Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

8.01.2007
poniedziałek

Ingresu nie było

8 stycznia 2007, poniedziałek,

Ingres arcybiskupa Stanisława Wielgusa jednak się nie odbył. Jak słychać, przeważyło zdanie władz państwowych, a nie decyzja samego arcybiskupa, który musiał mieć świadomość, że ingres sprawy nie kończy. Może ją nawet dopiero rozpoczyna, gdyż śledczy dziennikarze już ruszyli w Polskę docierając do dawnych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, zapowiedziano dalsze publikacje i poszukiwanie materiałów, które – o ile ksiądz Wielgus był rzeczywiście aktywnym współpracownikiem – zapewne by się odnalazły w różnych teczkach. Widać bowiem, że lustracyjna fala w Kościele ruszyła i nie wydaje się, by ktoś lub coś mogło ją zatrzymać.

Wydawało, że podtrzymywanie przez Watykan kandydatury arcybiskupa było próba położenia takiej tamy. Okazało się jednak, że albo Benedykt XVI rzeczywiście nie był wystarczająco poinformowany, albo po prostu nie zdawano sobie sprawy z nastrojów, zwłaszcza w prawicowych środowiskach opiniotwórczych, które lustrację w Kościele przeżywają w sposób niezwykle emocjonalny. Nie tylko w powodów moralnych. Także dlatego, że dla prawicowej władzy i jej akolitów lustracja jest politycznym orężem, ma stać się sposobem na wymianę elit i bardzo trudno byłoby usprawiedliwić nierówne traktowanie kościelnych hierarchów i przedstawicieli innych środowisk. Jeżeli metropolitą warszawskim mógłby być ktoś, kto jednak papiery ma nie w porządku, to dalsze lustrowanie świeckich i nawet pozbawianie ich pracy ( takie propozycje przecież padają i nawet bez ustawy współpraca z SB już jest przeszkodą w zajmowaniu wielu stanowisk) traciłoby jakikolwiek sens.

Na temat sprawy arcybiskupa Wielgusa powiedziano już tyle, że zmęczenie materiału, czyli zdolności przyswajania kolejnych informacji przez Czytelników jest ogromne. Są jednak wątki, które dość starannie się pomija, co świadczy o tym, że wprawdzie można wstrzymać ingres, ale niekoniecznie potrafimy o Kościele rozmawiać w sposób otwarty. Otóż jest zupełnie niezrozumiałe dlaczego, choć podejrzenia wobec biskupa pojawiły się wiele miesięcy temu kościelne władze nie wystąpiły do IPN o przejrzenie teczek, że robiono to w pośpiechu, w ostatnich godzinach, kiedy nie było już żadnych szans na weryfikację esbeckich papierów. Nie można przecież w całości odrzucić piątkowego oświadczenie arcybiskupa, w którym dość przekonująco neguje on niektóre fakty, a które jego najbardziej zawzięci lustratorzy potraktowali z zupełnym lekceważeniem.

Dziś mówi się o niedoskonałości procedur, ale może tamto zaniechanie wynikało po prostu ze swego rodzaju arogancji Kościoła, który uznał, że lustracja tak intensywnie jednak go nie dotknie, że ostatecznie zwycięży ten ton, który prezentował w ostatnich dniach „Nasz Dziennik”, usprawiedliwiający to, co nosiło znamiona współpracy. Znaczyłoby to, że Kościół nie potrafił trafnie odczytać społecznego klimatu, także we własnych szeregach. To tylko spekulacje, ale w tych dniach w dużej mierze jesteśmy zdani na spekulacje. Być może liczono, że prawicowa władza nie dopuści do ujawnienia zawartości archiwów, że tama powściągliwości widoczna w pisaniu i mówieniu o sprawach Kościoła nie pęknie tak gwałtownie, że jedna z gazet na pierwszej stronie zamieści wielki tytuł „Arcykapuś”, co jest już wyjątkową obelgą, nawet w świetle znanych materiałów na temat arcybiskupa Wielgusa.

Tymczasem okazało się, że tama jednak pękła. I dość paradoksalnie to nie dawni esbecy czy najbardziej antyklerykalna lewica ruszyła na Kościół, ale ci, którzy w pierwszym zdaniu deklarowali: Kościół to ja, Kościół to my. Wreszcie, by wstrzymać ingres ruszyła też prawicowa władza. Ciosy przyszły więc z tej strony, z których, być może, najmniej się ich spodziewano. Prezydent bił brawo gdy arcybiskup ogłaszał rezygnację, choć radiomaryjni, a więc bardzo antykomunistyczni wyborcy Pana Prezydenta akurat wołali: zostań z nami! To świadczy o stopniu zamieszania wśród wiernych, którzy jeszcze wczoraj chcieli powszechnej lustracji a dziś już uważają, że esbeckie papiery są wyłącznie fałszywkami. Może zresztą mają prawo, by tak myśleć, skoro niedawno słyszeli, że teczka premiera jest sfałszowana, a pani wicepremier nie miała pojęcia z kim rozmawia i po prostu była nieostrożna.

Z kolei słuchając licznych wypowiedzi przedstawicieli wspólnot zakonnych czy niższych rangą księży można było odnieść wrażenie, że sprawa arcybiskupa jest dla nich ważna, bo mogą wreszcie wyrazić swój bunt przeciwko skostniałej hierarchii, która nie radzi sobie ze współczesnymi problemami, że oni też czekają na rewolucję pokoleniową w instytucjach kościelnych, może chcą otwarcia zablokowanych dróg awansu. Zablokowanych przez biskupów, którzy swe kariery robili w PRL, a więc mają na swoich kontach jakiś rodzaj uwikłania w tamten system.

Lustracja może stać się taranem, który te dawne struktury rozbije, jeżeli potwierdzą się informacje (a zapewne w jakiejś części się potwierdzą), że za chwilę pojawią się teczki kolejnych biskupów. I dlatego prymas Glemp wygląda na człowieka, który broni ostatnich Okopów św. Trójcy stając wyraźnie po stronie arcybiskupa Wielgusa, jak to uczynił w swej niedzielnej, wyraźnie nieprzygotowanej, nieprzemyślanej, bardzo emocjonalnej homilii. Prymas mówiący przez łzy – tego jeszcze nie było. Kompletnie zdezorientowani biskupi, nawet ci, którzy do niedawna prezentowali bardzo wyraźne stanowiska, także antylustracyjne, tego też jeszcze nie było. To był pokaz jakiejś obezwładniającej bezradności wobec biegu zdarzeń, nad którym wszyscy stracili panowanie.

Kryzys w polskim kościele, o którym teraz tak głośno, nie narodził się w tych dniach. Już po śmierci Jana Pawła II wiele o tym kryzysie mówiono, o kryzysie autorytetów, o braku przywództwa, o tym, że przez lata chowano się za autorytet papieski. Może więc w tym miejscu warto zapytać, jakie właściwie było zdanie Jana Pawła II w sprawie lustracji w Kościele? Czy nie uznawał tej sprawy za ważną i nie wymógł jej przeprowadzenia wówczas, kiedy można to było zrobić bez sensacji, jeżeli w ogóle problem lustracji w Polsce od czasu do czasu powracał? Czy spotkał się z oporem polskich hierarchów? Dlaczego, jeżeli prymas tak często przytakiwał lustracyjnym zapędom wśród świeckich, które najczęściej miały znamiona politycznych porachunków przez całe lata dziewięćdziesiąte nic się w tej kwestii w kościele nie działo? Były wszak instrumenty, by tę operację przeprowadzić.

Już w 1990 roku kościelna hierarchia otrzymała z MSW sporo szczegółowych informacji na temat tego co bardziej brutalnie nazywamy agenturą, a bardziej delikatnie „uwikłaniem” w PRL. Najwyraźniej te materiały zlekceważono uznając, że lustracja dotyczy świeckich a nie Kościoła. Nie słychać też było bardziej intensywnego głosu katolików świeckich, tak dziś bezkompromisowych i bojowych. Długo milczeli tak obecnie aktywni historycy IPN, wyjąwszy może Andrzeja Grajewskiego, który tym problem się zajmował. Trudno przecież uznać za przypadek, że lustracyjna lawina w Kościele ruszyła po śmierci polskiego papieża. Wtedy pojawiła się sprawa ojca Hejmo, do dziś zresztą nie do końca wyjaśniona. Pojawiła się tak szybko jakby tylko na śmierć Jana Pawła II czekano, potem posypały się papiery na innych, także na Jego przyjaciół. Teraz będą się sypać dalej i nic już nie pomogą zaklęcia, że Kościół jako instytucja obronił się, przetrwał, dał dowody wielkiej odwagi.

To wszystko znajdzie się na drugim planie, gdyż nie to interesuje lustratorów. Oni czekają na nazwiska, na listy agentów. Nie wierzę, że ta prawda Kościół wyzwoli i umocni jego autorytet. Stanie się wprost przeciwnie. Sprawa arcybiskupa Wielgusa pokazała, że Kościół jest w gruncie rzeczy słaby. Już nie on mówi co jest moralne, to jemu katolicy świeccy, a także niższe własne szeregi mówią co jest moralne. Czy to zapowiedź nowej Reformacji?

***

PS. Obiecałam odpisać na państwa wpisy. Przepraszam i proszę jeszcze o dzień cierpliwości. Może uda mi się odpisać w poniedziałek wieczorem. Przyznam, że z duża ciekawością przeczytałam całą dyskusję między Agą a innymi Blogowiczami oraz kolejne wpisy Agi.

Podejrzenia Starej Żaby, że to ja jestem Agą, bardzo mniej ujęły, bo sam pomysł, że mogłabym wklepywać tyle dodatkowego tekstu jest dla mnie wielce pochlebny, ale naprawdę nie dałabym rady. Bardzo tajemniczo zabrzmiała mi również Aga pisząc, że wiele o niej wiem, albo się dowiem. Otóż po prostu z nikim, nawet w Policach, nie jestem w stanie Agi skojarzyć. Czekam więc na dalsze odsłony tej tajemniczej historii.

Uświadomiłam sobie również, że Polo 712 apeluje, by nie zajmować się lustracją i dekomunizacją, ale nie wiem jak to zrobić, gdy przez tydzień nic tylko lustracyjne szaleństwo.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 90

Dodaj komentarz »
  1. Ostatnie wydarzenia można okreslić krótko jako jazdę bez trzymanki. Prymas, który na kwadrans przed maszą dowiaduje się, że będzie wygłaszał homilię – przecież to jest farsa. Inna sprawa, ze homilia ta, mówiąc oględnie, była kontrowersyjna.
    Jedna rzecz pozostaje do wyjaśnienia: jaka była rola prezydenta w dymisji abp. Wielgusa. Czy prawdą są spekulacje o nocnych jego rozmowach z Benedyktem XVI? Jestem skłonny w to uwierzyć bo ingres Wielgusa byłby klęską idei lustracji jako takiej. PiS po prostu nie mógł sobie na to pozwolić.
    Ośmielę się jedynie zauważyć, że wystawia Pani naszą cierpliwość na ciężką próbę. No ale okoliczność uzasadniają pewną zwłokę w odpowiedziach.
    Poza tym pozostaje niejasne o co apleuje Polo 712: końcówka Pani wpisu została ucięta.

  2. Wprowadzenie hasła lustracji w tzw IV RP jest wobec pustki programowej dosyć ważną pozycją. Nikt nie przewidział że wsadza rękę w gniazdo os. Demonstracja kryształowej uczciwości w polityce chyba się nie sprawdza.
    Skoro w życiu ludzi dochodzi do sytuacji w której odbierają sobie życie, to co można powiedzieć o momentach w których niektórzy dokonali w chwili słabości i trudnej sytuacji wyborów które dziś mają zaważyć o ich terażniejszości. Temat jest trudny i chyba zaczyna być cięzarem dla inicjatorów. Wątpię żeby tego chcieli lub się spodziewali. To jest jak rewolucja którą zapowiadał Wałęsa po sukcesach wyborczych Kaczyńskich. Hasło uczciwości i przejrzystości jest piękne, ale realizacja oznacza duże bagno. Chyba Benedykt to przewidział i to miał na myśli ostrzegając przed osądzaniem. A tymczasem my najpierw wynieśliśmy grzech kolaboracji do poziomu najwyższej zbrodni a teraz obserwujemy pijaną małpę z brzytwą która kosi wszystkio jak leci. Z poziomu prywatnej nieświadomości mogę się domyślać kto dostarczył brzytwę ale nie mam pojęcia kto upił małpę.

    Byli pracownicy służb PRL osiągnęli dziś to co nie udawało się za komuny. Kpina historii ?

