Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

28.01.2008
poniedziałek

Odpocznijmy od Rokity?

28 stycznia 2008, poniedziałek,

0roki450.jpg 

Fot. Maciej Macierzyński / REPORTER 

Już miałam się zastosować do apelu Jana Rokity, który w specjalnym liście prosił, aby pozostawić jego i jego żonę w spokoju i nie podawać niesprawdzonych wiadomości, ale ponieważ widzę, że koledzy dziennikarze się nie zastosowali, nie zastosuje się i ja. Apel Rokity wydał mi się rozsądny: wycofał się z polityki, po wolcie, jaką wykonała mu własna żona, przeszedł do działalności showbiznesowej, co nawet miało nawet pewien urok, gdyż rzeczywiście dobrze śpiewa, na maszynie wprawdzie szyje gorzej, ale nie ma ludzi bez wad. Ten list kładł też kres licznym zabiegom posła Gowina – poszukiwania dla niego państwowej posady, co Rokitę coraz bardziej ośmieszało, gdyż tak jakoś się działo, że o zabiegach pana posła natychmiast dowiadywały się zaprzyjaźnione media i roztrząsały na poważnie to, co poważne nigdy nie było. W związku z tym pytanie „co dalej z Rokitą?” zadawano równie często, jak pytanie „co Kamińskim?”, i w moimi odczuciu była to sytuacja uwłaczająca. Ot, tacy politycy specjalnej troski, którym cała Polska musi szukać roboty.

Tymczasem wiadomo przecież, że wszystkie te próbne balony, wypuszczane zresztą głównie w odpowiedzi na pytania dziennikarzy, pochodzące z PO, że trzeba jakoś Rokitę „zagospodarować” nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Rokita ma wąskie grono swoich wiernych fanów, ale zaczynali mu oni przynosić więcej szkody niż pożytku. Rokita PO nie jest teraz potrzebny i nie wiadomo, czy będzie potrzebny. Mimo swego niewątpliwego instynktu państwowego, mimo wiedzy ( głównie jednak teoretycznej, gdyż kierowanie przed laty Urzędem Rady Ministrów wcale nie było pasmem sukcesów) z dziedziny administracji nie jest politykiem do gry zespołowej. Chyba że ma swój własny mały zespół, którego jest absolutnym liderem, a taki sposób działania we współczesnej polityce jest absolutnie niemożliwy. Ciekawe światło na jego sprawę rzuca, zresztą dość nieciekawy, wywiad – rzeka z Januszem Kaczmarkiem, który opowiada, jak to premier mówił mu, że być może tę funkcję obejmuje tymczasowo, bo za miesiąc, dwa przyjdzie Rokita z częścią posłów Platformy. Kaczmarek potwierdza więc na piśmie plotki krążące uparcie w kuluarach, stawiające pod znakiem zapytania lojalność Rokity wobec PO i Tuska.

Dlaczego więc Tusk miałby teraz do Rokity telefonować? Aby odgrzewać stare konflikty? Nie ma wystarczającej liczby kłopotów? Czy tylko po to, by zadowolić grupę związanych z Rokitą dziennikarzy, którzy ciągle wierzą w jakiś „neopopis”, może bez Kaczyńskiego i Tuska, ale z Rokitą, Ujazdowskim, Sellinem i na dodatek prezydentem z Wrocławia, Dutkiewiczem, który jawi się jako lokomotywa wyborcza, bo jest człowiekiem sukcesu, w przeciwieństwie do wielu spośród marginalizowanych dziś polityków, którzy po prostu zawodowych sukcesów nie mają.

Odebrałam list Rokity z pewną ulgą. Jest bowiem w Polsce grupa polityków rzeczywiście specjalnej troski, którzy albo są na swych posadach zagrożeni, albo nie pełnią żadnych funkcji, ale którymi nieustannie zajmują się media. Często zresztą oni sami są inspiratorami swej medialnej obecności, gdyż nieznośna jest dla nich myśl, że tydzień mija, a o nich ani słowa. Typowym przykładem Kazimierz Marcinkiewicz, który zamiast pilnować EBOiR-u – bez przerwy uwija się po Polsce, dokonując najróżniejszych politycznych akrobacji, których szczytem było to, że w wyborach popierał generalnie PO, ale w szczególności – poszczególnych kandydatów PiS. Przekraczanie granic śmieszności zdają się nie zauważać. Oto kilka tygodni temu przeczytałam w jednej gazet rady Marcinkiewicza dla Tuska, czyli: premier radzi premierowi jak rządzić. I cóż zaproponował Marcinkiewicz? Oczywiście, mniej reklamy, więcej działania, więcej decyzji. Poszedł – można powiedzieć – na całość. Gdyby sam choć jedną decyzję podjął, na przykład w sprawie sporu z Eureco, nie mielibyśmy obecnego pasztetu w postaci ponad trzydziestomiliardowych roszczeń tego wspólnika w ubezpieczeniach.

Z książki Kaczmarka wynika zresztą, co pewnie były prokurator krajowy i minister mówi z dużą szczerością, że Marcinkiewicz w rządzeniu niewiele miał do powiedzenia, że z każdą sprawą biegało się do jednego z dwóch braci Kaczyńskich, także w kwestii obsad spółek skarbu państwa, co – przypominam – za czasów prezydentury Kwaśniewskiego było prawie zbrodnią stanu (tak przynajmniej orzekali Macierewicz z Wassermannem), a co za rządów PiS stało się normą. I dziennikarze sobie pisali o tym, jako o rzeczy najzupełniej normalnej i nie trzęśli się z oburzenia. Widać jak państwo PiS obniżyło wszystkie standardy rządzenia.

Oczywiście, gdyby Rokita stanął na czele zespołu opracowującego nowy kodeks wyborczy albo reformę administracji – nie byłoby źle. Jest politykiem, który z konkretnych zadań wywiązuje się znakomicie. Na etapie projektowania, bo czy wdrożenia – tego nikt nie sprawdził. Sądzę zresztą, że gdyby powstał wyborczy kodeks Rokity, mógłby on przejść o historii o wiele skuteczniej niż niejeden premier, o którym zapomnimy. To jednak nie jest najwyraźniej na miarę ambicji Rokity. Szkoda, bo byłoby to zużycie energii zdolnego polityka na zrobienie czegoś pożytecznego. Na razie nie dopuszczam jednej myśli, że ten list, aby dać mu spokój, ma prowokować do tego, aby mu spokoju nie dawać. Ale tej wersji też wykluczyć nie można, bo przecież taki list musi wywoływać dyskusję. I już w „Dzienniku” Andrzej Morozowski woła: Rokita jest potrzebny polskiej polityce. Ja myślę, że polskiej polityce na razie potrzebny spokój, także od państwa Rokitów. Mimo wszystkich zastrzeżeń do Rokity nie chciałabym, aby stał się Marcinkiewiczem – bis. Mam go za polityka poważnego, nawet wówczas, gdy się z nim nie zgadzam.

***  

AKwz53 apeluje, by oszczędzić na blogu tematu awantur, kiedy i kto powinien powiadomić prezydenta. Sami Państwo jednak nie posłuchaliście tego wezwania, a Blaise wręcz mnie zachęca, by coś napisać. Tymczasem awantura rozwija się w najlepsze, co niestety jest smutną wiadomością dla Renaty, pytającej, czy ta zawierucha musi być zawsze. Widocznie musi, chociaż uczciwie mówiąc – w ogóle tej awantury nie rozumiem, chyba że przyjmę za dobrą monetę wersję przedstawioną przez poniedziałkowy „Dziennik”, że to element polowania na ministra Klicha.

Cała sprawa wywołana przez urzędników prezydenta jest po prostu żenująca, ale warto zauważyć, że wpisuje się w coraz ostrzejsze ataki Jarosława Kaczyńskiego na rząd. Wszystko jedno, jaki powód, byle spróbować dołożyć. Nikt prezydentowi nie robił wyrzutów, że za późno wrócił. Myślę, że nikt nawet nie wiedział, kiedy do Chorwacji poleciał, ogłoszono, że skraca wizytę, co zostało chyba dobrze przyjęte, i nagle – afera. Naprawdę sądzę, że prezydent powinien powyrzucać urzędników ze swojej kancelarii, ale wiem, że tego nie zrobi, a więc produkcja afer będzie trwała, bo towarzystwo jest nadzwyczaj krewkie. Elementarz nakazuje jednak, by przynajmniej zdymisjonować gen. Polkę, bo choć to pewnie żołnierz bardzo zasłużony, politykowanie nie jest jego mocną stroną i w ogóle nie powinien politykować. Prezydent nie powinien zaś w swoim otoczeniu tolerować tych, którzy łamią zasady cywilnego zwierzchnictwa nad armią. Niech Polko idzie do cywila albo opuści BBN, które – jak się okazuje – jest instytucją zupełnie niepotrzebną. Może przypiszecie mi Państwo stronniczość, ale nie będę tu dzielić winy między prezydenckich urzędników i rząd, co tak chętnie robią młodzi dziennikarze stający z mikrofonami przed kamerami demonstrując, jacy to są obiektywni i zatroskani o Polskę. To żaden obiektywizm, to zwyczajny konformizm. Jakoś winy rządu nie widzę, nie widzę też agresji ministrów Tuska. Klich jest zresztą zbyt dobrze wychowany, aby sobie pozwalać na ataki na prezydenta, w przeciwieństwie do Michała Kamińskiego, który szaleje, ale on widocznie nie potrafi nic powiedzieć, nie krzycząc.

Ciekawszy wydaje mi się temat samej żałoby, o czym pisze m.in. z Berlina, ale także Helena. Akurat w tym przypadku, katastrofy wojskowych, ludzi na służbie państwu, żałoba narodowa mnie nie razi, podobnie jak obecność najwyższych władz na miejscu katastrofy, ale rzeczywiście w ogłaszaniu żałoby, którą najczęściej wymuszają media, doszliśmy już do absurdu. Medialne relacje są tak nieznośne, zwłaszcza gdy nie ma i wiadomo, że długo nie będzie konkretnych informacji. Ja po prostu nie oglądam wtedy telewizji i nie słucham radia, zwłaszcza że to wszystko relacjonują młodzi ludzie, a mówienie o żałobie jest jednym z najtrudniejszych zadań dziennikarskich. Zdanie „cała Polska pogrążyła się w żałobie” jest tak samo sztuczne, jak owo „nadzieja umiera ostatnia”, wygłaszane przy okazji katastrofy w kopalni. Powiedziane raz coś znaczy, powtarzane bez przerwy jest nieprawdziwym banałem. Myślę jednak, że na tę medialną histerię nie ma rady, bo telewizji coraz więcej i prześcigają się one w konkurencji, kto będzie lepszym żałobnikiem. W każdym razie zdecydowanie przekroczyliśmy pewną barierę i teraz zawsze już będzie żałoba narodowa, która tym razem jednak zmieniła się w farsę żałoby. Bogu dzięki, że marszałek odwołał te obrady Sejmu, bo nie wiadomo, co jeszcze mogłoby się wydarzyć przy okazji dyskusji o zdrowiu. 

Quake – przeczytałam, a właściwie przejrzałam, bo czytać nie warto, książkę Kaczmarka, który sporo opowiada o mediach na usługach Ziobry. Niby wszystko wiadomo, ale są nazwiska, on na przykład mówi, że to Anitę Gargas wykreślono z raportu o WSI. Ciekawe, czy będzie proces. W sumie nic nowego, bo kanały spustu materiałów z prokuratury były widoczne w poszczególnych gazetach, ale jednak warto zweryfikować swoje obserwacje. Rzeczywiście, ta komisja weryfikacyjna WSI to udzielne księstwo i zupełnie nie rozumiem, dlaczego premier nie skraca terminu jej działania, dlaczego nie wymienił swoich członków. To czysta paranoja. Teraz okazuje się, że poginęły komputery, że jest bałagan z aktami, a Macierewicz nadal uchodzi za wybitnego specjalistę od służb, którego koniecznie trzeba wepchnąć do jakiejś komisji sejmowej.  

JKJK pyta, czy jestem zadowolona, że premier nie odwołał Kamińskiego z CBA. Szczerze mówiąc – jest mi to obojętne, bo moim zdaniem trzeba cała tę służbę po prostu zlikwidować. Być może będzie to możliwe, bo zgadzam się z Blaise, że skoro w Krakowie przenoszą wreszcie pomnik ks. Skargi, ustawiony cichcem, za to pod najwyższym kościelnym patronatem, by nie przesłaniał już fasady pięknego kościoła Piotra i Pawła, to może i CBA uda się zlikwidować. Z tym Skargą sygnał jest rzeczywiście optymistyczny. Wyraźnie premier do odwołania nie miał podstaw prawnych, a ja jednak wolę, aby premier postępował zgodnie z prawem. Kompromitacja minister Pitery jest oczywista, nawet nie dlatego, że przygotowała jakiś zły raport, ale dlatego, że za dużo chodziła po mediach i nie przygotowała koncepcji nowego biura. Moim zdaniem klucz leży też w strukturze i podporządkowaniu służb, o czym niedawno pisałam w „Polityce”. Tam też odpowiedź dla buku, który pisze o potrzebie zmian strukturalnych.

Przy okazji, czy zauważyliście Państwo jak rozwija się atak na Bondaryka? Pisałam w poprzednim komentarzu blogowym o „Wiadomościach”, teraz ruszyły „Rzeczpospolita” i „Nasz Dziennik”. Front medialny w rośnie. Bondaryka nie znam, ale myślę, że może jest dobry, skoro taki histeryczny atak przy pomocy starych kwitów i odgrzewania nieświeżych kotletów.   

Karwoj 8 wytyka mi, że nie zauważyłam poprawy notowań Lewicy i Demokratów. Otóż ja uważam sondaże z 4 proc. poparciem dla LiD za nieporozumienie, bo realne pewnie są na poziomie 10 proc. Nie zmienia to mojej oceny, że z tej formacji, w tym składzie personalnym (zwłaszcza gdyby wygrał Napieralski, taki młody Miller) nic nie będzie. Odwoływanie się do żelaznego elektoratu postkomunistycznego to skończony etap. Trzeba byłoby rzeczywiście tworzyć Lewicę i Demokratów, a nie zajmować się frakcyjnymi walkami w SLD. Na razie nie ma przywództwa, jest grupa ambicjonerów. 

Grdebela wpisuje się w tradycyjny ton narzekań, że rząd nie przesyła projektów ustaw. Ja jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Pamiętam, jak kiedyś rząd Hanny Suchockiej szedł na wybory z 54 projektami ustaw (autorstwa Rokity zresztą) i to skończyło się porażką Unii Wolności. Nie wierzę w ważne projekty tworzone przez gabinety cieni. To jest utopia, trzeba rządzić, aby zobaczyć, co zmieniać, dlatego część projektów przejmuje się po poprzednikach. Najważniejsze, aby wiedzieć, co się chce zrobić i jak, czyli mieć nakreślone główne kierunki, a potem niech siadają legislatorzy i piszą. Zresztą marzę, aby ustaw było mniej, bo ostatnio był horror, zwłaszcza że każda ustawa czy nowelizacja gorsza od poprzedniej. 

