Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

1.10.2007
poniedziałek

Przedwyborcze rachunki

1 października 2007, poniedziałek,

Na użytek kampanii wyborczej i walki politycznej powiedzieć można wszystko.

Można straszyć Rywinlandem, choć ciągle nie bardzo wiadomo, co to takiego, bo poszukiwania Grupy Trzymającej Władzę trwają wiele lat i nie wydaje się, by analizy tysięcy billingów przybliżyły nas do pełnego wyjaśnienia afery, od której zaczęło się postawienie kategorycznej diagnozy, że III RP wyczerpała możliwości samonaprawy, więc czas budować IV RP. Można odwoływać się do stanu wojennego, a potem tłumaczyć, że miało się na myśli zupełnie coś innego, a marszałek Bogdan Borusewicz nie stał tam, gdzie stało ZOMO. Za nami prawie dwa lata rządów PiS, które hasło IV RP, będące u swych narodzin w istocie publicystyczną projekcją buntu przeciwko zamknięciu politycznych elit, upartyjnienia państwa czy korupcji, wypisało na sztandarach i jest praktyka rządzenia, na podstawie której można już spróbować ocenić, jak ta budowa postępuje.

Na początek warto sięgnąć do dokumentu programowego, czyli umowy koalicyjnej wyznaczającej cele i zadania rządu w takiej właśnie sferze jak naprawa państwa, czyli w sferze kluczowej. Na czele zadań zapisano: reformę struktur państwowych, szczególnie wymiaru sprawiedliwości i administracji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo obywateli, ograniczenie administracji oraz stworzenie silnego i sprawnego aparatu państwowego, zwiększenie wymagań wobec osób piastujących kierownicze funkcje w państwie, a także oczyszczenie życia publicznego oraz likwidację nieformalnych mechanizmów wpływania na decyzje podejmowane przez instytucje państwowe. Te zadania rozpisano oczywiście na wiele podpunktów, w tym wielką reformę wymiaru sprawiedliwości, wcielenie w życie programu „tanie państwo”, wprowadzenie nowych standardów do administracji i jej całkowita informatyzacja, konsolidacja urzędów i agencji, przekazywanie zadań rządowych administracji samorządowej, poszerzona lustracja, powołanie komisji prawdy i sprawiedliwości, przebudowa służb specjalnych w tym likwidacja WSI, powołanie CBA, przeprowadzenie lustracji majątkowej polityków oraz reformy immunitetu parlamentarnego. Szczegółowych zadań jest oczywiście o wiele więcej, ale można uznać, że nawet te przytoczone kreślą wizję państwa może nie tyle silnego, ale w każdym razie sprawniejszego, bardziej przyjaznego dla obywateli i realizują jedno z głównych ideowych przesłań PiS, a także dawnego PC, że Polskę, jej rozwój, możliwość awansu nowych grup społecznych dławi układ postkomunistyczny.

A jak było naprawdę? Zapomnijmy już, wykazując się wielką wyrozumiałością dla władzy, o idei „taniego państwa”. Nigdy państwo nie było tak drogie, jak za czasów byłej koalicji i obecnego rządu. Rozmnożenie resortów, stanowisk, rozbudowa ochrony dla urzędników, nawet ze szczebla wiceministerialnego, nastąpiło w stopniu tak wielkim, jakiego Polska po 1989 roku nie widziała. Nawet w ostatnich przedwyborczych dniach jesteśmy świadkami pospiesznego, znów prawie ostentacyjnego mianowania na stanowiska w resortach i spółkach skarbu państwa osób z politycznego nadania, co wprawdzie nie jest nową praktyką, ale przecież miało być zupełnie inaczej, a nie tak jak w postkomunizmie.

Spuśćmy nawet zasłonę milczenia na to „szczególne zwiększenie wymagań” wobec osób pełniących funkcje publiczne, gdyż każdy prawie dzień dostarczał nam dowodów jak traktuje się tę podobno wysoko ustawioną poprzeczkę i to nie tylko dlatego, że koalicję zawarto z Samoobroną czy LPR. Kadry PiS wcale nie były lepsze, nie przechodziły żadnej wyjątkowej drogi rekrutacyjnej, bo drogi awansu były dość jasno wyznaczone – krąg znajomych prezydenta z czasów jego rządów w NIK, w stołecznym ratuszu, najwierniejsza gwardia dawnego PC i jak zwykle kalendarzyki, tym razem nowego towarzystwa. Skutek? Nieustanne roszady personalne, koalicyjne targi i oczywiście powstanie (zarówno w centrali, jak i województwach) sekty baronów, którzy wcale nie różnią się zachłannością na władzę od tak krytykowanych baronów z SLD, którzy tak samo budują swoje układy. Super baronem, królem baronów obwołać należałoby Przemysława Gosiewskiego, na którego cześć inni baronowie zwykli śpiewać: „Przemek Gosiewski naszym przyjacielem jest”. I nie jest to piosenka żartobliwa. Ona jest jak najbardziej poważna.

Przyjrzyjmy się jednak kwestii, która stała się oczkiem w głowie PiS, czyli wielkiej reformie wymiaru sprawiedliwości połączonej z walką w korporacjami prawniczymi. Co tak naprawdę zostało? Sądy 24 godzinne, bardzo długo były podstawowym znakiem firmowym reform. Ich efektywności nikt nie chce nawet podsumować, bowiem jest ona co najmniej wątpliwa, jeśli nie jest kompletną klęską. To niezwykle kosztowny sposób głównie na karanie pijanych kierowców i rowerzystów. Rzutem na taśmę tuż przed samorozwiązaniem Sejmu udało się wprowadzić system nadzoru elektronicznego nad skazanymi, a więc ideę, która ma już wiele lat i jest jeszcze autorstwa poprzednich ekip. Nie zmienia to na razie sytuacji więziennictwa i liczby skazanych, dla których po prostu nie ma miejsc, choć na rozlicznych konferencjach prasowych słyszeliśmy przeróżne zapowiedzi, nawet o przystosowaniu budynków po byłych PGR. W ramach „zwiększania bezpieczeństwa obywateli” – zmniejszyła się na razie liczba policjantów, a Komenda Główna, którą każda władza obiecywała reformować, by była mniejsza, a ludzi oddelegować w teren, jak była wielką, niefunkcjonalną strukturą, tak nią pozostała.

To kilka symbolicznych przykładów, gdyż żadnej wielkiej reformy nie było. Nie udała się nawet operacja otwarcia zawodów prawniczych i nie dlatego, że w poprzek stanęła korporacja adwokacka czy radcowska, ale dlatego, że młodzi, niedokształceni prawnicy nie potrafili napisać porządnej ustawy. Tak jak nie potrafili napisać ustawy lustracyjnej. Wszystko było przecież bieżącą grą polityczną, a nie systematycznym naprawianiem państwa.

Zamiast wielkiej reformy prokuratury, która miała przyspieszyć postępowania, mamy jej skrajne upartyjnienie i ręczne sterowanie śledztwami, zwłaszcza tymi, które mają udowodnić istnienie układu, Rywinlandu i wielkich patologii III RP. Ponieważ nie udało się zrealizować głównego pomysłu, czyli powołania wielkiej komisji prawdy i sprawiedliwości, która działając przez pięć lat (według projektu konstytucji PiS) i pokazując dowody nieprawości i patologii, oczyszczałaby atmosferę, budując fundamenty nowego państwa rolę tę przejęła prokuratura, informując, nazbyt często wybiórczo, jak ten „układ” się nam już wkrótce pokaże, jakie ma sukcesy w walce z korupcją i innymi patologiami, lub urządzając spektakle w rodzaju słynnej już noweli filmowej z 40. piętra hotelu Marriott. Upartyjnienie i ręczne sterowanie prokuraturą osiągnęło taki poziom, że nawet partie, które kiedyś w swych programach w ogóle nie proponowały rozdzielenia stanowisk ministra sprawiedliwości i prokuratura generalnego, dziś przyłączyły się do tego postulatu, co być może uda się zrealizować, gdyż nie trzeba tu dotykać nawet materii konstytucyjnej, ale żadna ustawa nie zapobiegnie nadużyciom, brakowi kultury politycznej i nadmiarowi woli politycznej do obchodzenia prawa.

O ile pokusa politycznego wykorzystywania prokuratury nie była przypadłością tylko tej ekipy, choć wcześniej robiono to jednak bardziej powściągliwie, to wojna z sądami stała się nową jakością i to ona wyznaczyła ważny front walki o nowe państwo. Przeciwko zmianom w ustawie o ustroju sądów powszechnych zaprotestowali Krajowa Rada Sądownictwa (w Trybunale Konstytucyjnym osiągnęła sukces, gdyż jeden z istotnych przepisów został zakwestionowany), prezes Sądu Najwyższego, opozycja. Te zmiany pozwalają na ręczne sterowanie sądami, większe podporządkowanie ich ministrowi sprawiedliwości, wprowadzając przepisy mogące naruszać niezależność sędziowską (uchylanie immunitetu w ciągu 24 godzin, co jest w praktyce niemożliwe do wykonania, ale daje dobry instrument do pokazywania, jak to korporacje bronią tych, którzy mają „coś” na sumieniu) – łamią zasadę trójpodziału władzy. Na dodatek to nie tylko kwestia zmian ustawowych, to także kwestia praktyki. Oto po raz pierwszy zdarzyło się, że prezydent RP nie powołał sędziów wskazanych przez Krajową Radę Sądownictwa i zrobił to bez żadnego uzasadnienia. Wprawdzie w konstytucji napisano, że prezydent sędziów powołuje, ale co mu i kto zrobi, gdy nie powoła? Zresztą prezydent konstytucją, która nie jest „jego” konstytucją, zbytnio się nie przejmuje podpisując ustawy, co do których sam ma wątpliwości natury konstytucyjnej i robi to demonstracyjnie.

Można oczywiście dyskutować, czy zaprojektowany na początku lat 90-tych rodzaj sędziowskiego samorządu, a więc właśnie KRS jest modelem dobrym, czy owa samorządność nie była w przeszłości nadużywana, choćby właśnie do obrony korporacji. Oczywiście, że była wykorzystywana. Wystarczy przypomnieć, jakie boje stoczyły z Hanną Suchocką, ówczesną minister sprawiedliwości, zarówno KRS, w przypadku projektu o zmiany ustawy o ustroju sądów powszechnych (chodziło głównie o usprawnienie pracy, nie manewrowanie sędziami), jak i korporacja prokuratorów, gdy chodziło właśnie o usprawnienie śledztw poprzez włączenie prokuratury już na wcześniejszym etapie postępowania. Rzecz jednak w tym, że nowa władza nie przedstawiła żadnego spójnego nowego modelu poza chęcią podporządkowania sobie wszystkiego i wszystkich.

Tego zresztą akurat nie ukrywano. We wstępie do projektu konstytucji PiS, napisanym przez Jarosława Kaczyńskiego, znajduje się znamienne zdanie mówiące, że jego partia przedstawia koncepcję kontroli państwowej, która obejmuje wszystkie dziedziny życia publicznego, nie zostawiając sfer niczyich. W tymże projekcie właśnie sądownictwo, chyba jako jedyna sfera, zostało potraktowane w sposób szczególny. Zaproponowano taką zmianę sposobu powoływania członków Krajowej Rady Sądowniczej, że zdecydowaną przewagę uzyskaliby sprawujący władzę wykonawczą, czyli prezydent i minister sprawiedliwości, co czyniłoby ją instytucją w dużej mierze marionetkową, pozbawioną realnego wpływu na niezależność sądownictwa i bardzo łatwą właśnie do manipulowania, czy – jak to się teraz mówi – do „odzyskiwania”. W tej samej filozofii mieści się właśnie odzyskiwanie Trybunału Konstytucyjnego, gdzie nikt nie ukrywał, że trzeba mieć „swoich” sędziów, nie bacząc nawet na ich kwalifikacje. Szermowano przy tym kłamliwym argumentem, że starzy są polityczni z politycznego nadania, a nowi niby apolityczni. Tę „apolityczność” łatwo zauważyć, czytając na przykład zdania odrębne choćby w sprawie ustawy lustracyjnej. Ich zgodność z linią partii rządzącej jest wręcz uderzająca.

Wielki projekt naprawy państwa, naprawy instytucjonalnej tak naprawdę nigdy nie został porządnie opisany. Ani w pisowskim projekcie konstytucji, ani w umowie koalicyjnej, choć ta powstała pod dyktando Jarosława Kaczyńskiego, który postulaty swoich niby-partnerów traktował lekceważąco. Dlatego też zamiast programu naprawy – mieliśmy do czynienia z programem „odzyskiwania”. Realizowany wprawdzie czasem chaotycznie, ale jednak konsekwentnie. Tak więc odzyskano błyskawicznie KRRiT, po czym jej rolę marginalizowano, a wreszcie pani przewodnicząca swoje gremium i tak porzuciła, by udać się znów do Sejmu, gdzie życie jest zdecydowanie barwniejsze. Zmiana ustawy o KRRiT nie służyła więc żadnej naprawie instytucji, która rzeczywiście wymagała naprawy, albo po prostu likwidacji, ale w zdobyciu bezpośredniego wpływu na media publiczne, co powiodło się z nawiązką. Są już bezwzględnie sterowalne.

Całkowita zmiana ustawy o służbie cywilnej nie służyła polepszeniu kadr administracji rządowej, ale możliwości zatrudniania osób często bez kwalifikacji, za to wyznających jedynie słuszną linię polityczną i posłusznych, bo pozbawionych stabilizacji zatrudnienia. Mimo licznych zapowiedzi, jeszcze z czasów premiera Kazimierza Marcinkiewicza, nie powstały żadne przejrzyste zasady rekrutacji do rad nadzorczych spółek skarbu państwa, a konkursy, jak choćby na prezesa PKO BP, przypominały groteskę, zwłaszcza gdy cała Polska szukała roboty dla błąkającego się Kazimierza Marcinkiewicza. Nadzorem bankowym żonglowano w zależności od politycznego zamówienia. Jak nie podobał się Leszek Balcerowicz jako prezes NBP i przewodniczący Komisji Nadzoru Bankowego, to nie dość, że próbowano go upolować przy pomocy komisji śledczej, to na dodatek nadzory centralizowano, choć wedle zgodnych opinii były to instytucje wyspecjalizowane i działające dobrze. Gdy prezesem NBP został człowiek prezydenta okazało się, że warto powalczyć o pozostawienie oddzielnego bankowego pod pieczą swojego prezesa. Tylko Sejm już stosownej ustawy uchwalić nie zdążył. Gdzie tu mowa o jakiejkolwiek instytucjonalnej naprawie państwa? Raz kombinowano pod dyktando Cezarego Mecha, teraz pod Sławomira Skrzypka.

Okazało się, że nawet nie mając większości do zmiany konstytucji partia, która ma wolę politycznego działania i rozproszoną, a często po prostu zaskoczoną konsekwentnym, a często ewidentnie niekonstytucyjnym działaniem (w żadnej kadencji tyle ustaw nie skarżono w TK, co w mijającej) opozycję, może powoli zacząć zmieniać charakter instytucji państwa i jego kształt ustrojowy, omijać konstytucję (słynne już odwoływanie ministrów przez prezydenta, by ich natychmiast powołać, nawet podczas ich nieobecności w kraju), czyli po prostu psuć państwo, a nie naprawiać. W trakcie prawie dwuletnich rządów PiS brnęliśmy od kryzysu do kryzysu, z których wiele zahaczało właśnie o problemy konstytucyjne, ale nie odbyła się z udziałem rządzących ani jedna poważna debata, jak poprawiać działanie instytucji państwa. Miejsce dyskusji zajmowały epitety, insynuacje i nieustanne demonstrowanie prawd oczywistych, których nosicielami byli zawsze i wyłącznie rządzący. Nie jesteśmy więc ani krok bliżej poważnej dyskusji o niezbędnej rewizji konstytucji, o tym co tak naprawdę znaczy silne państwo, jeśli nie traktować go wyłącznie w kategoriach partyjnego łupu (jeżeli „nasze” to silne, jeżeli wygrywają „oni”, to słabe i skorumpowane, a na dodatek postkomunistyczne).

W wielu sprawach cofnęliśmy się o całe lata. Jeżeli przyjąć, że początkiem dialogu społecznego z prawdziwego zdarzenia było negocjowanie paktu o przedsiębiorstwie państwowym jeszcze pod patronatem Jacka Kuronia, a instytucjonalizacją dialogu stało się powołanie Komisji Trójstronnej, która w poprzednich latach uzyskała ważną społecznie pozycję, to teraz żadnego dialogu nie ma. Komisję się lekceważy, porozumienia podpisuje się z Solidarnością, bo to „nasi” i mogą poprzeć nas w wyborach. Nieważna jest instytucja, ważny jest bieżący interes polityczny.

*** 

Po ostatnim moim wpisie na temat Partii Zagubionych rozsypał się balon w pomysłami na inne partie. Kzin proponuje nazwę Partia (na) Nowo Przybyłych, i to też jest niezłe. Przy okazji, dobry jest też spis możliwych obietnic, ujmujący pomysł – niższe bezrobocie (skrócony czas wydawania paszportów). VonLeeb nieco zmienia pomysł i pisze, że Partia Zagubionych to PiS bez wodza. Ciekawe, co by się działo, wyobrażenie sobie tego może być bardzo interesująca zabawą – gdzie, kto pójdzie i co się stanie. W każdym razie interpretacji może być dużo.

