Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

25.01.2007
czwartek

Bestseller Millera

25 stycznia 2007, czwartek,

Ta nieznośna i nieokiełznana chęć istnienia, prawie za każdą cenę, zaprowadziła b. premiera, Leszka Millera, prosto do „Faktu”. Druk swoich pamiętników na łamach tego tabloidu rozpoczął od wstrząsającego wyznania, że wypadek śmigłowca, w którym został poważnie ranny, był – być może – zamachem. Zamachy jak widać obecnie w modzie. Miller nie chce być gorszy od Leppera. B. premier wysunął nawet śmiałe podejrzenia, że kto wie, czy za zamachem nie stali ci, którzy prywatyzowali PZU, ktoś zainteresowany kupnem Rafinerii Gdańskiej, a może nawet sami Rosjanie. A może ktoś inny. Możliwości jest wiele, gdyż premier podejmuje sporo różnych decyzji: ważnych i mniej ważnych. Ma też sporo wrogów, a także przyjaciół. Czasem nawet szorstkich. Jednak tropu w stronę szorstkiej przyjaźni jeszcze nie ma.

Następny odcinek na temat Aleksandra Kwaśniewskiego już nie był aż tak sensacyjny. Miller nie wyszedł poza banał. A przecież wszystko tak dobrze się zapowiadało. Kwaśniewski niewątpliwie chciał usunąć Millera, przygotowywał się do zmiany rządu, miał nawet kandydatkę na stanowisko szefa rządu – Danutę Huebner. Czas potwierdził, że b. prezydent miał rację namawiając Millera do dymisji i ratowania w ten sposób partii. Po referendum europejskim był rzeczywiście ten ostatni moment, kiedy można było jeszcze zatrzymać gwałtowny zjazd. Miller przygotował wówczas, wspólnie z Aleksandrą Jakubowską, słynną ucieczkę do przodu – wotum zaufania dla rządu i na fali europejskiego sukcesu postanowił jechać dalej. Okazało się – aż do klęski.

Ciekawe, że coraz większe podejrzenia w kwestii zamachu obudziły się w b. premierze dopiero teraz, kiedy już schodzi, a właściwie – zszedł z tak zwanej politycznej sceny. Widać chciałby na niej jednak pozostać, choćby miał opowiadać coś, co w zażenowanie wprowadza nawet jego politycznych przyjaciół. Szkoda jednak, że Leszek Miller tak marnuje czas na bajdurzenie. Były premier z pewnością miałby sporo ciekawych rzeczy do opowiedzenia. W końcu to był czas kończenia negocjacji z UE, walki o dominację SLD w mediach publicznych, afery Rywina i wielu innych zdarzeń. Także czas, w którym do SLD przylgnęła etykieta partii najbardziej skorumpowanej. Może były premier zechciałby z nią polemizować? Nic z tego, wymagania „Faktu” są widocznie nieubłagane: ma być sensacyjnie, prosto i niemądrze. Spragniony jakiejkolwiek sławy Leszek Miller najwyraźniej mocno się nudzi. Chyba, że te „pamiętniki” to dla jakiejś kasy, ale nawet jeśli dla kasy, to warto trzymać trochę klasy.

Swymi pamiętnikami Leszek Miller potwierdził właściwie tylko jedno – nie jest prawdą, że ma jakieś wielkie wpływy w SLD, gdyby je miał –  zajmowałby się polityką, a nie opowiastkami, które nie mieszczą się nawet na pierwszej stronie tabloidu. A swoją drogą, czyż „Trybuna” nie była zainteresowana drukiem? Wszak to podobno pismo Millera. Czy nawet zaprzyjaźniona „Trybuna” uznała, że zamach po latach nakładu już nie podniesie?

Kto wie czy jednak nie będzie powtórki prezydenckich wyborów w Warszawie. PiS wyraźnie utwardza stanowisko. Dyskusja Państwa (dziękuję) pokazuje, ile może być punktów widzenia i ile interpretacji prawnych: począwszy od dnia, od którego biegnie czas na złożenie oświadczenia, aż po uznanie, że prawo jest jednoznaczne. W Państwa wpisach widać nawet, że określenie wykonywanie działalności gospodarczej może być różnie interpretowane, czy wykonywanie dotyczy miejsca rejestracji tej działalności, czy też faktycznego wykonywania. Prawnicy będą mieli o czym dyskutować. Mnie się wydaje, że jeżeli już jakaś nowelizacja przepisów będzie, nawet jeżeli będzie działać dopiero na przyszłość, trzeba ustalić właśnie dzień, od którego czas biegnie (ogłoszenie w Dzienniku Ustaw – tak jak pisze YKW – wydaje się najskuteczniejsze i najprostsze) poprzez ustalenie systemu kar, tak aby od razu nie proponować bomby atomowej.

Dobrze by było, aby przy okazji uregulowano sprawę odwoływania prezydentów, bo dotychczasowe referenda, nawet w przypadku bardzo szkodliwych prezydentów, są bez szans. Wydaje się pieniądze i nic z tego nie wychodzi.

Math ma rację w sprawie HGW i nie tylko – każda decyzja będzie zła i nie chodzi o obronę HGW, bo to ona dala plamę i chyba o tym wyraźnie pisałam. Każda decyzja będzie w gruncie rzeczy polityczna, a nie prawna. Pożytek z tego taki, że może ustalone zostaną jakieś porządne normy, w miejsce obecnego bałaganu, bo że on jest – przyznają nawet zdeklarowani przeciwnicy HGW (np. uchachany).

Przy okazji, nie podoba mi się określenie Bufetowa, i dlatego nie skorzystam z adresów podanych chyba przez Bernarda. Jest dość obrzydliwe i nieprawdziwe. Można się z kimś nie zgadzać, ale nie należy nim pogardliwie pomiatać. Jeśli to ma być śmieszne, to zdecydowanie różni nas poczucie humoru. Nie podoba mi się jednak sposób obrony, jaki przyjęła HGW. Oczywiście, musi odpowiadać politycznie, bo sprawa jest polityczna, ale jednak powinna się zastanowić jak wytłumaczyć fakt, że na przykład nie złożyła tych oświadczeń przed świętami, tak jak pisze Rysio. Jeżeli uważała, że oświadczenia męża nie powinna składać, bo go to nie dotyczy i ma na ten temat opinie prawne, to powinna się tej wersji trzymać.

Nie bardzo rozumiem, o co chodzi z tym moim XIX wiecznym pochodzeniem? Że jestem anachroniczna? Myślę, że to polska polityka i jej wielbiciele stali się dziś tak anachroniczni, że są już po prostu wykopaliskowi. Ja w każdym razie na tym tle czuję się jak człowiek zupełnie nowoczesny. Światopogląd mi nie pękł, natomiast wokół widzę tłum bohaterów, którzy jeszcze przedwczoraj żadnymi bohaterami nie byli, którym światopogląd pękł już kilka razy, właściwie jest w drobnych kawałkach. Odwaga rzeczywiście nieprawdopodobnie staniała.

Podoba mi się pomysł buku, by sejm zajmował się tylko 1 Maja czy seksaferą, i żeby poważne ustawy importować z krajów bardziej cywilizowanych, pomysł z przetargami też jest niezły.

Opymista pisze o kompromitacji ekipy rządowej, pisowskiej. Proponuję spojrzeć w sondaże, nawet eliminując te ostatnie, bardzo pozytywne. Ta ekipa nadal się podoba, bo jednak jej argumentacja trafia do sporej grupy wyborców, którzy czują się bardzo emocjonalnie związani ze swoją partią. To jest właśnie fenomen PiS. On nie jest wieczny, ale jednak potrwa.

Bartoszowi S. życzę zdrowia. Z opozycją nie jest aż tak źle. Pisałam o tym niedawno w „Polityce”. My już przyzwyczailiśmy się do narzekania na opozycję, to jest stały element gry w każdej kadencji. Prawdą jednak jest, że przy propisowskich mediach i wiecznym narzekaniu na PO i tak fakt, że Platforma ma takie notowania jest prawie cudem. Jeszcze na dodatek państwo Rokitowie sporo zrobili, by wyborczy sukces rozmienić na drobne.

Mumrak przypomina nam mrożkowe a może byśmy coś zasiali. Mam wrażenie, że nawet w naszej korespondencji trochę tego siewu jednak jest, nawet jeżeli sobie ponarzekamy, albo wymienimy się informacjami czy opiniami. Nie mam pomysłu, jak rządzącym – i opozycyjnym też – zaszczepić to może byśmy coś zasiali. Oni są przecież przekonani, że cały czas sieją, a może już nawet – mają żniwa.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 97

Dodaj komentarz »
  1. Wie Pani, Pani Janino… mam wrażenie, że Miller puszcza oko…, że w tym natłoku bzdetów mówionych i pisanych z marsową miną… jego powiastki są po prostu naigrywaniem się…

    Ukłony

    A.

  2. 1.Miller w agoni politycznej – nie potrzeba wiecej dodawać . Gdyby pochodził z polskich kresów IIRP jak śp.R.Kapuściński , zachowywał by się przyzwoicie . Ilustracją poziomu ludzi z ŁODZI ( a bylo ich wielu w jego okresie ), niech będzie wczorajsze żebranie o pieniądze Faworyta ,Barona z Łodzi -naprawdę nie pamiętam nazwiska tego ex aresztanta . Pośrednio kompromitacja Leszka Millera.
    2. Wbrew radości Donalda Tuska awans Niemców na komisję budżetową a naszego Wolskiego na sprawy zagraniczne ,nie jest umiarkowanym sukcesem . Wpływy niemieckie w Parlamencie spowodują ,iż po Brocku pozycja szefa Komisji Zagraniczej Parlamentu UE będzie marginalizowana .
    Już kilka dni temu wyrażałem opinię, iż Państwo na dorobku w UNII a takim jest Polska ,winna trzymać sie blisko KASY, a nie dekoracji .Saryusz – Wolski jest tuzem politycznym ,ale widać , iż jednocześnie jest SUPERNARCYZEM .
    Polacy !! , kiedy na miłość Boską będziecie pragmatyczni?! , słowa te na Berdyczów kieruję .

  3. Kilka dni temu tłumaczyłam mojej mamie, mocno juz zaawansowanej w leciech, że obaj bracia nigdy niczego innego poza życiem w PRL-u nie doświadczyli, dlatego chcą stworzyć znowu taki sam system, tylko ze sobą w rolach głównych. I gdy wracałam w rozmowie do dawnych czasów, nagle olśniło mnie, dlaczego otwarcie Polski na świat nastąpiło „za Gierka”: bo on przez ładnych parę lat mieszkał i pracował we Francji i nawet jeśli widział tamtą rzeczywistość od czarnej strony, to przynajmniej poznał jakiś inny świat.
    Jakże mądre było średniowieczne prawo, które nakazywało czeladnikom wędrówkę po Europie przed „wyzwoleniem”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pani Janino,
    więc prawdziwy meżczyzna juz skończony? A kończy FAKTycznie. Faktu nie kupuję, więc pamietniki Millera pozostaną dla mnie zagadką (przynajmniej dopóki ktoś ich gdzieś nie wrzuci), ale z tego co Pani pisze – nie ma czego żałować. Czyli to juz koniec prawdziwego twardziela lewicy, a tak się dobrze zapowiadało. Podniósł się po moskiewskiej pożyczce i szarży Cimoszewicza…

    Co do XIX wieku. Mam wrażenie, że uważa Pani, że ujawniane afery są przesadzone o ile nie dęte, z najgłośniejszą (choć oczywiście nie największą) Rywina. Ponieważ musiała śledzić Pani komisję, publikacje prasowe, a zapewne i książkowe (np. Siennickiego i Rymanowskiego), to zadziwia mnie takie właśnie podejście, stąd skojarzenie z ustabilizowanym wiekiem XIX, a właściwie jego koncem, taki „fin de siecle” w percepcji polityki, ale może się mylę.

    Co do „Bufetowej”, to nigdy tak o pani Hani się nie wyraziłem, ale na blog proszę zajrzeć. Ktoś zadał sobie wiele trudu i poświęca sporo czasu. Ciekawe kto. Etatowi pracownicy PiSu? Powiem szczerze nie wiem. Idea śledzenia każdego kroku polityka wydaje się ciekawa. Chętnie zajrzałbym czasem na tego typu krytycznego bloga np. Fotygi, Rokity, Tuska, albo Sikorskiego. Oczywiście pod warunkiem, że nie byłaby to tylko prasówka.

    pozdrawiam
    Bernard

  6. A` propos wypowiedzi Bernarda to są one podszyte jakimś dziwnym zapaszkiem i pogmatwane a zaczynanie kazdej swojej uwagi chwaleniem
    sie wiedzą, że atom składa się z jądra i elektronów powala rozległością tej wiedzy z nóg. Zyczę dużo zdrowia i cierpliwości.

  7. Pan Leszek Miller miał rację wprowadzając do obiegu powiedzenie o tym, że mężczyznę poznaje się ….. itd, nie przypuszczam, by wówczas kojarzył, iż to do niego będzie najlepiej pasowało. Naprawdę kończyć własną karierę z klasą jest niezwykle trudną sztuką, a on nie jest pierwszym, który tego nie potrafi, gorzej – pewien jestem, że nie ostatnim.

  8. Na temat L.Millera przychodzi mi do głowy tylko: „Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły”. Próbuje, biedaczysko, zaistnieć w tzw przestrzeni publicznej, czemu – chyba?- nie należy się dziwić, a ponieważ publiczność się od niego odwróciła, to poszedł do tabloidu, który bierze wszystko jak leci, byle było łatwostrawne i troszeczkę sensacyjne.
    Natomiast z HGW – katastrofa.Przy tym rozdęta do granic możliwości PiSopropaganda podgrzewająca antyPlatformerskie nastroje, dołująca HGW z protekcjonalnym uśmieszkiem wielce szanownych panów posłów z PiSu. Lipszyc ma rację – to są „czasy zarazy”.

  9. Szanowna Pani,
    Dzieki za uwagę. W sprawie sądaży i poparcia PiS wszystko sie zgadza. Interesujaco to intepretują ostatnio Krzemiński i Kurczewski. Mają rację. Ciekawe, jak ta z czasem nieuchronnie rozczarowujaca się masa wyznawców PiS zareaguje w nastepnych wyborach. Kogo PiS obarczy odpowiedzialnoscią za swoją nieudolnośc. Może kogoś z zagranicy? Przykład z historii. Będace w kryzysie władze Argentyny wypowiedziały w latach siedemdziesiatych Anglii wojne o Falklandy. To jest własnie sposób na zapewnienie sobie poparcia społecznego i zjednoczenia narodu.Wojna. Tylko z kim?
    Pamietniki Millera – szkoda zawracać sobie głowe.Kiedy Miller został premierem jeknąłem, gdyż trudno mi sobie było wyobrazic gorszego kandydata, nawet po słabym Buzku. Okazało się ,że miałem rację. Było gorzej. Ale teraz jeszcze jest gorzej. Okazuje sie więc ,że wszystko jest możliwe.
    Obecni tzw.politycy jak wiadomo, nic nie zasieją. Oni znaleźli się w innym niz my wszyscy świecie. Sa jak w laboratorium. Przez rok rzadzenia chłopcy nabyli pewnosci siebie, poczuli władzę. Widzą jak całe masy róznych ludzi im schlebiaja i słuza. Jak ich chwala i potakuja. Rozpoznaja w lot każe spojrzenie i grymas. Otwarta krytyka w tym ich świecie nie istnieje. Sejm, jedna kancelaria, druga kancelaria, lotnisko VIP, limuzyna, ochrona. Jesli sie tylko to zrozumie jak ten swiat wygląda nie trudno wyobrazić sobie, jak podejmuje sie decyzje, jak niewiele znaczą zwykli ludzie/których sie nie widzi/i ich sprawy. Sadze, że własnie ta obecna władza ulega szczególnie ogromnemu złudzeniu potegi i wszechmocy.Trzeba byc dostatecznie mądrym i doswiadczonym, aby temu złudzeniu nie ulec. Mysle,że mogliby ze skromności wziąc wzór z prezydenta Kwaśniewskiego /przynajmniej z jego pierwszej kadencji/. Sadzę tez, że bracia w gruncie rzeczy działaja w oparciu o lęk przed swiatem, bo jak sobie można wytłumaczyć tę ucieczkę z dyskusji na arenie międzynarodowej, unikanie wręcz kontaktów z innymi. To nie jest normalne, zeby sie tak wycofywać z dialogu np. o konstytucji eueropejeskiej. Chowanie głowy w piasek, podczas gdy 19 państw ten dokument przyjęło jest głęboko niemoralne wobec nas wszystkich. Dobrze podsumowujecie Państwo to wszystko w ostatnim numerze swojej gazety/p. Ostrowski/. No bo co tu gadac. Ogólna nuda. Pytanie z Indyka,” a może byśmy coś zasiali” jest dla mnie stale żywe. Ja w kazdym razie kazdego dnia staram się cos zasiac i dlatego jestem optymista. Czego i P.T uczestnikom tego blogu zycze. Tyle złotych myśli ludzi wielkich oraz psa Fafika/czy ktos to jeszcze pamieta?/.

