Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

22.01.2007
poniedziałek

Druga wojna o Warszawę?

22 stycznia 2007, poniedziałek,

Czy Hanna Gronkiewicz – Waltz może stracić fotel prezydenta stolicy? Pytanie nie jest absurdalne, choć takim wydać się może. Pani prezydent swoje oświadczenie majątkowe złożyła w terminie, ale oświadczenie o działalności gospodarczej swego męża w dwa dni po terminie. Ustawa ponoć nie zostawia tu żadnej dowolności interpretacyjnej: nie złożyłeś w terminie, tracisz mandat. Efekt – wchodzi komisarz, a potem wyborcza powtórka. W sytuacji Hanny Gronkiewicz – Waltz znalazło się kilkudziesięciu wójtów, burmistrzów i prezydentów miast oraz wielu radnych. Sprawa od kilku dni nabierała rozgłosu, ale bomba wybuchła dopiero w Warszawie, gdy okazało się, że dotyczy również prezydenta stolicy. Dopóki rzecz dotyczyła stanowisk mniej eksponowanych mówiono wprawdzie o niespójności i bezsensowności przepisu, ale jakoś mało kto przejmował się tymi opiniami. Nawet, gdy mówiono o niewspółmierności winy i kary, czy oczywistej niedoróbce legislacyjnej Sejmu, co w końcu nie jest niczym nadzwyczajnym. Tryb stanowienia w Polsce prawa jest przecież coraz bardziej skandaliczny. Konieczność utraty mandatów i powtórnych wyborów przyjmowano jako coś oczywistego. W stolicy, gdzie walka wyborcza miała charakter politycznej wojny na szczycie, jest już zupełnie inaczej.

Kto z wyborców przyjmie do wiadomości i zrozumie, że z powodu niespójności przepisów, często zresztą zmienianych, w których mało kto już się orientuje, stolica ma jeszcze raz iść do wyborów? Kto nie uzna tego za polityczną rozgrywkę PiS, by za wszelką cenę pozbawić stanowiska konkurentkę z PO? Oczywiście sztab Hanny Gronkiewicz – Waltz powinien znać przepisy, podobnie zresztą jak ona sama, prawnik z wykształcenia. Gdy się toczy walkę o taką stawkę jak o prezydenturę stolicy i toczy się ją w ostrym politycznym boju trzeba każdy przepis czytać po sto razy. To jedna strona medalu. Drugą jest jednak i to, że ustawodawstwo jest kalekie, a precedensy różne. Swego czasu miał kłopoty prezydent Lech Kaczyński, który nie złożył wszystkich wymaganych dokumentów, do oświadczenia nie dołączył PIT-u, co było jego obowiązkiem. I jakoś nikt go prezydentury nie pozbawiał. Wojewoda, który bada zgodność uchwał Rady Miasta z prawem też nie jest kryształowy. Przypomniano wszak, że jest skazany wyrokiem sądu grodzkiego za jazdę na rowerze po pijanemu. Zdarza się zapomnieć o dołączeniu PIT-u, zdarza się przejechać się na rowerze po alkoholu. Włodzimierzowi Cimoszewiczowi zdarzyło się pomylić daty i wpisał akcje Orlenu nie pod tą datą co trzeba. Zrobiono mu z tego powodu aferę, która wyeliminowała go z prezydenckiego wyścigu, choć tak naprawdę żadnej afery nie było. Była zwyczajna ludzka pomyłka.
Obecnie też mamy sytuację niezwykle ciekawą, która może mieć ogromne konsekwencje polityczne. Jeżeli PiS od razu pójdzie na wojnę i będzie chciało ustanowić w Warszawie komisarza będzie wielka awantura, być może mobilizująca opinię publiczną przeciwko temu ugrupowaniu pod hasłem: tyle już stanowisk nałapali i jeszcze kruczkami prawnymi chcą wziąć stolicę. Pierwsze wypowiedzi polityków PiS świadczą o tym, że żadnej decyzji na razie nie ma i chyba dopiero liczone są ewentualne zyski i straty. Zwłaszcza, że opinie prawników mogą być różne, bowiem przepisy są byle jakie, co dopuszcza możliwość rozmaitych interpretacji. Jeżeli jednak zwycięży pragmatyzm, to utratę mandatów trzeba anulować wszystkim, bo wszyscy muszą być jednakowo potraktowani. Jeżeli pozbawia się ludzi mandatów przy pomocy kruczków prawnych i niespójności w ustawach uchwalanych w pośpiechu pod doraźne polityczne zapotrzebowanie, to tym bardziej trzeba wszystkich traktować równo. Nie ma powodu, by pani prezydent stolicy była traktowana inaczej niż burmistrz małego miasta czy wójt w gminie.

Od dawna twierdzę, że ustanawianie kolejnych antykorupcyjnych przepisów i tak zwane podnoszenie standardów rządzenia traci sens. Inicjatorzy zaczynają plątać się we własne nogi. Nie powinno być tak, by za dwu, trzydniowe spóźnienie karać utratą mandatu zdobytego w wyborach powszechnych. Powinien być czas na zwrócenie uwagi i uzupełnienie dokumentów. Nie chodzi przecież o natychmiastowe wymierzanie kary, ale o to by polityka była przejrzysta. Standardy rządzenia można jednak ustanawiać także w inny sposób, na przykład mianując na stanowiska ludzi fachowych, a nie kolesiów, nie utrzymując pozornych ministerstw i ministrów, nie odwołując tych, którzy się sprawdzili, by usadzić swojego. Sprawa prezydentury w stolicy zaczyna się dopiero rozwijać i choć zwykliśmy powtarzać: twarde prawo, ale prawo, tym razem zadecyduje jednak polityka. Zobaczymy jaka: zimnowojenna czy też bardziej pragmatyczna. Przejawem pragmatyzmu byłoby zwrócenie się do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie. Nie jest tak, że nic się nie stało. Stało się i trzeba szukać dobrego wyjścia.

TesTeq najwyraźniej zniesmaczony tym co się dzieje pyta: kto stanie do walki o Rzeczpospolitą? Otóż myślę, że nie wszyscy się już poddali. Dowodem choćby Państwa wpisy odrzucające wszelkie debaty lustracyjne, jak się wydaje dość dobrze współgrające z odczuciami większości obywateli. Prawda, że na wielu stanowiskach ubywa nam ludzi z autorytetem, odszedł prof. Andrzej Zoll, prof. Marek Safjan jak słyszę na rok wybiera się na wykłady do Florencji, Leszek Balcerowicz przestał być prezesem banku centralnego, ale jednak opozycja ma wysokie notowania. Koalicja pochłania coraz to nowe łupy i już widać jej bezprogramowość oraz podstawowy wektor – zawłaszczanie państwa. Nie wydaje się, by to nie zaczęło oddziaływać na społeczną świadomość. Na wszystko trzeba czasu. Dowodzi tego na przykład bardzo ciekawa wymiana informacji na temat Laboratorium Frakcjonowania Osocza, jaką właśnie przeczytałam na moim blogu. Tym tematem na łamach „Polityki” zajmuje się od dawna red. Joanna Solska i pisze mniej więcej to, co znalazło się w Państwa wpisach. Przy okazji bardzo dziękuję pielni1, polo 712 oraz wszystkim innym, którzy na ten temat bardzo ciekawie napisali. Naprawdę nie szkoda miejsca na takie wpisy. Niestety artykuły red. Solskiej trafiały dotychczas w taką medialną pustkę, bo modne było pisanie, że ta inwestycja to jeden wielki przekręt, zwłaszcza, iż miano nadzieję, że przy jej pomocy uda się upolować Aleksandra Kwaśniewskiego. W tej sprawie doszło do istnej paranoi. W sobotę rozmawiałam z b. panią minister finansów Haliną Wasilewską – Trenkner, której też tarnobrzeska prokuratura postawiła zarzuty ( pisze się więc Halina W -T) . To już horror. Członkini Rady Polityki Pieniężnej, urzędnik państwowy prawie doskonały, osoba nadzwyczajnej uczciwości jest pod policyjnym nadzorem (od czasu do czasu przychodzą i pytają czy aby gdzieś nie wyjeżdża, może sąsiadów pytają jak się sprawuje?) i ma wpisaną kaucję na hipotece. To doprawdy wstyd już nie tylko dla prokuratury, ale po prostu dla państwa polskiego, zwłaszcza, że już widać wyraźnie, ze inwestycja była słuszna i hamowało ją lobby tych, których interesom zagrażała. To prawda, że winnych trzeba szukać gdzie indziej i powoli jednak sprawa zaczyna przybierać inny obrót. Prokuratura będzie musiała w końcu zwrócić się w stronę rzeczywistych sprawców afery, nawet jeżeli obecnie tarnobrzeski prokurator przeżywa momenty medialnej sławy przy okazji konfrontacji Kwaśniewskiego z Łapińskim. Upolitycznienie prokuratury to zresztą dziś jeden z najpoważniejszych problemów i jakoś ani opozycja ani media nie mają siły i odwagi, by się z nim poważnie zmierzyć. Zwracam też Państwa uwagę na informację, którą w ubiegłym tygodniu zamieściła tylko „Rzepa”, a mianowicie, że jednak nie było podstaw do zatrzymania w Polsce Edwarda Mazura i śledztwo jest umorzone. A ile to słyszeliśmy z ust ministra sprawiedliwości czy ministra Wassermanna prawie obelg pod adresem prokuratora krajowego Karola Napierskiego, że naciskał, że jest winny, że były pełne podstawy do zatrzymania Mazura i tylko polityczne plecy ( oczywiście w SLD) zadecydowały, że wyszedł na wolność. Na razie media dość selektywnie zauważają takie informacje, ale jednak one się pojawiają, a to oznacza, że zaczynają się rozpada te propagandowe układanki, którymi nas karmiono. Moje całe doświadczenie z tak zwanymi największymi aferami III RP jest takie, że z ośmiornic robią się krewetki i to te małe. Dlatego jestem bardzo ostrożna w węszeniu wszędzie korupcji i afer. Bardzo często bywa bowiem zupełnie inaczej niż się nam wmawia. Informację na temat LFO przekażę red. Solskiej może zechce wrócić do tematu, bo jest on ciekawy i trzeba o nim przypominać.

Dyzio trafnie opisuje sposób w jaki przedstawiana jest obecnie PRL. Cały naród stawia opór jakiejś garstce esbeków. To rzeczywiście pejzaż fascynujący. Otóż gdyby opozycja była w latach 80 – tych tak potężna jak dziś liczne są szeregi kombatantów, to nie trzeba byłoby urządzać Okrągłego Stołu, bo system padłby natychmiast, od jednego dmuchnięcia narodu. Wystarczy jednak przypomnieć zdjęcia ze strajków 1988 r i słynne wyjście z krzyżem ze stoczni. Ilu ich było? Gdzie byli ci obecnie tak bardzo bojowi? Bernardzie moim zdaniem koniec Millera już nastąpił i to nie względu na jakieś afery (mam co do ich istnienia poważne wątpliwości) ale dlatego, że minął jego czas. Bywa jeszcze w mediach i uważam, że nie ma w tym nic złego, bo zawsze opinia byłego premiera na jakiś istotny temat jest ciekawa, ale jego realne wpływy w SLD czy w LiD są bardziej niż ograniczone. Większe ma właśnie wpływy w mediach.

Nie rozwodząc się już szerzej w sprawie Parlamentu Europejskiego powiem, że nie zgadzam się z geraltem, że budżetowa komisja nie ma już nic do roboty i z fomą, że ma ona wyłącznie charakter techniczny. Przeciwnie będzie miała sporo, gdyż przewidziana jest przecież rewizja budżetu na lata 2007 – 13 ( obecnie jest kompromis do dalszych uzgodnień) . Nie twierdzę, że zagraniczna nie ma znaczenia. Jest prestiżowa, Niemcom zależy nie tylko ze względu na stanowisko wobec przyjęcia Turcji ( pisze o tym YKW odpowiadając BezczelnemuPolakowi) także dlatego, że od 10 lat Elmar Brok, wpływowy polityk stoi na jej czele i rozumiem, że on też ma swoje ambicje, podobnie jak Saryusz Wolski. Bywa tak, że zderzają się ludzkie ambicje. W polityce nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Mono my już zastosowaliśmy się do rady słynnej prezydenta Chiraca i nie tracimy okazji aby milczeć. Po prostu milczymy, na przykład w sprawie traktatu konstytucyjnego. Zajmujemy dokładnie takie stanowisko jakie podsunął Chirac. Zapowiadamy przecież, że czekamy co powiedzą inni, a wówczas i my zabierzemy głos. Nie rozumiem dlaczego tak oburzaliśmy się na Chiraca jeśli dziś , już nie będąc przecież na kolanach, tak pilnie słuchamy jego dawnych rad.

Mumrak ale także inni spośród Państwa zwracają uwagę na uzasadnienie, podane przez premiera, odwołania prezesa Chalupca – sprawy strategiczne oraz bezpieczeństwo energetyczne państwa. Myślę, że po prostu premier nie wiedział co powiedzieć i powiedział byle co. Usłyszałam natomiast jak pani Jakubiak od prezydenta mówi, że Chalupiec dostanie lada dzień wysoki order i jakąś propozycję, czyli jest coraz bardziej śmiesznie. Przepraszam PI, który rzeczywiście nie pisał źle o Emilu Wąsaczu, ale ta sprawa już się wyjaśniła, gdyż przyznał się polo 712. Ja po prostu pokręciłam coś w swoich notatkach z Państwa wpisów. Nie ma zgody w sprawie prywatyzacji Domów Centrum. Prywatyzował je minister Pietrewicz o czym się zapomina, a tak ścigana przez ówczesnego prezesa NIK Janusza Wojciechowskiego sprawa wyceny i sprzedaży gruntów już dawno się wyjaśniła. One nie zostały sprzedane wraz z DT. Sprzedała je później gmina, której były własnością i bardzo dobrze na tym zarobiła. Tę informację akurat wiele razy sprawdzałam. Polo 712 dzięki za przypomnienie o wyborze do maja członka Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Postaram się dowiedzieć co się dzieje w sprawie.

Dalszy ciąg dyskusji o pani Bagińskiej jest ciekawy, ale większość pytań Państwo już sobie wyjaśniliście. Quake zgoda, że jest problem dodatkowy z kodeksem etyki adwokackiej, ale to jest trochę wewnętrzna sprawa korporacji, co oczywiście nie zmienia ogólnej oceny pani Bagińskiej. Podobno ma jednak zrezygnować i prezydent nie będzie musiał jej przyjmować. Na razie telefonuje do TK zapowiadając swój przyjazd, ale nie może się zdecydować jakim samochodem przyjedzie – Jaguarem czy jakimś innym (zapomniałam marki, ale jakaś droga). To nie żart. Takie rozmowy odbywa, bo musi uprzedzić, by wjechać na parking przy TK. Ewidentnie – naprawdę po kilka razy czytam napisany tekst, aby nie było literówek, ale przy dłuższych wpisach, a staram się jednak odpowiadać przynajmniej na część Państwa pytań, trochę mi litery „pływają” przed oczami. Z tym Wehrmachtem dałam plamę i chyba nie pierwszy ani nie ostatni raz. Sama nie wiem dlaczego dość konsekwentnie piszę bez h.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 114

Dodaj komentarz »
  1. Witam Pania Redaktor,

    i w pierwszych slowach chcialbym podziekowac za uzasadnienie Pani punktu widzenia na postac min. Wasacza. Wlasnie dlatego udzial w dyskusji na Pani blogu uwazam za tworczy i rozwijajacy…. Na pewno przyjze sie sprawie blizej i przemysle ponownie wlasny poglad na te postac.

    A teraz do rzeczy… czyli do tematu Pani dzisiejszego wpisu. Uwazam przede wszystkim za niedopuszczalne, ze konstrukcja prawna pozwala wojewodzie na bezposrednia ingerencje w sfere samorzadowa. Sadze, ze kwestie przestrzegania przepisow prawa przez zarzady miast i gmin powinny byc rozliczane przez rady miast i gmin z mozliwoscia zaskarzenia takiej decyzji przez wojewode do NSA. Wowczas nie dochodziloby do bezposredniej presji ze strony przedstawiciela rzadu na wladze samorzadowe, a jednoczesnie wojewoda posiadalby instrument zmiany decyzji rad gmin i udowodnienia swych racji przed sadem, ale nie posiadalby instrumentu decyzyjnego, ktory w sposob uznaniowy i w imie doraznych korzysci politycznych moglby sterowac wynikami wyborow. Jednak to juz nie pierwszy przypadek proby ingerencji w suwerennosc samorzadow. Uwertura do tej opery miala miejsce w momencie przyjecia ustawy zezwalajacej wojewodom na uniewaznienie decyzji sejmikow wojewodzkich odnosnie podzialu grantow UE. Poza tym uwazam – co podkreslil jeden z uczestnikow dyskusji w Pani bloku w TOK FM, ze PiS jedynie pokrzykuje, ale nigdy nie oglosi ponownych wyborow w Warszawie bo nie ma ochoty po raz drugi ponosic kleski.

    I na sam koniec odniose sie do wyrazonej przez pania Redaktor nadziei, ze nie wszyscy sie jeszcze poddali, o czym swiadczy Pani blog. Sam taka nadzieje zywie i nawet jesli Pani blog jest jedynie wysepka na oceanie, to wierze (o czym pisal juz kiedys Starszy Pan), ze wysepka bedzie sie rozrastac i kiedys zacznie stanowic kontynent, ktory wchloni to co dzisiaj wydaje sie byc wieksze i przewazajace 🙂

    Pozdr

  2. Kłania się chyba po raz kolejny Trybunał Konstytucyjny. Widziałem (słyszałem) wczoraj w którymś z Dzienników telewizyjnych wypowiedź konstytucjonalisty, że kara jest absolutnie nieproporcjonalna do winy i wybory powszechne mają pierszeństwo nad innymi sprawami.
    Ale wina HGW jest niekwestionowana. PO jest wprawdzie o niebo lepszą partią niż PiS, ale obiektywnie mówiąc, również nieciekawą.
    Nie znam przepisu mówiącego o tym, że Prezydent Miasta ma być w wyniku tej pomyłki usunięty z urzędu (za zgodą radnych), wiem jedynie, że bedzie za te dni pozbawiony pensji. Ktoś mi poda link do tego przepisu?

  3. Nie mogąc doczekać się wklejenia mojego komentarza z godz.20 w niedzielę pozwolę sobie przenieść go pod nowy wpis, bo temat się jeszcze zupełnie nie zdezaktualizował. Trochę go też przeredagowałem.

    Rzecz jest o zmianie na stanowisku prezesa Orlenu. Sadzę mianowicie, że jedną z osób najbardziej zadowolonych z przebiegu wydarzeń jest ? sam Igor Chalupec.

    1. Zakończyła się bardzo efektowna, wymagająca sporych, ale mimo wszystko ograniczonych talentów menedżerskich era w najnowszych dziejach Orlenu – czas niezwykle kosztownych akwizycji. Unipetrol, nowe stacje w Niemczech, a przede wszystkim Możejki, przy pozyskaniu których cena nie grała żadnej roli /mimo wielu czynników, które na tę cenę teoretycznie powinne były mieć wpływ/ – te zakupy robią wrażenie. Prawdziwym sprawdzianem umiejętności prezesa będzie jednak przetrawienie tego wszystkiego; sprawienie, żeby nowy, wielki Orlen stał się autentyczną regionalną potęgą, do czego niezbędne jest także zdobycie bezpośredniego dostępu do złóż. Droga do tego jeszcze daleka.
    Wielu ekonomistów przygląda się ostatnim nabytkom z dużym sceptycyzmem. Szczególnie zrealizowany kosztem gigantycznych nakładów – finansowanych kredytem – zakup Możejek miał uzasadnienie w dużym stopniu polityczne, a nie wyłącznie ekonomiczne.
    Tym wszystkim Chalupec już nie musi się martwić.

    2. W związku z powyższym Chalupec opuszcza Orlen z niepodważalną reputacją menedżera z najwyższej światowej półki, można domniemywać, że w świetnych ofertach pracy za porównywalne z orlenowymi pieniądze będzie teraz przebierał jak w ulęgałkach.

