Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

17.12.2007
poniedziałek

Skok Pawlaka

17 grudnia 2007, poniedziałek,

0pawlak450.jpg 

Fot. Andrzej Iwańczuk / REPORTER  

 

Waldemar Pawlak stał się drugim pod względem zaufania polskim politykiem. To zdarzenie warte odnotowania, bowiem pierwsza pozycja premiera Tuska nie dziwi, ale żeby wyprzedzić Religę? To już jest sztuka. Jak i kiedy ta wzrosła pozycja Pawlaka, czy wystarczył do tego fakt, że został wicepremierem i sprawnie zawarł koalicję z Platformą Obywatelską? Wszyscy podkreślają, że obecny wicepremier przeszedł długą drogę i polityka go nie oszczędzała. Od przerażonego swą funkcją premiera, którym był przez 33 dni, po niezbyt udane premierostwo, z którego SLD go odwoływał, poprzez zupełną marginalizację we własnej partii, powoli i uparcie piął się na szczyt. Przy okazji obalając kilka mitów o swej partii, jako zdolnej wyłącznie do dyskusji o liczbie stanowisk, anachronicznej, nie przystającej do współczesności, antyinteligenckiej.

Jakie jest dziś PSL? Zapewne zmieniło się mniej niż sam prezes, choć w sprawach europejskich ma sporą grupę zupełnie przyzwoicie przygotowanych specjalistów. Z Markiem Sawickim, obecnym ministrem rolnictwa, już kilka lat temu można było poważnie dyskutować o prawie europejskim, sama niejednokrotnie dziwiłam się, jak dużą wiedzę w tej materii posiada, choć w powszechnym dziennikarskim oglądzie był głównie lobbystą biopaliw. Janusz Piechociński, który zapewne do dziś boleje, że nie został ministrem infrastruktury, z nieco przemądrzałego komentatora sceny politycznej zmienił się w polityka dojrzałego i rzeczywiście na kwestiach infrastruktury zna się już dobrze. Poseł Jan Bury, który jeszcze w Sejmie poprzedniej kadencji, zasiadając w komisji do spraw PZU, opowiadał rzeczy, najdelikatniej mówiąc, niezbyt mądre i z wielkim zacięciem oddawał się politycznemu polowaniu, dziś już jako wiceminister skarbu poważnie myśli, jak ułożyć się z Eureco. Być może nawet tamtych polowań nieco się wstydzi. Eugeniusz Grzeszczak, od kilku dni sekretarz stanu w kancelarii premiera, prawie niewidoczny, nie pchający się przed kamery, w sprawie samorządu ma bardzo wiele do powiedzenia. To jest rzeczywiście odnowiony wizerunek PSL, co nie znaczy, że ta partia nie ma swoich dawnych wad.

Jednak uderza przede wszystkim rozpiętość między bardzo dobrym wizerunkiem prezesa, a dość marnym jednak postrzeganiem jego ugrupowania. PSL w sondażach nie zyskuje, a Pawlak tak. Wprawdzie w wyborach ludowcy osiągają wyniki lepsze niż sondażach, ale też nie olśniewają, wyjąwszy może wybory samorządowe, bo akurat w terenie reprezentację mają dużą. Sam Pawlak postrzegany jest jednak jak ktoś z innej, w gruncie rzeczy mało partyjnej bajki. Wydaje się, że tę pozycję zawdzięcza umiarowi, powściągliwości, a także politycznej dojrzałości, która objawiła się przede wszystkim tym, że nie pchał się do koalicji z PiS i spokojnie czekał, aż Jarosław Kaczyński zniszczy Samoobronę i jak Andrzej Lepper, przesiadając się do rządowych limuzyn, zniszczy sam siebie. Pawlak był spokojnym i uważnym obserwatorem tego pojedynku, ściągając cugle swej partii, której część zapewne nie miałaby nic przeciwko temu, by trochę stanowisk po Samoobronie objąć.

Nie bał się też sojuszu z liberałami PO i jeżeli dziś mówi się tyle o dobrych relacjach między nim a premierem, to zapewne niewiele jest w tym przesady. Tusk przeszedł niełatwą drogę i obaj są politykami doświadczonymi. Być może Pawlak budzi zaufanie także tym, że wypowiada się ostrożnie i niezbyt często, choć gdy trzeba – staje do ostrego sporu, jak wówczas, gdy odwoływano go w funkcji szefa komisji samorządu terytorialnego, gdyż zorganizował publiczne wysłuchanie w sprawie spornego przepisu o blokowaniu list w wyborach. Tu jest przeciwieństwem premiera, który sam stał się najlepszym rzecznikiem swego rządu. Może taka para właśnie się Polakom podoba?

Pamiętam, że gdzieś mniej więcej od półtora roku przekonywałam koleżanki i kolegów, by spojrzeli na obecnego wicepremiera nie jak ów słynny „portret pamięciowy”, jak go czasem nazywano, ale jako na polityka, który ma rzeczywiście sporo do powiedzenia. Sama w Sejmie poprzedniej kadencji, gdy chciałam z kimś porozmawiać o polityce, zaglądałam do pokoju Waldemara Pawlaka i zawsze w takiej rozmowie była jakaś myśl interesująca, a także spora umiejętność wysłuchania zdania odrębnego. Prawie nikt nie chciał wierzyć. Z Pawlakiem nie da się rozmawiać – słyszałam najczęściej. To z przeszłości akurat wiedziałam dobrze, gdyż nie jeden wywiad z nim przeprowadziłam i zawsze szło to jak po grudzie. Potem Pawlak zaskoczył mnie, gdy przyjeżdżając do Poranka w TOK FM przywoził na przykład książki warte polecenia i przeczytania, zaskakiwał telefonami, by przyjrzeć się jakiejś ustawie, bo mogą w niej tkwić różne pułapki. Był pod tym względem nietypowy jak na polityka.

***

Dziś wicepremier ma na ogół dobrą prasę, ceni się go jako rozmówcę, choć może zbyt często opowiada stare dowcipy i mógłby ich zasób nieco odświeżyć. Od pewnego czasu Jola pisze na blogu: Pawlak na prezydenta. Nie jestem pewna, ile w tym żartu, a ile powagi, ale faktem jest, że Waldemar Pawlak może nie wyrósł jeszcze na dobrego kandydata na prezydenta, ale dokonał chyba najszybszego skoku, gdy idzie o zdobycie społecznego zaufania. I jest atutem rządu Donalda Tuska. Jeszcze niedawno mało kto się tego spodziewał.

Nie podejmę już dyskusji o CBA, gdyż po przeczytaniu Państwa wpisów widzę, że rzecz została bardzo wszechstronnie omówiona. Przy okazji dziękuję tym wszystkim, którzy dodali mi argumentów na rzecz mojego poglądu, że tę służbę specjalną powinno się po prostu zlikwidować. Tyle, że PO się nie odważy i pewnie będzie kręcić, jak to odwołać Kamińskiego. Niestety, z każdą władzą tak jest, że gdy dostaje do ręki jakąś zabawkę, to nie chce się jej pozbyć, a CBA musi się degenerować, bo taka jej natura. Za dużo uprawnień, za dużo bezkarności i zupełny brak kontroli.

Marek Piegus ma rację w sprawie stanowienia prawa korupcjogennego i przykład z Urzędem Zamówień Publicznych bardzo dobry. Zastanawiam się, czy gdyby policzyć różne korupcjogenne ustawy uchwalone za rządów PiS, to nie byłoby ich więcej niż w innych kadencjach. Szczęśliwie słyszę, że już pada słynna ustawa o sklepach wielkopowierzchniowych, której zażyczył sobie poseł Nowakowski z Samoobrony, a potem chyba już z PiS, bo jest współwłaścicielem sklepów „Lewiatan”, które na niej skorzystały. Tak więc z jednej strony mieliśmy służbę specjalną do zwalczania korupcji, a z drugiej ustawę korupcję rodzącą. Prawdziwe perpetuum mobile.

Ma też rację Wodnik 53, gdy pisze, że mamy za dużo służb specjalnych i trzeba by tę sferę jakoś uporządkować. Jestem pesymistką. Najciekawsze jest jednak to, że w każdej z ustaw powołującej nową służbę najwięcej miejsca zajmują uprawnienia funkcjonariuszy, tak jakby dla wszystkich nie można było stworzyć jednego porządnego aktu prawnego. Okazuje się, że służby są głównie dla funkcjonariuszy i nikt nie ma odwagi, by ich rozliczne przywileje naruszyć.

Cargo, rzeczywiście pani minister Pitera ma swoiste pojęcie konfliktu interesów i stara się być bardziej pobożna niż papież. Zabawną scenę oglądałam kiedyś w telewizji, kiedy zapytano ją, co sądzi o zarabianiu przez Hołowczyca, który akurat został eurodeputowanym, na kontraktach reklamowych, czy to etyczne. Pani Pitera nie chciała powiedzieć po prostu, że jej zdaniem Hołowczyc nie powinien mandatu przyjmować i tłumaczyła, że stare kontrakty może realizować, bo ich przygotowanie pewnie drogo kosztowało, ale nowych już nie powinien. Generalnie uznała, że to sytuacja nietypowa, której w przyszłości trzeba unikać. Tymczasem dziennikarz spokojnie powiedział, że sprawdził, jak to jest w innych krajach. Otóż, nie ma problemu, kontrakty reklamowe, tak jak inne dochody, ujawnia się w oświadczeniach majątkowych. I tyle. Jedno zdanie zamiast pokrętnego tłumaczenia. Było śmiesznie.

MW przytacza nam interpretację, że konflikt interesów jest wówczas, gdy sprawa jest postrzegana jako konflikt, a nie wówczas, gdy on naprawdę istnieje. Taka jest podobno poprawność polityczna. Mnie się ona nie podoba i uważam, że to interpretacja ryzykowana. To tak jak ktoś niby pojawia się w jakiejś aferze. Czy to znaczy, że jest aferzystą, jest o coś podejrzany?

Lestat jednak pojawia się na blogu i jego wpis o wiceministrze Piętaku jest bardzo smaczny, a więc nikt nie musi się martwić, że nie głosował na PiS. skutkiem czego życie polityczne stało się nudne. Niemniej sądzę, że powinniśmy wspólnie zaapelować do lestata, aby częściej dawał znać o sobie.

Bernardzie, ja zupełnie poważnie myślę, że panu Krauzemu i innym należą się przeprosiny za tę nagonkę. Na razie niczego mu nie udowodniono, nie bardzo zresztą wiadomo, o co chodzi. Podobnie jak do dziś nie wiem, o co chodziło z Kulczykiem, skoro jego biznesowe pomysły były zupełnie dobre. Że zjadł obiad z Ałganowem, a potem o tym poinformował władze państwa? Przy okazji przypomina Pan słynny „Dramat w trzech aktach”. Otóż ten reportaż dostał jakąś ważną nagrodę w Hiszpanii, a gdy przeczyta się dokumenty z tak zwanej szafy Lesiaka (jak szybko zrobiła się wokół nich cisza, nie dziwi to pana, Bernardzie?), widać, że sporo w tym tak bardzo potępianym reportażu było prawdy. W każdym razie o wiele więcej niż w licznych „Misjach specjalnych”, które jakoś Pana nie uwierają. Ale rozumiem, że się w tej sprawie różnimy.

Lechu, na zjawisko Blizna po prostu nie zwracam uwagi i radzę robić to samo i tak nie rozumiem tych wpisów. Harry_potem uważa, że blog, to jakaś „internetowa bryja” i nie przystoi mi się w niej taplać. Otóż ja tak nie uważam, uważam, że jest ciekawa wymiana myśli i informacji, ja przy okazji sporo się uczę. A że jest i Blizna, to nic nie szkodzi. Z Bernardem na przykład dyskutuje się dobrze, ma inne poglądy, to jego prawo, ale nie widzę jakiejś szczególnej zaciekłości, pisze racjonalnie i czasem się z nim zgadzam, a czasem nie.

Quake – niezbyt wiem w końcu, na co powoływał się Kamiński na konferencji prasowej twierdząc, że prowokacja w MR była legalna, ja zrozumiałam, że na jakieś orzeczenie sądu rejonowego, ale może się mylę. Chyba się nie mylę, że była nielegalna, bo rzeczywiście prowokację można stosować wówczas, gdy ktoś już wcześniej popełnił przestępstwo. Będą jednak jakieś komisje śledcze, rzecz bada prokuratura, w której rzeczywiście zaczęto, i słusznie, robić porządki. Jeśli zaś chodzi o minister Piterę i NIK, to ja uważam, że raportom NIK też warto się przyglądać. Są nieraz na bardzo niskim poziomie, choć już nie odgrywają takiej roli w walce politycznej, jak kiedyś. Za rządów PiS rolę dostarczyciela kwitów wzięły na siebie IPN i prokuratura.

Woltron – dzięki za obecność na spotkaniu w Teatrze Powszechnym.

SkaVege zarzuca mi, że bronię pani minister Hall w sprawie religii na maturze. Nie bronię, ale uważam, że jeżeli ktoś chce zdawać jakoś tam sensownie opracowany przedmiot „religia”, ale nie pojmowany jako wiara czy katechizm, bo stara się na teologię i jeżeli ocena nie liczyłaby się do średniej na świadectwie maturalnym, to dlaczego nie? Zresztą nie bardzo wiem, co w końcu pani minister naprawdę powiedziała. Oczywiście dostrzegam niebezpieczeństwo, zauważone zresztą przez kogoś spośród Państwa, że zacznie się od przedmiotu zupełnie dowolnego, a skończy na obowiązkowym. To jest groźba realna.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 118

Dodaj komentarz »
  1. Pani Janino
    w sprawie matury z religii chodzi o to, że naucza się w praktyce jednej jedynej religii, że nie ma W PRAKTYCE wyboru, np lekcji etyki, że W PRAKTYCE nauczanie religii chrześcijańskiej w odmianie katolicyzmu rzymskiego będzie obowiązkowe, i że nie będzie to nauczanie religioznawstwa. A to wszystko wygląda jak wprowadzanie państwa wyznaniowego.
    Owszem, zgadzam sie z Panią. że nauka religioznawstwa, dobrowolna, do wolnego wyboru na maturze nikomu by nie zaszkodziła. Ale nie takie są intencje osób próbujących narzucić ten pomysł z maturą z religii. Zupełnie nie takie. I musimy na to zareagować, zaprotestować, bo inaczej nie będzie tolerancji religijnej w Polsce. To co obserwujemy to powtórka z drugiej połowy XVII wieku i z wieku XVIII, kiedy KK w praktyce wyrugował tolerancję religijną z Rzeczpospolitej, oczywiście zasłaniając się szczytnymi hasłami o „braku szkodliwości”.

  2. Pawlak żeczywiście przeszedł bardzo długą drogę i jest jednym z nielicznych polityków polskich, który z tej drogi odrobił zadanie domowe. Wyciągnął wnioski z własnych błędów i popracował nad sobą, żeby nie robić fatalnego wrażenia zarówno od strony wizualnej, jak i merytorycznej. Nie znaczy to, że jest wolny od wszelkich wad. Jego animozje i pamięć o tym, że Piechociński poparł parę lat temu Kalinowskiegi i jego dzięki temu wycięli dzisiaj zaskutkowały tym, że Piechociński nie został ministrem infrastruktury i jest nim Grabarczyk. A Piechociński nie został nawet jednym z wiceministrów. Efektem jest tego na przykład łapanka na podsekretarza stanu ds. kolei. Po wielu bijach w końcu się zgodził Engelhart. yczę mu jak najlepiej, również dlatego, że to mó ziomek ze Szczecina, ale po doświadczeniach z ministrem Chaberkiem mam dość sceptyczne podejście do profesorów na stanowiskach w tym ministerstwie. Jakoś naukowcy w zderzeniu z polityką palą się tylko. A jak słyszę o kolejnych wynalazkach dla poszczególnych gałęzi transportu, to mnie trafia szlag, bo nikt jakoś nie chce zacząć od ogółu. Może by wreszcie któryś rząd określił politykę transportową. A dopiero w niej rolę poszczególnych rodzajów transportu. Może rząd by w tej polityce określił jakie strumienie towarów na jaki transport według niego powinny być kierowane. Inaczej znowu będzie wożenie kruszywa koleją będzie za drogie, a wożenie go tirami doprowadzi kolejne autostrady do remontu dwa razy szybciej niż to planowano przy ich budowie, bo nikt nie założył, że na danym odcinku będzie samego kruszywa 70 tirów dziennie będzie się przez niego przewalało.
    Ten wywiad z min. Piterą, gdzie był wspominany przypadek Hołowczyca też oglądałam i zgadzam się – było śmiesznie. Pani minister wyszła na kimpletnie nieprzygotowaną i nieznającą kompletnie realiów innych krajów, co akurat w pierwszej kolejności powinno być jej znane. W końcu do jakiegoś już wyznaczonego standardu powinniśmy dążyć, bo nie sądzę, że na tym polu jesteśmy w stanie wymyślić coś nowego i wybitnego, a na kolejne absurdalne wpadki nie mam już ochoty.
    Pani Janino, na koniec kilka uwag o NIK. Mam znajomych, którzy przechodzili kontrole tej instytucji w latach 90-siątych. I choć sami już wtedy na nie narzekali stwierdzali, że wtedy ta instytucja chociaż chciała się uczyć. Po objęciu funkcji przez Pana K. Kaczyńskiego – Prezesa NIK – ta chęć się skończyła. Zrobiono niezłą czystkę, bo potrzebne były etaty dla kolegów z PC i innych prawicowych zaprzyjaźnionych kanap. Dokładnie na tej samej zasadzie, jak po przegranych wyborach samorządowych, w spółkach skarbu państwa potrzebne były posady dla kolegów z ratusza. I ja już trafiłam na kontrole robione przez zaciąg Pana Kaczyńskiego. Już kiedyś tutaj pisałam, że skutki finansowe restrukturyzacji badali u mnie dwaj karniści, geograf i etnolog. To był to rok 2004. Potem rok później spółka siostrzana była badana w podobnie ekperymentalnym składzie i efektem tego składu pracy był załącznik do protokołu z badania, gdzie w skonsolidowanym bilansie nie zgadzała się suma pasywów z sumą aktywów i panowie na gdłoszoną uwagę chcieli moich kolegów prawie, że rozstrzelać, bo przecież nie wolno podważać ich nieomylnych wniosków z kontroli. Po prostu bajka.
    Od czasu swoich perypetii z tą instytucją czytam czasem raporty NIK i nie widzę ich poprawy. Pisza ci panowie w tych raportach o Bóg wie jakich przekrętach, zasypują prokuraturę toną paieru zebranego w trakcie kontroli, a ta prokuratura za cholerę nie może tego pod żaden paragraf podstawić. Do dzisiaj pamiętam jedną wypowiedź prokuratora, który właśnie z taką sprawą się borykał, że ma problem z panami z NIK, bo oni by chcieli żeby on wsadził zarząd za to iż zrealizowało się ryzyko gospodarcze a zarzą temu nie zapobiegł. A zarząd owszem zabezpieczył się, ale nie aż na taki rozmiar i to było tym oskarżeniem panów z NIK. I prokurator nie mógł im przetłumaczyć, że nie wszystko da się przewidzieć i ten zarząd i tak był całkiem OK, bo zminimalizował ryzyko i straty. I tak wkoło Macieju. Po swoich doświadczeniach nie bardzo jestem w stanie uwierzyć, że są tam jacyś wybitni fachowcy, którzy się naprawdę znają na badanych sprawach. Tam są urzędnicy, którzy a i owszem badają różne sprawy niekoniecznie je rozumiejąc i niekoniecznie efekty tych badań są sensowne.
    Pozdrawiam.

