Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

29.12.2006
piątek

Ogłuszający ryk hierarchów

29 grudnia 2006, piątek,

Gdzie te dobre czasy, kiedy premier Leszek Miller, w trosce o przyjazne stosunki z Kościołem, nie pozwolił nawet wnieść do Sejmu projektu ustawy liberalizującego ustawę antyaborcyjną, czym naraził się na zarzut utraty lewicowego azymutu. Gdzie te czasy, kiedy premierzy i ministrowie nie pielgrzymowali wprawdzie do katolickiego radia, ale bardzo liczyli się z każdym kościelnym postulatem. Gdzie te czasy, kiedy dziennikarze liczyli się ze słowami pisząc o tej instytucji, nawet gdy jej roszczenia, na przykład majątkowe, były zbyt wielkie, bo mieli wzgląd na zasługi, pozycję społeczną i siłę oddziaływania. Nie trzeba zresztą sięgać w dalszą przeszłość. Wystarczy przywołać bliższą, tę sprzed kilku miesięcy, kiedy to do Polski zawitał Benedykt XVI i każde jego słowo przyjmowano z namaszczeniem, na klęczkach, a całą pielgrzymkę okrzyknięto wielkim sukcesem. Teraz się odmieniło, a sytuację odmieniło jedno słowo lustracja. To z jej powodu zastępy prawicowych publicystów i polityków skoczyło biskupom do gardła. Może nawet skoczyli oni jeszcze wyżej. Teraz okazuje się przecież, że papież się myli  w wersji łagodniejszej – jest po prostu nie poinformowany, bo ktoś owo poinformowanie utrudnił), a biskupi „ogłuszającym rykiem” ( to określenie jednego z publicystów) zagłuszają sprawę lustracji przyszłego metropolity warszawskiego arcybiskupa Wielgusa.  No cóż, „ogłuszającego ryku biskupów” nawet na komuny nie było, a przecież komuna z Kościołem walczyła, często nie przebierając w środkach i słowach. Teraz publicystyczną furię wywołały świąteczne homilie kilku biskupów, wcale nie najostrzejsze w treści, w których znalazły się wyrazy solidarności z pomówionym arcybiskupem Wielgusem, a także nieco ostrzejsza z treści ocena publikacji, w których rzuca się oskarżenia bez żadnych dowodów. Żaden z wielbicieli lustracji w Kościele z taką mocą nie zaatakował gazety, która te pomówienia wydrukowała. Żaden nie napisał o obrzydliwej manipulacji, czy żurnalistycznym ryku. Mamy więc w ocenach stan pełnej nierównowagi. Cała para poszła w atak na Kościół. Nie jest to zjawisko nowe, ale bardzo się nasila. Od dawna twierdzę, że nikt tak bardzo nie potrafi zaszkodzić Kościołowi jak najwierniejsi z wiernych, katoliccy (niektórzy nazywają ich pisowsko – katolickimi) dziennikarze i grupa polityków mieniących się wiernymi synami Kościoła. Przekonał się już o tym kardynał Stanisław Dziwisz, którego noszono na rękach dopóki nie skarcił ks. Isakowicza – Zaleskiego. Od tego momentu przestał się podobać, choć wtedy jeszcze nikt nie mówił o ryku kardynała. Niewątpliwie w języku rozmowy świeckich z Kościołem w ostatnich dnach poczyniono spore postępy.

  Do lustracji w Kościele mam stosunek dość obojętny. Uważam, że duchowni pełniący role publiczne powinni jej podlegać tak jak osoby wykonujące inne zawody zaufania publicznego. Jeżeli w nowej ustawie katalog lustrowanych określono tak szeroko, to dlaczego nie poszerzyć go jeszcze bardziej?  Sejmowa komisja mogła w tej sprawie rozmawiać z przedstawicielami Kościoła. Niespecjalnie też wierzę w rezultaty prac różnych kościelnych komisji historycznych. Zapewne kiedyś opublikują one swoje ustalenia, ale porządne ustalenia wymagają porządnego pochylenia się nad aktami, skonfrontowania ich ze świadkami historii, wysłuchania osób pomówionych. Jeżeli w jednej sprawie ks. Czajkowskiego dociekania kilkuosobowego zespołu, w tym osób biegłych w archiwach IPN, trwały tak długo, to napisanie porządnej historii kontaktów i zmagań Kościoła z aparatem przymusu PRL jest zajęciem na lata. I nie o to lustratorom chodzi. Oni chcą mieć listę agentów. I tego nie przesłonią żadne wielkie słowa o wyzwoleniu przez prawdę, o moralnym oczyszczeniu.

  Dziś mówi się często, że Kościół nie potrafił zmierzyć się z lustracją we własnych szeregach. A kto potrafił? Czy politycy potrafili? Kościół był najbardziej inwigilowaną instytucją i zapewne większość spraw pozostanie w sferze szarości. „Cywilnym” przykładem tej sfery szarości jest choćby sprawa Zyty Gilowskiej. Dla jednych ktoś będzie agentem, dla innych ta sama osoba będzie tylko przymuszona do kontaktów z SB. Jeżeli coś można mieć Kościołowi za złe, to wcześniejszy brak wrażliwości (poza nielicznymi wyjątkami jak arcybiskup Życiński) na pomówienia czy krzywdy pomawianych, za zbyt łatwe przytakiwanie każdemu okrzykowi, że lustracja jest niezbędna. Nie jestem też pewna, czy kościelna lustracja jest tak samo ważna dla wierzących jak dla prawicowych publicystów, czy rzeczywiście od niej zależy wiarygodność tej instytucji. Niemniej z zaciekawieniem obserwuję zmagania z Kościołem prawicowych lustratorów. To już nie jest dialog, to jest prawdziwy pojedynek: kto kogo.

  Już wydawało się, że sprawa K. Marcinkiewicza została ustabilizowana, a tu nowa odsłona. Będzie na razie doradcą doradcy w PKO BP. Pełniący obowiązki prezesa pan Skrzypek też nie ma przecież kwalifikacji na prezesa. Teraz nikt w zarządzie tego banku już kwalifikacji nie ma. Ciekawa to sytuacja. Najciekawszy jednak będzie konkurs, który został już chyba rozstrzygnięty. W każdym razie minister Gosiewski powiedział, że w ciągu miesiąca Marcinkiewicz nabierze doświadczenia i będzie dobrym prezesem banku. Nie mam powodu nie wierzyć w słowa ministra Gosiewskiego, gdy coś obiecuje to przecież dotrzymuje. Przekonają się o tym ci wszyscy, którzy Sylwestra świętować będą na peronie we Włoszczowej.  Trzeba przyznać, że były premier zafundował nam spektakl w wielu odsłonach. Czy to ciąg dalszy operacji wizerunkowej? I co to ma być za wizerunek? Mat 691 wykazał się zdolnościami być może profetycznymi pisząc o spisku przeciwko K.M. ( komisja nadzoru go utrąci).  Po ostatnich doniesieniach, że będzie doradcą też zaczęłam myśleć, czy to nie spisek, bo żadna porządnie działająca komisja nadzoru zgody nie da, a komisja konkursowa być może nie powinna nawet rozpatrywać podania, ze względu na brak odpowiedniego wykształcenia. Ale minister Gosiewski powiedział… itd. Przy okazji, dziękuję za informację o działalności ministra Wiecheckiego. Ta wiedza bardzo mnie wzbogaciła. Quake jest niesamowity (niesamowita?) ze swoją znajomością procesu legislacyjnego. Zasób kadrowy też nowelizowany, zapomniano o trzynastkach!

  Geralt rozpętał dyskusję czy pamiętamy ile razy i gdzie upił się prezydent Kwaśniewski i czy media o tym informowały. Moim zdaniem informowały, choć powściągliwie. Bardziej powściągliwie publiczne, mniej komercyjne. Osobiście nie mam nic przeciwko takiej powściągliwości, zwłaszcza, że jak na 10 lat prezydentury te cztery wymieniane ciągle przypadki, niewątpliwie naganne, nie wydają mi się liczbą oszałamiającą i rzutującą na wizerunek Polski. Marek Piegus pyta czy istnieje zmowa wśród dziennikarzy, by o czymś nie pisać. Nie wiem. Wydaje mi się, że to sympatie i antypatie polityczne powodują, że o jednych sprawach wszyscy mówią jednym głosem, a o innych nie. Rzecz zresztą wymagałaby dłuższej rozmowy. Na razie w modzie jest pisać źle o Samoobronie, SLD ( zwłaszcza o dawnych aferach), a bardzo wiele, zbyt wiele wybacza się nowej władzy. Myślę jednak, że do czasu. Odwołanie się do sprawy Rywina nie wydaje mi się trafne. Fakt, że tak zwana cała Warszawa o czymś mówi nie oznacza, że można swobodnie o tym pisać. Trzeba mieć jakieś dowody, materiały, w przeciwnym razie wyłącznie plotkujemy. Teraz zresztą już nawet o plotkach pisze się tonem pełnym powagi. Tak jakby były faktami. Dlatego mamy tak dużo faktów medialnych i narastający chaos. Cosaostra – dzięki za wierność „Polityce”. Przemo sądzi, że spotkanie Kwaśniewski – Olechowski mogło służyć temu, by Olechowski został kandydatem lewicy na prezydenta w przyszłych wyborach. Otóż nie sądzę, by Olechowski raz jeszcze wystartował. Sam Aleksander Kwaśniewski stanowczo zaprzecza, by miał jakieś wspólne plany polityczne z Olechowskim. Więcej na ten i inne tematy w wywiadzie b. prezydenta dla „Polityki”, który ukaże się w pierwszym numerze 2007 r. To pierwszy wywiad Kwaśniewskiego po roku milczenia. Zapraszam do lektury.

  Wszystkim Państwu życzę udanej sylwestrowej zabawy, dobrego szampana o północy, miłego Nowego Roku, przy okazji polecając mój blog już od 2 stycznia. Mam nadzieję, że polska polityka nas nie zawiedzie i będzie co komentować.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 74

Dodaj komentarz »
  1. Mam prawie dokładnie takie same spostrzeżnia jak Pani. Media prawicowe patrzyły się spokojnie na to, jak Kościół zostaje poza nawiasem ustawy lustracyjnej – a teraz ujadają…
    Satysfakcja dla mnie, ateisty ? Nie, raczej żenujący spektakl…

    Ukłony i najlepsze Życzenia Noworoczne,

    Azrael

    http://tiny.pl/wq9s

  2. Pani Janino, bardzo dziękuję za miłe słowa. W moim wypadku rodzaj męski jest jak najbardziej na miejscu 😉

    W odniesieniu do lustracji w Kościele mam jedną uwagę: obecna sytuacja jest w dużym stopniu wynikiem wcześniejszego milczenia duchowieństwa. Brak było wyraźnego stanowiska Kościoła w sytuacji gdy dzika lustracja dotykała innych osób. Kościół obudził się dopiero wtedy gdy wszelkiej maści lustratorzy zaczęli atakować najwyższych przedstawicieli duchowieństwa. To jednak trochę za późno, psy zerwały się już z łańcucha. Swoją drogą jest to bardzo ciekawe zjawisko: w Polsce można być prawicowo-katolickim dziennikarzem i nie zostawić jednocześnie suchej nitki na kościelnych hierarchach, z Benedyktem XVI włącznie.

    A obecną sytuację w PKO można określić krótko: wiódł ślepy (Skrzypek) kulawego (Marcinkiewicz). Obaj nie mają pojęcia o bankowości ale cóż to jest za problem? W każdym razie jedno jest pewne: za czasów SLD taki numer by nie przeszedł. Wyobraźmy sobie, że L. Miller po odejściu z rządu chce zostać prezesem PKO – przecież media by go po prostu zamordowały! Krytyka Kazimierza Krzywoustego jest zaś nad wyraz powściągliwa.

