Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

10.12.2007
poniedziałek

Co dalej z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym?

10 grudnia 2007, poniedziałek,

0kamin450.jpg  

Fot. Kacper Pempel / REPORTER

Nie ma właściwie dnia, by nie pojawiły się jakieś nowe informacje związane z podejrzeniami, że CBA nie jest aż tak wspaniałą instytucja, jakby nam PiS chciał wmówić. Nic wprawdzie nie upoważnia pani minister Pitery do stwierdzenia, że Mariusz Kamiński złamał konstytucję, chyba, że wie coś więcej niż my wszyscy, którzy głównie śledzimy informacje medialne, ale nawet z tych medialnych sporo już można wywnioskować.

Szef CBA nie chce współpracować z rzeszowską prokuraturą, która prowadzi śledztwo w sprawie prowokacji w Ministerstwie Rolnictwa, jego zastępca odbywał jakieś nieformalne, nieprotokołowane rozmowy z zatrzymanym w sprawie narkotykowej pracownikiem kancelarii Prezydenta RP. W sprawie ministerstwa rolnictwa od początku istniało podejrzenie, że było to nie tyle wykrycie korupcji, co podżeganie do przestępstwa, mówili o tym wybitni prawnicy i wydaje się, że ich pogląd jest słuszny, a nie polityków PiS.

Wszyscy skupili się na słynnym zdaniu ministra sprawiedliwości o tym panu, „co już nikogo życia nie pozbawi”, a zapomnieli o bezkompromisowej postawie pana ministra Kamińskiego na tej samej konferencji. Wątpliwości budzą zakupy drogich samochodów i nieumięjętność zorganizowania porządnego przetargu, co instytucję antykorupcyjną po prostu kompromituje. Takich przykładów jest oczywiście więcej, ze słynną konferencją tuż przed wyborami w sprawie posłanki Sawickiej, która miała być jawnym wskazaniem, na kogo głosować. Wydaje się, że porządny audyt (ale kto go profesjonalnie przeprowadzi?) mógłby pokazać, że to, co już wiemy, jest ledwie wierzchołkiem góry lodowej.

Z rządowych kręgów płynie coraz więcej sygnałów, że kadencja Mariusza Kamińskiego skończy się wcześniej. Sam Donald Tusk zapowiedział zakończenie „operacji CBA”. Rzecz jednak nie tylko w tym, czy Mariusz Kamiński zostanie wymieniony na kogoś innego, ale w tym, czy ta służba w ogóle ma istnieć i w jakim kształcie. Według zapewnień pani minister Pitery, przedstawiła je ostatnio w „Polityce”, CBA ma stać się częścią jakiejś innej antykorupcyjnej struktury, której kształt jest jednak mglisty. Jakaś NIK – bis?

Rządzący najwyraźniej boją się likwidacji CBA i przekazania prowadzonych przez nie spraw do Centralnego Biura Śledczego, czy do ABW, która ma walkę z korupcją wpisaną jako jedno z głównych zadań, bo opozycja zaraz krzyknie, że nie walczą z korupcją. Ponadto rząd nie ma skrystalizowanego pomysłu, co dalej. Jest nominacja dla pani Julii Pitery, aby była taką antykorupcyjną twarzą PO, ale to stanowczo za mało. Nie chodzi bowiem tylko o to, by wytrącić argumenty PiS-owi, ale aby rozwiązać realnie istniejący problem. A jest on taki, że na każdego nowego szefa będą czekać te same pułapki i w każdym ugrupowaniu może rodzić się pokusa, by z istniejącej już, nastawionej na polityczne „robótki” instytucji jednak skorzystać.

Nie znam partii, która takiej pokusie by się oparła. Te pułapki będą czekać, bo po prostu cała konstrukcja tej służby jest tak pomyślana, że wcześniej czy później musiała stać się policją polityczną. Już w trakcie prac nad ustawą pisałam o tym wielokrotnie na łamach „Polityki”. Wielu polityków PO, ale także z PiS przyznawało, że tworzy się formację niebezpieczną, która może być wykorzystywana do walki politycznej, ale taka była wola prezesa Kaczyńskiego zauroczonego Mariuszem Kamińskim, który musiał mieć swoją własną służbę, oczywiście oddaną prezesowi. Wielbicielem CBA był Kazimierz Marcinkiewicz do znudzenia powtarzający, że to „nasz Anioł Stróż”. Warto czasem przypominać, co mówił kiedyś Kazimierz Marcinkiewicz, bo dziś mówi coś zupełnie innego.

To prawda, że Platforma przygotowała szereg poprawek, które przepadły, ale nie do przyjęcia jest sytuacja, kiedy to wszystkie poprawki jakiejś partii przepadają, a ona głosuje za całą ustawą, jakby nic się nie stało. Dlatego dziś nie można bezkrytycznie przyjmować tłumaczeń PO, że chciała dobrze, ale wyszło, jak wyszło, bo koalicja miała większość.

CBA, jeśli w ogóle miało powstać powinno być nie formacją zbrojną, ale służbą analityczną, co zresztą postulowały organizacje pozarządowe, których głosu też nie słuchano. Taką, która zatrudnia specjalistów nie od zakładania kajdanek, ale od analizy dokumentów finansowych, przepływów finansowych, służbą od ślęczenia nad dokumentami, a nie od rozjeżdżania się drogimi samochodami i występowania przed kamerami w kominiarkach. Być może do tego pomysłu trzeba wrócić, ale rzeczywiście po zbadaniu, co robią wszystkie inne tajne służby, które rozmnożono ponad miarę.

Jeżeli bowiem coś ma się zmienić na lepsze, to nie wystarczy zmiana szefa, który – nawiasem mówiąc – nigdy szefem takiej formacji nie powinien był zostać, gdyż sama uczciwość osobista niczego jeszcze nie gwarantuje. Osobista uczciwość połączona z rewolucyjnym zapałem może być nawet mieszanką wybuchową, na co w historii jest sporo dowodów. Od rządu należy więc oczekiwać rozwiązań kompleksowych, a nie ścigania wyłącznie Mariusza Kamińskiego, zwłaszcza, że podejrzenia budzi gorliwość prokuratury w przeciekach, co też ten Kamiński mógł nabroić. Gdy taką gorliwość widzę, zaczynam nabierać podejrzeń, czy aby nie jest to nadgorliwość dla przypodobania się nowej władzy.

***

Kropkozjad zwraca uwagę na zwiększenie budżetu IPN o 30 mln zł. Mnie to nie dziwi. PO zawsze była za lustracją, bez poparcia tej partii Janusz Kurtyka nigdy nie zostałby prezesem. To był kandydat Jana Rokity. Rokity już wprawdzie w polityce nie ma, przynajmniej na razie, ale idea lustracji w szeregach PO trwa. Jeżeli jest o niej ciszej, to raczej dlatego, że kolejne ogłaszane przez IPN listy żyją medialnie jeden dzień, góra dwa, bo też jest na nich wielkie materii pomieszanie. Najwyraźniej nie jest to temat dobrze się sprzedający.

Marek Piegus uważa, że dopóki nowymi twarzami Pis będą takie osoby, jak pani Beata Kempa słupki sondażowe PiS będą spadać. Ja sądzę, że dla obecnego elektoratu PiS, oscylującego w granicach 20 proc., takie twarze są jak najbardziej w porządku. Myślę nawet, że bardziej przekonująca jest pani Kempa niż Ludwik Dorn, ona wywołuje emocje, a on nie. On raczej drażni. Bardzo ciekawie o tak zwanych kwalifikacjach prawniczych byłej pani wiceminister sprawiedliwości pisze esesz. Rzeczywiście ukończenie kierunku – administracja – nie oznacza, że się jest prawnikiem, a na dodatek prawnikiem wybitnym.  Zresztą publiczne wystąpienia pani wiceminister nie świadczą dobrze o jej porządnym wykształceniu, świadczą o żarliwym przywiązaniu do partyjnej ideologii.

Noad 1 – nie wiem, kto to jest Blizna, moim zdaniem to jednak ktoś autentyczny, bo trudno kogoś takiego wymyślić. Ja w każdym razie bym nie potrafiła. Może pisowscy specjaliści od politycznego marketingu go rzeczywiście wymyślili?

Nie chcę już wracać do nagonki na ministra Ćwiąkalskiego, gdyż co miałam do napisania, to napisałam, ale zgodzę się z buku, że politykom zawsze marzą się prawnicy na telefon, wyroki na życzenie i że Ćwiąkalski takim ministrem nie będzie.  Zapewne dlatego dostał propozycję objęcia funkcji w tym rządzie, co byłoby optymistyczne.  Zupełnie nie rozumiem ludowegolobbyleppera powtarzającego o jakimś konflikcie interesów. To już chyba było ze sto razy wyjaśniane. Najwyraźniej, dla tych, którzy nie chcą zrozumieć i druga setka wyjaśnień nie wystarczy.

Przy okazji odpowiem nr 10 -7. Rzeczywiście bardzo wiele razy bardzo krytycznie pisałam o poprzednim ministrze, po jego różnych dokonaniach, czy wręcz wyczynach. Nie zmieniam zdania, uważam, że bardzo niewiele zrobił dobrego, zdemoralizował natomiast prokuraturę, wykorzystywał resort do budowania własnej kariery i politycznych porachunków, a nie do poprawy w wymiarze sprawiedliwości. Mam nadzieję, że kiedyś staną się publiczne zeznania byłego szefa MSWiA, a wcześniej I zastępcy prokuratora generalnego Janusza Karczmarka i że zostanie zbadana ich prawdziwość. Wtedy może dopiero zobaczymy cała skalę deprawacji, w której zresztą pan Karczmarek do czasu uczestniczył.

Bobola uważa, że PiS powinno stworzyć sobie własny dziennik. Nie musiało. Miało i ciągle ma TVP, radio publiczne, i trochę gazet, w tym jeden tabloid, który nieco zmienia front, ale nie do końca. Ponadto Kaczyński już kiedyś miał własną gazetę „Ekspres Wieczorny”, przypomina też o tym babariba, a że tytuł został zmarnowany to inna sprawa. Nie do wszystkiego Kaczyński i jego ludzie muszą mieć talenty.

Manna porusza istotny problem, jaka będzie PO w rządzeniu. Jola pisze o bezwładzie rządu Tuska. Na razie powstrzymuję się jeszcze od komentarzy, gdyż wydają mi się one przedwczesne, ale pewne obawy mam. Niepokoją mnie niektóre nominacje, choćby w kancelarii premiera, wydaje mi się, że jest jakiś układ z Marcinkiewiczem dla ochrony jego ludzi. Oczekuję też, że po pierwszych wizytach zagranicznych, które rzeczywiście są udane, bo jak widać Europa, i nie tylko ona, odetchnęła po poprzednim rządzie, a więc o sukces też nie trudno, premier przedstawi wreszcie jakiś plan rządzenia na najbliższe miesiące. Na razie mamy różne sygnały, czasem sprzeczne, choćby zupełnie niepotrzebne zamieszanie wokół religii w szkole. Jednak hasło Joli – Pawlak na prezydenta, wydaje mi się stanowczo przedwczesne.

Podobnie jak Nela, a zapewne również wielu innych blogowiczów z radością witam powrót lestata. Odpowiadając doro – uważam, że decyzja Tuska o odblokowaniu rozmów Rosji z OECD była decyzją bardzo słuszną. Okazuje się teraz, że prawie nikt nie wiedział, że te rozmowy blokujemy.

Dziękuję pielni1 za przypomnienia o tak zwanych i niegdyś modnych przymiotnikach niwelujących, czyli jak demokracja, to ludowa, jak sprawiedliwość, to socjalistyczna, itp. Niestety nie całkiem się one jeszcze zestarzały. Herr Pixi, dzięki, że pozostał pan jeszcze przy moim blogu, ja nie sądzę, aby polityka stała się aż tak nudna jak to prorokuje mumrak, ale rzeczywiście jest więcej czasu, choćby na poczytanie książek, a nie tylko gazet.

Przy okazji zapraszam Państwa w środę (12 bm.) do Teatru Powszechnego o godz. 19, gdzie poprowadzę dyskusję, częściowo związaną z przyszłą teatralną premierą ( ma to być sztuka o Jarmarku Europa), ale także z promocją książki prof. Normalna Daviesa „Europa między Wschodem a Zachodem”. Uczestniczyć będą: prof. Norman Davies, prof. Andrzej Paczkowski i red. Tadeusz Olszański. Chcemy porozmawiać trochę o tym dziwnym miejscu, czyli Jarmarku Europa, gdzie właśnie wszystko się mieszało – socjalizm z kapitalizmem, Wschód z Zachodem, sport z polityką itp. Serdecznie zapraszam.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 129

Dodaj komentarz »
  1. Mam trochę inne zdanie n/t roli jaką powinno odgrywać CBA. Zgadzam się oczywiście, że nie bieganiem po mieście w kominiarkach, bo to jest żałosne po prostu. Ale samo ślęczenie nad dokumentami też niewiele daje, bo to jest łatanie dziur na bieżąco, kiedy co chwila powstają nowe. Dopóki się nie usunie przyczyn, to nic się nie zmieni, pieniądze będa wyciekały z budżetu w dziwnych okolicznościach.

    Szanowny PiS miał dobre chęci jeśli idzie o zwalczanie korupcji – wierzę w to – ale niestety nie radził sobie właśnie dlatego, że jedną reką zatykał dziury w systemie, a drugą robił inne dziury, jeszcze większe. Przykład? Proszę bardzo – zmiany w Ustawie Prawo Zamówień Publicznych. PiS wprowadził zmianę polegającą na tym, że ze skargami na nieprzepisowe wydawanie pieniędzy nie można chodzić nigdzie oprócz – i tu uwaga – właśnie tej instytucji, na którą się pisze skargę. (dotychczas było odwołanie do Urzędu Zamówień Publicznych, który sprawie się przyglądał).

    Dla łapówkarzy sytuacja wymarzona, bo nikt tak jak oni nie boi się jawności. Urzędnicy od których zależą decyzje nabrali wiatru w żagle.

    Ale to jeszcze nic w porównaniu z wydawaniem funduszy europejskich – z góry na dół szły polecenia aby kupować najdrożej jak się da, bo inaczej „nie wykorzystamy środków unijnych.” Kiedyś ta sprawa wypłynie, na razie jest jeszcze za dużo entuzjazmu w mediach dla „wzrostu wykorzystania funduszy”.

    To wszystko robota PiSu, który chciał dobrze, a wyszło tak, jak zawsze.

    Według mnie głównym zadaniem CBA powinno być znajdowanie przepisów i ogólnie rzecz biorą warunków, w których rozkwita korupcja. Dopiero to powstrzyma powstawanie korupcji.

  2. Szanowna Pani Redaktor !

    Już wcześniej wyraziłem pogląd o potrzebie silnej reorganizacji CBA lub nawet wcielenia jej do ABW bądź CBŚ. Polska cierpi na nadmiar służb policyjno-specjalnych itp. wyposażonych ponadto w moc zatrzymywania, przeszukiwania, stosowania techniki operacyjnej etc. Z tą techniką operacyjną to jest jakaś aberracja. Coraz to nowe służby dostają możliwości korzystania z tej niesłychanie wrażliwej, delikatnej i funkcjonującej na „granicy prawa” metodzie pozyskiwania informacji. Im szersze jej stosowanie tym większe możliwości przecieków. Kto w ostatnim czasie poniósł konsekwencje służbowe lub nawet karne – pod co takie praktyki jawnie podpadają – za różnego rodzaju kontrolowane (lub przypadkowe ?) przecieki, właśnie najczęściej oparte o dane pochodzące z zastosowania TO.
    Sam pion „antykorupcyjny” jest na pewno potrzebny lecz albo w ramach ABW albo w CBś-iu. Elementy analizy sytuacji i planowania, na pewno istotne i potrzebne (jak sugeruje Pani Redaktor), ważne i istotne z punktu widzenia funkcjonowania praktycznego samej slużby winne stanowić jeden z głównych pionów zreformowanego CBA. Także innym niźli operacyjno-rozpoznawczym pionem powinna być struktura zapewniająca ścisły nadzór merytoryczny – jurydyczny – prokuratury nad działaniami służby (i to jak najściślejszy ze zrozumiałych względów – nie wiem czy w ramach samej prokuratury czy na zasadzie delegacji z niej do
    CBŚ – ABW ?).
    PO będzie trudno uśmiercić „własne dziecko”, zwłaszcza iż widać niesłychaną „miłość” pani J.Pitery do „tych zabawek” (analogia z M.Kamińskim czy A.Macierewiczem nasuwa się sama – a takich ludzi o nawiedzonym sposobie bycia i patrzenia na świat przez okulary podejrzliwości i fascynacji „tym co tajemne” należy trzymać jak najdalej od „tych zabawek”). Ale po doświadczeniach z PiS-em może zdrowy rozsądek zwycięży choć raz. Ale czy poslcy politycy potrafią być rozsądni ?
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  3. Czytam w grudniu Blogi dziennikarzy „Polityki ” z Oddali .
    Wyprowadzam wspolny wniosek – ograniczanie wplywow Pisowczykow na zycie publiczne w naszym kraju nie zostalo zakonczone ,ono musi trwac co najmniej do wyborow Prezydenckich 2010 roku( byc moze wtedy wystapi przesilenie) wczesniej chyba nie . Tusku Musisz ! krzycze z tytulem tygodnika „Polityka” z Pazdziernika 2007
    Pozdrawiam
    z Indiany

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dla mnie jest CBA służbą całkiem zbędną. Dodatkowo po dokonaniach tej instytucji w swoim krótkim żywocie i skompromitowaną. Bronienie idei jej istnienia jest tylko strachem przed przyklejeniem przez PiS łatki zaprzestania walki z korupcją – czytaj poplecznicy korupcji. Zadne prawo ani instytucja nie powinno być pisane czy bidowane pod konkretnego człowieka. A taką filozofią tutaj mamy do czynienia. Zresztą to nie jedyny tego rodzaju kwiatek. Do kiedy PiS był zwolennikiem jednego supernadzoru finansowego – dopóki Pan Kluza nie okazał się zbyt niezależny jak dla wodza PiS i teraz Nadzór Bankowy wg PiS powinien nadal przez jeszcze co najmniej kilka lat powienien być pod egidą NBP. To też jest przykład tzw. podejścia systemowego w PiS. System musi odpowiadać naszym ludziom. To jedyna definicja tego podejścia.

    Wracając do CBA. Mnie by najbardziej ucieszyła likwidacja samego CBA i zbudowanie od nowa instytucji analiycznej związanej z badaniem korupcjogennych przepisów itp. Ale niech tego broń Boże nie buduje Pani Pitera. Jej pojmowanie konfliktu interesów czy sytuacji wątpliwej jest kuriozalne. Ostatnio słyszałam jak mówiła, że za użycie samochodu służbowego na zakupach członek zarządu spółki skarbu państwa powinien zapłacić z własnej kieszeni. Pamiętam w swojej poprzedniej firmie, gdzy mieliśmy okres, gdy łącznie z naszymi szefami z zarządu wychodziliśmy z roboty przez jakieś 5 miesięcy notorycznie około 22-23. Gdyby nie robione po drodze w Tesco zakupy zywieniowe przy pomocy odwożacego i szefa i nas kilkoro samochodu służbowego kiepsko by z nami było. I co – nadużyłam własności służbowej wykorzystując do celów prywatnych służbowy samochód. Zgroza!!! Ta kobieta mnie ostatnio mocno irytuje. Kiedyś dgy jej było mniej w mediach znosiłam ją lepiej. A teraz, gdy jej słucham, mam wrażenie, że ona nigdy nigdzie nie pracowała, w żadnej firmie. O pracy urzędnika też ma mgliste wyobrażenie. Każdą sprawę przegina i swoje sądy opiera na skrajnych przypadkach. Zatrudnienie do rozstrzygnięcia jakiejś kwestii zdrowego rozsądku przekracza jej możłiwości. Wszystko jest czrano-białe, nic po środku. Ja rozumiem, że gostek z UKIE przegiął, ale mówienie na tej podstawie, że kupowanie książek w Empiku jest niedozwolone to głupota. Sama na rachunek firmy kupowałam płacąc kartą firmową za książki z działu ekonomicznego czy prawnego oraz podręczniki do Excela czy Accsess’a, gdzy moje ludki potrzebowały teoretycznego wsparcia przy budowie baz danych czy modeli finansowych do sporządzanych analiz. Był budżet na tego rodzaju wydatki na biuro, a zakup na kartę był szybszy niż biurokratyczna procedura zakupu centralnego. A księgarnia była mi obojętna – kupowałam w najbliższej, w której potrzebne książki znalazłam. A analizy robione szybko nie na piechotę, ale za pomocą nawet prostych narzędzi samemu sporządzonych były mi potrzebne.
    Podsumowując nie chciałabym już CBA, ale nie odpowiają mi reformy pisane pod Panią Piterę, czy to w zakresie walki z korupcją czy to w Ministerstwie Sprawiedliwości. Nawet jak będzie rodział prokuratora generalnego od Ministra Sprawiedliwości, to śmiem twierdzić, ze Ministrem Sprawiedliwości nadal powinien być prawnik.
    A i jeszcze jedno wolałabym aby Pani Pitera troszczyła się o postawę etyczną urzędników, a ich moralność zostawiła w spokoju. To taka mała semantyczna wydawałoby się różnica, ale mnie się czerwone światełko zapala, gdy polityk miesza w moralności zamiast stawiać na etykę.

    Pozdrawiam.

  6. Sikorski chce przyłączyć się do paktu Ribbentrop-Mołotow?

    Radosław Sikorski 30.04.2006
    ?Polska jest szczególnie wrażliwa na punkcie korytarzy i porozumień ponad naszymi głowami. To była tradycja Locarno, to jest tradycja paktu Ribbentrop-Mołotow. To był XX wiek. Nie chcemy powtórki?.

    Radosław Sikorski 10.12.2007
    Monika Olejnik: W wywiadzie dla ?Gazety Wyborczej? minister spraw zagranicznych Niemiec mówi o gazociągu północnym ?bardzo chętnie włączymy do projektu także Polskę? ? co pan na to?
    Radek Sikorski: O tym muszą porozmawiać ministrowie gospodarki, pełnomocnik do spraw bezpieczeństwa energetycznego, ale wydaje mi się, że w tej sprawie tak jak w innych warto wysłuchać propozycji sąsiada. To nie znaczy, że musimy je akceptować, ale warto je dobrze poznać.
    .
    Sikorski chce wysłuchiwać propozycji w tradycji paktu R-M? Świat się kończy pani Popiołkowa.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  7. Szanowna Pani Redaktor!

    Kiedy tworzono CBA, było wiele uwag krytycznych, ale jakimś zbiegiem okoliczności wszyscy w tej sprawie nabierali wody w usta. Sam pisałem do „Rzepy”, że to będzie bolszewicka CZEKA, ale ona się słowem na ten temat nie wypowiedziała. A teraz „słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami”. Dziś to już „musztada po obiedzie” i nie ma innego wyjścia, jak zlikwidować tę bolszewicką córę, a jej szefa, jak złamał prawo, postawić przed Trybunałem Stanu. Korupcja to przestępstwo, a przestępstwa ma kto w Polsce ścigać i karać, natomiast nie ma kto im zapobiegać. Dlatego myślę, że pani Pitera powinna dać sobie spokój z pyskowaniem i grożeniem co raz to innemu biurokracie pisowskiemu, a zająć się zmianą prawodawstwa polskiego, które pozwala na istnienie korupcji, albo nawet ją generuje. Obawiam się jednak, że do tego to pani Pitera może się nie nadawać, bo tam trzeba umieć coś więcej, niż gramatykę języka polskiego. Że prawo nasze jest złe, niech świadczy fakt, że co przetarg, to przekręt. Mieliśmy już tyle ustawianych przetargów, że innych dowodów nie potrzeba. Potrzebne nam jest dobre prawo (można tu skorzystać z prawa brytyjskiego lub amerykańskiego, choć brytyjskie ptostsze) albo można zap[rosić do współpracy ludzi, którzy w pewnym okresie swego życia pracowali na zachodzie i znają zagadnienia. Należałoby tylko przyjąć jedną zasadę, odsunąć od tworzenia prawa-prawników, bo oni zawsze stworzą prawo pod siebie, jak Prawo zamówień publicznych (same skargi, odwołania, apelacje i rozprawy sądowe, które wymagają udziału prawników), albo ustawa o izbach zawodowych prawników, która oprócz usług prawniczych zezwala prawnikom na zakupy nieruchomości (słynny zakup działki w Gdańsku przez kancelarię zatrudniającą córkę prezydenta). do tego dodajmy jeszczee ustawę o izbach architektów i inżynierów budownictwa i geodetów, których głównym celem jest projektowanie inwestycji, a przecież mamy Stowarzyszenia zawodowe, zrzeszone w NOTcie, mamy SIDIR (Stowarzyszenie Inżynierów Doradców i Rzeczoznawców), mamy Izbę Projektowania Budowlanego. Wszystkie te instytucje przyswoiły sobie nieuprawnione przywileje udzielania uprawnień do projektowania i nie tylko, ściągania haraczy za członkowstwo i inne, a nasze budownictwo leży i piszczy. Tu trzeba by działać szybko i możliwie sprawnie. Teraz Pani widzi, że polonistka może sobie nie poradzić.

