Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

12.02.2007
poniedziałek

Orłowskich, niestety, dwóch

12 lutego 2007, poniedziałek,

Człowiek się stara, dwoi się i troi, by szef był świetnie obsłużony i nic z tego – nagrody nie będzie. Taka sytuacja przydarzyła się właśnie panu Tomaszowi Orłowskiemu, szefowi protokołu MSZ, który jednak nie zostanie ambasadorem w Paryżu.

Można powiedzieć: brat zatrzymał brata. Prezydent bowiem skłonny był pana Orłowskiego na palcówkę wysłać, ale premier powiedział: nie. Jest to pierwszy znany publicznie i tak głośny przypadek ostrej kontrowersji między braćmi Kaczyńskimi. Podobno była też kontrowersja w sprawie skrócenia kadencji Sejmu ponad rok temu, ale znana jest ona głównie z plotek i nie wiemy, czy była to rzeczywiście kontrowersja, czy też po prostu prezydent czekał jedynie na to, co brat, wówczas jeszcze prezes, postanowi. W kwestii Tomasza Orłowskiego mamy pewność, że różnica zdań wystąpiła.

Na ironię losu zakrawa fakt, że rządzącym Braciom poszło o…  brata. Konkretnie – o brata pana Tomasza, który ma na imię Witold i nieszczęśliwie (z punktu widzenia Tomasza oczywiście) doradzał jakiś czas prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu.

Prof. Witold Orłowski, decydując się na doradzanie ówczesnemu prezydentowi, nie mógł oczywiście przypuszczać, że złamie karierę dyplomatyczną bratu. Najwyraźniej nie miał zdolności profetycznych, albo może po prostu nie przypuszczał, że oto dojdzie do władzy ekipa, gdzie braterstwo będzie przeszkodą w obejmowaniu stanowisk (w sposób oczywisty – by użyć tu ulubionego określenia premiera, i prezydenta też – nie dotyczy to Braci Rządzących) i odpowiedzialność zbiorowa stanie się faktem.

Doradzanie Kwaśniewskiemu jest dziś czynnością na tyle obciążającą, że brat doradzającego nie może liczyć na ambasadorską posadę. Ciekawe jednak, że brat doradzającego odbywał z prezydentem RP wszystkie zagraniczne podróże, był przy bardzo ważnych rozmowach, służył mu tak wiernie, że nawet stał się przedmiotem półuśmiechów czy nawet otwartych kpin. Czyżby prezydent tak długo nie wiedział kto się przy nim kręci? Jaki to niebezpieczny człowiek przebywa w jego otoczeniu? Mógłby jeszcze bratu coś opowiedzieć, a brat na przykład – przekazać Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Mógłby ulec jakimś radom brata, pochodzącym od Kwaśniewskiego i znów paść na czworaka, bo – jak wiemy – dotychczas polska polityka zagraniczna prowadzona była na czworakach i dopiero nadejście pani minister Fotygi postawiło ją już nie tylko na nogi, ale nawet na obcasy.

Niestety, na obcasach nie zawsze wygodnie się chodzi, zwłaszcza zimą, gdy chodniki nie do końca oczyszczone i zapewne dlatego nie ma nas tam, gdzie powinniśmy być, na przykład w Monachium, gdzie zawitali prezydent Putin, kanclerz Merkel i ponad setka prezydentów i premierów. Od nas podobno ze sfer rządowych dotarł dyrektor departamentu. Też dobrze, bo mógł nie dotrzeć nikt, tak jak nikt nie dojechał do Davos (oczywiście, z ekipy rządzącej).

Nigdy jeszcze tak bardzo nie przestrzegaliśmy zalecenia premiera Chiraca, by skorzystać z okazji i siedzieć cicho. Teraz tłumaczenie: niech w sprawie tarczy rakietowej wszystko ustalą inni, a my dowiemy się w swoim czasie, co ustalono jest już zupełnie oficjalne i jakoś nie narusza naszej godności narodowej. Tę opinię wygłosił na przykład nowy minister obrony narodowej, który nie pojechał do Monachium dlatego, że zaproszenie wystosowano na nazwisko ministra Sikorskiego (czyżby Niemcy byli tacy ślamazarni, że tabliczki z nazwiskiem w tydzień nie potrafią zmienić?) i nie było jasne, czy przyjedzie Putin, a jak Putina nie ma, minister Szczygło nie widzi potrzeby zaszczycania obecnością. Minister sądził nawet, że Putina nie będzie już wówczas, gdy ten przedstawił stanowisko Rosji, jedno z najważniejszych w ostatnim czasie. Ciekawy jest ten obieg informacji w rządzie. A może jednak te polskie służby wywiadowcze jednak nie działają?

Nad polityką zagraniczną nie ma się co znęcać. Po prostu musimy się przyzwyczaić, że stoimy dumnie na obcasach, a więc w pozycji nie zawsze wygodnej, zwłaszcza gdy tak długo na obcasach nie chodziliśmy. W takiej sytuacji możemy potupać sobie w domu, ale dalsze wyprawy mogą być ryzykowne. I tupiemy. Cała polityka zagraniczna uprawniana jest bowiem na użytek wewnętrznej opinii publicznej, chyba że teraz wicepremier Dorn jako człowiek nie obciążony resortem, ze znajomością języków i wina ruszy na salony ze specjalnymi pełnomocnictwami pana premiera. Tak stać się może pod warunkiem, że wicepremier nie utknie w jakimś kolegium do spraw służb specjalnych, które wielkiego znaczenia nie ma, ale jakieś teczki pewnie poczytać na tym stanowisku można.

A co z Tomaszem Orłowskim? Szybko zobaczymy, czy już zupełnie stracił łaski prezydenta. Od dawna jest prawie na każdym zdjęciu z Lechem Kaczyńskim. Jeżeli zniknie, będzie to dowód na wybitną szkodliwość posiadania brata. Warto więc, by kandydaci na wszystkie stanowiska porządnie zlustrowali wcześniej własne rodziny. Na wszelki wypadek bliższe i dalsze.

***

Ponarzekaliście sobie Państwo na rządy PiS. Nawet zastanawiałam się, czy nie przesadnie (to chore, co się dzieje – pisała KaSandra; witam przy okazji na blogu), ale „litania” Stacha jakoś trafiła mi do przekonania. Rzeczywiście, prawie zapomniałam o kampanii prowadzonej pod hasłem: my dotrzymujemy słowa, a przykłady, jak to wygląda w praktyce, są przekonujące. Myślę, że o powodach dymisji Sikorskiego i Dorna nie ma już co debatować, gdyż każdy dzień przynosił dodatkowe informacje i właściwie wiadomo już, o co chodzi (moją interpretację przedstawiam w najnowszej „Polityce”).

Miałam trochę wyrzutów sumienia, że przez kilka dni nie korespondowałam z Państwem, ale tempo wydarzeń było takie, że po kilku godzinach komentarze stawały się nieaktualne. Dowodzi tego wpis Waldemara, który we wtorek o 9.53 pytał, co jeszcze Kaczyńscy wymyślą do końca tygodnia, i chyba po 7 minutach miał już dymisję Dorna. Warto więc spojrzeć na sprawy z pewnej perspektywy, wtedy widać trochę lepiej to przegrupowanie frontu do uderzenia na III RP.

Winna jednak jestem kilka wyjaśnień w sprawach różnych. Jur zarzuca mi, że gloryfikuję Sikorskiego. Otóż nie potrafię ocenić, jakim ministrem obrony był Sikorski.

Olek51 napisał: Sikorski nie był bohaterem z mojej bajki, ale jednak… Myślę podobnie. Wydaje mi się, że lepiej czuł się w sprawach zagranicznych (A. Kwaśniewski w wywiadzie dla „Polityki” mówił wyraźnie, że Sikorski jest jedynym właściwie ministrem spraw zagranicznych – może mu to zaszkodziło?), mimo wyznań, jak kocha wojsko, i zapewne to było jednym z powodów sporu z prezydentem.

Artur (Toronto) pisze, że ta dymisja była błędem. Myślę, że nawet z punktu widzenia premiera w tym momencie była błędem i Kaczyński zdawał sobie z tego sprawę, ale szans na utrzymanie się na stanowisku Sikorski na dłuższą metę nie miał. Byłby zdymisjonowany, bo po prostu do tej ekipy nie pasował. W porównaniu ze swoim następcą – był politykiem pozbawionym rewolucyjnego żaru, a te swoje teczki wywieszał w internecie raczej z obawy, by mu czegoś nie zarzucono, niż z potrzeby ujawnienia „prawdy” o sobie. Sikorski kwestionował zresztą jakość informacji w teczkach, wytykał błędy. Wokół tych teczek i przeszłości Sikorskiego toczyła się wyraźnie jakaś gra.

Zgadzam się z Leszkiem, że dymisja Sikorskiego dowodzi, że POPiS nie był możliwy. Widać, jak by się to skończyło. Po prostu J. Kaczyński musi rządzić sam, nie może być w jego otoczeniu innych osobowości i ludzi, do których nie ma absolutnego zaufania.

Tomasz Herbich serwuje mi sporą polemikę na temat kondycji wywiadu i kontrwywiadu. Ja mogę się opierać tylko na tym, co wiem od ludzi zajmujących się tymi sprawami, m.in. z komisji do spraw służb specjalnych, byłych szefów MON czy służb. Oni twierdzą, że jest dramat. Bardziej wierzę im niż ministrowi Macierewiczowi, więc pewnie pozostaniemy przy swoich zdaniach. W tym tygodniu ma być zresztą raport z weryfikacji, a więc przynajmniej część twierdzeń zweryfikujemy, bo zobaczymy, co jest on wart i jak się ma do zapowiedzi, że oto likwiduje się organizację przestępczą.

Nie jestem pewna tak jak ewa, że dni Religi i Gilowskiej są policzone. Zmiany obejmują resorty bardzo polityczne. Finanse i zdrowie to już zupełnie inna sprawa. Prof. Religa jest potrzebny, gdyż PiS nie ma nikogo o takim autorytecie na jego miejsce, a w służbie zdrowia kłopotów nie ubędzie. Jeżeli idą na konto Religi, nie obciążają premiera. Premier może więc wystąpić jako dobry szef rządu, który dodaje pieniędzy. Z codziennymi z kłopotami zmaga się Religa. Do Zyty Gilowskiej premier ma jakąś szczególną atencję i szczególne zaufanie, zresztą po tej nieszczęsnej lustracji, kiedy to złamano wszelkie obowiązujące w PiS zasady, by ją przywrócić do rządu, trudno byłoby się z nią rozstać. Chyba że inicjatywa wyjdzie od samej pani wicepremier, ale na razie wątpię, bo okazuje się, że dość dobrze wpisała się w ten koalicyjny pejzaż. To dla niej bardzo prestiżowa sprawa po tylu przejściach (odejście z PO, lustracja).

Myślę, że Religa i Gilowska mają jeszcze miejsca w rządzie pewne, ale rzeczywiście – jak zauważa Zothip – krąg rządzenia niesłychanie się zamyka. Już cały dawny ratusz warszawski, łącznie ze strażą miejską awansował, prawie cała dawna NIK, może jeszcze zostali jacyś koledzy ze studiów rządzących braci, jacyś uczniowie, jak minister Kaczmarek, koledzy ministra Ziobry z prokuratur, ale jest prawie szaleństwem prowadzenie tak zamkniętej polityki kadrowej, zwłaszcza że gromadzą się ludzie o podobnym, niestety często spiskowym, sposobie myślenia i utwierdzają się w przekonaniu, że mają rację i posiedli jedną prawdę objawioną. Reszta to już potakiewicze i karierowicze, gdyż autentycznej wymiany poglądów w tej sytuacji być nie może. Zresztą, proszę zwrócić uwagę jak bardzo działacze PiS są do siebie podobni, czasem nawet fizycznie, ale w sposobie bycia to już prawie w sposób naturalny.

Quake przywołuje przykład oskarżeń warszawskich radnych pod adresem HGW, wszędzie ta sama zaciętość w ściganiu pod byle pretekstem, byle do prokuratury, byle coś namieszać i kogoś w coś zamieszać.

Nela cytuje Brzechwę, z tym trzeba teraz uważać, właśnie usłyszałam, że Brzechwa ma być gdzieś (chyba na Dolnym Śląsku) zdekomunizowany z inicjatywy LPR. To tak na marginesie.

Przy okazji, dzięki tym wszystkim, którzy odezwali się po wypowiedzi ministra Ziobro na mój temat. Zgodnie z sugestiami – m.in. Emilii Plater, jarkap, elfhelma i innych – nie odpowiadam na takie słowa, gdyż więcej one mówią o ministrze niż o mnie. Dlatego, posługując się słowami maty, uważam, że sam sobie dołożył z grubej rury, więc ja już niczego nie muszę robić. Quake słusznie przypomina mój artykuł „Taniec z hakami” – też myślę, że między innymi o to chodzi, ale myślę również, że trzeba będzie napisać ciąg dalszy, bo chyba jest o czym.

Obiecałam – i Państwo mi o tym przypominają – że napiszę, co to jest moim zdaniem afera Orlenu. Chcę choć krótko odpowiedzieć. Otóż dla mniej afera Orlenu to jest zatrzymanie Modrzejewskiego pod bardzo wątpliwym (jak się już teraz okazało – w sądzie nietrafionym) zarzutem, aby pozbawić go stanowiska. Uważam, że nie mogło się to odbyć bez przyzwolenia najwyższych władz, na przykład premiera. Może niekoniecznie wyrażonego wprost, ale przyzwolenie można wyrazić różnie. Nie wierzę w zbiegi okoliczności. Tu musiał być namiar i tyle.

Czy chciano uniemożliwić podpisanie kontraktu? Być może, bo kontrakty zawsze związane z prowizjami (prowizja to nie to samo co łapówka). Gdzie te prowizje szły, czy dzieli je Rosjanie między sobą, czy też dzielili się z politykami polskimi tego nie wiem i moim zdaniem niczego w tej sprawie nie ustalono, ale system prowizji istniał i wiele o nim mówiono. Zapewne istnieje nadal. Czy ta afera nadaje się do sądowej oceny? Widocznie nie, skoro prokuratura stawia zarzuty jakimś mniej znaczącym wykonawcom, a w sądzie z tych zarzutów zapewne niewiele się ostanie, bo tu wszystko jest wątpliwe. Bardziej chodzi o polityczny obyczaj niż o łamanie prawa czy ładu korporacyjnego, gdyż obecnie ład korporacyjny jest łamany bez przerwy, nominacje idą z jednego klucza, prezydent obsadza znajomymi wszystko i nikt nie mówi o żadnym Trybunale Stanu.

I to jest dla mnie istota afery Orlenu. Wszystko inne to są sprawy przejęte od prokuratury (śledztwa w sprawie mafii paliwowej zostały scentralizowane już wcześniej) i prezentowane jako odkrycia komisji, co jest nieprawdą. Jest też cała wielka nadbudowa polityczna polegająca na szukaniu głośnych nazwisk i politycznych haków. Dlatego ta „afera” tak się rozrosła, że nikt już nad nią nie panował i po prostu wrzucano tam – jak do śmietnika – wszystko, łącznie z lustrowaniem.

