Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

18.01.2007
czwartek

Czołgi Tuska i czołg Rokity

18 stycznia 2007, czwartek,

Z Parlamentu Europejskiego dochodzą do nas straszne wieści. Oto Donald Tusk robi wszystko, i to jeszcze w porozumieniu z Niemcami ( wiadomo: miał dziadka w Wehrmachcie, a więc jakieś sentymenty pozostają), by zatrzymać Jacka Saryusza Wolskiego w drodze do stanowiska szefa komisji spraw zagranicznych. Saryusz jest chwilowo jest bez zajęcia, gdyż stracił funkcję jednego z 14 wiceprzewodniczących PE. Tymczasem tylko ten ważny polityk Platformy, współautor niezapomnianego hasła – Nicea albo śmierć – podobno jest w stanie tak działać, aby Polska rosła w Europie w siłę i wstawała z kolan, zgodnie z obowiązującą obecnie linią. Tusk nie utrąca go bezinteresownie. Przeciwnie, robi to bardzo interesownie, chce bowiem utrzymać na stanowisku przewodniczącego komisji budżetu Janusza Lewandowskiego.
Saryusz Wolski to nasz czołg w Europie – deklaruje Jan Rokita, który czuje się już nieco mniej rozjechany przez czołgi Tuska i nie zamierza na razie wyprowadzać w pole innych, własnych. Czołgi wyprowadzili za to europosłowie Samoobrony Ligi Polskich Rodzin i Prawa i Sprawiedliwości, którzy napisali publiczny list do szefa Platformy Obywatelskiej, by stanowiska dla Saryusza bronił jak niepodległości i by zaniechał tych swoich małych interesów z Lewandowskim. Nie może być przecież być tak, by wewnętrzna walka w jakiejś polskiej partii odbijała się na naszej pozycji w Europie – troszczą się niezwykle eurodeputowani koalicji rządzącej, nie wykazując jakoś troski polityką zagraniczną, która pod kierunkiem pani minister Fotygi generalnie wyraźnie kuleje. Chyba, że jak głoszą różne plotki, chcą Saryusza wypromować w miejsce min. Fotygi, czyli przejąc wiceprzewodniczącego PO do PiS. Oznaczałoby to numer: Gilowska – bis.

W każdym razie wieści z europarlamentu są tak dramatyczne i wołanie o Saryusza tak gromkie, że postanowiłam sprawdzić co jest na rzeczy. Otóż na rzeczy jest przede wszystkim to, że nasza pozycja w PE wygląda ubogo. Nasi kandydaci na wiceprzewodniczących Marek Siwiec i Adam Bielan wypadli w głosowaniu słabo. Jeszcze Siwiec jako tako – dostał 180 głosów ( najwięcej bo 322 dostał Grek), ale już Bielan uzyskał raczej pełne wotum nieufności niż zaufania – zaledwie 128 głosów ( PE to ponad 750 parlamentarzystów) . Ponieważ kandydatów było tylu ile miejsc więc wszyscy zostali wiceprzewodniczącymi, ale nie bardzo jest się czym chwalić. Po drugie wedle zgodnych opinii komisja budżetu jest zdecydowanie ważniejsza niż spraw zagranicznych. Komisja spraw zagranicznych nie ma żadnych kompetencji własnych i jej autorytet jest budowany tylko dzięki autorytetowi jej przewodniczącego Elmara Broka, bardzo wpływowego polityka CDU, który kieruje nią od 10 lat. Teraz Saryusz Wolski chce mu ją odebrać, co bardzo wielu po prostu nie mieści się w głowie i wszyscy raczej wyobrażają sobie taki scenariusz, że Saryusz Wolski, który wprawdzie jest czołgiem, ale jak to czołg, mało dba o stosunki międzyludzkie w głosowaniu może przepaść i wówczas PO, a tym samym Polska nie będzie miała ani jednej, ani drugiej komisji. Co ciekawe, komisja spraw zagranicznych działa głównie poprzez wykorzystywanie narzędzi nacisku jakie ma komisja budżetowa, oznacza to, że jeżeli rządy potrzebują pieniędzy na takie wydatki jak na przykład misje zagraniczne to muszą zabiegać o nie podczas prac nad budżetem. Pozycja komisji zagranicznej (choć funkcja jej przewodniczącego jest prestiżowa, ma ona jedynie charakter doradczy) wynika z tego, że o polityce zagranicznej decydują rządy państw członkowskich, natomiast w sprawach budżetu jest już inaczej. W sprawach budżetu PE wywalczył sobie bowiem kompetencje na równi z Radą UE, a więc to komisja współdecyduje o wielkości unijnych funduszy strukturalnych i funduszy spójności. Pod każdym względem komisja budżetu jest więc dla nas ważniejsza. Ciekawe, że nie widzą tego europosłowie koalicyjni, którzy chcą to ważne miejsce oddać. Dlaczego chcą oddać? By zrobić kłopot PO, ale nie w Europie, tylko w Polsce. Może nawet nie tyle Platformie co Tuskowi. Wiadomo, że Saryusz Wolski to bardziej człowiek Rokity niż Tuska i jego opowiedzenie się za Lewandowskim będzie kolejnym dowodem, że czołgi Tuska rozjeżdżają Rokitę. Tym samym będzie powód do skarg, narzekań i opowiadania jakim to Tusk jest marnym liderem. Ta akcja prowadzona przez europosłów koalicyjnych wspieranych przez Rokitę i Saryusza jest tak przejrzysta, że doprawdy nie ma w sobie niczego z koronkowej politycznej robótki, do jakich czasem przyzwyczaił nas niedoszły premier z Krakowa. Ostateczna decyzja czy Saryusz Wolski czy Lewandowski, a może jeszcze coś innego ma zapaść w sobotę. Ciekawe czy Tusk się ugnie, czy przestraszy się Rokity i zaprzyjaźnionych z nim mediów, czy też postawi na komisję, która może być dla Polski bardziej pożyteczną. W każdym razie w platformiarnym kotle miesza już kto może. Zapewne wspólnym wysiłkiem chcą wreszcie wyprowadzić PiS na trwałe prowadzenie w sondażach.

Nie chcemy więcej o lustracji – to bardzo częste przesłanie z Państwa wpisów ( po raz kolejny apeluje o to polo712, ale nie tylko on) i staram się je szanować, tyle, że życie nas dopada. Dziś więc mój wpis jest o czymś zupełnie innym, ale jednak jest też trochę korespondencji, na która wypada mi odpowiedzieć. Jospin ( witam na blogu) , uważa, że w obecnej sytuacji pozostaje już tylko pełne ujawnienia akt. Ja też tak sadzę, ale w pełne ujawnienie nie wierzę. Nic na to nie poradzę, ale nie mam zaufania do IPN, który stał się instytucją o bardzo jednolitym profilu politycznym i wyraźnie uczestniczy w grze politycznej. Kwestionowanie przez historyków wyroków sądu jak to miało miejsce choćby w przypadku Małgorzaty Niezabitowskiej ( pisze o tym Woltron) jest rzeczywiście skandalem. Pan dr Dudek najwyraźniej nie lubi Niezabitowskiej. Po prostu tę jego prawie osobistą niechęć widać tak wyraźnie, że szczerość jego uczuć jest prawie ujmująca. Ponadto ciągle słyszę, że akta się nagle w różnych miejscach odnajdują i nie wiem czy to świadoma gra teczkowa, czy też rzeczywiście się odnajdują. Nie wierzę, w przeciwieństwie do historyków z IPN, że fałszowania akt nie było, gdyż nie wierzę, że w PRL SB była jakąś oazą znakomitej roboty w morzu roboty byle jakiej. Zresztą podobno dowiedziono, że teczka premiera jest sfałszowana, a wiec ktoś jednak coś fałszował. Myślę, że możliwości manipulacji jest tu bardzo dużo i ujawnienie niczego nie skończy, zwłaszcza, że nie dokona się z dnia na dzień. Tak więc czas taplania się bagnie ( jego zakończenia chce Starszy Obywatel PRL) szybko się nie skończy i nie zaczniemy się zajmować naprawdę ważnymi sprawami. Pocieszające jest to, że lustracja zajmuje chyba już głównie o niej piszących i ipeenowców, wśród ludności zainteresowanie chyba mija. Trzeba będzie się rzeczywiście zająć konstytucją europejską, polityką energetyczną, ale nie sądzę, by te tematy stały się przedmiotem jakiejś szczególnie ożywionej debaty. W mediach, zwłaszcza elektronicznych będą żyły na zasadzie haseł, poważniejsze debaty toczą się i teraz, ale na obrzeżach tego, co jest w centrum zainteresowania mediów walczących o oglądalność, o nakład. Michel zadaje mi sporo rzeczywiście istotnych pytań, m. in. dlaczego poprzeczka rządu Mazowieckiego była ustawiona tak wysoko, że do dziś jest poza zasięgiem. Dlatego, że tamten rząd składał się z ludzi, którym chodziło o coś więcej niż o samą władzę. To była sama czołówka opozycji, taki też był Sejm kontraktowy, z poczuciem misji ( do czasu oczywiście). Dlaczego tak trudno reformować, a tak łatwo łapać agentów? Dlatego, że agenci stoją na półkach w archiwum i sięgnięcie po teczkę nie wymaga specjalnych kwalifikacji, a reformy wymagają wielkiej wiedzy, wyobraźni także politycznej i posiadania promodernizacyjnej większości. Takie większości bardzo rzadko się zdarzają. Na odważne reformy ( plan Balcerowicza) zdobył się tylko jeden Sejm, właśnie kontraktowy w poczuciu autentycznej misji, ale potem też brnął już w tak zwane afery alkoholowe i walka się zaostrzyła. Wtedy był ważny moment historyczny, dziś nikt go nie czuje, gdyż odnowa moralna, która miała być dźwignią nowego państwa stała się pośmiewiskiem. Do partii nie garną się dziś ludzie ideowi, ale raczej konformiści i nieudacznicy, którzy inaczej nie mogą zrobić kariery, zresztą kanały awansu w partiach są zablokowane, starsi działacze boją się konkurencji, politycy mają marną opinię i naprawdę trzeba dużo samozaparcia, aby zapisywać się do partii. PI podobnie jak InDoor zdziwiony, że cenię rząd Buzka. Cenię i ktoś z Państwa już na blogu tłumaczył, że jednak jest za co. To, że rzecz skończyła się upadkiem AWS to inna sprawa, ale jednak to był rząd z wizją i coś robił. Nawet krytykowana reforma samorządowa była moim zdaniem udana. J. S. uważa, że była nieudana i powołuje się na prof. Kieżuna. Nie ze wszystkim się z prof. Kieżunem zgadzam. Uważam, że pomysł z 12 regionami, zepsuty przez opozycję czyli SLD i prezydenta Kwaśniewskiego, który zaczęli walczyć o dodatkowe województwa, był dobry, niedobra jest zbyt duża liczba powiatów. Mnie wydawało się, że powinno być 12 regionów i najwyżej 120 większych powiatów, ale po przegraniu walki o regiony rząd Buzka nie miał już politycznej mocy, by zmniejszyć liczbę powiatów i doszło do powiatowej paranoi. PI lekceważąco o ministrach z rzadu Buzka, na przykład o Emilu Wąsaczu. Nie ma zgody, to jeden z najlepszych ministrów, który autentycznie prywatyzował, a te wszystkie sprawozdania komisji śledczych czy NIK w sprawie PZU czy Domów Centrum są nic nie warte. Ponadto człowiek wyjątkowej uczciwości. Łatwo jest ferować takie opinie jak PI, ale czasem warto je też spróbować weryfikować.
Najciekawsze jednak przed nami, Skończyło się przyjmowanie zgłoszeń na prezesa PKO BP. Ponoć w konkursie wystartowała pani Henryka Pieronkiewicz, bankowiec doskonały, była prezes PKO BP. Ciekawe czy Kazimierz Marcinkiewicz z nią wygra. To byłby dopiero numer, świadczący, że konkurs absolutnie nie był ustawiony, że nic tylko kwalifikacje. Zresztą w kwalifikacje pana Kazimierza jakoś przestała wierzyć wicepremier Gilowska, a sam premier powiedział, że palcem z bucie nie kiwnie. Ktoś jednak będzie musiał kiwnąć, jeżeli Marcinkiewicz ma mieć w ogóle jakiekolwiek szanse. Jeżeli startuje ktoś taki jak Pieronkiewicz, to właściwie komisja nie powinna nawet zaglądać do papierów byłego premiera tylko je z miejsca odrzucić. Kilku poważnych bankowców ze startu zrezygnowało uznając, że konkurs jest ustawiony i nie ma co tracić czasu. A może nie będzie ustawiony? Coś sympatia premiera do swego poprzednika maleje. Może Marcinkiewicz będzie musiał z Rokitą i Płażyńskim jednak nową partię zakładać? Ciekawe dlaczego w tym PiS tak Marcinkiewicza nie lubią? Quake, dzięki za celne spostrzeżenie na temat ostateczności – nieostateczności werdyktów TK. To prawda, że dziś ta ostateczność traci na znaczeniu. I to jest świadomie używana przez koalicję metoda tworzenia faktów dokonanych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 96

Dodaj komentarz »
  1. Witam!
    Czytuje blog od czasu już jakiegoś, ale pierwszy raz mam przyjemność komentować. Chciałem tylko pocieszyć, że po zmianie większej ilości sędziów TK, wyroki też powinny się zmienić i gdy trybunał już będzie odzyskany, to napewno i ostateczność i nieomylność sędziów (w oczach pewnej partii, której nie wymienię z nazwy – jest to partia rządząca) na pewno wróci do poprzedniego stanu i takie skandaliczne i kompromitujące opinie powtarzać się nie będą!
    Pozdrawiam

  2. Kto ma tyle odwagi, uczciwości i czystych intencji, żeby stanąć do walki o Rzeczpospolitą – państwo prawa, a nie małych interesików – nie kalkulując, czy mi się to opłaci, czy nie? Czy są jeszcze tacy ludzie?

  3. Wydaje mi się , że najleoriej by było,żeby p. Rokita założył nowe państwo.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Cała sytuacja żle wróży PO, ciągłe konflikty wewnętrzne i brak roztropnego kompromisu między liderami, powoduje że opozycja walczy między sobą, dzieli się na frakcje a karawana koalicyjna jedzie dalej i niejako przy okazji ustawia strefę konfliktu w PO co wraz z lustracją, osławioną walką z układem, aferami daje tejże koalicji doskonałą zasłone dymną, a sam PiS może być postrzegany jako formacja zwarta i jednolita ideowo.
    Wini są obaj liderzy i brak strategii, jednak z perspektywy ostatnich 17 lat, Jan Rokita polityk bardzo bardzo ambitny, zawsze miał tendencje do antagonizowania sytuacji wokół siebie i głoszonych poglądów – dziś już niema parti do których należał. Natomiast Donald Tusk zachowuje się tak jakby nie mógł zapomnieć Rokicie zdecydowanego braku wsparcia w kampani prezydenckiej.

  6. Pani Janino, gdzie Pani znalazła w mojej wypowiedzi Emila Wąsacza?!! Pan Wąsacz był i jest fachowcem (nie mnie oceniać jego działania). Pisałem o ogromnej liczbie nijakich karierowiczów, którzy dużo krzyczeli, a potem zniknęli. Proszę nie stosować skrótów myślowych.

  7. Wczoraj poznym wieczorem w TVP brala Pani Redaktor udzial w dyskusji o red. Woloszanskim. I w koncu po wielu bolach udalo sie wyciagnac z pana z IPN wyznanie, ze teraz maja taki projekt zeby badac wspolprace dziennikarzy z SB. To cenne wyznanie, bo prawie wprost „historyk” z IPN powiedzial, ze maja taki projekt szukania hakow na dziennikarzy. Ciekawe kiedy, jakas gazeta bedzie miala headline „Paradowska super-agent” (bo juz bycie agentem nikomu nie imponuje).