  8. Ha! Jest Pani jasnowidzem? Przecież to odpowiedź na moje pytanie, umieszczone w tym samym czasie, pod poprzednim wpisem. Dziekuję i pozdrawiam.
    R.N.

  9. Pozwolę sobie (Pani Redaktor, wracając do sprawy „konfliktu interesów” w związku z „nagonką” na min. Ćwiąkalskiego, ośmieliła mnie) napisać kilka słów w tej kwestii” „konfliktu interesów”.

    Jakkolwiek obrzydliwa jest PiS-owska nagonka (zresztą, czego się po nich spodziewać?), to jednak nie bedziemy w stanie stawić jej czoła skutecznie, jeśli nie przyznamy (przede wszystkim przed sobą), że pojęcie „konfliktu interesów” zmieniło się ostatnio w pragmatyce społeczeństw demokratycznych niezwykle. W pewnym sensie przyjęło formę „politycznie poprawną”, co po prostu znaczy, że subiektywną i relatywistyczną.

    Obecnie, w kulturze społeczeństw anglojęzycznych, które niejako narzuciły nowoczesnym demokracjom pojęcie konfliktu interesów i przestrzeganie jego wymiarów – definicja tego pojęcie zawiera prawie zawsze słowo „appear” (w różnych formach gramatycznych), co znaczy „wydawać się”, „sprawiać wrażenie”.

    Najistotniejszym bodaj wymiarem „konfliktu interesów” we współczesnej praktyce społeczeństwa demokratycznego jest tegoż konfliktu subiektywny wymiar. Otóż konflikt interesów istnieje rzeczywiście (w definicjach – „actually” lub „actual” ) także wtedy, kiedy sytuacja sprawia (na społeczeństwie) wrażenie jego istnienia. I na to nie ma rady. W społeczeństwie demokratycznym, jest ono (społeczeństwo) arbitrem kwestii etycznych.

    Podobnie, we współczesnej demokracji (czyli jeszcze nie u nas), np. to, czy przedstawiciel mniejszości został obrażony przez użycie określonej nazwy tej grupy, zależy od jego subiektywnej oceny, waluacji tego określenia, a nie od tego, jaką wartość przypisuje mu sie „obiektywnie”.

    Wyobrażam sobie, ze w Polsce coś takiego odebrane byłoby jako zupełnie „nienaturalne”. Podobnie trudno nam się pogodzić ciągle z myślą, że „konflikt interesów” istnieje wtedy, kiedy tylko sprawia takie wrażenie (bez względu na stan „faktyczny”).

  10. Pani Janino,

    Pelna zgoda. Ale jednak chcialbym zobaczyc Kaminskiego w pierdlu. To by bylo troche tak jak zobaczyc w wiezniu samego Feliksa Dzierzynskiego.

    Wiem, ze to nie zmienilo by profilu psychologicznego jemu podobnych, ale zawsze co jeden dobry przyklad wiecej, to wiecej (a nie mniej). 😉

  11. Podobnie jak Gospodyni, Wodnik 53, Cargo i wielu innych blogowiczów uważam, że CBA w takim kształcie organizacyjnym i kompetencyjnym jest tworem zbędnym, gdyż powiela uprawnienia już przypisane innym służbom jak choćby, Policji, ABW czy CBŚ. Zgadzam się również z ocenami, że dotychczasowa działalność tej instytucji wywołuje poważne wątpliwości natury prawnej, etycznej i politycznej. Podzielam wreszcie pogląd, że CBA – jeżeli ma istnieć i działać nadal – powinna zostać przekształcona w placówkę badawczo – analityczną, ukierunkowaną na ujawnianie i eliminowanie sytuacji korupcjogennych. Od ścigania i prawno – karnego zwalczania tego zjawiska mamy inne służby.
    Ale nasuwają mi się, w związku z problemem CBA, następujące uwagi ogólniejszej natury:
    1. Korupcja jest niewątpliwie zjawiskiem szkodliwym i jako takie powinna być eliminowana z życia publicznego, a sprawcy ścigani i karani z całą surowością prawa. Odnoszę jednak wrażenie, że w naszych polskich warunkach, korupcja i walka z nią stała się nie tyle i nie tylko zjawiskiem kryminalnym ile propagandowo – politycznym. Z wszystkimi tego konsekwencjami; pozytywnymi ( nagłośnienie istnienia zjawiska i jego szkodliwości) oraz negatywnymi (np. pokazowość działań ).
    *
    2. CBA – wygląda na to – jest zbyt „cenną” i dającą się instrumentalnie wykorzystywać – także politycznie, zabawką, aby politycy z niej zrezygnowali. Z tego względu przypuszczam, że żadnych istotnych zmian odnośnie CBA nie będzie. Będą zmiany kadrowe, jakieś poprawki kosmetyczne i na tym się skończy.

  12. do lestata
    gdybym przewidział że przestaniesz pisać swoje komentarze to wolałbym głosować jednak na pis
    😉

  13. Rozczulające jest nowe „otwarcie” partii która gorliwie głosowała za wszystkimi idiotyzmami PiS-u.
    Podobnie jak PiS zabierają się za to jak rak do p……..ia.

    Przedziwne pląsy wokół kleru nie przysporzą Platformie zwolenników.
    Ambicje prezydenckie pana Tuska powodują, że będziemy oglądać politykę
    nijaką.
    Po popłuczynach po AWS trudno spodziewać się czegoś innego.

    Wszystko wskazuje na to, że Polacy zostali po raz kolejny oszukani i muszą żyć w państwie, gdzie rządząca partia prawicowa ma w opozycji partię prawicową (tak przynajmniej obie siebie nazywają).

    Podobnie do niedawna mieliśmy bliźniaków na dwóch najważniejszych stanowiskach w Państwie.

    Tak dziwnie się składa, że w Polsce wszyscy wiedzą jak być powinno,
    a nic z tego nie wychodzi. Dlaczego?

  14. Pani Redaktor, zwykle zgadzam się z Pani opiniami przynajmniej w dużym stopniu, natomiast niezbyt rozumiem, dlaczego w dzisiejszym Poranku TOK FM broniła Pani działań minister Katarzyny Hall w sprawie matury z religii. Po pierwsze, rację mieli Pani rozmówcy, podkreślający, że całą rzecz należy rozpatrywać w szerszym kontekście – m.in. wliczania oceny z religii do średniej i przymusowych mundurków. przed wyborami PO była na „nie” we wszystkich tych trzech sprawach, ale okazało się – jak przyznała p. Hall w „Rzepie”, że nowa minister kocha mundurki, szczególnie te z pięknymi marynarskimi kołnierzami. Dla pani minister prałat Jankowski jest jak rodzina, rozumiem więc, że nie chciała mu robić przykrości i przystopować prace nad religią na maturze. Giertych kochał Dobraczyńskiego, Legutko w spisie lektur umieścił też lubiane przez siebie pozycję, to czemu miliony polskich uczniów nie mają spełniać pragnień szefowej MEN. Co ciekawe, jej aprobujący komentarz ws. religii na maturze pojawił się po spotkaniu w ramach sławetnej komisji rządu i Episkopatu (a raczej Episkopatu i rządu), o której trzy miesiące temu pisał na łamach „Polityki” Krzysztof Burnetko. Zwrócił on uwagę na praktycznie żadne umocowanie prawne tej – jak napisał – „egzotycznej komisji” i na fakt, że zwykle w publikowanych po niej komunikatach władza się do czegoś zobowiązuje, a Kościół – coś rozważy. Dla mnie ta sprawa będzie papierkiem lakmusowym nowej ekipy: uważam za rzecz skandaliczną fakt, że to Kościół ma pracować nad przygotowaniem merytorycznym – państwowego bądź co bądź! – egzaminu. Pani Hall, przyrównując religię do innych przedmiotów do wyboru, z tą nieszczęsną historią tańca włącznie, dokonuje nieuprawnionej (nieświadomej?) manipulacji. Publiczny system oświaty nie sprawuje żadnej kontroli nad programem z religii, co skądinąd samo w sobie jest kuriozum na skalę europejską. Jeszcze jedna uwaga – przygotowana będzie matura nie tyle z religii, co z „Wyznania katolickiego”, bo przecież i katolicy, i ewangelicy, i prawosławni, są chrześcijanami, wyznawcami jednej religii, choć różnych konfesji. Stawiam dolary przeciw orzechom, że po spełnieniu tej prośby, Episkopat za czas jakiś upomni się, aby matura z religii była obowiązkowa, wszak w kraju JP2, tradycji chrześcijańskiej itp. to nieuniknione. To będzie kolejny logiczny krok – zaczęło się od wprowadzanej do szkół religii (ja miałem jeszcze szczęście chodzić na nią do salki katechetycznej, gdy przeniosła się do szkoły, stała się tylko kolejnym przedmiotem i to nudnym, okazją odrabiania innych lekcji). Oczywiście, ateiści mieli mieć etykę, a religia miała być na pierwszej lub ostatniej lekcji. no i księża uczyli za darmo. Teraz religia – dwie godziny w tygodni – jest o różnych godzinach, zaś uczący się jej mają nauczycielskie pensje (choć niekoniecznie pedagogicznie wykształcenie). Pamiętam sprzed paru lat raport „Polityki”, w którym wyczytałem zdanie, które do dziś zapamiętałem: Kościół nie zwykł się w Polsce po 1989 r. wycofywać z czegokolwiek, co osiągnął. Z czasem jednak przyjdzie mu zapłacić za sojusz ołtarza z tronem, tak jak to się stało w Hiszpanii czy – ukochanej przez Tuska – Irlandii. Niestety, wbrew jego słowom, to nie rząd – de facto, nie de iure – zdecyduje o maturze z religii. Już zdecydował.

  15. Nie będą oryginalny i powtórzę za przedmówcami, CBA w obecnym kształcie jest zbędne. Przypominam, że po 9/11 w USA szybko uznano, iż jedną ze słabości był konflikt kompetencyjny istniejących tam służb i niewłaściwy obieg informacji. Inna sprawa, że zastosowane rozwiązanie chyba nie było najlepsze.
    Ale problem CBA to wierzchołek góry lodowej i jak wskazuje Gospodyni, przydałby się wsród kominiarek i mundurów porządny audyt.
    Moim zdaniem ów audyt powinien jednak obejmować nie tylko CBA, ale całokształt zadań, celów i instytucji związanych z szeroko rozumianym porządkiem publicznym, od drogówki i prewencji, do ochrony granic i służb kryminalnych. Czyli piewszy krok to inwentaryzacja zadań, które trzeba zrealizować (oraz instytucji), a następnie przyporządkowanie do realizacji owych zadań właściwego podmiotu, z jednoczesnym uporządkowaniem służb, co może oznaczać także połączenie, rozdzielenie, zmianę kompetencji, lecz także likwidację. Zadanie godne Herkulesa, ale przypominać o tym trzeba.

  16. Służby o pokrywających się kompetencjach jakoś brzydko mi się kojarzą. I te spotkania w wąskim, rządowym gronie żeby omówić kogo by tu z hukiem zamknąć. Coś jakby Cesarz Kapuścińskiego, Fouche Napoleona i oczywiście wszelkiej maści policje polityczne. Tamte służby były tak pomyślane, żeby żarły się między sobą a nie myślały o żarciu władzy. Te nasze nie bardzo wiadomo dlaczego się zazębiają. Hipoteza, że to produkt uboczny pomysłu, żeby panu Kamińskiemu dać zabawki wydaje mi się trochę uwłaczająca dla byłych rządzących. No, ale po wysłuchaniu kilku fragmentów przemówienia pana prezesa na kongresie już mnie nic nie zdziwi. To, że i on, i jego pretorianie mówili do narodu jak do ślepych i głuchych, można jeszcze zrozumieć ale fakt, że pan Kaczyński traktuje elitę elit PiSu która przyjechała na kongres jak chorych wyposażonych jedynie w pamięć krótkotrwałą i iloraz inteligencji poziomu naiwnego dziecięcia, to już musi zastanawiać. Nikomu nie życzę źle, ale coś mi się widzi pani Janino, że prędzej czy później pan Prezes będzie musiał się udać na leczenie w zakładzie zamkniętym.

  17. Mam pięć pytań do Szanownego Grona Blogowiczów.
    1.Czy prawdą jest, jakoby nad biurkiem Szefa CBA wisi (wisiał) portret bardzo skutecznego w zwalczaniu wszelkich nieprawidłowości, Feliksa Dzierżyńskiego?
    2. Czy obraz ten pochodzi z prywatnych zbiorów, czy jest stałym wyposażeniem gabinetu szefa?
    3. Czy będzie może teraz ozdobą gabinetu Pani Minister Julii P.?
    4. Czy to prawda, że dopiero niedawno Rosjanie zorientowali się, że Feliks D. zwalczał głównie ich rodaków?
    5. Czy ktoś z Państwa blogowiczów jest w stanie podać szacunkową liczbę … tzn. efekty REALIZACJI tego, jakby nie było NASZEGO RODAKA?

  18. „zapraszam Państwa w środę (12 bm.) do Teatru Powszechnego”

    Bardzo by sie chcialo, Pani Janino, skorzystac z zaproszenia, ale to nie takie proste. Kiedys, w prehistorycznych czasach, kiedy to Adam Hanuszkiewicz tworzyl swoje spektakle, lecialo sie samolotem na taki spektakl z Krakowa do Warszawy. To byl dopiero szpan 😀 Teraz brak kondycji i fantazji i odleglosc wieksza 🙂

  19. Bernardzie, to co mówisz brzmi dość efektownie jednak to czysta demagogia.
    Twojej wypowiedzi brak logiki:
    a) bo skoro Sikorski w 2006r mówił ze porozumienia nad naszymi glowami (bez naszego udzialu) są niefajne, to znaczy, źe z naszym udziałem byłyby fajne
    b) jeśli zaś w 2007r Niemcy chcą nam przedstawić propozycję, czyli porozumienie ma być z naszym udziałem, co zasadniczo odróźnia je od paktu R-M – to znaczy, źe porozumienie jest fajne, a skoro tak to warto posłuchać (i niekoniecznie zgadzać się na warunki)
    Reasumując w tym co mowi Sikorski tym razem nie ma sprzeczności a Ty jak zwykle naciągasz
    serdecznie pozdrawiam

  20. Kolejne, fantastyczne zdjęcie! ❗

  21. Pani Paradowska. Zwycięzcy z PO to barbarzyńska dzicz. Zachowują się dokładnie tak jak Hunowie którzy zawsze wycinali w pień pokonanych. Nie liczą się z niczym, biorą wszystko jak leci. Nawet nie starają się zachować pozorów przyzwoitości, bo wiedzą, że praktyczni wszyscy dziennikarze, ludzie bez zasad, pozbawieni etyki dziennikarskiej trzymając ich stronę nie rozpętają medialnej orgii pokazując prawdziwe oblicze tych wstrętnych kłamców obłudnych, tak jak to czynili przez 2 lata rządów PiS.

    Dziennikarze to najpodlejsza mafia wyzzuta z wszelkich zasad, poczucia honoru i przyzwoitości. To wyjątkowo podłe, obłudnie stronnicze kundelki. W Polsce nie ma równowagi w mediach. Media reprezentuje tylko jedna, lewacka opcja, dlatego czują się tak bezkarni ci współcześni bogowie zła. To wina tych bezwstydnych reżimowych dziennikarzy liżących bezwstydnie tyłek nowej władzy na tyle, że PO może bezkarnie łamać wszelkie zasady przyzwoitości. Tfu!!!

    Nie było żadnych protestów tej wstrętnej dziennikarskiej mafii, gdy wzywano ludzi do jawnego łamania, gdy nawoływano do nieposłuszeństwa obywatelskiego i innych ekscesów dywersji w kraju i za granicą. Nie było też protestów gdy jawnie mówiono, że można przypisać chorobny psychiczne, wcześniej prezydentowi a później Kamińskiemu. Żadna lewacka dziennikarska pinda lub pindziarz nie zawył z oburzenia.

    Ci pokomunistyczni popaprańcy postępują dokładnie w ten sam sposób, jak kiedyś postępowano z przeciwnikami politycznymi w CCCP, czy NRD. Tam powoływali komisje lekarskie złożone oczywiście z medycznych i moralnych autorytetów. Praktycznie za każdym razem te posrane lewackie „autorytety” skazywały dysydentów na dożywotni pobyt w zakładach psychiatrycznych.

    Właśnie tam, na wschodzie, są korzenie i wzorce tych wymiotów moralnych pozbawionych wszelkich zasad. Jesteście najgorszego sortu barbarzyńcami, chamami, warchołami. Nawet nie potraficie ukryć na swych obłudnych japach zwierzęcej nienawiści i chęci linczu, wy potomkowie i dziedzice największych ludobójców w dziejach świata. Wy zafajdana Elyto Elyt! Wy wzorcu Nadczłowieka XXI wieku wyzzuty z wszelkich zasad. Tfu!! Zafajdana, podła Elyto faszystowskich lewackich Nadludzików. Tfu!!!

    Dzisiaj, 2007-12-10, Paradowska w radio TOK FM wydała już wyrok na Kamińskiego, bo uznała sie za boga. Nagle ta nobliwa paniusia zapomniała o tym o czym wcześniej pamiętała gdy jej to pasowało, czyli o domniemaniu niewinności. Praktycznie jedynym jej zmartwieniem było, by jak najszybciej dobić „gnoja”. Tak bardzo się śpieszy tej yntelygentnej, wrażliwej i z zasadami paniusi. Tfu!!!!

  22. Czasem, w imię przyciśnięcia jednego reżimu, trzeba sprzymierzyć się z innym. Czasem trzeba zaakceptować dość niemiłego dyktatora, żeby odsunąć niebezpieczeństwo od siebie samego. Czasem opłaca się po prostu przymknąć oczy na łamanie praw człowieka, jeśli na przykład stosunki gospodarcze z takim krajem są szczególnie ważne (…). Łukasz Warzecha

    Mam wiec rozumieć panie Warzecha, że popierał pan całym sercem koalicję PiS z Samoobroną i LPR, prawda? Widzę, że i pan w końcu zrozumiał, dlaczego PiS nie mając innego wyjścia też musiał sprzymierzyć sie z tymi dwoma partiami by osiągnąć swój cel. Bez tej niechcianej koalicji nie było najmniejszych szans na skuteczną walkę z korupcją, na ograniczenie realnego wpływu mafijnych układów pokomunistycznych które tak naprawdę sprawowały i nadal sprawują realną władzę w Polsce.
    ——
    ZadraX. Polityka międzynarodowa a polityka wewnętrzna to dwa odmienne porządki. Polityka międzynarodowa rozgrywa się w rzeczywistości hobbesowskiej, a wewnętrzna nie. Łukasz Warzecha
    ——
    @Pan Warzecha, aha, rozumiem, ale pozwolę sobie zadać kolejne pytanie:

    Dlaczego wg pana, wewnętrzna polityka PO może być uprawiana w obrządku rzeczywistości hobbesowskiej, zaś jednocześnie odmawia pan możliwości uprawiania tego samego obrządku przez PiS?

  23. Pani Redaktor

    niestety nie mogę skorzystać z zaproszenia do Teatru Powszechnego, mieszkam poza Warszawą, a może odwiedziłaby Pani Szczecin ? Sedecznie zapraszam.
    Ponadto sygnalizowałam już ,że audyt to bardzo skomplikowana praca intelektualna. Istnieja Międzynarodowe strandarty audytu wewnętrznego i mam poważne wątpliwości czy politycy gremialnie powołujący się na audyt uświadamiają sobie rangę tego procesu audytowania. Pisałam iz wypowiedzi Pani Pitery dowodzą iż nie wie co to audyt. Pisałam ,że audytor nie skupia się na indywidualnym zdarzeniu/Pan Kamiński/ , a bada cały system i przedstawia wynik : rekomendacje które maja uzmysłowić kieryjącemu procesami gospodarczymi /lub innymi- w zależności od przedmiotu działania audytowanej jednostki/ jakie działania mają być podjęte aby jednostaka odniosła sukces.
    A prościej : nie chodzi o Pana Kamińskiego , a o zbudowanie takiego systemu naboru do CBA aby kolejni Kamińscy nie pojawiali się w naszym życiu politycznym i gospodarczym. Wiem jednak ,że to utopia, bo polityk nie zrezygnuje ze sfery wpływu, a więc i PO nie wzniesie się ponad swój interes polityczny.
    Moje obecne hasło to nadal Pawlak na Prezydenta.
    Jesli zobaczę ,że inny polityk jest bardziej aktywny i skuteczny to może zmienię zdanie.

    cargo 17.54 2007.12.10

    absolutnie wiem i rozumiem Twój wpis , masz rację w 100%

    Marek Piegus

    dodam,że podniesienie wartości zamówienia do 14.000 euro, przy którym następuje zwolnienie ze stosowania ustawy Prawo zamówień publicznych to dopiero bal dla wydających środki publiczne.

    Ponadto podoba mi się propozycja aby ABW była instytucją analityczną. Bo obserwuję młodzież zatrudnioną w ABW i wiem, ze pomimo chęci nie dysponują wiedzą i doświadczeniem do walki z korupcją.

    serdecznie pozdrawiam wszystkich. jola.

  24. Blizna… czy naprawdę głupota to twoja specjalność? Obrażasz wszystkich , którzy nie tylko mają odrębne zdanie niż ty ale na dodatek bardziej obiektywne. Obrażasz także sam siebie bo nie dorosłeś do normalnej dyskusji. Skoro postrzegasz właśnie tak jak piszesz otaczającą rzeczywistość to albo niewiele potrafisz dojrzeć (dziedziczne braki intelektu) albo choroba psychiczna w stanie szybkiego rozwoju. Polecam zakład zamknięty i forum radiomaryjców. Tu jesteś tylko „bąkiem” puszczonym w towarzystwie – czy jestes to w stanie zrozumiec ?.

  25. Nie jestem ekspertem od służb specjalnych (podobnie zresztą, jak i przytłaczająca większość pt Blogowiczów) ale niektóre atki sprawy wpost narzucają się obserwatorowi.
    – być może p.Mariusz Kamiński szykował się do kariery Pinocheta, a CBA wydawało się idealnym miejscem do budowy „pierwszej kadrowej”. Szczęście było blisko. Niestety, wybory przekresliły nadzieję na rychłe spełnienie marzeń;
    – rząd i PO boją się ruszyć CBA, gdyż PIS stosuje najprymitywniejszy szantaż typu „Obrońcy układu i korupcji”, a nowa władza panicznie obawia się pomówień o postsowietyzm (cokolwiek by to znaczyło) i ciągoty liberalne;
    – Pani J.Pitera jest z pewnością miłą kobietą, która sobie znalazła wygodną „niszę ekologiczną” w walce z korupcją, ale trudno ją zaliczyć do grona specjalistów. Jej niekompetencja w sprawach gospodarczych bije po oczach, a „parcie na szkło” każe się zastanawiać nad jej odpowiedzialnością.
    Wydaje się, że wyjście z tego pata „służbowego” prowadzi wyłącznie poprzez piołączenie CBA i CBŚ. w ranmach skrutur MSWiA. Panowie w kominiarkach muszą być poddani kontroli i nadzorowi. Nie stać nas na wyhodowanie sobie hydry tajnej policji.

