Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

5.03.2007
poniedziałek

W PLL LOT po prostu odlotowo

5 marca 2007, poniedziałek,

Wielkim zagrożeniem dla bezpieczeństwa naszego państwa okazuje się być pewien Holender o nazwisku Schimmelpennick. Otóż tenże pan, amsterdamski prawnik, jest syndykiem masy upadłościowej Swissaira i jego głos zadecydował, że prezesem LOT-u został wybrany pan Marek Mazur, a nie protegowany resortu Skarbu pan Tomasz Dembski. Pan syndyk po prostu głosował tym razem inaczej niż przedstawiciele Skarbu Państwa. Można założyć, i to z wielką pewnością, że głosował za kandydatem kompetentnym, bo Mazur akurat takim jest, i na dodatek popieranym przez załogę, a nie za kandydatem słabym.

Strasznie zdenerwowało to Ireneusza Dąbrowskiego, wiceministra Skarbu, który domaga się odwołania syndyka i w tej sprawie napisał nawet list (oczywiście w imieniu rządu polskiego) do Amsterdamu. W liście tym zaś zawarł ową wstrząsającą sugestię, że syndyk stwarza bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa polskiego, a więc trzeba go z funkcji usunąć. Holendrów musiało to już nie tyle zdziwić, co może nawet bardziej rozśmieszyć. Taki duży kraj i obawia się jednego syndyka z niewielkiego kraju, niczego oczywiście nie ujmując Holendrom.

Niemniej zareagować musieli, bo w końcu to wiceminister Dąbrowski będzie w Holandii syndyków wyznaczał i z kolei poszły listy z Amsterdamu do Warszawy, a komentatorzy ekonomiczni zastanawiają się, czy LOT stanie się kolejnym po Eureco polem bitwy między naszym nieocenionym Skarbem a regułami rządzącymi krajami Unii Europejskiej (generalnie – krajami cywilizowanymi, w których wiceminister wie, co to takiego kodeks handlowy na przykład), do której Polska od pewnego czasu należy, o czym jednak przypominać warto, bo ta świadomość jakoś słabo się zakorzenia.

Bój o LOT toczony przez wiceministra Dąbrowskiego jest jedną z najbardziej pasjonujących obecnie bitew, choć ta sprawa (nie wiedzieć czemu traktowana głównie jako ekonomiczna) jakoś nie rozgrzewa naszych polityków, tak jak na przykład giertychowe mundurki, które podobno omal nie przewróciły koalicji (swoją drogą, rejestr spraw, o które o mało co nie przewróciła się koalicja, warto by kiedyś sporządzić i byłby to chyba rejestr bardzo ciekawy).

Tymczasem odbija się w niej przede wszystkim polityka. O co bowiem chodzi? Czy o jakąś wizję rozwoju przedsiębiorstwa i wyciągniecie go z kłopotów? Ależ skąd! Chodzi oczywiście o stanowisko dla swojego człowieka, nie mającego wprawdzie kwalifikacji, ale za to słusznego politycznie (a może z jakiegoś nowego układu?). Czy pan Dembski jest ostateczną partyjno – państwową kandydaturą? Być może, ale coraz głośniej o tym, że niekoniecznie. Oto bowiem w Centralwings lotnicze szlify zdobywa pan Adam Glapiński, człowiek z pierwszego zaciągu Porozumienia Centrum, a więc osoba ze wszech miar zasłużona i godna tego, by przejąć stery tak zwanego narodowego przewoźnika. Czy tak ma być? W każdym razie o tym się plotkuje, a w plotkach bywa sporo prawdy.

Na razie wściekłość, że wybrano (w konkursie, a jakże) pana Mazura rośnie i nasz drogi Skarb robi wszystko, aby go odwołać. Pan Mazur niewątpliwie nie jest człowiekiem PiS, nie bardzo też wiadomo jakiej partii jest człowiekiem, co jest oczywiście okolicznością obciążającą. Po prostu jest świetnie wykształconym specjalistą od zarządzania i finansów. Ponadto – jak się wydaje – do swego zwycięstwa w konkursie ma dość zdrowy stosunek. Nie bardzo się go spodziewał, gdyż nie miał politycznego poparcia, a więc urzęduje i patrzy, co też ten Skarb jeszcze wywinie. Jeżeli go zdejmą – posadę znajdzie, gdyż akurat tacy specjaliści nie mają kłopotów.

Być może ze znalezieniem innej posady miałby problem jego konkurent, tak protegowany przez rząd. Ale właśnie – czy przez rząd? Czy przez ministra Skarbu? Nikt właściwie nie wie, czy ten słynny list w sprawie zagrożonego bezpieczeństwa to inicjatywa szefa resortu Skarbu, czy tylko jego ambitnego zastępcy? Jeżeli wiedziałby o nim minister Jasiński, to dodatkowa kompromitacja i świadectwo, że szef resortu nie panuje nad swymi zastępcami. Nie śmiem przecież nawet podejrzewać, że firmowałby takie głupstwa, jakie powypisywał pan Dąbrowski. Zastępcy są bowiem bojowi niesłychanie, na przykład pan Szałamacha, też zastępca, tak dzielnie walczy o PZU, że pewnie sporo pieniędzy podatników na odszkodowania pójdzie.

Ja od dawna mam propozycję, by przynajmniej część urzędnicy płacili z własnych kieszeni. Może wówczas wielkiej ambicji towarzyszyłoby minimum zdrowego rozsądku. Na razie jednak trzymam kciuki za prezesa Mazura. LOT ma się marnie i trzeba, aby wreszcie ktoś się za tę firmę wziął, a nie tylko, by wziął ją ktoś tylko dlatego, że jest swój i zaufany. I znów nie śmiem podejrzewać, że za swoim stoją dalsze plany obsadzania kolejnych stanowisk swoimi, choć być może powinnam się już do tego przyzwyczaić.

***

W imieniu prezesa Trybunału Konstytucyjnego Jerzego Stępnia dziękuję wszystkim za dobre słowa o nim, a wpisów na ten temat było sporo. Piszę to bez oficjalnego upoważnienia, ale rozmawiałam ostatnio z nim i wiem, że czytał blog i było mu miło. Ja z kolei dziękuję za życzliwość z okazji 50-lecia „Polityki”.

Przy okazji wpisów o prezesie TK pojawił się problem RPO. Zachwycać się czy nie? – to chyba dylemat topolówki. Niektórzy z Państwa, ale w mniejszości, dostrzegają jego niektóre starania, inni nie. Ja jestem dość krytyczna. Ostatnio na przykład dr Kochanowski zabrał głos w sprawie odwołania prezesa TVP i wyraził zaniepokojenie. Nie rozumiem tego wystąpienia. RPO nie bronił dotychczas odwoływanych z funkcji, nawet gdy odbywało się to z naruszeniem godności tych osób. (Kiedyś w Ministerstwie Skarbu zamknięto wszystkich w jednym pokoju, by wręczyć hurtowo wymówienia; odwoływanie faksem, wieczorem czy nawet w nocy jest dziś na porządku dziennym, choć lepiej byłoby powiedzieć – nocnym. Można nawet powiedzieć – taki obyczaj.)

Nie wiem też, dlaczego RPO wziął się bez podstawy prawnej za powoływanie komisji w sprawie arcybiskupa Wielgusa, a nie ujął się na przykład za Andrzejem Grajewskim i innymi pomówionymi przez raport z weryfikacji WSI. Sam zresztą zaczął lustrować własnych pracowników zanim ustawa lustracyjna weszła w życie. Mam wrażenie, że chce Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek.

Bernard pochwalił mnie (tak, to ja mówiłam w radiu) za kilka zdań w sprawie procesu Otylii Jędrzejczak. Mnie też się wydawało, że te zmieniające się opinie biegłych to czysty skandal. Mamy jednak na blogu wpis Maćka, który rzuca zupełnie nowe światło na sprawę, a był świadkiem wypadku. Może więc ja też powiedziałam coś przedwcześnie. Tak to jest, gdy swoje opinie opieramy na relacjach medialnych. Mam więc wrażenie, że trzeba poczekać do rozstrzygnięcia sprawy przez sąd. Wiem z pewnością tylko jedno, prokuratura nie proponowała żadnego poddania się karze, bo to nawet nie jej kompetencja. Tylko pani Jędrzejczak, czy jej adwokaci mogli to zaproponować, a więc już w relacjach duży błąd.

Common sense zwraca uwagę na odwrót prawicowych publicystów od PIS, co szczególnie ujawniło się po dymisji Wildsteina. Problem w tym, że to byli publicyści POPiS -u, którzy bardzo przeżyli koalicję z Samoobroną i LPR, a gdy już się przyzwyczaili i zaczęli opiewać PiS – zabrano im Wildsteina, a tym samym (tak sobie to przynajmniej wyobrazili) telewizję. Pewnie teraz będą forsować Macieja Pawlickiego, bo jest to to samo towarzystwo, Urbański jest z nieco innej bajki. Jego pierwsze wywiady są zresztą interesujące. Niemniej manifesty na temat końca telewizji publicznej po dymisji Wildsteina są zachwycające. Nie wiedziałam, że było aż tak niezależnie, miałam zupełnie inne (zapewne niesłuszne) wrażenia.

Ciekawy jest pomysł przedstawiony przez owal 40, aby obywatele zawiadamiali Europejczyków ogłoszeniami w zagranicznej prasie, że oprócz władzy są jeszcze normalni ludzie. To rzeczywiście byłaby dobra promocja Polski, ale jednak rzecz nie w tym, abyśmy się zrzucali na ogłoszenia, ale aby premier na przykład nieco stonował panów Giertychów, a także innych przedstawicieli rządu. Jednych mógłby stonować, innych pogonić do roboty. Unikanie spotkań z zagranicznymi gośćmi jest już stałym elementem gry. Tylko że nie bardzo wiadomo jak lepiej: spotykać się i opowiadać jak Giertychowie, czy nie spotykać się i milczeć.

Dzięki za informacje o uchyleniu immunitetu prokuratorskiego Stefańskiemu (piszą Quake i InDoor), długo to trwało, ale widocznie prokuratura jest już odzyskana, czego zresztą należało się spodziewać. Model prokuratora Kapusty jest nieśmiertelny. Żałuję, że nie widziałam występu ministra Kaczmarka w „Teraz My”. Rzeczywiście, podobno totalna kompromitacja, wiele osób o tym mówiło i w podobnym tonie piszą HiPolit i marekk. Tak to jest, gdy się partyjną lojalność, czy lojalność wobec osoby (tu chodziło o prezydenta) przedkłada nad zwyczajne normy prawa, które powinny obowiązywać wszystkich.

Edward pyta, kogo miałam na myśli pisząc o głównym dziennikarskim inkwizytorze w kwestiach kościelnych. Oczywiście najwięcej żaru i bezkompromisowości ma red. Terlikowski, główny dziś ekspert wszystkich mediów.

Przy okazji informuję, że jeżeli mają Państwo problem z wpisami, to proszę pisać na internet [at] polityka.com.pl. Pod tym adresem załatwiamy różne sprawy, w których ja nie jestem biegła.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 81

Dodaj komentarz »
  1. Pani Janino!
    Napisała Pani: „Ja od dawna mam propozycję, by przynajmniej część urzędnicy płacili z własnych kieszeni”. Ja mam też propozycję. W momencie, gdy Skarb Państwa zostanie obciążony kosztami związanymi z nieuzasadnionym oskarżeniem o morderstwo lekarza w warszawskim szpitalu – Pan Ziobro i Pan Kamiński zapłacili to ze swojej kieszeni. Ja protestuję, aby odszkodowanie było płacone z podatków normalnych ludzi.

  2. Pani Janino, pisze Pani:
    „Ja z kolei dziękuję za życzliwość z okazji 50-lecia ?Polityki?.”

    Czy z całym pięćdziesięcioleciem odczuwa Pani solidarność, czy tez dumę? Przyszła Pani do Polityki znacznie później, ale cóż, jak Pani odnosi ssię do niektórych przypadków owego pięćdziesięciolecia?

    Czołową postacia Polityki był (duchowo pewnie jest do dzisiaj) był MFR. A MFR swoją karierę rozpoczynał jako politruk w stalinowskim LWP. Jakim trzeba być człowiekiem, by zostać stalinowskim politrukiem? A później? Choćby w okolicach stanu wojennego?

    Drugim wybitnym publicystą (świetne pióro) był niejaki Jerzy Urban. Bender nazwał go Goebelsem stanu wojennego i proces z Urbanem wygrał. Jaką role odegrał Urban i z czyjej poręki, to nie trzeba nikomu przypominać.

    Daniel Passent – pisze z biglem, czyta się przyjemnie, ale przypomianam niedawny list Andrzeja Bobera: http://passent.blog.polityka.pl/?p=189#comment-12718 a wspomnieć jeszcze wypada o szkalowaniu Jana Nowaka Jeziorańskiego http://www.wolnaeuropa.pl/jnj-1997.html

    No i na przestrzeni dziejów TW w redakcji…

    Może gratulacje za całą piećdziesiątkę to jednak przesada?

    pozdrawiam
    Bernard

  3. Witam Pania Redaktor i Blogowiczow,

    mam nadzieje, ze dzisiejszy odcinek bloga rozpocznie od dawna oczekiwana (przynajmniej przeze mnie) dyskusje na temat jakosci naszych kadr zarzadzajacych, zwlaszcze w sektorze panstwowym, czy jak kto woli publicznym, choc elementow „publicznych” w sferach zarzadzanych przez aparat panstwowy ostatnio jak na lekarstwo i gore bierze „panstwowosc” w znaczeniu tego slowa rodem z lat 70-tych.

