Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

4.01.2007
czwartek

Skrzypek czyli powrót do matecznika

4 stycznia 2007, czwartek,

Trudne czasy dla komentatora politycznego. Właściwie nie wiadomo w co ręce włożyć. Tu lustrują na ostro arcybiskupa Wielgusa, tu państwo Rokitowie przystąpili do ataku na Platformę Obywatelską, tu znów prezydent rzuca na stół i to prawie w ostatniej chwili tak „mocną” kartę jak pan Sławomir Skrzypek na prezesa NBP. Trudno nawet komentować tę nominację: po Balcerowiczu Skrzypek. To brzmi rzeczywiście ciekawie, a nawet żartobliwie. Łatwiej komentować to, co przy okazji powiedziano. Otóż najostrożniejsze i najbardziej przychylne opinie brzmiały mniej więcej tak: kandydat ma wykształcenie ekonomiczne, w tym kursy zagraniczne, co dowodzi, że chce się uczyć. Ma też praktykę w finansach oraz jest sprawnym menedżerem. Pojawiły się też opinie: Hanny Gronkiewicz – Waltz też nikt nie znał, gdy zostawała prezesem banku centralnego i bardzo dobrze się sprawdziła. Innych „pozytywnych” opinii właściwie nie znalazłam. Reszta dotyczyła braku kwalifikacji i jednoznacznego politycznego przywiązania. Mówiono nawet o propozycji  kabaretowej. To już opinie ze świata polityki.
W każdym razie po kilku miesiącach poszukiwań zatoczyły one koło i wróciły do głównego źródła rekrutacji prezydenckich i – szerzej rzecz ujmując – pisowskich kadr czyli do stołecznego Ratusza. Jesteśmy więc w mateczniku, co dowodzi stałości prezydenckich uczuć, ale też zupełnej bezradności w polityce kadrowej. Polityce, która wymaga jedynie bezgranicznego zaufania i podporządkowania i nie potrafi wyjść poza ścisłe grono ludzi oddanych. Nawet ci, którzy oględnie mówią o kwalifikacjach pana Skrzypka nie ukrywają zaskoczenia, że nie udało się znaleźć nikogo z większym doświadczeniem, profesorskim tytułem, znajomością spraw makroekonomicznych. Nie są bowiem uzasadnione porównania do nominacji Hanny Gronkiewicz – Waltz. Przeciwnie, są to porównania bałamutne. Na początku lat dziewięćdziesiątych nie mieliśmy zbyt wielu specjalistów od prawa bankowego, znanych ekonomistów. To był czas, kiedy wszyscy się uczyli. Od tego czasu minęło kilkanaście lat i Polska ma już całkiem sporą grupę ludzi, którzy mają wiedzę i doświadczenie. Nie jest więc prawdą, że nie ma wyboru. Wybór jest ale ważne do jakich zadań się wybiera.
Przyszły prezes NBP, który na razie pełni funkcję p.o. prezesa PKO S.A., bo pełnym prezesem nie może zostać ze względu na brak kwalifikacji, zasłynął głównie zlustrowaniem wszystkich pracowników, oraz zmianami kadrowymi. To znaczy wymienił kadry lepsze na gorsze. Jeżeli zostaje prezesem NBP by lustrować i wprowadzać zaufanych na stanowiska, czyli rozbijać jakiś urojony „układ”, to jest to prognostyk jak najgorszy. Kto wie czy z tego właśnie powodu nie zrezygnował poprzedni kandydat czyli prof. Sulmicki. Jakoś trudno uwierzyć, że tylko przynależność do PZPR, prezydentowi zresztą znana, była powodem jego rezygnacji. Być może uświadomił sobie, że nie spełni wszystkich oczekiwań, albo spełniając je straci reputację? To są oczywiście spekulacje, ale w świetle obecnej nominacji uzasadnione. Może jest też tak, jak celnie zauważył Leszek Miller: trzeba było zrobić miejsce dla Kazimierza Marcinkiewicza w PKO BP więc Skrzypka rzucono na bank centralny. Jakiekolwiek były motywy, a ja przychylam się do tezy, że to jednak ratuszowe pochodzenie i bezwzględna lojalność kandydata wobec prezydenta, ostatecznie zadecydowały o nominacji, to Sławomir Skrzypek na stanowisku szefa banku centralnego ma posmak skandalu.

PS. Ostatnia korespondencja bardzo ciekawa, ale proszę o wybaczenie, odpowiem w weekend. Tylko z powodu braku czasu, ale czytam na bieżąco. Na razie tylko prośba o tolerancję dla Bernarda i dla Agi. Ich wpisy też są bardzo ciekawe, a ponadto warto czasem popolemizować. To co Bernard pisze o karaniu ręki, a nie ślepego miecza (przy okazji lustracji) to jest ważne. To jest trwający wiele lat spór o dekomunizację w Polsce, bo lustracja bez dekomunizacji w znacznej części traci sens. Czy jednak dekomunizacja w ogóle była możliwa? Moim zdaniem – nie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 95

Dodaj komentarz »
  1. Cała nadzieja w tym, że pan Skrzypek zmieni posadę z p.o. prezesa PKO na p.o. prezesa NBP a potem rychło rzucą go na inny „odcinek”… Abyśmy tylko zdrowi byli

  2. Na czele NBP powinien stac ktos kogo poglady na sprawy polityki pienieznej Polski sa dobrze znane i uzasadnione publikacjami na ten temat. To ze kandydat nie ma wielkiego doswiadczenia w kierowaniu operacjami bankowymi ma znaczenie drugorzedne. NBP ma wystarczajaco duzo specjalistow bankowosci. Nie znam fachowej przeszlosci p. Skrzypka a Szanowna Pani Redaktor w swojej notatce zajmuje sie raczej „character assasinantion” kandydata zamiast podac istotne fakty jego zyciorysu. To, ze bracia Kaczynscy kontynuuja komunistyczna karuzele personalna nie swiadczy o nich dobrze. Nie mniej znacznie istotniejsza jest jakosc ludzi, ktorych powoluja do sluzby publicznej. Wydawaloby sie, ze zamiast argumentow ad personam moznaby podac rzeczowe informacje o przygotowaniu kandydata na jedno z wazniejszych stanowisk w Polsce.

  3. Pan Skrzypek to typowy politruk wprowadzony w celu zrobienia czystki po „niesłusznym” Balcerowiczu. Jak widać panowie K. za nic mają dobro gospodarki i mocny pieniądz wygadując przy okazji bzdury na temat euro (że to oni własnie są obrońcami złotówki). A tak naprawdę nikogo innego nie szukali, tylko tworzyli pozory, żeby rzucić swojego zaufanego w ostatniej chwili, gdy nie ma szans na żadną dyskusję, a maszynka skompromitowanej koalicji zatwierdzi tego kandydata jednogłośnie (myślę, że przegłosowali by nawet „słusznego” kandydata z maturą)

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Słynne hasło TKM nie marnuje się. Wprawdzie jego realizacja odwlekła się trochę w czasie, ale za to teraz obserwować możemy z jakim rozmachem kolejne stanowiska państwowe trafiają w ręce zaufanych braci K. Jednak nie mniejszym szokiem niż wskazanie pana Skrzypka na stanowisko Prezesa NBP, jest groźba marszałka Jurka skierowania do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie czy działalność Samoobrony jest zgodna z konstytucją. Pętla na szyi A. Leppera zaciska się i aż boje się pomyśleć (żeby nie zapeszyć), że mógłby on na stałe zniknąć ze sceny politycznej.

  6. Janina Paradowska pisze: „Kto wie czy z tego właśnie powodu nie zrezygnował poprzedni kandydat czyli prof. Sulmicki. Jakoś trudno uwierzyć, że tylko przynależność do PZPR, prezydentowi zresztą znana, była powodem jego rezygnacji. Być może uświadomił sobie, że nie spełni wszystkich oczekiwań, albo spełniając je straci reputację?”

    Jeżeli naprawdę taki był tok jego rozumowania, to rzeczywiście nie nadawał się na to stanowisko tak, jak Włodzimierz Cimoszewicz na stanowisko Prezydenta. Czyżby nie rozumiał, że jako Prezes NBP nie powinien spełniać wszystkich oczekiwań, tylko – wedle swojej najlepszej wiedzy – działać dla dobra kraju tak, jak to rozumie i uważa za stosowne. A teraz jest po części współwinnym nominacji pana Skrzypka.

  7. Bobola pisze: „NBP ma wystarczajaco duzo specjalistow bankowosci.”

    Ale oni wszyscy
    Przecież są z UKŁADU.
    Się zlustruje i nie
    Będzie po nich śladu!

  8. Oj Bobolo, masz jak zawsze racje. I jak zawsze, polowiczna.
    Na czele NBP powinien stac ktos o jasnych i udokumentowanych pogladach na polityke pieniezna, to prawda. Ale jesli Jozio napisze do gazety list o wartosci zlotowki to nie znaczy, ze sie nadaje. Na czele NBP powinien stac ekspert od polityki pienieznej, w dodatku niezalezny od innych organow wladzy panstwowej. JP te wlasnie punkty przytacza, i nie ma tu zadnej zbieznosci z „character assassination”, bowiem nie ma miejsca zamierzone, ani drastyczne przeinaczenie faktow z zyciorysu tego kandydata. Podane przez nia fakty sa prawdziwe i istotne w sprawie.

    Natomiast z pania JP zupelnie sie nie zgadzam w kwestii dekomunizacji. Jest ona, dekomunizacja, jak najbardziej mozliwa, byla i jest konieczna, ale nie w potocznym sensie tego slowa. Nie chodzi(lo) w dekomunizacji o usuniecie osob, lecz o pozbycie sie systemu. O zlikwidowanie instytucji i praw, oraz o wymazanie z pamieci komunizujacych nawykow. Czy taka dekomunizacja ma wiele wspolnego z lustracja? Tylko do pewnego stopnia. Nalezalo wedlug mnie lepiej wyczyscic sluzby, czyli zlustrowac okreslona waska liste stanowisk, ale nie ludzi, tzn. ludzi pragnacych pracowac na okreslonych stanowiskach, i zabrac sie za budowe nowego systemu. PiS nie zwraca uwagi na system, bo gdy mowi o ukladzie to ma na mysli ludzi, nie instytucje i obyczaje. Gdy ma na mysli walke z korupcja, to nie idzie im o przejrzystosc procedur i ograniczenie pokus, lecz o partyjna slusznosc polityki kadrowej. To jest powrot do komunizmu, a nie dekomunizacja.

    Za to podoba mi sie idea utrzymywania Agi i Bernarda w kregu dyskusji. Ich uwagi nie sa pozbawione ziarnka sensu i prawdy, a nawet jesli sa, to przeciez ich poglady nie sa odosobnione w tym kraju. W Polsce.

  9. Gdy czytam o naborze kadr, to przypominają mi się dwa powiedzonka z lat PRL. Pierwsze to dialog aparatczyka z „dyrektorem z zawodu”:

    — Coście towarzyszu ostatnio rozłożyli?
    — Rolnictwo
    — To pójdziecie do kultury

    Drugi to wierszyk z lat 50-tych, przerabiany na wszelkie możliwe sposoby, w zależności od okoliczności. Dziś krążącą lekko udoskonaliłem:

    Nie papiery lecz chęć szczera
    Prezydenta i Premiera
    Zrobią z ciebie dziś kolego
    Szefa banku centralnego

    I chyba tylko tyle można mówić o ławce kadrowej PiS, jeśli nie chcemy się denerwować…

  10. Droga Pani Radaktor!
    Zamiescila Panie w pow. komentarzu bardzo trafne spostrzezenia. Niemniej jednak jest pozytywna strona calej sytuacji. Sila nabywcza pieniadza zarabianego poza granicami naszego kraju rosnie z minuty na minute. Dlatego im gorsze nominacje w kraju – tym zasobniejsze portfele zarabiajacych w euro, funtach, etc.
    Byc moze prezydent postanowil wreszcie zadbac o rodakow za granica, ktorzy od czasu do czasu kupuja cos w Polsce? Ja w kazdym razie moge, w porownaniu z poczatkiem tygodnia, nabyc w ojczyznie znacznie wiecej kartofli, niz bym sie spodziewal. Tak trzymac panie prezydencie!
    A tak na powaznie, sprawiedliwosc dziejowa predzej czy pozniej zwyciezy. Liche decyzje wroca jak boomerang. Wystarczy tylko troszke cierpliwosci….
    Serdecznie pozdrawiam, zyczac optymizmu!
    Adam

  11. Witam Pani Redaktor
    Bardzo Pani współczuje, ale cóż chyba decyzja o dziennikarstwie i to politycznym a nie kulinarnym była samodzielna i nienarzucona;)
    Mówienie w koło Macieja o karuzeli ciepłych miejsc przy korytku jest już troszkę nudnawe. Wiadomo, że gdy Skrzypek zajmie fotel prezesa NBP odprawi ludzi Balcerowicza ( o ile sami wcześniej nie pouciekają, pewnie jakiś interesujące propozycja znajdą prędko) z sobie i nam wiadomych przyczyn. Otoczy się ‚swoimi’ lub ‚prezesowymi’ (-JK) „specjalistami. Dlaczego?, Uzna ich za bardziej leppsiejszych od ludzi Balcerowicza. Zresztą zabawne, że ludzie Balcerowicza nie byli tylko jego ludźmi i swoje poglądy polityczne mieli. Teraz czas na nową krew (i poglądy), na pewno ten fais-lifting będzie źle komentowany, ale Skrzypek [ ZAMIENI SKRZYPCE NA BATUTE] podziękuje muzyką „układu” i zaprosi muzyków z „rękawa politycznego” JK, którymi będzie dyrygował do nut Jarosława Kaczyńskiego. Nie wiem, w jaki sposób Kaczyński zamierza nie doprowadzić do NIE powstania nowego „układu?, którego patronem nie będzie już SLD, lecz PiS. Oczywiście można rozprawiać czy ‚układ’ dotarł też do NBP, którym zarządzał niezależny(?) Leszek Balcerowicz czy nie, lecz życzliwość ludzka, ‚układ’anie’ się, pomoc wzajemna leży w naturze ludzi, szczególnie tych sprawujących władzę.
    Pozdrawiam

  12. Nikt się nie czepiał nigdy poglądów Agi, chodzi o język i styl, w jakim je wyraża( a właściwie przez to jak pisze nie wyraża, bo staje się to czasem bełkotem niezrozumiałym).Pozdrowienia.

