Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

4.02.2007
niedziela

Zdrowie na słowo honoru

4 lutego 2007, niedziela,

Wstrząsające obrazy przekazały nam w ostatnich dniach telewizje. Dzieci z kliniki hematologicznej we Wrocławiu błagały o pieniądze dla ich zadłużonego szpitala czyli o swoje życie. Te obrazy były bardziej wstrząsające niż niejedne zbrodnie wojenne, widoki porozrywanych ciał, czy zagłodzonych ludzi z różnych zakątków kuli ziemskiej. Kto potrafi się oprzeć temu błaganiu o możliwość przedłużenia, choćby o trochę, życia dzieci tak bardzo dotkniętych rakiem, tą chorobą, która bywa, niestety wyrokiem? Nic więc dziwnego, że odzew był natychmiastowy: ludzie słali esemesy, deklarowali pieniądze by pomóc. Na tym ogólnym tle wszystkich pochylających się nad nieszczęściem tylko wicepremier Zyta Gilowska wypadła jako osoba bez serca, która po prostu miliarda nie ma i nie da. A cóż to jest miliard, gdy chodzi o ludzkie życie!

Nie wiem czyim pomysłem było zorganizowanie konferencji prasowej z udziałem dzieci, by ratować szpital. Rodziców? Dyrekcji szpitala? Nie uważam go za pomysł fortunny i zgadzam się ministrem Zbigniewem Religą, że dzieci nie powinno się wykorzystywać do takich celów. Ale jeżeli był to akt ostatecznej desperacji? Może uważam ten pomysł za nieco mniej naganny, gdy przypomnę sobie, że nie tak dawno Roman Giertych wyrwał z budżetu pół miliarda, a Andrzej Lepper 300 mln złotych. Taka była cena koalicji. Religa nie ma takich argumentów, bez niego koalicja przetrwa, nawet jeżeli będzie jeszcze mniej estetyczna i pazerna na zawłaszczanie państwa. Minister zdrowia może więc dawać wyłącznie słowo honoru.

Religa może odejść i być może powinien był już dawno odejść, a nie godzić się na kolejne kompromisy i dezawuowanie kolejnych pomysłów. Ciekawe zresztą gdzie w tych dniach podział się dyrektor NFZ pan Sośnierz, jeszcze niedawno uznawany prawie za cudotwórcę zmian z służbie zdrowia. Sośnierz nie pojawił się, ani wówczas, gdy Religa był karcony przez premiera za bardzo rozsądny pomysł dodatkowych niewielkich ubezpieczeń, ani gdy przyszło do kwestii dodatkowych pieniędzy na oddłużenie szpitali. Rozumiem, że dodatkowe pieniądze na oddłużenie muszą się znaleźć w budżecie, że NFZ ich nie ma ( ale może ma, może wytłumaczy dlaczego akurat ta wrocławska placówka ma się tak bardzo źle, w czasie gdy inne, wcześniej oddłużone szpitale radzą sobie i to czasem zupełnie nieźle. Prof. Gilowska nie wydaje mi się więc osobą tak bardzo bez serca. Uważam, że ma dużo racji.

Nie wierzę bowiem, że minister Religa ma jakiś długofalowy plan, który lada dzień przyjmie rząd. Wierzę, że pod presją opinii publicznej znajdą się pieniądze dla wrocławskiej kliniki, które nie rozwiążą problemu, bo za jakiś czas długi narosną. Wierzę, że w tym samym czasie w podobnej sytuacji, a może jeszcze gorszej, jest wiele innych szpitali i chorych dzieci, które nie miały tej siły przebicia, by trafić na medialne czołówki. W to wszystko nie wierzę, bowiem od lat obserwuję tak zwane reformy w służbie zdrowia i wiem, że są one funkcją nastrojów politycznych, atmosfery wyborczej lub przedwyborczej. Pamiętam bardzo dobrze wielki bój o ustawę zdrowotną w Sejmie poprzedniej kadencji, kiedy okazało się (po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, że ustawa o NFZ jest niezgodna z konstytucją), że trzeba pilnie coś zrobić, ale nikt nie miał odwagi, by cokolwiek zrobić. Ministrem zdrowia był wówczas finansista, pan Czakański, którym posłowie pomiatali, aż wreszcie podał się do dymisji, gdyż uznał, że jest za poważnym człowiekiem na takie igrzyska. A miał zupełnie rozsądne pomysły. Pamiętam co posłanki i posłowie PiS i PO opowiadali o planach wicepremiera Hausnera, który chciał przekształcenia jednostek służby zdrowia w spółki o specjalnych uprawnieniach, by kwestię permanentnego zadłużania się poddać pewnym rygorom. Pamiętam bardzo ważnego posła PiS specjalistę od służby zdrowia, który tłumaczył mi, że pomysł jest dobry, ale po prostu on jest w opozycji i niczego co zgłasza rząd poprzeć nie może. – Wie, pani – mówił –  czasem się dziwię, jak łatwo człowiekowi, gdy już znajdzie się w polityce mówić coś innego niż myśli. I tak już zostało. Nie ma sieci szpitali (ciekawe dlaczego te finansowe kryzysy tak często dotykają Dolny Śląsk, podobno tam najbardziej rozbudowana jest baza, która miała być zapleczem dla rannych żołnierzy wojsk Układu Warszawskiego, gdy pójdą podbijać Europę), a więc także listy tych, które trzeba zamknąć, nie ma koszyka usług, które się należą, nie ma żadnych innych reform. Jest jak zwykle gaszenie pożarów i kolejne oddłużanie, by znów można się było zadłużać.

Przykro mi, bo prof. Religę szanuję i nawet lubię, ale uważam, że niewiele zrobił. Może dlatego, że ma komisarza politycznego z PiS, a partia ta nie miała pomysłu na służbę zdrowia (chciała ją po prostu wziąć znów na finansowanie budżetowe), może dlatego, że nie jest szefem żadnej partii, może ma słaby zespół ludzi, a może po prostu lekarz, nawet znakomity, nie powinien być ministrem zdrowia, ale na czele resortu powinien stanąć menedżer, finansista. Tylko, że musi mieć dodatkowo bardzo silną pozycję polityczną. Minister Dorn wyrwie pieniądze dla policji, minister Ziobro dla wymiaru sprawiedliwości, a Religa nie wyrwie. Zresztą nie wiem, czy o wyrywanie kolejnych pieniędzy chodzi, czy o odwagę powiedzenia ile szpitali musi zostać zlikwidowanych, jakie świadczenia nam przysługują, za co musimy płacić. I to muszą powiedzieć jednym głosem ministrowie zdrowia, finansów, premier i pewnie także prezydent. Najlepiej byłoby, aby taki plan był uzgodniony z opozycją. Nawet nie śmiem pomyśleć, że nie mają na to czasu (premier z prezydentem oczywiście), bo akurat zastanawiają się kogo umieścić na liście agentów WSI), ale przecież nie jest to wykluczone. Jest to po prostu bardzo prawdopodobne.

Sprawę Jana Rokity rozważyli Państwo wszechstronnie w ostatnich wpisach. Zgadzam się z większością opinii. Może tylko zastanowił mnie hemetemesis, który uważa, ze plastikowy Tusk prze do koalicji z PiS. Otóż ja uważam, że jest inaczej, to bardziej Rokita nudzi się w opozycji i chciałby jednak jakiegoś aliansu z PiS. Jest w tym zresztą wspierany przez mocne grono publicystów skupionych na przykład w „Dziennik”, prof. Jadwigę Staniszkis, która uważa, że ma on niezwykły dar widzenia państwa poprzez konieczność budowy instytucji. Tym samym odpowiadam Cezaremu kogo ewentualne odejście Rokity z PO interesuje. Myślę, że jest grono, które uważa, że wzmocnienie Rokity, to właśnie szansa na POPiS, a ja uważam, że POPiS byłby raczej szkodliwy. Musi być jakaś opozycja, nawet jeżeli wielu ona nie zadowala. Marekk prezentuje wersję optymistyczną, że Rokita próbuje towarzystwo opozycyjne rozruszać przedstawiając program. Może, ale jednak taka prezentacja wymagała minimum solidarności w kolegami. Zresztą ten program naprawdę nie jest odkryciem, to odkurzenie tak zwanego planu rządzenia, a nie program partii opozycyjnej, która jednak nie może abstrahować od tego, co dzieje się obecnie, jaki jest obecnie styl rządzenia, co trzeba zmienić. W ciągu kilkunastu miesięcy rządów PiS jednak sporo się zmieniło i teraz mamy problem, co było dobre, a co wymaga sprzątania, które instytucje państwa demokratycznego osłabiono, co i czyim kosztem wzmocniono. Bardzo pożyteczna była wymiana zdań, jaką Państwo prowadzili na temat „osiągnięć” ministra Zbigniewa Ziobry ( m. in. Broniusz, który też wywołał wilka z lasu, czyli problem służby zdrowia). Należę do tych, którzy je kwestionują. Wracając do PO, nie można pisać programów, które nie odnoszą się do rzeczywistości. Chciałabym aby Azrael miał rację pisząc, że Rokita jest szczery i chce tylko przebudować PO. Ale jak przebudować? Na nieco bardziej cywilizowaną wersję PiS? Bardzo podoba mi się określenie Galopującego majora, że J. R. nie jest politykiem wizjonerem, tylko sprawnym politycznym komandosem. Coś w tym jest. Podobnie jak wiele racji, ma hemetemesis pisząc o podobieństwie J. R. do Jarosława Kaczyńskiego. Często się zastanawiałam kto byłoby lepszym premierem i jakoś zawsze mi wychodziło, że jednak Kaczyński. Charakterystyka języka J.R. zaprezentowana przez polo 712 bardzo dobra! Mw to prawda, że na weekend Tusk do Sopotu,  Zdrojewski do Wrocławia, ale pomyłka – Rokita już nie Krakowa. Mieszka w Warszawie i w niedzielę pędzi do Moniki Olejnik, a potem we wszystkich telewizjach są przynajmniej migawki. I na tym też polega jego siła i medialna atrakcyjność. Jest dostępny, zawsze powie jakieś zdanie, jakiś ostry sąd. Przy okazji, raport o mediach nie był takim strasznym bublem, dorobiono mu w dużej części gębę z powodu kilku nieprzyjemnych błędów. Podobno w mediach jest jeszcze gorzej niż z tym raporcie. Może PO zrobi następny, tym razem rzetelny. Byłby pewnie hitem.

W kwestii likwidacji WSI też sobie podyskutowaliśmy i chyba zawiesimy dalsze rozważania do chwili opublikowania słynnego już raportu. Waldemar pyta, kto odpowie, jeżeli całe to gadanie o zbrodniczości WSI okaże się nieprawdziwe. Otóż myślę, że nikt nie odpowie, że znów powtarzane będą te same bzdury i będzie grono dziennikarzy gotowych je powielać, głównie dlatego, że nie wiedzą co mówią, niczego nie sprawdzili, nie znają spraw, ale mają pogląd i tezę. Pisanie pod z góry założoną tezę jest ostatnio bardzo modne. Za dużo już zainwestowali w ten czarny sen o WSI, by móc go przerwać, bo stracą twarz. Ponadto nie słyszałam, by w Polsce ktoś ponosił odpowiedzialność za swe działania o charakterze politycznym.
Przy okazji chciałabym coś wyjaśnić buku, który uważa, że ci, którzy chcą być w RZACiKLB nie widzą rzeczywistości, z którą PiS się zmaga. Nie widzą konieczności lustracji, dekomunizacji, walki z korupcją, nepotyzmu i innych zjawisk patologicznych i tym samym tworzą jakąś Polską Partię Wirtualną. Otóż sądzę, że się Pan (Pani?) myli. Chodzi tylko o właściwe proporcje spraw, co znalazło wyraz w dyskusji na blogu. Ponadto idee lustracyjno – dekomunizacyjne ośmieszają się same. Np.  wicepremier Dorn podobnie kompletnie zdeubekizował policję i co z tego? Policjantów brakuje, naboru nie ma (jeszcze trzy lata temu po kilkunastu chętnych na jedno miejsce), nic nie słychać by praca uległa usprawnieniu, mimo dużych nakładów, by statystyk nie fałszowano a urzędnicy ministerialni jeszcze większe paniska, by przypomnieć pana dyrektora od taksówki – radiowozu. Czy nie ma nepotyzmu i czy go nie widzimy? Czym nazwać obsadzenie wszystkich stanowisk ludźmi z jednego ratusza, czy jednej partyjnej organizacji jak nie politycznym nepotyzmem. Czy szczęśliwie były już wojewoda mazowiecki powinien był w ogóle powołany na stanowisko (jedno piwko na rowerze, cóż z to takiego –  tłumaczył osobiście premier)? Podobno był zespół wybitnych fachowców przy wicepremierze Dornie, który opiniował kandydatów na wojewodów. Teraz już chyba nie opiniuje, bo nominacje są czysto partyjne. Jeżeli opiniuje nadal, to warto by poznać opinie o tym akurat wojewodzie. Buku – to nie są nowe zjawiska, one są stałe, niestety zbyt stałe. Tylko po prostu do polityki przychodzą zastępy coraz to gorzej przygotowanych ludzi. I oni ciągną kolegów. Teraz już wszystko jest z partyjnego albo koleżeńskiego notesu. To nie jest wirtualna rzeczywistość. Nie ma więc co drwić z tych, którzy nie chcą wiecznie o lustracji i dekomunizacji, ale jeżeli Pan chce, to proszę pisać. Ja cieszę się z każdego wpisu, bardzo cenię polemiczne i staram się odpowiadać, a przynajmniej przedstawiać mój punkt widzenia.