  3. Olek51
    bardzo mnie ubawiły twoje wpisy z opisem walki z regulaminem wewnętrznym dotyczącym przetargów i procedur zastępczych przy niskich kwotach. Ja w poprzedniej swojej firmie też się tą głupotą zmagałam i szlag mnie trafiał na tonę papieru, którą trzeba było zmarnować, żeby pracownika wysłać na szkolenie za 2 tys. zł. Wkońcu przekonałam swoijego kolegę od tych właśnie procedur, że może by te duperele uprościć i dać tutaj swobodę a za pysk te wydatki trzymać budżetem na nie danym odpowiednim komórkom. I tak się stało dla właśnie szkoleń i róznych innych dyrdymałów, w tym wynajmu mieszkań służbowych, bo kilka moja firma musiała mieć. I tu powiem ci dowcip nie z tej ziemi o mentalności urzędniczej – przyszedł do nas kolega zawiadujący tymi mieszkaniami, że z końcem roku kończą mu się jakieś na to umowy i on musi je przedłużyć. I pyta się jak on ma to zrobić skoro teraz nie ma to procedury i kto mu teraz ten wniosek na zamówienie zatwierdzi, bo to u nas był początek wszystkiego. My mówimy, że nie ma wniosku, a on musi tylko te koszty zmieścić w budżecie i na pewno mu to zatwierdzi jego szef, gdy taką informację na normalnym wniosku do niego o podpisanie tych umów – aneksów, potwierdzoną przez ekonomików, że w budżecie jest wszystko OK z tymi kosztami. I wiesz jak to się skończyło? Poszła normalna procedura – wszystkie papiery łącznie z umowami były podpisywane 28.12.2006, bo ci ludzie nie mogli sobie wyobrazić, że tylko jeden podpis wystarczy i jeden papier do podpisania umowy na wynajem mieszkania. Mój kolega jeszcze parę miesięcy musiał przekonywać innych kolegów, ze już tak można, bo ja już odeszłam i z tym cudem mentalności zostawiłam go samego. Gdyby się na normalną procedurę nie zgodził i nie złapali wszystkich potrzebnych podpisów tego 28.12.2006 roku, to ze dwaj człkowie zarządu musieliby się ze swoich mieszkań służbowych z dmniem 1 stycznia wyprowadzić i kilku kolegów dyrektorów spoza Warszawy. Mówię Ci – to była boska akcja.
    Pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Witam Pania i blogowiczów. Pan Pawlak zmienił się bardzo i od „a sio” do dziennikarzy w dawnych czasach, teraz mówi rzadziej, ale sensownie. Może jego popularność rośnie także dlatego że na pierwszej linii jest Premier Tusk i na nim używają sobie reprezentanci jednokomórkowej opozycji. Myślę że zdolność koalicyja PSL jest duża i nikt nie chce sobie zamkąć drogi na przyszłość.
    To dobrze że ludzie się zmieniają, a zwłaszcza uczą i wykorzystują te nauki tu p. Pawlak i pp. Sawicki oraz Grzeszczak są dobrymi przykładami.
    Jak to kontrastuje z zakompleksionym i zacietrzewionym Jarosławem Kaczyńskim i jego chórem greckim.

  6. Pozdrowienia z Irlandii Pani Janino…

    Dla mnie PSL jest partia wstecznego biegu, niestety dla nas. Jakos rzadko z ust politykow tej partii slyszalem o modernizacji rolnictwa i wsi, rozumianej przeze mnie jako usuwaniu przeszkod w prowadzeniu gospodarstwa rolnego i zmuszania rolnikow do pelnej odpowiedzialnosc za swoje zycie. Bardziej PSL skupialo sie i chyba dalej skupia zeby zachowac status quo i wiecej wpompowac pieniedzy podatnikow – nierolnikow w wsie. Nie lubie tlumaczenia, ze to trudna sprawa itd. i nalezy wszystko robic malymi kroczkami. Kazdy mieszkaniec PL powinien miec te same prawa i co w tej sytuacji wazniejsze – obowiazki. A jednym z obowiazkow jest placenie podatkow. I niech politycy nie robia z mieszkancow wsi niedouczonych gamoni, bo jako byly mieszkaniec wsi pochodzacy z rolniczej rodziny, po studiach technicznych sam potrafie wypelnic swoj PIT chociaz obecnie nie jest to latwa sprawa.
    Tak na koniec. Ciekawe kiedy i kto rozwiaze problem opodatkowania rolnikow i likwidacji KRUS? To sa miliardy o ktore nasz deficyt bylby mniejszy lub mozna byloby w koncu skonczyc budowy drog w PL. No i Pan Pawlak moglby jeszcze troche popracowac nad swoimi ruchami bo sa troche „drewniane”;)

    Pozdrawiam

  7. Cieszę się, że dziś pisze Pani o W. Pawlaku, bo ja też się przyznaję do (rosnącego) grona tych, którzy już wcześniej widzieli zmianę w tym człowieku.

    No właśnie. Pisze Pani: „Od przerażonego swą funkcją premiera, którym był przez 33 dni, po niezbyt udane premierostwo, z którego SLD go odwoływał, poprzez zupełną marginalizację we własnej partii, powoli i uparcie piął się na szczyt.” – zaraz, zaraz, Pani Janino, tam coś jeszcze było po drodze.

    Otóż jakiś rok, albo dwa temu W. Pawlak udzielił wywiadu „Pulsowi Biznesu.” Gazetkę tę na codzień można sobie raczej darować, ale moją uwagę zwrócił wówczas ten wywiad, w którym Pawlak opowiadał o swoich spostzeżeniach z kariery – i tu główny punkt programu – BIZNESOWEJ.

    Otóż całkiem przekonująco i sensownie opowiadał jaki był przedtem zielony, a dopiero w biznesie nauczył się co to prawdziwa praca, odpowiedzialność, dogadywanie się z ludźmi, kierowanie pracownikami, umiejętność działania w zespole – słowem zobaczył prawdziwe życie i to w wydaniu hard core, bo został rzucony od razu na głeboką wodę – został prezesem jakiejś giełdy towarowej.

    Muszę powiedzieć, że od razu mu uwierzyłem, bo takich fraz na pewno od nikogo się nie wyuczył, ani znikąd nie wyczytał. Tym bardziej że w naszym kraju nadal obowiązuje sterotyp biznesmena mniej więcej taki jaki przedstawił Rewiński w filmie „Kiler.”

    Nie chcę tu przytaczać wszystkich jego słów, chociaż były ciekawe (Pani Janino, myślę że warto przy okazji pociągnąć go za język, widać, że to jego temat, jak zacznie o tym mówić to pół godziny z głowy, ale sensownie mówi, naprawdę). Warto tylko przypomnieć że podsumował stwierdzeniem, że dopiero po tym doświadczeniu wie na czym powinna polegać polityka w Polsce i jak powinna być robiona.

    I właśnie o tę myśl mi chodzi, bo wydaje mi się naprawdę wartościowa i adekwatna do naszej sytuacji politycznej. Otóż zastanawiając się nad przyczynami tak beznadziejnej jakości rządzenia Jarosława Kaczyńskiego doszedłem do wniosku, że tu dokładnie o to chodzi. Przecież każdy z nas jest tylko sumą swoich doświadczeń, to jest ważniejsze nawet niż edukacja (najlepszy przykład to właśnie Kaczyńscy i Ziobro, niby prawnicy a o tym czym powinno być prawo mają pojęcie takie jak dzieci).

    Tymczasem po prześledzeniu (dokładnym!) życia nszego Prezesa odkryłem, że człowiek ten praktycznie nigdy w życiu nie pracował. Zaraz po studiach zaczął DZIAŁAĆ i do dziś tylko tyle. (przez kilka miesięcy wydawał czytelnikom ksiązki w BUWie, ale mierziło go ranne wstawanie i powtarzalność tej pracy, a potem przez krótko dojeżdżał do filii UW w Białymstoku i tam – chyba raz w tygodniu – wykładał, ale to też mu nie odpowiadało, bo te dojazdy pociągiem…).

    Czyli ma prawie 60 lat, a nigdy nie pracował. Tylko działał! W związku z tym jedyne, co ten człowiek w życiu poznał to: knucie, podejrzenia o spiski, organizowanie sitw, rozbijanie sitw przeciwników, eliminacja niewygodnych, praca łokciami przy pięciu się w górę, manipulacja ludźmi.

    I ten człowiek został premierem. I co tu się dziwić , że przez dwa lata nie zajmował sie żadną sensowna pracą, ani autostradami, ani edukacją, ani służbą zdrowia, tylko po prostu tym, w czym miał doświadczenie. I co tu się dziwić, że kiedy zapytano go jaki był największy sukces jego rządu to odpowiedział, że rozbicie WSI…

    Dlatego właśnie z osobą Pawlaka wiążę jakieś nadzieje. On przynajmniej gdzieś pracował, coś o życiu wie, ma prawo jazdy, wie co to znaczy mordować się z idiotycznymi przepisami, jak pracować żeby mieć efekt.
    Ot, niby nic – a dla mnie bardzo dużo.

  8. Pani Janino,
    Pawlak na Prezydenta to skutek olbrzymiego skoku tego człowieka, to nagroda za lata pracy i wysiłku, to skutek braku na dzień dzisiejszy polityka tego formatu.
    Pisałam juz ,że dba o swój elektorat, ale fakt piastowania obecnego stanowiska dowodzi iz szuka poparcia u innych grup społecznych.
    Na pewno nie żartuję , ale tez nie ma na chwilę obecną innego polityka, który zasługiwałby na mój szacunek. Myslę, że Pawlak zdaje sobie sprawę, że musi zadbać o innych poza rolnikami i powoli to czyni. Mówi o zmianch prawa gospodarczego / szeroko pojętego /.

    A poza tym chciałabym teraz juz złożyc Pani i wszystkim z którymi spotykam się na Pani blogu / może ” w blogu”? – nie wiem jak prawidłowo/
    wszystkiego co najlepsze dla każdego z nas, spełnienia chociaż części naszych marzeń, mniej polityki, i co najważniejsze zdrowia.
    Obyśmy mieli wspaniałw wspomnienia ze Świąt Bożego Narodzenia 2007.
    jola

  9. A gdzie wizja państwa?
    I tak powolutku wciągani jesteśmy w dyskusje kto jakim jest politykiem, człowiekiem, co zrobił, czego nie zrobił, a i tak nic z tego nie wynika. Nic Pani nie zarzucam, zawsze ceniłem Pani komentarze do wydarzeń. Mnie po prostu brakuje wizji dla naszego kraju, brakuje mi walki o tę wizje na łamach prasy czy wśród intelektualistów. Kierowanie tak dużym państwem/a jednocześnie tak małym duchem/ sprowadza sie do rzucania ochłapów programu i czekanie na reakcje po tym. Jak partia, która z definicji walczy o władzę, nie jest w stanie po miesiącu od zdobycia prawa rządzenia krajem przedstawić konkretnych celów, sposobu i terminów ich realizacji. Normalnie rządzenie spadło na PO i PSL jak coś nieoczekiwanego, celem było zwycięstwo a potem jakoś to będzie i nadzieja, że ludzie wybaczą, bo przecież chcieliśmy dobrze, jakby rządzący łaskę robili, że chcą dobrze. A przecież nie tylko ja mam w pamięci rząd Mazowieckiego, który przeprowadzał Polskę z socjalizmu do kapitalizmu. To była wizja,myśl,idea, która zmieniała bieg historii. Można się sprzeczać czy mogło wyjść lepiej /bo nie wiem czy znajdzie się ktoś, kto uświadomi ludziom co można było sknocić wówczas/, tylko niech ktoś mi da przykład kraju, który przed nami przechodził taką transformacje i jak świetnie im wyszło. To wówczas rodziła się idea członkostwa z Unią i NATO. Tylko nie chcę słuchać „mądrali”, którzy oceniają twórców III RP z perspektywy dnia dzisiejszego, ja też to potrafię, to nie wymaga żadnego wysiłku intelektualnego. POwie ktoś, dziś nie stoimy przed takim wyzwaniem- odpowiem-dopiero są wyzwania, a jakie? przecież ja nie pisze programu politycznego, ja chcę być uczestnikiem dyskusji na ten temat, mam prawo oczekiwać od partii politycznych wizji, od elit/ w pozytywnym znaczeniu/ sporów intelektualnych o przyszłość mojego kraju. A czym żyjemy na co dzień? papką przyprawianą sosami wg przePiSów własnych. Ale to tylko moje myśli, może za dużo oczekuję? Pozdrawiam

  10. A może z przypadku pt. „Pawlak” da się wysnuć bardziej ogólną regułę mówiącą, że również politycy, zanim zanim posiądą kwalifikacje zawodowe, muszą najpierw przyswoić sobie odpowiednią wiedzę teoretyczną i zaliczyć ileś tam doświadczeń. Jeżeli uznaćby, że tak jest to robienie premierem rządu kogoś zbyt młodego, aby być doświadczonym i zbyt naiwnego, aby uznać go za wystarczająco wykształconego (w naukach politykopochodnych, rzecz jasna) świadczy chyba tylko o tym, że ma to być premier malowany, czyli figurant zasłaniający prawdziwych techników władzy. Taki był premier Pawlak nr 1 i 2 (choć w obu przypadkach kto inny go malował), a jego późniejszy, tak chwalony rozwój, polega na tym, że sobie to uświadomił i więcej w podobną sytuację nie chciał dać się wmanewrować. Trzeba przyznać, że zdobycie samoświadomości a’la Pawlak nie jest wcale takim małym osiągnięciem, o czym świadczy inny „szef rządu” Marcinkiewicz, o którym J. Kaczyński powiedział nie bez racji, że PiS zrobił mu krzywdę powołując go na premiera. ale może ten też dojrzeje.

  11. Szanowna Pani Redaktor,

    O skoku Pawlaka przeczytałem raz, potem drugi. Nie umiałem uwierzyć – a może, w pierwszej chwili nie chciałem uwierzyć, w czytelny przekaz prowadzący mnie do dwóch konstatacji. Pierwsza – to odkrycie, tak tak, odkrycie, takie jakbym dostał pałką w głowę, odkrycie stopnia szczupłości grupy ludzi, których naprawdę można nazwać politykami. A do tej grupy, w zdumiewającym stylu, zajmując od razu istotne miejsce, wdarł się Waldemar Pawlak. A może jest przykładem kariery spotykanej w naszej polityce nieczęsto ?

    Druga konstatacja była jeszcze bardziej porażająca. Dość łatwo mówimy – PiS to – Platforma tamto … Dziś po raz kolejny okazało się, że w polityce znaczenie mają, że na politykę mają wpływ jedynie postacie. Nie ludzie, nie ilości „oddanych” członków, nie ilość recytujących zadane na dany dzień mantry – a postacie. I do takich należy bez wątpienia Waldemar Pawlak.

    Dziś kolejna postać opuściła PiS – i kolejne twarze wyrecytowały w telewizore wierszyk o konfiturach, a kurcząca się grupa apologetów Wielkiego Stratega po raz kolejny próbowała stworzyć kolejną wersję bajki w której występuje otoczony dworzanami król stąpający godnie między ludem wyjącym z zachwytu nad jego szatami. Ciągle jednak nie widać tego małego chłopczyka, który gdzieś tam, z boku, powie cichutko zdanie powalające wszystkich jak grom. On jest nagi.

    Takich małych chłopczyków w tłumie nam bardzo brakuje. Dyskusja publiczna została zamieniona przez bezrefleksyjne oznajmianie swoich poglądów. Wysiłki, by zwrócić uwagę na to, że tym razem, wspinając się na palce udało się złapać za klamkę stają się coraz bardzie żałosne. Prezydent Najjaśniejszej robi swoje prywatne obchody związane z datą otwarcia granic, otoczony grupką potakiwaczy święci ważne rocznice w wybranych przez siebie miejscach alternatywnych. No i jeszcze ta gonitwa za buławą Marszałka Polnego …

    Odtrąceni zwycięzcy, którzy zwolnieni z państwowych posad udowadniają, jak bardzo im te posady pszeszkadzały. Tak. Pszeszkadzały w zmienianiu Państwa. Zwróćmy uwagę ile w ostatnich dniach inicjatyw. I ta, związana koniecznością przedłużenia pobytu w Iraku (skoro to takie ważne, to dlaczego o przedłużenie misji nie wystąpił Jarek do brata). I to, że pomogą kombatantom zabiegać o odszkodowania przed sądami ZA DARMO, jak to przy okazji podkreślają. I wraszcie, a nad tym chciałbym się zatrzymać, akurat oni postanowili się ująć za dziennikarzami majstrując przy prawie prasowym. I to kto – czarodziej Mularczyk i działający ponad podziałami Karski.

    Prawo prasowe (i ustawa o Krajowej Radzie też) są reliktami czasów, w których powstawały. Nie zapominajmy, że część Prawa Prasowego jest zacytowana z przepisów o cenzurze. Weźmy, choćby, dokumenty i wypracowania, jakich wymaga się i jakie należy złożyć, gdy chcemy zarejestrować tytuł – lub uzyskać częstotliwość. Zwracam na to uwagę, bo część tych dokumentów działa do dziś jak brzytwa w ręku małpy (w ostatnich dniach jakiś urzędnik przedstawił wyniki analizy nieprawidłowości jakich dopuszczają się WSZYSTKIE poza Rydzykiem stacje radiowe naruszające zadeklarowane wiele lat temu proporcje między „słowem” a „muzyką” i inne takie. W analizie nie było jednak ani słowa, choćby, o antysemickich wtrętach Michałkiewicza – wtrętach, przy których tłumy w beretach wyją).

    Wydaje mi się, że przy okazji, to co zrobili Mularczyk z Karskim powinno się dać wykorzystać. Nie idzie przy tym o ich bełkotliwy wywód na temat odpowiedzialności karnej dziennikarza – ale o wprowadzenie zasady obowiązującej na największym rynku prasowym, że za opublikowanie najtajniejszych informacji NIE WOLNO pozywać ani dziennikarza, ani jego gazety. Szuka się tego, który chlapnął lub rozmyślnie wygadał – ale sytuacja dziennikarza jest POZA SPOREM.

    Konieczność złożenia w jakimkolwiek urzędzie „założeń programowych”, czy ramówki mojej gazety – czy mojej stacji jest reliktem z czasów, w których na wszystko dostawało się zgodę z Ważnego Urzędu na Mysiej (i jego delegatur prowincjonalnych). Na pieczątkę z moim imieniem i nazwiskiem też. Nie zapomnę nigdy, gdy dla prowadzonej przeze mnie jednoosobowej redakcji biuletynu wydawanego przez stowarzyszenie grupujące przedstawicieli jednego zawodu, uzyskałem z Mysiej, odmowę zgody na zwiększenie objętości mojego miesięcznika, z 16 stron na 24 – z uwagi na bilans papieru – tak to uzasadniono. Przy nakładzie mieszczącym się dziś w jednej paczce papieru kserograficznego.

    Znowu odbiegłem poza ramy wyznaczone przez Gospodynię. Do jej sposobu widzenia zjawiska określonego w tytule nic dodać – ani nic ująć. Ani do opisu zjawiska PeeSeL. I wniosek – może jeszcze odrobinę zbyt pochopny. Gdy mówimy o partiach czy obozach zwracamy uwagę na ilości członków tych partii, zwracamy uwagi na ilości uzyskane ilości głosów wyborców. Ostatnich kilkanaście dni zwróciło naszą uwagę na znaczenie kilku osób – tych, które odważyły się powiedzieć DOŚĆ temu, który bawił się w lepszych miejscach – nie na podwórkach. Czy po zniszczeniu utworzonej przez siebie Kancelarii Wałęsy, Porozumienia Centrum – przyszła kolej na zniszczenie PiS’u? Tak Mu dopomóż Bóg.

    w poniedziałek, wczesnym popołudniem

  12. Jeśli o religię chodzi – jak wygląda jej nauczanie można się zorientować po wyglądzie zajęć języka polskiego na temat Biblii. Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, w której mówiąc o tym, z jakich ksiąg składa się Biblia, nauczyciel wspomniałby, że Biblia katolicka i prawosławna różnią się pod tym względem od Biblii protestanckich. Rzetelność matury z religii będzie, podejrzewam, na tym samym poziomie.