  10. Kiedyś Millera nawet lubiłem, bo wydawało mi sie, ze ma charakter. Na tle takich np. Braci był gwiazdorem. Teraz – pisząc do „Wprost” i „Faktu” – jest tylko śmieszny.

  11. O ile mnie pamięć nie myli prezydent Kaczyński też nie dostarczył jakiegoś PITu. Nie pamiętam, żeby go ktoś za to z Ratusza rugował. Pamiętam natomiast, że pieniądze na kampanię prezydencką i akcje z nią związane były jakoś blisko z kasą warszawską. Ponieważ Pani Gronkiewicz zaczęła od audytu finansowego w Ratuszu ta wpadka z deklaracją męża (! – Kaczyński nie oddał własnej deklaracji, nie żoninej) jest takim wołaniem „łapaj złodzieja” przez niego samego. Oj jakby Pan Prezydent chciał, żeby finanse Warszawy pozostały jego słodką tajemnicą! I, jak brat mu pomoże, pozostaną.
    Zdecydowanie rodzina na wysokim stanowisku to jednak to co Polak kocha najbardziej. A głupie PO Gilowską za to wyrzuciło z partii.
    Pani Janino, czy to prawda, czy plotka, że zięć Kaczyńskiego jest związany ze SKOKiem?

  12. Ostatnio (zresztą nie tylko) PO dało się zapędzić w kozi róg PiS-owi w sprawie komisji europarlamentarnych (w każdym razie tak to wygląda dla postronnych, ale to przecież postronni są elektoratem), dało ‚ciała’ (i dalej daje – dziś np. zmieniając front nt. jutrzejszej rozmowy i ew. kompromisu) w sprawie prezydentury w Warszawie, fatalnie tłumaczy elektoratowi swe stanowisko (w istocie tłumaczy się przed) w różnych kwestiach, a przede wszystkim – nie wyprzedza. Tylko reaguje na wyprzedzające posunięcia PiS.
    Dlaczego tak jest? Czy brak w PO młodych, asertywnych, inteligentnych ludzi? Odnoszę wrażenie (a nie cierpię PiS-u), że jednak ci krętacze z rządzącej partii są bystrzejsi, bardziej cwani, bardziej zmotywowani, wierzący głębiej w to, co robią (jakkolwiek złe obiektywnie może to, co robią być), może nawet (aż strach, gdy się to pomyśli) bardziej inteligentni, mimo całej, wiekszości z nich, estetycznej ‚niższości’, braku ‚kindersztuby’, filistynizmu, prostoty, a może prostactwa (na pewno nie prostolinijności), wszystkich tych ‚skrótów myślowych’ i ‚nadużyć semantycznych’. Czy rzeczywiście czegoś istotnego Platformie brak? Aby zwyciężyć PiS? Starzy, zmęczeni ludzie? Czy można mieć zaufanie do tego szerokiego uśmiechu J. Saryusza-Wolskiego, gdy wydębił wreszcie swą synekurę? Do H. Gronkiewicz-Waltz, mówiącej, że deklaracji składać nie musiała, ale ‚zawsze lubi zrobić więcej’? Czy ci młodzi z PiS popełniają takie błędy? A jeśli je popełnią, to czy tak pozwalają je wykorzystać Platformie? Często mówi się o ‚krótkiej ławce’ PiS. Czy to nie mit? Czy w istocie to nie PO ma o wiele krótszą ławkę?

  13. Witam Pani Janino serdecznie!

    Dziękuję za życzenia powrotu do zdrowia ? pomogły, gdyż piszę już do Pani w pełni sił.

    Artykuł w Polityce oczywiście czytałem, jednakże moja ocena PO jest surowsza, aniżeli Pani. Uważam, że nawet przy prorządowych mediach można zrobić dużo więcej, a już na pewno przy takich działaniach rządu, które aż proszą się o krytykę ? publiczną i głośną. Przyznaję jednak rację w kwestii faktu, że Jan Rokita wraz z małżonką solidnie wizerunek Platformy nadszarpnęli.

    Tekst Bujanie Platformą w świeżutkiej Polityce bardziej mi podoba, gdyż w pełni oddaje faktyczny stan rzeczy. Pragnę zwrócić uwagę na istotny fragment artykułu, dotyczący wpływu seksafery na wizerunek PiS. Dokładnie nad tym samym się zastanawiam i czekam, aż premier nie wytrzyma ? bo to pewne i pytanie tylko, kiedy się stanie. A jak się Pani podobały słowa wicepremiera Leppera o tym, że Samoobrona stoi na straży prawa, wypowiedziane przy okazji komentowania sprawy Hanny Gronkiewicz-Waltz?

    Fakt i historie Leszka Millera bardzo dobrze do siebie pasują. Tabloidy (i nie tylko one zresztą) funkcjonują w oparciu o 2 podstawowe strategie marketingowo-propagandowo-reklamowe: SLB (stań-patrz-kup : stay-look-buy) i AIDA (uwaga-zainteresowanie-pragnienie-działanie : attention-interest-desire-action). Najogólniej rzecz ujmując działanie Faktu polega na tym, aby zwrócić uwagę potencjalnego czytelnika, zainteresować go okładką (albo ostatnią stroną z tzw. gołą babą), niech zapragnie dowiedzieć się więcej pikantnych lub wstrząsających szczegółów i kupi. Działa? Chyba nikt, kto śledzi badania czytelnictwa nie ma wątpliwości. Fakt wypełnił istotną lukę w rynku prasy i ma się dobrze. A Leszek Miller? Jego pamiętniki doskonale wpisują się w strategię tabloidu. Przyciągają uwagę, gdyż są czymś niecodziennym. Ich treść jest wyjątkowa i niejednokrotnie sensacyjna, co jest wymogiem, jaki Fakt postawił byłemu premierowi (wiem, gdyż pracując kiedyś w PR usiłowałem zainteresować Fakt pewnym produktem i usłyszałem, że jest on zbyt mało sensacyjny). Po nagłówku lub kilku zdaniach na pierwszej stronie chcemy dowiedzieć się więcej. W efekcie naszej ciekawości kupujemy Fakt i czytamy pamiętniki Leszka Millera. Wydaje mi się, że były premier wolałby mówić, bądź pisać o czymś bardziej wartościowym, jednakże i jego wartość weryfikuje rynek. Jaka jest? Pokazał nam Fakt. Pragnę zwrócić jednak uwagę Pani Janino, że okres pojawienia się dyskutowanych pamiętników nie jest taki przypadkowy. Ta reaktywacja medialnej aktywności Leszka Millera koreluje z politycznym come back kilku innych polityków, zwłaszcza Aleksandra Kwaśniewskiego, który choć partii nie zakłada (jak to deklaruje w wywiadzie z Panią), to jednak tęskni za czynną polityką. Może prezydenckie obiady czwartkowe, na które były premier nie jest zapraszany, tak go rozzłościły, że postanowił zwrócić swoją uwagę czymś tak osobistym i szczerym, jak pamiętnik. Zazdrość popycha do rozmaitych czynów. Może smutno jest Leszkowi Millerowi, że nie będzie jedną z twarzy bloku Lewica i Demokraci, albo że nie mówi się, by z kimkolwiek rozmawiał o powołaniu jakiejkolwiek partii. Cała moja ironia i dedukcja sprowadza się do tego, że Leszek Miller po prostu nie chce popaść w niebyt i desperacko stara się utrzymać na pewnym medialnym poziomie. Tylko, czy to jest właśnie poziom, jakiego oczekujemy od byłego premiera? Święta prawda Pani Janino, że powinien mieć on dużo więcej do powiedzenia na dużo bardziej ciekawa i istotne tematy.

    Pozdrawiam zimowo z Krakowa!

    Bartosz S.

    http://www.bsocz.blox.pl

  14. Wałęsa przynajmniej spadł z Mount Everest i nikt mu tego nie odbierze. Miller stoczył się z górki na Szczęśliwicach i nawet to straci przez chęć bycia w mediach za wszelką cenę. Fakt to ostatnia gazeta, w której chciałbym opublikować cokolwiek. Podzielam Pani poczucie zniesmaczenia.

  15. Nie wydaje mi sie, zeby Miller poprzez pisanie pamietnikow w „Fakcie” chcial znowu zaistniec. Musi zdawac sobie sprawe, ze nie przez „Fakt”ta droga wiedzie. Wiec moze powod jest banalny… kasa. Sam pamietam jak zaraz po rozstaniu z urzedem mowil w tv, ze oczekuje wszelkich propozycji platnych ok. 10 tys. zl miesiecznie. No i znalazl…. Poza tym wpisuje sie w pewien europejski trend idac sladem Schroedera, ktory przeszedl na pensje Gazpromu. Formula troche inna, ale upadek rownie gleboki….

    I jeszcze ad vocem do komentarza Pani Redaktor do wypowiedzi Optymisty. Nie zgadzam sie z Pania redaktor i moim zdaniem porazke PiSu widac juz w sondazach choc jeszcze nie bezposrednio. Prosze spojrzec jak topnieja notowania Samoobrony i LPR. Ten elektorat gdzies przeplywa i to na pewno nie do PO. A notowania PiS utrzymuja sie jeszcze na stosunkowo wysokim poziomie, ale sa stabilne. Nie rosna, choc ulegaja pewnym wahaniom. To tylko kwestia czasu, a i one zaczna topniec. Glosy te czesciowo trafia do lewicy lub PSL (glownie te pochodzace od elektoratu SO), a czesciowo trafia w proznie. Lawina juz ruszyla….

  16. Nigdy nie przypuszczałem, że moja półżartobliwa propozycja znajdzie uznanie u Pani Redaktor. Prawdę powiedziawszy był to żart przez łzy, wysiłki w kierunku psucia prawa lub jego pokrętnej interpretacji podejmował nasz Sejm wszystkich kadencji.
    Moja propozycja uchroni tylko pred stanowieniem złego prawa, nie uchroni nas od medrców klasy Pana Premiera, który już wcoraj (patrz zapisy radiowe i telewizyjne) pożbawił mandatu HGW & inni.
    Dziś słyszę, że to tylko nowy gatunek „skrótu myślowego”. Jestem optymistą i uważam za prawie pewne polubowne załatwienie sprawy, tak jak się to stało z Komisją Zagraniczną PE.
    Jeszcze jedna sprawa mnie cieszy: mogę sobie jeździć na rowerze po użyciu a jutro starać sie o urząd wojewody, Pan Premier pozwoli a ja NIE SKORZYSTAM !!!!!! (nie mam roweru).
    padam do nóżek Pani Redaktor – podobnie jak Jan (Maria) Władysław pochodzę z c.k. Galicji.

  17. Dlaczego Miller poszedł do tabloidu, a nie innego wiarygodnego czasopisma? Już sam fakt pojawienia się tych wynurzeń w takiej gazecie daje wiele do myślenia, czyli ile w tym jest prawdy. Jeżeli zrobił to dla kasy, jak Pani sugeruje, to były premier musi mieć kłopoty finansowe, skoro nie starcza mu emerytura.
    Jestem przeciwny ponownym wyborom w stolicy, gdyż w tym przypadku to nie ma sensu. Jednak prawo jest, chociaż mocno ułomne jak politycy, którzy je tworzyli to trzeba jednak się do niego dostosować.
    Chciałbym tutaj poruszyć kwestię Wojewody Mazowieckiego poruszającego się na rowerze w stanie wskazującym na spożycie alkoholu, 0,75 promila we krwi. Sąd umorzył postępowanie z powodu małej szkodliwości społecznej. Ciekawe, ale normalni ludzie są karani za takie przestępstwo. Nie od razu więzieniem, lecz wykonaniem pracy społecznej na rzecz lokalnej społeczności. Dopiero za drugim razem przyłapani na tym samym przestępstwie idą do więzienia. Może ktoś mi nie wierzy, ale tak jest. Ludzie siedzą za jazdę na rowerze pod wpływem alkoholu. Mało tego wystarczy, że pijany będzie rower prowadził i podlega karze, bo może będzie chciał na nim pojechać.
    Na koniec proszę przyjrzeć się zdjęciu, w najnowszym wydaniu POLITYKI, Pana Premiera oraz Pana Kurtyki.
    Panu Premierowi oczy się świecą do teczek, ileż tam jeszcze armat do wystawienia, a pan Kurtyka pytająco patrzy na swojego mentora, co by tu jeszcze wyciągnąć.
    Obrzydliwość.
    Pozdrawiam marekk

  18. Szanowna Pani Redaktor. Określenie „anachroniczna” w Pani przypadku odczytuję jako komplement, albowiem w dzisiejszej rzeczywistości polskiej polityki: honor, takt, delikatność, otwartość na argumenty innych i wysoka kultura osobista wydają się anachroniczne.
    Serdecznie pozdrawiam.

