Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

8.03.2007
czwartek

W kolejce do werbunku

8 marca 2007, czwartek,

Ewa Milewicz zapowiedziała, że nie złoży oświadczenia lustracyjnego, to samo zapowiedział już nieco wcześniej Wojciech Mazowiecki, celnie nazywając te oświadczenia „lojalkami IV RP”. Zapewne grupa Koleżanek i Kolegów, którzy postąpią podobnie będzie większa, także z poczucia solidarności z tymi, którzy już decyzję podjęli.

Mam szacunek dla takich indywidualnych decyzji. Ja, jeżeli mój wydawca tego zażąda (bo taki jest tryb ustawowy, że musi być najpierw żądanie pracodawcy), oświadczenie złożę. Mimo to solidaryzuję się z Ewą, a nie z tymi, którzy tak nerwowo (skąd te nerwy, za chwilę i tak wszystko będzie jawne, dziennikarze dostają wstęp do archiwów, teczki będą publikowane w Internecie) pouczają dziś o wiarygodności zawodowej czy moralności. Złożę je nie tylko dlatego, że takie jest prawo, również dlatego, że nie śmiem równać się z Ewą, która działała w opozycji całe lata, podczas gdy ja pracowałam w PRL w oficjalnej prasie. Po prostu jesteśmy w innej sytuacji i bardzo dobrze rozumiem, jak czuje ktoś, kto działaniem i pisaniem dowodził, co jest wart, a teraz pan prezes Kurtyka uważa, że o jego wiarygodności mają świadczyć esbeckie zapiski. Dziennikarzy na szczęścia nie weryfikuje (skąd znam to słowo?) prezes Kurtyka czy nawet prolustracyjni koledzy, ale czytelnicy, słuchacze, widzowie. I choćby nie wiem ile ustaw uchwalono – tego i tak nic nie zmieni.

Ci, którzy nie złożą oświadczeń lustracyjnych, mają do tego prawo i nieprawdziwie napisał „Dziennik”, że stawiają się ponad prawem. Co najwyżej przeciwko prawu. Każdy ma prawo do obywatelskiego nieposłuszeństwa, ponosząc ewentualne konsekwencje. Bardzo wielu spośród tych, którzy w esbeckich papierach szukają dziś jakiejś dziennikarskiej wiarygodności, niesłychanie widowiskowo popierało pewnego dziennikarza, który nie chciał poddać się wyrokowi sądu, nie przeprosił osoby zniesławionej i nie chciał pójść do więzienia. To też był swoisty akt nieposłuszeństwa obywatelskiego, tyle, że ów dziennikarz nie chciał ponieść żadnych konsekwencji swego czynu, a część środowiska ustawiła klatkę przed Sejmem i wchodziła do niej w towarzystwie telewizyjnych kamer, wymuszając na władzy odroczenie wykonania prawomocnego wyroku. Podobno była to demonstracja w obronie wolności słowa, choć moim zdaniem broniono złej sprawy, bezkarnego pomawiania ludzi.

Jeżeli chce się zmienić przepis, że dziennikarz za słowa może znaleźć się w więzieniu, to lepiej napisać projekt zmiany ustawy i przedstawić go grupie posłów, by wniosła nowelizację. Tyle że wówczas nie ma widowiska. To jednak tak na marginesie, bo nie ukrywam, że ta klatka pod Sejmem bardzo mnie uwiera.

Wracając zaś do owej lustracyjnej „wiarygodności”, do tego „oczyszczania się”, to mam nieodparte wrażenie, że mocno przebrzmiała już lustracyjna dyskusja (ustawa jest uchwalona i niech się dziś IPN martwi jak ją wykonać, skoro jest praktycznie niewykonalna), w której wszystkie argumenty padły już po sto razy, jest wyjątkowo obłudna. Nie rozmawia się bowiem o sprawach rzeczywiście ważnych, o niskich standardach dziennikarstwa, o coraz bardziej wszechobecnej manipulacji, o upowszechnionej przez media metodzie insynuacji i pomówień czy wręcz kłamstw. Dlatego na przykład bardziej niż dawni interesowali by mnie obecni tajni współpracownicy niesłychanie licznych tajnych służb. Minister koordynator nie ukrywa przecież, że już werbuje.

Myślę, że oni niesłychanie aktywnie manipulują obecnie życiem publicznym i być może nimi też ktoś manipuluje. Mam nawet wrażenie, że dziś ustawia się wręcz kolejka do werbunku, a kto nie zwerbowany, ten na ochotnika. Wystarczy poczytać, posłuchać i pooglądać – tyle przecieków, tyle materiałów podobno „zdobytych” lub takich, do których dziennikarz „dotarł”. A przecież na pierwszy rzut oka widać, że jest to podsunięty kwit użyteczny w walce politycznej, w załatwieniu czy poniżeniu kogoś, kto jest przeciwnikiem politycznym lub po prostu ma znane nazwisko.

Nic już nie mówi się o korupcji w środowisku dziennikarskim, choć jeszcze niedawno głośno było o cennikach. Czyżby problem przestał istnieć? Wiele jest takich problemów, które wcale nie budują wiarygodności środowiska i jakoś nie widać zapału do oczyszczenia się i uwiarygodnienia.

***

Bernard pyta mnie, czy czuję się dumna z „Polityki”, bo przecież „Rakowski to stalinowski politruk” itp. Oczywiście, że czuję się dumna i uważam, że 50 lat to 50 lat, a ciągłość w takim kraju jak polska jest bardzo ważna. Myślę, że o różnych etapach „Polityki” sporo powiedziano przy okazji jubileuszu, i że był to rozrachunek szczery. Jestem przeciwniczką fałszowania historii, czyli zerowania liczników. („>>Polityka<< z niewyzerowanym licznikiem" - pod takim tytułem dał swą ocenę naszego tygodnika Krzysztof Masłoń w "Rzeczpospolitej". Mam na nieszczęście długą pamięć i pamiętam pana Masłonia z "Życia Warszawy", w którym pracował w tym czasie, co ja. Myślę, że on sobie już licznik rzeczywiście wyzerował.) A co do Rakowskiego - do dziś wszyscy wspominają z rozrzewnieniem ustawę o wolności gospodarczej Rakowskiego i Wilczka z 1988 r. jako niedościgniony wzór. Może Bernard przynajmniej to weźmie pod uwagę.

Ciasto rozpaczliwie wzywa, że Giertych musi odejść. Myślę, że nawet w akcie rozpaczy warto to zdanie powtarzać, choć się nie spełni szybko, bo – jak się okazuje – cierpliwość i tolerancja premiera są nieograniczone, mimo zapowiedzi, że po Skrzypku już się wyczerpały. Widocznie premier odnowił siły i jednak boi się rządu mniejszościowego.

Quake przypomina zasady premiera dotyczące doboru ludzi do rad nadzorczych, między innymi poszukiwanie młodych naukowców na uczelniach. To podobno się dzieje, tyle że ta młodzież szybko nabija sobie guzy i traci ochotę do walki o dobre zarządzanie. Miałam ostatnio kilka takich sygnałów.

Przy okazji dyskusji o polityce kadrowej celne wydało mi się spostrzeżenie cargo, że oni chyba przyszli rozwalić te spółki. Wie, co pisze, bo ma własne doświadczenia. LOT może być rzeczywiście dobrym przykładem. Przy okazji, InDoor – dzięki za opis sceny na Okęciu, rozumiem, że Pan miał kłopoty i to przykre, ale się ubawiłam, bo gdy wyobrazić sobie te sytuacje, to mamy gotowe sceny filmowe. Może jakiś „Rejs 2”, zwłaszcza że tak dzielnie zaczął go pisać Marek Piwowski oświadczeniem, że był TW. Cóż za bogactwo życia i sytuacji. Wielu spośród Państwa pisze: prywatyzować, prywatyzować, ale ta koalicja programowo nie chce prywatyzacji i nie prywatyzuje. Taki ma program.

Woltron pyta, co sądzę o wydarzeniach w sejmiku krakowskim. Otóż wydaje mi się, że znów to samo – PiS padł ofiarą własnej pazerności na władzę i potknęli się o Marka Nawarę, marszałka województwa. Był marszałkiem w poprzedniej kadencji, został wybrany w obecnej, gdyż z własną wspólnotą samorządową wystartował z list PiS. Nawara jest bardzo ambitny i gdy zorientował się, że PiS chce się go pozbyć, zmontował inną koalicję, dał PO więcej niż dawało PiS, a sam obronił fotel. Po prostu ich ograł, z czego sporo ludzi w Krakowie się śmieje. Tak przynajmniej mi to opowiadano. Tam jest taki problem, że PiS i PO już nawet podpisały jakąś umowę o powstaniu POPiS-u, i to pod patronatem liderów, a tu taki numer. Nie wiem, co z tą umową zrobiono, gdyż przestałam sprawę śledzić.

Sporo Państwo dyskutowaliście o POPiS-ie. Na przykładzie krakowskim widać trochę, jak mogłoby to działać. Sporo racji ma Jospin, że to dwie połówki prawicowych poglądów. Moim zdaniem zbyt długo mówiono o podobieństwach, a za późno zaczęto o różnicach, ale rzecz nie tylko w poglądach (poglądy gospodarcze są jednak bardzo różne), ale także o praktykę politycznego działania. Ja nie wiem za co chwalić PiS właśnie ze względu na praktykę działania, która nawet bardzo pożyteczne hasła zmienia w hasła groźne, na przykład walka z korupcją – może są nawet jakieś efekty, ale skutki uboczne – na przykład w służbie zdrowia – katastrofalne, bo robi się klimat nagonki, na przykład ostatnio hematolog prof. Jędrzejczak padł ofiarą, choć wszystkie opinie zgodne: człowiek wyjątkowej uczciwości i znakomity fachowiec.

Nie można jednak nie zauważyć także racji tych, którzy jak maciek piszą, że wielu ludzi głosowało nie na żaden POPiS, ale przeciwko PiS albo przeciwko PO. W ostatnich wyborach to już było bardzo wyraźne, a bitwa warszawska była wręcz klasycznym przykładem.

MDM pyta, co sądzę o debiucie Igora Janke w poranku w TOK-u. Słyszałam tylko drobne fragmenty i nie mam jeszcze opinii, posiłkowanie się blogiem wydało mi się ciekawe, usłyszałam, że ja z Żakowskim podobno wściekle atakujemy rząd. Nie wiem, kto to mówił, ale opinia dość standardowa, jak z Zaremby. Nie sądzę, by Janke w TOK-u był symbolem jakiejś ewolucji radia, zawsze miało być pluralistyczne.

Przeciek nie chce dać Wołkowi szans na łamach „Polityki”, a mnie wydaje się jego publicystyka ciekawa, mimo że odeszłam z „Życia Warszawy”, gdy kupili je Wołek z Wóycickim i nie mam powodu do jakichś szczególnych sentymentów. Wołek jest już po naszej stronie i to jest ciekawe doświadczenie.

O sprawie II programu Polskiego Radia poruszonej przez Tadeusza K. pisze Dorota Szwarcman, także w internetowym wydaniu „Polityki”. Oprócz tego jest jeszcze kwestia rozwiązywanej orkiestry radiowej w Warszawie i chóru w Krakowie. Też czysty dramat, ale tak widocznie nowe władze pojmują misję radia publicznego. Nie wiem czy protesty na coś się zdadzą, bo jakoś mało kto przejmuje się opinią publiczną. Taki czas.

Zaczęła się nam rozwiązywać sprawa sędzi TK Bagińskiej, przypomnianej przez Artura (Toronto). Dobrze, że prezydent przestał blokować zaprzysiężenie, i to z dwóch powodów. Po pierwsze, prezydent nie powinien blokować, bo dziś zablokuje Bagińską, gdyż są powody, a jutro kogoś innego, bo mu się nie spodoba politycznie. To bardzo niedobra praktyka. Prezydent nie ma nic do zrobienia oprócz odebrania przysięgi. Ponadto może wreszcie ruszyć postępowanie dyscyplinarne w samym TK, a to jedyna droga do rozwiązania tego problemu.

PS.
Zapraszam tych z Państwa, którzy zechcą ze mną porozmawiać, w sobotę o godz. 15.30 do redakcji „Polityki” na spotkanie blogowiczów. Wcześniej, o godz. 14-ej, będzie taki panel polityczny, na który też zapraszam. To wszystko w ramach obchodów 50-lecia. Spotkanie w sali multimedialnej. Wiem, że sobotnie popołudnie to może nie najlepsza pora, ale będę czekać.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 141

Dodaj komentarz »
  1. Pani Janino,

    ja wiem, że to bardzo egoistyczne, ale czy istnieje jakaś szansa na spotkanie z Panią poza Warszawą ? Ściślej w Poznaniu.

  2. Pani Redaktor, ja troche o czyms innym, ale jestem tak rozzloszczona na Pani Redakcje Radia TOK FM, ze niestety, bedzie musialo sie to wylac na Pani Blogu.
    Dzis sluchajac porannego programu TOK FM czulam sie jak w PRLu – te infantylne repoportazyki z okazji 8 Marca, to poklepywanie kobiet po plecach, to glaskanie po pustych blond glowkach, te pieprzone „kwiatki dla Ewy ” i „jakie dostala pani prezenty”.
    Wlasnie. dokladnie taki infantylky charakter mial Miedzynarodowy Dzien Kobiet w Polsce Ludowej – bo juz nawet nie w Zwiazku Radzieckim, gdzie tego dnia robiono nacisk na awans spoleczny kobiet (abstrahujac od tego, jaka cene placliy radzieckie kobiety za ten awans). To nawet mialo w PRL swoja nazwe – „Swieto Kobiet”. Osmy Marca to nie jest swieto. To jest dzien przypominania o naszych prawach, wciaz w Polsce naruszanych.
    Pamietam, ze zadeklarowala Pani kiedys, ze nie jest feministka, ale byc moze mglaby Pani przypomniec Redaktorce Naczelnej TOK FM, ze w obchodzonym od bez mala stu lat Miedzynarodowym Dniu Kobiet nie
    chodzi o czekoladki, ani o kwiatki, ani o „raczki caluje”, lecz o PRAWA.
    TOK FM uznal ze wystarczy zaprosic na pare monut do studia Kazimiere Szczuke. a reszte programu wypelnic dziecinna i glupawa sieczka na temat „swieta Kobiet” i sprawa jest zalatwiona.Otoz my sobie same chetnie kupimy i kwiatki i czekoladki jesli bedzie nas na to stac, jesli bedziemy dostawac te sama place za te sama prace co mezczyzni.
    Sorry za moj ton, ale jestem prawdziwie wkurzona, ze tyle lat po upadku komuny redaktorki naczelne niczego sie nie nauczyly.

  3. Pani Janino,
    „A co do Rakowskiego – do dziś wszyscy wspominają z rozrzewnieniem ustawę o wolności gospodarczej Rakowskiego i Wilczka z 1988 r. jako niedościgniony wzór. Może Bernard przynajmniej to weźmie pod uwagę.”

    Biorę to oczywiście pod uwagę i niejednokrotnie przy okazji różnych dyskusji o tym wspominałem, tak samo zresztą jak obniżenie CIT’u (i cześciowo PITu) za Millera. Artykuł Masłonia spróbuje znaleźć, ale np. na blogu Daniela Passenta nie znalazłem komentarza DP ani w sprawie listu Andrzeja Bobera, ani w kwestii opluwania przez Passenta Jana Nowaka Jeziorańskiego. A DP jest tam chyba ważna osoba w Polityce i niesie bagaż podłości i draństwa z wysoko podniesionym czołem (chyba, że się mylę i takie teksty były, ale jeżeli tak to poproszę o jakaś linke, bo na blogu nie spotkałem).

    Postawa dziennikarzy – odmowa złożenia oświadczenia przypomina mi koniec drugiej wojny swiatowej, gdy niemiecka armia okopywała się na kolejnych liniach obrony. A to Monte Cassino, a to linia Zygfryda, a to linia wisły, a to Odra, a to Wał Atlantycki, a to Ardeny. Co jest dalej?

    Dalej juz tylko Berlin. Czym jest Berlin? Zastanawiam się. I to co przychodzi do głowy, to ujawnienie (i publiczny ostracyzm) ręki, a nie tylko miecza. O to zreszta postulowałem, bo agenci to pionki, ktos tym interesem kręcił. Czyli ujawnienie przeszłości ale tez teraźniejszości oficerów SB, WSW i innych służb PRLu, i Kancelaria Rzeszy – najwyżsi funkcjonariusze PZPR. Nie jacys szeregowi członkowie czy sekretarze POP, ale ci którzy w tym kraju rządzili naprawdę.
    „I tak rozumieć trzeba Jałtę.”

    PS
    Korzystając z okazji. chodzi za mna kolejny duży temat – a mianowicie poznanie motywacji jakie kierowały ludźmi mediów gdy wstepowali do PZPR, oraz gdy z Partia się żegnali. Pani, Pani Janino była członkiem Partii i w okolicach stanu wojennego wystąpiła Pani z Partii. Czy mogłaby Pani napisać dlaczego wstąpiła Pani do PZPR, co Pania tam trzymało, jakie były okoliczności wwystapienia?

    pozdrawiam
    Bernard

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wszystkiego dobrego w Święto Kobiet.

  6. Pani Janino ! Życzę pani wszystkiego najlepszego i bardzo się cieszę,że mam zaszczyt i przyjemność czytać Pani komentarze.Do pełni szczęścia brakuje mi Pani w PR,ale rozumiem,że to od Pani nie zależy.
    Do życzeń dołączam bardzo gorącą informację za TVP : Rzecznik Interesu Publicznego podał że w ubiegłym roku IPN dał odpowiedż na 23 % zapytań o przeszłość osób publicznych.To jest najlepszy komentarz do jakości pracy p.Kurtyki i jego ferajny.To także jest zapowiedzią jak będzie rwealizowana nowa ustawa lustracyjna.Jestem jednak pewien,że na niektórych ludzi papiery znajdą się błyskawicznie.
    Kilka razy w różnych miejscach pisałem o konieczności ujawnienia także i aktualnych dziennikarzy-donosicieli.Odzew był jednak taki sobie.Część respondentów uważa,że aktualni donoszą w słusznej sprawie.

  7. Wielki szacunek za odważne słowa odnośnie akcji z zamykaniem się dziennikarzy w klatce. To była groteskowa akcja (Jolanta Pieńkowska w klatce, no na litość boską…), w sam raz na użytek mass mediów, w imię zupełnie absurdalnie pojętej solidarności zawodowej. Zdaję sobie sprawę, że słowa, które Pani napisała, są wbrew środowisku dziennikarskiemu (jest w ogóle takie środowisko?), dlatego – wielki szacunek dla Pani.

    Pozdrawiam.

  8. Klimat w jakim przebiega walka z korpucją w szpitalach nie jest wg. mnie dziełem przypadku, a działaniem celowym. Celem który chce osiągnąć rząd jest podważanie zaufania do lekarzy, by nie powtórzyła się sytuacja sprzed roku, gdy protest lekarzy spotkał się ze zrozumieniem i poparciem większej części społeczeństwa (i to po Łowcach Skór i paru innych aferach). Jest to uderzenie wyprzedzające, bowiem protesty lekarzy są właściwie przesądzone, a przynajmniej tak donoszą mi Znajomi Królika – osoby związane pośrednio i bezpośrednio z polską służbą zdrowia.
    Za kilka miesięcy usłyszymy z ust prominętnych polityków PiS’u bajkę o złych, skorumpowanych i niesamowicie zachłannych lekarzach oraz o dobrym rządzie, którzy przekazał pieniądze, tu padnie konkretna suma w milionach złotych, na wyższe pensje dla lekarzy.
    A że przy okazji obrzuci się błotem parę autorytetów medycznych, zniszczy dorobek polskiej transpatologii i paru innych dziedzin, to nic dla tej władzy nie znaczy. Nie jest to też, niestety, nic nowego.

    Co do Igora Janke, to dziś w artykule dla Rzeczpospolitej ( znanej też jako Nowy Dziennik IV-RP) walczy z Gazetą Wyborczą i …Polityką. Ciekawe, że w jego oczach GW i Polityka to jedno i to samo. Jeszcze ciekawsze jest oglądanie jak różni piewcy IV RP i PiS’u odwracają się od tego projektu. – z niecierpliwością czekam, aż zaczną twierdzić, że zawsze byli krytyczni wobec PiS’u…

  9. W epoce ogolnego uprawomocnionego zepsucia naprawde trudno bylobyc uczciwym, tylko nielicznym sie to udawalo. Lustracja to kolejny instrument nieuczciwej walki politycznej. Kiedy wreszczie slowo polityka bedzie w Polsce blizsze slowu uczciwosc niz przestepstwo?

  10. 8 marca to dzien dla niesmialych mezczyzn, a nie tam swieto kobiet 🙂

  11. J.S. – faktycznie wejście na internetową stronę Polityki i przeczytanie artykułu J. Paradowskiej to niewątpliwy zaszczyt. Serdecznie gratuluję. Trzeba umieć się cieszyć z małych rzeczy. A poważnie, ostatecznie dziękuję za lekturę Polityki i komentarzy czytelników tego pisma. Takiego matołectwa (poza chlubnymi, arcy nielicznymi wyjątkami) Świat nie widział! Określenie pseudo-inteligenci to i tak aż nadto pochlebne. Drodzy prostaczkowie, Wy nawet koło inteligencji nigdy nie leżeliści.