    3. Kolejna rzecz bardzo istotna. Skończy się nieustający – tak typowy dla dużych firm państwowych /sic!/ – nacisk polityczny, ta dziwna atmosfera niedomówień, klimat wiecznego odwoływania, pakowania walizek nie mający nic wspólnego z merytoryczną oceny pracy prezesa. Duża ulga dla zdrowia psychicznego.

    4. I wreszcie last but not least – 1,5 mln zł odprawy także piechotą nie chodzi.

    Życie jest piękne, sky is the limit – myśli sobie zapewne były prezes. I wcale mu się nie dziwię.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Witam serdecznie,

    Całkowicie zgadzam się z panią co do kwestii , kary za 2 dniowe póżnienie złozenia oświadczenia majątkowego i to nie swojego a współmałżonka. Moje pytanie brzmi: Czy Warszawę i inne miasta i gminy , w ktorych może dojść do ponownych wyborów poprostu stać na to? Jakby nie było rozpisanie nowych wyborów kosztuje podatników czyli nas duże pieniądze. Czy nie lepiej wydać te pieniądze na inne cele, których gdzie jak gdzie ale w tym kraju jest az za dużo.
    Skoro ktoś już przegapił ten termin składania oświadczeń majątkowych niech poniesie karę, niech to będzie kara pieniężna , niech te pieniądze idą na jakieś cele charytatywne, niech to będzie kara na tyle surowa , że wszyscy ci którzy dopuścili się tego wykroczenia poczują ją dotkliwie, ale nie róbmy cyrku.
    Mam przeczucie, że gdyby tego przekroczenia dopuścil , się ktoś z ramienia PiS to rozeszłoby sie to po kościach, a liderzy partii znależliby tysiące tłumaczeń, dlaczego tak się stało, albo przeszliby do ataku , który sugerowałby powszechny zamach na działączy PiS. NIestety pani HGW, jest za PO, tak więc PiS zrobi wszystko aby poniosła tego wszelkie konsekwencje, łącznie z możliwością rozpisania nowych wyborów za pieniądze podatnika, bo przecież , nie za pieniądze PiSu.

  6. Torlin pisze: „Widziałem (słyszałem) wczoraj w którymś z Dzienników telewizyjnych wypowiedź konstytucjonalisty, że kara jest absolutnie nieproporcjonalna do winy i wybory powszechne mają pierszeństwo nad innymi sprawami.”

    Moim zdaniem najważniejsza jest spójność prawa i bezwzględne jego egzekwowanie. Co do pierwszeństwa wyborów powszechnych nad innymi sprawami, to nie jest to takie oczywiste – weźmy pierwszy z brzegu przykład prezydenta Nixona, który wygrał wybory, a musiał ustąpić ze stanowiska.

    Poza tym spróbujcie spóźnić się w urzędzie z jakimkolwiek zaświadczeniem – zobaczymy, czy ujdzie wam to na sucho.

  7. mat691 pisze: „Życie jest piękne, sky is the limit – myśli sobie zapewne były prezes. I wcale mu się nie dziwię.”

    Nie wiem, jakim człowiekiem jest Igor Chalupiec, ale wolałbym wierzyć, że jest mu jednak przykro i że miał swoje wizje i ambicje związane z Orlenem. Fajnie dostać póltora miliona odprawy, ale niefajnie jest być wywalonym z roboty praktycznie bez powodu.

    Wiem, co mówię, ponieważ jednego z moich bliskich znajomych spotkała kiedyś podobna przykrość. Niektórzy uważali, że w ten sposób obłowił się, a on na kilka ładnych miesięcy stracił impet do działania w swojej branży. I sądzę, że więcej na tym straciła branża, niż on osobiście.

  8. Kwestią podstawową jest ustalenie, czy HGW rzeczywiście po terminie złożyła oświadczenia męża. Z wypowiedzi wojewody oraz z informacji dostępnych w mediach (włączając internet) wnioskuję, iż oświadczenia zostały złożone osobiście w urzędzie wojewódzkim 28 grudnia. Wybory miały miejsce 26 listopada, termin na złożenie oświadczeń – według interpretacji PKW – upłynął 27 grudnia (wskazanie przez wojewodę 26 grudnia jako ostatniego dnia terminu dowodzi ignorancji co do prawnych zasad obliczania terminów, 26 grudnia jako święto nie może być ostatnim dniem żadnego terminu ustawowego). PKW przyjęła, iż termin upłynął 27 grudnia na podstawie założenia, iż „dzień wyboru” to to samo co „dzień wyborów”. Osobiście nie zgadzam się z tą interpretacją, gdyż racjonalny ustawodawca (a istnienie takiego trzeba zakładać przy interpretacji prawa) nie posługuje się w jednej ustawie dwoma terminami na określenie tego samego. Jak więc rozumieć „dzień wyboru” ? Moim zdaniem jako dzień ogłoszenia przez PKW oficjalnych wyników wyborów w Dzienniku Ustaw. W przypadku HGW był to 29 listopada, termin na złożenie oświadczeń upływałby więc 29 grudnia. Interpretacja ta wydaje mi się prawidłowa, gdyż obowiązek składania oświadczeń dotyczy wybranych wójtów, burmistrzów i prezydentów, a za wybranego prezydenta HGW mogła zostać uznana właśnie 29 grudnia, wcześniej była zwycięzcą wyborów wg wyników nieoficjalnych. Oczywiście zdaję sobie sprawę, iż moja interpretacja jest inna niż interpretacja PKW czy też prof. Kuleszy.
    Jeżeli przyjmiemy, że termin upłynął jednak 27 grudnia i HGW spóźniła się o dzień, sąd będzie musiał rozstrzygnąć następujące wątpliwości: czy ordynacja samorządowa „każąca” za spóźnienie wygaśnięciem mandatu ma pierwszeństwo przed ustawą o samorządzie terytorialnym, która nadal „każe” jedynie utratą diet ? Czy wygaśnięcie mandatu jest „karą; proporcjonalną do przewinienia w postaci jednodniowego spóźnienia ? Szykuje się ciekawa (dla mnie) batalia prawnicza.
    Całość jest wynikiem niechlujstwa: zmieniając ordynację samorządową nie zmieniono ustawy o samorządzie terytorialnym (choć było to konieczne), PKW wydała interpretację 9 stycznia (13 dni po upływie terminu zgodnie z tą interpretacją), wojewodowie przepisy interpretują w sposób „dynamiczny” (w Wielkopolsce lista „ukaranych” już została skorygowana i pomniejszona o dwie osoby).
    A najważniejszym efektem zamieszania będzie kolejny spadek szacunku społeczeństwa do prawa (o ile jest spadek taki jest jeszcze możliwy), co mnie jak prawnika smuci.

  9. errata,

    ustawa o samorządzie gminnym a nie, jak błędnie podałem, ustawa o samorządzie terytorialnym.

  10. Pani Janino.
    Sprawa podległości prokuratury była już przecież w Polsce wielokrotnie podnoszona. W czasach PRL prokuratura była wszak ciałem samoistnym i jak wtedy twierdziła opozycja, całkowicie dyspozycyjnym wobec władzy partyjnej (prokurator generalny był nominowany przez władze państwowe). Ostatnim takim „samodzielnym ” prokuratorem był prok. Ryba? Rybak? – jakoś tak się nazywał. Na ogólnej fali zmian ustroijowych podporządkowano więc prokuraturę MS, przy czym minister sprawiedliwości jest jednocześnie szefem prokuratury. Efekty widzimy wszyscy gołym okiem. Być może nadanie prokuraturze krajowej rangi podobnej do Trybunałów – z kadencyjnością prok.generalnego wybieranego przez Sejm (albo korporację, albo Prezydenta na wniosek korporacji) miałoby jakiś sens i pozwoliłoby zbudować silną, merytoryczną i niezależną od bieżącej polityki prokuraturę. Jak dotąd wpływ na prokuraturę okazuje się zbyt łakomym kąskiem, żeby politycy mieli z niego zrezygnować. To prawie, jak wpływ na media (z przewagą strategiczną TVP). Zupełnie fatalną sprawą jest kondycja etyczna prokuratorów , czemu trudno się dziwić. Poddawani co i raz weryfikacjom, ocenom, naciskom, stawiani raz pod lewą raz pod prawą śnianą, zatracają ową cenną dla Temidy opaskę na oczacdh; zawsze lepiej wiedzieć, skąd wieje wiatr.

  11. PiS naprawdę coraz zabawniej, śmieszniej, a przede wszystkim coraz kosztowniej się bawi. Szkoda, że nie za własne pieniądze. Reakcja na ich akcje nie będzie bolesna, będzie niszczycielska i nie podlegająca kontroli. Czas gwałtownego wymazywania lat 2006-2009 z życiorysów zawodowych przez obecnych urzędników IV RP zbliża się nieuchronnie. Pan Anusz dołoży niewątpliwie swoje 3 grosze w osobistym pamiętniku z pobytu w Porozumieniu Centrum. Coś jest na rzeczy, ponieważ Gosiewski coraz głośniej grzmi.

  12. Kolejni rzecznicy praw obywatelskich zwracali uwagę na niski poziom polskiego prawa. Dalej jest jak było, nawet poczyniliśmy istotne postępy w dziedzinie psucia prawa. Nie trzeba być wybitnym znawcą prawa konstytucyjnego by zauważyć, że w ordynacji samorządowej w jednym przepisie jest kilka elementarnych błędow:
    niespójność z innymi ustawami (obowiązującymi!),
    kara za cudzą winę,
    niewspółmierność prrzewinienia i kary,
    bagatelizowanie wyniku wyborów powszechnych.
    Nie wiadomo w jakim celu istnieje Biuro Legistlacyjne Sejmu przepuszczające taki bubel prawny.
    Co robić z tym fantem. Są dwa wyjścia. Pierwszym, praworządnym i kosztownym jest szybkie uchwalenie poprawek do ustawy i powtórzenie wyborów tam gdzie zadziałały błedy w ustawie.
    Wyjście drugie to zaskarżenie ustawy do TK i poprawienie jej z mocą wsteczną, co jest nieeleganckie i wadliwe z punktu widzenia teorii prawa.
    Napewno nasi prawodawcy wybiorą inne wyjście bo ich myślenie jest nieprzewidywalne.
    Mam też propozycję na przyszłość. Należy Sejmowi pozostawić dyskusję o seksie, posłów, zdarzeniach sprzed 50 lat, wyższości 11 listopada nad 1 majai tym podobnych najważniejszych dla Polski sprawach.
    Pozostałe ustawy winny pochodzić z ustawodawstwa krajów cywilizowanych, winny być wyłacznie adaptowane formalnie do polskich warunków. Wtedy wystarczy niewielki zespół fachowców a liczbę posłów można śmiało ograniczyć o połowę, bez szkody dla kraju.
    Powyższy pomysł przekazuję bezpłatnie, niech będzie moim wkładem w budowę taniego państwa w ramach IV RP.

  13. Witam serdecznie,

    Dziękuję jak zwykle Pani Redaktor za bardzo ciekawy wpis. Zwłaszcza w kwestiach dotyczących PE. Zmęczony krajową polityką chętnie odrywam się i spoglądam na PE i zmiany tam zachodzące. W przeciwienstwie do dużej części społeczeństwa zdaję sobie sprawę z wagi podejmowanych dla mnie jako obywatela UE decyzji.
    Ostatnia buża wywołana przez PiS spowodowana jest jedynie niemocą. Partia, która z własnego wyboru zmarginalizowała się na forum Parlamentu Europejskiego, ma obecnie wiele pretensji, że nikt nie raczy konsultować z nią podejmowanych decyzji. Oczywistym jest, że wyciągając wnioski z dotychczasowej współpracy z polskim rządem i partią rządzącą, nasi europejscy partnerzy wolą rozmawiać z partią umiarkowaną. Dziwi mnie jedynie zachowanie SLD, która mimo dotychczasowych przewin (większych bądź mniejszych), była umiarkowana w ferowaniu wyroków o zdradach stanu i podchodziła rozsądnie do współpracy w ramach PE. Nie dziwi mnie natomiast oburzenie Tuska, jednak nie mogę pozbyć się wrażenia, że popełnił znowu błędy zaniechania. Sądzę, że ten polityk ma problem z całościową oceną sytuacji i podejmowanych działań. Koncentruje się na pojedyńczym celu i nie dostrzega kontekstu. Dlatego po raz kolejny został przez polityków PiS zaskoczony. To zresztą zmora całej platformy, w której nie dostrzegam polityka zdolnego do wielowątkowego i wielopłaszczyznowego prowadzenia polityki. I prosze mnie dobrze zrozumieć. Nie uważam, że potrzebna jest zmiana lidera, ale niezbędna jest w jego zapleczu osoba, która bedzie potrafiła dokonywać trafnych analiz i przewidziać jakie działania będą niezbedne w przyszłości zależnie od rozwoju sytuacji. Mam wrażenie, że Platforma jest wiecznie zaskakiwana.

    Wracając do PE, to dziś w GW ukazał się bardzo ciekawy tekst Bronisława Komorowskiego. Zgadzam się z autorem, że obecna polityka rządu polega na nie podejmowaniu żadnych działań. Kaczynscy udowodnili już, że obce im jest budowa, za to w destrukcji sprawdzają się świetnie. Jak do te pory przypominam sobie dwie inicjatywy (jeśli się mylę bardzo prosze o poprawkę): wprowadzenie energetycznego NATO i armii europejskiej. Pierwsza spotkała się z krytyką partnerów europejskich, druga chyba została tak drastycznie spacyfikowana w kuluarowych rozmowach, że Kaczynski zaprzeczył jakoby wogóle ją składał. Mam jednak nadzieję, że tekst Komorowskiego to nie pierwszy i ostatni głos Platformy w tej sprawie i w przeciwieństwie do wczesniejszych działań tej partii, tym razem jest to zapowiedź bardziej zdecydowanych działań i rzeczywistego przejęcia inicjatywy w dyskusji na temat eurokonstytucji. Licze zwłaszcza na propozycję wpisania współodpowiedzialności za kwestie energetyczne. Mam wrażenie, że ta inicjatywa może liczyć na poparcie ze strony innych członków PE, bo wzmacnia instytucje europejskie i nie tworzy żadnych nowych bytów.
    Działalność PO na arenie europejskiej to prawdziwy sprawdzian dla tej partii. Zobaczymy w najbliższej przyszłości, czy wykorzystają swoją mocną pozycję w PE, nadadzą ton dyskusji i pokażą inny sposób prowadznia polityki.

    Pozdrawiam.

  14. Jeszcze w kwestii oświadczen majątkowych,

    Jedną z zasadniczych kwesti jest data rozpoczęcia odliczania 30 dni. W ustawie jest zapis, że dotyczy to dnia wyboru na stanowisko. Prof Michał Kulesza zwraca uwagę, że można to interpretowac dwojako. Za dzień wyboru można uznać dzień głosowania lub dzień ogłoszenia wyników przez PKW. Rozsądek podpowida, że to drugie rozwiązanie jest prawidłowe. Zwłaszcza, że Pan Profesor podaje przykład wójta gminy Łagiewniki, który czekał na decyzję PKW 5 miesięcy po wyborach 2002 roku. Nie ma znaczenia jaką decyzję podejmą władze w zaistniałej sytuacji, bo obie będą złe. Niestety znów wszystko się rozbije o TK. Czasem zastanawiam się, czy TK nie powinien sprawdzać wszystkich ustaw wychodzących z sejmu, tylko co do roboty miałoby w tej sytuacji biuro legislacyjne rządu? Zresztą czym ono zajmuje się w tej chwili? I gdzie byłby ośrodek ustawodawczy w Polsce: w sejmie, czy w TK?

    Pzdr

  15. Witam, sprawa terminu na złożenie oświadczeń jest oczywiście obecnie przedmiotem ożywionej debaty wśród prawników. W związku z tym warto zauważyć, że:

    1. Przepisu art. 190 ust. 1 pkt 1a Ordynacji wyborczej nie było w pierwotnym projekcie ustawy, a jego wprowadzenie zaproponował na posiedzeniu plenarnym Sejmu w II czytaniu poseł Witold Gintowt-Dziewałtowski (SLD) z następującym
    uzasadnieniem:

    „W imieniu mojego klubu chciałbym wrócić do poprawki – zgłaszałem ją
    dwukrotnie, podczas prac podkomisji, a później komisji – dotyczącej
    pozbawienia mandatu radnego z tytułu nieskładania w trybie i odpowiednim
    czasie oświadczeń majątkowych. Jak umawialiśmy się na posiedzeniach komisji, dano mi czas na dopracowanie tej poprawki, uwzględnienie różnych oczekiwań legislacyjnych, zasięgnięcie niezbędnych opinii u ekspertów w tych kwestiach. Stąd też, mając na uwadze zobowiązanie, które wówczas przyjąłem, a komisja się na to zgodziła, dzisiaj w imieniu mojego klubu oraz posłów niebędących członkami klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej, chciałbym złożyć dwie poprawki. Pierwsza dotyczy zmiany w Ordynacji wyborczej do rad gmin, powiatów i
    sejmików województw, która powodowałaby, iż mandatu pozbawiane byłyby osoby, które dopuściłyby się niezłożenia w terminach określonych w odrębnych przepisach oświadczenia o swoim stanie majątkowym, oświadczenia o działalności gospodarczej prowadzonej przez małżonka, oświadczenia o umowach cywilnoprawnych zawartych przez małżonka lub informacji o zatrudnieniu, rozpoczęciu świadczenia pracy lub wykonywania czynności zarobkowych albo zmianie stanowiska małżonka. Rzecz dotyczy radnych. Jest to oczywiście przepis jednoznacznie antykorupcyjny, ale też jednoznacznie nakładający sankcje na osoby do tej pory często prawo omijające. Drugi przepis, tej samej natury, dotyczy tym razem już wójtów,
    burmistrzów i prezydentów, których spotkałyby podobne sankcje, gdyby nie składali w terminie określonych w ustawie oświadczeń majątkowych. Ten przepis jest mniej więcej podobny do zastosowanego w odniesieniu do radnych. Sądzę, że jest on też istotnym uzupełnieniem w_związku_z_oczekiwaniami_opinii_publicznej, a myślę, że również i samych organizacji samorządowych.”

    A zatem uzasadnieniem zmiany było rzekomo „oczekiwanie opinii publicznej”. Ciekawe czy ktoś przewidywał jakie będą skutki noweli 🙂

    2. Można dyskutować czy sporny przepis jest zgodny z konstytucją. W przeszłości zdarzały się już orzeczenia TK wskazujące że dany przepis jest niekonstytucyjny jako zbyt represyjny, a zatem niezgodny z zasadą proporcjonalności. Zwłaszcza, że przepis jest wyjątkowo sztywny: 1 dzień opóźnienia = sankcja. Jedno jest jednak pewne: taka sytuacja nie powinna się zdarzyć osobie o takim doświadczeniu jak H.G.W. Z pewnością okolicznością łagodzącą nie jest nieznajomość przepisów. Myślę, że pani prezydent dysponuje grupą doradców, którzy mają obowiązek jej pomóc, jeśli sobie nie radzi z obowiązkami. Warto podkreślić, że obowiązki te nie są nigdzie ukryte, tylko zamieszczone w stosownej ustawie, której lektura winna być podstawowym obowiązkiem każdego kandydata na prezydenta.