  13. Zostawmy więc na drugą kadencję prof. Balcerowicza, czy tak trudno
    Braciom wpaść na taki pomysł, przecież prawo tego nie zabrania. Atuty: kwalifikacje ponad bardzo dobre, wyniki doskonałe, niczego nie musi się
    uczyć, pytanie czy się zgodzi?
    Albo w niedługim czasie Bracia po Trybunał Konstytucyjny za rozmyślne
    osłabianie struktur państwa!
    Pozdrawiam.
    Ryszard

  14. Przez ostatnie miesiące powracał do nas stopniowo system socjalistyczny (nazywany „solidarnym”), w zamyśle – bez „wypaczeń”. Myślę, że to wynika z tego, że twórcy wychowali się i dorośli w tamtym systemie i – nie przebywając dłużej za granicą, ani nie mając tam rodziny – nie poznali „innego” życia. Bliźniactwo też przyczynia się do braku otwartości umysłów, gdyż wiadomo, że takie osoby wystarczają sobie nawzajem i właściwie nie potrzebują nikogo innego do towarzystwa, a również i do wymiany myśli.
    Bernardzie, masz rację co do ujawniania „ramienia”. Sama się zastanawiałam jak miałaby wyglądac „dekomunizacja” i na własny użytek wymysliłam, że powinno sie było zakazac udziału w życiu społecznym i politycznym osobom, które należały do aparatu partyjnego, zajmowały sie tylko „działaniem partyjnym”. Zupełnie inną kategorią ludzi byli ci, którzy musieli „zapisać się” do partii, chcąc zająć wyższe stanowisko w życiu godspodarczym czy (znów) społecznym, np. być kapitanem statku czy dyrektorem szkoły. A nie mogli bez względu na odpowiednie kwalifikacje. A teraz znów jest to samo, tyle że niekoniecznie trzeba być w partii, tylko trzeba było wiernie trwać (bo przecież nie działać…) w warszawskim Ratuszu.

  15. Kilka cytatów:

    za http://www.pis.org.pl

    „Bogdan Rymanowski: Po czyjej jest pan stronie: Leszka Balcerowicza czy też większości sejmowej, którą Donald Tusk nazwał ekonomicznymi partaczami, którzy za pomocą młotka i cepa chcą ograniczać niezależność banku centralnego?

    Lech Kaczyński: Nie jestem ani za jednymi, ani za drugimi. Polityka Rady Polityki Pieniężnej nie sprzyja rozwojowi gospodarczemu, podzielam ten pogląd, to oczywiste. To jest pewna grupa ideologiczna, nie chciałbym powiedzieć, że związana z jakimiś interesami, bo byłby to atak osobisty na członków RPP. (…)

    B.R.: To jest poważne oskarżenie wobec części członków RPP. Czy to znaczy, że część członków chodzi na pasku banków komercyjnych?

    L.K.: Pan mnie prowokuje, zupełnie niepotrzebnie.

    B.R.: To nie prowokacja, to pytanie.

    L.K.: Ja mówię, że ta ideologia, którą prezentują członkowie Rady jest na rękę interesom określonego sektora i to wszystko. A to jest oczywista prawda.

    B.R.: Leszek Balcerowicz też prezentuje taką ideologię.

    L.K.: Ma taką ideologię. Jego przekonania są przecież powszechnie znane. W sposób oczywisty reprezentuje tego rodzaju poglądy. Ale ja mówię o obiektywnym charakterze roli tych poglądów, a nie o osobistych powiązaniach kogokolwiek z kimkolwiek, bo żadnych dowodów w tym zakresie nie mam i nikogo o nic nie oskarżam.”

    za http://www.prezydent.pl

    „Nowym prezesem Narodowego Banku Polskiego (NBP) będzie ekonomista o umiarkowanych poglądach, z jednej strony dbający o utrzymanie szybkiego tempa rozwoju gospodarczego, a z drugiej o utrzymywanie inflacji pod kontrolą, powiedział w czwartek prezydent Lech Kaczyński (…) Prezydent Kaczyński mówił wcześniej Reuterowi, że nowym prezesem NBP będzie ekonomista o odmiennych poglądach ekonomicznych niż Leszek Balcerowicz (…)”

    za http://www.pis.org.pl

    „Rozmowa z Aleksandrem Szczygło na łamach ?Dziennika?

    Zbigniew Krzyżanowski: Dlaczego tak długo prezydent zastanawia się nad następcą Leszka Balcerowicza w NBP ?

    Aleksander Szczygło: Prezydent zapowiedział, że stanie się to po Nowym Roku, i tak będzie: kandydatura zostanie ogłoszona pewnie dziś lub jutro. Z formalnego punktu widzenia kadencja obecnego prezesa upływa 10 stycznia i od tej daty należy liczyć terminy.

    Z.K.: Zwłoce winna jest ?krótka ławka? fachowców, którzy odpowiadają PiS ?

    A.S.: To nieprawda. Kandydat musi mieć po prostu zdroworozsądkowe podejście do spraw finansów, do poziomu inflacji, kwestii wejścia Polski do strefy euro. Inny niż dominujący w ostatnich latach monetarystyczny sposób myślenia reprezentowany przez obecnego prezesa Balcerowicza.

    Z.K.: Wiadomo, że szefem nie będą: Andrzej Sławiński, Jerzy Żyrzyński i Andrzej Wojtyna. A Urszula Grzelońska, Cezary Mech…

    A.S.: Nie będę się do tego odnosił.

    Z.K.: Krąży pogłoska, że poprzedni kandydat zrezygnował, gdyż zobaczył listę swoich wiceprezesów.

    A.S.: Profesor Jan Sulmicki złożył rezygnację z powodów rodzinnych i na tym poprzestańmy. Nie będziemy wnikać, jakie były inne powody.

    Z.K.: Czy zgoda na wiceprezesów wskazanych przez prezydenta to ocena za szefowanie NBP?

    A.S.: Nie będę tego komentował. Ale warto przypomnieć, że nowy prezes nie ma możliwości dokonywać zmian wiceprezesów przed upływem ich kadencji.”

    za http://www.gazeta.pl

    „Prawo stanowi, że kandydata na prezesa NBP zgłasza prezydent, jednak to premier Jarosław Kaczyński częściej mówi o następcy Leszka Balcerowicza. Z jego słów wynika, że będzie to profesor Urszula Grzelońska z warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej.

    Pierwszy raz wymienił jej nazwisko na początku roku w wywiadzie dla miesięcznika „Forbes”. W lipcu w kolejnym wywiadzie dla jednego z dzienników zachwalał: „W 1996 r. słuchałem referatu profesor Urszuli Grzelońskiej (…). Mówiła wtedy, co się będzie działo w polskiej gospodarce. (…) Mówiła, że będzie tąpnięcie, że proste rezerwy rozwojowe się wyczerpują i że trzeba wszystko zmienić”. W piątkowej rozmowie z „Naszym Dziennikiem” użył niemal tych samych słów, opisując swojego kandydata na szefa NBP. Tym razem nie wymienił jednak nazwiska. Ekonomiści nie mają wątpliwości, że chodzi o prof. Grzelońską.”

    Efekt ? kandydatura pana Skrzypek. To, że PiS zmuszony jest do obsadzania najważniejszych stanowisk w państwie gwardią z warszawskiego ratusza i NIK, dowodzi, że Braciom nie udało sie pozyskać do projektu IV RP środowisk naukowych, ekonomicznych i prawniczych. Bez ludzi z tych środowisk bardzo trudno sprawnie zarządzać państwem. Co więc pozostaje Braciom ? Chyba tylko sięgnięcie po ludzi nie starszych niż rocznik 1972 z argumentacją, że są idealni, gdyż nie skaziła ich III RP.
    Na razie jestem spokojny, nie mamy z żoną kredytu walutowego, a podstawą naszego budżetu domowego są dochody w euro, walucie niezależnej od Braci et consortes.

  16. Szanowna Pani Redaktor ! Pisze Pani: „Przyszły prezes NBP, który na razie pełni funkcję p.o. prezesa PKO S.A., bo pełnym prezesem nie może zostać …”. Nie p.o. prezesa PKO S.A. tylko PKO B.P. , a to istotna różnica. Proszę nie zawłaszczać również etatu panu premierowi Bieleckiemu. Ale mam wrażenie, że to tylko literówka. Pozdrawiam .

  17. Wypada się zgodzić z tezami Pani Redaktor. Lech Kaczyński okazał się mniejszy niż wygląda na pierwszy rzut oka / podobno ma 167 cm wzrostu/. Po nominacji p. Fotygi to kolejny na to dowód. Ale mnie śmieszy co innego. Min. Meller – poprzednik pani Fotygi – udawał, że podaje się do dymisji w sprzeciwie wobec przystapienia do rządu A. Leppera. W rzeczywistości wiedział, że bracia mniejsi chcą się go pozbyć i zastąpić figurantką i posłużył się Lepperem jako pretekstem. Wszystkich tych ludzi dzieli kosmos od Włodzimierza Cimoszewicza, którego zniszczyły nasze „wolne media” i zafundowały nam zakompleksionego, małego Lesia.

  18. Pani Janina pisze:”:Otóż najostrożniejsze i najbardziej przychylne opinie brzmiały mniej więcej tak: kandydat ma wykształcenie ekonomiczne, w tym kursy zagraniczne, co dowodzi, że chce się uczyć.”
    coz pani Janino, to dowodzi, ze Pis nie ma usiebie zbytnio odpowiednych, wykształconych ludzi, jak profesor Balcerowicz nie zna jego pracy, w zasadzie nie wiedział co powiedziec o Skrzypku. Coż jeszcze podobno daje sie manipulowac.
    A wracając do Samoobrony, to bardziej jest organizacja przedstępca niż powazna partia polityczna, to jest zgromadzenie patologi i przestępczący.
    Coz to nie jest normalna partia. No cóż w polityce, uczciwosc chyba nie wchodzi w grę, a jest bardzo rzadko spotykania, jak takimi ludzmi tworzy się koalicje.
    A chęć do nauki jest bardzo wazne w dzisiejszych, trochę trudnych czasach pani Janino
    Pani Janino, coż jeszcze okazę się, ze Pis nie robi IV rzeczypospolitej tylko PRR 2, przeciez w PRRZE była gospodarka planowa, a w wolnej Polsce JEST wolny rynek. Tylko pytanie czy pis widzi różnicę miedzy dwoma systemami ekonomicznym, jak to mozna tak nazwac. Coz nie jestem ekonomistką.
    pozdrawiam

  19. Mnie przyszła do glowy teoria spiskowa że pan Skrzypek planowany był od dawna a profesora specjalnie wczesniej rzucono na żer mediom a teraz brawurowo przed dzwonkiem wysuwa sie asa z rękawa no i nawet najbardziej zaangażowanym redaktorom nie uda się przed glosowaniem przeprowadzic śledztwa czy aby kandydat w 10 klasie nie podpalał za przeproszeniem w kiblu lub co nie daj Boże nie zamawiał piwa,jesli zaś chodzi o dekomunizację to uważam że była ona częściowo mozliwa na początku transformacji i wraz z lustracją przyczyniła by sie niewatpliwie do podwyższenia jakości życia politycznego i biznesowego w Polsce,nie winię za to tylko polityków ,większa odpowiedzialnośc ponoszą media no i pani redaktor też ma w tym swój niechlubny udział choc ciągle cenię pania za talent i pracowitość.Pozdrawiam.

  20. Suplement (4.01.2007) specjalnie dla pana Macieja Rybińskiego (którego trafił szlag):
    http://maciejrybinski.salon24.pl/3502,index.html

    „Bernard pominął, nie wiem, może przez nieuwagę, moje wyjaśnienie, że to niedawna moje akta znajdowały się w zbiorze zastrzeżonym, stanowiły tajemnicę państwową i wobec tego dla całego świata zewnętrznego po prostu nie istniały. Nie istniały nawet dla pracowników IPN. A zgodnie z obowiązującą do niedawana ustawą o IPN, którą zwalczałem i chciałem zmienić, osoby uwzględnione w zbiorach zastrzeżonych nie mogły otrzymać ? nielogicznie – statusu pokrzywdzonego. Moja wiedza na temat rodzaju służb, które zajmowały się inwigilacją mojej skromnej osoby była nielegalna, a jej źródło złamało prawo nie zachowując jej dla siebie, tylko życzliwie radząc mi, żebym poczekał do zmiany ustawy.
    Informuję więc Bernarda, a także każdego, kogo to ewentualnie interesuje, że materiały na mój temat zostały odtajnione w połowie grudnia. Mają numer ewidencyjny WSI 2/001715/179. Jako figurant miałem kryptonim Opozycjonista. Otrzymam do nich dostęp zgodnie z procedurami.”

    Korzystając z okazji fragment wpisu Macieja Strzembosza pod tytułem „Autolustracja” http://wirtualnemedia.pl/blog/index.php?/authors/94-Maciej-Strzembosz/archives/732-Autolustracja.html :

    „Więcej represji nie pamiętam, niczego nie żałuję, lustrować się pójdę z lekkim sercem. Ale o status pokrzywdzonego występować nie chcę ? byłoby to nie fair wobec bitych i prześladowanych naprawdę. Tych bezimiennych, prostych ludzi, którzy przeciwstawiali systemowi wyłącznie swoją własną odwagę; którzy naprawdę cierpieli i niestety, bardzo często wcale nie skorzystali na odzyskaniu wolności. Są nadal biedni, prości i godni najwyższego szacunku. Dzięki nim wybiliśmy się na niepodległość, dzięki nim jesteśmy wolni.”