    Wszystkim piszącym na tym blogu życzę pomyślności w nowym roku. Być może w roku 2007 spełni się to, o czym śpiewał Tomasz Lipiński: „jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie”. Pomarzyć dobra rzecz…

  3. Najlepsze Zyczenia Noworoczne, ale nie: obys zyl w ciekawych czasach!
    Pozdrawiam
    Stara Zaba

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wszytkiego dobrego w Nowym Roku!
    A tematow nie zabraknie!
    Serdeczne pozdrowienia zza Wielkiej Kaluzy.

  6. Szanowna Pani Janino !!!!
    Nie ma obawy. Tylu pajaców przy żłobie, iż nie nadąży Pani z komentarzem wszystkich sytuacji. Życzę Pani w Nowym Roku celnego pióra oraz celnej klawiatury no i oczywiscie zdrowia przede wszystkim.

  7. Troszke jakby w postawie hierarchow jest filozofii Kalego.
    Ale w tym przypadku przyznaje im racje,dowody na wspolprace sa juz podobno umiejscowione w IPN. A moze nie sa prawdziwe,a moze spreparowane (patrz teczka JK) na potrzebe chwili. Nie jestem w stanie uwierzyc w cokolwiek co jak za tknieciem czarodziejskiej rozczki pojawia sie jakby na zamowienie..Jakos inne kraje przechodza od przeszlosci w czas terazniejszy mniej bolesnie, a moze to ja tylko tak widze.
    Ogladajac ostatnio wystapienia wiekszosci: wice-wszelakiego rodzaju,rzecznikow i dradcow nasuwa mi sie na usta cytat : „by rozum byl przy mlodosci” i zdaje sie,ze racje mial w swojej wypowiedzi KTT „nie bede sie z g….arzami sadzil”, czy cos takiego.
    Moze w IPN przydalo by sie troche starszych wiekiem i doswiadczeniem,np zyciowym,archiwistow by przywrocic zaufanie do tej instytucji.

  8. Kiedy zblizysz sie do konca zycia twoj ateistyczny poglad przemieni sie w prosbe o ksiedza, nie tacy twardziele w obliczu smierci zwracaja sie o ostatnia przysluge do tych co cale zycie ich opuwali, pomysl co czynisz?

  9. najlepsze zyczenia, choc pewnie wolalabym, zeby nie bylo o czym pisac. zeby bylo mniej smiesznie. a nawet, zeby w ogole nie bylo smiesznie. za to, zeby bylo normalnie.

    wszystkiego dobrego w nowym roku!

    pzdr
    guzik

  10. Pomyliłam się. Kazimierz Marcinkiewicz nie powinien zostać nauczycielem fizyki w Gorzowie Wielkopolskim, mało tego, nigdy nie powinien być nauczycielem czegokowiek, gdziekolwiek. Nauczyciel ma przekazywać wiedzę, ma także wychowywać , uczyć odpowiedzialności , także za własne słowa i dawać przykład. Jak oceniam K. Marcinkiewicza? W słowach nie przebieram, mój mąż jest bardziej zrównoważony, ale i jego nie ośmieliłabym się zacytować.

    harsdy,s chardonnay south eastern australia ,fantastyczne.

    wszystkiego dobrego na ten rok i wszystkie następne dostępne.

  11. choc chwilke na blogu mnie nie bylo, pustka zostala wypelniona, nowy Przemo sie pojawil, nie bede sie dublowal.
    co do meritum to chora jest sytuacja bo chore jest spoleczenstwo. Lud potrzebuje igrzysk: juz byl omawiany tutaj szal medialny przy okazji tragedii w Halembie, ludzie uwielbiaja takie rzeczy ogladac. Teraz podniecaja sie rozrywaniem na strzepy „agentow” wiec media co niektore i nadgorliwi sledczy podrzucaja temat. A ze Kaczynscy od poczatku swych rzadow deprecjonuja wszelkie autorytety to i na kosciol w szale lustracyjnym przyszla kolej.
    Do lustracji jako takiej w dzisiejszych czasach mam stosunek nastepujacy: co z tego ze w szeregach PIS (ktora to partia lawine lustracyjna rozpetala) agentow nie ma, choc czlonkowie PZPR juz by sie znalezli (!), i partia ta niby czysta jak lza, skoro bedac u wladzy rzadzic nie potrafi! Co z tego ze zlamac sie kiedys, bracie, nie dales (a moze po prostu byles na tyle malo znaczaca postacia ze sluzby sie toba nie interesowaly?) skoro teraz majac szanse na chlubne zapisanie sie w historii kraju, czasu nie umiesz wykorzystac?!
    Lustracja, tanie gierki…
    Przepraszam ze tak przydlugawo, ale ze chwile mnie nie bylo to i ponioslo troche.
    Najlepszego w Nowym Roku!

  12. Pani jANINO I dRODZY wSPÓŁKOMENTATORZY
    Najlepsze życzenia noworoczne z Pyrlandii. Nie mam złudzeń. Zamknięci w swojej klatce politycy wszelakiej maści i w następnym roku zafundują nam kabaret, przy którym nasz „Tey” będzie tylko bladą supozycją rzeczywistości.

  13. Pozwolę sobie na jeszcze kilka karkołomnych uwag co do przewidywanego rozwoju sprawy Marcinkiewicza, gdyż rzecz ma charakter rozwojowy. Ex-premier funduje nam mianowicie tandetny spektakl w swoim ukochanym psudoteatralnym stylu licząc na to, że rozmiłowana w telenowelach publiczność masowo udzieli mu poparcia. Potrzebne mu jest to do wywarcia presji na Kaczyńskiego, żeby ten nie zmienił zdania i wywiązał się z obietnicy, gdyż inny scenariusz wiązałby się ze skandalem medialnym o nieznanych na dziś rozmiarach /zresztą odwrotny scenariusz także, pozostaje rozważyć, co jest mniejszym złem/

    A Gosiewski? Nie sądzę, żeby był wprowadzony w zakamarki myśli Jarosława. Plecie jak zwykle coś, co wydaje mu się oficjalną linią.

    Natomiast premier jest w sytuacji cezara oglądającego popisy gladiatora. Na razie obserwuje, z jaką brawurą walczy ten nieszczęśnik, aby w stosownej chwili podnieść kciuk w górę lub w dół.
    Komisja bankowa będzie wiedziała jak odczytać sygnał.

    Pani Redaktor, dużo szczęścia w nadchodzącym roku!

  14. właśnie, gdzie był Kościół wcześniej, dopiero gdy „moralni rewolucjoniści” zabrali się za nic, to się odezwali broniąc swoich.Kto wcześniej słyszał od dostojników Kościoła o medialnej nagonce, o lekką ręką rzucanych ciężkich oskarżeniach. Całą prawdę w końcu powiedzieli o tej nieszczęsnej lustracji, ale czemu dopiero teraz?

    Co do Marcinkiewicza, czy w Polsce nie ma jakiegoś Banku Zbożowego? Rzuciło by się człowieka na ten front i wszystkim było by łatwiej. Bo scenariusz już znany.

    Kwaśniewski „zgrzeszył” 4 razy przez 10 lat? Kaczyński przez rok miał więcej wpadek.

  15. pyrlandia… hah 😀

    cóż-niedawno słyszałem że ta ekipa rządząca jest najbardziej atakawaną na przestrzeni ostatnich lat.. a ja cały czas sądzę że za mało. Trzymam za słowo Pani Janino ^^. Ciekawe kiedy coś w końcu zacznie się sypać spektakularnie – narazie jesteśmy świadkami małych ‚sypnięć’…

    SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU, JAK NAJSZYBSZYCH WYBORÓW Z SATYSFAKCJONUJĄCYM WYNIKIEM [te najmniej realne życzenia są najpiękniejsze ;-)] I WSZYSTKIEGO DOBREGO!

  16. Pani Janino
    Pani jest „zwierzęciem politycznym”, ale nie może Pani skupiać się wyłącznie na folklorze, a zapominać o istocie polityki i demokracji – gospodarce.
    Ciekawe jestem jak Pani skomentuje to:
    http://wiadomosci.onet.pl/1456548,11,1,0,120,686,item.html

    Gazeta Wyborcza: Prezes ZUS Aleksandra Wiktorow ostrzega o zagrożeniu wypłaty emerytur z OFE. Pani prezes przypomina, że już za dwa lata mają ruszyć wypłaty z drugiego filaru. Tymczasem twórcy reformy systemu emerytalnego z 1999 roku nie wprowadzili przepisów określających kto i na jakich warunkach będzie wypłacał emerytom zgromadzone w funduszach pieniądze. Prezes Aleksandra Wiktorow żali się Gazecie Wyborczej, że pisała w tej sprawie do kolejnych premierów, jednak bez żadnego skutku. Ostatni list wysłała kilka dni temu do Jarosława Kaczyńskiego. Prezes ZUS nalega, by rząd i parlament wzięły się do pracy nad przepisami o wypłacie emerytur z OFE.

    Już za dwa lata. Polscy politycy są teraz zajęci lustracją. Ciekawe, czy zdążą zająć się sprawą emerytur. Ciekawe czy PiS nadal będzie rządził, czy też będą woleli oddać władzę wcześniej.Ciekawe czy w ogóle zdają sobie sprawę z tego co nadchodzi. Bo przecież tyle ważnych spraw teraz: lustracja, aborcja, becikowe. Pięknie.

  17. Uważam, że kościół jako instytucja o wszechogarniającym wpływie na Polaków w tysiącletniej historii tego kraju, wywarł zły wpływ na ich kondycję moralną. Mozna by wymieniać jeszcze wiele cech negatywnych i pozytywnych jego długiego funkcjonowania. Jednak wielką wartością pozostaje sam fakt sprawnego funkcjonowania i oddziaływania na polskie społeczeństwo, będące obecnie w zapaści. Kryzys w hierarchi kościelnej jest wywoływany sztucznie przez miłośnika czystej władzy, który miesza w sprawach kościelnych jak nikt dotychczas ze świeckich w Polsce. Ujarzmienie większości hierarchii ułatwi wprowadzenia rządów autorytarnych w tym zacofanym kraju. Z jednej strony Jarosław Kaczyński chce kontrolować rząd dusz, a z drugiej terroryzuje społeczęństwo szykanami (lustracją) w celu podzielenia społeczeństwa na lepszych i gorszych oraz wyrzucenia niewygodnych, bądź opornych i zastąpienie ich hunwejbinami urodzonymi po roku 1972.
    Pani Janino, czy tak trudno zrozumiec, że ta kampania (przestępcza) lustracyjna, to z prawnego punktu widzenia jakis absurd. Karać można i należy przestęców, którzy naruszyli normy prawne. Dlaczego poważni ludzie dali się wciągnąć w ten chocholi taniec? Przecierz tzw. lista Widstaina, na której znajdują się także ludzie prześladowani, została ujawniona z naruszeniem prawa. I co na to wolna prasa, która kiedyś za to drogo zapłaci? Rozumię niechęć, a nawet obrzydzenie do wszelkiej maśći donosicieli, ale zwracam uwagę, że akcja prowadzona przez czynniki rządowe przypomina metody bolszewickie. Czy nie zwróciła Pani uwagi, że najważniejsze osoby w państwie (prawnicy z wykształcenia) ostentacyjnie łamią zasady państwa prawnego. Schylam głowę przed Panią za zwrócenie uwagi w kampanii wyborczej w ubiegłym roku na kuriozalny projekt konstytucji, który z uwagi na obyczaje rządzących doprowadziłby nas do standardów środkowoafrykańskich. Ponieważ położenie geograficzne Polski utrudnia możliwość przeprowadzenia gwałtownych przewrotów politycznych, więc wszystko to odbywa się metodą małych kroków, podobnie jak izolacja Polski na arenie międzynarodowej. Dziennikarze, gdy doszukują się pozytywnych cech w funkcjonowaniu tego rządu odnowy moralnej, w którym skandale i przestępstwa są na porządku dziennym, są cyniczni albo nie dorastają do tego zawodu.
    Wydaje mi się, że biskupi zrozumieli co im grozi i stąd ta twarda postawa.
    Po przemyśleniu istoty lustracji uważam, że powinna być ona przeprowadzona na adwokatach i księżach, z tych samych powodów, a mianowicie dochowania tajemnicy spowiedzi i zawodowej. Udowodnione naruszenie wymogów tajemnicy, które wywołało represje ze strony aparatu przemocy jest przestępstwem. „Donos na Wojtyłę” jest wewnętrzną sprawą kościoła z którą musi się on sam uporać. Nagłaśnianie tej sprawy przez aparatczyków z IPN-u służy wzmocnieniu szalejącej w kraju opcji inkwizycyjnej.