    IPN jest teraz ciescia przemyslanej strategii partii rzadzacej. Dziala jak demon drugiego rodzaju opisany przez Lema. Co jakis czas IPN ma za zadanie wyrzucic z siebie kontrolowany przeciek, ze ten i ow byl agentem i juz ludziska maja zajecie i juz przestaja sie zajmowac rzeczami realnymi takimi jak polityka zagraniczna, gospodarka, bezpieczenstwo itd. W ten sposob mozna przez jakis czas przeslonic totalna niemoc obecnej wladzy. Niestety daja sie na to nabierac dziennikarze, ktory kazdy wyciek poasenizacyjny z IPN natychmiast podchwytuja, walkuja i rozdmuchuja.

    Popieram glosy, zeby dac sobie spokoj z IPN. Po prostu zignorowac i zajac sie realnymi problemami. Tak jak drzewiej dziennikarze chyba ignorowali Samoobrone (jesli nawet nie robili tego, to powinni), tak teraz trzeba ignorowac IPN.

  8. Szanowna Pani Redaktor,

    bardzo dziekuje za zmiane tematu na bardzo interesujacy i odzwierciedlajacy nasza pozycje w organach unijnych, zwlaszcza ze ta zmiana tematu musiala byc nielatwa po wczorajszych quasi-rewelacjach medialnych dotyczacych Boguslawa Woloszanskiego. Z duzym zainteresowaniem przyczytalem o ruchach w PE i calym tle trwajacej obecnie wymianie personalnej. Dzis rano w radiu uslyszalem nawet, ze do Tuska dzwonila Angela Merkel, zeby sie nie wyglupial i nie zmienial ustalen. Jezeli faktycznie jakies ustalenia byly, to nie powinien ich zbierac.

    Mam do Pani ogromna prosbe na marginesie poruszonego przez pania dzis tematu. Od maja 2007 Polska ma delegowac na 3-letnia kadencje czlonka zarzadu Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Mial nim zostac juz w 2004 roku prof. Belka, ale wczesniej poszedl w premiery:-). 3 miesiace temu mowilo sie, ze Polska wydeleguje Slawomira Skrzypka, ale to juz nieaktualne. Pytam dlatego, ze taka kandydatura wymaga pewnych konsultacji miedzynarodowych (czlonek zarzadu z naszego regionu reprezentuje kilka panstw czlonkowskich UE) i wymaga czasu, a patrzac na proces wyboru prezesa NBP obawiam sie, ze znowu dojdzie do jakiejs lapanki w koncu kwietnia i bedzie wstyd jak beret na caly kontynent. Zblizajacy sie kadencja jest dosc istotna bo w jej trakcie bedzie m.in. dyskutowany projekt gazociagu polnocnego…

    I jeszcze jedno sprostowanie. To nie PI lecz moja nikczemna osoba psioczyla na min. Wasacza i to nie pod wplywem idiotycznych raportow komisji sejmowych. PI jechal po rzadzie Buzka po calosci :-). I faktycznie zgody miedzy nami na temat Wasacza nie ma bo faktycznie prywatyzowal wszystko co sie rusza (+), ale robil to na wariata i po lebkach (-). Naprawde, przy calej dobrej woli nie mozna uznac, ze DT Centrum zostaly sprzedane po cenie choc zblizonej do wartosci rynkowej. Nie przypisuje tu Wasaczowi szwindlu lecz niepotrzebny pospiech. Poza tym nadzor wlascicielski w spolkach SP nie funkcjonowal i wiele przedsiebiorstw panstwowych (nie tych najwiekszych, ktore zawsze byly oczkiem w glowie, ale tych srednich i mniejszych) pojechalo po finansowej bandzie bo zarzady tych spolek wyprawialy, co chcialy bez zadnej kontroli wlasciciela. Pracowalem wowczas w banku i wiem, ze to bank informowal wlasciciela co sie dzieje w jego spolkach, co zreszta napotykalo na mur obojetnosci…

    Pozdrawiam Pania Redaktor i blogowiczow

  9. TesTeq,

    Ładnie napisane.
    Odpowiedzi nie mam odwagi dać bezpośrednio.
    Powiem tak: W czasach, gdy ktoś dobrze urodzony (posiadający majątek dający mu i całej rodzinie utrzymanie) i wykształcony podejmował Twoje wyzwanie – wszystko było możliwe

    Obecnie bycie politykiem jest rosyjską ruletką. I potwierdzam to co już padło na tym forum. Obecnie do partii politycznych trafiają często ci którzy potrzebują trampoliny. Oczywiście są fajni ideowi ludzie ale że są fajni to mają fajną pracę i fajną rodzinę. I szybko odkrywają że w partii jest sporo niefajnych i ich ideowość trochę słabnie.

    Trafił ongiś do pewnej Ważnej Instytucji spadochroniaż polityczny. Uczestniczył w pewnym forum i wszyscy byli szczęśliwi że aprobuje kiwając głową i nie zaprzecza. Obchodzili go w koło i czekali kiedy otworzy usta i coś powie. Po tygodniach okazało się że za wysoko trafił i powinien w Ważnej Instytucji raczej gońcem być. Taki Dyzma mikro.

    Morał: Jak tu być uczciwym i czysto intencyjnym politykiem kiedy naród sam nieprzymuszony daje sygnały że godzi się na molestowanie byle szybko bo o 16 musi do domu (telenowela, wywiadówka dziecka, obiad,…)
    niepotrzebne skreślić.

    PS. W ostatnim zdaniu pewna doza dosadności lepiej wyraziła by stan emocjonalny 😉

  10. Pani Janino, proszę wybaczyć ale będzie off topic. Chciałbym wrócić raz jeszcze do sprawy Pani Bagińskiej – wybranej do TK ale ciągle nie zaprzysiężonej. Z góry przepraszam też za długość wpisu ale niezbędne jest w tym wypadku posłużenie się cytatem.

    Wszyscy piszą o problemach Bagińskiej jako syndyka. Nikt do tej pory nie zwrócił uwagi na inną sprawę, moim zdaniem co najmniej równie ważną. Otóż zgodnie z paragrafem 9 zasad etyki adwokackiej za kolidujące z wykonywaniem zawodu adwokackiego uznaje się w szczególności sprawowanie funkcji członka zarządu lub prokurenta w spółkach prawa handlowego (przepis nie dotyczy spółek zajmujących się świadczeniem pomocy prawnej,).

    http://www.adwokatura.pl/pliki/przepisy/2005.12.13_Kodeks_Etyki_Adwokackiej_po_zmianach.doc

    No i tutaj pojawia się poważny problem. Za naruszenie powyższego zakazu grożą sankcje dyscyplinarne (teoretycznie z wykluczeniem z adwokatury włącznie). W stenogramie z przesłuchania przez komisję sejmową kandydatów na sędziów TK znalazłem natomiast taki fragment:

    http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr5/SPC-81

    „Przewodniczący poseł Cezary Grabarczyk (PO):
    (…) W związku z informacją, która pojawia się w druku nr 1157 na stronie 2, iż od 2003 r. jest pani członkiem zarządu C&B Usługi Finansowe i Zarządzanie Majątkiem sp. z o.o., chciałbym zapytać o pewną kwestię. Wydaje się, że z punktu widzenia zasad, które rządzą korporacją adwokacką, pełnienie funkcji w zarządach spółek jest nie do pogodzenia ze sprawowaniem funkcji adwokata, ponieważ adwokatura to wolny zawód i nie można tego łączyć (…)

    Kandydatka na stanowisko sędziego TK Lidia Bagińska:
    Nie podpisałam w tej spółce umowy o pracę. Spółka jest podmiotem wpisanym na listę syndyków Sądu Okręgowego w Warszawie. Syndykiem może być zarówno osoba fizyczna, jak i osoba prawna. Adwokat, i nie jest to sprzeczne z zasadami etyki, może być syndykiem. Przepisy zezwalają na wykonywanie funkcji syndyka poprzez spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Ta spółka jest wpisana na listę syndyków przy Sądzie Okręgowym w Warszawie. Nie mam i w tym czasie nie miałam podpisanej żadnej umowy o pracę.

    Przewodniczący poseł Cezary Grabarczyk (PO):
    Jednak to jest spółka prawa handlowego?

    Kandydatka na stanowisko sędziego TK Lidia Bagińska:
    To jest spółka prawa handlowego. Taki podmiot może być także syndykiem. Według obecnych przepisów syndykiem może być osoba prawna.

    Przewodniczący poseł Cezary Grabarczyk (PO):
    Tego nie kwestionuję. Problem polega na tym, czy adwokatura daje się pogodzić z funkcją wykonawczą w spółce, z funkcją prezesa zarządu. Mam co do tego poważne wątpliwości. Chciałbym, aby pani mecenas przekonała członków Komisji, że nie ma tu żadnej kolizji. Można postawić zarzut, że podejmując się pełnienia funkcji prezesa zarządu, postąpiła pani wbrew zasadom etyki adwokackiej.

    Kandydatka na stanowisko sędziego TK Lidia Bagińska:
    Sądzę, że zasada stanowiąca, iż adwokat nie może być prezesem firmy, dotyczy_sytuacji_w której_zostanie_podpisana_umowa_o_pracę. Pan poseł stwierdził, że prezes każdej spółki ma umowę o pracę. Przepisy przewidują różne modele układania stosunków prezesa zarządu ze spółką. Może to być umowa o pracę, umowa zlecenia, ale można też tę funkcję pełnić nieodpłatnie. Ja w tej spółce nie mam podpisanej żadnej umowy. Tylko dlatego jestem prezesem, ponieważ ta spółka pełni rolę syndyka, a przepisy wymagają, aby w zarządzie takiej spółki zasiadała osoba posiadająca odpowiednie uprawnienia. Stąd taka konstrukcja.

    Przewodniczący poseł Cezary Grabarczyk (PO):
    Właśnie ta konstrukcja budzi pewne wątpliwości. ”

    Otóż w mojej opinii zakaz zasiadania przez adwokata w zarządzie spółki jest szeroki i obejmuje także sytacje, w których pełnienie tej funkcji_nie_jest związane ze stosunkiem pracy. A zatem użyty przez C. Grabarczyka zwrot „budzi pewne wątpliwości” jest eufemizmem. W mojej ocenie mecenas Bagińska po prostu dopuściła się przewinienia dyscyplinarnego. Wielka szkoda, że komisja sejmowa mimo to udzieliła jej poparcia.

  11. PI,

    Pani Redaktor musialo sie cos pokrecic (co nie dziwne przy tej ilosci wpisow). Ale sprostowanie juz dalem i przyznalem sie do tego :-). Choc zdania nie zmieniam – na razie. Chyba ze przytoczysz pare argumentow za wasaczem, to mozemy podyskutowac….

    Pozdr

  12. Saryusz Wolski jest rzeczywiście weteranem polityki europejskiej i mało jest takich, którzy znają się tak dobrze jak on na tych sprawach. Pytanie, jak ta jego ogromna wiedza (która nakazywałaby oddanie pola Lewandowskiemu) zagra z ambicją – a ambitny Saryusz jest mocno.
    Pani redaktor pisze o czołgach, a pamiętam, jak niegdyś bodajże le monde ochrzcił Sarysza mianem buldożera.

    Za Saryuszem ciągnie się też sprawa (a może już się nie ciągnie, ale ciągnęła się) kwestia Funduszu Współpracy, – i pewnie jak trzeba to mu to zostanie przez wrażych czołgistów przypomniane. Google pokazuje, że było nawet zapytania poselskie posła Lewandowskiego w tej sprawie (ale spokojnie, nie tego Lewandowskiego, tylko tego od komisji rywinowskiej).

    Tak czy owak, żal patrzeć, jak się inteligentni ludzie wycinają i to na forum europejskim. Znowu przypną nam łatkę, żeśmy Polacy kłótliwi…

  13. mumrak pisze: „Jak tu być uczciwym i czysto intencyjnym politykiem kiedy naród sam nieprzymuszony daje sygnały że godzi się na molestowanie byle szybko bo o 16 musi do domu (telenowela, wywiadówka dziecka, obiad,?)”

    Z tą wywiadówką dziecka to trochę przesadziłeś – stać na to mniejszość rodziców. Piwo, telewizja i przedłużanie gatunku – to są pragnienia Polaka. Polce zaś zostaje telewizja i dbanie o to, żeby jakoś tam było, bo inaczej Polak pokaże, na co go stać. Bo porządek w domu musi być.

  14. Przedstawiła pani argumenty za Lewandowskim , podobne spojrzenie miał Dariusz Rosati poranny gość w TVN24 .
    Może wreszcie zwycięży taka kalulacja . My mamy szefa komisji budżetowej ( trywialnie kasa ) a Niemcom pozostawmy prestiżowy charakter sukcesu porzez pozostawienie życzliwego Polsce Niemca Broka na jego dotychczasowym stanowisku .Bądżmy pragmatyczni tj. obecni tam gdzie są pieniądze , a nie tam gdzie prestiżowy fotel . Gdyby nie ten krajowy konflikt , większość z Nas w Polsce nie wiedziałaby kto to Brok .
    W Sobotę dowiemy się czy ważny jest interes POLSKI ,czy partyjna rozgrywka PiS z PO z elemtami sekciarstwa w PO .
    Nie mam wątpliwości .iż gdyby to Niemcy byli na dorobku w UNII tak jak My , postawiliby na Lewandowskiego a nie Wolskiego . Mój pojedynczy głos postąpmy PO NIEMIECKU w tej sprawie .
    Po spodziewanym przegraniu konkursu na Szefa PKOBP( przy bezczynności Kaczyńskich ) Kazimierz Marcinkiewicz jako jednoosobowa opozycja poza parlamentarna, wróci do polityki .Wydaje się ,że On, Rokita, Płażyński i ich mniejsi koledzy utworzą partię kanapową , bez wiekszych szans na duże powodzenie . Kaziu będzie ścigany przez media Pisowskie , by nie wyrósł ponownie na Partnera Kaczyńskich . On jest dla nich Murzynem z lat 50-tych XX w USA .
    Zrobił swoje musi odejsć .