Myślę, że dodatkowo atmosferę podgrzewał strach przed komisją śledczą. Proszę wziąć po uwagę zachowanie Jana Kulczyka, który miał prostą sprawę. Mógł przecież powiedzieć: dajcie mi spokój, co was obchodzi, z kim rozmawiam, czy to Ałganow, czy ktoś inny. Rozmawiałem, poinformowałem władze, zachowałem się jak normalny obywatel, a że moim rozmówcą był akurat Ałganow, to nie ma znaczenia, bo on obecnie jest ważnym człowiekiem w biznesie, tak jak wielu innych funkcjonariuszy w Rosji Putina. Na dodatek nie rozmawiałem o ropie, ale o energii elektrycznej, a więc nie było sprawy. Ale presja medialna, jaka wybuchała po tym, gdy padło nazwisko Ałganow i hucpa komisji zbiły go zupełnie z pantałyku. Zaczął się chować, uciekać. Ta niby afera oparta o jakąś jednoźródłową notatkę (ta notatka to czysta kompromitacja wywiadu) zaczęła żyć własnym życiem, podobnie jak później własnym życiem żyła później sprawa oświadczenia majątkowego Cimoszewicza.

I tak właściwie można byłoby analizować każdy watek uboczny, których było multum, gdyż komisja goniła za nazwiskami, a tych choćby w aktach spraw paliwowych jest zapewne dużo. Ponadto jak to bywa w czasie publicznych widowisk zgłaszają się świadkowie, przeważnie osoby nadmiernie pobudzone emocjonalnie (np. Czyżewski), czy mające pretensje z przeszłości, bo stracili stanowiska, nie zarobili jakiejś forsy, którą mieli nadzieję zarobić itp. I tak narasta piana, zwłaszcza, gdy tak zwani śledczy szukają tylko pola do politycznej gry, bo nawet nie mają kwalifikacji, by objąć materię, którą objąć zamierzyli.

Moje wyjaśnienie afery Orlenu jest więc dość proste i mało efektowne, ale uważam, że jeżeli była tam gdzieś wielka korupcja, to mogła to w ciszy ustalić policja, prokuratura, a nie żadna polityczna komisja. Dla mnie, przyznam, największą „aferą” Orlenu jest permanentne niszczenie debaty publicznej, oparcie jej na kłamstwach i pomówieniach, a także manipulowanie mediami (inna sprawa, że bardzo chętnie w tym uczestniczyły). Być może kiedyś napiszę na ten temat więcej, czekam też na państwa opinie, choć o tym Orlenie wszyscy już jakoś zapomnieli.

Jeszcze tylko jeden wątek z Państwa dyskusji. Czy Dorn może być rzucony na Warszawę? Wątpię, jest politykiem gabinetowym i raczej trudno wybieralnym, ale rozumiem, że takie scenariusz się natychmiast rodzą, bo chyba wybory będą powtórzone, a kandydata PiS brak.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 74

Dodaj komentarz »
  1. Anna Bojarska umiera?

    Zajrzałem na bloga Sylwestra Latkowskiego:

    http://www.latkowski.com/blog/komentarze/lista/id,881

    ?Anna Bojarska nadal w depresji. Ostatni wpis w jej blogu: ?No, i po co udawać? Zapewne umieram. Kiedy tego chciałam, nie udawało się. Och, zresztą spójrzcie na mnie.?

    Czy salon może zniszczyć? Bojarska jest przykładem, że jego siła jest większa niż myślimy. Kilka lat temu salon wypchnął ją na margines i ciągle w nim tkwi. Nawet felietonu od niej nie zamówią. Linijki tekstu nie poświęcą.?

    który prowadzi do bloga Anny Bojarskiej:

    http://www.annabojarska.pl/priv/003_blog_2006_02.HTM

    Jestem wstrząśnięty. Czy zna ktoś osobiście panią Bojarską?

    pozdrawiam
    Bernard

  2. Pani Janino, w okolicach weekendu w którymś radiu lub telewizji brała Pani udział w dyskusji na temat lustracji z uwzględnieniem lustracji dziennikarzy. O ile pamiętam miałą pani wątpliwości co do definicji „dziennikarza”.Słuzę pomocą. Na blogu kataryny we wpisie „Lustracyjne ściemnianie” znalazłem taki fragment:

    „Oto jak prawo prasowe w Art. 7 ust. 2 nie definiuje kto jest dziennikarzem:

    „W rozumieniu ustawy (…) dziennikarzem jest osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji””

    Czyli jednak można 🙂

    pozdrawiam
    Bernard

  3. Anna Bojarska jest chora.
    Bernard jak zwykle – „delikatny inaczej”….

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A ja bym chciał napisać trochę nie na temat. Zastanawiają mnie błyskawiczne kariery dziwnych ludzi. Pan Modrzejewski, nim padł ofiarą pokazowego aresztowania jako prezes PKN Orlen był szefem NFI, chyba im. Kwiatkowskiego, ale jeszcze przedtem był prowincjonalnym nauczycielem i nie uwierzę, że w ciągu kilku miesięcy nauczył się wszystkiego, co trzeba wiedzieć o rynku kapitałowym w przypadku zarządzania funduszem inwestycyjnym, a potem dużą spółką paliwową. W tle jest jeszcze sprawa rebrandingu („ORLEN’=orzeł+energia) i rezygnacji z brandu CPN – według mnie ewidentne działania na szkodę akcjonariuszy, w tym i SP. Emil Wąsacz – inżynier w Hucie im. Lenina i specjalista od naturalnych metod regulacji poczęć dostaje ministerstwo Skarbu Państwa, a potem, na otarcie łez Stalexport. Ciekawe czy bez wcześniejszych decyzji Wąsacza Pan Roman Karkosik tak łatwo przejąłby Impexmetal (Wąsacz zmienił zarząd, podobnie jak to teraz robi PiS). Podobnie akcjonariusze, w tym SP nie dostali całkiem niemałych pieniędzy gdy Stalexport, jeszcze za Harhali, nie wypłacił dywidendy po sprzedaży akcji Polkomtela. Harhala był wtedy na wylocie i pewnie bał się zostawić Wąsaczowi pustą kasę. I to są przypadki, które powinny były zostać zbadane, z jednej strony przez KPWiG, z drugiej przez prokuraturę.

  6. Witam,

    moje 5 groszy na temat wydarzen z zeszlego tygodnia.

    Stoje troche z boku, obserwuje sytuacje z troche innej perspektywy i nasuwa mi sie refleksja o sprawie bardzo fundamentalnej. Politycy zostali wybrani przez obywateli na ich stanowiska. Nawet pensje (niemale) otrzymuja od obywateli danego kraju. W zamian za to politycy sa zobowiazani dobrze sprawowac wladze oraz skladac rzetelne sprawozdania ze swoich poczynan. To wlasnie jest podstawowym psim obowiazkiem polityka w demokratycznym panstwie: informowac spoleczenstwo o swojej dzialalnosci. Przede wszystkim w sprawach tak waznych, jak wymiana ministrow, nalezy sie pelna informacja o powodach. Trzeba pamietac chocby o tym, ze takie wymiany kosztuja sporo pieniedzy – odprawy, nowi wspolpracownicy, limuzyny, gabinety itd. Sa to pieniadze, ktore Bracia nie wykladaja z wlasnej kieszeni, tylko biora je od podatnika, czyli od wszystkich Panstwa. Tak wiec informowanie obywateli o decyzjach wladzy jest jednym z fundamentow demokracji. Arogancja ukladu pisowskiego pokazana w zeszlym tygodniu jest dowodem na to, ze oni nie bardzo rozumieja idee demokracji. Jeden z politykow pisu (Bielan, o ile dobrze pamietam) powiedzial nawet, ze spoleczenstwo wcale nie musi o takich sprawach wiedziec. Przypomnial mi sie w tym momencie stosunek innego wybitnego pisowca do spoleczenstwa (Kurski): ciemny narod to kupi?

    Bracia mysla, ze jak dostali wladze, to juz im wszystko wolno, ale w tym wypadku myla sie fundamentalnie. Wydaje mi sie, ze oni po prostu maja duze problemy ze zrozumieniem istoty demokracji.

    Wypowiedzi Ziobry swiadcza o bardzo niskim poziomie obecnej ekipy rzadzacej, od dalej idacych komentarzy sie wstrzymam, bo musialbym sie posluzyc slowami, ktorych potem bym napewno zalowal.

    Pozdrawiam
    Krzysiek

  7. Dzień dobry, to mój debiut z komentarzem, choc Pani blog czytam dośc regularnie…
    Zastanawiają mnie dwie rzeczy – i pewnie nie sa to nowe ani specjalnie odkrywcze obserwacje. Jedna: jak niezwykle obecna ekipa rządząca ma za nic opinie publiczna. Nie mówię tu tylko o jej lekceważeniu przy podejmowanych decyzjach, bo ogólnie, w róznym zakresie , grzech polskiej polityki. Mówię raczej o kompletnym nieliczeniu się z mediami, używaniu ich w sposób dowolny, dzieleniu na dobre i złe. Nie pamietam, żeby jakakolwiek ekpia rządząca po 89 roku była w tej kwestii tak arogancka i przekonana o słuszności własnych poczynań.
    Druga strona tego medalu, to media. Wiem, że mają relacjonować. Ale z jednej strony dziennikarze zwracaja sami uwagę, że kolejne afery, sensacje, przetasowania, „porażające” rewelacje maja jedynie odsunąć uwagę od braku rzeczywistego działania, z drugiej cała masa dziennikarzy codziennie wręcz łapie haczyk dla nich zarzucony. Jak czesto rozmowy polityczne nie sa poswięcone odpytaniu polityka o działania rzeczywiste, a tropieniu spekulacji regularnie podsuwanych mediom przez PiS… Może to jest tez efekt, że wielu osobom coraz częśćiej zdarza sie pomijac strony krajowe, głownie w dziennikach. Pomijam już fakt, gdyz to na osobny wpis, że w Polsce debata publiczna ogranicza się do własnego podwórka. Jakbyśmy nie byli w Unii, jakby globalizacja była fikcją, jakbysmy w ogóle nie musieli przejmować się tym, co za naszymi opłotkami dzieje się…
    I popadamy w paranoje. Bo komu uda się jakiemus zagranicznemu koledze racjonalnie uzasadnić, że nie zostaje sie ambasadorem, bo ma się brata, który w demokratycznym kraju doradzał, czyli uzyczał swej profesorskiej wiedzy, demokratycznie wybranemu prezydentowi, aby ten głupot szkodzących swojemu krajowi nie wyprawiał, lub wyprawiał jak najmniej? o tempora o mores….

  8. Do Krzysztofa i o wydarzeniach:
    Bracia nie mają żadnego problemu z demokracją. Znają na tyle jej mechanizmy, na ile potrzebne jest to jej demontażu i dywersji. A przynajmniej wiedzą, kto to dla nich wykona, bez cienia skrupułów. Stąd bezkompromisowe sojusze z każdą szują – w imię odnowy moralnej (standard w manipulacji społecznej).
    Mam wrażenie, że problem omijany jakoś w wielu komentarzach to odróżnienie skutków od przyczyn. Lapsusy, niezręczności, cynizm i arogncja w sprawowaniu (a raczej: odzyskiwaniu) władzy przez braci i ich wspólników to nie wypadek przy pracy ani syndrom „słonia w składzie porcelany”. To celowe deprecjonowanie autorytetów i testowanie wytrzymałości systemu demokratycznego, wynikające z zamierzeń, aż nadto przejrzystych, niestety. Po prostu, to element każdego totalitaryzmu, wykorzystującego wolności demokratyczne do ich zniszczenia. I dopóki przeciwwagę stanowić będą jedynie „pięknoduchowie” typu Tuska i innych „wykształciuchów” a nie silna, zdecydowana i kompetentna w działaniu politycznym opozycja, pełne i nieodwracalne przejęcie władzy przez ten żałosny >brotherhood

  9. Ja bardzo cenię Witolda Orłowskiego, lubię jego komentarze ekonomiczne, jest miłym i uśmiechniętym człowiekiem.
    A bratu trzeba powiedzieć: „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”.
    A jak Pani podobało się tłumaczenie (kuriozalne) Kuchcińskiego, jak to dobrze, że nas nie było w Monachium?

  10. Często pojawiają się tu zarzuty, że dyskutujemy na narzucone, nieistotne tematy, jak lustracja, dekomunizacja, de-peerelizacja. Tymczasem są to tematy istotne, natomiast problemem jest JAK O NICH DYSKUTUJEMY, bo to właśnie dajemy sobie narzucić „PiSmakom”, którzy manipulują na potęgę.

    T. Zdort w „Rz” z 7 bm. proponuje totalną dekomunizację. Miałaby polegać na wyrzuceniu poza nawias społeczeństwa wszystkich byłych członków PZPR. Zdort twierdzi, że byłby to jedyny sposób wychowania społeczeństwa.
    Powinniśmy pamietać, że o takim „wychowywaniu” społeczeństwa pisał m.in. Orwell, a najpełniejszy przykład drogi od takiego światłego pomysłu do jego realizacji dali Czerwoni Khmerzy w ówczesnej Kambodży.

    Red. Wiścicki, naczelny „Więzi”, pisze dziś w „Rz”, że „w końcu to w czasach PRL nasz dystans cywilizacyjny do Europy Zachodniej ogromnie wzrósł”.
    Humanista może mieć kłopoty ze zrozumieniem np. danych statystycznych. Ale to nie zmienia faktu, że właśnie za czasów PRL dystans cywilizacyjny Polski do zachodniej Europy zmniejszył się. Wystarczy poczytać dane o analfabetyzmie Polaków przed II wojną światową, o procencie ludzi edukowanych i kształconych w PRL, i porównać go z liczbami sprzed wojny, o ilości ludzi mających kontakt ze światem zewnętrznym (nie tylko zagranicą, ale sąsiednim miasteczkiem), z kulturą zachodnią (szczególnie po 1970 roku).

    Także w dzisiejszej „Rz”, R. Ziemkiewicz jako o ekowariactwie pisze o projekcie dyrektywy unijnej nakładającej obowiązek wymierzania drakońsko wysokich kar (tak je w każdym razie ocenia) na „przestępstwa przeciw środowisku”. I kontrastuje to z „ogólną tendencją do odchodzenia od surowości prawa”. Mniejsza o to, że ta tendencja odchodzenia od surowości prawa jest tendencją w cywilizowanych demokracjach i nie uświadczy się jej dziś w Polsce, a w każdym razie nie chciałby jej Ziemkiewicz, wypowiadający się często przeciw takim „fanaberiom”. Istotne, że Ziemkiewicz przedstawia to tak: „miejsce wrogów publicznych zajmują drwale, naukowcy z laboratoriów, przemysłowcy”. Klasyk cynizmu i manipulacji. Wrogiem publicznym mogą być właśnie ogromne korporacje, szczególnie państwowe molochy, za nic mające sobie ochronę środowiska i człowieka. Dlatego właśnie społeczeństwo musi się przed nimi bronić, powołując wystarczajaco silne, międzynarodowe, surowo karzące instytucje kontrolne. Z kieszonkowcami i szalikowcami sobie poradzimy.

    Uważajmy na próby manipulacji.