 Marek Piegus pyta czy rozumiem o co na „nawalanka w tunelu” czyli wydarzenia na tak zwanej scenie politycznej. Otóż PiS, zwłaszcza liderzy, bo reszta nie wygląda na to, że ma wizję inną niż wsłuchiwanie się w głos z „góry”, ma wizję państwa, które chce stworzyć i myślę, że właśnie o to. Rzecz w tym, że rzeczywistość nie poddaje się tak łatwo jakiejś wielkiej przebudowie, a i kadr nie ma. Na dodatek chyba diagnoza okazała się nietrafna – III RP to jedna wielka patologia rządzona przez Układ, na którego czele stoją Kwaśniewski z Kulczykiem i kilkoma innymi osobami i pewnie z „Gazetą Wyborczą” ( albo coś podobnego). Jak się okazuje trudno to udowodnić, stąd trzeba ciągle podgrzewać temperaturę i szukać nowych wrogów, choć oczywiście jest wiele różnych układów i słusznie  Jospin zwraca uwagę na sprawę Stokłosy, Ministerstwa Finansów, czy na lokalne sitwy. To wszystko jest. Stokłosa i jego księstwo od lat opisywano. Bez rezultatu. A teraz, jeżeli był tak bardzo podejrzany, i to od tak dawna, gdzie się podział? Nie pilnowano go, a o Emilu Wąsaczu wiedziano nawet, że kupił dwie walizki, co dało asumpt do idiotycznych stwierdzeń, że chciał uciec. Czy to nie jest śmieszne państwo? Słusznie badger przywołuje tekst o fundacji Balazsa. Te raporty NiK o fundacjach nie są nowe, dobrze, że są, ale ja zawsze czekam na ustalenia ostateczne. Mam – nie ukrywam –  średnie zaufanie do bardzo wielu ustaleń NIK, równie ciekawe są potem wyjaśnienia kontrolowanych, to dopiero daje obraz sytuacji. Widziałam już tyle afer, z których nic nie zostało, że jestem ostrożna.
Alg 75 witam na blogu ( podobnie jak witam Christopha 83, wedrowycza i innych) i proszę mi nie współczuć. Ja politykę lubię, bywają jej odsłony lepsze i gorsze, a ponadto taki już mój zawód. Czasem jest tak jak pisze Dyzio, że życie polityczne to matrix, ale bywa też inaczej. W matrixie też bywa zresztą ciekawie. Przy okazji napiszę jak ja rozumiem tak zwaną aferę Orlenu ( pyta o to właśnie Alg 75) ale dziś wpis jest już zbyt długi i mogą się Państwo znudzić.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 52

Dodaj komentarz »
  1. W sprawie długów szpitali warto najpierw sprawdzić. Otóż w 1998 roku wskaźnik łóżek szpitalnych w województwie dolnośląskim wynosił 58,8/10000 mieszkańców i był niższy niż w województwie śląskim (60,4), a tylko nieco wyższy niż w innych województwach. Nieco większa liczba szpitali w tym województwie ma niewiele wspólnego z układem warszawskim, a więcej z pozostałością rządów niemieckich, gdyż Niemcy budowali więcej szpitali niż Polacy. Długi te w znacznej mierze wywodzą się jeszcze z czasów Kas Chorych, które miały całkowitą autonomię. Jeśli zdarzył się dobry zarządzający (śląskie) to długów bylo mniej, a jeśli zły (dolnoślaskie) to było więcej. Zarządcy byli z AWSu w obydwu województwach. Jeden z problemów Ministra Łapińskiego, który wymusił powstanie NFZ to była właśnie już wtedy zagrażająca katastrofa dolnośląskiej Kasy Chorych i ówczesny całkowity brak możliwości prawnych dla Ministra, aby tej katastrofie zapobiec. Nawet możliwości, aby odwołać złego dyrektora kasy chorych. Drugą przyczyną długów było niedoszacowanie refundacji świadczeń. Długi generowały nie puste szpitale, które ponosiły stałe koszty tylko pełne szpitale, które musiały dopłacać do każdego chorego, a im więcej tych chorych było to więcej musiały dopłacać. Reformę zaczęto w 1999 roku od płacenia szpitalom stawki w wysokości 90% kosztów z roku 1997 i to bez uwzględnienia istniejącej wtedy inflacji. Przy okazji zapomniano także o tym, że równolegle wprowadzono ustawę o publicznej służbie krwi, która wprowadziła szpitalom opłaty za krew, co bodajże do roku 2002 nie było szpitalom z żaden sposób rekompensowane, gdyż w ogóle nie było planowane. Wreszcie, jeżeli Prezes Trybunału mówi coś o gospodarce rynkowej to powinien wiedzieć, co mówi. W gospodarce rynkowej podmiot gospodarczy ma prawo nie podejmować decyzji, które naraża go na stratę, a osoba zarządzająca podmiotem gospodarczym, która dopuszcza podejmowanie działań przynoszących stratę działa na jego niekorzyść i popełnia przestępstwo. I teraz mamy na izbie przyjęc nieubezpieczonego alkoholika z ostrą białaczką, który będzie wymagał bardzo kosztownej terapii, a szpital ma obowiązek go przyjąć, gdyż istnieją tu wskazania życiowe. I nikt mu nie zwróci kosztów tego leczenia. W szczególności ten, kto wprowadził ten przepis prawny. To jest tak, jakby przedsiębiorca budowlany za prawo działania w tej branży był zobowiązany zapewnić dach nad głową również ze wskazań życiowych, a więc każdemu bezdomnemu, który może zamarznąć na mrozie. Na swój koszt. W przedmiotowej sprawie wrocławskiej chodzi o duży szpital, a krzyk dotyczy tylko jednej niewielkiej kliniki tego szpitala. Czy to ta klinika zrobiła ten cały dług, czy też zrobiły go przede wszystkim inne kliniki? O ile mi wiadomo, finansowanie świadczeń z zakresu onkologii i hematologii dziecięcej powinno pokrywać koszty. A jeżeli dług zrobiły inne kliniki to może należy się na nich skoncentrować. Może powinno się wreszcie wydzielić administracyjnie kliniki hematologiczne ze struktury molochów i pozwolić im funkcjonować samodzielnie w ramach holdingu. We Wrocławiu jest też bardzo podobny ośrodek Dolnośląskie Centrum Transplantacji Komórkowych, który o ile mi wiadomo nie generuje zadłużenia. Ale jest to właśnie ośrodek samodzielny. Zadłużenie ma to do siebie, że w każdym konkretnym przypadku można zbadać i określić jego przyczyny. Tyle, że nikt takich analiz nie robi. A na podstawie takich analiz można określić, co trzeba zrobić, żeby każda konkretna instytucja się bilansowała. Notabene, jest zupełną abstrakcją system, w tkórym jedna instytucja publiczna, czyli najpierw Kasa Chorych, a obecnie NFZ mogła swobodnie przezrzucać swój niedobór środków na inne instytucje publiczne, czyli szpitale publiczne, a te wykonując narzucone im funcje na narzuconych warunkach odpowiadały powierzonym im publicznym dobrem przed prywatnymi wierzycielami.

  2. znudzić???
    Nigdy! oby jak najwięcej!!!
    pozdrawiam.

  3. Szaniwna Pani !Jak dotad tylko czytałam Pani blogi ,teraz przy sprawach słuzby zdrowia jako lekarz emeryt ze stażem 40 lertnim muszę zabrac glos.Klinika wroclawska ma długi i będzie je miala ,bo wycena procedur i lekow jest za niska ,a leki onkologciczne są kosztowne.Czy społeczeństwo wie ,że stawka na głowę w lecznictwuie otwartym zależnie od wieku pacjenta wynosi miesięcznie 5-6 zł.Za to ma się utrzymac placówka ,czynsz,swiatlo personel pomocniczy zakup sprzętu i materiałów wreszcie lekrz leczący.Z rocznej skladki np 72 zl jeszcze trzeba wykroic dla pacjenta jakies nieodzowne i podstawowe badania dodatkowe ,ktore tez kosztują (morfologia krwi 1o zł, rtg klatki piersiowej 30 zł).Specjalista ma limit chorych do przyj ecia np miesięcznie diabetolog 120 ,KAZDY NASTEPNY ZALATWIONY GENERUJE STRATY.W SZPITALU PACJENT Z KILKOMA CHOROBAMI MNOZE dostarczac PUNKTY ZA PODSTAWOWĄ CHOROBE I TO POD PEWNYMI WARUNKAMI MA NIE IEŻEC ZA DLUGO ANI ZA KROTKO, PRZYJAC TYLE LEKÓW ILE UZNA FUNDUSZ.PRZYKLADOWO.CHORY Z NIEDOKRWISTOSCIą NIE WYGENERUJE STRAT JEŻELI OTRZYMA 3 JEDNOSTKI KRWI ,A JEŻELI DWIE- ROŚNIE DLUG SZPITALA.w JESIENI DROGIE APARATY TK,MR PRAWIE NIE SĄ WYKORZYSTANE BO JUŻ LIMITY SI.Ę SKONCZYŁY.nALEŻY USTANOWIC KOSZYK ŚWIADCZEŃ NALEŻNYCH, WPROWADZIC OPLATY ZA USŁUGI HOTELOWE (GŁÓWNIE TYM KTÓRYCH NA TO STAC)zLIKWI8DOWAC NFOZ ,LUB ZMIENIC JEGO FORMUŁĘ I PRZEDYSKUTOWAC WSZYSTKO Z ZAINTERESOWANYMI TJ PACJENTAMI, LEKARZAMI I ODSUNAC OD TEGO NIEKOMPETENTNYCH POLITYKOW. ŁACZĘ SERDECZNEPOZDROWIENIA MARYNA

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Czy może Pani wyjaśnić jak to możliwe że szpitale się tak zadłużają? Na co idą pieniądze z budżetów szpitalnych? I jak to możliwe że dostrzega się kłopoty szpitali dopiero gdy grozi im bankructwo? Przecież szpitale do kogoś należą i są ? a przynajmniej powinny być ? na bieżąco kontrolowane. Organ nadzorczy powinien dużo wcześniej zasygnalizować przekroczenie budżetu. Jeśli to zrobił, to kto nie zareagował na takie sygnały? Jeśli nie, to co to za nadzór?
    Na razie mamy dyskusję o bakructwie i o chorych, których trzeba ratować, a niewiele się mówi o przyczynach zjawiska.

  6. sprawa szpitala, sprawa Sikorski vs Macierewicz – kolejne dowody na to, że Kaczyńscy żyją mentalnie w PRL. Tworzą, krok po kroku, kopię tamtego państwa, ze sobą w roli wiodącej siły narodu. Nie potrafią żyć i myśleć inaczej. A ci, co czują i myślą tak samo ich podtrzymują w budowie tego koszmaru. Ziemkiewiczowie, Bernardzi…
    Tylko „ideolo” się zmienia, reszta funkcjonuje tak samo.

    Zaczynam rozumieć, co czuli Polacy kiedy po ’45 zaczęto w Polsce budować socjalizm…

  7. Szanowna Pani Redaktor,

    wydaje mi sie, ze w Pani dzisiejszym wpisie nie znalazly sie bardzo istotne elementy calej ukladanki, ktore byc moze pozwolilyby odpowiedziec na stawiane przez Pania pytanie (dlaczego ciagle Wroclaw?). W calej dyskusji, ktora przetoczyla sie przez media zmarginalizowano glos jednej strony sporu – wierzycieli. Byc moze media baly sie przeciwstawic poglad wampirow obrazowi chorych dzieci? Jedynie wczoraj w TVN uslyszalem wypowiedz jednego z wierzycieli, ze od 3 lat blagali dyrekcje szpitala o rozpoczecie negocjacji w sprawie restrukturyzacji dlugu. Bezskutecznie. Nikt tez nie pokusil sie, zeby sprawdzic jakosc zarzadzania tym szpitalem w ostatnich latach przez jego dyrekcje. W koncu nikt nie przyjrzal sie dzialaniom dolnoslaskiego NFZ, skoro w tym regionie z regularnoscia kukulki w zegarze sciennym wybuchaja podobne bomby. Moze wlasnie w odpowiedziach na te pytania znajdziemy wytlumaczenie? Stawiam te pytania bez podtekstu i nie posiadam zadnych dodatkowych informacji, ale zabraklo mi postawienia tych pytan w trakcie calej dyskusji.

    Uslyszalem dzis rano w programie „Kawa na lawe”, ze mamy w Polsce za duzo szpitali. Jesli to prawda, to konieczne jest wprowadzenie pewnego elementu wolnorynkowego polegajacego nie tylko na podazaniu pieniedzy za pacjentem, ale i wrecz dokonywania czesciowej odplatnosci za swiadczenia. Stanowisko premiera jest w tej kwestii irracjonalne i stanowi wprost jeden z elementow komunistycznego systemu panstwowego. Zgadzam sie z Pania, ze minister Religa ma zbyt slaba pozycje w rzadzie by premierowi wytlumaczyc, iz bredzi jak Piekarski na mekach.

    W kraju, w ktorym pomieszkuje obecnie, system ochrony zdrowia opiera sie na odpowiedniku naszego NFZ-u, ktory finansuje sie ze stawki na ubezpieczenie zdrowotne w wys. 5% pensji brutto. Fundusz ten jednakze nie przelewa pieniedzy na konta szpitali, ale kieruje sie generalna zasada refundacji kosztow. Tzn. pacjent musi wylozyc pieniadze, ktore czesciowo lub w calosci sa mu zwracane, w zaleznosci od typu uslugi medycznej i statusu socjalnego pacjenta. Wydatki duze jak np. operacje przejmowane sa w calosci przez Fundusz i rozliczane bezposrednio ze szpitalem. W kazdym publicznym szpitalu funkcjonuja sale jedno- i wieloosobowe. Koszt dziennego pobytu w sali wieloosobowej to 21 euro wraz z wyzywieniem, z czego Fundusz refunduje 80%. Przy dluzszych pobytach Fundusz rozlicza sie bezposrednio ze szpitalem. Pobyt w sali jednoosobowej kosztuje ok. 80 euro i nie jest refundowany. W 80% refundowane sa tez wizyty lekarskie (koszt wizyty u specjalisty to ok. 30 euro) i lekarstwa, ktore zreszta w cenie podstawowej sa nominalnie tansze niz w Polsce (tu powraca rykoszetem potencjal tkwiacy w liscie lekow refundowanych negocjowanej z producentami lekow – jak ten potencjal jest wykorzystywany?). Brak jest instytucji przychodni lekarskiej, zas lekarze przyjmuja wylacznie w swoich praktykach lub szpitalach. Kazdy lekarz specjalista oprocz prowadzenia wlasnej praktyki ma rowniez obowiazek pracy w szpitalu. Lekarze pobieraja oplaty w oparciu o jednolite stawki taryfowe wiec moga jedynie konkurowac jakoscia. Bezrobotni i osoby zyjace ponizej progu socjalnego nie placa. Od 3 lat mialo miejsce tylko jedno bankructwo szpitala i to z powodu malwersacji finansowych dyrekcji, a nie braku srodkow.

    To nie jest skomplikowane. Trzeba jedynie woli politycznej i nie wierze, zeby z powodu wprowadzenia takiego systemu emeryci i osoby ubogie zaczely umierac na ulicy. Natychmiast skonczylyby sie natomiast coroczne czyszczenia apteczek z przeterminowanych, za to darmowych lekow i przesiadywanie u lekarza na pogaduchy. A wszystkie pomysly prowadzace do zmiany statusu szpitali to – z calym szacunkiem – jedynie dzialania uzupelniajce. Podstawa jest doprowadzenie do szpitali zywej gotowki pochodzacej z naszych kieszeni, placonej bezposrednio przez nas do kasy szpitala lub przychodni, w ktorej sie leczymy. To od razu zalatwi problem nadmiaru szpitali w Polsce, jesli – zaznaczam – takie zjawisko faktycznie wystepuje.