  15. I do czego to doszło, dzisiaj prawie we wszystkim się z Pnią zgadzam. Aż
    sam sobie nie wierzę. Ale przeczytałem post dwa razy i nic się nie zmieniło.
    W sprawie J. Saryusza Wolskiego rzecz chyba jest w czym innym – chodzi raczej niepoddawanie się presji polityków innych państw, w tym przypadku Angeli Merkel, i suwerenne podejmowanie decyzji. W tym przypadku Donald Tusk może okazać się plitykiem nienajlepszej próby. I nie myślę tu o dziadku z Wermachtu. Lider platwormy nie raz już pokazał, że serwilizm, graniczący niekiedy z głupotą, nie jest mu obcy. Byłem świadkiem kilku rozmów Donalda Tuska z zagranicznymi poltykami, kiedy to ich wywody (różnej mądrości) przyjmował jako prawdę objawioną. A już szczytem szczytów była jego wymiana zdań z Ericą Steinbach. Tę rozmowę też obserwowałem na żywo. Ja, syn rodziców wypędzonych w 1939 r. z Gdyni, straciłem wówczas wszelkie złudzenia co do zdolności tego polityka, a raczej możliwości zaufania mu.
    Pisze Pani, że Tusk utrąca J. Sariusza Wolskiego „interesownie”. Zgoda, tylo zastanawiam się jaki jeszcze, poza stanowiskiem Lewandowskiego, chce ugrać interes.
    Pani ufa niemal bezgranicznie Tuskowi, ja niestety nie. Poczekajmy na rozwój wypadków.
    Pozdrawiam

  16. Po ostatnich wybrykach (czytaj przeciekach) IPN mam wrażenie, że ludzie zaczną się obnosić z etykietą TW i OŚI w swoich życiorysach zawodowych. Co więcej, za lat trzy wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób umoczyli się we władze IV RP, na gwałt będą te szczegóły zamazywać korektorem, jako największe plamy na honorze zawodowym. Wcale mnie nie zdziwi anons w rodzaju: miałem zaszczyt być TW/OŚI tajnych służb PRL i jestem dumny, że nie dałem się zwerbować służbom IV RP, co uczyniłem z poczucia patriotycznego obowiązku. Do tego właśnie prowadzi absurdalna gra teczkami. Miecz, który wisi nad szyją, jest groźny. Miecz, który opadł, już nie. Miecz zaś, którym chlasta się bezmyślnie na lewo i prawo, śmieszy. Jak kara śmierci za wszystko, co człowiek uczyni. Jestem całym sercem za postulatem ignorowania IPN. Wołoszański winien – moim zdaniem – wydać jedno jedyne oświadczenie w całej tej dętej sprawie: „Nie interesuje mnie to” i zrobić wszystko, żeby z Rzeczypospolitej wyjąć jak największe odszkodowanie za nękanie osoby prywatnej, traktując tę sprawę jak grę marketingową w celu wypromowania własnej osoby i dorobku pisarskiego. Muszę przyznać, że w chwilę po całej tej „aferze” z przyjemnością wróciłem do lektur tajemnic XX wieku jego autorstwa, aczkolwiek raziły wieloma uproszczeniami opisywanej rzeczywistości.
    Serdeczne dzięki za zmianę tematu w SKRÓCIE MYŚLOWYM. Rzeczywiście podniosła Pani istotne problemy, na które czekałem, aczkolwiek znów w kontekście sojuszniczego wygłupu miłościwie nam panującej władzy. Nie odnoszę się do nich, bo podzielam w pełni Pani poglądy. Gospodarka przede wszystkim.

  17. Jesli pominąć „mistycyzm i pustosłowie”, wychodzi tak: mamy pilnowac miejsca przy ew. kasie, bo moga być potrzebne pieniadze na misje.To własnie jest napisane: na misje.
    A reszta to dialog Kuby z Beńkiem Rapaportem, cos tak smiesznie pokrętnego, ze może rozumie to Beniek, który – poza tym- nie rozumie niczego.
    Czyli Merkel dobrze doradziła Tuskowi, dbając o polskie i jego interesy. .. Teraz jeszcze, ku zachwytowi p. Redaktor, powinien sie wypowiedzieć Paryż, ze znowu straciliśmy okazję…etc.
    Nie napisane jest, że Merkel nie powinna mącic w polskiej polityce unijnej, a zwłaszcza nie powinna porozumiewać sie żadnym Tuskiem. I vice versa: Tusk nie powinien rozmawaiac z Merkel.Nie w tych sprawach.
    Pani Redaktor, tego blogu nie czytaja prostaczkowie boży.Oni własnie piją „full mocne”.
    Lewandowski zapewni nam pieniądze? Na misje? Tak – „od zakrystii”?
    A jakie mamy teraz misje? I czy większośc „milionów Polaków” napewno jest tymi misjami zachłysnieta?
    Zołnierze w nieogrzanych koszarach, do którch wracaja po zajęciach w terenie,i w ktorych dostaja żarcie w stawkach poniżej stawek więziennych
    chorują na sepsę.Bo mamy misje, za własne pieniądze.
    Jeszcze więcej misji? I Lewandowski da? I to bedzie w interesie Polski?
    Serdeczne dzięki, pozdrawiam

  18. 12 regionów?
    I tak teraz zostałby stworzony dodatkowy: Gosie… Świętokrzyski.

  19. Prasa podala dzisiaj, ze kandydatow na stanowisko prezesa PKO BP jest 56, w tym wspomniani przez Pania Redaktor panstwo Pieronkiewicz i Topinski. Choc z pewna rezerwa odnosze sie do tuzow bankowosci wyroslych z poprzedniego systemu gospodarczego (nie chodzi o wiedze lecz raczej o mentalnosc), a pani Prezes Pieronkiewicz w czasie poprzedniej prezesury wykazywala sie duza gorliwoscia do finansowania spolek SP, ktore nie mialyby szans na kredyt bez wsparcia politycznego, to niewatpliwie zgodze sie, ze jest to kandydatka posiadajaca nieporownywalnie wieksze kompetencje niz Atrakcyjny Kazimierz. Pyta Pani za co go PiS nie lubi? A za to, ze sie medialnie (nie kompetencyjnie) wybil ponad peleton i przez to stanowi zagrozenie dla liderow partii. Do tego osmielil sie odwolac swojego czasu Gilowska i powolac nowego ministra bez konsultacji z zapleczem, a w dodatku bezczelnie spotkal sie z Tuskiem. I tu jeszcze jedna uwaga do tekstu Pani Redaktor – wydaje mi sie, ze Premier Gilowska nie zmienila zdania na temat Marcinkiewicza. Ona go przy kazdej okazji otwarcie postponuje za to, ze zmusil ja do zlozenia dymisji.

    pozdr

  20. Może ma rację Stary obywatel PRL , że werbowano tylko np. do wywiadu tylko osoby , które coś znaczyły lub znaczyc chciały. Z niektórych wychodzi zazdrość, że sami nie byli werbowani -czy co?
    Odnosząc się do listu „listu trojaczków” (Pis, Samoobrona , LPR), może sentynent do Niemców ma Tusk ale oni to maja raczej resentyment> Nie tylko do Niemiec ale i do wszystkich innych – zgodnie z powiedzeniem L. Wałęsy – kto nie z Mieciem tego zmieciem.
    Co prawda podobno został znowu aresztowany (MWachowski) ale nadal nie został przeproszony (chyba) przez LK – mimo prawomocnego wyroku sadowego. Hm. jak na profesora prawa i przywódce (przy czym?) to coś!

  21. Ot, kwestia terminologii…
    W większości natrafionych przez mnie informacji, to komisja spraw zagranicznych jest „prestiżowa”, a budżetowa ledwie techniczna. Przy tak narzuconej perspektywie większość z owej resztki społeczeństwa, która podnosi oczy dalej niż własne podwórko zawalone teczkami z IPN, w sytuacji konsternacji poznawczo-oceniającej gotowa mimo wszystko przyznać rację Braciom. Pani tekst pokazuje szerszy kontekst, aż żal, że nie znajdzie się w czele nagłówków w serwisach informacyjnych.
    Ale mimo wszystko mamy wreszcie przykład, jak wygląda polityka na kilka szczebli wyższym poziomie, z jasno wskazanymi regułami, przyczynami i skutkami.
    Trzymam kciuki za Tuska.

  22. Dlaczego troska innych ugrupowan o wewnetrzne sprawy PO (sprawa Saryusza-Wolskiego) gdy ma to realne przelozenie na sprawy kraju jest pietnowana ale juz apele PO do PiS zeby np. premierem zostal kaczynski a pozniej zeby nje zostawal to juz nie ingerencja w wewnetrzne sprawy PiS? Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia?

    Sprawa komisji sp. zagranicznych PE wydaje sie sprawa naprawde istotna dla polski w chwili gdy negocjujemy NASZE interesy z Rosja. Lewandowski i komisja budżetu swoja role juz spelnili, warto poswiecic te posade dla innej wydaje sie wazniejszej w tej chwili. Chyba ze w gre wchodzi (jak sie sugetruje) nieformalna umowa Tuska z CDU. Skonczony Rusk 9Olechowski i plazynski groza nową partią) szuka wsparcia u aliantow zza granicy? (i nie nalezy tego splycac do Wermachtu).

  23. Stawiam tezę, że w Polsce pojawienie się po 60 latach nieobecności demokracji bez uprzedniego przygotowania do niej narodu nie było najlepszym wyjściem. Oczywiście nie znam lepszego systemu politycznego. Może trzeba było do niej dochodzić pomału. Może najpierw trzeba było wprowadzić przemiany gospodarcze. Może jak Polak przekonałby się o tym, że jak wybierze Lepperowca to doprowadzi to do tego, że jego szanse na rynku zmaleją. Może ?. Można tak ciągnąć w nieskończoność. W chwili obecnej sprawy wyglądają tak, że najwięcej do powiedzenia mają uprzywilejowane grupy ?Polski solidarnej?. Trzeba tu teraz u nas człowieka z niezłą CHARYZMĄ żeby ponaprawiać wbrew opinii większości wszystkie zaniechania w naszym jeszcze postsocjalistycznym gospodarczo państwie.

    Zgadam się w tym momencie z prof. Balcerowiczem, że potrzeba edukacji ekonomicznej. Nie mam pomysłu jak ją przeprowadzić, bo ci, którzy chcą jej wysłuchać mają świadomość zagrożeń związanych z niewłaściwym gospodarowaniem państwem. Natomiast reszta woli wysłuchiwać pogawędek jak to można łatwo pieniądze z rezerw w zagranicznych bankach przeznaczyć na wyższe emerytury, albo jak to są ?renciści?. Oczywiście nie mam na myśli tych naprawdę chorych, którym taka pomoc jest nieodzowna.

    Zaniechań jest znacznie więcej i jakoś nie widzę na horyzoncie osoby, która posiadałaby odpowiedni autorytet łamany przez charyzmę łamane przez władzę, który mógłby do tego doprowadzić.

    Pozostaje mi tylko wrócić do mojej mrówczej pracy przekonania mojej górniczej rodziny do faktu, że kopalnie trzeba sprywatyzować i do tego, że fakt bycia na emeryturze mojego wujka nie jest dobry dla Polski. Choć specjalnie nie widzę możliwości powodzenia.

  24. To że większość z tych (przepraszam za wyrażenie) polityków brylujących w polskich (a może – polskojęzycznych ?) mediach dzieli wszelkie zdania i opinie na własne i błędne jest normą. To, że w większości zachowują się jak nieodrodne dzieci Kalego z jego mentalnością jest niestety (stety ?) faktem. To, że z przyjemnością „urządzają” & „poprawiają” partie przeciwników (jak teraz PiS usiłuje robić z PO choćby w sprawie Saryusza W.) też już nie dziwi. Ale ciągle ja i sporo spośród mi znajomych osób nie może wyjść z „podziwu” (?!?) jak mała ale wysoce jazgotliwa mniejszość jest w stanie narzucić większości nazewnictwo (np. zabijanie nienarodzonych zamiast aborcji) czy oceny a właściwie ich swego rodzaju relatywizm (współpraca z organami PRL ze szczególnym uwzględnieniem SB i WSW&WSI). Powoli rodzi się obraz kraju (chodzi mi tu o PRL), w którym wszyscy byli przeciw (to kto był za ?!?) więc konspirowali i „knuli”, który niszczył wszystko i wszystkich (że o kulturze i tworzących wtedy ludziach – nie wspomnę), w którym nikt i nigdy nie współpracował z jego organami. Szczerze mówiąc jestem jakoś dziwnie przekonany, że generalne formy i metody działania dzisiejszej bezpieki wojskowej i cywilnej sa wysoce zbliżone do tej peerelowskiej – ale to już detal.
    Mam jednak nadzieję, że jeśli znaczący publicyści (do których naturalnie i Panią zaliczam) zaczną mówić głośno na te tematy to trudniej będzie ich (i publicystów i tematy) zakrzyczeć i lub udawać, że nie istnieją. Zgadzam się z tymi, którzy mówią, że marzeniem braci K, jest powrót do PRL, w którym jeden byłby I Sekretarzem wiodącej partii z przystawkami a drugi Prymasem (czyli ogromna realna władza przy minimalnej formalnej odpowiedzialności). Ale jeśli nie udało się to Gomułce & Co – to jest szansa, że i im sie nie uda …

  25. Witam wszystkich i Panią Redaktor,

    W pełni zgadzam się z Panią Redaktor, w kwestii mieszania w PO. Na tej płaszczyźnie najlepiej prezentują się niekwestionowana umiejętność Jarosława Kaczyńskiego do działań destrukcyjnych. Umiejętne podsycanie antagonizmów w Platformie, wyolbrzymianie małych konfliktów i destabilizacja to jego ulubione zagrywki. W przeciwieństwie, Tusk nie potrafi z tych narzędzi korzystać. Ewidentny rozdźwięk między Kaczyńskim, a Marcinkiewiczem nie jest przez kierownictwo PO wykorzystywany. I tu przechodzimy do kolejnej kwestii. Mam wrażenie, że stało się to co przwidywali komentatorzy już w momencie powołania Marcinkiewicza na stanowisko Premiera. Ewidentnie zadziałała tu jakaś samoistnie spełniająca się przepowiednia. Kazimierz Marcinkiewicz pod wpływem zwyżkujących notowań popularności postanowił wybić się na samodzielność. Szczegóły nie są mi znane, ale mam wrażenie że zbiegło się to w czasie z usunięciem prof. Gilowskiej z rządu i rozmowami z liderem PO. Teraz ta sytuacja się potęguje. Po wyborach na Prezydenta Warszawy, Marcinkiewicz utrwalił sobie przekonanie, że jest kimś ważnym, a porażka była tylko nieistontym szczegółem. Decyzja o pójściu do PKO była chyba autonomiczną, nizależną i stojącą w sprzczności do planów Kaczyńskiego. Stąd brak zainteresowania ze strony Premiera dla wyników konkursu i prwdopodobna klęska Marcinkiewicza. Zresztą ciekawe jak to się dalej potoczy, bo mam wrażenie, że na długi czas Marcinkiewicz zostanie usunięty przez PiS w cień za niesubordynację.
    Wracając do kwestii wyborów przewodniczących komisji PE, to wpełni się z Panią zgadzam. Śmieszy mnie natomiast pojawiający się argument jakoby Tusk starał się przechandlowac jednego z przewodniczących. Z tego co jest mi wiadome , w PE istnieje niepisana zasada dotycząca ilości przewodniczących przysługujących poszczególnym krajom. Oczywiście komisja budżetu powinna być dla nas wazniejsza i w tym aspekcie działania Tuska mające na celu poprawę stosuków z Niemcami i poparcie dla ich kandydata do komisji spraw zagranicznych jest posunięciem bardzo dobrym.

    Engerbert,

    Tez oglądałem ten program i wpełni się zgadzam z Twoimi wnioskami. Przy okazji chciałbym pogratulować Pani Janinie Paradowskiej spokoju i opanowania w obliczu zmasowanego ataku pozostałych uczestników debaty (choć słowo debata chyba tu nie pasuje). O ile jeszcze jestem w stanie zrozumieć stanowisko Pana Semki, którego poglądy na temat lustracji są znane i niezmienne, oraz zaproszonego ‚historyka’ (nazwisko mi uciekło i dobrze), to kompletny brak obiektywizmu ze strony prowadzącej program jest kolejnym przykładem obranego kursu przez TVP. Gratuluję Pani Redaktor jeszcze raz, widać, że aby przekrzyczeć głos rozsądku , nie wystraczy ani jeden, ani dwa, ani nawet trzy głosy przeciw. Pewnie następnym razem dokoptują jeszcze kogoś, piewców lustracji u nas wielu 😉

    Polo712,

    W kwestii poprzedniej dyskusji. Z tego co mi wiadomo decyzja o nie przekazaniu w roku przyszłym skłądki do budżetu została podjęta przez RPP i jako taka jest nieodwołalna. Pana Skrzypek nie ma mozliwości jej cofnąć (zresztą zapadła jednogłośnie). Taka sytuacja ma się również powtórzyć w latach 2008 i 2009. Jesli się myle bardzo proszę blogowiczów o poprawkę.