    Roszady personalne prowadzace do upartyjnienia spolek SP (to akurat bylo zawsze z nielicznymi wyjatkami), kompromitacje urzednikow najwyzszego szczebla (Unicredito Italiano, Eureko czy tez. opisywany przez pania Redaktor przyklad LOT-u), razaca niekompetencja, a przy tym ogromne samozadowolenie skutkuja nie tylko pewnym moralnym obrzydzeniem, ale i maja wplyw na wyniki finansowe tych spolek, ich image, wplywy do budzetu (podatki, dywidendy) itp. A to juz zaczyna byc kwestia racji stanu. Ostatnio mielismy przyklad TVP SA, gdzie – abstrahujac od calej politycznej otoczki odwolania Wildsteina – padl argument, ze TVP SA osiagala coraz slabsze wyniki finansowe. Tylko, ze to mozna bylo przewidziec w sytuacji, gdy prezesem tak wielkiej firmy mianuje sie sie naczelnego lustratora, ktoremu wyrazenie „wynik finansowy” mowi tyle samo, co przecietnemu Polakowi „reakcja osmozy”. Kariere red. Wildsteina i jego zdolnosci menedzerskie mozna bylo przesledzic. Mowil o nich w momencie nominacji m.in. byly szef Wildsteina – Tomasz Wolek. A jednak doprowadzono swiadomie do tego, ze w ciagu roku TVP stracila pozycje medium wiarygodnego, pogorszyla wyniki finansowe i uwazana jest przez widownie zâ telewizje po prostu nudna. Czy ktos za to odpowie? Bo przeciez fundowanie kolesiom karier w firmach panstwowych w rodzaju „od menedzerskiego ignoranta do prezesa” jest niezgodne przynajmniej z kilkoma paragrafami i podlega sciganiu. Jezeli w firmie prywatnej zatrudni sie kogos, kto w ciagu roku obniza wynik finansowy i traci rynek to nie tylko usuwany jest sam delikwent, ale i konsekwencje wyciagane sa w stosunku do osoby, ktore decyzje o zatrudnieniu podjely!

    Podobnie jest w PLL LOT, ktory w dodatku jest wystawiony na silna presje licznej konkurencji, stoi przed wymiana prawie calej floty, a w dodatku ma skomplikowana sytuacje wlascicielska po upadku Swissair-u. Roszady personalne w zarzadzie i RN sa na porzadku dziennym od poltora roku. Firma doluje, obniza jakosc uslug i moze skonczy tak jak przewoznik litewski, ktory musial wyprzedawac przyslugujace mu sloty na Heathrow, zeby ratowac wynik. I tylko znowu szkoda robi sie wykwalifikowanej zalogi, ktora niewiele moze naprawic w sytuacji, gdy do firmy na najwyzszy poziom wsadzi sie – przepraszam za wyrazenie – jelopa, ktory co prawda nie bedzie wiedzial co to jest siatka polaczen, ale za to doskonale poobsadza wszystkie stolki kolesiami w formie kolejnej reorganizacji.

    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Maciek nie był świadkiem wypadku Otylii J. (jak, zdaje się, zrozumiała p. Redaktor). W komentarzu po poprzednim felietonie pisał ogólnie o wypadkach , które widział i o niewiarygodności świadków.

  6. PLL LOT to zawsze była spółka nomenklaturowa… zresztą jak Pani zajrzy do raportu Antka… to zobaczy, ilu tam agentów.

    Nie tylko chodzi o sprawy Glapińskiego.

    Szefem skarbca w PLL LOT jest były, ostatni szef spółki „Telegraf” – Marcin Oblicki… i to nie tylko jedno jego miejsce zatrudnienia…

    Ukłony
    A.

  7. Pani Janino,
    Napisała Pani byli publicyści POPiS -u, którzy bardzo przeżyli koalicję z Samoobroną i LPR, a gdy już się przyzwyczaili i zaczęli opiewać PiS.
    Chciałbym podyskutować trochę na ten temat. Mówi Pani, że byli to publicyści POPIS?u. Prawie podobnie jak, o ile dobrze pamiętam, niemal 60% aktywnego wyborczo społeczeństwa. Zastanawia mnie, co skłoniło wszystkich tych ludzi do głosowania na te wspomniane wyżej partie? Bardzo dobrze podsumował to Igor Janke. Napisał o dwu połówkach prawicowych poglądów, których główne sfery zainteresowań się wzajemnie uzupełniały i wzmacniały (taka pseudo partia konserwatywno-liberalna). Wybory pokazały, która część jest skuteczniejsza w zdobywaniu głosów. Później nastąpił cyrk zawierania koalicji i strategiczny policzek zawarcia obecnie rządzącej.
    Takiego rozwiązania przed wyborami raczej nikt się nie spodziewał. Scena polityczna, w bardzo jaskrawy sposób, została podzielona na zwolenników PiS i jego przeciwników. Została jednak niemała grupa sierot, która nie miała gdzie się wpisać. Czy będąc zwolennikiem POPiSu wypada krytykować w czambuł tą część sceny politycznej, która miała stanowić uzupełnienie wymarzonej koalicji? Oczywiście politycy lubią ostre spory i bardzo często Ci, którzy rozmydlają granice, lądują poza głównym nurtem. Teraz jeszcze wrócę do Pani wypowiedzi. W przeciwieństwie do Pani nie uważam, żeby oni zaczęli opiewać PiS, tylko nie przyłączyli się do nurtu, który za wszystko potępiał PiS.
    Można udawać, że teraz wszystko, co wyjdzie z PiS jest z gruntu złe, podobnie jak można ględzić o oporze układu i szarych sieciach. Odnoszę wrażenie, że są to poglądy bardzo wygodne (taki owczy pęd). Dużo trudniej podejmować próby merytorycznej oceny.

  8. Co do Mazura: Mnie tylko przeraża (może się mylę), że kolejne ekipy rządzące pozwalają sobie na coraz więcej i coraz mniej się z tym ukrywają. Bo przecież pisanie listów w imieniu rządu RP z pretensjami, że nie wybrali partyjnego kandydata, tylko, o zgrozo, fachowca, zakrawa na jakąś paranoję. Ma pani nadzieję, że sam minister skarbu nic nie wie. Niewielkie to pocieszenie, bo zakłada, że będąc vice nie trzeba działać już roztropnie i racjonalnie…

  9. Bernard!
    Jak się nie ma, co się lubi to się lubi co się ma w tę zasadę ja się kładę obok mnie Salcia ma.Pozdrawiam Panią Janinę i cały zespół Polityki wszystkich lat.J.P.

  10. GIERTYCH MUSI ODEJŚĆ!!!

    …przepraszam za ten werbalny atak, ale naprawde nie wiem gdzie móglbym to powiedzieć, żeby ktoś mnie usłyszał.

    Wlaśnie widziałem relacje w TVN 24 o „prezentach” MEN dla szkół specjalnych. Dzieci, które mają problemy z czytaniem dostaly naprzykład aparaturę do analizowania składu powietrza.

    Mamy pierwszy namacalne efekty IV PRL. Jak za dawnych czasów (które mimo młodego wieku pamiętam) urzędnik wymyślił co sie przyda dzieciakom i nauczycielom, a minister ma coś, czym może się pochwalić.

    Jak długo jeszcze? Do wyborów parlamentarnych poszedłem drugi raz w życiu. Dopiero skonczyłem studia. Mam dobra prace, z która Państwo karze mnie co miesiąc 1000 PLN w podatkach (prawie polowa tego co zarabiam). 3 na 10 moich znajomych ze studiów (znana uczelnia ekonomiczna) jest już za granicą (i mają naprawde dobrą pracę) i ciągną następnych. Prawie polowa mojej klasy z liceum też jest już za granicą, tyle że w branżach przewidzianych dla nich (czyli tych niżej płatnych).

    Chcialbym zalożyć rodzinę, kupić mieszkanie i realizować się w pracy, którą na szczęście bardzo lubię. O ile z tym ostatnim jest jakby mniejszy klopot, to punkty 1 i 2 wydają mi się w najbliższych latach co raz bardziej poza zasięgiem.

    Uważam siebie za pozytywiste. Co wiecej uważam siebie za liberała. Nikt mi nie wmówi, że solidarne państwo jest sprawiedliwe. Liberalizm to nie kapitalizm. Solidarne państwo oznacza ręczną redystrybucje dochodów. Liberalne państwo oznacza równy start i przejrzyste zasady dla wszsytkich. Tak ja to rozumiem.

    Przez ostatnie prawie 20 lat mojej edukacji wmawiano mi że: „każdy nosi buławe w tornistrze” albo że „uczciwością i pracą ludzie się bogacą”. CO sie stało z niby powszechną zasadą „best man for the job”? Dlaczego „elity rządzące”, ktore robią wszsytko żeby ukryć swoją elitarność przed swoim elektroatem a czerpią pełnymi garściami z przywiejów władzy epatują w publiczność tematami, które nic nie wnoszą?

    Za kilkanaście lat mój kraj będzie uzależniony od kondycji i pracy mojego pokolenia. Jaki przykład idzie z góry? Czy jest coś bardziej demobilizującego dla młodych ludzi niż jaskrawa niekompetaencja i chore zasady utrwalane przez rządzących?

    Ale co zrobić? Wyłączyć telewizor? Przestać czytać prasę? Odciąć się od tego strumienia szamba, które wylewa się na wszystkich każdego dnia, jak to uczyniło już wielu moich równieśników?

    Ja wierzę w mój kraj. Znam tu wielu wspaniałych młodych ludzi z głowami pełnymi pomysłów. Ludzi, którzy naprawde mają czym się pochwalić swoim kolegom zza granicy. Ktorzy są tam doceniani. Tylko niewielu to dostrzega. I nie przekona mnie argument, że mamy ministrów z MW. Tacy ludzie jak oni gonili mnie po ulicach miasta gdy byłem w liceum i nie wierzę, że dostali tę pracę, bo są najlepszymi fachowcami.

    Jeszcze raz przepraszam za ten frontalny wylew żalu, ale mojego pokolenia nikt już nie słucha. A wszystko jest polityką. To nie jest normalne.

  11. Cóż w pisie nie ma zbytnio kompletnych ludzi. Cóż na prezesa Lotu, ciekawa kandydatura pan Mazur, nawet nazwisko ciekawe dla członków Pisu. Jestem ciekawa, dlaczego pani Janina piszę o tej sprawie akurat, Cóż takie czasy. Do wszystkiego trzeba dojrzeć.
    Ja napisałam bym o dymisji Wildsteina. Cóż to wczorajszy program Loża prasowa był po prostu żenujący, cóż chyba lepsze byli by programy z politykami. Cóż poszło o to, ze Michał Karnowski nie chcę pracować dla polityka. Cóż nie jest męską prostytutką tylko uczciwym człowiekiem. Cóż mogę jego zrozumieć. Ale pan Żakowski tez ma trochę racji, ze bardziej to powinien być polityk prezesem Telewizji, A POSZCZEGÓLNIE DZIAŁY WE Telewizji to powinni zając ludzie, którzy znają się na tym. A Widstain był indologiem pisu, i popierał oczywiście Pis, on w po prostu przyjął łapówkę w postaci fotela prezesa TVP. Cóż to pisać, najlepiej, żeby Wildstain wiedział, kim jest, może jest dziennikarzem tylko na chwilę był urzędnikiem państwowym, i jeszcze zyczył Urbańskiemu, żeby nie był politykiem tylko dziennikarzem. Cóż ciekawe czy to jest możliwe. Może tak Władza w telewizji to nie powinni politycy przyjmować, ale władza kusi.
    Cóż najważniejszy jest pluralizm w telewizji. A Wildstain nawet gwarantował swobodę doboru ludzi do programu. Jak pani Janina pojawiła się kilka razy w telewizji. Cóż pani Janina to IV władza
    Pozdrawiam

  12. Ta Europa to naprawdę nie rozumie, co się do niej mówi i żartuje sobie z majestatu Naszych Najdroższych Władz. Jak się nie opanuje, to zaraz pojadą do tych Amsterdamów, czy innych Lizbonów
    I górnicy, i hutnicy,
    Krawcy, tkacze i spawacze,
    I cywile, i żołnierze,
    Wróg nam pieśni nie odbierze,
    Tara bam, tara bam,
    Wróg nie wydrze pieśni nam…

  13. Pani Janino prokuratura może przystąpić do uzgodnienia z podejrzanym kary za dane przestępstwo, na mocy art. 335 kpk, przy spełnieniu warunków zawartych w tym przepisie. I w razie zgody podejrzanego zamieścić w akcie oskarżenia odpowiedni wniosek, i chyba z tym mieliśmy do czynienia w sprawie Otyli Jędrzejczak. Pozdrawiam

  14. Pani Janino
    Nikogo bój o LOT nie rozgrzewa ponieważ w tym rządzie mało kto zna się na ekonomii. Gdyby poruszono fundamentalne sprawy dla państwa, takie jak plemniki i ich droga do jajeczek to zapewne dyskusja była by bardzo ożywiona. Marszałek Sejmu koszule by darł i zarządzał głosowania do upadłego, a Roman Wysoki (nie mylić z wielkim) będzie mu dzielnie sekundował.
    Przy takimi doborze kadr, (czytaj politycznie słusznych) Centralwings ma szansę podzielić losy Polonii. Mnie akurat udało się kupić bilety na samolot Polonii (3 szt) i nie odlecieć, pozostały mi na pamiątkę.
    Pozdrawiam marekk

  15. LOT jest tylko czubkiem(obok PZU) góry lodowej o nazwie POSADY DLA NASZYCH.
    W Białymstoku dyrektorem Zakładu Energetycznego miał zostać jeden z dwójki działaczy PiS-u.Najwięcej szans miał świeżo odwolany wojewoda Dobrzyński(” nie nadaje się nawet do prowadzenia straganu”-opinia komisji MSWiA-dlatego został wojewodą).Niestety komisja konkursowa wybrała fachowca-niePiSowca.Dlatego zapowiedziano mu,że w ponownym czercowym konkursie nie ma po co startować ,gdyż tym razem komisja będzie „zabezpieczona”.
    Bernardzie! Czy Twoja erudycja nie pozwala na zmianę treści wpisów? czy Ciebie to nie nudzi ? ” Polityka ” i Passent to kawał historii Polski i Twoja pisanina jest pustosłowiem wobec skomplikowania naszej historii.

  16. Coż Aga mi się wydaje, że gdy kogoś się przekupuje za pomocą fotela, to nie powinno to się nazywać „łapówka” tylko jakoś inaczej.

    Pozdrawiam

  17. Przezylem w Holandii trzy lata i jedyna refleksja to ze to maly kraj bardzo madrych ludzi.

    Jednak ja wole o aborcji.

    Zakaz aborcji to nie tylko ochrona prawa plodu ale i przymusowy obowiazek wychowawczy, ktory kk obwarowuje sankcjami karnymi. To obowiazek wychowywania dzieci niechcianych, uposledzonych itp. Nie mam nic przeciwko tym dziecia ale prosze o naswietlanie pelnego obrazu. Bo tak jak prawda jest ze plod ma realny wyglad – eksponowany przez wszechpolakow, tak i obowiazek wychowawczy ma swoj realny (ciezki) wymar. A jak wiadomo z niewolnika nie ma pracownika – tak i z przymusowero rodzica zaden rodzic.

