Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

8.11.2007
czwartek

Kto składa ten rząd

8 listopada 2007, czwartek,

jk_450.jpg

Fot. Bartosz Bobkowski, AG

Za układanie nowego rządu, obok Donalda Tuska, wzięli się także prezydent z premierem, a także niektórzy ministrowie już właściwie tylko pełniący obowiązki, albo nawet ich nie pełniący.

Sygnał dał prezydent Kaczyński, który zakwestionował kandydaturę Radosława Sikorskiego na stanowisko szefa MSZ. Wątpliwości prezydenta, który wyraził się zawile i nieprecyzyjnie, co mu się często zdarza, wyjaśniał premier – Sikorski ma antyamerykański kompleks. Ciekawe, gdzie go nabył? Pracując w prestiżowych instytucjach amerykańskich? Posypały się też argumenty rodem z powieści science fiction. Oto zgodnie z sugestiami (poleceniami? nawykami?) GRU Sikorski chciał wysłać gen. Dukaczewskiego, byłego szefa WSI, do Pekinu. Nie zostało wprawdzie sprecyzowane, co zgodnie z sugestiami (poleceniami? nawykami?) GRU Dukaczewski miałby tam ze szkodą dla Polski robić, ale z pewnością nie miał robić nic pożytecznego. To wynika jasno ze skali oporu prezydenta i premiera, a także istnej furii pełniącego obowiązki szefa MON pana posła Szczygły, który natarł na swego poprzednika ze słowem „zdrajca” na ustach.

Trzeba jednak przyznać, że prezydent w kwestii obsady szefa MSZ zachował się powściągliwie. Coś tam zasugerował, rzucił jakąś insynuacją w Sikorskiego, jego szef kancelarii opowiadał o jakichś tajnych papierach z nieodległej przeszłości, które mogą zostać Tuskowi ujawnione, gdy już uzyska dostęp do informacji supertajnych, ale jednak własnego kandydata nie zgłosił. Nawet powiedział, że taki rząd, jaki zostanie przedstawiony zaakceptuje, bo też innego wyjścia po prostu nie ma.

Premier był zdecydowanie odważniejszy. Najlepszy na szefa MSZ byłby Jacek Saryusz Wolski – powiedział śmiało. Pewnie, że najlepszy. Oczywiście, jeżeli już nie może pozostać na stanowisku pani minister Fotyga, która zdaniem prezydenta i premiera w ubieganiu się o palmę pierwszeństwa wśród ministrów spraw zagranicznych Saryusza Wolskiego zdecydowanie bije. Nie wiem, czy taka opinia, powtarzana w ostatnich miesiącach przez obu panów wielokrotnie, ambitnemu eurodeputowanemu PO specjalnie się podoba, gdyż on z pewnością uważa, że jest lepszy od Fotygi. Ale niewątpliwie z Saryuszem Wolskim byłoby prezydentowi i premierowi bardziej po drodze. Kto w końcu wymyślił wylansowane przez Jana Rokitę hasło: Nicea albo śmierć? Kto wymyślił pierwiastek, z którym wprawdzie poszło gorzej, ale przecież premier też początkowo gotów był za niego umierać?

Premierowi nie podobają się też inni kandydaci na ministrów. Grzegorz Schetyna na MSWiA? Niefortunny pomysł. Można wprawdzie przypomnieć, że premier (wspólnie z prezydentem zresztą) mieli wyjątkowo fortunny pomysł, by ten resort oddać Januszowi Kaczmarkowi, ale jak wiadomo oddali go głównie po to, by pokazać, że potrafią się rozprawić z czarnymi owcami we własnych szeregach. Ewa Kopacz na ministra zdrowia? To oczywiste, że pomysł jest niefortunny. Aleksander Grad na ministra skarbu? Pomysł wyjątkowo niefortunny. Prof. Zbigniew Ćwiąkalski na szefa resortu sprawiedliwości? W tej sprawie akurat nie wypowiedzieli się, ani premier, ani prezydent, ale zaprzyjaźnione z nimi media, i owszem, wypowiedziały się. Pewien pan redaktor orzekł nawet, że to konflikt interesów oczywisty, bo przecież Ćwiąkalski jako adwokat reprezentuje Henryka Stokłosę, a na dodatek napisał ekspertyzę prawną korzystną dla Ryszarda Krauzego. Gdyby napisał niekorzystną, ale niezgodną z prawem to byłby dobrym kandydatem? Gdyby Stokłosę oskarżał, a nie bronił, to byłby dobry i nie byłoby konfliktu interesów?

Piramida nonsensów i zwykłych bzdur serwowanych w celach politycznych rośnie w tempie niewiarygodnym, ale ogień zaporowy dla nowego gabinetu wzmaga się. Tego zresztą Donald Tusk mógł się spodziewać, skreślając natychmiast Michała Boniego, który kiedyś podpisał deklarację współpracy z SB. Tusk zrobił błąd wykluczając z grona potencjalnych ministrów najlepszego być może kandydata na ministra pracy i polityki społecznej i teraz każdy będzie mu rząd układać, albo przynajmniej grymasić.

Zresztą już się okazało, że pełniącemu obowiązki premiera Jarosławowi Kaczyńskiemu w gruncie rzeczy najbardziej nie podoba się sam Tusk, jako człowiek wychowany na podwórku i dlatego potrafiący łgać w żywe oczy, w przeciwieństwie do pełniącego obowiązki, który pochodzi z Żoliborza, co go niewątpliwie nobilituje. To żoliborskie pochodzenie stało się dla braci Kaczyńskich legitymacją jakiejś wyjątkowej pozycji. Jakichś superinteligentów, może nawet intelektualistów. Ale żeby inteligent z Żoliborza aż tak bardzo pogardzał chłopcem z biednej rodziny z gdańskiego podwórka. Czy to jakoś mieści się w pojęciu Polski solidarnej? Czy może świadczy po prostu o tym, że jednak żoliborskie pochodzenie o niczym jeszcze nie przesądza. W każdym razie z tych słów premiera, z tej pogardy dla biednego podwórka, Żoliborz nie ma powodu do dumy.

***

Dość długo mnie nie było. Obiecałam blog na 5 listopada, tymczasem „wyrabiam się” dopiero na 8 listopada. Trochę mnie nie było w Warszawie, potem były dość męczące, także fizycznie pobyty w Sejmie (paranoja, jakie tłumy dziennikarzy i gości, o przerwach nie wspominając). Spróbowałam zmierzyć się w Państwa wpisami na blogu, ale – nie ukrywam, że tym razem przekroczyło to nieco moje możliwości czasowe i dlatego odpowiadam trochę przypadkowo, ale też wielu tematów nie poruszam, bo Państwo już sami się do nich odnieśliście.

Nie wracam do ciekawej dyskusji o Lewicy i Demokratach, ale chciałam tylko przypomnieć Lexowi, że LiD nie ma się jak rozpadać, bo Demokratów tam praktycznie nie ma. Jest ich dwóch – Bogdan Lis i Marian Filar, Widacki jest niezależny. Klub mają bardzo dobry merytorycznie i to nie jest klub wędrowników, marzących żeby przenieść się do PO. Sądzę, że LiD jednak jakoś się utrzyma, pod warunkiem, że nie powiedzie się akcja Napieralskiego (podobno stoi za nim dość sfrustrowana grupa z Czarzastym), aby obalić Olejniczaka. Napieralski moim zdaniem na szefa partii się nie nadaje, Olejniczak jest od niego o wiele mądrzejszy. Napieralski rośnie na zwykłego aparatczyka. Na razie wydaje mi się, że tam jest więcej gier personalnych i urażonych ambicji niż myślenia o przyszłości. Sądzę jednak, że właśnie ta dobra merytoryczna jakość klubu może mieć spore znaczenie.

Pielni1 odpowiem, że mimo wszystkich zastrzeżeń Rokity mi żal, choć znam jego drogę polityczną, ataki niepotrzebnego radykalizmu i wiele wad. Ale to był polityk z prawdziwego zdarzenia. Zamiast niego zobaczyłam w Sejmie jego żonę, która udzielała akurat wywiadu opowiadając jakiejś młodej dziennikarce, jaki to PiS odniosło sukces w wyborach – 5 milionów głosów, wielkie sukcesy Jarosława Kaczyńskiego – prawie krzyczała, gdy dziennikarka jakoś nie mogła dopatrzyć się sukcesu w przegranej. Najwyraźniej jest na etapie wielkiej miłości do PiS i Kaczyńskiego. Zdecydowanie większej niż do Rokity. Zainteresowanie nią zresztą słabnie, a w PiS spodziewają się tylko kłopotów.

Mojezdanie wieszczy, że będą targi z PSL i Platforma ugrzęźnie. We mnie jest jakoś więcej wiary w obecną kondycję PSL i w przekonanie zarówno Tuska jak i Pawlaka, że tylko wspólnie mogą odnieść sukces. Mówi o tym zresztą Tusk w wywiadzie w najnowszej „Polityce”. Może więc nie będzie tak źle. Obserwuję zresztą ludowców od dawna i widzę, że ta partia się jednak zmieniła, doceniła integrację, sporo w niej liberalizmu, Pawlak jest ostrożny, ale doświadczony, co oczywiście nie świadczy o tym, ze nie chce zajmować stanowisk i obsadzać ich swoimi ludźmi. Która partia och zresztą nie chce?

Quake – ja też uważam likwidację CBA za słuszną, może należy to biuro połączyć z CBŚ. Jest tez jakaś idea w tych wzorach z Hongkongu, które ma podobno realizować Pitera w rządzie Tuska, ale boję się, że powstanie jeszcze jedna niepotrzebna agencja, a CBA pozostanie, bo Tusk będzie się bał krytyki Kaczyńskiego i zarzutu, że nie walczy w korupcją, czyli niweczy największe dzieło PiS. Dziś usłyszałam, że Sawickiej jednak nie aresztowano i sąd uznał zatrzymanie za bezzasadne, czyli kolejna pokazówka CBA spalona. Tym bardziej likwidacja byłaby uzasadniona.

Sporo dyskutowaliście państwo o lokalizacji stadionu narodowego (cieszę się, że odnalazł się nam przy tej okazji Bernard, który podejrzewa najwyraźniej jakieś ciemne interesy). Mnie nadal wydaje się, że lokalizacja w centrum jest bez sensu i nie wyobrażam sobie tej budowy i zablokowania miasta, chyba, że wszystko będą wozić Wisłą. Przyznam jednak, że najbardziej przekonał mnie wpis MotherHen, którego myśl przewodnia w największym uproszczeniu sprowadza się do stwierdzenia, że stadiony mają być sportowe, a nie narodowe. To kapitalna argumentacja i cieszę się, że niektórzy spośród Państwa, na przykład Waldemar, podzielacie te poglądy.

Dersu – nie zgadzam się z opinią o Bańkowskiej, komputeryzacji ZUS i Prokomie. Uważam, że to w sumie wcale niezła robota. Ostatnio sporo spraw załatwiałam właśnie w ZUS i byłam zdumiona szybką obsługą, właśnie dzięki komputeryzacji. Cargo słusznie przypomina, w jakich warunkach ta komputeryzacja odbywała się. Rzeczywistość wcale nie jest czarno – biała, ale wiem, że etykiety od różnych przedsięwzięć bardzo trudno odkleić.

Polecam Państwu bardzo ciekawą analizę Bartka, jakiego miejsca powinien Tusk szukać dla swojej partii. Tym ciekawsza, że ostatnie ruchy w PiS, w tym podanie się do dymisji trzech prezesów i konferencja prasowa Dorna, podczas której kilka szpil wetknął nieomylnemu prezesowi świadczą o kierunku ewolucji Prawa i Sprawiedliwości. Jednak nie centrum i nie umiarkowana centroprawica.

Emigrantce zupełnie poważnie wyjaśniam, że określenie „baronowie” używane wobec szefów wojewódzkich struktur partyjnych nie oznacza, że komuniści kogoś obdarzyli tytułami szlacheckimi, ale tak ich nazwano właśnie ironicznie. I to nie dotyczy tylko „baronów z SLD”, ci z PiS wcale im nie ustępują, jeśli idzie o rządzenie na swoim terenie, obsadzanie stanowisk, nagradzanie przywilejami władzy itp.

Od przyszłego tygodnia obiecuję bardziej regularne wpisy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 150

Dodaj komentarz »
  1. Mam wrażenie, że Donald Tusk skompletuje rząd bez pomocy PiS. Głos Pani Redaktor w sprawie Boniego dodał Tuskowi wsparcia i dobrze.

    Bardzo dobrze, bo prawdziwe problemy są gdzie indziej. Oto próbka: http://wiadomosci.onet.pl/1449764,2678,1,kioskart.html . Mam nadzieję, że PO się zajmie – wreszcie? – sprawami przyziemnymi, żeby ludzie nie musieli wybierać między chlebem a mlekiem, a LiD – pomoże.

    Pozdrawiam Panią Redaktor i Państwa Blogowiczów.
    Teresa

  2. Ma Pani wiele racji w swoim wywodzie. Mnie najbardziej niepokoi u Tuska powrót do jego starego wizerunku – człowieka nieco bojaźliwego. Tusk był znakomity w telewizyjnym starciu z Kaczyńskim. Miałem nadzieję, że oto rodzi się nowy Tusk – waleczny, pewny siebie i tego co wygłasza. Bo jest dobrze przygotowany. Ale teraz obserwujemy powrót do starych nawyków. Ktoś tam coś napomknie, a Tusk już wycofuje się jak niepewny studencina prowokowany przez egzaminatora. Taki student, albo nie posiada wiedzy, albo się nie nadaje. Chciałoby się rzec: Panie Donaldzie – albo jest Pan szefem rządu dużego kraju i robi Pan takie właśnie wrażenie. Albo Pan zupełnie niepewnie na tym gruncie stoi. I nie należy się bać różnych połajanek różnych totumfackich PiS-u. Oni już swój czas mieli. Teraz kolej na Pana; na Pana wiedzę, talent organizatorski, umiejętność dobrej prezentacji i jeszcze kilka innych wolorów które Pan i Pana ekipa musi posiadać.
    Być może swoje robi brak doświadczenia i fakt, że Tusk był tylko jednym z Trzech Tenorów, a nie wodzem jak Kaczyński. I musiał stać nieco z tyłu, choćby za Rokitą. Stąd zapewne wynikało jego poparcie dla głupawych: Nicei i pierwiastków. A bywają przecież takie chwile, że przywódca (ale nie Wielki Kochany Przywódca) takim przywódcą musi być postrzegany. I mieć swoje zdanie, choćby w przypadku Boniego, jak Pani pisze ( i zgadzam sie z tym) doskonałego kandydata na ten stołek ministra. I coś mi się widzi, że jest to działanie w myśl zasady: i Panu Bogu świeczkę i diabłu…Obym się mylił. Jakoś się nam tak dziwnie się Tusk wygładził w procesie kontaktów z „walorami” PiS-u. Ale może to tylko dziennikarze tak przedstawiają. PAMIĘTAJMY: WIELE OSÓB GŁOSOWAŁO NA PO JAKO REALNY ANTYPIS!!! Pamiętajcie o woli i sugestiach wyborców.

  3. W paru zdaniach na temat LiD-u wyłożyła Pani cały problem tego projektu politycznego. Wszyscy myślimy w perspektywie dni, tygodni, a najdalej miesięcy.
    Tymczasem koalicja PO/PSL już wkrótce zacznie się zużywać. Tym bardziej, że partia chłopska nie będzie jej mocnym spoiwem.
    Co będzie za dwa lata? Czy PIS niezagrożony powróci do władzy, czy będzie miał za przeciwnika proeuropejską partię demokratyczną, czyli LiD?
    Inny poważny problem, to zatrzymanie marszu w kierunku państwa wyznaniowego. Wydaje mi się, że to hierarchia kościelna spycha to społeczeństwo w kierunku populizmu.
    Ale dlaczego środowiska opiniotwórcze milczą? Przecież to abp Głódź i hierarchia kościelna była animatorem poprzedniej koalicji rządowej i odpowiadało jej takie rządzenie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dla mnie absolutnie przezabawnym hitem sezonu jest układanie rządu PO przez Braci, którzy utracili połowę władzy, a być może utracą jeszcze pół PiS-u po odstrzeleniu Myślącej Trójki.

  6. Wszystkim, którzy w komentarzach zaczną obkładać Lecha Kaczyńskiego odsyłam do krótkiej notki na temat statusu zarówno prezydenta jak i premiera
    http://wojciechsadurski.salon24.pl/44634,index.html.

    Pozdrawiam,
    Jospin

  7. Zastanawia mnie właściwie do dzisiaj, dlaczego Tuski uległ wtedy szantażowi Kaczyńskiego w sprawie Jacka Saryusza Wolskiego.
    Obydwaj Panowie KaKa nie otrząsnęli się z przegranej, dla nich to jest koniec świata. Prezydent jest spokojniejszy, bo chce reelekcji.

  8. Podobno Pana Ministra Sikorskiego obciąża fakt, że kiedyś w budynku Urzędu Rady Ministrów przyparło go i skorzystał z damskiej toalety. Tam nakryła go Pani Minister Fotyga – ot i cała tajemnica. 🙂

  9. Zauważyłem, że propozycje nominacyjne do rządu zbiegają się z dymisjami partyjnymi. – Dorna, Ujazdowskiego i Zalewskiego. Może to wynika z tego, że Kaczyński Jarosław chce podsunąć tych polityków PO, jak kukułcze jaja? Albo jako „szpionów” PiS-u?

    A poważnie – Kaczyński wszedł na drogę konfrontacyjnej opozycji – bo on inaczej nie potrafi. Jego wypowiedzi świadczą, że jest to polityk jednowymiarowy…

    Ukłony

  10. Jeszcze jedno skąd pochodzi informacja o przychylności Sikorskiego dla Dukaczewskiego? Czy ktoś pamięta?

    Pozdrawiam,
    Jospin

  11. Przyznam sie, że nudzą już próby dziennikarzy usadawiania nowej ekipy kolesiów na dobrze płatnych posadach. Czyli zamiana jednych nieudaczników drugimi. Najgorsze to próba usadowienia mizernej, w pełni zdekomunizawnej postaci Sikorskiego. Dla mnie jednakże miło brzmią doniesienia o próbach Gruzinów do wyrzucenia podstępnie narzuconego prezydenta, można domniemywać związanego jak zwykle z służbami specjalnymi USA. Naród gdy zmądrzeje może więc coś zdziałać.

  12. Chciałbym zwrócić uwagę Pani Redaktor, że przy tym układaniu rządu Tuskowi sfory Kaczyniskich niebywale obrażają wszystkich po kolei.Np: podczas jednego wywiadu w TVP Pan Kaminiski gładko pięknymi słowami obraził z pięć osób w tym Tuska że sobie nie radzi w złożeniu rządu, Gazetę Wyborczą za to że istnieje i tym podobne. Nie mogę zrozumieć że pomimo przegranych wyborów nie zrozumieli że społeczeństwo nie chce słuchać więcej obelg, kłamstw, insynuacji itp. A jeszcze bardziej zadziwia mnie łatwość z jaką te kłamstwa i obelgi są wypowiadane i to pomimo że wyraźnie ( nie chciałem użyć zwrotu ” w sposób oczywisty” bo mam go już dość) przeczą rzeczywistości.

  13. Zgadzam sie z „dr No” ; tez sluchajac debaty Tusk-kaczynski mialem wrazenie ze Tusk stal sie bardziej odwaznym politykiem ? Teraz jednak powraca do swojego dawnego wcielenia troche niepewnego, obym sie mylil.
    Dobrze ze bedzie mial moznosc wspolpracy z Panem Pawlakiem gdyz jak wszyscy zauwazyli Pawlak stal sie w ostatnim czasie najbardziej wywazonym Politykiem a jego spokoj dobrze wrozy temu duetowi! I tu „obym sie nie pomylil”
    Pozdrawiam !

  14. Ech ten nieszczęsny stadion. Ma Pani uwagi co do zorganizowania transportu na okoliczność budowy. W Dublinie stadion wybudowano w odległości 1.5km od centrum. Do transportu wykorzystano kolej. Nigdzie w pobliżu nie było porządnych dróg (north circular to przy naszych ulicach ścieżka).
    Zresztą proszę rzucić okiem na przebieg linii kolejowych tutaj:
    http://maps.google.com/maps?f=q&hl=pl&q=Al.Zieleniecka+station,+Poland&ie=UTF8&cd=2&geocode=0,52.247838,21.047455&sll=37.0625,-95.677068&sspn=23.875,57.630033&ll=52.239968,21.04635&spn=0.005716,0.021629&t=h&z=16&om=1
    i tutaj:
    http://maps.google.com/maps?f=q&hl=pl&geocode=&time=&date=&ttype=&q=Dublin,+Ireland&ie=UTF8&ll=53.36063,-6.250663&spn=0.00557,0.021629&t=h&z=16&om=1
    Polecam też artykuł w najnowszej Polityce poruszający te kwestie.

  15. Pani Janino, prawda, ze to:

    „My” odkrywamy nowe światy, nowe formy wolności, nowe formy ekspresji, rządzenia, opisywania rzeczywistości. To „my” widzimy głębiej i dalej. I to, co widzimy, wskazuje, że żadne ponadhistoryczne i powszechne normy etyczne nie istnieją.

    To „my” odsłaniamy kolejne, coraz głębsze pokłady irracjonalnego konserwatyzmu i zaściankowości, które tamują drogę rozwoju nowych prądów myślowych, artystycznych, ekonomicznych.

    „My” jesteśmy lepsi od przeciętnego Polaka. Jesteśmy ponad kościelnymi dogmatami i ludowymi mądrościami. Ponad zwodniczym zdrowym rozsądkiem.

  16. przepraszam że tak bezpośrednio, nie jestem czytaczem blogów, lecz POLITYKĘ czytam „od dziecka” (z kibicem na końcu, to już historia) teraz meritum: czy nie uważa Pani że sp z nn KK szykuje jeszcze jakiś numer żeby ułożyć rząd Tuskowi?

  17. Szanowna Pani Redaktor! Z niecierpliwością czekałam na Pani wpis. Na szczęście wczoraj była nowa Polityka a w niej wspaniały atrykuł „Do naszej wyspy płynie Nieczysty”.I całe szczęście…Panowie Kaczyńscy za nic na świecie nie chcą przyjąć do wiadomości, że społeczeństwo zdecydowanie podziękowało im za rządzenie, za chamstwo, za butę, za pogardę dla innych niż oni.Dlatego też nachalnie przypominają o swoim istnienu i usiłują mieszać w kadrowym garnku nowej ekipie. Ponieważ inaczej nie potrafią posługują się insynuacją, pomówieniem czyli starą, wypróbowaną bronią.Ile trzeba mieć pogardy dla ludzi aby wytykać komuś, że wychował się na podwórku….A to podwórkowe wychowanie wcalenie było takie złe.Nauczyło Tuska (i innych podwórkowiczów też) umiejętności współpracy w grupie, liczenia się z innymi czyli cech, których kompletnie są pozbawieni Kaczyńscy, a szczególnie Jarosław. Myślę,że gdyby w dzieciństwie zaznał chociaż troche podwórkowego wychowania, to dzisiaj nie byłby takim kuriozalnym typem. Z tego co wiem, na Żoliborzu też były podwórka i wychowało się na nich wielu wspaniałych ludzi.