  18. alicjo, tez wszysztkiego dobrego w Nowym Roku
    obawiam sioę, ze ja pójdzię na zabawie sylwestrowa, chociaz napisze szczerze, nie mam ochoty

    Wracając do tematów politycznych to sprawa arcybiskupa Wielgusa, należy wyjasnic, i oczyscić, jak się da. To jest wazna osoba w kościele, zeby pozwolic sobie milczyć o jego przyszłośc.
    A prezydent Kwasniewski myslę, ze kiedyś wróci, nie ma wyjscią, chyba jest w dłuższej perspektywe jest skazany na życie polkitycznie. a Kazio Marcinkiewicz coż chyba już pracę ma. Coż cała polska zamieniła się biuro zatrudnienia dla szukania pracy byłemu premierowe Marcinkiewiczowie. Coż chyba media nie mają czym się zajmowac.
    pozdrawiam
    a pani Janine wszystkiego najlepszego, a moze jej to jeszcze powiem
    coż zobaczymy

  19. Jakiś taki strasznie smutny ten materiał z ryczącymi biskupami.
    Trochę mi temat przypomina socjotechnikę jednej z posłanek bezlitośnie obecnej w show Majewskiego: „Tylko spokojnie, tylko bez agresji”.

    Powiem krótko i dosadnie: Odkąd najprostrze tricki socjotechniki są dostępne pod strzechami (Socjotechnika w weekend 😉 i różne elementy mają dostęp do nowych sztuczek, to wszelkie analizy ich zachowania są pozbawione sensu.

    Skutecznie i bezpardonowo stosowane są zasady manipulacji i prostych technik wpływania na ludzi a prawdziwie mądrzy ludzie tematu jakby nie widzieli.

    Pani Janino – siadając w studio z posłem X lub posłanką Y ma pani mimo ogromnego kunsztu średnie szanse. Ci ludzie mają w zanadrzu kilka prostych sztuczek i głośniej mówią. To jest ich przepustka do polityki. I nie potrzeba być wybitnym intelektualistą, wystarczy praktyka w kłótniach o miedzę nabyta przy pasaniu krów.

    A narodowi polecam Cialdiniego „Wywieranie wpływu na ludzi”. Tak na początek żeby zrozumieli jak się robi w konia w reklamach telewizyjnych i dlaczego.

  20. PS.
    Polecam kandydatom na polityków ćwiczenie siły głosu:
    Trzeba być zrozumianym przez drugą osobę z odległości rzutu kamienia jeden od drugiego.

    Kto zda egzamin – szkolenie z Tymochowicza, krawat w motywy i polityk gotowy.

    Kto nie zda ma szanse w gazetach lub czasopismach. Przynajmniej niektórych.

  21. Pani Janino,ja moze troche nie na temat………..chociaz?
    Chcialabym wraz z Nowym Rokiem,zyczyc wszystkim Rodakom
    zeby korzystali z prawa do glosowania!
    Mieszkam poza krajem juz prawie 20-cia lat i jeszcze nigdy nie zrezygnowalam z tego dobrodziejstwa,chociaz wybor nie zawsze byl latwy.
    Czy to nie ironia,ze w czasach komuny, przymuszeni obowiazkiem bralismy udzial w tej farsie.
    Teraz ,gdy praktycznie kazdy moze kandydowac do najwyzszych stanowisk.Demokracja daje nam to prawo,zeby podejrzanym kreaturom powiedziec NIE!
    I oby moje zyczenie stalo sie cialem,i Polacy doczekali Normalnego Kraju!

    Serdecznie pozdrawiam i DO SIEGO ROKU!
    Ana.

  22. Trzy uwagi, skrótowo.

    1. Bardzo się cieszę, że doszło do tak ostrej konfrontacji między propisowskimi publicystami a hierarchią. Jest to nowy element naszej układanki, który może wywołać reperkusje generalnie pozytywne, a na pewno interesujące.

    2. Rzecz ciekawa, że dla ww. publicystów lustracja jest jedyną rzeczą, której się od hierarchów domagają. To, że jakiś duchowny coś tam podpisał, jawi się jako rzecz o niebo bardziej kompromitująca, niż przypadki pedofilii wśród duchownych. W tym przypadku zasada „prawda nas wyzwoli” działa z niejakimi oporami. Czyżby relatywizm moralny?

    3. Pani Redaktor bardzo trafnie pisze, że przypadki wikłania się ludzi w związki z SB pozostają w sferze szarości i są na ogół bardzo odległe od tej czarno-białej wizji. Tak też chyba należy widzieć sprawę Herberta (tak!), Wałęsy, Gilowskiej, Jurczyka, Micewskiego, Najdera, Niezabitowskiej, ks. Malińskiego i być może także abpa Wielgusa.

    Dla Pani Redaktor – wszystkiego najlepszego „na ten nowy rok” od wieloletniego czytelnika, jeszcze z czasów „Życia Warszawy”.

    PS. Czy ktoś wie, kto jest autorem tego powiedzonka o „ogłuszającym ryku biskupów”? Warto będzie autorowi od czasu do czasu przypominać te słowa…

  23. Kościól zawsze dbał tylko i wyłącznie o swoje dobro(jako instytucji),a w wiernych zaszczepił strach przed swoją potęgą.Po 1989 Kościół milczał ,gdy niegodziwcy obrzucali błotem prawdziwych bohaterów walki z komuną.Nie stanął w obronie Kuronia,Mazowieckiego,Lipskiego i innych.Milczał ,gdy spiskiem obalono premiera IIIRP.Za to zawsze bronił swoich,nawet gdy jawnie naruszali prawo ziemskie i boskie.Skoro można wszystko ,to można i obrzucać błotem hierarchów.To przecież także ludzie.Nie wolno pozwalać na niszczenie autorytetów,nawet jeżeli nie są one z naszej parafii.I teraz Kościół za to płaci.
    P.Janino ! Czy pamięta Pani co biskup Pieronek mówił po śmierci prof.Deca ? A to miał być „liberał”,”biskup z ludzką twarzą”.

  24. Janina Paradowska pisze: „Teraz się odmieniło, a sytuację odmieniło jedno słowo lustracja. To z jej powodu zastępy prawicowych publicystów i polityków skoczyło biskupom do gardła.”

    Dawniej wydawać by się mogło, że ataki lustracyjne są prowadzone z wyrachowaniem przeciwko opozycji. Atak na Kościół będący jedną z głównych sił popierających koalicję jest świadectwem czystości intencji domorosłych lustratorów. To nie cynizm lub przebiegłość – to po prostu rewolucyjny zapał prowadzący do szaleństwa.

  25. Ten ‚ogłuszający ryk hierarchów’ bardziej przypomina mi ryk stada osłów,które nie przewidziały czym grozi rozpętanie piekła lustracji,teraz sami śię wtym piekle znależli.

  26. przeczytalem rowniez felieton J.Makowskiego w ” G. W.” i stwierdzilem ze moj poglad na temat kard. Dziwisza jest podobny. Myslalem,ze postawione przezemnie, poprzednio ,pytanie ” jak dlugo … itd. ” , pozostanie bez odpowiedzi.
    Sadze ze na odpowiedz poczekamy tak dlugo jak dlugo koteria torunska nie wyciagnie hakow , ulubionego przez kaczynskich narzedzia sprawowania wladzy . Wdeptali juz w ziemie tyle autorytetow ,ze jeden wiecej nic nie bedzie znaczyl . Straznik relikfi JP II da w odpowiednim momencie sygnal.
    W koncu aspiruje do przewodztwa w KK.
    Najlepsze zyczenia noworoczne z kartofellandu.

  27. Szanowna Pani Janino, wraz z życzeniami dla Pani i blogowiczów wyrażam przekonanie, że w nadchodzącym roku nie braknie tematów do obśmiania, czy wręcz wykazania głupoty naszych wodzów.

    Caraz lepiej widzę, że oni nie znając się dosłownie na niczym, będą stale inspiratorami „tematów zastępczych” (nie licząc ciągłych nieplanowanych wpadek) odciągających uwagę mediów, a tym samym i społeczeństwa od tych spraw, za które faktycznie odpowiadają. Codzienna praktyka stosowana przez kochanych bliźniaków jest w każdej dziedzinie życia zaprzeczeniem haseł, którymi mamili wyborców.

  28. Nęcące jest dla każdego, stojącego w opozycji do rządzących, sympatyzować z kimkolwiek, kogo mający władzę właśnie tarmoszą. Ale i niebezpieczne (o czym pisał już Tukidydes, potem Machiavelli, a zapewne wielu innych też). Ten tarmoszony, tylko przez to, że jest tarmoszony, wcale nie staje się naturalnym sprzymierzeńcem opozycjonisty. Może nim być tylko przez chwilę, tylko tak długo, jak długo łączy ich wspólnota tymczasowych interesów. To trwa jednak tylko jakiś czas, mgnienie, i najczęściej nim doprowadzi do wspólnego zwycięstwa nad posiadajacymi władzę – kończy się pogodzeniem tarmoszonego z tarmoszącym i ich wspólnego ataku na niedawnego jeszcze „sojusznika” tarmoszonego.
    Dlatego byłbym ostrożny w poparciu Kościoła, nawet jeśli stoi za taką postawą logika chwilowej wspólnoty zagrożonych interesów i nadzieja na pokonanie agresora, łatwiejsze oczywiście, gdy stoją za nami masy, oburzone odbrązowianiem ich pomników. Bo to tylko bardzo chwilowa wspólnota interesów, a te rzeczywiste, milenijne interesy Kościoła NIGDY nie będą wspólne z interesami tych, którzy chcą społeczeństwa zorganizowanego według zasad jedynej rzeczywistej demokracji, demokracji liberalnej, którzy chcą społeczeństwa nowoczesnego, państwa wyznaniowo neutralnego. W tym Kościół nie będzie współpracował, lustracja czy nie lustracja. Istnieją znacznie poważniejsze konflikty interesów, odwieczne, zasadnicze.
    (Wiem, wiem, ludzka sympatia, odraza do metod. Ale rozmawiamy o polityce).

