Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

29.10.2007
poniedziałek

Co zostanie po Lewicy i Demokratach

29 października 2007, poniedziałek,

Co się dzieje w koalicji Lewicy i Demokratów? Głęboka frustracja z gorszego niż oczekiwano wyniku? Kłótnia o stanowiska? I jedno i drugie. Wprawdzie zarząd koalicji podzielił miejsca we władzach i wskazał Jerzego Szmajdzińskiego jako kandydata na wicemarszałka Sejmu, a Wojciecha Olejniczaka na szefa klubu parlamentarnego, ale nie jest tajemnicą, że ochotę na stanowisko wicemarszałka miał też (i pewnie nadal ma) Ryszard Kalisz i – najogólniej rzecz biorąc – panuje przekonanie, że SLD dał najwięcej pieniędzy na kampanię i poniósł najdotkliwsze straty, że przede wszystkim nie opłacił się sojusz z Demokratami. Na dodatek, że Marek Borowski był sprytniejszy, bo nie wszędzie wstawiał swoich kandydatów, ale jak wstawiał, to tam, gdzie mieli szanse, skutkiem czego wprowadził aż 10 posłów.

Najbardziej sfrustrowani są oczywiście szefowie tych struktur wojewódzkich SLD, którzy nie weszli do Sejmu, bo albo nie dostali pierwszych miejsc na listach, jak w Krakowie, albo mieli pierwsze miejsca, ale i tak nie weszli (w Lublinie Grzegorz Kurczuk przegrał wewnętrzną rywalizację z Izabelą Sierakowską). Triumfuje za to Krystyna Łybacka, która też pierwszego miejsca nie dostała, ale do Sejmu weszła. Jej przypadek ma być dowodem, że młode kierownictwo nie wie, gdzie tkwi prawdziwa siła SLD. Jeżeli jednak zmierzyć prawdziwą siłę weteranów pozycją Leszka Millera, to okazałoby się, że jest minimalna, a nawet – mocno wstydliwa.

Kapryszą jednak nie tylko działacze SLD, i to ci z dużym partyjnym stażem. Kapryszą też Demokraci. Oto na przykład Jan Lityński wyznał którejś z gazet, że przekształcenie LiD w jedną partię to śmierć Demokratów. To jedno z najbardziej oryginalnych stwierdzeń, jakie padły po tej kampanii. Demokraci nie weszli do Sejmu poprzedniej kadencji, teraz z trudem wprowadzili dwóch posłów i nie stanowili siły specjalnie atrakcyjnej, w kampanii mało ich było widać i nie bardzo wiem, czego właściwie chcą dalej, choć rozumiem rozgoryczenie Lityńskiego, któremu niewiele głosów zabrakło, aby mandat zdobył. Nie wiem jednak, jaki ma pomysł na dalsze samodzielne istnienie, tego bowiem nie wyjawił.

W SLD też strach, że Borowski ze swoją dziesiątką posłów będzie próbował zdobyć większą pozycję niżby to z realnej siły jego partii wynikało, że młody Wojciech Olejniczak mu nie sprosta, gdyż nie jest tak biegły w zakulisowych grach. W ogóle to Wojciech Olejniczak coraz mniejszej liczbie działaczy SLD się podoba. Dla starych jest nieopierzonym liderem, dla młodych zbyt mało wyrazisty, dla innych jest zbyt blisko Aleksandra Kwaśniewskiego, który kampanię LiD w znacznym stopniu położył i nie jest wystarczająco lewicowo wyrazisty. I problem tylko w tym, że Olejniczka nie ma kim zastąpić, bo Borowski ciągle nosi piętno zdrajcy, Szmajdziński za bardzo kojarzy się z dawnymi laty, a Kwaśniewski znów oznajmił, że jednak kończy karierę polityczną. Nowe talenty polityczne natomiast nie pojawiły się. Na powyborcze niesnaski nałożyła się kategoryczna jak zwykle wypowiedź Włodzimierza Cimoszewicza, że lewica dwa lata zmarnowała. Przy całym szacunku dla Cimoszewicza, w tym zmarnowaniu szans ma też swój udział, i to wcale nie taki mały. Może mógłby więc, zamiast dobijać, nieco pomóc?

Oczywiście można postawić pytanie, czy w ogóle w tych wyborach przy takim plebiscycie PiS – antyPiS Lewica i Demokraci mogli uzyskać lepszy rezultat? Może gdyby nie wpadki z Kwaśniewskim – byłoby ze dwa punkty więcej, ale niewiele więcej. Wydaje mi się, że gdyby kampania wyborcza trwała jeszcze dwa, trzy dni dłużej, LiD straciłby jeszcze więcej, bo wyraźnie toczyła się już wielka kula śnieżna Platformy Obywatelskiej i wielu mówiło, sorry, za cztery lata zagłosujemy na was, ale teraz chodzi o to, by nie wygrał Kaczyński.

Dziś utrzymanie wielkiego nawisu wyborców, którzy dali partii Tuska zaufanie na kredyt, jest ogromnym wyzwaniem dla tej partii i paradoksalnie w lepszej sytuacji jest LiD ze swoją pozycją partii drugiego wyboru. Oczywiście za cztery lata, ale też trzeba powiedzieć, że Lewica i Demokraci nie byli do tych wyborów przygotowani, że ta koalicja jest ledwie projektem jakiejś centrolewicy i opozycyjność dobrze jej zrobi. Da czas na stworzenie nie koalicji, ale jednej partii (to wydaje się warunkiem podstawowym), zwłaszcza że wielu działaczy ze zbyt długim życiorysem odpadło w grach przedwyborczych i wyborczych, aspiracje dawnych liderów legły w gruzach (Miller dumnie zapowiada, że jego łódzki wynik pozwala mu z optymizmem myśleć o stworzeniu własnej lewicowej formacji – powodzenia), a klub parlamentarny, który jest wizytówką każdej partii, jest wyjątkowo merytorycznie dobry i ma szansę zaistnieć w obecnym Sejmie. Jest w tym klubie zastęp dobrych prawników takich jak profesorowie Widacki czy Filar, Ryszard Kalisz, Janusz Zemke, poseł wyjątkowo doświadczony, Anna Bańkowska – specjalistka od ubezpieczeń, Stanisław Stec – znawca podatków, politycy z doświadczeniem jak Sierakowska, Szmajdziński i Borowski, Bogdan Lis, organizator sierpniowych strajków. Jest trochę ludzi młodych z zaciągu Olejniczka i Napieralskiego. W sumie jest klub ciekawy i wcale nie musi znaleźć się na marginesie. Ma szansę na stworzenie nowej opozycyjnej jakości.

PiS zapowiada opozycję bezwzględną i twardą, Lewica i Demokraci mogą i powinni być bardziej selektywni, ale przy rządach partii centroprawicowej, która dopiero musi walczyć o miejsce, które zajęła głównie dlatego, że stała się jedyną alternatywą dla PiS, można znaleźć sporo miejsca dla wykazania własnej odrębności. Trzeba jednak najpierw wyjść z powyborczego szoku i przestać marzyć, że pracę za obecną koalicję wykona ktoś inny, że wróci Kwaśniewski i trzeba też schować głęboko przynajmniej odrobinę własnych wybujałych ambicji. Jeżeli jest jakaś korzyść z obecnej porażki, to może przede wszystkim ta, że nie można już liczyć właśnie na urok i popularność Kwaśniewskiego, że zmarginalizowali się Miller i Oleksy, że przepadło ostatecznie wielu dawnych baronów. Na  razie jednak, gdy przejrzeć choćby kilka numerów „Trybuny”, można odnieść wrażenie, że jest to koalicja w stanie zupełnej rozsypki, gdzie nikt na nikogo patrzeć nie może, wszyscy wszystkim mają za złe, każdy ma jakąś cudowną receptę (nikt jej jednak nie pokazuje).

Najlepiej byłoby, gdyby SLD zeszło już ze sceny, jak schodziły inne partie, które wyczerpały możliwości wzrostu i rozwoju i na jego miejscu, właśnie w oparciu o klub, zaczęła powstawać zupełnie nowa formacja na następne wybory. Wyborcy są, tylko pomysłu dla nich na razie nie ma. Na razie są głównie ambicje. Urażonych, zawiedzionych i tych, którzy znów są w grze. Nie widać tylko, o co ta gra.

***

Bardzo się Państwo we wpisach (dziękuję, że tak licznych) ucieszyli ze zwycięstwa PO, a właściwie z porażki PiS. Sama już nie wiem, co ważniejsze. Buku, Lucy, Robert piszą o wyborach przełomowych. Zobaczymy za kilka miesięcy, czy rzeczywiście będą one tak przełomowe, jak by się nam z dzisiejszej perspektywy wydawało. Robert nawet pyta, czy rząd Tuska podobny będzie do rządu Mazowieckiego? Moim zdaniem takiego porównania nie da się zrobić. Wtedy był przełom ustrojowy, teraz tylko odsunięcie od władzy na swój sposób „niezwykłej” ekipy, która jednak zyskała 5 milionów głosów, choć wydawać by się mogło, że zaprzeczyła wszystkim głoszonym hasłom, prowadziła politykę toporną aż do bólu, popisywała się skrajną niekompetencją. A jednak się podobała. Sama jestem ciekawa, czy taka partia ma jeszcze szansę na powrót do władzy, czy też apogeum jej sławy przypadło właśnie na przegrane wybory.

Pisze o tym Yevaud pytając, czy to koniec Polski Kaczyńskich, bo JK stracił nimb wielkiego, niepokonanego stratega. Moim zdaniem owa wielkość Kaczyńskiego nie wynika z jakiejś jego wielkiej myśli strategicznej, ale ze słabości innych i trafienia z kilkoma hasłami, które w realizacji okazały się karykaturą, na przykład słynna „odnowa moralna”. Był w znacznej mierze sztucznie przez media wykreowany, bo – rzeczywiście – takiej polityki, jak on, nikt wcześniej nie prowadził, zwłaszcza polityki insynuacji, dzielenia, kreowania wrogów i wywoływania konfliktów, by je potem rozwiązywać. Powyborcze wystąpienia pokazują już innego Kaczyńskiego, człowieka w szoku, który jest obrażony, chce się procesować.

Emilia Plater zarzuca mi, że wykazuję zbyt mało entuzjazmu po zwycięstwie PO. Oczywiście, że się cieszę, ale staram się być ostrożna, bo wszystko jeszcze przed nami i sądzę, że przed oddaniem władzy PiS jeszcze może nas zaskoczyć. Już Macierewicz przekazuje prezydentowi aneks do raportu, już mówi się o papierach na niektórych ministrów. JKJK słusznie zresztą pisze: ostrożnie z zaufaniem do Tuska, poczekajmy na rząd, na pierwsze decyzje, na komisje śledcze, stosunek do prokuratury, odwagę w zmienianiu tego, co narozrabiało PiS. Nie wiem, czy Tuskowi wystarczy odwagi, by radykalnie uporać się z tym złym bagażem, czy też będzie próbował rozmazywać problemy.

Mobisek studzi naszą euforię z powodu wysokiej frekwencji. Zgoda – 53 proc. nie imponuje, ale dwa lata temu było 40 proc., a obecnie w Warszawie ponad 70 proc. To już jest coś. Po raz pierwszy wybory rozegrały się właśnie w wielkich miastach (i to coś mówi o przyszłości), a nie na wsi. Zresztą na wsi PO ponad 30 proc., więc też niezły wynik. Niech więc Platforma dziękuję ludziom młodym, na co zwraca uwagę lestat, to im zawdzięcza zwycięstwo, nie tylko dlatego, że do wyborów poszli, ale także dlatego, że uczestniczyli w przeróżnych akcjach zwiększających frekwencję, na przykład „Idź na wybory, zmień kraj”.

Zgadzam się częściowo z jackiemjjk i Tupiskiem, że Platformie dobrze zrobiło odejście Rokity. Piszę częściowo, bowiem od dawna wydawało mi się, że to, czy Rokita jest w PO, czy nie, dla ogólnego wyniku partii nie ma znaczenia. Był to bardziej problem kilku dziennikarzy przywiązanych do Rokity i POPiS-u niż wyborców. Choć uważam, że Rokita na żaden POPiS od dawna nie liczył. Może jeszcze liczył na coś Marcinkiewicz, ale raczej na przedłużenie kontraktu w Londynie niż na powrót do polityki. Od dawna liderem Platformy był Tusk i tylko on. Natomiast niewątpliwie z panią Nelly PiS strzelił sobie samobójczego gola. Spin doktorzy przekombinowali. Teraz będą mieć kłopot. Już usłyszeli, że PiS nie jest zdolne do rządzenia. Ciekawe, co usłyszą wkrótce. Wystarczy, że pani doradczyni prezydenta będzie dużo mówić. Ale Rokity jednak żal…

Efka pyta, czy Rokita trafi do rządu? Mam nadzieję, że nie. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że on jest w rządzie, a żona w partii opozycyjnej, i to mocno zaangażowana. Myślę nawet, że dlatego Tusk tak szybko powiedział, że Schetyna dostał propozycję zostania szefem MSWiA, aby uciąć spekulacje o Rokicie. Ja jednak, podobnie jak vegas, bardziej widziałabym Schetynę w klubie niż w ministerstwie, ale Tusk w takim miejscu musi mieć człowieka zaufanego, i tu go rozumiem.

Selif (chyba dobrze zanotowałam?) pisze ciekawie o obserwacjach ze sztabu PiS we Wrocławiu, o próbach marginalizacji Ujazdowskiego, a potem wykorzystaniu go w Katowicach, gdzie zresztą miał bardzo nieciekawe wystąpienie, starał się na siłę być Kaczyńskim – bis. Nie wiem, czy Ujazdowski przejdzie do PO, wołałabym, aby nie przechodził. Miał być jednym z liderów wewnętrznej rewolty w PiS, ale nie wydaje mi się, aby tam jakaś rewolta była możliwa, przynajmniej na razie. Całe to grono konserwatystów wyraźnie się pogubiło, licząc na zrównoważony wynik wyborów i jakąś księżycową koalicję bez liderów, czyli bez Tuska i Kaczyńskiego.

Stary Polak z PRL przypomina, że PO nie obiecywała gruszek na wierzbie, ale stworzenie warunków dla przedsiębiorczości i rozwoju. To ważne w czasie, gdy tyle mówi się o rozliczaniu z obietnic zanim powstał rząd. Ale jednak Tusk mówił o radykalnych podwyżkach w sferze budżetowej. To była bardzo wyraźna obietnica. Moim zdaniem trochę nieodpowiedzialna, ale cóż – kampania rządzi się swoimi prawami.

Rozpętałam wielką dyskusję o tym, jak zachował się Kraków, w którym jednak wygrał Ziobro. Ja wiem o tych dołączonych powiatach, gdzie Ziobro zdobył najwięcej głosów, a więc inaczej niż samym w Krakowie. Wiem też, że wiele głosów padło na innych kandydatów, a więc bardziej rozproszyły się i lider listy był w gorszej sytuacji. Ja też, jak pothkan, nigdy nie skreślę Krakowa, także dlatego, że to moje rodzinne miasto. I też zgoda z Tupiskiem, że Gowin miał szansę na lepszy niż Rokita wynik w Krakowie, bo bardziej do tego miasta pasował, a ponadto nie poniósł w przeszłości tylu porażek co Rokita. Problem jednak w tym – powtarzam to z uporem – że Rokita nie ma żadnego następcy w Krakowie, gdyż nie umiał współpracować z szerszym kręgiem ludzi.

Z Berlina niepokoi się, czy w Krakowie nie doszło do jakiegoś fałszerstwa. Otóż sądzę, że to niemożliwe, możliwe jest właśnie zdobycie dużej liczby głosów przez Zbiorę w okolicach Krakowa, w tych sztucznie dołączonych powiatach.

Katarzyna Bartnicka pyta, czy podtrzymuję swoją opinię, że wyborów się nie wygrywa, że przegrywa je partia rządząca. Podtrzymuję, choć myślę, że pełna przegrana byłaby po czterech latach rządzenia. Kaczyński próbował uciec do przodu i potwierdzić swój mandat wcześniej i też mu się nie udało. Gdyby tak porządził rządem mniejszościowym i zaczęły się niesnaski w samym PiS, mógłby ponieść za dwa lata klęskę, a tak jest silną opozycją.

Michał się zmartwił, że na moim blogu zgromadzili się ludzie podobnie myślący i nie ma wpisów krytycznych. Nikomu wpisów nie zakazuję, krytyczne też bywają i chętnie je witam, czasem polemizuję, ale prawda, że piszą tu w większości ludzie myślący podobnie i dla mnie jest to wartość. Dlaczego nie rozmawiać z tymi, których się lubi? Czy wiecznie mamy się spierać, kłócić i wymyślać sobie? Za dużo tego wokół.

Bardzo Państwu spodobało się zdjęcie premiera wprowadzające do wpisu blogowego. Mnie też, ale to nie moja zasługa, ale naszego działu internetowego – podziękowania dla Koleżanek i Kolegów, bo zdjęcia rzeczywiście dają bardzo dobre, a nawet znakomite. Piszecie też Państwo o jakichś technicznych problemach związanych z umieszczaniem wpisów. Zwrócę na to uwagę, ale, wybaczcie, ja się na tym słabo znam. Kiedyś pisałam, że jestem bardziej wychowana na papierze niż na ekranie, chyba, że kinowym.

Na razie informuję, ze przez tydzień mnie nie będzie. Następny wpis blogowy przygotuję na poniedziałek 5 listopada, ale zapraszam do dyskusji, zwłaszcza jeśli pojawi się rząd Tuska. Ciekawa będę Państwa ocen.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 228

Dodaj komentarz »
  1. Politycy już odchodzili z polityki. Tylu już odeszło a Polska jakoś tam się ma. Nie ma w polityce polskiej ani Moczulskiego, ani jego zięcia Króla.
    Myślę, że jeśli Miller i Rokita i Kwaśniewski odejdą, nic złego się nie stanie. Czas już na nich.
    Szczególnie nie będzie mi żal Rokity. Nigdy nic mu się nie udało.

  2. Dla których mówienie o zasadach jest wyrzutem dla ich sumień.

    Stada wykształciuchów pędzone propagandą medialną zadeptały projekt IV RP

    Wykształciuchy i studenteria, głównie do 24 roku życia, czyli zielona, bez zadnych doswiadczeń politycznych i bez zadnych wyraźnych punktów odniesienia, pędzona instynktem stadnym, generowanym różnymi komunikatorami Gadu-gadu, sms-ami, komunikatami e-mail i wiecami kabaretowymi naigrywajacymi sie z „kaczorów” i „rydzykowców”, zrobiła na złość „Kaczorom”.

    To własnie w\w przedstawiciele liberalizmu rozporkowego, których jedynym horyzontem zdarzeń i jedynym problemem intelektualno- egzystencjalnym jest to od kogo uda się zerżnąć na najbliższym cotygodniowym kolokwium i z kim uda się rżnąć na najbliższej weekendowej „imprezce”.

    A Kaczyński daje im, jako punkt odniesienia, jakieś tam Powstanie Warszawskie.

    Dla wykształciuchów i smarkaterii-0studenterii to taki sam punkt odniesienia jak powstanie Spartakusa. I tyle samo o tych powstaniach wykształciuchy i studenteria wiedzą.

    To np. wykształciuchy z Ursynowa, Kabat, Wilanowa czy Tarchomina. „Wiocha” mentalna, która parę miesięcy temu nabyła w wielkim mieście mieszkanie i razem ze zmianą adresu zmieniła poglądy z przaśno-patriotycznych i zacofanych na „nowoczesne”, „europejskie” i „postępowe”. Wyrzuciła dotychczas nosze buty, z których wyłaziła słoma, ale kompleksy zostały.

    No wiec trzeba było je odreagować. A spece medialni wskazali obiekt do odreagowywania. Ot, i cała analiza.

    Zadziałało uczestnictwo w „nagonce” generowane instynktem stadnym. Miesiącami wzmacniane i podgrzewane fobie u ludzi, dla których zasady są wyłącznie śmiechu warte, ludzi, którzy na co dzień ściągają a i chętnie dają łapówki w róznej formie (takze jako usługi w naturze). Dla których mówienie o zasadach jest wyrzutem dla ich sumień. Ludzie ci rozładowali swoje, wyhodowane przy pomocy medialnych ogrodnikow, frustracje w emocjonalnym akcie „auto da fe”. Napisał: unukalhai

  3. ZA JAROSŁAWEM MĄDRYM STOI 5 MILIONÓW SZABEL

    ZA DONALDEM TUSKIEM STOI 6 MILIONÓW TELEWIZORÓW. Napisał: poczytny

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie potrafili przekonać młodych, że obciachem jest właśnie stadne, bezmyślne powtarzanie formułek…

    PiS nie potrafił przekonać młodych, że obciachem jest właśnie stadne, bezmyślne powtarzanie formułek rzucanych co rano przez gazeto-wprawnych inżynierów dusz. Więc przez większość młodych PiS został uznany za obciach. Napisał: Maciej Pawlicki, 2007-10-23

    Odpowiedź unukalhai: A jeśli by nawet takie hasła „dla młodych” PiS sformułował, to gdzie by je mógł prezentować? W „Wiadomościach” na I programie TVP?

  6. A kto ma TVP w rękach, pyta Elliot. Elliot, jeśli np. ja mam pistolet to znaczy, że od razu cię zastrzelę?

    Wiec zapytam. Czy widziałeś jakąś kampanie nienawiści skierowaną przeciwko PO w TVP?? Czy WIDZIAŁEŚ???

    A teraz zapytam. Czy widzialeś tę niewyobrażalną wprost orgię nienawiści i kłamstw jakie nam były serwowane od czasu wygranych przez PiS wyborów we wszystkich opiniotwórczych mediach??

    Przez te media które nam piorą mózgi na okragło od 1998 roku?? Przez wasze media które są traktowane z taką samą nabożnością jak ruska Prawda? Nie widzisz tego, że obojętne co napiszą czy pokażą te wasze opiniotwórcze media, to to dla wypranego z mózgu oświeconego ludu jest święte??

    A realną władzą są media, bo to one piorą nam mózgi na okragło przez 24 godziny/dobę juz od chwili urodzenia kazdego z nas. Dlatego to media decydują jak pan czy ja myślimy, kogo kochamy a kogo nienawidzimy.

  7. Pani Janino, ja jestem z bardzo dalekiego kraju, Kanada. Zwolalismy rodzinna debate, wszyscy byli za LiD i po dlugiej chwili dyskusji nasza glowa rodziny stwierdzila: tym razem nie LiD! glosujemy na Po tylko po to by PiS zabral zabawki z piaskownicy… Wyglada na to, ze LiD upada, nie, nie, i wcale NIE!!! My nie mielismy innego wyjscia!!!!

  8. Osobiscie sadze ze na lewej stronie sceny politycznej socjeldemokratow zastapic moze jedynie ugrupowanie o silnym lewicowym obliczu nie stroniacym od Karola Marxa. Podatny grunt tworza stosunki miedzy pracodawca a pracownikiem , ktore w wielu przypadkach cofnely sie do IX w. Konkretnych przykladow dostarcza na codzien zycie.

    W tygodniu poprzedzajacym wybory wspomnialem w swoim komentarzu o sposobie rzadzenia przez A. Merkel. Przypomne ze postepuje w ten sposob ze pozwala oponentom na przedstawienie swoich argumentow dotyczacych konkretnej sprawy lub projektu . W trakcie klutni , gdy „porcelana zostaje wytluczona ” Pani Kanclerz robi porzadek i obwieszcza swoja decyzje.
    W poniedzialek po wyborach na uroczystosci 50 roczn. Zw. wypedzonych obwiescila ze powstanie sporne centrum. Powstanie ale na warunkach jakie sama podyktowala. Pewnie ulatwil jej sprawe wynik wyborow , ale przejmujac inicjatywe w spr . Centrum pozostawila E.Steinbach jedynie okazje aby sie ladnie ubrala na otwarcie tej placowki .A.Merkel nie pozwoli tym samym aby ktos jej mieszal w polityce zagranicznej. Sadze ze za rok moze dwa dyrektorzy szkol z miejscowosci przygranicznych beda mogli planowac wycieczki do Berlina z odwiedzaniem wystawy upamietniajacej wypedzonych.
    Wydarzenie sprzed tygodnia swiadczy o tym ze Berlin i osobiscie A.Markel w ciagu 24 godzin zapomniala o kims takim jak Premier J.Kaczynski .

  9. Prośba do wszystkich dziennikarzy!

    Bardzo proszę o pomoc w umożliwieniu opublikowania na łamach waszej gazety eseju Pana Pawła Paliwody jaki zamieścił na swoim blogu: http://pawelpaliwoda.salon24.pl/43036,index.html

    Przemyślenia zawarte w powyższym tekście, doskonale opisują aktualne problemy, tak charakterystyczne dla współczesnej cywilizacji zachodniej.
    Jeszcze raz bardzo proszę o pomoc w opublikowaniu tego eseju.

  10. Czy ten JWP L Kaczor przestanie sie wreszcie kompromitowac ? Przecierz moglby po prostu „uznac wyniki wyborow” jesli przez gardlo nie przechodzi mu gratuluje. Czy w jego otoczeniu nie ma nikogo normalnego! Nie podoba mi sie zapowiedz Tuska, ze zmodernizuje CBA. Juz w pierwszym miesiacu powinien rozwiazac ten urzad a Macierewicza i Ziobre oskarzyc o wykorzystywanie stanowiska do dzialan szkalujacych obywateli i na szkode Polsce. Jezeli nie zacznie dzialac szybko i energicznie a zacznie, jak powiada wyciagac reke do zgody, to i reke mu pogryza i zrobic nic nie dadza. Choc glosowalam na PO to widze ich rzady w ciemnych barwach. Pamietam Pawlaka i wiem, jak trudnym i pazernym na stanowiska jest PSL. A teraz, gdy nie da rady porozumiec sie z Prezydentem, opozycja bedzie chamska i nie liczaca sie z dobrem kraju, Pawlak staje sie mezem opatrznosciowym.Szkoda, ze nurt wydarzen znow wyniosl tego pana na szczyty, uwazam, ze byl najlepszy jako wodz Ochotniczej Strazy Pozarnej i powinien tam zostac. Pani Janino,czy pamieta Pani „Kocham Pana, Panie Sulku” w wykonaniu p.Lipinskiej?Gdy czytam Pani artykuly, mam to samo uczucie do Pani

  11. Jeszcze raz powtórzę to, co już pisałem poprzednio – LiD jest bardziej efektem ambicji Aleksandrea Kwaśniewskiego, jego wielką idee fix niż bytem rzeczywistym. Demokraci.pl są politycznym trupem, niezdolnym do samodzielnego funkcjonowania, który ostatni dech oddał w wyborach do europarlamentu i sądząc po wyniku ostatnich wyborów nie wnoszą do wspólnego kotła żadnej wartości dodanej. Na dole SLD PD jest ciągle postrzegana jako partia Mazowieckiego, Samsonowicza, Radziwiłł i Suchockiej, czyli religii wprowadzonej tylnymi drzwiami, konkordatu zawartego po upadku rządu i uruchomienia mechanizmów pełzającej klerykalizacji państwa.
    Z przegranej Jana Lityńskiego ogromnie się cieszę, pomimo jego zasług z czasu KOR. Miałem go okazję poznać w lecie 1981. Klub parlamentarny z jego udziałem to byłyby nieustające kłótnie, więc dobrze, że nie wszedł. Profesorowie Filar i Widacki są mocnym punktem, szkoda że Kalisz nie został wicemarszałkiem – jest jedną z niewielu osób z klubu SLD, które uczciwie przepracowały (ustawa lustracyjna!) całą kadencję i to on powinien być numer 1 w Warszawie, a nie Borowski. Borowski doskonale daje sobie radę w roli recenzenta, w 2004 i później grzmiał, jak głęboko zła i skorumpowana jest SLD, tylko co zrobił, będąc drugą lub trzecią osoba w partii, by temu przeciwdziałać? A może po prostu nie było czemu przeciwdziałać, natomiast kreowanie się na jednego sprawiedliwego w SLD było dobrą metodą autokreacji i odpowiadało na zapotrzebowanie mediów? Cimoszewicz ma rację, Olejniczak z Napieralskim zmarnowali ostatnie nie dwa, a trzy lata, tylko że on sam nie wykorzystał szansy w wyborach prezydenckich.
    W sumie trzecia po wyborach partia ma się marnie i albo nastąpią w niej zmiany, szczególnie na szczeblach i w mechanizmach władzy (Olejniczak musi odejść !) albo ta partia nie przeżyje piątych z kolei przegranych wyborów.

  12. Po przeczytaniu wyzej wskazanego „eseju”, pragne wyrazic nadzieje, iz tak porzadne pismo nie zamiesci tego bełkotu. Proponuje rowniez zwrocic uwage jak pan Paliwoda ze swoimi goscmi „dyskutuje”. Gdyz posuwa sie niebezpiecznie blisko grozb karalnych(choc dla mnie zalatuje to gownazeria).

  13. Pani Janino !
    Potrzebowałem pani analizy o LiDzie ,mam podobne oceny.
    Głosowałem na LiD ( 3 poz ) Mój wybrany został posłem ze Szczecina . Znam conajmniej 8 osób ktore w ostatnich dniach przed 21.10 zdecydowało się z LiD na PO .Nie jest to miarodajna informacja o przyczynch zdecydowanie słabego wyniku Lewicy i Demokratów, ale mini przyczyna jest . Dobrze , że niema PiS-u u władzy wykonawczej
    Co dalej z Lewicą ? -niewiem, podany skład personalny nowych posłów jest obiecujacy, ale mam wątpliwości czy z pozycji poselskich apanaży uda się tworzyć nową konstrukcje .Mają tylko 4 lata .
    Niech wreszcie Polską STABILNOŚĆ zacznie rządzić .
    Już mówi się,że ruszyła kampania Prezydencka -co za WARIACKI kraj ,dziennikarze też lubią takie non stop igrzyska, proza życia jest nie nośna ? .
    Oby PO +PSL zaczeło z sukcesem orać i siać na polu gospodarka ,kształcenie ,solidna praca , a w tle wyrywać rosady pisowskie ,wypalić ,gdzie tylko one są .PiS wydobył na powierzchnie najgorsze cechy Polaków i pokazywał , że tacy mają przyszłość ( zawistni , mniej pracowici , oczekujacy manny ,kłotliwi ,podejżliwi,indywidualiści ect.) .Osób symboli PiS-u można od ręki wymienić kilkadziesiąt, od rana głośny jezuskowy Maciarewicz . Inny Oryginał to min. Szczygło, o którym wczoraj witryna Przeciekowca „Wprost ” doniosła ,że ukończył studia podyplomowe na Uniwersytecie of Wisconsin .Podobna wybitna postać ,Prezes Banku Narodowego Skrzypek też tam miał studiować .
    Za miesiąc bedę na j. Michigan , sprawdzę na stronach tej uczelni ,czy przyznaje sie do tych akurat absolwentów .
    Obaj mają to jak w banku.
    Pani Janino !
    Będę w tych dniach myślami na Krakowskim cmentarzu ,dla Pani to pierwszy taki Listopad , dla wielu z Nas rok kolejny ,refleksje ,wspomnienia ,pamieć .

  14. Pani/e Blizna.

    Wy naprawde nic nie zrozumieliscie, zadnych wnioskow,karmicie nas tymi prawdami objawionymi od paru ladnych lat. Nie dosc, ze obraza pan dosc liszna grupe ludzi nauki to jeszcze doklada kilkaset tysiecy ludzi mieszkajacych w Warszawie. Jak pan to ladnie nazwal: postawa przasno-patriotyczna, nie wydaje sie panu, ze wlasnie tego ludzie mieli dosyc?
    Zamiast oskarzac mlodziez i wyksztalciuchow… pewnie jeszcze cyklistow, moze zastanowi sie Pan nad Soba i Swoja formacja polityczna. Prosze jeszcze raz spojrzec na wynik wyborow i pomyslec.

    No to pierwsze wpisy z glowy. Co ta bezsennosc i irytacja robia z ludzi. Pozdrawiam Pania Gospodarz oraz milych Gosci!

  15. Pani redaktor !

    Wydaje mi się, że najlepszy scenariusz dla dzisiejszego LiD-u (chodzi o formę i mechanizmy działania wewnątrz formacyjnego) przedstawia w najnowszym numerze NIE, na pierwszej stronie, Jerzy Urban, chyba najlepszy z analityków polskiej sceny publicznej i publicystów zajmujących się tą dziedziną życia (od lat – Pani się chyba nie obrazi za tę moja klasyfikację ?! Panią cenię równie wysoko co J.Urbana, choć to inna sfera retoryki, sposób formułowania myśli czy podstaw do rozważań).
    Powstanie LiD-u było „przenoszoną” ciążą – ta konsolidacja winna objawić się kilka jeśli nie -naście lat wcześniej (vide – Węgry). Nie zabierając głosu co do wizji – sam byłem i nadal jestem zwolennikiem, takiej koncepcji organizacyjnej polskiej lewicy – przyszłości, choć przyznaję że rysuje się ona marnie (dobra analiza W.Cimoszewicza), stwierdzić mi wypada jedynie
    iż obecnie scalanie tego konglomeratu w jedno ugrupowanie, w partię nie ma sensu. Pogłębi to bowiem frustracje, swary i tendencje odśrodkowe.
    Niech te ciut, ciut spojone „szwy” – a pod spodem stara krew jeszcze gra, buzuje, kłębi się – zasklepią się, przyschną, stwardnieją. Koncepcja szybkiego zjednoczenia, jak słyszę forsowana przez W.Olejniczaka, zdaje sie mym zdaniem poroniona. Z wielu powodów – m.in. ze względu na „psychologię”, ambicje leaderów (jeszcze nie ostygłe), a także bagaż polityki uprawianej na zasadzie „wishfull thinking”. Tu widać że W.Olejniczak zatracił racjonalną perspektywę myślenia, widzenia świata go otaczającego, pragmatyzmu politycznego. W tym szybkim marszu do jedności widzi chyba personalny chwyt uwolnienia się od SLD-owskiej „marynarki” (która chyba go mentalnie uciska, niby-ogranicza…). To myślenie jest wg mnie wynikłe ze zbytnie orientacji na A.Kwaśniewskiego i to tego z ostatnich lat prezydentury. Jest po prostu mentalnym lokajstwem wybitnego polskiego polityka AD’po 89, ale „dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi”. Duplikaty pozostają zawsze tylko repliką, często są nieudane, często szkodliwe, często śmieszne….
    Krytyczne przeanalizowanie sytuacji SLD i całej lewicy w Polsce musi nastąpić. Kierownictwo aktualne – pp.O. i N. – muszą oddać sie do dyspozycji partii, niech kolektyw oceni ostatnie 3 lata ich „rządów” *. SDPl winno to też uczynić we własnym gronie – tam chyba M.Borowski i jego osobiste ambicje przysłaniają szersze widzenie świata (co nie umniejsza sprawności intelektualnej i polemicznej tego wybitnego bądź co bądź polityka); na M.Borowskim nie kończy się lewica, nie kończy się świat; nie tylko on ma prawo (podobnie się sprawa ma z A.Celińskim) wypowiadać prawdy objawione nt. kondycji, przyczyn tych kondycji etc. po „lewej stronie”. Taka dogmatyka widoczna w postawach wielu prominentnych polityków lewicy to kolejny krok do grobu tej formacji.
    Na koniec – w obecnej sytuacji Polski zgadzałbym się z tezą J.Urbana iż lewica jako taka (zarówno w rozumieniu III RP jak i Zachodu) będzie więdnąć – analogie z formacją pn. „Unia Wolności” nasuwają się same; nieukrywana miłość Aleksandra K.(a miłość jest ślepa !) do tej formacji i postawienie w końcu „na swoim” przez b.Prezydenta, a przy tym jego prawdziwy mir na „lewicy” w Polsce, spowodowało, że ten kompromis historyczny może być pocałunkiem śmierci – na razie „lewica” przejęła hurtem cały źle pojęty bagaż (mentalny i formalny) „uwolstwa”.
    Zapatrzeni w swych świadomościowych mentorów jak lemingi biegną przed siebie bezrefleksyjnie, tropem „stadnych” zachowań, kierując się ni to instynktem, ni to „zaślepieniem”, ni to detreminizmem.
    Smutno pozdrawiam (bo bez lewicy polska scena będzie koślawą, nie – europejską, pokraczną wersja „właściwej” demokracji zachodniej) Panią Redaktor i blogowiczów.
    WODNIK53

    * – ciekawi mnie co nt. temat napisze w DZIŚ” guru polskiej lewicy M.F.Rakowski, jego głos i analiza są bowiem niezwykle cenne, prawdziwe i autorytatywne (choć nie zawsze sluchane).

  16. Bardzo słuszny tekst. Wyborcy są, pomysłu nie ma. Więc hulają populiści i jak tak dalej pójdzie to i PiS będzie czuł się bezpiecznie i może jakaś Samoobrona się odbuduje i PO będzie miała spokój.

    Niestety SLD od wielu lat zajmowało się głównie niszczeniem konkurentów do lewej części wyborczego tortu a nie programem. Przywiązywanie do siebie UP, potem szybka reakcja na odejście Borowskiego, który już jest w zasadzie znowu uwiązany do SLD, także zbliżenie z PD (czyli UW), wspomnijmy też partię emerytów (moim zdaniem inspirowaną przez SLD), nawet Samoobrona prawdopodobnie zaczynała w mniej lub bardziej ścisłych związkach z SLD (jako niby alternatywa dla PSL, który wówczas sporo „mieszał” w koalicji). Wszystko to działania mające na celu likwidację w zarodku jakiejkolwiek alternatywy dla lewicowych wyborców. Przeszacowali tylko swój twardy elektorat i teraz mają poważny problem jak go odzyskać. Im dłużej będą trwały kłótnie tym większa część potencjalnych wyborców licząć na zmiękczenie liberalizmu PO będzie przy niej trwała.

    PD ma faktycznie problem i chyba nie ma już wyjścia jak zakończyć żywot i dać się wchłonąć SLD (bo nowa partia to tak naprawdę będzie rozgrywka między SLD a Borowskim). Wydaje mi się, że dziś spora część działaczy PD chętnie by do PO się przykleiła jako takie lewe skrzydło, wspomagające tendencje w PO do zmiany swojego wizerunku na bardziej prospołeczny. W końcu UW nie była, aż tak skrajnie lewicowa jeśli chodzi o poglądy gospodarcze. Ale po tym w jaki sposób z UW pożegnał się Donald Tusk (czy może odwrotnie w jaki UW pożegnała Donalda Tuska) raczej nie spodziewałbym się entuzjazmu ze strony PO. Nie dziwi gorycz Lityńskiego, bo niechciane dziecko UW pokazało właśnie jak wygrywa się wybory, coś co nigdy UW się nie udało, choć gromadziła w sobie przecież tyle znanych nazwisk, autorytetów, mając wsparcie najpoczytniejszej gazety w Polsce.

    Co do Cimoszewicza to wydaje mi się, że on ma przede wszystkim żal o wybory prezydenckie 2005. Zniszczyły go do spółki PO z PiSem, ale też rodzima partia nie była jakoś mocno wspierająca, długo musiał dopraszać się o wyraźne poprarcie ze strony Kwaśniewskiego. A przecież można było wówczas to inaczej rozegrać, tak by sentyment do Kwaśniewskiego jako prezydenta umiejętnie „przelać” na kolejnego kandydata lewicy. Czas był, taką nieformalną sukcesję można było przygotować. No i kryzys SLD po rządach Millera też negatywnie odbił się na jego kampanii wyborczej w 2005 roku o co na pewno ma do SLD żal. Zgadzam się, że te 2 lata, a w zasadzie 3, bo rząd Millera upadł przecież wcześniej, były zmarnowane a wcześniejsze wybory zaskoczyły lewicę. Już w toku kampanii wyborczej pozbywano się Millera. Wymyślono 100 konkretów, co jak dla mnie brzmi bardzo niekonkretnie, bo kto zapamięta 100 punktów programu?
    PO była krytykowana przez ostatnie lata za nijakość, brak wyrazistości, ale każdy zapytany powiedziałby chyba jaki mniej więcej jest program PO. Niskie podatki, uproszczenie procedur biurokratycznych, walka z patologiami itp itd, w skrócie liberalizm gospodarczy, raczej konserwatywnie w sferze obyczajowej. A program LiD? Ja nie wiem jaki jest. Czy chcą wysokich podatków, bez zmian, czy niskich? W końcu rząd Millera wprowadził podatek quasi-liniowy dla osób prowadzących działalność gospodarczą więc co to za lewica? Prywatyzować jak rząd Belki czy nieprywatyzować jak rząd Millera? Związki partnerskie, aborcja – a czemu przez 4 lata nic rządy SLD nie zrobiły w tej sprawie? Jak mozna krytykować rząd za wliczanie do średniej oceny z religii, kiedy wcześniej nic w sprawie religii w szkołach się nie robiło? Długo można wymieniać. Podstawowy problem LiD jest taki, że jest jeszcze bardziej niewyrazisty i nijaki niż zarzucano to PO a brak lidera nie pomaga tego zmienić. Może Borowski ma osobowość by pokierować partią, ale jego nie zaakceptuje SLD. Olejniczak jest słaby, Szmajdziński to ta sama kategoria co Kwaśniewski, dawny działacz, a Kalisz jest dość medialny, ale jako lider chyba by się nie sprawdził.

    Może lewica musi się odbudować poza strukturami SLD, czy też LiDu? Gdzieś tam na obrzeżach coraz częściej widać środowisko Krytyki Politycznej, problem tylko kiedy mniej będzie w tym krytyki, a więcej polityki, to znaczy kiedy pojawi się jakaś inicjatywa by w politykę wejść.

  17. Olek51. Smutne to ale niestety prawdziwe. Przyjdzie zapalić świeczkę i zapomnieć o czymś takim jak lewica. Tak musiało się stać, jeżeli nowe fundamenty lewicy budowano na tak płytkich podstawch intelektualnych jakie prezentowali byli liderzy w osobach Kwaśniewskiego, Millera, Borowskiego lub harcerzyka Cimoszewicza.

  18. Szanowna Pani Redaktor, Drodzy Blogowicze,

    klapa LiD w wyborach byla do przewidzenia juz od poczatku pazdziernika. Oprocz „filipinskiej choroby”, ktora zrobila swoje byly jednak – moim zdaniem – inne, wazniejsze przyzczyny. Zgadzam sie tu z pania redaktor, ze nienaganne zachowanie Kwasniewskiego podwyzszyloby wynik o 2-3 punkty, nie wiecej. Prawdziwa przyczyna porazki jest/byl brak wyraznego przywodztwa w partii. Wojciecha Olejniczaka praktycznie w kampanii nie bylo widac, nie wspominajac o Napieralskim. Moze i nawet lepiej sie stalo bo przez ostatnie dwa lata obaj panowie niewiele mieli do powiedzenia, a jeszcze mniej do zaproponowania.

    Ja osobiscie oddalem moj glos na LiD, mimo tych wszystkich negatywnych zdarzen opisanych powyzej. Dlaczego? Obawialem sie, ze PO mimo wszystko jest gotowa do utworzenia koalicji z PiS. Uwazam tez, ze gdyby PO zdobyla 20 mandatow mniej – do takiej koalicji wlasnie by doszlo. Zostalem przy LiDzie takze dlatego, ze moj absmak po ekscesach Kwasniewskiego i brak wyraznego przywodztwa lagodzony byl przez obecnosc SDPL i PD w sojuszu wyborczym. Gdyby nie te dwie partie, SLD uzyskaloby wynik wyborczy zblizony do PSL. Last but not least, SLD, SDPL i PD pokazaly, ze posiadaja wysoki wspolczynnik zdolnosci koalicyjnej. Dziwie sie wiec partyjnym dolom SLD, ktore tego nie widza i oskarzaja kierownictwo partii o oddanie mandatow SDPL i PD. To byl jedyny dobry ruch, jaki kierownictwo partii wykonalo w tej kampanii.

    A co dalej czeka LiD? Wymiana liderow na skuteczniejszych wydaje sie byc konieczna. Jak sie okazalo, mlodsi nie znaczy lepsi. LiDowi trzeba kierownictwa z wizja, przy czym nie moze to byc wizja oparta na sukcesach lewicy z roku 1993 lub 2001 bo to se ne vrati. Bez nowej koncepcji partai skazana bedzie na oscylowanie wokol progu wyborczego w nastepnych wyborach.