    Pozdrawiam,

  26. Mam pytanie do quake.
    Jak wygląda teraz sprawa nominantki do TK? chyba zachodzi jakieś kuriozum. Została mianowana wybrana ale nie zaprzysiężona. Czy taki stan może trwać długo? Teoretycznie Prezydent naciska na ustąpienie z stanowiska ale jak ona będzie szła w zaparte to może się to jakoś zakończyć czy po prostu będzie niezaprzysiężonym członkiem TK do końca swojej kadencji?

    Innymi słowy totalna kompromitacja!

  27. Jacka Saryusza Wolskiego jest dobrym kandydatem na stanowiska szefa komisji spraw zagranicznych. Cóż to jest dalszy ciąg wojny Tusk z Rokity.. Pod tytułem zatrzymać Saryusza Wolskiego na drodze do ważnego stanowisko w Parlamencie Europejskim.Coz na tej rozrywce między Rokitą i Tuskiem chyba najwięcej może straci dobro kraju, interesu w polski. Cóż to może trochę porazka, prestiżowa dla Niemców jak polak zostanie przewodniczącym komisji spraw zagranicznych. Ale cóż oni i tak przeżyją, małą i tak chyba za wiele, są potęga gospodarcza świata. A my Polacy może marzyć o takiej pozycji.
    Cóż córka Tuska ma wystąpić w Tańcu z gwiazdami, a ona podobno nie umie tańczyć, cóż może tez wystąpi żona Małysza, która tańczy chyba lepiej. Cóż może być pasjonująca rozrywka. Ale czy będzie to zobaczymy. Cóż Lewandowski mam zrozumieć człowiek Tuska, tez jest dobrym kandydatem. Cóż w PO nie ma takich nieudaczników jak w Pisie, może dokładniej w Koalicji. Cóż w koalicji nie udatniej, jeśli chodzi o poziom inteligencji członków rządu. A sprawa Wołoszańskiego to nie wiem czy przyniesie straty czy zyski. Jak jego serial, telewizja polska może nie wyświetlić, a dzięki temu serialu, to polska kultura masowa może zyskać, cóż to było by coś bardziej ambitniejszego niż seriali M jak miłość, który jest serialem bardzo dobrym, jeśli chodzi o pokazanie zwyczajnego życia. Pokazanie ludziom jak można żyć, a nie ma zadanych walorów edukacyjnych, nie mówiąc o życiowych walorach edukacyjnych. Cóż jak człowiek znający się na historii, mówi, ze nie wiedział, że wywiad, jest częścią Służb Bezpieczeństwa, myślał, ze wywiad jest coś innego to jest naiwnie tłumaczenie na takiego historyjka, cóż on podobno skończył prawo, a przecież na prawie, jest dużo zajęć z historii. Cóż on paroksalnie, może zyskać na tej sprawie był specyficznym dziennikarzem, bardziej historykiem niż dziennikarzem., Specjalizował się opowiadaniu podobnych historii od swojej historii. Cóż może jeszcze zyskać na wiarygodności.
    A sprawa lustracji może jest złe prowadzona, ale trwa i nie da się jej zatrzymać się. Najważniejsze na błędach czegoś się uczyć, wyciągać wnioski, NP. sprawa Małgorzaty Niezabitowskiej, która podobno nie było współpracownikiem służb bezpieczeństwa, tak orzekł sąd i trzeba to szanować. Cóż może, jakim współpracownikiem było, ale ja nie wierzę, ze takim istotnym w tej lustracji. Cóż może drugoplanowym czy może nawet trzecioplanowym. Najważniejsze, żeby nie z głupiec w tym w procesie lustracyjnym, i zauważyć, co bardziej zaszkodził, może krzywdził kogoś bardziej od kogoś, który mniej krzywdził albo w ogóle wcale. Cóż nie wrócić wszystkich do jednego worka.
    Pani Janina pisze:, dlaczego poprzeczka rządu Mazowieckiego była ustawiona tak wysoko, że do dziś jest poza zasięgiem. Dlatego, że tamten rząd składał się z ludzi, którym chodziło o coś więcej niż o samą władzę. To była sama czołówka opozycji, taki też był Sejm kontraktowy, z poczuciem misji ( do czasu oczywiście).
    Cóż, a teraz politycy kłócą się o stanowiska, jakieś niejasne gierki, trzymanie się diet, to jest krajobraz dzisiejszej polityki. Cóż politycy zapomnieli, ze polityka to służba i misja, a teraz tą misję mają dziennikarze. Nie wiem czy się śmiać czy może płakać. Cóż skrajności.
    Pozdrawiam

  28. Math,

    przez chwile mialem sam watpliwosci, ale sprawdzilem. Plan Finansowy NBP przedstawia Zarzad NBP. Natomiast generalne zasady tworzenia rezerw okresla uchwala RPP. Decyzja o utworzeniu rezerwy w ciezar planowanego zysku za rok 2007 byla wiec podjeta na poziomie NBP, nie RPP, co oznacza, ze moze formalnie ulec weryfikacji przez nowy Zarzad NBP, ktory moze np. uznac, ze wystarczy utworzenie rezerwy jedynie z czesci zysku, aby wypelnic uchwale RPP :-).

  29. Pani Pieronkiewicz nie zostanie prezesem PKO BP SA, nie daje jej szans, pomimo krazacych poglosek o tym, ze Pan Marcinkiewicz traci zaufanie Panow Kaczynskich. Moze byly premier wystartuje w konkursie na zawiadowce stacji we Wloszczowej? Pani Pieronkiewicz jest dobrym fachowcem, niestety bezpartyjnym. Dlatego nie zostanie powtornie szefem najwiekszego polskiego banku detalicznego.
    Hipotetycznie ujmujac, gdyby nawet wygrala, to nie wyobrazam sobie jej wspolpracy z zarzadem Banku, ktory jest z politycznego nadania. Dodatkowo dokopalaby sie pewnie do roznych ciekawych rzeczy po Panu Skrzypku.
    Pozdrawiam.

  30. Cześć Aga Cóż powiedzieć więcej 🙂

  31. jospin interesuje sie obecnym statutem wyszczekanej pani Baginskiej. To istotnie ciekawa sprawa. Nie zostala ona bowiem zaprzysiezona, wiec na pewno nie moze orzekac.

    Ale mnie interesuje takze, czy ona bierze obecnie pensje sedziego TK – no bo przeciez zostala prawomocnie wybrana przez parlament – czy tez nie bierze, no bo nie zostala zaprzysiezona.

  32. Zbyszku, „kto nie z Mieciem, tego zmieciem”, jest starsze, bo siega Moczara – tez Miecia
    Pozdrawiam
    Stara Zaba

  33. –> Jospin, zgadza się – sytuacja jest kuriozalna.
    Polecam wywiad z obecnym Prezesem TK:

    http://www.gazetaprawna.pl/index.php?action=showNews&dok=1882.86.759.2.2.4.0.1.htm

    Prezes TK mówi wprost:

    „Pan prezydent oczywiście w nieskończoność nie może przedłużać tej sytuacji, ale z drugiej strony, ja go rozumiem, że chciałby mieć jasność, a przynajmniej prawomocne orzeczenie w sprawie, która się toczy wobec pani sędzi. Zdaniem sądu nie wypełniała ona należycie poleceń sędziego komisarza i dlatego została odwołana.

    ? I co dalej?

    ? Musi złożyć ślubowanie.

    ? A jeśli nie zostanie złożone ślubowanie, bo prezydent go nie przyjmie?

    ? To pan prezydent może się narazić na odpowiedzialność konstytucyjną.

    ? W jaki sposób, przecież nie ma w konstytucji terminu?

    ? Jeśli nie ma terminu, to dana czynność musi być wykonana niezwłocznie. Rozumiemy tę sytuację, gdyż istnieje przyczyna zawieszająca na jakiś czas, ale nie na zawsze. Podobnie Sejm ? już nic nie może zrobić w tej sprawie, w szczególności nie może wrócić do głosowania. Z drugiej strony pewne zarzuty na pani sędzi ciążą i Trybunał Konstytucyjny jest zobowiązany badać te zarzuty w postępowaniu dyscyplinarnym, jeśli pani sędzia nie zostanie od nich uwolniona w postępowaniu sądowym. ”

    pozdrawiam

  34. –> Jospin, zgadza się – sytuacja jest kuriozalna.
    Polecam wywiad z obecnym Prezesem TK:

    http://www.gazetaprawna.pl/index.php?action=showNews&dok=1882.86.759.2.2.4.0.1.htm

    Prezes TK mówi wprost:

    „Pan prezydent oczywiście w nieskończoność nie może przedłużać tej sytuacji, ale z drugiej strony, ja go rozumiem, że chciałby mieć jasność, a przynajmniej prawomocne orzeczenie w sprawie, która się toczy wobec pani sędzi. Zdaniem sądu nie wypełniała ona należycie poleceń sędziego komisarza i dlatego została odwołana.

    ? I co dalej?

    ? Musi złożyć ślubowanie.

    ? A jeśli nie zostanie złożone ślubowanie, bo prezydent go nie przyjmie?

    ? To pan prezydent może się narazić na odpowiedzialność konstytucyjną.

    ? W jaki sposób, przecież nie ma w konstytucji terminu?

    ? Jeśli nie ma terminu, to dana czynność musi być wykonana niezwłocznie. Rozumiemy tę sytuację, gdyż istnieje przyczyna zawieszająca na jakiś czas, ale nie na zawsze. Podobnie Sejm ? już nic nie może zrobić w tej sprawie, w szczególności nie może wrócić do głosowania. Z drugiej strony pewne zarzuty na pani sędzi ciążą i Trybunał Konstytucyjny jest zobowiązany badać te zarzuty w postępowaniu dyscyplinarnym, jeśli pani sędzia nie zostanie od nich uwolniona w postępowaniu sądowym. ”

    pozdrawiam

  35. –> Topolówka, od chwili wyboru na sędziego TK mecenas Bagińska jest sędzią, ale ponieważ nie złożyła ślubowania, nie objęła stanowiska, w związku z tym pensja jest naliczana, ale nie wypłacana.

  36. jospin witam, coz niestety czasem jedno słowo znaczy wiecej, niz sto słow

  37. Polo712,

    Jak dla mnie to wygląda to następująco:

    – RPP ustaliła zasady tworzenia rezerwy i przyjeła Plan Finansowy na 2007r
    W przypadku gdy ‚zysk’ będzie większy niż zakładano i tak musi trafić do rezerwy, chyba że pokryje ją w całości, wtedy nadwyżką można dopiero dysponować. Nie wiem czy można zmienić Plan Finansowy NBP po przyjęciu przez RPP (do tego nie zdążyłem dotrzeć), ale nawet jeśli to i tak prawdopodobnie musi zakceptować go RPP, a ta jeśli tego nie zrobi to obowiązywać będzie poprzedni przyjęty. Według mnie 2007 jest dla Skrzypka stracony, co z kolejnymi to się okarze.

    Czy ktoś okiem fachowca mógłby rozstrzygnąć nasz dylemat? Ja do żadnych opracowań, ani opini ekonomistów na ten temat nie dotarłem. Wiem jedynie, że Balcerowicz w ostatnim dniu urzędowania, udzielając wywiadu Monice Olejnik stwierdził, że tego nie da się zmienić. I dodał, że nie była to z jego strony złośliwość dla kolejnego Prezesa NBP 😉

    Pzdr.

  38. Jospin, wprawdzie pytanie było do quake – jak dlugo Prezydent może zwlekać z zaprzysiężeniem pani Bagińskiej to może odpowiem, jako że troszkę się w tym orientuję. Ani konstytucja, ani tym bardziej ustawa o Trybunale Konstytucyjnym, nie zakreślają Prezydentowi terminu, w jakim miało by dojść do złożenia przez nowo wybranego sędziego Trybunału Konstytucyjnego ślubowania. Praktycznie więc Prezydent może zwlekać, a jego „złotousty” minister Szczygło może nawet użyć argumentu, ze brak jedego sędziego nie destabilizuje prac TK, wszak tzw. pełny skład Trybunału wymaga uczestniczenia w orzekaniu co najmniej 9 (w tym prezes lub v-ce) sędziów spośród 15. Sytuacja jest rzeczywiście skandaliczna. Ale ja posunęłabym się dalej, bo z tego co się orientuję po prostu Kancelaria Prezydenta nie wyznacza terminu w jakim miałoby dość do złożenia ślubowania. Prezydent ponosi odpowiedzialność konstytucyjną przed Trybunałem Stanu za „naruszenie konstytucji i ustaw”. Ustawa o TK w art. 5 ust. 5 stanowi „Osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej ślubowanie …” Rola Prezydenta ogranicza się do wysłuchania ślubowania, co moim zdaniem należy rozumieć jako niemożność odmówienia przyjęcia ślubowania. Zatem w sytuacji świadomego utrudniania złożenia ślubowania przez osobę wybraną przez jedyny organ upoważniony do kreowania osobowego składu Trybunału Konstytucyjnego, czyli Sejm, Prezydent narusza ustawę, co pozwala, moim zdaniem, na poważne zastanowienie nad pociągnięciem prezydeta RP do odpowiedzialności konstytucyjnej. Inna sprawa, że osobiście nie chciałabym widzieć tej pani wśród sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
    Co do pytania topolowki o to czy bierze pensje sędziego, to wydaje mi się, ze nie.
    Z innej beczki, Prezes Chałupiec odwołany, a w jego miejsce współpracownik Prezydenta z NIK – u, czyżby NIK była ‚nową stajnią najwyższych kadr RP?” Jedno słowo ciśnie się na usta – żenada.
    Pozdrawiam

  39. Math,

    pogrzebalem, podokopywalem sie i… masz racje, ze Plan Finansowy podlega zatwierdzeniu przez RPP. I dzieki Bogu, ze masz racje :-). Choc podobnie jak Ty wysluchalbym pogladu znawcy banku centralnego odnosnie praktyki przy zmianach Planu Finansowego NBP. Zwlaszcza, ze uchwala odnosnie zasad tworzenia rezerw byla podjeta na tym samym posiedzeniu, na ktorym nastapilo zatwierdzenie Planu Finansowego. Pojawia sie wiec pytanie czy nowy Zarzad NBP moze zglosic zmiane do Planu argumentujac, ze jego przygotowanie nastapilo wedlug zasad jeszcze nie istniejacych, ktore weszly w zycie dopiero po zatwierdzeniu Planu?

    Pozdr

  40. Math,

    i jeszcze…. wszystko da sie zmienic. W ostatecznosci mozna przeglosowac nowa Ustawe o NBP. 🙂

    Hasia,

    z przerazeniem przyczytalem dzis slowa Premiera, ze prezesa Chalupca wymieniono „ze wzgledu na bezpieczenstwo energetyczne Panstwa”. Czy to oznacza, ze Igor Chalupec mu zagrazal? W jaki sposob bo wydawalo mi sie, ze ten czlowiek na kokardach stawal, zeby kupic Mozejki – wlasnie w celu zabezpieczenia tego interesu! Czy Pani Redaktor ma jakies przecieki, czy za odwolaniem Prezesa Chalupca przemawialy inne czynniki poza checia obsadzenia swoimi ludzmi Orlenu? Bo jesli nie przemawialy, to oznacza to znowu tworzenie atmosfery spisku, ktoremu nalezalo zapobiec by Polska rosla w sile, a ludziom zylo sie dostatniej.

    Pozdr

  41. Droga Ago, pozwól, że Ci własnymi słowami wytłumaczę, o co chodziło Jospinowi (o 15:17). Nie chodziło o to, żebyś pisała jeszcze więcej, ale o to, że we wszystkich swoich postach ponad połowę zdań rozpoczynasz nie wiedzieć czemu od ‚Cóż’. Cóż, niestety.