    Cala sprawa to chyba poprostu gra Gertycha tymi uposledzonymi dziecmi i walka o budrzetowe srodki na utrzymanie zakonnic. Notabene skoro ciagna oni budzetowe srodki na rozne cele, to dlaczego nie pozwalaja mediom kontrolowac sposobu ich wydatkowania. Co sie dzieje z tymi srodkami za murami klasztorow – to nie jest ich prywatna sprawa. Chca brac musza sie poddawac w tym zakresie kontroli wydatkow. O pieniadzach z tacy nie wspomne. Jestesmy swiadkami jednego wielkiego przestepstwa i nikt nic nie mowi.

    uczciwosc

  18. Aha sorry for my ortography, but even I’m polish, english is much easier to me. Rada Jezyka Polskiego should think about it before it gets too late.

    Wszystkie utrudnienia opozniaja rozwoj. Bezsensowne utrudnienia powinny byc likwidowane. Polska ortografia tez. Polska ortografia to peerlowski czyli idiotyczny sposob na odroznienie inteligenta od pospolstwa. Zgodnie z polskim systemem dyplomowania jestem jednak inteligentem mimo ze robie byki na potege.

    Rada Jezyka Polskiego tak jak i polscy prawnicy zawsze beda dazyc do bezsensownego utrudniania zycia, z tego zyja.

  19. P. Janino, tak jak napisał mw nie byłem swiadkiem wypadku, ale interesowałem się tą sprawą i szperałem sporo po internecie, by wyrobić sobie zdanie o tej sprawie /bo ludzie jak ktoś bardziej znany ma wypadek to by go wdeptali w ziemię/
    Dziekuję mw za sprostowanie
    Pozdrawiam

  20. Szanowna Pani Janino ! Przepraszam ,że nie na temat ale się emocjonalnie „ugotowałem” i wklejam wpis z blogu redakcyjnego kolegi.

    Szanowny Panie Danielu! Do pasztetu tygodnia bardzo proszę dodać PROSTACTWO. Czabańskieradio i KRRITVPiS chce zlikwidowac program II Naszego Narodowego Radia. Program misyjny , wysokiej kultury , która dla decydentów pisowych jest niedostepna – dlatego ją likwidują na rzecz I PR tuby przypominającej dawną Tu Jedynka.
    Ludzie protestujcie , bo nam zamiatają Ojczyznę PROSTAKI. Zapraszam na http://www.sygnatariusze-radio.com/

  21. Witam wszystkich Blogowiczów.
    Powiedzieć, że Ministerstwo Skarbu Państwa prowadzi fatalną politykę to nic nie powiedzieć. Ministerstwo w ogóle nie ma żadnej wizji polityki, którą chciałoby realizować. Najlepiej obrazują to oficjalne dane – polecam pozycję określającą poziom wykonania planu prywatyzacyjnego (osiągnięte przychody ogółem w stosunku do przychodów założonych):

    http://www.msp.gov.pl/index_msp.php?dzial=60&id=2498

    Czy są potrzebne jakieś dodatkowe komentarze?

    Przy okazji warto przypomnieć wypowiedź premiera zawartą w jego expose:

    http://www.kprm.gov.pl/1433_18017.htm

    „W Ministerstwie Skarbu Państwa trwają dzisiaj prace, w szczególności prace porównawcze, to znaczy szuka się rozwiązań, które są stosowane w innych krajach, zmierzające do tego, żeby to wszystko zorganizować inaczej, żeby to zorganizować na nowych, lepszych zasadach. Ja chcę Wysokiej Izbie zadeklarować, że już teraz, póki co, bo to musi jeszcze jakiś czas trwać, obowiązują obecne zasady, odwołam się do środowisk akademickich, oczywiście mówię o środowiskach ekonomicznych, no i jeżeli chodzi o prawo finansowe, po to, żeby_ludzie_kierowani_do_spółek Skarbu_Państwa_byli_ludźmi_o_niepodważalnych_kwalifikacjach. Możecie mnie Państwo z tego przyrzeczenia rozliczać.”

    Prawda, że śmiesznie to brzmi? Może faktycznie czas już premiera z tego przyrzeczenia rozliczać?

    pozdrawiam serdecznie

  22. Ciasto! Ja mam wrażenie , że dla Ciebie obecny rząd propozycji nie ma i to mimo iż stawia na młodzież (jako potencjalnych wyborców).
    Ministerstwo Edukacji póki co proponuje
    Amnestię dla maturzystów co nie zdali
    Brak matematyki wsród przedmiotów matura;nych
    z kolei inne pomysły to obniżenie wymagań dla początkujących prawników (w ramach walki z korporacjami. Jakby inaczej nie mozna było) jakaś szykująca się nagonka na „komuszych” profesorów z PAN (zapowiada 30 letni doktor)
    Ja mam wrażenie, że tą lepszą (lepiej wykształconą, bardziej ambitną) część młodziezy wprost zachęcana jest do emigracji.
    Po kolejnych zmianach konstytucji spokojnie można będzie dopisac jeszcze jeden artykuł (na sam koniec):
    „A jak komu nie podoba to hałdujudu”
    Pozdrawiam

  23. Torlin 2007.03.05 g. 15.20
    Marzenie o osobistej odpowiedzialności urzędników jest o tyle wskazane, co nierealne (bo nikt dobrowolnie nie zakłada sobie pętli na szyję). Ale w przypadku skandalicznego występu pana Ziobry skutek może być o wiele tragiczniejszy niż tylko koszty, które przyjdzie nam ponieść. Podobno telefon o dostępnych organach do transplantacji jest głuchy. Ile osób straci życie bo nie doczeka się tej „części zamiennej”, chyba więcej niż jak pan Ziobro stwierdził z winy tego kardiochirurga.

  24. Problem LOT to jest nic nowego. Nie wazne jakie wyniki osiaga firma w ktorej akcje ma skarb panstwa, wazne jest to ze prezesem jest swoj. Sikorski nie swoj, Wildstein swoj ale tez musial odejsc, Minister Meller nie swoj i wszyscy oni musiali odejsc. Kiedy PiS wygral wybory to obiecywal walke z ukladem. Wydaje sie ze na obiecankach sie tylko skonczylo bo jak widac obsada stanowisk wyglada rodem z PZPR, czyli z partyjnego klucza. SLD robil to samo, i PiS tez. Nic sie nie zmienilo, czyli nadal reka reke myje.
    Dzisiaj bedzie zaprzysiezenie nowego sedziego TK. W zwyczaju jest ze wielu sedziow TK, udaje sie na te uroczystosc do palacu prezydenckiego, ale nie tym razem. Wielu sedziow nie wezmie udzialu w tej ceremoni. Powod, sedzia Baginska, ktorej sprawa lezy teraz w prokuraturze. Skandalem pachnie i osmieszeniem. Dobrze wiec sie stanie ze jej sprawa zajmie sie TK, ktory moze wedlug konstytucji uchylic immunitet. Skandalem jest takze to ze pani Baginska nie zrezygnowala ze stanowiska. Skandalem jest to ze powoluje sie ludzi ktorzy sa uwiklani z prawem. Samoobronie to chyba nie dziwne jak wielu poslow mialo sprawy sadowe. Mam nadzieje ze TK moze tylko jedno zrobic, odebrac immunitet sedziowski.

  25. A ja zobaczyłem zdjęcie Pana Wiceministra Dąbrowskiego i naszła mnie słynna refleksja Bogusława Lindy, którą wszyscy znają, więc nie będę jej cytował.
    Co taki malolat jak Pan Wiceminister Dąbrowski wie o rynku przewozów lotniczych, czy on chociaż był kiedyś dyrektorem normalnego kapitalistycznego przedsiębiorstwa zatrudniającego chociaż kilkudziesięciu ludzi, które musiało się utrzymywać na kapitalistycznym, konkurencyjnym rynku?
    Pewnie w dziedzinie gospodarki chłopczyk jest kompletnym analfabetą, ale wie, po co Partia postawiła go na stanowisku. Po konflikcie (jeszcze nierozwiązanym w PZU) będzie konflikt o LOT z syndykiem i wierzycielami Swissaira i założę się o dużą butelkę Chivas Regal, że i ten konflikt wyciągnie niemałe pieniądze z kieszeni polskiego podatnika.
    Ciekawe że prawie nikt (oprócz red. Kublika z GW) nie zauważył kolejnego sukcesu gospodarczego nowej ekipy, jakim był zakup śmiesznie małych złóż ropy i gazy u wybrzeży Norwegii, za to za ogromne pieniądze (poszły się bujać wpływy PGNiG z emisji akcji). Ciekawe czy odpowiedzialni za tę transakcję wiedzą, że porównywalne złoża są na południe od Dębna Lubuskiego i tam nie trzeba budować podmorskich rurociągów?
    A opozycja, zwłaszcza posłowie Chlebowski i Piechota Jacek śpią spokojnie, zamiast złożyć do prokuratora powiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa niegospodarności i grzmieć o tym na całą Polskę.

  26. Jospinie: czy 60% aktywnych wyborczo Polaków głosowało na POPiS? Mam niejakie wątpliwości, bo byli tam głosujacy na PiS przeciw PO i na PO przeciw PiSowi; a bardzo wielu było przekonanych, że tylko te dwie partie są jednocześnie poważne i mają szansę znaleźć się w parlamencie, co oznacza, że należy zawęzić swoją wizję polityki wyłącznie do nich. (Sam miałem wielu takich znajomych, bynajmniej nie prawicowych, którzy byli zaszokowani moimi twierdzeniami, że nie chcę głosować ani na PO, ani na PiS i nazywali to „marnowaniem głosu”. Sami głosowali na PO, czy na PiS nie z poparcia dla ich polityki, ale jako na mniejsze zło.).

    Na pewno istniało coś takiego jak uzupełniające się prawicowe połówki, tworzące POPiS. Tyle, że poparcie wyborcze obu tych partii udzielone w wyborach dzięki podziałowi między dwoma konkurencyjnymi ugrupowaniami i dzięki dominacji na scenie politycznej, wykraczało poza taką ideową miksturę.

    Po drugie: krytykujesz owczy pęd przypisania sie z poglądami do PO lub PiS. A dlaczego nie zrobić kroku dalej i nie skrytykować przywiązania do POPiS? Albo do szeroko rozumianej prawicy?

  27. Chciałbym nawiązać do listu osoby o nick’u dreurd, wypowiadającej sie o tym, że prawidłowe stosowanie polskiej ortografii jest peerelowskim wyznacznikiem inteligenta. Początek listu tej osoby napisany jest językiem angielskim. Z listu nie można wywnioskować w jakim kraju język ten jest przez autora używany – ale jeżeli jest to Wielka Brytania, to w tym kraju wprawdzie jest prostsza od naszej ortografia, za to olbrzymie znaczenie ma akcent jakiego się używa. Akcent ten jest wyznacznikiem nie tylko „inteligenckości” osoby ale i klasy społecznej z jakiej wywodzi się osoba. Trudno podejrzewać brytyjczyków o peerelowskie pozostałości. Poza tym, moim zdaniem uproszczenia wcale nie oznaczają ułatwień dla postępu.
    Obawiam się, że dreurd jest przedstawicielem młodych, formalnie wykształconych, pewnych siebie ale z niewielkim doświadczeniem życiowym i z brakiem głębszych przemyślem.
    Serdeczne pozdrowienia dla mojej ulubionej publicystki.

  28. Jeszcze jeden przykład PISowskiej POLITYKI KADROWEJ:

    GW podała wczoraj, co powiedzial na niedzielnym zebraniu pomorskiego PiS, wybrany tam na szefa, Jacek Kurski:

    „Możemy udowowonić, że Pomorze potrafi być pisowskie. . . PiS na Pomorzu będzie wielki. Będę konsekwentny w odzyskiwaniu dla ludzi PiS urzędu po urzędzie, przedsiębiorstwa po przedsiębiorstwie, agendy po agendzie. . . PiS musi tam rządzic.”

    Ta część wystapienia była zamknieta dla dziennikarzy.

    Myśleliście, że oni żartują???

