Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

11.04.2007
środa

Polityka przecieków

11 kwietnia 2007, środa,

Nie ma prawie dnia, aby nie było nowych informacji o aferach w służbie zdrowia. Od czasu aresztowania dr. Garlickiego nastąpił wręcz wysyp rozmaitych afer. Jak nie szpital MSWiA to kontrole w szpitalu wojskowym na Szaserów, gdzie podobno coś wykryto, choć nikt nie wie do dziś co wykryto. Ważne, że była sensacja.

Potem w Białymstoku miano handlować organami do przeszczepów. Najpewniej nie handlowano, ale sensacja żyje jeden dwa dni, dziennikarze zagonieni poszukiwaniem nowego „mięsa” biegną po następne. Następne znaleziono podobno w Radomiu i to takie wielkie, że od razu okrzyknięto, iż to największa afera w służbie zdrowia. Na razie nikt jej jednak nawet opisać nie potrafi.

Prokuratorzy coś niby wyjaśniają, ale w gruncie rzeczy niczego nie wyjaśniają. Raczej zamazują lub rozmazują, choć skoro już siadają przed kamerami i mikrofonami powinni przynajmniej przekazać podstawowe uporządkowane informacje. Czyżby nie potrafili, czy też boją się przyznać, że ktoś porobił przecieki na wyrost? W sumie wiadomo tylko, że kilka miesięcy temu zatrzymano lekarza, ordynatora z radomskiego szpitala (początkowo dziennikarze mylili nawet Radom z Radomskiem – taka to była precyzja informacji), który podejrzewany jest o przyjęcie 50 tys. zł. łapówki. Podobno na dodatek ustawiano przetargi i kupowano jakiś sprzęt po protekcji. Ale co to ma wspólnego z wpisywaniem za łapówki na listę leków refundowanych? Gdzie ten Narodowy Fundusz Zdrowia i ministerialni urzędnicy, gdzie te setki zatrzymanych podejrzewanych o korupcję?

Mało kto troszczy się dziś o wiarygodność przekazywanych informacji. Wręcz można odnieść wrażenie, że informacje wcale nie są ważne, ważny jest ogólny klimat wokół służby zdrowia, który musi być zły. Dlaczego? Oto jest pytanie. Czy tylko dlatego, że spodziewane są protesty służby zdrowia, czy napłynęło tyle anonimowych donosów po zatrzymaniu dr G. że można dziś dowolne oskarżenia rzucać, czy policja i prokuratura osiągnęły tak wielką specjalizację w tropieniu nieprawidłowości w służbie zdrowia, czy też po prostu minister Ziobro i minister Kamiński na słynnej już konferencji prasowej, kiedy to oznajmiono, że dr G. nikogo już życia nie pozbawi, uwolnili dżina z butelki i teraz już nikt nad procederem oskarżeń nie panuje? A może nie bez winy jest tez samo środowisko, które długo przymykało oczy na zjawiska stojące w sprzeczności z etyką lekarską.

Zapewne wszystkie te czynniki odegrały jakąś rolę, ale skutek jest katastrofalny. Wiadomo już prawie wszystko o zahamowaniu przeszczepów, o uzasadnionych lękach lekarzy przed podejmowaniem ryzykownych decyzji, o rosnącej agresji pacjentów. Mało jednak wiadomo o działaniach ministra Religi, który powinien się czuć odpowiedzialny za ten klimat wokół służby zdrowia. Tymczasem minister jest ciągle zaskakiwany przez prokuraturę, która najwyraźniej prowadzi własną politykę przecieków, wydaje się bezradny wobec zalewającej go fali. Tak to jest, gdy na samym początku nie powiedział wyraźnie swojego: nie pozwalam na nieodpowiedzialne harce, tam gdzie są podejrzenia o popełnienie przestępstw niech prokuratura stawia zarzuty, ale na rozpętywanie antylekarskiej histerii nie ma mojej zgody, bo to rykoszetem godzi w pacjentów. Moją odpowiedzią będzie więc podanie się do dymisji. Na ten temat pisałam już kiedyś i nic się nie zmieniło wyjąwszy to, że histeria narasta, lekarze czują się coraz bardziej osaczeni, a absolwenci medycyny myślą już tylko o wyjeździe z kraju. Chyba myślą słusznie.

*** 

Bardzo dziękuję za świąteczną korespondencję. Myślałam, że Państwo postanowili odpocząć od komputera, a jednak wpisów było sporo. Lestatowi dziękuję za przegląd wydarzeń tygodnia. Taka „ściąga” z kilku dni bardzo się przydaje.

Quake przesłał nam bardzo pożyteczny link do stenogramu sejmowej komisji regulaminowej. Najciekawsza, zwłaszcza w świetle późniejszych wydarzeń, jest opinia posła Budnika z Platformy Obywatelskiej o wniosku prokuratury w sprawie uchylenia immunitetu posłance Ostrowskiej. Budnik mówi, że tak słabo umotywowanego wniosku jeszcze nie czytał, a w komisji regulaminowej już długo pracuje. Jego wypowiedź ciekawie brzmi po oświadczeniach Donalda Tuska, że nie znał wniosku, który jest absolutnie wiarygodny i przeprowadzi śledztwo, kto wprowadził PO w błąd. Szkoda, że nie zapytał o opinię przedstawiciela swojej partii, może wówczas zachowałby więcej spokoju w komentowaniu i nie zmieniał zdania co dwa dni. W każdym razie widać jak PO przestraszyła się ataku PiS  i jak chce oddać instytucję immunitetu, choć akurat teraz powinna walczyć o jej zachowanie.

O kolejną polemikę prosi się Bernard, który chce ode mnie dowodów, że skruszony gangster Masa kłamie. Bernard nawet podejrzewa mnie, że podważam system prawny naszego kraju. Otóż panie Bernardzie nie należę do wielbicielek Masy, które śledzą każde jego słowo przekazywane za pośrednictwem prokuratury. Bardziej jednak wierzyłam Lechowi Falandyszowi niż Masie, może nawet bardziej wierzyłabym Wachowskiemu niż Masie. Nic na to nie poradzę. Jeżeli zeznania Masy były takie ważne, to gdzie te sprawy w politykami, w jakich sądach? Oczywiście bywa i tak, że na zeznania gangstera powołują się różne osoby i różne media, a potem okazuje się, że niczego takiego nie zeznał. Tak było na przykład z Pawłem Piskorskim i jego domniemanymi związkami z mafią chyba pruszkowską. Piskorski miał szczęście, bo na te rzekome zeznania Miller powołał się w Sejmie i oskarżenia natychmiast podważono. Żyły one jednak swoim życiem medialnym jakiś czas i zapewne w pamięć wielu zapadło oskarżenie, a nie sprostowanie. Jeśli chodzi o innych bardzo wiarygodnych świadków, to mam ich całą kolekcję, na przykład były prokurator Czyżewski i jego dama stająca ongiś przed komisją śledczą, Wieczerzak ze swoim Klubem Krakowskiego Przedmieścia.

Oczywiście, Bernardzie, wiem, że Pan wie swoje, a ja swoje i na tym polega także urok różnicy zdań. Ja w każdym razie wolę świadków, którzy nie siedzą latami w więzieniach i nie mają na karku poważnych zarzutów. Jakoś to oni wydają mi się bardziej wiarygodni, ale to już kwestia gustu. Nie podejmę zakładu o zagraniczne konta żadnych polityków, ani lewicy ani prawicy. Zagraniczne konta nie są chyba nielegalne. Na razie wiem, że mieli je Wieczerzak (świadek podobno bardzo wiarygodny) i Jamroży, ale nie wiem, czy były one legalne czy nielegalne.

Chyba, że zakład taki – nieważne kto wygra, kto przegra – miałby być pretekstem do spotkania Blogowiczów, żeby sobie pogadać, niekoniecznie o polityce. Jeżeli tak, to proszę bardzo, ale nie chciałabym z rozstrzygnięciem czekać trzy lata, no może poczekałabym ze trzy miesiące, gdy zrobi się już naprawdę ciepło i będzie można usiąść w jakimś ogródku.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 74

Dodaj komentarz »
  1. To rzeczywiście bardzo smutne. Smutne dlatego, że przecież w służbie zdrowia mają miejsce korupcja, złe traktowanie pacjentów, różnorakie afery. W wielu sondażach Polacy wskazują na lekarzy, gdy mają wymienić najbardziej skorumpowaną grupę społeczną. To chyba nie przypadek. Nie wierzę, aby obywatele naszego kraju tak się „uwzięli” na lekarzy, bo np. nie lubią zastrzyków w wiadomą część ciała. To przecież Ci obywatele, pacjenci, a nie prokuratura czy ministrowie Ziobro i Religa mają tak naprawdę największą wiedzę o tym, co sie dzieje w służbie zdrowia. To oni stykają się z korupcyjnymi propozycjami lekarzy, z odmową wypisania skierowania do szpitala itp. Tylko że właśnie oni najczęściej milczą. To znaczy milczą, jeśli chodzi o konkretne przypadki i sytuacje, bo ogólnie, to każdy narzeka na lekarzy, na korupcję, ale z przedstawieniem konkretnych przypadków jest gorzej. Milczą, bo boją się o zdrowie swoje i swoich bliskich.
    A to rozdmuchiwanie różnych afer i pseudoafer przez środowiska dziennikarskie (i nie tylko) rzeczywiście nie pomaga, bo, gdy okazuje się, że kolejne przecieki to tylko przecieki, trudniej jest dojsć do prawdy. W tym ogólnym „rozmazaniu”, o którym Pani pisze, umyka to, co naprawdę istotne.
    A naprawdę istotna jest reforma służby zdrowia. Problem zadłużonych szpitali, skandalicznych płac lekarzy, zbyt małej liczby sprzętu i miejsc w szpitalach. Przecież to jest powodem większości afer, korupcji, wielu nieszczęść pacjentów. Ale łatwiej mówić o aferach – prawdziwych czy wyimaginowanych niż o tym, co zrobić, aby zminimalizować ich liczbę. Dzięki temu społeczeństwo może zapomnieć na chwilę, że winę ponosi przede wszystkim ogólny stan służby zdrowia, brak pieniędzy, nieodpowiedni status szpitali, które ciągle się zadłużają, bo w absurdalny sposób przydzielane są im pieniądze; za to skupić się na wściekłości na konkretnych lekarzy, na konkretne szpitale. A tak naprawdę trzeba sobie zdać sprawę z tego, że żaden człowiek nie jest wolny od pokusy zarobienia łatwych pieniędzy. Dlatego trzeba stworzyć takie warunki, które nie sprzyjają korupcji, zamiast skupiać się głównie na aferach. O tym też trzeba pisać, ale tak, aby nie przesłaniało to poważniejszego problemu, czyli prawdziwych źródeł tychże afer. I pisać rzetelnie!
    Pozdrawiam

  2. Korumpowanie radomskich lekarzy przez firmy farmaceutyczne to poważna afera jest! Co innego taki sobie oto fakt, że na czele NFZ stoi ktoś, kogo w kraju dalekim i sojuszniczym otwarcie i oficjalnie wskazano jako urzędnika, który kupował leki od pewnej farmaceutycznej firmy w zamian za wpłaty na rzecz kierowanej przez niego fundacji. Biedne te amerykańskie firmy farmaceutyczne. Jak robią wpłaty na fundacje to w Polsce nikt nie ma o to pretensji, ale w USA się czepiają. Jak płacą za fikcyjne umowy to w USA nikt się nie czepia, ale w Polsce robi się raban. No a w końcu gdzieś te pieniądze na marketing trzeba wydać!

  3. Pani Redaktor.
    W politykę przecieków bardzo ładnie wpisuje się ostatni program tandemu Sekielski&Morozowski. Osiągnięto kolejny szczyt- adresat listu jeszcze przed jego otrzymaniem jest informowany przez media o zawartej w nim treści. Pomijając zawartość listu, który brzmi jak wezwanie na przesłuchanie a nie jak korespondencja między Premierem a Prezydentem/nawet byłym/ to fakt przedostania się treści listu do mediów w rekordowo krótkim czasie i w bardzo niejasny sposób jest najlepszym dowodem, że A.Kwaśniewski może, a nawet powinien czuć się inwigilowany.
    Inną nie mniej ważną sprawą jest decyzja TVN i samych prowadzących o zrobieniu takiego programu.
    Uważam, że chęć zabłyśnięcia za wszelką cenę, nawet kosztem narażenia się na zarzut CHAMSTWA świadczy o zaniku wszelkich moralnych norm i zahamowań u części mediów. Należy się spodziewać, że następny program obu panów będzie traktował o użytym papierze toaletowym albo o podpaskach. To schodzi do takiego poziomu.
    P.S.
    Jeżeli przeciek był celowy i wyszdł z otoczenia Premiera i miał osłabić politycznie A.Kwaśniewskiego, to w myśl tego co pisał J.Zakowski powinien wywrzeć skutek odwrotny do zamierzonego. Oby tak było.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Droga Pani, Po przeglądnięciu dzisiejszejszego wydania Polityki postanowiłem definitywenie, aczkolwiek z żalem zakończyć 50 letni romans z szanowanym i „swoim” pismem. Nie mogę brać do ręki pisma, w którym głos zabiera Tomasz Wołek, symbol zawziętego kłamstwa i podłości. Budził zawsze moje obrzydzenie napastliwością i nienawiścią do wszystkiego co było pozytywne w życiu moim i życiu wielu polaków. Gdy kilkanaście lat temu dopytywałem jednego z filarów ówczesnej Polityki, co to się stało, że pismo skierowane do najwyższych warst inteligencji i kultury w Polsce Ludowej nagle odwróciło sie tyłem do swoich sympatyków. Nagle zachorowało na „patologię PRL”, kultywując ją ku uciesze rządzących do dnia dzisiejszego. Tenże prominent w odpowiedzi poskarżył się, że niestety ale redakcję opanowała grupa hunbejwinów i wbrew tradycji robi co chce, zaniżając poziom pisma do przeciętnego wzoru komercyjnego pisma amerykańskiego. Dotrwałem do dzisiaj, ciągle mając nadzieję, że wybryki tępych i niebezpiecznych dla państwa małych przywódców zmuszą Politykę do szukania nowych sympatyków, tworzących szansę i nadzieję na jakąkolwiek zmieną. Niestety Polityka zadowoliła się polemiką i komentowaniem wybryków sitwy, która z pomocą kościoła i jego walczących agend totalnie opanowała rządy w tym ciężko doświadczonym i zniewolonym kraju. W ten sposób Polityka bierze udział w tej ponurej grze, wspierając mimo woli stan istniejący i utrwalając go jednocześnie. Do pomocy zaangażowała Wołka, ale już beze mnie tym razem. Znam wielu ludzi, ktorzy czytają jednocześnie Politykę i Wprost, nie dostrzegając wielkiej różnicy. To prawdopodobnie w myśl sentencji niedawno cytowanej w Polityce, ” nigdy nie kłóć się z głupcem, ludzie mogą nie dostrzec różnicy”. I nie dostrzegają.

  6. Caly tyn ‚syfek’ w sluzbie zdrowie, wydaje mi sie, jest bardzo na reke koalicji rzadzacej, wylaczajac z tego grona ministra zdrowia. J. Kaczynski i spolka, z ministrem Z. Ziobro na czele, moga pieknie zaslonic kazda wiadomosc, informacje, afera w sluzbie zdrowia. Zaslona dymna, ktora sie przez przypadek wedlug mnie znalazla, idealnie pasuje premierowi i jego ludzia, z A. Lepperem i R. Giertychem na czele. Pasuje, bo jest piekna przykrywka, zaslona dymna a przy okazji potwierdzeniem, tezy ‚genialnego stratega’ o tym, ze Polska to bagno, gdzie nawet lekarze sa brudni. Wymarzona dla nich sytuacja, bo nikomu na ministrze Relidze w zaden sposob nie zalezy, nie ten to inny bedzie.

    A oprocz tego udalo sie ekipie rzadzacej, wywolac kolejne spoleczne niepokoje. Najpierw naszczuli na siebie Was, dziennikarzy, oferujac lustracje w formie takiej jak ona weszla. Przy okazji srodowiska akademickie tez sobie do oczu skacza z tego powodu. Teraz udalo im sie naszczuc przeciw sobie pacjentow i lekarzy. Malo sie znam na zachowaniach miedzy ludzkich, i na socjologii jako takiej, ale z moim pesymizmem, to ja widze wojne domowa w kraju nad Wisla….

