani Redaktor. Ja mogę tylko komentować jej tekst. A z tegoż wynika, iż o wicepremierze pisze per „prostactowo”, a o jego szefie – cytat jak poprzednio.
    O ile wiem, Lepper został wybrany przez Kaczyńskiego dobrowolnie. Żaden Rydzyk czy inny Bush mu nie kazał. Jest więc wyłączną winą premiera/prezydenta to, że mamy teraz to, co mamy. Ograniczanie się w komentarzach do łajania tego, którego i tak wszyscy pogardliwie traktują jest z pewnością poprawne politycznie. Ale czy Polityki nie stać na nieco więcej?
    Pozdrawiam
    Qba

  42. YKW o co ci chodzi? przeczytaj od poczatku co napisalem potem wlasne odpowiedzi i powiedz czy odpowiadasz na moj post czy tylko zmieniasz temat i odwracasz kota ogonem?

  43. Alicjo najpierw szepać mnie, a teraz QBA. Coz ty tez złe piszec słowo niedługo, piszę się tak nie długo.
    Coż pani Paradowska popiera Kaczyńskiego?
    Ja myslałam, ze pani Janina nie lubi Pis tylko chce zeby był Lepper był w rzadzie, bo moze cos sie na uczy np. jak brac pieniadze z unijnej kasy.
    A na dłuzsza mete, to Pis przejmie elektorat Samoobrony i Lpr. Na piszę szczerze, że to wole, ze Pis jest jakis sensie Samoobrona, niz Samoobrona z Pisiem, bo jak pokazałi wyniki wyborów samorzadowych Samoobrona w zasadzie nie istnieje. Coz miejsce na takich prymitywnych ludzi jest wiezienu niz w Sejmie i rzadzie. Ale Ja tez nie moze wiedziec co mysli pani Paradowska, tylko pisie w swoim imieniu. Coz moim zdaniem Samoobrona nie jest normalną partią jak piszę Michał Karnowski
    przeciez PRZEZ sAMOBRONĘ I lpr MAMY CIAGLE JAKIEs afery, a moze jest notrmalna partią, a ty trzeba Mrożka. Coż sztuka zamieniło się w politykę czy publistykę
    pozdrawiam

  44. Zamach stanu! Dobre.
    Najciekawsze było w tym wszystkim „propozycja” Donalda Tuska, dokładniej jeden z fragmentów owej propozycji, stosunkowo rzadko cytowany. Chodzi o ten fragment, w którym Donald Tusk snuje wizję na temat przyszłych wyborów, przyspieszonych zresztą i że nie będzie mozna kandydować do Sejmu majac prawomocny wyrok. Rozumię, że po wyeliminowaniu Samoobrony przyjdzie czas na resztki SLD, bo na razie do podniesienia progu wyborczego nie wystarczają połaczone siły POPiSu. Ale po wyborach może … A wtedy mozna jeszcze jedne wybory przyspieszone urządzić i wreszcie nastapi demokracja.
    Nie będzie kolejnego skandalicznegpo zachowania przypadkowego społeczeństwa jak w 2001. roku.
    Nie wiem czy w historii nowoczesnych demokracji kiedykowliek, że ŻADEN z partii sprawujących rząd przez poprzednią kadencję nie dostał nawet jednego głosu w kolejnym parlamencie. A przeciez POPiS to nic innego niż AWS-UW+sardynki z tamtego Sejmu. Ci sami ludzie (często w drugim szeregu, już trzecia i czwarta liga polityków ) te same idee (albo ich kompletny brak poza jakimiś frazesami, z których nic nie wynika) ta sama jakość rządzenia.
    Jedyna szansa to wyeliminowac alternatywę.