Mnie bardzo spodobał się pomysł J.S. Partii Ludzi Bezdomnych Politycznie, czyli tych, którzy nie wiedzą, na kogo głosować. W ogóle to Państwa najwyraźniej poruszyło. Dzięki za wpisy na ten temat Jarucie, Ewie Z., która mieszkając za granicą nie wie, co poradzić swojej 18-letniej córce, a także wielu innym blogowiczom. Otóż ja, wbrew ogólnej tendencji do narzekania, uważam, iż oferta jest spora, natomiast mediach panuje taki ton wmawiania, że PiS nie różni się od PO (różni się, i to bardzo), że PO to partia rozmazana, taki PiS-bis. Nie zgadzam się z tym poglądem, choć oczywiście wlecze się za nią cień POPiS-u, szczęśliwie dość nieudolnie podgrzewany przez Nelly Rokitę, Macieja Płażyńskiego i grupę (szczęśliwie niewielką) podobnych jej polityków, ale głównie komentatorów. Dlatego chyba nie ma racji Tomek, gdy dramatycznie woła: koniec Platformy. Jest PSL, na które coraz więcej ludzi chce głosować, bo Pawlak zupełnie nieźle ją prowadzi i sam bardzo politycznie dojrzał. Jest wreszcie LiD i nie jest to propozycja bez sensu, a straszenie powrotem postkomunizmu, jest chwytem wyborczym PiS. To jest bardzo wyraźna alternatywa, z której list startuje wielu bardzo interesujących ludzi. Nie przesadzajmy więc, choć pełnego szczęścia oczywiście nie ma.

I nie ma co ukrywać, że w nadchodzących wyborach będzie dość prosty podział na PiS i antyPiS, i jeżeli nawet Aleksander Hall, polityk konserwatywny, pisze, że najważniejszym zadaniem jest odsunięcie PiS od władzy, to warto się nad tym zastanowić przed głosowaniem, ale tak, by jednak nie dopuścić do dwubiegunowego podziału mniejszych partie (choć oczywiście nie wszystkie też się przydają). Trzeba wiec jak Maślana myśleć pozytywnie i wybierać tych najmniej „zepsutych”.

Sporą dyskusję wywołał ludowelobbyleppera wpisem na temat, jakobym przymykała oczy na korupcję. Dzięki tym, którzy wzięli mnie w obronę, zrobił to m.in. PAK. To nie jest tak. Uważam jednak, że korupcja wcale nie jest w Polsce problemem numer jeden i nie jest tak postrzegana (chyba wśród najważniejszych problemów znajduje się pod koniec pierwszej dziesiątki). Wskaźniki postrzegania korupcji TI są tylko wskaźnikami postrzegania korupcji, a im więcej się mówi, tym częściej ludzie wskazują na korupcję jako na zagrożenie. Jest ona często wykorzystywana właśnie w kampaniach, na tym karierę zrobił w Hiszpani Aznar walcząc z socjalistami. Ja uważam, że przyklejanie Polsce gęby kraju najbardziej w Europie skorumpowanego jest działaniem na szkodę Polski. Co nie znaczy, że problemu nie ma, ale trzeba z tym zjawiskiem walczyć systemowo (w tej sprawie prawie nic nie zrobiono), a nie na konferencjach prasowych ministra, jak to się dzieje u nas. Gdzieś przeczytałam, że minister ostatnio powiedział, iż za jego czasów zmniejszono korupcję o 100 proc., czyli – jak rozumiem – do zera. Po co nam więc PiS ze swoimi pułapkami na billbordach? Swoje już zrobili i tyle. Chyba, że czegoś nie doczytałam, to pewnie któryś z asystentów ministra znów będzie pisał tak zwane sprostowania.

Caido i inni, proszę, nie znęcajmy się już nad Nelly Rokitą. Lepiej zapomnijmy, przynajmniej na razie, choć pomysł na Partię Kobiet Milczących (chyba Optymisty?), wydaje się niezły.

Pielnia 1 leje miód na moje serce w sprawie komisji śledczych, pełna zgoda. Teraz nas jest więcej mających podobne zdanie, ale co było na początku, ten ogólny zachwyt… Zawsze uważałam, że nie należy dać się zwariować.

Blaise bardzo słusznie pisze w sprawie dyskusji programowej, że nie da się programowo dyskutować z PiS, bo rzecz dotyczy reguł gry demokratycznego państwa prawa, a nie poszczególnych postulatów. Szczególne trafne wydaje mi się spostrzeżenie, że JK nie traktuje nikogo jako równego partnera w dialogu, a więc nie ma sposobu by rozmawiać, gdy ktoś z góry zakłada, że tylko on jest nosicielem prawd najoczywistszych z oczywistych. Dlatego sadzę, że ff, jako niepoprawny marzyciel, nie doczeka poważnej debaty o podatkach. Gdy idzie o odwracanie kota ogonem przez JK, to myślę, że dzięki tej czynności można dostarczyć tyle prądu, ile produkuje sporej wielkości elektrownia atomowa, ale ktoś z Państwa już to bardziej naukowo wyjaśnił.

Marzenie Woltrona, żeby zawsze trwała kampania, bo sądy orzekałyby w 24 godziny, chyba się nie spełni, ale rozumiem je.

J.S. – chętnie bym jakiś układ zrobiła i wystawiła na licytację, ale ponieważ (wedle obowiązujących definicji) tkwię w układzie, mogę najwyżej zebrać autografy od znanego mi układu i wystawić na licytację. Może to też jakiś pomysł?

Michaell, czytam wszystkie wpisy, dzięki za miłe słowa i słuchanie TOK FM. A do wszystkich z Państwa apel, aby nie stosowali się do zasady Optymisty, który stwierdził: dawno nie pisałem, bo nie ma o czym, wszystko rozwija się planowo. Otóż nie jestem pewna czy planowo, a więc – piszcie.

Poraj namawiał mnie do skomentowania debaty Kaczyński – Kwaśniewski. Skomentuję po debacie, bo zalew komentarzy na temat wydarzenia, które się jeszcze nie odbyło był rzeczywiście „porażający”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 101

Dodaj komentarz »
  1. A mnie po tym podsumowania 2 lat rządów Jarosława Kaczyńskiego i PiS interesuje tylko jedno – czy wybory oznaczają twardy „reset”, po którym to co bylo jest juz nieważne i zaczynamy grę od początku, czy nowa kadencja rozpocznie się od konsekwentnego rozliczenia poprzedniej, z sejmowymi komisjami śledczymi w sprawie śmierci Barbary Blidy i prowokacji CBA przeciw Andrzejowi Lepperowi i postępowaniami prokuratorskimi w drobniejszych sprawach z udziałem rządzących polityków, w tym również w sprawie narażenia PKP na straty związane z budową przystanku we Włoszczowej. Do tego, aby Rzeczpospolita Polska stała się ponownie państwem prawa konieczne jest, aby Jarosław Kaczyński stanął przed Trybunałem Stanu, a w stosunku do Zbigniewa Ziobro i Mariusza Kamińskiego zapadły wyroki skazujące. Tylko to może powstrzymać polityków od psucia państwa w imię swoich interesów lub obsesji.

  2. Pozwole sobie powtorzyc:
    Uwazam, ze oprocz odruchow estetycznych argumentem na to, ze III RP bylo w uproszczeniu zmarnowana szansa
    dostarczyl w formie skroconej i obiektywnej Bank Swiatowy.
    Przez opieszalosc, prywate, korupcje, dyletanctwo itd. bylych elit – (bo dotyczy to odpowiednich ustaw i administracyjnych warunkow dzialanosci gospodarczej)
    Polska zajmuje na swiecie pod wzgledem Rankingu Ekonomicznego miejsce 74.
    Przed Polska sa:
    Estonia
    Gruzja
    Lotwa
    Slowacja
    Wegry
    Bulgaria
    Rumunia
    Slowenia
    Czechy i nawet
    Kazachstan?
    nie mowiac o Armenii czy Mongolii.
    Uwzgledniam jedynie kraje o podobnej historii systemowej.
    (Wiekszasc wymienionych przeze mnie krajow byla na znacznie gorszej pozycji startowej niz Polska!)
    No bo, ze lepsza jest Kenia czy Botswana niz kraj w sercu Europy kierowany przez „Balcerowiczow” i „Belki” (traktujmy akurat te nazwiska symbolicznie a nie personalnie) to chyba oczywiste.
    Jezeli zgodzimy sie na podstawie tych chlodnych obiektywnych faktow, ze dodychczasowe ekipy i elity byly gorsze niz w Armenii, Rumunii i Kazachstanie to wydaje sie oczywistym, ze potrzebna jest RADYKALNA zmiana.
    A jak radykalna to i beda krzyki „pokrzywdzonych elit”, bole porodowe IV RP i nawet chwilowe opuszczenie sie w rankingach.
    Jedynego czego zrobic NIE WOLNO to dalej tak samo – czyli III RP.
    Pytanie czy PiS jest zdolny do przeprowadzenia zmian w polskich elitach i ukladach systemowych, ktore jak widac z faktow sie nie sprawdzily.
    Wg. mnie sa male szanse, ze zrobi to LID – zdecydowana wiekszasc jego czlonkow raczej III RP tworzyla i utrwalala.
    I teraz czy najpierw trzeba robic ZMIANY SYTEMOWE, czy rozmotowywac uklady , ktore te zmiany uniemozliwiaja – to jedynie balans miedzy taktyka a strategia.]
    I tu nie jestem pewny Pani Janino czy jest to mozliwe na drodze „jednoczenia narodu”…inaczej mowiac bez mocnego mieszania w kotle.
    Czy bylyby gruntowne zmiany mozliwe bez protestow grup niewatpliwie uprzewilejowanych? – chyba nie.
    Mam nadzieje, ze nikt nie watpi iz w Polsce sa olbrzymie grupy spoleczenstwa, ktore „przegraly” w ciagu ostatnich kilkunastu lat.
    Mozna by bylo wybaczyc „pot i lzy” milionow ale nie za miejsce za Kazachstanem i Kenia.
    To nie byl Adenauerowski cud gospodarczy – to dalekie 74-te miejsce…
    Niestety poniewaz III RP spowodowala, ze spadlismy pod wzgledem rankingow ekonomicznych poza lige rumunska, ze Polske opuscilo miliony mlodych Polakow, ktorzy moze zniesli by ubozsza Polske gdyby to byla prezna Polska czystych regul gry gdzie gotowi na ciezka prace, dynamiczni, mlodzi Polacy mogliby budowac przyszlosc (bynajmniej wyjechali nie „dzieki” dwudziestu paru miesiacom rzadow PiS-u)- trzeba najpierw PODZIELIC i ROZBIC (niestety) by zbudowac cos nowego – BO STARE SIE NIE SPRAWDZILO.
    Laczenie i „godzenie narodu” to po prostu inna nazwa na zamiatania brudow pod dywan.
    Jaka mamy gwarancje, ze przelomu dokona np. partia, ktorej twarza jest Aleksander Kwasniewski – ktorego „osiagniecia” miedzy innymi doprowadzily do takiego a nie innego miejsca Polski w rankingach.
    Niestety placimy teraz za kompromisy i zaniechania ostatnich 17 (a nie 2) lat.

  3. Czy ktoś z Państwa wyobraża sobie Władysława Bartoszewskiego prowadzacego politykę zagraniczną na kolanach ?
    JK brakuje już chyba pomysłów na pomówienia. Ale dziś wieczorem na pewno coś wymyśli.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Porównanie W.Bartoszewskiego do Niesiołowskiego jest bardzo trafne.

    Ł.Warzecha, wzmocniłbym pana tezę i napisał, że Bartoszewski zużywa swój autorytet (Napisał: Mikev)

    Pamiętajmy, że „niezależny” jak się do pewnego momentu wydawało, profesor znajdujący mankamenty w obu partiach już raz publicznie wystąpił przeciwko prezydentowi Kaczyńskiemu.

    Podpisał list protestacyjny byłych szefów MSZ wśród, których jak dziś wiemy było co najmniej trzech agentów komunistycznej bezpieki. Nie mam pretensji o sam list, ale właśnie o towarzystwo w jakim sam pan profesor się umieścił.

    Nie przeszkadzają mu agenci SB, z którymi podpisuje list chociaż wiedza o ich uwikłaniu jest i była powszechna. Nie przeszkadza mu, że szykuje się powyborcza koalicja PO-LiD.

    Rezygnując z roli bezstronnego obserwatora w tak manifestacyjny sposób Bartoszewski trwoni swój autorytet. Porównanie do Niesiołowskiego jest bardzo trafne.
    —-
    Do radia TOK FM dzwoni facet i wyp. się na tematy polityczne:
    Część 1: http://youtube.com/watch?v=c1AePmHk2Ug
    Część 2: http://youtube.com/watch?v=hOKzjQZry3Q

  6. Z ostatniej chwili: „-Musimy zbudować nowe państwo, aparat państwowy stworzony w systemie komunistycznym nie został po roku 1989 w dostatecznym stopniu przekształcony – powiedział premier J. Kaczyński podczas uroczystości wręczenia nominacji prokuratorom Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej”- – ta wsciekla retyoryka przestaje byc smieszna i przypomina najlepsze czasy bolszewickiej ‚rewolucji’. Pyta sie Pani jaka jest wizja Nowego Ladu w Polsce PiS? Mysle ze tu znajdujemy odpowiedz. Jest to lad wiezienny.

  7. Pani Janino !!
    Krótka ławka w PiSie to potencjalna ława oskarżonych .Ideologia na pokaz to cynizm niskiego lotu dla ciemnego ludu.Od PiSu, elity dostaja lekcję jak strasznie może wyglądać demokracja ,której nie towarzyszy etos czyli
    moralna mądrość .Można powiedzieć ,że slogany głoszone przez Kaczyńskich są przedrzeżniane przez PiSowskich aparatczyków jak Ziobro,Macierewicz,Szczygło,Piecha i cała reszta .Można zmieniać Państwo
    i Konstytucję dopiero po zmianie ordynacji wyborczej na jednomandatową .
    Może będą wybory w styczniu lub czerwcu .Powstanie POPiS to ryzyko nałożenia kagańca mediom i sterowana propaganda sukcesu .Obie partie to polityczne firmy nastawione na zysk /polityczno materialny/.czyli waadza i kasa .Jako adresat medialny mam dyskomfort , bo gołym okiem widać ,że coraz mniej wolności słowa .skoro można urzadzać medialne polowania z nagonką na partyjne zamówienia .Można powiedzieć ,że media są papierkiem lakmusowym czy demokracja jest faktem czy mitem .

  8. Kurka wodna! Lubie Polityke bo redaktorzy piszacy dla niej maja zdroworozsadkowe podejscie do zycia i to mnie cieszy;)))
    Tylko, ze Oni niestety nie rzadza….
    Pozdrawiam Nietracacych wiare, ze bedzie lepiej..

  9. Pani Redaktor,
    mnie też dawno nie było, bo ostatnio mam totalną alergię na te wszystkie polityczne kawałki serwowane nam przede wszystkim przez PiS, ale też i PO. Jest to na takim poziomie, że mi ręce opadają. Pan Premier, który o wygranej PO i LiD mówi, że jest to powrót do stanu wojennego najpierw mnie wściekł, bo to jest najgrubszej wody demagogia i arogancja, a potem przypomniałam sobie Słowniczek wyborczy Anno Domini 2007 zaprezentowany na blogu Pana Passenta przez Narciarza2, który tam tak zdefiniował stan wojenny – Stan, którego nie zaliczyli bracia K i dzisiaj go próbują powtórzyć. Nic dodać nic ująć. Trzeba to chociaż obśmiać, bo inaczej nie da się z tym powoli normalnie żyć.

    Natomiast w mijający weekend parę rzeczy mnie zaskoczyło – 2 pozytywnie:
    1. spoty LiD, ktore pokazują realny wybór między tym, co sobą reprezentuje PiS i potwierdza ten obraz Pan Premier w każdym swoim wystąpieniu, a tym co chce zaproponować w to miejsce LiD. Nie odnoszę się tutaj do wiarygodności, ale do pokazania jasnego wyboru. Pozytywnego wyboru. Takie spoty powinna mieć PO, a nie tylko pastisze na spoty PiS, bo to tylko potwierdza, że PO na własne za bardzo pomysłu nie ma. Nie twierdzę, że PO to tylko anty-PiS, ale w takiej roli bardzo skrzętnie sama się ustawia. Brak pozytywnego przekazu jaką są alternatywą na co dzień, a nie tylko raz na pare dni w Gnieźnie.
    2. sobotnie wystąpienie w Krakowie prof. Bartoszewskiego. Już myślałam, że nie znajdzie się taka osoba z autorytetem, która nazwie po imieniu, to co robi PiS. Ja nie mam złudzeń, że to przekona ludzi stanowiących twardy elektorat PiS, ale dopóki to było mówione przez komentatorów czy dziennikarzy z mediów nie prowadzących polityki redakcyjnej na kolanach wobec PiS, to zawsze można to było nazwać biadoleniem wyksztalciuchów czy jakoś podobnie. Nad słowami prof. Bartoszewskiego nawet Kaczyńskim trudno przejść tak bez bólu. Zresztą reakcja Premiera świadczy, że go zabolało, wobec tego, jak zwykle zresztą, odniósł się bardzo merytorycznie do stwierdzeń prof. Bartoszewskiego. Zastanawiam się, czy całość zarzutów wobec poprzednich ekip w zakresie polityki zagranicznej wyjdzie kiedyś poza zakres tych kolan lub kłaniania się w pas.
    3. jasno i wyraźnie TVP pokazała, że nie potrafi być obiektywna i publiczna w definicji tego slowa przez obecną ekipę polityczną w niej rządzącą zapomnianej. Ta telewizja nie potrafi nawet pokazać w sensowny sposób mistrzostw Europy w siatkówce tym razem kobiet. TVP SPort jest niedostępna w najdostępniejszych kablówkach, a tam były prezentowane mecze inne niż mecze Polek poza finałem Włochy – Serbia. A potem wielkie zdziwienie, że to Polsat na tym buduje swoją pozycję rynkową. To co robił Polsat w trakcie mistrzost Europy panów. Dostępne w kanałach ogólnych były wszystkie mecze Polaków i mecze dla nich ważne ze względu na wyłonienie potencjalnych bezpośrednich ich rywali. To był jakiś dramat. A sposób informowania o tych meczach w programie to już było małe cudo – w żadnym, nawet w telewizyjnej telegazecie nie było aktualnych na ten temat informacji – te mistrzostwa w tych programach nie istniały. To jest dla mnie ostateczny gwóźdź do trumny telewizji publicznej. Jak dla mnie to należy ją sprywatyzować i nie bawić się w fikcję telewizji publicznej, bo pod względem misji to jest to telewizja co najwyżej reżimowa, tylko partia wiodąca się zmieniła – dzisiaj PiS się nazywa.