Spokojny ciekawie o tych małopolskich szpitalach, które nie chcą komputerów, i ja rzeczywiście mam to samo pytanie: jak wydawane jest te prawie 50 mld z NFZ. Dlatego uważam, że nie wolno zwiększać składki bez rozliczenia tych pieniędzy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 134

Dodaj komentarz »
  1. PiS i jego partyzanci faktycznie coraz bardziej atakują rząd PO-PSL, basują im dziennikarze, a przy tym kompletnie nie ma refleksji nad tym, to rząd PiS spowodował wszystkie obecne kryzysy – grzechem zaniechania. Kaczyńscy, zajęci nagraniami, obsadzaniem stanowisk i finansowaniem Świątyni Opatrzności zaniechali wszelkich innych działań. Teraz wszyscy zbieramy „owoce” ich działań.
    Jak to się dzieje, że dziennikarze tego nie wytykają Kaczyńskim, za to ze wszystkim rzucają się na Tuska?

  2. Przepraszam, ale kogo ten pajac interesuje?

    Pozdrawiam

  3. Jestem pod wrazeniem konferencji prasowej ministra Klicha .brawo panie ministrze .
    Natomiast Lech Kaczynski wzywajac ministra Sikorskiego z Brukseli ( musiał wiedzieć ze on wraca do Warszawy ) jest tylko medialnym popisem na żenujacym poziomie.
    To Kaczynscy są ciężarem dla Polski .Janek Rokita i Kaziu Marcinkiewicz sami wypisali sie z poważnej polityki.
    TUSKU !! nie daj się ! mówi Ci to wyborca LiDu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowna Pani Redaktor, jak tu się nie cieszyć, a co najmniej nie mieć satysfakcji.
    Po pierwsze: o Rokicie (zgadzam się) nie warto dyskutować, a sama Pani potwierdza, że z profesora-rektora Gowina taki mędrzec i intelektualista, jak z Zybertowicza (wykrakałem), o którym Pani tak przenikliwie napisała.
    Po drugie: o przebiegu słynnej „rury” (ta rura, to moja obsesja – jak Pani pamięta) przez terytorium Polski będzie rozmawiał premier Tusk w Moskwie. Widzę i czuję w tym rękę W. Pawlaka i chwała mu za to! Daje to nadzieję, że myślenie biznesowe zostanie odwrócone z „na głowie” na nogi.

  6. Wspaniałej Pani redaktor wszystko co by się nie wydarzyło kojarzy się z ” wrogim wpływem PIS – u ”
    Skojarzenia te , to tak jak u młodego młodzieńca – wszystko kojarzy się z seksem no ale u p. redaktor na szczęście tylko z tym pierwszym ,
    Osobiście wolę artykuły z dobrych czasów Aleksandra bo wtedy skojarzenia były przynajmniej WESELSZE .
    Przepraszam , jeszcze ciekawiej jest wtedy gdy piszemy o Wojciechu , stanie wojennym itd. ?, wtedy to nawet herbaty nie słodzę , jest aż tak słodko
    W artykule tym zapomniano jeszcze o bardzo bardzo wielkim przestępstwie ! ! !
    W niedzielę z powodu bardzo antypolitycznej , antyrządowej , antypaństwowej działalności PIS-u nie odbył się II-gi konkurs skoków narciarskich w Zakopanem .
    Co robią i gdzie są Panie ważne dla naszego kraju : J.Pitera ,M.Olejnik , w takiej sytuacji Hanka Sawicka działała szybciej .

  7. @Olhado

    Uprawiasz ten sam rodzaj propagandy jaki uprawiał przedtem PiS. To poprzednie rządy zawiniły/zaniechały. My jesteśmy czyści i niewinni a świat taki okrutny i mamy pod górkę.

    Eskalacja żądań płacowych jest ubocznym skutkiem niezłej sytuacji gospodarczej i ogromu obietnic pewnego kandydata na premiera. Czy lepiej by było gdyby wzrost PKB był na poziomie 0,4% bezrobocie 20% ale za to budżetówka i lekarze siedzieli cicho ze strachu?

    Z konfliktami trzeba sobie umieć radzić a tutaj rząd daje plamę za plamą. Pozwolił na rozdmuchanie niewielkiego w sumie sporu z celnikami do astronomicznych rozmiarów z zaangażowaniem UE włącznie. I to w sytuacji kiedy specgrupa Boniego miała być atutem. Początki zawsze bywają trudne ale tu 100 dni za pasem a efektów zero.

  8. Mówiłem, że Piterę napuszczono na CBA, żeby się sama odstrzeliła. Bo żeby coś zrobić, trzeba najpierw umieć. Że jest kiepska, nigdy nie mialem wątpliwości.
    Co do Rokity – nie wiem, co myśleć. Z wyjątkiem jednego – media już dawno nie mówią o istotnych faktach tylko zajmują się bzdetami w imię oglądalności.
    Kiedy jest żałoba, wyłączam RTV. Pozostaje mi tylko czytać Pani blog – jeden z nielicznych kierunkowskazów dla zdrowego rozsądku. Pozdrawiam, wierny czytelnik.

  9. Jak zostać „kompetentnym”?
    Otóż wygląda to tak: bierze się jakiegoś pośledniejszego polityka, byc moze protegowanego, albo przeciwnie, konkurenta, którego można na jakiś czas wyłączyc z gry oferując ważna posadę. Może być młody, ale nie musi (Marcinkiewicz, Rokita). Zostaje taki szefem ważnej instytucji (Skrzypek), przez jakis czas unika mediow (w koncu nic nie wie…), ale to nie znaczy ze „prężnie” nie działa (tu polecam list rezygnacyjny wiceprezesa NBP, w którym wprost opisał co się za p. Skrzypka wyprawia. Zgroza.).
    Pół roku mija, czary-mary, mamy nowego eksperta!

    W ten sposób p. Marcinkiewicz po okresie premierowania jest ekspertem w każdej dziedzinie, a po swoim obecnym bankowym epizodzie będzie już światowej klasy finansistą. Pan Skrzypek już nim jest. Z panem Rokitą jest pewien problem, bo on życie spędził głownie na sali sejmowej i w studio telewizyjnym, a takich ci u nas dostatek. Wydawać się może że pretensjonalny język i styl wypowiedzi to nieco za mało by myśleć o najwyższych stanowiskach w państwie, ale to oczywiście nie jest prawda. Głęboko wierzę że i pan Rokita się w końcu „zrealizuje”.

    O ludziach LiDu nie wspomnę, bo choć na nich głosowałem, to aż żal patrzeć na „młodych liderów”.

  10. Zawsze się dziwiłam, skąd taki zachwyt Janem Rokitą. To człowiek, który nigdy nie pracował w normalnej, państwowej ani prywatnej instytucji. Nie ma pojęcia o prawdziwych problemach normalnych ludzi, przedsiębiorców, handlowców. Za to wybujałe ambicje, przerost własnego ego i brak dystansu do własnej osoby. Był kilkanaście lat posłem, zarabiał spore pieniądze, korzystał z licznych przywilejów i, jak czytałam w wywiadzie, zamieszczonym nie tak dawno w Polityce, nie dorobił się przyzwoitego mieszkania, nie ma kurtki na wycieczkę w góry i nie ma za co pojechać do Włoch. To co on z zarobionymi pieniędzmi robił? Skądinąd mówią o nim, że jest skąpy i żyje bardzo skromnie. I to ma być polityk, który miałby decydować o losach kraju? Taki premier? Tylko tego nam jeszcze brakowało. Jego ostatnie posunięcia polityczne budziły zdziwienie, graniczące z niedowierzaniem. Sam chyba nie wiedział, jakie ma poglądy i do której partii należy. Wystarczyło mu, że był podziwiany i chyba się po prostu zagrał na amen. Szaleńcem będzie ktoś, kto mu jeszcze uwierzy i pozwoli na powrót na polityczne salony. O Nelly przez litość nie wspomnę.

  11. W poprzednich wyborach parlamentarnych JM Rokita wprowadził zasadę ,że samorządowcy platformy nie startują w wyborach do sejmu.Uzasadniał to tym że w wyborach samorządowych zobowiązali się pełnić swoje funkcje przez całą kadencję,wybór do parlamentu wybranego w wyborach bezpośrednich burmistrza lub prezydenta powoduje kosztowną konieczność organizowania wyborów uzupełniających.Samorządowcy nie tracą energi na wybory, nie wydają samorządowych środków ,bardzo dobra idea.Jak to się skończyło?Konkurencja polityczna nie „podjęła”tego zwyczaju.Platforma nie wyorzystała wszystkich swoich możliwości i moim zdaniem straciła ze dwa punkty.

  12. Pani Janino, zgadzam się, że kompromitacja J. Pitery w związku z raportem w sprawie CBA jest oczywista. Problem polega na tym, że ten festiwal autokompromitaji trwa. Najnowszy przykład:

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,9603144,wiadomosc.html?ticaid=1542c

    „W ustawie o CBA powinien być przepis, że CBA ma prawo zgłaszania inicjatywy legislacyjnej w oparciu o np. postępowania, które prowadzi – powiedziała Pitera w RMF FM.”

    Wedle mojej wiedzy krąg podmiotów wyposażonych w inicjatywę ustawodawczą określa art. 118 konstytucji. Z tego powodu dla wyposażenia innego podmiotu w inicjatywę ustawodawczą konieczna jest – dość trudna – zmiana konstytucji. Nie wystarczy tu nowelizacja ustawy o CBA. Wieloletni poseł i członek Rady Ministrów chyba powinien o tym wiedzieć.

  13. Zastanawia mnie także, jak to się dzieję że ludzie znani nam z mediów wszelakich, zarówno politycy, o których się pisuje, jak i dziennikarze, którzy piszą, wydają się intelektualnie nie dorastać do swoich ról. O politykach już wszystko napisano, więc może dziennikarzom należy się odrobina uwagi.
    Z szczyt profesjonalizmu w tv uchodzi dziennikarstwo pana Lisa… Mnie jakoś nie urzeka moralizatorski ton, natrętne głoszenie własnych poglądów i stawiania się w roli „mędrca”. Oraz nieskrywane ambicje polityczne. Ale jak to w Polsce: krótki pobyt w USA i już mamy kolejnego besserwissera.

    Pan Durczok: bohater, ponieważ pokazał się w tv bez włosów. Może nie dostrzegam, czego powinienem, bo z przyczyn „rodzinnych” szpital onkologiczny nie jest dla mnie ciemną stroną księżyca. Ale faktem jest, że pokazanie się na antenie w czasie chemioterapii tylko popularność p. Durczoka zwiększyło, i że było oczywiste że tak się stanie. Rak to nie AIDS, nie ma społecznego wykluczenia itp. wręcz przeciwnie. Kto nie wierzy niech spojrzy na Lance’a Armstronga. Jego, Bóg jeden wie na ile prawdziwa, historia urzekła miliony. Pan Durczok-bohater ostatnio zajął się futrem za 500 euro. O ile mnie pamięć nie myli gwiazdy tvp czy tvn zarabiają kilkanaście do 40 tys. zl. miesięcznie. Nie ma to jak styl i profesjonalizm.

    Morozowski&Sekielski – agresja i brak kultury. Jeden udany materiał, za który do końca swoich dni powinni dziękować pani Beger.
    A do tego cała plejada gwiazd z nadania pisu. Przez litość nie wymienię nazwisk. I jeszcze większa rzesza „młodych ludzi na dorobku”, zupełnie pozbawionych taktu i umiaru (akurat nam ostatnio żałoby dopisują).
    Jakoś trudno się zdobyć na optymizm…

  14. Nieszczęściem polskiej polityki jest, że odejście kogokolwiek z niej nieszczęściem nie jest. Dlatego Rokita może odejść. Jak Marcinkiewicz, Lepper, Miller. I nie zasługują na więcej jak na trzy zdania na ich temat. Może nie będę z zażenowania przełączał telewizora na inny kanał bo właśnie „rozmawiają” tzw politycy. Może nie powtórzy się już „Nicea albo śmierć” albo inne tego rodzaju wątpliwej jakości pomysły. Ale pewnie się mylę.

  15. dawo tu nie pisałam bo mnie trochę zdenerwowała cenzura tu panująca … ja tylko chciałam zapytać w jakim kraju by chcieli żyć dziennikarze? … bo jeśli piszą to co piszą to i sobie tworzą taką przyszłość … takie pisanie pod publiczkę i dla sensacji …. a nie uczciwie …. by razem zbudować sympatyczny kraj …. to podcinanie samym sobie gałęzi na której się siedzi …

  16. Zgadzam się z Panią Redaktor. Od pewnego czasu /chyba od momentu jak nie został premierem z Krakowa/ Rokita nie miał nic nowatorskiego do powiedzenia. Odnosiłam też wrażenie, że ogranicza kolegów w trafnych osądach i przedsięwzięciach. Jego umizgi do PIS też mówią za siebie. Wolę więc Palikota, który jak nie ma wyboru stosuje groteskę by pobudzić do myślenia i pytań. Pozdrawiam

  17. Rokita tu, Rokita tam……faceta niby nie ma a wszyscy dziennikarze go wskrzeszaja. Taka Wańka Wstańka. Niech sobie facet pożyje w realu a nie tylko opowiada /bzdury/ w tv.

  18. Pomysly z Rokita przywouluje przychylna PiS prasa aby ciagle podkreslac, jaki Tusk glup a Rokity pan. Ot co.
    A z Rokity to ani diabel ani polityk. Moja zona mowi – taki fircyk – i ma racje.

    Obiecalem, ze jak przyjade do Lodzi to kupie ksiazke Grossa i przeczytam.
    Wiec kupilem i czytam.

    Po pierwszych kilkudziesieciu stronach widac., ze ten temat, a wlasciwie tematy – antysemityzm i tolerancja bedo nas jeszcze dlugo zajmowaly,
    I dobrze, bo w tej materii istnieja w narodzie duze deficyty.

    Pozdrawiam (ciagle jeszcze)
    z Lodzi

  19. Zgadzam się z panią w100% co do powyższego wpisu. Powrót Rokity w sytuacji gdy żona siedzi w PiS to byłby kabaret śmieszniejszy niż Ędward Ącki. Przy okazji chciałem zadać pytanie bo pani jest bliżej władzy. Czy naszym krajem jeszcze ktoś rządzi? Dzisiaj po włączeniu TV zobaczyłem, że nasza wschodnia granica jest zablokowana z powodu strajku celników czyli urzędników państwowych. Premier na pytanie co robi aby granice odblokować powiedział że gdyby miał magiczny przycisk to by go użył i odblokował. Ale ponieważ nie ma takiego przycisku to niewiele może zrobić. Nie wiem czy się śmiać czy płakać, czy mamy jescze pozostałości praworządnego państwa czy to już totalny bajzel? Jak to wygląda na miejscu w Warszawie z pani perspektywy. Pozdrawiam

  20. Szanowna Pani Redaktor 🙂
    Kłaniam się nisko i dziękuję za każde słowo felietonu.
    Miód na moje serce polała Pani komentarzem do legislacji poruszonej przez Drbedela. Czy mogę prosić, by Pani może w czynie społecznym ( 😉 ) doedukowała swych kolegów i koleżanki dziennikarskiej braci „w tym zakresie” 😉
    Szkoda, że PO w kampanii zamiast opowiadać o zasobach szuflad nie obiecała ile ustaw i rozporządzeń zlikwiduje. Przynajmniej nie tylko elektorat, dziennikarze, co także oczywiście opozycja dowiedziałaby się, że bardziej do normalnego funkcjonowania potrzebujemy ich redukcji niż pomnażania.