  13. Waldemar Pawlak
    .
    Na początek – że lubię poczucie humoru pana Waldemara.
    I to by było na tyle.

    1. Z przeszłości dalekiej – wspólnie z Donaldem liczącym głosy obalali rząd Olszewskiego.

    2. Z przeszłości niezbyt odległej – Trójkąt Buchacza, InterAms, jazda polonezem (ha ha ha).

    3. Z przeszłości nieodległej – znajomy Edwarda Mazura, na garnuszku szarej eminencji PSLu – posła Komorowskiego (w nazwie BAKOMA KO to Komorowski, a MA to właśnie pan Mazur).

    4. Z teraźniejszości – dziwni ludzie kręcący sie wokół, a to z byłej WSI, a to z byłej SB, a to z telewizji Kwiatkowskiego.

    5. Z teraźniejszości teraźniejszej – a to, że Rosji sprzedamy energetykę, z tym, że to nie prawda bo źle przetłumaczone, ale nieco wcześniej zdaje się, że pan Bury mówił mniej więcej to samo.

    Panie Waldku! Pan się nie boi! „Polityka” murem (od półtora roku) za panem stoi 🙂

    pozdrawiam
    Bernard

  14. Premier Pawlak na prezydenta? Niezły pomysł, ale jakos go jeszcze szkoda… Może w 2015 roku, albo i w 2020 (Pan Premier będzie miał 60 lat, to chyba akurat…)

  15. Skok Pawlaka?To nie jest żaden skok,on po prostu przez te wszystkie lata w polityce idzie,obserwuje i wyciąga wnioski w odróżnieniu od wielu polityków.(Tusk zresztą też wyciągnął właściwe wnioski,odszedł od języka walki i wygrał na tym.)Dziwne jest tylko że wybory samorządowe nie przełożyły się wynikiem na parlamentarne.Nie próbuje wyautować Kalinowskiego,ludzie to doceniają.Polacy nie lubią języka wojny i dali temu świadectwo w wyborach.Tusk i Pawlak doskonale wczuli się w nastroje”zwykłych polaków”,żeby tylko w tym byli konsekwentni.

  16. Bernard, biografie Pawlaka! Opracuj tak składnie życiorys
    Jarosława Kaczyńskiego.
    Gdzie był JK w czasie Okrągłeg Stołu? Za prezydentury LW ?
    W układzie?
    Słabość Pani Redaktor do Bernarda jest niewytłumaczalna-
    red. Wróbel też się w tej słabości naszej Gospodyni grzeje
    (grzał? co się dzieje z Puszką Paradowskiej???)

  17. Bernardzie, ja zupełnie poważnie myślę, że panu Krauzemu i innym należą się przeprosiny za tę nagonkę. Na razie niczego mu nie udowodniono, nie bardzo zresztą wiadomo, o co chodzi. Podobnie jak do dziś nie wiem, o co chodziło z Kulczykiem, skoro jego biznesowe pomysły były zupełnie dobre. Że zjadł obiad z Ałganowem, a potem o tym poinformował władze państwa? Przy okazji przypomina Pan słynny ?Dramat w trzech aktach?. Otóż ten reportaż dostał jakąś ważną nagrodę w Hiszpanii, a gdy przeczyta się dokumenty z tak zwanej szafy Lesiaka (jak szybko zrobiła się wokół nich cisza, nie dziwi to pana, Bernardzie?), widać, że sporo w tym tak bardzo potępianym reportażu było prawdy. W każdym razie o wiele więcej niż w licznych ?Misjach specjalnych?, które jakoś Pana nie uwierają. Ale rozumiem, że się w tej sprawie różnimy.

    Pani Janino,
    w artykule była mowa o tym, że „kto ma telewizję, ten traci władzę”. Ja podałem przykład inny – Kwiatkowski i wybory 2001 roku. Napisała Pani, że „Dramat w trzech aktach” był bliski prawdy. Był, nie był nie roztrzygam – chodzi o to, że było to zrobione w kampanii na polityczne zamówienie. TVP była więc skrajnie upolityczniona i SLD wyszło to jak najbardziej na zdrowie.

    A rok 2005? Pamięta Pani historie z dziadkiem z Wehrmachtu? Gdy dziennikarze TVP jadący do Sopotu zostali zhaltowani po drodze, żeby tam nie dojechaali. A szefem TVP był partyjny działacz PO. Problemem był nie dziadek, tylko (na 99%) kłamiący w żywe oczy kandydat na prezydenta. (Bo są tylko dwie mozliwości – albo Donald jest inteligentny inaczej, albo mija się z prawdą, ja stawiam na tę drugą mozliwość). Przypominam zatrzymany reportaż TVNu o dziadku Tuska – wywiad z krewną Donalda, która dziwiła sie, że Donald nie wiedział, że dziadek był w Wehrmachcie, bo wszyscy w rodzinie wiedzieli (a przypominam, że Donald w spocie reklamowym powoływał się na dziadka, Donald jest historykiem z wykształcenia i miłosnikiem historii regionu, autorem ksiażek).

    Teraz proszę sobie wyobrazić, że w USA przyłapano kandydata na prezydenta na kłamstwie (na 99%). Media by go rozwałkowały (stażystka Monika i szybki Bill) – a w Polsce – media roztkliwiały się nad krzywdą Donalda, nie zajakneły się nad jego prawdomównością…

    Co do Krauzego, to ewidentnie mijał się z prawdą – zeznając w sprawie odwiedzin Kaczmarka. Nie rozstrzygam sprawy przecieku – to będzie b. trudne do udowodnienia, i raczej się to nie uda, ale za krzywoprzysięstwo – kto będzie przepraszał Krauzego?

    Co do Kulczyka – znowuż mijał się z prawdą – że leciał samolotem na spotkanie i nie wiedział z kim :). Pamiętam też wywiad pana Żakowskiego i Pani właśnie (jeśli dobrze pamiętam) z „chorym” (pan Kulczyk był chory i leżał w łóżeczku ha ha ha) – jeśli nie było to polityczne wykorzystywanie TVP do uwiarygodniania biznesowych przyjaciół pana Kwaśniewskiego, to „jestem małą dziewczynką”.

    pozdrawiam
    Bernard

    pozdrawiam
    Bernard

  18. Ups
    niechcący włączyłem cały cytat z Pani wypowiedzi na początku.

    Co do szafy Lesiaka, to myślę, że PO i koledzy pułkownika Miodowicza nie odpuszczą i szafę ujawnią, poczytam z ciekawością.

    A co do „Misji” – czasem razi mnie nachalność, czasem razi mnie szczupłość dowodów, czasem tematy nudne (nie ogladam regularnie), ale czasem są ciekawe i pokazują różne intrygujące historie i fakty. Że np. nie wszystkim się podoba? mogą wytoczyc proces cywilny – niektóry dziennikarze Polityki mieli taki zamiar – wytoczyli?

    pozdrawiam
    Bernard

  19. Szanowna Pani Redaktor,

    notowania Waldemara Pawlaka, to skutek korzystnego zbiegu okoliczności: wyszedł z cienia po awanturniczym okresie PiSowskich rządów/premia za pasywną naturę/ ,zaczął mówić z sensem jak na Pawlaka/zauważalny postęp/ , klakierskie zachowania Tuska/ PO w potrzebie/ , to głównie.Osobiście nie mam przekonania do mądrości zdobytej „ciężką ,żmudną pracą. Oczywiście świetnie to o nim świadczy, ale do prawdziwej klasy, w ten sposób się nie dochodzi. Takie podniesienie poziomu z „naczytania się” jest płaskie i szybko się wyczerpuje.To światło odbite.
    Nie wiem czy Pani też, ale ja zdecydowanie zauważam,że Pawlak „słabnie”,z wchłoniętą nocami wiedzą trzeba jeszcze coś zrobić , wbudować ją we własną świadomość, na wielu, wielu poziomach.
    W czasach Komuny Andrzej Mleczko narysował na jednym ze swoich rysunków łysawego faceta , strasznie męczącego się nad dużą książką , po którym był podpis:
    „Żeby tu jeszcze było napisane ,co jest na poważnie ,a co na „jaja”.
    Z powyższych powodów niektóre ,elitarne stowarzyszenia, przyjmują w swoje szeregi inteligentów conajmniej w trzecim pokoleniu.

    Jeśli chodzi o PSL, to pomijając wysoki wyrównany poziom ich liderów, jak na polskie warunki, chciałbym tylko dodać, że mentalnie , w moim odczuwaniu, są to prawdziwi drapieżcy wśród naszych polityków.

    Pozdrawiam, Eddie

  20. Pawlak na Prezydenta!!!
    Ha,ha,ha…
    Najlepiej w hełmie,mundurze i sikawką w dłoni.Wreszcie będziemy mieli coś dla większości.Dla pozostałych-2 czy 3 letnie doświadczenie z giełdy rolnej i odkrywcza konstatacja,że to coś innego niż polityka.Jak ulał pasuje przysłowie” na biezpticzu i żopa sołowiej „,czyli świadczy to o jednym-całkowitej degrengoladzie naszej „klasy politycznej” i co z tego wynika-coraz mniejszych wymaganiach.Żeby tylko był lepszy od obecnego.
    Poza tym jest jeszcze jedno ale/bez obrazy nikogo/,Pawlak ma chłopską mentalność a że coś takiego istnieje to pewne i tak samo pewne ,że nie jest to najlepsza rekomendacja na urząd reprezentujący wszystkich.To jest dobre,a nawet bardzo dla reprezentowania interesów jednej/warstwy?klasy?/ i w tu Pawlak jest na miejscu.Może wnuk?

  21. Hmm dochodzę do podobnych spostrzeżeń jak Pani Redaktor.

    Pawlak przeszedł długą drogę, lata 90 to była męka – widząc go na ekranie. Teraz jest zupełnie inny. Poza tym chyba PSL też się zmienia, mój burmistrz z Grodziska Maz. – Benedykciński (PSL) jest naprawdę sprawny – wiele rzeczy udało mu się zrealizować, ściągnąć inwestorów i jest już kilka kadencji. Niby ma ułatwione zadanie – Grodzisk jest blisko Warszawy, ale np. Ząbki są jeszcze bliżej i one się w ogóle nie rozwijają. Podobnie z PSL – kiedyś Sawicki mnie denerwował, a teraz gdzieś było (chyba w Rzepie), że Sawicki ma tytuł doktora (i to polskiej uczelni, a nie jak Lepper ukraińskiej). Potrzeba PSLowi trochę młodej krwi, bo Pawlak, Sawicki, Piechociński to są nieliczni politycy, którzy przeżyli od lat 90 w polskiej polityce. Wielu poszło na dno, a Ci nadal nieźle funkcjonują. Zastanawiałem się kiedyś nad tym. I chyba porównanie sportowe jest tutaj najlepsze – po prostu są to długodystansowcy. Wielu innych jest sprinterami – początek super, a później zadyszka.

    Z sympatią patrzę na ten rząd (w sumie to każdy rząd byłby lepszy od następnego) – mam nadzieję, że uda się kilka rzeczy im zrobić. Trzymam kciuki, choć wiem, że nie będzie łatwo

  22. Pawlak za pewne byłby dobrym prezydentem, lecz by kiedykolwiek miał szanse musi zreformować nareszcie nasze rolnictwo. Jeśli uda mu się taka transformacja tego sektora, by za kilkanaście lat to rolnictwo wiecej wpłacało do budżetu, niż z niego brało – co w naszych warunkach terenowych jest możliwe – będzie prezydentem.

    p.s czy ludzie PiSu umieja cokolwiek poza rzucaniem wyświechtanych insynuacji? czy każda merytoryczna rozmowa, publiczna i nie publiczna musi się kończyć argumentami ad personam, bądż ad dziadkam? czy nikt nie wie, daczego K&K, chwalą się powstańczą przeczłością rodziców o dziadkach, pradziadkach milcząc? czy dla tych wszystkich obrońców ojczyzny, nie liczy sie wcale jej dobro, a jedynie dokopanie innym , bo przes wasz najśniaśniejszy musi mieć racje? niestety chyba na niczym wam nie zależy poza tym by inni mieli jeszcze gorzej. niestety zaścianek mazowiecki w was tkwi, kompleksy szaraczków co jedno tylko wiedziały, że w kupie siła i nihil novi.

  23. A może by tak napisać co to za rocznica 17 grudnia.
    p.Parandowska mam nadzieje że wie.
    Ciekawe czy 22 lipca będzie ciekawiej niż dzisiaj.
    p.Parandowska i p.Pacewicz to moi ulubieni redaktorzy,jak już napiszą to ho ho ! ! !

  24. toja.
    Może to rocznica Twojego pierwszego bezsensownego wpisu?
    Gratulacje!
    Masz ochotę chodzić z głową odwróconą do tyłu, Twoja sprawa. To nawet widać, bo nader często się potykasz o własne nogi. A dla miłośników masochizmu, też są odpowiedniejsze miejsca niż to tutaj. Załatw se chłopie jakąś dominę, od razu Ci się poprawi.
    Obie daty interesują mnie równo mniej więcej, czyli niewiele. Chyba,że będę pisał pracę z historii Polski. Bardziej interesuje mnie to co będzie np. za miesiąc, rok, czyli takie działania rządu dzięki którym będzie mi się łatwiej pracowało i żyło.
    R.N.

  25. To przykre, ale w tym tekście same brednie!!!

  26. Pani Janino, proszę przekazać redaktorowi naczelnemu „Polityki” najlepsze zyczenia urodzinowe od nas, czytelników.

  27. Zauważę coś co zauważyć musieli wszyscy. Znormalniało. Prawda? I to jest święto jakieś! Polska paranoja ma swoje wzloty i upadki. Po strzelistych popisach Prezydenta Wałęsy, wyskokach Premiera Olszewskiego, Suchockiej, przez mdłą (ale za to właśnie – twierdzę docenianą) prezydenturę A. Kwaśniewskiego i mrocznych warknięciach S-ki K&K nastał gładki Donald Tusk. Żeby imię miał jeszcze mniej śmieszne jakieś, byłoby całkiem nudno. Ale żeby było ad rem, nie da personam. Nie zgadzam się z którymś przedmówcą, że obecny wizerunek W. Pawlaka jest zbiegiem okoliczniści, bo na tle… i.t.d. Owszem, na tle wszystko co „po” będzie błyszczało jeszcze bardziej, ale cywilizacyjny skok lidera PSL u jest widoczny gołym okiem. Tymczasem PiS przejmując elektorat Samoobrony i LPR u upodobnił się do swoich klientów tak, że już chyba nic nie pomoże i słusznie. Miałeś chamie złoty róg. W liczbach – ostatnie wybory były ciężko wypracowanym sukcesem braci K.K. Ni eprzewidzieli jednego. Mobilizacji trzeżwiejszej części społeczeństwa. Stało się coś co przywraca moja wiarę w przyszłość. Wybory utarły nosa krzykliwym demagogom, którzy już, już mieli wcielać w życie plany do których potrzebna była cała ta władza, tylko potrzebna była …jeszcze większa i tak się udławili. Całe szczęście, że tak szybko. To dobrze rokuje na przyszłość. Gdyby jeszcze następne wybory można było odbyć klikając przez internet z domu byłbym jeszcze spokojniejszy. Czekam teraz na ruchy nowej władzy. Na arenie wewnętrznej. Na międzynarodowej wystarczyło przestać tupać nogami. Papierkiem lakmusowym powinien się tu stać stosunek do CBA. Nastepnym, do matury z religii. Żeby na aktualnych skończyć. CBA – tak jak WSI – należy rozwiązać. Krótko i węzłowato dać sygnał następnym „agentom”, że słuzba jest słuzbą, a nie służalczością. Nie da się rozwiązać prokuratury, ale można tam sporo narosłej złej i ujawnionej w „czasach pogardy” (dla prawa i sprawiedliwości) tkanki wypalić ogniem! Przecież to było wczoraj. Wiadomo kto co robił. Nie potrzebujemy IPN u do zbadania tych zachowań. Won! To jest do zrobienia dość łatwo. I ta religia nieszczęsna. Czas żeby ludzie u władzy się otrząsneli z tego strachu przed tym co biskup powie. Biskup, lub Rydzyk nijaki. Można było pogrozić palcem panom Krauze, Kulczykowi, a nie można Rydzykowi? Nawet misię zrymowało. Prostymi podatkami należałoby to radyjko uciszyć

  28. Pozwolę sobie wrócic jeszcze do religii. Problemów wymieniono sporo, ale z jednym sie w dyskusjach nie spotkałem. Wiąże się on bezpośrednio z tym, kto ma sprawowac nadzór nad przedmiotem, państwo czy Kościół. Nikt chyba nie zauważył, że prawo nie dotyczy wybranej instytucji (Kościoła Katolickiego), tylko otworzy drogę dla wszystkich kościołów.
    Niemcy też dali wolną rękę swoim tradycyjnym kościołom i generalnie problemu nie było przez długie lata. Aż się okazało, że pewna skrajna organizacja muzułmańska chce wysłac własnych nauczycieli do szkół i rozpocząc nauczanie Koranu w wersji bliskiej wahabitom, powołując się własnie na obowiązujące prawo. Nie śledziłem dokładnie rozwoju wypadków, wiem tylko, że politycy próbują to jakoś odkręcic, ale głupio wygląda i tak, gdyż dac jest łatwo, z zabieraniem są natomiast już większe problemy. Trudno też przekonac muzułmańskich imigrantów, iż jest to wyraz równego ich traktowania.
    Niemcy mieli prawo nie pomyślec o takiej ewentualności w momencie tworzenia prawa. W czasach globalizacji i otwartych granic byłoby to wręcz karygodną lekkomyślnością. Znacząca liczbowo imigracja może pojawic się szybciej, niż ktokolwiek sobie wyobraża. Jest ona europejską normą i Polski nie ominie, a prawo jest stanowione na długie lata. Byłoby zatem glupio, gdyby teraz państwo zrezygnowało ze swych uprawnień, potem zaś musiało stemplowac świadectwa maturalne kandydatom na „żywe bomby”.
    Ukłony

  29. Owal 40 śmieje się z Waldemara Pawlaka, przydzielając mu mundur strażaka ochotnika i lekceważąc jego doświadczenia giełdowe. Tymczasem Warszawska Giełda Towarowa, którą przez pewien czas kierował Pawlak to nie jest miejsce, gdzie przyjeżdża się z kilkoma świniakami lub ciężarówką kartofli. Giełdy towarowe to jest rynek terminowy, gdzie handluje się kontraktami na surowce czy waluty i to że WGT jest znacznie mniejsza od giełdy chicagowskiej nie oznacza, że nie jest ważna. Rynek terminowy jest bardziej skomplikowany od znanego z GPW rynku kasowego, ze wzgledu na stosowanie lewara finansowego (depozyt finansowy stanowi kilka lub kilkanaście procent wartości przeprowadzonej transakcji) jest też znacznie bardziej ryzykowny. Poruszanie się na tym rynku i zarządzanie nim wymaga naprawdę dużej wiedz ekonomicznej, znajomość teorii rządzących trendami też na ogół się przydaje. I słuchając Pawlaka widzę, że dużo się w tym czasie nauczył.