  3. Słuchajac wczorajszej homili Prymasa odniosłam wrazenie, jakoby Glemp nie rozumial istoty sprawy, a wiec istoty lustracji w kosciele . Wydawać by sie mogło , ze lustracja w kosciele to nic innego jak czychanie na obrzucenie blotem medialnym kolejnych „nie winnych”. Glepm nie zdaje sobie sprawy , a przynajmniej ta homilia tak dowodzila , ze lustracja jest konieczna aby oczyscic kościól i wyłonić prawdziwe autorytety, których po śmierci papieża w tym kościele zabrakło. Jedynymi autorytematmi sa w tej chwili Rydzyk i prawdopodobnie Głódz, którzy napuścili tych „biednych” moherowych na tzw. inteligencje katolicką
    Ci ludzie pod bazyliką i w środku byli nie przygotowani na to ,że ingresu nie bedzie, byli skołowani i zupełnie nie wiedzieli o co chodzi, wiec wykrzykiwali jakiś brednie „chcemy Polaka”. Czyżby Rydzyk oznajmił im ze nie daj Boże niemiec lub żyd ma objąc to stanowisko?
    Interwencja prezydenta(o ile naprawdę miała miejsce) wydaje mi się słuszna. Skoro IV RP ma być oczyszczona i zlustrowana to nie może ona nie objąć kleru, który jak wynika z dotycchczasowych ujawnień był nader aktywny we współpracy z SB.
    Jeżeli papież rzeczywiście nie wiedział wszystkiego o przeszłości Wielgusa swiadczy to jedynie o zakłamaniu i skostnieniu tej instytucji i episkopatcie polskim, który za wszelką cenę, nawet wczoraj podał zakłamaną wiadomość, jakoby to Wielgus sam z własnej woli zrezygnował z tej posady, a przecież tak nie było.
    Kościół traci w oczach wiernych i bedzi etracił swoje zaufanie dopóki nie uświadomi sobie ,że nadszedł czas aby iśc z duchem czasu i skonćżyć z tym folklorem i politycznym angażowaniem sie w sprawy państwa.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Logiczną i naturalną rzeczą było, iż wszelkie niedzielne programy informacyjne i publicystyczne rozpoczynały się informacjami na temat arcybiskupa Stanisława Wielgusa. Początkowo były to informacje dotyczące jego uroczystego ingresu, który miał się rozpocząć o godzinie 11:00 w archikatedrze warszawskiej, zaś po specjalnym wydaniu ?Wiadomości? były to już pytania, czy do owego wydarzenia w ogóle dojdzie. Na kilkanaście minut przed rozpoczęciem ingresu media podały informację, że ten nie odbędzie się i zostanie zastąpiony mszą dziękczynną Te Deum za 25 letnią posługę kardynała Józefa Glempa. Tak też się stało i dopiero wówczas staliśmy się świadkami istotnych i znaczących wydarzeń.
    Telewizyjne programy informacyjne podawały wiadomość o rezygnacji abpa Wielgusa z urzędu metropolity warszawskiego oraz fakt przyjęcia tej decyzji w Watykanie.
    Z drugiej strony, co wnikliwsi obserwatorzy życia publicznego dotarli do komentarzy, że tak naprawdę mechanizm tej sytuacji był odwrotny i to Watykan zwrócił się do bohatera opisywanych tu wydarzeń z prośbą o ustąpienie. Późnym wieczorem prezydium Konferencji Episkopatu Polski wydało oświadczenie, że abp Stanisław Wielgus złożył rezygnację dobrowolnie. Szczegół? W mojej opinii niezwykle istotny, albowiem znajomość faktów w tej sprawie pozwoliłaby odpowiedzieć na pytanie, co zamierzał rzeczywiście począć ksiądz Wielgus i na ile to, czego byliśmy świadkami pokrywało się z jego osobistymi zamierzeniami. Przyznaję, że nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy, zwłaszcza, że abp Wielgus przyjął formalnie urząd metropolity kilka dni wcześniej. Ba! Uczynił to w cieniu wygłaszanych kolejno oświadczeń, z których każde kolejne przedstawiało nam diametralnie inną wersję wydarzeń odnośnie jego osoby. I właśnie dlatego chciałbym znać rzeczywisty kierunek, w oparciu o który miały miejsce niedzielne decyzje i wydarzenia. Również dlatego ten szczegół uważam za znaczący i liczę na to, że nie zostanie on zbagatelizowany. Myślę, że nie jestem jedynym obserwatorem, który odczuwa niespójność pomiędzy powyższymi wydarzeniami, a także, dla którego działania abpa Wielgusa logicznymi do końca nie były (pisząc logicznymi mam tutaj na myśli ich następstwo w czasie i wynikanie jednych decyzji z drugich).
    Społeczeństwo polskie w obliczu opisywanych tutaj wydarzeń podzieliło się na kilka kategorii socjologicznych, rozumianych jako zbiór ludzi wyróżnionych pod kątem istotnej społecznie cechy ? w tym wypadku oceny całej sytuacji ? która implikuje określone postawy. W mojej ocenie mamy do czynienia z:
    1. Środowiskiem ludzi, którzy zakwestionowali mianowanie abpa Wielgusa na urząd metropolity w chwili, gdy na jaw wyszła jego agenturalna przeszłość i jeszcze na etapie, kiedy on sam zdecydowanie jej zaprzeczał.
    2. Częścią społeczeństwa, która przez cały czas popierała i popiera osobę księdza. Psychologiczna zasada zaangażowania i konsekwencji ujawnia tutaj przemożnie swój wpływ na ludzkie postawy i pokazuje, że nawet w obliczu skrajnie negatywnych faktów i ocen jesteśmy w stanie trwać przy swoich przekonaniach.
    3. Grupą ludzi, która nie ma wyrobionego zdanie w całej sprawie.
    4. Częścią społeczeństwa, która negatywnie nastawiła się do osoby księdza Wielgusa dopiero po ujawnieniu przez niego faktu mijania się z prawdą (ani razu nie usłyszałem publicznie, że skłamał ? widać w lepszym guście są zwroty ?mijanie się z prawdą?, czy ?nie mówił prawdy?, a zatem pozostańmy przy jednym z nich).
    Celowo wskazuję tutaj tylko na te kategorie, o których możemy mówić w obliczu ostatnich wydarzeń, nie wspominając podziałów w obrębie środowiska kościelnych hierarchów. Choć sondaże pokazywały, że spora część społeczeństwa zaklasyfikowała się do pierwszej kategorii, to jednak uważam, że liczna grupa Polaków ?wydała werdykt? i stanęła po którejś ze stron dopiero w okolicznościach opisanych w punkcie czwartym. W obliczu dzikiej lustracji i tak często rzucanych oskarżeń pod adresem przedstawicieli wielu środowisk, liczne grupy społeczne pozostają wyczulone na agenturalne oskarżenia. Z kłamstwem zaś się nie dyskutuje, a już na pewno nie z tym, które zostaje potwierdzone przez skruszonego winowajcę. Taką sytuację oglądaliśmy w kontekście sprawy abpa Wielgusa. Dodatkowo spotęgowały i wyostrzyły ją okoliczności, w jakich były metropolita poinformował nas, że ?nie mówił prawdy?. Widać było na twarzach ludzi głębokie rozczarowanie i niezrozumienie dla takiej postawy. Mogli jeszcze nie sądzić osoby księdza Wielgusa w ?ceniu teczek?, jednakże w ?mgle kłamstw? już musieli. Bo oto ksiądz skłamał ich w żywe oczy, autorytet upadł pod ciężarem nieuczciwości. Do grona tej kategorii z całą pewnością można zaliczyć gorliwych wiernych kościoła katolickiego, dla których osoba kapłana jest kimś szczególnie ważnym i godnym zaufania, a nade wszystko wsparcia w chwilach trudnych i wstawiennictwa w potrzebie. Dlatego wraz z powolnym upadaniem autorytetu księdza Wielgusa upadała w sercach wiernych nadzieja, że tym razem rzeczywiście mamy do czynienia ze ?świstkami z IPN?.
    Nie wypada nie odnieść się do homilii prymasa Józefa Glempa, która została w mediach negatywnie przyjęta. Zgadzam się ze słowami Piotra Semki, wypowiedzianymi w programie ?Wywiad i opinie?, że kardynał Glemp przyczynił się do pogłębienia rozłamu w kościele, zamiast próbować go zażegnać. Fakt, że stanął po stronie abpa Wielgusa jest jego moralnym prawem i nie chcę z tym polemizować, natomiast wypowiedzi odnośnie IPN, sądzie, jaki dokonał się na kapłanie uważam za wysoce nietrafione. Były one nie tylko jawną polemiką z decyzją Watykanu, ale także kwestionowaniem efektów pracy komisji, które badały sprawę agenturalnej przeszłości abpa Wielgusa i de facto ją potwierdziły. Ponadto prymas Glemp zaszkodził autorytetowi IPN, a uważam, że ten będzie nam szczególnie potrzebny w dobie wydarzeń, które jeszcze przed nami.
    Pozostaje nam czekać i obserwować kolejne echa tej przykrej dla kościoła i nas wszystkich sprawy. Watykan już zareagował i zapewne bije się w pierś, że zaufał polskim hierarchom w aż takim stopniu. Wysuwa on kolejne oskarżenia o kłamstwo, twierdząc, że papież nie został poinformowany o zarzutach wobec abpa Wielgusa. Prawdą zatem jest, że jedno kłamstwo pociąga kolejne, ale mam nadzieję, że to koniec łańcuszka ?niedomówień? w tej sprawie.

    Bartosz S.

  6. Społeczeństwo polskie w obliczu opisywanych tutaj wydarzeń podzieliło się na kilka kategorii socjologicznych, rozumianych jako zbiór ludzi wyróżnionych pod kątem istotnej społecznie cechy ? w tym wypadku oceny całej sytuacji ? która implikuje określone postawy. W mojej ocenie mamy do czynienia z:
    1.Środowiskiem ludzi, którzy zakwestionowali mianowanie abpa Wielgusa na urząd metropolity w chwili, gdy na jaw wyszła jego agenturalna przeszłość i jeszcze na etapie, kiedy on sam zdecydowanie jej zaprzeczał.
    2.Częścią społeczeństwa, która przez cały czas popierała i popiera osobę księdza. Psychologiczna zasada zaangażowania i konsekwencji ujawnia tutaj przemożnie swój wpływ na ludzkie postawy i pokazuje, że nawet w obliczu skrajnie negatywnych faktów i ocen jesteśmy w stanie trwać przy swoich przekonaniach.
    3.Grupą ludzi, która nie ma wyrobionego zdanie w całej sprawie.
    4.Częścią społeczeństwa, która negatywnie nastawiła się do osoby księdza Wielgusa dopiero po ujawnieniu przez niego faktu mijania się z prawdą (ani razu nie usłyszałem publicznie, że skłamał ? widać w lepszym guście są zwroty ?mijanie się z prawdą?, czy ?nie mówił prawdy?, a zatem pozostańmy przy jednym z nich).
    Celowo wskazuję tutaj tylko na te kategorie, o których możemy mówić w obliczu ostatnich wydarzeń, nie wspominając podziałów w obrębie środowiska kościelnych hierarchów. Choć sondaże pokazywały, że spora część społeczeństwa zaklasyfikowała się do pierwszej kategorii, to jednak uważam, że liczna grupa Polaków ?wydała werdykt? i stanęła po którejś ze stron dopiero w okolicznościach opisanych w punkcie czwartym. W obliczu dzikiej lustracji i tak często rzucanych oskarżeń pod adresem przedstawicieli wielu środowisk, liczne grupy społeczne pozostają wyczulone na agenturalne oskarżenia. Z kłamstwem zaś się nie dyskutuje, a już na pewno nie z tym, które zostaje potwierdzone przez skruszonego winowajcę. Taką sytuację oglądaliśmy w kontekście sprawy abpa Wielgusa. Dodatkowo spotęgowały i wyostrzyły ją okoliczności, w jakich były metropolita poinformował nas, że ?nie mówił prawdy?. Widać było na twarzach ludzi głębokie rozczarowanie i niezrozumienie dla takiej postawy. Mogli jeszcze nie sądzić osoby księdza Wielgusa w ?ceniu teczek?, jednakże w ?mgle kłamstw? już musieli. Bo oto ksiądz skłamał ich w żywe oczy, autorytet upadł pod ciężarem nieuczciwości. Do grona tej kategorii z całą pewnością można zaliczyć gorliwych wiernych kościoła katolickiego, dla których osoba kapłana jest kimś szczególnie ważnym i godnym zaufania, a nade wszystko wsparcia w chwilach trudnych i wstawiennictwa w potrzebie. Dlatego wraz z powolnym upadaniem autorytetu księdza Wielgusa upadała w sercach wiernych nadzieja, że tym razem rzeczywiście mamy do czynienia ze ?świstkami z IPN?.

    Bartosz S.

  7. Zadaję sobie kilka pytań:
    Czy Kaczyńscy właśnie pozbyli się jedynej siły zdolnej im zagrozić?
    Czy też stracili jedynego sprzymierzeńca zdolnego zapobiec ich upadkowi?
    Czy to było planowane, czy jesteśmy świadkami rzutów kostką przez ślepy los?
    A jeśli planowane, to przez kogo? Młodych, chcących dorwać się do władzy w państwie i Kościele? Modernizatorów, pragnących skutecznie zdyskredytować RM, a wraz z nim siły antymodernizacyjne? Watykańskich przeciwników krajowej gerontokracji kościelnej, czy, przeciwnie, krajowych starców broniących się przed Zachodem, używającym Rzymu jako konia trojańskiego? Przez SB (czy jak to się tam teraz nazywa), czy przez lustratorów? A może przez tych i tych, działających ramię w ramię?
    Stawiam jednak na przypadek, a raczej ?nieuchronne siły historii?.
    A może nic sie nie stało?

  8. Pani Redaktor!!! Bron mnie Panie Boze, zebym podejrzewala Pania o bycie Aga! To tylko ona sie podaje za „chec bycia druga Paradowska”, co nas po prostu rozbraja, a ja Pani apelem o cierpliwosc dla niej poczulam sie przez Pania wywolana do tablicy. Ja juz zapowiedzialam, ze o tej porze roku zaby hibernuja (choc pogoda nie po temu) i na pewno sie wiecej w tej sprawie nie odezwe, niezaleznie jakie paralele rodzinne by nie tworzyla. Poza tym dzieja sie naprawde wazne rzeczy i na bezsensowne szkoda czasu.
    Lacze wyrazy glebokiego szacunku
    Stara Zaba

  9. Zadaję sobie kilka pytań:
    Czy Kaczyńscy właśnie pozbyli się jedynej siły zdolnej im zagrozić?
    Czy też stracili jedynego sprzymierzeńca zdolnego zapobiec ich upadkowi?
    Czy to było planowane, czy jesteśmy świadkami rzutów kostką przez ślepy los?
    A jeśli planowane, to przez kogo? Młodych, chcących dorwać się do władzy w państwie i Kościele? Modernizatorów, pragnących skutecznie zdyskredytować RM, a wraz z nim siły antymodernizacyjne? Watykańskich przeciwników krajowej gerontokracji kościelnej, czy, przeciwnie, krajowych starców broniących się przed Zachodem, używającym Rzymu jako konia trojańskiego? Przez SB (czy jak to się tam teraz nazywa), czy przez lustratorów? A może przez tych i tych, działających ramię w ramię?
    Stawiam jednak na przypadek, a raczej ?nieuchronne siły historii?.
    A może nic sie nie stało?