  21. Miało być inaczej i spokojniej………
    100 spokojnych dni Tusk się nie doczekał.Pod Polskim kociołkiem kucharzy jest dostatek.
    Każdy zresztą usiłuje wypichcić własne danie, dokładając do ognia.

    Nie przyłączajmy się do nagonki na biednego premiera.Przynajmniej jako piłkarz może umie grać zespołowo.
    Osobiście sądzę że po zapoznaniu się ze stanem spraw w poszczególnych ministerstwach „oczyszczonych” z fachowców przez poprzednią ekipę, niejeden z nowych ministrów ,nie wie od czego zacząć ze względu na brak danych.
    sprawa przepływu danych pomiędzy kancelariami-przecież wiemy kto jest szefem kancelarii Prezydenta-spodziewaliście się Państwo sprawnej organizacji pracy?
    Na podstawie poprzednich dokonań można się spodziewać wszystkiego najgorszego……….

    Na marginesie-gasze4niem tych wszystkich pożarów płacowych powinien się zająć Pawlak, odciążając Tuska.
    Jest w końcu Głównym Sikawkowym OSP

  22. Zaczynam żałować Sikorskiego:
    nie stawił się u prezydenta-musiał przepraszać.
    Stwierdził wówczas że w „szacunku do Prezydenta nikt go nie prześcignie”
    Dostał wezwanie, skrócił rozmowy w Brukseli, przyjechał do pałacu-i znowu po uszach za nadgorliwość.
    „Jeszcze się taki nie urodził co by Kaczorom dogodził?”

  23. Z zazenowaniem czytam i ogladam wiadomosci ze wschodniej granicy Polski. Bardzo sie dziwie ze rzad nie zrobil jeszcze z tym porzadku.
    Wedlug relacji oficjalnego strajku nie ma; urzednicy celni czyli urzednicy panstwowi wzieli sobie wolne bo im przysluguje. i zwolnienie, bo im nalezy. Toz to jawna kpina i z urzedu i z rzadu, narazajace skarb panstwa na wielkie straty, za ktore wszyscy obywatele beda musieli zaplacic.
    A gdzie jest koordynator sluzb, ktory zezwolil na to by na granicy panstwa byl tylko jeden celnik.
    Za rzadow prezydenta Reagana zastrajkowali kontrolerzy ruchu powietrznego. Sparalizowana zostala cala komunikacja powietrzna. Prezydent wtedy wydal nakaz by wszyscy strajkujacy zostali zwolnieni. Na ich miejsce szybko znaleziono nastepcow, ktorzy w trybie pilnym zostali przeszkoleni do nowej pracy.
    Czyz nikogo nie ma kto by tych celnikow zastapil?
    Przeciez zlikwidowana zostala granica zachodnia i zachodnio-poludniowa. Tam juz nie potrzeba sluzby celnej.
    Celnik podejmuje prace na okreslownych warunkach, na ktore przeciez sam wyrazil zgode. Jesli mu sie warunki nie podobaja to moze sobie znalezc inna prace. Wiadomym jest ze rzad
    podniosl celnikom stawke finansowa i zmienione beda wkrotce ustawy o ochronie prawnej.
    Nasuwa sie pytanie komu zalezalo na wywolaniu takiego chaosu kto na nim skorzysta? I co to za „epidemia” ktora pozwala na wydanie tylu zwolnien chorobowych. Przydalby sie tu prokurator.

  24. Cieszę się niezmiernie, że w końcu któryś publicysta w tym kraju jest skłonny zerwać z dogmatyczną (tak – dogmatyczną!) zasadą oskarżania w każdym sporze wszystkich o wszystko. Nieważne kto zawinił, dołóżmy stronie A i stronie B, na wszelki wypadek, byle nikt się nie doczepił, że poparliśmy stronę B. Sądzę, że to doskonały temat na reportaż „Polityki” – jak dziennikarze próbują za wszelką cenę pokazywać „niezależność”, wpadając w sidła dezinformowania, kreacji odmiennego obrazu rzeczy…

    Swoją drogą to czytuję raczej „Newsweeka”, ale Pani blog przekonał mnie, że może po „Politykę” sięgnąć czasem warto. Dlatego w tym tygodniu sięgnę i zobaczymy jak tego typu randka się skończy.

    Ja też nie widzę żadnego przewinienia po stronie MONu, jest tylko wyjątkowo niezgrabny i niezgrany atak ze strony Kancelarii Prezydenta, który chyba powinien przejść do kanonu „ataków sierotliwych”. Wszystko w tym ataku jest kiepskie – od skoordynowania, przez termin (z tego co słyszałem „akcja” wyszła zbyt wcześnie?) – żałoba narodowa – aż po słabo sprecyzowane pretensje, które ostatecznie nieco się rozmyły i teraz nie wiem już, czy źle że nie zadzwoniono, czy źle że pod zły numer, czy jeszcze gorzej że łaskawcy z Kancelarii Prezydenta nie są wszyscy połączeni z systemem obronnym przez chipy wszczepiane do mózgu.

    Pan Kaminski – przepraszam za to słowo, ale to określenie, którego użył mój znajomy podczas oglądania niedawnego programu na dwudziestce-czwórce – pajacuje już do tego stopnia, że twarz zaczynają zalewać mu emocje niczym z opery mydlanej. A od liczby „urażeń” to chyba niedługo kogoś porazi, jak tak dalej pójdzie.

  25. Po co tyle gadania o tych facetach?
    Przecież mozna ich określić dwoma słowami: Kabotyni i pozoranci.
    To ludziki, które nie wiedzieć czemu mają o sobie ogromne mniemania, niemal samouwielbienie…
    Dla mnie Marcinkiewicz zawsze bedzie pisowskim „pluszaczkiem” a Rokita wygadanym prowokatorem, który swojej partiii sprawił o wiele więcej kłopotów niż przyniósł korzyści.
    A poza tym mam juz dość parady politykierów pisu we wszystkich mediach. Obawiam się, że jak otworzę lodówkę to i tam będzie siedział i mnie indoktrynował jakiś Burzyński, Gosiewski, Suski czy najgorszy ze wszystkich Ziobro…

  26. Pani Janino, wie Pani kto to jest Piotr Gociek?Powiem szczerze, że ja nie wiem ale gość mówi o Pani „dziewczynka Janinka”:

    http://blog.rp.pl/gociek/2008/01/28/komandosi-z-czarnej-krypty/

    Będzie jakiś komentarz z Pani strony do tej żenady?

  27. „Wam to panowie, kury szczać prowadzać, a nie politykę robić.” Marszałek
    Nic się nie zmieniło. Jaś Maryś rozwalał każdą inicjatywę polityczną. Wszystkie partie poltyczne, do których należał padły. Tusk w porę go wypędził. Jaś związał się z Kaczorami i PiS przerżnął wybory. Ja mam taką teorię: Jaś ma kołtuna. Żeby się go pozbyć (nie Jasia, kołtuna) trzeba odczynić urok, albo wykorzystać to mądrze i politycznie. Podesłać do PZU, rozwali je w pół roku, koniec procesu z Eureko. Potem do budowy bałtyckiej rury, nie skończą. Służby powinny zainstalować go u Osamy, koniec terroryzmu światowego. Ludzie mamy taki skarb, dzięki jednemu Jasiowi Marysiowi możemy być panami świata!
    Przypadkowo, przypadkiem, przypadkowy Marcinkiewicz został premierem. Jak Pawlak, tylko gały mniej wytrzeszczał.
    A teraz poważnie, ale też nie całkiem. Dobrze, że jeszcze mogę się śmiać. Ale premier premierów robi wszystko, abym spoważniał. Wczoraj, powiedział, że myśli od rana do nocy jak rozwiązać celniczy problem. Ja, skądinąd wiem, że są na świecie goście, którzy kombinują od rana do nocy jak zapakować obie nogi do jednej nogawki. Często tak medytują w wyciszonych pokojach. Po jaką cholerę robi to premier? Czy nie wiedzą ilu jest tych celników? Czy trudno pomnożyć to przez 500, 1000 lub 1500? Czy to musi robić premier od rana do nocy? Może nie wie skąd wziąć te pieniądze? Ja wiem, ale powiem jak wybierzecie właśnie mnie. A wtedy wszyscy dostaną wszystko, wszędzie.
    Pani Paradowska, pani wie, że pani nie lubię. Ale nie jestem tak do końca nieżyczliwy. Czy sądzi pani, że pokazywanie się na wizji w otoczeniu niedomytych studentek odbywających praktykę, wzmocni pani prestiż?
    Ta Superstacja, to chyba nie jest pani bajka?

  28. Od dawna dziwię się, skąd się bierze to wielce powszechnie panujące przekonanie, że panowie Marcinkiewicz i Rokita są jakimiś wielkimi mężami stanu, godnymi kandydatami do piastowania, zasiadania i sprawowania.
    Pan Rokita poza jednym epizodem właściwie nigdy nic konkretnego nie robił, a to co miewał do powiedzenia, było oryginalne, ale też nic więcej. Ale trzeba mu oddać, że przynajmniej tym co mówił, zwracał uwagę i wypracował sobie tę skądinąd znacznie zawyżoną opinię.
    Gorzej z panem Marcinkiewiczem. Wyciągnięty z niebytu przez Wielkiego Prezesa miał być marionetkowym premierem. I właściwie nim był, gdyż żadną własną wypowiedzią nie zasugerował posiadania jakichś intelektualnych zalet czy zdolności. Ciągle sztywny, napięty, z przylepionym sztucznym uśmiechem wygłaszał zdania tyleż gładkie, co niezręczne i pachnące z trudem maskowanym skrępowaniem. Poglądowy piskorz. Kluczący i dbający o to, by nie wypowiedzieć jednoznacznej opinii na jakikolwiek temat. W zestawieniu z tzw. twarzami PiSu świetnie prezentował się medialnie, ale tylko dlatego, że tło było nadzwyczaj liche. Nazwać pana M. świetnym politykiem, to jak nazwać braci Mroczek świetnymi aktorami, i jeden i drudzy są bowiem kompletnie drewniani.
    Ale tak to już u nas jest. Marcinkiewicz na prezydenta! Oskary dla Mroczków!

  29. Quake, właśnie przejrzałem link, który podesłałeś: zaiste, żenada. Nie od dzisiaj w sumie wiadomo, że „Rzepa” poziomu nie dość, że nie trzyma, to i – zarazem w całości, jak i jej poszczególne elemenciki – moim zdaniem uderza w coraz bardziej fałszywe tony, coraz dziwniejsza melodyjka dobiega z redakcji tego dziennika… I kwakanie jakieś w oddali.

    Może by tak parę e-maili wysłać i poinformować Szacownych co sądzimy o tego typu publicystyce? Oczywiście mowa do wszystkich, którzy sądzą to, co ja…

  30. Greg!
    Calkowicie zgadzam sie z Twymi ocenami.
    Ale uwaznie przeczytaj Pania Parandowska.
    Jest tam cos takiego, jak trafnie zobaczyl Kaczmarek w swojej nudnej zreszta…..
    I widzisz Kaczmarek zostal klasykiem!
    To dopiero blyk slonca na nasze otumanione umysly.

  31. Quake’u ( 29.01.-g.9,40),
    po co komentować wykwity jakiegoś porażonego umysłu.
    Ludzie normalni g…. obchodzą szerokim łukiem, a jeżeli już w nie nieopatrznie „wdepną”, to dyskretnie i z obrzydzeniem wycierają obuwie.
    To a propos wydalin słownych niejakiego Gocieka.

  32. Kilka lat temu dosyć intensywnie testowalem na sobie rynek pracy (czytaj szukałem pracy). Wtedy okazało się, że wyższe wykształcenie, uprawnienia zawodowe, dwa języki, 25 lat stażu na różnych, na ogół wysokich stanowiskach jest warte w granicach 70% średniej krajowej (po długich poszukiwaniach).
    A politykiem wystarczy być, nie trzeba mieć wygórowanego wykształcenia (patrz Putra, Poncyljusz czy Kuchciński), znać języków (patrz prezydent Lech Kaczyński), mieć minimalnego pojęcia o ekonomii (baaardzo długa lista). Za to warto chodzić na studniówki, grać w piłkę, nosić dziwaczne kapelusze, nie mieć prawa jazdy (w realu oznacza to na ogół niemożność uzyskania jakiejkolwiek pracy) i rachunku bankowego, bo akurat to są cechą charyzmatycznego polityka. Do tego jeszcze niekontrolowany słowotok jak u Kamińskiego czy Ziobro. Z osobnika o takich cechach tabloidy zaraz zrobią gwiazdę polityki. Zresztą w tym wszystkim wina leży po stronie partii politycznych i prowadzonej przez nie polityki kadrowej. Wiadomo, że w partii nikt nie może być mądrzejszy od Wodza i stąd wysyp Gosiewskich czy Girzyńskich a po drugiej stronie sceny politycznej np. gejzerów inteligencji i erudycji jak Anita Błochowiak.
    Z dziennikarzy odeslałbym na zasłużoną emeryturę Monikę Olejnik, która kiedyś była naprawdę dobrą dziennikarką, ale już dobre parę lat temu (chyba gdy odeszła z „3”) uznała, że jest supergwiazdą i od tego zaczęła się jazda w dół. Jeszcze bardziej żałosny jest Kubulek Strzyczkowski, któremu dobrze wychodziły trójkowe aukcje na cele charytatywne, ale postanowił być dziennikarzem telewizyjnym, w dodatku politycznym.
    I w polityce i w dziennikarstwie kłania się Kopernik z Greshamem i wcale nie jest to powód do radości.

  33. witam, śmiem twierdzić, że premier Tusk za późno roztał się z Rokitą.
    Platforma mogła wygrać wybory dwa lata temu, lecz nagle Rokita powrócił na scenę jako premier z Krakowa i w sondażach natychmiast zaczęło dziać się źle (proszę sprawdzić). To klasyczny ,,loser”, przydałby się w PIS jako ,,gwóźdź”, szczególnie w kancelarii razem z Kamińskim i Fotygą.
    Obecnie rolę Rokity w PO pełni Gowin i jest w tym coraz lepszy.
    P. Pitera powinna mieć natychmiastowy szlaban na media.
    Premierze Tusk, obudź się Pan, nie samą miłością człowiek żyje! Minister Sikorski mówił coś o watachach i wiedział, co mówi! Dowody na to są co chwilę!
    Jeśli nie zaryzykuje się teraz, to powróci PIS.
    A ,,czarny lud” zapomni na chwilę o strajkach, jak mu się da igrzyska.
    Pozdrawiam serdecznie.
    PS
    Pani Redaktor, co sądzi Pani o wypowiedzi Kaczyńskiego na temat ,,majchrowszczyzny”? Opozycja ma swoje prawa, ale nie ta, co przerżnęła wybory, nie chce tego przyjąć do wiadomości,a w trakcie rządów spieprzyła wszystko, co było do spieprzenia i ciut jeszcze.
    Miał rację Sikorski, bo oni są bezwzględni w dążeniu do władzy.
    To już nie jest populizm. To prawie faszyzm (reakcja na ,,Strach”).