    … a jesli wojny domowej nie bedzie, to po skloceniu ze soba wszystkich ktorych sklocic sie da (kosciol tez jest na liscie, juz chyba nawet odfajkowany), wtedy stworzony zostanie porzadany obraz zepsutej rzeczywistosci, ktory bedzie trzeba naprawic… i zrobi to, prezydent Zbigniew Ziobro… na nasze nieszczescie 🙁

  7. Heniu, ten prezydent Z Ziobro tez mi od dluzszego czasu chodzi i mysle ze to jest realny scenariusz – niestety.
    robo dokladnie to co robil L. Kaczynski a do tego jest medialny, nei boi sie kamer, nie mlaska itd……..

    sam jestem ciekaw jak to z nim bedzie ale nie zdziwilbym sie jak by za jakis czas to ZZ objal przewodnictwo PIS’owi wysylajac braci na wczesniejsza emeryture (mowie tutaj oczywiscie nie o najblizszym roku ale o perspektywie 2 – 3, moze 5 lat)

  8. Obecna fala ujawnianych „afer” w służbie zdrowia to przygotowanie społeczeństwa na rozprawę rządu z majowymi protestami lekarzy przy pomocy policyjnej prewencji i wojska (co umożliwia ustawa o sytuacjach kryzysowych).

  9. Wydarzenia każdego dnia dowodzą, że służby spec. PIS-u z aparatem Ziobro-pododobnym dostarczają papkę info. polskim Tabloidom z tygodnikiem „Wprost” na czele, czy „Dziennikiem „. Po co to robią? ,ano po to ,by komunikować o wydarzeniach ,projekcjach chwili , a nie o wyrokach sądowych , nawet I Instancji. .
    Ziobro wprowadza Sądy 24 -godzinne krzyczały pisowskie media,a rzesza dziennikarzy sympatyzujacych powtarzała i pisała z radością , a Ja z symapatycznym wsparciem . I oto nachodzą swięta Wielkanocne . Zagrożenie życia urodzonego, ba -POCZĘTEGO , ze strony pijanych kierowców jest pewne . Kilka tysiecy potencjanych zabójców życia , zjawi się na drogach .
    Policja , (z ciemnej większej niewątpliwie liczby )wyłowiła ca. 1400 osób . Ilu z nich aparat Ziobry i Kaczmarka zdołal osądzić w tym trybie ?, chyba 5%
    Gdyby Pisowcom zalezało na podawaniu owoców swojej pracy , to mieli kapitalną szansę , zmobilizować swoj aparat i dzisiaj podać -np. 70% pijanych kierowców na drogach jest OSĄDZAONYCH .Mówienie o 5% skuteczności swojej sztandarowej ustawy nie uchodzi tym cymbałom .
    Od ponad roku nie chodzi jednak o osądzonych,o Owoce pracy (skandaliczne CBA !) chodzi tylko o informacyjne tsunami, najlepiej dotyczące środowiska zawodowego , które potrzebuje zaufania ludzi . Teraz przyszła kolej nadwyrężyć ,zdeptać medyków to łatwe zadanie . A Gdzie ten diabelski stolik i siedzacy przy nim układ — Niema !! Jak niema to zadbać trzeba o „przeciek” listu Premiera do b. Prezydenta i dostarczyc go do programu ” Teraz MY ”
    Przykro ,że tacy dziennikarze , też dają się manipulować i zamiast rozmowy o pozycji Naszego kraju, to zostalo kilka chwil na rozmowę o Ukrainie . Rozczarowany jestem tym programem Sakielskiego i Morozowskiego . Polska nie ma dzisiaj zbyt wielu ludzi o formacie miedzynarodowym i zapowiedż programu z A.Kwaśnniewskim zachęciła mnie do oglądania , a tu List, OLeksy i Urban . Nie tego oczekuję od TVN -stacji którą lubię.

  10. Problem jest szerszy niż korupcja w służbie zdrowia i mam nadzieję, że wśród uczestników blogu znajdzie się prawnik, który zajmie się nim w sposób kompleksowy.
    Chciałbym zająć się dzisiaj sprawami związanymi ze służbą zdrowia. W latach czterdziestych, zwłaszcza bezpośrednio po wojnie nie słyszało się o aferach w służbie zdrowia, po prostu dlatego, że państwowa służba zdrowia praktycznie nie istniała. Stan ten, pozornie korzystny z punktu widzenia warunków istnienia korupcji był nie do zaakceptowania ze względów społecznych, ponieważ uboższa część społeczeństwa pozbawiona była praktycznie opieki lekarskiej. Społeczeństwo samo próbowało temu zaradzić, pojawiały się inicjatywy rozwiązań praktycznych np. w postaci spółdzielczych ośrodków zdrowia, czy nawet szpitali.
    Ówczesna władza patrzyła na te inicjatywy niezbyt przychylnym okiem, powstałe organizacje w najlepszym przypadku przejmowało państwo, pozbywając się przy tej okazji nieprawomyślnych działaczy spółdzielczości.
    Już na początku lat pięćdziesiątych zlikwidowano prawie do końca prywatną służbę zdrowia, a placówki spółdzielcze i nieliczne szpitale prowadzone przez związki wyznaniowe stały się jednostkami państwowymi finansowanymi prawie w całości przez budżet.
    Wprawdzie poza państwową opieką zdrowotną pozostawała bardzo liczna grupa obywateli, byli to rolnicy i resztki przedstawicieli wolnych zawodów oraz tępiona sukcesywnie przez władzę ludową grupa tzw. „prywaciarzy” czyli kupcy i rzemieślnicy.
    Wprowadzenie obowiązkowych ubezpieczeń obejmujących również ludność
    wsi ostatecznie utrwaliło monopol społecznej służby zdrowia. Nie byłoby w tym nic złego, bo obiektywnie patrząc podniósł się poziom opieki zdrowotnej i jej dostępność gdyby nie wzięły góry sprawy doktrynalne.
    Było to twierdzenie o przodującej roli klasy robotniczej, chorobliwa nieufność do inteligencji i jednoczesny brak środków finansowych niezbędnych do utrzymania tak rozbudowanej struktury. Konsekwencją tego były głodowe płace w całej służbie zdrowia i zaniżone do niemożliwości pensje lekarzy. Jako reakcja na ten nienormalny stan pojawiły się działania obronne, zwłaszcza w środowisku lekarskim – praca na kilku etatach, reaktywowanie po roku 1956 prywatnych praktyk i wreszcie tzw. „dowody wdzięczności”, czyli mówiąc dzisiejszym językiem prokuratury nienależne korzyści materialne.
    Ten stan wzmocniły przemiany po roku 1989 w służbie zdrowia niezbyt wyraźne, zmieniające jednak całe otoczenie. Doszły pokusy ze strony nie tylko firm farmaceutycznych lecz ze strony całych działów przemysłu pracujących na rzecz opieki zdrowotnej. Bez zmian (w ujęciu realnym) zostały płace, środki na utrzymanie placówek zdrowotnych wprawdzie wzrosły, wobec ogólnego podrożenia metod leczenia był to wzrost iluzoryczny.
    Stan ten w sposób oczywisty narzuca służbę zdrowia jako naturalne wytłumaczenie tworzenia i utrzymania niezwykle kosztownych służb do walki z korupcją. Nie trzeba zbyt wybitnych funkcjonariuszy by wytropić afery i co ważniejsze istnienie złowrogiego „układu” w dowolnej placówce zdrowotnej, pewne trudności może sprawić sądowe udowodnienie winy, stąd ciągnące sie latami sprawy. Zresztą wyrok jest praktycznie niepotrzebny, widowiskowe aresztowanie, najlepiej z udziałem antyterrorystów i kamer telewizyjnych wykończy zawodowo każdego specjalistę. Jestem daleki od twierdzenia, że służba zdrowia to same anioły, jednak w tej grupie zawodowej najłatwiej jest obnażyć wykroczenia bo przecież dochodzi cały szereg spraw związanych z samym procesem leczenia, które są idealnym pretekstem do postawienia zarzutów dziennikarskich i prokuratorskich.
    To wszystko co napisałem wcale nie znaczy, że jestem przeciwnikiem zdecydowanych działań zmierzających do poprawy poziomu etycznego i merytorycznego służby zdrowia.
    Uważam tylko za niezbędne zmiany metodyki tych działań, podjęcie kompleksowych zmian obejmujących usunięcie obiektywnych przyczyn patologii i eliminujących z zawodu ludzi nieuczciwych.

  11. Przeciek, bardzo mi smutno czytając twój wpis. Świadczy on o tym, że nie dajesz ludziom prawa do zmiany opcji. Ja się tez przez wiele lat nie zgadzałam z red. Wołkiem, ale o dziwo ostatnio tak i wcale mi nie przeszkadza, ze on pisze swoje artykuły dzisiaj dla Polityki. Widać ludzie w swoim życiu przechodzą rózne drogi i one zawsze z jednymi się przecinają a z drugimi wręcz rozchodzą. Podobną tym, razem swoją metamorfozę, widzę w moim spojrzeniu na to, co mówi Pani prof. Staniszkis. Jeszcze parę lat temu twierdziłam, że nie jestem w stanie się zgodzić z jej spiskową teorią dziejów i pędem lustracyjnym. A dzisiaj jej opinia o formie lustracji, którą przerabiamy obecnie, jest w dużej mierze zbierzna z moją. Jej opinia o polityce prowadzonej przez braci Kaczyńskich też. gdybym czytała tylko Politykę nie mogłabym tego stwierdzić. Nie jestem admiratorką Wprost, bo, ktos juz to powiedział, że jest to chyba słup ogłoszeniowy rządzących, ale chociaż staram się tę gazetę przejrzeć. Jeśli nie każdy numer, to co któryś. Po to by mieć jakiś ogląd opinii, jeśli da się artykuły tam zawarte ak nazwać, innej opcji niż moja. Nawet jeśli te opinie nie podobają mi się. Z wieloma poglądami ogłaszanymi w Polityce też się nie zgadzam, ale po to są tego rodzaju gazety i artykuły. Na podstawie treści w nich zawartych mamy sobie wyrabiac swój pogląd na piękno w danej sprawie, a nie tylko czytać potwierdzenie naszych wniosków. To byłoby nudne.
    Z innej beczki. Wczorajszy popis panów Morozowskiego i Sekielskiego to szczyt BEZCZELNOŚCI I CHAMSTWA. najgorsze jest to, ze Panowie robili na wizji, co mogli, żeby po nich nie było widać, że to widzą. Pan Prezydent Kwaśniewski nie jest z mojej bajki, ale dzięki tym dwóm, wydawało mi się do tej pory, dobrym dziennikarzom doczekałam chwili, że z ust Pana Prezydenta usłyszałam coś, pod czym mogę się podpisać obiema rękoma. Pan Kwaśniewski ma rację zwracając uwagę, że dziennikarze nie sa od kreowania rzeczywistości. Obu Panom Redaktorom już tydzień temu przytrafił się gorszy dzień, gdy patrzyli jak w słowo objawione w zapisy SB z teczki Bliźniaka – podobno Damięckiego, ale to co zrobili wczoraj przeszło oje najśmielsze wyobrażenia. Chcę tylko powiedzieć, że w każdej dziedzinie powinny istnieć jakies normy. Jeśli dziennikarz chce być wiarygodny w swoim opiniach o politykach i od nich wymagać przestrzegania pewnych kanonów, to sam również powinien być w zgodzie z kanonami swojego rzemiosła. Nie wymaga się kultury, ogłady i obycia od ludzi swiata polityki czytając na wizji list, którego adresat jeszcze na oczy nie zdążył obejrzeć i przy jego jawnej niechęci do tego. Według mnie bycie gwiazdą dziennikarstwa zobowiązuje do odpowiedzialności za słowo i zachowanie przede wszystkim, a Panom Morozowskiemu i Sekielskiemu woda sodowa uderzyła do głowy. Przykro się to ogląda. Ja wczoraj byłam mocno zażenowana.
    A co do meritum Pani dzisiejszego wpisu, to według mnie jest to dalszy ciąg odwracania uwagi opinii publicznej od prawdziwych problemów służby zdrowia. Bo jeśli w tej służbie zdrowia jest tak źle, to dlaczego tak wielu lekarzy jest tak dobrze wspominanych przez swoich pacjentów, którym uratowali życie, bez łapówek, prezentów itp. Tak jak w innych dziedzinach życia nie ma tutaj tylko czarnego czy tylko białego. To środowisko też jest różne. Natomiast to co jest złe lub pokazane w złym świetle – „aferalnym” – bardzo dobrze się sprzedaje. Nie ma rząd pomysłu na rozwiązanie problemów służby zdrowia. Bo rozwiązania są, ale one powodowałyby utratę wpływów i wladzy na tym polu przez rządzących, oddanie uznaniowości, która temu rządowi jest do życia potrzebna jak tlen. Bo jeśli jest jakiś sukces, to on musi być jego zasługą. Porażki się zamydla aferami prawdziwymi czy wymyslonymi, należy je tylko tak pokazać, żeby zagłuszyć merytoryczną dyskusję. Niedawno w Polityce był wywiad z człowoekiem zajmujących się zarządzaniem instytucjami świadczącymi usługi zdrowotne. On tam powiedział bardzo ciekawe rzeczy. Jedną z nich jest, że dzisiejsza niewydolność w dużej mierze jest pochodną błędnego finansowania. Nie patrzy się na służbę zdrowia jak na rachunek kosztów, tudzież na rachunek zysków i strat. To powinno obowiązywac zarówno od strony szpitala, przychodni czy instytucji pokrywającej koszty leczenia – NFZ czy praywatny ubezpieczyciel. gdyby w ten sposób na to patrzeć, to od razu pewne zachowania i wśród hcorych i wśród placówek zdrowia zostałyby niejako „wymuszone”. Ale to wymagałoby skomercjalizowania szpitali na przykład. Bo w tym układzie powinny one działać jako spółki. To spowodowałoby też dokładny rachunek kosztów konkretnych usług w danym szpitalu. Bo nie ma co się łudzić dzisiejsze podejście, że operacja wyrostka w klinice w Warszawie i w szpitalu powiatowym kosztująca tyle samo jest sytuacją nie do przyjęcia i nie do utrzymania. A dodatkowo, dlaczego w klinikach robi się tego typu standardowe zabiegi. To jest własnie rola nrmalnych, standardowych szpitali a nie specjalistycznych placówek. Zróżnicowanie zarobków w tych placówkach przeciez istnieje i rachunek kosztów pokazałby ile faktycznie taki zabieg kosztuje wykonywany przez doktora nedycyny czy profesora w klinice a ile w tym szpitalu. Podobnie jest ze wszystkimi innymi usługami medycznymi. Ale to wymaga powiedzenia wszystkim, że dzisiejsza sytuacja jest nie do utrzymania na dłuższą metę i to ona w dużej mierze powoduje układ rodzący patologie. Nie wystarczy je ścigać. Trzeba jeszcze chcieć stworzyć system, który im nie będzie sprzyjał lub spowoduje, że przestana one być opłacalne.

  12. Jesteście wspaniali kocham was jednak nie wiem czemu traktuje to jak kabaret. Pani Janina jest urocza, kabaret dobry., Pozdrawiam

  13. Do przeciek z 10.00
    Nie warto. Nie warto całkiem rezygnować. Trzeba po prostu zmenić trochę nastawienie. Nie spodziewać się z numeru na numer, że a nuż coś się zmieni.
    Ja, trochę z konieczności czytam Politykę/papierową/ hurtowo tzn. po 3-4 ostatnie numery naraz. Ma to tę zaletę, że przy obecnym nawale informacji część artykułów można sobie „odpuścić’. Wydaje się, że dopóki istnieją blogi autorów Polityki w obecnej postaci, to mimo niekiedy zdawkowych tematów /jak ostatni / warto a nawet trzeba w nich uczestniczyć. Są ciekawsze od samego tygodnika- może dlatego, że nie za forsę?
    Czytając „wstępniaki” Naczelnego nie należy spodziewać się radykalnych zmian. A siła przebicia Gospodyni blogu/ przyjmując, że chce coś zmienić/ jest widocznie za mała.
    Pozdrowienia.

  14. dzisiejszy przeciek z komunikatów Giełdy:

    11.4.Lubin (PAP) – Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy
    KGHM Polska Miedź SA odwołało w środę z funkcji dotychczasowego
    członka rady nadzorczej spółki Jana Sulmickiego i powołało do tego
    gremium dwoje nowych członków: Adama Glapińskiego oraz Annę Mańk.

    Zmian w radzie nadzorczej dokonano na wniosek
    przedstawiciela Skarbu Państwa, który jest największym
    akcjonariuszem Polskiej Miedzi (ponad 44 proc. akcji).