  10. Witam Pani Janino,

    W mojej opinii mamy tutaj do czynienia z kilkoma kategoriami socjologicznymi w stosunku do wydarzeń, które zaszły:

    1.Środowiskiem ludzi, którzy zakwestionowali mianowanie abpa Wielgusa na urząd metropolity w chwili, gdy na jaw wyszła jego agenturalna przeszłość i jeszcze na etapie, kiedy on sam zdecydowanie jej zaprzeczał.
    2.Częścią społeczeństwa, która przez cały czas popierała i popiera osobę księdza. Psychologiczna zasada zaangażowania i konsekwencji ujawnia tutaj przemożnie swój wpływ na ludzkie postawy i pokazuje, że nawet w obliczu skrajnie negatywnych faktów i ocen jesteśmy w stanie trwać przy swoich przekonaniach.
    3.Grupą ludzi, która nie ma wyrobionego zdanie w całej sprawie.
    4.Częścią społeczeństwa, która negatywnie nastawiła się do osoby księdza Wielgusa dopiero po ujawnieniu przez niego faktu mijania się z prawdą (ani razu nie usłyszałem publicznie, że skłamał ? widać w lepszym guście są zwroty ?mijanie się z prawdą?, czy ?nie mówił prawdy?, a zatem pozostańmy przy jednym z nich).
    Celowo wskazuję tutaj tylko na te kategorie, o których możemy mówić w obliczu ostatnich wydarzeń, nie wspominając podziałów w obrębie środowiska kościelnych hierarchów. Choć sondaże pokazywały, że spora część społeczeństwa zaklasyfikowała się do pierwszej kategorii, to jednak uważam, że liczna grupa Polaków ?wydała werdykt? i stanęła po którejś ze stron dopiero w okolicznościach opisanych w punkcie czwartym. W obliczu dzikiej lustracji i tak często rzucanych oskarżeń pod adresem przedstawicieli wielu środowisk, liczne grupy społeczne pozostają wyczulone na agenturalne oskarżenia. Z kłamstwem zaś się nie dyskutuje, a już na pewno nie z tym, które zostaje potwierdzone przez skruszonego winowajcę. Taką sytuację oglądaliśmy w kontekście sprawy abpa Wielgusa. Dodatkowo spotęgowały i wyostrzyły ją okoliczności, w jakich były metropolita poinformował nas, że ?nie mówił prawdy?. Widać było na twarzach ludzi głębokie rozczarowanie i niezrozumienie dla takiej postawy. Mogli jeszcze nie sądzić osoby księdza Wielgusa w ?ceniu teczek?, jednakże w ?mgle kłamstw? już musieli. Bo oto ksiądz skłamał ich w żywe oczy, autorytet upadł pod ciężarem nieuczciwości. Do grona tej kategorii z całą pewnością można zaliczyć gorliwych wiernych kościoła katolickiego, dla których osoba kapłana jest kimś szczególnie ważnym i godnym zaufania, a nade wszystko wsparcia w chwilach trudnych i wstawiennictwa w potrzebie. Dlatego wraz z powolnym upadaniem autorytetu księdza Wielgusa upadała w sercach wiernych nadzieja, że tym razem rzeczywiście mamy do czynienia ze ?świstkami z IPN?.

  11. Jak to dobrze, że polska gospodarka czuje się dobrze pozwalając nam spokojnie zajmować się igrzyskami.

  12. Witam Pani Janino,

    Wydaje mi się, że spora część społeczeństwa negatywnie nastawiła się do osoby abpa Wielgusa dopiero po ujawnieniu przez niego faktu mijania się z prawdą. W obliczu dzikiej lustracji i tak często rzucanych oskarżeń pod adresem przedstawicieli wielu środowisk, liczne grupy społeczne pozostają wyczulone na agenturalne oskarżenia. Z kłamstwem zaś się nie dyskutuje, a już na pewno nie z tym, które zostaje potwierdzone przez skruszonego winowajcę. Taką sytuację oglądaliśmy w kontekście sprawy abpa Wielgusa. Dodatkowo spotęgowały i wyostrzyły ją okoliczności, w jakich były metropolita poinformował nas, że ?nie mówił prawdy?. Widać było na twarzach ludzi głębokie rozczarowanie i niezrozumienie dla takiej postawy. Mogli jeszcze nie sądzić osoby księdza Wielgusa w ?ceniu teczek?, jednakże w ?mgle kłamstw? już musieli. Bo oto ksiądz skłamał ich w żywe oczy, autorytet upadł pod ciężarem nieuczciwości. Do grona tej kategorii z całą pewnością można zaliczyć gorliwych wiernych kościoła katolickiego, dla których osoba kapłana jest kimś szczególnie ważnym i godnym zaufania, a nade wszystko wsparcia w chwilach trudnych i wstawiennictwa w potrzebie. Dlatego wraz z powolnym upadaniem autorytetu księdza Wielgusa upadała w sercach wiernych nadzieja, że tym razem rzeczywiście mamy do czynienia ze ?świstkami z IPN?.

  13. Witam Pani Janino,

    Wydaje mi się, że spora część społeczeństwa negatywnie nastawiła się do osoby abpa Wielgusa dopiero po ujawnieniu przez niego faktu mijania się z prawdą.

  14. Szanowna Pani Redaktor,

    pyta Pani jak tu nie zajmowac sie lustracja gdy w kraju przez caly tydzien az huczy? ma wrazenie, ze mamy tu do czynienia z pewnym rodzajem medialnej schizofrenii (to jest uwaga pod adresem calego srodowiska). Najpierw prawicowa gadzinowka puszcza tekst bez dokumentow. nastepnie przez tydzien kazdy sensowny komentator w Polsce wypowiada sie, ze gadzinowka jest niewiarygodna i w ogole „be”, ale temat jest dalej walkowany, co jest woda na mlyn dla tej gadzinowki. Troche wiecej konsekwencji, Panstwo Dziennikarze.

    Czy tak trudno jest zrozumiec, ze kosciol podlega takim samym kanonom zycia publicznego jak kazda inna instytucja? Ani mniej ani wiecej. Jezeli ktos popelnil pomylke nie informujac lub dezinformujac Papieza o przeszlosci Abp Wielgusa to powinien poniesc za to konsekwencje, a Kosciol powinien wyciagnac wnioski na przyszlosc. Ale cala ta wrzawa wokol tematu w sumie marginalnego w skali calego kraju i jego problemow wydaje mi sie dziwnie podejrzana. Nie chce kreowac spiskowej teorii dziejow, ale czy nie wydaje sie Pani, ze sparwa teczki Abp Wielgusa mogla byc specjalnie naglosniona po to by odwrocic uwage mediow od a) kandydata na Prezesa NBP (poza jednodniowa wrzawa w mediach dyskusja na jego temat toczy sie raczej na lamach pism ekonomicznych), b) seksafery i problemow koalicji, w tym oskarzen juz pod adresem samego Leppera, ktore nagle ucichly jak nozem ucial? Znowu uwaga pod adresem Braci Dziennikarskiej… Jak zaczynacie robic wrzawe wokol jakichs tematow, to nie konczcie sie Panstwo nimi interesowac wraz z nastaniem nastepnego newsa.

    I na sam koniec jeden komentarz w sprawie Pani dzisiejszej audycji porannej w TOK FM, ktorej – jak co tydzien – sluchalem z zapartym tchem. Skad Pani Redaktor wytrzasnela Red. Michalskiego z „Dziennika”? Ogladalem go wczoraj w Jedynce w Programie „WiO”, gdzie podobnie jak dzisiaj wykazal sie brakiem elementarnej wiedzy nt. faktow z zycia publicznego. Dzis rano znow rzucil, ze Pan Skrzypek jest OK bo byl Wiecprezesem NIK, choc nie byl. Moze najpierw by sie doksztalcil zanim zabierze glos na antenie?

    Pozdrawiam Pania serdecznie

  15. Pani Janino !
    red. Cezary Michalski -irytujący pani gość w dzisiejszym wydaniu radia TOKFM . Mam ochotę krzyczeć – Panie! , przestań przeszkadzać innym i piskliwym głosem zgłuszać wypowiedzi Wrońskiego czy Ordyńskiego ,BA nawet Pani !!!. Narazie proponowałbym pokreślać , że red.Michalski jest z Gazety „Dziennik” , wielokrotnie ,aż do zudzenia!!!
    Pan Cezary ,sam zniecheca potencjalnego nabywcę do kupienia „DZIENNIKA”, to może dobrze ,ze jest taki GBUR ??!!!
    W sprawie Wielgusa moim marzeniem jest zakończenie tego festiwalu IPN-wskiego ,tym bardziej ,że przeczytałem rankiem na witrynie X ,iż gazeta „Wprost ” rozkułacza ” biskupa który tragicznie zginał 15 lat temu,a wiec trupa ludzkiego z dawnych lat . Inny tygodnik publikuje kolejne nazwiska kościelne ! !!
    Od dłuższego czasu , słucham pobliskiego radia niemieckiego , wracam jednak wieczorkiem do TOKFM lub TVN24 , Wybrałem stosowanie „barw Ochronnych” które chronią mnie przed monotematycznymi programami występującymi nawet w/w ulubionych stacjach .Wyobrażam sobie co się dzieje wPiSowskich mediach. Haha! pozostaje szyderczy śmiech , z tej tak polskiej ‚twórczości ”
    Radio niemieckie jako barwy ochronne -do czego to doszło !
    Na zakonczenie bardzo smutna refleksja . Polscy Prawicowcy młodego i starego pokolenia mogą sobie pogratulować ,iż nie tak szybko doczekają sie wyniesienia Na Ołtarze Jana Pawła II .Stolica Apostolska wystawiona na NAWIETRZĄ nie zapomni tej zniewagi Polsce, jako całości.
    Kląszczący w świątyni Lech Kaczyński ( o czym pani pisze ) jest ilustracją politycznej nieprzytomności Prezydenta RP . Ci co oglądali, to podobno widzieli, iż Prezydentowa szarpnęla go za rękaw, by przestał się wygłupiać ,tym bardziej, iż nie wiadmo ,czy klaskanie było za ,czy przeciw, w tej ogólnej wrzawie nieczytelne .

  16. Stare chińskie przekleństwo – obyś żył w ciekawych czasach… Skrzypek na prezesa NBP, Marcinkiewicz na prezesa PKO BP, TW na Archidiecezję Warszawską, Kalata w skoku na II filar emerytalny, Fotyga na MSZ, Zyta, która nowe podatki zawija w sreberka jak świstak czekoladę Milka z najdelikatniejszego wymasowanego mleka alpejskiego…. Wszystkie te dziwne nominacje potwierdzają starą – myślałem że już spleśniałą i dawno odrzuconą tezę Lenina – że państwem może rządzić nawet kucharka. Jedno wszakże boli – skutki tych dziwnych nominacji. A tak by się chciało stać z boku. Jak ktoś niedawno słusznie zauważył – w IV RP zrobiło się duszno.

  17. Cóż Ingresu nie było, bo Wielgusz podał się do dymisji. A starszy ludzie, którzy wychowali ich, ze ksiądz jest święty, trudno im przyjąć do wiadomości, ze nie mamy nowe czasy, a dzisiejszych czasach jest trochę inaczej. Cóż jest zrobiony krok w przyszłość, jeśli mowa o wizji kościoła, ksiądz to tez jest człowiek. A nie jakiś święty, który nie podjęta, krytyce, który może zrobić wszystko, co mu się podoba, jeszcze nie podnieść za to konsekwencji, nie przyznać się do błędu. Cóż mamy otwarte społeczeństwo, w demokracji są media. I kościół musi o tym pamiętać, jeśli chcę być młodym kościołem. Cóż po śmierci papieża Jana Pawła II to kościół nie ma lidera, który określiłby wizję kościoła by konsekwentne podążał za ta wizją. A prezydent Kaczyński klaskał, bo decyzja Wielgusza się podobała mu. Cóż nie wszyscy słuchają Rydzyka i Radio Maryja. Cóż na pewno wierny będą chodzić do kościoła, ale innego kościoła. Cóż jeszcze temat lustracji w kościele się nie wyczerpał i jeszcze wiele odcinków tego serialu lustracja w kościele będę. Cóż zwiastun nowych czasów. Cóż to tej sprawy najlepiej podchodzić bez grana emocji, bo ta postawa może wiele kosztować ludzi, którzy tak emocjonują się lustracją w kościele.

    PS. A wracając do moich wpisów. To Stary Żaba napisał, ze pani Janina ma pełną wiedzę o mnie. Cóż nie musiałam rozmawiać z ciocia Krysią, jak o tym na blogu politycznym o tym się dowiedziałam.
    pozdrawiam

  18. Trochę taki apokaliptyczny widok polskiego Kościoła…
    Ale coż – tak to wygląda.
    Nie naelzy się oczywiście spodziewać w Kościele buntu, czy tym bardziej rewolucji.
    Są 2. problemy;

    Jeden to lustracja – i tu wyraźnie stoję na stanowisku, że Kościół musi zostać poddany lustracji totalnej, powszechnej. Tyle razy juz przywoływano przykład niemiecki, ze może warto go powielić.