  29. Witam!
    Może troszkę nie na temat, chociaż…
    Oto niezmiernie ciekawa relacja z wystąpienia Jacka Kurskiego.
    http://www.pis.org.pl/article.php?id=6494
    Myślę, że skoro ukazała się na tej stronie bez komentarza, to jest rzetelna.
    …Poseł zadeklarował też pomoc dla członków partii: – 16 miesięcy po wygranej PiS żaden działacz czy zwolennik naszej partii, który wykrwawiał się w naszych kampaniach wyborczych nie może cierpieć głodu i niedostatku. Ci ludzie muszą w satysfakcjonujący sposób przejąć władzę w części sektora podlegającemu rządowi…

    Polecam całość.
    Pozdrawiam
    Radecki

  30. Polityka kadrowa obecnego rządu, ale i wszystkich wcześniejszych, jest w prostej linii kontynuacją praktyki PRL-owskiej i wtedy i teraz najmniej ważne są kompetencje, byle to był nasz człowiek, więc i w ministerstwach i w centralnych instytucjach mnóstwo partyjnie słusznych niby-fachowców, często ściąganych do stolicy z głębokiej prowincji. I mamy to co mamy…
    Zaskakujące nominacje to jedno, ale zdumiewająca jest łatwość przyjmowania takich propozycji pracy. Co można pomyśleć np. o prezesie małej spółdzielni mieszkaniowej, czy też o byłym sierżancie policji, którzy z radością przyjmują wiceministerialne angaże, nie odczuwając dyskomfortu z braku dostatecznych kwalifikacji? Czego dobrego dla państwa można się spodziewać po takich ministrach?…

  31. Witam!
    Jak już cytujemy wpisy na zaprzyjaznionych blogach pragę zauwazyć pewnien wpis pochodzący od p. Bożeny na blogu p. Passenta, zaczynający się od słów „A opozycji nie ma” albo jakos tak. Zresztą kiedyś się posługiwałem cytatem z p. Borowskiego, który zechciał powiedzieć w radiu co opozycja powinna robic. On oczywiście tego coproponuje, nie robi, więc dla mnie p. Borowski opozycją żadną nie jest. A jako osoba , która wystapił do IPN i uzyskał status „pokrzywdzonego” rozumię, że po prostu przyjał zasady gry obowiązujące w IV RP. Więc opozycji nie ma. Jest TM (teraz my), PM (Póżniej my) i JPM (jeszcze póżniej my). a naród (wcale nie głupi) zapewnie kupi. To znaczy już kupił.
    Co do zasad to kłopot jedyny w tym, że one sa, ale nie są sformalizowane i publikowane. A powinne.
    Proponuję uporządkować sprawę statusu Pokrzywdzonych przez Układ i Komunę (PUK). Każdy urodzony przed 2005 r., który nie nalezy do innych kategorii powinien posiadać status „zwykłego pokrzywdzonego” (ZP) w odróznieniu od „kwalifikowanego pokrzywdzonego”(KP). Inne kategorie to poza znanym TW i OZI byłyby „zwykły krzywdziciel” (ZK) i „kwalifikowany krzywdziciel” (KK). ZK staje się automatycznie członek rezymu, który (rezym) wyprodukował podczas swego panowania przynajmniej okresloną w ustawie ilość KP (nie licząc mianowanych. Patrz pózniej).
    Status pokrzywdzonych kwalifikowanych składałoby się z dwóch kategorii. „Okrutnie Pomkrzwdzonych” (OP) i „Potwornie Pokrzywdzonych” (PP). O status kwalifikowanego pokrzywdzonego nalezy samemu wystapić i w tym przypadku jest dziedziczony. Mozna też uzyskać w sposób automatyczny w nastepujących przypadkach:
    1. nominacja na stanowiska podsekretarza stanu lub dyrektora departamentu lub równorzędne w administracji państwowej automatycznie powoduje status OP. W tym przypadku status wygasa w momencie utraty stanowiska i w ten sposób uzyskany status oczywiście nie jest dziedziczony.
    2. w wyniku powszechnych wyborów do Sejmu. Status wygasa po zakończeniu kadencji i nie jest dziedziczony.
    itd. Kilka prostych zasad i wszystko jasne.
    Oczywiście należałoby zdefiniować takie kwestie, co ma się stać, gdy dwóch ZP nawzajem sobie krzywdę robi, a nastepnie jeden z nich uzyska status OP lub PP. Mozna by zakładac, że w tym przypadku na czas statusu KP jednego ZP , drugi ZP automatycznie zostałby zaliczony do kategorii ZK.
    Wedlug mnie gdyby tak jasno sformułować zasady i publikować regularnie w Monitorze Polskim (lub w Dzienniku Ustaw) raz na rok pełną listę PUK a co miesiąc aktualizację PUK, to pózniej zagraniczni inwestorzy lub partnerzy biznesowi nie byliby tacy bezradni jak ten biedny Schimmelpennick. Od razu wiedziałby, że przedsiebiorstwem, gdzie udział skarbu państwa wynosi 17.5% może kierować tylko OP lub PP, ewentualnie członek organizacji, którego kierownictwo składa się z OP i minimum jednego PP.

    Pozdrawiam

  32. Jospin pisze

    Wcześniej wspomniał pan o 60% wyborców i przypisał im pan głosowanie na Popis. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Bardzo wielu wyborców rozróżniało zdecydowanie PIS od PO , a szczególnie ci co rozumieli sprawy gospodarcze, bowiem propozycje w tej materii były diametralnie różne, a to o czym mówił w swym programie wyborczym PIS pachniało katastrofą gospodarczą. Wielu dopiero po pewnym czasie rządów PIS zrozumiało, że dla PIS deklaracje wyborcze miały znaczenie jedynie propagandowe i wcale nie oznaczały programu partii w tym zakresie. /Ja niestety też tak myślałem i z całym przekonaniem głosowałem na PO/
    Na Popis głosowali ludzie którzy nie rozumieją gospodarki, a dla których najważniejsze były sprawy rozliczeń s przeszłością , oraz walka z patologiami i korupcją itp. Ci ludzie liczyli, że sprawy prawne i rozliczeniowe wezmą głównie ludzie z PIS, a PO zabezpieczy pozostałe. Dla nich nie było specjalnie istotne kto wygra /PIS czy PO/, choć ci narodowo nastawieni woleli by przewodziło PIS. Wielu ludziom podobał się też L.Kaczynski bo miał tytuł profesora i doktorat /wreszcie wykształcony prezydent/ To w skrócie moja odpowiedź na pańskie pytanie (oczywiście bardzo ważne było to że rządy SLD się skompromitowały i ludzie liczyli że prawica wyciągnie wnioski z przeszłości i połączy się by mieć większość w sejmie i skutecznie przeprowadzic reformy)
    Drugie nie zgadzam się z wypowiedzią P. Janke, to tak wielkie uproszczenie, że można powiedzieć nieprawda. Zgadza się, że w obydwóch tych partiach znaleźli się ludzie żądni z rozliczeń z przeszłością i o skłonnościach narodowych i każda z nich to zlepek ludzi o różnych poglądach politycznych /od skrajnie socjalistycznych do dość radykalnie liberalnych, z tym, że w PO zdecydowanie przeważał pogląd liberalny , a w PIS skrajnie socjalistyczny/, jednak w kierownictwu PO decydowało kierownictwo stawiające na pierwszym miejscu gospodarkę, a na drugim rozliczenia, a w PIS jak się okazało kierownictwu zależało przede wszystkim na uzyskaniu maksimum władzy, metodą „wszystkie chwyty dozwolone” /moralność nie dotyczy polityków, cel uświęca środki i zwycięzców się nie rozlicza/. A co do prawdziwych docelowych wizji Braci to można tylko się domyślać, że optują za pewnego rodzaju dyktaturą z zabarwieniem socjalnym. /bardzo podoba im sie Piłsudzki, Pinochet (Kamiński kwiatami go witał)/
    Właśnie ta skuteczność zdobywania głosów metodą Kalego, doprowadziła do rozejścia się PIS i PO, bo stało sie jasne dla przywódców PO, że jak Braciom się uda to wykorzystają PO i potem wyrzucą jak brudną szmatę przypisując wszystkie wpadki tej partii. Walka o zabezpieczanie się /podział kompetencji w koalicji/, doprowadziła do konfliktu interesów /Oddając to co chciało PO, PIS nie miało szans zrealizować jednego górującego nad resztą obozu i musiało by się ciągle dzielić władzą, – bracia liczyli, że uda im się wykorzystać SO i Ligę do przeprowadzenia podstawowych zmian i do rozprawienia się z opozycyjna PO, a następnie pozbycia się przystawek, – plan był praktycznie nierealny i jak się kończy widzimy/
    A więc z tego co napisałem nie są to partie „bliźniacze”. W partiach decyduje zawsze kierownictwo i sposób zarządzania partią. W PIS zarządzanie jest typu dyktatorskiego, a w PO typu demokratycznego. Zarządzanie demokratyczne umożliwia szybkie reagowanie na patologie, ale jest słabe w działaniu, dyktatorskie mocne w działaniu, ale nie ma szans na likwidowanie patologi.
    O faktycznej twarzy PO więcej można by się dowiedzieć gdyby zaczęli rządzić, bo wtedy partia sie odsłania, ale jak na razie mamy rządy PIS, a ono już odsłoniło swą twarz i tylko ślepi nie widzą o co im chodzi.

  33. Czy podobał się Pani Redaktor pierwszy poranek w TOK FM przygotowany przez redaktora Janke? Mnie osobiście bardzo nie przypadł do gustu. Zastanawiam się czy to początek większych zmian w tym radiu…

  34. Sytuacja w LOT’cie nie jest dla mnie zaskoczeniem. Mam swoje doświadczenia w pracy w Spółkach Skarbu Państwa i za poprzedniego rozdania politycznego i za dzisiejszego. Nie byłam zachwycona tym, co się działo do 2005 roku, ale ja i większość moich kolegów z byłej już pracy wspomina dzisiaj poprzednią ekipę zarządu z rozrzewnieniem. Przynajmniej było wiadomo o co chodzi, co jest celem tych ludzi. Dzisiaj nikt nic nie wie. Czasem mam wrażenie, że przyszli tylko po to żeby rozwalić tę spółkę, a jak patrzę na inne spółki Skarbu Państwa, to myślę, że nie tylko tę w której ja pracowałam. Ta władza ma przerost wyobrażenia o sobie. Jest nabzdyczona, zadufana i nie ma kompletnie żadnych kompetencji fachowych prócz własnego przekonania o ich posiadaniu. Totalny brak krytycyzmu i dystansu do samych siebie, kolesiostwo w wydaniu dokładnie takim samym jak za kolesiów Millera. Uzasadnienie jest tylko inne – tamtym zarzucano, że robili to dla własnego interesu, teraz robi się te same numery z o wiele mniejszą finezją i subtelnością, co powoduje większy rumor i hałas, z uzasadnieniem, że to wszystko dla dobra Posli i Narodu, co jest przyczyną śmieszności tych wszystkich działań, gdy w tego rodzaju tony uderza się jeszcze na arenie międzynarodowej. Jeszcze rok rządów tego rozdania w spółkach Skarbu Państwa a nie będzie czego ratować. Coraz bardziej mam przekonanie, że to jest metoda prywatyzacji przyjęta przez Ministerstwo Skarbu Państwa za najwłaściwszą – przez upadlość. Nikt nie powie po 5 latach, że zaniżyliśmy wycenę sprzedanej kiedyś spółki (teraz tę wycenę opiera się na bieżących wynikach z ostatnich 5 lat, których w momencie wyceny nikt nie mógł przewidzieć, ale to mały szczegół), ubezwłasnowolnia się zarządy Spółek Skarbu Państwa, jeszcze trochę, a kichnąć bez zgody 10 urzędników Ministerstwa i podpisu Ministra nie będą mogli, wydaje im się polecenia, ale odpowiedzialności za ich skutki się nie bierze – to przecierz kodeksowo odpowiedzialność zarządów, więć już dzisiaj wiadomo kto będzie winien, jak te Spółki będą padać, a jak upadną to syndyk będzie mógł jes sprzedać – no może nie do końca je tylko to co znich zostanie, ale przecież ostatecznie zostaną sprzedane, a o to glównie tym przeklętym liberałom chodzi.

  35. Kompletnie nie rozumiem tej dyskusji.Dyskutujecie o fachowości lub dyletantyźmie prezesów spółek skarbu państwa a nikt nie podnosi celowości istnienia tych spółek.Po cholerę państwu spółki?Czy państwo ma się zajmować biznesem?Normalne państwo żyje z podatków a nie z interesów. Te spółki są z natury patologiczne.Osiemnasty rok patrzę na ciągłe afery ze spółkami skarbu państwa i nie mogę się doczekać kiedy one wreszcie zbankrutują.I nie doczekam się,bo podatnicy będą wiecznie pokrywać ich straty.Nie mogę zrozumieć jak urzędnik ma zarządzać przedsiębiorstwem skoro nie odpowiada za mienie,bo nie jest ono jego własnością.To jakaś ekonomia neosocjalizmu.Po diabła dyskutować o kompetencjach prezesów skoro te twory(spółki)są z natury chore.
    Pozdrawiam

  36. Jedynym sensownym wyjściem byłaby maksymalna prywatyzacja spółek Skarbu Państwa.W rękach państwa powinna zostać minimalna ilość przedsiębiorstw o naprawdę strategicznym znaczeniu.Lista takich spółek powinna być zatwierdzana przez Sejm .Oczywiście wiemy wszyscy,że to nie do zrelizowania,gdyż potrzebne są posady dla swojaków.Dlatego spółki Skarbu Państwa będą wdzięcznym tematem dla pokoleń dziennikarzy.
    Ciekaw jestem jak nominacje do przedsiębiorstw państwowych wyglądają w Skandynawii,gdzie sektor państwowy jest silny , a korupcja praktycznie nie istnieje ?

  37. InDoor 10:32 z całym szacunkiem dla twojej pracowitości – brakuje ci prostoty geniuszu. Obowiązuje podział na bohaterów (dwie sztuki) i hołotę.

  38. Czy Pani Agnieszka moglaby troche ograniczyc liczbe „coz”? Jakos ciezko przebrnac… A poza tym mala dygresja – widzalem w TV rozpromienionego Pana Prezesa Listkiewicza – milosciwie znowu nam panujacego… Jak to jest, ze mozna az do tego stopnia honor stracic i brednie wypowiadac o dobru polskiej pilki? Wiem, ze to blog polityczny… ale rece opadaja. W TV triumfujacy Listkiewicz a nam nawet meczu Liverpool – Barcelona nie dano obejrzec. A tak przy okazji Pani Janino – wiele zdrowia. Bardzo doceniam Pani komentarze i zawsze z ciekawoscia ich slucham. Mam wrazenie, ze kiedys Pani komentarze byly bardziej wywazone, potrafila zauwazac rzeczy, na ktore inni nie zwracali uwagi. Czyzby juz naprawde rzeczywistosc tak bardzo zeszla na psy? Calkiem mozliwe…Serdecznie pozdrawiam! Zbyszek.

  39. haneczko. To co Ty proponujesz jest rzeczywiście b. proste, ale nawet zakładając, że bohaterstwo promienuje dookoła i rozchodzi się wedle jakiegoś tajemnego klucza, po znajomych, rodzinie itd. nie tłumaczy masę rzeczy i nie pozwala Schimmelpennickowi zorientowaćsię kto jest kto i dlaczego w danym miesiącu.

    Pozdrawiam

  40. Pani Redaktor, podobnie jak Pani życzyłabym sobie aby za błędne decyzje (a w przypadku LOT-u i PZU-u to już chyba pieniactwo) urzędnicy państwowi ponosili przynajmniej część kosztów jakie ta decyzja powoduje. Obawiam się jednak, że jako hołota to tylko śnić o przyzwoitości, profesjonaliźmie i kulturze władzy możemy.
    Mam wrażenie, że komentujący Pani wypowiedzi BERNARD nie ma pojęcia czym była Nasza Ojczyzna wczesnych lat 60-tych i następnych. Zniesmacza mnie kiedy ocenia się ludzi nie po ich czynach, a miejscu pracy. Nawet pracownicy MPO jeśli pracują uczciwie nie są ludźmi gorszej kategorii. Teraz tak chętnie rzuca się w przestrzeń przysłowia. Proszę bardzo: „żadna praca nie hańbi”. Serdecznie pozdrawiam.