  45. Do Quasi
    w sprawie -KWESTII SWIATOPOGLADOWO-OBYCZAJOWEGO PROGRAMU PO-.
    Drogi Quasi ww. Kwestia… nie istnieje. Nie istnieje bo społeczeństwo nie ma żadnego światopoglądu. Pojedynczy człowiek ma jakiś światopogląd, społeczeństwo tak jak tłum jest tylko bezwolną masą która nie ma więcej inteligencji i światopoglądu niż mrowisko. Na tą masę można oddziaływać powoli wlewając jej w głowy nie treści a etykietki (liczą się tylko emocje a nie argumenty). Nasze bajorko było przez lata komunizmu karmione negacją władzy państwowej. uwielbieniem -sprawiedliwości społecznej- i negacją prywatnej własności. Teraz -elity- karmione przedtem intelektualnym bolszewizmem przekazują go niżej. Dzięki temu zabiegowi po 18-tu latach mamy to co mamy. Katoliko-bolszewików mieniących się konserwatywnymi-prawicowcami, innych takich samych którzy myślą, że są konserwatywnymi-liberałami i liberałów nazwanych postkomuną. Dookoła tego bajorka krążą pseudo-intelektualiści zaślepieni w nienawiści do tych ,czy innych idei i to właśnie oni przekazują społeczeństwu nie idee a emocje . Dlatego też program jakiejkolwiek partii nie ma znaczenia, znaczenie mają tylko emocje. Przekazywanie emocji prawie do perfekcji opanował PiS. PO jest tylko niedolną kalką PiS-u, brak im tych emocji, a idea przyświeca im taka sama.

  46. Pani Janino, jestem bardzo ciekaw, skad u Pani takie zainteresowanie polska polityka. Cenie sobie bardzo Pani opinie, dlatego postanowilem zapytac. Ja osobiscie jakis czas temu postanowilem, w ramach polepszenia komfortu psychicznego, nie ogladac serwisow informacynych, ograniczam sie tylko do czytania naglowkow w jednym z portali internetowach i do lektory Polityki. Osobiscie widze polska polityke jako telenowele pt. Kontratak sowieckich agentow na jedynie sluszna partie, lub W sluzbie Polsce (za niesplacone kredyty, stanowiska dla rodziny i znajomych, widok BMW od srodka, itd). Pytam, bo jestem ciekaw, jak ten cyrk na wiejskiej, ktory niestety ma wplyw i na mnie, moze byc strawny dla osoby o Pani poziomie, bo dla mnie niestety juz przestal.

  47. Ago, dzieki za zwrocenie uwagi, ja jednak obstaje przy swoim, „niedlugo”. Sprawdz w slowniku, tam musi byc poprawnie 🙂
    Qba, to nie jest tygodnik, tylko blog, wiec zasady troche inne i teksty pisane na goraco i bardziej na luzie, nie sadzisz? Inna sprawa, ze otwierajac w dzisiejszych czasach jakakolwiek gazete, natykamy sie na jezyk, powiedzmy sobie prosto, nie za bardzo elegancki, z kazdej strony barykady. Dobrze to czy zle, nie wiem, ale juz mnie nic nie dziwi. Wystarczy zerknac w jakakolwiek gazete codzienna. To co sie dzieje, odzwierciedla jezyk, jakim owe wydarzenia sa opisywane, takie mam wrazenie.

  48. Kiedy słyszę, jak Lepper z Łyżwą krzyczą o zamachu stanu staje mi przed oczami scena z filmu „uprowadzenie Agaty”. Ta, w której minister-szuja (grany przez Rewińskiego) zamknięty w piwnicy i oblany wodą wyje w niebogłosy: „To zamach stanuuuu!!!!” Prorok jaki, czy co?

  49. Pani Janino,
    bardzo trudno stwierdzic ,o co w ogole chodzi ostatnio w polskiej polityce?! Gdzie w ogole owa polityka sie podziala?Bo z tego, co zauwazylam, to polityki zbyt duzo w ‚seksaferze’ nie ma.Przeciez polityka to np.sztuka rzadzenia panstwem,walka o wdobycie,prowadzenie i utrzymanie wladzy. A gdzie w domniemaniach nad tym kto jest dzieckiem Anety K. jest polityka? Polityka w slownikowym znaczeniu? Gdybysmy bylo monarchia,a dziecko pani Krawczyk okazaloby sie potomkiem krola(tudziez pana kaczynskiego)to ja rozumiem,sprawa wygladalaby inaczej,mielibysmy nastepce tronu,kontynuacje monarszej rodziny itd tid.Ale monarchia nie jestesmy,chociaz pewnie niektorzy krzyczacy hasla’raz zdobytej wladzy nie oddamy nigdy’szczerze tego zaluja….No coz,mam nadzieje ze ojciec dziecka sie odnajdzie, bo ja mowi prawo matką dziecka jest kobieta, ktore je urodzila, a ojcem??Ot co,strasznie trudno sprawa!
    Natalia