    Panie Jospinie, sprostuj, jeśli nie mam racji.

  42. Aga, dlatego zawsze pisz jedno słowo w miejsce stu.
    Proponuję słowo „coz”.
    🙂

  43. WItam wszystkich. Myślę, że w tym ogólnym rozgardiaszu skandali miniejszych i większych, czas Braci powoli dobiega końca. Coraz większa zuchwałoś (Skrzypek z małymi oporami i za zasłoną dymną, odwołanie P. Chałupca z otwartą gardą) teraz projekt ustawy „ustawy o szczególnym trybie zajmowania niektórych stanowisk publicznych” (z Jaśińskim na ministerialnym stanowisku he, he – z oficjalnego zyciorysu „Od 1973 r. do 1980 r. ? pracownik Urzędu Miejskiego w Płocku – zapomnieli dodac UB – przyp. własny”) wojna ogarnia połowę dorosłych Polaków – idzie wiosna będą wybory….

  44. Z powodów strategicznych dla … Orlen będzie lepiej prowadzony przez urzędnika od kontroli niż przez zawodowego sprawnego i energicznego managera z wiedzą branżową, doświadczeniem i osiągnięciami.

    Czy oni się już Boga nie boją?

    Co mówi premier? – mówi że tak trzeba.
    Ale dlaczego trzeba to nie mówi.
    Słucham radia i zewsząd żarty ale tak delikatnie podane że śmieszne dla wykształciuchów a dla ludu tekst trafia dosłownie.

    Mamy jakieś obowiązki otwartości życia publicznego czy może już jakąś wojnę prowadzimy że wszystko jest tajne?

    Oprócz premiera istnieje jeszcze jakaś opozycja i zamiast powtarzać odgrzewane komunały poprosi na forum Sejmu o wyjaśnienia.

    Kto obstawia że opozycja to zrobi?
    Bo ja obstawiam że wpuściła się w teczki i będzie o agentach gdy tymczasem premier gra swoją grę. I kosi co może.

  45. Witam Pani Redaktor,
    Literówki pal diabli każdy je popełnia, ale ten „Wermacht” bez h (Wehrmacht) kuje mnie w oczy, jako germanofila.

    Mam nadzieje, że nie wzięła Pani dłuższego rozbratu z tematem lustracji, bo bardzo lubię czytać Pani posty i komentarze blogowiczów na ten temat.

    Ostatnio na zajęciach (kulturowe i społeczne aspekty integracji europejskiej) dyskutowaliśmy na temat wizji PE w oczach europejczyków. Jesli chodzi o Polskę to w mediach PE jest niemalże nieobecny. Żadna stacja nie transmituje obrad, nie wiadomo czym PE na bieżąco się zajmuje, europosłowie nie opowiadają o swojej pracy. Zupełnie inaczej jest np. w mediach niemieckich czy francuskich.

    Czy nie sądzi Pani, że należałoby zwrócić na to uwagę i powziąć jakieś kroki? Bo jak dotąd o PE mówi sie tylko w kontekście skandali.

  46. Pani Janino, a ja jeszcze o Millerze.

    Jakiś czas temu postawiłem na Pani blogu pytanie o Millera „Koniec twardziela?” http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=47#comment-3389
    A było to gdy wypłynęła sprawa miliona dolarów i podejrzenia o pranie brudnych pieniędzy (milion dolarów zarobiła delfinowa w dwa miesiące bodajże). A dziś nazwisko Millera pada ponownie w śledztwie Wachowskiego. Oczywiście każdy może powoływać się na kazdego. Ale pytanie wciąż aktualne.

    Czy to już koniec prawdziwego twardziela lewicy? I jakiego mezczyznę poznamy? Czy pojawią się kolejne sprawy?

    pozdrawiam
    Bernard

  47. Polo712,

    Słuszne pytanie, jedno jest pewne – operacja będzie trudna, ale jak to udowodnili Kaczyńscy, wszystko jest możliwe. Potrzeba jedynie mnustwo determinacji. A potem można stwierdzić, że czarne jest białe.
    Czekamy na opinię kogoś kto się na tym zna, a może Pani Redaktor znjdzie odpowiedź na nasz dylemat?

    Pzdr.

  48. KUROŃ, Kaczyński, LESIAK, Wałęsa, Wielgus… i wielu wielu innych tego typu bohaterow…

    KUROŃ i Kaczynski byli inwigilowani przez LESIAKA… i co ciekawe…
    KUROŃ dal rekomendacje pozytywne płk. LESIAKOWI, by se chlopak pobuszowal w UOP :))
    A Lesiak natychmiast kupil wielkachna szafe…. hahahhahaha

    dalej… „Kuroń miał taką pozycję w Solidarności i taką posturę moralną, że mógł z esbekami rozmawiać, mimo że odradzał to innym.”
    „No więc rozmawiał (…). To ujawniono.”

    jeszcze dalej… Walesa mogl wspolpracowac z UB, SB i wszelka inna holota, ale…
    ale nie podpisujac kwitow jest teraz bohaterem narodowym… zas…
    zas Wielgus podpisal, nie szkodzil… wiec ucieli mu glowe dla przykladu.. by odstraszac innych…

    Oto macie przyklad prawdziwego glupca… glupca Wielgusa, ktory chetnie podpisywal jakies kwity, ale… zapomnial o czyms NAJWAŻNIEJSZYM…

    Otoz, ten naiwniak Wielgus… cos tam podpisal i ZAPOMNIAŁ wyrzadzac innym znaczace KRZYWDY…
    co za dupek… Gdzie mu tam do Kuronia, Wałesy czy jeszcze wielu wielu innych tego typu bohaterow…

  49. Zdecydowanie off-topic, ale nie wytrzymalem.

    Kazda wzmianka o Wehrmacie (i tez ‚Wermachcie’) i o dziadku Tuska dziala na mnie jak plachta na byka. Dlaczego tak malo ludzie mowia i pisza, jak to wtedy bylo. Moj dziadek, jak wielu Slazakow, tez byl w Wehrmachcie, walczyl we Wloszech i w ‚Rosji’. W koncu zdezerterowal. Jego dwaj bracia nie wrocili z frontu wschodniego (jeden zaginal pod Stalingradem w walce z komunizmem). Poczytajcie sobie chocby krotki tekst w wikipedii (zwlaszcza Służba wojskowa):

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Volkslista

    Wielu Polakow ma wehrmachtowych (pra)dziadkow. Nie ma sie czym szczycic, ale takie sa fakty. Nasi dziadkowie nie pchali sie tam, ale opor oznaczal smierc. Dlaczego historycy ani teraz ani wtedy (wybory na prezia 2005) o tym nie mowia? Daczego tak malo pisze sie i mowi, jak to wygladalo chocby na Slasku?

  50. Witam o dzdzystym poranku,

    w dzisiejszej Rzeczypospolitej ukazal sie artykul oskarzajacy Instytut Hematologii o machlojki przy frakcjonowaniu polskiego osocza w Szwajcarii. Jest to temat scisle zwiazany z afera LFO i jesli Pani Redaktor pamieta to po pierwszym odcinku blogu wypisywalem sie juz na ten temat (lapowki ze Szwajcarii do Instytutu Hematologii by blokowac budowe fabryki w Polsce, rola australijskiego CSL, ktore najpierw chcialo przejac LFo – potem zas kupilo fabryke w Szwajcarii i temat sie skonczyl, a LFO poszlo pod mlotek, zadziwiajaca inercja w Min. Zdrowia za rzadow Buzka i Millera odnosnie rozmow z LFO pod wplywem opinii Instytutu Hematologii). Mysle, ze wartoby polaczyc dzisiejszy artykul RP z afera LFO, aby uzyskac calosciowy obraz sprawy. Czy Pani Redaktor nie podjelaby tu roli dziennikarza sledczego bo az krew zalewa jak po prokuraturach ciagaja Kaczmarka, a clou problemu naprawde lezy gdzie indziej!

  51. Przyglądam się z zainteresowaniem dyskusji w sprawie obsadzenia stanowiska któregoś przewodniczącego komisji w Parlamencie Europejskim. Jest to sytuacja dla obserwatora ciekawa, bo o walce buldogów pod dywanem dowiaduje się od samych buldogów lub od dziennikarzy, którzy w zależności od tytułu jaki reprezentują /a konkretnie ich opcji politycznych/ argumentują w jedną lub drugą stronę. W tym momencie laik taki jak ja musi zdać się na intuicję opartą na zdrowym /mam nadzieję/ rozsądku.
    I przekonują mnie raczej racje tych, którzy stawiają na budżet i Lewandowskiego. Ci, optujący za Saryuszem-Wolskim, który jako przewodniczący komisji zagranicznej miałby nadawać ton dyskusjom z Rosją i twardo bronić interesów Polski wykazują typowe dla PiS-olubów zacietrzewienie i niezrozumienie elementarnych zasad, które rządzą dyplomacją.
    Wiedząc, jak alergicznie reagują Rosjanie na wszelkie wprost formułowane naciski /szczególnie z krajów dla nich tak irytujących jak Polska/ można domniemywać, że wybór znanego polskiego jastrzębia na przewodniczącego będzie – jak mawia Gosiewski – w tym zakresie przeciwskuteczny. Poza tym wcale nie jest pewne, że tym przewodniczącym zostanie, gdyż w ostatnim czasie udało mu się do siebie zrazić eurodeputowanych z wielu krajów. Swoją drogą co taki talent robi jeszcze w Platformie? Z jego bezkompromisowością jego miejsce jest ewidentnie w PiS-ie.
    Sądzę, że znacznie więcej możemy ugrać, gdy odpuścimy tego Broka /podobno przyjaciela Polaków/ i licząc na wdzięczność Niemców pozwolimy im samym załatwiać istotne dla nas sprawy. Rosjanie w tym wariancie będą na pewno bardziej elastyczni i skłonni do ustępstw.
    Plusów jest więcej. Pewne przecieki wskazują na to, że Tusk licytuje wysoko i pojawia się szansa na jeszcze inne stanowiska obok przewodniczącego komisji budżetowej. Gdyby to się udało, to Tusk mocno by zyskał na prestiżu w Europie, a przy okazji zagrał na nosie PiS-owi, co jest wartością samą w sobie.
    A Saryusz-Wolski może by się obraził i na złość Tuskowi został szefem MSZ. Jakby tak jeszcze pociągnął za sobą Rokitę, który na chwilę obecną – zamiast siedzieć cicho – jak zwykle knuje coś pod prąd interesom Platformy. To byłby dopiero sukces.
    Eeh, rozmarzyłem się.

    P.S.
    Ostatnie ruchy wokół obsady prezesa PKO BP znowu uprawdopodobniły scenariusz, o którym kiedyś pisałem, że mianowicie Kazik jest do spuszczenia. Ciekawe, co wymyśli nasz bohater? Może wyeliminuje swoich najgroźniejszych rywali jakimiś działaniami zakulisowymi? Bo w otwartej walce chyba musi polec. A zresztą, w tym kraju już niewiele mnie może zdziwić.

  52. Na Kaszubach sprawa Wehrmachtu wygladala tak, ze dwoch moich sasiadow, panow teraz kolo osiemdziesiatki, nie rozmawia z soba od wojny.
    Bo obu wzieli do Wehrmachtu. Jeden poszedl i odsluzyl swoje, a drugi odmowil i wyladowal w Stutthof. Obaj przezyli, ale do dzis sa wrogami i cala wies o tym wie.

  53. Jako że ja jestem mieszaniec Śląsko Lwowski mój jeden dziadek służył w wermachcie (Norwegia i Włochy) później zdezerterował i służył u Andersa. Drugi natomiast już po drugiej wojnie został wcielony do armii czerwonej. Czyli mam w życiorysie p* na całej linii 🙂

  54. Engelbert, Odpowiedź na twoje pytania jest dosyć oczywista. Historia II Wojny Światowej jest w Polsce zmitologizowana. Podobnej mitologizacji jesteśmy świadkami teraz w odniesieniu do naszej historii najnowszej czyli do okresu PRL-u. Istnieje psychologiczna potrzeba przyłączenia się do obozu zwycięzców. Prawie każdy chce mieć swój udział w wiktorii. Dlatego kiedyś handlowanie rąbanką można było przedstawić jako znaczący udział w wojnie, a teraz słuchanie RWE może być dowodem na znaczący udział w demontażu bloku radzieckiego. Indywidualne historie Ślązaków i Pomorzan nijak nie pasują do oficjalnej pełnej glorii wersji wydarzeń z tamtego okresu bo wskazują, jak wiele zależało od miejsca urodzenia i ślepego trafu. Jeden dziadek zdezerterował i trafił do polskiej armii zostając bohaterem, a drugiego zabili na froncie pierwszego dnia czyniąc go na wieki zdrajcą w obcym mundurze. To nie są historie służące pokrzepieniu serc.

  55. Ewidentnie – 20,56 – Ale mnie rozbawiłeś 😀
    Jako germanofil poprawiasz Wehrmacht, a jednocześnie „w oczy cię KUJE!”
    Kuje – to się konia u kowala, kozy w Pacanowie [a żaba nogę podstawia].
    Jeśli już w oczy – to oczywiście KŁUJE 😉
    Pozdrawiam

  56. Do habitus
    To taka jest prawda, czasami jedno słowo więcej coś powie, niż sto bezsensownych słów.
    Wracając do tematów politycznych, to sądzę, że Lepper i Giertych zastania w rządzie, cóż premier Kaczyński jest skazany na tych dwóch w rządzie. Cóż wybrał koalicje z populistami niż koalicje z PO. Cóż są plusy i minusy tej koalicji, cóż cennie tej koalicji już zapłacił Kaczyński tą ceną jest inny elektorat, inteligentny wyborca już nie zagłosuje na Pis. Cóż może szkoda. Cóż tej uczciwości, tej odnowy moralnej nie ma tylko jest pośmiewisko. Giertych wymyśla te głupoty, żeby być w telewizji. Cóż teraz nie chcę matematyki na maturze. Cóż ja i tak nie miałam, i tak miałam dwóje z matematyki. Cóż, ale wszędzie na świecie jest matematyka na maturze, w wielu krajach. Cóż by mu się przydało umiar tych pomysłach. A Lepper jest juz słaby na lidera Samoobrony, Cóż brakuje mu sił
    Pozdrawiam

  57. jim wiem o tym
    moze postałam sie juz nie piszac to coz

  58. Aga … Cóż … 😉

  59. Oj dajcie spokoj Adze ;-). Ona tak ubarwia ten blog!!!! A poza tym jest pewien, ze za „Aga” kryje sie cos wiecej niz zwyczajna kobieta z Polic :-). Moze to Ela Kruk albo sama Big Zyta :-).

  60. Do polo 712 oraz do Pani J.Paradowskiej (gdyby za sugestią Polo zechciała prześledzić temat LFO) – jestem do dyspozycji.

    Otóż z tym LFO to jest tak, jak z samochodami „wołga” , które dają na Placu Czerwonym. Rzeczywiście chodziło o wołgi, ale nie o samochody, lecz zegarki i nie dają, tylko kradną.(przepraszam Rosjan za niesmaczny żart).