  19. Pani Janino,
    jestem mocno zniesmaczona całą atmosferą życia politycznego i publicznego. Po zachowaniu JK wobec „niedopatrzenia” HGW widać przecież niepogodzenie się z „oddaniem” Warszawy – no więc teraz zafudują nam walkę na śmierć i życie o stolicę. Po „miłościwie panującym” LK nic dla tego miasta nie przybyło – wręcz przeciwnie, przecież trzeba było szukać i drażyć – haki na poprzedników… to samo czeka to miasto jeżeli zrobią swoje. Jakby nie widzieli, że ludzie po 2 godz. wracają do domu, metro jest zatłoczone do granic możliwości, a z tramwajów wysypują się ludzie…. Co jeszcze nam potrzeba i dlaczego na prowincji ludzie myślą że tak ma być???!!! Czasami mam ochotę wiać stąd gdzie pieprz rośnie i zasilić mocnym kapitałem ludzkim Irlandię lub Anglie, tam wzdaje si bz normalniej…
    poydrawiam serdecznie
    Ewa

  20. Cóż pamiętnik Leszka Millera jest naprawdę twórcze, ze ten wypadek to zamach. Cóż może snuć sobie wizję na różne pola. Przecież był premierem, to jest wazna funkcja i wazne decyzje podejmował. Ale ma rację pani Janina, ze chcę zaistnieć w polityce., w ogóle w życiu publicznym. Cóż ma rację, Miller pisząc, ze przez Belkę, Sld nie wygrało wyraźna przewagą w wyborach w 2001 roku. Coz Belka jak dobrze pamiętał, powiedział, że chcę min. podatkować małżonków, podatek do lokat bankowych, cóż to cię nie z podobało się wyborcom, o on powiedział niestety prawdę. Jeszcze to powiedział przez wyborami. Cóż ja uważam, niestety, ze żady Sld były błędem, które nie przynosi w Polsce cudu gospodarczego, Cóż na cud gospodarczy trudno liczyć, to trzeba lata pracy ludzi, ale powinni być sensowne przepisy, które by ułatwiali pracodawcy zatrudnianie pracownika. Cóż a to jest wina parlamentu, polityków, a nie tylko rządu Millera, a politycy powinny myśleć też o przyszłości, tworzyć mądre, sensowne prawo, a nie tylko myśleć tylko o własnym interesie. Tylko zamiast hasła Clintona Gospodarka durniu!! To miałyśmy aferę Rywina, cóż chyba rząd Millera chciał być dużym dziennikarzem, ale podobno dziennikarze nie lubią łapówkarzy, a w tej aferze chodziło o dużą łapówkę. Cóż trzeba zeszł a ziemie, przecież to jest realia polityczne, jak prezentował rząd Millera, przez przerwy jakoś afera gospodarcza, cóż ludzie biznesu to mają, ze chcą coraz większej. W polityce mało jest ludzi, który by traktują polityce jako cos większej niż chęć korzystania finansowego, prawdziwych społeczników
    A Kwaśniewski miał rację, ze chciał usunąć Miller, i zamienić jego Danutą Hubner, cóż bardziej kompetentna osoba, cóż prezydent Kwaśniewski jest przykładem jak facet bez magisterki może być bardziej wykształcony niż profesorowie, mam nadzieję, że tych przykładów będzie większej. Podobno, jacy wyborcy tacy politycy, może tym trzeba tłumaczyć notowania Pisu, ze Polacy glosują na kogoś, kto jest podobny do niego, notowania Pis tłumaczyć trzeba tym moim zdaniem, ze wyborcy głosują na Pis jak samoobrona bis, czy LPR bis, na pewno cześć wyborców, i a Samoobrona nie jest poszczególna jako partia postkomunistyczna jak SLD. Moim zdaniem nie słusznie, bo podobno Samoobronie była zakładana przez Służby Specjalne, coś w tym rodzaju było na rzeczy i tez ma Pis wyborców, którzy chcą rozliczenia z przeszłością, Pis jako partia, która ciągle mówi o układach, agentach, ma po prostu rację bytu.
    Pozdrawiam

  21. Po pierwsze Primo chcialbym sie z wszystkim przywitac na blogu, ktory czytam chyba od zawsze ale jakos nie bylo okazji aby wkroczyc w dyskusje. Pewnie zreszta dlatego ze Pani Janina zazwyczaj trafia w moje odczucia i pewnie zdecydownaie lepiej je oddaje niz ja sam bym zdolal. Ale moze jednak nie do konca bo ja patrze na te Polske troche zza oceanu na dodatek jestem przedstawicielem mlodego pokolenia ktore z socjalizmu pamieta ostanie tchnienia i to tez nie za dokladnie wiec w duzym stopniu ma tenze socjalism za zdarzenie historyczne a nie realne przezycie. Za to do UE wstepowalem juz jak najbardziej swiadomie,bez frazesow na ustach za to z planem jak te sytuacje otwartych granic wykorzystac najlepiej. Z uni skorzystalem tak bardzo ze jestem w USA, ale coz czasami wychodzi inaczej 😉 Ale co ja tu chialem napisac… A wlasnie najpierw o tej opozycji krociutko. Osobiscie uwazam ze ta nasza opozyja jednak jest marniutka i robi wszystko zeby byc jeszcze mniejsza, mimo ze sondarze pokazuja cos innego. Moim skromnym zdaniem nasza kochana opozyja (PO,SLD,LiD) to troche nieporozumienie jest jednak . Ja do tej pory zrozumiec nie moge tej strategii zeby walczyc o oderwanie od blizniakow 5% elektoratu zamiast walczyc o zdobycie np. 20% elektoratu wsrod ludzi ktorzy na wybory nie poszli. Toz chyba latwiej wyrwac 20% z prawie 60% niz 5% z tych marnych 20-paru ktorym ciesza sie nasi mierni przywodcy. No ale moze to zbyt trudne dla opozycji. A moze jednak warto sprobowac.
    I jeszcze bo to dyskusja o Millerze tu wyszla. Hmm faktu tu do mnie nie dociera wiec chyba poczekam na ksiazkowe wydanie pamietnikow, a ze ksiazki sensacyjen lubie to moze mi sie nawet spodobaja. A sam Miller… Tak sie kiedys zdarzylo ze SLD chcialo mu podziekowac, chyba zaraz po referendum europejskim czy jakos tak, i to mniej wiecej tak wygladalo jak by mu, przepraszam za skojarzenie, napluto we wlasna zupe. A on wtedy troszke mnie zaskoczyl, wzial ten swoj talezyk na boczek i zaczal prosic zeby mu pozwolono dotrwac jako premierowi do wejscia do UE. I to takie bylo hmm oddajace ile on od tego momentu byl tak naprawde wart i ile siebie zachowal w SLD. Przykro bylo patrzec jak mezczyzna konczy.

  22. Miller jest doprawdy niezwykłym człowiekiem. Pochodzi z lumpenproletariatu i przez całe swoje zycie cieżko pracował nad sobą, np kiedy pracował w tkalni jako mechanik czy jak podobnosam wybrał służbę w łodziach podwodnych.Potem zmienił w sobie wszystko, poszedł na studia i z kandydata na menela stał sie jednym z najbardziej utalentowanych młodych funkcjonariuszy PZPR. Ożenił się z panna z znacznie lepszego środowiska i zacząl się piąć do góry.Obserwowałem jego karierę z prawdziwym podziwem tmbardziej że jest jednym z najlepiej mówiących po polsku polityków a nic nie wskazywało że pod tym wzgledem prześcignie np Wałęsę. No i w końcu proletariusz został premierem i rzuciło mu się kompletnie na mózg. Wszystkie straszliwe kompleksy m.in. na tle playboya Kwaśniewskiego) nagle wypełzły nie wiadomo skąd i zniszczyły nie tylko jego osobiście, ale także wszystkich dookoła, a nawet całą partie i elektorat lewicy. Myślę że Miller jest winny największej zbrodni – doprowadził do tego, że do polityki wrócili Kaczyńscy i przez to doprowadził Polskę do kompletnej ruiny moralnej, rozplenienia koszmarnej nienawiści między obywatelami IV RP na tle lustracyjnym, zastąpienia jednego niewielkiego układu ( Ordynacka) straszliwą mafijną siecią skorumpowanych nieudaczników ( Netzel, Sośnierz, Marcinkiewicz ), likwidacji WSI ( głównie za to że wie jak to było z Telegrafem), uznania kłamstwa za normę polityczną ( Gosiewski) i powołania nowego SUPER- UBe w postaci CBA.
    Np i jeszcze do tego ten kompletnie idiotyczny pomysł z wysłaniem wnuczki do angielskiej podstawówki w Polsce, z czesnem na poziomie Harvardu. Chce z niej zrobić księżną Dianę czy co ?
    Najpierw został felietonistą „Wprost” żeby nauczać ciemny lud neoliberalizmu ekonomicznego, teraz sprzedaje marne plotki jako spisek na swoje życie w Fakcie. Czekam aż wystąpi jako nawrócony w Radio
    Maryja albo zapisze się do LPR-u. Widać wyraźnie, że za pieniądze zrobi wszystko.

  23. Jest Pani jeszcze młodą kobietą bo zakochaną. Jak każda młoda kobieta nie potrafi Pani ukryć tej miłości. Chociaż z Pani „zwierzę polityczne” to atakując z lubością Millera, jak młoda tygrysica broniąca młodych, obnaża przy okazji ,bezwiednie milość do Buzka. Daje Pani popalić wrogowi swojego chłopaka. To dlatego kobiety nigdy się nie starzeją. Ta sama miłość u meżczyzn powoduje podobne reakcje, zachowują się tak samo. Chociaż nasz obiekt politycznej miłości okazuje się być ostatnim s…szelmą to i tak jest super w porównaniu do jego wroga. Najczęściej tacy są jeszcze bardziej kochani. Jako nasza samica alfa decyduje Pani kogo mamy nienawidzieć i po wpisach widać ,że to działa, wszyscy nienawidzą Millera. To ja dla przekory bardzo go lubie bo jako sam odtrącony przez stado szukam przyjaciela. Pęczaka też przyjme, zrobiliście z niego ofiare kompanijną ,na calym majątku polożono łape sprawiedliwości i wszyscy się dziwią ,że nie ma z czego żyć. Oburzeni opłatą OC za samochód którego nie wolno sprzedać a jak nie zapłaci to kara 6000 zł, jestescie podobni a raczej tacy sami jak urzędnicy z książek Kawki. Jako skończony ateista bawie się w chrześcijanina bo żadnego nie widać na horyzoncie.
    Żartowałem! jestem taki sam jak Wy! Też chcę gryżć!

  24. Cóż, może Miller rzeczywiście powinien wrócić:-) IV Rzeczpospolita nie cieszy się bowiem entuzjazmem wśród społeczeństwa. Można o tym przeczytać tutaj: http://hegemonet.blox.pl/2007/01/IV-RZECZPOSPOLITA-NIE-DLA-INTERNAUTOW.html
    Czas więc chyba na V RP! Ale czy koniecznie z Millerem?

  25. Coraz ciaśniej w komentarzach blogowych i trochę trudniej oddychać.

    Teoretyczne rozważanie typu „what if”

    Jeżeli cała awantura z panią prezydent miasta Hanną Gronkiewicz zakończy się orzeczeniem, że „nie zachodzą okoliczności” i że cała awantura była niepotrzebna to w jakiej sytuacji znajdą się oskarżyciele pani prezydent miasta?

    „Nie będziesz wydawał fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu” – już trochę podpada ale za to sankcje są dosyć odległe, a mówimy o kimś kto słowo bliźni traktuje inaczej trochę.

    To co dalej?
    Idziemy do Konstytucji o Kodeksu i szukamy czegoś o świadomym działaniu zmierzającym do odsunięcia legalnie wybranych i konsekwemcjach czy nie szukamy ?

    Bo chyba by się znalazło i to sporo. I z okrzykiem „prawo to prawo” powołujemy komisję do zbadania czy jeden z bliźnich i kilka osób z otoczenia „w porozumieniu” naruszyło prawo.
    JAk „w porozumieniu” to mamy przestępczość zorganizowaną i dodatkowe paragrafy na szefa tego gangu. A postępując tak dalej może dojść do tego że trzeba będzie ogłosić powszechną amnestię bo cały naród okaże się winny przestępstw bo nie powiadomił, nie zapobiegł albo uczestniczył.

    Gdzieś tak w IV wieku o ile pamiętam należało uporządkować prawo rzymskie. Trwało to lat 40. Tyle samo co Mojżesz wodził naród po pustyni.
    Czy polskie prawo da się uporządkować? Pewnie tak i pewnie 40 lat można by na to liczyć. A ponieważ nie wszyscy doczekają to proponuję szanować wykładnię prawa a nie jego literę. Chyba że cały naród chce trafić za kraty.

  26. A mnie nie wydaje się, że chodzi tu o chęć zaistnienia za wszelką cenę w mediach.
    Chyba raczej Leszek Miller chce po prostu dobrze zarobić publikując w tabloidzie.
    W końcu nie od dziś wiadomo, że były premier ma w sobie sporo cynizmu, dla mnie więc publikacja pamiętników w Fakcie jest tego cynizmu dowodem.

  27. Mnie w całym tym samorządowym rozgardiaszu niezwykle irytuje jedna sprawa – pewność polotyków PiS-u, co do interpretacji tych koszmarnych przepisów. Udało mi się kilka lat temu ukończyć prawo, zajmuję się nauczaniem młodych przyszłych prawników i włosy mi siwieją, kiedy czytam efekty prac naszego sejmu, ale przede wszystkim wiem jedno interpretacja tych przepisów jest bardzo, bardzo trudna i niejednoznaczna. I kiedy słucham pp. Szczygło czy Gosiewskiego, podkreslających na każdym kroku, że oni są prawnikami i interpretacja może być tylko jedna danego przepisu, to złość we mnie wzbiera wielka. Przepraszam, ale ten brak pokory świadczyć może jedynie o głupocie.
    Ale w dniu wczorajszym zbulwersowała mnie jeszcze jedna wiadomość, o przekazaniu z budżetu państwa pieniędzy na budowę Świątyni Opatrzności. Jako osoba wierząca, praktykująca nie wyobrażam sobie, aby pochodzące z moich podatków, ale podatków osób innego wyznania, niewierzących miały zasilać budowę, która, mam wrażenie jest „podlizywaniem się” rządzących hierarchii kościelnej. Jeszcze raz retorycznie zapytam, czy my nie mamy w kraju poważniejszych wydatków, potrzeb. Bo zaraz się dowiem, że jako dziękczynienie za IV RP mamy się zrzucić na nowy Pałac Prezydencki, czy nową siedzibę dla jedyneych obrońców narodu – PiS-u. Pozdrawiam

  28. Przy okazji tego wpisu przypomniał mi się zapomniany epizod z życia Millera, który stanowi jednocześnie krótki przyczynek do dziejów manipulacji dziennikarskiej w Polsce.

    Niedługo przed pamiętnymi wyborami w 2001 r., kiedy to SLD tylko dzięki niefrasobliwości werbalnej Belki nie zgarnął całej puli, Miller na spotkaniu z „aktywem”, zatrwożony o daleko idące obietnice wyborcze padające w terenie apelował /powtarzam z pamięci/:
    – Nie obiecujcie rzeczy nierealnych, bo ciężko się później z nich wycofać. Jak obiecacie ludziom gruszki na wierzbie, to będziecie musieli sprawić, że one faktycznie wyrosną.

    Od tego czasu wszyscy dziennikarze /niezależnie od opcji/ oraz inni obserwatorzy tzw.sceny zaczęli powtarzać, że Miller obiecał narodowi gruszki na wierzbie. A w oryginale znaczenie było przecież inne. I nie widziałem nigdy, żeby ktoś to usiłował prostować. A Millerowi przyprawiono gębę kabotyna-fantasty.

    Oczywiście Miller mi ani brat ani swat. Ale zjawisko swobodnego przetwarzania dowolnie wybranych cytatów w celu ośmieszenia przeciwnika pollitycznego rozkwitło i nigdy nie miało się u nas lepiej.
    A kto jest mistrzem w tej dziedzinie? Sam sobie odpowiedz drogi blogowiczu.

  29. „Bufetowa” jest be ale „Kaczory”, „Pisiory”, „Faszysci”, a przede wszystkim „MOHERY” sa ok, prawda?

    Jakże typowe dla Pani hermetycznego środowiska.

  30. Jean Paul bardzo dobrze oddaje rowniez i moja ocene postaci Leszka Millera, ocene niejednoznaczna. Czlowiek, ktory z robotniczych dolow dotarl na prawie sam szczyt, w duzej mierze dzieki ciezkiej pracy – rowniez nad samym soba. Polityk w swoim czasie niesamowicie blyskotliwy, o cietym jezyku, ale bez prostego ublizania. Czlowiek, ktory po objeciu wladzy w 2001 roku nadganial negocjacje czlonkowskie z UE, zaniedbane przez rzad Buzka przynajmniej porownujac z zaawansowaniem negocjacji z innymi tzw. nowymi krajami czlonkowskimi w tamtym okresie. Premier przejmujacy Panstwo w okresie spowolnienia gospodarki, rosnacego bezrobocia i deficytu budzetowego, potrafiacy stworzyc dobre relacje z Niemcami (przemowienie Schroedera podczas obchodow 60-tej rocznicy PW, dodatkowy miliard euro za zgoda Schroedera na szczycie w Kopenhadze).