  26. I znów nie na temat – Cuda Tuska

    Cud numer kolejny (Onet):
    ?Według Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR) optymizm przedsiębiorców spadł w listopadzie do -0,6 pkt z 16,4 pkt w październiku.?
    .
    Przypominam, że IBnGR to instytucik założony przez ludzi powiązanych z KLD i panem J. K. Bieleckim, więc o złośliwość względem Tuska podejrzewać ich raczej nie można.

    pozdrawiam
    Bernard

  27. ludzka pamięć jest zadziwiająco krótka.

    Kiedy powstał pomysł powołania CBA – specjalnej instytucji mającej za zadanie wyłącznie walkę z korupcją, padały argumenty przeciw temu pomysłowi. Chodziło właśnie o to, że już istniały instytucje powołane do walki z korupcją – prokuratura, ABW, CBŚ. A powołanie nowej instytucji to nowa pozycja w budżecie i to spora. Pamiętam, jak przedstawicie Straży Granicznej i Urzędu Celnego podawali liczby – jakie mieli potrzeby „dozbrojenia” się w sprzęt, jak te potrzeby wyglądały w porównaniu z budżetem CBA oraz – uwaga – jaki wielkie korzyści dla skarbu państwa przyniosło by dofinansowanie tych służb (SG i UC). Z arytmetyki wynikało jasno, że CBA jest inwestycją nieopłacalną. Pomysł z powołaniem CBA miał zaspokoić tylko społeczne, psychologiczne potrzeby części obywateli, tak samo mniej więcej jak wieszanie czarownic w Salem. Z racjonalnymi powodami nie miało to nic wspólnego. Zamiast poprawić funkcjonowanie dotychczas istniejących służb, powołano nową, kolejną, nie likwidując poprzednich, zwiększając wydatki.
    Nie ma zgody na istnienie CBA. Trzeba poprawić prawo – zarówno to które dotyczy biznesu i stwarza okazje do przekupstwa, jak i to które reguluje działanie CBŚ, ABW, policji, prokuratury, Straży Granicznej, Urzędów Celnych. Poprawić procedury działania tych instytucji. Dofinansować je. CBA zaś zlikwidować. Tak było by racjonalnie.

    Druga sprawa to PSL i Pawlak. Już zapomniano, kto wymyślił i do dziś najskuteczniej stosuje TKM. Już zapomniano nieudolność ministrów z PSL w poprzednich rządach, już zapomniano obsadzanie wszystkich dostępnych stanowisk swoimi. Nawet Samoobrona nie dorównała w tym PSL. Teraz zamyka się uszy na wystąpienia Pawlaka popierające wprowadzenie religii na matury, co łamie i postanowienia konkordatu i zapisy Konstytucji. Że już nie wspomnę o tym,jak PSL, tam gdzie rządzi, zatrzymuje regiony w rozwoju. Nie, nie ma zgody na Pawlaka jako prezydenta. W ogóle fatalnie się stało, że PO nie może rządzić samodzielnie, bez kotwicy w postaci PSL. Nie ma możliwości sprawdzenia, co PO jest naprawdę warte, a PSL będzie wspierać konserwatywną część PO i będziemy musieli wciąż łykać żaby w postaci minister edukacji chwalącej ks. Jankowskiego, czy pomysłów matury z religii.

  28. Olhado 10.09

    no ale musisz przyznać, że Pawlak jest bardzo skuteczny, a ja doceniam jego umiejętności, oczywiście to tylko hasło ale proszę pokaż mi tak skutecznego polityka po stronie PO / żeby była jasność wybrałam aktualny rząd ale jestem bardzo niezadowolona z ich opieszałości/.
    Chyba ,że ratunek przyjdzie ze strony Adam Szenfelda, który w dzisiejszym Pulsie Biznesu zapowiada rewolucję w prawie gospodarczym. Czy to aby nie pustosłowie? poczekam, zobaczę. Pawlak mało mówi a jego elektorat jest dopieszczony. Obsadzanie stanowisk było, jest i będzie. Natomiast realizacja programu wyborczego to juz sztuka.
    serdecznie pozdrawiam jola.

  29. Bernard 09:59

    Bernardzie, też zwróciłem uwagę na tę wiadomość w dzisiejszej „Rz”. Tak znaczący spadek subiektywnych ocen, w tak krótkim czasie (4 tyg.) nie odpowiada faktycznej sytuacji, jest irracjonalny, a co za tym idzie, wywołuję we mnie wrażenie reakcji na skuteczną akcję propagandową.
    Tak mogło być (narzekania p. Chlebowskiego na odziedziczony budżet, przewidywania najbliższych dwóch lat min. Rostowskiego w ostatnim wywiadzie w „GW” – całkiem przeciętne, skwapliwe posiłkowanie się ocenami ekonomistów, wieszczących znaczną bessę na dwa kolejne lata, przez przedstawicieli rządu) – wszystko to mogło skutecznie obniżyć oczekiwania tak, aby nawet umiarkowana poprawa w ciągu kadencji wydała się wyraźna. Nie ma bowiem nic gorszego dla rządu, jak wspaniała, (subiektywnie oceniana) sytuacja na początku i – nieuchronne – staczanie się (w ocenie subiektywnej) wobec oczywistej niemożności poprawienia i tak b. wysoko umiejscowionych oczekiwań (you can never match expectations, can’t you?).

  30. Z rozrzewnieniem wspominam bardzo dawne czasy moich wzruszeń po wizytach w Teatrze Powszechnym. Czasy Hanuszkiewicza, Kucówny. Dzisiaj natomiast nie skorzystam z zaproszenia i nie przyjdę na promocję książki Davisa, a to głównie z powodu obecności na niej zawodowego fałszerza naszej historii Andrzeja Paczkowkiego. Ten dygnitarz Instytutu Polskiej Nienawiści zajmuje się zawodowo, czyli odpłatnie fałszowaniem i zohydzaniem najnowszych naszych dziejów. Jast gorszy od tego typu płatnych fałszerzy z czasów PRL. Zdumiewa mnie jednakże, że gwiazda polskiej poblicystyki ma odwagę brać udzial wtego typu imprezach

  31. Szczerze mówiąc dziwi mnie totalny uwiąd pamięci rozprzestrzeniający się coraz bardziej w naszym kraju. To, że polityka polega, tak na prawdę, na skutecznym realizowaniu swojego programu jakoś umyka wielu dyskutantom. Tak samo jak i to, że najczęściej wystarczy przypomnieć sobie „drogę & dokonania” konkretnego delikwenta by móc z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć jego następne kroki. Aktualny szef CBA dał się poznać jako firerek Ligi Republikańskiej, zwiędłej dziś organizacji zajmującej się głównie szeroko nagłaśnianymi rozróbami. Pałeczkę przejęli od nich weszpolacy a dziś na placu boju zostali chyba tylko kibole. Coraz bardziej tablodyzujące się media zawsze rozpowszechnią działania tego typu grup co, nota bene, widac corocznie na 1 maja gdy wszystkie (!!!) telewizje dają materiał o 5~7 ludziach z tzw. naszości, którzy robią (w Poznaniu chyba ?) swoją manifestację każdorazowo likwidowana przez policję …
    Krokodyle łzy PO, które przecież przyczyniło się do powstania CBA w takim a nie innym kształcie, zwiastują wg. mnie to, że instytucja ta pozostanie tyle, że „pod dowództwem” jakiegoś „naszego”, sprawdzonego towarzysza …

  32. Jola
    proszę, podaj w czym Pawlak jest skuteczny. Czego dokonał, jaki projekt wymyślił i zrealizował (pominąwszy wybory i ich rezultat). Zrozum mnie dobrze – nie czepiam sie tylko proszę o informację, bo ja o dokonaniach Pawlaka nie wiem nic. W związku z czym myślę, że ilość głosów oddanych na PSL wynikła nie z ich dokonań, ale z tego że ostatnio przycichli, czym zyskali sobie opinię umiarkowanych. Do tego Pawlak bąknął coś o internecie. To wystarczyło żeby „kupić” inteligencję. Omamić. Obym się mylił.
    również pozdrawiam i czekam na rozwój wypadków.

  33. ale ale, ad rem:
    http://www.kurierlubelski.pl/index.php?module=dzial&func=viewpub&tid=9&pid=47878

    Od września 2006 do czerwca 2007 r. CBA ogłosiło pięć przetargów na 574 komputery (166 laptopów i 408 komputerów stacjonarnych). We wszystkich specyfikacjach warunków zamówienia wykluczała start innych dostawców oprogramowania niż Microsoft. A gdyby CBA dopuściło konkurencyjne programy (np. Linux czy pakiet biurowy Open Office), oszczędności mogłyby sięgnąć 96 proc. CBA na oprogramowanie wydałoby 16 zamiast 380 tys zł.
    Błędy są tak poważne, że sprawą mogłoby się zająć CBA. Tyle że w raporcie jest ono wymienione jako instytucja, która sama ogłosiła nieprawidłowy przetarg.

  34. CBA jest do likwidacji, gdyż została stworzona jako policja polityczna Jarosława Kaczyńskiego do walki z jego obecnymi i potencjalnymi wrogami. Nie sądzę, aby został tam zatrudniony jakikolwiek nie-PiS-owiec. Mariusz kamiński dał się poznać jako nieudolny-choć kosztowny- szef GIC-u, nominowany przez Buzka. Dlaczego ma nadal być opłacany z naszych podatków ? Aby nie chodził z kolegami z Lagi Republikańskiej rzucać kamieniami ? Pieniądze po likwidacji CBA powiny być przeznaczone na lepszą pracę Biura Legislacyjnego Sejmu, aby już na tym etapie likwidować złe prawo. Są wzorce z krajów skandynawskich jak ograniczyć korupcję : zacząć od jasnego prawa. I nie ma sensu odkrywać Ameryki. Chyba, że chodzi o gonienie króliczka, a nie złapanie GO.
    Jak napisałem Pitera jest w jednej osobie Mariuszem Kamińskim i zerozeroZiobrą PO.
    PAK !
    Oczywiście, że z prof. Zollem można pięknie się różnić. Widocznie żle napisałem. Pragnąłem zauważyć, że jest on konserwatystą-prawicowcem i nie ma sensu robienie z niego człowieka lewicy. A wystąpienie przeciwko zerozeroZiobrze wymagało odwagi .
    Olek 51!
    Nie jestem pewien czy SLD to lewica. Na łamach Przeglądu toczy się dyskusja nad lewicą w Polsce i miejscu SLD. Ale czołówka tej partii w tej dyskusji nie uczestniczy. Mają diety i to im wystarczy ?
    .

  35. Bernardzie !
    Kiedy przeprosisz za swoje haniebne i wulgane zachowanie ? Co masz do powiedzenia rodzinom ofiar ministra zerozeroZiobry ?

  36. To CBA zawdzięczamy upadek PiS.
    tak wiec Kaminskiemu należy sie conajmniej pomnik a ostatecznie medal.

  37. Cóż można powiedzieć, że wszystkie instytucje, czy agencje rządowe czy państwowe są do walki politycznej na przeciwnika politycznego . Coż CBA JEST POWOŁANIE DO SZLACHETNEGO, SŁUSZNEGO CELU DO walki z korupcja, ale tylko zadac pytanie Czy ta walka z korupcja na charakter wojny politycznej?. Coż Michał Kaminśki pokazał,że tak jest, cOŻ POKAZAŁ TEŻ JAKI NIE POWINIEN BYc urzednik państwowy, coż to był czy jest polityk Pisu, zrobił wszystko zeby wygrało Pis, ujawnił afere Sawickiej, a potem Sawicka pokazała swoje łży, coż ludzie zniają takie przedstawienia wykonaniu Ziobra, ale jak się póżniej okazało postąpił nie przemyślał swojego postępowania, coż a wiec PO wygrało, może nawet dzieki jemu.
    Coż a Julia Pitera ma czasami nie przemyslanie wypowiedzi czy decyzje jak to sesja do Newsweeka, coż to nowe oblicze polityki, ale ja uwazam, że nalezy jej szansa pokazania co potrafii, może coś dobrego zrobi.
    Coż decyzja odblokowanie rozmów Rosji z OECD była dobrą decyzją.
    Coż to nowe jakośc polityki, czy może próba uprawanie polityki innej niż Kaczyński.
    Pozdrawiam

  38. Szanowna Pani Redaktor! Zgadzam się z większością blogowiczów nie będę powielać wpisów.Spróbuję odpowiedzieć na pytania które zadaje sobie PO.Czy warto zlikwidować CBA? Służba ta ma wszystkie możliwe (a nawet niemożliwe) narzędzia kontrolne, przejmuje od ABW ściganie korupcji funkcjonariuszy publicznych, podlega bezpośrednio premierowi.Zmiana ustawy będzie trwała długo i nie wiadomo czym się skończy. Prezydent powie veto lub odeśle do Trybunału. Veto odrzucić będzie łatwo(Prezydent też to wie).Może być Trybunał , ale wtedy nie wiadomo co zostanie z całej ustawy o CBA. Wszystko to wymaga długiego czasu. Komisja w sprawie działań CBA jeszcze nie powołana (nie ma nawet wniosku Pitera go nie napisze bo nie potrafi) a trzeba milionom zwykłych polaków pokazać dlaczego się coś robi i że jeszcze lepiej będzie się walczyło z korupcją.Wniosek jest prosty CBA-tak wypaczenia nie. Wprawdzie nie jest łatwe bez zmiany ustawy odwołanie szefa CBA ,ale nie niemożliwe.Wystarczy wykazać działania niezgodne z prawem lub wykorzystywanie służby politycznie. A przecież intuicyjnie wiekszość społeczeństwa tak czuje. Po informacji o odstąpieniu 24.12 ABW od zadań antykorupcyjnych należy spodziewać się szybkiej zmiany szefa CBA. I tak zupełnie zbędna instytucja będzie trwała. Pozostaje mieć nadzieię że następny szef nie będzie łamał prawa ani wykorzystywał politycznie CBA,więc żeby go odwołać trzeba będzie zmienić ustawę(bo na likwidację korupcji bym nie liczyła, co wtedy robiłoby CBA) Pozdrowienia.

  39. http://www.rp.pl/artykul/2,76002.html

    „Zdaniem szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego, „dzisiaj ani a przyszłości” nie ma możliwości połączenia Najwyższej Izby Kontroli i Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
    Chlebowski zwrócił uwagę, że NIK „to instytucja mająca swój niepodważalny dorobek” o rozbudowanej strukturze regionalnej i szerokim zakresie działania. „Nie ma mowy o tym, aby była zgoda na proces łączenia tych dwóch instytucji” – dodał Chlebowski.
    O pomyśle połączenia NIK i CBA mówiła sekretarz stanu w Kancelarii Premiera, pełnomocnik rządu ds. przeciwdziałania korupcji Julia Pitera w wywiadzie dla tygodnika „Polityka”. Stwierdziła w nim, że NIK jest „bizantyjską strukturą o nieokiełznanej skłonności do działań propagandowych”. Minister zapowiedziała skierowanie zewnętrznego audytu do kontrolowania NIK, obcięcie budżetu Izby, a także połączenie jej z CBA.”

    Może pani Pitera powinna najpierw przemyśleć swoje wypowiedzi, potem ewentualnie uzgodnić je z kierownictwem parti a dopiero później zabierać głos? W innym wypadku wychodzą takie idiotyzmy jak w niniejszej sprawie, tj. powstaje chaos informacyjny i wrażenie – być może słusze – że PO nie ma wypracowanych poglądów na daną sprawę.

  40. Proszę przeczytać obok , IPN awanturuje się bo PO ZMIEJSZA mu budżet!

  41. Jak zwykle co post to inna sprawa. Dyskusja na temat sensowności istnienia CBA mija się chyba z celem. Jak niektórzy przedmówcy zauważyli była to sztandarowa agenda PiS, stworzona dla Kamińskiego, w celu pokazania jacy to poprzednicy byli be, a PiS cacy. Proszę przypomnieć sobie, kiedy to już mówiło się o Kamińskim jako superkowboju przeznaczonym do specjalnych zadań. Owszem, potrzebna jest agenda zajmująca się korupcją, ale nie w zakresie poligonu strzeleckiego, ale takiego pisania prawa (patrz Marek Piegus), by jednoznacznie określało działanie instytucji administracji państwowej i samorządowej, tak by urzednik stwierdzał jedynie fakt spełnienia, bądź braku stosownych dokumentów. Nie jest to, aż takie trudne. Ale potrzeba do tego fachowego przeglądu wszystkich wydanych przepisów, głównie w zakresie gospodarki i organizacji życia oraz ich spójności ze sobą i jednoznaczności. Nie jestem prawnikiem, stąd też nie podam recepty. Druga sprawa- Julia Pitera i jej działalność. Nie jest to osoba do takich zadań. I im mniej mówi, tym lepiej. Osoba, która szybciej mówi niż myśli nadaje się do kabaretu albo innego „występku rozrywkowego”. Proponuję, by zajęła się w tzw. międzyczasie swoją edukacją prawną i poprawieniem kompatybilności z premierem. W związku z tym, przy niedostatku wiedzy, jaki ją charakteryzuje, będą kłopoty z każdą jej wypowiedzią i wywiadem. I wymaga to chyba męskiej he he he rozmowy Tuska i Pitery. Ale sam Tusk ma również problemy z różnymi eufemizmami, a właściwie eufuizmami, które pojawiają się w jego wypowiedziach. Słowa „cud” i inne pojawiające się w jego pogawędkach, przypominają świat bajek. Jeśli chce być mężem stanu, to niech ćwiczy sztukę konwersacji -trochę w innym stylu. Niektórzy z nas „podniecają” się jednodniowymi wskaźnikami i wypowiedziami. Dajmy sobie spokój z taką amerykanizacją oceny. Jeśli do oceny zaprzężemy statystykę i oś czasu, to okaże się w którą stronę „biegną” i oceny i efekty działań rządu. Chyba jeszcze czasy rządu zjawiska biologicznego odciskają się na naszym sposobie postrzegania świata. Chyba pora na koniec polityki w stylu „jak się dużo mówi, to może w końcu coś nastąpi”. Jest tyle problemów do rozwiązania i zapewne tyle spraw do odkrycia, że tylko spokój może nas uratować. Ważne jest, by rząd panował nad powinnościami wobec obywateli, administracji unijnej i innymi zobowiązaniami kraju. Spokojnie, Polska nie jest domkiem z piasku, który w wiosennym słońcu się rozsypie. Lepiej myśleć, a potem działać, niż działać a potem przeklinać bezmyślne działanie. Panie i Panowie!!! Gospodarzem tego blogu jest Pani Janina i skoro dopuszcza w dobrym towarzystwie wypowiedzi uznawane za haniebne i niegodne honoru, to zapewne jest powodowane jej chęcią dania szans wielu osobnikom(czkom) na naukę i możliwość nabrania ogłady. Nie komentujmy ich mądrości, bo to świata nie poprawi, a dawanie satysfakcji osobom z brakiem wychowania radości nie sprawia. Niech się ich matki wstydzą. Demokracja ma to do siebie, że nawet człek nikczemny ma prawo do głosu.

  42. Chciałbym tylko dodać, że po sprawie Lipca Mariusz Kamiński wraz z całym kierownictwem CBA powinien podać się do dymisji. Ale czy można oczekiwać honorowych zachowań od ludzi pokroju Mariusza Kamińskiego?
    przeciek !
    Przyłączam się do oceny „historyka ” Paczkowskiego. Na innym forum porównałem go do profesora Kowalskiego z epoki Gierka. Są siebie warci.

  43. Pani Janino na pytanie kto ma przeprowadzić profesjonalny audyt CBA
    odpowiedź jest prosta. Trzeba po prostu powołać -dla odmiany i
    uzdrowienia życia politycznego w Polsce- całkowicie nową,odpolitycznioną,
    sładającą się wyłącznie z profesjonalistów Służbę Superkontrolną.
    Taka służba skontrolowałaby wszystkich tzn wszystkie służby specjalne,
    NIK, Panią Piterę (czemu służą zdjęcia w stroju kowboja?), prezydenta i
    jego ministrów, premiera i jego ministrów oraz wiceministrów wraz z
    małżonkami (telefony komórkowe), dyrektora Rydzyka i jego dobytek,
    ZUS, Samorządy itd. Po opublikowaniu raportu z takiego audytu wreszcie
    mielibyśmy jasność kto odpowiada za to, że w Polsce 18 lat po odzyskaniu
    niepodległości i suwerenności ciągle są jakieś jednostki niezadowolone
    z funkcjonowania Państwa Polskiego i jego urzędników.

  44. Gdy w pażdzierniku 1984 pojechałem do Chicago, właśnie trwała tam kampania prasowa opisująca wielką aferę korupcyjną w ichniejszym Urzędzie Miasta. Udało sie tam dobrze zakonspirowanemu agentowi wejść w układy i lobbując czy pośrednicząc na innych zasadach, doprowadzać do zawierania korzystnych dla biznesu kontraktów na rzecz miasta – za łapówki oczywiście. Sam fakt możliwości takiego rozpracowania „układu korupcyjnego” był dla mnie – małego menagera małej spóldzielni czymś tak zaskakującym,że opowiadałem to znajomym jako ciekawostkę. Tam było to możliwe. Po zdemaskowaniu afery poleciały głowy. U nas – jak państwo doskonale wiedzą – długo, długo nie. A teraz mimo istnienia prawnego narzędzia jakim jest prowokacja policyjna, czy zakup kontrolowany udaje sie zrealizować ten numer sprzed ćwierć wieku ?
    Prawo miało prawo znaczyć, a sprawiedliwość – sprawiedliwość. Ile rządów głosiło takie hasła. Co z tego wyszło ? Wśród tzw. złotych myśli mam zapisaną i taką :
    ” Dziesięcioro przykazań jest tylko dlatego tak zwięzłe i zrozumiałe, iż powstały bez pomocy ekspertów i doradców.”
    Charles de Gaulle.
    Już z tej dyskusji wynika, że opracowanie nowego prawa w tej materii nie będzie łatwe. Potrzeba zmian jest poza dyskusją i niezwykle pilna.

  45. UCZCIWY AŻ DO BÓLU

    Ot stało się , rachunek się nabił na około 80.000. Bywa.

    Ale i też ujawniło się coś skandalicznego .
    „Błąd tkwił w administracji ministerstwa, która tak skandaliczną umowę podpisała z operatorem, bez limitu kosztów” – oburza się Piętak.
    Popieram. Przecież normą jest to , że na urlop żona i syn wiceministra zabierają służbowy laptop MSWIA ( zawierający jedynie pasjansa a nie dokumenty czy oprogramowanie niezbędne w MSWiA ) i kartę telefoniczną będąca własnością MSWiA , normą jest to , że wiceminister odpowiedzialny za ( podaję za prasą ) informatyzację państwa ! nie ma zielonego pojęcia o kosztach połączeń internetowych w roamingu , norma jest to , że żona wiceministra na jego prośbę ? kontaktowała się via net z francuskimi stowarzyszeniami zajmującymi się informatyzacją ? w ramach wiceministra obowiązków służbowych ? o wykorzystywaniu szarych komórek wiceministra przy pełnieniu służby państwowej nie wspominam , choć można suponować , że było chyba limitowane .