  34. Ja coś napiszę o Janie Rokicie. Jan Rokita przydał się może nie w polskiej polityce, tylko w ogole w życiu publicznym, coż jest zdolnym politykiem, który powinniem robić pożytecznie rzeczy, a nie szycie na maszynie w programie rozrywkowym, jest z pewnoscią trudnym człowiekiem, coz jaki polityk zna się na problemach normalnych ludzi, coz moze Donald Tusk tylko zastanowiam, sie ile w tym PRlu, a ile prawdy? Cóz to Józef Oleksy robi bardziej pozytecznie rzeczy, piszę książkię o globalizmie. Coż a jego żona Rokity Nelli traktuje sejm jako studia. Cóż chociaz Jan Rokita jest wykształconym człowiekiem, coz o takich ludzi o skomplikowaniej osobowości trzeba zbać i zatrosić się jak dziecko speecjalnej troski. Bo mogą się przydać, A PO może nie ma s8ł na Jana Rokite, xcoż to chyba musiał rozwieść się Zoną, która jest w Pisie w partii opozycyjnej, żeby zaistniec w polityce, coz ten ruch PISIU stosunku do żony Rokity jest zagadkowy.
    A w załoba narodowa, coż chyba marszałek Sejmu Komorowski wiedział co robi, odwołując obrady sejmu. bo kłótnie w czasie załoby nie przystoi i nie wypadalą, a politycy, powinnni więdzieć jak się zachować.
    Pozdrawiam

  35. Piszę powoli, bo wiem że moderator ma kłopoty z czytaniem i wyciął mój wcześniejszy wpis.
    Panów Rokity i Marcinkiewicza w polityce nie widzę i mam nadzieję że zostaną tam gdzie są.
    Kto płaci p. Marcinkiewiczowi w Londynie, bo chyba nie przykłada się bardzo do pracy w banku? Jego tokowanie w mediach jest wszechobecne.
    Za ten wysyp innych „politykierów” odpowiadamy chyba my, wyborcy.

  36. Był kiedyś tygodniowy magazyn DTV, Monitor. Prowadziło go dwóch panów M. Małcużyński i Męclewski. Do dziś pamiętam ich kulturę, szacunek do widza i kontakt z nim. W tamtych czasach! Pani Paradowska, której nie lubię, powinna pokazać archiwalne taśmy swoim kolegom po fachu z Superstacji. Może zrozumieliby, że prowadząc program informacyjny nie należy się jąkać, glamać, cmykać, sapać, mlaskać, głupawo się usmiechać, wisieć łokciami na stole. A zdecydowanie należy myć głowę i dobierać fryzurę do typu urody. Inaczej zamiast słuchać ulotnych mądrości prowadzącej, podziwiam na ekranie księżyc w pełni.
    Niedawno obejrzałem (nie na Superstacji) dyskusję polityczną Ryszarda Bugaja i Czesława Bieleckiego. Byłem zaskoczony, jednak są politycy mówiący po polsku! Nie piję do Polanki, tam nic nie pomoże. Ale dlaczego, na Jowisza, z ust polityków-prawników słyszę różne „som”, „majom”. Co zaskakujące, ta dziwna maniera łączyła Giertycha i Kalisza. Bugaj i Bielecki udowodnili, że można, prezentując skrajnie odmienne poglądy, rozmawiać, i to jak!
    Mój drogi Lexie, przyjacielu z poprzedniego wątku. Nie wiem, kim jest Gociek, ale porównywanie kogoś do kupy jest mało eleganckie. Używanie takiego argumentu, mówienie o kupach pozwala postawić tezę, że cierpisz na koprofagię, a to mało przyjemne schorzenie.

  37. Pani Redaktor,
    Jacy są nasi politycy każdy widzi.Wciąż ci sami tworżą a to chore ustawy a to fatalny wizerunek zewnętrzny czy też miewają indywidualne pomysły typu ..Nicea albo śmierć. Wydaje się , że aktualne „elity” wyczerpały swój potencjał intelektualny, a system wyborczy jak i partie typu „wodzowskiego” zamykają przed innymi dostęp do polityki. Mimo, że gospodarka ma się w miarę dobrze państwo niemal w stanie rozkładu. Prezydent „poluje” na premiera, urzędnicy kancelarii prezydenta w nieustannej walce z ekipą rządową, w NBP rządzi dyletant, przeróżne instytucje dublują się jak choćby wojewodowie i marszałkowie nie mówiąc już o obu kancelariach. Wszędzie niemal dwuwładza, niestabilne prawo, beztroska i oczekiwanie na potknięcie się politycznego oponenta. ZUS zadłużony i działający jak pijany we mgle. Masowa emigracja zarobkowa. Bezkarny i nienasycony kler.Na dodatek nieograniczone w swych żądaniach związki zawodowe…itd itp. Istny domek z kart i to na własne życzenie.

  38. Szanowna Pani Redaktor,

    dziękuję za podjęcie tematu „nadmiernej produkcji ustaw”. Czy to nie dziwne/śmieszne/żenujące/zastanawiające (niepotrzebne skreślić), że w każdej kampanii wyborczej politycy prześcigają się w licytacji, który z nich (lub klubów) ile zgłosił, a następnie przeforsował – projektów ustaw? Parlament wypluwający z siebie dziesiątki dzienników ustaw, corocznie wielkie tomiska – to senny koszmar każdego prawnika i ekonomisty… niestety, nie tylko sen, ale nasza smutna rzeczywistość. Do tego nie można napisać ustawy „raz a dobrze” – tylko toniemy w nowelizacjach i nowelizacjach nowelizacji… (pierwsze z brzegu przykłady: ustawa o podatku dochodowym od osób prawnych – 104 nowelizacje od 1992r., słownie: sto cztery!, ustawa o podatku doch. od osób fizycznych nowelizowana od 1991r. 145 razy, ustawa o VAT – nowa, obowiązująca od 2004r. – 6 razy, poprzednia była nowelizowana 47 razy – liczbę nowelizacji podaję wg stanu na X 2007 – kto ciekaw, może sprawdzić czy szanowny parlament nie zafundował nam już kolejnych zmian) Ogromne akty prawne, pełne wad, dziur, nieprecyzyjne i nieprzemyślane – przykład: ustawa o PPP kilkanaście stron, umów PPP zrealizowanych w oparciu o tę regulację od 2005r. (dopiero rok później opracowano akty wykonawcze do ustawy – co też jest przedziwne) – dotąd ZERO. W Irlandii: ustawa regulująca współpracę między sektorem prywatnym i publicznym liczy ok. 6-7 stron, a PPP rozwija się świetnie!
    Bardzo proszę (głos wołającego na puszczy) – panowie parlamentarzyści, przestańcie taśmowo produkować gnioty prawne i potem się tym chwalić. Wolimy mniej regulacji, ale za to bardziej przemyślanych i spójnych…
    A Pani Redaktor dziękuję za zachowywanie klasy i zdrowego rozsądku. Taka wiecznie trwająca na posterunku „latarniczka” 😉 bardzo jest nam wykształciuchom potrzebna…
    Serdecznie pozdrawiam

  39. Szanowna Pani Redaktor!

    Caly tekst jest nader przejrzysty w kwestii okreslonych wzajemnych relacji ludzi w srodowiskach PO i PiS–u w kontekscie oddalenia sie od polityki Rokity.
    Mam osobiste spojrzenie niejako uzupelniajace powyzsze .Chcialbym zauwazyc i dac pod zastanowienie blogowiczom jakiego pokroju intelektualnego i poziomu inteligencji sa osoby aktualnie stojace w scislym kierownictwie obu tygrysich partii czyli Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwosc. Chcialbym sprowokowac do analizy i odpowiedzi na pytanie jakiego pokroju i co soba prezentowali Ci ktorzy w ostatnim okresie czasu odeszli lub odsuneli sie od obu wyzej wymienionych partii. Moja konkluzja jest nastepujaca.Silne intelektualnie jednostki, emanujace soba rozsadek i uzasadniony tok myslowy, kierunkowo wyksztalceni ( a nie posiadacze dyplomow !) nie wpisuja sie w krajobraz osob scisilego kierownictwa obu partii.Nie zaliczam bynajmniej Kazimierza Marcinkiewicza do grona wybitnych intelektow i tych, co to ich brak w scislym kierownioctwie partii oslabia te Partie. W czyms on przypomina mi Marka Borowskiego miotajacego sie po ogrodkach lewicy i nie wie w ktorym ogrodzie pozostac.Kazimierz Marcinkiewicz wykorzystuje jakas spoleczna sympatie i na kanwie tego stara sie zaistniec, ale w istocie nie jemu stanowisko ani Premiera ani Urzad Prezydenta – co najwyzej dziekan na wlasnej uczelni.
    Rokita jest silna osobowoscia, posiadajaca cechy nie przywodcze a stymulatora srodowiska.Chyba Donald Tusk nie bardzo sobie jeszcze uswiadamia ze brak Rokity to przyczyna chocby 10% problemow w sprawowaniu urzedu Premiera.
    W swoim komentarzu zmierzam do tego, ze z ogromna szkoda dla PO jest odstawienie na bocznice politycznych kolei Rokity. Jest to w czesci i zasluga dziennikarzy codziennej prasy i Telewizji publicznej, ktorzy niczym szakale czekajace na swe ofiary bezkarnie niszcza wiele ciekawych indywidualnosci i wartosciowych osobowosci a daje sie fame takim blazenskim postaciom jak niestety Nelly Rokita, Maciarewicz, Gosiewski ze juz nie wspomne o naszych zlotopiorych kaczorach.
    PiS- bunczucznymi wypowiedzami ostatnimi czasu Jaroslawa Kaczynskiego stara sie zatuszowac solidny wewnetrzny kryzys gdyz wlasnie odejscie tej intelektualnie wartosciowej sily oslabilo te partie i przeksztalcilo w cos co sie dzisiaj kojarzy sie z nastepujacym tlumaczeniem skrotu PiS czyli Prymitywy i Szumowiny.
    Strach pomyslec o nastepnych wyborach prezydenckich. Osobiscie nie widze stosownego kandydata.Ani Kaczynski ani Tusk, a moze wlasnie Rokita?

  40. Zdziwiony Pan K. największy z żyjących naszych intelektualistów miał chyba na myśli także Rokitę pisząc; „Ludzie mało wykształceni stali się nagle gwiazdami we wszystkim: w polityce, w gospodarce, nawet w kulturze. Jednym z paradoksów jest to ,że za ludzi kultury uchodzą dziś osoby, których dawniej nikt przytomny nie nazwałby ludżmi kultury.”

  41. Drogi (domyty)Jacku, – przyjacielu (samozwańczy) z poprzedniego wątku;
    zetknięcie się z g… niekoniecznie musi oznaczać i oznacza skłonności do koprofagii. Raczej świadczy o swoistym nieszczęściu lub brakiem uwagi, albo i jednym i drugim.
    Przy okazji. Gratuluję oka i nosa. To w związku z uwagami na temat niedomytych studentek z Superstacji.
    Skoro któryś raz już piszesz o niedomytych studentkach z Superstacji
    (poprzednio zauważyłeś również braki w uzębieniu) to widocznie ich widok i zapach sprawia Ci przyjemność.
    Jak się taka skłonność nazywa, znawco „fagii” ?

  42. Ad. Roman56pl

    Tusk nie był dla mnie za dobrym kandydatem podczas ostatnich prezydenckich, ale o tyle o ile mogę mówić za siebie – wydaje mi się, że zaczął dojrzewać poważnie do tego by moim kandydatem zostać podczas następnych. Prezydent to nie tyle „najwyższa osoba w państwie” – mówię o „realu”, nie deklaracjach, tytułach i założeniach – to osoba mająca coś reprezentować i czegoś bronić. Tusk mi pasuje do tej roli coraz bardziej, dojrzewa do rozumienia społeczeństwa, dojrzał do bardziej odpowiedzialnej roli, już przed wyborami – nawet podczas kampanii – scedował krzykactwo na swe „ochraniacze”, a sam wszedł w buty bardziej mężostanowe… I – moim zdaniem – naprawdę mu w nich do twarzy. Pasują jak ulał.

  43. @Lex (2008-01-29 o godz. 12:25): moim zdaniem jakiś komentarz powinien być. Jestem zwolennikiem poglądu, że „chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom?:

    http://www.youtube.com/watch?v=ZiPVf2XXuxc 😆

  44. ChudaRybo!
    Mnie się też tak wydaje, Tusk będzie o wiele lepszym Prezydentem niż Premierem. Ja w roli Prezesa Rady Ministrów raczej widziałbym Sikorskiego lub Komorowskiego.

  45. Rokita wykorzystał rolę w komisji ds Rywina. Rolę zagrał dobrze.
    Spektakl już skończony. Drugiej roli nie otrzymał. Boże chroń
    Polskę przed takim nauczycielem życia politycznego jak Pan Rokita.
    Od czasu do czasu parlamentarzysta powinien kilka lat popracować wśród
    normalnych ludzi. Na Pana Rokitę czas najwyższy!!!!

  46. Lexie, przyjacielu,
    Cytat: „Skoro któryś raz już piszesz o niedomytych studentkach z Superstacji
    (poprzednio zauważyłeś również braki w uzębieniu) to widocznie ich widok i zapach sprawia Ci przyjemność.
    Jak się taka skłonność nazywa, znawco ?fagii? ?”
    Heteroseksualizm z odcieniem seksistowskiego rasizmu. Przyznaję, mam taką słabość, że widząc na ekranie prezenterkę, dostrzegam w niej kobietę. Lubię, kiedy kobieta, która mówi do mnie, jest zadbana, elegancka, nie musi być piękna jak Doda, ten typ zostawiam premierowi premierów, ale schludna, z wdziękiem. Należę do mniejszości, podziwiającej kobiety inteligentne. Jeśli prezenterki innych stacji w większości nie zawodzą mnie, oprócz p. Pohanke, (niesamowity akcent i ostatnio fryzura przypominająca dinozaura nomen omen Kupę z filmu o braciach Mario) to te z Superstacji są zjawiskowe.
    Mój problem z Superstacją polega na tym, że mam ją na pilocie obok Planete i nie umiem tego przełączyć. Czasami mylę się i wtedy mam to widowisko. Ponieważ kilkakrotnie widziałem tam nielubianą przeze mnie p. Paradowską, to napisałem o tym. Szczęśliwie mam telewizor bezzapachowy, więc zapach studia jest mi oszczędzony.
    Lexie, więcej dystansu, lektur i radości z kontaktu z innymi. Nie lubię Paradowskiej, ale ma ona jedną ogromną zaletę. Pozwala na te pisaniny, na forum GW nie byłoby to możliwe. Wycinają momentalnie wszystko co nie zawiera psalmów na temat naczelnego. Cenzorzy potrafią też naubliżać na forum.

  47. O diablach i premierach (a.d.) juz bylo. Teraz o realiach.

    Kilka dni temu (tak ze dwa) pisalem w poprzednim temacie tego blogu, ze po strajkach celnikow przyjda policjanci, a potem… to juz potop strajkowy.

    I przyszlo. Dzis strajkuja policjanci. Na razie w Lodzi, chca tego co wszyscy strajkujacy, albo nawet wiecej.
    Na poczatek poszli w chorobe i strajk wloski oraz wzywaja swych kolegow, by do komendy glownej policji wysylali widelce – to my byc symbol biedy.

    Dzis tez komisja krajowa Solidarnosci (podale za radiem RM+costam i ZET, sluchalem dzisiaj w zamglonej drodze z Gostynina do Lodzi, wiadomosci o 14:00 i 15:00) podala, ze rozwaza mozliwosc wezwania do strajku generalnego – bo „jak inni chca podwyzek i calyemu sektorowi panstwowemu sie nalezy”.