    Natomiast wydaje mi się, że dzisiejsza debata jest bardzo ważnym wydarzeniem – wiele od jej wyników zależy. Moim zdaniem jeśli dzisiaj wygra debatę Kaczyński to PiS wygra wybory i to chyba z całkiem sporym zapasem. Jeśłi przegra to wygrana PiS będzie wątpliwa. Sytuacja jest dla mnie absurdalna. Nie głosowałam w żadnych wyborach na SLD, a dzisiaj będę kibicować Kwaśniewskiemu. Zgadzam sie bowiem z Aleksandrem Hallem, że odsunięcie PiS od władzy jest dzisiaj podstawowym zadaniem.

    Natomiast z bratem mamy osiągnięcie na małą skalę namówiliśmy naszą rodzinkę – babcię i dwie ciotki do głosowania. Dały solenną obietnicę, że pójdą na wybory, co będzie niezłym osiągnięciem, bo nie były na wyborach od jakichś 4 głosowań. Jak zagłosuje moja babcia to nie wiem. Na pewno nie schowamy jej z bratem w dniu wyborów dowodu osobistego. Podejrzewam, że tak jak moje ciotki, a te się wahają pomiędzy LiD i PSL, a to nie najgorzej wg mnie.

    Pozdrawiam.

  10. Bardzo ucieszyła mnie wypowiedź prof. Bartoszewskiego na ostatniej konwencji PO. Mimo, że nie jest to język do jakiego przyzwyczaił nas prof. Bartoszewski (przynajmniej publicznie), to trzeba przyznać, że jest to jedyna możliwa odpowiedź na retorykę i postępowanie PiS. Zamiast gładkiego i delikatnego języka, wypranego z emocji, a la Donald Tusk, dosadne i trafiające w sedno słowa, tym bardziej poruszające, że wypowiadane przez człowieka o niepodważalnym autorytecie.
    Dodatkową uciechę mam gdy czytam wypowiedzi zwolenników PiS, np. Paweł Lisicki na blogu Rzepy napisał dziś: ”Słowa Władysława Bartoszewskiego sprawiły mi wyjątkową przykrość. Autokompromitacja autorytetu i to autorytetu prawdziwego, człowieka słynącego do tej pory z odwagi, niezależności myślenia i troski o Polskę, jest bowiem rzeczą bolesną.” Pan Lisicki jako wieszcz upadku autorytetów – doprawdy nieprawdopodobne jak daleko można się posunąć w autozakłamaniu. Czy naprawdę posada naczelnego Rzepy jest tego warta? Czy już może Pan Lisicki nie ma lustra w domu i redakcji by nie patrzyć sobie w twarz?

  11. Witam!
    Odnośnie korupcji link ciekawy chcę sprzedać:
    http://www.freedomhouse.hu//images/fdh_galleries/NIT2007/corruption%20-%20regional2.pdf
    I już znikam…
    Pozdrawiam
    Radecki

  12. Pani Janino,

    Szczere gratulacje. To najpełniejszy i najbardziej sensowyny raport z ostatnich 2 lat. Podsumowanie prawdziwe i rzetelne, chociaż dosyć ponure. Dla mnie konkluzja z niego jest jedna – chaos, dziesiątki niezbornych, przypadkowych decyzji o charakterze szczegółowym, bez żadnej spójnej wizji do czego to wszystko ma prowadzić. Gdzie te słynne strategiczne przmyślenia Jarosława, te plany na 5 ruchów naprzód?
    Według mnie nawet jego dążenia do władzy dyktatoropodobnej są raczej instynktowne, wynikają bardziej z charakteru i intuicji niż z wzizji i przemyśleń. On wie, że rządy dyktatorskie nie prowadzą do niczego, jest na tyle inteligentny i oczytany żeby wiedzieć, że to ślepa uliczka, ale nie umie się powstrzymać. Nawet jak się stara postępować demokratycznie to samo mu tak wychodzi w konkretnych sytuacjach. Wygląda to tak jakby mańkutowi wsadzili łyżkę do prawej ręki i powiedzieli „jedz”.

    Teraz przydałby się jeszcze drugi raport – równie długi, ale nt tego, co NIE zostało zrobione. Raport zmarnowanych szans. Czytam projekt budżetu na 2008 rok i ręcę mi opadają. Kalka budżetów z poprzednich lat, z tą tylko różnicą że wpływy są wielkie jak nigdy, a wydatki nic nie zmienione, albo zmienione na gorsze, tzn rozdawnictwo socjalne, które powinno być ograniczone jest nieco większe. O autostradach, infrastrukturze kolejowej itd nawet nie wspomnę.

    I jeszcze jedno: często jest używany taki argument: „poprzednicy też tak robili”. No i co z tego? Jeśli porzednicy robili źle, to obecnym też wolno? To ma być jakieś usprawiedliwienie?
    Przyjęło się w Polsce, że to hasło znosi każdy zarzut. Wystarczy je wypowiedzieć i zarzut obalony. Przecież w ten sposób można usprawiedliwić wszystko, nawet najgorsze świństwo, albo głupotę. Gorzej – powtarzanie go oswaja z wszelkimi negatywnymi zjawiskami i przenosi je z kategorii „niedozwolone” do kategorii „norma”. Sami siebie w ten sposób ogłupiamy, bo z czasem przestajemy postrzegać te świństwa jako świństwa i wydaje nam się, że to normalne, że w tym nie ma nic nagannego.

    Tymczasem dopóki spostrzegamy, że wokół nie wszystko jest normalnie, dopóty jest nadzieja, że da się coś z tym zrobić.

    Czy mogę mieć do Pani prośbę, aby w dyskusjach, w których Pani uczestniczy, w momencie w którym usłyszy Pani to potworne hasełko wykrzyknęła Pani „STOP! Może i stało się to powszechne, ale to nie znaczy, że normalne. Nie zgadzam się z tym zjawiskiem, uważam je za negatywne i nie chę żeby ono się zadomowiło w Polsce na dobre”.

  13. do Blizny:

    Chce zacząć od tego, że faktycznie takie słowa jak te wypowiedziane przez prof. Bartoszewskiego do delikatnych nie należą, ale w polityce są dopuszczalne. To się mieści w standardach kampanii wyborczej nie tylko w Polsce, a już w tym polskim chlewie zwanym „sceną polityczną” na pewno nie powinny razić.

    Mam do Ciebie pytanie: A dlaczego ty uważasz, że Kaczyńskiemu wolno ludzi obrażać, a jego obrażać nie wolno? Czy on jest jakiś święty, dla niego masz osobne zasady? Dlaczego nie protestowałeś kiedy on miotał podłe obelgi pod adresem innych ludzi, nieraz bardzo zasłużonych? To swojego autorytetu w ten sposób nie zużywał?

    Dla pana Warzechy, pana Karnowskiego, pani Lichockiej (i dla Blizny chyba też) Kaczyński faktycznie jest święty i dla nich obrażenie Kaczyńskiego to tak, jak dla zwykłego człowieka obrażenie Matki Boskiej. A dla mnie słowa prof. Bartoszewskiego to nareszcie chwila prawdy – KTOś WRESZCIE ODWAŻYŁ SIĘ POWIEDZIEĆ TO. CO MYŚLĄ TYSIĄCE LUDZI. Słowo po słowie najprawdziwsza prawda.

    Tak trzymać. Z Jarosławem nie ma co dyskutować na argumenty – i tak nie zrozumie. Trzeba mówić JEGO JĘZYKIEM. KTO MIECZEM WOJUJE, TEN OD MIECZA GINIE.

  14. Szlachectwo zobowiązuje (Napisał: antypostkomunista)

    Bartoszewski po swoim nieszczesnym wystapieniu przestal istniec jako polityk wywazony, czasem uzywajacy slow mocnych, ale nigdy obrazliwych. Ku swojemu zdumieniu zobaczylem rozgdakanego, zapluwającego się od epitetów dziadusia.

    Nie chodzi o to, ze Bartoszewski nie lubi Kaczynskich. To samo napisalbym, gdyby Profesor w podobny sposob zaatakowal PO, LiD czy Leppera.

    Chodzi o styl, w jakim dal upust swoim frustracjom. Zadne gledzenie o jego autorytecie, zaslugach tego nie zmieni. Noblesse oblige!
    —-
    Do radia TOK FM dzwoni facet i wyp. się na tematy polityczne:
    Część 1: http://youtube.com/watch?v=c1AePmHk2Ug
    Część 2: http://youtube.com/watch?v=hOKzjQZry3Q

  15. Kapitalne podsumowanie, poruszone wiele aspektów tragicznej władzy Pisu, a najsmutniejsze jest, że znalazło by się przynajmniej 4 razy więcej następnych, i to o podobnych wagach.

    Smutne tylko, że już tak niewielu dobrych i rzetelnych dziennikarzy jak Pani zostało, można wręcz powiedzieć, że korupcja naprawdę istnieje na gigantyczną skalę, ale w mediach gdzie zasada przeciek/informacja/wyłączność/spokój za potulność i polaryzowanie informacji przyjęła się jak nigdy za dzisiejszej władzy i ma się dobrze.
    Wystarczy przecież otworzyć dzisiaj „Rzepę” ,Dziennik/fakt, czy zwłaszcza Wprost by dostać co najmniej takiego natychmiastowego uczucia, że ktoś nas robi w balona.

    Jednego tylko nie rozumiem, ponieważ w gruncie rzeczy wielu omotanych dziennikarzy to w gruncie rzeczy mądrzy ludzie i tu mam problem, bo w ideały Pisu można było od biedy wierzyć, ale tylko przez pierwsze miesiące rządów (bardzo pierwsze). Przekonanie, że w przyszłości dopiero będzie jak trzeba z partią Jarka, też nie ma racji bytu dla każdego inteligentnego człowieka, a więc w grę muszą wchodzić w największej mierze, hmm, wspomniane wyżej układy. Tym bardziej boje się jak łatwo jest nastawić sobie tak dużą grupę, w założeniu niezależnych dziennikarzy, na swoją, osobistą częstotliwość.

  16. Do Blizna,

    „rozgdakanego, zapluwającego się od epitetów dziadusia”

    Jak śmiesz?!!!

  17. Pani Redaktor,
    Po niespełna siedmiu latach odwiedziłem znów Polskę. W sferze materialno-ekonomicznej zmiany zastałem kolosalne ? zamożność wszystkich bez wyjątku osób, z którymi się spotykałem, w porównaniu wtedy i teraz poprawiła się, niekiedy znacznie. Młodzi mają perspektywy rozwoju o jakich mojemu pokoleniu się nie śniło ? często nie chcą ich wykorzystywać. Nawet infrastruktura drogowa jest o niebo lepsza (jeszcze żeby drogi miały pobocza, ale przecież nie od razu Kraków zbudowano).

    Natomiast w sferze mentalnej zamieszanie widziałem ogromne. Pesymizm jakiś, brak bazy do budowania podstawowego konsensusu, okopanie się we własnych niby-racjach, nawet bez przyjrzenia się własnym interesom. Mam wrażenie, że największym problemem Polski jest zapaść systemu edukacji. Sygnały o skandalicznym poziomie i braku jakiejkolwiek wizji odebrałem ze wszystkich poziomów, od podstawówki po uczelnie wyższe. Nikt o tym ani słowem nie wspomina w kampani ? wyjątkiem jest chyba Tusk, który kilka miesięcy temu wspomniał o bezpieczeństwie społecznym poprzez uzyskiwanie dobrego wykształcenia – bez oddzwięku. Być może wyższe klasy dla swoich dzieci potrafią zabezpieczyć dobre wykształcenie (szkoły prywatne, zagraniczne uniwersytety), ale przecież nie tędy wiedzie droga do pomyślności i siły narodu. Służba zdrowia to kolejny temat ?

    Pani pisze o rozziewie między hasłami polityków i partii a ich realizacją, o zagrożeniu niezawisłości władzy sądowniczej i o staczaniu się administracji państowej, o braku sensu w debacie nad ustrojem i poprawkami do Konstytucji. Trochę to przerażające jest, powiem krótko. Tyle niewątpliwych osiągnięć, jeśli spojrzeć w perspektywie na dokonania tzw. III RP, a teraz tyle zamieszania, wszystko jakby narzucone zwykłym ludziom przez wąską grupę fanatyków, a raczej cyników politycznych.
    T.O.

  18. Bardzo ładne podsumowanie. Widze, ze skupila się Pani na zagadnieniach prawnych.

    Warto chyba jednak to podsumowanie uzupelnic o sprawu zagraniczne – utrate prestizu i miejsca w Europie,a takze o sprawy cofniecia spolecznego i dyskursu politycznego nie omalze do czasow PRL…

    Uklony

  19. Wszyscy widzieli ten spektakl furii i nienawisci ,okraszony wyzwiskami w wykonaniu W.Bartoszewskiego. Takich ludzi bac sie trzeba (Napisał: Vito)

    Cytuję: frustraci, dewianci psychiczni, pokręceni wewnętrznie, kompleksy odreagowują na narodzie, psychiatra tylko ich zrozumie itp. itd. Żenujący poziom.

    Bartoszewskiego i jemu podobnych nie da się obronić. Obraża Polaków!!! (Napisał: Kajka)

    To że Bartoszewskiemu „wolno więcej” to jest aż nadto wyraźnie widoczne. Na przykład może sadzić drzewka razem z Ceynową (Ten fragment napisał: Blatarsky)
    —-
    Do radia TOK FM dzwoni facet i wyp. się na tematy polityczne:
    Część 1: http://youtube.com/watch?v=c1AePmHk2Ug
    Część 2: http://youtube.com/watch?v=hOKzjQZry3Q

  20. Szanowna Pani Janino, ja tym razem króciutko.
    Sporządziła Pani taką reasumpcję i konfrontację zamiarów PiSu (jeśli były prawdziwe; ja nigdy nie miałem wątpliwości, że były nieprawdziwe) z efektami. Jak wygląda koń, każdy widzi, a po Pani artykule tylko idiota nie widzi. Przypomniało mi się, jak to w dawnych niesłusznych czasach eksponowano „teoria, a praktyka budownictwa komunizmu”. Naiwny członek PZPR pytał: „dlaczego rozróżnia się teorię od praktyki?”Odpowiedź starszego kolegi dla tego towarzysza była (udzielona po cichutku) następująca: „wyodrębnianie praktyki od teorii służy posiadaniu możliwości udowadniania, że teoria budownictwa komunizmu jest idealna, ale wyłącznie winą praktyki jest, że są odchylenia od teorii”.
    Dla mnie oczywistą oczywistością było od dwóch lat,że K&K mają doskonale opanowaną tę dialektykę marksistowską na temat wewnętrznych sprzeczności pomiędzy teorią, a praktyką. Życie pokazuje, że opanowali to do perfekcji oraz, że robią to od początku z cała premedytacją. Szkoda, że zaślepieni zwolennicy PiSu tego nie dostrzegają.
    Pani udowadnia (słusznie), że ich praktyka jest całkowitym zaprzeczem ich teorii. Równocześnie dla nierozumiejących, bądź zle interpretujących różnice pomiędzy PO, a PiS daje Pani (moim
    zdaniem całkowicie słusznie) wykładnię różnic dzielących te partie; w „teorii” nie ma właściwie żadnych różnic.Osobowość liderów PO jest jednak wg mnie gwarancją, że „praktyka” w ich wykonaniu nie byłaby zaprzeczeniem teorii, a w znacznym stopniu pokrywałaby się z teorią; co najmniej w warstwie etycznej, cywilizacyjnej oraz budowania obrazu Polski.

  21. Szanowna Pani Redaktor.

    Przepraszam, że wracam jeszcze do sprawy, którą Pani już podsumowała.
    Skłonił mnie do tego używany powszechnie magiczny zwrot – systemowa walka ze zjawiskiem (koprupcji w tym przypadku).
    Niby jak?
    Przez totalne przeniesienie procesów decyzyjnych na szczeble samorządowe. ??
    Ułuda!
    Jeśli jednak korupcję uważa Pani za problem, to sedno sprawy nie tkwi w tym, jakie miejsce i wg jakich rankingów on zajmuje.
    Dlaczego za lepsze uważać rozwiązania „systemowe”, zapominając bądź bagatelizując wszelkie inne, niezależnie od tego, czy inicjatorem jest Cimoszewicz, czy Ziobro.
    Jako u wybitnej dziennikarki chciałbym widzieć postawę „wyrażania społecznej dezaprobaty” wobec zjawiska, a nie postawy, którą scharakteryzować trzeba by takimi określeniami jak relatywizm i deprecjacja.

    ps. hasło „rozwiązania systemowe” często należy potraktować tak jak Pani to uczyniła w dzisiejszej audycji w odniesieniu do hasła „jednomandatowe okręgi wyborcze.