  19. Litwa, którą łatwiej było rozbić niż zwyciężyć, wracała teraz i z wrzawą nieludzkąpędziła jak wicher na swych ścigłych koniach do boju.Wówczas kilku komturów, a na ich czele Werner von Tettingen, przyskoczyli do mistrza.

    – Ratuj się, panie! – wołał pobladłymi usty komtur Elbląga. – Ratuj siebie i Zakon, póki się koło nie zawrze.Ale rycerski Ulryk spojrzał na niego ponuro i wzniósłszy rękę ku niebu zawołał: – Nie daj Bóg, abym ja opuścił to pole, na którym tylu mężnych poległo! Nie daj Bóg!

    I krzyknąwszy na ludzi, aby szli za nim, rzucił się w wir bitwy.

    – Kunonie Lichtenstein – rzekł Maćko – miecza na bezbronnego nie wzniosę, ale to ci powiadam, że jeśli walki mi odmówisz, tedy cię każę jak psa na powrozie powiesić. – Nie mam wyboru, stawaj! – zawołał wielki komtur.

    Sienkiewicza zacząłem jako dziecko lub używając sienkiewiczowskiego języka jako „pacholę” dość dziwnie, bo od Krzyżaków , więc może dlatego takie sceny i cytaty pozostały w pamięci . Postaci wykreowane przez Sienkiewicza , odznaczały się honorem , słowo ” tchórz ” nie istniało w ich pojęciu , Bohun nazwany drapichrustem przez Zagłobę porzuca ?list żelazny ” chroniący go przed pojedynkiem z Wołodyjowskim , Bogusław Radziwiłł mogąc uciec przed Kmicicem zawraca i przegrywa pojedynek , bo honor nie pozwala mu uniknąć starcia sam na sam .

    Dziś już rycerzy nie ma , nie ma pojedynków – zastąpiły je zmagania sportowe , gdy kibicujemy ” Naszym ” – jesteśmy im w stanie wybaczyć porażkę na boisku tylko wtedy gdy wiemy że walczyli na 100 % i fetujemy zwycięstwa .

    Wodzów zastąpili przywódcy partyjni, przez większość czasu schowani w cieniu gabinetu , otoczeni przez doradców, potakiwaczy , utwierdzani o swojej wielkości , słuszności racji i poparciu . Tak jest na całym świecie. Raz na jakiś czas Nieomylny Wódz musi stanąć do walki z innym Nieomylnym Wodzem sam na sam ,porzucając przyjazne otoczenie służalców i stanąć z przeciwnikiem oko w oko ,zdany tylko na siebie i swoje umiejętności.

    Błędem była zgoda na debatę. Lepiej było wysłuchać jeszcze parę razy od PO, że jestem tchórzem – Jarosław Kaczyński .

    Sienkiewiczowi i pokoleniom wychowanym na jego powieściach , takie słowa , taka postawa i człowiek je wypowiadający nie zmieściłby się nawet bardzo poszerzonym pojęciu abstrakcji , a dziś przechodzą bez echa .

    Takie czasy ………………………………….

  20. Rozważania o lewicy, prawicy i wszystkich możliwych odcieniach takiego rozróżniania ugrupowań partyjnych – uważam za ciężki anachronizm.Jest to pozostałość po XIX wiecznej walce klas, którą dla TAMTYCH stosunków społecznych -twórczo rozwnęli Marks.Engels i pozostali. W dzisiejszych czasach, po doświadczeniach z komunizmem/jakby nie patrzeć ,dzięki niemu trwale zaistniała wrażliwość społeczna w skali narodów/ , metalnie i strukturalnie społeczeństwa znajdują się w stanie , gdzie archaiczne podziały lewica, prawica- nie za bardzo mają rację bytu. Tendencje rozwojowe społeczeństw idą w kierunku powszechności wykształcenia, a co za tym idzie wzrostu świadomości społeczeństw jako całości i indywidualnej „duchowości”.
    Przyszłość mają partie/?/ , które będą uniwersalne ekonomicznie i socjalnie, a różnić się będą ideologicznie w sensie bardziej metafizycznym niż ustrojowym.Już dziś zauważamy pierwsze symptomy , problemy z jednoznacznym samookreśleniem się programowym partii politycznych. Obecne partie muszą swoją ofertę programową kierować do Narodów jako całości, a nie do uciemiężonej klasy robotniczej. Gra na biednych /bolszewia,populizm/ zawsze będzie oznaką słabości partii i nędzy kraju.Taka oferta może zapewnić dzisiaj sukces krótkoterminowy. Tempo procesów ekonomiczno-politycznych nie pozwoli na zbyt długie błądzenie wpo rubieżach.
    Łączenie lewicowości ze świeckością to też jeden z anachronicznych absurdów.
    Rzesze najmniej wykształconych obywateli, stawały się bazą do świeckiego światopoglądu!!!
    Obecne problemy polskiego LiD-u – to niestety drgawki przedśmiertne. SLD- był silny dzięki „młodzieżówce ” z czasów Komuny.Młodzieżówka dogorywa ze wzgłędu na upływ czasu, a oni ,ze względu na potrzebny poziom motywacji są niezastępowalni.Stać ich na takie wyczyny jak lekko tetryczna wiara Leszka Millera w utworzenie nowej partii na lewicy PL. LiD to w ogóle hybryda ,dzieło Frankensteina – panna stworzona z resztek byłych piękności i nieśmiało wystawiona w konkursie na Miss Powiatu.Brrrr. Pozatym , czasy transformowania się jednych ugrupowań w nowe bezpowrotnie się skończyły-ubyło” pływaków”, a niedobitki komletnie bez formy.To co było dotychczas musi się dopalić, a co będzie potem ,zależeć będzie od przyszłych wydarzeń naszego kraju.

    Pozdrawiam.

  21. Szanowna Pani Gospodarz, jak Pani wie- zawsze zgadzam się z Pani opiniami; mamy chyba zbliżone kryteria wartościowania, ale tym razem zrobię odstępstwo; chodzi mi o ocenę J. Rokity i Gowina.
    1. Imć J.M.W.Rokita; napisała Pani…”a jednak Rokity żal…”
    Pamiętam od początku lat 90-tych karierę Rokity. Człowiek bez jakiegokolwiek doświadczenia zawodowego, bez praktyki został u H. Suchockiej szefem URMu i popisywał się w Komisji „Rokity”. Potem zniknął,skłócony z otoczeniem, dopiero sprawa „Rywina” wyniosła go w górę. Media – w ślad za GW- zachłysnęły się ignorancko Rokitą. Ale on nie był żadną gwiazdą merytorycznie; to A. Michnik wykreował go na gwiazdę, bo było to Michnikowi potrzebne do jego rozgrywki.
    Rokita całe lata brylował na salonach,zwłaszcza w mediach, robił mądre miny, a faktycznie to człowiek bez jakiegokolwiek sukcesu politycznego i dorobku zawodowego, nieznośny bufon, pyszałek. Całą „mądrość” Rokity można ocenić po tym, jaką kobietę wziął sobie za żonę, a przecież, gdy brał ślub z panią Nelly, to on miał już swoje lata i ona była po przejściach, więc nie można mówić o zauroczeniu młodzieńczym.

    2.Pan Gowin; podobno wydawca, profesor, b. rektor; tylu głupstw, jakie wypowiada pan Gowin dawno nie słyszałem. Jednego nie mogę mu przebaczyć; jego odrazy do lewicy. Nie dlatego, że pała pogardą i odrazą, tylko dlatego, że sam tego nie wie, skąd ta odraza (przynajmniej nigdy tego nie wyjaśnia; podaje to jako aksjomat).
    Pani Janino, ja nie jestem z Krakowa, ale w Krakowie zdobyłem mój pierwszy dyplom i zawsze z wielkim sentymentem oraz atencją wpominam tamte młode lata, gdy uczono mnie myślenia, analizowania, posługiwania się parametrami racjonalności.Dlatego nie mogę tego znieść, że Pani darzy tych panów szacunkiem w kategoriach racjonalności. Zgoda, że w sejmie było (zawsze) dużo gorszych, ale Kraków zasługuje na duuuużo!!!! lepszych pod względem intelektualnym reprezentantów, niż wymienieni panowie. O dużo za dużo w nich dulszczyzny.
    Pozdrawiam

  22. Pani Redaktor,
    czy naprawdę wściekły jad Blizny musi zalewać ten blog. Ja podobnie jak Pani jestem za wolnością słowa, ale taka kondensacja nienawiści i wulgaryzmów jest trudna do zniesienia. Wystarczy, że pan premier tuż po ogłoszeniu pierwszych wyników zaliczył wszystkich przeciwników PiS do grona Grzegorza Piotrowskiego, zabójcy ks. Popiełuszki. Widać, że Blizna to pilny uczeń. Jezeli jeszcze nie jest w strukturach PiS, to bracia Kaczyńscy powinni jak najszybciej go zaangażować.

    Już raz ktoś na tym blogu zadał pytanie, czy obywatele czujący się obrażeni przez pana prezydenta i premiera mogą wystąpić ze zbiorowym pozwem przeciw obrażającym. Ponawiam pytanie, zwracając się do blogowych prawników.
    Serdecznie pozdrawiam
    Maria

  23. Dzień dobry!
    Pani redaktor a ja nie na temat artukułu. Dziś ważniejsza jest dla mnie decyzja w sprawie stadionu. Słuchałam dziś Pani w TOK FM. Nie jestem wściekła , że Pani Prezydent prowadzi w Warszawie tyle modernizacji i budów na ulicach Warszawy bo jest nadzieja, że to się skończy i bedziemy mieć lepsze ulice i może będą mniejsze korki. Gdyby zaniechano tych przedsięwzięć nie było by nawet nadzieji. Podobne zdanie ma wiele osób z ktorymi rozmawiamy na ten temat czy to w rodzinie czy wśród znajomych ( nawet zwolennicy PiS doceniają te wszystkie inwestycje). A teraz na temat STADIONU NARODOWEGO. Prawdopodobnie tyle jest zdań ilu ludzi zainteresowanych tą inwestycja. Wydaje mi się że powinni wypowiedzieć się na ten temat urbaniści mając na uwadze nie najbliższe plany na 2012 rok ale co najmniej 50 lat i więcej. Lokalizacja obecna moim skromnym zdaniem jest własciwa. Wychowałam się na Saskiej Kępie, okolice obecnego stadiony i Park Skaryszewski były miejscem spedzania czasu, bywałam na stadionie na wielu imprezach widziałam jak po iprezach opuszczali ludzie to miejsce. Nie powinno rozpatrywać się tej budowy jako tylko i wyłącznie stadionu na potrzebę 2012r. To powinna być wizja zakospodarowania lewego brzegu Wisły od Mostu Poniatowskiego przez BUW do Mostu Gdańskiego w połączeniu z prawym brzegiem Wisły od Mostu Łazienkowskiego po Most Gdański z włączeniem ZOO, Portu Praskiego, Dworca Wschodniego, Parku Skaryszewskiego. Powinniśmy myśleć perspektywicznie dla przyszłych pokoleń. Tak myśleli ludzie mądrzy decydując że w centrum Nowego Jorku powstanie Park Centralny a nie centrum kongresowe i apartamentowce( dopiero będą korki co dziennie jak zamieszka tam tyle lydzi) Rozumiem, że na wszystko od razu nie ma pieniędzy i czasu ale powinien być projekt który by realizowało się etapami. Warszawiacy mając perspektywę takiego terenu przeznaczonego pod inwestycje kulturalno – rekracyjno- sportowe odnieśliby się ze zrozumieniem do utrudnień. Może wreszcie coś by zrobiono z piękną starą Pragą. Przepraszam, że nie na temat

  24. Tylkoo dlatego nie głosowałam na LID że SLD połączyło się z PD i SDPL. Przykro mi ze nie mogłam wziąśc udziału w wyborach. Jestem wierna SLD. Zrobiłam to jak najbardziej świadomie.

  25. magrud !
    Podatek liniowy płaci ponad 90% płatników ( o ile się nie pomyliłem), gdyż obejmuje ich pierwszy stopien skali podatkowej.
    Natomiast edukacja obywatelska jest nam wszystkim bardzo potrzebna, gdyż na razie ton nadają propagandziści i specjaliści od konkretów ogólnych.
    Polska byłaby wyjątkiem, gdyby nie powstała u nas partia centrolewicowa z prawdziwego zdarzenia. Elektorat jest, ale najwyrażniej brakuje przywódców. Najgłupszą rzeczą jaką mogłoby zrobić obecne kierownictwo LiD-u jest pogrążyć sie w rozgrywkach personalnych. Mając do dyspozycji bardzo silne osobowości powinno umiejętnie je promować w mediach, gdyż oni maja coś do powiedzenia. I powinni brylować zarówno w Sejmie jak i mediach.
    Quake !
    Jak zapewne pamiętasz było wiele pytań dlaczego agenci CBA nie poszli za łapówką do adresata. Odpowiedż była powszechnie znana, ale prokuraturze po dzis dzień brakuje śmiałości, aby zapytać Kamińskiego dlaczego nie aresztowano wówczas Lipca. Dlatego nie można tracić czasu na próbę naprawy CBA, lecz należy rozpędzić tych darmozjadów na cztery wiatry.

  26. Faktem jest, ze po lewej stronie sceny politycznej w Polsce powstala luka, ktora moglaby zostac zagospodarowana. Na ta okazje skrzyknelo sie paru cwaniaczkow, ktorzy sadzili, ze uzywajac w swej nazwie symboli Lewica i Demokracja pociagna za soba wiecej naiwnych, poza samymi saba i swoimi rodzinami stanowiacymi okolo 12 procent spoleczenstwa. Spoleczenstwo polskie nie daje sie jednak otumanic nazwami, wiedzac, ze ci cwaniacy nie sa ani lewica, ani demokraci – i wyszlo jak wyszlo.
    Moim zdaniem Lewicowiec to Lech Walesa, Demokrata to Adam Michnik, Lewicowiec i Demokrata to Jacek Kuron, ale to towarzystwo LiD nikogo nie jest w stanie przekonac.

    Pozdrowienia.

  27. Pani Janino, bardzo ciekawa analiza na temat naszej krajowej lewicy, i choć sam nie zaliczam siebie do jej sympatyków, to wydaje mi się, że zawsze powinien być silny rząd i dociekliwa opozycja, gdyż w przeciwnym razie nawet najbardziej ideowi członkowie rządu i parlamentu mogą ulec zarazie władzy niekontrolowanej.

    W ostatnich dniach lubię sobie jednak porozmyślać, co by było, gdyby ostatnie wybory zostały wygrane przez Kaczyńskich i spółkę. Na przykład: francuskie radio w programie komicznym poinformowało Francuzów przed paroma dniami, że w Polsce wygrał kaczor Donald i że Donald najwidoczniej jest Polakiem. I co? I nic.

    Nikt w PO szat nie rozdzierał, „Grom” nie otrzymał rozkazu przygotowania się do interwencji nad Sekwaną, a Tusk nie ogłosił, że jest obiektem wściekłych i bezprzykładnych ataków od oczywistych i zaciekłych wrogów naszej sprawy.

    Czy pamięta Pani akcję Kaczyńskich, kiedy Bild porównał ich do ziemniaków? Skądinąd było to doskonałe porównanie, które następnie można było ekstrapolować na cały nasz rząd, dzięki czemu powstało określenie „ziemniaczano-buraczanej koalicji”. Miałem wrażenie, że nasi „bracia mniejsi” wręcz pękną od rozsadzających ich kompleksów.

    Zresztą, najlepszą ilustracją ewentualnej reakcji Kaczyńskich jest pałac prezydencki ostatnich dni, z okien którego młodszy z braci co i raz spoziera w stronę Wiejskiej niczym papież Grzegorz VII z okien Canossy. Najbardziej jednak obaj bracia cierpią obecnie nie tyle z powodu przedwyborczej „agresji” oponentów, lecz nieskończenie bardziej z faktu, że Tusk ani myśli się na nich obrażać ani tym bardziej – przepraszać. Tak więc jak na razie pod murami Canossy na Krakowskim Przedmieściu przemykają jedynie co i raz PiS-owscy heroldowie obwieszczający całemu miastu i światu, jaka to straszliwa zniewaga dotknęła ich wodza (np. niesłychana buta opozycji mającej czelność nazwania obu bliźniaków „braćmi Kaczyńskimi”) i jak niezwykle skomplikowane są teraz stosunki dyplomatyczne pana prezydenta z ponad 40% Polaków, którzy oddali swój głos na tak nielubiane przez niego i jego brata PO.

    Całość przypomina jako żywo sceny z przedszkola – tyle dobrze, że te fochy strojone są przez obu braci na naszym lokalnym poletku, a nie na międzynarodowym forum. Wstydu już i tak najedliśmy się przez ostatnie 2 lata do syta.

    Tak więc przyznaję, sytuacja na lewicy jest interesująca, tym niemniej chwilowo nie jestem w stanie wyjść z błogiego stanu obudzenia się ponownie w III RP – takiej, jaka zapisana jest w naszej Konstytucji. Na zmartwienia jeszcze przyjdzie czas.

  28. PiS odchodzi, nie tylko w tych wyborach. Ja mam nadzieję, że na zawsze! Wierzę, że to jest zmierzch całej idei polegającej na dorywaniu się do władzy metodą pasożytowania na lękach ludzi biednych, sfrustrowanych, nie rozumiejących co się wokół dzieje.

    Owszem PiS zebrał głosy ludzi, którzy dwa lata temu głosowali na PiS, Samoobronę i LPR, ale to i tak nic nie dało. Największa mobilizacja, napięcie sięgające zenitu – przecież po tamtej stronie też do urn poszli wszyscy, którym zdrowie na to pozwala – i co? I zebrało ich się w całym kraju raptem 32%.

    A przecież w następnych wyborach będzie ich jeszcze mniej. Spora część po prostu – to brutalna, ale niestety prawda – wymrze, inni znajdą jakąś robotę i zmieni im się punkt widzenia. W jeszcze następnych wyborach będzie ich jeszcze mniej itd. Po prostu ta grupa ludzi maleje – i to jest najfajniejszy przekaz tych wyborów. Polska się zmienia – chamstwo, agresja, lęki przestają być main streamem, od 21 października 2007 są marginesem społecznym!!!!!!!

    Kaczyński mógłby utrzymywać wysokie poparcie gdyby był w stanie dostosować swoją partię do nowej sytuacji, ale na szczęście on jest niereformowalny. Sadząc po jego bełkocie z ostatnich dni przegrana nie nauczyła go niczego – nadal bajdurzy o spiskach i nadal obrzyguje wszystkich wykwitami swojej chorej osobowości – i dobrze, to gwarantuje, że wynik wyborów nie jest jego jednorazową porażką lecz początkiem równi pochyłej.

  29. Mobisek, dokonales pewnej newybaczalnej pomylki, otoz Kartofel pochodzi z czasopisma lewicowego Tagesspiegel, natomiast Bild to nic innego jak ojciec polskiego Dziennika i Faktow. A to inna para butow.

  30. Moim zdaniem, widoki LiDu się całkiem niezłe, jednak jest wiele znaków zapytania. Podstawową sprawą jest to, jaką politykę będzie prowadzić PO wobec spraw socjalnych.

    W ostatnim czasie zagorzali liberałowie często odchodzą od idealistycznego pojmowania liberalizmu gospodarczego. Mądre wydatki socjalne coraz częściej są traktowane tak jak inwestycja (w ludzi), analogiczna do np. inwestycji w infrastrukturę. Teoretycy tego podejścia np. laureat Nobla z ekonomii A. Sen, twierdzą że jest to zwiększanie wolności (możliwości realizowania się) poprzez lepszą dostępność do świadczeń zdrowotnych, edukacji itp. Pisał o tym też J. Żakowski.

    Jeśli Platforma będzie nadal trwała w myśleniu naiwnie ? liberalnym, przed LiD-em otworzą się szerokie perspektywy przejęcia przez swoje prawe skrzydło, elektoratu PO. Na elektorat ten nie działa populistyczny socjalizm PiSu, elektorat ten zdaje się rozumieć zasady wolnego rynku, ale też jest zdania, że Państwo powinno inwestować w ludzi. Generalnie LID powinien starać się nadać PO maskę partii biznesmenów (starał się to robić też PIS). Dodatkowo powinien akcentować swoją laickość i wolność światopoglądową.

    Powinien się LID pogodzić z faktem, że duża część jego dawnego elektoratu jest już w PIS i jest nie do odzyskania. Muszą walczyć o ludzi młodych o poglądach wolnorynkowo-socjalnych. Rolników powinien sobie LID na razie odpuścić. Myślę, że w takiej sytuacji twarzą LID powinien stać się M. Borowski, ale u jego boku muszą stać też liderzy którzy cieszą się szacunkiem ludzi starszych (najwierniejsza pozostałość starszego elektoratu) czyli Kalisz, Szmajdziński, Sierakowska. Co do Demokratów, nie widzę dla nich dobrej przyszłości ? nie kojarzą się dobrze starszej części elektoratu, a dla młodszej są obojętni, sztywni, nie z tej epoki. Nie widzę też miejsca na górze LID-u dla Kwaśniewskiego i Olejniczaka.

    Jak widać zmiany w LID-ie muszą być znaczące:
    – integracja w jedną partię ? wspólny jasny program
    – odsunięcie Olejniczaka
    – Borowski na przewodniczącego; Kalisz, Szmajdziński, Sierakowska ? liderzy
    – adaptacja do polskich warunków ideologii wolnorynkowo ? socjalnej ? przydałby się jakiś rozpoznawalny ideolog w partii
    – pokazanie PO jako partii biznesmanów (przez głośne sprzeciwy wobec niektórych ustaw)
    – utrzymanie wizerunku PIS jako partii narodowo-klerykalnej
    – akcentowanie laickości i przywiązania do praw człowieka

    Może to brzmi jak political ? fiction, ale wyż demograficzny wchodzi do życia politycznego i trzeba dać im jakąś reprezentację.

  31. Odpowiedź na wpis pani Marii W. z Poznania:

    Ma Pani całkowitą rację! Ja również jestem bardzo ciekaw, czy jako obywatel Rzeczpospolitej Polskiej muszę nieustannie i za moje pieniądze (TVP publiczna) wysłuchiwać obelg ze strony premiera, prezydenta i ich popleczników. Jakim prawem np. Ludwik Dorn lży innych obywateli jako „wykształciuchów” a Kaczyński nazywa ich „łże-elitą”? Władza w Rzeczpospolitej póki co należy wg Konstytucji do Narodu – czyli obywateli – a prezydent i premier są jedynie naszymi przedstawicielami. Mają dbać o dobro wspólne. Nastomiast poglądy poszczególnych obywateli są ich prywatną sprawą, a obowiązkiem urzędnika – w tym prezydenta i premiera – jest szanować każdego obywatela. Bez wyjątku.

    Ponadto bardzo jestem ciekaw, czy premier oraz prezydent nie zniesławiają Rzeczpospolitej Polskiej przypisując „III RP” wszelkiego rodzaju patologie, a wielbiąc wyśniony przez siebie twór „IV RP”. W preambule naszej Konstytucji jest wyraźnie mowa o Trzeciej Rzeczpospolitej. Jeśli ktoś chce mieszkać gdzie indziej, np. w Bantustanie, to niech się tam przeniesie, a nie wmawia nam, obywatelom Trzeciej RP, że tu jest Bantustan. Natomiast jeśli urzędujący premier lub prezydent w taki sposób postponują rządzone przez siebie państwo i jego obywateli, to rodzi się dla mnie poważna wątpliwość natury conajmniej moralnej, czy mają oni jeszcze mandat na wykonywanie swojego urzędu. Ciekaw jestem, czy wątpliwości te mogą mieć charakter prawny… (?) Może ktoś jest prawnikiem i mógłby udzielić odpowiedzi na te pytania?

  32. Ten LiD to tacy ciekawi ludzie, tylko jakie by tu im poglądy wymyślić, żeby zaczęli reprezentować jakiś elektorat?

    Może by zostali chrzescijańskimi demokratami – w wielu krajach są takie partie, a w Polsce brakuje… A może faszystami, w końcu to też jakaś grupa wyborców, prawda? Albo lewicowacami? Nie… musieliby zrezygnować z mercedesów, stanowczo nie. No, to może…. Albo… Prawdę mówiąc ja też nie mam pomysłu.

  33. Pani redaktor,

    bardzo słuszna diagnoza dotycząca lewicy! Zgadzam się z nią całkowicie i mam nadzieje, że ktoś z kierownictwa szczególnie SLD zagląda na tego bloga.

    Ze swojej strony dodam tylko, że wynik koalicji LiD jest DUŻO WIĘKSZY niż uzyskałoby samo SLD. Znam wielu ludzi, którzy się bardzo na Sojuszu zawiedli i już nie chcieli w ogóle mieć z nim nic wspólnego. Dopiero koalicja z SdPL oraz szczególnie z Demokratami spowodowała zmianę tej decyzji. PiS został rozłożony przez młodych, i samo SLD też przez młodych by rozłożone zostało. Oni już nie chcą patrzeć na zmęczone twarze starych baronów, czekają jedynie na ciekawy i godny uwagi program na przyszłość. Tylko tyle.
    Niech więc betonki z SLD się obudzą i przestaną marudzić pod nosem! Bez koalicji mogłyby lewicowe głosy się rozproszyć i przekroczenie progu dla każdej z partii mogłoby być problemem.

    Pozdrawiam

  34. Chapeau bas Pielnia 1 !

    Racja – ja mimo, że mam w swych dyplomach nazwę wrocławskiego Alma Mater „im.B.B.” (to nie chodzi o Brygidę Bardot !) tez uważam, ze dyplom czegoś wymaga….Pan Rokita jest wg mnie synonimem właśnie takiego „pisuarowego” myślenia, takiego właśnie strywializowanego postrzegania świata nas otaczającego, emocjonalnego i afektywnego anty:
    – komunizmu, – racjonalizmu, – pragmatyzmu.
    Jest postacią komiczną i beznadziejną zarazem.
    Co do Gowina – od wielu lat z racji zainteresowań i profesji czytam ZNAK kierowany przez niego. Piętna jego „myśli” tam nie ma, ale wypowiedzi czy „materiały” pomieszczane przez niego na łamach tego periodyka trącą zawsze łatwym (by nie powiedzieć – prymitywnym) anty-lewicowym, dulsko-kombatancko-styropianowym stygmatem. Świeci on „światłem odbitym” – sekretarzowanie ś.p. ks. prof. J.Tisznerowi.
    Im szybciej tacy ludzie, o mentalności karbowego przywiązanego do swoich personalnych fobii, świadomości środkowoeuropejskiego troglodyty a’la Dmowski, Tiso czy Bandera znikną z przestrzeni publicznej tym lepiej i bardziej „zachodnio-europejsko” będzie nad Wisłą i Odrą (o Wagu, Dniestrze czy Cisie nie mówiąc – dyskutujemy wszak o Polsce).
    Jeszcze raz uklony – Pielnia 1
    WODNIK53

  35. Podzielam Pani ocenę LiD-u i SLD. Przedwyborcza koalicja chyba nic nie dała obu politycznym ugrupowaniom. Odżegnywanie się niektórych działaczy Demokracji Polskiej od możliwości utworzenia jednej partii lewicowej nie dawała cienia nadziei na powstanie większej partii socjalistycznej (nie mylić z z socjalizmem PRL-u!!!!) i z góry zakładano, że po wyborach staną się częścią opozycji parlamentalnej. Brak wyrazistości poglądów, a moim zdaniem brak jednoznacznego programu (nie tylko wyborczego, ale statutowego!!!) spowodował, że wyborcy stanęli już tylko do plebiscytu, o którym Pani napisała.

    Mój znajomy twierdzi, że obecne ugrupowanie SLD miało na uwadze wejście do parlamentu garstki prominentnych działaczy i tym się zadowolili!!! Swój cel osiągnęli!! Brak analizy totalnej klęski SLD w poprzednich wyborach sprawił, że niektórzy jego byli (na szczęście!) działacze wpadli w ciężką „chorobę na władzę”, czego przykładem jest chociażby Leszek Miller, a obecni wysoko eksponowani prominenci – są w pełni usatysfakcjonowani zajmowanymi miejscami w parlamencie – hołdując powiedzeniu: „Oby do emerytury (wyższej niż przeciętna krajowa!!!)”…

    Czy przyjdzie czas na lepszy klimat dla ludzi o poglądach lewicowych? – trudno powiedzieć. Jak na razie słowa LEWICA i poglądy socjalistyczne -są niesłusznie kojarzone przez wielu młodych i starszych jako synonimy: afer, malwersacji finansowych, walką z Kościołem za czasów PRL-u (wielu nie odróżnia państwa świeckiego od klerykalnego), brak jakichkolwiek indywidualnej odpowiedzialności za podejmowane decyzje i wiele innych negatywnych zjawisk, które niestety miały u nas miejsce w przeszłości… To chyba jest powodem, że większość wyborców nie bierze tego ugrupowania na poważną opozycję – prawda?

  36. „ZA JAROSŁAWEM MĄDRYM STOI 5 MILIONÓW SZABEL”

    czyli 2,5 miliona dzikow?
    Tyle dzikow nie ma.

  37. Witam i uważam, na podstawie rozmów ze znajomymi, że to był front przeciw ciemnogrodowi Kaczyńskich i tak też głosowano by nie”zmarnować” głosu na twór LID.
    Lewica w formie jest potrzebna bo jesli PO przechyli się na prawo bardziej niż obecnie, to będzie po lewej stronie próżnia. Tak naprawdę to PIS zagospodarował duże ilości ludzi rozczarowanych na swój rachunek i kolejne wybory nie muszą oznaczać takiego wyniku tej wodzowskiej partii.
    Czas aby budować i rozwijać Polskę dla wszystkich, a sukces każdego niech zależy także od jego własnych działań. Państwo to nie jest dojna krowa a pieniądze tego Państwa to nasze podatki i nie życzę sobie ich bezmyślnego rozdawania.
    Czy ktoś pamięta słowa Lecha Wałęsy o wędce dla każdego a nie rybie którą głodny zje i będzie oczekiwał kolejnej.
    Albo o umiejętności wyłącznie destrukcji bliźniaków Kaczyńskich, co niestety także się potwierdziło.
    Słabych i wyrzuconych na bok należy chronić i im pomagać, a nie wyręczać, bo rosną nowe pokolenia tzw. bezrobotnych na garnuszku nas wszystkich. I lewica ma właśnie wiele do zrobienia w tym względzie jako partia chroniąca słabych.
    PIS jest na tyle bezczelny, że jeszcze „chwali się” rzekomymi sukcesami na nowej stronie internetowej i robi nadal wodę z mózgu mniej wykształconym. To jest dopiero podłość.

  38. Będą targi z PSLem o stanowiska i ustawy. Będą targi z PSL i LiD przy odrzucaniu weta prezydenckiego, które będzie się zapewne bardzo często pojawiać.

    I moim zdaniem PO w tym wszystkim ugrzęźnie.

    Za kilka miesięcy, wyborcy, którzy byli głownie anty-PiS, odejdą do LiD, bo światopoglądowo PO nie jest w stanie nic im zaoferować. Oczywiście mogą powrócić przy następnych wyborach – wszystko zależy od tego, co będzie się dziać po lewej stronie sceny.

    PiS będzie krzykliwą i destrukcyjną opozycją wytykającą wszystkie byłe i niebyłe potknięcia nowego rządu. PiS będzie wzmocnione głosami resztek skrajnej prawicy, gdyż ci wyborcy nie mają już żadnej alternatywy.

    Nie bardzo się zdziwię, jeśli za cztery lata powstanie koalicja PiS-PSL, a PO i LiD (lub cokolwiek innego) będą miały po około 17%.

  39. Szanowan Pani !
    Pani Bańkowska to jest specjalistką, ale od Prokomu, a nie ZUS-u, łatwo zapominamy co zrobiła (beznadziejnie) na tym stanowisku. Ryśku K. zarobił na pewno. To powód dla którego robię duże oczy jak widzę ją na listach „odnowionej lewicy”. A podarowanie tomografu przez ZUS, pod przewodnictwem AB, AM w Bydgoszczy, którą to „przypadkowo” właśnie kończyła jej córka dostając etat na uczelni to chyba ludzie wogóle zapomnieli. Jak głosować na lewice jak to prawie same stare twarze z minionej epoki ? W dodatku skompromitowane podobnie jak AWS.

  40. Szanowna Pani Redaktor,
    Mówi Pani, że przyjemnie jest dyskutować z podobnie myślącymi których tutaj dużo. A ja uważam, że dobrze jak piszą także te różne Blizny, Bobole, Falicze, Domaradzcy, Stychowscy, Szestowy itd, itp, bo możemy poznać ich oryginalny tok myślenia. Ponadto reprezentują oni spory odłam naszego społeczeństwa. Kilka dni temu czytałem wpisy pod artykułem dotyczącym wypowiedzi arcybiskupa Gocłowskiego po wyborach. Jakże tam prawie wszyscy prawdziwi Polacy-Katolicy mieszali go z błotem. To jest także niestety obraz naszego społeczeństwa, naszego katolicyzmu, mściwego, zapiekłego, zaściankowego, wierzącego tylko w Rydzyka i Kaczyńskich. Niech piszą, byśmy pozbyli się złudzeń i abyśmy pamiętali na jakim świecie żyjemy.

  41. Siwy dym, Pani Janino, siwy dym.

    Powszechny ruch do urn młodzieży przekonanej do „nowoczesności” powoduje, że PiS znalazł się w trudnej sytuacji (nowi wyborcy PO niejako zawarli „kontrakt” mentalny, następnym razem poprą PO ponownie – lub zostaną w domach).
    Jeżeli dodać do tego przypadki Aleksandra Kwaśniewskiego (Kijów, Szczecin) to powoduje to, że SLD znalazł się wręcz w sytuacji beznadziejnej. Przynajmniej na razie. Spodziewam się degrengolady postkomunistów i spadek poparcia, do poziomu posPZPRowskiego aparatu partyjnego.
    PD zejdzie ze sceny gdy średnia wieku działaczy przekraczy 70-tkę.

    pozdrawiam
    Bernard

  42. Stadiony widzę ogromne ? Zwycięstwo nad PiSem warte jest mszy?

    Ciekawy problem pojawił się w Warszawie ? czy i gdzie wybudować stadion narodowy. Temat wypłynął tuż po wyborach ? dlaczego teraz? Dlaczego w ogóle?

    Oficjalna wersja to koszt ziemi (3-4 mld zł) i możliwość korzystnego jej sprzedania i przeznaczenia na inne cele np. na osiedla mieszkaniowe. Wydawać więc by się mogło, że to lobby developerów mieszkaniowych przekonało Ratusz do koncepcji osiedli mieszkaniowych. Czy na pewno?

    Hanna Gronkiewicz Waltz dla RMF:

    „Konrad Piasecki: I na koniec zejdźmy na grunt trochę bardziej swojski, warszawski, choć nie do końca. W Anglii Wembley, we Francji Saint Denis, w Brazylii Maracana. Naprawdę by pani chciała, żeby nasz Stadion Narodowy był w Łomiankach?

    Hanna Gronkiewicz-Waltz: Ja uważam, że jest wiele miejsc. Wczoraj dostawałam wiele miejsc od warszawiaków, architektów, warsawiawistów, że to nie jest zły pomysł.

    Konrad Piasecki: Te Łomianki?

    Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie. Stadion poza centrum.

    Michał Kobosko: Ale nie ma czasu, żeby tak się zastanawiać.

    Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie ma czasu. Jeśli chodzi o czas ? jest późno, ale jeszcze nie jest za późno, bo ten rząd przez dwa lata nic nie zrobił. ”

    Poparcie Hanna Gronkiewicz Waltz otrzymała od kandydata na ministra sportu Mirosława Drzewieckiego (RMF):
    „Nie tylko rozumiem, ale i wiem dlaczego. Dlatego, że w ostatnim czasie dostała pani prezydent wycenę np. miejsca, w którym ma stając Stadion Narodowy i okazało się że grunty pod ten stadion to jest wartość między trzy a cztery miliardy złotych.[?] Odczarujmy jedną rzecz. Dzisiaj w Polsce mamy taką sytuację, że partia do dzisiaj rządząca spowodowała taki stan, że to co było projektem na Euro 2012, czyli Stadion Narodowy położony na Stadionie X-lecia już jest nieaktualny. Jesteśmy na etapie dopiero rozpisywania konkursu na projekt stadionu, czyli mamy zerową sprawę zaawansowania.”

    Minister Elżbieta Jakubiak krytykuje pomysł przeniesienia lokalizacji stadionu narodowego i wyraża obawy, czy mecz otwarcia odbędzie się w Warszawie (Radio Zet):
    „To szkoda, że nie powiedzieli tego przed wyborami warszawiakom, może wtedy wynik wyborczy byłby inny, to znaczy, że chcą aby mecz rozpoczęcia, który jest najważniejszym meczem, poza meczem finałowym oczywiście, nie odbędzie się w Warszawie. I to trzeba jasno powiedzieć ? mecz rozpoczęcia nie odbędzie się w Warszawie.”

    Jak było wcześniej?

    Elżbieta Jakubiak (Radio Zet): „Teraz tak, teraz tak, ale ja pamiętam Grzegorza Schetynę, Donalda Tuska, Mirosława Drzewieckiego, jak siedzieli w trakcie uchwalania ustawy o Euro 2012 i podnosili ręce. Jak byli na komisjach ci panowie, jak wszystko było jasne, że to jest Warszawa, i że to jest Stadion X-lecia, i że to są Błonia.[…]po pierwsze to pani prezydent wydała warunki zabudowy pół roku temu i rozumiem, że refleksja mogła przyjść wtedy, prawda, że to jest zły pomysł, ale warunki zabudowy dzisiaj są. Po drugie, jeśli była debata o tym, gdzie Euro i czy stadion w Warszawie zdążymy zbudować czy nie, to wtedy można było powiedzieć, że mamy inną koncepcję.”

    O co chodzi więc chodzi?

    „Monika Olejnik: To o co chodzi?

    Elżbieta Jakubiak: O pieniądze.

    Monika Olejnik: Ale czyje pieniądze?

    Elżbieta Jakubiak: No na pewno nie Warszawy.

    Monika Olejnik: No to jest ciekawa historia, może CBA się tym zajmie”

    Co by było gdyby…

    Poszperajmy więc dalej, co będzie gdyby stadionu narodowego nie było?

    „Hanna Gronkiewicz-Waltz: Będzie miastem tych mistrzostw; Legia będzie gotowa na eliminacje. Myślę, że to będzie wkrótce. Ja specjalnie to wywołałam, żeby to nie było na ten rządu, żeby minister podjął w ciągu kilku tygodni podjął ostateczną decyzję, a na razie ministra jeszcze nie ma.

    Konrad Piasecki: A kto o tym zdecyduje? Premier Tusk, pani, czy minister do spraw Euro?

    Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie. Myślę, że zdecyduje rząd po analizie wszystkich materiałów, które mu przedstawimy. Ja w tej chwili zbieram wszystkie możliwe lokalizacje. ”

    Podobnie mówi Drzewiecki:

    „Konrad Piasecki: Boje się, że jak wy dzisiaj takie dyskusje zaczniecie wszczynać, to z tego zerowego stanu zaawansowania my nigdy nie wyjdziemy i Warszawie Stadionu Narodowego nie będzie.

    Mirosław Drzewiecki: Ja się bardzo cieszę z tego, że na pewno będzie stadion, który może też być narodowym stadionem kiedy będzie tam grała polska reprezentacja ? to jest stadion Legii. To będzie stadion, który będzie miał trzydzieści parę tysięcy widzów, będzie spełniał standardy UEFA. Czyli Warszawie nie grozi to, że jak będą Mistrzostwa Europy 2012 to nie będzie tu meczów.

    Konrad Piasecki: Czyli pan, kandydat na ministra sportu mówi, że Warszawie w ogóle nie jest potrzebny nowy stadion narodowy?

    Mirosław Drzewiecki: Uważam, że ktoś już popełnił błąd wcześniej, nie myśląc o tym, że jak wiadomo było, że będzie budowana Legia. Stadion Narodowy według mnie powinien oczywiście być również w stolicy, tylko proszę mi odpowiedzieć, jakie zadanie przypisano temu stadionowi, który miałby kosztować kilka miliardów złotych? Czy on miałaby być stadionem na otwarcie, później dwa-trzy mecze w roku? ”

    Luźna teoria spiskowa:

    Legia związana jest z ITI, który z kolei jest właścicielem TVN ? proplatformersko nastawionej telewizji (ostatnia kampania wyborcza). Wzmocnienie stadionu Legii? Wyeliminowanie konkurencji stadionu narodowego? Zwycięstwo nad PiSem warte jest mszy?

    Teraz należy przyglądać się interesom Solorza ? jakie decyzje będzie podejmował Skarb Państwa w różnych biznesach energetycznych i innych, którymi zainteresowany jest Solorz. Zwycięstwo nad PiSem warte jest mszy?

    Warto też śledzić przyszłe projekty ustaw medialnych, czy nie będzie już w nich żadnych ?lub czasopisma?. Zwycięstwo nad PiSem warte jest mszy?

    A długi (wdzięczności) trzeba spłacać.

    pozdrawiam
    Bernard

  43. Dersu godz. 17:08
    Gdy wypominamy Prokom to wszystkim – wg twojej nomenklatury specjalistów od \prokomu jest więcej – Prezydent Kaczyński też Prokomem informatyzował NIK, gdy nim dowodził i jakoś nikt mu tego nie wypomina. Może mu się ten rpogram udał. Nie wiem. Skarg nie słyszę. A co do ZUS. Może wypadałoby pamiętać, że połowa wymagań związanych z przepisami została uchwalona już po wyborze i się kilka razy w trakcie projektowania systemu zmieniała – to nie są sprzyjające warunki do stworzenia czegokolwiek sensownego od razu. I na tym głównie Prokom się tutaj wyłożył.

    Pozdrawiam.

  44. Jana Marię Władysława można kochać choćby za to, że w „Siódmym dniu tygodnia” powiedział do wodza Rydz-Szczygłego : ” Z Pana taki prawnik, jak z koziej d… trąba! ” Wątpię ,aby wódz Rydz-Szczygły załapał, ale takich komentarzy w audycjach publicystycznych będzie brakować. Rokita nie nadawał się na polityka, ale jako komentator momentami był momentami genialny.
    Marek Piegus 14.47 !
    Mimo złośliwości diagnoza w dużym procencie słuszna. Był taki film Kieślowskiego, w którym ludzie w różnym wieku mówili kim są i kim chcą być. Jeden młodzieniec powiedział : Jestem działaczem młodzieżowym, a chcę być działaczem związkowym. I to chyba jest przypadek Szmajdzińskiego.
    Musi jednak powstać partia, która będzie reprezentować elektorat centrolewicowy, który przecież nie pójdzie do PO.

  45. Do Wodnika z godz.15.34
    Dzięki za informację, że pan Gowin był sekretarzem ks. Tischnera. Jestem tym zaskoczony, bo ks. Tischner, to był wg mnie Człowiek Oświecenia, zwłaszcza na tle polskiego rydzykowatego katolicyzmu i dobrał sobie takiego sekretarza?, no,no…(ja zajmowałem się i nadal zajmuję „bazą”(technika i biznes), a nie „nadbudową”, stąd mój brak powiązań i wiedzy co do personaliów w świecie „nadbudowy” – jak mawiali marksiści). Pociechą dla pana Gowina niech więc będzie to, że – przyznaję – miewałem w swoim życiu również głupsze sekretarki.

  46. Bernardzie!
    Ja podejrzewam, że zarówno Ty nie jesteś z Warszawy, jak i większość interlokutorów. Podchodzicie do tematu tak samo, jak przy inwestycji w duży kurnik, czy to się opłaca, czy wysokie napięcie górą nie przechodzi.
    Czy Wam się to podoba, czy nie – Warszawa jest miastem Legii. Jest wprawdzie Polonia, Hutnik czy Gwardia, ale tak naprawdę pod względem sportowym jedynym miejscem w Warszawie zwołującym dziesiątki tysięcy kibiców warszawskich to jest stadion Legii Warszawa.
    Wszystkie inne stadiony w Polsce powinny być budowane pod konkretne kluby, jak np. – Poznań to jest Lech. Inaczej skończy się jak w Portugalii, będzie stał pusty stadion, na którym 2 – 3 razy do roku coś się będzie działo.
    Inaczej mówiąc, Bernardzie, postępujesz tak: „Na złość mamie odmrożę uszy”. Niech za ciężkie pieniądze postawią w centrum miasta olbrzymi stadion, niech hula na nim wiatr, niech się na niego sprowadzą z powrotem kupcy – pod warunkiem, że Legii nic nie będzie do tego, bo oni są z ITI.
    Po prostu widać, że nie jesteś Warszawiakiem.
    A po drugie – lewica nigdy w życiu nie zejdzie ze sceny, chociaż nie wiem, jakbyś zaklinał rzeczywistość. Po Kwaśniewskim, Szmajdzińskim, Borowskim pozostaną ślady rozwianych prochów, a lewica będzie, czy Ci się to podoba, czy nie.