    Ogladalem dzisiaj wieczorem troche niemieckiej telewizij (dzieki satelitom za te dary!). W MDR (21:00 – 21:45, miedzy innymi) byl doskonaly program o dochodzeniu Hitlera do wladzy w 1933 roku (30-go stycznia mialo miejsce tzw. Machtergreifung).
    Jako zywo pezypomina do sytuacje w Polsce – sterowany chaos.
    Chetnym do nauki historii (prawie) najnowszej polecam przestudiowanie dokumentu „Verordnung zum Schutz von Volk und Staat” vom 28.02.1933.
    To jest to, co L. Kaczynski niedlugo podpisze na wniosek J. Kaczynskiego.

    Pozdrawiam smutno (jeszcze)
    z Lodzi

  48. Gdy czytam Wasze posty, to serce mi rośnie.
    Pod tyloma chciałabym się podpisać.
    Z Krakauerem Rokitą zawsze był jeden problem: „Pełno go, a jakoby go wcale nie było”. Zanim odszedł z Sejmu też tak było. Poza swoją fizis wylewającą się z ekranów nic nam z siebie nie dał. Niczego nie pozostawił.
    Ale się puszył, nadymał, moralizował, celebrował każde wypowiadane słowo i dziennikarskie pindy obojga płci sikały po nogach z podziwu.
    Dlatego Rokita był i jest medialną gwiazdą.
    Ale nasz problem jest rzeczywisty. Co kilka lat udajemy się do urn, wybieramy polityków. A ci okazują się mydlanymi bańkami, pekającymi po zetknięciu z polityczną rzeczywistością. A słowa, którymi nas karmiono albo kłamstwami, albo zwykłym placebo.
    Ostatnio Urban słusznie zauważył, że mamy system partyjny , ale nie mamy partii politycznych. Nasza Szanowna Gospodyni stykając się z politykami pierwszej ligi podobnie, choć w mniejszym stopniu, jak większość komentatorów, także daje się zwodzić pozorom. Trudno przebywając stale w tym medialno -politycznym kotle, jakim jest Sejm poznać polityczną rzeczywistość.
    Stąd tyle nieporozumień.
    Dlatego wydmuszki myli się z partiami, bankowych pracowników z ekspertami a wolność mediów z wolnością debaty publicznej.
    Przyczyny słabości naszych p.o. polityków należy rozpatrywać łącznie z nieprzypadkową niekompetencją dziennikarzy, paradygmatem zmian ustrojowych i postawą obywateli. Wtedy może zrozumielibyśmy, jak wiele od nas zależy. I jak bardzo potrzebne jest nasze zaangażowanie w życie polityczne.
    Bez niego niewiele pozytywnego w naszym państwie zdarzyć się może.
    Zamieńcie w demokracji obywatela na konsumenta a zobaczycie, że to, co w Polsce się dzieje nie jest żadną anomalią, tylko regułą.

  49. Quake,
    wężykiem, wężykiem…

  50. Z Berlina 0:38 pisze, że sytuacja w Polsce kojarzy mu się ze sterowanym chaosem, poprzedzającym dojście Hitlera do władzy.
    Ja widzę to inaczej. Mamy do czynienia z efektem kumulacji zaniedbań i zaniechań. Dwa lata decyzyjnej stagnacji w połączeniu z propagandą sukcesu, rozbudzone nadzieje na diabli wiedzą co, a zwłaszcza za co – to musiało się tak skończyć. Dlatego byłam przeciwna samorozwiązaniu sejmu. Chciałam, żeby PiS musiał rządzić, chociaż nie potrafi. Chciałam, żeby to ich pożarło i zniszczyło na amen. Żeby ich nieudolność waliła po oczach i kieszeniach to nasze żądne cudów i igrzysk społeczeństwo. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że siedzę w tym kotle i oberwę równo. Patrzeć na tych drani i słuchać ich też już nie mogłam. Ale nadal uważam, że należało ich przeczołgać przynajmniej jeszcze przez rok.
    Teraz PO zaczyna zbierać owoce nierządzenia, a PiS ma się pysznie i bezkarnie uprawia destrukcję, czyli jedyne co potrafi (moim zdaniem sterować nie potrafią niczym, ich tylko niesie).
    W rezultacie mamy to, przed czym tak bardzo chcieliśmy uciec. Nie mam pojęcia jak Tusk sobie z tym poradzi i jakoś nie bardzo mi go żal – sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało.

  51. Marchewa pisze:
    2008-01-28 o godz. 19:24

    a więc zaprzeczasz, że rząd PiS wiedział o tym, że Polska będzie musiała się stosować do przepisów unijnej dyrektywy dot czasu pracy lekarzy oraz o tym, że Polska wejdzie do Schengen? Zaprzeczasz, że rząd PiS wiedział o żądaniach płacowych lekarzy i celników? Te żądania nie były zgłaszane za rządów PiS? I zaprzeczasz, że rząd PiS niczego nie zrobił z tymi dwiema sprawami?
    Więc przyznajesz PiS, będącemu obecnie w opozycji, prawo do wytykania rządowi POPSL własnych zaniedbań?

    Serio? 🙂

  52. @mironk (2008-01-30 o godz. 00:46): czekaj, tylko kajecik otworzę 😉

  53. Jest takie stare powiedzonko: „Nie oglądaj się za siebie, bo ci z przodu ktoś przy…”
    Problem przerzucania się odpowiedzialnością za sytuację w kraju jest problemem wtórnym do kwadratu. Fundamentalne jest pytanie „co dalej?” zadane bardzo serio.
    Po stu dniach widać, że premier premierów nie ma pojęcia o zarządzaniu. Nie o rządzeniu, o zarzadzaniu mechanizmem gospodarczym państwa. Rządy sprawowane sa przez Brukselę, wszystkie wazkie decyzje zapadają tam, nie w Warszawie. Wstępując do UE godziliśmy się z tym. Polska natomiast potrzebuje teraz sprawnego zarządcy. Nie polityka wizjonera, a poganiacza mułów, zdolnego zmusić aparat państwowy do wydajnej, stabilnej pracy opartej o procedury, schematy organizacyjne. Taki facet zaczyna od audytu przejętego majątku, czyli stanu państwa. Definiuje punkty zapalne i przeciwdziała zanim na dobre wybuchną, a nie wybałusza gały na silikony Dody. Określa swoje zasoby i pole działania, a nie robi za zecera w Fakcie. Stabilizuje system monetarny i bankowy kraju jako krwioobieg gospodarki, a nie lata z puszką za proszalnego dziada u Jurka. Osobowość silnego przywódcy poparta wiedzą i doświadczeniem, to jest to, co może Polsce pomóc w najbliższych latach.
    Inaczej dalej społeczeństwo bedzie skakać sobie do oczu, co widać choćby powyżej, a grupka zwana układem, olgarchami czy jak chcecie, będzie rwała to co jeszcze zostało. Przykład? Nawet Holendrzy zrozumieli, Eureko pstryknęło palcem i żąda 35 miliardów czegos tam odszkodowania.
    A co zrobi nasze rude słoneczko, nasz geniusz Kaszub? Zapłaci im jakieś 25 miliardów i ogłosi sukces. Ponieważ robił trochę w reklamie, uzna że przyda mu się to na przyszłość przy staraniach o jakąś lukratywną posadkę w Brukseli.. A my znowu będziemy wyzywać się nawzajem od najgorszych przed przedterminowymi wyborami.

  54. Mały komentarz off topic: jest ciąg dalszy sprawy niepowołania sędziów przez Prezydenta – znamy już nazwiska całej dziewiatki bo Lech Kaczyński zdecydował się opublikować swoje postanowienie w Monitorze Polskim (co ciekawe odmowa nastapiła już w sierpniu 2007r, postanowienie wydano i opublikowano jednak dopiero styczniu):

    http://www.infor.pl/skany/spis.php?rodzaj=mpo&rok=2008&num=4&poz=38&str=0001

    Oczywiście natychmiast pojawiają pytania: dlaczego akurat ci sędziowie? Jakie były przyczyny odmowy? I kiedy możemy się kolejnej odmowy? To wszystko pozostaje wyjątkowo niejasne. I dziwne, że w mediach temat praktycznie nie istnieje.

  55. Odpocznijmy od Rokity. Głowa mała, co się dzieje:
    http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4877087.html :

    Księga kloszarda
    Marta Szarejko 2008-01-29, ostatnia aktualizacja 2008-01-28 15:40

    Ja przychodzę z taką śmieszną sprawą. Chyba jestem w ciąży

    Rys. Twożywo
    Rys. Twożywo Skargi i zażalenia. Usłyszałam je i przeczytałam w noclegowniach.

    Pani A.

    Chciałam tutaj poruszyć pewną sprawę pewnej agresji, która ma miejsce w moim kierunku. Pani G. powiedziała do mnie wczoraj wieczorem, że mnie zabije. Cytuję: „walnę cię w czerep, bo szkoda ręki”. Taki cytat zapisałam, bo jak się czegoś dochodzi, to trzeba mieć wszystko czarno na białym, więc wszystko mam w notatniku. Ja nie wiem w tej sytuacji, czy ja mam iść spać, czy nie, bo te groźby nie zaczęły się dziś i na pewno nie skończą się jutro.

    O.M.

    Wypadki pobicia, kradzieży, chuligaństwa są tu na porządku dziennym. O drugiej w nocy zostałam napadnięta leżąc w łóżku przez panią Eugenię P., która mnie uderzyła w rękę, wyrwała garść włosów, strąciła okulary. Z tej racji, że sprzeciwiłam się otwarciu okna.

    Mimo zimnych nocy okno jest niedomknięte tak, że dopływ powietrza jest zapewniony. Tydzień temu pani ta przyjmowała święte oleje i była umierająca.

    Kiedy wyrwałam się z opresji, zwróciłam się do Przełożonej, by zobaczyła, co się dzieje, lecz ona raczyła się pofatygować dopiero na drugi dzień.

    Pani E.P. radziła mi udać się do Prokuratora, którego ona się nie boi i jej nic zrobić nie może.

    Poprzednio groziła mi trzy razy pobiciem.

    Pani ta dostała trzy razy szmatą po twarzy od akurat sprzątającej.

    Również doktora L., który odmówił jej zapisania całej litanii lekarstw, nazwała skończoną świnią, chciała mu posłać anonim: „jeżeli chcesz się przenieść do wieczności, to lecz się u L.”.

    Frida znów pobiła Klarę i inne.

    N. jest abnegatką, nie myje się, nie kąpie, łóżko jej to istny obóz cygański.

    B. znów wprowadza ferment w pralni.

    Czy to jest schronisko, czy zakład dla chorych, czy hotel, czy restauracja i pralnia, ja się pytam.

    Były tu dwie panie, które zorientowały się już trochę w sytuacji, ale efektów jak nie widać, tak nie widać.

    W ogóle to wszystko mija się z powołaniem, są to albo domy publiczne, albo piekło wściekłych dewotek.

    Jeszcze raz proszę o przysłanie komisji, która wreszcie sprawdzi i wyczyści tę stajnię Augiasza.

    Jan

    Wszystko na świecie jest brudne. Czyszczę i czyszczę, i zawsze ktoś upierdoli to wszystko, najlepiej czyścić w nocy, wtedy wszyscy śpią, do rana jest prawie czysto, a potem znowu ktoś przyjdzie i ujebie lustro, podłogę, zlew, wszystko. Jak to tak może być, jest to żenujące mnie, mówiłem, że wszystko ma świecić i pachnieć, i co, kurwa, ciągle brudno, od rana do wieczora to samo, jak to tak może być.

    Teresa

    Ukradziono mi w nocy krem francuski. W tamtym tygodniu kawa, w tym krem, oszaleć można, wszystko ci zabiorą, lepiej niczego tu nie przynoś, tu nie ma pokoju, w którym czegoś by nie ukradli. Jak nie będziesz miała oczu wokół głowy, to nawet mleko w proszku ci wyniosą.

    Domagam się oddania mi tego kremu, a przynajmniej publicznego, grupowego szukania go, żeby nie było żadnych wątpliwości.

    Ja i tak wiem, kto mógł się na niego połasić.

    Z.

    Dzwonią, jasne, że dzwonią, codziennie. Porozwieszałam ogłoszenia i proszę, wczoraj na przykład. Odbieram rano, a tam męski głos w słuchawce pyta, czy chcę u niego sprzątać. A byłam akurat w sklepie, nic nie słyszałam, tak było głośno, więc mówię, że oddzwonię. Oddzwaniam. Rozmawiamy, ustalamy warunki, wszystko wygląda w miarę dobrze, trochę daleko, ale już nie ma to aż tak wielkiego znaczenia, pyta mnie, ile za godzinę, mówię, że dziesięć złotych, no i tak. Dziś rano miałam tam jechać, a on znów dzwoni i pyta, czy mam strój roboczy. No mam, mówię, mam. A on na to, czy mogłabym sprzątać w krótkiej spódnicy, to on zapłaci podwójnie.

    Tak mnie zdenerwował, tyle gadania i wszystko poszło się za przeproszeniem jebać, tylko mnie naciągnął, jak wtedy musiałam oddzwaniać.

    I tak codziennie.

    M.

    Nigdy nie podróżowałam, nigdzie nie wyjeżdżałam.

    Teraz żałuję.

    Może wszędzie jest jednakowo?

    Pani Paciorek

    Wróciła dopiero o 23.45. Dzieci mówiły, że pojechała do sklepu. Nie mówiła nikomu nic o swoim wyjściu i ewentualnym powrocie. Przyszła bez zakupów, za to z synkiem i mężem.

    Pani Paciorek powiedziała, że nie przyjdzie na sprawdzanie głupiej listy, następnie wzięła przykład z Czeczenek, które tu ostatnio przebywały, i zabarykadowała drzwi na noc w pokoju, zastawiając je łóżkiem. Następnego dnia powiedziała, że będzie robić, co chce, bo jutro (to jest w piątek) się wyprowadza.

    W piątek stwierdziła, że jednak jej mąż nie ma ich gdzie wziąć, więc się nie wyprowadzają.

    Ok. 23.00 wszczęła awanturę, że współmieszkanki robią wszystko, żeby jej dokuczyć. Jednak to ona (otwarte okno, śmietnik źle stoi itd.) każdego dnia ma o coś żal.

    O 3.40 stwierdziła, że któraś z pań śpiących na dole musi być pod wpływem alkoholu, ponieważ chrapie. Nie otrzymała oczywiście alkomatu od personelu, zaczęła więc przygotowywać się do spania na kanapie na podwórku.

    Wyprowadziła się następnego dnia o 00.21, bo – jak powiedziała – przestało jej się to wszystko podobać.

    Moja żona K.

    Nigdy nie dotrzymała danego słowa. Zmiany nastroju mojej małżonki powodowały jej częste ucieczki z domu, w trakcie których „zakochiwała się” w coraz to nowych absztyfikantach i dopuszczała się zdrad, o których mi potem opowiadała, nie mając z tego tytułu żadnych wyrzutów sumienia. Zdarzały się również wyjścia, o których do dzisiaj nic nie wiem, a były to eskapady kilkudniowe.

    Pierwszy raz o tym, że moja żona jest chora, dowiedziałem się w dzień naszego ślubu. Wróciła do domu o godzinie 8.00 z wysokim, szczupłym mężczyzną i oświadczyła, że jest to Boss Bossów, który otwiera jej trzy firmy i będzie miała pod sobą 100 pracowników. On zaproponował mi, żebyśmy wypili flaszkę, a ona, że zrobi kanapki.