  50. Jednak mnie cały czas zastanawia motywacja naszych polityków.
    I wymysliłem taki kawał z tej okazji z cyklu Modlitwy Zawodowe:
    Polityk: Panie! Spraw bym przeszedł do historii!
    Głos: Synu! Taką gebą ??

  51. alicja:
    spróbuję jeszcze raz. Już ostatni.
    Mnie nie chodzi o język – każdy wyraża się po swojemu. Nie chodzi mi również o gazety, przestałem je czytać po marcu 1968 roku.
    Mnie chodzi ciągle o niczym nieuzasadnioną wiarę, iż człowiek na stanowisku czy też z jakimś tytułem staje się automatycznie inny, lepszy, bezbłędny itd.
    Jeżeli katolicy wierzą, że ich papież jest nieomylny, to jest to ich sprawa.
    Każdemu jednak urzędnikowi państwowemu – a premier i prezydent, jak i ministrowie są takimi, pobierają przecież państwowe pensje – szczególnie należy patrzeć na ręce i rozliczać z najdrobniejszych błędów. Zadanie ich wcale nie jest trudniejsze od innych – powiedziałbym, że łatwiejsze ze względu na ogromne możliwości doboru pracowników tak pod względem jakości (wybierają z całego kraju), jak i ilości (prawie dowolne mnożenie bytów). A szkody mogą być ogromne. I dlatego trzeba ich szczególnie pilnować. I jeżeli jakiś premier pieprzy coś o politycznej konieczności zatrudnienia jakichś oszołomów (o których sam się bardzo źle wyraża) na stanowiskach wicepremierów, to jest to *** (proszę tu wstawić najgorsze i najbardziej obraźliwe przekleństwa).
    I o to mi chodzi, by nie biec na sznurku premiera i narzekać na tych wicepremierów ale nazwać działanie działanie tego premiera po imieniu i potraktować go tak, jak na to zasługuje.
    Generalnie: im ktoś wyżej w hierarchii służby państwowej, tym bardziej powinien być kontrolowany i krytykowany. Jeżeli jest dobry, to istotna większość społeczeństwa go obroni przed nieuzasadnioną krytyką, bo takiej się nie uniknie. Przykładów na świecie dużo. Ale jeżeli rząd nie ma większości, a wręcz popierany jest przez mniej niż 30% społeczeństwa, powinien mieć konstytucyjny zakaz podejmowania istotnych dla kraju decyzji bez referendum – lepiej nie robić nic niż psuć.
    Jak słusznie zauważył pan Urban to, co zepsuje PiS, pozostanie na wieki wieków. Bo przecież żaden rząd nie będzie sobie pogarszać warunków pracy. W ten sposób oddalamy się galopem od demokracji.
    Przykład: ile wynosi próg frekwencji wyborczej w państwach demokratycznych, a ile w Polsce? Standardem jest minimum 30%. W Polce od czasów królika Wałęsy 1 (słownie: jeden) głos. I oczywiście nikt tego nie ma zamiaru zmienić.

    Pozdrawiam
    Qba

  52. Do fajki2:
    Czy Aneta K. jest na tyle wiarygodna żeby szukać medycznych anomalii???! Wypada teraz zbadać, czy dzieci Łyżwińskiego są faktycznie jego, czy może przeniósł na swoim wyjątkowym członku spermę innego mężczyzny… Litości, już wolę wersję z niepokalanym poczęciem.