  47. Krótkie przemyślenia o wyniku i przyszłości LiD:

    Pomijając argumenty przytoczone przez Panią Janinę Paradowską, wydaje mi sie, że podkreślić należy nietrafioną strategię wystawienia jako „twarzy kampanii” Aleksandra Kwaśniewskiego. Pomijam „problem filipiński”, którym były prezydent napewno nie przysłużył się swojemu środowisku- sprowadzanie problemu do tej kwestii, byłoby jego spłyceniem. Podstawowe znaczenie ma tu, moim zdaniem, wysłanie do wyborców, dość niejasnego komunikatu.
    Oto, w roli lokomotywy, został wystawiony człowiek, który wprost mówi, że tuz po wyborach wycofuje się już nie na boczny tor, ale do zajezdni, na której chce już pozostać.
    Co to oznacza dla potencjalnego wyborcy?
    Jest to jasny komunikat, że tworząca sie w bólach, niezwykle w naszym kraju potrzebna, nowoczesna i nie wywodząca się w prostej linii z PZPR centrolewica, nie posiada lidera.
    Tak się składa, że w naszych realiach politycznych, partia bez lidera nie ma szans. Mówiąc wprost- Polacy takiej partii nie kupią.
    Mam wątpliwości, czy odpowiednią osobą do liderowania LiD-owi, jest Pan Olejniczak. Jednak w czasie tej krótkiej kampanii należało postawić na niego (nawet z braku alternatywy).

    Rzecz druga- kwestia przyszłości. O tym napiszę już krótko:
    PiS zdobył, mimo przegranej, bardzo duży procent głosów. Zdecydowanie ZA DUŻY. Elektorat tej partii, w dużej części, jest elektoratem lewicowym. Jest to „ta biedna” cześć naszego społeczeństwa, którą PiS tak często obrażał, a która mimo to oddała na tę partię głos.
    Jest to nadzieja dla LiD-u. Niech będzie konstruktywną opozycją i niech powoli zdobywa następne procenty. Powoli, nie śpiesząc się nigdzie, gdyż cztery lata to dużo czasu.
    Mam nadzieję, że tak będzie. PiSowi pozostał by tylko skrajnie populistyczny elektorat jego dawnych przystawek.
    Polska potrzebuje równowagi między spokojną prawicą i centrolewicą- oby się udało.

  48. Wieszczę, że LiD się rozpadnie. Posłowie z demokratów przejdą do Platformy, ( fakt, że jest ich tylko trzech będzie miał większe znaczenia polityczne, niż arytmetyczne) a w nagłą polityczną miłość Olejniczaka i Borowskiego raczej trudno mi uwierzyć.
    Chyba nadszedł czas, żeby lewa strona sceny politycznej uformowała się na nowo. Pytanie, tylko jak to zrobić aby ta nowa lewica nie była popłuczynami po SdRP i SLD, a również, choć w mniejszym stopniu – SDRP Borowskiego, którego nota bene cenię, chociaż pamiętam jego oportunistyczne stanowisko w sprawie wykończenia Cimoszewicza przy pomocy Jaruckiej.
    Zapowiedzi Olejniczaka, że LiD przejdzie do konstruktywnej opozycji (cokolwiek to znaczy) w świetle moich przewidywań co do przyszłości LiD, chyba większego znaczenia nie ma, chociaż ciekawi mnie jak się LiD, czy to co z niego zostanie, zachowa np. w razie konieczności ?uwalenia? np. prezydenckiego wetowania ustaw.

  49. @J.S. (2007-10-29 o godz. 12:55):
    postulat rozwiązania CBA jest moim zdaniem racjonalny. Są już słuzby, które zajmują się korupcją i dublowanie ich kompetencji raczej nie ma sensu. Obecni funkcjonariusze CBA mogą z powodzeniem służbyć w CBŚ, Policji lub ABW – zresztą większość z nich właśnie stamtąd do CBA przyszła. Ale dla PO rozwiązanie CBA może być problemem gdyż PiS będzie to rozgrywał propagandowo jako powrót do III RP i Rywinlandu. I dlatego myślę że partia Tuska się na ten ruch nie zdecyduje, raczej będzie się starać zmienić CBA poprzez zmianę szefa i nowelizację ustawy.

    pozdrawiam

  50. Kto to jest ten Jarosław Mądry z wpisu Blizny ?

  51. A mnie przy wejściu do lokalu wyborczego zaskoczyła pewna para w średnim wieku (na oko wykształceni ludzie, ale ‚swojacy’): Pan filigranowy, Pani więcej niż solidna. Pan przygląda się liście, a Pani na niego: „Chodź Stefek, nie ma czego oglądać, 3 razy na PO głosujesz” – i widząc mnie w drzwiach (a miałą minę jak mamuśkowata gospodyni z wałkiem w ręku i uśmiech na twarzy): „Bo trzeba tych d**ków wreszcie wypier**lić, mam rację?”. I przyznam, że nie miałem śmiałości robić akademickich uwag na temat ciszy wyborczej.

    Pani Redaktor pyta o szanse PiS na powrót do władzy. Moim zdaniem są niewielkie, pod warunkiem uważnej rozgrywki między LiDem i PO.
    Jest w miarę jasne, że o ile Tusk nie pozwoli sobie na oddanie inicjatywy, to on właśnie będzie dyktował kto będzie jego opozycją, a kto nie. To on rozdaje karty, nie Kaczyński (Bogu cześć i chwała).

    Tusk musi dokopać się do pokładów konserwatyzmu w PiSie – no przecież nie dajmy sobie wmówić, że 30% społeczeństwa słucha Radia Maryja. Robił to inteligentnie już w czasie debaty (w moim przekonaniu kluczowa deklaracja o nienaruszaniu status quo w sprawie aborcji czy druga o utrzymaniu CBA).
    Tusk wie, że z Rokitą czy bez większa część jego elektoratu jest prawicowa, że miał tylko jedną szansę na objęcie swoimi skrzydłami wyborców lewicowych (co wykorzystał świetnie) i w chwili gdy zacznie prowadzić racjonalną politykę prawicową pojawią się racjonalne i krytyczne alternatywy, które odbiorą mu pole manewru na lewo od środka.

    Jednym słowem, tak długo jak był zmuszony grać na warunkach Kaczyńskiego, Tusk mógł liczyć na poparcie lewicy. Ale od kiedy zaczyna się gra na własnym boisku (a gra premiera taka właśnie jest) musi zejść z lewego skrzydła. W przeciwnym wypadku stanie się wątpliwy dla swojego głównego, centrowo-prawicowego elektoratu.

    Sami konserwatyści z PiSu mogli godzić się na program Kaczyńskiego tak długo jak realnie przekładał się na poparcie, ale i dla nich musi być jasne, że obecna czołówka partii jest zbyt twardogłowa na tworzenie inteligentnej alternatywy politycznej. Bo komu robić tą politykę? Kuchcińskiemu? Gosiewskiemu? Brudzińskiemu? Moi drodzy Państwo…

    I, mówiąc brutalnie, kościół instytucjonalny też nie wytrzyma zbyt długo przy partii nie mającej szansy na rządzenie. Jak nie utrzymał się przy LPR, tak i PiS nie będzie z biegiem czasu wygodną (pardon le mot) platformą do prowadzenia interesów politycznych.

    O ile tylko Tusk przyzwoicie rozegra swoją pozycję, konsekwentnie ustawiając się na prawo (i nie próbując zbytnio liberalnych szpagatów) to mimo małej liczebności właśnie LiD będzie dla jego partii przeciwwagą, nie PiS stojący przy prawej bandzie i coraz silniej do niej przyciskany. Prawdopodobnie partia Kaczyńskiego nie odejdzie w perspektywie obecnej kadencji, ale już spadek poparcia z 30 na 10% będzie zupełnie satysfakcjonujący.

    Ze strony Tuska: mądry ruch w stronę chadecji? Jak najbardziej.
    Byłbym rozczarowany wynikiem promującym POLiD i dobrze się stało, że PSL wejdzie do rządu. Byłoby o wiele gorzej, gdyby PiS miał być jedyną nierządową alternatywą. Proszę zwrócić uwagę ile już teraz PiS musi robić hałasu by przypomnieć wyborcom o swoim istnieniu. 🙂

    Ja będę mimo wszystko kibicował LiDowi (względy światopoglądowe).

  52. Obcy,
    dobrze określiłeś obecną lewicę, lepiej nie można. Ni pies ni wydra, coś na kształt świdra. Ale lewica jest potrzebna, bez tego świat głupieje, tak samo jak bez prawicy. A ludzie chcą żyć gdzieś w środku.

  53. > Jacobsky – martwisz się o Jarosława Mądrego? Czy o Bliznę?
    Jeśli o Bliznę, to daj sobie spokój – ciężki przypadek manii prześladowczej plus obsesja kaczoidalna. Nieuleczalne. I wiem, co mówię. 🙂

  54. Zgadzam się z Quake’m, że CBA jako organ w systemie zwalczania przestępczości jest zbędny i powinien ulec likwidacji.
    Fakt, że zjawisko korupcji istnieje i należy je/ją zwalczać nie uzasadnia powoływania oddzielnego organu i to wyposażonego w tak niedookreślone kompetencje.
    Czy z racji tego, że nagminnie popełniane są przestępstwa w ruchu drogowym uzasadnione jest, powoływanie oddzielnej służby państwowej do ich zwalczania ? Podobnie np. z przestępstwami przeciwko mieniu itp i itd.
    Fakt, – decyzja o rozwiązaniu CBA byłaby wygrywana propagandowo przez PIS, – przecież CBA to ukochane ich dziecko, jednak obnażenie wszelkich nieprawidłowości w jego działaniu przez komisje śledcze mogłoby stępić ostrze propagandowych wrzasków oponentów likwidacji.
    Z drugiej strony, dostać taka zabawkę do ręki to pokusa dla każdej władzy. PO zresztą daje wyraźnie do zrozumienia, że CBA zlikwidowane nie będzie, nie ma też mowy o przekształceniu CBA w jednostkę analityczną- badawczą, jak chcą niektórzy komentatorzy.
    Sądzę więc, że CBA się ostanie, tyle,że pod innym kierownictwem (też partyjnym) a jak będzie działać, – zobaczymy.

  55. szestow 2007-10-26 g. 22:54
    Nie oglądasz „Włatców Móch” ? Jam „ten” Maślana, nie „ta”.
    O Schetynie nic nie pisałem, na PO nie głosowałem, więc nie bardzo wiem, jak mogłem go „nobilitować”. Co do myślenia: problemów nie zauważyłem, ale to tylko moje subiektywne odczucie. Jak już pisałem, ludzi lubię generalnie, więc się nie obrażam.
    Pozdrawiam.
    R.N.

  56. Zgadzam sie z Pani teza: ” Wydaje mi się, że gdyby kampania wyborcza trwała jeszcze dwa, trzy dni dłużej, LiD straciłby jeszcze więcej, bo wyraźnie toczyła się już wielka kula śnieżna Platformy Obywatelskiej i wielu mówiło, sorry, za cztery lata zagłosujemy na was, ale teraz chodzi o to, by nie wygrał Kaczyński.”

    Teraz nalezy tylko popatrzec co LiD jeko calosc i jej poszczegolne skladowe beda mialy do zaoferowania na forum parlamentu.

    Jerry

  57. Torlinie
    mieszkam w tym mieście dłużej niż lat ma znaczna część tutejszych blogerów 😉 A Legionistów znam z autopsji, bo mieszkałem kiedyś na bliskim Powiślu, tuż obok kamienicy w której mieszkali Olbrychscy czy Kydryńscy. Więc przez otwarte okna mogłem z łatwością kreślić wszystkie gole Legii.

    A prawda jest taka, że stadion narodowy może być wykorzystywany często i skutecznie – w zależności od projektu. A Legia – cóż, TVN wyłaził ze skóry w kampanii. I zapewne wszystko zgodnie z prawem, taka mała „współpraca polityczno-medialna”.

    I zapewne zamknięte osiedle na kilkadziesiąt tysięcy ludzi w centrum to jest to czego Warszawiacy chcą, a zwłaszcza – ty prawdziwy Warszawiaku. Proponuje tylko zrobićosiedle superluksusowe – z lądowiskami dla helikopterów, albo z kolejka linową, żeby się z tamtąd wydostać w godzinach szczytu – codziennie.

    pozdrawiam
    Bernard

  58. kiedy tak czytam niektóre komentarze nt. Jarosława Gowina, to dochodzę do przekonania, że wystarczy wejść do tzw. „wielkiej polityki”, aby przysporzyć sobie wrogów chyba za sam fakt, że się jest. być może Gowin wydaje się niektórym niebezpieczniejszy niż takie „osobistości” jak Giertych czy Macierewicz. stąd te próby wrzucenia całej centro-prawicy do jednego worka. poziom niektórych wpisów podważa też mit, że jadowitość, złośliwość i knajacki język to wyłączna domena skrajnej prawicy. chamstwo bywa również lewicowe. poniżej próbka:

    „Co do Gowina – od wielu lat z racji zainteresowań i profesji czytam ZNAK kierowany przez niego. Piętna jego ?myśli? tam nie ma, ale wypowiedzi czy ?materiały? pomieszczane przez niego na łamach tego periodyka trącą zawsze łatwym (by nie powiedzieć – prymitywnym) anty-lewicowym, dulsko-kombatancko-styropianowym stygmatem. Świeci on ?światłem odbitym? – sekretarzowanie ś.p. ks. prof. J.Tisznerowi.
    Im szybciej tacy ludzie, o mentalności karbowego przywiązanego do swoich personalnych fobii, świadomości środkowoeuropejskiego troglodyty a?la Dmowski, Tiso czy Bandera znikną z przestrzeni publicznej tym lepiej i bardziej ?zachodnio-europejsko? będzie nad Wisłą i Odrą (o Wagu, Dniestrze czy Cisie nie mówiąc – dyskutujemy wszak o Polsce).”

    „Dzięki za informację, że pan Gowin był sekretarzem ks. Tischnera. Jestem tym zaskoczony, bo ks. Tischner, to był wg mnie Człowiek Oświecenia, zwłaszcza na tle polskiego rydzykowatego katolicyzmu i dobrał sobie takiego sekretarza?, no,no?(ja zajmowałem się i nadal zajmuję ?bazą?(technika i biznes), a nie ?nadbudową?, stąd mój brak powiązań i wiedzy co do personaliów w świecie ?nadbudowy? – jak mawiali marksiści). Pociechą dla pana Gowina niech więc będzie to, że – przyznaję – miewałem w swoim życiu również głupsze sekretarki.”

  59. Pani Janino i Blogowicze – nasza „ulubienica” pani prokurator Marzena Kowalska (wsławiła się konferencją prasową komentującą w żenujący sposób orzeczenie sądu okręgowego, który stwierdził, że nie ma dowodów na popełnienie przez doktora G. zabójstwa) powraca w wiekim stylu:

    „Prokurator Generalny oczekuje od Prokurator Apelacyjnej Marzeny Kowalskiej, którą darzy zaufaniem (sic!), wskazania kolejnego kandydata na stanowisko Prokuratora Okręgowego”

    http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=9340885&rfbawp=1193690735.788&ticaid=14ba6

    Swoją drogą: czy kiedykolwiek wcześniej doszło w Polsce do sytuacji, w której do dymisji w proteście przeciw naciskom podaje się niemal całe kierownictwo prokuratury? Takie rzeczy nie działy się nawet za najgorszych czasów Jaskierni. Okazuje się, że najwyraźniej treść niedawnego apelu stowarzyszenia prokuratorów wcale nie była oderwana od rzeczywistości.

    pozdrawiam

  60. Białostocki „Kurier Poranny” podał, że na Podlasiu do Parlamentu kandydowało 45 kobiet, wszystkie bezskutecznie, również te z LiD-u.
    Dla mnie – zdumiewające.

  61. Mario W z Poznania [11.56 ] zbyt emocjonalnie odczytujesz wpisy niejakiego Blizny.Przez jakiś czas mnie też denerwował, uznałem jednak, że jak w każdym społeczeństwie odpryski od normy bywają i poprostu omijam jego wpisy. Brak reakcji zadziała jak obojetność na szczekanie
    psa.Zastanawiasz się czy on nie jest przypadkiem z PiS otóż ze względu na potrzebę odezwania się do Ciebie przejżałem jego wpisy i polecam
    wpis z godz. 01.47 trzeci akapit. To co napisał wszystko wyjaśnia. Po nieudanych 2 latach rzadzenia i rozszarpywania wszystkiego i wszystkich
    BLIZNA boli i stąd te frustracje. Radzę pomijać wpisy tego frustraty.

  62. Widziałem w TVP3 don Antonio Macierewicza. Nic mu nie lepiej – wprost przeciwnie. Dziennikarz był „oczywiście obiektywny” ale odważył się zapytac, czy raport jest u prezydenta. Został napadnięty z taką pasją, jakby tym jednym pytaniem zaprzedał się ‚sowietom’. Jest raport, nie ma raportu – cyrk istny. Zabierzcie go…

    Widziałem też pana profesora Mariusza Muszyńskiego (pełnomocnika ds. zablokowania współpracy polsko-niemieckiej). Jest to moje ogromne szczęście że zobaczyłem go po wyborach – bo przed wyborami by mnie istny szlag trafił ze złości. Na żywo jest jeszcze gorszy niż w tekstach.

    Ale co mnie uderzyło w tych programach – tvp3 jest gorsza niż przed wyborami. Oni chyba idą na całość. Program z p. Muszyńskim był koszmarem. Nazywał się chyba punkt widzenia czy coś takiego, zaproszony był jeszcze chyba p. Rak (z afiliacją TVP) i rozmawiali o stosunkach polsko-niemieckich i o karcie praw podstawowych. Myślałem, że w takich programach zaprasza się gości z różnych opcji – ci panowie byli zgodni w przedpotopowym spojrzeniu na stosunki w Europie, wszystko sprowadzali do roszczeń powojennych i wysiedleń, brakło im refleksji na temat tego, że stosunki polsko niemieckie mogą dotyczyć czegokolwiek innego niż II wojny światowej – a nawet w tych ramach przedstawili ciasną, prostacką i prymitywną perspektywę, będącą zaprzeczeniem słowa „współpraca”.

    Ktoś, kto te wszystkie programy puszcza i akceptuje powinien się spalić ze wstydu a popiół powinien zostać wyrzucony z pracy przez przełożonych za drastyczny brak kompetencji. A p. Muszyński jak musi mówić takie rzeczy, to proszę, niech to robi na swój rachunek, a nie na nasz.

    aha, zgadzam się z Quake – CBA powinno być rozwiązane, bo to byt niepotrzebny normalnym ludziom.

    Aha, a może Prezydent się nie pokazuje, bo pociesza brata? opiekuje się? podtrzymuje na duchu? No w końcu rodzina jest najważniejsza.

    Pozdrowienia 🙂

  63. Co powinien zrobic LiD?
    To bardzo proste

    Obciac Olejniczakowi

    Polska lewica tkwi w bezruchu i maraźmie. Dzieli się i łączy.
    Pączkuje, albo raczkuje. Robi miny, pręży mizerne muskuły i zwołuje
    konferencje prasowe. Olejniczak uśmiecha się w TVN 24, Kwaśniewski
    w gronie byłych prezydentów, wojewodów, rektorów, ministrów i
    dworaków zwołuje seminnaria dowodące wyższości demokracji nad
    rządami autorytarnymi. Sierakowski z zaparowanymi okólarami wymyśla
    kolejne programy, tak oczywiste, że aż wosk w małżowinie usznej
    zastyga. Demokraci zaś, robią to co potrafią najlepiej; myślą,
    albo śpią, co w sumie jest tym samym. Pomimo starań procenty niskie. Na poziomie dwóch piw ledwie. Ciemy lud nie kupil
    pląsów liderów lewicy.

    Dlaczego?

    Przyczyną jest krawat. Męski zwis
    ozdobny, jakby to ujął wykształciuch. Lewica chcąc odzyskać
    zaufanie społeczne powinna dokonać masowej kastracji krawatów.

    Krawat jest homontem XXI wieku. Uciska szyję, oplatając ją niczym
    bluszcz. Dusi i usztywnia. Człowiek w krawacie napina mięśnie i
    prostuje się, jakby połknął kij od kilofa. Krawat staje się
    uniformem, mundurem w służbie kapitalizmu. Kawałek materiału,
    wiszący jęzor zakończony trójkątem, wyglądający jak kutas,
    podkreśla pozycję społeczną i tworzy asymetrię. Dzieli na wyższych
    i niższych.

    Krawat chwyta w szpony, zakłada dźwignię, podnosi samoocenę i staje
    się powodem milszej obsługi w warzywniaku. Babsztyl za ladą myśli
    bowiem, że człowiek w krawacie ma portfel pełny i wyda więcej niż
    bezkrawaciarz.

    Człowiek w krawacie jest stracony, swoich głównych wyborów
    życiowych dokonuje po to, żeby stać się dziwacznym totetem własnej
    pozycji społecznej, zamiast podążyć za szalonymi nieartykułowanymi
    nakazami własnej duszy, gdziekolwiek by prowadziły.

    Człowiek w krawacie zauważa tylko ludzi w krawatach i dzieli ich
    pod względem zwisu. Słucha tych noszących jedwabne, zazdrości tym
    ze złotymi spinkami, lekcewarzy noszących misie, kwiatki i kaczory
    Donaldy. Tych bez krawatu ma za ślepy zaułek ewolucji,
    barbarzyńców, błąd statystyczny.

    Człowiek zakładając krawat zmienia się. Krawat jest dla niego tym,
    czym trykot dla Supermana, zbroja dla błędnego rycerza, fajka dla
    pseudointelektualisty (z fajką człowiek wygląda na zamyśloego,
    kiedy nic nie myśli)

    Krawat zmienia priorytety, spojrzeie na świat społeczeństwo i
    podatki.

    Wprowadza klimat hierachii.

    Podkreśla rozwarstwienie społeczne.

    I jakby tego było mało jest paskudztwem dyndającym u szyi.

    Kiedyś katolicy palili czrownice.

    Faszyści palili książki.

    Feministki paliły biustonosze, a Bill Clinton trawkę.

    Socjaliści powinni palić krawaty.

    Olejniczak nie ma wyjscia. Chcac nie chcac zlapac musi towarzyszy
    za rece, utworzyc okrag wokol stosu krawatow i w
    akompaniamencie „Miedzynarodowki” odspiewac:
    – Płoń! Płoń męski zwisie ozdobny w imię wolności, równości i
    braterstwa!!

    Innymi slowy Lewica musi wrocic do swoich lewicowych korzeni. Stac sie formacja ludzi wykluczonych, biednych i nieradzacych sobie z kapitalistyczna rzeczywistoscia. LiD musi przestac byc partia „medialna” a zaczac byc partia spoleczna. Co z tego ze Olejniczaka pochwali Michnik i Zakowiski. Nie dla tych osob wszak partia ma dzialac(bo oni sobie swietnie radza) tylko dla robotnika, bezrobotnego i nisko oplacanego pracownika korporacji. Dopoki Olejniczak tego nie zrozumie dopoki przegrywal bedzie wszystkie wybory nawet jesli PO, w co nie watpie, skompromiotuje sie podobnie jak i PiS

  64. Dobrze by było, gdyby istniała partia konsekwentnie upominająca się o świecki charakter państwa. To dlatego lewica jest potrzebna, chociaż, jeżeli dobrze pamiętam, religię wprowadzono do szkół za rządów lewicy.
    Ciekawe czy Blizna wierzy w to, co mówi? Moim zdaniem to jakiś prowokator, które chce podgrzać atmosferę na tym milutkim blogu. Bo nikt, kto ma przynajmniej dwie komórki mózgowe, nie śmiałby głosić poważnie tak bzdurnych poglądów, pozbawiających młodych ludzi prawa do myślenia. Chociaż w jednym nie jest odosobniony – dobrze wiem, że dla Warszawy reszta kraju to wiocha.

  65. Szanowna Pani Redaktor i Drodzy Blogowicze,
    O możliwościach LiD pisałam wielokrotnie. Bez optymizmu.
    Ale dotychczasowa obserwacja sceny politycznej nauczyła mnie jednego, iż ciężar gatunkowy naszych polityków i ich partyjnych emanacji jest, chyba, lżejszy od powietrza. Oznacza to, że trudno z samej substancji i jej cech wnioskować o przyszłości. Jej możliwości krystalizujące rzeczywistość społeczną są znikome. Zarówno ruchy wstępujące, jak i upadki są więc przewidywalne z meteorologicznym prawdopodobieństwem. I od podobnych, wyłaniających się z chaosu i chaosem determinowanych czynników zależne.
    W miarę pewne są więc prognozy raczej miesięczne niż roczne.
    To, co również jest constans w naszej polityce, to powszechna skłonność partyjnych bytów do implozji. Partie umierają wraz z ich twórcami. Przeżywają tylko puste etykiety pozbawione sił życiowych.
    Co zaś tyczy się polskiej lewicy, to jest jeden podstawowy warunek, do dziś nie spełniony, by w ogóle miała szansę się narodzić.
    Tym warunkiem koniecznym jest prawidłowo postawione pytanie.
    Zamiast dzisiejszego, jaka i czy lewica jest Polsce potrzebna, pytanie brzmieć powinno: Co nas boli, i czego potrzebujemy by łatwiej nam było znosić codzienność. Jak uczynić nasze życie bardziej twórczym. Czego oczekujemy od świata i co chcemy i możemy mu ofiarować.
    Jasne, powiecie, że prawica też stawia sobie takie pytania, i co gorsza, znajduje satysfakcjonujące większość obywateli odpowiedzi.
    Ale to tylko pozór. Tym prawica zawsze i wszedzie różniła się od lewicy, że nigdy zadnych pytań formułować nie musiała.
    Opierała sie wyłącznie na tezach, najczęściej objawionych. Objawionych a to przez Boga, a to przez pieniądz, a to przez tradycję.
    Żeby jakakolwiek sensowna lewica, na którejkolwiek z partyjnych mas upadłościwych, dzisiejszych i przyszłych, mogła zaistnieć, musimy zacząć myśleć. Nie wystarczy czytać. Nie wystarczy kopiować istniejące w różnych częściach świata wzorce. Mamy tu swoje specyficzne problemy i swoje unikatowe wyzwania. I trzeba myśleć. Trzeba brawurowo stawiać pytania i równie odważnie szukać i przyjmować, najbardziej nawet zaskakujące, odpowiedzi. Te wszystkie, które z powodu zaborów, powstań, wojen i radzieckiej hegemonii zadawać nie wypadało.
    „Nie ma pytań pilniejszych, niż pytania naiwne” – Wisława Szymborska. Nie ma innej wolności niż wolność intelektualna.
    Tej brakuje nam jak świeżego powietrza, jak alternatywy dla prawicowej stęchlizny.
    Może byśmy więc, wspólnie spróbowali postawić te pytania?

  66. „….przepadlo ostatecznie wielu dawnych b a r o n o w ” Prosze mnie do informowac czy to ironia ,czy komunisci naprawde sie nobilitowali,od lat mieszkam za granica i to mi chyba umknelo i nie wien skad to baronostwo.

  67. Jak Wojtek został starażakiem (za „Trybuną”):
    Wojciech Olejniczak przeżył wczoraj dzień pełen wrażeń. Od południa zarząd partii, a wieczorem… uratował życie starszej kobiecie, której mieszkanie stanęło w płomieniach. Do zdarzenia doszło przy ulicy Czerniakowskiej w Warszawie, gdzie Olejniczak odwiedzał kolegę. Byli na piątym piętrze, pożar wybuchł na czwartym. Olejniczak przeszedł na dół po balkonie, wybił szybę w oknie i wyciągnął starszą kobietę na balkon, dzięki czemu uniknęła zaczadzenia. Sprawę zaraz opisało kilka portali internetowych. Kiedy zadzwoniliśmy do Olejniczaka, ten był wyraźnie zmęczony. Skromnie unikał komentarza. ? Pewnie strażacy wszystko do mediów donieśli ? powiedział.

  68. Jak Wojtek został starażakiem (za „Trybuną”):
    Wojciech Olejniczak przeżył wczoraj dzień pełen wrażeń. Od południa zarząd partii, a wieczorem… uratował życie starszej kobiecie, której mieszkanie stanęło w płomieniach. Do zdarzenia doszło przy ulicy Czerniakowskiej w Warszawie, gdzie Olejniczak odwiedzał kolegę. Byli na piątym piętrze, pożar wybuchł na czwartym. Olejniczak przeszedł na dół po balkonie, wybił szybę w oknie i wyciągnął starszą kobietę na balkon, dzięki czemu uniknęła zaczadzenia. Sprawę zaraz opisało kilka portali internetowych. Kiedy zadzwoniliśmy do Olejniczaka, ten był wyraźnie zmęczony. Skromnie unikał komentarza. ? Pewnie strażacy wszystko do mediów donieśli ? powiedział.

  69. Stadion Narodowy? Czemu nie, wzorem walących się poniemieckich chałup, zawsze można przyczepić talerz satelity i będzie nowocześnie. Żyjemy w kraju, gdzie z Wrocławia do Warszawy jedzie się po jednopasmowej drodze 8 godzin, jeśli TiR nie trafi w malucha. Niejaki Lech Kaczyński był prezydentem przez 4 lata i z narodowych ambicji, pryszło mu do głowy tylko muzeum. Postawił muzeum, jak się okazuje na działce, którą można opchnąć byle komu, bo ma działka prawa własności, ale nie jest własnością miasta. Nie czuł potrzeby prezydent Kaczyński, aby wybudować choćby salę gimnastyczną, aż tu naraz husaria pisowska ruszyła do budowy polskiej Marakany, w imię Boga Honoru i przeciw PO oczywiście. Ni stąd ni z owąd, będziemy budować 50 tysiącznik w środku Warszawy i jakie słyszę argumenty?

    1) Bo mało czasu.
    2) Bo jak nie teraz to nigdy.
    3) Bo zaraz przyjedzie komisja FIFA.
    4) Bo Warszawa musi mieć stadion narodowy.

    Zero, ani jednego argumentu racjonalnego, wszystko w ramach polskiego bigosu, nóż na gardle no to za łopaty, kopać, budować byle co, byle jak, byle było wielkie i narodowe. Stadion San Siro ma blisko 100 lat, modernizowany był kilkakrotnie, bez żadnego problemu technicznego, architektonicznego, czy innego. Nasz gigant w Warszawie, zbudowany pół wieku temu nie nadaje się do niczego poza bazarowym handlem i wyburzeniem. Nic to nikogo nie nauczyło. Największy problem, to nie sama chora idea, budowania narodowego stadionu, ale problemem jest lokalizacja okazjonalnego obiektu za kasę większą niż niż można sobie wyobrazić. Ktoś powie, że się nam należy! A ja spytam, czy w kraju gdzie lekarz zarabia mniej niż babcia klozetowa w Szkocji, stać nas na budowanie obiektu, który będzie kosztował więcej niż najdroższy stadion świata na Wembley? Ba, wartość samego gruntu na którym stanie obiekt jest większa niż wartość Wembley. Nie ważne, budujemy, wywalamy 6 miliardów na stadion, w tym 4 na sam grunt i będziemy dumni z obiektu.

    Gdzie budujemy ten piękny nowoczesny obiekt? Obok cmentarzyska, symbolu polskiej idiotycznej myśli architektonicznej. Nie da się przebić z argumentami racjonalnymi, urbanistycznymi, estetycznymi, wszystko przegrywa z argumentem narodowym. Patrzę sobie na ten cyrk i tak sobie myślę, że najsłynniejsze stadiony jakie powstały na świecie, poza Wembley, to są stadiony klubowe, Barcelony, Realu, Monachium, Amsterdamu i gdyby Hiszpanowi, Niemcowi, Holendrowi, powiedzieć słowo o narodowym stadionie, wybałuszyłby oczy na wierzch. Racjonalnym byłoby zbudowanie stadionu stołecznego na Legii, czy Polonii na wzór San Siro, z zachowaniem proporcji, gdzie obie pierwszoligowe drużyny grałyby do woli, a nie pakowanie 6 miliardów w fanaberie zacofanego kraju, gdzie drogi nie uświadczysz. Stadion narodowy w Warszawie, jak to dumnie brzmi, a proszę mi powiedzieć jak to się dzieje, że mecze siatkówki rozgrywane są w spodku? Słucham? Ano właśnie, bo w Warszawie są jedynie sale gimnastyczne, a nie hale widowiskowe. Wpompuje się 6 miliardów w bezużytecznego kolosa i tym samym powstrzyma wszelkie inne inwestycje sportowe na długie lata.

    Polskie piekło i co gorsze słyszę paru ekspertów, używających tych samych idiotycznych argumentów, że czasu nie ma, że stolica musi mieć, że budować i koniec. Kraje bogatsze od nas zachowują się racjonalniej i dlatego są bogatsze. Co tak naprawdę jest śmieszne w tym wszystkim? Najbardziej to, że gdyby nie przypadek i łaskawość Platiniego, każdemu kto mówiłby dzisiaj o narodowym stadionie obok stadionu 10 lecia, psychiatra zapisałaby stosowne środki. Teraz zwariowali wszyscy, łącznie z częścią architektów, sportowców i urbanistów, bo wszyscy podnieceni gigantomanią, zastaw się a postaw się, najlepiej na narodowo. Jednym z bardziej zabawnych argumentów jakie dziś usłyszałem i to o zgrozo od doradcy, to argument taki, że gdyby w miejscu stadionu powstały mieszkania, Warszawa zakropkowałby się jeszcze bardziej. Wynika z tego, że najlepszym sposobem na budowanie wydajnych dróg i infrastruktury jest wysadzanie w powietrze warszawskich osiedli, kumulujących zbyt dużą liczbę mieszkańców. Gdyby tak wysadzić Ursynów i wybudować 5 stadionów narodowych w leju po bombie, mielibyśmy stolicę luźną jak ta lala. Drugi fajny argument, pod tytułem, dlaczego po wyborach ta afera? Fantastyczny argument, przed wyborami wjechać na narodową nutę stadionu obok bazaru, równa się 80% poparcia dla PiS. A wszystko jest takie proste, wystarczy zaprosić, dwóch trzech architektów, paru urbanistów, którzy wybudowali takie obiekty w W TYM WIEKU LUB POD KONIEC UBIEGŁEGO i spytać z czym to się je. Kiedy się wydaje 6 miliardów, to chyba warto się zastanowić na sensem tego wydatku, który mógłby wybudować 120 km autostrady. Taki gigant jak Allianz Arena w Monachium nie powstał na rynku, ale na opłotkach, budowano go 30 miesięcy, czyli 2,5 roku i to jest gigant 66 tysięcy miejsc, kosztował 340 E, czyli lekko ponad miliard, nie wiem ile kosztował grunt, ale znając Niemców, na pewno nie 4 miliardy. Ten stadion nie jest fanaberią ubogich krewnych, tam tętni sportowe życie, nawet dwa razy w tygodniu są rozgrywane różnego rodzaju mecze, pucharowe, ligowe, reprezentacyjne. Dlaczego tak zbudowano stadion i dlaczego grają tam obie pierwszoligowe monachijskie drużyny i dzieje się tam nie mało. Dlatego, że kasę na ten stadion wwaliła firma z zamiarem zarabiania, a nie leczenia narodowych kompleksów. Stadiony są sportowe, narodowe są bezużyteczne monumenty

  70. To prawda, lewica jest teraz w rozsypce. Czy mogą ją zastąpić frakcje liberalne, tak jak chociażby Zieloni 2004? Mimo tego, że sympatyzuję z nimi, niestety, myślę, że nie. Polska demokracja jest chyba jeszcze zbyt młoda.

    Załóżmy jednak, że PO przez te 3-4 lata polepszy wizerunek Polski w Europie, zwiększy koniunkturę i sprawi, że w kraju będzie się dziać dobrze. Co wtedy- na kogo będą głosować Polacy? Platforma to partia prawicowa, jak na polskie warunki, na pewno bardziej liberalna niż PiS, ale jednak. Powrót ku lewicy, ponowne rządy PO czy może liberalizm? Jak Państwo i Pani, Pani Janino, uważają?

    Pozdrawiam.

  71. Czy Ci panowie nie rozumieja, ze mysmy glosowali przeciwko PiS, taka tylko byla szansa odsuniecia ich od wladzy. Stalo sie, ze towarzystwo jest przygnebione, ale cos trzeba bylo wybrac, a to byla jedyne wyjscie jak to zrobic.

  72. a propos Rokity, to większość czasu spędza on w Warszawie na Saskiej Kępie i w dużym stopniu wyalienował się z Krakowa. jedyne co ma Krakowianom do zaoferowania, to osobliwe teorie o zaletach zaścianka (taką rolę przypisuje Krakowowi) i bezcelowości prób uczynienia z tego miasta ośrodka ponadregionalnego. oczywiście, dla wszystkich, którzy chcą coś dla tego miasta zrobić, takie podejście to anatema, gdyż nie pozwala liczyć na osiągnięcie nawet planu minimum.
    Osobiście głosowałem na Rokitę, ale teraz tego żałuję. momentem przełomowym była intryga mająca na celu oczernienie i wyeliminowanie z kandydowania na szefa IPN Andrzeja Przewoźnika. w całą sprawę zamieszany był zausznik Jana Rokity Zbigniew Fijak. kiedy sprawa okazała się dęta, pan poseł nie tylko nie odciął się od tych działań, ale pozwolił sobie na uwagę, że Przewoźnikowi jedynie niczego nie udowodniono.
    myślę, że to zadziwiające jak łatwo Rokicie zapomniano ten – moim zdaniem – kompromitujący epizod.

  73. Analizując przyczyny porażki wyborczej PiS, Zybertowicz zwraca uwagę na fakt, że „wokół każdej władzy, zwłaszcza zogniskowanej wokół postaci o silnym autorytecie, wytwarzają się zjawiska paradoksalne. Ponieważ premier intelektualnie wyrasta ponad otoczenie, jest zapewne tak, że brakuje osób, które kontestują jego myślenie. Inaczej mówiąc, im bardziej sprawny umysł ma przywódca, tym większe ryzyko, że nastąpi sytuacja dworskości, w której osoby z bardziej odległych szczebli funkcjonowania państwa czy partii nie mają kanałów dotarcia do przywódcy. Na dłuższą metę lider może się stać ofiarą swojej przewagi intelektualnej nad otoczeniem. Być może Donalda Tuska łatwiej było poddać praniu mózgu i treningowi przed debatą”

    Lubię . Lubię gdy rano przy porannej kawie ktoś wprawia mnie w dobry humor.
    Można sobie spokojnie przypominać umysły XX wieku, które tak powyrastały ponad otoczenie , że prawie nikt nie kontestował ich myśli. O oczywistych umysłach pana H i pana S nie ma co pisać .

    Miło sięgnąć pamięcią do Cesarza Kapuścińskiego i opisu dworu umysłu wyrastającego ponad otoczenie.

    Fantastycznie jest przeczytać , że PiS jest partią ludzi niezdolnych w jakikolwiek sposób dorównać intelektualnie Premierowi , co wskazuje że PiS jest partia inteligentów ? , bo przecież nie ośmieliłbym się napisać że jest partią wykształciuchów i Inteligenta Żoliborskiego.

    Niepokojące jest to , że społeczeństwo także nie dorasta , ponieważ w sondażach po debatach przyznało zwycięstwa ?Magistrowi? Kwaśniewskiemu i ? Ciamaciaramci ? Tuskowi nad umysłem tak wybitnym jak umysł Premiera ? ale to już się wyjaśniło ? pranie mózgu.

    Ubolewać należy , że NIKT nie był w stanie poddać Premiera treningowi przed debatą , wszak trening to nic innego jak profesjonalne przygotowanie i cała gałąź wiedzy stosowana w polityce , biznesie , negocjacjach czy nawet sporach filozoficznych.

    Premierowi należy życzyć zmiany otoczenia na takie , aby choć jeden umysł mu dorównał i zmienił samotność Giganta Intelektu w jakąś intelektualną koegzystencję , bo jak tu żyć gdy całe otocznie nie jest w stanie pojąć i zrozumieć , a tylko umie powtarzać myśli Wodza .

    Niedawno o członkach PiS , bezrefleksyjnie powtarzających każdą myśl Wodza , napisałem
    Wypatroszone Mózgi – tu nic tu się nie zmieni ? zmiana otoczenia musi być diametralna.

    Optymizmem napawa to , że Prof. Zybertowicz nie opisywał typowych zachowań dla partii bolszewickich czy komunistycznych ? PiS jest przecież partią o charakterze demokratycznym i antykomunistycznym , tylko te niedoskonałości intelektualne jej członków skazały Pana Jarosława na przysłowiowa Samotność Długodystansowca i niestety porażkę tuz przed metą.

    Wniosek jest jeden ? członkowie PIS i otoczenie Premiera powinno jak najszybciej poddać się treningom intelektualnym , aby czasami , raz na jakiś czas , dorównać w jakiejkolwiek dyskusji Premierowi ? nawet jeśli okaże się , że próba dorównywania zostanie nagrodzona wyrzuceniem poza nawias.

    Jest także apel ? Młodzi intelektualiści w Was nadzieja ? jeśli nie zapiszcie się do PiSu , nie zmienicie dworskości tej partii , to jak Jarosław Kaczyński otoczony przez ?starych towarzyszy ? będzie potrafił poprowadzić tę partię do dziś już zapowiadanych ? zwycięskich dla PiS wyborów za cztery lata ? No jak ?

  74. A teraz moja ocena LiD’u po wyborach
    Ta partia jest jeszcze w organizacji i została tak na prawdę zreanimowana przez PiS i ich politykę. Zgadzam się z większością blogowiczów, że brak jej programu i spoistości. Bardzo szkodzą tej partii ambicje i aspiracje wielu jej członków którzy byli pewni bardzo wysokiego poparcia, i teraz gdy go nie ma winą swych kolegów za ten fakt, nie zwracając uwagi na specyfikę tych wyborów. Tak na prawdę to LiD nie może wiedzieć jakie ma faktyczne poparcie i powinien uzbroić się w cierpliwość i konsekwentnie budować swój elektorat wykorzystując błędy prawicy i pokazując własne ciekawe , logiczne i trafiające do wyborców propozycje. Wszelkie kłótnie go tylko osłabia i doprowadzą do rozbicia. Dobra partia lewicowa jest potrzebna Polskiej demokracji, ale musi być to lewica konstruktywna , a nie destrukcyjna i populistyczna. Przywódcy powinni wziąć pod uwagę specyfikę obecnego okresu , fakt, że prezydent partyjny PiS będzie hamulcowym i starać się skutecznie neutralizować jego weto wszędzie tam gdzie to szkodliwe dla Polski i Polaków. Jeśli tego nie zrobią, mogą być spostrzegani jako współpracujący z PiS, najbardziej poza SO i LPR destrukcyjną partią w Polsce. (dla mnie oni są bardziej destrukcyjni niż te dwie partie łącznie)

  75. A Wojciech Olejniczak i tak został prawdziwym bohaterem. Co na to krytycy postkomunistycznej moralności?

  76. MotherHen ;
    Brawo za tekst o Stadionie !
    Boże , żeby zrozumieli ,iż Warszawie bardziej jest potrzebna Obwodnica skomunikowana z A-1 i A-2 ,tak jak od prawie 70 lat ma Berlin ! Żeby tylko coś zrozumieli i przestali paplać o dumie Narodowej tam gdzie jej niema.