    Nadmieniam, że był to dzień, w którym mieliśmy termin ślubu w urzędzie.

    Wyszedłem z domu i zatelefonowałem do rodziców K. Gdy opowiedziałem im o wszystkim, polecili mi zadzwonić na pogotowie i na policję. Zawiozłem K. do Szpitala Psychiatrycznego i tam dowiedziałem się, że jest to jej szósty pobyt w tej placówce.

    Odwiedzałem ją niemal codziennie przez 4 miesiące. Pytała mnie, czy ją jeszcze chcę. Jako że jestem człowiekiem słownym, honorowym i kocham K., to po jej wyjściu ze Szpitala ożeniłem się z nią i nigdy tego nie żałowałem. Gdy K. przyjmuje leki, jest naprawdę wspaniałą kobietą.

    Niestety, te okresy nie zdarzają się często. Wobec całego kształtu sytuacji proszę o przyjęcie mojej żony, gdyby zdarzyło się tak, że do Was trafi. Trafiała już do różnych placówek, rozmaitych noclegowni, jest więc szansa, że do Was trafi też.

    Wilhelma M.

    O 16.30 policja z tłumaczką przywiozła Wilhelmę M., która udawała, że mówi tylko po niemiecku. Z relacji policjantów wynika, że pani Wilhelma ukradła ze sklepu kilka czekolad.

    Cyjan

    Wnoszę o nieprzyjmowanie ludzi innej narodowości niż nasza. Całe życie byłem antysemitą i wyszło mi to na dobre, proszę mi wierzyć. Żadnych Czeczenów, żadnych Żydów, żadnych Niemców, matko, ostatnio trafił tu nawet Kongijczyk i co? – z miejsca zapytał o stadion, to już koniec świata.

    Wnoszą niepokój, brud, zamieszanie i strach. Dlatego żądam porządnego zastanowienia się nad tą poważną dla nas wszystkich kwestią, bo to już nie jest śmieszne, nigdy nie było.

    Niech każdy zostanie w swojej własnej betoniarce i wreszcie będzie spokój, którego, jak powszechnie wiadomo, tu niestety nie można zaznać.

    Emilia Fuchs

    Składam zażalenie na personel noclegowni, ponieważ wczoraj w nocy bez konkretnego powodu nie zostałam przyjęta. Powiedziano mi tylko, że zostanę przyjęta pod warunkiem kąpieli i zostawienia moich rzeczy na śmietniku.

    Czy to jest normalne, żeby człowiekowi z odmrożeniami kazać iść się natychmiast kąpać? I wyrzucić wszystkie rzeczy?

    Nie zrobiłam tego, w związku z czym noc musiałam spędzić na schodach.

    Bardzo proszę o pozytywne rozpatrzenie mojej prośby i sprawdzenie osoby, która tej nocy miała akurat dyżur.

    Doniesienie

    Niniejszym donoszę, co się dzieje: Kierownik W. ma na swoim koncie kilka niechlubnych uczynków. Okradał biednych starców z osobistych rzeczy, sprzedawał rzeczy nieboszczyków.

    Zabrał zakupioną żywność dla ludzi, którzy nigdy na oczy jej nie widzieli, a na pytanie, czy widzieli, byli bardzo zdziwieni.

    Urządził Wielkanocą zbiórkę dla starców w Schronisku. Ludzie dawali gotówkę, produkty, wędlinę, ubrania, a nawet rozmaite sprzęty domowego użytku. Dary napływały na ręce pana W. w jego własnym mieszkaniu, a nie do Zakładu, bez żadnej kontroli. Oczywiście dał trochę kiełbasy dla starców do Schroniska (dosłownie 2 kg) i jedną flaszkę wina musującego, a resztę zatrzymał dla siebie.

    Radziłbym dozór nad kierownikiem W., bo to jest „cwany lis”.

    Mam nadzieję, że teraz będzie sprawiedliwe załatwienie sprawy, bo do tej pory, za czasów dyrekcji poprzedniej, to było tolerowane i skargi były bez skutku.

    A zatem do dzieła.

    K.

    Ja przychodzę z taką śmieszną sprawą. Chyba jestem w ciąży.

    Ogłoszenie

    Prosimy uprzejmie o zwrócenie szczególnej uwagi pracownikom, że hasłem naszej instytucji jest „wszystko dla podopiecznych” i że zachowanie się ich winno być nacechowane najdalej idącą grzecznością i uprzejmością, aby w ten sposób złagodzić uczucie upokorzenia przy zwracaniu się do nas o pomoc.

    Frida

    Bardzo proszę o zwrócenie uwagi na zdrowie psychiczne Fridy, której nikt tu już inaczej nie nazywa, ponieważ ona na inne imiona zupełnie nie reaguje.

    Kilka uwag Pensjonariusza

    Kierowniczka czasem wraca w nocy z Dyrektorem w stanie nietrzeźwym.

    Ok. godziny 2 w nocy usłyszałem na drodze krzyki, wyszedłem zobaczyć – w tym czasie przez furtkę weszła J.K. a za nią Dyrektor w stanie nietrzeźwym. Zwrócił się do mnie w obelżywy sposób – zaczął mi wymyślać od chamów i innych synów za to, że zbyt późno otworzyłem bramę, następnie zaczął mnie bić jak psa pięściami po twarzy i głowie. Byłem tak zbity, że przez kilka dni nie mogłem ruszać szczękami.

    Gdy Dyrektor był już trzeźwy, zwróciłem się do niego z zapytaniem, dlaczego mnie tak sponiewierał – na to mi odpowiedział: przyjdź do mnie do biura to pogadamy.

    W kilka dni później dyrektor kazał mi wypłacić odszkodowanie tytułem za pilną służbę i dał mi kurtkę i buty z magazynu – prosząc przy tym, bym o zajściu nikomu nie meldował.

    Z wyrazami szacunku. K.U.

    N.N.

    Nie wierz mu, znam go, kłamie w żywych oczach, nie ma co mu wierzyć. Zostaw go, nawet go nie słuchaj, nie dawaj mu pieniędzy, nie dawaj mu słów, nie warto, nie można mu pomóc, ktoś inny kupi mu naleśnika w barze mlecznym, zabieraj się stąd, nikogo tu nie słuchaj, nikomu nie wierz, wszystko to pasożyty, tylko czekają, żeby naciągnąć na pieniądze, na czas, na uczucia, nikogo tu nie słuchaj, tylko ja mówię prawdę.

    Zofia

    Dwa miesiące temu przypadkowo zatrzymała się w moim mieszkaniu nieznana mi kobieta.

    Artibus

    Zobacz, kogo teraz wpuszczają na wernisaże. Mężczyźni w garniturach, kobiety w sukienkach, rozkwitające panienki porośnięte makijażem, czyści, aseptyczni ludzie.

    Oni nie mają pojęcia, na co patrzą. Oni nawet nie patrzą. Obrazy są bardziej żywe niż ci ludzie. Najważniejsza jest umiejętność snucia towarzyskich rozważań o niczym. Nuda to przywilej arystokracji. Chodzi o to, żeby było miło, żeby był szampan i przystawki.

    Sztuczne uśmiechy, sztuczne kwiaty, sztuczne bąbelki. Czarne rękawiczki, jasne podwiązki, tanie papierosy w drogich papierośnicach, rzadkie, rozcieńczone gówno.

    Nigdy mnie nie wpuszczają. Gdybym przyszedł w garniturze, pod krawatem, bez wózka, to co innego. A tak zawsze narzekają, że im śmierdzi albo że im tam coś jeszcze.

    Wolf

    Oni tam są. Oni tam są i wszystko widzą, wszystko kontrolują. Obserwują nas, podstępnie obcinają nam paznokcie przez sen, doczepiają sztuczne rzęsy, przyklejają tatuaże, rzucają tani paprykarz i dżem pod nasze drzwi.

    Powinnaś to wiedzieć – oni tam są. Na twoim miejscu już dawno bym się martwił, jesteś młoda, na pewno cię namierzyli. Gdziekolwiek uciekniesz, oni cię znajdą.

    Wszystko jest źle i będzie jeszcze gorzej. Kiedyś było inaczej. Wszystko było wiadomo. Dobro było dobre, zło złe, dobro wygrywało albo przegrywało ze złem, szatan był czarny, krew czerwona i już. A teraz co. Piekło staniało. Dobro się rozmywa i słabo je widać.

    Zobacz, jaka jest młodzież teraz.

    Inteligentna tak.

    Pracowita tak.

    Sympatyczna tak.

    Ale historii nie zna. Nie wie, jak było i nie chce wiedzieć.

    A ja ci mówię – oni tam są i wykorzystują wszystko.

    Ryszard

    Czy wstyd naprawdę jest taki zły?

    Nie widzę w nim nic złego.

    W związku z powyższym proszę o stanowczy zakaz paradowania nago lub półnago na odcinku między łazienką a sypialniami, i w ogóle wszędzie. Naprawdę nie każdy chce rzucać tak zwanym okiem na wdzięki co ponie-których pań.

    B.K.K.

    Nie mogę już spać z tego wszystkiego, spałam cały dzień, a jak się obudziłam, znalazłam jakąś kobietę pod łóżkiem, patrzyła na mnie, nie mogłam tego znieść, przestraszyłam się, nawet nie zdążyłam się ubrać, już nigdy nie zasnę, muszę kontrolować papiery, jadę jutro do prezydenta, mam dla nich ważne papiery, wreszcie, teraz nie wiem, czy mi czegoś nie ukradła, ciągle muszę je kontrolować.

    Wszyscy tu mają wszy, dzieci mają wszy, matki mają wszy, ta mała jest najbardziej zawszona, skacze ciągle po mojej pościeli, nie mogę spać, boję się o wszystko, o wszy, o papiery, wszystkiego tu trzeba pilnować, wszystko trzeba kontrolować, nigdy już nie zasnę.

    * Niektóre imiona zostały zmienione

    Źródło: Duży Format

  56. WIdziś Jacku nie może być każdy w takiej szczęśliwej sytuacji jak pan Prezydent Lech Kaczyński. Zauważ bowiem, że on niezależnie od tego gdzie się drapie, zawsze drapie się w głowę. I to w głowę Państwa. I już tylko dla tej satysfakcji opłaca sie być Prezydentem. I mniej więcej tyle miał z prezydentury do czasu ostatich wyborów.

    Premier Tusk bardzo chciał być premierem, ale nie bardzo pamięta już po co. Podobnie jak kiedyś Jarosław Kaczyński. On też: nic nie robił przez 2 lata, po czym obalił własny rząd i przeszedł do opozycji. Mial wszystkie atuty w ręku, a stać go było tylko na jakieś intrygi partyjne i posunięcia propagandowe bez żadnych rzeczywistych skutków.

    Magrud! Ja co prawda ostatnio nie czytam Urbana (dokładniej od sprawy Rapaczynski zwanej przez pomyłkę sprawą Rywina pluję na widok jego organu) ale to, że w Polsce nie ma partii politycznych (są tylko grupy interesów) to dla mnie jest od lat oczywiste. Kiedyś tu (gdzieś na początku 2007) takie zdanie napisałem i pan Janina Paradowska zechciała się ze mną nie zgodzić.

    Pozdrawiam

  57. Haneczka 10:34 i nie tylko

    Jasne, ze sytuacji nie mozna porownywac 1:1, bo Niemcy po kryzysie lat 20 i klopotach spowodowanych wzrostem znaczenia socjalizujacej lewicy mialy nieco inna podstawe gospodarcza.
    Celem politycznym Hitlera bylo zrobienie porzadku, naprawa panstwa, przywrocenie sprawiedliwosci spolecznej, zmniejszenie bezrobocia, przywrocenie Niemcom „godnosci narodowej i naleznego miejsca w Europie” a przede wszystkim wyciagniecie kraju z chaosu polityczniego poprzez np. likwidacje partii politycznych (nigdy nie robil z tego tajemnicy, juz w pierwszym programie politycznym w 1928 roku ta sprawa postawiona jest na centralnym miejscu).
    W poczatkach lat 30′ w niemczech panowal chaos i balagan, podsycany zreszta przez zgrabnie sterowana antyrzadowa propagande.

    Hitler nie mial (poczatkowo) dostepu do tak rozbudowanych mediow jak dzis (technika byla inna) ale mial do dyspozycji SA (Sturm Abteilung – doslownie dzial (oddzial) sturmowy NSDAP), ktore w 1933 roku lichylo bodaj 450.000 ludzi (glowniw ochotnikow wszelkiej masci) i musialo… zatrzymac przyjecia chetnych, bo administracja i logistyka nie nadazala. SA „zalatwialo” wszystkie sprawy – podobnie do… niedawnego ABW. Pisze podobnie, bo ABW nie mordowalo, ale metody dzialania byly bardzo podobne.

    Mnie nie chozilo o bezposrednie porownanie, tego co teraz dzieje sie w Polsce, bo t e r a z w Polsce jest (sterowany?, czy tylko logiczne lawinowe przesilenie?) chaos. A przeciez bylo tak dobrze….
    Podstawowa roznica jest to, te w Niemczech poznych lat 20 i wczesnych lat 30 ludnosc masowo popierala „wybawiciela”.

    Prosze pamietac, ze Hitler doszedl do wladzy i zostal kanclerzem Rzeszy w wyniku demokratycznych wyborow w roku 1932! Poparty przez ok 47% wyborcow. A NSDAP liczyla wtedy prawie…. 14.000.000 czlonkow.
    W pewnym momencie takze i NSDAP na pewien czas musiala zawiesic przyjecia nowych ochotnikow, bo nie nadazano za formaliami (np. drukowaniem legitymacji partyjnych).

    Dzis w Polsce – jesli wiezyc mediom i demoskopom – ponad 50% popiera aktualny rzad i to co jest (lub ma byc), i odrzuca to co bylo i to co ma zamiar wrocic.
    PiS tez raczej chyba nie ma problemu z pchajacymi sie don zwolennikami, bo juz dawno byloby o tym glosno.

    Role destrukcyjna w panstwie przejmuje w calej okazalosci palac prezydencki – dzis w Polsce aktywny dzialaniem antyrzadowy. Prezydent von Hindenburg, ikona niemieckiego ducha narodowego i (do czasu) autorytet moralny mie robily w Niemczech lat 30′ nic by krucha i krotka demokracje powojenna w Niemczech uratowac. Stal sie biernym przyzwolicielem i podpisywaczem tego, co mu z kancelarii Hitlera podetknieto.

    Dzis oprucz „ministerstwa propagndy” w kancelarii prezydenta jest niezastapione Radio Maryja i odpowiednia TV.

    Dzieki temu wierne partyjne pieski pana prezydenta moga publicznie osadzac i grozic(!!!!):

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4883574.html

    a brudna robote zalatwia pan minister Kaminski i spolka kancelaria prezydenta (patrz dzisiejsza konferencja prasowa w poludnie, link ponizej).

    Porownanie Niemiec lat 30′ i Polski 2008 nie jest wiec calkiem nie na miejscu.
    I tyklo patrzec, jak zapanuje w Polsce „rzad dektetow” – by opanowac haos, i jak juz uprzednio pisalem ö uratowac kraj.