  30. Wobec tylu wcześniejszych wpisów wyjaławiających mnie intelektualnie pozostaje mi jedynie stwierdzić, że to nie Pawłak at consortes się zmienili. To Pani się zmieniła!

  31. 1.W zeszłym tygodniu Pan Prezydent zaliczył spektakularny zjazd ocen swojej prezydentury z 43 % oceniających źle na 56 % ocen negatywnych. Czym się prezydent tak zasłużył ? Niczym.

    Michał Kamiński reprezentował prezydenta przez ten czas we wszystkich mediach powtarzając Pan Prezydent powiedział , przemyślał , Pan Prezydent ma takie a takie zdanie , to podpisze tego nie podpisze , tu pojedzie a tu nie . Prezydenta praktycznie nie widzieliśmy i nie słyszeliśmy . Dziś była okazja . Prezydent Lech Kaczyński przyjmował gościa z Bośni i Hercegowiny .

    Jeśli państwo mają pytania, a sądzę, że zostały przewidziane, jestem do państwa dyspozycji ? powiedział Komszić. Jednak pytania nie padły. Zapadła chwila ciszy, którą przerwał Michał Kamiński. Wyraźnie zakłopotany stwierdził: – Ponieważ nie przewidywaliśmy pytań, nie ma nawet technicznych możliwości do ich zadawania. Dziennikarze nie mają mikrofonów ? wyjaśnił. Gafa wyraźnie rozśmieszyła Lecha Kaczyńskiego, śmiał się też zdziwiony Komszić.

    Popieram. Od około miesiąca rolę Prezydenta w mediach przejął Misiek Kamiński i to właśnie on wie co prezydent myśli lub postanowi , a zadanie przez dziennikarza pytania Prezydentowi Misiek uznał za zbyt daleko idące .

    Według dziennikarzy tym, że podczas konferencji prasowej nie będą mogli zadawać pytań, dowiedzieli się na trzy minuty przed jej rozpoczęciem. Wcześniej mikrofony były, jednak pracownicy Kancelarii pospiesznie je usunęli .

    2. Kilka dni temu zaczął tę kampanie dyfamacyjną Jan Pospieszalski . redaktora Tomasza Sakiewicza przemianowując na Sakowicza . Sakowicz to postać znana milionom z kart Potopu ? wyrafinowany zdrajca Ojczyzny , najbliższy przyjaciel Bogusława Radziwiłła , Tomasz Sakiewicz to redaktor naczelny tygodnika o dość ograniczonym zasięgu.
    W ciągu kilku dni nazwisko przekręciło wielu blogerów i dwóch dziennikarzy odczytujących wiadomości w radio nie pomnę już nazwisk czytających .

    Dziś dobił mnie poseł Mularczyk mówiąc o redaktorze Sakowiczu podczas konferencji prasowej w towarzystwie Karola Karskiego także posła.

    Dlaczego zwolennicy Tomasz Sakiewicza ciągle go mylą z Sakowiczem ? Może dlatego że protestując przeciwko 212 kk w czwartek , zostawił kolegę Targalskiego z ręką w nocniku czyli oskarżeniem dziennikarki z tego paragrafu ? pierwsza rozprawa odbyła się w piątek.

    3. 19 października 2007 Lech Kaczyński wynegocjował Traktat Europejski z dumą oświadczając ? Polska wywalczyła wszystko co chciała .
    Co prawda na skutek wyborów Premier się zmienił i Traktat zanieczyścił swoim podpisem w dniu 13 grudnia Tusk , co spowodowało , że niektórzy zaczęli się zastanawiać , co Tusk podpisał i dlaczego podpisujemy , że odrywamy się od korzeni ? choć Prezydent zapewnił że wywalczył wszystko co chciał .

    4. Dużo było w zeszłym tygodniu o Europie , więc zerknąłem jak tam nasi w Europie . I okazuje się , że w Europie trudniej się rozwieść niż w Polsce , bo była koalicja SBobrona LPR i PiS twardo pozostają w razem Unii na Rzecz Europy Narodów i wspólnie walczą o nasze ? czyli stara miłość nie rdzewieje ? abstrahując od tego że nie za bardzo mieli by się gdzie podziać. W Polsce po rozwodzie takie kwiatuszki jak blog Wojtusia Wierzejskiego
    ?Na pierwszej linii `atamani’ (choćby Suski, Putra czy Gosiewski), bezwzględnie lojalni” – pisze Wierzejski. „W drugim szeregu egzaltowane, rozwydrzone babsztyle, posłanki-dziwaczki, siadające zwykle w pierwszych rzędach sejmowych i z zaciętością pokrzykujące na każdego, kto ośmiela się wygłaszać poglądy inne, od tych, które mają wydrukowane na tajnych ściągach? .

    5. Ustawimy prokuratorów i sprawę się umorzy ? słowa jak z PRL-u wypowiedziane przez wiceminister sprawiedliwości . Wszcząć śledztwo w sprawie utrudniania śledztwa i zdrady tajemnicy państwowej – takie były wnioski prokuratora, który analizował zapis rozmowy byłej wiceminister sprawiedliwości Beaty Kempy z szefem szpitala MSWIA.

    Jeśli powtarzam jeśli cała sytuacja i słowa okażą się prawdziwe , Przemysław Gosiewski przypomni sobie co to znaczy słowo honor , którym ostatnio tak szermuje i???. , ale to wewnętrzna sprawa PiS .

    6. Nowa władza jest beznadziejna ? kilka dni do Świąt a śniegu nie ma , tylko plamy na Wiśle .

  32. Pani Redaktor !

    Na przykładzie przytoczonym przez Panią w niniejszym felietonie – trafnym zresztą nad wyraz – opisującym ewolucję W.Pawlaka jako polityka (a chyba też i człowieka publicznego) – warto podkreślić, że taka ewolucja, taki rozwój, takie przeobrażenia dot. wszystkiego. Całego naszego życia i rzeczywistości nas otaczającej. Nic nie jest statyczne, nie zmienne, stałe. Bo jeśli my sami się zmieniamy, nasze poglądy ewoluują, punkty odniesienia się zmieniają, a ponadto działa tu czas (najważniejszy – czwarty – wymiar naszego bytu) polerujący wszelkie znaczenia, wszystkie argumenty „za” i „przeciw”, to i nawet najtrwalsze i wydawałoby się dziś najstabilniejsze mniemania czy sądy jutro bądź pojutrze się muszą zmienić. Wraz z otoczeniem i naszym „zakorzenieniem”.
    Piszę to w odniesieniu do żarliwych dyskusji, a to odniesionych do grudnia ’81, a to do grudnia ’70, a to do Powstania Warsz. ’44, a to do Przewrotu Majowego’26 itd. Myślę, że pozostając w optyce subiektywności wszystkich sądów – uważam, że mówienie a priori o czymś co „narodowcy-katolicy” i nadwiślańscy „romantycy post-XX-wieczni” jak: pamięć zbiorowa jest nadużyciem i zaprzeczeniem suwerenności jednostki jako takiej – trzeba dozwolić na tą „inność”. I szacunek – którego zwłaszcza w wielu wypowiedziach odnoszonych do gen. W.Jaruzelskiego brakuje (jako
    OSOBY !!!!). T.Kotarbiński zalecał spolegliwość w interpersonalnych kontaktach. My w Polsce jak widać tej lekcji nie przerobiliśmy pilnie. Mimo, że wielu z nas „odwróconych jest jedynie za siebie”. A kto trwa stale na tych samych pozycjach, może okazać sie takim np. żółwiem, który od milinów lat zastygł w naturalnej ewolucji gatunków i ma teraz takie znaczenia dla świata ziemskiego jakie ma……..Zagrożony jest w wielu miejscach na świecie wymarciem.
    Pozdrawiam serdecznie i dziś na tyle tych refleksyjnych wynurzeń.
    WODNIK53

  33. Pani redaktor,

    Panowie K2 nieraz wściekali się na wściekłe ataki na nich na łamach niektórych mediów. Ataki faktycznie miały miejsce, ale były to ataki przede wszystkim merytoryczne. I coraz bardziej wściekłe, gdy nie doczekiwały się żadnej merytorycznej odpowiedzi.Nawet u tak zrównoważonej Pani Redaktor obserwowało się rosnącą zajadłość (co mi się akurat podobało, bo odpowiadało mojemu nastrojowi). I było też sporo ataków na Platformę i na Tuska (głównie o to, że nic nie robi) – to że mniej niż na PiS chyba jest wytłumaczalne tym, że to PiS był u władzy (a dla spokojnych obserwatorów jasne jest, że PiSowi po prostu więcej jest do zarzucenia). Co do lewicy, to raczej były tylko lamenty, co to z nią będzie – w zasadzie słuszne, ale mogące szkodzić bardziej, niż ataki.
    Jeśli chodzi o PSL, to był tylko chwalony. Kiedy pokrętnie w kwietniu tłumaczył, czemu nie jest za rozwiązaniem sejmu (a chodziło o przetrwanie w sejmie) był chwalony, że nie wszedł w koalicję z PiSem (dzięki czemu przetrwał i następne wybory). PSL przyjął po prostu genialną taktykę stania z boku i bycia neutralnym. Oczywiście, kiedy było wiadomo, że Platforma będzie rządzić, PSL natychmiast stał się wiernym partnerem Platformy. I nadal zachowując neutralność (o poglądach PSLu nie wie się nic, a i w spory się szczególnie nie mieszał) dostał głosy wszystkich, którzy w plebiscycie byli przeciwko PiSowi, ale na Platformę się bali, bo może się okazać PiS(bis)em (czym niestety w dużej mierze jest – może się jeszcze z tego otrząśnie w porę), a na LiD też nie chcieli, bo to przecież podli komuniści (chciałbym kiedyś zobaczyć wykaz, ilu w której partii jest działaczy PZPRu, a ilu bohaterów przemian).
    PSL okazał się typowym przykładem najmniejszego zła. Teraz za rządzenie też razy zbiera Platforma, a PSL siedzi cichutko i nikomu się nie naraża. Mama szczerą nadzieję, że PO porządzi nam długo demonstrując zalety siły spokoju. I mam nadzieję, że PSL będzie zyskiwał za coś, co robi. No cóż – może jestem naiwny.
    Pozdrawiam,
    theta.

  34. Aleksandrze,sądzę,że Twoja wiedza na temat WSI jest niewystarczająca aby wypowiadać takie osądy.

  35. witam serdecznie,z ciekawościa przeczytałem zarówno dzisiejszy wpis Gospodyni, jak też komentarze Gości szczególnie te dotyczące głównego tematu. Nie będę ukrywał że jestem członkiem PSL-u, zapisałem się do PSL-u, w 2000 roku, anagażuję się na ile mogę w działalność i chcę tu napisać jedno, ze nie ma takiej drugiej partii w Polsce, partii która ma taką tradycję, czy ktoś z Państwa widział jak wygląda np Święto Ludowe, czy ktoś iwdział ile pocztów sztandarowych wtedy stoi/, czy ktoś tydzien temu widział chociaż jeden sztandar PiS na kongresie, czyżby nie było ich stać. ?(w PSL-u są sztandary ponad stuletnie). Czy ktoś słyszał jak brzmi Rota ośpiewywana na kazdym zebraniu PSL-u. Czy inna partia orgnizuje taka uroczystosc ogólnopolską jak Wigilia Polska. Wielki Strateg myślał że jak przygarnie pod swoje sktrzydła paru frustratów (podkański, wojciechowski, pek) to uda mu się zmnisczyć PSL, nie udało się i nie uda i za 4 lata nie będzie PiS, a bedzie PSL. Proszę zauważyć, że jest to jedyna partia która nie zmieniła szyldu i we wszystkich wyborach do parlamentu szła pod identycznym szyldem. to doceniają wyborcy, innych to bardzo boli ale ja na to nie poradzę, pozdrawiam

  36. Waldemar Pawlak ideałem nie jest.
    Kłopoty z pamięcią? A może niekompetentni współpracownicy?

    WP:
    „Wicepremier Waldemar Pawlak w poselskim oświadczeniu majątkowym oraz sejmowym rejestrze korzyści nie ujawnił, że jest członkiem rady fundatorów fundacji mającej w statucie prowadzenie działalności gospodarczej – pisze „Rzeczpospolita”.

    Ministerstwo Gospodarka, na czele którego stoi Pawlak, nadzoruje działalność tej fundacji. Chodzi o Fundację Rozwoju Samorządowych Funduszy Pożyczkowych. Pawlak założył ją w 2004 r. wspólnie z Jerzym Bartnikiem ze Związku Rzemiosła Polskiego oraz holdingiem Kempa Group.

    Akta rejestrowe fundacji znajdują się w warszawskim oddziale Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem 214616. Jak wynika z dokumentów, Pawlak wymieniony jest jako członek władz, czyli rady fundatorów.

    Tymczasem w poselskim oświadczeniu majątkowym przy pytaniu o pełnienie funkcji w organach nadzoru „w fundacjach i stowarzyszeniach prowadzących działalność gospodarczą” wicepremier wpisał „nie dotyczy”. Władze fundacji podkreślają dziś, że nie podjęła ona działalności gospodarczej.

    Jestem zaskoczony, że nadal figuruję w KRS jako członek organu nadzoru – mówi „Rz” Waldemar Pawlak. Już dawno prosiłem ludzi z fundacji, by wykreślono mnie z wszelkich organów tej instytucji. Widać ktoś tego nie dopełnił. (PAP)”

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,9911,statp,d2lhZG9tb3NjaURuaWE=,wid,9496560,wiadomosc.html?ticaid=1504b
    pozdrawiam
    Bernard

  37. Prof. Rzepliński się doczekał – głosami PO i PSL trafił do Trybunału Konstytucyjnego.

  38. Trochę o mediach

    Czy ktoś jeszcze pamięta o co chodziło w aferze Rywina?
    Mylą się ci, którzy myslą, że najwazniejsza była łapówka, za „koszerne” (słowa Rywina) załatwienie sprawy ustawy.

    Najwazniejszym zdarzeniem afery Rywina była Helena Łuczywo z dokumentami w poczekalni gabinetu Millera, a w gabinecie Michnik i Miller po zdemaskowaniu Rywina. Prywatna firma wydająca najważniejszy dziennik w Polsce negocjuje w ten sposób kształt prawa medialnego w Polsce. Premier rząd RP w ten sposób negocjuje z najważniejszą gazetą kształt prawa medialnego w Polsce.

    A Agora kupić chciała Polsat…

    Dziś wieści docierają, że Springer się wycofał z negocjacji z Polsatem i że Agora chce wrócić do stołu negocjacji…

    Pytania:
    1. Czy w GW ukażą się jakiekolwiek pozytywne informacje o TVP?
    2. Czy w GW ukażą się jakies pozytywne opinie o abonamencie?

    Nie? a to szkoda…

    3. Czy Lis zostanie prezesem nowego Polsatu (Rywin, nawet w kraju galopujacej dekaczyzacji chyba nie wchodzi w grę)

    pozdrawiam
    Bernard

  39. „Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna”. Wielu piszących podkreśla interesowność PSL i chyba wszyscy przyznają, że od czasów Wyspiańskiego jest ciągle podobnie. No, wcześniej był chyba „Kordian i cham”.
    Stanie przy boku PZPR miało niby inną przyczynę ?
    A kto wdrażał reformę rolną i dostawał najlepsze kawałki ziemi ? Kto tworzył samorząd spółdzielczości wiejskiej i miał „dojścia” do przydziałów, kredytów, umorzeń,usług niedosępnych innym? A Rady narodowe niby czyje były? Tam gdzie powidła tam i działacze ZSL = PSL. Zgoda ?

  40. Pani Janino,
    w zupełności się z Panią zgadzam. Podczas kampanii wyborczej Waldemar Pawlak zraził mnie jednak nawoływaniami do koalicji 3xP (PO, PiS, PSL), nie podobał mi się ten pomysł zupełnie. Jednak kto wtedy spodziewał się ze PO wspólnie z ludowcami będą mieli większość. Każdy pogodził się z myślą, że po wyborach bedzie trzeba jednak zawrzeć jakąś „trudną” koalicje co w pewnym stopniu tłumaczy WP.

    pozdrawiam
    mpi

  41. Szanowma Pani Redaktor! Wyrażałam już wcześniej uznanie dla Pawlaka. Wydaje się że jest on przykładem pozytywistycznego działania w życiu wogóle i w działalności publicznej.Zdobywanie wiedzy służy mu do szerszego zobaczenia problemu po to by go rozwiązywać, gdyby skupiał się na błyszczeniu zewnętrznym znałby lepsze anegdoty. Reprezentuje zupełnie inny sposób myślenia i wartościowania od większości polityków do których się przyzwyczailiśmy.Pozbawiony jest ideologicznego zapału.Wlaśnie to skupianie się na problemach i zadaniach do rozwiązania zwraca uwagę i pozytywny odbiór zewnętrzny. Budząca się społeczna potrzeba zmiany kierunku polityki, odejścia od „bicia pian” do kreowania szeroko pojętego rozwoju powoduje że sympatie przesuwają się dla tych którzy mówią o racjonalnych rozwiązaniach problemów.Zawołanie JOLI „Pawlak na Prezydenta”(której bardzo dziękuję i pozdrawiam) nie ma raczej możliwości realizacji.Politycy technokraci chodz będą cenieni nie mają szans. Tylko polityk „pływak” (czyli dla każdego coś miłego)zostanie wybrany. Trzeba przyznać że Pawlak dobrze pokierował swoją partię.Przy Tusku na pewno odegra poważną rolę zwłaszcza że znakomicie go uzupełnia . I gdy Tusk zostanie prezydentem , będzie nowe rozdanie Pawlak stanie się jednym z kreatorów nowej sytuacji.Obecna scena polityczna jest sztucznie podzielona. Prawica PiS jest lewicą z fanalycznym odcieniem,lewica LID jeszcze nie wie czym jest,PO to prawica z liberalnym wodzem i tylko PSL światopoglądowo konserwatywna nastawiona na rozwój wiadomo kogo od lat reprezentuje. Myślę że taka reprezentacja partyjna w sejmie nie odzwierciedla rzeczywistych podziałów i reprezentacji całych grup obywateli,czyli nie może przetrwać. Pozdrowienia z życzeniami świątecznymi !!!!

  42. Lestat,
    wczoraj w Kropce nad i była u Pani Olejnik gościem ostatnio nasza ulubiona gwiazda PiS – pani Kempa. Tłumaczyła się ona bardzo ze swojej krzywdy, to znaczy pomówienia, którym jej partia szafuje chojnie, jako podstawową bronią polityczną. Nie przeszkadzało jej to jednak w twórczy sposób interpretować, pomimo stawianych pod jej adresem „oskarżeń” co do słów, które padły w rozmowie z doktorem Durlikiem, wypowiedzi swojego byłego szefa pana Ziobry ze słynnej koferencji prasowej. Teraz to były słowa, które odnosiły się nie do morderstwa, ale do dostępności leczenia, którą swoimi łapówkami pan doktor Garlicki oraniczał i czym narażał życie. Nikt nie postawił takich zarzutów panu doktorowi, ale pani Kempa to już wie. A najzabawniejsze jest to, ze Pan doktor Garkicki ma podobno propozycje powrotu do pracy w szpitalu na Wołoskiej. Rozumiem, że nowy dyrektor tej placówki poszedł po rozum do głowy i stwierdził, że dla nowej władzy wsadzenie za kratki tego dobrego lekarza za cokolwiek nie jest celem samym w sobie i wykorzystanie jego umiejętności jest w interesie jego, szpitala, jak i pacjentów.

