Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

14.01.2008
poniedziałek

Egzorcystą w Palikota?

14 stycznia 2008, poniedziałek,

0palikot450.jpg

Fot. Tadeusz Lipiec / REPORTER

Poseł Janusz Palikot rozpętał prawdziwą awanturę swoim pytaniem o stan zdrowia prezydenta i autentycznie krążące plotki o nadużywaniu alkoholu przez głowę państwa.

Kancelaria prezydenta zareagowała niesłychanie emocjonalnie zapowiadając skierowanie sprawy na drogę sądową. Inni politycy, i to bez względu na partię, zaczęli nagle niesłychanie dbać o autorytet głowy państwa. Wszyscy oburzyli się na Palikota, bo na Palikota oburzać się jest łatwo. Zwłaszcza gdy trzeba popisać się hipokryzją.

Janusz Palikot jest w polskiej polityce osobowością niebanalną, czasem używa środków zbyt ekspresyjnych, by zwrócić uwagę na jakiś problem (słynna konferencja z wibratorem i rewolwerem, gdy nie mógł w inny sposób zwrócić uwagi władz na gwałty popełniane w policyjnym areszcie), ponadto ma taki przykry zwyczaj, że to, o czym inni mówią szeptem, on czasem mówi głośno. To Palikot powiedział głośno, i nawet złożył stosowny wniosek o wykluczenie Jana Rokity z PO, gdy ten przechwalał się, w towarzystwie zresztą, a więc byli świadkowie, że flirtuje na temat wejścia do rządu PiS na bardzo wysokie stanowisko. W PO narastała niedobra atmosfera wokół Rokity, ale nikomu nie starczało odwagi, by głośno o wątpliwościach co do lojalności Rokity powiedzieć. Jak się okazało, Palikot miał bardzo wiele racji i jego wniosek wcale nie był bez sensu, z punktu widzenia wyborczych szans Platformy i Tuska.

Teraz też wczytuję się w zdania napisane przez posła Platformy i nie bardzo wiem, dlaczego wywołały one aż takie oburzenie. Zwraca uwagę na sprawę, która od kilku miesięcy żyje swoim życiem. Prawdą bowiem jest, że w tak zwanych politycznych kuluarach plotkuje się o stanie zdrowia prezydenta, także w kontekście pewnej skłonności do alkoholu. Co ciekawsze, nie robią tego działacze opozycji, którzy gośćmi prezydenta bywają rzadko i oficjalnie, ale spora grupa członków PiS. Przedmiotem żartów stały się słynne cztery butelki wina wypite wspólnie z Tuskiem, mówi się o wysokich rachunkach kancelarii właśnie za alkohol. To są często żarty podszyte pewną wyczuwalną złośliwością, bo choć oficjalnie w Prawie i Sprawiedliwości prezydent jest uwielbiany i jest niczym gwiazda przewodnia, to po cichu bywa zupełnie inaczej. Być może są amatorzy kandydowania w przyszłości, którzy w ten sposób „szyją buty” Lechowi Kaczyńskiemu.

W tej partii szycie butów nie jest niczym nadzwyczajnym, by przypomnieć przypadek posła Pawła Kowala, któremu wyciągnięto kwity WSI prawie w przeddzień wyboru do władz PiS, czy wcześniejsze doświadczenia Andrzeja Urbańskiego, pomówionego o związki z działaczem SLD, akurat w przeddzień kongresu PiS, na którym prezydent miał odegrać ważną rolę, czyli pożegnać się formalnie z partią brata po wygranej kampanii. W każdym razie, gdy słyszałam w niedzielę różnych oburzonych na Palikota polityków (przyjmuję zresztą zakłady, że większość jego słów nie czytała i komentowała jedynie to, co dziennikarze podpowiadali), to ogarniał mnie śmiech, bowiem niektórzy z nich na ten temat szeptali, i to wcale nie najciszej. Jeżeli urzędnicy kancelarii pana prezydenta tych plotek nie słyszeli, to nie najlepiej to o nich świadczy.

Sama pisałam niedawno w „Polityce”, że pojawia się coraz więcej wątpliwości dotyczących stanu zdrowia Lecha Kaczyńskiego, co związane jest z jego niedyspozycjami, okresowym znikaniem, być może ze stresem wywołanym pełnieniem urzędu. Nie pisałam o opiniach skrajnych, być może podszytych elementem politycznej gry, bo za takie uważam te związane z alkoholem, ale jednak uznałam, że jakiś problem jest i otoczenie pana prezydenta powinno być przygotowane na zmierzenie się z nim. Taka konieczność przyszła wcześniej niż przypuszczałam, dzięki brakowi hipokryzji posła Palikota, który wypalił, co wypalił, czyli po prostu zadał, sformułowaną zresztą uprzejmie, serię pytań, zwracając uwagę właśnie na wszystkie polityczne podteksty. Jeżeli jedyną odpowiedzią ma być jakaś sprawa sądowa, to niczego nie rozumiem. Nie mogę bowiem poważnie potraktować oświadczenia kancelarii, że Palikot wystąpił dlatego, aby przesłonić brak pomysłów rządu na naprawę służby zdrowia. Pan minister Łopiński podpisując taki tekst raczył zażartować.

Czy urzędnicy głowy państwa chcą dowodzić przed sądem, że prezydent nie pije alkoholu? A niby dlaczego ma nie napić się wina, jeżeli sam mówił, że lubi? Czy to zły obyczaj? Czy jest w tym coś nagannego? Czy to ma być forma obrony honoru Lecha Kaczyńskiego? Taki proces byłby zupełnie niepoważny, o wiele poważniejszy byłby zwyczajny lekarski biuletyn, że prezydent jest zdrowy, albo że ma jakieś przypadłości związane z sercem, ciśnieniem itp. Nie wiem zresztą, z czym i dlatego zwróciłam na to uwagę.

Wydaje się, że nie po raz pierwszy pałacowi urzędnicy robią prezydentowi niedźwiedzią przysługę zbyt histeryczną reakcją. Nie ma do niej powodu. A swoją drogą, ciekawe, że ci, którzy dziś tyle mówią o szacunku do głowy państwa, na przykład o Lechu Wałęsie mówią agent (kto zresztą wie, czy w Polsce określenie „agent” nie jest gorsze niż „pijak”) i mówili to nawet, gdy jeszcze urzędował, o Aleksandrze Kwaśniewskim, że pijak i alkoholik mówi się zwyczajowo. Politycy i dziennikarze nawet lubują się w tych określeniach, choć fakt, że Kwaśniewski kilka razy wystąpił publicznie pod wpływem alkoholu nie musi jeszcze oznaczać, że cierpi na chorobę alkoholową. Dla wielu polityków i komentatorów jest to jednak zupełnie oczywiste i nie hamują się w słowach. Nawet gdy były prezydent rzeczywiście był chory, jakiś główny epidemiolog w kraju badał, czy zaraźliwej choroby nie roznosi. Taki wstyd, świadczący o wyjątkowej politycznej dyspozycyjności urzędnika państwowego, ale chóru oburzenia nie było.

Na tym tle pytania posła Palikota nie są żadną herezją i nie widzę powodu urządzania nad nim jakichś specjalnych sądów, ani powodów do odprawiania egzorcyzmów. Może szokować jedynie to, że publicznie postawił pytania, których w Polsce dotychczas nie stawiano. Wszystko się jednak zmienia, obyczaje polityczne także i stan zdrowia prezydenta nie musi być tajemnica stanu. Nawet nią być nie powinien. Podobno przecież wszystko ma być do bólu przejrzyste. Ja tam wprawdzie wołałabym nieco więcej dyskrecji, ale rozumiem, że trzeba iść z duchem czasu. Nie rozumiem jednak oburzonego tonu dziennikarzy wszystkich wydań telewizyjnych dzienników, którzy żądali od Palikota dowodów i mówili pryncypialnie o obniżeniu autorytetu Państwa Polskiego. Sami na ten temat nigdy z politykami nie plotkowali? Nie wierzę. Oburzenie było zdecydowanie nieszczere.

***

Skarcili mnie Państwo, między innymi Owal 40, że nie czytam postów i wypowiadam się na tematy, które Państwo już dawno przedyskutowaliście na blogu. To było przy okazji mojego wpisu o intelektualistach w obronie CBA. Przyznaję, nie nadążam, ale miło mi, że reakcje Blogowiczów na różne zdarzenia są tak szybkie. Nie oznacza to jednak, że nie będę wracać do spraw, o których już dyskutowano. Ja też chce czasem zabrać głos w tych sprawach i mam nadzieję, że tego prawa mi Państwo użyczycie. Dziś starałam się o sprawie mało jeszcze przedyskutowanej, choć wpisy (dzięki za dokładny cytat z Palikota, to chyba Olhado podesłał) na ten temat już się pojawiły.

Dziś jednak odniosę się do kilku kwestii i kilku trafnych spostrzeżeń lub do wpisów, które mi się szczególnie podobały.

Lestat, dobry słownik tych pisowców, którzy mówią pogardliwie o tych z III RP „elyty”. Specjalistą jest pan poseł Brudziński. Najwyraźniej ma chłop jakiś kompleks i tym nie będziemy się zajmować. Niech swoje kompleksy leczy sam. Chyba że uważa, iż jest w ten sposób dowcipny. Takiego dowcipu jednak nie rozumiem.

Bernardzie, może mam trochę wiedzy tajemnej, ale nie podpisuję listów otwartych w niczyjej obronie i w ogóle tej formy nie lubię. Chyba raz coś takiego zrobiłam w okresie nagonki na Morozowskiego i Sekielskiego, gdy podpisywali wszyscy Dziennikarze Roku z różnych lat. O CBA piszę wyłącznie krytycznie i myślę, że moje prognozy się dokładnie sprawdziły. Nie jest to wynikiem jakiejś mojej szczególnej przenikliwości ani wiedzy tajemnej, ale po prostu obserwacji i doświadczenia. Każda służba specjalna, gdy ma zbyt szerokie uprawnienia i nie jest poddana kontroli i na dodatek ma personalny przechył polityczny, zaczyna rozdawać karty w polityce, lub przynajmniej usiłuje to robić. Tak jest na całym świecie i wiadomo było, że CBA musi przejść drogę aż do momentu, gdy stanie się policja polityczną.

Przykro mi, że tak „swobodnie” obchodzi się Pan z Alicją Tysiąc. Przyznam, że dla mnie żenująca nie była jej postawa, ale postawa Państwa Polskiego, które postanowiło się odwołać od wyroku, choć nie wykonało elementarnego swojego obowiązku, jakim było przygotowanie procedury nakazanej prawem. Pamiętam, że po pierwszym wyroku ówczesny minister zdrowia, prof. Religa, zapowiadał, że takie procedury muszą powstać, bo prawo nakazuje, i nic nie zrobiono. Dobrze na temat Alicji Tysiąc odpowiedział(a?) mariuszko.

Bernard pyta także, kiedy powiedziałam, że red. Lis ma „parcie na szkło”. Sama jestem zdziwiona, bo niczego takiego nie powiedziałam, a opowiadano mi, że Lis mi dokładał z tego powodu w Poranku w TOK FM. Sama jego wypowiedzi nie słyszałam, bo tego dnia o 7 rano siedziałam już w pociągu do Krakowa, ale tak mi rzecz relacjonowano. Nawiasem mówiąc, nie widziałabym nic nagannego w tym, że dziennikarz telewizyjny ma „parcie na szkło”. W końcu to jego zawód, i bez „szkła” stopniowo przestaje istnieć. Taka jest kolej rzeczy. Na temat red. Lisa wszystko, co miałam do powiedzenia już powiedziałam i tego tematu nie podejmuję. To też odpowiedź dla Lexa.

Przy okazji, skoro już odpisuję Bernardowi, to nie wiem, czy moderatorzy „Polityki” coś wpuszczają, a coś cenzurują. Moim zdaniem, jeżeli coś jest obrazą dla Blogowiczów, to można sobie darować i nie przepuszczać, na mnie można sobie używać. W każdym razie przepraszam, jeżeli coś było nie tak.

O liście otwartym pisze także toja. Otóż widzę różnicę między listem w obronie CBA, a w obronie ministrów spraw zagranicznych pomówionych, że większość z nich była agentami, sowieckimi zresztą. W tamtym przypadku jakaś forma solidarności była pożyteczna, w sprawie CBA takiego pożytku nie widzę, nawet jeśli skrzyknie się druga setka profesorów.

Przy okazji JKJK pyta, dlaczego nie dochodzi do rozmowy premiera z szefem CBA? Nie wiem, może Tusk czeka na wyniki jakiejś kontroli. A może, wedle wskazań Jaruty, myśli jak wybrnąć z trudnej sytuacji, bo dzięki akcjom CBA wygrał wybory? W każdym razie uważam za mało poważne zapowiadanie co tydzień takiej rozmowy. Mam wrażenie, że PO się tu zapętliła. Głosowała za CBA wiedząc, że Kamiński będzie szefem, teraz odwołać go trudno, bo tak skonstruowana jest ustawa, a na dodatek pani minister Pitera dolewa oliwy do ognia występując zbyt często w mediach i opowiadając o swoich raportach spisanych, jak rozumiem, z gazet. Nie rozumiem, dlaczego sam premier nie powie jasno: nie spotkam się, dopóki nie będę miał wystarczającej wiedzy. Ja zresztą uważam, że powinien się spotkać i powiedzieć, jakie ma oczekiwania. Nie może być tak, że jest służba podległa bezpośrednio premierowi, która żyje własnym życiem. A generalnie premier nie powinien bezpośrednio nadzorować żadnych służb specjalnych. To powinni robić ministrowie będący buforem między premierem a służbami. Za takim rozwiązaniem jestem od lat i zdania nie zmieniam.
Karpik, ale nie tylko on, postuluje powołanie jeszcze jednej służby specjalnej – do walki z niekompetencją i unikaniem spraw ważnych. Myślę, że byłaby to służba najbardziej potrzebna. Myślę, że na przykład powinna zająć się byłym już ministrem skarbu, panem Jasińskim, który nic nie zrobił. Dotychczas ministrów skarbu ścigano za to, że coś robili. Może czas odwrócić tę niefortunną tendencję?

Powołanie komisji ABC, jak proponuje Blaise – też dobry. W ogóle jest jeszcze dużo liter w alfabecie, które się stanowczo marnują.

Przy okazji dzięki za zauważenie moich błędów. Art. S ma rację oczywiście – chodziło mi o CBA, CBŚ i ABW, powinny się korupcją zajmować i robią to skuteczniej, niż CBA. Ma rację również topolowka, że na nadużywanie instytucji aresztów zwraca nam uwagę Rada Europy. Moja pomyłka nie zmienia faktu, że z aresztami mamy skandal.

Przecieku – Leszek Długosz to przypadek szczególny. Mnie jest przykro, bo to mój kolega ze studiów. Uwielbiam niektóre jego piosenki, mogę słuchać Karczmy Jurgowskiej bez przerwy, ale dawno, ze dwa lata, go nie widziałam. Podczas ostatniej rozmowy miałam wrażenie, że jest jakoś sfrustrowany, ma niedobre kontakty ze środowiskiem i dziś jest mi raczej przykro, gdy w Krakowie słyszę nieprzyjemne dowcipy na jego temat. Ale tak bywa, gdy artyści rzucają się w politykę, wierząc, że magią nazwiska wygrają. W polityce rządzą jednak inne prawa i inne mechanizmy.

Pielnia1, dyskusja o futrze pani Gardias wydała mi się nieprzystojna, zwłaszcza w poważnym telewizyjnym magazynie informacyjnym, choć sama w Poranku zauważyłam i odnotowałam to zdjęcie z „Faktu” i jego kontekst. Ani to futro specjalnie drogie, ani problem wielki. Taka ciekawostka dobra dla populistów. Ja osobiście uważam, że to, iż pani Gardias stara się zawsze być uczesana i dobrze ubrana nie jest niczym nagannym. Przeciwnie, chwalę ją za to. Jeżeli ktoś występuje publicznie, powinien się starać porządnie wyglądać. Pielnia 1 zdegustowany(a?) jest także sprawozdaniem z posiedzenia komisji zdrowia. Ja też, ale to skutek wpuszczenia kamer na posiedzenie. Wtedy zaczynają się popisy i jest po rozmowie. Tak samo jest z debatami w Sejmie. Gdy kończy się transmisja – zaczyna się normalna rozmowa.

Z Berlina – bardzo mi się podoba wpis o samodenuncjacji Ziobry. W ogóle te jego obecne wystąpienia w obronie niezależności politycznej prokuratury są prawie rozczulające.

Miałabym ochotę dłużej podyskutować z Quake na temat składu komisji do sprawy Blidy, ale ponieważ ten blog mi się rozrasta, dziś tylko kilka zdań. Mnie wydaje się on bardzo niedobry. Uważam, że tylko PiS podszedł do sprawy poważnie i profesjonalnie, i ostatecznie rozniesie tę komisję. Szarama to oficer UOP, doświadczony, fachowy, spokojny, będzie wiedział, czego szukać, co spychać na drugi plan. Kempa wszystkich zakrzyczy politycznie. Kalisz, fachowy, ale jako przewodniczący jest ograniczony.

Reprezentacja PO słaba, choć pełna dobrej woli. Wprawdzie Boguś W. dobrze pisze o pośle Wójciku, więc może rzeczywiście objawi się talent. Mam zresztą wrażenie, że z dobrymi prawnikami w PO jest bardzo źle. Po prostu nie mają prawników z politycznym temperamentem. Widać to było podczas dyskusji o komisji do spraw „nacisków na służby”. Młody poseł, w ubiegłej kadencji specjalista od powszechnej lustracji, wydaje się nie mieć żadnej osobowości, a konstytucyjność całej uchwały wątpliwa, mimo że prof. Filar gotów za nią ręczyć.

Cargo ma rację, że wystarczyłoby, gdyby ta komisja zajęła się tylko prowokacją w Ministerstwie Rolnictwa. Piszę o tym od dawna. Moim zdaniem będzie tylko bałagan.

Magrudowi napiszę dzisiaj tyle, że wydaje mi się, że rząd ma gotowość, żeby coś wreszcie zmienić w służbie zdrowia, i to nie jest ściema. Przekonuje mnie to, że nie chce od razu dosypać pieniędzy. Konferencja prasowa Tuska była odważna, przeciwko związkom zawodowym, bez owijania w bawełnę z opozycją. Policzenie tego, ile zarabiają lekarze jest ważne, bo my naprawdę niewiele wiemy, jaka jest sytuacja w tej ochronie zdrowia. Ciągle słyszę, że tragedia. Od lat to samo, a jednak działa, i to miejscami bardzo dobrze. Dlaczego jedni mogą, jak na przykład dr Durlik, zanim go wyrzucono ze szpitala MSWiA, a inni tylko się zadłużają? Może trzeba zatrudniać na dyrektorskich stanowiskach takich jak Durlik? Ciekawe, dlaczego prof. Religa jako minister go nie obronił. Powinien wyjątkowo dbać o takich dyrektorów.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 214

Dodaj komentarz »
  1. Pani Redaktor.

    Magrud to kobieta. 🙂

    W dodatku mądra. 🙂

  2. Pani Janino
    Poseł Palikot napisał te słowa na swoim blogu. Na wszelki wypadek podaję link:
    http://palikot.blog.onet.pl/
    tylko proszę o ostrożność w czytaniu komentarzy – Palikot nie ma takiego jak Pani szczęścia do komentujących.

    Przy okazji, Palikot musi się znów tłumaczyć, że nie jest wielbłądem. Oto co napisał:
    Gorący dzień… Jestem zszokowany poziomem zakłamania w naszym kraju. Doprawdy przydałby się kolejny Gombrowicz, i to jak bardzo!
    Czy trzeba wyjaśniać aż tak elementarną kwestię, że moim prawem wolnego człowieka w wolnym kraju ? nie tylko prawem posła ? jest stawiać pytania tak, jak się to robi w krajach demokratycznych, w Stanach Zjednoczonych, Francji czy Anglii!? Polski prezydent jest osobą publiczną i wszelkie wiadomości na temat jego zdrowia nie mają charakteru prywatnego ? dotyczą bowiem głowy państwa. Pogłoski, kuluarowe dyskusje, zniknięcia na kilka dni, wizyty w szpitalach, wrażenia po niektórych konferencjach prasowych, unikanie dziennikarzy po spotkaniach, czyż to wszystko nie upoważnia do pytania, tylko do pytania!, o zdrowie prezydenta? Czy krążące po całym Sejmie, od roku, setki plotek na ten temat ? czy to także nie wymaga, w trosce o dobro prezydenta, jednoznacznej i publicznej komunikacji w tej sprawie?
    Był taki czas, że odpowiedź na pytanie o zdrowie pierwszego sekretarza partii owiana była największą tajemnicą. Ale to było dwadzieścia lat temu, w Związku Radzieckim!!! W USA każde pytanie o zdrowie prezydenta spotyka się z racjonalną odpowiedzią ze strony jego urzędników. Obywatel ma prawo wiedzieć, czy najważniejsza postać w jego kraju cierpi na chorobę nerek, przypadłości alkoholowe lub jakiekolwiek inne, bo od tego jaki jest stan zdrowia głowy państwa zależy bardzo wiele: sprawność systemu obronności, kursy walut i akcji, funkcjonowanie władz państwowych.
    Nie widzę powodu, by takich pytań nie stawiać również w Polsce i szanuję np. Lecha Wałęsę czy Zbigniewa Religę za to, że o swoich chorobach potrafili mówić otwarcie i że nie obawiali się żadnych pytań. Lepsze jest stawianie spraw publicznych w sposób otwarty niźli międlenie ich w gabinetowych i korytarzowych dyskusyjkach. Być może nie jesteśmy jeszcze do podobnej debaty ? jeśli kogoś razi moja otwartość, to przepraszam. Ale całą resztę, zwłaszcza polityków, dopinguję: żądajcie prawdy, jakakolwiek ona jest. Jesteśmy nieustannie poddawani różnym testom i wszystkie nasze sprawy muszą być transparentne dla opinii publicznej. Także w kwestii nadużywania alkoholu! Także wtedy, albo zwłaszcza wtedy, kiedy dotyczy to osób piastujących najważniejsze stanowiska w państwie.

    i trudno mu odmówić racji. Jaki jest, taki jest, a święty nie jest (i o nim, jak o każdym, plotkuje się i pewnie część tych opowieści jest prawdą). Ale rację ma, również w tym przypadku.

  3. Szanowna Pani Redaktor,

    nie dziwię się, że poseł Palikot zastanawia się nad zdrowiem pan prezydenta. Ja też się zastanawiam – szczególnie po informacji, że głowa naszego państwa piętnastokrotnie odbyła lot na trasie Warszawa-Gdańsk-Warszawa w okresie od 21.X.2007 do 4.I.2008. Wychodzi na to, że w Gdańsku (i okolicach) pan prezydent bywał częściej niż raz w tygodniu [sic!] – z czego tylko raz służbowo (16.XI.2007 na otwarciu muzeum w Gdyni).
    Plotkę o złym stanie zdrowia prezydenta Lecha Kaczyńskiego słyszałem jakieś dobre pół roku temu gdy odbywałem praktyki w największej „gazecie” w Polsce. Zadziwiające, że kancelaria pana prezydenta zareagowała dopiero teraz zamiast ugasić całą sprawę w zarodku. Inna sprawa, że komunikat pałacu prezydenckiego kolejny raz jest w fatalnym stylu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Czytając artykuł Szanownej Gospodyni w ,,Polityce” od razu zwróciłem uwagę na plotki o stanie zdrowia p. Prezydenta. Potem przyszła wypowiedź posła Palikota…

    Też uważam że oburzanie się na niego pachnie hipokryzją. Wszyscy się na posła rzucili ale jednocześnie ze smakiem powtarzają plotkę, okrasiwszy ją oburzeniem ‚ale jak tak można mówić’. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że pan poseł dostarczył wielu ludziom alibi – ochraniacza, który chętnie wykorzystują uważając, że w ten sprytny sposób wykręcili się od odpowiedzialności, bo „tylko cytują”.

    Wydaje mi się, że tu gra element kariery i majątku pana Palikota. On się chyba czuje mocny i spełniony, więc ‚nic nie musi’ – taka niezależność u polityka jest sympatyczna, choć nie wiem, czy akurat tak ją najlepiej wykorzystywać. Szkoda, że tak mało takich ludzi jest w polskiej polityce.

    Mi taki sposób wypowiadania się o Prezydencie nie odpowiada, ale też środowisko Prezydenta i on sam robi (lub nie robi) co może, żeby jak najtrudniej było Prezydenta szanować. Uważam, że jeśli z całej awantury ma wyniknąć jakiś pożytek to jest on taki, że zostanie postawione pytanie: CZEGO MOŻEMY DOMAGAĆ SIĘ OD PREZYDENTA?

    Dotąd na każde wymaganie w stosunku do Prezydenta kancelaria wsparta przez różnych specjalistów od moralności z PiS dawała Koncert Obrażeń. A ja uważam, że to poważna kwestia praktyczno-ustrojowa, bo rzeczywiście warto byłoby dopracować się jakiegoś sensownego modelu sprawowania prezydentury. I nie może on się składać tylko z uprawnień i przywilejów, muszą tam też być obowiązki Prezydenta. Tymczasem Lech Kaczyński ma chyba silną alergię na wprost postawione wymagania – i takiej choroby bym się tu co najwyżej dopatrywał.

    Proszę też zauważyć, że bliskie związki Lecha Kaczyńskiego z p. Fotygą wskazują jaki model ,,osobowości politycznej” jest mu najbliższy – Pani minister też nie przyjmowała do wiadomości żadnych wymagań i oczekiwań i uważała za obrazę samą konieczność odpowiadania na pytania.

    Podsumowując: spróbujmy pomyśleć, czy Prezydent ma w naszym ustroju wypełniać tylko okrojone funkcje „władcze” jak weto/nominacja premiera, funkcje reprezentacyjne, ,,notarialne” oraz posiadać możliwość realizacji pewnych drobnych idei fixe (według własnej ochoty), czy też możemy ten urząd włączyć w dialog społeczny, tj. potraktować go jako poważnego adresata postulatów i wymagań, do których jest zobowiązany się odnosić? Czyli czy po wyborach „czy się stoi czy się leży to szacunek się należy” (tylko co najwyżej nie będzie reelekcji), czy jednak bardziej konkretnie będziemy rozumieć prezydencką odpowiedzialność i obowiązki.

    Według mnie to jest problem bardziej praktyki i zwyczaju niż zapisów konstytucyjnych.

    Mam jeszcze taką refleksję historyczną – chyba Polska coś do urzędu Prezydenta nie ma szczęścia. Może to za karę za prezydenta Gabriela Narutowicza, ale czy wśród prezydentów była choć jedna wielka osobowość polityczna? Ktoś z odważną i realną wizją? (Wałęsa jest wielką osobowością polityczną, ale po części z przypadku i akurat nie jako prezydent).

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie 🙂

    PS Ziobro biadający nad przeciekami z prokuratury to już groteska ponad moje siły.

  6. Nie moze byc „durniem” czlowiek, ktory posiada majatek kilkudziesieciu milionow!!! Jestem w biznesie od dobrych 16 lat i wiem jak trzeba byc dobrym, zeby osiagnac success finansowy!!!! trzeba byc inteligentnym i miec instynkt – jesli ktos potrafi zgromadzic taki majatek znaczy ma „nosa” i jesli cos mowi to trzeba sie nad tym zastanowic. Mysle, ze nawet tow. Tusk moze uczyc sie od Palikota jak byc skutecznym w businessie i w polityce!!!!

  7. Szanowna Pani Redaktor,

    Mamy cholernego pecha. Sklaniam sie do teorii ze z ta funkcja zwiazany jest inherentnie alkoholizm. Przeciez Pan Prezydent Kwasniewski tez zle czul sie w wielu publicznych sytuacjach, a Pan Prezydent Walesa chyba byl „moczymorda” bo bredzil czesto od rzeczy wedlug wielu dziennikarzy i szarych obywateli co to mysleli ze maja wlasne zdanie.

    Jesli Pani potrzymuje dalej swoje zdanie ze „Janusz Palikot jest w polskiej polityce osobowością niebanalną”, to chcialbym zapytac co to znaczy wedlug Pani. Ta niebanalnosc to krecenie tylkiem by zwrocic uwage na siebie. Co poza tym pan posel Palikot zareprezentowal w Sejmie?

  8. Sznowna Pani Redaktor,
    Jako fanka Pani autorskiego programu „Puszka Paradowskiej” z uwagą wysłuchuję cotygodniowych komentarzy. Wczoraj było mi bardzo przykro.
    Tak nie powinno się rozmawiać o ustrojowych reformach, dotyczących bezpośrednio zdrowia i życia obywateli, a więc najcenniejszego dobra.
    Jeszcze miesiąc temu wydawać by się mogło, że wróciliśmy z dalekiej podróży. I zmieni się na lepsze. Zamieszanie wokół obecnej sytuacji w publicznej służbie zdrowia i ewentualnej, kolejnej w ciągu ośmiu lat, reformy, nadzieję tę we mnie pogrzebały.
    Określenie „ściema” jest w dalszym ciagu aktualne zwłaszcza , że trzy wyciagniete z szuflady posła Chlebowskiego projekty ustaw, nijak się mają do niepokojów płacowych.
    Czwartej, o niegwarantowanych świadczeniach, pozwalajacych jak rozumiem, na zbilansowanie chronicznie niedofinansowanego systemu, ciągle jeszcze nie napisano.
    Ale i ona poza perspektywą ograniczenia świadczeń i w konsekwencji zmniejszenia personelu medycznego, nijak pacjentom sie nie przysłuży.
    Jak najgorzej pacjenci wyjdą natomiast na odmowie choćby i dorażniego dofinansowania i zażegnania konfliktu płacowego.
    Strategia Rządu przyjęta, jak rozumiem, na owym nieformalnym posiedzeniu przypomina bowiem metodę, którą jeden chłop pragnął odchudzić konia. Nie dawał mu jeść tak długo aż koń zdechł. Mój Boże-westchnął rolnik- ale mam pecha, zabrakło jednego dnia, by koń odzwyczaił się od jedzenia.
    Obie wiemy bardzo dobrze, ze obrana strategia służy nie reformie tylko likwidacji publicznej służby zdrowia.
    I nie chodzi przecież o prywatyzację szpitali czy przychodni, te prywatne i dziś na równi z publicznymi świadczą usługi dla NFZ.
    Chodzi o prywatyzację obowiązkowych ubezpieczeń, choćby częściową.
    Precedens już jest. Nowy system emerytalny, którego fatalne skutki niebawem poznamy na własnej skórze w pierwszej kolejności jako obywatele. Albowiem, w ZUS- ie zacznie brakować coraz większych kwot na wypłaty emerytur. Zabraknie nie z winy tej instytucji, tylko z powodu stale rosnących transferów do OFE. Coraz więcej bowiem obywateli 9% składki wpłaca na ich konto. a to oznacza, ze coraz mniejszy strumień pieniadza z naszych składek wpływa do ZUS, a świadczenia trzeba wypłacać, a skala tych świadczeń z roku na rok będzie rosła, gdyż wiek emerytalny osiąga właśnie pokolenie powojennego wyżu demograficznego.
    Pozwaliłam sobie na tę emerytalny wątek, by uświadomić Pani, jakie koszty dla budżetu pociąga za sobą tego typu reforma. O kosztach społecznych wolę sie nie rozpisywać, bo te będą wyjątkowo okrutne i wyjątkowo niesprawiedliwe.
    Wracając do „ściemy”. Gdy p. min. Kopacz oświadczyła, ze w cięgu 51 dni przygotowała pakiet ustaw pt. „bezpieczny szpital”, „bezpieczny pacjent” i „dobrze opłacany personel służby zdrowia” to oczekiwałam, że czwarty projekt nazywać się będzie”bezchmurne niebo”. Zawiodłam się bo ani nazwy, ani treści jeszcze nie ustalono.
    Postanowiono natomiast jeszcze raz policzyć zarobki lekarzy, czyli zastosować stały fragment gry ćwiczony już przez Religę.
    Dano tym kolejny dowód ignorancji i nieprzygotowania do rządzenia.
    I kolejny dowód oszustwa wyborczego.
    Jakiej jakości były bowiem obietnice wyborcze jeżeli oparto je na totalnej ignorancji?
    Jezeli teraz publicznie, bez jakiejkolwiek skruchy i cienia wstydu, przyznają się politycy do oszukiwania w kampanii wyborczej, to okazują nam tym samym głęboką pogardę.
    A pogarda gorsza jest od nienawiści. Nienawiść jest negatywnym, ale jedak afektem, tj emocjonalnym stosunkiem do drugiego człowieka.
    Pogarda, drugiego człowieka usuwa poza horyzont emocjonalny, a tym samym poznawczy.
    Tak się składa, ze tym drugim jest obywatwel Najjaśniejszej.
    Wiele wskazuje na to, ze z deszczu nienawiści uciekliśmy pod rynnę pogardy.
    I gdybyż tylko chodziło o wyborcze obiecanki formułowane w oparciu o niezapoznane przesłanki i informacje, byłoby „tylko” po staremu.
    Ale procedura, którą wybrał Rząd dla przeprowadzenia -wg słów Premiera – ustrojowej reformy godzi w samą istotę demokratycznego ładu.
    Taka reforma wymaga rzeczowej, szerokiej i uczciwej debaty. Debaty o wiele poważniejszej niż ta, przewidziana procedurą dla rządowej inicjatywy ustawodawczej.
    Tymczasem i tej, daleko niewystarczającej, Rząd ma zamiar uniknąć.
    Bo obie wiemy, ze nie chodzi ani o kompetencje rządowych legislatorów, o oczko lepsze niż tych sejmowych, nie chodzi nawet o konsultacje międzyresortowe. Chodzi przede wszystkim o uniknięcie konsultacji społecznych wymaganych w przypadku projektów rządowych.
    I czemu pośpiech ten ma służyć, skoro Rząd nie zamierza poprawić sytuacji płacowej srodowiska lekarskiego? A to jest dziś przecież problem nr.1
    Czyż taki sposób przeprowadzania zmian w tak newralgicznej społecznie dziedzinie można uznać za demokrtyczny i zgodny z duchem Konstytucji?
    Nie. To jest uszczęśliwianie ludzi na jak najbardziej autorytarną modłę.
    Bo przecież w akcie wyborczym nie daliśmy przyzwolenia na wywłaszczenie nas ze wspólnego dobra, cóż z tego, ze nie idealnego.
    Ileż było dementi ze strony PO, gdy konkurenci zarzucili jej plany prywatyzacji. Ileż sprostowań, po lirycznych obietnicach przekształceń własnościowych w wykonaniu zakochanej posłanki Sawickiej.
    A teraz co?
    Teraz Rząd jak zwykle wie lepiej. A naszymi możliwościami rzeczowej dyskusji i samodzielnego decydowania o naszym w końcu losie tak głęboko pogardza, że nawet gadać z nami nie chce. Ani planów swoich wobec nas zdradzić nie zamierza.
    Kto chce i nie przeszkadza mu, ze w twarz mu plują , niech milczy i udaje, ze deszcz pada.
    Kto chce po raz kolejny być wywłaszczonym, niech milczy.
    Ale jednego się domagam. Niech tych, którzy o własne prawa i własną godność się upomną niech nie ośmieli się wyzywać od populistów i popeerelowskich sierot.
    I niech z własnej głupoty i niewiedzy nie tworzy modernizacyjnych i prorozwojowych mitów.
    Ani prywatna służba zdrowia, ani tym bardziej prywatne ubezpieczenia tańsze i efektywniejsze jednocześnie być nie mogą. Z tej prostej przyczyny, że do kosztów świadczeń doliczyć trzeba będzie zysk. A w warunkach konkurencji także koszty marketingu.
    I zeby to wiedzieć, wystarczy znać algebrę. I brakiem ekonomicznego wykształcenia zasłaniać się nie wypada.
    Jeżeli niektóre placówki są żle zarządzane to czyja to wina? Nasza , obywateli, czy tych sprawnych inaczej polityków? I co, za ich niezborność nas zamierza się wywłaszczyć? Gdzie w tym sens, gdzie elementarna sprawiedliwość?
    To nie obywatele tak skonstrułowali ordynację wyborczą i system finansowania prywatnych już w istocie politycznych, ze nie ma z kogo wybierać.
    Po co publiczne monopole, bo taką pozycję maja na rynku szpitale w mniejszych ośrodkach zamieniać prywatnymi?
    Nie wystarczy nam nauczka z prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej?
    Co zaś się tyczy rzekomej efektywności prywatnego to proszę sprawdzić ile, amerykańskich i europejskich podatników kosztuje opanowanie kryzysu finansowego, spowodowanego krachem sektora kredytów hipotecznych w USA. Już ponad 100 mld USD. A będzie więcej.
    Przypomnijcie sobie szachrajstwa menedzerów ENRONU, WORLDCOM-u, PARMELATE, ANDERSONA, krach New Economy i Krzemowej Doliny z poczętku wieku, itd, itd.
    Po co daleko szukać. Wystarczy przykład naszego sprywatyzowanego stoczniowego przemysłu.
    Teraz, gdy rynki finansowe udławiły się własną chciwością i niefrasobliwością, otwarcie nowego rynku ubezpieczeń zdrowotnych, choćby i w Polsce przyda się jak ulał.
    I proszę nie mówcie, że nie stać nas na dofinansowanie służby zdrowia, oświaty i sądownictwa. Deficyt ubiegłorocznego budżetu był o wiele niższy niż planowano. W pażdzierniku z planowanych 28 mld zrealizowano zaledwie 6. A to oznacza ogromne oszczędności na koniec roku.
    Nawet jeżeli odliczyć niższe wpływy z tytułu obniżenia składki rentowej.
    Jeżeli więc nie stać Rządu na poprawę finansowania publicznej służby zdrowia, to po to, by korzystając z wynikających z unijnego prawa , jak najbardziej słusznych roszczeń i grożby emigracji personelu, doprowadzić do jej ostatecznej zapaści, a potem tanio sprzedać masę upadłościową.
    Ta metoda „prywatyzacji” z powodzeniem stosowana była na początku lat dziewięćdziesiątych, dopóki Sejm II kadencji nie wprowadził przepisów zakazujących działań na niekorzyść firmy.
    To co wyprawia dziś Tusk wygląda na czysty sabotaż. I gigantyczną Ściemę. Obym się myliła.
    Z wyrazami szacunku , magrud.
    P.S.
    Grała wczoraj Wielka Orkiestra.
    Grała po raz szesnasty. Jej urobek jest imponujący. Ileż sprzętu zakupiła, ile szpitali dziecięcych pomogła wyposażyć.
    Po prywatyzacji, grać przestanie. Nikt nie będzie ofiarowywał dobrowolnie swoich pieniędzy, by zwiększać zyski prywatnym właścicielom.
    Więc i o Orkiestrę staniemy się ubożsi.

  9. Żeby bawić się w politykę trzeba mieć grubą skórę.

  10. Niech Palikot wystepuje w teatrze skoro jest tak ekspresyjny.

  11. magrud, chyba sie czesciowo mylisz. O prywatyzacji sluzby zdrowia nie ma bowiem mowy, i nie wiem, na czym opierasz przekonanie, ze w te strone zmierzamy.

    Jezeli zas wiele placowek sluzby zdrowia jest zle zarzadzanych, to raczej wina ich nieudolnych dyrektorow, a nie politykow, ktorych Ty obciazasz odpowiedzialnoscia. O obsadzie stanowsk managerskich w szpitalach decyduja rozmaite lokalne uklady towarzysko-biznesowe, i politycy nawet lokalni nie maja tu znowu tak duzo do gadania.

    Poprawa pensji lekarzy jest istotnie waznym problemem. Ale trzeba wziac pod uwage, ze lekarze dostali juz znaczace podwyzki za PiSu, przy czym podwyzkom tym nie towarzyszyla zadna chocby dyskusja na temat, ze owszem, spoleczenstwo zaplaci im wiecej, ale nie za darmo. Innymi slowy: dostali wyzsze wynagrodzenie, bez zadnego ze swojej strony zobowiazania, ze podwyzce tej beda odpowiadaly lepsze z ich strony swiadczenia.