  12. Droga Pani Janino,

    Dziekuje za blogowe felietony, Pani opinie pozwalaja mi w duzym stopniu uporzadkowac sobie cokolwiek absurdalna i coraz mniej zrozumiala sytuacje polityczna w Polsce. A propos Igora Janke w TOK FM, ja nie wiem, czy jest to dobry wybor, i wlasnie o ten pluralizm mi tu idzie. Prosze spojrzec na dobor gosci poranka prowadzonego przez p. Janke (Wildstein, W-ce naczelny „Rzeczpospolitej” i Kazimiera Szczuka, zakrzykiwana przez pozostalych uczestnikow) i dobor slownictwa (mam np. na mysli nazywanie przez prowadzacego rzadu SLD „czerwonymi”), nie ulatwiajacy dyskusji. Jezeli wiec pluralizm w TOK FM oznaczac ma otwarta platforme, gdzie kazdy ma szanse na swoj „ogrodek”, w ktorym robi co chce i prezentuje poglady jakie chce, to zgoda. Ale ja TOK FM cenilem za pluralizm, ze tak sie wyraze, „wewnatrzaudycyjny”, dajacy szanse na scieranie sie pogladow, na pewna konfrontacyjnosc, czego otwartej platformie w wykonaniu p. Janke brakuje. I jeszcze jedno, odwolania do Salonu24 w „Poranku” wydaly mi sie zbyt czeste, a przywolywane opinie internautow o dosyc egzotycznych imionach (nickach?), jednorodne i latwe do przewidzenia.

    Mam nadzieje ze nie obraze Pani zyczac wszystkiego najlepszego w Dniu Kobiet. Pozdrowienia dla wszystkich internautow.

  13. P.Janina pisze „która nawet bardzo pożyteczne hasła zmienia w hasła groźne, na przykład walka z korupcją”, i jest to słuszne, bo hasło – hasłem, ale trzeba rozumieć jak jest przyczyna tego zjawiska, bo bez znajomości przyczyny nie można zlikwidować skutku, bo nie wiadomo na co oddziaływać. PIS i kierujący nim Bracia jak widać nie rozumieją tego i jak tępi prawnicy uważają że trzeba tylko skutecznie karać, a to może przynieść/ i przynosi/ więcej szkody niż pożytku. Tymczasem podstawową przyczyną korupcji jest złe prawo i nadmiar „państwa” w gospodarce. A więc korupcję można ograniczać skutecznie jedynie naprawiając prawo! i zmniejszając możliwości ingerencji pracowników państwowych w gospodarkę,ale do obecnie rządzących to nie dotrze. Podobnie jak z korupcją sprawa ma się też z minimalizowaniem bezrobocia i poprawianie warunków do gospodarowania. Tu PIS działa akurat dokładnie odwrotnie niż trzeba, bo rozrost prawa /szczególnie dotyczącego gospodarki/, ma szczególnie silny hamujący wpływ na poprawę warunków gospodarowania , a więc i na wzrost bezrobocia. Obecnie podstawowym narzędziem pracy prawnika w Polsce jest LEX -program opracowany przez prywatną spółkę prawniczą, który jest kompletną bazą przepisów prawnych i wyroków sądu najwyższego. Gdy zetknąłem z nim się po raz pierwszy mieścił się swobodnie na jednej płycie CD, obecnie po 7 latach dostaję tych płyt siedem i ich ilość ciągle rośnie i to lawinowo. Te przepisy niedługo spętają nasze życie /a PIS jest szczególnie gorliwy w ich tworzeniu i to często na chybcika i byle jak – tak okazjonalnie bo im do czegoś potrzeba nowego przepisu, nie ma też czasu i często nie jest mu na rękę poprawiać ewidentne gniot prawne – przykładowo prawo o samorządach/

  14. Nie bardzo rozumiem, po co dziennikarzom lustracja. Gazety są wydawane przez prywatnych wydawców, część mediów elektronicznych też jest prywatna i albo znajdują one nabywcę, albo padają jak „Życie” Wołka. Są dziennikarze, których będe czytał (ogladał) niezależnie od złożonego wniosku lustracyjnego i werdyktu IPN i są gazety, ktorych nie dotknę nawet w gumowych rękawiczkach. Powtórzę się, ale przyjdzie taki czas, kiedy IPN bedzie oceniany tak samo, jak Urząd Bezpieczeństwa Publicznego Bermana, Światły i Raczkiewicza.

  15. Pan Masłoń rzeczywiście wyzerował się totalnie (liczba szarych komórek -zero). Wszystko kojarzy mu się wyłącznie ze stalinowską opresją i wszędzie widzi wyłącznie sprzedajnych sługusów reżimu. W artykule po śmierci Marka Grechuty za przejaw takiej bezdyskusyjnie proreżimowej postawy uznał nawet skomponowanie i nagranie przez Artystę pięknej piosenki „Ocalić od zapomnienia” gdyż tekst napisał Konstanty Ildefons Gałczyński (oczywiście zdaniem p.Masłonia sprzedajny sługus…). U takich neofitów moralnego wzmożenia nie ma przebacz.
    P.S Pokłony czytelnika za całość.

  16. Ja nie na temat ale przypomniało mi się pewne zdarzenie korespondujące z tematem zamykania w klatce człowieka. W stanie wojennym w jednym z zakładów na półpiętrze nadgorliwy dyrektor wybudował taka klatkę i w niej umieścił strażnika by ten pilnował, by nikt niepożądany nie wchodził do zakładu doświadczalnego. Z początku to ludzie okazywali mu dokumenty , ale w miarę upływu czasu przestano sobie nim zawracać głowę i nikt nawet języka mu nie pokazywał i chłopina nudził się tam okrutnie. I nie wiem jak długo by tam siedział gdyby nie narada w Centrali na której jeden z uczestników nie mógł się zorientować gdzie jest zakład doświadczalny na terenie fabryki . Aby mu to wytłumaczyć jeden z uczestników powiedział ?to tam gdzie trzymają człowieka w klatce?. Na drugi dzień klatka została rozebrana i wartownik zniknął.

  17. Interesuje mnie druga strona tego samego medalu, co niezwykle nurtuje Bernarda. Co skłania ludzi w Wolnej Polsce do wstępowania do PIS-u?

  18. Pani Janino, podziwiam Panią jako dziennikarkę, nie podoba mi się ład tej nowej IV RP, ale co tu dużo mówić, aby dobrze się ustawić w prasie w PRL, trzeba bylo iśc na szalone kompromisy. Zaczynałam pracę w PAP w roku 78 i dobrze pamiętam tamto środowisko. Gdy nastał stan wojenny, co bardziej krwiożercze redaktorki krzyczały bez opamiaętania i wstydu:”no, wreszcie zrobimy porządek z tymi k…mi z „S”. Ja, jako początkująca dziennikarka i członkini „S” nie miałabym szans, ale na szczęście poszłam na urlop wychowawczy i więcej tam nie wróciłam. Jeżeli takie osoby jak te panie w dalszym ciągu pracują jako dziennikarki, to życzylabym sobie i społeczeństwu, aby czym prędzej przeszły na emeryturę i dożywały swoich dni w zaciszu własnych domów.

  19. Złożenie oświadczenia lustracyjnego przez Panią jest próbą wyważenia sporu, który wyraźnie nabrzmiewa (polecam tu konkurencyjny serwis blogowy salon24.pl i rozmowę/czy może już bardziej kłótnię/ Igora Janke i Pawła Wrońskiego). Boję się, że tworząc ten wysoce niedoskonały akt prawny służący nie do końca wiadomo czemu, „nasza” władza wprowadza zamęt w kolejnym już środowisku, a poważne problemy, o których Pani pisze leżą odłogiem.

  20. Igor Janke potrząsający głową na wizji , pyskujący ,jego prognozy rzadko sprawdzały się – takim go znam .No i ten nieznośny dla mnie tembr głosu .
    We Wtorek kiedy zapowiadano go jako stałego zmiennika , a on przedstawił swojego Idola Bronka – to po prostu nie słuchałem dalej .Moje ulubione TOK FM słucham w poniedziałki i piątki czasami w środy .
    Należe do grupy deklarujacej nie podejmowanie tematu Lustracji ,zapytam jednak szanowych blogowiczów ,może ktoś wie ile milionów złotych nas podatników kosztuje ta zabawa w Papirusy IPN –
    Wydają świadectwa! czego ??? . A piekarze pieką chleb , a Stolarze mebelki rychtują nowe , krówki dalej mleko dają -to są bardziej wartosciowe prace niż Kurtyki i jego czynowników .
    Dawno temu w „mrocznych czasach ” na wykładzie sympatyczny profesor zadawał Nam prowokacyjne pytanie .Czy może istnieć Instytut Krasnologi Stosowanej ?, Czy Można pisać w takim instytucie monografie , prace dyplomowe , doktoraty ? Odpowiadał .MOŻNE ISTNIEĆ -potrzeba tylko pieniędzy, taki drobny warunek . Darmozjady z IPN dostali nasze podatników pieniadze . ILE ? Nie wiem ! Są jaki ci z tego Instytutu Krasnologi Stosowanej .

  21. Nie można uciekać P Janino od problemu zasygnalizowanego przez Sz P PRZECIEK Szanowna Pani Redaktor, Proszę mi wybaczyć, ale ja już nie mam gdzie się ewakuować. Ja jeden z tych od początku z Polityką. Po uzyskaniu ?wolności? wiele razy miałem zrezygnować. Pozostawałem jednak przy nazwiskach bliskich mi i lubianych dziennikarzy. Wiele nie lubię w dzisiejszej Polityce. Wierzyłem jednakże w przyzwoitość i zasady, do których Polityka stara się dorównać. Nie mogę jednakże pojąć jakim prawem Polityka wpuściła do siebie Tomasza Wołka. W mojej pamięci pozostanie on zawsze uosobieniem najgorszych cech dziennikarstwa, o ile to wogóle było jeszcze dziennikarstwem. Od niego zaczęła się wszelka podłość i zepsucie dzisiejszego dziennikarstwa. Jest Pani moją krajanką i z tego samego uniwesytetu. Mam prawo domagać sie od Pani wytłumaczenia się, jak Pani się czuje w takim towarzystwie. Czy to Panią nie odrzuca, nie obrzydza, czy Pani protestuje. Mnie tak i to bardzo.
    Jeszcze raz podkreślam, że niewiele już mam miejsca na bezpieczne wycofanie się.A od tego nazwano mnie i moich bliskich hołotą.

    PAN MA RACJĘ

  22. PRL byl jednym wielkim oszustwem. Za rzeczywiste swiadczenie pracy ludzie dostawali nierzeczywiste pieniadze za ktore byl ocet. Na jakiej podstawie wymaga sie zatem od obywateli PRL uczciwosci. Przeciez musieli jakos zyc. Ocet nie jest w stanie zaspokoic wszystkich potrzeb fizjologicznych, a granice byly zamkniete.

  23. Przeczytałem, że ponoć blogerzy tez powinni składać oświadczenia lustracyjne.

    Urodziłem się przed sierpniem 1972 roku… nawet dość grubo przed tą datą…
    I oświadczam ? tak jak państwo polskie, które się nazywało Polską Rzeczpospolitą Ludową ,nie zmusiło mnie do składania żadnej deklaracji wiernopoddańczej ? w żadnej formie, tak i to państwo, czyli III RP ? nie zmusi mnie do tego, abym pisemnie deklarował, że w tamtych czasach byłem uczciwy i nie zostałem złamany ? ani nikogo nie złamałem…
    Jestem dla siebie wiarygodny. Jestem wiarygodny dla swoich czytelników.
    Jeżeli ktoś uważa, że nie jestem wiarygodny ? niech mnie nie czyta…Ja nie potrzebuję cyrografu, wystawionego przez Janusza Kurtykę, człowieka, który publicznie oświadczył, że jest wierny TEJ WŁADZY. Nie poddam się proskrypcyjnemu prawu.

  24. Co skłania ludzi w Wolnej Polsce do wstępowania do PIS-u?

    to bardzo ciekawe
    dodalbym jeszcze do tego:
    co sklania rozsadznie myslacych publicystów do tak silnego wiazania i utozsamiania sie z obecna wladza
    co ich sklania do tak zebkrytycznego patrzenia na działania obecnej władzy

  25. Pisałem to juz na blogu p. Szostkiewicza ale napisze i tutaj.

    Za kilka tygodni Trybunał Konstytucyjny zajmie sie tzw. ?ustawą lustracyjną?. Teoretycznie do 15 maja jest czas na złożenie wniosków lustracyjnych. Tak , że bez paniki – drodzy zwolennicy lustracji.
    Pani Milewicz stwierdziła, że oświadczenia nie złoży i będzie sprzedawała guziki. Czyżby nie miała do tego prawa? Którz z lustratorów jej zabroni?

    Jeżeli już wiadaomo jak to prawo obejść to cóż to jest za prawo? To jakiś bubel. O moralności i uczciwości ma decydować osoba , która sama ma niezbyt czyste ręce – pewne kuriozum!

    .

  26. Pisałem to juz na blogu p. Szostkiewicza ale napisze i tutaj.

    Za kilka tygodni Trybunał Konstytucyjny zajmie sie tzw. ?ustawą lustracyjną?. Teoretycznie do 15 maja jest czas na złożenie wniosków lustracyjnych. Tak , że bez paniki – drodzy zwolennicy lustracji.
    Pani Milewicz stwierdziła, że oświadczenia nie złoży i będzie sprzedawała guziki. Czyżby nie miała do tego prawa? Którz z lustratorów jej zabroni?

    Jeżeli już wiadaomo jak to prawo obejść to cóż to jest za prawo? To jakiś bubel. O moralności i uczciwości ma decydować osoba , która sama ma niezbyt czyste ręce – pewne kuriozum!

    .

  27. Pani Janino,
    nie powinna Pani składac żadnego oświadczenia lustracyjnego. Nie ma żadnych podstaw, żeby pracownicy prywatnych firm, niepełniący funkcji publicznych, składali tego typu oświadczenia.
    A jak każą składac oświadczenia na temat życia seksualnego, stosunków pozamałżeńskich, uczęszczania w mszy co niedziele, to też Pani złoży?
    Więcej na ten temat napisałam na blogu Adama Szostkiewicza.

  28. Ja odnosnie dzisiejszego wywiadu premiera w Rzepie. Zali sie ze jest nagonka, histeria mediow o koncu demokracji , jednak z tego co pamietam to Kaczynscy byli tymi politykami ktorzy stosowali najostrzejsza retoryke. Raz palili jakas kukle, innym razem mowili o mengele polskiej gospodarki, albo o mrowkach ze wschodu ze to zorganizaowana przestepczosc badz mafia; potem byly wyksztalciuchy, lze elity etc. Stosowanie ostrj retoryki oplacilo sie poki przynosilo profity polityczne. Maja teraz pretensje ze stosuje sie wobec nich te sama miare i sa rozzaleni. Wczesniej niektorzy komentatorzy zwracali uwage ze zbiora zniwo swoich dzialan. Co Pani uwaza o dziennikarzach ktorzy uprawiaja „wscieklizne polityczna’? Nalezy oddawac czy dziennikarstwo polega na czym innym? I co sadzic o takim dziennikarstwie ktore wali w PIS dla samego walenia?
    Drugie pytanie dot. reformy finansow publicznych. Zabieral sie za nia Hausner z Millerem, Belka z gronickim, potem Marcinkiewicz – nie wyszlo. Czy Pani zdaniem jest szansa zeby ta reforme za tej kadencji przepchnac jak to obiecuje premier? Czy jest szansa ze opozycja poprze reforme jesli ta bedzie rozsadna?

  29. A propos debiutu Igora Janke. Jestem namiętną słuchaczką Poranka w TokFM. Najbardziej lubię poniedziałki i piątki. Ale generalnie wszystkie audycje w tygodniu są interesujące, no zawsze czegoś się można dowiedzieć a przynajmniej utwierdzić w przekonaniu, że są ludzie podobnie myślący. 🙂 Natomiast to co usłyszałam we wtorek doprowadziło mnie do stanu wściekłości, miałam ochotę zmienić stację! Niegrzeczni, pełni pogardy, aroganccy panowie ?wielcy? dziennikarze (i co najgorsze niewiele mający ciekawego do powiedzenia) kontra Kazimiera Szczuka. Przecież to co ona mówi nawet nie jest kontrowersyjne, dla normalnego, myślącego człowieka to są oczywistości. Jak można twierdzić, że kampania medialna nt rodzenia dzieci zwiększy przyrost naturalny w Polsce?! (p. Magierowski) Jestem matką dwojga dzieci, i wiem czego potrzebuję aby czuć się bezpiecznie i decydować na dziecko – dobra, nieupolityczniona szkoła publiczna, dostępna i przyjazna służba zdrowia, możliwość planowania w dłuższej perspektywie czasowej, przejrzysty i przewidywalny system podatkowy, poczucie bezpieczeństwa, które daje dobra, zaangażowana w życie lokalnych społeczności policja. Niech państwo zajmie się tym czym powinno i może a nie moim życiem prywatnym i planami prokreacyjnymi! Wracając do Poranka. Pan Wildstein jest totalnym megalomanem, niezdolnym nawet do wysłuchania opinii innej niż jego własna, nie można słuchać jego napuszonych wypowiedzi pod hasłem Rzym orzekł sprawa skończona. A pan Janke zupełnie nie panował nad sytuacją. To nie był merytoryczny spór tylko napad na panią Kazimierę, panowie nie byli zainteresowani jej opiniami, oni przyszli do studia wiedząc już co ona powie a nawet co myśli, przygotowani do ataku na nią. Agresja i przekonanie o własnej wyższości – to właśnie zaprezentowali red. Wildstein i Magierowski. To już nie była kwestia poglądów tylko elementarnej kultury osobistej. To tyle nt poranka z red. Janke. A ja cieszę się, że jak rozumiem red. Wołek dołączy do zespołu Polityki. Uważem, że przeszedł ewolucję, wyraźnie zmienił poglądy to tylko dobrze o nim świadczy w moim przekonaniu. A poza tym nikt tak perfekcyjnie nie włada językiem polskim jak on. Pozdrawiam

  30. Drogi hipolit kwas, Pan ma zasady! / tak na marginesie, jestem chemikiem/ Moja Krajanka wywinęła się sianem. To co Wołek wyprawiał z Kwaśniewskim w sprawie wakacji z Ałganowem jest nie do wybaczenia. A Pinochet? A kariera w sławnym „Życiu” ? Wypuszczenie hordy hien medialnych, które doprowadziły do zdziczenia obyczajów i zasad dziennikarstwa to nic nie znaczy? Droga Pani, po 50 latach nie wypada wobec wiernych czytelników
    podmywać fundamentów. Powiedziałem, że już nie mam dokąd się wycofywać. Z Polityki z Wołkiem chyba jednak się wycofam. Z Żalem!

  31. Ja tylko troszeczke o p. Bagińskiej. A może policzono głosy w Trybunale przed orzeczeniem w sprawie oświadczeń samorządowców i wyszło, że jednak potrzeba jej głosu. Nieraz już się zdarzyło ,że podobne rozumoowanie jest uprawnione.

  32. Bernard, proszę znajdź sobie jakąś dziewczynę.

    zobaczysz będzie fajniej. przynajmniej na początku.

  33. Lustracja to ciekawy i trudny temat dla wielu osób. Otóż uważam, że osoba uciekająca od prawdy jest tchórzem, choćby była ona trudna. Nie wiem, czy decyzja Pani Milewicz jest swego rodzajem szukania orginalności na siłę. Nie uważam, że decyzja o poddaniu się lustracji, jest wyznacznikiem „głupiego prawa”. Zachowanie przeciwników lustracji ma różne podstawy i przyczyny, skalanie się współpracą z organiami PRL ( z róznych przyczyn) lub też szukanie orginalności wszelkimi sposobami. Uważam, że jeśli jest tworzone jakieś prawo czy przepis, to jest on do przestrzegania przez wszystkich. Bez wyjątków, nie powinno być nikogo ponad prawem. Skoro ktoś ma czyste sumienie, to czego się obawia i opiera??

  34. Pani Janino, wyrazy uznania za przywołanie i ocenę sprawy redaktora Andrzeja Marka z „Wieści polickich”. Istotnie była to medialna szopka. Wśród prawników ta demonstracja z klatką w roli głównej wywołała najpierw śmiech a później niedowierzanie i irytację. Niektórzy dziennikarze przez długi czas robili opinii publicznej mętlik w głowie wskazując, że w tej sprawie chodzi o wolność słowa i prasy. Z tego co pamiętam (być może się mylę) to jedynie redakcja „Przekroju” potrafiła później przyznać się do błędu i wskazać, że więzieniem ukarano dziennikarza nie za zniewagę lecz za niewykonanie prawomocnego wyroku.