    Z innej beczki bardzo się cieszę, że prf. Rzepiński został wybrany do Trybunału Konstytucyjnego. Lepiej późno niż w cale, a w jego przypadku do trzech razy sztuka. Mam nadzieję, że skończył się okres, że głównym dostarczycielem pracy dla trybunału jest Sejm i Rząd, które to instytucje najpierw partolą prawo uchwalając buble prawne, a potem wściekają się na TK, że im to wytyka. Jest nadzieja, że może TK pozbędzie się zaległości i ogonów, bo sięgają one coś koło 2 lat. Mam nadzieję, że kolejne wybory do tej instytucji będa równie udane, jeśli chodzi o kompetencje wybrańców.

    Pozdrawiam

  43. Wyrasta Pani, Pani Janino na najlepszego bloggera politycznego w Polsce. Pogląd, komentarz, dyskusja – pysznie.

    Ja już nie wiem jakiż kolejny etap rozwoju może Pani osiagnąć w swojej pracy/pasji.

    Pozdrawiam.

  44. Waldemar Pawlak mi się wydaję, że jest politykiem, który umie się uczyć i poprafi wyciągnąć wnioski z swoich błędów, Coz zawsze PSL była jakoś dostawką do dużej parti, jak SLD czy teraz PO. Coż jego zaletą, jest że nie pcha gdzie tak na prawde jego nie chcą, tylko robi swoje i czeka na bardziej pozyteczną, na bardziej korzystną i lepsza sytuację
    Coż ministerstwo gospodarki to tylko dowodzi, że PSL zmienia się bardziej nowoczesną partię. Coż rzeczywistośc tego wymaga
    a pani Kempa COŻ MI SIĘ WYDAJĘ, ŻE NIE KTÓRE OSOBY BADZIEJ KOMPROMITUJĄ PIS na przykład pani Nelii Rokita niż pani Kempa, która jest lepiej przygotowania metorycznie, i nie mysli, że sejm jest studiami
    A natura z religa przyznam szczerze się to jest dla mnie intrygujące , dlaczego nie miała być religa na maturze,oczywiście jako przedmiot dodatkowy, coż intesujący pomysł,
    Coż warto przegadac tą sprawę , bo warto zgłębić taki wartościowy przedmiot jak religa.
    pozdrawiam

  45. Oto towarzystwo Bernarda

    http://bernardo.salon24.pl/

    gratuluję zwłaszcza posła Kurskiego oraz hasła Michtrix.
    Czy ktoś mi może wyjaśnić, dlaczego Pani Redaktor tak
    często się zgadza (jak deklaruje) z tym zwykłym oszołmstwem
    a’la publicysta Ziemkiewicz?

  46. Mili Państwo
    mam nadzieję, że Pani Janina wybaczy zupełnie poboczny wątek – ale muszę gdzieś wyrazić swoje oburzenie. Naciskami Episkopatu Kościoła Katolickiego w Polsce na odmowę dofinansowywania metody zapłodnienia in vitro przez państwo polskie. W takich chwilach na usta ciśnie się tylko jedno, cytat z Sienkiewicza: do kruchty, klechy.
    Ciężko mi z tym, bom wierzący, ale nie mogę zaakceptować takiego wtrącania się kościoła w tak ważne społecznie sprawy. Może oni nie zdają sobie sprawy z tego, co się w Polsce dzieje? Ile i to młodych par nie może mieć dzieci w normalny sposób? To prawdziwa epidemia, spowodowana prawdopodobnie warunkami życia, a kościół wlatuje w to wszystko z jakimiś głupimi komentarzami.
    No proszę mi wybaczyć, ale ulało mi się.

  47. Szanowna Pani Janino. Pisząc o Pawlaku wiele ciepłych słów podsumowała Pani jego metamorfozę wizyjną. Rzeczywiscie,ten człowiek z bezkontaktowego chłopka -roztropka stał się dla dziennikarzy i swoich wyborców inną osobą. Jego działalność na giełdzie rolnej dała sumpt do innego postrzegania świata. Mam jednak duże obawy, czy nie jest to tylko nowa ramka do starego portretu działacza PSL-u. Bo partia ta wystepuje w dwóch postaciach: pierwsza to PSL jako koalicjant PO – wytworny, dobrze ułożony, skłonny do kompromisu(?) i europejski aż po czubek głowy. Druga postać PSL-u jest obecna w terenie. Tutaj spotyka się osoby, które za jakikolwiek kawałeczek kariery oddadzą swoje poglądy. Tu spotyka się osadzanie na stołkach wszystkich kumów, świekrów, wujów i pociotków Panów prezesów kół i odziałów. Ta partia żyje jeszcze zgodnie z socjalistycznymi zasadami: kumoterstwa, łapownictwa i wzajemnych sztuczek z zatrudnianiem krewnych i znajomych królika. Wystarczy rozejrzeć się po obsadach stanowisk administracyjnych czy samorządowych w rejonach Polski wschodniej, gdzie PSL ma dużo do powiedzenia. Rodziny, sąsiedzi i inni totumafaccy są krwią tych urzędów, gdzie senior jest starostą lub wójtem. I nie mówmy tu o nowej jakości PSL. Nawet ta jakość na górze została wykreowana przez działaczy PO, aby łatwiej można było sprzedać produkt o nazwie symbioza PO-PSL w Urzędach Marszałkowskich – jako wzorzec nowoczesnej współpracy politycznej. Kolejnym elementem dołującym tą partię jest w terenie ciągłe przylepianie i odklejanie się do niej różnych „osobników” z Samoobrony, którzy krążą po obu partiach w zależności od możliwości uzyskania synekury. W Warszawie tego być może nie widać, ale na obszarach wiejskich te zjawiska aż kłują w oczy. I przy ocenie tej partii chyba należy jednak kierować się zasadą – jedna jaskółka…. I dodatkowo, jeżeli już ktoś podkreśla to dziedzictwo PSL-u, to niech przeczyta sobie dzieje tej partii. Powstała ona jako reakcja na działania kleru na obszarze głównie Galicji, a dziś partia ta służy do podtrzymywania baldachimów w czasie procesji. To się nazywa tradycja…
    Innym jej elementem jest postać nowego ministra rolnictwa. Jeszcze o niej wiele usłyszymy.. Pozdrawiam, życząc dystansu…

  48. Wyrasta Pani, Pani Janino na najlepszego bloggera politycznego w Polsce. Pogląd, komentarz, dyskusja – pysznie.
    Pamięć wspaniała,szybkość czytania niesamowita ( 5 min. po ukazaniu się 300 stronnicowego raportu WSI wiedziała pani co powiedzieć ).
    GRATULUJE !
    Jak się dowie Premier Tusk to powała panią na Rzecznika Rządu.

  49. Pani Janino. Kiedys pani napisala, ze co chwila pojawiaja sie nowe tematy polityczne i te z przed tygodnia szybko sie dezaktualizuja. Zgadzam sie w 100 procentach. Jednak czasami nalezy sobie przypomniec co bylo „na tapecie” pare tygodni temu – daje to perspektywe niezbedna do oceny obecnych wydazen a przede wszystkim wypowiedzi politykow. Do rzeczy. Czy Pani pamieta czy sprawa ministra Sikorskiego zostala kiedykolwiek wyjasniona? Mianowicie CO PREZYDENT WIEDZIAL NA JEGO TEMAT A POWIEDZIEC NIE CHCIAL?

    Sam juz nie wiem czy premier Tusk sie dowiedzial czy nie? Czy zapomnial? Czy woli nie wiedziec. Codziennie mamy dziesiatki wypowiedzi politykow, ktore wprowadzaja zamet na scenie zycia publicznego a potem nic z nich nie wynika. Czy dziennikarze pytali bylego premiera co takiego bratu przeszkadzalo w ministrze ON? A moze zmienil zdanie? Bede wdzieczny za naswietlenie sprawy.

    To bardzo podobna sytuacja do szafy Lesiaka, afery w MR, przewozu dokumentow komisji ds WSI, sprawy ministra Lipca etc. Sprawa zyje – sprawa umiera a o jej zakonczeniu nic nie wiadomo. Moze dziennikarze powinni bardziej drazyc i wiecej pytac? Byly premier cos palnie, Kaminski zorganizuje konferencje prasowa, szum trwa pare dni a potem zapada cisza. Cos jest nie tak…

  50. kakasiu

    Kurski był, a Niesiołowskiego nie było, gdyby był to też zrobiłbym mu zdjęcie. Nie było tez Schetyny, Gowina, Kutza ani nikogo znanego z PO (ja przynajmniej nie zauważyłem).

    chodziło ci zapewne o ten link: http://bernardo.salon24.pl/51742,index.html

    (Dla niezorientowanych – są tam zdjęcia z manifestacji pod domem Jaruzelskiego z 12/13 grudnia)

    pozdrawiam
    Bernard

    pozdrawiam
    Bernard

  51. Ćwiąkalski osaczony c.d.

    Za „Dziennikiem”:
    „Mianowana przez ministra Ćwiąkalskiego nowa szefowa prokuratury apelacyjnej w Katowicach, Iwona Palka, już pierwszego dnia pracy odwołała swoich zastępców, naczelników wydziałów i szefa prokuratury okręgowej – dowiedział się dziennik.pl. Kazała spakować się nawet sekretarce. Usunięci prokuratorzy prowadzili najważniejsze śledztwa – m.in. w sprawie tajnych kont polityków lewicy, fundacji Kwaśniewskiego i podejrzenia Barbary Blidy o korupcję.”

    🙂

    pozdrawiam
    Bernard

  52. W jednym z poważnych miesięczników znalazłem informację, że były lichy premier a teraz prezes wielkiego banku niepolskiego, w którym niestety składam swoje oszczędności, niejaki Jan Krzysztof Bielecki osięgnie w roku 2007 dochody w wysokości 2,6 /słownie dwa miliony sześćset tysięcy/ złotych. „Nie orał nie siał a zbiera”, to dla Palaka. 2,6 miliona to równowartość jak policzono, rocznych zarobków 130 stoczniowców lub 200 pielęgniarek. Mnie to strasznie oburza, tym bardziej, że oszczedności skladane w banku tego geniusza ciągle tracą wartość z powodu inflacji i ułamkowego oprocentowania. Jak pamiętamy ten facet jest czystej krwi neoliberałem /zwany dawniej aferałem/ jest guru premiera Tuska. To natomiast mnie dziwi, jak Polacy dali sie omamić i wybrać ludzi o tak nieludzkim systemie wartości, produkującym ludzi „na przemiał” jak określil niedawno Pan Bauman. Pan Tusk i chyba J.K.Bielecki stali sie fanami POLITYKI i Pani Redaktor. Teraz namawiają do tego Pawlaka. I on chyba się da namówić mając przed sobą wizje 2,6 miliona złotych, nie orząc nie siejąc. Powiedziano bowiem „Pan da siłę swojemu ludowi. Pan da swojemu ludowi błogosławieństwo pokoju”. I jak widzimy Pan dał.

  53. A na koniec tego magla, za lat 20, ukaże się książka:

    „Dokonałem cudu transformacji. Plan Wielkiego Stratega, biografia i wspomnienia”. Jarosław Kaczyński, Lech Kaczyński i Goście.

  54. Aga! Pani Rokita to skompromitowała męża, Jana Rokitę a p.Klempa kompromituje nas wszystkich.To w naszym kraju v-ce ministrem sprawiedliwości był człowiek nie mający pojęcia o podstawowych zasadach etycznych i moralnych nie wspominając o ideii prawa. z poważaniem.

  55. Chociaż to nie na temat Pawlaka, który rzeczywiście dojrzewa jako polityk i może ukształtuje sie jako mąż stanu, przyłączam się do oburzenia Olhado (2007-12-18, godz. 16:24). Jest niegodziwe i niedopuszczalne, że ludzie, którzy wyrzekli się udziału w prokreacji, posiadania własnych dzieci i odpowiedzialności za ich wychowanie, wypowiadają się na te tematy tak ważne dla ludzi, którzy pragną zostać rodzicami. To nie tylko temat dla satyryków (gadanie ślepego o kolorach), ale to jest po prostu niemoralne. O prymitywizmie ich poglądów w tych sprawach świadczy to, że akt rodzicielskiej miłości do przyszłego potomstwa sprowadzają do aktu fizycznego kontaktu – miłosnego spółkowania! Co oni wiedzą o pragnieniu posiadania dziecka i oczekiwanie na jego narodziny. Wreszcie najwyższy czas, aby posłowie lewicy zdecydowanie wypowiedzieli się na ten temat. Dość już pochylania głowy przed tym wstecznictwem! Czyż ci panowie z Episkopatu KK nie wiedzą o tym, że bezpłodność nie tylko kobiet ale również mężczyzn staje się poważnym problemem nie tylko w Polsce? Rozwiązywanie tego problemu to sprawa dla lekarzy i socjologów rodziny a nie dla fundamentalistów religijnych, którzy roztrząsają kwestię, czy zapłodnienie in vitro jest metodą leczenia bezpłodności czy nie. Te rozważania jako żywo przypominają rozważania, które dobry wojak Szwej włożył w usta pułkownika, zwanego wicepierdołą.

  56. Do Olhado:
    Ja jestem nie wierzący, ale jestem przeciw dofinansowaniu in vitro z pieniędzy ludzi, którzy sobie tego nie życzą. Jeśli in vitro będzie finansowane przez państwo, to z podatków, czyli z pieniędzy każdego i każdy (a szczególnie prawdziwy katolik – czy pan nim jest??) ma prawo przecie temu protestować. Ludzie !!! Państwo nie ma pieniędzy, to wszystko są nasze pieniądze, które nam ukradziono i bawi sie nimi ponas naszymi głowami.

  57. Przed chwilą p. Jacek Kurski powiedział w Magazynie 24 Godziny o szacunku dla TRAGICZNIE POSTRZELONEJ pani Barbary Blidy. Czy to tylko przejęzyczenie? Dla mnie w dalszym ciągu samobójstwo Barbary Blidy nie jest oczywiste.

    Przepraszam Panią Redaktor i Blogowiczów, że nie nawiązuję do tematu, tym bardziej że włączam się po tak długim okresie milczenia, ale sprawa Barbary Blidy jest dla mnie niezmiennie bardzo ważna.

  58. Dodam, że rozważania owego pułkownika CK armii, przytoczone przez Szwejka, dotyczyły istoty krawężnika ulicznego.

  59. W kreowaniu pozytywnego wizerunku Pawlaka” Polityka” i Pani osobiscie ma niezaprzeczalny udzial. Piszac tym razem odslonila Pani rabka tajemnicy swojego warsztatu dziennikarskiego , przyznajac sie ze dostawala Pani informacje inspirowana przez Pawlaka wlasnie.
    Elegancko mowiac byly one z dobrze poinformowanego zrodla. Nie owijajac w bawelne byly to przecieki lub manipulacje.
    To ostatnie zdanie nie pasuje do tonu wiekszosci komentarzy do wpisu. I szczerze mowiac ono mnie sie rowniez nie podoba. Wdzieczny jestem Pani i mojemu ulubionemu tygodnikowi za prezentowanie wypowiedzi i pogladow Pawlaka. Dzieki temu moglem sie przekonac ze istnieja w Polsce politycy o pogladach otwartych na swiat i swietnie zorientowanych w problemach jakimi ten swiat zyje.
    Zyjac w niemczech mialem sposobnosc obserwowac i odczuc na wlasnej skorze skutki tendencji neoliberalnych w gospodarce. Trucizna ktora zatrula stosunki spoleczne , stosunki miedzy pracodawca a pracownikiem bedzie istniala b.dlugo. Szczytem perwersji jest organizowanie „nowego” przedsiewziecia w ktorego koncepcji jest utworzenie wlasnego zwiazku zawodowego , podpisanie z tym zwiazkiem Ukladu Zbiorowego ktory oferuje glodowe stawki i osobe posiadajaca pelne zatrudnienie czyni petentem pomocy socjalnej. Swierzy przyklad firma dostarczajaca przesylki pocztowe PIN powstala po liberalizacji uslug doreczycielskich.
    Sadze ze w niedalekiej przyszlosci rzad Tuska postawiony zostanie oko w oko z tym samym problemem i wowczas ciekaw jestem jaki porzytek ze swojej wiedzy potrafia zrobic Panowie Politycy i Szanowni Dziennikarze.

  60. Pani Janino pozdrawiam na początku bo i nie zabawię długo.
    Tekst dobry ale czy Pawlak z definicji jest w stanie uzdrowić
    polską gospoarkę???? On lubi komputery i piękne młode kobiety.
    To za mało. Wyrobił się On … nie powiem, ale ministerstwo
    gospodarki to coś więcej niż cały dobytek Straży Pożarnych w
    Polsce. Konflikt Wieś-Przemysł=KRUS-ZUS za jego szefostwa
    nie znajdzie racjonalnego rozwiązania.Nie wspomnę już o innych
    konfliktach typu: prywatyzacja górnictwa, kolei,stoczni. Ten gość
    przetrwa do następnych wyborów ale nie rozwiąże żadnego
    problemu. Faktem jest, że to żaden zarzut dla polityka bo nikt
    się nie utrzyma politycznie mówiąc prawdę prosto w oczy
    wyborcom.
    Wesołych Świąt

  61. Pani Janino, mój komentarz będzie trochę off topic ale po prostu nie mogę się powstrzymać. Bardzo mnie rozbawiło oburzenie Z.Ziobro:

    http://www.tvn24.pl/-1,1532723,wiadomosc.html

    Zwłaszcza rozbawił mnie fragment o WAŻNYCH ŚLEDZTWACH dotyczących fundacji Kwaśniewskiego i tajnych kont lewicy. No faktycznie, są to sprawy superważne 🙂 Można powiedzieć, że Z.Ziobro nagle wyrósł nam na głównego obrońcę godności i niezależności prokuratorów. A los prokuratora Barskiego po prostu rozczulił mnie do łez 🙂

    A już poważnie: wygląda na to, że pod rządami nowego ministra sprawiedliwości w prokuraturze konsekwentnie zaprowadzane są nowe porządki. Kończymy z politycznymi robótkami i prowadzeniem w nieskończoność postępowań „w sprawie”. To dość budujące.

  62. W kwestii przyszłego prezydenta.
    Przecieram lewe oko,prawe oko i co widzę?
    Czterech kandydatów.Dwóch z dużymi szansami i dwóch potencjalnych.
    Oto nazwiska:
    -Donald TUSK
    -Radosław SIKORSKI
    -Włodzimierz CIMOSZEWICZ
    -Janusz PALIKOT

    Po kolei:Tusk-ma największe szanse jeśli-uda mu się być premierem do wyborów z niezłymi wynikami w gospodarce i znaczącymi sukcesami w polityce zagranicznej/tu konflikt interesów z Sikorskim/.Ważne będzie rozwiązanie relacji Państwo-KK.
    Sikorski-pracuje dla Tuska ale i dla siebie.Ma szanse przy rezygnacji Tuska z kandydowania i jakimś spektakularnym sukcesie.
    Cimoszewicz-pod warunkiem,że LiD pójdzie po rozum do głowy,wyciągnie go z cienia Senatu i zacznie eksponować jako twarz lewicy.
    Palikot-to największa niewiadoma.Po nieco teatralnych zagraniach wszedł do czołówki i teraz wszystko będzie zależało od koncepcji.Albo pójdzie szybką ścieżką Pitery donikąd,albo powoli i rozważnie będzie robił to co ma zadane w sprawach gospodarki i dodatkowo w relacjach z KK.

    To jeszcze prawie trzy lata,wiele się może zmienić,ale w chwili obecnej nie widzę innych kandydatów na kandydatów:-)

    Pozdrowienia.