    Odnośnie sprawy zatrzymania Mazura – dzięki za przypomnienie. Byłem zdziwiony, że ta informacja przeszła w media zupełnie bez echa. Jest to skandal. Minister sprawiedliwości przez długi czas sugerował, że w tej sprawie doszło do poważnych naruszeń i winni muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności. Jest to już kolejna – po tzw. aferze bilboardowej – sprawa, w której wypowiedzi Z. Zobro nie znajdują potwierdzenia w faktach. Powinna to być dla niego nauczka, że nie należy wysnuwać wniosków bez znajomości akt sprawy. Wyraźnie jednak pan minister nie może się powstrzymać przed tego typu komentarzami na licznie organizowanych konferencjach prasowych. Jak się okazuje jest to dobra taktyka: po dwóch latach mało kto juz pamięta o co chodziło w sprawie. Obrzuconemu błotem nikt dobrego imienia już nie zwróci 🙁

  16. Pani Janino,
    czasem mam wrażenie, że żyjemy w różnych światach. Przypomina to poglądy fizyków ze schyłku XIX wieku. Wydawało się, że wszystko jest juz wiadome, jeszcze tylko kilka drobnych kwestii do wyjaśnienia. Gdy kilku fizyków zaczęło grzebać w tych niespójnych „drobiazgach” okazało się, że cała dotychczasowa wiedza to wierzchołek góry lodowej, a rzeczywisty świat jest o niebo bardziej skomplikowany (fizyka kwantowa, teoria względności itd.). Proszę sie nie gniewać, ale Pani żyje w tej XIX wiecznej akademickiej wykładni fizyki. Co prawda niektórzy głoszą już korpuskularno-falową teorie światła, ale Pani, publicyści Polityki i większość gości Pani bloga wciąż tego nie dostrzega…

    Co do HGW. To przykład nieudacznictwa pani Hani, a przy okazji przykład tego, jak PO ukręciła bicz na własne cztery litery. „Bufetowa Watch”: http://bufetowa.blogspot.com/2007/01/zgodnie-z-wytycznymi-donalda-na-tropie.html oraz http://bufetowa.blogspot.com/2007/01/o-spisku-pisu-czyli-lipiec-2005-i-punkt.html Jak widać w tych ustawach PO głosowało generalnie za, a jednej z nich sprawozdawcą był Waldy Dzikowski (nomen omen prześladowany politycznie za korupcję).

    Czy HGW jest z Afryki?
    Sprawa pani Hani przypomina mi sprawę Simona Mola. Tu cisną mi się na usta i pod palce niecenzuralne słowa i chociaż publicznie staram się ich nie używać, to tym razem nie mogę się powstrzymać – tego k***sa z Kamerunu. Gdy ktoś zwracał mu uwagę, że jest nosicielem i że może zarażać antyfaszystki wrzeszczał, że to rasizm. Pani Hania i PO też się tak zachowują – gdy mowa o tym, że popełniła błąd, wrzask, że to polityczna zemsta PiS. Ręce opadają.
    Miałem zresztą parę lat temu w poprzedniej pracy podobne doświadczenie. Dołączył do zespołu mieszkający w Polsce doktorant PW z Mali. Generalnie współpraca układała się pozytywnie, trzeba było tylko bardzo uważać, przy zwracaniu uwagi na błędy. Gdy ktoś znalazł jakiś błąd popełniony przez Malijczyka (a w moim fachu błędy nie są rzadkością, najczęściej nie wynikają ze złej woli, czy lenistwa i nie jest to nic wielkiego – trzeba tylko je poprawić na czas) ów Malijczyk oburzał się i podniesionym głosem strofował nas, że to rasizm, bo on jest z Afryki (chociaż staraliśmy się zwracać mu uwagę najbardziej delikatnie jak było to możliwe, a jeśli się dało, to sami poprawialiśmy jego błędy nic mu nie mówiąc).

    Niestety politycy (bo przypadłość ta dotyczy nie tylko HGW i PO) zachowują się jakby właśnie przyjechali do nas z Kamerunu, albo Mali.

    pozdrawiam
    Bernard

  17. Hanna Gronkiewicz ? Waltz nie złożyła oświadczenia majątkowe męża w odpowiednim terminie. Mogą być wybory na wybór prezydenta Warszawy. A nawet Pis nie chce tych wyborów, przynajmniej tak mówi. Bo, po co, znowu kampania wyborcza, a wynik może być podobny. Cóż przecież HGW nie jest przestępcą, to drobne wykroczenie powinna zapłacić karę pięniędzą, pieniadze przeznaczyć na jakiś szczytny cel, tak powinni zrobić resztą pozostały samorządowcy, a nie jakiś cyrk, który będzie wiecej strat niż zysków. Przecież wybory kosztują. Coż durne prawo, ale prawo. Nic wiecej pisać nie trzeba. To jest rozrywka miedzy Pis, a PO nic więcej. Coz kobieta powinna trzymać domowy budżet dobrze. Przedsiębiorca kobieta a HGW taka jest, przynajmniej taki ma wizerunek. A polskie prawo może różne interpretować ? jak piszę pani Janina. Cóż do wszystkiego jest potrzebna jakaś interpretacja. Na tej rozrywce moim zdaniem, można więcej stracić niż zyskać przecież Polacy wiedzą, ze politycy przeważne dbają o własny interes, a nie dobro kraju, dla wyborców to nie żadna nowość, co się teraz dzieje. A Pis nie wiem czy nie przyjdę taki moment, którym będę stracił. Cóż jeszcze jest Centrolewica, która może odebrać głosy, Pisowi, chociaż trochę. Przeciecz Pis ma teraz elektorat tez sld., Bo przeciecz Samoobrona to partia lewicowa, mają elektorat wiejski, a tez Pis ma większości ten elektorat., To trochę tez to jest głosy sld. Cóż programowo to Pis jest lewica, jeśli chodzi o gospodarkę.
    A wracając do parlamentu europejskiego to, Saryusz Wolski jest cała pewnością dobrym kandydatem. A atak Pisu na Po, odczytuje tak, ze Tusk jest lepszym politykiem, bardziej szanowanym niż jakieś polityk Pisu, jak Merkel z nim rozmawia.
    A sprawa laboratorium osocze, to pokazuje, ze trzeba podejść do tej sprawy dokładne i nie podawać się ślepocie politycznej nam na myśli stronniczość polityczną.
    A sprawa Chalupca pokazuje dobitne, ze pis nie ma kompetentnych, wykształconych, ludzi tylko jakiegoś nieznającego człowieka pakuje na prezesa Orlenu. Cóż tu pisać Kaczyński na wizję, jeśli chodzi o obsadę stanowisk swoimi ludźmi, a nie wizję, żeby polakom żyło się lepiej
    PS. Cóż pani Janina moje nazwisko tez piszę się przez H.
    Pozdrawiam

  18. Do Torlina: idzie o przepis art. 26 ust. 1 pkt 1a) ustwy z dnia 20 czerwca 2002 r. o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta.
    Jakkolwiek zgadzam sie, że sankcja nie pozostaje we właśiwej proporcji do przewinienia, to uważam, że istotą problemu nie jest wyważenie stosunku pomiedzu uchybieniem i sankcją, ale pomiędzy istotą materii, a skutkiem uchybienia. Szanowni Państwo, tu chodzi o DEMOKRACJĘ, ludzie, którzy nie złozyli owych oświadczeń nie są przypadkowymi przechodniami, czy petentami w urzędach. Ludzie ci znaleźli się w magistratach bo wybrała ich społeczność lokalna. Jeżeli przyjmujemy, że suwerenem jest Naród to konsekwentnie nalezy uszanować jego wybory, w tym i te personalne. Pozbawianie mandatu z powodu braku jakiegoś dokumentu czyni z woli suwerena jeden z wielu warunków objęcia stanowiska. Tymczasem jest to warunek wstepny, zasadniczy i podstawowy. Prawo istnieje dla ludzi, a nie dla samego siebie i dlatego uważam, że wójtowie, burmistrzowie i prezydenci nie powinni tracić mandadtów.

  19. W sprawie Anety K. PiS też wrzeszczał, że to „zamach na koalicję”. A to było po prostu ordynarne molestowanie. Udowodnione.
    Jak marną reputację trzeba mieć, żeby być dla PiSu dostatecznie marnym? Czy wystarczy złożyć z opóźnieniem deklarację majątkową swojego męża? Czy trzeba coś więcej?
    Co, Bernardzie?

  20. Jeszcze jedna uwaga, polityka to zajęcie dla ambitnych ludzi,przez to sa w ciągle jakies wojny, rorywki między partiami czy wewnątrz parti.
    pozdrawiam i

  21. A mi sie wydaje, ze PiS cos z Platforma utarguje (nie bedziemy robic afery jesli wy…) i bedzie po sprawie. Trudno bowiem wyobrazic sobie, by ewentualna powtorke wyborow w Warszawie mial wygrac PiS. No i kompromitacja powtorna. Nie mowiac juz o tym, ze nawet najwierniejsi propisowcy zauwaza w koncu, ze ten cyrk jest takze za ich pieniadze.
    Pozdrawiam E.

  22. Bernard,

    Nie feruj wyroków pośpiesznie, bo zbliżasz sie do poziomu polityków. Jeszcze może się okazać, że oświadczenie zostało złożone terminowo i PKW źle zinterpretowało przepisy. Ale w tej kwestii pewnie musi wypowiedziec sie TK.

    Pzdr

  23. Panie Bernardzie– zupełnie nie rozumiem czemu miał służyć i czym zdyskredytować poglądy pani Paradowskiej pański „wirtuozowski” wstęp o fizyce XIX wiecznej i współczesnej.Domyślam się,że chodziło o jakieś zacofanie w poglądach pani redaktor.Jeśli tak to drażniąca to maniera ,
    tymbardziej,że posługuje się wiedzą znaną początkującym gimnazjalistom .

  24. A taka była pyskata, i takim piskliwym głosikiem krzyczała ze jest profesjonalistką… Ech ta sprawiedliwość dziejowa.

  25. A tak do poprzedniego tytułu sobie przypomnialem:

    Nie tyle groźny jest rosyjski czołg, co jego pijana załoga.

    Chyba cos w tym jest i w kontekscie HGW…

  26. do TesTeq,

    osobiście jestem także przekonany, że Chalupcowi jest przykro z trybu i ze stylu odwołania. Mój komentarz był w założeniu trochę przewrotny, pokazywał dobre dla byłego prezesa strony zaistniałej sytuacji; zauważ, że o kasie wspomniałem na samym końcu. Poza tym oczywistym dla wszystkich jest to, że nie został on wywalony z powodów merytorycznych, jest moralnym zwycięzcą i opuszcza Orlen z tarczą. Co więcej, wspomina się nawet o jakimś medalu dla niego, co byłoby już jawną groteską.

    Najważniejszą dla Chalupca nauczką jest to co wyartykułował w dzisiejszym Newsweeku czyli nigdy więcej praca w firmie państwowej /Orlen, mimo, że z defininicji prywatny tak naprawdę jest quasipaństwowy/, chyba, że miałby coś prywatyzować.

    A co do syndromu wypalenia czy niechęci do pracy w swojej branży, to umówmy się, że jego branża to finanse a nie nafta. Jest zawodowym menedżerem, który może pracować w dowolnym miejscu. Po kilku niewątpliwie chwilach żalu splendor, który go zaczyna otaczać i nowe wyzwania, przed którymi stanie, szybko pozwolą mu zapomnieć o doznanym zawodzie i rzucić się w wir nowych obowiązków.

  27. Witam bardzo serdecznie. Chcialbym podzielic sie jedna uwaga na temat mozliwosci straty mandatu przez Pania HGW. nie widze jak dotad rozwazan na temat jeszcze jednego aspektu tej sprawy. Otoz oprocz takiego czy innego podejscia prawnego-pragmatycznego czy zimnowojennego – pamietajmy ze jeszcze jest aspekt edukacyjny tej szarpaniny. Od niemalze pioczatku transformacji slysze ze oprocz tego zeby ustanawiac i egzekwowac madre prawo to ciazy jeszcze na nas starszych obowiazek edukacji prawnej malutkich. chodzi o te podstawowe i pryncypialne prawdy jak rownosc wobec prawa, nieuchronnosc jego dzialania i jeszcze pare innych wzorcow. Niestety przez te wszystkie nieomalze lata mamy nieustanny festiwal relatywizmu. wobec maluczkich prawo jest dura ale wobec wielkich juz niekoniecznie (swietnym przykladem relatywizmu jest slynna pomrocznosc jasna czy falandyzacja prawa itd). Zapominamy o tym jakie przeslanie wysylane jest nieustannie do prostego Jana Kowalskiego i -co wzniejsze- do mlodziutkiego Jaska Kowalskigo. Otoz prawo jest respektowane wybiorczo w zaleznosci od tego gdzie i kim jestes. I tu czynimy sobie- a wlasciwie czynia nam politycy ale i czasami ta czesc braci dziennikarskiej dla ktorych myslenie wcale nie jest rzecza prostą i czynnoscią naturalną)- ogromna i niewybaczalną krzywdę. Gdyby sprawa dotyczyla nawet kilkudziesieciu wojtow czy prezydentow podrzednych miast recze ze nie byloby sprawy. straciliby mandaty i juz. Ale prezydent Warszawy dla politykow to juz zupelnie inna sprawa. I ciekawe jaka powszechna zgoda wsrod roznych opcji i kolejny jakze dobrze znany lament- ponowne wybory ilez one kosztuja. Brak chocby odrobiny refleksji na temat przyczyny tego calego balaganu. Zalosne wypowiedzi Rokity et consortes sprowadzajace rzecz cala do krotkiego stwierdzenia- dla zwyklych ludzi prawo musi byc stanowcze i nieuchronne- dla politykow juz niekoniecznie. Pachnie solidarnoscia korporacyjna w najgorszym wydaniu(vide lekarze, komornicy adwokaci itd itd czy mam wymieniac dalej?). chronmy nasze prawo i wymagajmy jego przestrzegania nawet jezeli jest glupie. Jesli jest glupie trzeba dazyc do jego zmiany na drodze prawnej a nie samemu na skroty a tym bardziej na zapotrzebowanie sytuacji politycznej.

  28. hbitusie,
    naprawdę nie chcę sie pastwic nad Anetą K, bo ona ma już za swoje i za cudze. Ale przypominam, że w jej konkretnym przypadku, najpierw była propozycja, a potem praca, więc jeśli już, to nazywa się to całkiem inaczej i ludzkości znane jest od tysiącleci, co nie zmienia postaci rzeczy, że z zeznań różnych kobiet wyłania się obraz dość mroczny i molestowanie było (trudno uwierzyć, żeby nagle wszyscy się zmówili).
    A jak marna trzeba mieć reputację, by dla PiSu być zbyt marnym? Też się zastanawiam i nadziwić nie mogę. Wydawało się, że robienie kariery w IIIRP, ale wbrew pozorom nie wyklucza (Aumiller), węc dprawdy nie wiem, może np. bycie przybocznym Mietka?

    Math,
    Nawet jeśli złozyła w terminie, to i tak zachowuje się jak Simon Mol, osoba nietykalna. Krytyka to polityczna zemsta. Gdy w marcu spadnie snieg i na ulicach Wawy pojawi sie gołoledź, to na pewno będzie to spisek PiSu.

  29. A może tak lepiej przeczytać art.24 ustawy o samorządzie gminnym, gdzie jest napisane, że składa się oświadczenie wówczas gdy działalnośc jest wykonywana na terenie gminy,w której osoba osoba obowiązana do złożenia oświadczenia pełni funkcję.
    HGW oświadcza, że jej mąż prowadzi działalność na innym terenie i oświadczenie nie musiało zostac złożone.

  30. Do zbyszka

    To po co w ogole je skladala??????

  31. Jerzy35,
    alez nie chodzi o zacofanie, raczej o „światopogląd”. Chodzi o pewien idealny swiat, w którym rzeczywistość jest zdefiniowana i opisana. Jak w XIX wieku. prawie wszystko wiadomo, nie ma żadnych afer, ani przekretów. Nawet afera rywina, to nie żadna afera, tylko mała „nieścisłość”. I tylko trzeba owe nieścisłości wyjaśnić, niezgadzające sie równania unormować itd.
    Ale ci co chca, to juz wiedzą, że atom składa się z jądra i elektronów, a akademicy wyśmiewają.

    Jak w Konopielce – był któryś za rzeką i ziemia się nie zagina, to jak niby ma być okrągła. Zresztą z drugiej strony by ludzie pospadały…

    Pointa,
    (to chyba Groński):
    „Coś mi pękło, robię ogląd
    a to pękł mi swiatopogląd”

    I nic już nigdy nie będzie jak wcześniej.

    pozdrawiam
    Bernard

  32. Zastanawiam się nad możliwościami poprawienia procesu legislacyjnego w naszym kraju. Gdzie leży kompromis pomiędzy profesjonalnym podejściem do tworzenia regulacji a wolnością posłów wynikającym z ich mandatu.
    Chyba wszyscy zgadzamy się z tezą mówiącą, że tak dalej być nie może. Nie możemy doprowadzić do tego, że sejm będzie produkował coraz to gorsze buble nie zajmując się w ogóle prostowaniem tego, co do tej pory zostało zrobione (tu oczywiście pasuje każdy czasownik, który będzie synonimem zepsucia ? ).

    Jako że nie jestem politologiem a jedynie człowiekiem żywo interesującym się sprawami bieżącymi chciałem zadać pytanie: Jak wygląda rozwiązanie tej sytuacji w innych krajach.

    Oczywiście mamy dwie skrajności
    – stan obecny – czyli radosna twórczość niedokształconych prawniczo posłów (oczywiście trudno mieć do nich pretensje, bo nie muszą się znać na prawie w końcu muszą reprezentować cały naród)
    – technokratyczny rząd prawników, którzy w dowolny (czyt. dla nich dobry) sposób kreują prawo.

    Osobiście wymyśliłem coś jak przetarg. Ktoś, kto posiada inicjatywę ustawodawczą nie zgłasza jej jako takiej od razu do laski marszałkowskiej tylko ma obowiązek zgłoszenia niejako przetargu na taką ustawę. Jako warunki musi przedstawić założenia a następnie oceniałby ustawy nadesłane przez konkretne kancelarie. Oczywiście proces legislacyjny nie mógłby polegać na literalnych zmianach samego prawa, ale na zmianie bądź dodaniu kolejnych założeń.

    Wszystko powinno moim zdaniem być ubrane w sztywną procedurę, której wszystkie etapy powinny być jawne i obowiązkowe.

    Co sądzicie o takiej procedurze?

    Trzeba by jeszcze znaleźć jakąś procedurę poprawiania złych ustaw. Potrzeba jakiegoś recenzenta. Dopuszczam możliwość, że taka instytucja rozwiązałaby nasz obecny problem. Tylko jak zmusić wszechwiedzących Posłów do konsultacji z kimkolwiek?

  33. Odrocilem litery mojego imienia, bo juz sie wpisal inny Jacek.
    Mnie sie ta afera bardzo podoba. Byloby swietnie, gdyby wybory w Wawie i tych kilku innych miastach z takimi samymi klopotami powtorzyc. Kosztowaloby to kilka zlotych, ale bylaby to decyzja – o ile dobrze rozumiem sytuacje – jednak samego rzadu. Wiec swiadczyloby o tym, ze stac nasz kraj na takie powtorki z rozrywki dla mas. No i oczywiscie byloby super gdyby pani Hania wygrala tym razem z jeszcze lepszym wynikiem niz za pierwszym razem. Ryzyko jest wpisane w zawod polityka. Polska to ciagle najweselszy barak na wschod od Laby.