    I na sam koniec mój ulubiony fragment z tekstu Romana Graczyka zamieszczonego w Rzeczpospolitej pt. „Co jest lesze niż prawda”:
    „Jaką wartość miałaby legenda, gdybyśmy utrzymywali pozory jej świetności?
    Od 1986 do 1989 redagowałem w Krakowie podziemne pismo „Bez dekretu”. Redaktorów było dwóch: ja i Leszek. Niedługo przed przejęciem „Bez dekretu” z rąk poprzedniej ekipy zdarzyła się wpadka, SB skonfiskowała nakład pisma u drukarza. Wtedy poradzono nam: drukujcie lepiej u Henia, u niego jest bezpieczniej. Tak zrobiliśmy. I do końca żadna wpadka się już nie przytrafiła. Pozazdrościć. Tyle tylko, że Henio to Henryk Karkosza, a Leszek to Lesław Maleszka.
    Bogu dzięki, nigdy nie podawałem tego podziemnego epizodu jako tytułu do jakichś splendorów, ale w duchu myślałem o tym z satysfakcją. Myślałem, że robiąc „Bez dekretu”, trochę się przyczyniłem do naszej słusznej sprawy. Teraz wiem, że to, co zrobiłem w tej sprawie, zrobiłem, bo mi SB pozwoliła. Byłoby tak pięknie, gdyby nie ta lustracja…”

    pozdrawiam

    Bernard

  21. Skrzypek na dachu (NBP)?

  22. kiedyś takich Bernardów zamykano w komórkach, a oni tam węglem na ścianach cudeńka rysowali ;-). On jest po prostu niemożliwy ;-). Jeszcze na łożu śmierci będzie bredził o tej swojej lustracji :-).
    Swoją drogą Łysiak zaczynał jako bardzo zdolny pisarz, a potem też mu odbiło…

  23. 1. Wezyr, PKO BP już od kilku lat szczyci się forma prawną w postaci spółki akcyjnej, zatem od na literówkę Pani Janiny można spokojnie przymknąć oko. PeKaO SA (z żubrem) zwykło się pisać w wersji fonetycznej.

    2. Jednym z mniej widocznych (choc mocno odczuwalnych) efektów zadomowienia się pana S.Skrzypka (z dodanym wsparciem) w NBP będzie usunięcie się niewygodnego braku porozumienia na lini NBP-MSWiA. Bo NBP to nie tylko stopy procentowe, ale również kreowanie i nadzorowanie życia pieniądza w codziennych sytuacjach – w oddziałach banków, hipermarketach, sklepach, gotówki przewożonej, przechwywanej, liczonej itd. Istniejące projekty nowelizacji prawa bankowego czy ustawy o ochronie osób i mienia, rodzące się w resorcie Krwawego Ludwika, bardzo wyraźnie ograniczają rolę Prezesa NBP w tej mierze [Quake pewnie doskonale by to rozwinął]. Oczywiste, że w sytuacji końca kadencji kapitana NBP, pozostające kadry przechodzą w stan hibernacji, ale można założyć, że celem środowiska Braci K. jest, aby się przy S.Skrzypku nie musiały wybudzać. Pozwoli to na bezbolesne przesunięcie ciężaru decyzji do MSWiA, czyli miejsca już „odzyskanego”. Urzędników byłego warszawskiego ratusza, mimo jego rozdmuchania, nie starczy na wszystkich odcinkach.

  24. Do Bernarda,
    Mam takie dziwne przeczucie, graniczące z pewnością, że Bernard za komuny był takim małym kapusiem ( na szczeblu zakładu pracy albo najbliższych sąsiadów). Obecnie ma wyrzuty sumienia i chciałby jak najwieksza ilośc osób ze świecznika również wciągnać do grona grzeszników, aby podnieśc swoją własną wartość. Znam bardzo wielu ludzi którzy naprawdę walczyli z komuna i to narażając się, a nie wypisując w klozecie „głupi kaowiec”. Nikt z nich, nawet w stanie kompletnego upojenia alkoholowego nie prezentuje poglądów choćby trochę przypominających tezy Bernarda i nie lustruje wspólobywateli, gdyż wie że „tylko ci którzy są bez grzechu mogą rzucać kamieniem”. Niestety znam także różnych oportunistów i zwykłych łapówkarzy którzy wspaniale przeżyli komunę i stan wojenny, za to teraz żadają lustracji, tortur, kary śmierci, konfiskaty mienia i degradacji dla kazdego komucha. Bernard znam cie aż za dobrze………

  25. Droga Pani Janino,
    podkreslalam, ze Bernard i owszem, byle by dal sobie siana z ta lustracja o tyle, ze my wszyscy juz wiemy co go, jak w Polsce mowia ostatnio, „kreci”, i jakby co do czego to Bernard nam doniesie. Ja lubie wszystkie inne jego wpisy, oprocz tych- to jest nudne. Stanowczo wole go wypowiadajacego sie na inne niz lusterkowe tematy, nawet jesli sie z nim nie zgadzam. Ale on juz o tym wie, jesli czyta inne, niz tylko swoje wpisy 🙂
    Jesli chodzi o Age, to… przepraszam, ze przepraszam, moze nie bralam/pokonczylam jakichs wyzszych kursow, nie potrafie tego zrozumiec. IQ nie takie, albo jaki diabel? Niech mi Pani wytlumaczy, na czym polega jej geniusz, albo moja glupota, skoro Pani w tym cos ciekawego widzi – ja widze belkot, i jak napisalam ostatnio, belkot powtarzany po przeczytaniu porannych wiadomosci na sieci. Kazdy sie stara Age omijac z daleka, ale od czasu do czasu cos sie tam wymsknie. Mnie sie wymsknelo pytanie – mam nadzieje, ze doczekam sie odpowiedzi. To nie moze byc osoba, ktora rzeczywiscie istnieje i ma troche szarej materii pod sufitkiem. Nie przepraszam, ze mi sie wymsknelo – z kazdym mozge dyskutowac, ale z Aga…. postoje!

  26. P.S. Mialo byc: „moge”

  27. Przychyliłabym się do opinii, że kandydatura p.S.Skrzypka była od początku przewidziana przez miłościwie nami kierującego. Nie ma mowy, żeby powtarzając po Lepperze przez półtora roku zaklęcie „Balcerowicz musi odejść”, nie znaleziono kogoś o mniej kontrowersyjnej drodze zawodowej. Bardzo przewidująco Prezydent wyczekał do ostatniego momentu aby ogłosić swój wybór. Dyskusja spóźniona, „przystawki” absolutnie spacyfikowane, środowisko ekonomistów zaskoczone, na rzeczową dyskusję czasu nie ma. Są wszelkie warunki do „odzyskania” NBP. Nie wiem ile czasu pozostało v-ce prezesom szacownej instytucji i w jakich okolicznościach można ich odwołać przed upływem kadencji, przewiduję bowiem , że nowy prezes zechce wkrótce przetrzepać kadrę centralnego banku tak, jak zrobił to z administracją municypalną w W-wie. Był tym tak zajęty, że na inne działania, promowanie inwestycji itp nie straczyło biedakowi czasu i ochoty. Może zresztą krzywdzę człowieka i okaże się , że fotel po Balcerowiczu zobowiązuje. Tak czy owak sprzątanie po rządach PIS-u może okazać się bardziej pracochłonne, niż wymiatanie PRL

  28. przeczytałem sobie, co premier ma do powiedzenia na temat pana Skrzypka i płetwy mi opadły… przecież to jest jakaś komedia:
    http://biznes.onet.pl/0,1459579,wiadomosci.html

    „Jak podkreślił prezydent, Skrzypek jest człowiekiem, który od dawna bardzo się sprawami związanymi z bankowością interesował i który jest w odpowiednio dojrzałym wieku, aby pełnić tak istotne w państwie stanowisko.”

    znaczy, jeśli ja bym przeczytał parę książek o historii religioznawstwa i miał odpowiednio zaawansowany wiek (właściwie skąd to kryterium?) to mógł bym zostać biskupem w kościele katolickim na przykład?

    A to mnie rozwaliło:
    >

    jak w świetle tych słów wyglądają kłamstwa wyborcze o 3 milionach mieszkań? Pewnie jest tak jak ludzie zinterpretowali: Jarkowi pomyliło się 3 miliony mieszkań z mieszkaniem za 3 miliony…

    Ogólnie rzecz biorąc, Kaczyńscy i cały PiS się kompromitują. Szkoda że spora część społeczeństwa, reprezentowana tu przez Bernarda, babrze się z niczego nie wnoszącym g…. Widać mieszanie w g… to jest to co lubią robić.

  29. PS chodziło oczywiście o wypowiedź Lecha K. Ale przecież i tak wiadomo, że on nie ma swojego rozumu i mówi to co powie mu Jarek.

  30. wcięło cytat z Prezia:
    „Jesteśmy w okresie szybkiego rozwoju, jeśli mnie coś troszeczkę martwi to nadmierny optymizm konsumpcyjny w naszym społeczeństwie, bardzo gwałtowny wzrost zakupów, bardzo istotny wzrost kredytów, szczególnie mieszkaniowych” – do tego odnosi się mój wpis o kłamstwie wyborczym PiS w sprawie mieszkań.

  31. Na lustrację i dekomunizację to myślę ,że jest kilkanaście lat za póżno. To chyba była cena naszego ewolucyjnego przejścia roku 89. Na dzień dzisiejszy postwaiłbym na edukację i konkurencję. Tego biegu wydarzeń nie jesteśmy w sposób sprawiedliwy tzn. obejmujący wszystkich,ktorzy powinni temu podlegać,ocenić ani naprawić. Teraz ważne aby tworzyć kadry w oparciu o wykształcenie,kompetencje, pokazać młodym ludziom,że człowiek zdolny,pracowity może zrobić karierę w Polsce w ciągu
    20 a nie 200 lat. Ostatnie ruchy kadrowe pokazują trendy całkowicie odmienne. Ciągle to samo:plecy,chody,kontakty,NIK,Uniwersytet Gdański,
    Warszawski Ratusz.Zatem bezrobocie nadal będzie spadało co najlepiej widać na dworcach i lotniskach.

  32. Sprawa Skrzypka to potworna żenada, tak samo jak propaganda PiS-u zachwalająca tę kandydaturę. Szczególnie rozwalił mnie premier /o tym błaźnie Kuchcińskim nawet nie chce mi się pisać/, który różnicę w przygotowaniu do objęcia roli prezesa NBP pomiędzy HGW a Skrzypkiem nazwał niewyobrażalną, oczywiście na korzyść tego drugiego.
    Abstrahując od zupełnie odmiennego kontekstu historycznego, to zdaje się HGW była wtedy profesorem prawa ze specjalnością finanse, habilitowała się z roli banku centralnego i była też autorką pierwszej w Polsce książki na ten temat.
    Natomiast wykształcenie mgr Skrzypka, mimo szeregu pokończonych kursów predystynuje go co najwyżej do zarządzania jakąś średniej wielkości firmą, nie zaś zajmowaniu się gospodarką w skali makro. Do tej pory zresztą wsławił się on zresztą w poprzednich miejscach pracy nie jakimiś szczególnym geniuszem menedżerskim, tylko czystkami ideologicznymi oraz przymykaniem oczu na kręcenie prywatnych lodów a to w Ratuszu /Naczelny Architekt/, a to np. w PKP.
    Mnie interesuje jednak co innego, a mianowicie jak będą licytować przystawki. Lepper przecież już czuje pismo nosem, że jest do spuszczenia po wyborze prezesa NBP. Giertych chyba też nie ma złudzeń co do swojej pozycji. Obaj są na tyle cwani, że zdają sobie sprawę z możliwości sporych koncesji do ugrania w zamian za poparcie Skrzypka. Zresztą już zajęli właściwe pozycje w blokach startowych.
    Zaś Jarosław musi im coś obiecać, bo porażkę w tym głosowaniu, po całej komedii z wysunięciem kandydatury ciężko by przeżył. Szykuje się ciekawy początek przyszłego tygodnia /oczywiście dla tych, którzy lubią obserwować takie żałosne przepychanki/.

  33. Wyraźnie widać, że im głosniejsza krytyka towarzyszy personalnym posunięciom braci Kaczyńskich, tym bardziej utwierdzają się oni w przekonaniu, że dokonują trafnych wyborów, więc może jedyną szansą na ich mądre decyzje kadrowe w przyszłości, byłoby powstrzymywanie się od krytycznych komentarzy na ten temat?…
    Nie wiem co zaważyło na postanowieniu p.Skrzypka, że chce być prezesem NBP-u,
    – czy jest przekonany o własnej, ekonomicznej genialności?, – czy górę wzięła zwykła ludzka próżność?, – czy też może jest tylko posłusznym PiS-owskim żołnierzem, wykonującym rozkazy wodzów? – ale musimy wierzyć,
    że do pracy przystąpi z dużą pokorą, nie zwolni doświadczonych współpracowników i będzie miał cały czas świadomość, że kieruje najważniejszą państwową instytucją, jakże wrażliwą na zbyt gwałtowne i mało przemyślane kroki. Co z tego wyjdzie? – szybko się przekonamy…

  34. Mam nieodparte wrażenie, że obecna sytuacja nas wszystkich przypomina pozycję żaby, powoli podgrzewanej w garnku i kompletnie nieświadomej swojej sytuacji. Jak to się kończy wiedzą chyba wszyscy.

    Co rusz popełniane gafy na arenie miedzynarodowej określane są jako nic nie znaczące incydenty. Przecież nic się nie stało gdy Pani Fotyga zakazała wyjazdów swoim współpracownikom. Wszystko jest w pożądku gdy prezydent obraża się na wszystkich poprzednich ministrów spraw zagranicznych. Drobna komplikacją jest nasz konflikt z Powiernictwem Pruskim i wyciek notatki ze spotkania z ambasadorem USA.
    Ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka.