    Z drugiej strony, gdzies tkwiacy w nim kompleks czlowieka z malego miasteczka, ktory zdradza cechy rozpieszczonej Paris Hilton, nie ma szczescia (lub umiejetnosci) do dobierania sobie wspolpracownikow, jest niezdolny do posypania sobie glowy popiolem, kiedy sytuacja tego wymaga i nie potrafi odejsc ze sceny politycznej we wlasciwym momencie. Wyznawca filozofii „po mnie chocby potop”.

    Czy „Fakt” to dla niego i w jego opinii forma powrotu do zycia publicznego – jak sugeruje czesc blogowiczow i Pani Redaktor? Dalej bede sie upieral, ze chodzi wylacznie o kase i ze obecnosc Leszka Millera w „Fakcie” to nie zalazek jakiegos planu politycznego lecz pewna forma prostytucji, ktora rozumiem jako sprzedaz siebie za pieniadze w sytuacji, gdy czlowiek zdaje sobie sprawe, ze na powrot do zycia politycznego nie ma szans.

    A teraz z innej beczki… Ogladalem Pania Redaktor wczoraj wieczorem w TVP. Czy to jakas trwala tendencja bo widywalo sie Pania na tej antenie nader rzadko? Pozwole sobie zglosic jednak kilka uwag krytycznych do tego programu. Prowadzony w tendencji organizowania zabawy w przedszkolu, kiedy to pani przedszkolanka (redaktor prowadzaca) mowi ” a teraz dzieci pobawimy sie w ciuchcie” a za chwile „a teraz dzieci pobawimy sie w berka”. Miedzy wypowiedziami pani przedszkolanki dzieci ganiaja sie i przekrzykuja, a pani przedszkolanka nie mogac nad nimi zapanowac przekrzykuje „no to teraz dzieci pobawimy sie w Rumcajsa”. Szkoda bo tematy do dyskusji interesujace i dobrzy komentatorzy w studiu (choc nie ze wszystkimi sie zgadzam), tylko momentami trudno uslyszec co panowie do siebie wolali. A miedzy nimi Redaktor Paradowska sprawiajaca wrazenie, ze chcialaby zakryc uszy bo jest za glosno.

  31. Witam wszystkich serdecznie,

    Ja nadal w kwestii PE i roszady stanowisk w komisjach, chciałbym się pokusić o podsumowanie.
    Oglądając wczorajszy wieczorny program w TVP doszedłem do wniosku, że Pani pogląd na tę sprawę jest zbieżny z moim. Zgadzam się, że najwięcej straciła Polska. Po raz kolejny jesteśmy marginalizowani. Głosy płynące z PE już sugerują, że Niemcy wykorzystają obecność w komisji budżetowej aby wywalczyć korzystniejsze dla siebie jako płatnika netto warunki, a komisja spraw zagranicznych zostanie podzielona na dwie albo trzy mniejsze. Była szansa na pozyskanie przyjaciół, bezpośrednio Niemców, a pośrednio Francuzów i Anglików. Niestety wszyscy oni się zawiedli. Wydawać by się mogło, że dostrzegali na polskiej scenie politycznej partnera w PO, niestety zostali wystawieni do wiatru. Wszystko było przecież uzgodnione. Uważam, że gdyby PO na początku postawiło warunki to prawdopodobnie dostałoby stanowiska, o które później zabiegało. Niestety jeśli ktoś zmienia ustalenia po osiągnięciu kompromisu to traktowany jest w najlepszym razie jako partner niepoważny i śmieszny. Dlatego jakichkolwiek rozmów na temat zaproponowanego pakietu nie było. W Unii należy zdobywać przyjaciół, wszyscy są przyzwyczajeni, że rozwiązuje się problemy na drodze dialogu, a nie konfrontacji. I nikt nie będzie z nami rozmawiał jeśli będziemy starali się wymuszać korzystne dla nas rozwiązania siłą. Jakże łatwo jedną decyzją zniszczyć zaufanie i jakże trudno potem je odbudować.
    Platforma straciła zresztą podwójnie. Nie tylko w Europie, ale również w kraju. Pokazała kolejny raz, że jest słaba i w konfrontacji z PiS, jest chłopcem do bicia. Zgadzam się tu z Panią Redaktor, że wysokie notowania PO są zaskakujące. Zwłaszcza, że oprócz totalnej nagonki na tę partię ze strony ekipy rządzącej, nic sama nie robi aby te ataki odpierać. Obawiam się, ze te dobre dla PO sondaże wynikają jedynie z oporu niektórych wobec PiS i braku alternatywy w skompromitowanej lewicy. Trudno jednak na takiej podstawie zbudować stabilny kapitał polityczny.
    Jedynym zwycięzcą w tej całej sprawie jest PiS. Kaczyński pokazał w kraju, że po raz kolejny potrafi narzucić ton dyskusji i ponadto zmusić opozycyjną PO do poddania się jego dyktatowi. Ponadto pozbawił Europę alternatywnego partnera w naszym kraju. Lewica jest słaba (jeszcze), PO bezwolna, i jeśli ktoś z Europy będzie chciał rozmawiać z Polakami (a raczej nie będzie chciał), to musi robić to z koalicją rządową. Efekt będzie oczywiście jeden, jeszcze większa izolacja naszego kraju w Europie (zastanawiam się czy może być jeszcze gorzej). Swoja drogą będzie to miało również odbicie na politykę wschodnią. Putin oczywiście będzie mógł powiedzieć, że ostrzegał Europę jeszcze przed naszym wejściem do UE, że będą mieli z nami problemy. I niestety będzie mieć rację. Pozostanie liczyć, że hasła solidarności na której zbudowana jest UE nie są jedynie frazesami i w ich imię państwa europejskie nie pozostawią nas samych sobie przeciw Rosji.

    Nasza polityka zagraniczna to już jedno pasmo klęsk i nieszczęść. Znowu jesteśmy sami, znowu tak jak w przeszłości potrafimy robić tylko wrogów, albo wzbudzać nieufność.

    Na marginesie, Pani Fotyga skomentowała wreszcie naszą (szczebel rządowy) nieobecność w Davos. Wszystkiemu winni organizatorzy, którzy nie potrafili przygotować wizyty dla Premiera. Nie rozumiem, ale może pokój nie miał widoku na morze, albo kuweta dla kota miała stać na żyle wodnej ???

    Pozdrawiam ze słonecznego, zimowego Wrocławia.

  32. PS Jeszcze o przezwiskach.

    Jakiś czas temu słuchałem radia w którym pojawia się Pani a mianowicie Tok FM. Wywiad z jakąś panią prowadziła sama naczelna radia (pani Wanat o ile mnie pamięć nie myli). Rozmowa była na serio, żadne śmichy chichy. W pewnym momencie gość pani naczelnej użyła słowa „Kaczor” (zdaje się, że o prezydencie). Nastąpiła konsternacja obu pań i dwusekundowe milczenie, po czym małe hi hi hi. I poleciały dalej z rozmową, rozmowa jak najbardziej serio.

    pozdrawiam
    Bernard

  33. Polo712,

    Ten program wygląda tak za każdym razem. Ostatnio jak o nim wspominałem, Pani Janina dzielnie próbowała wprowadzić racjonalny ton do dyskusji o lustracji. Niestety jej głos był samotny wobec historyka IPN, Pana Semki i niebezstronnej prowadzącej program (co mnie akurat nie dziwi, skoro pracuje się w telewizji Wildsteina).

    Pzdr.

  34. Cóż Leszek Miller jako księżna Diana, cóż to porównanie to nie współmiernie do niego, fatalna analogia, był człowiekiem, który pracował ciężko jako robotnik dokładniej mechanik, a później zapisał się do PZPR i zrobił błyskotliwa karierę polityczną. A do Kwaśniewskiego, to ma chyba jego kompleks, którzy jest w pewnym asensie jego przeciwieństwem,
    Leszek Miller jest wyjątkowo ciekawa i barwna postacią, jednym słowem jego określić to jest intrygujący. Jak te pamiętniki to chęć powrotu do polityk lub sprzedać siebie, jednym słowem prostytutkę siebie zrobi? Cóż te dwie rzeczy nie wykluczają się, przecież ludzie, którzy uczestniczą w realisty show, tez chcą potem zrobić karierę, nawet polityczną.
    A mój kolega też chciał być mechanikiem, a mu się nie udało. A to jest opowieść na inny pamiętnik.
    Pozdrawiam

  35. Podobnie jak Math mam wrazenie, ze doszlo do jakiejs fatalnej kompromitacji PO w oczach partnerow z Unii. Cala ta sytuacja potwierdza moje wczesniejsze obawy, ze Donald Tusk jest politykiem niezdecydowanym i ulegajacym naciskom zewnetrznym, glownie z powodu kompleksu dziadka w Wehrmachcie. W sytuacji gdy dochodzi do negocjacji miedzy szefami dwoch partii w Parlamencie, Tusk dal sie szachowac PiSowi oskarzeniami o wkraczanie w kompetencje MSZ. I zamiast jasno powiedziec, ze woli ukladac sie z Angela Merkel niz z Lepperem i Giertychem staral sie udobruchac politycznych przeciwnikow w kraju. Efekt widzimy – o czym pisze Math – utrata wiarygodnosci przez partie opozycyjna, ktora UE postrzega jako jedyna alternatywe dla obecnych rzadow w Polsce.

    Wracajac do clou calej sprawy nalezy zadac sobie pytanie, po co ta awantura o przewodniczacego Komisji SZ, skoro poprzedni byl podobno przyjazny Polsce? Czyzby PO nie rozumiala, ze splendor tej Komisji opieral sie glownie na osobie jej Przewodniczacego i nie przejdzie „z automatu” na Saryusza-Wolskiego? Dlaczego nie moglismy trzymac sie wczesniejszych ustalen i choc raz okazac sie wiarygodnym partnerem? Nie dziwia mnie w tej sytuacji slowa Elmara Brocka – na pewno rozgoryczonego – ktory oskarzyl J. Kaczynskiego i A. Fotyge o nacjonalizm. Bo to byl w wykonaniu PiSu parszywy nacjonalizm i granie na narodowych sentymentach opinii publicznej w kraju (nie bedzie Niemiec plul nam w twarz). Tusk musi byc czlowiekiem slabym, skoro takiemu prymitywnemu naciskowi ulegl choc powinien wiedziec, ze taka argumentacja jaka zastosowal PiS i tak odbije sie od obecnego i potencjalnego elektoratu PO jak gumowa pilka od sciany.

    Nie zgazdam sie jedynie z Mathem, ze pozostanie liczyc nam na idee solidarnosci, na ktorej zbudowana jest UE. Niezupelnie bo (pisalem juz o tym w poprzednim odcinku blogu) Pan prezydent poparl w Ankarze tureckie czlonkostwo w UE mimo, ze Turcja dyskredytuje innego czlonka UE – Cypr, w podobny sposob jak Rosja nas! Tak wiec na wezwanie o solidarnosc cala UE moze nam sie teraz zasmiac w twarz.

  36. Niestety Math – mylisz sie. Cytat o wierzbie (chyba z expose) brzmiał tak „Jeżeli my obiecamy, że na wierzbie wyrosną gruszki – to one wyrosna”. A więc kategoryczne stwierdzenie dotrzymania obietnic.
    No i jednak okłamał elektorat.

  37. Polo712,

    rozum mówi wyśmieją i nie pomogą, serce każe mieć nadzieję, bo ta wszak umiera ostatnia.
    A co do twoich pytań, mam coraz większą pewność, że Tusk stał się więźniem sondaży i zakładnikiem klęski wyborczej z 2005 r. Cały czas kołacze mu się po głowie: ‚nie stracić, nie stracić, nie stracić’. Stąd ta niemoc w podejmowaniu decyzji. Nie chce być tym, który po raz trzeci zaprzepaści dobrą pozycję platformy. Dlatego, nawet jeśli PO podnosi głowę i zwraca uwagę na jakiś błąd PiS, to robi to nieśmiało. A jeśli Kaczyński głośniej zaprotestuje to natychmiast spuszcza z tonu. To tak jak z inwestycjami, czasem trzeba stracić, żeby zyskać i mieć żelazne nerwy aby konsekwentnie dążyć do celu.

    Jean Paul,

    niestety Math to nie to samo co mat691. W kwestii cytatu się nie wypowiadam, nie pamiętam która wersja jest prawdziwa 😉

  38. HGW komisarzem?

    O pani Waltz – najbardziej rozsądnym rozwiązaniem byłoby gdyby Kaczyński mianował ja komisarzem (a właściwie p.o. bo komisarz pochodzi z innej ustawy). Wówczas wszystkie decyzje mogłbyby być uznane za ważne bez względu na wyrok sądu. Bo proszę sobie wyobrazić – ludzie np. biora śluby co skutkuje wspólnota majatkową. Jeśli HGW jest niewazna, to istnieje prawdopodobieństwo niewazności pełnomocnictw, ślubów, wspólnot majątkowych. nikomu źle nie zyczę, ale co się stanie gdy np. ktoś po slubie ulegnie wypadkowi – co z prawem do dziedziczenia, jeśli ślub miałby być nieważny? Na wszelki wypadek komisarz powinien być powołany, a najbezpieczniej, jeśli komisarzem byłaby HGW – zrobiłaby sobie dwie pieczątki i ogłosiła unię personalną :). a tak serio – kto bedzie płacił odszkodowania za sprawy majątkowe lub decyzje administracyjne?

    pozdrawiam
    Bernard

  39. Coz Tuska jego zachowanie w Parlamencie Europejskim się nadaje na wstęp etap kampanii prezydenckiej za dobre 3 lata. Coz jak nie mylę sie PO w sondażach prowadzi. Coz moze nie chęcił do siebie opozycje, a chyba wyborców wbrew przeciwnie.
    Coz jest lepszym politykiem, bardziej szanowanym jak Mertel z nim rozmawia niż członkowie Pisiu.
    pozdrawiam

  40. Tak w głębi duszy, to mi Millera żal. Z nizin na salony i… przekroczył poziom własnej kompetencji. To z pewnością kres jego kariery politycznej, a o posadzie dobrze płatnej w jakimś dużym banku też chyba nie ma mowy. Trudno mu się będzie pogodzić z rzeczywistością, co widać, jak pod mikroskopem w tym, że pisze takie dyrdymały do Faktu.
    Cóż, takie jest życie… Ago – ja ciebie chyba też wbrew przeciwnie…

  41. Witam Pani Janino!

    Tak się jakoś złożyło, że do dziś dnia nie zabrałem głosu w sprawie prezydenckiego mandatu Hanny Gronkiewicz-Waltz. Postanowiłem więc odrobić pracę domową i wypowiedzieć się w tej istotnej dla nas wszystkich sprawie. Doskonałą debatę na ten temat oglądaliśmy wczoraj w programie ?Co z tą Polską? Tomasza Lisa ? chciałoby się więcej takiej publicystyki. Wróćmy jednak do sedna sprawy.

    To, co zaraz napiszę zabrzmi pewnie banalnie, ale tak właśnie oceniam sytuację, w której znalazła się prezydent Warszawy. Pani Gronkiewicz-Waltz popełniła oczywisty błąd i wszystko, co teraz obserwujemy jest konsekwencją wyłącznie jej niedopatrzenia. Z uwagą słuchałem, jak odnosiła się do sprawy swojego błędu i powiem wprost ? mnie nie przekonała. Owszem, przepisy w tej sprawie pozostawiają możliwość odmiennych interpretacji, jednakże nie są mi znane niespójności w kwestii terminów złożenia oświadczeń majątkowych. Ta sprawa była jasna jak słońce dla 95% pozostałych wybranych wójtów, burmistrzów i prezydentów. Najlepszym dowodem na potwierdzenie mojej oceny jest wypowiedź Donalda Tuska, która padła w programie ?Teraz My? Tomasza Sekielskiego i Andrzeja Morozowskiego. Sam pan przewodniczący PO przyznał, że wina pani prezydent jest w tej sprawie bezdyskusyjna i gdyby nie jej spóźnione działanie, sprawy by nie było. Z tą drugą częścią wypowiedzi Donalda Tuska nie do końca się zgadzam, albowiem ? co podkreśla każdorazowo wicepremier Ludwik Dorn ? sprawa spóźnionych oświadczeń majątkowych nie dotyczy jednostki (czytaj pani Gronkiewicz-Waltz), lecz także ponad 170 innych osób. A więc, czy z panią Hanną Gronkiewicz-Waltz, czy bez niej, sprawa i tak jest na rzeczy.