  18. Cieszę się bardzo z Pani wizyty w Lublinie,przyjdę Panią zobaczyć i posłuchać,wszyscy którzy tu przyjeżdżają mówią o „bastionie PiS-u” co niestety znajduje potwierdzenie jeśli chodzi o wybór Bendera czy też Kruk,pozdrawiam.

  19. Saryusz Wolski wymusił dla siebie prestiżowy Fotel ( przy zgodzie Tuska ) szefa PE d/s zagranicznych i miał w nosie zarządzanie KASĄ Uni dla Polski, którą dzięki Lewandowskiemu mieliśmy i mogliśmy mieć dalej w w „łapach ” . Niech pracuje SW dla codziennego interesu Polski i zdaje sprawozdanie ,że przestał szkodzić „Niceą i Pierwiastkiem „. Po roku trzeba go zapytać o Owoce jego uporu przed nominacją
    Być może Fotyga czeka na wejście zamiast Saryusza i na tym polega ta zachęta Kaczyńskich ? Od razu mówię ,nie wiem, czy pani Fotyga może powrócić na stanowisko Europdeputowanego, a potem tam gdzie Wolski.
    To taka spekulacja.
    Osobiście życzę Tuskowi , Pawlakowi i ministrom nowego rządu wiekiej wyobrażni , szczególnie przez pierwsze miesiące , by nie tracili zapału i przed oczami widzieli tą eksplozję entuzjazmu Obywateli RP 21pazdziernika 2007,
    i ich nadzieje na dobrą drogę naszej ojczyzny w Europejskiej rodzinie .
    Dobre życzenia składam jako wyborca listy LiD.

  20. Pani Redaktor, „przyszły premier” Tusk chyba znalazł właściwą odpowiedź na agresję, pomówienia i stwarzanie nieustannego stanu kryzysu a więc metody PiS. Nie angażuje się w pyskówki i robi swoje.

    Ostatnie 2 lata przyzwyczaiły nas do demonstracji siły, obelg, insynuacji i delirycznych bzdur, tak więc normalna mowa, uprzejmość i kompromisowość mogą nam łatwo mylić się ze słabością.

    Myślę jednak, że p. Tusk mówiąc do p. Kaczyńskiego „[]..Pana czas się skończył…[]”, miał rację.

  21. Pani Janino, to ja może o Ćwiąkalskim 🙂

    Zbigniew Ćwiąkalski – czy „papuga” może być ministrem?

    Profesor Zbigniew Ćwiąkalski jest wymieniany jako poważny kandydat na ministra sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska. Ćwiąkalski podobno ma być ?lepszym Ziobrą?, a nie ?anty-Ziobrą?. Czy to jednak jest możliwe?

    Zbigniew Ćwiąkalski wraz z Andrzejem Zollem zasłynęli konfliktem z ministrem Ziobrą i mentorem Ziobry ? prof. Władysławem Mąciorem. W Newsweeku ukazał się artykuł w którym obaj panowie profesorowie wspierali zarzuty o utrzymywanie kontaktów przez prof. Mąciora z SB (IPN nie potwierdził, żeby Mącior był tajnym współpracownikiem lub kontaktem operacyjnym SB).

    Ćwiąkalski cieszy się uznaniem w świecie prawniczym (jednak nie w świecie zwolenników zmian proponowanych przez Ziobrę), jednocześnie jednak jest praktykującym adwokatem. Jak wspomniał środowy Dziennik to właśnie Zbigniew Ćwiąkalski zabiega o list żelazny dla Henryka Stokłosy. Również to właśnie Ćwiakalski jest autorem ekspertyzy korzystnej dla Ryszarda Krauze, w której między innymi uzasadnia, że wezwanie na przesłuchanie nie zostało skutecznie doręczone. Jest to zwykłe ?wciskanie kitu?, do którego zresztą jako adwokat ma prawo.

    Oczywiście wszyscy mają prawo do obrońcy, a adwokat Ćwiąkalski może świadczyć usługi komu uzna za stosowne, również Krauzemu i Stokłosie, ale czy prokuratorem generalnym musi być koniecznie ich obrońca? ?Wciskanie kitu? jest oczywiście głównym zadaniem adwokata, ale czy nie koliduje to z funkcją ministra?

    Ciekawe światło na fachowość, czy też skrupulatność Ćwiąkalskiego rzuca wywiad jakiego udzielił Polityce w którym krytykował proponowane zmiany w Kodeksie i polemika z tymże wywiadem Jacka Czabańskiego, doradcy ministra sprawiedliwości zamieszczona na jego blogu.

    Znany był konflikt Ćwiąkalskiego z ministrem Ziobrą dotyczący nowelizacji Kodeksu Karnego. W wywiadzie udzielonym Polityce Ćwiąkalski zarzuca osobom przygotowującym Kodeks brak podstawowej wiedzy prawniczej:

    „Obok spraw słusznych, związanych na przykład z pojawieniem się nowych przestępstw komputerowych, internetowych, widać powrót do kodeksu z 1969 r., a więc do PRL, są też rozwiązania po prostu śmieszne lub wynikające z niewiedzy. Na przykład, jeżeli chodzi o wydłużenie okresu przedawnienia, autorzy nie wiedzą, że w okresie odbywania kary przedawnienie nie biegnie. Piszą więc w uzasadnieniu, że zmiana potrzebna jest dlatego, aby przedawnienie odbycia kary nie skończyło się przed terminem jej odbycia! Oznacza to tylko, że nie znają całego orzecznictwa Sądu Najwyższego w tej sprawie, a to już jest brak znajomości prawniczego elementarza.”

    Na swoim blogu Jacek Czabański, doradca ministra sprawiedliwości rozprawił się z zarzutami Ćwiąkalskiego:

    ?Stosowny zapis w ustawie polega na dodaniu par. 3 do art. 103 w brzmieniu: ?§ 3. Przedawnienie wykonania kar i środków karnych nie biegnie w czasie wykonywania kary pozbawienia wolności”.W uzasadnieniu zaś stosowny zapis brzmi: „Projekt przewiduje ponadto dodanie do art. 103 nowego § 3, wskazującego, że przedawnienie wykonania kar i środków karnych nie biegnie w czasie wykonywania kary pozbawienia wolności. Przepisu takiego obecnie brakuje, a wynikająca z jego treści zasada opiera się wyłącznie na orzecznictwie Sądu Najwyższego, co wskazuje na potrzebę wprowadzenia ustawowego unormowania w tym zakresie”.Skoro powołujemy się na fakt, że wspomniana zasada wywodzi się wyłącznie z orzecznictwa SN, to dlaczego stawia się nam zarzut jego nieznajomości? Wypowiedź prof. Ćwiąkalskiego opiera się wyłącznie na założeniu, że czytelnicy informacji tej już nie sprawdzą.Notabene, wspomniana uchwała SN – aczkolwiek wyciągająca pożądany wniosek, że przedawnienie wykonania nie biegnie w okresie wykonywania kary – opiera się na błędnym rozumowaniu logicznym, a poza tym jest przykładem interpretacji contra legem na korzyść wykładni funkcjonalnej. Problemu nie było pod rządami kk z 1969 r., bo Kodeks tamten nie przewidywał pierwotnie kary dożywotniego pozbawienia wolności. Po zmianie w roku 1995, kiedy karę tę wprowadzono, zapomniano zmienić odpowiedni przepis o przedawnieniu, co prowadziłoby do przedawnienia wykonania kary dożywocia jeszcze w trakcie jej wykonywania. Naprawa takich błędów (a jest to jeszcze jeden z błędów kk z 1997 r.) jest jednak rolą ustawodawcy. Co też zostało uczynione.Ponadto, wprowadzając spoczywanie biegu przedawnienia w trakcie wykonywania kary pozbawienia wolności wyeliminowano jeszcze jedną niekorzystną możliwość, dopuszczalną na gruncie obecnych przepisów, a więc możliwość przedawnienia wykonania innej kary w trakcie odbywania sprawcy kary pozbawienia wolności za inny czyn. Nie wszystkie kary podlegają bowiem łączeniu i może zdarzyć się tak, że sprawca ma do wykonania kilka kar kolejno.W takiej sytuacji, dlaczego przedawnienie miało by biec prowadząc w efekcie do sytuacji niewykonalności kolejnej kary, tylko dlatego że sprawca wcześniej odbywał inną karę? Nowelizacja usuwa również ten problem.?

    Jacek Czabański pointuje:

    ?Wywiad prof. Ćwiąkalskiego jest zaś znakomitym przykładem metody polemiki – oskarżanie przeciwników o nieuctwo na podstawie zmyślonego przykładu, który po analizie wystawia raczej świadectwo nieuctwa temu co atakuje.?

    Czy prof. Ćwiąkalski pomylił się, czy też świadomie wprowadzał w błąd?

    Jeżeli Pani pamięta, toczyła się na Pani blogu dyskusja na ten temat w której uczestniczyłem a poniekąd nawet sprowokowałem. Czytelnicy Polityki o wymienionych wyżej wątpliwościach dowiedzieć się jednak nie mogli, gdy dopytywałem się na Pani blogu, czy będzie pokazana druga strona medalu, jakaś polemika kogoś z Ministerstwa Sprawiedliwości otrzymałem następującą odpowiedź:

    ?Panie Bernardzie, jaka ma być druga strona medalu do prof. Ćwiąkalskiego? Druga strona jest codziennie w mediach i podobno na stronach Ministerstwa Sprawiedliwości, jeżeli Pan chce – proszę czytać i słuchać dowoli. Ja nie zamierzam robić żadnej ?drugiej strony?, bo nie o tym była rozmowa. To Ćwiąkalski jest właśnie tą drugą stroną medalu.?

    Tak więc czy druga strona medalu zostanie ministrem?

    http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=66673
    http://jacekczabanski.salon24.pl/17997,index.html

    pozdrawiam
    Bernard

  22. Jeżeli Tusk rzeczywiście wykaże się „bojaźliwością” i konstrukcję wlasnego rządu powierzy Kaczyńskiemu, to będzie znaczyło, że nadaje się do rządzenia jak wół do karety. Najwyższy czas, żeby przestać wsłuchiwać się w to, co mówi pan prezes jak w wyroki niebios. To nie żadne prawdy objawione tylko mętne blubranie frustrata, ktoremu nigdy w życiu nie udało się czegokolwiek na dłużej niz trochę sklecić. Przez dwa lata miał klocki i mógł składać co i jak chciał. Powstała konstrukcja jakiej ten kraj jeszcze nie widział, a panu prezesowi zamarzyło się mieć nie tylko wszystkie, wszyściuchne klocki ale i powszechny aplauz dla swoich dokonań. No i się rozleciało. Nie wiadomo skąd wylazła nieuświadomiona smarkateria, która bezczelnie zakwestionowała jakość konstrukcji i kompetencje konstruktora. Teraz niedoceniony przez niewątpliwie przypadkowe społeczeństwo geniusz, wpycha się na cudze podwórko i dyktuje kto, w co i jak ma się bawić.
    No przecież to nawet nie jest śmieszne! Miał swoje miejsce i swój czas, teraz „siadł i wstydził się”. A jak dalej będzie się awanturował, to trudno, trzeba po prostu robić swoje. To w końcu tylko hałas, uciążliwy, owszem, ale TYLKO HAŁAS! W mojej pracy rzadko jest cicho, normalnie panuje istny młyn. Ale niezależnie od wszystkiego kasa musi się zgadzać, nikomu nie wolno pchać do niej łap w żaden sposób, bo ja jestem za nią odpowiedzialna. Moje podwórko jest malutkie, pana Tuska teraz – bardzo duże. Ale zasada jest ta sama. Teraz on bierze odpowiedzialność za sklep, on dobiera sobie pracowników i towar, on będzie rozliczał sie z kontrahentami i jego będą chwalić lub ganić klienci. A przede wszystkim nie powinien słuchać rad właściciela splajtowanego interesu.

  23. Art63 – Dokładnie to chciałem napisać. Ubiegłaś/eś mnie o parę minut. Pozdrawiam.
    dr NO, kociewiak, – nie uważam, żeby Tusk był „bojaźliwy”. Po prostu wybrał prawdopodobnie taktykę nie odpowiadania chamstwu na niewybredne zaczepki. To lepsze niż branie udziału w pyskówkach. Na dłuższą metę właśnie takie postawy dają politykowi niezbędny autorytet. JK nigdy nie zrozumie tego, jest zbyt głupi… Nie ma nic gorszego niż głupi inteligent. A tak między nami, przestańcie się znęcać nad moim rodzinnym Żoliborzem. To, że ten prostak JK tam mieszkał nie powinno dyskwalifikowac pięknej dzielnicy.

  24. Pan Kaczyński próbując wywrzeć nacisk na D.Tuska usiłuje uratować ile się da ze swojej wizji państwa. Nie zgadzam się z tą wizją, ale to jedno muszę mu przyznać: jest konsekwentny. I oby Tusk nie uległ, bo wyborcy odrzucili właśnie wizję p.Kaczyńskiego.
    W jednym też muszę przyznać Kaczyńskiemu rację – ani p.Kopacz nie będzie dobrym ministrem zdrowia, ani p.,Sikorski tuzem dyplomacji. Pani Kopacz nie poradzi sobie z jednej strony z bezwładem administracji , z drugiej z reformami. Nie ten format. Pan R.Sikorski będzie lepszy od p.Fotygi (a kto by nie był?) zna Zachód, języki, ma osobistą odwagę ale po prostu i zwyczajnie wygaduje głupstwa i jest mało prawdopodobne, że przyczyni się do polepszenia nakych stosunków z Niemcami i Rosją. Zbyt wiele w nim resentymentów.
    Tak czy owak życzę, żeby się temu rządowi udało. Żeby udało się nam wszystkim.

  25. Nihil novi sub sole !
    Pan jeszcze Premier J. Kaczyński układał już jakiś czas temu Platformie dopuszczalne – jego zdaniem – koalicje. Teraz „układa” D. Tuskowi rząd…
    Panu Premierowi wydaje się, że nadal pozostaje głównym rozgrywającym.
    I żałosne to i śmieszne …
    Tu dygresja: Pan Premier określił niektóre kandydatury na ministrów w rządzie PO-PSL jako niefortunne.
    Już bardziej niefortunnych ministrów jak co najmniej połowa z rządu p. J. Kaczyńskiego trudno wymyślić. Dość wspomnieć: p. Fotygę, p. Szczygło, p. Jasińskiego, P. Kalatę, p. Wiecheckiego i jeszcze paru innych, łącznie z Giertychem i Gosiewskim.
    Toż to był „gabinet osobliwości” jeszcze bardziej osobliwy od gabinetu osobliwości Premiera Olszewskiego.
    Ad vocem: pisząc jakiś czas temu o zakładanym rozpadzie LiD miałem na myśli nie tyle rozpad polegający na przejściu posłów PD (nominalnie 3) do PO, ile na rozpadzie samej idei takiego porozumienia politycznego. SLD i SDRP chociaż wywodzą się z tego samego pnia trudno będzie znaleźć płaszczyznę porozumienia z powodu osobowości swoich liderów i zarzutów działalności rozłamowej. PD natomiast w tym związku jest inplantem, trudnym do przyjęcia przez pozostałych. Już teraz w LiD-zie słychać głosy po co nam związek z PD, który zamazał naszą tożsamość ideowo-polityczną ( w tym m. innymi niektórzy upatrują kiepski raczej wynik wyborczy LiD ) a i w PD słychać głosy, że koalicja z SLD i SDRP była błędem ( p. Lityński).
    Oczywiście, że lewicowo-demokratyczna formacja polityczna „ponad podziałami” przydałaby się. Ale jest na nią chyba jeszcze za wcześnie, do tego trzeba chyba zmiany pokoleniowej we wszystkich potencjalnych ugrupowaniach, które miałyby ja utworzyć.

  26. Pani Janino,
    kampania wyborcza się nie skończyła? Czy uczestniczy Pani we frakcji Sikorskiego (dorżnąć watahę)? Publikuje Pani zdjęcia wykpiwające Kaczyńskich, a to że niski, a to minę ma skrzywioną, a to krawat mu wystaje.

    Szkoda, że tekstu o LiDzie nie ubogaciła Pani Kwaśniewskim nawalonym jak messerschmit. Fajne zdjęcia Tuska też się pewnie znajdą (jak liczy głosy). Więcej luzu, następna kampania dopiero za dwa lata.

    pozdrawiam
    Bernard

  27. Tusk ma obecnie bardzo trudne zadanie do wykonania. Wie dosklonale, że LK będzie robił wszystko by go dyskredytować i utrudnić mu życie, wie że prezydent dużo może i musi tak działać , by tworzyć presję opini publicznej na prezydenta. Prezydent będzie zwlekał jak się da z nominacją Tuska /Antek LK jakiś nowy raport podesłał którego pewno żądał, bo szuka haka na Pana „T”/, i najchętniej by go nie nominował , ale jak nie będzie miał konkretów to będzie musiał. W PO słusznie się obawiaja prób pogrywania budżetem (Raz już to LK robił), ale obecnie patrząc na poparcie PO nie ma to sensu /i chyba LK to widzi/. Znów niektórzy blogowicze mają, za złe Tuskowi delikatność . unikanie konfliktów i nie stawianie ostro swych spraw. Ja jednak uważam, że robi słusznie, bo utrudnia LK atakowanie i odbiera mu siłę. Jego prowokację nie trafiają na opór i rozpływaja się bez żadnego skutku, a to powoduje, że LK denerwuje się coraz bardziej i popełnia coraz więcej błędów i w samym PiS narasta konflikt, a to może najbardziej osłabić pozycję prezydenta PiS (bo LK to nie prezydent narodu, to wielki szkodnik)

  28. A co Państwo myślą o Niesiołowskim w roli wicemarszałka? I ostatnich jego wypowiedziach?

  29. Szanowna Gospodyni,

    rozłam ‚trzech basów’ pis jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Partia JK staje się nieznośna już dla samych jej członków. I myślę, że to pęknięcie będzie sie pogłębiać z tej przyczyny, że pis jest multiplikacją charakteru i poglądów wodza, a ten nie wydaje się zdolny do jakiejkolwiek zmiany. pis brnie konsekwentnie w zaścianek, z którego wybory 2005 go wydobyły. Brak zdolności koalicyjnych, archaiczna wizja społeczeństwa i państwa, wojenna retoryka, tworzenie podziałów to wszystko sprawia, że pis staje się tworem w tej chwili odpychającym nie tylko dla klasy politycznej lecz również dla dużej części społeczeństwa. Najzwyczajniej w świecie ciężko się identyfikować obywatelowi z taką partią. Po utracie wpływów w mediach publicznych, potencjalnych rozliczeniu działań prokuratury i służb pod kierownictwem czołowych funkcjonariuszy pis, po dekaczyzacji państwa wizerunek tej partii stanie się jeszcze bardziej nieznośny. Trójka basów, doświadczonych i inteligentnych polityków, zdaje sobie doskonale z tego sprawę i podjęła próbę ratowania pis. Postawili słuszną diagnozę, iż problemem pisu jest jej wódz, co musiało sie spotkać z ekskomuniką ze strony tego ostatniego. Moim zdaniem jesteśmy świadkami początku rozpadu pis na dwie frakcje, z których jedna, być może pod przywództwem Dorna, ma szansę przekształcić się w nową partię chadecką. Zaś pozostałości pis pod kierunkiem wodza pozostaną przy dotychczasowej nacjonalistycznej ideologii i będą odgrywać rolę zmarginalizowanej skrajnej prawicy.

    Pozdrawiam,
    vl

  30. do Marzeny i innych którzy mogą udzielić odpowiedzi: kiedy i gdzie pani Paradowska będzie w Lublinie? Bardzo proszę o odpowiedz.
    Pozdrawiam
    Melania

  31. Bernard/zie/ ;wzgledem Kwaśniewskiego Pani Janina nie musi sie już wysilać ;uczyniły to w sposób perfekcyjny wszystkie bez wyjatku media .
    Czyzbyś tego nie zauwazył ,czy może jest to jeszcze dla Ciebie za mało ?. Poza tym Kwśaniewski odszedł i chyba wcale nie mysli wracać sukcesu bowiem nie odniósł bo chyba i nie mógł a wraz z nim lewica .
    Nie bój nic ,gdyby co do czego to dyżurni czekają ,a lewica tez musi swoje odpokutować.

  32. Witam pani redaktor, zawsze byłem dumny że pochodzę (a właściwie cały czas jestem mieszkańcem wsi, mimo że obecnie „stacjonuję” w mieście) i robię to celowo, a po dzisiejszym wystepie „inteligenta z Żoliborza” moja duma jest stukrotnie wyższa, jesli tak wychowuje Żoliborz, to radzę wszystkim tam mieszkającym zmieńcie miejsce zamieszkania. Co do obecnej sytuacji to myślę, ze nastąpi powolna erozja PiS i nie ma na to siły, zauważcie co się dzieje w sejmikach, np lubuskim, słychac tez o podlaskim, świętokrzyskim, jeszce chwila i z 6 województw wspólrzadzonyc przez PIS nie zostanie nic, , partie wodzowskie tak kończą, tak było z KPN, Samoobroną, AWS, LPR. A 5 mln wyborców, to nie jest istotne bo nie jest to twardy elektorat i oni za 4 lata w większości zagłosują na kogoś innego. Samoobrona miała 1300000 wyborców i co z tego, LPR tez coś koło 900000 i co z tego? Zauważmy, że przez 18 lat naszych przemian tylko PSL utrzymuje się pod tym samym szyldem, ale jest do szyld o 112-letniej historii i partia ta ma największy tzw. twardy elektorat, czyli taki który niezależnie od sondazy stawia przy nich (a nie na nich) krzyżyk. Co do dobierania ministrów i o róznych informacjach o kandydatach, to powiem tak: do piaskownicy panowie K do piaskownicy, małe dzieci często używają takiego zwrotu „wiem, ale nie powiem” i taka jest mentalność „tych panów”. Czy ktoś zauważył że według dzisiejszego sondażu koalicja lid nie przekracza 8% i mówiąc szczerze nie widzę możliwości, aby w ciagu 4 lat odbudować pozycję leiwcy na poziom 15-20%. Obecna sytuacja spowoduje, że koalicaj Po-PSL to moze być koalicja na lata, pozdrawiam

  33. Kontynuując wątek Z. Ćwiąkalskiego:
    Mówienie o istnieniu konfliktu interesów w związku z pełnieniem przez adwokata funkcji ministra sprawiedliwości jest – eufemistycznie mówiąc – nadużyciem. Jakoś nie przypominam sobie tego typu głosów gdy ministrem sprawiedliwości był adwokat Aleksander Bentkowski. Nikt też jakoś nie mówił o konflikcie interesów gdy ministrem sprawiedliwości został radca prawny Andrzej Kalwas.