    Ja nie widze dobrego powodu, zeby ten scenariusz powtarzac raz jeszcze: damy wiecej pieniedzy i niczego sie w zamian nie bedziemy domagac. jako pacjentka domagalabym sie kontraktu miedzy lekarzami a pacjentami, zamiast powtarzanej do znudzenia mantry, ze „lekarz tak malo zarabiac nie moze”. Ale moze mowic do pacjenta „niech wejdzie i sie rozbierze” jak w niedawnym filmie z Danuta Szaflarska, i uwaza, ze wszsytko jest w porzadku, nieprawdaz? A to przeciez nie jest scena wyssana z palca. Przestrzeganie praw pacjenta w Polsce LEZY i nikt nie chce o tym rozmawiac, a juz najmniej sami lekarze. Pacjent w Polsce ma milczec i godzic sie na wszystko, pojecie swiadomej zgody na zabiegi lecznicze jest w istocie puste, bo rzadko personel medyczny zawraca sobie glowe udzielaniem pacjentowi rzeczowych informacji. To jest temat do dyskusji – i do stawiania lekarzom warunkow. A nie, ze mamy dodac pieniedzy do systemu w ciemno, i byc wdzieczni za cokolwiek za to dostaniemy.

    Masz racje co do tego, ze PO wydaje sie nie miec pomyslu na poprawe sytuacji w sluzbie zdrowia. Ale insynuowanie pogardy, gry na prywatyzacje (bo tak mowila posel Sawicka), i ogolnie ton Twojej jeremiady wydaje mi sie przesadny.

  12. Szpital MSWiA, jak sama nazwa wskazuje nie jest podległy Ministrowi Zdrowia tylko MSWiA i dlatego, Minister Religa nie mógł ingerować w politykę personalną innego resortu (czyli bronić pozostawienia doc. Durlika na stanowisku Dyrektora tego szpitala), podobnie, jak nie ingerował w obsadę Szpitala na Szaserów, który podlega MON. Długi szpitala MSWiA to też nie jest zmartwienie Ministra Zdrowia.

  13. Chyba jako jedyna pośród znanych dziennikarzy, miała Pani odwagę zająć uczciwe stanowisko w sprawie istotnych pytań p. Palikota.

    Społeczeństwo ma prawo wiedzieć, czy leci z nami pilot, czy aby na pewno zdaje sobie sprawę, że jest z naszych sił powietrznych i czy podczas lotów z pełnym pokładem pasażerów jest trzeźwy, a także, czy ma w ogóle jakikolwiek wpływ na wadliwego autopilota, który przez dwa lata prowadził i dalej stara się prowadzić samolot do nieuchronnej katastrofy.

    Kancelaria swoją histeryczną reakcją potwierdza tylko tezę „uderz w stół…” Szkoda, bo wystarczyło odpowiedzieć na postawione pytania.

  14. Szanowna Pani Redaktor Gospodyni,

    „W każdym razie, gdy słyszałam w niedzielę różnych oburzonych na Palikota polityków (przyjmuję zresztą zakłady, że większość jego słów nie czytała i komentowała jedynie to, co dziennikarze podpowiadali), to ogarniał mnie śmiech, bowiem niektórzy z nich na ten temat szeptali, i to wcale nie najciszej”.

    Otoz to. Sprawa Prezydenta ujawnia (oprocz zagadnien zdrowotnych) mentlny stan polskiej polityki i polskiego dziennikarstwa.
    Nie siega sie do zrodel, nie czyta sie oryginalnych tekstow (tak jak nie przedstawia sie oryginalnych nagran) – za oczywistosc oczywista i rzetelnosc najrzetelniejsza przyjmuje sie przetrawione (zmanipulowane?, „troszke” podrasowane) informacje z drugiej (trzeciej, czwartej…) reki.
    Oczywiscie, zajety polityk nie moze sam czytac wszystkiego – ma sztab i „prasowca”. Ale to nie zwalnia od rzetelnosci w pracy, wypowiedzi i slow, za ktore (w normalnym kraju) bierze sie odpowiedzialnosc.

    Slusznie pisze Pani, ze w Polsce utarlo sie mowienie „co slina przyniesie”, bo juz nikt sie tym wlasciwie nie przejmuje. Co najwyzej postraszy sadem albo dyscyplinarka sejmowa. A po paru dniach i tak wszyscy zapomna (nmiej lub bardziej) by potem wywlec w odpowiednim momencie.

    Tu pozwalam sobie na „odsylke” po fragmentow mojego wpisu u Pana Daniela Passenta:
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=394#comment-75731

    To co sie w ostatnich latach w Polsce powyprawialo a teraz poteguje expotencjalnie, przestaje byc smieszne.
    To zalosny pseldo-kabarecik polityczny.

    Pozdrawiam
    z Berlina

    PS: magrud (patrz wyzej, http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-42856 )

    Dzisiaj sie z Toba nie zgadzam. Takze z liczbami. Wchodzisz na sliski teren, przygotowana chyba bardziej emocjonalnie niz fachowo (przepraszam, jesli sie myle, ale takie odnosze wrazenie).

    Kiedys juz napisalem o tym po polsku Gazecie Lekarskiej w poczatkach 1998 roku, przy okazji od lat powtarzalnych postulatow czerpania ze skarbnisc organizacji sluzby zdrowia w Niemczech:
    http://www.gazetalekarska.pl/xml/nil/gazeta/numery/n1998/n199802/n19980211
    Minelo 10 lat i dwie i pol reformy niemeckiej sluzby zdrowia i… nie zmienilo sie prawie nic. Poza tym, ze Niemcy wpadli ostatnio na pomysl panstwowej kontroli nad przychodami i wydatkami (proba wprowadzenia NFZ jako panaceum na sukces i uszczelnienie systemu (sic!)) i stopniowego upanstwowienia wszystkich sektorow ubezpieczen.
    To ostatnie dlatego, ze wbrew temu co piszesz, prywatny sektor ubezpieczen i prywatny „Traeger” czyli wlasciciel i ten co utrzymuje np. szpital lub MVZ (taki troche zmieniony – sprywatyzowany – system dawnych znanych z Polski i DDR poliklinik, ostatnio zreanimowany przez polityke i przedostatnia reforme) sa w stanie zbilansowac wydatki i dochody. Dobrze jest wiec dorzucic do polpustego koszyka tworzonego NFZ to, co przez lata nazbieraly prywatne fundusze ubezpieczeniowe. To ma napelnic koszyk – na jakis (jaki??) czas. Przypominam, ze w Niemczech nie ma systemu fundacji i dotacji prywatnych (Spenden, czyli „datkow”) w sluzbie zdrowia (to pomaga w USA).
    Twoj wpis pachnie nostalgiczna checia powszechnego, „darmowego” dostepu do najwazszych zdobyczy, technologii medycznych i najlepszych specjalistow. Napisalem „darmowego” w „”, bo przeciez sa skladki…….. I tu mozemy zaczac od poczatku.

    Przy okazji z przykroscia musze stwierdzic, ze Pan Posel i byly minister Balicki wypowiadajac sie w Polityce (11.01.2008, Rozmaow z red. Zakowskim):
    http://www.gazetalekarska.pl/xml/nil/gazeta/numery/n1998/n199802/n19980211
    tez chyba korzystal z pomocy „przezuwaczy” lub nie jast calkoem na biezaco z tym, co dzieje sie w reformowanej wlsnie niemieckiej sluzbie zdrowia:
    „… I skoro jest tak, że w zależności od tego, kto rządzi, kto jest w opozycji, to zmienia poglądy, więc warto byłoby pójść wzorem chociażby Niemiec. Donald Tusk chce poprawić nasze stosunki z Niemcami, to też może warto zajrzeć, jak Niemcy rozwiązują trudne problemy, bo ochrona zdrowia jest trudnym problemem. To w Niemczech został parę lat zawarty pakt porozumienia pomiędzy lewicą a chadecją dotyczący zmian w systemie opieki zdrowotnej.” (koniec cytatu).
    Konsenszs jest, a wlasciwie byl, bo teraz ci co lepiej potrafia liczyc sie opamietali i wreszcie policzyli. Co z tego wychodzi …… Panie Posle, polecam studiowanie niemieckiej prasy (Aerzteblatt, Financial Times Deutschland, Frankfurter Allgemeine Zeitung, Sueddeutsche Zeitung…, by wymienic tylko niektore powazne), albo prosciej zajrzec an przyklad na:

    feed://www.tagesschau.de/xml/rss2

    Moze otworza sie Panu i magrud oczy….. W razie klopotow sluze pomoca….
    A i z tym konsensusem, to tez inna bajka…

    Pozdrawiam jeszcze raz
    z Berlina

  15. Awantura, jaka się rozwija w związku z pytaniem pos. Palikota o stan zdrowia Prezydenta nasuwa mi – mimo woli – skojarzenia z bardzo odległymi latami, kiedy to stan zdrowia I Sekretarzy KC PZPR otoczony był najściślejszą tajemnicą. Dopiero przy „przewrotach” komitetowych naród dowiadywał się, że stan zdrowia Tow. I- go był tak kiepski, że trzeba było zastąpić go kimś zdrowszym. Po jakimś czasie ten zdrowszy również okazywał się chory … i tak to jakoś szło, da capo al fine.
    Opowiadano w swoim czasie kawał, że Władysław Gomułka, dowiedziawszy się o swoim odwołaniu z funkcji I Sekretarza ubrał się w gimnastyczne majtki i takąż koszulkę, i biegał wokół budynku KS wołając: jestem zdrowy, jestem zdrowy.
    A tak na poważnie. Jaki jest sens robienia tajemnicy ze stanu zdrowia ?
    Jeśli Prezydent jest zdrowy – wydać oświadczenie/komunikat odpowiedniej treści. Jeśli chory – podobnie.
    Kanceliści Prezydenta zdają się robić wszystko aby stawiać go w pozycjach i sytuacjach dalekich od powagi.

  16. Gomułka miał biegać wokół budynku KC nie KS.
    *
    PS. W związku z przejściem T. Lisa do TVP pytań nie stawiałem.
    Natomiast w związku ze składem sejmowej komisji w sprawie B. Blidy – i owszem.

  17. Uważam za mocno podejrzane pogłoski o chorobie filipińskiej kolejnego prezydenta. Kiedyś gazety pisały jak to Wałęsa spił ruskiego aż ten ostatni armię wyzwolicielkę wycofał po pijaku, Kwaśniewski też nieżle pobalował w Charkowie, Kijowie i Szczecinie i znowu czepiają się Brata.
    Cztery wina na dwóch to mały pikuś, znam takich, którzy samotnie to załatwiają, używając win typu „burak”.
    Jeśli nawet ktoś raz w roku spije się w trupa to przecież nie jest jeszcze alkoholikiem. Rozumiem rewelacje w sprawie Aleksandra, choć w Szczecinie był tylko lekko wesolutki zrobiono z niego spitego w dechę.
    Tu chodziło o unieszkodliwienie wroga, nebezpiecznego w okresie wyborów.
    Zupełnie nie kumam w jakim celu p. Palikot usiłuje zniesławić (przynajmniej w kołach zbliżonych do Radia Marya) Pana Prezydenta Wszystkich Polaków, żywy obraz cnót wszelakich?
    Czy to nowy spisek PO, agentów b. WSI czy knowania KGB?
    Uczulam byłego wywiadowcę Antoniego na powyższe mając nadzieję na wykrycie, zdemaskowanie i przykładne ukaranie sprawców, ukrytych podstępnie za posłem Palikotem.

  18. Trafnie pisze Olhado:
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-42849

    A tu prosze:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4834556.html

    Ludzie… opamietajcie sie…..

    Prokuratura zajmuje sie juz obraza narodu… (dobrze choc, ze a priori nie poleca palic ksiazek).
    Teraz zajmie sie obraza prezydenta…. (…. kein Kommentar)

    O co w tym wszystkom chodzi???….

    Czy to znaczy, ze w Polsce wracaja do niedawnych korzeni, zakazac wszysktiego co „godzi w dobre imie i jest nieslychanym chamstwem, zmasowanym, bezpardonowym atakiem, szarganiem i plugawym znieslawianiem… etc.”
    Czy to znaczy, ze w Polsce beda przejmowane standardy i normy politycznej poprawnisci i dobrego smaku, tonu i jedynie slusznej prawdy Panow Kaczynskich…?
    Zaiste, zadziwiajace.

    Ze dalej tak mozna, udowadnia w ostatnich dniach i po raz kolejny PiS.
    A od dzisiaj i Platforma Obywatelska…

    Brawo PiS ! ….Juz macie PO w narozniku. I to na jej wlasne zyczenie. Wcale nie przez posla Palikota. Przez wlasna niemoznosc, nieumiejetnosc reakcji (moze i zasciankowosc, zaklamanie?) i przez to strzelanie z biodra – we wlasne kolano lub stope (zaeznie od kraju pochodzenia tego bardzo trafnego powiedzenia). W Niemczech powiedziano by „…hat sich ins Bein gepinkelt” czyli „…nasikala sobie na noge”. To nie tak eleganco, ale przypomina, ze po kazdej takiej akcji pozostaje … niepdzyjemny zapach….

    Pozdrawiam
    z Berlina

  19. Dzisiaj ,dopiero przed 9.00 wysłuchiwałem radia TOKFM -red Arciuch zaczął sensownie i potem już do końca słuchałem -dlatego poniższe zdania .
    Od wielu lat a napewno od ostatnich lat XXwieku każda Ekipa przymierzała się do sytemu informatycznego, zwanego powszechnie REJSTREM USŁUG MEDYCZNYCH i po 10 latach problem jest wyciszony .
    Pracujący w Ochronie Zdrowia są w stanie wydać każde pieniadze !!! ,a ich praca nie poprawi sie i nie bedzie dobrych zmian. To dopiero siła Medykow i Aptekarzy ,że przez 10 lat obronili się przed wydaniem z budżetu państwa 1mld-1,5mld złotych na budowe takiego sytemu który wreszcie kontrolowałby ich dokładnie ( potem rocznie mniejsze pieniadze na administrację takiego systemu )
    Przez te 10 lat miliadry złotych zostało zmarnowanych ,powiem wprost złodziejsko.Tam nie pracują Wolontariusze , tam pracują ludzie państwowego kapitalizmu . Powszechną praktyką jest korzystanie z urzadzeń medycznych w szpitalach do prywatnej praktyki . Czy to nie jest pospolite zlodziejstwo , w tym czasie lekarz jest w pracy wiec podatnikteż płaci mu za ten czas ,a wykorzystanie urządzeń medycznych – to nie jest zlodziejstwo ? To jest złodziejstwo !!!
    Na tym tle casus Palikota ma marginalne znaczenie „rozbębnione ” po Polsce „przez dziennikarzy .
    Dziś w TOKFM red. Graczyk rozmawiał z panią Prezydent Warszawy .Byłem ciekawy , co Ona robi w Warszawie, a tu Graczyk uczepił się Palikota i pobocznych spraw .
    Graczyk jest jak myślę, nową młodą falą w polskim dziennikarstwie -niechce mu się popracować ,przygotować do rozmowy z prezydentem Stolicy, tak by słuchacz mógł dowiedzieć się o projektach inwestycyjnych i innych ważnych problemach .Zadowolony , na ploteczki umówił pania Hannę –
    Poseł Palikot zadał pytania ,na które kancelaria prezydenta zareagowała głupio .Wystarczy popatrzeć z jakim trudem Lech Kaczynski występuje publicznie ,UFF !!jak potem strzeli sobie lamki dwie czy trzy to go rozmumiem jako czlowiek . Od meldunku po wyborczego jesienią 2005 roku cierpi ,jest zagubiony, pomóc mu nie możemy, aż do jesieni 2010 roku.

  20. magrud !
    Musiała nastąpić reforma systemu emerytalnego, gdyż dotychczasowy sposób finansowania emerytur zawaliłby się i pociągnąłby za soba budżet państwa. Natomiast inną sprawą było złe wdrożenie tej reformy( Alot-nielot, zmiany w ustawie i nieudolność informatyzacji ZUS-u). System mieszany(OFE + budżet) daje szansę na wybrnięcie z coraz cięższej sytuacji : coraz mniej osób w wieku produkcyjnym i niski odsetek osób pracujących. Już jest kolejne opóżnienie, gdyż w 2005 roku powinny były powstać instytucje wypłacające emerytury( bodajże Zakłady Ubezpieczeń Emerytalnych).

  21. magrud pisze:
    2008-01-04 o godz. 00:17

    Zwiększenie nakładów wymaga więc, bądż uruchomienia środków budżetowych, bądż zwiększenia składki. To zaś wymaga wzrostu podatków bądż płac. A na to nasi neoliberałowie nigdy się nie zgodzą. Pamiętajmy, ze przez lata karmili nas kłamstwem, ze niskie podatki i niskie koszty pracy są gwarancją gospodarczego sukcesu.(…)

    Tymczasem niskie koszty pracy już od kilku lat stanowią podstawową barierę rozwoju.(…)

    Zabawny i rzucający się w oczy , a mimo to niedostrzegalny dla wielu publicystów jest fakt, iż nasi liberałowie całkowicie ignorują Strategię Lizbońską. A przecież przyszłość należy do gospodarek opartych na wiedzy i innowacyjności, a nie na niskich kosztach pracy.
    bardzo interesująca wypowiedź, jednakże nie do końca zgadzająca się z prawdą. Choć dość sprytna.

    Owszem, polska gospodarka POWINNA iść w kierunku innowacyjności. I powoli idzie, choć za wolno. Jednakże w każdych warunkach utrzymanie niskich kosztów, w tym kosztów pracy jest dla gospodarki zdrowe. Obecnie polska gospodarka przyciąga zachodnie inwestycje (nadal potrzebne) i zachodnie zamówienia dzięki niższym niż tak kosztom pracy. Oczywiście parcie na podwyżki jest zupełnie zrozumiałe (i to nie tylko w budżetówce!), ale mechaniczne podnoszenie POZAPŁACOWYCH KOSZTÓW pracy (a tak rozwiązanie sprawy wyobrażają sobie niektórzy lekarze i …PiS) niczego nie załatwi. Tym bardziej, że w większości system ochrony zdrowia obywateli (pozwolę sobie przypomnieć tę nazwę, bo czasem mam wrażenie, że parę osób myśli o systemie finansowania lekarzy) jest niewydolny. Przypomina dziurawe sito, jest pełen niespójności (proszę o wybaczenie, ale to hasło pokaż lekarzu co masz w garaży jest jakże często uzasadnione, a stoi w sprzeczności z żądaniami). Rząd Tuska ma jak najbardziej rację, mówiąc: OK, podwyżki będą, jak najbardziej ale najpierw naprawmy system. System, przypomnę jeszcze raz: obywatele płacą na jego utrzymanie, w zamian oczekując ochrony swojego zdrowia. To NIE JEST system finansowania lekarzy. Ujmując to globalnie: najpierw naprawiamy firmę, najpierw sprawdzamy jakie mamy koszty, sprawdzamy ile kto naprawdę zarabia, urządzamy wszytko tak żeby klient/pracodawca (czyli obywatel) był kontent, a potem myślimy o podwyżkach. I pamiętamy o tym, że rząd reprezentuje WSZYSTKICH obywateli. A tych leczonych jest duuużo więcej niż leczących.
    A, pamiętając o tym, że wielu lekarzy faktycznie zarabia źle, robimy to wszystko SZYBKO.

  22. Olhado !
    Nikt nie może wygonić Bernarda , ani nikogo innego z tego blogu.
    Czy wpisy Bernarda nie przypominały Tobie zwykłego walenia kijem w ludzi o innych poglądach ? Wszystko wskazuje na to, że ma on Lagowską przeszłość i to by wszystko wyjaśniało. Nikt inny na tym blogu nie przedstawiał się jako uosobienie PRAWDY i MĄDROŚCI. Nikt inny nie odnosił się tak wulgarnie i agresywnie do pozostałych piszących.
    Bernard na pewno nie opuści tego blogu, gdyż Gospodyni jest wielką zawadą dla PiS-owskich propagandzistów i mniej zdolnych koleżanek i kolegów po fachu.
    Moim zdaniem pisanina takich ludzi jak Bernard napędza głosów partiom antyPiS-owskim. I dlatego niech ich będzie jak najwięcej. Polska młodzież uczy się na potęgę i elektorat PiS-u będzie wymierać.

  23. magrud,

    jeszcze dwa słowa o naprawie systemu ochrony zdrowia: patrząc na to wszystko uznaję, że dobrze się stało, że medycy zastrajkowali. Gdzieś ostatnio wyczytałem taką mądrą myśl, że politycy reagują i rozwiązują problemy tylko wtedy, gdy jest kryzys. Medycy ten kryzys wywołali i chwała im za to – może coś się poprawi, pacjentom i im. A nam, obywatelom, wypada nie dać się zwariować (ani lekarzom, ani politykom – z rządu czy z opozycji), i uważnie patrzeć jak rozgrywa się ten mecz i pamiętać o naszych własnych interesach. Interesach pacjentów.

  24. Jeżeli idzie o Palikota, to moje zdanie jest dokładnie identyczne. Cieszę się że ktoś ma takie samo zdanie jak ja, bo czasami mam wrażenie, że jestem jedyny i że chyba zwariowałem, bo wszyscy wokoło nie widzą tego co ja, czyli że ja mam omamy.

    Ogromną siłą Palikota jest wiedza, a raczej kapitalne połączenie wiedzy teorytycznej z ogromnym doświadczeniem.

    Po niektórych jego występach jestem w stanie powiedzieć który podręcznik marketingu czytał, bo stosuje się do wskazówek w sposób tak rygorystyczny jak wzorowy uczeń. Niektórzy jego krytycy robią na mnie wrażenie chłópków – roztropków, po prostu nie doczytali, nie dokształcili się, a teraz napinają się wielkich znawców i krytykują z pozycji „inteligenta.” To jest niestety ćwierćinteligencja, zjawisko bardzo w Polsce typowe, powszechne. A Palikot po prostu stosuje w praktyce przykazania marketingu i marketingu politycznego, znane od lat, opisane sto razy, dostępne w każdej lepszej księgarni.

    Do tego dochodzi doświadczenie biznesowe – to daje bardzo dużo jeśli idzie o meritum tego, czym on się zajmuje. Po jego wypowiedziach w sprawie komisji ds debiurokratyzacji widać, że po prostu wie o czym mówi. To jest dosłownie przepaść jeśli się porówna wypowiedzi na ten temat Palikota z wypowiedziami Kaczyńskich, albo nawet ich speca od gospodarki pana Poncyliusza.

    A co do Lecha Kaczyńskiego – od samego początku kadencji widać, że ten człowiek nie nadąża, nie wytrzymuje tempa i stresu. Dla mnie sensacją jest dlaczego o tym się nie mówiło przez dwa lata. Popieracze PiSu z „Dziennika: i „Rzepy” strasznie się oburzają, że kiedyś była zmowa milczenia nt „niedyspozycji” Kwaśniewskiego na Białorusi, a potem w Charkowie. Tymczasem przez ostatnie dwa lata Lech Kaczyński znikał na okresy dwu- trzytygodniowe co najmniej kilka razy. Nagle był odwożony do szpitala na „zaplanowane” badania. A panowie oburzeni jakoś w ogóle nie znaleźli okazji żeby prześledzić te „sploty okoliczności” i żeby się chociaż zająknąć na ich temat.
    Pewnie im dziennikarska rzteleność zabraniała.

  25. Wracając na chwilę do posła Wójcika – bardzo chciałbym się nie mylić. Sejmowym komisjom śledczym, a już zwłaszcza tej konkretnej, przyda się udział ludzi, którzy znają granice (zwłaszcza prawne).

    Z drugiej strony, po tym jak powołano komisję ds. nadużyć mimo poważnych wątpliwości co do zgodności zakresu jej działania z konstytucją, zaczynam się bać, że się mocno zawiodę…

    Co się tyczy posła Palikota – kompletnie, zupełnie i całkowicie NIE obchodzą mnie żadne, domniemane czy prawdziwe, problemy alkoholowe prezydenta Kaczyńskiego. Nie jestem z Warszawy (nie, to nie jest zarzut wobec mieszkańców stolicy ;)), więc informacje o procentach w życiu prezydenta miałem dotąd dwie (legendarne cztery butelki i powtarzane wielokrotnie zapewnienia o tym, że Lech Kaczyński spotyka się ze znajomymi przy „dobrym winie”) – plotki o problemach do mnie siłą rzeczy dotąd nie dotarły i, przysięgam, nie żałuję.

    To nie jest…a przynajmniej nie powinien być temat publicznej dyskusji. I dlatego uważam, że Palikot po raz kolejny się wygłupił. Tak więc, o ile z wypowiedzi premiera wycieka delikatny brak szacunku dla blogów, to muszę się pod nią podpisać.

    Niech poseł Palikot zabierze się za usuwanie bubli prawnych. I niech to zrobi porządnie, bo kiedy usłyszałem jego wypowiedź, że wystarczy poskreślać niektóre przepisy, to włosy chciały mi się zjeżyć na głowie (niestety – są ciut za długie).

  26. już ostatnio raz, w sprawie służby zdrowia. Serdecznie polecam
    http://dr-lecter.blog.pl/
    służbę zdrowia, widzianą oczami lekarki, wspaniałej dziewczyny. Serdecznie polecam.

  27. Jesteśmy w okresie podobnej anarchii jak było tuż przed stanem wojennym w 1981. Bezwstydne zachowanie lekarzy, górników czy innych nacji. To wszystko pokazuje, że w kraju żle się dzieje. Zachowanie p. Polikota jest niczym wobec np. posądzania PO o śmierć księży czy układ Rydzyk i badania termalne. Wracam do p.Polikota,, prasa, portale internetowe i telewizja podawały ze: Lipiec opijał za pieniądze podatników imieniny, Szczygło i pozostali zastępcy p. Prezydenta wydali na kolacyjki po 20 tys. p. Jakubiak mówiła o kombatantach, którzy piją alkohole. Cały czas o tym sie mówi więc ja nie widzę w tym powodu do wywoływania burzy, temat męski, który porządny chłop wylewa za kołnierz. Najgorsi to obrońcy czyjej moralności to oni podjudzaja, dla własnych niecnych celow.

  28. Pani Redaktor,

    jestem pacjentką i mam świadomość jak wygląda opieka medyczna, absolutnie popieram dodatkowe ubezpieczanie sie na wypadek konieczności korzystania z usług lekarzy.
    popieram rząd który nie pozwala na wprowadzanie do słuzby zdrowia dodatkowych obligatoryjnych pieniędzy, jesli chcę i stać mnie to opłacę sobie dodatkowe swiadczenia.
    mam swiadomość, ze musze uwazać za stracone składki wprowadzane do NFZ. I chociaz mnie sie to nie podoba, to rozumiem ,że zyje w czasach przejścia do innego systemu opieki zdrowotnej, a więc musze ponosić koszty.
    Absolutnie nie zgadzam sie z wywodami Margud-04.05-14.01.2008 – po raz pierwszy ktoś wytrącił mnie z równowagi.
    Nie zyczę sobie utrzymywania młodych emerytów – wszystkich którzy niszcząc i dewastując zmusili strachliwych polityków do przyznania im wczesniejszych emerytur. Jesli ZUS ma klopoty to własnie ze swiadczeniami dla wybranych.
    Popieram Tuska, ale działa za wolno i chyba mozna było mieć przygotowane akty prawne, gdy szlo się do wyborów.

    przepraszam wszystkich za chaos w mojej wypowiedzi ale mam dosyć każdego kto rości sobie prawo do podwyżek. Jesli chcesz więcej idż na swoje, Polska musi być zdyscyplinowana finansowo i mam nadzieje, że Minister Finansów jest na tyle silny, że nie dopuści do dalszego dewastowania budzetu.

    jola

  29. Paradoksalnie to między innymi sprawa doktora Garlickiego zadaje kłam tezie, że „służba zdrowia jest w stanie wchłonąć każde pieniądze”. Otóz w polskim budżecie w ubiegłym roku były pieniądze na blisko 100 przeszczepień serca, a i tak zrobiono tylko nieco ponad 60. Ratem okazało się, że nikt nie chce wziąć tej rzekomo gigantycznej kasy tj. 100 tysięcy za zabieg. Tezę, że służba zdrowia może wchłonąć każdą sumę pieniędzy może powtarzać tylko nieuk, którego w szkole podstawowej nie nauczono arytmetyki. W Polsce jest skończona liczba ludzi, a statystyak określa występowanie poszczególnych chorób i można łatwo obliczyć ile pieniędzy na co potrzeba. Bełkot o „uszczelnianiu systemu” słyszymy co najmniej od 1999 roku. System jest szczelny. W ustawie o powszechnym ubezpieczeniu w NFZ jest zapis, że jeżeli władze NFZ przekroczą swój budżet to zmocy ustawy są odwoływane. To powoduje, że niedobór środków jest przekazywany niżej np. przez wycenę świadczeń poniżej kosztów materiałowych, ale NFZ pozostaje niezadłużony. W praktyce „uszczelnianie systemu” na poziomie lekarza spowoduje, że będzie on mógł wydać na antybiotyk jedynie 200 złotych mimo, że antybiogram wykaże, ze jedynym skutecznym jest antybiotyk za 500 złotych. Będziemy wtedy lekarza sądzić za błąd w sztuce, gdyż nie leczył zgodnie z antybiogramem i będziemy go obwiniać, chociaż to my stworzymy warunki, żeby nie mógł w ten sposób leczyć

  30. Pani redaktor,

    Taka uwaga – wszystkie dyskusje kręcą się wokół tego, czy polityk powinien brać do ręki wibrator przed kamerą czy nie.

    Ja tymczasem chciałbym się dowiedzieć co się dzieje w sprawie tych gwałtów na Policji? Czy ktoś się orientuje na jakim etapie jest tamta sprawa? Bo mam wrażenie, że plan jest taki, żeby poczekać, aż wszyscy o niej zapomną o potem umorzyć…

  31. Pani Redaktor przeprosiła, pewnie Bernard da się udobruchać.
    Przyznam, że to irracjonalne – bardzo rozsądnej i mądrej skądinąnd
    p. Parandowskiej- zachowanie budzi moje najwyższe zdumienie.
    Powiedziałbym nawet że to skandal. Wierzyć się nie chce.

  32. Szanowna Pani Janino!
    Nareszcie głos rozsądku na temat uprawnionych pytań posła Palikota w sprawie zdrowia Prezydenta. Wczoraj po bełkocie redaktorów TVN24 i po programie KAWA NA ŁAWĘ niezwłocznie wysłałem do tej stacji e.mail, który pozwalam sobie przytoczyć:
    Uważam, że poseł Palikot swymi pytaniami nie obraził Prezydenta RP. Prezydent jest osobą publiczną ? głową państwa i wobec tego stan jego zdrowia psychicznego i fizycznego jest także sprawą publiczną. Może być przedmiotem troski obywatela RP, a posłowie i senatorowie jako przedstawiciele narodu mają nie tylko prawo ale także obowiązek o to pytać, gdy pojawiają się na ten temat niesprawdzone pogłoski. W wypowiedzi posła Palikota, przedstawionej w tvn24 na temat ewentualnych problemów alkoholowych Prezydenta (a więc zdrowotnych) jedyne jego twierdzenie, to krążenie pogłosek o tych problemach. Brak jest twierdzenia o stanie zdrowia Prezydenta a jedynie opis objawów, które mogą sugerować, że takie problemy występują. Forma pytań i żądanie odpowiedzi na nie ze strony Kancelarii Prezydenta i lekarzy sprawujących nad nim opiekę nie jest obraźliwa.
    W dzisiejszej KAWIE NA ŁAWĘ, wszyscy politycy, biorący udział w tym programie, wypowiedzieli się negatywnie na temat pytań Palikota. Nie dziwię się Brudzińskiemu, któremu poziom jego umysłowości nie pozwala na odróżnienie pytania od twierdzenia i insynuacji, Niesiołowskiemu, który też często ma kłopoty z logicznym myśleniem, ale Kalisz!? Najbliższe rozsądkowi stanowisko wyraził red. Rymanowski. Uzupełnił on również publikację o tej wypowiedzi o zgłoszone przez Palikota dobre intencje zadania tych pytań.
    Wypowiedzi Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, często mają charakter perorowania, z artykulacją i argumentacją tak charakterystyczną dla panów z pod budki z piwem. Czasami jego brat o przypadkowo identycznym nazwisku wypowiada się podobnie. Może to w odbiorze niektórych osób sugerować problemy alkoholowe. Oczywiście to nie dowód! >>

  33. dalszy ciąg komentarza z godz. 14:04:

  34. Marek Piegus-12,14
    To,że ktoś jest pojętnym uczniem w stosowaniu marketingu nie świadczy jeszcze o tym,że jest dobrym politykiem,posłem a nawet obywatelem. Państwo to nie firma,to organizm o wiele bardziej skomplikowany gdzie wielką rolę odgrywają takie czynniki jak tradycja,sentyment,poczucie wspólnoty,dobro wspólne itp.Nie chcę aby traktowano mnie jako klienta we własnym kraju.Klienta,którego trzeba mamić chwytami marketingowymi,choćby opisanymi w najlepszych podręcznikach.
    Wolę prostotę,uczciwość w postępowaniu i jasność w określaniu celów.
    Może to i głupie oczekiwania,może staromodne,ale mamy aż nadto dowodów na to,że całkowite podporządkowanie się”nowoczesnym” trendom nie zawsze prowadzi tam gdzie chcemy dojść.Przynajmniej część z nas.

  35. A ja kiedy słyszę pana Radziwiłła i pokrewnych mu branżą innych działaczy, głośno i odważnie ubolewających nad niedostatkami polskiego systemu ochrony zdrowia to coraz bardziej nabieram przekonania,że to o co tym panom
    chodzi, to wyłącznie ich własna kasa.Pieniądze już, reforma ewentualnie potem Nic innego w Polsce się już nie liczy.Myśle,ciekawie mogła by wypaść analiza przyczyn jakie się złożyły i dalej składaja na postępujacy ciągle rozkład t.zw.”służby zdrowia” w szczególności przyczyn i okolicznośći zadłużania szpitali. Podejrzewam, że sporo wniosków z tej analizy dobrze by się mogło przysłużyć reformie

  36. Znów pojawiają się kłopoty z wpisaniem komentarza: dalszy ciąg z godz. 14:04:

  37. Witam to mój „pierwszy raz” dotąd tylko czytałem.

    Widzę bardzo prostą metode na ucięcie wszelkich spekulacji – prezydent udaje sie do kliniki MSWiA na szerokie badania medyczne jakie głowa państwa i tak powinna regularnie przechodzić. Następnie podpisany nazwiskiem któryś z autorytetów medycznych (taki któremu zależy żeby sobie opinii nie zepsuć) publikuje raport n/t z pominięciem informacji wrażliwych jak np impotencja czy hemoroidy pod warunkiem wszakże, że nie rzutują one na zdolnośc do sprawowania urzędu – np taki syfilis z racji atakowania mózgu mimo że choroba „intymna” kategorycznie wykluczony z utajnienia.
    Wyniki badań wątrobowych powiedzą wtedy bardzo wiele -w tym i o domniemanym alkoholizmie.
    W najnajnaj demokracji i naszym niowym wielkim bracie jest to standardowa procedura: http://zetka.aria.pl/index.php?id=9196
    I bez sensu byłoby tu zasłaniać sie tajemnicą lekarską – jak ktoś aspiruje do wejścia na świecznik musi liczyć sie z utratą części prywatności, niekiedy nawet bardzo dużą częścią.

  38. Szanowna Pani Janino!
    Programiści tego blogu, chyba nie darzą Panią sympatią a na pewno nie są przyjaźni jej blogowiczom. W pierwszym moim komentarzu z godz. 14:04 program obciął mi znaczną część tekstu. W następnych 2 próbach wpisania dalszego ciągu (godz. 14:07 i 14:38) a przy trzeciej próbie (14:42) obciął cały mój wpis.
    Ponawiam więc próbę wklejenia tego zagubionego przez program blogu tekstu:

  39. Niestety próba wpisania tekstu znów nieudania!
    Może później powiedzie się!

  40. Szanowna Pani,
    Jesli rzeczywiscie w pytaniu posla Palikota nie widzi Pani nic niestosowniego, to bardzo bylbym wdzieczny za poinformowanie czytelnikow czy jest Pani nalogowa alkoholiczka i czy swiadczy Pani za pieniadze uslugi seksualne po uniarkowanych cenach – jak to wynika z plotek krazacych w pewnych srodowiskach. Jest Pani osoba na tyle publiczna, ze Pani sluchacze i czytelnicy maja chyba prawo znac odpowiedz na powyzsze pytania. Mam nadzieje, ze pytania te nie wydadza sie Pani niestosowne, bo poziomem chamstwa nie roznia sie one chyba tak bardzo od pytania posla Palikota.

  41. kazdorazowo, jak czytam Pani blog, to ciesze sie, ze jest jeszcze troche normalnych ludzi na swiecie, Pani teksty uspokajaja mnie, rownowaza moje emocje, sa dla mnie wspaniala lektura, bardzo dziekuje

  42. mar., GW 2008-01-14, ostatnia aktualizacja 2008-01-14 14:05
    Premier po Radzie Gabinetowej:
    „- Nie jestem zadowolony. Odczuwam lekki zawód – powiedział po obradach Rady Gabinetowej Donald Tusk. – Chcieliśmy rozmawiać szczegółowo. Prezydent znalazł tylko godzinę – mówił. – Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia – podkreślił.”

    Wreszcie dowiedzialem sie, ze Premier poszedl do Prezydenta po wskazowki, co robic. Bezradny pieszczoszek….
    A przeciez mowil, ze od rzadzenia, to jest on a nie LK i temu drugiemu wara….

    Z przykroscia stwierdzam (nie po raz pierwszy, niestety), ze rzad w ktorym poklada sie TAKIE nadzieje jest (czy tylko w tej dziedzinie?) malo profesjonalny.
    Wypowiedz premiera jest z typu „kolegi kelnera”: to nie ja, to prezio…

    Coraz smutniej…..

    Pozdrawiam
    z Berlina

  43. magrud pisze:
    2008-01-14 o godz. 04:05

    Magrud,
    bardzo lubię twoje wpisy, ale dzisiaj co najmnie trochę przesadziłaś.

    „Tak nie powinno się rozmawiać o ustrojowych reformach, dotyczących bezpośrednio zdrowia i życia obywateli, a więc najcenniejszego dobra.”

    To była całkiem sensowna dyskusja, która w końcu zeszła na ziemię i nie opływała w pustosłowie właśnie dotyczące zdrowia i życia obywateli, a więc najcenniejszego dobra, którym to nas zalewają w swoich wypowiedziach politycy. To są hasła puste, bez treści. Jak zaczniemy w końcu rozmawiać bez tego patetycznego zadęcia, to może w końcu na poziomie pragmatycznych, a nie patetycznych, propozycji dopracujemy się pragmatycznych rozwiązań. Inna sprawa, że zdrowie obywateli jest nie tylko w rękach państwa, ale też i samych obywateli. O ile pamiętam całkiem niedawno NFZ wysłał ileś zaproszeń na badania przesiewowe i jaki był odzew? Ja bym za brak odzewu tych, którzy tę profilaktykę zlekceważyli, trochę doświadczyła dopłatą do jakiejś następnej wizyty lub badań medycznych typu hemoglobina czy OB. Smiem twierdzić, że nawet najlepszy lekarz nie jest cudotwórcą i należy dać mu szansę na uratowanie nas od raka, a powszechnie wiadomo, że im wcześniejsze stadium wykrycia tym większe szanse wyleczenia. To trochę brutalne, co napisałam właśnie, ale szczerze powiem szlag mnie trafił, gdy zobczyłam ten wynik oscylujący w okolicy 3% odpowiedzi na zaproszenia NFZ.

