Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

26.03.2007
poniedziałek

Układy sterujące

26 marca 2007, poniedziałek,

Zapowiadana jako wydarzenie polityczne ubiegłotygodniowa debata Jarosława Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem wydarzeniem oczywiście nie była, ale jej publikowany w „Fakcie” zapis jest momentami ciekawy. Nie tylko dlatego, że sieroty po POPiS-ie mogły się poczuć jeszcze bardziej osierocone. Wiadomo, koalicji nie będzie i widać, że obu panów coraz więcej dzieli. Także dlatego, że premier udowodnił, iż ma przemyślenia nadzwyczajnie stałe, a jak ktoś wpadnie mu w oko, to już nie wypada.

Czy ktoś z Państwa pamięta nazwisko de Barbaro? Jest ono dość oryginalne więc może komuś w pamięci utkwiło. Otóż pani de Barbaro była jedną z osób prowadzących kampanię prezydencką Donalda Tuska i szczególnie zapadła w pamięć Jarosławowi Kaczyńskiemu. Po tej kampanii niezliczoną ilość razy powtarzał, że wszystkiemu winna jest właśnie pani de Barbaro i jej socjotechnika. Ona tak agresywnie nastawiła Tuska do PiS, tak nim sterowała, że nie powstała koalicja, na czym straciła oczywiście Polska. Wina pani de Barbaro jest więc niewątpliwie ogromna, ale co się stało, to się stało. Może nawet dobrze się stało, bo mamy jakąś opozycję, która choć nie wszystkich zadowala, ale jednak jest.

Od kampanii minął jednak jakiś czas i wydawało się, że wpływ pani de Barbaro powinien zniknąć, zwłaszcza, że wszystkie media rozpisywały się, że negatywny wpływ na Tuska ma jego dwór, w którym nigdy tej pani nie wymieniano. Tymczasem premier jest nieustępliwy, dworu nie zauważa i nie może uwolnić się od myśli o przemożnym wpływie właśnie pani de Barbaro. Już w jednym z pierwszych zdań rozmowy z Tuskiem stwierdza: Pan przewodniczący Tusk nie potrafi się zrezygnować z agresywnego tonu socjotechniki pani de Barbaro. To umacnia mnie w przekonaniu, że choć nasza koalicja (znaczy z Samoobroną i LPR) jest bardzo trudna, to jednak jest koniecznością. Tak więc pani de Barbaro nie tylko ponosi winę za brak POPiS-u ale także za tę koalicje trudną i niechcianą. De Barbaro, czyli po prostu barbarzyńca. A przecież o premierze mówi się, że jest politykiem z wielką wyobraźnią. Jakaż to wyobraźnia, która podsuwa wyłącznie nazwisko jednej kobiety?

Wyobraźnia niezmiennie podpowiada też premierowi inny obraz, ujawniony zresztą w tej samej rozmowie. To jest obraz mediów. Jarosław Kaczyński mówi tak: Można oczywiście udawać, że polskie media – akurat nie redakcja, w której siedzimy, ale media ogólnie – są korporacjami wolnych dziennikarzy, gdzie każdy może pisać, co chce, nikomu się nie narażając. Ale wie pan doskonale, panie przewodniczący, że jest inaczej. Że najpotężniejsze media prywatne powstały w bardzo specyficznych okolicznościach. Że ich pracownicy – bo nawet nie używam to słowa „dziennikarze” – są w stanie całkowitej zależności od dysponentów tych mediów. Że dawny system czy układ – choćby się miał pan śmiać z tego słowa – jest przez tych panów broniony.

Nie bardzo rozumiem przez jakich to „panów” ten układ jest broniony, ale najwyraźniej są oni potężni i sterują kneblując wszystkim usta. Wolne są tylko media Axela Springera i widocznie dlatego premier z tym akurat wydawcą jada prywatne kolacje, co absolutnie nie ma żadnego wpływu na dziennikarską wolność. No może wolne są jeszcze media publiczne, gdzie premier zmienia z dnia na dzień prezesa i typuje nowego, który oczywiście będzie z konkursu, w którym pokonał między innymi rekordzistę w jedzeniu pączków. W tym przypadku nie ma jednak żadnego sterowania, bo jak wiadomo układ sterujący jest zupełnie gdzie indziej. Gdzie? Tego być może dowiemy się z kolejnych raportów Antoniego Macierewicza.

Ponieważ dziś o osobach wpływowych i o mediach odniosę się do dyskusji, jaką toczyliście Państwo na temat: czy „Polityka” boi się, zwłaszcza o zachowanie udziału w torcie reklamowym i jest zbyt uległa wobec władzy w czasie, kiedy trzeba ostro walczyć. Tę dyskusję rozpoczął Antek, w tej sprawie zabrał także głos przeciek.

Nie zgadzam się, że jesteśmy zbyt grzeczni, ale oczywiście nie krzyczymy, bo ja na przykład nie jestem przekonana, że krzyk jest najlepszą formą rozmowy, czy opowiadania o rzeczywistości. Jednym z przykładów był brak reakcji na dymisję prof. Kuźnara, ale to już Państwo sami sprostowali zauważając duży wywiad z Profesorem kilka tygodni temu, właśnie po dymisji.

Myślę, że jesteśmy wyraźnie opozycyjni i opisujemy Polskę Kaczyńskich dokładnie i na wszelkie sposoby (polecam Janickiego i Władykę). Nie wiem, czy można dobitniej napisać o ustawie lustracyjnej niż zrobił to prof. Wiktor Osiatyński. Z każdego numeru mogę podać przykłady, więc naprawdę nie rozumiem zarzutów. Jeżeli problem tkwi w stylu, to zapewniam, że z pewnością nie będziemy bezsensownie agresywni, bo agresji, często opartej na insynuacjach, świadomych przekręceniach czy po prostu kłamstwach jest dość w innych gazetach, zwłaszcza prorządowych.

Cieszy mnie jednolita ocena przez Państwa pośpiechu lustracyjnego na UJ. Pisali o tym przeciek, Alfred, Olek 51, cargo, JKJK, Anouk, Antek, przepraszam, ale wszystkich nie wyliczę. Szczęśliwie UJ jakoś rzutem na taśmę dołączył do pozostałych środowisk akademickich (nie jestem tak zarozumiała, by przypisywać to mojemu blogowi i Państwa wpisom, ale może jakieś ziarenko dorzuciliśmy). Przy okazji dyskusji o stanowisku środowisk akademickich dostrzegających procesy grożące demokracji chyba Jospin podrzucił mi informację o wywiadzie Rzecznika Praw Obywatelskich dla radiowej Trójki. Przeczytałam ten wywiad i mam bardzo mieszane uczucia, bo nie wiem, jakie jest stanowisko RPO. Mam wrażenie, że po prostu robi uniki, zaś przywołanie opowieści sprzed 26 lat, kiedy to środowisko nie protestowało wydaje mi się nieporozumieniem (dobrze to, moim zdaniem, spuentował Jarek). Wydaje mi się w każdym razie, że jeżeli na UW ma się odbyć debata na ten temat, to powinni w niej wziąć udział także byli rzecznicy prof. Zoll i Safian, obecny jest jednak zbyt jednostronny w ocenach i dobrze by było, aby równowaga została zachowana.

Dużo pisaliście Państwo o taśmach Gudzowatego. Na ten temat piszę do najnowszej „Polityki”, więc już nie powtarzam tego, co napisałam. Każdy dzień przynosi tu zresztą nowe „rewelacje”. Nela pyta o prawne podstawy podsłuchiwania i nagrywania. Otóż, moim zdaniem, nie może być żadnych zakazów, że w domu nie można kogoś nagrywać. To kwestia moralności i kultury, a nie prawa. Inną sprawą jest wyciekanie takich materiałów, handlowanie nimi, załatwianie przy ich pomocy własnych interesów. Trop podany przez Adama o budowie gazociągi Bernau – Szczecin ciekawy. To zawsze był powód największych frustracji Gudzowatego. Ja też, podobnie jak Waldemar, miałam wrażenie, że Oleksy przy okazji chciał załatwić jakąś robotę, ale chyba dla kogoś, nie dla siebie. Zgadzam się z YKW, że odpowiednie służby majątek Kwaśniewskiego prześwietliły już wiele razy, co oczywiście nie przeszkadza, by teraz rozpocząć kilka nowych śledztw, które będzie się przedłużać w nieskończoność.

Nie przesłuchałam tych taśm, znam to, co opublikowano i nie wiem, co Oleksy mówi o prywatyzacji Banku Handlowego (to chyba działo się w czasach AWS), na co zwraca uwagę Bernard. Moja wiedza jest taka, że w czasie rządów Buzka nie chciano połączyć Handlowego z PKO SA, za czym opowiadał się m. in. Andrzej Olechowski. Myślę, że uważano, iż Stypułkowski jest człowiekiem Kwaśniewskiego i między innymi dlatego nie chciano niby wzmacniać lewej strony, ale może były też jakieś ważne przesłanki merytoryczne. Chyba dobrze się stało, że PKO SA. sprywatyzowano tak, jak to zrobiono. W każdym razie ja nie słyszałam o żadnej aferze związanej z prywatyzacją Handlowego i zupełnie nie wiem o co chodzi z Naftą Polską, oprócz tego, że, moim zdaniem, obecnie jest zupełnie niepotrzebna.

Leśniczynie dziękuję za wiersz Waligórskiego, lestatowi za przegląd tygodnia (niektóre sformułowania fantastyczne), a kangurowi za krzepiącą informację, że w Australii osoby publiczne też zapominają o wypełnianiu oświadczeń majątkowych. 

Owal 40 pyta: czy nadążam za wydarzeniami? Staram się, ale trudno dziś określić, co jest wydarzeniem, a co zwykłą bzdurą żyjącą jeden dzień, albo kilka godzin. Może więc za czymś nie nadążam i nawet się nie martwię z tego powodu.  Natomiast podobnie jak optymista zmartwiłam się, że Warszawa nie świętowała okazalej rocznicy Unii Europejskiej. Chyba rzeczywiście pani prezydent coś przespała. Może poprawi się na rocznicę naszego przystąpienia do UE?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 79

Dodaj komentarz »
  1. Pani Janino,
    pisze pani „rewelacji” w cudzysłowiu
    Pisze Pani „Nie przesłuchałam tych taśm, znam to, co opublikowano” ale jednoczesnie pisze Pani „Na ten temat piszę do najnowszej ?Polityki””.

    Pani redaktor, jeżeli pisze Pani do „Polityki” bez przesłuchania taśm, to niestety, ale ręce opadają. bo oczywiście mozna się koncentrować na wulgaryzmach i liftingach Joli na cip**. Ale meritum sprawy jest całkiem inne. O tym mówił Gudzowaty dzisiaj w RMFie – że dziennikarze koncentrują się na bzdetach.

    Próba obalenia Millera przez Kwaśniewskiego. Korupcja polityczna – czyli nielegalne finansowanie kampanii wyborczej SLD, albo wręcz polityków SLD, wszechobecny kapitalizm polityczny, przekręty, „gangi kosmopolityczne” itd itd.

    W jaki sposób moze Pani napisać obiektywny artykuł nie przesłuchując tych taśm? Czy nikt w Polityce nie jest w stanie zrobić stenogramu?

    Ja jestem zniesmaczony. Równie, a nawet bardziej niż po sprawie Beger (tu były premier, marszałek i minister, mówi, że jego formacja (sitwa) ma w dupie Polskę.

    Ale jeszcze bardziej zniesmacza mnie to, że do ludzi takich jak Waldemar Kuczyński, Pani, Najsztub, Żakowski nic nie dociera. Nie wiem, czy to zaslepienie nienawiścią do Kaczyńskich (jak w przypadku Kuczyńskiego), czy może zaslepienie miłością do postkomunistów i Kwaśniewskiego. Ale to zniesmacza mnie jeszcze bardziej niż taśmy Begerowej.

    Jeżeli to do Państwa nie dociera, to nic już dotrzeć nie może. o nie jest kwestia faktów i rzeczywistości, to kwestia wiary, która nie liczy się ze światem realnym.

    pozdrawiam
    Bernard

    Chwilowo więc musze sobie odpocząć i poczekać aż mi ten niesmak przejdzie, albo chociaż złagodnieje. i nie szczególnie mnie przekonuja argumenty o złych Kaczorach. Jeśli są źli, to ich gońcie, pokazujcie przekręty, czy nepotyzm. Ale dlaczego usprawiedliwiacie draństwa postkomuny (biorąc w cudzysłów „rewelacje”) czy paniczny lęk marcowych docentów?

    B.

  2. Pani Janino, z całym szacunkiem ale chyba się Pani zagalopowała nieco: prof Safjan nie był RPO. Zapewne chodziło Pani o byłych prezesów TK.

    Odnośnie podsłuchów: chciałbym zwrócić uwagę na rażącą dyspropocję między warunkami dopuszczalności podsłuchów dokonywanych przez organy państwowe i podsłuchów dokonywanych przez osoby fizyczne. Wychodzi na to, że osoba fizyczna może podsłuchiwać kogo chce, kiedy chce i jest to bezkarne – o ile się nagrań nie upubliczni z naruszeniem dóbr osobistych osób nagrywanych.

    I jeszcze jedna sprawa: do stosowania podsłuchów uprawnionych jest w Polsce wiele instytucji : Policja, ABW, Agencja Wywiadu, wojskowe służby wywiadu i kontrwywiadu, Biuro Ochrony Rządu, Straż Graniczna, wywiad skarbowy i Centralne Biuro Antykorupcyjne. Oczywiście liczba zakładanych podsłuchów jest tajna. Zgodę na założenie podsłuchu operacyjnego musi wydać Sąd Okręgowy. Problem jedynie w tym, że w chwili gdy uprawnione służby występują do sądu o zgodę na założenie podsłuchu zwykle sprawa jest na bardzo wczesnym stadium. Realna kontrolna zasadności tego wniosku musi być – w dużym stopniu – fikcją. Tak naprawdę ocena zasadności założenia podsłuchu jest możliwa jedynie post factum. A służby naprawdę nie mają problemu z wykazaniem sądowi, że inne niż podsłuch środki „okazały się bezskuteczne albo zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że będą nieskuteczne lub nieprzydatne” (art. 19 ust. 1 ustawy o Policji).