    Myślenie typu: pełnomocnik procesowy = wspólnik sprawcy jest żenujące. Polecam niezmiernie celny artykuł Stanisława Podemskiego:

    http://bip.adwokatura.pl/pl/bip/o_nas_i_u_nas/podemski_1

    „Obrona adwokacka gwarantowana konstytucyjnie (także w Polsce) uważana jest za poplecznictwo przestępcy oraz utożsamianie się z jego poglądami i poczynaniami. Jak można bronić aferzysty, który okrada społeczeństwo, członka mafii posługującej się zabójstwami, okrutnika katującego własną rodzinę? Co z nich za obywatele? Adwokatura w Polsce, licząca sobie 500 lat, po wielokroć słyszała już te naiwne pytania i tyleż razy udzielała na nie odpowiedzi. Przed sądem rzadko staje anioł, z reguły szatan w ludzkiej skórze: zabójca, bandyta, oszust, okrutnik. Im cięższy zarzut stawiany przestępcy, tym lepszy powinien być obrońca, i można dostarczyć licznych przykładów z historii polskiego wymiaru sprawiedliwości, że tak właśnie było i jest nadal. Dlatego niemieckiego zbrodniarza wojennego i kata Wielkopolski Artura Greisera broniło dwóch czołowych adwokatów poznańskich, którzy sami zaznali od Niemców licznych krzywd. Wywołało to uznanie nawet w Niemczech. Tę linię kontynuował także mecenas Władysław Siła-Nowicki, wytrwały i niezawodny obrońca w procesach politycznych czasów PRL, kiedy w latach 90. podejmował się obrony byłego szefa bezpieczeństwa i wiceministra spraw wewnętrznych. Pytany o przyczynę odpowiedział: ?Powinniśmy wykazać, że jesteśmy inni niż oni?. Szef bezpieki został uniewinniony. Wszyscy ci adwokaci przeszli chlubnie do historii adwokatury, choć oczywiście zwolennikom tezy, że adwokat to poplecznik, przyjaciel i druh przestępcy, to nie wystarczy.”

  34. Pani Janino, teraz o sikorsskim – rezun Sikorski 🙂

    PR1
    „J.K.: Panie ministrze, panie pośle, był pan ważną postacią w kampanii Platformy Obywatelskiej, pojawił się pan na tych plakatach, na których maszeruje czołówka Platformy. No i powiedział pan też zdanie, które wzbudziło dużo kontrowersji, dużo emocji, wiele osób komentowało, że jako były członek obozu, rządu nie powinien pan tak mówić. Mówię o słynnym zdaniu, że ?trzeba dobić watahy?, czy ?dorżnąć watahy?.

    R.S.: No, to jest chyba najbardziej nadinterpretowywane zdanie w ostatnich tygodniach politycznych, bo ja nie miałem nikogo na myśli. To była taka sienkiewiczowska metafora batalistyczna. Przypomnę, o co chodziło. Ja powiedziałem, że… To było dzień czy dwa po wygranej debacie Donalda Tuska z panem premierem, i powiedziałem, że nie doceniłem zmysły taktycznego Tuska, bo byliśmy w defensywie, a tutaj jedną bitwą odwrócił bieg tej batalii, ?jeszcze jedna bitwa (w domyśle: debata z prezydentem Kwaśniewskim) i będziemy dorzynać watahy?. W sensie osiągniemy przełom, osiągniemy pełne zwycięstwo. Nikogo nie wymieniłem, nikogo nie miałem na myśli i bardzo mi przykro, że…”

    Pani Janino, sikorski więc chce rżnąć nie tylko PiS ale też LiD. Krew będzie ciurkać z Lityńskiego, Widackiego, Kwaśniewskiego i Olejniczaka. Czy lubi Pani horrory? Czy rżnąć (może rezać, to też fajne słowo) można tylko PiS a o LiDzie to już niestosowne?

    pozdrawiam
    Bernard

  35. Bardzo mi się zrobiło ostatnio przykro że pochodzę z Żoliborza. Albo może bardziej dlatego, że muszę moje pochodzenie dzielić z ludźmi, dla których jest ono podstawą do obrażania innych. Z racji samego faktu, że są stąd. Zawsze lubiłem moją dzielnicę i nie zamierzam tego zmieniać, ale zastanawiam się, czy uzewnętrzniając mój zawsze dobrze pojęty i kulturalnie artykułowany lokalny patriotyzm nie narażę się teraz na drwiny. Szkoda Żoliborza. Przepraszam za sąsiadów…

  36. A ja tylko pozdrawiam, bo po ostatniej konferencji prasowej pana Jarka ręce mi opadły.

  37. „Poraj” niezbyt dokładnie odczytał moje sugestie. Ja nie sugeruję, by Tusk stosował metody ‚zjawiska biologicznego”. Ja po prostu zauważam brak pewnosci siebie w działaniach Tuska. Powtarzam – byc może jest to efekt wybiórczości publikatorów, ale to sie daje zauwazyć. Tusk ma być jak skała, robić to co jest zaplanowane z usmiechem na ustach i dowcipem w kontaktach z dziennikarzami. Potrafię, robię i zdaję sobie sprawę z tego, że robię dobrze – taka postawa Tuska dałaby sygnał wielu jego wyborcom – wybór był słuszny – mamy nadzieję na normalny kraj. Odrobina socjotechniki jest dziś zawsze potrzebna. A swoją drogą dwa lata rządów bliźniąt wystarczyło by Polacy zaczęli tęsknić za normalnością. Stąd zapewne taka niecierpliwość i moja i wielu innych, żeby TO już się stało. Jak u dzieci; ale tak dziecinny ten świat się stał, że nawet dorośli mają dziecinne marzenia. Ot – taka normalność.

  38. Jakis czas temu proponowalem , na forum blogu , stworzenie listy rankingowej epitetow kierowanych pod adresem Kaczynskich . Pomysl byl niepowazny i nawet sam nie kiwnelem palcem zeby go realizowac. Czas pokazal ze znalezli sie idioci ktorzy zrobili to za mnie . Nie bede sie plugawil i nie przeczytam nawet fragmenciku z tego dziela .

  39. Nie krytykować Tuska przed zachodem słońca.
    Tusk wie, że opozycją dla niego są miliony podatne na najczarniejszą propagandę w stylu Rydzyka, Leppera i Kaczyńskiego. On musi stosować uniki, schodzić z linii ciosów, cierpliwie dotrwać do momentu, aż zada kontrę, jak w trakcie kampanii wyborczej. Z jego ostateczną oceną poczekajmy cierpliwie do ogloszenia składu rządu, oraz do wygrania kolejnych wyborów.

    Co do Stadionu, nie rozumiem w czym leży logistyczny problem z jego budową. Trudniejszy chyba jest transport kibiców na imprezy. Toronto ma główny stadion basebalowy w samym centrum, obok halę hokeja, zaś stadion piłkarski (na 20 tys) też jest w pobliżu. Przy Zielenieckiej może przecież zostać pagórek z odpowiednią tablicą wyjaśniającą skąd się wziął materiał po zakończeniu II wojny. Można zrobić park, jakiś obiekt sportowy, może nawet stadion. Ale ten teren jednak ma dużą wartość w centrum miasta, jest doskonały na hotele, biurowce, centrum kongresowe. Drugie Canary Wharf, albo Jersey City vis a vis Manhattanu przez rzekę Hudson? Przecież Warszawa ma mieć nowy stadion piłkarski przy Łazienkowskiej. Może to powinien być głowny obiekt Euro-2012?

  40. Ja krótko, coż Sikorski jest dobrym kandydatem na MSZ, coż czy jest anmtyamwerykański, coż wprost przeciwnie, myslę, że jest za bardzo amerykański, coż mam wrazenie, że zachowaniu jest trochę Amerykaniem,
    a Lid mam wrazenie, ze nie rozpadnie się jak jest dwóch demokratów, na wyżej przejdzie dwóch do PO, coż to nie wielka szkoda.

    pozdrawiam

  41. @Bernard – ciesze sie, ze tak dbasz o dobre obyczaje i parlamentarny jezyk debaty publicznej i zgadzam sie, ze Sikorski zaniza pod tym wzgledem poziom. Niestety nie jest to jedyny polityk pozwalajacy sobie na takie zachowanie. Ciekaw jestem Twojej opini o nastepujacych wypowiedziach Jaroslawa Kaczynskiego:

    http://wydarzenia.wp.pl/wiadomosc.html?wid=8532247&kat=33326&statp=bXVs&ticaid=14c92&_ticrsn=3

    „1 października 2006
    W piątek premier zapowiadał na łamach ?Rzeczpospolitej? kontratak i na wiecu w Stoczni Gdańskiej ten kontratak nastąpił. Kilku tysiącom swoich zwolenników obiecał, że nigdy więcej nie będzie negocjował z ludźmi o ?marnej reputacji?. Będzie za to walczył z postkomuną. Tych, którzy zamierzają za tydzień protestować przeciw rządowi nazwał ludźmi otumanionymi. My jesteśmy tu, gdzie staliśmy przed laty, oni są tam, gdzie stało ZOMO – mówił, a właściwie grzmiał premier.”
    http://wydarzenia.wp.pl/wiadomosc.html?wid=8532247&kat=33326&statp=bXVs&ticaid=14c92&_ticrsn=3

    przegraliśmy z szerokim frontem (…) od „Faktów i Mitów” – czasopisma, które swego czasu zatrudniało pana Piotrowskiego, zabójcę księdza Popiełuszki(…)poprzez różne media, aż po Platformę obywatelską

    Jeśli znajdziesz odrobinę czasu ustosunkuj się również do wzpowiedzi polityków PiS traktujących o łże-elitach, lumpen-liberałach, byłych ministrach spraw zagranicznych, którzy mieli być rzekomo sowieckimi agentami, pielęgniarkach, „które nie głodują, tylko nie zjadły kolacji”, o „liberałach, którzy będą teraz znowu grabić” oraz o „młodych, bardzo młodych ludziach, którzy nie mają jeszcze żadnych aspiracji”.
    Choć może wolisz zabrać głos na temat „cyrkowych sztuczek prawnych”, w których specjalizuje się podobno Trybunał konstytucyjny, albo powiedz proszę co sądzisz o oskarżaniu sędziów tegoż trybunału o współpracę z UB, gdy z dostępnych oskarżycielom dokumentów wynika, że odmówili oni współpracy.
    Koniecznie chcę poznać Twoje zdanie na temat ministra sprawiedliwości, który wie, że oskarżony przez niego lekarz „nikogo już nie zabije” oraz prezydenta, który jeszcze przed wniesieniem aktu oskarżenia wie, że oskarżony jest „wielokrotnym przestępcą”. Ze względu na netykietę muszę już kończyć, ale dorzucę kolejną porcję jak tylko odpowiesz na pierwszą. Choć zdaje się, że odpowiedź jest oczywistą oczywistością.
    z poważaniem

  42. –> Bernard

    „….kampania wyborcza się nie skończyła?

    Więcej luzu, następna kampania dopiero za dwa lata.”

    Żadnego luzu!

    „Najlepsi Płatnicy” obstalowali „dorżnięcie watah” – to trzeba dorzynać :-)!

  43. Szanowna Pani Redaktor!
    Już niedługo Pan Tusk podejmie ostateczne decyzje, rozstrzygną się sprawy wszystkich nominacji w rządzie PO. Być może polemiki na tematy osobowe nie mają większego sensu i tak desygnowany premier powoła autorską ekipę. Mimo wszystko ośmielę się wtrącić swoje trzy grosze, co gorzej nie zgadzając się z Pani zdaniem. Wprawdzie dotyczy to tylko jednej osoby lecz bardzo ważnej ze względu na aktualne uwarunkiwania.
    Te uwarunkowania to obecny prestiż międzynarodowy Polski skutecznie osłabiony, że nie powiem zniszczony działalnością dyplomatki – amatorki.
    Doceniam również twórczy wkład jej szefa Pana Premiera J.Kaczyńskiego, zawodowy dyplomata też nie potrafił lawirować pomiędzy żądaniami zwierzchnika i interesem kraju i odszedł w porę ze stanowiska.
    Pan Radosław Sikorski jest politykiem, nie dyplomatą. Różnica jest zasadnicza, zawodowy dyplomata, podobnie jak dobry prawnik nie wykona poleceń narażających go na śmieszność lub stawiających w konflikcie z etyką zawodu i podstawowymi zasadami dobrej dyplomacji.
    Zawodowy dyplomata nie porówna swojego partnera z Ribentroppem, nie będzie uzywał negatywnych argumentów sprzed setek lat, przeciwnie, wybierze z historii te przypadki, które świadczą o odwiecznej przyjażni wysokich rozmawiających stron.
    Jak poucza historia dyplomacji dobrymi wykonawcami polityki swoich krajów byli albo zawodowcy albo arystokraci a Pan Sikorski nie należy do żadnej z tych grup.
    Są jeszcze inne argumenty przemawiające przeciw tej nominacji. Pan Minister ma niskie notowania w Pałacu Prezydenckim, zważywszy na charakter obydwu Braci Polskich, źle to wróży spójności polityki zagranicznej. Jeszcze gorzej jest z najważniejszymi przyszłymi partnerami – u Niemców za rurociąg, w Rosji za Afganistan, w USA nie bardzo go polubią demokraci a u republikanów popsuł mu reputację sam Pan Prezydent i b. premier. Na dodatek nikt nie wie co leży w sejfie prezydenckim, tak tajne,że lepiej nie mówić.

    A teraz zwykły mój wpis. Panu Bernardowi polecam kilka dni spokojnego wypoczynku po klęsce PiS- widać u niego oznaki przemęczenia.
    Są one wyraźnie widoczne gdy pisze o swoich antypatiach, posługując się tak jak Jego idole przeinaczeniem, konfabulacją i insynuacją. Szczerze współczuję Pani Redaktor takiego korespondenta.
    Trzymam palce za nominację prof. Ćwiąkalskiego. Był od początku moim typem, ciekawe czy Przewodniczący Tusk ma podobne zdanie. Osobiście nie będę zazdrościł Profesorowi z racji „sukcesów” poprzednika będzie miał życiowe zadanie. Napewno sobie poradzi, obok walorów zawodowych cechuje Go galicyjska uprzejmość i już nie galicyjska stanowczość.

  44. Szanowna Pani Gospodarz, doznaję w ostatnich dniach ambiwalentnych uczuć, no bo:
    a. Pan premier J. Kaczyński sięga w swoich wypowiedziach
    10m. poniżej dna; jestem tym bardzo zażenowany, pomimo,
    iż sądziłem, że już mnie niczym nie zaskoczy. To prostactwo,
    tupeciarstwo, brak wstydu…pod budką z piwem więcej jest
    kultury i taktu,
    b. z drugiej jednak strony to dobrze, że pokazuje w stadium
    rozgoryczenia swoje prawdziwe oblicze. Myślę, że teraz
    nawet jego bezgraniczni i ślepi wielbiciele widząc w całej
    krasie jego „wielkość” są zażenowani i wyleczą się z
    pisochoroby.
    Na posłankę Szczypińską oczywiście nie liczę, ale dużo
    członków PiSu dozna olśnienia i zobaczy,jakiego mają wodza.
    Pozdrawiam

  45. Bernard 13.30
    Nieoceniona maskotka blogowa Bernard Oleszek ma za mało zajęć postanowił wiec pomóc pani Janinie P. redagować blog ( a może i gazetę Polityka ? ) Dyktuje jej jakie ma wybierać zdjęcia, jakimi tematami ma się zająć itp.
    Misiu, pisz ty może dalej swoje słodkie ple,ple, na funkcję redaktora naczelnego, nawet w „Głosie Wólki Dolnej”nadajesz się jeszcze mniej niż na Supermana.( chyba że się zatrudnisz w „Wyproście”, albo „Gazecie Naprawdę Polskiej Aż do Bólu”.)
    Z najlepszymi życzeniami sukcesów w dziennikarstwie

  46. Żoliborzanie nie maja się co wstydzić. JK nie mógł się bawić na podwórku (ciekawe dlaczego, czyżby ciągle zbierał „bańki”?), więc musiał się bawić (co wskazuje słownictwo i mentalność) w rynsztoku (niestety ;-).

  47. Jest kolejny obrońca R. Sikorskiego:
    http://wiadomosci.onet.pl/1637829,11,item.html
    I kto by się spodziewał?
    R.N.

  48. Szanowna Pani Redaktor,

    proszę posłuchać tego:”piramida nonsensów i zwykłych bzdur serwowanych w celach politycznych rośnie w tempie niewiarygodnym…” , albo: „…najlepszy być może kandydat na ministra pracy i polityki społecznej …” /to o panu Bonim/.
    Uprzejmie zwracam uwagę , że w moim odczuciu powyższe Pani wypowiedzi, noszą symptomy, lekkiego skażenia” kaczyzmem”. Czy posiadanie w ogóle własnej opinii w jakiejś sprawie i wypowiadanie jej ,pomimo, że ta opinia się Pani nie podoba, usprawiedliwia komentowanie jej w najprawdziwszym PiSowskim żargonie?
    Czy może wymienić Pani innych potencjalnych kandydatów na stanowisko ministra pracy i polityki społecznej, oprócz pana Boniego i krótko uzasadnić w oparciu o jakie kryteria,materiały itp. sugeruje Pani, że Boni w tym gronie poważnych kandydatów, jest
    NAJLEPSZYM BYĆ MOŻE…
    Jeśli chodzi o mnie ,warunkowego wyborcy PO, też jestem rozczarowany niektórymi kandydatami na ministrów, i jest to moje prawo.
    W moim odczuciu, gdyby: ministrem sprawiedliwości został prof.Marek Safjan,
    ministrem MSZ- prof.Stefan Meller, zdrowia Konstanty Radziwiłł – już czułbym się dużo lepiej. Będzie jak będzie. Każdy ma prawo mieć swoje poglądy na temat kandydatów do rządu, a jeśli będziemy się czepiać uzasadnień to zupełnie się pogubimy.
    Powyższe uwagi można potraktować jako życzliwe, albo jako wredne. Za ten drugi przypadek z góry przepraszam,

    Pozdrawiam,Eddie.

    P.S.
    Od samego początku, podtrzymuję pogląd, że błędem Tuska nie było ustępstwo w sprawie „niepewnego” Boniego, a przepraszanie prezydenta za nieokreślone bliżej nie wiadomo co.

  49. Bracia trzymali się zawsze razem, rzadko z innymi kolegami, jak opowiada o małym Jarku i Lechu sąsiadka mieszkająca w dzielnicy, gdzie dorastali.

  50. Dzień, w którym ukazuje się DZIŚ, miesięcznik Pana Mieczysława Rakowskiego jest ważnym i ciekawym dla mnie wydarzeniem. Właśnie dziś dotarł do mnie numer listopadowy. Po kilku godzinach czytania czuję się jak gdybym żył w innym świecie. Radziłbym większości blogowiczów i także Pani Redaktor, aby przez zabraniem głosu na forum starali sie wcześniej zapoznać z treścią tego mądrego czasopisma. O ile blog byłby mądrzejszy!

  51. Cieszy Polska jako jedna z komnat Europy, w sieni juz się nasiedzieliśmy, ale dziś nie o Eurpopie, dziś o podórku. Kto uważa, że z ludźmi ogarniętymi ideologią, chorobą psychiczną oraz akwizytorami można rozmawiać o rzeczywistości jest niedoświadczonym interlokutorem, albo nadaje się na terapeutę. Nie wolno z ludźmi borykającymi się z chorobą umysłową, z ludźmi pochłoniętymi ideologią i akwizytorami wchodzić w dyskusję. Akwizytorów traktujemy kartką, zakaz wstępu, ideologów i chorych uprzejmie prosimy o opuszczenie prywatnego terenu, nie grożąc, nie szczując złymi psami, po prostu grzecznie prosimy: `bardzo pana/panią przepraszam, niezwykle interesujące jest to co pan/pani mówi, ale właśnie mleko mi kipi, dziecko ząbkuje i na dodatek mąż/żona miał/miała przed chwilą stłuczkę’. Takie usprawiedliwienie powinno zadziałać, jeśli nie zadziała, można dorzuć ochotę i wolę spotkania się z panem ideologiem chorym psychicznie w późniejszym terminie, powiedzmy 30 lutego, albo 31 kwietnia. A propos czego, ta instrukcja? Już mówię, bo rzecz jest niezwykle intrygująca, ta instrukcja powstała wyniku lektury wywiadu akwizytora fanatycznej ideologii, człowieka nikczemnego wzrostu i jeszcze bardziej nikczemnej osobowości. Ów wygłosił mowę w swoim stylu i korzystając z instrukcji nie będę się wdawał w polemikę, pogadamy z panem strategiem 31 kwietnia. Natomiast przedstawię swoją ocenę stanu chorobowego gasnącej `gwiazdy’ polskiego kołtuństwa, dewocji i parafialnego sposobu bycia i mam nadzieję uczynić to nader oryginalnie. Nie zamierzam szczegółowo opisywać nienormalności małych ludzi, zamierzam opisać wielkość i normalność podwórka, co bezlitośnie powinno obnażyć paranoję akwizytora ideologii.