    Odnośnie lustracji, to cała sprawa składania oświadczeń majątkowych przypomina mi tzw. Wielką Krucjatę Moralności, o której Joseph Heller pisał w znakomitej powieści pt. Paragraf 22. Tylko patrzeć jak u nas też trzeba będzie składać przysięgę i śpiewać pierwszą zwrotkę hymnu, żeby dostać obiad w stołówce 😉

    –>Zbig (2007-03-08 o godz. 15:07): proszę, nie doszukujmy się spisków tam gdzie ich nie ma! Ze strony internetowej TK można się łatwo dowiedzieć, że sprawą przepisów o oświadczeniach majątkowych samorządowców będzie się zajmował następujący skład sędziów:
    Teresa Liszcz – przewodnicząca
    Ewa Łętowska – sprawozdawca
    Jerzy Ciemniewski
    Zbigniew Cieślak
    Bohdan Zdziennicki

    pozdrawiam

  35. Sarmat, Twoja erudycja i wyrafinowanie, wskazuje na staranne wykształcenie odebrane najpewniej w znakomitej hołdującej tradycjom klasycznej edukacji szkole z obowiązkową nauką greki i łaciny. Być może należysz do słynnej żoliborskiej inteligencji, której najwybitniejsi przedstawiciele piastują najwyższe urzędy IV R.P. Czytelnicy Polityki jak to słusznie dzięki swojemu czterocyfrowemu wskaźnikowi I.Q. zrozumiałeś są w większości pseudointeligencką hołotą, która tylko dzięki dewiacji historycznej pod nazwą PRL-u nauczyła się niestety czytać i pisać. Wobec Ciebie, Człowieka tak niezwykłej ogłady, potomka prawdziwej polskiej inteligencji i Genetycznego Patrioty wszyscy oni są prostaczkami. Nie mogę temu zaprzeczyć. Każdy, kto przeczytał Twój post widzi, że ma do czynienia ze wspaniałym erystą, z którym spierać się nie sposób. Niemiej wiedząc, że nie mam wobec braków w moim wykształceniu i skaz genetycznych żadnych szans spróbuję podjąć to wyzwanie i rozpocznę tę dyskusję cytując Nasz Wielki Autorytet, Prezydenta R.P. ??Spieprzaj Dziadu?

  36. I jeszcze małe P.S.
    We wtorkowych „Sygnałach dnia” (Program I) Jarosław Kaczyński o ewentualnym wyroku w sprawie mandatu Hanny Gronkiewicz-Waltz powiedział:

    „W Polsce często w mediach występuje takie stawianie sprawy: sąd to instytucja, która jak coś powie, to na pewno jest to w zgodzie z prawem. To jest pogląd radykalnie uproszczony.”

    I mówi to doktor prawa, premier i szef partii mającej w nazwie słowa: „prawo” oraz „sprawiedliwość”.
    Ręce opadają.

  37. Gratuluję świetnego tekstu! Chciałbym jednak odnieść się do Pani uwagi, że pan Wołek ?przeszedł na naszą stronę? (cokolwiek by to miało znaczyć). Doceniam inteligencję i talent pana Wołka. Pamiętam jednak, że to w podległej mu redakcji opublikowano w gorącym okresie wyborczym artykuł „Wakacje z agentem”, sugerujący, że Aleksander Kwaśniewski spędził wakacje w tym samym domu wczasowym co rosyjski agent Ałganow. Taki piękny czarny PR i włączenie się do kampanii wyborczej Wałęsy. Pan Wołek nie przeprosił za to pomówienie, mimo oczywistych dowodów przedstawionych przez Kwaśniewskiego. W końcu sąd orzekł, że dziennikarze nie napisali prawdy, ale? wykazali rzetelność w zbieraniu materiałów, więc wszystko jest OK.

  38. ron,
    też jestem ciekaw 🙂

    Edwardzie,
    znalazłem, prawie 20 lat temu 🙂

    pozdrawiam
    Bernard

  39. Michał 15:29. „Obawiam się i opieram” ponieważ dla mnie nie do przyjęcia są jakiekolwiek stempelki na łeb. Nie ma w tym lustracyjnym bałaganie nic ciekawego. Może tylko to, że znowu bohaterami stają się hycle.

    Na blogu p. Szostkiewicza pisałam:
    W PRL-u lojalki podpisywane były ?po cichu?, dzisiaj ma się to odbywać jawnie, na zasadzie reality show w odcinkach. To chyba jedyna różnica, bo jak widać dylemat podpisać czy nie podpisać jest tak samo wstydliwy. Czuję się zbrzydzona. Uważam, że nikt niczego oświadczać nie powinien. To jakiś oszołomski lejek: dziennikarze, adwokaci, przedsiębiorcy, potem blondyni, bruneci i łysi itd. aż do diabli wiedzą jakiego skutku.
    Swego czasu budowaliśmy dom. Zajmowałam się papierkami i w którymś momencie doszłam do wniosku, że jest ich już tak dużo, że możnaby z nich zbudować drugą chałupę. Tylko ze nie dałoby się w niej mieszkać. Z tych świętych teczek teraz też się buduje i też nie da się w tym żyć. Niestety nie jesteśmy ani obywatelskim, ani solidarnym społeczeństwem. I dlatego panowie K. robią nas w dowolne rogi. Benio, Adolf, Soso też byli niegroźni, zabawni nawet. Do czasu. ?To zbliża się na łapkach kota?.

  40. Cóż znowu się powołam na Michała Karnowskiego, który nie rozumie tego szumu wokół lustracji, ze dziennikarze nie chcą się podać lustracji. Ja tez nie rozumiem. Cóż jak nie ma powodów to, po co jest cała demonstracja. Cóż znam czasy w PRL tylko z książek czy dodatków do Newsweeka., Wiem, ze te czasy były trudnie i boleśnie, jak sama lustracja, cóż to boleśnie, ale w dzisiejszych czasach koniecznie, chodzi mi o lustrację, która jest faktem dokonanym, toczy się, nie da się uciec od niej a może to jest demonstracja wobec polityki Pisu. Nie lubienie pisu. Cóż pani Janina piszę, ze ?każdy ma prawo do obywatelskiego nieposłuszeństwa, ponosząc ewentualne konsekwencje? Cóż pewnie ma pani Janina racje. Pani Janina piszę też bardzo ciekawe: ?Bardzo wielu spośród tych, którzy w esbeckich papierach szukają dziś jakiejś dziennikarskiej wiarygodności, niesłychanie widowiskowo popierało pewnego dziennikarza, który nie chciał poddać się wyrokowi sądu, nie przeprosił osoby zniesławionej i nie chciał pójść do więzienia. To też był swoisty akt nieposłuszeństwa obywatelskiego, tyle, że ów dziennikarz nie chciał ponieść żadnych konsekwencji swego czynu, a część środowiska ustawiła klatkę przed Sejmem i wchodziła do niej w towarzystwie telewizyjnych kamer, wymuszając na władzy odroczenie wykonania prawomocnego wyroku. Podobno była to demonstracja w obronie wolności słowa, choć moim zdaniem broniono złej sprawy, bezkarnego pomawiania ludzi?. Cóż ten dziennikarz pochodzi z Polic, a to pani Janiny o tym wie. Mam rozumiesz, że nie posłuszeństwo w zawodne dziennikarza jest nawet skażanie. A red. Wołek to jest przykładem, jak człowiek może zmienić swoją tożsamość, o tym mówił Wilstain. Cóż nie wiem czy płakać czy śmiać się. Bo ja chyba wołałam tego starego Wołka. Cóż może wyszło, że jestem bardziej prawicowa niż lewicowa.
    A kiedyś za PRL nie była potrzebna żadna kampania medialna, żeby kobiety rodziły dzieci, tylko musieli być warunki odpowiednie. Cóż kiedyś wystarczyło dać więcej pieniędzy i wydłużyć urlopy maczyrzyński. Dzisiaj są inne czasy kobiety są ambitniejsze, chcą pracować. Cóż wydłużyć czas pracy w przedszkolach i żłobkach. A nawet zakładzie pracy otworzyć przedszkola czy żłobki, a nawet na studiach.
    Pozdrawiam

  41. J też zyczę panie JANINĘ WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI 50 LECIA
    ” Polityki” dużo szczęścia i pomyślności

    Aga H

  42. Pani Janino – moje wyrazy szacunku i sympatii oraz podziękowanie za to, że ktoś jeszcze potrafi nie tylko myśleć, ale i głośno to powiedzieć.

    Do Michała: prawo nieżyciowe, tworzone na doraźne potrzeby jest bezprawiem, a wynagradzanie ich twórców zwykłym okradaniem całego społeczeństwa.

  43. Oto, co mówi J. Kaczyński o mediach, dziennikarzach (i nie tylko):

    „Można było wnosić, że (Wildstein) jest to człowiek, który rozumie realia rzeczywistości. Problem w tym, że on tych realiów nie zrozumiał”

    Wicie, rozumicie? REALIA . . .

    „(Za poprzednich rządów w TVP) zupełnie nie ukrywano politycznych preferencji. Jestem przekonany, że teraz tego nie będzie.”

    Znaczy, teraz będą UKRYWAĆ?

    „Nic takiego się nie stało, co pozwala stwierdzić, że te hasła (dzięki którym PiS wygrało wybory) nie są dotrzymywane w ramach realiów, jakie mamy”.

    No tak, w ramach „realiów”, jakie ONI mają, nic takiego się nie stało . . .

    „. . . słyszymy, że jesteśmy agresorami, którzy niszczą polskie stosunki z innymi krajami. Zresztą na tę nutę nastawione były też wszelkiego rodzaju instytucje dostarczające informacji i analiz rządowi. Teraz to się zmienia”.

    Ten Kaczyński jest zupełnie jak Xerxes, wódz-bóg Persów, który kazał ścinać doradców mówiących nie to, co chciał usłyszeć.

    I to jest premier? Nasz premier?

    (cytaty z dzisiejszej „Rz” nr 57)

  44. Jest jakims ABSURDEM ze te teczki, pisane przez jakichs degeneratow, wciaz jeszcze wywoluja tyle emocji, i tyle jest wokol nich targow i zamieszania. Te teczki nie dadza zadnych istotnych wskazowek postepowania. Jedyne co uczynia to troche rozladuja u co niektorych frustracje.

  45. A bo widzisz Heleno… ostały się nawyki z poklepywaniem po plecach, głaskaniu po główce i nikt nie zadaje sobie trudu, żeby rozpirzyć mit, że to było „swięto” stworzone przez komuchów.
    Zlustrować Międzynarodowy Dzień Kobiet!
    P.S. Ja pamiętam Międzynarodowy Dzień Kobiet, a nie Swięto Kobiet…

  46. Haneczka 16:26

    Stempelki, moim zdaniem to duży skrót myślowy. Jak sama znasz historię i utwór jaki śpiewa Kazik o sprzedajnym pisarzu, to sama wiesz, że motywy „uczciwego pisarstwa czy dziennikarstwa” mają drugie dno. Zawód dziennikarza czy też inny ma swój prestiż. Bo jak sama pamiętasz Dziennik TV o 19,30 była zmiana prowadzących na panów w mundurach. Co można myśleć o takich ludziach? Byli sprzedajnymi ludźmi. Pamiętasz, że osoby przeciwstawiające się współpracy traciły pracę, miały zakaz wykonywania zawodu. Więc dlaczego takie osoby w wolnym kraju, mają mieć prawo do pracy w zawodzie? Dlaczego jeśli ktoś był świnią nie nazwać tego wprost po imieniu. Owszem jest różnica jeśli ktoś poszedł na współpracę zmuszony(a) za pomocą szantażu. Inaczej się przedstawia sprawa jeśli ktoś przeczył prawdzie i uprawiał swój zawód za apanaże z nadania władzy. Lustracja jest konieczna. Kto ucieka przed prawdą jest tchórzem lub szuka na siłę oryginalności. Bądź gra rolę biednego misia. A hycel czy jak go tam nazywasz nie zostanie bohaterem, zostanie wskazany jako świnia. Między lustracją a lojalką jest zasadnicza różnica. Lustracja to wskazanie czy masz czyste sumienie i ręce, lojalka była paktem z diabłem. Znam przypadki gdy ludzie nie podpisywali tego, ponosząc odpowiedzialność za to (szykany, brak pracy). Więc prawo jest tworzone po to by je przestrzegać, a nie po to by ktoś był jak małe dziecko i tupał nogą ja nie ja nie! Dla mnie powinno się lustrować osoby wykonujące zawody zaufania publicznego i tyle. Czy zgodziłabyś sie np aby Twe dziecko uczył były funkcjonariusz SB, który działał przeciw opozycji demokratycznej ? Bo ja nie chcę. Czy chciałabyś czytać artykuły pisane przez osoby, zaprzeczające zasadom etyki zawodowej ? Bo ja nie. Dlatego moim zdaniem należy odsiać plewy od zboża. Nie jestem fanem inkwizycji i sabatu czarownic, czy Pana Antoniego M.
    MarekN pisze:
    2007-03-08 o godz. 16:45
    Prawo jest dla ludzi, jeśli jest złe lub martwe należy je zmienić. Prawo nie jest złe samo w sobie. Wadliwy jest tylko człowiek, jako mała składowa każdego systemu.
    Uważam, że mam raczej racjonalne poglądy. Jestem otwarty na dyskusję. A propos wszystkiego najlepszego dla kobiety piszącej ten blog, a także dla kobiet czytających go i komentujących artykuły.

  47. Ja bym tak chcial dozyc czasow kiedy juz to co poplecznicy PiS nazywaja iV RP bedzie juz tylko wstydliwym wspomnieniem i kiedy ktos tak dla czystej lekcji logiki przeprowadzi w sejmie ustawe zobowiazujaca do lustracji wszystkich medialnych piewcow wielkosci IV RP. I mam nadzieje ze tak juz dla czystej zlosliwosci sankcje beda publicznie niemile. Mam wtedy nadzieje ze to mlode pokolenie mlokosow jak p. Igor Janke, co to krzyczy na kazdym rogu z nieoperzonego gardziolka ze trzeba lustrowac agentow i zabraniac im pisac, bedzie moglo miec solidnie przetrzepana skore bo najwyrazniej inaczej nie pojma ze sposob wspolczesnej lustracji do niczego nie prowadzi. Moze wtedy pojma ze taki kij ma zawsze dwa konce, i ze przy odrobinie kaprysu historii mozna sie znalezc na koncu ktory bije.
    Ja chcialbym rowniez poruszyc inny temat. A mianowicie dobrego dziennikarstwa. Czy nie ma Pani wrazenia ze obserwujemy szalejaca degeneracje wsrod dziennikarzy. Ze mamy wiecej karierowiczow niz zurnalistow, ze zginelo dziennikarstwo faktu, a pojawilo sie dziennikarstwo faktow medialnych. Ze miast reporterow mamy nieopierzonych opiniotworcow, ktorzy kazdy reportarz koncza silna, ze zmnienionym akcentem wypowiedziana, opinia (oczywiscie podpowiedziana przez i zgodna z linia kierownictwa). Ze dziennikarze, choc czuja sie 4 wladza, to raczej przejeli obowiazki wladzy sadowniczej i prokuratury, ale jakos nie przejeli ich odpowiedzialnosci. Ze wlasciwie dziennikarz moze dzis napisac wszytsko lub prawie wszystko bez zadnych powaznych konsekwencji ( to zas zbliza ich bardzo do politykow ktorzy tez plota 3po3 bez zadnych wymiernych konsekwencji.) Chcialbym dzic przytoczyc przyklad prof. Jedrzejczaka, jednego chyba z najwiekszych wspolczensych polskich naukowcow i medykow. „Dziennik” pisze na pierwszej stronie: „Wybitny profesor wypróbował nową metodę leczenia na 21-letnim Bartku. Prokuratura bada sprawę śmierci chorego na białaczkę mężczyzny, któremu zamiast przeszczepić szpik, podano krew pępowinową”. Potem trąbią o tym radia, telewizja. Czy to jest utrzciwe przedstwienie sprawy, czy jest tu mowa o nowej, owszem experymentalnej, metodzie ratowania zycia ludzi chorych na bialaczke, czy jest tu mowa o rzetelnych faktach. Nie! Jest tylko silna sugestia ze prof popelnil kardynalny blad. A skad to dziennikarz wie? Medycyne ukonczyl, zna sie na nauce? Publikuje w Nature? Nie po prostu siedzi ze swym laptopem na kolanach w jakiejs kawiarni i zieje niekompetencja i nienawiscia. Jak sie czyta zagraniczne dzienniki to taki arykul zazwyczaj jest uzupelniony jakas nota informacyjna mowiaca ze na swiecie robi sie tyle i tyle tego typu przeszczepow, ze taki a taki jest % sukcesu, ze takie a takie sa stosowane wskazania, ze profesor mial takie a takie przeslanki do podjecia decyzji, ze jesli to byla proba kliniczna, a byla, to pacjent musi wyrazic SWIADOMA zgode na podjecie takiego leczenia po uzyskaniu rozumnego i przystepnego wytlumaczenia metody, ryzyka, itd. Czemy gdzies zniknela ta zwykla rzemieslnicza rzetelnosc dziennikarska. CZemu w erze gdy Google stalo sie podstawowym narzedziem pracy wiekszosci cywilizowanych ludzi nasi dziennikarze nie fatyguja sie aby wykonac odrobine badan przed sformuowaniem opini. Dlaczego wielu dzisiejszych dziennikarzy ma sie za wieszczow i poetow niosacych na ustach piesn rewolucji, swobodnie dzielacych sie swoja kawiarniana radosna tworczoscia ze spoleczneistwem? I gdzie sie podziali wielcy Naczelni gazet, bo chyba oni maja jakis glos zanim te wypociny ujrza swiatlo dzienne.
    Sa oczywiscie wyjatki, jak polityka, ale skad i czemu tak nagle tyle tego dziadostwa w prasie? Czy panstwo cos probuja z tym robic? Jakies sady kolerzenskie, organizacje samorzadu dziennikarskiego, cokolwiek co stoi na strazy waszych standardow?

  48. Szanowny sarmato ! Jam niegodny ślady stóp TWOICH całować i czytać TWOICH postów.
    Jest to dla mnie zaszczyt i przyjemność móc czytać i słuchać komentarzy Szanownej Gospodyni.Wielką radością jest czytanie wpisów czytelników nawet ,jeżeli z nimi się nie zgadzam.Z reguły z każdego wpisu mogę dowiedzieć się czegoś nowego i nierzadko zmusza to mnie do weryfikacji dotychczasowych poglądów. Np.nie jestem w odróżnieniu od Szanownej Gospodyni wielbicielem L.Balcerowicza,który zbłażnił się w czasie rządów z AWS-em,ale Jej opinia ma swoją wagę.Nie mogę tego napisać o pisaninie Bernarda,który najwyrażniej ogranicza się do lektury komiksów,gdzie świat jest wspaniały,gdyż ma tylko dwa kolory i nie trzeba myśleć.

  49. P.S. do wpisu Heleny,
    no więc właśnie, gdzie są dzisiaj te kobiety, które mogłyby to
    zmienić? Siedzą w domu i rozpatrują dawne nieprawości „systemu hołoty dla hołoty”? A zmienić coś nie łaska? Męzczyzni tego nie zmienią, nie ich interes przecież, a kobiety u sterów dbają o wizerunek kobiety uległej (vide minister spraw zagranicznych, taka mini-sterowana, że az jej nie widać). W kolorowych czasopismach zaś – żeby sie sprzedawało, było lekko, głupio i przyjemnie.
    To powinna zmieniać nie tylko redaktorka rozgłośni, o której pisze
    Helena. Teraz nikt kobietom nie podskoczy za wysoko, a jednak wolą durne kolorowe czasopisma niż coś ambitniejszego. Myślalam kiedyś, że Twoj Styl daje i cos ambitnego, i coś lekkiego dla równowagi, ale to było na początku. Ktoś ten chłam kupuje, przecież nie starsi panowie (starsi panowie kupują magazyny dla męzczyzn „dla artykułów”, nie dla rozebranych zdjęć młodych dup!). Kobiety mało robią dla siebie, a ruch feministyczny w Polsce powiela zachowania radykalnych sufrażystek. A to nie o to chyba chodzi, żeby alienować. Nie ma czegoś takiego, jak usiądzmy i pogadajmy o naszych wspólnych interesach, zawsze musi być na noże. Ja nie wiem, jakie jest rozwiązanie, ale trzeba dążyć do czegoś takiego, zebyśmy przestali uważać się za wrogów, zdetrminowanych przez płeć, ja za partnerów. Ja nie muszę i nie chcę być traktorzystką, zawsze chcialam się czuć kobieta, ale tez
    i facet mi nie podskoczy, bo go osadzę. Dlatego ten dialog jest ciągle potrzebny między „pciami”.
    Radykaliści zawsze są potzrebni, zeby zwrócic uwage na problem. Za tym powinni iść ci, co bez wielkich emocji potrafia sie dogadac bez przysłowiowego noża.