  8. Uwazam, że jest wyjatkowym cynizmem ze strony polityków, a również i mediów instrumentalne potraktowanie całej tej nieszczęsliwej historii z bankructwem szpitali. Posługiwanie sie zwłaszcza chorymi dziecmi dla załatwiania swoich politycznych interesików wystawia rzadzacym ocenę niedostateczną pod kazdym wzgledem. Zachowują się oni przy tym tak, jakby sie z gruszki urwali. Nic nie wiedzieli. Dopiero budżet uchwalili, a tu taka niespodzianka! Brakuje na leki dla dzieci. No cóż, o odpowiedzialności za kraj i obywateli mozna sobie ogólnie poprzemawiać i pokrzyczec z mównicy, ale cos fachowo załatwic jest znacznie trudniej. Ponadto przedstawianie przez media komorników i wierzycieli w niekorzystnym świetle jest bezczelnością , gdyz dostawcy dla szpitali podpisali odpowiednie umowy w dobrej wierze i musza dostac zapłate za to, co wykonali. To jest przeciez jasne jak słońce. Cała ta historia zasługuje na szczególne potępienie, zwłaszcza wobec załatwiania sobie przez władze za ciezkie miliony poparcia Kościoła, rolników i innych grup społecznych , a takze horrendalne wydatki na kancelarie prezydenta czy inny IPN. Jestem zniesmaczony i oburzony.
    A propos porównania ostatnio premiera JK do Putina. Sadze, że autor w Newsweeku popełnił błąd mówiąc tylko o jednym z braci. W naszym polskim przypadku należy mówic zawsze o 2 osobach, gdyz dopiero to stanowi istotę sprawy. Polską jak wiadomo, co słusznie zauważył L. Wałesa rzadzi jeden mózg znajdujacy sie w dwóch osobach. Dopiero przy takim podejściu autor atrykułu trafia bezdyskusyjnie w dzisiątkę. Sadze, że temat konstytucyjnego zakazu pełnienia przez członków najblizszej rodziny głównych funkcji w państwie powinien stanąc na porzadku dziennym dyskusji o demokracji i byc nagłosniony. Nasz ekstremalny i coraz bardziej „uwierajacy” przypadek nepotyzmu należy potraktowac serio. To byłby nośny temat dla opozycji, która cierpi na niedowład i sobie spokojnie śpi. Słyszałem że serial o polskiej polityce zaczęła robic Agnieszka Holland . Nareszcie. Trzymam kciuki.
    pozdrawiam
    pozdrawiam

  9. Nieoglądanie telewizji ma niezliczone plusy, w tym i ten, że nie jest się tak mocno poddany presji obrazka, relacji, cieknących łez, zawodzeń… Myśląc o szpitalu we Wrocławiu mogę zatem nie mieć z tyłu głowy apeli, widoku dzieci i ich zrozpaczonych rodziców. I spokojnie dojrzewa we mnie myśl, że nowa Wielka Orkiestra Szpitalnej Pomocy, tyle że bez twarzy-ikony (trudno wyobrazić sobie kogoś oddającego obrączkę z okrzykiem ?Religa, to dla dzieciaków?) pacjentom szpitala wyrządza de facto krzywdę, podtrzymuje dziadostwo, zamiast je litościwie dobić. Jeśli owe wstrząsające apele o pomoc miałyby mieć jakikolwiek trwały efekt, to powinny zostać skierowane na jak mniej bolesne zlikwidowanie szpitala. Nie myślę tu o klinice hematologii, która jest pewnie tylko jedną z wielu części, ale o całej nieszczęsnej instytucji. Wielokrotnie zastanawiałem się, czy w jakimś mieście potrzebne są trzy kiepskie szpitale, jeśli mogłyby być dwa dobre, dobrze zarządzane, przejmujące z wcześniejszego stanu tylko to co najlepsze, a porzucające koszty utrzymywania wielości administracji, wydziałów ponad stan itd. Aż dziw, że ten tak chwalony za inne osiągnięcia Wrocław, nie potrafi sobie poradzić ze służbą zdrowia.

    Z Religą, Sośnierzem, Czakańskim mam osobisty kłopot. Mieszkając i pracując na Śląsku co rusz jestem pod ich wpływem, ocieram się niemal o nich. Zbigniew Religa za swoje lata spędzone owocnie w Zabrzu i wpływ na kardiologię także w Katowicach, a w myśleniu o jakości i nowoczesności medycyny na całym Śląsku, jest tutaj wciąż osobą bardzo szanowaną. Można się z nim nie zgadzać w szczegółach, ale ogólnie jego słowa uważane są za warte co najmniej zastanowienia. Sośnierz też potrafił w jakimś stopniu pokazać pacjentom i przychodniom, że nie jest tak, że się zupełnie nic nie da. Karta z chipem jest tutaj oczywistością i wieści z Krakowa sprzed lat, że może oto istnieć przychodnia, do której nie przyszedł ani jeden pacjent, ale NFZ zapłacił za setki udzielonych im porad i zabiegów, brzmiały jak z innego świata. Tutaj by to nie przeszło. Trochę do tego obrazu przyczyniła się walka z ministrem Łapińskim, która być może roztrwoniła energię Sośnierza, może nie pozwoliła w pełni zweryfikować jak się sprawdzi na szerszą skalę jego idea Kasy Chorych. Bo co nie rzec, Sośnierz miał (czy ma nadal?) jakąś wizję, którą chce spełnić. ?Jego? Chudów to też taka wizja; tworzenie legendy, bo jakże to, by ponad milion osób, by rycerska Chorągiew Ziemi Górnośląskiej nie miały swojego zamku. Nawet jest oznaczenie Chudów na zjeździe z autostrady… Wizje potrafią być co prawda niebezpieczne, ale warto je kreślić. Czakański jako prezes komercyjnego banku wydawał się kolejnym skarbem, jaki z ziemi śląskiej do Polski przyniesie samo dobro. Nie przyniósł. I patrząc na nich wszystkich zastanawiam się, dlaczego sobie nie poradzili. Czy to problem skali? Czy zmiana miejsca w systemie zabiera z ludzi wcześniejsze umiejętności? Pani Janina nie wierzy, że osoby zajmujące się służbą zdrowia mają jakiś długofalowy plan. Ja zaś uważam, że przychodząc mieli, ale został on im skutecznie wybity z głowy. Bo w lecznictwie co prawda całkiem nieźle postawiono właściwe pytania, ale nikt z rządzących nie chce dać na nie bolesnej odpowiedzi.

    A już pogodniej na sam koniec. RZACiKLB tak mocno orze świadomość, że zacząłem się zastanawiać, czy kolejne omawianie przypadków Janka R. też nie zasługuje na określenie ?bzdura?, tyle że nie lustracyjna…

  10. Witam,

    Pisząc, że „premier z prezydentem nie mają na służbę zdrowia czasu, bo akurat zastanawiają się kogo umieścić na liście agentów WSI” trafiła Pani w sedno. Dokładnie tak jest. To zresztą główny powód powstania RZACiKLB, przynajmniej dla mnie, bo służba zdrowia i szkolnictwo/nauka to dziedziny, którymi zajmuję się na codzień. I o to chodziło śp. Ryszardowi Kapuścińskiemu, który powiedział, że lustracja „zupełnie odciąga myślenie ludzkie od tego co mamy zrobić”.

    Ta „zdecydowana wola zmian” tak często deklarowana przez panów K. ogranicza się do spraw lustracji. Jakaś tam służba zdrowia, jakieś tam szkolnictwo itp to dla nich sprawy drugorzędne. W dodatku ich słynna „polityczna odwaga”, „determinacja niezbędna dla przeprowadzenia reform” ustępuje miejsca politycznemu tchórzostwu wszędzie tam, gdzie trzeba by się narazić górnikom, rolnikom czy jakiejkolwiek innej grupie społecznej.

    Gdyby nie te dwie cechy, to rząd wprowadziłby parę oczywistych zmian, które choć częściowo naprawiłyby służbę zdrowia np:

    w celu zwiększenia środków finansowych:
    – wreszcie obciążyć rolników obowiązkiem składki zdrowotnej, przynajmniej w wysokości 50% tego, co płacą miastowi. W tej chwili rolnicy nie płacą nic, a korzystają w takim samym stopniu jak inni. Od trzech lat dostają dotacje z Unii, w wysokości średnio na gospodarstwo 5000 zł, gdyby więc oddali z tego 1200 zł rocznie, to na pewno wielka krzywda by ich nie spotkała, a do NFZ wpłynęłoby ok. 2 milardów złotych (obecny budżet NFZ to 39 mld). To chyba warte życia tych dzieci.
    – wprowadzić opłaty za wyżywienie w szpitalu – jest to możliwe, bo konstytucja mówi o darmowym leczeniu, a nie jedzeniu. Niechby ta opłata wyniosła choć 50% kosztów, niechby nie dotyczyła szpitali pediatrycznych oraz osób korzystających z pomocy socjalnej. Następne kilkaset milionów. Z punktu widzenia pacjenta to nie jest wzrost kosztów, bo będąc w domu też musi jeść, więc wydałby te pieniądze tak samo, tyle że w kasie w sklepie, a nie w kasie szpitala.
    – ta propozycja dodatkowego ubezpieczenia dającego jednoosobowe pokoje w szpitalach jest oczywiście zasadna. Teraz w wielu państwowych szpitalach są takie możliwości, „płatne w sekretariacie” i jakoś protestów nie słychać.

    w celu cięcia kosztów (i to jest dużo ważniejsze):

    – podstawową sprawą jest powrót do Planu Hausnera przewidującego zmianę formy organizacyjnej szpitala na spółkę, co wprowadziłoby odpowiedzialność zarządu za długi (działalność na szkodę spółki). Bez tego długi będą zawsze, na zasadzie „hulaj dusza, piekła nie ma”.
    – część szpitali trzeba sprywatyzować, co wcale nie oznacza odpłatności za usługi, bo przy drzwiach nadal wisiałaby ta biała tablica z napisem „NFZ”. Chętni się znajdą, bo jest w Polsce kilka dużych firm sieciowych potrafiących zrobić ogromne pieniądze na leczeniu. Skutkiem byłyby cięcia w administracji szpitalnej, outsourcing usług typu sprzątanie, kuchnia itd. Zniknęłoby tworzenie etatów w celu zatrudniania krewnych i znajomych, zniknęłyby kwiatki typu budowa kotłowni w szpitalu przyłączonym do miejskiej sieci grzewczej (autentyczne), zakupy sprzętu nagle zaczęłyby być tańsze itd
    – vat od sprzętu medycznego trzeba obniżyć z obecnych 7% do 0% – zupełnie nie rozumiem dlaczego nasze państwo musi zarabiać akurat na tym. Tu uwaga: na to musiałaby się zgodzić UE.

    Tych kilka zmian poprawiłoby sytuację przynajmniej w pewnym stopniu, jestem tego pewien, bo ze służbą zdrowia współpracuję od ponad dziesięciu lat, znam praktycznie wszystkie szpitale w Polsce. Na pewno wszystkiego by to nie zmieniło, ale byłaby widoczna poprawa. Zresztą to nie są nowe propozycje, pisze się o nich od lat, (a prasa branżowa zgłasza propozycje dużo bardziej radykalne). Tyle, że dla panów K. to wszystko nieważne, lustracja jest ważna. Poza tym ani poprzednie władze ani obecna nawet zamiaru nie mają zająć się tym, bo jakakolwiek zmiana przyniosłaby rwetes i krzyk typu „biednych rolników obciążają, najbardziej poszkodowaną część społeczeństwa!”.
    I dlatego będzie tak jak w piosence nota bene doktora Kuby Sienkiewicza – „wszyscy zgadzają się co zrobić, a będzie nadal tak, jak jest”.

  11. Myślę, że rozwiązywanie problemów służby zdrowia to nie jest priorytet obecnego rządu. Chociaż może dałoby się znaleźć kilku agentów wśód dyrektorów szpitali? Bo to chyba najlepszy sposób, żeby Kaczyński, jeden albo drugi, zainteresował się ich (szpitali) losem.
    Ostatnio szybko znalazły się pieniądze na Świątynię Opatrzności Bożej, a wcześniej na dworzec kolejowy w jednej wiosce. Chorzy na raka mogą mieć mniej szczęścia.
    Pozdrawiam.

  12. Jakiś czas temu ktoś napisał w „Polityce”, że Wrocław jest klasycznym przykładem budowania szpitali w PRL na potrzeby Układu Warszawskiego. Funkcjonowało tam kilkanaście szpitali. Może warto na to zwrócić uwagę w tej dyskusji?

  13. Cóż tu pisząc. To jest kompromitacja, ze przez tyle lat kolejnie rządy nie mogą załatwić problemu w służbie zdrowa. Może rozwiązanie jest jedno, ale nie popularne społecznie prywatyzacja, chociaż częściowo. Nie oszukujemy się i tak trzeba płacić. Cóż nie jestem poprawna politycznie. Ale dramat w tym szpitalu to jest kompromitacja nie tyle dyrektora szpitala, a władz polskich. Cóż ja bym była spokojna, jak mało pomóc społeczeństwo i ludzie za zagranicy. Ale nie wiem czy mam czy mam cieszyć się czy płakać, że prawie zawsze takich przypadkach pomagają zwykły ludzie, bardziej pasowało niezwykły ludzie. Cóż dzieci z nowotworem to zawsze wzrusza. A Haustner to pewnie był by dobrym ministrem, jak by posłowie przegłosowali jego program. Cóż jeszcze by rząd Millera zapamiętali ludzie jako dobry rząd, a nie patologiczny uwikłany w dziwnie afery gospodarcze, a to opozycja wtedy nie chciała to tego dopuszyc. Przykro, ze politycy upływają politykę, a może nie uprawiają polityki kosztem zdrowa, a czasami nawet życia obywateli. A polityka po to służy żeby poprawiać sytuacje życiową ludzi, coż a nie jakieś nie jasne gierki. Coz może jasne, to tym gorzej.
    A Rokita to mam wrażenie to jest jego gra, gra na medialność, popularność. Coz chyba jest osamotniony w tej grze. Coz chyba chcę mieć w polityce większej otwartych furtek, zakłada nowa partię Marcinkiewiczem, przejdzie do Pisu, czy zastanie w PO, i będzie nadal tworzył duet z Tuskiem. Jeszcze okazję, że chciał sobie ułatwić swoja sytuacje, a tu utrudnił dając sobie tyle możliwości. Cóż czasami tak niestety jest. Jeszcze niedługo zaczniemy im się tak zajmować się losem Rokity jak pracą dla Marcinkiewicza, może już się tak zajmujemy. A przy okazji to pani Janino mi podoba mi się, żeby córka Tuska tańczyła w ?Tańcu z gwiazdami?
    Pozdrawiam

  14. Pani Janino, dzięki za ten wpis. W całej sprawie jakoś zapomina się o losie wierzycieli, którzy latami nie mogą doczekać się swoich pieniędzy. Mało kto też pamięta, że komornicy realizują jedynie obowiązujące przepisy.
    Warto przypomnieć, że w czasie prac nad ustawą zmieniającą kodeks postępowania cywilnego, Krajowa Rada Komornicza kilkakrotnie proponowała przyjęcie przepisu, zwalniającego od egzekucji sprzęt szpitali niezbędny do ratowania zdrowia i życia. Propozycja ta nie została przyjęta. Ponadto komornik, który wbrew prawu odmówiłby egzekwowania należności od szpitali, sam naraziłby się na odpowiedzialność karną, cywilną oraz dyscyplinarną i w rezultacie mógłby zostać wydalony z zawodu.

    W nawiązaniu do wcześniejszych dyskusji chciałbym odnieść się do tzw. raportu Rokity. Przeczytałem jego fragmenty, które dotyczą stanowienia prawa i szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości. Chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami – z góry przepraszam, że będą aż tak obszerne. Po pierwsze, raport odsyła do projektów ustaw, które nie są do raportu dołączone, co powoduje, że nie znamy konkretów dot. proponowanych zmian. Po drugie, raport w wielu wypadkach opiera się na półprawdach, niesprawdzonych informacjach czy wręcz insynuacjach („liczne przypadki nepotyzmy przy doborze sędziów”). Trudno z takimi stwierdzeniami polemizować. Po trzecie, jest zadziwiające jak bardzo ten raport jest zgodny z propozycjami realizowanymi przez PiS (likwidacja immunitetu sędziowskiego, szybkie sądy dla czynów o charakterze chuligańskim, likwidacja korporacyjnego sądownictwa dyscyplinarnego, nowy model aplikacji sądowej). Po czwarte, raport nie liczy się z problemami legislacyjnymi związanymi z jego ewentualną realizacją (konieczne byłyby gigantyczne zmiany ustawodawcze, włącznie z bardzo dużą liczbą zmian w konstytucji). Bez odpowiedzi pozostają też pytania o sposób finansowania nowych rozwiązań.
    W odniesieniu do konkretnych rozwiązań chciałbym wskazać na 6 ( mam litość dla czytelników 😉 ) propozycji zawartych w raporcie.

    1) Prawo w internecie – uruchomienie tzw. Internetowego Biuletynu Legislacyjnego (IBL), w którym będą dostępne wszelkie przepisy w formie oficjalnego źródła prawa.