  3. Droga Pani Redaktor, jako stary spekulant giełdowy (rachunek nr 118 w śp. BM PBKS SA) czuję się w obowiązku sprostować – Bank Handlowy miał się połączyć gdzieś między 1999 a 2000 rokiem z BRE, prezesem BH był wtedy Cezary Stypułkowski, prezesem BRE p. Kostrzewa. Wtedy do akcji wszedł niezastąpiony Emil Wąsacz i zablokował fuzję, w rezultacie kontrolę nad BH objął Citibank.
    Wracając do meritum, różnice programowe między PO i PiSem są tak niewielkie, że tylko osobiste animozje kierowniczych gremiów obu partii zablokowały możliwą koalicję. Dla wyjaśnienia, jako lewicowemu liberałowi jest mi równie daleko do obu partii, ale chciałbym doczekać sytuacji, kiedy polska scena politycznej będzie składać się z partii socjalistycznej albo socjaldemokratycznej po lewej stronie, ktora będzie miala poparcie 20-30% elektoratu, partii liberalnej w centrum, z kilkunastoma procentami poparcia i partii konserwatywnej, albo chadeckiej z prawej strony. I żeby jeszcze te partie potrafiły zawierać koalicje, przynajmiej te ze skrzydeł z tą w centrum. Aha, w centrum mogloby być jeszcze PSL bo ktos powinien reprezentowac interesy wsi. A Waldemar Pawlak, mimo że nie jest politykiem medialnym, to jednak szybko się uczy i potrafi wyciągac wnioski z popełnionych błedów.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pani Janino,

    Z tą opozycyjnością „Polityki” jest tak, że ona rzeczywiście jest wyraźna i merytoryczna, ale chodzi chyba o to, że panowie Kaczyńscy pozwalają sobie na rzeczy tak bezczelne i jawnie szkodliwe dla kraju, że reakcja „Polityki” (innych mediów zresztą też) wydaje się zbyt ugłaskana.

    Przykład? Nie trzeba sięgać daleko. Choćby ta ohydna insynuacja pana Premiera, którą dziś Pani przywołała w swoim wpisie, dotycząca dziennikarzy rzekomo zakneblowanych przez wydawców. On to rzeczywiście powtarza od dawna i robi tak właśnie dlatego, że uchodzi mu to na sucho. Samo przywoływanie tych słów i wyrażenie zdziwienia, albo chichot połączony ze wzruszeniem ramion – to za mało.

    Oczywiście nie wierzę, że jakiekolwiek protesty dadzą do myślenia panu JK. Z ludźmi nawiedzonymi jest tak, że utwierdzi ich w przekonaniu o własnej racji zarówno protest („protestują, bo poczuli się zagrożeni”) jak i milczenie („milczą, czyli potwierdzają”). Chodzi mi o to, że przechodząc nad tym do porządku dziennego de facto otwiera się takiemu człowiekowi drogę do następnych ekscesów, tyle że coraz bardziej bezczelnych.

    Gdyby napotkał opór, to może za następnym razem ugryzłby się w język. Bezkarność dodaje mu skrzydeł.

    Właśnie dlatego popieram wypowiedź obecnego prezesa Trybunału Konstytucyjnego, p. Stępnia (odnoszę się do Pani dzisiejszej rozmowy z prof. Safjanem, pytała Pani czy urzędujący prezes TK powinien się wypowiadać tak, jak to zrobił sędzia Stępień w sprawie min. Ziobry.)

    To jest nasz kraj, obywateli, a nie prywatny folwark pana Kaczyńskiego, w którym może on robić co chce. Jedni się boją zwrócić mu uwagę tak jak przechodnie boją się przewciwstawić chuliganowi, który w biały dzień atakuje kogoś na ulicy, a inni twierdzą, że nie są od tego, że powinny się tym zająć odpowiednie służby, straż miejska mówi „niech pan zadzwoni na policję” a policja „niech pan zadzwoni po straż miesjką”.

    Kiedy jest jasny, ogłoszony głośno i wyraźnie komunikat, że tak nie wolno, do tego poparty sankcjami, to nawet najgorszy bandzior wyhamuje, przynajmniej trochę, bo ma świadomość, że społeczeństwo nie jest bierne. Przykładem niech będzie oświadczenie Senatu UW, po którym PiS wykonał krok w tył (a może tylko pół kroku, ale dobre i to).

    Wydaje mi się, że ze strony środowiska dziennikarskiego takiego odporu nie ma. To, co jest, to masa słusznych, ale w sumie drobnych krytyk, a tu sytuacja dojrzała do tego, że trzeba czegoś na miarę Emila Zoli.

    A do końca kadencji jeszcze dwa i pół roku, myliłby się ten, kto by powiedział, że gorszego dna już nie będzie. Jeśli ze strony społeczeństwa obywatelskiego nadal będą tylko drobne pomrukiwania, a tak naprawdę nikt się nie przeciwstawi, to jeszcze będzie, oj, będzie.

  6. Podejrzewam,ze ostatnia kolacyjka nie usatysfakcjonowała pana premiera, bo na dzisiejszej konferencji prasowej wyraził rozgoryczenie, że wolne media Axela Springera nie zachowały się, a raczej że zachowały tak jak TVN w jakiejś tam sprawie 😉

    Podzielam opinię o tym wpadaniu w oko tak dalece, że rozważę, czy określenia „Małostkowi Bracia”, które od pewnego czasu lansuję zamiast powszechnie znanego „Mali Bracia”, nie zastąpić od czasu do czasu określeniem „Pamiętliwi Bracia” 😉 😉 😉
    Pozdrowienia dla Wsiech! 🙂

  7. Słuchałam Pani wczorajszej wypowiedzi w TVN24 i mimo iż uważam, że Pani ma wiele ciekawego do powiedzenia, proszę, aby czasami dała Pani dojść do głosu innym.

    Niestety we wczorajszej rozmowie gdy Pani mówiła na głównym planie, to inni milczeli, a gdy inny próbowali odpowiedzieć, to nie potrafiła Pani wysłuchać do końca rozmówcy, przerywała Pani w pół zdania, a jeśli nie udało się przerwać, to komentowała Pani „w tle” do innych uczestników dyskusji.

    Aż przykro było na to patrzeć (i słuchać) 🙁

  8. co a bzdety na temat pani „de Barbaro”? Przecież koalicja PO-PiS nigdy nie mogła zaistnić ze względu na różnice programowe, Szkoda, że niektórzy uważają, że rózówe to brązowe a jeszcze inni ,że czerwone. Ale tak już jest, że wielu widzi inaczej niż inni (też wielu). Ja uważam, że liberalni to jest środek i to oni powinni rządzić. Wtedy każdemu będzie statystycznie dobrze.

  9. Witam
    Pamiętam Panią de Barbaro z któregoś z ubiegłorocznych wydań „P”. Ciekawe czy premier J. Kaczyński przypomina sobie niejakiego Jacka Kurskiego(?). Pewnie nie, bo cóż taki anioł jak Kurski mógł zdziałać w kampanii prezydenckiej. Aż się dziwie, że Kaczyński nie zacytował na konferencji „Faktu”: – „Gdzie diabeł nie może tam babę poślij…”.
    Upodobali sobie rządzący „baby”- p. Tysiąc i Aneta K są tego najlepszymi przykładami.
    Musze się przyznać, że Pani blog odwiedzam z rządka i w dyskusjach nie uczestniczyłem. Sądzę jednak, że „Polityka” a Pani w szczególności nie mogą sobie zarzucić zbyt pobłażliwego tonu komentarzach poczynań władz. Najlepszym tego przykładem są programy w TV z udziałem p. Paradowskiej i P. Semki. Osobiście uwielbiam patrzeć na profesjonalny, ostry styl pani redaktor w debatach z I muminkiem IV RP- proszę wybaczyć, ale nie mogę sobie odmówić komplementu:) w pełni zasłużonego!
    W co gra Guzowaty? Z kim chce grać Oleksy i czy Kwaśniewski znów zagra ( i zatańczy?). Ja również czekam na kolejny raport szpiega z krajny deszczowców
    Pozdrawiam

  10. Pani Janino. Tak sobie myślę z kim polityk polski mógłby zjeść dzisiaj kolację i nieodmiennie dochodzę do wniosku, że wyłącznie z własną żoną i to tylko pod warunkiem, że jest z nią w dobrych albo bardzo dobrych stosunkach. Z dziennikarzami – nie, Broń Boże, z ludźmi interesów – chyba tylko pod osłoną ABW i po dokłładnym sprawdzeniu interlokutora, z innym politykem – wykluczone; może wylecieć z własnej partii, z artystą też raczej nie, bo mógłby zaszkodzić artyście. Jednym słowem jest to dzisiaj profesja smutna i skazująca na samotność. Ot, jak w „Szkle kontaktowym” kiedy p. Daukszewicz mówi, „…Ale mógłby się przytulać do samochodu’ Wynika z tego, że już wyłącznie do samochodu. I jakby ten czy ów nie był zniesmaczony, to jednak spora dawka tego smuteczku jest wątpliwą zasługą p. Michnika. Jeszcze raz się potwierdza, że dobrymi chęciami piekło brukowane. A język używany w nagraniu ? Nie inny niż ten, którym popisał się swego czasu p. Walendziak, kiedy myślał, że mikrofon nie włączony i podobnie zareagował (skąd inąd ceniony przeze mnie) p. Zych, w podobnej okoliczności. To smutne, ale Polacy tak mówią „między nami mężczyznami”. Wszyscy oburzają się zdaniu „moją sitwa Polskę ma w d-pie” Pewnie, że niepięknie : i ta „sitwa” i te cztery litery w odniesieniu do Polski. A ile razy słyszę o kimś tam, że on ma wszystko w d-pie?, Że Kaczyńscy sobie Polską gębę wycierają, a mają wszystko w d-pie, byle władzę mieć? To MY, My Wszyscy nauczyliśmy się słów nie rachować, mówić z pogardą i niechęcią o niemal każdym. Nie uczy się chociażby działaczy młodzieżówek partyjnych, że przeciwnik to nie wróg śmiertelny tylko ktoś, kto ma inny pogląd na to, czy owo. Brzydkie to wszystko, szaro-bure i smutne, ale jest to grzech dość powszechny. Opowiadano i pisano o Oleksym rzeczy straszne, przy których jego popisy u Godzowatego, to bzdety. A teraz wszyscy się dziwią, że taki człowiek, premier, marszałek, etc, etc , a taki mały i wredny ? A my?

  11. Pani Redaktor, też mi się wydaje, że komentowanie taśm bez przesłuchania jest poniżej Pani poziomu.

  12. Ja zaś zgadzam się z tymi, którzy mówią, że te tzw. „taśmy Gudzowatego” to nowy temat zastępczy. Przekonał mnie też człek, który w którejś z Tiwi stwierdził, iż nie bardzo rozumie czemu co poniektórzy ekscytują się rozmową kilku pijanych facetów. Ja rozumiem, że jednym wszystko kojarzy się z Marynią (no właściwie – nie całą) a innym z komuchami i/lub post-komuchami niezależnie od tego co widzą czy słyszą. Warto by jednak używać pomyślunku (ja wiem – to czasem boli) i nie dać się „wrzucić” w myślenie „zero – jedynkowe” czyli, że nasz idol ma rację na 100% bądź na te same procenty – jej nie ma. Zgadzam się też z tym co Pani powiedziała w niedzielę w TVN24, bo choć też nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów ale pojawienie się tych taśm tu i teraz co najmniej – dziwi. Generalnie zaś to ja od czasu oskarżenia premiera Oleksego przez „jego” ministra SW coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że w tej RP 3,5 (a przy okazji: jak ci „numeratorzy” RP „liczą” okres 1944~52 kiedy to państwo własnie RP się nazywało bo PRL „wprowadzono” dopiero konstytucją 22 lipca 1952) to rządzą tak naprawdę służby specjalne, które są absolutnie apolityczne czyli ani lewe ani prawe ani centrowe a li i jedynie „swoje” i właśnie swoich interesów (jasnych, szarych i ciemnych) bronią zawsze i wszędzie bo wszyscy politycy „dopuszczeni” do kawalątka tajemnic „służb” dostają przeważnie totalnego „odjazdu” przy którym mania prześladowcza to mały pikuś …
    A to, że znów rozkwita dwcip polityczny niech zainteresowanym da coś do myślenia bo historia pewnego jedynie słusznego władcy, który nie przejmował się gdy mu zausznicy na pytanie „co tam ludzie ?” odpowiadali „klną i sarkają” nic sobie z tego nie robił dopuki nie usłyszał „śmieją się z władzy”. Bo kraj, w który tekst typu „kłamstwo ma krótkie nogi” dla jednych jest przysłowiem a dla innych znieważeniem najwyższych władz oceniany może być li i jedynie jednoznacznie …

  13. Pani Janino, powiada Pani, że są media wolne i niezależne ? z całym szacunkiem i proszę mi wierzyć, że nie jestem fanem p. Kaczyńskiego, ale nie trzeba daleko szukać, aby się przekonać, że dziennikarze piszący na zlecenie kalają nawet szacowną Politykę. Proszę przeczytać ostatni artykuł niejakiej p. Edyty Gietki ?Sutanna czy sukienka?. Przecież tak napastliwych, spreparowanych bredni nie można wymyślić samodzielnie. Mój komentarz do tego artykułu nie pojawił się, mimo że nie był ani wulgarny, ani nie obrażał nikogo, wolne media? Wole żarty! Co więcej, pojawił się tam komentarz autorki, p. Edyty Gietki do jej własnego artykułu, który podpisała (chyba w poczuciu misji) swoim imieniem i nazwiskiem. Dzisiaj skorzystałem z formularza kontaktowego na Państwa stronie internetowej, aby poinformować o tych praktykach redakcję Polityki, ale wątpię, żeby moja wiadomość dotarła, gdyż w cudowny sposób imienny podpis p.Gietki pod jej komentarzem zmienił się właśnie w podpis ?Czytelnik?.
    Nie twierdzę, że wszyscy dziennikarze są manipulowani, dlatego czytuję jeszcze Politykę, ale jest to istna zaraza obecnie, szczególnie w publicznej TVP, w prasowym Dzienniku, ale nie tylko, informacją manipuluje się wszędzie, nawet TVN24 minimalizował skalę ostatnich protestów w Waszyngtonie przeciwko tarczy rakietowej (kilkaset osób, zamiast kilkudziesięciu tysięcy), a w radiowej Trójce produkuje się nieprzystająca tam zupełnie postać, p. Michał Karnowski.
    Wiem, że to dość smutny obraz mediów, ale nie piszę tego z wyrzutem, lecz z troską, ponieważ jako obywatele musimy mieć choćby trochę wolnej od ingerencji cenzury przestrzeni w mediach, tyle się nam należy w imię pozostałych w kraju resztek demokracji. Swoją drogą, z Polityką nie jest tak źle, a wszędzie znajdzie się niechlubny wyjątek potwierdzający regułę.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Jurek