  22. Szanowna Pani Janino

    Zgadzając się w całości z prezentacją „dokonań” PiS-u, chciałbym jednak dorzucić jeszcze jedeno, o którym Pani nie wspomina. Chodzi mi o wprowadzenie w dość szerokim zakresie praktyki „śledztw wydobywczych”. Jest to współcześnie praktyka trącąca średniowieczem i polowaniem na czarownice, aż trudno uwierzyć, że liczne przypadki przetrzymywania obywateli w areszcie miesiącami, a nawet latami bez postawienia im formalnych zarzutów, przechodzą jakoś w naszych mediach bez większego rozgłosu.

    Stosowanie aresztu tak długo, aż delikwent na tyle „zmięknie”, by potwierdził to tego czego od niego oczekuje prokuratura, to nie jest nic innego jak średniowieczne tortury, przeniesione jedynie w nasze czasy.

    Jeżeli na takim systemie sądowniczym mamy budować nową przyszłość, to przyznaję że skóra mi cierpnie, a daję to między innymi pod rozwagę „Andrzej Falicz”, czy na takich zmianach ma polegać wprowadzane novum, choć generalnie pierwszy raz zgadzam się z jego wpisem. Aby kraj mógł się rozwijać muszą być dokonywane nieustanne zmiany i temu ma służyć mechanizm wyborów z tym tylko, że muszą one zmierzać we właściwą stronę, zmiany same przez się, nawet najbardziej reformatorskie, czy rewolucyjne, nie dają żadnej gwarancji poprawy.

  23. W drugim akapicie w drugim wierszu niepotrzebne jest słowo „tego” – przepraszam za błąd.

  24. Cargo (miło cię znów czytać) i Marek Piegus odwalili za mnie robotę.
    Tak sobie myślę, że żadne, nawet najlepsze podsumowania, zupełnie niczego nie zmienią. Skuteczność Kaczyńskiego istnieje przecież wyłącznie w sferze werbalnej. On SŁOWEM nadaje rangę (lub ją odbiera) wydarzeniom, ludziom, historii, temu co nas otacza. Fakty nie mają tu nic do rzeczy. Manipuluje nimi w dowolny sposób. O faktach ani z nim, ani z pisowcami dyskutować się po prostu nie da.
    Dlatego bardzo jestem ciekawa dzisiejszej debaty. Kwaśniewski to nie moja bajka, ale bardzo bym chciała, żeby dał radę. Powinien zrobić coś, żeby Kaczyńskiego wkurzyć. Może powitać go gorąco jako kolegę okrągłostołowca, a może ryknąć śmiechem na nieuniknioną oczywistą oczywistość? Zagadać się raczej pana premiera nie da, ale rozzłościć albo ośmieszyć? Najlepiej tak, żeby chciał demonstracyjnie wymaszerować ze studia i nogi mu się w siebie wplątały… Miło było chwilę pomarzyć.
    PS. Cargo, nie widziałam pierwszego seta z Rosjankami, a do siatkówki to ja mam stosunek.

  25. Blizna, itp.
    A może by tak raz, dla odmiany, albo dla jaj, choć jeden, jedyny, najmarniejszy argument! W którym zdaniu prof. Bartoszewski się mylił, a w którym stwierdzeniu uchybił prawdzie ?
    Pozdrawiam, mimo wszystko.
    R.N.

  26. Drodzy Blogowicze!
    (zwolennicy PiS mogą nie czytać)

    Weźmy przykład z Cargo i popracujmy nad tymi, co dotychczas wyborów unikali. Polska w potrzebie i aby w końcu wyeliminować oszołomów z PiS, prawników typu Ziobro (nie umie nawet napisać rozporządzenia, aby się nie pomylić) i Wassermann (b. prokurator przynosi do TV tajne dokumenty z teczki personalnej generała WP i chwali sie tym, że je znalazł na wycieraczce), „piesków” jak Jacek Kurski, ministrów jak pani Fotyga (nigdy nie ma własnego zdania, póki nie uzgodni wypowiedzi z prezydentem).
    Samo biadolenie nic nie da. Jeżeli każdy z nas zachęci przynajmniej 2 osoby, to już będzie parę % więcej, a pamiętajmy wysoka frekwencja, to strata dla PiS. Oni nikogo, oprócz swoich stałych wyborców, nie przekonają.
    Do pracy więc, czasu jest mało.

    Pozdrowienia

    PS. Czy nie biąrą Was mdłości, gdy na każdym blogu czyta się te same „wypociny” Andrzeja Falicza? Za kogo on nas ma? Dla mnie jest to szczyt bezczelności i lekceważenia blogowiczów.

  27. Ja rowniez dziekuje za to „kapitalne podsumowanie” jak ktos napisal. Mozna sporo jeszcze napisac o polityce zagranicznej prowadzonej przez dyplomatolkow (vivat Bartoszewski!). Uswiadomilam sobie wlasnie ze zgroza, ze gdyby to Kaczynscy byli przy wladzy kilka lat temu, nigdy bysmy do UE nie weszli.
    Pozdrawiam serdecznie E.J.

  28. Hmm…
    Chciałbym nieśmiało zwrócić uwagę Szanownych Państwa, że niby internauta o nicku „Blizna” to najprawdopodobniej nie jest żaden żywy człowiek lecz automat spamujący.
    W dodatku zbudowany w celach komercyjnych.
    Odpowiadanie mu ma tyle sensu, co dyskusja z magnetofonem.
    Pozdrawiam
    Radecki

  29. Władysław Bartoszewski maturzysta II RP powiedział to co sądzi o władcach IV RP.

    Bolało ?

    Miało zaboleć .

    Prawda zawsze boli .

  30. Szanowna Gospodyni przedstawiła bardzo ścisłą, techniczną anlizę rozstrajającego się mechanizmu państwowego, że aż nie pozostawiającą miejsca na dyskusję. Co można powiedzieć po stwierdzeniu, że 2+2=4?
    Pewnie nawet pisowska maszyna cyfrowa, reprezentowana przez paru blogowiczów, zatnie się i nie wyrzuci z siebie sakramentalnego „siedem”.
    Ale oto pojawiła się nadzieja na lepsze jutro. Znalazł się Wielki Stroiciel i chce scalać to co rozlazło się przez ostatnie lata. Piszę to bez cienia ironii, bo szczerze D. Tuskowi życzę powodzenia w tym przedsięwzięciu. Nawet za cenę nierozliczenia autorów obecnego stanu rzeczy. Ważny jest tylko jak najszybszy powrót Polski na drogę demokracji i rozwoju.
    Obawiam się tylko sabotażu ze strony jednego z graczy. Gdzież, bowiem miejsce w tej wielkiej koalicji dla „genialnego stratega”? Ale, a nuż? Niczego przecież nie można być pewnym w tym naszym tyglu politycznym.

    Pozdrawiam serdecznie.
    R.N.

  31. Pani Paradowska, uchylam kapelusza… Nie kazdy jak Pani zdobywa sie na laskawosc wobec mnie, puszczajac wiekszosc z moich postow.. Bylem pewien, ze ten ostatni zostanie wyciety…

    Wiem… czesto mnie ponosi i mam chec „dowalic” z tzw grubej rury puszczajac cala serie postow cos tam krytykujacych… ale w jakims stopniu hamuje sie, bo nie chce byc calkiem wyciety jak w wielu innych przypadkach…

    Najdziwniejsze jest to, ze najbardziej wycinaja mnie ci ktorzy wielkim glosem (np. radio TOK FM) uswiadamiali ciemny lud… ze Wolnosc Słowa to ŚWIĘTOŚĆ Absolutna!!!… Swietość nie podlegajaca dyskusji!!! (oczywiscie wolność słowa tylko dla swoich)

    Wlasnie ci oblunicy najczesciej wycinają moje posty..

    Bo oczywiscie wg niech, tacy jak ja niedorosli do spoleczenstwa nowej oswieconej ery… do tych lewackich wszystkowiedzacych, nieomylnych nadludzi ktorzy posiedli prawde ostateczna.. ABSOLUTNA… i lepiej ode mnie wiedza co jest dla mnie dobre a co zle…
    Pozdrawiam

  32. Jest taka zasada w demokracji, że nie jest ważne, co powiesz, żeby zostać wybranym, gdyż jeśli nie zostaniesz wybrany, nie będzie ważne to, co powiedziałeś. Jako Naród i Kraj siebie nie przeskoczymy, gdyż mamy takie, a nie inne zasoby ludzkie, natomiast twierdzenie tutaj jednego Pana, że osiągniemy tym większy sukces im gorszych wystawimy zawodników przypomina powiedzenie z jednego z seriali na temat diety cud: „im więcej jesz tym bardziej chudniesz”.

  33. Witam witam – Cargo miło że jesteś

    Ja sądzę, że debata NIE będzie merytoryczna, lecz ma stanowić odpowiedź na pytanie: czy ktoś jest w stanie przeciwstawić się Jarosławowi Kaczyńskiemu i nie dać mu się zadeptać.
    Tutaj strategia może być tylko taka, żeby uporczywie powtarzając krótkie, sensowne argumenty zmuszać Kaczyńskiego do coraz ostrzejszego rzucania oskarżeń. Ale tu trzeba refleksu i finezji.
    Kwaśniewski jest moim zdaniem „przejedzony władzą”. nie ma już tego ciągu na władzę – to jest jego problem i przewaga też. Zobaczymy, ale ja nie uważam że to jakieś najważniejsze wydarzenie.

    Teraz pomysł Tuska WIELKIEJ KOALICJI PiS PO PSL LID
    uważam, że to jest pomysł ZNAKOMITY. Tylko trzeba go nie zepsuć ale dobrze rozegrać.

    To jest idealne uderzenie w PiS, bo PiS jedzie na polaryzacji a nie na koncyliacji. W takim rządzie Jarosław Kaczyński by umarł i dobrze – jeśli tylko LiD PSL i PO przekroczą te nieszczęsne 60%

    To odbiera też argumenty PSL owi, który kreował się na największą partię zgody.

    Słowem, Tusk odzyskuje w ten sposób inicjatywę. Jeśli PiS nie wejdzie – a nie wejdze – to można zrobić koalicję PO PSL LID i zastrzelić PiS jego własnym argumentem – starą piosenką „PO nie chciała tej koalicji więc…” tylko w nowej wersji „PIS nie chciała więc niech nie marudzi”.

    Teraz żeby tylko to uporczywie powtarzać, spokojnie i z argumentami i nie dać się wybić. W ładnej oprawie tym argumentem można dużo.
    Ale jest też duże ryzyko, niestety – bo Jarosław Kaczyński palić kukły potrafi.

    Widać, że Kaczyński najbardziej uderza nie w odległą konkurencję – czyli lewicę, tylko w najbliższych programowo. To jego strategia – wymyślać na lewicę pro forma, ale przede wszystkim bliższe sobie ugrupowania dominować i przejmować. Czyli jego najgorszym wrogiem jest bliska konkurencja. Mamy premiera, który boi się słów „partnerska współpraca” jak diabeł wody święconej.

    Niestety, mam obawy czy Tusk sobie poradzi z ładnym rozegraniem tego hasła – bo tutaj też trzeba mieć niezły „szwung” polityczny. Ale bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.
    Pozdrawiam wszystkich! 🙂

  34. Panie Falicz, to ja też powtórzę:

    popełnia Pan jedną z najgorszych pomyłek w dziejach ludzkości, co gorsza razem z Panem popełniły ją i pewnie popełnią setki tysięcy Polaków.
    Panie Falicz, państwo to nie dom, który można rozebrać i zbudować od nowa. Państwo jest jak drzewo. Zetnie je Pan – i koniec kropka. Drzew się nie ścina, jeśli się je kocha. Można je co najwyżej pielęgnować, odcinać uschnięte konary (jak na przykład elektorat radiomaryjny), podlewać, nawozić, wzmacniać. Ta nasza Polska owszem nie jest idealna. Ale numerowanie jej, a jeszcze próby, jakiekolwiek, rewolucyjnego ścinania, to wyraz małoduszności i braku wyobraźni. Wyraz braku patriotyzmu. Niech Pan przemyśli sobie takie porównanie, a wyrzuci z głowy to burzenie domu. Owszem, wiele jeszcze w Polsce jest do zrobienia, do poprawienia – tu racja. Ale nie tymi metodami, które stosują Kaczyńscy. I przede wszystkim nie z Kaczyńskimi – to ludzie skrzywieni psychicznie. Z takimi strach.

  35. Pani Janino
    namawia Pani na PSL, powołując się na to że Pawlak się wyrobił. Pewnie że się wyrobił, ale Pawlak to nie całe PSL. A PSL w terenie nic a nic się nie zmieniło, dlatego akurat na nich nie zagłosuję.

    natomiast z przyjemnością zaprezentuję nowy felieton Matki Kurki, znów zgadzający się z moimi własnymi przemyśleniami
    http://www.matka-kurka.net/post/?p=1071
    a oto sam tekst:
    Pierwszy raz widzę w wykonaniu Tuska ruch polityczny, który wyprzedza, a nie dostosowuje się do scenariusza kreślonego przez inne partie. Szczerze mówiąc, jestem w szoku, z dwóch powodów. Po pierwsze z tego powodu, że ruch jest najwyższych lotów, szachujący zarówno LiD jak i PiS. Wy tam sobie dyskutujecie o tym, co było 17 lat temu i komu należy podsuwać alkomat, komu golić głowę, a ja was pytam, który zdecyduje się zapomnieć o swoich kompleksach i ruszy do roboty. Z tym zawrę koalicje, kto okaże się pracowity i chętny do pomocy, może obaj? Lepiej nie można było tego rozegrać i aż dziw bierze, że dotąd nieudolna PO, zagrała po mistrzowsku. Po drugie: Tusk pokazał wyborcom, że nie jest ważne jaka będzie koalicja, ważne, kto wybuduje drogi na Euro 2012. Nie ma dylematu POLID, POPiS, jest problem nowoczesnej Polski przygotowującej się do wielkiej imprezy wszelkimi możliwymi siłami, albo marnotrawienie energii na polityczne bijatyki, co tym samym wiedzie do blamażu Polski na arenie międzynarodowej. Wydawałoby się, że to zabieg banalny, niemniej jednak w atmosferze politycznych nagonek, robi wrażenie nowej i długo oczekiwanej zmiany kierunku debaty jakości i oto chodzi. Oczywiście Tusk swoim projektem wprowadził więcej zamieszania niż konkretów. Ten plan trąca populizmem, gdyż nie ma w nim szczegółowych projektów, z drugiej strony, nie można nazwać demagogią czegoś, co musi być wykonane wspólnymi siłami. Niech znajdzie się ktoś odważny i powie, że bez tego co przedstawił Tusk da się zorganizować Euro 2012, to nie są trzy miliony mieszkań, to jest coś co musi zostać zrobione. Tusk prostym ruchem ustawił sobie polityczną konkurencję i jednocześnie załatwił problem nieustannego nagabywania z kim po wyborach. Normalnie, jak nie Tusk. Wszystkich zaniepokojonych POPiS uspokajam, że prędzej Kaczyński zbrata się z ziomkostwem niemieckim, niż przystanie na warunki koalicyjne postawione przez Tuska i Tusk też o tym wiem. Wszystko zmierza w kierunku PO LiD PSL i dobrze robi, nic innego z tych puzzli ułożyć się nie da.

  36. Prosze tu nie obrazac pana Blizna. Pan Blizna to zasluzony w walce na froncie politycznym weteran i czlonek Komitetu Wykonawczego przy Glownym Biurze Politpropagandy, oddelegowany tam z ramienia jedynej slusznej Partii w celu wychwalania jedynego Prawego i Sprawiedliwego oraz Jemu oddanych tudziez w celu plucia na wszystkich, ktorzy odwazyli sie skrytykowac jedyna sluszna linie Partii oraz jej blizniaczego Komitetu Centralnego. W nagrode pan Blizna dostanie gozdzika od wdziecznej Mlodziezy Tylkopolskiej, uscisk lub ewentualnie pocalunek dloni od Wielkiego Przewodniczacego na najblizszym wiecu partyjnym oraz przydzial cieplej posady z jedynego slusznego klucza partyjnego. Poprzez heroiczny czyn spoleczny pana Blizna i jemu podobnych dzialaczy jedyna sluszna, oczywista i prawdziwa prawda jest rozpowszechniana wsrod zaplutych karlow inteligencji. Dlatego zostawcie pana Blizna!

    Pozdrawiam

    Tomek

  37. pierwsze wrażenie po debacie: wymieniono się sloganami ze spotów wyborczych, u mnie Kwaśniewski zyskał za ogólną kulturę, a Kaczyński zyskał pewnie u swoich zwolenników punkty za odcinanie się od „elit”

    Jedyny konkret który został powiedziany, a nie często jest powtarzany, to że obecne dobre wyniki gospodarki to nie zasługa PiS, tylko poprzednich rządzących.

    Jak dla mnie wynik 55 do 45 dla Kwaśniewskiego. Przełomu żadnego raczej nie było i nie będzie.

  38. gadu-gadu wy tutaj, no ale…

    KTO WYGRAŁ???

    😉

  39. Debata bez fayerwerków. Zgadzam się z Olhado, że wymieniono się sloganami. A taką miałam nadzieję, że Kwaśniewski lub ktoś z jego sztabu przeczytal sobie Lestata spod poprzedniego wpisu blogowego Pani Redaktor. Ciekawe co by z takim diktum zrobił Kaczyński, a tak trochę sobie Panowie podokopywali, każdy ze swoich dawno zakreślonych okopów, bez żadnych odkrywczych tez. Moim zdaniem remis ze wskazaniem w zależności kto był po której stronie barykady – dla tych przeciw Kaczyńskim bedzie wygrywał Kwaśniewski, dla elektoratu Kaczyńskich będzie wygrywał Kaczyński. Nie przekonali natomiast nieprzekonanych. Minus dla Kwaśniewskiego – niepotrzebnie grał tylko na połowie Kaczyńskiego, nie zmusił go do wejścia na pole wyznaczone przez siebie.