    Rozwiązanie w postaci elektronicznego dostepu do aktów normatywnych zostało już wprowadzone do polskiego porządku prawnego. Zgodnie z ustawą z 17.02.2005 o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne, dzienniki urzędowe (Dz. U. oraz Monitory Polskie, zbiory aktów prawa miejscowego) mają być wydawane również w formie elektronicznej. Pierwotnie przepisy te miały zacząć obowiązywać już w roku 2006r jednak ostatecznie opóźniono ich wejście w życie do dnia 01 maja 2008r (ustawa z dnia 21 lipca 2006r o zmianie ustawy o ogłaszaniu aktów normatywnych). Co ciekawe PO nie zagłosowała przeciw opóźnieniu wejścia w życie w/w przepisów ? jej 118 posłów wstrzymało się od głosu:

    http://orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/glosowania?OpenAgent&5&22&75

    2) Zmiana kształtu immunitetu sedziowskiego. Raport wskazuje, że ?system bezwzględnych immunitetów i sądownictwa dyscyplinarnego praktycznie (poza skrajnymi przypadkami) uniemożliwia odpowiedzialność karną sędziów za czyny bezprawne, nawet jeżeli nie mają one żadnego związku z wykonywanym zawodem, zwłaszcza zaś z orzekaniem.? Lekiem na rzekome zło na być ?nowa koncepcja immunitetu sędziowskiego, [która] zakłada daleko idącą ochronę sędziego przed odpowiedzialnością karną w związku ze sprawą, w której sędzia orzeka lub orzekał (immunitet materialny). W innych przypadkach popełnienie przez sędziego czynu bezprawnego skutkowałoby normalną odpowiedzialnością karną, chyba, że na żądanie sędziego immunitet w danej sprawie, zostałby mu nadany postanowieniem Trybunału Stanu.?

    Są to pomysły które przyprawiają o ból głowy. Nie słyszałem o większych problemach dotyczących sądownictwa dyscyplinarnego w sprawach sędziów. Statystyki wskazują, że sprawy załatwiane są w miarę szybko:
    http://www.sn.pl/aktual/stat/sd/sd_2005.pdf
    http://www.sn.pl/aktual/stat/sd/sd_2006.pdf
    Ponadto – biorąc pod uwagę ogólną liczbę sędziów – spraw takich jest mało. Nie sądzę, żeby był to realny problem. Powyższe propozycje odbieram jako chwyt pod publiczkę (wprowadzanie w życie hasła pełnej równości wobec prawa). Historia pokazuje jednak, że odbieranie sędziom immunitetu nigdy do niczego dobrego nie prowadzi.

    3) Zmiana sposobu wyboru prezesów sądów. Zgodnie z raportem jednym z najbardziej dokuczliwych problemów sądownictwa jest ?wadliwy sposób doboru prezesów sądów?. W raporcie czytamy, że ?prezesi wybierani przez sędziów (…) nie są w stanie uczynić swoich instytucji rzeczywiście efektywnymi.?

    Otóż trzeba powiedzieć, że powyższe stwierdzenia stanowią pewne nadużycie. Autorzy raportu ? gdyby zadali sobie nieco trudu ? zauważyliby, że prezesi NIE SĄ wybierani przez sędziów. Prezesa sądu powołuje minister sprawiedliwości. Zgromadzenie ogólne sędziów danego sądu wydaje jedynie opinię o kandydacie. W razie wydania przez zgromadzenie ogólne negatywnej opinii o kandydacie, Minister Sprawiedliwości może go powołać po uzyskaniu pozytywnej opinii Krajowej Rady Sądownictwa. Dopiero negatywna opinia Krajowej Rady Sądownictwa jest dla Ministra Sprawiedliwości wiążąca. W praktyce takie przypadki się nie zdarzają. Zresztą, w Sejmie jest już projekt ustawy, który czyni opinię KRS również niewiążącą dla ministra.

    4) Zmiana systemu aplikacji. Aplikacja w szkole ma trwać będzie 36 miesięcy. Pomyślne ukończenie szkoły zagwarantuje aplikantowi uzyskanie stanowiska sędziego lub prokuratora. W myśl raportu „jedynym ograniczeniem byłby zakaz podejmowania służby sędziowskiej przez absolwenta szkoły w okręgu sądu apelacyjnego, w którym pracuje już jego krewny lub powinowaty do czwartego stopnia pokrewieństwa lub powinowactwa.”

    Zagwarantowanie zatrudnienia wszystkim, którzy zakończą aplikację jest raczej niemożliwe. Po prostu nie będzie co roku tylu wolnych stanowisk sędziowskich. Ministerstwo sprawiedliwości samo przyznaje, że sędziów jest u nas wystarczająco dużo i nie jest planowane zwiększanie ich ilosci. Zakaz zatrudniania członków rodziny w okręgu tego samego sądu apelacyjnego jest nonsensowny. Okręgi apelacyjne są tak duże, że osoba np. z Białegostoku, której krewny pracuje już w sądzie w Olsztynie musiałaby szukać pracy w np. w okręgu warszawskim lub gdańskim. Czemu to rozwiązanie miałoby służyć doprawdy nie wiem.

    5) Portal internetowy, który wyczerpująco będzie informował o pracy sądów. Zgodnie z raportem „orzeczenia sądów powinny być publikowane w Internecie, co oczywiście doprowadzi do podniesienia ich poziomu. Publikowane powinny być dane o ilości spraw prowadzonych, zamkniętych, czasie trwania postępowań sądowych, ilości uchylonych wyroków ? w odniesieniu do każdego sądu i każdego sędziego.”

    Autorzy raportu najwyraźniej nie zdają sobie sprawy, że rocznie sądy powszechne w Polsce załatwiają ponad 9 milionów różnych spraw (karnych, cywilnych, rejestrowych i wielu wielu innych):
    http://www.ms.gov.pl/statystyki/2005_ewid_sady.pdf
    Do tej liczby należałoby jeszcze oczywiście dodać sprawy z zakresu sądownictwa administracyjnego. Kto miałby to wszystko publikować i ile by to kosztowało? Wymagałoby to zatrudnienia sztabu ludzi, zakupu sprzętu i czasu na wdrożenie. I przede wszystkim: kto by to czytał? Być może dajmy sobie na razie czas na pełne wdrożenie BIP-u (ciągle są z tym spore problemy)? Kluczowe orzeczenia SN oraz NSA i tak już są dostępne w internecie. Wszystkie orzeczenia TK są dostępne on-line.
    Inne orzeczenia (np. WSA lub sądów apelacyjnych) są dostępne dla petentów w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. IMO to w zupełności wystarczy

    6) W myśl raportu prowadzenie rejestrów państwowych nie wymaga szczególnej kwalifikacji, jaką jest sędziowska niezawisłość. Dlatego proponuje się „wyłączenie z wymiaru sprawiedliwości prowadzenie Krajowego Rejestru Sądowego, ksiąg wieczystych, Rejestru Dłużników Niewypłacalnych i Rejestru Zastawów.”

    Po pierwsze, rejestr dłużników jest częścią Krajowego Rejestru Sądowego a nie odrębnym rejestrem. Po drugie, sprawy rejestrowe są w większości wypadków już teraz załatwiane przez referendarzy sądowych. Cały problem zbyt dużego zaangażowania sędziów w takie sprawy jest więc sztuczny. Po trzecie, sprawy te w wielu wypadkach są prawnie skomplikowane i wiążą się z olbrzymimi pieniędzmi. Nie wyobrażam sobie aby możliwe było ich załatwiane przez administrację rządową. Po czwarte, ministerstwo sprawiedliwości wydało b. duże pieniądze na informatyzację sądów rejestrowych i wprowadzenie elektronicznych ksiąg wieczystych. Nie widzę sensu w pomysłach aby całą tę reformę stawiać teraz na głowie.

    Reasumując, raport nie powala na kolana. Proponowane rozwiązania są w wielu wypadkach całkowicie oderwane od rzeczywistości (np. portal internetowy informujący o pracy sędziów). Widać wyraźnie, że raport nie był konsultowany z osobami mającymi praktyczne doświadczenie. Dużo jest tez rozwiązań populistycznych, których realizacja nie będzie miała żadnych pozytywnych skutków. Wreszcie jak na program opozycji jest to dokument wyjątkowo mocno zbieżny z hasłami głoszonymi przez PiS.
    pozdrawiam

  15. Pani Janina pisze: Czasem jest tak jak pisze Dyzio, że życie polityczne to matrix, ale bywa też inaczej. W matrixie też bywa zresztą ciekawie
    Ja też mam takie wrażenie
    pozdrawiam

  16. Podliczmy:

    1. poparcie Skrzypka przez Giertycha – min. 500 mln
    2. świnie Leppera – min. 100 mln
    3. IPN – min. 100 mln
    4. Świątynia Opatrzności Bożej – 40 mln
    5. fontanna dla prezydenta – 3,5 mln

    Nic dziwnego, że na dzieci chore na raka nie wystarczyło. Niestety Bracia żyją w świecie marzeń, w którym każdemu można zapewnić pełną opiekę zdrowotną. A rzeczywistość jest taka, składka zdrowotna zamiast ubezpieczeniem jest podatkiem. Nie jest ubezpieczeniem, bo zakres świadczeń nie zależy od wysokości płaconej składki. Czy Polak płaci na NFZ 100 zł czy też 1000 zł, w zamian dostaje to samo – czyli żałosne minimum. Na nieśmiałe próby wyciągnięcia przez Religę pieniędzy od tych lepiej zarabiających premier natychmiast zareagował heroicznym „nie będzie dzielenia chorych na lepszych i gorszych”. Składka zdrowotna (tak jak i składki na ZUS) jest – oprócz podatku dochodowego – jednym z głównych powodów popularności samozatrudnienia. A pieniądze, którymi wzgardziło państwo, przejmowane są przez prywatnych ubezpieczycieli. Żona (szczęśliwie poza systemem ZUS i NFZ) za 200 zł miesięcznie ma pełną opiekę ambulatoryjną plus miły i kulturalny personel. Co więcej, kilka dni po zwycięstwie wyborczym głoszącego hasło „równego dostępu do opieki zdrowotnej” PiS-u na rynku pojawiła się oferta Signal Iduna, czyli ubezpieczenie prywatne zapewniające wyższy standard opieki na specjalnie w tym celu remontowanych oddziałach szpitali państwowych. A rezultatem jest żałosny spektakl z wykorzystaniem ciężko chorych dzieci, którym karze się brać udział w konferencji prasowej (łzy to dobry news), a potem oznajmia „premier Kaczyński nam pomoże, jesteście uratowane”. A w tle wskazywanie palcem przez ludzi, którzy jeszcze parę dni temu na wszystkich kanałach telewizyjnych mamrotali „dura lex sed lex”, na komornika i na wierzycieli jak winnych całej sytuacji. Ten rząd nie przeprowadzi żadnej reformy, żadnej poważnej zmiany ustrojowej. Konsumując owoce wzrostu gospodarczego ograniczy się do zastępowania wrażego układu układem prawym i sprawiedliwym, bo własnym, i do łatania na bieżąco dziur w chorych strukturach państwowych. A w 2009 Bracia z zadowoleniem przejdą do opozycji, aby krytykować nową władzę, która będzie musiała po nich sprzątać i próbować nadrobić stracony czas.

  17. Dopisuję się, gdyż zauważyłem jeszcze jeden wątek, ktory od dawna mnie bulwersuje. Otóż powtarzana jest teza, że kłopoty finansowe służby zdrowia wynikają z tego, że zarządzają nią lekarze, a nie finansiści. To, w połączeniu z inną teorią o tzw. lobby profesorsko-ordynatorskim posłużyło do odsunięcia od nawet doradzania w zakresie zmian w służbie zdrowia ludzi, którzy się na niej znają. W Polsce im bardziej dzwon pusty, tym bardziej głośny. Ciągle jakiś bełkot o rynku w sytuacji, gdzie bardzo znaczna część usług ma naturalny monopol, a rynek się nigdzie nie sprawdził. Ale wracam do zarządzania. zarządzający służbą zdrowia muszą łączyć trzy cechy: wiedzę o zarządzaniu i finansach, wiedzę medyczną i talent do zarządzania. Większość zarządzających szpitalami lekarzy to ludzie, którzy oprócz 6 lat studiów medycznych skończyli dodatkowe studia w zakresie zarządzania lub posiada w tej dziedzinie unikalny talent. To na ogół nie są lekarze, którzy po raz pierwszy czymkolwiek kierują. Szpitalem może dobrze zarządzać osoba o innym wykształceniu, ale wtedy musi przez kilka lat uczyć się specyfiki medycyny i to nie jednej, a oddzielnej do wielu różnych specjalności. Aby w tej dziedzinie podejmować mądre decyzje to trzeba bardzo dużo wiedzieć. Z mojego doświadczenia decydują cechy indywidualne tj przede wszystkim talent do zarządzania, a nie rodzaj pierwotnego wykształcenia. Podstawowym dylematem zarządzania w służbie zdrowia jest jak za określoną ilość środków dać najlepszą usługę? Tego dylematu nie rozwiąże nielekarz. Oszczędność musi bowiem polegać na tym, aby nie stosować antybiotyku za tysiąc złotych wtedy, kiedy można problem rozwiązać antybiotykiem za 10 złotych. Tego żaden menago nie zadekretuje, gdyż ta decyzja jest połączona z odpowiedzialnością za błąd lekarski, jeśliby okazało się, że antybiotyk za 10 złotych nie działa. Jest takie powiedzenie o komuniźmie, że go wcześniej nie sprawdzono na myszach. Otóż bardzo wiele rozwiązań organizacyjnych, które reklamują Państwo dziennikarze zostało sprawdzonych, wprzwdzie nie na myszach, a w innych krajach i wiadomo, że one nie dają powodzenia. Tyle, że trzeb przed wygłoszeniem tezy zapytać się tzw. fachowca, czy to już było spróbowane i co z tego wynikło. Rozumiem, że każdy by chciał dostać nowego Mercedesa klasy 600 za cenę 10-letniego malucha, ale tego nawet najlepszy zarządzający finansiśta nie jest w stanie zagwarantować.

  18. Może ktoś z blogowiczów – a może sama Gospodyni – wyjaśni mi skąd się wzięło przekonanie, iz przy naszej zachodniej granicy jest za dużo szpitali bo budowano je z myslą o zapleczu frontu? Od kilkunastu lat dostępne są archiwa MON, Radek opublikował „strasznie tajne” plany wojny atomowej prowadzonej na terenie Polski a nie opublikował wytycznych, założeń do budowy owych przyfrontowych szpitali!!!! I tak głupota powtarzana jest przez niedouczonych polityków i mało rozgarniętych dziennikarzy!!!
    To taka sama „prawda” iż Wielka Artystka Estradowa i Wulkan Seksu Kalina Jędrusik rozwścieczyła siermiężnego Gomułkę!!! Kto puścił tę plotkę? Albo inaczej – kto był świadkiem tej sceny i kto podał do publicznej wiadomości? A dziś wszyscy jak za panią matką powtarzają te bzdury!

  19. Ja sie nie dziwię, że na konferencję prasową w klinice we Wrocławiu ściągnięto chore dzieci i ich rodziców. To jest walka o życie, a nie epatowanie publiczności medialnej i urzędników ministerialnych.
    A co do jakichś nowych koncepcji finansowania służby zdriowia, to w żadne zapewnienia ministra nie wierzę. Gdyby miał jakis pomysł, to powinien był zgłosic już ponad rok temu. Rząd Buzka był nieporadny, nie wszystkie pomysły okazały sie świetne (zwłaszcza w fazie realizacji), ale jednak co zamirzył, to prxeprowadził przez Sejm w pierwszym roku kadencji.
    Panu ministrowi Relidze odmawiam całkowicie zaufania od czasu, gdy dał sie użyć premierowi Kaczyńskiemu w sprokurowaniu afery w Jelfie. Efekt tego jest taki, że Jelfa wyprodukowała mniej leków i w rezultacie wpłaci do budżetu mniej podatków. A firmy prywatne przekonały sie jeszcze bardziej dobitnie, że prowadzenie biznesu w Polsce, tzn. IV RP, jest niebezpieczne.