    A jednoczesnie drugi problem – to zmiammiana struktury władzy w KK w Polsce – konieczna, nadanie większej roli największym hierarchom – instytucjonalnym – i zmniejszenie roli KEP.
    Bo Kościół miał się dobrze – jak rządzili nim PRZYWÓDCY – Wyszyński i JPII

  19. wychodzi na moje. Cała ta dęta, szmaciana lustracja to instrument w walce o wpływy. Ci, którzy ją popierają, albo sami są zainteresowani, albo są zmanipulowanymi matołkami (ciekawe w której kategorii znajduje się Bernard). W każdym razie, dla ogółu Polaków lustracja nie wnosi nic a nic, może za wyjątkiem odrobiny rozrywki.

  20. Pani Janino, mam dokładnie takie same odczucia. Również uważam, że ta sprawa to ogromny cios w autorytet kościoła. Co ciekawe, najbardziej kompromitujące dla kościoła i dla osoby abpa Wielgusa jest nie tyle fakt jego współpracy ze służbami PRL, co sposób załatwienia problemu kiedy sprawa ujrzała światło dzienne.

    Myślę że ludzie byliby w stanie zrozumieć i wybaczyć samą współpracę (grzechy młodości). Ale fakt że wysoki hierarcha dopuszcza się kłamstwa w swojej obronie, wykazując się tym samym tchórzostwem, to już jest zbyt wiele. W mojej ocenie jest to dowód na to, że sam kościół nie potrafi zastosować w praktyce swoich własnych nauk.

    No bo jak to wygląda? Kościól – ostoja i opoka, nauczyciel życia, depozytariusz moralności – kiedy przychodzi godzina próby okazuje się być tak samo bezradny jak owe zbłąkane owieczki, którymi się powinien opiekować i wskazywać drogę do zbawienia.

  21. Przepraszam, to nie jest na temat, ale chyba znalazłam stronę Agi, tj. Agnieszki Hoffman, o której pisała:
    http://nieszuflada.pl/klasa.asp?idklasy=86177&idautora=2131&rodzaj=1

  22. A tu jej strona główna:
    http://nieszuflada.pl/menu.asp?rodzaj=1&idautora=2131
    Sądząc po tekstach to jest strona Agi.

  23. Pani Redaktor, wydaje sie ze Kosciol (hierarchiczny) myslal ze uda mu sie zamiesc sprawe agentury (narazie domniemanej) hierarchow pod dywan. tym chyba nalezy tlumaczyc fakt, ze nie zajrzano do dokumentow tylko w zaparte przygotowywano ingres. Zeby tylko nie bylo precedensu.

    I faktycznie wierni poczuli sie osamotnieni przez ostatnie 2 tygodnie, gdy slyszelismy klamstwa, gdy episkopat agresywnie zwymyslal media, gdy w Kosciolach bano sie pomodlic w intencji abpa, jakby niebylo brata w powolaniu, bo nie wiadomo jak lokalny biskup podchodzi do sprawy (ja jestem z Lublina, wiec poglady naszego metropolity sa jasne). Zaden kaplan nie zajaknal sie o sprawie podczas kazania czy w modlitwie powszechnej. To jest skandal. Zostawiaja nas samych sobie…

  24. To co mnie w tej calej lustracji gleboko zniesmacza. to ze w swietoszkowatych tonach, jakie przybieraja zwolennicy glebokiej lustracji, pobrzmiewa jakas nuta inkwizycyjna – cos co powiedizal kiedys przed laty Konwicki: „oni (mlodzi) szukaja w nas swinstwa”.
    Gleboko nie znosze prymasa Glempa, uwazam go za czlowieka dosc ograniczonego i pelnego jakiejs zlosci (wystrarczy posluchac jego kazan), jednak naleze do tych zapewne nielicznych sluchaczy spoza moherowego tlumu, ktora tym razem sluchala go uwaznie i z przekonaniem, ze w wielu kwestiaich mial racje. Im bardziej grzebuiemy sie w swinstwach, tym bardziej nas te swinstwa wciagaja, tych wiecej chcemy znac szczegolow, aby sie gorszyc i upajac sie wlasna cnota. Nigdy nie stanelam wobec proby podpisac czy nie podpisac zgode na wspolprace z bezpieka, ale znam ludzi, ktorzy to uczynili – w sytuacji stresu rodzinnego (zgoda na wpuszczenie zzagranicy do Polski aby sie opiekowac umierajacym ojcem, szantaz obyczajowy – zawoiadomimy dyrektorke szkoly, ze jest pani lesbijka i mieszka z kochanka, dziecko nie dostanie sie na studia, etc ) i nie wiem jak sama bym sie zachowala. Doprawdy nie wiem. A tu – bardzo dychotomiczny podzial: po jednej stronie szubrawcy, po drugiej czysciochy. Z bledow zyciowych mozna sie wyleczyc, pojsc dalej, robic dobre rzeczy, tak jak ksiadz Czajkowski. Z przekonania, ze sie jest od kolyski do smierci tylko i wylacznie czysciochem – to sie chyba nazywa pycha i jest jednym z grzechow glownych. Dlatego sczegolnie trafil mi do przekonania ten fragment homilii Glempa, w ktorym mowil on o sw. Piotrze. Po tej sprawie Wielgusa, ktory sam mnie ani ziebi, ani grzeje, jestem bardziej niz kiedykolwiek pewna. ze lustracja nie „prowadzi do prawdy”, tylko robi nas gorszymi ludzmi. Robi z nas inkwizytorow, bezwzglednych i przepelnionych pycha. Od tego tylko krok do rozpalania stosow. Zreszta slychac to bylo w okrzykakch i wypowiedziach sluchaczy „katolickiego glosu w naszych domach”, tlumnie przybylych na ingres, choc paradoksalnie przyszli oni aby Wielgusa „bronic”. Boze, jak nam sie wszystko porabalo!

  25. Cóż mamy otwarte społeczeństwo, w demokracji są media. I kościół musi o tym pamiętać, jeśli chcę być młodym kościołem. ,
    coż mała poprawka jęśli chcę być mądrym kościołem
    pozdrawiam

  26. Szanowna Pani Redaktor. Wczoraj pękłam Tyle fantastycznych artykułów i nic z nich nie wynika. Wszysttko na zasadzie przemiału. Nikt nie prowadzi debaty na ich temat. Co się stało z dziennkarzami. Pani Olejnik w śniadaniu z Radiem ZET powinna uczyć się kultury od bab z bazaru rózyckiego. To prawda ze IV rzeczpospolita chce wszystkich zniszczyć autorytety przez lustracje, wiemy ze są to szczątki dokumentacji, a obecna technika poligraficzna pozwala na wszystko. Dlaczego mamy w to wszystko wierzyć. Czy jest przyzwolenie obywatelskie na tego typu postępowanie. Dlaczego mali zakompleksieni ludzie pełni nienawiści i pozbawieni jakichkolwiek zasad moralnych maja przyzwolenie dziennikarzy do niszczenia ludzi. Świetny artykuł, ale ilu tych przyszłych prominentów IV RP zastanowi sie nad nim. Oni nie rozumieja ze budowanie narodu to nie lustracja tylko ciągłośc pokoleniowa, gdzie wyrzuca się do co złe, kontynuje się wartości kulturowe i wdraża sie to co nowe dobre pogłębiajace wiedze. Ale jest takie powiedzenie „ciemnotą zawsze łatwiej rzadzić” już Faraon o tym wiedział. Debaty, debaty i jeszcze raz debaty. Tylu mądrych ludzi, a tak nieroztropny. Serdecznie pozdrawiam

  27. Jeszcze jedno uwaga, nie będę się już odnosić do moich wpisów, bo to żałosne i głupie, Nela ma rację. Cóż jak pani Janina chcę o mnie coś dowiedzieć się, to niech przyjedzie do Polic. Cóż może i tak przyjedzie.
    Cóż zapraszam

  28. Mam refleksję „obok” tej sprawy. Czy w TOK FM gości ma Pani narzuconych z góry, czy też ma Pani jakiś wpływ na dobór konkretnych nazwisk?

    Jak najbardziej jestem za zróżnicowaniem komentatorów, ale może lepiej darować sobie Cezarego Michalskiego? Z nim NIE DA się rozmawiać. On najprostszą myśl rozwija do rangi niekończącego się monologu, którego przerwać nie sposób.

    Z „Dziennika” taki np. Piotr Zaremba mówi równie szybko, ale przynajmniej wie, że musi innych dopuścić do głosu. 🙂

  29. Mam w tej sprawie – jak każdy chyba normalny człowiek w Polsce – swoje spostrzeżenia, które dla czystości przekazu ujmę w punkty.

    1. Jako osoba wątłej wiary – ale jednocześnie szanująca tak wybitne postaci Kościoła jak Jan Paweł II – patrzę z przerażeniem na postępującą klerykalizację kraju. Jestem zwolennikiem absolutnego oddzielenia państwa od Kościoła na wzór francuski i ideologizacja życia publicznego budzi mój narastający niesmak i sprzeciw. W tym kontekście jakiekolwiek spuszczanie powietrza z rozdętego balonu, jakim jest dzisiaj w Polsce kościół katolicki /jako instytucja/ bardzo mi sie podoba. Nie odmawiam nikomu prawa do wiary w Boga, ale uzmysłowienie przy tej okazji części wyznawców, że jego ziemscy funkcjonariusze to w dużej liczbie postaci mocno niedoskonałe może dać tylko pozytywny efekt. Mam nadzieję, że nieuchronna jak się wydaje lustracja kleru przyczyni się w jakimś stopniu do procesu przywracania spraw do właściwych proporcji /oczywiście w umysłach społeczeństwa, bo na dzisiejszą władzę nie liczę/.
    Jeżeli słyszę dzisiaj głosy pewnych środowisk, że Kościół jest w Polsce prześladowany, to ogarnia mnie pusty śmiech. Jest dokładnie odwrotnie. To właśnie niekatolicy są w naszym kraju stygmatyzowani, począwszy od przedszkola i szkoły /spróbuj nie posłać dziecka na religię, szczególnie w mniejszym mieście/. Co chwila pojawiają się pomysły typu matura z religii lub ocena z religii do średniej. Niezwykle drażni mnie – nachalnie lansowana przez nasze władze – wszechobecna obrzędowość kościelna dotycząca wszystkich dziedzin życia, , gdzie odmowa w niej udziału traktowana jest jako co najmniej niestosowność. Tylko czekać, kiedy do objęcia jakiejś państwowej posady będzie potrzebna opinia od proboszcza o zadowalającym stopniu pobożności kandydata.
    Jednocześnie jak słyszę chociażby o komisji wspólnej Episkopatu i Ministerstwa Skarbu , w jednoinstancyjnym trybie po uważaniu, niekiedy w skandalicznych okolicznościach przydzielającej Kościołowi różne atrakcyjne grunty, które ten z ogromnym zyskiem zaraz komercjalizuje, a reprezentuje go w dodatku były ubek – to jasna wzburza się we mnie krew. Można by tak długo, ale kończę ten wątek, bo to trochę nie na temat.

    2. Buta i pycha pewnej części hierarchów oraz ich oderwanie od nastrojów społecznych jest niebywałe. Jak słyszałem Głodzia u Olejnik to sobie pomyślałem, że w jego dostatnim życiu dostojnika kościelnego nic mu tak bardzo nie przeszkadza jak jacyś wierni, którzy mają swoje wątpliwości i pytania, czegoś się domagają; zamiast nie przeszkadzać, tylko siedzieć cicho i klepać pacierze.
    Kolejna część hierarchów jest po prostu – eufemistycznie rzecz ujmując – dość wątła intelektualnie, czego może nienajszczęśliwszym, ale charakterystycznym przykładem jest kardynał Dziwisz, któremu zrobiono chyba dużą krzywdę, mianując metropolitą krakowskim po takich tytanach jak Sapieha, Wojtyła czy Macharski. Nie jest on i jemu podobni w stanie zmierzyć się z problemami typu lustracja, gdyż to ich najwyraźniej przerasta.
    Część kolejna jak chociażby Życiński czy w mniejszym stopniu Pieronek walczą z lustracją w taki sposób, jakby w ich życiu także były jakieś mroczne tajemnice.
    Jedynie kilku hierarchów, przede wszystkim Gocłowski oraz Zimoń i Nossol potrafiło zachować się nieoportunistycznie i zignorować ingres. Życie przyznało im rację, ale jednocześnie podział został dramatycznie ukazany.
    A prymasowi Glempowi życzę szybkiej emerytury, bo to co od kilku lat wygaduje przy różnych okazjach woła /nomen-omen/ o pomstę do nieba.

    3. Jako czytelnik Wyborczej, którą uważam za jeden z ostatnich bastionów walki z PiS-opodobną propagandą muszę ze smutkiem stwierdzić, że w przypadku Wielgusa się trochę skompromitowali. Oczywiście znam te argumenty o niekompletności i nieobiektywności teczek ubeckich; o osądzaniu ofiar, podczas gdy oprawcy się śmieją – w pewnym stopniu przyjmuję to do wiadomości. Po publikacji Gazety Polskiej, o której mam jak najgorsze zdanie /uważam ją za narzędzie służb/ sam byłem skołowany. Ale fakty później ujawnione oraz sama postawa arcybiskupa, który dostosowywał swoje wyjaśnienia do stanu wyświetlanych akt, a długo szedł w zaparte – również na łamach Wyborczej – były jednoznaczne.
    Dlatego komentarz Zakrzewskiego o szwadronach nienawiści /w momencie kiedy wszystko było już jasne/, a nawet dzisiejszy tekst Turnaua, w którym znajdziemy zdanie o „dziennikarzach, co źle się przysłużyli, lustrując z dziką zaciekłością bez żadnego szacunku dla człowieka” obraża – moim zdaniem- zdrowy rozum i nijak się ma do rzeczywistości, co stwierdzam ze smutkiem, bo – jak wspomniałem – Wyborczą lubię i cenię.