    Sprawę LFO znam dobrze. Na etapie organizowania tej inwestycji i już po rozpoczęciu jej realizacji, a następnie na etapie aktualizacji zakresu rzeczowego Projektu prowadzona była min. w jednym z banków (uczestników konsorcjum kredytowego) przez odpowiedni zespół (pod moim kierunkiem)pełna ocena tzw. zdolności kredytowej Projektu. Mówiąc ludzkim językiem, sprawdzaliśmy wiarygodność prawną i biznesowo – finansową Projektu oraz wiarygodność Wnioskodawcy kredytu i jego partnerów. Sprawdzaliśmy więc min. celowośc inwestycji , możliwości sprzedaży pakietu asortymentowego wyrobów w kraju i za granicą (obecne i potencjalne rynki zbytu), kwalifikacje Inwestora do zrealizowania inwestycji , jego partnerów ( strategicznych i finansowych, wykonawców, dostawców , licencjodawców,itd, wiarygodność kosztu i cyklu budowy i osiągania zdolności produkcyjnej). Ze względu na rozmiary Projektu, jego innowacyjność,istniało duże ryzyko kredytowe, stąd Rząd popierając inwestycję, podjął decyzję o udzieleniu poręczenia spłaty części kredytu przez MF. W trakcie realizacji inwestycji zmieniony został Generalny Projektant będący równocześnie licencjodawcą i dostawcą linii technologicznej oraz know-how; dotychczasowy – szwedzki – o ile pamiętam – zbankrutował). Nowy partner zawnioskował min. zwiększenie zdolności produkcyjnych ilościowo, a przede wszystkim asortymentowo, wejście do składu właścicielskiego przez objęcie udziałów i sfinansowanie ze środków własnych (podniesienie kapitału własnego spółki) zwiększonych kosztów budowy. Propozycja tego nowego partnera w projekcie była jak najbardziej sensowna, bo podnosiła efektywność Projektu (wyższa zdolnośc produkcyjna była optymalna). Oprócz dostawy nowych linii technologicznych i zagwarantowania sfinansowania wzrostu kosztów budowy, ten nowy partner przynosił rzecz najważniejszą w biznesie, bo przynosił wiarygodną koncepcję sprzedaży produkcji. Inwestycja leciała pełną parą. Ze względu na to, że była to tzw. inwestycja strategiczna i że partnerem był inwestor australijski oraz, że było już wydane poręczenie spłaty części kredytu przez MF, decyzję o dopuszczeniu tego inwestora i decyzję o powiększeniu zakresu rzeczowego Projektu podejmowano na szczeblu rządowym, min. w M. Zdrowia i MSWiA. Opinia banków była pozytywna. Około 2 lat trwało załatwianie spraw na szczeblu rządowym. W miedzyczasie zmieniła się opcja rządu (rządy po lewicy i PSL objął AWS). Nowy rząd zaczął stawiać trudności. Zaczęły się pojawiać jakieś wypowiedzi „autorytetów” medycyny, że Polsce nie jest potrzebne takie duże laboratorium. Australijczyk się wnerwił, przerwał budowę, zabrał swoje klocki i wyjechał z Polski. ( z nieoficjalnych żródeł wiem, że polskie władze nie chciały się zgodzić na jego warunek, że on będzie decydował o wyborze kierunków- chodziło o kraje południowej Azji- i wielkości zbytu, to znaczy, że on będzie suwerennie zarabiał na sprzedaży. Rząd chciał zatrzymać przy administracji państwowej monopol sprzedaży. Oznacza to, że rząd zastosował zasadę „psa ogrodnika – sam nie zje -nie potrafi- ale i drugiemu nie da”). Życie potwierdza, że był to poważny inwestor, który wiedział, że na wyrobach z plazmy krwi można zrobić majątek, bo po zabraniu się z Polski kupił w Szwajcarii jedną z takich fabryk i robi na tym dobry biznes. Aha, polscy „naukowcy” (niektórzy i było to w latach 1997-99) kwestionowali potrzebę budowy w Polsce takiego Laboratorium. Polska liczy ok. 40mln. ludzi i nie ma ani jednego Laboratorium, a Szwajcaria ok. 10mln.ludzi i takich Laboratoriów ma ok. 10. Na wypadek wojny preparaty krwiopochodne są bezcenne, w dużych ilościach. Polska kupowała i nadał będzie kupować za cięzkie pieniądze.
    LFO była to jedna z najbardziej celowych strategicznych inwestycji bezwzględnie potrzebna Polsce.Teraz ścigają tego,kto spowodował wydanie pręczenia spłaty kredytu, a nie tego, kto spowodował zaniechanie zaawansowanej w ok. 60%inwestycji. Takie są skutki braku miłości AWS do Kwaśniewskiego i SLD. Od prawie 10 lat nie mam z tym do czynienia, ale jak usłyszę, to serce nadal boli , a rozum się buntuje.
    Przepraszam, że ta dużo zająłem miejsca na blogu Pani Janiny.
    Pozdrawiam wszystkich cierpliwych(tj. tych, którzy doczytali do końca).

  61. Cóż, NELA, przyjmuję Twoją uwagę, masz zdecydowaną rację, BTW wyciąnęłaś zbyt daleko idące wnioski odnośnie mojej płci :]

    A tak na marginesie, to wytłumacz dlaczego tak zależy Ci, aby Twój nick wyświetłlał się na czerwono?

    //Panią redaktor przepraszam za offtopic.

  62. Ja w sprawie Platformy. Jest to jedyna licząca się partia opozycyjna, jednak ideowo w swojej większości dublująca PiS. Jak ktoś słusznie zauważył obie przyklejone do prawej ściany. Jednak w Platformie daje się zauważyć, że nie wszystkim przy tej ścianie dobrze. Moim zdaniem w Platformie powinien nastąpić rozłam. Niech pan Rokita zostanie z resztą konserwatystów przy tej ścianie, a bardziej postępowi i liberalni niech odejdą do demokratów, lub utworzą nową partie centrową (może i w PiSie są tacy).
    Bardzo mnie irytuje, że najbardziej postępowe i proeuropejskie są partie lewicy, a poparcie mają znikome,
    gdyż udało się wmówić wyborcom, że lewica to postkomuna,
    aferzyści, mordercy nienarodzonych dzieci itp.
    Zdaję sobie sprawę, że to mrzonki, ale może kiedyś….

  63. –>Pielnia1, witam ponownie! To bardzo ciekawe co piszesz o LFO.
    Ze swej strony mogę jedynie dodać, że Skarb Państwa na zaprzestaniu tej inwestycji stracił ponad 60.000.000 zł. Trochę szczegółów jest tutaj:

    http://www.mf.gov.pl/dokument.php?dzial=153&id=59561

    http://wiadomosci.24polska.pl/gospodarka/wasilewska_trenkner_opinia_ministra_zdrowia_byla_najbardziej_znaczaca_w_sprawie_lfo_3272.html

    pozdrawiam

  64. Pielnia1, dzięki za obszerne omówienie problemu LFO.
    Zawsze mi się wydawało, że wstrzymanie tej inwestycji było jakimś kolosalnym błędem, który za parę lat się zemści niczym Eureko na PZU. I proszę: już czytamy w gazecie, że Szwajcarzy skupujący polską krew do produkcji preparatów krwiopochodnych robią naszym kosztem kokosowe interesy, a my – jak zwykle – NIC z tego nie mamy.

  65. Pielnia1 – zawsze podejrzewałam, że z tą LFO nie jest tak, jak to głośno krzyczą. Wciąż kołatało mi się między uszami, że to wynik głębokich uprzedzeń do obojga Kwaśniewkich. I proszę! czytam i oczy przecieram. Wcześniej już coś na ten temat wpadło mi w ręce, ale nie tak dobitnie. Uważam, że sprawa warta jest nagłośnienia i szczegółowego opisania w piśmie takim, jak Polityka, lub GW. Wciąż nam podają do wierzenia bez zastrzeżeń jakieś własne podejrzenia, oparte tylko na osobistych animozjach i pospolitym chciejstwie [żeby było tak, jak chcemy!].
    ;
    Ewidentnie! nie mam pojęcia, czemu mój Nick drukuje się na czerwono. Ja osobiście nie mam z tym nic wspólnego. Ani mi na tym specjalnie nie zależy, ale skoro tak wyszło – to niech będzie. Przywykłam.

  66. do polo712
    dziękuję za uznanie.
    wracając do tematów politycznych to pani Janina ma rację, że rząd Buzka miał wizję, nawet rząd Millera miał wizję, coś robił, ze praktycznie nic nie wyszło z poprozycji gospodarczych ministra Haustnera to nie jest wina rzadu, tylko sejmu, parlamentu, a wizji rzadu Kaczyńskiego nie widzę
    pozdrawiam

  67. Pani Janino i Blogowicze !
    Dawno nie gościłem na blogu , czytam , słucham, widzę i mam co raz więcej wewnętrznego przekonania ,że IV władza czyli dziennikarze wodzeni są przez braci mniejszych wraz z akolitami po wszelkich meandrach rzeczywistości za pomocą tematów zastępczych jak: zmiatanie Miecia, odstawianie tańca z Witem, podpuszczanie Saryjusza ect. Z co raz większa odrazą biorę do ręki pilota widząc jak dziennikarska młodzież wykonuje podświadomie lub nie – plan unicestwiania wszystkiego z czym nie po drodze pisowej rewolucji. Pozostaje w nadziei ,że dzieci jak i plutony egzekucyjne polegną z należnym hukiem, wartko i czasie bliskim.

  68. Szanowna i Droga Pani Redaktor!
    Jezeli ta komisja jest tak malo wazna, to dlaczego Niemcom na niej tak zalezy?

  69. Wyrazy podziwu za pani rzetelność, obiektywizm i rzeczowe podejście do poruszanych tematów.
    Chciałbym podzielić się kilkoma spostrzeżeniami, które denerwują mnie w polityce PIS-su.
    Osobiście największym wadą, wręcz cechą wykluczającą z właściwego rządzenia krajem jest brak zaufania do społeczeństwa, do jego indywidualnej i zbiorowej modrości (co do zbiorowej można mieć wątpliwości- wybór prezydenta i partii rządzącej).
    Jestem dowódcą niskiego szczebla w PSP, ale z własnego doświadczenia wiem że jeśli załodze nakreślę cele i ogólny zamiar, wszystko zostanie zrealizowane w 100% . Ludzie są inteligentni i mądrzy w ramach jasnych dyspozycji rozwijają swą pomysłowość aktywność.
    Gdy próbuje się wpływać zbyt szczegółowo na ich postępowanie zanika (modne słowo kreatywność ), lub wręcz , często nieświadomie sabotują decyzje przełożonych.
    Obserwuję politykę jak chyba większość Polaków, tylko z prasy i telewizji ( coraz rzadziej telewizje ?publiczną ?), odnoszę wrażenie że rząd traktuje nas jak ?buszmenów?, których trzeba prowadzić za rączkę, i których można bez żadnych konsekwencji oszukiwać.
    Strażak

  70. —> NELA Twój nick wyświetla się na czerwono, bo wpisałaś wielokropek w polu „Strona WWW” 🙂

  71. Ewidentnie – a co ja miałam tam wpisać? Nie mam pomysłu. Nie prowadzę jakiejś własnej strony. Jestem jedynie niedoświadczonym użytkownikiem i cieszę się, gdy mój komputer działa normalnie.
    On jest dla mnie o wiele za mądry! 😮

  72. BezczelnyPolak,

    komisja spraw zagranicznych PE jest dla Niemców ważna, bo Niemiec na jej czele oznacza skuteczne blokowanie idei członkostwa Turcji w UE, proste ?

  73. Do pielnia1, quake, aster5

    … jezeli ten temat jest ciekawy to pozwole sobie dorzucic kilka szczegolow do tego, co napisal pielnia 1 i kilka rzeczy uzupelnic lub uscislic. Rowniez w tym okresie kierowalem zespolem kredytowym w jednym z bankow finansujacych ten projekt. Z ta roznica, ze nie w okresie udzielania kredytu lecz od 2000 roku, czyli momentu, gdy finansowanie projektu zostalo za zgoda Ministerstwa Finansow jako poreczyciela zawieszone z uwagi na toczace sie negocjacje miedzy CSL a Min. Zdrowia odnosnie rozbudowy projektu. Z ogromnym zainteresowaniem przeczytalem wiec opinie pielnia1 o fazie wczesniejszej, ktora sam znam tylko z dokumentow. Negocjacje dotyczace rozbudowy projektu i podpisania nowej umowy o frakcjonowanie nie byly tylko wynikiem poboznych zyczen inwestora i LFO poniewaz w tej sprawie podpisany byl miedzy Ministerstwem Zdrowia, CSl i LFO list intencyjny, ktorego waznosc wygasala w maju 2000 roku. Nie jest jednak tak, jak pisze pielnia1, ze CSL kupil fabryke w Szwajcarii, po tym jak dostal prztyczek w nos od poskiego rzadu. Zwracam uwage, ze zakup fabryki szwajcarskiej przez CSL zostal sfinalizowany w lipcu 2000 roku, a wiec niecale 2 miesiace po wygasnieciu listu intencyjnego z Min. Zdr. CSL musial wiec zabezpieczac sie na wypadek fiaska w Polsce juz wczesniej negocjujac ze Szwajcarskim Czerwonym Krzyzem zakup ich fabryki, za ktora zaplacil ok. 700 mln USD. Wlasnie wtedy w lipcu 2000 roku tak naprawde zdalismy sobie w bankach sprawe, ze projekt stracil swa szanse choc jeszcze pozniej podejmowane byly proby jego reanimacji.

    Co moge jeszcze dodac to fakt, ze w okresie 1999-2000, kiedy finansowanie projektu bylo zawieszone, a w bankach tlily sie jeszcze nadzieje, ze Min. Zdrowia podpisze nowa umowe o frakcjonowanie, Panowie Niziol i Wapinski z wlasnych kont przelewali ok. 400 tys. USD kwartalnie na biezace platnosci odsetkowe ograniczajac potencjalne roszczenia bankow do Skarbu Panstwa, ktory poreczal rowniez odsetki. I tu moja watpliwosc: czy tak zachowuje sie ktos, kto chce wyludzic kredyt I zarobic na boku przy realizacji projektu? Raczej nie!

    Dziwi mnie, ze rewelacje na temat lapowek placonych przez Szwajcarow Instytutowi Hematologii za frakcjonowanie osocza w Szwajcarii, a tym samym torpedowanie projektu w Polsce wychodza dopiero teraz poniewaz pracownicy bankow finansujacych ten projekt informowali o tym przesluchujacych ich prokuratorow i policjantow z CBS juz w 2003 roku!!!!

    I na koniec jeszcze jeden fakt, o ktorym informowalem rowniez swojego czasu CBS, a ktorego to faktu panowie policjanci dlugo nie chcieli wpisac w protokol przesluchania… W 1999 roku, gdy zawieszano finansowanie by wynegocjowac nowa umowe o frakcjonowanie pracowalem w jednym z bankow zagranicznych w Warszawie, gdzie pewnego dnia zjawil sie CSL przedstawiajac parametry zwiekszonego projektu i skladajac zapytanie o mozliwosc uzupelnienia istniejacego kredytu konsorcjalnego polskich bankow. Decyzja kredytowa zagranicznej centrali tego banku wskazywala na akceptowalne parametry finansowo-kredytowe tego projektu, ale odmawiala zgody na udzielenie kredytu jedynie z uwagi na skandale zwiazane z zakazaniem preparatow krwiopochodnych w Europie Zach. w latach 80-tych i 90-tych. A wiec jest jeszcze gdzies dokument dajacy dodatkowy argument, ze finansowanie tego projektu nie bylo przekretem i bylo do zrealizowania, gdyby nie dzialania polskich instytucji panstwowych i skorumpowanych urzednikow. Jednak nie tych, ktorym zarzuty stawia dzis prokuratura.

    Pozdr.