  29. Pani Janino,
    dużo zdrowia w Nowym Roku – czekamy na zmiany, bo jak tak dalej pójdzie to nie będzie wesoło. Ten cyrk otaczający nas z każdej strony nie ma końca… dzisiaj min. Giertych zawodził, iż od 2007 r. wszystkie dziatki mają chodzić w tych samych mundurkach… Czy to powrót do średniowiecza??? Życzę sobie i wszystkim zmian na górze, abyśmy nie musieli się wsydzić za tych…zagranicą…

  30. Szanowna Pani,
    byłbym szczerze zobowiazany, gdyby zechciała Pani zając uwagę P.T czytelników sprawa chyba dla wszystkich najwazniejsza w zyciu państwowym, albo jedna z najważniejszych tj.finansami, a w tym kosztami usług świadczonymi przez Prezydenta RP. Wg teorii niejakiego Parkinsona , gdy mówi sie o wielkich wielomilionowych sumach to w zasadzie nie budzą one emocj,i bo są zwyczjnie trudne do wyobrazenia. Dlatego chyba nikt z dziennikarzy nigdy nie zajął sie tego rodzaju sprawami. Po prostu tak zawsze było, że władza kosztuje. A przeciez zajecie Prezydenta RP to jest nic innego jak świadczenia usług na rzecz klientów w tym wypadku całego społeczenstwa. Pokrótce są to koszty nastepujace- wg projektu budzetu: 161 mln pln rocznie tj ok. 440 tys. dziennie tj. 18 tys. pln na godzine tj. 300 pln. na minute! Może by tak spróbowac zapytac ludzi, czy zdają sobie sprawe ile to jest pieniędzy i czy naprawde sa gotowi płacic za to co otrzymuja za tak gigantyczna kasę. Czy naprawde Pan Prezydent i jego dwór przynosi nam zwrot tego zainwestowanego kapiatłu w jakikolwiek sposób np. dobrych kontaktów z sasiadami.?Może by zapytac samego Pana Prezydant, czy on zdaje sobie sprawe ile On naprawdę kosztuje. Czy widział np. półmiliona złotych na własne oczy, które wyrzuca dzien w dzień. Czy zarobił kiedykolwiek jakies pieniadze na własne ryzyko. Czy on wogóle potrafi zrozumiec, co oznacza odpowiedzialnośc za pieniadze i jak bardzo trzeba sie starać, aby je uczciwie zarobic. Mysle, ze On nie chce nawet sie nad tym zastanawiac , bo działa Parkinson. Te sumy sa dla Niego po prostu niewyobrazalne. Wiec moze dobrze byłoby uczynic przdmiotem publicznej dyskusji sprawe wydatków głowy Państwa, aby mniej oświecone zwłaszcza /zwolennicy PIS,LPR/ zrozumieli jak są bezczelnie wykorzystywani, bo płaca za”fryko” , przcież widzą i słysza..300 PLN na minutę. Kazdy kto zajmuje sie budżetem nawet niewielkim, domowym może sobie wyobrazic wydawania 300 PLN co minutę Albo zarobienie 18 tys. ale rocznie. Pozdrawiam i życze kolejnego dobrego Roku Pani oraz całej redakcji.

  31. Serdecznie dziekuje za wszystkie dotychczasowe komentarze.Podpisuje sie pod wpisem Jaruty, ze Tey wypada przy obecnych komediantach wypada blado.
    Zycze Pani wszystkiego najlepszego w Nowym 2007 Roku i z niecierpliwoscia czekam na dalsze blogi,a ze tematow nie zabraknie jestem tego pewna.
    Wszystkiego najlepszego.

  32. Witam i Brawo Pani Redaktor!
    Pokazała Pani klasę ostatniego wieczoru w TVP3 w programie z P. Semką. Bardzo mi się podobało jak Semka próbował „prostować ” Pani wypowiedzi a Pani nie zwracała na niego uwagi:) Jego fafuśny pyszczek maminka z krainy deszczowców mnie bardzo irytuje. Miło, że ktoś pokazał mu, że nie jest wszystko wiedzący.
    A wracając do sprawy Kazia M., szkoda, że nie zostanie trenerem Agaty Wróbel. Mielibyśmy przynajmniej dodatkowy medal na olimpiadzie, ale trudno.
    Ostatnio zdziwiło mnie bardzo, że dziennikarze/ publicyści na podstawie ‚faktów medialnych’ wymyślają niestworzone historie, istne korowody fantazji. Proszę zobaczyć, najpierw plotka, że Kaziu M. ma obiąc określone stanowisko. Później debata i sprzeciw- burza w szklance wody. Tylko, że bez wody, bo jak się okazuje ‚ktoś’ podpuścił i tym razem IV władze- media. Proszę zobaczyć, że to nie pierwszy drobiazg, który urasta do rangi wielkie politycznej sprawy. Po zrobieniu rabanu media przyznają, że był on zupełnie nie potrzebny i zrzucają ?winne? (może za nadwrażliwość lub żądze nius?a) na innych.
    Czym mogą skutkować takie fale wnikliwych rozważań nad nie istotnymi sprawami i dopisywanie do nich niewidomo, jakich ideologii? W najlepszym razie na tym, że jakiś redaktor czy cała redakcja ośmieszy się. W mniej różowych scenariuszach społeczeństwo może stracić zaufanie do mediów. Może nie kompletnie, ale będzie mniej zwracać uwagę na lamęt płynący z ekranów i stron. To może być tragiczne, bo w przypadku, jeśli zajdzie potrzeba prawdziwego zaalarmowania społeczeństwa, to nikt nie zwróci na nie uwagi i pomyśli, że to znowu media robią z igły widły, aby przyciągnąć większa uwagę widzów/ czytelników.
    Pozdrawiam i Dosiego Roku 2007!!! 😛

  33. Serdeczne życzenia noworoczne. Myślę, że w 2007 roku nie zabraknie tematów publicystycznych. Wolałbym wprawdzie by dotyczyły one spraw istotnych, np. likwidacji deficytu budżetowego czy ostatecznego rozstrzygnięcia spraw systemu emerytalnego. Zawsze można pomarzyć !
    Wracam do realu. Wreszcie ktoś rozsądnie napisał o sprawie arcybiskupa.
    Swoją drogą, nie mogę odgadnąć skąd wzięła się odwaga robiącego błyskawiczną karierę redaktora TS. Wygląda na to, że on coś ma, chociaż nie dałbym głowy. Dobrze że Komisja Episkopatu popatrzy gdzie trzeba w IPN.
    Jest to chyba pierwsza taka sprawa od czasu bpa Kaczmarka ale tam Watykan nie wystąpił tak jednoznacznie. Czy trzeba będzie odwołać p. ambasador-premier za brak czujności?. A może „układ” sięga Watykanu?
    Jedna sprawa a tyle tematów, więc rok zapowiada się interesująco.

    z wyrazami szacunku
    buku

  34. Badger,

    gorąco polecam:

    „Internautom odpowiada Robert Gwiazdowski – ekspert z Centrum im. Adama Smitha, od marca 2006 jako przedstawiciel Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej przewodniczy Radzie Nadzorczej ZUS

    Drodzy Ubezpieczeni! Agresję wielu z Was wywołały moje słowa, żeby nie liczyć na emerytury z ZUS. Jest ona o tyle zrozumiała, że politykom udało się wam wmówić, że jesteście „ubezpieczeni”, płacicie „składki” i w ten sposób „oszczędzacie” na własne emerytury. Tymczasem Wasze pieniążki, które co miesiąc pod przymusem i groźbą kary pozbawienia wolności, są Wam pobierane pod mylącą nazwą „składki ubezpieczeniowej” są po prostu ordynarnym podatkiem celowym, przeznaczanym prawie w całości nie na Wasze przyszłe emerytury, tylko na wypłatę świadczeń dla aktualnie je otrzymujących emerytów i rencistów. W związku z tym w ZUS-ie nie ma w ogóle żadnych pieniędzy. Nie ma ich też w OFE. Nie mogą one inwestować za granicą. Nie mogą też kupować nieruchomości w Polsce. Dlatego na wzroście cen polskich nieruchomości zarabiają emeryci holenderscy i niemieccy, bo ich fundusze emerytalne mogą inwestować bezpośrednio w nieruchomości w Polsce i właśnie to robią.

    Tymczasem 60% środków, które ZUS przekazuje do OFE, lokują one w „bezpiecznych” i „dobrze oprocentowanych” obligacjach skarbowych. A Skarb Państwa przekazuje je z powrotem do ZUS, żeby starczyło na dzisiejsze wypłaty. A i tak nie starcza, więc ZUS zaciąga kredyt komercyjny w bankach!!! A skąd będą pieniądze, na spłatę tych kredytów i na wykup obligacji??? Wy je zapłacicie moi drodzy ubezpieczeni i Wasze dziatki (o ile oczywiście zdecydujecie się je spłodzić) w postaci wyższych podatków w przyszłości. Bo skąd Skarb Państwa weźmie pieniądze na wykup tych „dobrze oprocentowanych” obligacji i na kolejną dotację do ZUS na spłatę zaciągniętych kredytów? Od „ubezpieczonych” podatników je weźmie. Zapłacicie więc odsetki od swoich własnych pieniędzy, które dziś są Wam odbierane na „ubezpieczenie”.

    System państwowych ubezpieczeń emerytalnych to, jak pisał zmarły przed kilkoma dniami Milton Friedman, „łańcuszek świętego Antoniego”. Płacimy dziś na emerytury naszych dziadków i rodziców w nadziei, że nasze dzieci i wnuki będą płaciły na nasze. Problem tylko w tym, że dzieci robimy coraz mniej – no bo przecież na swoje emerytury właśnie „oszczędzamy” w ZUS i w OFE. Więc po co nam dzieci? Nie mamy zresztą za dużo pieniędzy na ich utrzymanie, bo przecież połowę wynagrodzenia zabiera nam? ZUS!!! A te, które w przypływie nierozwagi spłodziliśmy, posłuchały, zdaje się, rady Pana Prezydenta i „spieprzają” do Londynu.

    I tak sobie myślę, że ktoś musi to wam uświadomić. Już w 1999 roku, jak zaczynała się reforma emerytalna, Krzysztof Dzierżawski napisał o reformie artykuł: „Fakty. Mity. Sofizmaty.” Nie było jednak wówczas zbyt wielu chętnych, żeby go opublikować. Nic dziwnego! OFE wydawały wówczas 2 miliardy złotych na reklamę palm, pod którymi będą wypoczywali emeryci, jak się do nich zapiszą. Dziś już chyba wiadomo, że to była tapeta na ścianie, a nie żadne Hawaje.”

    Podsumowując: podatek dochodowy od osób fizycznych w Polsce dla najbiedniejszych wynosi nie 19% a ok. 37%. Z tego zdzierstwa finansowany jest zakup przez polityków głosów określonych grup wyborców takich jak: emeryci, renciści (najwyższy odsetek w Europie), górnicy, kolejarze, rolnicy, mieszkańcy Świętokrzyskiego itd. Wielce interesująca jest dla mnie wizja partii politycznej z programem skierowanym jedynie do elektoratu w wieku od 18 do 40 lat, tj. liniowy podatek od przychodu 10%, jedna obowiązkowa składka na ZUS (np. 100 zł) na absolutne minimum (tak naprawdę na spłatę zobowiązań państwa wobec obecnych emerytów i rencistów) a na prawdziwą emeryturę każdy niech oszczędza sam, wysokość emerytury zależna od tego co sobie w czasie kariery zawodowej człowiek odłoży a nie od specustaw (np. emerytury górnicze), obowiązek zwrotu otrzymanej pomocy państwowej w przypadku wygenerowania zysku przez dotowaną branżę, żadnych debilnych (przepraszam za mocne słowo, ale inne byłoby za delikatne) ograniczeń dla samozatrudnienia, koniec wszechwładzy i bezkarności urzędników skarbowych, którzy rozumienia przepisów uczą się na wyrokach sądów administracyjnych za pieniądze podatników, żadnych więcej becikowych, senioralnych, pokłonów przed RM i padre Tadeo. Wizja kusząca, choć niestety całkowicie nierealna. Po pierwsze: jedyny elektorat, który mógłby taki program poprzeć to elektorat chimeryczny i niezdyscyplinowany w odróżnieniu od moherowych beretów kanie chodzących na każde wybory, po drugie: UE daje każdemu z nas możliwości takiego ułożenia sobie życia zawodowego, że mieszkając w Polsce nie podlega się ani obowiązkowi podatkowemu w Polsce oraz nie płaci się ZUS-u. A jak to wyraził niezapomniany Paweł Jasienica: każdy, kto ma możliwość ucieczki, nie podejmie się trudu naprawy stosunków wewnętrznych w miejscu swego zamieszkania.