  63. Bernard, napisałeś
    Kurski był, a Niesiołowskiego nie było, gdyby był to też zrobiłbym mu zdjęcie. Nie było tez Schetyny, Gowina, Kutza ani nikogo znanego z PO (ja przynajmniej nie zauważyłem.

    To wyjaśnienie to jest mniód po prostu. Coś jak tow. Wiesław:
    Gdybyźmy mieliźmy blachie, to byźmy zrobiliźmy więcej kunserw.
    Ale nie mamy mięsa!

    Jszcze raz ci radzę : prześwietl Ty z tą samą gorliwością braci K.
    Zadaj sobie ten trud.Pokaż że nie jesteś pisowskim betonem.

  64. PSL nigdy nie był gorszy od innych partii. Nasze wczesniejsze oceny były po prostu niesprawiedliwe. A ta pazerna gęba też została im w ogromnej mierze dolepiona. Nasze polityczne komentatorstwo, jak nabardziej kumotersko, wybrzydzało, tak na chłopów, jak na komuchów. To byli politycy, z definicji, drugiej kategorii.
    Ale inny aspekt kariery i rozwoju W.Pawlaka wart jest rozważenia. Tym aspektem jest doświadczenie życiowe, zdobywane poza polityką. Wielu z Państwa i Nasza Gospodyni podkreślacie jego wartość. I słusznie.
    Kiedy startowaliśmy z demokracją wielu komentatorów biadoliło nad brakiem zawodowych polityków. Jak sie okazało niesłusznie.
    Z kadencji na kadencję mamy coraz gorszych posłów, za to jak nabardziej zawodowych. Zawodowych w tym znaczeniu, że polityka jest ich głównym życiowym zajęciem. A przecież nic tak nie niszczy ludzi jak partyjna karuzela i wielopartyjne najczęściej karierowiczostwo. Tacy ludzie nie są zdolni do zrobienia czegokolwiek od początku do końca i do odpowiedzialności za efekty swoich działań. Poglądów ani wizji nie mają, bo przeszkadzałyby im w politycznej karierze. Oni ćwiczą się wyłącznie w robieniu dobrego wrażenia na liderach i budowaniu koterii. W konsekwencji, gdy trzeba formować rząd, to nie ma z kogo.
    Przecież, jest kompromitacją partii fakt, że mnistra finansów importuje się z Anglii, a na minstra oświaty powołuje się dyrektora szkoły, tylko dlatego, że jest żoną Halla.
    Podobnie jest z mnistrem sprawiedliwości. Bardzo podoba mi się prof. Ćwiąkalski, ale jego polityczne kompetencje, niezbędne na tym stanowisku, są jedną wielką niewiadomą.
    Widać, że brakuje mu wiedzy dotyczącej wielu politycznych śledztw, a tym samym brakuje właściwej i szybkiej reakcji.
    On po prostu tych spraw nie śledził, nie miał też przemyślanej wizji naprawy wymiaru sprawiedliwości.
    Jego prawnicza i naukowo-dydaktyczna działalność tych zagadnień przecież nie dotyczyła. Ministrem zrobiono go z nienacka, bo Grabarczyka nie wiedzieć czemu rzucono na odcinek infrastruktury.
    Mamy więc problem kadr w polityce. I wydaje mi się, ze powinniśmy domagać się od partii politycznych, by miast budować młodzieżówki i tym samym demoralizować młodzież, pozyskiwały ludzi z dorobkiem życiowym i zawodowym.
    Partiom, które nie są w stanie sformować gabinetu cieni powinno odbierać się dotacje. Powinniśmy także domagać się, corocznie aktualizowanych programów, zawierających szczegółowe propozycje. Dotacje z budżetu nie mogą być wydadawane wyłącznie na bilbordy i spoty reklamowe. To nie fair. Bo w ten sposób płacimy wyłącznie za robienie nam wody z mózgu.
    Zamiast wymyślać kolejne deklaracje majątkowe, agenturalne itp. powinniśmy domagać się faktycznej społecznej kontroli wewnątrzpartyjnej. Partie wodzowskie to przecież partie sprywatyzowane, które pieniadze publiczne konsumują w celach jak najbardziej osobistych karier liderów. I to jest dopiero gigantyczna korupcja. I z tym jak najprędzej trzeba skończyć.
    Kierowanie państwem wymaga wiedzy, doświadczenia życiowego i zawodowego oraz osobistości przywódczych a nie wodzowskich. A przywódcze kwalifikacje są rzadkie, wymagają odwagi cywilnej, interdyscyplinarnej wiedzy i jak najbardziej konkretnych umiejętności, sprawdzonych w życiu zawodowym. Nie zdobywa się ich konspirując, nosząc teczkę za liderem, albo brylując w mediach. Polityka jest dla ludzi dojrzałych, dla tych którzy spełniwszy się osobiście i zawodowo, chcą i mogą zająć się innymi. A właśnie dla takich ludzi w naszych partiach politycznych miejsca nie ma, i to nas drogo kosztuje.

    P.S. Dla Pani Redaktor i wszystkich blogowiczów:
    Udanych Świąt. Udanego Sylwestra i udanego Nowego Roku.

  65. Matka Kurka w ostatnim wpisie odnosi się do zamieszania wokół metody in vitro, doskonale oddając i moje na ten temat przemyślenia:
    http://www.matka-kurka.net/post/?p=1219
    Gdyby panu Donaldowi przyszło do głowy słuchać marketingowych podpowiadaczy i dalej ryzykować adorowanie konserwatywnych środowisk, to pan Donald musi wiedzieć, że konserwatywni bezdzietni mu tego nie darują, a jurni fanatycy i tak zagłosują na PiS, czy inne LPR. Nie chcę wojny z Kościołem. Kościół sam ze sobą wojuje głupimi, ekspansywnymi pomysłami, ale chce by premier mojego rządu, w sprawach istotnych zachowywał się istotnie i jednoznacznie. Przełknąłem KPP, przełknąłem te dywagacje na temat matury z religii i to kres mojej tolerancji dla twórczych inspiracji Kościoła. Basta, dalej jest już tylko PiS, panie Donaldzie. Te dwie rzeczy, które mnie irytują nie są drobne, one są pryncypialne, od każdej władzy słyszałem, że jednostkowe przypadki nie mogą stymulować działania rządu. Mogą i powinny, władza ma reagować na moje uwagi i studzić wzburzoną krew, inaczej władza się pożegna z moim głosem i głosem wielu. Żądam, domagam się i rozliczę ze swoich żądań, tym bardziej, że żądania są zdroworozsądkowe, niewydumane, poszukujące ptasiego mleczka. Komisja w sprawie Blidy nieco łagodzi moje wzburzenie, ale oczywistymi posunięciami nie da się zagłuszyć niewytłumaczalnych zaniedbań.

  66. Jeszcze o mediach, a właściwie TVP.

    GW:
    „Dlaczego Patrycja Kotecka awansowała tuż po wyborach? Czy była w „Wiadomościach” politycznym komisarzem PiS? Ile kosztuje „Misja specjalna”? – minister skarbu dziś zleci radzie nadzorczej TVP przeprowadzenie gruntownej kontroli w telewizji publicznej
    […]
    Minister uznał, że tylko zewnętrzny audyt może wyjaśnić, czy w ciągu ostatnich dwóch lat, za rządów PiS, dochodziło do nadużyć w TVP – mówi nasz rozmówca z kręgów rządowych.”

    🙂

    Nie, żeby sprawdzić wszystko, tylko konkretnie Kotecką i Misję Specjalną (widać uwiera), nie żeby sprawdzić TVP po całości, np. też za czasów Dworaka, który biznesowo miał wcześniej związki z osobami współpracującymi z TVP, czy też z czasów Kwiatkowskiego, ale z dwóch lat 🙂

    Widać towarzysze z PO już nawet nie próbują udawać, że o cokolwiek chodzi, zresztą po co mieliby udawać, niedługo poparcie przekroczy 99,6% więc nie ma sensu niczym się przejmować.

    PS
    Ostatnio Sikorski w tiwi minę miał jak karawaniarz. Coś mu MSZ nie służy, żeby tylko w depresję nie wpadł.

    pozdrawiam
    Bernard

  67. theta
    2007-12-18 09.38

    bardzo dobry wpis, tylko chciałabym zauważyć , nie możesz twierdzić ,że PSL siedzi cicho i nic nie robi, robi właśnie wszystko dla swojej grupy wyborców, Pan Sawicki ciagle buduje obraz zmordowanych, niedofinansowanych rolników, którzy bez pieniędzy z budzetu padną.
    Pan Pawlak nie mówi „nie” żądającym pieniędzy górnikom, ale oczekuje że nauczeni siłą wymuszający swoje racje , zdemoralizowani z punktu widzenia ” tylko swoich interesów’ górnicy też dostrzega w nim człowieka który ich rozumie.
    PSL to sprytna grupa polityków, byli zawsze i świetnie nauczyli się bycia w polityce. Są cholernie inteligentni i bardzo niebezpieczni dla budzetu Państwa.
    Wiem, że :
    interes Kościoła chroni PIS
    interes wszystkich grup roszczeniowych chroni PSL, PO ?, PIS, SLD
    interes wypracowujących wpływy do budzetu chroni ??????????
    i mam nadzieję ,że uzyskam odpowiedz na moje pytanie.

    pozdrawiam serdecznie jola

  68. Brudziński dzisiaj u Moniki Olejnik:

    „Joachim Brudziński: Nie, PZU i wie pani na wigilię zostali zaproszeni do centrali i podczas tej wigilii wręczono im wypowiedzenia. Pies z kulawą nogą o tym nie napisze. Wie pani, jest nawet, dochodzi już do takich sytuacji, że prezydenci wybrani, w bezpośrednich wyborach zostają zaszantażowani przez polityków, ministrów Platformy Obywatelskiej, że jeżeli nie rozwiążą koalicji z PiS takie miejsce ma, takie zdarzenie miało miejsce chociażby w Koszalinie, gdzie prezydent wybrany w niezależnych, w wolnych wyborach z rekomendacji komitetu wyborczego wyborców, czyli niepartyjny, współpracował w poprzedniej kadencji, w tej kadencji z Platformą i z PiS ? został postawiony warunek, albo usuniesz z PiS wiceprezydenta, albo przez trzy lata nie zobaczysz złamanej złotówki z Urzędu Marszałkowskiego, z rządu.”

    Czystki więc trwają w najlepsze.

    Ale szantaż samorządowców to skandal do kwadratu. Spodziewam się, że PO poda Brudzińskiego do sądu.
    Nie poda? A to szkoda.
    Ale za to niezależne media to opiszą.
    Nie opiszą? A to szkoda.

    Witajcie w III RPRL 🙂

    pozdrawiam
    Bernard

  69. Do magrud (2007-12-19 o godz. 02:31):
    Problemem wszystkich polskich partii jest to, że z reguły nie istnieje w nich coś takiego, jak demokracja wewnątrzpartyjna. Statystyczna partia jest tworem oligarchiczno – feudalnym, gdzie główną rolę spełnia skupiona wokół aktualnego lidera grupa trzymająca władzę. Dla tych ludzi samodzielny czterdziestoparo czy pięćdziesięcioparolatek, z określonymi doświadczeniami to konkurent, czyli zagrożenie stąd preferowanie różnych Girzyńskich, Mularczyków czy innych Nitrasów, bo oni są jeszcze na etapie noszenia teczki za liderem, jeszcze łapią punkty i są sterowalni. Oczywiście, w partiach powinien być pełen przekrój wiekowy, powinny być think-tanki, które będą bazą do prowadzenia polityki kadrowej, muszą być przejrzyste zasady zajmowania miejsc na listach wyborczych. Tylko który tzw. charyzmatyczny lider to zniesie? Początek końca SLD zaczął się „od szorstkiej przyjaźni” między Kwaśniewskim a Millerem, czyli w sumie konfliktu wokół tego, kto jest przywódcą, a przynajmiej ojcem chrzestnym lewicy, z ambicjami Marka Borowskiego w tle i pewnie coś takiego samego z czasem zaliczy PO.

  70. Jeszcze a propos Pawlaka, tyle że tego sprzed transfromacji w Supermana.

    14 – 15 lat temu, kiedy WP bywał premierem, głównym tematem dowcipów była właśnie jego osoba. Kabarety, felietoniści, działy komentarzy satyrycznych uwielbiały jego styl bycia a’la robot, nie wspominając o kapitalnym obyciu towarzyskim.

    W Piwnicy pod Baranami był skecz, w którym na scenę wychodziło czterech robotników w kufajkach i beretkach, stawali rzędem i bez słowa, w spowolnionym tempie zaczynali wykonywać jakieś proste ruchy kluczem francuskim, śrubokrętem itd i tak przez dwie – trzy minuty, po czym tak jak rzędem stali tak rzędem zeszli ze sceny. Kiedy publiczność była już całkowicie zdezorientowana, na scenę wchodził Piotr Srzynecki i mówił: „To był rząd fachowców premiera Pawlaka”.

    Jeszcze okrutniejszy był Jacek Fedorowicz, który w „Dzienniku Telewizyjnym” nie dodał od siebie ani słowa komentarza, tylko puścił wypowiedź Pawlaka, w całości, bez skrótów, tak jak w oryginale bez żadnej intonacji: ple-ple-ple-ple-ple-ple-ple-ple, a sam tylko siedział i słuchał i głowa mu się kiwała, opadała, walczył ze snem, podrywał te głowę, starał się słuchać.

    Ale najgorszy wobec Pawlaka był dowcip, który wtedy robił ogromną karierę, o tym, ze Japończycy chcieli zapłacić za Pawlaka 100 mln dolarów, ale zrezygnowali, kiedy dowiedzieli się, że jest prawdziwy.

    A obecnie? – proszę, nie tylko, że Japończycy nie kupili Pawlaka, ale Pawlak kupił Japończyka; jeździ Toyotą…

    Pozdrawiam,

  71. Magrud, dziękuję, Twój komentarz jak zwykle wspaniały:)

  72. KoFFanA JanInKa Ma zaWszE RACJEM!!!

    PZDR.

  73. ZgaDzAm SieM Ze WssYsTkiM! :*

    KaCCCzki Ble :/

  74. Drogi Bernardzie: a cóż do tego ma III RP? Przecież to zwyczaj z IV Najjaśniejszej. Wszyscy się uczą. Od PiS niewątpliwie w sprawach władzy i korzystania z niej można się wiele nauczyć i tego nie należy lekceważyć. Ale rozumiem, że Pana Brudzińskiego boli, kiedy z mechanizmu wypracowanego przez PiS korzysta kto inny. Trzeba było opatentować!

  75. Pani Redaktor, z calym szacunkiem, ale to Pani moze „nie podobac sie” stwierdzenie mw, ze konflikt interesow jest juz wtedy, gdy jakas sytuacja jest postrzegana jako kobflikt interesow. Ale tego wlasnie ucza na uniwersytetach na pierwszych latach dziennikarstwa – takze i w Polsce, co najmniej na jednej uczekni (prywatnej, na ktorej uczy tego moja przyjaciolka Renata Gorczynska, majaca na swym koncie liczne nagrody dziennkarskie, mi. Fikusa i Prix Itralia).
    Dziennikarze wychowani na zachodnich mediach (jak Renata) tak wlasnie szeroko rozumieja konflikt interesow. Mamy to we krwi. Pamietam, ze jako dosc mloda dziennikarka musialam spotkac sie z agentem FBI (chodzilo wowczas o wlamanie do mojego mieszkania i wyniesienia wielu waznych dokumentow). Spootkalismy sie w kawiarni i kiedy on chcial zaplacic za moja kawe, ja natychmiast i odruchowo odmowilam – bo choc nawet nie bylam na spotkaniu w roli dziennikarza, nie chcialam aby WYGLADALO, ze przyjelam jakies korzysci majatkowe od FBI (30 centow).
    I niech tak zostanie.

  76. Bernard,może zagustujesz w minach Fotygi?nie spotkałam żadnego zjadliwego komentarz na jej temat,tendencja dla wybranych?
    Fotygi fizjonomia twarzy powinna Cię zainspirować do reflesji.

  77. Szanowna Gospodyni !
    Poza Pawlakiem jest reszta działaczy PSL-u, którzy z całą pazernością kierują się tylko swoim interesem. karykaturalnym tego przykładem jest sytuacja w sejmiku podlaskim, gdzie PSL wyciąga konfitury od PiS-u głośno jednocześnie domagając sie następnej porcji od PO.
    Gdzie Pani dostrzega racjonalne zachowanie u Bernarda ? Dla niego ABSOLUTEM jest Jarosław Kaczyński-KTÓRY ZAWSZE MA RACJĘ. Bernard nie ma żadnych wątpliwości, podąża za NIM jak za panią matką. W sprawie doktora G. Bernard dał popis wyjątkowego cynizmu próbując przykryć sprawę oskarżenia o morderstwo zarzutem o korupcję i fałszywką doktora S. Do tego dorzucił wulgaryzmy i szyderstwa z idei przeszczepów i cierpień poszkodowanych przez ministra zerozeroZiobrę.
    Bardziej pasuje do Bernarda rzucanie kamieniami pod wodzą firerka Kamińskiego w pochody 1-majowe niż refleksja nad drogami i bezdrożami demokracji w Polsce. Ani sprawa Lipca, ani wykorzystywanie CBA jako policji politycznej PiS-u, ani zepsucie aparatu sprawiedliwości przez Jarosława Kaczyńskiego nie skłoniły Bernarda do wyrażenia choć cienia wątpliwości co do GENIUSZU WODZA KACZYŃSKIEGO. Co z tego, że zwraca mu Pani uwagę na oczywistość złych postępków JK i spółki, skoro dla niego PRAWDA płynie tylko z ust WODZA ?
    Pięknie można się różnić z Zollem, Bartoszewskim czy Modzelewskim, ale nie z ludżmi z klapkami na oczach.

  78. Wiktor i inni, naprawde nie ma co odpisywac na tego typu zaczepki Bernarda,

    dziwnym trafem nagle po przegranych partii ogólnonarodowej większości która tylko przypadkiem jest w mniejszości wazne i pryncypialne stały sie takie głupstwa jak forma zwolnienia, naciski partyjnych central na regiony itd itp.
    dziwnym trafem nie raziło go to przez ostatnie dwa lata.

    stosując jego logike mozna napisać ze jeśli nie krzyczał o tych nadużycial w ciagu ostatnich 2 lat to teraz nie mam prawa także krytykować

  79. Drogi Bernardzie:PO nie poda Brudzińskiego do sądu,a i wolne media [ rzepa itd ] może tego nie opiszą .Ale Ty i Pos Brudziński powiadomicie o szantażu prokuraturę. Prawda?

  80. Szanowny Olhado, zgadzam się z Panem we wszystkim co Pan pisze, tylko jak najmniej CTRL C I CTRL V proszę. Wystarczy link albo godzina i Nick wpisującego. Znajdziemy.
    Pozdrawiam.

  81. Benia Lustrator 10.04

    Benia, ty się nie martw o Sikorskiego, ty się martw o siebie !!!!
    Kiedy ostatnio patrzyłeś w lustro ?????????????
    Przecież Was ciągle ubywa, i ciebie też !!!!!!

  82. Keiser 21.13
    Keiser, czy tu wogóle wiesz co to są ubezpieczenia zdrowotne,czy jesteś kosmitą ?
    Ja,jako niepalacy za chwilę postawię veto przeciwko leczeniu wszystkich chorób związanych z paleniem tytoniu z rakiem płuc włacznie, tak ?
    Za chwilę inny niepijący,ogłosi że jako podatnik nie zgadza się na leczenie marskości wątroby !!!!!
    Chyba zamiast mózgu masz kasę fiskalną ?