  34. W sprawie oświadczenia Pani Prezydent Warszawy z punktu widzenia obowiązującego prawa – zajrzałem z ciekawości.

    Z ustawy o samorządzie gminnym dotyczącej tak wójtów jak i burmistrzów oraz prezydentów miast (Warszawa jest gminą na prawach powiatu miejskiego).
    Art. 24h.
    1. Radny, wójt, zastępca wójta, sekretarz gminy, skarbnik gminy, kierownik jednostki organizacyjnej gminy, osoba zarządzająca i członek organu zarządzającego gminną osobą prawną oraz osoba wydająca decyzje administracyjne w imieniu wójta są obowiązani do złożenia oświadczenia o swoim stanie majątkowym, zwanego dalej „oświadczeniem majątkowym”. Oświadczenie majątkowe dotyczy ich majątku odrębnego oraz majątku objętego małżeńską wspólnością majątkową.
    4. Radny i wójt składają pierwsze oświadczenie majątkowe w terminie 30 dni od dnia złożenia ślubowania. Do pierwszego oświadczenia majątkowego radny jest obowiązany dołączyć informację o sposobie i terminie zaprzestania prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia gminy, w której uzyskał mandat, a wójt informację o zaprzestaniu prowadzenia działalności gospodarczej, jeżeli taką działalność prowadzili przed dniem wyboru. Kolejne oświadczenia majątkowe są składane przez radnego i wójta co roku do dnia 30 kwietnia, według stanu na dzień 31 grudnia roku poprzedniego, oraz na 2 miesiące przed upływem kadencji.
    5. Zastępca wójta, sekretarz gminy, skarbnik gminy, kierownik jednostki organizacyjnej gminy, osoba zarządzająca i członek organu zarządzającego gminną osobą prawną oraz osoba wydająca decyzje administracyjne w imieniu wójta składają pierwsze oświadczenie majątkowe w terminie 30 dni od dnia powołania na stanowisko lub od dnia zatrudnienia. Do pierwszego oświadczenia majątkowego zastępca wójta, sekretarz gminy, skarbnik gminy, kierownik jednostki organizacyjnej gminy, osoba zarządzająca i członek organu zarządzającego gminną osobą prawną oraz osoba wydająca decyzje administracyjne w imieniu wójta są obowiązani dołączyć informację o sposobie i terminie zaprzestania prowadzenia działalności gospodarczej, jeżeli prowadzili ją przed dniem powołania lub zatrudnienia. Kolejne oświadczenia majątkowe są składane przez nich co roku do dnia 30 kwietnia, według stanu na dzień 31 grudnia roku poprzedniego, oraz w dniu odwołania ze stanowiska lub rozwiązania umowy o pracę.
    Art. 24j.
    1. Radny, wójt, zastępca wójta, sekretarz gminy, skarbnik gminy, kierownik jednostki organizacyjnej gminy, osoba zarządzająca i członek organu zarządzającego gminną osobą prawną oraz osoba wydająca decyzje administracyjne w imieniu wójta są obowiązani do złożenia oświadczenia o działalności gospodarczej prowadzonej przez ich małżonka, wstępnych, zstępnych oraz rodzeństwo, jeżeli działalność ta wykonywana jest na terenie gminy, w której osoba obowiązana do złożenia oświadczenia pełni funkcję lub jest zatrudniona. Obowiązani są oni również do złożenia oświadczenia o umowach cywilnoprawnych zawartych przez ich małżonków, wstępnych, zstępnych i rodzeństwo, jeżeli umowy te zawarte zostały z organami gminy, jednostkami organizacyjnymi gminy lub gminnymi osobami prawnymi i nie dotyczą stosunków prawnych wynikających z korzystania z powszechnie dostępnych usług lub ze stosunków prawnych powstałych na warunkach powszechnie obowiązujących.
    2. Osoba, o której mowa w ust. 1, której małżonek, wstępny, zstępny lub rodzeństwo w okresie pełnienia funkcji lub zatrudnienia tej osoby zostali zatrudnieni na terenie danej gminy w jednostce organizacyjnej jednostki samorządu terytorialnego, związku jednostek samorządu terytorialnego albo rozpoczęli świadczyć pracę lub wykonywać czynności zarobkowe na innej podstawie w spółkach handlowych, w których co najmniej 50% udziałów lub akcji posiadają jednostki samorządu terytorialnego, jest obowiązana do pisemnego poinformowania o tym fakcie osobę, której składa oświadczenie majątkowe. Obowiązek złożenia informacji dotyczy również przypadku zmiany stanowiska przez małżonka, wstępnego, zstępnego lub rodzeństwo zatrudnionych w podmiotach, o których mowa w zdaniu pierwszym.
    3. Oświadczenia, o których mowa w ust. 1, składane są w ciągu 30 dni od dnia wyboru, powołania lub zatrudnienia, a w przypadku podjęcia działalności gospodarczej albo zawarcia umowy, o której mowa w ust. 1, w trakcie pełnienia funkcji lub w czasie zatrudnienia – w terminie 30 dni od dnia zaistnienia przyczyny złożenia oświadczenia. Informacja, o której mowa w ust. 2, składana jest w terminie 30 dni od dnia zaistnienia przyczyny jej złożenia.
    Art. 24k.
    1. Niezłożenie oświadczenia majątkowego w terminie określonym w art. 24h ust. 4 i 5, oświadczeń, o których mowa w art. 24j ust. 1, lub informacji, o której mowa w art. 24j ust. 2, w terminie określonym w art. 24j ust. 3 przez:
    1) radnego – powoduje utratę diety do czasu złożenia oświadczenia lub informacji,
    2) wójta, zastępcę wójta, sekretarza gminy, skarbnika gminy, kierownika jednostki organizacyjnej gminy, osobę zarządzającą i członka organu zarządzającego gminną osobą prawną oraz osobę wydającą decyzje administracyjne w imieniu wójta – powoduje utratę ich wynagrodzenia za okres od dnia, w którym powinny być złożone oświadczenie lub informacja, do dnia złożenia oświadczenia lub informacji.
    2. Jeżeli sekretarz gminy lub skarbnik gminy nie złożą w terminie oświadczenia majątkowego, oświadczeń, o których mowa w art. 24j ust. 1, lub informacji, o której mowa w art. 24j ust. 2, rada gminy odwołuje ich, w drodze uchwały, najpóźniej po upływie 30 dni od dnia, w którym upłynął termin do złożenia oświadczenia lub informacji.
    3. Jeżeli zastępca wójta, kierownik jednostki organizacyjnej gminy, osoba zarządzająca i członek organu zarządzającego gminną osobą prawną oraz osoba wydająca decyzje administracyjne w imieniu wójta nie złożą w terminie oświadczenia majątkowego, oświadczeń, o których mowa w art. 24j ust. 1, lub informacji, o której mowa w art. 24j ust. 2, właściwy organ odwołuje ich albo rozwiązuje z nimi umowę o pracę najpóźniej po upływie 30 dni od dnia, w którym upłynął termin do złożenia oświadczenia lub informacji.
    4. Odwołanie i rozwiązanie umowy o pracę w trybie określonym w ust. 2 i 3 jest równoznaczne z rozwiązaniem umowy o pracę bez wypowiedzenia na podstawie art. 52 § 1 pkt 1 Kodeksu pracy.

    Z literalnego brzmienia cytowanych przepisów wynika, że:
    1. Pani Prezydent złożyła oświadczenie, a jeśli jej mąż nie prowadzi działalności gospodarczej na terenie m. st. Warszawy, jej oświadczenie jest kompletne.
    2. Jeśli Pani Prezydent nie złożyłaby tego oświadczenia, mogłaby co najwyżej utracić pobory za czas opóźnienia. Utrata mandatu jej nie grozi, choćby nie wiem co. Utrata stanowiska lub pracy grozi natomiast jej podwładnym – patrz art. 24 k ust. 2, 3, 4 tej ustawy.
    3. Reszta to szum medialny albo bardzo szeroka sofistyczna interpretacja prawa.

  35. Przepraszam. Punkt 2 jest nietrafny w świetle art. 26 ustawy o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta. Jak widać nie da się ogarnąć w Polsce sprawy wyborów do samorządu jedną ustawą.

  36. Z góry przepraszam za wulgaryzmy.Mój wpis dotyczy LFO.O ile dobrze pamietam, to od początku tej”afery” tygodnik „NIE” opisywał ją jako zemstę AWS-u na SLD oraz wskazywał na dotychczasowego monopolistę,który straciłby duże pieniądze na budowie tej fabryki.
    Przy okazji umorzenia sprawy wypuszczenia Mazura w 2002 roku.Czy był jakikolwiek komentarz ze strony Kaczyńskich,Ziobry i Wassermanna ?Nie sądzę ,aby przeprosili Napierskiego,ale ich propagandziści powinni trochę wyluzować się.

  37. Bernardzie!

    Jestes jak tancerka z Moulin Rouge. Im wyzej podnosisz noge tym wiecj rozpusty. Ty masz lustro w domu?

  38. Droga Pani Janino,
    Temat złożenia zeznań jest podobnie jak wszystkie poprzednie tematem zastępczym.
    Mechanizm jest prosty: wrzucenie „new’sa” i pełna emocji wypowiedź jakiegoś polityka na dowolnie bzdurny temat.

    Rzecz w tym, że i Pani i cała pt. społeczność tego blogu jak zresztą wszyscy Polacy używający gazet, Internetu, radia, tv dołączają do „wydarzenia” nadając mu masę krytyczną. Mechanizm toczącej się kuli śniegowej a czasem lawiny, która powinna mieć rangę śnieżki. Oczywiście są rzeczy poważne, ale giną w lawinie drobiazgów.

    Czy nie odnosi Pani wrażenia że jesteśmy prowadzeni na pasku?
    Że w tym kraju są rzeczy naprawdę ważne. Sięgamy do kodeksów prawa i zaczynamy całą akcję w sytuacji kiedy już na początku wiemy że to gra.

    Poruszyłem po ostatniej notce pytanie: Czy w Posce udało się dokonać (zrealizować) jakikolwiek udany projekt przez ostatnie 15 lat?

    Znam jeden: projekt dopłat dla Agencji Rynku Rolnego realizowany przez Olejniczaka, obecnego szefa SLD . Proszę jaki przykład – młody człowiek który COŚ zrobił został natychmiast ministrem rolnictwa a potem szefem ważnej partii. Twierdzę że SYSTEM który mamy w Polsce nadaje się do wymiany bo jest totalnie niesprawny i zły. Takie nadzieje robił w czasie wyborów PiS i wygrał. Po wygranej była mowa o zmianie ustaw. I co?
    GLucho i cicho – łatwe, medialnie tematy teczek, wypowiedzi o mundurkach i inne bzdurki.

    Z Mrożka:
    chłop 1: A może byśmy coś posiali?
    chlopi: IIIIIiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii ???!!!

  39. Jospin,
    o ile nie wszystko mi jeszcze z głowy uleciało, to szczegółowy tryb postępowania z projektami ustaw, ich dyskutowanie, poprawianie (?), zmienianie i generalnie dalsza obróbka, jest określony Regulaminem Sejmu. Konstytucja stawia tu tylko ogólne wymogi, wypełnione techniczną treścią właśnie w RS. To od samych posłów zależy, jak wiele samoograniczenia w tworzeniu (czytaj: psuciu) prawa sobie nałożą.
    Zdaje się Włodzimierz Cimoszewicz będąc marszałkiem starał się mocno zreformować tryb pracy nad wnoszonymi projektami ustaw, tak, aby dyskusja w Sejmie dotycznyła założeń, kierunków, celów i samej filozofii regulacji, a nie konkretnych zapisów, które byłyby przygotowywane przez specjalnie do tego powołane biuro legislatorów.
    Niestety, jak widać i czuć na własnym i innych przykładzie, nic z tego nie wyszło. I patrząc z perspektywy mozliwości lobbowania za konkretnymi, a nieraz ukrytymi, rozwiązaniami, raczej nie wyjdzie. A szkoda.
    Warto tutaj przypomnieć, jak wyglądało przedwojenne wydawanie dekretów przez Prezydenta RP {Quake, proszę o ewentualne sprostowania}. Treść konkretnej regulacji była dla Prezydenta przygotowywana przez grono wybitnych prawników, spójnie opracowana z utrzymaniem wszelkich zasad sztuki legislatorskiej i przekazywana przez Prezydenta Sejmowi, który mógł albo dekret przyjąć w całośći, albo odrzucić; wszelkie poprawki były niedopuszczalne. Może należałoby nomen omen lobbować za pójściem w tym kierunku? Architekci IV RP mają pewną słabość do II Rzeczypospolitej…

    A wracająć do HGW i ewentualnych nowych wyborów, i finansowym argumentem przeciwko nim, to uważam go niestety za chybiony. Demokracja kosztuje, i lepiej nie szukać na niej sztucznych oszczęności, bo dojdziemy do wniosku, że można przeprowadzać wybory co 8 lat, a dzięki temu dojdziemy do Taniego Państwa. A może nawet lepiej w ogóle zrezygnować z wyborów. Wszak ci, którzy powinni, już zostali wybrani…

  40. Jospin pisze: „Zastanawiam się nad możliwościami poprawienia procesu legislacyjnego w naszym kraju.”

    Oprócz możliwości, które przedstawiłeś istnieje jeszcze jedna, nazwana przeze mnie roboczo UstaWiki. Ponieważ projekty ustaw są jawne należy do ich redakcji zatrudnić całe społeczeństwo – za pomocą Internetu i mechanizmu wspólnego redagowania WikiWiki.

    Większość projektów opierających się na zbiorowej mądrości użytkowników Sieci sprawdziła się – na przykład Wikipedia, więc i w tym przypadku powinno się udać.

    W warunkach pełnej otwartości trudno będzie przemycić jakieś „lub czasopisma”.

    I koronny argument – czy istnieje bardziej bezpośrednia forma demokracji niż wspólne redagowanie praw – to idea dalej idąca niż szwajcarska demokracja oparta na przegłosowywaniu w referendach ustaw, które zostały wcześniej przez kogoś zredagowane.

  41. Przeczytałem własne słowa: wymagają sprostowania

    Nie potępiam tego że Olejniczak coś zrobił i awansował – traktuję to jako rzecz godną pochwały. Udało mu się przełamać biurokratyczny niewład być może w nieświadomości że realizuje rzecz niemożliwą do realizacji 😉 Kłopot w tym że jest to nieliczny (jedyny) przypadek prawdziwego sukcesu. Większość polityków wypłynęła na tropieniu „śnieżek”. Ciężka praca raczej ich nie interesuje.

    I tu olśnienie – Ziobro w komisji śledczej zamiast robić marsowe miny też się przyłozył i proszę – minister.

    Młodzieży do roboty !!!!

  42. Jesteście wszyscy wspaniali. Czyta się, jak najlepszą powieść kryminalną. Pozdrowienia dla Pani Redaktor.
    Bernard, często Twoje wypowiedzi mnie irytują, ale tym razem jest w nich coś, co sam często wyczuwam. Polecam „Katar” Lema. Cienka powieść(chodzi o objętość).

  43. A propos argumentu „Gronkiewicz Waltz jest prawnikiem i powinna znać te przepisy” – sądzę, że jest tu bład w rozumowaniu. Po pierwsze, Gronkiewicz Waltz jest czynnym politykiem i na co dzień jej doświadczenia ze stosowaniem prawa są takie same jak panów Dutkiewicza (bdajże matematyka) czy też Kropwinickiego (ekonomisty). Chodzi mi o to, że wykształcenie prawnicze po kilku latach braku bezopśredniego kontaktu z żywm prawem traci na znaczeniu i zawsze lepiej zdać się na praktyków niż polegać na własnej wiedzy. Po drugie, o ile mi wiadomo, Gronkieiwcz Waltz nie zajmował się tymi gałęziami prawa administracyjnego, których znajomość (a raczej jej brak) jest przyczyną jej obecnych kłopotów. Wpadka z oświadczeniem jest raczej problemem z doborem ludzi do pilnowania takich spraw niż z własnym wykształceniem ( a to tak naprawdę jeszcze gorzej).
    I po trzecie – do ustalenia terminu w jakim należy złożyć oświadczenie o małżonku trzeba było sięgnąć do trzech ustaw i wygrzebać z przepisów akurat te, które dotyczą oświadczeń, a które są wzajemnie sprzeczne. W sumie jak się zna program, którego nazwę pominę, nic trudnego, ale to bardzo źle świadczy o naszym ustawodawcy (ukłony dla posła z SLD), który nie potrafi tego uregulować w jednym akcie prawnym.

  44. BERNARD
    a tobie światopogląd nie pęka? Jeśli nie to jesteś głupszy niż myślałem.

  45. Bernard – „i kto to mówi’? To nie inna rzeczywistość, tylko wiara w taką wizję świata, dzięki której tłumaczysz sobie, dlaczego jesteś „lepszy” od innych. Ty już dobrze wiesz, dlaczego „Oni” mają wille i mercedesy, a Ty nie. Możesz bajdurzyć, ale nie przesadzaj z tym podbudowywaniem się.

  46. Jospin,

    idea „przetargu” na projekt ustawy bardzo interesujaca. Tocząc bój ze skarbowką o zrozumienie „nowej” ustawy o VAT często zastanawiałem się czy zlecenie jej przygotowania np. Ernst&Young, PWC, KPMG czy też Deloitte nawet za kwotę idącą w miliony zlotych nie byloby dla Skarbu Państwa tańsze od ponoszenia kosztów kolejnych przegranych w sądach administracyjnych.

  47. Pozdrawiam panią redaktor i od dziś włączam się czynnie do dyskusji na pani blogu 🙂

  48. Szanowna Pani,
    zmieniłem imię, aby sie odróżnić. A optymistą się nazwałem, bo faktycznie przyszłośc sie jawi mi sie coraz bardziej opymistycznie, gdyz kazdy dzień przynosi coraz wieksza kompromitacje ekipy rzadzącej. W gruncie rzeczy jedyną szansą na utrzymanie się u władzy przez obecna ekipe jest dyktatura. No, być może nawet bedzie taka próba, aby za pomoca chwytów naciągających prawo zaprowadzić dyktatorskie rzady. Generalna próba w Warszawie. Ale sie nie uda. Bo tak naprawde, to w średnim okresie 1-2 lat, kompromitacja panów K bedzie tak totalna, że oni znikna wraz ze swoim cyrkiem ze sceny poltycznej. Nie mozna się więc poddawac tylko systematycznie i konsekwentnie pracować nad programami naprawy państwa w ramach UE i przekonywac obywateli, że liberalna demokracja dla polaków to jest to! Ostatnio w GW /w sobotę/Andrzej Olechowski zadał zasadnicze pytania liderom PO. Po co nam w ogóle taka PO? No i co ? Może znajdą sie geniusze w PO, którzy coś waznego ludziom powiedzą.Cos może o liberaliźmie,prawie obywatelskim itp. potrzebnym polakom. Jeśli nie, to tez znikną ze sceny politycznej, w takiej formie w jakiej są obecnie. Tez bedzie to pozytywne dla nas. Scena polityczna przekształci się całkowicie. HGW bedzie miała sukces w Warszawie i wygra nastepne wybory prezydenckie, wzorem Hillary Clinton. D.Tusk zniknie, bo ma charyzmę urzednika pocztowego. J.Rokita załozy w koncu jakies egzotyczną, prowicjonalną partyjkę na miare jego oglądu świata. Głupota , małość, zawiśc i pycha zgubią tych parweniuszy i barbarzyńców. TV N pokazała Gosiewskiego, który z nieukrywana radoscią ogłaszał.. no jesli HGW nie umie wypełnic ankiety, to jak ona może kierować Warszawą. Ten facet był wyraźnie szczęsliwy,że może komuś nareszcie dowalić, bo sie pomylił. Prawdziwy mąż stanu! Najlepiej ,żeby zrobić nowe wybory za kilkaset milionów złotych, a dzieci głodują! A niech tam, nawet niech poumierają. Wprowadzic komisarza i nowe wybory. A w Parlamencie Europejskim tez dobrze, że polacy sie pokłócą i nie wybiorą naszych deputowanych do zadnych gremiów. Jednym słowem im dla obecnie rzadzacych i opozycjonistów gorzej tym dla nas lepiej. Nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe. No nie? I wtedy wybierzemy sobie kogos innego.
    pozdrawiam z optymizmem

  49. Brawo Zbyszku!
    Masz rację. Właśnie wysłuchałem w telewizorni HGW, która stwierdziła, że mąż prowadzi swe interesy w innej gminie,a ona złożyła to oświadczenie „z nadgorliwości”.
    Inna sprawa, że to znowu fatalnie brzmiało w ustach PiSu. Co teraz powie Pan Kamiński? Będzie milczał?