    PS. Ciekawe, czy ten komentarz dotrze… 😉

  14. Do Bernarda: szanowny Bernardzie, przeczytawszy Twoja wypowiedź poczułem najpierw złość, ale zaraz potem rozbawienie. Wyobraziłem sobie mianowicie,ze napisałes to wszystko jako prowokację, aby zainicjowac jakis watek do ogólnej zabawy w pomidora lub w głuchy telefon. Trafiłes w dzisiatke. Ale po kolei. Do mnie np. w 100% dociera co robią , oraz nawet czego nie robią bracia Kaczyńscy. Z pewnoscia robią to, o czym z cała mocą powiedzieli ostatnio rektorzy szkół wyższych, a zwłaszcza władze wydziału prawa i senatu UW, którego absolwentami sa bracia K. Otóż dla mnie ,uzywając słów Jarosława K., rządzący „specyficznie” realizuja zasady demokratycznego państwa prawnego, co w „oczywisty sposób mogłoby stać” w sprzecznosci z zasadmi demokratycznego państwa prawnego. To jest oczywiście oczywiste. Ja się tam np. o ich tasmy, intrygi i interesy nie martwie. To jest ich problem, a nie mój i jak sądzę 99,99% ludzi w Polsce. Niech sie nawzajem podsłuchują i intrygują ile wlezie. Niech sie bawią w pomidora i w głuchy telefon. Ja tylko nie chce cierpiec z tego powodu płacąc im za nie realizowane obiektnice /tj.to czego właśnie nie robia/,za niekompetencje, kłamstwa, niewywiazywanie sie z zobowiazań, za naigrywanie sie i pogardę wobec ludzi, za brak odpowiedzialności . Ja mam prawo do spokoju w życiu prywatnym i w pracy. Do poczucia bezpieczeństwa, akceptacji mojej indywidualnej osoby,szacunku dla moich wyborów i drogi zyciowej, do mojej osobistej wolności, bez podsłuchu i urojonych zagrozeń wewnetrznych i zewnetrznych. Tu własnie kończy się zabawa w pomidora i w głuchy telefon, bo własnie te moje elemntarne prawa nie są realizowane.! Dlatego też każda wydana na tę władzę złotówka jest dzisiaj stracona. Czy Tu drogi Bernardzie policzyłes , co wielokrotnie tu podkreslałem ,że Prezydent i jego dwór kosztuje na dobę pół miliona zł. Czy kiedys w życiu zarobiłeś pół milona złotych.? Wiesz ile trzeba sprzedac, poniesc ryzyka finasowego, kosztów, a końcu zapłacic podatków ,żeby zarobic pół miliona.? Być moze taka kwota wydaje Ci sie abstrakcja , bo nigdy jej nie widziałes, pracujesz na jakiejś posadzie ,moze płaci Ci jakis bezimienny budżet. A skąd to wszystko sie bierze? Czy Ty Bernardzie to własnie rozumiesz? Ludzie płaca tyle po to, aby dostac za swoje podatki usługi na wysokim poziomie. Przeciez władza jest po to, aby organizowac coraz lepiej nasze wspólne zycie. Nie po to ,aby zabawiac sie kosztem ludzi i prowadzic te swoje wojenki i interygi o dominacje nad innymi. Na troszeczke mozemy jej pozwolić, ale w granicach nie narazajacych na szwank interesu całosci. To jest odpowiedzialność za państwo i społeczeństwo. Konkretna i do zmierzenia!Kapujesz? Otóz, jesli chodzi o obecną władzę ustawodawczą i wykonawczą , to obie właśnie nie tylko przesadziły/TKM/, ale nie spełniaja elementarnych wymogów odpowiedzialnosci za naszą teraźniejszośc i przyłosc, a są niezwykle szczodrze przez biedna społeczństwo polskie opłacane.! Itu nie chodzi w ogóle o to, czy one sie komuś podobaja, czy sie nie podobają. Chodzi o to czy efektywnie i skutecznie rzadzą. Tylko to sie liczy. A swój egzamin po półtora roku przegrywaja z kretesem i powinny jak najszybciej sie usunąć i dac szanse ludziom lepiej przygotowanym do ponoszenia odpowiedzialności za cos wiecej niż własna rodzinka i towarzystwo. Czy mam wymienic tu litanię całą, kilkuset juz spraw najważniejszych do załatwienia! Nikt sie tym nie zajmuje, bo nie ma na takie jakieś drobiazgi czasu. Dlatego drogi Bernardzie, aby poprawic Ci natrój proponuje, abyś wziął kartke papieru i napisał sobie po jednej stronie co prezydent i premier obiecywali, najlepiej w punktach, a po drugiej stronie co z tego wykonali. Zrób to uczciwie, na zimno, nie kierując sie emocjami. Napisz sobie czego Ty oczekiwałeś dla siebie i co na dzisiaj osiągnałeś.. Co ci sie polepszyło. Pamiętaj, ze odpowiedzialnośc ponoszą rzadzacy w pierwszj linii, a opozycja w drugiej, Ty sam też w trzeciej za to, że tak wybrałes. A potem idź na spacer, bo świeci słońce i nie martw sie o tych, którzy inaczej myslą niz Ty. Oni sobie pewnie bez Ciebie poradzą. Tak jak nie przymierzając UE bez pięknego kraju nad Wisła tez sobie świetnie radziła i jesli trzeba będzie tez sobie w przyszłoci poradzi.
    pozdrawam życzliwie i pogodnie

  15. Panie BERNARDZIE! Życzę dłuuuuugiego odpoczynku i powrotu ze smakiem.
    PS. a ja myślałem,że bezkrytyczne lizanie ….. nie jest przykładem wyrafinowanego smaku.

  16. Muszę przyłączyć się do wpisu Bernarda. Niestety tak to bywa z naszym „Dziennikarstwem”. Jeżeli tekst powstał tylko na podstawie tego, co ktoś przedrukował (a jeszcze przecież nigdzie nie ma pełnego stenogramu!) to może on być jedyne litanią na temat gadulstwa i wulgaryzmu Oleksego. Dziękuję bardzo, do takich wniosków doszedłem sam. W tym temacie wrażenie na mnie zrobiła robota Kataryny (http://kataryna.salon24.pl/). Nawet, jeśli wnioski przez nią wysnute się Pani nie podobają, to warto zajrzeć przeczytać i wziąć sobie do serca.
    Uważam, że ten brak rzetelnego podejścia do tematu (GW 8 strona, Gospodyni otwarcie przyznanie do ignorancji taśm, ..) jest bardzo zastanawiający.
    PO po raz kolejny pokazała, że jak się coś przydarzy to strategia niezrobienia niczego jest jej ulubioną strategią, co niestety nie wróży dobrze na przyszłość tej formacji. Jeśli został jej podany na talerzu oponent (a przecież LiD chce walczyć o centrum, w którym podobno teraz znajduje się PO) powinien się zrodzić natychmiast ruch w kierunku wykorzystania takich okoliczności.
    Kataryna jednoznacznie dowiodła przyczyny pojawienia się tych taśm w mediach oraz obalenie związku przyczynowo skutkowego pomiędzy pojawieniem się taśm a powrocie Kwaśniewskiego do polityki. Co ważniejsze wydaje się, że nie mają one NIC wspólnego z prokuraturą.
    Zastanawiające jest również to, że takie smrody, jakie wypuszczają kolejno Kaczmarek, Rywin, Oleksy, nie są w stanie wprowadzić jakiegoś powszechnego kwestionowania wiarygodności formacji budowanej na postkomunistach. Jasne, że można mówić o prawomocnych wyrokach, o nieczystej grze usuniętych w bok członków partii itd. itp.. Chciałbym poznać proces myślowy, który nie dopuszcza do świadomości coraz jaśniej przedstawianej nieczystość intencji ludzi w tym kręgu politycznym.

  17. Pani Janino, jest Pani wytchnieniem w tym cholernym chaosie.Czytam również w Polityce zawsze z przyjemnością

  18. Układ sterujący nie zniewala mediów wtedy, gdy sam jest sterowny przez dobro samo (wiadomo kto to taki) i to wyjaśnia już wszystko. Przymuszanie do dobra, zgodne z myślą niejednego konserwatysty jest prawdziwą wolnością, w tym wypadku reprezentowaną przez PiS. Aura moralnej wyższości unosząca się nad tą formacją paraliżuje nawet ich aktualnych i potencjanych przeciwników politycznych. Poniewż PiS nawet jeśli popełnia błedy, to dobra wola jego liderów jest niekwestionowalna, a tłumaczyć się powinni wszyscy inni. Typowa mentalność inkwizytorska? Zdumiewający przy tym nie jest brak krzyku ze strony redakcji Polityki, ale słabe popiskiwanie opozycji.

  19. Ja mysle ze oskarzanie redakcji „Polityki” o brak agresywnosci jest zdecydowanym nieporozumieniem i pomieszniem roli. Otoz dziennikarze sa od opisywania zaistnialych faktow, badz w niektorych przypadkach rowniez uprawniona jest proba komentowania zaistnialych zdarzen (choc aktualnie w Polsce sytuacja jest odwrotna i niemal kazdy ,nawet lotny reporter, czuje sie uprawnionym do wygloszenia wlasnej lub podpowiedzianej opinii). Niemniej problem pojawia sie wtedy kiedy srodowisko dziennikarskie staje sie strona w konflikcie (a taka sytuacje obecnie obserwujemy). Ze wzgledu na sile oddzialywania poszczegolnych dziennikarzy czy redakcji, porownywalna tylko do sily oddzialywania politykow czy partii, taka sytuacja rozbudza przekonanie ze owi poszczegolni dziennikarze czy tez redakcje moga stac sie osrodkiem sprzeciwu czy nawet liderem jakis przemian. I tu wlasnie natrafiamy na problem. Otoz dziennikarz nie byl, nie jest i nie bedzie liderem przemian. Nawet najostrzejszy komentarz, najostrzejszy speciw medialny czy polemika pozostaje jedynie opisem faktow a nie sila mogaca doprowadzic do zmian. Niestety na aktualnej polskiej scenie politycznej czesciej slychac racjonalny glos psrzeciwu ze strony srodowiska dziennikarskiego niz ze strony opozycji, a jedynie ona, bez znaczenia czy parlamentarna czy pozaparlamentarna, stanowi realna sile poru i moze doprowadzic do jakichkolwiek zmian. Niestety nasza opozycja jes duzo slabsza i mniej zwarta niz krytyczne wobec rzadu osrodki medialne, dlatego powstaje falszywe wrazenie ze dziennikarze walcza o jaks sprawe, o nas czy o Polske. W naturze dziennikarz do szpiku kosci jest zapisane relacjonowanie zdarzen i czasem komentowanie zaistnialych faktow i nawet na barykadach dziennikarze raczej notuja niz strzelaja, no chyba ze w obronie wlasnej. W sumie wydaje mi sie to dosc ciekawym zjawskiem, choc jego efekt bedzie jalowy, a to z tego powodu ze stajac sie strona w sprawie media odciazyly w duzym stopniu opozycje od obowiakow silnego przeciwstawiania sie nierozsadnym czy tez patologicznym zjawiska w rzadzie. To rodzi plonne nadziej wsrod czytelnikow a jednoczesnie sprawia ze niestabilna i podzielona opozycja lekkodusznie oddaje innym toczenie batalii o zdrowy rozsadek i Polske.

  20. Widzisz Bernardzie, masz ten swój zwykły sposób atakowania ludzi, którzy śmią nie myśleć tak jak Ty. Atakujesz to, co jest Ci wygodnie. Mamy teraz przykład z taśmami.
    Taśm nie przesłuchiwałem, nie mądrzę się w związku z tym, co tam jest istotnego. Ale wzbudził moje obrzydzenie związek z PiSu z taśmami. Powtarzam, nie lubię SLD (może z wyjątkiem Kwaśniewskiego) i ich nie bronię. Ale zadaję Ci pytania, może zechcesz odpowiedzieć:
    1. skąd się wzięły taśmy u dziennikarzy?
    2. dlaczego akurat teraz, jak Kwaśniewski powiedział, że wraca do aktywnego życia politycznego?
    3. Dlaczego ZZ chce od razu sprawdzać majątek AK, mimo, że to było sprawdzane wielokrotnie?
    4. Czy nie uważasz, że rozmowa w pokoju sejmowym pomiędzy posłami o kupczeniu stanowiskami i innymi obrzydliwościami jest ważniejsza od rozmowy w prywatnym mieszkaniu przy kieliszku?
    5. Czy reakcja ZZ wtedy była identyczna (adekwatna do sytuacji)?

  21. Pani Redaktor, uważam, że szkoda czasu na słuchanie spreparowanych taśm. Dzis są spreparowane tak, jutro ktoś może poprzestawiac wątki lub dokleić nowe i całe odsłuchanie okaże się czasem straconym.
    A skoro sie ich nie przesłuchało, to nie ma co się nimi zajmować, tzn. ich treścią, zajmować. Groźne jest to, że stalismy się państwem, w którym obywatele zyja od jednej afery podsłuchowej do drugiej.
    A zaczęło sie od kogoś, kto – zdawać by się mogło – brzydzi się inwigilacją. Od Michnika. Człowiek wielkich zasług, czytam wszystko, co napisze. Ale postapił wtedy obrzydliwie i sam wie, że zaszkodził tym nagraniem głównie sobie i swojej gazecie, a w szerszej perspektywie Polsce, do w rezultacie do władzy doszli Kaczyńscy, którzy w najwyższym stopniu posiedli umiejętność żerowania na padlinie.