  20. Jest to komentarz do komentarza uroczej Gospodyni strony. Mój głos nie odnosił się w najmniejszym stopniu do RZACiKLB, więcej uważam jej założenie za naturalne. Tylko nabyta ostatnio niechęć do wszelkich partii i wrodzone lenistwo nie pozwala na aktywny udział.
    Moje wystąpienie dotyczyło innego tworu wirtualnego, partii której nie ma i dzięki Bogu pewnie nie będzie a już wg. naszej prasy wygrała następne wybory. Teraz jest już jasne – chodzi o partię ROKITY. MARCINKIEWICZA i PŁAŻYŃSKIEGO.
    Proponowana nazwa tego tworu miała być moim skromnym wkładem w historię nonsensu polskiej polityki.
    O służbie zdrowia wolę nie pisać, temat jest zbyt poważny by dało się go choćby zasygnalizować w niniejszej dyskusji. Można natomiast znaleźć wiele tematów zastępczych tak skwapliwie podrzucanych przez naszą
    publiczną telewizję i „WOLNĄ PRASĘ”.
    Mimo wszystko nie skorzystam, grunt że Małysz znowu wygrywa i mamy
    srebrny medal MŚ w ręcznej piłce.
    Galicyjskie ukłony dla GOSPODYNI
    BUKU

  21. Witam serdecznie. Chcialbym na wstepie wyjasnic ze piszac o Tusku i jego walce o 5% sposrod „moherowych beretow” nie twierdze ze prze on do jakiejkolwiek koalicji z PiS. Obawiam sie ze niestety Tusk i cala PO nie prze w zadnym kierunku i wlasciwie dryfuje w samozadowoleniu ze ma moralna i procentowa przewage nad PiS. Natomiast jakiejs glebszej mysli w PO niestety nie widac. Wszyscy sie podczepili pod mydlkowatego lidera i sami sie jakos w tym swoim ukontentowaniu moralna wyzszoscia zamkneli i tak tkwia. NIestety ani w PO ani w zadnej innej partii opozycyjnej jakiegos silnego myslenia czy innych wysilkow intelektualnych nie ma i nie zanosi sie zeby bylo. Przyklady? Czemu Tuska nie bylo w Davos, czemu nikogo tam nie bylo?? Czemu jak JK mowi w mediach ze elity sa antynarodowosciowe nikt sie nie ruszy i nie powie ze premier i prezydent dzialaja przeciw narodowi i na dodatek promuja nepotyzm ( to w nawiazaniu do Pani odpowiedzi dla Buku – moja osobista opinia jest taka ze prezydent po niminacji brata na premiera przekroczyl wszelkie granice nepotymu. I nie przekonuje mnie fakt ze obaj zostali wybrani wola narodu. Takich rzeczy po prostu ludzie porzadni nie robia i juz. ). A najgorsze jest to ze jak juz cos tam Tuskowi zaswita zeby cos powiedziec to momentalnie po zmasowanych atakach koalicji wychodzi jeszcze raz na scene i przeprasza. A po co, a kogo? Tak jak w przyplywie radosnej tworczosci ukul powiedzenie „moherowe berety” i nastepnego dnie przepraszal. PO co? Czy JK przepraszal za ZOMO?? Czemu jak o PO i TYsku mowia liberalowie nikt nie wstanie i nie powie „A tak liberal jestem , wolnosc popieram, wolno mi”. I juz! Przez trzy dni burza ze PO to „libaraly” ale argument wytracony z reki na zawsze. A tak co ciagle PiS im od liberalow a oni tylko baty zbieraja i usta zaciskaja. Niestety PO nie bardzo widzi ze PiS uprawia cala swoja polityke na nadawaniu geby, na przyczepianiu latek. Ty agent, tam z ukladu, ten komuch, tamci okraglostolowi, latka tu , latka tam, latka kazdemu nienaszemu. Bez programu ale glosno; mozna tak prowadzic polityke przez dosc dlugi czas. Oczywiscie ktos powie ze kiedys przyjdzie kryska na matyska, ze oliwa na wierzch wyplywa etc i ze PiS w koncu poparcie spadnie. Ale po pierwsze co zniszcza i zmarnuja to ich a nie ludzi, co zmienia w nieodwracalne to tez ich a po drugie polityka to zabawa tylko dla ludzi skutecznych, nie miernot. Dlatego uwazam ze PO powinna czesciej chodzic na potyczki medialne, ale madrze, bez emocji. Latka za latke, geba za gebe, w pape za pape ( to jak z Lepperem 😉 ) itd. Niestety czasy nastaly takie ze z chamem trzeba po chamsku bo on innego jezyka nie rozumie i nie szanuje, bo nie zna. A PO popelnnia ciagly grzech polskiej inteligencji czyli poprzez poczucie wyzszosci sama siebie skazuje na swego rodzaju biernosc bo nie potrafi brac udzialu w wymianie. A jesli PO chce zyskac wiekszosc to niestety musi mowic jezykiem wiekszosci i musi umiec wygrywac zawody w sposob ktory wiekszosc rozumie i respektuje. Bo tak zawsze bedzie niszczona zwykla latka. To tyle o PO. Jeszcze chwilke chcialbym o szpitalach w polsce i tej calej sytuacji. Mysle ze ani te dramatyczne zdjecia dzieci z Wroclawia, ani Religa ani nawet wspolna wola JK i PiS ani nawet nagle rzady PO nic w polskiej sluzbie zdrowia szybko nie zmieni. A to dlatego ze problemy w sluzbie zdrowia koncza sie i zaczynaja na pojeciu „sluzba”. Chore, idiotyczne, uwlaczajace w pewnie sposob slowko „sluzba” (piekny przyklad latki chyba z PRL) psuje wszytsko i bedzie jeszcze przez lata psulo wszelkie proby naprawy obslugi medycznej pacjeta. A to dlaczego. W krajach na ktorych chcielibysmy sie wzorowac pomoc medyczna jest rozumiana jako rodzaj uslugi swiadczonej przez wysoko wykwalifikowany personel, ale nie rozniacej sie od innych uslug jak fryzjer, hydraulik,monter itd. Dlatego w tych krajach ludzie tak samo jak sa przyzwyczajeni do placenia za USLUGE fryzjerska czy wezwanie hydraulika do domu sa przyzwyczajeni i akceptuja oplate za USLUGE medyczna. Rozumieja rowniez ze skoro jest to USLUGA wysokospecjalistyczna ma ona prawo czy nawet powinna kosztowac adekwatnie do swiadczoonego serwisu. Natomiast w Polsce poprzez zgrabne przyczepienie do opieki medycznej zdradzieckiego slowka „sluzba” zmieniono calkowicie pojmowanie i charakter tej USLUGI dodajac jej zbednej misyjnosci, powolania, poswiecenia etc. Przez to polski pacjent mysli ze lekarz moze wykonywac swoj zawod o chlebie i wodzie i zawsze na najwyzszym poziomie, z poswiecenie godnym greckich herosow i bez prawa do zauwazenia ze jednak sa to USLUGI swiadczone przez ludzi wyskoko wykwalifikowanych. Stad polski pacjent oczekuje bardzo wiele nie majac jednoczesnie zamiaru placic wiele. BO jak wiadomo biednych lekarzy i tak nie ma. POlski pacjent idac do fryzjera nie ma problemu z zostawieniem 50PLN za trwala lub idac do sklepu RTV z zostawianiem 50PLN miesiecznie za talerz satelitarny. Ale polski pacjent ma problem z zostawieniem 5PLN dodatkowo w gabinecie lekarza bo przeciez to nie jest USLUGA tylko „sluzba” i polskiemu pacjentowi to sie nalezy za darmo. Zastanawiam sie czasem nad taka ankieta: Ile wydalbys/wydalabys na remont nowego samochodu A. 10% wartosci, B.25% wartosci, C. 35% wartosci, D>50% wartosci. Zakladam ze wsrod polskich pacjenotw gro odpowiedzi byloby miedzy 25 a 35%. A teraz zapytajmy tych samych respondentow od jakiej kwoty leczenie uznaja za drogie A. 50PLN, B.100PLN, C. 500PLN,D.>1000PLN. Zgaduje ze wiekszosc odpowiedzi bylaby A i B. NAsze polskie problemy ze sluzba zdrowia zaczynaja sie na naszej mentalnosci jako pacjentow, na naszym podejsciu do USLUGI medycznej jako do „sluzby”, na naszym niezrozumieniu ze to najpierw ja, pacjent musze zaczac cos robic ze swoim zdrowiem a dopiero pozniej oczekiwac cudow od lekarzy a nie palic przez 40 lat a potem liczyc ze wylecza mi raka gdy mam juz przerzuty we wszystkich mozliwych tkankach. Dopiero jak nasza mentalnosc , nasze rozumienie ze lekarz dostarcza USLUGE medyczna za ktora trzeba normalnie placic, ze jesli bilansuje moj budzet domowy i mam w nim komorke dla syna, internet dla zony i kanaly sportowe dla siebie to mam rowniez 50 PLN miesiecznie na ubezpieczenie zdrowotne, a jesli nie mam to rezygnuje w kolejnosci z kanalow, internetu, komorki, dopiero wtedy nasz system zdrowia moze miec szanse na zmiane. Inaczej zadne reformy zadne chocby najlepsze rozwiazania systemowe, najlepsi menadzerowie na stanowisku ministra zdrowia i w NFZ nic nie zmienia bo jesli ludzie zwykli, prosci nie beda akceptowac ze MUSZA placic za USLUGE medyczna zaden samobujca polityczny tych reform nie przeprowadzi. I nie ma co wierzyc ze ktoras partia na to pozwoli. Dlatego uwazam ze reforme USLUG medycznych w polsce trzeba zaczac od edukacji lekarzy i pacjentow, od zmiany tej krnabrnej bezsensownej mentalnosci, od wymazania ze swiadomosci ze USLUGI medyczne maj cokolwiek wspolnego ze „sluzba”. Co nie zmiena faktu ze od lekarzy wymagac nalezy poswiecenia i zaangazownia w kazdy przypadek tak jak od mojej fryzjerki wymagam zaangazowania w kazdy wlos ktory czesze a od mojego montera wymagam zaangazowania w kazdy kabelek ktory przykreca. Profesjonalnie i bez misyjnosci. A i place adekwatnie do uslugi. Zdrowia zycze!

  22. Zastrzegam z góry, że relata referro – za ile kupiłem, za tyle sprzedaję – ale pewien znajomy lekarz (tak, tak, z Wrocławia, chociaż nie z kliniki hematologii dziecięcej) twierdzi, że:
    1. Głównym wierzycielem tego szpitala jest – kto, koteczku? – ZUS.
    2. Długi przejęła Akademia Medyczna razem ze szpitalami klinicznymi po poprzednim, jak to się ładnie nazywa, ‚organie założycielskim’. Do 2001 roku szpital bezpośrednio podlegał pod Ministerstwo Zdrowia. Potem organem założycielskim stała się Akademia Medyczna we Wrocławiu.
    ? Ale większość długów jest jeszcze z tamtego okresu. To dlatego minister powinien pomóc szpitalowi ? przekonuje prof. Ryszard Andrzejak, rektor Akademii Medycznej.
    3. Nie bez powodu służba zdrowia na Dolnym Śląsku ma nieustające problemy – NFZ, a przedtem te chore kasy dzielą pieniądze po uważaniu, a tutaj przeważnie jest to 2/3 stawek ze Śląska czy Warszawy.
    4. Wierzyciele, którzy nie zgodzili się na odroczenie egzekucji to dwie firmy windykacyjne i firma dostarczająca ciepło. Pamiętam, jak kilka lat temu prasa pisała o procederze hodowania długów – jakoś to wtedy się rozeszło po kościach, może warto by wrócić do tematu?

    To tyle od (zdrowego, póki co) laika.

    Pozdrawiam,
    buggy

  23. W sprawie sporu Tusk ? Rokita

    Gdyby ci panowie byli ludźmi o politycznej zdolności i inteligencji Richelieu, Bismarcka czy Kissingera to można by sądzić, że ten spór, to całkiem niezły plan. Rokita wychodzi z niewielką częścią PO, buduje nową partię ? nieco bardziej prawicową. Przejmuje część elektoratu PiSu i część Platformy. Platforma, pozbawiona balastu konserwatystów, przejmuje za to część elektoratu centrolewicowego, który nie zagłosowałby na partię, w której jest ktoś taki jak Rokita. Następuje więc poszerzenie elektoratu i w prawo i w lewo. Po wyborach ? te dwie partie są w stanie stworzyć koalicję.
    Ale tak pewnie nie jest i to zwykły personalny spór.

    Co do służby zdrowia ? pompowanie pieniędzy w szpital, który popada ciągle w długi, nie tylko nie ratuje nikomu życia (pacjenci mogliby być przeniesieni do innego szpitala), ale także odbiera życie innym ? jeśli część pieniędzy będzie marnotrawiona, to nie zostaną one wykorzystane na leczenie innych.

  24. troche z nas sobie panstwo ministrowie zartuja, ale tez trudno oczekiwac, by zaczeli wreszcie jakies ruchy naprawcze – w sondazach by im spadlo.

    ale tez, ogloszenie zbiorki pieniedzy na ratowanie szpitala ma dla mnie wymiar wotum nieufnosci dla rzadu – nie wierzmy, ze pan premier czy panstwo ministrowie cos dla nas zrobia, poza efektowna konferencja prasowa. trzeba sobie samemu radzic, a ze wespol w zespol razniej – oglosic sciepe powszechna. i tyle. obywatelu, wylecz sie sam…

    pzdr
    guzik

  25. Oglądałam dzisiejszy teleexpress ze ściśnietym sercem, tym bardziej, że Wrocław to moje strony, stamtąd mnie wymiotło za Wielką Wodę.
    Pan Religa jest zasłużonym kardiologiem, ale manager z niego żaden. Pewnie by się przydał komuś ze zdolnościami managera jako doradca, bo w końcu zęby zjadł w służbie zdrowia.
    Medialny szum wokół placówki – może i dobrze, nieważne, czy to klinika we Wrocławiu, czy jakaś inna. Skandal, żeby chore dzieci, śmiertelnie chore, musiały żebrać o utrzymanie kliniki. To jest chyba wierzchołek lodowej góry, to nie pierwsza i ostatnia klinika, która wymaga finansów. Od czego jest budżet państwa? No a premier na zawołanie miał ogląd swojej połamanej lewicy u ponoć światowej sławy chirurga urazowego… Ach, ale musiał się biedaczek pofatygować na Sląsk, taka niedogodność!
    Dlaczego zabieram głos w tej sprawie? Bo parę lat temu mój brat śmiertelnie chorował i miałam do czynienia z wrocławską kliniką na Hirszfelda wiele razy. Najlepiej wspominam pielęgniarki, uśmiechnięte anioły marnie opłacane, a nie daj Boże, żeby im coś ekstra usiłować wcisnać, obraza!

  26. proszę, kolejny do kolekcji dowód na mentalny PRL w glowach Kaczyńskich:
    http://www.pardon.pl/artykul/810/sikorski_do_odstrzalu
    a szczególnie ten fragment:
    Po stronie Sikorskiego są eksperci i doświadczenia krajów, które się poboru pozbyły. Jak obliczyli Roman Polak i Jerzy Telep, autorzy książki „Kierunek: armia zawodowa?”, przy podobnych nakładach można utrzymać 130-tysięczną armię w połowie z poboru (obecnie mamy armię 150-tysięczną, w połowie z poboru) lub 85-tysięczną armię zawodową. Ta ostatnia byłaby nawet tańsza, a do tego prawie dwukrotnie sprawniejsza od obecnej.