    W polityce wewnętrznej nie jest lepiej. Polityka kadrowa jak Pani zauważyła zatoczyła koło i wóciła do ludzi dobrze znanych z magistratu. Ciekawe co będzie dalej. Ja widzę dwie drogi. Pierwsza to przesuwanie poprzednio wybranych na nowe funkcje, zależnie od potrzeb. Nie podejmuje się wróżenia, bo mam wrażenie, że wszyscy świetnie nadają się do wszystkiego. A najlepiej sprawdzają się tam gdzie akurat trafią. Druga koncepcja to gromadzenie w jednych rękach kilku stanowisk. I tu ciekawie mógłby zaprezentować się Marcinkiewicz w roli prezesa nie tylko PKO ale i PKN Orlen. Pani Kruk mogłaby byc przewodniczącą KRRiT i prezesem telewizji.
    Obawiam się tylko, że jak dostrzeżemy całościowy plan i jego efekty będzie już za późno…

    Jeszcze co do Pana Skrzypka, pomijając wszystkie inne wątpliwości, niestety ma jedną zasadniczą wadę. Nie posiada autorytetu. Pan Balcerowicz potrafił czasem jednym, bądź dwoma zdaniami uspokoić rynek finansowy, po jakiejś nieodpowiedzialnej wypowiedzi polityka. Po Panu Skrzypku raczej tego nie oczekuję. Obawiam się jedynie, że albo rynek finansowy nie będzie wcale zwracał uwagi na to co się dzieje (kompletne oderwanie od rzeczywistości też może być niebezpieczne), albo będzie baczniej się przyglądać politykom (co niegdy nie doprowadzi do niczego dobrego).

    Pozdrawiam.

  35. Alicjo, co ty piszec, po prostu jest załośne, nikt nie kaz ci, ze mną dyskutowac, coz ja nie pytam ciebie czy mamn wyzsze kursy, i tak dzisiejszych czasach moze kazdy zrobić sobie jakis kurs, nawet studia.
    To nie zadna filozofia, miec wyzsze wykształcenie w dzisiejszych czasach.
    Coz chyba dozobaczenia, bo niedługo was odpuszcze, a pani Janina wie kiedy
    coż taka jest prawda
    pozdrawiam

  36. Chciałbym przytoczyc sprawę „wekslową”. Marszałek sejmu szantażuje Leppera. Jeżli Samoobrona ogłosi , że weksle są bez wartości to sprawa „pochodzenia” partii Lepera nie zostanie skierowana do TK.
    LUDZIE to jakis absurd ! Jeżeli jest cos na rzeczy z Samoobroną to trzeba to wyjaśnić – skierować do TK (czy jakos tak). Przewodniczący wybrańców narodu uzywa takich argumantów – wstyd (chyba , ze jest bezwstydu czyli bezwstydny)

  37. Pewnie niedługo usłyszymy … odzyskaliśmy NBP …
    Natomiast w kontekscie Pani ostatniego wywiadu zacytuję klasyka

    ZADUCH

    Na naszym rynku kadr finansistów, bankowców i naukowców każda kandytatura zestawiona z L. Balcerowiczem jest jakby na starcie dyskusyjna. Głównie ze względu na samą postać Balcerowicza i i jego niekwestonowany autorytet w kręgach które znają się na ekonomi.
    W przypadku Pana SS to wogóle szkoda gadać i wszelkie zestawienia z profesorem Balcerowiczem uważam za gruby nietakt – chociaż jego wielbicielem nie jestem.

    Wydaje mi się prawdopodobne że klucz kadrowy PiS opiera sie na haśle „dobry fachowiec ale bezpartyjny” w dzisiejszych czasach bezpartyjny można też rozumieć jako niepewny | może mieć własne zdanie | któremu w oczywisty sposób nie można zaufać.

    Co do Pana SS – cóż Prawo i Sprawiedliwość nadal eksperymentuje i wydaje mi się że już gdzieś w poprzednim życiu to widzieliśmy – a efekty odczuliśmy.
    Co do czystek – jeżeli pan SS zostanie szefem NBP to są one pewne i nieuchronne (ponieważ to na pewno potrafi) i jak już zdązyliśmy zauważyć w wielu instytucjach kwalifikacje merytoryczne będą kryterium drugo a nawet trzeciorzędnym, liczyć będzie się pseudo martyrologia, lojalność … i pewnie nepotyzm.
    Niestety, niestety PiS i koalicjanci nie mają zupełnie kadr z zakresu ekonomi – sam fakt bycia prawnikiem lub ekonomistą, czy odbycia kursów w zakresie finansów, zarządzania nie powoduje że dana osoba jest już fachowcem (ba autorytetem) i obytym rzeczowym menadzerem dla którego ważny jest interes i zysk firmy.
    PS
    Informuję że słowo Tanie wyszło już na dobre z obiegu parti rządzącej i zostało zastąpione przez Oszczędne

  38. Alicjo ja istnieje, a mój kolega, który nie przypomina mojego kolegę z liceum też. Coż do zobaczenia podwójne

  39. Nie oglądałem wczorajszego wywiadu z prezydentem w TVP, gdyż po pierwszym wazeliniarskim pytaniu i aprobującym chrząknięciu młodszego z Braci zebrało mi się na wymioty i czym prędzej wyłączyłem telewizor. Z dzisiejszego nasłuchu radiowego dowiedziałem się, że na prowokacyjną uwagę jednego z pytających o tym, iż Balcerowicz nic nie słyszał o dorobku Skrzypka, Kaczyński radośnie odparł, że właśnie mu o to chodziło. Komentarz zbędny.

  40. Szanowna Pani Redaktor,

    jedna uwaga na temat lustracji/dekomunizacji…. A moze by tak odpuscic. Prawie kazdy odcinek Pani blogu poswiecony innym wydarzeniom schodzi pod koniec na lustracje/dekomunizacje… Dla mnie zaczyna to byc juz temat oklepany, ograny, nudny. Uzyje tu porownania – troche zartobliwego – ze sfery ekonomii. Jezeli organizacja (firma) jaka jest Kosciol katolicki wyznacza (awansuje) czlowieka na eksponowane miejsce w hierarchii (stanowisko), to jej problem. Wierni (klienci) maja za to prawo zaglosowac nogami, jesli ta decyzja im sie nie podoba. Naprawde czuje przesyt podnoszeniem tego tematu, od walkowania ktorego ani dochod narodowy nie wzrosnie, ani afera duchowa sie nie wzbogaci…. To jest publiczne wywlekanie brudow sprzed 30-40 lat, ktore mozna porownac do zarzutu, ze ktos zdradzal zone na poczatku 1973. Nawet jesli ktos byl swinia to przez 40 lat mogl sie zmienic.

    A teraz do meritum – Prezes Skrzypek. Skad inad wiadomo mi, ze jeszcze 3 miesiace temu moscil sobie cieple zagraniczne gniazdko i urabial pod tym katem Palac Prezydencki, ktory byl nawet „za”. Jezeli wiec zostal nagle rzucony na trudny front krajowy to znaczy, ze Palac Prezydencki nie mial innych kanydyatow, niezaleznie od tego, co mowi sztywny jak nieheblowana deska min. Szczyglo, przy ktorym Jaruzelski jest szczytem luzaka (dygresja). Koniec i kropka. Skrzypek sam nie wydaje sie byc szczesliwy z powodu tej nominacji, ale zawsze uchodzil za wiernego zolnierza, ktory wykona kazdy rozkaz. Tak wiec osobiscie nie mam watpliwosci, co do niezaleznosci przyszlego Prezesa NBP.

    Pozdrawiam serdecznie przepraszajac za troche zlosliwy poczatek, ale juz naprawde doszlismy chyba do takiego momentu, ze zadne zdanie wypowiedziane na temat lustracji/dekomunizacji nie wnosi wartosci dodanej.

  41. ?W Polsce jest pewna korporacja ludzi, którzy (korporacja nieformalna, bo powiedzmy sobie korporacją wynikającą z przepisów prawa jest korporacja sędziów, adwokatów, lekarzy itd) natomiast to nie chodzi o korporację formalną która ma olbrzymie wpływy i która jest w stanie zniszczyć każdego, kto jest spoza niej a usiłuje zająć te stanowiska, które w przekonaniu tej korporacji są dla niej zastrzeżone. I walka z tego rodzaju układami, czy jak ostatnio powiedział pan doktor Żukowski networkami, sieciami, to jedno z podstawowych zajęć obecnej, zadań przepraszam, nie zajęć obecnej władzy.?

    Jak rozumiem zasoby kadrowe PiS zwiększą się teraz kilkukrotnie. Zawsze przecież na dane stanowisko, znajdzie się wiele osób niekompetentnych. A z kompetentnymi nalezy walczyć, bo to podstawowe zajęcie obecnej władzy.

  42. Lech Kaczyński: W Polsce jest pewna korporacja ludzi, którzy (korporacja nieformalna, bo powiedzmy sobie korporacją wynikającą z przepisów prawa jest korporacja sędziów, adwokatów, lekarzy itd) natomiast to nie chodzi o korporację formalną która ma olbrzymie wpływy i która jest w stanie zniszczyć każdego, kto jest spoza niej a usiłuje zająć te stanowiska, które w przekonaniu tej korporacji są dla niej zastrzeżone. I walka z tego rodzaju układami, czy jak ostatnio powiedział pan doktor Żukowski networkami, sieciami, to jedno z podstawowych zajęć obecnej, zadań przepraszam, nie zajęć obecnej władzy.

    Jak rozumiem zasoby kadrowe PiS zwiększą się teraz kilkukrotnie. Zawsze przecież na dane stanowisko, znajdzie się wiele osób niekompetentnych. A z kompetentnymi nalezy walczyć, bo to podstawowe zajęcie obecnej władzy.

  43. No i 10.01 wieczorem, ewentualnie 11.01 rano, znowu usłyszymy o „odzyskaniu” kolejnej instytucji.

    Swoją drogą kto powiedział pierwszy TKM? No i chyba wszystko jasne ;). Tyle że teraz zamiast obowiązuje zamiast My są Nasi (oczywiście My kontroluje i dyryguje).

  44. Pan Prezydent kosztownie raczy sobie żartować. A poza tym – taką mamy władzę i takich duszpasterzy, na jakich sobie zasłużyliśmy.

  45. Nawiązując do mojego komentarza z 11:41 mam pytanie do Pani Redaktor:

    Jaka jest geneza tej zoologicznej wręcz awersji Kaczyńskich do Balcerowicza?

    Czy jest to kwestia jakichś prywatnych animozji z okresu prezesury tego ostatniego w Unii Wolności lub z czasów rządu Mazowieckiego? Nie chce mi się wierzyć, że chodzi po prostu o gospodarkę. Bracia tą dziedziną nigdy się przesadnie nie interesowali, ale nie są ekonomicznymi ignorantami jak Lepper /choć ten raczej dla poklasku gawiedzi krzyczy: „Balcerowicz musi odejść”, sam w okresie przemian nieźle sie odkuł, co prawda głównie dzięki specyficznie pojmowanej zapobiegliwości/.
    Mało jest ekonomistów /owych mitycznych anty-Balcerowiczów/, którzy są w stanie podjąć merytoryczną polemikę z aktualnym prezesm NBP. Owszem niektóre z jego prognoz się nie do końca sprawdzały, nie jest wszak Panem Bogiem, ale nawet momentami zbyt ostrożna polityka monetarna wyszła gospodarce per saldo na zdrowie. Fundamenty są mocne, inflacja najniższa w Europie, kryzys typu węgierskiego póki co nam nie grozi. Podejrzewam wręcz /i nie jest to opinia odosobniona/, że finanse państwa wyglądałyby znacznie lepiej, gdyby mu pozwolono zrealizować wszystkie jego koncepcje.
    W każdym normalnym kraju zabijano by się, żeby ktoś taki zechciał łaskawie zostać na drugą kadencję. Przecież także w długofalowym interesie Kaczyńskich powinna leżeć troska o stabilną walutę i niską inflację.
    O co więc w tym wszystkim chodzi i po co ta niebywała słowna agresja?

  46. bobola:
    „To ze kandydat nie ma wielkiego doswiadczenia w kierowaniu operacjami bankowymi ma znaczenie drugorzedne. NBP ma wystarczajaco duzo specjalistow bankowosci.” (tu mozna by dodac – jeszcze sa jacys specjalisc 🙂
    Takie opinie sa niestety coraz powszechniejsze w kregach pisowskich. Smutne, zenujace i wyjatkowo glupie dowodzenie. Bo gdyby pojsc dalej tym sladem to dlaczego np. ordynator szpitala mialby miec jakies kwalifikacje medyczne – przeciez sa lekarze, albo po co kwalifikacje szefowi firmy konstruktorskiej- przeciez budowlancy wiedza co robic. I tak dalej. Meritum sprawy polega jednak na tym, ze osoba odpowiedzialna za szpital, duza inwestycje, czy polityke monetarna panstwa oprocz rutynowej pracy managera zwiazanej z funkcjonowaniem placowki musi niekiedy podejmowac decyzje najtrudniejsze decyzje zawodowe, przekraczajace wiedze i kompetencje szeregowego pracownika. do tego musi miec wizje rozwoju, wiedze i doswiadczenie. W ten sposob zdobywa sie zwykle autorytet i przyciaga do wspolpracy ludzi najlepszych, a nie miernoty spolegliwie wykonujace polecenia.
    Rozumiem, ze przypadku pana skrzypka wizje ma jaroslaw kaczynski. Problem polega jednak na tym, ze nie ma on zadnej wiedzy, ani doswiadczenia z dziedziny polityki pienieznej. A pan skrzypek ma tylko do odegrania swoja role. Mam wielka nadzieje, ze jest to jedynie rola lokalnego lustratora i po zakonczeniu misji zniknie on z tej szacownej instytucji.
    Nie moge sie oprzec, by nie wkleic linka do kabaretu moralnego niepokoju, ktory pasuje jak ulal do dzisiejszej sytuacji:
    http://www.milanos.pl/video.php?cat=8&id=0457
    dobrej zabawy