  50. Ależ tu (z małymi wyjątkami) Państwo sobie z Gospodynią na czele relatywizujecie , kalizujecie i pawlako-kargulicie kwestię odpowiedzialności Pani HGW za złamanie prawa :-))!
    Lokując (z małymi wyjątkami :-D) całą odpowiedzialność za zaistniałą sytuację wszędzie, tylko nie w osobie Państwa ulubienicy…
    ;
    Szanowna Pani Gospodyni: „…Jeżeli pozbawia się ludzi mandatów przy pomocy kruczków prawnych i niespójności w ustawach uchwalanych w pośpiechu pod doraźne polityczne zapotrzebowanie, …”
    ;
    Jakież to kruczki prawne Pani tu dostrzega? Przepis jest akurat całkowicie jednoznaczny (acz nie przeczę, że w nieco dziwaczny sposób rozdziela terminy składania oświadczeń elekta i współmałżonka), a co do owego uchwalania pod „doraźne polityczne zapotrzebowanie” to zapotrzebowanie jakich to ciemnych sił reprezentował sojusz wnioskodawcy tych poprawek posła SLD Ginowta-Dziewałtowskiego i posła-sprawozdawcy Waldy Dzikowskiego z PO?
    Przypominam, że poprawka ta została przyjęta w sejmie poprzedniej kadencji 8 lipca 2005r wyjątkowo zgodnym głosowaniem całego obecnego sejmu, więc nie wydawała się bynajmniej Panom Posłom jakaś szczególnie kontrowersyjna i nie powstała „na kolanie” w wyniku gorącej walki politycznej :-)).
    http://orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/glosowania?OpenAgent&4&107&132
    ;
    Szanowny forumowicz Polo712 stwierdza: „Sadze, ze kwestie przestrzegania przepisow prawa przez zarzady miast i gmin powinny byc rozliczane przez rady miast i gmin z mozliwoscia zaskarzenia takiej decyzji przez wojewode do NSA.”
    To bardzo nowatorska koncepcja prawna: uwolnienie państwa od przykrego obowiązku kontroli przestrzegania prawa :-)). Idąc tym tropem może należałoby wnioskować, że stwierdzaniem złamania prawa przez lekarzy obarczyć należałoby wyłącznie Izby Lekarskie, a nie prokuraturę i policję…? A wszystko to z sympatii do Pani HGW i z niechęci do PiSu :-))…
    ;
    Szanowny Forumowicz Atkabe idzie dalej – proponuje zastąpienie istniejącego prawa słówkiem „niech”: „…niech to będzie kara pieniężna , niech te pieniądze idą na jakieś cele charytatywne, niech to będzie kara na tyle surowa , że wszyscy ci którzy dopuścili się tego wykroczenia poczują ją dotkliwie, ale nie róbmy cyrku.”
    Czyli – nie róbmy cyrku z tym przestrzeganiem prawa :-)…
    A wszystko to z sympatii do Pani HGW i z niechęci do PiSu :-))…
    ;
    Szanowny forumowicz YKW dokonuje molestowania semantycznego polszczyzny, rozbierając na czynniki pierwsze zwrot „dzień wyboru” oraz oraz psychologicznego motywów ustawodawcy, na podstawie czego wysnuwa miażdżący wniosek, że „dzień wyboru” = „dzień ogłoszenia wyników”. Po czym z dezynwolturą prześlizguje się nad faktem, że ordynacja samorządowa (m. in. przysparzająca owych kłopotów Pani Hani „Ustawa o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta miasta”) została stosunkowo zmieniona później niż ustawa o samorządzie terytorialnym. A więc jest aktem świeższej daty. Chociaż z uwagą, że ta druga również powinna być zmieniona w imię spójności prawa oczywiście się zgadzam.
    ;
    ….
    ;
    Szanowny forumowicz Zbyszek powtarza żałosną sofistykę Pani HGW, za pomocą której próbuje ona znaleźć (kolejne) wyjście z sytuacji… Zapewne prawnicy poradzili jej, że poprzednie wersje się nie ostoją :-)).
    ;
    Innych przypadków już analizować mi się nie chce, przejdę więc do konkluzji: z dużym rozbawieniem obserwuję wysiłki tak dystyngowanego Szanownego Towarzystwa podejmowane w imię politycznych sympatii tudzież antypatii, wysiłki jako żywo nader przypominające swym wydźwiękiem analogiczne boje toczone przez zaprzysięgłych fanów P.P Kaczyńskich i PiSu (a nawet moherowych falang Ojca Dyrektora) w celu obrony dobrego imienia swych idoli w równie kontrowersyjnych, tyle że ich się tyczących sprawach :-))….
    ;
    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=55951718&a=55965425

  51. Pani Janino, z jednakową radością i zadowoleniem czytam Pani zapiski i artykuły, w pełni się z nimi utożsamiając. Dziękuję za to, że nie pozwala mi Pani ulec przygnębiającemu wrażeniu, samotnego przebywania w niebieskiej piżamce w różowym pokoiku; we dwoje zawsze raźniej! 😉
    Może z czasem uda się powoli zacząć przemalowamie pokoiku.
    Wydarzeń bierzących nie będę komentował, bo jestem na „emigracji wewnętrznej”; drażniu mnie jednak i niepokoi coraz bardziej niesamowita buta i bezczelna arogancja panów z PiS. To jak ten złodziej, który krzyczy „Łapać złodzieja”. Mam nadzieję, że za bardzo nam kraju nie rozkopią do czasu gdy wreszcie uda się ich pogonić na cztery wiatry. „Ciebie prosimy…” 😉

  52. –> Foma, masz rację gdy piszesz (2007-01-22, 16:54), że przed wojną prezydent miał prawo wydawania dekretów. Były to 3 rodzaje dekretów:
    – w sprawach należących do wyłącznej kompetencji prezydenta (np. orgnizacja sił zbrojnych),
    – w sprawach, w których upoważnienie do wydania dekretu wynikało z wcześniejszej ustawy,
    – dekrety wydawane w sytuacji gdy sejm był rozwiązany a istaniała pilna konieczność wprowadzenia nowych przepisów.

    Dekrety te nie były zatem następczo zatwierdzane przez parlament.

    Co do szczegółów odsyłam do tekstu ówczesnej konstytucji (art. 55-57):
    http://www.trybunal.gov.pl/wszechnica/akty/konstytucja_kwietniowa.htm

    Generalnie trzeba powiedzieć, że ten system się wielokrotnie sprawdzał. Przykładem niech będą: kodeks handlowy, prawo upadłościowe lub prawo układowe. Te akty prawne jeszcze całkiem niedawno obowiązywały – mimo, że od ich uchwalenia minęło ponad pół wieku.

    Postulat stanowienia prawa za pomocą dekretów od czasu do czasu powraca. Mówił o tym Wałęsa, PiS wpisał to nawet do swego projektu konstytucji. Rzecz wymagałaby jednak szerokich zmian w Konstytucji, co przy obecnym rozkładzie głosów nie ma szans powodzenia.

    Na temat sposobów uzdrowienia procesu legislacyjnego powiedziano już bardzo wiele. Wydaje się, że kilka spraw mogłoby poprawić sytuację:

    1) Wzmocnienie pozycji Biura Legislacyjnego Sejmu. Nie może być tak, że uwagi ekspertów do spraw legislacji pozostają bez echa. W większości wypadków oceny ekspertów potwierdza później TK (vide choćby sprawa nowelizacji ustawy o KRRiT).

    2) Wykorzystanie istniejących kompetencji Marszałka Sejmu. Bezwględnie winien być przestrzegany wymóg przedstawiania przez wnioskodawców: uzasadnienia dla wprowadzenia zmian, oceny skutków regulacji i oceny dot. zgodności projektu z prawem UE. Obecna praktyka – zwłaszcza odnośnie projektów poselskich – woła o pomstę do nieba. Projekty niedopracowane nie powinny być w ogóle kierowane przez Marszałka pod obrady gdyż ich poprawianie zabiera mnóstwo czasu i rodzi konieczność wprowadzania wielu poprawek, co często prowadzi do uchwalenia przepisów wadliwych.

    3) Marszłek winien blokować wszelkie próby uchwalania przepisów metodą rzutu na taśmę, tj. w ostatniej chwili. Skutki takiego pośpiechu są zwykle opłakane. Jeśli Sejm może uchwalić ustawę (3 czytania) w ciągu jednego posiedzenia (a nawet w ciągu jednego dnia!), to powstaje pytanie: gdzie tu jest czas na refleksję, debatę i merytoryczne badanie poprawek.

    4)Wykorzystanie kompetencji Prezydenta. Prezydent również powinien przeciwdziałać uchwalaniu prawa w pośpiechu. Niestety, L. Kaczyński czynnie uczestniczy w tym legislacyjnym wyścigu. Wiele ustaw jest podpisywanych tuz po zakończeniu prac w parlamencie – bez szerszej refleksji. Zdarzało się, że ustawa była podpisywana tego samego dnia, w którym zakończono proces legislacyjny. Wszystko tylko po to, żeby nowe prawo czym prędzej zostało opublikowane w Dz. U. Ponadto nie wolno zapominać, że Prezydent ma mozliwość skierowania ustawy – przed jej podpisaniem – do TK w celu zbadania jej zgodności z konstytucją. Niestety, L. Kaczyński do tej pory nie skorzystał z tej możliwości. Szkoda, bo oszczędziłoby to nam wszystkim wielu problemów związanych z wejściem w życie bubli ustawodawczych, które są póxniej kwestionowane przez TK.

    Oczywiście takie postulaty można mnożyć. Bolesna jest jednak świadomość, że nikt się nie kwapi do wprowadzenia jakichkolwiek zmian. Proces ustawodawczy jest obecnie traktowany jako proces stricte polityczny, co jest dramatem. Okazuje się, nagle że uchwalenie ustawy może być tanim remedium na bieżące problemy. Nasi rządzący prezentują myślenie typu: uchwalenie ustawy = rozwiązanie problemu. Dobitnym przykładem jest minister sprawiedliwości, który przechwala się informacjami na temat ilości projektów ustaw stworzonych w jego ministerstwie. Jakoś nikt nie pyta ile z nich weszło już w życie i jakie to spowodowało skutki.

  53. @TesTeq jak patrzę na wszystkie strony dotyczące polityki (Roman Dmowski, Jarosław Kaczyński itp. ) zostały one zablokowane w wspomnianej przez Ciebie Wikipedii. Moim zdaniem wspólne redagowanie Prawa spowodowało by tylko i wyłącznie bałagan.

  54. Ja tak troszke z innej beczki, ale w sumie to troszke laczy sie z tematem prezydenta warszawy

    co robi byly kandydat na tegoz prezydenta, marcinkiewicz kazimierz, najlepszy polityk specjalizujacy sie we wszystkim, zamiast przysposabiac sie do swojego ewentualnego stanowiska poprzez zaskarbianie wiedzy zawartej w licznych opracowaniach ekonomistow z prawdziwego zdarzenia, ktora to wiedza przyda mu sie na zblizajacym sie egzaminie?

    oto co pisze sam zainteresowany:

    http://kmarcinkiewicz.blog.onet.pl/2,ID167996509,index.html

    wyjezdza pozwiedzac niu jork… o.O

    albo jest tak pewny swego, albo juz sie poddal. znajac obecnie panujace obyczaje, to pewnie juz od dawna wie ze nie musi sie przygotowywac do zadnych egzaminow, bo i tak je zda.

  55. Problemy samorzadowców z oświadczeniami pokazują, jak niejasne przepisy mogą nie tylko dotykać praw pojedynczego obywatela, ale wręcz destabilizować państwo. Jeżeli dojdzie do odwoływania wójtów, burmistrzów i prezydentów to pojawią się nie tylko koszty nowych wyborów. Pojawi się też problem legalności decyzji podejmowanych przez szefów gmin. Przepisy nie regulują kiedy maja byc przeprowadzone wybory w sytuacji podjęcia uchwały przez radę gminy i wniesienia skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego przez odwołanego wójta. Sprawa może być rozpatrywana w dóch instancjach i skończyć się wniesiem skargi konstytucyjnej. Jeśli sądy uznają, że słusznie doszło do odwołania to pojawi się niezwykły bałagan prawny i pytania o skuteczność podejmowanych decyzji. Skutki prawne i finansowe są niedoprzewidzenia. Czy tworzenie przejrzystości życia publicznego musi prowadzić do kompromitacji państwa i prawa? Co z tego, że będziemy wiedzieć, że małżonka wójta prowadzi działalność gospodarczą? Nie usłyszałem od żadnego „mądrego” polityka w czym przejawia się tutaj walka z korupcją. to ewidentne zastawianie pułapek. Prosze zobaczyć czym zajmują się wojewodowie. tropią samorządowców zamiast wspierac ich w rozwoju regionalnym i wykorzystywaniu unijnych środków. Mam wrażenie, że większość wojewodów to koledzy pana prezydenta z NIKu.
    Przy okazji problemów samorządowców z oświadczeniami pojawia się nie tylko problem z beznadziejnie tworzonym prawem. W okazałości pojawia aksjologia jaka lezy u podstaw tworzenia przepsiów antykorupcyjnych. Z założenia wszyscy jesteśmy złodziejami, oszustami, mataczami, których na każdym kroku należy kontrolować. Od wielu lat służby skarbowe mają możliwość sprawdzania naszych majatków. Aby to skutecznie czynić państwo musi miec wykształcona kadrę, którą nalezy wyposażyć w techniczne możliwości dokonywania analiz no i odpowiednio wynagrodzić. Nalezy zauważyć, że obok rzekomej walki z korupcją tolerowane są dopuszczalne prawnie metody prania brudnych pieniędzy. To nie czas i miejsce aby o tym pisać, ale widać, że rządzący wolą spektakularne akcje w stylu sądy 24. godzinne (ogromnie kosztowne i nikomu niepotrzebne) od trudnej i niemedialnej pracy nad porządnymi przepisami.

  56. uchachany pisze:
    Szanowny forumowicz Zbyszek powtarza żałosną sofistykę Pani HGW, za pomocą której próbuje ona znaleźć (kolejne) wyjście z sytuacji? Zapewne prawnicy poradzili jej, że poprzednie wersje się nie ostoją ).

    W takim kontekście to zapewne nie jestem zbyt szanowny (przynajmniej nie przez Uchachanego). Nie wiem jak inni ale ja CHCĘ wiedzieć jaki jest stan faktyczny i prawny.
    Jeżeli jest to zwykła łobuzerka PiS to trudno, jakoś to rozumię (to znaczy oczywiście nie rozumię ale po poprzednich awanturach mogę się tego spodziewać). Jeżeli jednak wina leż po stronie HGW to jest to rzeczywiście żle. Oczywiście można mówić najwyżej o niedopatrzeniu a nie przestępstwie wyborczym.

    Errata humanum est – byle rtylko sie odnaleźć.

  57. No i co Uchachany?
    Będziesz miał teraz cywilną odwagę odszczekać wszystko to, co żeś mówił?
    Stać Cię na to?
    HGW nie musiała w ogóle składać tego oświadczenia.
    No i co?

  58. uchachany,

    albo wypiles za duzo albo zjadles za malo :-). Moja koncepcja wcale nie jest nowatorska bo obowiazuje juz ona chociazby w odniesieniu do procesu taryfowego za wode. Jesli rada gminy nie zatwierdzi taryfy proponowanej przez przedsiebiorstwo wodociagowe lub gmine, jesli takie przesiebiorstwo nie jest wydzielone, to maja oni dopiero wtedy prawo do interwencji wojewody, ktorego decyzje i tak mozna zaskarzyc do NSA. Nikt nie odmawia wojewodzie prawa do zaskarzenia decyzji rady gminy (jesli mialaby takie kompetencje ustawowe, a uwazam, ze powinna) do NSA w przypadku takim jak HGW, ale od przestrzegania prawa i decydowaniu czy zostalo ono zlamane to sa sady, a nie administracja rzadowa. Poczytaj troche…

    Pozdr

  59. Nieśmiało się pytam,co przeszkodziło pani H.G-W.-prawnikowi, ekonomiście,wreszcie politykowi z najwyższej półki złożyć takie oświadczenia pięć dni,siedem albo i dwa tygodnie przed terminem? Dotyczy to wszystkich którzy nie dopełnili tego obowiązku,i nie chodzi tu o niespójne prawo,bo ta ekipa innego nie potrafi stworzyć,ale p.prezydent czytać chyba umie i powinna się do tego dostosować,a dopiero póżniej starać się o zmianę głupiego prawa.

  60. Tak to jest gdy się pisze a potem nie czyta.

    Errara humanum est – byle tylko się odnaleźć

  61. Po Skrzypku każdy będzie lepszy.

  62. CHYBA każdy, z wyjątkiem Pana Wojewody, średnio rozgarnięty urzędnik odróżni „MIEJSCE WYKONYWANIA” działalności od „miejsca zarejestrowania” tejże.
    Jako siły dodatkowe można MU przydzielić nieparzystą liczbę profesorów prawa.
    Pytanie: Dlaczego ślubowanie radnych i prezydentów nie odbywa się w DNIU WYBORÓW tylko po ogłoszeniu przez PKW oficjalnych wyników?

  63. Witam w kolejnym dniu,

    Chciałbym się odnieść do zaprezentowanego przez Premiera w programie „Sygnały dnia” stanowiska na temat Donalda Tuska i zamieszania z obsad a stanowisk w komisjach PE. Pan Kaczyński nadal próbuje doprowadzić do kolejnej kompromitacji Polski na arenie miedzynarodowej. A o samym Tusku stwierdza, że to człowiek, który nie potrafi powiedzieć ‚nie’ i nie nadaje się do polityki. Więc pytam, czy Premier mija się z prawdą teraz czy rok temu kiedy twierdził, że Tusk powiedział ‚nie’ koalicji z PiS? Czy prowadzenie polityki sprowadza się do mówienia ‚nie’, czy do szukania kompromisu? Czy do polityki nadaje się człowiek, ktory doraźne cele stawia nad interes naszego kraju i dla włsnych małych ambicji gotów jest doprowadzić do izolacji Polski na arenie międzynarodowej? I czy szef jednej partii ma prawo decydować o obsadzie stanowisk należących się innej partii?
    Ja rozumiem frustrację Kaczynskiego, że nie ma żadnego wpływu na parlament europejski, rozumiem nawet zawiść z powodu silniejszej pozycji PO niż PiS, ale nie potrafię zrozumieć jak wiele jest w stanie poświęcić aby te swoje małe kompleksy zrekomensować.

    Jedno natomiast jest pewne. Kaczyński świetnie umie mówić ‚nie’. ‚Nie’ dla gospodarki, ‚nie’ dla taniego państwa, ‚nie’ dla wyższych standardów życia politycznego, ‚nie’ dla apolityczności nominacji, ‚nie’ dla …

    ‚Nie’ dla wszystkiego, żeby niczego nie było.

    Pzdr

  64. Witam Pani Janino,

    Przepisy w tej sprawie rzeczywiście są niejasne i interpretacji może być tutaj wiele. Zgadzam się z tym, że tryb ustanawiania prawa w Polsce przyprawia o gęsią skórkę, jednak nie spodziewam się poprawy w tym temacie, a raczej przewiduję jeszcze głębszy kryzys.
    Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz popełniła błąd i na własne życzenie zafundowała sobie obecną sytuację.
    Chciałbym jednak zwrócić uwagę na działania PiS w tej sprawie. Oczywiście idealnie byłoby, gdyby udało się doprowadzić do odwołania Pani Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska i wprowadzić kolejnego komisarza. To jednak nie będzie łatwe i PiS doskonale o tym wie. Wypowiedzi liderów PiSu mają więc podłoże dużo prostsze, a mianowicie jest nim dyskredytowanie PO i dostarczenie opinii publicznej kolejnych ku temu powodów. Public relations Platformy Obywatelskiej oraz komunikacja społeczna tej partii jest dużo słabsza, aniżeli w PiSie. Dzisiejszy sondaż Gazety Wyborczej tylko potwierdza skuteczność działań PiSu na polu politycznego marketingu. PO nie potrafi komunikować społeczeństwu wpadek PiSu z takim efektem, jaki obserwujemy w odwrotnej sytuacji. Awantura wokół Saryusza-Wolskiego , negocjacje z kanclerz Merkel, teraz nieudolność prezydenta Warszawy i proszę. PiS prowadzi w sondażu, a PO zalicza solidny spadek. Naprawdę przeraża mnie fakt, jak słabą opozycją jest PO i jak bardzo traci ona społeczne zaufanie. I nie mam tutaj na myśli wyłącznie sondaży, albowiem pewien jestem, iż spora część ludzi opowiadających się za PO czyni to tak naprawdę w imię sprzeciwu wobec PiS, a nie dlatego, że PO wydaje im się ich politycznym wzorcem. Z tych właśnie powodów uważam, że PiS koncentruje się bardziej na samej interakcji ze społeczeństwem, podczas której informuje je o tym, że PO jest dużo gorszym złem, aniżeli koalicja, którą nam zaserwowano. Cel jest zawsze na drugim planie, a liczy się samo działanie ? w ten sposób postępuje PiS. Już nie chcę słuchać o tym, że PO była gotowa na rządzenie. Nie udało się! Jest w opozycji i powinna się nauczyć pełnić tę rolę w sposób skuteczny.