  15. Pani Janino, przedstawię takie oto zdarzenie:

    Komentowała Pani cos dla WP, pod pani tekstem jak to zwykle bywa odbyła się niewielka dyskusja, której z nudów się przyjrzałem.
    Jeden z komentatorów napisał mniej więcej tak:
    ?Ta Pani niech się już nie wypowiada bo wystarczająco się skompromitowała za czasów SLD. ?I tyle, koniec kropka.

    Spytałem się wiec o co chodzi bo taki wpis to zwykła kalumnia równie dobrze można by napisał tak o kimkolwiek.

    Po jakimś czasie dostałem odpowiedz na emaila (na wszelki wypadek go podałem?

    Nazwisko osoby zachowam do swojej wiadomości (jeśli Pani chce to proszę o informacje a prześle)

    Oto treść odpowiedzi:

    Działałem z Paradowską razem w Krajowej Komisji Solidarności Pracowników RSW ok. 14 lat temu. Wtedy była jeszcze „normalna” i obiektywna, a pracowała w „Expressie Wieczornym”. gdy „Express” przejęło PC – obraziła się, ponieważ kandydowała na naczelną i przeszła do „Polityki”. Od tego czasu coraz bardziej staczała sie na lewicujące pozycje, co widać do dziś. Sam nie wiem – przeżywane klimakterium, czy zapekła nienawiść do kaczorów, że nie zrobili jej naczelną (nawiasem mówiąc wtedy objął tę funkcję Urbański!)????
    Pozdrawiam – w razie czego służę szerszymi opisami!

    Pani Janino czy może Pani napisać jak to jest z ta nienawiścią do kaczorów? ( ja się do niej przyznaje, od zawsze miałem awersje do obu Panów i nigdy nie wierzyłem w ich ani jedno słowo i wiedziałem ze pod pięknymi hasłami kryją się ich zupełnie inne cele, a jeśli niektórzy tego jeszcze nie widza i nie chcą chyba zobaczyć to niestety wielka szkoda. A prawda jest taka ze gdyby w ten sposób formowali pod siebie państwo politycy innej opcji politycznej niż niektórym pasuję to taki dla przykładu Bernard pisałby o strasznych rzeczach które się dzieją prokuraturze)

  16. Obecne spektakularne działania dotyczące służby zdrowia oczywiście „polityczne” i jak widać działającym zależy na zwróceniu uwagi publicznej, i wykazywaniu skuteczności działania rządu przeciw korupcji. Jak dotąd bowiem służby powołane do walki z prawie są niewidoczne, a liczna spraw znikoma. Nieszczęściem jest to, że takie działania strasznie psują i tak kiepska służbę zdrowia co oczywiście uderzy w najbiedniejszych ludzi w Polsce. Buku w skrócie przedstawił historię polskiej służby zdrowia i wykazał pewną ilość przyczyn i skutków. Jest jasne dla wszystkich myślących i zainteresowanych tematem, że służbę zdrowia trzeba naprawić, ale tez jasne jest że nie ma pieniędzy i ich nie będzie. Rozwiązywanie spraw mając bardzo ograniczone fundusze jest b.trudne, tym bardziej, że każda bardziej racjonalna zmiana będzie godziła w interes wielu ludzi którzy będą chcieli skutecznie ją zablokować (i zwykle im się to udaje). Dla mnie rozwiązaniem byłyby ubezpieczenia zdrowotne (coś podobnego jak na pojazdy), lecznictwo prywatne i fundusz państwowy na
    zabezpieczenie przypadków szczególnych i specjalnych (może trochę nie jasno, ale chodzi o gwarancje państwowe, że jeśli ktoś wymaga natychmiastowej interwencji lekarskiej, to w przypadku braku możliwości uzyskania pieniędzy od ofiary, państwo gwarantowało by zwrot kosztów lekarzom lub szpitalom. Pieniądze też w pewnej mierze były by potrzebne do ważnych działań prewencyjnych z punktu widzenia władzy, (leczenia odwykowe, zapewnienie godziwych warunków śmiertelnie chorym starym ludziom itd)
    Oczywiście system taki trzeba by było szczegółowo opracować i przygotować etapowe wdrożenie.
    Religa wg mnie nie ma z tymi rządzącymi żadnych szans i trochę dziwię się że się zgodził być ministrem.

  17. Życie na przecieku

    Muszę powiedzieć, że liczba przecieków mnie nie martwi. Jeżeli przecieki martwią dziennikarzy, to coś jest chyba nie tak, ale raczej z dziennikarzami. Dziennikarze żyją z przecieków, więc ubolewanie, że jest ich za dużo budzi podobne wątpliwości, jak wydawanie poprawnych politycznie i obyczajowo brukowców (vide Nowy Dzień, czy jakoś tak się to nazywało).

    Inną sprawą jest bycie podpuszczanym, ale to już zadanie dziennikarzy. Większość znaczących mediów jest jawnie antyrządowa (TVN, Polsat, GW, Polityka) więc nie widzę powodu, żeby dziennikarze tych mediów nie dotarli do prawdziwych źródeł informacji i do prawdziwych przecieków które zdemaskowałyby pozorne przecieki (lub przecieki kontrolowane) z Dziennika, Gazety Polskiej czy Misji Specjalnej. Państwo dziennikarze ? do roboty! Docierajcie do zaszczutych i zastraszonych prokuratorów i urzędników. Chętnie przeczytam relacje i mówię to bez złośliwości. Dla mnie ? konsumenta prasy ? im więcej przecieków tym lepiej. O szczelność państwa ma się troszczyć rząd, a nie dziennikarze. Jeżeli przecieki są autentyczne, to zmartwienie rządu by je zlikwidować, a jeżeli pozorne ? to zmartwienie antyrządowych dziennikarzy by znaleźć ich źródła.

    Co do zakładu, to dwa/trzy lata są konieczne, bo tyle to pewnie będzie trwało. Konta w chwili obecnej są legalne, ale kilka lat temu były nielegalne. Nie chodzi zresztą o same konta, a o to co i skąd na tych kontach jest, bo pranie brudnych pieniędzy jest przestępstwem w większości cywilizowanych krajów świata. Namierzyli też Naumana. Więc chociaż zakład nieaktualny, ale spotkaniu to przeszkodzić nie powinno oczywiście 🙂 – Wielka Majówka?

    Muszę przyznać Pani rację, że długotrwałe przetrzymywanie w więzieniu bez wyroku obniża wiarygodność zatrzymanych jako świadków, ale jej nie znosi. Z Piskorskim to faktycznie skandaliczna historia, ale ciekawe skąd Miller miał te informacje – kolejne zadanie dla wnikliwych dziennikarzy. Zresztą przeciągające się procedury i aresztowania to jeden z poważniejszych problemów prokuratury i tu zgoda. Wieczerzaka bym nie lekceważył, Kulczyk-Ałganow, ustalanie składu rad nadzorczych z Kulczykiem w tle, taśmy Oleksego jakoś to dziwnie układa się w całość, a może wcale nie dziwnie? O Czyżewskim nie mam zdania, za mało wiem, jakoś nie śledziłem zbyt uważnie. Co do Słowika to oswobodzenie czołowego mafioza za „dziękuje” wydaje mi się znacznie mniej prawdopodobne niż sowite opłacenie się komuś z otoczenia Wałęsy. Zresztą w szeregu tego typu historiach, gdy słowo jest przeciw słowu nie jest możliwe zdobycie dodatkowych dowodów. Poza jednoźródłową notatką ze spotkania Kulczyk-Ałganow nic nie ma – no ale cóż, musiałby zeznać albo Kulczyk, albo Ałganow, bo Kuna, Żagiel, i ten trzeci cierpią na permanentną amnezję albo przebywali w toalecie.

    Kolejna dziwna historia to CBA. Moja cierpliwość skończy się za jakieś pół roku, bo może się okazać, że zamiast finansować CBA, trzeba było zreorganizować CBŚ i zasilić zastrzykiem pieniędzy. Byłaby to więc spektakularna porażka Kamińskiego, ale i Kaczyńskiego również. Myślę jednak, że chłopaki staną na głowie, ale wyłuskają jeszcze parę przekrętów :).

    Pozdrawiam
    Bernard

  18. I czym Wy się ,ludzie (Pani autorka w tej liczbie), podniecacie?
    Czy jesteśmy bydłem do końca opanowanym przez PiS.
    Mamy, cholera, demokrację!
    Trzeba przeczekać… i tyle.

  19. Cóż afera w służbie zdrowa, dawanie łapówek zamiast wpisanie rejestru leków z danej firmie farmaceutycznej, jak się nie mylę podobna afera była za rządu Millera. Cóż korupcja w służbie zdrowa to codzienność i nikogo już nie dziwi, mniejsza łapówkami nie biorą jak musią, przecież mało zarabiają, a ich praca ciężka, tylko niech dobrze leczą, wykonują swoją prace. Cóż może rozważanie jest jedno dla ratowania zadłużonych szpitali, ale odważnie., Prywatyzacja szpitali, powinno być więcej prywatnych szpitali w Polsce. A program Teraz my z Aleksander Kwaśniewskim ciekawy, muszę przyznać, że Kwaśniewski miał zawsze talent do ładnego mówienia, jego powrót do polityki, oznacza, ze wszystkie siły politycznie najbardziej PO, a także Pis, który też ma trochę lewicowego elektoratu mogą stracić. Bo ja uważam, ze to kwestia czasu jak Kwaśniewski utworzy nową partię, może być. Po co mu polityka jak ma tylko być Np. w telewizji jako ekspert, cóż to najdłuższą metę mija się z sensem.
    A demokracja w Polsce jest i nie trzeba czekać, może trochę.
    Pozdrawiam

  20. Bernard, „nie poznaję kolegi” 😉 krytyka CBA? Wyczerpująca się cierpliwość? Z kwaśnym uśmiechem czytam twoje słowa, bo kiedy CBA było jeszcze pomysłem w głowach (zaraz tam głowach! w dyńkach co najwyżej) PiSiorów, głosy rozsądku w Polsce mówiły, że wystarczy zreorganizować i dofinansować istniejące służby. Pamiętam, jak podawano przykład urzędów celnych – podawano jakie mają wyniki działalności, jak są niedoinwestowane i ile państwo przez to traci. W dotychczas istniejących służbach pracowało wielu uczciwych ludzi, mieli osiągnięcia, trzeba im było tylko pomóc.
    Ale oczywiście wygrała koncepcja rewolucji, zburzenia starego i budowy od nowa. I mamy rezultaty – CBA i owszem, czasem kogoś tam zatrzyma, ale tylko wtedy gdy ma podanego na tacy. Czysta strata pieniędzy.
    Szanowny Bernardzie, pewnie będzie ci głupio mi odpowiadać, bo musiał byś otwarcie przyznać się do błędów. Ale wiedz że miło mi widzieć, jak na ciebie działają rezultaty dysonansu poznawczego :-). Z czasem może wszyscy popierający tę niewydarzoną „rewolucję” PiS się obudzą.

  21. Bernard,
    myślę, że ostatnio masz problemy ze zrozumieniem niektórych spraw – nie chodzi o same przecieki w sobie. Chodzi o to, że porządne służby państwowe powinny się starać aby przecieków było jak najmniej, jeśli zaś są wciąż, to należy się zastanowić czemu to ma służyć. Bo na razie mam wrażenie, że wykorzystuje się „dziennikarzy”, którzy sami niczego nie umieją napisać, a co dopiero zweryfikować „zdobyte” informacje i jeszcze nie daj Boże skonfrontować to z drugą stroną, do manipulowania odbiorcami tych wszystkich informacji-przecieków. A tak już zupełnie na marginesie, ja i chybą żaden sensowny dziennikarz nie powinniśmy się godzić na „dziurawe” państwo. Bo jeśli „wyceikają” rzeczy mało ważne z punku widzenia interesów Polski to jeszcze da się żyć, ale w tej pogoni za sensacją i za odwróceniem uwagi publiczności kiedyś ktoś chlapnie coś, co naprawdę nie powinno wyciec, a pożal się Boże „niezależni” dziennikarze nad wiadomością upublicznianą nawet się nie zastanowią pod względem jej konsekwencji i dopiero zaczną się kłopoty. Ciekawe, że za te wszystkie przecieki nikt nie odpowiada. Wszyscy się już chyba przyzwyczailiśmy, że sprzedać jako wiadomość można już wszystko. Już się irytowałam na brak zasad u dziennikarzy przy komentowaniu Panów Sekielskiego i Morozowskiego wcześniej, ale jeśli dziennikarze nie mają zahamowań, politycy też ich nie będą mieli, bo wiedzą, że zawsze popyt ze strony tzw. tygodników opinii się znajdzie. Bernard można chcieć wszystkim na około za każdą cenę dokopać tylko komu to służy. Bolesna prawda brzmi, że nawet tobie nie, bo wciąż Ci nie jest lepiej od tego i wciąż domagasz się tego dokopywania więcej. Może najwyższy czas na refleksję. Buddyści mówią, że wszystko, co oddajesz otoczeniu wraca do ciebie z podwójną siłą. Coś w tym jest. Żeby nam się nie wydawało, że nam wciąż ktoś dokopuje trzeba kiedyś wreszcie samemu przestać rozdawać kopniaki na prawo i lewo. Ja tutaj wiecznie pomstuję na panów K, ale to nie znaczy, że świat mi przez nich zbrzydł. Wciąż lubię i świat i ludzi. Może trochę mniej politykę, ale wciąż jestem dzięki temu tutaj, w Polsce, bo wciąż tutaj mi się podoba i dlatego uważam, że tutaj jest moje miejsce.

  22. Wyglada na to ze obecna wladza bardzo silnie pracuje nad wyrobieniem sobie przez spoleczenstwo jak najgorszej opini, tym razem o lekarzach. I nie chodzi o to ze wsrod lekarzy nie ma zlych ludzi handlujacych ludzkim zyciem, bo takie hieny zdarzaja sie w kazdej profesji. problem polega na tym ze w ciagu ostatnich lat zawod lekarza powolutku dzwigal sie z kolan, na jakie rzucil go poprzedni system. to jeszcze nie byl ten przedwojenny prestiz, ale mimo wszystko lekarze sami cos tam ze soba robili i w sumie tak zle w zaufaniu spolecznym nie wypadali, np. w porownaniu z politykami, ktorzy zazwyczaj siegali dna. Niestety obecna wladza po raz kolejny potwierdza ze cytaty z Lenina w pracach doktorskich blizniakow to nie jedyne wzorce jakie zaczerpneli z mrocznych czasow sowieckich. Te ciagle ataki na kolejen grupy zaowdowe, zwlaszcza na tzw wolne zawody (dziennikarze, prawnicy, lekarze, nauczyciele z ZNP) prowadzi tylko do ponizenia i umnijeszenia roli inteligencjii polskiej w zyciu narodu. Zupelnie podobne cele i srodki ( masowa propaganda na ptzykla) stosowala wladza sowiecka najpierw w ZSRR, a potem pod jej wplywem rowniez wladza w polsce. Jak by sie tak ktos bardzo odwaznie uparl to moznaby publicznie oskarzyc JK i LK o urzywanie stalinowskich metod w walce z ludzmi, a nawet byc moze bycie agentami rosyjskimi. Nie zebym mial jakies na to dowody, ale przy wiarygodnym rozegraniu tej sprawy moznaby ich troche w ich wlasnym lajnie ubrudzic, zeby mieli poczucie co sami czynia. Tylko czy oni sa jeszcze zdolni do jakochkolwiek refleksji. Watpie.
    A jesli chodzi o profa Relige to coz cholpaka zaszczuto, porwal sie na ministerialne zaszczyty, bo choc kardiolog to wielki, to w wieku niepozwalajacym na sprawne funkcjonoanie w czasie wielogodzinnych operacji kardiologicznych ( i zdrowie i kondycja nie ta a i rece sie trzesa). Byc moze obejmujac urzad mial nawet jaks mysl przewodnia ze cos moze pomoc tej polskiej sluzbie zdrowie, ale nie majc od poczatku oparcia w zadnej siel politycznej byl skazany na porazke,. teraz rzeczywiscie trzeba by sie podac do dymisji, choc juz i tak twarz bedzie trudno uratowac. Ale jemu zawsze zostanie Anin. A co zostanie pacjentom jak wszystcy mlodzi wyjada. Wiekszosc mlodych medykow jest biegla przynajmniej w jednym jezyku ocym, czesto w wiecej niz jednym a czy mieszkac w szczecinie czy berlinie, czy nawet gdzies pod londynem to juz nie taka wielka roznica, wiec moze sie okazac ze za jakis czas tam wszyscy jednak zamieszkaja. Czy dobrze to sie okaze. W USA koszty leczenia sa najwyzsze na swiecie z tego powodu ze maja idiotyczny system prawny pozwalajacy pozwac lekarza pod byle pretekstem, co srednio koczyc sie 2.75 pozwami na lekarza na rok. Z tego tylko 2% tak naprawde trafia na rozprawy sadowe. Na pozaostalych 98% ida koszty utrzymania prawnikow, sadow itd. I w USA jest coraz mniej lekarzy amarykanski, niemniej zwabiemi wielkimi zarobkami do USA pra lekarze z calego swiata wypelniajac poszerzajaca sie luke. W polsce obesna wladza postanowila wygodzic lekarzy z kraju, co w rezultacie w dluzszej perspektywie podniesie koszty uslug medycznych, wydluzy czas oczekiwania itd. Problem polski polega na ty ze sama nie oferuje wystarczajacych warunkow zeby dziura po polskich lekarzach moglaby byc zapchana lekarzami z indii czy bylych krajow soewieckich. Do tego dochodzi jeszcze nasza narodowa ksenofobia, bo choc na polskich lekarzy narzekamy, to przeciez u „hindusa” czy „ruska” leczyc sie nie bedziemy.