  83. Przemila Pani Janino ! – ja tez sie ucze – wiadomo… – a spala glupiego (brzydza mnie muchy plujki).

    Moze ma Pani racje ze publikuje Pani swoje mysli na blogu. Wielu (dzieki temu) moze rowniez to czynic, spierajac sie o swoje racje – ale, czy to cos zmieni w ich i Pani zyciu? Watpie. Co tez nie znaczy, ze jestem za tym, by takich dyskusji nie bylo. Nie! Logicznie myslac, jaki wplyw moze miec garstka ludzi z ktorych kazdy ma wrecz odwrotna opinie na kazdy temat (gdzie Polakow dwoch, tam trzy opinie), a pamietajmy o tym ze kazdy Polak procz tego ze zna sie na polityce – rownez zna sie na medycynie – zatym…;-)))

    Pozdrawiam serdecznie – zyczac wszystkiego tego, co dla Pani oznacza RADOSC!

    Uklony przesyla,
    e

  84. Szanowny keiser (2007-12-18, godz. 21:13) ja też jestem niewierzący i nas niewierzących jest w Polsce dużo więcej osób, niż to wynika z badań opinii publicznej. Tak to już jest, że przyznawanie się do ateizmu w Polsce jest niemodne i może być szkodliwe dla kariery. Dlatego jako ojciec i dziadek nie jestem przeciwny finansowaniu zapłodnień in vitro ludziom niezamożnym z moich podatków i składek zdrowotnych, odpisywanych z mojej skromnej emerytury. Natomiast jestem przeciwny finansowaniu Kościoła Katolickiego z podatków wnoszonych przez wszystkich obywateli. 30 mln. zł., które mają być przeznaczone na świątynię opatrzności bożej – pomnika kard. Glempa. Finansujemy z podatków gangstera medialnego z Torunia, kapelanów w wojsku, w policji, w służbie celnej. W komendach policji, którym wiele wyposażenia brakuje, ale mają w nich powstać kaplice – oczywiście katolickie.
    Szanowny keiser, czy nie czujesz się okradany? Bo ja tak! Okradają nas posłowie i urzędnicy państwowi i samorządowi, którzy przyznają KK nienależne mu finansowanie z naszych podatków a KK podatków nie płaci. To szczególny przypadek prywaty i korupcji tych funkcjonariuszy państwowych, którzy za ułudę zbawienia kupują sobie odpust zupełny z naszych podatków. Mają prawo do tej ułudy, ale jej finansowanie z publicznych pieniędzy, to zwykła prywata taka sama, jak wykorzystywanie stanowiska do korzyści materialnych.

  85. @ Wiktor (2007-12-19 o godz. 14:54) Wszystkim załamującym ręce nad skandalicznymi rzekomo „czystkami” odbywającymi się obecnie w administracji warto przypomnieć w jaki sposób jeszcze niedawno dokonywano zwolnień np. w Ministerstwie Skarbu Państwa. Otóż w kwietniu 2006r świeżo powołana dyrektor generalna ministerstwa pani Monika Nowosielska zaprosiła kilkunastu dyrektorów departamentów na spotkanie. Gdy przyszli, jej asystent zamknął drzwi na klucz (czyżby obawiała się, że uciekną?), a pani dyrektor zaczęła wręczać wypowiedzenia. Stanowiska straciło 14 dyrektorów i ich zastępców oraz dwóch kierowników biur. Tak właśnie wyglądała polityka kadrowa za czasów PiS – warto o tym pamiętać.

    pozdrawiam

  86. Mamy w Sejmie próbę zapobieżenia przejęciu przez CBA części kompetencji ABW dotyczących korupcji – posłowie PO przedwczoraj wnieśli projekt ustawy, a już wczoraj rozpatrzyła go w pierwszym czytaniu Komisja Spraw Wewnętrznych. Widać, że chcą się uwinąć jak najszybciej.

    Więcej: http://orka.sejm.gov.pl/proc6.nsf/opisy/87.htm

  87. Uwielbiam on*********** się na tym blogu Bernarda.W sumię przelatuję inne wypowiedzi,albo czytam tylko nagłówki a ten PISarczyk mnie fascynuje. Mam tylko jedno skojarzenie – biegajacy po parku i uchylający poły płaszcza nachalny dewiant.
    Moje hasło: Więcej Bernarda! Jeszcze jeden,jeszcze jeden…..
    Kochany Bernardzie trzymam kciuki za Twoją wenę,aby Cię nie zrobiła sierotą jak zrobił to rozsądek.Kocham Bernarda!!!!

  88. Skok Pawlaka
    (na J&S)

    „Minister gospodarki Waldemar Pawlak uchylił decyzję prezesa Agencji Rezerw Materiałowych, nakładającą na spółkę J&S Energy karę za zbyt małe zapasy paliw. Oznacza to, że firma uniknie rekordowo wysokiej kary ponad 461 mln złotych.”

    Ufff,
    więc może J&S Cup się jednak odbędzie (czy Tusk wpadnie na korty?) za taką kasę to chyba można zaprosić nie tylko Henin i Kuznieową, ale pewnie i Federera.

    Może jacyś dziennikarze śledczy sprawdziliby czy i kto lobbował u Pawlaka za uchyleniem tej kary (może i niesłusznej, a może i słusznej), czy ktokolwiek spotkał się w tej sprawie z kimkolwiek z PSLu, lub PO. Czy były jakiekolwiek naciski ze strony rosyjskiej.

    Jest w muzyce jakaś siła 🙂

    pozdrawiam
    Bernard

  89. Bernard -„Teraz proszę sobie wyobrazić, że w USA przyłapano kandydata na prezydenta na kłamstwie (na 99%). Media by go rozwałkowały (stażystka Monika i szybki Bill) – a w Polsce – media roztkliwiały się nad krzywdą Donalda, nie zajakneły się nad jego prawdomównością?”

    Brawo , a teraz prosze spojrzeć- na necie od wielu miesiecy krążą wypowiedzi jedynie słusznego prezesa Jarosława K. -zaczynają się od pamietnego – nie będe premierem gdy mój brat będzie prezydentem. To jak rozumiem nie była żadna wiążąca obietnica, żadne kłamstwo,ok, pójdźmy dalej. Złotousty Zbigniew Z. „Ten pan juz nikogo …” – to jak rozumiem takze był skrót myślowy. A pan Antoni M. o byłych ministrach spraw zagranicznych – szczera prawda ? Niech pan nie zapomina ze żyje pan obecnie w stanie wojennym (czyż po wyborach wygranych przez PO nie miał nastąpic 13 XII ?)

    Nie bedąc fanem Donalda T. chcę zauważyc że zaatakowanie go „dziadkiem z Wehrmachtu” było dużo więdkszego kalibru draństwem niz próba ukrycia prawdy. Bo zaatakowano go nie za jego winy (Donalda) ale zasugerowano że de facto jest genetycznym zdrajcą. Donald powinien przyznać że się do prawdy o swoim dziadku- to żaden wstyd dla niego- po prostu PO nie była przygotowana do ultranowoczesnego pojmowania polityki a la Jacek Kurski. Po prostu przed PiS było to uważane za mocno poniżej pasa (i tak komentowano np sprawę Tymińskiego)

    Dla ćwiczenia proponuje wyobrazic sobię reakcję prominentnego działacza PiS którego dopytuja się na konferencji prasowej o partnerów(nie- partnerki) z przeszłości. Ciekawe czy by zaprzeczył ?

  90. Ćwiąkalski osaczony cd + skok Pawlaka

    właśnie spotkały się dwa wpisy i mogę komentować dwa wpisy jednym komentarzem 🙂

    Onet:
    „”Nasz Dziennik”: Prokurator prowadzący śledztwo w aferze wekslowej „Trójkąta Buchacza” został odsunięty od dochodzenia. Postępowanie obejmujące niedawnych klientów ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego stanęło w miejscu.”

    Myślę, że to nie koniec 🙂

    Na początek konkurs:
    Stokłosa zostanie wypuszczony do domu:
    * jest chory i zwolnią go już dzisiaj
    * na Boże Narodzenie
    * na Sylwestra
    * na Trzech Króli
    * dopiero na Wielkanoc

    pozdrawiam
    Brnard

  91. Pani Redaktor i wszystkim Panstwu składam najserdeczniejsze życzenia z okazji świat Bożego Narodzenia i wszelkiej pomyślności w Nowym Roku.
    Maria

  92. wiktor
    opatentowało SLD dawno temu, urząd odmówił 🙂

    marzena
    miny Fotygi najfajniejsze były u Majewskiego 🙂 Problem w tym, że polska polityka zagraniczna nie była zła, a wręcz przeciwnie. Jeśli masz ochotę, zajrzyj co o tym sądzę: http://bernardo.salon24.pl/44711,index.html

    J.S.
    dla mnie ABSOLUT musi być dobrze schłodzony, tylko wówczas jest absolutny, a Kaczyński zbyt ognisty 🙂

    Willy
    to nie odpisuj

    hipolit kwas
    ja nie mam wiedzy z pierwszej ręki, ale zapytaj o to Brudzińskiego

    Buttercup
    przypomnij sobie kampanię prezydencką z 2005 roku – czy Lech Kaczyński kłamał publicznie i czy to zostało zdemaskowane i czy media to przykryły?

    pozdrawiam
    Bernard

  93. PS

    Jean Paul
    widzisz przeoczyłem cię, bo przekręcasz moje imię, nie ładnie, jeszcze możesz wyjść na antysemitę 😉

    mnie ostatnio to niestety przybyło, i to ładnych kilka kilogramów 🙁

    PS2

    A co do dyskusji merytorycznych – zawsze chętnie. Czasem, nie ukrywam, emocje biorą górę – ale cóż:

    człowiekiem jestem i nic
    coś muszę robić by żyć
    czasem upadam na pysk
    lecz się podnoszę by iść
    nie można w miejscu tkwić
    człowiekiem jestem i nic

    (z pamięci więc mogą być błędy, J.S. – zagadka dla Ciebie – kto to napisał?)

    pozdrawiam
    Bernard

  94. Stefan 23.11. Pomiatając Bernardem narażasz sie Pani Redaktor. Proszę poczytaj jej komentarze w ostatnich kilku wpisach. Najważnieszym adwesarzem i komentowanym uczestnikiem jest nie kto inny a Bernard, którego chyba słusznie określiłeś on*********. Niestety, a wydawało sie, że ……… Pozdrawiam

  95. Kaiser nie chce aby z jego podatkow finansowano in vitro.
    Slusznie! Ja, jako bezdzietna, absolutnie nie zycze sobie aby z moich podatkow finansowano szkolnictwo, jako biala przedsyawicielka klasy sredniej nie zycze sobie aby finansowano z moich podatkow walke z przejawami rasizmu, zas jako obywatelka amerykanska mieszkajaca w Anglii, nie zycze sobie aby z moich podatkow finansiowowano w Polsce poszukiwania wod termalnych w Toruniu a takze wspierano malo wydajne polskie rolnictwo. Kategorycznie protestuje!

  96. Quake z 21,43

    Mnie też razi sposób pozbywania się urzędników,ale…
    W wymienionym przez Ciebie ministerstwie za rządów Belki niektórzy/na pewno jeden/ z tychże urzędników próbowali prowadzić własną politykę korzystając z początkowo niezbyt dobrej orientacji ministra i vice,zmieniając treść pisma do prywatyzowanej s-ki/żądając nie wymaganych danych/,co mogło być dla tejże s-ki niekorzystne.Dla ministra też.
    I tu właśnie kłania się brak służby cywilnej.Bez rozwiązania tej kwestii takie dymisje/może w bardziej cywilizowanej formie/ będą miały miejsce.
    Pozdrawiam.

  97. @Owal40 (2007-12-20 o godz. 11:05), żeby nie było niedopowiedzeń: nie mam nic przeciwko zwalanianiu niekompetentnych urzędników. Ale nie można stosowac odpowiedzialności zbiorowej!
    A odnośnie służby cywilnej – przecież jej ostateczny cios zadał nie kto inny niż PiS tworząc państwowy zasób kadrowy.

  98. Beniu, to nie do Ciebie było.

    a ja juz piszesz to odnies sie do tego co napisałem.

    nie widzisz analogii, miedzy twoim zakazem krytyki a głośnym krzyczeniem nad upadkiem obyczajów politycznych obecnie?

    to jakaś paranoja.

    ale, ktos juz to ładnie napisał, coraz mniej was jest, pewne „standardy” na szczęście juz nei wrócą, a niektóre jeszcze trzeba wyplenic (miedzy innymi te nieszczesne zwolnienia)

  99. Niesamowite co sie wciaz dzieje z „Dziadkiem z Wehrmachtu”.

    jak bardzo mozna nie pamietac, o co Tusk (dziadek) zostal oskarzony.

    Kurski twierdzil, ze dziadek byl OCHOTNIKIEM. I jest to dranstwo i skandal!
    Wielu Polakow bylo sila wcielanych do wojsk najpierw zaborcow, potem najezdzcow, tak jak i wielu Polakow wywieziono do Niemiec na przymusowe roboty.

    Kurski stwierdzil, ze ta tragedia rodziny Tuska (jak i wielu innych rodzin) byla dziadka pomyslem wlasnym. Zarzucil czlowiekowi przez Najezdzcow skrzywdzonemu zdrade.
    A dodatkow sugerowal, ze z tej zdrady wynikac by mogla uleglosc Donalda Tuska wobec Niemcow.

    Odpowiedz Tuska nalezy odczytywac tylko w tym kontekscie.

    I dlatego wszyscy ludzie majacy choc troche poczucia godnosci staneli po stronie Tuska.

    I jest to „oczywista oczywistosc”.
    Nie rozumieja tego chyba tylko ci, co gotowi oskarzac sa okradzonych o wreczanie lapowek zlodziejom.

    Ale tej bariery mentalnej sie chyba nie pokona.

    Ad rem:

    Pawlak.

    To nie tak, ze PSL stanelo po stronie PO natychmiast wtedy, gdy sie okazalo, ze ta wygra wybory. PO zawiazalo sujusz z PSLem w wyborach samorzadowych, gdy PiS miala zdemolowac wszystkich po zblokowaniu list z Samoobrona i LPRem.

    W tym sojuszu PSL z PO sie dobrze dosyc czuly.
    Przedwyborcze sondaze tez zreszta nei zapowiadaly porazki PiSu, wrecz przeciwnie – Kaczynski mowil o 280 mandatach dla PiS.

    W tym czasie koalicja PO-PSL wciaz byla zapowiadana. I Komorowski i Rokita na pytanie z kim PO moglaby powyborcza koalicje tworzyc: PiS czy LiD odpowiadali, ze maja juz koalicjanta: PSL.

    Wydaje sie, ze sypmatia jaka PSL teraz budzi jest premia wlasnie za dotrzymanie obietnic przedwyborczych. Ludzie w koncu maja w pamieci „przyjaciol z PO i przyjaciol z PiS” i co z tego wyszlo.
    Maja w pamieci obietnice: „Marcinkiewicz jest premierem na 4 lata”, „Nigdy nie wejdziemy w koalicje z Samoobrona” itp.

    Okazalo sie, ze jednak obietnic mozna dotrzymywac i to sie podoba.

    Sam Pawlak tez wydaje sie odstawac troche od innych politykow jakoscia.
    Nie cytuje sam siebie. A swoje slowa, swoje teorie potrafi zgrabnie uzasadnic powolujac sie takze na praca socjologow/ekonomistow/politologow.
    Tym tez sie odroznia zarowno od Kaczynskiego, ktory nie potrafiac swojej tezy uzasadnic twierdzi, ze to „oczywista oczywistosc” i jego swity, ktora conjwyzej na mistrza K. powolac sie moze, jak tez od Tuska, ktory mowi tak naokolo, ze niewiele z tego wynika.

    Pozdrawiam

  100. Willusiu
    jak nie do mnie, to sorki, coś mi się musiało pomylić

    W mediach newsy – pani Śledzińska-Katarasińska osoba rozwałkowująca p Kruk i p. Urbańskiego jest etatową pracownicą Agory (na urlopie bezpłatnych). I pomysleć, że Agora, może niebawem chciec kupić Polsat :).

    Jan Wróbel niegdyss ogłosił konkurs na limeryk, mój nie został wyrózniony, ale nie był chyba najgorszy 🙂

    O pani Ś-K:

    Raz posłanka PeO z miasta Łodzi
    Nie wiedziała że lek jej zaszkodził
    W pomroczności przez chwilę
    Wydychała promile
    No bo przecież o „zdrowie” tu chodzi

    pozdrawiam
    Bernard

  101. Aktualia;
    Superstacja podała, że Aleksandra Jakubowska została uniewinniona w znanej sprawie manipulacji przy ustalaniu treści tzw. ustawy medialnej.
    Wyrok nie jest prawomocny.
    Czyżby tyle warte były rewelacje Z. Ziobry i nie tylko jego (J.M. Rokita się kłania) na temat „zbrodniczej” działalności A. Jakubowskiej i całej „grupy trzymającej władzę”, której, jako żywo – mimo usilnych wieloletnich starań, ani istnienia ani składu nie dało się ustalić ?
    Grupa trzymająca władzę miała być – ale jej nie ma,
    Mafia węglowa miała być – ale jej nie ma.
    A co jest ? Urojenia chorych „na układy” ludzi.

  102. Szanowna Heleno (2007-12-19, godz. 15:14)!
    Podzielam pogląd Gospodyni w sprawie konfliktu interesów. Nie jestem dziennikarzem ale konsumentem produktów twórczości dziennikarskiej, co nie znaczy, że nie powinienem ich oceniać. Każdy konsument dokonuje codziennie ocen wyrobów, z których korzysta. Znany prześmiewca Bernard Shaw stwierdził kiedyś, że nie trzeba być kurą, aby ocenić czy jajko jest dobre. Konflikt interesów albo jego brak to składnik rzeczywistości. Postrzeganie istnienia albo brak konfliktu interesów to ocena rzeczywistości, która może być prawdziwa ? zgodna z rzeczywistością albo fałszywa ? niezgodna z nią. W polityce bardzo często stwarzane są pozory istnienia albo nieistnienia takiego konfliktu, stosownie do politycznego zapotrzebowania. Dziennikarstwo, które służy stwarzaniu takich pozorów jest po prostu nierzetelne, określając to delikatnie. Pewien Pan z Trewiru słusznie głosił, że idea, która opanuje masy staje się siłą materialną. Z tej zasady korzystali rewolucjoniści różnego autoramentu w swych działaniach indoktrynacyjnych a jakie były tego skutki, odczuli ludzie na całym Świecie. Uznanie zasady, że każda sytuacja, która jest postrzegana jako konflikt interesów, jest nim w rzeczywistości, to prosta droga do stwarzania fałszywych pozorów i karmienia nimi opinii publicznej ? marksowskiej siły materialnej we współczesnym wydaniu.
    Uważam, że rzetelny dziennikarz, wychowany w szacunku dla prawdy, nawet jeżeli to wychowanie odebrał w Pcimiu Dolnym a nie w renomowanych mediach, powinien odróżniać rzeczywistość od jej pozorów szczególnie wtedy, jeżeli te pozory są stwarzane celowo dla politycznych celów.
    Twój przykład, Szanowna Heleno, odmowy poczęstunku kawą od urzędnika, wydaje mi się właśnie przykładem uniknięcia stworzenia pozorów uzyskania korzyści majątkowej a nie przykładem rezygnacji z rzeczywistego jej uzyskania.
    Pozdrawiam.
    PS. Oczywiście szanujący się politycy powinni unikać takich sytuacji i takich zachowań, które stwarzają okazje do podejrzewania ich o paskudne działania lub złe intencje.
    PS. Podzielam Twój pogląd na temat niedopuszczalności złośliwych uwag na temat cech fizycznych osób bez względu na ich płeć czy wyrażane poglądy, chociaż sam niedawno zaliczyłem p. B. K. do trzech wyjątkowych czupiradeł pisowskich, zastrzegając jednak, że chodzi mi o prezentowaną przez nie mentalność a nie o cechy zewnętrzne

  103. Aktualia .
    W dzisiejszym skanerze politycznym (TVN24) wybitny znawca teorii prawa Bronisław Wildstein stwierdził – omawiając uniewinnienie A. Jakubowskiej, – że prawo jest niepotrzebne, bo sądy oceniając ludzi i ich zachowania zgodnie z litera prawa kreują jakąś „nadrzeczywistość”. Zdaniem wybitnego teoretyka prawa i nie tylko – B. Wildsteina – do regulacji stosunków międzyludzkich w zupełności wystarczą normy obyczajowe i moralne.
    Co ma z tym wspólnego uniewinnienie Jakubowskiej ? Ano to, że wg. prawa Jakubowską należało uniewinnić, a wg. norm moralnych i obyczajowych już dawno została prawomocnie i na wieki skazana, – przynajmniej w ocenie wybitnego znawcy teorii prawa, moralności i obyczaju – red. Bronisława Wildsteina.
    To jest tak głupie, że nawet komentować tego się nie chce.
    I nie należy.