  30. Zamiast komentarza wystarczy przypomnieć zarejestrowany kamerą obraz. Prezydent R.P. Lech Kaczyński podrywa się z miejsca i bije brawo. Hurra! Lustracja arcybiskupa zakończyła sie powodzeniem. Drużyna PIS-u strzeliła bramkę. Hurra! Szkoda, że nie zdjął szalika i nie zaczął nim wywijać nad głową, a może powstrzymała go przed tym reakcja części publiczności. która w tym meczu kibicowała arcybiskupowi? Czyżby sie trochę przestraszył? No tak to zrozumiałe, w pobliżu nie było brata!

  31. Jeżeli ktoś miał jeszcze złudzenia, że lustracja według Braci ma służyć uzdrowieniu i oczyszczeniu życia publicznego, to w ostatni weekend złudzenia te stracił. Teczki służą tylko i wyłącznie walce o wpływy i stanowiska. W kwestii ustawowego uregulowania lustracji mamy stan zawieszenia, przez Braci spowodowany (puszczenie samopas młodych wilczków przy pracach nad nową ustawą, następnie jej podpisanie w celu znowelizowania przez LK) i wysoce dla nich wygodny, gdyż wobec kontroli nad IPN i zaplecza w postaci rzeszy medialnych janczarów przy pomocy kontrolowanych przecieków można rządzić i dzielić wedle uznania.

    Watykan o kandydaturze Wielgusa powiadomił Braci już jakiś czas temu, bo tak nakazuje konkordat. Po sprawdzeniu kandydata JK pojechał do Watykanu. Cel tej wizyty pozostaje tajemnicą, lecz misja zakończyła się najwidoczniej niepowodzeniem. Skoro negocjacje nic nie dały, Bracia zdecydowali się na konfrontację i GP dostała zadanie na tydzień przed ingresem.

    Na szczęście gospodarka nierządem stoi. Ciekawe jak długo.

  32. Stara Żabo, po pierwsze ja jestem Agnieszką Hoffmann, a nie Janiną Paradowską, to jest chore, ze komuś się to mili. A po drugie, ze ja miałam chyba rację, ze jestem skazana na pewną kopię pani Janiny. Bo mam wrażenie, ze nie ma Janiny Paradowskiej, tylko jest Agnieszka Hoffmann. Cóż, ale wszystko kiedyś się kończy.
    Pozdrawiam

  33. Pani Janina pisze: Otóż po prostu z nikim, nawet w Policach, nie jestem w stanie Agi skojarzyć. Przepraszam, ale to trochę dwuznacznie brzmi. Co Pani ma na myśli?

  34. Bartosz S.,
    wydaje mi sie, ze w jednym z Twoich dzisiejszych postow oddales kwintesencje sporu wokol ingresu Abp Wielgusa. Ludzie bardziej maja mu za zle swieze klamstwa niz wspolprace z SB przed 30 laty, ktora jeszcze w dodatku nie wiadomo, na czym polegala.

    Czy mozna dokonac ukamieniowania czlowieka, ktory (w najgorszym wypadku, a to wie tylko on sam) popelnil czyn niegodny moralnie, jezeli nawet morderca moze wyjsc z wiezienia po 25 latach, a zlodziej po kilku? Wyjatkowo podzielam zdanie Prymasa, ze dokonal sie sad bez sadu, bez swiadkow, a nawet bez pokrzywdzonych i wcale nie uwazam sie za zolnierza Moherowych Beretow.

    Spalic te teczki w cholere i jednorazowo a caly IPN rozpedzic na 4 wiatry do jakiejs pozytecznej roboty bo ten klub zaczyna byc bardzo grozny dla stabilnosci Panstwa. W kazdej chwili mozna rabnac kogos w leb teczka i zanim sie obejrzy juz jest publicznym trupem. Przykladow juz sporo bylo.

  35. Szanowna Pani Redaktor, dziekuję za Pani tekst – uważam,że lustracja jest jedynie narzędziem nieszczenia przeciwników politycznych w ramach zmiany pokoleniowej (z lepszego na gorsze). Wielka szkoda, że abp. Wielgus nie był od początku szczery w swoich wypowiedziach – ludzie by mu wybaczyli. Liczyłem trochę na to, że kościół wyciągnie nas z tego bagna wzajemnych oskarżeń i pomówień.

    Wygląda jednak na to, że nasza noc długich noży jeszcze potrwa przynajmniej do czasu, aż znajdzie się pierwszy odważny, żeby dokonać bilansu lustracji, pokazać rozmiar zniszczeń, jej nędzę i hipokryzję oraz rozliczyć lustratorów.

    Co prawda doświadczenie uczy, że na ogół lustratorzy wykańczają swoje ofiary, po czym rozdają sobie medale. Może jednak tym razem będzie inaczej.

  36. W całej sprawie pozostaje mi jeszce jedna wątpliwość.
    Dotyczy ona prawicowych publicystów, zwłaszcza Gazety Polskiej. Dlaczego dysponując materiałmi w sprawie abp Wielgusa, nie zwrócili się z nimi wczesniej, przed ewentualną publikacją, do władz kościelnych. ? Może własnie na tym polegała by odpowiedzialność za Kościół? Może dzięki temu, udało by się zapobiec wczorajszemu skandalowi?
    Dlaczego zwlekano z publikacją dokumentów obciążających abp Wielgusa? (tłumaczenie redaktorów Gazety Polskiej nie wydają mi się wiarygodne)

  37. Przepraszam za wielokrotne dodanie tego samego komentarza, które wynika z faktu, iż po raz pierwszy komentuję wydarzenia w tym miejscu.

  38. Witam,

    Dziekuję, za ostatni wpis. Znowu mam wrażenie, że nie tylko ja dostrzegam w ostatnich dniach coś więcej niż lustrację jednego biskupa. Znamienne dla mnie są wszystkie wydarzenia splatające się w arcyciekawą makatkę. Z jednej strony mamy media rywalizujące ze sobą o ochłapy w sposób niewyobrażalny do tej pory. Wprost, który jest tygodnikiem opini, zdając sobie sprawę, że kolejny numer ukaże się już po zakończeniu całego zamieszania, szybciutko publikuje swoje informacje na stronie internetowej. Ja sobie nie przypominam takiego przypadku wcześniej. Ogónie mam wrażenie, że cała sprawa była ściśle kontrolowana. Jestem przeciwnikiem wszystkich teorii spiskowych, ale w tym wypadku ilość zbiegów okoliczności, nie pozwala mi przejśc nad tym do porządku dziennego. Osobiście zgadzam się z Pani, że zwolennikom lustracji bardzo ta sprawa się przysłuży.

    Materiały dotyczące arcybiskupa powinny ukazać się już dawno, ale w żadnym innym terminie nie wywołałyby takiej burzy. Dodatkowo sposób ich ublikacji, na który zwracają uwage (niestety) tylko niektórzy publicysci, był karygodny. Przez chwilę miałem wrażenie, że szyki pokrzyzuje stanowcza postawa kościoła. Niestety materialy okazały się na tyle mocne, że jednak hierarchia kościelna musiała się poddać.

    Wniosek jaki z tego płynie jest dla mnie jasny. O wiele łatwiej będzie teraz rzucić bezpodstawne oskarżenia i obrońcom wytykać przypadek arcybiskupa Wielgusa.

    Cała ta sprawa ma dla mnie jednego zwycięzcę. Zwolennicy lustracji otrzymali bardzo mocne argumenty za lustracją. Teraz będą powtarzać, że dobrze się stało, że prawda ujżała światło dzienne, że pozwoli to oczyścić Polskę itd. A przecież jeszcze kilkanaście godzin temu mogło się to potoczyc inaczej. Arcybiskup pozostając na swoim stanowisku wytrąciłby im większość argumentów. Nie dziwi mnie więc informacja, że Kaczyńscy mocno zaangażowali się w mediowanie na rzecz ustapienia arcybiskupa.

    Nie jestem zwolennikiem pozostania arcybiskupa Wielgusa na swoim stanowisku. Niestety źle się stało, że jego postwa w pierwszych dniach po publikacji była taka a nie inna. Niestety w kolejnych pogrążył się jeszcze bardziej. Niestety w niedzielę każde rozwiązanie było złe. I niestety ale konsekwencję będą tragiczne, bo nic tak nie irytuje lustratorów jak fakt, że niektórzy ich przeciwnicy są czyści od współpracy z poprzednim systemem. Na ich szczęście niedługo nie będzie trzeba żadnych dowodów, żeby uciszyć ostatnie słowa protestu i w spokoju będzie mozna niszczyć kazdy nieprzychylny głos opozycji, czy to w kościele, czy w mediach, czy w parlamencie.

    Pozdrawiam,

  39. Pani Janino,ciezka atmosfera zawisla na politycznych blogach,wiec ja o czyms innym.Poniewaz temat Agi wraca jak bumerang,chce podzielic sie paroma uwagami.
    -Jesli p. Aga jest cudzoziemka mieszkajaca w Polsce,to podziwiam jej odwage! Sama nie smiem zabierac glosu w tutejszych dyskusjach,bo moja znajomosc flamandzkiego,chyba nie jest wystarczajaca?
    _ Moze jest to ktos,kto cierpi na dysgrafie?! Wtedy konieczna jest duza wyrozumialosc.Akurat wiem co to znaczy.Zawsze zazdroscilam innym lekkosci piora i swobody.Ja potrafie jedno slowo napisac na trzy sposoby.
    Jest to niestety inwalidztwo,z ktorym nalezy nauczyc sie zyc.
    Jest tutaj w Holandii bardzo znany architekt wnetrz i projektant.Osoba bardzo znana i popularna.Pan ten nie potrafi czytac i pisac.Niedowiarkom donosze,ze skonczyl studia!!!!!!Byc moze w Polsce skonczylby z miotla na ulicy!
    Pytam,czy mamy prawo zabronic komus takiemu, brania udzialu w zabawie,jakim jest blog?Czy mamy prawo np.inawlidzie powiedziec,zeby sie wynosil,bo psuje nam widok?

    Pozdrawiam sznownych blogowiczow.
    Ps Jesli mat 691 pozwoli podpisze sie pod jego slusznym w moich oczach komentarzem.

    Ana

  40. Informacja dla zdezorientowanych ostatnimi wydarzeniami:
    Kaczorom chodzi o pełną władzę, a więc również o władzę nad duszami. Ich kandydat musi zająć miejsce Glempa. Teczki ponownie zdały egzamin. A kto będzie I. sekretarzem kościoła? Oczywiście sam Rydzyk lub ktoś od niego. Skoro państwo finansuje mu od lat radio, telewizję i wyższą szkołę propagandy, to musi tu chodzić o kuźnię kadr.
    Witam w Polsce czyli nigdzie.
    Qba

  41. W sprawie dzisiejszego Poranka w TOK FM, cóż …
    Jechałem rano z żoną samochodem i słuchałem radia, mielismy wspólne zdanie. Red. Michalski przypominał na małego ujadającego pieska, one zawsze są takie głośne 😉
    Mam jednak jeszcze jedno skojarzenie, zwłaszcza po wypowiedziach na temat Michnika i jego roli w budowaniu III RP. Przypmniały mi się czasy dzieciństwa. Kiedy wraz z innymi dziećmi bawiliśmy się na podwórku, zaczepiał nas mały Krzyś. Uwielbiał nas denerwować, a że nie miał nic do powiedzenia to cały czas wołał: „A twój tata jest głupi!!” 😉

  42. Juro nie znasz faktow, zwrocono sie do wladz Koscielnych juz w pazdzierniku, gdy tylko pojawila sie kandydatura Wielgusa.

  43. Właściwie to nie wiem po co nam ci purpuraci są potrzebni! Niczego nie produkują (podobnie jak państwowa administracja), żrą się pomiędzy sobą… Acha, zapomniałem o moherach. Ale czy to nie przesada?

  44. Szanowna Pani Redaktor,
    Wychodzi na to że zafundowano nam „nową edycję Dziesięciu Przykazań w wydaniu Kaczyńsko IPN-owskim. Mamy już wyraźne wskazania i „jedynie słuszne wytyczne” pozwalające jednoznacznie ocenić każdego bez cienia wątpliwości. Możemy sobie pogratulować. Pozdrawiam BADGERA za słuszną według mnie wypowiedź.
    Pozdrawiam.

  45. Na koniec mleko się wylało i teraz kto żyw będzie się starał ograniczać straty. Co potrwa czas jakiś ku uciesze „lustratorów” wszelkiego autoramentu.
    Lub – ruszyła lawina i nic już jej nie powstrzyma, czyli sytuacja wymknęła się spod kontroli. Gorzej – lawina jest błotna i jako taka niczego ani nikogo nie oczyści; przeciwnie – ubabrze wszystkich po drodze i jedynie potwierdzi odwieczne podejrzenia, że „nikt nie jest bez winy” i „wszyscy jesteśmy grzesznikami”.
    Igrzyska nadspodziewanie udane.Ciąg dalszy nastąpi.

  46. Pani Janino,

    Mam podobne odczucia jak polo712, ja też już nie bardzo mogę znieść tej nieustającej paplaniny o lustracji. Ona zabija dyskusje na wszelkie inne tematy. Zresztą Pani również zauważyła, że „zmęczenie materiału jest ogromne.”
    W kraju jest milion problemów, bp Wielgus stanowi najmniejszy z nich.

    Co prawda oglądało się tę transmisję lepiej niż niejeden film sensacyjny, ale czy o jest jedyny temat w Polsce? Instynkt stadny u dziennikarzy to już jest problem; wszyscy muszą pędzić w jednym kierunku, wszystkie audycje na jeden temat, od rana do wieczora. Rano zbiórka i „kolejno odlicz”. W gazetach to samo. Doszło nawet do tego, że dwie nienawidzące się gazety dały tego samego dnia taki sam tytuł na pierwszej stronie. Niby jest pluralizm, a go nie ma.

    Dziennikarze, obowiązkowo niezależni, w tym pędzie nawet nie zauważyli że są manipulowani. To nie oni ustalają tematy w mediach. Ktoś spoza ekranu krzyknie „hop!” (bo przecież ktoś tę teczkę dziennikarzom podsunął, sama nie przyfrunęła) i przez tydzień dziennikarze skaczą. Wszyscy, bez wyjątków.