    Musze ze zgroza przyznac, ze nie znam innego demokratycznego kraju na swiecie, gdzie wybrany w wyborach powszechnych prezydent publicznie niszczy wydrany w wyborach powszechnych rzad i jawnie szykuje zamach stanu (mowmy otwartym tekstem) tylko po to, aby jego rodzina (klika, mafia, „NSDAP”)* wrocila do wladzy.

    I zrobi prosze Panstwa wszystko….

    Pozdrawiam (jeszcze)
    z Lodzi

    PS:
    * polecam zajrzec do statutu NSDAP, nie bedziecie sie dziwic, dlaczego narod tak chcial III Rzeszy (…IV RP).

    no i prosze, sprawdza sie, gdzie nie spojrzec

    http://www.tvn24.pl/-1,1537069,wiadomosc.html
    http://www.tvn24.pl/-1,1537098,wiadomosc.html
    http://www.tvn24.pl/-1,1537033,wiadomosc.html

  58. Z Berlina albo z Łodzi (jeszcze)
    Zacznij od ortografii, polityką zamij się później.
    ABW = SA
    Kaczyński = von Hindenburg
    Radio Maryja, TV Trwam = aparat Goebbelsa
    Kaczyńscy = NSDAP
    IV RP = III Rzesza
    Jak skołowany trzeba mieć kaczan, aby napisać takie bzdury.
    Chyba psychiatra znajdzie jakieś ukojenie, choćby małą pastylkę.
    Albo jedź już do Berlina, niech pocierpi, a Łódź odpocznie.

  59. Z Berlina z Łodzi!
    Bez przesady. Oczywiście chaos jest sztucznie stworzony, klka ośrodków jawnych i niejawnych tworzy je celowo lub w wyniku rezonansu róznych poczynań, których celem nie jest sam chaos, ale efektem jak najbardziej.
    Celem obecnych strajkow jest pokazanie, że permier Tusk nie da rady, ale przyjdzie dobry Pan Prezydent i się dogada ze związkami. Chodzi o to, by dyskredytować rząd. Premier Tusk ma za swoje. On chyba na prawdę uwierzył, że ludzie na niego głosowali. A ludzie głosowali po prostu przeciw PiS. Zaniechanie wyjasnień najbardziej śmierdzących spraw i traktowanie poważne najbardziej skompromitowanych kreatur z poprzedniej ekipy automatem tych głosów mu zabierze.

    Pozdrawiam

  60. Szanowna Pani Redaktor! Pani jest z Krakowa więc pewnie rozumie Pani te animozje tak mocno „grane” na oczach całej Polski.Dzisiejszy pojedynek Waserman-Widacki w tvn24 uświadomił mi jak bardzo duchy przeszłości właśnie z Krakowa wpływają (ły) na rzeczywistość. Pamiętam jak dawno temu byłam w małej krakowskiej kawiarence do której „wpadła” młodzież,chłopaki w długich płaszczach z nonszalancją nie przekraczającą granic dobrego wychowania dyskutowali i to jak. Ja warszawianka studentka UW choć nie dałam po sobie tego poznać zostałam wbita w ziemię. Nie wiedziałam skąd ta pewność świata i siła. Rokita ( mój rocznik) swoją popularność zawdzięczał właśnie temu nieuchwytnemu urokowi krakowskiego mieszczaństwa. To dobry temat na książkę .W dzisiejszej rzeczywistostości liczy się skuteczność a to nie jest najmocniejsza strona Rokity podobnie jak żona. Z poważaniem !

  61. Jak ja naszej Szanownej Gospodyni współczuję.
    My możemy zrobić użytek z przycisku pilota do telewizora, nie musimy przeczytać głupawego wywiadu.
    W najśmielszych przewidywaniach nie wyobrażałam sobie, że dyskurs polityczny może być jeszcze gorszy niż dotychczas.
    Jak Pani to znosi? Te „putinady i zagrożenia demokracji” Kaczyńskiego, „zagrożenie bezpieczeństwa” Zybertowicza, Wassermana i Macierewicza, obrony „godności i szacunku” dla głowy państwa Fotygi, Kamińskiego i Polko oraz zagrożenie interesów pracowniczych Śniadka, Broniarza …… ?

  62. Pisanie dzisiaj o Rokicie to rodzaj zabawy intelektualnej. Kiedyś był to najlepszy student na swoim roku prawa UJ, potem kiepski polityk, teraz jest obśmianym mężem Nelly. I to by było na tyle.

  63. Pani Redaktor ! Drodzy Blogowicze !

    JMR (a tym bardziej jego żona Nelly) miał już swoje 5 minut( aż za dużo tych 5 minut było). Teraz niech nad tą osobą i jej „dokonaniami” w polskim życiu publicznym zapadnie milczenie. Im szybciej tego typu „indywidua” (szkodzące polskiej scenie politycznej i życiu publicznemu w naszym kraju od ponad dekady) – a jest ich jeszcze w polskim parlamencie, ministerstwach, elitach władzy całe mnóstwo – odejdą w nie-byt tym lepiej dla Polski, dla wizerunku naszego kraju za granicą, dla nas samych. No i atmosfera wokoło najszerzej pojmowanej polityki będzie się w związku z powyzszym oczyszczać. A to zbawienny proces…
    Pozdrawiam serdecznei.
    WODNIK53

  64. Ludzie
    nie wklejajcie tutaj całych artykułów! Bo dojdzie do tego
    że ulubione powieści niektórych internautów trzeba będzie czytać.

  65. Jacek,

    (Jacek pisze:

    2008-01-30 o godz. 21:44)

    Ty sobie jaj nie rób,

    każdy inteligentny czytelnik Pan Redaktor już wie od dawna, że kaczofaszyzm zagrażał polskiej demokracji, a profil psychologiczny Kaczorów wskazuje niedwuznacznie, że Hitler i Stalin to przy nich zwykłe pinczerki.

    Teraz natomiast okazuje się, że kacze jaczejki, inspirując strajki, chcą doprowadzić do anarchii i dewastacji państwa!

    Więc kaczofaszystowski prezydent szykuje zamach stanu! Cóż robić w obliczu takiego niebezpieczeństwa?!

    To, co radzi Pogromca Komunizmu Prezydent Wałęsa: wprowadzić stan wyjątkowy!

    http://wiadomosci.onet.pl/1683236,11,walesa_to_solidarnosc_oligarchow_mysla_nad_swoimi_kieszeniami,item.html

    CYTUJĘ:
    „Zdaniem Wałęsy, premier Donald Tusk nie jest w stanie kontrolować sytuacji, bo ma zbyt „miękkie serce”. – Obawiam się że doprowadzimy do anarchii tym sposobem – ostrzegał były prezydent. Dodał też, że jeśli dojdzie do protestu „Solidarności”, trzeba będzie wprowadzić stan wyjątkowy.”
    KONIEC CYTATU.

    Albowiem w obronie demokracji nieraz krew przelać trzeba!:

    http://wiadomosci.onet.pl/1683383,11,item.html

    CYTUJĘ:
    „- Strajki doprowadzą do stanu wyjątkowego – powiedział w Kontrwywiadzie RMF FM Lech Wałęsa. – Może polać się krew. Apeluję: dajmy tym ludziom trochę porządzić – mówił były prezydent.”
    KONIEC CYTATU.

    Apelujmy więc do Pana Premiera Tuska:

    Panie Premierze, inteligencka elita naszego kraju, czyli czytelnicy Pani Redaktor Paradowskiej w obliczu zagrażającego nam ze strony kaczystów ZAMACHU STANU wzywają do wprowadzenia STANU WYJĄTKOWEGO i natychmiastowego internowania Prezydenta Kaczyńskiego oraz PiSowskisch spiskowców!

    My zaś zgromadźmy się na placach i stadionach na wiecach POparcia rządu PO, gdzie damy pryncypiany odpór kaczystowskim warchołom i zamachowcom oraz POprzemy zdrowe siły demokratyczne!

  66. Wieści których naprawdę można było się spodziewać: http://wiadomosci.onet.pl/1683717,11,item.html
    Czy pp. Ziobrze, Engelkingowi et consortes nie dałoby się już za to tylko postawić zarzutu utrudniania śledztwa?
    Uważam że przykładne ukaranie tych panów (+ ewentualnie pań, jeśli uczestniczyły) jest sprawą podstawową. Każda władza (obecna też) musi być pewna, że następna sprawdzi wszystkie kwity i dyski, czyny i rozmowy.

  67. piszacy z Berlina
    przeginasz pale z tym porownywaniem sytuacji w niemczech kiedys a w polsce dzisiaj. Trzeba sie mocno wzmoc intelektualnie aby doszukiwac sie paraleli. Proba porownania ktoregos z Kaczynskich do Hitlera obraza przede wszystkim malarzy pokojowych i nic madrego nie wnosi do dyskusji na forum blogu. Zajmij sie lepiej czytaniem ksiazki Grossa . Domyslam sie ze planujesz wszczecie debaty na jej temat .

    A tak na marginesie ” ten plasik ” naszego Pana Prezydenta dziwnie sie kojarzy .

  68. Szanowna Pani Redaktor,

    wierzę Pani, kiedy prezentuje swoją niepewność, w sprawie domyśleń,- w jakim celu pan Jan Maria opublikował swój list. Panu Janowi Marii, wierzę na 100% ,że nie ma kochanki, jak ogłosił w liście.
    Pani, na powrót, wierzę, że pan Jan Maria, do polityki się nie nadaje, gdyż jest małym dyktatorem/Pani opinia o charakterze pracy dla pana Jana Marii/, jako minister był kiepski itd.
    Teraz się będę dziwił! A więc dziwię się ,że hipotetyczny kodeks wyborczy, którogo stworzeniem zająłby się pan Jan Maria, to byłoby a’priori, wydarzenie niemal epokowe.
    Janowi Marii, taka laurka dla jego próżnej natury, od takiego Autorytetu jak Pani , napewno już robi tak dobrze, że nie musi się jż zniżać do tak przeciętnego zadania, jak mawiają jego zacni klakierzy , tu i ówdzie. U nas na Wybrzeżu dzieło ocenia się gdy już jest, takie regionalne dziwadło.
    Swego czasu byłem świadkiem, wokalnych popisów przestarzałego ministranta, który ocalał przed młodzieńczym atakiem mutacji, a już dopadała go starcza „tremolonka”, więc wątek „dobrego” śpiewania pan Jana Marii pominę milczeniem i zgrozą.

    Po takich „lużnych ” dyrdymałkach, spowodowanych ogólną degręgoladą w kraju, zapytam Panią: Czy dobrze się Pani czuje po poświęceniu kawałka swojego Autorytetu, dla pana Jana Marii, stwierdzając na koniec , że J.M.R. – to „poważny polityk.” Krakówek ” górą? Pani Redaktor……………………..

    Pozdrawiam,Eddie.

  69. AKwz53

    (2008-01-31 o godz. 15:31)

    Zaprawdę, POwiadam Ci – nie przegina piszący z Berlina!
    To przedstawiciel naszych najświatlejszych elit; tego dowodem jest owa śmiała parelela między hitleryzmem a kaczyzmem.

    Świadcząca o inteligencji wybitnej, nietuzinkowej, zaszczytnie sytuującej Go w elitarnym gronie takich innych tuzów intelektu jak Szanowna Pani Redaktor Paradowska wraz z Panem Passentem i całą nieomalże obsadą Polityki, a także Panowie Geremek, Lis, Żakowski i Michnik (ten ostatni oczywiście z wiernym zespołem GW).

    Zwróć uwagę na to, że kaczy totalitaryści już w 1992 szykowali zamach stanu, i to razem z Macierewiczem i Olszewskim:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4777822.html

    CYTUJĘ:
    Lech Wałęsa zaapelował do Bronisława Komorowskiego o zbadanie wypowiedzi członków PiS-u w oparciu o książkę gen. Edwarda Wejnera „Wojsko i politycy bez retuszu”, według której w 1992 roku przygotowywano zamach stanu i internowanie Wałęsy. Wg Wejnera, stali za tym bracia Kaczyńscy, Antoni Macierewicz i Jan Olszewski.
    KONIEC CYTATU.

    Zwróć uwagę na i to, że oto Pan Prezydent Wałęsa ostrzega dalej:

    CYTUJĘ:
    B. prezydent ostrzega też, że zamach stanu jest obecnie możliwy bardziej niż się to wydaje z powodu zróżnicowanych nastrojów politycznych Polaków.

    „Podkreślam, że nie należy lekceważyć możliwości takich zagrożeń, aby nie dopuścić do próby przygotowania podobnych działań, jakie opisuje gen. E. Wejner” – pisze Lech Wałęsa.
    KONIEC CYTATU.

    Tu dodam, że obecnie wspomożone one będą przez skrytobójcze komanda moherowych ninjów, wypożyczonych z Torunia i oddanych pod dowództwo ciągle goszczącego w Radyju Macierewicza.

    A przecież w świetle ostatnio odkrytego inspirowania strajków przez określone, kaczystowskiej proweniencji siły widać, że zamach jest już tuż-tuż!

    Najwyższa więc pora na wprowadzenia stanu wojennego dla zapobiegnięcia stoczeniu się Polski w otchłań kaczototalitaryzmu i uratowania demokracji!

  70. AKwz53 15:31

    dziekuje za mile slowa i jdynie sluszne pouczenie.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  71. Jacek
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=145#comment-44174

    Ty jak cos napszesz to – palce lizac!

    Pozdrawiam w samo serce
    z Berlina

  72. InDoor
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=145#comment-44175

    Widzisz, presada moze i jest ale paralele tez znaczne.

    1. Przypomnij sobie slynny juz wywiad pana (jeszsze wtedy premiera) J. Kaczynskiego z 2007 roku (jak znajde link, to podam, jest gdzies w ktoryms z moich dawnych wpisow) ktory otwarcie powiedzial, ze najlepszy dla Polski bylby system jednopartyjny (czytaj PiS) z silna wladza rzadowo-prezydencka. Wtedy nie byloby tego chamskiego i zajadlego napadywania na rzad i mozna by w Polsce zaprowadzic prawdziwy porzadek, prawo i sprawiedliwosc.
    2. To co wyprawiaja teraz byly premier i jego „ekipa” (tu przepraszam tworcow znakomitego serialu pod tym tytulem, po prostu zbieznosc slowna, nic wiecej!) to bardzo przypomina podjazdy, prowokacje i personalne niszczenie bedacych wtedy przy wladzy (przed 1932 rokiem) i doprowadzenie do takiego chaosu, by przyszedl wybawiciel.
    3. dzalania Prezydenta stawiaja Hindenburga do kata, ale on byl stary i zchorowany. Czego wiec jeszcze mozemy spodziewac sie po mlodym i preznym polskim prezydencie?
    4. Po wyborach 1932 – czyz nie przypominalo to jako zywo „dekomunizacji”, „deubekizacji” „praworzadnosci” i „sprawiedliwosci” w Polsce po wyborach 2005?

    Widzisz, jak sie patrzy na to z boku i ma sie do dyspozycji duzy material historyczny, to czasem inaczej widac. Nie zawsze znaczy, ze slusznie, bo kazda ocena jest z natury subiektywna – ale w tym urok dyskusji i blogu, takiego jak ten.

    Przy okazji, jeszcze raz polecam Wam wszystkim ksiazke „Trzecia Rzesza w swietle Norymbergii – bilans tysiaca lat” Joe Heydeckera i Johannesa Leeb, wydana w Polsce (tylko jeden raz!!!) przez Ksiazke i Wiedze w 1979 roku (wydanie oryginalne w 1975, Wilhelm Heyne Verlag, München).