    Pozdrawiam.

  40. Pani Janino, tak pisze, bo ogladam właśnie Pani Puszkę po debacie. Bardzo Pani lubi red. Wróbla, prawda? (Ja dodam, ze tez go lubie). Mimo ze roznie sie z nim w pogladach- zawsze dobrze sie go slucha. Zero zacietrzewienia i ciekawe wnioski. Prosze p. Wrobla ode mnie pozdrowic. Mam nadzieje, ze inni Blogowiczowie tez się do mnie dołączą.

    POZDRAWIAMY p. WRÓBLA!!!

  41. Rozczarowało mnie to ze że Hausner nie kandyduje i że dla SLD ma to znaczenie „symboliczne” Uważam że Hausner to jaśniejsza strona LiDu. Bądź co bądź jest to jedyny polityk który miał konkretną wizje naprawy finansów publicznych.
    Szkoda że odbywają sie przyspieszone wybory. LiD jest jeszcze bytem zbyt świeżym i na wybory nieprzygotowanym.
    W debacie K-K niewiele sie o konkretnych projektach gospodarczych mówiło. Same ogólniki.

  42. Kaczyński robi wrażenie człowieka calkowicie pogrążonego w urojonym świecie układów i spisków. Podejrzewam,że nie jest to jego maska lecz już całkiem poważna choroba. Poza sloganami nie miał nic do powiedzenia , a w fałszowaniu rzeczywistości i znaczenia słów osiągnął już chyba etap co najmniej seminarium językoznawczo-psychiatrycznego. Kwaśniewski potwierdził opinię Gospodyni,że nie jest politykiem konfrontacyjnym , lecz negocjacyjnym. Gdyby na jego miejscu był Miller to na pewno byłoby więcej iskier,gdyż konkretami przygwożdziłby Kaczyńskiego.
    Debata była za krótka i zbyt chaotyczna i nie było miejsca na pogłębiona dyskusję ( na szczęście dla Kaczyńskiego). Widać wyrażnie,że udało się Kaczyńskiemu uciec spod gilotyny jaką byłaby komisja śledcza d/s Blidy i akcji CBA przeciwko Lepperowi. W momencie ubicia targu w Belwederze wynik wyborów został przesądzony i sprawcy psucia Polski pozostaną bezkarni. Dlatego Kaczyński może pobłażliwie uśmiechać się obserwując poczynania PO i LiD-u. PiS u władzy pozostanie i dalej będziemy mieć gnicie polskiej demokracji i psucie gospodarki, za które rachunek zostanie wystawiony już za 5 lat. Ale wówczas JK i jego klika będą juz fullwypasieni. Oczywiście naszym kosztem.
    Szczęście JK polega m.in. na tym ,że w opozycji nikt tak pomysłowo i prostacko nie kłamie i że , te kłamstwa głosi w tak niezachwiany sposób. Oczywiście jest to kolejny przykład na to ,że kłamstwo powtarzane tysiące razy w niezmienionej formie skutecznie oddziałowuje na najmniej wymagającą część społeczeństwa.
    Historię piszą zwycięzcy i nigdy siebie nie sądzą.

  43. O rety!
    On gada!
    Ciekawe, czy przejdzie test Turinga 😉

  44. Wreszcie pojęłam: Blizna od Bliźniaków

  45. Radecki! Sprytne! Mnie też zaszokował

  46. W dyskusjach, kto był lepszy głosy dzielą się mniej więcej po równo:
    jedni optują za Moniką Olejnik drudzy za Krzysztofem Skowrońskim. Chociaż M. Olejnik podobno sie trochę pogubiła, stąd wskazanie na Skowrońskiego.
    Takie są opinie na forach.
    PS. Odwołuję sie do dyskusji na forach, bo debaty nie oglądałem.
    Z rozmysłem.

  47. Stara Żabo!
    Wolę sztuczną inteligencję niż naturalną głupotę 😉
    Pozdrawiam
    Radecki

  48. Kłaniam się

    pisze do pani jako do publicystki o jak mniemam o centrolewicowych poglądach. Może w jakiś sposób zainteresuje Panią że jeden z komitetów wyborczych jest dosyć solidnie bojkotowany w sondazach. komitet nota bene lewicowy. Pozwalam sobie zacytowac za portalem lewica.pl

    „Polska Partia Pracy wystosowała list protestacyjny do Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Ugrupowanie czuje się dyskryminowane w kampanii wyborczej.

    Mamy do czynienia z rażącym łamaniem podstawowych praw do informacji obywateli Polski. W ośrodkach badania opinii publicznej są prezentowane wszystkie komitety wyborcze poza Polską Partią Pracy. Co więcej, wprowadza się opinię publiczną w błąd przedstawiając rzekome poparcie także dla ugrupowań, które nie zarejestrowały ogólnopolskich list kandydatów. Media publiczne kontrolowane przez partię rządzącą wykluczają Polską Partię Pracy z możliwości prezentowania swojego programu wyborczego w ogólnopolskich programach informacyjno-publicystycznych. Jest to jawne łamanie podstawowych swobód demokratycznych. Wykluczanie kogokolwiek z publicznej debaty jest aktem wrogim wymierzonym w obywateli, którzy mają prawo do informacji o programach wszystkich komitetów wyborczych, a nie tylko tych, które obecnie zasiadają w parlamencie – czytamy w liście podpisanym przez przewodniczącego Polskiej Partii Pracy Bogusława Ziętka.

    Polska Partia Pracy apeluje o reakcję opinii międzynarodowej na opisane przejawy dyskryminacji. Zdaniem ugrupowania tylko obecność międzynarodowych obserwatorów w czasie kampanii oraz samych wyborów mogłaby „przypomnieć rządzącym o kanonach demokratycznego państwa prawa oraz zagwarantować uczciwość wyborów”. „

  49. Moje wrażenia z debaty K-K są dwojakie. Być może Kwaśniewski wygrał, ale w czyich oczach. Bo w odbiorze ludowym, powiedzmy przeciętnej pani Zosi, był on na pewno członkiem elit ze swoimi intelektualnymi manierami, zaś Kaczyński wyszedł zdecydowanie na trybuna ludowego. Czyli nic nowego, ale jednak można było coś ugrać z elektoratu Kaczyńskiego, i tego mi zabrakło.

    Po drugie, linia sporu w czasie tej godziny i całe miesiące przed nią przebiegała między Polską postkomunistyczną, pachnącą korupcją, jakimiś niejasnymi związkami z Moskwą i podejrzaną, elitarną miekkością wobec Brukseli, a niezbyt udanym eksperymentem skompromitowanych już dwuletnich rządów PiSu. A jednak przestrzeń między tymi skrajnościami jest wypełniona całkiem realną alternatywą polityczną. Wydaje mi się, że wygranym w tej debacie, oprócz wymienianych dziennikarzy, jest Wielki Nieobecny – jakby znalazł się w roli kogoś, kto nie ma z tym wszystkim nic wspólnego: ani ze skompromitowaną III RP, ani z równie już nieatrakcyjną IV RP. On i jego partia jeszcze nie rządziła, nie jest obłożona famą popełnionych błędów. Są oni za walką z korupcją, ale nie stoją za kompromitująca akcją CBA; są za niższymi podatkami, ale nie za deficytem budżetu; za odkomuszaniem, ale nie za zakłamywaniem historii; przeciw sekularyzacji, ale również przeciw toruńskiemu radiu. Tusk ma w swych rękach kilka solidnych atutów.

    Nota bene, premier powiedział, że w ciągu roku, czy dwóch pobrano o ileś tam miliardów mniej podatków, co jest najoczywistszą bzdurą (bo deficyt nie wzrósł, a wydatki państwa podniesiono o kilkanaście procent, więc skąd?)

  50. Zdrowy Rdzeń Blogu żąda przykładnej eksterminacji Pana Blizny, któren jest Ciemnogrodzianin niegodny ran (poniesionych w walce z kaczyzmem)światłych a postępowych Elyt Tutejszych całować!

  51. Pani Joanno,
    tak to już jest z precyzyjnymi diagnozami, że ostateczna opinia zależy od poglądów czytającego. A ja spróbowałem ustawić się (na siłę) w pozycji małego, znerwicowanego szaraczka. I przekonała mnie Pani, że z Kaczyńskim warto trzymać, Bo jest skuteczny. Inni to gadają i nikt nie rozumie co mówią. Żeby takiego Tuska przetłumaczyć na ludzki język to trzeba z 10 redaktorów. A pan Kaczyński co powie, to zrobi. A że czasami nie słucha Konstytucji, to przecież robi to w słusznej sprawie, dla nas się poświęca.
    Myślę, że to klasyczny błąd inteligencji, że mówi jak do podobnych sobie inteligentów. Dopiero pan Bartoszewski się połapał i zaczął mówić krwistym, dosadnym językiem, który każdy zrozumie. I proszę, co się stało. Jego przemówienie poszło w lud, jest komentowane, zmusza do myślenia odwykłe szare komórki. Kwaśniewski przyjął jeszcze bardziej groźną metodę – obśmiewanie. Szkoda tylko, że wpadli na to tak późno.

  52. 12 lat temu Kwaśniewski kapitalnie radził sobie z Wałęsą podczas debaty telewizyjnej. Teraz przykro było momentami patrzeć, bo popełniał masę błędów. Albo ma kiepskich PR-owców (w co trudno uwierzyć) albo nie potrafi już tak nad sobą panować jak kiedyś. Tak bardzo chciał przekonać do swoich racji, że aż wyłaził ze skóry. Przeciaganie czasu i momentami pobłażliwe podejście do dziennikarzy, krytykowanie formuły programu – szkolne błędy. Do tego mało konkretów. A tymczasem Jarek dosyć opanowany, nieźle rozgrywał potyczki słowne, rzucał liczbami – nieważne czy miały one sens, ale brzmiały dobrze. I najwazniejsze – Kaczyński mówił bardzo prostym językiem. Bez zdań wielokrotnie złożonych, wtrąceń i kwiecistych sformułowań. Po prostu dla zwykłych ludzi, to jest własniego jego siła.

    Niestety, nie mam wątpliwości, że kroją nam się kolejne lata rządów PiSu. Nawet inicjatywa wyborcza pt. „Schowaj babci dowód” niewiele tu chyba pomoże. Być może debata trochę pomoże LiDowi, ale chyba nie na tyle, żeby przeskoczyć platformę. Jutro bedą pierwsze sondaże, więc zobaczymy. Szkoda, drugiej takiej szansy nie będzie.

  53. Debatę, w mojej ocenie, wygrał Kwaśniewski. Wprawdzie nie postawił kropki nad „i” (komisje śledcze), ale wypunktował przyczyny wcześniejszych wyborów (klęska polityczna IV RP). Także odesłał do lamusa anachroniczny podział Polaków na postkomunę i postsolidarność pokazując LiD jako rzeczywistą alternatywę.
    Kaczyński powtarzał swoją mantrę o nadzwyczajnych sukcesach PiSo-rządu i własnych – jak zwykle.

  54. są pierwsze oceny debaty Kaczyński-Kwaśniewski, pod kątem spraw gospodarki.
    http://biznes.onet.pl/0,1615962,wiadomosci.html
    ogóle wrażenie, które z nich wynika jest takie, że tematy gospodarcze potraktowano powierzchownie, również sprawy tak ważne obecnie jak reforma służby zdrowia. Zgadzam się z tą oceną. I jest to wina Kaczyńskich i ich popleczników, takich jak Ziobro, epatujących na co dzień jakimiś teczkami i dyktafonami. I media są winne, bo podchwytują ten polityczny cyrk, zamiast kierunkować dyskusje polityczne na konkrety, zamiast rozrywkę. jest to też wina popierających Kaczyńskich. Tak tak, proszę państwa, Blizn, Faliczów i Bernardów. Pora być dorosłym i przyjąć odpowiedzialność za to co się zbroiło.

  55. Zmęczona całym dniem przed debatą ,wpadłam tu piewszy raz, żądna oceny.Zresztą trafiłam przypadkiem, choć zawsze była ciekawa Pani blogu.Jakos nie wychodziło.
    Ogladam wiele programów z Pani udziałem, naprawdę jestem pełna podziwu dla Pani sprawności intelektualnej, pięknego języka,autentycznej mądrości. A nawet – elegancji, dobrego smaku,zwłaszcza w epoce idiotycznych, obowiązujących garsonek – mundurków.
    Niestety, to wszystko się marnuje.
    Zaczynam czytać wpis – i znajduję się w krainie marzeń, kiedy to nigdy nie było Rywinlandu, programu politycznego z pełną premedytają wysyłajacego na śmietnik ludzi, których jedyną winą była praca w nie tym zakładzie, który miał szczęście sie podobać przysłowiowemu „Balcerowiczowi” (jak np.PGRy, czyli całe okręgi pólnocnej Polski), jakby nie sprzedano za bezcen zakładów, banków,etc.
    Daję sobie spokój z wyliczaniem grzechów III Rz, to nie ma sensu – i nie sadzę, żeby trzeba to było Pani przypominać.
    Juz nic nie rozumiem: moim zdaniem n.p. „Polityka” jest znacznie bardziej lewicowa, niż liberalna.Przeciez ją czytam od wieków. Coś ewoluuje, coś się zmienia , ale linia programowa zostaje ta sama.Więc – jaka to lewica, która staje po stronie tych, którzy zamiast restrukturyzować – wykluczyli całe rzesze ludzkie z życia? Czego Pani właściwie chce, jaki to jest program?
    Człowiek o takiej wrazliwości, o takim potencjale intelektualnym powinien to wiedzieć, a ja mam wrażenie, że Pani sie trochę miota, od lewicy do bezpłciowgo, bezprogramowego Tuskolandu. A tak naprawdę -chyba jest Pani, jak Tusk, po prostu przeciw. Oczywiście przeciw Kaczyńskim, traktując to w kategoriach symbolicznych.
    Są rzeczy znacznie ważniejsze, ale jeden przykład(a` propos reformy sadownictwa): czemu Pani przeszkadzają sądy 24 godzinne? Nie wiem, czy one rozwiążą problem pijanych za kierownicą, ale czy naprawdę nie widzi Pani tego mnóstwa krzyży przy drogach? Choćby tylko po to, abyśmy obie nie dorobiły się takiego symbolu pamięci – chyba warto choć spróbować? Podobno liczy się najbardziej nieuchronność kary, a sam fakt, że sąd jest niejako pod ręką, że nie da się wymyslec niczego jutro, bo wsadzą zaraz, dziś – jest jednak jakimś czerwonym światełkiem w głowie, przynajmniej dla części delikwentów.Przecież po to takie sądy zostały powołane!
    Może to jeszcze nie działa na full, ale w końcu ich istnienie dotrze do „bejsbolistów” i piwkujących bez umiaru kierowców.
    I tak jest z kazdym „podpunktem” tego wpisu.
    Za mało policji – tak. Bo nie trzeba takich, z których jeden potrafi…itd.I muszą być sprawni – a nie przechodza testów.Inni juz byli, wystarczali do rozpędzenia demonstracji, do zabicia Grzesia Przemyka, ale nie wystarczało im zwykłego rozumu ani chęci do złapania zwykłego złodzieja, do zrobienia porządku na blokowisku.
    Czego bym u Pani nie przeczytała – wszystko to jakoś wygląda na zwykłe odwracanie kota ogonem.Naprawdę Pani nie wie, dlaczego JK musiał zawrzeć te nieszczęsną kolalicję? Nie wie Pani, że nigdy żadna partia nie oddała przegranym ministerstw siłowych? Ani – że 200 mld.budżet, marzenie Tuska – to bzdura? Że zysk z obnizonych podatków przedsiebiorcy wywioza do rajów podatkowych?
    Przecież to wszystko już było.
    Mnie akurat jest wszystko jedno, czy wodę z mózgu będzie mi robiło TVN24, czy Rydzyk. Po obu stronach barykady – są siebie warci w zaciekłości sądów. Problem – kto komu chce wierzyć,ale od tego mamy wolny kraj.
    Myślę i myślę, ale nie mogę wymysleć,o co Pani – tak naprawdę – chodzi.
    A bardzo bym chciała.Tak znowu wielu Paradowskich nie mamy.Trochę żal.

  56. Oprocz „zachwytow” nad III RP warto sie zastanowic dlaczego jest tak kiepsko i na ile jest to „osiagniecie” PIS-u.
    Fakt, ze Polska wypada na koncu peletonu postkomuny (tuz przed Bialorusia) o czyms powinien jednak swiadczyc.
    Jezeli te wszystkie reformy, o ktorych pisze Pani Janina nie byly mozliwe przez 15-scie lat to moze Kaczynski nie jest tak calkiem paranoicznie irracjonalny definiujac problem jako chorobe elit.
    Jezeli nie zrobi tego PiS (niestety najprawdopodobniej zabraknie pary) to nie wierze, ze „elity” uzdrowia sie same.
    Predzej bym uwierzyl, ze moga sie same podniesc za wlosy.
    Jedyna realna nadzieja sa miliony mlodych ludzi, ktorzy „po powrocie” na pewno nie zgodza sie na status quo.
    Byc moze najwieksza „zdobycza” Kaczorow bedzie krystalizacja sceny politycznej i stworzenie przestrzenni dla pokoleniowej zmiany warty.
    Mnie na przyklad nie bawia te same twarzyczki wciaz odgrzewane w innych sosach ideologicznych i kolorach krawatow.
    Z nimi prawdopodobniej wyladujemy za kilkanascie lat na 124 miejscu w swiatowych rankingach.