    Spisku ani zmowy w tym raczej nie dostrzegam, nie bardzo chce mi się wierzyć, że stoją za tym pp. Kaczyńscy. Raczej chodzi tu o sensacyjność tematu i o kwestię kompetencji: nikt z dziennikarzy nie zgłasza pomysłów w sprawie zwalczania bezrobocia, biurokracji, tragicznych braków w edukacji itd. Natomiast w sprawie Wielgusa – sami znawcy. Na ten temat każdy PT dziennikarz ma bardzo wiele do powiedzenia.
    Daje się nawet zauważyć reguła, że im kto młodszy tym więcej wie o PRLu. Najwięcej na ten temat i najbardziej stanowczo wyrażają się panowie (na oko) przed trzydziestką. Aż się niecierpliwię jak złożoność PRLu wytłymaczą nam siedemnastolatki. Ten cytat Celiny W. z 12:13 pasuje idealnie.

    Jeśli chwilowo zabraknie tematów teczkowych (wątpliwe, ale to tylko robocza hipoteza) to wówczas świat dziennikarski zasiądzie aby skrytykwać polityków za to, że zajmują się tylko teczkami, a o tematach ważnych dla społeczeństwa nie mówią, bo nie mają kompetemncji.

    Troska o Polskę zazwyczaj wyraża się w szukaniu brudów w życiorysie bliźniego. Całą resztę ma chyba załatwić Unia.

    pozdrawiam,

  47. Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły.

    Krasnale biją brawo.

    Czas na wykopki i grzybobranie.

    A w lesie i tak rządzi niedźwiedź.

  48. Kompletny off topic, ale nie mogę się powstrzymać. Słucham właśnie nagrania dzisiejszego Poranka Radia Tok FM i zachodzę w głowę, jak Pani Janina może tolerować Cezarego Michalskiego w tym programie. Słucham tego porannego programu wiernie od dość dawna i – pomijając już brak wychowania pana Michalskiego oraz jego obsesje na punkcie Adama Michnika, gen. Kiszczaka i Gazety Wyborczej – jak dotąd nie usłyszałam z ust pana Michalskiego niczego ciekawego. Czy on naprawdę musi się pojawiać w tym programie? A jeśli musi, to czy nie można go jakoś zdyscyplinować?

  49. Małe uzupełnienie do mojego wpisu:

    http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/zakulisowe-zabiegi-ludzi-prezydenta,855526,2943

    „Od początku grudnia trwały zabiegi dyplomatyczne Pałacu Prezydenckiego, o to by zmienić decyzję w sprawie mianowania arcybiskupa Wielgusa na stanowisko metropolity warszawskiego – dowiedziało się radio RMF FM.
    Na początku były to kontakty na linii Pałac Prezydencki – Nuncjatura Apostolska w Warszawie. Kiedy jednak dyplomatyczne zabiegi nie przynosiły większych rezultatów i powstawało coraz większe wrażenie, że wszelkie sugestie są odkładane do szuflady, kolejnym adresem stał się Watykan.”

  50. Pani Redaktor,

    Doskonały tekst.

    P.S.

    Szczególnego rodzaju próbą (zbywaną milczeniem przez media), wyrażenia swojego stosunku do roli Prezydenta w wrszawskim ingresie, była chęć dania w papę głowie państwa przez nobliwie wyglądającą matronę. Na szczęście w tym miejscu i czasie jedynie służby specjalne nie straciły głowy.

  51. Pan Michalski jest największym epigonem nieszczęsnej koalicji PO i PiS; wedle pana Cezarego gdyby nie podła gra PO to Polska byłaby krainą szczęśliwości; a tak w ogóle to, wedle pana Michalskiego błazenada związana z polityką zagraniczną i gospodarką to wina PO, bo nie chciała wejść do wspomnianej koalicji, w której miała objąć wspomniane resorty. Czysty absurd dziennikarza zadurzonego w braciach i ich ideologii!!!!

  52. Pani Janino,

    Jest Pani bodaj piewszą osobą, która odważyła się w tak zdecydowany sposób zasugerować, że, to Jan Paweł II powinien być inicjatorem, a właściwie powinien dać iskrę do zmierzenia się Kościoła z kwestią lustracji i uwikłań duchownych – popieram w 100%. JP2 już nie ma jest za to Papa Ratzi, który wydaje się, że stracił na tej aferze najwięcej, bo znów światowe media ostro go krytukują, a on cóż z tym samym usmiechem mówi tylko „Postaffiam Polakuff z Polski” i wydaje się być bezradny…

  53. W całej sprawie pana Wielgusa lustracja de facto jest wątkiem pobocznym. Ważniejsze staje się pytanie dotyczące autorytetu Kościoła RK, autorytetu papieża i prymasa. I naistotniejszym w całej sprawie nie jest fakt współpracy pana Wielgusa ze służbami bezpieczeństwa reżimu antydemokratycznego, choć zasługuje on w świetle obecnej wiedzy na potępienie, a fakt jego publicznego zaprzeczania faktom. KRK poprzez swoich najważniejszych hierarchów popełnił czyny, które sam wytykając innym nazywa grzechem. Do tego zdaje się nie dostrzegać ich.
    Hipokryzja, hipokryzja i tylko hipokryzja…

  54. Pani Janino!
    Historią zajmuję sie czysto hobbystycznie i czasów głębokiego PRL-u pamiętać nie mogę, ale nasuwa mi się pewne uparte skojarzenie współczesnego episkopatu z KC partii przed czterdziestu laty.
    Mamy oto: sekowanych liberałów (jak wtedy Kołakowski, tak dziś Pieronek), prących do władzy i „robiących sobie popularność” nacjonalistów (brak tu może postaci diabolicznych na miarę gen. M.M., ale parę barwnych osób – vide biskup drohiczyński Antoni Dydycz – by się jednak znalazło), mamy także stetryczałego i pozbawionego autorytetu starca, stojącego na czele wielkiej organizacji i oklaskiwanego przez ciemne masy w katedrze niczym na partyjnym zebraniu za swoje żałosne przemówienie. Mamy wreszcie tenże ciemny lud, zwożony autobusami do stolicy celem wyrażenia „spontanicznego” poparcia „narodowej” frakcji…
    Ostatni promyk nadziei to fakt, że zamiast Breżniewa w Moskwie, kontrolę nad tym sprawuje (?) Benedykt w Watykanie…
    Pozdrawiam!

  55. Agnieszko-Ago,
    pozdrawiam Cię serdecznie.
    Może od razu powinnaś podać adres do Twojej strony, to nie byłoby tylu nieporozumień.
    Z całego serca życzę Ci żebyś była jedna i żeby Twoje marzenia się spełniły.
    Myślę, że Pani Janina Paradowska ucieszy się, że będzie mogła poczytać Twoje wiersze.

  56. Ja tez OT. Czytam te komentarze od jakiegos czasu (rzadko sie wypowiadam bo sa tu tezsze umysly ode mnie) i odnosze wrazanie ze piszacy tu (poza kilkoma wyjatkami) to sa zwykle komuchy, ludzie z ukladu, kompletnie nie dostosowani do aktualnych realiow, stojacy po stronie zomo. To oczywiscie widok pozycji obecnie rzadzacych z przystawkami. Pytam sie kiedy pojawi sie sila zdolna przeciwstawic sie rzadzacej dzis i obawiam sie, ze jeszcze dlugo bandzie oszolomow? Nawt jesli zmieni sie uklad z pis na po to nic sie nie zmieni, wart pac palaca. Kiedy w koncu narodzi sie sila zdolan przeciwstawic sie temu bagnu w jakim zyjemy? Pani Janino, Pani jak malo kto potrfi to ocenic, bardzo prosze o wypowiedz. Czy lewica w jakijkolwiek formie jest w stanie sie w tym kraju odrodzic? Czy zawsze bedzie na nich latka afery Rywinskiego i Peczaka zawsze bedzie na niej wisiec? Czy Olejniczak albo Borowski sa w stanie podniesc ja z kleczek? Nie sa. Wiec co dalej? Co sie dzieje z tym spoleczenstwem? Ogladam Ankiete na Interii i dowiaduje sie ze najwiecej dla Polskiej gospodarki po rzadzie Mazowieckiego zrobil kartofel!!! Jaka swiadomosc ekonomiczna tego narodu, gdzie sa granice bezmyslnosci i lykania papki przez wyborcow w tym kraju? Gdzie jest sprawiedliwosc i milosierdzie w tym katolickim kraju? Czy dalej bedziemy pograzac sie w swiecie Faktu i telewizji oraz radia rydzyka? Dzisiaj za sedziego w tym kraju robi rydzyk, kaczynski i mierny ale wierny dziennikarz. Gdzie skonczymy? W Zimbabwe??!! Prosze dac mi chociaz cien nadziei na to ze jest njakas nadzieja. Gdzie sie podziali rozsadni ludzie? Wszyscy wyjechali a reszta to „zboczency” z tego portalu? Ja juz nic nie rozumiem…. Pomocy!!!!

  57. Przeczytałam ciekawe komentarze i pod wieloma podpisuję się także.
    Nie będę więc nic dodawać na ten temat,ale bardzo proszę spróbujmy pisac o czymś innym. Mam już dość lustracji KK,która mnie ani ziębi ani grzeje.Porozmawiajmy o zamysłach P.Kalty co do II filaru.To jest dopiero ważny temat.Dotyczy bądż co bądż parę milionów i tak mało zarabiających ludzi.Gdzie te obiecane palmy??????

  58. Rywina mialo byc oczywiscie, sorki…. 🙁

  59. Przez nieuwage zapomnialam wpisac jaki jest moj nick,i zostalam anonymusem.Wybaczcie!
    Pozdrawiam Ana

  60. Moim najwiekszym marzeniem jest by nasi „wspaniali politycy” zajeli sie przyszloscia moich jeszcze nienarodzonych dzieci (bo jakze tu zakladac rodzine w tak nieprzyjazdnym klimacie?) a nie zajmowali sie jedynie maloistotna przeszloscia. niestety to marzenie znajduje sie na tej samej polce co gwiazdka znieba… Kiedy slysze slowo lustracja, kolejna afera to… (brak mi sil by to opisac..) Szkoda slow..
    Do Agi:
    Prosze! Blagam!! nie zaczynaj kazdego zdania od COZ!!!! Wez do reki slownik wyrazow bliskoznacznych… Poszukaj.. jesli juz musisz od czegos zaczac zdanie..

  61. Pani Redaktor,
    jeżeli w tych trudnych dla wszystkich dniach zechce nas Pani /słuchaczy Radia TOKfm/ uwolnić od komentarzy p.Cezarego Michalskiego /choćby na pewien okres/ będziemy bardzo wdzięczni. On ma swój Dziennik i swoich słuchaczy w TV więc niech może odpocznie trochę i nam da odpocząć !

  62. lambda,

    wersja uproszczona: zażądać wypłaty od OFE wypłaty pieniędzy zgromadzonych na twoim rachunku na krótko przed przejściem na emeryturę

    wersja trudniejsza: uzyskać wyrok Trybunału Konstytucyjnego stwierdzający niezgodność przymusu płacenia składek na ZUS z Konstytucją

    wersja dla emigrantów wewnętrznych: tak ułożyć sobie stosunki zarobkowe, aby nie być objętym obowiązkiem płacenia składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Niech Bracia szukają pieniędzy dla ZUS na sfinansowanie zakupu wyborców nie w naszych kieszeniach.

    Podatki i ZUS przestały być pewne jak śmierć.

  63. Szanowna Pani Redaktor,
    Ponieważ już dwa czy trzy razy wpisywałem protesty w związku z obecnością red. Michalskiego w Pani programach w Tok FM, z satysfkacją odnotowuję, iż po dzisiejszym jego występie szereg innych osób zaczyna wykazywać oznaki rosnącej irytacji. Będziemy Panią molestować (w tradycyjnie polskim użyciu tego słowa) dopóki się nie usłyszymy odpowiedzi na pytanie: Co Pani w nim widzi? Bo przecież nie słyszy Pani nic, a bełkot o Kiszczaku, zomowcach itd. , spiskach Michnika i inne prawicowe maroty naprawdę nawet przy Pani anielskim usposobieniu trudno uznać za poglądy! Może i kiedyś jakiś zomowiec przyłożył Czarkowi i trwale uszkodził płaty w mózgu, ale czy z tego powodu tysiące słuchaczy musi cierpieć wysłuchując tych jego zgrzytów żelaza po szkle w ciekawym programie?! Różnorodność poglądów jest oczywiście zaletą programów publicystycznych pod warunkiem, że są to właśnie poglądy a nie triada Kiszczak-Michnik-zomo!

    Na temat abp. Wielgusa nie chcę dużo pisać, bo zbyt wiele słów już padło, z niektórymi należałoby polemizować, ale to też już zostało zrobione, m.in. przez Pani blogowiczów. Czułem wręcz dreszcze czytając wpis Celiny W., która z krystaliczną jasnością myśli sformułowała stanowisko, z którym utożsamiam się w całości, choć sam nie umiałbym go tak klarownie sformułować. Dodam tylko, że dla mnie ks. Michał Czajkowski i tak na zawsze pozostanie nie tylko jedną z nielicznych jasnych twarzy polskiego kościoła ale i chrześcijaństwa w ogóle. Jestem przekonany, ze jego działalność na rzecz przezwyciężenia uprzedzeń, barier, stereotypów wszelkiego rodzaju, nad swoistym uczłowieczaniem nas wszystkich jest i pozostanie wartością trwałą; w porównaniu z nią te oświadczenia, donosy, świstki, trzeciorzędne kopie lub nawet oryginały to tylko czasu pył. Ale ponieważ żyjemy w Polsce, to będziemy nadal ten pył wdychać i nim się dławić. Niestety.