  77. Wiesz Bernardzie, ale nie załapałem tych aluzji do zamkniętego osiedla. Tak myślę, do jakiej części wpisu to może się odnosić i nic mi nie przychodzi do głowy. Ale po kolei:
    1. Przepraszam za to „nie jesteś warszawiakiem”, ale tak wynikało z Twojego wpisu. Warszawiak tak by nie napisał.
    2. Jeżeli już budować stadion, to są tylko 2 wyjścia. Pierwszy to jest stadion Legii, bo tylko on będzie żywy i odwiedzany (chyba że mówimy o kupcach)
    3. Drugim wyjściem jest wybudowanie stadionu na peryferiach, z halą sportową, jakiej faktycznie nie ma w Warszawie, z kompleksem basenów itp. I tu jest jeszcze sprawa kosztów (tańszy grunt, więcej miejsca na parkingi),
    4. Jeżeli chodzi o możliwość wyjazdu z Łazienkowskiej to przypominam Ci, że stadion Legii znajduje sie właściwie na skrzyżowaniu dwóch wielkich arterii śródmiejskich: Trasy Łazienkowskiej i Wisłostrady.
    5. A jeżeli chodzi o mnie, to ze strony Matki jestem Warszawiakiem od czasów sprzed I Wojny Światowej, a ze strony Ojca sprzed II.

  78. przeczytałem caly program LiD i był on według mnie całkiem przyzwoitym programem nowoczesnej centrolewicy, podejmującym w sposób całościowy wyznania współczesnych problemów, bez populizmu, ale w sposób wyraźnie socjaldemokratyczny: pytanie do krytyków lewicowości LiD: czego właściwie oczekujecie od lewicy? zanegowania wolnego rynku? powrotu do komunizmu? podatku progresywnego 20-40-60%? płacy minimalnej wysokości 70% średniej krajowej? macie zarzuty do programu czy chodzi o styl uprawiania polityki i pewne kiepskie wrażenie, jakie robią politycy lewicy?
    chcecie widzieć polityków LiD na barykadach, organizujących strajki generalne? czy lewicowość ma się odbijać na ich czołach, mają chodzić z wiecznym grymasem smutku i współczucia dla klasy pracującej na twarzy?
    to że nie byli powinni nazywać się baronami to pewne (faktycznie – pokazuje to jakąś alienację i sprzeniewieżenie się lewicowości, arogancję i pychę), to że powinni więcej walczyć o prawa pracownicze to też prawda ale czy zdjęcie krawatów naprawdę coś zmieni? dzisiaj już inaczej robi się politykę.
    napiszcie, czego oczekujecie od (centro)-lewicy.

  79. Cieszę się bardzo ze zwycięstwa Platformy, także dlatego, że pierwszy raz okazało sie, iż wygrała partia, na którą głosowałem. Jeśli chodzi o nawiązania do przełomowych wyborów czerwca, to jak dziś staje mi przed oczami legendarny plakat kowboja (wolne wybory). Nie wiem czy to było zamierzone działanie strategów PO, ale Tusk wchodzący na debaty telewizyjne przypominał sylwetką i „mową ciała” plakatowego kowboja z pierwszych wolnych wyborów. To podobieństwo było dla mnie szalenie uderzające. I tylko kapelusza było brak (może tego Rokity…) Może stąd tak duże poparcie wśród 40-50 latków…

  80. do Asasello z godz. 22.42
    Wczoraj po moim wpisie do Wodnika nt pana Gowina, zastanawiałem się, czy nie przekroczyłem granicy PiSu, co do stylu mojej wypowiedzi(wytknął mi to częściowo słusznie assasello z godz. 22.42). Dzisiaj po przeczytaniu na Onecie wypowiedzi pana Gowina dot.konieczności pielęgnowania patriotyzmu, katolicyzmu, tradycji itd dochodzę do wniosku, że pan Gowin, to trochę taki lepiej oświecony imć Orzechowski z ekipy Giertycha. Podtrzymuję w całej rozciągłości moją negatywną ocenę w warstwie merytorycznej pana Gowina; pan Gowin ma mentalność kombatanta po Powstaniu Styczniowym(wtedy była to postawa patriotyczna i słusznie, ale my żyjemy w XXIw.i dzisiaj patriotyzm mierzy sę innymi miernikami). I masz rację, Asasello, pan Gowin będzie groźniejszy od Giertycha, Orzechowskiego i Macierewicza. Nie pomogą tu perfumy stylistyczne.

  81. Bernard, wywołałeś ciekawy temat, który pokazuje wiele aspektów
    Pierwszy widoczny jak na dłoni i nie podlegający dyskuji to fakt, że P. Jakubiak zamiast przygotować jak najlepiej płynne przekazanie władzy – politykuje i stara się jak może, by zdyskredytować nowy rząd zanim jeszcze zaczął rządzić. Na dodatek stara sie jak najbardziej mu takie rządzenie utrudnić podejmując za 5 dwunasta decyzje sprzeczne z zamierzeniami nowych władz.
    Drugi ważniejszy dla Polski i Polaków to pytanie czy warto budować bez względu na koszta budować – moim zdanie nie warto , bo dobry gospodarz powinien dobrze oglądać każdą złotówkę by ją rozsądnie wydać
    Trzecie czy nie warto przed tak wielką inwestycja zrobić dokładne badania geologiczne terenów przyszłych budów i ocenić koszty docelowe przedsięwzięcia i wykorzystanie budowli w późniejszym czasie.
    Słusznie zauważa MotherHen, ambicje trzeba zostawić na boku, zobaczyć jak to robią inni, za ile i jak to wykorzystują.
    Historia budowy terminala na Okęciu pokazuje co może być jak nie przygotuje się dobrze projektu i weźmie się za budowanie – byle szybko , bez rozeznania fachowości wykonawcy /wykonawców/. Tam już dawno przekroczono czas i pieniądze przewidziane na tę inwestycje i nie wiadomo ile jeszcze ten bałagan potrwa. (ciągle bużą to co już zbudowali i tak wkoło Wojtek)
    Informacje na temat proponowanego przez PiS miejsca budowy stadionu narodowego są więcej niż niepokojące. To teren dawnego koryta Wisły, przed wojna to teren mokradeł, które planowano osuszać, ale wojna przerwała te plany. To bardzo trudne tereny pod budownictwo i to budownictwo wysokie muszące mieć stabilne fundamenty. Wielu fachowców mówi, że łatwo tam o katastrofę budowlana i wykonawca musi faktycznie mieć najwyższe kwalifikacje i wykonywać już podobnie trudne przedsięwzięcia.
    Nie bez znaczenia jest też fakt, że teren ten jest bardzo mocno ograniczony istniejącą zabudową, co bardzo ogranicza ten projekt.
    Nie dziwi mnie, a nawet cieszy fakt, że PiS zrezygnował z upiornej decyzji budowy stadionu narodowego w miejscu stadionu 10-lecia. To projekt niesłychanie kosztowny i czasochłonny. Najpierw trzeba by wywieźć miliony ton gruzu którym zasypano bagna tworzące budowle ziemną na której zbudowano stadion – wg ekspertów to około pół roku korkowania Warszawy setkami ciężarówek. Następnie super kosztowna stabilizacja gruntu pod budowle i jak sądzę żadnych szans na zmieszczenie się w terminarzu, ukończenia budowli przed mistrzostwami. Nie rozumiem tylko dlaczego PiS upiera się przy złej koncepcji budowy obok, co jest co prawda szybsze o około pół roku, ale problemy techniczne zbliżone.

  82. Pozdrawiam Lestata.

  83. Bernardzie !
    Kiedy przeprosisz za swoje haniebne zachowanie ? Zanim kogokolwiek pouczysz na jakikolwiek temat bądż łaskaw rozliczyć się ze swoich wpisów, w których było tyle wulgaryzmów i kpiny z bólu i cierpienia rodzin-ofiar nieuctwa i niekompetencji ministra zerozeroZIobry .

  84. Torlinie,
    o osiedlach w tamtym miesjcu mówiłą sama HGW – pi razy oko zmiesci się tam ze trzydzieści tysięcy ludzi w gettcie typu MarinaII. I co rano i wieczór będą musieli się stamtąd wydostać i dostać. Kawał miasta wyszarpany, zapewne jak Marina za murem, proponowałbym dodać drut kolczasty (w Irlandii w Dublinie są osiedla z murem i drutem kolczastym – więc byłby to pierwszy krok do Irlandii numer 2).

    A co do stadionu Legii – ma on kilka zalet. Np. taki, że Ce Ce Ce Wu Ka Ce Wu Ka eS Legia jest własnością ITI – właściciela TVNu. TVN się wykazał w ostatnich wyborach i jeszcze może sie przydać.

    maciek,
    przypominam, że przy stadionie są tory kolejowe i zamiast ciężarówek można zrobić bocznicę.

    pozdrawiam
    Bernard

  85. Na razie nigdzie nie znalazlem oficjalnego komunikatu o wynikach wyborow. Mozliwe, ze jestem po prostu slepy albo to rozumie sie samo przez sie. Jezeli niema oficjalnych danych, to chyba i Pan Prezydent nie musi sie ujawniac. Jesli zas tego komunikatu nie bedzie w stosownym czasie, to moze Pan Prezydent moze uznac, ze wyborow po prostu nie bylo i rozpisac je od nowa. Pewno jestem pod tym wzgledem glupol
    Pan Lulek

  86. Bernardzie
    z ciekawości zapytam – może lepiej mieszkania dla 30tys ludzi niż stadion? Podobno w Warszawie, tak jak w całej Polsce jest za mało mieszkań. Mieszkania dla 30 tysięcy ludzi to nie 3mln mieszkań, obiecywanych przez PiS w ich programie wyborczym z 2005, ale zawsze coś by było na początek 🙂 więc w sumie, jako zwolennik PiS, powinieneś być za a nie przeciw przeznaczeniu terenów na Pradze pod zabudowę mieszkalną 🙂
    Podobnie samo PiS powinno się zastanowić, co obiecywali i spróbować bodaj w ostatniej chwili bodaj w cząstce się z tego wywiązać, zamiast wykonywać dziki, furiacki niczym nie usprawiedliwiony atak na chcących dobrze nowych rządzących? (zapamiętaj w tym sposobie, jak ty komu tak on tobie 😉

  87. Coż ja krótko, premier Tusk będę na pewno innym premierem niż Kaczyńskim, coż pewnie lepszym, bardziej skutecznym i myslącym o przyszłości niż premier Kaczyński, który szukał wrogów, coż bardziej miał wrogów niż przyjaciół.
    A Lid i powrót Kwaśniewskiego do polityki, coż teraz znowu pożegnał się z polityką. Coż to dużo mówić. P
    a Stadion Narpodowy w innym miejscu. Cóż to może dobty pomyśł. Tylko pytanie czy jest czas? Na inne prejekty. Zostaje mi tylko wiara, że wszystko będę dobrze na czas.

  88. c.d powrót czy może pożegnanie Kwaśniewskiego z polityką.

    Coż to pisać, członkowie Lidu powinni podziękowac mu, że wschodzi że sceny politycznej. Coż polityk powinniwen jednak być pracowity. Coż program jego żony Jolanty jest pozyteczny dla społeczeństwa niż powrót Kwaśniewskiego do polityki. Coż jego czas jego miniął. Nawet nie stałał to ukryć, mówiąć, że to Tusk powinnien zostać premierem.
    pozdrawiam

  89. Bernardzie
    tropisz układ przy budowie stadionu, a czemu ani słowem nie zająkniesz się o Kaczyńskich i ich powiązaniach z Ryszardem Krauze i kancelarią prawniczą Głuchowski, Jedliński, Rozdziewicz, Zwara i Partnerzy z Trójmiasta?
    Oto co pisze o tym Azrael (i mam nadzieję że jakoś się do tego odniesiesz, jeśliś prawy i sprawiedliwy)
    http://azraelk.wordpress.com/2007/10/30/patron-ukladu/#more-1174
    Janusz Kaczmarek, w długim wywiadzie dla Piotra Pytlakowskiegoz ?Polityki? i Sylwestra Latkowskiego, znanego dziennikarza śledczego, tuż przed zatrzymaniem we wrześniowy poranek w domu tego ostatniego ? powiedział o tak zwanym układzie Trójmiejskim.
    Układ ten oparty ma być o kancelarię prawniczą Głuchowski, Jedliński, Rozdziewicz, Zwara i Partnerzy.
    Firma ta prowadzi obsługę prawną wielu dużych podmiotów gospodarczych, bankowych. W jej portfolio znajdują się takie firmy, jak PKO BP, SKOK, Prokom Inwestments, i inne firmy ze stajni Krauzego, jak również największy polski ubezpieczyciel, PZU.
    Kancelaria nie tylko obsługuje te firmy, lecz również jej partnerzy biorą czynny udział w przedsięwzięciach swoich klientów ? i to w sposób zarówno formalny, jak i czysto biznesowy.

    Otóż pan Marek Głuchowski został szefem rady nadzorczej PKO BP, drugi, Adam Jedliński jest natomiast przewodniczym Rady Nadzorczej SKOK, a jednocześnie jest wiceszefem Zarządu związanej ze SKOK Fundacji na Rzecz Polskich Związków Kredytowych. Bardzo bliskie powiązania.
    To nie wszystko jednak. Otóż partnerzy tej kancelarii są również znacznymi uprzywilejowanymi akcjonariuszami spółki giełdowej Bioton, której głównym akcjonariuszem jest Ryszard Krauze.

    Idźmy dalej. Ryszard Krauze prowadzi bardzo szerokie interesy, w tym także w branży naftowej ? poprzez swoją firmę paliwową, Petrolinvest. Spółka ta prowadzi wiercenia w Kazachstanie, jest współwłaścicielem pól naftowych, na podstawie koncesji państwowej, wydanej przez administrację. Jakiś czas temu miała dość poważny problem ? konieczność odnowienia koncesji ? co kosztuje grube miliony ? oraz brak wolnych środków na prowadzenie dalszych robót.
    I znalazły się środki. Bardzo szybko i bez zbędnych formalności. Pan Głuchowski objął stanowisko p.o. Prezesa PKO BP ? i jego jedną z pierwszych decyzji (zapewne zgodnie z procedurami wewnętrznymi) było udzielnie spółce RK kredytu w wysokości 300 mln USD.

    W kręgu kancelarii znajdujemy jeszcze takie nazwiska jak Jaromir Netzel, Wiesław Walendziak (były polityk, obecnie ceniony pracownik spółek Ryszarda Krauze). Są też nazwiska innych polityków z Trójmiasta ? praktycznie z każdej opcji politycznej.

    Problem jest poważny. Janusz Kaczmarek może sobie mówić różnie rzeczy, kilkakrotnie został przyłapany na kłamstwie i lawiranctwie. Ale są pewne potwierdzone i niezaprzeczalne fakty, które każą się zastanowić ? dlaczego Kaczmarek często zmienia swoje zdanie? Czy kłamie, czy może zostawia sobie furtkę dla innych działań i czeka, kiedy będzie mógł składać zeznania pod przysięgą.
    Janusz Kaczmarek jest oskarżony o sprawę przecieku w sprawie rzekomej łapówki dla Andrzeja Leppera, w Ministerstwie Rolnictwa. Ponoć to on, za pośrednictwem? Ryszarda Krauze i posła Samoobrony, Woszczerowicza, ostrzegł wicepremiera Leppera o prowokacji zorganizowanej przez CBA. Ale ta sprawa ma znaczenie drugorzędne. Bo zupełnie przypadkiem odsłoniła ona styk w innej, dużo poważniejszej sprawie, która pachnie korupcją polityczną.

    I właśnie ta druga sprawa jest powodem dziwnego zachowania Janusza Kaczmarka. Bo Kaczmarek jest lojalny wobec Lecha Kaczyńskiego, o czym wielokrotnie wspominał, i liczył na to, że ten będzie stał po jego stronie. Kiedy okazało się, że w sporze pomiędzy nim a Zbigniewem Ziobro nie może liczyć na jego poparcie ? postanowił uchylić rąbka tajemnicy.
    Kaczmarek twierdzi, że w środowisk kancelarii został wprowadzony przez Lecha Kaczyńskiego. I jest to więcej niż prawdopodobne.

    Lech Kaczyński przyjaźni się z jednym z partnerów kancelarii, Jedlińskim, od 20 lat. Dorabiał w tej kancelarii po kadencji jako prezes NIK ? gdy do Gdańska i do pracy do pracy na Uniwersytecie Gdańskim.
    Kaczyński ma duże zasługi dla działalności SKOK-ów. Jako wiceprzewodniczący NSZZ ?Solidarność?, popierał pomysł tworzenia tej organizacji. Był także pierwszym przewodniczącym Fundacji na Rzecz Polskich Związków Kredytowych. A obsługę prawną sprawowała i sprawuje nadal nad tą organizacją znana nam kancelaria i dzięki rozwiązaniom prawnym przez nią proponowanym, kasami zarządza prezes Birecki, ściśle powiązany z Prawem i Sprawiedliwością.
    Pracownikiem Fundacji na Rzecz Polskich Związków Kredytowych był także Przemysław Edgar Gosiewski, z ówczesną swoją żoną, także posłanką PiS ? Małgorzatą. A SKOK-i zaangażowani byli też posłowie Artur Zawisza i Jędrzej Jędrych ? również w ramach Prawa i Sprawiedliwości. Nie jest tajemnicą, że SKOK-i finansowały kampanię parlamentarną Gosiewskiego w roku 2005, w kwocie 30 tys. złotych.

    Ale powiązania idą dalej i są co raz bardziej ciekawe.

    W związku z podejrzeniem przecieku z akcji CBA wobec Andrzeja Leppera, trójmiejski oddział tej firmy, chciał w trybie nagłym dokonać przesłuchania Ryszarda Krauze, i dokonać przeszukania jego biura. Ochroniarze firmowi nie dopuścili do akcji a sam szef Prokomu chwycił za telefon i zadzwonił na PRYWATNĄ komórkę Lecha Kaczyńskiego? akcja została zawieszona.

    I znów zaczyna dziwnie to wyglądać.

    Pojawiły się pogłoski, że kredyt, który otrzymał Ryszard Krauze, przypomnijmy, w trakcie szefowania bankiem PKO BP przez Głuchowskiego, miał dodatkowe wzmocnienie. Tym wzmocnieniem miałoby być ?moralne wsparcie? Lecha Kaczyńskiego ? pełniącego obecnie funkcję prezydenta kraju?

    A kółeczko się zamyka zupełnie nieoczekiwanie. Kółeczkiem jest? córka Lecha Kaczyńskiego.
    Otóż Marta Kaczyńska, zupełnie przypadkowo, jest asystentką w znanej nam już kancelarii, a jeden z jej partnerów jest opiekunem jej aplikacji radcowskiej.
    Dopięcie klamry następuje w innym miejscu ? Marta Kaczyńska niedawno została właścicielką mieszkania w warszawskim Wilanowie ? w budynku wybudowanym przez developera? Prokom Investments?

    Warto również wspomnieć, że była już firma Ryszarda Krauze, Prokom Software, była realizatorem kontraktu na informatyzacją Najwyższej Izby Kontroli, w roku 1994, za czasów prezesury Lecha Kaczyńskiego. Jest także jedną z głównych firm zaangażowanych w przedsięwzięcia informatyczne w PKO BP (samodzielnie i poprzez firmę Softbank) oraz PZU?

    Jest to bardzo dziwny konglomerat zależności i układów. Ktoś nad tym musi panować, ktoś komu patronuje ? i ktoś za patronat wymaga określonego ekwiwalentu.

    Pytanie jest zasadne ? kto jest patronem tego układu? Kto jest beneficjentem? A może jest ich kilku?
    Lech Kaczyński swego czasu bardzo pozytywnie wypowiadał się na temat Ryszarda Krauze, wręcz z podziwem. Teraz jakby te relacje są słabsze. Dlaczego?

    Sprawa Janusza Kaczmarka została dziwnie wyciszona? na jak długo?

  90. J.S.
    wtedy, gdy ty spiłujesz swój drewniany nos Pinokia. W TVNie był ostatnio program o panu G. (oglądałem fragment tylko) przedstawiający go jako kawał drania, który nie chciał wyszkolić żadnego lekarza. Na obronę przytaczano, że sam tak został wyszkolony, w pruskiej dyscyplinie.
    .
    Dla czytelników GW przytoczę artykuł Jana Polkowskiego, bo czytelnicy GW przeczytac tego nie mogli, a Rzepą zapewne się brzydzą,
    http://www.tvp.pl/centrum_prasowe/sprostowania?news_name=572216
    .
    .
    Jan Polkowski, „Świat według Gazety Wyborczej”, Rzeczpospolita, 27.09 2007

    Artykuł Jana Polkowskiego został wcześniej odrzucony przez „Gazetę Wyborczą”. „Rzeczpospolita” postanowiła go opublikować, uznając, że powinien ujrzeć światło dzienne dla dobra debaty publicznej.

    Zakwestionowanie nieomylności ?Wyborczej” wywołało szok i frustrację. Tylko tak można tłumaczyć publiczne połajanki pod adresem kierownictwa telewizji publicznej, że nie stosuje tych samych przemilczeń i manipulacji co „Gazeta” – pisze dyrektor Biura Zarządu i Spraw Korporacyjnych TVP SA Jan Polkowski.

    ?Gazeta Wyborcza” kłamie. Dla wielu środowisk nie jest to szokująca nowość czy odkrycie ostatnich dni. Jednak fakt, że „Wyborcza” kłamie piórem legendy demokratycznej opozycji Teresy Boguckiej („Świat według TVP” , „GW” 18 września 2007), może być dla wielu prawdziwym zaskoczeniem.

    Redaktor Bogucka pod pozorem obrony dziennikarskiego obiektywizmu i rzekomo łamanych w TVP „dziennikarskich kręgosłupów” występuje de facto w obronie monopolu „Gazety Wyborczej” na określanie, kto jest w polityce „dobry”, a kto „zły”. Bogucka broni prawa „Gazety” do bycia wyrocznią w sferze „postępowości” i „demokracji”. Bo dziennikarze i redaktorzy „Gazety Wyborczej” mają poglądy polityczne! I wcale ich nie ukrywają. W każdych wyborach „Gazeta” wyraźnie dawała do zrozumienia, na kogo należy głosować. Obecnie „masterplan” stworzony przez Agorę zakłada powstanie rządu tymczasowego PO – LiD i każdy, kto się tym zamierzeniom sprzeciwia lub choćby ich entuzjastycznie nie podziela, jest wrogiem. W ramach tego planu Bogucka atakuje TVP.

    Pieniądze przed prawdą

    Jest w tej sprawie drugie dno – ekonomiczne. Chodzi o wielkie pieniądze i nowe rozdanie na rynku mediów elektronicznych. Na tym rynku zakończył się trwający blisko 16 lat okres pionierski. Dotąd telewizje komercyjne rozwijały się kosztem TVP, ale nie naruszały w istotny sposób pozycji nadawcy publicznego. Teraz nadszedł ten moment. Dzieje się to u progu procesu cyfryzacji, przy postępującej globalizacji rynku telewizyjnego i mocniejszym wchodzeniu kapitału zagranicznego.

    W tym kontekście krytyka TVP to najtańszy oręż walki konkurencyjnej. Telewizji publicznej próbuje się więc narzucić ustawowy kaganiec, aby przejąć rynek reklam. Gdy to nie skutkuje, następuje atak „publicystyczny”. Chodzi o to, aby maksymalnie osłabić TVP przed wejściem w okres cyfryzacji. Chodzi o miliardy złotych. A gdy w grę wchodzą tak wielkie pieniądze, przegrywa zwykła prawda i przyzwoitość.

    Znikające fakty

    Wróćmy jednak do głównego wątku. W swoim tekście „Świat według TVP” redaktor Bogucka postawiła tezę, iż telewizja publiczna „została zaprzęgnięta do promocji jednej partii”. Z publicystyką Boguckiej nie mam zamiaru polemizować: w wolnej Polsce każdy może głosić tezy, jakie chce, a ograniczony jest jedynie przepisami prawa i obawą przed śmiesznością. Tym, co w tekście Boguckiej wymaga polemiki, to próba ubrania jej (i „Gazetowych”) marzeń, fobii i obaw w pozory obiektywnego dziennikarstwa. W owym „ubieraniu” przekroczono – moim zdaniem – granicę przyzwoitości i dobrego smaku.

    Pisze Bogucka na przykład, iż „widzowie TVP nie dowiedzieli się, że prokuratura oddała doktorowi Mirosławowi G. 170 przedmiotów zabranych mu w czasie aresztowania, a zatrzymała tylko dwie butelki alkoholu i pudełko cygar”. Rzeczywiście – widzowie telewizji publicznej nie dowiedzieli się o tym, bo… nie jest to prawdą. Jak w każdej tego typu sprawie są dwie strony prezentujące swoje stanowiska i poglądy: „Gazeta” z nieznanych powodów postanowiła bezkrytycznie przyjąć punkt widzenia obrońców Mirosława G. i stanowczo obstaje przy tezie, że „prokuratura […] zatrzymała tylko dwie butelki alkoholu i pudełko cygar”.

    Tymczasem 12 września (na tydzień przed artykułem red. Boguckiej) Ministerstwo Sprawiedliwości wydało komunikat, w którym można przeczytać: „informacje, jakoby zostały oddane wszystkie rzeczy, nie są prawdziwe, wciąż bowiem nie zostało zwróconych około 500 przedmiotów (butelek z alkoholem, piór, wartościowych zegarków)”. Zatem może jednak nie trzy sztuki – jak chce „Wyborcza” („dwie butelki alkoholu i pudełko cygar”), ale 500 przedmiotów, jak zapewnia Ministerstwo Sprawiedliwości („500 przedmiotów – butelek z alkoholem, piór, wartościowych zegarków”).

    Nie jest to jednak zwykły błąd, dziennikarskie przeoczenie. „Gazeta” uznała po prostu, że fakty niepasujące do jej aktualnej linii politycznej… nie istnieją. Zostały „unieważnione” decyzją kolegium redakcyjnego. Bo to „Gazeta Wyborcza” nie poinformowała swoich czytelników o stanowisku resortu sprawiedliwości i prokuratury. Uznała, że nie pisząc o pewnych faktach i przemilczając pewne zjawiska, sprawi, że będą one znikały z obszaru dyskursu publicznego.

    Z reakcji redaktor Boguckiej wnosić należy, że zakwestionowanie nieomylności „Wyborczej” w tych kwestiach wywołało szok i frustrację. Tylko tak można bowiemtłumaczyć publiczne połajanki pod adresem kierownictwa telewizji publicznej, że nie stosuje tych samych przemilczeń i manipulacji co „Gazeta”. To właśnie istota sprawy: „Gazeta Wyborcza” postanowiła poprawić rzeczywistość i zmyśliła fakty („dwie butelki alkoholu i pudełko cygar”), ignorując stanowisko drugiej strony. Po czym zaatakowała TVP, że tego „Gazetowego” zmyślenia nie podała na antenie jako prawdy obiektywnej.

    Złe przeszczepy „Wyborczej”

    Zresztą nie jest to jedyny tego typu zabieg w tekście Boguckiej. Pani redaktor twierdzi, że przyczyną kryzysu polskiej transplantologii jest postępowanie pewnego „medium [które] zaczęło nagonkę”. W domyśle: przez TVP bez przeszczepów umierają ludzie, bo telewizja publiczna nagłośniła zarzuty ministra Ziobry wobec doktora G. Zarzut dość absurdalny – wystarczyłoby przejrzenie serwisów informacyjnych wszystkich telewizji (także komercyjnych), aby się przekonać, że konferencja w Ministerstwie Sprawiedliwości „zrobiła czołówkę” we wszystkich programach. W imię czego właściwie TVP miałaby ocenzurować tę wiadomość?

    Co zaś do kryzysu polskiej transplantologii, to rzeczywiście ilość przeszczepów istotnie się zmniejszyła. Jednak dane statystyczne pokazują, że nie spadła liczba przeszczepów serca (doktor G. jest kardiochirurgiem), ale… wątroby. Co ciekawe, spadek ten miał najgwałtowniejszy przebieg przed… konferencją ministra Ziobry.

    Co się więc stało i jakież to „medium” odpowiada za kryzys w polskiej transplantologii? Otóż wielu lekarzy uważa, że głównym powodem tego stanu rzeczy są… teksty w „Gazecie Wyborczej” z początku roku, opisujące w histerycznym tonie przypadki „zarażenia” białaczką trzech pacjentów po przeszczepach wątroby i nerek. O tonie tych publikacji mogą choćby świadczyć ich tytuły: „Zły przeszczep” („GW” 29.12.06), „Kolejny chory po przeszczepie” („GW” 30.12.06), „Przy przeszczepach potrzebna jest czujność” („GW” 5.01.07), „Białaczka na skutek przeszczepu” („GW” 8.02.07) lub na przykład „Czy to był błąd lekarzy?” („GW” 3.02.07). To właśnie po tych tekstach liczba przeszczepów wątroby spadła z 76 zabiegów (styczeń 2007) do 34 (kwiecień), a nerek z 22 do 9 (w tym samym okresie).

    Skandalicznie dobrotliwy premier

    Oczywiście „Gazeta” może się nie zgadzać z pewnymi działaniami obecnego rządu, może nie lubić pewnych ugrupowań i określonych polityków, ale może lepszym sposobem wyrażania tej niezgody byłoby polemizowanie bezpośrednio z tymi politykami, a nie krytykowanie innych mediów. Tymczasem najgorszą zbrodnią wydaje się być nieprzyjmowanie punktu widzenia „Gazety” przy relacjonowaniu rzeczywistości. Jeżeli fakty nie zgadzają się z linią „Wyborczej” ustaloną na kolegium redakcyjnym, tym gorzej dla faktów tych mediów, które je rzetelnie relacjonują.

    Tym bardziej że nie bardzo rozumiem, co właściwie jest głównym zarzutem pani redaktor. Raz „Gazeta” ma za złe TVP, że pokazuje za dużo PiS (ba, przerywa nawet mecz, aby pokazać konwencję tego ugrupowania), by za chwilę tę samą telewizję zaatakować za to, że nie pokazuje wszystkiego i trzeba pokazywać więcej PiS (aby zmieściły się – jak chce redaktor Bogucka – także „obelgi i insynuacje pod adresem przeciwnika”).

    Najgorszy zarzut, jaki formułuje redaktor Bogucka wobec telewizji publicznej, dotyczy jednak tego, że – o zgrozo! – „TVP lansuje premiera w wersji dobrotliwej, uśmiechniętej i niejadowitej”. Zarzut co najmniej dziwny ze strony przedstawicielki redakcji, która świadomie opóźniła o blisko pół roku upublicznienie informacji o największym skandalu III RP (aferze Rywina) tylko dlatego, aby nie psuć w czasie unijnych negocjacji wizerunku dobrotliwego, uśmiechniętego premiera Millera.

    Doprawdy trudno zadowolić redaktor Bogucką – ma za złe TVP, że „wycina” niektóre wypowiedzi premiera, ale kiedy „Wiadomości” zamieszczają jego wypowiedź na temat odejścia ministra Sikorskiego, Bogucka stwierdza autorytatywnie, że akurat w tym wypadku wypowiedzieć się powinien poseł Kurski.

    Wypieranie ze świadomości

    Podobnie z innymi zarzutami. Wbrew temu, co widziała 10 września na „gazetowym” telewizorze redaktor Bogucka, „Wiadomości”poinformowały, że plany podniesienia składki zdrowotnej to wycofanie się premiera z poprzednio zajmowanego stanowiska. Z kolei 12 września „Wiadomości” rzetelnie poinformowały o postanowieniu sądu w sprawie Janusza Kaczmarka. Zarzut redaktor Boguckiej, że zupełnie niepotrzebnie pojawiła się w materiale informacja, iż „środki zapobiegawcze wobec Kaczmarka muszą być wyznaczone jeszcze raz”, wydaje się nieco śmieszny, jeżeli porówna się go z tym, co następnego dnia napisała „Gazeta Wyborcza”: „Sąd uchylił postanowienie i zwrócił je prokuraturze „do ponownego rozpatrzenia”. Ta może teraz wszystko? nie stosować tzw. środków zapobiegawczych, jeszcze raz je nałożyć, a nawet wystąpić do sądu, by b. szefa MSWiA aresztować”. (B. Wróblewski, „Nie ma powodu, by Janusz Kaczmarek wpłacał kaucję i nie mógł wyjeżdżać”; „GW” nr 214, wydanie waw z 13.09.2007, Kraj, str. 4 ). Jak to się dzieje, że według redaktor Boguckiej ten sam tekst podany w „Wiadomościach” jest manipulacją, a zamieszczony w „Gazecie Wyborczej” już nie?

    I dalej: 13 września TVP podała, że Ryszard Bender to osoba rekomendowana przez krąg Radia Maryja. Szkoda, że redaktor Bogucka nie wychwyciła tego szczegółu. Chyba że jest to dobrze opisany w literaturze psychologicznej mechanizm wyparcia – kiedy umysł odrzuca wszelkie informacje niepasujące do przyjętego i zaakceptowanego wzorca i wypiera je ze świadomości.Z kolei 14 września nie przemilczeliśmy, jak chciałaby tego redaktor Bogucka, informacji, że oskarżona o korupcję Arka Gdynia należy do Prokomu. Zobaczmy jednak, jak potraktowała tę kwestię „Gazeta Wyborcza”: „W aferę korupcyjną zamieszanych jest kilkanaście klubów piłkarskich, ale prokuratorzy niespodziewanie zdecydowali się wyłączyć jeden – jak sami przyznali bardzo wąski – wątek sprawy i złożyć akt oskarżenia w sądzie. Dotyczy on Arki Gdynia, klubu należącego do firmy Prokom, której właścicielem jest Ryszard Krauze podejrzewany o udział w przecieku dotyczącym akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa” („Arka oskarżona o korupcję”, Artur Brzozowski; „GW” nr 216, wydanie waw z 15 – 16.09.2007, Sport, str. 35). Kali ukraść krowa – dobrze, Kalemu ukraść – źle.

    Dyrektywa Heleny Łuczywo

    Przyznajemy się także do innego poważnego „przestępstwa” przeciwko rzetelności dziennikarskiej: oto pozwoliliśmy komentować sprawy związane ze służbami specjalnymi redaktorowi Jerzemu Jachowiczowi. A przecież powinniśmy wiedzieć, że redaktor Jachowicz miał prawo być „autorytetem” w tej dziedzinie tylko do momentu, kiedy pracował w „Gazecie Wyborczej”. Po odejściu z redakcji nie powinien być nigdzie zapraszany.

    Tak na marginesie: czy nadal obowiązuje w „Gazecie Wyborczej” dyrektywa Heleny Łuczywo z początku lat 90., że dziennikarze „Gazety” nie mogą wyrażać publicznie poglądów sprzecznych z linią programową gazety?

    Kompletnym zaskoczeniem jest jednak zmiana stanowiska „Gazety” w kwestii lustracji. Redaktor Bogucka wręcz oczekuje od telewizji publicznej odnotowywania w najważniejszych programach informacyjnych kolejnych przypadków „dzikiej” lustracji. Albowiem „grzechem” TVP było przemilczenie artykułu „Wprost” o rzekomych związkach Jerzego R. Nowaka z wywiadem PRL. Kolejnym zarzutem miało być pominięcie milczeniem rzekomego odkrycia teczek najbogatszych Polaków inwigilowanych przez WSI. A gdzie dziennikarski obiektywizm? Gdzie weryfikowanie rzekomych sensacji?

    Powyższe przykłady pokazują, jak nieprawdziwe, wręcz absurdalne są zarzuty stawiane przez „Gazetę Wyborczą” TVP. Dla Teresy Boguckiej zarzutem okazuje się nawet to, że TVP informuje o czymś dokładnie tak samo jak… jej macierzysta redakcja. Przy takim natężeniu złej woli trudno o spokojny dyskurs i wymianę racjonalnych argumentów.
    Jan Polkowski

  91. do Pielni1 z godz. 10:34

    miło spotkać kogoś, kto ma jakąś refleksje na temat stylu swojej wypowiedzi.
    co do meritum, to bardzo trudno mi sie wczuć w tę lewicową (nad)wrażliwość. Gowin jest istotnie – jak na mój gust – trochą zbyt przy wiązany do Kościoła. preferuję Prawicę laicką, więc w tym punkcie mogę wykazać zrozumienie. ale co złego w patriotyzmie? rozumiem, że nie może on być nastawiony wyłącznie na przeszłość, ale z drugiej strony próby zdefiniowania tego pojęcia na nowo przez takich publicystów jak np. Jarosław Kurski są mało przekonujące. sprowadzają się one z grubsza do stwierdzenia, że tam moja ojczyzna, gdzie lepiej płacą. wyeliminowany został – moim zdaniem niezbędny – element gotowości do poświęcenia, który buduje się na świadomości wspólnej historii i tożsamości. rozumiem wątpliwości co do „polityki historycznej”, ale czy Lewica takiej nie prowadzi? jako osoba niereligijna, wierzę w pewną równowagę racji cząstkowych. bardziej komfortowo czuję sie po prawej stronie, ale nie odmawiam Lewicy tej cząstkowej słuszności. polityka wymaga pewnego uproszczenia stanowisk i ta chwiejna równowaga idei, to najlepsze, na co możemy liczyć. ten kto sądzi, że wyeliminowanie ludzi o niemiłych dla siebie poglądach doprowadzi do powszechnej szczęśliwości, ten jest naiwny. z tego punktu widzenia chyba lepiej jeśli Prawicę reprezentuje ktoś na poziomie jak Gowin, niż brutalni demagodzy typu Giertych czy Macierewicz? nadal uważasz, że Gowin jest niebezpieczniejszy? czy nie jest to przypadkiem z Twojej strony para – religijne w swojej jednoznaczności spojrzenie na Świat?

    Pozdrawiam

  92. Odwaga najwyraźniej staniała !
    Gazeta Wyborcza donosi dzisiaj na pierwszej stronie:
    ” Bunt prokuratorów przeciw politycznym naciskom i ręcznemu sterowaniu”. Chodzi o nominację dla pani prokurator E. J. w Warszawie.
    Lokalny (katowicki) dodatek do GW donosi, że pani asesor prokuratury rejonowej w Katowicach I.W., która sprzeciwiła się naciskom „zwierzchności” w sprawie wniesienia apelacji na korzyść oskarżonych w znanej sprawie wysłania przez małżeństwo lekarzy pocztową paczką szczeniaka, który „eksperymentu” nie wytrzymał – wreszcie, po przegraniu przez PiS wyborów, doczekała się pozytywnej opinii w sprawie swojej nominacji prokuratorskiej. Przed wyborami, konsekwentnie uzyskiwała opinie negatywne, mimo, że staż asesorski dawno jej się skończył.
    Wcześniej prokuratorzy w sprawach nacisków i ręcznego sterowania milczeli (chlubny wyjątek: prokurator Parulski, a i on protestował w osamotnieniu ).
    Wstyd, panowie i panie prokuratorzy! Gdzie byliście dotychczas ? Czyżby do wyborów wszystko było OK w Waszej służbie ?

  93. Oldaho,
    czyżbys podważał uczciwość i wiarygodność Grubego Ryśka z Gdyni? Najlepszego Płatnika? człowieka z którym Donek Tusk jest po imieniu 9jeśli się nie mylę) i w którego firmie dorabiała córka Tuska Kasia? A fe! I bez wyroku sądowego? A fe fe po dwakroć! Czyżby CBA zakopało sprawę przecieku pod dywan? A fe fe fe po trzykroć.

    Przeczytaj sobie jak się robi czytelnikom GieWu wodę z mózgu:
    http://www.kataryna.salon24.pl/43108,index.html

    pozdrawiam
    Bernard

  94. Witam
    Ja w sprawie obiecanego „cudu gospodarczego” Jako że cudy to zjawiska ze świata bajek i metafizyki to postaram się pofantazjować. Możemy poczekać na cud, aż „sam” się stanie. Wymrą emeryci i renciści a zostaną tylko młodzi, zdolni pracujący. Do kraju napłyną strumienie kapitału a na Bałtyku odkryjemy ropę w ilościach nie mniejszych niż na morzu Kaspijskim. Czasem miło jest pomarzyć….
    Niestety ale do przeprowadzenia cudu w Polsce potrzebne są reformy. A one są politycznie bardzo bolesne. Nigdy nie ma dobrego czasu na reformy. Toteż najmniej zły czas jest właśnie na samym początku kadencji. Dlatego najbliższe pół roku pokaże co będzie z tym cudem.
    Można przeprowadzić w Polsce reformy na 2 sposoby:
    1. „na Grabskiego” Wszystkie główne siły polityczne umawiają się co do konieczności przeprowadzenia reform. Panuje powszechny konsensus. Kaczyńscy, Tusk, Olejniczak, Pawlak spotykają się tedy w piwnicy sejmowej i przy blasku świec podają sobie rękę i wypijają „na odwagę” Ustala się konkretny terminarz i cele. Powołuje się rząd fachowców z ekonomistą na czele. Rząd po wypełnieniu zadania ustępuje i zastępuje go zwykła RM oparta na większości parlamentarnej. W sondażach i na drogach następuje wielki powrót Andrzeja L. oraz jemu podobnych. Wszystko wraca do normalności.
    2. „na Mazowieckiego? PO z PSL dogadują się co do konieczności przeprowadzenia reform. PSL dostaje solidną obietnicę wielu stanowisk. Uzyskują też cichutkie wsparcie LiD. Powołuje się rząd fachowców ? ministrów wybitnie ?jednorazowych? Wszyscy główni politycy pozostają poza rządem. Reformy przeprowadza się najszybciej jak się da żeby nikt nie połapał się o co chodzi. Po pół roku funkcjonowania takiego rządu i nieustannych wojnach z Prezydentem następuje zmiana. Wraca ?dobry car? Tusk razem z kniaziem Pawlakiem i odsuwa ?złych bojarów? W nagrodę za swoje poświęcenie PSL dostaje upragnione stanowiska. Cała ekipa ma teraz 3,5 roku by poczekać na owoce reform i odrobienie straty w sondażach.
    Jako że generalnie na rynku cudów panuje deficyt, toteż trudno mi sobie wyobrazić powyższe rozwiązania. Być może wyobraźnie mam ubogą. Na to jak nowa ekipa jest zdeterminowana na przeprowadzenie reform pokaże liczba fachowców w nowym rządzie. Taki fachowiec ma bowiem tę zaletę że łatwo go można rzucić tłumom na pożarcie. Trudno mi sobie wyobrazić jakiegoś rozsądnie myślącego ( m.in. o swojej karierze 🙂 polityka który będzie ryzykował firmowanie niepopularnych rozwiązań. No chyba że jest to ktoś w stylu Wielkiego Brata, próbujący zmieniać świat za wszelką cenę. Przeprowadzając reformy trzeba się liczyć z przegraną w następnych wyborach. Takiego poświęcenie jednak ani w PO ani w PSL nie widzę. Chyba że także i wzrok mam słaby 🙂
    Pozdrawiam.

  95. Bernardzie
    czyli zaprzeczasz kontaktom L. Kaczyńskiego z Krauzem? I sprawkom tamtej kancelarii? Nic nie było za to córka Tuska pracowała u Krauzego? Tak Ci się przedstawia rzeczywistość? 🙂

  96. poza tym, Bernardzie, chodziło o kancelarię adwokacką i rolę Kaczyńskich w różnych szemranych sprawach. Również o sprawę o której Azrael nie napisał – o sprawę FOZZ w kontekście spółki Telegraf. Czyżby dlatego tak się Kaczyńscy uparli na przejęcie resortów siłowych po wyborach 2005? Czy to jest prawdziwy powód dla którego nie powstała wtedy koalicja PiSPO? Bo pewne sprawy nie mogły wyjść na jaw? Ciekawa hipoteza 🙂

  97. Bernardzie !
    Dzięki Twojej arogancji,chamstwu i natręctwu PO zyskała w Internecie niejednego wyborcę. Twoje próby robienia wody z mózgu były na poziomie Rodziny RM czy POP PiS-u, ale nie czytelników Polityki. Czynnie brałeś udział w nieudanej próbie odwrócenia uwagi od rzeczywistych(śmiertelnych ) skutków nieuctwa i niekompetencji ministra zerozeroZiobro. Te skutki widział nawet minister Religa i Episkopat. A tylko Ty i propagandziści PiS-u byliście slepi i głusi. Żadne chwyty PiS-owskich internetowych propagandzistów nie zmienią ponurej prawdy o skutkach aresztowania doktora G. dla oczekujących na przeszczep.
    Na marginesie Stadionu Narodowego : Drogi Bernardzie : Ile i kto zarobił wielkie pieniądze na nicnierobieniu za kadencji Lecha Kaczyńskiego w warszawskim Ratuszu przy Stadionie Narodowym ? Zapytaj o to na najbliższym zebraniu POP PiS-u i zapewne LK Ci odpowie . Jak towarzysz towarzyszowi.