  57. Blaise postawil dobra diagnoze. Kwasniewski nie odrobil lekcji. Chyba nie ma juz apetytu na wladze do ktorej sie dochodzi ciezka praca. Gdyby tak Borowski mogl go zastapic…

  58. Wielki szacunek Pani Redaktor! Ale odwaliła Pani kawał roboty za OPOZYCJĘ. Sztaby opozycji powinny się Pani sowicie odwdzięczyć 🙂

  59. By nie zostac oskarzonym o nadgorliwa milosc do PiS-u przytocze Gazete Wyborcza (raczej nie PiS-owski organ):
    ” Pojedynek III kontra IV RP, Aleksander Kwaśniewski kontra Jarosław Kaczyński – najważniejsza, jak do tej pory, debata tej kampanii. Komentatorzy są zgodni: przewagę zdobył Kaczyński, bo był bardziej konkretny. Kwaśniewski stracił przez prostackie uwagi”…

    Cokolwiek moje rozowe trolle ukryte pod pseudonmami myslicie to nie byl pojedynek zlotoustego Olka „najwiekszego polskiego meza stanu” z „prostackim msciwym paranoikiem” jakbyscie to kulturalnie ujeli…
    No coz „paranoiczna prawica” obok wybitnych profesorow w stylu Skowronskiego i Religii ma calkiem lebskiego szefa partii.

  60. Witajcie sami swoi!Tak was zolc zalewa,ze nawet obiektywnie na debate nie mozecie spojrzecNiestety pan J.Kaczynski wygral te debate i to niezaleznie od propagandy jaka uprawialy media .Podobno mial byc taki bystry,elokwentny ,wygadany ten Wasz idol pijaczek Olek specjalista od niescystych powiazan,brudnych pieniedzy okradl Was poslal tysiac`e ludzi z torbami a Wy kim Wy jestescie czy aby polakami,ze tak plujecie na prawdziwych patriotow.Odnosnie autorytetow,ktorych mamy szanowac to Oni sami sie nie szanuja bo nie dosc,ze za wladzy ludowej donosili na wsalnych kolegow niekiedy tez na rodzine nie potrafia sie do tego przyznac jeszcze klamia w zywe oczy ,tylko jeden hrabia mial odwage przynac sie publicznie ale chyba ze wzgledu na wiek bo juz na grobem stoi.Wszyscy ktorzy za komuny awansowali piastowali wysokie stanowiska to ludzie o podwojnym zyciorsie,sprzedali sie za stanowiska i gdyby te autorytety byly to pewnie bysmy ta komune szybciej rozwali.Czekamy na liste IPN z dalszymi autorytetami.Mysle,ze bedzie jeszcse duzo znajmoych nazwisk ze swiecznika.Glosuje na PIS.

  61. Lex,
    też rozważałam: Monika Olejnik, czy Krzysztof Skowroński.
    Pozdrawiam

  62. Czuje pewien niedosyt po debacie. Wynika to chyba również z tego, że foruła programu nie pozwalała na szersze wypowiedzi. Brakowało również bardziej bezpośredniej wymiany poglądów. Jedn wiem na pewno. Zabaczyłam dwóch ludzi, z których jeden czasami woli zrobić krok do tyłu, żeby za chwilę (w dogadnej sytuacji dać dwa do przodu) oraz drugiego, który dla zasady będzie parł naprzód, mimo, że przed nim mur stoi. Ideałem byłoby, że te guzy nabyte w kontakcie ze ścianą robił na własny rachunek, ryzykując własną głową.

  63. Witam.

    Jeśli chodzi o to kto wygrał, to moim zdaniem wielkim przegranym jest pan Kwaśniewski. Odkąd powrócił na scenę oglądałem go w różnych programach spodziewając się błyskotliwej elokwencji, a słysząc jedynie ten sam slogan (oni dzielą a ja chcę łączyć). A. K. miał wielką szansę dużo na tej debacie zyskać – udało się wyeliminować Tuska, postawiło się Kaczyńskiego na terytorium, na którym nienajlepiej się czuje (nie mógł tu wykrzykiwać banałów, a musiał prowadzić dialog) – wystarczyło teraz zacząć konkretnie odpowiadać na dosyć konkretne przecież pytania. I oprócz wyraźnego zwycięstwa zyskać jeszcze przesunięcie kampani na poziom merytoryczny. No ale do tego trzeba by się przygotować, a pan Kwaśniewski uważa, że samą swoją obecnością jest w stanie pokonać każdego przeciwnika. No i kieddy po debacie pan Tusk mówi, że nie może być porządnej debaty bez niego, to trudno mu nie wierzyć – Tusk mógł dużo stracić na rzecz Kwaśniewskiego, ale ten mu odpuścił i wyszło na zero.

    Pozdrawiam wszystkich
    (a zwłaszcza cargo, z którą niemal zawsze się zgadzam).

  64. P. S. Zwłaszcza, że pan Tusk tuż przed debatą strzela sobie w kolano zgłaszając jakąś idiotyczną propozycję debaty wszystkich…

  65. koalicji a nie debaty

  66. P. P. S. No i sporo racji co do debaty ma pan Lis; http://www.cozpolska.pl

  67. Mam wieką przyjemność nie oglądania telewizji i nie słuchania radia ani wolngo ani reżimowego. Stąd obce mi są wrażenia z debaty. I tak wygra MNICH z Torunia. Niestety PiC to także wynik dwóch kadencji Kwaśniewskiego i jego pseudolewicowości.

  68. Rozczarowanie? Być może. Ale czy można było spodziewać się czegoś więcej? Panowie biorący udział w debacie, poprzez swoje sztaby narzucili sobie zbyt sztywne, moim zdaniem warunki. Widać było, że szczególnie A.Kwaśniewskiego ten „gorset” uwiera. Czas 90 sek. na odpowiedź też wydaje mi się zbyt krótki. Można jedynie w nim powtórzyć parę znanych już haseł i niewiele więcej. Dlatego nie bardzo rozumiem co tą debatą chciał osiągnąć premier Kaczyński. Odpowiadając na każde prawie pytanie, że III RP była zła, bo ” elity, korupcja i korporacje”, a Kwaśniewski-pezetpeerowiec, nikogo chyba, z elektoratu PO, LiD, czy niezdecydowanych do siebie nie przekonał. Natomiast zaskoczony został, jeszcze w „debiucie”, gambitem wielkokoalicyjnym i to na sąsiedniej szachownicy, przez gracza, którego ostentacyjnie zlekceważył.
    Były prezydent zyskał już przez samo to, ze zasiadł do gry. To doświadczony zawodnik, i przy uważnej rozgrywce ciężko będzie go pokonać. A godzina czasu antenowego, na kilku kanałach, w porze największej oglądalności- nie do przecenienia. Plus parę dni wałkowania tematu we wszystkich mediach.

    Pozdrawiam wszystkich.
    R.N.

  69. Pani Janino i blogowicze

    Tomasz Lis – ciekawie o debacie http://www1.cozpolska.pl/index.htm

  70. Debata i co dalej?
    Postanowiłem nie pisać o debacie ale wobec zalewu komentarzy zawodowców bardzo trudno wytrwać w moim zamiarze.
    Ograniczę się więc do pewnych stwierdzeń ogólnych.
    Uderza podstawowa rozbieżność ocen – opinia publiczna prezentowana przez sondaże uważa, że wygrał Kwaśniewski, specjaliści od PR przeciwnie.
    Załóżmy że mają rację. Oznacza to mniej ni więcej, że Pan Premier powinien dalej prowadzić po wygranych wyborach politykę uprawianą dotychczas – odzyskać wszystkie media, nawet te prywatne, odzyskać TK, i sądy.
    Poprzez politykę zagraniczną prowadzoną przez wybitną „dyplomatołkę” zdominiwać Unię Europejską „od poczęcia do naturalnej śmierci”, wymyślić kilka nowych odmian służb specjalnych, opanować gospodarkę poprzez państwowe firmy zarządzane przez wiernych działaczy, doprowadzić do wojny medialnej z Rosją, Niemcami i kilku innymi państwami.
    Dopiero wtedy Polska stanie się orłem Europy i przykładem dla świata.
    Osobiście mi ten wariant nie odpowiada, może jednak dam się przekonać przez śmietankę polskiego dziennikarstwa. Z prawdziwą przykrością stwierdzam, że nasza Gospodyni nie stanęła w szeregach wzorowych dziennikarzy, wręcz odwrotnie zasiliła tych nielicznych prowadzących „wściekłą nagonkę” na Pana Premiera i najlepszą w historii partię PiS.
    Nawet nie będzie potrzebny akt oskarżenia – wystarczy pełny tekst dzisiejszego Jej bloga.
    Może jednak stanie się cud i PAN TUSK po przegranych wyborach stanie w szeregach POPISU, załatwi amnestię dla tych co pobłądzili i nie będę musiał posyłać paczek Szanownej Pani Redaktor. Zobaczymy już niedługo, przecież wnet wybory, zostało trochę czasu, może wreszcie politycy zaczną mówić o konkretnych dla wyborców sprawach i moje kassandryczne przewidywania staną się tylko złym snem.

  71. Profesorze Sewerynski przepraszam.

  72. Pani Janina kochana!
    Po DEBACIE, jeszcze bardziej niż zawsze, nie mogę zrozumieć, dlaczego dziennikarze nie pytają polityków: ‚Dlaczego?’. Przy wygłaszaniu kolejnej ‚prawdy objawionej’ – żadnego uzasadnienia, a pytający nie jest czekaw dowodów. To po każdej stronie politycznej z b. nielicznymi wyjątkami, a uż wcale bez wyjątków – u młodych. Na pocieszenie pozostaje publicystyka Pani, Żakowskiego, KTT… Pozzdrawiam

  73. Nowa debata – nowe stare tematy Jarosława K czyli sięgamy do wzorców z przeszłości

    ?Dla Nas ludzi Partii , troska o prostego człowieka , o zwykłym ale jakże czułym sercu , troska o lepsze Jego życie , o lepszy Jego los i przyszłość jest sprawą Najświętszą? ? Bolesław Bierut 1950 r.

    ?Możemy z ufnością patrzeć w przyszłość ,idziemy bowiem słuszną drogą ,posiadamy pewnych przyjaciół i wiernych sojuszników ? przewodzi nam Nieśmiertelna Idea ?? ? Władysław Gomułka 1968

    ?Jest miejsce na troskę , taką ot jak u rodziny która czuwa przy łóżku chorego ,aby stanął na własnych nogach , jest determinacja taka z jaką się ratuje tonącego aby żył ,przyjdzie czas kiedy rekonwalescent będzie widział i rozumiał , kto go ratował a kto chciał go wciągnąć w topiel ? ? Józef Cyrankiewicz 1969.

    ? Z wytrwałej wspólnej pracy Narodu , zrodził się współczesny kształt naszego domu , któremu na imię Polska . Możemy być dumni z Jej pozycji i roli we współczesnym świecie ? ? Edward Gierek 1974

    ? Opieramy się na woli milionów , przekuwamy ją w program wykuwany praca klasy robotniczej , chłopów i inteligentów. Dzięki temu mogliśmy pójść naprzód i osiągnąć sukces , który przysporzył nam szacunku i uznania w świecie. W krótkim czasie Polska stała się silniejsza a Polakom zaczęło żyć się lepiej . I jest to fakt niepodważalny , którego nie kwestionuje nikt ? nawet nasi wrogowie ? Edward Gierek 1976

    ? Państwo praworządne może być państwem demokratycznym ,tylko państwo praworządne i demokratyczne może być państwem silnym .Nasilają się znów próby siania zamętu , wywierania nacisku na organa władzy państwowej .Zaostrzają napięcie , podnoszą temperaturę .Powstaje pytanie ? kto za tym stoi , kto zmierza do konfrontacji ? Trzeba wyraźnie oświadczyć ? Są granice których przekroczyć nie wolno ? ? Wojciech Jaruzelski 1981.

    ? Jesteśmy partią społecznej sprawiedliwości , walki ze złem wszędzie tam gdzie się ono pojawi , gdzie się ono panoszy ,gdzie się rodzi , we wszystkich przejawach przejawach postaciach .Musimy jako Partia schylać się nad każdą ludzką krzywdą , dlatego że z walki przeciwko krzywdzie społecznej nasza Partia się zrodziła i nikt z tej powinności Partii nie zwolnił ? Marian Orzechowski 1983.

    Dla nas te wybory są szansą, by raz na zawsze skończył się system kast, rządów salonów . Ale są i tacy, którzy uważają, że te wybory przyniosą marsz do tyłu. Tamten system był zły, ale byli tacy, którzy nie orali, ale zbierali. I oni tego systemu bronią ? Jarosław Kaczyński 2007.

    Na polskiej scenie politycznej PiS jest dziś jedyną profesjonalna partią polityczną, partią, która ma charyzmatycznego przywódcę, program i jako jedyna w Polsce ma idee – Joachim Brudziński 2007 .

  74. „Wybory przebiegają tu pod dyktando sektora public relations, czyli tych samych facetów, którzy w telewizji reklamują pastę do zębów. Ich celem nie jest dostarczenie ludziom informacji, które pomogą podjąć polityczną decyzję, lecz wmówienie im czegoś, uwiedzenie ich. Kandydaci robią, co mogą, żeby tylko nie wypowiedzieć się konkretnie na temat jakiejś istotnej, ale kontrowersyjnej sprawy. Tylko 10 procent (!) Amerykanów mówi, że wybiera polityków według merytorycznych kryteriów, np. stanowiska w konkretnej kwestii. Gdy zapytać większość o to, jakie opinie mają kandydaci w takiej to a takiej sprawie – większość nie ma pojęcia.”

    To Chomsky o USA.A pasuje jak ulał do IVRP, prawda, kochani?

  75. Nie obchodzą mnie zawiłe „oczywiste” wyjaśnienia premiera ani jego poglądy na temat poszczególnych partii opozycyjnych. Może je zachować dla siebie. Natomiast organizowanie debaty politycznej z trzecią partią w sondażach jest jaskrawym lekceważeniem – zniżając się do języka premiera: „olaniem” – sporej części społeczeństwa, które chce głosować na tę partię. Kropka.
    Spytacie: i co mu za to? Ano nic. Prawie nic. Po prostu, społeczeństwo odwdzięcza się tym samym. Tylu epitetów, jakie słyszę na temat naszego mini-Napoleona z kotem (w większości nie nadają się do zacytowania), nie słyszałem nigdy wcześniej na temat żadnego premiera RP po 89 roku. To oczywista oczywistość: nie można wymagać szacunku dla siebie lekceważąc równocześnie innych.

  76. lestat – jesteś genialny!

  77. Coż tu pisać, ta kampania jest pełna emocji, te nie miłe słowa swiadczą o tym. Coż ludzie bardziej kupują emocje niż zawodowe metoryczne gadki.
    A instytucje np.Rada telewizji i mediów bedzię zawsze polityczna,póki będą rządzili politycy
    A ta już słynna debata Kaczyński – Kwaśniewski, coż co tu dużo piszać
    te sondaż pokazany w „Teraz My” to sondaz bardziej popularności polityków niż kto wygrał debatę, a te debate wygrał Jarosław Kaczyński.
    Kwaśniewski pakazał się jako nie zawodowy polityk, mówił dużo, a nie raz bez sensu, jak to o podatkach, ze odnizenie podatkow się nie opłaca.
    A Kaczyński pokazał się jako zawodowy polityk co mówił miało sens
    Coż cała tew debata to mówić skrótem myślowym to było gadka przy piwie
    Kaczyński pokazał się jako człowiek z pasją, a Kwaśniewskiego tej pasji zabrakło. Coz miała ta debata oglądalnośćok. 10 mln ludzi. To nawet Mjak miłłośc tyle ludzi nie ogląda. le może drugi serial Łepkowskiej Barwy szczęęscia będzię tyle ludzi oglądało jak nie to trzeba któryś z klanu Kwaśniewslkich zatrudnić do serialu. I już po kłopocie. A ta debata Kwaśnieskiemu nie zaskodziła, bo ludzie i tak jego lubią, to pokazał sondaż dla programu „TerazMy”
    pozdrawiam

  78. Do Blizny
    Przeczytałem Twe niezwykle merytoryczne komentarze do wystąpienia Prof Bartoszewskiego.Cóż-PRAWDA boli.I żadne zaklęcia ,żadne odwracanie kota tego nie zmieni.

  79. Ta debata, która wielu zawiodła spokojem mnie osobiście się podobała. Kaczyński oraz Kwasniewski pomimo różnic programowych i ideowych nawzajem się szanowali. Pokazali Tuskowi i spółce, że niewychowanie i brak politycznej dojrzałości w Platformie Obywatelskiej nie będzie dominantą tych wyborów. Pokazali Polakom, że nawet dwóch solidnych przeciwników potrafi walczyc fair. Pokazali wreszcie ludziom w tym kraju, kto jest poważnym politykiem, a kto uprawia na koszt podatników dziecinadę. PO to niestety żaden konkurent dla PiSu czy LiDu. Wątpię czy kiedykolwiek jest szansa by dojrzeli do polityki. Także wy blogowicze zastanówcie się czy chcecie kłótni i bezsensownych sporów, które od dwóch lat serwuje Polsce Tusk z kompanią czy wybierzecie kogoś dojrzałego i bardziej patriotycznego. Wybór istnieje. Kaczyński lub Kwasniewski. Reszta to humbug i warcholstwo „polityków” żądnych publicznych pieniędzy za nic.

  80. Na użytek kampanii można powiedzieć wszystko, a mnie jest coraz bardziej przykro i coraz gorzej czuję się w Polsce. Można było się pocieszać, że LPR i Samoobrona to wypadek przy pracy, zły sen i wystarczy się obudzić by minął.