  47. Szanowna Pani Redaktor!

    Rozumiem Pani zażenowanie, żyjemy od jakiegoś czasu w kraju absurdu, w którym już żadna wiadomość nie jest w stanie nikogo zaskoczyć, no może informacja, że PiS zrzeka się władzy. Ulubieńcy całego kraju czyli objazdowy cyrk Marka Kuchcińskiego i Przemysła Gosiewskiego jest w stanie wyjaśnić w prosty sposób nawet najbardziej zagmatwaną sprawę, a odwrócenie kota ogonem opracowali do perfekci.
    O panie Skrzypku dowiedzieliśmy się na przykład, że jest „wielorako” wykształcony i krótko, że „nie jest to kandydatura dobra a bardzo dobra”. No przecież nikt w tę tezę nie jest w stanie wbić szpilki.
    Ja jednak nie jestem zdania takiego jak dzisiaj rano w Tok FM przedstawił red. Żakowski, że chodzi tutaj głównie o to, że byli lepsi kandydaci, na światowym poziomie, i, że Skrzypek nie daje gwarancji niezależności, a to jakim będzie szefem NBP okaże się w praniu. Przypomina mi się scena odegrana o ile się nie mylę przy okazji sprawy fuzji banków Pekao S.A. i BPH, przez Zytę Gilowską. Wszak to profesor ekonomii brał udział w posiedzeniu Komisji Nadzoru Bankowego i po opuszczeniu zebrania sama chwaliła się tym, że kazała członkom tego gremium mówić bardziej zrozumiałym językiem bo nic nie rozumiała z ich wypowiedzi. Chyba zapomniano o tym kiedy to nikt nie miał wątpliwości, że Z.G. ma kompetencje, żeby zostać szefem NBP (ale jeśli się wspomni, że niektórzy publicyści typowali na tę funkcę Marcinkiewicza to jest to małe niedopatrzenie). Moim zdaniem to, że pan Skrzypek będzie się kompromitował jako szef NBP jest pewne. I stopień kompromitacji będzie wprost proporcjonalny do jego aktywności, wydaje mi się, że jak wszędzie gdzie trafiają się „polityczni” najlepiej jest dla instytucji, gdy ogranicza się on do pobierania pensji, a nie stara się udowodnić swojej wartości.
    Co do Pani twierdzenia, że liczył się stopień znajomości z Lechem Kaczyńskim a nie chęć zrobienia miejsca K. Marcinkiewiczowi, to jest to oczywiste, przecież KAczyńscy nie kochają pana K.M. tak, żeby posunąć swojego kolegę.

  48. rzecz niby o skrzypku a i tak chodzi o braci. mniejszych.
    uważam ze jeden z nich jest zwyczajnie nieszczęśliwy z powodu roli którą gra, a już na pewno obaj woleli by w kapciach podywagować gdzieś na kanapie niż w smokingach i lakierkach robić wielką dyplomację, albo jeszcze decyzje jakieś podejmować (choć tylko w krawatach)
    obaj wychowani w duchu powszechnej spiskowości w końcu w nią uwierzyli i uczynili motto zycia. a może ta spiskowość jest tylko w ich głowach i rozsiewa się coraz szarzej i szerzej a nosiciele już ozdrowieli i chyba nawet rozumieją i szukają okazji do zwrotu.
    ale to nieproste jest i musi potrwać, a tymczasem swoje trzeba robić. wcale się nie zdziwię jak na scenie politycznej pojawi się kolega z liceum który im za młodu czymś zaimponował. bo introwertyk ma tę słabość że zna wąskie grono kolegów, gdy tymczasem bywalcy i elokwencję poćwiczyć mogą na salonach i ciekawych ludzi poznać. i tak temperament ( melancholiczno flegmatyczny) rzutuje na pustki na ławce rezerwowej.
    udało się przed laty poznać gromadkę ludzi więc się z nimi przestaje a dodatkowo spiskowość z domu doskonale ogranicza poszerzanie horyzontów w grupach „posądzanych o podejrzenie”. i mamy kwadraturę koła.

    Ale proszę mi wierzyć na duszy coraz ciężej Braciom i ich świcie bo już wiedzą że zbłądzili tylko droga powrotna ciernista jest i pokory wymaga.
    Bo wiadomo że te słynne „układy” to asymptota jest ich własnych manewrów i że zostawią Polskę drewnianą choć zastali murowaną jeżeli dumy nie przełkną i do roboty się nie wezmą.

  49. Do Bernarda:

    Dales linka, teraz odpowiedz na apel Rybinskiego, cytuje:

    „Po tym wszystkim upoważniam uroczyście Bernarda do opublikowania wszystkiego włącznie z sensacjami obyczajowymi, bo w moim wieku mogę już być tylko dumny z dawnych wyczynów. Mam tylko nadzieję, że pod tym wszystkim Bernard podpisze się pełnym imieniem i nazwiskiem, tak ja ja podpisuje się nazwiskiem pod wszystkim, co publikuję. Stopień służbowy może pominąć.”

    Ja tez apeluje, wrecz (jak to ty lubisz mówic), skreca mnie z ciekawosci czym ty sie trudniles, w czym siedzisz dzisiaj? Musi byc pasjonujace, no, usiadzmy i pogadajmy.

    Pomoge ci w emigracji jak blogowicze beda chcieli cie skastrowac, pardon me, skasowac.

    Zdrowia i usmiechu czyli pozdrawiam,
    Oscar.

  50. Dokładnie – z Panem Skrzypkiem to dość zabawna sprawa. Co ja mówię! Tfu! To żałosne! Ale dobrze-postawmy więc na brak kompetencji. Takimi decyzjami kadrowymi „ludzie o marnej reputacji” jak zwykłem nazywać cały obecny aparat rządzący wliczając w to prezydenta, wystawi sobie doskonałą ocenę, która, mam nadzieję, pociągnie ich w dół. Oczywiście jeśli opinia publiczna przetrze oczy i zainteresuje się tym co dzieje się w ich kraju oraz, że spojrzy z boku na polityczną rzeczywistość, że spojrzy „na chłodno” i właściwie oceni bierzące wydarzenia, które rzutują na teraźniejszość i mogą mieć katastrofalne konsekwence zarówno dla społeczeństwa w skali makro jak i dla samego państwa. Tak w ogóle cóż to za groteska! P.o. prezesa (de facto co ta za beznadziejny i bzdurny urząd?!) PKO ma równie niekompetetnego fircyka jako doradcę jak pan Marcinkiewicz. Teraz zrobi (być może) wolne miejsce dla byłego premiera na stołku prezesowskim. Może być udane grande finale bezrobocia Marcinkiewicza, który jeśli zostanie p.o. to zdaje się, że nawet Komisja Nadzoru Bankowego nic nie poradzi. A Skrzypek stanie na dachu, parafrazując nazwę znanego mjuzikalu, samego Narodowego Banku Polskiego – jednej z najważniego organu w państwie, od którego zależy naprawde dużo patrząc przez pryzmat ekonomii, ale i samego kształtu państwowej rzeczywistości. Na ten fakt reagujemy dwojako: albo opadają nam ręce albo nóż otwiera się w kieszeni. Balcerowicz musi wrócić.
    I jeszcze krótko o abp Wielgusie. Zbyt długo bym musiał pisać o moim stosunku do lustracji w Polsce, by zrozumieli państwo to co powiem (i podkreślam, że nie należę do organizacji politycznych ani prawicowych ani lewicowych), ale skoro Wielgus tak podkreśla swoją „chwilę słabości” i chęć wyjazdów w celach naukowych to ja powiem tak: w ramach ukorzenia powinien zrezygnować. Zastrzegam, że nie chcę by myśleli państwo, iż moje zdanie jest zbyt radykalne, szczególnie, że podobna sytuacja dotknęła minister Zytę Gilowską.
    O ile komentując polityczną sytuację w Polsce można nie być chorym na wrzody żołądka, to życzę zarówno Pani Janinie jak i sobie, a także każdemu wszystkiego dobrego.

  51. Droga Ago,
    w tym chyba problem… niestety, nie mam wyzszego wyksztalcenia 🙁 I nie jestem za bardzo „z dzisiejszych czasow”
    A dlaczego napisalam powyzej, co napisalam? Bo mnie intryguje cala ta sprawa. Zamiast owijac sie w roznego koloru bawelny i musliny, moglas cos powiedziec, wyjasnic, ze masz problemy z tym czy z tamtym – i tak dalej. A Ty, jak wspomnialam wyzej, straszysz nas, ze jeszcze zobaczymy, sie przekonamy, a jak sie dowiemy, to szczeka nam opadnie i tak dalej, a Pani Janina wszystko wie, a Ty nas „odpuscisz” niedlugo. Nie jest to moj blog i w zyciu bym nie smiala sie domagac usuniecia kogos, i skoro Pani Janina uwaza, ze powinnismy miec cierpliwosc, to ja te cierpliwosc mam, tylko chcialabym wiedziec, o co tutaj biega!
    Chyba nie mam za duzych wymagan, kto pyta, nie bladzi, prawda?

  52. Mam już swoje lata. Dużo przeżyć za sobą.Całe życie tęskniłem do wolnej, niepodległej Polski. Ale na Boga nie do takiej z której Prezydent i Premier robią prywatny folwark,a na Księcia kościoła mianuje się osobę słabą, która podpisała zgodę na współpracę z wywiadem. Pracowałem na kierowniczych stanowiskach i nieraz proponowano mi wstąpienie do partii, do ORMO i tym podobnych organizacji. Nigdy się na to nie zgodziłem.Wielu biskupów odmówiło współpracy z bezpieką.Czy teraz mam słuchać moralizatorskich pouczeń nowego Prymasa? Romlis

  53. Moze troche uproszcze ale dla mnie wyglada to tak: zaden powazny specjalista wysokiej klasy z odpowiednimi kwalifikacjami i jakimkolwiek kregoslupem moralnym nie chce po prostu wejsc w pisiorowo-przystawkowe bagienko. Efekt? Na najbardziej znaczace dla jakosci demokracji i pieniadza w tym pieknym ale jakze straszliwie pograzanym ostatnimy czasy karju trafiaja niestety miernoty, po prostu miernoty ale dyspozycyjne. Kwasniewski, Miller i spolka, przy obecnej brudnej i obludnej wladzy to po prostu maly pikus. Najgorsze jest w tym wszystkim jednak nie to, ze jestesmy (my, Polacy) ciagle osmieszani przez fatalnej jakosci politykow i ze to samo czeka nas za chwile w kwestiach ekonomii i pieniadza. Nie przeraza mnie kolejne fou paux naszego obecnego miernego prezia czy pani minister MSZ. Przeraza mnie to, ze przyjdzie czas kiedy bedziemy musieli za to wszystko zaplacic z naszej kieszeni, my i nasze dzieci. I dlugo jeszcze chyba tak bedzie, bo przy syfie kompetencyjnym jaki nam funduje obecna wladza Stajnia Augiasza to Wersal.

  54. Jesteśmy nadal najweselszym barakiem. Określenie Okudżawy jest nader trafne i nadal obowiązujące. Tylko gdzie podziały się demoludy? Czyżby Wielki Brat wprowadzał powtórkę z rozrywki?
    pozdrawiam marekk

  55. Szanowna Pani Redaktor
    Wybór Skrzypka oznacza, że do roku 2013 nie zostanie w Polsce wprowadzone Euro, a gdyby jakimś cudem jednak zostało wprowadzone, to Skrzypek jako Prezes NBP reprezentowałby nas w Radzie Zarządzającej EBC (ciało to podejmuje decyzje o stopach procentowych) i jak rozumiem broniłby znakomicie tzw. polskiego interesu, o którym tyle mówią bracia Kaczyńscy, gdyż jako jedyny byłby tam magistrem, a nawet inżynierem co dałoby temu gremium możliwość spojrzenia na politykę monetarną w strefie euro z zupełnie innej strony:)
    A tak poważnie mówiąc, to najważniejsze jest, iż NBP został odzyskany. Teraz nowy pan prezes dokona lustracji i otrzyma setki świetnie płatnych posad, co najważniejsze nieobjętych ustawą kominową i gwarantowanych na sześć długich lat. Po ewentualnym końcu tej koalicji odnowy moralnej tj. za trzy lata, część zasłużonych budowniczych IV RP będzie mogłą się przesunąć do tej placówki i przezimować w spokoju trzy następne lata. Patrząc z tej strony Lech Kaczyński wykonał bardzo dobry ruch. Jesczcze się może okazać, że w skład zarządu nbp wejdą posłowie Zawisza, Gosiewski bądź Cymański, a analizy dla RPP pisał będzie sam Wielki Strateg.

  56. Coz Alicjo, mysłałam, ze w poprzednich wpisach ci to wszystko wyjasniłam, Ale widzę, ze nie. Nie bedzię dalej pisać o co chodzi?
    Coz jak ktos nie ma wyzszego wykształcenia, to co?
    Nie w tym problem,kwestii studiów. Uczyć się należy przez całe życie.
    Tylko w problem polega , ze nie lubic mojej wpisów, a praca dziennikarza moim zdaniem polega tez na zero cezury.
    Coz sama się przekonac, o co chodzi.
    pozdrawiam

  57. Jak nie lubic moich wpisów, to już końce
    do zobaczenia

  58. Alicja lepiej spytał panią Janinię o co chodzi?
    Bo sama tak do końca nie wiem o co chodzi, a moze już wiem
    do zobaczenia

  59. Witam Panią i Państwa w Roku Pańskim 2007. Jakiś czas temu podzieliłem się kilkoma refleksjami na temat możliwości. I nie chodziło mi wcale o to, że Polska jest inwestycyjnym rajem, czy o fakt, że mały Jasio z pucybuta stanie się bogatym, do tego szanowanym obywatelem i nikt mu w kieszeń zaglądać nie będzie. Chodziło raczej o to, że w tym dziwnym, słowiańskim kraju, położonym w samym sercu Europy wszystko jest możliwe. Może więc dalej.

    I tak możliwe jest robienie z policjantów taksówkarzy lub dostarczycieli hot – dog’ów i nazwanie przypadku pierwszego tajną misją a argumentowanie drugiego, zresztą bez choćby cienia zażenowania, głodem pani urzędniczki.