    Pozdrawiam Pani Janino i życzę dużo zdrowia, gdyż mnie niestety rozłożyło:)

    Bartosz S.

    http://www.bsocz.blox.pl

  65. @Tdi. Kto wie może trzeba odzyskać jakąś ambasadę:) ??

  66. Na obrzezach tego, co pisze Math…..

    pojawila sie dzis w serwisach relacja z wizyty prezydenta w Ankarze, gdzie nasz Pan Prezydent jednoznacznie poparl czlonkostwo Turcji w UE, podczas gdy Ministrowie SZ UE nie dalej jak w grudniu zadecydowali o zawieszeniu negocjacji z Turcja m.in. z powodu restrykcji handlowych nakladanych przez Turcje na innego czlonka UE – Cypr.

    Mam pytanie, gdzie podziala sie nasza solidarnosc z innymi czlonkami UE, ktorej sami tak oczekujemy i glosno sie domagamy! Dlaczego Pan Prezydent strzela gola do wlasnej bramki glosno i bezceremonialnie kwestionujac uzgodnienia na szczeblu UE i odmawiajac solidarnosci innemu czlonkowi UE? Czy ktos koordynuje wypowiedzi Pana Prezydenta i czy podlegaja one uzgodnieniom z MSZ?

    Ponadto przeczytalem w tejze notce o wielkim sukcesie wizyty w Turcji, przy okazji ktorej podpisano wazna deklaracje polityczna ;-). A moze ktos slyszal o podpisaniu jakichs umow gospodarczych czy chociaz deklaracji w tej sferze przy okazji tej wizyty?

    Pozdr

  67. Bartoszu S.: PO nie może skutecznie „wypunktować” wpadek PiS-u, bo nie ma dostępu do telewizji, a na podstawie tego co słyszy „w telewizorze” -wyrabia sobie opinie polityczne przeciętny Polak. I to sie przekłada na wyniki sondaży. Ciekawe, że tak długo te „sondaże” są tworzone, a jakoś na mnie nigdy nie trafiło. A na kogoś z tego blogu???

  68. Pani Janino,

    Pisze Pani: Oczywiście sztab Hanny Gronkiewicz – Waltz powinien znać przepisy, podobnie zresztą jak ona sama, prawnik z wykształcenia. Gdy się toczy walkę o taką stawkę jak o prezydenturę stolicy i toczy się ją w ostrym politycznym boju trzeba każdy przepis czytać po sto razy.

    OK, zgadzam się, ja też jestem pryncypialny w takich sprawach: czytać po sto razy, przepisy są jednakowe dla wszystkich, jak wszyscy to wszyscy, Babcia też. (przepraszam panią HGW, ale tak brzmi powiedzenie).

    Tylko, że to nie jest takie łatwe. Bo:
    1. Czytam te przepisy tak jak Pani każe, sto razy, i cały czas nie wiem od którego momentu ten trzydziestodniowy termin biegnie. Bo są dwie wersje:
    a) jest się wybranym tego dnia, kiedy ludzie idą do lokalu wyborczego
    b) jest się wybranym w momencie ogłoszenia przez PKW.
    Jeżeli wybrać ten wariant a), to może się zdarzyć, (załóżmy w sytuacji takiej jak w USA w 2000 roku, wybory Bush – Gore), że obliczanie głosów trwa i trwa, PKW jeszcze nie ogłasza wyniku, a termin na złożenie papierka mija… I co wtedy? Niech składają wszyscy co startowali, na wszelki wypadek? A może niech wróżka na szybko, przed upływem terminu, zdecyduje kto ma złożyć oświadczenie?
    Dla mnie jest oczywiste, że bieg terminu rozpoczyna się od momentu oficalnego ogłoszenia wyniku wyborów. Dopiero wtedy osoba wybrana dowiaduje się, że wygrała wybory i dlatego dopiero od tego momentu może złożyć oświadczenie.

    2. Po drugie i ważniejsze. Z czytania przepisów sto razy jeszcze nic nie wynika. Ma Pani całkowitą rację (całkowitą!!!), że prawdziwy problem jest szerszy – chodzi o stanowienie prawa. Polecam przeczytanie Ustawy Prawo Zamówień Publicznych – to jest dopiero raj dla chętnych do dyskusji „od kiedy termin biegnie.” Oczywiście ilu specjalistów tyle opinii. A proszę poczytać Ustawę Prawo Budowlane – jeżeli ktoś ją zrozumie (nawet po przeczytaniu sto razy) to jemu należy się order od Kaczyńskiego, nie żadnemu Chalupcowi. A Ustawa o Podatku od Towarów i Usług? Polecam! Koniecznie z załącznikami!

    W Polsce istnieje głębokie przekonanie, że każda dziedzina życia, ba! każdy szczegół życia powinien być prawnie uregulowany. Dostaję czasem maile od różnych izb i stowarzyszeń, w których apelują do mnie o poparcie albo włączenie się w proces tworzenia nowego prawa. Zazwyczaj argument jest taki: „dotychczas sprawa ta nie była prawnie uregulowana.” I to tym ludziom wystarczy. To jest dla nich argument za tym, żeby nowe przepisy wprowadzać.

    Efektem tego jest, że w Polsce istnieje największa ilość ustaw w całej Unii Europejskiej.
    Nikt, Pani Janino, dosłownie nikt nie jest w stanie ich znać, naprawdę. Nie przy tej ilości. Mógłbym służyć przykładami nazwisk wybitnych prawników, którzy robili wielkie oczy na wiadomość o istnieniu ustaw, które obowiązywały wówczas już dwa lata i jeszcze przekonywali mnie, że to niemożliwe, takiej ustawy na pewno nie ma, bo to jest nielogiczne.

    Pamiętam wywiad z panem posłem Jaksiernią, sprzed jakichś trzech lat, kiedy dziennikarka zarzuciła mu, że SLD jest u władzy już ponad połowę kadencji i brak jest efektów. Wtedy pan Jaskiernia żachnął się, dosłownie aż nim rzuciło, i szczerze oburzony wręcz zakrzyknął: „Jak to! A prawie 300 uchwalonych ustaw?!” Jemu nawet do głowy nie przyszło, że tu chodzi o jakość, nie o ilość, że efekty to jest coś zupenie innego niż ustawy.

    Od przerostu legislacji dusi się gospodarka, sądy się pozatykały, aktywność społeczna żadna, a pozorowanie pracy kwitnie. Nowe przepisy są wciąż i wciąż uchwalane, mimo że tych istniejących nikt nie jest w stanie nie tylko używać, ale nawet znać. Oczywiście im dalej w las tym więcej drzew: przepis rodzi przepis, bo im więcje norm, tym są szczegółowsze, a więc w życiu społecznym coraz więcej białych mikroplamek nie objętych przepisami, więc żeby je zakleić tworzy się nowe przepisy, które powodują, że powstają następne nanoplamki itd.

    Po zawaleniu się hali w Katowicah w ub. roku już zmieniono Prawo Budowlane (tzw. normę śniegową). Co prawda zawalenie nie miało nic wspólnego z przepisami, ktoś po prostu spartaczył robotę, ale o to nikt nie pyta. Po ostatnich wichrach okazało się jednak, że ta zmiana dotyczyła tylko śniegu, o wichrze tam ani słowa, więc teraz pewnie dalej będą zmieniać, wprowadxzać nowe itd. Aż strach pomyśleć co zrobią jak grad spadnie.

    I nikt w tym wszystkim nawet nie pyta o sens. Bo czy nawet jeśli HGW się spóźniła to coś realnie się zmieniło? A nawet jeśli by HGW nie złożyła żadnego oświadczenia, to czy to by znaczyło, że kradła? Przecież o uczciwości decyduje nie to, czy ktoś oświadcza, tylko jak było naprawdę. Więc po co w ogóle ten przepis? Żyjemy w kraju absurdów.

  69. ==> Torlin pisze:

    2007-01-23 o godz. 09:09

    „No i co Uchachany?”

    No i nic…

    „Będziesz miał teraz cywilną odwagę odszczekać wszystko to, co żeś mówił?
    Stać Cię na to?”

    Nie widzę żadnej potrzeby :-)…

    „HGW nie musiała w ogóle składać tego oświadczenia.”

    Aaa, to tylko według jej bezkrytycznych fanów (tzw. „ciemnego ludu proplatformerskiego”, czyli jasnogrodzkiej odmiany fenomenu „ciemnego ludu”, zazwyczaj kojarzonego z wyznawcami Ojdyra Rydzyka tudzież Ukochanych Przywódców Kaczyńskich).

    Sądzę, że ona sama, będąc prawnikiem dobrze wie że „żeni kit”, ale to przecież nic nie szkodzi – jej „ciemny lud” łyknie to z równą ochotą jak „ciemny lud” Ojca Dyrektora łyka enuncjacje o wszechświatowym antypolskim spisku syjonistyczno-masońsko-pangermańskim, i tak jak „ciemny lud” PiSu wierzy święcie w „skrót myślowy” o agenturalności wszystkich ministrów SZ III RP oraz w niezwykłą fachowość sfotygowanej kobiety zajmującej obecnie to stanowisko :-)…

    „No i co?”

    No i nic, ale UWAGA (tu dotrę do – jak podejrzewam – kresu Twoich możliwości umysłowych): wyobraź sobie, że nie stojąc w szeregach „ciemnego ludu” proplatformerskiego JEDNOCZEŚNIE nie stoję również w szeregach „ciemnego ludu” proPiSiaczego czy JAKIEGOKOLWIEK INNEGO :-))…

    Wiem, że to przekracza możliwości umysłowe przeciętnego blogowicza bez względu na kolor czczonego przez niego sztandaru; na blogu Galby, gdzie nabijałem się z uprawianego tam wobec kaczych idoli bałwochwalstwa -byłem wielokrotnie demaskowany jako komuch, agent, ubek i lumpenliberał.

    Wysłany oczywiście przez określone siły dla siania zamętu w interesie środowisk znanych, i będący wodą na młyn kręgów wiadomych…

    Bardziej skomplikowana sytuacja była na blogu Kataryny, gdzie najpierw wszyscy zgodnie obwołali mnie komuchem i cimoszenkowiczem, a później, jako że w związku z fiaskiem koncepcji POPiS i tam nastąpił podział na ciemny lud PO i ciemny lud PiSu – jedni widzieli we mnie PlatfOrmersa, a drudzy PiSuara…

    Będę więc wielce zaszczycony, jeżeli zaliczysz mnie dla odmiany do faszystowsko – pisowsko – moherowej agentury wysłanej tu dla siania zamętu w interesie znanych sił, służących wiadomym kręgom na rzecz określonych środowisk… (czy tak jakoś: tu każda permutacja tych elementów znajdzie wdzięczne zastosowanie) 🙂 🙂 :-)…

  70. polo712 jest jedyna osoba, ktora zwrocila uwage na podleglosc samorzadu wobec wojewody. Jest to zupelnie niedopuszczalne, zeby osoba z nadania politycznego miala jakikolwiek wplyw na instytucje wybierane w wolnych wyborach.

    Do wszystkich zwolennikow przestrzegania litery prawa za wszelka cene: macie mentalnosc niewolnikow, ktorzy niespodziewanie dla siebie zostali wyzwoleni i udaja, ze wiedza o tej wolnosci co trzeba. A trzeba przede wszystkim uzywac glowy i zdrowego rozsadku. Czy gdyby w ustawie znalazl sie zapis o karze dozywotniego wiezienia za nieterminowosc, zachecalibyscie Ziobre do wsadzenia HGW? (pewnie by nawet nie czekal na zachety).

    Zreszta przypuszczam, ze podzial na zwolennikow i przeciwnikow tepej interpretacji prawa pokrywa sie z podzialami politycznymi. W zwiazku z tym zapytam inaczej: czy zmiana prawa maturalnego z moca wsteczna to w porzadku?; czy dopisanie do ustawy o samorzadzie weta wojewody niezgodnie z prawem europejskim to w porzadku?; czy ignorowanie wyroku sadowego przez Kaczynskiego to w porzadku?

    Demokracje upadaja nie z powodu nieprzestrzegania przepisow. One upadaja gdy spoleczenstwo zatraca zdroworozsadkowe instynkty. Albo ich jeszcze nie nabylo.

  71. Od wydawania wyroków w sprawie uchybienia pani prezydent są, zdaje się, odpowiednie sądy. Mam przynajmniej taką nadzieję, prawnikiem nie jestem. Martwi natomiast, że media sugerują, że wyrok wspomiany zapadnie gdzieś w czeluściach gabinetu premiera. Na stronie „gazeta.pl” przeczytałem wypowiedź p. prezydenta w sprawie HGW. Czyżby i głowę państwa należało zatrudnić do rozwikłania sporu? W tej sprawie najbardziej właśnie to mnie niepokoi. Prezydent, premier (a wczoraj chyba marszałek sejmu), najważniejsze konstytycujnie organy państwa zajmują się ferowaniem wyroków w sprawie interpretacji przepisów, czyli de facto wchodzą w rolę wykładni prawa.

    Zachowanie PiSu w sprawie Parlamentu jest raczej śmieszne – ze wszystkich tych powodów, które zostały wspomniane na tym forum, a których powtarzał nie będę. Tylko, że śmiech jest taki jakiś… z lekką nutką zażenowania. Nie przyszło im do głowy, że cały szum, jaki wokół PE i PO robią, może być odczytany jako mieszanie się w sprawy frakcji, do której (z własnej, nie przymuszonej woli) nie należą.

    Na marginesie. Całym sercem, jako domorosły znawca tematyki unijnej, popieram w tej sprawie PO. Parlament (a więc i jego komisje) mają główne kompetencje w Pierwszym Filarze (związanym ze Wspólnotami, a przez to budżetem) natomiast w Drugim Filarze (polityce zagranicznej i bezpieczeństwa) ustępuje pola obu Radom i Komisji. Stanowisko PO jest więc sensowne, mam nadzieję, że zwiastuje rozpoczęcie procesu odtwarzania tożsamości tej partii.

  72. dwie sprawy, z których jedna (mam wrażenie) ważna:
    1. nadrabiam zaległości czytelnicze, więc mogłem coś pominąć – na blogu Wiadomości24pl odbywa się głosowanie na Blogera Roku 2006; nie zauważyłem tam nazwiska Gospodyni blogu Skrót Myślowy – jego brak w tym plebiscycie nie zmieni, rzecz jasna, mojego szacunku dla Pani Redaktor Paradowskiej, ale uważam za rzecz co najmniej dziwną, że jeden z najbardziej profesjonalnych blogów nie został tam zgłoszony; zrobiłbym to sam, ale niestety jestem dosyć ciemny w tej materii i nie bardzo potrafię – jeśli znajdzie się ktoś, kto mnie w tym wyręczy, sam zagłosuję i będę prowadził kampanię reklamową na rzecz;
    2. co do HGW, sytuacja jest zupełnie idiotyczna – oczywiste jest, że przepisy są kompletnie nieskorelowane – spokojnie może się zdarzyć, że ktoś będzie musiał składać oświadczenie majątkowe dotyczące małżonka jeszcze zanim złoży ślubowanie (poza tym taka kara za parodniowe opóźnienie ma się nijak do intencji prawodawcy, tj. do zapewnienia transparentności życia publicznego; zakładam oczywiście istnienie domniemania racjonalności ustawodawcy); ale fakt, że przepisy są bzdurne, nie oznacza, że można je tak sobie omijać – trzeba je zmienić, ale póki co – są i obowiązują; głupie jest, że sporo za te opóźnienia zapłacimy, bo wybory trzeba będzie znowu przeprowadzić, ale jeszcze głupsze jest zachowanie tych osób, które się ze złożeniem oświadczeń spóźniły – przecież przepisy o obowiązku składania oświadczeń dotyczących współmałżonka obowiązują bodajże od 2003 r.; fakt, że sankcja w postaci wygaśnięcia mandatu pojawiła się dopiero w ub. roku, ale obowiązek istniał już wcześniej; brzydko, że takie niedopatrzenie przytrafiło się prawnikowi (może zapracowana, ale co w takim razie robi ten zespół pomagierów, jaki niewątpliwie posiada), ale też nie pierwszy to raz, kiedy osoba, która powinna sobie radzić z czytaniem tekstów prawnych, tak się podkłada – Cimoszewicz (przepraszam, tak mi się skojarzyło, ale wcale nie dlatego, że – jak twierdzą niektórzy – PO wpada w szpony SLD) to nawet o sobie mówił, że jest bardzo dobrym prawnikiem

  73. Szanowna Pani… No przecież taka publicystka jak Pani Nie Powinna Udawać, że Wierzy, że W. Cimoszewicz swoich akcji nie wpisał z powodu „zwykłej ludzkiej pomyłki”… A tak poza tym, to jak zwykle świetnie się „Panią” czyta, choć też świetnie – słucha (oglądania nie wyłączając ;).

  74. Marku Piegusie, niestety masz racje…

  75. Szanowna Pani Janino!

    Kontynuując sprawę utrady mandatów przez wójtów, burmistrzów i prezydentów należy zwrócić uwagę na problemy prawne jakie powstaną z chwila wygasnięcia mandatów.
    Po pierwsze z przepisów jasno nie wynika kiedy ten skutek następuje. Nie wiadomo więc od kiedy liczyc 90. dniowy termin do przeprowadzenia powtórnych wyborów. jednak o iwle bardziej powazniejsza jest sprawa ważności czynności podejmowanych przez szefów gmin. Jeżeli przyjąć koncepcję ministra Dorna, że skutek nastapił już w pierwszym dniu po upływie terminu do złożenia oświadczenia, to wszelkie czynności tych osób są nieważne. Nieważność dotknie nie tylko zwykłych czynności codziennego zarządu, ale również decyzji administracyjnych, czynności procesowych w sprawach sadowych, zawartych umów przeniesienia własności nieruchomości, itd. Skutki ekonomiczne i prawne są niedoprzewidzenia i będa sie za gminami (obywatelami) ciągnąć latami. ustawodawca nie przewidział, że osoba której wygasł mandat sprawuje funkcję do czasu przeprowadzenia wyborów. Zreszta terminy wyborów pewnie będa różne bo w różnych terminach będą wybory. A co będzie gdy po bojach sądowych wójt, burmistrz, prezydent dowiedzie, że nie utracił mandatu, a nowy bedzie już wydany? W Europie chyba tylko my sobie fundujemy taki bałagan. Nic nie może być u nas przemyślane.

  76. Obawiam się, że wszyscy dotychczasowi uczestnicy dyskusji pomijają podstawowy problem, a mianowicie problem kompetencji.
    Wyborcy w Warszawie wybierali niekompetentnie, bo wybrali nie tego, co trzeba. Wyborcy w moim mieście byli kompetentni. Wybrali kandydata popieranego przez PiS.
    Dlatego proponuję, aby powtórzone wybory samorządowe dla Warszawy przeprowadzić w moim mieście. Już moi krajanie wybiorą warszawianom kogo trzeba. Poza tym koszty będą mniejsze, bo mieszkańców mamy mniej niż Warszawa.

  77. UWAGA, UWAGA CIEKAWOSTKA O OŚWIADCZENIU MAJĄTKOWUM MIN DORNA i JEGO PODWŁADNYCH.

    Na stronie www MSWiA znajdują sie nadal stare oświadczenia majątkowe ministrów które złożyli w L I S T O P A D Z I E 2005 roku.

    Ale są to tylko ci ministrowie którzy wówczas trafili do resortu, a przecież były zmiany i nowe powołania np>
    Pan SURMACZ – brak oświadczenia
    Pan PIĘTAK – brak oświadczenia
    Pan ZIELIŃSKI brak oświadczenia

    Jak widać twarde prawo ale prawo – dla równych i równiejszych.