  50. Szanowna Pani Janino!
    W pierwszych słowach mojego listu chciałem złożyć Pani najlepsze życzenia z okazji Dnia Kobiet. Właściwie nie powinienem tego zrobić, bo po lekturze ostatniego blogu Pani Redaktor uważam Ją za jednego z nielicznych prawdziwych mężczyzn wśród dziennikarzy RP (bez numeru).
    Nie przemawia tu wcale męski szowinizm lecz raczej przestarzały wzorzec rycerza bez skazy, prawego, śmiałego, stającego w obronie słabszych. Ten rycerz, wzorzec prawdziwego mężczyzny nie wahał się nigdy powiedzieć prawdy i bronić zagrożonej cnoty.
    Nie chcąc nieco zagalopowałem się i jakby napisał młody dziennikarz użyłem za dużo wazeliny, proszę mi wierzyć na słowo, piszę szczerze.
    Wracam do zasadniczej myśli Pani wypowiedzi. Tutaj pozwolę sobie na polemikę z jednym Pani stwierdzeiem. Bardzo cenię Panią Ewę Milewicz jako człowieka i dziennikarkę. Doszła do tego zawodu drogą jaką przed laty wybrała i ma pełne prawo z niego zrezygnować w dowolnej chwili i z powodu jaki Ona sama uzna za właściwy. Dlatego uważam za niewłaściwe twierdzenia kolegów i koleżanek po fachu, że Pani Ewa łamie prawo, ona co najwyżej robi właściwy użytek ze złego wprawdzie ale prawa.
    Pani natomiast przeszła typową drogę dziennikarską dla prawie wszystkich zaczynających drogę zawodową w PRL, akurat tak się zdarzyło, że pracuje Pani w opiniotwórczym tygodniku, który przetrwał 50 lat.
    Jako młoda siła starej „Polityki” nie przeżywała Pani trudnego okresu, w którym Redakcja musiała lawirować między partią a sumieniem.Kto pamięta tamte czasy wie jakie to było niebezpieczne. Wie o tym dobrze ucieleśnienie wszelkiego zła, Jerzy Urban w swoim czasie objęty zakazem publikacji.
    Stąd moja polemika z Panią, nie ma najmniejszego powodu by uważała się Pani za osobę gorszą od kogokolwiek.
    Nie potrafię sobie wyobrazić by ktokolwiek w kraju członkowskim Unii Europejskiej był objęty za zasługi w budowie demokracji zakazem pracy dziennikarskiej.
    Ale to już sprawa trybunałów a nie uczciwych dziennikarzy.

  51. Szanowna Pani Redaktor,
    Jeśli mam komentować tekst „W kolejce do wrebunku” to powiem krótko: nic dodać, nic ująć.
    Dlaczego czytuję Pani teksty? Po prostu poprawia mi humor, gdy przeczytam coś napisanego w sposób normalny, rzeczowy, kompetentny i kulturalny.
    Bardzo serdecznie pozdrawiam.
    Isa (nazwisko w loginie poczty, nie do publikowania)

  52. Pani redaktor intryguje mnie jedna kwestia czy pisowcy nie zostali zaproszeni na jubileusz czy tak zgodnie go zbojkotowali ?
    ps wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet
    pzdr.

  53. Wszelkie zyczenia p. Janinie i wszelkim blogowiczkom z okazji Dnia.
    Ago! Jesli masz mozliwość wybierać czy płakać czy się smiać, proponuję sięsmiać. (Chociazby dlatego, że nie trzeba pózniej się malować od nowa). Zyczę też dużego starego Wołka, zgodnie z Twoją wolą.
    Heleno! Przypominam Ci o Twoich prawach!
    Tak mi się skojarzyło, kiedyś (dawno dawno) stałem w Łodzi w Grand Hotelu w recepcji i przede mną klucz brała znana aktorka p.Bożena D. Dosyć zmęczona (Może musiała iść tego dnia na tak daleko idące kompromisy z Władzą Ludową, że się zmęczyła. Nie wiem). W każdym dialog był sliczny
    Pani D.:”Czterystaszesnaście”.
    Recepcjonistka: „Alez proszę Pani! Przecież Pani się rano wyprowadziła od nas!”
    Pani D.: „No to proszę czterystaszesnaście”
    R: „Nie możemy Pani dać tego pokoju, bo jest zajęty. Mogę dać pani trzystaszesnaście”.
    Pani D. „Nie. Czterystaszesnaście”
    R: „Ale trzystasześnaście to taki sam jak czterystaszesnaście!”
    Pani D.: „Nie. Ja zostawiłam bialy ser na oknie”.
    R: „Ale tam już mieszka Włoch!”.
    Pani D: „Może być z Włochem”.
    Więc jak widać bezwzględna walka o swoje prawa (w tym przypadku do białego sera) nie wyklucza kompromisów („Może być z Włochem”).
    Co do Okięcia to taras widokowy jest zamknietyo czym informuje właściwy napis (Zamkniety”) i coś jeszcze pisało,ale byłemzbyt leniwy, by sprawdzić co tam pisze. Będę w przyszłym tygodniu tosprawdzę. Może coś o nabliższym tarasie widokowym?

  54. Dreurd!
    Co Ty za głupoty opowiadasz! Kiedy Ty się urodziłeś?
    Najgorsze jest to, że gdyby ktoś w czasach PRLu powiedział mi, że będę go w przyszłości bronił, tobym go wyśmiał. Jak możesz zarzucać osobom żyjącym w czasach PRLu nieuczciwość? Na jakiej podstawie to mówisz? Jakim prawem uogólniasz poszczególne złe rzeczy na ogół Rodaków? Kto Ci takie prawo?
    Pisałem to już wielokrotnie. PRL był złym ustrojem, tak się cieszyliśmy, że nastąpił najpierw 1980, a później 1989 rok. Ale olbrzymia, zdecydowana większość Polaków starała się ten okres przeżyć uczciwie, żeby spokojnie móc spojrzeć na własną twarz w lustrze.
    I wyjdzie taki Kaczyński i powie, że w PRLu to była tylko hołota. Ja pisałem pracę magisterską dot. ekonomii II Rzeczypospolitej. Jak nieprawdopodobna bieda panowała szczególnie na wsi, bezrobocie, analfabetyzm, brak lekarzy, ciemnota i zacofanie. W biednych dzielnicach miast było to samo. PRL wyrwał tych ludzi z marazmu, dał im szansę, wieś dokonała skoku cywilizacyjnego, w miastach zlikwidowano przeludnienie. Rozbudowano przemysł, zlikwidowano anafalbetym zlikwidowano bezrobocie. Nie musicie mi tłumaczyć, jestem ekonomistą i wiem, co to było za zatrudnienie. Ale te wszystkie fakty trzeba porównywać do czasów międzywojnia, a nie do obecnych.
    Jeżeli ktoś taki jak ja tak pisze, to nie oznacza, że kocha tamten ustrój. Ale trzeba być obiektywnym, położyć na szali dobra i zła wszystkie uczynki, a nie bawić się w demagogię.

  55. Pani Janino, jak zwykle ma Pani rację. Dla mnie też jest istotne kto teraz manipuluje, kto usłużnie pochlebia. Pan Rafał Ziemkiewicz stwierdził, że wprawdzie w PRL nie był w opozycji, ale przynajmniej się nie ześwinił. Nie zauważył,że teraz to robi. A uczciwość pana Semki czy Lisickiego, jest równa uczciwości Jacka Kurskiego.

  56. Bardzo i bardzo serdecznie wspieram i rozumię determinacje red. Ewy Milewicz w stosunku do lustracji dziennikarzy. Życiorys sam w sobie jest historią niebywałą, a pokazanie kuku jak najbardziej usprawiedliwione. Ipeenowski diapazon przy diapazonie Pani Ewy to poprostu bruk, także umysłowy choć tam wykształciuchy z tytuami dr IV RP. Tak jak docenci marcowi.

  57. Do Sarmata
    Domyślam się, że intelekt p. Leppera, jego kultura bycia i słowa, powoli przejmowana przez PiS, bo „Lepperem ” mówił już dzisiaj w „Kropce nad i” p. europoseł Kamiński, to wyżyny, do których Pan aspiruje.

    Gratuluję i pozdrawiam

  58. Pani Redaktor,
    spieszę donieść, że ja słuchałam chyba innego poranka w radio TOKfm niż Helena. Z przyjemnością wysłuchałam rozmowy z p. wiceminister Joanną Kluzik Rostkowską nt wyrównywania szans między mężczyznami i kobietami, a póżniej rozmowy z Różą Thum nt dyskryminacji kobiet w Polsce. Godzinna dyskusja z zaproszonymi paniami a więc Lichocką, Szczuką i dziennikarką z Glamour p. Olbrycht była o tyle interesująca, że pokazała „prawicowy i „lewicowy” punkt widzenia nt sytuacji kobiet w Polsce. Również po 14-tej chyba Jabub Janiszewski rozmawiał z jedną z feministek walczącą z uporem o prawa kobiet w Polsce. I jakoś nie udało mi się usłyszeć poklepywania po pustych blond główkach, poklepywania po plecach.
    Wyciągam stąd wniosek, że „punkt słyszenia zależy od chęci dowalenia” szefowej Radia p. Wanat

  59. buku, bardzo ładnie.
    „Szanowna Pani Janino!
    W pierwszych słowach mojego listu chciałem złożyć Pani najlepsze życzenia z okazji Dnia Kobiet. Właściwie nie powinienem tego zrobić, bo po lekturze ostatniego blogu Pani Redaktor uważam Ją za jednego z nielicznych prawdziwych mężczyzn wśród dziennikarzy RP (bez numeru).Nie przemawia tu wcale męski szowinizm lecz raczej przestarzały wzorzec rycerza bez skazy, prawego, śmiałego, stającego w obronie słabszych.”
    Oczywiście, że przemawia. A CZLOWIEK, to mało?
    Powielasz stereotypy, i tyle. Rycerz miał zakuty łeb, dalej ma, jak widać… Wstydz się!

  60. Chyba nikt nie wrzucal, a szkoda bo warto zajrzec 😀

    http://zolc.blox.pl/html

  61. Dla wszystkich dziennikarzy (i blogowiczow) podlegajacych lustracji mam propozycje – zastosujemy sie do prawa (tzn. zlozymy oswiadczenie) pod warunkiem, ze to samo zrobi prezydent (przeprosi Wachowskiego).

    Zastanawiam sie jednak czy nie lepiej byloby, tak jak pani Janina, zlozyc to nieszczesne oswiadczenie. Tak dla swietego spokoju. Odmowa zlozenia oswiadczenia to „woda na mlyn” lustracyjnych hunwejbinow. Dla nich odmowa to prawie jak potwierdzenie zarzutu o wspolpracy. Chcialbym aby ten cyrk sie skonczyl raz na zawsze, nawet jesli mialo to oznaczac podpisanie „lojalki” IV RP.

    Bernard: obawiam sie ze twoja blyskotliwa teoria „reki i miecza” (o ktorej dzisiaj mniej wiecej wspominal Kaczynski) legnie w gruzach. PiS rzadzi Polska juz wystarczajaco dlugo, aby znalezc dowody na istnienie jakiegos mechanizmu, za pomoca ktorego „stara wladza” wplywala na nowe media. Mielismy juz raport WSI, ktory nie przedstawil zadnych dowodow. Z prostego powodu – ta teoria to fikcja. Niezalezne media powstaly jako wypadkowa wielu czynnikow. Jesli agenci SB, WSI itp mieli jakikolwiek wplyw na ich tworzenie, to byl on marginalny. W przeciwnym razie na pewno juz dawno uslyszelibysmy o tym.

    Ostatnia kwestia jaka chcialbym poruszyc to dzisiejsza wypowiedz J.Kaczynskiego o mediach, ze mianowicie (np.TVN) powinny codziennie podawac informacje na temat swojego pochodzenia. To sie nie miesci w glowie, zeby premier mowil takie rzeczy! Czy to znaczy, ze wcale go nie mozna krytykowac?? Czy moze krytykowac moga tylko ci, ktorzy go de facto popieraja?? Jak slusznie zauwazyl ktos na blogu, Kaczynski sam bedac w opozycji prowadzil krytyke totalna, a teraz domaga sie krytyki merytorycznej, jesli nie wrecz lizusostwa. W ten sposob Kaczynski robi z wyborcow idiotow. A jezyk, ktorym sie posluguje (vide wypowiedz o Wildsteinie), ciezko nazwac polskim. To raczej jakies wymyslne konstrukcje zdaniowe, ktore nalezy poddac wykladni celowosciowej i jedynie wtedy mozna uzyskac wlasciwa interpretacje. Pewnych rzeczy Kaczynski jeszcze boi sie powiedziec wprost, choc powoli rozwiazuje mu sie jezyk. Jest coraz bardziej radykalny w slowach, brnie w swoja wizje dwubiegunowego swiata. Kompromituje sie sam.
    Z tego wszystkiego coraz bardziej wylania sie obraz malego, zacietrzewionego czlowieczka, ktoremu sie wydaje, ze posiada monopol na najwyzsza prawde i nie podlega krytyce. Wyborcy to dostrzega i skonczy jak Miller. Mam nadzieje ze juz wkrotce.

  62. Torlin

    Nie powiedzialem ze wszyscy w PRL byli nieuczciwi. Byc moze zle sie wyrazilem, popadlem w generalizujaca retoryke braci Kaczynskich. Chodzilo mi o to, ze by w tamtych czasach funkcjonowac, to w taki czy inny sposob trzeba bylo miec kontakt (rozmawiac) z roznymi aparatczykami, czy to w pracy czy w urzedzie, i kwalifikowanie tego jako podstawa do potepienia – tak jak to sie dzis czyni – jest krzywdzace. Tamten system byl chory i obarczanie za to teraz ludzi ktorzy musieli w nim jakos funkcjonowac jest krzywdzace. Najpierw powinno sie porzadnie scignac generalow, a dopiero na samym koncu robic to co jest teraz robione, bo jak to wszystko obserwuje to sie cos we mnie burzy.

    Nie bylo moja intencja urazenie nikogo.

  63. Ciagaja Milewicz, ktora o wlasnych silach do czegos w wolnej Polsce w koncu doszla, a nietykalna generalicja i esbecja oglada to sobie spokojnie i dalej wyplaca im sie z moich pieniedzy grube pensje, a wczesniej sami sobie wyplacali z pensji pani Milewicz.

  64. I jeszcze to chrzanienie o prawach nabytych. Jakie prawa ma jakis kat esbek do brania moich pieniedzy ????

  65. Do Torlina :
    Tomasz Lis zakończył swoj program w Polsacie i na dobranoc zerknąłem na ostatnie wpisy .Jesteś przekonywujący w twoim opisie poziomu życia przeciętnego obywatela IIRP . Jeśli jeszcze na to nałożył się kataklizm ponad 5 lat II wojny i wszystkie powszechnie znane nastepstwa ,to jak nie chylić czoła przed milonami , którzy dzisiaj spoczywają na polskich cmentarzach a pracą swoja wydobywali długim procesem Polskę do stanu Infrastruktury, dnia czerwcowego 1989roku .
    Tym ,którzy nie chcą zrozumieć tej drogi conajmniej dwóch pokoleń , prosze niech jeszcze raz z uwagą przecztają Twoj Post z 8marca tuz po 22.00 .
    ps. Niemiłosiernie naiwny był dzisiaj minister Gosiewski w TVN-24 .Kiedy kończyła sie rozmowa o „Naszym ” Afganistanie . Powiedział ,niemal cyt;.My możemy tam liczyc na życzliwy stosunek ludnosci cywilnej, bo Oni wiedzą ,iż Rosjanie podobnie jak ICH – Nas też męczyli .Talibowie nas polubia !!!???sic ) Na cholerę wojsku osłona polskich spec.służb(których niema)skoro wychodzi na to ,że ludność a więc też Talibowie są z Nami .

  66. Nie będzie w Polsce dobrze dopóki nie wywali się 5 mln agentów. A jak tylu się nie znajdzie? To się dobierze z uczciwych. Z tym mogą być kłopoty, bo co miesiąc z mapy Polski znika 20 tysięczne miasteczko. Rocznie ćwierć miliona nieudaczników i pewnie zastraszonych agentów opuszcza kraj. W sumie miasto typu Częstochowa można zaorać. Tylko kogo to obchodzi? Łapmy agentów bo mogą powymierać. Komuna padła przecież 17 lat temu. Czas tak szybko płynie.

    (przepraszam za elementy grafomanii)

  67. Do dzisiaj byłem biernym palaczem (uzależnionym od bloga – ale tylko od czytania). Ale dzisiaj potrzebuję jednak coś napisać.
    Widziałem dzisiaj w TV premiera rządu mojego kraju. Z premierem się nie utożsamiam, z jego opcją polityczną też nie bardzo. Uważam jednak, że demokrację poznaje się po poszanowaniu mniejszości. Mniejszość to wszyscy ci, którzy się nie utożsamiają z rządzącą większością sejmową (więc u nas jest to raczej większościowa mniejszość). Myślę, że istotną częścią demokracji jest przekonanie, że istnieją granice używania władzy – których się nie przekracza. Że większość nie może absolutnie wszystkiego, że demokratycznie wyłoniona władza przeprowadza swoje rozwiązania w pewnych ramach. Wykorzystanie demokratycznej legitymacji do rozmontowywania i niszczenia podstaw demokracji to jest jej nadużycie i złamanie.
    Symptomy takiego postępowania były widoczne od dawna, jednak z mojego puntku widzenia dzisiaj przekroczono granicę krytyczną – była to kropla, która przelała czarę (moją akurat).

    Otóż widziałem dzisiaj premiera rządu Rzeczypospolitej, który mówił o mediach i dziennikarzach w sposób, który mnie osobiście dotknął i obraził. Chodzi mi o słowa premiera na konferencji prasowej – po przedstawieniu programu wspierania rodziny. Akurat natknąłem się na relację na żywo. Najpierw chciałbym powiedzieć o moim odbiorze emocjonalnym. Przestraszyłem się człowieka, który mówił do mnie z innego świata. Przemawiał z innej rzeczywistości – wrogiej, obcej i odrażającej. To nie jest świat w którym ja żyję, ale to jest premier rządu mojego kraju – ten człowiek ma spore możliwości oddziaływania na moje życie. W zeszłym tygodniu przemówił do mnie artykuł Jacka Żakowskiego – jedna z tez tego artykułu była taka, że Jarosław Kaczyński rozpoczął totalną wojnę z rzeczywistością. Mi wydaje się, że J.K. coraz bardziej rozpędza się w sianiu zniszczenia wszędzie tam, gdzie rzeczywistość totalnie się mu nie poddaje – czyli prawie wszędzie. Przekracza kolejne granice. Wygląda to tak, jakby był zdecydowany zniszczyć wszystko jeśli sytuacja tego będzie wymagać – nie potrafię wskazać takiej wartości zewnętrznej (w stosunku do J.K.), o której mógłbym sądzić, że J.K. ją uzna, uszanuje i oszczędzi, kiedy ta wartość stanie na jego drodze.

    Teraz może o konkretach. Ten człowiek ze spokojem i z przekonaniem mówił o telewizjach komercyjnych, o „Faktach” itd. – Mówił z pogardą dla widzów i dla dziennikarzy. Z jego słów wynikało, że np. Fakty są wpływowe, bo to wynik spisku i manipulacji. Oczywiście jest wykluczone, że ludzie oglądają Fakty, Wydarzenia lub czytają Politykę dlatego, że to są dość dobre źródła wiadomości – że ludzie myślą i wybierają. Mnie czasem denerwuje sensacyjny ton lub brak głębszej refleksji w TV. Zdarzało mi się w stacjach komercyjnych widzieć materiały, które zalatywały łatwą histerią tłumu w stylu Faktu etc, ale przecież jest sporo fachowców, którzy naprawdę się starają być dobrymi dziennikarzami. Jest np. Adam Michnik, Tomasz Lis, Jacek Żakowski, Monika Olejnik i sporo innych ludzi, last but not least Szanowna Gospodyni. Ja się z wieloma dziennikarzami czy komentatorami nie zgadzam czasem, ale częściej się czegoś dowiaduję. Są to ludzie którzy MYŚLĄ i są PROFESJONALISTAMI. I teraz premier ich wszystkich topi kilkoma zdaniami. Tak jak wcześniej atakował sędziów, zagranicę, służbę cywilną itd itd itd. Ale sędziowie (mam nadzieję) się obronią, zagranica się odwróci (i my na tym stracimy). Natomiast utrudnić czy uniemożliwić pracę dziennikarzom jest niestety łatwiej. Vide cała awantura lustracyjna, gdzie dąży się do złamania ludziom kręgosłupa, do upokorzenia – to znaczy materiały są jawne, ale to jest jeszcze mało, jeszcze się przyznaj, że jesteś szpiegiem imperialistycznym, faszystowskim i jakim tam jeszcze. To osobny temat, ale kłaniają się pewne idee rodem z instytucji tow. Dzierżyńskiego.
    Wyjaśnienia, że „tam, gdzie stało ZOMO” nikogo nie obraża, bo odnosi się do funkcji społecznej – to obraża mnie jako człowieka myślącego. Chciałoby się napisać, że wobec tego obaj bracia stoją tam, gdzie generał Jaruzelski (bo jeden jest premierem a drugi prezydentem). Ale tak mówić nie należy, bo sprawa jest znacznie poważniejsza – nie powinniśmy podejmować tej podłej gry – w to nas zawsze ograją tacy lub inni (jeszcze gorsi); powinniśmy się zdobyć na konstruktywną, twórczą akcję (tu jest wg mnie niemoc opozycji).