    „Chodzi o prywatyzację obowiązkowych ubezpieczeń, choćby częściową.
    Precedens już jest. Nowy system emerytalny, którego fatalne skutki niebawem poznamy na własnej skórze w pierwszej kolejności jako obywatele. Albowiem, w ZUS- ie zacznie brakować coraz większych kwot na wypłaty emerytur. Zabraknie nie z winy tej instytucji, tylko z powodu stale rosnących transferów do OFE. Coraz więcej bowiem obywateli 9% składki wpłaca na ich konto. a to oznacza, ze coraz mniejszy strumień pieniadza z naszych składek wpływa do ZUS, a świadczenia trzeba wypłacać, a skala tych świadczeń z roku na rok będzie rosła, gdyż wiek emerytalny osiąga właśnie pokolenie powojennego wyżu demograficznego.
    Pozwaliłam sobie na tę emerytalny wątek, by uświadomić Pani, jakie koszty dla budżetu pociąga za sobą tego typu reforma. O kosztach społecznych wolę sie nie rozpisywać, bo te będą wyjątkowo okrutne i wyjątkowo niesprawiedliwe.”

    Tu się bardzo mylisz. To jest reforma,która zresztą słusznie, zrzuciła z państwa koszt całości zadbania o swoją przyszłość na starość. Gdyby jej nie było, to by wszystkie pieniądze wpłacane do ZUS były przejadane na bieżąco i nic nikt by nie zaoszczędził, nie mówiąc już o tym, że budżet przy obciążeniach wynikających z faktu, że tylko on jest źródłem pieniędzy na emerytury w końcowym efekcie utrzymywania takiego stanu rzeczy nic innego nie byłby w stanie sfinansować i dopiero wtedy byś zobaczyła jak mogą rsnąć podatki, że budżet nie stał się niewyłacalny. Sam przykład wyliczeń dotyczących górników tylko, którzy zatrzymmali bardzo chojne przywileje emerytur wcześniejszych i wobec tego ucieka im czas na odkładania składek kilku lat, gdzie są na udżetowym „utrzymaniu” ich wcześniejszych emerytur, mówi o skali tych potencjalnych wydatków, których jesteś zwolenniczkom, wystarczajaco dużo. Ta reforma mówi dość niewygodną prawdę, że nie wolno nam teraz przejadać wszystkiego, niczego nie oszczędzać na przyszłość i tylko liczyć na państwo, że nas potem utrzyma. Ona dodatkowa mówi, że zadbanie o swoją przyszłość nawet w tym minimalnym zakresie składek tylko na II filar jest obowiązkiem każdego z nas. I ma rację. Nie da się odpowiedzialności za całe nasze życie przeżucić na państwo. Odpowiedzialności za całe nasze bezpieczeństwo socjalne też nie. Państwo powinno nam zagwarantować minimum i podstawę, a reszta powinna zależeć od nas w dużej mierze. To jest prawda, której nie chcesz przyjąć do wiadomości, ale krytukując ją nie mżesz posługiwać się taką demagogią. Przecież doskonale sobie zdajesz sprawę z tego, że od pewnego rocznika na barkach państwa nie będzie ciązyło finansowanie całej naszej emrytury tylko jej wysokości liczonej od maksymalnie 250% średniej krajowej o ile dobrze pamiętam, bo tylko to jest podstawą do naliczania składki maksymalnie. Reszta naszych dochodów jest zwolniona od „oskładkowania”. Druga połowa, czyli II filar też jest od tego samego pułapu liczony, ale ,a tę przewagę, że jest odkładany i jest inwestowany. Trzydzieści lat realnego oszczędzania nawet niedużych kwot daje lepszy rezultat niż ich przejadanie na bieżąco.

    „Postanowiono natomiast jeszcze raz policzyć zarobki lekarzy, czyli zastosować stały fragment gry ćwiczony już przez Religę.
    Dano tym kolejny dowód ignorancji i nieprzygotowania do rządzenia.
    I kolejny dowód oszustwa wyborczego.
    Jakiej jakości były bowiem obietnice wyborcze jeżeli oparto je na totalnej ignorancji?”

    Myśle, że nie masz tutaj racji, bo nie chodzi o to, żeby wiedzieć ile zarabia lekarz Xiński w Pcimiu dolnym i jakie ma dodatkowe źródła dochodu, tylko jakie pencje obowiązują wśród lekarzy i jaki jest procent zarabiających w przedziałach, które są już zdefiniowane od mniej więcej 1.800,00 zł dla rezydentów i lekarzy bez specjalizacji po 25.000,00 zł dla lekarzy specjalistów czy ordynatorów róznych szpitali, przeważnie zresztą na kontraktach, a nie na etatach. Ci zarabiający ponad 10.000,00 tysięcy śmiem twierdzić, że nie protestują i nie żadają podwyżek. Należy też sie przyjrzeć, jakie placówki jakie wynagrodzenia oferują swoim pracownikom – zadłużone czy nie. Ileś przecież dzisiaj szpitali funkcjonuje bez długów będąc publicznymi placówkami, a ileś jest już spółkami i też ich efektywność finansowa jest lepsza niż placówek publicznych. Od tych problemów nie da się uciec. Zdrowie to nie tylko górnolotne słowa o bezpieczeństwie obywteli, ale i realne decyzje co do tego, jak wielkie wydawać na nie środki i jak je efektywnie wydawać. To nie może być niekontrolowany strumień. A poza tym Pani Kopacz jest pierwszą osobą, które publicznie powiedziała, że należy przeliczyć w końcu opłaty za poszczególne procedury medyczne, bo nie ma w nich uwzględnionych wynagrodzeń dla lekarzy. Tę piękną fikcję uprawiali wszyscy poprzednicy Pani Kopacz dzisiaj tak drących szaty nad jej małą skutecznością. Bo jakoś tak się nam zdarzyło, że pieniądze na lekarzy idą innym strumieniem niż pieniądze na poszczcególne procedury medycze i mamy dzisiaj paradoks i kpinę, że mówi się nam z NFZ’tu, że zwiększenie wynagrodzeń lekarzy ograniczy środki na finansowanie większej ilości konkretnych procedur medycznych. Jakoś nikt nie chciał sobie do tej pory zadać pytania, jaka procedura medyczna istnieje sama w sobie, bez pracy lekarza w niej. Rozumiem, że operacja wyrostka robaczkowego robi się sama. Ale już kiedyś się na temat tutaj na blogu wywnętrzałam i nie będę się dalej powtarzać. Podsumowując tutaj, to chciałabym stwierdzić tylko jedno – wcale nie jest najlepszym sposobem wrzucić do jednego worka budżetu u powiedzieć sfinansuj nam bezpieczeństwo socjalne i zdrowotne. To nie realne. Trzeba w końcu powiedzieć jasno na co nas stać a na co nie. Bo tak, to wiecznie będziemy tylko podnosić podatki i dzielić wspólny worek, za który w efekcie takiego podejścia ani rząd ani my nie będziemy chcieli do końca ponosić odpowiedzialności.

    „Ani prywatna służba zdrowia, ani tym bardziej prywatne ubezpieczenia tańsze i efektywniejsze jednocześnie być nie mogą. Z tej prostej przyczyny, że do kosztów świadczeń doliczyć trzeba będzie zysk.”

    Magrud – nie przyszło ci do głowy, że efekty służby zdrowia, która działa ze stratą widzisz obecnie. Ja nie mówię już o zysku, ale może by tak chociaż mogła wyjść na 0, czyli są pokryte koszty. Te wszystkie zadłużenia biarą sie z tego, że placówki nie są w stanie na siebie zarobić. A dodatkowo mówiąc, że jest działalność, która nie powinna być zyskowna przerzucasz cały koszt zakupów inwestycyjnych na państwo, bo zysk pozwala np. zaciągnąć kredyt i kupić jakieś urządzenie na kredyt i sfinansować od niego odsetki, a tak nie ma z czego. Ekonomia nie jest wrogiem służby zdrowia, natomiast pozwala odejść od fikcji, że wszystko da się sfinansować składką. To jest również w naszym interesie, w końcu płaci się tę składkę od naszych dochodów, to mu ją realnie płacimy anie państwo, więc wypadałoby wiedzieć jak te pieniądze są wydawane.
    I właśnie „zeby to wiedzieć, wystarczy znać algebrę. I brakiem ekonomicznego wykształcenia zasłaniać się nie wypada.”

    Jeżeli niektóre placówki są żle zarządzane to czyja to wina? Nasza , obywateli, czy tych sprawnych inaczej polityków? I co, za ich niezborność nas zamierza się wywłaszczyć? Gdzie w tym sens, gdzie elementarna sprawiedliwość?
    Z całym szacunkiem Magrud – żaden rząd nie będzie zarządzal poszczególnymi szpitalami. Rząd jest od zarządzania systemem. Dzisiaj, gdy szpitale nie mają realnego właściciela, to właśnie jest wieczne – zadłużymy się jak zawsze i będzie rząd musiał uchwalić kolejną ustawę o oddłużeniu szpitali. I proszę cię nie mieszaj do tego ordynacji wyborczej, bo ma się ona tu nijak. Chyba, że to już samorządowa, bo to samorządy są organami załpżycielskimi dla większości szpitali i jakoś nie widzę chęci w nich restrukturyzacji szpitali. W większosci, żeby nie było, że wszystkich wkładam do jednego wora.

    Reszty już nie kometuję, bo uderzyłaś w poziom dużej demagogii i nie da się tego sprowadzić do rzeczowej dyskusji. A na koniec w aferę Enronu był zamieszany audytor, który się nazywał Arthur Andersen. A kryzys hipoteczny jest dowodem na to, że należy wydawać pieniądze ostrożnie, bo jest on spowodowany niewypłacalnością ludzi, którzy w ocenie kredytowej byłi oceniani jako co najmniej poniżej standardu i wierzyć chciano, że jakoś spłacą te kredyty. Nikt nie starał się udzielania im kredytów ograniczyć dopóki nie pękli. Coś w rodzaju twojego świadczenia usług medycznych bez zysku z definicji. Gdyby do ich kredytów dodano ryzyko na jakie ich szacowano, to byś miała i te kredyty bez zysku przy stopach na jakie je pożyczano. Ono się właśnie realizuje to ryzyko, bo ci ludzie nie spłacają kredyów i ten papierowy zysk znika i zamienia się w stratę, w którą trzeba spisać niespłacony kapitał. Po tym, co przeczytałam, gdyby ci ludzie mieli ograniczony dostęp do tych kredytów ty byś napisała, że ogranicza im się możliwości rozwoju i państwo też musi się do nich, tych możliwości, dołożyć. Tak nie można – państwo nie jest dobrym wujkiem, ono powinno pomagać wyjść z dołka, dać ci pewność, że jak się w nim znajdziesz, to cię nie zostawi, ale nie przeżyje życia za ciebie i nikt nie powinien swojego bezpieczeństwa z definicji budować tylko na przeświadczeniu, że państwo wszystko musi dać.
    Wiem, wsadziłam kij w mrowisko, ale już nie mogę słuchać jak wszyscy chcą tylko wisieć u klamki państwa i wymagać tylko od państwa a nic od siebie. Nawet odpowiedzialności za własne wybory.
    Pozdrawiam

  44. Cos dla rownowagi:

    http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead120&news_cat_id=1094&news_id=242026&layout=16&page=text

    Wodz przemowil!
    Jak to sie mowi – koestlich – czyli „sam miod, samo geste”.
    No i prezydent ….. nie byl naburmuszony….

    Lecker! Lecker! Lecker!

  45. Palikot „Pali głupa” , głup pali kota, a kot pali fajkę.
    Facet, który jest na tyle zamożny, że nie musi się do nikogo koteryjnie umizgiwać, żeby przetrwać w życiodajnej grze, jaką jest w Polsce polityka dla większości polityków, posiadający wykształcenie filozoficzne – wystarczy że rzuci okiem na ten cały cyrk, który dopełniają media- sam od razu zaczyna się czuć jak rasowy kocur.
    Wyświechtany poza granice obrzydliwości banał na zaistnienie w społecznej świadomości-SKANDAL ZA WSZELKĄ CENĘ- w Polsce dopiero raczkuje. To co osiąga w porywach Doda, to dla inteligentnego biznesmena – posła, zabawa z życiowej „zerówki”.

    Mała układanka-wyliczanka:
    1.Były już „przecieki” o ewentualnej chrapce Palikota na przyszłą prezydenturę.
    2.Absurdem jest wiara w to ,że Palikot „wyskoczył” ze swoimi rewelacjami zupełnie sam, na „kocią łapę”
    3.Każde przyłożenie prezydentowi, na pewno jest miłe sercu Donka i PO

    Wnioskowanie swobodne i prostolinijne, pozwala zauważyć dwa ewentualne wyniki układanki: albo Palikot, pracuje już nad swoim PR-owskim kapitałem na swoją prezydenturę, albo służy pomocną tubką Don-kowi. Jak się potoczą rozgrywki pomiędzy obu panami, to zalążek na przyszłą rozrywkę dla nas. Jeśli Palikot jest na tyle wolny wewnętrznie, i dorasta do poziomu swoich życiowych osiągnięć, to nie wyobrażam sobie żeby Don-kowi odpuścił. Chyba ,że go przeceniam.
    Za prezydenckimi ambicjami Palikota , choć nie wprost, może przemawiać ochocza pomoc mecenasa Romana G. żonie posła PO , w porozwodowych targach. „Dobry” Romek, który już poinformował, że chlebek z uprawiania polityki jest najsmaczniejszy, na pewno nie robi tego gestu/darmowe usługi prawnicze/ dla byłej żony Palikota, wyłącznie z posiadania nieprzebranych pokładów Samego Dobra wewnętrznego.

    A media!!! Świat już dawno, dawno temu zauważył, że każdy kawałek padliny, jaką jest SKANDAL, to natychmiast żerowisko, dla wiecznie głodnych sensacji mediów.Wystarczy pokazać wibrator, powtykać miniaturowe flagi narodowe w psie kupy, „zapomnieć ” założyć majtki etc. i już jazda na całgo – od lewa do prawa…
    Jak dotąd w polityce zabawiała nas głównie inteligenca proletariacka, a także sami proletariusze. Trochę się działo, ale ostatnio trochę podparszywiało co nieco. Palikot to jaskółka z inteligencji burżuazyjnej. Jeśli się sprawdzi, to może w następnych wyborach zagłosujemy na innych przedstawicieli tej klasy. Byłaby szansa na odrobinę więcej tej odwagi, o której wspomina dzisiaj Pani Gospodyni.

    Pozdrawiam, Eddie.

  46. O Radzie Gabinetowej.
    Obaj Panowie; Prezydent i Premier wykazali zadziwiającą zgodność oceny jej przebiegu i wyników. Rozczarowująca.
    Obaj Panowie są również zgodni ( czy ta zgodność ocen nie obiecuje zbyt wiele ?) co do przyczyn tego rozczarowania. Powód rozczarowania to brak konkretów. Brak konkretów zarzuca Pan Prezydent Panu Premierowi i jego ministrowi i vice versa.
    Tym razem muszę stanąć po stronie Prezydenta. To nie do Prezydenta należy rozwiązywanie problemów państwa i w ogóle problemów związanych z rządzeniem. Prezydent nie rządzi. Przedstawienia konkretów zatem należało oczekiwać ze strony Premiera i rządu.
    Prezydent twierdzi, że rząd konkretów nie przedstawił zbywając problem ogólnikami. Premier twierdzi, że Prezydent nie przedstawiając własnych propozycji (?) nie chciał konkretów słuchać.
    Pozostaje zadać pytanie. Po co to było ?

  47. Witam,

    Szczerze mówiąc niezbyt jest dla mnie interesujące, co jakiś pan z Platformy napisał o bracie prezesa PiS-u; reakcja kancelarii prezydenta też nie stanowi tutaj w najmniejszym stopniu niespodzianki – przecież znamy ich nie od dziś.

    Inne przepychanki, rady gabinetowe it.p. jakoś nie wzbudzają mojej ciekawości. Z niecierpliwoćcią czekam na jakiekolwiek realne efekty pracy obecnego rządu – na razie ciężko oceniać cokolwiek oprócz dobrego PR-u premiera (a fakt, że głos kościoła jest dla PO rozkazem znany jest nie od dziś i nie powinien wyborców tej partii nadmiernie zasakiwać).

    To co mnie ciekawi, to to, kiedy nasze społeczeństwo dorośnie do poważnej debaty na tematy światopoglądowe. Chciałem wszystkim polecić doskonały tekst Piotra Pacewicza z dzisiejszej Gazety; „Aborcja – czekając na referendum”.

    Pozdrawiam,
    theta.

  48. Szanowna Pani Janino.

    Zastanawia mnie tylko jedna rzecz.

    Jak Pani potrafi ogarnąć te wszystkie wpisy, skomentować większość z nich i utrzymać dystans do respondentów, będąc zgodnym z ogólnym Pani stanowiskiem co do meritum?

    Zadziwiające zaiste, zadziwiające! 🙂

  49. No cóż, na starość przestaje Pani rozsądnie pisać. Kiedyś się to Pani zdarzało. Czas wyciągnąć druty.

  50. BARDZO WAŻNE DLA p. PARADOWSKIEJ.
    Zwracam uwagę na sprawę, która od kilku miesięcy żyje swoim życiem. Prawdą bowiem jest, że w tak zwanych politycznych kuluarach plotkuje się o stanie zdrowia p. red.Paradowskiej także w kontekście pewnej skłonności do alkoholu. Co ciekawsze, nie robią tego redaktorzy RZ czy DZIENNIKA którzy gośćmi p. redaktor bywają rzadko i oficjalnie, ale spora grupa redaktorów POLITYKI ,GW,PRZEKROJU,NIE,TRYBUNY LUDU ( po co wymieniam te czasopisma przecież to jedna ta sama gazeta ). Przedmiotem żartów stały się słynne cztery butelki wina wypite wspólnie z Michnikiem podczas ustalania daty pokazania światu tzw. nagrania Rywina, mówi się o wysokich rachunkach” Polityki” właśnie za alkohol. To są często żarty podszyte pewną wyczuwalną złośliwością, bo choć oficjalnie w gazetach lewicowych jest uwielbiana i jest niczym gwiazda przewodnia, to po cichu bywa zupełnie inaczej. Być może są amatorzy kandydowania w przyszłości, którzy w ten sposób ?szyją buty? J.Paradowskiej.
    MOŻNA I TAK.
    Kiedy szanowna p.red będzie bezstronna ?
    Przypomnę kilka porównań :
    Prezydent Kwaśniewski pijany w Charkowie ;
    sławne światowe gazety piszą ;nic się nie stało to prawdziwy Polak lubi wypić cytat :”fakt, że Kwaśniewski kilka razy wystąpił publicznie pod wpływem alkoholu nie musi jeszcze oznaczać, że cierpi na chorobę alkoholową.”
    -ktoś b.mało ważny kogo nie szanują nawet we własnej partii wypowiada brednie wyssane z palca nie poparte najmniejszym dowodem ( Kwaśniewskiego nagrano pokazywały TV w całej Europie ) no i jak reaguje szanowna niezależna p. redaktor :
    „proces byłby zupełnie niepoważny, o wiele poważniejszy byłby zwyczajny lekarski biuletyn, że prezydent jest zdrowy ”
    Niby nie wierzy w brednie ale ..a może?..
    To nie jest Wasz ulubieniec Aleksander który jako członek zbrodniczej PZPR jest pośrednio odpowiedzialny za mordy KPZR ( PZPR podlegało partii radzieckiej KPZR ) mógł schlać się wszędzie ale nie tam , może kpić i śmiać się z każdego ale nie z pochowanych w Charkowie .
    Oczekuję od każdego rzetelnego redaktora rzetelnego komentarza i nic poza tym .Znowu się na pani zawiodłem .

  51. cargo 15.42-2008.01.14

    absolutna racja

    yrazy uznania jola

  52. Magrud, dzielnie sie spisalas. Zaliczylas az piec celnych ripost, ze az mi serce uroslo. Masz piec.

  53. dlaczego sie denerwowac

    przeciez najepszym wyjasnieniem postepowania najasnieszego p.prezydenta jest stwierdzenie ze musial bys e d… pijany.
    brawo oaniw poslie

    pozdrawiam

  54. przepraszam

    mialo byc panie posle

  55. Zgadzam się, że pytania Palikota chociaż mocne i napastliwe to mieszczą się w granicach wyznaczonych publicznymi atakami na Jaruzelskiego, Wałęsę czy Kwaśniewskiego za ich prezydentury. Reakcja na to nie powinna dziwić bo PiSowcy przyzwyczaili się do tego, że oni mogą wszystko łącznie z opluwaniem i kopaniem poniżej pasa. Na ataki na siebie reagują histerią i groźbami pozwów sądowych. W tym przypadku taki proces to byłby kabaret w czystej postaci. Jeśli ktoś sądzi inaczej, tzn że Palikot dopuścił się chamstwa w stosunku do prezydenta to nie znaczy, że to chamstwo trzeba eskalować i potęgować w kosmos, czego dopuścił się niejaki mg w swoim komentarzu. Mg pokazał, że jest nie tylko skończonym chamem ale i głupkiem. Nie widzi różnicy, że prezydent jest osobą publiczną bo stanął do wyborów i został najwyższym urzędnikiem w Polsce i bierze pensję z pieniędzy podatników i przed nimi odpowiada. Jeśli jego kancelaria z budżetu wydaje wiele tysięcy złotych na alkohol to pytanie kto to wszystko wypił i czy te zakupy były niezbędne w takich ilościach jest zasadne. Pani Paradowska nie jest dotowana a jak ktoś się z nią nie zgadza to wystarczy przestać czytać nie trzeba obrażać.
    Jeśli chodzi o plotki to może nie ma obowiązku ich dementować ale może by wypadało. Jeśli statystyczny Kowalski nie przychodzi parę dni do pracy, nie daje oznak życia ani nie przysyła usprawiedliwienia ( w przypadku prezydenta to chyba byłby komunikat) to współpracownicy w 99% przypadków wiedzą co jest grane. W przypadku prezydenta powstały plotki które wypadałoby skomentować oficjalnie. Dla wielu brak komentarza oznacza potwierdzenie na zasadzie po co mają kłamać.
    Na koniec najśmieszniejsze. Prokuratura zapowiedziała śledztwo z urzędu. Pomyśleć tylko, że po wyborach byli tacy co myśleli że będzie „normalnie” i
    nudno.

  56. I tak oto z egzorcyzmu przechodzimy po woli w inne magiczne sfery zycia.

    Postanowiłem napisać tym razem z ?ogonkami?.

    Bo znowu o służbie zdrowia, ciągnącej sie w ogonie przemian gospodarczych w niemal kazdym zakątku globu, a w Polsce ciągle jeszcze rozumianej jako wyłącznie służba czyli dobrowolna praca, najlepiej nieodpłatna.
    Służba, bo lekarz to pracownik ?panstwowy? z powołania (wewnętrznego).
    Tak definiowano ten dział gospodarki przez lata ? i tak w głowiznach zostało. Służba, także w pojęciu służebności państwa w stosunku do obywateli. Bo przeciez (jak było zapisane w konstytucji) obywatel ma prawo do powszechnego dostępu do opieki zdrowotnej. Do tego bezpłatnie. Płaci przecież składkę na ?ubezpieczenie? a to w powszechnym pojęciu już wystarczy. A jak nie. To państwo ma dołożcyć. I basta.

    Z drugiej strony tzw. specjaliści od ekonomii opieki zdrowotnej (też nieadekwatne określenie), a jeszcze brdziej coraz mniej przygotowani politycy wołają (nie tylko w Polsce), że dosyć pompowania w ?system? i czas na to, by został uszczelniony (cokolwiek ma to oznaczać) i by przynosił zyski.
    No to proszę ? jeśli jest gdzieś na świecie kontrolowany przez państwo system który per se przynosi zyski z samego faktu świadczenia usług medycznych (bo to jest służba zdrowia), to dlaczego po prostu nie popatrzeć jak oni to zrobili ? i skopiować?

    I tu wspaniali specjaliści zapominają o jednym ? na reformowaniu systemu świadczenia usług medycznych w formie ?każdemu według potrzeb? czyli z funduszów ?państwowych? połamali sobie zęby ludzie w gospodarkach znacznie potężniejszych od polskiej niezależnie od położenia geograficznego. Przypomnę tu choćby USA z panię H. R. Clinton jako specjalnym pełnomocnikiem prezydenta mającą do dyspzycji cały sztab, czy przed paru laty Szwedów (proszę pamiętać o liczbie ludności u wydatkach per capita. Wszystko inne to demagogia) albo najlepiej mi znanych Niemców, którzy do dziś próbują dokonać ? co dnia to bardziej zaskakującego ? cudu i sprawić, że system opieki zdrowotnej utzryma się z zaklęć i magicznego przykładania ręki.
    Niemcy jedno zrozumieli ? składki nie wystarczą. Aby utrzymać system należy po pierwsze dokładać z budżetu państwa a po drugie, podnieść i to drastycznie, składki ubezpieczenia zdrowotnego. Dziś to 12.5 ? 13.5% zarobku brutto (zależnie od kasy chorych, jest ich ponad 360; połowę skladki płaci pracodawca). W kolejnym etapie reformy przewiduje się wzrost do min. 15,5% w 2009 roku. Po trzecie, zamrozić system refundacji określając pułap wydatków dla szpitali i prywatnych praktyk lekarskich. Po czwarte: wyprowadzić ze sfery budżetowej jak największą ilość instytucji świadczących usługi zdrowotne (jak np. szpitale). Po piąte: wydorębnić jak najwięcek dających się wyprowadzić specjalizacji I instytucji medycznych do strefy zprywatyzowanych poliklinik (Medizinische Versorgungszentren, MVZ), bo te już nie pojawiają się w bilansach np. szpitali publicznych (np, zeszłoroczna prywatyzacja całej diagnostyki obrazowej w berlinskim uniwersyteckim szpitalu Charite) ? i od razu bilans wydatków wygląda lepiej. Po szuste: utworzyć nowy, państwowy system rozdziału funduszy i włączyć do niego od stuleci istniejący system prywatnych (także branżowych czy przamysłowych) ubezpieczeń zdrowotnych. Powstanie więc ? jak to się tu mówi ? ?wspólny, solidarny garnek? zwanym elegancko Nationale Gesundheitsfond ? czyli Narodowy Fundusz Zdrowia. Skąd my to znamy??
    Reforma zdrowia z roku 2006 i 2007 będzie w 2008 roku uzupełniona przez pierwszy fragment nowej reformy, by w 2009 roku spełniło się marzenie o nowoczesnej, powszechnie dostępnej służbie zdrowia diagnozującej i leczącej najlepiej i najefektywnej na świecie.

    Zarówno ciągle uśmiechnięta i optymistyczna pani minister zdrowia (uprzednio nauczycielka w szkole specjalnej, klasy 1-4, ale nic z tego jakoś nie wyniknęło, no moze ten ciagly usmieszek..) jak i pani kanclerz zapowiadają ? reforma będzie, dobra czy zła ale będzie. Wspaniałe perspektywy. Tym bardziej, że 2/3 już jest. Na razie bardziej nieudane. Bo nie przynosi nic poza wzrostem kosztów w systemie.

    Co trzeźwiejsi politycy z obu wspołrządzących partii (CDU/CSU i SPD) po wprowadzeniu 1 kwietnia (nomen omen) 2007 kolejnego etapu zmian i od 1 stycznia 2008 drugiego półetapu nagle przejżeli na oczy i proponują?. zatrzymanie reform na ?. czas po wyborach do parlamentu w 2009 roku (niech się męczy następny rząd). To na razie jedyna konceptualna zmiana na jaką stać tutejszą politykę.

    Bo ? do wiadomości magrud i innych blogowiczów ? o systemie działania i finansowania systemu świadczeń zdrowotnych nie decydują dyrektorzy szpitali ani nawet ich organy założycielskie ? o tym wszystkim decyduja politycy. Niestety centralnie. Ratunkiem są w pewnym sensie prywatyzacje, bo wtedy z budżetu odpadają wydatki a napływają podatki. W Niemczech sprywatyzowano już nawet i połączono dwa ogromnie universyteckie szpitale kliniczne (Marburg i Giessen). Kupiło konsorcjum Rhoen Kliniken AG (http://www.rhoen-klinikum-ag.com) . I okazało się, że można i że pacjenci nie poumierali ani ze strachu ani z braku kompetencji sprywatyzowanych lekarzy.

    W całej tej debacie najważniejsze jest jednak jedno ? prawdziwym zyskiem w budżecie są nie zyski pojedyńczego szpitala. Zysk do budzetu przynosi szybko i dobrze wyleczony i wyrehabilitowany pracownik, który szybko wraca do pracy, zarabia, płaci podatki i wydaje zarobione pieniądze. Ciekawe kiedy w Polsce zacznie się o tym mówić?

    Pozdrowienia
    Z Berlina

    PS: lekarze w klinikach i szpitalach otrzymai niedawno od 18 do 30% podwyżki, od dzisiaj związki zawodowe chcą dalszych 10%.

    Genaralnie polecam np. Financial Times Deutschalnd (www.ftd.de) albo Deutsches Aerzteblatt (Niemiecka Gazeta Lekarska) – dla potrenowania języka jak i poczytania źródeł, by było z pierwszej ręki.

  57. Do diabla,
    czesc odonkow i wszystkie myslniki przerobily sie na „?”, no i czasem wychodzi smiesznie, a czasem bez sensu lub ze zmienionym sensem.
    A to juz nie jest wcale smieszne.

    A juz bylo lepiej i mozna bylo bez obaw wklejac kawalki napisane w edytorach tekstowych i nie cielo po ogonkach.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  58. Ktoś na tym blogu rozrzewnił się na temat Wielkiej Orkiestry świątecznej Pomocy pana Owsiaka. Kiedy ta impreza ma swój finał, nie wychodzę z domu, żeby nie narazić na przykrość jakiegoś młodego wolontariusza, który został do Orkiestry „zaproszony”,odmawiając mu „datku”.
    Wszyscy szczerze zaangażowani do tego spektaklu, są głęboko przekonani, że pomagają potrzebującym chorym dzieciom. Im bardziej dramatyczy cel tym impreza bardziej udana. Powszechne uświęcenie tego wydarzenia, przesłania wszelkie inne możliwe spojrzenia na ten fenomen. Powiedzenie czegoś sprzecznego z jedynym słusznym amokiem- to od razu świętokractwo, a impreza kręci się dalej.
    Święty charakter Orkiestry, niweluje wszelkie wstydy, wyrzuty sumienia czy zwykłą żenadę , które mogłyby dotknąć rządzących, gdyby nie Orkiestra. Faktem jest, że Orkiestra, przedewszystkim pracuje dla rządzących, pudrując ich niedoróby. Wytworzenie namiastkowych korzyści przez Orkiestrę, daje władzy argument, że po zapłaceniu ciężko wypracowanych podatków, po zawierzeniu im w akcie wyborczym – społeczeństwo , po godzinach pracy, potrafi się zorganizować w różnych pozarządowych formacjach , i to co władza sp….rzy, porwane duchem dobroczynności masy zaklajstrują. Rzesze młodzierzy nabywa odruchów z pogranicza żebractwa. Jak w biednych rodzinach, kiedy rodzice zawalają sprawę, dzieci tracą odruch liczenia na wsparcie rodziców , i sami biorą sprawy w swoje ręce zbierając puszki, emigrują za pracą na kształcenie się itd.
    Zdrowym odruchem byłoby uruchomić Orkiestrę , która „zdopinguje” władze na wszystkich szczeblach, do maksymalnego wysiłku w wykonywaniu obowiązków, Orkiestrę, której finałowy koncert, będzie czarnym snem dla rządzących niedołęgów .

    Orkiestra Owsiaka zebrała 30 mln PLN z okładem. Na doraźne dowody osobiste/ za przewidywalny czas będą konieczne z chipami/ władza „skubnęła ” społeczeństwo na ok 800 mln.PLN. Ekipa od Orkiestry, zgrywa zdobytą aurę , na biznesie Woodstock.

    Nie bez przyczyny , w cywilizowanym świecie , od jakiegoś czasu, o organizatorach „dobroczynności” mówi się „pasożyty dobroczynności”.
    Interesujące są również animozje Kościół- Owsiak plus drużyna. Cóż takiego napędza te antagonizmy?
    Ja zawsze wspieram bezdomnych alkoholików, potępieńców, którzy śpią zimą na mrozie, których ze względu na ich chorobę alkoholową nie przyjmuje żeden przytułek.

    Pozdrawiam, Eddie.

  59. toja !
    A nie oburza Ciebie, że w Charkowie z Kwaśniewskim pił arcygenerał Głódż ? On też był wówczas pod wpływem .
    Nawet,gdyby Gospodyni była alkoholiczką, to nie zmieniłoby to faktu,że Jej wypowiedzi są trzeżwe w odróznieniu od wypowiedziLK, który coraz mniej kontaktuje z rzeczywistością.

  60. A co do ZUS i NFZ, to w pełni zgadzam się z cargo (2008-01-14 o godz. 15:42) – dłuuugi tekst, ale warto przeczytać.

  61. Czy mg to nowy nick Bernarda ?

  62. Pani Redaktor. Przed Lechem Kaczyńskim na posasdzie Prezydenta „robili”: Aleksander Kwaśniewski, Lech Wałęsa, Wojciech Jaruzelski, Bolesław Bierut, Ignacy Mościcki i inni. Prawdopodonie kpiono ze wszystkich, były zapewne jakieś procesy, wyroki, może nawet więzienie. Nie przypominam sobie aby to był jakiś stały, niekońcczący się spektakl, jak jest obecnie. Jak nie Hubert H., to niemieccy dziennikarze, to Tusk, to Rydzyk, to znowu Palikot.Wszyscy ciągle obrażają wiecznie nadąsanego pana Lecha Kaczyńskiego i z wyjątkiem ojca dyrektora, muszą go ciągle przepraszać, co i tak nic nie daje, bo nadąsanie nie znika. Pan Palikot zadał pytania i już obraził. Czy miał podstawy do takich pytań? Nie wiadomo.Ppodobno panowie Lech Kaczyński i Donald Tusk „walnęli” kiedyś cztery butelki wina. Przy jednym posiedzeniu. Tak poano we mediach. Ja ze znajomym, czasem w niedzielę spotykamy się w lokalu i wypijamy butelkę wina. Jedną. Nasze żony już coś sugerują, że skłonności, że to, że tamto. A tu cztery. No nie wiem. Trzeba zuważyć, że premier nie daje nic po sobie poznać i pytaniami pana Palikota nie przerjmuje się. A przecierż spożywł razem z prrezydentem. Po dwie flaszki „na twarz”.Widocznie nie ma problermów w poruszanym jprzez pana Palikota temacie.Lech Kaczyński? Jak nożyce…Pollitycy muszą informować o stanie majątkowym, o otrzymanych prezentach, to dlaczego nie o zdrowiu. Blogieer Palikot ma rację.

  63. Pani Redaktor, dziękuję za kolejny wpis – przejaw zdrowego rozsądku:)
    Magrud i Cargo, dziękuję za Waszą dyskusję, takie komentarze przynoszą wielki pożytek, sądzę, że nie tylko mnie
    Pozdrawiam
    baa

  64. obawiam się, że powszechny odbiór pani publicystyki jest bliższy temu http://menda.salon24.pl/56497,index.html niż temu co prezentują tutejsi wazeliniarze.

  65. Zastanawiam się poważnie czy nie zmienić nick’a na na przykład „galicyjski pierdoła”. Określenie to nie jest obrażliwe jak udowodnili poloniści z UJ jako biegli w procesie o obrazę Najjaśniejszego Pana FJ I.
    U nas obrazy nie powinno być, p.poseł przeprosił, wprawdzie przeprosiny nie odpowiadały wymogom Boziewicza ale wątpię czy Kancelaria wybierze drogę sądową. Gdyby Pan Prezydent miał lepszych prawników wybiliby Mu z głowy proces w którym ma szanse na wygraną równą PZU w procesie z „Eureko”.
    Cały ten wstęp jest potrzebny by nawiązać zręcznie do tematu głównego, którym jest dla mnie wybitny prawnik zero zero Mgr Ziobro. Nie tylko chodzi mi o artykuł „Wyborczej” nieprzychylny dla p. ministra, lecz o jego nowe występy telewizyjne. Wprawdzie nadaje się do „dobranocki”, uśpiłby wszystkie dzieci w kilka minut potokiem swojej wymowy, udziela jednak wywiadów. Jak to dobrze, że min. Ćwiąkalski nie miesza się do spraw prokuratury, dzisiejszy występ najlepszego absolwenta UJ to gotowy akt oskarżenia w sprawie o fałszywe zeznania, wystarczy go porównać z zeznaniami złożonymi pod przysięgą w prokuraturze.
    Wprawdzie sprawa się nieco komplikuje, wtedy nowy wiceprezes PiS był tylko świadkiem ale średni prokurator sobie poradzi.
    Zalecałbym p. wicepremierowi Andrzejowi wzmocnienie swoich doradców prawnych, z czystym sumieniem polecam porady mec. Romana G., który jako niedawny towarzysz niedoli nie może występować oficjalnie.
    Nie życzę źle p. Ziobrze, wystarczy mu rok z zawieszeniem lecz chciałbym przy tej okazji usłyszeć zdanie sądu o niedawnych „gwoździach” b. ministra i ocenę w imieniu Rzeczpospolitej jego niekonwencjonalnych działań.
    JUŻ NIGDY WIĘCEJ PAN PREZES NIKOGO NIE POSADZI !!!!

  66. Kimkolwiek jest czlowiek o zabawnym nazwisku Palikot to na pewno nie jest on czlowiekiem dobrze wychowanym. Zarzucanie pijanstwa glowie panstwa mogloby byc uzasadnine wtedy, gdyby jak niegdys byly prezydent Kwasniewski, Kaczynski pojawial sie na oficjalnych uroczystosciach pijany jak bela. Jak dotad Nasz Ojciec Ojczyzny nie dal sie zlapac w takim stanie a to co robi i jak sie relaksuje w czasie prywatnym nie powinno obchodzic nikogo. Byc moze stress wywolany zaprzedaniem UE interesow Narodu Polskiego oraz swiezo poniesiona kleska programu naprawy Rzeczpospolitej leza mu na sumieniu i wymagaja siegniecia po jakze naturalne dla prawdziwego Polaka srodki relaxujace. Nec Hercules contra plures czyli i Herkules dupa kiedy wrogow kupa.

  67. Szanowni mg (godz. 15:13) i toja (godz. 17:47)!
    Mnie osobiście nie obchodzą ewentualne przypadłości alkoholowe i niedziennikarskie dodatkowe źródła zarobkowania Szanownej Gospodyni tego blogu. To jej prywatna sprawa, a poza tym nie krążą na ten temat plotki, jak oboje sugerujecie. Ponadto Pani Janina uprawia swoje dziennikarstwo w sposób, który większość blogowiczów uważa za b. dobre a wielu za doskonałe. Jeżeli nawet nie zgadzamy sią z nią, to jednak wiadomo jaki wyraża pogląd. Inaczej jest z postępowaniem Pana Prezydenta. Pisałem o tym wyżej w swoim przerwanym przez program komentarzu. Sposób sprawowania urzędu prezydenta, przez Pana Lecha Kaczyńskiego jest negatywnie oceniany przez większość Polaków. Pytania o przyczyny tego stanu rzeczy ze strony posła na Sejm są jak najbardziej uprawnione. Ma prawo traktować to jako swój poselski obowiązek.

  68. –> toja pisze:

    2008-01-14 o godz. 17:47

    —cytuję—

    „Znowu się na pani zawiodłem ”

    —koniec cytatu—–

    Uuu,
    to współczuję,
    tym bardziej, że mnie to Pani Redaktor Paradowska już od dawna nie zawodzi ANI TROCHĘ :-)))…

  69. Do jacekjjk (18:33),
    Moje pytania byly celowo mocne i napastliwe (nie bojmy sie tego slowa – CHAMSKIE), ale mieszcza sie one chyba w granicach wyznachonych publicznym i rowniez chamskim atakiem na Kaczynskiego, w ktorym to ataku p. Paradowska nie widzi niczego niestosownego. Na tym wlasnie polega eskalacja chamstwa ale pierwszenstwo nalezy w tym przypadku do p. Paradowskiej. To wlasnie chcialem pokazac w swoim komentarzu.