    Można też byłemu premierowi pracę znaleźć i zrobić go doradcą prezesa jednego z największych w Polsce banków. Należy tylko wytłumaczyć społeczeństwu, że o TKM’ie w tym wypadku nie może być oczywiście mowy, bo przecież pan Marcinkiewicz to prawdziwy tuz bankowości, tyle tylko, ze jeszcze doświadczenie w tej materii musi zdobyć.

    Nikogo nie zdziwi fakt, że pan prezydent przedstawia kandydata na szefa NBP na kilka dni przed upływem kadencji poprzednika, choć kandydata owego szuka ponoć od wiosny ubiegłego roku. I nic nie szkodzi, że pan ów z braku doświadczenia jest tylko p.o. prezesa PKO BP, bo zdobyć je przecież może jako szef NBP. I niech się pan Balcerowicz człowieka nie czepia, bo przecież najpierw nabiera się praktyki a dopiero potem pisze publikacje i książki. Będzie na to czas, wszak kadencja trwa całe 6 lat.

    Możliwe też jest przypomnienie sobie, że polityka to bagno i skarżenie się na przewodniczącego partii za pośrednictwem żony. Jak się to robi? Trzeba najpierw poprzeć kandydata przeciwników politycznych na stanowisko prezydenta Krakowa (w tym celu występuje się w PiS’owskiej reklamówce na tle logo Platformy) a zaraz potem przyznać się, że kandydat ów kompletnie się na ten urząd nie nadaje. Należy tylko milczeniem pominąć fakt, iż poparło się go w imię osobistych porachunków sprzed kilku lat.

    Nikt nie będzie zaskoczony zatrzymaniem ekspresu we Włoszczowej a co dopiero utworzenie w tym regionie parku technologicznego. Nazwanie peronu imieniem Gosiewskiego do czegoś w końcu zobowiązuje.

    Można też nie zwariować czego sobie, Pani i Państwu w tym nowym, 2007 roku życzę.

  60. Romlis, W zasadzie Cię podziwiam za to, że nie ulegając żadnym naciskom politycznym pracowałeś przez wiele lat na stanowiskach kierowniczych w PRL-u. Czy mógłbyś mi jednak przybliżyć nieco jakie to były stanowiska kierownicze? Czy w świetle swojej postawy życiowej nie czujesz potrzeby odkłamywania historii PRL-u, o którym pisze się i opowiada teraz, że było to państwo totalitarne, w którym robienie jakiejkolwiek kariery zawodowej wymagało świadczenia takich czy innych serwitutów ideologicznych?

  61. Boże,to się robi gorsze niż myślałem, bełkot Agi przekroczył wszystkie granice.Czasem wydawało się to śmieszne( na początku), nawet sobie szydziłem i wymyśliłem teorię o mistycznym działaniu jej wpisów, które powodują wielką pustkę w mym umyśle i dzięki tego przybliżają mnie do nirwany, raz nawet starałem się na jednym blogu pisać jak Aga, z owym jej nieśmiertelnym ,,cóż”. Ale już mi się nie chce kpić nawet.
    PS. Pozdrowienia dla Alicji:), fajnie widzę wam u owczarka się gada, ale już za bardzo się wszyscy rozgadali, to na razie się nie wcinam w rozmowę.

  62. Ja osobiście uważam, że nominacja Skrzypka na przesa NBP to kpina z nas wszystkich. Czlowiek , ktory nie ma kwalifikacji na objecie stanowiska banku PKO BP, ma nagle kwalifikacje aby zostać prezesem NBP? Coś tu „śmierdzi”. Kaczyński pcha go na to stanowisko bo wie, że Skrzypek będzie robił dokladnie to co Kaczyńscy mu każą, jezeli bedą mu kazali zlustrować wszystkich w banku to tak bedzie, jezli każą mu „dodrukować” pieniędzy to czemu nie, a wszystko to w imię IV RP , taniego państwa i odnowy moralnej.Druga strona medalu to rzeczywiście robienie miejsca dla wszech władnego Kazimierza. To , że Kazimierz wygra „konkurs” na przesa nie ulega chyba rzadnym wąt[liwościom. Tak też za jednym zamachem Kaczyńscy „upieką” dwie pieczenie i zdobędą dwa kluczowe resorty. Należy jedynie podziwiać zapał i tę nie odpartą cheć władania wszystkim i wszystkimi jaką demonstrują nasi „bracia”.

  63. Grzesiu, kiedyś na blogu P. Paradowskiej szydziłeś z Agi a w c.a. tym samym czasie u P. Passenta piętnowałeś szydących itp. Jeśli ktoś ma bardzo wysokie wyobrażenie o własnych walorach intelektualnych, wypracowanej komunikatywności czy kondensacji treści – ten potrafi wygospodarować malutki kącik dla wysłuchania innych – tych (jego zdaniem) ‚tępych i nieświadomych’ – ‚oni też mają swoją opowieść’. A zważ, Grzesiu, że dla osób niezwykle przenikliwych i poinformowanych moja czy Twoja wypowiedź jest być może takim samym ‚bełkotem’, jakim dla Ciebie są wpisy Agi. Pozdrawiam serdecznie.
    a cappella (basia u Owczarka)

  64. a cappella dziekuję za obrone, coz kazdy moze piszac co chcę, przeciez mamy wolnośźć słowa, a tu jest internet, ludzie w internecie piszac nie gorzej niż ja.
    pozdrawiam i dobrego nowego roku

  65. W mentalnosci polskiej pozostaje to ze jak nie profesor, to nikt inny sie na to stanowisko sie nienadaje, i to jest tragadia Polski ktora w ten sposob misli, popatrzmy kto to jest profesor, zajmuje sie ze studentami ktorzy go na lewo i prawo oszukuja, byle by im wpisal do indeksu, natomiast pan profesor pisze duzo prac naukowych przy pomocy studentow i asystentow i w ten sposob staje sie wielkm specjalista, a zatem Pan prof. Balcerowich konczy swoja prace, i on bedzie mial doswiadczenie do zalozenia prywatnej instytucji i pokazania swojego talentu, tak jak to sie dzieje w kraju w ktorym ja zamieszkuje, jezeli Pan Balcerowich tego nie zrobi i zacznie troche wykladac, troche doradzac, to wtedy zrozumiecie ze to nie byl zaden specjalista za ktorego go wszyscy uwazaja. co do nowego kandydata, new blood, nie profesor a zatem bedzie dobrym fachwcem, w kraju kangurow niedawno odszedl prezes z najwiekszego banku a zostal powolany o dziwo czlowiek ktory byl vice prezesem kompanii lotniczej, jakie komentarze na temat tego pana nominacji zadne, po sprawowaniu prezesuruy pol roku akcje poszly o 14% do gory, i to jest winik oceny pracy a nie pismakow politycznych.
    Trudno bedzie mnie przekonac Pania profesor Janine do tego zeby zaakceptowala nie profesora na to stanowisko.
    Profesor powinen trzymac sie katedry , a jego studenci wniosa lepszy postep, bo zawsze robi to mlode pokolenie a nie stare dirdymaly profesorzyska.

  66. A capella, zgoda, ale moja kpina z Agi wydawała mi się bardzo delikatna i w sumie pozytywna, a u Passenta na blogu pojawiały się wtedy argumenty typu ,,kurduple” i inne raczej nie tyle niesmaczne, co już nudne. Co do tego, że moje wpisy to bełkot, to czasem sam mam takie zdanie, więc inni tym bardziej mogą mieć zbliżone. Pozdrowienia i już się nie wypowiadam na temat Agi, bo to nie jest główny temat wpisu pani Paradowskiej.

  67. Pani Redaktor,

    nie ma co się rozpisywać za nadto, o miarodajne opinie na temat umiejętności Pana Skrzypka wystarczy zapytać pracowników urzędu miasta Warszawy, którzy przetrwali jego czystki i zastraszania metodami gorszymi niż ubeckie lub w PKO BP, gdzie jego intrygom zawdzięczamy odejścia najlepszej kadry kierowniczej i obecny kryzys zarządu banku,

    na mój gust to koń trojański braci kaczyńskich, którego zadaniem będzie dekonstrukcja od wewnątrz Rady Polityki Pieniężnej i kluczowych struktur NBP, a na tym polu ma ten Pan niewątpliwe osiągnięcia,

    dalszy scenariusz nie trudno sobie wyobrazić, choć skali strat nie sposób oszacować, gdy koszty samej zapowiedź tej kandydatury już teraz trzeba liczyć w milionach złotych na sekundę – bagatela, społeczeństwo zapłaci.

  68. Tyle już napisano na temat P.Skrzypka,że nie będę się wymądrzała,natomiast chcę zadać temat mi bliski.Wczoraj w wiadomościach radiowych podano coś o tym,że z pieniędzy emerytów (około 40milionów zł)pokryje się budowę Swiątyni OB.Niezgodnie z prawem,niezgodnie z konstytucją ale cóż(jak pisze Aga)zgodnie z obietnicą
    pisiJK To też jest bulwersujące,choć przekonałam się,ze mnie już nic nie zdziwi to jednak ciągle się dziwię.Fenomen jakiś,czy co?

  69. Pani Janino, chciałbym poruszyć dwie sprawy.
    Po pierwsze, nominacja na prezesa NBP nie powinna dziwić. Przecież premier wyraźnie powiedział kiedyś w „Rz” że wszyscy fachowcy są z układu. Więc kogo mieli wybrać? Sprawa jest jasna:-)

    Po drugie, oglądałem wywiad z prezydentem w telewizji publicznej. Na nieśmiałe pytanie red. Lisickiego czy brak doświadczenie nie przekreśla kandydatury Marcinkiewicza L. Kaczyński stwierdził wprost, że przepis o konieczności posiadania doświadczenia w bankowości jest „typowym przepisem korporacyjnym”. Ergo wymóg posiadania doświadczenia w bankowości jest tylko instrumentem Układu, który uniemożliwia wprowadzeniu do bankowości nowych ludzi (oczywiście z PiS). Jakoś żaden z 3 dziennikarzy nie przypominał prezydentowi, że przepis ten ma przecież na celu bezpieczeństwo środków gromadzonych przez klientów.

  70. —> Bernard

    Do czego to doszło: osoba Ci przecież chyba strasznie bliska polityczna, Rybiński, sugeruje odnośnie do Twojej osoby jakieś paskudne rzeczy… Że masz jakiś stopień służbowy? Czyżby WSI?

  71. Dziwię się, że żaden z dziennikarzy nie zaśmiał się prezydentowi w twarz po tym tekście o układzie w bankowości (cytowanym wyżej przez quake’a). Na tej samej zasadzie działa też korporacja lekarzy, którzy bronią swoich przywilejów, nie dopuszczając do zawodu osób bez odbytego stażu. Mogę tylko mieć nadzieję, że pana prezydenta będą leczyć p.o. interniści i operować p.o. chirurdzy – jedni i drudzy po politechnikach, ale za to spoza układu 🙂

  72. Mnie ta nominacja martwi – mam kredyt w CHF… 🙁 Troche mi sie lezka w oku kreci jak wspominam sobie artykuly o zmianie szefa banku USA – gdzie przez wiele lat byl ten sam fachowiec – „Balcerowicz musi zostac!” – tak jak do jego terapii szokowej jako ministra finansow mam uwagi, to jako prezes NBP jest gwarantem silej waluty, a nowy pan jest gwarantem Układu – kolejnym niewłaściwym człowiekiem na stanowisku – do następnych wyborów…

    Moim zdaniem przy obecnym handlu stanowiskami rozmowy w pokoju Renaty to pikus – trzeba zwolnic stanowisko dla Kazia to sie p.o. rzuci do NBP – a kaziu nie moze wrocic do zawodu – w koncu ma kredyt na mieszkanie w W-wie i musi zarobic… eeech… moze sie do PiSu zapisze i na jakiegos prezesa zalapie… A tak z innej beczki to trzeba po nastepnych wyborach sprywatyzowac wszystko, zeby nie bylo juz cieplych posadek dla kolesiow…

  73. Kangur
    Jajcarz z ciebie niezrównany. Wykpij jeszcze lekarzy, inżynierów od budowania domów i mostów, pisarzy itp. przecież to sami idioci nieprawdaż ? a ty jeden taki mądry >>>>>>i

  74. Do Agi,
    No cóż, czy nie mogłabys napisać nam coś o sobie, np gdzie się uczyłaś polskiego i czy za darmo czy za pieniadze. Cóż, jeżeli za pieniądze, to możesz wygrac kupę forsy jak wytoczysz proces o odszkodowanie. Cóż jeżeli za darmo, to napisz czy ta szkoła jeszcze istnieje. Cóż, pozdrowienia.

  75. Pani Redaktor,

    przeczytałem wpisy na Pani blogu w szczerym uznaniu dla Pani determinacji, i nawet własną opinię wpisałem w dobrej wierze, iż mogę przyczynić się do zmiany tej tragicznej sytuacji, lecz po chwili refleksji dotarło do mnie, że nawet taki Skrzypek i jemu podobni, mogą bez końca nadużywać naszego zaufania, jeżeli nie wprowadzimy adekwatnej odpowiedzialności za decyzje, które podejmują.

  76. Prawo bankowe stanowi, że zarząd banku składa się co najmniej z trzech osób fizycznych powoływanych i odwoływanych przez radę nadzorczą. Powołanie dwóch członków zarządu banku, w tym prezesa, następuje za zgodą Komisji Nadzoru Bankowego. Z wnioskiem o wyrażenie zgody występuje rada nadzorcza.
    Mogłoby się więc wydawać, że ciało niezależne jakim jest KNB może odmówić zgody na powołanie Marcinkiewicza na prezesa PKO. Teoretycznie oczywiście taka odmowa jest możliwa. Warto jednak zwrócić uwagę na jedną sprawę: 19 września 2006r weszła w życie ustawa o nadzorze nad rynkami finansowymi. Zgodnie z jej art. 77 Komisja Nadzoru Bankowego działa obecnie w następującym składzie:
    1) przewodniczącym jest Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, czyli Stanisław Kluza,
    2) zastępcą Przewodniczącego jest minister finansów lub delegowany przez niego sekretarz lub podsekretarz stanu,
    3) przedstawiciel Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,
    4) Prezes Zarządu Bankowego Funduszu Gwarancyjnego,
    5) Prezes NBP albo wyznaczony przez niego Wiceprezes NBP,
    6) przedstawiciel ministra finansów
    7) Generalny Inspektor Nadzoru Bankowego.
    Osoby wskazane w pkt. 1, 2, 3 i 6 pochodzą z nominacji PiS ? zatem już w tej chwili przez KNB przejdzie większością głosów każdy kandydat zgłoszony przez partię braci Kaczyńskich. Po wymianie Prezesa NBP oraz ? ewentualnie ? Generalnego Inspektora Nadzoru Bankowego ta przewaga głosów stanie się po prostu miażdżąca.