  22. Tasmy, tam tasmy, zyjemy w kraju tasm, byly Tasmy Berger, Tasmy Gudzowatego, Tasmy Michnika, itd. Ciekawe czy beda tasmy Macierewicza? Pare tygodni temu cos tam politycy mowili o podsluchach w Sejmie. Z tych podsluchow politykow moglyby wyjsc niezle sytuacje. A znajac Macierewicza, to ten czlowiek przez podsluchy moze szukac chakow na przeciwnikow politycznych, ktorych przeciez ma wielu. Tasm Oleksego tez nie sluchalem, szkoda na to czasu zeby siedziec przed komputerem i sluchac co ten czlowiek chce powiedziec. Prawie 3 godziny tasm, to za duzo. Dzisiaj Gudzowaty mial wywiad w RMF FM i mozna dojsc do ciekawych wnioskow.
    Ostatnio naprawde wiele sie dzieje, tak ze nie mozna naprawde nadazyc z tym pisywaniem. Szczyt UE, i przynajmniej ktos z naszych politykow wkoncu sie pofatygowal do Berlina. Ale nasza obcasowa minister Fotyga, nie pofatygowala sie do Berlina. Z reszta pofatygowala sie na urlop. Tlumaczenie ze urlop byl ustawiony juz dawno jest tak samo glupim tlumaczenie jak brak ministra MON na szczycie w Monachium. Taki szczyt w Berlinie byl ustawiony juz dawno i przynajmniej nasza obcasowa minister mogla pofatygowac sie o to zeby przeniesc urlop na inny termin. A czy nasza minister MSZ pofatygowala sie gdzies pojechac poza granice Polski?
    W zeszlym tygodniu tez aresztowano prokuratora z podejrzeniem popelnienia korupcji. Aresztowania nie dokonala CBA lub Policja, ale CBS. I znowu CBA doznala porazki w walce o byt na rynku. Chyba powinni zlikwidowac te instytucje tak szybko jak powstalo, bo tylko kase zabiera.

  23. Witam

    Sprawa zazylosci obecnej wladzy z wladzami AS rzeczywiscie jest zastanawiajaca, a jej efekty dosc widoczne dla kazdego kto mial w rekach Dziennik. z drugiej strony to samo wydawnictwo wydaje Newsweeka, o ktorym mozna mowic wiele, ale nie ze sprzyja obecnej wladzy. powiedzialbym ze wali w nia jak w beben i nie ustepuje w tym Polityce. albo Newsweek jest listkiem figowym przeznaczonym do ukojenia sumienia wyksztalciuchow, albo AS stara sie zachowac jakis pluralizm pogladow. zobaczymy czy redakcje Newsweeka znowu nawiedza jakies nagle zmiany :]

    bernardzie – czym pan jest zniesmaczony? tym ze media zajmuja sie glupotami? czy tym ze SLD mialo w dupie Polske i robilo przekrety? i jedno i drugie to rzeczywiscie ‚rewelacja’. prawdziwe odkrycie ameryki. od poltora roku PiS kontroluje prokurature – gdzie efekty? gdzie grupa trzymajaca wladze? jakby cos sie dalo udowodnic to juz dawno by udowodniono. chyba pan nie sadzi ze Kaczynscy przepuscili by taka okazje. prawda jest taka ze maja tylko poszlaki, a poszlaki mozna sobie wsadzic tam gdzie SLD mialo Polske. albo powodowac kontrolowane wycieki wtedy kiedy trzeba, co wlasnie mialo miejsce.

    pozdrawiam

  24. Czy Polsce potrzebne są Układy Sterujące ? Tak!!! , i to o najwyższym stopniu kompetencji . Słyszę ,że Polska otrzyma z UNII , a więc od podatników -obywateli bogatszych państw Europejskich wsparcie finansowe większe niż Niemcy z planu Marschala . Pilnie potrzeba wybitnych ludzi w naszym kraju ,by opracować projekt służący cywilizacyjnemu awansowi na lata , kiedy ta pomoc nie będzie tak odczuwalna .
    PiS Kaczyńskich do tego intelektualnie i politycznie nie nadaje się . Pozostaje wiec PO albo LiD . Czekam , kiedy wreszcie te dwie partie takim programem zajmą się , ba , chociaż zapowiedzą tworzenie takiego Projektu w którym przewidziano by polską „Dolinę Krzemową „. Piszę tak, by nie zmaterializowała sie przestroga piszącego tutaj przed kilkoma miesiacami Wojtka z Przytoka , o tym , że może zbetonują ŚCIANĘ WSCHODNIĄ – i powstaną po latach tylko rosnace koszty utrzymania takiej infrastruktury .
    Ostatnie wydarzenia- taśmy o OLeksym , spotkanie Kaczyński – Tusk , Gliwicka diaspora, Berliński hamulcowy Prezydent RP , powrót Kwaśniewskiego do polityki czy poprzednio Rospuda -nic zdaniem moim nie znaczą wobec szansy którą Polska musi wykorzystać .
    Jutro kilka godzin pobędę w pobliskim Berlinie , co miesiac , dwa widać wielkie zmiany w Infrastruturze tego szalenie dynamicznego miasta .
    Rządzacy PiS , w tym czasie zwiera dalej siły do walki do wewnątrz państwa .,przeciwko obywatelom .
    Kto pierwszy zbuntuje się pozytywnie , PO czy LID ten moim skromnym zdaniem ma szansę na „porwanie ” co najmniej dwóch pokoleń ktore będa żyć w naszym kraju po skonsumowaniu tej niewyobrażalnie wielkiej sumy pieniedzy, wielokrotnie wiekszej od kredytów Gierka , a które są de facto darowizną .

  25. Jarosław Kaczyński przegrał z Markiem Ostrowskim proces o artykuł w Polityce ,w którym Ostrowski udowodnił Kaczyńskiemu kłamstewko.Tego Kaczyński Polityce nigdy nie daruje i nie ma sensu,aby Polityka na to liczyła.Choćby pamięć fragmentu felietonu Passenta z 1993 roku świadczy ,że u Kaczyńskich Polityka ma przegwizdane do końca świata i jeden dzień dłużej.
    Podobno Pani powiedziała ,że w tej chwili mamy w Polsce dziennikarstwo spustowe,a nie śledcze.Dziś rano w radiowej Trójce Mariusz Ziomecki przychylił się do Pani opinii,ale Gottesmann( z żółcią w głosie) odrzucił. Rzepa sama skompromitowała się pozwalając ,aby specsłużby (a przynajmniej Pałubicki i Nowek) ją wykorzystywali do politycznych i rodzinnych porachunków.
    Ciekaw jestem co nowego spuści Jarosław Kaczyński ,by przykryć kolejne kompromitacje.Można wykorzystać moskiewską pożyczkę…
    Czy pamiętacie państwo obietnice ujawnienia dokumentów z różnych spraw ? Miały być ujawnione Starachowice,FOZZ,moskiewska pożyczka itp,itd. No i gdzie to się podziało ?

  26. Optymista
    Taki długi wpis a o niczym. Dawno nie czytałem takiego nagromadzenia demagogi i głupoty. Jeśli uważasz, że przemawiasz za 99.99% społeczeństwa to nie wiem w jaki sposób to wyliczyłeś. Twoje obliczenia dotyczące budżetu są na tyle fascynujące, że człowieku chyba nie wiesz o czym piszesz.
    Jeśli ktoś przyjmuje bezkrytycznie argumenty krytykujące dowolną osobę/formację to świadczy tylko i wyłącznie o nim.

    pozdrawiam,
    Jospin

  27. Pani Redaktor.
    Zgadzam się z Panią, że trudno zdecydować czy coś jest wydarzeniem czy tylko kikugodzinną bzdurą. Tym bardziej, że Polityka ukazuje się tylko raz w tygodniu i można nie trafić. I właśnie dlatego brakuje mi w Polityce tego co było kiedyś-tematów wybiegających w przyszłość, rozpoczynania dyskusji,często ogólnonarodowej na ważne dla Polski tematy. Mamy w tej chwili powtórkę akcji „sito gubi diamenty”.I co? Ministerstwo Giertycha proponuje stworzenie następnych gett, tym razem dla zdolnych i jakoś nie słychać dyskusji na ten temat. A to przecież ważniejsze niż jakieś tam taśmy Gudzowatego. Drugi temat/oddaję za darmo/- woda. Czy nie warto rozpocząć dyskusji? Mamy za mało wody i mało skażone/podobno/ środowisko. Czy nie możemy stać się rezerwuarem wody pitnej dla Europy? Mogą nadejść czasy, ze wodę trzeba będzie importować- czyż nie lepiej być eksporterem. Poparcie Unii można sobie łatwiej zapewnić niż w sprawie „korzeni”. Myślę, że Politykę stać na podjęcie takich wyzwań a nie tylko na reakcje na narzucone tematy.
    Pozdrawiam.
    Ps. Za dużo tych”tematów”,ale tak jakoś wyszło.

  28. Czytanie tej sławnej taśmy to jak czytanie czyjegoś listu bez zgody autora,to zwykłe hamstwo. Takich zachowań uczą już dzieci a tu cały kraj się fascynuje. Jezeli na taśmie jest przestępstwo to smród mógł wąchać tylko prokurator a dalej sąd. Zarzucać Gospodyni braku profesjonalności bo nie chce czytać o prywatnej rozmowie to też zwykłe pospolite hamstwo. Zdziwienie mija kiedy słysze premiera i min. sprawiedliwości zarzucających chorobę umysłową byłemu prez. kiedy skarży się ,że czuje się podsłuchiwany.Ten sam premier jeszcze parę miesięcy temu skarżył się że tajne ślużby inwigilowały go i calą jego partię przez wiele lat.

  29. Wygląda na to, że dziennikarze jednak zaczynają się bać.
    To już chyba nie jest tylko zmęczenie i zniechęcenie bezskutecznością bicia głową w ścianę. To chyba nie jest też jedynie zapobiegliwość w ‚przygarnięciu” jak największej liczby czytelników (a więc unikanie ich wzburzania, zapewnianie ich, że właściwie obie strony maja rację, że jest coś na rzeczy nie tylko w tym, co twierdzą ci, ale także i tamci . . .). Nie, chyba zaczyna podnosić głowę zwykły, ordynarny STRACH.
    I ucieczka w racjonalizację tego obezwładniającego uczucia: prezentowanie siebie jako „obiektywnego”, jako „bezstronnego’, przydawanie wagi poglądom absurdalnie niedemokratycznym, wypowiadanym przez zdecydowanych wrogów społeczeństwa obywatelskiego. To jest jeszcze dość subtelne, nie zawsze jasno widoczne, ale to się już zaczęło i będzie się rozszerzać. To jest ten moment, w którym po raz pierwszy czeka się na to, co powiedzą inni, żeby się nie narazić na zarzut „wzniecania” niepokoju, żeby nie być oskarżonym o „haniebne” słowo przez tych, którzy nadali sobie wyłączne prawo do oceniania, co jest, a co nie jest „haniebne”.
    Być może to dziś, 26 marca 2007 r. zaczęła się IV RP. Coś tak dobrze nam znanego.

  30. Jaruta
    Polityk nie powinien jeść kolacji z biznesmenem. Szczególnie, jeśli może mieć wpływ na jego biznes. Analiza zdania z sitwą wyborna pewnie nawet Jacek Kurski by się nie powstydził (oczywiście jeśli musiałby się tłumaczyć z takiego zdania).

    Torlin
    1. skąd się wzięły taśmy u dziennikarzy?
    W prokuraturze taśmy znalazły się 8-go marca a do prasy trafiły 2 tyg wcześniej. Odpowiedź nasuwa się sama . (za http://kataryna.salon24.pl/)
    2. dlaczego akurat teraz, jak Kwaśniewski powiedział, że wraca do aktywnego życia politycznego?
    Jak wyżej.
    3. Dlaczego ZZ chce od razu sprawdzać majątek AK, mimo, że to było sprawdzane wielokrotnie?
    Dlatego, że wcześniej jeden z jego bliskich mu współpracowników nie zarzucał mu przyjmowania masowych łapówek
    4. Czy nie uważasz, że rozmowa w pokoju sejmowym pomiędzy posłami o kupczeniu stanowiskami i innymi obrzydliwościami jest ważniejsza od rozmowy w prywatnym mieszkaniu przy kieliszku?
    Uważam, że rozmowy mają trochę inny kaliber. Kaczyński, jak nie patrzeć na słynne taśmy, nie zaoferował ŻADNEGO stanowiska ani Beger ani żadnej innej osobie. Jeśli nawet taka propozycja by padła to jest to zgodne z prawem, ale przyznaję, że nie smaczne.
    Natomiast masowe przyjmowanie ?prezentów? od biznesu jest niczym innym jak zwykłym łapówkarstwem. Dodatkowo wewnątrz nagrań jest motyw wskazany przez wyżej wymienioną Katarynę mówiący o wykorzystaniu służb specjalnych do porachunków pomiędzy szorstkimi przyjaciółmi.
    5. Czy reakcja ZZ wtedy była identyczna (adekwatna do sytuacji)?
    Nie wiem jaki miernik zastosować. Jeśli potrafisz wskazać popełnienie/domniemanie jakiegoś przestępstwa to wskaż mi takie.

  31. Witam!

    Dziekuje Sz.P. redaktor za podjecie dyskusji. Pozwole sobie kontynuowac.

    Zaznaczam, ze problem – moim zdaniem – przesadnej „grzecznosci” nie dotyczy w jakis wyjatkowy sposob tylko „Polityki”. Jest to mala wada dosc znacznej czesci polskiej inteligencji. Szczegolnie tej jej czesci, ktora postepuje zgodnie z haslem „Niech prawo – prawo znaczy, a sprawiedliwosc – sprawiedliwosc”.