  74. Do pilenia1, quake, aster5 i… last but not least Pani Redaktor

    sprobuje na koniec podsumowac projekt LFO z bankowego punktu widzenia poprzez typowy cross-checking:

    1. Czy bank powinien zainteresowac sie projektem LFo i udzielic na to kredytu? – tak ze wzgledu na naturalny monopol rynkowy oraz umowe z Ministerstwem Zdrowia, ktora zapewniala surowiec i zbyt.

    2. czy bank powinien finansowac przedsiewziecie, ktore prowadza osoby nie majace doswiadczenia w branzy realizujace projekt dzieki koneksjom politycznym? W tym przypadku tak. Ryzyko operacyjne bylo zniwelowane przez dostawce technologii, swiatowego potentata we frakcjonowaniu osocza. Niziol i Wapinski nie mogli sie mieszac do kwestii produkcyjnych. Koneksje polityczne przy projekcie, gdzie dostawca i klientem jest rzad sa buforem bezpieczenstwa.

    3. Czy Skarb Panstwa powinien udzielac poreczenia tego kredytu? Tak, jezeli na stole lezala umowa o frakcjonowanie z Min. Zdrowia a projekt byl elementem oficjalnej strategii Panstwa, Skarb Panstwa powinien ulatwic zdobycie finansowania i obnizyc jego koszty jezeli sam nie angazuje sie kapitalowo w projekt.

    4. Czy w okresie finansowania moglo dochodzic do wyprowadzania pieniedzy z kredytu przez udzialowcow LFO na zasadzie klasycznego kapitalu na gumie od majtek tzn. wykorzystanie kredytu na podstawie faktury po to by zaraz wyprowadzic te pieniadze ze spolki w formie np. oplat licencyjnych, oplat za konsultacje itp.? Moglo miec to miejsce poniewaz banki byly w stanie tylko zweryfikowac tytul wykorzystania kredytu, nie zas co dzialo sie z tymi pieniedzmi po tym, gdy trafily na konto spolki. W przypadku tego projektu banki niestety nie zatrudnily menedzera projektu, ktory kontroluje postep realizacji w proporcji do wykorzystanego kredytu. Taka byla jednak wowczas praktyka bankow polskich i bank, ktory zazadalby zatrudnienia takiego menedzera nie dostalby tego finansowania poniewaz 10 innych bankow gotowych bylo do rezygnacji z tego warunku. Nalezy jednak przyjac, ze tak nie bylo z dwoch powodow: (i) prokuratura przygotowywala sie do postawienia zarzutow kolegom za brak nadzoru nad wyplatami z kredytu jednak od tego odstapila, (ii) sad zobowiazal Skarb panstwa do wyplaty poreczenia, mimo podnoszenia argumentu braku nadzoru przez banki.

    5. Dlaczego nie podpisano nowej umowy z CSL lub nie wrocono do straej, gdy wygasl list intencyjny z CSL? Nalezy pamietac, ze najintensywniejszy moment negocjacji przypadl na niefortunny okres choroby Pani Minister Cegielskiej. Istnialo silne wrazenie braku kontroli nad tym resortem i walki roznych frakcji w resorcie podczas jej nieobecnosci. Wygrala frakcja zwiazana z Instytutem Hematologii. Po dojsciu do wladzy Leszka Millera Ministrem Zdrowia zostal Mariusz Lapinski, ktory poczatkowo probowal projekt wskrzesic lecz pozniej nagle sie to urwalo i Ministerstwo nie odpowiadalo nawet na pisma z bankow. Moze chodzilo rowniez o kompromitacje srodowiska prezydenckiego przez ekipe Millera, ale to juz tylko spekulacja nie poparta dowodami.

    6. Czy Skarb Panstwa (Ministerstwo Finansow) jako poreczyciel wiedzial o rozwoju sytuacji? Ministerstwo Finansow bylo na biezaco informowane o sytuacji w projekcie przez banki i kazdorazowo pytane o zgode na odroczenie platnosci odsetek. Wielokrotnie proszone bylo rowniez o interwencje w Ministerstwie Zdrowia. Interwencje te byly przez MinFin podejmowane, ale nie przyniosly zadnych skutkow. Dodatkowo od 2001 roku MinFin zwracalo sie do bankow z formalnym zapytaniem czy w danym roku banki przewiduja koniecznosc wyplaty z poreczenia (kwestie planowania budzetowego), czego nie czynilo w odniesieniu do innych kredytow poreczanych przez SP.

    Pozdr

  75. Pani Janino
    Pisząc o lustracji powtarza Pani to wszystko co napisałem wcześniej na ten temat. Dużo wcześniej. Od początku było jasne, że nie da się jej przeprowadzić w jakikolwiek nie urągający sprawiedliwości sposób.

    Pozwolę sobie z uporem powtórzyć jeszcze jedno: lustracja to ZBRODNICZA strata czasu i zasobów. Wróciłem właśnie z zagranicy, znów obejrzałem sobie jak ludzie żyją. Czym się zajmują. I znów zapytam: ile kilometrów autostrad dostaniemy dzięki lustracji?
    Autostrady, jak by kto nie wiedział, są symbolem. Tego czego potrzebujemy: infrastruktury. Jednego z koniecznych warunków rozwoju kraju. Kiedy już będziemy bogaci będziemy mogli sobie pozwolić na luksusy w postaci np rozważań nad agenturami w jakichś odległych czasach.
    Powtarzam: wszyscy którzy popierają i promują zajmowanie się lustracją popełniają zbrodnię przeciw narodowi polskiemu. TAK, ZBRODNIę. Zbrodnię zaniechana. Zaniechania zajmowania się tym co istotne w imię zajmowania się nieistotnymi pierdułami. Roztrwaniają talenty, szansę jedną na tysiąc lat daną nam przez historię. Przyszłe pokolenia Polaków nigdy wam tego nie wybaczą. Gospodarka, głupcy!

  76. polo712, dzięki za c.d. informacji o LFO. Czyta się to jak fragment dobrej powieści sensacyjnej. Szkoda tylko, że cała rzecz wydarzyła się naprawdę.
    W świetle tego, co piszesz obecne działania prokuratury wydają się całkowicie absurdalne. Jedno jest pewne: trzeba się pilnie przyglądać postępowaniu w tej sprawie. Myślę, że w toku procesu może się pojawić jeszcze mnóstwo ciekawych informacji.
    pozdrawiam

  77. Do polo 712> dom\yślam się, kim jesteś. Piszesz, że niestey organizator konsorcjum nie zatrudnił tzw. , menadżera kontroli realizacji projektu, bo banki wtedy tego nie robiły. Rzeczywiście organizator konsorcjum, mimo, że umowa konsorcjalna (sam taką umowę przygotował)to przewidywała, nie zatrudnił takiego człowieka. Ja nie pracowałem u organizatora konsorcjum, ale niezatrudnienie przez Organizatora takiego człowieka w niczym mi nie przeszkadzało, bo ja sam umiałem to robić dla potrzeb mojego pracodawcy.Ja umiałem to robić, bo miałem ponad 20 letnie doświadczenie w projektowaniu i nadzorowaniu inwestycji zanim zatrudniłem się w banku. I oświadczam Ci oficjalnie, że tem fakt braku takiego specjalisty niczego nie zmienia . Niepotrzebnie masz z tego powodu jakieś skrupuły. Istotą sprawy jest niezmiennie to, że urzędasy – będąc dyspozycyjni wobec swoich mocodawców – utrąciły jedną z najbardziej słusznych dla naszego kraju inwestycji. Banki też trochę się do tego dołożyły (bo- jak zwykle- jak nie wiem, co zrobić, to sprawę przeciągam itd,itd,), ale głównym winowajxą jest Min. Zdrowia. i tzw. „naukowcy”

  78. Witam wszystkich blogowiczów (tu włączam też Panią Redaktor 🙂

    Przepraszam, że zacznę tak „nie na temat”, ale chciałbym powiedzieć, że blog (i oczywiście komentarze) czytam od pewnego czasu i cieszę się, że jest jeszcze sporo osób, które potrafią po prostu rozmawiać. Nie wygłaszać jedynie słusznych prawd i grzmieć na innych, którzy mają inny pogląd na omawiany temat. A to ostatnio naprawdę rzadkość, zwłaszcza w „obiegu publicznym”.

    A teraz chciałbym przejść „ad rem” czyli wypowiem się zupełnie nie na temat ostatniej wypowiedzi Pani Redaktor 🙂 Chciałbym wrócić do sprawy redaktora Wołoszańskiego, a dokładnie do jednej z wielu wypowiedzi, dotyczących jego wielkiej ZDRADY NARODU POLSKIEGO … Otóż w którymś z licznych programów analizujących jego przypadek, padło stwierdzenie kogoś z tych „moralnie słusznych”, że przecież podpisywał swoje zobowiązanie w roku 1984 czy 1985, a więc „w okresie stanu wojennego” – a to wiadomo co znaczy …

    Mam przed sobą swój własny indeks – Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego w Gdańsku (to pełna nazwa uczelni). No i na stronie 27 tego indeksu mam wpisane zaliczenie i egzamin z prawa pracy. Nie będę się chwalił oceną 🙂 Chodzi o podpis egzaminatora – jak nabardziej dr Lech Kaczyński (tak, tak – TEN Lech Kaczyński). Nie chodzi mi też o chwalenie się tym faktem, bo tak naprawdę nie wiem, czy jest się czym chwalić … Chodzi o datę wpisu – 6 czerwca 1985 r. Wtedy właśnie zdałem ten egzamin z prawa pracy u Pana Doktora, który będąc młodym doktorem już był kierownikiem Katedry Prawa Pracy na uczelni w tym przecież tak znienawidzonym i kontrolowanym przez „komunę” mieście. Wystawiony przez niego stopień w indeksie decydował o zaliczeniu roku przez studenta … Jeśli byśmy przyjęli obecnie prezentowaną „filozofię” i popatrzyli na datę, to aż się ciśnie na usta pytanie – Co trzeba było podpisać, żeby WTEDY zostać szefem katedry ? Czy to na tym właśnie polegały te straszne represje, którym poddawano obecnego Pana Prezydenta za jego narodowowyzwoleńczą działalność ?

    Żeby było jasne – nie chodzi mi o szukanie „haka” na Najjaśniejszego Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, tylko chciałem pokazać kolejny przykład – przykład czego ? – no przecież wiecie czego … 🙂

    Pozdrawiam

  79. Tadeuszu K!
    Mam to samo wrażenie. Mam to samo wrażenie, że wszyscy nieświadomie jesteśmy pionkami w grze Braci Mniejszych. Coraz częściej łapię się na tym, że mówię ich słownictwem, podążam myślowo w tym kierunku, w którym oni chcą, analizuję konflikty przez nich sprowokowane.
    Ciężko będzie wrócić do normalności.
    Marek Kuchciński powiedziałby: „Ciężko będzie wrócić z powrotem do normalności”.

  80. Cały problem z obsadą stanowisk w PE, a interesem Polski wynika chyba z niezrozumienia działania instytucji europejskich.

    We Wspólnocie są organy w których państwa reprezentują własne interesy: np. Rada, są również takie, które mają działać w interesie całej Unii: Komisja Europejska i właśnie Parlament Europejski. Temu aby sprawy europejskie uzyskały pierwszeństwo służą między innym frakcje ponadnarodowe. Partie z poszczególnych krajów, w nich zrzeszone, mają oczywiście prawo do własnej polityki, niezależnej od własnego rządu.

    Do póki nie zrozumiemy, że Wspólnota Europejska to my, a nie jacyś oni, a interes Unii to nasz interes, to jeszcze dużo będzie takich nieporozumień.

  81. Eurodeputowani PiS z wyboru tej parti zapisali sie do marginalnej frakcji w Parlamencie Europejskim i ponoszą konsekwencje, kiedy zgodnie z szablonem dzieli sie stanowiskami , rotacyjnie zajmowanymi. PiS musi zrozumieć ,że Eurodeputowani bardziej reprezentują Interesy Europy a mniej Polski . Jeśli nie ma zgody PiSu na takie procedury, to niech zabiorą zabawki łacznie z rezygnajacą z funduszy liczonych w MLD Euro . Byłoby to nie niemądre , tak samo jak wrzaski PiS-u i Ludzi Prezydenta RP w sprawie Wolski contra Lewandowski .
    Codziennie kompromitacje w rożnych wymiarach ,to ich specjalność .
    ps.
    Dziękuję za wpisy Pielni-1 i Polo 712 dot. fabryki Osocza . Dyspozycyjni dziennikarze istnieją i PiS ich ma ! . Wprawdzie słyszałem o tej prawdziwej stronie sprawy ,ale nigdy nie tak klarownie !

  82. z daleka widać lepiej:
    http://wiadomosci.onet.pl/1469509,12,item.html
    W Polsce toczy się „mroczna wojna domowa” na teczki – napisała turyńska „La Stampa”. Dziennik nie kryje zastrzeżeń do działalności Instytutu Pamięci Narodowej, który nazywa „fabryką pamięci i zemsty narodowej”.
    Gazeta twierdzi, że puszczona w ruch półtora roku temu machina donosów zdaje się nie liczyć z dzisiejszą polską rzeczywistością.

    Ten „równoległy świat”, jak nazywa ją autor komentarza Enzo Bettiza, też na swój sposób ma charakter „konspiracyjny, a w każdym razie bardzo niejasny”. „Karmi się on żądną zemsty pamięcią, zgromadzoną w piramidach zatrutych teczek, wybieranych przez urzędników mrocznych, enigmatycznych, jak dotąd wyjętych spod jakiejkolwiek kontroli, którzy z zawodową kompetencją poruszają się po pieczarach dawnej demokracji ludowej” – czytamy w „La Stampa”.

    Autor dodaje, że nic dziwnego, iż samym Polakom trudno zdać sobie sprawę, co się dzieje w ich kraju, „sparaliżowanym przez historyczne krótkie spięcie” i „kto jest przeciwko komu”. A wszystko to – podkreśla Bettiza – ma miejsce w kraju, który jako pierwszy pokonał komunizm i wydał papieża, którego „potężne barki dźwigały całe stulecie”.

    „Prawie dwadzieścia lat po upadku komunizmu stosowane są w Polsce stalinowskie metody, które służą zdyskredytowaniu jej przemian demokratycznych i odzyskanie suwerenności narodowej’ – kończy komentator „La Stampy”.

    TAKI WSTYD DLA POLSKI I POLAKóW

    TYM BARDZIEJ, żE TYM POWINNIśMY SIę ZAJMOWAć:
    http://biznes.onet.pl/5,1386184,prasa.html
    Ujednolicony podatek od nieruchomości oraz roczny podatek od pojazdów silnikowych, a więc nie tylko samochodów osobowych, to nowości, jakich podatnicy mogą się spodziewać w tym roku. Pierwszy z nich zlikwiduje dotychczasowy podział na podatek od nieruchomości, leśny i rolny, a drugi pomoże rządowi zrekompensować sobie z nawiązką ewentualne zwroty nadpłaconej akcyzy za samochody sprowadzane z zagranicy.
    Powyższe zmiany znalazły się wśród wielu innych w harmonogramie prac Ministerstwa Finansów na pierwsze półrocze 2007 roku.

    Pomimo wcześniejszych zapowiedzi, niewiele zmieni się w sposobie wydawania interpretacji podakowych: w praktyce nadal będą się tym zajmować urzędy skarbowe, a nie minister finansów. Za to inna będzie opłata skarbowa, która od 1 lipca 2007 roku wzrośnie z 5 zł do co najmniej 75 zł za interpretację, a dokładnie za każdy przedstawiony we wniosku stan faktyczny lub zdarzenie przyszłe, które ma zostać zinterpretowane przez fiskusa.