  70. Szanowna Pani Redaktor ! Drodzy Blogowicze !

    A ja chciałbym, choć po części podzielam zdanie naszej Miłej Gospodyni nt. zasadności zadania przez p.posła Palikota owego dla jednych „kompromitującego”, a jak chcą inni „”zasadnego” pytania o zdrowie Pana Prezydenta, odwrócić ów problem. Problem na pewno istnieje, bo się o nim ponoć w „warszawce” mówi od dawna – nie jestem z „tych stron”, więc nie wiem co w „warszawce” piszczy: i może lepiej. Chodzi o to co roztrząsanie takich (i podobnych zagadnień), istotnych z punktu widzenia „szumu medialnego”, ale nie z racji funkcjonowania państwa, ulepszania prawa, normalizacji stosunków interpersonalnych po „dwuletniej hucpie pisowskiej” etc. nam wszystkim daje. Dla mnie te (i analogiczne, których jest w mediach całe mnóstwo) problemy są „sztuczne”, nie istotne z ww. płaszczyzn naszej codziennej egzystencji. I z tego powodu, dla których wybiera się parlamentarzystów i my jako podatnicy (a także i obywatele tego Państwa) traktować ich winniśmy jako naszych reprezentantów (we wszystkich z możliwych spraw), osobiście wymagam od nich powagi w sprawach państwowych, refleksji i zadumy, a przede wszystkim myślenia o „państwie”…..
    Zabawy czy siurpryzy p.posła Palikota są dobre raz, drugi raz – to już wzbudzają się we mnie zażenowanie, kolejne razy – zniesmaczenie i mniemanie, iż p.Poseł cała swą działalność publiczną traktuje jako zabawę (?), reklamę (?), „jaja” (?) czy najnormalniejsze w świecie „wygibusy” (?).
    O brak popularnej „5 klepki” go nie posądzam, ze względu na dokonania w biznesie. W sumie jestem mimo wszystko zażenowany i zniesmaczony. Życie publiczne w Polsce nadal toczy się „newsowo”, jest raczej groteską niż poważna refleksją nad krajem, społeczeństwem, wyzwaniami XXI wieku itd.
    Dlatego też coraz mniej mnie ostatnio na blogach – odechciewa się „wszystkiego” i człowiek raczej wycofuje się w „prywatność”.
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  71. Zajmowanie się plotkami jest nieeleganckie, a zajmowanie się i dementowanie plotek na swój temat dodatkowo jest nieostrożnością.
    Plotkę należy zbyć dowcipem i pobłażliwym uśmiechem bez względu na to jak dalece jesteśmy skłonni dać w mordę.
    Z plotką się nie dyskutuje , tym bardziej nie chodzi się na nią do sądu.
    Zupełnie inną sprawą jest rzeczywisty stan zdrowia ludzi wybranych do podejmowania poważnych i ważnych decyzji .
    Życzyła bym sobie by rządzili krajem ludzie na tyle odpowiedzialni by w razie osobistych czy zdrowotnych kłopotów mieli odwagę ustąpić.

  72. Ponowna próba uzupełnienia tekstu z godz. 14:04 nie powiodła się. Program twierdzi, że jest to próba ponownego wpisania tekstu. Programiści blogu p. Janiny poprawcie się!!!

  73. Witam!
    Nie wydaje się Wam (i pani Redaktor) że to wszystko od dłuższego czasu jest po prostu infantylne? Aż się nie chce komentować.

    Pozdrawiam

  74. @magrud
    Napisałaś tak pięknie i szczerze, że chylę głowę oddając Tobie hołd wbrew wszystkim, którzy sądzą, że pobłądziłaś. To oni się mylą w obrazie rzeczywistości.
    Dobrej nocy

  75. Bobola pisze:
    2008-01-14 o godz. 21:08

    Kaczynski pojawial sie na oficjalnych uroczystosciach pijany jak bela.
    jaśnie pana własne słowa 😉

    a Palikot w dzisiejszym wywiadzie dla TVN24 podawał przykłady, kiedy to p. L.K. dziwnie bełkotał podczas publicznych wystąpień, wzbudzając podejrzenia i nieprzychylne komentarze.

    Z Berlina
    niech szanowny Pan powie szczerze, czy będąc mieszkańcem Polski i płatnikiem podatków tudzież haraczu dla NFZ, oczekiwał by za swoją składkę dobrej jakości usług medycznych? Ja się spodziewam, co więcej, chcę mieć pewność że te pieniądze będą dobrze wydane. Teraz tej pewności nie mam, za to wciąż słyszę o lekarzach wykorzystujących państwowy, szpitalny sprzęt do przyjmowania prywatnych pacjentów, do tego w godzinach pracy. I zupełnie mi się to nie podoba. Chcę wiedzieć, co jest grane, chcę żeby pieniądze ze składek były właściwie wykorzystane, a teraz takiej pewności w żadnym razie nie mam. Zanim nie zagwarantuje mi się takiej pewności, wymagam od rządu który mnie w sprawie reprezentuje nie dolewania pieniędzy do systemu nieopieki zdrowotnej. Po reformie, jeśli trzeba będzie zwiększyć ilość pieniędzy transferowanych do służby zdrowia, BO TAK WYJDZIE Z TWARDYCH LICZB (a nie Religowego czy Bukielowego wróżenia z fusów), to proszę bardzo. I jeszcze chciał bym, że dopiero co dyskutowaliśmy o obniżeniu pozapłacowych kosztów pracy, które w Polsce są horrendalnie wysokie i zabijają rozwój gospodarczy. W końcu to PKB, na które powołują się łapiduchy, skądś musi się wziąć, nieprawdaż? Howgh.

  76. Eddie,

    Bardzo podoba mi się Twój wpis o Orkiestrze.

    Ale przeciwstawienie 30 milionów uzbieranych przez WOŚP 800 milionom za dowody jest zabiegiem nieuczciwym. Za 30000000 można kupić całkiem sensowną aparaturę do kilku szpitali, która być może uratuje życie pomoże pewnej grupie osób. A głupie 800000000 ledwo starczy na roczne pensje dla miłych pań urzędniczek, które z uśmiechem nam te dowody wydawały – w skali kraju nie są to jakieś kokosy.

    A co do animozji Kościół – Owsiak, to zważywszy, że Owsiak realizuje te same cele, co Kościół, tylko dużo lepiej (z kasy, którą zbiera się rozlicza, wspólnota, która się dzięki niemu tworzy też jest fajniejsza niż ta kościelna), to trudno się dziwić zawiści Kościoła.

    Pozdrawiam,
    theta.

  77. Cargo,
    Czasem trzeba ostro, by inni oprzytomnieli. Co w tym medialno-politycznym zgiełku ma istotne znaczenie. I po to, by odciągnąć Was od tematów zastępczych, czyli pseudopolitycznych bitewek odgrywanych w celu zmylenia gawiedzi, trzeba walnąć z grubej rury.
    I jakbyśmy nie byli demagogiczni, to i tak usłyszą nas nieliczni.
    Natomiast w tym, co napisałam nie ma cienia przesady. Wśród znawców tematu takie stwierdzenia nie budziłyby jakichkolwiek kontrowersji, są bowiem powszechne. Tylko ekspertów nie należy nie mylić z lobbystami.
    Tych ostatnich jest w medialnej debacie multum. Nic więc dziwnego, że zakrzyczą każdego.
    Ale po kolei:
    Reforma emerytalna
    III filar mnie nie interesuje. Bo to sprawa prywatna i państwu nic do niego. Slogany typu: każdy powinien liczyć na siebie a nie na państwo również, gdyż oba systemy emerytalne ten sprzed i ten po reformie organizuje państwo. I to ono w obu przypadkach zmuszało i zmusza nas do odprowadzania składek na przyszłą emeryturę.
    Dlaczego krytykuję przeprowadzoną reformę?
    Wprowadzono bowiem system kapitałowy.
    Zawdzieczamy go Bismarkowi. Ale z upływem czasu, odstapiono od ubezpieczeń kapitałowych ze względu na ich niską efektywność.
    System , który pożegnaliśmy w 1999r. był systemem repartycyjnym.
    I warto wiedzieć, że dominuje on w krajach OECD.
    W 1999r. Polska była II po Chile państwem w historii, który wprowadził na taką skalę system kapitałowy. Pomimo tego społeczeństwo nie zostało poinformowane, że uczestniczy w eksperymencie. Zamiast tego karmiono nas kłamstwami o nieuchronnym bankructwie ZUS.
    Argumenty, które przytoczyłaś są ich wierną kopią. Gratuluję znakomitej pamięci.
    A teraz fakty, które łatwo możesz zweryfikować:
    Do końca 1998r ZUS zawsze miał nadwyżki wpływów ze składek nad wypłatami. A to oznaczało, ze subsydiował budżet. Np. budżet nie musiał wpłacać do ZUS za emerytury mundurowe itp. Nadwyżki te w polityce gospodarczej określa się mianem oszczędności publicznych.
    To finansowanie budżetu było z resztą, jednym z zarzutów przejadania naszych składek. O tym, że zarzut ten był ściemą na u żytek „ciemnego ludu” za chwilę.
    Podobnie jak Ty używano argumentu demograficznego za zmianą systemu. Miało ubywać rąk do pracy, a każdy zatrudniony musiałby w przyszłośći utrzymywać nawet dwóch emerytów, a może i więcej.
    Ktos kiedyś mądrze zauważył, że ekonomista to taki człowiek, który trudni się wymyslaniem powodów, dla których to, co przewidział pół roku wcześniej nie sprawdziło się.
    Tylko, ze w tym przypadku nawet najlepszy z nich takiego powodu nie znajdzie.
    Wyż lat 80-tych był już bowiem na tym świecie. I właśnie wszedł na rynek pracy. Pozostanie na nim przez najbliższe 30 kilka lat.
    Tymczasem pomiędzy rokiem 1989 a 2003 (podaję za prof. Kabajem) wskażnik aktywności zawodowej spadł z 89% do 53%. Jeszcze dwa lata temu oficjalne bezrobocie dotykało ok. 3mln. W ciągu dwóch lat wyeksportowaliśmy co najmniej 1,5 milionową armię dobrze wykształconych obywateli do pracy w „Starej Europie”. Bez pracy nadal pozostaje ponad 10% obywateli.
    Tak więc teza, jakoby w dajacej sie przewidzieć przyszłości znacząco pogorszą się proporcje ilości pobierajacych świadczenia do płacacych składki ze względu na czynnik d e m o g r a f i cz n y, czy tez biologiczny była zwyczajnym kłamstwem. Podobnie jak zarzuty o przejadaniu naszych składek i absurdalne pretensje, iż nie są one inwestowane.
    Żeby zrozumiec absurdalnośc owych zarzutów trzeba zrozumieć istotę systemów repartycyjnych, analogiczną do ubezpieczeń wzajemnych.
    Państwo jest w przypadku takiej emerytalnej umowy międzypokoleniowej nie żadnym dobrodziejem, czy fundatorem tylko koordynatorem i pełnomocnikiem. Dlatego też zarówno wysokość składki jak i wypłat ustala Sejm jako przedstawiciel właściciela czyli ogółu obywateli.
    A społeczna umowa wygląda następująco: ja oddaję część moich dochodów na utrzymanie pokolenia rodziców, a moje dzieci będą część swoich dochodów oddawały na utrzymanie mojego pokolenia, gdy nie będę juz zdolna do pracy. Zalety tego systemu sa następujące:
    Wysokość przyszłych emerytur jest ściśłe skorelowana, z dorobkiem cywilizacyjnym kraju w okresie mojej pracy, a więc kilkudziesięciu lat.
    W pełni korzystam z efektów mojej pracy, a nie tylko moich oszczędności, które zawsze będą tracić na wartości choćby z powodu inflacji będącej efektem, nie tyle patologii, co rozwoju cywilizacyjnego. Żaden bank, nie da nam takiego oprocentowania, które ten rodzaj inflacji by zrekompensowało.
    Bo gdyby tak się stało, to tylko kosztem zachamowania rozwoju.
    I najważniejsze, nasze składki w postaci emerytury natychmiast wracają na rynek, pomniejszone zaledwie o najniższy z możliwych na rynku finansowym koszt funkcjonowania, działającej non profit publicznej instytucji.
    A ten powrót to prawdziwa i najbardziej efektywna inwestycja, inwestycja w popyt krajowy. Pozostałe niewykorzystane środki trafiają do budżetu i
    zgodnie z wolą obywateli są przeznaczane na inwestycje w infrastrukurę ( drogi, autostrady, obiekty publiczne, koleje itp), kapitał ludzki( edukacja i nauka), bądż inny cel służący obywatelskiej wspólnocie.
    System ten zwiększa także tzw. kapitał społeczny tj, umiejętność współpracy, społeczną spoistość i solidarność. Ale to już przeszłość. Przynajmniej na razie. Do czasu aż ujawnią się w pełni „dobrodziejstwa” nowego. Nowa Minister Pracy natychmiast musiała zamilknąć, po ujawnieniu przewidywanej wysokości świadczeń dla kobiet w nowym systemie.
    Mimo iż poprawność polityczna, nakazuje z pamięci recytować zalety przeprowadzonej reformy, to i tak nie wymieniłaś ani jednej. Poza tym, że nauczyła Cię ona nie liczyć na Państwo.
    Niejeden logik zadałbyby pytanie: po co państwo organizuje system emerytalny, który przyniesie staremu człowiekowi, wyłącznie gorzką nauczkę? Nauczkę, ze więcej powinien oszczędzać. Ale z czego, jeżeli ponad 55% obywateli egzystuje poniżej minimum socjalnego? I jaką korzyść ten schorowany i spracowany człowiek z nauczki tej wyciągnie, dzeciom i wnukom przekaże? Czy jego gorycz zwiększy kapitał społeczny, czy go umniejszy? A wiesz, ze to od tego kapitału, według Światowego Forum Ekonomicznego zależy w ogromnym stopniu pomyślność i rozwój kraju?
    A teraz kasa, bo na tym każdy porzadny człowiek zna się najlepiej.
    Wiesz co się z nią dzieje? Jak myślisz, ile OFE straciły na kolejnej bessie na GPW? Wiesz ile płcisz marży? Jakie wypasione fury prezesom fundujesz? A wiesz co dostaniesz? 33-36% ostatnich zarobków. A to oznacza, ze jeżeli chcesz utrzymać tem poziom życia, który osiągnęłaś na końcu swojej kariery, to musisz sama dołożyć co miesiąc ponad 60%. A wiesz jakie sumy powinnaś w tym celu odkładać? Wiesz jak długo będziesz żyła? A wiesz, młoda kobieto jaką emeryturę byś otrzymała w starym systemie. 90-100% zarobków z 5-10 ostatnich dziesięcu lat pracy. Waloryzacje tych świadczeń ustalałby Sejm, a ty byś mogła wpływać na jego decyzje.
    I jeszcze jedno w przypadku krachów finansowych i bankructwa któregoś z OFE Twoją przyszłą emeryturę gwarantuje nie prywatny fundusz tylko Państwo.
    A wiesz, ile budzet państwa, a więc także i Ciebie Obywatelko, kosztuje nowy system. Wiesz ile razy tracisz?
    9% składek trafia do OFE, tj poza rynek. ZUS się nie bilansuje. Co roku z budżetu kilkanaście obecnie miliardów przeznacza się na załatanie tej dziury. Z każdym rokiem coraz wiecej. Poziom redystrybucji dochodów jest grubo niższy od średniej unijnej, dlatego m.in. budżet nie jest w stanie się zbilansować. Emituje bezpieczne i rentowne obligacje, które są głownymi inwestycjami OFE. Za pieniadze pożyczone od OFE państwo uzupełnia dziurę w ZUS lub przeznacza na szeroko pojete inwestycje publiczne.
    Środków z OFE nie można dowolnie inwestować, bo rynki finansowe to kasyno i wszelkie wielce prawdopodobne straty, byś Ty miała zagwarantowaną emeryturę, musiałoby pokryć państwo.
    Widzisz teraz to koło fortuny, w które wkręcono prywatnego pośrednika bez jakiejkolwiek korzyści dla przyszłych emerytów i Państwa?
    Rozumiesz już dlaczego dla lobbystów sektora finansowego udających w debacie publicznej rolę ekspertów jest to tak wspaniała i nowoczesna reforma?
    A wiesz, że gra na polskich i światowych rynkach finansowych nie jest grą o sumie zerowej?
    Polecam” Szalone lata dziewięćdziesiąte” J. Stiglitz’a, wiceprezesa Banku światowego, doradcy ekonomicznego Billa Clintona, którego 8 letnie rządy zakończyły się, o ile dobrze pamiętam, półbilionową nadwyżką budzetową, w zawrotnym tempie zamienioną potem przez neoliberałow Busha w gigantyczny deficyt. J. Stiglitz jest także laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii z 2002r. Ta książka, jak żadna inna tego autora ukazuje mechanizmy i skutki neoliberalnego „przekrętu”. Ileż tam faktów i szczegółów, bez których poznania i zrozumienia trudno się wyrwać z więzienia polskiej politycznej porawności i kultu Balcerowicza. Który przy Stiglitz”u i innych tuzach światowej ekonomii wychodzi na nieuka. Co w przypadku takiego jak on doktrynera nie jest niczym niezwykłym.
    Jak widzisz w Polsce tak sie już utarło, ze Ci którzy wiedzę i informacje czerpią z pierwszej ręki i ucza się od najlepszych nazywani są demagogami bądz populistami. Polska to bardzo dziwny kraj.
    O mglistym zarysie tejemniczej, ale za to ustrojowej reforymy systemu ochrony zdrowia chętnie jeszcze podyskutuję.
    A co do pogardy i niekompetencji to podtrzymuję moje stanowisko.
    Tak się niestety składa, że każdy minister sprawuje jednocześnie funkcję szefa resortu, bardzo absorbującą. Jeżeli więc nie ma wiedzy i programu obejmując urząd, to nie bedzie go miał w ogóle. Tacy nieprzygotowani koncepcyjnie premierzy i ministrowie są skazani na podszepty lobbystów i rażące błędy. Kiedyś ci „wielcy” mążowie stanu ogrywni byli skutecznie przez specjalistów i szefów departamentów. A wiedzę, niezbędną do zbudowania uczciwej oferty wyborczej, której brak wypomniałam każdy poseł może w bardzo łatwy sposób uzyskać. Obywatel również. Byle mu się chciało.
    To lenistwo liderów wczorajszej opozycji jest właśnie wyrazem pogardy, dla mnie i dla Ciebie, o pracownikach służby zdrowia, wymiaru sprawiedliwości, nauczycieli również. Art. 95 Konstytucji stanowi, iż to Sejm sprawuje bezpośredni nadzór nad pracami Rady Ministrów. Prezentowana ignorancja Premiera oznacza, ze nie wywiązyał sie On, lub jego klub należycie z konstytucyjnego obowiązku. Trudno bowiem kontrolować coś, o czym nie ma sie zielonego pojęcia. Jeżeli nie miało się rozeznania o sytuacji płacowej służby zdrowia to należało milczeć w trakcie czerwcowych strajków. A nieudolne próby ukrycia, ze nic się nie robiło jako opozycja, kosztem obejścia i lekceważenia demokratycznych procedur oraz zamieszania i wrzasku wokół imponerabiliów jest niczym innym jak infantylizmem i prywatą. Pozdrowienia

  78. Do Wodnika 53; Nie wycofuj się w prywatność , Twoje wipsy zawsze czytam z dużym zaiteresowaniem , są wielokrość oparte o dużą wiedzę .

    Pozdrawiam
    Waldemar

  79. Szanowni Blogowicze,
    to co ponizej to na kanwe wpisu Olhado (patrz wyzei i nizej), ale dla wszystkich.

    Olhado,
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-42967

    bedac mieszkancem Polski do 1986 roku i a dodatek w grupie zawodowej ktora bezposredio swiadczyla zopelnie przyzwoite uslugi medyczne (czyli lekarze) nie oczekiwalem specjalnie niczego cudownego za placone skladki, bo juz wtedy wiadomo bylo, ze nie wystarczaja (prosze pamietac ze w Polsce zawszej byly i skladki i powszechne ubezpieczenie zdrowotne). Do skladek panstwo dodawalo jakis ochlap z budzetu (jesli pamieta Pan te czasy, to byly to glownie wplywy z akcyzy za papierosy i alkohol) i to mialo z grubsza wystarczyc. Oczywiscie nie starczalo, wiec pacjent (zaleznie od polozenia „geograficznego”) wspolplacil albo nie.
    W moim wielkim osrodku akademickim byly i pisane i niepisane „cenniki”. Wszyscy sie po cichu oburzali, ale rzad i tak twierdzil ze „lekarze nie umra z glodu” (potem tez, ze i rzad sie wyzywi, pamieta Pan?). I taka, moze nie socjalnie i ideowo szczera ale w koncu kohabitacja funkcjonowala.
    To funkcjonuje do dzis, prosze sie tylko rozejrzc dookola. I to nie tylko dlatego, ze ci wstretni lekarze biora i maja lapy jak lep.
    To funkcjonuje np. w niepublicznych zakladach opieki zdrowotnej (poradniach i szpitalach, tak sie sklada, ze z kilkoma jestem w Polsce zaprzyjazniony). Tu istnieje funkcja wspolplacenia ub pelnoplacenia za usluge medyczna.

    Jesli mysli Pan (Pani?), ze z samej skladki na ubezpieczenie zdrowotne da sie utrzymac maszyne biurokratyczna, substancje materialna (budynki, sprzet, etc.) i personel medyczny (wszystkich grup i kolorow) to…. gratuluje optymizmu i naiwnosci. Tu prosze sie nie obrarzac, jak prezydent, bo i tak nie mam zamiaru przepraszac. Bo za fakty sie nie przeprasza.

    Sluszna jest natomiast Panska uwaga, ze „chamstwem” (to w Polsce takie popularne slowo, zdaje sie, ze w oczach niektorych Polska to Chamistan) jest uzywanie „panstwowego” sprzetu do diagnostyki czy leczenia „prywatnych” pacjentow i to „w godzinach pracy”. To jest po prostu nieuczciwe, i tyle. Wiem ze ta praktyka jest dosc powszechna, szczegolnie „w wyzszych sferach bogow w bieli”. Ale jest i bardzo duza grupa (moze nawet znaczna wiekszosc), ktora zainwestowala i zakupila sprzet, ma prywatne gabinety i szpitale. Maja oni takze kntrakty z NFZ (zwykle nie kryje to nijak kosztow) i dzieki temu tacy pacjenci jak Pan moga byc przyjeci „za skladke”. Pewnie nie od razu, pewnie trzeba troche poczekac, bo ten co placi gotowka wchodzi pierwszy.
    Pewnie tez i na to sie Pan oburza. Ale ten system juz dawno zostal przyjety we wszystkich niemal krajach (na Kubie nie calkiem oficjalnie, tam dziala jak kiedys w PRL, akurat znam i ten system).
    W Niemczech moze sie Pan ubezpieczyc prywatnie (pracodawca placi swa czesc do wysokosci polowy skladki ubezpieczenia w „panstwowej” kasie chorych). Idzie Pan w tedy do lekarza, placi gotowka lub dostaje do zaplaty rachunek, a kasa zwraca Panu zaplacone lekarzowi pieniadze. Czesto ma Pan nawet osobna poczekalnie, kawe lub telewizje, by nie nudzil sie Pan podczas krotkiego oczekiwania. Ci „panstwowi” czesto czekaja dluzej. I nie dostaja wszystkiego, co dusza zapragnie za ich skladke, bo „panstwowa” kasa za wszystko nie placi.
    Czesc tzw. spoleczenstwa oburza sie na taka klasowa medycyne, ale taki system jest i mniej wiecej funkcjonuje. Jak, napisalem juz poprzdnio.

    Istnieje tez dla tych na wierchuszce (szefow czy ordynatorow) mozliwosc wykorzystywania klinicznego sprzetu, sali operacyjnej i personelu do leczenia (diagnozowania) prywatnych pacjentow. To jest uregulowane umowa pomiedzy szpitalem (klinika akademicka) a lekarze, ktora dokladnie okresla, jeki procent z wplywow „do kieszeni” lekarz ma odprowadzic do kasy szpitalnej (klinicznej) za takie prawo. W patach 80′ i poczatkach 90′ bylo to ok. 30-40% przychodu brutto (to byly czasy!!). Dzis, jak szpital zgadza sie, na tzw. „Privatliquidation” czyli prawo do przyjmowania prywatnych pacjentow w jednostce, ktora lekarz kieruje (to prawo maja bowiem tylko szefowie lub ordynatorzy, tzw. asystenci pracuja dalej za pensje, jak niewolnicy, ale to juz inna bajka) wymaga odprowadzenia az do 70% utargu. Tyle o Niemczech.
    W innych niemieckojezycznych krajach jest nieco inaczej, w anglosaskij jeszcze inaczej, w USA za to dosc odmiennie (ale nie do konca tak tragicznie, jak to sie czasem w Europe wmawia).

    Tak wiec dla Pana i innych Szanownych Blogowiczow – jako obywatel Polski, Niemiec i innego cywilizowanego kraju nie oczekuje i nigdy nie oczekiwalem, ze za skladke ubezpieczenia zdrowotnego (w Niemczech aktualnie prawie 15% zarobku brutto) otrzyman wszystko czego dusza pacjenta i przemysl farmaceutyczny zapragnie. To slabo wystarcza nawet na „podstawowe minimum” co sie za tym kryje wie jedynie slowotworca.

    System, aby nie wiem jak szczelny byl, nie utrzyma sie jedynie ze skladek obywateli. Do tego doszli inni juz dawno.
    Czas, by uswiadomili to sobie i polscy politycy i polscy obywatele.
    Kazde inne obiecanki to mit, mydlenie oczu i demagogia.
    Chyba, ze wracamy do mniej lub bardziej rozwinietego socjalizmu. Ale jak wtedy bylo, pamietamy.

    Chetnie podziele sie dalszymi szczegolami i doswiadczeniem z branzy, ale to nie temat na blog, w kazdym razie nie w tym „odcinku”.

    Pozdrawiam
    Z Berlina

  80. Pani Redaktor!
    Wielce Pania podziwiam za wspaniale komentarze, za doskonale i madre atakowanie PiS, a ostatnio za merytoryczna obrone politycznych GADZIN Palikota i Niesiolowskiego.
    Tak sobie z bolem serca mysle, kiedy to stacila Pani „touch of” dobrego wychowania i kobiecej delikatnosci.
    Broni Pani uzasadnia i utwierdza postepowanie Palikota, a nawet on rozumie swoje bledy i w wykretny sposob za nie przeprasza.
    Pani Redaktor, z dobrego serca Pani radze zmienic trabe w ktora Pani dmucha. Zaczyna byc niemodne potepianie PiS i chwalenie PO.
    I niedlugo okaze sie , ze zostanie Pani tu samotnie, no moze z Danielem Passentem.
    A analizujac z Pania trafne pytania, mam pytanie rownie absurdalne, glupie i na podobnym poziomie intelektualnym.
    Niedawno oplakiwalismy smierc w Pani rodzinie. Chodza plotki w Polityce.
    Czy Pani sie do tego przyczynila?
    I TO JEST TEN SAM POZIOM ZAPYTYWAN.
    Prosze pamietac, na oltarze s…c nie mozna!

  81. Magrud-dzięki .

    Cargo-kontynuuj.

    Olhado-nie przekręcaj. 🙂

  82. Uslyszalam dzisiaj w radiu, ze posel Palikot haniebnie oskarzyl prezydenta (Grzegorz Napieralski w radiu Tok FM). I ze Jacek Kurski obrazilby sie za porownanie go z Palikotem (posel Hoffman).

  83. owal 40

    w przekręcaniu cała przyjemność, szczególnie w tym przypadku 😉

    a tymczasem na łamach dziennika Polska o sytuacji w służbie zdrowia zabrał głos prof. Jan Winiecki. I moim zdaniem bardzo przytomnie zwrócił uwagę na bełkocik PiSu i niektórych dziennikarzy o tym, że PO miała niby 2 lata na przygotowanie reformy a „nic nie ma” (moim zdaniem ma – raz że mają pomysł, dwa że trzymają sytuację pod kontrolą)

    http://www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-49451.html

    Politycy opozycji i propisowskie media publiczne krytykują Platformę za nieprzygotowanie do rozwiązywania problemów ochrony zdrowia. ?Przecież byli dwa lata w opozycji i mieli czas na przygotowanie programu? ? brzmi standardowy zarzut.

    Oczywiście, najłatwiejsza odpowiedź, to zwrócenie uwagi, że PiS był dwa lata u władzy i ? mając cały aparat administracyjny i analityczny (słaby, ale liczny) w rękach ? nie zrobił nic. Tak samo nie zrobiło nic SLD będąc przedtem u władzy cztery lata. Przepraszam! Odwołuję (częściowo): popsuł to, co zaczął rząd Buzka, przyspieszając proces degrengolady w ochronie zdrowia.

    Jednakże i politycy, i żurnaliści ? na swój sposób, to znaczy pokracznie i niezamierzenie ? wskazali na pewien rzeczywisty problem. A jest nim brak zaplecza analitycznego i koncepcyjnego polskich partii politycznych. Wszystkich bez wyjątku. Dlatego partie przychodzą do władzy i gorączkowo rzucają się ? bądź zostają wrzucone! ? w gąszcz problemów wymagających pilnego, a na pewno sensownego rozwiązania. I tak zaczyna się klecenie prowizorki; powstają w trybie ekspresowym ustawy, które potem trzeba nowelizować po kilka razy ? tak są niespójne wewnętrznie i sprzeczne z innymi ustawami.

    Powstaje pytanie, czy to tylko następstwo polskiego ?jakoś to będzie?, czy są inne przyczyny? Np. brak tradycji tego, co w świecie anglosaskim nazywa się private giving. Nawet największe i najsławniejsze think tanks, czyli trusty mózgów, powstały i funkcjonują tam za prywatne pieniądze. W Niemczech, gdzie też nie ma takich tradycji, trzy partyjne fundacje największych partii politycznych finansowane są z budżetu państwa.

    W Polsce z budżetu państwa finansujemy partie polityczne, natomiast partiom, a raczej ich aparatczykom, nie przychodzi do głowy, by część pieniędzy przeznaczyć na przygotowanie się do rządzenia, na bieżące analizy, na projekty ustaw, które będzie można wnieść do laski marszałkowskiej po objęciu władzy bądź przedstawić w trakcie kadencji jako projekty opozycji.

    Wprawdzie słyszymy co jakiś czas o mitycznych ekspertach, przygotowujących to lub owo, ale tego czy owego obejrzeć się później nie da, a jeśli już się to coś zobaczy, to jest to i tak do bani. Tak naprawdę, to partie polityczne mają czasem ? bo nie zawsze ? trochę sympatyków wśród ludzi znających się na rzeczy, teoretyków i praktyków, a ci ostatni ?z doskoku? zrobią coś dla ?swojej? partii. Tak więc, prowizorkę w rządzeniu poprzedza ? jak widać ? prowizorka analityczno-koncepcyjna. A wyniki są takie, jakie są.

    Widzę dwa problemy związane ze zmianą tej sytuacji. Pierwszy to popyt na wiedzę, który jest bardzo niewielki w poszczególnych partiach. I drugi, czyli podaż. Ogromna większość naszych ugrupowań politycznych, nawet gdyby miała pieniądze i chciała je przeznaczyć na stworzenie i utrzymywanie takiego think tanku, miałaby problemy ze znalezieniem kompetentnych ludzi. Inaczej mówiąc, partia mogłaby sobie kupić tank, za pieniądze podatników, ale z thinkiem miałaby ogromne kłopoty.

    Wystarczy przypomnieć sobie PiS, za rządów którego krążyła po propisowskich mediach czołówka intelektualna: trzech profesorów i jedna pani doktor, których nazwiska były często dłuższe od dorobku naukowego. Na liczniejsze zaplecze tej partii już nie było stać..

  84. Marius21 – co to za nikczemne zagrywki?

  85. Drogi theta,

    dzięki za miłe słowa.
    Twoje dywagacje o rozdysponowaniu przytoczonych kwot, odbieram jako przewrotną anegdotę. Za 30mln można kupić sprzęt medyczny, który wnosi do problemów medycyny tyle, co przed wojną sprzęt wojskowy dla armii zakupiony z podobnych zbiórek społecznych. Dzieciom na zachodzie, np. w Holandii, organizuje się imprezy, podczas których mogą „pobiznesić” . Splendor imprezy podobny, a nawyki , jakich nabywają holenderskie dzieci wprost przeciwne do naszych. Plaga quasi- żebractwa rozszerzyła się o różne świąteczne dziecięce akcje w hipermarketach. Nawyk- po co zarabiać, wystarczy poprosić z jakąś presją w zanadrzu.
    Kiedy widzę bardzo młodego człowieka, który dla Orkiestry zaczepia przechodniów , żeby uzyskać datek, to w pierwszym odruchu kojarzę dzieci rumuńskich cyganów, które swego czasu zbierały pieniądze od przechodniów.
    Dla mnie zasadniczym problemem jest to- dlaczego tego sprzętu , który kupuje orkiestra w szpitalach nie ma?
    Twój dowcip o marności 800mln w skali kraju , odebrałem jako prześmiewcze zastosowanie tego skojarzenia, którego nasi dobrodzieje od rządzenia , używają dla „osłody” każdego marnotrastwa państwowych pieniędzy. „W końcu w skali kraju…”, to wszystko są błahostki, a jeśli coś będzie za duże „w skali kraju” to wystarczy zwiększyć skalę, od przestrzennej, do czasowej wieczności.

    Animozje Kościól -Owsiak- to w moim odczuciu, walka o wizerunek, rząd dusz , kupione za nasze pieniądze. Dajcie nam swoje pieniądze, my coś za nie nośnego emocjonalnie kupimy , a wy będziecie nas kojarzyć z „samym dobrem”. Państwo łupi nas na znacznie, znacznie większy szmal, „kupuje ” nieporównywalnie więcej dóbr, ale nie ma tej specjalnej ciepłej otoczki. Państwo to proza.Kościół od zawsze uprawiał „kierowaną”dobroczynność, jako jede z głównych PR-ów swojego chwytliwego wizerunku, to działka Kościoła. Owsiak zaczyna pracować na tm poletku, stąd te zgrzyty.

    Pozdrawiam,Eddie.

    Wodnik53,

    dopada Cie właśnie „kocia melancholia”. W tym stanie, nie wolno popełniać żadnych deklaracji, co na pewno wiesz doskonale. Może do lata zrobi się jakiś „układ”, gdzie Twoje połączone z pasją neurony, mogą zapewnić Tobie optymalnie sensowne wykorzystanie pobytu na Ziemii.

    Pozdrawiam, bez przesadnej ckliwości, Eddie.

  86. Magrud,
    (2008-01-15 o godz. 03:24)
    JAK MOŻESZ!!

    —cytuję—
    „W 1999r. Polska była II po Chile państwem w historii, który wprowadził na taką skalę system kapitałowy. Pomimo tego społeczeństwo nie zostało poinformowane, że uczestniczy w eksperymencie. Zamiast tego karmiono nas kłamstwami o nieuchronnym bankructwie ZUS.”
    —koniec cytatu—

    Jakże to – opoka i ostoja Ludzi Rozumnych, GW, karmiłaby nas kłamstwami uzasadniając niezbędność reformy emerytalnej?!

    Jakże można w ogóle artykułować takie twierdzenia?!

    —cytuję—
    „… teza, jakoby w dajacej sie przewidzieć przyszłości znacząco pogorszą się proporcje ilości pobierajacych świadczenia do płacacych składki ze względu na czynnik d e m o g r a f i cz n y, czy tez biologiczny była zwyczajnym kłamstwem. Podobnie jak zarzuty o przejadaniu naszych składek i absurdalne pretensje, iż nie są one inwestowane….”
    —koniec cytatu—

    O zgrozo!
    Nasi najelitarniejsi z elitarnych – członkowie UW, redaktorzy GW, współpracownicy Balcerowicza – mieliby nas ZWYCZAJNIE OKŁAMYWAĆ?!

    —cytuję—
    „…Widzisz teraz to koło fortuny, w które wkręcono prywatnego pośrednika bez jakiejkolwiek korzyści dla przyszłych emerytów i Państwa?
    Rozumiesz już dlaczego dla lobbystów sektora finansowego udających w debacie publicznej rolę ekspertów jest to tak wspaniała i nowoczesna reforma?”
    —koniec cytatu—

    Booosze! To oni byli zwykli lobbyści, a nie guru nasi kochani, otwierający nasze ciemne oczy na szczęśliwości wolnego rynku w emeryturach?!

    —cytuję—
    „…Ileż tam faktów i szczegółów, bez których poznania i zrozumienia trudno się wyrwać z więzienia polskiej politycznej porawności i kultu Balcerowicza. Który przy Stiglitz?u i innych tuzach światowej ekonomii wychodzi na nieuka. Co w przypadku takiego jak on doktrynera nie jest niczym niezwykłym. …”
    —koniec cytatu—

    HYyyyy… Siostro – tlenu!

    Balcerowicz – NIEUK?!
    Balcerowicz – DOKTRYNER?!
    Balcerowicz – obiekt kultu?!

    Ghhhree… jeszcze raz tlen proszę! I 100ml adrenaliny!

    Jakże to:

    człowiek, o którym każdy elitarny (a więc hołdujący GW i Polityce) inteligent polski wie, że

    – bez niego pogrążylibyśmy się w otchłani homosovieticusostwa,

    – że niczym Mojżesz wywiódł nas z domu niewoli ekonomii realnego socjalizmu,

    – że pod jego światłym przewodem niestrudzenie zbudowaliśmy przodujący ustrój wolnorynkowej demokracji,

    – że bez niego kury przestałyby się nieść, słońce wschodzić, a bankomaty wydawać pieniądze,

    – miałby być nieukiem, doktrynerem i obiektem świadomie wykreowanego kultu w ramach nowoobowiązującej politpoprawności???!!!

    O tempora, o mores! O horrible dictu!

    Jak śmiesz tak gwałcić najświętsze aksjomaty ustrojowe III RP i najbezczelniej w świecie twierdzić, że Cię Balcerowicz nie zachwyca, skoro przecież wszyscy naprawdę inteligentni, wykształceni i postępowi nasi obywatele wiedzą, że zachwyca?!!

    I nie może nie zachwycać!

    I reformy przez niego sygnowane również nie mogą nie zachwycać – więc jakże śmiesz nie zachwycać się i reformą emerytalną?!

    Reformy Balcerowicza zachwycają i już!

    Magrud,

    czyżbyś była siłą określoną, działającą na rzecz środowisk znanych, w interesie kręgów wiadomych, i będącą wodą na młyn tych nielicznych enklaw reakcji jeszcze niewytrzebionych w toku walki ze wstecznictwem?!

    Bo wypowiadając takie herezje utraciłaś wszak status inteligenta, opowiedziałaś się po stronie odwiecznie zacofanego polskiego kołtuna, zbyt tępego na to, by w pełni docenić geniusz tak Prof. Balcerowicza, jak i związanego z nim środowiska politycznego Ludzi Rozumnych i Człowieków Honoru.

    A także ich niekwestionowaną Rolę Przewodnią w dziele budowy i umacniania ustroju w interesie mas pracujacych i kapitalizujących, aby wszystkim żyło się lepiej…

    Magrud,

    jeśli chcesz uniknąć całkowitego ostracyzmu na blogu Pani Redaktor (bo któż będzie chciał się zadawać z taką obrazoburczynią?!) to

    PRZEPROWADŹ SAMOKRYTYKĘ!