    Zgadzam sie z p.redaktor – krzyk, w sensie wrzask, to nie jest metoda. Ja mam na mysli cos, co nazwalbym „zadziornoscia”. Uwazam, ze jej brak szkodzi w polemice ze zlem. Brak zadziornosci, powoduje ze >czasopismo opinikolkiem dyskusyjnym

  32. przepraszam, ale tekst doszedl niepelny wysle jeszcze raz

  33. Tak sobie myślę, że koalicji POPiS nie ma i nigdy nie będzie z powodu unijnej kasy – przecież PO w koalicji nie mogłaby się zgodzić na antyeuropejskie występy Braci z ich dworem jednoczesnie bezwstydnie domagających się forsy. Nikt na to nie mógłby się zgodzić…dlatego Bracia muszą rządzić sami wykorzystując koalicyjne przystawki jako maszynki do głosowania zapewniające większość w sejmie.
    PS A Newsweekowi już się dostało po łapach za nieprawomyślne teksty.
    To jest ta „specyficzna” wolność słowa w IV RP. 🙂

  34. –> J.S. (2007-03-26 o godz. 20:28):

    1) Możesz podać jakieś szczególy dot. tego wygranego procesu? Nie zarejestrowałem tej wiadomości.

    2) Akta tzw. moskiewskie pożyczki zostały ujawnione. Kto ma chęć niech czyta:

    http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34318,3359050.html

    Z akt tych można się dowiedzieć – jeśli ktoś wcześniej tego nie widział – jak wygląda protokół przesłuchania świadka, w tym wypadku – Aleksandra Kwaśniewskiego. Polecam: tom II, karta 320 (strona 182 wd numeracji acrobat readera). To chyba wtedy A. K. dopuścił się tej straszliwej zbrodni i złożył fałszywe zeznanie dot. swojego wyższego wykształcenia 😉

    3) Sprawą FOZZ niedawno zajmował się Sąd Najwyższy i częściowo uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Odpryskiem sprawy starachowickiej (chodzi o ujawnienie wiadomych informacji Sobotce przez Antoniego K.) też niedawno zajmował się SN i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania.
    Ujawnienie akt tych spraw – jeśli nastąpi – będzie miało zapewne miejsce po prawomocnym zakończeniu się wszystkich postępowań sądowych.

    pozdrawiam

  35. No ale przecież pani de Barbaro nadal dla Tuska pracuje więc za coś kasę bierze i jej bezcenne rady na Donaldzie widać z sympatycznego,taktownego chlopca zrobił się ponury ,zawzięty polityk,no ale pewnie o to mu chodzilo choc ja glosowalabym raczej na tego pierwszego,czekamy na pani komentarz dotyczacy taśm Oleksego,pasjonujaca lektura a jaka zabawna!!!!

  36. Jeszcze nie mogę się pozbierać po rozmowie Rymanowskiego w TVN24 z Gudzowatym, ale zacznę od sprawy „łagodności” Polityki. Otóż sądzę ( jako długoletni czytelnik) że ten tygodnik po prostu zachowuje się kulturalnie i wiele rzeczy pisze między wierszami. Sapienti sat. Natomiast jeżeli komus brakuje jednoznacznych określeń obecnego reżymu, to polecam NIE, Angorę albo „Fakty i Mity” dla wykształciuchuw Le Monde Diplomatique, a z blogów Revelsteina, który moim zdaniem należy do najwybitniejszych felietonistów jakich w życiu czytałem, a znam sie na tym dość dobrze. Ale wrócmy do naszych „moutons” czyli redaktora Rymanowskiego.
    Jeżeli Gudzowaty rżnie kompletnego głupa, bezczelnie kłamiąc, że on nie wie co jego zespół ochrony ( czyli prywatne UB) nagrywa, gdyż jest to jednostka autonomiczna, to przecież każdy redaktor szkolnej gazetki powinien zapytac pana G. czy gdyby pan Kossek zastrzelił kogoś z jego rozmówców, to też pan G. udawałby, że nie wiedział o co chodzi ???. Nie żartuję – przecież pan G.bez przerwy twierdził, że te nagrania to ochrona jego i jego rodziny przed zamiarem MORDERSTWA !!!. Ale żadne pytanie na ten temat w rozmowie z Oleksym NIE PADŁO. Po drugie, kiedy pan G. twierdzi że „taśmy u nas leżały przez 9 miesiecy i nikt do nich nie dotarł ” to wspomniany redaktor szk. gazetki powinien zapytać „TO jak do cholery dowiedział sie o nich prokurator i kazał je wydać ????”. No i red.szkol. gaz. powinien zapytać także dlaczego pan G.( albo jego ochrona) wydała taśmy z PRYWATNEJ rozmowy ze swoim kumplem panem Oleksym i jak się dowiedział że taśmy przekazano z prokuratury do ABW ? Kto go o tym poinformował ?. Ale tak zawsze jest jak idiota zostaje dziennikarzem, albo celowo prowadzi rozmowę tak żeby ogłupić telewidzów. Oleksy po tych dyskusjach o „specyficznych liftingach” pewnie jest rozczarowany, bo jego żona jak widać nie skorzystała z tej niezwykłej okazji, ale żeby odrazu skarżyć się swemu dobroczyńcy – to niesmaczne.
    A pana R. wyrzucił bym z roboty w trybie natychmiastowym – za kompletny brak profesjonalizmu.

  37. Przepraszam za wykształciuchuw, : WYKSZTAŁCIUCHÓW !

  38. Oj gdybym miał ” wejście do „Układu sterujacego ” wTOK FM wyprowadziłbym cichcem Igora Janke na spacer ,dłuższy spacer .Wtorek- z nim stracony ( po rozmowie z Zdrojewskim ) zostaly jednak pozostałe 4 dni -jest OK .

  39. Palikot się obudził z poweselnego letargu i zapragnął się wypowiedzieć w Dzienniku na temat swojego świadka weselnego Komorowskiego. Wódka weselna jeszcze grzała żołądek posła PO gdy umieścił Bronisława na fotelu szefa Platformy i wyrzucił z tegoż stolca Tuska. Przy okazji usunął Rokitę jako wroga jego wizji liberalnej partii i wsadził do niej na powrót Olechowskiego. Jak tak słuchałem tego bajania właściciela „Żołądkowej” to miałem wrażenie, że albo promuje swoją książkę albo kompletnie nie ma nic do powiedzenia. Jeśli takich wyrazistych geniuszy więcej ma ta partia to zle jej wróżę.

    A propos taśm. Kataryna ma rację żądając większej rzetelności od dziennikarzy. Wiem, że to męka – odsłuchiwanie prywatnej zakrapianej łaciną rozmowy, słabo słyszalnej, lecz trzeba tego posłuchać w całości, aby się wypowiadać, bo w przeciwnym razie schodzi się na poziom recenzentów teatralnych, którzy nie widzieli sztuki, a mówią, że Paradowska dobrze lub zle grała…
    Jest tam wiele ciekawych wątków i tropów niewygodnych dla lewicy i Kwaśniewskiego. Warto to odsłuchać lub zlecić tę żmudną pracę jakiemuś adeptowi dziennikarstwa, żeby to z tej taśmy spisał w całości, a nie wybiórczo jak w Dzienniku.

    Jest tam też wątek studenta, który podpisał umowę na studiach na sponsoring i nie chce wracać do kraju, aby się z niej wywiązać. Sponsoring był prywatny, lecz widać zainspirowało to Przemysława z Gosiewa do szerokiej wypowiedzi o podpisywaniu takich umów ze studentami medycyny przez państwowe uczelnie, zobowiązując ich do jakiejś formy odpracowania studiów. Oleksy nic nie wywalczył u Gudzowatego, bo podchody były bardzo rodem z PRL-u. Czy Gosiewski coś wywalczy dla zmniejszenia liczby ucieczek młodych lekarzy z kraju?

  40. Pani Janino,

    media firmowane Axel Springer Verlag są wolne. Każdy z dziennikarzy tych mediów ma prawo wyboru, czy będzie pisał o gaworzeniu premiera z babciami i wnukami (der Dziennik), o pierwszej aferze IV RP (Der Fakt) czy też o wielorybie w Wiśle pod Warszawą (Der Fakt). Dziennikarze Polsatu też będą mogli wybierać między realizacją linii uzgodnionej na spotkaniu Vorstandsprechera z premierem a odejściem. Proszę pamiętać, że wg Schroedera to Bild decyduje o tym, kto jest kanclerzem Niemiec. Springer jest jak Gudzowaty – nie ma takiej władzy, z którą by się nie dogadał, a koszty awaryjnego wycofania i przemiału całego nakładu gazety z tekstem aktualnej władzy niemiłym nie są dla koncernu żadnym problemem.

  41. Waldemarze,
    jedyną rzeczą, jaką może mieć na uwadze układ sterujący TOKFM przy doborze prowadzących Poranek jest pluralizm opinii (w rozsądnych ramach). A przyznasz, że przy Semce Janke to wirtuoz kompetencji i stylu 🙂

  42. Jospin, skąd wyciekły taśmy niemal pokazał palcem p. Gudzowaty wczoraj w TVN 24 w programie „24 godziny, 21: 00?

    Wyglądalo to tak:
    Taśmy wiele miesięcy leżały u niego .
    Na początku marca trafiły do prokuratury
    Ta jednak nie mogła ich odczytać, bo ze względu na stan nagrań do ich odczytania była potrzebna specjalna aparatura.
    Taką aparaturę ma ABW.

    To wyżej jest zgodne z oficjalnymi wyjaśnieniami reżimowych rzeczników!!!

    Wkrótce po przekazaniu nieczytelnych taśm do ABW,
    już CZYTELNE nagrania pojawiają się w mediach!

    Czy trzeba bardziej czytelnie wskazywać, z którego nieszczelnego szamba nastąpił wyciek? 😉 😉 😉

  43. Czy wega pisząc HAMSTWO!!!! o wszystkich czynnościach ( odsłuchiwanie, dyskusja ) związanych z taśmami Gudzowatego myśli o tym, że jesteśmy hamami ?Co to niby miałoby znaczyć? Że jesteśmy szynkami? Czy to jakiś nowy slang fan clubu „pary królewskiej”?

    Jean Paul pisze o kulturze Polityki, a następnie wyrzuca z roboty dziennikarza Rymanowskiego, bo nie spodobały mu się pytania zadawane Gudzowatemu. On z pewnością jest tak odważny, żeby zadał odważniejsze ( w stylu piewców kultury Gadzinowskiego i Golimonta). Czemu jednak mam wrażenie, że odważny jest tylko na blogach.

    A może to ten sam fan club?
    Wega i Jean Paul. Jean Paul i Wega.
    Piszą tak stylowo, że nie wiem o co biega.

  44. Kilku autorów poruszyło problem kształtu i roli POLITYKI w dzisiejszej rzeczywistości. Zarzucano jej w jednym miejscu „ble,ble,ble” w sumie fachowo nazywając „poprawność polityczną”, czyli dostosowanie do ponurej codzienności obsesyjnego państwa. Pani Redaktor wywinęła się sianem. Inaczej być może, nie mogła, jako że Polityka ma swoich właścicieli i swoje organy odpowiedzialne za bisnes medialny. Problem poruszony w ten sposób byłby racjonalny 10 lat temu. Dzisiaj jednakże sytuacja się radykalnie zmieniła i na pytanie należy odpowiedzieć w sposób adekwatny do niej. Premier państwa, którego ustrój niedawno nazwano ” cywilizacją podłości” spotyka sie z szefem koncernu medialnego Springerem, którego „zbrojne ramiona” nie tylko są na usługach rządu, ale przejęły właściwie ster rządów w tym kraju. Większość intryg, prowokacji, przecieków i wszelkiej podłości wywodzi się albo z „Faktu” /najczęściej czytanym dzienniku/ albo z „Dziennika” najczęściej cytowanego medium budzącego obrzydzenie albo z „Nesweeka” sprytnego, niby amerykańskiego brukowca dla ćwieć inteligencji. Intratne posady w tychże ‚wolnych mediach’ został obsadzone przez dobrze płatnych pseudodziennikarzy siejących kłamstwa, intrygi i jad nienawiści. Niedawno nikomu nieznana telewizja „Puls” została sprzedana przez „Ojców” innemu magnatowi medialnemu, groźnemu Murdochowi. A to już powinna wywołać alarm w Polityce i innych jeszcze niezależnych mediach. Ja jestem jednym z tych co byli od początku z Polityką. Miałem nadzieję, że po zmianie ustroju dalej tak pozostanie. Niestety Polityka odwróciła sie do mnie dupą i nie ważne, że zmieniła kolory, ale ważniejsze to, że sama nie wie do kogo jest skierowana i o czym ma mówić. Brak jej autentyczności i osobowości. Zajmuje się albo recenzowaniem ponurej codzienności albo wyżywaniem sie na wspomnieniach po „PRL”. W tym ostatnim przypadku niestety obraża także mnie i wielu moich przyjaciół, cząsto ludzi wielkiego formatu i wielkiej pracy, którym grubymi lub drobnymi kłamstwkami zohydzono życiorysy. Ci ludzie stanowili korzenie POLITYKI, teraz zostali nazwani hołotą i niestety nikt, z Polityką włącznie nie ma zamiaru ani odwagi stanąć w ich obronie. Przez wiele lat w ojczyźnie jaką wtedy historia mi narzuciła i jaką posiadałem nie widziałem na oczy funkcjonariusza SB. Zachodzę w głowę gdzie oni byli, co robili, że taraz po tylu latach państwo „europejskie” nie ma innych problemów niż szamotanie się jak pijany z czymś dla mnie abstrakcyjnym i poronionym? Wyjaśnienie w tej sprawie daje Profesor Andrzej Walicki, znacząca postać w Polskiej kulturze i myśli. Ale o nim także w Polityce sza. Bo nie wygodny, nie po liniii, nie ” poprawny politycznie”. Szczerze mówiąc, to wracając do autentyczności Polityki, przyznają, że czytanie rozpoczynam od Grońskiego i Stommy, chociaż ten ostatni jest nierówny.