  41. A co do samego LOTu : miałem ostatnio ciekawą przygodę na Okięciu. Pani Cowpuszcza pokłóciła się z panią Kasjerką na temat czy mam czy też nie mam rezerwacji (miałem). Tak długo się kłóciły (na głos, prawie się pobiły. w halu głównym) że mi w końcu samolot odleciał. Scena jak z filmu Stanisława Barei. Dalej były fragmenty z Matrixu, bo chciałem odzyskać bagaz. Rozmowa przez telefon: „Niech pan zejdzie do podziemia. Co Pan widzi? Niech pan się obróci o 45 stopni! Teraz co pan widzi? Dobrze. Nie pan wejdzie w trzecie drzwi, nie szkodzi, że są zamknięte, tylko niech pan nie mówi, że pan wie, że bagaże poleciały, tylko niech Pan powie, że Pan chce je odebrać”. Bagaże przywiózł mi do domu kurier po tygodniu do domu. Zwiedzały pół świata.

  42. „Pytany o dziennikarzy, którzy już odmówili złożenia oświadczeń lustracyjnych, Kutryka powiedział, że jego zdaniem może się okazać, że wiarygodnym dziennikarzem będzie ten, kto złożył oświadczenie lustracyjne.”
    Pani Janino, lustruję „Politykę” od 35 lat i nie zamierzam przestać. Jakiekolwiek oświadczenia nie są mi do niczego potrzebne, łącznie z oświadczeniami p. Kurtyki, wyrobiłam już sobie zdanie także na jego temat. Guzik mnie obchodzą świadectawa wiarygodności wystawiane przez tych ludzi. Czy dziennikarze (i nie tylko) naprawdę muszą posłusznie uczestniczyć w grze znaczonymi kartami?. Przecież na koniec wyjdzie tak jak w piosence Młynarskiego o puzzlach: „albo dajcie inne klocki albo zmieńcie ten obrazek”.

  43. PAK i maciek
    Mówicie o różnicach pomiędzy PiS i PO, oraz o głosowaniu na jedną przeciw drugiej. Prawda jest taka, że taki podział wyklarował się dopiero pod koniec kampanii, kiedy PiS zrozumiało, że nie dostanie więcej głosów, jeśli będzie waliło tylko w SLD i zaczęło walić w PO. PO zachowało się jak nadąsana panna, której zwycięstwo się należy a krytyka jest potwarzą. Nie doszło do POPiS, bo jedni na drugich się obrazili. Zawiniła zarówno PO, które nie wiadomo, czemu postanowiła, że zwycięstwo się jej należy jak i zawiniło PiS, dlatego, że miał pewnie zbyt twarde stanowisko negocjacyjne. Zawinił wreszcie Kwaśniewski z Cimoszewiczem, bo ustawili tak terminy wyborów, że zawarcie koalicji w ogniu walki o prezydenturę było praktycznie niemożliwe. PO wymyśliło, że zmusi PiS do wystawienia JK na premiera, co przyczyniłoby się do osłabienia szans na prezydenturę LK. PiS wymyśliło premiera z Gorzowa i obiektywnie nieźle na tym wyszło. Było wiele gierek zarówno z jednej jak i z drugiej strony.
    Co do uzupełniania się dwu połówek to macie różne zdania. Moje jest zbliżone do PAK. Co istotniejsze prostym dowodem na to jest sposób obsadzenia ministrów w rządzie JK.
    Czemu uważam, że rozliczenia są potrzebne? Dziwne czasy na początku budowania III RP ciągną się za nami do teraz. Ciągle słychać o tematach zastępczych o uwarunkowaniach tamtych czasów. Takie relatywizowanie przeszłości niestety pociągnęło za sobą dziwne skutki. Teraz okazuje się, że nikt nie donosił, że nikt nie krzywdził a jak krzywdził to system. Aż narzuca się myślenie ja tylko wykonywałem rozkaz, tylko skąd my to znamy? W naszej rzeczywistości osobom broniącym zakazu wolności słowa, argumentującym konieczność zamykania opozycji w więzieniach i usprawiedliwiających władzę za jej opieszałość w wyjaśnianiu politycznych mordów, przechodzi przez gardło reżimowa telewizja w odniesieniu do obecnych poczynań PiS.
    Żeby sytuacja była jasna ja nie popieram roszad w stylu TKM zarówno w TVP jak i wszystkich innych instytucjach. Mam jedynie sporą wątpliwość czy PO postępowałoby inaczej. Mamy teraz konkretny przykład działania HGW w Warszawie i trudno nazwać to inaczej niż zbieranie łupów. Oczywiście antyPiS powie, że sprząta po LK tak jak proPiS mówi, że PiS sprząta po SLD. Grunt, że koło się kręci a politycy mają usprawiedliwienie, narzędzia i poparcie dla kolejnych bzdurnych przejęć.
    PAK pisze: krytykujesz owczy pęd przypisania sie z poglądami do PO lub PiS. A dlaczego nie zrobić kroku dalej i nie skrytykować przywiązania do POPiS? Albo do szeroko rozumianej prawicy?
    Owczy pęd w każdej dziedzinie decyzji jest błędny i zawsze staram się postępować trochę na przekór uruchamiając własne hamulce. Przy moich poglądach taka koalicja była by najlepsza z możliwych w naszej rzeczywistości. Nie była by idealna i jestem świadomy wad zarówno PO jak i PiS.

    Panie Maćku przepraszam, że z dużej litery, ale jakoś z małej nie przechodzi mi przez klawiaturę :).

    Ja jestem przykładem człowieka, który głosował na POPiS a mimo to gospodarka jest dla mnie ważna. Równie jak sprawy rozliczeń. PiS miało chore pomysły na wiele spraw, ale np. sprawy podatkowe bardziej realne niż 3×15% (choć opcja PO jest mi znacznie bardziej na rękę 🙂 ).
    Co do podziału na stronnictwa gospodarcze w obu partiach zgadzam się z Panem.
    Dalej pisze Pan W PIS zarządzanie jest typu dyktatorskiego, a w PO typu demokratycznego na ile to jest fasada a na ile rzeczywistość czas pokarze. Jakoś nie za bardzo chce mi się wierzyć w demokrację wewnątrz PO. W prawdziwej demokratycznej partii o jej nominację na prezydenta trzeba walczyć. U nas mamy pewnego kandydata ze strony PO, pewnego oraz ze strony PiS(tu akurat dziwny byłby inny kandydat), no i jeszcze tylko czekam kogo SLD będzie próbował wyciągnąć bo z żubrami im średnio poszło :).

  44. Bernardzie, czy ty masz jakies inne tematy o ktorych myslisz?

    to jest po prostu nudne, nie wiem kim jestes, czym sie zajmujesz ale wyobrazam sobie Ciebie jako siedzisz i od rana do nocy tylko sledzisz agentow i oceniasz, rozliczasz, weryfikujesz, opiniujesz ……….

    troche pokory.

    co do 50’lecia Polityki to dwiema dlonmi i nawet jeszcze nogami i czolem podpisuje sie ja i moja rodzina pod gratulacjami.

    a ze byli tam tez TW, ze byly rozne osoby? pewnie jestes wiekowy wiec chyba wiesz jakie byly czasy, TAKI BYL PO PROSTU SWIAT

    i uwaga ogolna ale odnoszaca sie takze do tej sytuacji

    nie wymagajmy aby kazdy okazywal sie bardziej swiety od papieza, a takie mam niestety czasem wrazenie, ze nei mozna byc po prostu czlowiekiek, ze slabymi stronami, z grzechami – teraz trzeba byc swietym jak papierz i odwaznym i bohaterskim jak……………….kazdy wstawia co chce (Jakies propozycje?)

  45. Do wszystkich blogowiczów!
    Nie zwracajcie uwagi na wpisy Bernarda!!!!
    On „biega” po wszystkich forach i „obsikuje” wszystkich, których uznaje za „wytwór PRLu” )oczywiście wg własnych ściśle tajnych kryteriów). A przy tym tchórz i niekompetentny pieniacz – nie odpowiedział na moje proste pytanie… To typowy blogowy prowokator.
    Nie reagujecie na jego zaczepki, Ignorujcie go!

  46. InDoor 10:32: Po ostatnim występie Kurskiego pojawiła się jeszcze kategoria Wykrwawionych W Kampanii Wyborczej PiS-u. Teraz rozumiem, że np. min Jasiński za komuny był co najmniej KK, ale po dodaniu WWKWP zmienił się w PP, co uprawnia go do zajmowania stanowiska ministra, pomimo komunistycznej przeszłości. Zastanawiam się, do jakiej kategorii siebie zaliczyć: za wczesnej komuny matka brała mnie na ręce i szła w kolejkę, w kolejce kłuła mnie szpileczką, żebym głośno wrzeszczał, co umożliwiało jej zajęcie dobrego miejsca przy wejściu do sklepu. Ja cierpiałem! Moje dziecko też przyszło na świat jeszcze za komuny, nie było wtedy zadnych pampersów, musiałem prać pieluchy w rękach! To chyba powinno wyrównać z nawiązką fakt, że rok byłem w PZPR. Chyba zasłużyłem na KP i wypłatę zaległego becikowego z odsetkami od 1981r.
    Haneczka 12:51 nie upraszczaj, bo życie jest skomplikowane!

  47. Artur (Toronto)
    Masz rację. Jednak nie wiesz dlaczego p. Bagińska nie zrezygnowała z tej nominacji. Otóż obecny rząd razem z Prezydentem RP bardzo źle wypowiadali się o TK. Być może teraz mają zamiar zdyskredytować go poprzez dopuszczenie do jego gremium taką osobę. Jak do tej pory była to jedyna czysta instytucja, na którą można było się powoływać i mieć do niej zaufanie. Jak będzie teraz? Mam nadzieję, że profesor Stępień poradzi sobie z tym problemem.
    Wojtek z Przytoka
    Ty się dziwisz po co państwu spółki Skarbu Państwa. Proszę powiedz mi gdzie umieszczą swoich kolesiów. Już mamy ministrów i premierów bez teki, czyli nierobów. Czy ma być tak, że każda funkcja będzie dublowana bo nie ma gdzie kolegę wcisnąć. A tak wsadzą go do rady nadzorczej lub na prezesa i przez cztery latka spijają śmietankę.
    Pozdrawiam marekk

  48. marekk:

    Mala errata – Prezes TK nie jest profesorem (co niczego, poza „czterema literkami” przed nazwiskiem, mu nie ujmuje…wręcz przeciwnie, to on mnie ujął ostatnimi wypowiedziami – in plus).

    Teoria spiskowa (dyskredytownie instytucji) jest mimo wszystko nieprawdopodobna – to m.in. glosami PiS pani Baginska dostala sie do Trybunalu. O tym, ze zlozyla przysiege wobec Prezydenta nie mowie, bo on akurat nie mial tu wyboru.

    A co do sedzi Baginskiej – TK ma cztery mozliwosci jezeli dojdzie do postepowania dyscyplinarnego: udzielic upomnienia, nagany, usunac ja ze stanowiska lub nie zrobic nic. Nie wyobrazam sobie rozwiazania innego, niz to trzecie.

  49. Tak sobie myślę, że byli SB-cy w dzisiejszych czasach aż oczka przecierają ze zdumienia, że ich durna pisanina ma tak wielki wpływ na losy Państwa. Chyba nawet w czasach stalinowskich nikt się aż tak nie przejmował tym, co oni tam sobie skobali, aby wyrobić normy. Ofiarą tego stanu rzeczy padają nierzadko te same osoby, z którymi SB wtedy walczyło. To ci dopiero zemsta zza grobu! Jak już całkowicie odtajnimy archiwa, to się dopiero dowiemy ciekawych rzeczy na temat moralnego prowadzenia się opozycji – nie tylko, kto doniósl na kolegów, ale też kto miał kochankę, a kto syfilis i kogo mamusia nie kochała. No i okazuje się, że mrówcza praca tych funkcjonariuszy jest niezbędnym elementem poznania prawdy w „demokratycznym” państwie!

  50. Z rzeczy ważnych

    prezydent Lech Kaczyński odebrał ślubowanie od Lidii Bagińskiej, wybranej przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego (www.rzeczpospolita.pl)

    Najtrwalszym spadkiem po IV RP będzie, w moim głębokim przekonaniu, powszechne przeświadczenie, że każdy – niezależnie od posiadanego wykształcenia, doświadczenia czy też prawomocnych wyroków – może pełnić dowolnie wysoką funkcję państwową. A dlaczego nie ? Skoro Skrzypek, Kotlinowski, Bagińska, wierny-Romanowi-członek-LPR-były-łobuz … etc. mogą to dlaczego ja nie ?

  51. Droga Pani Janino
    Pani blog jest najlepszym blogiem ze wszystkich blogów dzienikarzy, uwielbiam go czytać. Wszystko co Pani napisze jest mądre i logiczne. Zastanawiam sie kiedy ludzie zrozumieja , że władzę opanowali nieudacznicy, prostacy, bez kwalifikacji. Za prezydenta musimy się wstydzyć, mówi jezykiem niezrozumiałym, mamroczacym , bez składu i ładu. Najlepiej żeby nie wyjeżdżał za granice było by miej wstydu.Szkoda straconych 4 lat rzadów takich ludzi Pozdrawiam bardzo mocno i czekam na nastepny wpis z utęsknieniem.