  64. ogladajac homilie prym.Glempa przypomniala mi sie liturgia pokutna odprawiona w tym samym miejscu a majaca zwiazek ze spr. Jedwabnego.
    Odejscie w homili od czesci liturgicznej zdradzilo nietylko stan ducha Prymasa.
    Pokazalo permanentna niezdolnosc przyjecia z pokora do wiadomosci bolesnych faktow. Reakcja na ujawnienie spr. Jedwabnego i rezygnacje Wielgusa brzmiala dla mnie wrecz identycznie .Wowczas jednak autorytet JPII
    wymusil na hierarchach stosowna postawe , wczoraj natomiast nawet nie probowano posluzyc sie jego cytatem.

  65. Głupia agresja – lekceważące słowa o „świstkach” i samosądzie, atak na IPN, bezsensowny, bo to przecież nie IPN, tylko dwie komisje historyczne, w tym jedna kościelna, ogłosiły to, co ogłosiły, minoderyjne opowiastki, że trzeba wszystko dobrze rozważyć, choć to właśnie episkopat winien jest, że nie rozważono zawczasu i nie zajrzano w papiery, dopóki nie napisała o sprawie „Gazeta Polska”, i zupełne pominięcie milczeniem oczywistych kłamstw arcybiskupa. I do tego ta, nie można powiedzieć inaczej, radiomaryjna tłuszcza, udające wiernych bojówki generała Głódzia, zwiezione z całej Polski, żeby bić Żydów, masonów i liberałów „opluwających” wybitnego dostojnika Kościoła.

    Słowem – żenada trwa, i interwencja Benedykta XVI bynajmniej nie przydała winnym tego, by użyć kościelnego języka, wielkiego, publicznego zgorszenia ani kropli oleju w głowach. A co najmniej nie stało się tak z prymasem.
    Podobno teraz papież Benedykt XVI w czasie audiencji generalnych będzie mówił po polsku – posdrawjam wshystkih tajnyh wspulpracownikuw i z serca blogoslawije ich teczki. „Gazeta Wyborcza” miała ponoć zamiar zorganizować apel intelektualistów w obronie arcybiskupa Wielgusa, ale okazało się, że spośród tych, którzy 8 lutego 1953 roku podpisali rezolucję potępiającą amerykańskich szpiegów z krakowskiej Kurii Metropolitalnej, wspierających antypolskie knowania i z pewnością stanęliby teraz murem przeciw antypolskim knowaniom wymierzonym w warszawską kurię Metropolitalną przetrwała tylko garstka. Parę podpisów, nawet z Mrożkiem, Szymborską i Bruno Miecugowem (nie wspominajac o p.Paradowskiej) to za mało. Niewykluczone, że w tej sytuacji „Gazeta” i „Polityka” wystąpią po prostu o kanonizację Wielgusa, albo przynajmniej o palmę męczeńską.

  66. Wy dziennikarze kopiecie po glowach i piszecie szybciej niz Prymas Glemp swoja homilie

  67. Do sobre:
    Jeżeli przepisujesz wpis Macieja Rybińskiego z Salonu 24 to zaznacz, że cytujesz, a nie udawaj, że to ty wymyśliłeś te pseudomądrości.
    Od siebie dodałeś tylko nazwisko p. Paradowskiej. Very funny.

  68. Sobre,

    nie sadze, zeby atak na IPN byl bezsensensowny. Cala sprawa zaczela sie od artykulu w Gazecie Polskiej bez zadnych dowodow i dokumentow. A skad Gazeta Polska dostala przeciek? Z ZUS-u? To wlasnie mam na mysli mowiac, ze IPN uprawia wlasna polityke poprzez sterowanie przeciekami do mediow. Pytanie czy z wlasnej inicjatywy czy na telefon z gory?

  69. Pani Janino!
    Po ponownym przeczytaniu wpisów -do WLADKA z godziny 4.32 9 stycznia ,prosze odpowiedzieć w najbliższym komenatrzu czy jako autorka programu pozbędzie sie pani Cezarego Michalskiego , czy też projektuje pani środki wychowawcze wobec tej osoby .
    Dzisiaj rano w TOKFM podobny popis dał, jak zwykle Piotr Zaremba .
    Obaj, Michalski i Zaremba to aktualne Tuzy medialne IV RP -więc ich poziom „pasuje ‚ , w pełni ilustruje dzisiejszy i projektowany Kaczorland ,wiec może powinni być by sympatia do PiS -u malała ?
    ps.
    Proszę wymślcie , może przy udziale ” Gazety Wyborczej „- nawet jej głównym udziale ( ze względu na codzienny szeroki odbior) nowy wielki temat .
    Jeśli mogę podopowiedzić np; reportaże codzienne o Polakach ,Polkach którzy po maju 2004 roku rozpoczęli pracę zawodowa w Unii .
    Dla ODTRUTKI reportaże o pracy z sukcesami i tą tamtą otoczką społeczną . Optymizmu ,systematyczności nam potrzeba ,
    IPN i jego zbiory i ta Tłuszcza polityczno -dziennikarska która rozwiewa sztandary Bialo-czerwone nad tymi zbiorami powoduje ,ze My , a przekonany jestem ze zdecydowana wiekszość jest przeciwna tej demoralizacji poprzez babranie się w papirusach .
    Ktoś ,(przepraszam autora ze niepamietam KTO ), wiele miesięcy temu napisał w jednym z Blogow dziennikarzy „POLITYKI ” iż w dawnych czasach lat 80-tych pozostał za kolegę na dyżurze i miał mozliwość ratowania życia OSOBIE X w trudnej kardiochirurgicznej operacji ,Jego kolega był na Ulotkowym spotkaniu i został wtedy nawet pojmany .
    Pytanie retoryczne .Kto z nich służył bardziej społeczeństwu ? wtedy i póżnej ?

  70. Szanowna Pani.Ja trochę nie na temat, ale nie wiem jak do Pani dotrzeć.Czytam Panią w Polityce i słucham W TOKFM.Ostatni poniedziałek przechylił już czarę wytrzymałosci.Działalnośc Cezarego Michalskiego, faceta majacego jakis defekt osobowosci,rozchwianie emocjonalne,narcyzm,głupawe i złosne „dowcipasy”,złosliwośc,słowem jakies pokrecenie mentalne powoduje,że przy słabych próbach okiełznania tychże dowcipasów jego przerywania innym, przekonanie o własnej wartości -chyba uważa się za klasyka powoduje zakłócenie i zagłuszenie Ciekawych wypowiedzi Pani, Jana Ordynskiego i Pawła Wronskiego który jest obiektem głupawych ataków.To nie jest facet, którego się chce słuchac, choć czasem powie coś obiektywnego.On jest takim mentalnym klonem dyzurnego eunucha PIS-u Piotra Semki tylko,że tan opas jest trochę mniej rozedrgany.Niech Pani weżmie go za łeb bo nie da się tego słuchać gdyż facet robi występy clowna i atmosferę magla.Pozostaję z szacunkiem dla Pani i jej publicystyki.Ja naprawdę chcę słuchać Pani audycji z przyjemnością.

  71. Lustrację powinien wymyślić SLD, a nawet jeszcze dawna SdRP podczas ostatniego Zjazdu PZPR. Lustracja jest przecież najskuteczniejszym środkiem do rozbijania i niszczenia elit Prawicy w wolnej Polsce. A elit Lewicy ona nie dotyczy, bo zgodnie z partyjnymi przepisami: członków PZPR i ich rodzin na tajnych współpracowników SB nie mogła wciagać ani zakładac im teczek. Jeśli to robiono, to za specjalnym zezwoleniem odpowiedniego sekretarza KC (ds. organizacyjnych) i były to przpadki bardzo nieliczne, a teczki skwapliwe spalono. W istocie – naruszając prawa „autorskie” SB (teczki i listy TW to własność intelektualna SB!) zwolennicy Prawicy niszczą teraz swój własny elektorat. Nie jest to żadna wymiana elit, jest to tępienie fizyczne jednej tylko elity, wyniszczanie jej intelektualnego zaplecza (SB nie brała głupoli), zniechęcanie prawicowego elektoratu do udziału w wyborach. Tylko bowiem rządy lewicowe zapewniały temu elektoratowi względny spokój i bezpieczeństwo przed lustracyjnym szaleństwem. Popieranie lustracji przez Prawicę jest niebywałą głupotą polityczną i przyczyni sie do rychłej klęski wyborczej Bliźniaków. Dobrze im tak – w polityce trzeba myśleć, czucie i wiara nie wystarczą.

  72. Zdaje się, że we wrzawie dotyczącej abp. Wielgusa wszyscy ślizgają się po powierzchni a nikt nie weźmie się za rzetelną analizę wszystkich faktów.
    Brakuje mi wielu danych bym próbował podjąć się kompleksowo tego zadania, jednak spróbuje zwrócić uwagę na kilka zwykle pomijanych faktów.
    Zacznę od prehistorii. Polski Kościół był fenomenem, którego do tej pory nikt
    nie wytłumaczył. W latach czterdziestych, kiedy nowa władza nie miała najmniejszych wątpliwości związanych z aresztowaniami i procesami księży ta polityka nie dała oczekiwanych rezultatów, wręcz przeciwnie Kościół wygrał tą
    kampanię. Prymas Wyszyński wyszedł tryumfalnie z Komańczy wśród entuzjazmu ludu bożego i po kilku latach wygrał w cuglach kampanię Tysiąclecia. Nie pomogły starania potężnego aparatu propagandy partyjnej i państwowej, nie udało się przekonać nawet aktywu do idei Tysiąclecia Państwa. Wszyscy święcili tysiąclecie chrztu.
    Dalej znów same porażki, przebaczyliśmy i poprosili o przebaczenie, potem władza strzelała do ludzi, zresztą już po raz drugi. Nastały czasy Gierka. Aparat zmienił taktykę. Za różne ustępstwa, nie tylko za korzyści materialne dla kleru, również za zezwolenia na budowę kościołow starano się pozyskać księży dla współpracy z działającym już innymi metodami oczkiem w głowie partii – organami bezpieczeństwa.
    Co z tego wyszło każdy widział – powstała Solidarność oparta na ideologii
    chrześcijańskiej, głownie naukach Polskiego Papieża i jego przyjaciela
    ks. J Tischnera. Stan wojenny i znów klęska. Solidarność nie tylko przeżyła
    mimo represji stanu wojennego potrafiła wygrać wybory, które wywalczyła.
    Wbrew powszechnemu przekonaniu „okrągły stół” nie był łaską Jaruzelskoego i Kiszczaka, był jedyną logiczną możliwością łagodnego przejścia w stronę innego państwa, czyli zmiany ustroju.
    Przecież generał świetnie znał nastroje wojska, które dało się użyć wprawdzie do wprowadzenia stanu wojennego, jednak napewno pod wpływem nauki o świętości zycia nie strzelałoby do braci Polaków.
    Po co to piszę? Otóż instytucja na pasku SB, infiltrowana przez tysiące zdrajców we własnych szeregach i setki tysięcy szpiegów zewnętrznych, (etatowych pracownikow służb,agentów i aktywu PZPR) nie mogłaby tego dokonać. Pozostaje tylko wiara w cuda lub inne wyjście – cały ten system udawał. SB pisało optymistyczne raporty oparte na starannie przygotowanych przez przełożonych księży-agentów donosach, aktyw jeżdził na mszę do rodzinnych wsi, generał srożył się na pokaz. Trzeba było tylko poważnych kłopotów Wielkich Braci by się to wszystko zawaliło.
    Nasze szczęście polega na tym, że odbyło się to w sposób kontrolowany, głownie dzięki czynnikom kościelnym.
    PS. Nawiasem mówiąc ks. Wielgusa wyniósł na stolicę biskupią Jan Paweł II. Czyżby też był wprowadzony w błąd i nie znał absolwenta i profesora macierzystej uczelni?
    Czekam na głosy „bezstronnych specjalistów”. Może oni a może sam Prymas wytłumaczą jego wyrażny sprzeciw nie wobec decyzji Benedykta XVI tylko przeciw brudnym metodom, które do niej doprowadziły.
    buku

  73. No i proszę, jaki piękny wywód dał sobre.
    Wszystkiemu jak zwykle winna jest Gazeta Wyborcza, a teraz dołączyła do niej Polityka.
    To widocznie ludzie z redakcji krzyczeli w katedrze i na ulicy.

  74. Do sobre:
    Sorry, stary/a, nie doceniłem cię. Pierwsza część twojego komentarza jest z kolei słowo w słowo zerżnięta z niedzielnego wpisu Ziemkiewicza także z Salonu 24. Mistrzostwo świata. Witamy na blogu. To zaszczyt mieć dwóch tak wybitnych komentatorów w jednym.
    P.S. Na przyszłość jednak zauważ, że obaj ci panowie piszą troszkę inaczej, w związku z tym to się nieco stylistycznie gryzie.

  75. Dodanie Polityki do towarzystwa Wyborczej to drugi /po nazwisku p. Paradowskiej/ i niestety ostatni oryginalny przyczynek sobre do wpisu Rybińskiego.