  45. Jospin
    Nie mogę znaleźć na blogu Kataryny informacji, że gazeta otrzymała taśmy 2 tygodnie przed 8 marca
    Znalazłem natomiast w necie:
    Do pracy wzięli się fachowcy. 13 października 2006 cała Polska dowiedziała się, że prokuratura ma taśmy z rozmową Aleksandra Gudzowatego i Adama Michnika o wpływaniu kontrwywiadu na publikacje prasowe w tej gazecie.
    Kilka dni później, 19 października 2006 roku, TVP wyemitowała fragmenty nagrań rozmowy Michnika z Gudzowatym dokonane bez wiedzy Michnika.
    16 października, kiedy szum wywołany pogłoskami o taśmach Gudzowatego narastał, Marcin Kossek czekał w telewizji TVN24 na występ w programie Bogdana Rymanowskiego. Przyznał wtedy, że nie przekazał prokuraturze wszystkich taśm. Kim jest Marcin Kossek? To ceniony antyterrorysta, były pracownik służb specjalnych.
    Nagranie rozmowy Aleksandra Gudzowatego z Józefem Oleksym wpłynęło do prokuratury 8 marca, ale jest nieczytelne; zostało przesłane ABW, by sporządzono z niego stenogram i potwierdzono autentyczność – powiedział prok. Jacek Mularzuk.
    Wprost jako pierwszy opublikował informacje o nagraniu 22 marca, a Dziennik dopiero na następny dzień. Na „Wprost” jest dostępne nagranie (z 80MB, więc dałem sobie spokój ze ściągnięciem) , ale to już nagranie cyfrowe i podobno daje się odsłuchiwać (Tak twierdzi choćby Kataryna na swym blogu. A jak czytam to 8 marca nagranie było wg prokuratury nieczytelne i posłali je do ABW (patrz info wyżej)
    A więc coś ta twoja informacja nielogiczna. Na dodatek ochroniarze Guzowatego twierdzą, że nie przekazywali dziennikarzom taśm z nagraniami. Nie sądzę byś usatysfakcjonował Torlina swą informacją
    Tym bardzie, że nasuwa się pytanie po co redakcja trzymała 4 tygodnie takie informacje (przecież mógł ją ktoś wyprzedzić z publikacją)
    nie rozumiem też twojego wyjaśnienia :

    Jeżeli nie zarzucał mu – to o co chodzi?

  46. Cóż Tusk nie został prezydentem, został im, Kaczyński. Cóż może lepiej by było jak by został Tusk, ale tak nie stało się, bo on bardziej przygotowanym był, żeby być prezydentem od Kaczyńskiego, co pokazuję pierwsze rok prezydentury jego, żw Kaczyński przynajmniej na razie nie był dobrym prezydentem. Cóż czasami, lepiej zrobić coś wcześniej i mieć to za sobą, niż czekać parę miesięcy, bardziej się przygotować, ale to jest inne spotkanie, cóż ciekawie jak by cofnąć czas czy ta wymarzona koalicja dla niektórych dziennikarzy była, bo Pis płaci wysoką cenie, ze Lepper i Giertych SA twarzami rządu i często w mediach ich pomysły się komentuję, Cóż Giertych się nauczył tolerancji, jak nie lubi gejów. Cóż ma za bardzo skrajnie poglądy, żeby być ministrem Edukacji. A Lepper i jego seks afera, ze molestuje pracownice i prostytutki, cóż to świadczy o jego kulturze, cóż dobrze, że nie jest ministrem kultury, bo to za ryzykownie by było. Koalicji PO-PIS nie ma, może już nigdy nie będę. Cóż to chyba konflikt ambicjonalne członków PIsu i PO, PO za wiele chciało. I członkowie PO były, może nadal są lepiej przygotowania do rządzenia, mają bardziej kompetentnych ludzi do zarządzenia państwem, Cóż członkowie PO mieli swoje zdanie, a taki ludzi nie lubi Kaczyński, byli za bardzo samodzielni nie zależny w myśleniu, poglądach, cóż spotkanie Tusk ? Kaczyński to bardziej pokazówka dla mediów, niż potrzeba porozmawiania dwóch liderów dużych partii.
    A taśmy Gudzowatego ? Oleksego to tylko pokazuje, jaka była lewica, cóż to każdy o tym wie, ze Sld to był jakiś biznes, członkowie Sld mieli skłonności do wielkich pieniędzy, lubili się przyjaźnić z ludźmi biznesu, a taśmy Oleksego to tez plotki swobodnie opinie Np., że Olejniczak to narcyzm, a Kwaśniewski mały kręczak, a Kwaśniewska to wymalowania lala. Cóż to bardziej nadaję do na forum do Internetu niż na salony polityczne.
    Cóż, jeśli zależałoby to, jaka była by lewica od Sławomira Sierakowskiego to była bym spokojna od polską lewicę, ale przynajmniej na razie tak nie jest.
    Pozdrawiam

  47. Jospin,
    czy możesz powiedzieć, w którym miejscu wypowiedź optymisty, w której pisze on, że zadaniem państwa jest umożliwienie i ułatwienie dążenia do dobrobytu i szczęścia (o ile to dążenie nie narusza dóbr innych) wszystkim obywatelom, (wszystkim, to znaczy, katolikom, mahometanom, buddystom, ateistom, tchórzom, odważnym, łysym, kochającym siebie, kochającym mężczyzn, kochającym kobiety), na którą to działalność wszyscy obywatele (również mniejszości) robią dobrowolną zrzutkę w postaci podatków, jest demagogiczna?

  48. Drodzy piszący:

    Polityka jest grą.
    Gra wymaga chłodnego umysłu.
    Gracz ogarnięty emocjami jest złym graczem.
    Popełnia błędy których spokojny umysł pozwala uniknąć.
    Starategie gier zalecają zmącenie spokoju przeciwnika dla osiągnięcia przewagi.
    Błędy wynikają też z nadmiernego przywiązania do własnej oceny.
    Błędem jest też wiara w guru
    Każdy popełnia błędy.

    Panom którzy nie potrafią opanować emocji proponuję powrót do Kodeksu Boziewicza. Zamiast broni można użyć rąk. Starsi i mniej sprawni – rosyjska ruletka.

    A tak serio – idzie wiosna. Zamiast śledzić polityczne gierki i świństewka idźmy na spacer. Zróbmy sobie przerwę na ostudzenie nastrojów. Ostatnio wystrzelone rakiety mają głowice P (Propaganda)

  49. Jak podaje dzisiejsza prasa,

    ?Wicemarszałek Senatu Krzysztof Putra (PiS) skwitował sprzeciw kadry akademickiej wobec lustracji tak: NAUKOWCY POWINNI ZAJĄĆ SIĘ NAUKĄ, A NIE UPRAWIANIEM POLITYKI?

    W marcu 1968 r., I sekretarz Władysław Gomulka (PZPR) tak skwitował sprzeciw pisarzy i studentów wobec ówczesnych działań partii: PISARZE DO PIÓR, STUDENCI DO NAUKI.

    Podobne? Podobni?

  50. Olek51 pisze:

    Czy na prawdę nie stać cię na poprawną analizę? Obie partie to zlepki dawnych partii których poglądy na wiele kwestii nie jest tajemnicą. Zobacz skład /procentowo/. Nie wychodź z założenia, że jeśli obie są posolidarnościowe to są jednością. Przeanalizuj kampanię wyborczą – tam widać jasno, że dla PIS podstawowym wrogiem politycznym była PO /a nie SLD, bo ten już nie liczył się w wyścigu po władzę). Dlaczego PIS nie zgodził się oddać MSWiA -PO? , przecież przywódcy PIS wiedzieli ,że nie są przygotowani do zarządzania gospodarka i zdrowiem (Kaczyński powiedział to w wywiadzie jasno, że chcieli jedynie zająć się resztą poza wyżej wspomnianymi sprawami)
    Ano właśnie z przyczyn które napisałem w nawiasie, i dlatego, że pozbawiało ich możliwości niszczenia przeciwnika (Rokita jasno to powiedział) A więc różnice były nie do pogodzenia. PIS chciał dominować, a koalicja z PO kompletnie uniemożliwiała to.

  51. Szestow 07:19

    Może i ma rację Kataryna, ale chyba nie tam, gdzie Ty ją widzisz.

    Lektura jej wpisu i wielu komentarzy, a dokładnie – interpretacje tego, co na taśmach, a jeszcze dokładniej – to, na co Kataryna kładzie we wpisie szczególny nacisk – dowodzi, że

    1. znacznie żywsza niż sprzeciw wobec „dziedzictwa” post-PZPR-owskiego (kogo to jeszcze obchodzi?) jest walka frakcyjna zwolenników komunistycznego betonu (Kataryna i wielu blogowiczów) ze zwolennikami i przedstawicielami skrzydła „rewizjonistyczno-modernizacyjnego” (nieliczni tutaj, jeśli ktokolwiek w ogóle). W pewnym sensie to powtórzenie Natolina i puławian.

    2. postkomuna i jej nurty (bo chyba nie idee?) są ciągle żywe w społeczeństwie, i to wśród ludzi niekoniecznie pamiętających tamte czasy z autopsji. Widzę, szczególnie u obrońców betonu, fascynację para-mafijnym typem organizacji. Myślę, że to powszechna w naszym autorytarnym społeczeństwie fascynacja. I stąd może takie poparcie dla totalitaryzującego PiS (i LPR).

    I jeszcze:
    3. nie mam żadnych trudności z wyobrażeniem sobie wspólnoty duchowej (a i formalnej też) między zwolennikami obecnie rządzących i samymi tymi obecnie rządzącymi a „betonowym” skrzydłem postkomuny. Natomiast „modernistów” i „rewizjonistów” z LiD, większość społeczeństwa nigdy nie „czuła” i z ich poglądami się nie utożsamiała. Oni są zbyt „kosmo”, a beton jest „swój”.

  52. Szestow 9.04 Rozumiem że czytanie ze zrozumieniem cię przerasta. Zacznij od: Ala ma kota, As to pies Ali i jakoś pójdzie.
    Przeciek 9.03 Trafiłeś w sedno .Gratuluję !.

  53. Czy ktoś wie gdzie można znaleźć tę wypowiedź Osiatyńskiego o lustracji o której mówi pani Paradowska ????

  54. maciek g
    masz rację. Mój błąd. Źle zinterpretowałem słowa kataryny (ósmego marca, a więc dwa tygodnie przed tym jak trafiły do prasy) ja tam nie wiadomo, czemu przeczytałem po:).
    Oczywiście to daje do myślenia. Mogli to zrobić ochraniarze mogła prokuratura mogło ABW.

  55. Dla mnie najbardziej sensacyjne byłyby takie fragmenty rozmowy panów Gudzowatego i Oleksego, w których któryś z nich przyznałby się do zrobienia kiedyś czegoś niewłaściwego albo nawet zabronionego prawem. Nic takiego jednak tam nie znajdujemy. Podsłuchana rozmowa wskazuje raczej na to, że doszło do spotkania najuczciwszego polskiego biznesmena z najbardziej etycznym z polskich polityków. Obaj panowie są szczerymi patriotami, których jedyną słabościa jest nadużywanie trunków i przekleństw. Zatem publikacja stenogramu z tej rozmowy jest dla PiS-u niekorzystna. Obala one bowiem ulubioną tezę tej partii, że w Polsce rządził polityczno-biznesowy układ, którego wszyscy uczestnicy byli czemuś winni. Okazuje sie, że w III RP można było jednak zostać premierem i marszałkiem sejmu z ramienia SLD, albo zarobić cięzkie miliony na handlu gazem z państwowymi firmami w sposób uczciwy i zgodny z prawem.

  56. Grzechu
    1. Pierwsze słyszę żeby państwo było lub mogło być źródłem szczęścia (chyba, że mówimy o utopiach rodem z Marksa).
    2. Działalność państwa jest opłacana z naszych podatków. Państwo jest zarządzane przez swoich reprezentantów wybieranych w demokratycznych wyborach. Członkowie państwa oddając swój głos wybierają jakąś opcję, która ma swoje priorytety w rozdzielaniu tej naszej zrzutkowej kasy. Jeśli wygrywa jakaś opcja realizuje SWÓJ program, który NIGDY nie jest programem wszystkich. Jedynie Kwaśniewski był prezydentem wszystkich polaków (przynajmniej tak twierdził – niestety nie wiem jak to się stało, że nie dostał 100% głosów przy 100% frekwencji).

  57. quake !
    o procesie więcej można dowiedzieć się w redakcji Polityki lub od Marka Ostrowskiego.W skrócie wyglądało to tak :
    -J.kaczyński ropowiadał ,że ma tylko ubranie i kota;
    -Marek Ostrowski napisał ,że to jest owszem prawda,ale nie do końca;
    -przypomniał zasiadanie w radach fundacji i coś tam jeszcze;
    -J.Kaczyński podał go za to do sądu oskarżając o zniesławienie;
    -Marek Ostrowski wygrał ,gdyż sprawa była oczywista;
    -J.Kaczyński chyba ani razu nie przyszedł na rozprawę.
    Największą zaletą Polityki jest to ,że gdy czyta się komentarz (artykuł) o kolejnej wstrząsającej aferze,którą dzienniki(oraz media elektroniczne) żyły przez kilka dni to możemy spokojnie i przytomnie ocenić jej faktyczną wartość.Powraca racjonalność spojrzenia na świat.
    PiS zanegował wszystko to,co reprezentowała sobą Polityka i jej wykształciuchy.Dlatego nie może być rozejmu ,gdyż to jest walka o sens bytu Polityki i jej czytelników.

  58. Witam!

    (Przepraszam, ale mialem straszne klopoty techniczne z przeslaniem tego materialu)

    Dziekuje Sz.P. redaktor za podjecie dyskusji. Pozwole sobie kontynuowac.

    Zaznaczam, ze problem – moim zdaniem – przesadnej „grzecznosci” nie dotyczy w jakis wyjatkowy sposob tylko „Polityki”. Jest to mala wada dosc znacznej czesci polskiej inteligencji. Szczegolnie tej jej czesci, ktora postepuje zgodnie z haslem „Niech prawo – prawo znaczy, a sprawiedliwosc – sprawiedliwosc”.

    Zgadzam sie z p.redaktor – krzyk, w sensie wrzask, to nie jest metoda. Ja mam na mysli cos, co nazwalbym „zadziornoscia”. Uwazam, ze jej brak szkodzi w polemice ze zlem. Brak zadziornosci, powoduje ze ?czasopismo opini? staje sie niegroznym ?kolkiem dyskusyjnym?. Niedawno obchodziliscie panstwo piecdziesieciolecie (dolaczam sie do gratulacji) jako najlepszy polski tygodnik ksztaltujacy opinie. Narzuca sie pytanie: To jak sie ma to kstalcenie opini do szarej rzeczywistosci, to dlaczego Kaczynscy wygrali wybory? – chyba nie do tego przekonywaliscie spoleczenstwo???