  104. Szanownej Pani Redaktor do kolekcji:
    Brudziński powiedział, że „wskutek szantażu politycznego” ze strony PO kilka dni temu prezydent Koszalina Mirosław Mikietyński zapowiedział odwołanie wiceprezydenta miasta z PiS Piotra Krolla.

    Według polityka PiS, Mikietyński był szantażowany, że jeśli nie odwoła Krolla, to „Koszalin nie otrzyma jednej złotówki” z budżetu marszałka województwa oraz będzie obiektem „obstrukcji ze strony rządowej”.

    A na deser jeszcze jeden „demagokrata” :
    Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Putra zaapelował z kolei do PO, aby zaniechała „praktyk podobnych do PRL-owskich: jak nie jesteś z nami (…) to nie masz szans awansu”. – Tak postępować nie wolno, szczególnie jeśli dotyczy to osób, które sprawują funkcje publiczne – powiedział Putra.
    Pozdrawiam.
    R.N.

  105. Krpkozjad napisał:
    „W komendach policji, którym wiele wyposażenia brakuje, ale mają w nich powstać kaplice – oczywiście katolickie.”
    Miałem okazję odwiedzić niedawno naszą komendę powiatową. Obchodziłem mały jubileusz. Dziesiąty raz, w ciągu ostatnich ośmiu lat zostałem okradziony. Tak, w naszym bogobojnym, katolickim kraju. Zgłosiłem włamanie do samochodu, straty ok. tys. złotych. Była niedziela, a jakże. Podobno nawet Pan Bóg odpoczywał, ale nie nasi „przedsiębiorczy” obywatele. Miła pani spisała protokół, w pokoju pamiętającym tow. Wiesława. Rozpadające się na podłodze linoleum, stare, zniszczone meble, takaż wiekowa maszyna do pisania, itp. Przyszedł technik, ale nie mógł z karoserii i wnętrza zdjąć żadnych odcisków palców. Trzy dni wcześniej, na Discovery, w filmie o technice kryminalistycznej, amerykański spec od daktyloskopii, pokazywał jak ściągnąć odciski ze skóry odkopanych zwłok zamordowanego człowieka!!! Nie wiem kiedy sprawa została przekazana prokuraturze, ale już w piątek, listownie zostałem przez nią powiadomiony o umorzeniu śledztwa.
    Zaiste, kaplica na posterunku na pewno sprawi, że Policja potraktuje mnie poważnie!
    p.s.
    W latach 70-tych okradziono piwnicę rodziców. Ojciec nigdzie tego nie zgłaszał. Miał tam warsztat i różne elektryczne ustrojstwa. Po dwóch miesiącach przyszedł pan dzielnicowy z workiem fantów z naszej piwnicy. Zapytał starego, czy go przypadkiem nie okradziono, a jeśli tak to co zginęło. No ,wszystko się „znalazło”. Czy coś z tych dwóch historii wynika? Pozostawiam Państwa uwadze.
    Pozdrawiam wszystkich.
    R.N.

  106. przeciek 10.25
    Bernard jest poprostu ulubioną maskotką naszej Gospodyni. I kazdy może mieć takiego ulubieńca.. Znane są wypadki kiedy taką rolę pełni amstaff, albo bullterier, niektórzy uzależnieni od adrenaliny śpią z takim pieszczoszkiem w jednym łożku !!!

  107. Zaskoczyło mnie Pani zdziwienie, że Pawlak przeskoczył Religę w popularności. Religa obejmując urząd ministra zdrowia popularność
    wniósł jako bagaż kardiochirurga, szefa sławnej kliniki. W okresie
    ministrowania popularność topniała mimo pięknych słów i obietnic.
    Od momentu wizyty w białym miasteczku i gorącym powitaniu przez
    pielęgniarki gwiazda Religi zaczęła gasnąć. Wyjaśnienie takiej sytuacji
    jest proste. Postawa dobrego ” ojca ” nie spodobała się guru PiS.
    Skrzydełka zostały podcięte i stąd kłopoty. Nie każdy profesor z miłą
    aparycją, fachowiec w jakiejś dziedzinie może być dobrym ministrem.
    On dobrym ministrem nie był i dlatego taka popularność. Za kilka lat
    będziemy się zastanawiać kto był ministrem zdrowia PiS.
    A tak nawiasem, co za minister zdrowia, co za lekarz w dodatku kardiolog,
    który na własne życzenie prawie ” zajarał ” się na smierć, nie pisząc o innych używkach. Pomocną ręką był Piecha, który z własnego alkoholizmu
    nie robil tajemnicy.

  108. Jean Paul
    chcesz ze mną spać? a fe! ja z amstafami nie sypiam, a ty jestes jakiej rasy?

  109. Szanowny Kropkozjadzie. Dziennikarz at the ebd of the day ma tylko swoja reputacje. Ludzie slabo pamietaja teksty, programy, celne uwagi czy sformulowania (dziennikarze zreszta tez nie pamietaja wlasnych tekstow). Jedyne co dziennikarzowi zostaje to reputacja. Jesli stwarza wrazenie, ze wplatal sie w cos co zostalo dostrzezone jako konflikt interesow – o!!! to ludziska beda pamietac. Wiec podstawowa zasada jest unikanie takich sytuacji, nawet kiedy wszystko jest stosunkowo niewinne.
    Wracajac zas do mojej anegdoty, przepraszam za prywate. Bylam z roznych powodow sledzona w NYCity przez polskich agentow. Gdyby ktos zrobil zdjecie, jak agent FBI reguluje moj rachunek w kawiarni i opublikowal to zdjecie w jednej z koncesjonowanych gazet polinijnych, nigdy bym sie z tego nie wyplatala. Toby do mnie przylgnelo tak, jak przylgnela opowiesc ogloszona na lamach jednej z tych gazet, ze bylam przeszkolona w Zwiazku Radzieckim (faktycznie, bylo tego piec klas szkoly podstawowej). Musialam sie nieustannie z tego tlumaczyc wiele lat pozniej.

  110. Odnośnie Aleksandry Jakubowskiej i GTW.

    1. Czy ktos pamięta lunch Adama Michnika z Jakubowską w restauracji Blue Cactus? Czy ktoś pamięta jakie ostrzeżenia dla Jakubowskiej miał Michnik?

    2. Czy ktoś zna przypadki by zaufani urzednicy niskiego szczebla (pani S.) ważnych urzedników wysokiego szczebla (pan Czarzasty) sami z siebie fałszowali projekty ustaw? Po co niby mieliby to robić? Są jeszcze jakieś tego typu przykłady?

    3. Całe szczęście wyroki sądów mozna krytykować, bo gdyby nie można było wyroków krytykować, wszystkie sądy byłby jednoinstancyjne.

    Przy okazji,
    nurtuje mnie jedno pytanie – dlaczego Rywin wymienił nazwisko Andrzeja Zarębskiego? Dlaczego nazwisko Andrzeja Zarębskiego zniknęło ze stenogramu rozmowy opublikowanego w GW? Przypominam, że Andrzej Zarębski był rzecznikiem rządu JK Bieleckiego – dobrego ducha obecnego rządu, posłem na Sejm KLD i członkiem KRRT.

    I co robi teraz Andrzej Zarębski?

    I całkiem na marginesie. Pamiętam wystapienia Juliusza Brauna przed komisją. Wyszedł na człowieka nieudolnego, figuranta nie wiedzącego co wokół niego sie dzieje, człowieka który wszelką realną władzę oddał Czarzastemu, samemu zadowalając się jej pozorami. Aż tu kilkanaście dni temu pan Juliusz Braun pojawił się w telewizorze, jest w jakiejś radzie czy czyms takim zajmującej sie reklamą. Chyba nawet jest jej szefem :). Ja osobiście miałbym wątpliwości, czy powierzyć panu Braunowi funkcję adjustatora, a tu taka dość ciekawa posada. Cy ktos pamięta jeszcze treść SMSa pana Halbera? O umiłowaniu przyjaźni? To naprawde działa 🙂

    pozdrawiam
    Bernard

  111. Prezydent się zastanawia czy podpisać decyzję o opuszczeniu Iraku do pażdziernika 2008 . Decyzja trudna bo narzucona przez Donalda i jego ferajnę , a Pan Prezydent tego nie lubi .

    Co prawda Michał Kamiński w odruchu oblężonej twierdzy stwierdził że Prezydent tego nie podpisze co okazało się jednoznaczne z wycofaniem się jeszcze w 2007 roku i Misiek cały dzień się zastanawiał dlaczego nie ugryzł się w język – ale jakoś się dogadano ( Klich i Stasiak ) i Prezydent się zastanawia .

    Szanowni Pracownicy Kancelarii Pana Prezydenta .

    Mam prośbę o przedstawienie Panu Prezydentowi decyzji Rady Bezpieczęństwa ONZ z wtorku 18.12.2007 czyli sprzed dwóch dni .

    Rada Bezpieczeństwa ONZ jednomyślnie przegłosowała we wtorek przedłużenie do końca przyszłego roku mandatu sił wielonarodowych w Iraku, o co wnosił rząd tego kraju.

    Władze Iraku zapowiadały, że ma to być ich ostatnia prośba o przedłużenie mandatu wojsk, liczących 160 tysięcy ludzi i dowodzonych przez USA.

    Tak jak wcześniejsze postanowienia w tej sprawie, przyjęta we wtorek rezolucja zawiera zastrzeżenie, że Rada może zadecydować o wygaśnięciu mandatu przed upływem wyznaczonego terminu, jeśli poproszą o to władze w Bagdadzie. (PAP)

    Nie wiem na ile taka decyzja jest zrozumiała dla urzędników Kancelarii Pana Prezydenta ale mam prośbę – wystarczy przedstawić tę wiadomość Prezydentowi i zdjąć mu przed świętami jeden kłopot z głowy .

    To rząd wywołał konflikt z prezydentem wokół wycofania polskich żołnierzy z Iraku – uważa prezes PiS Jarosław Kaczyński w środę już po ogłoszeniu decyzki RB ONZ .

    Dodał, że cała sprawa jeszcze raz pokazuje, iż premier Tusk ma „jakąś antyprezydencką obsesję”.

    i to by było na tyle

  112. Jean Paul
    jak czytam artykuły Pani Redaktor to jest ok, ale jak
    dochodzi do Jej komentarzy nt Berna, to najpierw byłam
    w szoku, ale teraz już wiem: jest to zauroczenie, niestety.
    I żadne krzyki i płacze …. Cuś jak prof Senyszyn i jej
    stosunek do braci K (choć prof to bez porównania cięższy
    przypadek) Trza oddzielić ten wątek i pisać swoje, albo
    zrezygnować.

  113. Szanowny Lex
    Cieszy mnie wyrok sądu dotyczący Pani Jakubowskiej.Zatanawiam się czy Państwo polskie musiało ją aresztować? Czy miało prawo Ją aresztować?
    Sądzę ,że grupa trzymająca władzę to projekcja medialna .O mafii węglowej chętnie dowiedziałbym się czegoś więcej,ale jeszcze bardziej interesuje mnie starannie skrywana porażająca prawda o MAFII STARACHOWICKIEJ
    Pozdrawiam

  114. Chodziło o profesor STANISZKIS i jej zuroczenie braćmi K

  115. hipolit kwas pisze:
    2007-12-20 o godz. 23:37

    O mafii węglowej chętnie dowiedziałbym się czegoś więcej,ale jeszcze bardziej interesuje mnie starannie skrywana porażająca prawda o MAFII STARACHOWICKIEJ
    a mnie jeszcze bardziej interesuje międzynarodowa (Kobylański!) mafia toruńska i chętnie zobaczył bym albo jakąś informację i wszczętym procesie, albo bodaj komisję sejmową.

  116. hej ludzie.Przeciez ten czlowiek wyglada jak gangster.

  117. Szanowna Pani Redaktor,
    oglądając programy telewizyjne czy to o gospodarce, czy to o polityce zastanawiam się bardzo często o zmianie swojego stałego miejsca zamieszkania. No bo jakże inaczej można postąpić gdy się słucha i ogląda takie bzdury.
    Pani programy cechują się tym, że najczęściej jedyny rozsądny głos w tych dyskusjach to głos właśnie Pani. Widzę z jaką determinacją próbuje Pani swoim rozmówcom wytłumaczyć sprawy tak oczywiste , że „dziecko w szkole podstawowej” by to zrozumiało ale nic z tego.
    Od lat 38 zajmuję się prywatnym biznesem pod różnymi szerokościami geograficznymi i słucham polityków różnej naści i poglądów.
    Dlatego martwi mnie fakt, że w Polsce dopuszcza sie do dyskusji o gospodarce ludzi ,którzy nie mają o niej zielonego pojęcia. Podobnie z polityką. Tłumaczeniem mediów jest teoria, że należy widzowi dostarczyć przekrój poglądów i stanowisk wszystkich obywateli. Bardzo błędna to teoria ponieważ jak twierdził Gebels „kłamstwo powtarzane wiele razy staje się w końcu prawdą”.
    Podobno fakt, że zapalone światła przez cały rok mają służyć bezpieczeństwu obywateli jest dewizą wprowadzenia tego nakazu. Nic bardziej mylnego. Przepis ten jest dobry tylko dla pewnych grup hadlujących paliwami i dla rządu. Rząd -ponieważ wpływy z podatków i akcyzy od sprzedawanych paliw to suma niebagatelna. Niemcy nie są tak obłudni i dlatego parlament niemiecki po obliczeniu kosztów takiego nakazu nie uchwalił. Tłumaczy nam się , że koszt tych zapalonych świateł dla kierowcy to około 100 zł rocznie. Jeśli ktoś to umie policzyć to niech policzy !!! Następnie niech to pomnoży przez liczbę samochodów w Polsce i przez średnia dzienną liczbę godzin używania samochodu. Gdyby przyjąć tylko te 100 złotych(?) i pomnożyc przez 5 milionów samochodów to możemy ocenić jaki jest koszt wprowadzenia tego przepisu.
    Jak to sie ma do budżetu niektórych ministerstw. Inna równie istotna sprawa. Jeden z Pani rozmówców stwierdził, że to dobrze ,że Polska nie przyjęła euro bo dzięki temu może być teraz konkurencyjna na rynkach europejskich i nie tylko.

  118. CD..poprzedniego komentarza
    Szanowna Pani Redaktor,
    Sprawa , która nie pozwala mi spokojnie spać to ponowne pojawienie się socjalistycznej utopijnej filozofii dominującej latami w PRL-u .
    Jest to pogłębianie gólnonarodowej biedy.
    Podobnie jak „kontrolowana inflacja” była domeną rządów lewicy stosowaną nagminnie przez wszystkie rządy lewicy.
    Wyprowadzali kraj z długów wpuszczając obywateli w długi.
    Dziurę budżetową łatali oszczędnościami obywateli wmawiając obywatelom, że najgorsi to ci co mają. (Mogę to wytłumaczyć)
    Wracając do meritum mojego komentarza . Sprawa dzisiaj poruszona w Superstacji i poruszana na innych falach.
    Nie chciałbym aby Pani uwierzyła ,że konkurencyjność niskich cen i brak euro to lek na nasze problemy kryzysowe. Poniżej banalny przykład kto tak naprawdę jest „mądry” i kto będzie bogaty.
    Prosty przykład. Obywatel polski produkuje np. młotek.
    W dobrej cenie 2 euro. Taki sam młotek kosztuje zagranicą 5 euro. Polak sprzedaje młotek i jest zadowolony,że udało mu się sprzedać całą produkcję młotków i ,że jest tak konkurencyjny na rynku.
    Udział wynagrodzenia w produkcji młotka dla Polaka to około 10% a więc 20 eurocentów.
    Pensja 2500 zł (600 euro) dla Polaka jest więc płacą horendalną.
    Obcokrajowiec sprzedaje młotek i zarabia na każdej sztuce 3 euro (nie produkując). Jego marża to 40% od tej sumy. Zarabia więc 1,20 euro na 1 szt.
    Pensja 2500 euro dla obcokrajowca to tylko 2000 młotków praktycznie bez kosztów materiałowych.
    Obcokrajowiec będzie bogaty a Polak biedny. czy o to chodzi rządzącym ?
    W przeszłości też tak było. Było u nas taniej, wszyscy do nas przyjeżdżali. Tylko państwo było biedne a obywatela nie było stać na wyjazd zagranicę.
    W Rosji do niedawna tłumaczono,że Rosja jest tak piękna i ma wszystkie uroki świata,że obywatele nie muszą nigdzie wyjeżdżać. Może naszym obywatelom wcisnąć podobną teorię?
    Może ktoś w telewizji wytłumaczyłby widzom dlaczego tak to jest, że dwa domy wybudowane po obu stronach granicy (której faktycznie nie ma) z tych samych materiałów i według tego samego projektu mają dwie różne ceny. Jeden kosztuje 250 tys. euro a drugi kosztuje 250 tys.złotych (?)
    Jeśli chcemy być bogaci to nie sprzedawajmy się tak tanio a już napewno nie cieszmy sie z tego, że u nas tak tanio. Pracując przez lata z niemieckim koncernem dziwiłem sie ,że gdy spadały dochody z obrotów w koncernie to Niemcy podnosili ceny na swoje produkty.
    W Polsce w takim przypadku ceny sie obniża (?!) pogrążając jeszcze bardziej firmę .
    Ktoś kto lata przepracował w biznesie i nadal się tym zajmuje potrafi to zrozumieć. Dobrze by było gdyby również dziennikarze i politycy mieli i wiedzę i doświadczenie w tematach , po których sie poruszją.
    Pani nie brakuje odwagi i chęci zrozumienia tych problemów i nie dziwi Panią fakt, że ani minister finansów ani tym bardziej Premier nie ogłaszają codziennie katastroficznych wieści podobnie jak to czyni opozycja i jak to kiedyś uczynił bożyszcze pewnego ugrupowania premier Olszewski. Zanim został premierem już szedł w kondukcie żałobnym ogłaszając całemu światu ,że Polska jest chora i wkrótce umrze.
    Grabarz mimo woli a może ignorancja.
    Obalenie tego rządu była to dla mnie jedną z najmilszych chwil w moim życiu. ( Oczywiście nic nie ujmując zasługom Pana prawnika Olszewskiego.) Nic dodać nic ująć. Pozdrawiam.

css.php