    Pozostaje tylko jeden problem: uchwała nr 1/2004 Komisji Nadzoru Bankowego z dnia 09 czerwca 2004r.
    http://www.nbp.gov.pl/aktyprawne/dziennik/2004/dzu08_04.pdf
    Stanowi ona, że nadzór bankowy przed wydaniem zgody na objęcie funkcji bada czy kandydat na prezesa zarządu banku posiada wykształcenie i doświadczenie niezbędne do kierowania danym bankiem, w szczególności czy ma ?odpowiedni staż pracy w bankowości lub w innych instytucjach finansowych i czy biegle włada językiem polskim i posiada dobra znajomość polskiego systemu bankowego?.
    Za chwilę dowiemy się więc, że funkcja doradcy p.o. prezesa banku to wystarczający staż w bankowości. A zatem: żadnych złudzeń; Marcinkiewicz zgodę KNB na bycie prezesem z pewnością dostanie.

  77. W uzupelnieniu mojej wypowiedzi na temat profesorow. mala digresja, azeby zostac profesorem to powiedzmy wiek jest okolo 60 lat, a zatem jak kazdy z nas wie ze to nie jest wiek najbardziej produktywny w zyciu czlowieka, jest ustabilizowany, ale bez wzlotow, czyli z gorki, natomiast najbardziej produktywnym wiekiem jest 25 do 40 ci ludzie podejmuja decyzje ktore profesor po 60 nigdy nie podejmie, i teraz czlowiek z wykrztalceniem uniwersiteckim, popartym diplomem daje najwieksze szanse na prowadzenie przedsiebiorstwa, wiek 40-50 te szanse zmiejsza sie bo nastepuje ostroznosc, a zatem do mlodej kadry siegac po lepsze wyniki, jezeli zwrocicie uwage na USA tam jest wiecej milionerow ze srednim wiksztalceniem niz z wyzszym, a profesorow to absolutnie malutko.
    nastepna rzecza ktora Pani Paradowska powinna sie zajac to powiedziec dla calej opinii publicznej ze tylko calkowita prywatyzacja Polska zlikwiduje posady dla partyjniakow, i zlikwiduje tych wielkich specjalistow, co bedzie efektem przyspieszona rozbudowa kraju, oraz obywatel bedzie bogatszy.
    Rzucam wyzwanie dla blogowiczow zeby dowody przedstawic i skierowac rzad w tym kierunku, a nie zajmowac sie plotkamy jaka wysokosc ma premier, jezeli porownacie jego wzrost z Napoleone to pewnie on jest wyzszy, a zatem jaki problem.

  78. Szanowna Pani Redaktor!
    Obawiam się, że rozciągając nad Agą parasol ochronny i prosząc nas o cierpliwość i wyrozumiałość, przyczynia się Pani do utwierdzenia jej w słuszności trwania w tym, nie do końca zrozumiałym, bełkocie.
    Jedna Pani uwaga, typu: „postaraj się pisać jaśniej”, dodana do pochwał, może mogłaby zdziałac cuda.
    Z postów Agi wynika, że tylko Pani ma pełnię wiedzy o niej, nam pozostają domysły: czy jest jedną osobą, czy też istnieje podwójnie z kolegą, czy też jest Pani alter ego…
    Grześ nie wytrzymuje jako filolog, Alicja jest weredyczką, lubi sytuacje proste i jasne, a ja, stara prowincjonalna żaba, niechlujstwo językowe, bez widoków na jakąkolwiek chęć poprawy (o ile przyczyną nie jest zatajone handicapped), uważam, po prostu, za wyraz głębokiego braku szacunku dla Pani i współblogowiczów.
    Powiedziałam, co mi się od dawna kłebiło w głowie i teraz mogę spokojnie hibernować

    Stara Żaba

  79. Kangur, przezabawne sa Twoje dywagacje i moznaby przejsc nad nimi do przadku dziennego gdyby nie to ze maja one niewiele wspolnego z rzeczywistoscia. Pomijajac to, ze wolalbym aby za jakosc pieniadza, na ktorym opiera sie egzystenacja mojej rodziny i moja odpowiadal czlowiek nawet stateczny i ostrozny niaz, jak Ty sugerujesz odwazny i fantazyjny, to jednak nawet nie w tym problem. Kaczory wskazaly na prezesa NBP tego goscia nie dlatego, ze jest odwazny i mlody (przedszkolaki sa jeszcze odwazniejsze, moze takiego 5-cio latka na prezesa?) tylko dlatego ze jest dyspozycyjny i zrobi wszystko co mu wodz rozkaze. A ze wodz nie ma pojecia o ekonomii zadnego mozemy spodziewac sie scenariusza opisanego przez Atkabe i Alana. Niestety.
    Kangur, przyjedz tu, powierz swoje pieniadze bankom zarzadzanym przez miernych ale wiernych, pomieszkaj troche z nami i zobaczymy jak bedziesz spiewal za jakis czas. A Twoja odezwa dotyczaca nienazywania kartofli kurduplami jest tez co najmniej nie na miejscu, nikt ich tutaj od kurdupli nie wyzywa, to nie Onet… No i to porownanie do Napoleona…. jest przezabawne i dla tegoz bez watpienia obrazliwe 😀

  80. do Jean Paul przepraszam ja mam swój zyciorys , tu jest blog polityczny Janiny Paradowskiej, a nie pamiętnik Agnieszki Hoffmann. A moja szkoła istnieje jest w Policach. Coz moze niedługo przeczytac w gazecie, o tym
    wszystkim co tu się dzieje
    serdeczne pozdrawiam i wszystkiego dobrego w nowym roku

  81. Stara Zabo, jak pani Janina ma pełną wiedzę o mnie, to pani Janina jest dla mnie jak rodzina, coz moze mi się rytmowało, ale on pewnego czasu wiedziałam, ze to bedzie kwestia czasu, kiedy Pani Janina bedzię miała pełną wiedzię o mnie.
    coż do zobaczenia

  82. —>quake Twój komentarz jest bardzo interesujący, jasny, klarowny i niestety myslę, że nie mylisz się w swoich przypuszczeniach.

    Kolejna ekscytująca niedziela, jedyne co mnie mogło jeszcze w tym wszystkim zdziwić, to przekaz telewizyjny, który chciał za wszelką cenę zatuszować protesty, jakie miały miejsce w kościele. Oczywiście DW-TV to wszystko dokładnie pokazała i nie bała się nazwać sytuacji po imieniu.

    To, co się teraz dzieje, to chyba ostatni stopień histerii teczkowej i gorzej już być nie może, te łzy abp Wielgusa podczas mszy Te deum, to są łzy co najmniej połowy społeczeństwa. Sądze, że Polska właśnie na takiego prymasa zasługiwała, na człowieka uwikłanego w agenturalną przeszłość, bo to jest jedyne wyjście: postawić gruba kreskę i żyć do przodu, dlatego, że do alternatywnego działania, takiego jak otworzenie wszystkich teczek i osądzenie i tak nigdy w Polsce nie dojdzie! Ciekawe jakim środowiskom zależało na jego rezygnacji, bo nie wierzę, że podjał taką decyzję autorytarnie.

    Jak to ostatnio powiedział prezydent Kwaśniewski „jest duszno”, cóż zaczyna się robić wrząco…

  83. Stara Żabo i Jean Paul przepraszam, ale wasze komentarze śmieszą mnie, bo obawiam się, ze za późno, na uwagę pani Janiny, żebym pisała starannej, może nie, ale mi to powie pani Janina w innym miejscu i czasie, nie ma blogu politycznym. Cóż to nie lekcja polskiego, ale dobrze będzie pisała na Wordzie, a potem w wklejała na blog pani Janiny, ale jestem ciekawa czy długo będzie musiała
    Pozdrawiam

  84. Oskarze,
    przeczytaj moje wpisy pod tym postem i następnym Pana Macieja, a zobaczysz, że w szczytowym okresie był to nawet
    generał major podpułkownik młodszy lejtnant

    pozdrawiam
    Bernard

  85. Pani Janino,
    następne wpis będzie zapewne dotyczył Stanisława Wielgusa i całej tej historii. Czy nie pora może na refleksję i modyfikację poglądu na temat autolustracji dziennikarzy?

    pozdrawiam
    generalnie zniesmaczony Bernard

  86. Witam Pani Janino,

    Liczę, że tą drogą przekażę Pani moją ocenę wydarzeń ostatnich dni. Mój BLOG w trakcie zakładania. Serdecznie pozdrawiam!

    Niedziela ? 7 stycznia 2007

    Logiczną i naturalną rzeczą było, iż wszelkie niedzielne programy informacyjne i publicystyczne rozpoczynały się informacjami na temat arcybiskupa Stanisława Wielgusa. Początkowo były to informacje dotyczące jego uroczystego ingresu, który miał się rozpocząć o godzinie 11:00 w archikatedrze warszawskiej, zaś po specjalnym wydaniu ?Wiadomości? były to już pytania, czy do owego wydarzenia w ogóle dojdzie. Na kilkanaście minut przed rozpoczęciem ingresu media podały informację, że ten nie odbędzie się i zostanie zastąpiony mszą dziękczynną Te Deum za 25 letnią posługę kardynała Józefa Glempa. Tak też się stało i dopiero wówczas staliśmy się świadkami istotnych i znaczących wydarzeń.
    Telewizyjne programy informacyjne podawały wiadomość o rezygnacji abpa Wielgusa z urzędu metropolity warszawskiego oraz fakt przyjęcia tej decyzji w Watykanie.
    Z drugiej strony, co wnikliwsi obserwatorzy życia publicznego dotarli do komentarzy, że tak naprawdę mechanizm tej sytuacji był odwrotny i to Watykan zwrócił się do bohatera opisywanych tu wydarzeń z prośbą o ustąpienie. Późnym wieczorem prezydium Konferencji Episkopatu Polski wydało oświadczenie, że abp Stanisław Wielgus złożył rezygnację dobrowolnie. Szczegół? W mojej opinii niezwykle istotny, albowiem znajomość faktów w tej sprawie pozwoliłaby odpowiedzieć na pytanie, co zamierzał rzeczywiście począć ksiądz Wielgus i na ile to, czego byliśmy świadkami pokrywało się z jego osobistymi zamierzeniami. Przyznaję, że nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy, zwłaszcza, że abp Wielgus przyjął formalnie urząd metropolity kilka dni wcześniej. Ba! Uczynił to w cieniu wygłaszanych kolejno oświadczeń, z których każde kolejne przedstawiało nam diametralnie inną wersję wydarzeń odnośnie jego osoby. I właśnie dlatego chciałbym znać rzeczywisty kierunek, w oparciu o który miały miejsce niedzielne decyzje i wydarzenia. Również dlatego ten szczegół uważam za znaczący i liczę na to, że nie zostanie on zbagatelizowany. Myślę, że nie jestem jedynym obserwatorem, który odczuwa niespójność pomiędzy powyższymi wydarzeniami, a także, dla którego działania abpa Wielgusa logicznymi do końca nie były (pisząc logicznymi mam tutaj na myśli ich następstwo w czasie i wynikanie jednych decyzji z drugich).
    Społeczeństwo polskie w obliczu opisywanych tutaj wydarzeń podzieliło się na kilka kategorii socjologicznych, rozumianych jako zbiór ludzi wyróżnionych pod kątem istotnej społecznie cechy ? w tym wypadku oceny całej sytuacji ? która implikuje określone postawy. W mojej ocenie mamy do czynienia z:
    1. Środowiskiem ludzi, którzy zakwestionowali mianowanie abpa Wielgusa na urząd metropolity w chwili, gdy na jaw wyszła jego agenturalna przeszłość i jeszcze na etapie, kiedy on sam zdecydowanie jej zaprzeczał.
    2. Częścią społeczeństwa, która przez cały czas popierała i popiera osobę księdza. Psychologiczna zasada zaangażowania i konsekwencji ujawnia tutaj przemożnie swój wpływ na ludzkie postawy i pokazuje, że nawet w obliczu skrajnie negatywnych faktów i ocen jesteśmy w stanie trwać przy swoich przekonaniach.
    3. Grupą ludzi, która nie ma wyrobionego zdanie w całej sprawie.
    4. Częścią społeczeństwa, która negatywnie nastawiła się do osoby księdza Wielgusa dopiero po ujawnieniu przez niego faktu mijania się z prawdą (ani razu nie usłyszałem publicznie, że skłamał ? widać w lepszym guście są zwroty ?mijanie się z prawdą?, czy ?nie mówił prawdy?, a zatem pozostańmy przy jednym z nich).
    Celowo wskazuję tutaj tylko na te kategorie, o których możemy mówić w obliczu ostatnich wydarzeń, nie wspominając podziałów w obrębie środowiska kościelnych hierarchów. Choć sondaże pokazywały, że spora część społeczeństwa zaklasyfikowała się do pierwszej kategorii, to jednak uważam, że liczna grupa Polaków ?wydała werdykt? i stanęła po którejś ze stron dopiero w okolicznościach opisanych w punkcie czwartym. W obliczu dzikiej lustracji i tak często rzucanych oskarżeń pod adresem przedstawicieli wielu środowisk, liczne grupy społeczne pozostają wyczulone na agenturalne oskarżenia. Z kłamstwem zaś się nie dyskutuje, a już na pewno nie z tym, które zostaje potwierdzone przez skruszonego winowajcę. Taką sytuację oglądaliśmy w kontekście sprawy abpa Wielgusa. Dodatkowo spotęgowały i wyostrzyły ją okoliczności, w jakich były metropolita poinformował nas, że ?nie mówił prawdy?. Widać było na twarzach ludzi głębokie rozczarowanie i niezrozumienie dla takiej postawy. Mogli jeszcze nie sądzić osoby księdza Wielgusa w ?ceniu teczek?, jednakże w ?mgle kłamstw? już musieli. Bo oto ksiądz skłamał ich w żywe oczy, autorytet upadł pod ciężarem nieuczciwości. Do grona tej kategorii z całą pewnością można zaliczyć gorliwych wiernych kościoła katolickiego, dla których osoba kapłana jest kimś szczególnie ważnym i godnym zaufania, a nade wszystko wsparcia w chwilach trudnych i wstawiennictwa w potrzebie. Dlatego wraz z powolnym upadaniem autorytetu księdza Wielgusa upadała w sercach wiernych nadzieja, że tym razem rzeczywiście mamy do czynienia ze ?świstkami z IPN?.
    Nie wypada nie odnieść się do homilii prymasa Józefa Glempa, która została w mediach negatywnie przyjęta. Zgadzam się ze słowami Piotra Semki, wypowiedzianymi w programie ?Wywiad i opinie?, że kardynał Glemp przyczynił się do pogłębienia rozłamu w kościele, zamiast próbować go zażegnać. Fakt, że stanął po stronie abpa Wielgusa jest jego moralnym prawem i nie chcę z tym polemizować, natomiast wypowiedzi odnośnie IPN, sądzie, jaki dokonał się na kapłanie uważam za wysoce nietrafione. Były one nie tylko jawną polemiką z decyzją Watykanu, ale także kwestionowaniem efektów pracy komisji, które badały sprawę agenturalnej przeszłości abpa Wielgusa i de facto ją potwierdziły. Ponadto prymas Glemp zaszkodził autorytetowi IPN, a uważam, że ten będzie nam szczególnie potrzebny w dobie wydarzeń, które jeszcze przed nami.
    Pozostaje nam czekać i obserwować kolejne echa tej przykrej dla kościoła i nas wszystkich sprawy. Watykan już zareagował i zapewne bije się w pierś, że zaufał polskim hierarchom w aż takim stopniu. Wysuwa on kolejne oskarżenia o kłamstwo, twierdząc, że papież nie został poinformowany o zarzutach wobec abpa Wielgusa. Prawdą zatem jest, że jedno kłamstwo pociąga kolejne, ale mam nadzieję, że to koniec łańcuszka ?niedomówień? w tej sprawie.