    Trudno mieć żal do PiSu, że szykują nam się nowe wybory, skoro ich fakt wynika z prawa. Nie dopatruję się tutaj walki politycznej, albowiem z przepisami się nie dyskutuje, a przecież PO również za takowymi w Sejmie głosowała. Złe jest tylko to, że w ogóle mamy tak absurdalne przepisy, których egzekwowanie kosztuje nas wszystkich masę pieniędzy. Czy nie lepiej by było, gdyby dla spóźnialskich przewidziano wysokie kary finansowe, aniżeli odsuwano od władzy, którą przecież my sami im powierzyliśmy? Być może posłowie wyciągną wnioski po trwającej obecnie lekcji, a przynajmniej żywię taką nadzieję. Tak, czy inaczej wszystko w tym momencie w rękach władzy sądowniczej, która najprawdopodobniej zarządzi nowe wybory.

    Jak napisałem w ostatnim komentarzu, bardzo ucieszyła mnie inicjatywa Donalda Tuska, z którego inicjatywy doszło dziś do spotkania pomiędzy nim a Jarosławem Kaczyńskim. Moja radość nie dotyczy bynajmniej efektów spotkania, albowiem z góry wiadomo było, że obydwaj panowie zajmują w tej sprawie odmienne stanowiska. Chodzi o powrót ? miejmy nadzieję długotrwały ? do stylu uprawiania polityki, jaki chciałbym codziennie oglądać, a mianowicie dialogu i dyskutowania kluczowych spraw w ścisłym gronie czołowych polskich polityków, spotykających się i rozmawiających, a nie komunikujących swoje stanowiska sobie nawzajem za pośrednictwem mediów. Komentarze obu polityków po tym spotkaniu wyraźnie potwierdzają ich zadowolenie z tego obrotu sprawy. Pytanie tylko, czy jest ono na tyle silne, aby takie robocze spotkania nie były czymś nadzwyczajnym, a stały się politycznym chlebem powszednim. Wszyscy wiemy, że rozmawiając z kimś w cztery oczy zachowujemy się zupełnie inaczej, aniżeli gdy rozmawiamy z takim kimś poprzez pośredników. Pozwala to uniknąć szeregu nieporozumień, niedomówień, a te, jak wiemy, bardzo szkodzą rodzimej polityce.

    Pozdrawiam gorąco, życząc udanego weekendu!

    Bartosz S.

    http://www.bsocz.blox.pl

  42. Witaj Math,

    niewatpliwie Tusk jest wiezniem sondazy, ale po prostu mu sie dziwie! Ma w miare stabilny elektorat, a jesli mysli o jego zwiekszeniu to raczej z lewej strony, a nie z prawej. Spolegliwosc wobec PiSu nic mu nie da. Moim zdaniem przeplyw miedzy PO i PiS nie bedzie juz duzy, niezaleznie w ktora strone. Jesli PO zacznie tracic elektorat to raczej na rzecz SLD/LiD, tak wiec Tusk powinien sobie zdawac sprawe, ze jego brak zdecydowania i uleganie naciskom Kaczynskiego nie moze skonczyc sie dla PO dobrze. Poza tym jesli ma obawy o posadzenie bycia proniemieckim, to tez powinien pamietac, ze ostatnie badania wykazuja 77% sympatii Polakow wobec Niemcow.

    Nurtuje mnie tez, ze ignoruje sie pewne gesty, ktore od jakiegos czasu plyna z Niemiec (to uwaga do wszystkich politykow bo germanofobia nie jest tylko cecha PO, wszyscy boja sie proniemieckiej latki). Przy negocjacji budzetu UE Merkel zabrala pol miliarda euro z puli bylej NRD i przekazala Polsce. Ostatnio pojawila sie propozycja gwarantowania przez Niemcy dostaw gazu do Polski, jesli zgodzimy sie na gazociag polnocny. Walczy z Putinem o wpuszczenie polskiego miesa. I znajda sie glosy, ze robi to dlatego, ze Kaczynscy sa tacy twardzi i dobrze negocjuja, ale chyba nie do konca! Latwiej byloby Angeli Merkel zmobilizowac najwieksze kraje UE + USA w celu wywarcia presji na Polske o odstapienie od weta niz rozmawiac o tym z Putinem. Wydaje mi sie, ze Niemcy staraja sie dac wyrazny sygnal polskiej opinii publicznej ponad glowami PiSu. Moze wlasnie fakt, ze obcy rzad probuje przekonac do siebie opinie publiczna sasiada tak denerwuje Kaczynskich i Fotyge i motywuje ich do tworzenia stereotypu zlego Niemca.

  43. Leszek Miller nudzi sie ?

    Zaraz, zaraz… jako technik-elektryk Miller znajdzie prace w swym wyczuczonym zawodzie praktycznie rzecz biorac wszedzie, od Terespola po Galway.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  44. Jean Paul,

    Odpowiadasz prawdopodobnie ma mój post. Ja jestem mat691, nie Math.

    Obawiam się, że to Ty nie masz racji, szczególnie, że sam nie jesteś pewien, kiedy to Miller powiedział. Gdyby coś takiego miał palnąć w expose, to by oznaczało, ze jest idiotą, a o to go raczej ciężko podejrzewać.

    Na tym właśnie polega siła tej manipulacji, że jesteś przekonany, że tak właśnie było.

    A ponieważ sam nie jestem w 100% pewien tej kwestii, to o rozstrzygnięcie sporu poproszę najlepszy autorytet, czyli Panią Redaktor.

  45. Jean Paul!
    Nesetety mylisz sie. Wspomniany cytat z Millera pochodzi z końca czerwca 2001 roku z rady krajowej UP i konwencji SLD, zostało więc wypowiedziane do swoich, zresztą tuż prezed wyborami parlamentarnymi. W takim sensie nalezy czytać ( to znaczy próbować zrozumieć, bo trochę brzmi bez sensu). Dokładnie brzmiało chyba tak tak: „musimy być tak wiarygodni, że gdybyśmy powiedzieli, że na wierzbie wyrosną gruszki one tam by wyrosły”. Raczej brzmi to jako ostrzeżenie przed obietnicami bez pokrycia niż zapowiedź omnipotencji SLD. Na pewno nie jako obietnica powszechnej dostepności owoców gruszy za pomoca manipulacji genetycznej wierzby (salix) lub próby uszlachetnienia gruszy wierzbolistnej (Pyrus salicifolia).
    To przetłumaczył nastepnie GW ma „Jeśli SLD obieca gruszki na wierzbie, to one tam wyrosną” co też jest bez sensu.

  46. Podejrzewam,że dla Leszek Miller w swoich oczach jest LESZKIEM MILLEREM,KTÓRY WPROWADZIŁ III RP DO UNII EUROPEJSKIEJ .Zresztą jest to słuszny powód do dumy,gdy weżmie się pod uwagę jakość negocjatora Saryusza-Wolskiego.On po dziś dzień uważa ,że negocjacje polegają na mówieniu ; NIE (zupełnie jak Gromyko).Dlatego uważam,że Polska dużo straci na jego przewodniczeniu KSZ PE.Natomiast pisanie L.M. do Wprost czy Faktu jest po prostu żenujące.Uczciwy człowiek omija Wprost czy Fakt na odległość.Nie jestem w stanie pojąć jak syn Kisiela może współpracować z organem towarzysza sekretarza Marka Króla (ksywa TW Rycerz).

  47. Pani Janino, czy wiadomo Pani coś o sprawie spółki Srebrna Media? Już kilka razy na ten temat docierały do mnie niejasne wiadomości. Chodzi o ten kwartał w okolicy Ronda Zawiszy, między Alejami Jerozolimskimi a Nowogrodzką. Miało się na tym uwłaszczyć Porozumienie Centrum, stworzyć spółkę z zamiarem tworzenia telewizji (teraz ją mają za darmo) a pieniądze gdzieś wyparowały. Co słychać z Telegrafem, ART-B i FOZZ? Skazano jakieś płotki, a politycy pozostali nietknięci. Dlaczego?

  48. I jeszcze jedno pytanie. Czy słyszała Pani o zamiłowaniu do hazardu jednego z naszych politycznych luminarzy, czy to tylko plotka?

  49. Pani Janino,

    Co do Millera; wspomnień nie czytałem, bo nie kupuję i tym bardziej nie czytuję „Faktu.” Niestety takich lektur „organizm nie przyjmuje”. Ale zgadzam się z Pani oceną, że p. Miller ma wielką potrzebę autokreacji. Swego czasu udawał macho i sypał na prawo i lewo koszarowymi dowcipami, które jemu wydawały inteligetne i sexy. A mnie to wówczas przywodziło na myśl fraszkę Sztaudyngera:

    Mała mi się spodobała,
    Myślę już o jej upadku.
    A tu ona mnie – cmok! W rękę…
    – „Bardzoście przyjemni, DZIADKU.”

    Z innej beczki: chciałbym nawiązać do wpisu habitusa z 2007-01-25 o godz. 20:09 , mnie też się coś kołacze po głowie, że 4 lata temu podobna sprawa jak HGW przytrafiła się L. Kaczyńskiemu, tylko wówczas chodziło o złożenie PITu. Wtedy przeszło to bez echa. Czy Pani pamięta tę sprawę? Czy to spóźnienie z PITem też wówczas groziło utratą mandatu?

    Yaadne z -2007-01-25 o godz. 17:36, masz 1000% racji! Ja też parę miesięcy temu pisałem, że dwaj panowie K. nigdy przed objęciem urzędu nie byli za granicą (oprócz krótkiego wyjazdu w wieku nastu lat do ZSRR, do rodziny) i właśnie dlatego mają takie buraczane horyzonty. Powiem Ci więcej: w książce Zaremby i Karnowkiego ” O dwóch takich…” (str. 67) jeden z panów K. opisuje, że w latach 60tych mieli okazję wyrwać się na trochę z PRLu i pojechać do Anglii. Dlaczego nie pojechali? I tu odpowiedź pana Jarosława spowodowała, że zaniemówiłem, dosłownie zatkało mnie: „Ja nie pojechałem tylko dlatego, że nie chciałem”. Taaak, to wszystko wyjaśnia.
    Jeszcze jedna perełka z tej samej książki, tym bardziej na czasie, że sen. Niesiołowski ciągle porównuje Jarosława do Gomułki, a ten się wówczas strasznie wścieka. Ciekawe jak Gomułkę wspominał pan Jarosław kiedy jeszcze nie był premierem i mógł sobie pozwolić na chwile szczerości:
    „Po powrocie do Polski (z ZSRR – przyp. mój: MP) mieliśmy wrażenie, że wracamy do strefy wolności i zamożności. To się kojarzyło z Gomułką.” I wszystko jasne. Pan Jarosław chce dla nas jak najlepiej i próbuje nam zbudować wolność i zamożność. Taka jaką zna. Jemu wolność i zamożność kojarzą się z Gomułką, tyle, że bez ideologii komunistycznej i z sobą w roli Gomułki. Reszta bez zmian: wyobrażenie o gospodarce, retoryka, szacunek dla prawa, wiedza o świecie, stosunki z Niemcami, nagonka na inteligencję, traktowanie opozycji oraz „stronnictw sojuszniczych”, styl zarządzania partią, postrzeganie mediów i ich nezależności, podejrzliwość w stosunku do ludzi wykształconych itd.

    Innej wolności i zamożności pan Jarosław nie poznał, bo nie chciał. Pewnie robi to nieświadomie: stara się odtworzyć takie wzorce, jakie zna, albo raczej jakie uważa za najlepsze z tych które zna. To dlatego IV RP tak dziwnie przypomina PRL z lat Gomułki – krainę szczęśliwości Jarosława K.
    Gdyby Jarosław Kaczyński – tak jak Balcerowicz, albo Belka, albo Cimoszewicz – swego czasu pojechał do USA, to tak jak oni, budowałby nieco inną krainę szczęśliwości.

    Pozdrawiam,

    PS: w ciagu ostatnich 10 dni kilka osób w swoich wpisach pisało do mnie, pozdrawiało mnie itp, a ja nie odpowiedziałem. Przepraszam. To dlatego, że byłem chory, tylko raz mogłem zasiąść do netu i to na krótko. Wiem, że to usprawiedliwienie w stylu trenera Jarząbka, ale obiecuję poprawę w przyszłości.

  50. Polo721,

    Wydaje mi się, że droga dla Platformy w lewo jest zamknięta (przynajmniej na razie). Zagospodarowali już tę część elektoratu lewicy, która jest pro gospodarcza. Aby sięgnąć głębiej musieliby odwołać się do światopoglądu wyborców LiD (równouprawnienie, wolność jednostki, prawa gejów, aborcja itp.). Konsekwencją mogłaby być jednak ucieczka konserwatywnej części elektoratu PO. Tusk okopał Platformę i czeka na rozczarowanie elektoratu PiS. Tej jego części, która nie jest nacjonalistyczna, a jedynie liczy na rozliczenia z byłymi działaczami PRL, którzy dobrze odnaleźli się w nowej rzeczywistości. I tej katolickiej, dla której naturalnym (pierwszym) wyborem była partia braci Kaczyńskich. Stąd bierze się ciągłe zapewnianie o niemożliwej koalicji z lewicą. Do tego miejsca wszystko wygląda na spójną i dobrą taktykę. Tusk popełnia jednak grzech zaniechania, czekając, aż PiS sam się wykrwawi. Niedocenia siły propagandy pisowskiej, która jak widać świetnie mobilizuje elektorat do dalszej walki i kontynuacji rewolucji. Brak ofensywy PO jest aż nadto wyraźny w sytuacjach kłopotliwych dla koalicji. Platforma znajduje się w klinczu własnej niemocy przeciwstawienia się PiS w sposób zdecydowany i braku możliwości uczynienia najmniejszego gestu w kierunku wyborców lewicy. Nawet hasła obywatelskie, które mogłyby nieść pozytywny przekaz w kierunku lewicowego elektoratu, są dyskredytowane przez partię Kaczyńskich. Co z kolei zmusza polityków PO do wycofywania się i dementowania jakichkolwiek nawiązań do haseł zarezerwowanych dla lewicowego światopoglądu. Dla wyborcy nie liczy się w takim momencie delikatna insynuacja, lecz twarde zaprzeczenie. Nie zazdroszczę Tuskowi, ale jest dla niego światełko w tunelu. Im częściej Kaczyński krzyczy ?wilk?, tym mniej ludzie zwracają uwagę na ten krzyk.

    Masz rację w ocenie niemieckiego rządu. To jeszcze pozostałość po poprzednich ekipach, które wiele dobrego zrobiły dla zbliżenia polsko-niemieckiego. Dla mnie również te sygnały są oczywiste (zwłaszcza podobała mi się propozycja wyjścia z impasu w sprawie gazociągu północnego). Natomiast dla Kaczyńskich, każdy obcy rząd jest wrogiem. Ta typowo ksenofobiczna postawa wynika z jednej strony z poglądów braci, z drugiej z walki o przejęcie elektoratu LPR. Działania niemieckiego rządu są też podyktowane pragmatyzmem. Zależy im po prostu na spokoju w stosunkach z największym sąsiadem (korzyści finansowe i polityczne) i taka jest ogólnie tendencja w obrębie starej Uni, aby łagodzić spory i dążyć do konsensusów. Stąd też takie niezrozumienie dla polskiej polityki, dążącej do konfrontacji na każdym polu i wymuszania ustępstw siłą.
    Tusk właśnie w tym miejscu popełnił największy błąd w ocenie sytuacji. Zbliżenie z Niemcami nie może zaszkodzić PO, bo jedyna część elektoratu PiS, która jest antyniemiecka, to byli wyborcy LPR, a ci nigdy za PO nie zagłosują. Stracił wspaniałą okazje do mocnego przeciwstawienia się PiS bez straty obecnego poparcia. Długo taka okazja może się nie pojawić.