  98. Nasz ?wspaniały? prezydent kolejny raz daje dowód swojej małości i nie mam tu na myśli wzrostu. Jest po prostu zwykłym chamem i przykładem, że tytuł naukowy nie ma nic wspólnego z mądrością i kulturą. Myślę, że jeszcze nie raz błyśnie in minus. Oby Donek znalazł na niego jakiś sposób.
    Braciszek prezydenta popisał się pięknym komentarzem do wyniku wyborów. Ta szeroka koalicja od ?Faktów i mitów? (co to właściwie jest?) przez ?Trybunę?, ?Wyborczą? i dwie prywatne TV to jest naprawdę zabawny zlepek. Całe szczęście, że można już spokojnie obśmiać jego poronione pomysły bez obaw, że wprowadzi je w życie. Przynajmniej na razie…
    ?Konstruktywna opozycja? ? buuuaaaahaha. Panowie powinni występować na scenie. Kryszak się chowa.
    Resorty siłowe dla prezydenta ? uuu, ktoś tu przysnął przez ostatnie 10 lat. Pobudka, witamy w XXI wieku.
    Z tym hurra optymizmem z powodu wygranej Donka jeszcze bym się wstrzymał. Zapowiada się lepiej, ale wolę chuchać na zimne. PSL już od dawna przebiera nogami do stołków więc rozmowy raczej łatwe nie będą. Poza tym nadal nad głowami będzie wisiało VETO. Jakby nie patrzeć trzeba będzie się dogadać ze sfrustrowanymi czerwonymi. A oni już marzą o następnych wyborach, zwłaszcza prezydenckich i nie sądzę, by mieli ochotę na realne wspomaganie lumpenliberałów. W końcu jaki mają w tym interes? Jak straci PO, a straci, bo będzie rządzić, to przecież elektorat nie odpłynie do PiS. Będzie co wziąć. Lubię Olejniczaka, ale mam wrażenie, że albo jest bez pomysłu jak posklejać resztki SLD, Demokratów i SdPl (poparcie znajdzie się bez problemu ? trzeba by tylko wreszcie wysmarować jakiś sensowny program), albo stara gwardia nadal mocno trzyma i doły partyjne traktowane są na zasadzie ?przynieś, podaj, pozamiataj?. Tak czy owak, wg mnie jest to ostatnia kadencja, podczas której LiD czy SLD może się odrodzić i zyskać rzeczywiście dobry wynik. Jak nic nie wymyślą to arrivederci. Płakać nikt po nich nie będzie.
    Elektorat jednak zostanie ? kto go weźmie?

    Szefostwu PO też nie zazdroszczę. Stawiam każde pieniądze, że nikt w PO nie ma pojęcia jak skutecznie rozwiązać problemy służby zdrowia. Czy w ogóle jest ktoś taki w Polsce? Boję się długich przepychanek zakończonych jak zwykle mieszaniem w budżecie i następnymi zmarnowanymi pieniędzmi wrzuconymi do szpitalnego worka bez dna.

    Mam natomiast konkretną propozycję dla nowej władzy, która może przynieść jej spore profity w postaci wdzięczności wyborców.
    WEŹCIE SIĘ PAŃSTWO ZA FUNDUSZE UE 2007-2013! Czas najwyższy ruszyć tę forsę! Cała góra rozporządzeń MRR czeka na ogłoszenie. Razem z nimi czekają przedsiębiorcy, których krew już zalewa od tego czekania.
    Zróbcie coś z tym, by wreszcie można było uruchomić projekty. Zapewniam, że nowe inwestycje za unijną kasę zaprocentują konkretnym poparciem, może już w wyborach prezydenckich. Wystarczy trochę marketingu.
    Reasumując:
    1. Fundusze UE 2007-2013. Niby są już od prawie roku, ale naprawdę wcale ich nie ma. A beneficjenci wszelkiej maści czekają.
    a) Czas najwyższy wydać rozporządzenia dotyczące pomocy publicznej ? to zadanie dla ministra rozwoju regionalnego.
    b) Warto by jeszcze raz przemyśleć system certyfikacji wydatków ? póki jeszcze nie płyną pieniądze łatwiej usunąć niepotrzebne przeszkody, a jest ich sporo. Po co taka centralizacja?
    c) Procedury, dokumenty i instytucje odpowiedzialne za wdrażanie programów operacyjnych ? czy rzeczywiście muszą być tak zawiłe i zarazem odpychające dla beneficjenta?
    2. Edukacja. Jeśli rzeczywiście państwo z PO chcą coś zmienić w Polsce to niech wezmą się za edukację ? od podstawowej do wyższej i ustawicznej.
    a) Co trzeba zmienić w programach nauczania szkół podstawowych, gimnazjalnych i licealnych najlepiej wiedzą ci, którzy muszą je realizować. Może warto ich posłuchać?
    b) Pakowanie publicznych pieniędzy w uczelnie wyższe mija się z celem, bo w efekcie nic nie zmusza ich do szukania innych źródeł finansowania. Nie chcą i nie muszą współpracować z przedsiębiorstwami. Łatwiej o dotację z budżetu państwa. Z kolei przedsiębiorstwom można ułatwić związki z uczelniami. Czy stać nas na prowadzenie badań za publiczne pieniądze, a później sprzedaż patentów firmom zagranicznym?
    c) Czy ktoś się zastanawia w jaki sposób rozszerzyć bazę kształcenia ustawicznego (studia podyplomowe, kursy itd.) z jednoczesnym zapewnieniem jej jakości? Wbrew pozorom rynek sobie z tym nie radzi, bo obok perełek istnieje cała masa zwykłych naciągaczy.
    3. Administracja kontra przedsiębiorczość. W koło macieju wszyscy ględzą jakie to przeszkody stoją na drodze małego i średniego przedsiębiorcy. Niestety na zdefiniowaniu problemów się kończy. Warto, by wreszcie coś z tym zrobić.

    Jak już załatwicie te najpilniejsze sprawy moglibyście też zająć się panem Zerrem i CBA. Mam spore wątpliwości, co do zgodności z prawem działalności PiSowskich zabawek.
    Może jakieś komisje śledcze?
    Ciekawi mnie jak będzie przebiegało czyszczenie urzędów, agencji i rad wszelkiej maści z PiSowskich popłuczyn ? do trawy?
    Liczę, że nowi nie będą z zaciągi typu ?mierny ale wierny?. Obym się nie przeliczył…
    Może warto odkurzyć pomysł etosu Służby Cywilnej?

    Odcięcie od koryta Andrew i wielkiego Romana to niewątpliwie plus. Wbrew pesymistom wierzę, że szczególnie Andrew to już pieśń przeszłości. Drugi raz chłopi się nie nabiorą. Z kolei lumpenproletariat przeszedł już do PiS. Bye, bye Andrew. Wystarczająco się nachapałeś.
    A propos Samejobory ? czy ktoś wie jak się rozwija sprawa fałszowania list poparcia przez Renatkę Beger? Moim zdaniem jeśli jest coś na rzeczy to skandal, że taka osoba mogła sobie spokojnie dzierżyć mandat przedstawiciela narodu uzyskany w przestępczy sposób i to przez 1,5 kadencji!

    Kwestia Sawickiej ? obstawiam każde pieniądze, że afera została zmontowana przez PiSowskich chłopców na posyłki z CBA i to zapewne niezbyt zgodnie z prawem.
    Niemniej nie zmienia to faktu, że zawszeć to o jedną szuję w parlamencie mniej. Wiem, wiem ? zostaje jeszcze pewnie z ponad setka (albo i dwie + koło setki zwykłych tumanów) podobnych w nowo wybranym, wiec nie ma się z czego cieszyć, ale cóż ? ktoś ich przeca wybiera.

  99. Oldaho,
    śmiało, konkretnie – ile na tym Kaczory zarobiły, nie krępuj się. Poza tym krytykujesz uczciwość Grubego Ryśka? Bez wyroku sądowego? A fe fe fe i jeszcze raz fe. Najlepszy płatnik za takie pomówienia może cię puścić w skarpetkach.

    J.S.
    piłuj drewniany nochal Pinokio, piłuj, piłuj. W wolnej chwili przeczytaj tekst Polkowskiego.

  100. buku g. 10:07
    Na Ozyrysa! Co to jest „postkomunistyczna” moralność???
    Pozdrowienia.
    R.N.
    A tak wyglądała „walka z korupcją” :http://wiadomosci.onet.pl/1632739,11,item.html

  101. Wśród wielu nieszczęść jakie przyniosły nam rządy PIS doliczyć nalezy kompletne zdurnienie wielu blogowiczów….
    Najlepszym dowodem jest sprawa Stadionu Narodowego która stała sie rozprawą miedzy PIS i PO !
    Dyskusja na ten temat którą wywołał Bernard jest największą żenadą, jaka można sobie wyobrazić !
    Osobiście uważam że nie uda nam się ani wybudować 80 procent ani 70 , ani nawet 50 procent autostrad i do ostaniej chwili wszystkie drogi dojazdowe w Gdańsku, Wrocławiu, Poznaniu etc będą w budowie, ale NIE O TO CHODZI
    Stadion Narodowy to jest najwiekszy kryminał !
    Pomysł Hani GW na temat zmiany lokalizacji przypomina jako żywo tego idiotę dyrektora ( Grał go Dobrowolski) z filmu Bareji „Poszukiwany, Poszukiwana” który na makiecie osiedla przenosił bloki do jeziora i z powrotem, a klakierzy zachwycali się jego talentem urbanisty.

    Po pierwsze, na terenie nadwiślańskim NIE WOLNO budować żadnych apartamentowców, bo są to w planie miejskim TERENY SPORTOWO REKREACYJNE.
    Równie dobrze Hania mogłaby zaproponować ŁAZIENKI na tor żużlowy albo PLAC DEFILAD, albo dowolny park.

    Po drugie, Eksperci ostrzegali że na terenie stadionu Dziesieciolecia nie mozna budować bo są tam zwłoki, gruzy, setki tysiecy niewypałów, min i bóg wie czego jeszcze !
    A jak będzie tam hipermarket i apartamenty to zwłok i niewypałow nie bedzie ?

    PO trzecie: jezeli jest to takie wspaniałe miejsce pod osiedle i centra handlowe, to dlaczego od kilkunastu lat NIC SIE NIE DZIEJE na należacym nieopodal do Elektrimu terenie „Portu Praskiego” ??????

    Po czwarte, jak pania Hania wyobraża sobie budowę apartamentowców na terenie niecki i trybun Stadionu Dziesieciolecia ? A może osiedle domków jednorodzinnych na wzgórkach ??????? I gdzie jest ten deweloper, który spieprzy kolejny potencjalny skarb Warszawy ?

    Po czwarte: Czy istnieje w całej Polsce lepiej skomunikowane miejsce ? Najszybsze linie tramwajowe , autobusowe, nowa linia metra i kolejowa, wielopasmowe aleje, dwa mosty…… Pamietam Wyścig Pokoju, Dożynki, spotkanie z Janem Pawłem, NIE BYŁO ŻADNYCH KORKÓW !!!!!!! a przecież nie było wtedy Mostu Świetokrzyskiego !
    Napewno komunikacyjnie jest lepiej niż w Chorzowie !

    Po piąte: Co za kretyn powiedział, że na świecie nie buduje się stadionów w centrum ?
    Owszem nie buduje się, BO JUZ JE W CENTRUM WYBUDOWANO, a teraz się tylko modernizuje !
    Ponadto ŻADNE wielkie Miasto na Świecie nie ma już takiego wolnego miejsca w Centrum miasta, takiej dżungli na rzeką i takiego wysypiska śmieci !

    Jednym slowem wszystko przemawia własnie za budowa stadionu Narodowego w rejonie Stadionu Dziesięciolecia.

    Ale jednocześnie jest prawdą, że będzie to straszliwie kosztowne i musi to być cos wiecej niż stadion, żeby chociaż częściowo sie zwróciło. A więc tylko Ogromny ośrodek REKREACYJNO- SPORTOWO- WYSTAWOWY: BASENY – HALE SPORTOWE ITP. Jednocześnie potencjalne miejsce Igrzysk Olimpijskich, Mistrzostw Europy i Świata w Lekkoatletyce ( koniecznie BIEŻNIA !!!) PŁYWANIU, Różnych Grand Prix, Koncertów itd. Sam piłkarski Stadion Narodowy TO ZA MAŁO> oczywiscie to nie musi być wszystko gotowe do roku 2012, ale to jest jedyna możliwa koncepcja, a nie jakieś głupie Białołęki, Łomianki itd.

    I do cholery, nie przeliczajmy tego na koszty autostrady, bo autostrad ani obwodnicy Warszawy i TAK NIE WYBUDUJEMY przed końcem XXI wieku !

    I nie ma to nic wspólnego z PIS czy PO, a tylko z zdrowym rozsądkiem i umiejętnościa liczenia nie tylko złotówek, ale korzysci dla miasta i całego kraju.

  102. Umarł Szestow,wrócił Bernard!
    Quake !
    Sprawa Lipca przekonała chyba każdego trzeżwego obserwatora, że CBA została stworzona jako policja polityczna braci Kaczyńskich. Każdy przytomny obserwator polskiej sceny politycznej od Okrągłego Stołu znał oskarżenia skierowane pod adresem braci Kaczyńskich o zawłaszczanie majątku narodowego i ich brak skrupułów w walce politycznej. Nie może więc Tusk robić otwartych oczu ze zdziwienia, że takie a nie inne są skutki rządów braciszków. CBA nie da się naprawić, ale o wiele gorsza sprawa jest z prokuraturą, której przecież nie można zlikwidować, a która jest wyrażnie podzielona politycznie.

  103. do asasello z godz.12.42 (tym razem to już ostatni raz , bo nie możemy naszą polemiką zajmować aż tak dużo miejsca na blogu Szanownej Gospodyni).
    Asasello, wygodnie ci (dla ułatwienia prezentacji „wyższości” poglądów prawicowych) ustawić mnie po lewicy. Wyjaśniam: nie jestem ani po lewicy, ani po prawicy; zresztą ten podział w polskim wydaniu jest absolutnie nietrafny.Dowód: Wierzejski z LPR zalicza sam siebie do prawicy i A. Hall też jest prawicowcem, a – sądzę, że Hall nie podałby ręki Wierzejskiemu. Dla mnie nie istnieje podział na lewicę i prawicę; moim podziałem jest podział na tych, co chcą nowoczesności, postępu (w technice, gospodarce, nauce itd.), tolerancji światopoglądowej i społecznej, otwarcia na świat i tych, którzy chcą trzymać naród za twarz, dobrze się czują w obskurantyźmie i wiernopoddańczej pozie w stosunku do Kośc. Katolickiego, którzy głoszą tezy o wyjątkowości Polaków, ich cierpiętnictwie, ich posłaniu, którzy wszędzie widzą wroga. Tak się panie asasello dziwnie składa, że pan Gowin nie należy do grupy pierwszej, stąd moje rozdrażnienie, bo dawno temu czytałem u Pascala, że człowiek inteligentny nie może być skrajnie prawicowy. Pan Gowin mi nie przeszkadza, jako osoba prywatna, ale jako (podobno in`spe) minister oświaty przeszkadza mi jak najbardziej.
    To by było na tyle

  104. Przepraszam za mój polski (jestem Czech). Uważam że połączenie SLD z SDPL ale przedewszystkim z Demokratami, nijak nie pomogło wyniku wyborczemu. Na demokratów to głsowali tylko demokraci a ich rodziny i blizscy znajomi. Pozostali o podobnych pogładach głosowali na PO, szczegulnie po fakcie kiedy J.M. Rokita zrezygnował z uczestnictwa w wyborach. Dla czego? Dla tego bo Rokita ma z Liberalizmem tyle wspólnego jak Giertych z tolerancją do homoseksualistów. On jedyny był dla części liberalów do nieprzelkniecia i to była szansa, by zamiast na PO zagłosowali wyborcy na Demokratów. Tak się jednak nie stało dzięki jego ukochanej Neli.. To że Neli przeszła do PiS paradoksalnie najbardziej uszkodziło PiS-owi (bo swoją „olbrzymią inteligencją” a kompletnie nieuporządkowanymi pogaduszkami zdegustowała parę potencjonalnych wyborców) No i drugi kto ucierpiał na tym to Demokraci i w następstwie LID (z powodów podanych wyżej)
    CO z LID-em. Najlepiej jak by demokraci przeszli do PO i lewica niech się porządnie wyprofiluje. Bo pchać się do centra nie ma po co. Tam jest PO a moim zdaniem i PSL. Na polskiej scenie brakuje niereligijnej lewicy typu zachodnich soc. dem. Tak samo brakuje prawdziwej prawicy bo PiS to jest właśnie religijna lewica bez wzgłędu na to co mówią o sobie
    Ale to jest tylko moje spojrzenie

    AHOJ.

  105. Bernardzie!
    Chciałem z Tobą podyskutować, ale jak przywołałeś Katarynę, to zrezygnowałem. Bądź sam ze swoimi obsesjami. Ale powiem Ci jedno, że te wszystkie „fakty” podane w cytacie to są takie duperele, że hej.

  106. Torlinie,
    zajrzyj przede wszystkim do atykułu GW. Który jest o jednym, a na deser Kaczyński. Trochę zawoalowanych insynuacji i pierdziu zdjęcie Kaczora.

    W tym stylu mozna by tak:
    Artykuł o ZUSie, informacja że Ryszard Krauze wygrał przetarg w ZUS i zarobił nieziemski szmal. Z Ryszardem Krauze po imieniu jest Donald Tusk (pierdziu zdjecie Donka), a córka Tuska dorabiała w firmie należącej do Krauzego (pierdziu zdjęcie Kasi Tusk z Tańca z Gwiazdami jak macha cyckami nad Taracino). full profesjonalizm.

    Zdaje się, że GW juz obstawia wybory prezydenckie. Ciekawe czy środowa Polityka pójdzie też tym tropem. Harty spuszczone.

    pozdrawiam
    Bernard

  107. @J.S. (2007-10-30 o godz. 17:03): główny problem z prokuraturą polega na tym, że jest ona niemal całkowicie nieodporna na naciski polityków. Niestety zmiany w prawie wprowadzone za czasów ministra Ziobro tylko ten stan pogłębiły. Jedyne co może zrobić prokurator, który nie chce się podporządkować pozaprawnym naciskom, to podać się do dymisji – a na to niewielu jest w stanie się zdecydować.
    Poza tym nie oszukujmy się: obecne gesty prokuratorów z Warszawy są mocno spoźnione. Ma racje Lex pisząc, że powinno zaprotestować duuuużo wcześniej – a nie dopiero po ogłoszeniu wyników wyborów. Myślę, że przywrócenie normalności w prokuraturze to będzie główne zadanie nowego ministra sprawiedliwości.

  108. Nie wiem czy zwróciliście uwagę na mapę Polski z projetowanymi drogami ekspresowymi wg.PO. Na tej mapie autostrady zostaną zbudowane w regionach gdzie wyborcy głosowali na Platformę. W innych dróg ma nie byc, a te rozpoczęte mają byc wstrzymane. Taką zemstę przygotowali wspaniali i otwarci chłopcy i dziewczęta schowani za Tuskiem. Podobna zemsta w Warszawie. Destrukcyjna HGW sabotująca prace Minister Jakubiak prowadzi grę w której zwycięzcą zostanie ITI, który walnie przyczynił się do wygranej. Walter z Wejchertem zacierają ręce, bo nie dośc że Warszawiacy sfinasują za 360 mln Centrum Finansowo Handlowe ze stadionem dla ITI to jeszcze Państwo dorzuci pieniądze, żeby stadion powiększyc. Ten plan to warszawianka do entej potęgi.

    P.S.
    Szestow wiecznie żywy.

  109. „Blizna pisze:
    2007-10-29 o godz. 01:45
    ZA JAROSŁAWEM MĄDRYM STOI 5 MILIONÓW SZABEL
    ZA DONALDEM TUSKIEM STOI 6 MILIONÓW TELEWIZORÓW. Napisał: poczytny ”

    Telewizory sa ważniejsze od szabel.
    Swego czasu generał de Gaulle wygrał nie czołgami lecz radyjkami na tranzystorach. Tylko kto jeszcze o tym pamieta? ;-(

  110. co do dyskusji Lex-a i Quake-a o protestach prokuratorów:

    rzeczywiście takie późne protestowanie kiepsko wygląda. Podobnie odebrałem sygnały o tym, że pan Temistokles rzekomo handlował filmami pirackimi. Rozumiem, że wiadomo o tym było od dawna, ale dopiero teraz odważono się powiedzieć.

    Ale proszę pomyśleć też w ten sposób: służby prokuratorskie i mundurowe to nie są mądrzy idealiści ani ludzie z super sztywnym kręgosłupem moralnym – bo tacy własnie wcale by nie awansowali, albo podali by się do dymisji.

    Możemy tylko liczyć na to, że prokuratorzy bedą względnie przywoici – to i tak dużo. Nie ma co się więc ich zbytnio czepiać, dlaczego dopiero teraz protestują. Trzeba im stworzyć warunki bardziej ludzkie – takie, w których względna przyzwoitość wystarczy, a nie potrzeba super – mocnego charakteru.

    Słowem, uważam, że trzeba tak reformować prokuraturę, żeby wzmacniać pozytywne odruchy ludzi i tworzyć im jakieś mechanizmy obronne przed naciskiem z góry (oczywiście z zachowaniem jakiejś jednak formy kontroli) – żeby ich odpowiedzialności towarzyszyła rzeczywista możność decyzji.

    Wobec tego ja raczej byłbym skłonny doszukiwać się w tych protestach elementu pozytywnego (może słabego, ale jednak) i szukać sposobów jego umocnienia – bo reformę prokuratury można zrobić TYLKO w oparciu o ludzi, którzy tam pracują. Narzekanie, że są kiepscy do niczego nie prowadzi – trzeba jakoś wyszukać tych najlepszych, dobrych i możliwych oraz dać im szansę rozwoju.

    Chciałbym też poruszyć inną kwestię – wydaje mi się, że PO-PSL w demontażu PiSowskiego „państwa odzyskanego” (i jego bastionów jak A. Macierewicz i jego komisje, KRRiTV, MSZ etc) będzie musiała sięgać do metod przypominających działania PiS. Będzie wtedy łatwym celem ataku.
    Zastanawiam się, czy da się poprowadzić jakąś linię demarkacyjną między działaniami PO oraz PiS. Wydaje mi się, że taką linią mogłoby być pytanie nie tyle o TRYB reformy różnych instytucji co o WYNIK – tzn. czy PO poprzestanie na obsadzeniu swoimi ludźmi, czy postara się tworzyć struktury i procedury ich obsadzania bardziej cywilizowane (np. zwiększyć kontrolę Sejmu lub innych organów, jak np. KRS itd). Tutaj papierkiem lakmusowym będą też te wszystkie sprawy, które dotyczą kompetencji Prezydenta – czy będą one bezlitośnie cięte, czy będzie się podejmować próby współpracy (nawet skazane na niepowodzenie).

    Chciałbym szczególnie serdedcznie pozdrowić Martina Pepiczka – to bardzo miło, że Pan się tu wpisuje. Język jest najzupełniej zrozumiały – a co ważniejsze, jest w tym wpisie sensowna myśl 🙂 Oczywiście najcenniejsze jest to, żebyśmy się swoimi sprawami wzajemnie interesowali – a poza tym spojrzenie kogoś z innym doświadczeniem może być bardzo cenne.

  111. A ja na temat stadionu, a raczej na temat lokalizacji stadionu. Mam wrażenie, że ci, którzy za wszelką cenę walczą o miejsce nad Wisłą nie maja racji. Jest to chyba najgorsza i to pod kazdym względem lokalizacja. Wielkie imprezy ściagaja ogromne tłumy docierające autobusami i samochodami osobowymi. Rondo u wylotu Mostu Poniatowskiego nie bardzo będzie w stanie temu sprostać. Podobnie dojazd od strony Targowej. Mielibysmy stałe korki i koszmarne życie dla miejszkańców okolic i osiedli np. saskiej Kępy. Pani, która domaga się jako miejszkanka Saskiej Kępy stadionu, niestety nie zdaje sobie sprawy, że im większy wachlarz usług sportowo-rozrywkowych tym częstsze kłopoty z komunikacją. A w ogóle może sprawy wyboru miejsca na stadion i jego kształtu, lepiej byłoby zostawić autentycznym fachowcom.
    Drugi powód to bagniste podłoże na których są błonia przy Stadionie 10-lecia. Naogół mało jest na świecie stadionów zlokalizowanych na brzegach rzek, a w szczególnosci tak nieuregulowanych jak Wisła.

  112. Hi MotherHen,
    Bardzo rozsadna wypowiedz.Twoje argumenty sa typowe dla anglosaskiego myslenia-jak najwiecej konkretow ,jak najmniej emocji.
    Z moich obserwacji PSL wydaje sie byc najbardzej zblizona do „europejskiego sposobu myslenia” .
    Dlaczego zdecydowana wiekszosc „Polakow” widzi we wszystkich „innych” potecjalnych przestepcow?

  113. pielnia 1
    O kompetencji p.Gowina pisze Pan/Pani bardzo celnie.Dodam tylko, iż poseł Gowin określany jest mianem katolickiego intelektualisty. A związek tych słów to przecież klasyczny oksymoron.
    O ile jednak znam historię Polski, to po powstaniu styczniowym narodził się polski pozytywizm. Idee walki narodowowyzwoleńczej zastąpiono postulatami pracy u podstaw. Patriotyzm nabrał społecznych rumieńców. A znaczący wpływ na świadomość elit wywierali stańczycy i związana z nimi krakowska szkoła historiografii. Wydaje mi się więc, że patriotyzm postyczniowy, choć konserwatywny był jednak, przynajmniej w Galicji, odmienny od Gowinowego.
    Pozdrowienia

  114. A propos stadionu zwanego dalej narodowym.
    Moim zdaniem ratuszowi z HGW na czele, grają sprytnie na zablokowanie jego realizacji. W końcówce rządów PIS w stolicy pomiędzy miasgtm a Grupą ITI ( obecnego właściciela klubu piłkarskiego Legii) została zawarta korzystna dla ITI umowa o budowie stadionu na Łazienkowskiej.
    Dwa duże obiekty tego typu w Warszawie nie zarobią na swoje utrzymanie. Władze Warszawy, być może słusznie, uznały że właśnie budowany stadion Legii winien być jedynym. Tak długo będą więc szukać nowej lokalizacji dla narodowego, że nie starczy czasu by go zbudować.

  115. Powinno być: „pomiędzy miastem a Grupą ITI…”. Przepraszam za błąd.

  116. Do Bernarda!
    Po co ściemniasz? Grupa ITI w sprawie stadionu Legii dogadała się z PiS, a nie z PO, i to, tuż przed przejęciem przez nią władzy w Ratuszu w 2006 r. A teraz obserwujemy już tylko konsekwencje tamtej umowy. Więc bij się proszę we własne piersi, jeżeli masz jakieś zastrzeżenia.

  117. Mam wrażenie, że od wyborów, poziom agresji ze strony członków i zwolenników PiS rośnie w tempie zastraszającym. Dzisiejsza poranna rozmowa w „Trójce” redaktora Karnowskiego z Joachimem Brudzińskim była wstrząsająca. Tyle jadu i nieskrywanej nienawiści do przeciwnika znaleźć do tej pory można było tylko na blogach i forach internetowych. Nie wiem jak w takiej atmosferze można mówić o jakiejkolwiek współpracy. Mam tylko nadzieję, że w PiS nie wszyscy są podobnego zdania, i jednak jest grupa ludzi którzy wyciągną wnioski z przegranych wyborów.
    Poniżej link do nagrania z Joachimem Brudzińskim.
    http://www.polskieradio.pl/trojka/salon/?id=21658

  118. @magrud
    ITI owszem kusiło Marcinkiewicza i zapraszało na Legię ten obiecał co mógł jak to ma w zwyczaju. Lecz wówczas nie było decyzji o EURO 2012. Kiedy doszło do świadomości szefów z ITI, że ma powstac konkurencyjny stadion to dzięki HGW zaczeli działac. Najpierw szybko zorganizowali uchwałę Rady Miasta zwiększającą dotację ( 360mln!) na nowy stadion…a raczej centrum handlowo-biznesowe ze stadionem wg. własnego projektu. Tą decyzją uprzedzili bardziej rozsądny plan dla Polski i Warszawy, a mianowicie zbudowanie Stadionu Narodowego na którym poza Reprezentacją Polski mogłyby ważniejsze mecze rozgrywac Legia czy Polonia. Ta koncepcja była korzystna dla Warszawy i oszczędna jednak HGW dba o interes ITI jak nikt więc ogromną dotację przyznali na rozbudowę Legii. Potem pani prezydent rzucała kłody pod nogi Minister Jakubiak, która nie chciała dwóch stadionów obok siebie. Jednak koncepcja z Narodowym jako stadionem Warszawy i Polski przegrała z lobby ITI. Teraz po wygranych wyborach HGW robi wszystko żeby to na stadionie ITI rozegrano mecz otwarcia. Aby to uczynic musi upaśc Narodowy, a ITI dostac kolejne kilkaset mln na powiększenie trybun do 55 tysięcy.
    Kiedyś klika złożona z samorządowców Mokotowa zbudowała najdroższy basen świata za ponad 100 milionów i ten basen jest we władaniu fundacji złozonej z oragnizatorów tego przekrętu. Mokotów i Warszawa zostali „wydymani”…
    Tak samo chcą Warszawiaków „wydymac” koledzy HGW do spółki z ITI.

  119. Pani Janino! Pierwsza uwaga dotyczy Pani Blogu. Jest na prawdę dobry, choćby przez to, że Pani – w przeciwieństwie do niektórych polityków – dyskutuje z internautami, a nie tylko i wyłącznie wygłasza swoje własne poglądy. I w tym sensie blog jest lepszy nawet od Pani artykułów w Polityce (choć zawsze czytam je z zainteresowaniem). Druga sprawa. Marcinkiewicz uprawia działalność z pogranicza science fiction. Na swoim blogu przekunuje ponownie do zawiązania koalicji PO i PiS, czyli czegoś, czego nie chce żadna z tych partii, jak również zdecydowana większość ich wyborców. Nasuwają się tylko dwa, niestety oba niezbyt pochlebne dla byłego premiera, wytłumaczenia: 1) Marcinkiewicz kompletnie oderwał się od rzeczywistośc i (co bardziej prawdopodobne) 2) próbuje wcisnąć wazelinę Panom z PO, przy okazji nie wypowiadając otwarcie wojny swoim kolegom z PiS-u, czyli wg zasady, że wilk syty i owca cała, czego celem ma być utrzymanie się na ciepłej posadce w EBOiR w Londynie.

  120. Blizna: widzę, że masz jakieś nieprzyjemne doświadczenia z czasów nauki szkolnej lub studiów, co prowadzi Cię do uogólnień, które z zasady są chybione. A może jeszcze gorzej: Tobie nie było dane przejść przez studia i teraz odreagowujesz na wykształciuchach swoje niespełnione marzenia? No bo na zdrowy rozsądek odpowiedz sobie na pytanie, co może łączyć niepracującą, utrzymywaną przez rodziców studentkę z 1 roku ASP w Krakowie, z żonatym i pracującym studentem ostatniego roku Politechniki w Warszawie poza tym, że oboje studiują i mają ambicję zdobycia wyższego wykształcenia? Na przyszłość radzę się zastanowić nad tym, co się pisze, bo Twoje argumenty brzmią cokolwiek niepoważnie.

  121. marud
    sprawdź kontrakt pierwotny, sprawdź kto unieważnił, sprawdź z kim został zawarty nowy/stary, sprawdź na jaką kwotę i ile dołozy ekstra do tego miasto (między jednym kontraktem a drugim).

    B.

  122. powinno być magrud,
    literówka

  123. Co zostanie po Lewicy i Demokratach? Nie wiem. Ciekawe natopmiast, co zostanie po PiS-ie, jak się zakotłuje w Jadwisinie.

  124. Stwierdzam, że chyba coraz mniej rozumiem naszą krajową politykę i jej oczywiste oczywistości. Nie rozumiałem (i dotąd nie rozumiem), dlaczego niby nie do pomyślenia jest różna przynależność partyjna męża i żony (Jana i Nelli), a zewsząd płynęły głosy, że to niewyobrażalne, że wyborcy by tego nie zrozumieli (tak jakby PO ogromnie różniła się od PiS). Nie rozumiem, jak jakikolwiek choć odrobinę trzeźwy w swych osądach wyborca Samoobrony mógłby głosować na PiS – po tym co Jarek zrobił Jędrkowi – a jednak przystawki zostały zredukowane niemal do zera, i, jeśli wierzyć sondażom, ich elektorat przepłynął do PiS. Nie rozumiem, jak ktokolwiek o poglądach choć ciutkę lewicowych mógł zagłosować na PO, ZWŁASZCZA po bezczelnym apelu Tuska z podsumowania debaty z Kwaśniewskim. Wydawało mi się bowiem, że nawet LiD jest tu opcją dość problematyczną. A jednak okazuje się, że wykreowany naprędce i w znacznej mierze fikcyjny plebiscytowy charakter wyborów „chwycił”. Wokół wykreowanego na centralny sporu dwóch największych, lecz różniących się głównie opakowaniem, ugrupowań nakręcono całą kampanię, siłą rzeczy marginalizując pozostałe partie (zresztą przy ich zaskakującej bierności).

    Przed debatą Kaczyński-Tusk komentatorzy martwili się miałkością, ciamciaramciowatością Platformy, brakiem charyzmy Tuska. Wyglądało na to, że PiS zmierza pewną ścieżką do kolejnego zwycięstwa wyborczego, a Tusk do kolejnej klęski i tym samym na boczny tor. Wystarczyła jednak odrobina telewizyjnej socjotechniki, parę gładkich frazesów i kilka celnych kopniaków w debacie, by Tusk wyrósł w oczach sprzyjających mu dziennikarzy oraz dużej części społeczeństwa nieomal na męża stanu, lidera z prawdziwego zdarzenia. A przecież co do meritum nie zmieniło się nic. Wystarczyło, że plastusiowi doczepiono pazurki żeby skusić wyborców do rzekomej alternatywy (piszę „rzekomej”, gdyż jedynym konkretem, jaki bardziej zresztą zasugerował niż obiecał Tusk było odsunięcie PiSu od władzy). I jeszcze wmawia się ludziom, że „konieczność” wyboru mniejszego zła to wielkie święto demokracji. Analitycy i socjologowie, którzy jeszcze parę tygodni temu wieszczyli zwycięstwo PiS, dziś tłumaczą nam zwycięstwo PO jako coś oczywistego. Z Panią Redaktor nie zgadzam się w kwestii tego, że gdyby kampania trwała dłużej, to poparcie dla PO wzrosłoby jeszcze bardziej. To właśnie brak czasu skłonił PiS do działań nerwowych i błędnych, a LiD-owi uniemożliwił odparcie kłusowniczych zapędów PO.

    O lewicy. Jak słusznie zauważa Rafał Chwedoruk, syndrom Dody, który dotknął liberalnych światopoglądowo wyborców pokazuje, że w centrum miejsca dla LiD nie ma (a w każdym razie nie ma go wiele). Zaklinanie rzeczywistości, mówienie, że klęska nie jest klęską, to tylko uniki kierownictwa SLD – dobra mina do złej gry; gry na przeczekanie. Lewica od dłuższego czasu przechodzi głęboki kryzys i najwyraźniej nie ma pomysłu jak zeń wybrnąć. LiD okazał się taką samą ciamciaramcią jak Platforma, tyle że z gorszym piarem, trudniejszą przeszłością i kulejącą spójnością. Jeśli spojrzeć na czołowych polityków postkomunistycznej lewicy ostatnich lat, pałających do siebie onegdaj „szorstką przyjaźnią”, a dziś już tylko głuchą nienawiścią (Miller, Oleksy, Kwaśniewski, Borowski, Janik), to trudno wskazać istotne różnice w ich spojrzeniu na sprawy społeczne, gospodarcze czy światopoglądowe. A przecież, gdy poparcie drastycznie stopniało po rządach Millera-Belki, zaciekle się zwalczali, tworzyli jakieś niby-platformy programowe w ramach SLD, imitujące poważną debatę programową. Tym co ich łączyło była pezetpeerowska przeszłość oraz to, że się jej wstydzą, a także obrona dorobku III RP. Po wyeliminowaniu „niesłusznej” części starej gwardii SLD (m.in. Millera i Oleksego), sitwa Kwaśniewskiego [nota bene zachowanie tego ostatniego w czasie kampanii zakrawało na celowy sabotaż i dywersję] zdecydowała się na chybiony, socjotechniczny sojusz z Partią Demokratyczną – tworem wirtualnym i kapryśnym – oraz zaniechała krytycznej refleksji nad okresem swoich rządów oraz całym okresem transformacji. To oczywiście uniemożliwiało wypracowanie wyrazistej i spójnej alternatywy, która mogłaby przemawiać do tradycyjnego elektoratu lewicy. Przekaz wyborczy LiD był nudny, bezbarwny i przewidywalny, nie pozostawiał wyborcom żadnych złudzeń, że kryje się za tym jakaś poważna, alternatywna wizja. Brakło mu wyrazistości w każdym segmencie. To chyba ułatwiło wyborcom ‚dezercję’, wcale niekonieczną dla odsunięcia PiS od władzy.

    Być może jednak obecny kryzys będzie dla lewicy szansą. Pełniąc potencjalnie istotną rolę w opozycji, odzyskawszy finansowanie budżetowe (odebrane wcześniej decyzją PKW), może zastanowić się do czego chce i powinna zmierzać. Takiej refleksji nie rokuje jednak zbyt dobrze samozadowolenie Olejniczaka. Gdyby LiD zdecydował się na zwrot w lewo, a Platforma zgodziła się na rozliczenie rządów PiS i przeczołganie jego prominentnych polityków przed komisjami śledczymi, być może obie partie mogłyby się pożywić częścią pisowskiego elektoratu.

  125. I jeszcze jedno Blizna: Jarosław Kaczyński oraz Antoni Macierewicz są postaciami tak dalece odpychającymi w sposobie bycia i zachowania (poobrażali już niemal wszystkich, których mogli poobrażać), że nawet jakby głosili najbardziej szczytne hasła i mieli jaknajlepsze zamiary to i tak ja, wykształciuch (wg. twojej terminologii), nie oddał bym na nich swojego głosu. Po prostu tym ludziom brakuje elementarnej kultury (również politycznej, co tu dużo mówić kiedyś takich ludzi nazywano po prostu chamami).

  126. Szestow
    ‚wydymani’? Spod budki z piwem wyskoczyłeś? Zwykły menel z ciebie.

  127. Bernardzie !
    Nie potrzebuję żadnej pomocy, aby wiedzieć jaka jest pogoda za oknem (zgadnij ,skąd to wziąłem? ). Konferencję ministra zerozeroZiobry oglądałem i jego słowa zapamiętałem. Od tego rozpoczął się dramat polskiej transplantologii i ludzi oczekujących na przeszczep. Potwierdził to wielokrotnie minister zdrowia Religa ( do Twojej wiadomości : Religa to minister-kolega zerozeroZiobry) i ostatnio Episkopat Kościoła Kat. Miałeś swój haniebny udział w próbie zatuszowania całej sprawy. Kiedy przeprosisz za swoje haniebne zachowanie ?
    Ze swojej strony jeszcze raz bardzo dziękuję Tobie i Tobie podobnym za chamstwo i arogancję, dzieki którym PO zyskała taką przewagę nad PiS-em. Bez waszej pomocy byłoby to trudne. Dzięki Wam także, że kontynujecie swoje popisy, gdyż dzięki nim trwać będzie mobilizacja zwolenników PO i powiększać się będą ich szeregi. Wprawdzie nie jestem miłośnikiem PO, ale wolę Tuska u władzy niz chorego z nienawiści JK. Róbcie tak dalej !!!!

  128. Pani Janino,
    ledwie wczoraj chyba zastanawiałem się, czy Polityka pójdzie śladem GW w atakach na prezydenta i proszę, już jest – dziś straszy Pani prezydenta impeachmentem:

    Wybory zakończone, PiS pokonany, ale nie zniszczony. A właściwie pokonany został jeden Kaczyński. Na placu boju pozostał jeszcze ?prezydent swego brata? jak określa Pani Lecha Kaczyńskiego. Nie wolno więc zasypiać gruszek w popiele ? wroga należy dobić.

    Gazeta Wyborcza na posterunku ? ostatnio artykuł o przetargu na wojskową ziemię okraszony zdjęciem prezydenta: http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,4617715.html. Co prawda nie wiadomo jaką rolę miałby w tym przetargu odgrywać prezydent, ani nawet czy były jakieś nieprawidłowości – ale zdjęcie prezydenta jest.

    Dziś Polityka idzie dalej, Pani piórem straszy prezydenta impeachmentem. Jeżeli Lechu nie będziesz siedział cicho i grzecznie ? pożałujesz:

    ?W polskich wyborach większość głosujących powiedziała nie polityce wojennej. Konflikt, rozpychanie się w konstytucyjnych ramach czy balansowanie na ich krawędzi może prowadzić do rozważań o usunięciu prezydenta z urzędu, co wprawdzie nie leży w polskiej tradycji, ale możliwość rozpoczęcia procedury postawienia przed Trybunałem Stanu za łamanie konstytucji lub ustaw istnieje. Nowy skład Zgromadzenia Narodowego, czyli Sejmu i Senatu, daje taką arytmetyczną możliwość. To powinno być jakąś przestrogą przed jawnym naruszaniem prawa przez głowę państwa. Co oby nigdy się nie zdarzyło.?

    Z niecierpliwością czekam na doniesienia o tym, że prezydent zwykł zjadać na śniadania małe dzieci, zakąszać viagrą z prezerwatywami i wypijać 100 litrów wina na kolację.

    pozdrawiam
    Bernard

  129. do Maślana 16.16

    Ścisła definicja moralności postkomunistycznej nie została dotychczas określoma, spróbuję więc podać jej najważniejsze cechy. Opieram się na publicystyce czołowych i słusznych organów prasowych i oczywiście TVP.
    Zastosowałem również uproszczenie – podaję reguły postępowania odwrotne do zaobserwowanych u prominentnych działaczy PiS (oni na pewno nie są postkomunistami). Może to powodować pewne błędy logiczne, proszę więc o sprostowanie takowych.
    Otóż postkomunista:
    – nie ma kartoteki w IPN,
    – posiada prawo jazdy, konto bankowe, niekiedy samochód,
    – nie broni dziecięcia poczętego, czasem broni dzieci urodzone,
    – nie wystarczają mu słuszne partie, zakłada mniej słuszne lub całkowicie
    wątpliwe ( PO, SDRP, SLD, LiD itp.),
    – popiera złodziejską prywatyzację, Unię Europejską, Europejską Kartę
    Praw Człowieka, Trybunał Konstytucyjny i podobne mrzonki,
    – jest przeciwnikiem kary śmierci i kodeksu Ziobry,
    – nie znosi budzenia o godz. 6.00, nawet w lecie, nie lubi koloru czarnego,
    – ma wykształceie conajmniej podstawowe, często nosi kaszkiet lub
    papachę, nigdy moherowy berecik,
    – uczestniczy w wyborach, głosując na swoich,
    – uważa, że „człowiek to brzmi dumnie”
    Ludzie wyznający powyższe zasady lub wykonujący podane czynności to prawie w stu procentach przedstawiciele moralności postkomunistycznej.

  130. J.S.
    widzę, że pisać umiesz, tylko czytać nie za bardzo, poczytaj Polkowskiego i używaj ostrej piłki do skracania nosa Pinokia, bo inaczej drzazgi wlezą ci w palce.

  131. Bernard, głupieloku
    prezydent Kaczyński to kuriozum. Sorki, ale kólko jest okrągłe, trójkąt
    trójkątny a Lech K to żenua.
    Ale pisz dalej, pisz. Jak sobie ulżysz na forum, to może w realu
    nie będziesz się zw swoimi poglądami udzielaŁ ?

  132. buku g. 15:00
    To widzę, że mnie znasz, i to całkiem nieżle. Dodałbym, żyje i pozwala żyć innym. Dla mnie znaczy to tyle: wolę iść na koncert ( np: Genesis ), ale nie przeszkadza mi, że ktoś w tym czasie idzie do kościoła.
    Bardziej niż o moralność, chodziło mi o słówko „postkomunistyczny”. Bo, czyż był u nas komunizm. Uważam po prostu, że w Polsce panuje od ponad trzech stuleci „burdelizm”( od bałaganu).
    Pozdrawiam.
    R.N.