    Bartosz S. Miechów

  87. Przy okazji dyskusji na temat wyboru prezesa NBP pojawiają się znowu tradycyjne już żądania redefinicji zadań polskiego banku centralnego: miałby on odpowiadać za wzrost gospodarczy obok (czy bodaj nie zamiast) utrzymywania stabilnych cen.

    Pomińmy na chwilę dyskusje ekonomiczne o skuteczności wspierania przez bank centralny trwałego realnego wzrostu w gospodarce za pomocą zwiększania podaży pieniądza (poprzez obniżanie ceny kredytu raczej niż dodruk banknotów, co jednak ma podobny skutek ? ryzyko wzrostu inflacji).

    Pomińmy też obserwację iż długookresowemu bezpieczeństwu tempa wzrostu gospodarczego w Polsce zagrażają, w stopniu znacznie wyższym niż cena kredytu: niezrównoważony budżet, nieracjonalna struktura wydatków publicznych, wysokie pozapłacowe koszty pracy, długotrwałe procedury administracyjne (koncesje, zezwolenia), nieefektywność sądów gospodarczych, słaba infrastruktura (drogi, informatyka), utrzymujące się ryzyko polityczne itd. ? natomiast akurat stabilność cen, nabytek ostatnich kilku lat, zwiększa przewidywalność naszego kraju i obniża ryzyko inwestycyjne.

    Pomińmy powyższe aspekty ekonomiczne i wskażmy na aspekt prawny zagadnienia, a jest on wyjątkowo klarowny: jedyna dopuszczalna prawnie definicja celu polskiego banku centralnego to taka, w której uznaje się stabilność cen za podstawowy cel jego działania (tak jak jest to obecnie uregulowane w ustawie o NBP). Inne cele ? takie jak wspieranie polityki gospodarczej rządu ? nie mogą być realizowane z uszczerbkiem dla celu podstawowego. Propozycje legislacyjne zmierzające do ?uzupełnienia? zadań NBP o jakiekolwiek cele równorzędne z celem stabilności cen są:

    ? niezgodne z polską konstytucją – art. 227, ust. 1: ?Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza.? ?Wartość pieniądza? należy przy tym z punktu widzenia prawnego interpretować jako jego zdolność do funkcjonowania w roli stabilnej miary zobowiązań – inflacja oznacza utratę przez pieniądz tej cechy;

    – niezgodne z traktatowym prawem europejskim ? art. 2 Statutu Europejskiego Systemu Banków Centralnych (ESBC): ?Głównym celem ESBC jest utrzymywanie stabilności cen? ? przypomnijmy: Narodowy Bank Polski jest członkiem ESBC od chwili polskiego przystąpienia do UE, tzn. od 1 maja 2004 r.

    Stawianie zatem zagadnienia prawnej dopuszczalności redefinicji podstawowego celu NBP w istocie nie ma sensu ? redefinicja taka możliwa byłaby pod warunkiem (a) wystąpienia Polski z UE i (b) zmiany Konstytucji ? w tej kolejności. Oczywiście usłyszymy jednak argument, że hipotetyczna nowelizacja (wprowadzenie odpowiedzialności NBP za wzrost gospodarczy) wzorowana byłaby na ustawowym uregulowaniu celów działania banków centralnych USA i Wielkiej Brytanii. Nie wchodząc w głębokie analizy tych zupełnie odmiennych (precedensowych) systemów prawnych, wystarczy powiedzieć: USA nie należą do UE, Wielka Brytania w ramach UE nie ma obowiązku przystąpienia do euro ? podlega w związku z tym odrębnemu reżimowi prawnemu. Ekonomistom pozostawmy dowodzenie, iż niezależnie od regulacji prawnych zarówno amerykański Fed jak i Bank of England w swych działaniach jednoznacznie od dziesięcioleci kierują się celem inflacyjnym ? stabilnością cen.

  88. Kangur,
    Myślałem że weźmiesz sobie do serca uwagę o jajcarstwie, ale widocznie nie pojmujesz ironii. Dletego powiem ci otwartym tekstem. Nikt nie lubi głupków, którzy na niczym się nie znają, natomiast wygłaszają idiotyczne poglądy, w rodzaju tego kto będzie lepszym prezesem NBP: młodszy czy starszy,profesor czy maturzysta, albo licencjat, nie mając pojecia ani o ekonomii ani o roli banku centralnego. Dawniej, kiedy nie było Internetu, tacy wsiowi madrale jeździli pociągami PKP i tam głosili swoje bzdury. Obecnie zabierają głos na blogach i wydaje im się ze w ten sposób ich banialuki nabierają wartości. Ale to nie jest prawda. A teraz idź do lustra i przyjrzyj się temu facetowi, bo chodzi właśnie o ciebie..

  89. Ja bym się nie zgodziła z Leszkiem Millerem, że „trzeba było zrobić miejsce dla Kazimierza Marcinkiewicza w PKO BP więc Skrzypka rzucono na bank centralny”. Marcinkiewicz co prawda nie zdołał objąć urzędu prezydenta Warszawy, ale sytuacja ostatnio diametralnie się zmieniła – teraz mamy w Stolicy nowy wakat w postaci metropolity warszawskiego. Kandydat, zgodnie z prawem kanonicznym, winien „odznaczać się niezachwianą wiarą, dobrymi obyczajami, roztropnością i ludzkimi cnotami”. Czyż to nie pasuje do Kazika jak ulał? 🙂

  90. Czy nie najwyższy czas przestać zajmować się Agą? To jest najzwyczajniej chore! Niech pisze – skoro musi, ale czemu parę osób, niewątpliwie niegłupich ekscytuje się tym zjawiskiem? Zupełnie nie pojmuję. Z tego zrobiła się zupełna głupawka i starczy (przynajmniej mnie). Początkowo było to nawet zabawne, ale już dawno przestało.
    Mamy naprawdę poważniejsze zmartwienia. Czekam na nowy wpis Pani Janiny.

  91. Bernardzie,
    nie bede rozczulal sie nad Twoim hobby. Jak to sie mówi, jeden lubi zapach pomaranczy a drugi…
    Rób sobie ze swojego zycia co chcesz. Babraj sie w tym bagnie, wdychaj te trujace opary i wstrzykuj sobie dozylnie tyle teczek ile Ci wlezie.
    Dla mnie, przecietnego blogera, a nie nawiedzonego misja, zawodowego inkwizytora jakim sie stajesz jest to tylko objaw nowych czasów. Zaistniales w cyberprzestrzeni jak celebrity, taka Paris Hilton, Daniela Ciccareli od polerowania przeszlosci. Moze jestes bystrzejszy od innych i jeszcze na tym zbijesz kase, ta swoja lekkoscia slowa? Przyznaje ze masz talent w businessie!
    Odnalazlem Cie w Google, masz swoje miejsce w serverach:
    http://www.pardon.pl/artykul/150#komentarz_10369

    Zycze lekkich plików,
    Oscar.

  92. kangurze,
    Temat profesorski był już niedawno poruszany przez jednego z Braci. Chodziło o to że zielone światło do zajmowania miejsc w radach nadzorczych dostali doktorzy nauk ekonomicznych. Grono kompetentnych ekonomistów w otoczeniu PiS jest skromne (podobnie jak specjalistów innych dyscyplin)więc manewr rozwiązania tego problemu przez proste dr przed nazwiskiem wydawał się rozwiązaniem prostym i satysfakcjonującym stronę i rządową i naukową. I tu masz rację kariera naukowa (naukawa) nie załatwia sprawy. Stawiam tezę, że naukowiec bez praktyki w biznesie jest w takich wypadkach zwykłym figurantem. Dlatego czysta profesura sprawy nie załatwia. Znam przypadki profesorów którzy w biznesie ponieśli sromotne porażki, a ich profesorstwo raczej przeszkadzało bo zasłaniało totalną niekompetencję w praktyce i nobilitowało przez długi czas złe decyzje. Z reguły sprawy kończyły się dużym smrodem i sromotą profesury.

    Co do wieku:
    Bycie dojrzałym człowiekiem, z ugruntowaną wiedzą, doświadczeniem i osiągnięciami to świetna baza do zajmowania odpowiedzialnych stanowisk strategicznych. I nie o energię młodych tu chodzi. Młodzi ze swoim entuzjazmem świetnie nadają się do pracy operacyjnej, gdzie potrzeba energia i czesem brak świadomości że misja jest „imposible” 🙂
    Szef NBP nie ma robić rewolucji i młodzieńczy zapał nie jest tu do niczego potrzebny. Na tym miejscu ma stanąć ktoś, kto wypowiadając jakikolwiek osąd przemyśli sprawę kilkakrotnie zanim otworzy usta. Wzorem jest poprzedni szef FED który na pytanie jak się ma odpowiedział że nie może udzielić takiej informacji jako wrażliwej dla amerykańskiej gospodarki 🙂

    Sprawa ma wspólny wątek w podyplomowych studiach pana Skrzypka. Gotów jestem bronić tezy że tzw. studia podyplomowe to efekt spotkania popytu studentów na dodatkowy wpis do CV i odwieczny brak kasy w kieszeniach kadry naukowej polskich uczelni. Bazując na własnych obserwacjach mogę powiedzieć że dawkę wiedzy porównywalną do studiów podyplomowych dostaje w trzy miesiące każdy pracownik trafiający do w miarę przyzwoitej firmy. Dodatkowo oznacza to trzy miesiące praktyki zawodowej czego studia podyplomowe nie dają. Nie oznacza to jednak że studiów podyplomowych być nie powinno. Jeżeli trafi się na dobrą mieszankę teorii z praktyką i zaangażowanie wykładowców, to korzyść jest duża.

  93. Pozostało nam tylko liczyć na cud i mieć nadzieję że jak Skrzypek zostanie Prezesem to -przestanie być uległym wobec Braci i innych PISuarów. Będzie niezależny i będzie miał dobrych doradców i ich słuchał. P. Skrzypek , ma Pan szansę.

  94. Cóż Skrzypek na spotkaniu z posłami, to wypadł kiepsko. Pytanie: Jak wypadnie na spotkaniach np. bankowcami w Nowym Yorku.?
    Ciekawy pomysł. Cóż podobnie studiował w Ameryce
    Pozdrawiam

  95. Czy konieczna jest obecność red. Cezarego Michalskiego w TOK FM? Zaniża poziom programu.

  96. Też byłam w szoku, że obrady przełożyli do 5 inzcytsa.Może zauważyli, że sporo osf3b ogląda to przedstawienie, bo mają wolne? Wystarczyło przecież poczytać komentarze na forach – a tam, życzliwych posłom PO jak na lekarstwo.I jeszcze mam jedno odczucie – kompromitacja posła PSL-u Stefaniuka. To jest koniec PSL-u. Wystawić takiego człowieka, ktf3ry nie potrafi sformułować prostego pytania, nie mf3wiąc już o zrozumieniu odpowiedzi to strzał samobf3jczy Pawlaka.Tyle tylko, że jakoś mi ich nie żal, bo widać wyraźnie, że PSL gra w tej komisji razem z PO. Wyraził to dobitnie Kłopotek, ktf3ry wprost powiedział o rozwiązaniu komisji. Nie przewidział tylko negatywnej reakcji na tę propozycję „opinii publicznej” i szybciutko, rakiem z tej propozycji się wycofywał.

css.php