    Pzdr.

  51. Witam!
    Co do medualnej działalności Millera. Może być róznie, zakładam, że płacą mu za te pamiętniki czy co to są (nie czytam wspomnianych dzienników i periodyków więc nie wiem).
    1. Może nie mieć kasy. Dużo by tłumaczyło. Gorsze rzeczu ludzie potrafią robić żeby przezyć.
    2. Może ma kasę, ale chce mieć więcej. Pazerny jakiś.
    Otóz chciałem zrócić uwagę, że tylko niektórym dziennikarzom ( i ich czytelnikom ) się wydaje, że łapówkarstwo dziś na poziomie rzadowym wyglada tak, ze przychodzi jakis gość, umówią się co do transakcji (co i za ile jak w powieści sensecyjnej Rywin-Michnik) a pózniej jakaś walizka pieniedzy wedruje lub przelew jest realizowany.
    Na tym pozimie łapówkarstwo nie wymaga żadnych wstepnych ustaleń. Każdy premier, prezydent lub prezes wie, że jesli dobrze robi koncernom międzynarodowym, to po zakończeniu kadencji będzie mu to wynagrodzony. Wynagrodezenie może przyjąc rózne postacie. Może być to tantiem do wykorzystania zyciorysu w filmie, którego się nastepnie nie nakręci. Mogą być to płatne wykłady. Może być to jakies atrakcyjne stanowisko w korporacji, stanowisko dobrze opłacone a nie wymagajace specjalnych kwalifikacji i ani zbytnich nakładów sił Mogą być to również zakupy wszystkich dzieł delikwenta.
    Nikt się wczesniej z nikim nie umawia. Nie musi.
    A Miller niewatpliwie zasłuzył jako pokorny liberał na nagrodę. Jak Kołodko próbował połozyc swoje brudne łapy na te głupie 20 mld dollarów Balcerowicza to natychmiast został wyrzucony. Jak Łapiński zadarł z koncernami farmaceutycznymi, które w sposób zwyczajowy w naszej części Europy przejmują każdą złotówkę przeznaczoną dodatkowo na słuzbe zdrowia – Miller go natychmiast wyrzucił. Trochę z koncernami medialnymi mu nie wyszło to fakt.

    Co do Bufetowej – brzmi to okrutnie, szczególnie jesli wypowiada się w sposób lekceważący, arogancki. Mozna próbować wymawiać delikatnie, w sposób pieszczotliwy i wtedy brzmi niewątpliwie lepiej niż Vice President for Human Resources and Administration, którego jest skrótem.

  52. Dobry wieczór Pani Redaktor
    Pani rozmyślania nad powodem wzmożoności literackiej ex premiera Millera nie dosięgły meritum sprawy. Czyli, jeśli nie wiadomo, o co chodzi… To na pewno nie chodzi o chęć podzielenia się Millera ze społeczeństwem swoimi traumatycznymi przeżyciami w helikopterze, (które spewnością nie należały do najstraszniejszych podczas całej jego kadencji premiera). Może Urban nie był tak choiny jak Springer?
    II Bitwa Warszawska trwa, o dziwo nie trwa w najlepsze lub najgorsze (zależy od punktu widzenia- po/piss), mało ‚krwi’ jak na potyczki niedoszłych koalicjantów. A jak wiadomo głodny lud pragnie igrzysk. Fakt że jeszcze nie iskrzy na tym froncie nie oznacza że nie zacznie. Oczywiście gdyby żadna iskierka się nie pojawiała to rzetelne media na pewno wymyślą jakąś wybuchowego niusa i się zacznie…
    pozdrawiam

  53. Do mat 691 i InDoora,
    Przepraszam za pomyłkę w adresie, ale w żadnym wypadku cytat z klasyka nie brzmiał tak jak to podajecie. Moja wersja jest może nie idealna, ale najbardziej zblizona do prawdy. No i nie było to na żadnej naradzie aktywu, ale jako mowa do całego narodu i obietnica uczciwości. Czy to było w expose ? musiałbym sprawdzić bo gdzieś mam to expose na piśmie, ale mi się nie chce w szpargałach grzebać, a w kprm.gov.pl chyba nie ma.
    Pozdrowienia

  54. Elokwentne.Ostre. Wlasciwe.Paradowskie

  55. Znakomita ocene obecnej ekipy i jej polityki znajdujemy w artukule Klausa Bachmana w piatkowej GW. Gorąco polecam. To sie nazywa feetback. Tylko z wynikajacych tam wniosków korzystać. Po prostu tak widzi nas świat, jak opisał nas Bachman: gigantyczny balon megalomanii przy totalnej pustce ideowej i braku pomysłu na Polske. Ludzie w Europie, mówie to ze smutkiem, kompletnie naszej władzy nie rozumieja. Polska traci na znaczeniu i sympatii. Osobiście odczuwam to na codzień.
    Jest dla mnie zaiste zdumiewajace jak nieudolna jest w tej sytuacji opozycja, a zwłaszcza PO. Wdając sie w codzienna pyskówke z Kaczyńskim stawia sie z góry na przegranej pozycji, ponieważ toczy wojnę na słowa i o słowa, a nie o sprawy! A TV jest PiSu. PO nie ma tu szans!
    To jest jakaś bezsensowna taktyka. Reagowanie na bełkot bełkotem. Kto doradza Panu Tuskowi. Chyba nikt, kto ma elementarną wiedzę o marketingu. Jakby ludzie zajmujący sie rynkiem próbowali tak sprzedawac swoje produkty jak to robi PO, to w zyciu by nic nie sprzedały i poszły z torbami. Niech sobie choćby poczyta blogowiczów pani Paradowskiej, to bedzie wiedział co ma robić.

  56. Jean Paul pisze:
    2007-01-25 o godz. 22:25
    Miller jest doprawdy niezwykłym człowiekiem. (itd)
    Bardzo dobra uwaga. Patrząc z perspektywy, to Miller pogrzebał polską lewicę. Zaraz zakrzyczą prawicowcy, że dobrze i tak dalej – ale ja uważam, że bez lewicy nie da się rzadzić. Tak jest wszędzie na świecie. Tymczasem w Polsce „liberał” „lewak” „feministka” to najgorszy epitet, jakim można obrzucić czlowieka.
    Lepiej chwycić za mordę ciemny naród, nie? Wolność… jaka wolność, po co to komu?!

  57. Jean Paul!
    expose nie musisz szukać. Jest w dokumentach sejmowych, bezpośredni link jest za długi żeby tu podać, ale wystarczy na stronie http://ks.sejm.gov.pl:8009/forms/kad.htm wybrać 4. kadencję, mówca Miller i datę 25-10-2001. Słowa nie ma ani u gruszkach, ani o wierzbie, ani w samym expose ani w w wystapieniu podsumuwującym nastepnego dnia.
    Dokładne brzmienie cytatu pochodzi ze strony L.M. (http://www.miller.pl albo jakoś tak) – wobec bezsensowności konstrukcji zdania nie uważam, by było specjalnie retuszowane, Nie ma go (cytowanego tekstu) na stronach wikipedii – cytaty.
    Lokalizacja terminu i miejsca wydobywania z ust L.M. powyższych mądrości dokonałem na podstawie informacji pochodzącej z Rzeczpospolitej:
    http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_010623/kraj/kraj_a_6.html. Upieram się, że bezpośrednie cytowanie słów Millera jest zwyczajnym „naduzyciem semantycznym” bo było to wprost ostrzeganie swoich kolegów przed obiecankami bez pokrycia. Przy czym biorąc pod uwagę niektóre zapowiedzi z expose – sam popełnił ten sam błąd. Bo było kilka bardzo sensownych rzeczy zapowiedzianych w expose, a ja nawet sladów ich prób realizacji nie przypominam. Więc w pewnym sensie masz rację (że obiecał a nie dotrzymał). Ale z cytatem to nie ma nic wspólnego.

  58. Mam sporo sympatii do L.Millera i równie wiele pretensji do b.premiera. Sympatia jest dla człowieka ambitnego, pracowitego, konekwentnego, obdarzonego sporą dozą dowcipu (nie zawsze najwyższych lotów, co prawda), doskonałego zagończyka i polemisty parlamentarnego. Jego powiedzenie o tym, że cieszy się iż nie pochodzą z posłem Niesiołowskim od tej samej małpy, było majstersztykiem. Wdrapał się ten syn robotnicy naprawdę wysoko i włożył w to mnóstwo własnej pracy – np nauczył się już jako człowiek dorosły j.angielskiego w stopniu umożliwiającym mu kontakty międzynarodowe, czego nie potrafił dokonać ani dr ani prof prawa. Wykazywał też mnóstwo zdrowego rozsądku w niemal każdej sprawie oprócz wyboru optymalnego czasu poddania rządu i nielogicznego trzymania przy sobie nieudolnych ludzi. Ale to też wynikało poniekąd z jego zalet – był bardzo lojalny wobec swojego otoczenia (Łapiński) i to był błąd, za który przyszło zapłacić nie tylko Millerowi ale i SLD. To, że tak bardzo chciał jako szef rządu sfinalizować mariaż Polski z UE to też jest zrozumiałe i też było błędem (francuskie powiedzenie „to gorsze niż zbrodnia, to błąd” jest adekwatne do tej sytuacji). Wbrew powszechnej opinii nie uważam rządu Millera za zły. Miał niektóre bardzo dobre punkty (Kalinowski, Belka, obśmiany niesłusznie Pol) i działał w skrajnie nieprzyjaznym środowisku politycznym; z nielojalnym choć pochodzącym z tego samego kręgu prezydentem, z najeżonymi mediami, bojową deskrukcyjną opozycją. Wiele hałasu podnoszono o aferach za rządów Millera. Pomijając sprzedajnych urzędników, których nie brakowało nam w żadnym rządzie nie bardzo widzę te afery. Rozdmuchana do absurdu sprawa prowokacji pijaniusieńkiego producenta filmowego? Afera starachowicka? Owszem, obnażyły te sprawy nieprawidłowości, słabości budowanej dopiero od niedawna demokracji ale ani nie były tak groźne jak sugerowano, ani nie udowodniono złej woli czy wręcz przestępstwa funkcjonariuszy państwowych. Tu ukłon w stronę p. Kwaśniewskiego za ułaskawienie p. Sobotki. To jeden z najbardziej pracowitych i uczciwych ludzi, a zarzuty przeciwko niemu podniósł poseł skazany za ewidentną głupotę własną. Jeszcze przeminą ze dwa pokolenia zanim nauczymy się, co przystoi urzędnikowi wysokiego szczebla, a na co w żadnym razie pozwolić sobie nie może. Natomiast mam pretensje do p. Millera za zaniechanie praw kobiet, za pozwolenie na dalszą klerykalizację państwa, za kurczowe trzymanie przy sobie ludzi skompromitowanych (Łapiński) bo np w moim pojęciu p. Jakubowicz nie zawsze miała rację ale z pewnością nie była przestępcą a od dwóch lat doprawia jej się gębę kryminalistki. Miller w tabloidzie? Na złość wszystkim? Cóż, każdy z nas ma własne sposoby na zachowanie zdrowych zmysłów w zwariowanym świecie. Może nikt inny nie chciał tego drukować? Może pan Leszek w ten sposób odreagowuje niesprawiedliwości, które go spotkały? Jego czas minął ale zdążył jednak potrzymać flagę w Irlandii. Nie każdemu szefowi państwa było to dane.

  59. Pani Janino,

    spór co do kwestii, czy termin dla HGW upłynął 27 czy też 29 grudnia, trwał będzie do czasu ogłoszenia wyroków przez sądy administracyjne, a biorąc pod uwagę nagminne ostatnimi czasami lekceważenie zasady „Roma lacuta, causa finita”, pewnie jeszcze długo po tych wyrokach. Co gorsza, państwo reprezentowane przez wojewodów nie jest w stanie rozstrzygnąć, czy decyzje podejmowane przez HGW w czasie pomiędzy stwierdzeniem wojewody o wygaśnięciu jej mandatu a niekorzystnym dla HGW wyrokiem NSA będą ważne czy też nie. Polecam serwis http://www.samorzad.pap.pl, gdzie co wojewoda to inne zdanie. I choć budzi to sprzeciw prawniczej części mojej natury, to ze względów praktycznych radziłbym HGW poddanie się i ponowną walkę wyborczą. Wyobraźmy bowiem sobie ten horror, gdyby za 3 lata NSA orzekł, iż mandat HGW wygasł, a Dorn będąc wiernym swej wykładni przepisów orzekł, iż decyzje podjęte od 28 grudnia 2006 do dnia ogłoszenia wyroku były nieważne.

    Co do kwestii, czy sam fakt rejestracji działalności męża HGW w Warszawie oznacza, że HGW miała obowiązek składania oświadczenia, to chciałbym przypomnieć, iż sam Dorn w stosunku do siebie nie wywodził z faktu rejestracji żadnych skutków prawnych. A chodziło o zaległe składki za ZUS za ostatnie 10 lat plus odsetki podatkowe. Więc będąc konsekwentnym Dorn powinien teraz oprzeć się ustaleniu, czy mąż HGW faktycznie wykonywał swoją działalność na terenie Warszawy. Tylko czy ja aby nie wymagam za dużo ?

  60. Witam Pani Janino

    Nazywając publikację Leszka Millera w „Fakcie” pamiętnikami trzeba koniecznie używać cudzysłowu. Nie jest to bowiem „utwór litetracki pisany w pierwszej osobie w formie wspomnień narratora”(def. słownikowa), lecz zbiór wynurzeń autora nie mających często pokrycia w rzeczywistości. Leszek Miller zafundował czytelnikom tego dziennika zbiór historyjek, które przedstawia nie tak jak one wygladały, ale tak, jak pragnąłby by wygłądały. Były premier jest mistrzem świata w przeinaczaniu, odwracaniu, demonizowaniu i ukrywaniu prawdy. Niestety owe mistrzostwo osiągnął nie dziś, kiedy popadł w niebyt, do owego mistrzostwa doszedł już w czasach kiedy rozpoczynał w Żyrardowie karierę polityczną. Proszę mi wierzyć na słowo – przez ponad dziesięć lat pracowałem w tygodniku „Życie Żyrardowa”, nawet krótko wtedy, kiedy było ono „organem Komitetu Woj. PZPR”. Miałem czas i doskonałe miejsce na poznanie od podszewki mitu twardego „kanclerza Leszka”.
    Ma Pani rację, że Leszek Miller mógłby napisać coś ciekawszego. Ale nie tylko negocjacje z UE, afera Rywina, walka o wpływy w SLD by zaciekawiły czytelników. O wiele bardziej pasjonujące byłyby wspomnienia właśnie z czasów żyrardowskich. Tam przyszły premier był postacią nituzinkową i popełnił wiele uczynków, o których co poniektórzy mieszkańcy jeszcze pamietają. Nie podpowiadam tu czy były to uczynki dobre czy złe, nie chcę sę kopać z koniem, jak powiedział kiedyś Marek Belka. Ale może Pani, Pani Janino, spróbowałaby namówić Leszka Millera na szczere zwierzenia z rodzinnego miasta. Zapewniam, że nie byłyby to zwierzenia banalne. Pod warunkiem koniecznej ich weryfikacji. A mogłaby to być piersza weryfikacja słów tego autora. Oj byłoby…
    Przepraszam, że namawiam Panią na kopanie się z koniem, jednak jestem pewien, że nie jest Pani archaiczną kobieta XIX wieku.
    Pozdrawiam.