    Ja ZUS jeszcze płacę. Jeszcze …

  35. Do „juz nie Przemo”. Trochę mi głupio, że „podkradłem” Ci psudonim, z chęcią zwrócę go i stworzę nowy:)

    Natomiast Panią Janinę i Blogowiczów proszę o sławienie:) idei, do której bardzo się przywiązałem:) chodzi mi o namawianie pana Andrzeja Olechowskiego do kandydowania w najbliższych wyborach prezydenckich.

    Dobrego Roku wszystkim!!!

  36. Lata komunizmu oraz michnikowszczyzny spowodowaly, ze wsrod
    ksiezy i biskupow zbyt duzo jest „katolikow” ktorzy zapomnieli
    o bardzo prostej zasadzie > spowiedz – pokuta – rozgrzeszenie.
    Napisano wiec i powiedziano ogromna ilosc slow, zapominajac
    przy tym o sensie tych najprostrzych: Prawda cie wyzwoli.
    Sytuacja wymaga natychmiastowego ujawnienia wszystkich istniejacych
    dokumentow i zadne intelektualne kombinacje wrogow prawdy tego nie
    zmiena.

  37. kangur,
    co ma bycie ateista do opluwania kosciola? Rozwagi troche…. to nie jest tak, ze jak nie z kosciolem, to przeciw.
    DOBREGO ROKU wszystkim zycze!

  38. W nadchodzącym nowym AD 2007 życzę Wszystkim Wszystkiego – nie musi być najlepsze, jak mawiał nieoceniony Janusz Rewiński.
    A Pani Redaktor w szczególności – nadal tej wspaniałej lekkości pióra i niezwykle trzeźwych komentarzy; tematów na pewno nie zabraknie. 🙂

  39. Też mnie lustracja funkcjonariusza kościelnego nie obchodzi. Nasz kościół jest zaściankiem nadzwyczaj pazernym. Dla mnie nie jest autorytetem. Ale, jak powiedzą nawiedzeni, „autorytetem moralnym”. Pan Wielgus będzie dla mnie autorytetem (obywatelem) gdy będzie uczciwie płacił podatki.
    Pani Janino! Uśmiecham się razem z Panią!

  40. Moim zdaniem jest potrzebna jaka lustracja. Coz moze ta ustawa o lustracji nie jest doskonala, ale jest. Coz kosciól chyba juz stracił reputacje, ze jest bez winy z wspólpracą z słuzbami bezpieczenstwa. Nie waznie jaka gazeta to pisze. Trzeba ta sprawe jakos wyjasnic. Coz za grzechy młodosci się płaci. Nie ma nic za darmo.
    A ustawa antyaborcyjna, to Manuela Gretkowska najnowczym „Newsweeku” ma rację, aborcja to sprawa kobiet. Coz nie kazdy rozumie solidarnosc kobieca, ze przez pól rok robi się drugiej kobiety idiotkę.
    Coz widocznie, nie którze kobiety tak rozumieją solidarnosc kobieca.
    Coz chyba spedzie sylwestra przez telewizorem niz straconego, bo to znaczy, ze moze przez cały rok będę w telewizji, a moze nawet w telewizji trwam.
    pozdrawiam

  41. Radzę uważać na redaktora Semkę.Obecnie pełni on rolę nadzorcy mediów z ramienia Małych Braci.Bryluje we wszystkich programach radiowych i telewizyjnych i razem z Zarembą i dziennikarzami od Springera dba o dobre imię Małych Braci.Jeszcze na początku roku wyrażnie ginął ,gdy usiłował przebić p.Janinę czy Żakowskiego.Ale gdy obecnie ustawia sobie partnerów to jest nie do powstrzymania.Ale czy to wielki zaszczyt być propagandzistą ?

  42. Wszystkiego Najlepszego z Nowym Rokiem pani Janino, zdrowia i jeszcze raz zdrowia. Chciałem podziękować za to, że jest Pani z nami.
    Media podpowiedziały mi, że jestem jednostką o prawicowych poglądach. Tym samym tropem uznałem Panią za lewicującego dziennikarza.
    Nieśmiało chciałbym prosić o więcej optymizmu, ciężko się słucha poniedziałkowych poranków w Tok FM.

  43. YKW!
    Masz całkowitą rację. Tylko co zrobić? Jakie jest wyjście?
    Ja jeszcze jak studiowałem na SGPiSie w czasie późnego Gomułki i wczesnego Gierka słuchałem opinii profesorów na temat tego precederu. Komuna brała wszystkie pieniądze do budżetu, a następnie dawała na renty i emerytury.
    III RP była za słaba finansowo, aby przerwać ten zaklęty krąg. Próbowano to zrobić przy pomocy reformy emerytalnej, żeby chociaż trochę osłabić napór budżetu. To jest prawda, tylko jakie jest wyjście? Młodzi mówią, ja odkładam na emeryturę, to są moje pieniądze, mają procentować, macie ich nie zabierać. Mają prawo tak mówić. Tylko jak się zada pytanie, skąd wziąć na te emerytury tutaj i teraz, to mówią, że to ich nie interesuje, że to sprawa budżetu.
    To jest zaklęty krąg i przekazywanie oczywistych stwierdzeń liberałów nic nie zmieni.

  44. Małe podsumowanie tuż przed północą, czyli wypominki o lustracji dziennikarzy.

    Dlaczego pytałem dziennikarzy o to czy wystąpili o status pokrzywdzonego? Najlepszej odpowiedzi udzielił redaktor naczelny ?Polityki? ? Jerzy Baczyński we wstępniaku do bloga pani Janiny Paradowskiej:
    ?Paradowska to dziennikarska instytucja. Jej analizy i komentarze, pisane w ?Polityce? i wygłaszane w radio i telewizji, drażniły, a często doprowadzały do wściekłości wszystkie kolejne rządzące ekipy. Nie tylko dlatego, że Paradowska dobrze wie, co politycy próbują ukryć, że potrafi być złośliwa i cięta, ale głównie dlatego, że od kilkunastu lat silnie wpływa na rozumienie polityki przez miliony Polaków (czytaj: wyborców). Niewiele osób, tak jak Ona, potrafi poruszać się po politycznych salonach, kuchniach i korytarzach; nie zdarzyło się, żeby jakikolwiek polityk, z którym chce rozmawiać, zdołał się przed nią ukryć. Jest jak wyrzut sumienia: zawsze kiedyś grzesznika dopadnie.?

    Część dziennikarzy (zdecydowana mniejszość) wystąpiła o status pokrzywdzonego.

    Igor Janke: ?Jestem za lustracją we wszystkich redakcjach. A ciekawego Bernarda informuję, że sam byłem poddany lustracji już w 1998 roku. Wtedy zostałem redaktorem naczelnym PAP i objęła mnie ustawa lustracyjna?

    Krzysztof Leski: ?wystąpiłem do IPN o status pokrzywdzonego. Nie miałem wyboru – rankiem w dniu, w którym IPN zaczął przyjmować takie wnioski, zjawiłem się tam służbowo, jako reporter BBC. Myślałem, że będzie kolejka i nagram czekających w kolejce. Ale godzinę przed otwarciem biura kolejki nie było i w ogóle nie było nikogo. Wkrótce za to zjawiili się inni dziennkarze także licząc, że będzie kolejka.[?] Po roku z hakiem dostałem z IPN status pokrzywdzonego i swoją teczkę. Kolejny mój wniosek, o rozszyfrowanie pseudonimu TW, który na mnie donosił, czeka od jakichś 4 lat na realizację;?

    Paweł Milcarek: ?Tak, złożyłem do IPNu takie podanie. [?]nie ma o mnie w papierach ubecji żadnej wzmianki – w każdym razie nic nie znaleźli.?

    Stanisław Michalkiewicz: ?Status pokrzywdzonego wraz z trzema tomami akt otrzymałem już dwa lata temu.?

    Andrzej Krajewski: ?wystapilem, ale nie z wlasnej woli, bo nie interesowala mnie moja teczka, lecz na skutek uchwały zjazdu SDP, który objal tym postanowiem wszystkich, ktrzy byli w jego wladzach i pracowali dla Stowarzyszenia.
    Ja juz dla niego nie nie pracuje, bo byla to pierwsza decyzja nowego zarzadu, ale odpowiedz z IPN dostalem, status pokrzywdzonego takze.?

    Tomasz Sakiewicz: ?oczywiście, że wystapiłem półtora roku temu?

    Bogusław Chrabota: ?wystąpiłem bardzo dawno temu. Otrzymałem też odpowiedź. Jeśli chciałby się Pan z nią zapoznać, wyślę faksem, proszę o numer.?

    Maciej Gawlikowski: ?Oczywiście wystąpiłem do IPN o status pokrzywdzonego zaraz po utworzeniu Instytutu. Równocześnie, jeszcze przed udostępnieniem mi akt, podpisałem zgodę na pełne udostępnienie tych materiałów badaczom z możliwością ich wykorzystania, cytowania.
    Status otrzymałem.?

    Jerzy Jachowicz: ?tak, na krótko przed wybuchem tzw. afery listy Wildsteina. Dostałem status pokrzywdzonego, bo innego dostać nie mogłem z prostego powodu. W dawnych czasach dostałem wyrok z paragrafów politycznych. W zawieszeniu wprawdzie, ale do rozprawy przesiedziałem w areszcie kilka miesięcy. Są akta, są późniejsze materiały operacyjne, pokazujące jak byłem obstawiany agentami. Zajrzałem do tych teczek raz przez ok. dwie godziny. I od tamtej pory nie bylem w IPN w swojej sprawie, bo ciągle brak mi czasu. No i nie ma tam rewelacji. Poza drobiazgiem. Że kablem był jeden z dwóch najlepszych moich przyjaciół.?

    Wystąpić o status pokrzywdzonego ma Paweł Siennicki: ?Przyznaje, jeszcze nie wystapilem. Musze to zrobic, bo wymaga tego ode mnie moj pracodawca. Umowilismy sie z moimi przyjaciolmi, z ktorymi przygotowujemy projekt nowego dziennika, ze wszyscy wystapimy do IPN. I jestem spokojny o wynik mojej lustracji ?

    Odmówili udzielenia odpowiedzi dziennikarze GW: Bartosz Węglarczyk i Ewa Milewicz.

    Bartosz Węglarczyk: ?póki co nie ma w Polsce prawa, które nakazuje mi ujawniać, czy to zrobiłem. Więc to nie Pana sprawa. Jeżeli Pan uważa, że brak informacji na temat tego, czy status pokrzywdzonego mam, czy nie, to już Pana problem.?

    Ewa Milewicz jeszcze ciekawiej: ?moje akta (lub ich brak) w IPN, moje dzieci, śluby, rozwody, śmierci i urodziny to moje imprezy i okoliczności. [?]Nie zamierzam podporządkować się ustawie lustracyjnej i nie powiadomię mego pracodawcy, czy wystąpiłam do IPN czy nie.?

    Niektórzy dziennikarze są przeciwni autolustrowaniu, inni uważają, że nie znajdzie się w papierach IPNu nic ciekawego, lub nic w ogóle. I tak,

    Wojciech Czuchnowski: ?Nie wystapię do IPN, tak jak napisalem z przekory i dlatego, że ich nie lubie i uważam że sieganie po ich świadectwo jest upokrzające dla sięgającego. może jak odejdzie prezes i jego świta.?

    Janina Paradowska: ?Będzie ustawa, która obejmie dziennikarzy, będziemy się lustrować i ja też, ani dnia wcześniej. Mój stosunek do lustracji jest znany. Uważam dotychczasowe rozwiązania za wystarczające, a te uchwalone, z którymi Sejm nie wie co zrobić, za szalone.?