    Pan wiceminister list pisze w dniu 10 lipca 2007 sygnatura SPP 1097/07 w którym czytamy między innymi ? W związku z rachunkiem Era Internet (roaming) informuje Pana Dyrektora iż w ciągu 3 dni wpłacę na konto operatora 15 tys. złotych. Pozostałą część rachunku proszę o rozłożenie na raty.
    Wiceminister złożył oświadczenie, z którego wynikało, że w okresie użytkowania telefonu wykonał połączenia internetowe o charakterze niesłużbowym na 14 282 zł. W dniu 22 listopada uregulował tę kwotę, dokonując przelewu na konto resortu” – informuje Salach-Pezowicz z MSWiA.
    Zamiast 13 lipca jak zobowiązywał się wiceminister wpłacił 22 listopada w miesiąc po wyborach i w szóstym dniu urzędowania Grzegorza Schetyny .
    Pozostała jeszcze kwota 62.055 zł .

    W związku z tą kwotą skandalu nie ma ponieważ ? Uzasadniając powołanie Stasiaka na stanowisko szefa MSWiA prezydent podkreślił, że jest on człowiekiem kompetentnym, „uczciwym do bólu”. „Mamy do czynienia z człowiekiem nienagannie wręcz uczciwym” – zaznaczył.

    Lech Kaczyński wyraził przekonanie, że na długiej liście ministrów spraw wewnętrznych po 1989 roku Stasiak będzie najlepszy. Prezydent dodał, że jest przekonany także, że tym razem się nie pomylił.
    ?Pół roku temu księgowe ministerstwa nie chciały uznać tak wysokiego rachunku. Sprawa trafiła do Władysława Stasiaka. Minister zdecydował o kontroli. Zobowiązała ona Piętaka do pisemnego wytłumaczenia się z tego rachunku. Wiceminister się wytłumaczył i minister Stasiak człowiek nienagannie wręcz uczciwy , zatwierdził tę kwotę jako uzasadnioną i wpisał do obciążenia budżetu ministerstwa.

    Dlatego kompletnie niezrozumiałe jest dzisiejsze oświadczenie wiceministra Piętaka o chęci uregulowania jakiejś części pozostałej kwoty 62.05 zł , wszak ?uczciwy do bólu ? Stasiak kwotę tę uznał , a że jest kompetentny to wiedział co zrobił.

    Powieszono psy na wiceministrze Piętaku , przeczytał parę lub setkę wyzwisk , za to minister Stasiak nadal niewinny jak ta lilija , szefuje BBN-owi , podpisuje i zatwierdza wydatki i wszyscy się zastanawiają czy Piętak wpłaciłby jakiekolwiek pieniądze gdyby PiS wygrał wybory ?

    Piętak przez własną niekompetencję i brak wyobraźni otrzymał rachunek , Stasiak świadomie zatwierdził lwią część rachunku ? nie pytam kto działał bardziej na szkodę budżetu państwa, efekt jest taki że Piętak zalicza śmierć medialną , Stasiak nadal uchodzi za człowieka nienagannie uczciwego.

    Wiceminister Piętak dziś napisał ?Przepraszam raz jeszcze wszystkich, w tym premiera Kaczyńskiego, premiera rządu, w którym zasiadali sami uczciwi ludzie”

    Wyznanie wiceministra Piętaka wzbudziło wdzięczność w byłych ministrach rządu Jarosława Kaczyńskiego ? Tomaszu Lipcu , Januszu Kaczmarku i Andrzeju Lepperze ? taka opinia jak znalazł w prawdopodobnych procesach sądowych .

    I to by było na tyle .

  46. Do Pana Blizny!

    Szanowny Panie!
    Mocno Pan przesadza.Jest Pan dopiero Rana po PIS-ie.
    Blizna stanie sie Pan jak sie Pan zagoi.Zycze cierpliwosci i mestwa.W Panskim wypadku latwo przewidziec ,ze uraz bedzie dlugo ropial i jatrzyl.

    Zegnam tymczasem

  47. Manna
    piszesz CBA-tak wypaczenia nie. O nie, o ile pamiętam, CBA powołano jako nową służbę argumentując, że pozostałe są objęte korupcją albo nieudolne, że trzeba nowego narzędzia do walki z korupcją.
    Jak się okazało, CBA takie jakie jest też nie radzi sobie z walką z korupcją, albo wręcz działa jako tajna policja do specjalnych poruczeń. Co w tej sytuacji zrobić? Posługując się dotychczasową logiką, należało by powołać kolejną instytucję, która zajmie się korupcją, również w CBA 😉

    Nienienie! Czas przerwać tę głupotę. Czas zlikwidować CBA, czas zająć się prawem – zmieniać je tak żeby w jak najmniejszym stopniu prowokowało do korupcji (nota bene, to również opinia D. Tuska wypowiedziana podczas expose). Czas usprawnić sposób działania instytucji, któe wcześniej zajmowały się walką z korupcją. Policja – wydziały przestępczości gospodarczej. ABW. CBŚ. Prokuratura. Może sędziowie śledczy, szczególnie od spraw gospodarczych. Tak należy postąpić, nie mnożyć bytów ponad konieczną liczbę. Tym bardziej, drodzy współ-podatnicy, że każda kolejna instytucja to pieniążki wyjęte z naszej kieszeni, bez żadnej (patrz CBA) gwarancji że taka inwestycja kiedykolwiek się zwróci. Kurczaki, korupcja miała być zwalczana, ponieważ powoduje straty finansowe! Cały czas miało chodzić o pieniądze, o zmniejszenie strat ponoszonych przez panstwo (a więc podatników) przy przetargach!
    CBA do likwidacji, dobrych funkcjonariuszy do ABW i CBŚ!

  48. jola z 2007-12-11 o godz. 08:51:

    Mam dokładnie takie samo zdanie. Sprawę Ustawy Prawo Zamówień Publicznych obserwuję od dawna – włosy dęba stają. Mało tego: PiS w poprzedniej kadencji zdążył złożyć kolejne projekty zmian, które rozpłynęły się w powietrzu w momencie wyborów, ale kiedy je ogłoszono to zarówno opozycja jak i media poparły.

    Ciekaw jestem co teraz będzie z tą ustawą. Dziennikarze mają często zbyt małą wiedzę aby o to dopytać polityków, nie orientują się, że w ten sposób wyciekają milardy złotych i dzięki temu sprawa nie nabiera rozgłosu.

    Ale jestem pewien, że bomba w którymś momencie wybuchnie. Podejrzewam że będzie to przy okazji któregoś z projektów finansowanych ze środków UE. A to będzie kompromitacja na skalę nie tylko Polski, ale i Europy.

  49. Panu który wspomniał o F.Dzierżynskim polecam ksiąze Jerzego Hrabiego Ronikiera z Biblioteki Ossolińskich pt. Czerwony kat czyli trzy spotania,napewno trudno dostępna ksiązka ale jest w niej wszystko o całej rodzinie Dzierżyńskich.
    Co do CBA to sprawa plama na honorze Polski, był to organ represji w rękach jednej parti politycznej i premiera. To CBA spowodowało upade rządu J.Kaczyńskiego po niedanej akcji w MR i Leppera. Kaczyński gdyby przeczół, że to niewypali Lepper byłby do dzisiaj premierem.Potem zrobiła się wojna z Giertychem i rząd upadł.

  50. W sytuacji gdy do wladzy powrocili przedstawiciele Polski Aferalnej oczywiscie dalsze utrzymywanie specjalnej sluzby poswieconej lapaniu makro-zlodzieji nie ma sensu. Moglibysmy bowiem pozostac bez rzadu i parlamentu. Nie ma watpliwosci. Agentow CBA trzeba wyslac na biale niedzwiedzie.

  51. Aga 15,33
    Dawanie szans już było i lepiej do tego nie wracać.

    Przy obecnych możliwościach prześwietlania kandydatów na jakąkolwiek funkcję państwową,aż dziw bierze,że trafiają tam ludzie,którzy”mają coś za uszami’ albo tylko i po prostu się nie nadają.Zrozumiałe jest,że partia w jakiś sposób chce satysfakcjonować swoich działaczy-ale jeśli ma się to odbywać kosztem utraty choćby części autorytetu tejże partii,premiera lub rządu,to niewarta skórka wyprawki.Tak właśnie jest w przypadku p.Pitery.
    Każde posunięcie niesie za sobą wymierne skutki-zwłaszcza przy tak rozwiniętej informacji-jest natychmiast upublicznione i skomentowane.
    Tusk ma gorszą sytuację niż miał J.K-musi bardziej kalkulować,przewidywać na wiele kroków naprzód.
    Wydaje się,że chyba to robi ale tylko w swoich i ewentualnie Sikorskiego i Klicha działaniach.Resztę chyba odpuścił i stąd wyskoki J.Pitery.
    Potencjalny,nowy konflikt z prezydentem na tle wyjazdu do Lizbony i Brukseli,nieśmiałe na razie zapowiedzi działań w stosunku do Radia M. i KK mogą być sygnałem,że PO na początku kadencji chce sobie poszerzyć pole działania albo przynajmniej nie dać sobie odebrać tego co „rządowe”.
    Jak to wpłynie na dalszy bieg wydarzeń-na razie to niewiadoma.

  52. Pani Redaktor. Wracam do Pani. Wracam do „zjawiska” Blizna. Nie jest to moim zdaniem jedna osoba (choć proponowałem jej wizytę u psychologa). Jest to sztab ludzi, pewnie sztabowców PiS’u. Buszują po wielu blogach siejąc zamieszanie i dewastując wręcz konstruktywne myślenie i zamiar konstruktywnej dyskusji. Dla tych ludzi im gorzej dla Polaków i Polski tym lepiej! (dla nich). Jest to klasyczna doktryna bliźniaków JK&LK, jawiąca mi się: „po nas choćby potop”. Albo my, albo nic i nikt. Tak to czuję i widzę. Jeszcze nie spotkałem się z takim spiętrzeniem psychopatologii i agrersji jaką prezentuje Blizna. Pozdrawiam Lech.

  53. SkaVege
    2007-12-10 o godz. 21:17
    szacunek

  54. Do Olhado z godz. 14:47
    Dobrych fachowców z CBA należy wykorzystać w innych służbach, a instytucję zlikwidować. Nie sądzę, żeby zdążyli się wszyscy zdemoralizować w tak krótkim czasie. To mogli być JANCZARZY IV RP.
    RiP.
    Tylko z tego, że ktoś tam jednak był rozsądny i nie dopuścił do PSEUDOOSZCZĘDNOŚCI – nie można robić CBA zarzutu.
    Linux możesz sobie Ohaldo POBIERAĆ z NET-u do domu lub własnej firmy. Jest to bardzo dobry system. Ruch wolnego oprogramowania, darmowe pakiety biurowe i masę innych programów – to wspaniała idea, ale do domu lub na własną firmę lub firmę dużą, ale z zapleczem paru dobrych informatyków.
    CBA jest jak na razie – instytucją państwową.
    „Administrację” (szeroko rozumianą) obowiązują standardy systemów operacyjnych, baz danych, poczty elektronicznej, aplikacji użytkowych, itd.
    Są one (bodajże) co dwa lata uaktualniane.
    Poza jednolitością środowiska, w tym użytkownika – chodzi o bezpieczeństwo danych, przetwarzanych lokalnie i w sieciach rozległych oraz przesyłanych (rózne media). Mówimy o ISTOTNYCH i WRAŻLIWYCH danych dla funkcjonowania Państwa. Mówimy o INFRASTRUKTURZE teleinformatycznej „administracji państwowej”, w tym „służbach”.
    Oprogramowanie Microsoftu spełnia wymagania bezpieczeństwa, bo posiada stosowne certyfikaty producenta.
    Microsoft posiada potęzny SUPPORT, uznane centra szkoleniowe, wystawiające CERTYFIKATY oraz stosowne świadectwa bezpieczeństwa przemysłowego, uznawane przez nasze odpowiedzialne za bezpiecznśtwo instytucje oraz ich odpowiedniki u naszych sojuszników.
    W bardzo drogich szkoleniach adminów (etapy) – około 30-50% to koszty UBEZPIECZEŃ od ewentualnych SZKÓD i kłopotów PRAWNYCH.
    Jesteśmy w UE i NATO i takie postępowanie jest tam wymagane.
    Zanim nas do tego klubu dopuszczono, rząd RP kilka lat temu uzyskał dostęp do kodów źródłowych istotnego dla „zabezpieczeń” (ogólnie mówiąc) oprogramowania, PODPISUJĄC stosowne umowy z MICROSOFTEM.
    Sam jestem wychowany na UNIXIE, ale dzisiejszy świat jest światem Billa Gatesa, niestety.
    Po prostu Microsoft jest wszędzie, a Linux – gdzieniegdzie. Producenci nie kwapią się z pisaniem sterowników dla Linuxa i wiele peryferii nie pracuje dobrze. Tak juz jest, żyjemy na planecie INTELA i Microsoftu.
    Nie można opierać CIĄGŁEJ pracy poważnej instytucji państwowej (bez komentarzy co do oceny CBA, tylko ZAMIARY ustawodawcy mam na myśli) – na entuzjaźmie Linuxowców i zwolenników Open Source.
    Firma państwowa musi kupić software na fakturę, dostać gwarancję i mieć na wszystko certyfikaty. Na poziom wykształcenia adminów też.
    Kto weźmie odpowiedzialność za prowadzenie systemów informatycznych w administracji państwowej opartych na Linuxie ?
    Mówimy o odpowiedziolności KARNEJ za błędy w dostarczonym przez kogoś oprogramowaniu i administrowaniu rozległymi systemami informatycznymi, z powodu katastrofalnych niekiedy skutków działania NIECERTYFIKOWANEGO OPROGRAMOWANIA.
    Jak coś się stanie – to prokurator zapyta o licencję oprogramowania i certyfikat admina. Z linuxem mogą być trudności. Kto go będzie certyfikował?
    Powiesz, że sterowany produktami Microsoftu system np. wspomagający anestezjologa podczas operacji chirurgicznej – też może paść lub się zawiesić. I ktoś może umrzeć.
    Tylko że Szef Szpitala wyjdzie z tego obronną ręką, jak ma na wszystko kwity i przestrzega procedur oraz ustalonych standardów.
    To Szefowie decydują, bo Oni nie chcą niepotrzebnie ryzykować w produkty bez stosownych certyfikatów.
    Tyle długiego wstępu, żeby poprosić Cię Drogi Ohaldo, abyś nie mieszał ludziom w głowach.
    Gdybyśmy byli tak bogaci jak Niemcy (i tak dobrze zorganizownia) i mieli PAŃSTWOWE CENTRA WSPIERANIA („ROZSIEWANIA”) LINUXA z całym zapleczem programistów, administratorów i instruktorów – to wtedy tak. Zresztą mimo takiego wsparcia – Linux tam jeszcze nie dominuje. Brak sterowników do wielu urządzeń skutecznie zniechęca. U nas jest już raczej niemożliwa MIGRACJA eksploatowanych w administracji SYSTEMÓW na Linuxa. Za dużo już wydaliśmy na produkty MIcrosoft.
    Jedyne co rząd RP powinien zrobić, to wynegocjować jakąś umowę typu GIGA SELECT z Microsoftem.
    Zobowiązujemy się np. zmniejszyć piractwo o 80 % w jakimś czasie, za porównywalną obniżkę oprogramowania dla instytucji państwowych i samorządowych, w tym szkół.
    Poza tym nasi najlepsi informatycy nie pracują już w Polsce.
    Obsługują klientów np. Symanteca w Polsce, ale z Aten …
    I tak dalej.
    Jak wyliczyłeś te 96% oszczędności?
    Dla dobrego amatora to jest praktycznie za darmo (czas i nośniki), ale załóżmy że komuś trzeba dać zarobić. Ale aż tyle?
    Systemy informatyczne w „czułych” instytucjach państwowych nie mogą być oparte na Linuxie, co już opisałem. To tak jakby GROM kupował broń od Ruskich na Bazarze (w Krakowie – na tandecie).
    Broń prosto z Tuły, super jakość i jak tanio!
    To nie ten świat.
    A UNIX (no i Linux też) – jest piękny.
    Tylko że Ziemia jest już planetą Microsoftu.
    No i co tanie – to w efekcie drogie. Koszty eksploatacji, kształcenia ludzi – już nie ma odwrotu od Microsoftu, jak Pani Basia z Kadr (5 lat do emerytury) opanowała wreszcie Worda.
    CBA należy zlikwidować, bo utworzono go w oparciu o bolszewicką ideę TOTALNEJ PODEJRZLIWOŚCI Feliksa Edmuntowicza Dzierżyńskiego, a nie dlatego że nie przeszło na Linuxa i Open Office. Pozdrawiam

  55. Pani Janino,
    odnośnie Roberta Walenciaka to głównie oglądałem go w telewizjach lub słuchałem w radiach. Ale do momentu, gdy dowiedziałem się, że czasopismo pana Walenciaka na skraju bankructwa ratowało się przejściem na łaskę SLD – tzn. SLD udzieliło Przeglądowi lokalu. O jakiej więc niezalezności może być mowa? To już wolę posłuchać Szmajdzińskiego, przynajmniej wszystko jest jasne.

    pozdrawiam
    Bernard

  56. Sz.P. Redaktor.
    Użycie argumentu o stukrotnym wyjaśnieniu sprawy jest tak samo przekonujące, jak tysiąckrotne albo i milion razy powtarzane. 😉

    Nie jest rozstrzygającą krotność powtarzania jednych argumentów. Utrwalić może ona co najwyżej stereotyp, do którego z wielu powodów przywykniemy. Stosując takie metody możemy zagłuszyć coś ważnego (dobrego). Nieistotne nawet, czy celowo, czy nieświadomie.

    Dla przykładu argumentacja sądu okręgowego, kierowana do sądu najwyższego z którą co prawda SN się nie zgodził, ale sygnalizująca wątpliwości w ocenach społecznych działalności sądów. Zwraca uwagę, jak subtelne (w porównaniu do faktów dot. ministra) przesłanki skłoniły sąd do tego wnioskowania.
    [SN nie uwzględnił tym samym wniosku stołecznego sądu o przeniesienie tego procesu do innego sądu, co motywowano faktem, że w sprawie występują osoby znane w stołecznym świecie prawniczym, „co może wywoływać przekonanie opinii publicznej, choćby błędne, iż orzeczenie wydane przez sąd w Warszawie nie będzie wolne od pozaprocesowych wpływów”.]
    http://wiadomosci.onet.pl/0,11,kategoria.html

    Pozdr.
    Lucjan

  57. Do Olhado ! Napisałam niejasno. Nie przedstawiałam swojego zdania(bo ono w sprawie potrzeby istnienia CBA jest takie jak twoje) Próbowałam odpowiedzieć na pytanie co Platforma Obywatelska zrobi z CBA? Podzielam natomiast zachwyt Joli dla Pawlaka. Z prezydentem to może przesada ale premierem byłby dobrym(z dostępnego zbioru). Dlaczego? Nie jest żadnym ideologiem. Typowy inżynier ,technokrata z ogromną wiedzą o funkcjonowaniu państwa, doświadczeniem czarnej strony polityki. Pozytywistycznie nastawiony do realizacji zadań dla kraju .(tak go odbieram) .Cała ta ideologiczna grupa PSL-u poszła do PSL-PIAST.Musisz Sam przyznać że żadna grupa społeczna nie zyskała tyle co rolnicy i grupy około rolnicze. A krasnoludki za nimi nie lobbowały. Podrawiam

  58. Sz.P. Redaktor.
    Kiedyś już pisałem pod Pani tekstem w sprawie prewencyjnej roli CBA.
    Dzisiaj także na ten aspekt chciałbym zwrócić uwagę.
    Być może ktoś chciałby efektywność tej służby mierzyć w kategoriach czysto księgowych – wydatków na działalność i przychodów finansowych (zmniejszeniu strat) w obszarze jej działania . To zasadniczy błąd.

    http://www.rp.pl/artykul/75866.html
    Artykuł zajmuje się analizą nastrojów przedsiębiorców. Wskaźnik optymizmu spadł z miesiąca na miesiąc. Artykuł nie wymienia korupcji wśród negatywnych czynników pogorszenia nastrojów przedsiębiorców.
    A może tak to jest, że przedsiębiorcy automatycznie, widząc co się dzieje wokół CBA, założyli, że mniejszy strach urzędników oznacza ich większa bezczelność, utrudniającą gospodarowanie. Ale czy to da się zmierzyć?
    Instalując drogie, nowoczesne systemy alarmowe może się zdarzyć (najczęściej tak bywa), że żaden złodziej do nas nie przyjdzie.
    Niech więc może wśród wielu (może zbyt wielu) instytucji będzie jedna, wzbudzająca rzeczywisty respekt wśród najwyższych urzędników.
    Może dzisiaj jedyną osobą go gwarantującą jest dotychczasowy szef CBA. Niemożliwe aby o czymś takim mógł pomyśleć Premier Tusk. Nie ten format polityka.
    A przecież dzisiaj nic nie da udowodnienie, że odrolnienie było podżeganiem, poza satysfakcją moralną dla A.Leppera. Nb. też bez praktycznych skutków dla niego i jego partii.
    Wyciąganie wniosków z działalności CBA i nadzoru Premiera nad nią powinno się odbyć na zakończenie kadencji jej szefa a trzy znane sprawy są już w rękach prokuratury. I koniec.
    Cały ten młyn, to … woda na młyn dla osłabiania Państwa. Słabe państwo najmniej służy onbywatelom.

  59. Olhado 2007.12.11 -14.31

    Wejście Pawlaka i jego ludzi do rządu spowodowało zanik dyskusji na temat KRUS , nie mogę znależć żadnej informacji na temat prac związanych z reformą KRUS, nie słyszę także aby ktokolwiek wogóle odważył się mówić o podatkach rolników / bo ich nie ma /, bo podobno nie można oszacować podstawy która byłaby wyjściem do opodatkowania rolników / może nie piszę zbyt fachowo ale nie jestem fachowcem od podatków/. Tymczasem mninister Sawicki potrafi obliczyć straty drobiarzy i zapłacić im z naszej wspólnej kieszonki wydatków budzetowych. Ciekawe co? Gdy trzeba obliczyć podatek – nikt nie potrafi, gdy trzeba zapłacić za straty – sprawa prosta. To dopiero sztuka. Tymczasem Pawlak jeżdzi i rozmawia o strategicznej dla Polski sprawie – bezpieczeństwo energrtyczne.
    Jak więc widzisz dla nas wszystkich PSL nie robi nic, ale swoich wyborców dopieszcza. Dlatego , może przewrotnie , w mojej ocenie PSl to spryciule, ale działają na korzyść swoich. I tak sobie myślę, że czasem z tego punktu widzenia chciałabym być w grupie społecznej o której interesy dba PSL.
    A ponieważ nie jestem rolnikiem to tak sobie myślę Pawlak na prezydenta, wtedy jego ludzie do władzy a my wszyscy będziemy mieli dobrze.

    serdecznie pozdrawiam Ciebie i wszystkich – na naszym glogu jest fajnie, nie zapominajmy niedługo święta, piszmy optymistycznie, jola

  60. Uwazam, ze dobrze stanowione prawo nie dajace szans na korumpownie urzednikow jest najprostszym rozwiazaniem. Uproscic podatki, nie pozwolic politykom grzebac w ustawach, stworzyc biuro prawne sejmu z prawdziwego zdarzenia (jak w UK), sprywatyzowac wszystko co sie da jak najszybciej, ZLIKWIDOWAC CBA, nie dopuscic do dzialan uznaniowych urzednikow. Korupcja spadnie do przecietnego poziomu krajow cywilizowanych. Na zmiane w samych pogladach naszego spoleczenstwa co jest korupcja a co nie trzeba kilku pokolen.

  61. Dżołk

    Po wizycie Donalda Tuska Andżela Merkel zwołała telekonferencję z Gerhardem Schroderem i Eriką Steinbach.
    – Moi drodzy Donald Task w przeciwieństwie do poprzednika nie ma żadnych kompleksów. On naprawdę jest głupi.

    pozdrawiam
    Bernard

  62. Pani Janino – sorry! Czy Pani nigdy – tam, gdzies – nie pomyslala, ze tak pieknej i elokwentnej NIEWIASCIE nie wypada sie mieszac z motlochem? Ot, takie pytanie – ktore – niech Pani pomysli – prosze!
    Gdybym mial zone… Nigdy, przenigdy nie pozwolilbym Jej sie mieszac z gawiedzia – bo! Bo wlasnie internetowa bryja jest niczym innym.