  133. Wiem że to nie na czasie, ale chciałbym zaproponować nowy wątek, a mianowicie dyskusję o poziomie dyskusji na tym blogu.
    To prawda że chwilami spada ona do poziomu fekalnego, zwłaszcza gdy głos zabiera „blizna” , „Bernard”, „szestow”, etc ale dzieki temu być może przynajmniej kilka osób z elektoratu PIS zdało sobie sprawę z kim się stowarzyszyło no i już nigdy nie zagłosują np na Macierewicza czy Brudzińskiego. Kto wie ?
    A zatem czy warto nawoływac do cenzury i wyrzucenia na zbitą twarz chamów i kłamców ?. Przecież ludzie czytając posty „blizny” MUSZA w końcu zrozumieć że to jest WŁAŚNIE SPOSOB MYŚLENIA JAROSŁAWA ( „mądrego” chłe, chłe) = koncentrat nienawiści, zakłamania i chamstwa ?

    A teraz druga sprawa: dyskusja powinna opierać się na pewnych zasadach a mianowicie żle jest gdy na tematy specjalistyczne wypowiadają się tzw. „myśliciele” czyli kompletni dyletanci, ale z nieprawdopodobną pewnością siebie.
    To dotyczy Stadionu Narodowego.
    Od wielu lat interesuję się architekturą i urbanistyką miejska, przyczytałem wiele książek na ten temat, oglądałem liczne albumy zwiedziłem kawał świata, ale nigdy nie wypowiadał bym się na ten temat tak apodyktycznie jak MOTHERhen czyli Matka Kurka.
    Żeby nie było niedomówień.
    Regularnie czytam blog Matka Kurka i oceniam go niezwykle wysoko. Podzielam w 99 procentach jego punkt widzenia. Uważam że autor jest doskonałym publicystą, świetnym dowcipnym felietonistą i bardzo dobrze zna się na polityce.
    ALE NIE MA ZIELONEGO POJECIA O URBANISTYCE !!!!
    Cały jego wywód na temat Stadionu Narodowego nie zawiera ANI JEDNEGO POWAŻNEGO ARGUMENTU za przyjeciem koncepcji HGW , a zwłaszcza budowy osiedla nad Wisła.
    Moje poglądy na ten temat nie spadły mi z kosmosu. Czytałem wiele opinii architektów i urbanistów na temat wykorzystania terenu Stadionu Dziesięciolecia z przyległościami, kiedy jeszcze nikomu się nie śniło o Euro 2012, a najbardziej cenie opinie na ten temat Wojciecha Zabłockiego, który w tej chwili jest JEDYNYM architektem w Polsce, który ma doświadczenie w wielkich stadionach. Co najgorsze Matka Kurka używa argumentów ekonomicznych i politycznych, a tymczasem sprawa terenów sportowo rekracyjnych w Warszawie to sprawa SPOŁECZNA, a nie POLITYCZNA. Niestety jest to żałosne. I to by było na tyle.

  134. Blaise,
    masz dużo racji.
    Dyspozycyjność prokuratorów to nie wymysł i choroba IV RP. To środowisko zawsze było dyspozycyjne. Miałem okazję obserwować tą dyspozycyjność za PRL-u, obserwuję to również za transformacji po 1989 r i obecnie. To środowisko tak po prostu ma i tak będzie zawsze jeżeli prokuratura funkcjonować będzie w systemie hierarchiczno – urzędniczej zależności od przełożonych
    Jedyne remedium na ten stan rzeczy upatruję w w diametralnej zmianie systemu funkcjonowania prokuratury. Chodzi mi o niezawisłość i niezależność w tym sensie w jakim te atrybuty przysługują sędziom.
    Prokurator uzależniony od woli szefa zawsze będzie podatny na naciski, zawsze będzie dyspozycyjny, bo przecież jego kariera zawodowa i życiowa od woli szefa zależy. W takim układzie o niezależności mówić raczej nie można.
    Nie zmienia to w niczym mojego dyskomfortu, jeżeli ocena ludzi, zjawisk i faktów podporządkowana jest budowaniu kariery zawodowej, a ta zależy z kolei od szefów, a szefowie zależą od układów, również politycznych – jak pokazały doświadczenia ostatnich 2 lat i nie tylko.
    Taka sytuacja z wymiarem sprawiedliwości i przestrzeganiem prawa raczej ma mało wspólnego. Tego również byliśmy świadkami.

  135. Jean Paul, salut 🙂
    wybacz, ale jeśli chodzi o opinię Matki Kurki o budowie Stadionu Narodowego, to pisał w sposób nie pozostawiający marginesu na żadne domysły że jego zdaniem taki stadion w Warszawie nie jest potrzebny, nie zaś jak twierdzisz że powinien być zbudowany gdzie indziej.
    Cytat z Kuraka na dowód (i jest to tytuł jego wpisu, nie mogłeś nie zauważyć ): Źle, pani była minister! Stadion narodowy w ogóle i nigdy nie powinien powstawać!
    i jeszcze jego podsumowanie
    Polskie piekło i co gorsze słyszę paru ekspertów, używających tych samych idiotycznych argumentów, że czasu nie ma, że stolica musi mieć, że budować i koniec. Kraje bogatsze od nas zachowują się racjonalniej i dlatego są bogatsze. Co tak naprawdę jest śmieszne w tym wszystkim? Najbardziej to, że gdyby nie przypadek i łaskawość Platiniego, każdemu kto mówiłby dzisiaj o narodowym stadionie obok stadionu 10 lecia, psychiatra zapisałaby stosowne środki. Teraz zwariowali wszyscy, łącznie z częścią architektów, sportowców i urbanistów, bo wszyscy podnieceni gigantomanią, zastaw się a postaw się, najlepiej na narodowo.
    Ja rozumiem, że jesteś JP emocjonalnie zaangażowany w tę sprawę, że ubodła Cię to że Kurak skrytykował ten pomysł z tym Stadionem. Ale Kurak odwołuje się do ekonomii i to do mnie przemawia.

    A propos dyskusji o poziomie dyskusji, od dawna czytam ten blog, i od początku zauważyłem, że bywalcy nie mają zwyczaju czytania poprzednich wpisów i często „odkrywają Amerykę na nowo”, powielając czasem wręcz dosłownie te same opinie które już były publikowane. Nie dodając nic od siebie. Nie szkoda na to czasu i miejsca? No i te pomyłki w interpretacji, jak ta w wykonaniu JP. Oj ludzie…

  136. witam, mi chyba zjadlo jednego wpisa…
    ale chodzilo mi o to przede wszystkim, że LiD jest w znacznie lepszej sytuacji niż PiS. Brudzinski (link chyba Herr Pixi) oraz wszelkie Putry, Kuchcińskie i inne w PiSie pewnie wygrają i przeważą sławiąc prezesa – natomiast cały PiS będzie się powoli rozpadał i gnił. Moja prognoza jest taka, że to ugrupowanie apogeum ma za sobą.

    Z kolei LiD ma mocny kadrowo klub (tradycje np. posłów Zemke i Kalisza) i ma szanse błyszczeć w parlamencie – tym bardziej, im bardziej prezydent będzie wetował. (lub im bardziej PO nie będzie chciało iść na otwartą wojnę – mogą punktowac prezydenta)
    Jeśli dobrą pracę parlamentarną wesprą pracą u podstaw – czyli zwiększeniem spójności struktur i pracą na niższych szczeblach na rzecz wyborców – to może być tak, że PO się „zużyje” i wtedy LiD owi poparcie samo będzie rosło – jeśli tylko nie zrobią błędów.

    W PiS nie widzę takiej perspektywy, bo oni ani nic konstruktywnego nie zrobią w Sejmie ani chyba dla wyborców też (z ich podejściem do samorządności).

  137. Pani Redaktor,

    przyłączam się do podziękowań za trafną analizę bieżącej sytuacji LiD.

    Porządna centrolewica jest polskiej scenie politycznej potrzebna, i być może w dalszej perspektywie tej grupie parlamentarnej uda się rzeczywiście znaleźć dla siebie przestrzeń i sensownie zagospodarować elektorat, choć trudnych wyzwań stoi przed LiD wiele…

    Mnie martwi jednak zniknięcie niektórych kompetentnych i pracowitych b. posłów SLD, szczególnie przepadnięcie w Warszawie posłanki Piekarskiej, którą zastąpi z okręgu ktoś z grupy bliżej nieznanych ludzi o nikłym poparciu, wchłoniętych za pół milionem głosów na Tuska…

    Możemy mieć ostrożną nadzieję i życzyć efektywnej pracy rządowi PO, obawiam się jednak że w koalicji z PSL niektóre duże problemy jak reforma finansów publicznych, kwestia KRUS nie zostaną nawet dotknięte; mimo takiej siły poparcia w wyborach ponad 40 %…

    Pozdrawiam serdecznie Panią redaktor i wszystkich czytelników Bloga

  138. @ Lex i Blaise:

    W związku z naszą dyskusją o prokuratorach: właśnie natknąłem się na cytat, który nieco zmienia mój pogląd na sprawę dymisji prokuratorów.

    http://www.gazetawyborcza.pl/1,75478,4628076.html

    ” To nie jest protest spóźniony i koniunkturalny – mówi prok. Maciej Kujawski, zastępujący wczoraj rzecznika. – Wystarczy spojrzeć na kariery zawodowe tych ludzi. To, co zrobili, stoi za nimi. A Marzena Kowalska dodaje: – Niektórzy przychodzili do mnie DŁUGO PRZED WYBORAMI. Prosiłam, żeby zostali dla dobra firmy, inaczej by się rozleciała. Ale ten wrzód rósł, aż pękł.”

    No więc jak to jest? Prokuratorzy okręgowi przychodzili do szefowej prokuratury apelacyjnej, mówili o naciskach i nie było żadnych tego konsekwencji? Trzeba było aż dymisji całego kierownictwa prokuratury okręgowej żeby podjęto stosowne kroki? Cudownym zbiegiem okoliczności dopiero teraz ma być wszczęte postępowanie dyscyplinarne wobec byłej szefowej prokuratuy okręgowej w Warszawie:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4631835.html

    Wcześniej jakoś nie było ku temu podstaw, prawda? A szefowa prokuratury okręgowej to pewnie sama z siebie tak naciskała na podwładnych 🙂

    Czas najwyższy, żeby ktoś to wszystko przywrócił do normalności.

    pozdrawiam

  139. Do Maślanej 18.01

    Święta racja, komuna w Polsce powojennej praktycznie nie istniała, nie powinna więc fizycznie istnieć moralność postkomunistyczna.
    Istnieje natomiast jako produkt mentalny. Diabła też nikt nie widział a istnieje demonologia i satanizm. Cieszę się bardzo, że chyba doszliśmy do porozumienia.
    Ukłony
    buku

  140. Martin Pepiczek 30.10., g.17;26 Gratuluję znajomości języka polskiego i naszych realiów politycznych. Wynikalo by z tego, że mieszkasz w Polsce, chyba nawet w Krakowie.

  141. mohawk 11.58. Podziwiam! szczególnie z trafną charakterystykę Kwasniewskiego. Pozdrawiam.

  142. Quake,
    Twój post z 31.10. godz. 23,38 i wskazane linki moich wątpliwości co do intencji raptem zbuntowanych prokuratorów nie uchylił. Raczej je utwierdził
    Panie i panowie prokuratorzy mieli możliwość protestowania udzielając stosownych informacji mediom – choćby z zastrzeżeniem anonimowości, bo rozumiem ich czysto życiowe i zawodowe uwarunkowania.
    Woleli wybrać milczenie ! To jest symptomatyczne.
    Teraz się buntują, gdyż zagrożenie minęło. To też jest symptomatyczne.
    A już na marginesie. Pamiętam z czasów swojej aplikacji sędziowskiej w latach 1965 – 1967, że prokuratorzy w środowisku prawniczym (sędziowie, adwokaci, radcowie prawni)
    nie byli specjalnie…. cenieni.
    Czy warto pytać dlaczego ?

  143. buku g. 00:08
    Nieporozumienia między nami nie było. Lubię się czasem czepiać pierdół. Jak wiadomo, diabeł tkwi w pierdółach. Tym samym, zgrabnie nawiązałem do demonologii. Co do głównego wątku, czyli wpisu naszej Gospodyni. Lewica i Demokraci to tylko fasada, nazwa. Być może jakaś partia centrolewicowa na takiej bazie powstanie. Jest mi obojętne jak się będzie nazywać i kto w niej będzie, byle był uczciwy. Jeśli zapewni mi taką swobodę myśli i działania o jakiej pisałeś wcześniej, będę na nią głosował. Jeśli takie warunki stworzy partia centro-prawicowa, też. Jedyna alergia jaką zaposiadam, to alergia na głupotę.
    Pozdrowienia.
    R.N.

  144. Jeszcze w sprawie prokuratorów….
    Zachęcam zainteresowanych do przeczytania:
    http://www.sprp.org.pl/biu/Parulski_P_J.html
    Nic dodać, nic ująć, no… może poza paroma niuansami.

  145. Olhado 21.54
    Repetitio est mater studiorum i myśle że nalezy pewne rzeczy powtarzac do znudzenia, aż dotrze do wszystkich. To prawda że wielokrotnie na tym blogu powtarzano: NIE KARMIC TROLLA, nie dyskutować z blizną, Bernardem czy szestowem.
    No i co ?
    Ciagle jakiś wykształciuch wyciaga zza pazuchy prawdę, godność i sprawiedliwość i usiłuje nawracać bliznę, szestowa i Bernarda.
    KOMPLETNIE BEZ EFEKTU.
    I co ty na to ?

    A co sie tyczy Stadionu Narodowego.
    Matka Kurka rozumuje w ten sposób, ze skoro 30 procent Polaków żyje poniżej minimum socjalnego, to nie stać nas na Stadion Narodowy. Powtarzam W TAKIM RAZIE NIE STAC nas na EURO 2012 ! Nie stać nas na hipermarkety, autostrady, szybkie koleje, internet i telefony komórkowe, a nawet na czyste koszule, bo detergenty zatruwają środowisko. Mam w d**** taką ekonomię, według której Stadion Dziesięciolecia trzeba sprzedać deweloperom i wybudowac tam nową Marinę, bo oni i tak nie są zainteresowani ( vide Port Praski).

    Pozatem Kurak siedział cały czas jak mysz pod miotła, kiedy Platini nam podarował ME i kiedy w ramach euforii ustalono miejsca wszystkich stadionów, natomiast zwalczał ( i słusznie ) Kaczorów.
    Nagle, kiedy HGW doznała olśnienia stadionowego, on też odkrył w sobie Wielkiego Urbanistę i Głownego Ekonoma Kraju. Jaja jak berety !!!

    Na zakonczenie pytanie do wszystkich blogowiczów:

    Z ostatnio opublikowanego rysunku projektu planu Autostrad i Dróg Ekspressowych by Platforma, wynika że te tereny gdzie nie głosowano na PO zostaną ich pozbawione. Chodzi o Ścianę Wschodnią i Podhale.
    A wiec budowa „Zakopianki” będzie wstrzymana !!!!!
    No i Goralenvolk się doigrał !!!!
    A może się mylę i nie umiem czytać mapy ?

  146. Uważam, że lewica powinna skulić ogon i wrócić do pracy na szczeblu „szary obywatel”. Do pracy w terenie. Wreszcie – do nauk i tworzenia scenariuszy na nadchodzące lata. Lewica teraz w Polsce nie ma czego szukać. W nadchodzących tłustych latach powiększy się liczebność klasy średniej i obrzydliwie bogatej. I kiedy te dwie grupy zrozumieją, że żyją odizolowane w swoich twierdzach, że coraz bardziej niebezpiecznie jest na ulicę wyjść w obawie o zdrowie i kieszenie, że przyczyną tego jest widoczne rozwarstwienie społeczne, wtedy nadejdzie czas lewicy. Wtedy powstanie lewica, która za swój cel obierze poprawę warunków bytowych tych, którym w młodym polskim kapitaliźmie się nie powiodło, a mogłoby, gdyby szanse były równiejsze. Gdy w obozie lewicy obok prawdziwie lewicowych działaczy staną ludzie bogaci o wyższej wrażliwości społecznej, gdy powstanie program wyrównania szans i będzie potencjał i zrozumienie u klasy średniej – wtedy nadejdzie czas lewicy. Lewicy, która nie zajmie się stricte rozdawnictwem, ale będzie miała pomysł, program i poparcie wśród ludu. Tego nie zrobią panowie ze starych (przepraszam za wyrażenie) „układów”, ale nowe pokolenie wrażliwych i świadomych społecznie ludzi.

  147. Droga Pani Janino, moje mysli sa dzis szczegolnie z Pania. Mam nadzieje, ze sie Pani trzyma.

  148. Jean Paul…

    Goralenvolk?!? Gratuluję. Typowa warszafka.

    Ja Ci powiem tak: głupio, że rozpoczęcie musi się odbyć w Warszawie. Bo aglomeracja śląska ma olbrzymi, drzemiący potencjał, o którym Warszawa może pomarzyć. Jeszcze parę lat i będzie jak dawniej – Śląsk pociągnie gospodarkę…

    Wy się tam kłóćcie do woli – stadion w Chorzowie i tak będzie gotowy na 2010.

    Hehehehe…

  149. Ja bardzo przepraszam: czy (wzorem innych europejskich klubów)
    nie można by zbudować stadionu i ligowego i jednocześnie euro?
    Ja broń Boże nie z Legii, tylko z Gdyni. Po kij nam dwa stadiony
    obok trzeciego przeznaczonego do rozbiórki???????

  150. „Jeżeli jednak zmierzyć prawdziwą siłę weteranów pozycją Leszka Millera, to okazałoby się, że jest minimalna, a nawet – mocno wstydliwa”.

    Panio Janino niech pani sobie odpowie na pytanie – czy weterani mogą popierać człowieka który :

    – bratał się z Kuklińskim i ks. Jankowskim,
    – podlizywał się Amerykanom i gorliwie spełniał każde ich żądanie,
    – pozwolił emerytom odebrać coroczną rewaloryzację rent i emerytur,
    – stał się entuzjastą podatku liniowego,
    – kumał się z oligarchami takimi jak Kulczyk, Gudzowaty itp.
    – podlizywał się Michnikowi i wpraszał się na grilla do pani Rapaczynski,
    – wprowadził do władz partii i swojego rządu , zaciekłego wroga weteranów, pana Celińskiego,
    – poruszał się po Polsce we świtą dworaków i rozdętą obstawą,
    – podlizywał się klerowi,
    – posłał wnuczkę do drogiej amerykańskiej szkoły,
    – nie zrealizował żadnego z lewicowych haseł programu SLD,
    – zdradził SLD i przeszedł do tego buraka Leppera,
    – itd.itp.

    Otóż pani Janino – nie mogą. Z tego powodu Miller uważany jest przez weteranów za zdrajcę , który zdradził swój elektorat. Skutki tego są oczywiste – żenująco niskie poparcie w ostatnich wyborach. Żelazny elektorat, strunobeton jak mówią niektórzy albo weterani jak ich pani elegancko nazywa , odwrócili się od Millera. Pani to interpretuje w ten sposób że mają oni minimalną , wstydliwą siłę. A mnie się wydaje że odwrotnie, bo właśnie tę swoją siłę Millerowi pokazali. Z widocznym skutkiem – potężny „kanclerz” stał się małym pikusiem. Tam gdzie dała znać o sobie siła elektoratu , pani widzi jego słabość. Można i tak , myślenie życzeniowe nic nie kosztuje.

  151. Czy bełkoczący tu BLIZNA ma bliznę po ugryzieniu przez wściekłego psa? A może to ćpun?

  152. Bis 17.55
    Nareszczie ktoś podsuymowA Leszka Millera tak jak na to od dawna zasługiwał. Trafiłeś w sedno !
    Gratuluję.
    Ewald 14.39
    Podzielam twoją opinię na temat lewicy i mysle że znajdą się młodzi ludzie którzy ją odbuduja. Takim człowiekiem jes t np Łukasz Fołtyn. ( obecnie w PSL). Rozmawiałem z nim dość długo i jestem optymista.
    Ewald 16.26
    Tak się składa, że znam bardzo dobrze historię Podhala i Zakopanego. Od czasów Wacława Krzeptowskiego i jego hołdów przed hitlerowcami, nie było takiego upodlenia górali i ich przywódców jak występy przed Ziobrem i Kaczyńskim tuż przed wyborami.
    Natomiast wstrzymanie „za karę” budowy „Zakopianki” to nieprawdopodobny skandal i kompromitacja PO w najgorszym stylu !
    A używanie słowa „warszafka” to dowód straszliwych, prowincjonalnych kompleksów.

  153. Szestow,
    Widzę, że dobrze znasz temat. Nie mnie wyrokować, która ekipa bardziej sprzyja Legii i jej włścicielowi ITI. Ale po decyzji o budowie stadionu przy Łazienkowskiej, nawet w skromniejszej wersji z 2006 r, jak słusznie zauważyłeś(aś), jakieś skutki zaistniały.
    Nie sądzę, by z powodu zbudowania w Warszawie dwóch dużych stadionów piłkarskich, dwukrotnie wzrosła ilość meczów piłkarskich i innych imprez sportowych wymagających takich obiektów. I to są realia, które uwzględniać dziś należy.
    Nie oceniam więć negatywnie decyzji PiS. Choć, gdybym roztrzygała tę kwestię w kategoriach odpowiedzialności za kłopoty z lokalizacją Stadionu Narodowego, to mogłabym ekipie Marcinkiewicza zarzucić, brak szerszej perspektywy. Podobnie jak prezydentowi Kaczyńskiemu. Jeszcze za jego warszawskiej prezydentury optowano za Stadionem Narodowym przy Łazienkowskiej.
    A teraz, bez względu na potencjalne drugie dno, wątpliwości co do sensu budowania dwóch piłkarskich stadionów w centrum miasta zdają się być uzasadnione. Co innego z pomysłem HGW na zabudowę apartamentową. Ta wydaje mi się nie do przyjęcia.

    Jean Paul,
    Zgadzam się z twoją krytyką pomysłu HGW, by tereny po Stadionie Dziesięciolecia przeznaczyć na zabudowę apartamentową. Gdyż, jest to znakomite miejsce dla jakiegoś centrum sportowo-rekreacyjnego.
    Pamiętajmy, że okolice Warszawy pozbawione są dziś takich ogólnodostępnych atrakcji.

  154. Do Krzycha!!!
    Blizna ma świetne pióro i wie co pisze, bo myśli samodzielnie. Nie na Twoją intelygencje.

  155. Jean Paul
    co do stosunku blogowiczów do osób takich jak Blizna czy szestow, masz rację – należy ignorować ich „odpały”. I moim zdaniem próbować dyskutować kiedy piszą rozsądnie. I w żadnym razie ich nie obrażać.

    Co do stadionu narodowego, jestem zdecydowanie zdania że Kurak ma rację. Nie jesteśmy wciąż bogatym narodem i nie powinniśmy wywalać pieniędzy na marne. Niech stadion dla Warszawy zbuduje ITI (czy ktokolwiek kto będzie chciał), tak jak, co Kurak opisywał, miało miejsce w Monachium. Przynajmniej będzie pewność, że takie centrum będzie żyć.

    A co do pomysłów PO do ogolenia wschodniej Polski z inwestycji – to jest jak w starym powiedzeniu, jak sobie pościelą tak się wyśpią. Jeśli chcą przegrać najbliższe wybory samorządowe za 2 lata i wybory prezydenckie za 3, to niech sobie jeżdżą po terenie IIRP. Ostatnie wybory wygrali dzięki wysokiej frekwencji na „ziemiach wyzyskanych”, ale w samorządowych już tak nie będzie – straszam PiS umarł (i chwała Bogu).

  156. Ewald,
    każdej partii, nie tylko LiDowie przydałaby się praca w terenie, mnogość perspektyw, w tym lokalnych i większy profesjonalizm w planowaniu i działaniu oraz określaniu swojej myśli przewodniej. Lewicowość walki klas i obrony uciskanej klasy robotniczej odchodzi w przeszłość. A czym ma być nowa lewicowość jeszcze nie zdecydowano, myślę jednak, że bardziej należy kierować się w stronę światopogladu i wolności obywatelskich, niż projektów społeczno-ekonomicznych.
    Ale Twój wpis zastanowił mnie, czy nie zbliża się okres, w którym jakieś ugrupowanie pozostanie przy władzy dłużej niż jedną kadencję. Może Tusk pilnie ogląda „Ekipę” i wyciąga wnioski?

  157. Chwileczkę! Może to nie stadion, ale tez sprawa dziwna: zbudowane przed II Wojną Tory Wyścigów Konnych na Służewcu, za nieboszczki komuny działały jako P(aństwowe)TWK – konie biegały, totalizator działał, w dni klasycznych gonitw trybuny pękały w szwach… Od kiedy Tory przestały być Państwowe, nagle okazało się, że totalizator jest nieopłacalny, przepiekny obiekt świeci pustkami i niszczeje, nie bardzo wiadomo czy konie w ogóle będa biegać, otwarcie sezonu z kwietnia przeciąga się do sierpnia (!), słowem wszystko wygląda na to, że jakaś niewidzialna siła stara się wykazać i udowodnić, ze lepiej, i na pewno opłacalniej, by było ten teren wykorzystać pod zabudowę. Jakoś na ten temat cisza. Zniszczyć łatwo, najwyżej się nieco powstydzimy, trochę się z nas pośmieją na świecie i po sprawie. Tylu warszawiaków na blogu, może przy okazji stadionu ktoś się w tej sprawie wypowie? a może ktoś wie, kto stoi = kto jest tą niewidzialna siłą, która chce zabudować Wyścigi?

  158. Blaise, Lex, Quake,
    Z uwagą śledzę, także i Waszą dyskusję o prokuraturze. I podzielam w większości wyrażane w niej opinie.
    Niepokoi mnie natomiast fakt, iż brakuje w tej debacie paru istotnych elementów, a stąd, całościowego ujęcia tematu.
    Nie mogę zgodzić się z nagłówkami w gazetach, wypowiedziami ekspertów i polityków, iż głównym problemem polskiej prokuratutry jest jej upolitycznienie.
    Upolitycznienie to raczej skutek niż przyczyna. Głównym problemem prokuratury jest bezprawność i nierzetelność jej działań.
    Dlatego proponuję ująć byka za rogi i przestać chować się za eufemizmami.
    Po prześledzeniu kilku głośnych prokuratorskich śledztw i ich procesowych efektów, po zapoznaniu się z danymi statystycznymi, działaniami RPO i doświadczeniami Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, oraz po bardzo wnikliwym zbadaniu jednego wątku w szeroko relacjonowanym, choć lokalnym, śledztwie ( działania prokuratury, działania sądów, analiza przecieków do mediów itp.) doszłam do następujących wniosków:
    1. Szereg przepisów w KPK nosi znamina niekonstytucyjności i przekreśla w praktyce prawo do obrony na etapie postępowania przygotowawczego. Dotyczy to m.in. przepisów o możliwości przedłużania w nieskończoność śledztwa, braku dostępu do akt dla objętego zarzutami, przesłanek stosowania aresztu tymczasowego. Część z tych przepisów została już zaskarżona do TK. Inne powinny być zmienione, a jeśli parlament tego nie uczyni, zaskarżone
    2. Nadzór sądu nad działaniami prokuratury praktycznie nie istnieje. A prokuratura, nawet całkowicie niezależna od politycznych nacisków, sama prawidłowo kontrolować się przecież nie będzie.
    3. Słynny alegorytm służący ocenie efektów pracy prokuratora, powoduje, iż opłacany jest on jak w systemie akordowym.
    Opłaca się m.in. formułować jak najwięcej aktów oskarżenia.
    Jako, że efekty procesowe nie mają bezpośredniego wpływu na wysokość wynagrodzenia, rzetelność i prawidłowość prokuratorskich wysiłków po prostu się nie opłacają.
    4. Przegrana w sądzie oraz koszty społeczne błędów i omijania prawa w najmniejszym nawet stopniu nie dotykają tych, którzy są za nie odpowiedzialni. Taki mechanizm preferuje awans najbardziej bezwględnych i zdemoralizowanych jednostek. Rzetelni i praworządni są, po prostu, w istniejącym systemie nie dość ” efektywni”.
    5. O ile mi wiadomo, kryteria ekonomiczne nie są brane pod uwagę przy ocenianiu pracy prokuratury. Może to i ogólnie słuszne. Ale są też mankamenty.
    Jest takie śledztwo w sprawie rzekomej afery mostowej. Śledztwo ” w sprwie” wszczęto po ukazaniu się przed czterama laty artykułu prasowego, którego autorem była „jedna wielka tuza” dziennikarstwa śledczego Bertold Kitel, o ile mnie pamięć nie myli, jeden wyrok za pomówienie już ta tuza ma. Będą zapewne następne.
    I to dochodzenie ( chodzi o tzw. aferę mostową) trwa, z krótką przerwą, 4 lata. I jak u Szymona Majewskiego końca nie widać.
    Przesłuchano setki osób łącznie z kierowcami budowlanymi, badano sterty dokumentów, legalność procesu inwestycyjnego, poprawność licznych, przy tej skali inwestycjach, przetargów i nic. Szło tym samym ku umorzeniu.
    Ale odchodzące ZeroZero, rozczarowane brakiem śladów jakiegokolwiek przestepstwa, zarządziło w akcie desperacji, tyleż pionierską, co ekstrawagancką ekpertyzę stateczności „podejrzanego mostu”.
    Za cieżkie pieniądze, zamówiono ją u zagranicznych ekspertów.
    Niestety, także i oni zawiedli. Potwierdzili to, co wykazywały wcześniejsze, też liczne, ale rutynowe i zgodne procedurami prawa budowlanego, kontrole.
    Podobnie było z ekspertyzami badającymi „morderstwa” kardiochiruraga Garlickiego.
    Tu mała dygresja. W KK jest przestępstwo niegospodarności. Dlaczego nie stosuje się go w takich przypadkach?
    6.Mała dostępność do pomocy prawnej i bardzo często niska jej jakość. Mam wrażenie, że nasi adwokaci nie sprostali mentalnie wymaganiom konradyktoryjności postepowania karnego.

    Reasumując, głównym proplemem polskiej prokuratury AD 2007 jest jej bezprawie. A bezprawie oczywiście może być wykorzystywane przez polityków, ale nie musi. Moze też służyć celom osobistym i czysto merkantylnym.
    Dlatego całkowite uniezależnienie prokuratury, bez zmiany opisanych wyżej mechanizmów i bez zapewnienia prawidłowej kontroli sądowej nad jej działaniami może, nie tylko petryfikować dzisiejszy poziom demoralizacji w jej szeregach, może także ją wzmóc.
    A co do „buntu prokuratorów”, to nic dziwnegoo, że pali im się pod tyłkami. Mam nadzieję, że zapowiadany audyt obejmnie okres od 2000, co najmniej, roku. Czas rozliczyć tę prokuraturę także za Wieczerzaka, Mazura i wiele innych skrzywdzonych, niewinnych osób.
    A ZeroZero należy pochwalić za śmiałe i bezkompromisowe wykorzystanie, a przez to wyolbrzymienie, a w konsekwencji, unaocznienie, tego bezmiaru barbarzyństwa prawnego, którego fundament stanowiła od wielu lat polska prokuratura. A murami tego bezprawia byli orzekający zgodnie z wolą tejże, zdegradowani własnie przez TK, asesorzy.
    Długa więc przed nami droga ku praworządności. Ale warto i musimy nią podążać. Amen

  159. Uściślenie.
    Gdy piszę o braku nadzoru, to mam na myśli nadzór nad postępowaniem przygotowawczym.

  160. Dziękuję MotherHen za rozsądny głos, przy okazji dziękuję tym wszystkim, co docenili ten rozsądek. Przeciwników nie krytykuję, ale proszę przeczytajcie jeszcze raz i pomyślcie, co i jak zrobić, żeby nam było lepiej, a nie , żeby innym było gorzej.

  161. Magrud,
    zgoda całkowita. Prokuraturę trzeba budować od nowa. Ten fundament, na którym po 1989 r próbowano zbudować coś nowego okazał się być całkowicie zmurszały. A wady fundamentu rzutowały na funkcjonowanie tego co nad nim.
    Obawiam się jednego; czy nową prokuraturę, o której pisze m.innymi prok. Parulski można budować z tymi panami i paniami, którzy równie dobrzy i dyspozycyjni dla wszelkich władz byli za PRL i dla kolejnych rządów po 1989 r.
    Czy nie za dużo u nich (prokuratorów) oportunizmu i konformizmu i zwykłego koniunkturalizmu ?
    Ludzie potrafią zepsuć nawet najlepszy system. A najważniejszym i najtrudniejszym zarazem problemem prokuratury są chyba jednak ludzie w niej zatrudnieni.

  162. Pani Janino,
    ponieważ odwołuję się do Pani książki, pozwolę sobie zacytować mój wpis

    Donald Tusk – apoteoza ściemy

    Zamiast wstępu

    Gdy słucham Donalda Tuska, mam poczucie koniunkturalizmu i nieszczerości. Gdy nośne były hasła szarpnięcia cugli i IV RP wywołane aferą Rywina ? PO i Tusk je podnosili, gdy przestały ? łatwo o nich zapomnieli. Jeśli populizm może przynieść korzyści ? Tusk wskakuje na falę populizmu, jeśli katolicyzm jest bardziej pomocny niż antyklerykalizm ? spotyka się z Dziwiszem, itd. By spojrzeć na to z większego dystansu postanowiłem przyjrzeć się bliżej spotom wyborczym Donalda Tuska z roku 2005 i wywiadowi z Tuskiem zamieszczonemu w ?Teczkach Liberałów? autorstwa Janiny Paradowskiej i Jerzego Baczyńskiego z roku 1993. Czy wolno mówić o życiu osobistym polityków? Jestem zwolennikiem oddzielania sfery prywatnej od publicznej, w przypadku polityków uważam jednak, że można odstąpić od tej zasady wówczas, gdy poruszane tematy już stały się powszechnie znane, wówczas gdy mają istotny wpływ na sferę publiczną/polityczną a szczególnie wówczas gdy sami politycy zrobili to jako pierwsi. Dlatego też np. dzisiaj czytelnicy bulwarówek mają prawo śledzić życie prywatne córki prezydenta ponieważ jej wizerunek został wykorzystany w kampanii prezydenckiej. Te same zasady obowiązują też w przypadku Donalda Tuska.

    Spoty prezydenckie Donalda Tuska AD 2005

    Dzisiaj już tych spotów nie ma na oficjalnej stronie Platformy, zniknęły niedawno. Jeden z nich można znaleźć na youtube: http://www.youtube.com/watch?v=21XaCDi7f4U. Chciałbym przeanalizować ten spot i zestawić z wypowiedziami Tuska z roku 93, oraz z różnymi faktami ujawnionymi później.

    Najpierw sam spot

    ?Donald Tusk: Urodziłem się w tym domu. Mój dziadek był polskim kolejarzem, gestapo aresztowało go już na początku wojny. Ojciec zmarł wcześnie, mama całe życie pracowała w szpitalu. Tam jest stocznia i tam milicja strzelała do robotników. Widziałem to. Wtedy zrozumiałem, że tak nie można żyć.
    Żona: Kiedy na studiach wzięliśmy ślub, mąż działał już w opozycji. Bałam się, ale byłam z niego bardzo dumna.
    Wojciech Duda: W latach siedemdziesiątych, na uczelni, był z nas najodważniejszy.
    Córka: Tata przez wiele lat pracował fizycznie jako robotnik, żeby nas utrzymać. Pamiętam jak wychodził do pracy o piątej rano.
    Żona: Przez całe lata osiemdziesiąte działał w podziemnej solidarności.
    Lektor: Jako przywódca Platformy walczy z przywilejami władzy, odbiera posłom trzynastki, zmniejsza liczbę radnych. Jego partia jako jedyna nie bierze pieniędzy z państwowej kasy.
    Córka: Tata nauczył mnie pamiętać o słabszych.Syn: Jestem dumny z ojca, walczy o to co ważne.
    Lektor: Platforma wybiera go swoim kandydatem. Donald Tusk, człowiek z zasadami.?

    Drugie dno.

    „Mój dziadek był polskim kolejarzem, gestapo aresztowało go już na początku wojny.”
    Jak widać to Donald Tusk swoim spotem wyborczym jako pierwszy poruszył historię rodzinną. Wspomniał o polskości dziadka i o prześladowaniu przez gestapo. Nie powinien więc się dziwić, że przeszłość dziadka wróciła bumerangiem. W ?Teczkach? Tusk mówi: ?byłem z polskiej rodziny używającej gdańskiej niemczyzny?. ?Drugi dziadek, polski kolejarz, po wojnie znany lutnik, został aresztowany przez gestapo już 2 września i przeszedł wszystkie możliwe perypetie wojenne, w tym obóz koncentracyjny.? Wszystkie możliwe ? to słowa Tuska. Ekipa TVP jadąca do Sopotu została zawrócona, a gotowy materiał TVNu w którym kuzynka Tuska opowiada przed kamerą, że była to powszechna wiedza w rodzinie, i że dziwi się, że Donald o tym nie wiedział nigdy nie został przez TVN wyemitowany. Polskie losy były trudne i skomplikowane, nie tylko na Pomorzu, ale w całej Polsce, nawet na Zamojszczyźnie, problemem więc nie są losy dziadka, a tylko ich wykorzystanie i delikatnie mówiąc wątpliwości co do prawdomówności Tuska.

    „mama całe życie pracowała w szpitalu”
    Powszechne jest przekonanie, że mama Tuska była pielęgniarką. W prezydenckiej debacie Aleksander Kwaśniewski powiedział: ?pana mama jest pielęgniarką, moja nieżyjąca mama była pielęgniarką?. Donald Tusk nie zaprzeczył. Można więc sądzić, że faktycznie matka Donalda Tuska była pielęgniarką. W ?Teczkach Liberałów? znajduje się coś w rodzaju ?ankiety personalnej?, a w niej: ?Zawód matki: sekretarka?. W spocie Tusk nie mówi, że matka była pielęgniarką, tylko, że ?pracowała w szpitalu?, w dodatku ?całe życie?. Czy Paradowska pomyliła się w swojej książce? Czy matka najpierw była pielęgniarką, a później sekretarką (bo odwrotnie być raczej nie mogło)? A może była sekretarką pracującą w szpitalu, a Tusk w debacie z Kwaśniewskim po prostu nie zaprzeczył słowom byłego prezydenta? Czyżby pielęgniarka brzmiało dumnie, a sekretarka już nie?

    „Kiedy na studiach wzięliśmy ślub, mąż działał już w opozycji.”
    W spocie pojawia się zdjęcie Tuska z żoną na rękach. W innym spocie, z kampanii 2005 roku, zamieszczone jest zdjęcie dziecka w beciku, co jednoznacznie kojarzy się z chrztem (bo chyba tylko do chrzcin używa się białych betów). Co prawda w kampanii Donald Tusk nie nadużywał wątków religijnych, ale chyba wszyscy pamiętają ?kościół łagiewnicki?, a w ostatnich wyborach wizytę u kardynała Dziwisza. Ślub kościelny Tuskowie wzięli tuż przed kampanią wyborczą 2005 roku. Co Donald Tusk mówił o Kosciele w książce z roku 1993: ?Byliśmy grupą, która odnalazła się poprzez fakt niechęci do Ruchu Młodej Polski i do endecji […]. Irytowały nas ich poglądy, byliśmy kontestacyjni, jeśli chodzi o Kościół, o narodowe tradycje. Bardziej odpowiadał nam intelektualny sznyt KOR-u.?

    Odnośnie Kościoła w ?Teczkach Liberałów? znajduje się smakowita nieco ironiczna wypowiedź Tuska o sprawie ?pana prymasa?, przytoczony jako jeden z trzech ?sukcesów? Bieleckiego: ?Pierwszy, to kiedy się przejęzyczył i powiedział w TV ?pan prymas”. To nie było na żywo, program był nagrany po tym, jak prymas rzucił w stronę rządu określenie ?kundelki”. Krzysztof był bardzo zdenerwowany i na jakieś pytanie dziennikarki odpowiedział: Pan prymas to, tamto. TV to wzięła, zobaczyła i natychmiast odesłała. Ale Bielecki zdecydował, żeby to puścić, chociaż jest jednym z najbar­dziej chrześcijańskich z nas wszystkich i absolutnie nie zależało mu na konfliktach z Kościołem czy z prymasem. Następnego dnia urywały się telefony z wyrazami poparcia od różnych ludzi.?

    „W latach siedemdziesiątych, na uczelni, był z nas najodważniejszy.”
    Donald Tusk lubi podkreślać bliźniactwo Kaczyńskich gdy jest mu to wygodne, gdy zaś jest niewygodne ? zapominać. Tak też Tusk zwykł (w ostatniej kampanii) pytać Jarosława gdzie był trzynastego grudnia (w domyśle u mamy z kotem pod pierzyną) i podkreślać swoje uczestnictwo w strajku w stoczni. Kryje się za tym aluzja do faktu, że Jarosław nie był internowany. Tusk jednocześnie zapomina, że Lech był internowany do października 82. Warto więc sprawdzić jak wyglądało to oczami samego Donalda Tuska. Otóż Donald Tusk również nie był internowany. Nie był aresztowany, skazany, nie siedział w więzieniu. W ?Teczkach Liberałów? Tusk opisuje to tak: ?Ja, kiedy tylko dowiedziałem się, że jest stan wojenny, pojecha­łem do MKZ. Tam powiedziano mi, że jest próba zorganizowania strajku w Stoczni Gdańskiej. Zebrałem kolegów i wieczorem poszliśmy do stoczni. Jeszcze nie była obstawiona. Okazało się jednak, że strajk jest raczej umowny. W nocy, pamiętam, pojechaliśmy do kolegi, o któ­rym wiedzieliśmy, że ma bilet do wojska. Ponieważ w pierwszych komunikatach podawano, że kto ma bilet i nie zgłosi się natychmiast do służby, zostanie rozstrzelany, kazaliśmy mu jechać do jednostki. I upili­śmy się na pożegnanie. W poniedziałek rano znowu poszliśmy do stoczni – z pełnym przekonaniem, że przyjdzie nam zginąć – i siedzieli­śmy aż do jej pacyfikacji. Kilkudziesięciu osobom, w tym mnie, udało się uciec tuż przez szturmem i w ten sposób uniknąłem aresztowania. Gospodarz domku, w którym wynajmowaliśmy z żoną pokój, powie­dział mi, że podczas mojej nieobecności przyszło trzech facetów i do­pytywali się o mnie. Prewencyjnie przez kilka dni się ukrywałem, ale nie było żadnych dalszych sygnałów, aby chciano mnie aresztować Pierwsze dwa dni to była stocznia; później zadyma na ulicach Gdańska, demonstracja przypominająca rok 1970.?
    Tu znowu mała nieścisłość. Pierwsze dwa dni to 13 i 14 grudnia. Z przerwą na imprezę alkoholowo-pożegnalną kolegi. Pacyfikacja była zaś (według kalendarium stanu wojennego) 16 grudnia. Więc albo Tusk coś pomieszał w swojej relacji, albo wcale nie siedział tam do samego szturmu. Tak wyglądała pierwsza noc stanu wojennego oczami samego Tuska ? wóda…

    „Tata przez wiele lat pracował fizycznie jako robotnik, żeby nas utrzymać. Pamiętam jak wychodził do pracy o piątej rano.”

    Gdy padają te słowa w spocie pojawiają się zdjęcia z prac na wysokościach. Donald Tusk pracował fizycznie w spółdzielni założonej przez Macieja Płażyńskiego. W spocie jest jednak mała pomyłka ? na przedstawionych zdjęciach nie ma Tuska, tylko całkiem inne osoby. Kasia Tusk musi mieć zaś fenomenalną pamięć. Urodziła się w roku 1987 wybory miały miejsce w roku 89 mogła mieć więc najwyżej dwa lata, gdy tata pracował fizycznie, zwłaszcza, że często były to prace wyjazdowe, by im sprostać trzeba było mieć nie tylko dobrą kondycję fizyczną, ale również mocną głowę i zdrową wątrobę: ?W dzień piło się wódkę, piwo, grało w karty, dyskutowało: o Grudniu ?70, Lechii, kobietach… W nocy do roboty?. ?Poza tym rozmowy z ludźmi w niektórych fabrykach, z dyrektorami. Kiedy już przychodziło do wódki, to opowiadali takie rzeczy, że się w głowie nie mieściło.?