    I poproś aktyw kolektywu blogowego z P. Redaktor Paradowską na czele o wybaczenie…

  87. Szanowna Pani Janino.
    Uważam, że powinna się Pani wykazywać większą empatią względem Pana Prezydenta. Wpis na taki temat powinien zawierać wyrazy współczucia dla Pana Prezydenta a nie usprawiedliwianie Palikota.

    Jak można się czuć i zachowywać, gdy:
    -ma się takiego a nie innego brata (bliźniaka, o zgrozo!)?
    -zaplecze intelektualne: Zybertowicz, Legutko, Krasnodębski, Wolniewicz, Bender, Ryszard Nowak?
    -sojusznicy polityczni: Rydzyk, Samoobrona i LPR?
    -współpracownicy: Macierewicz, Olszewski, Fotyga, Kamiński, Suski, Brudziński…?
    -największe osiągnięcia polityczne 2 lat rządów: znalezienie układu rządowo-prezydenckiego (Kaczmarek-Krauze)?
    i w związku z powyższym – jest się pośmiewiskiem w Polsce i na świecie: irasiad, kartofel, „z ziemi polskiej do wolski”, złośliwe mikrofony na konferencjach, poparcie dla 3 największej idiotki na świecie…?

    Ja bym się upijał…

    PS
    Zagadka: dlaczego nie udała się rada gabinetowa i dlaczego rząd złośliwie przybył na nią z pustymi rękami?

  88. Miało być o Palikocie a za sprawą Margud zrobiło się o nieuleczalnej u nas słuzbie zdrowia. Podobnie jak wielu innych wypowiadających się, uważam ze przegieła. Nawet w języku, kiedy pisze np. „Tusk uprawia sabotaż” (po co?) czy „wpadliśmy w rynnę pogardy”.
    Byłam po stronie lekarzy, obecnie jednak coraz bardziej to ich obwiniam o istniejący pat. Mam nawet niemiłe wrażenie, że ich strajki w rzeczywistosci nie odbiegają wiele od gorniczych atakow na sejm. Moga nas szantazować, bo obywatel może nie kupować sobie nowych ubrań, może jeśc pasztetowke zamiast szynki, moze nawet nie uczyc się, ale musi korzystać z pomocy lekarza, kiedy jest chory.
    Rozumiem, że to zawod bardzo odpowiedzialny i wymagający rozległej wiedzy (czy wszyscy lekarze ja maja?). Jak się jednak ma 1700 zl dyplomowanego nauczyciela do 7000 zl lekarza specjalisty? Docelowo, jak słyszałam 11000 zl. Oczywiscie nauczyciele nie maja takiej siły przebicia, przy obecnym nizu demograficznym w szkolach jest ich nawet nadmiar.
    Dlatego nie dostana jakiejs odczuwalnej podwyzki, zwlaszcza jesli inne zawody tak skutecznie beda walczyc o swoje.
    Co do posła Palkota, zupełnie sie zgadzam. Jest niebezpiecznie nietuzinkowy ale wolę go od np. Brudzińskiego. A jawnośc życia politycznego wymagalaby oświadczeń kancelarii a nie procesu.
    Pozdrawiam E.

  89. Zajrzałem przez przypadek. Nie lubię Paradowskiej. Nie podoba mi się jej warsztat dziennikarski. Pisanina raczej nudna niż porywająca. Na wizji, tragedia. Ekspresja, dykcja, elokwencja Paradowskiej sprawiają wrażenie, że ma cały czas parcie.
    Ale tutaj, zatraciła wszelkie granice. Brak obiektywizmu jest chyba największą zmorą dziennikarza. Ja rozumiem, że można kogoś nie lubić, jak ja jej, ale posuwać sie do obrony Palikota za jego głupią i szkodliwą wypowiedź? W imię czego?
    Jednym z problemów Polski jest brak jakichkolwiek autorytetów. Powinno sie kreować takie wzorce, choćby naukowców odnoszących sukcesy, uczciwych polityków, itp. Dużą rolę maja w tym media. Uczciwe i bezstronne. A co otrzymuję od Paradowskiej? Tusk gadający bez sensu, obiecujący wszystko wszystkim, potrząsający puszką zamiast makówką, jak załatwić palące sprawy, wpatrzony w Dodę-Elektrodę i jej silikony. Nie, taki Tusk nie robi na pani redaktor żadnego wrażenia. Jest ok, trendy, cool, itp. Dopiero niesprawdzone brednie szkalujące Prezydenta, wypisywane przez gościa, który sprawia wrażenie jakby sam był cały czas przesterowany, są istotnym problemem.
    Sprawa Palikota umrze za parę dni, pozostanie sygnał „Prezydent pije”. Uważam udział Paradowskiej w tym brudzie, za jeszcze bardziej nie na miejscu, niż ona sama na wizji.

  90. W związku z awanturą lub jak kto woli – aferą Palikota i abstrahując od oceny (de gustibus…) sposobu, formy, treści i miejsca zadania wiadomych pytań chciałbym abyśmy sobie spróbowali – bez zacietrzewienia i wzajemnego obrażania (to a propos niektórych wpisów adresowanych do Gospodyni) odpowiedzieć na następujące pytania:
    1. czy jest dopuszczalne publiczne zadawanie pytań dotyczących stanu zdrowia osób publicznych ?
    2. czy w takim pytaniu można wskazywać wprost o jaką chorobę chodzi lub podawać okoliczności, które tą domniemywaną chorobę umożliwią zdiagnozować ?
    3. czy jest coś niestosownego w posługiwaniu się w takim pytaniu określeniami w rodzaju; choroba wrzodowa, choroba niedokrwienna serca, choroba Parkinsona, choroba alkoholowa (przykłady określeń chorób można mnożyć) ?

    Przypominam sobie, że w przeszłości komunikaty o stanie zdrowia osób publicznych, np. Prezydenta Reagana (choroba Parkinsona), Prezydenta Mitteranda (rak prostaty), Fidela Castro (udar mózgu), czy Jana Pawła II
    (ogólna niewydolność schorowanego organizmu) nawiązujące do pytań o stan zdrowia wymienionych osobistości, nikogo nie bulwersowały, a osobom pytania te stawiającym odpowiedzialnością karną nie grożono i ich ukarania się nie domagano.
    Czyżby pytanie o stan zdrowia Prezydenta RP było zabronione ?

  91. Co sie tak wszyscy do Palikota przyczepili.Czy to nie Lech Kaczyński /dr. prawa i były m i n s t e r s p r a w i e d l i w o ś c i/,powiedzial o prezydencie Lechu Wałęsie, że jest „wielokrotnym przestępcą”,za co zostal skazany prawomocnym wyrokiem? Czy to nie Lech Kaczynski ,po takim samym wyroku ,za takie samo pomówienie pana Wachowskiego/o ile pamiętam sad nakazał mu Wachowskiego przeprosić/,powiedział,ze go nie przeprosi,czyli nie wykona orzeczenia sądu. A więc trafił swój na swego.

  92. elaem pisze:
    2008-01-15 o godz. 12:27

    Byłam po stronie lekarzy, obecnie jednak coraz bardziej to ich obwiniam o istniejący pat. Mam nawet niemiłe wrażenie, że ich strajki w rzeczywistosci nie odbiegają wiele od gorniczych atakow na sejm.

    oczywiście, że tak. Ale – czy widziałaś kiedyś grabie, które grabią OD siebie? Nie, każdy chce uzyskać coś dla siebie, nawet czyimś kosztem. Lekarze, jak tu wielokrotnie pisano, nie wybrali zawodu ze względu na powołanie, ale ze względu na spodziewane dochody.
    I trudno im się dziwić.
    Z drugiej strony, system ochrony zdrowia w Polsce jest niewydolny, co łatwo można sprawdzić, jeśli się na cokolwiek zachoruje. Wymaga reformy. Reformę mogą sprawić tylko politycy. Politycy ruszają tyłki do roboty tylko wtedy, kiedy im ktoś pod tymiż rozpali ogieniek. Lekarze rozpalili, choć nie sądzę, żeby ich intencją była reforma czy interes pacjenta. Ale skoro już rząd ruszył 4 litery, jest szansa że coś się zmieni na lepsze, osobliwie dla pacjentów. Przy okazji pewnie też dla lekarzy i pielęgniarek.

    Przy okazji – zarzewiem tego ognia stało się prawo zabraniające obowiązkowej pracy lekarza powyżej 48 godzin. Lekarze mają nadzieję, że będzie teraz tak: wyższe zarobki, praca 48 godzin tygodniowo I UTRZYMANIE DOTYCHCZASOWYCH dodatkowych etatów oraz wykorzystywania państwowego, szpitalnego wyposażenia do prywatnych praktyk. O nie, moi mili. 48 godzin na państwowym i KONIEC. Żadnej prywaty, żadnego dorabiania, PRAWO ZABRANIA. Złapią na łamaniu tego prawa, to zakaz wykonywania zawodu lekarza dożywotnio. Koniec kropka.

  93. OWAL 40 2008-01-14 o godz. 14:09

    pisze, że jest przeciwnikiem marketingu politycznego, nie chce być traktowany jak klient i poucza mnie, że państwo jest bardziej skomplikowane niz przedsiębiorstwo.

    Owal: Możesz sobie nie chcieć, proszę bardzo. Tylko, że to nie od ciebie zależy, bo nie ty decydujesz o czym do ciebie napiszą w gazetach. Albo pokażą w TV.
    Gdyby nie ta konferencja Palikota, to byś sie nigdy nie dowiedział co się dzieje na komisariatach z zatrzymanymi dziewczynami i kropka. Po prostu gdyby on zrobił zwykłą konferencję w stylu retro, to nikt w TV by jej nie pokazał, ani tym bardziej w internecie, w prasie. A dzięki temu problem zna każdy i tymi policjantami gwałcicielami nareszcie ktoś się zajął.

    Przedarcie się do mediów jest podstawową umiejętnością polityka. Jak ktoś tego nie umie to powinien odejść z polityki. Problemem na inną rozmowę jest dlaczego nasze media zainteresują się czymś dopiero kiedy w powietrzu lata wibrator, ewentualnie parę obelżywych słów. Ale to na pewno nie wina Palikota.

    Palikot funkcjonuje w takim środowisku politycznym i medialnym jakie jest. To że nie załamuje rąk, nie obraża się jak Cimoszewicz, to tylko mu się chwali.
    To, że ktoś jest pojętnym uczniem w stosowaniu marketingu świadczy o tym, że jest dobrym politykiem. Bo czy się to komuś podoba czy nie takie są realia. Oczywiście oprócz marketingu czyli opakowania jest też rzecz ważniejsza: meritum czyli zawartość, pisałem o tym w swoim wpisie.

    Trochę mnie żenuje, że muszę pisać takie rzeczy, że w XXI wieku są jeszcze ludzie, którzy o marketingu mają takie pojęcie jak owal40 i do tego uważają to za powód do jakiegoś poczucia wyższości, do jakiegoś inteligenckiego zadęcia.
    Wydaje mi się, że bycie inteligentem w roku 2008 nie oznacza wyłącznie wygadywania smutnych pierdoł o tradycji i poczuciu wspólnoty itd, tylko do tych niewątpliwie koniecznych oznak inteligencji należy dodać jeszcze obsługę komputera, znajomość języków obcych, jaką-taką wiedzę o marketingu i reklamie, które nas otaczają w polityce i nie tylko, umiejętność posługiwania się kontem w banku – pewnie jeszcze parę podobnych rzeczy.

  94. Zestawmy fakty:
    Wizyta z ryngrafem u Pinocheta- największego” demokraty” odpowiedzialnego za 30 000 „zniknięć” jest cool.
    Opluwanie Jaruzelskiego- małostkowe próby odebrania emerytury, degradacji, odebranie emerytury Gierkowi to zachowanie z klasą.
    Konfliktowanie wszystkich grup społecznych, wchodzenie w układy z SO i LPR
    jest w porządku.
    Obrzucanie jajami Kwaśniewskiego urzędującego prezydenta Państwa jest ok.
    Pomawianie Wałęsy o agenturalność.
    Wymaganie przeprosin od Tuska i Sikorskiego- przeprosili nie wiem za co
    ale nie odpowiadała forma [nie na klęczkach?]
    Wielkoduszne wybaczenie Rydzykowi.
    Co to jest?
    Albo szanujemy głowę państwa – byłą i przyszłą – albo nie.
    Kulturalne zadanie pytania przez Palikota to szarganie świętości?
    Na szacunek i świętość trzeba zasłużyć [najlepsi są męczennicy za Sprawę]
    Nie wiem czy szacunek można wymusić.
    Jeżeli ktoś ma tak delikatny charakter , że ciągle czuje się urażony
    może nie powinien być politykiem.
    Budujemy wizerunek Polski bezklasowej- bez klasy. W oczach świata.

  95. magrud !
    OFE nie może zbankrutować, gdyż jego wyniki ekonomiczne są na bieżąco monitorowane i w przypadku nawet zbyt małych dochodów jego zarządzający musi dopłacić z własnej kasy. Na akcje spółek notowanych na giełdzie OFE może zainwestować do 40% swoich środków finansowych.
    Podzielam Twoją opinię o Balcerowiczu i jego zaślepieniu. Polecam odpowiedż w Wybiórczej Andrzeja Walickiego na noworoczny artykuł Michnika.

  96. Sądząc z treści blogu p. Palikota zamieszczonego tutaj przez Olhado, nie ma tam nic nagannego co uprawnia otoczenie pisowskiego pałacu do reakcji histerycznych. Pan Prezydent jest człowiekiem, delikatnie rzecz ujmując, raczej mało samodzielnym, a jego bełkotliwe i niewyraźne wypowiedzi bez tłumacza nie są do zrozumienia. Brak osobowości to jest to co cechuje jednego z braci i skoro „nasze gały widziały co brały” to mamy to i tyle. A otoczenie Pana prezydenta to juz ciekawe okazy osobliwosci które jakby się przyciągały i tworzą szczególny teatr nonsensu.

  97. Żeby żyło się lepiej. Wszystkim.

    Jak wiadomo 8 % od kwoty 10.000 zł da dodatkowy dochód netto w wysokości 800 zł, zaś 1% od kwoty 1200 zł zwiekszy dochód netto o 12 zł i będzie – jak obiecywała PO – wszystkim lepiej… Mnie interesuje, czy na próbę nie możnaby wszystkim podatku obniżyć o 12 zł, w tym i rządowi, i innym wysokim urzędnikom, i posłom. Niechby doświadczyli powagi poczynań reformatorów. Tu plany m.in. dot. PIT: http://biznes.onet.pl/0,1673743,wiadomosci.html :

    Rostowski: dwie stawki PIT i dalsze obniżki podatku
    (PAP, pb/15.01.2008, godz. 13:07)

    Ograniczenie wzrostu długu publicznego, zmniejszenie obciążeń fiskalnych i wzrost wydatków rozwojowych, to priorytety polityki gospodarczej – powiedział minister finansów Jacek Rostowski podczas debaty budżetowej w Senacie.

    Dodał, że kolejnymi priorytetami są: prywatyzacja, liberalizacja gospodarki i przygotowanie Polski do przyjęcia euro.

    Minister zapowiedział, że w połowie 2008 roku resort skarbu przygotuje program prywatyzacji. Zaś resort infrastruktury pracuje nad uproszczeniem prawa budowlanego, „według zasady, że brak sprzeciwu oznacza zgodę” – powiedział.

    Według Rostowskiego, w ramach reformy finansów publicznych konieczna jest poprawa jakości usług publicznych, takich jak: edukacja, system emerytalny i ochrona zdrowia. Podkreślił, że środki na te usługi mają być wydawane efektywnie, w czym pomoże wprowadzenie systemu budżetu zadaniowego.

    Minister zapowiedział też aktywizację zawodową osób powyżej 50. roku życia. Jego zdaniem około miliona osób, które ukończyły 50 lat, może powrócić na rynek pracy, jeśli zapewnimy im warunki do tego.

    Dwie stawki PIT w 2009 r. i dalsze obniżki

    Wprowadzenie w 2009 roku dwóch stawek podatku PIT – 18 i 32 proc. – oraz dalsze obniżanie podatku w następnych latach zapowiedział minister finansów Jacek Rostowski.

    „Zdecydowani jesteśmy utrzymać uchwalone przez poprzedni rząd obniżki składki rentowej i wchodzące w życie w 2009 roku obniżki stawek PIT. W następnych latach będziemy kontynuować obniżki stawek tego podatku. To umożliwi wzrost dochodu narodowego” – powiedział.

    „Z czasem chcemy też zmniejszyć obciążenie CIT” – dodał.

    Minister zapowiedział też reformę prawa podatkowego, „by było mniej uciążliwe”. Według niego, jeszcze w tym roku nastąpi uproszczenie podatku VAT. Punktem wyjścia do prac nad VAT-em ma być projekt ustawy wniesiony do Sejmu poprzedniej kadencji, do którego zostaną wprowadzone zmiany.

    Obniżka podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) będzie możliwa wtedy, kiedy pozwolą na to warunki gospodarcze – poinformował minister finansów Jan Rostowski.

    „Obniżka CIT nastąpi tylko wtedy, gdy warunki gospodarcze na to pozwolą. Nie będziemy obniżać podatków, jeśli miałoby to skutkować podwyższeniem deficytu budżetowego” – powiedział Rostowski podczas debaty budżetowej w Senacie.

    Przedstawiciele rządzącej PO mówili kilkakrotnie o możliwości obniżenia podatku CIT.

  98. A tak na marginesie, pytanie do lepiej znających języki obce:
    czy niemiecki i angielski mają równie liczną reprezentację określeń typu
    oszczerstwo
    insynuacja
    pomówienie
    naciąganie faków
    nadinterpretacja
    przekłamanie
    mijanie się z prawdą
    łgarstwo
    itp?
    Czy to polska specjalność językowa?
    Eskimosi mają 43 określenia na rodzaj śniegu, Francuzi 23 na określenie
    miłości……..
    Nam zebrałoby się ze 30 na rodzaje kłamstwa.
    Zależy co którą nację kręci……….

  99. Margud:
    Bardzo ciekawe omówienie.
    Jedynym czynnikiem zachęcającym do 3 filaru jest wg mnie dziedziczenie kapitału.
    A co ze składkami pracujących za granicą?
    Podobno po 10.5 roku legalnej pracy w Wielkiej Brytanii nabywa się praw do
    świadczeń emerytalnych.Emerytura w funtach?
    I jeszcze jedno- płace a więc i składki będą znacząco w najbliższych latach rosły.Czego nie można będzie powiedzieć o emeryturach- Nowy/stary portfel?

  100. Uchachany,
    Dzięki za genialną recenzję. Dawno się tak nie ubawiłam. Ale samokrytyka to nie dla takich oszołomów jak ja. Brak mi nawet zmysłu krytycznego o samokontroli nie wspominając. Do końca zycia jestem skazana na babranie się w pornograficznej wersji ekonomii. Taka już jestem Ciociolina Blogowa, czy jak jej tam. Pozdrowienia

  101. Magrud,
    pozwolisz, że odpowiem Ci koło piątku, bo w najbliższych dniach praca mnie zje całą, a na merytoryczną dyskusję w formie pisemnej i wyczerpującej podniesione przez Ciebie argumenty trochę czasu i na ich napisanie i na ich sensowne zebranie przed komputerem muszę mieć, bo inaczej będzie nie dyskusja a chaotyczny skrót myślowy.
    Powiem tylko, że ja się wciąż nie zgadzam z tabą, ale dlaczego to później. Dzisiaj nawet nie miałam czasu w całości i na szybko przeczytać twojego wpisu.
    Pozdrawiam.

  102. Nawiązując do posła Palikota – jakiś czas temu krążyły po Internecie takie dwa zabawne filmiki (w nieco zwolnionym tempie) z publicznymi wystąpieniami braci K. Chyba było to mniej więcej w czasach choroby filipińskiej. Czy ktoś z Szanownych Blogowiczów ma może do nich linka? Byłabym wielce zobowiązana za przypomnienie.
    Invinoveritas – zgadzam się, że Lechu ma ciężkie życie – zapomniałeś jeszcze o apodyktycznej rodzicielce oraz samodzielnej i njiepoprawnej politycznie latorośli. Pozdrawiam.

  103. @Zadawacze pytan:

    1. polityk jest m.in. od tego aby odpowiadac (lub nie) na pytania. Jesli ktos pyta czy nie jest wielbladem albo jakie sa jego najbardziej perwersyjne upodobania seksualne to moze takowe pytanie spokojnie ZIGNOROWAC i np. wyjsc ze studia.

    2. kampania/walka polityczna jest od odslaniania rzeczywistych cech charakteru ludzi. Tak jak zadawano ‚pytania’ Tuskowi o bicie zony, tak samo zadawac sie powinno pytania czy Nasz Najwspanialszy Prezydent (TM) nie leczy stresu urzedowania nadmiarem alkoholu _jesli sa do tego jakiekolwiek przeslanki_ a rozdzieranie szat i prawienie o moralnosci/dobrych obyczajach przez wczorajszych Poszukiwaczy Blizn i Siniakow Na Zonie Tuska to hipokryzja pelnogebna.

    3. Jest cienka czerwona linia pomiedzy szczuciem/pomowieniami (patrz Clinton w USA rozwalany przez republikanow za zdrade) a calkiem normalna walka polityczna. Nie ma chyba zadnego okresu ochronnego na przywodcow innej parti.

  104. Cóż cxy prezydent Lech Kaczyński jest użalezniony od alkoholu?
    Coz ciekawe pytanie, podobno ma słabość do czerwonego wina. Ja man pytanie, która odpowiedz zmiając prezydenta Kaczyńskiego jest prawdziwa, moim zdaniem ta drugie pytanie jest słusznie zadawac prezydentowi.
    Coż Palikot jego wyskoki nadają się tylko do taboitów. Coz polityk powinien wiedziewc co mówi. Cóż to bylo tylko pytanie, a sad nic mu nie zrobi, przeciez moze byc ‚zaniepokojony’ o zdrowie prezydenta Coz nawet przeciwniczy polityczny prezydenta mówią, że to plotki, coż reakcja prezydenta podanie Palikota do sądy jest emocjonalna, zbyt emocjonalna.
    Plotki, plotkami, ale wątpię, zeby prezydent Kaczyński jest alkoholikiem.
    Przeciez czasami wszyscy pijemy,.Coż ja ostatnio zadałam komus pytanie Czy terapią na złą przeszłośc jest skończenie studiów?
    Coż chyba kazdy ma prawo do zadawania pytań.
    A reforma zdrowa jest konieczna, na pewno jakies zmiany w sfere zdrowa, cóż to bede jakis sensie prywatyzacja. A niestety chyba prezydent Kaczyński nie wiele zrobi, zeby naprawic system zdrowotny.
    Coz chyba nadal będę., ze prezydenm Kaczyński bedę prezydentem swojego brata. Coz za mocno emocjonalne jest związany z bratem i złej czuje się w roli prezydenta Polski
    Pozdrawiam

  105. Najpierw Palikot.
    Zgadzam się z panią Janiną. Jeżeli od dłuższego czasu krążą plotki na wiadomy temat, to otwarte postawienie pytania nie jest chamstwem. Prezydentura to nie prywatna sprawa pana Kaczyńskiego, pałac to nie jego prywatne mieszkanie, wydatków związanych z pełnioną funkcją nie pokrywa z własnej kieszeni. Jakie to jednak dziwne, że parę pytań o alkohol wywołało taką burzę. Czemu kancelaria nie reaguje równie ostro, gdy zarzuca się prezydentowi obrażalstwo i lenistwo. Czemu prokuratura nie działa, gdy tyle się mówi o niekompetencji i bijącej w oczy nieudolności głowy państwa. Dlaczego akurat wino ma dyskredytować bardziej, niż rozważania na temat osobowości paranoidalnej? I jeszcze jedno. Nie mogę sie oprzeć wrażeniu, że na ocenę pana Palikota wpływa jego niekonwencjonalny wygląd i sposób bycia. Panowie Kurski czy Brudziński (garnitury i krawaty cacy, fryzury uładzone) są traktowani poważnie, żeby nie powiedzieć – z szacunkiem, niezależnie od tego jak horrendalne mówią rzeczy i jak obrzydliwie się zachowują. Ale to poseł Palikot jest figurą z gabinetu osobliwości.

    Nie słyszałam, żeby gdziekolwiek na świecie opieka zdrowotna działała wzorcowo (to samo dotyczy oświaty). Mam wrażenie, że w obu dziedzinach wprowadza się reformy „na macanta” i chyba inaczej się nie da, bo ilość zmiennych jest ogromna. W spór Margud i Cargo się nie włączę, za wysokie progi. Wiem tylko, że doktryny żyją własnym życiem, a realne życie często nie ma ochoty się im podporządkować. Pomysł okrągłego stołu jest dobry, ale pod warunkiem, że wszystkie zainteresowane strony zechcą się zastanowić, co mogą z siebie dla wspólnego dobra dać, a nie co wyłącznie dla siebie kosztem innych uszarpać. Bez świadomości wspólnego celu nie ma sensu tracić czasu na siedzenie przy czymkolwiek. Czeka nas więc pewnie kolejna droga przez mękę.
    Na początek trzeba pożegnać się z mitem bezpłatności i z mitem lekarzy pracujacych ileś tam obłąkanych godzin. To, co jest za darmo nie dość, że demoralizuje to jeszcze jest marnotrawione. Opłaty, takie jak u Czechów czy Węgrów, powinny być wprowadzone także u nas, bo tak naprawdę nic nie jest za darmo. Wiem, że odprowadzamy składkę, ale jej paradoksalnie nie widzimy i to z obu stron – wydaje nam się, że możemy mieć za nią wszystko co potrzeba niezależnie od tego ile wynosi. Opłata dyscyplinowałaby pacjentów i lekarzy także (płacę to wymagam). W życiu nie widziałam, żeby lekarz, zaczynajacy pracę powiedzmy o 8:30, był o tej godzinie w gabinecie. Nie uwierzę również, że można efektywnie pracować 36 godzin bez przerwy.
    Z moich szpitalnych doświadczeń bezdyskusyjnie wynika jedno – oddział jest taki, jak ordynator. Leżałam w wieloosobowej sali, na odrapanym łóżku, tynk odpadał od ścian i, niezależnie od bólu, byłam w raju. Dwuosobowy pokój, pomalowane ściany, niecerowana pościel – jeszcze nie dorobiłam się takiego wroga, żeby mu takiego szpitala życzyć.
    Jak nie ma nic, albo jest niewiele, to jeszcze zostają ludzie. Podejrzewam, że ci prawdziwi, a nie z zawodu lekarze (czy nauczyciele) mają u nas najbardziej przechlapane.

    Owal40 nie zdążyłam ci jeszcze pogratulować wnuka, z przyjemnością robię to teraz.

  106. Magrud:
    Mam chwilę w tym momencie, bo czekam na materiały do dalszej przerówbki i odniosę się na ten moment tylko do kilku twoich stwierdzeń:

    „W 1999r. Polska była II po Chile państwem w historii, który wprowadził na taką skalę system kapitałowy. Pomimo tego społeczeństwo nie zostało poinformowane, że uczestniczy w eksperymencie. Zamiast tego karmiono nas kłamstwami o nieuchronnym bankructwie ZUS.”
    1. Polska nie była II po Chile takim państwem, bo 2 lata wcześniej niż my Węgry również wprowadziły podobny system i tak:
    Od 1997 roku węgierski system emerytalny składa się równolegle ze „starego sysytemu” – repartycyjnego (PAYG), adninistrowanego przez państwo i obowiązkowego, który jest uzupełniany przez dowolne dodatkowe ubezpieczenia kapitałowe oraz z nowego systemu – mieszanego repartycyjno-kapitałowego, składającego się z systemu państwowego, obowiązkowych funduszy emerytalnych i dodatkowych, dobrowolnych ubezpieczeń prywatnych.
    Przyczynami jego wprowadzenia był kryzys tradycyjnego (starego) systemu oraz (podobnie, jak w Polsce): wysokie dopłaty z budżetu państwa do systemu emerytalnego (8-9% PKB), niski wiek emerytalny, przywileje ememrytalne dla szerokiego grona ubezpieczonych, brak powiązania pomiędzy wysokością świadczenia a wysokością wpłacanych do systemu skłądem. To te główne.
    Ustawa nwprowadzająca wobowiązkowe prywatnie zarządzane fundusze emerytalne została uchwalona w 1997 roku, a składki zaczęły wpływać do funduszy od 1998 r. Wybór funduszy jest obowiązkowy dla osób ubezpieczonych po 30.06.1998 i mających na ten dzień mniej niż 42 lata, a dobrowolny dla pozostałych ubezpieczonych bez względu na wiek. Mogli ci dobrowolni podjąć decyzję o dzieleniu składki na państwową i „prywatną” do 31.08.1999. Wszyscy, którzy wybrali fundusz dobrowolnie i nie byli do tego zobligowaniu ustawą mogli też podjąć decyzję o powrocie do państwowego tylko systemu do 31.12.2002. Zmiana funduszu jest możliwa po upływie 6 mieisięcy uczestnictwa, a fundusz może pobrać od tego opłatę nie wyższą niż zdaje się 0,1% przenoszonej sumy. Dla członków funduszy obowiązkowyc, gdy same nie dokonały wyboru funduszu w określonym terminie, zgłoszenia do funduszu dokonuje pracodawca, który bezpośrednio przekazuje do niego część składki. Fundusze działają na zasadzie samoubezpieczenia, które działają jako fundusz etypu mutual benefit i są zakładane przez pracodawców samodzielnie lub grupowo, izby gospodarcze, stowarzyszenia zawodowe czy związki zawodowe itp.
    Składka została pierotnie ustalona na poziomie 6% i miała rosnąć do 8%. Tego wzrostu były różne koleje i nie wiem w tej chwili czy ostatecznie w 2003 roku doszła do tych 8% czy nie. System przekazywania składem jest odwrotnie niż w Polsce zdecentralizowany – wpłat dokonuje do funduszu pracodawca. Zarówno pracodawca jak i pracownik mogą zadeklarować wpłatę dodakowej składki do 4% wynagrodzenia brutto. Zyski z inwestycji nie podlegają opodatkowaniu. Wiek emerytalny mężczyzn – 62 lata, a kobiet podnoszny stopniowo do 62 lat w 2009 roku. eby otrzymać minimalne gwarantowane świadczenie trzeba przepracować co najmniej 180 miesięcy. wiadczenia są opodatkowane, ale nisko, bo o ile pamiętam ulga podatkowa od nich to 50%.

    2. Te informacje o unieuchronnym bankructwie ZUS nie były kłamstwami. Dzięki temu, że była reforma za Buzka nie miałaś okazji się tylko o tym przekonać, bo wbrew temu, co mówiśz, ZUS nie miał permamentnych nadwyżek. Był on niewydolny wręcz. Zawiniły tutaj podobnie jak na Węgrzech pozostałości z poprzednich lat, które narosły: niski wiek emertalny, mało ostre kryteria przyznawania rent inwaliczkich, bo było wszystko w jednym worku, szerokie uprawnienia dla różnych branż i grup zawodowych, któe i dzisiaj pokutują. W konsekwencji zaczęły się realne trudności z wypłacalnością Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Do tego doszły jeszcze kolejne problemy: spadek liczby zatrudnionych, szybki przyrost nowych emerytów, wzrost faktycznej wartości wypłacanych emerytur w stosunku do płat realnych. To doprowadziło do szybkiego wzrostu wydatków z tytułu świadczeń emerytalno – rentowych. Kilka liczb w 1994 roku to było 15,4 % PKB, gdy w unii był to rząd wielkosci 11%. To nie było jeszcze i tak zbyt wiele – gdyby utrzymać poprzedni system w 2020 roku wydatki na te świadczenia stanowiłyby wielkość na poziomie 22% PKPB, a w 2050 27% PKB.
    To powodowałoby konieczność płacenia coraz większych skłądek na ZUS, które i tak należały do najwyższych w Europie – w 1981 byłu one jeszcze na poziomie 25%, a już 1989 roku 38%, a potem 45% i tuż przed reformą 48%. I wszystko było po stronie pracodawcy. To powodowało ucieczkę w szarą strefę, zresztą całkiem logicznie, skoro twoja emerytura nie zależała od wielkości płaconych przez ciebie składek. Pomimo tak wysokich składek do Funduszu Ubezpieczeń Społecznychi tak dopłacano z budżetu, bo, tak jak zresztą i dzisiaj, wiele przywilejów zostało utrzymanych. Zresztą Magrud, masz system rozliczy w KRUS w całości finansowany przez budzet, bo tych zdaje się 3% płaconych przez rolników, to jakby nie było. I nawet przy takich właściwie minimalnych emeryturach zobacz ile miliardów on pochłania z budżetu – 15 mld o ile dobrze sobie pamiętam w 2007 roku. Pomuśl ile trzeba by dopłacać do nierolniczych ubezpieczeń, gdyby nie chcieć brnąć dalej w podwyższanie składki ubezpieczeniowej ponad 48%, które już były.
    Pozdrawiam

  107. Pan prezydent był łaskaw zaszczycic Palikota mianem błazna.
    Piszę zaszczycic, bo być błaznem może człowiek o wyjatkowej inteligencji (vide Stańczyk). Padlo równiez, iż partnerem (dla pana prezydenta) Palikot nie jest. Faktycznie. Szczegolnie z punktu widzenia błazna obaj panowie partnerami byc nie mogą.
    A przydupasy wreszczie mają swój maraton na krótkich nozkach.

  108. Szanowna Pani Janino, pozwoli Pani, że zwrócę się do blogowiczów. Kochani, zejdźcie z Palikota i z naprawiania służby zdrowia, bo już wszyscy się pochorujemy. Egzorcysta jest jednak potrzebny. Tak na poważnie; przeczytałem przed chwilą na Onecie wypowiedź kard. Dziwisza w sprawie książki Grossa „Strach” i zrobiło mi się naprawdę smutno i przykro.
    Kard. Dziwisz ma – moim zdaniem – rację, że książka nie będzie służyć idei pojednania; wręcz przeciwnie, bo budzi demony, gdyż jest w niej za dużo nienaukowej ekstrapolacji. Zgadzam się z kardynałem, że można stawiać Autorowi pytania o szczerość intencji, ale cała reszta w wydaniu kardynała… można ręce załamać, taka infantylna. Kard. Dziwisz, to długoletni zaufany JP II, można więc sądzić, że ma identyczne kryteria wartościowania. Jako człowiek wykształcony i całe lata bywały w Rzymie, mamy prawo oczekiwać, że ma wiedzę na temat roli KK w historii antysemityzmu w Polsce i innych krajach. Dzisiaj kardynał powiedział, że za powojenny antysemityzm i tego konsekwencje w Polsce odpowiada komuna… powołuje się na Żaryna, jako autorytet historyczny oraz powiada, że wydawnictwo Znak sprzeniewierzyło się tą publikacją swojemu katolickiemu rodowodowi.
    Jeśli tak mówi Łagiewnicki Autorytet, to co można wymagać od statystycznego proboszcza…
    Jestem przekonany, że tą wypowiedzią kard. Dziwisz już do końca, bez żadnego ale – skompromitował KK. Jeśli taki autorytet nie widzi głównych „zasług” KK w dziele antysemityzmu, to król jest nagi. Nic już nie uratuje Polski w oczach świata. Po co ten kardynał przykłada do tego ręki, nie wiem, o co chodzi…miał okazję nic nie mówić, a powiedział to ,co powiedział…

  109. na głównej stronie Polityki dość długo wisiała informacja, że CBA sprawdza, czy poseł Palikot lobbował za oddaniem miejskich gruntów w Lublinie na prywatną inwestycję.

    No więc NIE lobbował

    http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080115/LUBLIN/41712761

    ciekawe, czy TA informacja znajdzie się na głównej stronie Polityki. Bodaj na krótko. 🙂

  110. Mamy odpowiedz prezydenta:
    „nie jest leczonym alkoholikiem”

    Moze jeszcze nie jest za pozno?, czas do specjlisty!

    Pozdrawiam

  111. magrud,

    W odróżnieniu do uchachany’ego nie uważam Twoich poglądów za jakoś strasznie obrazoburcze – każdy ma prawo lubić ZUS i nie lubić Balcerowicza.Za to muszę przyznać, że Twój sposób argumentacji wręcz zwala z nóg.

    Twierdzisz, że ZUS-owi teraz jest ciężko, bo właśnie wyż powojenny osiąga wiek emerytalny. A znowu pogląd, że generalnie nie ma problemu z wypłatami emerytur z ZUS-u argumentujesz faktem, że właśnie wyż stanu wojennego wszedł na rynek pracy. A wszystko to ma niby argumentować, że demograficzny powód wprowadzenia drugiego filara jest kłamstwem. Uważasz, że nic nam nie grozi bo wyż lat 80-tych pozostanie na rynku przez najbliższe 30 lat. Ale co mają powiedzieć ci należący do owego wyżu – kolejny wyż jakoś się nie zapowiada – raczej odnotowujemy stały spadek. A właśnie obecny wyż na rynku pracy dał szansę zrobienia niedoskonałej acz koniecznej reformy.

    Boisz się też utraty oszczędności z powodu inflacji, za to wierzysz w wypłacalność państwa – jak na razie stopa zwrotu funduszy emerytalnych mniej więcej 4-krotnie przewyższa inflację (a ja swoje pieniądze wolałby mieć pod kontrolą, niż czekać czy państwo w przyszłości okaże się hojne). Niską inflację zawdzięczamy zresztą wspomnianemu przez Ciebie Balcerowiczowi (swoją drogą wg Ciebie wystarczy przeczytać książkę noblisty, żeby dostać prawo nazywania kogoś nieukiem).

    I jeszcze żałujesz prezesom wypasionych fur. Ja oszczędzam używając bankowości internetowej, czy karty kredytowej – i nie mam za zła prezesom banku, że wyciągają z moich pieniędzy więcej, niż ja sam. Podobnie życzę szczęścia prezesom od funduszy emerytalnych.

    Pozdrawiam,
    theta.

  112. Marek Piegus z 14,09

    Przeczytaj spokojnie jeszcze raz co napisałem.
    Jeśli znajdziesz tam tyle ocen i pouczeń z którymi dyskutujesz,to pewnie czytałeś nie to co jest,tylko to co ci się wydaje.
    To,że realia są jakie są nie jest winą tychże,ale naszą wspólną i nie ukształtowały się dlatego,że tak musi być,tylko dlatego że się na nie godzimy-niektórzy z entuzjazmem.Ja tego entuzjazmu nie podzielam i to moje prawo.
    Żenujące to jest to,co piszesz w dwóch ostatnich akapitach.

  113. Ciekawi mnie, jak można W POLSCE udowodnić, że posądzenie o nadużywanie alkoholu jest obraźliwe.

  114. @Magrud
    Twoje wpisy to wielka nauka dla wszystkich blogerów. Dzięki

  115. Problem Palikota polega jednak na tym, że jak dosyć złośliwie napisał w Dzienniku Roibert Mazurek teraz każdy polityk może zadać serię pytań dotyczących jego przeciwników politycznych i w świetle Pani wpisu będzie to coś normalnego. Można więc od dzisiaj każdemu politykowi zarzucić – w formie pytań – zdradzanie żony, przekręty finansowe, nadużywanie alkoholu, nieślubne dziecko itd. Wszystko w imię dobra publicznego – no bo np czy ktoś kto zdradza żonę może być uczciwym urzędnikiem państwowym? Łatwo w ten sposób jest zniszczyć każdego a przynajmniej obrzucić błotem. Wydaje się jednak, że postawa Pani jak również i innych dziennikarzy uznających pytania Palikota za coś oczywistego jest niewłaściwa i bedzie prowadziła w życiu publicznym do wielu nadużyć a nawet zwykłego chamstwa. Przyzwolenie ze strony mediów to już poważny sygnał, że tak można robić zawsze i wszędzie.

  116. Haneczka-dziękuję.

    P.S.W sobotę jadę zobaczyć wnuka”na żywo”.:-) /oglądałem tylko na zdjęciach/ :-(.Po powrocie/na marginesie dyskusji o służbie zdrowia/ przedstawię koszty dodatkowe okresu ciąży/była zagrożona/i porodu.