    Wiele w tym mdłym wywiadzie symptomów choroby, nie ma czasu i koniecznej wiedzy, aby diagnozować szczegółowo, skupie się na tym, że pacjent nie wychował się na podwórku lecz w innych, `bardziej przyzwoitych miejscach’. Nie znam lepszego miejsca do wychowywania niż podwórko, są takie miejsca, które nie maja konkurencji i właśnie podwórko jest poza konkurencją. Na podwórku wychowywali się Polacy, jak podejrzewam w sile 80%,. Poza podwórkiem wychowywały się dzieci komunistycznych prominentów, wykładowców WULM, ale i to nie wszystkie, ewentualnie dzieci księży również ni zaznały podwórka, chociaż i tu nie ma reguły. Dlaczego polskie dzieci wychowywały się na polskich podwórkach, chyba nikomu normalnemu tłumaczyć nie trzeba, może jednak dla porządku przypomnijmy, skąd się wzięła ta szkoła życia zwana podwórkiem. Wzięła się z biedy, bieda wygoniła dzieci na podwórka, rodziców dzieci podwórka miały od święta, rodzice zasuwali w komunistycznych fabrykach wiążąc koniec z końcem. Podwórko było świetlicą, domem, stołówką, boiskiem, kinem, a nawet szpitalem dla wielu z nas. Na podwórku kopało się `gumiaka’ i wylewało łzy, kiedy `futbolówka’ trafiła w wystający drut siatki. Nikt na podwórku nie szukał lekarza, kiedy zarył dwoma kolanami w betonową płytę i poprawił łokciami, co było efektem czystego wślizgu na piłkę. Kontuzjowany siadał na ławce, w kałuży obmywał krew, wycierał ranę trawą, albo liściem łopianu i wracał do gry, zwykle na bramce, bo ciężko było biegać z rozprutymi kolanami. Podwórko dzieliło gumę Donald na 8 równych kawałków, nie miał co szukać na podwórku, ten co przyniósł Donalda i przeżuł sam. Na podwórko babcie wynosiły chleb ze smalcem, jak już się nie dało wyrwać zawodników na przerwę obiadową. Podwórko uczyło jak przemycić się do kina na Wejście Smoka, od 18 lat, kiedy się miało lat 12, a to nie lada sztuka. Przede wszystkim należało zdobyć kasę sprzedając butelki, tudzież wymieniając chomika na klaser znaczków, klaser na akwarium, akwarium na chińskie trampki i w końcu trampki na walutę. Potem odrobina szczęścia i uśmiech losu pozwalający trafić na zmianę bileterki, która przyjęła bilon i od tej chwili pozostało sie tylko modlić, aby kierownik kina nie kręcił się po kanciapie. Kiedy kończyła się Polska Kronika Filmowa, jeszcze przez co najmniej 5 minut nie było mowy o wejściu na salę, dopiero jak bileterka sprawdziła teren i zobaczyła zahipnotyzowane twarze dorosłych widzów, można było wejść i usiąść w ostatnim rzędzie. Takie było podwórkowe kino.

    Każde podwórko uczyło rozrywki szacunku, szczególnie szacunku dla starszych. Choćbyś przed chwilą zapakował gumiaka pod ladę i darł się jak opętany, to musiałeś zauważyć kątem oka babcię Magdy, ojca Grześka, matkę Krzyśka i między `jeeeeest’, a `ale weszła w samo okno’, wcisnąć: Dzień dobry proszę Pani, czy Krzysiek może jeszcze zostać, do końca drugiej połowy? Bardzo ważne było to, aby wołany w czasie meczu na obiad, czy inne nieistotne czynności miał wsparcie podwórka, wszyscy chórem krzyczeli: `jeszcze trochę, psze pani, jeszcze trochę’. Samotnie nieszczęśnik wołany na obiad nie miał szans. Do dziś grzmi mi w uszach ten klasyczny i nieustający dialog:

    – Krzysiek do domu.
    – Już mamo.
    – Nie już, tylko zaraz.
    – Zaraz mamo
    – Nie zaraz, tylko natychmiast.
    – Już mamo.
    – Bo ojca zawołam.
    – Idę, idę.

    Pisanie o podwórku jest jak spowiedź, tyle że, grzechy są znane wszystkim podwórkowiczom i nigdy nie nastąpiło postanowienie poprawy. Ktoś, kto nie zna smaku podwórka, nie czuje zapachu pieczonych ziemniaków, nie swędzi go sterane na betonie kolano, nie zbierał puszek po Coca Coli, nie grał w `grzyba’, `podchody’, nie chodził na jabłka i nie walczył z `wilczurami’ sadownika, jeszcze nie jest pacjentem, ale nie mam pojęcia o Polsce i polskim życiu. Cóż lepszego, ważniejszego i ciekawszego może spotkać młodego człowiek, niż podwórko?

    Nie jest też żadną tajemnica, że dzieci notabli, wożone służbowymi Polonezami, patrzyły zza szyb nie z wyższością, ale zazdrością, wielu z nich wyrywało się na podwórka i wielu wyrosło na ludzi, reszta w dżinsach z Pewexu i enerdowskimi żelkami wyglądała jak kosmici. Kiedy takiemu spadł kropla Coca Coli na nogawkę, wyfiokowana mamusia w kozaczkach z butiku wypłacała ufoludkowi `lepę’, aż mu główka odskakiwała i całe podwórko rżało z nieboraka, który sprzedał życie za `dżiny’ i flaszkę Coca Coli. Ci spoza podwórka zwykle mieli wszystko, zanim poszli do przedszkola, już dyrektor liceum wiedział, że ma zarezerwować miejsce w środkowym rzędzie dla Aguni, Michałka, czy innego `zdolnego synusia-córusia’. Tak naprawdę dopiero w liceum ci nieszczęśnicy poznawali smak podwórka i jeśli tylko spustoszenie w umyśle nie było trwałe, wielu z nich zaczynało systematycznie, krok po kroku przechodzić na `naszą stronę’. Jeśli w latach od 50 do 80, ktoś wychowywał się poza podwórkiem i nie nadrobił tego w szkole, dziś mieszka jako 60 latek z mamusią i wszystkie uczucia przelewa na kota. Właściwie więcej jest tu powodów do współczucia niż złości, więcej nadaje się do leczenia, niż polemiki. To jest rodzaj kalectwa nie tylko emocjonalnego, ale również życiowego, z tego nie wolno się śmiać, temu należy się przyglądac z politowaniem. Takie były czasy, że zgubiona rękawiczka oznaczała tęgie lanie w domu, dyndający klucz na szyi był jak talizman, trzeba było strzec talizmanu i dbać bardziej niż o oko. Wszystkiego uczyło podwórko, odpowiedzialności, solidarności w biedzie, kultury, szacunku dla ciężkiej pracy i ludzi starszych, uczyło grzechu, pokazywało pierwsze gołe cycki wygrzebane z tajnej skrytki rodziców Andrzeja, zapracowanych na drugą zmianę. Każdy z podwórkowiczów potrafił odgrzać obiad, nakarmić młodszą siostrę, czy brata, każdy wiedział, że w drzwiach szafy nafaszerowanej politurą odbija się ekran telewizora, dzięki czemu można było katem oka obejrzeć Kobrę, albo kino nocne.

    Po co dyskutować z ludźmi, którzy zza żółtych firanek wychowywali się w salonach reżimowej kinematografii? Po co polemizować z dziećmi herbu Pomian przeżuwającymi samotnie balonowe gumy i przesyłane przez ojca zagraniczne zabawki. Nie dogadamy się z dziećmi dygnitarzy PRL, nie dogadamy się, chociaż jak się na nich patrzy, to aż trudno uwierzyć, że to szlachta i potomkowie służącej PRL inteligencji. Patrząc na te bliźniacze sieroty widzimy raczej plebejskie obyczaje i styl życia, takiego proletariatu nawet na podwórkach nie było. Znam parę szlacheckich dzieci, ale te nie położyły się spać, jeśli nie umyły zębów, żadne z nich nie mlaskało, bekało i nie jeździło ozorem po wargach. Buty zawsze na glanc wypastowane, jedwabne chusteczki, wełniane płaszczyki, zamiast spękanej skóry, w piórniku porządek, czyste paznokcie. Mnie dziecku podwórka daleko do takiego szyku, ale robiło to wrażenie, tacy mali dorośli, koleżanki zachwycały się tym stylem hrabiowskim. Ci dwaj w roli szlachciców wyglądają jak furmani przebrani w smokingi. Dziwne twory, niedefiniowalne, nie mają nic z podwórka, nie mają nic ze szlachetności, taka czeladź, przeflancowana z litewskiego majątku na wczesno komunistyczny elitarny Żoliborz. Coś mi w ostatniej chwil wpadło do głowy, jest pewna kategoria, w której się mieści bliźniacza małość, to są tchórzliwi żeglarze płynący przez życie z prądem. Za komuny gwiazdy kinematografii, w czasie pożogi hop pod spódnicę mamy i dalej pod pierzynę. Po komunie antykomuniści pełną gębą, bezczelna czerwona burżuazja odwołująca się do prostego wychowanego na podwórkach ludu. Takie życie wiodą ci, co na piersiach mają siną farbą kłute ryby, jedna ryba nazywa się `nie wychylaj się, bo ci się krzywda stanie’, druga ryba wabi się `krzycz jak najgłośniej, kiedy to nic nie kosztuje, bo wtedy wiele można zarobić’. Dziwią się dziś ci dwaj, że zebrali baty od podwórka i szlachty, od prostych ludzi i od elit, od miast i wsi. Zebrali i zbiorą jeszcze większe, bo do nikogo i niczego nie pasują. Jest takie brzydkie powiedzenie – znajda, w bardziej dosadnej wersji – bękart, nie mają większej szansy na trwały sukces bękarty wychowane poza podwórkiem, patrzące na Polskę zza żółtych firanek, a potem szybko owijających się w narodowe sztandary, tak by w przebraniu wydrzeć kawał sukna. Oderwani od Polski podwórkowej, oderwani od prawdziwego życia, sztuczne, śmieszne małe cyborgi, niekochani i nie potrafiący kochać, zimni, wredni, mali chłopcy w dżinsach z Pewexu, wyprasowanych na kant, przeżuwający między mahoniowymi zębami balonowe gumy, popijane Coca Colą. I nagle bęc, potknęły się bidule i zaryły kolanem o betonowa płytę, ryk i lament, po doktora, boli i dżinsy w trokach. Zamiast opatrunku dostali `lepę’ od Polaków i poszli z płaczem do mamy. Obiadu sobie nie odgrzeją, z wilczurem nie poradzą, klucza do władzy na szyi nie noszą. Jarek, Leszek do domu. Nie zaraz NATYCHMIAST

  52. Większość tematów w mediach – to dywagacje na temat formowanego przez Donalda Tuska składu nowego rządu RP. Niemalże co godzinę czytam wiadomości od dobrze poinformowanych, że ministrami zostaną ci, a nie tamci. Każdy potencjalny kandydat co chwilę traci swoją pozycję w rankingu na rzecz innego. Szczerze mówiąc bardzo mnie to znudziło. Nie bardzo rozumiem w jakim celu PO głosiła powołanie gabinetu cieni, skoro przy ustalaniu kandydatur wszystko jest już nieaktualne? Co nam, zwykłym zjadaczom chleba dają takie wiadomości? Chyba nic. Można tylko powiedzieć: pożyjemy, zobaczymy…!

    W miarę upływu czasu i obserwowania wydarzeń na naszej polskiej scenie politycznej – najbardziej przekonuje mnie wizja przedstawiona w dramacie Stanisława Witkacego „Szewcy”. Zapewne Pani oglądała ten spektakl na scenie dawnego Teatru Kameralnego w Krakowie przed przeszło 30 laty. Zastanawiam się, dlaczego od kilku lat żaden z krakowskich (i nie tylko) teatrów nie odważy się na wystawienie tej sztuki? Dla mnie tamten spektakl jest ponadczasowym głoszeniem zawartych w nim prawd…Jaka szkoda, że ni ma możliwości odtworzenia zapisu filmowego tej sztuki (o ile istniałby taki zapis )… Tylko kto poszedłby na kolejne wybory????

  53. dr No – Nie sądzę, byśmy się specjalnie różnili poglądami, ja tylko zakwestionowałem ocenę Tuska jako osoby „bojaźliwej”. Wręcz przeciwnie, dzisiaj nie odpowiedzenie chamstwem na chamstwo to oznaka ogromnej odwagi. Uważam, że to bardzo dobrze, że Tusk nie angażuje się w odpowiadanie chamom. A to nie znaczy, że brak mu pewności siebie. Ludzie kulturalni „nie zauważają” chamskich zachowań, bo reagowanie na nie byłoby w pewnym stopniu ich akceptacją. Największym nietaktem jest, według ludzi prawdziwie kulturalnych, zwrócenie komuś uwagi na popełniony nietakt. Ale to pamiętają już tylko ludzie „nie z tej epoki”. Zdrówka życzę.

  54. Ja też pochodzę z Żoliboza ( parafia St. Kostki, obecnie ks. Popiełuszki), jednak dalszą część dzieciństwa spędziłem na Grochowie.
    Wspomnienie z podwórka na Grochowie: Miałem 7, może 8 lat. Zabawa na podwórku polegała na tym, że po wykopaniu dołu i zakopaniu jednego z uczestników niemal pod szyję trzeba się było z tego dołu wygrzebać.
    W moim przypadku wszystko się udało, tylko okazało się, że w dole został jeden z moich butów. Popełniłem kardynalny błąd, bo powiedziałem kolegom: „skoro mnie zakopaliście to teraz MUSICIE wykopać mój but”.
    Odpowiedż była: „musimy? – napewno nie musimy” i poszli zabierając łopatki. To była moja pierwsza lekcja dyplomacji, którą zrozumiałem i pamiętam. Lekcja z podwórka.

  55. @Janina Paradowska

    „… To żoliborskie pochodzenie stało się dla braci Kaczyńskich legitymacją jakiejś wyjątkowej pozycji …”
    „… Ale żeby inteligent z Żoliborza aż tak bardzo pogardzał chłopcem z biednej rodziny z gdańskiego podwórka. Czy to jakoś mieści się w pojęciu Polski solidarnej? …”

    Nie pogardzał, ale współczuł i prowadzony tym humanitarnym odruchem postanowił pomóc, czyli podwórkowców wychować, przypilnować i nimi się zaopiekować.
    Nareszcie ktoś z nimi poważnie porozmawia, wytłumaczy oczywiste prawdy i wskaże jedyną poprawną drogę. W ten sposób szkodliwe, głupie i degenerujące moralność pomysły podwórkowców jak zabawa w chowanego, berka lub klasy albo gra w kopaną, dwa ognie lub gumy, albo zabawa w policjanta i złodzieja (o zgrozo, za moich powórkowych czasów wygrywał zawsze złodziej, ale policjant nazywał się wtedy inaczej) zostaną zastąpione „wartościowymi zajęciami” w czasie wolnym od nauki.

    Odkryte na oficjalnej stronie Żoliborza:
    1. „Sprzątanie, pilnowanie, administrowanie
    Wezmę w opiekę nieduże osiedle, dom, budynek. Niepalący, niepijący, praktyka, referencje. (…) Mieszkaniec Żoliborza.”

    2.”Sprzątanie wnętrz, administrowanie, pilnowanie.
    Wezme pod opiekę nieduży obiekt na Żoliborzu. Sprzątanie, pilnowanie, administrowanie. Żoliborzanin wykształcenie, wiek średni. ( … ) Energiczny, niepalacy.”

    Jako były podwórkowiec, jestem zasmucony wypowiedzią pana premiera J. Kaczyńskiego.
    Wspólne zabawy i rozmowy z rówieśnikami na podwórku, wspaniale uzupełniały wychowanie przez rodziców, nauczycieli i katechetów, uczyły szacunku i akceptowania słabości innych osób.
    Zasmucony jestem dlatego, że pan premier J. Kaczyński nie miał, z jakiego powodu zawsze, możliwości tego przeżyć i tej podwórkowej „solidarności” (tak, była i miała dla nas wielkie znaczenie)doznać.

    Szkoda i współczuję!

  56. Biedni bracia mniejsi – wciąż nie dotarło do nich że naród zwyczajnie ich nie lubi. I tyle.
    Wkoło braci sami wrogowie i kłody tylko rzucają pod te krótkie nóżki.
    A to jacyś członkowie partii się zbuntują delikatnie, a to ulicę rozkopią zgodnie z planem a umyślnego z przeprosinami nie wyślą, a to owację „owczym pędem” Wałęsie zgotują – no po prostu sPiSek jeden wielki 🙂
    Parę miesięcy temu naPiSałem gdzieś tutaj że już mnie nawet Kaczyńscy nie śmieszą – teraz mnie tylko coraz bardziej drażnią. Powiem więc krótko – WON!!!

  57. Taka z Pani rzetelna i obiektywna dziennikarka, że musi Pani na każdym kroku dokopywać i ośmieszać Kaczyńskich ??? Tym razem Prezydenta, zamieszczając „wspaniałe” zdjęcie. To żałosne jak Pani indokrynuje i manipuluje. A może by tak pokazać Kwaśniewskiego ze szklanymi, zapijaczonymi oczkami albo Tuska z miną zaciętego bandyty, nie panującego nas sobą. Smutne i żałosne to Pani „obiektywne” dziennikarstwo

  58. Copż rząd Tuska bedę inny rządem niż rząd Kaczyńskiego, bardziej sprawny, więcej fachowców w nim. i mam nadzieje, że batrdziej zajmie realnymi, rzeczywistymi problemami. Coż na pewno inny.

    pozdrawiam

  59. Zgadzam się, że z Bonim premier Tusk popełnia błąd. W swoim wpisie wyrażałem uczucie zadowolenia z jego kandydatury, gdyz ta nominacja miałaby symboliczne znaczenie zwycięstwa rozsadku i sprawiedliwosci dziejowej nad nienawiscią oparta o kłamstwa SB, zawarta w jakichs teczkach. A tu zła decyzja. Politycznie braciom nie można dać nawet palca, bo połkną ręke. Ale ogólnie sytuacja rozwija sie zgodnie z planem. Po nominacji na premiera, pan prezydent nie pojedzie podpisywać traktatów europejskich, bo to będzie zdrada z tą Kartą dla Niemców i małżeństwami gejowsko-lesbijskimi i aborcjo-eutanazją. Uda sie więc dumnie na Hel w celach leczniczych. Pobędzie tam do końca kadencj swojej, bo nikt go nie zaprosi juz więcej. Prezes PIS-u po niepowodzeniach i rokoszach w partii znudzi sie szybko i do niego dołączy. On nie jest w stanie się zmienić. Jest jak to się mówi przypadkiem beznadziejnym. Więc PiS idzie juz w rozszypkę szybciej niż myslałem. Za 3-6 miesięcy zostanie PC i cos tam z boku. Chłopcy nie wytrzymają bez nowej kanapy. I o to cały czas chodzi. Europa nas wchłania i pomoze z całej siły, gdyz ma tu interes. Tusk i Pawlak stoja przed niewiarygodną szansą zrobienia takiej CDU/CSU w Polsce i rzadzenia dobrze przez lata. Maja się tylko słuchac doswiadczonych kolegów z Niemiec i Francji, wprowadzić pilnie euro i popracować solidnie kilka lat. Potem samo sie bedzie robiło. tzn ludzie sami zrobią co trzeba. Jestem dumny,że moje prognozy tak świetnie się sprawdzaja.
    pozdrawiam
    PS. co do infomatyki w ZUS. SZ. Pani redaktor nie jest świadomo kosztów i wysiłku utrzymwania takiego gigantycznego oprogramowania, wiec z pozytywnymi ocenami raczej byłbym ostrozny. Cos na temat wielkich systemów w skali międzynarodowej wiem, bo kilkanascie lat takich cudów doswiadczałem /opracowania, wdrażania, eksploatacji itd.itp./ Ale to inny specjalistyczny temat.

  60. Niech się ten Naród obudzi i zacznie myśleć.Dwaj bracia korzystają ze sprawdzonych technik socjotechnicznych.Zły,zły,zły jest każdy,kto jest inny,niż ich oczekiwania w zakresie postaw serwilistycznych.Ale dobrzy są intelektualiści:Gosiewski,Putra,Dorn(50%,ale czego?)Szczypińska,Bielan,Kamińscy dwaj i cała reszta.
    Andrzej
    PS Czytając wszystkie powyższe komentarze stwierdzam,że nic już do powiedzenia nie mam:każdy mnie uprzedza.Niech tak będzie,chcę żyć w społeczęństwie ludzi mądrych.
    Pozdrawiam wykształciuchów i wolnomyślicieli.

  61. Pani Redaktor,
    Czy nie uważa Pani, że ciągłe ataki ze strony byłego już, na szczęście, premiera to jest bardziej reakcja emocjonalna, psychologiczna nieumiejętność pogodzenia się z klęską, zadaną z resztą przez „pomocnika”. To żałosne, a w gruncie rzeczy politycznie samobójcze domaganie się przeprosin przecież ośmiesza prezydenta a nie przynosi żadnego zysku politycznego czy propagandowego. Reakcja PO wydaje mi się bardzo rozsądna. Nie wdawanie się w pyskówki, którymi wszyscy już są znużeni a szybkie i bezkonfliktowe powołanie nowego rządu i podjęcie niezbędnych działań politycznych nie zwracając uwagi na komentarze PiS-u. Może takie działania sprawią, że wyborcy machną ręka na gadanie PiS-u. Co do stadionu to zupełnie się z Panią nie zgadzam. Po pierwsze nie mamy już czasu na takie dyskusje. Może 10 lat temu można było się zastanawiać jaka lokalizacja byłaby najlepsza ale teraz trzeba po prostu błyskawicznie budować. Po drugie lokalizacja na miejscu obecne stadionu jest właśnie doskonała ze względu na znakomitą lokalizację i komunikację. Oczywiście będą kłopoty przy demontażu starego ale podobne kłopoty byłyby wszędzie i zawsze. Właśnie stadion w Centru miasta pozwala na jego najlepsze wykorzystanie. Nie tylko imprezy sportowe ale wszelkiego rodzaju koncerty mogą sie lepiej „sprzedać” m.in ze względu na dobrą komunikację i lokalizację. Łatwiej przyjść na stadion i wypić na meczu np. dwa piwa kiedy można do domu łatwo wrócić autobusem a nie trzeba brać samochodu. Poza centrami miast stadiony buduje się rzeczywiście, ale w tych miastach gdzie w centrach nie ma już miejsc i trzeba budowa poza nimi. A tu jest miejsce w planach zresztą przeznaczone właśnie na sport i rekraację.
    Pozdrawiam

  62. Bardzo mi sie spodobalo jako kryterium polemiczne – czy sie kogos „lubi”…
    Okazuje sie, ze wedlug Pani Parandowskiej lubi sie tego co sie z nami zgadza…i lubi sie wtedy z taka osoba dyskutowac…(ciekawe o czym? – (pewnie o kolejnym zabawnym zdjeciu Kaczynskiego.)
    Jest to nie tylko zabawne ze zwyklego ludzkiego punktu widzenia ale rowniez nieco przerazajace biorac pod uwage moralizatorstwo i pretensje to sprawowania rzadu dusz.
    Siegajac do poprzedniego felietonu Pani Janiny znamienna jest ilosc nazwisk i zonglowanie kto kogo itd.
    Typowe myslenie koteryjne:
    o wplywach, podsrywajkach, walkach o foteliki itd.
    Jakze pieknie pasujace do infatylizmu i malostkowosci pierwszego akapitu.
    Programy i realne dzialanie?
    Eeee badzmy realistami.
    Pani Zosiu, Jasiu i Leszku…posmiejmy sie z Kaczorow jest to przeciez glowny (niestety) zwornik naszego nowoczesnego towarzystwa i za to sie nawzajem lubimy.