    Otóż ja osobiscie czuję się tym dotknięty i protestuję, kiedy premier Rzeczypospolitej niszczy wartości na których opiera się demokracja. Atakuje i stara się pogrążyć ludzi, wśród których są wybitni profesjonaliści. Tych profesjonalistów trzeba szanować za ich pracę i jej znaczenie. Premier dotyka sfery wolności słowa, która jest kluczowa ustrojowo. Dla mnie jest to postępowanie sprzeczne z duchem konstytucji RP i moim rozumieniem państwowości, kultury społecznej. To jest przekroczenie kolejnej granicy – dla mnie już nie do zniesienia.

    Dla mnie prawo do informacji jest kluczowe dla działania demokracji. Nie przyłączam się do chóru obrońców B. Wildsteina – jego odwołanie mnie bulwersuje, ale nie dlatego, że był to dobry szef TV. Bulwersuje mnie dlatego, że za Wildsteina TVP1 była nieznośnie ideologiczna, nieobiektywna i manipulacyjna. Odbywały się wstrętne nagonki, niektóre fragmenty Wiadomości (o innych programach „publicystycznych” nie wspominając) zostawiały na ekranie obrzydzenie nawet parę minut po zmianie kanału. I teraz się okazuje, że to jest jeszcze za mało. To mnie oburza.
    Publiczna telewizja jest obecnie źródłem poszlak skąd wieje wiatr (czasem nawet te poszlaki są słabe), a nie źródłem informacji. Jakieś sensowne informacje dostaję tylko z mediów prywantych. Obecne słowa premiera rozumiem jako przygotowanie ataku – i boję się.

    Więc przede wszystkim chciałem zadeklarować, że Pan Premier się myli, nie ma racji. W prywatnych mediach (w tym w TVN i Polsacie wskazanych explicite) są także wybitni specjaliści, znakomici dziennikarze, świetni fachowcy O WYSOKIM POZIOMIE ETYCZNYM. I należy im się uznanie i szacunek – także od PREMIERA. Ja się tego domagam, tego żądam i oczekuję – jako obywatel. Szacunku i uznania dla ludzi i dla wartości, które stanowią podstawę demokracji – a Rzeczpospolita jest demokratycznym państwem prawa. I ten szacunek dla ludzi i wartości jest ważniejszy niż doraźne, polityczne gry. Jest też ważniejszy niż długofalowe, strategiczne kalkulacje. Urzędnikowi naszego państwa nie wolno w ramach pełnienia urzędu niszczyć tych spraw.

    Dużo można by powiedzieć o wymowie kontekstu – że media okazują się złe, bo krytykują premiera. To litościwie zmilczę. Można od biedy zrozumieć (jako niezręczność i przejaw braku klasy), kiedy polityk źle się wypowiada o konkretnym dziennikarzu – to jest naganne, ale ma lżejszy kaliber. Tutaj premier nie mówi o konkretnej osobie, tylko hurtem i zbiorowo o prywatnych telewizjach, o mediach elektronicznych. Taki zarzut ma zupełnie inną wagę – znacznie poważniejszą.

    Moim zdaniem mamy więc dwa problemy praktyczne.
    Po pierwsze, czuję się w obowiązku wyrazić poparcie, uznanie i szacunek dziennikarzom. Nie wszyscy są dobrzy, ale o tym którzy są a którzy nie, będą rozstrzygać widzowie i czytelnicy, a nie żadna władza. Weźmy dziennikarzy w obronę, bo jest kogo bronić – tak naprawdę bronimy siebie. Bo słowa premiera znaczą też to, że widzowie są ciemnym tłumem, że nie potrafią sami z siebie wybrać i zdecydować, co chcą oglądać i co czytać. Otóż nikt nie będzie mi odmawiał ani ograniczał wyboru w tym zakresie. Media wolnością i niezależnością stoją – i tej niezależności i wolności powinniśmy bronić wszyscy. Dziennikarze robią dla nas kawał dobrej roboty, więc też powalczmy o to, żeby mieli dobre warunki. Brońmy profesjonalistów. Więc jest poważne praktyczne pytanie o inicjatywę społeczną w tej sprawie. Jeśli trzeba coś podpisać, to ja bardzo chętnie. Tutaj też ukłon i wyrazy wdzięczności dla Szanownej Gospodyni – proszę się trzymać.

    Po drugie, trzeba się zastanowić, ile jeszcze wartości pozwolimy zniszczyć lub chociaż osłabić. Czy warto na to pozwolić i co mamy zrobić. Bo wydaje mi się, że nie można liczyć na to, że J.K. w niszycielskim działaniu zatrzyma się sam z siebie. Raczej nie. Przy tym jemu wcale nie chodzi o zniszczenie, ale dla mnie istotne są skutki a nie intencje. A skutkiem jest np. P. Macierewicz siedzący za biurkiem ze swoim zadowolonym i jednocześnie niepokojącym uśmiechem na zgliszczach polskiego kontrwywiadu wojskowego, są ludzie, którzy muszą się w upokarzający sposób tłumaczyć z pomagania instytucjom Rzeczypospolitej, jest minister niesprawiedliwości, jest służba cywilna rozumiana w sensie „służący – lokaj władzy”, jest trybunał konstytucyjny, którego wyroków się nie wykonuje (to było dawniej), ale który się kompromituje i demontuje poprzez wybór sędziów itd itd itd. Jest więc czas na obronę wartości demokratycznych, na obronę fachowości i kompetencji, na obronę ludzi myślących i wolnych. Bo teraz już powinno być jasne – wrogami są lub będą wszyscy, którzy się nie dadzą zamienić w niewolników.

    PS. Ogromnie żałuję – nie mogę być na spotkaniu z blogowiczami – ale proszę napisać choć parę słów jak było!

  68. Co do klopotów i to powaznych a mimo wszystko się śmiać (nawet jesli gorzko) w najgorszym okresie, bo tuż powprowadzenia stanu wojennego szedłem kiedyś ulicą Piotrkowską (w Łodzi.Takie duże przemysłowe miasto na trasie Piotrków – Toruń). Ulicą szedł patrol wojskowy,a ja myslałem ,że usiądę na śniegu ze smiechu. Patrol liczył pięc osób, może cztery już nie poamietam, za to każdy z żołnierzy miał inną broń. Szli gęsiego, z przodu szedł oficer, wysoki na dwa metry i miał tylko pistolet. Pózniej szli coraz to mniejsi żołnierze z coraz większą bronia, a na końcu szedł taki wybitnie niski szeregowy z olbrzymy rkm. Wyglądali tak groteskowo, że pojedynczy Szwejk przy nich to mały Pikuś. Ci najwyrazniej zdawali sobie sprawę z sytuacji, bo odwracali wzrok, najwyrazniej było im nieszczególnie.
    Ja szedłem za nimi ze trzy sprzecznice, a z naprzeciwka szło Społeczeństwo. Społeczeństwo najwyrazniej dzieliło się na dwie części. Przeważająca część jak zobaczyła tą zróznicowaną armię to zakrywała usta, dzieci pokazywały ich palcem rodzicom, niektórzy się śmieli na głos. Tylko nieliczni przemykali się cicho, jakby chyłkiem wdłuż ściany budynków. Podejrzewam, że to była ta twarda opozycja.

    Pozdrawiam

  69. Mam za sobą kolejny dzień i nad nocą stwierdzam z przekonaniem:TAK SIĘ RODZIŁ fASZYZM. Jeśli obecna władza wytropi mnie,( a myślę, że policja internetowa może juz być powołana, choć nic o tym nie wiemy, i kryptocenzura może też działać, choć jak wynika z zarejestrowanej przez telewizję rozmowy p. premiera (prezydenta?), który mówił”:Chociaż nie jestem w stanie wprowadzić cenzury…”, formalnie jeszcze jej nie ma ), oskarży, osądzi i wsadzi do więzienia, to poddam się temu wyrokowi. A „historia – korektorka wieczna” osądzi, kto miał rację.

    Pani Redaktor, nie będę się dziwiła i nie będę miała żalu, jeśli Pani tego posta nie umieści. Wszak dzisiaj już był wyrok w sprawie internetowych wpisów. Ale ja po prostu po kolejnych wypowiedziach p. premiera i jego zagorzałych obrońców i chwalców nie mogę milczeć. Nie mogę się zgodzić na nieustanne obrażanie obywateli tego kraju, i mnie również, nie mogę się zgodzić na sofistykę (łagodnie mówiąc, a broń Boże oględnie), nie mogę się zgodzić na jedynie słuszną rację, bo znam to z przeszłości, , nie mogę się wreszcie zgodzić na hipokryzję, a także nieustanny język insynuacji i nietolerancji (najświeższy przykład to dzisiejszy program Tomasza Lisa z występami p. Orzechowskiego i Zawiszy).

    Kiedy dzisiaj usłyszałam p. premiera stwierdzającego, że „Gdyby to ode mnie zależało, to wszystkie telewizje musiałyby, i to codzienne, podawać informacje na temat swojego pochodzenia”, pomyślałam sobie, że właściwie p. premier też mógłby nie skąpić informacji na temat swojej rodziny i pochodzenia. Nigdy nie posunęłabym się do tak niskiej i podłej kontry , gdyby nie nauki od samego mistrza, NAJWYŻSZEGO AUTORYTETU.
    Dlatego też w pełni popieram, o czy wspominałam już w poprzednim wpisie, decyzję p. red. Ewy Milewicz, ktora jest dla mnie NIEPODWAŻALNYM AUTORYTETEM!

    Przy okazji dołączam się do nieśmiałej prośby YKW o spotkanie w Poznaniu.

    Bardzo serdecznie pozdrawiam i jeszcze raz zapewniam, że zrozumiem, jeśli Pani Redaktor tego posta nie umieści.

  70. Anonymus z 19:43
    Im dlużej od stanu wojennego, tym więcej mam watpliwości.

    Jeżeli p. Dorn uważał, że można wymusić posłuszeństwo lekarzy – zmusić ich do pracy – ubierając w kamasze, czyli powołując do wojska (do czynnej służby? nie wiem jak to się prawidłowo nazywa), to czy umundurowani panowie czytający Dziennik, byli cyt.:”sprzedajnymi ludźmi”, czy też po prostu nie mogli odmówić wykonania rozkazu? Jakie sankcje groziłyby umundurowanym lekarzom za odmowę wykonania rozkazu? Myślę, że bardzo poważne, bo inaczej p. Dorn nie wymyśliłby tej hecy z ubieraniem w kamasze. W takim razie czego mogliby oczekiwać odmawiający wykonania rozkazu w stanie wojennym? Wyroku za dezercję?
    W fizyce istnieje pojęcie ciała doskonale czarnego, analogicznie musiałoby istnieć doskonale białe. Uwazam, że podział na tych z gruntu złych, czyli czarnych i tych dobrych, czyli białych, nie oddaje prawdziwej natury człowieka. Również taki pogłąd, że nie ma białych i czarnych, wszyscy są po prostu szarzy, pewnie w różnym natężeniu, nie wydaje mi się właściwie oddający charakter i naturę ludzką, bo szarość to coś trudnego do określenia, właściwie nijakość.
    Przyjmując konwencję biało-czarną, wyobrażam sobie, że każda nasza cecha przyjmuje kształt kwadraciku, białego lub czarnego i z tych maleńkich kwadracików, jak obraz komputerowy z pikseli, składa się nasza postać. Nikt z nas nie jest doskonale zły, ani też doskonale dobry. Możemy do tego jedynie asymptotycznie dążyc, zawsze jakiś biały lub czarny kwadracik pozostanie.
    Pozostaje z szacunkiem,
    wciaż pełna wątpliwości,
    Stara Żaba (ergo sum)

  71. Witam ponownie Sz.pania redaktor i blogowiczów. No coż okazuje sie, że sypie sie teraz ta cała IV RP i bedzie sie sypac coraz szybciej. Nawet szbciej niz jeszcze 2 miesiece temu pisałem. Po spotakniu w Brukseli widac to wyraźnie. Obejrzałem własnie w telewizji niemieckiej konferencje prasowa po piewszym dniu narady, i to co powiedzieli tam wazni ludzie z Europy utwierdza mnie w przekonaniu,że jestesmy coraz intensywniej wchłaniani przez UE, i to oczywiście z pozykiem dla nas coraz wiekszym. Gdy przychodzi do konkretów na arenie miedzynarodowej nasi polityczni geniusze i męzowie stanu pekają i godzą sie na to co UE każe! Gebe frazesów maja w kraju,a na zewnatrz siedza grzecznie w kącie. I to chociaz jest dobre i tak ma być.! Zastanawia mnie tylko dlaczego w Brukseli nie ma premiera tylko jedzie niekompetentny w takich sprawach prezydent. Na jakiej podstawie on tam sie wpycha? To jest przeciez nie jego zakres odpowiedzialnosci. Chyba ,że u nas to nie ma znaczenia, bo to rządzi nami jedno ciało o dwóch glowach. Mozna i tak to usprawiedliwic.
    W sprawie lojalek dziennikarzy, to zaiste dziwie sie tym którzychcą coś podpisywac. Chyba spadli z krzesła, żeby brać udział w takim cyrku i tak dac sie nabrać na taki prymitywny numer.! Za pół roku jak juz nikt nie bedzie zwracał uwagi na jakies lojalki i lustracje,a IPN zostanie zamkniety ludzie beda sie dziwic, że mozna było w demokratycznym państwie prawa ulegac takiem kretyństwu . Terapia tu jest prosta. Troche spokoju, pare oddechów, jakis urlopik na łonie natury i wszystko sie wprostuje. Naprawde świat jest taki jaki byc powinien tj. normalny i w równowadze. Tę akcje bezczelną wymyslili chłopcy, którzy sie tym dobrze bawią, bo teraz uczciwi i porzadni ludzie zaczna watpić w siebie i psuja sobie nastrój i optymizm. Moze sie beda frustrować, a juz najlepiej jak sie bedą bać . To o to tutaj chodzi. Taki prosty zabieg na ludziach piszacych do gazet. I ogłoszony z ta wielką powaga, i to prawo, ta ustawa..bla, bla, bla.. Koń by sie usmiał, a napewno nikogo nie przerstraszył! Zycze więc dobrego samopoczucia i dobranoc.
    pozdrawiam optymistycznie

  72. Dlaczego to spotkanie blogowiczów tylko w Wawie? 🙁 Czy nei byłoby szansy, że pojawiłaby się pani w salonach Polityki? Szczególnie tym sopockim?
    Najlepsze życzenia z okazji jubileuszu!!!

  73. Pani Janino,

    osobiscie uwazam cala sprawe z lustracja za chorobe Kaczynskich. Do czego dobrego moze to doprowadzic? Mnie nie interesuje czy ktos wspolpracowal czy nie. teraz to nie ma juz wiekszego znaczenia. Rodzi jednak powazny problem na przyszlosc. wyobrazmy sobie Polske za 10, 20 lat. Ludzie obecnie zwiazani z polityka odejda. Jaki wtedy bedzie sens lustracji?
    Nie bedzie mial najmniejszego. Problem w tym, ze nauczeni doswiadczeniem z czasow rzadow Kaczynskich i im podobnych, dalej bedziemy szukac winnych i podejrzanych. Bedziemy wyciagac brudy rodzicow i dziadkow i na tej podstawie decydowac, kto nadaje sie a kto nie do polityki i zycia publicznego w ogolnosci.
    Powinnismy uczyc mlode pokolenia tolerancji i wiary w czlowieka. Jak chcemy budowac Polske nie dbajac i nie ufajac ludziom w Polsce zyjacym?

    Dolaczam spoznione zyczenia wszystkiegdo dobrego z okazji Dnia Kobiet.

    Serdecznie pozdrawiam.

    Domin P.

  74. Jak większość na tym forum uważam pomysł lustracji dziennikarzy za bzdurę /ja w ogóle uważam lustracje za głupotę i nie raz uzasadniałem to swoje stanowisko/ Dziennikarzom nie potrzeba certyfikatu, (bo „ciemny lud” nie będzie wiedział bez tego czy dziennikarz jest dobry). Jasne jest jak słońce że dziennikarz pokazuje jakim jest przez swoje publikacje który każdy może przeczytać i ocenić. Rządzący niestety mogą wydawać złe zarządzenia i wymuszać ich egzekucję. Pytanie czy warto im przeciwstawiać się tak jak P. Milewicz czy jak nie będzie wyjścia to zgodzić się jak mówi Gospodyni blogu.
    Ja uważam, że lepszym /dla dziennikarza/ będzie to drugie wyjście. Przecież pracuje się również po to by zarobić na życie i na pewno człowiek lepiej zarobi jak będzie robił to, czego wyuczył się co umie , niż gdzie indziej zaczynając od początku. Lustrując się samemu w większości przypadków krzywdy innym się nie robi. Szkoda tylko, że ta lustracja znów przyniesie szkodę dla kraju i jeszcze bardziej pokłóci społeczeństwo /i tak już bardzo skłócone/

  75. ==> TadeuszK. pisze:

    2007-03-08 o godz. 22:23

    Ja również złożyłem szczere gratulacje Pani Milewicz na Jej blogu,

    http://ewamilewicz.blox.pl/2007/03/Lubie-guziki.html#ListaKomentarzy

    takimi oto słowami:

    „uchachany
    2007/03/08 14:58:41
    Szanowna Pani Ewo, gratuluję zainicjowania szerokiego ruchu lepperyzmu wykształciuchowskiego :-)!

    Niemniej jestem przekonany, że Pani oraz Pani środowisko polityczno-medialne przypadki następnych dewastacji Wawki przez rozsierdzonych górników czy rolników piętnować będziecie należycie i JAK ZWYKLE w imię charakterystycznego dla Państwa umiłowania legitymizmu i praworządności :-)..

    I każda blokada drogi „podjęta w imię partykularnych interesów budowniczych świńskich górek i nieodpowiedzialnych, lekceważących rudymenta Państwa Prawa jaczejek hodowców kur i kaczek!” spotka się z Waszym PRYNCYPIALNYM ODPOREM :-))… „

  76. ….ale to już było 🙂

    W sprawie deklaracji lojalności odsyłam wszystkich zainteresowanych do „Paragraf 22” rozdział 11 – Kapitan Black. (Autor Permanentnego Deklarowania Lojalności.)

    „….Oczywiście decyzja należy do was – podkreślił kapitan Black – Nikt nie wywiera na was nacisku, ale wszyscy oprócz was każą im podpisywać deklarację lojalności i FBI wyda się diablo podejrzane, że tylko wy dwaj nie troszczycie się o dobro kraju i odmawiacie zbierania od żołnierzy deklaracji lojalności…”

    „Skąd ta pewność, że major Major jest komunistą?
    – Czy słyszał pan kiedyś żeby mówił ze nie jest, dopuki nie zaczęliśmy go o to oskarżać ? A czy widział pan kiedyś, żeby podpisywal deklarację lojalności?
    – Bo mu nie pozwalacie…..”

  77. Do Optymisty :
    Twój odbiór Lecha Prezydenta, może świadczyć o tym ,że bracia podzielili sie na twarz spolegliwą europejskim procedurom ( Vide I Dama i jej wczorajsze spotkanie ) ,a Twarz krajową Jarosława , który nawet psychologicznie nie nadaje sie do bywania za granicą .
    Po Twoim spostrzeżeniu, będę uważnej oglądał proces wchłaniania Kaczyńskich przez Europę . Zobaczymy, jak za tydzień w Jastarni ulegną Merkel i ogłoszą to jako swój sukces .
    Całe szczęscie dla RP ,ze od maja 2004 r. jesteśmy w UNII,to daje peną nadzieję na skrócenie meczarni z Kaczynskimi i pisowcami jako grupy trzymajacej władzę
    ps.
    Jak można nie szanować ORDERU ORŁA BIAŁEGO pokazuje Andrzej Gwiazda , jeśli wyląduje w IPN ( Synekura ,czy będzie śledził papiery Bolka ?) Marny ten Gwiazda dzisiaj !

  78. Lustracja niech się już raz przetoczy, bo słuchać się tego dłużej nie da! Donosicielstwo jest brzydkie, ale wiele innych postępków też nie przynosi chluby. Np. Jarosław Kaczyński był już na początku lat 90′ u szczytu kariery wyjątkowo cynicznym politykiem i takim pozostał do dziś. Dla niego zmienić diametralnie poglądy z dnia na dzień to żaden kłopot, potem najwyżej dorobi do tego ideologię (np. stosunek do Wałęsy, Olszewskiego, Leppera). Dziennikarze, którzy chcą nadążyć za meandrami tej polityki (przez bardzo małe p!) będą mieli spore kłopoty. Ale to ich problem. Ważniejszy dla debaty publicznej w kraju są obniżające się standardy dziennikarstwa. Wejście „Dziennika” bardzo je obniżyło (w tym tygodniu hematologia!). „Rzepa” pod nowym kierownictwem przestała być spokojną wyważoną gazetą, a stała się prawicową bulwarówką. Debata sprowadza się do wymiany insynuacji nt. przeszłości i ciemnych powiązań. Już nawet jak ktoś popiera wprowadzenie euro, to jest sługusem imperializmu! Itd. itd.