    Ale takie myślenie nie mieści się w kategoriach pojmowania roli państwa Kaczyńskich. Dlatego szef MON od początku był skazany na porażkę. Pozbycie się Sikorskiego z rządu jest pomysłem idiotycznym i właśnie dlatego prawdopodobnym. Idiotycznym nie tylko dlatego że plany wprowadzenia armii zawodowej znowu zostaną odłożone ad calendas graecas, ale także ze względu na zbliżające się negocjacje z Amerykanami w sprawie tarczy antyrakietowej i konieczność przeprowadzenia akcji informacyjnej wśród Polaków na ten temat. Może to tylko problem ze wzrokiem, ale jakoś nie widzę w ekipie partii rządzących nikogo, kto byłby w stanie temu zadaniu podołać. A dlaczego prawdopodobnym? Bo premier Kaczyński nie akceptuje na dłuższą metę zdania odrębnego. Pojawiające się co jakiś czas pogłoski o szykującej się dymisji niesfornego ministra obrony prędzej czy później znajdą więc odzwierciedlenie w rzeczywistości.

  27. Pytam, gdzie sa te wszystkie pieniadze, które obywatele płacą ze swoich pensji na NFZ???
    To jest hańba aby błagać o pieniadze obywateli. którzy już płacą na służbę zdrowia. Wprowadzić płatne wizytu u lekarzy, nawet za symboliczne 5 zł od wizyty, zrobic koszyk płatnych świadczeń a darmowe leczenie zachować dla emerytów i dzieci do lat 18tu. Wtedy wszelkie problemu ze słuzbą zdrowia znikną.
    Jak do tej pory rząd nie zrobił nic w kierunku ratowania służby zdrowia, rzad woli wydawać pieniadze na rozpamiętywanie tego co było i na tropienie „układów” a na koniec funduje ludziom świątynie w której zapewne maja modlić sie o zdrowie , którego rząd w żaden sposób nie jest w stanie im zagwarantować.

  28. Pozwolę sobie powtórzyć:
    „Nasza waadza? odbiera pieniądze szpitalom. Na co je wydaje? Na państwowe kopalnie i huty, aby pokryć straty, które one przynoszą. Szpitalom nie wolno. Los szpitali zależy od wyników ekonomicznych. Państwo, za nasze, podatników pieniądze, jest właścicielem ciężkiego przemysłu. Służbie zdrowia pozwala bankrutować, a najlepiej w ogóle by się jej pozbyło. Chyba, że wykupimy dodatkowe ?ubezpieczenie?.
    To połączenie komunizmu z XIX wiecznym kapitalizmem.

    W dyskusji o stanie tzw. służby zdrowia koncentrujemy się na szczegółach, logistyce, technikaliach, zapominając, że najpierw należy uzgodnić ZASADĘ. Jeszcze tego, obywatele, nie zrobilismy.

    Zrobiono to, np., w Kanadzie. Tam NIE WOLNO pobierać prywatnie opłat za usługi medyczne. Żadnych (tylko w jednej małej, bogatej prowincji, za zgodą rządu federalnego istnieje możliwość prywatnej odpłatności za pewne usługi diagnostyczne i małe zabiegi niewymagające pobytu w szpitalu przez noc (sic!)).
    Tamtejsze społeczeństwo, od prawie 40 lat (czyli od czasu wywalczenia sobie prawa do popwszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, odmiennie niż w sąsiednim USA) dzielnie zwalcza próby wprowadzenia różnych form wielotorowego ubezpieczenia i odpłatności za usługi medyczne. Kanadyjczycy bowiem rozumieją, że prawdziwa ochrona zdrowia może funkcjonować jedynie w wyniku UMOWY SPOŁECZNEJ, że jedynym gwarantem jej równodostępności i równej jakości dla wszystkich jest POWSZECHNE UBEZPIECZENIE. Zdają sobie też sprawę, że równodostępność i równa jakość dla wszystkich jest podstawowym prawem obywatelskim, dla którego warto poświęcić wiele innych, pozornych zysków systemu niepowszechnego i nierównego.

    W Kanadzie ochrona zdrowia finansowana jest z budżetu (czyli z podatków federalnych i płaconych prowincji; te ostatnie nadzorowane są przez rząd, gdy chodzi o finansowanie służby zdrowia). Nie ma osobnego ubezpieczenia zdrowotnego: jest ono elementem płaconych przez mieszkańca podatków. Upoważniony do korzystania z ochrony zdrowia jest każdy mieszkaniec kraju (przybysz po 6 miesiacach), bez względu na wiek, obywatelstwo (!), stan zatrudnienia. O ile przebywa w kraju legalnie, choć to nie jest zbyt rygorystycznie przestrzegane (czy wiecie, że w Polsce, dziecko powyżej 7 lat, rodzica, który utracił zasiłek dla bezrobotnych – nie ma ubezpieczenia?).

    kanadyjski budżet płaci usługodawcom (szpitalom, lekarzom, itd, itp) za wykonane uslugi wg stawek uzgadnianych regularnie między tym budżetem (federalnym i prowincji) a usługodawcami. Natomiast usługodawcy są PRYWATNI, opłacani z pieniędzy PUBLICZNYCH. Państwo i prowincje mają kontrolę nad sumą przeznaczonych (z budżetu) pieniędzy i ogólnie nad zasadami ich wydawania, natomiast administracja służbą zdrowia jest, znowu, PRYWATNA (kontrolowana przez prawo i umowy).

    Biorąc pod uwage procent PKB wydawany na ochronę zdrowia (wyższy niż średnia w UE, niższy niż w USA) oraz jakość i powszechność ochrony zdrowia (lepszą niż średnia w UE i w USA) uważa się obecnie, że kanadyjski system ochrony zdrowia jest, generalnie, najlepszy na świecie (choć nie jest najlepszy w żadnej poszczególnej jego dziedzinie, jest najlepszy ogólnie, a więc tak, jak dotyczy to powszechnie usługobiorców, czyli ludzi tam mieszkających).

    Jest więc generalnie najlepszy w sytuacji społecznego przekonania Kanadyjczyków, że WSZYSCY obywatele zasługują na RÓWNY dostęp do TAKIEJ SAMEJ JAKOŚCI usług, opłacanych z ich PODATKÓW, na podstawie UMOWY SPOŁECZNEJ, i dostarczanych przez PRYWATNYCH usługodawców, rozliczających się z BUDŻETEM, w systemie administrowanym PRYWATNIE, nadzorowanym i opłacanym PUBLICZNIE.

    Ale w Kanadzie państwo nie jest właścicielem hut i kopalń. Państwo nie zajmuje się tam produkcją aluminum czy wydobyciem złóż, tylko ORGANIZACJĄ i ZAPEWNIENIEM PODSTAWOWYCH PRAW WSZYSTKICH MIESZKAŃCÓW, jak np. powszechna ochrona zdrowia.

  29. Nie dziwię się postawie dłużników. Oni też chcą przeżyć. Oni też zatrudniają setki a być może i tysiące pracowników, którzy mają na utrzymaniu rodziny. Jeśli utracą pracę z powodu szpitalnych długów, tragedia może być wielokrotnie większa. Natomiast reportaż z udziałem chorych dzieci traktuję jako adresowany do NFZ i prof. Religi, który chyba nie wiedział, za co się bierze i co swoim nazwiskiem firmuje. Sośnierz, prezes NFZ to w istocie polityczny cwaniak. Być może czeka na miejsce po skończonym Relidze. W międzyczasie oczywiście katoparlament uchwali kolejne datki na instytucje kościelne, co by miały możliwość pomodlić się w lepszych warunkach w intencji chorych dzieci. Tak mniej więcej toczy się życie w jednym z fragmentów IV RP zarządzanej przez Braci Trzymających Władzę, którzy dla zamydlenia oczu katogawiedzi rozpętuje kolejne rzekome afery z WSI czy w związku z osobistym konfliktem między Sikorskim MON a Macierewiczem też MON podobno. Można by tak bez końca, więc na razie skończę. Pozdrowienia dla Gospodyni Blogu.

  30. Ja nie jestem specjalistą od szpitali, ale za to jestem wielkim zwolennikiem wszelkiej prywatyzacji. To musi pójść w tym kierunku. Dam swój przykład. Ostatnio musiałem pójść na zabieg, moja lekarz rodzinna skierowała mnie do specjalisty pracującego w przychodni … prywatnej (podpisana umowa z NFZ), a ten do szpitala jednodniowego (prywatnego – umowa z NFZ). Błyskawicznie wszystko poszło.
    Muszą szpitale być częściowo sprywatyzowane i odpłatne, i za pacjentem – zgadzam się z PO – powinny iść pieniądze.
    Ale z tym jest kłopot, przydzielone służbie zdrowia pieniądze przez Sejm są zawsze świadomie opóźniane i zmniejszane. A wierzycieli tak bardzo bym nie obwiniał, jednym z nich jest piekarz, który od 3 lat codziennie dowozi świeże pieczywo do szpitala i jeszcze nie zobaczył żadnych pieniędzy.

  31. Najwyższy czas na Ministra Zdrowia z Samoobrony, która – jak widać – potrafi „załatwiać” finansowanie dla swoich resortów. Inne resorty też powinna obsadzić partia, której przewodzi Andrzej Lepper. Wtedy każdy Polak dostanie „miliard w rozumie” (w środę i w sobotę).

  32. Witam po przerwie!

    Mam do Pani, Pani Janino, pewne pytanie. Otoz, czy ostatni tekst z „Polityki” swiadczy o tym, ze zmienila Pani zdanie na temat elektoratu PiSu? Jeszcze niedawna wszem i wobec glosila Pani teze, ze wolajace o pomste do nieba dzialania PiSu i jego koalicyjnego rzadu nie odbijaja sie na wynikach sondazy, gdyz PiS nie ma normalnych, krytycznych wyborcow lecz zfanatyzowanych „wyznawcow”. W ostatnim tekscie jaby zaprzeczyla Pani istnieniu owych „wyznawcow” – czyzby bez ostrzezenia wycofala sie Pani z dawnego pogladu?

    Nawiasem mowiac, z teza o istnieniu pisowskich wyznawcow trudno sie nie zgodzic, lecz z malym zastrzezeniem: owi „wyznawcy” [ktorych zapewne poznala Pani z internetowych wpisow oraz z wlasnego podworka – ostatnimi czasy wylazlo na wierzch mnostwo propagandowych szczekaczek, dziennikarzy-pisjonarzy (w tym: Semka, Pospieszalski, Lysiak, Lisicki, Sakiewicz z cala „Gazeta Polska”, Karnowski, Ziemkiewicz, Rybinski, Janke paru redaktorow pism katolickich, obecnie stalych rezydentow „Warto rozmawiac” i „WiO”, oraz sierotki po POPiSie skupione wokol „Dziennika” z redaktorem Michalskim na czele)] rekrutuja sie sposrod jakby nie patrzec – „elit” (tj. ludzi z wyzszym wyksztalceniem, z wiekszych miast, zdolnych do poslugiwania sie internetem…). Obawiam sie, ze to jedynie elitarne rodzynki w plebejskim ciescie – wiekszosc wyborcow PiSu to tzw. elektorat socjalny/roszczeniowy: ciemny, podstarzaly malomiasteczkowy/wiejski, biedny, leniwy i nieudolny, bez stalych pogladow i sympatii politycznych, lecz doraznie grawitujacy do ugrupowan kuszacych Populizmem i Socjalizmem, odwolujacych sie do zawisci („rozliczenia”) i straszacych „liberalami” golocacymi lodowki… Ci ludzie dzialaja jak wahadlo: gdy ich „rozczaruja” (a jak takim dogodzic?) raz wybrani socjalisci (np. bezbozni z SLD), to w nastepnych wyborach automatycznie przerzuca glosy na innych socjalistow, nawet z przeciwnego bieguna sceny politycznej (np. poboznych z PiS). Glowny nurt propagandy PiSu i credo jego „elitarnych wyznawcow” [wiara w postokraglostolowy spiskujacy Uklad, msciwa nienawisc do komunistow i ludzi rzekomo im sprzyjajacych („michnikowszczyzna”), przekonanie o totalnej degregoladzie IIIRP i o tym, ze najwiekszym problemem panstwa jest korupcja, ktora da sie zlikwidowac „rozliczeniami”] generalnie malo ich interesuje, choc zapewne – na poziomie bezmyslnych sloganow – zwykli im przyklaskiwac, wszak sa to haselka chwytliwe i lechcace najnizsze uczucia (zawisc, zadza zemsty, proste usprawiedliwienie efektow wlasnego nieudacznictwa – „winni sa Oni”).

    Mam tez pytanie odnosnie „gabinetu cieni” PO. Gabinet mial za zadanie na bierzaco recenzowac poczynania rzadu, jednak ja nie zauwazylem nawet cienia takiej aktywnosci… Czy to wynika z tego, ze ow gabinet zbijal baki, czy tez po prostu ze swymi nudnymi, merytorycznymi wystapieniami nie mogl sie przebic do mediow, zaabsorbowanymi politycznymi awanturami i watkami przewodnimi narzuconymi przez PiS (lustracja, WSI, agenci, Uklad, Lesiak)? Pani jako dziennikarka powinna znac odpowiedz na to pytanie.

    Chcialbym tez zapytac o Pani poglad na temat programu katoprawicowego rycerzyka Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiac”. Pal licho, ze program juz dawno zrobil sie nudny jak flaki z olejem (monotematycznosc: lustracj, zwlaszcza w Kosciele + rozlicznie PRLu + „papierzyzmy”), co najwyrazniej dostrzegly tez niby przychylne wladze TVP, skoro skrocily czas emisji (z 90 do 60min) i spowrotem zdegradowaly do kiepskiego czasu antenowego (z niedzieli 21, do poniedzialku 23:30), ale ultrakonserwatywna propaganda ktora ow program epatuje jest wrecz nie do zniesienia. Pomijam nawet niesymetryczny dobor gosci, obrzydliwie propagandowe felietoniki, role tuby dla egzotycznych radykalow [ http://tinyurl.com/ogpme ], pewna stronniczosc prowadzacego… Na to wszystko mozna przymknac oko, jednak to co zrobili w programie 2 tygodnie temu
    [ http://ww2.tvp.pl/4534,20070129452390.strona ] IMHO nie powinno ujsc plazem. Otoz raczyli poinformowac o tym, ze – jak rzekomo ostrzega WHO – prezerwatywy chronia przed HIV najwyzej w 40% (cokolwiek to znaczy – redaktor nie raczyl wyjasnic, ale ewidentnie brzmi to jak nie lada rewelacja, obalenie „kolejnego” „lewackiego mitu”), a to wszystko za sprawa tajemniczych „mikroporow” (ktorych srednice w nm takze skrupulatnie przedstawiono na telebimie). To wszystko jest stekiem klamstw* i wyssanych z palca bzdur! Na dodatek szkodliwych, ze wypadaloby gdzies interweniowac z zadaniem sprostowania. Tylko gdzie i czy aby nie bylaby to walka z wiatrakami…?