  23. ->przeciek – z decyzją [nieczytania Polityki bo drukuje red. Wołka] nie polemizuję, ale przytoczona argumentacja jej nie uzasadnia. Rozumiem, że można nie czytać pisma w którym NIE MA dobrych artykułów. Rozumiem, że można nie czytać dla zasady gazety, która puściła tekst antysemicki, rasistowski itd.. Ale tak to nie rozumiem. Poza tym zwracam uwagę, że pole „wolnych” mediów się zawęża. Pluralizm redakcji Polityki, która gości uchodźców, należy raczej docenić. Ja to szanuję – w kraju, w którym coraz więcej gazet to „słupy ogłoszeniowe” służb.

    ->cargo – co do nieczytania Polityki to jak napisałem racja. Panów S/M słyszałem wczoraj tylko jednym uchem, ale rzeczywiście wyglądało to kiepsko. Gdyby ktoś gdzieś widzał jak się bronią i tłumaczą, to proszę podesłać linka, ciekaw jestem szczerze. Odniesienia w Faktach niewiele mi wyjaśniły.

    -> Willy 2007-04-11 o godz. 12:49 -przepraszam, bo może jestem przeczulony, ale pytanie: „jak to jest z tą Pani nienawiścią do kaczorów?” wydaje mi się troszeczkę nieeleganckie. Jak porządny człowiek może na coś takiego odpowiedzieć? BTW ja też chętnie bym się chyba „stoczył na pozycje” (tylko nie wiem za bardzo jeszcze na jakie, ale co tam, coś się znajdze)

    Co do służby zdrowia i przecieków w tej sprawie, to zgadzam się z większością ocen, tylko może inaczej bym rozłożył akcenty. Ja tu podejrzewam wyrozumowane, marketingowe działanie. Skoro Jarosław Kaczyński tak ciągle przywołuje diaboliczną p. de Barbaro, to może sam wierzy w magiczną moc doradców? Więc ja się obawiam, że to jest kombinacja jakichś Bielanów i Kamińskich lub kogoś podobnego – wyrozumowany marketing polityczny prowadzony pod okiem ekspertów. Dlaczego tak sądzę? bo zaobserwowałem, jak nawet skądinąd rozsądni ludzie na wspomnienie lekarzy i obecnych wydarzeń aż podskakują z radości, że wreszcie łapownikom dobrano się do skóry. To jest temat który ma zawsze więcej zwolenników niż przeciwników. Poza tym ludzie mają poczucie, że lekarze jedni drugich bronią, zawsze się „wywiną” i dlatego nie dziwi ich brak wyroków skazujących. Wprost przeciwnie, obserwuję satysfakcję i zadowolenie że choć trochę lekarzom ktoś dołożył. Więc nawet tak tandetne metody, akty oskarżenia, które jeśli nawet powstaną, to pewnie w sądzie upadną, nawet to dobrze się prezentuje (zdaniem wielu ludzi). Dlatego, powtórzę, podejrzewam tu WYRACHOWANY POLITYCZNY MARKETING. To całe CBA (które podobno w zeszłym roku zatrzymało słownie TRZY osoby) i podobne instytucje powoli zaczynają działać. Działają pewnie kiepsko, bo prawdziwej przestępczości raczej nie zwalczą, ale mogą przynajmniej wyszkolić się w podbieraniu policji rozwojowych spraw. A skoro nie ma porządnych aktów oskarżenia popartych wyrokami skazującymi, to wykorzystuje się to, co jest – i robi przecieki. Oczywiście z prawdziwą troską o problemy służby zdrowia to ma niewiele wspólnego – co łatwo poznać po idiotycznych groźbach wzięcia lekarzy w kamasze lub konieczności pełnego płacenia za specjalizację lub zakazu wyjazdu z kraju – to popis urzędniczego zwyrodnienia mózgu w stanie ostrym.

    W działaniach PiS-u ja widzę objaw stabilizacji, drugiej fazy (po bojowym „odzyskaniu” wszystkiego niemal). Teraz po pierwsze raczej będzie się łagodzić najostrzejsze idiotyzmy (co może się nie udać bo rozbujany idiotyzm trudno powstrzymać) – to jest trategia „wyprowadzania kozy” – tu się zgadzam z Jackiem Żakowskim (chyba): PiS naprawi ułamek problemów które sam wywołał, bo po prostu przestanie psuć – oto, jacy są dla nas dobrzy. Dla tego etapu symptomatyczna jest zmiana prezesa TVP ->częściowa rezygnacja z pryncypiów na rzecz skuteczności.

    Po drugie – obok „wyprowadzania kozy”, mamy syndrom reagowania na rzeczywiste problemy prymitywnymi i głupimi metodami – ale jednak. Problemy korupcji w państwie i służbie zdrowia są rzeczywiste. Podobnie występowanie przestępczości. Przeciętny obywatel nie czuje realności problemów reformy państwa, zapewniania wzrostu gospodarczego, stabilnego ustroju ze sztywnym podziałem władz itd itd itd (słowem – abstrakcyjnych problemów państwa). Dla przeciętnego obywatela istotne są problemy konkretne, mające postać konkretnych ludzi – lekarza, któremu pewnie dał kopertę (lub musiał czekać na badanie x tygodni), policjanta z drogówki, który też wziął 200 zł, konkretnego Jasia który pobił jego syna w szkole oraz konkretnego (choć niezidentyfikowanego) sprawcę, który ukradł mu porfel. Uważam więc, że to jest robione z rozmysłem. Oceniamy te rozwiązania jako tandetne z punktu widzenia naprawy państwa – ale tu nie chodzi o żadną naprawę państwa, tylko o elektorat. To może być zatem skuteczne i rozsądne działanie w celu utrzymaniu wyborców.

    Dla mnie PIS znalazł swoją niszę – swój elektorat, walcząc z takimi właśnie sprawami. I nie liczy się, że walczy nieskutecznie. Pokazanie tej nieskuteczności to nudny i niezrozumiały akademicki wywód. Ważne, że ktoś zwalcza bolączki prostych ludzi. PIS żeruje tu na prostactwie, braku wykształcenia społeczeństwa oraz na naszej fatalnej historii – w której ludzie zyskiwali lub tracili wszyscy naraz – porządni i nieporządni – więc „porządność” nie jest w cenie, nie wiąże się sukcesu i powodzenia z przestrzeganiem zasad, pracowitością itd, bo ludzie pracowici i z zasadami często przymierali głodem. Słowiem wszystkim nam kołaczą się po głowach prostackie skojarzenia i schematy – a PiS to zagospodarowuje. Uważam, że dlatego podobnie postępuje PO – często oczekiwalibyśmy od nich odcięcia się od prostactwa umysłowego rozwiązań PISowskich, ale się zawodzimy. Ja szczerze sądzę, że na to są badania opinii, które mówią, że tak opłaca się postępować – bo finezyjnych metod nikt nie rozumie. PO to duża partia i jakiś profesjonalizm tam chyba jest – lecz obawiam się, że to profesjonalizm w marketingu. Np. wzrost gospodarczy w krótkim okresie i tak jest determinowany bieżącą koniunkturą, więc po co wdawać się w akademickie rozważania o naprawie Państwa, które przyniosą skutek za parę lat, i nikt tego skutku nie powiąże z danym politykiem czy partią. Kluczowe jest więc to, że staranie o dobre państwo i reformy zawsze przegrywa z doraźnym staraniem się o elektorat.

    Dlatego moim zdaniem PIS się rzeczywiście uczy, działa coraz sprawniej – na swoją korzyść. Naprawdę spodziewam się kolejnych „uderzeń” w ikony, które personifikują codzienne bolączki ludzi – takich widowiskowych akcji przybędzie. W tym kraju wystarczy ludzi przekonać, że się walczy po słusznej stronie (np. z uciskiem), a już do braku skuteczności (vide powstania) wszyscy się przyzwyczaili. Za to pojęcia państwa prawa, zasad, reguł, dobrej praktyki to abstrakcja, której ludzie nie potrafią do niczego przypiąć, bo tego u nas nigdy nie było. Podsumowując, PIS wypłynął na odwołaniu się do wartości także „w wersji inteligenckiej”, teraz zaś cały czas przehandlowuje wartości za skuteczność. Mamy kolejne kompromisy z zasadami i też prosty brak kompetencji lub wysokie antykompetencje (też etyczne) ludzi, za których PiS ponosi polityczną odpowiedzialność. Wobec tego należy udawać wierność wartościom ale z ciągłym przesuwaniem się w stronę niesłychanie prymitywnej, „ludowej” ich postaci – bo tyle da się jeszcze ugrać. Czyli PiS to taki Rubik czy Licheń – gusto polacco (za GW) – niby odwołuje się do kultury wysokiej a w istocie jarmarczna tandeta, która jednak ciągle się sprzedaje – ku zdziwieniu inteligencji. Ale to zdziwienie to nasz problem, a nie PIS-u. Jednak żeby to działało, trzeba utrzymywać stan permanentnej wojny o handel, ze stonką, z rewizjonistami, bumelantami, szkodnikami, sabotażystami itd. itd itd – bo wartości „ludowe” najlepiej potwierdza się w walce o „sprawiedliwość”.
    Mam więc poczucie, że pojawiające się co jakiś czas duchy „prawicowych nawiedzonych tropicieli OBCYCH” lub „lewicowych kolesiów i specjalistów od układów wicie rozumicie” (z oczywistą umownością etykietek „prawicowy” „lewicowy”) to przejaw prymitywizmu i niedojrzałości naszego społeczeństwa – trzeba je polubić trochę, bo chyba jeszcze długą będą z nami… To właśnie „obalenie salonów” – odwołanie do prawdziwego ducha narodu, który jest swojski, prymitywny, ksenofobiczny, egocentryczny i mało skłonny do refleksji. PiS to zapowiadał, PiS to zrobił – o co chodzi? co się miało pokazać po obaleniu salonów – posiedzenie akademii nauk? oczywiście, nie. Zamiast tego pokazali się panowie Kuchciński, Gosiewski, Jurgiel i Putra i oni nam jeszcze pokażą, co potrafią. Za to nie ma co się dziwić Relidze, a ponadto też inteligentom rozczarowanym PIS em (bo będzie ich przybywać) – sami dali się nabrać, ale od kiedy to inteligenci są odporni na pokusy oraz manipulacje i mają charakter? Ludzie typu Religa cały czas pewnie hamletyzują i są terroryzowani tym, że na ich miejsce czekają zupełnie już niekompetentni szaleńcy, co plus ambicja jenak może działać.

    W sumie więc napisałem to, co wszyscy [ale za to za długo – przepraszam], ale chcę podkreślić, że nie ma co zżymać się na tandeciarstwo, bo CEL jest inny – chodzi o elektorat – i to działanie jest SKUTECZNE. Możemy więc protestować przeciw instrumentalizacji państwa i łamaniu reguł praworządności, ale zarzut nieracjonalności i nieskuteczności raczej trzeba cofnąć. Nawet zarzut hipokryzji tylko częściowo słuszny, bo oni naprawdę coś takiego obiecywali. I wydaje mi się, że te działania są wyrozumowane, strategiczne, a nie przypadkowe.

    Moje pytanie do Szanownej Gospodyni jest takie: czy powyżej postawiona hipoteza może być słuszna? Tzn. czy są przesłanki by przypuszczać, że taka akcja to część strategicznego planu wspartego porządnymi „badaniami rynku”? Bo ja tak tylko zgaduję po tym, co widzę…

    PS – a propos artykułu w Polityce o brakach kadrowych w telewizji – Wiadomości rzeczywiście nie ma kto robić, aż smutno patrzyć jak się męczą i uczą na żywo…..

  24. Do przecieka

    Tylko spokojnie. Nie dajmy sie zwariowac. Nie tylko Wolek moze byc przyczyna wscieklosci, kiedy sie bierze „Polityke” do reki. Dlatego, chyba sie tu spotykamy, by szanownym redaktorom uzmyslowic, ze nie sa taka Alfa i Omega na jakich sie czasem kreuja. Zauwaz z jaka determinacja nasza gospodynii stwierdza, ze „Polityka” jest superopozycyjna. Jestem przekonany, ze oni w to naprawde wierza.

    Mysle ze pracownicy „Polityka Spoldzielnia Pracy” dostali do reki zabawke, z ktora nie bardzo umieja sobie poradzic. Wierza w skutecznosc swojego „dobrego slowa”. Troche nieudolnie moze
    napisalem o tym na moim blogu w notce „Inteligent Ziemkiewicz” (sprowokowany notka redaktora Szostakiewicza „Upadek praw czlowieka”)

    http://antek.salon24.pl/11011,index.html

    Na tym forum wypowiada sie wiecej osob o pogladach zblizonych do Twoich, a takze moich (np. Marek Piegus przyznal wprost, ze „stoi po naszej stronie”). I to jest pocieszajace. Tak sie zlozylo, ze „Polityka” jest jednym z ostatnich bastionow jakiejs zdrowej mysli i naszym obowiazkiem jest o tym przypominac i wskazywac bledne sciezki na ktore pomalu tygodnik sie wtacza.

    Napisales m.in. cyt.:

    „Dotrwalem do dzisiaj, ciagle majac nadzieje, ze wybryki tepych i niebezpiecznych dla panstwa malych przywodcow zmusza Polityke do szukania nowych sympatykow, tworzacych szanse i nadzieje na jakekolwiek zmiena. Niestety Polityka zadowolila sie polemika i komentowaniem wybrykow sitwy, ktora z pomoca kosciola i jego walczacych agend totalnie opanowala rzady w tym ciezko doswiadczonym i zniewolonym kraju. W ten sposob Polityka bierze udzial w tej ponurej grze, wspierajac mimo woli stan istniejacy i utrwalajac go jednoczesnie. ”

    Poniewaz nie wierze, tak jak i Ty (sam napisales „mimo woli”), ze „Polityka” z premedytacja laduje sie na mine, zaczalem kilka tygodni temu pisac o tym w komentarzach do tego blogu.

    Zwroc uwage na ten wpis:

    „…udalo sie ekipie rzadzacej, wywolac kolejne spoleczne niepokoje. Najpierw naszczuli na siebie Was, dziennikarzy, oferujac lustracje w formie takiej jak ona weszla. Przy okazji srodowiska akademickie tez sobie do oczu skacza z tego powodu. Teraz udalo im sie naszczuc przeciw sobie pacjentow i lekarzy. Malo sie znam na zachowaniach miedzy ludzkich, i na socjologii jako takiej, ale z moim pesymizmem, to ja widze wojne domowa w kraju nad Wisla?.” (henryk 2007-04-11 o godz. 10:01)

    Jestem przekonany, ze podobnia jak i henryk, i ja – Ty tez wyczowasz ten niebezpieczny nastroj rodzacy sie w naszym kraju. Moze redaktorzy „Politycy” sa zbyt zagonieni i nie maja czasu na podobne refleksje? Chociaz – mam jeden malutki przykladzik:

    Polityka – nr 13 (2598) z dnia 31-03-2007; s. 63
    „Masala wzywa do rewolucji”
    Tomasz Michniewicz napisal m.in. cyt.: „…Masala wzywa ? prosto, jasno i bezposrednio ? do walki z obecna wladza. Co bedzie, jak przekaz dotrze do mlodych fanow zespolu?”.