    Podala p. redaktor kilka przykladow na to ze cyt.”Nie zgadzam sie, ze jestesmy zbyt grzeczni…; …Mysle, ze jestesmy wyraznie opozycyjni…”. Ja na obrone mojej tezy mam nastepujace:

    – ostatnie wydanie „Polityki” str. 100, „Do i od redakcji” notka „Rycerze manipulacji” Jerzego Baczynskiego: cyt.:”Zwykle nie odpowiadamy na zaczepki tygodnika ‚Wprost’. Raz – po pomowieniu Jacka Zakowskiego o wspolprace z rosyjska agentura – poszlismy do sadu. Wyrok, a zwlaszcza uzasadnienie, byl dla „Wprost” druzgocacy. NAWET GO NIE WYDRUKOWALISMY UZNAJAC, ZE KOLEDZY DOSTALI NAUCZKE I STARCZY”.

    Prosze wybaczyc, ale rece opadaja. Pieknie, prawdziwie po chrzescijansku nadstawili Panstwo drugi policzek – no i druga strona bez zastanowienia – chlast – prask. Czy wydrukowanie uzasadnienia wyroku sadowego jest krzykiem niegodnym „Polityki”, ze zacytuje jeszcze raz p. redaktor „z pewnoscia nie bedziemy bezsensownie agresywni” (???).

    – nastepny przyklad nie dotyczy bezposrednio „Polityki”, ale miesci sie w stylu. Nie pamietam komu i gdzie (prosze internautow o przypomnienie szczegolow tej sprawy) – nasz p. premier na jakies pytanie dzienikarza odpowiedzial (cyt. z zawodnej pamieci) „… prosze nie przekraczac swoich kompetencji, pan nie jest po cos tam ten tego (???)” przepraszam, ale nie pamietam dokladnie ale reakcja upomnianego dziennikarza sprawiala wrazenie, ze wzial sobie slowa p. premiera do serca.

    Tu juz nie tylko rece opadaja, ale apopleksja zabija. Musialby Kaczynski trafic na mnie, to dopiero by sie dowiedzial, kto tu przekracza kompetencje: ja zadajac pytanie – czy on obrazajac mnie unika odpowiedzi na pytania opinii publicznej, ktorej on co prawda jest jednym z przewodnikow, ale to do moich obowiazkow nalezy sprawdzac czy p. premier dobrze sie wywiazuje ze swoich.

    – trzeci przyklad znakomicie wpisuje sie w powyzszy kraobraz. Jest to propozycja p. redaktor zlozona w poprzednim Pani artykule („Lustracyjni stachanowcy”): „Pomysle o spotkaniu nieco wczesniej i rzeczywiscie mniej zobowiazujacym. Przedstawie Panstwu jakas propozycje, zwlaszcza, ze idzie wiosna, moze bedzie cieplej i jakies fajne ogrodki.”

    Tak. No i sobie pogadamy, ponazekamy jaki PiS jest be itd. Wypijemy sobie kawke, moze i z jedno piwko (bo cieplo), jakies ciasteczko tez moze byc, a potem zadowolenii i spelnieni wrocimy sobe do domkow.

    Film Sydney’a Pollack’a „Three Days of Condor” (na podstawie powiesci Jamesa Grady’ego) konczy scena, w ktorej glowny bohater – John Turner „Condor” – udaje sie do redakcji pewnej (nie pamietam ktorej) nowojorskiej gazety z materialami, ktore spowoduja trzesienie ziemi w CIA (poleca glowy, oj poleca). Nie wiem czy opublikowanie czegos podobnego o naszym polskim grajdole w „Polityce” przyniosloby jakikolwiek skutek.

    Pytanie: dlaczego?

    Pozdrawiam
    Antek

  59. Taśmy p. Guzowatego spadły jak z nieba. Dziecko poczęte, spotkanie w Fakcie to zbyt mało by przykryć UW i KWAŚNIEWSKIEGO. Teraz prawdziwi dziennikarze mają istne używanie – wystarczy przegląd, nawet pobieżny prasy codziennej.
    Dwóch panów spotkało się przy kolacji z popiciem, jeden z nich coś powiedział na drugi dzień nie pamiętał swoich filipik i mamy sprawę wagi państwowej.
    Jedyna okazja by uruchomić Prokuraturę, ABW, CBŚ, CBA a potem kilka komisji Sejmu, naród będzie miał uciechę, gazety zarobek a cichutko przejdą następne ustawy sejmowe, może wreszcie odzyskamy TK.

  60. Przez prawie tydzień byłam dokładnie wyłączona z życia. Wczoraj wieczorem słuchałam wywiadu Rymanowskiego z Gudzowatym. Z tego co mówił pan G. wyszło mi, że w rozmowie z Oleksym raczej nie uczestniczył, bo nie wie kto co mówił, nie pamięta i odsyła do taśm, których nie zna i nie słuchał. Pomyślałam, że wredne choróbsko powikłało mi opony mózgowe. Rano zaczęłam czytać zaległą prasę.
    Lestat, serdecznie dziękuję, Twój przegląd wydarzeń utwierdził mnie w przekonaniu, że nie zwariowałam i rozumiem co czytam.
    Pani Janino, artykuł w ostatniej Polityce znakomity, czekam na jutrzejszy.
    Acha, tak przy okazji, czy pan Gudzowaty zawsze tak upiornie niewyraźnie mówił, czy to ukłon w stronę prezydenta?

  61. mw
    ad 1. Moim zdaniem dziedzictwo post-PZPR = partyjny beton = postkomuna = sitwa mająca Polskę w d****.
    ad 2. Słusznie zauważyłeś, że idee w środowisku SLD są nieobecne. Tęsknotę ludzi za poprzednim porządkiem jestem w stanie zrozumieć, to jako żywo nie jestem w stanie uzasadnić głosowania właśnie na SLD. Jakby przecież nie patrzeć na tych ludzi to klika wcale nie tęskni do gospodarki centralnie sterowanej i realnego socjalizmu. Natomiast nie wiem, czemu przypisujesz totalitaryzowanie PiS. Jeśli masz na myśli tylko sposób zarządzania wewnątrz niej to przyznaję Ci rację (sam to krytykowałem). Jeśli dołączasz się do chóru wmawiającego Kaczyńskim absolutyzm w państwie to nie mogę się z Tobą zgodzić.
    ad 3. Żeby tylko te Kosmo miało kiedyś więcej do powiedzenia niż beton. Ja też myślę, że w Polsce jest potrzebna lewica, chociaż sam nie jestem jej zwolennikiem. Jednak jestem pewien, że SLD z ludźmi z pkt 1 nie ma nic wspólnego z lewicowością.

  62. Jospin,uzywanie epitetów w miejsce arumentów nie jest zachowaniem wytwornym, ale dzieki,ze przecztałes moją demagogie i głupote. Poczułem się wazny, bo ktos zwrócił na mnie uwage i wzbudziłem jakies uczucia..Co do kosztów kancelarii prezydenta, to tylko Ci przypomne że wynoszą one 160 mln rocznie, więc policzyć ile to na dzień, na godzine i minutę jest łatwo. Dzielenie na poziomie szkoły podstawowej tez może byc, jak widać demagogią.Wg prawa Parkinsona takie wielkie milionowe liczby nie robia na nikim wraznia, bo sa abstraktem. Człowiek zadaje sobie sprawe dopiero wtedy kiedy dotyka wartości wyobrazalnych dla niego osobiscie. Wspominam czesto o pieniadzach i o tym budzecie , bo jest to w kazdym demokratycznym państwie rzecz podstawowa dla władzy i obywateli. Dyskusja i spory o wydawaniu naszych pieniędzy powinna byc codziennością. Więc ja dlatego zestawiam np. to polskie 160 mln zł, z 200 mln eur naszego PKB, z wydatkami prezydenta Niemiec ok. 50 mln Euro z budżetu, który wynosi 3 biliony euro. Powstaje w mojej głowie uzasadnione pytanie, co takiego wielkiego obywatele w polsce za taki procent udziału kancelarii w PKB otrzymują? Jak to ma sie np. do konstytucyjnych uprawnień głowy państwa? Na co faktycznie te pieniądze idą. Czy potrzeba w kancelarii kilkuset urzedników? Dlaczego Prezydentowi wolno latac pięcdziesiąt razy w roku do Gdańska słuzbowym samolotem?
    Mógłbym zadac jeszcze dziesiatki takich „demagogicznych” pytań. Np. Premier powołuje w swojej kancelarii drugi, równoległy rzad ! Nie ma zaufania do nikogo wiec musi miec swój osobisty rząd. Co opinia publiczna na to. Po co nam 2 rzady? ITD! ITP!
    Na urzędach nie zasiadaja święte krowy tylko ludzie, którzy musza podlegać krytyce opinii społecznej i tłumaczyć sie bez przerwy z tego co robia i czego nie robia. Chodzi o to, aby nam było dobrze, a nie im, bo za to im płacimy. Capisco? Dlatego potrzebuje nie „swoistej” wolności wg. braci K,. tylko naturalnej, przyrodzonej mi od urodzenia wolnosci, która rządzący PiS chce mi ograniczyć. A ja sie nie zgadzam na to!
    pozdrawiam Jospina i innych demagogów na blogu. Ciao!

  63. Przeciek,

    jeśli jest Pan z Polityką od początku, to powinien Pan wiedzieć, że Polityak jest wydawana przez spółdzielnię dziennikarską i to jest właściciel tego tytułu. Co do poprawności politycznej, to ja w Polityce widzę to wszystko oczym Pan mówi, że nie ma z jedną różnicą Polityka wyraża się ładniej i to jest jej cała poprawność polityczna. To, że nie jest antypisowa aż tak jak ostatnio Newsweek, to świadczy tylko o zachowaniu pionu, nie można się bowiem przechylać tak jak Newsweek od bardzo pro- pod poprzednią batutą naczelnego do tak anty pod- pod obecnym szefostwem. Ale ja myśle, że dla Springera to jest po prostu trzymanie pionu – Newsweek anty dla „inteligencji zbuntowanej” i Dziennik dla reszty „niezbuntowanych obywateli niebędących wielbicielami Gazety Wyborczej. Nie może sobie po prostu takie wydawnictwo pozwolić tylko na jedno oblicze. Ma i tak jednorodną opinie ostatnio po tych obiadkach czy kolacjach z premierem. Więc jak już coś wypominamy, to przynajmniej wykażmy się czytaniem Polityki, bo mam wrażenie, że Pan czyta tę gazetę omijając Żakowskiego, Paradowską, Passenta czy Władykę.

    A co do lustracji, to jakaś i to dotycząca nie tylko przeszłości agenturalnej czy SB’kiej musi być. Natomiast cała ta zabawa w polowanie na czarownice za pomocą teczek SB czy powiązań z WSI jest po prostu odwracaniem uwagi przez PiS od ich wlasnych kłopotów z rządzeniem, nieudolnym zresztą. Ostatnio rozmawiałam z przyjaciółmi i doszliśmy do wniosku, że co nam do tego, czy jakiś dzisiejszy samorządowiec z Pcimia Dolnego lub Wrocławia czy Szczecina – powiedzmy – radny był współpracownikiem SB, czy nie. Jakie to ma znaczenie i wpływ na jego dzisiejszą pracę jako radnego, poza oczywiście sytacją, gdy się przedstawiał w kampanii jako świetoszek – czyścioszek (każdą taką obłudę trzba tępić), ale jak tych kwestii w ogóle nie poruszał to co mnie to obchodzi, jesli dzisiaj swoją pracę wykonuje dobrze. Jeśli kogoś skrzywdził, to pokrzywdzony ma oczywiste prawo mu to wypomnieć, nagłoścnić itd. Ale ja? Mam czasem wrażenie, że pokolenie, moje zresztą, urodzone po tym mitycznym 1 sierpnia 1972 roku ma czasem kompleks, że żyli w czasach normalnych, gdzie się heroizmem i antykomunizmem nie mogli wykazać, więc chociaż agentów będą ścigać. Koto wam ludzie powiedział i dal pewność, że stać was by było w tamtych czasach, w obliczu tamtego systemu na to bohaterstwo i ten antykomunizm. Odwaga dzisiejsza nic nikogo z nas nie kosztuje. Nikt z nas nie jest w stanie powiedzieć jakby się zachował. Więc trochę umiaru w tym osądzaniu innych. Odwaga, która kosztuje nas osobiście i jest zagrożeniem dla naszej rodziny, wymaga trochę więcej niż tylko szperania po teczkach w IPN’nie i krzyczenie zdrajca przy byle zapisku SB’eka w jakiejś kartotece. Młodzi, piękni, najwyżej 35-letni – odrobina umiaru i pokory. I już słyszę te zaklęcia, że co ja mówię, przecież ja nigdy bym tak nie postąpił. Uważajcie z tym słowem nigdy. Jest bardzo zdradliwe i lubi nam pokazać, że żadne zarzekania się nie mają sensu, bo zazwyczaj jest dokładnie odwrotnie do zarzekania, a najbardziej bohaterskimi ludźmi, okazują się ludzie, którzy są cisi, spokojni, skromni i niekrzyczący o odwadze, gdy nic im nie zagraża, bo uważają, że bycie poprostu przyzwoitym jest ich normalnością. Jak to powiedział prof. Bartoszewski ostatnio na Laurach Śląski – całe życie starał się po prostu nie być świnią. Ani zająknięcia się o bohaterstwie. A co do samych już kompleksów – to należy je leczyć, bo wypaczają psychikę i osobowość.

    Pozdrawiam.

  64. Jospin

    No właśnie, pierwsze słyszysz. Marks miał dokładnie przeciwny priorytet, a jego utopia niewiele się różni od utopii endeckich. Obie zakładają prymat myślenia stadnego nad charakterystycznym dla oświeconego zachodu myśleniem o prawach i wolności jednostek. Według stada lepiej jest ukarać dziewięciu winnych i jednego niewinnego. Dorobkiem Europy jest to, że ten jeden jest wolny.

    Większość świata już się chyba przekonała, że lepszy jest żołnierz kupiony i wyposażony za rynkowe pieniądze, niż maniak idei. Niestety, nasi narodowi socjaliści za moje pieniądze jeszcze raz chcą wynaleźć kwadratowe koło.