  63. Widzisz Bernard, gdybyś ty cokolwiek rozumiał ze świata w którym żyjesz i niestosowności swoich wypowiedzi, to powinieneś przeczytać dzisiejszy tekst Motherhen o „podwórkach”, zamyślić się, po czym zamilknąć na zawsze. Przynajmniej jeżeli chodzi o PIS, Braci, politykę, prawdę i uczciwość. Ale ty i tak nic z tego nie zrozumiesz i nawet nie wiesz jak wybitnym i przenikliwym autorem ( nie dziennikarzem, ale pisarzem) jest Matka Kurka.

  64. Nie moge zrozumiec podstawowej zasady myslenia calego szeregu ludzi i Pani pogladu, dazycie do tego zeby PiS przestal istniec, to wtedy biscie mieli demokracje Putinowska? tego chcecie politolki!!! tam wszedzie gdzie jest silna opozycja rzad pracuje doskonale, jezeli robi to dobrze, to krytyka jest mala, jezeli nie to otrzymuje odpowiednia doze krytyki, a powiedzmy jezeli Pan Tusk nie znosi krytyki a zatem nie powinien byc premierem?

    Prosze dac Panu Tuskowi sto dni na rozpoczecie pracy, a pozniej wrzask albo cisza, bardzo gospodinie o to prosze.

    Niewiem czy zdajecie sobie sprawe co innego byc w opozycji, a co innego to zarzadzac panstwem/przedsiebiorstwem/

    A zatem dla dobra rozwijajacej sie Polski in silniejsza opozycja tym lepsze beda efekty.

    Nie tak dawno, w ZSSR nie bylo opozycji!, czy to bylo prawda? prosze o odpowiedz!

  65. Mam dziwne przeświadczenie, że w tej chwill od JK zależy dużo mniej niż nam sie wszystkim wydaje i on sam zaczyna zdawać sobie z tego sprawe, a mianowicie piłeczka jest po stronie Tuska i to co robi Kaczynski w tej chwili nie bedzie miało żadnego znaczenia w kolejnych wyborach. Najważniejsze jest jaki rząd stworzy Tusk i jak ten rząd bedzie miał efekty po 4 latach (bo własnie taki scenariusz zakładam). Mysle, i mam taka nadzieje, ze jest naprawde duza szansa aby za 4 lata partia rządząca ponownie wygrała wybory. Aby się taki scenariusz sie zrealizował, Tusk musi odsunąć na bok spory mocno ideowe, aby do siebie nie zrazać(wide aborcja, itp.); co wydaje mi sie bardzo prawdopodobne(zważywszy na nienajgorsze obecne regulacje), musi natomiast postawic na gospodarke, budowę dróg, Euro-piłkarskie, bo z walutą różnie może być, zaraz po wprowadzeniu itd. itp. Rząd powinien upodobnic do samorządu(w zupełności zdaje sobię sprawe z róznic kompetecni, zadań państwa i samorzadu(chociażby polityka zagraniczna)) w tym sensie, ze tak jak czesto mamy reelekcje własnie w samorządach i tak jak samorządowcy wykorzystał pieniądze z Unii, faktyczny rozwój kraju i poprawiajacej sie jakosci życia Polaków!!! Tutaj Tusk i jego rząd musi pokazac, ze jest skuteczny, najuciązliwsze reformy przeprowadzic jak najwczesniej(duzo czasu do wyborów), aby zaczeły procentowac poźniej.Powinien pilnować porblemu korupcji, aby wytrącic argumenty opozycji. A jak bedzie-zobaczymy:)

  66. Drogi dr No, dobrą diagnozę tego naszego stanu postawiłeś – niecierpliwość. To objaw naszych oczekiwań – niech już będzie ten nowy rząd, niech już Tusk jasno określi jego skład i niech już zacznie się początek zmian. A tymczasem Jarosław i jego dzielni żołnierze nie dają nam upragnionego wytchnienia. Obawiam się, że nie spełni się nasz sen o spokoju, bo PiS będzie miał teraz bardzo dużo czasu, żeby karmić nas (wybaczcie, że nie powiem czym, bo na samo wspomnienie mam zły nastrój). A Tusk i jego otoczenie powinno nie wdawać się w spory, nie próbować tłumaczyć, lecz kiwać głową z politowaniem i przechodzić do poważnych tematów. Bo jak inaczej można zareagować na taką genialną myśl wodza:
    „Ja też nie bardzo nadaję się na Tuska. Nie wychowałem się jednak na podwórku, jak on sam przyznaje, ale w trochę lepszych miejscach. Mam więc pewne opory przed łganiem w żywe oczy.”
    Na to można jedynie wzruszyć ramionami i przyznać – ZGODZĘ SIĘ Z PANEM – NIE NADAJE SIĘ PAN NA TUSKA i nie trzeba już do tego przekonywać, większość Polaków już o tym wie i wypowiedziała się w tej sprawie.
    Dodam, że udało mu się tym razem nie łgać w żywe oczy.

  67. Nie mam nic przeciwko temu, że PiS, Jarosław Kaczyński i popierający go publicyści, komentują i ‚ustawiają’ rząd Donalda Tuska. Mają do tego, jako obywatele prawo. Dokładnie takie jak mam ja, na wyciągnięcie argumentów przeciwko, powiedzmy, Radkowi Sikorskiemu (nie jest on ‚z mojej bajki’ i ideowo wiele mnie od niego różni).

    Problemy są tylko dwa: pierwszy to ten, że komentarze PiSu traktuje się szalenie poważnie i nagłaśnia, co sprawia wrażenie, że to coś więcej niż komentarze; drugi to ten, że wciąż nie można wykluczyć, iż naciskom i sugestiom, Donald Tusk w końcu nie ulegnie.

  68. Bracia moga ten rzad ukladac bardzo intensywnie i z wielkim zapalem – i to do konca swiata i jeden dzien dluzej.
    Pan PREMIER Donald Tusk te ukladanke „oleje” i zrobi swoja, autorską.
    Bracia stale nie mogą pojąc ze ich lajba tonie.

  69. Szanowna Pani.
    Dla symetrii proponuję obok zdjęcia Kaczyńskiego umieścić zdjęcie Tuska oglądającego na laptopie mecz w czasie obrad sejmu. Wiem że ze znalezieniem tego zdjęcia nie będzie Pani miała problemów.
    Wybory dawno za nami a Pani ciągle tkwi w kaczofobii. Może teraz zacznie Pani dla odmiany zacznie Pani recenzować nowy rząd.
    Czy też postąpi Pani tak jak w dowcipie o Mariuszu Walterze?
    „Przychodzi Walter po wyborach do TVNu i mówi -Wiecie, to kopanie rządu jest już nudne, teraz dla symetrii będziemy kopać opozycję”.
    Pozdrawiam.

  70. Pani Janino, dawno mnie tu nie było ale dzisiaj przeczytalem jeden newsik i od razu pomyslalem ze wlaseni u Pani trzeba sie nim „pocieszyc”

    oto on:

    Rozdział stanowisk ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego obiecuje Zbigniew Ćwiąkalski, jeśli obejmie resort. – To jedno z pierwszych zadań, które powinno zostać przeprowadzone przez Sejm – mówi kandydat na szefa MS dziennikowi „Polska”

    Powiem szczerze ze glosowałem na PO licząc miedzy innymi na tego typu odwazne decyzje.

    Oby tylko nie była to zapowiedz i w koncu zostalo to przeprowadzone.

    Ciekawi mnie tylko jakie argumenty wymysli PIS i jego zwolennicy przeciwko takiej decyzji.

    Pozdrawiam
    bardzo goraco.

  71. MotherHen! Jestem pod wrażeniem.

  72. Właśnie przed chwilą przeczytałem na stronach internetowych, że w Warszawie odbędzie się premiera „SZEWCÓW”. Jestem bardzo ciekawy, czy dorówna spektaklowi sprzed lat w krakowskim Teatrze Kameralnym z Markiem Walczewskim i niezapomnianym Jerzym Bińczyckim …..??? Ciekawe, jaki będzie warszawski spektakl i jak zostanie odebrany przez publiczność – zwłaszcza młode pokolenie….

    Jeśli Pani obejrzy warszawską nowość teatralną, to może zechce się podzielić wrażeniami, a może i porówna z tą krakowską sprzed lat…?

  73. Szanowny Panie Andrzeju Faliczu! Jakby Pan się poczuł, gdybym napisał: Szanowny Panie Fanliczu! ? Trochę dziwnie, nieprawdaż? Pisząc na blogu Pani Janiny Paradowskiej (a nie Parandowskiej) warto dochować odrobiny staranności – chociażby przy pisaniu nazwisk. Pozdrawiam. PS. proponuję polemizować z poglądami Gospodyni Blogu a nie pouczać w temacie tematów do pisania i sposobów wyrażania własnych poglądów.

  74. Szanowna Pani,
    Pisze Pani o wielu upodobaniach premiera odnośnie kandydatów na ministrów. Jak pokazało życie na jego upodobaniach nie można absolutnie polegagac. Ileż to popełnił pomyłek: Krawczyk, Lepper, Kaczmarek, Karnowski i wielu innych są najlepszym przykładem. Teraz mamy nowe jego błyskotliwe pociągnięcia personalne, tym razem partyjne. Otóż panom, którzy w trosce o PiS prosili go zmianę polityki, grozi sądem partyjnym, wyrzuceniem z klubu i innymi sankcjami, Natomiast takich głupków, partyjnych, Kuchcińskiego (laudacja Putry), Brudziński, no i samego Putrę, hołubi. Przecież taki Brudziński, który swoją wypowiedzią na temat przywitania w Sejmie prezydenta Wałęsy, celem poniżenia prezydenta Kaczyńskiego, narobił PiSowi więcej szkody niż ci „rozłamowcy”, ponieważ niewiele osób zwróciło uwagę na to, że wielu pisowców powstało, by prezydenta W. powitać i niewielu zróciło uwagę na to, że premier ostentacyjnie siedział i kazał Gilowskiej też siedzieć. Zato teraz bardzo wielu o tym się dowiedziało, i o tym że to była manifestacja przeciw urzędującemu prezydentowi. Jeżeli dodać do tego jeszcze obraźliwe wypowiedzi o ludziach biednych niepochodzących z komunistycznych salonów żoliborza. łatwo zrozumiemy, że ta partia musi zginąć z powierzchni Polski.
    Pozdrawiam

  75. Dziekuje za pouczenie…bede dalej pisal co uwazam za stosowne.

  76. Przedwieczorny
    nikt nie jest tak śmieszny jak PiS, w tym cały sęk. Zrozum.

  77. optymista napisał:
    „Zgadzam się, że z Bonim premier Tusk popełnia błąd. W swoim wpisie wyrażałem uczucie zadowolenia z jego kandydatury, gdyz ta nominacja miałaby symboliczne znaczenie zwycięstwa rozsadku i sprawiedliwosci dziejowej nad nienawiscią oparta o kłamstwa SB, zawarta w jakichs teczkach. ”

    Mylisz się drogi optymisto. Tusk nie popełnił błędu, to świadome postępowanie. Cyrk z Julią Sawicką się udał, więc na łzawo próbowano z Bonim. I tu już odrobine gorzej poszło. Boni dalej wciska kit (kto dziś pamieta święte oburzenie na umieszczenie Boniego na liście Macierewicza?). I nie chodzi o to co zrobił kiedyś, tylko, że kłamał w tej sprawie, ukrywał to przez lata i jednoczesnie pchał się na różne publiczne funkcje.

    Kilka dni temu Pospieszalsski na swoim blogu zauważył to co zauważyły kamery – a to Olechowski zmierzający do Tuska, a to Czempiński zmierzający do Tuska. To nie błąd, to świadomość. (Olechowski to były agent PRLowski, a Czempiński to były szef agentów)

    pozdrawiam
    Bernard

  78. @Willy (2007-11-09 o godz. 10:02):

    Stanowisko PiS w odniesieniu do koncepcji rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego jest od dawna znane:

    http://www.kprm.gov.pl/s.php?doc=639

    „W ocenie Rady Ministrów, koncepcja rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego jest nietrafna. Rozwiązanie takie – poprzez ograniczenie kompetencji ministra – znacznie utrudniłoby rządowi prowadzenie polityki w zakresie ścigania sprawców przestępstw oraz zwalczania patologii społecznych. Ponadto, skoro rząd ponosi odpowiedzialność za zwalczanie przestępczości, minister sprawiedliwości powinien dysponować szerokimi kompetencjami, które umożliwiałyby mu sprawowanie właściwego nadzoru nad prokuraturą. W państwach realnego socjalizmu zasadą było rozdzielenie funkcji prokuratora generalnego od stanowiska ministra sprawiedliwości. Takie rozwiązanie ma również obecnie miejsce w niektórych krajach, np. na Białorusi, w Rosji i na Ukrainie.”

    No więc mamy jasność w tym temacie: kto proponuje rozdzielenie tych dwóch funkcji staje w pierwszym szeregu frontu obrony przestępców. No i chce zrobić z Polski drugą Białoruś 🙂

    pozdrawiam

  79. Tusk nie potrzebuje kaczorow do sformowania gabinetu. Mysle ze za pare tygodni zaczniemy odczuwac normalnosc w tym kraju. Nigdy wiecej w polskiej polityce takich oszolomow jak Kaczynscy, Lepper czy Giertych.

  80. Sformowany w Moskwie „polski” rząd nie wahał się i powołał księcia Krzysztofa Padziwiłła na Szefa Protokołu MSZ. Dlaczego w wolnej Polsce na czele Ministerstwa SZ nie może stać dyplomata?. Przecież można znależć fachowca, który nie był agentem KGB. Tylko ludzie o mentalności Maciarewicza wszędzie węszą ageturę i spiski.

  81. PO to nie moja bajka, ale obecnośc w niej spadów z PiS-u tylko pogarsza jej wizerunek i budzi obawy przed POPiS-em, co tak znakomicie opisał kilka tygodni temu Jacek Żakowski : IV RP-NIE ! Także obudzenie się Borusewicza jest fałszem, gdyż to on jako marszałek Senatu pomagał JK psuć prawo i obyczaje w Polsce.
    Z oceną szans na lepszą Polskę wypada powstrzymać się do oficjalnego ogłoszenia składu nowego rządu. Dlatego nie ma sensu rozdzierać szat nad każdą kandydatura pojawiającą się w mediach. Odrobina spokoju i luzu.
    Nikt nie przebije Jarosława Kaczyńskiego w sianiu kłamstw i pomówień. Tę konkurencję najlepiej pozostawić jemu. Tym bardziej, że gołym okiem widać potrzebę interwencji lekarskiej u „inteligenta z Żoliborza”. Jeżeli nie nastąpi,to możemy spodziewać się powtórki z posła Janowwskiego.

  82. Bernardzie !
    Kiedy przeprosisz za swoje haniebne zachowanie ?
    Naprawdę nie dostrzegasz różnicy pomiędzy PRAWNIKIEM a niedouczonym zerozeroZiobrą ?

  83. Bernard
    kto to jest JULIA Sawicka??????
    Jak taki jesteś akuratny we wszystkich, to gratuluję. Będę odtąd
    polegać na Twoich informacjach w 50%
    A agenci są WSZĘDZIE, więc bądźmy czujni:))))))))))))))))

  84. Czy ktoś zna jednoznaczne wyjaśnienie, jak to jest z uprawnieniami prezydenta podczas powoływania rządu? Do tej pory wydawało mi się, i czytałem to we wszystkich komentarzach i opiniach, że prezydent po prostu zatwierdza to, co podsunie mu premier. A tymczasem dziś rano w TOK FM słyszałem dr. Piotrowskiego, konstytucjonalistę, według którego premier musi uzyskać akceptacje prezydenta dla tych kandydatur. I już nie wiem jak jest naprawdę.

  85. Melanio:
    Salon POLITYKI tradycyjnie odbędzie się na Wydziale Politologii UMCS (pl.Litewski 3) w aulii im. Daszyńskiego,we wtorek, 13 listopada o godz.17(cytuję za wczorajszym Kurierem Lubelskim),pozdrawiam.

    A tak przy okazji to niestety wojsko specjalnie nie jest zachwycone kandydatem na nowego ministra obrony narodowej,oj coś mi się wydaje,że na siłę szukali kandydata,mówiło się o Kozieju a tu jednak rozczarowanie,zobaczymy

  86. Podwórko ? 4 piętrowy blok zbudowany w 1960 roku , okoliczne kamienice i my , ponad 20 chłopaków roczniki 1960-64 ? najwięcej było nas z mojego 1962 roku . Sopot. Rodzice ? lekarze ,nauczyciele ,inżynierowie,architekt , dwóch kapitanów floty handlowej , adwokat . Czas podwórka ? lata 1970-1976 .

    Wiele rzeczy wydawało się oczywistych i nikt nie zastanawiał się że miejsce było specyficzne. Lato ? plaża . Zima ?istniejące jeszcze wówczas w lesie ? skocznia narciarska ( taka 20 m ) , tor narciarski oraz Łysa Góra z wyciągiem ?wyrwirączką ? Łysa oczywiście istnieje do dziś . Wiosna , jesień ? okoliczne lasy ? pełne niesamowitych dla rowerzystów wąziutkich ścieżek na wzgórzach .

    I wszyscy w jednej szkole choć rozrzuceni po różnych klasach.

    Pierwsze zabawy gdy byliśmy jeszcze w klasach 1-3 to podwórko. Piłka oczywista . Ciągnące się na 100-150 metrów ? trasy? do gry w kapsle . Wojny na ryż , na groch wydmuchiwany z rurek , wojny na jabłka nabijane na patyki i latające po 10-15 metrów. Jabłka oczywiście to te spadłe z okolicznych jabłoni ? wersja oficjalna .
    Na ulicy gra w palanta ? samochodów w naszej okolicy było szt 3 , Fiat , Warszawa i Wartburg.

    Zima gdy byłem w drugiej albo trzeciej podstawówki ? jeden z nas złamał nogę. Skąd wziął się ten obowiązek ? nie wiem czy to rodzice czy my sami ? ale codziennie rano trzech miało dyżur ? odbieraliśmy ?złamanego? z domu , sadzaliśmy na sanki i ciągnęliśmy go z tym gipsem do szkoły , po szkole to samo do domu

    Miły zwyczaj uznawany za kolejną oczywistość ? matki kupujące po dwie torby owoców , wiśni , czereśni , truskawek, śliwek ? jedna torba do domu ? druga na podwórko .

    Pierwsza komunia i rowery. Nagle mogliśmy opuścić podwórko i ?zdobywać? okolice. Zabawy też się zmieniły . Proca , puszka z karbidem , dwie śruby skręcone nakrętka w środku ?kapistraki ? waliło czasem i na 30 m , zapałka sztormowa + sreberko + starówka ? rewelacyjnie wybuchała w pustej butelce na mleko wystawionej przed drzwiami wywołując prawie wszystkich mieszkańców jakiejś kamienicy , korki i korkowce ? korki się suszyło na kaloryferze by lepiej waliły .

    Listy wysyłane do róznych firm na Zachodzie z prośbą o nalepki . Jeden tekst po angielsku ?sztanca przepisywany , wysyłany i nagle mielismy nalepki Champion ,Shell , Texaco i wiele innych poprzylepianych na rowerach.

    Codzienne dyżury ? jeden szedł popołudniu do kiosku i kupował 6 Wieczorów Wybrzeża , a tam kolejny odcinek Kajka i Kokosza ( odcinki Kajtka i Koka w Kosmosie nas ominęły za młodzi ) ? wycinało się odcinek i wklejało w zeszyt techniczny ?wymiar A4 ? na stronie mieściły się trzy odcinki. Komiksy Żbik czy Kloss oczywiste ? nie wiem dlaczego ale Podziemny Front nie cieszył się popularnością.

    W wakacje każdy dzień jak sztanca. Śniadanie , rower ,ręcznik , drugie śniadanie w torbie i w 10-15 na plażę , powrót do domu , obiad , potem na boisko ? podwórko już było za małe na gre w nogę , z boiska na rowerze jeszcze raz na plaże , kąpiel , szampon i prysznic lodowaty na plaży , do domu , kolacja i padaliśmy około 20-stej.

    Zima ? albo narty na Łysej , albo sanki na torze saneczkowym lub hokej na zamarzniętym stawku pod Operą Leśną. ? zawsze razem ? ? podwórkiem się chodziło? .

    1975 rok ? Mistrzostwa Europy w powożeniu zaprzęgami 4-konnymi , rozgrywane także na ulicach Sopotu , siedzieliśmy w ponad 10 na schodach kamienicy , czekaliśmy i jest ? wstaliśmy i biliśmy brawo a ON ? mąż królowej angielskiej podniósł się z kozła ( czy jak tam to siedzenie w zaprzęgu się nazywa ) i stojąc ukłonił się nam 13-latkom ? opowiadaliśmy o tym z dobre dwa miesiące.

    Około 1975 pojawiły się magnetofony szpulowe w domach ZK120 czy ZK140T i Trójka ? nagrywało się potem słuchało ? pojawiły się różnice ? Purplowce przeciw Zeppeliniarzom lub Pink Floydowcy przeciwko wszystkim .

    Oczywiście biliśmy się miedzy sobą , oczywiście że koło 6 klasy spróbowaliśmy smaku papierosa, oczywiście że byliśmy złośliwi wobec jednego z nas ? rodzice partyjni ? więc zawsze słyszał o ślubie na kartę rowerową .
    Polityki nie widzieliśmy .przecież byliśmy w szkole podstawowej ? wyobraźnie zapełniały ksiązki Szklarskiego, Wernica ,Maya , Nizurskiego, Nienackiego Liskowackiego Minkowskiego.

    W połowie 7 klasy rodzice zamienili mieszkanie na większe w ramach tej samej Spółdzielni ? niedaleko ta sama dzielnica nie więcej niż 300m i związki z podwórkiem się poluzowały . W czerwcu 1977 ukończyliśmy Budę czyli podstawówkę , poszli do różnych szkół i podwórko się rozpadło.

    Czy mogły istnieć inne lepsze miejsca , pewnie tak ? ale ja i tak będę uważał że podwórko które mnie ?wychowało? to jedna z najlepszych rzeczy jaka się mogła uczniakowi z podstawówki przydarzyć .