    Pytanie do quake

    1. Jakie są unormowania prawne w tej materii, i czy ministrowie powinni aktualizować swoje oświadczenia.
    2. Mam nieodparte wrażenie że ustalone terminy składania oświadczeń nie były przypadkowe (po prostu pułapka – zwłaszcza że zostawiono furtkę dla rady która ma podjac uchwałę o wygaśnięciu lub nie mandatu)

  78. No i super. Dobrze byloby aby HGW tym razem rozlozyla na lopatki PiSowskiego kandydata. Polska to bogaty kraj. Moze sobie pozowlic na organizowanie nowych wyborow z powodu braku czytelnego prawa.

  79. Wielu internautów pisze, że wybory dla PiS nie mają sensu, bo i tak ich nie wygra (w Warszawie).
    Jest jednak wielce bulwersująca możliwość i PiS na nią stać!!
    Zmienia tak prawo samorządowe, by nie powtarzać wyborów, tylko by komisarz rządził całą kadencję!!!!
    Bez tej ewentualności „w tyle głowy” trudno zrozumieć ich działania.

  80. Teza wj_2000 jest calkiem ciekawa…. Moze nawet nie musieliby zmieniac ustawy. W tej chwili komisarz moze byc zdaje sie (nie jestem pewien) powolany na okres od 9 do 12 miesiecy. Nie zapominajmy, ze HGW zaraz po wejsciu do Urzedu zapowiedziala niezalezny audyt rzadow PiSu w stolicy. Moze Kazio nie pochowal wszystkich papierkow (albo Jarek i Lechu nie maja zaufania, ze pochowal) i przydaloby sie miec jeszcze kilka miesiecy na prace ekip sprzatajacych :-)? I na koniec pytanie do Pani Redaktor i blogowiczow: czy w przypadku utraty mandatu przez Prezydenta Miasta traca automatycznie posady jego zastepcy?

    Pozdr

  81. Polska to nie tylko Warszawa. Wielu samorządowców którzy wygrali wybory bo chcieli działać dla dobra lokalnych społeczności złożonych zostanie na ołtarzu pisowskiej „praworządności”, tylko dlatego, że Jarosławowi Kaczyńskiemu zależy na odzyskaniu Warszawy. Z perspektywy mojej oddalonej o 700 km prowincji, w oczach człowieka użerającego się z codziennością, warszawskie podchody jawią się jako kpina. Kpi sobie ze mnie premier, kpią sobie parlamentarzyści bo za publiczne pieniądze urządzają sobie igrzyska, w których istotne są tylko słupki procentowego poparcia. Zaspy za oknami rosną z godziny na godzinę bo burmistrz (spóźnialski) zamiast koordynować działania służb miejskich, duma nad tym jak przygotować się do nowych wyborów. Szczerze powiedziawszy mam Warszawę tam gdzie słońce nie dochodzi, bo i ona mnie tam ma. Z punktu widzenia zabitej dechami dziury, gdzie nienormalną normalnością są wielodzietne rodziny utrzymujące się za 300 zł z pomocy społecznej, roztrząsanie czy HGC dobrze zrobiła czy źle nie ma najmniejszego znaczenia.

  82. Dzień obry Pani Redaktor!

    Obejrzałem w poniedziałek o godz. 21.00, w pierwszym programie TVP, fabularyzowany spektakl p.t. „Inka 1946”. Okazało się, że reżyserowany przez kobietę. Psychopatkę! Kim jest scenarzysta nie wiem. Na ekranie, w czasie najlepszej oglądalności, pokazywano ze szczegółami i szczególnym upodobaniem sceny drastyczno-sadystyczne przy czym brakowało jedynie wywisekcji gwałtu zbiorowego. Dla celów politycznych manipulowano historią ukazując siedemnastoletnią piękną anielicę-patriotkę ( przy tym posiadającą w tym czasie i miejscu, czyli w lesie, pełną wiedzę na temat enkawudowsko-agenturalnej przeszłości B. Bieruta) okrutnie torturowaną przez pijanych, brzydkich, jąkających sie, ograniczonych przedstawicieli „reżimu komunistycznego”. Po prostu propagandowe mistrzostwo świata być może konkurujące jedynie z programami Pospieszalskiego lub Gargas. Czy autorzy – mimo że artyści(?) – nie mają wyobraźni i nie wiedzą, że i ich, tak jak Brzechwę, rozliczą? Decydentom telewizyjnym nie przeszkadzało, że kłamstwa, czarno-biały obraz rzeczywistości i widok wspomnianych scen może wpłynąć na delikatną strukturę pszychiczną dzieci. Sfora dziennikarsko-polityczna nie grzmi.
    Czy Podziela Pani moją opinię?

  83. chociaz jestem mocno starszą panią i czas manifestacji dla mnie przeminął, to jestem gotowa wyjść na ulicę w obronie pani Gronkiewicz Walz. Nie dlatego, ze darze ją i jej ugrupowanie szczegolną estymą, ale dlatego, ze obłuda jej przeciwników staje się nie do zniesienia. Czasem mała kropla przepełnia kielich i dobrze by było, żeby sprawujacy obecnie władzę o tym czasami sobie przypominali. Pozdrawiam pania i życzę wytrwałosci w usiłowaniach zachowania zdrowego rozsadku – Anna Sianko

  84. Sprawa jest dziecinnie prosta: PIS rozpaczliwie szuka kija, żeby uderzyć w Hannę Gronkiewicz-Waltz. Nie ma to nic wspólnego z prawem, praworządnością, czy czymś takim. Jest to najzwyklejsza zemsta polityczna – gdyby to Obiecankiewicz wygrał wybory, nie byłoby żadnego problemu. Po prostu działa tu stara zasada: „jak się chce psa uderzyć, to się kija znajdzie”. PIS po prostu wykorzystuje kruczek prawny, żeby walczyć z opozycją. Jak to o nich swiadczy, niech sobie każdy sam odpowie. Mnie osobiście chce się już tylko rzygać.

  85. Wykładnia prawa administracyjnego powinien zając się sąd administracyjny (nie mówie o zgodności , którą może orzec TK). WSA zapene może zrobić to szybciej i będzie znana wykładnia sądowa a nie kaczyńsko-dornowa.

  86. Pani Redaktor,

    Dynamika agresji lustracyjnej jest tak wielka, że oczekuję, po wypowiedzi Bernarda, potrzebę zrobienia miejsca w Redakcji dla zdrowej siły. Później się zobaczy (ale bez sentymentów, vide b. Prezydent W – wy).

    P.S.

    Można było odzyskać PZPN i Ratusz, to dlaczego nie jakiś tygodnik spółdzielczy. Prezes firmy już lustruje współpracowników żeby spełnic wstępne żądania.

  87. Dorn i Kaczyński już zadecydowali, że HGW nie jest prezydentem Warszawy. Co prawda premier asekuruje się, że co innego prawo a co innego jego wykonywanie ale chyba wybory są blisko. Tylko bieda w tym, że p.HGW może być jedynym kandydatem do tej funkcji, czaruś Kazimierz ma zdaje się dość upokorzeń i wypiął się na swego „ojca chrzestnego”.
    Najzabawniejsza była jednak wypowiedż najpraworządniejszego człowieka w tym rządzie pt.A.Lepper. Poucza on panią prezydent,że przestrzeganie prawa to podstawa zdrowego państwa. A jeżeli prawnicy HGW mają rację i nie musiała składać oświadczenia majątkowego męża? I jesze jedno; premier stwierdził, że prawo w żadnym przypadku nie może działać wstecz!Dobre!

  88. W jedno nie wątpię. W IV RP – podobno demokratycznym państwie prawa, członku Unii Europejskiej – wola wyborców wyrażona w demokratycznych wyborach stała się niczym wobec kruczków prawnych. Taka interpretacja prawa godzi w zasady konstytucyjne. TK będzie miał co robić w sprawie orzekania zgodności obowiązujących przepisów ustaw wyborczych z Konstytucją RP. No ale dzisiejsza opozycja, zwłaszcza PO, zdaje się mocno popracowała w materii oświadczeń majątkowych. Strzelanie sobie w kolana wygląda na zawodową skłonność panów Rokity, Tuska i ich kolegów. Wciąż zachowują się tak, jakby brali relanium. Polecam więc jednak zamianę na prozac.

  89. Jooboo:
    przeczytaj:
    2007-01-22 o godz. 22:44
    uchachany

    A teraz masz coś do powiedzenia?

  90. Do Jooboo i innych:
    Myślę, że sytuacja nie jest tak prosta jak się Wam wydaje. HGW popełniła błąd. Ustanowione prawo mimo swojej bezsensownej przesady jest, jakie jest. PiS ma teraz nielada problem. Jak doprowadzi do wyborów zostanie posądzone o brak rozsądku w wydawaniu publicznych pieniędzy i (co słychać z powyższych wypowiedzi) o mściwość. Jak dla mnie teza o specjalnym napisaniu prawa po to żeby pozbyć się HGW jest mocno naciągnięta. Warunki utrzymania mandatu nie są zbytnio wygórowane i pani Hania mogła je bez najmniejszego problemu spełnić (np. postąpić w podobny sposób jak każdy z nas w większości spraw, czyli nie zwlekać na ostatni moment).
    Nie wiem, co się teraz stanie. Nie znam się na prawie na tyle, żeby wymyślić jakieś rozwiązanie. Jak na moją inżynierską głowę wydaje mi się, że nie będzie innego wyjścia jak przeprowadzić nowe wybory, z których kompletnie nic nie wyniknie. Kolejny raz zapłacimy za niekompetencję ludzi odpowiadających za stworzenie niejasnych przepisów oraz ludzi, którzy mimo odpowiednich kompetencji i doświadczenia, pogubili się w gmatwaninie praw.

  91. Mam pomysł racjonalizatorski w związku z zaistniałą sytuacją;
    jeżeli dojdzie do wyborów i nie mówię teraz wyłącznie o Warszawie, koszty całej tej imprezy powinni ponieść solidarnie;
    -posłowie koalicji, którzy dla własnych celów poparli ustawę ewidentnie pisaną na kolanie
    -rząd, który wymusił i wymyślił tego bubla
    -pan prezydent,który z polecenia „mojego brata” podpisał to barachło
    Podejrzewam,że taka finansowa kara dobitnie ukazałaby pozytywy poprawnej i racjonalnej legislacji wszystkim tym, którzy uważają, że po
    nas choćby potop a dla kraju to dobre co dobre dla nas.

  92. –>Toos1, czuję się wywołany do tablicy więc wyjaśnię:

    Zgodnie z art. 10 ustawy z 21.08.1997r o ograniczeniu prowadzenia działalności godpodarczej przez osoby pełniące funkce publiczne, osoby określone w art. 1 ustawy (tj. zajmujące kierownicze stanowiska państwowe – w tym ministrowie) są obowiązane do złożenia oświadczenia o swoim stanie majątkowym. Oświadczenie o stanie majątkowym dotyczy majątku odrębnego oraz objętego małżeńską wspólnością majątkową.
    Informacje zawarte w tym oświadczeniu o stanie majątkowym stanowią tajemnicę służbową, chyba że osoba, która złożyła oświadczenie, wyraziła pisemną zgodę na ich ujawnienie. W szczególnie uzasadnionych przypadkach osoba uprawniona do odebrania oświadczenia (tj. przełożony) może je ujawnić pomimo braku zgody składającego oświadczenie. Oświadczenie przechowuje się przez 6 lat.

    Oświadczenie składa się kierownikowi jednostki (przełożonemu) przed objęciem stanowiska, a następnie co roku do dnia 31 marca, według stanu na dzień 31 grudnia roku poprzedniego, a także w dniu opuszczenia stanowiska. Kierownik jednostki dokonuje analizy zawartych w oświadczeniu danych. Na zasadzie wyjątku od tej reguły Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Marszałek Sejmu, Marszałek Senatu, Prezes Rady Ministrów, Szef Kancelarii Prezydenta, Szef Kancelarii Sejmu, Szef Kancelarii Senatu, Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Prezes Najwyższej Izby Kontroli, Rzecznik Praw Obywatelskich, Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, Prezes Narodowego Banku Polskiego, Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Główny Inspektor Pracy, Prezes Polskiej Akademii Nauk, Kierownik Krajowego Biura Wyborczego oraz Rzecznik Ubezpieczonych składają oświadczenie Pierwszemu Prezesowi Sądu Najwyższego, który dokonuje analizy zawartych w nim danych. Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego składa oświadczenie Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, który dokonuje analizy zawartych w nim danych.

    A zatem: 1) oświadczenia składa się okresowo 2) nie ma znaczenia fakt, że oświadczenie opublikowane w internecie jest nieaktualne – ważne, że w/w oświadczenie złożone zostało kierownikowi jednostki w ustawowym terminie.

  93. Kiedys Lech Wałęsa powiedział, ze po Kaczyńskich trzeba bedzie długo sprzątać. Myslę, że miał rację. Ale wazne jest, że coraz wiecej ludzi normalnieje i poza wyznawcami / ok.25%/, widzi jaki koń jest. Dlaczego pan premier lub prezydent nie udali sie do Davos? Przeciez cały cywilizowany świat tam sie zbiera. Ale to nie jest ich świat. Widocznie sie wstydza. Tam trzeba obycia, języków. Trzeba sie usmiechac i byc dla innych miłym. I w ogóle …nie ma komu przywalić. Moze tez to jakis układ. Lepiej siedzieć w domu. Pytam: za co my tym facetom płacimy takie pieniadze. A oni chca jeszcze dodatkowe wybory robic. Przcież to jest już nie cyrk, ale szpital psychiatryczny.. To jest po prostu jak sen jakiś. Gdzie ja jestem? Może by faktycznie jakis żurnalista sie naraził i napisał prawde o stanie zdrowia naszych przywódców. W „Polityce” juz takie nieśmiałe próby były. Trzeba by wiecej i dokładniej żeby szara masa zrozumiała, jak jest robiona w przysłowiowego konia! Ludziom trzeba też powiedziec dokładnie ile ta władza kosztuje!!! Kancelaria prezydencka pół miliona na dzień! I co my za to mamy.? Kończe optymistycznie, bo czuje, że koniec tej amatorszczyzny jest blizszy niz dalszy. A Pani HGW niech sie trzyma. Powinnismy ja wszyscy wspierac w nadzei, że zostanie prezydentem Polski, po udanej prezydenturze w Warszawie. No i co zły pomysł?

  94. Przed chwilą obejrzałem „oświadczenie” premiera (nie mojego stąd „premiera”) na temat prezydentury Warszawy. Czy ktoś zauważył aby premier jaką kolwiek wypowiedź na temat „pognębienia” swoich przeciwników zaczynał inaczej że „JEST OCZYWISTE” albo „JEST RZECZĄ OCZYWISTĄ”?????????????

  95. optymisto
    Kaczyńscy (a z nimi Bernardy i geralty tego świata) nie rozumieją istoty demokracji. Im się wydaje, że są wodzami (po niemiecku: fuehrerami), Wielkimi Sternikami, samcami alfa naszego stada. Nie potrafią zrozumieć, że są wynajętymi urzędasami, którzy mają realizować zadania dla narodu. Wynajętą siłą roboczą. Pozajączkowało im się kompletnie. Nie rozumieją demokracji, bo są do cna skażeni komunizmem. W nim się wychowali i jego kopię chcą tu stworzyć. Ze sobą w roli kierowniczej siły.
    A szara masa pozwala na te ich ekscesy bo nie jest świadoma ani tego, że jest robiona w konia ani ile to kosztuje. Szkoda że znani publicyści (TAK PANI JANINO TO DO PANI) nie próbują ludziom tego uświadomić

  96. Optymisto!
    Przecież ten „sen” zwany szpitalem psychiatrycznym trwa przynajmniej od czasu sprawy Rywina.

  97. Nie ma żadnych wątpliwości, że PiS będzie chciało odwołać HGW ze stanowiska prezydenta stolicy. Niewątpliwie powstanie bardzo ciekawy spór sądowy na tym polu. Nie zamierzam rozważać tu bardzo spornej kwestii czy musiała złożyć te oświadczenie i czy dochowała terminu. Chciałem tylko powiedzieć, że przepisy o wygaśnięciu mandatu niewątpliwie są karą za niezłożenie w terminie oświadczenia majątkowego ? taki był zamysł ich twórców. W związku z tym należałoby przy ich wykładni brać pod uwagę stanowiska sądów dotyczące sankcji administracyjnych. Wypada tutaj zacytować dosłownie orzeczenia:

    – wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 1 marca 1994 OTK 1994/1/5:
    ?W odniesieniu do kary administracyjnej dla jej wymierzenia musi, bowiem wystąpić subiektywny element zawinienia. Podmiot, który nie dopełnia obowiązku administracyjnego, musi więc mieć możliwość obrony i wykazywania, że niedopełnienie obowiązku jest następstwem okoliczności, za które nie ponosi odpowiedzialności. Nie do pogodzenia z zasadą demokratycznego państwa prawnego jest, mechaniczne i rygorystyczne uregulowanie sytuacji prawnej zobowiązanego(?)?

    – uchwała Naczelnego Sądu Administracyjnego składu siedmiu sędziów z dnia 21 grudnia 1998 ONSA 1999/2/46 mówi:
    ?Trafne jest stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, że nie można podzielić poglądu, iż nałożenie sankcji pieniężnej może nastąpić tylko w trybie przewidzianym przez prawo karne (karne skarbowe lub karnoadministracyjne) z tego powodu, że tylko w takim postępowaniu odpowiedzialność może mieć zastosowanie po udowodnieniu winy, a więc elementu subiektywnego, a podmiot, który nie dopełnił obowiązku, musi mieć możliwość wykazania, że nastąpiło to z przyczyn od niego niezależnych?

    Aby kogoś ukarać za brak oświadczenia musi, więc zachować się w sposób zawiniony. Winę należy tu rozumieć jako możliwość postawienia HGW jakiegoś zarzutu w jej zachowaniu. W tej kwestii przepis quasi-karny jest strasznie niejasny. HGW w żadnym wypadku nie może być obciążona skutkami niejasnej regulacji prawnej. Nie wiadomo właściwie, o co w nim chodzi i jaka jest konkretnie granica, po której przekroczeniu traci się mandat. Kara powinna być również adekwatna do stopnia jej winy. Nie można z powagą twierdzić, że adekwatną karą za dwudniowe uchybienie terminu powinna być utrata mandatu. Podobne zdanie na tą sprawę ma np. Andrzej Zoll.
    Jeżeli rząd uprze się to zacznie się długotrwała batalia sądowa. Wynik dla mnie jej jest w 100 % jasny- zwycięstwo HGW.

    Pozdrawiam, jeżeli ktoś doczytał:)

  98. Nie ma żadnych wątpliwości, że PiS będzie chciało odwołać HGW ze stanowiska prezydenta stolicy. Niewątpliwie powstanie bardzo ciekawy spór sądowy na tym polu. Nie zamierzam rozważać tu bardzo spornej kwestii czy musiała złożyć te oświadczenie i czy dochowała terminu. Chciałem tylko powiedzieć, że przepisy o wygaśnięciu mandatu niewątpliwie są karą za niezłożenie w terminie oświadczenia majątkowego ? taki był zamysł ich twórców. W związku z tym należałoby przy ich wykładni brać pod uwagę stanowiska sądów dotyczące sankcji administracyjnych. Wypada tutaj zacytować dosłownie orzeczenia:

    – wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 1 marca 1994 OTK 1994/1/5:
    ?W odniesieniu do kary administracyjnej dla jej wymierzenia musi, bowiem wystąpić subiektywny element zawinienia. Podmiot, który nie dopełnia obowiązku administracyjnego, musi więc mieć możliwość obrony i wykazywania, że niedopełnienie obowiązku jest następstwem okoliczności, za które nie ponosi odpowiedzialności. Nie do pogodzenia z zasadą demokratycznego państwa prawnego jest, mechaniczne i rygorystyczne uregulowanie sytuacji prawnej zobowiązanego(?)?