  117. cd, ale reformę zdrowa wszyscy chcą
    A program Tomasza Lisa może być ciekawy,
    A program Sierakowskiego to na powazne czy to tylko żart jak przeczytałam w Neewsweeku, że może miec swoich program, to jest prawdziwy pluraliżm w telewizji, lewicowiec tak naprawde Pisowcej telewizji, coż ja nie wierrze, jak Urbański pozostanie na fotelu prezesa telewizji pubblicznej to wpływ takżśe bede miała Pis, ale jak nie zobaczę to nie uwierzę, coż chyba nie tylko jego,

    pozdrawiam

  118. zainteresowanym reformą służby zdrowia serdecznie polecam najnowszy numer Angory, a w nim artykuł Krzysztofa Kamińskiego, str 10-12. Pisze o różnych aspektach funkcjonowania tej służby i reformy, obecnej sytuacji. Zwraca też uwagę na sprawy, które obecna dyskusja jakoś skrupulatnie omija – a to brak reprezentacji pacjentów w dyskusji (a przecież obok rządu, są stowarzyszenia walczące o prawa pacjentów), na jakość służby zdrowia – a to ilość zakażeń szpitalnych i fałszowanie danych o nich przez personel szpitali, o jakości polskiego prawa, pisanego pod lekarzy, w których poszkodowany pacjent nie ma praktycznie żadnych praw, o sądach lekarskich które jakoś zawsze sądzą na korzyść kolegów lekarzy.

    Podam fragment artykułu:
    „(Prezydent) zaproponował podniesienie składki zdrowotnej i zwołanie medycznego okrągłego stołu, przy którym mieli by zasiąść związkowcy, przedstawiciele partii politycznych oraz samorządu lekarskiego. Dla laika to pomysł godny rozważenia, ale dla każdego kto ma choć trochę pojęcia o organizacji służby zdrowia, całowicie niedopuszczalny. To tak jakby przy Okrągłym Stole w 1989 negocjowalai ze sobą przedstawiciele PZPR, ZSL i SD. Gdzie ty miejsce dla pacjentów? To przecież my ze swoich składek zdrowotnych utrzymujemy lekarzy, pielęgniarki, dyrektorów, techników i salowe. bez dopuszczenia na pełnoprawnych zasadach do takich rozmów organizacji praw pacjenta – medyczny okrągły stół będzie karykaturą i farsą.”
    i jeszcze:
    ” lekarze pracujący w publicznej służbie zdrowia chcą zarabiać więcej niż posłowie i senatorowie. Można się na to zgodzić pod warunkiem, że lekarze pracujący w publicznych szpitalach NIE BĘDĄ MOGLI PROWADZIĆ PRYWATNEJ PRAKTYKI, GDYŻ PROWADZI TO DO NIEUCZCIWEJ KONKURENCJI. TAKI ZAPIS OBOWIĄZUJE OD DAWNA W SKANDYNAWII, A OD NIEDAWNA W CZECHACH”.
    i jeszcze
    „wg organizacji pozarządowych, każdego roku na skutek niedbalstwa i błędów polskich lekarzy umiera lub traci zdrowie kilkadziesiąt tysięcy pacjentów. Mimo to od 1998 do 2006 r. sądy lekarskie prawomocnym wyrokiem pozbawiły prawa wykonywania zawodu tylko jednego lekarza!. We Francji czy Wlk Brytanii KAŻDEGO ROKU prawo do wykonywania zwodu traci kilu, czasem kilkunastu lekarzy.”
    na koniec autor pisze tak:
    „przedsatwiciele naczelej izby lekarskiej i OZZL zgodnie krzyczą: nie ma reformy bez pieniędzy. To prawda. (…) Najpierw trzeba usprawnić pracę szpitali – sprawić, by w renomowanych klinikach przeprowadzano operacje na 2 zmiany żeby drogi sprzęt był maksymalnie wykorzystany. Rzetelnie wycenić procedury (np obecnie wciąż w cenniku NFZ apmutacja kończyny jest droższa niż jej przyszycie). Wypracować system rzeczywistego nadzoru nad lekarzami. NFZ, który nie jest w stanie sprawować kontroli nad jakością kontraktowanych świadczeń, należy pozbawić pozycji monopolisty. niedoinwestowane, stare placówki będące źródłem permanentnych zakażeń szpitalnych, w których brakuje nowoczesnego sprzętu i dobrej kadry, przekształcić w oddziały pielęgnacyjno-rehabilitacyjne. Dopiero potem można pomyśleć o podwyższeniu składki zdrowotnej, a na końcu – o lekarskich pensjach.”

    Autor pisze też sporo o realnych zarobkach lekarzy, podając przykłady. Serdecznie polecam.
    I podtrrzymuję to co wcześniej pisałem – większość z nas to pacjenci. W naszym własnym najlepiej pojetym interesie jest, żeby najpierw dokonać reformy, usprawnienia systemu, żeby rzetelnie policzyć przepływy finansowe, żeby przede wszystkim zadbać o nasze interesy a potem rozmawiać o zarobkach lekarzy. Którym chwała za wywołanie tematu – choć intencje mieli pewnie nieco inne :->

  119. A ja nie zazdroszczę dyrektorom szpitali na których zwalana jest cała wina za stan służby zdrowia. Nie chcą dać pieniędzy – winny dyrektor, bo źle zarządza. Brak lekarzy – winny dyrektor, bo nie załatwił obsady, chce zamknąć nierentowny szpital – winny dyrektor.
    Tymczasem nawet najlepszy menadżer nie jest w stanie uratować szpitala przed długami, jeżeli za procedurę która kosztuje X, dostaje X/2. Żaden menadżer nie wyprowadzi szpitala z długów, jeżeli co roku musi renegocjować stawki z NFZ i nigdy nie wie ile będzie miał pieniędzy w przyszłym roku.
    Wiele się mówi o niekompetencji dyrektorów, ale zapomina się dodać, że powszechną praktyką NFZ-tu (a także dawniejszych Kas Chorych), a także innych instytucji państwowych, jest przekazywanie pieniędzy z miesięcznym, a czasem dłuższym opóźnieniem.
    Do tego dochodzą kontrole. Znam szpital który jednocześnie był kontrolowany przez NIK, władze marszałkowskie, NFZ i ministerstwo zdrowia – nie muszę pisać o tym jak zarządza się taką firmą.
    No i są „prezenty” od naszych polityków – słynna ustawa „203 zł”, 0% VAT (szpital działa jak firma, ale nie może odpisać sobie vat-u) i inne przyjemności.
    Wiele osób (w tym pani minister i większość dziennikarzy) pisze, że zarządzanie szpitalem nie wiążę się z żadną odpowiedzialnością. Zadziwiające, że tak mało osób chce zostać dyrektorem szpitala skoro nie wiążę się to z żadną odpowiedzialnością…
    Na koniec – nie ma nic gorszego niż być dyrektorem szpitala bez długów! Wtedy kontrole są gwarantowane i to tak długo, aż znajdzie się powód by odwołać takiego człowiek. Znam taki przypadek z Warszawy. Szpital który jeszcze cztery lata temu był dochodowy i rozwijał się za poprzedniego dyrektora, dziś ma kilka milionów długo, ale przynajmniej wiadomo, że nic się nie dzieje.

    —-

    Ostatnio dużo słyszę o niegospodarności (chodzi o 3,5 mln zł wydanych na sylwestra) pani prezydent HGW. Chciałbym zauważyć, że taka niegospodarność, to nic w porównaniu z prezydenturą Lecha Kaczyńskiego, którego brak decyzji i nieumiejętność przeprowadzania kluczowych przetargów (Most Północny, rozbudowa oczyszczalni ścieków, Krakowskiego Przedmieście) kosztowały budżet miasta kilkaset milionów…

  120. a jeśli chodzi o sprawę Palikota, to z przyjemnością poczekam na wynik zapowiadanego przez kancelistów prezydenta procesu. Z chęcią posłucham zeznań świadków, posłów PiS, których będzie cytował Palikot (zapowiedział powołanie połowy sejmu na świadków) – jak będą powtarzać to co mówili o prezydencie. Oj, będzie burza w PiS, szczególnie jeśli Palikotowi przyszło do głowy coś n a g r a ć 😉

    Poza tym, proces będzie w gruncie rzeczy spełnieniem życzenia Palikota. Kancelaria prezydenta będzie musiała na podstawie dokumentacji medycznej udowodnić, że prezydent nie jest chory na alkoholizm, ergo w końcu i Palikot i my w końcu się dowiemy, jak to z tym zdrowiem jest 🙂 to szczwany lis z Palikota 😉

  121. pfutzer!
    Widac masz ograniczona mozliwosc pojmowania.
    Czy Twoj rozum potrzebuje rozrusznika, tfu wibratora?

  122. harry pisze:
    2008-01-15 o godz. 20:25

    Problem Palikota polega jednak na tym, że jak dosyć złośliwie napisał w Dzienniku Roibert Mazurek teraz każdy polityk może zadać serię pytań dotyczących jego przeciwników politycznych i w świetle Pani wpisu będzie to coś normalnego.

    chyba nie zrozumiałeś sytuacji – pytania, które Palikot spisał na swoim blogu, były stawiane jak się okazuje dość powszechnie. Tyle że pokątnie i za plecami zainteresowanego (prezydenta). Więc gadki o tym, że każdy może TERAZ pytać każdego o wszystko są bezpodstawne – od dawna tak było, a wywołanie tego przez Palikota na forum publiczne może tylko oczyścić atmosferę – w tym przypadku i we wszystkich innych.

  123. Zadziwiajaca jest u niektorych ludzi potrzeba bezinteresownego dokopania blizniemu. Jakby powiedzenie komus cos bardzo przykrego poprawialo im samopoczucie. Takiemu Jackowi nie wystarcza powiedziec, ze sie z p.Paradowska nie zgadza. Musi zaczac od tego, ze nudna, niedouczona, ze zla dykcja, w ogole tragedia. Oczywiscie mozna miec swoj osad (dosc odosobniony zreszta), mozna sie z nim dzielic z zona czy szwagrem, ale Jackowi to za malo. On musi to powiedziec jej w oczy, niech sobie nie mysli… Taki popis elokwencji.
    Dziwi mnie to, bo sama im bardziej kogos nie lubie, tym bardziej staram sie byc w stosunku do niego grzeczna, zeby mojej antypatii nie zauwazyl. Nie mowiac juz o tym, ze takie uwagi do dyskusji nic poza blotem nie wnosza.
    No a Markus, ktory robi aluzje do osobistych tragedii jest po prostu obrzydliwy. Piszesz „to ten sam poziom” i tu sie gleboko mylisz, to co soba reprezentujesz to niej jest zaden poziom, po prostu dno.

  124. Pomylka! Ten drugi to niejaki Marius.

  125. Brawo,brawo!

    Wychodzimy z politycznego bagna,

    dziarskim krokiem idąc w stronę szamba. 🙂

  126. W nawiązaniu do wpisów Olhado dot. służby zdrowia i propozycji jej uzdrawiającego zreformowania formułowanych przez rząd PO ( a i po części przez PiS-chodzi o propozycję podniesienia składki zdrowotnej) zachęcam zainteresowanych do przeczytania danych Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych dotyczących sytuacji materialnej ludzi, minimum egzystencji i socjalnego wydatków na ochronę zdrowia ponoszonych przez ludzi znajdujących się w poszczególnych grupach dochodowych oraz opracowań GUS na temat ochrony zdrowia w gospodarstwach domowych i zasięgu ubóstwa materialnego w Polsce (dostępne w internecie) i dopiero po zapoznaniu się z tymi opracowaniami i zamieszczonymi w nich danymi zastanowić się nad propozycjami współpłacenia, dodatkowych ubezpieczeń, czy podniesienia składek na ubezpieczenie zdrowotne, które podlegając odpisaniu od podatków, zmniejszają wpływy do budżetu, z którego finansowane są wydatki na ochronę zdrowia.
    Podzielam wątpliwości Olhado. Sam mam podobne.

  127. Cieszy heroiczna odwaga Pana Posła Palikota. Cieszy tym bardziej, że mężnie ujawnił nie tylko pogłoski na temat alkoholizmu Pana Prezydenta, ale też Pana Premiera. Pan Premier wypił z Panem Premierem 4 butelki wina. Pan Premier także pił piwo, co pokazywała telewizja.

    Nie ma to jak obiektywizm Pana Posła Palikota. Demaskuje jednakowo swoich i obcych. Stosuje jedną miarę wobec udowodnionego alkoholizmu obu Panów: Premiera i Prezydenta.

  128. Pani Paradowska jest osoba publiczną. Niesie to za sobą pewne obciążenia. Z jednej strony musi się pogodzić z faktem bycia tzw. osoba znaczącą dla pewnej, mam nadzieję, małej grupy współobywateli. Pociąga to konieczność pracy nad własnym wizerunkiem. (Za komuny w TV była komórka pomagająca prezenterom unikać np. błędów językowych). Z drugiej strony musi pogodzić się z nieprzychylnym osądem części widzów czy czytelników. Ja jestem jej nieprzychylny i napisałem dlaczego. Jeśli forum czy blog ma być miejscem zbierania tylko laurek, to po jaką cholerę, istnieje. Taki laurkowicz dostaje lordozy i zaczyna mówić o sobie w trzeciej osobie. Por. wypowiedzi Leppera. Dla mnie, doza krytyki byłaby sygnałem do przemyśleń. Gdybym był osobą publiczną. Ale nie jestem, więc tylko w taki sposób mogę zwrócić uwagę dziennikarki, że nie zawsze przed telewizorem siedzą sami klakierzy.

  129. Wczoraj krokodyle łzy nad stanem biezpieczeństwa Polski wylewali byli ministrowie : WannaWassermann i Macierewicz. W poniedziałek rano w Trójkowym przeglądzie prasy podano o umorzeniu śledztwa w sprawie gaybombera. Z powodu niewykrycia sprawcy. Po ponad dwóch latach intensywnego śledztwa o najwyższym priorytecie ( ZAGROŻENIE TERRORYSTYCZNE) nie znaleziono sprawcy podłożenia atrap bomb. Widocznie generał Polko dobrze się maskował. I teraz operetkowy koordynator służb specjalnych biada nad likwidacją tak ważnego stanowiska i nad losem Grasia. A człowiek, który Rosjanom wystawił polskich agentów płacze nad śmiertelnie zagrożoną Polską.

  130. owal 40

    jednak miałam rację Pawlak nie pochwala bałaganu w kopalni „Budryk” i poinformował żony strajkujących, że wszystkie swoje roszczenia finansowe mają kierować do pracodawcy.
    Tak więc moja pozytywna opinia co do Pawlaka utwierdza się.
    Czytam wpisy moich poprzeników i zauważam iz kilku dostrzega konieczność deklaracji Tuska, iz w tej chwili nie prowadzi kampanii prezydenckiej. popieram to stanowisko

    jola

  131. Pani Janino!
    Dziękuję za poziom dziennikarstwa i mądrość. Nareszcie przeczytałem coś normalnego. Więc dodam juz tylko żurnaliści ,cykliści i PISmacy odczepcie się od Palikota. ( A może u nas ciągle krasnale sikają do mleka?)

  132. Szanowna Pani Redaktor!

    Ktos kiedys powiedzial cyt…”uderz w stol z nozyce sie odeswa…” i jakze znamienne jest to obecnie w swietle reakcji gabinetu najjasniej nam panujacego Prezydent RP Lecha Kaczynskiego na najzwyklejsze zapytania imc.jegomoscia Palikota, co to kongtrowersyjnoscia swa przyciaga uwage a i czasami szacunek.Nie bede odonosil sie do Pana Palikot, gdyz mial facet odwage zapytac – podkreslam zapytac – a nie stwierdzac fakt czy obwiniac Pana Prezydenta i chyba nie spodziewal sie Palikot ze az taka – w pisowskim stylu – reakcja bedzie, ze to narusza dobre imie itd.itp.Smieszne to wszystko , a najsmieszniejsze jest fakt iz Palikot zaczal przepraszac, z czym sie absolutnie nie zgadzam i tu Palikot stracil w moich ocenach jego osobowosci.
    Nie o tym ekscesie jednak chce napisac slow kilka a raczej o caloksztalcie atmosfery wokol naszego polskiego Bialego Domu i osobnika w nim pisatujacego Urzad Prezydenta.
    W sytuacji dlugu narodowego 500 mld zlotych, deficytu budzetowego 27 mld.zlotych mamy do czynienia z rozwinietym przerostem administracji panstwowej – trudnym do porownania w duzo bogatszych krajach -, gdzie ministrowie, czlonkowie Rady Ministrow maja swoich dublerow w Palacu Anmiestnikowskim na tychze samych warunkach placowych z nieco innymi przywilejami i uprawnieniami.Mnie ekonomiscie, specjaliscie z zakresu organizacji i zarzadzania,obeznanemu w przepisach prawa administracyjnego w glowie sie nie miesci ten porzadek rzeczy.W tym jeszcze mamy wrecz ignorujace opinie publiczna fakty ostentacyjnego wykorzystywania dobrodziejstw dla celow prywatnych tj. samochody sluzbowe,samoloty, ochrona BOR itd itp.Czy aby nie warto Panie Prezydencie RP troszeczke skromniej, a i zamiast nieudolnej walki z korupcja troszeczke powalczyc z prywata i kumterstwem?
    W tym samym czasie, za przyzwoleniem Prezydenta siega sie do kieszeni emerytow i rencistow miast im dodac, ujmuje sie.Czyzby w zgodzie z powiedzonkiem…” parobek swoje zrobil, parobek moze odejsc?”
    Zwoluje sie Rade Gabinetowa czysto dla prowadzenia gry politycznej i manifestacji siebie i swoejgo pustego majestatu. W istocie on ze sam i jego jednojajowy braciszek wypedzali jeszcze nie tak dawno z Rady Ministrow pielegniarki i ignorowali zupelnie ich postulaty placowe. Dzis Rada Gabinetowa i propagandowa niby troska? KOMU TEN KABARET PANIE PREZYDENCIE?
    W tym samym momencie przymykajac oczy na przekrety dokumentacyjne akceptuje sie wydatki budzetowe dla koscilla katolickiego i oddzielnie dla biednego ojczulka Rydzyka.!Nic juz nie rozumiem, a moze tak powinno byc? Polska specyfika i logika.Dziurawy budzet szabruje sie i rozdaje na lewo na prawo a zasadnicze problemy ignoruje sie? To jest chyba w mysl Konstytucji przestepstwo!!!!! Drodzy konstytucjonalisci, Szanowny Trubunale Stanu obudzcie sie i zacznijcie dzialac w imie Polski i Polakow!
    Nie chwale ani nie ganie – bo i takowego prawa nie mam – Pana Premiera Tuska, bo w istocie zbyt krotki okres czasu on ma na to by zaczac ukladac w jakas logiczna calosc to co nazywa sie Polska Gospodarka i to co zastal po Jaroslawie Kaczynskim – najgorszym bezsprzecznie Premierze RP w historii nie tylko powojennnej.Trzeba dac Tuskowi i PO spokoj dzialania i ocenic jego bedzie mozna i zarazem rozliczyc za rok a nie teraz.
    Osobowosci typu Pan Kowal i wogole PoLska Telewizja Publiczna to oddzielny rozdzial cyrku- kabaretonu, ktory chyba nie na tyle jest istotny, by na nim sie skupiac. Wszedzie tam gdzie palce maczal Maciarewicz, gdzie mamy do czynienia z dzialaniami najsilniejszego strongmana Gosiewskiego ( Pudzianowski rusza z miejsca pociagi a ten zatrzymal InterCity – to jest sila !!!!) czy tez zupelna marionetka w rekach Kaczynskich Ziobro, wystepuje cos nienormalnego,trudnego do pojecia z logicznego punktu widzenia. Nie to jednak jest straszne, a skutki dzialania wspomnianych osobistosci.Efekt – nasze bardzo odlegle miejsce w rankingu swiatowym Panstw przestrzegajacych Prawa czlowieka i prawa obywatelskie.Gdzies na poziomie Somali,Indonezji czy nawet jeszcze gorzej no przed Kenia.Dzieki za to naszym prawnikom, dzieki za to kosciolowi katolickiemu, dzieki za to naszym wiodacym partiom politycznym, rzecznikom praw i nie tylko praw.
    Paranoja goni paranoje,chamstwo przesciga sie z cynizmem i balwochwalstwem, nieprofesjonalizm z glupota w parze idzie a jak juz dotknac – a moze lepiej juz nic nie dotykac?
    Zycze Pani Redaktor nie mniejszej ostrosci spojrzenia i pikanterii jezykowej.
    sluga unizony
    Roman P.Strokosz z Nowego Jorku

  133. Zgadzam sie z tym co Pani pisze na temat wypowiedzi Palikota.
    Nurtuje mnie kwestia czy Palikot chce odgrywac role neo-Korwina-Mikke platformy. Czy dzieki temu nie bedzie mu dane „przepchnac” kilku liberalnych pomyslow gospodarczych bo zrobi chlopina z siebie pajaca w pewnym momencie. ze przylegnie do niego latka ekscentryka

  134. Janusz Palikot znowu bredzi. Tym razem na niekorzyść prezydenta Rzeczypospolitej. Nasuwa się pytanie: czy przesadził z dociekliwością obywatelską, czy z uległością wobec szefa?

    Nie oszukujmy się ? filozof, biznesmen i poseł nie może być tak naiwny, żeby uważać insynuowanie choroby alkoholowej głowy państwa za spełnienie ?obywatelskiego obowiązku?. Tryb pytający został tu użyty jako woalka osłaniająca szkaradny kształt insynuacji pod adresem Lecha Kaczyńskiego.

    To nie pierwszy ?spontaniczny? i ?obywatelski? występek Palikota. Wiosną ubiegłego roku odegrał on rolę rottwailera w operacji niszczenia Jana Rokity. Wniosek lidera lubelskiej PO o wykluczenie Rokity z partii poprzedziła wizyta Grzegorza Schetyny w regionie. Przypadkowość zbieżności tych zdarzeń wykluczyły wkrótce potem przecieki z lokalnych struktur partii. Za niedługo Palikot wniosek wycofał.

    Ostatnia ofensywa tego hetmana wódki jest łudząco podobna: nierycerski atak z flanki, nagłe złożenie broni i czmychnięcie z pola bitwy w niesławie. Inny jest przeciwnik i inna kampania. W roku ubiegłym – szło o osłabienie i zwasalizowanie wewnątrzpartyjnego konkurenta, jakim był, jeszcze wtedy, Rokita. Teraz ? obserwujemy początek prezydenckiej kampanii wyborczej PO. Obie sytuacje łączy osoba mocodawcy ? jest nim Donald Tusk.

    Głównymi celami szefa PO są: maksymalizacja prestiżu i minimalizacja odpowiedzialności. Doskonale pasuje do nich taktyka niszczenia przeciwników cudzymi rękami. Przypomnijmy, że jeszcze jako wiceprzewodniczący partii pozbył się swojego zwierzchnika, którym był wówczas Maciej Płażyński, przy pomocy Pawła Piskorskiego i Andrzeja Olechowskiego. Rok później na tandem ten napuścił Zytę Gilowską i Rokitę. Zbyt silna Gilowska stała się z kolei obiektem ataku Rokity i Palikota. Wkrótce potem Tusk rozpoczął długotrwałą i wieloetapową operację marginalizacji Rokity, przy pomocy m.in. Palikota.

    Intrygi krwawego Donka charakteryzowały dotychczas 2 tendencje: wzmacnianie pozornie neutralnego Tuska i rekonfigurowanie drugiego szeregu partii. Po usunięciu Rokity druga tendencja straciła rację bytu, bo przestał istnieć drugi szereg. Szef Platformy, po skonsolidowaniu partyjnego jedynowładztwa, zaczął używać trzecioligowych graczy do ataku na wroga zewnętrznego. Ostatnia eskapada Palikota jest tego przykładem.

    Wszystko to jest oczywiście racjonalne z punktu widzenia przewodniczącego PO, jakkolwiek oceniać to etycznie. Jednym ruchem osiąga kilka celów politycznych: ośmiesza prezydencką inicjatywę konsultacji w ramach Rady Gabinetowej, odwraca uwagę od braku rządowej koncepcji reformy służby zdrowia, niszczy wizerunek Kaczyńskiego.

    Zdumiewa jednak postępowanie Palikota. Wydaje się on nie dostrzegać, że gra o zupełnie inną stawkę niż, przed nim, Piskorski czy Gilowska. Tamci, atakując innych liderów, wynosili siebie. Był to awans krótkotrwały i, jak się okazywało, iluzoryczny, ale pozwalał zasmakować władzy. Lubelski magnat zyskuje jedynie chwilowy rozgłos medialny. Pozwala jednocześnie przyprawiać sobie gębę pajaca polskiej polityki. Uzyskaną rozpoznawalność medialną, która jest przecież wartością istotną, dyskontuje potem usiłując zmienić wizerunek – na ekscentrycznego dobroczyńcę.

    Są to działania próżne, bo w dobie potęgi nowych mediów to mielone wielokrotnie przez machinę medialną newsy, a nie konferencje na uczelniach (na których lubelski Krezus wypada nieźle), kształtują publiczną wyobraźnię. Janusz Palikot nie zorientował się jeszcze, że, dążąc do zabłyśnięcia za wszelką cenę, stał się błaznem na dworze Donalda Tuska.

  135. Uwaga, pojawił się kolejny cham na blogu. Twierdzi, że zajrzał tu przez przypadek, naubliżał gospodyni, sponiewierał premiera, obronił prezydenta i co najciekawsze określił się jako rzecznik obiektywizmu (13:01).

    Następnie oświadczył, że jest Gospodyni nieprzychylny, bo jest Ona osobą znacząca dla małej grupy współobywateli i że tego rodzaju blog (dla przychylnych), nie ma racji istnienia (13:53).

    Mamy typowy przykład pisowskiel kultury i logiki.

  136. Pani Janino, napisała Pani: „na mnie można sobie używać”. No i zaczęło się… Jako stały czytelnik muszę powiedzieć, że po raz pierwszy tak trudno było się przebić przez komentarze. Takiego nagromadzenia chamstwa jeszcze tutaj nie było 🙁

    Pomijając powyższe chciałbym jedynie powiedzieć, że W. Pawlak ma u mnie pierwszego plusa jako wicepremier:

    http://www.tvn24.pl/-1,1535541,wiadomosc.html

    „To już nie jest PRL, żeby sprawy górnictwa załatwiać w Warszawie. Nie możemy dopuścić do sytuacji, że ten kto głośniej krzyczy dostaje więcej – mówił minister gospodarki. – Niech związkowcy nie zasłaniają się kobietami. Nie możemy dopuścić do sytuacji, że ten kto głośniej krzyczy dostaje więcej – dodał.”

    Ale z pochwałami zaczekam do czasu aż ten strajk się skończy 😉

  137. Bartłomiej Radziejewski pisze:
    2008-01-16 o godz. 16:43

    Janusz Palikot znowu bredzi.

    a ja czekam na proces i wyniki przesłuchań tych, których słuchał Palikot i czyje opinie znalazły się w jego wpisie. Palikot powiedział, że na świadków trzeba będzie powołać ‚połowę sejmu’. Będzie bardzo ciekawie, jak pod przysięgą ci wszyscy ludzie będą powtarzać te słowa. Zobaczymy wtedy, kto bredzi. Panie „wychowany” Radziejewski.

  138. Mam do Pani pytanie? Co sie stalo z nasza-klasa? Pytam? Otoz nagle okazuje sie ze portal podobny to wszytskich innych portali spolecznosciowych na swiecie, przyklad sukcesu mlodego przedsiebiorcy, najmlodszego milionera w polsce itd stal sie z dnia na dzien be be be. Wszyscy nagle jada po naszej-klasie jak po lysej szkapie, a pretekstem do tego staly sie awaria serwerow i ponoc wyciekajace dane osobowe. Dane osobowe wyciekaja z tak wielu instytucji w polsce ze nasza-klsa i tak chyba znajduje sie w czolowce najlepiej zabezpieczonych. Do niedawna PiS marzyl aby dane osobowe wyciekaly z ZUS do ABC bez najmnijeszych przeskod. Gdybym zyl w normalnych czasach pomyslalbym ze to rzeczywiscie powor do niezadowlolenia, ale skoro wsrod atakujacych jest GW (nie wiem czy pani zauwazyla ale od 2-3 tyg nie ma dnia bez artykolu w GW o negatywnym wydzwieku na temat naszej-klasy), GIODO oraz przemyslaw edgar gosiu gosiewski to mam wrazenie ze cos bardziej jest na rzczy. Zwlaszcza ze nasza-klas ma ok 6 mln urzytkownikow i nie zanotowano jakiegos masowego odplywu tych urzytkownikow, wiec afera wokol NK jest raczej sztuczna, powiedzialbym biznesowo-polityczna (moze agora ma ochote przejac portal, ale puki co chce obnizuc cene?) Tylko co w tym robi nagle Gosiu i PiS? :S Przeciez jak sie zawiesil skype na 2-3 dni z ponad 8mln urzytkownikow na calym swiecie nie moglo korzystac (wlaczajac biznes) to takiej relacji w GW nie bylo, a jak sie zaciela NK to trabia i trabia i przestac nie moga? Chce powiedziec ze nie ejstem urzytkownikiem NK, ale podobnego zagramanicznego portalu, a polecam uwadze Pani ten watek bo sie robi ostatnio coraz goretszy i moze ma jakiejs drugie dno, ktor Pani bedacej na miejscu lepiej uda sie wysledzic.POzdrawiam

  139. @ Palikot i inni wypowiadający się kontrowersyjnie – Rzymiannie mieli maksymę – NON OMNE LICITUM HONESTUM czyli NIE WSZYSTKO CO DOZWOLONE JEST GODZIWE, i na tym myśle można zakopńzcyć o tym dyskusję. Osby nie umiejące sie zachować w towarzystwie były wykluczane z jego grona.

    @ słuzba zdrowia – jest problem do rozwiązania, bo jesteśmy raczej biednym krajem na dorobku, a chcemy życ i zarabiac jak w bogatej Irlandii czy Szwecji. Pan Prezydent raczej ma inne cele niż rozwiąznie tego i czy innego realnego problemu i stąd przebieg Rady Gabinetowej był taki jaki był.
    Faktem jest że są szpitale zarządzane dobrze i źle, pieniądze są często marnotrawione i nie bardzo wiadomo gdzie. Brak jest sytemu rejestracji usług i kosztów, czegoś co kiedyś p.Sośnierz wprowadził na Śląsku. No i brak jest wykazu świadczeń gwarantowanych. Trzeba, a nie jest to łatwa decyzja i prosta, powiedzieć sobie jasno, że nie będzie się leczyć wszystkich schorzeń za darmo bo nas na to nie stać. Postęp w medycynie umożliwa ratowanie osób, które kiedyś by nie miały szans na przeżycie ale to kosztuje coraz więcej. Więc trzeba określić gdzie jest ta granica poza którą będzie śmierć lub kalectwo. I nie zazdroszę lekarzom którzy będą musieli lub już podejmują tego typu decyzje.
    Być może będzie konieczne zwiększenie składki na ubezpieczenie, ale wolałbym aby najpierw było policzone i określone gdzie te środki są wydawane racjonalnie, a gdzie nie i jak to zmienić. Ubezpieczenia są jak najbardziej wskazane – czytałem we wspomnieniach chirurgów z USA, że jednym z pierwszych pytań do pacjenta było pytanie o ubezpieczenie, bo od tego zależal zakres terapii i to było normalne.

    @AGA – cieszę sie że widzę Twoje „cóż”. Na samym poczatku troche mnie to wkurzało ale jak nie było tych wpisów to okazuje sie że czegoś brakuje. Pisz Ago swoje cóż jak często Ci to wychodzi bo to jest twoja cecha charakterystyczna i bywaj na blogu jak najczęściej.
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich

  140. Olhado zarzucił mi, że nie zrozumiałem sytuacji – tzn. ponieważ istaniały plotki dotyczące choroby filipińskiej prezydenta (obecnego oczywiście bo u poprzednika to fakt niezaprzeczalny), można było postawić takie pytania. Problem polega jednak na tym, że o obecnym premierze chodziły plotki, że bił żonę a o Zbigniewie Ziobro i Jarosławie Kaczyńskim, że są parą gejów. Czy to wystarcza do zadania pytań o to czy tak było lub jest w rzeczywistości? Wydaje mi się Olhado, że to Ty czegoś nie zrozumiałeś. Zresztą dajmy inny przykład: grupa polityków chcąc zaszkodzić swojemu przeciwnikowi politycznemu rzuca jakąś plotkę i zaczyna ona żyć własnym życiem – zresztą nie muszą to być politycy, wystarczą dziennikarze – no i co? Czy jeżeli już taka plotka ruszy w świat, najlepiej w kilku wersjach i zacznie o tym mówić połowa Sejmu to wystarczy to do postawienia publicznie pytań?

  141. No i ani się nie obejrzeliśmy, a już połowa stycznia. A dopiero co człowiek szalał na nartach, od świąt do Trzech Króli. Szkoda! Tym większy żal mnie ogarnia, gdy czytam „komętaże w sprawie”, niektórych dżentelmenów ( andiboz; racja, chamstwo to właśnie przejaw pisowskiej kultury. Powoli wyraz „pisowiec” zaczynam uważać za epitet ). „Sprawy Palikota” po prostu nie ma. Martwią się pisowscy dżentelmeni o „ałtorytet prezydęta”, bo przecież Prezydenta nie mamy. Prezydent jest wybrańcem części narodu i przedstawicielem wszystkich Polaków. Wtedy Prezydent jest poważany i ma autorytet. Człowiek, który obecnie udaje, nieudolnie zresztą Prezydenta, jest tylko przedstawicelem swojej partii, nie ma więc autorytetu, więc nie ma sprawy. ( quod erat demonstrandum )
    Wracając do kultury. Polecam naszym blogowym dżentelmenom wczorajszy wpis: harry g. 20:25. Tak powinno się polemizować. Jak również dyskusję „naszych dziewczyn” nt. ochrony zdrowia i ubezpieczeń społecznych. Mimo różnic poglądów, pełna kultura; zaskakują wiedzą i argumentami, nie chamstwem i inwektywami.
    Pozdrawiam Szanowną Gospodynię oraz wszystkich myślących i kulturalnych.
    R.N.

  142. to chyba pokłosie próby ‚otwarcia’ na inteligencję i bycia „w porzo”

  143. Szanowny pielnia1 (2008-01-15, godz. 17:37)!
    Podzielam Twój pogląd na temat roli KK w powstaniu antysemityzmu w Polsce i Europie. Jednak jeżeli umiesz liczyć, to nie licz na głoszenie prawdy o historii KK przez jego funkcjonariuszy. Kłamstwo, hipokryzja i pokrętność to podstawowe metody ich działania od wieków przez nich stosowane. Konsekwentne jest więc powoływanie się kard. Dziwisza na opinie Żaryna ? jednego z czołowych propagandzistów Instytutu Polskiej Nienawiści. Ten historyk, jeżeli dostanie takie zadanie od swych mocodawców, to ogłosi, że komuniści byli inicjatorami powołania Świętej Inkwizycji i on potrafi to uzasadnić.
    Przeczytałem w internetowym wydaniu POLITYKI fragment ksiązki Grossa i odeszła mi ochota na przeczytanie całości. Odniosłem wrażenie, że to propagandowy bełkot, w którym fragmenty prawdy mieszają się nieprawdą. Fragmenty prawdy zostały wybrany wybiórczo i do tego opatrzone tendencyjnym komentarzem. Pomija on zupełnie podstawową prawdę, że polski antysemityzm był i jest nadal, już na szczęście o charakterze szczątkowym, częścią antysemityzmu ogólnoeuropejskiego. Operuje nieuprawnionymi uogólnieniami, zarzucając polskiemu społeczeństwu odwrócenie się od mordowanych Żydów, nie wspominając o tym, że odwrócili się od nich przywódcy koalicji antyhitlerowskiej i diaspora żydowska. A tym nie groziła kula w łeb za pomoc Żydom, jak każdemu Polakowi pod hitlerowską okupacją!

  144. Nie opanowałam się. Rewolucja w czapce niewidce (żadnych nazwisk?): http://www.mezczyznidlarodziny.com/

  145. harry pisze:
    2008-01-16 o godz. 20:52

    Olhado zarzucił mi, że nie zrozumiałem sytuacji
    i słusznie, bo nie zrozumiałeś i nadal nie rozumiesz. Podobnie jak kancelaria prezydenta. Palikot dał im okazję do rozwiania wątpliwości, a oni robią kolejny krok ku krawędzi – ewentualny proces nie przysporzy L.K. zwolenników.
    OK, dość tego, co będzie to będzie. Zresztą, najważniejsze są reformy służby zdrowia, budowa infrastruktury, stawienie czoła presji na podwyżki – wszędzie, nie tylko w budżetówce, znalezienie się polskiej gospodarki w tej nowej sytuacji.
    Na postępy w transparentności życia politycznego można jeszcze poczekać. Widać Polska jeszcze do tego nie dojrzała, ale przecież demokrację mamy młodą.

  146. hematemesis,
    Bardzo czujnie. Za duży sukces N-k, komuś to bardzo przeszkadza, a dziennikarze zawsze gotowi do usług. Przecież ludzie się tam logują, żeby inni ich znależli, a nie żeby się ukryć przed światem. Ale właściciele portalu młodzi i trzeba ich zdusić zanim okrzepną. Stały fragment gry w zoligarchizowanej Polsce.

  147. Teresa Stachurska,
    Jesteś nieoceniona, pozdrowienia.

  148. Pewien odsiew pośród wpisów na blogu powinien jednak istnieć, bo po co mamy czytać wpisy, podobne do tego, który prezentuje np. Jacek i paru innych? Że przypomnę zdanie, wypowiedziane przez niezapomnianego pana Popiołka z serialu Dom; Nie ma bramy, wejdą chamy! Koniec świata pani Popiołkowa:)

  149. z Berlina,
    Brawo, brawo, brawo, za ten akapit:
    „W całej tej debacie najważniejsze jest jednak jedno ? prawdziwym zyskiem w budżecie są nie zyski pojedyńczego szpitala. Zysk do budzetu przynosi szybko i dobrze wyleczony i wyrehabilitowany pracownik, który szybko wraca do pracy, zarabia, płaci podatki i wydaje zarobione pieniądze. Ciekawe kiedy w Polsce zacznie się o tym mówić?”
    Od siebie dodam, że nie tylko dla budżetu ale przede wszystkim dla społeczeństwa i gospodarki.

    W 1994 r. w Polsce ukazała się nakładem krakowskiego wydawnictwa SIGNUM ksążka francuskiego ekonomisty Michela Alberta „Kapitalizm kontra kapitalizm.” Była odpowiedzią na pytanie co dalej po komuniżmie.

    Autor podobnie jak Fukuyama uznaje zwycięstwo kapitalizmu, ale rozróżnia dwie jego zasadnicze odmiany: anglosaski i nadreński.
    Pierwszy kruluje w USA i w złgodzonej formie w Wielkiej Brytanii skąd się wywodzi, drugi reprezentowały najpełniej Japonia, Niemcy i kraje skandynawskie.