  87. kakasia
    Julia Sawicka – ukochana Romea Cebeaowskiego. nie słyszałaś? Kolenda Zalewska ze skóry wychodziła w dniu konferencji prasowej, żeby z Sawickiej zrobic Julie Kapuletti, że zakochana, że biedna, że naduzyna (między wierszami może nawet wykorzystana seksualnie) i to się udało. Widzowie TVNu mogi dowiedzieć sie tylko o julii Sawickiej i o tym, że akcja CBA prawdopodobnie jest nielegalna. O korupcji, braniu w łapę i innych, układach macherach nr 1 itd. Widzowie Polsatu podobnie.
    Dal równowagi wiedzowie TVP o wątpliwościach co do legalności akccji nie mogli się dowiedzieć. I od tej chwili Sawicka została Julią.

    Przypominam, poniżej fragmenty wyznań kochanków:

    X: K**wa mać, tyle mam układów teraz wypracowanych i to wszystko w łeb weźmie, bo nie problem byłby, gdybyśmy my wzięli władzę
    .
    Z: No
    .
    X: Tylko problem jest, jak oni jeszcze raz wezmą władzę i na swoich ludzi powymieniają na kolejne władze
    .
    Z: Aha. to nie będzie dojścia, nie?
    .
    X: No, dojście zawsze jest
    .
    Z: No, no
    .
    X: Nic w przyrodzie nie ginie, to jest kwestia wypracowania i czasu
    .
    Z: Jasne, jasne

    pozdrawiam
    Bernard

  88. Bardzo ładny opis lestata. Jestem młodszy, ale łza się w oku kręci. Bo tak było – proste życie, więcej szczęścia, a nakładów mniej niż teraz. Proste radości. Choćby nagranie z Trójki. Wszyscy w miarę się lubili, nawet jeżeli ktoś się z kimś poszarpał. Obojętnie czy chodziło o grupę z podwórka czy – w przypadku starszych – grupę dawnych kolegów ze studiów.
    Tylko wtedy liczyło się bardziej to, kto lepiej kopie piłkę i da odpisać zajco z majcy. Dopiero potem zaczęto oceniać ludzi po tym co mają.
    Moja rodzina jest z Krakowa i według słów poprzednich pokoleń nigdy nie było tutaj tak dużego pogorszenia w sferze spokoju i radości z życia jak w ostatnim krótkim czasie. Nie wiem czy tak jest i w Sopocie. Sopot to ponoć najlepsze miasto do mieszkania. Przyjezdni zachwalają spokój Krakowa. A mnie się wydaje, że jest coraz gorzej.

    Czy można się dziwić, że moi przyjaciele wyjeżdżają nie za chlebem – ale w poszukiwaniu spokojnego życia?

  89. Kakasiu z 12.01
    Wiecej tolerancji. Od trzech tygodni to już nie jest – na szczęście – głos rządu (państwa). Od trzech tygodni to zupełnie prywatna frustracja. I niech takim cichym piskiem z kącika zostanie.
    Pozdrawiam

  90. Nemo 13:10

    Pierwszą propozycję rządową prezydent może odrzucić (nie musi jej akceptować). Wtedy Sejm zabiera się za powoływanie rządu. Itd.

    Pisze o tym szczegółowo w dzisiejszej „Rz” prof. Bogusław Banaszak („Prezydent – rząd: trudna sztuka koabitacji”).

  91. Nie wiem po co prezydent tak się fatygował. Mógł wysłać Tuskowi pocztą to premierowskie coś. Albo podrzucić na wycieraczkę. I jak tu można mieć szacunek dla Osoby i Urzędu skoro owa Osoba nie szanuje Urzędu, na który została wybrana.
    MotherHen, wzruszyłam się. W klipę dzisiaj już bym nie zagrała, ale nożyk jak najbardziej (bródka, czółko – mój Boże!). No i trzepak…
    Pozdrawiam, Podwórkowa Knajaczka, Haneczka.

  92. Melanio,
    dziękuję za informację.
    Marzena

  93. lestat
    Plecam wywiad z Jadwigą Kaczyńską z ViVy sporo wyjaśnia. Wzruszyłem się szczególnie czytając o tym jak mamusia zabrała chłopcom sznurowadła w 1968.
    http://www.polki.pl/zycie_gwiazd_znaniilubiani_artykul,10002384.html?print=1

  94. to żmudne układanie rządu przez Tuska wskazuje na niepokojący trend – z jednej strony brak jest wiarygodnych elit (gorączkowe poszukiwania kandydata na min. sprawiedliwości) a z drugiej strony część sceny politycznej stara się stworzyć mit elity, która nie wywodzi się z podwórek (czyli powraca czynnik pochodzenia). Jest to bolączka polskiej polityki.
    Niestety, nie będziemy mogli podyskutować o tym we wtorek w Lublinie, niemniej w imieniu studentów serdecznie zapraszam:)

  95. Bardzo mi się spodobał pomysł zabrania TV abonamentu. Abonament powinien być zlikwidowany, a „misja” powinna być realizowana z podatków – ale nie na zasadzie tworzenia lub utrzymywania molocha, tylko na zasadzie jasno (przetargowo) rozdzielanych dotacji do konkretnych projektów, realizowanych w różnych mediach. TVP można spokojnie sprywatyzować (choćby od pr. 2). Mam dość obserwowania nieudolnych dziennikarzy i ich stronniczych programów. Jak ktoś ma ochotę partaczyć robotę to proszę bardzo, ale nie za nasze pieniądze.

    Szczególnie ciepłe słowa kieruję to TVP info – np. zapowiadali dzis na 16:00 konferencję Tuska, ale w Krakowie priorytet mają Łagiewniki – i Sejm, nie Sejm, co by się nie działo – o 16 w piątek jest transmisja mszy. To jest owo „info” właśnie i ta misja.

    Poza tym słyszałem kawałek przemówienia Prezydenta na uroczystościach katyńskich. Dlaczego on nam to robi?
    mówi : (taka jest prawda) „a ktokolwiek myśli inaczej, myli się”.
    ja się nie zgadzam, że obecnie najwyższą wartością jest patriotyzm rozumiany jako walka. Mamy wiele tradycji i można je różnie twórczo
    odnawiać czy rozwijać.

    Ale rozumiem, że nie ma miejsca na moje niezgadzanie się, tylko ja się mylę i koniec. Pamięć jest ważna, ale pamięć Prezydenta jest wybiórcza, selektywna, ma określoną perspektywę. Takie ‚ustawianie’ przeszłości powoduje więcej szkody niż pożytku.

  96. Lestat

    Zdopingowałeś mnie do wspomnień o moim podwórku. Inne miasto, morza w okolicy brak, ale był Ogród Saski. Zabawy bardziej „dziewczyńskie”, choć nie tylko. Dobrze byłoby wpaść na chwilę na takie podwórko. Tylko, że podwórko już nie takie, a i ludzie inni.

  97. A ja powtórzę jeszcze raz – mam dość. Kaczyńscy WON!!! Na Księżyc czy gdzie tam sobie chcecie…

  98. … JESTEM CIEKAW JAKA BY BYŁA REAKCJA PARTII PIS GDYBY TAK ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI ” WYBIERAŁ ” MINISTRÓW DO RZĄDU JAROSŁAWA K. … I ODWLEKAŁ Z JEGO NOMINACJĄ NA PREMIERA … ORAZ KAZAŁ SIĘ PRZEPRASZAĆ ZA PRZEGRANE WYBORY , A TAKŻE NA ODCHODNYM SZYBKO MIANOWAŁ SWOICH CZERWONYCH BARONÓW NA AMBASADORÓW , PROKURATORÓW KRAJOWYCH , SEKRETARZY STANU , ITD , ITP … MAM WRAŻNIE ŻE ŻYJEMY NIE W POLSCE , A W ” NIBYPISOLANDII ” … TAK ZWANY „SYNDROM BLIŹNIACTWA” POWINIEN ZNALEŹĆ ROZWIĄZANIE W PIERWSZEJ POPRAWCE DO KONSTYTUCJI …. JAKĄ UDA SIĘ W NIEDALEKIEJ PRZYSZŁOŚCI PRZEGŁOSOWAĆ …

  99. MotherHen 8.11. – godz. 20;44 Kto był pierwszy?
    http://www.matka-kurka.net/post/?p=1159
    Jeśli jesteś autorem tego pięknego wpisu – czyli matką-kurką, to brawo.
    Jeśli żywcem przeniosłeś cudzy tekst pod własnym nickiem – to nie jest w porządku. Tu jest wielu takich, co teksty matki-kurki czytują. A jakoś nie wyobrażam sobie, aby to twój tekst został przez m-k ściągnięty i to żywcem.

  100. Do Neli (21:27) – przecież Matka Kurka to po angielsku Mother Hen.
    Gratuluję Matce Kurce (8.11, 20:44) pięknego wpisu o podwórkach. Zobaczyłem go pierwszy raz na forum Szkła Kontaktowego. Niejaki Dzino w komentarzu dopisał, że godnie zastępujesz Lestata. Myślę sobie – kto to jest ten Lestat? I proszę: Lestat (9.11, 13:19). Również gratuluję pięknego wpisu. Wygląda jakbyście rywalizowali 🙂 Miło mi Was czytać.

  101. Knockout.

    Premier zatacza sie po zyciu publicznym Rzczpospolitej jak nieuznajacy porazki,pobity piesciarz. Opowiada .jak blisko byl zwyciestwa,jak ulamek sekundy przed wyprowadzeniem ,nokautujacego prawego sierpa, ktos(uklad) zgasil Mu swiatlo i zapalil dopiero w szatni, kiedy ? tak mamusiu? odpowiedzial na pytanie sekundanta;czy go poznaje?
    Po kryjomu,bardzo niechetnie oddaje mistrzowski pas,klnac sedziow i werdykt.Odgraza sie ,ze jesli nie w ringu, to gdzie indzej, znajdzie sie sposob na odebranie trofeum.Trofeum,mistrzowski pas naleza sie Jemu. Zdrada,chamstwem,korupcja, nazywa uznanie werdyktu.Powolujac sie na wlasne wychowanie,grozi,ze jesli nie ?solo? to z bratem da popalic nowemu championowi,?klamcy?.Na zbity pysk wyrzuca wiernych sekundantow,kiedy,bo stare zawiodly, zastanawiaja sie nad nowymi strategiami,. Gardluje,zeby Mu z jakimis strategiami nie wyjezdzac kiedy wkolo zdrada,ciemnosc i szatan. Ucichli wiec wierni sekundanci,bo jeszcze mandatami grozil.Biblijny gniew rozpiera Mu glowe, az trzeszcza szwy na cerowanym luku brwiowym. Historia dala Mu tytul,On jeden jest godzien nosic pas, bo ten drugi wygral na dopingu i faulujac. (Doping zdezorientowanej publicznosci). To,ze pojedynek byl ustawiony,potwierdza zaprzyjazniony z premierem ksiadz,ktory jak na dloni widzial w ringu Szatana. Wciaz zamroczony premier nie potrafi do konca wymienic tego, czego nie potrafi;
    Twierdzi ze nie potrafi byc Tuskiem i nie potrafi klamac w zywe oczy. Przemilcza,ze jeszcze lepiej nie potrafi wygrywac,nie potrafi przegrywac,nie potrafi rzadzic,nie potrafi ani zdobyc wladzy,ani jej oddac,nie potrafi sluchac innego niz wlasne, zdania,nie potrafi zawierac kompromisow,nie potrafi rozpoznac lichych koalicjantow,nie potrafi mianowac kompetentnych ministow,nie potrafi znalezc sie ani w Europie, ani w Azji,nie potrafi wybaczyc i nie potrafi zapomniec…
    Premier obstaje przy swoim;werdykt jest sfalszowany,w blackoucie jak z bajki,wychwala swoja walke i przeklina gasnace swiatla… No wlasnie ,jak podala ?Rzeczpospolita? ;IPN jest na tropie podejzanego elektryka.

    Drugi z Panow Blizniakow,po klesce brata,skryl sie za siedmioma gorami i siedmioma lasami.Partyjni emisariusze dowoza mu rano,bulki,kawe,cukierki i walizki ze spisami obelg , zdaja raport z codziennosci.Wieczorami,za siodma gora i lasami,Prezydent i doradcy zachodza w glowe, czemu Prezydentowi do wszystkiego tak daleko.

    P.S.i prywatnie: Naleze do milionow nie rozrozniajacych Panow Blizniakow.Proponowalbym,zeby narod,ktory zdaniem Prezydenta dorosl do jego wladzy,ufundowal mu ulanskie czako.Prezydent w czako,ten drugi bez.
    Wiem,ze to nakrycie glowy moze nie podaza za najnowsza moda,jednak noszenie go przez Prezydenta zapewnialoby trzy korzysci; 1)nikt nie mylilby juz braci 2)choc niemodne, nakrycie to, iedalnie pasowaloby do zawartosci glowy,ktora by zdobilo,i na koniec 3) Prezydent w czako bylby politykiem o czako przynajmniej wiekszym.

  102. Nelu!
    Całe dzieciństwo stanęło mi przed oczami, jak czytałem Matkę Kurka. Napisała całą prawdę. Podwórko nie dzieliło, takim samym jego członkiem był syn robotnika, jak i „inteligenta pracującego”, wszystkich łączył teren, klucz na szyi. I najważniejsze, co Matka Kurka moim zdaniem za słabo podkreśliła – Podwórko uczyło kompromisów, uczyło słuchania czyichś argumentów i obiektywizmu, oceny gołych faktów. Nie było sędziego, czy piłka wpadła do trzepaka (chciałem napisać do bramki), czy był faul, to uzgadniali ze sobą zawodnicy drużyn. I tylko prawda była najważniejsza. Widać doskonale, że brakuje tego KaKa.

  103. vegas – 00;33 – Wydało się! Nie znam angielskiego. Jednak ciężar spadł mi z serca i to nie na stopę. Bardzo się cieszę, że nie ma plagiatu.
    To jednak elegancki blog.

  104. vegas

    Rywalizowac z matką ? Matka pisze codziennie , dużo i soczyście – ja sporadycznie . Ja kiedys pisywałem przeglądy – myśle że paru osobom się podobały , choć troche mnie znudziły i chyba czytających też .

    A o podwórku pisało wiele osób – w odpowiedzi na pogardliwe słowa Inteligenta Żuliborskiego .

  105. Głosowałem na PO i prawde mówiąc nie dano mi szansy radowania się z wygranej , najpierw zrównano mnie z mordercami Popiełuszki aby w końcu zająć się wartościowaniem podwórek na których kształtowały się charaktery obywateli. W całym tym powyborczym amoku chciałbym abyśmy zapomnieli, a raczej odsuneli od komentarzy przedstawicieli PiSu, tak odsuneli, w spokoju pozwolili powstać nowemu rządowi, poczekali na nowe decyzje, dali sto dni kredytu. Tak rozumiem normalność. Życie zwykłych obywateli toczy się obok polityki i zapewne jest ciekawsze i bogatsze o radości i smutki dnia codziennego. Czy tak albo inny minister jest lepszy nie wiem- dajmy mu szansę poznać go w działaniu-więcej cierpliwości…..

  106. Do vegas, Neli i MotherHen

    Jak nie ma plagiatu jak jest. MotherHen to MotherHen a Matka Kurka to Matka Kurka.

    M_K napilsal ten tekst o 19:09 , potem podrzucil go jescze na paru watkach na forum onet.pl, a MotherHen po prostu skopiowal tu o 20:44.

    To sie bardzo czesto zdarza, ze teksty M_K sa kopiowane bez podania zrodla, a czesto i autora. Ale ludzie znaja juz styl M_K i czesto rozpoznaja jego teksty i informuja kto jest naprawde autorem.

  107. Moje dzieciństwo przypadło na lata tuż po wojnie, więc i podwórka były inne. Pamiętam zabawy w gruzach Warszawy na ul. Żelaznej, Siennej, Złotej z braćmi i kuzynami. Potem znalazłam się na ziemiach odzyskanych, gdzie więzi między ludźmi nawiązywane były bardzo ostrożnie. Moje przyjaźnie były raczej związane z domami moich koleżanek, a więc bardziej kameralne. Jednak w latach licealnych kwitło życie towarzyskie w przeróżnych kółkach zainteresowań. Moja klasa z pasją grała w siatkówkę, byli lepsi od innych szkolnych zespołów, Mieliśmy dodatkowe zajęcia z gimnastyki, moja klasa miała mistrza Polski młodzików w szpadzie i mistrzynię Polski juniorów w gimnastyce sportowej. Ja takich sukcesów nie miałam, ale też byłam niezła.
    Znajomości z tamtych lat podtrzymujemy do dziś. Szkoła i wspólne zainteresowania – jeszcze kółko teatralne, wystawiliśmy kilka sztuk dość ambitnych! – powiązały nas prawie tak, jak późniejsze podwórka.
    Kolega, czy koleżanka z ogólniaka, to skarb bezcennej wartości. Na studiach takich przyjaźni już się nie zawiera, zaś w pracy ma się znajomych. Smutne, ale prawdziwe. Nadęte sobki i wychuchani samotnicy nie mieli i nie mają przyjaciół, tylko wspólne interesy.
    I jak widać na przerabianym obecnie materiale, interesy te są skierowane k sobie i tylko k sobie.

  108. lestat 9:47, mnie twoich przeglądów brakuje bardzo, ale byłoby niegrzeczne traktowanie cię jak wyrobnika i domaganie się cotygodniowej porcji rozrywki. Mam cichutką nadzieję, że piszesz je nadal, tylko do szuflady, i wrzucisz kiedyś hurtem na blog.
    Trochę ci zazdroszczę podwórka z dostępem do morza, ale tylko trochę. Pozdrawiam ciepło, haneczka.

  109. Mam wolną sobotę, pierwszą od… nie pamiętam kiedy. Po przeczytaniu wszystkich wpisów bolą oczy. Pewnie dlatego, jak czytałem Matkę i Lestata zaszły mi mgłą. Kurczę, jakbyście byli tam ze mną, na podwórku-gigancie: dwadzieścia parę kamienic, w czworokącie ulic. Rozwieszone pranie na sznurach, poniemieckie drzewa owocowe, komórki i ojcowie ganiający za pociechami z dyscypliną. Można tak godzinami; niestety „dawno już minął ten klimat, ten luz.” Aha, ja byłem fanem Jetthro Tull, ale jak się reaktywuje Led Zeppelin, zapłacę każde pieniądze.
    Na szczęście „król strzelców bramek samobójczych” popisał się kolejną udaną akcją, tym razem na podwórku. A z niego i my, i jego elektorat także. Myślę, że i do nich dotrze wreszcie najważniejsza cecha partii i wodza: pogarda dla wszystkich, nie tylko innych. I tym razem mu nie wybaczą!
    Jeszcze do Lestata. Sprawisz nam naprawdę miłą niespodziewankę jakimś nowym „przeglądem”. Jest nieznudzalny.
    Pozdrawiam wszystkich.
    R.N.

  110. oczywiście komórki, to nie były telefony i Jethro Tull

  111. Myślę, że zamieszanie wokół Sikorskiego bierze sie stąd, że Lech pouczany przez Jarosława się go po prostu boi. W przyszłych wyborach prezydenckich może byc prawdziwą przeszkodą w reelekcji. Cóż Tusk jako premier starym zwyczajem może się zużyć, a Radek jako szef MSZ wyrosnąć na mężą stanu. Jarosłąw pilnie słuchał co Radek miał do powiedzenia, a nawet przejmował jego sformuowania jak choćby to o doliczaniu w Radzie Europy do naszej ludności 6 mln ofiar wojny.
    Pozdrowienia

  112. deratyzator – 11;54 – Czekamy zatem, aż MotherHen obwieści nam, że jest matką- kurką. W przeciwnym razie smutek i wstyd.
    I po co się przyznałam, że nie znam angielskiego?:cry:

  113. Knockout.

    Premier zatacza sie po zyciu publicznym Rzczpospolitej, jak nie uznajacy porazki,pobity piesciarz. Opowiada .jak blisko byl zwyciestwa,jak ulamek sekundy przed wyprowadzeniem ,nokautujacego prawego sierpa, ktos(uklad?) zgasil Mu swiatlo i zapalil dopiero w szatni?zgaszenie swiatla? bylo na tyle skuteczne,ze ? tak mamusiu? odpowiedzial na pytanie dzienikarzy;czy ich poznaje?
    Po kryjomu,bardzo niechetnie oddaje mistrzowski pas,klnac sedziow i werdykt.Odgraza sie ,ze jesli nie w ringu, to gdzie indzej, znajdzie sposob na odebranie tytulu.Trofeum,mistrzowski pas naleza sie Jemu. Zdrada,chamstwem,korupcja, nazywa uznanie werdyktu.Powolujac sie na wlasne wychowanie,grozi,ze jesli nie sam to z bratem, da szkole nowemu championowi-?klamcy?,nauczy go wlasnych manier.Na zbity pysk wyrzuca wiernych sekundantow,kiedy,bo stare zawiodly, zastanawiaja sie nad nowymi strategiami,. Gardluje,zeby Mu z jakimis strategiami nie wyjezdzac, jak wkolo Zdrada,Ciemnosc i Szatan,i 13-sty Grudnia. Sekundanci milkna nastraszeni do reszty mandatami.Biblijny gniew rozsadza glowe Premiera, az szwy trzeszcza i drzy partia.Prezydent,Premier i ostatni wierni dziennikarze zarzucaja przeciwnikowi faule i doping,omamionej publicznosci.Trudza Historie,Patroityzm i Boga. Ze pojedynek byl ustawiony,potwierdza zaprzyjazniony z Premierem Ksiadz,ktory jak na dloni widzial w ringu Szatana. Wciaz zamroczony Premier nie do konca potrafi wymienic to, czego nie potrafi;
    Twierdzi ze nie potrafi byc Tuskiem i nie potrafi klamac w zywe oczy. Przemilcza,ze duzo lepiej,nie potrafi rzadzic, zdobyc wladzy,ani jej oddac,nie potrafi sluchac ?cudzych? zdan i chodzic na kompromisy,nie potrafi rozpoznawac lichych koalicjantow,nie potrafi dobrac kompetentnych ministrow,nie potrafi znalezc sie ani w Europie, ani w Azji,Nie wybacza,nie zapomina,niewinnych nawt, slow i gestow ,bo nie potrafi…
    Premier obstaje przy swoim;werdykt jest sfalszowany,w blackoucie jak z podrecznika,wychwala swoja walke i przeklina gasnace swiatla… No wlasnie ,jak podaje ?Rzeczpospolita? ;IPN jest juz na tropie podejzanego elektryka.

    Drugi z Panow Blizniakow,po klesce Brata,skryl sie za siedmioma gorami i siedmioma lasami.Partyjni emisariusze dowoza mu rano,bulki,kawe,kluski, miesa,sosy,lakocie i walizki ze spisami obelg , zdaja raport z codziennosci.Wieczorami,ukryci gdzies na koncu swiata,po ciemku,Prezydent i doradcy zachodza w glowe, czemu Prezydentowi wszedzie tak daleko.