    Uklony

  63. jola – Twoja argumentacja jest przewrotna, ale poprawna 😉
    a na serio – obawiam się że PSL przez te 4 lata nie raz da Polakom popalić.

  64. Z rzeczy istotnych:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4754358.html

    „Prokuratura umorzyła śledztwo wobec dwóch podejrzanych o korupcję prezesów spółek węglowych. To podważa sens forsowanego przez PiS pomysłu, by komisja śledcza ds. śmierci Blidy zajęła się mafią węglową
    – Uznaliśmy, że nie ma podstaw do wniesienia przeciwko nim aktu oskarżenia – tłumaczy prokurator Marta Dybek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Decyzja jest przełomowa, bo wśród oczyszczonych z zarzutów jest Zbigniew B., były szef Rudzkiej Spółki Węglowej. To jemu według prokuratury łapówkę miała przekazać Barbara Blida, b. posłanka SLD, która zastrzeliła się podczas próby zatrzymania przez ABW.

    Henryk Blida jest zszokowany: – Skoro B. nie wziął łapówki, to moja żona nie mogła mu jej dać. Gdyby śledczy w kwietniu rzetelnie sprawdzili zeznania „Alexis”, Basia żyłaby do dzisiaj.”

    Ciekawe czy PiS dalej będzie forsować pomysł komisji śledczej w sprawie mafii węglowej?

  65. Pani Redaktor.

    Tak na marginesie toczącej się dyskusji o CBA chciałbym wysnuć następującą refleksję:PiS przez dwa lata swoich rządów zrobił coś,czego nie udało się zrobić wszystkim poprzednikom od 89 roku.
    Pokazał jak NIE powinno być.
    Pokazał jaki nie powinien być:
    -prezydent
    -premier
    -minister
    -prokurator
    -urzędnik wyższego szczebla

    Jak NIE powinno się prowadzić polityki zagranicznej,
    jak nie powinno się kierować partią/własną zresztą/

    Takich NIE można wyliczyć znacznie więcej.
    Dostaliśmy w ciągu dwóch lat-to stosunkowo niewiele,porządną lekcję jak NIE powinno być przy stosunkowo niewielkim koszcie/ za wyjątkiem śmierci B.Blidy/.
    Mam nadzieję,że lekcja nie pójdzie na marne i każdy wyciągnie z niej wnioski-każdy i na każdym stanowisku.
    Podejrzewam,że nawet zwolennicy PiSu.

  66. udowelobbyleppera pisze:
    2007-12-12 o godz. 01:30

    Instalując drogie, nowoczesne systemy alarmowe może się zdarzyć (najczęściej tak bywa), że żaden złodziej do nas nie przyjdzie.
    Niech więc może wśród wielu (może zbyt wielu) instytucji będzie jedna, wzbudzająca rzeczywisty respekt wśród najwyższych urzędników.

    Wybacz, ale po pierwsze sam sobie zaprzeczasz – najpierw piszesz że wyliczanie efektów finansowych skuteczności działania służb jest nieważne, a potem się do efektów finansowych (biznesowych) odwołujesz.
    Owszem, efekty są najważniejsze.
    Co do metafory z systemami alarmowymi – też pudło. Zauważ, że polecasz monotwanie co chwila kolejnych, dodatkowych drogich systemów, zamiast zastanowić się, co przyciąga złodziei oraz czemu dotychczasowe systemy nie działają i jak je naprawić. Wybacz, ale to bardzo niemądre podejście. Metafora za metaforę – wyobraź sobie, że kupujesz samochód za powiedzmy 100.000 zł. Okazuje się, że czasem silnik nie chce w nim zapalić, albo często palą się żarówki w kierunkowskazach. Zgodnie z Twoją metodologią, powinieneś odsatwić ten samochód do garażu, po czym: kupić następny samochód za taką samą cenę, albo i droższy. Do niego jeszcze garaż, ubezpieczenia. Na dokładkę kupujesz nowy model, sam początek produkcji, a więc obarczony tzw „chorobami wieku dziecięcego”, czyli z wadami które wyjdą na jaw dopiero w trakcie eksploatacji, bo konstruktor wszystkiego nie przewidzi. Dokładnie to proponujesz zrobić, i gdybyś był multimiliarderem z Bahrajnu, pewnie nie było by to takie złe rozwiązanie. Ale jeśli jesteś przedstawicielem lower middle class to już inaczej wygląda, prawda?

    CBA do odstrzału – oddać producentowi (PiS) jako niesprawny, obarczyć kosztami reklamacji. I wymienić żarówki oraz poprawić ukłąd zapłonowy w CBŚ, ABW, UC i prokuraturze.

  67. spokojny pisze:
    2007-12-11 o godz. 22:47

    Linux możesz sobie Ohaldo POBIERAĆ z NET-u do domu lub własnej firmy. Jest to bardzo dobry system. Ruch wolnego oprogramowania, darmowe pakiety biurowe i masę innych programów – to wspaniała idea, ale do domu lub na własną firmę lub firmę dużą, ale z zapleczem paru dobrych informatyków.

    to ciekawe co piszesz. Ciekawe, bo kłóci się z wytycznymi UE co do użycia oprogramowania OpenSource w służbach publicznych. Jeszcze ciekawsze, że nie wiesz o tym, że KUPUJĄC różne wersje Linuxa kupujesz właśnie ten support na który się powołujesz. Z każdym oprogramowaniem tego typu tak właśnie jest – płacisz za obsługę firmie, która zajmuje się dystrybucją „darmowego” oprogramowania (darmowe jest wtedy gdy wszystko bierzesz na siebie). Dziwne że nie słyszałeś o decyzjach kolejnych państw przesiadających całą administrację na syetemy operacyjne i oprogramowanie OpenSource – ostatnio to była Macedonia. Krótko mówiąc, nie zgadzam się z Twoją argumentacją
    Proszę, google Twoim przyjcielem jest, pierwszy z brzegu link:
    http://www.networld.pl/artykuly/28236.html
    Darmowy system operacyjny Linux zdobywa kolejne przyczółki w administracji rządowej. Jest już wykorzystywany m.in. we Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoszech, Finlandii, Norwegii, Chinach i Stanach Zjednoczonych. Jednak to nie tylko cena, a właściwie jej brak, decyduje o przejściu z dotychczas dominujących rozwiązań komercyjnych na ich alternatywy typu open source.
    Coraz częściej zwraca się uwagę na pewność i bezpieczeństwo oprogramowania z dostępnym kodem źródłowym. Administracja Unii Europejskiej podkreśla ułatwienia w integracji systemów otwartych.Kiedy w październiku 1999 francuscy senatorowie Pierre Laffitte i Rene Tregoue przedstawili propozycję przepisu obligującego francuskie agencje rządowe do używania oprogramowania z dostępnym kodem źródłowym – tzw. Proposition de Loi 495, chyba nikt nie spodziewał się lawiny, która miała się przetoczyć przez instytucje rządowe całego świata.

    W ciągu następnych kilkunastu miesięcy projekty podobnych regulacji pojawiały się w kolejnych państwach i chociaż, jak na razie, tylko w niewielu zostały zatwierdzone, świadczyły o wzbierającym niezadowoleniu i potrzebie zmian. Parlamentarzyści z Europy i Ameryki Południowej byli zaniepokojeni wzrastającymi kosztami licencji, zależnością od zagranicznych dostawców, lukami w zabezpieczeniach oraz spekulacjami dotyczącymi istnienia „tylnych drzwi” w produktach komercyjnych.

    W maju 2000 brazylijski stan Rio Grande do Sul wprowadził prawo zobowiązujące instytucje rządowe i przedsiębiorstwa państwowe do korzystania z oprogramowania typu open source. W maju 2001 argentyński kongresman Marcelo Dragan zaproponował przepis podobny do francuskiego Proposition de Loi 495. Nad analogicznymi regulacjami pracują Włochy.

    W listopadzie 2001 dr Edgar David Villanueva Nunez, kongresman z Peru, przedstawił propozycję Bill 1609, ustawę, której celem jest zobligowanie peruwiańskich agend rządowych do wyłącznego używania oprogramowania open source. W odpowiedzi na list szefa peruwiańskiego oddziału Microsoftu dr Villanueva prezentuje słynną już argumentację dotyczącą zalet wykorzystania przez państwową administrację systemów otwartych (pimientolinux.com/peru2ms/Villanueva_to_ms.html).

    Pierwsza grupa argumentów koncentruje się na kosztach wdrożenia i korzystania z oprogramowania open source. W większości przypadków oprogramowanie to jest darmowe lub jego koszty są znacząco niższe od tych związanych z korzystaniem z systemów komercyjnych. Użytkowników zwykle nic nie kosztują także uaktualnienia oprogramowania i mogą to robić, kiedy chcą, a nie pod dyktando korporacji tworzącej software. Dzięki możliwości wyboru firmy zajmującej się serwisem spośród wielu dostępnych na rynku możliwe jest także obniżenie długoterminowych kosztów użytkowania.

    Nic więc dziwnego, iż w 2001 r. agendy rządowe Finlandii, zaniepokojone planowanymi zamianami w zasadach licencjonowania oprogramowania Microsoft, wspierane przez Ministerstwo Finansów, zaczęły rozważać możliwość zastąpienia tego oprogramowania rozwiązaniami alternatywnymi. Według fińskich szacunków zastąpienie oprogramowania na 147 tys. komputerów wykorzystywanych przez administrację państwową pozwoliłoby osiągnąć roczne oszczędności w wysokości 26 mln euro.

    Z kolei w pierwszej połowie 2002 r. rząd Norwegii poinformował, iż nie zamierza odnowić kontraktu na użytkowanie oprogramowania Microsoft pomimo oferowanych zniżek sięgających 20 proc. Tymczasem na zastąpieniu systemu operacyjnego Windows przez Debian Linux na 8 tys. stacji roboczych hiszpańska administracja państwowa zaoszczędziła 20 mln euro. Hiszpanie planują także wymianę oprogramowania 200 serwerów wykorzystywanych przez instytucje rządowe. Kolejny cios producentom systemów zamkniętych został zadany latem 2002 r., kiedy administracja Unii Europejskiej zaczęła promować wykorzystanie oprogramowania open source przez instytucje rządowe krajów członkowskich w celu obniżenia wydatków na technologie informatyczne, które w 2002 r. mają wynieść 6,7 mld euro.

    Zainteresowanie Unii Europejskiej oprogramowaniem open source sięga roku 2001, kiedy Komisja Europejska zleciła firmie Unisys zbadanie jego wykorzystania w Europie. Następnie, podczas posiedzenia w Barcelonie, Rada Europy wezwała kraje UE do „wspierania wykorzystania otwartych platform, by zapewnić obywatelom wolność wyboru aplikacji i usług w ramach społeczeństwa informacyjnego”. W tym celu do końca 2003 r. Komisja Europejska ma przedstawić zasady współpracy między różnorodnymi systemami wykorzystywanymi w administracji. Zgodnie z założeniami strategii eEurope mają być one oparte na otwartych standardach i oprogramowaniu open source.

    Systemy open source to jednak nie tylko niższe koszty. Znacznie ważniejsze są: pewność, przejrzystość i bezpieczeństwo takiego oprogramowania. Systemy informatyczne wykorzystywane w administracji publicznej muszą się cieszyć zaufaniem obywateli. Jest to szczególnie istotne w przypadku systemów kluczowych dla funkcjonowania państwa, jak na przykład baz danych zawierających dane osobowe i finansowe czy systemów wspierających obsługę wyborów i referendów.

    Oprogramowanie z dostępnym kodem źródłowym zapewnia pełną kontrolę nad publicznymi danymi. Tymczasem, w przeciwieństwie do systemów otwartych, dane przechowywane w nieudokumentowanych, własnych formatach firm komercyjnych nie dają całkowitej pewności co do ich integralności. Ponadto istnieje niebezpieczeństwo zmiany formatu lub zaprzestania jego obsługi, co może wymusić kosztowny upgrade do nowego formatu lub wręcz uniemożliwić migrację.

    Bezpieczeństwo systemów open source jest oparte na przejrzystości i możliwości weryfikacji. Nawet jeżeli sami użytkownicy nie posiadają umiejętności skontrolowania kodu źródłowego, w przypadku systemów otwartych istnieje możliwość zlecenia ich kontroli niezależnym ekspertom. Ta cecha oprogramowania wzbudza zaufanie użytkowników, czego często nie można powiedzieć o systemach komercyjnych.

    Niebezpieczne systemy komercyjne

    Na początku 2002 r. James Allchin, wiceprezes Microsoft, zeznał pod przysięgą, iż w Windows znajdują się błędy, których ujawnienie mogłoby zagrozić bezpieczeństwu systemu. Opublikowanie API Windows mogłoby wręcz zagrozić bezpieczeństwu narodowemu. Bezpieczeństwo systemu Windows zależy więc od utrzymania w tajemnicy szczegółów zastosowanych w nim rozwiązań technicznych. I chociaż amerykańskie prawo zabrania dokonywania analizy skompilowanego kodu programu (reversed engineering), to jak dotychczas nie przeszkodziło to w łamaniu zawartych w produktach Microsoftu zabezpieczeń przed kopiowaniem. Nic więc dziwnego, że również kolejne luki w mechanizmach bezpieczeństwa Windows są systematycznie ujawniane.

    Nieufność użytkowników w stosunku do systemów zamkniętych nasilają jeszcze afery, takie jak znalezienie w 1991 r. klucza o nazwie „NSAKEY”, sugerującego związek z amerykańska agencją wywiadowczą National Security Agency, w bibliotece Microsoft Crypto API w Windows NT Service Pack 5. Pomimo iż eksperci wykluczyli wykorzystanie tego klucza jako „tylnej furtki” w oprogramowaniu Microsoft przez amerykańskie służby specjalne, wiele rządów, w tym niemiecki i francuski, postanowiło wymienić oprogramowanie stosowane w kluczowych dla bezpieczeństwa państwa systemach.

    Obecnie system Linux jest używany m.in. przez wywiady USA, Kanady, Francji, Anglii, Hiszpanii i Singapuru. Sama National Security Agency stworzyła wersję systemu Linux o zwiększonym poziomie bezpieczeństwa – Security-Enhanced Linux (SELinux) – i udostępniła jej źródła (www.nsa.gov/selinux/index.html). Już w lutym 2000 francuski minister kultury i komunikacji ogłosił wymianę dotychczas wykorzystywanego oprogramowania komercyjnego na kombinację Red Hat Linux, serwerów Apache i Zope. Powodem tej zamiany były obawy dotyczące bezpieczeństwa systemów zamkniętych. W czerwcu 2002 niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podpisało kontrakt z IBM na wdrożenie systemów linuksowych, by „zwiększyć bezpieczeństwo poprzez zapobieganie monokulturze”.

    Kalifornijska społeczność open source, wspierana przez IBM i Red Hat, przedłożyła propozycję regulacji Digital Software Security Act, która miałaby nakazywać wykorzystanie wyłącznie oprogramowania open source w administracji stanu Kalifornia, gdyż umożliwia ono weryfikację stosowanych mechanizmów bezpieczeństwa. itd itp.

  68. „Osobista uczciwość połączona z rewolucyjnym zapałem może być nawet mieszanką wybuchową” – co skutkuje nazwaniem p.Kamińskiego mianem „świrowategogo zadymiarza” – nie pamiętam już przez kogo, ale za to adekwatnie.

  69. ludowelobby leppera
    jak się okazuje, pan Tusk myśli i skuteczności i przyszłości CBA podobnie jak to zaprerentowałem:
    http://wiadomosci.onet.pl/1657039,11,1,1,item.html
    Tusk zaznaczył, że podziela pogląd, iż mnożenie instytucji kontrolnych, bez poprawy pracy ich jakości, prowadzi tylko do takich nieszczęść jakich byliśmy świadkami w ostatnich dwóch latach.
    Podkreślił, że chciałby precyzyjnego określenia obowiązków instytucji państwowych, jeśli chodzi o sprawy walki z korupcją także po to, żeby racjonalizować wydatki, bo setki milionów wydawane są na walkę z korupcją, a efekty są mizerne. Trzeba się więc zastanowić co naprawdę jest skuteczne, co naprawdę jest potrzebne

  70. Wygląda na to, że minister sprawiedliwości spokojnie robi swoje:

    http://wiadomosci.onet.pl/1656926,11,item.html

    Zwłaszcza dymisja szefowej prokuratury apelacyjnej w Warszawie (Marzena Kowalska) budzi optymizm. Kto pamięta sławetną konferencję prasową tej pani po decyzji sądu okręgowego o zwolnieniu z aresztu Mirosława G. ten wie o czym mówię. Przekaz ministra wydaje się być czytelny: konferencje prasowe nie są miejscem na polemiki z orzeczeniami sądowymi, zwłaszcza nieprawomocnymi. A stwierdzenia szefa prokuratury apelacyjnej typu „decyzja sądu jest dla nas zastanawiająca i zaskakująca” są po prostu niedopuszczalne.

    pozdrawiam

  71. Kierowaniem urzędu odpowiedzialnego za ściganie korupcji nie może zajmować się żaden pasjonat, czyli w takim samym stopniu nie powinien to być Pan Kamiński jak i Pani Pitera. Jak wspomniała Pani Redaktor historia zna wybuchowe przypadki połącznia zapału z uczciwością. Warto wspomnieć tutaj postać niejakiego obywatela Robespierre’a, zwanego powszechnie „nieprzekupnym”. Człowiek ten rządząc ogarniętą rewolucyjną gorączką Francją mieszkał w wynajętym od pewnego rzemieślnika pokoju, prowadził ascetyczny tryb życia i nigdy w życiu nie przyjął łapówki. Chwalebna to przypadłośc zważywszy, że łapówkarsto było procederem powszechnym we Francji owego czasu. Jest jedno „ale”. Człowiek ten nie chcąc dla siebie żadnych dóbr materialnych, luksusów i pałaców zagarnął dla siebie całe państwo posyłając przy tym na szafot tysiące wrogów „idei”. Źródła milczą o tym czy ów Pan posiadał kota, „kartę woźnicy” i konto w banku.
    Interesująco i nadal aktualnie o opatrznym wdrażaniu idei pisał Paweł Jasienica w „Rozważaniach o wojnie domowej” Polecam!!

  72. Szanowni Blogowicze,
    podnosicie Państwo tutaj, że dobrych fachowców z CBA trzeba czy można wykorzystać w innych służbach. Nie zgadzam sie z tym. Mam podstawowe jedno pytanie – jak ci fachowcy mogli tyle czasu bez protestu znosić to, co się działo w CBA? Czy fachowość oznacza kompletny brak kręgosłupa? Czy dla celów koniunkturalnych i własnej kariery można wiecznie przymykać oczy i nic nie mówić i dalej siedzieć w takiej instytucji? Jaka jest granica podpisywania własnym nazwiskiem różnego rodzaju głupot, czy też kwiatków, które się działy w CBA? Mówię tu o podpisywaniu własnym nazwiskiem, bo jakoś nie słyszałam ich protestów, czy też nie było doniesień o odejściach z tej instytucji. Jeśli nie było, to znaczy że godzili się z tym, co robiono w CBA. I niech mi tu nikt nie macha przed oczami kwestiami, że przecież oni nie o wszystkim wiedzieli, że bunt w takiej instytucji jak CBA czy prokuratura nie jest możliwy. Ja twierdzę, że nikt nie musi być funkcjonariuszem CBA czy prokuratorem. Nikt nikogo do tego nie zmusza. Gdyby nie to, że tacy panowie jak Ziobro, Kamiński i jemu podobni nie znajdowali bezkarnego posłuchu na dole, to nie byłoby ich cudnych dokonań. Wiem – czasem odmówić lub odejść jest trudno. Ale jak się na klatę bierze zgodę na świństwa, to potem proszę się nie dziwić, że błotem z tych świństw się jest umazanym. Nie ma tak, że się jest dobrym fachowcem tylko instytucja, w której się pracuje jest zła. Wiem, co mówię. Przeżyłam metody zarządzania w wersji PiS na własnej skórze i za sprzeciw groźbę wywalenia mnie. Gdy stwierdziłam, że tak się nie da pracować i to co jest robione i jak jest robione, to nie są rzeczy, pod którymi chcę się podpisywać odeszłam. Dzisiaj mogę powiedzieć, ze to odejście wyszło mi też zawodowo na zdrowie, ale sama decyzja była trudna. Podejmując ją wychodziałam z założenia, że twarz ma się jedną i nie da się jej potem wymienić. Decydując się na zostanie musiałambym się zdecydować na przyjęcie tej nowej „władzy” w firmie z jej dobrodziejstwem inwentarza i z jej bagienkiem świństw, które zaczynało się rozlewać dopiero, gdy ja odchodziłam. O głupotach nie wspomnę. Potem było jeszcze gorzej. Dlatego twierdzę, że co z tego, że fachowiec, skoro jest to bezwolny fachowiec, ktorego nie interesuje, co się dzieje w instytucji takiej jak CBA i jakimi matodami ona działa. Nie wierzę po swoich doświadczeniach, że będąc w środku nie wiedział co się dzieje i na co się godzi, co przyjmuje z dobrodziejstwem inwentarza. Wiedzieli i decyzją o byciu w CBA godzili się nato i firmowali to swoimi nazwiskami. Mam już dośż tej obłudy i tego tłumaczenia – nie, to nie my, to inni. A jak jeszcze inni podobni do tych innych kiedyś w nowej instytucji, w której ci fachowcy się znajdą podejmą podobne działania to znowu będzie takie wytłumaczenie i przedtem zgoda na tego rodzaju cyrki, bo znowu to nie jest instytucja, w której się buntuje?! I tak w koło Macieju. Mam na to jedno określenie – pieprz….. kotka za pomocą młotka. Trzeba teraz ratować swoją skórę. A ja twierdzę, że człowiek ma po to rozum, żeby go używać. I za podejmowane decyzje trzeba ponosić odpowiedzialność. A nie teraz się tłumaczyć, gdy CBA grunt się pali pod nogami.
    Pozdrawiam.

  73. Ćwiąkalski cd.

    7. Czystki w prokuraturach, spodziewam się wyścigu w umarzaniu śledztw:)

    Czy przeprosiny dla Krauzego juz przygotowane?

    pozdrawiam
    Bernard

  74. Marek Piegus, 2007.12.11 20.36

    popieram , jak ktoś sprawdzi jak kształtują się wydatki do 14.000 euro / nie stosujemy ustawy Prawo zamówiń publcznych/ i wydatki wymagające stosowania Ustawy Prawo zamówień publicznych to może być przykra niespodzianka!

    MANNA 2007.12.12 01.23

    dziękuję za zrozumienie mojego stosunku do postaci jaka jest Pawlak,
    myślę,że on juz pracuje na wybory prezydenckie i życzę mu sukcesu. Myslę, że wkłada dużo pracy w podoszenie włanych kwalifikacji i wiedzy, i co najważniejsze najpierw myśli potem mówi.

    serdecznie pozdrawiam jola

  75. Dobre poranne wiadomosci z polskiego radia Echo w Chicago ;
    1.Proba tworzenia urzedu Nadpremiera przez oboz pisowski zakonczyla sie niepowodzeniem .Do Brukseli jedzie ekipa Tuska i tylko Tuska -Brawo ;
    2. Dobre decyzje ministra Cwiakalskiego o zmianach „Zolnierzy ” Ziobrowych na stanowiskach Szefow 5 Prokuratur -lament Bernarda dziwaczny.
    Czekam na komisje Sledcza -Sejmowa w sprawie akcji ABW wobec Basi Blidy – wedlug radia Polonijnego dowody „szyte „i juz nieaktualne.
    3. Sehengen21grudnia Merkel ,Topolanek i Tusk a tam na scianie w Budziskach Lechu z Litwinem -Dziwna ta Polska, z oddali jeszcze bardziej.
    Lechowi zostana dwaj kumple Litwin dolmelczer ,dla niego ratunkowa postac za granica ( Popatrzcie na realacje jak blagalnie oczami zawsze szuka swojego Litwina ) Czech antyeuropejczyk z Hradczan
    CBA -jako personalnie „chore zbiorowisko ” do likwidacji .Jesli mysla o sobie ze sa OK, to Mariusz Kaminski niech zlozy aplikacje do Mera Chicago -On pilnie poszukuje Faceta na szefa policji (tez ma Burdel ) za 310.000$ rocznej pensji .
    ps .
    Ogladalem wczoraj Americia Votes 2008 z stanu Iowa -Obama i Hilary Clinton . Miejscowi, daja Obamie, senatorowi z Chicago sporo szans bo… niechca po klanie Buschow klanu Clitonow -takie slyszalem opinie Amerykanow ,choc Hilary jest OK !!!