    – uchwała Naczelnego Sądu Administracyjnego składu siedmiu sędziów z dnia 21 grudnia 1998 ONSA 1999/2/46 mówi:
    ?Trafne jest stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, że nie można podzielić poglądu, iż nałożenie sankcji pieniężnej może nastąpić tylko w trybie przewidzianym przez prawo karne (karne skarbowe lub karnoadministracyjne) z tego powodu, że tylko w takim postępowaniu odpowiedzialność może mieć zastosowanie po udowodnieniu winy, a więc elementu subiektywnego, a podmiot, który nie dopełnił obowiązku, musi mieć możliwość wykazania, że nastąpiło to z przyczyn od niego niezależnych?

    Aby kogoś ukarać za brak oświadczenia musi, więc zachować się w sposób zawiniony. Winę należy tu rozumieć jako możliwość postawienia HGW jakiegoś zarzutu w jej zachowaniu. W tej kwestii przepis quasi-karny jest strasznie niejasny. HGW w żadnym wypadku nie może być obciążona skutkami niejasnej regulacji prawnej. Nie wiadomo właściwie, o co w nim chodzi i jaka jest konkretnie granica, po której przekroczeniu traci się mandat. Kara powinna być również adekwatna do stopnia jej winy. Nie można z powagą twierdzić, że adekwatną karą za dwudniowe uchybienie terminu powinna być utrata mandatu. Podobne zdanie na tą sytuacje ma np. Andrzej Zoll.
    Jeżeli rząd uprze się to zacznie się długotrwała batalia sądowa. Wynik dla mnie jej jest w 100 % jasny- zwycięstwo HGW.

    Pozdrawiam, jeżeli ktoś doczytał:)

  99. Optymista,

    Też zwróciłem uwagę na fakt nieobecności żadnego przedstwiciela obecnej koalicji w Davos. Zaproszono np. prezesa Orlenu, niestety byłego 😉 mam wrażenie, że po prostu nikt z ekipy rządzącej, ani żaden z ich protegowanych, po prostu nie został zaproszony 🙂
    Chyba nie dlatego, że ktoś się ich obawial, tylko po prostu nie mieliby nic ważnego do powiedzenia. Tam nie rozmawia się o rozliczeniach, lustracji i o tym jaka zła jest PO.
    Cóż (ukłon do Agi), widać izolacja rządzących postępuje.

    Pzdr.

  100. Jeszcze jedno w sprawie HGW,

    Polecam tutaj obecnym dzisiejsze wypowiedzi konstytucjonalistów.

    Profesor Piotr Winczorek:
    – To już przekroczyło granice absurdu. Żeby Hanna Gronkiewicz- Waltz straciła mandat musi być w tej sprawie uchwała Rady Warszawy. Może ją zastąpić decyzja wojewody, ale do czasu gdy jej nie ma Hana Gronkiewicz-Waltz jest prezydentem miasta – oto komentarz do słów Premiera, że HGW nie jest już Prezydentem Warszawy od momentu niezłożenia oświadczenia w terminie.

    Prof. Marek Safjan:
    Ustawa jest pułapką prawną, a prawo nie może zawierać pułapek dla jego użytkowników.

    Obaj są zgodni, że najprawdopodobniej Trybunał ożeknie niezgodność ustawy z konstytucją, ponieważ w przeszłości kwestionował ustawy z pułapkami prawnymi.

    I tu pojawia się problem, jeśli będzie wprowadzony komisarz lub wczesniejsze wybory przed ożeczeniem Trybunału, to wcale nie jest pewne, że HGW będzie mogła wrócic na zajmowane obecnie stanowisko, mimo kozystnego dla niej wyroku TK.

    Absurd może zacząć gonić absurd.
    HGW przegrywa wybory, TK uchyla ustawę, HGW wraca na stanowisko mimo, że juz użęduje inny Prezydent.
    LUB
    HGW przegrywa wybory, TK uchyla ustawę, HGW zaczyna kolejną batalie sądową o powrót na stanowisko.
    ITD, ITP

    Proszę więc o rozsądek i opamiętanie.

    Pzdr

  101. Cóż, Kaczyński nie pojechał do Davos. No cóż jak to komentować, znowu choroba, czy bycie antykwaśniewskim. Cóż Kwaśniewski nie ma tytułu magistra, a Kaczyński jest profesorem, cóż mi się wydaję, ze ten bez magistra jest bardziej wykształcony niż ten z profesorem.
    Wniosek, jaki się nasuwa: naprawdę człowiek uczy się najmniej w szkolę, cóż w społeczeństwie informacji trzeba być otwartym na wiedze, nie zależnie czy ta wiedza jest z szkoły, z gazet, czy może z telewizji, a może jeszcze z książek
    A wracając do sprawy HGW to się trochę dziwię, ze Pis chce powracać do wyborów, może nie chcę, ale musi. Ale nie wiem, kto zyska, a to straci na tej batalii. Cóż zobaczymy
    Pozdrawiam

  102. Nie miałem zamiaru pisać więcej o sprawie HGW, zostałem jednak i to nie tylko ja sprowokowany. Otóż patrze ci ja w telewizor i widzę piękną twarz naszego Pana Premiera Jarosława. Sama twarz pół biedy, zdążyłem się podwójnie przyzwyczaić, gorzej, twarz przemówiła. I tu chciałoby się zawołać „oczom nie wierzę uszom nie słyszę”. Znam różne szkoły interpretacji prawa ale takiej mieszanki kazuistyki z ignorancją w życiu nie słyszałem. Wystąpienie to nie tylko kompromituje Premiera, kompromituje uczelnię, która Mu nadała tytuł. Jako zadośćuczynienie proponuję by specjaliści Wydziału Prawa tej uczelni opracowali w czynie obywatelskim bezstronną ekspertyzę w sprawie wyboru HGW, trybu utraty mandatu (o ile w ogóle wchodzi to w rachubę wymagana analiza firmy małżonka) i ewentualnej drogi wyjśćia z sytuacji oraz poprawki do ustaw. Zanosi się bowiem na dłuższą wojnę, nie tylko o Panią Prezydent ale o kilkaset osób i kilkadziesiąt (oby tylko) milionów PLZ na powtórne wybory.

  103. Jak to dobrze, że ja jestem z Wrocławia! :-), :-D, 😮

  104. wczorajsze wypowiedzi wysokich polityków PiS, w których przedstawiali swoje interpretacje przepisów ordynacji wyborczej jst były żenujące. Nie wiem co robia ministerialni prawnicy, ale nie powinni ulegać partyjnym naciskom i wreszcie powiedzieć jak się interpretuje prawo. Dla kazdego kto skończył wydział prawa (na którymś) z Uniwersytetów, odbył którąś z prawniczych aplikacji, widać gołym okiem jak naciągane i nieracjonalne są argumenty przemawiające za pozbawianiem mandatów ludzi demokratycznie wybranych. Prawa nie wystarczy się nauczyć na pamięć. Na pamięć trzeba nauczyć się zasad jego wykładni, stosowania, miec poczucie sprawiedliwości, proporcjonalności, racjonalności i wreszcie przyzwoitości. Jeżeli utrwali się takie rozumienie prawa, jak nam proponuje pan Kaczyński, pan Dorn, pan Gosiewski, to wnet prawo i instytucje państwa zostaną całkowicie ośmieszone.

    Na marginesie ostatnich wydarzeń stwierdzam, że po zdobyciu wolności Polacy (a może tylko politycy) nie potrafią ze sobą rozmawiać, współpracować, wybaczać, zrozumieć czyjeś potknięcie. Ech odchodzą od nas Wielcy Polacy, a wraz z nimi ich mądrość, wizjonerstwo.
    Marek Antoniusz powiedział kiedyś „Świat to nieustanna zmiana i rozwój. A życie to umiejętność wyobrażania sobie zmian”. Ci którzy chca kierowac narodem powinni patrzeć w przyszłość i umieć wyobrazić sobie zmiany.

  105. Zgadzam sie z opinia o uzaleznieniu niektorych politykow od poprzedniego ustroju. Podobna sytuacje opisal Ryszard Kapuscinski w jednej ze swoich ksiazek. Byla to historia ludu afrykanskiego zyjacego w niewoli, ktory po nastaniu bardziej cywilizowanych czasow odzyskal swoja wolnosc i ziemie. Jakiez bylo jednak zdziwienie niezaleznych obserwatorow, gdy po kilkunastu latach okazalo sie, ze lud ow bedacy juz na swoim i rzadzacy sie swoimi prawami wprowadzil niewolnictwo! garstka najsilniejszych osobnikow przejela wladze i wprowadzila jedyny ustroj spoleczny jaki znali i byli w stanie zaakceptowac.
    Na tej samej prymitywnej zasadzie dzialaja liderzy pisu. Z calej komuny najbardziej nienawidza postkomunistow, pzpr odwolywal sie do mas robotniczo- chlopskich, pis lansuje solidaryzm spoleczny, w odpowiedzi na cenzure wprowadzaja cenzure, na lamanie konstytucji przez pzpr odpowiadaja lamaniem konstytucji na jedno widzimisie prezesa lub jego klona, zamiast ludzi pzpr na wszystkich stanowiskach mamy ludzi pis na wszystkich stanowiskach i tak dalej mozna by dlugo. Panowie nie widza wlasnej smiesznosci, wydaj im sie pewnie, ze wprowadzaja nowy lad moralny.
    Wniosek jest jeden- demokracji, wolnosci i poszanowania praw innych rowniez trzeba sie uczyc. Obecnie rzadzaca ekipa niestety mentalnie korzeniami wciaz tkwi w starym systemie i nic nie wskazuje na to, by byla w stanie sie od niego uwolnic . Mam nadzieje ze uda nam sie wybrac lepiej przy okazji nastepnych wyborow.

  106. Maja pięknie napisałaś
    pozdrawiam

  107. Trudno być dobrym politykiem, choć może politykom wydaję się że to prosto, cechą dobrego polityka to patrzeć w przyszłość
    pozdrawiam

  108. Oczywiscie Badger ma rację. Nie raz juz wspominałem ,ze pan prezydnet kosztuje 0,5 mln dziennie 18 tys. na godzine i 300 pln na minutę. No i co ? I nic. Ale ciekawa jest polska tzw. „publiczna” tv. Wczoraj w dzienniku wieczornym pokazali reportaz z Davos, podaczs którego ich zdaniem spotyka sie wielka finansjera, żeby razem z politykami ubijac wielkie interesy, kupowac kolie i drogie samochody. na zakończenie reportażu wystpiił ten malutki ministerek prezydencki, który oswiadczył ,że w tym czasie nasz pan prezydent normalnie pracwał w Turcji. No cóż wynika z tego,że w Davos faktycznie spotkał sie jakiś układ, w którym my szlachetni i czysci polacy nie bierzemy udziału. no może były szef orlenu i były prezydent moga, ale oni przciez sa z układu. Ok. 15 min po tym niemiecka publicza telewizja /ARD 1 program/ pokazuje tez Davos , jako 2 wiadomośc po Bushu, i mowi o powaznej dyskusji jaka w tym roku towarzyszy temu forum, a mianowicie potrzebie zmniejszeia zuzycia energi o 20%.! Głowny referat w tej sprawie wygłasza pani Merkel. Zestawiajac te 2 informacje, odnoszę wrażenie, że zyje już w państwie łukaszenki! Propaganda siega dna.! Czy faktycznie rzadzacy w Polsce maja nas za jakiś kompletnych idiotów, którzy nic nie rozumieją? Kiedys, jak Wildstein zostawał prezesm TVP, mówiono że to jest niezalezny facet i twardy, i że on bedzie robił obiektywna telewizje publiczna. No coż, takiego przegiecia chyba nikt sie nie spodziewał. To m.in. rózni nas od cywilizowanego swiata.Ale mimo to koniec jest bliżej niż dalej. W pełni zgadzam sie ze wypowiedziami, iz wolne media prywatne w obecnym czasie maja szczególny obowiazek i misje podjęcia walki z fanatyzmem, kretynizmem, fałszem. Trzeba odważnie reagować i nie bac sie nazywać głupote i szaleństwo po imieniu. Aha, cos jeszcze. Przecztałm w atrykule o pani Royal, kandytatce na prezydenta Francji, że w tym kraju jest taka zasada, że ludzie o nieszczególnej aparycji nie moga reprezentowac Francji. Nazywa sie to nawet „swoistym” grzechem. Stąd tez jej mąz, człowiek wybitny, ale brzydki nie moze brać udziału w zyciu publicznym, na miare swego inetelektu i mozliwości. Ciekawe. Jak by tak pod tym względem ocenić naszą obecna elite rządzącą? Czy aparycja, uroda, wygląd zewnetrzny, ogłada towarzyska polskich polityków nie powinny stac sie równiez przedmiotem dyskusji publicznej i oceny. Chyba powinniśmy tez starac sie nasladować wzorce swiatowe i w tej dziedzinie. Przeciez jest wazne, aby reprezentowali nas ludzie o odpowiednim wyglądzie i urodzie. Przykładów nie bede podawał, bo i tak kazdy widzi.

  109. Do Karwoja8 (zdn.24.01.br,godz.14.46)
    Wprawdzie swoje obserwacje kierujesz do Szanownej Pani Janiny- Gospodarza blogu, pozwól, że ja się do tego wrącę, co Cię tak poruszyło.
    Zgadzam się z Tobą, że piszesz na inny temat, niż „HGW” (103 wpisy przede mną na ten temat, i wystarczy).Jest to dylemat nierozwiązywalny, bo rację mają zwolennicy podejścia zdroworozsądkowego z tym, że rodzi to niewątpliwie pole do niemoralnych nadużyć, jak i zwolennicy podejścia formalistycznego, co często prowadzi do absurów logicznych. Jest inną sprawą, że grandą jest, iż nagle PiS, który na codzień robi sobie kpiny z logiki prawa, nagle zaczyna je po żołniersku przestrzegać (wiadomo, dla jakich celów).
    Ale ja chciałem nawiązać do Twoich refleksji z oglądania poniedziałkowego filmu o genialnej nastoletniej patriotce. Irytowało mnie dokładnie to samo, co Ciebie, ale – pozwól, że -jako starszy człowiek – podam Ci lekarstwo na ten Twój ból.
    Film ten jest superprymitywną agitką, jakich oglądałem dziesiątki w latach mojej młodości (polskie , radzieckie i innych „bratnich” krajów) . Tam zawsze radziecki żołnierz i czekista, bądź funkconariusz UB, a potem SB mieli poczciwe, mądre, zatroskane twarze, a kułak, członek podziemia, „kontrrewolucjonista”, to z wyglądu debile i sadyści. Tak samo w amerykańskich filmach propagandowych antykomunistych Amerykanie zawsze są mistrzami intelektu, a Rosjanie, czy później Arabowie, to okrutni kretyni. Nic nowego ,drogi Karwoju, wszystko już było. pozostaje rzeczywiście kwestia oportunizmu tzw. „artystów” (ale to też już było). Myślisz, że Joanna Szczepkowska z porywu bezinteresownego patriotyzmu ogłosiła swojego czasu koniec komunizmu?
    ABBA pięknie śpiewała:”many, many, many….” To jest cała mąrość życiowa. Masz rację, że smutno i szkoda, ale co zrobić.

  110. Stary Obywatel PRL pisze: „W IV RP […] wola wyborców wyrażona w demokratycznych wyborach stała się niczym wobec kruczków prawnych”.

    Mamy urzędników państwowych: premiera i szefa służb, którzy wydaja publicznie wyroki i zapowiadają działania nie czekając nawet na wyrok sadu. Moje pytanie brzmi: czy zdecydują się na rozwiązanie siłowe i czy, jesli im się uda zakwestionować wybory w Warszawie, to za kilka lat zrobią to samo na szczeblu krajowym?

  111. Pani Redaktor,
    Do rozmaitych smętnych a i tragicznych wydarzeń ostatnich dni dobija jeszcze groteska, która jednakoż wiele wyjaśnia. Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że Polacy największym zaufaniem obdarzają Z. Ziobrę, który tym samym zdeklasował innego Mistrza Banału, Kazimierza M. Chyba jednak trzeba powiedzieć, że poziom tego społeczeństwa jest przeraźlwie niski, skoro idolem robi sobie pajaca zdolnego wyartykułować jedno, ale za to nośne hasło-program: „obcinać łapki!”. Czyli PiS ze swą ideologią odpowiada znaczącej części społeczeństwa, a to oznacza że J. Kaczyński lub jego zamiennik mogą panować u nas przez następne dziesięciolecia; odstając nieco intelektualnie ponad przeciętność potrafią przekonać tę przeciętność, że to właśnie oni wyprowadzają ją wysoko. Zawsze mocno buntowałem sie przeciw ludowej mądrości głoszącej, że każdy naród ma taką władzę na jaką zasługuje. Może jednak te wyświechtane mądrości ludowe zawierają nie tylko źdźbło prawdy.

  112. uważam, że sprawa ponownych wyborów nie jest, wbrew pozorom, aż tak bezsensowna.
    Uważam, że dobrze by było przeprowadzić teraz wybory do parlamentu. Rozwiązać toto coś co mamy teraz i wybrać jeszcze raz. Jest szansa, że szumowiny z PiS, LPR i SO już się w nim nie znajdą.
    I oczywiście usunąć ze stanowiska ten erzatz prezydenta.

  113. Chciałbym zwrócić Pani i innych uwagę na temat harmonogramu, który przesłał koncesjonariuszowi autostrady A2 minister transportu. Kolejny odcinek z Nowego Tomyśla do Trzciela ma zostać oddany do użytku jesienią 2009. to oznacza, że po 4 latach rządów zbliżymy się autostradą w kierunku Niemiec o 16 km !!! Długo nie mogłem i nadal nie chcę w to uwierzyć. 3-5 lat po wstapieniu do UE posuwamy się w tempie 16 km na kadencję w budowie autostrad. Nie ma większego wstydu dla władzy niż tego rodzaju zamierzenia. zostawmy na boku dyskusje o lustracji, deubekizacji, weryfikacji, inwigilacji, rozliczeniach, komisjach, biurach, programach i Bóg wie czym jeszcze.
    Zajmijmy się budową, Grzmijmy, że to skandal budować 16 km/ 4 lata, tylko budowa nowych konkretnych rzeczy się liczy, tylko to nas powinno obchodzić, nie dajmy się mamić inną nieistotną papką. Panie Premierze – dlaczego nie dojedziemy autostradą do Świecka w przyszłym roku ? inne bajki może Pan opowiadać dzieciom, chcemy słyszeć o ukończonych budowach, nie o burzeniu, rozbijaniu, obnarzaniu, demaskowaniu itd.itp.
    To kiedy oddaje Pan autostradę Stryków-Warszawa ???

  114. W pełni zgadzam się z Mają oraz z dark side tylko przykre jest to,że tz srodowisko opiniotwórcze dziennikarzy i publicystów jest albo podszete tchórzem ( poza nielicznymi wyjątkami ) albo też wstydz się tego ,że to przy ich wielkim poparciu ciemnogród pis-owski przeją pelnię władzy w Polsce.
    Niedobrze się robi kiedy z każdego kąta jakieś ponure klkierskie indwidua typu Semka Ziemkiewicz,Karnowscy,Michalscy itp.
    Kiedy ich słucham to mam poczucie jakbym znowu był w PRL-u 68 roku ,a każdy z nich przypomina mi Urbana i jemu podobnych.
    Cała nadzieja w tym,że Naród w końcu zrozumie jaki popełnił straszny błąd i go naprawi przy najbliższej okazji.
    Szanowna Pani Janino proszę mobilizować kolegów po piórze tych którym pozostało jeszcze trochę odwagi, iwalcie w to całe psełdo bolszewickie barachło do skutku.

  115. Szanowna Pani Janino,
    Bardzo proszę o upewnienie mnie, a może i inni „krajowi” blogowicze też by tego chcieli, że nasze adresy mailowe teraz są niedostępne dla postronnych, a w momencie gdy zaczną się „pożary Reichstagu”, zostaną całkowicie i bezpowrotnie unicestwione. I niech nikt nie myśli, że to tchórzostwo, to tylko kwestia wyobraźni.

css.php