    P.S.i prywatnie: Naleze do milionow nie rozrozniajacych Panow Blizniakow.Proponowalbym,zeby narod,aby na powrot zasluzyc sobie na wladze Prezydenta,ufundowal mu ulanskie czako.Prezydent w czako,ten drugi bez.
    Wiem,ze to nakrycie glowy pewnie nie nadaza,podobnie jak Bracia, za najnowsza moda,jednak noszenie go przez Prezydenta zapewnialoby trzy korzysci; 1)nikt nie mylilby juz Braci 2)choc niemodne, nakrycie to, iedalnie pasowaloby do zawartosci glowy,ktora by zdobilo,i na koniec 3) Prezydent w czako bylby politykiem o czako przynajmniej wiekszym.

    Swieta juz blisko.Jestem przekonyny,ze nie tylko ja, chetnie wyslalbym swiateczne zyczenia na kartce, ktorej ?Awers? zdobiloby zdjecie Braci;w garniturach slicznych jak z pierwszej komunii. Przy tym jeden w ulanskim czako a drugi z tlustym karpiem,silowaliby sie z usmiechem, pod szarfa w narodowych barwach i napisem ?Wesolych swiat?.

  114. @lestat 2007-11-09 o godz. 13:19

    Jestem ciekawski, gdzie znajdowało się Twoje pdwórko w Sopocie?

    Moje było przy ul. 20 Października (teraz Aleja Niepodległości), z tamtąd szliśmy całą podwórkową paczką ul. Jana z Kolna aż do dworca Sopot-Wyścigi dalej koło Non-Stopu i Torów Wyścigowych ulicą Polną przez ul. Bitwy pod Płowcami (niedaleko Gazowni) aż do plaży. NASZ miejsce leżało na dzikiej plaży między rybakami a Patelnią.

    A propos Non-Stopu, w sezonie występy Niemena, Czerwonych Gitar, Polanów, Trubadurów itd. słuchałem przez otwarte okno mojego pokoju, za mały byłem i rodzice nie pozwalali mi chodzić na Skarpę koło dworca Sopot-Wyścigi gdzie ZA DARMO można było słuchać i oglądać występy.

    Pozdrowienia

  115. Mam wrażenie, że z Tuskiem doczekaliśmy się prawie pokoleniowej zmiany. Premierem zostaje „chłopak z NZS”, w rządzie znajdzie się kilku innych, a w najbliższym otoczeniu Tuska też.
    „Chłopcy z NZS” to określenie chyba dobrze tłumaczy stosunek JK do Tuska. Jarosław K. chyba do tej pory nie uwierzył, że Tusk dorósł i jest równorzędnym partnerem politycznym, a nie małolatem, który nadaje się jedynie do noszenia ulotek i strajkowania na uczelniach. Straszny numer wyciął ten małolat.

  116. tuciu
    Tuciu
    1. Odnośnie otumanionych ? wypowiedź niefortunna, nawet gdyby tak było, nie należy tak mówić
    2. Odnośnie Faktów i Mitów ? jest to chyba marginalne czasopismo, więc jego wpływ jest niewielki, co do reszty to stosunek mediów widać gołym okiem, TVN, Polsat, GW, Polityka, nie wymaga komentarza. Krytykowanie mediów jest jednak nieskuteczne. Czy krytykowanie ?TryLu? w PRLu mogło zmienić jej linię? Przecież nie.
    3. ?łże? ? doczytaj skąd pochodzi to określenie i co oznacza, potem możemy podyskutować.
    4. lumpen-liberałowie ? określenie niefortunne, choć nierzadko uzasadnione
    5. ministrowie spraw zagranicznych ? sprawdź kryptonimy niektórych ministrów spraw zagranicznych (np. Skubiszewskiego), uogólnianie niefortunne.
    6. nie zjedzenie kolacji zaiste nie jest głodówka ? poczytaj sprawozdanie kancelarii premiera ? urzędnicy na posyłki, porównaj z potraktowaniem protestujących pielęgniarek za któregoś z wcześniejszych rządów.
    7. ?liberałowie, którzy będą grabić? ? niewłaściwe uogólnienie, ale zastanów się np. kto skorzysta gdy stadion nie powstanie (na dzień dzisiejszy miasto wkłada 360 milionów na stadion dla drużyny ITI?a więc po co komu konkurencja? A rząd jeszcze nie powstał) ale pokonanie PiSu warte jest mszy, kto więc by się tym przejmmował, a to nawet nie jest początek.
    8. ?o bardzo młodych ludziach? ? nie znam wypowiedzi
    9. TK ? sztuczki cyrkowe, to za mało powiedziane, uzasadnienie orzeczenia sprawie ustawy lustracyjnej wyciągnięte z kapelusza (państwo prawne) ? porównaj ile było głosów odrębnych ? TK się ośmieszył, trzeba to jasno powiedzieć , odblokowanie korporacji prawniczych ? np. to że doktorzy habilitowani mogą zostawać adwokatami bez problemu (przypadkowo prawie wszyscy sędziowie są takowymi) a zwykli doktorzy już nie. Z drugiej mańki obalenie SLDowskiej ustawy antyaborcyjnej łagodzącej aborcję ? doprawdy nie wiem gdzie TK to wyczytał w konstytucji. Może ktoś mi wyjaśni, dla mnie to cyrkowa sztuczka, abstrahując od racji moralnych.
    10. Z UB chyba nie było, tylko z SB. Pokaż mi jakiś cytat w których ktokolwiek oskarżał o współpracę z SB ? ja takich nie znam. Tylko bądź precyzyjny.
    11. Podaj cytat w którym pada słowo, że ?nikogo już nie zabije? bo ja takiego cytatu nie znam. Potem sprawdź kiedy było zatrzymanie, kiedy był napastliwy na Ziobrę artykuł w GW zwanej pieszczotliwie ?LiDowymi Nowinami? gloryfikujący doktora G. (porównaj choćby z umiarkowanym filmem dokumentalnych TVNu o doktorze G. z którego wynika, że G. był delikatnie mówiąc kawałem… niefajnego faceta i marnym ordynatorem ? nie wykształcił w Warszawie ANI JEDNEGO fachowca), kiedy była konferencja Ziobry, porównaj z listem Jana Polkowskiego, którego GW nie opublikowały, a który znalazł się w Rzepie, wyciągnij wnioski, a potem możemy pogadać.

    pozdrawiam
    Bernard

  117. lestat,
    ja nie należę dotych, któryvh twoje przeglądy znudziły – wręcz przeciwnie, podobnie jak haneczce, brakuje mi tej chwili rozrywki przy ich czytaniu. Były świetne.

    A jak czytałam opis twojego podwórka to mi się błogo zrobiło na wspomnienie mojego: wieś pegeerowska, gdzie budowano nowe bloki – najpierw były dwa niebieski i zielony. My się wprowadziliśmy do zielonego. Wszystkie dzieciaki się znały i bardzo szybko poznawały resztę, z nowych dwóch, które budowano jak my się zadomawialiśmy w tych pierwszych. Do dzisiaj pamiętam, kto z kolegów gdzie się wprowadził i mniej więcej kolejność. Morza nie było, bo to wieś 60 kilometrów od Szczecina, między Stargardem a Choszcznem, ale był las blisko, pola i tuż pod blokami boisko, na którym z chłopakami grałam w nogę. Bawiliśmy się na najczęściej w strzelanegi lub w czterech pancernych oczywiście. Latem zaś chodziliśmy nad jezioro, gdzie koledzy metodą szokową na środku jeziora uczyli pływać, zresztą z sukzesem, za który dostałam od mamy szlaban na wychodzenie w wakacje na dwór na tydzień, bo się wygadała jak zdobyłam tę umiejętność. Ojciec się zlitował i wywalczył dla mnie kasację zakazu z uzasadnieniem, że już za późno bo się pływać nauczyłam i teraz to sie już chyba nie utopię. Za to jemu musiałam dać solenne słowo, że nie będę chojrak i jednak te swoje nowe pływackie umiejętności będę weryfikować ostrożnie na jeziorze. A muzyka za naszych czasów to Perfect czy Lady Punck, bo moje podwórko to końców lat 70-dziesiątych i 80-dziesiąte. To były piękne czasy i co było najlepsze w tym, to że nie liczylo się kto był czyim dzieckiem – dyrektora, naczelnika gminy, nauczyciela czy zwykłego pracownika. Na podwórku ta chierarchia nie miała żadnego znaczenia. Najbardziej się liczyło, kto jak gra w nogę, a potem, bo u nas w szkole królowała piłka ręczna, kto jak w rękę gra i czy jest w szkolnej drużynie. To podwórko było calym wielkim światem. Gdy dzisiaj tam czasem jestem w odwiedzinach, bo od 1988 roku mieszkałam z rodzicami w Szczecinie, to się często dzieiwę tej wielkości w pamięci. Ale myślę, że tego podwórkowego wychowania panom K brakuje. Kompletny brak umiejętności współżycia z innymi ludźmi. Tego człowiek uczył się właśnie na podwórku. Chyba już wiem dlaczego nie jest mi z tymi panami po drodze.

    Pozdrawiam wszystkie podwórka ze wspomnień. Chyba nas nie najgorzej wychowaly.

    PS. Haneczka – jako Podwórkowa Knajaczka jesteś boska! Twój podpis jest dla mnie hitem! Mysle, po lekturze wpisów i podwórkowych wspomnień zamieszczonych na blogu, że moglibyśmy tutaj założyć Stowarzyszenie Podwórkowych Kanajaków w jak najlepszym wydaniu.

  118. Nela
    skąd wiesz, że Matka Kurka to kobieta? Z jego wpisów wynika że to raczej mężczyzna (gramatyka).
    Co do Mother Hen – to przecież tłumaczenie wprost nicka Kuraka, sprawdziłem też że same teksty też zgadzają się co do literki. Więc co za różnica, czy to sam Kurak wkleił tu swój tekst, czy ktoś to zrobił za niego, skoro podpisane jest de facto Matka Kurka? Myślę że miała byś powody do zmartwienia, gdyby ktoś wklepywał jego teksty podpisując się innym nickiem.

    Osobiście mam nadzieję, że to sam Kurak tu pisze – czy się przyzna czy nie. Było by wspaniale. Ale nawet jeśli nie – cieszył bym się że ktoś anonimowo popularyzuje myśl Kuraka. Może więcej osób będzie go czytać, bo warto.
    tu jest link do jego strony: http://www.matka-kurka.net

    A tymczasem skład rządu już prawie przyklepany. Oprócz dyskusyjnych Schetyny i Sikorskiego – cała reszta wygląda dobrze. Niech więc zaczną działać, niech zaczną się sprawdzać. Mam nadzieję, że w rządzie Tuska nie będzie przyklejonych do stołków, a sam premier będzie rozważnie rozliczał swoich ministrów z wyników.

  119. Nie polemizujcie z Bernardem, błagam. Nie pompujcie w ten balon powietrza.

  120. Panu Jarosławowi Kaczyńskiemu gorąco polecam książkę „Wióry” Krystyny Kofty.

  121. lestat,

    przyłączam się do CARGO, apeluję do Twojego sumienia. Pisz dalej. Chwilami mam dosyć tej całej „polityki” i przerzucam się na czytanie innych rzeczy, niż polityczne komentarze, ale, gdy widzę Twój wpis, zawsze go czytam. Umiejętność krótkiego, celnego komentarza nie jest powszechną umiejętnością (niestety!!!), a Ty to umiesz.
    Czekam więc na następne komentarze. Podsumowania tygodnia porządkowały mi poglądy.

    Serdecznie Cię pozdrawiam. CARGO także.

    PS. Nie pisałem o swoich podwórkach (wychowałem się w Warszawie, na Grochowie, a od 40 lat mieszkam na Żoliborzu), bo chyba nie warto na ten temat polemizować z JK. Z tego co mi wiadomo o moich ówczesnych kolegach, nikomu podwórko nie zaszkodziło. Biedny JK, że mama go na podwórko nie puszczała. Z tego co teraz wygaduje, widać, że dużo stracił.

  122. KoJaK Moguncjusz

    Moje podwórko znajdowało się 200 m powyżej Armii Czerwonej ( dziś Armii Krajowej ) .
    Miejscem naturalnym na plaży była dla nas plaża po prawej stronie mola . Na plaże zjeżdżalismy rowerami ulicami , moją , Armii Czerwonej , Sikorskiego ,Podjazdem , Monciakiem ( łamało sie te przepisy 🙂 . Na Podjeździe stop, cukiernia i kupowało sie jagodzianki . Na początku Monciaka drugi postój – jak była kasa w ” Okrąglaku ” kupowało sie Tonic-Water taki z zielona nalepką lub polo-koktę .

    W Okraglaku był też super sklep z kapistakami,flamastrami,korkami,jojo,klik-klakami ( dwie kulki na sznurkach ) korkami,korkowcami.

    Plaża koło molo – bylismu dzieciakami uwielbiającymi skakac z mola ( kolejny zakaz ) – dopływało sie a własciwie dochodziło do pierwszego dolnego pomostu , tam sie wchodziło z wody – a potem „trójkat” tam się skakało nierzadko z „białej ” czyli najwyzszej barierki.

    Do wody wchodzilismy zawsze „wrednie” Te strone plaży upatrzyły sobie mewy , czasami 50-100 sobie tam leżało. Więc wpadało sie biegiem w stado , mewy ze strachem w góre , a co robi przestraszona mewa gdy sie wzbija w góre ?? – nazywaliśmy to bombardowaniem plażowiczów.

    Bardzo rzadko chodziliśmy na plażę WDW – na Łazienki Pólnocne czy Południowe nigdy. Jak teraz się zastanawiam , to wszyscy pływali , kto gdzie jak się nauczył – nie wiem , to jak z jazda na rowerze,łyżwach czy nartach – umiejetność Oczywista.

    Wracając zabawy wredne. BAr Alga . Zamieniało sie połozenie przyniesionego dania przez osobnika w stanie wskazującym , gdy szedł do drugiego okienka zakupic cos do picia , stawiało się to kilka stołów ( własciwie lad dalej ) i przez szyby juz z zewnatrz obserwowało zamieszanie.

    Zabawa okrutną było pytanie o godzinę . Zawsze wybierało się kogos kto własnie odstał , kupił frytki , w lewej reće tacka z frytkami w prawej wykałaczaka która z godnościa nabijał fryty delektując się smakiem . Z niewinną minka podchodził chłopczyk pytał o godzinę i tak co piaty obywatel automatycznie odwracał tacke by spojrzeć na zegarek i udzielić odpowiedzi – ale chłopczyka już nie było , były za to frytki na ziemi .

    Plaża kojarzy mi się nieodmiennie ze smakiem lodów Mewa , praktycznie do nabycia tylko od lodziarzy .

    I z tym smakiem – miłej niedzieli .

  123. A propos „problemu” z łączniem funkcji posła z innymi (z wyjątkiem uczestnictwa w rządzie) – to moim zdaniem nie ma żadnego problemu. Wybraliśmy posłów żeby pracowali w parlamencie i żadne inne „fuchy” nie powinny w ogóle być brane pod uwagę.

    PS przyłączam się do apelu o wpisy lestata 🙂

  124. Olhado – ja wiem, że matka-kurka jest mężczyzną, czytuję go od dawna.
    Nie zgadzam się jednak z tobą, że proste przetłumaczenie Nicku daje pewność, że to właśnie on się tu wpisał. Dlatego czekam na wyjaśnienie. Albo w blogu matki-kurki, albo tu. Sprawa nie jest jasna.

  125. @Olhado (2007-11-11 o godz. 11:33): może jako postulat na przyszłość jest to pomysł wart rozważenia. Ale na gruncie obowiązujących przepisów moim zdaniem marszałek Komorowski nie ma racji. Sytuacja łączenia mandatu posła z funkcją dyrektora muzeum z punktu widzenia zdrowego rozsądku jest oczwiście nie do przyjęcia ale z punktu widzenia obowiązującego prawa nie stanowi ona podstawy do podstawy do wydania decyzji o wygaszeniu mandatu posła. Sytuacja ta była już wyjaśniania przez ekspertów sejmowych na początku poprzedniej kadencji (pozytywnie dla posła Ołdakowskiego) więc nie widzę podstaw do nagłej zmiany stanowiska przez marszałka sejmu. Błędna decyzja Komorowskiego w tej sprawie może kosztować bardzo dużo: ucierpi wizerunek marszałka sejmu i może powstać trudne do wyobrażenia zamieszanie (np. na miejsce Ołdakowskiego „wskoczy” nowy poseł – co się zaś stanie jeśli sąd stwierdzi, że decyzja marszałka nie miała oparcia w obowiązujących przepisach?).
    pozdrawiam

  126. A ja mam nadzieję, że po zaprzysiężeniu gabinetu Tusk usadzi Kaczyńskich zdejmując klauzulę tajności z tych ich najściślej poufnych rewelacji nt Sikorskiego i umożliwiając publikację tych strasznych materiałów. Nic nie szkodzi politykom tak dotkliwie jak śmieszność, a Kaczyńscy ośmieszają się na potęgę.

  127. Propozycja na zgode

    Naleze do milionow nie rozrozniajacych Panow Blizniakow.Proponowalbym,zeby narod,aby ponownie zasluzyc sobie na wladze Prezydenta,ufundowal mu ulanskie czako.Prezydent w czako,ten drugi bez.
    Wiem,ze takie nakrycie glowy ledwo nadaza za najnowsza moda,jednak noszenie ulanskiego czako przez Prezydenta gwarantowaloby trzy korzysci; nikt nie mylilby juz Braci ;choc niemodne, nakrycie to iedalnie,wydaje sie, pasowaloby do zawartosci zdobionej glowy i na koniec; Prezydent w czako bylby politykiem o czako przynajmniej wiekszym.

    Swieta juz blisko.Z wielka radoscia i jestem przekonany,ze nie ja jeden, wyslalbym swiateczne zyczenia na kartce, ktorej ?Awers? zdobiloby zdjecie Braci,w garniturach, swiatecznie ciut za duzych, uszytych jednak w skromnym fasonie ?Mala Elegancja?.
    Silujac sie z usmiechem na wlasnych twarzach,Prezydent w ulanskim czako,ex-Premier z tlustym karpiem,staliby pod szarfa w narodowych barwach, z napisem?Wesolych Swiat?.

    Jan Mondry

  128. NELA
    mam wrażenie że stwarzasz problem tam, gdzie go w ogóle nie ma. Tekst jest identyczny z oryginalnym, nick (w praktyce) też, więc nie ma mowy o plagiacie. Plagiat byłby gdyby tekst pojawił się pod dajmy na to nickiem „Antek Emigrant” albo „Bernard” 😉
    Poza tym uważam, że to nie sam MK się tu wpisał. Uważam tak dlatego, że Kurak nie bez kozery umieszcza swoje wpisy na forum Onetu. On je kieruje do szerokiego kręgu odbiorców, prowadzi edukacyjną pracę u podstaw. A wykształciuchów, zgromadzonych na tym blogu, nie musi (raczej) edukować. Nie ten target. Tak, uważam że to nie Kurak osobiście się tu wpisał, ktoś to zrobił w jego imieniu. W jego, ale nie w swoim. Nie wiem, jak chcesz, możesz się czepić tej sprawy, ale moim zdaniem po prostu nie warto. Ze względu na prawdopodobną niską szkodliwość społeczną 🙂 jeśli w ogóle można coś takiego uznać za szkodliwe.

    PS przypomniał mi się taki film – V for Vengeance przy okazji tej sprawy 😉

  129. Quake pisze:
    2007-11-11 o godz. 13:54

    mam pytanie – czy zmiana regulacji prawnych dla takich sytuacji jak Ołdakowskiego wymaga zmiany konstytucji? Ciekawi mnie to, bo w końcu posłowie wykonujący inne zawody niż dyrektor państwowego muzeum, działający w biznesie prywatnym, muszą chyba zawieszać swoją działalność?
    Pewnie jest tak jak piszesz – że w myśl obecnych przepisów Ołdakowski ma rację. Ale jeśli chce okazać odrobinę szacunku dla wyborców – obywateli, powinien zrezygnować z jednej z funkcji. Podstawowa przyzwoitość tego wymaga. A prawo trzeba szybo zmienić – stąd moje pytanie o konstytucję.

  130. Hmmm… Pani zdanie w sprawie Michała Boniego daje do myślenia o tyle, że w zasadzie znaleźć wyjście z tej sytuacji nie jest wcale łatwo.
    Rozumiem nieco może populistyczne podejście Tuska, który po dowiedzeniu się o deklaracji Boniego wiedział, że nie będzie go w rządzie, ponieważ wiemy wszyscy, jak głównie „dojrzalsza” część naszego kraju patrzy na ten temat, nie wspominając już o tym, że ideologiczne media związane niezwykle silnie z PiS zaraz zaczęłyby po raz kolejny robić ludziom wodę z mózgu i wpajać, że współpracował, był zły, bla bla bla. Ja osobiście w takie bzdury nei wierzę, ale wg mnie Tusk nie ma od samego początku chęci konfliktowania Polski, stąd też może zbyt daleko posunięta ostrożność, aczkolwiek dla mnie zrozumiała. Chociaż, jeśli mam być szczery, to z drugiej strony, aby właśnie dać Boniemu możliwość oczyszczenia się, może należałoby go wstawić do rządu, choćby tylko po to, żeby pokazał, że mu zależy? Pomijam, że przy okazji można by dość solidnie przyłożyć mentalności już-nie-panującego drobiu, która piętnuje wszystko to, co w kaczych głowach się nie mieści, nawet jeśli są to bliscy ich współpracownicy, co choćby po ostatnich dniach widać.
    Fortunne bądź niefortunne wybory Tuska oceńmy dopiero, kiedy staną się one faktem i będziemy widzieć efekty ich działań. A w ogóle ostatecznie to Kaczyński sobie był premierem, mógł sobie wsadzić do gabinetów kogo chciał i Tusk nie miał wtedy nic do powiedzenia. To teraz niech wsadzi swój kaczy dziób w kubeł i nie bulgocze, zobaczymy po jakimś czasie jak całość rządu będzie funkcjonowała. Nie nastawiajmy się od razu pesymistycznie.