    * – [ http://en.wikipedia.org/wiki/Condom#Effectiveness ]
    [ http://en.wikipedia.org/wiki/HIV#Transmission ]
    [ http://anewak.salon24.pl/4724,index.html ]
    Warto zwrocic uwage, ze ryzyko zakazenia HIV podczas pojedynczego waginalnego stosunku seksualnego – w typowych u nas warunkach – jest relatywnie niewielkie, nawet bez uzycia prezerwatywy (rzedu 10^-3). Co podwaza przewodnie haslo prawicowej propagandy (oczywiscie lansowanej w omawianym programie), jakoby propagowanie prezerwatyw w profilaktyce anty-HIV dawalo efekt odwrotny od oczekiwanego, gdyz jakoby zachaca to do zwiekszenie liczby przygodnych partnerow/stosunkow, przez co zwiekszone ryzyko trafienia na nosiciela HIV z nawiazka znosi protekcyjny efekt prezerwatywy. W rzeczywistosci ryzyko zakazanie sie HIV jest wprost proporcjonalne do liczby stosunkow odbytych z nosicielem, ktora w przypadku kontaktow przygodnych (oczywiscie zwiekszajacych ryzyko trafienia na nosiciela) jest – z definicji – niewielka.

    pozdrawiam
    Quasi

  33. Przed ostatnimi wyborami przewidziała Pani,że następny Sejm będzie dużo
    gorszy.Jaki będzie następny? No i może kiedy będzie? Biegnę włączyć telewizor bo nie chciałbym przeoczyć spektakularnego zatrzymania HG-W
    przez ABW,CBA ETC..Chyba trzeba poważnie zacząć mówić o zagrożeniu
    demokracji,skoro tak łatwo można podważyć werdykt wyborców.
    W Kętrzynie w czasie jednego posiedzenia Rady przegłosowano wygaśnięcie mandatu Burmistrza,a swojego radnego nie.Oczywiście w związku oswiadczeniem majątkowym.

  34. Z uwagą zapoznałem sie z wpisami . Jestem na szczęście zdrowy i nie znam sytuacji wewnątrz struktur służby zdrowia . Od niepamiętnych czasów nie kupuję dla Siebie leków. W połowie lat 90 -tych XX wieku , ONI przez 5 lat ratowali życie bliskiej Osoby .( przed reformą )
    Nie uzyskaliśmy powodzenia ,ale wspominam tamten czas jako nadzwyczajne i życzliwe starania i tylko jeden epizod kiedy przedłużano kolejną procedurę, bo nie wpłynęły pieniądze dla Profesora decydenta .Zachowałem sie przytomnie, choć z oporem wewnętrzym -Wpłynęły – kosztowna procedura została uruchomiona .
    Na 5 lat nadzwyczajnych starań Lekarzy to nieważny epizod . Wiem jednak , że państwowy sprzęt medyczny i środki medyczne już wtedy, ( w PRL stała praktyka ) ,były powszechnie wykorzystywane przez lekarzy do dodatowych bądż głównych zarobków .
    Czy po 10 latach tak jest ,nie wiem ,choć od znajomych słysze ,że są przyjmowani w szpitalach za pieniądze „do reki” , mówie o poradach !.
    Pytanie , ile koszują Nas podatników jednosobowe ,nierejstrowane „szpitale i poradnie ” .
    To nie jest uszczypliwa skarga ,to tylko obraz w którym współuczestniczymy i w którym Medycy czują sie nieżle lub bardzo dobrze .
    Od lat nie może się urodzić skomplikowany Informatyczny System REJSTR USŁUG MEDYCZNYCH -dlaczego ? .
    Prace na tym projektem miały być finansowane w ramach Offestu do samolotów F-16 . Cisza , wydaje sie ,iż środowisko medyczne nie jest zainteresowane tym sytemem , który obejmowałby każdego od urodzenia i procedury od prostych do zlożonych łącznie z aptekami -do końca życia kazdego obywatela RP.
    Dlaczego ta cisza ?, mam takie obywatelskie pytanie do Ministra Religi .
    Koszty RUM , ca 1mld. a zadłużenie szpitali ponad 5mld i rośnie .

  35. Dziś wiceminister Piecha stwierdził, że szpitali w Polsce jest za dużo i niektóre z nich będą musiały upaść.
    Odważne i ważne słowa. Ale właśnie – tylko słowa. Możemy chyba założyć się, że na tych słowach się kończy. A w służbę zdrowia zostaną wpompowane kolejne zmarnowane miliardy złotych.
    Tylko jak to wytłumaczyć tym dyrektorom szpitali (wg Religi około połowy), którzy doprowadzili swoje placówki do niezłej kondycji finansowej?
    Rząd PiS trwa już prawie półtora roku. Brak jakiejkolwiek wizji w zakresie służby zdrowia jest aż nadto widoczny.

    Co do ministra Ziobry… Cóż. Wystarczy spojrzeć na zmiany w kodeksach czy ustawach ustrojowych albo to co leży w Sejmie, by zobaczyć, że po prostu nic się nie dzieje.
    Pojawił się słabo pomyślany i kosztowny dla Skarbu Państwa tryb przyspieszony (niesłusznie zwany „sądami 24h”), wzorowany na ustawodawstwie z czasów słusznie minionych (m. in. definicja czynu chuligańskiego autorstwa zasłużonego sędziego Kryże). Ostatnio weszły w życie zmiany w postępowaniu cywilnym. W Semie leży projekt o tzw. obrączkowaniu (odbywaniu kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego). Podobny projekt już wiele miesięcy temu wnieśli posłowie SLD, ale utknął w czeluściach szuflad Marka Jurka. Projekt rządowy ma podstawową wadę – ogranicza ten system do kar do 6 miesięcy, podczas gdy spokojnie można by dozór elektroniczny stosować do najczęściej orzekanych dziś w zawieszeniu kar z przedziału 6 miesięcy – 2 lata.
    I na jeszcze jedno zwrócę uwagę – od orzeczenia TK w sprawie ustawy adwokackiej minie wkrótce około 10 miesięcy. Dopiero niedawno pojawiły się „jakieś” założenia, ale ustawy w Sejmie jak nie było tak nie ma.
    Utknęły też prace nad dobrym pomysłem wzmocnienia roli referendarzy sądowych. Więzienia weekendowy umarły po konferencji. Zapowiadane przez Ziobrę przekazanie zażaleń na postanowienia prokuratorów z postępowania przygotowawczego do sądu obowiązuje od około 10 lat
    Reszta zmian w karnych kodeksach lepiej niech się nie doczeka realizacji.
    Dodajmy w końcu polityczne sterowanie prokuraturą – „afera billboardów”, sprawa posła Dzikowskiego, sprawy krakowskie, a jednoczesny brak reakcji na „taśmy prawdy”.

  36. Pani Janino!
    Mysle ze dobrym rozwiazaniem na patologie istniejaca w wielu polskich instytucjach bylaby przejrzystosc finansowania i wydatkowania kazdej z publicznych instytucji. Tylko wtedy rzadzacy czy zarzadzajacy byliby zmuszeni do rozsadnego wydatkowania publicznych pieniedzy. Malo tego szpitale, czy inne instytucje publiczne mogac porownywac sie z podobnymi jednostkami mialyby silny argument do domagania sie doplat, a obywatele do zadania zaniechania marnotrawienia publicznych pieniedzy.
    Ja w prawdzie rozumiem tajemnice panstwowa, tajemnice sluzbowa, nawet tajemnice handlowa rozumiem ale nie moga one byc bezwzglednym dogmatem stojacym ponad elementarnymi zasadami przyzwoitosci i uczciwisci!
    P.S. Dzis po raz pierwszy przeczytalem Pani bloga i nie ostatni!
    Pozdrawiam

  37. A propos Sośnierza.Czy mógłby ktoś wyjaśnić mi o co chodzi z tą amerykańską firmą farmaceutyczną,którą podobno sąd amerykański skazał za skorumpowamie Sośnierza ?
    Do Kaczorów pasuje Macierewicz,a nie Sikorski,który włąsnie podał się do dymisji(za Trójką).Nie wiem po co Sikorski zgodził się być ministrem w rządzie Kaczyńskiego,skoro wiadomo było ,że to będzie gabinet osobliwości,a nie rząd fachowców.W dodatku Sikorski nic konkretnego nie robił poza brylowaniem na salonach i uwodzeniem dziennikarek.

  38. Waldemar pisze: „Od lat nie może się urodzić skomplikowany Informatyczny System REJSTR USŁUG MEDYCZNYCH -dlaczego ? .
    Prace na tym projektem miały być finansowane w ramach Offestu do samolotów F-16 .”

    Otóż dlatego, że są tacy, którzy przekręcają olbrzymią kasę przez obecny, nieszczelny system. Podobny problem dotyczy CEPiKu (czyli Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców) i POLTAXu (jeszcze pamiętacie o czymś takim?). Pieniądze do wyjęcia z budżetu za opracowanie, wdrożenie i utrzymywanie takich systemów są najwyraźniej mniejsze od pieniędzy, które obecnie rozchodzą się na boki, więc nikt nie jest zainteresowany. A przykładami możliwości szybkiej i sprawnej realizacji takich przedsięwzięć mogą być: ogólnokrajowa sieć lottomatów oraz systemy logistyczne sieci hipermarketów. Działają sprawnie i to bez offsetu!

  39. Witam Szanowna Pani Redaktor!

    Na wstępie muszę stwierdzić, że często w Pani komentarzach odnajduje własne poglądy w bardzo wielu różnych sprawach, jednakże tym razem nie zgodzę się z Szanowną Panią. Otóż poróżnił nas sposób zachowania Pani Gilowskiej. Mnie osobiście pogląd Pani premier zmroził, by nie powiedzieć, że zirytował. Otóż MF zawsze, co do zasady musi bronić skarbu przed zbytnim uszczuplaniu jego zawartości, ale w tej sprawie mamy do czynienia z zupełnie innym stanem faktycznym. Otóż długi związane z opieką medyczną powstały z winy polskich Rządów z dużym udziałem naszego Parlamentu. Otóż stworzono i wprowadzono w swoim czasie reformę systemu opieki zdrowotnej bez jakiegokolwiek przygotowania samych zainteresowanych (szpitali). Należało wpierw przygotować szpitale do nowych realiów a tym samym wydłużyć okres przejściowy. Należało również pomyśleć o likwidacji mniejszych placówek z niedużych miasteczek, w celu zaoszczędzenia środków finansowych. Uważam za fatalną sytuację, by o tym, które szpitale pozostaną po kilku latach reformy, decydował rynek. Jest to pójście na skróty a przy tym trwonienie naszych pieniędzy. Za oczywiste uważam, że nie ma sensu utrzymywać szpitali w małych miastach, gdy dzisiaj można w miarę szybko dotrzeć do większych miast. Praktyka pokazuje przy tym, że małe ośrodki nie dokonują nawet prostych zabiegów wysyłając pacjentów do większych ośrodków. Kolejny błąd to finansowanie służby zdrowia. Zgadzam się w zupełności z Wiktorem i Maryną, którzy jak widać po wpisach są ekspertami w tej dziedzinie. Pieniędzy jest mało czego efektem jest zaniżanie przez fundusz wyceny usług medycznych, co z kolei prowadzi do tego co napisali cytowani przeze mnie blogowicze.
    Kolejna sprawa to długi wynikające z ustawy jak się przyjęło 203. Otóż zaległości Wrocławskiego szpitala z tego tytułu to około 60 mln złotych!!!!! Kolejne przeszło 100 mln to kwota odziedziczona przez szpital od MZ, poprzedniego właściciela szpitala!!!!! W tej sytuacji wypowiedz Pani Gilowskiej uważam za nieodpowiedzialną, nasyconą złą wolą. Nie może być tak, że państwo umywa ręce od tych problemów, twierdząc, że to nie my, to samodzielne zakłady opieki zdrowotnej, to one są złe i dobre państwo nie będzie tym nieukom pomagać. Otóż nie, jest to wina naszego państwa, za co pani Gilowska jako Wicepremier jest w pełni odpowiedzialna!!!
    Mam już przy tym dość sposobu bycia pani premier, która będąc w rządzie swoje wypowiedzi buduje według koncepcji przypominającej cechy retoryki sofistyczne, a zatraciła umiejętność rozmowy w debacie publicznej posługując się retoryką według Kwintyliana a polegającą na mówieniu pięknie, ale i prawdziwie.
    Ktoś wśród piszących podliczył już wydatki polityczne tego rządu, uzbierało się już sporo?
    Oczywiście, że problemy naszej służby zdrowia nie kończą się tylko na pieniądzach. To byłoby za piękne ale uważam, tak jak pisałem wcześniej, jest to również wina rządzących.
    Odnośnie Ministra Zdrowia to zgoda z Panią w 100%. Wydaje się, że ten niewątpliwie zasłużony lekarz na koniec kariery zamarzył o pięknym podsumowaniu swoich dokonań na stołku ministerialnym? Szkoda, myślę, i to od samego początku, że jest to przejaw pychy Pana profesora. Przyjął stanowisko mimo tego, że bracia Kaczyńscy i ich drużyna w czasie kampanii wyborczej dość pogardliwie wypowiadała się o nim. Dla dobra swojego dobrego imienia w szczególności wśród lekarzy, powinien ustąpić.
    Na koniec nie kontynuując tego wywodu pragnę zgodzić się z komentarzem quakea. Może następnym razem napiszę coś więcej o kondycji polskiego wymiaru sprawiedliwości. Pragnę dodać tylko, że pogląd jakoby w Polsce było wystarczająco dużo sędziów jest poglądem krzywdzący dla nich samych, bo wynikałoby z tego, że nie dość rzetelnie podchodzą do swych obowiązków. Trzeba zauważyć, że w Europie trochę inaczej skonstruowany jest model sądownictwa. Ale to może, kiedy indziej. Ciekawe jest jednak jak nieodpowiedzialne pomysły rodzą się w głowach naszych polityków?

  40. Sikorski na out’cie.

    Jakiś czas temu zastanawialismy się na Pani blogu nad Radkiem. Uważałem wówczas, że jako twardziej wszystko zniesie, zaciśnie zęby i przełknie wszelkie despekty. Jednak tak się nie stało.

    Może poszukamy zajęcia dla Radka? Pytanie za dwa punkty – czy Radek zostanie w PiSie? W sp. z o.o. z Kaziem i Jankiem nie wierzę.

    I drugie pytanie. Kto teraz dopilnuje amerykańskich interesów w Polsce? (i polskich w USA). Radek na tarczy, a kto z tarczą? Bo Szczygło może być ewentualnie figurantem ale nie rozgrywającym.

    pozdrawiam
    Bernard

  41. Dymisja R. Sikorskiego.

    Na kogo haka ma Macierewicz? Na Sikorskiego czy na J. Kaczyńskiego?

  42. Jakkolwiek przykro jest słuchać o sprawach tak delikatnych jak zdrowie i życie, tak trudno też się pogodzić z kolejnymi wręcz debilnymi posunięciami politycznymi naszego rządu. Właśnie sie dowiedziałam, że pan Dorn, żyjący w nieświadomej nieświadomości minister Spraw Wewnętrznych, obudził się rano i doszedł do wniosku, że czas najwyższy zwolnić resztę fachowców w swoim resorcie. Jak pomyślał tak zrobił. Wywalił zaraz Kubę Jałoszyńskiego, biedaka który miał to nieszczęścia że kiedyś otarł się o ZOMO.
    I bez znaczenia jest fakt że ten exzomowiec, jest specjalista najwyższej klasy w dziedzinie terroryzmu, że zna się na robocie i ma odpowiednie przygotowanie. Ludwik się obudził i wreszcie po długim czasie zajrzał do akt swojego doradcy, a co tam znalazł?…no teraz juz wiadomo. Takie działanie jest zasadniczo pozbawione sensu. Moja kobieca intuicja podpowiada mi, że ktoś takiej specjalności jak Pan Kuba, nawet jeśli był kiedyś gdzieś tam, POWINIEN być zagospodarowywany przez rząd a conajmniej trzymany blisko. Jeśli zostanie sponiewierany, jeśli nie będzie miał możliwości godnego zarabiania i realizowania się w swojej specjalności, zostanie niechybnie zagospodarowany przez strone przeciwną. I teraz pytanie, jak pan Dorn będzie walczył z przestępczością zorganizowana skoro najlepszy specjalista w tej dziedzinie będzie po drugiej stronie?
    Swoja droga, czy ja i inni myślący ludzie maja bezkrytycznie uwierzyć w to, że nikt o zomowości pana Kuby nie wiedział wcześniej?