  11. Na marginesie sprawy Orlenu mam pewną propozycję, ciekawą zwłaszcza dla studentów prawa. Jej realizacja wymaga nieco czasu lecz w zamian daje obycie w przepisach prawa.
    Polega ona na dokładnym przestudiowaniu postanowienia TK w sprawie tzw. komisji bankowej oraz protokołów Komisji Orlenu. Ta benedyktyńska praca pozwoli ustalić, który z członków Komisji i ile razy naruszył prawne zasady przesłuchiwania świadków określone przez Trybunał Konstytucyjny.
    Oczywiście, wyroku wtedy jeszcze nie było, jednak sędziowie nie stworzyli go z sufitu, tylko na podstawie istniejącego prawa.
    Ktoś powie, ze byłaby to sztuka dla sztuki, jednak na przeszłości też można się uczyć.
    Teraz jest wiele ciekawszych problemów, zwłaszcza nominacji, degradacji,
    afer i „afer” i dziennikarzom nie grozi bezrobocie. Gorzej, grozi im ugłaskanie, bo jak łatwo można się przekonać zbytnia dociekliwość nie popłaca. Łatwą i szybką karierę zrobią starzy niedocenieni i młodzi zdolni,
    zwłaszcza przewiduję szybki start absolwentów nowej toruńskiej uczelni.
    Dlatego chwalę nasz blog i nie gorszą mnie najbardziej skrajne wypowiedzi. Nie gorszą one też Gospodyni i chwała jej za to.

    Z galicyjskim pozdrowieniem
    buku

    P.S. Prowadzenie polityki zagranicznej „na czworakach” jest dosyć niewygodne, zwłaszcza dla kobiety, stąd pewnie te zmiany. Oby tylko nie trzeba było jej prowadzić klęcząc na grochu.
    b.

  12. Prześmiewczy ton wielu dyskutujących tu osób jest może błyskotliwy, ale wg. mnie wszystko co dzieje się wokół bardziej przeraża aniżeli skłania do ironii. Zakompleksione zera rządzące Polską pokazują w całej krasie swoją nikczemną wartość intelektualną. Młodzi-gniewni- specjaliści od stanu wojennego i lustracji przeżyć nie mogą, że nie zdążyli poświęcić się na ołtarzu ojczyzny. Boję się o konsekwencję, które będę rezultatem nihilizmu intelektualnego miernot dzisiejszego rządu. Może niezbędne są działania Krajowego konsultanta ds. psychiatrii? Szkoda mi Mojego Kraju i mojego życia.

  13. Pani Redaktor!

    Obserwując Pani zmagania się z naszymi — nie zawsze rozgarniętymi — politykami, pozwalam sobie, nieco w charakterze „prezentu”, wrzucić niezbyt mądrą rymowankę, życzenia wytrwałości oraz wyrazy niekłamanego podziwu z powodu tejże (wytrwałości) dotychczas okazanej.
    A oto i inkryminowana niezbyt mądra rymowanka:

    ulep sobie polityka

    z worka trocin oraz łyka

    ulep sobie polityka

    na jedną nogę niech utyka

    niech kuleje, niech się śmieje

    niech ma obietnice za nic

    niech nie zna żadnych granic

    niech nie umie dobrze mówić

    i niech skarpetki gubi

    za co się weźmie, niech zepsuje

    niech bzdury wygaduje

    ulep go z kiepskiej gliny,

    użyj do tego śliny

    słowo mu wypisz na czole

    najlepiej ?ja pie?le?

  14. Pani Janino!
    Pozdrawiam w pełni popieram Pani komentarz.Natomiast nie
    zgadzam się co do wypowiedzi p.Ziobro.Niestety zZiobro wy
    szedł cham.Wyszła słoma z butów tak jak u Lepera.Z tego
    wszystkiego doszło u Ziobro jeszcze jedno zero i zrobiło sie
    dwa zera.Trochę ostro,ale taka jest nasza smutna rzeczywistość.J.P.

  15. do venacava:
    ja bym raczej nie widzial tu takiego bezposredniego ataku na demokracje w Polsce. Polska stoi juz mocno w strukturach europejskich i konkretne dyktatorskie zagrania wywolalyby napewno odpowiedni sprzeciw UE. Poza tym sploleczenstwo wcale nie jest takie ciemne jak to twierdzi Kurski. Tu jest raczej problem taki, ze zarowno klasa rzadzaca jak i spoleczenstwo powinno bardziej przyswoic sobie podstawowe zasady funkcjonowania demokracji. W tym chyba jest duzy deficyt.

    Niepokoja mnie w tym kontekscie dwa aspekty: ciagle zadziwiajaco duze poparcie dla Braci no i slaba opozycja. W tym musze Ci przyznac racje. Tusk jest bardzo zacnym czlowiekiem, ale jakos sie chyba w tym wszystkim gubi. Poza tym nie jest to jakas ostra ideowa opozycja, bo w gruncie rzeczy PiS i PO programatycznie niewiele sie roznia. Moze powinna sie wytworzyc jakas inna, prawdziwa alternatywa – ale skad?

    Pzdrawiam
    Krzysiek

  16. Jak pisał filozof Satre ?Człowiek jest skazany na wolność? Tylko nie raz ma ta wolność gorzki smak. W Polsce jest demokracja i żaden rząd tego nie zmieni, przecież Polska należy do państw Unii Europejskiej, tak nie ma państw nie demokratycznych. Cóż pewnie pani Janina ma rację pisać, ze członkowie pisu są ogarnięci teorią spisku, a Sikorski taki nie był i musiał odejść. Cóż to był jednym powodów.
    Nie był zwolennikiem otwartych teczek jak Marcinkiewicz. Cóż to jest fundament programowy Pisu m.in. ?otwarte teczki?
    A Aleksander Kwaśniewski jako żałosny karierowicz tak piszę na swoim blogu Ziemkiewicz, ale ten żałosny karierowicz był skutecznym politykiem na arenie międzynarodowej bardziej niż nie jeden polityk Pis, oczywiście wyłączając z tego grona Sikorskiego, który sam Kwaśniewski jego pochwalił. Cóż być w dobrym stosunkach z Kwaśniewskim dla członków Pisu to ryzykownie to jak Tomaszowi, Orłowskiemu, który jego brat Witold doradzał Kwaśniewskiemu cóż może to był pretekst, że nie będę ambasadorem w Paryżu.
    A afera Orlenu, ja myślę, ze media szukają sensacji, cóż może napisać artykuł Kwaśniewski prawie jak Kulczyk to był bardziej prawdziwy publikacja niż artykuł Kaczyński prawie, jak Putin, BO Prezydenta Kwaśniewskiego zawsze ciągnęło do dużych pieniędzy inaczej to by nie przyjaźnił się z biznesmenami polskimi. TYm jest problem tej afery, całe sedno tej afer, na pewno jeden z powodów
    Pozdrawiam

  17. jeszcze raz do venacava:

    tak nawiasam mowiac to poruszyles ciekawy problem:

    – jak polska demokracja poradzi sobie z takim duzym stopniem zawlaszczenia struktur panstwowych przez jedna opcje polityczna?
    – czy polska demokracja jest rzeczywiscie zagrozona?
    – no i pytanie za 50 punktow – czy Bracia oddadza wladze jak przegraja nastepne wybory (na co szczerze licze)

    Tu pewnie Pani Janina moglaby cos konkretniejszego powiedziec. W kazdym razie sytuacja jest z tak zwanego socjotechnicznego punktu widzenia naprawde ciekawa.

    Pozdrawiam
    Krzysiek

  18. Zgadzam się ze spostrzeżeniem Krzyśka P – PiSaki doszły do wniosku, że ciemny lud nic wiedzieć nie musi. Także dziennikarze nie muszą wiedzieć o planowanych zmianach w rządzie, w każdym razie tak długo póki nie obejmują one większości członków rządu. Z bliżej nie wyjaśnionych przyczyn również do naszych zagranicznych partnerów pewne informacje nie muszą docierać. Nikt z organizatorów międzynarodowej konferencji nie musi wiedzieć, że nie przyjeżdża na nią minister, było nie było, zaprzyjaźnionego państwa. A przy okazji – czy NIemcy nie wyciszyli jakiegoś naszego faux pas związanego z panami ministrami ON? Wysłano imienne zaproszenie dla ministra ON Radosława Sikorskiego. W związku z tym minister ON Szczygło (niestety, nie zapamiętałem jakoś imienia tego pana) nie pojechał na konferencję. Niemcy nie wysłali nowego zaproszenia? A może kategoryczne stwierdzenie min. Szczygło powstrzymało ich przed tym krokiem?

    A na zakończenie coś co zapamiętałem, kiedy słuchałem w TOK FM konferencji prasowej premiera:
    Dziennikarka: „Czy nowy minister SWiA będzie musiał zgodzic się na to na co nie zgodził się wicepremier Dorn?”
    Męski głos w tle: „Spróbuj zgadnąć kotku”
    Premier: ogólny sens wypowiedzi sprowadzał się do tego że nie czas i miejsce na mówienie o takich rzeczach.

  19. Pani Janino,

    Pisze Pani, że o dymisjach z ubiegłego tygodnia nie ma co pisać, zamiast tego proponuje Pani sprawy zagraniczne. A ja widzę wspólny mianownik.

    Prokurator ministrem Sprawiedliwości, prokurator ministrem ? koordynatorem służb specjalnych, prokurator ministrem Spraw Wewnętrznych, teraz prokurator ma zostać też Komendantem Głównym Policji. Ta dziwaczna nadreprezentacja prokuratorów pokazuje istotę wizji świata PiSu, którą nazwijmy roboczo prokuratorskim widzeniem świata, a która sprowadza się do zdania: „ludzkość składa się z przestępców”. Dzielą się oni na tych, którzy już przestępstwo popełnili i tych, którym dopiero chodzi to po głowie. Naprawianie kraju polega na tym, że trzeba te zamiary ujawnić i udaremnić. A tego można dokonać tylko kontrolując, podsłuchując i przesłuchując.

    Mentalny prokurator kiedy podczas spaceru po mieście widzi np. bank, to widzi nie miejsce, w którym ludzie mogą wpłacić lub wypłacić pieniądze, albo dostać kredyt. On widzi sieć powiązań finansowych, zakulisowe konta, na których są gromadzone środki uzyskane ze źródeł wymagających ujawnienia, nieformalny ośrodek władzy nad gospodarką itd.

    Taki jest świat według pana Kaczyńskiego i podobnych ludzi szuka na stanowiska. Po co mu Orłowski? Czy ktoś taki będzie umiał znaleźć drugie dno polityki francuskiej, ujawnić jej antypolski charakter? Mało tego; jak słusznie Pani zauważyła Orłowski sam jest podejrzany (podobnie jak ta sędzina, która lustrowała Zytę Gilowską, oraz cała „Gazeta Wyborcza”). Genetyka przemawia na jego niekorzyść.

    Proszę zauważyć, że w tej wizji zupełnie nie ma miejsca na budowanie czegokolwiek, albo przebudowanie np. systemu edukacji lub służby zdrowia. Naprawa gospodarki polega po prostu na oskarżeniu właściwych ludzi. Cięcie pozapłacowych kosztów pracy jest dobre dla naiwnych. Zjawisko bezrobocia owszem, istnieje, ale dlatego, że jest wynikiem złodziejskiej prywatyzacji oraz modelu gospodarczego, w którym interes określonych osób i służb powiązanych z pewnymi ośrodkami władzy był przedkładany ponad interes milionów obywateli. Wobec tego żadni fachowcy nie są na stanowiskach potrzebni, wszystko załatwią prokuratorzy.

    Mentalnych prokuratorów mamy też na innych stanowiskach. Pani prokurator Spraw Zagranicznych nie musi jeździć nigdzie za granicę, ani formułować stanowiska Polski w jakiejkolwiek sprawie. Jej zadaniem jest przecież znalezienie winnych. To znaczy i tak z góry wiadomo, że winni są Niemcy, ale trzeba zebrać na to dowody i ujawnić je. W wywiadzie dla niemieckiej gazety. Na razie zebrała rurę i asymilację.

    Prokurator Sportu w ciągu ponad roku nie zbudował ani jednego stadionu ani hali, ba! nawet nie zaczął, gdyż jego zadaniem jest po prostu znalezienie winnych w obszarze sportu. Ewentualna utrata szansy na organizację Euro 2012 to dla prokuratora Sportu betka, on jest od sformułowania oskarżeń.

    Prokurator Transportu w tym samym czasie nie tylko nie zbudował ani centymetra autostrady, nie tylko nie przygotował budowy ani centymetra. Jego dokonaniem jest rozbicie już przygotowanych przetargów na budowę ?korzystnych dla określonych firm.?

    W tym świetle lepiej widać dlaczego na stanowiskach pozostali p.p. Fotyga, Lipiec i Polaczek, a także dlaczego odpadli Sikorski i Dorn, a Orłowski nawet nie jest brany pod uwagę. Za mało oskarżali.

    Na zwolnione miejsca w resortach przyszli nowi i sprawa oskarżeń ruszy z miejsca. Nareszcie spadną głowy Jaruzelskiego i Kiszczaka, a MSW i policja zamiast zajmować się głupotami typu włamania do mieszkań zaczną zbierać haki na HGW, która ?w oczywisty sposób utraciła stanowisko Prezydenta Warszawy.? Wreszcie przestanie nielegalnie zajmować budynek przy Pl. Bankowym: policja wkroczy do urzędu, zabezpieczy dokumenty, znajdzie dowody.

    I wówczas w Warszawie automatycznie zrobi się lepiej.

  20. Pani Janino, pozwolę się nie zgodzić z ostatnim tylko akapitem.
    Moim zdaniem Dorn to osoba idealna do rzutu na Warszawę.
    Po pierwsze jest lubiany właśnie za wyrazistość, jak chociazby słynne „kamasze”.
    Poza tym pokazał ostatnio że do końca pomiatać sobą nie pozwoli i choć „ten rząd to jego rząd” to jest w stanie złożyć urząd. Nawet jeśli ukartowane to rozegrane rewelacyjnie.
    Myślę, że taka postawa jest w stanie trafić do ludzi i to o wiele bardziej niż sympatycznie uśmiechnięty ale niestety kompletnie przegrany Kazio M.

  21. Pani Janino,

    panu Tomaszowi Orłowskiemu brat szkodzi, ponieważ sam pan Tomasz zasłużył się tylko jednemu z Braci. Jackowi Kurskiemu, któremu zarówno premier jak i prezydent zawdzięczają fakt, iż niedzielne obiady to summit ważniejszy od tych w Davos i Monacium, brat Jarosław nie szkodzi. A co pan Tomasz Orłowski zrobił dla premiera ?

  22. mw z godz. 12:44
    Masz rację pisząc, że „są to tematy istotne, natomiast problemem jest JAK O NICH DYSKUTUJEMY.”
    Jednak – powtórzę się, ale trudno – chodzi o jeszcze jeden aspekt: o proporcje. Doba ma tylko 24 godziny, tyle czasu ile zużyjesz na dyskutowaniu o lustracji, dekomunizacji itd, tyle mniej będzie na omówienie i załatwienie tysiąca równie ważnych, a nawet ważniejszych spraw.