  76. cargo 13,17

    Masz całkowitą rację z tym,że CBA jest tylko jednym klockiem w całej tej układance.To samo dotyczy wszystkich innych sfer życia publicznego.Dlatego to co robi w tej chwili Ćwiąkalski jest także konieczne i powinno być rozszerzone na pozostałe instytucje państwa.Jest w tym także dodatkowa,mniej widoczna zaleta.Otóż, PO usuwając nominatów PiSu a mianując swoich,jednocześnie zawęża sobie pole działania.Musi wybierać-albo ludzi godzących się na całkowitą podległość przez maksimum cztery lata-albo ludzi z kręgosłupem-dobrze pracujących-z nadzieją na ponownie wygrane wybory.Oczywiście nie można się spieszyć-lepiej mianować p.o,których łatwiej wymienić po dokonaniu oceny.Wydaje się,że taki tok rozumowania w PO istnieje.Jeśli tak,to nam wszystkim wyjdzie to tylko na dobre-jeśli nie,cóż,jeszcze jeden zawód.

  77. Temat dyżurny, praktycznie można dyskutować na wszystkie schematyczne warianty, a i tak nie wyjdzie na czyjeś. Zwolennicy znajdą swoje argumenty, a przeciwnicy swoje. W tej chwli „padło” na CBA, więc jest trochę zamieszania.Ważniejsza znacznie kwestia, tworzenia prawa i procedur, które uniemożliwiałyby korupcję, od czasu do czasu blado błyśnie swym , niemedialnym blaskiem.
    Ja mam jedną , ogólną refleksję- mamy tak marnych, zwłaszcza mentalnie ,polityków, że naszego państwa nie stać na takie fajerwerki jak CBA. Nie ma w Polsce ludzi, którzy prezentowaliby konstrukcję psychiczno- mentalną, świadomość etc. zbudowane na niezłomnych zasadach, wzbudzający powszechny szacunek i zaufanie. Nie chodzi tu o policyjne talenty, młodych ,ideologicznie „czystych” policjantów, chodzi o kompletnych profesjonalistów z zasadami.
    Kiedy widzę , kilku ważniejszych posłów, którzy nie potrafią powiedzieć co to za „swołocz” to całe OECD- to ja jestem w swoim kraju. Polecałbym zwrócić uwagę, na nasz krajowy „młyn”, polityczny, w którym można spotkać na okrągło te sme hasła, problemy, pojęcia – od góry do dołu. Współczynnik , przynajmniej chęci wzbogacenia materii , z którą się wszyscy zmagają ,o jakieś nieszablonoe , punkty widzenia, porządkowanie spraw z najbardziej ogólnych perspektyw- to marności w zaniku.

    Nie znajduję w sobie odpowiedzi na temat dyżurny, jeśli mam zachować wewnętrzne poczucie sensu i realizmu.

    Pozdrawiam ,Eddie

  78. 8. Umorzono śledztwo w sprawie prospektu emisyjnego TVN („GP”). TVN rulez!

    A w otoczce całej tej sprawy ciekawe miejsca się tam pojawiają – Antyle, Curacao, Panama, Luksemburg – same biznesowe godne zaufania centra biznesowe. I ciekawe nazwiska – a to Henryka Bochniarz – kandydatka na prezydenta, a to sędzia TK Mirosław Wyrzykowski.

    Tak czy inaczej obstwiam, że stadionu narodowego w Warszawie nie będzie. Po co, skoro jest stadion Legii :).

    pozdrawiam
    Bernard

  79. Sypie się „afera węglowa”. A miało być tak pięknie ( wszystko „zepsuła B. Blida ).
    W kwietniu b:r 11 zatrzymanych, śledztwo rozwojowe, „umoczeni działacze SLD”
    W grudniu br : umorzenie postępowania wobec 2 prezesów spółek węglowych, w tym także dotyczące tego prezesa, którego miała pomagać skorumpować B. Blida. Powód: brak podstaw do wniesienia aktu oskarżenia. Proszę Państwa, to oznacza, że prokuratorzy nie stwierdzili popełnienia przestępstwa.
    Akty oskarżenia mają dotyczyć raptem 4 osób, w tym 2 prezesów spółek i
    1 b. posła…. AWS. Czego konkretnie mają dotyczyć zarzuty, nie wiadomo.
    Poczekajmy, zobaczymy, co z tymi aktami oskarżenia zrobi sąd; co z tych zarzutów ostanie się w wyrokach skazujących, jeśli zapadną.
    Miała być „afera węglowa” w wykonaniu „mafii węglowej”, a zdają się wychodzić z tego tylko zwykłe, ordynarne przekręty.
    Zabawnie w tym kontekście brzmi komentarz pani rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach, która stwierdziła mniej więcej tak: obecne umorzenie śledztwa w sprawie nie przesądza zasadności zarzutów stawianych wiosną B. Blidzie, które miały stanowić podstawę jej zatrzymania.
    To jak: w grudniu br prokuratura stwierdza, że w sprawie (ujmuję to skrótowo ) dowodów nie ma a w kwietniu br były ?
    To logiki teraz na studiach prawniczych nie uczą ?
    A przecież minister Ziobro zapewniał, że dowody są – a jakże – i to „twarde i porażające”. Tak samo twierdzili usłużni asesorzy, który to śledztwo wówczas prowadzili. Więc jedyny wniosek jest taki : dowody były ale się „zbyły” ? Tyle, że to się logicznej „kupy nie trzyma”.
    W dodatku Rzeczpospolita pyta o fabrykowanie dowodów p-ko B. Blidzie…
    Jak w tym kontekście oceniać wypowiedź p. B. Kempy ( z uporem przedstawianej jako prawniczka), że presji nie wytrzymują tylko sprawcy przestępstw ? Że jest to kliniczny wręcz przypadek skrajnej podłości wyrażonej słowami ?
    Coraz bardziej również wyjaśniają się motywy histerycznych prób PiS zwekslowania zakresu działania „komisji Blidowej ” na aferę węglową, aferę, której – coraz więcej zdaje się na to wskazywać – nie było.

  80. Bernard
    Curacao, owszem, lubię w drinkach. Jednak pozostałe nazwy trunków nic mi nie mówia.
    Pozdrawiam.
    R.N.

  81. Na dzisiejszej konferencji prasowej szef CBA Mariusz Kamiński stwierdził był
    ( zasadnie), że p. J. Pitera nie spełnia kwalifikacji formalnych na zajmowane stanowisko.
    Pani minister J. Pitera jest polonistką, absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. Pani Pitera ma się zająć zwalczaniem korupcji.
    Pan Mariusz Kamiński jest historykiem, absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się zwalczaniem korupcji.
    Jak to jest więc z tymi: „kwalifikacjami formalnymi” ?
    W czym polonistka gorsza od historyka ? (Pytanie przewrotne).

  82. Gdzieś nam umyka w tej dyskusji problem podstawowy, którym jest nie to czy CBA należy rozwiązać, czy natychmiest etc.,ale jak walczyć z korupcją? Bo że ta się panoszy chyba się zgodzimy wszyscy. Smutny jest przykład posłanki nakłonionej przez wywiadowców do wzięcia łapówki, ale daje on pojęcie jak łatwo o takie sytuacje. Do jasnej cholery, przecież dzieckiem trzeba być, żeby nie wiedzieć, że należy palić ogniem przyczyny, a nie objawy Tu zaczynaja się schody, bowiem każdy u władzy zostawia sobie a to TOTALIZATOR, a to ORLEN i tak długo by wymieniać. Nie chodzi więc o to żeby złapać króliczka? Trzeba gonić go! Ot co. Skąd te biedne partie mają brac fundusze na plakaty? Skąd tajne służby maja brać fundusze na jeszcze tajniejsze zabawy? Ano daje im się pod kontrolę jakąś firmę i doi ją. Po prostu. To straszne, jak chore jest nasze państwo. Bo nikt się o tych prostych prawdach nie zająknie! Sam Pan Kaczyński zapytany kiedyś o Telegraf, czy Cargo powiedział – przeciez skąś trzeba było zdobyć pieniądze. Tylko silna władza lokalna gwarantuje patrzenie przez lupę na sposób gospodarowania gruntami, wydawania środków na edukacje, komputeryzację, policję (czemu nie lokalną – z wyboru?). Tylko „miejscowi” wiedzą co w trawie piszczy. Jak się im da władzę …i to było sztandarowe hasło PO. Kiedyś, tak jak likwidacja Senatu i zmniejszenie liczby posłów. Sam Pan Tusk bedąc senatorem wnioskował o likwidację tej izby. Czemu jest tolerowane istnienie Agencji Mienia Wojskowego, agencji rozdającej ziemię popegeerowską (jakkolwiek ona tam sie nazywa)? Toć l a t a temu całe to dobro powinno być przekazane lokalnym władzom. Etc.Etc. Słowem – system jest chory. Wiem – każdy jest, ale nasz bardzo i zanim tego nie zmienimy, nie przeoramy całej tej działki będzie po staremu . Nie można bezkarnie bawić się w dystrybucję zezwolenia na bezprawne działania. To zawsze się zemści, korupcyjnymi ciągotkami właśnie. Kaczyńscy naiwnie zakładali, ze obsada swoimi ludżmi tych obszarów coś zmieni. Najuczciwszy człowiek może być wmanewrowany w oszustwo jeśli szamocze się w niejasnej przestrzeni prawnej. A całe to CBA to poroniony pomysł w dosłownym sensie. Nie wolno mnożyć instytucji o bublujacych się strefach działania. To rodzi tylko luki, a nie wzmaga konkurencję w działaniu. Każdy szef takiej instytucji może powiedzieć – a czemu ja miałem sie tym zajmować, a nie X, czy Y ? To też ich działka. No i mamy wyścigi – kto bardziej fotogenicznie zakuje w kajdanki lekarza, posłankę… Nie tędy droga i mam nieprzyjemne wrażenie, że ludzie u władzy o tym dobrze wiedzą, ale kogo nie skusi możliwość cichej zgody na „zdobywanie funduszy na szczytna cele”? Kto odważy się wywalić na zbity pysk z pracy pół Warszawki? Mam nadzieję dożyć tego dnia. Wszak wszystko się tak szybko zmienia…
    P.S. Tego „Bliznę” trzeba na leczenie jakieś skierować, czy jak?

  83. Olhado 11.00
    No widzisz, jak nie piszesz o stadionie, to można się od ciebie dowiedzieć bardzo ważnych rzeczy i to w podstawowej sprawie – CBA, oraz oprogramowania dla innych organów administracji rządowej. Zgadzam się w pełni ! Linux rulez !

  84. Bernard 9.37
    Ale walnąłeś Dżołka ! Jak gołąb na parapet ! Jesteś debeściak, gdybyś się nie podpisał, też wiedziałbym że to ty !

  85. Jeszcze jedna uwaga nt funkcjonowania CBA. Wiele osób wskazuje na niską jakość osób, które były zangażowane w CBA. Racja w tym jest, ale problem jest szerszy.

    Problem polega na tym, że CBA powinno zajmować się zapobieganiem korupcji, a zajmowało się po prostu wykrywaniem korupcji. To dwie zasadniczo rózne rzeczy, praktycznie przeciwstawne. Jeśli się korupcji zapobiegnie, to potem nie ma kogo łapać.

    Przecież gdyby – w skrajnej wersji – CBA zwalczyło korupcję całkowicie, to straciłoby rację bytu i musiałoby zostać rozwiązane. A wtedy a rivederci służbowe samochody, wysokie pensje i nagrody, nie wspominając o najfajniejszych zabawkach: spluwach i kominiarkach. Zostawiając w spokoju przyczyny korupcji panowie z CBA zapewnili sobie robotę na lata. Zamiast wyrwać trawę z korzeniami, to zajmowali się koszeniem trawnika, a momentami nawet trawnik podlewali i pielęgnowali – tak było w przypadku Sawickiej i Leppera.

    Pewnie jest w takim stwerdzeniu jakaś przesada, ale i ziarno prawdy też jest. Jedną z pierwszych zasad socjologii jakich mnie uczono było prawo alienacji instytucji – powołujesz instytucję w jakimś celu, a ona ewoluuje i z czasem zaczyna realizować własne cele. Pracownicy CBA musieli tę myśl mieć gdzieś w tyle głowy, na 100%. Przecież to ludzie jak wszyscy inni. To jest nieuchronne, nawet gdyby CBA szefował ktoś spoza PiSu.

    Dlatego sama wymiana kadr na facetów bez obłędu w oczach niewiele zmieni. Trzeba zmienić ustawę o CBA i na nowo określić zadania tak, żeby uniemożliwić gierki, a nie liczyć na to, że przyjdą nowi, lepsi.

  86. Pani Janino,

    Co do tych słupków i pani Kempy. Ja twierdzę, że dla PiSu to jest równia pochyła, Pani pisze, że słupki oparły się o poziom twardego elektoratu i sejmowe „wystempy pani Kempy” pozwalają ten poziom zacementować, utrzymać elektorat.

    Na krótką metę owszem, ale chodziło mi o coś innego. Otóż w takim kształcie PiS to już przeżytek. Ta zacofańcza frazeologia, ten afero-ojczyźniany bełkot z każdym rokiem traci swoich fanów.

    Za kilka/kilkanaście lat takich ludzi w Polsce prawie w ogóle nie będzie bo albo powymierają, albo po prostu się zmienią. Na przykład korzystając z Schengen pojadą za miedzę i zobaczą, że Niemiec wcale nie chce pluć nam w twarz, ani dzieci nam germanić, a majątek jest wynikiem pracy, a nie „rozkradania.”
    Albo pójdą do pracy w fabryce należącej do zagranicznego inwestora, a tam zaczną zarabiać jak ludzie i żyć jak ludzie, a w dodatku zobaczą faceta z – powiedzmy – Francji, który nie tylko, że nie chce „naruszyć podstawowej tkanki społecznej Narodu Polskiego”, ale nawet uczy się polskiego i – szok! – nie pluje na chodnik co pięć sekund.

    I na cóż się wówczas zdadzą opowieści pani Kempy o rozkradaniu i Prezesa o konieczności obrony Polski przed Zachodem?

    Nie, nie, Pani Janino. Tego jestem pewien: PiS to już przeżytek, jak kasety magnetofonowe.

  87. Jeszcze odnośnie CBA. Na dzisiejszej konferencji prasowej Mariusz Kamiński stwierdził, iż działania CBA w sprawie tzw. afery gruntowej w Ministerstwie Rolnictwa były legalne. Powoływał się przy tym na opinię Prokuratury Krajowej. Zapewne pan Kamiński miał na myśli te opinie:

    http://www.ms.gov.pl/aktual/071108_opinia1.pdf

    http://www.ms.gov.pl/aktual/071108_opinia2.pdf

    Obie opinie są lekturą przeznaczoną raczej dla prawników. W każdym razie w mojej ocenie opinie te nie dają podstaw do formułowania tak kategorycznych sądów dot. rzekomej legalności operracji CBA. Należy bowiem pamiętać, że:

    1. opinie te mają charakter generalny i abstrakcyjny, nie dotyczą żadnej konkretnej sprawy lecz stanowią jedynie wykładnię obowiązujących przepisów. Wyrazem tego jest zwłaszcza następujący cytat zawarty w opinii nr 2: „Prawidłowa i kompleksowa ocena, czy uzyskane wcześniej informacje o przestępstwie – będące podstawą do rozpoczęcia określonych działań operacyjnych na podstawie (…) art. 19 ust 1 ustawy o CBA – były wiarygodne, MOŻE BYĆ DOKONANA W ODNIESIENIU DO KONKRETNEGO STANU FAKTYCZNEGO.”

    2. opinie wskazują wyraźnie, że rozpoczęcie operacji specjalnej jest dopuszczalne wyłącznie wtedy gdy funkcjonariusze mieli WCZEŚNIEJ wiarygodną informację, że rozpracowywana osoba dopuściła się już określonego przestępstwa. Dla rozpoczęcia operacji specjalnej nie jest wystarczajace posiadanie przez CBA ogólnej wiedzy, że pan X rozgłasza, że dzięki panu Y jest w stanie dużo załatwić w ministerstwie. Polecam zwłaszcza cytat z opinii nr 1:
    „Jeżeli przedmiotem rozpracowania operacyjnego jest przestępstwo przewidziane w art. 230 kk (płatna protekcja), do podjęcia czynności operacyjno ? rozpoznawczych, o których mowa w art. 19 ust. 1 ustawy o CBA, koniecznym jest uzyskanie wiarygodnej informacji o działalności osoby, która:
    a) powołuje się na wpływy w konkretnej instytucji państwowej lub
    samorządowej (?), albo wywołuje przekonanie o ich istnieniu, bądź też
    utwierdza inną osobę w przekonaniu o istnieniu takich wpływów,
    b) podejmuje się pośrednictwa w załatwieniu konkretnej sprawy.
    c) w zamian za korzyść majątkową lub osobistą, bądź też jej obietnicę.
    Zatem warunkiem sine qua non do uznania, iż informacja jest wiarygodna
    jest złożenie konkretnej oferty w zindywidualizowanej sprawie.
    Nie można zatem mówić o przestępstwie wyczerpującym dyspozycję art. 230 kk (…) kiedy zachowanie sprawcy w pierwszej fazie przestępstwa nie jest skonkretyzowane, a polega na rozpowszechnianiu informacji o bliżej niesprecyzowanych wpływach w instytucji państwowej czy samorządowej i w związku potencjalnej możliwości załatwienia każdej sprawy.”

    Reasumując: ostateczna ocena legalności działań CBA w sprawie afery gruntowej jest możliwa tylko i wyłącznie w przypadku posiadania pełnego wglądu w materiały dokumentujące sposób przeprowadzenia tej operacji specjalnej. Z pewnością jednak legalność tej operacji nie jest oczywista. W przeciwnym wypadku nie byłoby potrzeby zamawiania na przełomie lipca i sierpnia 2007 w/w opinii, prawda?

    pozdrawiam i przepraszam za obszerność komentarza

  88. Szanowna Pani Redaktor,

    Dyskusja w Teatrze Powszechnym bardzo ciekawa i przyjemna, choć mikrofonów mogłoby być więcej niż dwa. Żałuje, że profesor Norman Davies nie zdążył odpowiedzieć na moje pytanie. Z profesorem Paczkowskim zgadzam się o tyle, że Polscy historycy szerszy kontekst mają bardzo, bardzo, bardzo daleko w tyle w głowy.
    Przy okazji dyskusji na temat różnic pomiędzy historiografią polską, a angielską chciałbym zwrócić uwagę na dwie, według mnie zasadnicze, różnice pomiędzy nimi.
    Po pierwsze w polskiej historiografii, nie ma właściwie dyskusji, replik, a jeżeli już się jakieś pojawią, to są toczone w tak „poczytnych” pismach jak Przegląd Historyczny, a więc w zamkniętym gronie profesjonalistów. Ostatnią burzę w środowisku wywołał Grass i jego „Sąsiedzi”, a szkoda bo wydaje się, że jest parę spraw do przedyskutowania.
    Po drugie w krajach anglosaskich studentów historii zmusza się do pisania. Piszą niesamowite, z perspektywy polskiego studenta (czyli np.: mojej), ilości esejów (gatunek polskiemu studentowi całkowicie nieznany), recenzji (w czasie 5 letnich studiów napisałem całą jedną…) itd. W głowę przyszłych historyków wbija się w tym czasie tzw. „warsztat historyka” – krytyka źródła, przypisy, przegląd literatury. Do czego to prowadzi można się przekonać w jakiekolwiek księgarni, która ma dział „Historia”.

    Pozdrawiam i dziękuję za zaproszenie na blogu – w innym przypadku pewnie o takim spotkaniu dowiedziałbym się po fakcie.