  79. Linx 22:50 !
    pisesz :”…dzisiejsza wypowiedz J.Kaczynskiego o mediach, ze mianowicie (np.TVN) powinny codziennie podawac informacje na temat swojego pochodzenia. To sie nie miesci w glowie..” Wbrew pozorom sprawa nie jest taka prosta. Oczywiście z czego pochodzi pierwszy milion zainwestowany to jedna rzecz. Z tym to bywa róznie, ale czas zawsze weryfikuje ( patrz Telewizja Familijna).
    Natomiast kto jest kim, tego na prawdę nie wiemy. Mi się marzy taka audycja, która by się zaczeła jakoś tak: „Witamy w studio naszych gości. Nasza dyskusja ma tytuł na co idą nasze pienądze czy też wasze jak było w originale”. Program, sponsoruje firma CEC Goverment w ramach zlecenia ze stowarzyszenia znanych i szanowanych koncernów farmaceutycznych zgromadzonych w stowarzyszeniu SPIFF . Uczestnikami dyskusji będą pan Jerzy Jachowicz Axel Springer, pan Piotr Semka Mecom Group. Jako obiektywny uczestnik naszej dyskusji dziś wystapi pan Rafał Ziemkiewicz. Łatwiej bowiem wymienić kto panu Rafałowi NIE płaci, niż kto płaci.” Jakoś tak. Wiadomo by było kto z kim jest.
    Może jeszcze tyle: „naszych gości próbowała ubrać firma XYZ, ale dała se spokój”.

    Pozdrawiam

  80. Ciekawe jak wszyscy kupili hasło Kaczyńskich IV RP. A przecież analizując, jak do tej pory historycy nadawali numery Rzeczypospolitym, widać wyraźnie od czego ten numer zależy.
    I tak :
    I RP to -państwo polskie, a następnie polsko-litewskie w latach 1454-1795, czyli od ukształtowania się ustroju tzw. demokracji szlacheckiej do III rozbioru w 1795 r.
    II RP -Nazwą tą posługujemy się gł. dla podkreślenia ciągłości z I Rzeczpospolitą Za jej formalny początek przyjmuje się 11 listopada 1918 r. kiedy to władzę wojskową w Warszawie objął Józef Piłsudski. Za jej koniec można uznać przekazanie władzy przez prezydenta Ignacego Mościckiego Polskiemu Rządowi na Uchodźstwie.
    I nie ważne było dla historyków, że początek II RP to republika demokratyczna z wielopartyjnym systemem parlamentarno-gabinetowym., a po zamachu stanu w 1926 system prezydencko-autorytarny (zw. sanacją).
    III RP -to użyte w Konstytucji, określenie państwa polskiego po zasadniczych przemianach politycznych, jakie zaszły po 1989 roku, stosowane do chwili obecnej (2007). Wymową tego określenia jest zerwanie z ustrojem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej (tzw. demokracja ludowa) i nawiązanie bezpośrednio do tradycji II Rzeczypospolitej. To tez uznanie faktu, że PRL nie był państwem w pełni samodzielnym i demokratycznym
    A więc jasnym jest, że chodzi o kontynuacje wolnego, uznającego demokrację państwa i w tym kontekście mówienie o IV RP jest nieporozumieniem, między kolejnymi RP nie było ciągłości, rządzenie było przerywane zaborami , okupacja czy podległością. A obecnie coś takiego nie ma miejsca.
    O IV RP można by było mówić dopiero wówczas gdyby na jakiś okres w Polsce zmienił się ustrój na niedemokratyczny i znów nastąpił by powrót do demokracji.
    Ciekaw jestem dlaczego dziennikarze tego nie zauważają

  81. InDoor dopisując się do twojego ostatniego wpisu – czy ktoś wie, w jakiej firmie ubrał się wczoraj red. Semka? 🙂
    W jaskrawych zieleniach i czerwieniach oraz zapierającej dech, odlotowej fryzurze sprawiał wrażenie artysty, mającego za moment stanąć na arenie Braci Staniewskich. Nawet nosa nie trzeba poprawiać.
    Czy to tak będzie zawsze, czy tylko z okazji 8-go marca? 🙁
    Tak mnie rozbawił, że od wczoraj uśmiech nie schodzi mi z twarzy. 🙂 :>

  82. Lynx 22:52 pisze „Zastanawiam sie jednak czy nie lepiej byloby, tak jak pani Janina, zlozyc to nieszczesne oswiadczenie. Tak dla swietego spokoju. Odmowa zlozenia oswiadczenia to ?woda na mlyn? lustracyjnych hunwejbinow. Dla nich odmowa to prawie jak potwierdzenie zarzutu o wspolpracy. Chcialbym aby ten cyrk sie skonczyl raz na zawsze, nawet jesli mialo to oznaczac podpisanie ?lojalki? IV RP.”
    Zapewniam cię, że robienie czegokolwiek „dla świętego spokoju” jest absolutnie bezproduktywne. To nieczego nie załatwia i nie kończy. Hunwejbinów nie zadowolisz nigdy i niczym. Cyrku nie skończy podpisanie dowolnej ilości lojalek przez dowolną ilość osób. Lynx, nie rób sobie fałszywej nadziei.
    Nawiązując do wpisu Waldemara 9:29, Kaczyńscy zaczynają się chyba bawić w dobrego i złego glinę. Tak mi się to zaczyna rysować od kilku dni.
    Co do miałkości mediów i degeneracji dziennikarstwa (hematemesis bardzo sensownie o tym pisał). Byłam niedawno na „Królowej”. Parokrotnie pada tam pytanie co piszą gazety, jakie są tytuły. Miałam wrażenie, że owe pokazywane „gazety” to wyłącznie brukowce. Może się mylę, ale nie zauważyłam żadnego nobliwego tytułu, a zaciekawiło mnie to i patrzyłam uważnie. To w „żółtej prasie” najwyraźniej bije puls, którego słuchają politycy. To niby jest ten głos ludu. No i oczywiście w konsekwencji oglądalność, słuchalność, czytalność… Nie widzę na to zaklęte koło lekarstwa.

  83. Bernard
    Ciekawa inicjatywa. Myślę, że warto pytać o takie rzeczy ludzi, którzy żyli w tamtych czasach. Chociażby tylko po to, żeby te czasy lepiej zrozumieć. Ja nie pamiętam zbyt dobrze tamtego okresu, ponieważ moje dorosłe życie przypadło na okres po zlikwidowaniu PRL. Nie miałem szans być bohaterem podziemia a jedynym buntem przeciw systemowi to odpowiadanie na pytanie ‚a w co wierzysz?’ w wierszyku ‚Kim ty jesteś ? ..’ ‚W Boga wierzę!’, oraz odmowa śpiewania na lekcjach muzyki międzynarodówki. Śmieszne i w żadnym przypadku nobilitujące. Pamiętam moją mamę, która próbowała jakoś zdobyć tyle, żeby żyło się jakoś. Tatę, który przyniósł do domu krzyż solidarności, oraz strajki w późnych latach 80?tych, które odbywały się na pobliskiej kopalni. Mało i dziecinnie.

    ron
    Wystarczy przeczytać kilka linijek statutu PZPR, żeby wiedzieć, że medal jest zupełnie inny, a nie jego druga strona. Obecnie dziennikarze nie wstępują do partii. Myślę obserwując poglądy Pani Janiny, że nie zgadzała się z postulatami wynikającymi z statutu chyba, że diametralnie zmieniła od tamtego czasu swoje przekonania.
    Przytoczę kilka smakowitszych kąsków, z ww. statutu:
    Obowiązkiem członka partii jest:
    a) walczyć ofiarnie o sprawę ludu pracującego ? socjalizm, pracą swą służyć Polsce Ludowej, być wiernym zasadom proletariackiego internacjonalizmu:
    f) strzec szeregów partyjnych przed przenikaniem ludzi ideowo obcych, nieuczciwych i karierowiczów;
    g) zwalczać wszelką działalność wrogą działalność wrogą Polsce Ludowej, przeciwstawiać się poglądom antysocjalistycznym i reakcyjnym; strzec tajemnicy państwowej i poufnych spraw partii;
    h) poznawać i zgłębiać zasady marksizmu – leninizmu oraz zagadnienia polityki partii, pracować nad podniesieniem swej wiedzy i kwalifikacji zawodowych;
    j) wyjaśniać bezpartyjnym politykę partii, przekazywać partii postulaty i wnioski ludzi pracy, dbać o ich potrzeby, swą działalnością i postawą zdobywać zaufanie i poparcie bezpartyjnych dla partii i skupiać ich w walce o wykonanie zadań stawianych przez partię;

    więcej na http://www.statutpzpr.info/

  84. W pełni solidaryzuję się w Ewą Milewicz w sprawie oświadczenia lustracyjnego. Jest to poniżająca praktyka, dla ludzi którzy całym swoim życiorysem świadczą o własnej wiarygodnowści. Jeśli ktos się nie zgadza z podlądami prezentowany mi przez daną gazetę i jej dziennikarzy to niech jej po prostu nie kupuje i nie czyta. To jest forma „votum” zaufania, którym czytelnicy „głosują”. A tak poza tym, to bardzo ciekawe, że dla zlustrowania dziennikarzy gremium piszące ustawę lustracyjną uznało za właściwe wykorzystać definicję dziennikarza z ustawy PRL’owskiej, której celem była kontrola dzienniekarzy i wszystkich, którzy się chociaż o ten zawód otarli.
    Lustracja dziennikarzy, wypowiedzi Pana Premiera o pochodzeniu mediów i wszelkie tego typu insynuacje pod adresem świata mediów mają tylko jeden cel – jak w przypadku wszyskich innych tego typu działań dzisiaj rządzących mają odwrócić uwagę od tego co robią naprawdę lub co powinni robić, a czego nie robią, nie potrafią zrobić bądź robią tak niudolnie, że ziemia jęczy. To są igrzyska dla ludu, żeby lud miał czym się zająć, a nie słuchać krytyki dziennikarzy pod adresem działań rządzących.
    Swoją drogą to ciekawe, gdy media biorą udział w nagonce, którą rozpętuje rząd, czego przykładem są reakcje niektórych gazet na aresztowanie doktora Mirosława G., to jest wszystko OK, bo to tylko zwiększa efekt propagandy rządowej. Nie chroni to jednak nawet tych mediów, gdy tylko skrytykują rządzących w formie, która ich dotknie do żywego, a są dzisiejsi rządzący bardzo wyczuleni na swoim punkcie. Do żywego dotyka ich wiele rzeczy, co i rusz słyszymy, że jakiś artykuł jest haniebny, bezczelny czy oburzający… To tylko świadczy o tym, że dla dziesiejszej władzy układ z miediami może byc tylko w jedną stronę – wy nas możecie napewno chwalić, może lekko krytykować, ale nie ma już mowy o wytykaniu błędów, zaniechań i już broń Boże głupoty. Głupota władzy jest święta.

    Jedyna nadzieja w Trybunale Konstytucyjnym. Mam nadzieję, że uzna On całą tę ustawę jako niezgodną z Konstytucją, bo oprócz wszelkich swoich wad związanych z przyjętymi w niej mechanizmami lustracji, jej zakresu, czy metod, to należy mówić o tym na każdym kroku JEST TO GNIOT PRAWNY JAKICH MAŁO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ale ostatnio tworzenie beznadziejnego pod względem jakiści prawo to wręcz pieczątka firmowa naszego Parlamentu. I dla mnie to jest ważny problem. Bo oznacza on, że Posłowie i Senatorowie, których wybraliśmy nie mają za grosz szacunku nie tylko do prawa i państwa, które to prawo tworzy, ale do nas obywateli. Gnioty prawne potem nam regulują życie. My musimy się zmagać z głupotami tam stworzonymi. KOCHANI PARLAMENTARZYŚCI – TROCHĘ WSTYDU I ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA SWOJE POCZYNANIA NA NIWIE LEGISLACYJNEJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    A tak już z innej beczki – MILSZEJ. Należe do pokolenia 30 latków wychowanych na Polityce i jeszcze jej nie złożyłam życzeń. Kolejnych takich 50 lat, w którym wasza redakcja będzie tworzyć pismo inteligentne, zmuszające do myślenia i wyrabiania sobie własnych poglądów na ważne dla nas wszystkich sprawy. Dużo poczucia humoru i dystansu do samych siebie, bo tego nigdy za wiele. Wg mnie weekend bez Poltyki, bo to są dwa dni kiedy nadrabiam zaległości w czytaniu z całego tygodnia i w gazetach i w książkach, to weekend stracony i tak już jest w moim przypadku prawie dwadzieścia lat. Zaczynałam Was czytać w liceum – 1987 – 88 rok. Wtedy hitami dla mnie były felietony na ostatniej karce jeszcze tej dużej płachty. Pamiętam jak tato się na mnie irytował, bo gdy tylko przyniósł Politykę do domu, to nie mozna było znaleźdź jej piewszej i ostatniej kartki. Ale te felietony KTT, Passenta, Grońskiego i Stommy wciągnęły mnie w czytanie gazet z treścią. Takich wiernych i stałych czytelników życże Polityce jak najwięcej przez kolejne 50 lat.

  85. No i proszę, taka miała być świetna definicja dziennikarza w nowej ustawie lustracyjnej a jednak RPO chce ją zaskarżyć do TK:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3975278.html

    Strach pomyśleć ale czyżby dr J. Kochanowski również okazał się częścią UKŁADU i frontu antylustracyjnego? 😉

  86. Dreud,
    Pan chyba żył w innym kraju (albo tylko w przyszłości przyszłych rodziców).
    Podobnie jak ktoś z blogowiczów, byłabym zaskoczona, gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, ze będe bronić PRLu. Krytykowało się go zawsze. Ale to, co pisze DREUD (m.i. o zamkniętych granicach i o occie) wywołuje pusty śmiech. Pan ten okres chyba rzeczywiście zna z kiepskiej publicystyki. PRL nie było czterdziestoparoletnim monolitem. Jasne, były okresy, gdy granice były zamkniete, co gorzej, były okresy, gdy niewinnie zamykano (i tracono) ludzi, ale były okresy, gdy mnóstwo ludzi wyjeżdżało latem na saksy (to nie dzisiejszy wynalazek), jak choćby prawie wszyscy moi koledzy ze studiów. Tyle, że były to saksy na czarno. Paszportu w domu, jasne, nie było (Czy ktoś to jeszcze pamieta? Czy pamięta, ze paszport w domu to był jeden z postulatów w okresie solidarnościowym ? Bardzo łatwo przyzwyczajamy się do dobrego, traktując go jako coś naturalnego i nie dostrzegaqjąc, ale to wcale nie jest wynikiem praw natury.) Był czas octu-i-tylko-octu (początek lat 80-tych), ale i pare innych rzeczy.

    Przepraszam tych, dla których to są banały. jak widac, nie dla wszystich.

  87. Lynx z 22.52
    Jestem tego samego zdania co haneczka.Nie ma sensu składanie lojalki dla „świętego spokoju”.Lustratorów nic nie zadowoli.Teraz proces lojalnościowy ma objąć kilkaset tysięcy ludzi urodzonych przed 1972 z wybranych grup zawodowych.Wkrótce jednak,moim zdaniem,skupi się głownie na przeciwnikach lustracji.Celem lustracji nie są jacyś mityczni agenci tylko przeciwnicy lustracji będący w istocie podstawowymi wrogami państwa pis-u.

  88. W sprawie octu bym dodał, że to jest nieprawda.
    W Łodzi (już kiedyś tłumaczyłem gdzie to jest) w momencie, gdy wszystko wskazywało na to, że lada chwilę będzie w sprzedazy tylko ocet, Władza Ludowa rzuciła na rynek dużą ilość książek profesor (wówczas doktor) Jadwigi Staniszkis pt. „Patologia struktur organizacyjnych” i tym samym udało się zażegnać chwilowo kryzys tylko-octowy.

    Pozdrawiam

  89. Pani Janino! krociutko – odnosnie zaproszenia do uczestnictwa w panelu politycznym i spotkaniu blogowiczow w sobote – mam wielka prosbe, umiescic na stronie „Polityki” tekst albo audio nagranie z tych spotkan. Naleze do osob, mieszkajacych za granica. Nie mam mozliwosci osobiscie sie zjawic, czego barzo zaluje. Z gory dziekuje!
    Pozdrawiam wszystkich blogowiczow!

  90. Proponuję przestać na bieżąco komentować poczynania Brata Premiera, a skupić się na tym, jak głosować, aby Brat Premier nie rządził już nami w następnej kadencji. Lustracja tak jak wszystkie inne IPNowskie pomysły mnie nie interesują. Kto chce, niech składa lojalkę, kto nie chce, niech tego nie robi. Mnie to ani ziębi, ani parzy. Czytać będę każdego, kto głosi normalne poglądy, bez względu na to, czy współpracował z ówcześnie legalnymi służbami, czy nie. Piwowski Marek wcale nie stał się gorszym reżyserem Rejsu, tak jak Rejs nie przestał być kultowym filmem. Z przyjemnością go oglądam za każdym razem, jeśli tylko nadarza się okazja. Dwór Braci Trzymających Władzę i ich elektorat idealnie nadają się do kolejnego Rejsu.

  91. Zastanawiam się czasem jak do jasnej cholery czują się w epicentrum tego rozliczeniowego tornada tacy ludzie jak sędzia Kryże, minister Jasiński, profesor Gilowska? Jak działa umysł człowieka, który skazywał ludzi na podstawie raportów SB o udziale w nielegalnej demonstracji a teraz pisze pismo do swoich podwładnych informując ich, że maja JEMU na piśmie ujawnić swoją ewentualną wspołpracę z SB? Niezręcznie? Jak się czuje pani profesor, która po swoim jakże dla niej nieprzyjemnym procesie lustracyjnym zażąda teraz oświadczeń od swoich podwładnych? Głupio? Nie myślę, że nie. Przypuszczam, że oni wszyscy będą jednak odczuwali po prostu zmysłową perwersyjną przyjemność z samego procesu lustrowania innych? Sami dobrze wiedzą, żę dopóki będą wierni Prezesowi dopóty pozostaną poza zasięgiem lustracji ponieważ kierowany przez Kurtykę IPN prowadzi różne lustracje dla różnych kategorii osób. Inna była lustracja Prezesa, który przejrzał swoją teczkę i sam pokazał palcem, które dokumenty są prawdziwe a które sfałszowane. Inna była lustracja prof. Gilowskiej, która i owszem musiała się tłumaczyć, ale za plecami miała wspierającego ją Prezesa, który osobiście wystawił jej świadectwo moralności. Inna zaś była lustracja pana Solorza, na którego dokumenty zostały znalezione w trybie natychmiastowym a których zinterpretowania podjął się pan Prezes osobiście. Ciekaw jestem tylko czy na końcu tak jak kiedyś brat Prezesa po wyborach prezydenckich pan Kurtyka również zamelduje – Panie Prezesie, melduje wykonanie zadania.

  92. Przeczytalem gdzies niedawno ,ze wyznaczenie komisarza dla Warstawy bedzie owocowalo ” zderzeniem faktow prawnych o nieodwracalnych skutkach”. Uwazam ze komisarz zostanie wyznaczony po to aby do tego zderzenia doszlo . Powstanie precedens przy okazji ktorego ponizy sie HGW zgnoi i wdepcze w ziemie . Jezeli prowadzi sie polityke z BRECHA W ZEBACH to po prostu inaczej postapic nie wypada.
    Podobnie ma sie sprawa lustracji nie tylko dziennikarzy. Nie potrafie sobie wyobrazic bardziej parszywej sytuacji kiedy czlowiek musi sie tlumaczyc ze nie jest wielbladem . A sytuacja jest taka , ze nawet wyrazy sympati czy solidarnosci moga zabrzmiec nieszczerze.

  93. Co do Tomasza Wołka. Powinien zachować sie po męsku, przyznać do błędu w sprawie hołdów dla Pinocheta. Błąd każdy ostatecznie może popełnić, gorzej, gdy wykręca kota ogonem. Mało z krzesła nie spadłam, gdy Tomasz Wołek w jakimś programie TV tłumaczył, że on przecież w żadnym razie nie popierał Pinocheta, pojechał tylko jako dziennikarz przeprowadzić wywiad ze znaną postacią.
    Doprawdy nie rozumiem, jak ktokolwiek może liczyć na naszą amnezję w tak bulwersującej swego czasu sprawie.
    Tylko krowa nie zmienia poglądów, a czlowiek pod wpływem nabycia wiedzy i doświadczenia ma prawo spojrzeć inaczej na swoje dawne zachowanie, zmienić zapatrywania. Trzeba to tylko uczciwie powiedzieć: myliłem się wtedy. Nikt nie jest doskonały i nie ma po co takiego zgrywać.