    Nasza biedna pospolita po tylu latach walki okazuje się być jednak dyktaturą głupców, fanfaronów, kabotynów i obszczymurków. Kraj przestaje być normalny, bo 35% procent niepoprawnych fanatyków daje sobie wmówić wszystko, co wyjdzie z ust prezesa. Wszystko co wychodzi z ust prezesa jest zaś natychmiast przechwytywane przez bandę bezmyślnych klakierów. A pozostałe 65% społeczeństwa jest skazane na podporządkowanie się. W imię czego, ja się pytam? Jeśli tak ma wyglądać demokracja to dziękuję. Chętnie wybiorę reżim autokratyczny/arystokratyczny, w którym ‚moje’ będzie na wierzchu. Czy jest jakiś dobry powód, dla którego miałbym respektować prawa tych ludzi, którzy zwyczajnie z chorej ambicji i głupoty chcą wywrócić moją rzeczywistość do góry nogami? Jeśli oni nie chcą uznać mojej wolności, sam ją sobie zagwarantuję. Ich kosztem.

    Okazuje się, że wystarczy dowolną brednię albo nawet pomysł bez treści przedstawić w tym bożku wszystkich Kiepskich (telewizji) by zgarnąć kilka procent poparcia. Wystarczy kogoś opluć, wybebeszyć czy zwyczajnie obrzygać. I widownia to kupi…

    Ja stąd wyjeżdżam, chociaż smutno będzie. Gdzieś do kraju, gdzie ludzie mają tylko trochę lepsze wykształcenie i gdzie nie wystarczy akapit powyżej, by wygrać wybory.

  81. mona napisala:
    „Są rzeczy znacznie ważniejsze, ale jeden przykład(a` propos reformy sadownictwa): czemu Pani przeszkadzają sądy 24 godzinne? Nie wiem, czy one rozwiążą problem pijanych za kierownicą, ale czy naprawdę nie widzi Pani tego mnóstwa krzyży przy drogach? Choćby tylko po to, abyśmy obie nie dorobiły się takiego symbolu pamięci – chyba warto choć spróbować? Podobno liczy się najbardziej nieuchronność kary, a sam fakt, że sąd jest niejako pod ręką, że nie da się wymyslec niczego jutro, bo wsadzą zaraz, dziś – jest jednak jakimś czerwonym światełkiem w głowie, przynajmniej dla części delikwentów.Przecież po to takie sądy zostały powołane!”

    Mona, zanim pouczysz pania Paradowska o czymkolwiek, zainteresuj sie faktami. Sady 24 godzinne nie sadza osob, ktore spowodowaly wypadki ze skutkiem smiertelnym. Te sa zawsze sadzone w normalnym trybie.

  82. No, a jakby komuś było mało, to będziemy mieli ciag dalszy. Show must go on! Choć to jeszcze nie przesądzone.
    Dziwi mnie brak reakcji LiD-u na propozycję D.Tuska. Co można stracić, odpowiadając pozytywnie na apel o wspólne budowanie przyszłości Polski, wspólne sprostanie największemu wyzwaniu od 1989r. czyli organizacja EURO 2012, itd. Tym bardziej, że można przy okazji zmusić PiS do pokazania prawdziwego oblicza. I, albo niech przepadnie, albo się ucywilizuje. Pisał wczoraj o tym trafnie Blaise.
    Pragmatyczny jak zawsze PSL się nie ociągał, a balansując ciągle na granicy progu wyborczego może dużo zyskać i pewnie wejść do sejmu.
    Jeśli PO wygra, to wobec partnera tak skorego do współpracy, będzie mogło zachować się tylko w jeden sposób- zaprosić do koalicji.
    A taka szeroka koalicja przedwyborcza PO-LiD-PSL przywróciłaby wiarę ludziom dziś jeszcze zniechęconym, że są możliwe zmiany na lepsze, że głosowanie ma sens. I obojętne czy z PiS-em, czy bez. Mają szansę, jak już pisałem, albo ze wszystkimi do cywilizacji ( czego im życzę ), albo niech odejdą w niesławie. Tylko niechże ten LiD nie zwleka, nie kalkuluje i da wreszcie głos „za”. Ograniczy w ten sposób PiS-owi manewry wykrętne praktycznie do zera. Myślę, że tego właśnie oczekują wyborcy, dotąd kołowani skutecznie i przez tych z lewa, i z prawa, od odpowiedzialnych polityków. Przecież te drogi, stadiony i hotele będziemy musieli wybudować czy nam się ktoś w partii przeciwnej podoba, czy nie. Zatrzymać masowo wyjeżdżających ludzi młodych też trzeba, bo kto zapracuje na nasze leczenie i emerytury. Ale do tego trzeba odpowiedniego klimatu, czyli zgody. Wtedy poradzimy sobie ze wszystkim, co udowadniają codziennie tysiące Polaków, tak w kraju, jak i za granicą, gdzie często są najlepszymi pracownikami w swoich firmach.
    Jeśli nie będzie możliwie najszerszego porozumienia na polskiej scenie politycznej, to nici z realizacji idei Polski jako kraju silnego, nowoczesnego i szanowanego. Czyli zjazd po równi pochyłej na margines Europy, a ostatni emigrant polityczno-zarobkowy, za lat powiedzmy, kilkanaście, zgasi światło. I to by było na tyle, jak mawiał prof. mniemanologii stosowanej J.T. Stanisławski.
    Pozdrawiam wszystkich.
    R.N.

  83. Jedyne co mi utkwiło w pamięci to passus”na Kaczyńskim się Polska zaczyna i kończy.
    Było Francja to Ja , jest Polska to ja, żałosne.

  84. Pani Janino czas ogłosić ściepę Narodową,Kaczor pożycz nie oddaje,a ksiadz z tacą staje

  85. [z notatek emigranta:]

    Zarejestrowałem się na wybory w polskim Konsulacie. Mój okręg wyborczy, jeden z 23 na Wyspach, mieści się w Klubie Polskim w Bristolu. Na stronie internetowej dla Polaków w S[…] zamieściłem informację, że 21 października mogę zabrać do samochodu, oczywiście za darmo, cztery osoby. Mam duże wątpliwości, czy znajdą się chętni. Gdybym zaproponował gratisowy bankiet, to co innego.

    To są najważniejsze wybory od 1989 roku. Być może ostatnie w pełni demokratyczne głosowanie w Polsce. Nie oszukujmy się: to będzie plebiscyt! Albo chcemy powrotu antydemokratycznego policyjnego państwa, albo nie! Autorytarne zapędy Jarka K. są widoczne gołym okiem. Demagogia, sączona w opanowanych przez władzę środkach masowego przekazu, robi swoje. Widać to, po wynikach sondaży. Zresztą nawet mój kolega Witek, człowiek przecież niegłupi, kupił dwa lata temu te hasła.

    Gräuelpropaganda ? propaganda grozy. Sprawdzony, niezwykle skuteczny mechanizm przekonywania ludzi. Żydzi porywający dzieci, aby wykorzystać ich krew do wyrobu macy – to przykład prymitywny, krańcowy, lecz przecież wykorzystany w Pogromie Kieleckim w 1946 roku (nota bene, rzekomo porwany nastolatek potem się odnalazł). Bardziej wyrafinowana, cywilizowana wersja, to odwołanie się do fobii i lęków społecznych. Należy ludowi pokazać wroga i mianować się jedynym ludu obrońcą. W Polsce jest to łatwe: antyrosyjskość, antyniemieckość, antysemityzm, nietolerancja, ciemnogród, niechęć do ludzi bogatych ? jest na czym grać. Ile procent głosów ujął Tuskowi w wyborach Dziadek z Wehrmachtu? Każdy ma, cholera, jakiegoś dziadka, ojca, brata, czasem niestety wyrodnego. Np. co z tego wynika, że brat prymasa Glempa był funkcjonariuszem Komitetu Wojewódzkiego PZPR, a przyrodni brat Michnika wydawał wyroki w Sądach Specjalnych? Mój ojciec był, na ten przykład, zatwardziałym komuchem!

    Sztandarowe hasło: zwalczanie korupcji. Dziecko wie, że przekupstwo rodzi się tam, gdzie liczba dóbr pożądanych jest mniejsza, aniżeli liczba chętnych (dam ci przejechać się na moim rowerku, jeśli dostanę cukierka). Oczywiście, można rozbudować systemy kontroli. Za kontrolerem postawić superkontrolera, a za nim oberkontrolera, i jeszcze starszego kontrolera od oberkontrolera. To i tak przekupstwa nie zlikwiduje. Może je tylko na pewien czas, dopóki wszyscy się nie dogadają, ograniczyć. Kontrola istnieć musi, lecz najważniejsze są mechanizmy podejmowania decyzji. Można sprawdzać policjanta, czy wystawił kwitek za pobrany mandat. Lepiej zakazać mu brać od kierowcy pieniądze zmuszając do wystawienia mandatu kredytowego. Każdy wyjątek w obowiązującym prawie, każda licencja, pozwolenie, przydział – to zarzewie korupcji. Jedyny skuteczny sposób ograniczenia przestępczości urzędniczej, to fizyczne oddzielenie petenta od osoby wydającej decyzję. Ale mówię przecież rzeczy banalne. Polityka antykorupcyjna to działalność na pokolenia, także wychowawcza. Nie może być wyłącznie domeną państwa. Wymaga aktywności organizacji pozarządowych.

    I wreszcie pytanie podstawowe. Czemu ten cholerny rząd, tak szybki do patrzenia wszystkim na ręce i tak chętny do zakuwania ludzi w kajdanki, robi wszystko, aby jemu na ręce nie patrzył nikt?

    Upolitycznienie państwa, to jest Polski problem nr 1. W majestacie prawa wpychamy swoich ludzi na stołki, to jest właśnie polityczna korupcja. Jeden układ zostaje zastąpiony następnym, lepszym, bo naszym. Kto, jak nie Jarosław K. użył kilka lat temu znanego zawołania: Teraz k…. my ?

    Niepowetowane szkody do odrabiania przez lata czyni ta podła władza mnożąc podziały i konflikty w społeczeństwie. Klasyfikuje się ludzi na obywateli I, III i XIV kategorii według tylko sobie wiadomych kryteriów. Taką samą manipulacyjną rolę pełni numerowanie kolejnych Rzeczpospolitych: niesłuszna ? III i jedynie słuszna ? IV. Kto się sprzeciwi, natychmiast zostanie prześwietlony od stóp do czubka głowy. To oczywista oczywistość, że nikt uczciwy nie może być przeciw. Nie jest ważne c o jest mówione, najważniejsze k t o to mówi. Tak tworzy się społeczny dogmatyzm.

    Demokracja wybrała, mawiał Wałęsa. Jak wybierzemy, tak będziemy żyli. Pojedynczy głos nic nie znaczy. Dlatego jest bardzo ważne, aby go oddać. Przekonanie, że choć niewiele ode mnie zależy to dlatego trzeba głosować nazywa się kulturą demokratyczną.

    Wysłuchałem w Tok_FM debaty wyborczej. Specjalnych emocji nie przeżywałem, bo ani Kaczyński, ani Kwaśniewski nie są bohaterami mojego romansu. Nie wiem kto w niej wygrał, natomiast wiem kto przegrał: PO. Ale to było do przewidzenia od początku. Daję głowę, że obaj panowie K. nie wystąpią w indywidualnej debacie z Tuskiem, bo taka rozmowa nie leży ani w interesie PiS, ani Lewicy. Rozumiem, że jeśli taki laik jak ja na to wpadł, profesjonalni sztabowcy Platformy już w zeszłym tygodniu przygotowali odpowiednią strategię.

    Rozśmieszył mnie Kaczyński, gdy w ferworze dyskusji sprzedał całą powyborczą strategię PiS. Jeśli nie zdobędziemy 50-ciu%+1 głos, utworzymy rząd z częścią Platformy. Czy to na tę okoliczność czeka w odwodzie J. M. Rokita? A jak ładnie wplótł słówko jawohl w odpowiedź Kwachowi. Z kolei Kwaśniewski miał nie najlepszy dzień (czyżby kac?).

    Są ludzie chorzy na władzę. Zrobią dowolną rzecz, złożą dowolne przyrzeczenie, zawrą dowolne sojusze żeby tylko władzy nie stracić. Polityka to zajęcie, gdzie największe sukcesy odnoszą ludzie cyniczni, pozbawieni skrupułów. W interesie wielu Polaków jest, aby odciąć tę d… od stołka. Dopóki można to jeszcze zrobić kartką wyborczą.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Pani angielski korespondent

  86. Do Agi.

    Stanowczo w polityce wolę wyrobnika, niż pasjonata.

  87. Dołączam się do aster5 z okrzykiem – Lestat jesteś genialny. Po wczorajszej nudnej debacie brakowało mi twojego zjadliwego poczucia humoru. Cytaciki z uprzednich i aktualnego wodzów narodu (a każdy przedstawiciel jedynej w danym czasie nieomylnej przewodniej sily narodu) boskie, cacka same w sobie. Zastanawiające tylko dlaczego dzisiejsza mowa PiS tak mało się różni od wcześniejszej mowy PZPR? To aż takie zaraźliwe było? Ja tego troche pamiętam, ale nie myślałam, że ta infekcja jest tak skuteczna i długotrwała. Czy to sie jeszcze w ogóle da wyleczyć?

    Pytam, bo mam alergię od jakiegoś czasu na politykę. Dzisiaj wróciłam do domu, otworzylam TV na kanale TVN24 i zobaczyła posłankę Piterę z kolega posłem z PiS’u (przepraszam, ale tego pana jeszcze nie rozpoznaję i nie zapamiętuję od pierwszego looka na buzię w telewizorze) i po pierwszych dwóch, trzech zdaniach wszystkich uczestników dyskusji w studiu – łącznie z Panem Rymanowskim – rzuciło mną. A juz pytanie pana Rymanowskiego, czy to mocno zaszkodzi Platformie, że koleżanka posłanka z klubu Pani pitery zostala aresztowana przez CBA za łapówki, to juz byl przebój. Nie to był jakiś pikuś dla Platformy. No boskie! Wyłączyłam telewizornię. Zostaje mi tylko TOK FM, już niczego innego nie mogę słuchać. No i oczywiście muzyka, jak teraz (gra mi muzyczka z nowego 123 Młynarski – wreszcie jakiś tekst z treścią, a i forma jej podania nie do pogardzenia!). Jak mi sie uda dotrwać do tych wyborów zachowując zdrowie umysłowe, to chyba na stałe zrezygnuję z telewizorni. A już tej dotykającej polityki to na pewno. Brrr, co za denerwujące ostatnio ustrojstwo.

    Ja wiem, że politycy są wybierani przez społeczeństwo, więc w jakiejś mierze jakie społeczeństwo tacy politycy. No ale czy do ich poziomu za kazdym razem muszą schodzić dziennikarze telewizyjni. Ja nawet rozumiem, że rzeczowa dyskusja na argumenty o konkretnych problemach nie jest zbyt medialna i nie jest tak widowiskowa jak to ciągłe okładanie się jak maczetami słowami i inwektywami przez polityków, ale ktoś jakąś treść z nich musi chociaż spróbować wydusić, a nie tylko kubły pomyj i złośliwości. Kto to ma zrobić? Ktos tu o sobie mówi – podobno z dumą IV władza (ten numerek IV jakiś trefny ostatnio – i ta IV RP jakaś taka niedorobiona i ta IV władza ostatnio z jakąś dysfunkcją myślenia)?! Pami Janino czy rozmowa z politykiem to już tylko wybór pomiędzy show a lizusostwem? Dlaczego tylko czasami w Kropce na i można zobaczyć obnażona glupotę polityków (Giertych + jego znajomość literatury jako ministra edukacji) czy kandydatów na nich (Nelly Rokita nie bardzo umięjąca się sensownie wysłowić nie strzelając gafy). Pani Monika Olejnik ma jeszcze przebłyski. W TOKFM jest w miarę pod warunkiem, ze poranka nie prowadzi Igor Jankowski, bo ten ma taką samą wene do obiektywizmu wobec PiS’u co Pani Joanna Lichocka w Forum i w Rzepie. Czy dziennikarze traktujący swoją profesję poważnie – to znaczy nie traktujący odbiorców swojej pracy jak totalnych kretynów – to już gatunek na wymarciu, bo Pani, red. Passent, Tomasz Lis, czy red. Adam Szostkiewicz i o dziwo red. Tomasz Wołek (nigdy bym nie przypuszczala, ze to kiedyś o nim powiem) i kilka jeszcze osób to trochę mało, a gwiazdy Panów Karnowskich, Zaręby, Semki czy Wildstaina przygniataja mnie olowiem swej rzetelności i subtelności prorządowej propagandy nazywanej dzisiaj prawicową publicystyką. Kiedyś czytałam kilka tygodników w tygodniu i co najmniej dwa dzienniki dziennie. I miałam z czym podyskutować bez irytacji. Dzisiaj żeby na wstępie się porządnie nie zdrzaźnić zaglądam tylko do GW co dziennie, a z tygodników tak rzetelnie jak kiedyś czytam Polityke i ostatnio Przegląd, przeglądam Newsweek. Mam czas na czytanie w większej ilości ksiązek, ale na to czas znajdowalam zawsze. A ta duszna rzeczywistość, taka trochę pozbawiona treści jest nie tylko w polityce ale w mediach i ja ostatnio z coraz większym trudem chcę być na bieżąco z rzeczwistością polityczną, a rzeczywistość dziennikarską tej politycznej towarzyszącą zaczynam ograniczać do minimum nie burzącego mi krwi. I nie chodzi tu o pisanie rzeczy, z którymi się nie zgadzam typu pogląd na reforme służby zdrowia, wizja systemu ubezpieczeń społecznych, założenia do polityki zagranicznej Polski (wiem, że walę jak na dzisiejsze standardy z grubej rury, grubego kalibru do wróbla o ile w ogóle jakiś wróbel jest), ale forme przekazu, o zawartą w tym przekazie treść. Cholera, ileż można zastanawiać się nad tym kiedy to ministrowie spraw zagranicznych przed najjasniejszą gwiazdą w tej dziedzinie po 1989 roku – Panią Fotygą – kłaniali się reszcie świata w pas czy tam chodzili na czworakach, zamiast naprawdę rzetelnej analizy i dyskusji o samej polityce zagranicznej (pod warunkiem, ze jakaś jest, bo mam co do tego poważne wątpliwości. Wg mnie są tylko wymuszone działania w odpowiedzi na presję w tym zakresie i to jeszcze z wielką krzywdą, że trzeba działać, coś robić, a i jeszcze wiedzieć co się robi. Jak z tym OBWE – najpierw nie za bardzo uzasadnione, kompletnie nieadekwatne uniesienie się honorem, a teraz tuszowanie tego też pod presją zewnętrzną bardziej niż wewnętrzną, bo na potrzeby wewnętrzne to tylko ten honor, a wszyscy, którzy myślą inaczej to zdrajcy deprecjonujący Polskę, no bo my, Polska, ustabilizowana demokracja o niebywałych w świecie jej standardach i dalej cały stek podobnych komunałów). Mam czasami ochotę krzyczeć – RATUNKU!!!!!!!!!! JA CHCĘ NORMALNOŚCI!!!! MNIEJ JAZGOTU MEDIALNEGO BEZ TREŚCI A WIĘCEJ TREŚCI W MEDIACH!!!!!!!!! Ja wiem, że myślenie boli, czasami aż tak, że nie da się tego ukryć. I zgadzam się, że to ciążki kawałek chleba – zyć z używania rozumu zgodnie z przeznaczeniem. Ale to się tyczy każdej sfery życia, nie tylko mediów. Dotąd nie myślałam, że w mediach jest jakoś pod tym wdględem specjalnie gorzej. No chyba, że selekcja jest nastawiona na tych z rozumem, myśleniem na bakier. Widzę tu tylko jeden w takim wypadku sens – jak boli, gdy myślą, to nie bardzo rozumieją dlaczego i nie czepiają się siebie gdy rezultatow myślenia ne ma? W tym wypadku na prawdę lepiej nie wiedziec zbyt dużo i na pewno, może być szkodliwe, a dziennikarze za pracę w warunkach szkodliwych dla rozumu żadnych gratyfikacji dodatkowych nie dostają.