  89. Do Olhado z godz. 11:00
    Między nami nie ma sporu, bo ja też uważam że każdy UNIX i każdy Linux jest lepszy od produktów Microsoftu, a filozofia oprogramowania Open Source niesie w sobie POWIEW WOLNOŚCI, z lekką domieszką anarchii. A kto nie kocha wolności?
    Na dowód tego podam, że dziś ściągałem 202 MB dodatku Service Pack 1 dla pakietu MS Office Suite 2007 – na MS Widows Vista i nadal podstawowe pliki otwierają się 5 razy wolniej niż w Windos XP. A ile to razem kosztowało? To o czym my tu mówimy!
    Używam produktów Microsoftu, bo akurat tak się składa, że muszę ?
    „Nie chcem ale muszem” powtórzę za znanym noblistą.
    Z tekstów Pana i moich wynika, że nie różnimy się co do istoty rozwiązań sugerowanych przez Gospodynię blogu, tj. konieczności likwidacji CBA. Obaj optujemy za rozsądnym zagospodarowaniem fachowców. Przekonajmy zatem „cargo” z godz.13.17, że jej pytanie „Czy fachowość oznacza kompletny brak kręgosłupa”? nie dotyczy profesjonalistów, którzy przestrzegają procedur. „Profi” nie może kierować się emocjami w swojej pracy, tylko przestrzegać prawa i wynikających z niego procedur. Dlatego tak trudno o fachowców lub ludzi, którzy dobrze się zapowiadają lub mają duże doświadczenie policyjne. Tego się nie da nauczyć na wieczorowych kursach firm ochroniarskich.
    Głównym grzechem CBA, do którego powstania walnie przyczyniła się PO, z niezdającym sobie sprawy z PEŁNYCH SKUTKÓW pracy trybów nowotworzonej machiny Janem Rokitą na czele – aż do Krakowa dochodzi diabli chichot jego kuzyna z Łęczycy – jest bolszewicki zapał w usuwaniu skutków korupcji a nie szukaniu jej przyczyn. Przykład Sawickiej udowadnia totalitarną żarliwość, którą nasączano umysły funkcjonariuszy. Bolszewizm kierownictwa CBA polega zaś na tym samym co realny socjalizm, tj. gotowości do stałego rozwiązywania problemów, które samo wywołuje. No i eksponowanie zasady, że „cel uświęca środki”, bo lepiej rozstrzelać 10-ciu, wśród których MOŻE być jeden PODEJRZANY ?
    Tylko Szanowny Pan lekko przedobrzył, czyniąc niepotrzebnie dodatkowy zarzut wobec CBA z zakupu oprogramowania firmy Microsoft, pisząc: „gdyby CBA dopuściło konkurencyjne programy (np. Linux czy pakiet biurowy Open Office), oszczędności mogłyby sięgać 96 proc.”
    Otóż CBA nie mógł tego „dopuścić”, bo jako instytucja, musi przestrzegać obowiązujących standardów.
    Linux nie należy do podstawowych i zalecanych systemów operacyjnych w administracji państwowej, bo „brak [jest] podmiotu ponoszącego odpowiedzialność za funkcjonowanie oprogramowania [SO Linux].”
    Zdanie w cudzysłowie [bez treści w nawiasach] pochodzi z dalszej części cytowanego przez Pana artykułu na podanej stronie Networld: „Linux dla administracji rządowej” Macieja Jańca sprzed 5-ciu lat.
    Ta część nosi podtytuł WADY, a jest ich tam wymienionych więcej.
    Wszyscy powinniśmy Panu podziękować, za oszczędność w użyciu skrótów klawiszowych: CTRL+C i CTRL+V. Skopiował Pan zaledwie 2 z 4 stron artykułu, co dociekliwi blogowicze mogą sprawdzić.
    W swoim podsumowaniu chcę dodać, że OBAJ mamy rację, bo OPROGRAMOWANIE OPEN SOURCE, czego kwintesencją jest UNIX ? jest po prostu PIĘKNE! (na co składa się szereg jego cech, opisanych w przyt. artykułe za linkiem: http://www.networld.pl/artykuly/28236.html)
    Ale żyjemy w realnym świecie, o określonej szerokości torów kolejowych. Zalecenia UE, o których Pan wspomina są wprowadzane dość opieszale. Ustalenia Dyrektywy Europejskiej 2002/91/WE z 16 grudnia 2002 r. w sprawie charakterystyki energetycznej budynków weszły w życie 4 stycznia 2006 roku. Weszły, ale nie w Polsce, bo nowelizacja prawa budowlanego została uchwalona dopiero 19 września 2007 r!
    Nadal brakuje do niej aktów wykonawczych, a bez nich nie kupi Pan mieszkania po 8 stycznia 2009 r!
    Pisano o tym w POLITYCE 46 z 17 listopada br.
    Dlatego UNIĄ Pan polskiej biurokracji nie przestraszy, Szanowny Panie Olhado. Miała i ma się dobrze.
    Inaczej wygląda manewrowanie szalupą, a zupełnie inaczej 100-tysięcznikiem w wąskim kanale portowym. Sailor powinien to potwierdzić, jeśli ma naprawdę coś wspólnego z „żeglowaniem”.
    Podobnie trudno będzie wykonać migrację milionów pakietów oprogramowania UŻYTKOWEGO, głównie Microsoftu – na platformę LINUXA w tysiącach urzędów państwowych, instytucji samorządowych oraz szkół naszego Państwa.
    Powtórzę główne przeszkody w swobodnym wdrażaniu „darmowego” Linuxa (m.in. za cytowanym artykułem) chociaż w swojej replice sam Pan przyznaje, że kupując licencję kupujemy gwarancję, czyli jednak NIE ZA DARMO, bo PŁACIMY:
    1. brak podmiotu ponoszącego odpowiedzialność za funkcjonowanie oprogramowania [jednostka certyfikująca]
    2. koszt przezwyciężenia przyzwyczajeń użytkowników, którzy korzystali z komercyjnych pakietów; bezpośrednio z tym jest związany koszt przeszkolenia użytkowników [Pani Basia, 5 lat przed emeryturą ?]
    3. brak niektórych programów znanych użytkownikom z platform komercyjnych,, niebezpieczeństwo niezgodności na poziomie formatu plików z popularnymi aplikacjami komercyjnymi [mocne wkurzenie użytkownika, jak musi coś na „cito” zrobić dla Szefa w biurze]
    4. brak sterowników dla niektórych (nowych) urządzeń peryferyjnych zaprojektowanych w pierwszej kolejności dla systemu operacyjnego Windows. [mocne wkurzenie użytkownika i jego Szefa, jak nie można wydrukować 600 zdjęć z jego urlopu w Tunezji lub „rzucić” na ekran prezentacji z „dorobkiem Szefa” dla KRAJU i LUDZKOŚCI wobec kontroli decydującej o dalszym istnieniu FIRMY i jej Szefa ? ? ?]
    5. eksploatacja programowania ” zawsze coś” kosztuje [Linux jest za darmo ? ale w socjalizmie ćwiczyliśmy EXPORT WEWNĘTRZNY to i DARMOWEGO Linux-a wdrożymy za spore pieniądze!]
    6. „niezawodność” oprogramowania w „czułych” sferach działalności kosztuje jeszcze więcej [bez komentarza, z wiadomych powodów]
    Zakończę starym hasłem: Linux tak, wypaczenia w CBA nie!
    Oczywiście LINUX tak, ale jeszcze nie teraz, co starałem się wytłumaczyć w swoim przedwczorajszym wpisie z godz.22.47.
    Gdybym jak Szeik Dubaju miał akurat wolne 10 miliardów dolarów i stanowisko minimum WICEPREMIERA Rządu RP ?
    W przytoczonym przez Pana fragmencie cyt. artykułu jest odniesienie, że WYWIADY USA, Kanady, Francji, Anglii, Hiszpanii i Singapuru używają Linuxa.
    Niewątpliwie tak.
    Mają przecież działy deszyfrażu, muszą nas przecież podglądać, dla naszego własnego dobra – patrz „Paragrafie 22”, itd. A nadmieniałem już, że ruch Open Source zalatuje anarchią, czego żadne służby nie lubią, chyba że to są akurat „ich anarchiści”.
    Mają dziesiątki innych systemów operacyjnych, bo po to przecież są – by je mieli. Jakim na co dzień posługują się oprogramowaniem w swojej wewnętrznej działalnośc i? nie możemy naprawdę tego wiedzieć, chyba że autor cytowanego artykułu, Maciej Janiec jest współpracownikiem red. Wołoszańskiego, a On wie wszystko o wywiadach na całym świecie i jeszcze kawałek dalej.
    Ten aspekt wiedzy, jakie oprogramowanie KUPIŁO CBA skupił moją uwagę na Pańskim wpisie z 11 grudnia z godz.14.47, pogłębiając moje przekonanie o kompletnym braku profesjonalizmu kierownictwa CBA, organizującego przetarg. Chyba że to była „ściema operacyjna” i tak zapewne będą się tłumaczyć, że naprawdę to kupili co innego, ale wiadomo, że nie mogą o tym nic powiedzieć, jakby im kto naruszenie procedur chroniących istotne informacje zarzucił …
    Ale tam można KASĘ PRZEWALAĆ i jeszcze MEDALE za to DOSTAWAĆ! Piersi pełne medali!
    Ale raczej nie, bo skąd wzięliby fachowców od innych systemów niż MICROSOFT. Znam trochę środowisko informatyków i spośród tych co jeszcze nie wyjechali, to raczej do nich nikt by nie poszedł.
    Bo po pierwsze pieniądze są do zarobienia większe w bankach.
    Po drugie: ?????. i wiem, że nie poszliby do CBA.
    Po trzecie ?
    Mam tu na myśli Instruktorów m.in. ze złotymi certyfikatami Cisco, których tą drogą serdecznie pozdrawiam.
    Raczej NIKT z tej „półki” nie poszedłby do CBA.
    Może kiedyś, jak CBA ROZKWITNIE, to metodą szantażu mogliby kogoś „pozyskać”, nie inaczej. Ale może już koniec :kwitnienia” CBA?
    Czyli CBA było skazane na produkty Microsoft-u, bo nawet „gdyby CBA dopuściło konkurencyjne programy” to i tak nie miałby im kto tego wdrożyć, a potem eksploatować.
    Wojskowi informatycy po Cybernetyce WAT „Raczej już emerytowani”, bo może Pan nie wie, ale kilka lat temu, chyba dwa kolejne roczniki absolwentów poszło prosto „pod kapelusz” i zasiliło „na pniu” szereg instytucji finansowych. Zresztą WAT jest już chyba uczelnią bardziej cywilną niż wojskową. Czyli musieliby „kogoś” wyrwać do eksploatacji „konkurencyjnych programów” wobec produktów Microsoftu, a to trwa  bo biurokracja, jak chce, to umie bronić swoich fachowców, wiem coś o tym.
    Starałem się temat pogłębić, o swego rodzaju tłumaczenie zastanej już sytuacji w oprogramowaniu instytucji państwowych. Według mnie jest już w miarę dobrze, bo szefowie instytucji kojarzą już termin „Administrator systemu, Administrator bazy danych, Administrator sieci, itp.” bardziej z zawodem informatyka niż pracownika administracyjno-biurowego, co często miało miejsce do tej pory.
    Bardzo Pana szanuję Panie Olhado za rozsądne i otwarte poglądy w wielu sprawach, ale nie można zanadto ulegać goniącym za sensacją gazetom lokalnych. Lublin jest piękny, ludzie tam są mili, skąd taki powierzchowny artykuł w Kurierze Lubelskim I Pan dał się na to nabrać, jak na ten Linux w wywiadach wielu krajów ?
    A może autor artykułu w „Kurierze Lubelskim był” z Suwałk?
    Tak jak ten bezpłodny facet, którego ojciec i matka też byli bezpłodni, co okazało się u doktora w Ełku ? To by wyjaśniało całe nieporozumienie.
    Pozdrawiam – spokojny

  90. Do Bernarda!
    popatrz Pan co sie dzieje na gieldach. J oczekuje na wielki krach. Amerykanie jak zwykle eksportuja swoj kryzys za granice. Kurs dolara cos musi mowic. I mowi.
    Pozdrawiam

  91. Do Joli i Marka Piegusa:
    A ja ustawę „Prawo Zamówień Publicznych” ćwiczę na cca. 10-20 przetargach miesięcznie, każdy o wartości 100-500 tys. zł. Do tego jeszcze mam regulamin wewnętrzny (jednoosobowa spółka skarbu państwa), określający, w jakim trybie mogę udzielić zamówienia na dostawę „dóbr lub usług”. Efekt jest taki, że zlecenie prostej usługi, np. nieskomplikowanej inwentaryzacji budowlanej, wartej 1,5 do 3 tys trwa co najmniej miesiąc (zebranie ofert, sporządzenie umowy, zebranie opinii do umowy) i praca zaangażowanych w to osób kosztuje pracodawcę więcej, niż zlecana usługa a wygenerowane papiery zajmują spory segregator, w którym potem buszują koledzy z komórki kontroli wewnętrznej. I wszyscy są szczęśliwi.

  92. Pawlak na prezydenta,

    pisałam że PSL to spryciarze.
    Minister Sawicki i rolnicze związki zawodowe tworzą nam kolejny zamęt w mózgu.
    Jeśli w praworządnej Polsce moga być rodzinne gospodarstwa rolne to dlaczego za jednym zamachem nie wprowadzić rodzinnych piekarni, warsztatów naprawy samochodów, wykonywania usług budowlanych itp.?
    Dlaczego to rolnicy maja byc szczególnie traktowani?
    Nawet PSL pojmuje, że musi udawać iż robi coś z KRUS, ale czas najwyższy na bunt. Dosyć traktowania nas jak idiotów.
    Gdzie jest PO, kogo reprezentuje?
    Gdzie jest Rzecznik Praw Obywatelskich?
    Gdzie jest Prezes ZUS?
    Na wszystkich tych ludzi płacimy my wszyscy i stwierdzam – nie zasługujecie na swoje wynagrodzenie.!
    Natomiast PSL zasługuje na podwyżki.

    Pani Janino,
    Pawlak nie czeka , działa i jest bardzo dobrze przygotowany do walki o prezydenturę. Będzie miał potężny elektorat. Juz dziś buduje poparcie dla siebie. Wykorzystuje do tego fakt iz teraz ma wpływ na działania rządu.
    I wyrwie dla swoich wyborców ile się da.
    jola

  93. Wczoraj po odwołaniach 5 szefów prokuratur apelacyjnych jeden z odwołanych rozbawił mnie do łez stwierdzając, że czuje się bardzo zawiedziony, bo jego nominacja została poprzedzona 11 – letnią pracą w pionie przestępczosci zorganizowanej i miał nadzieję, że będzie pod nowym ministrem nadal z sukcesem pełnić swoją funkcję. No po prostu bajka. Pan prokurator poczuł się zawiedziony, że nowy minister nie docenił jego wspolegliwości i gorliwości na stanowisku prokuratora apelacyjnego, a on był gotów równie gorliwie wykonywać polecenia nowego pryncypała, bo przecież on jest tak sumiennym pracownikiem, tak oddanym aktualnie reprezentowanej przez minsterstwo linii politycznej. A tu taka niespodzianka – nikt nie docenił jego zalet i gotowości, wykazanej za poprzednika gorliwości i skrupulatności w wykonywaniu poleceń. Cudo. wietne uzupełnienie do mojego komentarza dotyczącego fachowców z różnych instytucji, które za K&K różne świństwa robiły, ale to im nie przeszkadzało i teraz można ich wykorzystać w końcu właściwie. Okazuje się, że ci fachowcy bardzo na to liczyli. Bardzo się cieszę, że chociaż minister Ćwiąkalski ma na ten temat inne zdaie.
    Pozdrawiam.

  94. Maślana

    Bo to nie drinki – Panama to chyba rodzaj kapelusza 🙂

    pozdrawiam
    Bernard

  95. W SE „Mój 13 grudnia” Donalda Tuska.

    Malownicza historia, szkoda, że umiarkowanie związana z faktami.

    Przypominam, że 13 grudnia w Stoczni było nudno, więc Donald poszedł z do kolegi robić to co lubił najbardziej – czyli walić wódę. Pochlali się chłopaki zdrowo.

    Tusk nie był aresztowany, ani internowany. Włos z głowy nie spadł. Jeżeli Lech Kaczyński był działaczem drugiego szeregu, to Donald chyba piątego.

    Jak podała Rzepa: „Z katalogu IPN wynika, że Tusk był objęty sprawą prowadzoną przez Prokuraturę Wojewódzką w Gdańsku w 1983 r., która dotyczyła uczestnictwa w „tajnej organizacji o charakterze antypaństwowym”. ”

    Czyli zainteresowano sie Donaldem dopierow roku 1983. To chyba przykrość – nie zaproponowano mu więc nawet lojalki do podpisania…

    SE: http://www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=1585&news_id=175989&scroll_article_id=175989&layout=1&page=text&list_position=1

    Apoteoza ściemy: http://bernardo.salon24.pl/44340,index.html

    pozdrawiam
    Bernard

  96. 13 grudnia Ikara 5

    Pod domem Jaruzelskiego (a właściwie pod domem w którym mieszka Jaruzelski, a który to dom został skradziony prawowitym właścicielom) jakoś nie było platformersów – nie widać było ani młodzieżówki, ani posłów, ani działaczy. Jeżeli byli to chyba się gdzieś ukryli. Zresztą po co iść na Ikara 5 jeżeli zatrudnia się SLDowców w rządzie i urzędach?

    Zresztą byłoby pewnie przykro usłyszeć skandowane hasło: „byłem z ZOMO, byłem w ORMO, teraz jestem za platformą”.

    pozdrawiam
    Bernard

  97. Olek 51
    07.08 2007.12.13

    głębokie współczucie, niech żyje biurokracja, gdy uswiadomię sobie skalę przerabianej przez Ciebie makulatury to jestem zadowolona,że masz nas i przynajmniej wiesz ,ze ktoś rozumie cały ten bałagan.
    Trzymaj się, bo zawsze może byc jeszcze gorzej.
    serdecznie pozdrawiam i pamiętaj niedługo święta , jesteśmy optymistami
    jola

  98. Ja to sobie myślę, że Pani Pitera to specjalnie została przez Premiera wystawiona na front by prowokować PiS i zajmować publiczność … 🙂 … a rząd może sobie spokojniej robić swoje tak jak np. Pan Ćwiąkalski ….

    a Dorn zrobił swoje — niepokorni zostali zidentyfikowani — teraz czeka na nagrodę od J.K. ….. 🙂

  99. Szanowna Pani Redaktor i Drodzy Blogowicze,
    Nasza polityka tym się różni od telenoweli, że grający w niej aktorzy nie grzeszą urodą. Poza tym wszystko inne się zgadza.
    Przegadane sceny, schematyczne postaci, ciągłe rozstania i powroty, bezpłodne demaskacje i, przede wszystkim, klaustrofobiczne towarzystwo. Każdy z każdym zdążył już wielokrotnie zaliczyć niejeden układzik. A wszyscy udają, każda partia jest „pierwsza, najgorętsza, najszczersza”.
    Kiepscy scenarzyści pichcą absurdalne wątki, których porzucenie wiąże się z totalną klapą. Toteż rozmywane w nieskończoność owocują pytaniami takimi, jak postawione przez naszą Szanowną Gospodynię: „Co dalej z CBA?”. Nie widzę, podobnie jak Eddie, powodu dla którego miałabym wspierać intelektualnie wątek walki z korupcją.
    Od kiedy korupcję uznano w Kodeksie Karnym za czyn zabroniony, jasnym sytało się, że Państwo walczy z korupcją.
    A było to, tak dawno temu, że najstarsi górale nie pamiętają.
    Demonizując to jedno przestępstwo, zatracono przyzwoitość i rozum. Gorzej, skorumpowano samą walkę z korupcją.
    Pytanie „co dalej?” nasuwa się samo.
    Ale gdyby mnie pozwolono formułować pytania, zapytałabym o odpowiedzialność, polityczną, zawodowa i prawną, tych, którzy skorumpowali antykorupcyjną krucjatę : Lecha Kaczyńskiego, Jana Rokity, Zbigniewa Ziobro, Julii Pitery, Mariusza Kamińskiego Miodowicza, Kittela, Anny Marszalek, Jachowicza, Dudy i im podobnym.

  100. Bernardzie !
    Ile ofiar śmiertelnych i ludzkich cierpień pochłonął stan wojenny, a ile osób zmarło wskutek niekompetencji i nieuctwa ministra zerozeroZiobry?
    Czy nie masz wyrzutów sumienia, gdy oskarżenia doktora G. o morderstwa rozpływają się niczym mgła ? Nie wstydzisz się udziału w propagandowej hucpie ? Czy mógłbyś zrobić rachunek sumienia zanim kogokolwiek o cokolwiek oskarżysz ?
    Trzeba być pozbawionym ludzkich odczuć, aby po takiej kompromitacji JK nie przeprosić za swój udział w tym paskudztwie .

  101. Quake !
    Bardzo dziękuję za komentarz do nieudanej próby mataczenia w wykonaniu Mariusza Kamińskiego. Liczy on najwyrażniej, że nikt nie będzie czytać prawniczych wywodów, gdyż może to czynić i wyjaśniać innym tylko garstka wtajemniczonych. Na szczęście zawiódł się . Swoją drogą : Czy ktokolwiek zna jakieś zawodowe osiągnięcie tego pana ? Oczywiście poza wysyłaniem bojówkarzy na staruszków i marnotrawieniem publicznych pieniędzy.
    Z przytoczonych przez Ciebie cytatów wynika, że autorzy ekspertyz nie dali się złapać na tak prostackie zagranie, co dobrze wróży pracy sejmowej komisji śledczej( o ile oczywiście powstanie i będą tam zasiadać ludzie chcący poznać prawdę).
    Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.

  102. Olek 51

    Ciekaw jestem co to jest za regulamin wewnętrzny że przy kwocie 1,5 – 3 tys. złotych trzeba robić przetarg, bo Ustawa mówi jasno że poniżej 14.000 EUR czyli jakieś 50.000 złotych) przetargów nie ma.

    To o czym piszesz to jest kapitalny przykład na to że ta zmiana w Ustawie wcale nie przyspiesza procedur bo i tak zawsze trafi się jakiś „mądry” pan dyrektor, który wymysli swój regulamin. Jest to dosyć powszechna sprawa, u mnie nie ma miesiąca zeby nie pojawił się jakiś przetarg na sumy właśnie 1,5 tys, albo 3,5 tysiąca, itd.

    Ustawy można sobie upraszczać długo i namiętnie, a potem i tak trafiają do urzędnika (w tym przypadku twórcy Regulaminu), który pracuje tak, jak zawsze, bo ma swoją mentalność.

    Natomiast ci, którzy chcą kręcić własne lody na zmianach w Ustawie są w siódmym niebie, bo dzięki tym zmianom owtieraja się przed nimi nowe horyzonty.

  103. Przepraszam, kłopty z klawiaturą uniemożliwiły mi zakończenie.
    Poniżej zamieszczam puentę do poprzedniego wpisu.
    Cdn:
    CBA było, jest i będzie bękartem impotencji naszej klasy politycznej i postsolidarnościowych pretensji do moralnej wyższości nad SLD.
    Matką CBA była bezmyślność, a ojcem kłamstwo. Rodzice chrzestni lepsi nie byli, jeden oszust, drugi oszczerca.
    Nie daleko pada jabłko od jabłoni, dlatego stworzono potworka. Ale ten potworek jest z krwi i kości PiS i PO, dlatego będzie żył i deprawował.
    Tezę tę, buduję w oparciu o cudaczne zabiegi wokół komisji śledzcej w sprawie działań CBA. Z wczorajszych zapowiedzi jej przyszłego przewodniczącego wynika, iż tak chce się poszerzyć jej zakres, by uczynić ją niekonstytucyjną.
    Drugim wyrażnym symptomem jest Julia Pitera w roli pogromcy M. Kamińskiego. Ta pyskówka, włącznie z całospaleniem samochodu p.minister to kolejna mistyfikacja, mająca oddalić widmo rzeczywistych rozliczeń i oczyszczenia Samoobrony i Leppera z „afery z odrolnieniem w min. rolnictwa”.
    CBA, wszystko na to wskazuje, jest Tuskowi potrzebne w walce o prezydenturę. Osobisty interes ponownie zwycięży. Taka jest nasza zbiorowa etyka. A żeby ją zmienić, należy podjąć działania odmienne od dotychczasowych. Ale to już jest inna opowieść.

  104. Do Marka Piegusa:
    Regulamin nie przewiduje przeprowadzenia przetargu dla tak niskich kwot, natomiast zamówienie musi być złożone z zachowaniem należytej staranności, tzn. zaproszenie do złożenia oferty powinno być skierowane do co najmniej dwóch wykonawców, po złożeniu przez wykonawcę oferty powinny odbyć się negocjacje, zakończone spisaniem protokołu, z wybranym wykonawcą powinna zostać zawarta pisemna umowa, którą opiniują 3-4 komórki organizacyjne. A regulaminy są po to, by osoby podpisujące kolejne dokumenty czuły się bezpieczne i nikt nie mógł im zarzucić powiązań korupcyjnych czy preferowania niektórych wykonawców. Ponieważ firma, w której pracuję jest dość specyficzna, niektóre zlecenia wykonuje na moim terenie tylko 1 osoba, posiadająca uprawnienia do ich wykonywania, ale zaproszenia i tak wysyła się do kilku innych podmiotów. I to jest efekt uboczny potrzeby czujności i konieczności zwalczania korupcji. BTW, kto zaproponuje łapówkę zamawiającemu, gdy ilość zleceń na rynku przekracza o kilkadziesiąt % moce przerobowe wykonawców i wykonawcy lekceważą zamówienia, na których nie uzyskają założonego zysku?

  105. Szanowna Pani Redaktor,

    Droga Janeczko,

    Nie mam ani wystarczającej siły woli, by regularnie komentować Twoje wpisy w blogu, nie mam też wystarczająco dużo determinacji by dyskutować z komentatorami Twoich wpisów.

    Dziś o Kamińskim – bo nim odbiegnę od meritum Twojego wpisu kilka zdań „w uzupełnieniu”. Kamińskiemu wyraźnie puszczają nerwy, czego dowodem była jego środowa konferencja prasowa. Nie wierzę w tym miejscu w przypadkowość terminu jej zwołania – bo choć nawet jerzeli rzeczywiście listu z Kancelarii Premiera mógł jeszcze nie dostać (pamiętamy kłopoty z wysłaniem faksu) – to o przygotowania do wysłania tego pisma NIE MÓGŁ NIE WIEDZIEĆ.