    Mam wrażenie, że zarówno w świecie polityki, jak i w mediach te proporcje wyglądają tak: lustr/dekom: 95%, cała reszta: 5%. Proszę zauważyć, że jeśli ktoś chce przeczytać w gazecie o czymś dotyczącym przyszłości to powinien zacząć od mniej więcej siedemnastej strony. I niech nie liczy na duże i ważne artykuły. Te są zarezerwowane na tematy lustr/dekom, i to niestety również w sensownych gazetach.

    Powyżej pisałem o prokuratorskim zacięciu obecnej ekipy. Nie miałbym nic przeciwko takim działaniom, przecież wiem, że p. Lipiec ma rację rozganiając tych zgredów – pasożytów z PZPN. Ale dlaczego nie ma nic oprócz tego? Kto zbuduje stadiony? Kto zajmie się naprawą finansowania słuzby zdrowia? Kto się zajmie zabezpieczeniem wojska w Afganistanie?Kto wystąpi w imieniu Polski w Monachium, Davos, Sewilli?

    Jestem skłonny pójść na kompromis: niech się zajmują prokuratorszczyzną (pani Janina P. nazywa to rewolucyjnym zapałem) 50% czasu, a drugie 50% poświęcą na pozostałe sprawy. To juz będzie postęp.

  23. Za Stalina uroczy koledzy zrzeszeni w ZMP chcieli wyrzucic moja Mame ze studiow, bo jej ojciec siedzial wtedy za AK na Rakowieckiej.

    Za czwartej rzeczpospolitej nie mozna dostac wysokiego stanowiska panstwowego, bo ma sie niewlasciwego brata.

    Nadeszly czasy zbiorowej odpowiedzialnosci rodzinnej. Nie to wazne, kim jestes, co umiesz, i jakie masz poglady, tylko kto cie rodzil i kto jest Twoim bratem albo siostra.

    Jakby ktos szukal jeszcze dowodow na to, ze Kaczynscy tkwia cali w PRLu, to lepszego nie potrzeba.

    Ciekawe, ze nie przeszkadza im to, ze rodzice Minister Fotygi mieszkaja w Niemczech pod zniemczonym nazwiskiem i maja niemieckie paszporty.

  24. Szanowna Pani Redaktor,

    oj musze powiedziec, ze zawiodlem sie srodze na dzisiejszym odcinku blogu… bo wyglada mi troche na artykul sponsorowany (choc czesc polemiczna jak zwykle ciekawa)…. Ktos zadzwonil, powiedzial „sluchaj, Janka jest taka sprawa, wypadaloby naglosnic itp. itd….”. Otoz moje zdanie jest takie, ze ten news nie powinien odnosic sie tylko i wylacznie do osoby Pana Orlowskiego, ale pokazac szerszy aspekt czystek personalnych dokonywanych przez rozne ekipy. A akurat jesli chodzi o czystki personalne, to PiS nie wyroznia sie niczym szczegolnym wsrod poprzednikow.

    Nie oznacza to oczywiscie, ze zjawiska nie nalezy pietnowac. Nalezy, ale jako zjawisko szersze, a nie sprawe pana Orlowskiego. Warto by sie przyjrzec np. jakich czystek dokonala Zyta Gilowska po ponownym objeciu MinFinu we wrzesniu ub. roku. Warto tez popatrzec na kwalifikacje nowych kadr zatrudnianych do resortow, ktore przypadly LPR i Samoobronie. Przy nich sprawa pana Orlowskiego to maly pikus bo tu istnieje powod – skrajnie absurdalny, ale jest. W kazdym badz razie mozna latwo i logicznie polaczyc obsesje Kaczynskich z usunieciem czlowieka, ktory poprzez wiezy rodzinne zostal „obciazony” wspolpraca z ukladem :-). Nie jestem natomiast w stanie sobie logicznie wytlumaczyc zatrudniania dzieci na stanowiska wiceministrow finansow i rotowanie nimi co kilka miesiecy.

    Pozdr

  25. Gdy w zamierzchłych latach PRLu kończyłem politologię to smielismy się na roku, że studia te powinien ukończyć co drugi mieszkaniec naszego kraju by w końcu zrozumieć, że pewne zdarzenia i fakty są ewidentną koniecznością w przypadku zaistnienia konkretnych sytuacji. I nie wymyślono tego „przed chwilą” ale stwierdzono na podstawie wielu zdarzeń historycznych. Tzn. jeśli zaszło „A” to może być tylko X lub Z a Y mało prawdopodobnie. B zaś nie zajdzie na pewno choćby nie wiem jakie czary i zaklęcia aktualnie rządzący wyprawiali. Mogą coś odwlec o miesiące ale nie o lata.
    Dziś gdy do oceny „najlepszego rządu po 89 roku” (wg. słów jego wyznawców) przydatniejsza jest bardziej wiedza psychiatryczna niż politologiczna czy nawet historyczna wszelkie oceny czy analizy wydają mi się li i jedynie (przepraszam za wyrażenie) – moczopędne. Rządzenie od kryzysu do kryzusu już kilkakrotnie przerabialiśmy tak jak i władzę jedynie słusznej partii, która na wszystkich znaczących punktach panstwa musi mieć wiernych i zasłużonych towarzyszy. Tyle, że aktualne występy przestają już się mieścić w najszerzej kreowanych granicach normy. Fotygizm w MSZ wyrzuca nas na wiele lat na margines marginesu polityki europejskiej. Każda władza generalnie forsowała swoich, ale jednak pewne elementy zdrowego rozsądku zachowywano.
    Małpie ruchy w resortach „siłowych” przyniosą efekty za miesiące a nie za dni. Wtedy kaczyzm będzie już historią, ale ktoś będzie musiał posptrzatać. Myślący ludzie mający nawet ograniczone pojęcie o historii i tak wiedzą, że nawet najbardziej rewolucyjni i popaprani dyktatorzy czy kacycy w wojsku, policji a już zwłaszcza w tzw. służbach na dłuuuuuugie lata zostawiali speców z „obalonego reżimu” bo oni mieli wiedzę i umiejętności, których nie posiądzie się dekretem. A tak to sytuacja przypomina jak nic granat rzucony w szambo: huk, smród, wszyscy w ekskrementach, i wszystko po chwili zostaje po staremu …
    Tak więc przestaje mnie interesować dlaczego poleciał „trzeci bliźniak” czy Sikorski bądź dziwic to, że ktoś w ostatniej chwili nie awansował bo jego brat, siostra czy kuzyn …
    I nawet chrześcijańska miłość bliźniego nie powstrzymała mnie by zupełnie nie racjonalnie, brzydko i nie po chrześcijańsku zareagować na to, że córka prezydenta po rozwodzie ma się ponoć związać z synem wrażego działacza też ponoć udzielającego się w ruchu „NIe” krótkim „a dobrze ci tak !”, bo nawet racjonalizacja nonsensu połączona z mentalnością Kalego, którą na co dzień uprawiają czynownicy PiS tego faktu łatwo nie przełknie – i to jest tzw. sprawiedliwość dziejowa …

  26. Pani Janino,

    Obserwuje to wszystko z coraz wiekszym przerazeniem, bo dochodze do wniosku, ze w codziennym zgielku umyka nam to, co staje sie naprawde wazne, mianowicie, co po Braciach.

    Kaczynscy jacy sa kazdy widzi, codziennie mamy do czynienia z kolejnym dowodem na psucie panstwa, niekompetencje, kolesiostwo itp., czyli wszystkie grzechy polityczne, jakie mozna sobie wyobrazic. I wiadomo, ze nie bedzie lepiej, wiec zamiast podniecac sie kolejnymi dymisjami, przesunieciami, aferami moze warto sie zaczac zastanawiac, co mozna zrobic, by po kolejnych wyborach Polska mogla powrocic do normalnosci. Zeby nie bylo tak, ze kazda nowa ekipa kieruje sie maksyma TKM, majac coraz mniej skrupulow w jej realizacji.

    Co mnie obchodzi zmiana Sikorskiego na Szczygle, czy Dorna na Kaczmarka? Wart pac palaca. Oczywiscie nie darzac Braci sympatia mamy tendencje do sympatyzowania z ich ofiarami, ale przeciez naleza one do tego samego kregu ideowego. Sikorski nie musial zostawac ministrem w rzadzie PiS, w koncu jako polityk powinien nie miec zludzen wtedy, kiedy czesc opinii publicznej jeszcze je miala.

    Dziennikarze maja tendencje do rzucania sie na sensacje polityczne, ochlapy chetnie im przez wladze podrzucane, ale warto chyba spojrzec za te zaslone i zastanowic sie co mozna zrobic teraz, by za trzy lata nie bylo jeszcze gorzej.

  27. Oczekuję niecierpliwie totalnej dekomunizacji, o czym wspomina mw. Sam mam to już poza sobą gdyż zapomniałem nawet daty urodzenia nie mówiąc już o nazwie uczelni, którą kończyłem. Z tym ostatnim nie bardzo mi idzie, nawet nie wiem czy muszę wymazywać tę informację z pamięci. Kończąc niestety UJ mam teraz bardzo szacowne towarzystwo, same tuzy, od Rokity, Ziobry, Legutki,Wassermana poczynając na Dudku czy Kurtyce kończąc. Współczuje natomiast setkom instytucji, które już miały lub zamierzają świętować okrągłe jublileusze, zwykle 60 letnie. Dotyczy to większości teatrów, filharmonii, oper, bibliotek, muzeów, szpitali, uczelni, ośrodków badawczych, fabryk, osiedli, całych miast itd,itd. Żal mi też ludzi, którzy z tej okazji dostaliby medale, premie lub mogli też powspominać. Jak w tej sytuacji mogą świętować cokolwiek, czego czas powstania przestal istnieć, stal sie niebytem, czarną dziurą. Jak dialektycznie ten problem wyjaśnić?

  28. O właśnie, coraz więcej osób widzi to co ja: Kaczyńscy nie rozumieją a już na pewno nie akceptują demokracji.

    A do Bernarda: może napisz w końcu, co wciągasz? To fascynujące co piszesz, wydaj to kiedyś drukiem. Zrobisz karierę na miarę Henryka Pająka ;-P

  29. A propos wpisu Marka Piegusa,
    Czy to w Rewizorze mówi się że „u nas w miasteczku to sami złodzieje. Jeden prokurator porządny człowiek, ale też prawdę powiedziawszy świnia”. ?
    Myślę że to jeszcze lepiej brzmi po rosyjsku, ale obecnie to poprostu fotografia rzeczywistości.
    Kto wie, niech napisze.

  30. Witam serdecznie!
    Musze powiedziec ze czytalem zeszlotygodniowa prase dostepna w sieci z coraz bardziej otwartymi oczami i z coraz szerszym usmiechem. Ostatni tydzien przyniosl tyle naglych zmian ze czlowiek nie nadazal z ich sledzeniem, a i tak mam swiadomosc ze czesci wogole nie odbieram bo niestety telewizja i prasa polska nie dociera za ocean w pelnym wymiarze. Nawet zzymalem sie w duchu na Pania za to dlugie calotygodniowe milczenie ale rzeczywiscie przy tak szybkim obrocie spraw nie warto bylo nawet probowac pisac biezacych komentarzy. NIemniej jedak z tygodniowej perspektywy widzac nastepujace rzeczy. Bez watpienia odejscie Dorna i Sikorskiego w ramach kosmetycznych zmian to raczej ruch ktorego nasz uznany szachista JK sie nie spodziewal. Na dodatek zareagowal zbyt wolno i z miernym skutkiem gdyz oba zastepstwa ktore tak spiesznie zostaly znalezione w zaden sposob nie sa porownywalne do poprzednich ministrow. Dodatkowo wyszlo na jaw ze JK nie panuje w coraz wiekszym stopniu nad wlasna rewolucja i ze laweczka rezerwowych w PiS jest bardzo mizerna. Mysle ze bedziemy obserwowac powoli rozpoczynajacy sie proces osamotnienia lidera rewolucjonisty. JK zaczyna sie zaplatywac w sieci w ktore wpadli juz inni dyktatorzy, tzn w swym rewolucjonistycznym zapale zaczyna zauwazac ze koledzy rewolucjonisci, ci z pierwszych szeregow, z pierwszej walki, z pierwszej lini frontu zaczynaja jakby tracic zapal. Im bardziej JK zaczyna sie rozgrzewac w swojej rewolucji, im bardziej w imie wyszego (swietego?) celu idzie na kompromisty z wlasnym sumieniem (tu Lepper, Giertych, Marcinkiewicz,) tym mniej widzi zapalu w dawnych kompanach. Niestety jak kazdy zaslepiony lider zamiast poswiecic minutke na trzezwe zastanowienie sie skad te zmiany on w ferworze rewolucji dochodzi do wnioskow ze oni juz sa niewierni, nie sluza sprawie. I zaczyna sie proces zastepowania ich przez bardziej wiernych, zapalczywych, z geba pelna frazesow, dokladnie w mysl hasla „mierny, bierny ale wierny”. Ale on juz wie ze to nie ci sami co z pierwszych szeregow,on ich nie zna , on z nimi nie przeszedl dalekiej drogi rewolucji, on juz im nie ufa, itd. (mniej wiecej takisam proces dotyczyl np. liderow rewolucji w rosji). Popada wiec w osamotnienie, w jakis rewolucyjny, zaslepienczy amok, zaczyna koncentrowac w swym reku coraz wiecej wladzy, coraz wiecej chce decydowac sam ( stad potakiewicze), chce miec coraz wieksza kontrole nad WSZYSTKIM. Jest tylko jedna roznica miedzy JK a dawnymi liderami rewolucji. Oni zaczeli rewolucje od stworzenia efektywnego aparatu terroru, dzieki czemu mogli sobie pozwolic na dlugie lata samotnego funkcjonowania na szcycie. JK, ku naszej radosci i szczesciu, musi funkcjonowac w warunkach demokracji ( niedojrzalej, ale jednak demokracji) i w tym nasza nadziej, gdyz nasza demokracja go wykonczy i to szybciej niz uplynie kadencja tego sejmu. JK po prostu nie wytrzyma. Nie da sie bowiem wprowadzic w warunkach demokracji i wolnych mediow proponowanego przez JK modelu wladzy.
    A zmienijac temat: Dramat ze nas nie bylo w Davos i dramat ze nasz nie bylo w Monachium. Obawiam sie ze deklaracja Clintona na Placu zamkowym „nic o was bez was” majaca ponownie przywrocic miejsce Polski przy stole narodow zostala zaprzepaszczona przez nasz na walsne zyczenie. Okazuje sie ze administracja JK nie potrafi zachowac sie przy stole narodow i woli chowac glowe w piasek. Zawsze w razie niekorzystnych ustalen mozna bedzie okrzyknac Monachium druga Jalta. Ilu na to pojdzie w kraju?? Wielu zgaduje. Idac dalej czy ktos moglby zwrocic uwage vice-p Lepperowi ze jako vice-p RP nie moze bezkarnie robic z wlasnej „geby” cholewy i na prawo i lewo obrazac kobiety. Czy ktos moglby mu wytlumaczyc ze slowa „zadna kobieta nie umywa sie do mojej zony”, ze „ona jest zboczona”, oraz porownywanie kobiety do prostytutki nie przystoi vice-p RP. Jakos malos ie tym pisze, a moze powinno to wywolac jakis konkretny protest ze strony ktorejkolwiek z plci? Ja jako mezczyzna protestuje i sie nie zgadzam na takie ublizanie kobietom!!! Licze na jakas akcej protestu chociaz na tym forum 😀

  31. Pani Redaktor, dopiero teraz jestem PRZERAŻONY. Poświęcila PANI propagandyście p. T.HERBICHOWI 9 linijek cennego tekstu!
    Droga Pani Redaktor, czy naprawdę ten groteskowy post spod znaku CHE, che – Antka zasługuje, aż na taką uwagę?
    A moze Pani wie więcej, niż pisze?!
    Moze naprawde jest gorzej niż myślałem? To nie MILUSIE, w kędziorkach na łepetynkach P.T. Bliźniaki, demokratycznie dorwały się do władzy? To może SZALEŃSTWO opanowało tron w UBU-kistanie?!