    Program wybranej większości oczywiście nigdy nie jest programem wszystkich, ale demokracja polega na tym, że jest on programem jak największej części i uwzględnia prawa mniejszości. Twoja wypowiedź udowadnia, że nie wiesz, na czym polega demokracja.

    Jeśli nie słyszałeś o państwie zbudowanym na prawie do szczęścia, zajrzyj do konstytucji USA.

  65. optymista
    Wycofam wszystkie słowa, które skierowałem przeciwko Tobie, jeśli wskażesz mi jeden Twój tekst piętnujący poprzednich prezydentów za wydatki TEJ SAMEJ wielkości. Jeśli takiego nie będzie to uznaję Twój tekst za nic innego jak demagogiczną wycieczkę do obecnej władzy (a u was Murzynów biją).

  66. Grzechu
    1. Ja tam potrafię o swoje szczęście zadbać sam. Ze strony państwa oczekuję ochrony przed zagrożeniem zewnętrznym (wojsko) i wewnętrznym (policja) oraz możliwości obrony swoich praw (sądy i wszelkiego typu KONIECZNE regulacje prawne). Reszta powinna być w moim mniemaniu kwestią działania samorządów (Infrastruktura) i rynku.

    2. O żołnierzach – W Iraku działa cała banda ideologicznych maniaków, którzy jednak dają radę. Choć muszę tu przyznać Ci rację – nie jestem zwolennikiem masowego naboru i z tego co ostatnio słyszałem PiS się też z tego wycofuje.

    3. Jakie prawa mniejszości zostały już złamane przez PiS?

    4. Bez komentarza. Patrz pkt 1.

  67. PERWERSJA……..
    jest zadanie od kobiety aby wnikliwie wsluchiwala sie w tasmy na ktorych nagrana jest rozmowa dwoch pijanych mezczyzn . Mezczyzni ci probuja sobie nawzajem wytlumaczy swiat i toczace sie na nim zycie uzywajac jedynie kilku slow. Jakich ? Lepiej przemilczec.
    Efekt tego jest zawsze taki sam . Kac po wypitej wodce i kac po bzdurach ktore wypowiedzieli.
    Ci sami panowie nie maja pozniej wstydu udawac szarmanckich , calujac kobiety w reke polowa geby. Miejmy nadzieje ze ta ktora ewentualnie nie jest plugawa.

  68. Jospin… Co to znaczy wmawiać Kaczyńskim absolutyzm w rządzeniu państwem? Przecież tu nie ma czego wmawiać to jest fakt bezsprzeczny… No podstawowym dowodem są ataki na NIEZALEZNY Trybunał Konstytucyjny! Tak zawsze postępuję władza chcąca nie mieć nikogo nad sobą… To jest dokładnie taki sam schemat zachowania jaki stosował Goebbels w swojej walce z demoktatycznymi strukturami państwa i jego organami np. z prezydentem i zastępca prezydenta policji Prus, którzy to ścigali go za podburzanie przeciw Żydom i za szerzenie nienawiści. Wtedy on na łamach swojego pisma ?Atak? atakował ich pomawiając, oczerniając, wmawiając że są przedstawicielami żydowskiego spisku itp… Kaczyńscy stosują dokładnie taką samą taktykę atakując organy demokratycznego państwa… Raptem beee są ludzie których sami na do Trybunału Konstytucyjnego powołali… Ich grzechem jest to że służą państwu polskiemu a nie zachciankom Kaczyńskich… Podobnie jest z Ziobrem… Cienki z niego prawnik ale kreuje się na pana i władcę prawa w tym kraju… Już w wystąpieniach w TV wydaje mu się że zakres jego władzy rozszerzył się o funkcję najwyższego sędziego chyba… Wystarczy przypomnieć co mówił o dymisji przewodniczącego Trybunału konstytucyjnego i o tym że ten warszawski chirurg ?już nigdy nikogo nie pozbawi życia?… No matko boska co ci ludzie mają z głowami? Nie wiem czy oni z premedytacją wytłukli własne szare komórki ze się do tego posuwają czy co?
    Ja tam życzę źle i PISowi bo to żadna prawica tylko narodowi socjaliści i liberalnym socjalistom (których liberalizm zamyka się w bezwarunkowym pozwoleniu na aborcję na życzenie) z SLD również… Mam nadzieję że oba te środowiska się posypią w niebyt… A w Polsce władze obejmą ludzie którzy dzięki budowie wolnorynkowej gospodarki zmienia ten kraj w rozkwitającą oazę przedsiębiorczości na pustyni socjalizmu… Mam nadzieję że PO otrząśnie się z tych rokoszy Rokity i go w końcu wywali i zamiast zajmować się sobą przedstawi w końcu jakiś sensowny program wolnorynkowy i sprecyzuje swoje cele… Lepiej żeby to zrobiło prędzej niż później bo czas leci a szanse na rozwój uciekają…

    PS: Pozdrawiam serdecznie Lestata :-)))

  69. Ja chcialbym pogratulowac ministrowi Gosiewskiemu wczorajszej wypowiedzi, w ktorej postuluje aby w celu powstrzymania eksodusu lekarzy z kraju to tzw. starych krajow UE wprowadzic kontrakty spoleczne miedzy 19-latkami wybierajacymi medycyne jako kierunek studiow a RP, w ktorych zawarta bedzie klauzula mowiaca o tym ze absolwent akademii medycznej bedzie musial pozostac w kraju i przepracowac okreslona ilosc lat na rzecz RP aby w ten sposob splacic dlug wobec ojczyzny. Zawsze uwazalem pana ministra za bardzo waskomyslacego ale ta wypowiedzia udowodnil ze nie kolebie sie w nim zadna szersza perspektywa. Wyglada na to ze to kolejny minister po Romanie G ktory postanowil wesprzec rozwoj szkolnictwa prywatnego, tym razem szkolnictwa wyzszego. Po pierwsze taki kontrakt zaowocuje pojawieniem sie prywatnych uczelni medycznych, gdzie placac czesne studenci beda zwolnieni z leczenia drogiego organizmu RP i bez ograniczej beda mogli ruszac w swiat. Ewentualnie wszyscy zaczna sie uczyc francuskiego i konczyc francuskie uczelnie bezplatne 😀 (co samow w sobie juz teraz nie jest zlym pomyslem) Spowoduje to rowniez odplyw najlepszej kadry z uczelni panstwowych i powolna degrengolade tychze. Minister nie zauwaza ze taki kontrakt bylby troche sprzeczy z konstytucja jesliby dotykal tylko jednej grupy zawodowej, bo dlaczego informatycy nie mieliby podpisywac podobnych kontraktow, skoro tez korzystaja na ofertach zagranicznych firm. Rowniez przyslowiowy Polski Hydraulik, rozpoczynajac nauke zawodu w szkole zawodowej czy technikum powinien podpisac kontrakt ze nie wyjedzie do Reichu na saksy, natomiast bedzie klepal biede az odpracuje wymagany czas na polskiej rurze. A moze po prostu wrocic do przerabianego przez 50 lat pomyslu zabrania paszportow i zamkniecia granic. Wtedy wszyscy beda razem w Polsce siedziec a minister Dorn bedzie nas tak mocno kochal az my pis pokochamy. A jak sie okarze ze ta milosc nie dla nas to sady 24h napewno znajda dla nas jakis paragraf.
    Czasem to sie zastanawiam skad ci ludzie sie wzieli ale chyba z jakiegos okresu nadgorliwosci stalinowskiej. A wielkosc ich rozumkow ubliza nawet przyslowiowej kurze. Eh a smiali sie z Kaliguli ze konia zrobil ministerm. Gosiewski niby na konia nie wyglada ale klapki na rozumie ma przyspawane ze hej.

  70. Nie wiem dlaczego po słowach
    Olek51 pisze zjadł to co cytowałem
    a więc powtarzam z czym się nie zgadzam:
    Wracając do meritum, różnice programowe między PO i PiSem są tak niewielkie, że tylko osobiste animozje kierowniczych gremiów obu partii zablokowały możliwą koalicję.
    dalsza część postu wyjaśnia dlaczego /oczywiście w wielkim skrócie/

  71. Drerd
    wywiad z prof. Osiatyńskim opublikowany był w wersji gazetowej świątecznego wydania Gazety Wyborczej. Rewelacja.

  72. Pani Redaktor,
    wiemy, że Polityka klasą publikacji różni się o cały kosmos od rycerskiego Wprostu. Ale wobec nawału ataków pp.Kaczyńskich na media elektroniczne i gazetowe zachowuje się chyba nazbyt zachowawczo. Ataki rządzących na media zdarzają się podobno zawsze i na całym świecie, ale temperatura odpowiedzi mediów jest znacznie wyższa. Czy one są bardziej „wolne” i niezależne? Czy nasze są bardziej „poprawne politycznie”? Springerowski Dziennik i Fakt oraz rządowa przecież Rzeczpospolita nie mają chyba żadnych zahamowań w zwalczaniu swoich przeciwników politycznych i ideologicznych, media „drugiej strony” wydają mi się jakby „skulone”.

  73. Jurek

    To że nie zgadzasz się z tezami artykułu Gietki nie znaczy, że problem ten nie istnieje.
    Sięgnij np. po książkę Grzegorczyka (?) :Adieu.

    Drerd

    W.Osiatyński:Lustracyjna pułapka. Polityka 2007 nr 12 (24.03.2007) s.24-26

    Pani Janino

    „Politykę” cenię właśnie za jej powściągliwość.Wyzwolono we mnie tak dużą agresję, że spokój i opanowanie tygodnika ,wymusza na mnie racjonalne spojrzenie na rzeczywistość. Ktoś musi chłodzić rozpalone głowy.Dostarczać spokojnych argumentów, utrzymywać poziom dyskusji. Gdyby było inaczej „Polityka” niczym by się nie wyróżniała od innych czasopism.
    „Sto lat samotności” też nie każdemu się podoba, a jednak jest to wielka literatura .
    Halszka

  74. Podpisuje sie caly soba pod zdaniem Bozeny (z godz. 20.59) cyt.:
    „Ataki rzadzacych na media zdarzaja sie podobno zawsze i na calym swiecie, ale temperatura odpowiedzi mediow jest znaczne wyzsza”

    To zdanie powinno znalezc sie w mojej wypowiedzi z godz. 13.16

    Dziekuje Bozeno!

    Pozdrawiam
    Antek

  75. Halo przeciek !

    Zapomnialem napisac wczesniej (bo sie troche zdenerwowalem, po przeczytaniu Twojej wypowiedzi z godz. 9.04):

    MASZ RACJE !

    Pozdrawiam
    Antek

  76. Do cargo:
    Wspominasz o syndromie późnego rewolucjonisty, czyli „pieknych 35 letnich”. Pamiętam że będąc dzieckim, gdzieś pod koniec lat 50. też byłem strasznie sfrustrowany, że nie byłem rocznikiem wojennym, przez co straciłem szansę na bycie bohaterem. Na szczęście przeszło mi to gdy miałem gdzieś 12 lat, bo po prostu zobaczyłem że są ciekawsze rzeczy, chociażby słuchanie radia Luxemburg czy struganie elektrycznych gitar. Resztka chęci do wojowania przeszła mi w czasie służby wojskowej na SOR. Inna sprawa, że niektórzy z tego nie wyrastają, choćby bracia K., którzy zbliżając się do 60 ciągle myślą, że są bohaterskimi uczestnikami Powstania Warszawskiego.

  77. Pani Janino, jedna prośba: proszę nie pisać, że „Wolne są tylko media Axela Springera i widocznie dlatego premier z tym akurat wydawcą jada prywatne kolacje”. Ja rozumiem, że to skrót myslowy, ale tak doslownie to znaczy: kolacja z Axelem Springerem osobiście, a przecież tego pana – założyciela i dlugoletniego wydawcy koncernu Springera – już dawno nie ma pośród żywych .
    Z wyrazami sympatii

  78. Pani wdziek osobisty, uroda i brzmienie głosu są uzupełnieniem głębi Pani tekstów, ich bezkompromisowości i odwagi, dzięki którym cieszymy się dziś demokracją i swobodą wypowiedzi.Zagalopowałem sie trochę ale dziś dzień szczególny ..święto kłamczuchów…Wszystkiego najlepszego.

  79. Dziękuję za to, że Pani, Jacek Zakowski, Tomasz Lis i jeszcze kilku dziennikarzy nie boicie się prezentować poglady niezależne, zdrowo rozsądkowe i postrzegajacy rzeczywistość taką jaką ona jest faktycznie. Dzięki Bogu za to, że jeszcze wychodzą tygodniki niezależne (na I miejscu Polityka) i trwa obiektywna stacja TV Polsat – niewiadomo tylko jak długo jeszcze, bo TVN już spuścił z tonu. Ciekawe kogo i czego boi się TVN. Trwajcie jak nadłużej, bo dajecie świadectwo, że jeszcze nie zwariowałliśmy mimo tego, że nożyce między wyobrażeniami o tym czym jest demokracja, a stanem wystepujacym aktualnie, rozwierają się coraz szerzej. Pozdrawiam serdecznie.
    A na marginesie mam pytanie, czy Pani chodziła może do szkoły w Jarosławiu?

  80. I Mr.Jonh Barry, daję pożyczki poważne myślących jednostek. Daję mój kredyt w wysokości 5% stawki minimalnej w wysokości $ 5,000.00 i maksimum $ 120,000,000.00 i 5.000,00 zł do zł 120,000,000.00 GB Pounds .. Skontaktuj się teraz z tym info poniżej:
    Oferujemy następujące rodzaje pożyczek Dla osób indywidualnych
    * Domowe pożyczki (Secure i niezabezpieczone)
    * Personal Loans (Secure i niezabezpieczone)
    * Pożyczek na działalność gospodarczą (Secure i niezabezpieczone)
    * Kredyt konsolidacyjny.
    * Student Loans.
    Full Names:.
    KRAJ:
    STAN:
    ADRES:
    SEX:
    WIEK:
    Miesięczny dochód:
    Kwoty potrzebnej do pożyczenia:.
    Cel kredytu:.
    Numer telefonu:.
    Kontakt e-mail: dangoteloanplcfirminc2009@gmail.com

css.php