    W swojej wypowiedzi p. minister Kamiński (czy nie za bardzo się szafuje tym tytułem: minister Kamiński, ministrowie w Krajowej Radzie, ministrowie w konspiracyjnym gabinecie Prezydenta ???) dał rekordowo dużo argumentów co do tego że po prostu kręci. A czy ktoś, kto kręci może być osobą zaufania publicznego (choć Wielki Strateg twierdził w rozmowie przytaczanej przez Sikorskiego, że polityk NIE MOŻE dotrzymywać słowa). Przykłady (choć nie mam przed sobą stenogramu tej wypowiedzi):
    – prawdą jest, że w postępowaniu odwoławczym sąd uznał za celowe pozostawanie w areszcie (zastosowanie innego środka zapobiegawczego)
    Sadowskiej – w końcu łapówę przyjęła. Ale sąd nie uznał tym samym za zgodne z prawem sposobu „podprowadzenia” Sadowskiej do wzięcia tej łapówy.
    – prawdą jest, że to Ziobro (nie Kamiński – co wynika dopiero z tego co podczas swojej konferencji prasowej powiedział sam Kamiński) wstrzymał aresztowanie Lipca, ale cała operacja została zrobiona tak, by ochronić Lipca (zwinięto łapowników nim do lipca dotarli). Więcej, o tym, że to Ziobro aresztowanie wstrzymał K. mówi dziś – a nie wtedy.
    – prawdą jest też, że CBA które ma prawo do wszystkiego, może tworzyć fałszywe dokumenty „dla przykrycia agenta” (przywołana przez K. ekspertyza bodaj prokuratury). Ale nie może tworzyć kwitów fałszywych w założeniu (inna opinia prokuratury)
    – prawdą może być też, że kwity w sprawie rozpatrywanej przez prokuraturę rzeszowską znajdują się w prokuraturze warszawskiej – ale prawdą jest też, że nie było ich w Rzeszowie.

    Tyle o Kamińskim, tytułem dorzucenia czegoś związanego z Twoim wpisem. Ale tak naprawdę, to do napisania tego tekstu zmusił mnie, tak, zmusił mnie p. Brudziński, który zażądał od Dorna przeproszenia Złotoustego Przywódcy. Zażądał – i był dumny z siebie. I w związku z tym chciałem wywołać rozmowę o przepraszaniu. Dorn ma przeprosić Kaczyńskiego, Tusk obu Kaczyńskich, Pitera Kamińskiego … ludzie. Od kiedy to przepraszanie ma się zaczynać „d środka”. To, że politycy nie panują nad tym co mówią i prześcigają się w eskalowaniu dotkliwości w dotykaniu swoich adwersarzy – to taki styl niedowartościowanych facetów (mimo, że między nimi są i panie). Im słabszy – tym bardziej brutalny.

    A co do przepraszania. „Spieprzaj dziadu”. Tak. Festiwal przepraszania może się zacząć tylko od faceta, który swoją słabość i brak obycia z podwórkowym obyczajem pokrył tym okrzykiem skierowanym do, namolnego trochę i pewnie podpitego menela. Tak. Tal. Panie Leszku. Trza znajść tego menela i przeprosić – a potem rozpoczniemy festiwal przepraszania. Może nawet powołać Centralne Biuro Przepraszania, albo Radę Przepraszania Wzajemnego … Ale to już temat innej historii.

    z wyrazami szacunku dla Gospodyni
    i tych, którzy na ten wpis zwrócą uwagę

    SJB 13 XII wczesnym popołudniem

  106. Pani Janino,

    w „Polityce” postawiła Pani tezę, że kto ma telewizję, ten przegrywa wybory. Chciałbym zwrócić uwagę, że koalicja PSL-SLD rządziła TVP od roku 1994 do 2004, przy czym Robert Kwiatkowski zasiadł na stolcu woroniczowym w roku 1998 i udatnie przyczynił się do zwycięstwa SLD w roku 2001 (ktoś pamięta jeszcze „Dramat w trzech aktach”?).

    pozdrawiam
    Bernard

  107. Errata
    PSL-SLD rządził na Woronicza od roku 1996, a nie 1994.

    B.

  108. Beniu, strzelaj strzelaj, moze w koncu trafisz.

    narazie twoje „ględzenie” rozbawia większość.

    O ile wczesniej sie z Toba nie zgadzałem ael az chciało się odnieść i polemizować z Twoim punktem widzenia to teraz coraz częściej …….nie ma z czym dyskutować; zadnego merytorycznego wkładu.

    No bo sensownego, krytycznego narazie napisałes?

    Nie lubie Tuska, Nie lubie nikogo -kocham PIS – ot takie podsumowanie, tak to wygląda.

    a więc prosimy o więcej:-)

  109. Szanowna Pani Janino!
    Na Pani pytanie „Co dalej z CBA?” odpowiadam: zlikwidować! CBA jako policja do specjalnych poruczeń – do walki z korupcją nie ma racji bytu. Dotychczasowa działalność CBA wskazuje, że ta struktura w istocie utrudniała realne zwalczanie korupcji i była narzędziem walki politycznej. Podzielam pogląd wyrażony przez wielu blogowiczów, że trzeba likwidować źródła korupcji istniejące w prawie gospodarczym i administracyjnym. Może celowe byłoby powołanie struktury specjalizującej się w ocenie aktów prawnych pod względem korupcjorodności (przepraszam za ten dziwoląg językowy) już obowiązujących i projektowanych? Może nie powinna to być agencja rządowa a właśnie pozarządowa?
    Wydaje się, że obecnie CBA broni się atakiem swego szefa na pełnomocnika Premiera do spraw zwalczania korupcji p. Nelly (przepraszam, jej chyba na imię Julia) Piterę. A ona niestety jest łatwym celem ataku. Jako prawa ręka przemiera do zwalczania korupcji działa jak prawa ręka mańkuta. Zamiast na rzeczywistym działaniu koncentruje się na medialnych wystąpieniach, co jest nieskuteczne. Wygłaszanie publiczne zarzutów do M. Kamińskiego o naruszanie prawa bez wskazania jakie i w jaki sposób przepisy prawa zostały przez niego naruszone, to nieskuteczny bełkot. Jeżeli są dowody uprawdopodobniające naruszenie prawa przez szefa CBA, to należy je jak najprędzej przekazać właściwemu prokuratorowi.
    Może warto poddać prawniczej analizie, medialne wystąpienia M. K., podczas których tan oberpolicjant do zadań specjalnych występował w roli prokuratora i sędziego ostatniej instancji. Taka analiza może wykazać, że ów nadsprawiedliwy szeryf powinien być zawieszony w wykonywaniu swej funkcji oraz zastąpiony osobą kompetentną, czasowo pełniącą obowiązki szefa CBA, do czasu podjęcia decyzji w sprawie M. K. Może do CBA powinien wkroczyć NIK, a może firma audytowa, zatrudniająca emertowanych policjantów? Ale trzeba działać, ponieważ puste gadanie nie niczego poza ośmieszeniem kancelarii premiera do niczego nie prowadzi. Pani Nelly (znów mi się mylą imiona – oczywiście Julia ) Pitera powinna brać przykład z działań ministrów Ćwiąkalskiego i Klicha, którzy mało w mediach mówią, a jeżeli już to sensownie, i skutecznie oczyszczają podległe im służby z pisowskich podrzutków.
    Podzielam pogląd cargo, że funkcjonariusze CBA, w swej większości nie nadają się do dalszej służby. Sadzę, że gdy wreszcie doczekamy się władzy, która zlikwiduje IPN, to również będzie dotyczyć „historyków”, którzy tam uprawiali partyjną propagandę.
    W kilku wypowiedziach blogowiczów zwrócono uwagę na bezsensowne mnożenie policyjnych bytów. Wydaje mi się, że takimi zbędnymi bytami są straże miejskie – intratne miejsca dla pobierania wysokich wynagrodzeń przez protegowanych. Przed kilku laty w prasie ukazywały sie artykuły, wskazujące, jakimi kosztownymi zabawkami są te quasi policje. Informowano, że koszty utrzymania strażnika miejskiego są dwu i nawet trzykrotnie większe niż policjanta przy jego, strażnika bardzo ograniczonych kompetencjach. Czy nie lepiej utworzyć wyspecjalizowane w utrzymywaniu miejskich porządków struktury policyjne, mniej kosztowne a bardziej skuteczne?

  110. Przepraszam za błąd – w czwartym akapicie, w ósmym i dziewiątym wierszu od góry jest „Ale trzeba działać, ponieważ puste gadanie nie niczego poza ośmieszeniem kancelarii premiera do niczego nie” a powinno być „Ale trzeba działać, ponieważ puste gadanie, poza ośmieszeniem kancelarii premiera, do niczego nie”.
    Trudno dostrzega się własne błędy.

  111. Okazuje się, że rację mieli ci, którzy twierdzili, że trzeba w pień wyciąć, ze wszystkich stanowisk i instytucji pisowską chołotę, że będą robić wszystko, aby Polsce i nam zaszkodzić. Jest długo oczekiwany przełom w stosunkach z Rosją, jest zaproszenie dla Tuska, no to „misyjna” telewizja ( TVP 2 ) i „niezależna” Rzeczpospolita, na gwałt robią wywiad z Ahmedem Zakajewem, przedstawicielem nieuznawanej przez Moskwę, Czeczeńskiej Republiki Iczkeria, oskarżanym o terroryzm. Reakcja Kremla na jego publiczne wystąpienia jest zawsze negatywna, o czym nasze mąciwody doskonale wiedziały. Połapał sie w tej grze, szytej grubymi nićmi, rzecznik rosyjskiego MSZ.
    „Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że organizatorzy tego wywiadu mieli nadzieję na wniesienie elementu konfrontacji do stosunków rosyjsko-polskich, które ostatnio pokazały pozytywną dynamikę. Widać nie wszyscy w Polsce wzięli sobie tę tendencję do serca,” powiedział Kamynin.
    Po nas choćby potop, to naczelna dewiza „Pojękiwania i Stękania.” Nie mylił się Wałęsa, mówiąc swego czasu o „Kaczunach”, że nadają się tylko do rozpieprzania.
    Pozdrawiam wszystkich.
    R.N.

  112. spokojny pisze:
    2007-12-13 o godz. 01:34
    Panie Spokojny, oj Panie Spokojny… Nie czytał Pan uważnie ani artykułu w gazecie komputerowej (nie chciało się zajrzeć na ostatnią stronę artykułu, prawda? Jest tam podsumowanie wad i zalet open source, jednoznacznie wskazujące na te drugie zdecydowanie przeważają. Nie zauważyło się, że Kurier Lubelski należy do grupy „Polska” – ogólnopolskiego dziennika i część informacji które pojawiają się na kanale RSS Kuriera z Polski własnie pochodzi? 🙂
    Poza tym, ignoruje Pan fakt istnienia wytycznych UE i NSA. Nie mówiąc już o fakcie zastępowania produktów MS w wielu krajach w Europie i na świecie. Ani o tym, że produkty OSource są zazwyczaj kompatybilne z MS.
    Nie, zdecydowanie dziennik Polska miał rację, powtarzając zarzuty wobec CBA o ustawianie przetargu na komputery.
    Poza tym, zgadzam się co do Pana argumentacji odnośnie wykorzystania dobrych i uczciwych funkcjonariuszy CBA. Ich wywalenie przypominało by rozwiązanie WSI. A tak nie można robić. Nie chodzi o zemstę, chodzi o to żeby mechanizm państwa właściwie funkcjonował.

  113. Dorn idzie pełną parą na prezesa PiS-u. Konkurentów nie ma. Pół roku.

  114. @cargo (2007-12-10 o godz. 17:54): pisowski (formalnie prezydencki) projekt ustawy dot. utrzymania nadzoru bankowego pod egidą NBP został niedawno odrzucony przez Sejm:

    http://orka.sejm.gov.pl/proc6.nsf/opisy/30.htm

    Zastanawiam się jak ci wredni posłowie mogli to zrobić prezydentowi 🙂

    pozdrawiam

  115. Szanowna Pani Redaktor!Przeczytałam dzisiaj artykuł red.Żakowskieo „Stracone złudzenia”.Chciałabym zwócić uwagę wszystkich na wnioski końcowe „każde łamanie prawa przez ludzi sprawujących najwyższe urzędy ,każde nadużycie władzy,przekraczanie uprawnień(……………………..)- wcześniej czy pózniej będzie przez to państwo ścigane z całą surowością prawa. (….)”Dopóki polscy politycy i wszyscy funkcjonariusze publiczni nie będą tego pewni ,żadne instytucjonalne reformy nie zapewnią nam dobrego ,praworządnego państwa” Czy ten czas już jest ?Kiedyś już o tym pisałam .Odrzucenie wiedzy ,rozsądku,doświadcznia w wielu dziedzinach życia w imię ideologicznych uprzedzeń,nierozumienia procesów gospodarczych czy uczynienia z walki z korupcjią farsy doprowadziło do strachu społecznego przed podejmowaniem decyzji bądz zastąpieniem fachowców nieudacznikami. Rozliczenie łamania prawa ale też pokazanie tego nieudacznictwa (np.Polaczek) pozwoli na trudny ale rozwój.Dotyczy to też CBA .Komisje śledcze są potrzebne ale nie zastąpią niezbędnych działań prokuratury. Pozdrowienia

  116. Olhado.
    Pisałem o księgowym potraktowaniu sprawy. Może i niejasno. Cóż bywa, że człek strzela a Pan Bóg kule nosi;)
    Wyznaję pogląd, że ważniejszym od wyliczenia ile to pieniążków zaoszczędzono jest POCZUCIE, że korupcji w Polsce nie toleruje się.

  117. Manna 01.42 2007.12.14

    Brawo!
    jola

  118. Olek 51, Marek Piegus
    Prawie wam zazdroszczę. U nas prawo dotyczące zamówień publicznych ma zastosowanie ZAWSZE. Moje zamówienia rzadko przekraczają 500 zł, dotyczą rzeczy banalnie powtarzalnych, a bawię się podobnie jak Olek51. Do niektórych śmiesznostek też mam tylko jednego dostawcę i muszę wyczarowywać jeszcze dwóch. Ja jestem dziecko PRL-u, silnie uodpornione na bzdurę, żal mi tylko papieru i lasów. Pozdrawiam obu panów, mam nadzieję, że zrobiło się wam lepiej.
    Cargo ( i nie tylko)
    Pełna zgoda. Niezależnie od krzyków i płaczów PiSu – CBA won na śmietnik w całości.

  119. To o czym pisze Olek51 2007-12-13 o godz. 14:27 to jest jest dokładnie to, o czym pisałem poprzednio:
    Regulamin nie przewiduje przeprowadzenia przetargu dla tak niskich kwot, natomiast przewiduje procedurę zastepczą czyli przetarg. To jest dokładnie ta logika.

    A że tu chodzi o to, żeby urzędnik czuł się bezpiecznie – tak, dokładnie tak. O to tu chodzi. Sens nie istnieje, rachunek ekonomiczny nie istnieje, ale urzędnicza mentalność istnieje.

    Strach o „posądzenia” jest rzeczywiście ogromny i to nie tylko w instytucji Olka 51, praktycznie wszędzie, w urzędach, we wszystkich państwowych instytucjach. On zabija samodzielność, zabija decyzyjność, powoduje że od wielu projektów w ogóle się odstępuje, doprowadza do takich absurdów jak z tymi zamówieniami po 1500 złotych, albo z wysyłaniem zaproszeń do wielu wykonawców, mimo że wiadomo, że tylko jeden z nich ma uprawnienia. Takie są konsekwencje siania strachu.

    Tymczasem ten strach nie doprowadza do zmniejszenia korupcji, bo kto ma wziąć ten i tak weźmie. Co najwyżej dla krycia sprawy wyprodukuje dwa papierki więcej, na które nawiasem mówiąc utarła się już nazwa: „dupokrytki”. Dzięki nim w papierach będzie porządek, a swoje można dalej robić.

    Przyczyną korupcji nie jest brak strachu, tylko istnienie warunków, dzięki którym korupcja może zaistnieć: wydawanie zezwoleń/pozwoleń/koncesji, istnienie państwowych przedsiebiorstw które muszą przecież dokonywać zakupów, państwowych uczelni, państwowych szpitali itd.

    Gdyby PiS miał jakie takie pojęcie o świecie w którym istnieje, to zwalczałby korupcję zwalczając jej przyczyny. Ale teraz jest już po herbacie, teraz mozna mieć tylko nadzieje, że nowa władza przemodeluje CBA w taki sposób aby ta instytuacja zaczęła robić właśnie taka robotę.

  120. @Marek Piegus (2007-12-14 o godz. 13:12): w moich okolicach zamiast „dupokrytki” używa się określenia „dupochrony” 🙂
    Odnośnie reszty pełna zgoda.

    pozdrawiam

  121. Szanowny Panie Olhado (z 13 grudnia, godz. 20:18), rozmawiamy o skutkach globalizacji i próbach promocji niszowych firm wspierających oprogramowanie Open Source. Mam nadzieję, że nie wykonuje Pan zawodu niewymagającego rzetelności, typu DZIENNIKARZ znający jedynie CTRL C i CTRL V, ale żeby nie przeczytać mojego wpisu, z którym Pan polemizuje – to już lekka przesada. Może nie czytałem artykułu z 2002 roku, za to wkleiłem połowę jego czwartej strony (wady), za co przepraszam blogowiczów, bo wystarczyłoby podanie linku. Kurier Lubelski z grupy POLSKA – tu jako LOGO, autor artykułu, Linux i firmy niszowe. Układa się to w pewien PR. Nie dowiemy się, JAKI KAPITAŁ stoi za tym łańcuchem, bo to by wiele blogowiczom wyjaśniło. A Pan wie Olhado, czy tak Pana słowo POLSKA w nazwie ogólnoPOLSKIEGO dziennika zaczarowało? Wytyczne, zalecenia, rekomendacje i opinie UE to nie są DYREKTYWY. Dopiero one są obowiązującym prawem. Tych ostatnich jak na razie BRAK. Czy skrót NSA oznacza polski Sąd? Wówczas zapytam o opinię RPO i AI o Open Source? Szacując kwotę przetargu w CBA, to jest ona nieistotna wobec rzeczywistych kosztów jego utrzymania, których prawdziwej wielkości i tak się nie dowiemy. Te 300 tysięcy więcej wobec kilkudziesięciu? To różnica pomiędzy 14 a 15 procent wartości omawianej transakcji. Nie będę drążył tematu, bo żyjemy w innych światach. Niech mi Pan lepiej podpowie jak wydać TERAZ na informatyzację kilka (będzie bez liczb – nie chcę denerwować obywateli naszego kraju) złotych, jeśli instytucje zamykają rok budżetowy, a pieniądze właśnie spływają. Ciekawostką jest spora transza, która ma być przelana 27 grudnia! Do tego mają być zachowane wszelkie procedury, w tym przetargowe i masa sprzecznych przepisów. To jest ZIEMIA, po której stąpamy Panie Olhado. Rozsądnie jest nic nie robić, ale się nie da. Premier Pawlak przeszedłby do historii polskiej BIUROKRATURY, (swobodna trawersacja jego DEMOKTRATURY), wprowadzając SWOBODĘ przenoszenia środków na pierwszy kwartał roku następnego, z zaliczeniem wydatków do budżetu mijającego roku. Jak to zrobić, żeby Go w Sejmie nie rozszarpali? To są tajemnice z pogranicza inżynierii finansowej, obowiązujących przepisów i magii. Co do faktów, to nie ma między nami sporu, bo zgadzamy się obaj, że UNIX i Linux są piękne! Ja, obok Olka51, Marka Piegusa, haneczki i innych, których serdecznie pozdrawiam – piszę o realiach w administracji publicznej. Pomarzyć to sobie możemy, ale prywatnie. Pozdrowienia.

  122. Olhado, spokojny:
    obydwaj macie rację. Spokojny, że Microsoft zmonopolizował, Olhado, że zalecenia ze względu na niewątpliwe zalety Linuxa, między innymi taniość lub wręcz za darmo oprogramowanie, bezpieczeństwo wirusowe (też w końcu jakoś tam względne) – ale sam widzisz, większość podchodzi do Linuxa jak kot do jeża. Jako wieloletnia użytkowniczka nachwalić się nie mogę. To ja panuję nad moim komputerem, a nie komputer nade mną. I nie jestem informatykiem, nic z tych rzeczy.

  123. # ludowelobbyleppera pisze:
    2007-12-14 o godz. 10:13

    Wyznaję pogląd, że ważniejszym od wyliczenia ile to pieniążków zaoszczędzono jest POCZUCIE, że korupcji w Polsce nie toleruje się.
    A ja wyznaję pogląd, że owszem masz rację, ale po pierwsze primo można to było załatwić taniej (dofinansować istniejące już służby i pokazać w publikatorach jak działają), po drugie zaś primo korupcję likwiduje poprawa prawa 🙂
    Pozdrawiam

  124. PiS proponuje likwidację art. 212 k.k.:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4767040.html

    Moim zdaniem to kiepski pomysł. Niezależnie od wszystkich innych argumentów o charakterze czysto prawniczym warto zwrócić uwagę na dwa zagadnienia.

    Po pierwsze, w wyroku TK z 30 października 2006r dotyczącym art. 212 k.k. wskazuje się, że ?uzyskane przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy z Ministerstwa Sprawiedliwości dane, które dotyczyły wszystkich osób (nie tylko dziennikarzy) skazanych za zniesławienie, wskazują, że za przestępstwo z art. 212 § 2 k.k. sądy orzekają z reguły najłagodniejszy rodzaj kary, czyli grzywnę. W 2003r jedynie w DWÓCH wypadkach sądy wymierzyły kary pozbawienia wolności, jednocześnie jednak warunkowo zawieszając ich wykonanie. Spośród środków karnych sądy sięgnęły tylko po dwa ? nawiązkę i podanie wyroku do publicznej wiadomości, w żadnym wypadku nie zastosowały wobec dziennikarza zakazu wykonywania zawodu?. Tak więc nie przesadzajmy ze znaczeniem praktycznym tego przepisu k.k.

    Po drugie, omawiany postulat PiS stanowi w mojej ocenie posunięcie obliczone na doraźne korzyści tego ugrupowania, tj. poprawienie wizerunku partii w mediach. Warto zauważyć, że rząd Jarosława Kaczyńskiego w poprzedniej kadencji Sejmu zgłosił projekt obszernej nowelizacji kodeksu karnego. Projekt ten wpłynął do Sejmu 22 maja 2007r – dziwnym trafem nie przewidywał on żadnych zmian w art. 212 k.k. Najwyraźniej więc prezes PiS dopiero niedawno doznał olśnienia i postanowił walczyć o wolność mediów 🙂

  125. O,o… Panie Tusk , moj respekt dla sposobu w jaki finalizowana jest sprawa misji polskich wojsk w Iraku.
    Do Kaczynskich dotarlo wreszcie z jakim przeciwnikiem przyszlo im skrzyzowac rekawice. Sadze ze w przyszlosci film ” Nocna zmiana ” bedzie traktowany jako klasyk pokazujacy droge i krztaltowanie sie przyszlego przywodcy panstwa.

  126. Popieram AKwz53
    więcej odwagi Tusk!!!

  127. jola pisze:

    2007-12-12 o godz. 07:48
    jolu, nie wiem skąd masz informację że rolnik nie płaci podatku. więc informuję wszystkich pozostałych. Rolnik płaci podatek i jest to podatek majątkowy, a więc płacony od podsiadanego majątku – ziemi (dla uproszczenia przeliczanego na ha przeliczeniowe) nielzaleznie od osiągnietego przychodu czy dochodu i wcale to nie jest podatek mały. przy śreniej powierzchni gospodarstwa ok. 9 ha wynosi on ok.800 zł, z takiego gospodarstwa dochód roczny (tzw czysty ) nie wyniesie wiecej jak ok. 7000-10000 zł co odpowiada podatkowi dochodowemu w wysokości 900-1200 zł, Rolnik dodatkowo nie ma możliwosci wspólnego rozliczenia , ulgi na internet ( a wielu rolników juz internet w domu ma). Wiec jeszce raz apeluje, aby nie przekręcać faktów, pozdrawiam

  128. Tylko do likwidacji! Tworzenie bez końca nowych struktur niczemu dobremu nie służy,najwyżej samym rządzącym aby usadowić paru kolesi a zapłacimy za to wszyscy.Są przykłady europejskie i amerykańskie że mnogość struktur tylko potęguje bałagan,służby nie współpracują ze sobą a wręcz rywalizują,jakby te pieniądze przeznaczyć powiedzmy na CBŚ czy ABW bez wtykania politycznego nosa to na pewno byłyby nieporównanie większe efekty.

  129. Do Kris
    Poinformuje cię, że w Polsce kazdy posiadacz ziemi ale także np. mieszkania płaci podatek od nieruchomosci. A niezależnie od tego płaci podatek od swoich dochodów.

css.php