    Od napisnia tej książki w świecie zaszły ogromne zmiany. Zgodnie z przewidywaniami autora pod wpływem amerykańskiej dominacji świat ogarnęła reformatorska gorączka. Postanowino zdemontować kapitalizm nadreński. Skutki dla gospodarek krajów o tym systemie oznaczało to powazne kłopoty. Dla swiata również.
    W latach 2002-2003 po raz pierwszy od Wielkiego Kryzysu ilość inwestycji w światowej gospodarce spadła. Byłoby jeszcze gorzej gdyby nie państwowy kapitalizm w Chinach.
    Na szczęście przyszło już otrzeżwienie. Jak dobrze pójdzie za jakieś 5-10 lat dotrze do Polski.
    Zwyciężyły te kraje, które modzie na neoliberalizm, w Polsce zapewne z powodu braku filozofii w programach licealnych mylony z liberalizmem, nie uległy. I tak dwa kraje Finlandia i Dania, o najwyższych podatkach i transferach socjalnych zajmują dziś pierwsze miejsca Finlandia wśród najbardziej innowacyjnych gospodarek świata, Dania wśród krajów o najwyższym standardzie życia ( nie mylić z PKB) i najszęśliwszymi mieszkańcami.
    Kredo, które wyłożył nam Człowiek „z Berlina” jest w nich realizowane z pełną konsekwencją i błogosławionymi skutkami.
    Japończycy żyją najdłużej, a w USA, które z zapałem wprowadziło swój model w fazę manieryzmu, z roku na rok wzrasta umieralność niemowląt i jest jedną z najwyższych w krajach OECD.
    Jak to możliwe?
    Do dziś jeszcze w Japonii dyrektor otrzymuje średnio 10 razy tyle co przeciętny pracownik, w Anglii 25 razy więcej a w Stanach 500%.
    Gdy Ameryka wchodziła rozpoczynała marsz ku hayekowskiej wolności gospodarczej, tj. na początku lat 80-tych dyrktorska pensja 42-krotnie przewyższała średnie uposażenie w firmie.
    W owym czasie w Japonii obowiązywały limity zarobków w prywatnych firmach. Japoński Rząd potrzebował najleprzych ludzi do opracowywania i wdrażania strategii rozwoju kraju i nie zamierzał się ścigać w płacach z prywartnymi firmami.
    Tymi i podobnymi „antyrynkowymi” metodami Japonia budowała potęgę II gospodarki świata.
    Polska po zaledwie 15 latach budowy kapitalizmu doszła do takiego rozwarstwienia jak w Stanach Zjednoczonych. To „GW” ujawniła, ze Wróbel jako prezez Orlenu w cięgu roku zarobił 450 razy tyle co przeciętny Kowalski. A przciez nie był Wróbel alchemikiem, ani Midasem.
    Piszę o tym by zasygnalizować kolosalne różnice między gospodarkami rynkowymi, kapitalistycznymi, różniece , które tu w Polce przez cały czas przemian starano się ukryć, wmawiając nam, ze kto odrzuca skrajny neoliberalny system jest albo nieudacznikiem albo sierotą po PRL-u.
    Na marginesie dodam, że Ameryka, mogła przez dwa stulecia osiągać sukcesy w oparciu o rozwój ekstensywny. Tyle było ciągle do zagrabienia, zasiedlenia, ucywilizowania. Niestety porażki militarne w Iraku i w Afganistanie możliwościom takiego rozwoju kładą kres.

  150. Co w tym byłoby strasznego gdyby Pan Prezydent wypijał kilka lampek wina pprzy obiedzie. Francuzi i Węgrzy robią to od wieków, polska szlachta też nie była od macochy. Jak słusznie twierdzi wybitny znawca tematu Aleksander Kwaśniewski, Stalin i Hitler byli abstynentami a ile narozrabiali.
    Nie namawiam do naśladowania Winstona Churhila ale nawet śp. Królowa Matka nie gardziła małym koniaczkiem.
    Dlatego dziwi mnie mocno nagonka na pos. Palikota, choć forma jego zapytania przypominała wystąpienia Andrzeja Lepera. U nas w Galicji (Pani Redaktor też jest z Krakowa) takie numery uważane są za nietakt lecz nie za przestępstwo.

  151. CDN.
    Porównujac oba modele nie sposób nie zauważyć, różnicy w odniesieniu do poszczególnych dziedzin życia społecznego. W modelu nadreńskim niektóre ogólnoludzkie i społeczne potrzeby wyjęte zostają spod działania rynku. Na przykład: ochrona zdrowia, infrastruktura drogowa i kolejowa, ubezpieczenia społeczne, oświata i nauka, mieszkalnictwo.
    Rynek nigdy nie radził sobie w tych dziedzinach. Krach na rynku kredytów hipotecznych w USA jest tego najlepszym przykładem, podobnie jak slamsy i dzielnice nędzy w Ameryce PŁD i Afryce.
    Dlatego rozmawiając o systemie ochrony zdrowia, czy tez systemie emerytalnym dokonujemy wyborów aksjologicznych.
    To są sprawy zbyt poważne by zostawić je technokratom.
    Pytanie o dalsze losy ochrony zdrowia powinno brzmieć następująco:
    Czy zdrowie obywateli ma być dobrem wspólnym czy też rynkowym, tj, dostępnym w zalezności od zasobności portfela?
    Gdy dyskutujemy kwestię kosztu lub ceny to i tu system budżetowy ma przewagę.
    Drugie pytanie jakie się narzuca to pytanie o wartość człowieka i jego pracy. I o to kto ma zapłacic za zdrowego i dobrze wyedukowanego pracownika? Najprościej jest tak, jak chcą przedsiebiorcy. Sprywatyzować zyski a koszty przerzucic na innych. Bo jeżeli pracodawca nie chce partycypować w pełnych kosztach pracy ( ktos tego pracownika musi urodzić, wychować, wyedukować, ten pracownik, żeby być zdolnym do wydajnej pracy musi gdzieś mieszkać , musi założyc rodzinę itp, itd.) to albo społeczeństwo wpólnym wysiłkiem róznicę tę dopłaci, albo następi cywilizacyjny i społeczny regres. Bo jak liczyć to starannie i wszystko.
    Mogłabym się zgodzić na niskie koszt pracy pod warunkiem , ze wyzsze by były podatki CIT i PIT od najlepiej zarabiajacych.
    Ale jak są niskie koszty pracy i nie ma pieniedzy w budżecie by różnicę miedzy faktycznym kosztem pracy a ceną za jaką nabywa ją przedsiebiorca wyrównać, to musi zrodzić sie nędza, a koszty tej są horendalne. Gdyby było inaczej kraje, w których ludzie zarabiają mniej niz 2 dolary dziennie byłyby gospodarczymi tygrysami.

  152. Drodzy blogowicze,
    Moja nadgorliwość została ukarana. Dwa razy poszedł mi nieskończony i nieskorygowany tekst. Stąd tyle w nim błędów, także ortograficznych. Przepraszam za niezamierzoną niechlujność.

  153. Oczywiście CHURCHILA!!

  154. andiboz pisze:
    „Uwaga, pojawił się kolejny cham na blogu.” To zapewne przejaw kultury inteligentnego zwolennika PO. Ja, przynajmniej napisałem szczerze, że nie lubię Paradowskiej i uzasadniłem to. Nikogo nie wyzywałem, ani nie obrażałem. Postawa premiera nie podoba mi się, mam do tego prawo. Obrażanie prezydenta Polski, nawet jeśli cierpiał na goleń, bagażnik, drabinę, bukiet i Sabę uważam za głęboko niestosowne. Nie jestem zwolennikiem PIS-u, z całego wachlarza polskiej myśli politycznej, najbliższe są mi poglądy Ryszarda Bugaja, twórcy zapomnianej już Unii Pracy.

  155. Kropkozjad

    Uprzejmie proszę, abyś mi powiedział, czy Żydzi nadal głoszą ideę, że są „narodem wybranym”. Czy w ogóle kiedykolwiek mieli taką ideę? I co oznacza ta idea w stosunku do innych narodów?

    Pytam tylko przez ciekawość.

    Jestem zafascynowany wieloma bohaterami Biblii, zwłaszcza Hiobem. Uważam ponadto, że cały majątek utracony w Polsce Żydzi-obywatele przedwojennej Polski oraz ich potomkowie powinni otrzymać jak najszybciej.

  156. magrud, Amerykanie nie ponoszą porażek w Iraku i Afganistanie, sytuacja tam powoli się normalizuje. I można się było spodziewać, że trochę to potrwa.

    Ale ja nie o tym (i nie o służbie zdrowia, tzn nie bezpośrednio) tym razem. Chciałem na chwilę wrócić do tematu refundacji in-vitro.
    Otóż wysłuchałem przed chwilą informacji statystycznej – okazuje się że aż 25% (JEDNA CZWARTA) par w Polsce ma problemy z zajściem w ciążę! Jak to nie jest ważny problem społeczny, a jego rozwiązanie nie jest warte wspomagania przez podatników, to już nie wiem co. Przecież to epidemia.
    I tyle.

    Magrud, ponawiam prośbę – spróbuj pokusić się o prognozę, jak Twoim zdaniem rozwinie się sytuacja w sprawie reformy systemu ochrony zdrowia – co się będzie działo za miesiąc, za pół roku?

  157. Brawo p.Janino.Wreszcie dostalo sie rowniez niektorym zurnalistom.Przed laty,jakos nie podnosili wrzawy gdy w Paryzu prezydencka para pp Kwasniewskich,zostala w sposob chamski obrzucona miejscowegojajkami.”Zamachowcy”zas znalezli schronienie u miejscowego polsakiego ksiedza.

  158. buku
    A.K.nie jest takim znawcą.O ile sobie przypominam,to Stalin wg.Żukowa pił gruzińskie wino.Mało bo mało,ale…Dużo palił i dużo chodził 🙂

  159. Magrud:

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-43125
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-43129
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-43131

    Nie przejmuj się tak bardzo tymi błędami. to nie niechlujstwo – to przepracowanie. A poza tym, duża część tych, co myślą i mają coś do powiedzenia to dyslektycy.
    A tak na poważnie, lepiej już „błędzić” niż błądzić.

    Problem Polski polega nie tylko na nieokiełznanej potrzebie zrobienia w Polsce drugiej Japonii. Irlandii czy lepszej „Ameryki bis” lub „Niemiec bis” (tu tylko z powodu niezmiennej wiary w niemiecką pracowitość, solidność i sukces ekonomiczny).
    Potrzeba ta wynika z marzeń i oczekiwań podobnych do tych o ziemi obiecanej. Do Ameryki wyjeżdżało się za chlebem i ci co się postarali to ten chleb (nawet z grubą warstwą masła) znaleźli. Stąd ten mit trwający do dziś.
    Niemcy, będący wzorem dobrej organizacji i od Bismarka rozwijającej się troski o pracownika (przyzakładowe przychodnie. przedszkola. etc.) też są w dużym stopniu powodem zazdrości.
    I tu dochodzimy do sedna sprawy – w Polsce większy potencjał motywacyjny ma nie „american dream” – chęć osiągnięcia sukcesu własną pracą i wytrwałością lecz zwyczajna zaściankowa zazdrość i zawiść. W codziennym życiu, ale też i w polityce.
    Wykładnikiem tego są nie tylko bardzo popularne określenia: „nachypał się” (nie osiągnął sukces lecz właśnie nachapał), „skombinował”, „uwłaszczył”.

    W Twoich wpisach jest dużo prawdy, socjaldemokratycznego spojrzenia i „soildarnego państwa”. Państwa spełniającego rolę opiekuna i koordynatora, regulującego zasady postępowania. Dbającego o społeczną sprawiedliwość.
    Niestety masz rację, ten typ demokracji to „Auslaufmodell”, przeżytek i jedynie powód do westchnień lub uśmieszków.
    Swiatem dominuje pogoń za pieniądzem, często wirtualnym lub uwirtualnionym, tak jak giełdy. Tak na prawdę to nie rządzą rządy tylko giełda. Czym to się kończy pokazał kiedyś czarny piątek a teraz od czasu do czasu inny mniej lub bardziej czarny dzień tygodnia.

    I tu dochodzimy do sprawy wg, mnie zasadniczej. Teoretycy rozwoju kapitalizmu a potem tzw. socjalizmu i komunizmu zakładali bowiem co następuje: socjalizm i komunizm będą formą która powstanie z w pełni rozwiniętecho kapitalizmu. Czyli najpierw małpa a potem człowiek.
    Tej próby dokonywano w Niemczech wczesnych lat dwudziestych. co z tego wyszło wszyscy wiemy. Tu była przynajmniej jakaś przemysłowa podstawa, jakieś powiedzmy pół małpy.
    W Rosji dokonano natomiast cudu – przeskoku całego ogniwa ewolucyjnego i przejścia od feudalizmu do komunizmu. To się nie mogło udać i nie udało. Skutki odczuwamy w Europie (nie tylko środkowo-wschodniej) do dzisiaj.
    W Polsce było to pamiętne zejście z drzewa do małego fiata. I tak, niestety, zostało.

    W Polsce „postkomunistycznej” bałagan jest jeszcze większy. Tu próbuje się dokonać nadludzkiej i nadekonomicznej sztuki – odwrócić teorię i zrobić z (prawie) niczego rozwinięty kapitalizm. Ze wszystkimi jego zaletmi, oczywiście. Bo o wadach albo lepiej, o skutkach ubocznych takiej transformacji, lepiej nie wspominać.

    Myślę, że odpuki w Polsce nie zacznie się mówić otwartym tekstem o ekonomii, jej prawach i wilczych dołach doputy dominować będzie myślenie magiczne i nostalgia typu „państwo ma – państwo da”.
    Bo niczym innym jest obecna dyskusja np. o finansowaniu opieki zdrowotnej, podwyżkach, dominacji grup zawodowych, naciskach.
    Jasne, że każdy chciał by mieć wszystko i leżeć w ciepłych krajach a w ojczyźnie pracowały by za niego roboty albo „ktoś” (dziś może być to jeszcze Chińczyk, ale jak długo?) albo by wszystko się zrobiło samo.
    Chciałbym tu podkreślić. że oprócz praw pracowniczych są jeszcze obowiązki. O tym nader często zapominamy lub ten aspekt funkcjonowania przedsiębiorstw (także państwa, bo to takie trochę większe przedsiębiorstwo) pomijamy milczeniem.
    Nie wdaję się tu w dyskusję o partycypacji pracownika w bezpośrednim zysku przedsięborstw, bo to temat na kilka wieczorów.

    Na koniec coś na temat Danii. Tak się składa, że mieszka tam od dziesięcioleci jedna bliska mi osoba i jej to dotyczy, więc podaję z pierwszej ręki.
    Duński system ochrony zdrowia polega na powszechnej dostępności do świadczeń reglementowanych. Wykonywane są badania „z katalogu usług medycznych” i leczone są wszystkie choroby, pod warunkiem że dają szansę wyleczenia za rozsądne pieniądze. Tak np. określona jest granica wieku np. przeszczepobiorców, protezobiorców oraz zasadność leczenia onkologicznego. U rzeczonej osoby wykryto w początkach 2000 roku bardzi zaawansowanego raka jajnika. Otworzyli, popatrzyli część powycinali. zaszyli. Przypadek określono jako beznadziejny, szanse na przeżycie 6 miesięcy. Chemioterapia – trudna i malo skuteczna – nie bedzie finansowana. Diagnostyka tzw. „przebiegu” – USG co 3 miesiące. CT lub tomografia komputerowa – jaki sens, pacjent i tak na wymarciu.
    Możliwość innych opcji diagnostycznych i terapeutycznych – w Danii zero, bo nie ma ich w katalogu usług (np. niestandardowa lub przedłużona chemioterapia, chemioterapia dootrzewnowa, reoperacje. itp,).
    Skończyło się na tym, że diagnostykę robiliśmy w Niemczech a terapię w Polsce (za pieniądze, oczywiście). Pani jest po kilku operacjach, kilku bardzo ostrych chemioterapich dootrzewnowych, ale żyje już 8 rok, odchowała dzieci i wcale nie zamierza przechodzić na tamten świat. Nie jest wyleczona, ale funkcjonuje i pracuje normalnie. Oczywiście do czasu….
    Piszę o tym nie aby pokazać jak wstrętny jest duński system ochrony zdrowia ani jak wspaniali są polscy lekarze.
    Każdy system ma swoje wady i zalety. Polskiego systemu ochrony zdrowia na razie wogóle nie ma – to co jest to zlepek pozostałości „socjalizmu” z „chciało by się kapitalizmem”. W obu przypadkach wypaczonym.

    Pozdrawiam
    ze słonecznego Berlina

  160. Szanowna Pani Janino,

    Bedac stalym czytelnikiem Pani blogu doceniam partnerstwo w wymianie pogladow, jakie Pani oferuje gosciom. Przyjela Pani bardzo wymagajaca pozycje moderatora raczej, niz mentora. Wymagajaca nie tylko czasu na przefiltrowanie wszystkich wypowiedzi i wylowienie najciekawszych, niekoniecznie zgadzajacych sie z Pania. Podejmowane przez Pania polemiki z oponentami uwazam za bardzo cenne dla czytelnikow, a dla Pani zapewnie stymulujace – dla utrzymania sie w intelektualnej formie. Dlatego tez uwazalem, ze slusznie Pani podejmuje polemike ‚nawet’ z Bernardem, mimo sygnalizowanego przez niektorych zdegustowania. Dzis jednak zmienilem poglad. Zmusil mnie do tego Bernard swoim nastepujacym wpisem na blogu W. Kuczynskiego
    quote

    Bernard Says:
    styczeń 14th, 2008 at 12:13 pm
    Zofio
    Ogłoszenie:
    ?Odłączanie, szybkie, bezbolesne i bez procedur. Tylko u nas na sali operacyjnej zamiast na OIOMie. Zakład doktora Mengele 24 godziny na dobę. Płatne gotówką, lub w naturze, seks mile widziany.?
    .
    Superpromocja:
    Jeśli masz dość – np. tesciowej, albo męża alkoholika dodatkowe zniżki. tylko u nas, tylko do końca stycznia.
    unquote

    Uwazam, ze ten pan jest nie tylko nieuleczalnie podejrzliwy wobec ludzi, ale powinien byc sciagany sadownie za kolejne pomowienia wobec doktora, ktorego ze zwyrodnialym smakiem nie przestaje nazywac dr Mengele.

  161. Wygląda na to, że PO postanowiła zmierzyć się z problemem wprowadzenia zmian do KRRiT:

    http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/wgdruku/151

    W zasadzie projekt zmierza w 3 kierunkach:

    Po pierwsze, zgodnie z projektem PO Rady składać się będzie z:

    1) trzech członków powoływanych przez Sejm;

    2) dwóch członków powoływanych przez Senat;

    3) dwóch członków powoływanych przez Prezydenta,

    – spośród osób wyróżniających się wiedzą i doświadczeniem w zakresie środków społecznego przekazu, posiadających rekomendacje co najmniej:

    a) dwóch uczelni akademickich lub

    b) dwóch ogólnokrajowych organizacji samorządu dziennikarskiego lub dwu ogólnokrajowych stowarzyszeń twórców.

    Jestem sceptyczny co do tego czy pomysł rekomendacji doprowadzi do powstania fachowego organu wolego od politycznych wpływów.

    Po drugie, KRRiT ma zostać pozbawiona wielu uprawnień, w tym prawa wydawania koncesji, na rzecz Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

    Po trzecie, w myśl art. 6 projektu kadencja dotychczasowych członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wygasa z dniem powołania członków Krajowej Rady zgodnie z postanowieniami niniejszej ustawy. Jest to więc chwyt przećwiczony juz przez PiS w poprzedniej kadencji Sejmu. Obawiam się więc, że cała opisywana operacja – zamiast doprowadzić do realnych zmian – ograniczy się jedynie do wymiany członków KRRiT

  162. Olhado,
    Prosisz mnie o prognozę, a te z reguły sie nie sprawdzają.
    Moim zdaniem niewiele będzie się działo. I więcej picu niż konkretnych działań. Instytucje obumieraja bardzo powoli, to daje rządowi czas do wyborów prezydenckich, być może przyspieszonych.
    Moja prognozę opieram miedzy innymi na wiedzy dotyczącej kondycji rządzących partii. Obie są sparaliżowane przez swoich liderów.
    Nie byłam członkiem PO, ale dobrze znam kulisy wewnętrznych waśni o władzę wewnątrz warszawskiego okręgu. PO nie ma kim pracować, a jedynym jej celem jest osobista kariera Tuska. A motywy determinują i działanie i jego skutki.
    Nasza polityka dalej przypominać będzie kronikę policyjną. Właśnie zatrzymano Wieczerzaka, a on miał na pieńku z Biernackim.
    Bardzo dobrze zapowiadajacy sie poseł Graś odszedł z Kancelarii Premiera. Miał być odpowiedzialny za służby. Niby ma objąć ważną funkcję w partii. Ale te sugestie to raczej próba uśpienia klubu parlamentarnego. Reguła jest bowiem żelazna. Najpierw objęcie nowej funkcji, potem rezygnacja ze starej. Niezwykle rzadko odwrotnie.

    Powyżej o PO ze znawstwem wypowiedział się Bartłomiej Radziejewski.
    Gorąco jego wpis polecam. Jest w nim bardzo dużo pawdy.
    B.R. podaje nam klucz, do zrozumienia i prognozowania działań PO.
    Zapewniam Cię, że tym kluczem otworzysz drzwi do przyszłości. A i nie jedno z przeszłości zrozumiesz.
    Bartłomiej pominął jeszcze jedną postać, stojaca na drodze Tuska, w tym przypadku na drodze do prezydentury: Andrzeja Leppera.
    Wiesz juz dlaczego, trzba było uniknąć komisji śledczych przed wyborami?
    Pozdrowienia.
    P.S.
    Pesymiści to lepiej poinformowani optymiści. Ot i cała różnica.

  163. Magrud,

    dziękuję za dobre słowo, jak również za to, że jesteś, szczególnie, że w kraju.

  164. Magrud,

    1994 rok to prehistorie w ekonomii. Kwintesencję stanu dzisiejszego wyeksponował pan „Z Berlina”- biznesem rządzą giełdy i instytucje stowarzyszone wokół, rządy mogą trochę „poskrobać” i spokojnie pierwszego iść do kasy. Stan dzisiejszy światowej gospodarki wymaga twórczych odważnych, mądrych wizji, ale najpierw musi nastąpić jakieś Wielkie Przesilenie, nawet militarne. Skostniałe struktury i mechanizmy nie przystają do dzisejszych czasów w sposób adekwatnie cywilizowany. To co się obecnie dzieje to rozpędzona stara lokomotywa. Podobnie jak pan „Z Berlina” irytuję się okropnie, kiedy słyszę o budowaniu drugiego czegoś tam…
    Polacy zbudują tylku to na co ich stać, dlatego tu zawsze będzie któraś z kolei Polska, lepsza, czy gorsza,ale nie druga np.Japonia.
    Z dwóch odłamów kapitalizmu -anglosaskiego i nadreńskiego- zdecydowanie wybieram ten drugi, jest jakby ładniejszy.

    Pozdrawiam,Eddie.

  165. Szanowna Pani Janino,

    W nawiazaniu do mojego postu

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-43159

    wnioskuje do kogokolwiek, kto ma takie mozliwosci, aby wypowiedz Bernarda dotarla do Ministrowi Sprawiedliwosci, ktory bada legalnosc dzialan ministra Ziobry i CBA, jako dowod w sprawie, potwierdzajacy jakie spustoszenia moralne w spoleczenstwie wywolala dzialalnosc tych osob/instytucji.

  166. magrud

    chodziło mi o prognozy w sprawie służby zdrowia 🙂 ale dzięki i za tę, siłą rzeczy dość ogólną.

  167. ?widziane ze sredniego dystansu?

    @z Berlina (2008-01-15 o godz. 10:12)
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-42987

    Widac, ze temat pracy domowej zadanej przez Pania Janine, nie jest az tak „goracy” jak temat ubezpieczen zdrowotnych.

    Generalnie, niechetnie wypowiadam sie na temat, kto co osobiscie w Polsce zrobil, powiedzial, etc., bo na to moj sredni dystans to juz troche daleko.

    W tej konkretnej sprawie chodzi jednak o „atak” na urzad prezydenta, prezydenta ktorego nie lubie i ktorego urzedowanie uwazam, za szkodliwe Polsce.
    Pomimo, ze tak uwazam i po mimo, ze uwazam, ze powinien jak najszybciej opuscic Palac Prezydencki i to ze wzgledow wynikajacych z jego zachowania, ktore posel Palikot wymiania jako przyczyne, dla ktorych te pytania stawia – nie zgadzam sie z forma.
    Zaslanianie sie prawem do informacji nie znobilituje pytan Palikota do troski o los ojczyzny.
    W polskim, niestety malo profesjonalnym krajobrazie medialnym, kazdy dziennik podchwytuje temat nie zastanawiajac sie nad tym, ze zajmujac sie tym tematem sam szkodzi sobie podkreslajac, nierzetelnosc dziennikarska i spychajac sie w strone prasy bulwarowej.

    Zgadzam sie tu z:

    Krakowiaczek mały(2008-01-16 o godz. 20:28 i )
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-43111
    ? ?NON OMNE LICITUM HONESTUM??.
    ?Ludzkimy slowy? mowe zawsze ? ?to, ze masz do czegos prawo nie znaczy jeszcze, ze musisz z niego korzystac? (…i tu zarowno Palikot jak i Kaczynski)

    …i z Harrym (2008-01-16 o godz. 20:25)
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-43040
    i 2008-01-16 o godz. 20:52
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-43112

    (Harry tu informacja dla Ciebie: http://passent.blog.polityka.pl/?p=395#comment-76467)

    Co do reakcji Palacu ? jakakolwiek reakcja (jakiegokolwiek polityka) pogarsza tylko sytuacje.
    Ciekaw tez jestem, co bedze sie dzialo, jezeli dojdzie do procesu (? a w Polsce prokuratura musi podjac kroki z urzedu ? Minister Cwiakalski mowil, ze dobrze byloby to zniesc) i Prezydent bedzie musial wylozyc kawe na lawe, czyli jak mowia nieco bardziej obrazowo Niemcy ? ?oposcic spodnie?.

    No ale wlasciwie to chcialem nawiazac do tematu ubezpieczen zdrowotnych.

    ?widziane z bliska?.

    No wiec jeszcze raz
    @z Berlina (2008-01-15 o godz. 10:12)

    Nie nalezy zapominac o wadach systemu dualnego (ubezpieczenia panstwowe i prywatne).
    Po pierwsze w Niemczech osoby niezatrudnione czyli ?prywaciaze? nie maja obowiazku zawierania jakiegokolwiek ubezpieczenia (ani rentowego, ani zdrowotnego, ani od bezrobocia)
    Ubezpieczenie zdrowotne prywatne moga zwierac rowniez osoby pozostajace w stosunku pracy jezeli ich zarobki przekraczaja brutto ca. 4000 Euro miesiecznie.

    Prywatne kasy chorych maja prawo ?wybierac? sobie czlonkow poprzez interview zdrowotne, co preferuje ludzi mlodych i ?zdrowych?, czego rezultatem sa nizsze skladki lub szersze swiadczenia.
    W efekcie w kasach panstwowych ubezpieczeni sa ?mniej? zarabiajacy i (w ramach tej samej skladki) ich rodziny, ktore nie sa same ubezpieczone (takie prawo) i ci ktorzy przez kasy prywatne nie zostali przyjeci.

    Gdyby kasom prywatnym odebrano prawo do interview zdrowotnego, musialyby one podniesc skladki, tym samym utracilyby na atrakcyjnosci, w efekcie czego sytuacja kas panstwowych uleglaby poprawie.
    Innym wariantem poprawy sytuacji kas panstwowych, byloby umozliwienie im prowadzenia taryf dla ?prywaciarzy?. Dlaczego? Otoz osoby prowadzace wlasne przedsiebiorstwa, choruja ? a wlasciwie chodza do lekarza 3 razy rzadziej (stare dane zaszlyszane 10 lat temu) niz osoby zatrudnione. Ty pewnie, jako czlowiek z branzy wiesz lepiej.

    Nie uwzgledniam przy tych rozwazaniach roznicy poziomu swiadczen.

    Sam znam ten problem z wlasnego doswiadczenia, bo aktualnie nosze sie z mysla zawarcia ubezpieczenia prywatnego. Z placonych obecnie bez mala 500 Euro miesiecznie, moglbym zejsc na 250 do 280 Euro przy podobnym poziomie swiadczen, lub pozostac na podobnym poziomie skladki w okolicach 450 Euro z gwarancja ?pozlacanych kranow?.

    Jakkolwiek powrot do ubezpieczenia panstwowego bylby prawie niemozliwy (takie prawo).

    Jak widac ze wszystkich wypowiedzi na ten temat problem jest bardzo skaplikowany. Oczekiwania sa bardzo duze, mozliwosci bardzo ograniczone.
    Bardzo zal mi magrud, ktora chetnie czytam, jakkolwiek jej oczekiwania od swiata sa zbyt wyidealizowane w stosunku do moich. Bardzo mi Cie zal magrud (jezeli to czytasz), bo tu nie zaznasz nigdy satysfakcji. Chyba zadne spoleczenstwo nie jest w stanie rozwiazac tego problemu w sposob idealny.

    To tak na predce?

    Pozdrawiam

    Sailor

  168. Olhado,
    To co napisałam dotyczyło poczynań Rzadu przede wszystkim w służbie zdrowia.
    Co będzie z protestami?
    Dyrektorzy trochę się ugną, szpitale będa zmuszone się zadłużać, związkowcy troche odpuszczą i tak się będziemy kiwać w chocholim tańcu.
    Mówiąc o instytucjach miałam na myśli publiczną służbę zdrowia.
    P.S.
    Czy czytałeś we wczorajszej „GW” tekst Elżbiety Cichockiej p.t. „Zdrowie dla bogatych”. Warto, bo ukazuje autorka jak bardzo to wszystko współzależne, prywatne i publiczne. I jak wielkiej rozwagi wymaga.
    Pozdro

  169. z Berlina…
    Piszesz…/także państwa,bo to takie trochę większe przedsiębiorstwo/.
    Pokaż firmę,która na kierownicze stanowiska przyjmuje ludzi bez kwalifikacji,nie żądając referencji,doświadczenia itp.Podpisuje kontrakt na cztery lata,zapewnia apanaże,zero odpowiedzialności i nie daje sobie możliwości wcześniejszego pozbycia się delikwentów.Nie mówiąc o tysiącu obowiązków,które firma może mieć w nosie a państwo-nie.
    magrud…
    BR zapomniał tylko o jednym,o Miodowiczu od którego to wszystko się zaczęło.
    Marc…
    Blog Kuczyńskiego jest specyficzny.Pisze tam kilka osób/w porywach kilkanaście/znających się od lat i wpis Bernarda nawet tam był potraktowany z niesmakiem/o ile pamiętam/.Poza tym wiele zależy od kontekstu a traktowanie Bernarda zawsze poważnie jest bezcelowe.Tak samo jako dowód w sprawie”spustoszenia moralnego”.To spustoszenie dokonuje się gdzie indziej,bardziej oficjalnie niż na blogu.Często robią to nasi wybrańcy,może nie tak spektakularnie jak Bernard ale za to z”lepszym skutkiem”.
    Pozdrawiam.

  170. W filmie Bareji, w scenie teleturnieju pokazano transparent: SOCJALISTYCZNA SŁUŻBA ZDROWIA MARGINESOWI SPOŁECZNEMU MÓWI NIE. A jak jest dzisiaj? Pieniądze, pacjenci, personel i infrastruktura medyczna. Nikt naprawdę nie wie ile wydajemy dokładnie na ochronę zdrowia. Wydatki na NFZ z 22 mld zł w 2003 roku wzrosną do około50 mld zł w tym roku. Oszałamiający, średnio 45 procentowy coroczny wzrost. Gdyby w takim tempie rosły pozostałe wskaźniki gospodarcze, to wkrótce Irlandia, Dania czy inna Japonia przestałaby być dla nas wzorcami poziomu życia. Na ochronę zdrowia wydajemy jednak o wiele więcej, niż przytoczone kwoty. Resortowe służby zdrowia pochłaniają według mnie dalsze 5-6 mld złotych. Dodajmy do tego wydatki samorządów na infrastrukturę, to razem z środków publicznych wydamy w tym roku grubo ponad 60 mld złotych. Co najmniej drugie tyle – prywatnie na leczenie, rehabilitację i opiekę stomatologiczną oraz leki. Szacując delikatnie, jest to od 120 do 140 miliardów złotych. Przy dochodzie narodowym, który w 2008 roku powinien przekroczyć 1400 miliardów złotych, ochrona zdrowia pochłonie prawie jego 10 procent. Co z tego mają pacjenci i zarazem wyborcy? W wielu wypadkach, naburmuszenie personelu zbliżone do pogardy, kończone cichą śmiercią na pozostawionym w korytarzu szpitalnym łóżku, z 2 godzinnym oczekiwaniem na ostygnięcie zwłok obok oddziałowego schowka na szczotki i mopy. Widział ktoś kasę fiskalną w prywatnym gabinecie lekarskim? Nie rozumiem, dlaczego są jakieś święte krowy, skoro Polska to nie Indie. Czy ktoś spotkał lekarza w publicznej służbie zdrowia, który przedstawił się nowemu pacjentowi z nazwiska? Zwyczaj ten przeniósł się do w pełni prywatnych przychodni i klinik. Płacenie niczego nie gwarantuje. Obowiązuje traktowanie pacjenta z góry, jak głupka, a analfabetyzmu już w kraju przecież nie mamy. Jeśli ktoś zna conajmniej standardowo uprzejmego lekarza, to niech poda na tym blogu, to może wybierzemy go lekarzem roku. W tej aferze ze służbą zdrowia jest za dużo magii i czarów oraz wynikającego z tego chciejstwa. Rząd nie wie ile komu i za co płaci. Dopiero to bada i szacuje, na podstawie wybranych placówek służby zdrowia. W dobie sieci komputerowych – to są przecież kosmiczne jaja! Dlaczego zaprzestano realizacji projektu kompleksowej informatyzacji usług i kosztów medycznych oraz wprowadzania karty świadczeniobiorcy z chipem? To może kosztować około 2 mld złotych i potrwać do 3 lat. Bez tego, to nadal z mozołem będziemy pobierali wodę ze studni dziurawym wiadrem (płatnicy usług) i pracowicie wlewali ją do dziurawej cysterny (system służby zdrowia z płacami personelu). A może o to chodzi, żeby zaogniając spór, zrobić pseudoreformę, ażeby wszystko zostało po staremu? Dlaczego nie umarliśmy z głodu, jak pod koniec PRL-u zlikwidowano kartki na mięso? Może już najwyższa pora powiedzieć NIE SOCJALISTYCZNEJ SŁUŻBIE ZDROWIA?

  171. magrud

    że sprawa wymaga uwagi, to oczywiste, jaki to że aby podjąć prawidłowe decyzje należy wysłuchać różnych głosów. Byle nie zwlekać za długo.

    A tymczasem jeszcze parę słów o in-vitro, a szczególnie stosunku biskupów do tej procedury
    http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead33&news_cat_id=936&news_id=242184&layout=18&forum_id=13247&fpage=Threads&page=text
    cieszę się że Polityka zdecydowała się to podać na swojej stronie. Warte przeczytania.

  172. To chyba selekcja usprawniająca 🙂

  173. Jednak nie 🙁

  174. owal40
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-43187

    na Boga i Mahometa i Mesiasza i wszystkie inne świętości i autorytety najwyższe – o to właśnie chodzi.
    Albo nie rozumisz. albo – przapraszam za język – nigdy nie myślałem. że się będę musiał jeszcze kiedyś tak nieparlamentarnie p o p o l s k u wysławiać – rżniesz głupa.

    Moja śp, mama polonistka przesypuje się teraz w urnie (bo przewracać się w grobie nijak w stanie prochu nie może), Mamo. wydacz.
    I jak mawiała moja już przed wieloma miesięcami na tym blogu wspominana śp, Babcia – Boże. ty widzisz i nie grzmisz…..

    Pozdrawiam konwenansowo
    z Berlina

  175. miało być Mojżesza. ale klawisze siępoprzestawiały

    Straszne. I do tego przed północą………..

  176. Sailor
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-43180

    coś nie tak:
    po pierwsze – minimalny stawka „uprawniająca” do prywatnego ubezpieczenia w Niemczech – w których obydwaj żyjemy – wynosi nie 4000 Euro brutto. tylko troche więcej.
    po drugie – prwyatne kasy chorych od 1. kwietnia (dlaczego w Niemczech co głupsze ustawy wchodzą 1-go kwietnia. nie rozumiem, ale może to omen) muszą od 1. kwietniq 2007 roku przyjmować tzw. freiwillig Versicherten czyli dobrowolnie ubezpieczonych na zasadzie „basis Tarif” czyli taryfy podstawowej. Oznacza to, że u lekarza (a więc u mnie albo u mojej żony) pacjenci tacy mają być traktowani jako „prywatni” ale kasa płaci stawkę 1,0 albo 0.98, co oznacza że niczym się (finansowo) nie rożnią od „państwowych”. tyle, że jest szansa że kasa (lub pacjent) zapłacą w (prawie) zaraz a nie po 6 miesiącach – tak jal kasy państwowe, W konsekwencji oznaca to jedno, czego w Polsce może nie do końca jeszcze uzmysłowiono: niemiecki lekarz – czyli ja np. – pracuje dzisiaj ale wynagrodzenie za prace dostanie za pół roku (najwcześniej) i wg stawek na za pół roku. Kto się dziwi. że zaczyna gwałtownie brakować lekrzy?
    Władze liczą na nietaryfową siłę roboczą np, z Polski (zatrudnianą za 2000 Euro w MVZ. to i tak 2x tyle co w Polsce ale połowę tego co wymaga ustawa dla „rasowych niemieckich lekarzy”). I w ten sposób mamy Chiny w Europie (medycznej),

    Co mogę Ci poradzić jako lekarz (z 20-letnim stażem w Niemczech i kilkoma reformami an grzbiecie) – nie zmieniaj ubezpieczenia. Poczekaj aż się wyklaruje, Państwowi mają priorytet, a prywatni i tak będą wcieleni do państwowych. Albo przenieś się (zweiter Wohnsitz reicht) to Szwajcarii. Tam po dwóch latach nabierasz szwajcarskich praw, a to szczególnie w przypadku Pflegeversicherung ma ogromne znaczenie.

    Chętnie odpowiem na dalsze pytnia.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  177. Olhado z 10:33

    Cytuję: „25% (JEDNA CZWARTA) par w Polsce ma problemy z zajściem w ciążę!”

    25 % to – załóżmy – 2 miliony. Trzeba by 20 milionów (załóżmy) zapłodnionych jajeczek. Ile niewykorzystanych jajeczek by zostało? Dziesięć milionów? Każde zapłodnione jajeczko to zupełny genom człowieka.

    Czy są przepisy regulujące postępowanie z zapłodnionymi i niewykorzystanymi jajeczkami?

  178. PS dla Sailor:

    zakładamy taki scenariusz: jesteś ubezpieczony „państwowo” ale masz finanse uprawniające do prywatnego ubezpieczenia. Ubezpieczyciel prywatny wymaga od Ciebie potwierdzenia, że ubezpieczenie „państwowe” pozwoli Ci być ubezpieczonym prywatnie. Dostajesz więc (jak się wszystko zgadza, a Ty ciągle chcesz być „prywatny”) pisemne zwolnienie z obowiązku ubezpieczenia „państwowego”. Cały zadowolony idziesz do „prywaciarzy” i pozwalasz się ubezpieczyć. No i jak wiesz, dass was… powrót do ubezpieczenia państwowego jest już niemożliwy (twarde prawo. ale prawo). Chypa, że będziesz bezrobotny i z prywatnego Cię per Gesetz wyrzucą.
    To wszystko jest bardziej skąplikowane, niż się śmiertelnikom wydaje,
    Czasem zastanawiam się. czy nie lepiej umrzeć zdrowo i za wczasu…..

    Pozdrawiam
    z Berlina

  179. PS-2

    przepraszam za błędy literowe (co do ortografii się nie wypowiadam),
    Ale jak już wyznałem Margud jestem dyslektyk,…

    Całuję na dobranoc
    z Berlina

  180. I jeszcze raz Sailor, aby bylo dokladnie i po kolei, bo wczoraj to chyba bylem juz bardzo zmeczony:

    „Pryaciarze” i wszystkie wolne zawody, a takze wszyscy ktorzy nie pozostaja w stosunku pracy najemnej (czyli Selbstängige – po polsku by bylo samozatrudnieni, np. rzemieslnicy itp.) rzeczywiscie nie maja obowiazku ubezpieczenia zdrowotnego ani socjalnego (np. rentowego). Ale – aby w polskim rozumieniu sprawy nie bylo nieporozumien – nie zyja oni na garnuszku panstwa. Za uslugi medyczne musza placic gotowka z kieszeni a na rente zbieraja do ponczochy lub na „koniec” sprzedaja wszystko co maja i jada do krajow gdzie jest taniej i gdzie to co uzyskali ze sprzedarzy nie przeje sie za szybko.
    A jak juz wszystko przejedza, to albo umieraja albo wracaja na socjal i wtedy placimy za to wszystko my podatnicy.