  52. Szanowna Pani Redaktor i Drodzy Blogowicze!
    Nie odzywałam się dość długo, bo po ostatnich występach p. min. Kaczmarka w programie „Teraz my” moja wytrzymałość psychiczna osiągnęła stan krytyczny i przez kilka dni nie miałam ochoty oglądać telewizji, słuchać radia ani czytać prasy. Ale taka ucieczka jest chyba niemoralna. Jestem obywatelem tego kraju i nie mogę obojętnie potrzeć na to, co się obecnie wyprawia. Tu nie chodzi o poglądy polityczne, tu chodzi o zwykłą uczciwość i normalność. A w tej chwili ten nasz kraj naprawdę zmierza chyba ku przepaści. Jeżeli pan prezydent i pan premier uważają się za patriotów, to rzeczywiście swoisty to patriotyzm, powiedziałabym – werbalny. Już dziecko w szkole podstawowej rozumie, że w dobrze pojętym interesie kraju ważne stanowiska, decydujące o kondycji ekonomicznej kraju, pozycji międzynarodowej, poziomie spoleczeństwa itd. powinni zajmować najlepsi, osoby najbardziej kompetentne, nawet jeżeli nie są to „nasi”. Tymczasem wszędzie mamy takich panów Skrzypków, a jeśli gdzieś przypadkowo obejmie stanowisko ktoś rzeczywiście kompetentny, ale nie „nasz”, to trzeba zrobić wszystko, żeby to zmienić. Kiedy oglądałam fragmenty przesłuchań p. Skrzypka, to pomyślałam sobie, że student w ten sposób odpowiadający wyleciałby z pałą, a gdyby trafił na nerwowego egzaminatora, to może indeks wyleciałby za nim. Tymczasem cała Polska usłyszała z ust p. premiera, że to doskonały fachowiec. Te słowa to naiwność, arogancja czy skrajny cynizm? Później od najbardziej milczącej i biernej p.min, Fotygi (niemal nomen omen) mieliśmy okazję usłyszeć, że jest od 1989r. najbardziej energicznie działającym ministrem spraw zagranicznych. co skwapliwie potwierdzili bracia. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny p. Ziobro i były prokurator krajowy p. Janusz Kaczmarek robią wszystko, żeby obywatele tego kraju stracili zaufanie do wymiaru sprawiedliwości, a może po prostu chcą obywateli zastraszyć. Bo co ma myśleć obywatel, kiedy słyszy z ust p. Kaczmarka, że red. Morozowski w nieuprawniony sposób łączy sprawę p. prezydenta Kaczyńskiego i p. Wachowskiego, bo zarzuty wobec p. Wachowskiego są bardzo poważne, a wyrok sądu, którego nie respektuje p. prezydent, to sprawa drobna. Pan Kaczmarek, „wybitny” prawnik, nie może się zgodzić z logiką argumentacji red. Morozowskiego, który twierdzi, że łączenie tych spraw jest uprawnione, bo p. prezydent przegrał proces i powinien respektować wyrok sądu, czego nie czyni, a p. Wachowski jeszcze nie miał procesu, nie został skazany i wobec tego, zgodnie z zasadą domniemania niewinności, nie można o nim mówić jako o przestępcy. W takiej sytuacji zwykły obywatel rozumie, że obecnie nie może liczyć na niezależny wymiar sprawiedliwości, bo o winie albo niewinności decyduje nie litera prawa, tylko zupełnie inne względy. Nota bene jestem przekonana, że dopóki Samoobrona będzie potrzebna koalicji, dopóty p. Lyżwiński nie usłyszy zarzutów, a dla zachowania pozorów co jakiś czas będzie się w prasie ukazywała notatka, że śledztwo się posuwa i niebawem p. Lyżwiński zarzuty usłyszy. Na razie jednak p. poseł jest chyba coraz pewniejszy, bo za chwilę będzie się produkował w „Teraz my”.
    Dzisiejsze zaprzysiężenie p. Bagińskiej na stanowisko sędzi TK to kolejne działanie podważające autorytet tak ważnej instytucji, a tym samym następny dowód psucia państwa. Konferencja prasowa wojewody mazowieckiego stwierdzającego wygaśnięcie prezydentury p. Hanny Gronkiewicz – Walc i obciążającego p. H.G.-W. odpowiedzialnością za ewentualny chaos w Warszawie to szczyt hipokryzji i rzeczywiste nieliczenie się z dobrem miasta i obywateli. A pogrożenie palcem przez p. premiera min. Giertychowi a następnie pogładzenie go po główce to dowód, że i szkolnictwo można wg panów Kaczyńskich złożyć na ołtarzu własnych obsesji, które z dobrem kraju nie mają nic wspólnego. Tolerowanie na stanowisku ministra oświaty – homofoba i antysemity, który przy tym nie ma najmniejszego pojęcia o szkole i jej funkcjonowaniu, o czym świadczą choćby jego wypowiedzi o lekturach szkolnych, jest działaniem niewyobrażalnym w skutkach. Ten człowiek nie jest w stanie niczego poprawić, natomiast w rekordowym tempie szkodzi. (Całe szszęście,,że na razie jest jeszcze wielu rozsądnych dyrektorów szkół i nauczycieli, którzy po prostu robią swoje, ale kiedy uległe kuratoria zaczną naciskać, to nie wiadomo, jak będzie. Raczej czarno to widzę.)
    Ustawa lustracyjna, na którą wg mnie słusznie zareagowała red. Ewa Milewicz, może doprowadzić do tego, że wielu doskonałych publicystów zniknie, a zalewać nas będą teksty dworskich pismaków.
    Próba likwidacji II pr. PR świadczy o zupełnym lekceważeniu kultury i braku jakiejkolwiek troski o kulturalny awans szerokiej publiczności. Zresztą to prawda stara jak świat – czym prymitywniejsze, mniej wykształcone społeczeństwo, tym łatwiej nim sterować i tym łatwiej je spacyfikować.
    Można by te grzechy obecnej władzy wymieniać bez końca, ale przecież każdy rozsądny człowiek to widzi. I myślę, że każdy rozsądny człowiek powinien protestować, bo wprawdzie mamy władzę z demokratycznego nadania, ale ta władza się komprpomituje i niszczy państwo. Już raz usłyszałam od jednego z Blogowiczów, że musimy przeżyć tę bolesną lekcję demokracji, ale obawiam się, że po tej lekcji trzeba będzie bardzo długo sprzątać.
    Dlatego zwracam się do Pani Redaktor i innych Blogowiczów. Może by jakiś list otwarty lub inny rodzaj zbiorowego protestu przeciwko psuciu państwa i takiemu stylowi rządzenia. Nie chodzi tu przecież o poglądy polityczne. W demokracji należy się spierać, bo wolność myśli i słowa to podstawa. Ale nie wolno tolerować zła, nieprawości, działań, które ewidentnie szkodzą pańśtwu. Rozliczeniowa obsesja braci Kaczyńskich, którzy realizacji tej obsesji podporządkowują wszystko, prowadzi jedynie do destrukcji państwa, a przecież powinniśmy budować nowoczesny, dobrze funkcjonujący i dający gwarancję rozwoju europejski kraj, z którego nie będą uciekać młodzi wykształceni ludzie. Wprawdzie opozycji w tej chwili już zupełnie nie widać i rzeczywiście trudno sobie wyobrazić nowe wybory wyłaniające „superrząd”, ale po pierwsze – gorszego już chyba być nie może, a po drugie- przyszła władza też będzie się musiała liczyć z tym, że społeczeństwo ma coś do powiedzenia i kraj nie jest prywatnym folwarkiem tych, którzy, przepraszam za słowo, „dorwali się” do władzy.
    Przed chwilą podpisałam protest przeciwko likwidacji II pr. PR. Może i protest, o którym wspominam, dałoby się zorganizować?

    Serdecznie pozdrawiam

  53. Jestem ciekaw co sądzi Pani Redaktor o tym co wydarzyło się w krakowskim sejmiku wojewódzkim (chodzi o utratę władzy przez PiS i przejęcie jej przez PO). Czyżby jednak Ziobro przegrał batalię krakowską?
    A z innych spraw: nie zgadzam się by bojkotować Bernarda, ponieważ obracanie się w miłym towarzystwie ludzi podobnie myślących bywa niebezpieczne. Nie wszystko o czym pisze Bernard jest z góry… hmmm (szukam dobrego słowa)… złe. Poza tym po odejściu Geralta, odejście Bernarda pozbawiłoby pewnego kolorytu tego bloga.
    Co do LOT-u i innych spraw, to za poprzedniej władzy PiS-owcy działacze krzyczeliby o konieczności powstania kolejnej komisji śledzczej. Tej władzy wolno znacznie więcej niż poprzedniej i niestety korzysta on z tego bezwstydnie. Odwołanie Wildsteina jest tego doskonałym przykładem.
    Skoro jesteśmy przy Wildsteinie, to nie uważam by jego telewiza była niezależna, wolna od nacisków itd. Uważam, że było wręcz przeciwnie – nawet jeżeli sam Wildstein nie ingerował w programy, to przecież do każdej z redakcji dotarł odpowiedni człowiek. A nawet jeżeli nie dotarł, to większość z dziennikarzy telewizji nauczona wieloletnim doświadczeniem w obcowaniu z ex-politykami wysłanymi do TVP wie jakich materiałów nie robić.
    No i jeszcze jedna rzecz wyszła przy okazji odwołania Wildsteina – po raz pierwszy od afery z Begerową na taką skalę politycy PiS używają argumentu, „że poprzednie ekipy też tak robiły to i my możemy”. Co mnie osobiście bardzo cieszy, bo zawsze oznacza powolny, bo powolny koniec rewolucji.

    (za błędy stylistyczne,ortograficzne i inne bardzo przepraszam. Jest późno w nocy, a ja do tego mam grypę)

  54. Budzetowka to najwieksza firma w kraju. Jako jedyna firma ma tez ten luksus ze ciagnie pieniadze za swoje swiadczenia niezaleznie od tego czy i jak je wykonuje. Jej logo Orzel Bialy (a nie np coca-cola lub wolczanka) i rzekoma misja nie zwalnia jednak jej pracownikow od nalezytego wykonywania dobrowolnie przyjetych na siebie obowiazkow. Przyjety obwiazek zawsze nalezy wykonywac nalezycie bez wzgledu na tzw misje, czy niskie pensje – te okolicznosci byly znane urzednikom zanim sie tego trudu podjeli.

    Zatem do roboty, albo jak w innych firmach zwrot kasy i kara umowna za nienalezyte wykonanie swiadczen.

  55. Zyczenia dla Pani Redaktor z okazji 50-lecia Polityki, którą czytam (z małymi przerwami) od paru dekad.
    Właśnie skończyłam czytać książkę p.Władyki o Polityce i jej ludziach (dziekuję za autograf, książkę jak i autografy wielu redaktorów „załatwił” mi P.Adamczewski, za co mu jestem niezmiernie wdzięczna, jako że ja jestem z drugiego końca świata).
    Ciekawiły mnie początki tygodnika i czasy, kiedy jeszcze bawiłam się lalkami i czytałam Kubusia Puchatka, a nie Politykę. Bardzo ciekawe historie pisma i ludzi z nim związanych, my czytelnicy też mamy w tym udział. Zyczę następnej udanej dekady, a po niej jeszcze jednej i jeszcze!

  56. Wojtek, juz kilkakrotnie zwracalem uwage zeby wywierac presje na Rzad do zajmowania sie spolkami, poprostu sprywatyzowac, nikt tego tematu nie poruszyl, wszyscy pisza dyrdymalki, nie wylaczajac gospodini, otoz przyklad, na antypodach pare lat temu partia liberalna sprywatyzowala przedsiebiorstwo Telstra/telefony, w 49%, i co sie okazalo chceli to do konca sprywatyzowac czyli sprzedac rzadowe udzialy 51% ale w senacie mieli mniejszosc, i nie byli w stanie tego dokonac, bo opozycja lewacy twierdzila ze panstwo nie moze sprzedawac poniewaz to jest wlasnosc obywateli? otoz gdyby Telstra zostala sprzedana/sprywatyzowana 8 lat temu, panstwo by otrzymalo 73 miliardy dolarow, po wygraniu ostatnich wyborow, liberalowie uzyskali wiekszosc w Senacie, i dokonali prywatyzacji za ile okolo 13 miliardow, a przytym ile bylo skandali z obsadzaniem kumply na stanowiska, wszedzie to samo, jezeli teraz przeprowadzicie w Polsce referendum, prywatyzowac, czy nie odpowiedz bedzie jasna Panstwo powinno zarzadzac/nieprywatyzowac? czy nie jest tak?
    Tak jak caly szereg blogowiczow mowi o fachowcach ktorzy powinny zarzadzac spolkamy, skad ich wziasc? przeciez Rzad mianuje! Kazdy wie ze jezeli wrzedzie zawalil or rozwalil staje sie bardzo dobrym politykiem w mniemaniu Rzadu?

  57. Pani Janino, Czy Polityka mogłaby wyciągnąc z zakurzonego archiwum tekst „Dobry Fachowiec ale Bezpartyjny” i opublikować go ponownie. Oczywiście sytuacja inna bo PRL sie skurczył do rozmiaru tzw. budżetówki oraz spółek z dużym udziałem skarbu państwa. Niemniej ten pomniejszony PRL aż tak bardzo się w mechanizmach doboru kadr kierowniczych nie zmienił. Za czasów prawdziwego dużego PRL-u rotację kadr wymuszała rywalizacja koterii wewnatrz PZPR. Teraz taką rotację zapewnia mechanizm demokratycznych wyborów. Służba cywilna i inne pomysły na oddzielenia służby Państwu od służby Partii zostały przez zdrową tkankę narodową odrzucone jako niedobrany przeszczep! Jest to decyzja demokratyczna suwerennego Narodu i musimy ją uszanować! Polacy chcą po prostu, żeby tak było.

  58. Szanowna Pani Redaktor, Proszę mi wybaczyć, ale ja już nie mam gdzie się ewakuować. Ja jeden z tych od początku z Polityką. Po uzyskaniu „wolności” wiele razy miałem zrezygnować. Pozostawałem jednak przy nazwiskach bliskich mi i lubianych dziennikarzy. Wiele nie lubię w dzisiejszej Polityce. Wierzyłem jednakże w przyzwoitość i zasady, do których Polityka stara się dorównać. Nie mogę jednakże pojąć jakim prawem Polityka wpuściła do siebie Tomasza Wołka. W mojej pamięci pozostanie on zawsze uosobieniem najgorszych cech dziennikarstwa, o ile to wogóle było jeszcze dziennikarstwem. Od niego zaczęła się wszelka podłość i zepsucie dzisiejszego dziennikarstwa. Jest Pani moją krajanką i z tego samego uniwesytetu. Mam prawo domagać sie od Pani wytłumaczenia się, jak Pani się czuje w takim towarzystwie. Czy to Panią nie odrzuca, nie obrzydza, czy Pani protestuje. Mnie tak i to bardzo.
    Jeszcze raz podkreślam, że niewiele już mam miejsca na bezpieczne wycofanie się.A od tego nazwano mnie i moich bliskich hołotą.