  131. W kwestii łączenia stanowisk, niech to będzie na zasadzie albo-albo. Parlamentarzysta, przynajmniej teoretycznie, powinien być zapracowany i na inne funcje zwyczajnie nie mieć czasu. Konflikt interesów jest w ogóle poza dyskusja i nie może tu istnieć nawet cień cienia niejasności. Nasza Gospodyni w „Puszce” mówiła, że na dzisiaj prawnie sytuacja jest niejasna i dyskusyjna, Quake jest odmiennego zdania. No więc trzeba to wreszcie jasno określić, bo na przyzwoitość i zdrowy rozsądek nie ma co liczyć.
    Co do pana Romaszewskiego to rozumiem, że bój toczy sie o stanowisko tytularne, związane z wyższymi apanażami za mniejszą pracę plus samochód z kierowcą i prestiż na dodatek. Czy mam rozumieć, że w wyniku powszechnych wyborów i za podatnicze pieniądze, naród ma obowiązek fundować synekurę na zasadzie BO SIĘ NALEŻY? I że weteran opozycji usycha z pragnienia, żeby własnemu kierowcy pokazać plamkę na karoserii służbowego samochodu? To może dajmy sobie spokój z tytularnymi wicemarszałkami. Nie po to idę na wybory, żeby pan Romaszewski woził tyłek nie swoim samochodem. Synekur jest w naszym kraju, jak w każdym, od cholery i nazad. Niech zapieckowych stanowisk nie będzie chociaż w parlamencie. A w ogóle, to gdyby mnie tak nigdzie nie chcieli, to w kąciku, czerwona ze wstydu, starałabym się zniknąć otoczeniu z oczu i słuchu.
    Nowy rząd jest zagadką. Niezależnie od tego, co o tych ludziach wiem i myślę, teraz wyrzucam to do kosza. Teraz nastąpi zderzenie teorii z praktyką. Już za parę dni to nie będą ci sami ludzie. Nie chodzi nawet o magię stołka, tylko o zderzenie z rzeczywistością.
    Co to za przekleństwo, że każdy kolejny rząd jest zagadką? Jedyne, czego jestem pewna, to że Kościół będzie miał jak w jajku: krzyże wszędzie, aborcja pod dywan, religia w szkołach, stopnie na świadectwie i do średniej. Reszta jest, na razie, gadaniem.

  132. Nie rozumiem, dlaczego P. Ołdakowski nie może wziąc urlopu bezpłatnego na czas kadencji parlamentarnej. Dlaczego członkowie PIS unikaja prostych rozwiazań ?

  133. @ Olhado i haneczka: wklejam odpowiednie przepisy dotyczące zakazu łączenia mandatu posła:

    „art. 103 konstytucji:
    1. Mandatu posła nie można łączyć z funkcją Prezesa Narodowego Banku Polskiego, Prezesa Najwyższej Izby Kontroli, Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Dziecka i ich zastępców, członka Rady Polityki Pieniężnej, członka Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ambasadora oraz z zatrudnieniem w Kancelarii Sejmu, Kancelarii Senatu, Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej lub z zatrudnieniem w administracji rządowej. Zakaz ten nie dotyczy członków Rady Ministrów i sekretarzy stanu w administracji rządowej.
    2. Sędzia, prokurator, urzędnik służby cywilnej, żołnierz pozostający w czynnej służbie wojskowej, funkcjonariusz policji oraz funkcjonariusz służb ochrony państwa nie mogą sprawować mandatu poselskiego.
    3. Inne przypadki zakazu łączenia mandatu poselskiego z funkcjami publicznymi oraz zakazu jego sprawowania może określić ustawa.”

    Jak widać przepis konstytucji nie mówi o zatrudnieniu w administracji samorządowej. Dodatkowo sprawę reguluje ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora:

    „Art. 29. 1. Poseł lub senator pozostający w stosunku pracy z pracodawcami innymi, niż wymienieni w art. 30 ust. 1, otrzymuje urlop bezpłatny, na swój wniosek, na okres sprawowania mandatu oraz trzech miesięcy po jego wygaśnięciu – bez względu na rodzaj i okres trwania stosunku pracy. Stosunek pracy zawarty na czas określony, który ustałby przed terminem zakończenia urlopu bezpłatnego, przedłuża się do trzech miesięcy po zakończeniu tego urlopu.
    2. Pracodawca zatrudniający posła lub senatora, KTÓRY NIE SKORZYSTAŁ z prawa do urlopu bezpłatnego, jest obowiązany udzielić posłowi lub senatorowi zwolnienia od pracy w celu wykonywania obowiązków poselskich i senatorskich.

    Art. 30. 1. W okresie wykonywania mandatu posłowie i senatorowie nie mogą wykonywać pracy na podstawie stosunku pracy: w Kancelarii Sejmu, w Kancelarii Senatu, w Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, w Biurze Trybunału Konstytucyjnego, w Najwyższej Izbie Kontroli, w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, w Biurze Rzecznika Praw Dziecka, w Biurze Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, w Krajowym Biurze Wyborczym, w Państwowej Inspekcji Pracy, w administracji rządowej i samorządu terytorialnego – z wyjątkiem stosunku pracy z wyboru – oraz nie mogą wykonywać pracy w charakterze sędziego i prokuratora, pracownika administracyjnego sądu i prokuratury, a także nie mogą pełnić zawodowej służby wojskowej.
    2. Przepis art. 29 ust. 1 stosuje się odpowiednio, z tym że urlop jest udzielany z urzędu.”

    No więc jak widać sprawa nie jest jasna 🙂 Dla jej wyjaśnienia konieczna i wystarczająca byłaby zmiana ustawy. Dopóki się to nie stanie stawianie całej sprawy na ostrzu nożna i grożenie wygaśnięciem mandatu jest w mojej ocenie błędem. Zwłaszcza, że w poprzedniej kadencji problem się nie pojawił. Decydując się na batalię prawną (bo sprawa na pewno trafi na drogę sądową) marszałek powinien mieć 100% pewności co do słuszności swojego stanowiska. W innym wypadku może być powtórka z wygaśnięcia mandatu samorządowców, którzy nie złożyli oświadczeń majątkowych – wszyscy pamiętamy jakie z tego powstało zamieszanie.

    Oczywiście zupełnie inną sprawą jest, że przy odrobinie zdrowego rozsądku poseł powinien posłuchać W.Bartoszewwskiego i iść na urlop – korona by mu z głowy nie spadła, a po zakończeniu kadencji i tak miałby prawo wrócić na zajmowane poprzednio stanowisko. Niestety tego zdrowego rozsądku zabrakło. Odnoszę wrażenie, że obie strony za wszelką cenę próbują sobie udowodnić, że mają rację.

    pozdrawiam

  134. Byłabym wdzięczna, gdyby ktoś udostępnił tu, na blogu informację o przebiegu kariery posła Ołdakowskiego, a także dyrektora Ołdakowskiego.
    Ile razy nie uczestniczył w obradach sejmu, ile razy wystąpił z jakimś wnioskiem, czy projektem. Czy jako dyrektor ogromnej instytucji, jaką jest Muzeum Powstania Warszawskiego był w tymże Muzeum dyrektorem, czy gościem? O co właściwie cała ta awantura? Czy był PRZYDATNY tam i tu?
    ;
    Co do senatora Romaszewskiego… nie mogę się pozbyć uczucia zażenowania, gdy słyszę, że jest gotów ubiegać się O WYBÓR! AŻ DO SKUTKU!
    Piękna karta opozycjonisty przekształca się w kartę do bankomatu.
    Pan Romaszewski jest przekonany, że naród ze swoich podatków jest zobowiązany płacić mu dożywotnio wielkie pieniądze i wozić samochodem z szoferem. Ilu jeszcze takich przekonanych mamy w sejmie rządzie i na wysokich stołkach? Resztki poczucia przyzwoitości wyparowały z tych głów.

  135. Olhado – nie stwarzam problemu, tylko pytam. Odpowiedzi nie uzyskałam, więc czekam. Jak dotąd MotherHen się nie pojawił /nie pojawiła/.
    Pytanie sobie wisi i powiewa.

  136. Zgadzam się z Radzią (16:08) co do Boniego, że byłby z niego dobry minister. I wydaje mi się, że należałoby go powołać nie po to, żeby odpracował swoje grzechy ale żeby pokażać Polsce, że Polacy nie są już mściwi, że trzeba w końcu skończyć z tymi podziałami, że nawet Boni, który jako opozycjonista podpisał lojalkę zrobił dla Polski dużo więcej niż ci, którzy nie zrobili wtedy nic. Bo nadeszły takie czasy, że lepiej mieć w swojej teczce zapisaną przynależność do PZPR niż do opozycji. Na opozycję zawsze znajdą się w tych teczkach jakieś brudy a taki Krzyże to chodząca świętość. Znaj proporcje mocium panie.
    haneczka (17:38) pisze o pośle Romanowskim, a ja przypomnę wam co powiedział Antoni Mężydło o tym całym zamieszaniu. Powiedział: „Romaszewski, jako człowiek bardzo zasłużony i wieloletni senator padł ofiarą polityki PiS-u. Próbowano uzależnić wybór marszałka Komorowskiego – mimo, że PiS nie miał na to żadnego wpływu – od wyboru Romaszewskiego na wicemarszałka Senatu. Romaszewski padł ofiarą takiego sposobu uprawiania polityki – mówi Mężydło. (za Newsweekiem). Wygląda więc na to, że niewybranie Romaszewskiego marszałkiem senatu w dużym stopniu zależało od temperatury obrad tego dnia i atmosfery walki.
    Dzisiaj oglądając „Lożę Prasową” w TVN24 słuchałem dyskusji nt. obsadzenia MSZ Radkiem Sikorskim. Dziennikarz Rzepy uważał, że Tusk powinien odpuścić w imię głoszonej przez siebie woli współpracy i łagodzenia konfliktów a dziennikarz GW, że nie skoro nie ma żadnych merytorycznych argumentów przeciwko Sikorskiemu, są zaś tylko insynuacje, że ktoś coś wie ale nie powie, to Tusk powinien go mianować.
    Zapominają tutaj wydaje mi się o jednej ważnej rzeczy – o wizerunku Tuska. Czy Tusk, który widzi, że wizerunek silnego i bezlitosnego dla wrogów premiera jaki zaprezentował w debatach przynosi mu wygraną w wyborach, może sobie pozwolić na ustąpienie pola w tak rozdmuchanej sprawie? Zauważcie, że ostatnie ruchy pałacu – brak gratulacji, wymuszenie przeprosin, desygnowanie trwające 28 sekund – służą głównie pokazaniu jaki Tusk jest miękki i malutki i jak nie może mierzyć się z prawdziwymi mężami stanu – Lechem lub Jarosławem Kaczyńskimi. Czy zatem Tusk może sobie pozwolić by w kwestii Sikorskiego ulec? Czy wręcz przeciwnie, musi postawić na swoim, i to nie dla Sikorskiego ale dla umocnienia swojej pozycji.

  137. Haneczko,

    ja pytałam na blogu red.D.Passenta dlaczego jeśli Donald Tusk deklaruje solidarność – kobiety nie dostaną połowy foteli w rządzie. Ponoć w Norwegii na 19 ministerstw – 10 zarządzają panie.

    Pozdrawiam, Teresa

  138. haneczka (17:38)
    Zgadzam się z Tobą. Nie mam nic przeciw zasłużonym w oporze przeciw rządom PRL, doceniam ich zasługi z przeszłości. Jednak niektórzy z nich uważają, że z tego powodu naród w nieustającej wdzięczności powinien im za to płacić.
    Jest to szczególnie przykre wtedy, gdy ich działalność prowadzi do waśni i podziałów.

  139. Dzis 11 listopada. Zgodnie z zapowiedzią sprzed wyborów sprawdzam swoją prognozę dotyczącą wyniku wyborów i tego jaka będzie rządzić koalicja.
    Ponieważ twierdziłem, że nie będzie żadnej koalicji tylko PiS wygra sam i to tak znacząco, że nie będzie potrzebował koalicjanta, to niniejszym stwierdzam, że się pomyliłem i to całkowicie – kompromitacja. Ale jednak rozpaczy z tego powodu nie odczuwam, widok sfrustrowanych Kaczorów rekompensuje mi wszystko 🙂

    ++++++++++

    Mam jeszcze pytanie do paru osób, które razem ze mną zabawiły się w prognozowanie. Wiele osób twierdziło, że PO to kryptoPiS albo PiS-bis i że zaraz po wygranych wyborach Tusk rzuci się w objęcia Kaczyńskich. To też okazało się przesadnym pesymizmem, ale ciekaw jestem czy się Państwo do Tuska przekonali przez ostatnie trzy tygodnie kosztem poparcia dla LiD (dzisiejszy sondaż poparcia dla partii wskazuje, że takich osób jest wiele) czy jednak pozostaliście przy swoim zdaniu. Bo mnie się wydaje, że Tusk zachowuje się całkiem w porządku, w każdym razie jest lepiej niż się spodziewałem.

  140. oto dlaczego uważam że należy rozwiązać CBA:
    1. http://www.tvn24.pl/-1,1528124,wiadomosc.html
    – Chcę poddać się osądowi opinii publicznej i bronić swych racji. Jednocześnie składam jasną deklarację – znałem wszystkie szczegóły działań CBA i osobiście podejmowałem decyzje w najtrudniejszych sprawach. Jestem gotów ponieść wszelkie związane z tym konsekwencje, bo jestem dumny z tego, co robiliśmy – deklaruje Mariusz Kamiński, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego
    2. http://wiadomosci.onet.pl/1639151,11,1,1,item.html
    Sawiccy zbierali się, żeby jechać do prokuratury, czekali tylko na adwokata, który miał im towarzyszyć.
    unkcjonariusze pozwolili Sawickiej i Oziminkowski wejść samym do łazienki. Tam była posłanka zadzwoniła do swojego adwokata, po czym oddała dziennikarce telefon. „- Im zależy na mojej śmierci – powiedziała jeszcze przed wyjściem Sawicka i nagle wybuchła spazmatycznym szlochem. – Mogę teraz strzelić sobie w głowę, wziąć truciznę, cokolwiek!”. Dopiero słysząc ten płacz, funkcjonariusze CBA zaczęli walić do drzwi – czytamy relację dziennikarki.
    Po godzinie była posłanka została przewieziona do prokuratury na przesłuchanie.
    – I po co oni to robią, po co? – niemal krzyczał Zbigniew Sawicki. – Przecież wiedzieli, że przyjechaliśmy specjalnie do Poznania, żeby stawić się w prokuraturze. Śledziły nas trzy samochody wczoraj w drodze z Jeleniej Góry. Wiedzieli, gdzie się zatrzymaliśmy. Wiedzieli o nas wszystko. Wiedzieli, że czekamy tylko na panią mecenas i za kilka minut ruszamy do prokuratury.
    Pod aresztem stały wozy transmisyjne wszystkich kanałów telewizyjnych. Po pięciu godzinach, około piętnastej, do męża Sawickiej zadzwonił funkcjonariusz CBA i poinformował, że żona będzie zatrzymana na 24 godziny.

    Skoro Mariusz K. jaj deklaruje jest osobiście odpowiedzialny za taki sposób przeprowadzenia takiej sprawy i taki jest styl działania tej instytucji, to taka instytucja nadaje się tylko do odstrzału.

  141. Moim zdaniem byloby dobrze,azeby wszyscy przestali gdybac i spekulowac.To w niczym nikomu nie pomaga ,a tylko wzbudza niepotrzebne niepokoje i domysly. Pan Tusk jeszcze na dobre nie zaczal swojej kadencji, a juz rodza sie komentarze w niektorych sprawach.
    Dajcie sie nowemu rzadowi najpierw rozwinac.Prosze nie zapominac,ze „stara gwardia”dosyc hamuje i utrudnia realizacje zobowiazan PO.
    A wiec na zakonczenie,mniej komentowac a wiecej czynnie popierac.
    Obserwatorzy sa niemile widziani.

  142. Teresa Stachurska (22:11) dopytuje się o parytety w rządzie Tuska. Moim zdaniem parytety nie idą w parze z demokrację. Kwalifikacjami na stanowiska powinna być wiedze teoretyczna i praktyczna, osiągnięcia, wizja, pomysłowość, umiejętności zarządzania i kierowania resortami, a nie płeć. Popieram równouprawnienie kobiet ale jestem zadeklarowanym przeciwnikiem parytetów. Parytety są przeciwieństwem równouprawnienia.
    Może rzucisz Tereso okiem na poniższe artykuły:
    http://www.wprost.pl/ar/?O=52757
    http://www.lepszyswiat.org.pl/assets/files/parytety.pdf

  143. Oldaho,
    robienia Julii Sawickiej, czyli lud to kupi ciąg dalszy

    W N. słów Morozowskiego (ona zaraz zemdleje i odwiązą ją do szpitala nie przeczytasz). Nie oprzeczytasz też pytań dlaczego tak gwałtownie mówiła o Blidzie, nie znajdziesz odpowiedzi na pytanie, czy to Schetyna/PO zapłacił za drogiego adwokata (tak twierdzi Mikołaj Wójcik), wreszcie nie znajdziesz ponizszego dialogu kochanków:

    X: K**wa mać, tyle mam układów teraz wypracowanych i to wszystko w łeb weźmie, bo nie problem byłby, gdybyśmy my wzięli władzę
    .
    Z: No
    .
    X: Tylko problem jest, jak oni jeszcze raz wezmą władzę i na swoich ludzi powymieniają na kolejne władze
    .
    Z: Aha. to nie będzie dojścia, nie?
    .
    X: No, dojście zawsze jest
    .
    Z: No, no
    .
    X: Nic w przyrodzie nie ginie, to jest kwestia wypracowania i czasu
    .
    Z: Jasne, jasne

    pozdrawiam
    Bernard

  144. vegas,

    pierwszy link kieruje mnie do propozycji „Kup artukuł”. Nie zdecydowałam się bo z „Wprost” skutkiem jego „starań” zrezygnowałam i nie słyszę aby tam coś mnie zajmującego mogło czekać, szczególnie że drugi link przyniósł informację, że autorka nie ma najmniejszej ochoty, by „… połowa wszystkiego należała do kobiet bez względu na to czy są mądre, czy głupie…”. Ona nie ma, jej ochota – jej sprawa. Zakłada, że kobiety głupie, mężczyżni – mądrzy? Ja zakładam, że mądrych jest mniej więcej po równo, w połowie kobiety i w połowie mężczyżni. Oczywiście jeśli zgodzę się na rozróżnienia mądry/głupi, finisz. Jest jeszcze (pożartuję) trochę mądry i trochę głupi w jednym. Nadal uważam, że kobiet w rządzie powinno być o wiele więcej, połowa.

  145. Quake
    czyli Konstytucja. Kolejna rzecz do poprawki znaczy sia…

    Benrard
    Pani Sawicka była w drodze do prokuratury, kiedy została zatrzymana przez CBA przy pełnej obsadzie dziennikarzy i kamer (na dokładkę znów została pozostawiona sama, bez towarzystwa kapusiów z CBA). Pan Kamiński twierdzi, że to jest prawidłowe. Jak dla mnie to oznacza co najmniej wyp.. pana Kamińskiego na zbity pysk*. Co mu się poniekąd i tak należy.
    A CBA moim zdaniem jest instytucją całkowicie zbędną. Najlepiej toto rozwiązać i reaktywować wydziały przestępczości gospodarczej w cholernej* policji albo w cholernym* CBŚ.

    * mam nadzieję że parę wulgaryzmów będzie mi wybaczone, ale miałem bardzo ciężki i nieprzyjemny dzień. Proszę o wyrozumiałość.

  146. Oldaho
    Julia Sawicka była w hotelu, a nie w drodze do prokuratury.

    W zasadzie masz rację, agent CBA powinien oglądac ja w na sedesie, choć jak ubolewa Julia Sawicka CBA powinno ponieść karę za oglądanie jej nago – być może CBA postanowiło nie torturować swoich agentów widokiem Sawickiej na muszli.

    pozdrawiam
    Bernard

  147. Benrard(skoro konsekwentnie przekręcasz mojego nicka, pozwolę sobie okazać wzajemność 🙂
    pani Sawicka była w drodze – przyjechała ze swojego miejsca zamieszkania w innym mieście, do tego miasta w którym miała się zgłosić do prokuratury. Czekała tylko na obecność adwokata. Musiałeś to przeczytać pod tamtymi linkami chyba że kwestionujesz te informacje na złość (tylko komu?).
    W takiej sytuacji akcja CBA z racjonalnego punktu widzenia nie miała sensu. Miała natomiast sens propagandowy i o to tylko chodziło.
    I teraz ‚read my lips’ CBA nie zostało powołane jako narzędzie PiSowskiego (bo przecież nie rządowego) PR tylko zgodnie z ustawą do zwalczania korupcji. Moim zdaniem nawet jeśli pominąć wszystkie inne katastrofy w wykonaniu tych amatorów, to za samo zatrzymanie Sawickiej szef CBA, ten nieudacznik, powinien polecieć na zbity pysk.
    I powtórzę: do zwalczania korupcji są policja i prokuratura i CBŚ. Przywrócić wydziały przestępczości gospodarczej, CBA do piachu. Szkoda pieniędzy na taką marnotę.

  148. Olhado!
    Sorki, konsekwentnie, bo pierwszy raz źle przeczytałem i tak m zostało.

    Sawicka niedługo dostanie order (póki co PO, a może nawet sam Schetyna wynajął jej drogiego adwokata – vide Michał Wójcik).

    Nie widzę powodu, by Sawicką traktować inaczej niż zwykłego złodzieja przyłapanego na gorącym uczynku. Jeżeli są powody by ją zatrzymać, to nalezy zatrzymać, jeżeli nie ma – to nie. Czy CBA powinno czekać i patrzeć jakie plany ma Sawicka – dać nogę czy przyjść do prokuratury? a co byś powiedział, gdyby dzisiaj przysłałą kartkę z Meksyku?
    Krzywda jej jednak nie spotka. Dla PO nieźle się zasłużyła na konferencji i na pewno o niej nie zapomną.

  149. Mikołaj Wójcik, nie Michał of course

  150. Bernard
    słuchaj – ja nie kwestionuję tego że Sawicka nabroiła. Nikt przy zdrowych zmysłach by tego nie zakwestionował. Ale akcja CBA była typową akcją pod publiczkę (stąd te kamery i dziennikarze) i na zdrowy rozsądek skoro są świadectwa że była w drodze do prokuratury (po co by wzywała adwokata na przykłąd?) to była. To taka sama sprawa jak z Wąsaczem – trzeba było PiSowi pokazać aresztowanie to pokazano.
    Bernard, ja Ciebie rozumiem. Pewna wizja Polski jaką masz właśnie dostała w nos od większości wyborców. Dlaczego tak się stało i czy stało się dobrze czy źle dla Polski – o to możemy się sprzeczać. Ale błagam – nie wyciągaj takich efekciarskich spraw jak ta Sawickiej. O pryncypia można się pospierać, ale nie o tanie efekciarskie sztuczki PRowe.
    Pozdrawiam.

  151. tusk to pieniacz!!!
    wygrał i co zrobi
    kupa biydy
    banda złodzieji.

css.php