    Pisze Pani: „Nad polityką zagraniczną nie ma się co znęcać. Po prostu musimy się przyzwyczaić …”
    Tu zdecydowane VETO. Nie mam zamiaru tolerować prowincjuszy u władzy. Ja, jedna 28 milionowa cząstka Narodu – SUWERENA,
    domagam się od tych, którzy dzieki mojemu głosowi są w Sejmie, by odsunęli środkami demokratycznym Partaczy od władzy.
    Domagam się, by rozpoczęli walkę w obronie zagrożonego porządku demokratcznego w moim Kraju.
    Domagam się, by ukrócili „fotygowanie” polskiej polityki zagranicznej.

    Jak mają to zrobić?
    To ich sprawa, wybrańców Narodu.To ich sprawa jakich sposobów uzyją. Naród funduje im niezłe apanaże, niech myslą.

    Kadencyjnośc jest ważna, bardzo wazna, w demokracji. Ale jesli Suweren -Naród pobłądził i wybrał tak jak widać, to czas na nowe wybory.

    A jesli nie uda się do nich doprowadzić to pora na intensywną walkę parlamentarna, medialną na róznych forach w tym europejskim, by Nieudaczników wyrzucić na ławy opozycji do końca kadencji.

    Z należnymi wyrazami.

  32. Chcialbym rowniez zaprotestowac przeciwko nagminnemu naduzyciu we wszystkich mediach zwrotu IV RP. Otoz nie wiem w co panstwo wierza ale wg konstytucji zyjemy w IIIRP i tylko niewielka grupka oszolomow, aktualnie bedaca u wladzy, wierzy ze naprawde zyje w innym czasie i przestrzeni. Powielajac bemyslnie propagandowy slogan lejecie panstwo wode na mlyn oszolomow. I fakt ze jestescie wsrod znakomitej wiekszosci (prawie wszystkie media tak pisza) nie oznacza ze jestescie w dobrym towarzystwie i ze mozecie tak pisac. IV RP nie istnieje , jest wytworem szalenczej wyobrazni JK i jemu wiernych maniakow. Polska wspolczena, zgodnie z konstytucja to III RP!!! Byc moze juz czas wrocic do realnosci?!

  33. venacava, EwIk, Marek Piegus i kilku innych
    Rządu nie powinno oceniać emocjonalnie. Argumenty typu ?To najgorsza ekipa? lub ?Niszczą demokrację? są niepoważne. Miłość panów Kaczyńskich do rozliczeń była powszechnie znana i jakoś mało, kto oburzał się na możliwość zawarcia koalicji z PO. Ocena rządu jest u większości blogowiczów jednoznacznie negatywna. O dziwo nie dotyczy tych, którzy z rządu wyszli. Bardzo dużo mówi się o reformach gospodarczych i budżetowych, ale mało, kto zdaje sobie sprawę z oporu materii. Żeby przeprowadzić rzeczywistą reformę finansów trzeba ludzi z prawie nieziemską odwagą polityczną. Twierdzę, że zarówno Kaczyńscy jak i Tusk z Rokitą takiej siły nie mają (nie wspomnę nic o skompromitowanej lewicy). Trzeba nie lada potencjału, żeby można było upuścić trochę krwi na odebranie przywilejów emerytalnych, niesłusznie pobieranych rent, racjonalizacji pomocy społecznej. Można by pomyśleć, że zdarzy się ekipa, która pozmienia to, co trzeba (tak było w Słowacji), ale zaraz za nią pojawi się kolejna ekipa, która czerpiąc korzyści z zmian roztrwoni jej rezultaty. Reasumując takiej reformy nie da się zrobić wbrew obywatelom, ale tylko i wyłącznie przy ich bardzo silnym poparciu. Myślę, że nasze społeczeństwo nie jest na to gotowe, chociaż bardzo bym chciał, żeby się ta sytuacja zmieniła.
    Co do wszystkich DE jakie moim zdaniem trzeba wykonać to najlepszy przykład przychodzi z dołu. Wrocław gdzie bez głośnych DE Zdrojewski w ciągu pierwszych dwóch lat rządzenia (1990-91) wymienił około czterystu kierowników rozmaitych zakładów i instytucji miejskich. Na ich miejsce wprowadził sprawnych 30-latków. Miasto jednak nie zamieniło się w padół nędzy i rozpaczy jak chcieliby rozmaici antylustratorzy. Przykład z przeciwnej strony to Bytom (kto był to wie a kto nie był to lepiej niech się nie przekonuje). Jedno z najładniejszych miast na Śląsku (przed wojną), które na skutek bardzo dziwnych kampanii wyborczych (częstowanie alkoholem elektoratu), zarządzane było przez klikę wprost wywodzącą się z czasów radośnie nam panującej PZPR. Jak ktoś odważny to zapraszam.
    Oczywiście nie chcę tu powiedzieć, że wszyscy z prawej to aniołki a z lewej diabełki. Sprawy są zazwyczaj bardziej skomplikowane. Fakt, że Polska wywodzi się z chorego systemu Socrealistycznego, w którym układziki były normalną częścią życia społecznego nie jest bez znaczenia i trzeba coś z tym zrobić.
    Wiem, że reagowanie w emocjonalny sposób jest prostsze (mogę przytoczyć argument ewolucyjno neurologiczny), ale lepiej bić się na argumenty.

    Polityka informacyjna rządu – Każdy ma jakąś. Kaczyńscy wybrali marchewkę i kij. Jest to dziwna rzecz, Marcinkiewicz przecież pokazał, że można inaczej.

    Polityk kadrowa ? Skandaliczna jak w przypadku każdej ekipy rządzącej do tej pory. Póki nie stworzy się normalnych instytucji i póki państwo ma łupy w państwowych firmach póty nie będzie normalnie.

    Krzysiek P
    – jak polska demokracja poradzi sobie z takim duzym stopniem zawlaszczenia struktur panstwowych przez jedna opcje polityczna?
    Tak jak radziła sobie do tej pory ? przyjdą nowi z nowymi ludźmi i jak było tak będzie TKM. Chyba, że przyjdzie ktoś, kto powie NIE my chcemy zdrowych instytucji a nie stołków. Jak na razie nie widzę takiej ekipy.

    – czy polska demokracja jest rzeczywiscie zagrozona?
    Nie, ale mamy niestety głupie społeczeństwo.

    – no i pytanie za 50 punktow – czy Bracia oddadza wladze jak przegraja nastepne wybory (na co szczerze licze)
    Chyba nikt, kto realnie ocenia Kaczyńskich nie ma, co do tego wątpliwości.

  34. Pare tygodni temu nikt z opozycji a nawet rzadu nie pojechal na forum ekonomiczne w Davos. Teraz nikt nie pojechal na konferencje bezpieczenstwa w Monachium. Pojechal tam jakis malo znaczacy urzednik. Tlumaczenie politykow PiS jest malo przekonowujace a nawet smieszne. W Monachium oczywiscie omawiano sprawy ktore dotycza Polski, tarcza antyrakietowa, wojna w Iraku, Afganistan, lub tez miedzynarodowy terror. Jak tak dalej pojdzie to nas zabraknie na szczycie NATO lub na forum ONZ. Pani przytoczyla slowa prezydenta Chiraca ktory powiedzial ze Polska powinna wykorzystac sytuacje zeby siedziec cicho. I chyba mial racje bo Polska siedzi teraz cicho i sie nie wychyla tam gdzie sa powazne sprawy omawiane. A ze kiedys w polityce zagranicznej chodzilismy na czworakach, a teraz na obcasach to juz inna kwestia. Problem jest taki ze obcasy mozna latwo zlamac i moze dosc do kryzysu. A tak na marginesie nasze obcasy Minister Fotyga nie pierwszy raz doprowadzila do tego ze wazne spotkania odbyly sie bez nas. Przypomne tylko o odwolaniu wyjazdu wiceministra spraw zagranicznych do Korei Pln. Taki wyjazd mogl pokazac ze Polska mogla sie liczyc, a tak to siedzimy cicho.
    A co sie dotyczy braci Orlowskich, to typowa zagrywka naszych panujacych. Nie popierac poprzedniego ukladu.
    W tym tygodniu bedzie raport WSI. Cos mi sie wydaje ze w tym dokumencie bedzie ZERO. Duzo bylo przeciekow z raportu, ktore chyba jak pani dobrze zaznaczyla kiedys, sa wynikiem pracy komisji, tzn dokopac temu ktorego nie lubie. Ale jak narazie nie ma zadnego formalnego wniosku prokuratury do sadu o lamaniu prawa przez WSI.
    Misja w Afganistanie bedzie bardzo niebezpieczna, i jesli beda jakies ofiary to wina bedzie po stronie Macierewicza.

  35. Do Marka Piegusa; obywatele naszego kraju dzielą się wg „prokuratorów” na jeszcze jedną kategorię- naszych, których nie damy skrzywdzić. Dorn właśnie pokazał,że ma dosyć, podniósł bunt na pokładzie, nie chce się podporządkować i dlatego premu=ier odesłał go na zasłużony urlop, bo musi sprawdzić zarzuty wobec najwierniejszego z wiernych. Statek zaczyna przeciekać coraz mocniej, bo Dorn to nie jest facet, który umie przebaczać a jego rozbudowane do granic absurdu poczucie własnej wartości może okazać się bombą która zmiecie „jedność programową i ideową” Jedynej słusznej partii.
    Pani Janino jeżeli chodzi o Gilowską i Religę chciałabym wierzyć, że mają jeszcze odrobinę przyzwoitości i warunków, w których mają tylko wykonywać polecenia pana premiera{Klinika onkologiczna we Wrocławiu i osiem innych szpitali} w końcu nie zniosą i „ciepną „‚tym interesem.
    I właśnie o to mi chodziło w poprzednim zapisie.

  36. Wielce przez nas Szanowana i Ceniona Pani Janino,
    Siedzac w komfortowo politycznych warunkach w Kanadzie (w porownaniu z Polska) obserwujemy Pani dzialalnosc publicystyczna od poczatku Jej kariery. Jest Pani bardzo bliska naszemu sercu. Jestesmy zgnebieni tym co sie dzieje w Kraju, oburzeni dzialalnoscia hien dookola Pani. Jestesmy dumni ze wszystko co zle w Polsce przypisuje sie Pani i Jej swiatlym kolegom. Chyba nigdy Pani nie pomyslala jaka sila Pani dysponuje aby wstrzasac Dworem Panow Kaczynskich i Rzadu RP. Naprawde, jak tysiace innych jestesmy z Pania czekajac kiedy ten cyrk polityczny sie skonczy. Jedno jest pewne, Polska byla, jest i bedzie niezaleznie od durnoty, pomazancow, oszolomow i lizusow. d&s
    PS
    Napewno zna Pani dobrze osobowosc Anne Applebaum.Ostatnio odbylo sie z nia w Toronto spotkanie w ramach „granoseries”
    FEBRUARY, 2007
    Anne Applebaum
    The Pulitzer Prize winning author of Gulag: A History and a columnist for The Washington Post. She worked as a correspondent for the Economist covering Eastern Europe, and later served as Deputy Editor of the Spectator magazine in England. She has written for the Wall Street Journal, The New York Times and the Times Literary Supplement. Married to the defense minister of Poland, Ms. Applebaum divides her time between Warsaw and Washington D.C.
    W poniedzialkowym wydaniu ” Toronto Star” ukazal sie obszernym artykul o tym wydarzeniu, a w niedzielnym jej artykul „Russia’s latest export; „managed democracy”. Komentarz zbyteczny, jako ze probe wprowadzenia „kontrolowanej demokracjji” w Polsce, z niepokojem obserwujemy nie od dzis.
    Prosze przyjac od nas naiserdeczniejsze zyczenia spokoju, zdrowia i wytrzymalosci psychicznej.
    Bardzo szczerze Pani oddani czytelnicy Dorota i Stanislaw

  37. Pani Janino,
    Oburzył nas atak na Panią przez p. Ziobro, bo był to atak imienny. Gdy obrażają nas wszystkich jako społeczeństwo, to już nie reagujemy. Jakiś czas temu, Polacy w Anglii wysłali list z protestem do gazet po obrażeniu ich przez p. prezydenta, są nie przyzwyczajeni, a my tu w kraju nie protestujemy. Przywykliśmy.. Tak się zastanawiam, gdyby teraz premier z przystawkami ogłosił jakąś ważną decyzję w telewizji TRWAM z wykluczeniem innych mediów, czy dziennikarze na znak protestu tez odłożyliby mikrofony. Czy też się przyzwyczaili…

  38. Pani Janino, bardzo podoba mi się Pani stwierdzenie, że cała polityka zagraniczna uprawniana jest na użytek wewnętrznej opinii publicznej. Istotnie, jest w tym sporo racji. Problem polega na tym, że w sprawach gospodarczych takie tupanie i potrząsanie szabelką prowadzi zwykle do strat skarbu państwa.
    Najlepszym przykładem jest spór z Eureko o PZU. Ministerstwo uporczywie odmawia jakichkolwiek negocjacji i brnie w zagraniczne procesy arbitrażowe. Ostatnia zagrywka rządu polega na zatrzymaniu zysku PZU za 2006r w całości w spólce. Najwyraźniej nie ma znaczenia, że Skarb Państwa nie otrzyma w drodze dywidendy zastrzyku gotówki ? liczy się tylko to, że wredne Eureko też nic nie dostanie:

    http://www.pb.pl/news,20,beacdea7-e779-489d-aae7-53b71df66be3.aspx

    Co gorsza, rząd z takich spraw nie wyciąga wniosków. Efekt tego jest taki, że obecnie niemiecka firma zaczyna walczyć o 200 milionów euro odszkodowania za wstrzymanie prywatyzacji polskich zakładów. Pozew trafił już do trybunału arbitrażowego w Sztokholmie. Niemiecki koncern domaga się od nas przede wszystkim sprzedaży pięciu cukrowni. Gotów jest jednak zadowolić się odszkodowaniem o równowartości prawie 800 mln złotych:

    http://wiadomosci.wp.pl/wid,8724118,prasaWiadomosc.html?ticaid=1335d

    Pomysł napisania dalszego ciągu ?Tańca z hakami? jest przedni: na początek można wspomnieć o odgrzewanym śledztwie przeciwko prezydentowi Krakowa. W sierpniu 2006r krakowska prokuratura umorzyła to postępowanie. Uznała, że Majchrowski nie miał świadomości, że doszło do przestępstwa. Teraz sprawę się odgrzewa, bo ?kontrola Prokuratury Krajowej wytknęła, że krakowska prokuratura nie przeanalizowała całości materiału dowodowego?:

    http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070212/kraj/kraj_a_6.html

    I na koniec jeszcze mała uwaga na temat sposobu prowadzenia debaty publicznej. Otóż niedawno dowiedziałem się z lektury tekstu Ziemkiewicza, że ?Polityka? zajmuje się bluzganiem. Cytuję:

    http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_070210/plus_minus_a_5.html

    ?Styl myślenia i publicznego działania ludzi ze środowiska „Gazety Wyborczej” i „Polityki” kształtował się w histerycznej walce o to, aby na myślenie Polaków nie uzyskali wpływu endek-antysemita, klerykał i jaskiniowy antykomunista. W tym stylu nie mieści się nie tylko dialog, spór, ale nawet profesjonalna polityczna agitacja. Jedynym, co michnikowszczyznie wychodzi dobrze, jest bluzg.?