    Czyzby komus przysnila sie mlodziezowa rewolta 1968 ?

    Obydwoje (i nie tylko) mamy nadzieje, ze Polska jakos sie z obecnej beznadziejnej sytuacji wydzwignie i jakas role „Polityki” w tym procesie widzimy. Niech nasi redaktorzy wiedza, ze oczekujemy od nich czegos wiecej niz tylko suchego relacjonowania i komentowania. Moze trzeba o
    tym im bezustannie przypominac – ze ciazy na nich pewna odpowiedzialnosc za to co sie dzieje w kraju.

    Przeciek!
    Wyluzuj sie, idz se na piwo, potem na spacer, powdychaj troche swiezego powietrza, wez do reki „Polityke” – i skomentuj. Znajdzie sie wielu, ktorzy z zainteresowaniem to przeczytaja – i zastanowia sie.

    Pozdrawiam!
    Antek

    ***

    Podaje adres do wspomnianego wyzej teledyku Masali „Obywatele IV Swiata”
    http://www.youtube.com/watch?v=MQafFueedM4&mode=related&search=

  25. Młody prawicowy ?delfin? Zbigniew Ziobro od momentu nazwania go zerem przez schodzącego z politycznej sceny Leszka Millera odniósł pełne pasmo sukcesów .
    Przyjęcie jego wersji raportu komisji Rywina , dobry wynik wyborczy , objęcie urzędu Ministra Sprawiedliwości , kilka spektakularnych decyzji przychylnie komentowanych w mediach , wreszcie wygrany wewnątrzpartyjny konflikt z Ludwikiem Dornem .Po tym ostatnim wydarzeniu można sadzić , że pod względem wpływów stał się trzecią osobą w PiS . Nic dziwnego , że mogło to wszystko zawrócić w głowie młodego polityka , może nawet co nieco przewrócić .
    W tym uniesieniu przychylnością fortuny ?ZZ Top? jako Prokurator Generalny postanowił wykorzystać łapówkarską aferę w stołecznym szpitalu do obwieszczenia wszem i wobec , kolejnego ?wielkiego? sukcesu , tym razem do spółki z panem Kamińskim , któremu wykazanie się skutecznością działania urzędu antykorupcyjnego było niezbędne i oczekiwane jak woda na pustyni dla strudzonego wędrowca .
    No i panowie przedobrzyli . W blasku jupiterów , kamer i mikrofonów z wielkim hukiem nie tylko przedstawili korupcyjne zarzuty , ale obarczyli lekarza winą za śmierć pacjenta .
    Późniejsze wycofywanie się rakiem z tych stwierdzeń , już nie na wiele się zdało .
    Z uwagi na statystycznie radykalnie zmniejszoną ilość przeszczepów można założyć , ze słowa Ministra Sprawiedliwości spowodowały ograniczenie zaufania do lekarzy transplantologów i są powodem ograniczonej ilości operacji . Przyjmując taki punkt widzenia , nie będzie nadużyciem stwierdzenie , że Minister Sprawiedliwości wykazał się skrajną nieodpowiedzialnością .
    W świetlanej aureoli naszego ?ZZ Topa? pojawiła się rysa .
    Nie dziwi mnie więc , ze medialna , prasowa przyboczna gwardia PiSu wykorzystuje każdą możliwość do dyskredytacji personelu medycznego . Nie może powstać wrażenie , ze ?ZZ Top? wystąpił na drogę krucjaty przeciw zaprzedajnym lekarzom w sposób bezpodstawny , wręcz przeciwnie należy ją jak najbardziej uzasadnić i potwierdzić .

    To co napisałem nie ma żadnego związku z obecną sytuacją służby zdrowia , jej faktycznymi problemami , niedomaganiami , patologiami . Chciałem zwrócić tylko uwagę na polityczne , medialne gierki do których jest według mnie w pewnym stopniu teraz wykorzystywana .

    P.S.
    Przepraszam wszystkich fanów rockowej kapeli ?ZZ Top? za wykorzystanie jej nazwy jako ksywki dla ?bohatera? tekstu . Jest to tylko dowód , że to samo określenie może oznaczać coś zupełnie przeciwstawnego .J

  26. Szanowna Pani Redaktor!

    Zgadzam się całkowicie z opisem taktyki – coraz to nowe pomówienia, przecieki, półinformacje itp. To zresztą metody stosowane ostatnio na wszystkich frontach. Jaka tu jednak strategia? Oczywiście tematy na pierwsze strony gazet, odwrócenie uwagi od rzeczy i zmian rzeczywiście istotnych. Ale dlaczego właśnie służba zdrowia?
    – oczywiście (kolejne, to chyba wpływ premiera?) przysłowiowe pochyłe drzewo. Tu nie ma żadnych obaw, że nie znajdzie się przejawów (ale niekoniecznie twardych dowodów) takiej czy innej korupcji. Nie chcę nikogo obrazić. Wiem, że są lekarze, którzy nie biorą łapówek (nieliczni) i którzy uważają że nie biorą (bo nikt im nie daje). To jest wpisane od wielu lat w nasz model funkcjonowania zawodu lekarza i – moim zdaniem – nie powinno być przedmiotem ocen moralnych czy też formalnych oskarżeń, ale materiałem dla ekonomistów, planujących rzeczywistą reformę służby zdrowia, a tak naprawdę ubezpieczeń zdrowotnych. Kropka.
    – nie zgadzam się, że ma to zwiazek z przewidywanymi protestami. Po pierwsze, to nie ten poziom strategii aktualnie rządzących. Za bardzo dalekowzroczne. Po drugie, to nie ci najbardziej zagrożeni będą protestować. Najbardziej narażeni na kolejne zarzuty to lekarze najmniej zainteresowania zmianami, a więc i protestami.
    – być może źle osądzam człowieka, ale wchodząc w świat polityki dobrowlonie się na to naraził. Wydaje mi się, że główną przyczyną zmasowanego ataku organów ścigania na lekarzy (niekoniecznie służbę zdrowia – brak tu pielęgniarek, niegospodarnych dyrektorów, pogotowia ratunkowego itp.) mogą być opisywane już wątpliwości ministra w związku ze śmiercią jego ojca.
    Pocieszam się tylko jednym. Afera lekarzy kremlowskich (w jakimś stopniu analogiczna) to już schyłek stalinizmu.

    z poważaniem

    ansie

  27. Prognozowanie napięć w poszczególnych grupach społecznych jest obecnie bardzo proste. Wystarczy porównać zarobki u nas i w Europie Zachodniej. Jeżeli tam lekarz pracujący na jednym etacie jest w stanie utrzymać rodzinę na bardzo wysokim, jak na nasze warunki, poziomie, podczas gdy nasz musi działać na kilku etatach lub kombinować, to napięcia po prostu muszą wystąpić. Ci, co wyjechali, przyjeżdżają na święta, w odwiedziny, opowiadają tym, którzy zostali co to znaczy być traktowanym jak człowiek, a nie jak kulis.
    Martwi mnie tylko jedno. Nagonka na lekarzy spowoduje, że jeszcze więcej z nich wyjedzie pracować w normalnych warunkach. Ci, co zostaną zastosują włoski strajk (jak np. w przeszczepach). To jasne i powinno być też jasne dla tych, którzy tę nagonki rozpętują, którzy urabiają opinię publiczną za pomocą przecieków i insynuacji. A to oznacza, że mają oni w głębokim poważaniu tych, którymi rządzą. To juz nie jeden pan Ziobro, który z zimną krwią przyczynia się do śmierci, pozbawionych przeszczepów ludzi, to działa cały system.
    Przykre, że w tę atmosferę wzajemnej nagonki wpisuja się i dziennikarze.
    Co to się porobiło? Brukowiec Fakt doprowadza do spotkania premiera z szefem opozycji, elitarne TVN24 upodabnia się do magla (czy oni muszą wyrabiać jakąś normę trupów w wiadomosciach?). Morozowski i Siekielski zabawiają się na wizji szczuciem Olbrychskiego na Damięckiego, GW zaczyna powoli przypominać agitkę. W innych gazetach też musi być obowiązkowo krew na pierwszej stronie. Jedynie w środę, gdy kupuję Politykę mogę spać spokojnie.

  28. Jeśli chodzi o korupcję lekarzy to osobiście chętnie bym pozbawił prawa wykonywania zawodu (nie)lekarzy, którzy uzależnili swoje działanie od łapówki… Przy czym jeśli pacjent starał się odwdzięczyć „po” czy też mówimy o prywatnych gabinetach to niestety nie ma sprawy – w prywatnej firmie jak wiadomo – jeśli się nie zapłaci to nie ma usługi, a prezent „z wdzięczności” to wg. mnie nie łapówka… może jakiś staroświecki jestem, ale jak ktoś przeżyje operacje i wyzdrowieje, a do tego zechce panu doktorowi coś sprezentować to super! – znaczy, że jest zadowolony, a lekarz odwalił kawał dobrej roboty…

    Co do atmosfery kreowanej przez media rządowe, to z tego co wiem, to były zapowiadane protesty lekarzy na maj (chyba), a ostatnie cieszyły sie wysokim poparciem społecznych, więc zapowiadane pewno nie będą i o to chodzi…

    Mnie najbardziej boli, że z powodu jakiś kretyńskich powodów politycznych zniechęca się prostych ludzi do wyrażania zgody na pobranie organów – umrze z tego powodu wiele ludzi i mam nadzieję, że gdzieś kiedyś ktoś komuś wystawi za to rachunek…

    A co do reformy służby zdrowia – problem jest taki, że (moim zdaniem) każdy rząd się boi powiedzieć społeczeństwu na co nas stać za tyle pieniążków co mamy – koszyk gwarantowanych świadczeń do tego się sprowadza… bo jak komuś powiedzieć: leczenie Was jest zbyt drogie dla nas – przykro nam…

  29. Willy,
    To ty zostań sobie na WP – tam się łatwiej dogadasz. Coś słyszałeś o poziomach:
    a/ emocji
    b/ opinii
    c/ faktów ?

    Z którego poziomu jest twój news? Również poziomu rozumianego dosłownie? Połowa frustratów z dostępem do Netu umieszcza swoje dzieła w czytelni publicznej portali. Chyba pomyliłeś adresy.

    Rafał
    Twoje podniecenie jest chyba wtórne – a sugerujesz przeczekiwać.

    Aga
    „Cóż”, Afery były, są i będą. Znikną w momencie zagłady ludzkości. Wszystko się zmienia tylko ludzkie emocje trwają (Napoleon chyba).
    Każda decyzja sterowana jest emocjami. Inni starają się te emocje wyzwolić.

    Aferą można nazwać to, że wszystkie partie w tym kraju stosują socjotechnikę i manipulują ludźmi za pomocą wynajętych specjalistów, którym płacą z pieniędzy pochodzących od tych samych otumanionych ludzi.

    Wszystko jest względne. W II wieku żył niejaki rabbi Meir. Mógł przytoczyć 150 argumentów że rzecz jest czysta i 150 że jest nieczysta. Nazwano to umiejętnością odkrywania dwoistej natury danych przepisów. Do dziś jego domniemany grób jest miejscem pielgrzymek.

  30. PROTESTUJĘ PRZECIWKO:

    1) chamstwu i arogancji, jakie zaprezentowali redaktorzy Morozowski i Sekielski we wczorajszym programie „Teraz My”. Prowadzący program nie muszą lubić Pana Prezydenta Kwaśniewskiego ale mają obowiązek okazywać Mu szacunek. Widocznie nagrody przewróciły im w głowach i uznali się za demiurgów;
    2) wyciąganiu na świat ciągle nowych „afer” w służbie zdrowia. Mam bogate doświadczenia w korzystaniu z pomocy lekarzy, różnych specjalności, którzy ratowali (dosłownie) życie moje i moich bliskich. Nigdy nie usłyszałam nawet wzmianki o płaceniu za pomoc. Pamiętam dzień kiedy było już wiadomo, że operacja mojego dziecka zakończyła się pomyślnie i przez łzy szczęścia widziałam wzruszenie na twarzy chirurga kiedy łkałam „dziękuję doktorze”. Przecież przez szacunek dla Niego i siebie samej nie potrafiłabym powiedzieć „to koperta dla Pana”, chyba że mogłabym tam włożyć brylant. Mówmy o tym, co dobre. Nie dajmy się utopić w błocie.

  31. Szanowna Pani Redaktor!
    Myślę, że politykę przecieków można by też połączyć, nazwę to bardzo nieelegancko, ale nie znajduję lepszego słowa, z wyciekami z usta samego pana premiera . Nie wiem, czy to „wycieki” kontrolowane, czy też nie, ale wydaje się, że pan premier ma wszystko pod kontrolą. Otóż dzisiaj kilkakrotnie pan premier pomylił Samoobronę z PO, po czym stwierdził: „Coś we mnie takiego tkwi. Mi się zawsze Samoobrona myli z PO”.
    Zastanawiam się, czy to stwierdzenie miało na celu poniżenie PO, która publikując „antyraport” wpisała się wg p premiera już ostatecznie w krąg obrońców „szarej sieci” i układu, czy nobilitację Samoobrony, której członkowie są coraz bardziej pewni siebie, a nawet butni, czy też może (choć wg mnie to najmniej prawdopodobne) było wyrazem żalu za niespełnioną koalicją z PO, czego skutkiem jest wstydliwa koalicja z Samoobroną.
    Jedno jest pewne – język pana premiera to język niedomówień, mglistych sugestii, insynuacji, kompromitujących wykrętów i bardzo dosadnych określen politycznych przeciwników, a nawet obywateli, którzy ośmielają się myśleć inaczej. W tym języku nie ma miejsca na konkrety i rzeczowe argumenty. Ja już tego języka nie mogę znieść. A poza tym jeśli w panu premierze „coś takiego tkwi”, że wciąż coś mu się myli, to może jednak powinien się usunąc, a wraz z nim cały „rząd fachowców”.

    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w tym tyglu wciąż nowych i to seryjnie wybuchających afer w końcu nie wiadomo, co jest prawdziwą patologią wykrytą przez powołane do tego służby, a co jedynie polityczną rozgrywką. I to jest chyba największe zło. Dziwne,że p. premier tego nie rozumie i nie widzi.

    Serdecznie pozdrawiam

  32. ->Quake
    Bardzo dziękuję z obszerne wyjaśnienia. Nie zdążyłam zrobić tego wcześniej.
    To, co Pan pisze, bardzo przygnębia, bo okazuje się, że w naszym systemie prawnym można bezkarnie sformułować oskarżenie poparte argumentami urągającymi nie tylko logice i prawniczej precyzji, ale nawet tzwn. chłopskiemu rozumowi.