  59. Marekk,Kangur
    Jasne,że moje pytanie(Po cholerę państwu spółki?) miało wymiar dziecinny.Żyję tu,znam ludzi i wiem,że te potworki gospodarcze są utrzymywane tylko dla dobrze płatnych synekur.Cała obłudna argumentacja(Narodowe!,Strategiczne!,srutututu!O Jezu!)służy tylko ukryciu tej oczywistej prawdy.Byłem ostatnio na Okęciu i miałem okazję podziwiać jego Narodowy wymiar.Brudna szmata z napisem „Strajk”na frontonie portu.W środku syf i malaria,brudno,smrodliwie i oczywiście nadgorliwe służby kontrolne.A w perspektywie,jak czytam,bankructwo. Dlatego irytują mnie dyrdymały o fachowcach na czele spółek”skarbu”Państwa.Dyskusja powinna się toczyć na temat,jak najbezpiecznie odciąć te rakowate narośla od państwa.
    Pozdrawiam

  60. Co do sedziego Kotlinowskiego, nie wiem czy to beda jego debiuty, ale rzut oka na wokande TK pokazuje:

    21.III odbedzie sie rozprawa w sprawie, w ktorej jest sedzia-sprawozdawca (wniosek rady miejskiej w Korniku – K 3/06)
    27.III odbedzie sie rozprawa w sprawie, w ktorej jest przewodniczacym skladu orzekajacego (skarga konstytucyjna – SK 9/05)

    Smaczku sprawie dodaje akt normatywny, ktory zaskarzono w tej drugiej:
    ustawa z dnia 30 sierpnia 1996 roku o komercjalizacji i prywatyzacji a scislej – przepis definiujacy „uprawnionego pracownika”. Wzorce konstytucyjne – zasada rownosci i prawo do wlasnosci.

    Z przyjemnoscia przeczytam uzasadnienia tych wyrokow, zwlaszcza pierwszego. Warto pamietac, ze sporo zalezy tu od wspolpracownikow (asystentow) sedziego 🙂 Tak, czy owak – znajac alegriczny stosunek LPR et consortes do wszystkiego, co ma w nazwie „prywatyzacja”, bedzie okazja porownac wypowiedzi sedziego Kotlinowskiego z wypowiedziami posla/wicemarszalka Kotlinowskiego.

  61. Jospin
    Piszesz, że ?Prawda jest taka, że taki podział wyklarował się dopiero pod koniec kampanii, kiedy PiS zrozumiało, że nie dostanie więcej głosów, jeśli będzie waliło tylko w SLD?
    A to nie prawda. Od początku kampanii PIS pokazywał siebie jako partie ultra socjalną z pomysłami żywcem ściągniętymi z PRL, czym skutecznie zniechęcił do siebie wszystkich, choć trochę znających się na gospodarce i oni informowali o tym na forach wszelkiej maści. Znalazłem np. 20.07.05 wpis tej treśći ?Ekonomiści PiS mają trochę nie po kolei w głowach? i drugi ?PIS do cholery, nie ośmieszajcie się, w ten sposób nie powstaną prawdziwe miejsca pracy? . Od początku też kampanii PIS rozpoczął walkę z PO i ukazał kto jest jej głównym przeciwnikiem. Wyjaśniam to co napisałem poniższym tekstem:
    Kampania wyborcza i prezydencka: Pis przedstawia swojego ewentualnego koalicjanta jako sługę „bogaczy” i bardzo niebezpieczną partię dla przeciętnych obywateli. Dyskredytuje ich przewodnie hasła wyborcze i demagogicznie wystrasza ludzi katastrofą finansową. Informuje też, że nie mają żadnego programu i pomysłu na rządzenie, a jedynie chęć władzy i podlizywanie się najbogatszym w przeciwieństwie do siebie/ Pokazuje też lidera jako sługusa niepolskich interesów i podpiera to nazistowską odpowiedzialnością zbiorową /dziadkowie w wermachcie / Chętnie popiera wszystkich, którzy twierdzą, że Po jest nie patriotyczny i uwikłany w nieczyste interesy. Skwapliwie korzysta z nacjonalistycznego poparcia O.Rydzyka i jego TV oraz radia, nie dystansując się od demagogicznego przedstawiania liberałów z Po przez tą rozgłośnię, jako przeciwników kościoła i „wartości katolickich” i w ogóle diabłów. (O.Rydzyk mówi ?żaden katolik nie powinien głosować na Po, bo to wielki grzech?, żadnych wyjaśnień nie podaję )
    ten sposób prowadzenia kampanii wyborczej był niezrozumiały bowiem wyniki wyborów wskazywały jasno na koalicję Pis-Po, /no bo jak po czymś takim prowadzić rozsądnie wspólną politykę i zaproponować PO gospodarkę i zdrowie?/ ocena ta zmienia się jednak po połączeniu tego z wystąpieniem J.Kaczyńskiego w sejmie ?Po jest w czworokącie zła? ? jest więc jasne, na prawach proporcjonalnych Pis koalicji nie zamierza zawierać, przeciwnika trzeba zdominować lub zniszczyć i widać potem, że Pis to robi /Komorowski nie (może być Tusk), Niesiołowski nie, dalej podskakujecie nic nie dostaniecie/
    Pis ma b. słabą kartę do gry którą zaczął – nie ma specjalistów od gospodarki, od zdrowia itp, bo u nich głównie prawnicy./ w wywiadzie dla ONET powiedział cytuję: .
    ? a ile czasu PiS przygotowywał się do rządzenia?
    Odpowiedź JK:
    Przygotowywał się do koalicji z PO. Mieliśmy pomysły na Ministerstwo Finansów i Ministerstwo Infrastruktury, a nie na obszary będące domeną Ministerstwa Skarbu.? ->
    czyli wiedzieli, że nie mają kadr gospodarczych i ich obietnice gospodarcze były niczym nie poparte/
    ?Po? natomiast wiedziało, że ma mocne karty i widząc, że PIS gra metodą ?wszystkie chwyty dozwolone? , zaczyna stawiać się w negocjacjach żądając MSWiA , bo to jakoś by ich zabezpieczało przed nieczystymi podgrywkami braci. To jednak łamało podstawowy cel Kaczyńskich ? stworzenie jednej wielkiej partii i było nie do akceptacji.
    A więc nie żadne tam dąsy, czy inne wymysły dziennikarzy i polityków -, Pan też widzę to kupił (bo politycy mogą być na siebie wściekli , ale grają logicznie ? bo polityka to gra)

  62. A ja będę broniła red. Wołka, którego bardzo szanuję, choć nie zawsze się z nim zgadzam, a może raczej – zgadzałam. Jak tu już ktoś na tym blogu zauważył, należy się pięknie różnić, bo najgorsze jest fanatyczne zacietrzewienie. Redaktor Wołek jest wg mnie dziennikarzem o wielkiej klasie i kulturze, który potrafi dostrzec skomplikowany i niejednowymiarowy obraz każdej rzeczywistości. Przypomina mi się w tej chwili jego artykuł w „Gazecie Wyborczej” sprzed kilku miesięcy. Nie pamiętam tytułu, ale brzmiał chyba jakoś tak:”Czuję jakąś duszność” i w rozważaniach nad obecną rzeczywistością wychodził od franckistowskiej Hiszpanii.

    Serdecznie pozdrawiam

  63. Ale Wołek jako naczelny Życia Warszawy i Życia. zapisał się jako całkowicie jednostronny dziennikarz i zupełnie zaślepiony w miłości do prawicowych kanap.Teraz jakby spokorniał i oprzytomniał.Nie słyszałem także ,aby przeprosił za wizytę u Pinocheta.
    Być może jego zatrudnienie w Polityce i Wybiórczej jest ukłonem w stronę części prawicowych dziennikarzy.Być może zaś wsparciem kolegi,który nigdzie nie jest w stanie zagrzać miejsca-z nieudolności.

  64. Kilka uwag jakie mi sie po przeczytaniu komentarzy. Po pierwsze postulat totalnej prywatyzacji jakkolwiek chwytliwy, jest przede wszystkim nierealny, ale rowniez niezbyt bezpieczny. Nierealny, gdyz nie ma u nas polityka na miare Zelaznej Damy, Margaret Tatcher, ktory/ktora walnalby piescia w stol i zignorowal najwieksze protesty – najazdu gornikow, kolejarzy, energetykow itd. Warszawa moglaby nie przezyc, nie wspominajac o politykach – elektorat moglby sie zemscic okrotnie, odsuwajac skutecznie od profitow. A niebezpieczny… no coz, za przyklad niech posluzy prywatna kalifornijska energetyka. Nie wspomne nawet o haraczu placonym do skarbu przez spolki rentowne, ktorym ratuje sie te marnie zarzadzane i przynoszace straty. Ja wiem ze rynek itd. – slyszalem to wiele razy, ale jakos nigdzie sie to w 100% nie sprawdzilo. Rynek jak najbardziej tak, ale trzeba sie pogodzic z faktem, ze niektore rzeczy powinny zostac pod kontrola panstwa. Jak sprawic by w radach zasiadali odpowiedni ludzie??? Moze kadencyjnosc jak w Sadzie Najwyzszym (chociaz ostatnie wypadki pokazuja, ze dla szeroko pojetego interesu partyjnego rzadzacy sa w stanie sie zgodzic na wszystko) czy tez publiczne konkursy – przynajmniej wyborcy by zobaczyli na wlasne oczy…
    Sprawa druga, do ktorej chce sie odniesc, to ow roztrabiony i okrzyczany sukces z zakupem udzialow w zlozu. O ile samej celowosci przedsiewziecia nie neguje, a wrecz przeciwnie – popieram, to jednak noz mi sie w kieszeni otwiera jak widze cala ta fete. Jak slusznie zauwazyl jeden z przedmowcow, mamy wlasne zloza, wcale wieksze, z ktorych czesc jest eksploatowana, a czesc czeka „na lepsze czasy”. Od razu zaznacze, ze jak to sie dzisiaj ladnie mowi, „mam wiedze” na ten temat, gdyz zdarzylo mi sie w PGNiG pracowac. Nalezaloby dodac, ze cos takiego trzeba i mozna bylo zrobic duzo wczesniej, ale w zapale dyskusji nad „bezpieczenstwem energetycznym” jakos to umknelo uwadze dyskutantow. I wcale to nie znaczy, ze mielismy kupowac zloza sami, bo po prostu PGNiG na to nie stac (jeszcze do niedawna do gazu dokladalo w imie dobra interesu spolecznego), ale mozna sie bylo dogadac. I znowu pomysly, ze jak mamy udzialy w zlozu na Morzu Polnocnym, to teraz trzeba bedzie wybulic niezla sumke zeby stamtad przeciagnac rure do nas niezle mnie bawia. Gaz czy ropa nie maja narodowosci i nie da sie ich „ometkowac”. Istnieje wielki rynek, na ktorym komus sie sprzedaje by od kogos innego kupic i w ten sposob za kazdy metr szescienny „naszego” gazu dostaniemy gdzie indziej metr szescienny innego, ktory da sie dostarczyc do nas. Moze sie nawet okazac, ze bedzie to np. gaz jamalski… Juz od dluzszego czasu, z wiekszymi badz mniejszymi sukcesami, nasze firmy z branzy naftowej, jakos sobie na swiecie radza, ale dopiero ostatnio wzieto sie na powaznie za tzw. poszukiwania za granica (prosze o wybaczenie znawcow tematu, ale wycieczek do Indii i Pakistanu powaznie traktowac nie moge – dla niewtajemniczonych moge zdradzic, ze PGNiG ma koncesje w tamtych krajach i nawet utrzymuje biura tamze). Niestety przebudzenie przyszlo nieco za pozno – tam gdzie mozna bylo szukac w miare bezpiecznie wielkie koncerny naftowe wykupuja wszystko na pniu. Pamietam jak pracujac jakis czas temu w Libii, mialem drobna nadzieje, ze wizyta naszego premiera cos da, ze PGNiG sprobuje zaistniec… Jak dosc czesto co do naszego rzadu – mylilem sie. Byla wizyta, byly delegacje, byly deklaracje, skonczylo sie jak zwykle. A wracajac do sedna, bawily u nas i cos tam probowaly robic tzw. firmy zachodnie. Mamy tam kontakty, bo na ich rzecz PGNiG stracilo nieco doswiadczonej kadry, wiec mozna bylo cos wspolnie… Tyle ze ktory Prawdziwy Polski Patriota chcialby sie dzielic z wrazym kapitalistom…
    Troche sie rozpisalem, za co uprzejmie przepraszam.
    Serdecznie pozdrawiam Gospodynie i dziekuje za to, ze wloczac sie po swiecie mam swiadomosc, ze moze jednak nie wszystko stracone i ze jeszcze jest mimo wszystko po co wracac…

  65. Nie lubię Wołka – za Pinocheta, za nagonkę na Kwaśniewskiego. Pewnie teraz, gdy wypadł z prawicowo-radykalnego układu, bo są młodsi i bardziej radykalni, wrócił do konserwatywnego centrum a koledzy z „Polityki” czy GW nie pozwalają mu umrzeć z głodu, ale to nie przywróci Wolkowi wiarygodności. Ja go czytać nie zamierzam.

  66. Maciek,
    Nie musisz mnie przekonywać do ekonomicznej ignorancji PiS. Ja zdawałem i zdaję sobie z tego sprawę. Ja nie mam jakiegoś emocjonalnego przywiązania do żadnej partii łącznie z PiS i PO. Staram się zawsze kierować chłodną oceną.
    Dlatego uważam, że nawet, jeśli chwyty PiS podczas kampanii wyborczej były nieczyste (a przecież zdarzały się skandaliczne wypowiedzi), to jest winą PO, że z nich nie skorzystała. PO prowadziła tak swoją kampanię jakby miała już prezydenta z Gdańska i premiera z Krakowa.
    W przeciwieństwie do Ciebie nie uważam za dyskwalifikujące sięganie do elektoratu ojca toruńskiej rozgłośni. Myślę, że było to bardzo madre strategiczne działanie, które PiS wyszło na dobre. Dziwił mnie wtedy kompletny brak odzewu ze strony PO. Nie było żadnego pluszaka nic, co można by zapamiętać. Podsumowując PiS grał nie zawsze ładnie i czysto, ale był o niebo bardziej skuteczny niż niemrawa i niezdecydowana PO.
    Taka jest moja ocena kampanii. Dorzucę tylko tyle, że nie miała ona żadnego wpływu na decyzję, jaką podjąłem wrzucając swój głos. Niestety na tym polega demokracja, że głosują wszyscy a nie tylko wszyscy świadomi natomiast obowiązkiem partii jest przekonanie do siebie wszystkich nie brzydząc się żadnym głosem. Polityk to nie publicysta.