    Sylwester Latkowski: ?Po co? Co miałbym zrobić z dokumentem wydanym przez IPN? Oprawić i powiesić sobie na ścianie? Co zyskałbym mając taki dokument? [?]Jako dwudziestokilkulatek nauczałem w wiejskiej szkole. Mieszkałem na wsi. Tam wydawałem lokalne pisemko, które próbowałem legalnie zarejestrować [?]Za swoją działalność nigdy nie spotkała mnie żadna krzywda.?

    Rafał Ziemkiewicz: ?Owoż ja nie wystąpiłem, ponieważ jestem pewien, że nie mam teczki. W latach osiemdziesiątych nie robiłem nic takiego, co by mnie mogło uczynić obiektem zainteresowania bezpieki. A ponieważ IPN ma od cholery nazwisk do sprawdzenia, postanowiłem przynajmniej ja im nie przysparzać niepotrzebnej roboty.?

    Maciej Rybiński: ?Nie zwracałem się dotąd do IPN z prośbą o nadanie statusu pokrzywdzonego. Nie robiłem tego z czystego lenistwa, a także po części z niechęci do rozczarowań życiowych. Żyję już dość długo na świecie i limit rozczarowań mam wyczerpany. Po co sobie psuć stolec? Okazało się, że te dwie cechy, lenistwo i potrzeba optymizmu uchroniły mnie przed rozterkami, które stały się udziałem wielu innych. Gdybym bowiem złożył wniosek, otrzymałbym, zgodnie z ustawą odpowiedź, że nie jestem pokrzywdzonym w myśl przepisów ustawy o IPN. Zaczęłoby się piekło dociekań, co też tam jest takiego w tych papierach. Dopiero niedawno dopisano by mi, że nie figuruję w zasobach. Zniszczyli? Wywieźli do Moskwy? Nie prowadzili, bo mieli mnie gdzieś? Same złe odpowiedzi.?

    Dość oryginalny sposób autolustracji przy pomocy innych osób zaprezentował Ernest Skalski: ?Więc proszę, by na moim blogu otworzyli najnowszy post pt. DONOS – DOKUMENTACJA. Są tam moje wyjaśnienia, opublikowane w ?Rzeczpospolitej? i opinia historyka z IPN, p. Grzegorza Majchrzaka, badającego sprawy, w których miałem jakiś tam udział. Zbadał on moją teczkę i opisał jej zawartość wyciągając z niej wnioski. Czyni to bezprzedmiotowym pytanie czy wystąpiłem o status pokrzywdzonego.?

    Jacek Żakowski: ?ja nie wystapiłem i nie zamierzam tego robić. Nie mam potrzeby babrać się teraz w swojej przeszłości. [?] Ja pewnie wrócę do tych spraw na emeryturze. Chwilowo zajmuje mnie bardziej przyszłość niż przeszłość.?

    Maciej Strzembosz: ?Do IPN-u nie wystapiłem, bo nie czuję się pokrzywdzony. Dzięki (skromnej) aktywności opozycyjnej poznałem wielu wspaniałych ludzi i dowiedziałem się czegoś więcej o naturze ludzkiej. [?] Ale będę musiał, bo się wdałem w dyskusję i słowo się rzekło, kobyłka u płota. Acha, zdaje się napisałem jeszcze, że z wiarygodnych źródeł dowiedziałem się, że lektura papierow na nasze środowisko kryje przykre niespodzianki, a masochistą nie jestem, więc nie zaglądałem.?

    Dominika Wielowieyska: ?Nie wystąpiłam do IPN o status pokrzywdzonego, bo nie czuję się pokrzywdzona?

    Paweł Wroński: ?nie wystąpiłem. Jeśli prawo będzie mnie do tego zobowiązywało to wystąpie.?

    Dariusz Rosiak: ?nie zwróciłem się do IPN o status pokrzywdzonego, bo nie uważam się za pokrzywdzonego.?

    Roman Kurkiewicz: ?Nie wystąpiłem. Nie występuję. Nie wystąpię. O status pokrzywdzonej/pokrzywdzonego. Dlaczego? Poświęciłem opozycji jakieś 10 lat swojego życia, ale nie czuję się pokrzywdzony. Nie jestem ciekaw, czy i kto ewentualnie na mnie donosił. Co ja robiłem – wiem. Odpowiadam za wszystkie swoje słowa i czyny. Nie uznaję zasady powszechnej podejrzliwości i oskarżenia. Nie zgadzam się z tezą: wszyscy jesteście oskarżeni, tłumaczcie się. Nie będę się tłumaczył, że nie byłem, nie jestem? Nie będę występował o status. Jeśli prawo będzie tego ode mnie wymagało – stawię opór. Mam wprawę. Jeśli się żyje tak jak się myśli, to się nie myśli tak jak się żyje – to zdanie jest mi dość bliskie.?

    Kilka osób udzieliło odpowiedzi wymijających
    Adam Szostkiewicz: ?odsyłam do mego tekstu o ,,teczce?? w Tygodniku Powszechnym sprzed lat i do książki T.G. Asha ?Teczka?.?

    Eli Barbur: ?Postać kazachskiego reportera Borata Sagdijewa wykreował brytyjski komik Sacha Baron Cohen.?

    Pytania do Sławomira Siezieniewskiego zostały usunięte, natomiast w przypadku Daniela Passenta były one ignorowana lub usuwane. Ostatnio pan Daniel Passent zapowiedział zwrócenie się o autolustrację do sądu (na co ma raczej niewielkie szanse).

    Kilku dziennikarzy nie udzieliło odpowiedzi, ale nie mam pewnoiśc, czy pytania zignorowali, czy po prostu nie przeczytsali moich wpisów.

    Szczegóły można znaleźć we wpisie:
    http://www.trapico.se/BlogBernarda/
    http://bernardo.salon24.pl/3284,index.html

    pozdrawiam wszystkich, a zwłaszcza dziennikarzy
    Bernard

  45. Pani Redaktor, dawno nie zaglądałem na mój ulubiony blog. Proszę więc wybaczyć refleks szachisty. Pani komentarze są odbiciem moich pogladów, a więc jestem blogowiczem do „kitu”. Ale tę małą przydatność jakoś sobie rekompensuję . Czytam z rozbawieniem niektóre wpisy. Szczególnie paradne są te negujące prezydenturę Al.Kwaśniewskiego (jedynego, obok Wałęsy, polskiego męża stanu – czynnego ). Dlaczego? To proste! Kwaśniewski beee, bo pijanica, a któryś z Kaczyńskich ( konia z rzędem temu, kto ich rozróżnia ) robiący za prezydenta, cacy bo wypić nie może, żołądeczek ma wraźliwy, żartow nie lubi… i bardzo dba o niego żona. Incydent z krawatem, reklamowką itp. to znacznie wiecej niż scena balkonowa.
    Luuudddzzzie (za red. Miecugowem), „walcie” w obecnego Prezia! Krytykujcie te Jego upiorne otoczenie, z rozkosznymi intelektualnie Paniami i ze Szczygło niedoścignionym ( sam pamiętam podobnego typu z komitetu gminnego, tylko on skończył zawodówkę i nawet nie marzył o salonach prawdziwej władzy).
    Przecież to Oni , tych dwóch facetów podobnych jak dwie krople wody, od roku wpływają na to co się w Polsce dzieje. Skłócili wszystkich ze wszystkimi, podgryzają demokratyczne instytucje. Na arenie międzynarodowej robią za słoników w składzie porcelany.
    Ale tego im mało. Przyzwalają na to,by ich pretorianie podszczypywali Kościół – tacy dzielni, a co?!
    Ich krytykujcie!
    Historię pozostawcie historykom z wykluczeniem ipeenowskich „niedouków.” Przeciez każdy, jako tako myślący zauważy, że obecny prezydent to „wypadek przy pracy” młodej demokracji, a jego poprzednik to po prostu Łże-elita w najlepszym z możliwych wydań.
    Pani Redaktor, w Nowym Roku, WSZYSTKIEGO …. Cieszę się ,że jeszcze są dziennikarze na takim poziomie jak Pani. Mam sporo lat i wyraźnie dostrzegam, że i w TYM zawodzie żniwo zbierają praktyki wysnute z prawo Greshama. Do Siego Roku.

  46. Bernardzie! Twoja dociekliwość świadczy ,że geny masz chyba po ojcu pracujacym swego czasu w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego lub pod innym Światłą. Gratuluję dobrego śledzienniczego samopoczucia na cały 2007 rok.
    Wszystkim w 2007 r poczucia spełnienia i zdrowia życzę.

  47. Pani Redaktor, życzę Pani mniej bełkotu, złości, zacietrzewienia w polowaniu na wampiry z Pani snów, więcej dystansu, obiektywizmu i uśmiechu. To dobrze robi!

  48. Szanowna Pani Redaktor,

    W przeciwieństwie do Jarosława K. uważam miniony rok za zdecydowanie najgorszy w wiadomym okresie. Publicyści rozmaitych orientacji (politycznych) dość zgodnie starają się nas przekonać jak to znakomicie rozwijała się gospodarka. Może, choć trochę to przypomina tow. Wiesława G., który też wychwalał rozwój gospodarczy twierdząc, że ?przęsła kolejowe potaniały?. Być może za jakiś czas te tańsze przęsła kolejowe Kaczyńskich, Gęsickiej itd. przełożą się np. na zmniejszoną falę emigracji zarobkowej, czego ? póki co ? nie widać. Dla mnie miniony rok ekonomicznie niczym się szczególnym nie wyróżniał, tzn. na pewno się nie pogorszyło, a to być może jest już sukces. Choć też byłbym skłonny widzieć w tym zasługę Balcerowicza i polityki prounijnej byłych rządów, niż efekt rewolucji moralnej w polskiej gospodarce i usunięcia z niej układu. Na efekty tych ostatnich przyjdzie nam nieco poczekać.
    Gdy myślę o tym koszmarnym minionym roku, to dwa obrazy przychodzą mi na myśl i to wcale nie te, które pojawiają się w telewizyjnych wspominkach. Jeden dotyczy ekonomii a drugi szeroko rozumianych zachowań politycznych. W ekonomii uderza wizyta premiera Marcinkiewicza w Hiszpanii i podziękowanie w stosunku do premiera Zapatero za to, że ten zezwolił Polakom na legalną pracę. To jest powód do radości dla premiera kraju ekonomicznie rozkwitającego (a także pewnie jeden z powodów, dla których ten ekonomicznie rozkwitający kraj darzy owego byłego już premiera przeszło 70%-owym zaufaniem ? wart Pac pałaca!). Emigracja zarobkowa na obecną polską skalę to jest ten właściwy ogłuszający ryk statystyk ekonomicznych; teza, że ci młodzi ludzie powrócą z workami pieniędzy i jeszcze większymi zasobami doświadczenia, know-how i Bóg wie czego jeszcze jest psychologicznie naiwna i nie poparta obserwacjami innych krajów. Część wróci ze względów osobisto-rodzinnych, to normalne. Ci, którym się powiedzie, którzy się zadomowią w Angliach czy Irlandiach nie wrócą, bo po co? Żeby przejeść zarobione oszczędności? Żeby walczyć z polską biurokracją przy próbach zrobienia czegokolwiek sensownego, co nie mieści się w ustalonych paragrafach? Żeby codziennie przeżywać na nowo smak frustracji? Nie łudźmy się, nie wrócą. Po co normalny człowiek, który jest zadowolony ze swoich warunków życia miałby wracać do Polski?!!! Szczególnie jeżeli zainwestował to ileś lat życia, nauczył się funkcjonować w nowych warunkach, wszedł w nowe środowiska, czuje się swobodnie językowo. Dokładnie tak samo jak po co ktoś zadowolony z warunków w Polsce miałby z niej wyjeżdżać? Wrócą ci, którym się nie powiedzie. Doświadczenie emigracji z Irlandii do Wielkiej Brytanii w XX wieku potwierdza to: wracają na święta, w odwiedziny czy na pogrzeby. Ich krajem stała się Anglia, a Irlandia jest częścią łzawo-sentymentalnych mitów, do których wraca się przy piwie w Liverpoolu czy Manchesterze.
    Z obrazów politycznych wspominam wywiad min. Sikorskiego w TV24, w którym określił Ingę Rosińską nie małpą a MAŁPKĄ, na co prowadząca wywiad w ogóle nie zareagowała. I robi to minister, który przez niektórych dziennikarzy widziany jest jako jeden z lepszych w gabinecie JK. Minister, który stylizuje się na światowca, który do niedawna był nie tylko obywatelem RP a także poddanym Jej Królewskiej Mości. Przecież gdyby on sobie pozwolił na podobną wypowiedź w telewizji brytyjskiej, to by wyleciał z rządu zanim by zdążył wyjść z telewizyjnego studia. Oczywiście nie u nas, bo moralna władza IV RP ma inne standardy. Ale dlaczego Wy, dziennikarze, to tolerujecie? Pani Janino! Dlaczego prowadząca wywiad natychmiast nie wyrzuciła go NA ZBITĄ MORDĘ ze studia przerywając program?! On by już sobie do końca życia na podobna wypowiedź nie pozwolił! Dlaczego Wy to tolerujecie? Dlaczego drukujecie ten namaszczony bełkot? Dlaczego pozwalacie, a w każdym razie spora Was część pozwala, aby na konkretne zadane pytanie polityk odpowiadał co chce, wygłaszał deklaracje bez ładu, składu i związku z pytaniem, a następnie usłyszał ?Naszym gościem był…? tu pada nazwisko kolejnej szumowiny. Bo niestety, wypowiedź Sikorskiego to właśnie dowód, że spora część tzw. klasy politycznej to zwyczajne SZUMOWINY, którym słoma zewsząd wychodzi. A dziennikarze, zamiast to pokazywać, udają, że nic nie widzą. Czy naprawdę tak ciężko powiedzieć Non serviam?!
    Na Nowy Rok życzę wszystkim, aby te polityczne potwory pozamieniały się w trolle, bo wedle mitologii skandynawskiej trolle działają tylko nocą, a gdy nie zdążą się schować przed świtem i padnie na nie promień słońca zamieniają się w kamienie. Na zawsze. Słonecznego roku.