    „Przez całe lata osiemdziesiąte działał w podziemnej Solidarności.”

    W latach osiemdziesiątych Donald Tusk działał w opozycji. Wydawnictwa powielaczowe, manifestacje, spotkania. Nie był jednak ani internowany, ani aresztowany, nie pełnił też funkcji w podziemnych strukturach ?Solidarności?. Najważniejszym osiągnięciem opozycyjno-intelektualnym Tuska było współwydawanie ?Przeglądu Politycznego?, którego w ciągu 6 lat ukazało się aż 12 numerów. W ?Teczkach Liberałów? można znaleźć dość nieoczekiwane wypowiedzi Tuska związane z wydawaniem ?Przeglądu?: ?Z Kaczyńskimi przyjaźniliśmy się od wielu lat. Leszek Kaczyński był jednym z promotorów ?Przeglądu Politycznego? i uczestnikiem naszych spotkań. On wprowadził do ?Przeglądu? Leszka Mażewskiego i Jacka Merkla, załatwiał teksty.? Czy też: ?Leszek Kaczyński namówił brata, Jarka, żeby pisał do ?Przeglądu??

    W tym czasie Donald Tusk musiał często jeździć na Filipiny, bo na 30 stronach książki o alkoholu wspomina kilkakrotnie w powiązaniu z opozycyjną działalnością:

    ?Uznaliśmy, że ta paka, która się jakoś zawiązała przez te parę lat studiów i przez NZS, nie powinna się rozpaść. Byliśmy towarzysko i ?wódczanie? bardzo związani?.
    ?To w ogóle był czas szpanu ?filozoficznego?: przy wódce z równą namiętnością gadaliśmy o dziewczynach i piłce, jak o Sorelu, Zdziechowskim czy Levi-Straussie?.
    ?…Ja do tamtych czasów strasznie dziś tęsknię. Wtedy była to nieustanna biesiada towarzysko-alkoholowo-intelektualna?

    „Jego partia jako jedyna nie bierze pieniędzy z państwowej kasy”

    Partia Donalda Tuska nie brała pieniędzy z państwowej kasy z prostego powodu ? pieniędzy brać nie mogła, ponieważ jej nie przysługiwały ? w wyborach 2001 roku nie startowała jako partia, ponieważ nie była jeszcze jako partia zarejestrowana (nastąpiło to dopiero w roku 2002). Grzegorz Schetyna przed wyborami w 2005 roku solennie obiecywał, że po wyborach również dotacji nie będzie brała. Wbrew obietnicom Schetyny i sugestiom spotu Platforma dotację budżetową przyjęła chętnie i bez skrępowania, ponieważ już mogła to uczynić.

    Zamiast podsumowania

    Łk 16.10: Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.

  163. A w sprawie asesorów po orzeczeniu TK…
    Gdzie i kiedy asesorzy (przyszli sędziowie ) mają się „nauczyć” orzekania ? Jako asystenci (czytaj: protokolanci ) sędziów na rozprawach albo „odwalając” kancelaryjną robotę w sekretariatach sądowych za panie sekretarki ?
    Praktyka czyni mistrza a nie kibicowanie mistrzowi.
    Czy nie byłoby jakimś rozwiązaniem udzielenie asesorom upoważnienia do orzekania w sprawach o wykroczenia
    (karniści) ?
    Co wtedy z cywilistami, sprawami nieprocesowymi ?
    Wydaje mi się, że wyrok TK sprawy nie załatwił. Wyrok TK sprawę skomplikował.
    Czy jakimś rozwiązaniem nie byłoby powierzenie oceny orzeczniczego dorobku asesorów jakiejś niezależnej komisji złożonej np. z sędziów sądów apelacyjnych przy zapewnieniu anonimowści badanych spraw i orzeczeń i przy jednoczesnym poszukaniu rozwiązania, które w zakresie orzekania zapewniłoby również asesorom niezależność na kształt sędziowskiej ?
    Przyznaję, problem bardzo trudny, ale tym bardziej zasługujący na jakieś sensowne rozwiązanie. Może jednak prezydencki pomysł z sędziami na próbę ( lub inaczej nazywanymi ) nie był taki zły ?

  164. Jean Paul (20.30, 1/11 i dalej):

    Z tą Warszafką to tak jak z tym Goralenvolk. To ostatnie jest moim zdaniem mocno obraźliwe. Ja Górali rozumiem – Górale są wszędzie tacy sami – wyalienowani od swoich „nadzorców” i żyjący w swoich małych społecznościach. Skutecznie zresztą, że tak powiem. Ale nie w tym rzecz.

    Ja na Fołtyna głosowałem 🙂

    Pozdrawiam.

  165. Bernard profesorem mniemanologii stosowanej!
    Poproszę o uudowodnienie wyższości Świąt Wielkiejnocy
    nad Świętami Bożego Narodzenia. Ze szczególami,
    przypisami i w punktach:))))

  166. Wielki Jarosław postanowił podrzucić PO kolejne kukułcze jajo : dzisiaj podano, że kancelaria Prezydenta RP kontynuuje prace nad ustawą degradującą gen.Jaruzelskiego i jego współpracowników z okresu stanu wojennego do stopnia szeregowego. Jest to najlepszy znak, że zbliża się kolejna rocznica wprowadzenia stanu wojennego i braciszkowie postanowili ugrać kilka procent poparcia. Drugim takim stałym elementem gry jest oczywiście Powstanie Warszawskie. Jeżeli PiS powróci do władzy to na maturze młodzież będzie opisywać udział braci Kaczyńskich w walkach powstańczych i w obronie Stoczni Gdańskiej.
    Żaden sąd nie jest w stanie (wbrew opiniom „historyka ” Roszkowskiego ) rozstrzygnąć o realności interwencji radzieckiej w latach 1981-2. Dlatego wszelkie procesy sądowe mają charakter polityczny i służą do aktualnej walki politycznej. Zapewne PO nie zaryzykuje sprzeciwu wobec prezydenckiego projektu, gdyż będzie się bała PiS-owskich propagandzistów. Wówczas będzie to najlepsze świadectwo, że los ustaw : lustracyjnej i powołującej CBA niczego jej nie nauczył. Nie głosowałem na PO,ale oczekuję, że przestanie chodzić na pasku trzymanym krótko przez JK. Nie ma żadnego powodu, aby JK nadal narzucał Tuskowi swój punkt widzenia na PRL i Okrągły Stół. Stan wojenny nie jest jednoznacznie traktowany przez społeczeństwo polskie i nikt nie ma prawa orzekać w tej sprawie. Jeżeli JK zdecyduje się rzucić tę ustawę do Sejmu, to Tusk powinien pokazać mu gest Kozakiewicza.
    magrud !
    Wielki dzięki za tekst. Kto jednak byłby w stanie orzec o zgodności zarówno z Konstytucją, jak i orzecznictwem międzynarodowych trybunałów i z konwencjami podpisanymi przez Polskę całego naszego ustawodawstwa ? Podejrzewam,zę taki aeropag mędrców musiałby podjąć się wysiłku na miarę czyszczenia stajni Augiasza. Musiałby więc mieć poparcie zarówno rządu i Sejmu, jak i Prezydenta RP. Musiałaby więc być zgoda ponad partyjnymi podziałami. W obecnej chwili nie zgodzi się na to PiS, gdyż byłoby to sprzeczne z traktowaniem wymiaru sprawiedliwości przez braci Kaczyńskich. W dodatku nie jestem wcale pewien, że PO widzi ten problem tak, jak prawnicy-obrońcy praw obywatela, czy raczej chciałaby tylko kosmetycznych zmian w polityce ministra zerozewroZiobry. Jeszcze raz dziękuję za tekst.

  167. Bernardzie !
    Cała pisanina Polkowskiego czy Kataryny nie ma znaczenia w porównaniu ze słowami i czynami ministra zerozeroZiobry i ministra Religi. Tym bardziej blakną ich wpisy w tych dniach, gdy rodziny ofiar ministra zerozeroZiobry wracają z cmentarzy.
    Kiedy przeprosisz za swoje haniebne zachowanie ?

  168. Pani Redaktor.
    Zrobiłem króciutką statystykę:
    -do 20.40 było163 wpisy
    -wpisało się 78 osób,
    Oto wyniki:
    1 miejsce-Bernard-12 wpisów
    2———-Lex i olhado-8 wpisów
    3———-Blizna i J.S. -6 wpisów
    4———-magrud-5 wpisów
    5———-arek,Jean Paul,maślana,quake,pielnia1-4 wpisy.
    6———-pozostali z 3,2 lub 1 wpisem.

    Gratulacje dla bezwzględnego zwycięzcy.

  169. Pani Janino,
    jak to jest z tym polskim dziennikarstwem. Bo zaczyna wyglądać na to, że nie tylko pan Premier ma trudności z postrzeganiem rzeczywistości. przed chwila skończyłem oglądać na TVN24 program, w którym pan Morozowski (podobno dziennikarz) próbował zmusić pana Żebrowskiego (na pewno aktor) do pokajania się, że zagrał złego Polaka w rosyjskim filmie. Na próżno pan Żebrowski zaklinał się, że nie ma wyrzutów, na próżno podawał trafne kontrprzykłady na naciągane przykłady pana dziennikarza. Chwilami rozmowa przypominała dialog katarynki z normalnym człowiekiem. Kiedyś podobnie postąpiła pani Olejnik wcielając się skórę córy rewolucji i próbując wmówić rozmówcy, że postępuje nagannie (chodziło o tzw. pranie polskich brudów na forum międzynarodowym).
    To podobno objaw choroby dziennikarskiej polegającej na tym, że zarażony uważa sie za wyrocznię spraw wszelakich z etyką i moralnością na czele. Pania ona na szczęście omija, ale może Polityka podjęła ten temat bo wygląda na to, że nie tylko politycy zarażają ludzi nienawiścią.

  170. Stadion w Warszawie.

    Daję głos za stadionem na Pradze.
    Oczywiscie można by go wybudować i w Wołominie, ale zakładam że siedzenie przy TV i kompie w końcu staną się niemodne i część 2-3 milionowej aglomeracji wybierze się zobaczyć mecz, koncert, dyskotekę, turniej, wiec polityczny, pokaz kaskaderów albo jeszcze inne niewyobrażalne imprezy nie poświęcając na to 2-3 godzin na dojazd.

    Pozwolę sobie zauważyć że teren obecnego Stadionu X lecia nie jest wybitnie atrakcyjnym terenem do zamieszkania choćby z racji pobliskiej linii kolejowej, braku odpowiedniego zbrojenia i niezbyt korzystnych gruntów (kurzawka?).

    A linia ta może się przydać żeby przywozić na stadion tłumy, a nieco wcześniej dowozić materiały na budowę.

    Do budowy można też wykorzystać pobliże Wisły.

    Zdaje się że nie chodzi tylko o to żeby powstał stadion, ale żeby był on tam gdzie ludzie a nie gdzieś na odludziu, gdzie spokojnie się rozsypie po 50 latach.
    Zróbmy też coś dla reszty narodu – niech on też ma szanse pobawić się na stadionie. Jeżeli umieścimy go w Łomiankach albo Wołominie to mieszkaniec Łodzi ani Łomży w życiu tam nie dojedzie.

    Powyższa wizja jest wizją strategiczną – 20-50 lat a nie taktyczną – oby do 2012.

    Pozdrawiam Warszawiaków (rodowitych i napływowych) i wszystkich Rodaków spoza. Z równym szacunkiem.

  171. owal40
    dzięki za gratulację ale jednocześnie mnie przestraszasz, cóż kampania się skończyła, ale chyba uległem jakiemus gadulstwu. Więc do następnego wpisu Pani Janiny zamilknę a i później spróbuję się ograniczać 🙂
    (Może laureat miesiąca dostanie stałą rubrykę w Polityce – ewentualnie artykuł do napisania: „Dlaczego bardziej kochamy Donalda Tuska niż Aleksandra Kwaśniewskiego, chociaż też kochamy go bardzo :)”

    pozdrawiam
    Bernard

  172. Ciekawi mnie jedna sprawa: jakieg trupa i w której szafie ukrywa PiS, że tak się boi powołania Radka Sikorskiego na ministra?
    Pozdrawiam Gospodynię i Blogowiczów

  173. @owal40 (2007-11-02 o godz. 21:03):
    Powstaje pytanie: czy ilość zawsze przechodzi w jakość? Chyba niekoniecznie 🙂

  174. Popieram wpis Sławka. p. Red. Morozowski był żenujący. pan Żebrowski wybronił się m. zdaniem bardzo inteligentnie

  175. Blogowicze,
    miejcie litość dla red. Paradowskiej i nie piszcie tyle! Cała sztuka w tym, żeby coś celnie skomentować w kilku słowach lub zdaniach. Ale może nie mam racji? Jeśli tak, to przepraszam.

  176. mumraku i drodzy warszawiacy rowniez ci w pierwszym pokoleniu,
    budowe stadionu narodowego powinno poprzedzic pare aktow strzelistych , wspomnienia kombatantow , powolanie komitetu zalozycielskiego zajmujacego sie upamietnieniem gechenny budowniczych i jeszcze pare innych rzeczy ktore roznym dziwakom i dziwolaga przyjda do glowy.
    Problem gdzie stadion zostanie zbudowany jest problemem warszawiakow . Tylko warszawiacy potrafia sie o byle co klocic wciagajac w to caly narod . I chyba dla tego stadion ma sie nazywac narodowy.
    Mnie osobiscie lata kolo gwizdka czy stadion bedzie nazywal sie PKO ARENA , czy PROKOM ARENA , czy moze nawet Stadion Narodowy im. ……..
    STADION MA BYC ZBUDOWANY , MA BYC NOWOCZESNY I FUNKCJONALNY , MA KOSZTOWAC MOZLIWA DO ZAAKCEPTOWANIA SUME , MA BYC TAK ULOKOWANY ABYM BEZ PROBLEMU DO NIEGO DOJECHL I WROCIL , DO TEGO PTRZEBNA JEST NIE TYLKO DODATKOWA STACJA METRA I RONDO , ALE ROWNIEZ KILKASET KILOMETROW DOBREJ AUTOSTRADY ABYM BEZ PROBLEMOW DOJECHAL NA MECZ LUB NA KONCERT Z MOJEGO ZADUPIA.
    KOCHANI WARSZAWIACY SWIAT ZACZYNA SIE NA ROGATKACH WARSZAWY A NIE KONCZY.

  177. Podobnie jak większość nas nie jestem zaskoczony wynikiem LID-u. Zawsze głosuję na lewicę i tym razem nie zrobiłem wyjątku jednak zdecydowana większość moich lewicowych znajomych zagłosowała na PO tylko dla tego żeby odsunąć PIS os władzy. Nie wchodziłem z nimi w polemikę bo tok myślenia był dla mnie słuszny.

    Cały czas bardzo wieżę, że lewica wzmocni się w trakcie tej kadencji. Do sejmu dostali sie naprawdę „fajni” ludzie, dojrzali politycznie.

    Jestem zdania, że w nastepnych wyborach kampania skupi się bardziej na kwestiach światopoglądowych, takich jak rola kościoła czy możliwość zawierania związków partnerskich. A w tych kwestiach lewica ma sporo do powiedzenia.

    Brakuje tu tylko kogoś pokroju Zapatero!

  178. Panie Sławek
    Zachowanie pana Morozowskiego to nie jest objaw choroby dziennikarskiej napalonego redaktora którym kierują niepohamowane emocje. Nie bądź naiwny , tak dobrze to nie jest . W tym biznesie nic nie dziej się w sposób niekontrolowany i bez przyczyny. Panowie redaktorzy nie mogą sobie hasać jak wolni strzelcy, szczególnie w TVN 24. To utopia. Ja do zachowania pana Morozowskiego podchodzę ze zrozumieniem . Wie jakiej postawy oczekują od niego pracodawcy i nawet bez szczegółowych i dosłownych instrukcji zawsze będzie się starał te oczekiwania spełnić. To najzupełniej normalne kiedy człowiek pracuje na etacie. Sami pracodawcy też nie są wolni i mają nad sobą swoich pryncypałów którzy z daleka, mają baczenie na to czy ich instrukcje co do pryncypiów są realizowane. Te pryncypia to geopolita i interesy niekoniecznie rodem z Polski. To wszystko przekłada się na zachowanie sympatycznego pana Morozowskiego , którego niesłusznie posądza się tutaj o jakąś chorobę. Moim zdaniem niesłusznie w sposób krzywdzący.

  179. Panie Bis
    czyli twierdzi Pan, że to nie pan dziennikarz jest nie tego ale jego pracodawcy? Sadyści jacyś każą dziennikarzowi robić z siebie idiotę w nadziei, że telewidzowie będą go naśladować? Jeśli tak, to dni pana Morozowskiego są w TVNie policzone, bo osiągnął efekt odwrotny do zamierzonego.
    Myślę jednak, że niektórzy dziennikarze mylą swój zawód z duszpasterstwem. A w tym konkretnym wypadku dała o sobie znać rusofobia charakterystyczna dla dawnej opozycji solidarnościowej. Tylko elity tej opozycji umiały oddzielić ZSRR od Rosjan, szeregowym to się mieszało i miesza.

  180. Gospodyni blogu proponuje SLD zejście ze sceny politycznej. Wydaje mi się, że polska lewica nie jest na to gotowa i nie wiem, czy jest to konieczne. Przypuszczam, że Marek Borowski odchodząc SLD wraz z grupą członków dał tym aktem wyraz braku możliwości pozytywnego zreformowania tej partii w tym czasie. Wielu działaczy SLD uznało ten akt niesłusznie za zdradę. Uważam, że właśnie była to reakcja Borowskiego i jego grupy na zdradę elektoratu lewicy przez SLD, wyrażającą się utratą wrażliwości społecznej, dopuszczeniem do jednego z najwyższych w Europie zróżnicowania dochodów ludności, klerykalizacji kraju i zupełnej utraty orientacji ideologicznej. Uważam, że ta secesja Borowskiego, przyśpieszyła rozpoczęcie procesu reformy SLD przez Olejniczaka. Szkoda, że reforma zakończyła się na zmianach personalnych, koniecznych ale niewystarczających.
    Być może z LiD odejdą Demokraci, którym bliżej do PO. Zostaną wówczas w LiD dwie partie lewicowe, zabiegające o ten sam elektorat. Zjednoczenie ich jest koniecznym warunkiem uzyskania elektoratu zapewniającego utrzymanie się lewicy w Sejmie po następnych wyborach, na które może nie trzeba będzie czekać aż trzy lata.
    Lewicy polskiej konieczne są:
    – Nowoczesna lewicowa ideologia społeczno-gospodarcza, uwzględniająca realia gospodarki rynkowej. Powinna ona sadzać się na określeniu na czym polega realizacja konstytucyjnej zasady gospodarki rynkowej (art. 20). Powinna ona być rozumiana jako gospodarka, w której upowszechniony jest udział obywateli w tworzeniu dochodu narodowego i w korzystaniu z niego. Na przykład konieczne jest opracowanie koncepcji upowszechnienia dostępu rodzin do mieszkania w różnych formach. Lewica musi wskazać nie tylko cel ale także realne metody urzeczywistnienia tak rozumianej społecznej gospodarki rynkowej.
    – Nowoczesna taktyka polityczna. Lewica musi zacząć mówić do ludzi a nie tylko do rzeczy a więc musi nauczyć się głosić zgodne z jej ideologią chwytliwe hasła. Nie można przedstawiać wyborczego programu lewicy w 100 pozycjach. Tego wyborcy nie trawią. 10 ? 12 punktów programowych byłoby znacznie lepiej przyjęte i ze zrozumieniem zaaprobowane.
    – Program reformowania państwa, które musi być przyjazne dla obywateli. A więc wypracowanie lewicowej koncepcja reformy prawa, które dotyczy nie tylko funkcjonowania struktur ale także codziennego życia ludzi. Prawo dla ogółu obywateli musi być wolne od naleciałości wyznaniowych dogmatów. Lewica musi mieć koncepcję powstrzymania klerykalizacji państwa i prawa oraz ich stopniowej sekularyzacji.
    – Nowoczesna polityka kadrowa, zapewniająca pokoleniową rotację działaczy partyjnych. Partie lewicowe muszą zapewnić młodym swym działaczom awans w strukturach partyjnych. Działacze tracący swe przywódcze cechy lub energię powinni przechodzić do drugiego szeregu jako cenieni doradcy. Na lewicy widoczna jest luka pokoleniowa przywódców partyjnych.
    Ale takich życzeń jest oczywiście więcej. Wymieniam te, które uważam za najważniejsze. Czy jednak działacze lewicowi nie utoną w powodzi konfliktów personalnych, pomówień o zdradę i rozgrywek, zamiast popracować koncepcyjnie to czas pokaże.
    PS. Jak wielu blogowiczów uważam, że część elektoratu lewicowego głosowała pragmatycznie na PO, aby nie dopuścić do wygranej PiS. Podobnie też Kwaśniewski nie wypunktował Tuska w debacie jak mógł, aby nie wzmocnić PiS.

  181. Szanowny Lex?ie!
    Podzielam Twoje zdanie na temat konieczności zmian w strukturach i przepisach prawa prokuratury. Bez tego nie uwolni się prokuratorów od uzależnień partyjnych. Jest to warunek konieczny ale niedostateczny. Potrzebna jest także zmiana postaw prokuratorów, co jest trudniejsze do osiągnięcia. Masz rację w swych wątpliwościach dotyczących morale personelu prokuratur. Wprawdzie dobrze pomyślane struktury i procedury funkcjonowania mogą ułatwić rzetelność działania tym prokuratorom, którzy w upartyjnionej prokuraturze działali tak, aby nie stracić posady, siląc się na bezstronność, gdy tylko nie było to groźne, ale źli ludzie jak piszesz mogą popsuć najlepszy system. Przeczytałem, ale na razie jeszcze niezbyt dokładnie, propozycje prok. Parulskiego i na zasadzie świeżości spojrzenia nacechowanego nieznajomością rzeczy, uważam je za idące w dobrym kierunku. Uważam za bardziej stosowne użycie określenia ?niezawisłość? niż ?niezależność? w odniesieniu do czynności prokuratorskich. Parulski używa określenia ?niezależność?, w twej wypowiedzi sąsiaduję z sobą ?niezawisłość? i ?niezależność?. Wydaje mi się też, że Parulski zbyt małą wagę przykłada do bezpartyjności prokuratorów. Prokurator i asystent prokuratora powinni być bezpartyjni. W odniesieniu do Prokuratora Generalnego, Krajowego szefów prokuratur apelacyjnej, okręgowej i rejonowej powinna być to bezpartyjność wieloletnia, poprzedzająca mianowanie. Jak wygląda świeża bezpartyjność prezydentów, to już przekonaliśmy się. Kwaśniewski był niemal bezpartyjny a niemiłościwie nam panujący Kaczyński ? świeżo bezpartyjny ? jest zupełnie partyjny.
    Pozdrawiam.

  182. Polecam wywiad z profesorem Łagowskim. Bardzo pasuje do tematu głównego. Łagowski pisze w „Przeglądzie ” sobie a muzom i nielicznym czytelnikom tygodnika. A do nich nie zaliczają się liderzy i aktywiści SLD, o czym wielokrotnie zapewniał sam Domański. „Przegląd” mógłby być miejscem wymiany myśli o nowoczesnej lewicy w XXI wieku, ale publikowane tam teksty wiszą w próżni, gdyz tymi rozważaniami nie jest zainteresowana żadna partia lewicowa czy też „lewicowa jak SLD”. Przepraszam, że zająłem miejsce reklamą Przeglądu, ale tłumaczy mnie temat wpisu Gospodyni.
    http://www.gazetawyborcza.pl/1,76498,4636413.html

  183. Wywiad z Włodzimoerzem Cimoszewiczem: http://wiadomosci.onet.pl/1436218,2677,kioskart.html .

    Pozdrawiam Panią Redaktor i Państwa Blogowiczów,

    Teresa Stachurska

  184. Lex,
    Jak ma wyglądać przygotowanie do zawodu sędziego?
    Celnie i mądrze postawiłeś pytanie.
    Nie mam na nie gotowej odpowiedzi. Mam w ręku kilka uzasadnień sądu okręgowego, rozpatrującego zażalenia na postanowienia asesorów. I piersi mi opadają.
    O ile te pierwsze, ” asesorskie”, noszą ślady bezradności, to te „sędziowskie” są po prostu bezczelną kpiną z obowiązującego prawa.
    Kpiną tak jawną, że zarówno prawnicy, jak i osoby spoza branży reagowali jednakowo. Zdumieniem i oburzeniem. „Porażał” przede wszystkim brak logiki wywodu. Czy to możliwe, że jest to efekt dramatycznie niskiego poziomu nauczania matematyki w dzisiejszej szkole? Czy też braku odpowiedniej ilości zajęć z filozofii na wydziałach prawa?
    Nie mnie to roztrzygać.
    Dla mnie, obywatelki Najjaśniejszej, lektura tych postanowień i uzasadnień to był szok. Szok, który uświadomił mi zasadność powszechnej nieufności wobec wymiaru sprawiedliwości.
    Wracając do Twojego pytania, uważam, iż nie jest to zawód, którego można się nauczyć.
    Czynność sądzenia jest najtrudniejszą ze wszystkich operacji myślowych. To apogeum naszych intelektualnych możliwości. To sztuka oparta, nie tylko na talencie, ale i na wiedzy. Podobnie jak np. architektura. W tym ostatnim zawodzie dojrzałość osiąga się, poza nielicznymi wyjątkami, około czterdziestki.
    Mnie marzy się taki system, w którym stanowisko sędziego byłoby ukoronowaniem prawniczej kariery ( w skali światowej żadne novum). U nas bywa natomiast i tak, że funkcja sędziego bywa okrężna drogą do adwokatury. Dramat. Bo ferowanie wyroków w imieniu Rzeczpospolitej powinno być największym zaszczytem.
    A na taki zaszczyt powinni zasługiwać tylko Ci, którzy, co najmniej dzisięcioletnią działanością, udowodnili swoje etyczne i prawnicze kwalifikacje.
    Jak to organizacyjnie i instytucjonalnie należałoby zorganizować? Ta kwestia wymaga namysłu oraz szerokiej i uczciwej debaty. Pilnie potrzebujemy, jako obywatele i jako jednostki ludzkie, takiej debaty.
    Mamy prawo domagać się, by o naszym losie decydowali sędziowie, którym moglibyśmy zaufać i których, nie obrażając naszego sumienia i rozumu, moglibyśmy szanować.
    Teraz z nadzieją czekam na nominację na stanowisko ministra sprawiedliwości. Potem, być może, trzeba będzie zorganizować jakiś obywatelski nacisk. Trzeba, uważam, kuć żelazo, póki Tusk czuje oddech wyborców na plecach.
    Dziekuję za zrozumienie i pozdrawiam.

  185. Kropkozjad,
    nie zgadzam się z opinią, że Demokratom bliżej do PO. Gospodarczo między PO a SLD nie ma wielkich różnic, PD jest po środku. W kwestiach światopoglądu PD jest tak samo liberalna jak lewica, PO jest zaś konserwatywna jak PiS. Podobnie w polityce zagranicznej Demokraci nie popierali nigdy haseł z serii „Nicea (pierwiastek) albo śmierć”, na pewno nie będą też popierać Sikorskiego jeśli ten zacznie powtarzać swoje głupie wypowiedzi typu „Gazociąg Bałtycki to nowy pakt Ribbentropp-Miłotow”. Gdyby Demokraci czuli bliskość do PO już dawno byliby tej partii.

  186. Słuchałem sobie przemówienia premiera JK składającego dymisję rządu.

    Moje refleksje są takie:
    1. Premier był mniej zacietrzewiony niż zwykle – wygląda na to, że wyciągnął wnioski z porażki.

    2. Premier mówił o gospodarce, o rozwoju i wroście. To przyjemna zmiana tematyki.

    3. Sympatyczne były życzenia powodzenia dla następców.

    teraz strony negatywne:

    1. O gospodarce premier mówił okropne bzdury. Szczytem i majstersztykiem wśród tych bzdur jest: „ostra walka z korupcją jest potężnym czynnikiem gospodarczym, ograniczenia, zmiany CBA oznaczają godzenie w gospodarkę”

    2. Przedstawił niedzisiejszą i moim zdaniem oderwaną od rzeczywistości koncepcję polityki zagranicznej i miejsca Polski w świecie, a także obecności Polski w UE.

    3. Uchylił się od przedstawienia podsumowania osiągnięć swojego rządu – pewnie dlatego, że tych osiągnięć nie było. Chyba dalej nie rozumie słowa „odpowiedzialność”.

    4. Postawa wobec USA i tarczy rakietowej – tutaj nie wiem, czy mam złudzenia, czy ktoś kiedyś gromił prowadzenie polityki na kolanach a teraz sam do tego nawołuje?

    Ogólnie widać, że premier wykonał pewną pracę. Jednak dla mnie jest to tylko korekta wizerunku, a nie istotna zmiana – choć to trudno z pewnością stwierdzić.

    Najbardziej mnie mierzi przedstawianie wizji Polskiego Interesu Narodowego w konfrontacji i konkurencji z sąsiadami. Wizja, w ramach której o Polski Interes Narodowy należy walczyć z wrogami, którzy zewsząd na nas czychają. Podobnie pozbawione sensu jest opowiadanie o armii jako ostoi bezpieczeństwa. Dla Polski największym zagrożeniem jest możliwość kryzysu gospodarczego, negatywne zmiany struktury społecznej oraz zapaść państwa, ale w sensie sprawności szkolnictwa, służby zdrowia, sądownictwa i administracji. Zresztą minister Szczygło tak się ośmieszył i skompromitował, że JK mógłby taktownie przemilczeć ten temat.

    Jeśli chodzi o UE, premier chwalił się absorpcją środków, ale nie przeszła mu przez myśl taka idea, że oto za te pieniądze moglibyśmy być komuś wdzięczni, że warto byłoby wyrazić podziękowanie i szacunek społeczeństwom UE, które do nas dopłacają. To jest potężna hipokryzja, której nie mogę zaakceptować. Ogólnie wizja rozwoju, w którym mamy przede wszystkim się usamodzielnić a nie przede wszystkim współpracować – jest mi obca. Wiele by można jeszcze na ten temat powiedzieć.

    Wrócę jeszcze do radosnej twórczości premiera dot. gospodarki. Porównanie lat 1975 i 1995 jest czystą manipulacją. Twierdzenie, że bezrobocie jako zjawisko społeczne zniknie, jest pusta. Kłopotem u nas może być nie tyle zarejestrowane bezrobocie, co rzesza ludzi ‚wykluczonych’, którzy nie liczą się jako bezrobotni bo nie szukają pracy. Problem jak tych ludzi aktywizować i w jakim stopniu ich utrzymywać jest kluczowy. Chodzi tu o rencistów, którzy mogliby spokojnie pracować, chodzi o ludzi z wyuczoną bezradnością itd. Takie postawy się przenoszą na młodsze pokolenia – i tym się trzeba zająć.

    Premier tradycyjnie nic nie wspomniał o samorządności, o organizacjach pozarządowych, tylko opowiada np. o dozbrajaniu armii, wymieniał nazwy rurociągów, które nic nikomu nie mówią.
    Zaplątanie się w opowiadanie o spadku tempa wzrostu jak o ujemnym wzroście, nierozróżnianie kategorii nominalnych i realnych świadczy, że premier się gubi w sprawach gospodarczych, jest bezradny jak pijane dziecko we mgle, nie rozumie wahań koniunktury gospodarczej i ich źródeł.

    Potem chwila oddechu,
    Marek Kuchciński przedstawia Krzysztofa Putrę jako kandydata na Marszałka [oto pełna koherencja – obraz ten jest piękny, wzruszający i kompletny]. „Jedyny członek prezydium sejmu, który będzie reprezentował większość ogólnonarodową, która jest dzisiaj w opozycji”. „Pan poseł Putra będzie potrafił przyczynić się do tego, że debata będzie prowadzona merytorycznie.” Lubię posła Kuchcińskiego.

    pozdrawiam wszystkich 🙂

  187. Nie wiedziec czemu rozpoczela sie dyskusja o Stadionie Narodowym w Warszawie.

    Bernard zacytowal:
    ?Konrad Piasecki: I na koniec zejdźmy na grunt trochę bardziej swojski, warszawski, choć nie do końca. W Anglii Wembley, we Francji Saint Denis, w Brazylii Maracana. Naprawdę by pani chciała, żeby nasz Stadion Narodowy był w Łomiankach?”

    Coz. Nie znam Maracany, bo nie bylem. Wiec ciezko mi sie wypowiadac.
    Ale:
    Wembley jest dosyc daleko od centrum Londynu.
    Metropolia Londyn jesty podzielony na strefy komunikacyjne.

    1 strefa to centrum miasta. Kazda kolejna jest dalej od centrum oddalona.
    Wembley znajduje sie w strefie 4. To jest naprawde daleko od Centrum

    Saint Denis – toz to nie jest zadne Centrum Paryza. Ba! To wogole Paryz nie jest! Gdzies jak Ozarow Mazowiecki – tak, zeby przelozyc na warszawskie realia. Czy tez, zeby oddac sprawiedliwosc historii – Piastow. (saint Denis jest bardzo starym miasteczkiem)

    Stadion Olimpijski w Berlinie – jeden z piekniejszych, jakie widzialem – w granicach miasta jest tylko dlatego, ze te sie rozrasta.

    Czy to naprawde mialby byc zarzut wobec wladz miasta (a teraz takze centralnych), ze nie chca ogromnego klopotu jakim jest Stadion Narodowy (potencjalne zakorkowane wszystkich ulic) w Centrum miasta? Ze zgodnie z rozwiazaniami urbanistycznymi przyjetymi na zachodzie chce Station budowac gdzie indziej? gdzie bedzie latwiej pracy zorganizowac, i gdzie bedzie budowa znacznie mniej kosztowna.

    Czynienie zarzutu z pomyslow budowy stadionu poza centrum i jednoczosne powolywanie sie na przyklad chocby Saint Denis swiadczy o niesamowitej ignorancji.

    Pozdrawiam.

  188. Magrud i Kropkozjadzie,
    dzięki za Wasze opinie i spostrzeżenia w sprawach prokuratury i asesorów. Jesteśmy zgodni w ocenach.
    Problem szeroko pojmowanego wymiaru sprawiedliwości ( w ujęciu instytucjonalnym i funkcjonalnym) wymaga bardzo dogłębnych analiz i podjęcia środków zaradczych, gdyż to co się dzieje optymizmem nie napawa. Szczególnie dotyczy to prokuratury ale też i innych środowisk prawniczych, w których koniunkturalizm, oportunizm i konformizm oraz materializm, zdają się stawać naczelnymi zasadami etosu zawodowego w miejsce obiektywizmu, niezawisłości i niezależności od wszelkich nacisków, także politycznych.

  189. Blaise 16:58, bardzo udatnie podsumowałeś wystąpienia prezesa-premiera. Podobały mi się „czarne scenariusze”, które koniecznie trzeba brać pod uwagę (pamiętacie jak J.K. uzasadniał brak konta osobistego?). I cyferkami sprawnie rzucał. I w ogóle było pięknie. A sprawozdanie dla prezydenta taaakie opasłe. Aż trudno uwierzyć, że tak znakomity premier i rząd stracili władzę – w tempie zgoła irlandzkim.
    Od sejmu też trudno było sie oderwać. Pan prezydent pewnie znowu się obrazi (te oklaski na stojąco dla Wałęsy to bardzo bolesny afront). Kuchciński był świetny. Podziwiałam pisowską dyscyplinę – ileż ten Putra musi mieć samozaparcia, żeby wytrzymać taki pean na swoją cześć. Czy ci ludzie jeszcze wiedzą kim są? Jest takie opowiadanie Lema „Czy pan istnieje Mr. Jones”, przypomina mi się ilekroć patrzę na ludzi o amputowanej osobowości.
    Nie ma co się łudzić, będzie pod górkę jak cholera. Komorowski wprawdzie zachował się z klasą, ale Wersalu to w tym sejmie z pewnością nie uświadczymy, wierzę w towarzyszy z PiS,jak zwykle dadzą z siebie wszystko.
    Gdyby tak Pielnia1 zechciał wytłumaczyć co to jest Sarmacja byłabym wdzięczna. Mam duże obawy, że wiem o co chodzi i wolałabym się mylić.

  190. Yevaud,
    w moim uk.Wroclawiu z tego co sie orientuje bedzie budowany stadion na Bielanach. Wielkie szczescie ze nie bedzie sie nazywal Narodowy bo wroclawianie mieli by natychmiast warszawiakow na karku jako podrzegaczy do dyskusji na temat jego lokalizacji.
    Mnie cieszy to ze bedzie mozna dojechac do niego jak po sznurku, podobnie jak do Arena Auf Schalke , lub Commerzbankarena we Frankfurcie. Zaden z tych stadionow nie znajduje sie w centrum miasta i to jest jego zaleta.

  191. Czekałam na zapowiadany komentarz i nie doczekałam się, a szkoda. Dzieje się dużo interesujących rzeczy. Dzisiaj w stupor, no prawie w stupor, wprawiła mnie informacja o rezygnacji trzech wicprezesów PiS. Decyzja panów Ujazdowskiego i Zalewskiego nie jest szokująca – obydwaj przez ostatnie lata byli raczej na peryferiach Prawa i Sprawiedliwości. Takie niedobitki konserwatystów, jak ich niektórzy określają sierot po POPiSie. Obaj z innej bajki niż działacze pokroju panów Kurskiego, Kuchcińskiego czy Gosiewskiego.
    Szokująca jest decyzja Ludwika Dorna, o którym wszem i wobec mówi się, że jest lojalny do bólu. Dornowi można wiele zarzucić – choćby sposób w jaki pełnił funkcję marszałka Sejmu – ale to inteligentny polityk. Jestem ciekawa czy trzej panowie, a zapewne mają w PiS swoje zaplecze, wyciągają jedynie wnioski z przegranych wyborów czy też może doszli do wniosku, że przyszedł czas na zmiany jakościowe.
    Mam wrażenie, że PiS nadal jest pospolitym ruszeniem prawicowych działaczy skupionych wokół charyzmatycznego przywódcy. To ruch, który rozpadłby się w drebiezgi, kiedy zabrakłoby Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli tak jest to Prawo i Sprawiedliwość nie jest prawdziwą partią. Nie przymierzając taką jak PSL. Nie wykształciła mechanizmów, które pozwalają przetrwac zmianę kierownictwa.
    Interesujące jest też milczenie innego ważnego polityka tej formacji – Adama Lipinskiego. Choć kojarzymy go przede wszystkim z „taśmami prawdy”, to moim zdaniem jest on jednym z mózgów tego ugrupowania. Czy stoi murem za Jarosławem Kaczyńskim? Czy może uważa, że pora na takie działania jest nieodpowiednia?

  192. Yevaud 18.59
    Drogi kolego, Czy byłes kiedyś w Warszawie na stadionie 10 lecia ? Czy byłeś tam kiedykolwiek na jakiejś sportowej imprezie ? Czy byłes tak jak ja na Wyscigu Pokoju, dożynkach czy na Spotkaniu z Janem Pawłem ? Czy byłeś na jakims koncercie np na placu Defilad albo na innym spotkaniu z Janem Pawłem przy grobie nieznanego Żołnierza ?
    Jezeli byłeś to nie pisz bzdur o zakorkowaniu miasta, a jeżeli nie byłeś to nie zabieraj wogóle głosu !!!!!
    Nie ma w Warszawie,a może w całej Polsce miejsca które można szybciej rozładować z ludzi niż Stadion 10 lecia. Sa tam wszystkie najbardziej przelotowe dwu pasmowe ulice wyposażone w szybki tramwaj w Warszawie, Szybka Kolej Miejska i METRO ( w projekcie), mogą wiec rozładować 50 tyś ludzi w 20 minut, góra 30 ! Trzy mosty: Łazienkowski, Swiętokrzyski i Poniatowskiego są w zasiegu 10 minutowego spaceru. Nad Wisłą jest Wisłostrada, a po drugiej stronie Wał Miedzeszyński, Wybrzeże Helskie z kontynuacją do ZOO. Jest też Zieleniecka, Targowa i Grochowska. Czego chcieć więcej ?
    Nie ma żadnego porównania z Chorzowem !!!!
    Nie rozumiem ludzi którzy musza zabierać głos na tematy o których nie mają zielonego pojęcia !!!!!!!!

  193. Łk 16.10: Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.

    No a teraz, drogi Bernardzie, odnieś się do wszystkich „prawd” głoszonych przez Jarosława Kaczyńskiego. Sprawiedliwie.

  194. Jean Paul
    ludzie podają Ci przykłady świetnie funkcjonujących i świetnie skomunikowanych stadionów które nie są zbudowane w centrum. W zamian za to obrzucasz ich obelgami. Nie masz pojęcia, jak fatalnie to wygląda. Również dla wiarygodności tego co piszesz.

  195. Teraz przynajmniej wiadomo dlaczego pan Romaszewski chciał być wicemarszałkiem Senatu – żeby mniej pracować, więcej zarabiać no i mieć samochód służbow:

    http://www.tvn24.pl/-1,1527432,wiadomosc.html

  196. a tymczasem
    http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=9358848&rfbawp=1194344709.456&ticaid=14c5c

    38% Polaków chciałoby wybierać Sejm w systemie większościowym, w którym w jednym okręgu wybierany jest jeden poseł, 19% opowiada się za zachowaniem obowiązującego obecnie systemu proporcjonalnego – wynika z sondażu CBOS.
    10% badanych opowiedziało się za wprowadzeniem systemu mieszanego, w którym część posłów wybierana jest w głosowaniu większościowym (w okręgach jednomandatowych wybierany jest jeden poseł, który uzyskał najwięcej głosów), a część – proporcjonalnie (w jednym okręgu wybieranych jest od kilku do kilkunastu posłów, a mandaty dzieli się proporcjonalnie do liczby głosów, jakie padły na listy wyborcze).

    Może czas na zmiany? 🙂

  197. Na wynik LiD złożyło się kilka przyczyn, i zachowanie Kwaśniewskiego było tylko przypieczętowaniem dysfunkcjonalności organizacyjnej, a przede wszystkim koncepcyjnej tej koalicji. Jako wyborca LiD piszę to z przykrością.

    Przede wszystkim zabrakło wyrazistego i charyzmatycznego przywództwa, co w przypadku nieustannych starć między J. Kaczyńs im a Tuskiem automatycznie spychało LiD na medialny margines. A zgodnie z zasadą medialnej demokracji, jeżeli czegoś nie ma w telewizji to nie istnieje w świadomosci tzw. przeciętnego obywatela/wyborcy.

    LiD nigdy nie zadeklarował się jaką taką naprawdę lewicą chciałby być. Z jednej strony tradycyjnie lewicowe postulaty „sprawiedliwości społecznej” przejął PiS z niedawnymi przystawkami. Z drugiej strony dochodzi widoczna w LiD obawa przed zbytnim radykalizmem w formułowaniu lewicowych postulatów, zwłaszcza w tak nadszarpniętej przez ostatnie rządy sferze światopoglądowej i obyczajowej. Ciągle zdaje się pokutować mit o konieczności utrzymywania co najmniej poprawnych relacji z kosciołem katolickim, co jest jedną ze spuścizn oportunizmu i chęci przypodobania się wszystkim, czemu Kwasniewski tak często ulegał. W konsekwencji, cierpi na tym wyrazistość ugrupowania, tym bardziej, że będąc u władzy lewica zrobiła niewiele (jeżeli cokolwiek) dla podtrzymania rozdziału koscioła od państwa.

    Obecny skład klubu LiD – o ile bardzo dobry merytorycznie – nie jest, moim zdaniem, w stanie wygenerować odpowiednio mocnego impulsu intelektualnego i wizerunkowego. Mści się tutaj brak intelektualnego zaplecza w postaci think tanków (prawica ma np. Instytut Sobieskiego), które byłyby z pewnością pomocne zarowno w wypracowwywaniu długoterminowych strategii politycznych i ideologicznych, jak również w bieżącej działalności politycznej lewicy. Samo otworzenie się na środowisko Krytyki Politycznej niewiele tutaj pomoże bez odpowiedniego finansowego, a przede wszystkim organizacyjnego wsparcia.