    Ciekawe, prawda? Człowiek myśli, że co tydzień kupuje i czyta rzetelne dziennikarstwo ? a tu proszę, okazuje się, że to zwykłe bluzgi są 🙂

  39. JAK MOŻNA mówić… paplać… że nasza polityka zagraniczna nie jest na kolanach, że wyzbyliśmy się klientelistycznej polityki.. jak za przeproszeniem nazwać nasz stosunek do U.S.A.? -jak to się teraz popularnie określa- „machamy szabelką” przed Niemcami u UE, ale polityka względem Ameryki jest, moim zdaniem, poniżająca..

  40. Po rosyjsku jest w „Rewizorze” odin paradocznyj czelowiek prokuror i tot swinia

  41. Jeszcze P.S. dotyczący Ludwika. Wygląda na to, że Mógł wylecieć na skutek przeglądu ministerstw. Patrz dzisiejszy list otwarty. Jest w nim wskazanie na konkretną sprawę – Stokłosy.

  42. Wydaje mi się, że szuka Pani któregoś kolejnego dna w sprawie prostej, jak wycieraczka. To Tomasz Orłowski, szef protokołu MSZ podpadł, a nie jego brat. Jakież męki musiał przeżywać pan Kaczyński, gdy jakiś bezczelny Orłowski mowił mu co ma robić, gdzie się ukłonić, jak podać kwiatki, co wolno powiedzeć, a czego nie wolno. Pani tego nie rozumie, bo słucha Pani uważnie co do niej mówią i stara się nawet uwzględniać cudze uwagi. Proszę się postawić w sytuacji człowieka, który nikomu nie wierzy a jednocześnie uważa się za najmądrzejszego. „Czy ten człowiek mówi, ze powinienem podać kwiatki kwiatkami do góry, żeby się ze mnie śmiali? Wszystko, co mi się zarzuca zrobiłem z jego podpuszczenia! A teraz chce na ciepłą posadkę, żeby się ze mnie śmiać za granic. Brat prezydent tego nie widzi, bo jest naiwny jak dziecko. I dlatego wszyscy się z niego śmieją. A ze mnie niewielu ryzykuje.”
    I sprawa ministra Ziobry. Władzy puszczają nerwy. Pani Janino proszę przechodzić tylko na zielonym świetle, rygorystycznie przestrzegać wszelkich przepisów, spotykać się z ludźmi tylko w obecności pewnych świadków, nie otwierać osobiście żadnych przesyłek, odbierać kwiatków. Jest Pani naszym skarbem narodowym i proszę to mieć na uwadze.

  43. Podfobasł mi sie post venacavy. rzeczywiście, tak zaczynały sie rządy totalitarne. Wprawdzie teraz nie ma szans, żeby zaprowadzić rządy totalitarne, ale długo będziemy sprzątać po Kaczyńskich

  44. A pani minister Fotyga powiedziała dzisiaj, że statystycznie jest najbardziej aktywnym ministrem spraw zagranicznych w ciągu ostatnich 17 lat.
    No i co, my wszyscy, niedowiarki, krytycy prowadzonej polityki zagranicznej możemy powiedzieć? Jest najlepsza i już!

  45. Do Jospina i Stefana:

    ja osobiscie oczywiscie nie wierze w zagrozenie demokracji, Bracia jak przegraja wybory to odejda. Tylko obawiam sie, ze oni zrobia wszystko, ale to naprawde wszystko, zeby nastepne wybory wygrac. Znajac Kurskiego i innych pomagierow obawiam sie, ze nastepna kampania bedzie niestety bardzo brudna…

    Ale jak juz odejda, to rzeczywiscie zacznie sie wielkie sprzatanie, czyli

    DEPISACJA 🙂

    Pozdrawiam
    Krzysiek

  46. Inspirujące dla mnie Pani Janino, są nie przede wszystkim Pani poglądy.
    Na pierwszym miejscu stawiam Pani pracowitość, konsekwencję i płodność twórczą. Chciałabym się dowiedzieć jak te cechy pogłębić u siebie…

  47. Usmiechnalem sie pod nosem czytajac Pani komentarz do profetyzmu Waldemara. Czytalem wpis dalej, doczytalem do konca, czyli do wzmianki o Dornie.

    Mysle, ze sprawa jest juz wyjasniona – Ludwika Dorna jako kandydata w ewentualnych ponownych wyborach w stolicy nie uswiadczymy. Zostanie chyba tylko Gosiewski, ktory ponoc ma wyleciec z komitetu stalego. Glupie? Glupie. Ale ja juz we wszystko uwierze.

  48. jakie to sld glupie jednak bylo. tyle bezsensownych machinacji niosacych multum konsekwencji zeby odwolac prezesa orlenu. a przeciez wystarczylo zwolac rade nadzorcza i przeglosowac odwolanie! pod tym wzgledem pis rzeczywiscie zrewolucjonizowal praktyczne korzystanie z instrumentow wladzy i sejmowej wiekszosci. teraz juz nikt nie bedzie sie bal przepychac kolanem korzystnych dla swojej opcji ustaw przez sejm, chocby niewiadomo jak byly oburzajace. nikt nie bedzie mial skrupulow w dowolnej wymianie personelu czegokolwiek co aparatowi panstwowemu podlega i co na nominacjach parlamentarnych sie opiera. ta droga zostala przetarta, tabu padlo. pytanie nalezy postawic: czy nastepna wladza (jakakolwiek by nie byla) sie temu oprze? az strach sie bac tych upragnionych wyborow.

  49. Jest jeszcze Teresa Orłowska (Orlowski) ta Pani z Polski, która w Niemczech zrobiła karierę w branży erotycznej. Przepraszam za to być może niestosowne skojarzenie poranne, ale pewnie wynika ono z tej „palcówki”, na którą to skłonny był wysłać Pan Prezydent Pana Orłowskiego;)

  50. Misza!
    Czy Ty przypadkiem nie przesadzasz?
    Ja jestem za ścisłą współpracą z Niemcami, Francją, czy Wielką Brytanią. Ale niestety za każdym razem widać, że są momenty, w których ich własne interesy biorą górę nad solidarnością unijno – europejską. USA jest najpotężniejszym państwem na świecie, żyjącym z nami w przyjaźni od wielu lat (chcialem napisać od kilkuset ze względu na Kościuszkę i Pułaskiego, ale od 13 punktu Wilsona na pewno), jest jedynym sojusznikiem, na którym możemy polegać. A przwdziwa przyjaźń wymaga czasami wyrzeczeń.

  51. Krzysiek P
    Nie rozumiem, czemu trzeba by długo po Kaczyńskich sprzątać. TKM działa bardzo szybko i następna ekipa wdroży go w podobnym do Kaczyńskich czasie (około 1 roku). Chyba, że przyjdzie ekipa, która będzie miała rzeczywiście misję stworzenia instytucji ponadpartyjnych oraz sprywatyzuje wszystkie firmy państwowe.

    Stefan
    Porównanie Kaczyńskich do rządów totalitarnych nawet przy odrobinie dobrej woli jest wysoce nieuprawnione. Widziałem ostatnio niezłą karykaturę. Ojciec pokazuje dziecku figurę na łuku tryumfalnym mówiąc ? ?Patrz synu on jest taki jak ty. Też urodził się w lutym?.

  52. P. Krzysiek P pisze:

    Myślę że jestem w stanie wyjaśnić Panu „K” obie niepokojące go sprawy.
    Pierwsza to duże poparcie dla Braci – akurat tak się składa, że stykam się z ludźmi bardzo mocno popierającymi Pis. Są to osoby związane z kościołem katolickim, pozytywnie oceniającymi działalność O.Rydzyka i bardzo patriotyczni /wręcz nacjonalistyczni/ i nienawidzący poprzedniego ustroju i tamtej władzy. Ciekawostka jest fakt, że część tego środowiska ma pochodzenie chłopskie które wykształciło się za PRL /korzystając z udogodnień jakie system ten im stworzył/. Nienawiść tych ludzi do „komuchów” jest wręcz patologiczna i wynika głównie z faktu że „komuna” zwalczała religię. Ludzie ci święcie wierzą w to co mówi Kościół /a właściwie jego kadra/ , a najbardziej trafia do nich przekaz z RM i TRWAM i światowe teorie spiskowe, masoni itp. Ciężko /jeśli w ogóle/ trafiają do nich racjonalne oceny /Ci ludzie, są można by powiedzieć fanatykami religijnymi, wierzącymi w wiarę/. Rydzyk powiedział Po to liberały, a liberały to diabły i katolik popełnia ciężki grzech głosując na tych ludzi i to już wystarcza by PO ocenić jako wroga, a Tuska jako wroga kościoła. Ludzie ci są bardzo uparci w swych poglądach i wszystkie niekorzystne doniesienia o Braciach i PIS traktują jako celowe niszczenie tej formacji przez jej wrogów /co jest równoznaczne z wrogami koscioła/. Miałem dyskusję z jedną panią /wyższe wykształcenie, wykładowca/ w czasie wyborów naskoczyła ona na mnie, gdy przyznałem się że głosowałem na Tuska. Powiedziała jak ty katolik mogłeś głosować na tego człowieka i moje wyjaśnienia tylko ją zezłościły i powiedziała „porozmawiamy za pół roku to zobaczysz”. Po prawie roku powróciłem do rozmowy i spytałem czy zmieniła zdanie na Braci. W odpowiedzi powiedziała, że jak Pis stracił by ewentualnie władze, to ona wyjeżdża z Polski. Myślę że to wyjaśnia najlepiej dlaczego tak wolno słabnie poparcie dla PIS.
    Teraz drugi punkt dotyczący Tuska – otóż moim zdanie on nie gubi się, ale ma wielkie problemy z kierowaniem partią która jest niejednolita ideowo i jest zbudowana demokratycznie. Tam ścierają się dwa, a nawet trzy nurty i każdy ma silnego przywódcę. Jeden z tych nurtów rzeczywiście niewiele różni się ideologicznie od PIS /zresztą pochodzą z tych samych korzeni/, drugi różni się bardzo i jest konserwatywno-liberalny. Do tego dużo tam ludzi którzy się po prostu przylepili i nie reprezentują praktycznie żadnego światopoglądu /chcą się tylko ustawić/. Tusk lawiruje by nie narazić się zbytnio to jednym to drugim i stąd na zewnątrz wychodzi brak stanowczego jednego kierunku działania i mdły wyraz tej partii /ale opozycyjnie i tak lepsza jest niźli SLD która ma b. kiepskiego lidera. Jej odłam z Borowskim o niebo lepszy/. Poza tym Tuskowi zależy by utrzymać pozytywny wizerunek /nie kłamiącej partii,i zainteresowanej losami Polski/, bo wie, że tu najlepiej odróżnia się na plus od Pis i od Braci.
    Ponieważ zagrożenie od PIS już minęło jest niebezpieczeństwo rozpadu tej partii, co oczywiście dla Po i Tuska nie jest niczym dobrym /dla Polski również, bowiem na scenie politycznej niczego ciekawego nie widać /

  53. Do Torlina:
    Sorry, ale IMHO nasz „interes narodowy” jest w Europie, pierwsze miejsce to stosunki z UE, zwłaszcza z Niemcami i następnie z Rosją, ze względu na uzależnienie surowcowe, którego nie jesteśmy w stanie przeskoczyć na akceptowalnych warunkach ekonomicznych. USA są sojusznikiem wirtualnym, bo ich interesy w tej części Europy i tak będą zabezpieczone, niezależnie od nas. Dotychczasowe próby robienia dealu z USA nie są zbyt atrakcyjne. Ogłoszony przez rząd AWS-UW i kontynuowany w imię poprawności politycznej przez SLD przetarg na dostawę F16 miał przynieść w ramach offsetu transfer technologii – nie przyniósł, udział w awanturze irackiej przyniósł koszty, ofiary w ludziach i nic więcej. Więc może zejdźmy na ziemię i zamiast uprawiać nieodwzajemnioną miłość do USA nasze partie opozycyjne zaczną przygotowywać grunt do poprawy stosunków z sąsiadami. Geniuszy z PiS w tym temacie trzeba sPiSać na straty, co nie zwalnia opozycji, mediów i opinii publicznej od walenia ich po łapach, gdy nadal będą w tym tempie psuć resztki poprawnych stosunków.

  54. Spiskowa teoria płacenia…

    Amerykanie są solidni. nie dadzą „umrzeć z głodu”, ani popaść w tzw. „poverty”.

    Pamiętam, gdy Wałęsa dostał milion dolarów. Money for nothing. Niby za prawa do filmu, który nigdy nigdy nie powstał.

    Obecnie Kwaśniewski dostaje 100 tys. USD za cztery trzytygodniowe sesje bajdurzenia.