    W sumie w pierwszym półroczu 2007 roku resort finansów będzie pracował nad 77 zmianami podatkowymi, z czego 63 mają zostać w tym czasie wprowadzone. Termin podpisania 14 pozostałych przepisów ministerstwo uznaje jako niemożliwy do określenia.
    NARóD OGłUPIONY PROPAGANDą REżIMU, PATRZY JAK ZAHIPNOTYZOWANY TA FUJARKę IPN, A TYMCZASEM RZąD KNUJE JAK BY NAM DOWALIć PODATKóW I ROZBUDOWUJE BIUROKRACJę. TAK WYGLąDJą W PRAKTYCE TANIE PAńSTWO I PERSPEKTYWY ROZWOJU GOSPODARCZEGO.

  83. Państwo nie musi być tanie, tylko hojne dla władzy i jej pretorian. Muszą oni we względnie krókim okresie czasu urządzić się w życiu. I to w miarę możności do końca życia. Reszta, to komentarz.
    Oglądamy to, za każdym razem bardziej zdumieni i ciągle naiwnie wierząc, że za którymś, kolejnym razem będzie tak, jak nam się marzy…:-)
    ;
    I to zamie4szanie z europosłami… PiSowi zależy na komisji spraw zagranicznych, a o pieniądze się nie za bardzo martwiią. No bo w ostatecznym rozrachunku, gdy się okaże, że kasa „się przymkła”, to wiadomo, kto będzie winien… Żydzi, masoni…że o welocypedzie nie wspomnę 😉

  84. Torlinie
    Właśnie o tym wołam od dawna. Dajmy sobie spokój z Kaczyńskimi, nie karmić trolla. Zignorujmy ich. Wołajmy tylko by Sejm jako całość zajął się sprawami istotnymi dla Polski zamiast obecnymi pierdułami w rodzaju lustracji.

  85. Projekty w Polsce,
    No to nawiązując.
    Od lat zajmuję się zawodowo dużymi projektami b.często projektami dla tzw. sektora publicznego. Ciekawa rzecz. Projekty innowacyjne, zmieniające kroczkami naszą rzeczywistość pojawiają się w światłych głowach. Są dobrze przemyślane i generalnie potrzebne. Proces podejmowania decyzji trwa lata całe.
    Polecam wszyskim hasło „cenzor” w Encyklopedii Britannica. Oprócz znanego wszystkim znaczenia oznaczała też urząd pełniony w odległych czasach w Chinach do obowiązków którego należało sprawdzać czy wszystko co się w Wielkim Kraju dzieje jest zgodne z przepisami prawa i uświęconą wiekami tradycją. Czyli taka Najwyższa Izba Kontroli w średniowiecznym chińskim wydaniu.
    Skutek ? Dokładnie taki sam jak u nas tylko trwający 8 wieków. Uwiąd decyzyjny. Jeżeli w Polsce chcesz dokonać jakiejkolwiek zmiany na drodze leży zazwyczaj ustawa lub rozporządzenie napisana jakby w sposób sabotujący jakąkolwiek inowację. I kto musi zaopiniować zmianę? Prawnicy i urzędnicy. Z której strony by nie podejść okazuje się że pozytywna zmiana jest niemożliwa ze względów prawnych. Jeżeli za projektem stoi siła polityczna (czytaj: świadoma i silna wola mocno zawieszonego polityka) jest całkiem dobrze: rok, dwa lata i pojawia się zmiana w ustawie lub rozporządzeniu. Oczywiście o ile uda się przekonać Sejm i przeprowadzić całą procedurę.
    Mamy zielone światło. Pojawia się budżet. Buduje się zapytanie ofertowe, wyłania realizatorów. Mija kolejny rok. Zaczyna się projekt. I wtedy katastrofa: przychodzą wybory. Dlaczego po trzech latach inicjatywy a nie po czterech? Bo Sponsor przedsięwzięcia po nominacji przez rok doznaje świadomości i zmienia się mentalnie. Przestaje być politykiem a zaczyna myśleć dla swojego ministrstwa, resortu czy departamentu oczami ludzi którzy tam pracują i znają bolączki.
    I po wyborach pojawia się Nowa Twarz. I znowu 1 rok dojrzewania, 2 lata walki o nowe prawo, rok przygotowań. I wybory….

    Chiński Cenzor ?

    Pytanie na koniec: Kto wymieni udany duży projekt w sektorze publicznym ostatnich 15 lat?

  86. pielnia1,

    nie twierdze, ze brak menedzera projektu LFO otworzyl furtke do naduzyc udzialowcom projektu. Tego po prostu nie wiem. Chcialem raczej przez to wyrazic, ze gdyby taki menedzer byl i prowadzil odpowiednia dokumentacje, to wytraciloby argument prokuraturze, tudziez umozliwiloby to szybkie zamkniecie tego watku. W konkluzjach zgadzam sie z Toba calkowicie… klucz do sprawy znajduje sie w Min. Zdrowia i Instytucie Hemtalogii, nie w innych ministerstwach i nie w samym LFO.

    Pozdr

  87. mumrak,

    bardzo dobrze opisales proces podejmowania decyzji inwestycyjnych w sektorze publicznym… rok dojrzewania, dwa lata pracy i rok przedwyborczy. Dwa lata pracy i dwa lata przerwy lub stapania po minach. Jeszcze calkiem niezle wyglada to w samorzadach bo tam ksztaltuje sie juz pewna kontynuacja wladzy, bez wzgledu na wybory.

    Co do Twojego pytania, to faktycznie trudno mi sobie taki projekt przypomniec (rozumiem, ze chodzi o projekt w sektorze publicznym, ktory byl finansowany przez banki). A jesli nawet sie udal, to zawsze po drodze byly jakies wertepy, jakas restrukturyzacja…

    Pozdr

  88. Mumrak
    Kto wymieni udany duży projekt w sektorze publicznym ostatnich 15 lat?
    Ja spróbuje odpowiedzieć, ale przyznam nie ma za wiele pojęcia, to chodzi o autostrady, jeśli jest taki projekt.
    Cóż pewne błędna odpowiedz, a może dobra. Ja tez chciałam kogoś zapytać cóż jak ktoś wie, ze jest takie miasto Police, po co jest Warszawa, jak jest Niechorze i Police. Cóż to pytanie dla inteligencje.
    A politycy zbaja najbardziej o siebie, a nie interes, dobro państwa

  89. Polska polityka zeszła na psy. nic dodac, nic ujac tylko walka o stanowisko, trzymanie sie diet, pieniądze na swoje rozrywki it.p

  90. Z zainteresowaniem przeczytałem informacje na temat historii LFO, którą sąm znam z innej strony (jestem jedynym ekspertem medycznym, który czynnie popierał tę inwestycję) i nie jestem związany z Instytutem Hematologii. W „Polityce” sprawą zajmowała się Pani Red. Joanna Solska i robiła to bardzo rzetelnie. To było tak, że nie byłem formalnie pytany o opinię, ale reagowałem na artykuły w prasie zawierające nieprawdziwe dane liczbowe przekazując Ministerstwu dokumenty dowodzące nieprawdziwości tych danych. (a na tych nieprawdziwych danych liczbowych opierały się opinie Instytutu). Ponieważ moje kompetencje były podważane przez Instytut zwracałem się o rozszerzenie grona osób, które pytano o opinie, ale to nigdy nie nastąpiło. Posiadanie przetwórni osocza to posiadanie kury znoszącej złote jajka i dla panów Nizioła i Wapińskiego nie byłoby lepszego interesu w życiu, gdyby udało się im do tego doprowadzić. Na tym mogliby zarobić setki milionów dolarów, a nie dziesiątki. Ale, jak się okazało w Polsce nawet przyjaźń Prezydenta nie stanowi wystarczającej ochrony politycznej, żeby móc normalnie inwestować.

  91. Jeszcze kilka słów na temat zmiany na stanowisku prezesa Orlenu. Sadzę, że jedną z osób najbardziej zadowolonych z przebiegu wydarzeń jest … Igor Chalupec.

    1. Zakończyła się bardzo efektowna, ale wymagająca moim zdaniem ograniczonych talentów menedżerskich era w najnowszych dziejach Orlenu – czas niezwykle kosztownych akwizycji. Unipetrol, nowe stacje w Niemczech, a przede wszystkim Możejki, przy pozyskaniu których cena nie grała żadnej roli /mimo wielu czynników, które na tę cenę teoretycznie powinne były mieć wpływ/ – te zakupy robią wrażenie. Prawdziwym sprawdzianem umiejętności prezesa będzie jednak przetrawienie tego wszystkiego; sprawienie, żeby nowy, wielki Orlen stał się autentyczną regionalną potęgą. Wielu ekonomistów przygląda się ostatnim nabytkom z dużym sceptycyzmem. Chalupec już nie musi się o to martwić.

    2. W związku z powyższym Chalupec wychodzi z Orlenu z nienaruszonym nimbem menedżera z najwyższej światowej półki, można domniemywać, że w rewelacyjnych ofertach pracy za porównywalne pieniądze będzie teraz przebierał jak w ulęgałkach.

    3. 1,5 mln zł odprawy także piechotą nie chodzi.

    Życie jest piękne, sky is the limit – myśli sobie zapewne były prezes. I wcale mu się nie dziwię.

  92. Wiktor, pielnia1

    przede wszystkim odniose sie do jednego z wczesniejszych postow pielnia1, ktory pisze, ze mnie rozpoznaje… Ciesze sie, ale przynajmniej na razie zatrzymaj dla siebie :-). Od 2,5 roku nie ma mnie w kraju choc w miejscu gdzie mieszkam nie znam nawet nazw partii politycznych i zyje tylko tym, co dzieje sie nad Wisla:-).

    A teraz do Wiktora… tu chcialbym jednoznacznie zaznaczyc, ze nie twierdze, iz ten projekt byl realizowany na czysto biznesowych podstawach. Bardzo dobrze oddales w swojej wypowiedzi kwintesencje tego projektu. Prezydenckie poparcie dla kumpli nie bylo w stanie zagwarantowac powodzenia inwestycji. Niziol i Wapinski mieli niesamowitego pecha choc w sytuacjach kryzysowych stawali na rzesach, zeby posunac to do przodu…

    Pozdr

  93. … i jeszcze do Agi….

    pieknie powiedziane… „chodzi o autostrady…, jesli jest taki projekt”:-) :-). W tym rzecz Ago, ze nie ma. Sa jedynie odcinki. Znikad do nikad. 🙂

  94. Pani Janino, w większości przypadków akta IPN’u rzeczywiście się odnajdują i przeważnie nie jest to „świadoma gra teczkowa” – po prostu 80 km teczek, zachowanych w różnym stanie, często błędnie opisanych, wybrakowanych, źle ujętych we wszelkiego rodzaju indeksach powoduje że teczki będą się odnajdywały i że będzie to proces trwający najbliższe kilka/kilkanaście lat. Co oczywiście nie zmienia faktu, że w IPN-ie jest pewna grupa „historyków”, której pomyliły się zawody i zamiast uprawiać historię uprawiają przy pomocy teczek politykę/gwiazdorstwo/bawią się w sędziów (a zwykle wszystkie te rzeczy naraz).
    Trzeba przy tym głośno zaznaczyć, że jest to ZDECYDOWANA mniejszość, niestety mająca realny wpływ na to co dzieje się w instytucie i chętnie „kupowana” przez media co nie jest specjalne dziwne, bo słuchanie/czytanie o grzeszkach wielkich (dawno jeżeli ich wielkość dawno przeminęła) jest tym co ludzie lubią, a szczególnie jak można powiedzieć o kimś komu się udało „a nie mówiłem, że osiągnął to dlatego, że był agentem”. Takie mamy społeczeństwo i nie jestem pewien czy to się zmienia, chociaż napewno wśród młodych nie jest to problem najważniejszy.
    Chciałbym przy okazji lustracji zwrócić uwagę na to, że ostatnia zapowiedź pana dr Antoniego Dudki (a także oświadczenie na oficjalnej stronie IPN’u) , że wszyscy UB-cy,SB-cy którzy fałszowali akta zostaną pociągnięci do odpowiedzialności oznacza koniec poznawania prawdy o powstawaniu tych akt, bo żaden pracownik dawnych służb nie zaryzykuje kilku lat więzienia za powiedzenie prawdy, iż opłacało im się tworzyć agentów bo dostawali za to pieniądze/awans. Podobnie jak Pani nie wierzę, że służba bezpieczeństwa była lepsza niż reszta PRL, ale jest to tylko hipoteza której po ostatniej zapowiedzi nie będzie jak sprawdzić.
    Jednocześnie chciałbym obalić mit bezbolesnej lustracji przeprowadzonej przez Czechów i Niemców – w pierwszym przypadku zostało „zniszczonych” publicznie kilkaset osób które okazały się niewinne (wyrok czeskiego odpowiednika Sądu Najwyższego), a w drugim rozsadzono społeczeństwo (bo skala donosicielstwa-współpracy była nieporównywalnie większa). Oczywiście po siedemnastu latach nie jest to już tak widoczne, ale wydaje mi się, że nie ma dobrego sposobu na przeprowadzenie lustracji. Całkowite otwarcie akt ma niewątpliwie jednak jeden wielki plus, że być może kończy „medialność” tego tematu.
    Odchodząc od lustracji i kierując się w stronę Marcienkiewicza, to chciałbym zwrócić uwagę, że odrzucenie kandydatury byłego premiera wcale nie jest takim świetnym rozwiązaniem dla obecnego premiera, ponieważ uderza to w zaufanie „dołów” PiS’u do „przywódctwa” i w obowiązując dotychczas zasadę stołek za wierność (prawie jak jedzenie za ropę ;). A w wierność Marcienkiewicza, który na kwinięcie małego palca młodszeg z braci zrezygnował z premierostwa i przeszedł na odcinek warszawski walk o IV-eRPe, chyba nikt nie wątpi. Wielce jestem ciekaw jak ewentualnie zareagują doły na takie potraktowanie Pięknego Kazika, chociaż nie sadzę by do tego doszło skoro jego cv przeszło pierwszy etap – co zważywszy poziom i doświadczenie pozostałych konkurentów nie powinno mieć nigdy miejsca.
    Kończąc – ten nieco przydługi „komentarz” – chciałbym się zapytać jak ocenia Pani przegląd ministerstw dokonywany przez pana premiera i kto według Pani powinień polecieć z zajmowanych stanowisk za swoje dokonania. Moim faworytem jest minister Ludwik Dorn za „Niebieską taksówkę” i „Mac’Surmacza”, chociaż nie mam żadnych wątpliwości, że trzeciemu bliźniakowi włos z głowy nie spadnie…

    Pozdrawiam

    PS: apropo pan dr Antoniego Dudki, to na ostatnim wykładzie gościnnym na UW pan doktor raczył powiedzieć, iż mimo że nie zgadza się z linią radia TOK-FM, to go słucha i cieszy się, iż taka stacja może istnieć. Ciekawe prawda?

  95. A odnoszac sie do tytulu chcialbym dodac anegdotkę:
    Nie tyle groźny jest rosyjski czołg, co jego pijana załoga.

  96. Czesc,

    Tak sobie weszlam z jakiegos linka na Yee.pl – a tam fajny test na inteligencje
    moj wynik 108 (test stworzyl przewodniczacy Mensy to wynik sie liczy)
    Mozna sie porownac z innymi krajami bo ranking jest z calej unii .
    Polska na 4 miejscu . Pomyslalam sobie ze jakby wiecej osob zrobilo to Polska moglaby byc na 1 miejcu…

    Rozpocznij ! test na wrodzona inteligencje

  97. Nadajesz sie na gwiazde?

    24]przetestuj sie!

    http://yee.pl//rrr.jpg

    http://yee.pl/strz.jpg YEE.PL

    ps. 3% osob rozwiazalo test jedzac jajecznice

    Pozdrawiam.
    kasia25

css.php