    Pozdrawiam.

  88. odnosnie szestow:

    ludzie, kto temu facetowi taka krzywde zrobil, ze tak mu sie w glowie pomieszalo? Przeciez to jest chore! Jak czytam tego typu wynurzenia, to mi sie po prostu niedobrze robi. Czy Polska, ktora przez wieki tyle sie nacierpiala, ciagle musi byc skazana na takich oszolomow? Czy w tym narodzie ciagle musza wybuchac jakies niesamowite epidemie kretynizmu? Widocznie Pan Bog doswiadcza Polakow w szczegolny sposob 🙁

    przerazony Tomek

  89. A może zamiast sądów 24-godzinnych, 24-godzinne sądy działające w trybie wyborczym… wiem marzenie, ale jednak warto by spróbować! Ileż głupot padających z ust naszych polityków zostałoby utrąconych… marzenia.
    Swoją drogą o działaniach sądów 24-godzinnych można przeczytać na forum policjantów. Są to bardzo ciekawe przemyślenia…

    Chciałbym odnotować kolejny – oczywisty – sukces polskiego rządu! Obserwatorzy OBWE jednak przyjadą! Sądzę, że jutro usłyszymy o tym ile pracy kosztowało przekonanie obserwatorów by wybrali jednak Polskę, ale dzięki pracy całego rządu – udało się! Co prawda obserwatorzy przyjadą tylko na jeden dzień – ale dobre i to! W końcu początkowo nie mieli na swojej trasie Polski…. A tak na serio, to po co był nam ten cały cyrk? Nie rozumiem, a chciałbym, ale pocieszam się, że nie jestem w tym sam.

  90. Uwazam, ze to „skandal” i „zamach” na demokracje sugerowanie, ze tak normalna i nowoczesna rzecz jak branie lapowy przez poslanke moze zaszkodzic jej partii.
    Skradajacy sie terror i jak zasugerowal jeden z czlonkow PO „rzady Stasi i Securitates”!
    Kaczory w bialy dzien wprowadzaja do Polski faszyzm itd.
    Paranoja, chamstwo brak umiaru w coraz wiekszym stopiu zaczyna charakteryzowac rozowe trolle aspirujace do tytulu smietanki polskiego spoleczenstwa – wyglada to raczej na ser smierdziel.

    Co do cytatow Lestata o ilez prosciej i logiczniej byloby wyciagnac cos z przemowien Kwasniewskiego albo innego bylego czlonka PZPR.
    Mowa trawa chyba bardziej mimo wszystko kroluje na lewej stronie:
    „Trzeba położyć tamę narastającej w naszym kraju korupcji. Powinny zostać uniemożliwione kryminogenne powiązania interesów prywatnych i publicznych.”
    PIS?
    Nie -Manifest programowy SLD…

  91. A to mnie poraziło: (za Rzeczpospolitą, z PAP-u)
    „Każdy polski żołnierz obejrzy film ‚Katyń’

    ak, PAP

    Każdy żołnierz wojska polskiego obejrzy film Andrzeja Wajdy „Katyń”. Decyzję w tej sprawie podjął już minister obrony narodowej Aleksander Szczygło.

    „Idea jest taka, by ten film zobaczył każdy żołnierz. To jest produkcja bez precedensu w historii polskiej kinematografii. Żołnierze powinni wiedzieć, jaką cenę płaci się za bycie człowiekiem honoru, za przywiązanie do zasad” – wyjaśnił dziś rzecznik MON Jarosław Rybak.

    Ja tam się nie znam, ale MON chyba powinien zmienić rzecznika…

  92. Do Cargo czas najwyzszy udac sie po porade do psychiatry ,bo z tego komentarz nic nie wynika,czy aby Cargo nie jest emerytem sluzb mundurowych bo ma bardzo duzo czasu na pisanie takich bzdur.Wogole to jeden wniosekze polacy nie nadaja sie do rzadzenia,bo jak sie znalazl jeden co chce dla przyszlych pokolen dom ojczysty oczyscic to trzeba go zniszczyc niech lepiejprzyjdzie obcy obojetnie kto byle nie polak>polak polakowi wilkiem.Apani Janina Paradowskato pewnie jeszcze legitymacje czlonkowska PZPR w domu trzyma dla potomnych,zeby dumni pokazywali z jakich korzeni sie wywodza o ile ich ma .Czesc Wam frustraci.PIS wygra te wybory-babcie pojda glosowac.

  93. Witam,
    Pozwolę sobie zadać pytanie z trochę innej beczki ;-).
    Czy w środowisku dziennikarzy istnieje jakiś „układ”, który ignoruje informacje podawane w tygodniku „NIE”?
    Osobiście odnoszę takie wrażenie. Wielokrotnie różne sprawy wykryte przez poważane tytuły były z dużym wyprzedzeniem opisywane w „NIE”.
    Przypomniało mi się to przy okazji publikacji w Newsweek-u o podsłuchiwaniu kolegów przez min. Ziobro. W „NIE” artykuł o tym zdarzeniu wydrukowano już dość dawno, ale np radio TOK FM tego nie zauważyło.
    Czy ważne jest więc źródło, czy fakty (oczywiście oczywiste ;-))?
    Pozdrawiam,
    Pacov1

  94. Zainteresowanych „sukcesami” PiS w zwalczaniu korupcji zachęcam do zapoznania się z tym tekstem:
    http://wiadomosci.onet.pl/1616792,11,item.html
    a zresztą, wkleję go:
    CBA i minister skarbu nie byli zainteresowani wyjaśnieniem podejrzanych interesów, w które może być zamieszany prezes państwowej Agencji Rozwoju Przemysłu. Śledztwa nie podjęto, choć informacja pochodziła od marszałka Senatu.
    Agencja to moloch kontrolujący m.in. polskie stocznie i firmy żeglugowe. Kieruje nią od roku Paweł Brzezicki.

    Jedną ze spółek podległych ARP jest Pol-Euro, armator z Gdyni. Pod koniec ub.r. firmą zaczął kierować Wiesław Wodyk – działacz podziemnej „S”, były prezes Portu Gdynia, radca handlowy ambasady RP w Waszyngtonie, były działacz PC. Nie zagrzał miejsca w Pol- Euro. W lipcu został zwolniony.
    – Na początku roku Brzezicki zaaranżował u mnie spotkanie – mówi Wodyk. – Przyszedł z Waldemarem Stawskim [przewodniczący rady nadzorczej Pol-Euro, za rządów SLD wiceprezes PKO BP], Markiem Szymońskim [wiceminister infrastruktury w rządzie Leszka Millera] oraz Andrzejem Dranią [znany gdyński adwokat]. Namawiali mnie, by Pol-Euro sfinansowało budowę luksusowego żaglowca za 6 mln euro.

    Według Wodyka plan był taki: pieniądze wykłada Pol-Euro, Stocznia Gdańsk buduje żaglowiec, użytkuje go spółka Sail Corporation, a po latach Pol-Euro przejmuje jednostkę.

    – Prezes kazał mi przygotować ofertę – opowiada Wodyk. – Ponieważ ryzyko finansowe przeniosłem na Sail Corporation, Brzezicki się wściekł. Powiedziałem, że nie zamierzam iść do więzienia.

    Sail Corporation jest zarejestrowana na Antylach, adres do korespondencji ma w Gdyni. Jako jej pełnomocnik przedstawia się mec. Drania, ale odmawia informacji nawet o dacie założenia spółki: – Żaglowiec nosiłby nazwę „Chopin”. Pływałby po Karaibach. Oferta pana Wodyka była nie do zaakceptowania. Chodziło o wysoką przedpłatę.

    – A jak miałem chronić interes swojej firmy? – oburza się Wodyk. – Oceniłem, że partner jest niewiarygodny. Wtedy zaczęły się kłopoty. W ciągu pół roku doszło w Pol-Euro do 11 kontroli.

    Rada nadzorcza Pol-Euro przedstawiła w końcu Wodykowi zarzut przekroczenia kosztów remontu jednego ze statków, co otworzyło furtkę do dymisji.

    Jeszcze gdy trwały kontrole, Wodyk o sprawie opowiedział marszałkowi Senatu Bogdanowi Borusewiczowi.

    – Wyglądało to podejrzanie. Dlatego zorganizowałem spotkanie Wodyka z ministrem skarbu Wojciechem Jasińskim – mówi Borusewicz. – Pytałem też ministra, czy poinformować CBA. Powiedział, że sam się tym zajmie. Potem dowiedziałem się, że Wodyka wyrzucono. Wtedy Borusewicz postanowił interweniować dalej. Na początku sierpnia spotkał się z szefem CBA Mariuszem Kamińskim.

    – Opowiedziałem mu wszystko. Wskazałem, z kim może się kontaktować i gdzie szukać informacji – mówi marszałek. – Wspomniałem, że w sprawie występują ludzie związani z Radiem Maryja. To go speszyło.

    Marszałkowi chodziło o to, że Paweł Brzezicki kieruje ARP dzięki poparciu LPR i Radia Maryja. Wcześniej zarządzał Polską Żeglugą Morską. Kiedy w 2004 r. odwołał go stamtąd rząd SLD, w obronie Brzezickiego demonstrowali słuchacze Radia Maryja i Ligi. Po zwolnieniu z PŻM Brzezicki stał się częstym gościem radia o. Rydzyka. Gdy władzę przejęło PiS, zakonnik forsował jego kandydaturę na ministra skarbu lub gospodarki. Ostatecznie Brzezicki został doradcą premiera Kazimierza Marcinkiewicza ds. gospodarki morskiej, a następnie prezesem ARP. Swoje racje nadal przedstawia na antenie Radia Maryja.

    – Propozycja, którą mi złożono, to klasyczny przykład korupcji – uważa Wodyk. – Wysoki urzędnik daje polecenie podwładnemu, aby za państwowe pieniądze wybudował luksusowy żaglowiec dla prywatnych osób. Mimo interwencji marszałka Senatu, do tej pory nikt z CBA się ze mną nie kontaktował
    Mój komentarz zawiera się w dwóch ludowych powiedzeniach:
    1. Najgłośniej „łapaj złodzieja” krzyczy sam złodziej – a „łapaj złodzieja” krzyczy PiS
    2. cygan tylko raz idzie przez wieś – im więcej będzie wypływać informacji o prawdziwym obliczu rządów PiS, tym więcej ludzi przekona się że nie można im ufać.

  95. Co ten „akord” http://wiadomosci.onet.pl/wybory2007/1616780,news.html ma na względzie? Obawiam się, że komuś zależy na tym aby 21.10. zatrzymać przed wyjściem z domu jak najwięcej osób, zatrzymać z użyciem silnej energii zbudowanej na złości. Swoją drogą możemy dziś mieć sytuację następującą:
    – obóz zwolenników rządzącego PiS-u kierujący się złością na wszystko co „przed PiS-em”, który do wyborów pójdzie służyć wsparciem dla PiS-u;
    – obóz, kierujący się złością na wszystkich z PiS-em włącznie, który nie chce już obdarzać zaufaniem żadnej partii, skoro nie czuje się przez żadną reprezentowany i który do wyborów od długiego już czasu nie chodzi, a prowokowany do złości może po raz kolejny (tym bardziej !) zostać w domu;
    – obóz, któremu przykro z wielu powodów, niemniej chce jak najlepiej i jak najgrzeczniej, a złość której tyle wokół widzi, go boli, ale do wyborów pójdzie.

    Pozdrawiam Panią Redaktor i Blogowiczów.
    Teresa Stachurska

  96. Szanowna Pani,
    Czemu Pani się dziwi, że w Polsce jest nam bliżej do Irkucka niż Brukseli, jak nasze władze i ich rodziny żyją bardziej sprawami Rosji niż Polski. Premier czyta książki o utrwalaniu władzy radzieckiej w Rosji, a jego mamusia (i pewnie, i on) czyta książkę „Udręczona Rosja”. Pewnie wszystko byłoby O.K., gdyby nie fak, że tatuś Kaczyńskich był naczelnym ideologiem marksizmu-leninizmu w Polsce.

  97. Droga Cargo. Dla uspokojenia powinnaś przeczytać ponownie wywiad Domosławskiego z Chomskim w łykendowej GW. Wtedy definitywnie przestaniesz słuchac i oglądać polskich wolnych mediów. Radzę francuskie MEZZO i niektóre programy telewizji Rosyjskiej. Bardzo ciekawe są także DZIŚ i Le Monde Diplomatique. I tyle jest ponadto pięknych rzeczy do zrobienia. Czytam właśnie książkę Zygmunta Kałużyńskiego z roku 1972. Ileż tu świeżości, kultury i talentu. Pozdrawiam.

  98. cargo ; wpis 2.10. godzina 22.50
    Twoje oceny o dziennikarzach podzielam . Bardzo dosadnie na ten temat wypowiedział sie dwa dni temu Zbigniew Brzeziński w Gdańsku , kiedy mówił o dziennikarzach zadających długie „pytania” po któryh On czasami powinien odpowiedzieć -tak lub nie ,a jak dziennikarz nie rozumie ukrytej kpiny to powiedziałby , proszę powtórzyć pytanie.
    Piszę o tej opini , bo wczoraj bladziutka dawna gwiazda TVN pani Pochanke ,zaproponowała ludziom z sztabów PO ,PiS i LID — Debatę wTVN24 , z udziałem czołówki tych parti . Przecież pani Pochanke już od dawna zaprasza gości do Studia tylko po to, by stanowili tło dla jej opini , poglądów . Panowie mam nadzieję nie dadzą złapac sie na tą „złotą rybkę ”
    Co do TOKFM to poranki słucham w poniedziałki ,środy i piątki . Dzisiaj pożegnał się pan Jarosław Kurski zapowiedział, iż za tydzień na stałe będzie Paweł Wroński – też bardzo cenię Pana Wrońskiego .
    I na zakończnie przyznaję ,iż po 9.00 do wieczora stosuję „barwy ochronne ” słucham radia niemieckiego – tu w Szczecinie kilka stacji dobrze odbieramy -do czego to doszło!!!
    ps .
    w TVN24 dla mnie numer 1 jest Anita Werner ,która w wakcje wyprowdziła ‚Skaner Polityczny ” na poziomy nie osiągalne przez Morozowskiego czy panią ( przepraszam nie chcę napisać żle nazwiska Laszcz?).
    Umieć zadać pytanie i wysłuchać -niby proste a jakie trudne dla nowej generacji dziennikarzy .

  99. Śpioch
    2007-10-02 o godz. 21:49
    Gdy wczoraj wieczorem robiła swój wpis w domu jeszcze twój nie był widoczny, ale włąsnie go teraz przeczytałam. Jest rewelacyjny. Mogę powiedzieć, że wszystko, co napisałeś zdjąłeś mo zklawiatury. Pod twoim wpisem podpisuję się wszystkimi moimi kończynami z Warszawy. Moja diagnoza niby z bliska jest identyczna z twoją z Londynu.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie z Warszawy.

  100. -> Andrzej Falicz

    z całym szacunkiem, brawa za podjętą próbę ale… jakoś tak bez polotu.

  101. Cargo,

    Pozwól że podzielę Twoją ocenę sytuacji.

    Pozdrawiam

    PS

    Buba08, wróć proszę do szkoły i poproś o naukę pisania (czytania pewnie także).

  102. ravfgal, trudno nie podzielac opinii przez siebie napisanej,to jakich jeszcze pseudonimow uzywasz.Skorzystam z rady i po nauke pisania i czytania udam siena Uniwersytet ojca Rydzyka.Ty to pewnie ukonczyles Marksistowsko-Leninowski.

css.php