    Serdecznie pozdrawiam

  33. Pani Janino, nie sądzę, że zastanawianie się nad aferami w służbie zdrowia jest sprawą mało ważną, choć w swoim 73letnim życiu nigdy, powtarzam NIGDY mimo wielu kontaktów ze służbą zdrowia z okazji bardzo powaznych chorób członków mojej rodziny, nikt nie zaproponował mi abym cokolwiek zapłaciła czy w inny sposób „zasłużyła się” lekarzom czy pielegniarkom. Może dlatego w moim osobistym odczuciu przykładanie tak wielkiej wagi do tego zjawiskawydaje mi sie lekką przesadą. Uważam je jednak za, prawdę mówiąc, raczej rzadsze niż mogłoby się to wydawać sądząc po obecnej burzy na ten temat. Myślę jednak, że prawdziwy problem tkwi w samej atmosferze otaczajacej służbę zdrowia a także w niedomogach organizacyjnych i prawnych tej Instytucji. Mogłoby się wydawać, że ten szum dotrze np do sejmu i senatu, że wreszcie zajmą się oni czymś innym poza lustracją, mundurkami szkolnymi, zakazem handlu czy aborcją. Nie przypadkiem o aborcji piszę na końcu tej dzoiurawej listy zainteresowń posłów i senatorów. Otóż dyskusja na ten temat zrodziła u mnie chęć zrobienia czegoś, może powołania jakiegoś ruchu społecznego, który zająłby się działaniami zmierzajacymi do faktycznej poprawy losu dzieci tragicznie okaleczonych już w chwili narodzin. W ostatnich dniach w telewizji, w różnych programach pojawiło się wiele przykładów ujawniajacych rozpaczliwą sytuację tych dzieci i ich rodzin. Jest coś z tragifarsy w tym, że młodzi politycy są gotowi na wiele by w konstytucji znalazły sie słowa o prawnej ochronie życia poczętego, ale nabierają wody w usta gdy pojawiaja się pytania co te dzieci i ich rodziny maja robić, jak mają żyć, ba skad mają się dowiedzieć, że są np możliwosci poprawy ich stanu chociazby w postaci straszliwie drogich ale jednak istniejacych lekarstw, operacji, oprzyrządowań itp. Powie ktoś: są przecież rózne fundacje, stowarzyszenia, opieka społeczna… tak są, ale może jest ich za dużo i dlatego nie można znaleźć kilkuset tysiecy czy paru milionów na leczenmie 3 dzieci z pewnym typem białaczki. Jak to jest możliwe, że dwoje dzieci z identycznymi schorzeniami – jedno prawie normalnie sie rusza, a drugie umysłowo niezwykle rozwinięte nawet nie może usiąść. Oboje maja cudowne, ciepłe pełne poświecenia Matki tyle, że jedna rok strawiła na szukaniu w internecie wiadomości o istocie choroby i sposobach jej lecznia, a druga z małego miasteczka nawet nie domyslała się, że coś można zrobić.!!! Gdzie jest i na czym ma polegać opieka społecxzna? Czy nie powinno sie przypadkiem wymagac od pracowników by to oni, jeżeli już nie służba zdrowia powinni szukać wiadomosci na te tematy, jak natkna sie na jakiś problem? Z tym musi sie coś zrobić. Nie można dopuszczać do takich sytuacji. Nie obchodzi mnie mundurkowa pasja wyrośniętych chłopczyków z dobrych domów, w nosie mam zakazy handlu w 12 dni świateczne w roku – choć sądzę, że pracownicy wielu sklepów raczej nie będą za szczęśliwi z tego „udogodnienia” – a dyskusjja o aborcji wydaje mi się ważna tylko w aspekcie tych urodzonych zniekształconych, chorych, często od urodzenia traktowanych jako kara boża, maluszków. Czasem myślę, że może na czele takiego ruchu na rzecz poprawy ich losu powinno stanąć to śliczne chłopię z LPR – pan Bosak lub Roman Giertych we własnej osobie. Może zamiast becikowego kierujac się nawet względami politycznymi wywalczyli by w sejmie a także w samorządach sensowne ustawy, właściwe zmiany w administracji i organizacji, a w pierwszym rzedzie zcaliliby rózne inicjatywy, które już są, choć działajac w pojednynkę nie wiele mogą zrobić. W tych ośrodkach są pieniadze, tyrzeba je tylko zebrać i zacząć coś robić na wiekszą skalę. Myślę, że obciążenie skarbu państwa byłoby mniejsze niż się na pierwszy rzut oka wydaje.

  34. Wszystkiemu winni są hydraulicy, bo pojechali pracować za granicą i nie ma kto łatać dziur w polskich urzędach, żeby nie przeciekały.

  35. Bernard pisze: „Muszę powiedzieć, że liczba przecieków mnie nie martwi.”

    Ujawnienie informacji niejawnej jest przestępstwem i z tego powodu przecieki powinny nas martwić.

    Są dwie możliwośći:
    – ujawnione informacje były niesłusznie zakwalifikowane jako niejawne (należy wówczas pociągnąć do odpowiedzialności osobę, która chciała ograniczyć dostęp społeczeństwa do informacji);
    – ujawnione informacje były słusznie zakwalifikowane jako niejawne (należy wówczas pociągnąć do odpowiedzialności osobę, która je ujawniła).

  36. Afery jak afery, ale co zrobic afery sa wszedzie. Kiedys pisalem o mojej kuzynce, ktora jest lekarzem i ma dwa cpecjalizacje. Moge tylko powiedziec ze zarabia tyle na miesiac co ja przez tydzien w Kanadzie. Zarobek 1500 PLN na miesiac jest smieszny, dla porownania, przecietny lekarz w Kanadzie zarabia okolo $260 000 na rok, chiruk okolo $500 000 na rok, pielegniarka jakies $72 000 na rok. Musze tylko zaznaczyc ze w Kanadzie tak jak w Polsce jest publiczna sluzba zdrowia. Canada’s Health Act nie pozwala na powstanie prywatnych spitali. W Polsce jednak spedzic 5 lat studiow i zarabiac 1500 PLN czyli jakies niecale $600 (Kanadyjskich) to jest suma smieszna. I rodzi sie pytanie: „Jak nie brac?” Szkoda mi tych ludzi co poswiecili 5 lat zycia i zarabiac takie kiepskie pieniadze. Nie mozna brac pod uwage USA, bo tam wszystkie szpitale sa jakby prywatne i lekarze moga zarobic duzo wiecej niz w Kanadzie. Problem korupcji powinien byc rozwiazany przez samych lekarzy. Politycy nie maja nic do rzeczy, juz sie raz wtracili i juz sa efekty, mniej przeszczepow. Moze by tak niektorzy ministrowie zaczeli dzialac niz tylko gadac, bo na gadaniu nic dobrego nie wychodzi.
    I znowu w mediach pojawia sie sprawa lustracji. Prof. Ceynowa chce ujawnienia wszystkich jego dokumentow. I am racje facet. Mysle ze jesli Wprost nie ujawni dokumentow to bedzie oznaczalo ze ta sprawa smierdzi. Kiedys na wykladach profesor ktory byl ekspertem Europy Srodkowowschodniej powiedzial ze lustracje mozna przeprowadzic ale ostrzegl przed dzika lustracja jaka byla w Czechach gdzie paru ludzie popelnilo samobujstwo. Pozniej oni sie okazali niewinni. Teraz w Polsce jest przeprawadzana lustracja na dziko, wierzy sie w dokumenty SB a wiadomo jest ze byly czesto sfalszofwane.
    Po pierwsze ekonomia, ekonomia i ostatnie ekonomia, niech ten rzad wezmie sie za ekonomie.

  37. Hehe, Bernardzie, zachowałes sie typowo: wycofanie na z gory upatrzona pozycje,
    Nieststy ale nie mozesz pisac nie wiem za duzo o tej sprawie nie sledzilem, to zbyt latwe a jest to sprawa kluczowa

    wiedze ze dyskusja z toba nei ma najmniejszego sensu bo Ty i tak wiesz swoje, jak napisała gospodyni.

    i tak nie licze na Twoja odpowiedz.

  38. Dzisiaj rano w TOKFM wysłuchałem argumentacji b. Prezydenta Kwaśniewskiego, a póżniej Red. A.Mrozowskiego w sprawie Listu premiera do b. Prezydenta . Słuchacz jakim jestem ,daje wynik 3:0 dla Kwaśniewskiego z tendencją do odesłania Morozowskiego do rogu ,za obce dla mnie kulturowo traktowanie nie swojej korespondencji .Kiedyś to było przestepstwo w kodeksie karnym . Dzisiaj młode pokolenie włazi z buciorami do różnych sfer życia bliżnich bez ich przyzwolenia . Morozowski i Sakielski stali sie mini narzedziem PiSu – , lepiej było im powiedzieć po dwóch dniach , przepraszamy .

  39. A mnie wscieka najbardziej, ze Ziobro i spolka tworza, mnoza i wymyslaja coraz to wieksze afery, po ktorych nie ma sladu juz po 3 dniach, a nie wezma sie naprawde za korupcje w sluzbie zdrowia… I to nie ta wielka, tylko ta malutka, dotykajaca nas, pacjentow, na kazdym kroku. Te 100, 200 PLN pchanych do kieszeni doktorow, pielegniarek za lepszy pokoj, za troskliwsza opieke… Patrze co miesiac na kwitek z wyplaty i widze ile pieniedzy idzie na chorobowe i zdrowotne i szlag jasny mnie trafia, ze praktycznie nic z tego nie mam. Moze rzeczywiscie najwyzszy czas to wszystko sprywatyzowac? Niech rzadzi rynek? Niech dobrzy lekarze zarabiaja, a konowaly niech zmienia zawod… Sam juz nie wiem. Narazie place podwojnie i wsciekam sie coraz bardziej. Za pieniadze, ktore zabiera co miesiac panstwo mialbym taka prywatna polise, ze nawet drinki z palemka w poczekalni bylyby wliczone 😉 Nie stac mnie na calkowicie platna opieke lekarska… Tylko powoli nie stac mnie tez na ta bezplatna…

  40. Jestem coraz bardziej zawiedziona zmianą postawy redaktorów Sekielskiego i Morozowskiego. Czyżby otrzymana nagroda zmąciła im poczucie przyzwoitości? Wygląda na to, że osiągnęli szczyt, ale nie potrafią się na nim utrzymać. Ostatni program, w którym odczytali Aleksandrowi Kwaśniewskiemu list od premiera, którego on (adresat!) jeszcze nie przeczytał – list do kancelarii b. prezydenta dostarczono o godz 20-tej, program zaczynał się o 22,30 – był popisem złych obyczajów i lekceważenia wszelkich zasad przyzwoitości. To nie jest niezależne dziennikarstwo i dla mnie ten epizod jest potwierdzeniem, że były prezydent ma rację, gdy mówi, że czuje się inwigilowany. Czy trzeba lepszego dowodu?
    A może to w kancelarii premiera nie ma śladu kontroli nad obiegiem dokumentów?
    Bo albo były prezydent, albo obecny premier, albo oni obydwaj nie mogą ufać własnym pracownikom. No chyba, że list pana premiera był od początku, z założenia LISTEM OTWARTYM?

  41. Tak się składa, że tylko ja w rodzinie nie jestem lekarzem. Gdy słyszę jak to służba zdrowia jest finansowana łapówkami, zaczynam podejrzewać, że moja rodzina wprowadza mnie w błąd, ukrywając lewe dochody. Muszę to dokładniej zbadać. Bo coś się nie zgadza. Albo oni kłamią, że nikt im nic nie daje, albo ja żyję w nieświadomości, bo skoro wszyscy wokół twierdzą coś innego, to…., no właśnie, co?
    Ma w pełni rację YKW pisząc, że jest to (cała akcja „ujawniania”) przygotowanie przed protestem lekarzy. Syn, lekarz, przewidział to zaraz po tym, gdy lekarze ogłośili termin protestu. Wszystko się zgodziło. Napuszczeni na lekarzy ludzie nie myślą, że coś nie jest tak, jak twierdzą rządzący, tylko reagują gniewem, bo na kimś muszą się wyładować.
    Proszę zapytać dowolnego lekarza, czy wolno mu przepisywać badania (np. komputer), gdy uważają, że jest takie badanie konieczne? Czy mogą powiedzieć pacjentowi, że ograniczenie idzie z dyrekcji, nie od niego? Media lansują coraz nowocześniejsze metody diagnostyczne, tylko zapominają dodać ile one kosztują, i kto ma za to zapłacić. Szkoda!
    Po przypadku „napuszczenia” na nią pacjentki (przez innego lekarza ), której moja żona nie zleciła drogich badań , bo uważała, że należy pacjentkę skierować do szpitala, a lekarz w szpitalu wolał nie mieć dodatkowych kosztów (tak, taka jest już nasza rzeczywistość) postanowiła przestać pracować. Do lekarza jej specjalności w przychodni „państwowej” nie ma już w tym roku zapisów. Ci, co tak łatwo rzucają oskarżenia na lekarzy, niedługo już nie będą mieli na kogo się skarżyć. Tylko kto o tym myśli teraz?

    Życzę wszyskim Blogowiczom dużo zdrowia. Jest to teraz cenniejsze, niż pieniądze.

  42. Panie Religa, po co to panu było?
    Gdy pod dywanem kotłowało się pseudotworzenie POPiSu (komu jakie resorty), nad dywanem unosił się DUCH pułapki, w którą PiS chciał wciągnąć PO – dla nas resorty, z których będziemy chwalić się sukcesami, a dla was te, które siłą rzeczy muszą przynosić konflikty społeczne. Ani jedna ani druga strona nie miała ochoty przyznać się otwarcie do zastawienia pułapki i bronieniem się przed planami Liska-Chytruska. Półtora roku temu można było takie myślenie uznać za chorobliwe political-fiction, ale po ostatnich działaniach z Religą w tle i wypowiedzi pani senator PiSu DUCH znad dywanu wydaje się bardzo realny. W rozmowie w TVN24 na temat afer w służbie zdrowia, pani senator PiS posłużyła się tego typu argumentami – pan Religa to sztandarowy polityk Platformy z czasów akcji przedwyborczej. W ten nastrój wpisuje się zarówno użycie pana Religi w akcji z kardiochirurgiem, jak i też następne przecieki. Skoro pan Religa zapowiedział walkę z korupcją w służbie zdrowia (jako element działań rządu), to dziwnym jest, że z prasy dowiaduje się on o zamieszaniu pracowników ministerstwa w aferach, a prokuratura to w wywiadzie prasowym potwierdza. Chciałoby się powiedzieć – Panie Religa, czy nie widzi Pan, że robi Pan w tym rządzie za kozła ofiarnego?
    I nasuwa się pytanie – Czy doczekamy tego samego z Zytą w tle?

  43. Mumrak, chyba kompletnie niezrozumiales mojego wpisu

    własnie z takim frustratem o ktorym piszesz mialem do czynienia co szczegółowo opisałem.
    choc moze pytanie o nienawisc do kaczorow faktycznie wyszlo niefortunnie,

    jesli urazilem gospodynie to przepraszam,
    ale do meritum

    ja szczerze nieznosze metod ktorymi PIS (Kaczynscy i ich przyboczni) buduej po swojemu panstwo, kilka diagnoz opisujacych patologie wystepujące w polsci emieli trafnch. Tyle ze je karykaturalnei przerysowali i metody ich zwalczania czesto moga spowodowac jeszcze wieksze szkody.
    Zastanawiam sie jedak czasem czy wpadajac w ten wir nie przejmujemy troche metod „pisowskich” i czy nie zbyt szybko krytykujemy wszystko jak leci.

    Czasem jednak pewne inicjatywy PIS ma sensowne (co innego ze gorzej juz z ich wykonaniem i metoda na ich wprowadzenie)

  44. Kłamstwa „Masy”?
    Mogę podrzucić jedno, które akurat doskonale pamiętam.
    Oskarżenie policjanta Piotra W., który „Masę” pozyskał i prowadził jako informatora. „Masa” zarzucił mu sprzedawanie poufnych informacji. Piotr W. spędził kilka miesięcy w areszcie tymczasowym.
    A „Masa”, po tych kilku miesiącach wycofał się z oskarżeń mówiąc, zdaje się, że żartował lub też, że miał o coś żal do policjanta. Pamięć mi nie dopisuje jeśli chodzi o jego tłumaczenia w tym względzie.

  45. Do Sawa,

    Z Zyta Gilowska jest inaczej, bo to i inny resort, i inna postac. Zyta uwaza siebie za wyrafinowanego, wyksztalconego, pelnego pomyslu ekonomiste, ktory ma wielka misje naprawy polskich finansow. Z tym, ze wszedzie jej nogi i klody podkladaja, bo kazdy chce wiecej, i kazdy chce czegos itp. Ale Zyta, jest przede wszystkim silna osobowoscia, ona nie da soba geby wycierac, przynajmniej taka mam nadzieje (chociaz jej zwolennikiem ani ciut nie jestem). Natomiast prof. Religa, to sie znalezc nie moze najwidoczniej. Wzieli go w kamasze, Myster Ziobro z Myster Szczyglem, a Myster premier ma w du… Nie obchodzi go to. Bo wszyscy wiedza, ze naprawic finanse sluzby zdrowia, to przynajmniej dwie-trzy kadencje sejmu, ale oczywiscie nikt tego glosno nie powie, bo to ani medialne, ani dobre dla partii rzadzacej… Lepiej zamknac z HUKIEM kilku lekarzy, niz glosno mowic o tym, ze bez prywatyzacji wielu szpitali i bez gruntownej (kilku letniej) reformy sluzby zdrowia nic sie nie zmieni.

    Pani Redaktor,
    mysli Pani, ze A. Kwasniewski bedzie probowal sil z nowa formacja, czy reaktywuje SLD?… Albo moze bedzie tym buforkiem, spoiwem trwale SLD z Demokratami laczacym?… I jeszcze jedno, jak Pani uwaza, czego polskie spoleczenstwo teraz najbardziej potrzebuje/chce?.. I nie chodzi mi w tym miejscu o to czego spoleczenstwo chce slowami politykow, ale o to co ono samo w sobie chce. . . . Bo wydaje mi sie, ze spoleczenstwo chce spokoju, tak patrzac z boku na Polske. Nie raz czytalem komentarze, ze ludzi w PL polityka nie interesuje, bo to szambo jest, natomiast oni zyja sobie swoim torem, zyciem. I ze sa dwie polski, polska gospodarcza – ta ktora sie rozwija, prezy muskuly zeby bylo lepiej, i polska upackana w teczkach, przeciekach, konfidentach, Macierewiczach… no i tym calym syfie, ktory sie w wiadomosciach oglada.