  49. Tak się zastanawiam, czytając „listę Bernarda”, po jakiego diabła ci ludzie występowali lub mieliby występować do IPN o nadanie statusu pokrzywdzonego?

  50. Bernardzie ! A co z dziennikarzami – współpracownikami specsłużb od 1989 roku ? Jeżeli prześwietlać to wszystkie powiązania ze specsłużbami,a nie tylko te z okresu PRL-u.Gołym okiem widać,że obecna specsłużby wykorzystują dziennikarzy(współpracowników lub pracowników) do wpływu na bieżącą politykę.Sprawa Farmusa i Szeremietiewa najlepszym tego przykładem.A ponieważ ujawnienie aktualnych współpracowników jest niemożliwe ,to cała ta lustracja jest tylko i wyłącznie zajęciem dla hunwejbinów.

  51. Torlin,

    dać ludziom wybór: emerytura państwowa czy też prywatna. Oczywiście tym, którzy sami zdążą coś odłożyć, czyli moim zdaniem nie starszym niż 35-40 lat. Przestać szastać pieniędzmi na przywileje emerytalne. Zweryfikować renty. Oddać ZUS w zarządzanie ludziom z doświadczeniem w funduszach inwestycyjnych. Przecież to ogromne pieniądze, zarządzając nimi nie można stracić, trzeba mieć tylko wiedzę. Nie utrudniać działalności podatnikom, skoro to właśnie dzięki podatkom ZUS jeszcze istnieje. Wbić sobie do łba, że niższe podatki to wyższe wpływy do budżetu. Wbić sobie do łba, że w dzisiejszych czasach to państwa konkurują o podatników i ich pieniądze. Młodzi mają rację mówiąc że pieniądze na emerytury to kłopot budżetu. Skoro są w nim miliardy na kupowanie wyborców, na Gosiewszczyzny i inne fanaberie to z pewnością znajdą się na emerytury. Jeżeli rządzący nami nie uporządkują systemu emerytalnego, to ten system po prostu zostanie oddolnie zlikwidowany przez ludzi, którzy z niego wyjdą. Jak już pisałem, istnieją legalne metody prowadzenia działalności w Polsce bez konieczności płacenia ZUS. Nie ma co liczyć na solidarność pokoleniową, skoro dla młodych bardzo przez nich nielubiani Kaczyńscy et consortes to dar od starszych. Członkowie emigracji zarobkowej już pokazali swoim dziadkom gest Kozakiewicza, a niedługo dołączą do nich następni.

  52. Pani Janino,

    To święta prawda, że jest wiele rzeczy, które media PiSowi darowały. Winny jest w dużej mierze brak zainteresowania zdarzeniami, które są merytorycznie ważne, ale nie pachną sensacją.
    Przykład? Proszę. Rzecz, która dla mnie jest największym skandalem roku 2006 miała miejsce w resorcie powszechnie chwalonej pani min. Gęsickiej. Oczywiście nikt jej działań dokładnie nie zna, nikt ich nie przeanalizował, ale przyjęło się o niej mówić dobrze.
    Tymczasem: chodzi o poprawkę do Ustawy Prawo Zamówień Publicznych wprowadzjącą art. 4a. Poprawka ta likwiduje możliwość zaskarżania do Urzędu Zamówień Publicznych niezgodnych z prawem działań instytucji wydających publiczne fundusze (o wys. do 60.000 euro). Inicjatorką tej poprawki jest właśnie pani min. Gęsicka, a celem miało być „uproszczenie i przyspieszenie procedur wydawania pieniędzy z Unii Europejskiej”.
    Poprawka weszła w życie w maju 2006 roku i jest bardzo chwalona przez zamawiających, gdyż… pozwala im wydawać te pieniądze w sposób niezgodny z prawem. Dotąd nad zamawiającym wisiał miecz w postaci UZP, który po otrzymaniu sprawy mógł nakazać stosowanie prawa, a nawet zgłosić sprawę do NIKu. Teraz – chulaj dusza, piekła nie ma.

    Oczywiście wykorzystanie funduszy dzięki temu znacznie wzrosło, bo Zamawiający nareszcie mogą wybierać oferty najdroższe, ignorując wszelkie przepisy Ustawy Prawo Zamówień, które w ten sposób stały się martwe. I tak się dzieje w praktyce, przykładów znam wiele. O okazjach do korupcji nawet nie wspominam.
    Reakcja dziennikarzy: entuzjastyczne poparcie. Wszyscy widzą to, że odsetek wykorzystania funduszy wzrósł, bo z „przyznanych na ten rok tylu a tylu euro wykorzystano już ponad 50%!” Nikt nie sprawdza, że na zakup danego urządzenia czy usługi wydano dużo więcej publicznych środków niż można było, że wybrano najdroższą ofertę. Im więcej pieniędzy będzie wydane, tym lepiej.
    Zatem pani Gęsicka wprowadziła zasadę „Im drożej tym lepiej”- i tym prostym trickiem osiągnęła „wzrost wykorzystania funduszy,” oraz poparcie dziennikarzy. Tylko trochę próbowała ostrzegać „Wyborcza” publikując głosy ekspertów, ale to przeszło bez echa.

    Kiedyś ta afera wybuchnie, ale dopiero kiedy zdarzy się jakaś konkretna, sensacyjna sprawa, najlepiej zahaczająca o znane nazwiska. Jak na razie przykłady są zbyt skromne aby mogły kogoś zainteresować, zatem strumień pieniędzy wylewa się w błoto i poparcie dziennikarzy dla pani Gęsickiej rośnie.

    Tymczasem życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Odwagi w kreowaniu tematów. Niezależności nie tylko od polityków, ale i od presji nawiedzonych kolegów dziennikarzy którzy w 2006 roku usiłowali określać tematy publicznej dyskusji.

  53. „Gdzie te czasy, kiedy dziennikarze liczyli się ze słowami ” – i nie pisali źle o swoim prezydencie.
    Pisze pani o powściągliwości, hm. czy w kontekście „czerwonej małpy”?
    cztery przypadki – faktycznie mało znaczące. Te Kaczyńskiego to dopiero rzutują na nasz kraj.

    P.S.
    a policzyła pani te „wyskoki” przez okno?

  54. czemu jest pani przeciw lustracji?jest cos na pania?

  55. czytam pani teksty z przyjemnoscia, takze i ten. jestem czytelnikiem polityki od bardzo dawna, gdy mlody passent pisal korespondencje z sajgonu w poludniowym wietnamie.

    wtedy dziennikarz mial jakis wplyw na sytuacje w kraju – mogl dostarczyc cennych informacji, mogl nawet przemycic krytyke wladz. dzisiaj, za tzw, demokracji, jest pani i jej koledzy bezsilna – mozecie sobie pisac az skurczu palcow i nic nie zmienicie. nigdy w historii polski nie pasowalo bardziej to powiedzenie – slowa, slowa, slowa.

    wlasnie przy biernym udziale „polityki” powstal w tym biednym kraju przedziwny, prymitywny system kapitalizmu feudalnego. religia panujaca, przywileje dziedziczne, motloch sycony skrawkami sloniny, a w tym wszystkim zadowolona z siebie czwarta wladza.

    gratulacje, no i chyba zyczenia tzw. dobrego nowego roku.

  56. przepraszam czwarta władza to mam rozumiesz to sa dzienikarze, którzy czasami uwazają się za nieomylnych, a kazdy się czasami myli,
    minister Gesicka, chyba robi lepsza robotę od Ziobra, Religi
    coż przyjmuje pięniądze od unii europejskiej, a te pieniadze, które mogą zmienic stope zyciowa wielu ludzi. i sytuacje materialną chociaz troche w polskie
    coz dobrze, ze czesc ludzi dokonania pani minister zzna, nie musi znac opinia publiczna.
    Coz nie kazdy musi lubic koferencji prasowych, a minister Gesicks chyba wie ze polityka służy do poprawy warunków zyciowych ludzi.
    zycze wszystkim dobrego nowego roku, najpewno lepszego. Coz mam nadzieje, zew nowym roku nkt nie bedzię się bał Agi. Coz w starym roku ktos sie bawił, indotyczną zabaw, a Aga jest normalnym człowiekiem a nie jakis Agentem Bondem, ani duchem z innego świata. Coz lepiej póżno to zrozumiec niz wcale.
    do zobaczenia

  57. Pani Redaktor, wspomina Pani czasy gdy Miller i lewicowy rzad bal sie narazic Kosciolowi i nie wiedzial zabardzo jak sie z nim obchodzic we wzajemnych relacjach. otoz mam wrażenie ze obecna (krytykowana przez Pania) sytuacja gdy wierni staraja sie miec wplyw na SWOJ Kosciol jest sytuacja naturalna (sobór watykanski II). Od nas (wiernych) w duzej mierze zalezy ksztalt Kosciola. A biskupi i papiez nie sa nieomylni w sprawach nie dotyczacych wiary i nauczania moralnego.