  53. Gerardzie!
    Dlaczego Ty za wszelką cenę chcesz upolitycznić samorządy? Musicie wszystkim zarządzać? A co będzie, jak SLD dojdzie do władzy? Będziesz wtedy krzyczał, że mają za dużo władzy?
    I dlatego tak cenię wybory samorządowe, bo ci ludzie na dole są mądrzejsi od tych z góry, którym wątroba produkuje tylko nienawiść.
    Chcesz przykładów? Wbiłem do gugla wyrażenie „koalicja PiS SLD” i wyrzuciło mi 14.100 odpowiedzi, tylko z pierwszej strony, bo nie mam czasu: warszawskie Włochy, powiat ropczycko – sedziszowski, Czeladź, Świdwin, powiat sanocki, nysa, powiat zgierski.
    I co? I nic. Świadczy to o mądrości tych ludzi, a … tych, którzy sieją nienawiść.

  54. Pani Janino, właśnie usłyszałem że prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie rzekomego finansowania przez PZU kampanii wyborczej PO. Być może z niezależnością prokuratury nie jest znowu tak najgorzej?
    W każdym razie ciekawe co na to poseł Kurski? Wydaje się bowiem, że jedynym plusem z całej tej „afery” było pokazanie społeczeństwu jak działa niszczarka dokumentów (vide słynna konferencja prasowa ministra Ziobro).

  55. Qba,
    jezeli od 68 roku nie czytujesz gazet, to skad wiesz, co w nich napisane? 🙂
    „Każdemu jednak urzędnikowi państwowemu – a premier i prezydent, jak i ministrowie są takimi, pobierają przecież państwowe pensje – szczególnie należy patrzeć na ręce i rozliczać z najdrobniejszych błędów.” – piszesz.
    No to ja juz naprawde nie wiem, o co Ci biega, bo jesli krytyka, czyli patrzenie na rece, nie jest tym rozliczaniem i tym, o co Pani Paradowskiej chodzi, to ja nie wiem, co jest. A co ma robic, przyklaskiwac? Chwalic? W dodatku Ona zadaje pytania, ktore i ja bym zadala, gdybym byla dziennikarka.
    „Mnie chodzi ciągle o niczym nieuzasadnioną wiarę, iż człowiek na stanowisku czy też z jakimś tytułem staje się automatycznie inny, lepszy, bezbłędny itd”.
    Ta wiara jest uzasadniona, jak sie nie umie jezdzic samochodem, to nie podejmuje sie pracy kierowcy, chyba jasne?
    Ze JP sie dziwi, skad niekompetencja rzekomych fachowcow w rzadzie? Tez sie dziwie, wszak w IV Rzeczpospolitej mial byc fachowy, kompetentny rzad. Jaki jest – kazdy widzi.
    Cos sie nie zrozumielismy Qba, a zwlaszcza Ty mnie.
    Nie szkodzi, nie musisz tlumaczyc jak krowie na pastwisku, czy, jak sie to w Polsce czesto mowi, „jak blondynce”, czytam blog JP od poczatku i tak sie sklada, ze podobaja mi sie jej komentarze. I wydaje mi sie, ze je dobrze odbieram. To chyba nic zlego?

  56. Zgadzam się w pełni z Pani opinią o wypowiedziach prominentnych członków Samoobrony. Myślę nawet, że te wypowiedzi mówią więcej o całej sprawie niż wyniki badań genetycznych. Głos oburzenia na Hojarską czy Łyżwińską jest chyba głosem dość powszechnym, czy otworzymy „Wyborczą”, czy „Dziennik”, czy „Rzepę”. A jednak coś mnie w tym wszystkim uwiera.

    Przeczytałem mianowicie w weekendowym „Dzienniku” tekst Roberta Mazurka, który rozpisując się o higienie warszawskich szaletów (w kontekście wyzwań dla nowej pani prezydent), smród dworcowej toalety w Grodnie określił jako „bardziej porażający od urody posłanki Senyszyn”.

    To, co tu napiszę, nie jest w żadnym wypadku uwagą pod adresem Pani Redaktor. Należy Pani do osób formułujących swoje sądy w sposób kulturalny i wolny od tego typu knajackich naleciałości. Mimo to muszę napisać, że chciałbym, żeby kiedyś dziennikarze krytykujący styl polskich posłów spojrzeli także na to, jakich chamów – bo tylko to słowo tu pasuje – trzymają we własnym towarzystwie. Czy nie sądzi Pani, że ten tekst Mazurka powinien się spotkać z jakąś reakcją środowiska?