  76. do buku:
    Cieszę się że ktoś myśli podobnie jak ja. Pierwsza fala po zwycięstwie PiS wyniosła „kolaborację” do rangi grzechu śmiertelnego. Doniesienia o nazwiskach pojawiły się kiedy atmosfera została już dobrze podgrzana. Kila lat temu, gdy nastroje po PRL już wygasły, w innej atmosferze, publikacje kto i co podpisał nie rozpalały by tak jak teraz. A jest to wiedza o GRZECHACH i o grzeszkach. Po nakręceniu przez ostatni rok teraz są tylko GRZECHY.

    grzeszki: (?)
    Nie pochwalam donosicielstwa ale już jestem dosyć neutralny w stosunku do współpracy np. z wywiadem. Pomijając że obecnie bycie agentem polskich służb jest przedsięwzięciem samobójczym, to kto odmówiłby dobrze poprowadzonemu werbunkowi dla służb pracujących dla dobra Ojczyzny? I do tego pracy nieryzykownej i nie wymagającej robienia świństw? I ta cicha satysfakcja że jest się ………………. (można wpisać co kto uważa)

    GRZECHY: od największego
    1. Donoszenie na bliżnich żeby im szkodzić
    2. Donoszenie na bliźnich i uzyskiwanie korzyści
    3. Donoszenie na bliźnich dla zwykłej satysfakcji
    4. Donoszenie na bliżnich z przekonania
    5. Donoszenie na bliżnich z przymusu
    6. Podpisanie i udawanie że się donosi
    7. Podpisanie a niedonoszenie

    A teraz pytanie:

    Jak ocenić w tej skali tych co donoszą obecnie na tych co donosili ongiś ?

  77. mt7 napisała:
    ‚No i proszę, jaki piękny wywód dał ‚sobre’.
    Wszystkiemu jak zwykle winna jest Gazeta Wyborcza, a teraz dołączyła do niej Polityka.
    To widocznie ludzie z redakcji krzyczeli w katedrze i na ulicy.’

    ‚Sobre’ rzeczywiście skopiował Pana Rybińskiego, dodając tylko nazwisko Pani Paradowskiej.
    Powiem tylko, że komentarz Pana Rybińskiego przypomina najlepsze produkcje Pana Urbana.
    Obaj mają swoich wielbicieli, mnie przyprawiają o mdłości.

  78. mat691 pisze:
    „Do sobre:
    P.S. Na przyszłość jednak zauważ, że obaj ci panowie piszą troszkę inaczej, w związku z tym to się nieco stylistycznie gryzie.”

    To wyjaśnia dlaczego taki dziwny ten komentarz.
    „Jestem za, a nawet przeciw” w czystej postaci.
    Ciekawe, jakie osobiste poglądy – oprócz niechęci do Pani Paradowskiej – ma ta osoba. Chociaż, nie, nie jestem ciekawa.

  79. T.Terlikowski skrytykował w niedzielę kardynała Glempa za złą opinię o IPN-ie.I w tym sedno :mamy wreszcie jasno powiedziane,że to IPN będzie dyktował kto może kandydować i objąć jakąś funkcję.To jest toalna bzdura i klęska demokracji,gdyż nikt mi nie wmówi ,że Kurtyka i spółka starają się zachować jakąkolwiek obiektywność i niezależność.Marzę,aby wydano Białą Księgę o wyborze następcy Glempa.Powinny być opisane działania władz kościelnych i państwowych od momentu wysłania pierwszej kandydatury do Watykanu.Wielgus padł ofiarą rozgrywek wewnątrzkościelnych,ale na pewnoKaczyńscy mieli w tym swój udział.

  80. Dyskusja o ingresie, a raczej o jego odwołaniu przysłoniła dwie istotne kwestie
    z tym faktem związane. Pierwsza to brak modyfikacji odpowiednich kodeksów prawnych
    które stanowiły by o winie /lub jej braku/ biskupa. Ułomna ustawa
    umożliwia dziką lustrację i osądzenie przez media których ‚dziennikarze’ nie
    rozróżniają pomiędzy SB, a wywiadem PRL /vide TVN24/.
    Kwestia druga jest znacznie poważniejsza. Pojawiła się w związku z ingresem
    informacja o próbie zamachu na prezydenta RP którą to wiedzę uzyskano z e-maila
    przesyłanego pomiędzy dwoma przypadkowymi korespondentami.
    A to znaczy, że służba bezpieczeństwa obecnego rządu posunęła się do totalnej
    inwigilacji. Nasza internetowa korespondencja stała się jawna. Oczywiście nikt
    nikomu nie gwarantuje, że jego e-maila nie można przeczytać, ale instytucjonalne
    śledzenie korespondencji przywołuje najgorszy okres lat 50-tych PRL.
    Bezpośrednią konsekwencją obu tych kwestii będzie to, iż normalny, przeciętny
    obywatel RP nigdy nie zgodzi się udzielić jakiejkolwiek informacji którejkolwiek
    z obecnych służb specjalnych, bo nigdy nie wiadomo, czy za kilkanaście lat nie
    powstanie kolejny IPN z teczkami, a współpraca z tymi służbami traktowana będzie
    jako przestępstwo.

  81. Witam serdecznie,

    może zdołam zainteresować Panią tą informacją. I skłonić, by zechciała Pani uczynić nam ten zaszczyt i zgłosić swego bloga na organizowany przez nas konkurs.

    Polska blogosfera to kilka milionów blogów. Do tej pory nie było w internecie konkursu na najlepszego blogera, który obejmowałby wszystkich, czyli dawał równe szansę blogerom z różnych platform, serwisów blogowych. Dlatego ogłaszamy konkurs na najlepszego Blogera Roku 2006. Mogą wystartować w nim wszystkie blogi, które istniały w polskiej sieci przed 31 grudnia 2006 roku.

    Internauci, w drodze głosowania, wybiorą 5 blogów, które otrzymają tytuł Najlepszy Blog Roku 2006 w kategoriach:
    – Polityka
    – Media i marketing
    – Kultura
    – Życie
    – Internet i technologie

    Zgłaszanie kandydatur trwa od 2 do 14 stycznia. Od 16 do 26 stycznia będzie można głosować. Każdy internauta będzie mógł oddać jeden głos w każdej z 5 kategorii.

    Dodatkowo finaliści w poszczególnych kategoriach (po 5 osób w każdej) będą brani pod uwagę w obradach Kapituły konkursu. W jej skład weszli:
    ? Kazimiera Szczuka – krytyk literacki, dziennikarka telewizyjna
    ? Edwin Bendyk, redaktor tygodnika „Polityka?
    ? Paweł Fąfara, red. naczelny nowego projektu Polskapresse, były z-ca red. naczelnego tygodnika „Newsweek”
    ? Piotr Najsztub, dyrektor kreatywny tygodnika „Przekrój”
    ? Bernard Margueritte, korespondent prasy francuskiej w Polsce
    ? sekretarzem Kapituły jest Paweł Nowacki, red. naczelny Wiadomości24.pl

    Kapituła, kierując się poprawnością językową wpisów i dbałością autora o czystościa języka polskiego, znaczeniem wpisów dla opinii publicznej i rzeczywistości społeczno-politycznej, ciekawym, indywidualnym charakterem wpisów oraz zachowaniem standardów etycznych z grona 25 finalistów (wskazanych głosami internautów) wybierze Blogera 2006 Roku.

    * FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY:
    http://wiadomosci24.pl/blog_konkurs/

    Organizatorem konkursu jest gazeta internetowa Wiadomości24.pl. To jedno z miejsc w polskiej sieci gdzie realizuje się ideę dziennikarstwa obywatelskiego. Istniejąca od 14 czerwca 2006 roku gazeta internetowa Wiadomości24.pl skupia już ponad 3500 zarejestrowanych użytkowników z czego ponad 500 opublikowało już jakikolwiek materiał dziennikarski.

    Internauci nadsyłają do redakcji teksty, zdjęcia, nagrania audio i wideo w ten sposób współtworząc gazetę Wiadomości24.pl. Ich materiały weryfikuje zespół profesjonalnych redaktorów, a są one traktowane, tak jak doniesienia agencji prasowych, materiały z gazet Grupy Wydawniczej Polskapresse (właściciel Wiadomości24.pl) czy felietony znanych osób.

  82. Witam serdecznie,

    może zdołam zainteresować Panią tą informacją. I skłonić, by zechciała Pani uczynić nam ten zaszczyt i zgłosić swego bloga na organizowany przez nas konkurs.

    Ogłaszamy konkurs na najlepszego Blogera Roku 2006. Mogą wystartować w nim wszystkie blogi, które istniały w polskiej sieci przed 31 grudnia 2006 roku.

    Internauci, w drodze głosowania, wybiorą 5 blogów, które otrzymają tytuł Najlepszy Blog Roku 2006 w kategoriach:
    – Polityka
    – Media i marketing
    – Kultura
    – Życie
    – Internet i technologie

    Zgłaszanie kandydatur trwa od 2 do 14 stycznia. Od 16 do 26 stycznia będzie można głosować. Każdy internauta będzie mógł oddać jeden głos w każdej z 5 kategorii.

    Dodatkowo finaliści w poszczególnych kategoriach (po 5 osób w każdej) będą brani pod uwagę w obradach Kapituły konkursu. W jej skład weszli:
    ? Kazimiera Szczuka – krytyk literacki, dziennikarka telewizyjna
    ? Edwin Bendyk, redaktor tygodnika „Polityka?
    ? Paweł Fąfara, red. naczelny nowego projektu Polskapresse, były z-ca red. naczelnego tygodnika „Newsweek”
    ? Piotr Najsztub, dyrektor kreatywny tygodnika „Przekrój”
    ? Bernard Margueritte, korespondent prasy francuskiej w Polsce
    ? sekretarzem Kapituły jest Paweł Nowacki, red. naczelny Wiadomości24.pl

    Kapituła, kierując się poprawnością językową wpisów i dbałością autora o czystościa języka polskiego, znaczeniem wpisów dla opinii publicznej i rzeczywistości społeczno-politycznej, ciekawym, indywidualnym charakterem wpisów oraz zachowaniem standardów etycznych z grona 25 finalistów (wskazanych głosami internautów) wybierze Blogera 2006 Roku.

    Organizatorem konkursu jest gazeta internetowa Wiadomości24.pl. To jedno z miejsc w polskiej sieci gdzie realizuje się ideę dziennikarstwa obywatelskiego. Istniejąca od 14 czerwca 2006 roku gazeta internetowa Wiadomości24.pl skupia już ponad 3500 zarejestrowanych użytkowników z czego ponad 500 opublikowało już jakikolwiek materiał dziennikarski.

    Internauci nadsyłają do redakcji teksty, zdjęcia, nagrania audio i wideo w ten sposób współtworząc gazetę Wiadomości24.pl. Ich materiały weryfikuje zespół profesjonalnych redaktorów, a są one traktowane, tak jak doniesienia agencji prasowych, materiały z gazet Grupy Wydawniczej Polskapresse (właściciel Wiadomości24.pl) czy felietony znanych osób.

  83. Tomaszu biorac pod uwage sklad komisji konkursowej zapewne takze wezma pod uwage poprawnosc polityczna oprocz jezykowej…

  84. Internetowa Lustracja:

    A propos lustracji abp Wielgusa. O roli internetu w procesie lustracyjnym można przeczytać tutaj:

    http://hegemonet.blox.pl/html

  85. Szanowni Blogowicze
    czy ktoś już się wypowiedział o zmuszeniu papieża do złamania zasady nieomylności? I o ewentualnych konsekwencjach tego faktu?
    Zemsta Rzymu może być straszna.
    I nie ważne kto to zrobił. Cień pada na wszystkich Polaków.
    Pozdrawiam
    Qba

  86. Rzym chyba nie będzie się mścił a może okaże miłosierdzie bo dogmat nieomylości papieży dotyczy spraw wiary a nie nominacji biskupów.

  87. ad Andy
    Masz całkowitą rację – mało kto zdaje sobie sprawę z tego CO ROBIĄ obecne służby i jaki będzie efekt ich aktywności za jakiś czas…Strach się bać. (?!)

  88. Panie Qba, nieomylnośc papieża dotyczy jedynie nauczania w sprawach wiary i moralnosci. Problemy kadrowe traktowane są przez Watykan bardziej „po ludzku”. Pzdr.

  89. JUR.:
    teoretycznie tak, ale…
    Gdy w latach osiemdziesiątych JP2 wcisnął swego kolesia Meissnera (wyrzuconego z NRD) na szefa najbogatszej diecezji w Niemczech (zachodnich) i nie reagował na masowe protesty wiernych z wielodniową okupacją katedry włacznie, z kościoła katolickiego wystąpiło pół miliona wiernych. Są to dane oficjalne, bo w Niemczech kościół rozlicza się gospodarczo, a wierni płacą podatek. Dla wyjaśnienia – Meissner stoi (również oficjalna wersja) na prawo od skrajnej prawicy i wielokrotnie popisał się negatywnymi wypowiedziami m.in. o Żydach. W Niemczech jest to sprzeczne z prawem, w przeciwieństwie do Polski, gdzie panuje moralność katolicka, a autorytetem moralnym jest tenże JP2.
    Być może świadczy o wielkości BXIV, że potrafił zmienić swą decyzję. Obawiam się jednak, że konsekwencje tego będą dla Polski mało ciekawe. Istnieje bowiem poważna obawa, że wodzowskie zapędy Kaczyńskich obejmują również sferę duchową Polaków. A Rydzyk czeka u wrót ziemskiego raju …
    Pozdrawiam
    Qba

  90. Coraz czesciej sobie mysle, patrzac na lustracyjne konwulsje: who the fuck cares kto donosil siedemnascie lat temu i dawniej? Kogo to obchodzi, kto donosil bezpiece, a kto nie?

    Taki skutek odnosi lustracyjne szalenstwo: ze moralna obrzydliwosc donoszenia ubekom zaczyna mi byc obojetna. Juz sie dosyc o tym nasluchalam i mam tego po kokarde. Komunizm byl obrzydliwy i zbrodniczy, spuscillismy go z woda i dosyc o tym.

    Skutek zapewne dokladnie odwrotny od zamierzonego przez histerycznych i zapluwajacych sie z emocji lustratorow. No i dobrze. Niech sie sami onanizuja swoja nieskalana prawoscia. Tym bardziej, ze wielu znich zywego ubeka w zyciu nie widzialo na oczy, ani nawet komisariatu policji od wewnatrz nie ogladali, o wiezieniu juz nie mowiac i nie maja pojecia, o czym peroruja i pisza.

  91. Jak moż na zastąpić słowo było

css.php