  61. Pani Janina jest archaiczną kobietą XIX wieku? Cóż ciekawa teza. Cóż może sama powinna napisać pamiętnik o politykach, tych, którzy były i są obecny. Przyznam sie to byłoby ciekawie. Może kiedyś się do czekam takiej publikacji jak jestem ciekawa, kiedy pani Janina przestanie być Agnieszką Hoffmann. Ja nie uważam, panią Janinę za archaiczną kobiet, cóż nie jest młoda kobietą, a stara być nowoczesną osobą.
    Pozdrawiam

  62. Prorok jestem czy co 😉

    Podobno Kaczyński z Tuskiem rozmawiali o komisarzu dla pani Hanny 😉
    Uwaga – przypominam – byłem pierwszy!

    pozdrawiam
    Bernard

  63. Pani Janino, postać Leszka Millera służy mi obecnie jedynie jako element tzw. testu Millera. Jest to mój prywatny test za pomocą którego sprawadzam jak bardzo wyborcy i media przywykli już do różnych „wyskoków” obecnej ekipy. Test jest bardzo prosty, biorę jakiekolwiek wyskok prominentnego działacza PiS i zadaję sobie pytanie: jaka byłaby reakcja opinii publicznej (i mediów) gdyby zrobił to Miller? Przykładowo wyobraźmy sobie, że:
    – Leszek Miller po odejściu z funkcji premiera ogłasza zamiar ubiegania się o posadę prezesa PKO albo
    – Leszek Miller spotyka się z szefem KRRiT, która następnie – zupełnie „przypadkowo” oczywiście – wybiera nowego członka Rady Nadzorczej TVP albo
    – Leszek Miller kwestionuje wyroki Trybunału Konstytucyjnego i mówi wprost o konieczności wyboru nowych, „swoich” sędziów TK albo
    – wiceminister w rządzie Leszka Millera wysyła policjantów po kanapki dla głodnej koleżanki jadącej pociągiem.

    Wyniki testu zwykle dają następujący wniosek: gdyby to zrobił L.Miller, to zostałby przez media niemal zamordowany. Natomiast obecnemu rządowi takie rzeczy uchodzą niemal na sucho. Nikt nie robi z takich sytuacji afery. Po prostu mało rzeczy nas już oburza. Nawet opozycja śpi i nie wykorzystuje takich sytuacji.

  64. Piszę na b. wielu blogach, głównie lewaków i co mnie szczególnie uderzyło i zastanowiło.. (2007.01.27)

    to to, że… tzw. „prawicowcy” jak np. E.Michalik, R.Ziemkiewicz, T.Terlikowski, czasem nawet i Sakiewicz i niektórzy inni… tną moje posty bezlitośnie…
    Tak b. chcą pokazać jak są poprawni politycznie… i jak ślicznie i zdecydowanie odcinają się od wszelkiej maści oszołomów…

    Podziwiam ich zaciecie, upor i konsekwencje… oraz czujnosc godna podziwu… bo ledwo zdaze wkleic jakiegos posta, to po kilku minutach juz go nie ma…
    czasem specjalnie cos wkleje b. późno w nocy.. rano juz wszystko wyczyszczone na cacy… w tej ich stajence… Tak sa pilni i czujni nasi stachanowcy o poprawnych rysach twarzy, szlachetnym sercu i niezłomnym charakterze… cenzora…

    A przeciez to ONI maja teoretycznie za zadanie czyścić stajnie augiaszowskie… ale.. wola jednak wpierw oczyscic swoje… by zyskac uznanie w oczach elyt lewackich…

    jednak boli ich to.. że elyty uważają ich za parweniuszy… tych gorszych.. wiec choc sie niby przeciwstawiaja totalitaryzmowi michnikowszczyzny… to jednak jednoczesnie jakby chcieli sobie wywalczyc ślicznymi czynami godnymi podziwu… moze nawet i wymusic.. uznanie dla swej niby odmiennosci i poprawnosci…

    Dziwne to zaprawde… bo…
    choc nie raz ostro sole na blogach lewakow… to np. K.Szczuka, P.Wronski, czesciowo Chrabota, Milewicz, Wielowieyska, Andrus, Gadzinowski, Paradowska… nawet Laszuk… i sporo innych, juz prawie nie wycina mi postow… zas…

    zas wyjatkowo poprawne skrzydło – tzw. „prawicowych” czy, jak ich czasem okreslaja, reżimowych dziennikarzy – tnie mi posty rowno… przy samej doopie…

    Cos mi sie wydaje… ze nowa elyta dziennikarska… chce zastapic stara… wiec robia rokosz… choc tak naprawde sa tyle samo warci co tamci… ale… jednak tamci wykazuja wiecej zrozumienia dla takich jak ja oszołomów…

    tylko wam pogratulowac… kolejne nieomylne i poprawne politycznie… dupki…

    To jednak tylko kłótnia w jednej i tej samej rodzinie… wczesniej czy pozniej sie pogodza i to z 2 powodow:

    TAMCI dalej mają potężne wpływy na całym świecie wiec to tamci decyduja kto zostanie zaliczony do elyty elyt… wiec te „nasze” dupki… wczesniej czy pozniej sie dogadaja z tamtymi… by wspolnie przejac wladze nad umyslami i duszami tego bezmyslnego stada baranów… robiac nam jak do tej pory poprzez media wode z mozgow.. ale moze juz w innym niz dotychczasowym stylu… czyli mniej nachalnie, a bardziej inteligentnie…

    Ale cel jest dokladnie ten sam… posiąść dusze i serca tego stada baranów… ktorym tak łatwo można wyprać mózgi…

  65. Nie byłem pierwszy 🙁
    Właśnie odsłuchuję Żakowskiego z piątku – oddaje pierwszeństwo. I odnośnie przezwisk pani Hani – pan Żakowski użył z rozpędu słowa „Gronkowiec”, hm… nie załadnie tak w eterze …

  66. ad YKW:
    Z całą pewnością wymagasz za dużo – miłościwie nam Panujący postanowili zgładzić HGW i pewnie to zrobią; wszak odzyskali WSZYSTKIE instytucje państwa, czyli mogą wszystko…
    Z drugiej strony – ciekawe byłoby się dowiedzieć czego dotyczą te decyzje, które HGW przekazała do prokuratury jako niezgodne z prawem?A jest tego spora „teczka” obciążająca Wielkiego Bliźniaka i jego komisarzy…

  67. Math,

    nie jestem przekonany, ze droga w lewo dla PO jest zamknieta :-). Popatrz na ostatnia sekwencje wydarzen. Odsuniecie Rokity, glosne szczekanie w wykonaniu Nelly, ktora w tym przypadku byla – moim zdaniem – ewidentna tuba malzonka…. Mysle, ze jesli chodzi o rownouprawnienie, wolnosc jednostki, prawa gejow – poglady PO i LiD, jesli nawet nie do konca zbiezne, nie wykluczaja sie totalnie. Podobnie z aborcja, gdzie obie partie deklaruja chec zachowania status quo. Czy lekki przechyl w lewo skutkowalby odplywem konserwatywnego elektoratu? Wedlug mnie nie do konca. Po pierwsze, odsuniecie Rokity nie spowodowalo zalamania w sondazach. Oczywiscie w PO sa jeszcze inni konserwatywni politycy (Komorowski, Niesiolowski, czy sama HGW), ale nie eksponuja ostatnio zbytnio swych konserwatywnych pogladow w sferze spolecznej. Po drugie, konserwatywny elektorat PO jest konserwatywnie inteligentny :-), co wedlug mnie oznacza, ze gotow jest isc na pewne kompromisy w imie zachowania zasadniczego kursu obliczonego na liberalizm gospodarczy, pragmatyczna polityke zagraniczna i spokoj wewnetrzny :-).

    Czy do tej porz wszystko w yglada na dobra i spojna taktyke :-). Tez nie jestem do konca przekonany. Rozliczenie z PRL staje sie coraz bardziej haslem PiSu niz faktyczna potrzeba spoleczna, czy tez oczekiwaniem elektoratu PO. Tusk zapewnia w tej chwili o niemozliwosci koalicji z lewica, ale z drugiej stronz puszcza oko do Kwasniewskiego, kiedy zagrozony jest wybor HGW na prezydenta Wawy. Popatrz na UW lub UD 10 lat temu, ktore tez odzegnywaly sie od koalicji z lewica, a dzis tworza wspolny blok. To nalezy – moim zdaniem – docenic i dlatego mam zamiar w najblizszych wyborach oddac glos wlasnie na ten blok. Nie dlatego, zebym palal szczegolna sympatia do Olejniczaka, ale dlatego, ze nastapil pewien przelom w dzieleniu ludzi, na tych ktorzy maja pecha, ze probowali wyrwac cos dla siebie (kariera, edukacja, rozwoj) w waskich ramach PRL i na tych, ktorzy twierdza, ze PRL jako taki byl zly i nalezaloby wpisac Polakom w metryke date urodzenia 04.06.89.

    Zgoda jest miedzy nami, co do tego, ze PO popadla w marazm i zachowuje sie troche jak dziecinny baczek, ktory co prawda drga, ale nie rusza sie zdecydowanie w zadna strone. Moze najprostszym rozwiazaniem byloby zamowienie sondazu, ktory pokazalby ile naprawde konserwatyzmu tli sie w glowach elektoratu PO i na jakie koncesje gotow bylby ten elektorat pojsc. W nastepnych wyborach zadna partia nie zdobedzie samodzielnej wiekszosci, a mam niemal 100-procentowa pewnosc, ze nawet konserwatywny elektorat PO jest gotow uczynic koncesje na rzecz LiD za cene niedopuszczenia do ponownej koalicji PO-SO-LPR. Moze wlasnie w ten sposob nalezaloby to naglasniac medialnie?

    Pozdr.

    PS. Dzieki za wsparcie w kwestii oceny niemieckiej polityki wobec Polski. Juz mialem wrazenie, ze wyje sam jak ten kojot na pustyni. 🙂

  68. Milcarek… i nie przesadzaj juz z tym wycinaniem moich postow… OKI???

    mozna cie o to prosic moj ty dzielny bohatyrze??? CO???

    bo lewacy mi coraz mniej juz wycinaja postow.. zas wy… nowa elyto nieomylna … tniecie moje posty jak nawiedzeni..

    ladnie to tak Mielcarek??

    Terlikowski zadnego mojego posta nie puscil… Ziemkiewicz tnie jak podbipieta, na raz po 3 posty za jednym zamachem…

    pozostali rezimowi ponoc dziennikarze prawicowo-podobni rowniez jakby sie zmowili w swej durnej poprawnosci politycznej…

    doznaliscie nawiedzenia w zwiazku z wielgusem??

    uznaliscie sie za kogo?? za nowych nieomylnych bogow?? jak tamci od michnika??

    czym wy sie od tamtych lewackich dupkow roznicie??

    ze udajecie nawiedzonych idealow?? heerosi zafajdani??

    myslcie do cholery i mniej okazujcie pychy… bo mi pachniecie kliką wzajemnej adoracji…

    checie bym was jak lewackich dziennikarzy nazwal zwyklymi napuszonymi dupkami??

    przeciez ten terlikowski ma taka nawiedzona i zadowolona jape jakby mu sie sam o. Michnik we snie objawil….

    opanujcie sie… bo zachowujecie sie jak nawiedzone pindy… ktorym sie ukazaly kamienne tablice.. w parku sledzia…

    co za kolejne nawiedzone dupki… rownei nawiedzone jak te dupki michnikowskie… tez jak wy przekonani ze zezarli wszystkie rozumy swiata…

  69. Jeśli Leszek Miller jakoś nigdy nie budził mojej sympatii, nie ufałem mu. Nie wspominając, że nigdy nie zagłosowałbym na SLD lub kogoś, o kim wiedziałbym, że wejdzie z nimi w koalicję. Przypomina mi on nieco bohatera książki Juliana Kawalca ?Tańczący Jastrząb?, Michała Topornego, stąd może ta przewrotna moja doń sympatia czy zainteresowanie jego osobą. Jeśli Miller pisze w Fakcie dla pieniędzy, szczerze i uczciwie, to paradoksalnie jest to argument na jego korzyść. Jako prawdziwy socjaldemokrata, ideowiec i przywódca partii, nie miał czasu by coś wykombinować, by jakoś zabezpieczyć sobie dalsze życie, już poza sceną polityczną.

    Zerknąłem tu pierwszy raz i podoba mi się to, że dyskutuje Pani z czytelnikami blogu, właśnie w taki sposób. Trzeba to docenić, bo na przykład u Pani sąsiada, Pana Passenta wygląda to inaczej, moim zdaniem gorzej. Takie pisanie blogowych felietonów, bez kontaktu, choćby symbolicznego z komentującymi, sprawia wrażenie (zapewne niesłuszne), że są oni najzwyczajniej ignorowani.

  70. Szanowna Pani Janino !!!!!
    Informacja, iż ani Pan Prezydent ani Jego brat nie wezmą udziału w corocznym spotkaniu w Davos nie wzbudziła we mnie zdziwienia. Bo właściwie o czym by mieli tam rozmawiać nie znając języków obcych nasi Przywódcy. Przecież Oni zwolennicy Polski zaściankowej, sklerykalizowanej i zmierzającej do Ciemnogrodu, zajętej przed wszystkim tropieniem i ujawnianiem przeszłości w Davos nie mieliby słuchaczy. W Davos mówi się bowiem o przyszłości i rozwoju gospodarczym. To naszych kartofli nie interesuje. Lepiej się zamknąć w Warszawie niż pokazywać w podejrzanym towarzystwie przedstawicieli świata finansjery i polityki, a że nieobecni nie mają racji ??? Nie szkodzi nich się tym martwią ci w Davos.

  71. aster5,

    są jeszcze sądy w Warszawie czy też w Strasbourgu. Głowa do góry.

  72. InDoor,

    Dziękuję za research, wszedłem na stronę Millera i w zakładce cytaty znalazłem:

    „Musimy być tak wiarygodni, że gdybyśmy powiedzieli, że na wierzbie wyrosną gruszki one tam by wyrosły.
    – na posiedzeniu Rady Krajowej SLD, 2000r.”,

    co oczywiście nie zmienia sensu mojego pierwotnego komentarza. Po prostu słowa Millera zapamiętałem takimi, jakie było ich znaczenie, czyli jako ostrzeżenie przed nierealnymi obietnicami.
    A dziennikarze jak to dziennikarze. Część z niechlujstwa, część ze złej woli przekłamało tę wypowiedź i zaczęła ona żyć swoim życiem jako dowód pychy i zarozumialstwa Millera.

  73. Jakie to przyjemne, że prawicowe głupki jak niejaki „blizna” mają już taki odlot, że nie wiedzą na czyim blogu się znajdują i piszą do p.Janiny jako do „Mielcarka” !!!!

  74. Do InDoora Jak w tym starym żydowskim dowcipie „I Ty treż masz racje”. Znalazłem expose w kprm.gov. i rzeczywiscie gruszek tak nie ma. Expose jest w ogóle wspaniałe, tyle że nie zrealizowane, ale co do tego też jesteśmy zgodni. Natomiast w artykule E.Olczyk też nie jest powiedziane gdzie i kiedy Miller o gruszkach powiedział , ” kiedyś powiedział ” pisze Olczyk, chociaż w kontekscie jest mowa o naradzie SLD. Ważne że nie dotrzymał obietnicy i przejdzmy do następnych problemów.
    Właśnie Rokita ogłosił program PO , a własciwie własny. Nie ma tam ani słowa o wyzwaniach europejskich i światowych, o globalizacji, o postępie informatyzacji, o koniecznosci inwestowania w naukę, a gospodarka jest ledwo wspomniana. Czyli rada Clintona – „Gospodarka Głupku” – nie jest znana w PO, a to juz jest totalna kompromitacja.