    Po powrocie do PL chce zalozyc organizacje, normalnych mlodych ludzi, ktora mam nadzieje przerodzi sie z czasem w partie polityczna. I zastanawiam sie wlasnie, czego w PL ludzie chca… Bo jesli nie chca normalnosci, spokoju, patrzenia w PRZYSZLOSC, a nie w przeszlosc, to dam sobie spokoj, w innym wypadku, … bede probowal.

    Pozdrawiam

  46. A kim do diabła (że użyje maksymalnego eufemizmu) jest ten Bernard, że mu się „wyczerpuje cierpliwośc do CBA” ???, Robespierrem IV RP ???, Prawą ręką Wassermanna czy co ????, Mało ci chłopie sukcesów w „Kamie” i aresztowania Garlickiego ????. A może jest to zwykły „szmalcownik” jak pisze Passent ?
    Blogowicze, dajcie se siana i przestańcie z tym trollem polemizować !!!!

  47. Cóż Aleksander Kwaśniewski nadaje się na lidera. Problem w tym, że nie tylko Kwaśniewski nadaje się na lidera. Cóż trzeba załatwić tą sprawę po prostu normalnie i będzie wszystko dobrze.
    Pozdrawiam

  48. JKJK, swą wypowiedzią tylko potwierdza moją ocenę sytuacji. Kiedyś inny uczestnik blogu „buku”, przedstawił krótko historie służby zdrowia w Polsce i z niej jasno wynikało dlaczego obecnie jest tak, jak jest. Działania PIS dramatycznie psują to co i tak nie jest dobre, i na dodatek niszczą ludzi związanych z medycyną. Działając pod publikę z przyczyn politycznych nie da się nic sensownego zrobić, nie wiem czy zdają sobie z tego faktu sprawę rządzący. Ale oni może myślą metodą Kalego – jak się daje to nażreć się ile można, a potem się zobaczy

  49. Szanowna Pani Redaktor dzisiaj (12.04) słuchałem w radiowej trójce występów Antoniego M. faceta od likwidacji WSI no i on mówi w te słowa – „Dokumenty są oczywiście z archiwów WSI, przecież nie skądinąd. A mówią o skali infiltracji – są to dokumenty dotyczące końca lat 80. – to w związku z tezą, że peerelowski wywiad wojskowy, zresztą kontrwywiad też, nie były zależne od Rosjan. Pokazują jak ścisła była to zależność, jak każdy krok był śledzony, a każda zdobyta informacja musiała być natychmiast przekazywana Rosjanom. Są wykazy mówiące o comiesięcznym przekazywaniu Rosjanom dokładnie każdej informacji i każdego szczegółu”. Sensacja jak diabli, odkrycie jeszcze większe i w związku z powyższym ja zadaje pytania o kogo tu chodzi o WSI czy o WSW które było w latach 80-tych? czy Pani Redaktor potrafi wytłumaczyć meandry myslenia naszego likwidatora? Przecież zgadzam się, że do lat 90-tych czyli przemian ustrojowych byliśmy w układzie Warszawskim i ściśle powiązani zarówno ze służbami radzickiej armii jak i innymi służbami specjalnymi tegoś układu. Teraz jesteśmy w NATO, jesteśmy sojusznikami USAi innych państw członkowskich, czy teraz nie ma wymiany informacji pomiędzy poszczególnymi służbami?. Tyle ile jest zakłamania w raporcie Macierewicza, insynuacji i różnego rodzaju politycznych tendencyjnych opisów to się w głowie nie mieści. Najgorsze jest to że twórca tego gniota stara się z cynicznym uśmiechem udowodnić że to on ma rację natomiast tęgie głowy dziennikarskie oraz polityczne zajmują się wyjaśnianiem co autor miał na mysli i czy się myli czy nie. Toż to nie jest wiersz to miał byc poważny dokument a wyszło jak zwykle. Pozdrawiam serdecznie Panią Redaktor i życzę zdrowia podczas trawienia polskiej polityki.

  50. Swego czasu pan wicepremier Ludwik Dorn zaproponował dość nowatorski pomysł na rozwiązanie problemu płacowego lekarzy w publicznej służbie zdrowia – kamasze. Niestety – w praktyce pomysł ten nie sprawdził się, lecz w zamian wdrożono dwa inne. Pierwszym jest pomysł, aby polskim lekarzom pensje wypłacały inne państwa Wspólnoty… Tysiące lekarzy skorzystało już z takiej propozycji mimo drobnego mankamentu tkwiącego w tym rozwiązaniu – muszą pracować poza Polską… Jednak najważniejsze, że rząd 4RP spełnia obietnice i część lekarzy zarabia zdecydowanie więcej…

    Drugi pomysł – „Wprost” zaskoczył nawet samego pana ministra Zbigniewa Religę… Chodzi o to, aby lekarzy aresztować, wydać wyrok, osądzić i oskarżyć (w tej własnie kolejności)… Każdy aresztowany lekarz zmniejsza wydatki budżetu państwa o ok. 60%… Już wkrótce wybrane zakłady karne uzyskają status publicznych zakładów opieki zdrowotnej i będą podpisywały z NFOZ kontrakty na świadczenie usług medycznych przez osadzonych tam lekarzy…

    A swoją drogą – całe to zamieszanie wokół służby zdrowia zdaje się być spowodowane przez dwóch kardiologów… jeden podaje się za ministra zdrowia, a drugiego podaje do sądu pan Zbigniew Ziobro…

  51. A mnie zaskoczyło, gdy w TVN jako wiadomość dnia pojawił sie news: „Profesor G pijana w pracy”, po czym pojawilo się w tle zdjęcie pani profesor, na którym wygladała jak zombie czy jakaś Masa, chociaż słuchy chodzą, że zawsze byla ładną kobietą. Pan redaktor Durczok (nigdy bym nie przypuściła!) zgrabnie wpisał sie w ogólną atmosferę nagonki na lekarzy (pardon – oczyszczania moralnego), wwypowiadając słowa „pijana” głosem ponurym i pełnym potępienia. Fakt, ze prof G. (czy nazwiska na G. sa u licha trefne??) jest znakomitym lekarzem, i że sama zaprzeczyła informacji, iż zdybano ją przy pracy, jakos nie przebił sie do wiadomości publicznej. Milutko.

  52. Blaise,

    dzisiaj jeden z Panów z Teraz My tłumaczył w się rano w TOK FM. Dramat. Zupełnie tak jak pen Premier Kaczyński, na którego wszystkie przejawy krytyki są furiackimi atakami, a jego insynuacje tylko zwracają uwagę, na problemy u przeciwników. Zero autorefleksji. Widać jak się otrzyma za dużo nagród i zostanie się przyłapanym na „fuszerce” to już nie można przeprosić, tak zwyczajnie, bo jeszcze by ktoś pomyślał, że jesteśmy naprawdę przyzwoici i potrafimy przyznać się, że przeszarżowaliśmy. A my już gwiazdy, nam przeraszać nie wypada, nam wolno szarżować i wszyscy powinni się cieszyć, że chcemy szarżować.
    Ale Pan Premier też dobry. Zgadzam się z NELĄ, która napisała, że jeśli Pan Premier chciał napisać list otwarty to należało to od razu zastrzec, a nie doręczać go do odresatów w zamkniętych kopertach przez posłańca z równoległym dostarczeniem go do redakcji Terazm My. Tutaj PiS ma niewątpliwe zasługi na polu zmiany definicji pojęcia korespondencja prywatna – od wczoraj jest publiczna korespondencja prywatna indywidualnego obywatela. Tylko niech się Pan Premier nie skarży jak sam padnie ofiarą tego arcynowoczesnego wynalazku i jak będzie poznawał treść swojej korespondencji poprzez radio czy telewizję, bo Prezydent Kwaśniewski chociaż był w programie, kótry dysponował tym listem i odczyt odbył się w jego obecności, ale może się zaraz okazać, że to jest zbędny formalizm i nie należy czekać na obecność odresata z odczytaniem. Nie życzę tego Panu Premierowi, jak nie życzę nikomu, ale w takiej sytuacji niech się nie skarży, bo sam jest prekursorem tego extraordynaryjnego rozwiązania.
    A Panowie Sekielski i Morozowski wychodzą tak trochę na naiwniaków, bo z tego wynika dodatkowo, że się dali podpuścić Panu Premierowi. A wydawało się, że to duzi chłopcy i z naiwności co do polityków już powinni wyrosnąć. A tu taka niespodzianka….

  53. W dzisiejszej „GW” informacja, że publiczny szpital buduje i wynajmuje sale operacyjne i sprzęt lekarzom praktykującym prywatnie. „Skoro są pacjenci gotowi zapłacić, a sala operacyjna jest niewykorzystana, to dlaczego ma nie skorzystać prywatny pacjent, prywatny chirurg i publiczna placowka?”
    A dlatego, że w kraju skorumpowanym do szpiku, pozbawionym jakiejkolwiek kontroli społecznej, w społeczeństwie nierozumiejącym istoty umowy społecznej, szczególnie w tak „życiowej” kwestii jak ochrona zdrowia wszystkich obywateli, skorzysta prywatny pacjent KOSZTEM tych pacjentów, których na to nie stać, skorzysta prywatny chirurg KOSZTEM tych chirurgów, którzy pracują w społecznej służbie zdrowia, a więc – znów- kosztem zwykłego pacjenta, a publiczna placówka NIE skorzysta, bo „pacjent płaciłby za operację bezpośrednio lekarzowi” – jak donosi „GW”. Co to znaczy: niewykorzystane sale operacyjne, w kraju, gdzie miesiącami czeka się na leczenie i opiekę zdrowotną?
    Rzecznik prasowy NFZ zapewnia, że „nie będzie łamane prawo ubezpieczonych do darmowej opieki.”
    Po pierwsze: to nie darmowa opieka, tylko opłacana przez nas, przez społeczeństwo, w ramach umowy spolecznej, swego rodzaju ubezpieczenia społecznego.
    Po drugie: Prawo to BĘDZIE łamane, tak jak łamane jest wiele innych praw. O groźbie stworzenia dwóch kast obywateli, lepszych i gorszych, wie dobrze społeczeństwo w Kanadzie, które od 40 lat walczy (z dobrym skutkiem!) z zakusami bogatych na wspólną, jak dotąd, kasę, z której opłacane są tak samo, te same, dla wszystkich, usługi.
    Wielu myślało, że PiS gwarantuje „solidarne spoleczeństwo”. Nie, gwarantuje tylko „solidarne państwo”. Solidarne ze swoimi.

  54. Jeśli uważa Pani ze nie ma korupcji w służbie zdrowia to jest Pani hipokrytką, wogole dziwi mnie hipokryzja mediow w tej sprawie. Jeszcze zaden z zatrzymanych nie zostal uniewinniony! A klimat jest odpowiedni, bo jesli z inteligentem (a nim raczej jest lekarz) nie mozna po dobroci to trzeba nim potrząsnąć. Skoro nie sa w stanie przestac kraść bo to lata przyzwyczajen to nalezy przetrzebic kadre, wszystkich nie wylapią ale wiekszosc sie zastanowi.

  55. Jeszcze o przeciekach.
    Dzisiaj w Tokfm Morozowski powiedział, że wielokrotnie miał przecieki od Kwaśniewskiego.

    Kwaśniewski przeciekać – dobrze, dobrze, na Kwaśniewskiego przeciekać oj niedobrze, niedobrze.

    pozdrawiam
    Bernard

  56. Do Geralta 14.00
    Swego czasu nieodżałowany Zdzisław Maklakiewicz opowiadał anegdotę o tym jak kiedyś miał wspaniały wieczór na scenie i tak genialnie grał swoją rolę że „trzymał całą widownię za mordę”. Niezwykle zadowolony z siebie wychodzi po spektaklu z teatru i spotyka dwóch panów, którzy uprzejmie zapytują : czy Pan Zdzisław M. ? Tak, odpowiada Zdzicho. Panie Zdzisławie, mówią panowie, pan dzisiaj tak wspaniale grał, że pan nas po prostu trzymał za mordę. Teraz my pana potrzymamy……
    Czy wydaje ci się że po następnych wyborach nikt tobą nie potrząśnie i to nie po dobroci ?. Nie byłbym taki pewny – chyba że nie jesteś inteligentem, co swoją drogą jest rzeczywiście wątpliwe…..

    BTW. Mnie nie dziwi hipokryzja mediów, mnie dziwi hipokryzja i paranoja Ziobry, który wydał vendettę konowałom i załatwia własne rozliczenia rodzinne. I nie kłam bezczelnie, że nikt nie został uniewinniony. Uniewinniony został choćby ten lekarz z Białegostoku, którego kolega uknuł prowokację łapówkową, chcąc przejąć jego stanowisko. Teraz ten sam lekarz-oszczerca oskarżył innych lekarzy o handel organami do przeszczepów o czym pisała Gazeta Polska, ale prokuratura już się wycofała.

  57. Geralt,

    tobie się chyba coś pokreciło – jeszcze żadnemu nie udowodniono winy z tych głosnych akcji przeciw skorumpowanym leakrzom. Jeśli jesteś za konstrukcją, że oni maja udowodnić swoją niewinność to ja ci dziękuję. jak znajdziesz się po drugiej stronie i ty będziesz się zmagał z udowodnieniem swojej niewinności napewno zrozumiesz co mam na myśli.

  58. Kocham Pani subtelne, głębokie i bardzo obiektywne analizy.

    Kocham Pani ufną miłość do ex Prezydenta Wszystkich Polaków Kwaśniewskiego Aleksandra.

    Kocham Pani komentarze do najbardziej nawet zaskakujących wydarzeń, gdy stwierdza Pani że „spodziewała się tego” bowiem „mówiło się o tym od pewnego czasu”

    Kocham słuchać Pani poniedziałkowego poranka w Tok FM, a szczególnie chórku Pani obiektywnych komentatorów na czele z Jankiem Ordyńskim.

    Kozak

  59. ->mw:
    2007-04-12 o godz. 13:13

    Chyba nic z tego nie zrozumiałem. Co ma prawo do tematu ?

    Chyba się daliśmy wszyscy wciągnąć ideologii Kaczyńskich mimo że aktywnie temu zaprzeczamy. Tworzymy cywilizację narodu zasłaniającego się kodeksami.

    Policjanci którym uciekli zatrzymani powołują się na brak przepisu żeby zamykać drzwi.

    Chory bez kasy zabrania (bo to bezprawne ???)choremu z kasą żeby ratował swoje zdrowie.

    Państwem rzadzą prokuratorzy:
    Górnicy zginęli – wchodzi prokuratura. OK
    Policjanci kupili bułkę posłance – wchodzi prokuratura.
    Dom się zawalił – wchodzi prokuratura.
    Lekarka wypiła parę kieliszków w pracy – wchodzi prokuratura.

    Skąd ta nagła aktywność prokuratur ????

    Bo za brak aktywności prokuratora też może wejść prokurator.

    Ongiś bywali komisarze (w ZSRR) ale w Polsce to państwo prokuratorskie mieliśmy za Bieruta.

    Gerald godz 14:00 za argument że jest korupcja przytacza że wyroku uniewinniającego nie było !!!! A skazujący był ? A proces był ?
    Geralt – potrząsnąć to ty głową powinieneś. Do ORMO wstąp. I kawał kabla sobie utnij taki mniej więcej metrowy to się wpiszesz we właściwy klimat. Co prawda marzec już minął ale za rok będzie równo 40 rocznica. Jak przez rok potrenujesz na trzepaku to za statystę w inscenizacjach się załapiesz.

  60. Tymczasowe aresztowania

    Osobom mającym obawy dotyczące zbyt częstego wykorzystywania aresztu polecam http://jacekczabanski.salon24.pl/11194,index.html. Chciałbym się przekonać o tym czy te statystyki są błędne (nie wyglądają).
    Ważną rzeczą nad którą warto się zastanowić jest sama procedura tymczasowego aresztowania, tak namiętnie przecież krytykowana na tym blogu zarówno przez Gospodynię jak i współkomentatorów. Jeśli czepiamy się Kaczyńskich za krytykowanie orzecznictwa sądowego to może uderzmy się w piersi i stwierdźmy, że nie jest ono najlepsze skoro to nikt inny jak sądy decydują o tymczasowym aresztowaniu. Czy w takim przypadku bardziej odpowiedzialny jest prokurator? Chyba nie. Jeśli Prokurator byłby bardziej odpowiedzialny to przecież za zbyt rzadkie występowanie o taki środek. Natomiast samą decyzję (na wniosek prokuratora), jak powiedziałem wcześniej, podejmuje sąd.