  94. Szanowna Pani Janino,
    Jako czytelnik I czasem komentator wypowiedzi na Pani forum poczuwam sie do obowiazku zlozenia oswiadczenia lustracyjnego I prosze o pomoc w jego wypelnieniu.
    Prosze wiec o przygotowanie tego oswiadczenia w dwoch egzemplarzach I wypelnienie w moim imieniu;
    W pierwszym z nich we wszystkich rubrykach prosze wpisac: NIE POPIERAM IDIOTYZMOW ew. Mozna uzyc okreslen bardziej lapidarnych.
    W drugim pragne opisac moje kontakty z tzw sluzbami jak ponizej:
    W gimnazjum kontaktowalem sie z pracownikami z sluzb z okazji agitownia za wstapieniem do ZMP. Bez watpienia w klasach bylo tez sporo kandydatow na agentow z ktorymi najprawdopodobniej sie przyjaznilem a napewno dyskutowalem o wszystkim co tylko przyszlo mi do glowy. Ta sytuacja bezwatpienia powtorzyla sie na studiach I to w nieporownywalnie szerszym zakresie jako ze poglebiala sie moja ciekawosc swiata. Rowniez jako osoba towarzyska przyjazniac sie z setkami ludzmi bez watpienia przyjaznilem sie z PS ( pracownikami sluzb)
    Co gorsza zamarzylo mi sie latanie na samolotach I szybowcach. Tam rozmowy tzw kwalifikacyjne bez watpienia byly prowadzone przez PS, bywaly tez rozmowy kontrolne.
    Mam stu procentowa pewnosc, ze wsrod przyjaciol I kolegow pilotow bylo rowniez wielu PS. Jako ze latnie polega rowniez w przewadze czasu na oczekiwaniu na lot, rozmowom na najrozniejsze tematy oprocz klasykow jak DM (dupa Maryni) nie bylo konca. Znajomych w tym okresie moge liczyc tez w setki jesli nie w tysiace. Niewatpliwie wieokrotnie jestem wymieniany jako zrodlo informacji.
    Lubilem rowniez wyjazdy zagraniczne, pamietam jak na plazy w Rumunii ( ?!?!) dwoch agentow opowiadalo mi jaka nudna jest ich praca, bo trzeba naprzyklad siedziec tygodniami w hotelu oczekujac na kontakt z agentem. A jakie nudne jest obserwowanie kogokolwiek! Wszyscy piloci wycieczek byli tez bezwapienia zwiazani w jakis sposob ze sluzbami majac przedewszystkim obowiazek pisania sprawozdan o podejrzanych zachowaniach.
    Klasyczny przyklad to moj pobyt na nartach na Kaukazie. Obstawieni przez sluzby KGB GRU czy inne bylismy od poczatku. Na okolo 2o uczestnikow wycieczki sowieckich/radzieckich agentow bylo 4(w tym dwoch instruktorow narciarskich) + etazowa.
    Probowano mnie rowniez namowic do wspolpracy proponujac prace w ambasadzie. W moim domu pojawilo sie dwoch agentow, powiedzieli ze wiedza ze jestem poniewaz prze domem stoi moj samochod. Roztaczali wizje wyjazdow, szkolen, zarobkow etc. Powiedzialem im, ze bedac amatorem alkocholu I gadula nie mam szans na zachowanie jakichkolwiek tajemnic.
    Pewnie moglbym tak ciagnac ta opowiesc bez konca. Moglbym rowniez dodac co tylko pomyslowosc, fantazja I opowiesci kolegow mi podpowiedza.
    Uprzejmie prosze o przyslanie mi obu tych formularzy do podpisu.
    PS Bardzo lubie komentarze Pani i Pani kolegow z radia TokFm. W zwiazku z powyzszym nasuwa mi sie nastepujaca uwaga. Mlodzi Pani koledzy czytajacy dzienniki albo komentujacy rozne wydarzenia mowia bardzo szybko i jezykiem kompletnie dla mnie niezrozumialym, ale i rowniez dla wielu moich znajomych i przyjaciol. Moze TokFm wyslaloby ich na kursy dykcji i wymowy

  95. Bardzo załuje, że nie moge przyjśc jutro na spotkanie. Chetnie bym pobył w towarzystwie łże -elity i wykształciuchów. Mam nadzieje ,że przeczytam co nieco po tym na blogu. Mam apel do Państwa szanownych, aby zechcieli sie jutro z okazji spotania zastanowic nad najblizsza przyszłoscią, tj. w jaki sposób kopnąc w kostkę opozycje, aby w końcu zechciała przestać gadac tylko zabrała sie do porządnej systematycznej pracy. Tym biednym ludziom w Polsce powinno sie teraz wiele wytłumaczyc, zwłaszcza ukazać konkretne”osiagnięcia” chorej, rządzacej ekipy oraz przedstawić pozytywny plan na najblizsza przyszłość. Potrzeba ludzi zjednoczyć i to pilnie. Myśle,że wielu zagubionych i sfrustrowanych obywateli ma zasadniczy problem ze zrozumienie tego co sie stało. Jakiego pokrętnego i cynicznego erksperymentu stali sie przedmiotem. Ludziom trzeba jasno powiedziec czego teraz chcemy. tzn. liberalnej demokracji i dlaczego ona jest dla nas dobra. A konkretnei jeśli np. ten p. Tusk chce naprawde zostac prezydentem to mam dla niego propozycje, aby odrzucił postawę leniwą i wygodna i wziął sie do pracy. np. 3 tygodnie po Polsce. Potem 2 tygodnie odpoczynek w Sejmie i znów 3 tygodnie w terenie. I tak przez rok.Pełna koncentracja i konsekencja. I niech nareszcie nie chowa sie za jakąs Rokitą i tylko sie wyraźnie wypowie czego chce i jakim jest facetem!. Jesli nie, to ma jak to sie mówi „przechlapane”, o ile juz tak nie jest. No nic ,wiele może jeszcze zmienic jesli tego rzeczywiście bedzie chciał. Moze mu P. Redaktor Paradowska przypomni łaskawie, że on tez bierze od nas niezłą kase i powinien na nia uczciwie zapracować. Bo na razie jest dobry w wykańczaniu konkurencji wewnatrzpartyjnej /Piskorski, Gilowska/, ale to za mało, aby zostać prawdziwym przywódcą politycznym. Tylko słowa, słowa, gadanina. A jeszcze to uźalania sie braci K. Na razie ten obywatelski sprzeciw dziennikarzy i naukowców może coś poruszy. Bo inaczej takie trele morele…
    pozdrawiam optymistycznie

  96. 17 lipiec 1979 rok Warszawa.
    Ulicami leniwie spacerują patrole milicji pogryzając bułki z szynką i od niechcenia tłukący pałkami przechodzących peerelowców. Ci spiesznie przemykają chowając w torbach wystane skarby: brukiew, marchew pastewną lub śledzia zawiniętego w Trybunę Ludu. Za co trzecim peerelowcem przemyka dostatnie ubrany donosiciel notując w pośpiechu obserwowanego figuranta. Pod sklepem z octem ustawiła się kolejka. Zza węgła wyjrzała drobna zwinna postać, wbiegła w tłum i niebo zasnuła chmura ulotek. Tak, to on: legenda opozycji peerelu – XXX. Świsnęły kule karabinu maszynowego ale dzielny konspirator był już daleko zaśmiewając się z cicha z przechytrzonych pachołków peerelu. Przecież liczni światkowie potwierdzą że osobnik kropla w kroplę podobny do niego spędził ostatnie 2 godziny przy znienawidzonym komunistycznym wybiegu dla radzieckich niedźwiadków przy ZOO na Pradze. Gryzł przy tym czerwonego, kupionego za dewizy lizaka krzywiąc się straszliwie. Cierpiał dla prawdy i sprawiedliwości. Wiedział że zaprzedani reżimowi dentyści czychają na niego z amalgamatem i wiertłami wolnoobrotowymi. Ulicami przymykały prowokacyjnie czerwone tramwaje i autobusy. Wszystko czerwone….

  97. PS
    Śmieszy mnie nadaktywność rewolucjonistów III RP, którzy w IV RP po okazaniu swojego „wybitnego bohaterstwa” przystąpili do lustracji rewolucjonistów z PRL, którym wtedy za sprzeciw wobec jedynie słusznego ustroju groziło więzienie, pały, a czasem i kula w głowę. Dzisiaj nawet Kuroń byłby podejrzanym TW. Proponuję więc III-cioRP-owskim rewolucjonistom w IV RP obejrzeć naukę patriotyzmu na lekcji hymnu cesarskiego w CK Dezerterach. Może zaznają łaski otrzeźwienia. Czego im z całego serca życzę.

  98. Bardzo ważna wiadomość! Polskie Radio publiczne poinformowało, że dzisiaj w Nowym Targu odbyła się konferencja naukowa poświęcona bandycie Kurasiowi znanego także jako Ogień. Krakowski IPN ma zamiar oczyścić zakłamaną historię o bohaterze walki z komuną na Podhalu. Mam nadzieję, że uda się wyjaśnić ilu żydów i polaków ten bohater zamordował, ilu ludziom spalił domy a ilu obrabował. Domyślam się, że dygnitarze i naukowcy IPN złożą kwiaty przed poświęconym przez dwóch biskupów i prezydenta pomnikiem. Powinni także wziąć udział we mszy dziękczynnej. Górale to dzielny naród, z niemcami chcieli tworzyć Gorolenland, teraz dla zatarcia śladów szukają z pomocą naukowców IPN nowego zbójnika.

  99. Pani Janino, Pani pisze o dziennikarzach. A ja chciałbym zpytać się czy współpraca z organami Państwa w okresie PRL była przestepstwem ? Aktualnie okazuje się, że tak. Ale chcę zapytać podając jakiś być może wcale niefikcyjny przykład. Otóz jakiś lojalny obywatel w okrecie PRL wierzący w PRL, Socjalizm i Demokrację Ludową. współpracował z Władzą czyli donosił na siły tzw. antysocjalistyczne. z tzw. obywatelskiego obowiazku. Współpraca z władzami jest w kazdym systemie przez aktualną władze porządana i stanowi ten obywatelski obowiazek.Po zmianie ustroju, który wyłonił nowa władzę ze środowisk, które obywatel ów zwalczał w okresie minionym uważa się iż było to przępstwem mimo iz obywatel wcale nie ukrywa swej współpracy i tożsamości ideowej z poprzednią władzą. Przecież ciągłość panśtwowości nie została przerwana, przestepstwo zbrodni przeciw ludzkości nie zostało dokonane, więc dlaczego będzie się publikować listy ludzi napietnowanych, którzy żyjac w tam tych realiach wierzyli w tamtą ideologię, i byli przkładnymi obywatelami Państwa. Pracowali, i niechetni byli wszelkim zawieruchom demolującym ich małą stabilizację. Przecież to nie ma żadnego sensu.Myślę, że takim obywtelem mógłby być, gdyby żył Ojciec Kaczyńskich . Nie był On ofiarą reżimu, raczej jego beneficjentem, ale czy z tego powodu należałoby Go piętnować ?

  100. Mam nieodparte wrazenie, ze nasi „wielcy przywódcy” tęsknią za cenzurą.W dobie internetu jest to niewykonalne.No to za pomoca teczek czyli oswiadczeń lustracyjnych zamknie się geby tym co najgorzej załażą za skórę. Zostaną sami potakiwacze i piewcy jedynie słusznej wladzy. I o to chodzi!!!

  101. Przecieku! Za 5 lat tyle się będzie pamietało z działalności IPN na Podhalu, że za ziobro to Janosika powieszono.

    Natomiast chciałem zwracać uwagę, że cała ta akcja lustracyjno – agenturalno – prokuratorsko – antykorupcyjno – obrażalsko – medialna itd. to nie jest jakiś wybryk, ani chwilowa słabość lub przypadkowa taktyka, tylko jest to część bardzo przemyslanej strategii. Próba ukształtowania stabilnego elektoratu spośród młodszej części widowni. Chodzi o wyeliminowania z życia publicznego całego pokolenia (oczywiście poza wyjatkami) i zastapienia tą częścią młodziezy, obiecując im przspieszony awans. Tej części młodziezy której taka strategia i fakt, że polega na kilku wapliwych moralnie założeniach – nie przeszkadza. Ideologia dorabiana stwarza alibi moralne.
    Częścią strategii jest koncentrowanie się na mało istotnych niuansach historii najnowszej i trochę wstecz. Trzeba jakoś rozbujać nastroje rewolucyjne, a mozliwości manewru rządzących w sprawach istotnych są dosyć małe.
    Każda partia ma prawo starać się pozyskać elektorat, tylko kłopot w tym, że gdy założenia są naciagane, wykonanie jest konsekwentne, to w krótkim czasi zbliżamy się do modelu państwa autorytarnego. Kwestia jaka część młodziezy jest podatna na tego rodzaju propagandę (według mnie całkiem duża) i czy wykonanie będzie konsekwentne (tu już mam watpliwosći).

    Pozdrawiam (i przepraszam za błedy i skróty myslowe)

  102. Do anns

    Faktycznie PRL znam bardziej z przekazow niz z osobistych doswiadczen (rocznik 76). Niemniej fakt saksow nie jest dla mnie zadnym osiagnieciem, raczej upokorzeniem. Jest raczej slabo kiedy ludzie nie mogą sie realizowac na miejscu, wsród swoich. W PRL saksy byly jedyna mozliwoscią otrzymania za realne swiadczenie pracy realne swiadczenie pieniezne tj zachodnią walutę. Dopiero za realną walutę, za ktora i towarzysze mogli cos nastepnie nabyć, mozna bylo sie realnie trochę obkupić w tzw Pewex’ach.
    PRL posrednio doswiadczam i ja, mam tu na myśli obecną fatalną sytuację mieszkaniową, zwierzęce stosunki na rynku pracy. To wszystko efektem odziedziczonego po PRL ubostwa a wiec i słabosci naszego spoleczenstwa. No ale na kimś towarzysze musieli przecież żyć.

    Obecne zatrzymanie prywatyzacji jest powtorną próbą utrzymywania się „elit” kosztem społeczeństwa. Państwowe znaczy niczyje ergo mozna swobodnie z tego „korzystać”.

    pzdr

  103. Poraża mnie też ta teatralna histeria wokół konstytucyjnych zapisów o aborcji, podczas gdy w przypadku bardziej istotnych dla spoleczenstwa spraw jak np korporacyjnosc profesji, mowi sie ze nie nalezy sie spieszyc, a wyzysk społeczeństwa ciągle trwa.
    Nawet PRLowskie spoleczenstwo nie mialo tak „dobrze” jak obecnie prawnicy, bo nie tylko czy stoja czy leża to pieniądze im sie należą (opłaty są pobierane niezależnie od efektu) , ale jeszcze konstytucyjnie maja zagwarantowany brak konkurencji tj sami decyduja ilu ich jest, zamiast tak jak w innych profesjach regulować to rynek, czyli my klienci.

  104. Gdyby zamknąć granice i piekarzom pozwolić decydować o liczbie piekarzy, wypiek chleba też szybko stałby się profesją paru rodzin, a chleb wątpliwej jakości luksusem na który byłoby stać niewielu, co nie zmienia faktu że wszyscy nadal by go potrzebowali. Po co sie starać o produkt kiedy brak konturencji a i tak ma się wielu klientow na rynku.

  105. W E R Y F I K A C J A
    Skąd u nich pomysły na odgrzewanie starych metod z czasów stanu wojennego? Widać w takim razie, że przyszły czasy na podobne przeciwstawienie się. Po latach ci dziennikarze będą mogli spokojnie patrzeć w oczy swemu lustrzanemu odbiciu. Napisała Pani „skąd znam to słowo?”. Pani zna, ale niektóre młode wilki – nie.
    Stan wojenny, nastawiłam się, że odmówię wzięcia udziału w weryfikacji nauczycieli i stracę tym samym pracę. Nieważne, że nikogo wokół nie nie zweryfikowano negatywnie, ale sam proceder był obrzydliwy. Pracy nie straciłam, bo ….. okazało się, że pomimo zajmowanego stanowiska przewidzianego do tej brudnej roboty byłam „niegodna”, czy „niewiarygodna”, bo bezpartyjna.
    Młode wilki nie mają takich doświadczeń, ale czym kierują się ci, którzy byli poniewierani wówczas, a teraz używają takich samych argumentów jak ich prześladowcy z przed laty. Właśnie słucham pana Zybertowicza, który przemawia słowami, które dźwięczą mi w uszach w czasie rozmów ze zwierzchnikami z przed 25 lat.

  106. Blaise 09.03. godz.00.15
    Czytając Pana wpis, miałam wrażenie, że są to precyzyjnie zwerbalizowane moje myśli i odczucia. W pełni się pod nim podpisuję.
    Serdecznie pozdrawiam

  107. Piotrze (Dreud) ! PRL własnie polegało (między innymi. poza rytuałami) na władzy aparatu partyjnego skoligaconego z tzw. prywatną inicjatywa. Oczywiście prywatna inicjatywa „była prześladowana” przez aparat: tzn. aparat gwarantował hermetyczność korporacji.
    Gdzieś w połowie lat 80-ych zaczęło to się zmieniac, ja gdzieś w 1984 wszedłem w posiadanie zapewnie unikalnego dokumentu o nazwie „Zezwolenie na działalność gospodarczą bez zezwoleń” bo się uparłem w urzędzie skarbowym, że ja zarabiam i chcę płacić podatek. No to po naradach we własnym gronie kazali kupić zeszyt 16 kartkowy i wymyslili taką formułę z tym „zezwoleniem”.

    Pozdrawiam

  108. Szanowny InDoor. Trafne uwagi. W wersji pogłębionej tezy te uzasadnił szczegółowo Pan Andrzej Walicki w ważnym a nieczytanym i niecytowanym dziele pt. „Polskie zmagania z wolnością”. Radzę przeczytać. Profesor kilkanaście lat temu opisał bardzo trafnie wynaturzenia rządów prawicy. Formacji, która nie mając nic do zaoferowania społeczeństwu wszczyna zastępczy festiwal nienawiści do bliskiej historii, „komuny”, elit, inteligencji i akcje które definiujesz typu lustracji i innych plag.

  109. Mario – Doro!
    Dawniej również nie trawiłem Wołka, zarówno w sprawie Pinocheta, jak i Kwaśniewskiego. Ale jego zmianę pogladów zauważyłem już czas jakiś temu.
    Teraz nie oglądam, bo nie mam aktualnie satelity, ale był czas, gdy miałem m.in. Tele 5, gdzie pan W. był dyrektorem i prowadził taką audycję publicystyczną pt. „10 minut”. Skacząc po kanałach zatrzymałem się kiedyś, aby zobaczyć, co też on wygaduje. Zdziwiony byłem wyważonymi ocenami, obiektywizmem, umiejętnością rozmowy z SLDowcami.
    Ludzie się jednak zmieniają.
    Serdecznie Cię pozdrawiam

  110. Witam Pani Janino!
    po raz pierwszy „komentuję komentatora”…
    Też słuchałam debiutu Igora Janke w Poranku i jestem rozczarowana jego biernością i bezradnością w dyscyplinowaniu komentatorów, szczególnie męskiej części. Jak już ktoś wspomniał, B. Wildstein jest megalomanem i jego ego wypełniło szczelnie całą przestrzeń w radiu.

    Problem obecnej ustawy lustracyjnej nie dotyka tylko dziennikarzy, ten przymus składania oświadczeń dotyczy też pracowników wyższych uczelni. Zapewne na tych publicznych pracodawca wezwie do złożenia oświadczeń.
    Pewnym upokorzeniem dla wielu z nich jest to, że muszą składać oświadczenie, a na przykład w w początku lat osiemdziesiątych tracili, przez swoją postawę, stanowisko rektora.
    Postawa Ewy Milewicz jest podobna,

  111. Do DREURDA

    W biednych krajach zawsze istniała emigracja zarobkowa, niezaleznie od ustroju. Chyba że rzeczywiście zamykano granice, z tej lub tamtej strony, to jest nie dając paszportów albo wiz.

    Komus późno urodzonemu wyjazdy na saksy w latach siedemdziesiatych mogą wydac się czymś świadczącym o kiepskim stanie państwa i gospodarki, z którego wywodzą się emigranci, ale z perspektywy lat sześćdziesiątych, a tym bardziej tzw. „okresu błędów i wypaczeń”, ta względna liberalizacja była osiągnięciem. Sporo ludzi zobaczyło, jak jest TAM, i jak ma sie wciskana w uszy ideologia do rzeczywistości.

    Nawiasem mówiac, w tych wszystkich dykusjach o PRLu jakos kompeltnie zapomina się, że nie bylo to panstwo suwerenne, a odczuwalna obecność Wielkiego Brata decydowała o wielu sprawach.
    (Gdy się o tym zapomni, banałem i działaniem zbyt późnym może wydać się to, co po 56 roku udało się Gomułce: ściagnięcie do Polski Polaków pozsyłanych i więzionych w ZSRR od czasów wojny.)

    Załganie było zreszta chyba jego cechą centralną tego świata. Ponieważ znowu stajemy się państwem ideologicznym, załganie wraca. W innej postaci i w innej sytuacji, ale skojarzenia, o jakimi mówi wielu Blogowiczów, nieodparcie sie narzucają.

  112. Teraz nie laurka tylko słowo o lustracji. Po antylustracyjnych wystąpieniach wielu dziennikarzy i to należących do krajowej czołówki pojawiają się głosy o rozkapryszonych gwiazdach, które same nie wiedzą czego chcieć.
    Przypomina to prawie dokładnie argumenty piewców stanu wojennego z czasów bojkotu telewizji, filmu i oficjalnego teatru.
    Nie dajmy się zwariować, SEMKA to nie Łuczywo.

  113. Do Anns

    Mysle ze sposob działania braci Kaczyńskich i ta ich betonowa retoryka jest podobna do zachowan aparatu PRL, bo pod tamtą wladza zyli i na tamtej władzy sie podświadomie wzorują. Nie znają wielu innych wzorcow władzy.