  75. Polo 712 i Match!
    Macie całkowitą rację w sprawie sygnałów płynących z Niemiec. Oprócz tego nie lekceważyłbym dyplomacji niemieckiej. Ja coraz bardziej uważam, że wiele gestów polskich „wspaniałych polityków” jest sterowanych z Niemiec, którzy nauczyli sie z nami postępować.
    Szunaju!
    Teraz w Davos przywódcy państw i koncernów siedzą z szejkami Kataru, Kuwejtu, Bahrajnu i uzgadniaja strategię sprowadzania skroplonego gazu do Europy. Nasi wspaniali „przywódcy”… a – co tam będę pisał, sam wiesz. Dno.
    Najlepsze jest to, że Kwaśniewski wyrasta na potężnego męża stanu. Bracia Mniejsi prowadzą cudowną politykę dowartościowując Kwaśniewskiego w sposób znakomity. Ale co zrobić, jak się ma takie partie rządzące i taką główną opozycję. Albo żyć z tym, albo się powiesić.

  76. Wygląda na to, że Jan Rokita znów postanowił wyskoczyć przed orkiestrę. Tym razem zaprezentował program gabinetu cieni PO bez uzgodnienia z władzami partii. IMO wygląda to tak, jakby Rokita specjalnie dawał PO pretekst do wyrzucenia go z partii.

    Swoją drogą gdy czytam takie zdanie:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3880708.html

    „Zdaniem PO pożądane są radykalne zmiany w systemie sądowniczym, przede wszystkim ograniczenie immunitetu sędziowskiego i zmiana sposobu powoływania i pracy sędziów tak, by_byli_pod_kontrolą_obywateli.”

    to zaczynam się obawiać. Immunitet sędziowski jest jedną z gwarancji niezależności sędziowskiej i wszelkie próby jego ograniczania muszą budzić niepokój.

  77. Pyro!
    Powiedz z czego to wynika. Owa aferalność Łapińskiego? Poza faktem, że prezcież to „powszechnie wiadomo”. Sprawa jest o tyle ciekawa, że Łapiński miał poważny konflikt ze wszystkimi, a główniez korporacjami farmaceutycznymi.
    Ale Amerykanie ukarali swoje koncerny za łapówkarstwo, (patrz np. http://www.sec.gov/litigation/admin/34-49838.htm )
    W Polsce Łapińskiego wywalono na zbity łeb, za to beneficjent owych łapówkarskich praktyk, wymieniony w dokumentach amerykańskich – awansował w Polsce na prezesa NFZ za rządów J. Kaczyńskiego . Decyduje więc o wydatkowaniu bardzo duzych pieniędzy dokładnie w dziedzinie, w którym działając kilka lat okazał się zwykłym łapówkarzem. I to nie wyrtualnym, tylko rzeczywistym.
    Może więc Millerowi płaca nie za to co pisze, ale za to co NIE pisze?

  78. Głębokie uznanie w związku z udziałem w niedzielnym programie Igora Janke „Kuchnia polityczna”!

    Obu Pani interlokutorom (Ziemkiewicz i Jachowicz) poopadały szczęki, gdy w sposób jasny, logiczny i zdecydowany przedstawiła Pani wszystkie wątpliwości związne z akcją min. Antoniego „Crazy” Macierewicza oraz kampanią propagandową pisowskiej TV.

  79. Jean Paul!
    „Głebokie reformy” Rokity to w moim odczuciu reformy państwa pozbawionego w bardzo duzym stopniu swojej suwerenności, głównie usprawnienie aparatu represji.
    Próbuje dwawątki łaczyć: prawdopodobnie Miller już (dopiero) gdzieś w połowie 2004 uświadomił sobie, że będąc premierem suwerennego kraju – w zasadzie o niczym istotnym nie decyduje. Krytyczny moment to dymisja Kołodki. Jeszcze coś tam próbował, ale bez przekonania.

  80. Jean Paul,

    Odpiszę Ci w zastępstwie InDoora, jako że to ja rozpocząłem wątek „gruszek na wierzbie”, a InDoor za to wykonał pracę badawczą.

    Wydajesz się osobą, która nawet jak ma coś przedstawione czarne na białym nie jest w stanie przyznać racji, tylko dalej dowodzi coś w stylu „a bo w Ameryce to Murzynów biją”.
    Mój komentarz dotyczył generalnie manipulacji dziennikarskiej, a konkretnie tego, że szczególnie dzisiaj bardzo popularne jest przeinaczanie cytatów w celu nagięcia ich do dowolnie wybranej tezy. Przykład z „gruszkami” był zaś tylko ilustracją.
    Ty zaś dowodzisz, że domniemana obietnica Millera musi być faktem, bo przecież Eliza Olczyk też o niej wspomina.

    Czyli poddałeś się tej manipulacji.

    Dobra rada: Nie wierz we wszystko co wypisują dziennikarze. Czasami warto sprawdzić u źródeł i wyrobić sobie własny pogląd.

  81. A teraz z zupełnie z innej beczki:

    W dzisiejszym ” Kawa na ławę ” Leppera zawiodła jego legendarna chłopska czujność. Na pytanie Rymanowskiego, czy zrobił za granicą badania DNA odpowiedział, że nie, bo skąd miałby mieć materiał porównawczy Anety Krawczyk i jej córki.

    Tym samym pośrednio przyznał się do utrzymywywania stosunków imtymnych z AK.

    Właściwa odpowiedź powinna brzmieć: Nie robiłem żadnych badań, bo nie miałem takiej potrzeby, jako że nigdy nie współżyłem z Anetą Krawczyk.

    Teraz wykorzystywanie podległości służbowej w celu osiągnięcia korzyści będzie chyba łatwiej udowodnić.

  82. Jeszcze na ten sam temat /Leppera/.

    Po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że nikt w studiu programu „Kawa na ławę” – łącznie z Rymanowskim – nie zareagował na tę ewidentną podkładkę Leppera.

    O czym to może świadczyć?

    1. Panowie politycy plus Rymanowski są bardzo mało bystrzy. Nie wierzę.
    2. Wszyszy wiedzą, że Lepper sypiał z AK, ale nie chcą być niemili i mu to przypominać.
    3. Nie chcą narażać się Lepperowi, bo może on też ma na nich jakieś haki?
    4. Mają to w dupie.

    Która odpowiedź jest właściwa? Pomóżcie mi

  83. „Przy okazji, nie podoba mi się określenie Bufetowa”

    A mi nie podoba sie ze Pani redakto wypowiadajac sie w mediach na temat Gronkiewicz-Waltz tytuluje ja per Hania. Nawet jesli to przejezyczenia to pokazuja emocjonalny stosunek publicysty do polityka… Zero profesjonalizmu.

  84. Millera cenię za grywalność. I za negocjacje z terapeutą od kręgosłupa w tle… (zbierałam wycinki)

    Problemu z Jackiem Saryuszem-Wolskim by nie było, gdyby Hubner, Kwaśniewski, Kalinowski i Miller (z Jakubowską na pokładzie) odpuścili.

    Może warto przypomnieć Platformie: kto, kiedy, w jakiej intencJi i z kim negocjował…

  85. Do guake ;
    Masz , jak to się mówi świętą rację . Za 2 godziny usłyszymy jak pani Janina komentowac bedzie m.innymi ten temat w TOKFM.
    Wygląda na to ,że Janek wyskoczył jak „Filip z konopi „zaskakując tym kierownictwo swojej parti , nosi to cechy testamentu politycznego z udziałem Gowina ,przed ich odejsciem z PO.. Udział prof. Spiewaka dziwny.

  86. > ?Bufetowa? jest be ale ?Kaczory?, ?Pisiory?, ?Faszysci?, a przede wszystkim > ?MOHERY? sa ok, prawda?

    Prawda! Twoja Bufetowa rzadzila NBP przez wiele lat, przeprowadzila niezwykle trudna denominacje (rowniez ze wzgledow spolecznych -> ludzie pamietali jeszcze komunistyczne > pieniedzy) i razem z [tfu!] Balcerowiczem przyczynila sie do tego, ze moge dzis kajzerke kupic za 30 gr a nie za np. 30000 zlotych (nowych). Na pohybel jej za to!

    A ?Kaczory?, ?Pisiory?, ?Faszysci? nie zrobili do tej pory nic oprocz obsadzenia wszystkich stanowisk swoimi kolesiami. No i jeszcze ten Lepper-Giertych.

    W dzien nieszczesnych wyborow prezydenckich 2005 sluchalem plyty z utworami Jacka Kaczmarskiego i dobrze wpadl mi do glowy fragment ‚Krajobrazu po uczcie’ (polecam posluchanie w calosci i odniesienie do ostatniego roku):

    A w stolicy koronacja się zaczyna i król światowy pokazuje szyk
    Ale z obecnych nie wie jeszcze nikt, że na tortach dał napis „Wiwat Katarzyna”

    No wlasnie co bedzie/bylo na tortach Twojego Kaczora-Pisiora? Pani Redaktor juz to wtedy przewidywala. Dwa miesiace potem na tych tortach byl juz napis „Wiwat Andrzej Lepper!”.

    Teraz tylko czekac az na „żer wyjdą obce wojskowe patrole” (CBA?).

  87. > Bufetowa jest be ale Kaczory, Pisiory, Faszysci, a przede wszystkim >
    > MOHERY sa ok, prawda?

    Prawda! Twoja Bufetowa rzadzila NBP przez wiele lat, przeprowadzila niezwykle trudna denominacje (rowniez ze wzgledow spolecznych -> ludzie pamietali jeszcze komunistyczne > pieniedzy) i razem z [tfu!] Balcerowiczem przyczynila sie do tego, ze moge dzis kajzerke kupic za 30 gr a nie za np. 30000 zlotych (nowych). Na pohybel jej za to!

    A Kaczory, Pisiory, Faszysci nie zrobili do tej pory nic oprocz obsadzenia wszystkich stanowisk swoimi kolesiami. No i jeszcze ten Lepper-Giertych.

    W dzien nieszczesnych wyborow prezydenckich 2005 sluchalem plyty z utworami Jacka Kaczmarskiego i dobrze wpadl mi do glowy fragment Krajobrazu po uczcie (polecam posluchanie w calosci i odniesienie do ostatniego roku):

    A w stolicy koronacja się zaczyna i król światowy pokazuje szyk
    Ale z obecnych nie wie jeszcze nikt, że na tortach dał napis Wiwat Katarzyna

    No wlasnie co bedzie/bylo na tortach Twojego Kaczora-Pisiora? Pani Redaktor juz to wtedy przewidywala. Dwa miesiace potem na tych tortach byl juz napis Wiwat Andrzej Lepper!.

    Teraz tylko czekac az na żer wyjdą obce wojskowe patrole (CBA?).

  88. Przepraszam za słowo na d, którego użyłem w ostatnim komentarzu. Chciałem sprawdzić, czy przejdzie. Przeszło.
    W związku z tym naprawdę nie rozumiem, dlaczego komentarze muszą czekać na akceptację w porywach do kilkunastu godzin /szczególnie w niedzielę albo wieczorami/ i są uwalniane w blokach po parę. Utrudnia to aktywny udział w dyskusji, która czasami ciekawie się rozwija.

  89. Jako łodzianin wypraszam sobie przypisywanie Leszkowi Millerowi łódzkiego pochodzenia – Łódź i tak już wystarczająco obciążona łowcami skór, ośmiornicą, dziećmi w beczkach, Pęczakiem, Orzechowskim, Misztalem… Przypominam zatem – Leszek Miller pochodzi z ŻYRARDOWA – a to już nawet nie woj. łódzkie…:-)

  90. Popieram mata691. Jak juz to ktos czyta, to mogl usunac jeden z moich podwojnych wpisow. Wpis ten powstal przez to, ze jest jakis blad w Waszym sofcie i wywalalo mi bledy bazy danych z powodu uzytych zwyklych cudzyslowow.

  91. Mat691, moim zdaniem odpowiedź 3. A może być jeszcze piękniej. Lepper potajemnie robi w Holandii badania porównawcze swojego DNA i DNA domniemanej córki. Uzyskuje pewność, że nie jest ojcem dziecka i zaczyna fikać. Żąda dopłat do wieprzowiny i grozi zerwaniem koalicji. A skąd wziął DNA do porównania? A Prokuratura mu po cichutku udostępniła. Tak po koleżeńsku jako koalicjantowi. Trzeba chronić wizerunek koalicji. A może to pułapka? Skąd wszakże wiadomo, że udostępniła DNA małej, a nie jakieś inne, przypadkowe? Czy może tak naprawdę chodziło o uzyskanie niezależnych badań DNA Leppera a prawdziwe porównanie obu próbek nastąpi wtedy, kiedy Lepper będzie się najmniej spodziewał, wzmocni we własnym mniemaniu swoją pozycję i zacznie zagrażać Premierowi. To by zresztą było bardzo w stylu Kaczyńskiego. Matko, spiskowe widzenie świata jest zaraźliwe! Ratunku!

  92. Mat691 Habitus!
    Popełniacie pewien typowy bład logiczny polegający na tym, że owe zdanie Leppera mogło być całkowicie przypadkowe, a nawet podświadomie „wyprzedzające”, bo już wraz z wiadomością o rzekomym badaniu padały oskarżenia ze stroni OP (tzw. „opinii publicznej”) że najwyrazniej ma jakieś układy z prokuratura. Oskarżenie o układy z prokuraturą z kolei są potrzebne OP po to, by z góry przygotować widzów/czytelników/słuchaczy na ewentualność że nic nie wyjdzie z oskarżenia.

  93. Ale scenariusz jaki, scenariusz ciekawy! 😀

  94. Ale jak głupio sie podłożył.

  95. Szanowna Pani Redaktor ! Jestem Pani czytelnikiem od wielu,wielu lat i w większości przypadków w pełni podzielam Pani poglądy i opinie.To co oglądałem w ostatnim programie Igora Janke na temat WSI , a konkretnie Pani ripostę na wypowiedzi redaktora Jachowicza wprawiło mnie w bez mała osłupienie.Jeszcze takiej Pani Redaktor nie znałem chociaż przywykłem do Pani ciętego języka ,finezyjnych replik ,a zwłaszcza celnych opinii.Jestem pod wrażeniem i pełen podziwu ! z poważaniem Leon

  96. Był czas, kiedy Pani Paradowska była zakochana w Millerze. Artykuł w „Polityce” „Reaktywacja Millera”. Póżniej Pani Janina zakochała się w Kwaśniewskim, czemu dała wyraz wraz z innymi autorami z tej samej stajni w małym i uciesznym penegiryku. To co mnie najbardziej zniechęca do wyrażonych tu myśli, to potępienie Millera nie za to co napisał, ale gdzie. A przecież w „Fakcie” pisze cała czołówka polityków i publicystów. Im wolno, a Millerowi nie! Millerowi w ogóle mniej wolno i to jest główne przesłanie salonu Pani Paradowskiej.

  97. Beta trafiła w sedno. Millerowi nie wolno pisać w „Fakcie” i „Wprost”, ale wszystkim innym wolno. Jakie to smutne, kiedy piszecie, że nie czytaliście Millera. ale wiecie, że to kłamstwa, propagandowe sztuczki. a w najlepszym razie pospolity banał. Ja przeczytałem i nie żałuję. Zawsze ciekawiło mnie dlaczego na ceremonii w Dublinie Polska jako jedyna miała podwójną reprezentację, a teraz już wiem. To samo dotyczy kulis dymisji Belki. Zapowiada się ciekawa książka, jeśli Miller ją napisze.
    A w ogóle na tle tego co się dzieje Miller jest przykładem rozumu, uczciwości i rzetelności.

  98. Panie polityk i „uczciwość i rzetelność”. Jak można być tak naiwnym?
    Polityk nawet na emeryturze nie potrafi się uwolnić od „skażenia zawodowego”, a do dopiero ktoś kto z polityki jeszcze nie odszedł!
    Prawdę poznaje się szukając faktów, a nie interpretacji

css.php