  67. Jospin
    źle mnie zrozumiałeś, że uważam sięgnięcie po elektorat RM za dyskwalifikujący, ale chciałem ci unaocznić, że nie dystansowanie się od oceny Liberałowie =djabły prowadzi potem do problemu jak przedstawić ludziom że teraz tym djabłom oddajemy tak ważne dziedziny jak gospodarka i zdrowie. Oczywiście jak nie chce sie koalicji to nie ma sprawy.
    Ja uważam, że złem, zła się nie zwalczy a jedynie się go powiększy. I dlatego PIS i Kaczyńscy źle skończą prowadząc taka politykę.
    Jeśli chodzi o PO to informuję cię, że nie jestem „fanem” tej partii /ani żadnej innej/ Też oceniam, że bardzo słabo prowadziła swą kampanie wyborczą i praktycznie przegrała na własne życzenie

  68. Ponieważ MDM wspomniał TOKFM i nowy poranek red. Janke, i ja dorzucę swoje trzy grosze. Trochę sie skrzywiłam, bo za panem Janke nie przepadam, ale rozumiem, że to w ramach pluralizmu. OK, we wtorek posłucham jakiejś innej stacji albo pośpię dłużej. Niestety, gorzej (coraz gorzej) wygląda pluralizm w ramach dyskusji publicystów, bo coraz częściej staje się kłótnią, której trudno słuchać. Uczestnicy dyskusji przynajmniej ZAKŁADAJĄ, że wysłuchają innych i że otworzą się na ich argumenty. Kłótnia natomiast jest tylko okazją do manifestacji własnego zdania, w sposób najbardziej chwytliwy dla wyobrażonej publiczności. Niestety, to jest ostatnio coraz częstsze. W prowadzonej przez Pani dyskusji taka postawa jest typowa np. dla pana redaktora Michalskiego. Kuriozalny jej przykład dała onegdaj zaproszona do dyskusji red Żakowskiego pani Gargas. (Szczególne, że dawny skład Pani dyskutantów, ten sprzed roku, choć również byli to ludzie o różnych poglądach, jakos umiał rozmawiać.)

    Może to wynik postępującej polaryzacji, a może udziału w dyskusji ludzi młodszych, którzy uważają, że jeszcze muszą głosno (lub ostro) krzyczeć, bo inaczej nikt ich nie zauważy. Nie wiem. Wobec tej wykazywanej przez niektórych ludzi niezdolności do rozmowy może zatem dobrym rozwiązaniem byłby rzeczywiście pluralizm okienek (a raczej dni tygodnia: np. wtorek proPIS, piatek antyPIS), i tylko ograniczony pluralizm wewnątrz programu, bo kłótnia strasznie trzeszczy w uszach i wcale nie daje do myślenia. Więc może poranek pana Janke jest czyms całkiem „na rzeczy”. Może we wtorek pana Michalskiego dałoby się słuchać.

  69. Szanowna Pani Redaktor
    Życzenia dla Polityki uzasadnione, tygodnik temn od chwili powstania miał swoje wzloty i upadki, chwile zwątpienia i jak piszą inni ludzi o wątpliwej reputacji. Jednak Polityka była czytana. Czytama ją od 1967 roku, pamiętam zaczynałem czytanie od ostatniej strony , tam na wielkiej płachcie były felietony KTT, i innych. Dlatego będę stał na straży Polityki bo to moja młodość i tej wersji się będę trzymał. Było nie wróci zmieniły się czasy zmieniła gazeta ale w podstawowym zamyśle polityka zostanie chyba do końca moją gazetą. Teraz do meritum, zaczynam zastanawiać się czy w Polsce zawsze tak musi być, że jak ktoś normalnie i normalny zostanie wybrany na stanowisko to polityka natychmiast wkracza szukając możliwości innego załatwienia sprawy? Bardzo ostatnio wkurzyły mnie wypowiedzi premiera, On zawsze taki był ale jak nie był Jarosław premierem i chrzanił głupoty to z lekkim uśmiechem przyjmowano to co mówi. Zaczyna być jednak niebezpiecznie Wypowiedź o hołocie, że to ona stanowiła i tworzyła socjalizm. Jak ja mam to rozumieć?jeżeli moją winą jest to że za wcześnie się urodziłem. Jak mam rozumieć wypowiedź, że media elektroniczne w III RP tworzone były przez najgorsze elementy. Ja osobiście uwżam to za znieważanie normalnych uczciwych mieszkańców kraju nad Wisłą i Bałtykiem i innymi rzekami. Chyba od premiera można wymagać logiki wypowiedzi oraz kultury. Pozdrawiam raz jeszcze

  70. Pani Janino!
    Chciałem złożyć Pani najserdeczniejsze życzenia z okazji Pani Święta.
    Identyczne życzenia składam wszystkim przedstawicielkom piękniejszej części wpisowiczów.

  71. Droga Pani Redaktor i wszystkie Panie w blogu. Z okazji Dnia Kobiet składam najlepsze życzenia. Dołączam tulipana i parę rajstop. To banalny upominek ale dla wielu przypomina on młodość.

  72. Wszystkim Paniom życzę spełnienia wszelkich marzeń.

  73. Do anns:
    Jak na razie na polu bitwy o pluralizm przegrywamy. Dyskusja zakłada, że jej uczestnicy poruszają się w obrębie jednego dyskursu – używają do opisu rzeczywistości tych samych kategorii pojęciowych, tej samej płaszczyzny aksjologicznej. Z oszołomami taka sytuacja nie ma miejsca.
    Rzeczy, które są dla nich ważne, cele, które chcą osiągnąć, są zupełnie inne, niż nasze. Oni żyją w innej żeczywistości. Nie ma co z nimi dyskutować, trzeba walczyć, walczyć o dyskurs. Ich broń to tępy i ciężki obuch manipulacji i napastliwej demagogii, nasza niech będzie ostra – ośmieszać, ujawniać umysłową ciasnotę i tchórzostwo, drwić. Trzeba ich wyprowadzić z równowagi, aby te nalane gęby nabiegły krwią. Ale nade wszystko, przestać traktować poważnie te farmazony, które wygadują, i dać im to odczuć.

    Pluralizm – to kiedyś znaczyło, że w „rzepie” równo traktowano głos z prawa jak i z lewa. Teraz równo traktuje się głos mądrego i głupiego, taki pluralizm wcale mi się nie podoba.

  74. Grzehu
    Proszę Pana może mi Pan podać definicję oszołoma.
    Jeśli ja nim jestem to będę od razu wiedział, że dyskusja z Panem nie ma sensu.
    Proszę jeszcze o definicję głupich poglądów. Może mam takowe a powinienem się ich wystrzegać?
    A jeśli poglądy głupie to wszystkie te z którymi Pan się nie zgadza to może zastanowić się nad tym kto tym oszołomem jest w rzeczywistości.

  75. Do Grzechu,

    Dyskusja wcale nie zakłada, że jej uczestnicy poruszają się w ramach tych samych kategorii pojęciowych i aksjologicznych. Gdyby tak było, jak Pan pisze, niemożliwa byłaby rozmowa nt. „spraw ostatecznych” katolika z ateistą czy ateisty z protestantem. Dyskusja zakłada tylko – i aż – szacunek do rozmówcy i nieodrzucanie z góry mozliwości konsensu. Niestety, z tym coraz gorzej, i mój wpis jest wyrazem niepokoju z tego powodu (na malutkim przykładzie).

  76. Głupi jest jeden pogląd, z którego biorą się wszystkie inne głupoty. Jest to przekonanie o własnej nieomylności. I biorące się z niego poczucie misji graniczące z zaślepieniem. Można sobie wtedy na przykład wymyślić, że płód jest człowiekiem od momentu poczęcia. Można czekać na refleksję, że to jest ustalenie arbitralne, będące rezultatem pewnej konwencji. Na próżno, żadna taka refleksja nie przyjdzie.

    Głupi jest pogląd, że Prawo, Sprawiedliwość i różne takie z wielkiej litery, mają wartość samą w sobie. Nie przyjdzie do głowy refleksja, że są tylko narzędziami służącymi do osiągnięcia pewnego celu. Nie przyjdzie do głowy pytanie, jaki to jest cel. Na przykład zminimalizowanie liczby dokonywanych aborcji. Empiria dowodzi, że penalizacja aborcji nie przekłada się na zmniejszenie liczby zabiegów. Nie wiem, jak jest w Korei Północnej, ale pewnie nawet tam zakaz aborcji by się nie udał.

    Głupie jest przekonanie, że jest Zło i Dobro, i że w imię któregokolwiek z nich, i wszystkich innych fajnych rzeczy z wielkiej litery, można sprawiać ludziom ból, i że to jest usprawiedliwione.

    Głupie jest przekonanie, że Porządek jest ważniejszy od Wolności.

    I ja też oczywiście jestem głupi, wypowiadając stwierdzenia równie arbitralne.

  77. Cieszy mnie, że czasami pozwala sobie Pani na odstąpienie od wspólnego łabędziego śpiewu tzw. komentujących dziennikarzy.

  78. Czytam, czytam i wreszcei pojalem: alez oczywiscie, po prostu chodzi o to,z e Mazur znajdzie sobei dobrze platna prace tak czy smak, a ten drogi pan, o ktorego walczy wiceminister, pewnie nie. I o o chodzi, w koncu to jakas forma sprawiedliwosci: pan Mazur moze utrzymac rodzine pracujac w CocaColi POlska albo w Microsoft Polska, a ten drogi pan jak ma ja utrzymac? Ma zebrac? ma skazywac swoje dzieci na wegetacje bez wyksztalcenia? Sprawiedliwosc musi byc: ci dobrzy, ktorzy latwo znajda prace za granica np. niech jada, a tu, sprawiedliwie neich zostana ci gorsi PiS im zalatwi prace zeby mogli utrzymac swoje dzieci. Bo wszystkei dzieci sa nasze. A przypominam w nazwie ma Prawo ale i Sprawiedliwosc

  79. Witam. Nasunęła mi się niewesoła refleksja odnosząca się nie tylko do tej sytuacji. Tak nas PiS przyzwyczaił do „standardów koalicji”, że z góry przyjmujemy, iż człowiek popierany przez, było nie było, demokratycznie obsadzoną u władzy partię, to ktoś niegodny piastowania jakiegokolwiek stanowiska. Zaś człowieka popieranego przez załogę (czyli, bez ogródek, związki zawodowe, których, założę się, jest w LOT 10? 12?, i które zapewne także w tej firmie paraliżują wszystkie zmiany) od razu uważamy za wybitnego fachowca. Pozdrawiam.

  80. Witam,

    Chciałbym wyrazić swoje oburzenie działalnością wiceministra Dąbrowskiego. Trzeba mieć naprawdę tupet, żeby pisa taki list do sądu holenderskiego. Ewidentnej nieprawdy w nim zawarta i jego ton naraził na szwank powagę całego państwa. A co nawet gorsze na śmieszność. Jak się jednak dobrze zastanowić, kto taki list popełnił, sprawa staje się prostsza. Otóż przez wiele lat pan wiceminister nosił teczkę za panem Glapińskim (wreszcie się odwdzięcza swojemu mentorowi).Oprócz tego zbyt wielkiej kariery nie zrobił, choć w próżności chyba tylko Paris Hilton go przebija. To było powodem, że był pośmiewiskiem całych Sabinek, akademika SGH, w którym pan wiceminister wiele lat mieszkał oraz opinię maxymalnego buraka. Dostał nawet ksywę – Rekin. I tak to teaz Rekin robi karierą w rządzie. On po prostu wykorzystuje swoje 5 minut, bez oglądania się na prawdę, interes publiczny czy inne podobne banały.

  81. Ciekawie poruszony temat.

  82. Tomasz Poza tym gdybym miał smeizkać w USA w stanie Florida to w moim najlepszym interesie jest otrzymać spersonalizowane informacje na temat lotf3w do Egiptu ze stanu Florida a nie ze stanu California? Okej, tylko obojętnie w jakim stanie w USA byś smeizkał ważniejsze dla Ciebie będzie czy po wpisaniu Egypt lub Holidays in Egypt na pierwszych stronach pojawią się informacje o zamieszkach i strajkach, czy też zostaną one odfiltrowane przez algorytmy. Co więcej w Polsce łatwiej by było się dowiedzieć o tych informacjach z innych medif3w, natomiast w USA prawdopodobnie są one mniej ważne a tym samym trudniej do nich dotrzeć.Odwrf3ćmy sytuację: jeśli chciałbyś polecieć z Polski na przykład do Florydy na weekend i chcesz tam sobie zarezerwować hotel na jedną noc, to wpisujesz najczęściej Floryda , Floryda hotele , Floryda lotnisko i po wyskakujących stronach szukasz jakiegoś transportu i miejsca noclegu. A czy przy okazji wpisujesz w wyszukiwarkę Floryda zamieszki albo Floryda huragany albo nawet Floryda epidemia ? Nie, ponieważ nie ma sensu brać pod uwagę tych wszystkich zagrożeń gdy prawdopodobieństwo ich wystąpienia jest znikome. Owszem, ktoś bardziej zapobiegliwy może wpisać Floryda informacje albo Floryda wiadomości , jednak wtedy już trzeba byś świadomym, że szuka się jakiegoś zagrożenia. Podsumowując, dla kogoś kto smeizka w Europie i wyszukuje praktyczne informacje o Florydzie, wyświetlą się inne informacje niż dla kogoś, kto tam smeizka. Ma to swoje plusy, jednak z drugiej strony ktoś, kto nie wie czego szukać (w podanym przykładzie zagrożeń) prawdopodobnie tego nie znajdzie jeśli dane algorytmy ograniczą jego informacje tylko dla ofert turystycznych. Tak dzieje się z każdą informacją, ktf3ra jest dla nas automatycznie przefiltrowana i wybrana z całej masy innych, mniej lub bardziej ważnych wiadomości.Jestem za tym, aby przywrf3cić opcję pełnego wyłączenia personalizacji w wyszukiwarkach, serwisach społecznościowych i innych witrynach internetowych. Pamiętajmy, że prawo do wyboru jest jednym z naszych podstawowych praw rf3wnież w Internecie. |

css.php