    I bardzo dobrze. Jeżeli Polska nie jest w stanie stworzyć jakichś pseudo instytutów albo fundacji po to by dać zarobić byłym politykom, by trzymać ich z daleka od pokus tego swiata, to robia to Amerykanie. Biedny tylko Szmajdziński. musi chłopina robic stujke na dwunastnicy. Jak tu skrytykować PiS i tarczę antyrakietową, ale tak, żeby w przyszłości załapać sie na współpracę z Amerykanami (np. jako minister, wicepremier, albo nawet i premier)…

    Jaiś czas temu pojawiły sie wredne plotki, że część datków związków zawodowych dla prześladowanej Solidarności wcale nie pochodziła z kasy związkowej. Były to pieniadze amerykańskiego rządu, czy też jakichs jego agend. Czy Solidarność o tym wiedziała czy nie nie ma większego znaczenia. To, że brała to bardzo dobrze. Choć ostatnio pojawiły się pytania o rozliczenia tych funduszy, bo różni swięci opozycyjni jakoś sie z tego rozliczyć nie chcieli…

    pozdrawiam
    Bernard

  55. Ja chciałbym trochę z innej beczki, nawiązując do wydarzeń dzisiejszych. Otóż dowiedziałem się o pouczeniu ministra Giertycha skierowanym do jednego z Gorzowskich liceów. Poucza on dyrekcję (kieruję się tu dostępnymi inormacjami radiowymi i z portali internetowych), aby ta zdyscylinowała swoich uczniów. Poruszenie w ministerstwie wywołał sam fakt,że to uczniowie ośmielili się napisać do swojego ministra. Takie zachowanie pana Giertycha i jego podwładnych jest dość niepokojące, nieprawdaż? Widać tu pewnego rodzaju tłumienie przejawu społeczeństwa obywatelskiego. W końcu terminy związane z tegorocznymi maturami są niezykle istotne dla każdego ucznia i nauczyciela, a prawo dyskusji nad nimi mają wszyscy. Tym bardziej,że szkoła to uczniowie i nauczyciele. Minister edukacji jest zarówno dla nauczycieli, jak i dla uczniów. Czy minister „olewający” swoich podopiecznych jest godny pełnienia swej funkcji? Chyba coś tu jest nie tak…

  56. dzień dobry,
    Polska zaczyna się przekształcać w jakąś dwugłową monrchię. Od dobrego albo złego humoru władców dwóch zależeć będzie niedługo, kiedy drzewa mają kwitnąć. Naprawdę wygląda to wszystko jak typowy dwór, z dworakami, błaznami, tajnymi szefami policji i katami. Kaczyńscy nawet nie udają, że jakieś kompetencje, wiedza i w ogóle przydatność dla państwa mają znaczenie.
    Kiedyś Pani Gospodarz blogu napisała, że jej zdaniem Kaczyńscy mają wizję państwa. Taką jaką mają, ale zawsze wizję. Ciekawe, co to za wizja? Zastanówmy się, kto ich wybrał. Szedłem sobie dzisiaj po dworcu w dużym mieście i widziałem babcie w beretach sprzedające przy wejściu jakieś szmatławce, typu „Poznaj Żyda”, itd. Nawet jeżeli nie jest to 100 procent elektoratu PiS, to pewnie jakieś 60-80. Czy takim osobom trzeba tłumaczyć, co było np. przyczyną dymisji Dorna? Czy trzeba im tłumaczyć, dlaczego popieramy (lub nie) tarczę antyrakietową? Czy tacy ludzie w ogóle chcą słuchać tych tłumaczeń? Kaczyński zwracają się do takich ludzi, więc jest oczywiste, że nie wykształcenie, ale pochodzenie jest ważne. Nie to, ile zna się języków obych, ale ile zna się agentów albo Żydów z Unii Wolności. I tak dalej.
    Sytuacja staje się niebezpieczna, bo 38-milionowym krajem rządzi dwóch zakompleksionych koleżków, których szczytem możliwości w polityce jest insynuacja i obrażanie przeciwnika. Wspomaga ich przestępca z bodajże 4 prawomocnymi wyrokami karnymi i Giertych. Na korytarzach sejmowych bryluje Kuchciński, Filipek i Beger. Czy Pani Gospodyni napawdę wierzy w jakąkolwiek wizję?

  57. Witam Panią Redaktor,

    A mnie tam w ogóle nie dziwi stanowisko polskiej dyplomacji w Monachium, a właściwie jego brak. Minister Fotyga niedawno wyjaśniła dlaczego nie wysłano nikogo o dopowiedniej randze. Otóż według pani minister to była ważna konferencja, ale prywatna, no więc po co wysyłać tam kogoś ważnego, albo jechać we własnej ministerialnej osobie. Przecież to było tylko prywatne spotkanie towarzyskie, a że przypadkiem były tam głowy państw, to jeszcze o niczym nie musi świadczyć. A tak na poważnie to ta kobieta nie nadaje się do tego ministerstwa, o czym świadczą wakaty na stanowiskach ambasadorów. Czyżby problemy kadrowe w PIS? Cóż za niespodzianka, widocznie szeregi wiernych acz biernych fachowców ostro się przerzedziły po umieszczeniu kilku w spółkach skarbu państwa i teraz nie ma kim obsadzać urzędów.

  58. Na podstawie coraz liczniejszych wieści z UE można już ocenić,że jednak powstaje UE dwóch prędkości.Coraz więcej jest informacji o zacieśnianiu wspołpracy przez grupę euro(oraz inne nieformalne grupy,ale w zasadzie chodzi o te same kraje),co powoduje,ze będziemy wkrótce zapominać o dalszym rozwoju, gdyż nikt nie zgodzi się wiecznie finansować kraju,który nie chce się integrować.Nie można liczyć na to,że dotacje z UE zapewnią nam rozwój do końca świata i jeden dzień dłużej.Pomysł Kaczorów,że będziemy wiecznie traktować UE jako dojną krowę jest niedorzeczny i obliczony na krótką metę.Najwyżej będziemy dostawać ochłapy rzucane ubogiemu krewniakowi.

  59. Torlin, podkładasz się tak łatwo, że aż mi głupio. Jaka przyjaźń? Jałta? Teheran? ring any bells? W polityce nie ma przyjaźni, są tylko interesy. I bardzo dobrze, tak ma być. Nasza husaria tak długo będzie dostawać w d…, aż to zrozumie. Szkoda, że to tak dużo kosztuje.

  60. Torlinie – my też powinniśmy się nauczyć myśleć w kategoriach własnego interesu, a nie prowadzić polityki zagranicznej w oparciu o nieco mityczną przyjaźń polsko-amerykańską. Naprawdę nic by się nie stało gdybyśmy nie wysłali wojsk do Iraku czy Afganistanu, bo Amerykanie tego od nas nie żądali i nie oczekiwali. Angażując się w te konflikty, tracąc w oczach części Europy nie zyskaliśmy nic w zamian. Trzeba sobie w końcu głośno powiedzieć i przyjąć do wiadomości fakt, że dla Amerykanów jesteśmy drugorzędnym partnerem. Owszem przydatnym, ale jednak drugorzędnym. Dowód? W ciągu ostatnich lat nie dostaliśmy nic z tego o co się staraliśmy – ani wiz, ani pieniędzy, ani pomocy w modernizacji armii, ani kontraktów zbrojeniowych w Iraku. Naszą pozycję potwierdza także przebieg offset’u na F16, gdzie nikt nie wie na jakim jest etapie i w jakim stopniu został zrealizowany. Myślę, że nawet zainstalowanie tarczy antyrakietowej w naszym pięknym kraju tego nie zmieni, szczególnie gdy słyszy się, iż system ma być pod całkowitą kontrolą amerykanów i rodzielony pomiędzy dwa kraje (Polskę i Czechy).

    —-
    Popieram prośbę Quaka o napisania dalszego ciągu „Tańca z hakami”. Wydaje mi się, że poziom upolitycznienia policji i prokuratury jest dużo, dużo większy niż za czasów SLD i gdyby takie rzeczy robiła lewica to media by ją zakrzyczały.
    Swoją drogą ciekaw jestem co zrobi nowy minister MSWiA z faktem, że nowy szef Policji został powołany na to stanowisko nielegalnie (nigdy nie pracował w Polcji lub innych służbach munduorowych i nie przeprawcował w nich wymaganych 7-lat). Ciekaw jestem czy i tym razem politycy PiS będą twierdzić, że twarde prawo, ale prawo czy też zmienią po prostu swoją ustawę (poprzednia wymagała 7-lat pracy w policji).

  61. Olku51!
    Zawsze bardzo Cię ceniłem, więc mam prawo mieć swoje zdanie „w tem temacie” i pozostawać przy nim.
    Nie gniewaj się, ale te ciągłe argumenty o potwornych ofiarach w Iraku… Nie wiesz przypadkiem, ile osób zginęło podczas ostatniego weekendu na drogach? A jak Cię drażni ten przykład, ilu żołnierzy straciło życie w Polsce?
    Pzdr

  62. Do Jospin. ZAjrzyj sobie do Pana Daniela : http://passent.blog.polityka.pl/. POlecam dzisiejszy wpis. POwinien odpowiedziec na wszystkie twoje argumenty. A jesli nadal braknie ci sil zeby zauwazyc jak dramatycznie gleboki jest upadek tej ekipy, jak dalece doprowadzili oni do zniszczenia struktur panstwowych, jak obludnie prubuja wszystkie swoje niekompetencje zatuszowac, jak marna sa materia i jak niewiele soba reprezentuja to uznaje ze dla cienbie nie ma juz ratunku. BO w zyciu nie chodzi tylko o to zeby miec dobre checi i gebe pelna frazesow, nie chodzi o to zeby tymi dobrymi checiami usprawiedliwiac swoja niekompetecje, swoj rewolucujny zapal. W zyciu, a zwlaszcza w polityce trzeba przede wszystkim byc skutecznym. Co nie znaczy ze cel uswieca srodki, ale bedac skutecznym, osiagajac jasne zamierzone cele do pewnego stopnia mozna usprawiedliwic postepowanie na granicy dobrego smaku. NAtomiast rzad JK nie tylko juz dawno przekroczyl granice dobrego smaku ale jest dramatycznie nieskuteczny nawet w sztandarowych (zdawaloby sie opatrzonych najwyzszym priorytetem wykonania) przedsiewzieciach. Nie udalo im sie nic. Ani lustracja (ta pozarla wlasne dzieci kosciola), ani odnowa moralna ( jest w tym rzadzie na wysokosci dolnych guzikow koszuli AL), ani zerwanie ukladow (uklad partyjny niegdy jeszcze nie byl tak mocno wykorzystywany przy nadawaniu stanowisk) itd. NAwet CBA nic jeszcze nie zrobilo a dziala prawie rok. I nie piszmy tu o oporzee materii o braku woli ze strony spoleczenstwa. Spoleczenstwo dalo JK i calej bandzie wyjatkowo duzy kredyt zauwfania, spoleczenstwo nadal jest w domach a nie na ulicach, spoleczenstwo nadal jest cierpliwe. A rok czasu w rzadzie to wystarczajaco dlugi zcas aby jakiekolwiek sensowne reformy przygotowac i przedstawic. Niestety nic takiego sie nie zdazylo. Poza ciagla walka i rewolucja, poza odzyskiwaniem wszystkiego JK nie zapoponowal spoleczenstwu nic. Dlatego JK powinien odejsc, a za jego dotychczasowe dokonania tytul Persona non grata (dla wtajemniczonych osoba bez mebli) jest jenyna rzecza jak mu sie nalezy. I to tylko za dobre checi 😀

  63. ewa (2007-02-12 o godz. 19:54) pisze, że w wizji świata wg prokuratorów z PiSu oprócz tych którzy popełnili przestępstwo i tych, którzy dopiero to zamierzają istnieje jeszcze trzecia kategoria, o której ja nie wspomniałem: „nasi, którym krzywdy nie damy zrobić”.

    Słuszna racja. Po prostu przeoczyłem Teorię Jednego Piwa („Jedno piwo nie może przekreślać człowieka na całe życie” – to Jarosław Kaczyński o panu Dąbrowskim, sądownie skazanym za prowadzenie w stanie. Pan Dąbrowski miał 0,7 promila, ale był swój, więc pan premier przeliczył to na jedno piwo i już wszystko w porządku).

    Ale, ale. Pan Dąbrowski w końcu poleciał, co prawda za co innego, ale jednak. A pan Dorn? Też swój, a pofrunął jak ptaszek.

    Te dwa przykłady pokazują, że w IV RP nikt nie może czuć się zbyt pewnie, swoi też. W każdej chwili pod dom może zajechać czarna wołga. Wyrzucenie L. Dorna to wg mnie jasny sygnał dla wszystkich z nowej Elyty: „wola Prezesa jest wszystkim. Nikt nie zna dnia ani godziny, nawet ci, którym wydaje się, że mogą wszystko.”

    Polecam książkę Edwarda Radzińskiego „Stalin.” Pomijam porównania personalne, już ktoś porównał p. Kaczyńskiego do Putina, a potem przez tydzień musiał się tłumaczyć. Chodzi mi o mechanizmy działania dworu. Ta lektura pomaga lepiej zrozumieć gorączkowe zapewnienia, że to najlepszy premier po 89 roku, że to zaszczyt być w partii, której przywódcą jest geniusz, oraz zasady wg których w jednej chwili, znienacka ludzie z samej wierchuszki zlatują w polityczny niebyt.

  64. reig
    Absolutnie się z Tobą nie zgadzam. Szczególnie, jeżeli chodzi o analizę elektoratu PiS. Czy uważasz, że w Warszawie było tyle fanatyków Rydzyka, żeby wybrać Lecha Kaczyńskiego prezydentem stolicy? Albo, żeby dać prawie 50 % poparcia i przecież wygraną w pierwszej turze Marcinkiewicza? Możemy zgodzić się z faktem, że elektorat ten nie Rydzykowy pomału będzie uciekał od PiS, jeżeli oni nie będą robić nic więcej niż tylko zajmowanie się przeszłością, ale jeszcze trochę do takiego stanu brakuje.
    Przez Twoją wypowiedź przechodzą też różnego typu aluzje łączące elektorat prawicowy z jak to powiedziałeś prawie nacjonalizmem. Też jest to przekoloryzowanie sytuacji. Co prawda jak powszechnie wiadomo taki elektorat był częścią LPR ale nie można tego automatycznie przenosić na PiS. Myślę, że Kaczyńskim daleko do wszelkich faszystów, choć prawdą jest, jak mówisz, są bardzo patriotyczni i nienawidzący poprzedniego ustroju i tamtej władzy. Akurat tutaj jest jedyna rzecz, która łączy mnie z tym elektoratem.
    Prawdą jest to, że PiS przygarnął do siebie dużą część elektoratu chłopskiego. Przyciągnął pod szyldem ?Solidarne Państwo? rozbudzając jeszcze bardziej roszczenia tych sfer społecznych. Jak słyszę wywody Kuchcińskiego na temat nieinwestowania w lokomotywy gospodarcze to mi się nuż w kieszeni otwiera.
    Na potwierdzenie moich teorii można przyjrzeć się ludziom, którzy są w ekipie około rządowej. Zadanie domowe i radziłbym nie kończyć na Macierewiczu ? chyba, że ktoś chce tylko utwierdzić się w swoich przekonaniach. Ci niech się nie kłopoczą.
    W Twojej wypowiedzi można wyczytać to, o czym pisze Ziemkiewicz w przytoczonym przez quake wypowiedzi. Chodzi o to, że jeżeli jest się zażartym antykomunistą (czyli liberałem ? inaczej mówiąc kapitalistą) to jest się od razu oszołomem. Fakt, że ta część naszej elity politycznej, która zwalczała nierówności klasowe i wprowadzała realny socjalizm stała się liberałami jest zasługą salonu po przemianach w ?89.
    Ciekawe, co powiedziałby przeciętny (np. niemiecki) politolog jak dowiedziałby się o liberalnej lewicy. Śmiech na sali.
    Chciałem odnieść się jeszcze do jednego kawałka Twojej wypowiedzi. Chodzi o trochę szkodliwe zaszufladkowanie katolików. Mają oni uzasadnione pretensje o nieprzestrzeganie wolności religijnej w PRL. Na śmiech zakrawa fakt, że cisami ludzie walczą teraz o wolności obywatelskie(mnie przynajmniej bawi wymiana w takim kontekście powiedzmy Rakowskiego czy Jaruzelskiego). Powiem coś jeszcze śmieszniejszego. Mój dziadek powiedział, że jeżeli komuna nie czepiałaby się kościoła to była by całkiem dobra. Zastanowiło mnie to zdanie. Ale jak to przemyśleć to okazuje się, że właśnie to było jedno z największych ogniw oporu przeciwko władzy komunistycznej. Polska przecież zawsze była bardzo katolickim krajem. Ta tradycja niejako przetrwała po dzień dzisiejszy. Mam nadzieję, że nie pisałeś o całej wspólnocie, a tylko o tej jej części zapatrzonej w Toruńskiego kaznodzieję i mój wywód w tej sprawie był zbędny.
    Prawda o PiS jest taka, że jeśli doszłoby do koalicji z PO on zajmowałby się tym, czym się zajmuje natomiast PO zajmowałaby się tym, czego przynajmniej mi obecnie w polityce rządu brakuje. Moim zdaniem PiS nie było przygotowane do przejęcia całości rządów i słabość programowa w tej części ujawnia się najbardziej.