    Umierające dzieci z Wrocławia łapia nas wszystkich za serce, ale niekompetencja i brak wyobrażni w imie dorażnych zysków politycznych, boli równie mocno wszystkich myślacych.

    W mojej prywatnej skali POPULISTYCZNEJ NIEKOMPETENCJI zwanej skalą BLIŻNIACZĄ, pan Ludwik Dorn zyskał 8 na 10 BLIŻNIAKÓW.
    Powodzenia w gromieniu terroryzmu.
    Pozdrawiam Panią Redaktor.

  43. PS
    Upss,
    Radek nie musi zostawać w PiSie bo jest bezpartyjny.

    pozdrawiam
    Bernard

  44. Zgadzam sie z ta czescia blogowiczow, ktorzy pisza, ze nie nalezy pochopnie osadzac wierzycieli szpitali. W praktyce nikt nie idzie w komornicza egzekucje dlugow dopoki po drugiej stronie jest wola i minimalna chociaz szansa na splate zadlutzenia. Tu musialo zabraknac jednego albo drugiego lub obu rzeczy rownoczesnie.

    Mam przy tym pytanie, czy finanse szpitali podlegaja jakiemus audytowi, niezaleznej weryfikacji ksiag itp.? Czy jest instytucja ktora rokrocznie ma wglad do ksiag finansowych sypitala i jest w stanie zasygnalizowac koniecznosc odpowiednich dzialan zanim nastapi krach? Jesli tak, to kto te role pelni i komu taka wiedze przekazuje?

  45. Szanowna Pani Janino

    Nie podzielam zniesmaczenia tak Pani jak i pana Religi, pokazaniem publicznym beznadziejnej sytuacji w jakiej znalazły się dzieci. Rozumiem rozpacz tak rodziców jak i samych pacjentów spowodowaną perspektywą przerwania leczenia. To przecież jest zupełnie bezbronna grupa naszych obywateli i całe szczęście, że jeszcze można takie karygodne przypadki narażania ludzkiego życia pokazać i wstrząsnąć sumieniami, by w wyniku tego coś zmienić. Na to publicystyka nie może zamykać oczu, w tym właśnie jest jej prospołeczna misja.

    Takie przypadki jak pokazywane (bardzo poważne choroby, zagrażające życiu przy przerwaniu leczenia) winny być rozwiązywane systemowo, a nie akcjami od kryzysu do kryzysu. Winny być wytyczone priorytety w działalności i zabezpieczeniu odpowiedniego finansowania, bo na wszystko nam nie starczy pieniędzy, chociaż w naszych szpitalach możnaby uratować znacznie więcej osób zapewniając im pieniądze, choćby tylko te, o które PIS zwiększył wydatki na własne potrzeby w ramach oszczędnego państwa. Niestety od szeregu już lat, w naszej słuzbie zdrowia (i nie tylko tu) więcej mamy polityki niż profesjonalnego zarządzania.

    Tak jak przyjętą normą międzynarodową jest „ciągłość państwa” bez względu na zmieniające się rządy, tak wreszcie poszczególne agendy rządowe winny być zobowiązane do kontynuacji programu swych poprzedników, bo teraz każdy nowy minister zaczyna od wymiany kadr i wymyślania nowej zbawiennej własnej koncepcji działania danej branży, zupełnie nie licząc się z tym co robił poprzednik, ile na to wydano publicznych pieniędzy i czy to ma sens, czy też nie. Nowy minister winien poprawiać i doskonalić dokonania poprzedników, a wszystko to winno być zgodne z długofalową koncepcją działań w danej dziedzinie. Zmiany bardziej radykalne winny być dopuszczalne dopiero po bardzo wnikliwej analizie, zebraniu odpowiednich dowodów praktycznych i potwierdzenia (eksperymetowanie z nowymi pomysłami choćby na małym odcinku), że proponowane zmiany przyniosą poprawę.

    Jeśli nie przerwiemy tego tańca szaleńców i dominacji polityki nad meritum, to płacąc coraz więcej na nasze państwo w formie podatków, będziemy otrzymywali coraz gorsze świadczenia.

    Pozostaję z pozdrowieniami dla wszystkich na tym blogu

  46. Powolutku przeglądam to co zostało zapisane na blogu. To doskonały przykład, że jest jednak wielu ludzi którzy wiedzą i co najważniejsze rozumieją, co tez dzieje się na linii rząd a społeczeństwo. Czytam Marka Piegusa i Formę i jestem zafascynowana profesjonalna wiedzą która po prostu jest. To tak jakby oczekiwać na oświadczenia rządu o stanie przygotowań do zmian, całkowicie bezpieczne czekanie. Poraziło mnie oświadczenie Wiktora, takie konkretne i całkowicie wyzbyte z jakiejkolwiek doktrynerskiej ideologii. Okazuje się, ze myślenie nie jest reglamentowane a nawet bym powiedziała, zajmuje poczesne miejsce w całej filozofii myślenia o naszym kraju. Wiktor jest niewyzbyty z podstawowej wrażliwości dotyczącej naszej rzeczywistości co niestety nie oznacza, że nie ociera się o drastyczną ocenę tego o czym tak wnikliwie i atomistycznie przedstawia. Podobnie jak Martyna, konkretna i przekonana o tym co wie i co mogłaby wiedzieć. Optymista ma w sobie nie tylko optymistyczne nastawienie ale też i odrobinę samoograniczenia. Ja tez nie przepadam za komornikami ale jeśli oni muszą działać w stanie podwyższonej gotowości i na granicy przyzwoitości, to jednak chyba jestem przynajmniej obok. Tak przy okazji, Marku Piegusie, ja całkowicie jestem za obciążeniem naszych rolników wszelkimi społecznymi doznaniami ale tak miedzy nami czy ty chciałbyś być rolnikiem i czy nie sadzisz, że pozostawanie w sferze jakiejś całkowitej alienacji społecznej nie jest warte tych paru złotych jakie płacimy z rozpędu co miesiąc.
    Świątynia Opatrzności Bożej jest naznaczona społeczną stygmatyzacją jej finansowania, i dobrze że tak się dzieje ale te 40 milionów jest tylko górą lodową o której pisze w mądry sposób Alg 75. Wszyscy wiemy, że nawet złotówka nie wypłynie z naszej kasy na tą budowę, ale przykład Włoszczowej świadczy o niewątpliwej zawłaszczeniowej polityce kompetencyjnej naszych decydentów a zwłaszcza szarej eminencji polityki IV RP pana Gosiewskiego.
    YKW po prostu pisze o pozaustrojowym ubezpieczeniu. Jak to się dzieje, że ci co ubezpieczają się w prywatnym trybie, i nie jest to koszt zabijający dla jakiegokolwiek budżetu domowego, maja to co powinien mieć każdy z nas na żądanie. Ja też i moja rodzina mam właśnie to co powinienem mieć a jednocześnie nie rujnuję się co miesiąc bezprzykładnie. To właśnie Wiktor objaśnia bezdyskusyjnie ten mechanizm i jak można sobie z całym systemem radzić.
    Hematemesis doskonale i bezdyskusyjnie ocenia USŁUGĘ świadczona prawie codziennie przez specjalistów jako ta która niestety nigdy nie będzie traktowana poważnie bo niestety jest tylko a może nawet misyjno posłannicza.
    Niezależnie od doskonałej oceny Waldemara, stwierdzam, że w naszym gronie, tych co interesuja się polityka prawie na równi z PANIĄ Janina, jest cały obszar całkowicie wyizolowany dla oceny ludzi niezależnych. Mocno ich wszystkich pozdrawiam.
    Kaczusia
    Trzecia bliżniaczka

  47. W wielu, bardzo wielu wpisach pojawia się nadzieja, że po następnych wyborach pozbędziemy się Braci Trzymających Władzę i wszystkich ich kolegów. No to ja raz jeszcze pytam, na czym opierają wszyscy Państwo taką nadzieję? Na tym, że konieczność kolejnych wyborów jest zapisana w Konstytucji? A jeśli Bracia nie będą chcieli „przejść do opozycji”, tylko będą chcieli panować i rządzić dalej? Kto im tego zabroni??? I kto ich zmusi do odejścia???

  48. Dyskutując o obecnej sytuacji służby zdrowia warto przypomnieć wskazania TK zawarte w wyroku z 07.01.2004r dotyczącym ustawy o NFZ. Gdy czytam ten wyrok mam smutne wrażenie, że krecimy się w kółko. Kolejne ekipy rządzące nie radzą sobie z problemem. Lata mijają a poniższe stwierdzenia pozostają nadal aktualne:

    ?Art. 68 ust. 2 [konstytucji] nakłada na władze publiczne, a w szczególności na ustawodawcę, obowiązek określenia zasad realizowania prawa do ochrony zdrowia. Nakazuje więc stworzenie normatywnego układu odniesienia (systemu prawnego), który pozwoli dookreślić treść prawa do ochrony zdrowia, a to łączy się z koniecznością określenia warunków i zakresu udzielania świadczeń zdrowotnych.
    (…)
    Ustawodawca dokonując wyboru określonego modelu normatywnego bierze na siebie związaną z tym odpowiedzialność za spójność, jasność i zupełność instrumentów, które go wyrażają. Konstytucja nie określa np. zakresu świadczeń opieki zdrowotnej dostępnych dla wszystkich obywateli na równych prawach, odsyłając to zagadnienie do uregulowania w ustawie (art. 68 ust. 2 zd. drugie). Norma zawarta w art. 68 ust. 2 zdanie drugie nie jest jedynie upoważnieniem ustawodawcy zwykłego do określenia warunków i zakresu świadczeń, lecz nakłada na ustawodawcę taki obowiązek. Swoboda ustawodawcy nie jest nieograniczona. Nie może on w ogóle zrezygnować z finansowania świadczeń opieki zdrowotnej ze środków publicznych.
    (…)
    Konstytucja nie_zakłada_powszechnej_dostępności do wszystkich znanych i stosowanych zgodnie z aktualnym stanem wiedzy medycznej świadczeń opieki zdrowotnej. Wręcz przeciwnie – zamieszczona w zd. 2 ust. 2 art. 68 ustawy zasadniczej wzmianka, iż nie tylko warunki, ale i zakres świadczeń finansowanych ze środków publicznych określać ma ustawa, otwiera możliwość kompilowania przez ustawodawcę modelu ochrony zdrowia zasadzającego się na środkach publicznych z innymi znanymi we współczesnych systemach sposobami finansowania (czy raczej – dofinansowania) kosztów tych świadczeń (udział własny, dodatkowe ubezpieczenie). Ustawa nie_może_jednak_pozostawiać_wątpliwości co do tego, jaki jest zakres świadczeń medycznych przysługujących beneficjentom publicznego systemu opieki zdrowotnej wobec istnienia wyraźnego nakazu konstytucyjnego określenia tej materii, a w konsekwencji nie może wprowadzać – w ramach tego systemu – modelu pozwalającego na dyferencjację świadczeń w wypadku występowania podobnych potrzeb zdrowotnych.
    (…)
    Nie ulega wątpliwości, że ustawodawca winien zagwarantować obywatelom (ubezpieczonym) możliwość realnej kontroli wydatkowania środków publicznych pochodzących z daniny publicznej, za jaką należy uznać składkę. Obywatele mają prawo wiedzieć i oceniać, w jaki sposób wydatkowane są środki, które od nich pochodzą. Udział ubezpieczonych w nadzorowaniu środków publicznych przeznaczonych na ochronę zdrowia może przyjmować różne formy. Może on dokonywać się poprzez realną partycypację w organach Narodowego Funduszu Zdrowia, organach nadzoru, albo pośrednio poprzez poddanie Funduszu kontroli organów przedstawicielskich. Rzeczą ustawodawcy jest określenie formy aktywności obywateli w tym zakresie. Nie może jednak ustawodawca w ogóle pozbawić obywateli jakiegokolwiek wpływu na działalność jednostki organizacyjnej, która ma zabezpieczać możliwość realizowania ich fundamentalnych praw.?

  49. Jedynym ratunkiem dla ochrony zdrowia w naszym kraju jest jakis ponadpartyjny cud porozumienia – nie wydaje mi się, żeby jakaś formacja w pojedynkę mogła tak na prawdę powiedzieć społeczeństwu i le kosztuje leczenie na poziomie światowym, a ile mamy na to pieniędzy… więc koszyk świadczeń – oczywiście przy obecnym finansowaniu szokująco malutki i tragiczny, a więc trzeba zwiększyć finansowanie – czyli zmusić WSZYSTKICH do płacenia składek – a jest trochę ludzi za których się do NFZ nie przelewa, lub duuuuużo za mało (rolnicy, bezrobotni i tam takie), no i niestety – od wysokości składek zależy zawartość koszyka usług – więc czym więcej chcemy, tym więcej płacimy jako obywatele.

    Obok tego potrzebna jest reforma systemu – obecnie mamy monopol, za niskie ceny procedur (np. usunięcie zęba to jakieś 6.5 zł – proponuję zadzwonić do dentysty ile to kosztuje prywatnie na poziomie), no i jakieś kretyńskie limity – więc nawet jeśli jakiś ośrodek chce i może wykonać więcej zabiegów to nie może, bo NFZ płaci do kreski…

    Chyba prostsze jest szukanie agentów… 😉

  50. J.S!
    jesli chodzi o Sośnierza, to trzeba do Google wpisać „zamek Chudów” i wyskakuje milion (dokładiej 10.600 lub 17.700) linków z opiniami zachwyconych mieszkańców o Rycerzu z Chudowa, o Panu na Zamku, o Chudów zamek Cudów. Jak wpisujesz do tego samego Google „castle Chudow” to na pierwszej stronie masz i wyrok i opis manipulacji i sumy jakie zostaly przelane. Mozna nawet oszacowac straty dla Kas Chorych jakie z tego wynikły. Prokuratura nie może w żąden sposób dojrzeć nic nagannego. Najdokładniej opisane jest (żeby nie trzeba było Googlować)
    http://www.sec.gov/litigation/admin/34-49838.htm

  51. Pani Janino ! Blog to dla mnie nowosc.skoro mam komputer TO BEDE czytal to pani pisanie z ciekawoscia.
    duzo zdrowia zycze!. kuba kubasinski

  52. Jako osoba dość rzadko (na szczęście) korzystająca ze służby zdrowia mam świeże spojrzenie i radę dla pana Religi. Skąd wziąć pieniądze? Proste – zrezygnować z głupich pomysłów, takich np. jak konieczność wizyty u lekarza rodzinnego żeby dostać się do specjalisty. Albo przypadek mojej sąsiadki, osoby dobiegającej osiemdziesiątki, która od wielu lat leczy się w poradni jaskrowej. Musi ona corocznie przedstawić skierowanie do tej przychodni, dotąd wystarczało od lekarza pierwszego kontaktu, teraz nastąpiła zmiana – potrzebne jest już skierowanie od lekarza okulisty. Po co, może ktoś mi wytłumaczy?
    Inna sprawa – osoby, które muszą co rok czy półtora roku stawać przed komisją lekarską, aby uzyskać potwierdzenie niepełnosprawności. Zetknęłam się z grupą młodych ludzi po porażeniu mózgowym. Ich stan może się pogorszyć, ale z pewnością już się nie poprawi. Co można było uzyskać w ich rehabilitacji już uzyskano, teraz mozna tylko dbać o zachowanie tego stanu, jaki osiągnęli. Po co każe im się stawać co roku przed komisją, marnując czas lekarzy i pieniądze podatników?
    W skali kraju te niewielkie, wydawałoby się, kwoty rosną w miliony.

  53. Królowo Dziennikarzy!
    Komentarz do wypowiedzi prokuratora generalnego(celowo małą literą)
    Jeszcze zawiśnie za ostatnie ziobro.

css.php