    Notabene, ciekawe, czy „Dziennik” wydrukowałby tekst z podobną uwagą pod adresem, dajmy na to, pani prezydentowej. W opinii społecznej, jak można się przekonać na różnych forach, jej uroda też nie należy do szczególnie cenionych.

  57. Pani Redaktor, ubolewam nad tym, że media elektroniczne jakoś milczą o dziwnym zachowaniu się Prokuratury, o którym mówił senator Piesiewicz w Pani poniedziałkowej audycji /przecież Prokuratura poprzez pisowskiego ministra sprawiedliwości jest stroną w sprawie , czyż nie?/ Może któryś z publicystów zanalizuje zachowanie się panów prokuratorów w swoich gazetach lub tygodnikach, ale jak szerokie grono oglądaczy telewizji czyta prasę? Sądzę poza tym, że dziennikarze bardzo ulgowo traktują polityków tak ochoczo organizujących swoje konferencje prasowe i w gruncie rzeczy ten tłumek, który politykom towarzyszy robi wrażenie podstawek pod mikrofon wyłącznie!

  58. Co Pani na oskarżenia w stosunku do Danela Passenta? Nadchodzi czas na pognębienie Pani Janiny Paradowskiej – wychowanki i ulubienicy „komuny” – a potem trzeba będzie zniszczyć samą „Politykę”. Jak bowiem może istnieć i być czołowym tygodnikiem nowej, Kaczyńskiej IV RP pismo założone przez PZPR i kierowane przez jej ostatniego I Sekretarza, F. Rakowskiego? To oburzające, to wrzód na d…użym palcu młodych gniewnych postrewolucjonistów, lustratorów i ilustratorów historii!! „Polityka”, to przecież wytwór czerwonej propagandy, pomysł odnowionego w połowie lat 50-ych UB – czytaj MSW, to także czerwony karzeł reakcji, to zamydlanie oczu nowej robotniczo-chłopskiej inteligancji, to przytulisko dla byłych reakcjonistów z „Po Prostu”, to przyczółek żydokomuny, a obecnie przystań byłych i aktualnych agentów wszelkich służb. Tak może brzmieć fragment listy grzechów głównych Pani Tygodnika. Życzę zdrowia i oby się nie spełniło.

  59. Do Faraona wpis 06.12.12.
    Gdyby ktoś mi opowiadał ,że dziennikarz w czołowej gazecie kraju takie słowa … nie uwierzyłbym .Jednak kiedy piszesz , że on nazywa się Mazurek, OOO! to szambonurek dziennikarski . Gdzie jednak Redaktor prowadzący .
    Nie czytam ‚Dziennika ‚ bo wiem ,że tam można natknąć sie na nowe TUZY polskiego dziennikarstwa ,których unikam dla dobrego samopoczucia .
    Pozdrawiam
    ps . a skoro wspomniałeś o pierwszej damie , to z Ukrainy po wizycie polskiej pary prezydenckiej , przywieziono taką pagaworkę .
    Prezydent Juszczenko nachyla sie do Ucha naszej pierwszej damy i mówi jej współczującym tonem ‚ widzę ,że panią też chcieli otruć”

  60. Mam 36 lat i jestem prawniczką. Jestem też śląską Anetą Krawczyk bis, a przynajmniej tak ochrzciły mnie media. Poza tym jestem chora, bardzo chora. Ale nie jestem wariatką. To, o czym mówiła Aneta Krawczyk może być bajką, ale nie musi Dla mnie to był koszmar, który zniszczył moją wiarę w siebie, moją nadzieję i moje zdrowie. Proszę więc, nie używajcie słów wariatka. Często zastanawiałam się, czy nie lepiej by było dla mnie, gdybym nią rzeczywiście była. Żyłabym we własnym świecie, nie czując bólu tego fizycznego i gorszego – psychicznego. I nie zadając sobie wciąż na nowo pytania – DLACZEGO….

css.php