  65. Zgadzam się z tym, że elektorat PiS jest w 80% stały i odporny na wszelkie argumenty i wydarzenia. Są doskonale zaimpregnowani. Jednocześnie są elektoratem zdyscyplinowanym. Ich znaczenie zmaleje dopiero wtedy, gdy frekfencja wyborcza wzrośnie i opozycja będzie zdolna do zawierania rozsądnych koalicji.

  66. Jospin,

    Czy ciekawi Cię również zdanie przeciętnego (np. niemieckiego) politolog na temat:
    1. prawicowego związku zawodowego ?
    2. partii prawicowej dopuszczającej możliwość nacjonalizacji przedsiębiorstwa ze względu na „ważny interes publiczny” ?

    Po Schroederze i Blairze liberalna lewica raczej „śmiechu na sali” nie budzi.

  67. Jospin
    mam takich znajomych jak ty – każdy z nich teraz czuje się oszukany przez Kaczyńskich. Spójrz prawdzie w oczy, Kaczyńscy to populistyczni oszuści, pragnący jedynie osobistej władzy dla siebie. Nie obrażaj patriotów, obdarzając tym mianem Kaczyńskich.

  68. Do amj 0302,
    Wiedziałem że Rewizor jest genialną sztuką, ale ten cytat po rosyjsku smakuje jak najlepszy kawior astrachański. Dziękuję !
    Do alg 75,
    Masz prawie 100 procent racji. Piszę prawie, bo myślę że jest jeszcze gorzej. Ale czy może być inaczej, skoro trzej najwięksi i jedyni myśliciele tej partii to Legutko, Krasnodębski i Zybertowicz ?

  69. W sprawie przyjazni polsko-amerykanskiej przyłączam się do opinii Grzeha, Torlinie. Nic ująć, nic dodać, a może nawet dodać. Ponieważ to mój sasiad od ćwierćwiecza, miałam się okazję naobserwować, jak to działa. Amerykanie to bardzo praktyczny naród – sentymenty, Pułaski czy Kościuszko, to się do praktyki ma nijak, możemy sobie wypić za przyjazń i zdrowie z okazji obiadku. Tak naprawdę liczą się tylko interesy. To samo w EU – i nie dziwi mnie wcale, że każdy z tych krajów patrzy swojej koszuli – bliższa ciału!
    Mniej politykierstwa polskich polityków, więcej interesów, ale trzeba wiedzieć, jak to się robi, żeby sąsiadów do siebie nie zrazić. Oczywiście, że miejsce Polski jest w EU przede wszystkim, wynika to z układu tym razem nie szarego, a geopolitycznego!
    A reszta świata? Przyjaznie, oczywiście.

  70. Hematemesis 2007-02-13 o godz. 17:15
    Zajrzałem, przeczytałem i zgadzam się z przedstawioną listą błędów. Zgadzam się z diagnozą, że nasz kraj nie jest normalnym demokratycznym krajem. Nidy nie był i myślę, że żadna ekipa w najbliższym czasie właśnie z tego powodu nie będzie lepsza. Jedyne, o co apeluję to rzetelne ocenianie ekipy rządzącej. Jeśli powtarza się w kółko te same oklepane frazesy o antydemokratach Kaczyńskich wsadza się premierowi w ręce pałkę, którą słusznie wali mówiąc o nieuczciwym traktowaniu. Ja kibicuję niektórym działaniom PiS z większością się nie zgadzam, ale staram się zachować odrobinę obiektywizmu. Wracając jeszcze przez chwilę do artykułu Daniela Passenta. Te części jego argumentacji, które mówią o wyjątkowym zawłaszczeniu państwa nie jest moim zdaniem prawdziwa. Sam Jarosław przecież jest twórcą TKM i uprawia go z równie wielką pasją, co jego poprzednicy. Problem polega na tym, że w Polsce nie ma dostatecznie silnej partii, która była by w stanie odrzucić TKM (chociaż mam nadzieję, że się w Tm miejscu mylę). Nie znaczy to, że nie należy za takie działania PiSu krytykować. Tworzenie wizji, że oto przybyli z otchłani czeluść średniowiecza Jarosław i Lech, nagle przejęli władzę w naszym kraju jest nieprawdziwe.

  71. Najsmutniejsze jest to że ci goście nie robią po prostu NIC.

    Czasami tylko wyjadą z jakąś teczką. Na początku mnie to śmieszyło ale teraz coraz bardzo irytuje. Że tracimy miesiąc za miesiącem a reform jak nie ma tak nie ma.
    Ministerstwo finansów nie robi nic (kto jeszcze pamięta szumne obietnice atrakcyjnego Kazimierza o tym że reforma finansów jest już prawie gotowa i za niedługo będzie wprowadzona – buahaha),
    Ministerstwo skarbu nie robi nic. Całkowite wstrzymanie prywatyzacji i dojenie spólek z dywidend.
    MSZ – tragedia!!!
    Prezydent – całkowita porażka.
    Służba zdrowia się wali a nasi kochani rządzący znajdują miliardzik na skup świń żeby podnieść cenę żywca o kilkanaście groszy…..

    Szkoda zresztą słów.

  72. Jospin, oczywiście możesz się nie zgadzać. Dla wyjaśnienia = ja piszę dlaczego obecnie mimo oczywistych faktów złego rządzenia , oszukiwania wyborców i nieliczenia się z nimi Pis ma ciagle wysokie poparcie. Ty natomiast piszesz o wyborach , a tam sytuacja była zupełnie inna, bo wielu wyborców niewiele wiedziało o Braciach i o samym PIS i wielu liczyło na wykształconego prezydenta /doktór/ i rozprawę z korupcja i złodziejami z Sld.
    Wielu liczyło na wspólne rządy prawicy i szerokie reformy /bo mieli by zdecydowana większość, a wiec i olbrzymie możliwości/. Mnie osobiście najbardziej w czasie akcji wyborczej przestraszyły/zniechęciły do PIS ich propozycje gospodarcze i kompletne bzury wypowiadane przec polityków Pis na ten temat. Wieziałem, że u nich głównie prawnicy i brak zupełnie specjalistów od innych spraw.
    Odnosnie katolików – to jasne, że nie mówię o wszystkich, ale tak jak napisałem o tych jak nazwał ich ksiądz Twardowski „wierzących w wiarę”, we własne autorytety władające kościołem. Twardowski nie bez kozery powiedział że największym zagrożeniem dla kościoła i r. katolicjkiej nie są ateiści, masoni itd tylko własnie ci fanatyczni nie rozumiejący istoty wiary wyznawcy. Ja obracam się w kręgu ludzi z wyzszym wykształceniem i wielu tych o których piszę też ma wyzsze wykształcenie i co z tego jak nie mozna z nimi dyskutować na te tematy. To wcale nie tak jak piszą niektórzy publicyści o fanach Rydzyka – że to ludzie z podstawowym wykształceniem, emetyci i renciści /owszem jest ich sporo, co było widać chodzby jak atakowali reporterów/. Ja wiem,. że ludziao nie mającym styczności z takimi ludźmi trudno w to uwierzyć, tym bardziej, że na codzień to bardzo przyzwoici ludzie i bardzo mili. Ale jak przedstawiłem im szereg ewidentnych kłamstw Braci to odpowiedzieli mi ze tak musieli by rozprawić się „komuchami”. Na nic próby mówienia że to niezgodne z dekalogiem, nauka Jezusa, oni wiedzą lepiej i już. Jak mówię, że złem zła się nie zwalczy tylko zło powiększy to odpowiadają, że zło to robi PO, a PIS chce właśnie dobra.
    Mam też znajomych którzy na początku byli bardzo za PIS’em i po tym co zaczęli wyprawiać przestali ich popierać. Mam tez takich którzy od początku byli Pis’owi przeciwni i mówili o duzym zagrożeniu z tej strony dla Polski. Mam dość szerokie znajomości i to w różnych sferach i stąd łatwiej mi obserwować. Oczywiście sa jeszcze tacy którzy nie znoszą przyznania się do tego że siię pomylili.
    Popularności PIS nie robia przeciez sami działacze i zainteresowani korzysciami, bo są zbyt nieliczni

  73. Jospin
    nie wiem dlaczego ale moja odpowiedź z wyjaśnieniami nie ukazała się na blogu, więc krótko piszę jeszcze raz.
    Ja pisze o sytuacji obecnej, a nie podczas wyborów!
    Ludzie wybierali PIS i Kaczyńskiego z różnych powodów. Niektórzy mówili Kaczyński wykształcony, doktór /prof. n./,patriota, wreszcie ktoś właściwy na to stanowisko. A o PIS wreszcie zrobią porządek z oszustwami, korupcją, oszołomami z So itd. Gdy rządzenie zaczęło pokazywać właściwą twarz PIS, to ludzie zaczęli zmieniać swe mniemanie o PIS, ale wielu, tak jak na przykład Pan K. zastanawia się jak to jest możliwe że mimo tak katastrofalnego wizerunku po roku rządzenia PIS i Bracia mają jeszcze tak duże poparcie i ponieważ znam wielu ludzi w dalszym ciągu popierających Braci napisałem to co napisałem.
    Poza tym mylnie przypisujesz mnie, że twierdzę że Kaczyńscy są patriotami. Ja właśnie uważam. że oni z patriotyzmem niewiele mają wspólnego, jak też nie są katolikami. Oni religie jak i patriotyzm wykorzystują cynicznie w swej grze o władzę. Tych ludzi najlepiej charakteryzuje wypowiedź Gogola:
    ?Ludzie ograniczeni, a przy tym fanatycy, stanowią plagę ludzkości. Biada
    państwu, w którym tacy ludzie mają władzę. Są nietolerancyjni i pozbawieni wszelkich skrupułów. Uważają, że cały świat kłamie, a tylko oni mówią prawdę?
    Z tym że oni fanatycznie łakną władzy i stania się bohaterami narodowymi typu Piłsudzki. Ale mentalność mają diametralnie inną niż Pan „P” choć tak jak i tamten nie trawią demokracji. Oni uważają, że cel uświęca środki i zwycięzców nikt nie rozlicza, a z silnymi się liczą.
    Dla nich nieważne /a pewnie ich nawet nie znają/, sa wypowiedzi wielkich ludzi takich jak Konfucjusz, Mickiewicz, Ghandi, Einstein, Pascal i inni
    Przykładowo Mickiewicz pisał ” Kłamca jest zły moneciarz;pozwól mu fałsz mnożyć, To on sam jeden zdoła cały kraj zubożyć.”, Ghandi natomiast „Dwa zła w sumie nie dadzą jednego dobra”, Konfucjusz informował „W państwie rządzonym dobrze – wstyd być biednym; w państwie rządzonym źle – jest hańbą być bogatym”

  74. Nawiązując do tego, co pisałem wczoraj o popularnym dziś poglądzie (wyrażonym m.in. w artykule Wiścickiego w „Rz”, że „za czasów PRL ogromnie zwiększył się dystans cywilizacyjny kraju do Zachodniej Europy”, poniżej kilka danych, które mogą zadać kłam intuicyjnemu poczuciu, że to twierdzenie jest fałszem.

    Oczywiście, to co pamiętam „kompozytowo” z lektur całego życia, co intuicyjnie z tej wiedzy złożyłem, to niezwykle trudno teraz udowodnić danymi. Musialbym się na tym znać zawodowo, a przede wszystkim wydać majątek na wszelkie sybskrypcje w internecie, albo poświęcić miesiące na wycieczki do bibliotek, korespondencję z nimi, maile do publicystów. Albo mieć niezwykłe szczęście i trafić na taką (takie) zbiorczą publikację.

    Przyjrzałem przez ok. 2 godziny to, co było szybko dostępne (faculty-web.at.N-W.edu; Orłowskiego, scholar google, co widać ze streszczeń, encyklopedię PWN, atlas historyczny, wikipedię, nation-master.com; i inne, nie pamietam) Te dane tak z grubsza pogrupowałem, ale to może być i tak do kitu.

    śmiertelność niemowląt:
    II RP 1938 – 139/1000
    Holandia – 33,6
    PRL 1989 – 25; (1991 – 15,6)
    Francja 1955 – 39; 1995 – 7

    Przewidywane trwanie życia przy urodzeniu:
    II RP 1932 – 48,2; PRL 1946 – 48; 1976 – 67; (2001 ? 71)
    Francja 1955 – 70,5; 1995 – 79
    Europa Zach. 2001 ? od 71 do 78 (jak na razie nic sprzed wojny, ale trend widać)

    Produkt krajowy na głowę (wg. parytetu siły nabywczej):
    1920 -1922:
    II RP – 1600$ tzn. 32% Europy Zach. – 5000$
    1939:
    II RP – 2200$ tzn. 39% Europy Zach. – 5600$
    1950:
    PRL – 2200$ tzn. 37% Europy Zach. – 6000$
    1980:
    PRL – 5150$ tzn. 40% Europy Zach. – 13000$
    1989:
    PRL – 4400$ tzn. ok. 29% Europy Zach. (w 1990 – 15500$)

    Tu rzeczywiście PRL dała d… , jedynym „usprawiedliwieniem” może być to, że zmniejszyła się rozpiętość dochodów w porównaniu z Europą Zach.

    Edukacja:
    II RP studentów 1938 – 47,7 tys; PRL 1980 – 453,7 tys. (10x więcej)
    Francja – obecnie ok. 2x wiecej niż w Pol, ale zwiększyła się ta liczba ok. 3x w stosunku do przedwojnia.
    Analfabetyzm:
    II RP 1921 – 33%; 1931 – 23%; PRL 1978 – 1,2%
    Portugalia przed wojną 70%, obecnie 1-2% (podobno głównie Azory);
    Wlk. Brytania przed wojną i obecnie 3-4% (dot. analfab. i najniższego stopnia razem)

    Może te dane statyst. wcale nie pokazują tak wyraźnie (a dochody wręcz przeciwnie) tego, co widzę „nieliczbowo”. Ale, jak zawsze, interpretacja rzeczywistości decyduje o tym, jak tę rzeczywistość widzimy. Nie sądzę, aby którakolwiek ze stron tego sporu (nie tylko my) zdołała przkonać drugą. Chyba zabierzemy swe przekonania do grobu. Ale „POLITYKA”, mając (finansowy) dostęp do danych (np. roczniki Ligi Narodów dla lat przedwojennych) mogłaby pokusić się o jakieś ZESTAWIENIE DOKONAŃ CYWILIZACYJNYCH II RP, PRL i III RP.

  75. Pani Janino. Nie mogę odmówić sobie przyjemności podpięcia RSS z Pani bloga do całkiem nowego serwisu http://www.durniompowiedz-NIE.pl.
    Serdecznie pozdrawiam.

css.php