  114. Do Przeciek’a

    Myśle ze głupota nie jest ani prawicowa ani lewicowa, wynika ona po prostu z intelektualnego wyjałowienia i efektem są mundurki lub ukryci wrogowie.
    Nieuczciwym jest to ze gdyby ci politycy poszliby z takimi haslami do wyborow (aborcja, mundurki, agenci), to pewnie wcale bysmy ich teraz nie ogladali i nie braliby pensji z naszych podatkow. Oni poszli po prostu z obietnicami nie do spelnienia (3 mln mieszkań itp.).

  115. Do InDoor’a

    Przewinęła się w twoim komentarzu pani Staniszkis. Lubie jak kobiety się wypowiadają, bo one w moim odczuciu są niejako bliżej prawdy. Np. jak mówi pani Janina to się czuję naprawdę bezpiecznie. W przypadku pani Staniszkis mam natomiast wrażenie iż nonstop probuje naginać rzeczywistość do swoich tez a tego nie lubie.

  116. Znalezione w necie:

    „Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Przemysław Gosiewski ocenił w piątek, że zmiana artykułu 30 konstytucji związana z ochroną życia, utrzymuje kompromisowe rozwiązania przyjęte w tej kwestii w 1993 roku.”

    Rozsadny czlowiek pomyslalby, po co w takim raziem cokolwiek zmieniac. Wychodzi na to, ze zmiana nic nie zmieni?

    Caly Gosiu. Powie, aby cos powiedziec, niekoniecznie z sensem. Typowe „parcie nasz szklo”, oby tylko pokazali w tv. Ciekawe kiedy znowu dostanie reprymende od Szefa.

    A tak powaznie, to osobiscie odbieram takie slowa jako obraze mojej inteligencji. Z tej wypowiedzinie wynika nic. Tak samo jak z okreslenia „pole aktywności zwolenników aborcji”. Pan minister traktuje wyborcow jak idiotow, ktorym mozna wcisnac kazdy kit. Albo jest niezbyt rozgarniety. Wedlug mnie raczej to drugie.

    Jesli chodzi o meritum, to widze tutaj probe PiSu zmuszenia Platformy do zajecia stanowiska w tej sprawie. Odmowa zmiany konstytucji mialaby oznaczac popieranie aborcji. Zdaniem Gosia, jesli jest sie przeciwnikiem aborcji nalezy poprzec zmiane konstytucji. Na czym mialaby polegac ta zmiana, na razie nie wiadomo. W kazdym razie utrzyma kompromis (sic!). Sprzeciw PO wobec zmiany da podstawy do postawienia jej w szeregach zwolennikow aborcji i skompromituje ja w pewnych kregach koscielnych. PiS powie wtedy: my jestesmy za ochrona zycia poczetego, ale nie mozemy nic zmienic z winy Platformy. To przy okazji zadowoli ojca Rydzyka i „ultrakatolicka” frakcje PiS.

    Taka jest moja interpretacja. Czy ktos zna moze aktualna propozycje poprawki art.30 Konstytucji? Nie zdziwilbym sie gdyby nie istniala.

  117. Torlin,
    przeciez właśnie uważam, że Wołek miał prawo po nabraniu doświadczenia zmienić pogląd na sprawe Pinocheta. nie ;powinien tylko wykręcac kota ogonem w tej sprawie, bo to było wtedy naprawdę bulwersujące.
    Też uważam Wołka za kulturalnego człowieka i martwiło mnie jego porzednie zachowanie.
    Zawsze, gdy ktos sie zmienia, powstaje podejrzenie, czy zmienił się naprawdę, czy to może jakiś koniunkturalizm.
    Z tym że saram się zawsze, gdy czytam tekst, za bardzo nie skupiac się na autorze. Jeżeli Semka czy Karnowski jakims cudem napisaliby coś mądrego, to jestem gotowa im to przyznać.

    O sprawie lustracji dziennikarzy napisałam 2 teksty na swoim blogu (bardzo ciekawe, dodam nieskromnie)

  118. Lustracja idzie takim pędem, że niedługo zabraknie lusterek. a tak na serio, to coraz bardziej mam wrażenie, iż „Bracia” dążą do tego co bardzo przez nich nielubiane komuchy chciały uczynić dawniej z Poską – kontrolować wszystko i wszystkich / stanowiska, instytucje,media/. Lustrowanie czegoś co z natury nie należy do państwa jest gorzej niż chore, to przedsionek autorytaryzmu i popłuczyny totalitaryzmu.

  119. Zagadka MACIEREWICZA i Raportu o WSI rozwiązana!

    Właśnie obejrzałem 10. odcinek „Agentki o stu twarzach” na kanale AXN. Sydney z CIA, Allison z wrogiego „Przymierza” i Lazareff ? aparatczyk z KGB, a z krwi Romanow . Akcja dzieje się . . . w WARSZAWIE!

    Teraz rozumiem, skąd Macierewicz powziął swe podejrzenia. Miał rację. Tę sprawę trzeba było rozwikłać. Warszawa była CENTRUM działania SŁUŻB światowych.

    Uff. . . Wreszcie czuje się bezpiecznie.

  120. Pani Janino,

    Dziękuję (Pani i Redakcji) za wspaniałe dzisiejsze spotkania.
    Aż szkoda, że „Polityka” nie obchodzi „pięćdziesiątki” co tydzień. 😉
    Byłem na spotkaniu z dziennikarzem pierwszy raz od chyba trzydziestu lat.
    Kiedyś bywały takie w prowincjonalnych „Empikach” (może są i teraz?).

    Zazdroszczę Pani Małżonkowi. Pewnie nie musi kupować i czytać gazet. Esencję Mu Pani streści przy śniadaniu, czy kolacji.
    Jest Pani prawdziwą encyklopedią polskiego życia politycznego. Nie dziwię się, że niektórzy uczestnicy tego życia nie przepadają za Panią. Bo ma Pani, jak niecnie podsłuchałem w kuluarowych rozmowach, zbyt dobrą pamięć. A pewnie każdy (w tym politycy) ma w swoim życiu coś, o czym chciałby zapomnieć. I aby zapomnieli o tym inni. A tu – zonk! Paradowska pamięta.

    Przy okazji – wspomniała Pani o swoim epizodzie z niedoszłym rzecznikowaniem rządowi Olszewskiego (jeśli dobrze pojąłem). Czy mogłaby Pani przybliżyć nieco ten wątek?

    Pozdrawiam serdecznie!

  121. mw – to znowu ty? to samo u red Passenta, Paradowskiej i tu. Aż się boję zajrzeć do lodówki…

  122. U red. Szostkiewicza – też ten sam mw – końca nie widać!

  123. Do Handzi55

    >Mam nieodparte wrazenie, ze nasi ?wielcy przywódcy? tęsknią za cenzurą.
    >W dobie internetu jest to niewykonalne.

    I tutaj byłbym ostrożny. Nie ma rzeczy niewykonalnych dla panujących. Jest tylko kwestia czasu. Osobiście uważam, że cyrk z lustracją m.in. mediów ma stworzyć po pierwsze pewien precedens, a po drugie usunąć niezależne media, które mogłyby bronić w przyszłości publicznie mediów internetowych, które ośmieliłyby się krytykować władzę. Jeśli teraz jeszcze nie ma zakazu czy regulacji, które uzależniałyby działalność publikacyjną w internecie, to wcale nie znaczy, że takich regulacji nie można stworzyć. Niedouczona i niemyśląca publiczność „kupi” każdą bajkę, którą jej podsunie władza. Wystarczy kilka tematów zastępczych, odpowiednio spreparowanych i skomentowanych wydarzeń, by „powstały” przesłanki do takich działań. Pewne symptomy już się pojawiają.
    Władza K&K najwyraźniej zmierza do tego, by sterować ręcznie we wszystkich ważnych obszarach. Najniebezpieczniejsze jest to, że z milczącym przyzwoleniem dużej części społeczeństwa.

    Chciałbym być czarnowidzem

  124. mw – ratunku! ten sam tekst także u W. Kuczyńskiego!!!
    Czy ty każdy swój tekst wstawiasz do każdego blogu??? 😛

  125. Drodzy Blogowicze!

    Po przeczytaniu wpisu Bernarda (08.03 godz.12.01) wiem już , co go gnębi!

    On złożył podanie do PZPR i … go nie przyjęli!
    Teraz koniecznie chce się dowiedzieć, dlaczego.

    Szczególnie polecam jego pytanie do Gospodyni blogu.

    Pozdrawiam

  126. lynx pisze:

    „Dla wszystkich dziennikarzy (i blogowiczow) podlegajacych lustracji mam propozycje – zastosujemy sie do prawa (tzn. zlozymy oswiadczenie) pod warunkiem, ze to samo zrobi prezydent (przeprosi Wachowskiego).”

    Doskonala mysl. I przeciez prosta. A Kaczynskiemu i jego pridupnikom jakos nie przychodzi do glowy, ze pohukiwanie na Ewe Milewicz jest nie na miejscu takze dlatego, ze sam nie przeprosil Wachowskiego.

  127. Edward poradzil Bernardowi, zeby ten znalazl sobie dziewczyne.
    Na co Bernard twierdzi, ze juz znalazl, 20 lat temu.

    No to moze niech zmieni sobie na nowa???

  128. W całym tym lustracyjnym zamieszaniu intrygują mnie dwa pytania:
    1. Czy dziennikarz, który odmówił złożenia oświadczenia w jednej redakcji może uprawiać swój zawód w redakcji w której wydawca czy naczelny nie wymaga składania oświadczeń
    2. Czy na stronach IPNu będą publikowane teczki tych kilku dziennikarzy, którzy odmówią złożenia oświadczenia i odejdą ze swoich redakcji?

    Będę wdzięczny za jakąkolwiek odpowiedź.
    Gorąco pozdrawiam!

  129. Dziękując Pani za rozmowę podczas wczorajszego spotkania chcę powiedzieć, że czułem się rozdarty, chciałem być wszędzie i w końcu tak naprawdę nie byłem nigdzie. Najpierw porozmawiałem z Panem Piotrem, potem poleciałem do Pana Daniela, aby wejść do Pani na dwa ostatnie pytania. Szkoda, że te spotkania były wszystkie w tym samym momencie. Ale muszę podkreślić, że przyjście do „Polityki” było dla mnie wielką frajdą. Jeszcze raz bardzo dziękuję i pozdrawiam.

  130. Nela daj mw pisac ile i gdzie chce. Dobrego i neutralnego nie cenzuruj 🙂

  131. Nieproszony i publicznie za co przepraszam.

    Pani Janino,
    W czasie spotkania odniosłem wrażenie, że pani jasny osąd wielu spraw staje się trochę zmącony w momencie gry dotyczy pani osobiście. JEżeli mam rację to:
    1. Muszę przyznać że sam mam podobnie. (Jako twórca i tworzywo…. 🙂 ) 2. Jeżeli może to w czymkolwiek pomóc: proszę odłożyć na bok rozterki. Proszę sobie nie pozwolić wmówić, że pisanie w PRL było lub jest czymś złym. To element obecnej brudnej gry a kłamstwo powtarzane ……
    Nie jest pani w innej sytuacji niż dziennikarze wyrośli z konspiracji itp. Legenda styropianów i powielaczy jest elementem walki politycznej a nie heroizmu walki o niepodległość gdzie groził sybir, szubienica czy lata twierdzy. Fakt wchodzenia w buty Gomułki i styl uprawiania polityki odbiera obecnie rzadzącym jakiekolwiek poza konstytucyjnym prawo do ocen moralnych. Proces lustracji jest aktem zmiękczania / łamania takim samym jak życiorysy i ankiety personalne w czasach stalinizmu. Moja ocena jest taka że ma pani takie samo prawo do odmowy lojalki jak każdy inny dziennikarz czy publicysta. Zawsze można publikować w podziemiu 🙂

    Załączam wyrazy sympatii i podziwu.

    PS 1.
    W lustracji wszyscy dziennikarze solidarnie mogą napisać że prawdopodobnie byli mniej lub bardziej nieświadomie źródłami informacji dla różnych służb. Niech im dowodzą że skłamali.

    PS 2.
    Ta idiotyczna krucjata powinna się skończyć tak samo jak w Paragrafie 22.(rozdział 11 kapitan Black).

  132. dreurd – czy ja cenzuruję? Nie ten adres. Jeżeli jednak zwyczajowo, po kolei zaglądam do czterech, kolejnych blogów i w każdym z nich trafiam na „identycznie podobny tekst”, to wybacz, szkoda czasu i miejsca na taką wylewność Jeżeli adminowi i innym to nie przeszkadza, to się przestanę czepiać. Nie chodziło mi o treść, ale o zalew tej treści.
    Tym bardziej, że ci, co czytają p. Paradowską, z reguły zaglądają rónież do p.Szostkiewicza, p. Passenta, a także do W. Kuczyńskiego, więc raczej nie ma niebezspieczeństwa, że wpis istotny i ciekawy pozostanie niezauważony.
    Osobiście nic nie mam do mw i jego wpisy – interesujące – czytam po raz pierwszy z zainteresowaniem, a kolejne razy, ze zniecierpliwieniem.
    I to by było na tyle 🙂

  133. dreurd – no bo ile razy można wychodzić przed kurtynę, budząc powszechny entuzjazm?
    Po kolejnym ukłonie możemy zobaczyć, że publisia już pędzi do szatni…

  134. Czyżbyś zapomniał, Torlinie, że… oślina posród jadła z głodu padła , ale i tak Ci zazdroszczę. Udało mi się rozchorować, a 100-lecia raczej nie doczekam (i Polityki, i mojego) 😀

  135. Poczytałem „starego Wołka” (co ją Aga woli). Czy ja wiem …
    Mniejsze o to, że akurat trio Kwasniewski-Oleksy-Miller mialo mało wspólnego z konkordatem. (Poza tym, że akceptowali. Jakby mogli co innego robić). Wazniejsze, że gdyby próbować opierać się na analizie red. Wołka (kiedyś ponoć należącego do naczelnych) to bym niewiele zrozumiał z wydarzeń, których jestem świadkiem. Odważnie analizuje co się dzieje po stronie kościoła, ale jakoś słabo wchodzi jakie siły działają po stronie władzy. Czy są jakieś grupy, jakie są rzeczywiste podziały. Szczególnie te, które działają pod poziomem oficjalnych deklaracji. Czy jest wśród rządzących jakaś grupa co już teraz gra o to, by braci Kaczyńskich wyeliminować z gry i co ma być potem. (Jakie rzeczywiste interesy lub ideologię reprezentują). Może format za mały.

    Pozdrawiam

  136. jak pisze http://www.nzz.ch/2007/03/10/al/articleEZXSI.html jest jeszcze szansa, by się załapać do kategorii Potwornie Pokrzywdzonych przez Komunę. Ja się dziwie, że nasz rodzimy biznes turystyczny jeszcze nie wyczuł tematu i nie organizuje wycieczek (w towarzystwie ekip telewizyjnych) do Budapesztu we czwartek. Mozna zostać pobitym przez komunę, a może mozna będzie nawet bestialsko zamordowanym. (to by oczywiscie musiało duzo kosztować). Ostatnio jak byłem w Budapeszcie na cmentarzu komunalnym zauważyłem, że taka ściana z urnami ofiar komunizmu zawiera całą masę wolnych miejsc. Więc prawdopodobnie liczą się z dalszymi ofiarami komunizmu. Tak mysle.

    Pozdrawiam

  137. Pani Janino,

    Czy nie sądzi Pani, że obsesja J. Kaczyńskiego n/t braku samodzielności dziennikarzy, czy wpływu służb na wydarzenia polityczne, etc. jest prostą projekcją?
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_(psychologia)

    Kiedy przypomnieć sobie sposób sprawowania funkcji Redaktora Naczelnego „Tygodnika Solidarność” przez J. Kaczyńskiego (1989-1990), to istotnie można dojść do wniosku, że nie wyobraża on sobie wolności słowa w redakcji.

    A wpływ służb na bieżące wydarzenia polityczne? Wystarczy przypomnieć sobie noc teczek z 4 czerwca 1992 r. „Nocna zmiana” była przecież tylko konsekwencją złamania prawa przez Macierewicza (ujawnił zapisy SB, a nie agentów, jak chciała uchwała Sejmu – stąd tyle późniejszych procesów, wygranych przez osoby poszkodowane).
    Ten sam (podobny) manewr powtórzono po aferze z taśmami z pokoju R. Beger. Wyciągnięto (pustą niemal!) teczkę M. Suboticia, będącą w zasobach likwidowanego przez Macierewicza WSI. Że kwity te pochodziły z WSI, a nie z zasobów IPN świadczy brak charakterystycznych pieczątek BUiAD na skanach dokumentów zamieszczonych w prasie.
    Zneutralizowano (w dużej części) w ten sposób poważny problem polityczny, w jaki wdepnęła rządząca partia w sejmowym pokoju posłanki Samoobrony.

    Skoro zatem J. Kaczyński, jako redaktor naczelny, sam ubezwłasnowolnia(ł) dziennikarzy i używa(ł), jako premier, służb specjalnych do wygaszania kłopotów swojej partii, to czy można i należy się dziwić, że głosi takie poglądy?

  138. Brawo Pani Janino! Święta racja. I kontrole Sanepidu oraz obowiązek badań weterynaryjnych też trzeba znieść. Niech konsumenci sami decydują jakie mięso chcą jeść. W końcu to w ich interesie, a nie żeby jakiś urzędas klepał pozwolenia. Na prawdę cieszę się, że są jeszcze rozsądni ludzie w tym kraju. Mam na myśli rzecz jasna Panią i całą wesołą drużyną Polityki.

  139. jezeli zwolenicy prawa dla prawa
    ,uwazają ze prawo dobre, niedobre ,głupie jest prawem które nalezy przestrzegac
    To dlaczego teraz Sciga sie ludzi którzy w latach ciemnej komuny uwarzali tak samo i przestrzegali istniejacego wowczas prawa łacznie z patriotycznymi obowiazkami wynikajacymi z „przewodniej roli partii ” zapisanej w podstawowym akcie prawnym tamtych zamieszchłych lat

  140. Pani Janino, ilekroć propisowscy mówią o lustracji, powołują się na przykłady Czechosłowacji i NRD, które rzekomo uporały się z lustracją nie wywołując przy tym wielkich dysput i w ogóle świetnie sobie ze sprawą poradzili. Mam nieodparte wrażenie, że nikt z poważnych publicystów (o mniej poważnych nawet nie mówię) nie „margnął” nawet o tym, że różnice mają swe źródło w uwarunkowaniach historycznych. Wydaje mi się też, źe oba wymieniane kraje wcale się znów tak cudownie nie rozwiązali swoich problemów lustracyjnych. Przyznam się,że dostaję lekkiego ataku agresjii, kiedy np. w czasie rozmów w różnych stacjach tv, owi propisowscy rozmówcy wyciągają ten argument jako uzasadnienie konieczności tego polskiego cyrku łapania TW i nikt nie przeciwstawia ich bełkotowi i popisowi niewiedzy historycznej. Może warto byłoby wreszcie o tym trochę napisać tu i ówdzie. Jestem zdania, że nie można dalej godzić się na bezczelność, analfabetyzm psychologiczny i historyczny tej naszej „elyty”.

  141. Szanoana Pani Janino!
    Mam taką nadzieję, że wreszcie ten nasz Polski Naród zmądrzeje i wyjdzie na ulice, żeby przepędzić to towarzystwo przy wladzy i uwierzy na serio
    w demokrację i wolny rynek. I to raz na zawsze!!
    Pozdrawiam

  142. Szanowna Pani Redaktor,
    bardzo, ale to bardzo rozczarowała mnie Pani swoją deklaracją o złożeniu ?lojalki IV RP?, jak rzecz trafnie nazwał p. Mazowiecki. Staram się rozumieć Pani motywacje, ale nie bardzo mnie przekonują. No i co z tego, że pracowała Pani w gazetach PRL? Od lat jest Pani jedną z czołowych publicystek III RP i czy Pani tego chce, czy nie, Pani lojalka stanie się argumentem, dla tych wszystkich, którzy obwiniają niepokornych dziennikarzy o stawianie się ponad prawem itd. ?No patrzcie, nawet Paradowska podpisała, więc o co wam chodzi??
    Sądzę, że właśnie postacie najwybitniejsze w swoich środowiskach powinny dać przykład twardego karku, bo co mają powiedzieć inni, ci mniej znani albo zgoła nieznani w ogóle, przyparci do muru i zaszantażowani utratą pracy, nie tylko przecież w dziennikarstwie.
    Pani argument o poszanowaniu prawa też jest dość słaby, bo to ustawa ewidentnie łamie prawo, Konstytucję i prawa człowieka, więc kto podpisuje, znów: chcąc, nie chcąc, przykłada rękę do sankcjonowania bezprawia. Zresztą, miejmy nadzieję, za parę tygodni będzie po wszystkim, bo nietrudno sobie wyobrazić, co z tym arcydziełem legislacji wykoncypowanym z takim mozołem przez Pana Prezydenta i PiS zrobi TK. Jeśli nie zostanie wcześniej ?odzyskany?.
    Rozczarowany (nieco) ale niezmiennie pełen podziwu dla Pani znakomitych tekstów
    Odradek

css.php