    Dzieki dualnemu systemowi ubezpieczen – panstwowych i prywatnych – utrzymuje sie niemiecka sluzba zdrowia.
    Jest ona oparta na trzech filarach: uslugi „ambulatoryjne” – czyli praktyki lekarskie (od lekarza domowego do super specjalistycznych praktyk), „lecznictwo zamkniete” – czyli szpitale (te sa w wiekszosci alno panstwowe, albo koscielne albo konsorcjalne, te panstwowe dominuja), i tzw. Pflege, czyli uslugi pielegnacyjne – na starosc.
    To, ze Pflegeversicherung sie zalamalo, to wiadomo. Wlasnie probuje sie to na predce reperowac. Co dalej – brak koncepcji.
    To, ze trudno ruszyc szpitale – tez wiadomo. Ostatni strajk lekarzy przyniosl wzrost kosztow pracy, trzeba wiec bedzie zamykac szpitale, by zmniejszyc mase pracobiorcow. To jest trudno wykonalne, bo pracownicy szpitalnej (zamknietej, to wiecej niz tylko szpitale) sluzby zdrowia sa zrzeszeni w ÖTV (zwiazki zawodowe sluzb publicznych, plus transport i wszystko inne co z funkcjonowaniem panstwa ma wspolnego) i do tego nalezy do Ver.di (zwiazki zawodowe zjednoczonych sluzb publichnych – Vereinigte-Dienstleistungen) i kazda proba „ruszenia” panstwowej sluzby zdrowia wiaze sie z grozba strajku komunikacji, smieciarzy, etc.
    Najlatwiej jest wiec reformowac lekrzy posiadajacych praktyki. Ci sa bowiem samozatrudnieni i rozproszeni (grupy zawodowe, zwiazki i organizacje lekarskie kloca sie o wplywy i znaczenie, bardzo na reke wladzom decydenckim) wiec mimo, ze lekarze to wolny zawod, mozna odgornie sterowac i reformowac. Pani minister zdrowia slusznie powiedziala – lekarze to przedsiebiorcy, jak upadna, to nie jest to problem rzadu w kapitalistycznym kraju.

    A teraz troche o stawkach i wynagrodzeniach.
    To jest cala filozofia, dlaczego akurat taka – nikt mi przez 20 lat nie potrafil wytlumaczyc. Wiem tylko jedno – kasy „prywatne” czyli pacjenci prywatni, urztymuja tych „panstwowych”. Bo ubezpieczenia panstwowe placa za usluge stawke 1,0 lub 0.98 (patrz poprzedni wpis) a ubezpieczonym w kasach prywatnych lekarz (lub szpital, fizjoterapeuta, psychoterapeuta, etc.) moga za praktycznie to samo leczenie (ten sam lekarz, ten sam sprzet, te same leki) otrzynac stawke od 1,15-1,8 (laboratorium i diagnostyka) do 2,3-3,5 (to ostatnie tylko wyjatkowo) kasy panstwowej. Trzeba przy tym zaznaczyc, ze panstwowo ubezpieczony nie moze otrzymac wszystkich swiadczen tak jak prywtny (np. pokoj jednoosobowy w szpitalu lub chirurgia laserowa, jesli mozna inaczej. W kasie panstwowej otrzymujesz medizinisch notwendige – konieczne z medycznego punktu widzenia. Kiedys bylo „medizinisch sinnvolle” czyli medycznie wskazane, ale sie skonczylo, bo to okreslenie jest za bardzo gumowe). Panstwowe kasy chorych maja bowiem (ciagle malejacy) katalog uslug – w Polsce bylby to koszyk uslug gwarantowanych.
    „Panstwowy” moze sie jeszcze doubezpieczyc, i wtedy bedzie „prawie prywatny”, szczegolnie jesli chodzi o katalog uslug.

    By bylo jeszcze bardziej zagmatwane – inny system, inny katalog uslug i rozlichen obowiazuje u pacjentow ubezpieczonych przez tzw. Berufsgenossenschaften (cos na ksztalt branzowych kas chorych, ale nie calkiem). Tu jest dopiero balagan, bo kazde z Berufsgenossenschaften rozlicza sie inaczej.

    Nie tylko prywatne kasy wymagaja swiadectwa zdrowia przed przyjeciem „na czlonka”. Obowiazek przyjecia kazdego maja w Niemczech tylko tzw. Allgemeine Ortskrankenkassen (AOK) czyli cos, czego odpowiednika w Polsce nie ma. (albo ja o tym nie wiem). To takie „powszechne” ubezpieczenie zdrowotne. Te kasy musza i koniec. Dlatego maja najwiecej ubezpieczonych, najwiekszy odsetek starych i chorych, najwieksze wydatki.
    Nic dziwnego, ze AOK maja za zle innym panstwowym kasom chorych, a panstwowych kas chorych jest w Niemczech troche ponad 360 (kazda ma osobna biurokracje, prezesa, budynki, marmury itp.), ze te wybieraja sobie klientow – (czesto po Gesundheitsprüfung !) kuszac mlodych i zdrowych nizszymi o 0,5% skladkami. Patrz np. TKK, IKK, DAK. No ale najbardziej smakowite i najbardziej kolace w oczy sa przede wszystkim „prywatne kasy chorych”, ktore maja „bogatych” ubezpieczonych.
    Tu musisz jeszcze pamietac, ze prywatne kasy chorych maja (jeszcze ciagle) obowiazek odkladania pieniedzy „sa starosc”, czyli tworzenia tzw. Rücklagen, aby mozna bylo sprostc rosnacym kosztom gdy ubezpieczeni sie zestarzeja i beda wiecej chorowac (takiego obowiazku nie maja kasy panstwowe!, te zyja bowiem na dzis).
    Z drugiej strony, prywatnie ubezpieczeni placa pelna skladke zdrowotna do konca zycia, a „panstwowi” wlasciwie tylko do renty (z renty zabierany jest symboliczny %). „panstwowo” ubezpieczeni maja leczenie na starosc „za darmo” (czyli z podatkow, moich i twoich). Tak jest od Bismarka. I co z tym zrobic, nikt nie wie.

    Slusznie piszesz, ze w ramach JEDNEJ skladki na ubezpieczenie „panstwowe” leczyc sie moze cala rodzina (jesli drugi rodzic nie pracuje a dzieci ucza sie i nie przekroczyly 27 roku zycia). To sprawoa, ze w rodzinach np. wielodzietnych, system za JEDNA skladke zdrowotna utrzymuje (leczy) cala horde. To tez jest socjalna zdobycz z czasow poznego Bismarka.
    I do tego tez trudno jakos podejsc, bo wyborca sie obrazi….
    W kasach „pyratnych” kazdy zywy placi za siebie swoja skladke, inaczej nie ma leczenia. To tez jest roznica. I to tez dlatego skladki prywatne sa (jeszcze) czesto nizsze niz panstwowe. Nie tylko dlatego, ze klientela jest mlodsza, zdrowsza lub ze nie chodzi do lekarzy (nie znaczy, ze nie choruje), bo nie ma czasu (patrz samozatrudnieni).

    Obecny system reform w niemieckiej sluzbie zdrowia idzie w strone klasycznego socjalizmu. Nie na gwalt, bo przeciez kasy chorych (szczegolnie te „panstwowe”) to ogromne lobby, ale idzie. Pierwszy krok to raktywacja DDR-skich poliklinik. Teraz nazywa sie to MVZ (pisalem wczoraj). Tu zatrudniasz lekarzy na twoich warunkach, stopniowo i drastycznie obcinajac galaz tym co maja „prywatne praktyki” (patrz nizej). MVZ maja prawnie zagwarantowane stawki za uslugi i pare innych przywilejow. Te osrodki maja przejac mase, a ze czesto organizowane sa przy szpitalach maja zagwarantowane zaplecze. Tu nie obowiazuja tez (w zasadzie) ustawy o czasie praca lekarza, bo w tym przypadku jest to traktowane w dalszym ciagu jako wolny zawod.

    Nastepny krok to wprowadzenie NFZ (Gesundheitsfond), ktory ma zb ierac cale pieniadze z systemu i rozdzielac centralnie (niestety z zachowaniem struktur „panstwowych kas”, co oznacza, ze przybywa ogniwo biurokratyczne i nic wiecej). Jak to ma dzialac – innym razem.

    Kolejny to wlaczenie systemu „prywatnych” kas chorych do NFZ – w ramach idei o solidarnym panstwie. Ilosc pieniedzy zgromadzonych przez kasy prywaten jest bardzo lakomym kaskiem. A ze nie da sie tego zrobic „per Gesetz” czyli ustawa (ta zaklada jeszcze ciagle dualizm) to planowane jest wyrownanie odplatnosci dla uslugodawcy (lekarza, szpitala, etc.) do poziomy 1,0 lub max. 1,15 za wszystkei uslugi medyczne (jak jest teraz, patrz wyzej).
    To spowoduje, ze za „kasowych” uslugodawca dostanie ciut wiecej, ale na „prywatnych” straci dwukrotne (dostanie polowe tego co dzis).
    Ze ten krok „dobije” system prawie nikomu nie przeszkadza, bo jest to bardzo pro-socjalne i populistyczne patrzenie.
    Prosze pamietac, ze w Niemczech co 4 lata sa wybory, nie ma duzego wyboru wprawdzie, bo licza sie tylko dwie partie (reszta to przystawki) ale ktora z tych dwoch dostanie wiecej glosow – to sie naprawde dla wladzobiorcow liczy. W niemczech wybiera sie sentymentalnie – jak jest ciag na kapitalizm, to CDU/CSU a jak kapitalizm bedzie za bardzo kapitalistyczny, to SPD – coraz bardziej socjalistyczna. I tak w kolko. Skutki – jak widac.

    Tak wiec mamy w Niemczech balagan.
    To, ze system ochrony zdrowia trzeba zreformowac, to jasne jak slonce.
    To, ze nie robia tego specjalisci (owal40, nie tylko w Polsce rzadza dyletanci), tez wiadomo. Ale tacy biora sie do polityki, bo takim idzie najlepiej. Pogadac, pobalowac i na rente (po dwoch latach parlamentwoania prawo do renty parlamentarnej!!!).

    Nie na darmo mowi sie, ze dwie najlepsze profesje to politycy i synoptycy – moga mowic i obiecywac wszystko, bez jakiejkolwiek odpowiedzialnosci. A jak sie nie sprawdzi – sila wyzsza.

    In diesem Sinne

    Pozdrawiam
    z Berlina

  181. pomijając dyskusję, czy zapłodnione jajeczko jest człowiekiem (i czy jest nim plemnik albo samo jajeczko, w końcu też zawierają komplet genów) – są już metody pozwalające na ominięcie problemu „zbędnych” jajeczek. Pisano o tym niedawno.
    Z drugiej strony – co z demografią? Dwa miliony nienarodzonych? A może trzy, może cztery? marginalny problem? Nie sądzę.

  182. spokojny
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-43188

    w Twoim wpisie jest duzo racji.

    Ja to bym chcial aby w sluzbie zdrowia bylo tak, jak w przyzwoitym warsztacie samochodowym (w moim warsztacie tak jest).

    Cieplo, czysto, specjalisci z metkami (czyli szyldzikami z nazwiskiem) witaja klienta z usmiechem i usciskiem dloni. Zbieraja wywiad, stawiaja diagnoze, przyjmuja zlecenie. Podaja (prawie) pewna cene (no, cos sie moze jeszcze w praniu okazac, jak to w zyciu).

    Pacjent przechodzi (przejezdza) do gabinetu zabiegowego. Tu otrzymuje fachowa pomoc. Wychodzi wyleczony lub – przy chronicznym schorzeniu – musi pozostac dluzej lub przyjsc jeszcze raz.
    Po zabiegu (poradzie) dostaje rachunek. Idzie do kasy. Placi*.
    Uscisk dloni, usmiech hostessy.
    Zapraszamy ponownie. Zyczymy zdrowia i szerokiej drogi!.

    Utopia? Glupoty?
    Nie, tak jest w przyzwoitych warsztatach samochodowych.
    I w wielu praktykach lekarskich.
    Bo my – lekarze – to tez rzemieslnicy.
    A do dobrego rzemieslnika chodzi sie chetnie.

    Gdyby tylko polityka w tym nie przeszkadzala….

    Pozdrawiam

    * jesli ma sie ubezpieczenie od naprawy, to posyla sie tam rachunek, ubezpieczyciel zwraca koszty. A jak sie ma „chipkarte” od ubezpieczyciela, to wszystko odbywa sie begotowkowo – no i juz.
    (zakladam, ze koszty naprawy znane sa ubezpieczycielowi za wczasu, bo je ze wspolpracujacym warsztatem wczesniej wynegocjowal. Bez tej calej biurokracji, narodowych funduszy, etc.)

  183. z Berlina (2008-01-17 o godz. 22:58) i inne

    Po pierwsze:

    „…Czasem zastanawiam się, czy nie lepiej umrzeć zdrowo i za wczasu?”

    Wszystkich wegetarian, „dietowiczow”, etc. pytam zawsze, co jest ich celem umrzec zdrowym, czy szczesliwym? 🙂

    Moj problem polega na tym, ze z powodu „widma” pobytow za granica szukam taryfy, ktora gwarantuje mi pokrycie koszow leczenia tam.

    Pomysl, ze Szwajcaria mi sie podoba – ale ich jest tak trudno zrozumiec kiedy mowia po niemiecku. 🙂

    Moja postawa pokrywa sie z Twoja rada – wyczekuje.

    No ale to wszystko juz nie temat na blogi. Czy Twoj adres „lodz” jest ciagle aktualny. Jak nie to napisz na perak(malpa)arcor.de

    Pania Janine przepraszam za naduzycie goscinnosci.

    Pozdrawiam

    Sailor

  184. z Berlina…22,58 pisze:

    „To wszystko jest bardziej skomplikowane, niż sie śmiertelnikom wydaje..”

    Uniwersalne.

  185. -> Magrud, hematemesis

    @ Nasza-klasa

    Chciałbym zwrócić tylko waszą uwagę na jedną ciekawą rzecz a’propos portalu Nasza-klasa.

    Portal istnieje od dobrych co najmniej 5 lat (jak nie dłużej). Ale głosno zaczęło być o nim dopiero od pół roku (lawinowy przyrost użytkowników: 1, 2, 3 a teraz 7 milionów!). Co ciekawe, początek popularności serwisu NK zbiegl się w czasie z momentem przejęcia go przez jeden z zagranicznych funduszy inwestycyjnych działających w Polsce (w tej chwili ten sam fundusz rozpuszcza informacje o przeniesieniu na polski rynek portalu facebook.com – obecnie najpopularniejszego portalu społecznościowego na świecie).

    Od tego też momentu zaczęło być o tym portalu bardzo głośno. Moim zdaniem jest to naprawdę dobrze zaplanowana kampnania PR ze strony funduszu (przy odrobinie pomyślnych wiatrów – pomysl chwycił) tym bardziej że nie jest to jedyny portal tego typu w Polsce.

    Z tego powodu, w moim przekonaniu, wasz niepokój ostatnimi doniesieniami jest jak najbardziej nieuzasadniony. Problem z możliwością wycieku danych osobowych jest problemem poważnym, bo właściciel portalu jest podmiotem prywatnym – może spotkac go za to bardzo surowa kara. A fakt, że teraz to wychodzi może oznaczać, że szykują się po prostu zmiany organizacyjne na portalu.

    Wszystko po to, aby móc go sprzedać w odpowiednim momencie za naprawdę poważną sumę pieniędzy. Muszą się śpieszyć, bo coraz więcej mówi się o tzw. „nowej bańce internetowej” wśród portali spolecznościowych.

    Protoplastuś Naszej klasy – classmates.com zbankrutował nieco ponad miesiąc temu.

    Pozdrawiam,

  186. -> Magrud z 01:29

    Przepraszam Cię bardzo, ale za każdym razem opadają mi ręce jak słyszę takie opinie.

    Proszę podaj mi chocby krótki moment w Polsce po 1990 roku (reformy Rakowskiego – jeżeli dobrze pamiętam) – kiedy z ręką na sercu możesz powiedzieć, że w Polsce panował (neo-) liberalizm.

    Jesteśmy biednym państwem ogromnych (i stale rosnących) transferów socjalnych. Zjadamy własny ogon. Nie jest to wina bynajmniej lekarzy, nauczycieli czy górników ale totalnie nieodpowiedzialnych polityków.

    Wymienione przez ciebie kraje ani nie mają blisko 40 milionowego społeczeństwa, anie nei wychodziły z totalnej zapaści społeczno gospodarczej komunizmu. z wselkich badań wynkia, że ich poziom (zwłaszcza Danii) jest dla nas osiągalny w perspektywie 30-40 lat. I pewnie dlatego mogą sobie pozwolić na nieco większa rozrzutność niż my.

    Finlandia jest z kolei małym krajem bez bogactw naturalnych, w którym za rozwój innowacyjności odpowiada przede wszystkim prywatne przedsiębiorstwo Nokia, ktore jeszcze 40 lat temu zajmowało sie wyrąbem lasu. Pokazało, że sie da.

    Co do szalenie interesującej debaty, którą prowadzisz na temat odcieni kapitalizu dodam tylko od siebie następującą refleksję na temat obcenego ustroju w Polsce:

    „Uspołeczeniona” (socjalistyczna) gospodarka rynkowa (model niemiecki) funkcjonująca w ramach napoleońskiego systemu prawnego (opierającego się na regulacjach, w przeciwieństwie do anglosaskiego – opartego na casusie), dodatkowo zepsutego przez naleciałości systemu carskiego i sowieckiego (gdzie urzędnik był opłacany nisko i dlatego przepisy prawa miały gwarantować mu utrzymanie z wziątek) – a zatem przeregulowanego. Co więcej etos pracy jest daleki od protestanckiego (zachodniego) i ciągle w oficjalnym obiegu propagowany jest altruizm (zamiennie z wypaczonym pojęciem solidarności) tych którzy mają, względem tych którzy nie mają – tym samym nie promujący idei sukcesu.

    Dlatego nie zgadzam się na żadne porównania obecnego systemu gospodarczego w polsce choćby z cieniem liberalizmu.

    Pozdrawiam,

  187. Olhado z 10:51

    Nowatorskie metody może i zlikwidują problem „zbędnych” jajeczek, ale nie usuną problemu genomu. Przecież powstaną nie jajeczka, ale coś innego. To coś będzie nośnikiem genomu. Naukowcy wytworzą zatem nie miliony zapłodnionych jajeczek, ale miliony quasi-jajeczek. Problem zatem pozostanie taki sam.

    Jajeczko i plemnik nie mają – każde z osobna – kompletnego genomu, lecz służą do wytworzenia genomu. Inaczej zbędne byłoby zapłodnienie (chyba że ludzie będą się rozmnażać jak wierzby, ucinasz gałązkę, wsadzasz do ziemi i rośnie nowa wierzba, jajeczka i plemniki są zbędne).

    Pisałeś nie o demografii, ale o problemie bezpłodnych małżeństwa. Przyrost ludzi można rozwiązywać innymi metodami.

    Dla mnie zapłodnione jajeczko to człowiek w sensie kompletnego genomu. Piszę to jako humanista.

    Kto zatem i na jakiej podstawie zlikwiduje miliony zapłodnionych jajeczek (lub quasi-jajeczek)?

  188. @jednak to
    o ile mi wiadomo, niedawno było dość głośno o nowej metodzie, przy której wystarcza pobranie jednego jajeczka – pozostałych się nie pobiera i nie przechowuje. Są normalnie usuwane przez organizm kobiety. Więc sprawa z punktu widzenia kleru sama się rozwiąże.

    A demografia jest częścią całości i to jak się okazuje ważną. Chyba, że uważasz miliony niezdolnych do prokreacji normalną drogą za błahostkę …

  189. Ohaldo z15:47

    Dobrze, że napisałeś „o ile mi wiadomo”. Oznacza to, że nowatorska metoda może być zastosowana za wiele, wiele lat. Ty zaś, jak się domyślam, jak najszybciej chciałbyś rozwiązać problem bezpłodnych małżeństw.

    Jeśli tak, to moje pytanie o prawo zezwalające na likwidację ew. milionów zapłodnionych jajeczek jest aktualne.

    Demografia to inny temat i odrębny problem. Jeśli w Polsce jest za mało ludzi, to można od ręki sprawić, żeby było więcej, np. otworzyć granicę dla głodujących w Afryce, Bangladeszu…, otworzyć granicę dla Ukraińców…

    Bezpłodność wielu małżeństw to nie błahostka, ale błahostką też nie jest sprawa dotycząca zapłodnionych i niewykorzystanych jajeczek.

  190. Pani Redaktor! Drodzy Blogowicze ! Trochę mnie nie było,ale z oddali śledziłam Pani blog. Jest maprawdę świetny , odzwierciedla klimat polityczny. Czytając go wiedziałam co naprawdę ważnego się dzieje. Jola !!!! Co my teraz zrobimy z tym podziwem dla Pawlaka? Dobrze że nie uległ górnikom,ale do Tych Kobiet to powinien przyjść powiedzieć że wie że rozumie i że bedzie się starał żeby było jeśli nie dobrze to lepiej.

  191. Strajk górników z Budryka. Film: http://www.partiapracy.pl/

  192. Bartłomiej Radziejewski ! Palikot wie co robi. Miejsce błazna to najbezpieczniejsze miejsce i daje duże możliwości. Może teraz bez strachu powiedzieć np. Julci że wygląda jak strach na wróble. Partie działają eliminując osoby powyżej przeciętnej bo zawsze dla kogoś stanowią zagrożenie. Problem zaczyna się jak zdobędzie się władzę. Przydałby się teraz Tuskowi Piskorski ze swoim talentem w zarządzaniu! Przez trzy lata to trzeba coś zrobić .A może nie trzeba? Pozdrawiam!

  193. Magrud! Uwielbiam Twoje ciociolino blogowanie .Poruszysz chyba najbardziej znużonego. Gratulacje!! Tylko wybacz prywatę ja podobnie jak Jola bardzo chciałabym dodatkowego programu ubezpieczeniowego. Zdaję sobie sprawę że to nie rozwiąże problemów całościowych a nawet je nasili w obszarze społecznym natomiast zdecydowanie zwiększy poczucie bezpieczeństwa mojej rodziny i wszystkich które się na nie zdecydują.

  194. jednak tak
    zapłodnione jajeczko to człowiek w sensie kompletnego genomu

    Każda żywa komórka ludzkiego ciała zawiera komplet informacji wystarczających do odtworzenia ludzkiego genomu.
    Czy to znaczy, że każda komórka ludzkiego ciała to jest człowiek?

    Już dzisiaj technologia umożliwia analizę ludzkiego genomu i zapisanie pełnych informacji o nim np. na dysku komputera.
    Już dzisiaj technologia umożliwia odtworzenie na podstawie zapisanych informacji żywych organizmów typu wirusy.
    Za kilka lat będzie możliwe odtworzenie dowolnego organizmu dowolnego organizmu.
    Czy zapis genomu na dysku twardym komputera to jest człowiek?

    Z całym szacunkiem, ale dla mnie to jest tylko informacja.
    Mówię to jako inżynier.

    Pozdrawiam
    Radecki

  195. P.Janina napisala ze ” parcie na szklo w przypadku dziennikarza jest rzecza naturalna ” . Dotyczy ocz. B.Lisa.
    Uczucie parcia kojarzy sie z potrzeba , ze swej natury b.nieestetyczna aczkolwiek niemozliwa do wyrzeczenia sie.
    Nazwisko i twarz dziennikarza jest jego znakiem firmowym i czym bardziej jako dziennikarz jest niezalezny tym ten znak jest wyzej ceniony. Pani wie o tym chyba najlepiej.
    Lis postanowil swoim nazwiskiem legitymowac telewizje Urbanskiego , z powodow znanych tylko sobie. Oficjalnie podane nie sa dla wielu przekonywujace. Brnie dalej i stawia sie w obronie Brudzinskiego.
    Czy jestesmy swiadkami przeistaczania sie ” TWARZY ” w „GEBE” ?

  196. Przeczytałem kilka razy świetny blog p. Janiny, wszystkie komentarze i w ,,środku nocy” wymyśliłem w czym rzecz. Nie chodzi tu wcale o rzekome nałogi Pana Prezydenta. Nagonkę na p. posła Palikota spowodowała zupełnie inna przyczyna.
    Pokonujac swój dziewiczy wstyd walę kawę na ławę. Pan poseł popełnił znacznie gorsze przestępstwo. W trakcie swojego słynnego dotąd wystąpienia w TV wyśmiał i znieważył godło organizacyjne PiS.
    Jeśli ktoś mi nie wierzy niech zapyta nawet dziecka jak w szkole chłopcy nazywają członka tej PARTII.
    I wszystko jasne, partia pamięta!
    Niskie ukłony z ukochanej Galicji dla Pani Redaktor, czekam na nowy wpis.
    szczerze oddany BUKU

  197. jednak tak pisze:
    2008-01-18 o godz. 17:55

    nowatorska metoda może być zastosowana za wiele, wiele lat.
    nie, ta metoda JUŻ JEST STOSOWANA, również w Polsce. Tylko jest droga. I znów wracamy do sprawy dofinansowania.

    Ty zaś, jak się domyślam, jak najszybciej chciałbyś rozwiązać problem bezpłodnych małżeństw.
    oczywiście. Ty nie? I nie bezpłodnych – mających trudności z poczęciem. Wiesz z czym głównie jest problem? Z zagnieżdżeniem się jajeczka. T nowa metoda o której pisałem, rozwiązuje ten problem, likwidując przy okazji „kłopot” z dodatkowymi jajeczkami. Te dodatkowe trzymane są na wypadek nieudanej próby z poprzednimi. Rozumiesz już, dlaczego nauka rozwiązała problem kościelnym?

    moje pytanie o prawo zezwalające na likwidację ew. milionów zapłodnionych jajeczek jest aktualne.
    no właśnie próbuję od paru postów wytłumaczyć Ci, że nie. Poniał na kaniec?

    Jeśli w Polsce jest za mało ludzi, to można od ręki sprawić, żeby było więcej, np. otworzyć granicę dla głodujących w Afryce, Bangladeszu?
    nic tylko demagogia. Przepraszam, ale mam dość. Dla mnie sprawa jest oczywista, do tego nie uważam jajeczka, plemnika ani zapłodnionego jajeczka za człowieka. Takie mam przekonania i w pełni je podzielam 😛

  198. Ciasto z 13:28

    Cytuję: „Proszę podaj mi chocby krótki moment w Polsce po 1990 roku (…) kiedy z ręką na sercu możesz powiedzieć, że w Polsce panował (neo-) liberalizm.”

    Nie panował, ale trwa bez przerwy i ma się dobrze. Żadnej biurokracji, pisemnych umów, nikt nie czuje się oszukany (jeśli chodzi o wypłaty). To tzw. szara strefa. Ogromna, jeśli wierzyć danym szacunkowym.

    I pięknie, niech się ta szara strefa rozrasta – prawdziwy i czysty wolny rynek. A to, że szara strefa nie dokłada do budżetu, lecz budżet łozy na ludzi szarej strefy – to już nie wina szarej strefy…

  199. Ciasto!
    1. Nasza klasa istnieje trochę więcej niż rok, a nie od ponad 5 lat jak podajesz. Zrobiło 4 studentów, w dalszym ciagu tworzą i kontrolują serwis.
    2. NK nie została ‚przęjęta’ przez fundusz, tylko European Founders zainwestował w portal kupując 20% udziałów. Oczywiście zapewnie po to by z zyskiem kiedyś odsprzedac, ale napuszczanie na własny serwis całej machiny propagandowej III i IV RP włacznie z PiSmakami na forum Onet, etatowymi odpisywaczami GW, instytucji i polityków jest najgorszym sposobem na podniesienie wartości serwisu.

    Chodzi o to by portal dobić i zapewnie się uda. W końcu jak GW rząd potrafi obalić to czterema studentai nie da sobie rady? Niech się przeniosą uzytkownicy do Second Life, robią sobie wirtualne klasy. Każdy może być sobie Czułym Wojtkiem.

    Pozdrawiam

  200. A ja lubię oryginałów. I bardzo sprzyjam Palikotowi i jego komisji „Przyjazne państwo”, jest tak straszna ilość bzdurnych przepisów. W ogóle zauważyłem, że tego człowieka wszyscy traktują jak półgłupka, a przypominam, że Janusz Palikot do czerwca 2005 był wiceprezesem Polskiej Rady Biznesu i Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

  201. Olhado z 00:06

    Cytuję: „Te dodatkowe trzymane są na wypadek nieudanej próby z poprzednimi.”

    Rozumiesz, co sam piszesz?

    Ile jest tych dodatkowych? Co się z nimi dzieje, gdy próba jest udana i dodatkowe są zbędne? I po co ci te wstawki z kościołem? Pytałem cię jako humanista, ani razu nie wspomniałem o żadnym kościele.

    Sam sobie przeczysz, piszesz, że nauka rozwiązała problem, a zaraz dodajesz o trzymaniu dodatkowych jajeczek. Od początku pytam cię o te dodatkowe, niewykorzystane jajeczka. Potwierdzasz, że są, ale mówisz, że naukowcy rozwiązali problem. Jak rozwiązali, skoro nie rozwiązali. Sam piszesz, że jajeczka są przechowywane. Czy zatem rozumiesz samego siebie?

  202. Zainteresowanym – http://gospodarka.gazeta….81,4849561.html :

    Palikot uruchamia nową stronę www

    PAP2008-01-18, ostatnia aktualizacja 2008-01-18 15:41

    Tym razem kontrowersyjny poseł wypełnia obowiązki przewodniczącego komisji. Na stronie każdy obywatel może zgłosić swoje uwagi dotyczące nieżyciowych przepisów prawnych. Adres strony to http://www.przyjaznepanstwo.pl.
    ZOBACZ TAKŻE
    Komisja Palikota rozpoczęła działalność (11-01-08, 15:12)
    Palikot obiecał przedsiębiorcom likwidację barier (10-01-08, 13:24)
    Mamy już ponad 100 bubli prawnych! (08-01-08, 20:04)
    Rusza akcja tropienia bubli prawnych (07-01-08, 20:36)
    SERWISY
    Bubleprawne.pl
    Szef komisji Janusz Palikot (PO) mówił na konferencji prasowej w piątek, że uwagi przekazywane na stronie internetowej będą gromadzone i analizowane przez komisję. Dodał, że są już pierwsze propozycje, które dotyczą ubezpieczeń społecznych.

    Chodzi o zmianę przepisu, który znosiłby konieczność wyliczania podstawy składki zdrowotnej cztery razy w roku. Palikot wyjaśnił, że obecnie taki przepis nie ma uzasadnienia. Powstał on około 20 lat temu, gdy w Polsce była duża inflacja i była potrzeba częstego wyliczania podstawy do składek.

    W jego opinii likwidacja tego przepisu jest prosta i nie wymaga ani wyliczania skutków tej decyzji, ani nie potrzebuje opinii zgodności z prawem europejskim. Zaś usunięcie tej regulacji zaoszczędzi ludziom pracy przy jej obliczaniu i wyeliminuje zbędną korespondencję z ZUS-em.

    Jak zauważył, „takich przepisów jest cała masa i takimi sprawami będzie się komisja zajmowała”. Selekcją propozycji będzie się zajmowało Biuro Korespondencyjne Sejmu. Palikot dodał, że obywatele mogą przesyłać swoje uwagi nie tylko przez internet, ale także w formie tradycyjnych listów kierowanych na adres komisji.

    Zapewnił, że w ciągu 60 dni zostaną skierowane pierwsze wnioski do Sejmu. Nie podał jakich zagadnień będą one dotyczyły. „Propozycji mamy dużo, jest już ponad 150 wniosków (…), będą one przeanalizowane i z tego wyłoni się kilkadziesiąt projektów nowelizacji, które skierujemy do pracy w Sejmie” – powiedział Palikot.

    Jak dodał, komisja w styczniu zamierza zebrać się jeszcze czterokrotnie. Najbliższe posiedzenie odbędzie się 22 stycznia. Zostanie na niej omówiony raport NBP nt. reglamentacji polskiej gospodarki w latach 1989 – 2003.

    Tego samego dnia odbędzie się kolejne posiedzenie komisji poświęcone tzw. czarnej liście barier dla przedsiębiorców. Jak wyjaśnił Palikot, jest to co rocznie przygotowywany raport przez PKPP Lewiatan. „Będziemy chcieli prześledzić te propozycje, przedyskutować je i część skierować do pracy w naszej komisji” – powiedział jej szef.

    23 komisja zapozna się z raportem Banku Światowego („Doing Business”) pokazującym bariery w prowadzeniu działalności gospodarczej w Polsce. Palikot zaznaczył, że w niedawno ogłoszonym rankingu konkurencyjności, Polska znalazła się na dalekim miejscu, pod koniec setki państw, a jeszcze gorzej wypadła w kategorii prawa budowlanego, zajmując 150 miejsce.

    24 stycznia odbędzie się spotkanie z przedstawicielami dużych kancelarii prawnych, które przygotowały propozycje różnego rodzaju zmian podatkowych.

    Senator PO, przewodniczący senackiej komisji gospodarki Tomasz Misiak poinformował, że wkrótce zostanie powołana podkomisja, która będzie się zajmowała absurdami prawnymi ze strony Senatu. Będzie ona współpracowała z komisją „Przyjazne Państwo”.

    „Spodziewamy się ogromnego odzewu Polaków” – powiedział Misiak. Dodał, że usuwając absurdy prawne można pokonać bariery biurokratyczne.

  203. Czemu pani przestala pisac na tym blogu?
    Zachecam do kolejnych wpisow, bo Pani blog jest moja obowiazkowa
    lektura!

  204. Manna- 19.14 2008.01.18

    moja kochana bedziemy Pawlaka obserwowały i mam pewność ,że on moze zastapić nerwowego obecnego Prezydenta.
    Pawlak jest spokojny i skuteczny, nie opowiada banialuk i chcę aby dla mnie był tak samo skuteczny jak dla swoich wyborców .
    Myslę,że zrozumiał,że ja wypracowująca na własne ryzyko swój dochód mam prawo do poczucia bezpieczeństwa.

    Co do ubezpieczen zdrowotnych tez jestem egoistką, dzisiaj płacę ogromne sumy do ZUS, niech tak zostanie ale mam prawo żądać mozliwości zabezpieczenia siebie dodatkowo.

    Ciasto 13.28

    popieram cały Twój wpis

    serdecznie pozdrawiam jola

  205. Skończyłam czytanie książki Grossa „Strach”,
    Autor zmusił mnie do do uporządkowania moich wiadomości o sytuacji społecznej w Polsce w latch 1945-1959.
    Wiedziałam o części opisywanych zdarzeniach, ale nie chciało mi się wchodzić głebiej w problem – przyczyn tak dużej emigracji Polaków pochodzenia zydowskiego. Nie potrafię jeszcze powiedzieć, a może zaakceptować , że czysto ” ekonomiczne” – zabór własności żydowskiej- w głównej mierze spowodował zwyrodniałe zachowanie nas Polaków w stosunku do Polaków pochodzenia zydowskiego.
    Co do zachowania Kościoła katolickiego tu nie mam wątpliwości, patrząc na dzisiejszy stosunek biskupów do księdza Rydzyka – mam absolutną pewność iż Gross napisał prawdę.
    jola

  206. @PiotrkuW.
    Pani Janina przyjęła tygodniowy cykl wpisów (co poniedziałek), chyba że dzieje się coś bardzo istotnego, niecodziennego… Mieliśmy jeszcze parę miesięcy temu takie ciekawe czasy i z radością przyjęliśmy tu obecną nudę.

    @Tereso
    Myśl przewodnia przewodniczącego Palikota jest jak najbardziej godna uznania. Nowe metody pracy komisji parlamentarnej, bazujące m.in. na zbiorowej mądrości spoza sejmu wskazują na ożywczy powiew intelektualny. Obawiam się tylko wykonania, tzn. by projekty komisji nie przerodziły się w dziesiątki i setki małych łatek, którymi będzie się ulepszało tę czy inną ustawę. Taka walka z pojedynczymi bublami jest potrzebna, ale konieczne jest też spojrzenie szersze, czyli walka z przeregulowaniem, które jakoś głęboko w duszy polskich polityków tkwi.

  207. Jolu,
    w Limburgu , Land Hessen w ratuszu historycznym znajduje sie wystawa obrazujaca przejmowanie wlasnosci zydowskiej w Niemczech w latach 1933-1945. Przejecie bylo prowadzone przez urzedy w sposob ” legalny”. Prezentowane sa oryginalne dokumenty np. Finanzamt , podania mieszkancow o przydzielenie mienia zydow ktorym wczesniej udalo sie opuscic niemcy lub pozniej zgladzonych . Krysztalowa noc nie byla jedynie epizodem . Grabiez odbywala sie na biezaco . Wysoka kultura niemcow nie pozwalala stac furmankom pod miastem w oczekiwaniu na zgladzenie zydow .

    Pewna zydowka w prowincjonalnym miasteczku w Polsce w latach powojennych chodzila systematycznie do kosciola , chociaz nie byla katoli czka. Robila to poniewaz bala sie sasiadow. Gdy jej wnuki opuscily kraj i osiedlily sie w niemczech , na jej twarzy mozna bylo dostrzec ulge poniewaz znalazly sie w o wiele bezpieczniejszym miejscu.
    ” Zbieznosc postaci i faktow jest przypadkowa „

  208. @foma (2008-01-19 o godz. 20:54): dobra nuda nie jest zła. Ale z drugiej strony dobre wpisy blogowe poczytałby człowiek z chęcią częściej 😉

  209. AKwz53 z 22:57

    A konkluzja?

    Pomimo że Niemcy w niewyobrażalnie okrutny sposób wymordowali kilka milionów Żydów, a Polacy kilkuset (?), to jednak powojenne państwo niemieckie było bardziej bezpieczne niż państwo polskie?

    Mylę się, czy się nie mylę?

  210. AKwz53 -22.57

    twój wpis powierdza mój szok, muszę to wszystko sobie uporzadkować, musze zzakceptowac fakt iz wielu Polaków posiada „legalnie” majatek Polaków Zydowskiego pochodzenia. Mam kłopot, ale staram się. Potrzebuję czasu.

    jednak tak -12.34

    Polacy wymordowali więcej niż kilkuset Zydów, mordowali swoich sąsiadów, ludzi im znanych. Niemcy mordowali systemowo , nie znali bezpośrednio swoich ofiar.
    To bardzo trudne.

    serdecznie pozdrawiam jola

  211. Dopiero teraz trafiłem na blog red. Paradowskiej, której opinii bardzo brakuje w Loży prasowej TVN24. Pani redaktor, dlaczego Pani już nie gości w tym programie?
    Solidaryzuje się z Pani opinią o Palikocie, a zwłaszcza na temat owego „świętego oburznia” – szczególnie absurdalnego w mediach, które powinny raczej drążyć temat ew. przypadłości głowy państwa, a nie zmywać głowę posłowi Palikotowi.
    Serdecznie pozdrawiam. Krzysztof.

  212. jola z 14:16

    A czy potrafisz zaakceptować fakt, że mnóstwo Polaków posiada majątek Polaków, np. rodzina Sienkiewicza nie odzyskała majątku Henryka Sienkiewicza: dworku podarowanego Nobliście przez Polaków?

  213. Szanowna Pani Redaktor,

    Może Pani wskazać, na jakiej podstawie
    wyżej ocenia Pani legislatorów rządowych
    od sejmowych?

css.php