  58. A propos Kazimierza Marcinkiewicza, mam osobiście nadzieję, że w najnowszym filmie Stanisława Tyma znajdzie się scena, ukazująca jak zmieniły się w naszym kraju stosunki od czasów stanu wojennego i filmu „Rozmowy kontrolowane”. Dzisiaj gen. Mozambik, grany przez Mariana Opanię, trafiłby nie na posadę attache kulturalnego w Ułan Bator, a na posadę prezesa największego banku. „Sprowadzanie na boczny tor” jest chyba metodą nieśmiertelną, zastanawia mnie tylko czy Kazimierz Marcinkiewicz jest głupszy od filmowego generała i nie zdaje sobie sprawy, że jest to rodzaj kary. Nie brzmi być może zbyt poważnie mówienie, że uczynienie kogoś szefem największego banku jest karą, ale jeśli popatrzy się na to jako na próbę ostatecznego skompromitowania i wykazania, że nie ma on krzty godności i zasad to posada attache brzmi nawet lepiej.
    Tak czy owak nie jest mi Marcinkiewicza szkoda ani trochę, w końcu przynajmniej jedna z medialnych baniek pęka.

  59. Aga
    Serdecznie Cię pozdrawiam.Zawsze miałem przekonanie,że jesteś fajnym człowiekiem.

  60. „Coz mam nadzieje, zew nowym roku nkt nie bedzię się bał Agi. Coz w starym roku ktos sie bawił, indotyczną zabaw, a Aga jest normalnym człowiekiem a nie jakis Agentem Bondem, ani duchem z innego świata. Coz lepiej póżno to zrozumiec niz wcale”
    O slonce ty moje! Zeby cie jasnosc bijaca z d..y archaniola oswiecila! Agusiu, dziecinko, czy mozesz wytlumaczyc na jakiej podstawie myslisz, ze ktos sie Ciebie boi? byl taki motylek, ktory grozil, ze tupnie noga…
    W kazdym razie ja nie kumam
    Stara Zaba

  61. Dlaczego cala redakcja „Polityki”jest tak nieprzychylna lustracji.Nie moge tego pojac.Przeciez prawda i tak wyjdzie na jaw, a bedac po stronie tych co chcieli lustracji,ewentualne odium po zapoznaniu sie z aktami ,tez bedzie odpowiednio mniejsze bo byliscie „za”.

  62. Aga
    Ja się jednak Ciebie boję…….., że będziesz pisać jeszcze bardziej niezrozumiale. Twoje przemyślenia zagrażają równowadze biologicznej. Jak widzisz żaby już nie kumają.
    pozdrawiam marekk

  63. Czy tylko świństwa sprzed 1989 się liczą ?

    W tym lustracyjnym amoku najbardziej mi sie podoba, że tylko świństwa sprzed 1989 roku sie liczą. Tak jakby przez nastepne 17 lat nie można było się ześwinić, często o wiele bardziej i już bez żadnych przymusów SB. Każdy z nas może bez trudu wymienić szlachetnych ludzi przed 89, na pewno nie-agentów, a potem coś z niektórymi się stało, że wstyd patrzeć. A pewnie i odwrotnie znajdzie się sporo przypadków.

    Ale nie. O człowieku świadczą tylko te świństwa sprzed 89, późniejsze już nie mają znaczenia.

  64. Do YKK,
    Widocznie za dużo sie naogląałeś TVP, a zwłaszcza hipersuperneoliberalnego bełkotu pod trytułem PLUS MINUS [pod redakcja Tadeusza Mosza) i rzuciło ci się
    na mózg. Teorie Najwiekszego Geniusza Polskich Mediów czyli pana Gwiazdowskiego któreego osobistym rekordem było występowania we wszystkich programach radia i telewizji dziennie na dowolny temat to stek bzdur od początku do końca. Oczywiscie że system repartycyjny ubezpieczen społecznych nie jest doskonały, ale bardziej niebezpieczny jest system ubezpieczen prywatnych bo np w USA niektóre firmy upadły dlatego że nie były w stanie wypłacić pracownikom forsy. W kazdym kraju prywatne towarzystwa emerytalne mogą źle zainwestować i zbankrutować i co ty im wypłacisz emerytury ?. Natomiast system repartycyjny jest gwarantowany przez budzet i jest w pełni logiczne aby panstwo płaciło emerytury nawet zapozyczając się, aby wspomóc tych co przez całę życie płacili mu podatki. Mógłbyś cos na ten temat przeczytać w literaturze ekonomicznej, a nie powtarzać jak papuga po Gwiazdowskim , na poziomie ” ciemnego ludu który wszystko kupi” bo usłyszał o tym od mądrali znającego się absolutnie na wszystkim.

  65. Do GG
    Ja równiez jestem zdecudowanym przeciwnikiem lustracji od momentu kiedy dowiedziłem się ze w aktach IPN nie ma ŻADNEGO członka PIS do dziesiątego pokolenia, wraz z rodziną. Jeżeli zaś jest tam jakaś teczka lub lojalka TO NAPEWNO JEST SFAŁSZOWANA !. ( Dotyczy to także tych członków PO którzy przeszli do PIS i zostali tam ministrami i wicepremierami!.) O członkach Koalicji rządowej wspominam przez grzeczność !

  66. Geralcie!
    Czy papież Aleksander VI też jest wg Ciebie nieomylny w sprawie norm moralnych?
    GG!
    Spróbuj w swoim amoku lustracyjnym pewne rzeczy zrozumieć. Wszyscy jesteśmy za lustracją, i Pani Janina Paradowska również. Ale nie taką. Bardzo ciekawie na ten temat, z odpowiednimi linkami, pisze Leszek z Sopotu w blogu Pana Waldemara Kuczyńskiego. Przeczytaj sobie
    http://kuczyn.com/2006/12/31/boom-na-dole-cyrk-na-gorze/#comment-13023

  67. Torlin, Ciekawa proba racjonalnej dyskusji z GG. Niestety nie wiem czy zauważyłeś powyżej, że GG to sofista, który rozpoczyna dyskusję od argumentów ad personam. Pyta Panią Janinę: „czemu jest pani przeciw lustracji?jest cos na pania?. Jest to typowy chwyt retoryczny zwolenników lustracji. Nie można na niego odpowiedziec racjonalnym argumentem. Można jedynie odpowiedzieć pytaniem na pytanie. Drogi GG kogo konkretnie chcesz załatwić za pomoca lustracji? Swojego szefa? Swojego wierzyciela? Byłą żonę? Byłego męża swojej obecnej żony? Znienawidzonego sąsiada?

  68. Jean Paul,

    ZUS zbankrutuje. Jedyne pytanie to kiedy. I co wtedy powiesz obecnym i przyszłym emerytom ? Ja tym przyszłym chciałbym dać wybór. Ty wierzysz w altruizm przyszłych pokoleń. Masz prawo.

    Argumentów ad personam z zasady nie komentuję.

  69. no i co?lustracja niepotrzebna?

  70. Tak Torlinie, gdy naucza ex katedra albo
    1. Papież występuje jako najwyższy pasterz
    2. Nauczanie dotyczy wiary i moralności
    3. Wskazanie na najwyższy autorytet nauczycielski
    4. Zobowiązanie całego Kościoła do przyjęcia tej nauki

    Nieomylności papieża nie należy więc rozumieć jako wszechwiedzy (nieomylności w sprawach codziennych), ani jako nieomylności we wszystkich sprawach, jakie papież poruszy

  71. Szanowna pani Redaktor.
    Z uwagą śledzę Pani działalność publicystyczną ( polityka,tokfm )i z większością pani opinii się zgadzam . Chciałbym podzielić się
    swoją krótką refleksją na temat lustracji abp.Wielgusa.
    W latach siedemdziesiątych w szkole próbowana namówić mnie nawstąpienie do milicji , w osiemdziesiątych obiecano mieszkanie za wstąpienie do parti lub zwiazków zawodowych , obiecano wyjazd do pracy za granicą za współpracę . We wszystkich tych przypadkach odmówiłem z wiadomym skutkiem . Z ironią myślę czy było warto . Teraz słucham polityków po audycji w „trójce”
    ( z partii odnowy moralnej ) wczoraj miałem ubaw słuchając rydzykowego radia .
    Gdybym się wtedy zdecydował ,podejrzewam , że moje życie
    potoczyłoby się dużo przyjemniej .
    Ostatecznie to byłyby tylko chwile słabości a po kilku zaprzeczeniach jak by ktoś chciał to mógłbym go ostatecznie
    nawet przeprosić. Mam nadzieję ze po tej paranoi nie będzie się już mówić o autorytecie moralnym kościoła – pusty śmiech.
    Być może w polskim kościele wśród hierarchów akurat abp.Wielgus jest najmniej skompromitowany .

    Pozdrawiam i życzę pani utrzymania tej wspaniałej formy publicystycznej w tym roku .

  72. Witam Panią
    Mam pytanie którego jakoś nikt nie ma ochoty posyawić.
    Czy w całej historji swiata w państwach „cywilizowanych” jest choć JEDNO znane, które nie miało swych szpiegów i donosicieli do „ucha władzy” /obojętnie jak zwanych/?
    A co z czasem TERAŹNIEJSZYM?
    Dla PRL-u takie zachowanie oceniamy jako BEEE
    A jak będzie oceniane za moment /historyczny/ takie zachowanie dla TERAŹNIEJSZEJ RP?
    Przecież ZAWSZE donos = donos.
    Zawsze ma on jakieś konsekwencje.
    Pozdrawiam Noworocznie

  73. Pani Janino serdeczne dzieki za Pani obecnosc w dziennikarstwie i komentarzach politycznych jest wielka przyjemnoscia czytac i Pani opinie i wywiady .Duzo dobrego w Nowym Roku .W.S.z dalekiego kraju

  74. Wielgus postępował jak typowi karierowicze których było tysiące. Wiem coś o tym bo też dostałem poropozycję współpracy gdyż mieli na mnie haczyk. Mając dylemat: albo zgodzić się na to albo degradacja w pracy i kara, po długich rozterkach by może podpisać a potem lawirować, jednak odmówiłem. Kariery nie zrobiłem ale teraz bez obrzydzenia mogę spojrzeć w lustro. Biskup ciągle kręci, prawdopodobnie myślał że jego teczka była całkowicie zniszczona. Dobrze że zrezygnował, szkoda że tak późno.
    Ogólnie w lustracji to wyrocznią są teraz byłe służby i to co one jeszcze pozostawiły oraz byli funkcjonariusze i to co oni zeznają.
    Ogomną władzę w zakresie lustracji mają też oczywiście obecne służby specjalne i pracownicy IPN i od nich zależy jak swoją wiedzę wykorzystają. Od nich i od ich mocodawców.

  75. Przyznam się, że z punktu widzenia relacji państwo-obywatel nie rozumiem mechanizmu lustracji. Czy PRL został uznany za państwo przęstępcze ? Nie. Czy organizacje stanowiące części tego państwa – jak SB czy WSW uznane zostały za organizacje przestępcze ? Nie.
    W warstwie formalnej współpraca obywateli dla ochrony porządku konstytucjonalnego państwa w jakim żyją jest przecież ich obowiązkiem. Zarówno wtedy, jak i teraz. Dlaczego zatem walkę z PRL-em zaczyna sie od zanegowania podstawowego obowiązku obywateli czyli wypełniania obowiązków wobec państwa ? Wprowadzając element moralno-etyczny do oceny postaw i zachowań Polaków zaczęto zupełnie negować podstawowe mechanizmy funkcjonowania bezpiecznego państwa, w tym konieczność posiadania sprawnych służ wywiadu i kontrwywiadu opartych o donosy, posiadanie agentów i sprawność w osiąganiu celów. Proponuję w zwiazku z tym ogłosić budowaną IV RP początkiem Państwa Bożego św. Augustyna !
    Obawiam się, że niestety po raz kolejny w historii pogrążamy sie w chaosie, pieniactwie, cyniźmie i politycznym chamstwie. Pozdrawiam i życzę dalszych znakomitych komentarzy, choć czasami prosiłbym o więcej emocji w telewizyjnych dyskusjach z pisożeracami.

css.php