    I jeszcze smutna konstatacja po kampanii wyborczej w mediach. Widoczna jest pogłębiająca się degrengolada jakości dziennikarstwa. Dziennikarzom dawno juz przestało chodzić o wyjaśnianie i tłumaczenie czegokolwiek. Napędzani instynktem sfory, rzucają się na medialne ochłapy i stają się pasem transmisyjnym dla partyjnych i rządowych służb PR. w większości ograniczają się do odczytywania nagłówków z gazet. Zanikła umiejętność zadawania pytań i wydobywania informacji – vide „gwiazda” TVN p. B. Rymanowski (jego pytanie zawsze składa się z ostatniego zdania, które wypowiada jeden z adwersarzy w studio). Nie prostuje się rażących kłamstw polityków na antenie, pozwalając skutecznie robić słuchaczom/telewidzom wodę z mózgu. Wielu z nich nie spotkało się chyba w życiu z poprawną polszczyzną, że nie wspomnę o logopedzie…

  198. Olhado 10.14
    Nie obrzucam nikogo obelgami, tylko podaje ARGUMENTY. Odeprzyj chociaz jeden z moich argumentów, ale widzę że to cię przerasta. To że gdzies tam na świecie jest poza centrum stadion który ma trzy linie metra i pięc autostrad, to nie jest żaden argument za Łomiankami, Służewcem czy Białołeką.
    Ps. Byłeś kiedyś w życiu w stołecznym mieście Warszawie ?

  199. skoro PiS nie chce mieć wicemarszałka w Senacie, niech drugim wicemarszałkiem będzie Cimoszewicz 🙂

  200. Dreamer 12.06
    Masz sto procent racji kiedy piszesz o degrengoladzie dziennikarstwa, a stałe zapraszanie Jacka Kurskiego do dyskusji w studio jest tego najlepszym dowodem. Ale niestety zaczęło się to już kilkanaście lat temu a może nawet kilkadziesiąt. Można na palcach policzyć dziennikarzy politycznych, którzy coś soba reprezentują, chociąż znam wielu ludzi z tej branży o wysokim poziomie moralnym i fachowym. Niestety w większości pracują w prasie fachowej i popularno-naukowej.

  201. Jean Paul

    Ty cyba nie wiesz co mówisz. Ja codziennie muszę stać w korku po 17 chcąc wyjechać z saskiej.
    Fakty są takie: zieleniecka: zakorkowana od ronda Waszyngtona, Wał miedzyszyński, Wybrzerze Helskie i dalej ZOO: Tak. Stoi od mostu Poniatowskiego. Chyba się orientujesz że obok zoo dwupasmówka zmienia się w jeden pas…
    „Jest też Zieleniecka, Targowa i Grochowska”: Są. Zakorkowane. „Czego chcieć więcej”: Najlepiej przejechać się tymi trasami

  202. Olhado
    yes! Cimoszewicz na marszałka Senatu.

    Ludzie z Warszawy (i nie tylko)

    powtarzam pytanie: czy my musimy mieć od razu 3 (staro)nowe
    stadiony w stolycy: wrak Xlecia, nowy narodowy obok oraz
    nowy Legii????
    Ja jestem z Gdańska, ale jakby mi specjalista powiedział
    że ze względów ekon/lokacyjnych itd najlepszy będzie remont
    Arki Gdynia, to jestem na TAK.

  203. Jean Paul
    dyskutują z Tobą ludzie którzy znają się na rzeczy (sam nie pretenduję, powtarzam opinie takich którzy się znają i brzmią przekonująco), a Ty masz dla nich argumenty typu: nie znasz się, z choinki się urwałeś, nie widziałeś. Nawet jeśli w swoich postach dają wyraźne dowody na to że owszem znają się na rzeczy i widzieli (jak np powyżej nmar o przejezdności ulic). Zauważyłem to i skomentowałem, uważam że przesadzasz. Szczerze mówiąc, takie jak Twoja reakcje można zauważyć na forum onetu, tu bym się ich nie spodziewał.

    Co do meritum – ja widziałem i Warszawę i parę innych miast w Europie. Wiele większych i ładniejszych i milszych 🙂 jeśli już chcesz znać prawdę :-). Ale co do pomysłu budowania nowego stadionu w Warszawie za moje pieniądze w sytuacji kiedy są tam dwa działające – jestem i będę nastawiony sceptycznie.

    Słuchaj, ja rozumiem, że jesteś jakoś tam zaangażowany w sprawę budowy stadionu obok tego X-lecia. Nawet jeśli nie finansowo czy zawodowo, to emocjonalnie. Naprawdę potrafię to zrozumieć. Ale nie możesz w dyskusji się tak zaperzać i odrzucać argumentów adwersarzy swoimi „nie znacie się nie widzieliście, piszecie bzdury, nie macie zielonego pojęcia”. Nikt Cię wtedy nie potraktuje poważnie. Chyba nie o to Ci chodzi? 🙂
    pozdrawiam

  204. kakasia
    spoko, stadionu w Warszawie nie będzie. Otwarcie będzie w Chorzowie, albo na Baltic Arena, mecze na Legii. Nie po to robią zamieszanie, by ustąpić.

  205. Bernard,

    zawsze Cię lubiłem… (u nos sie godo „jak pies dziada w ciasnej alejce”).

    Tak, otwarcie w Chorzowie. Modernizacja aglomeracji śląskiej postępuje błyskawicznie. Tu nie ma, że boli. Trasy buduje się szybko, modernizuje trakcję tramwajową (tramwajem na śląsku można dojechać niemalże wszędzie), stadion w Chorzowie będzie gotowy na 2010 (jak tak mówią, to tak będzie). Śląsk jest tani i atrakcyjny pod względem inwestycji.

    Głupotą jest nie dać szansy Śląskowi. Dla dobra całego kraju.

  206. Mnie się ostatnio tak wydaje, że J. K. budował swoją partię na wzór Samoobrony …. wygrywał tak jak Samoobrona a czy skończy tak jak ta partia ??????????????

  207. To kolejny dowód na rzeczywiste przesłanki autentycznej NIENAWIŚCI Pani Redaktor do PiS i uwoelbienia dla postkomunistów. Kaczyńscy jako socjaliści z Żoliborza okradli SLD z elektoratu. Ot całe zmartwienie.

  208. Czy ktoś wie o co chodzi Zbyleonowi??????

  209. Ewald
    jo mom rodzina na Śląsku.
    ale raczej na tym cieszyńskim (po obu stronach Olzy) – ale zawsze to Śląsk. I chociaż już wiele lat mieszkaja w Warszawie, to jak czasem dla zabawy zaczynaja mówic gwarą to cho cho, zwłaszcza, że ci akurat są z Zaolzia 🙂 to już nawet od górnośląskiej różni się znacznie.

  210. Olhado 22.02
    Bardzo nie lubie PIS u, Minister Jakubiak i Pospieszalskiego, ale musze przyznac że dyskusja o Stadionie Narodowym którą zorganizował (Warto rozmawiać)była najlepsza z doytychczasowych debat na ten temat.
    Nie wiem czy oglądałeś ?
    Tak czy owak, potwierdziła ona, że nejlepsza lokalizacja to błonia obok Stadionu, z czym zgodzili się ludzie HGW i Drzewiecki.
    Ale jak już jesteś przy głosie, to wskaż mi CHOCIAZ JEDNEGO kompetentnego urbanistę, architekta czy innego experta, który twoim zdaniem zna się lepiej i twierdzi coś innego, ponieważ w studio okazało się że nie MA TAKIEJ OSOBY, co udowodnił architekt Borowski. Opowieści Twojego eksperta „nmara” o korkach tylko mnie rozśmieszają. O 17 korki są wszędzie od Janek po Wawer, Łomianki, Białołekę i Piaseczno, a wielkie imprezy sportowe ma obsługiwać transport masowy, a nie indywidualne samochodziki.
    A jeżeli jesteś zainteresowany dlaczego mnie to wszystko obchodzi, to powody są dwa: Uważam że Warszawa jest najpiekniejszym miastem w Polsce i zasługuje na rozwój Pragi i terenów nad Wisła, a po drugie, założyłem się o spore pieniadze że Euro 2012 bedzie odwołane i chciałbym przegrać !

  211. Ewald, trzymam kciuki za Chorzów 🙂
    Tym bardziej że czytałem ostatnio wyliczenie specjalisty od budowy dużych obiektów sportowych – wyliczył mianowicie, że wziąwszy pod uwagę wszystkie okoliczności, nawet jeśli by proces budowy stadionu narodowego obok tego X lecia zaczął się już teraz, nie ma możliwości żeby został zbudowany na EURO.

    Poza tym, my tu gadu gadu, a cholerni złośliwi Angole wbrew zwolennikom obecnej lokalizacji nowego (trzeciego) stadionu w Warszawie budują sobie nowy stadion olimpijski… z dala od centrum 🙂
    http://www.tvn24.pl/-1,1527606,wiadomosc.html

    PS Ewald, u nas się mówi „jak psy dziada w ciasnej uliczce” 🙂

  212. Ewald ;
    Dodałbym do tego A-4 ,Średnicowa -trzypasmowa przez miasta ślaskie ,lotnisko -Pyrzowice (tu jak myślę lądujesz i startujesz ) skomunikowane z Centrum .Tereny WPK wokół Stadionu – To juz jest. Stadion będzie juz 2010 roku po modernizacji( finanse są ) spełniał wymogi UFFA na otwarcie imprezy . Bedzie gotowa A-1 (północ- południe ) ,w okolicach Knurowa -zjazdy wezły (A-4 i A-1)
    Przekonywałem m.in. miłego Torlina ze Stolicy ,że jego rodzinne miasto ,za podobne pieniądze ca. 1mld do 2012 mogłoby mieć obwodnicę Stolicy połaczoną z A-2 i A-1 , to co Berlin ma od ca 70 lat ( tam sie jedzi komfortowo -mimo ekstra ruchu i ekstra szybkości samochodów ).
    Pytanie czy zwycieży potrzeba prestiżowego sukcesu jednego dnia dla 55 tysiecy ,czy dla conajmniej dla takiej samej liczby kierowców -przez 360 dni w roku.. Niedługo okaże sie co Warszawiacy wybiorą Fetę dnia , czy wygodę 360 dni w roku .Nowy stadion Legi będzie zbudowany -więc mecze grupowe też będa w Warszawie !! Tu chodzi o prestisz dnia, tylko jednego dnia ?!!
    ps.
    Jestem wyrażnie subiektywny w sprawie stadionowej bo…
    jako Bajtel byłech 20 .06.1956 roku na otwarciu Slaskiego a w pażdzieniku 1957 na meczu w obecności 100.000 widzow kaj Gerard strzylol 2 gole ruskiemu tormanowi Jaszynowi . Ten mecz był potwierdzeniem wyzwolenia ducha Polaków , w rocznicę Pazdziernika 56 . Dlatego to miejsce dla sportu i polityki jakim jest Fusball, jest takie ważne .
    Pozdrawiam

  213. Dlaczego Warszawa jest najpiękniejszym miastem???
    I co to ma do rzeczy?
    A choćby i była…. Zgadzam się z Waldemarem: to POLSKA
    jest organizatorem mistrzostw, a nie Wa-wa i to o honor
    POLSKI chodzi. Po cholerę budować następny stadion
    ( i to na dodatek opodal starego wraka)? Już jedna mania
    wielkości została w tym samym miejscu zmaterializowana:(((

  214. Olhado 15.51
    No widzisz Olhado, wyszło szydło z worka, po prostu postawiliście na Chorzów. Ale: kto tam będzie grał u was na tym 100 tys. w tym Chorzowie Narodowym co tydzień ? Ruch ? Górnik Zabrze ? Górnik Knurów ? Polonia Bytom ? Górnik Radzionków ? Bo Zagłebia to na pewno nie wpuścicie ! A komunikację to macie taka dobrą ? Kolej na Ślasku to parodia, tramwaje jeszcze gorsze, a do A 4 to jest chyba ze stadionu z 5 kilometrów albo dalej. Zostaje linia średnicowa i to ma być rozwiązanie ? A korków to u was nie ma. Chyba żarty sobie robicie !. Ale przyznaję, Chorzow bedzie gotowy na pewno za dwa lata, a Warszawski Narodowy ??????? Tego nie wie nikt.

  215. 🙂 widzę, że ze stadionami nie ma żartów 🙂

    ja jeszcze chciałem wrócić do wystąpienia premiera i perspektyw PiS. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu (choć nie jest to nic absolutnie ostatecznego, bo ‚pożyjemy – zobaczymy’), że JK się nie zmienił.

    JK wynik wyborów zrozumiał jako potrzebę zmiany rekwizytów. Teraz zmienia argumenty (przesuwa je w stronę gospodarki – bezpieczeństwa energetycznego) ale to tylko nowy rekwizyt w starej sztuce.

    Bo nie chodzi mu wcale o gospodarkę (tak jak poprzednio nie chodziło o korupcję), tylko o to, żeby mieć kij do bicia przeciwników.
    Rozumiem, że polityka polega na dążeniu do władzy, ale jednak trzeba mieć jakieś ideały, jakieś koncepcje i pomysły same dla siebie. Ja widzę tylko to, że JK szuka władzy dla władzy, tzn. on sam jest ideałem i koncepcją, a całą resztę można dopasować.

    Przykład – jak JK mówi o gospodarce. Wybiera sobie zupełnie dowolne fakty, bez zrozumienia całości, bez jakiejś próby refleksji – tylko, żeby mieć argument na uzasadnienie z góry upatrzonej tezy.
    Rozumiem, że polityka nie jest dla aniołów, ale postawa JK jest w tym zakresie bardzo skrajna. Pewnie za swój błąd uważa niewłaściwe ‚chwyty’ czy ‚przekaz’ a nie niewłaściwe podejście do państwa, prawa i ludzi.
    Ciągle wychodzi z niego pogarda dla innych, wszystkie te słowa ‚oczywisty’ ‚nadzwyczajny’ służą do przyginania rzeczywistości na swoją modłę.

    Bardzo jestem ciekaw, ile ludzi da się złapać na starą sztukę w nowych dekoracjach.

    Symptomatyczne jest też – całkowicie zgodne z wszystkimi oczekiwaniami (patrz poprzednie wpisy nie tylko moje) wyniesienie Putrów Gosiewskich i Kuchcińskich a potępienie zastępców. Putry Gosiewskie i inne bez JK są NICZYM. Oni nigdy nie potrafili sami z siebie czegoś powiedzieć, tylko powtarzali słowa prezesa. Jedyne ich oddziaływanie na rzeczywistość to była możliwośc podszepnięcia czegoś prezesowi. To ludzie bez inicjatywy, a raczej ze specyficznie skierowaną inicjatywą – oni muszą kogoś „obstawiać” – a ciągle najlepiej wyjdą na obstawianiu JK – dlatego na nich może liczyć. Poza tym są już wprawieni w zaprzeczaniu dziś temu, co mówili wczoraj – bez mrugnięcia okiem.

    Dorn i pozostali „rewizjoniści” sami są sobie winni. Rozumiem, że teraz należałoby docenić, że np. listy p. Dorna co prawda były od rzeczy, ale były jakąś jego własną koncepcją, a nie odblaskiem aktualnego stanu prezesa.

    Panie Marszałku Ludwiku – proszę wyciągnąć lekcje z historii – kto jest „trochę” rewizjonistą – obrywa ze wszystkich stron. Trzeba iść na całość albo się wycofać. Nie mam litości – dobrze wam tak, trzeba było dawno podziękować panu JK albo nie udawać, że się czymś istotnym różni od p. Gosiewskiego. Jednak pozdrowienia mimo wszystko – Podpisano – wykształciuch 🙂 – aha, proszę zacisnąć zęby 🙂 i głosować na PO lub LiD.

    Moja prognoza jest jednak taka, że za 4 lata PiS będzie słabszy od LiD-u. Bo LiD nic nie robiąc może łatwo rosnąć w siłę, zaś PiS ma moim zdaniem marne perspektywy.

    Właśnie LiD powinien moim zdaniem wykazać dużo dystansu i spokoju. Kluczowe jest to, żeby oni się zdecydowali pod jaką firmą chcą występować. Kiedy to już ustalą, to naprawdę wystarczy czekać, korzystać z łatwych okazji i nie popełnić większych błędów. Trochę wziąć przykład z PSL – u. Natomiast nie ma co (moim zdaniem) wykonywać gwałtownych ruchów „programotwórczych”, bo to rozbudzi apetyt i skończy się widowiskową klapą (trochę jak programy PO i ich gabinety cieni). LiD może zabierać ‚mądrze” głos w pojedynczych sprawach i po paru latach w ten sposób stworzyć sobie jakiś wzgędnie spójny odbiór – ale tu raczej nie ma co wyskakiwać przed szereg z deklaracjami i wystawiać się na łatwy cel.

    Słowem, nie uważam, żeby jakaś publiczna wielka debata nad odnalezieniem oblicza lewicy była strategicznie LiDowi na rękę. Potrzebne są raczej czyny a okazje stworzą się same. Trochę to przykre, że polityka zeszła do takiego poziomu. Przypomina mi się trafne porównanie na tym blogu dot. programu PO – jak można wymagać rozkładu jazdy od windy. Trochę widzimy to po Tusku i ja prognozuję, że podobnie zachowa się LiD – bo to niestety racjonalne.

    Natomiast PiS tak nie może – nie ta struktura władzy, nie ten temperament prezesa i nie ci wyborcy. PiS musi walczyć, ale to będzie głównie problem PO i PSL. Jedyną moim zdaniem ‚nadzieją’ na przyszłość dla PiSu jest legenda Ziobry. Za parę lat będzie można ją przy sprzyjających wiatrach odgrzebać i zdyskontować – bo jednak za Ziobrą nie ciągnie się wizja zimnego cynizmu, która teraz obciąża JK. To jest według mnie główna przyczyna klęski – uganiając się za władzą JK zniszczył swój mit idealisty – zapaleńca – pokazał zbyt dużo pogardy, agresji i obłudy. Oczywiście co do ZZ ja nie mam złudzeń – mówię tylko o tzw. wizerunku. Poza tym Ziobro ma czas, JK chyba już niekoniecznie.

    Podsumowując – obawiam się, że żadnej debaty programowej nie będzie, że PO będzie drażliwych kwestii unikać jak ognia, LiD będzie korzystał z różnych okazji, ale dla ludzi o poważnych lewicowych przekonaniach będzie i tak za mało wyrazisty. Z kolei jeśli chodzi o PiS to mnie interesuje przebieg i dynamika agonii – czy się nagle zawali czy będzie długo i powoli umierać, powodując udręczenie domowników.

    Na koniec – ja miałem takie miłe doświadczenie ostatnio. Pomyślałem sobie o nowych władzach – że można bezpiecznie spuścić ich z oka i nie jest tak, że zaraz coś zepsują czy nabroją, jak nasza poprzednia pożal – się – Boże – koalicja. Czyżby było aż tak dobrze, że można bezkarnie nie interesować się polityką? Pozdrowienia 🙂

  216. Jean Paul,
    gadzam sie z toba ze Warszawa jest pieknym miastem i dla tego powinna byc chroniona przed takimi ” prestizowymi ” inwstycjami jak stadion narodowy w centrum miasta. Budujcie a pozniej narzekajcie ze korki, ze horror ze przyjezdza cholota. Transport publiczny dowozacy ludzi do stadionu bedzie tak samo stal w korkach jak tr. prywatny . Rozgozeje nastepna dyskusja jak usprawnic to co zostalo wlasnie spieprzone.
    Co do programu Pospieszalskiego,
    krotko po przyznaniu Polsce i Ukrainie ME przeczytalem gdzies ze stadion X -lecia ulokowany zostal idealnie na obszarze jakim dysponowal architekt. I na jego miejscu powinien byc budowany nastepca. Teraz tego glosu nie slychac pewnie ze wzgledu na to ze bylby malo patryjotyczny.
    W innych miastach buduje sie lub modernizuje stadiony . Czas Warszawie ucieka , podnoszone krzyki przejda niedlugo we wrzask a nastepnie w zbiorowe wycie. Zapraszam na mecz ME rozgrywany na Bielanach ale we Wroclawiu . Powyjemy sobie razem.
    Wiezre w to ze Warszawa rzadzi kompetentna ekipa i problem rozwiaze profesjonalnie i nie ulegnie nastrojom. Zycze Warszawie nie stadionu narodowego , a wielofunkcyjnej hali takiej jak Arena Auf Schalke z wyjezdzajaca murawa zmozliwoscia realizowania kazdego pomyslu nawet biegow biathlonowych .

  217. Jean Paul
    tak się składa, że podobnie jak Ty mieszkam na ścianie wschodniej 🙂
    życzę Warszawie stadionu z prawdziwego zdarzenia, choć uważam że budowa czegoś takiego jak stadion narodowy nie ma sensu. Pozdrawiam i – poczekam i zobaczę co będzie.

  218. Chyba nasza znakomita Gospodyni dostała jakiś cynk z pewnego źródła, bo zeszła do podziemia. Oby nie na długo!
    Przyłączę się zatem do „dyskusji stadionowej”. Też mam ogromny sentyment do Chorzowa. Trudno nie mieć, jak się oglądało cztery bramki strzelone wielkiej Holandii, tą jedną, jedyną z NRD, czy pożegnanie Włodka Lubańskiego. Poza tym koncerty, Rolling Stones, czy Genesis ostatnio. No i dojazd: trzy godziny na Sląsk, a ponad siedem do Warszawy ( jam Maślana z lubuskiego). To mówi samo za siebie. A jednak… Wiadoma rzecz Stolica i pomimo naszej chorzowskiej tradycji, ciężko mi sobie wyobrazić, żeby najważniejsze, prestiżowe mecze rozgrywać obecnie poza Warszawą. Na razie nie ma niestety gdzie. Mam też nadzieję, że władze stołeczne pójdą drogą krajów południowoeuropejskich. Tam reprezentacja gra na obiektach, które są zarazem klubowymi. Nie stać nas na stadion, który będzie ożywał dwa, trzy razy w roku.
    Na koniec pytanie do Ewalda. Znasz „Gelynder blues”, czy „Ida sie na Bugla” ( mam nadzieję, że za bardzo nie pokręciłem ). Za cholerę nie mogę sobie przypomnieć kto to grał. To było na przełomie lat 70/80 na festiwalu piosenki studenckiej w Szklarskiej Porębie, na Ponurej „małpie.”
    Pozdrawiam wszystkich.
    R.N.

  219. A mnie jest przykro, że jak tylko wygra któraś z rywalizujących partii, to zaraz wybiera na ważną funkcję osobę nie do przyjęcia dla drugiej strony. Żeby tylko dogryźć przeciwnikowi. Stefana Niesiołowskiego na wicemarszałka Sejmu mozna było sobie darować. Nie jestem z PiS-u, ale dla mnie ten polityczny cham też jest nie do przyjęcia. Nie ma w PO lepszych kandydatur?

  220. Z pewną taką nieśmiałością stwierdzam, że chyba idzie ku wiośnie. Pisowski monolit zaczyna leciutko pękać, co dla moich wymęczonych uszu brzmi jak relaksacyjna muzyka. Wódz i dwór mówią rzeczy obezwładniająco przekomiczne. To istny cyrk, żeby w XXI wieku w środku Europy żądać, żeby partia była tworem bolszewickim w formie i treści. Nasz rodzimy Kim Ir Sen Samo Dobro dopuszcza wewnątrzpartyjną dyskusję pod warunkiem, że będzie polegała na składaniu wiernopoddańczych deklaracji o nieomylności i geniuszu Wodza. Wierność partii jest niczym, jeżeli nie towarzyszy jej wierność przywódcy – pierwsza i jedyna powinność prawdziwego pisowca. Do nich można tylko wejść, wyjście, a nawet tylko próba uchlenia drzwi kończy się infamią.
    Jestem tą nową sytuacją po prostu zachwycona i mam nadzieję na więcej. Kabaretowa powtórka z historii z tępionymi rewizjonistami i deklaracjami lojalności dla jedynie słusznego Wodza i jedynie słusznej linii partii, jest czymś tak idiotycznie kuriozalnym, że może zwiastować wyłącznie początek końca. Oczywiście akcja zwierania szeregów w obliczu zagrożeń (najgorszych, bo wewnętrznych) jeszcze tym razem zapewne się powiedzie, ale – ile można zwierać? Jak długo można siedzieć na bagnetach? Z radością będę patrzyła jak się wiercą!
    W tym co mówi Dorn, jest tak na ucho 95% deklaracji o lojalności wobec partii i 5% ochlapków dla prezesa. Czy on ma nadzieję na przejęcie PiSu? Głupi nie jest, wie, że Kaczyński nie da się zmarginalizować, tzn. może być albo Pierwszy i Jedyny, albo wcale. Co kombinuje trzeci, wyrodny bliźniak? Frakcje są w każdej normalnej partii, ale PiS normalny nie jest. Przejęcie wladzy po Kaczyńskim jest z kolei pomysłem zwariowanym. To by oznaczało przekształcenie partii, czyli de facto koniec PiSu.
    Zresztą koniec PiSu tak czy siak jest nieuchronny. W tym przypadku mocno wierzę w geniusz Wielkiego Destruktora.
    Moja wiarę umacnia to, jak mistrzowsko poradził sobie z utratą władzy w państwie. Premier, wieszający psy na połowie swoich byłych ministrów i przyznający się publicznie do śledzenia części (?) z nich, bo już na wejściu są niegodni zaufania, to naprawdę duża rzecz, dla normalnych premierów nieosiągalna. Ten dał radę. Z PiSem też sobie poradzi.
    A wszystko dlatego, że nie wychował się na podwórku. Tam by się dowiedział, że niszczenie cudzych babek, bo własne nie trzymają się kupy, jest bardzo źle widziane. A w ogóle, to ktoś by go po prostu nauczył te babki stawiać.

  221. Chciał bym gorąco zarekomendować krótki ale bardzo znaczący artykuł profesora Janusza Czapińskiego w najnowszej Polityce. Taka krótka diagnoza społeczna i wytyczne, co należy w Polsce zrobić. Mam nadzieję że nie zepsuję, ale chodzi o budowanie społeczeństwa obywatelskiego w szkole. Tak jest, na lekcjach wychowania obywatelskiego, ale nie teoretycznych, a opartych na warsztatach, imprezach grupowych, wolontariatach. Abyśmy przeszli z etapu społeczeństwa molekularnego do etapu społeczeństwa obywatelskiego i byśmy mogli budować kapitał społeczny. Eee tam, sami przeczytajcie 🙂

  222. Maślana( wpis7.11.g.21.33 )
    Pozwole sobie podpowiedzieć ;
    Gelender – poręcz na schodach
    Bugla – to kąpielisko letnie w Katowicach- Załężu ,może Ewald nie pamietać ?
    Pozdrawiam
    ze Szczecina

  223. Maślana, Waldemar – mogę nie pamiętać 😉 Ja się wtedy rodziłem – w ostatnim dobrym roku ubiegłego wieku 😉

    Jean Paul: emocje, emocje, emocje… My tu na zimno kalkulujemy, że zwyczajnie Stadion Narodowy Wam się w Warszawie nie opłaca. Na Śląskim organizowane są koncerty (całe południe i zachód ma dojazd zdecydowanie łatwiejszy), wieszczę powstanie solidnej ligi rugby na Śląsku już niedługo… A kibice? Jakby nie było, to Wasi „ultras” robią wszystko, żeby inauguracja odbyła się poza Warszawą. Co Ty chcesz od Górnika? Tak się składa, że ten klub z tradycjami jeszcze przed mistrzostwami będzie miał tytuł mistrza Polski (chyba najlepsi kibice w Polsce – wybacz Waldemarze ;), stadion zawsze pełny… O to się zakładaj, a nie że nam odbiorą Euro2012! Co do Zagłębia – powstało zrzeszenie klubów śląskich i Zagłebie Sosnowiec jest członkiem tego projektu 6-ciu klubów ze Śląska (Ruch się wycofał w ostatniej chwili). Kolej na Śląsku to parodia??? Najlepsza sieć moim zdaniem, ale ze względu na ciężki przemysł i lata eksploatacji to właśnie teraz jest czas, żeby to ulepszyć – transport kolejowy jest tańszy i lepiej wozić TIR’y pociągami na przykład na północ (czy gdziekolwiek) i taniej. To są tylko niektóre korzyści i jeszcze raz powtarzam – dla dobra kraju. Powinno być wiele ośrodków rozwijających się jak najszybciej, a nie jedynie Warszawa. Nawet dla waszego dobra, dla odciążenia stolicy.

    Olhado: mało tego – jest debata publiczna i poważne wątpliwości czy był sens budowy tego obiektu (który nie będzie piękny jak Wembley) oraz co z nim zrobią po olimpiadzie… Koszta budowy skoczyły o ponad 120 mln funtów w stosunku do kosztorysu pierwotnego! No i jeszcze – tak, tak, tak (yes, yes, yes?) – społeczeństwo obywatelskie – to jest nasze wyzwanie jako narodu. Żebyśmy się uściskali z radości i czystej przyjemności spotkania Polaka w jakimś kraju za granicą a nie spieprzali i omijali z daleka… To jest wyzwanie…

    jeszcze raz Maślana…

    Ja pamiętam taką pieśń (ostatnio byłem na weselu, że tak powiem u siebie):

    „Ida sie z wesela, prowadza sie druhne, jak mi sie spodobo, to sie druhne […]” 😉

    No i muszę dorwać nieodżałowany „Moplikiem sie jada na szychta”.

    Pozdrawiam!

  224. Dodam jeszcze, że to właściwie Waldemar podaje te suche fakty i na zimno wykłada racje… 😉 Ja się mogę oczywiście zgodzić (i serdecznie podziękować za rzeczowość, jak zwykle), gdyż sam podchodzę do tematu raczej emocjonalnie. Chodz mi o ten brak obiektywizmu i bezprzykładną arogancję i egoizm Warszawy, jako ośrodka rządzącego…

  225. Ahaaaa… Bernardzie! Odmiana cieszyńska zawsze była „najdziwniejszą z dziwnych” 🙂

  226. Trochę póżno i nie wiem, czy Jean Paul jeszcze przeczyta…

    Szanowny adwersarzu,

    Przypomnij prosze, kiedy byłeś na ostatniej wielkiej imprezie na stadionie dziesięciolecia?
    Ja osobiście pamiętam jakąś sprzed dwdziestu lat ponad (nie pamiętam, co to było i z jakiej okazji, było tam mnóstwo ludzi, popisy kaskaderów itp. Może to właśnie dożynki, o których piszesz?).
    Na Stadion dotarłem jako mały brzdąc na piechotę. Nie pamietam więc zupełnie, jak wiele było samochodów.

    Ale przyznasz chyba, że 20 lat temusamochodów było znacznie mniej niż teraz, co? Jeszcze 10 lat temu (kiedy odbierałem prawo jazdy) Wisłostradą się po prostu jechało.
    Piszesz:
    „Nie ma w Warszawie,a może w całej Polsce miejsca które można szybciej rozładować z ludzi niż Stadion 10 lecia. Sa tam wszystkie najbardziej przelotowe dwu pasmowe ulice wyposażone w szybki tramwaj w Warszawie, Szybka Kolej Miejska i METRO ( w projekcie), mogą wiec rozładować 50 tyś ludzi w 20 minut, góra 30 ! Trzy mosty: Łazienkowski, Swiętokrzyski i Poniatowskiego są w zasiegu 10 minutowego spaceru. Nad Wisłą jest Wisłostrada, a po drugiej stronie Wał Miedzeszyński, Wybrzeże Helskie z kontynuacją do ZOO. Jest też Zieleniecka, Targowa i Grochowska. Czego chcieć więcej ?”

    Otóż odpowiedż jest taka, że nie trzeba wielkiej imprezy, żeby Wszystkie trasy które wymieniasz były zakorkowane. To jest codzienność. Warszawa się naprawdę mocno zmieniła. Jeżdzi tu zapwne kilkanaście razy więcej samochodów niż w czasach, kiedy organizowano ostatnią masowa imprezę na stadionie.
    Trzy mosty wymieniasz – Ty naprawdę nie próbowałeś przejechć żadnym z nich w ostatnim czasie w godzinach szczytu? A już wogóle dowicpem jest wspominanie o Świetokrzyskim, jako o arterii mogącej rozładować ruch – most się kończy wjazdem na małe jednopasmowe ulice (Dobra, Topiel), z których mozna probować sie włączyć do ruchu na wiecznie zakorkowaną Świętokrzyską.

    Jean Paul, proszę – przyjżyj się dzisiejszej Warszawie. Ona i tak jest mocno zakorkowana i 20-30 minut, o których wspominach, to jest przecież codzienność. Tyle czasu na codzień zajmuje przejazd powiedzmy z Zielenieckiej do ronda ONZ (czy dmowskiego).
    Dołóż jeszcze z 5 tysięcy samochodów (znów tylko 10 %) i masz gigantyczny korek.

    Na wiosnę na moście Swietokrzyskim był pokaz Formuły 1. Próbowałeś wtedy w tamtych okolicach przejechać? A był to weekend – znacznie mniej samochodów niż na codzień.

    Szybka Kolej Miejska jeżdzi raz na pół godziny, po tych samych torach, co pociągi dalekobieżne i podmiejskie, Koleje Mazowieckie (za wyjatkiem krótkiego odcinka między Wschodnim a Zachodnim) i tory te są wykorzystane chyba do maksimum. Więc o zwiększeniu ilości połączeń raczej nie ma mowy.
    Ponadto są te pociągi najczęściej zapchane ludzmi jeżdzącymi nimi na codzień. (Podobnie tramwaje) Nie bardzo widzę miejsce na 5 tysięcy (choćby tylko 10 %) dodatkowych pasażerów.
    Metro, jak zauwżyłeś jest w planach jedynie więc nie ma o czym gadać.

    Żeby to miało ręce i nogi należałoby koło stadionu wybudować stację końcową, jak choćby w Berlinie. gdzie Stadion Olimpijski jest stacją końcową dla linii metra z jednej strony, a także dla linii S-Bahn z drugiej strony, z 7 peronami!, do ktrych mogą dobijać pociągi podstawiane specjalnie na okoliczność organizowania wielkich imprez. Widzisz cos takiego wokół stadionu 10lecia? Czy choćby w planach?

    Na koniec może o samej dyskusji:
    Piszesz:
    „Nie obrzucam nikogo obelgami, tylko podaje ARGUMENTY.”
    No cóż nie wiem, jak Tobie się wydaje, ale napisanie: „skoro gdzieś nie byłeś, to nie pisz bzdur” bardziej pasuje mi do kategorii obelga, niz do kategorii: argument.
    Szczególnie, chciałbym zwrócić na to uwagę, gdyż było to napisane w reakcji na mój wpis, w którym praktycznie nie zająłem stanowiska w temacie: „gdzie budować stadion.”
    Mój poprzedni wpis dotyczył głupiej wypowiedzi cytowanego dziennikarza, który, jak zrozumiałem, uważa, że Stadion powinien być w Centrum, a nie np. w Łomiankach, bo na Zachodzie…. i tu wymieniał stadiony, które są z dala od centrum.
    Za ten wpis oberwałem (niech będzie) ARGUMENTEM, że skoro nie byłem na wiekszej imprezie, to mam bzdur nie pisać.

    Pozdrawiam.

  227. Szanowna Magrud i Szanowny Lex?ie!
    Macie rację, że poprawy wymaga również styl pracy sądów a nie tylko prokuratury. Niektóre orzeczenia sądowe zapierają dech w piersiach. To już nie tylko przypadki nieodróżniania ofiary od przestępcy w postępowaniu karnym, ale także świadczące o zupełnym niechlujstwie postępowania przed sądem cywilnym zasądzenie egzekucji z renty niezapłaconego mandatu osobie, która nie miała pojęcia, że nałożono na nią mandat za naruszenie przepisów drogowych podczas kierowania samochodem, ponieważ nigdy w życiu samochodem nie kierowała. Ale były też poważniejsze sprawy. Zasądzenie od przedsiębiorcy, i to w dwóch instancjach, zwrotu kredytu bankowego, którego on nie wziął. Kredyt ten został wyłudzony przestępstwem przez inną osobę fałszerstwem dokumentu i podpisu na nim co było stwierdzone prawomocnym wyrokiem sądu karnego! Efektem tego aktu wymiaru ?sprawiedliwości? był upadek dobrze poprzednio prosperującego przedsiębiorstwa. Jak widać wadliwie funkcjonuje nadzór instancyjny a o korporacyjnej ocenie pracy sędziów nie ma co marzyć.
    W tym roku sąd rozpatrywał moje zażalenie na uzasadnienie postanowienia o umorzeniu postępowania przez prokuratora, nielogiczne i niekorzystne dla mnie. Żalenie się na sentencje postanowienia było bezprzedmiotowe, gdyż opieszałość Policji spowodowała, że po śladach ewentualnego przestępstwa nawet ślady nie pozostały. Pani sędzia, osoba nieco starsza od mojej wnuczki, nie prosząc nawet, abym usiadł, po wstępnych formalnościach zażądała przedstawienia argumentów na moje zażalenie. Gdy rozpocząłem wypowiedź przerwała mi, stwierdzając, że to już napisałem. Zrozumiałem wówczas, co znaczy ?stać przed sądem?, który twórczo przekształcił stary nauczycielski argument ?siedź cicho i nie garb się? na ?stój cicho i nie garb się?. Nie czekałem na orzeczenie, które miało być wydane po kilku godzinach. Otrzymałem je po pewnym czasie. Moje zażalenie zostało oddalone a uzasadnienie na dwóch stronach było powtórzeniem uzasadnienia sentencji postanowienia prokuratora. Za to wypracowanie moja nauczycielka gimnazjalno-licealna języka postawiłaby 2+ z uwagą: ?nie na temat, + za brak błędu ortograficznego?. Ale ta poprawność mogła być zasługą nie pani sędzi a jej kancelistki.
    Może to nie tylko niedouczenie jak pisze Marud a także brak poczucia misji, tak koniecznego przy wykonywaniu zawodów publicznego zaufania.
    Tego rodzaju przypadki tworzą w społeczeństwie podatny grunt na propozycje zerozero, podporządkowania sądownictwa Ministrowi Sprawiedliwości a za jego pośrednictwem partii rządzącej.

  228. Przepraszam Magrud za zniekształcenie Jej nicka. Program mojego komputera od czasu do czasu czyni mi takie psikusy a ja niekiedy ich nie zauważam.

  229. Oswiadczenie ex-Premiera,ze wychowal sie w lepszych,jego zdaniem, miejscach niz podworko,daje do myslenia.

    Kubly w plomieniach-poczatek czwartej ?erpe?

    Swiadomosc wlasnej egzystencji w wyalienowanym swiecie…,moze odwrotnie, fizyczne poczucie egzystencjalnej bezdomnosci…,kiedy podobne mysli dopadaja piecioletniego meszczyzne, ma to dobre i zle strony;
    Dobre,bo swiadomy zla, bedzie mial dosc czasu na walke z Szatanem.Zla strona moze okazac sie, ze walczac,nie znajdzie czasu na rower, pilke, i powszednie, a nie zawsze przyzwoite slowa.

    Tylko firanka odzielala mieszkanie panstwa K. od podworza,od chuliganskich ukladow,lobuzerskich rajdow rowerami na trzech kolach,od plonacych piwnic, kradzionych owocow,wybitych szyb,od biblijnej wrzawy dzieciarni,piekla piaskownicy… Stali ukryci za firankami.W bramach,piwnicach,na klatkach schodowych i za kublami trzeszczalo prawo lamane od rana do nocy. W plowych czuprynach bladzily miekkie dlonie matki, a w czola wrzynaly sie slowa;? Tak dalej byc nie moze,ktos musi tych chuliganow nauczyc Rezonu!?.

    Zaczelo sie pod choinka.Blizniacy dostali ?Na Gwiazdke? zabawke z serii ?Zrob to sam?pt.?Porzadek?- zestaw dla dzieci . Wg.deklaracji producenta * ; gra umyslowo-sprawnosciowa. Jest Wielka puszka,po otwarciu wieka, trzeba jak najszybciej zorientowac sie, ktory misio jest farbowany,ktora lala z ktorym miskiem,kto ?kogo?z kim?itd..Trzeba bystrym oczkiem wypatrzyc uklady,lajdakow,podsluchac rozmowy,sprowokowac ?wziecie? a potem… i tu czesc sprawnosciowa;zlapac winnych za gardlo i szybko zagryzc.Grana regularnie,zabawa zmienia na trwale charakter,w specyficzny sposob, na cale zycie, naznacza grajacych.

    W zgodzie z rodzicami,babcia i ksiedzem proboszczem, bracia zrezygnowali z bramy,brzydkich slow i otartych kolan.Postanowili cwiczyc ? Porzadek? .Niedowiary, jak wczesnie przyszedl ich czas.

    W dloniach mamy,w dwoch rownych przedzialkach i rowno zaprasowanych kantach spodenek, czaila sie Sprawiedliwosc.Dumne piersi mlodych zuchow napinaly szelki i wykrochmalone koszule z flaneli.Za oknem wrzawa, ,pogiety trzepak,krzywe slonce,podarte rajtuzy,a tuPorzadek,odrobione lekcje i same piatki. Nic dziwnego wiec,ze lokcie, tych wyjatkowych chlopcow, nigdy nie oparly sie na stole. Ze widelec zawsze w lewej, a noz w prawej dloni. ?Prosze i Dziekuje? w karnym usmiechu ,maniery od sniadania do kolacji,Pacierze… Nie przaszlo latwo, tuz za firanka,czail sie pijany palacz i chuda dziwka.
    Twierdza Prawosci w otchlani Ku**y i Szatana.Wyspa makowca i herbatki w oceanie wina i kiszonych ogorkow. Nic wiec dziwnego,ze szybciej niz chlopcy, roslo poczucie Obowiazku.Oczywiste stalo sie ,ze dla dobra swiata byloby lepiej,gdyby zamienil sie w mieszkanie panstwa K,a bron Boze na odwrot.(przeciez gdyby wszystkie dzieci, jak bracia,chodzily spac po ?dobranocce?,nie byloby dzisiaj tylu zdrajcow i kretaczy).Pod grzywkami w Prawo, rodzily sie troski postanowienia, i plany. Mali meszczyzni wypelnieni misja,zabrali sie za zycie z duzej litery i tlustym drukiem;Dobre jest lepsze od Zlego,Zdrowe od Chorego, Sprawiedliwe musi byc przed Niesprawiedliwym a Prawe przed Lewym

    Zaczynajac od Polski, Bracia K probuja zmienic swiat;Gorsze na Lepsze..Trzeba przyznac; sa sprawni,cwicza na miskach,sa skuteczni i maja Plan*(Formula na dobre).Tylko program ?Ksiadz i Ojczyzna?jest podobnie skuteczny.?Formula na Dobre? staje sie,wg.Palacu, podstawa zamoznosci Polakow i gwarancja rozkwitu.Wszechstronna,zastosowana do walki z korupcja odnosi,wg.Palacu sukcesy, rowne tym z gospodarki. Idzie dobrze,to znaczy szlo.

    Okazalo sie ,ze niewielu chce mieszkac tak jak panstwo K. Wyszlo na jaw,ze przyzwyczyjenia z podworka na stale zostaja w glowach.Wyszlo tez,ze oprocz podworka i mieszkania panstwa K.sa przestrzenie,ktorych BraciaK. zza firanki,nie mogli dostrzec.Z ich punktu widzenia podzial jest spojny i pewnie nie ma Boga,ktoryby im tego nie wybaczyl.Ludzie musza pomyslec.

    *Firma ,Kandora-Polska walczy o przetrwanie.Urzad Antykartelowy zarzuca firmie monopolizm.Zarzuca dalej,ze wbrew interesowi konsumentow, wykorzystuje puszke na rynku.Grozi likwidacja.Gdyby tak sie stalo,istnieje obawa,ze Bracia wyjda wreszcie ?na dwor? i podpala kubly.

    *Plan?Formula na Dobre? Precyzyjny. Prosty jak zdun pod koniec miesiaca .Lekki jak oddech, dzieki zaufanym doradcom, ekspertom globalizacji chmur i wiatru.Od spodu cienko podszyty poezja. Przebiegly;? 37,8%-owa stopa zwrotu,przyjmujac 19,7% WAT ,a to liczone przy miesiecznym celu platnosci ,daje 13%-owy roztwor chmur, targany wiatrem po slowach i kamieniach?.

css.php