    Pozdrawiam,
    Jospin

    P.S.
    Oczywiście możemy powiedzieć, że Kaczyńscy krytykują słuszne wyroki a my niesłuszne postanowienia. Czy przypadkiem to nie jest oportunizm?

  61. Dzień dobry,

    1. Niesprawdzone newsy powodują że z czasem przestaje się przywiązywać wagę do ich autorów.
    2. Fala różnych insynuacji jaka w ostatnim czasie nas zalewa to w ogromnej części pomówienia i w tej materii coś już się zaczęło w sądach dziać.
    3. Prokurator też może odpowiadać za pomówienie. Jeśli kardiolog zostanie uniewinniony od zarzutu zabójstwa, to Ziobro będzie odpowiadał za zniesławienie. Choć z tego co przedstawił, przedmiotowe przystąpienie do operacji na otwartym sercu było zabójstwem.
    4. W świetle artykułów prasowych Dziatkowiak też powinien mieć postawione zarzuty.
    5. Spadek liczby przeszczepów w dużej mierze oznacza ograniczenie przestępnego szafowania życiem pacjentów, a początek przestępnego niewykonywania obowiązków lekarza. Ale czego chcieć skoro ich nauczyciele uczyli ich m.in. zabijania, pogubili się teraz.
    6. Racje ma Gosiewski że chce pociągnąć emigrujących medyków do spłaty cudzych pieniędzy które skonsumowali na swoja edukacje.
    7. Wiarygodność człowieka karanego jest mniejsza od niekaranego, tak jak i np przeciętnego polityka w stosunku do sportowca. Słusznie wielu w dyskusji nadmienia „ale to już jest polityka” – czyli oszukiwanie.

    Pozdrawiam,
    Piotr

  62. > mw 13:13
    Poniosło Cię tym razem. Wypożyczanie bloku operacyjnego PO godzinach pracy dla szpitala jest praktykowane w wielu krajach ( z USA włacznie) z powodów wyłącznie ekonomicznych – liczenie kosztów utrzymania w ruchu bloku operacyjnego jasno wskazuje, że sale operacyjne powinny być używane przez 14-16 godzin na dobę. U nas w większości szpitali operacje (planowe, rzecz jasna) wykonuje się od rana do południa, po czym stoją bezużytecznie do następnego rana. Widzisz w tym jakiś sens?
    I nie ma to NIC wspólnego z „darmową” i „płatną” opieką zdrowotną!
    Naprawdę.

  63. Willy !
    Nic nie wiem o p.Paradowskiej z okresu EW.Ale podpadła u mnie ,gdy postulowała w Polityce poszerzenie rządu Suchockiej o młodych zdolnych z PC. Dla mnie już wówczas Kaczyńscy brzydko pachnieli i pochwały ze strony Polityki były czymś nieoczekiwanym i nie do zaakceptowania.
    Bernard !
    Znowu popisałeś się ignorancją! Gdybyś znał dokonania Mariusza Kamińskiego w GIC-u to nie miałbyś złudzeń co do jego umiejętności.Walka z układem to nie to samo co rzucanie kamieniami w pochody pierwszomajowe.

  64. Jeżeli Morozowski powiedział że miał przecieki od Kwaśniewskiego, to jest to szmata, a nie dziennikarz. Po prostu złamał podstawową zasadę etyki dziennikarskiej – nie ujawnianie źródeł. Mam nadzieję, że nikt mu już nie da przecieku i nie poda ręki.
    Najpierw zachował się jak cham, a teraz jak kapuś. A ja nawet kiedyś go ceniłem. Sekielski też w czasie rozmowy z Damięckim i Olbrychskim dał ….. ciała, ale Morozowski go teraz przebił o kilka długości.
    Gdzie są te ciotki z Rady Etyki Mediów kiedy dzieją się takie rzeczy ?

  65. Głos Geralta 2007-04-12 o godz. 14:00 jest piękną ilustracją tego, o co mi chodziło w moim wpisie powyżej – ludzie PiSowski teatr kupują! Więc podejrzewam, że jest to przemyślany produkt.
    Takie „janosikowe” granie na prymitywnych emocjach społeczeństwa ma jeszcze jedną zaletę: tego typu argumenty trafiają do ludzi niezależnie od tzw. „orientacji” politycznej. Dzięki temu PIS chytrze obchodzi temat debaty programowej (co prawda Roman G utrudnia im to jak może). Robią cyrk na motywach, które są de facto neutralne politycznie, niesporne (no, w znacznej mierze) – w tym sensie, że w ten sposób można podkupić zarówno wyborcę SLD jak LPR, który miał traumatyczne doświadczenia z polską służbą zdrowia. PiSowcy nie muszą więc budować programu politycznego np. naprawy państwa (koncepcji ideowych, analiz i potem projektów ustaw i całego tego „inteligenckiego bełkotu”). Zamiast programu mają podręczny teatrzyk Trumanillo i też działa. Dlatego PO zarzuciła chyba debatę programową, bo z kim ma debatować i o czym? PiS przeniósł spór na zupełnie inną płaszczyznę.
    Wydaje mi się, że partie polityczne podzieliły się elektoratem nie według przekonań czy recept politycznych, ale według schematu postrzegania świata. Czyli to nie jest np. „interwencjonizm” versus „liberalizm” w gospodarce, tylko np. „zupełnie spiskowa teoria dziejów” versus „tylko trochę spiskowa teoria dziejów”. Ludzie z różnych partii nie spierają się o podatek liniowy lub progresywny, tylko po prostu funkcjonują w innym świecie umysłowym, w innych schematach poznawczych. Żeby była debata, musiałaby być część wspólna tej umysłowości – pole do debaty, a takiego pola nie ma. No bo powiedzcie Państwo, wyobrażacie sobie debatę z Antonim Macierewiczem? Jakieś przekonywanie? Argumenty?
    Więc PiS okopuje się na swoich pozycjach, a o opinię reszty społeczeństwa zwyczajnie nie dba, bo i po co? ani tego nie potrafili by zrobić, ani też nic by im z tego nie przyszło, bo ci inteligenci są i tak wiecznie niezadowoleni…

    Jeszcze przy okazji: nie śledziłem tego dokładnie, ale dlaczego Pan Prezydent osobno spotyka się z naukowcami – zwolennikami lustracji a osobno ma się spotkać z przeciwnikami? Czy spotkanie ze zwolennikami dlatego jest najpierw, żeby się dowiedział, co odpowiedzieć przeciwnikom? Czy go przeceniam?
    Pozdrowienia! 😀

  66. „Jeszcze żaden z zatrzymanych nie został uniewinniony! ”

    Towarzyszu Geralt – prokurator Wyszyński byłby z Was dumny ! Heroicznie kontynuujecie myśl prawną WKP(b) ! Ura ura ura !!!

  67. Antek 19.29. Wołek mnie ani ziębi ani grzeje, rzecz dotyczy bardziej ekologii a ściślej czystości powietrza. W Polityce. Od dawna Polityka przestała być „ostatnim bastionem” jak piszesz, kiedyś była jedynym a dziś jest jednym z wielu i nie najlepszym. Wołek natomiast był i pozostanie symbolem złych cech dziennikarstwa, nawet jeżeli koniunkturalnie zmienił poglądy to nie zmienił przekonań. Pozostanie apologetem Pinocheta i uosobieniem pojęcia prawicowej hieny medialnej.
    Od dawna nie mam kontaktu ani z radiem ani z telewizją polską i dzięki temu czuję się rzeczywiście we własnym domu. Politykę czytałem bardziej z tradycji niż w poszukiwaniu wartości. I nie będzie mi żal wnoszonego do mojego domu „salonu sprzedaży” i bylejakości wyrażanej amerykańskim pojęciem poprawności politycznej. Dla przyjemności i satysfakcji intelektualnej wystarczy mi „Przegląd” z doskanałymi felietonami KTT i Bronisława Łagowkiego, ignorowanym przez Politykę miesięczniku DZIŚ Pana Rakowskiego i od niedawna bardzo ciekawym Le Monde Diplomatique. A to co mamy teraz, także posiada swój rodowód w postawie nie cenzurowanych mediów, które skupiły się na walce z „komuną”, lustracjach, agentach, przeciekach i eliminowaniu lub wyszydzaniu ludzi, którym przypadło żyć w Polsce Ludowej. Kiedyś Pan Rakowski oceniał, że w roku 1945 było w Polsce 0,4% ludzi popierających nową władzę, w mojej ocenie w roku 1989 ludzi, których można określać słowem „komunista” było poniżej 1 procenta, a i tak w sumie nikt nie określił co pod tym terminem należy rozumieć. Teraz cały mocarstwowy aparat ucisku i propagandy państwa skoncentrowany jest na walce z tym niezidentyfikowanym jednym procentem. Czy to nie walka z cieniem lub sztucznie stworzonym wrogiem? Najlepiej wyjaśnia ten dylemat Pan Profesor Andrzej Walicki. Pozdrawiam.

  68. Bernard pisze: „Kwaśniewski przeciekać – dobrze, dobrze, na Kwaśniewskiego przeciekać oj niedobrze, niedobrze.”

    Nielogiczny i nieuzasadniony wniosek.

    Przecieki świadczą o słabości państwa, a krytyka przecieków za rządów Prezydenta Kaczyńskiego nie oznacza rozgrzeszenia przecieków za rządów Prezydenta Wałęsy, Kwaśniewskiego, czy w przyszłości Leppera.

  69. Panie mumrak poruszył Pan ciekawy temat, rzeczywiście w tym całym naszym polskim piekiełku nie zauważyliśmy, że zadania poszczególnych instytucji przyjmuje na siebie prokuratura. Zaczęło się to od zawalenia hali wystawowej w Katowicach, kiedy najważniejszą wypowiedzią była wypowiedź ministra Ziobry z kawałkiem lodu a nie wypowiedź np nadzoru budowlanego i tak to się ciągnie cały czas i oczywiście nasila, rzeczywiście może dojśc do sytuacji, kiedy przejdę na czerwonym świetle to ścignie mnie prokurator z dochodzeniem a nie policjant z bloczkiem mandatowym. Co do służby zdrowia to chcę zauważyć że system jest walnięty też mentalnościowo. Kiedyś nie można nawet było pomysleć o nieudzieleniu pomocy medycznej osobie w wieku powyżej 65 lat w przypadku ciężkiej choroby a teraz to jest nie dość że możliwe to niekiedy podkreślane. Wczoraj rozmawiałem z kolegą chorym na raka, któremu przerwano dalsze leczenie bo ma 67 lat. Zaczynam się bać, bo albo trzeba mieć dużoooooooooo pieniędzy albo dużooooooo znajomości. To drugie jest bardziej niebezpieczne bo coś lekarzy zamykają. Podam przykład wpływu tego zamykania na działania innych organów w stosunku do lekarza. Do komendy policji wpływa anonim, w którym podaje się wątpliwej jakości fakty co do działań służby zdrowia, kiedyś anonim jeżeli był jednorazowy maszerował do „koszalina” jak mawiał mój przyjaciel teraz natomiast policja prowadzi energiczne śledztwo , z którego nic nie wyniknie bo nie może bo jest to pełne kłamstwo. Strata czasu, energii, sił i zdrowia ludzi. Takich czasów doczekaliśmy się w imię likwidacji patologii.Panie mumrak mam nadzieję że czasów komisarzy się niedoczekamy a i trójek robotniczo chłopskich też nie ale ta zgniła atmosferka już jest. Mam nadzieję że żona moja nie podda się nastojowi i nie poda mnie do prokuratury za nieodkurzenie chałupy bo stukam w klawiaturę zamiast czyścić, czyścić i czyścić. Pozdrawiam

  70. Witam!
    Co do redaktora Wołka, należącego ponoć kiedyś do naczelnych, to on jest dla mnie NIEMAL. Uważam, że już pod koniec lat 90-ych wiarygodność Polityki spadła NIEMAL do zera.
    Oczywiście wybaczać mu mozna by było, pod warunkiem, że wytłumaczy się ze swojej roli z kilku pierwszych akcji wyjatkowo k.skiego dziennika pod nazwą „Życie”, które mozna spokojnie zaliczyć jako typowe przykłady artykułów inspirowanych lub wprost napisanych przez bliżej nieoreślone ośrodki mające bardzo łatwy dostep do materiałów zgrom,adzonych przez słuzby specjalne. (osobiscie uważam, że Wakacje z agentem to było wprost zakończenie pewnej wspólnej operacji rosyjskich i polskich słuzb specjalnych wymierzonych w urzędującego prezydenta. Jaka operacja takie zakończenie.)
    Nawiązując do tytuu tego wpisu mozna by powiedzieć , że Polityka w osobie redaktora Wołka zaadoptowała jednego z weteranów przecieków, jesli nie prekursora tej praktyki w Polsce. Oczywiście nalezy dodać do każdego zdania , że „według mnie”, bo nie aspiruję do tego, by moje zdanie próbować przedstawić jako głos dużej grupy lub nawet typowego czytelnika. Byłego zresztą czytelnika.

  71. ‚krytyka przecieków za rządów Prezydenta Kaczyńskiego nie oznacza rozgrzeszenia przecieków za rządów Prezydenta Wałęsy, Kwaśniewskiego, czy w przyszłości Leppera.’ – pisze Testeq.

    Jestem raczej odporna na czarne wizje, ale na perspektywę prezydentury Leppera muszę 😉 zakrzyknąć: Nie kracz TesTequ bo wykraczesz!

  72. ee bez przesady,

    mysle ze dwa lata temu albo rok temu to bym jeszcz sie podpisal pod stwierdzeniem ze Lepper w przyszlosci bedize prezydentem,
    ale teraz jego szanse maleja, z miesiaca na miesiac.

    teraz to juz nierealne

  73. @Willy
    Też mam taką nadzieję, ale lepiej poodczyniać uroki (bo jeszcze nie widzieliśmy wszystkich zwrotów sympatii i apatii u naszego kochanego społeczeństwa…) Niekoniecznie Lepper, ale jakiś lepperoid może się przytrafić 😕

  74. Szanowna Pani Janino!
    Przecieki to instrument polityki prowadzonej przez obecnie nam rządzących według starej zasady: „dziel i rządź”, bez oglądania się na szkodliwe społecznie skutki skłócania wszystkich przeciwko wszystkim – rozbudzanie powszechnej bezinteresownej nienawiści. Ta polityka ma swoich strategów, taktyków i wykonawców. Do wykonawców oprócz upartyjnionej prokuratury, IPN i reżimowych publikatorów, niestety dołącza może nieświadomie, złe dziennikarstwo mediów niepodporządkowanych miłościwie nam panującym. Poważne dziennikarstwo śledcze, nakierowane na wykrywanie zjawisk szkodliwych a nawet afer, to nie to samo co pogoń za sensacją za każdą cenę. Nie można stawiać znaku rónwności między dzennikarstwem śledczym a sensacyjnym, często z pogranicza brukowego. Wnikliwość dziennikarza prowadzącego wywiad nie może być nie tylko nietaktowna ale wprost chamska, co niestety zdarza się czasmi dziennikarzom renomowanych stacji telewizyjnych i radiowych. Osoba odpowiedzialne za program i poziom dziennikarstwa swojego publikatora – redaktor naczelny albo dyrektor programowy powinien dbać o rzetelność i klasę dziennikarstwa, co nie kłóci się z zasadą niewprowadzania wewnętrznej cenzury. Można przewodzić i nadawać ton, dbając o klasę bez dyrygowania. Pozytywne przykłady dziennikarstwa z klasą dają POLITYKA, PRZEGLĄD, GAZETA WYBORCZA ale ostanio TVN już od tej czołówki zaczyna odzielać się. Czy panów Mrozowskiego i Siekielskiego po odniesionych przez nich sukcesach medialnych nie obowiązuje już szacunek do cudzej własności (przesyłka jest własnością adresata) oraz elementarna grzecznośc, zwana niegdyś kindersztubą?

  75. a cappella, bardzo wazna mysl zawarles, tez mam jakies takie przeczucie ze w wyscigu do fotela faworytem za jakis czas okaze sie ktos kogo jeszcze nie znamy, albo nie kojazymy jako kandydata,

    L Kaczyncki raczej eni ma szans, Tusk tez nie ma szans i sie nie nadaje

    Ciekawe tylko czy w platformie zdabeda sie na to zeby wystawic kogos innego

css.php