    Miektorym z naszych szanownych Towarzyszy bardzo by sie ta wiedza przydala.

    Pozdrawiam
    (znowu) z Berlina

    PS: „Strach” Grossa czytam (ze wszystkimi przypisami, one czesto wazniejsze od tekstu „w srodku strony”, nie zapomne napisac Wam co mysle.

  73. Czyz nie przypomina to Wam czegos (takze a propos poprzednich wpisow)?

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4885389.html

    Zaraz dowiemy sie, ze ten nieszczesny wypadek samolotu to zamach terrorystyczny (zaplanowany przez rzad) tyle, ze ladunek wybuchowy podlozono (bo rzad tepy, i nieprofesjonalny) przez pomylke w samolocie tych biednych lotnikow a nie (jak z pwenoscia planowal Tusk) w samolocie prezydenta…

    Jak daleko jeszcze z ta paranoja….

    Pozdrawiam po raz kolejny
    z Berlina

  74. Po raz kolejny uprzedzam, że grozi nam kaczystowski przewrót. Nasze słońce słońc jest zagrożone, nasz premier premierów może być obalony. Kaczystowskie bojówki moherów terroryzują Polskę. Podziemne AK oplata pajęczą siecią kraj, prowokuje niedobory płacowe i steruje eskalacją strajków.
    Walczmy w obronie prawdomówności Michnika, honoru Geremka, sprawiedliwości Ćwiąkalskiego, inteligencji Hanny G-W, uczciwości Pitery.
    Nade wszystko strzeżmy naszego geniusza Kaszub, wielkiego historyka, nasze słońce słońc, orła i sokoła, on jeden zbuduje nam wszystko i wszędzie. On jeden wie jak to zrobić. Chwała mu, chwała!
    Zaciągnijmy Tuskową straż!!!

  75. Jacek 21:34
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=145#comment-44227

    Ty jak cos napszesz to – palce lizac!
    Teraz to i u nog…

    Pozdrawiam

  76. uchachany
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=145#comment-44212

    Dziekuje za slowa i porownania, ktore mnie nobilituja.
    Byc postawionym w jednej lini z tak znakomitymi mistrzami sztuki dziennikarskiej i publicystyki wspolczesnej Polski to wiecej niz zaszczyt.

    Pozdrawiam
    z Berlina

    PS: a i z Walesa masz racje. Chyba masz dobrego nosa do takich spraw…

  77. To już chyba koniec szerszego otwarcia, ze strony PiS-u, na inteligencję, młodych wyborców i centrowy elektorat. Wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, na temat „Gazety” RMF-u, i innych „antypolskich” mediów, to powrót do starej retoryki, chyba nawet w ostrzejszej formie niż kiedyś. Widać tu całkowity brak jakiejkolwiek spójnej koncepcji przemawiania do wyborców – z jednej strony słowa o łagodzeniu przekazu, a z drugiej, takie coś… trudno nawet o komentarz, bo nieprzyzwoite słowa same cisną się na klawiaturę.

  78. Jacek, 21.34
    Przeczytałem wszystkie twoje posty i mam dla ciebie propozycję: Może być tak raz i na zawsze od********* się od Tuska, bo jesteś niekompetentny w każdej sprawie o której piszesz, a uczepiłeś się go jak rzep psiego ogona. Napisz od razu, że kochasz Jarkacza miłością czystą i daj nam spokój !
    PS. NIe jestem Kaszubem i nie głosowałem na PO !

  79. Do Jacka:

    Poniewaz przez bywajacych tutaj Forumowiczow zostaniesz zapewne zignorowany a niewatpliwie zalezy Ci na zwroceniu na siebie uwagi poprzez ow sarkastyczny pamflet osmieszajacy (wg. Ciebie niestety, ale widac smiesza Cie jedynie wlasne dowcipy) obecny gabinet, podziele sie kilkoma uwagami. Kunszt literacki niewatpliwie w Tobie drzemie. Poza trescia, ekspresja i stylem typowa dla stachanowcow powinienes pamietac rowniez o FORMIE: Slonce Slonc powinno byc pisane wielka litera. Na edukacje, Moj Drogi, nigdy nie jest za pozno. Tuzow akademickich nie brakuje bowiem wsrod Twoich autorytetow:
    Edgar Gosiewski -dlugololetni student prawa. 14-letnia droga do magisterium. Pawel Poncyliusz -w ramach tzw. continuous education do dzis studiuje historie. Dodajmy: od 1989 (wiec juz te poprawna, egh. wybiorczo-michnikowska jak mawiaja w Twoich kregach). Mysle, ze pobije Edgara. W PISie zawsze sie scigaliscie;)
    Nie zapominajmy o marszalku Putrze: zasadnicze slusarskie.
    Najblizszy stylem bylby jednak w Twoim przypadku posel Suski: Pomaturalna Szkola Technik Teatralnych.

  80. kaczofaszyzm naprawdę nam groził i nadal grozi. Najlepszym dowodem są takie „kwiatki” jak Jacek. To siedzi głęboko w mentalności. Mentalny bolszewizm, pretensje do jedynie słusznej racji.
    Lord Darth Kaczyński liczył, że założone pułapki – skutki braku działań „najleszego rządu w historii Polski” (hłe hłe, najlepszego 😉 hi hi rządu 😉 wypalą Tuskowi w twarz i będzie szybko mógł wrócić. Tymczasem Tusk gasi jeden pożar po drugim (i z winy PiS musi się tym zajmować, zamiast reformować państwo, budować drogi i stadiony), a Darth Kaczyńskiemu mięknie rura i puszczają nerwy. Ostatnio nawoływał Tuska do opuszczenia polityki. Szkoda że sam nie zastosuje się do wlasnej rady.
    A może i nie szkoda? Nich patrzy, jak zdycha jego IV mRoczne imPerium. Niech patrzy, jak jego mroczny zakon PiSth odchodzi w zapomneinie. :-)))

  81. I co tu dodać? PiSizm siedzi głęboko w ludziach, niestety. 🙁

  82. z Berlina:
    Też dostrzegałem liczne analogie między PiS i NSDAP — bardzo podobne postrzeganie świata rzucało sie wprost w oczy (właściwie wystarczy ‚Żydów’ zastąpić ‚komuchami’, ‚Niemcy’ — ‚Polską’, a ‚dyktat wersalski’ — ‚okrągłym stołem’ i po takim podstawieniu przemówienia Hitlera czyta się jakby wyszły z ust Jarosława Kaczyńskiego).

    Jednak warto pamiętać o istotnych różnicach, a raczej jednej różnicy: NSDAP posiadało swoje masowe bojówki (SA), które nie stroniły od użycia przemocy. Takie zastosowanie przemocy było obce PiSowi. I choć PiS przejmując służby specjalne używał ich czasem w niecnych celach, to nigdy nie przyjęło to rozmiarów w jakikolwiek sposób porównywalnych z dokonaniami ludzi Goringa (najpierw) i Himmlera.

    Jeśli przy PiS powstaną paramilitarne bojówki, narzucające zdanie tej partii, wówczas będzie należało bić na trwogę. Jednak obecnie taki ‚kaczofaszystowski’ wariant wydaje się zupełnie nierealny.

  83. -> PAK

    (2008-02-01 o godz. 09:06)

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=145#comment-44253

    Napisałeś
    (CYTUJĘ)
    „NSDAP posiadało swoje masowe bojówki (SA), które nie stroniły od użycia przemocy. Takie zastosowanie przemocy było obce PiSowi.

    Jeśli przy PiS powstaną paramilitarne bojówki, narzucające zdanie tej partii, wówczas będzie należało bić na trwogę. Jednak obecnie taki ?kaczofaszystowski? wariant wydaje się zupełnie nierealny.”
    (KONIEC CYTATU)

    CO TAKIEGO??!!

    Z uznaniem PiSu za organizację zbrodniczą i jego delegalizacją chcesz czekać aż do momentu, w którym zacznie tworzyć paramilitarne bojówki?!

    Ależ on już je ma: to setki tysięcy zbrodniczych fanatyków Ojca Dyrektowa, gotowych do urządzenia nowej nocy Św. Bartłomieja tym, których wskaże ich oszalaly z nienawiści do demokracji, POstępu i Tolerancji guru!

    Rząd PO POwinien się w tej sytuacji wykazać taką samą stanowczością i patriotyzmem jak Generał Jaruzelski, który w obliczu narastające anarchii i przygotowań do zamachu stanu czynionych przez Solidarność i siły klerykalistycznej reakcji nie zawahał się zawiesić demokratycznych swobód i ocalić kraj przed bratobójczą wojną domową oraz obcą interwencją!

    Stan wojenny jest potrzebny już teraz, a nie w jakiejś hipotetycznej przyszłości!

    Takie autorytety jak Panowie Michnik i Geremek z pewnością wytłumaczą europejskiej i światowej opiniii publicznej konieczność zastosowania tego posunięcia dla obrony demokracji zagrożonej przez przygotowywany przez PiS zamach stanu. Może przygotują także grunt pod uzyskanie pomocy militarnej NATO? Trzeba sie bowiem liczyć z silnym oporem elementów kaczofaszystowskich oraz katofaszystowskich i koniecznością przełamania go siłą.

    W wyniku stanu wojennego należy:

    – zdelegalizować PiS jako wylegarnię kaczofaszyzmu z natychmiastowym aresztowaniem przywódców i członków (w tym prezydenta Kaczyńskiego), po czym w trybie doraźnym wytoczyć im procesy za przynależność do organizacji zbrodniczej i próbę zbrojnego obalenia ustroju;

    – zdelegalizować Radio Maryja jako wylęgarnię katofaszyzmu z natychmiastowym aresztowaniem Ojca Dyrektora i jego najbliższych współpracowników oraz aktywistów Kół Przyjaciół Radia Maryja, będących de facto katofaszystowskimi jaczejkami szkolącymi terrorystyczne bojówki, i wytoczyć im procesy za przynależność do organizacji zbrodniczej i próbę zbrojnego obalenia ustroju;

    – zamknąć kaczystowskie media takie jak Gazetę Polską czy Wprost;

    – po usunięciu tych wrzodów ze zdrowego ciała polskiej demokracji urządzić wybory wreszcie pozbawione udziału i knowań przeciwników demokracji, grupując wszystkie zdrowe i postępowe siły we Froncie Jedności Demokratycznej.

    Nie stać nas przecież na powtarzanie błędów, które popełniła demokracja dopuszczając do powstania totalitaryzmu, nieprawdaż?

  84. Ble,ble,ble….

    Aż tak nudno? 🙂

  85. uchachany pisze:
    2008-02-01 o godz. 12:32

    – zdelegalizować Radio Maryja
    – zamknąć kaczystowskie media: Gazetę Polską czy Wprost;

    hm, dwa razy na dobę i popsuty zegar wskazuje właściwą godzinę :-))

  86. Do Jean Paula.
    Nie mogę się od********* się od Tuska, bo się do niego nie przy*********. Poproszę o przykład mojej niekompetencji. Chciałbym popracować nad sobą.
    Do Emilii Plater.
    Słowo Słońce jest nazwą własną gwiazdy naszego układu planetarnego, jak Tusk naszego słońca słońc. Póki co nie odnotowałem na Donku wybuchów termojądrowych, więc pozostanę przy „s”. „Mój drogi” w tekscie też raczej z małej litery, forma grzecznościowa dotyczy zaimków osobowych.Nie śledzę osiągnięć akademickich posłów RP. To co napisałaś, oznacza, że przeskoczyłem niektórych o dwa stopnie naukowe. Ale czy to powód do zadowolenia?
    Do Oldaho.
    W Jacku siedzi „mentalny bolszewizm, pretensje do jedynie słusznej racji”, a przecież tylko my mamy rację. Tylko ona jest jedyna, słuszna PO-racja.
    Do z Berlina.
    Dobrze, że jesteś tam i zostaw paluchy w spokoju.
    Do wszystkich.
    Jest mi miło, że okazaliście zainteresowanie. Miałem nadzieję, że kłując słońcem słońc, pokażę bezkrytycznym zwolennikom PO, durnotę ślepej wiary w Donka. Rządzą nami wciąż ci sami ludzie w różnych konfiguracjach od prawie dwudziestu lat. Jak jest , każdy widzi. Co jakiś czas z peletonu wyrywa się na czoło znana od lat gęba, puszcza oko do narodu i mówi „Chłopaki, teraz to będzie super, ci przede mną to stado oszustów, złodziei, ja to dopiero zrobię porządek, będeziecie żyli jak w Japonii, Irlandii czy gdziekolwiek chcecie.” Zwykle wychodzi druga Etiopia. Zamysłem moim było, wywołać chwilę refleksji zdeklarowanych zwolenników PO. Co będzie, jeśli Donek okaże się kolejnym niedojdą bez przygotowania merytorycznego? Może należy to rozważyć w głębi duszy? Może nie dawać bezgranicznej wiary tubom propagandowym typu p. Paradowska? Kupić raz na jakiś czas Nasz Dziennik i Nie? I porównać?
    Ja po pierwszych stu dniach odnoszę wrażenie, że Donek polegnie. Brak mu charyzmy, iskry bożej, a przede wszystkim przygotowania merytorycznego. Otoczenie porównywalne do poprzedniego dworu. Czym Chlebowskie, Pitery, Komorowskie, Schetyny różnią się od Gosiewskich, Putr, i innych. Przykład? Radek. Pasuje jak ulał. I do PiS-u i do PO. Ze współczesnej polskiej myśli politycznej, najbardziej odpowiadają mi poglądy Bugaja. Czyli lewa strona, ale z zupełnym wyłączeniem czerwonej zarazy spod znaku SDRP, SLD, LiD itd. Prawej stronie kibicuję raczej, niż angażuję się emocjonalnie.
    P.S. Mimo, że nie lubię p.Paradowskiej, to ze zdziwieniem unoszę brew. Nie wycina. Takie wpisy na GW nie są absolutnie możliwe.

  87. Uchachany- chyba opętany jeśli piszesz serio, a jesli jednak kpisz co podejrzewam, to nie przeginaj z siłą rażenia Gazety /rzekomo Polskiej/, ojca dyrektora z Torunia itp bełkotów.
    Mniej zacietości, a więcej argumentów, wówczas można dyskutować.
    A Rokita gdzieś przepadł w tym wszystkim i dobrze. Im mniej tej pary młodych? tym spokojniej i przyjemniej.

  88. Jacku!
    Jeśli pozwolisz, krótka uwaga. Rzuciło mi się w oczy stwierdzenie: „Kupić raz na jakiś czas Nasz Dziennik i Nie”. Jerzy Urban pewnie oczy wybauszy, jak przeczyta taki wpis. Nie i Dziennik Polski. Istna schizofrenia.
    Co do reszty Twojego wpisu (odnoszę się wyłącznie do Twoich poglądów a nie do personalnej polemiki z innymi uczestnikami blogu) – ostry, ale nie bez pewnych racji.
    Sam odnoszę wrażenie, że Tuskowi wróciła ciamciaratowatość. Niemniej jednak jest inny, z całą pewnością mniej psuje niż jego poprzednik, po którym trzeba mnóstwo sprzątać.
    Problem w tym, że nie dajesz już Tuskowi czasu na wykazanie się byciem lepszym. Tusk rządzi dopiero czwarty miesiąc, a PiS psuł kraj 2 lata. Więcej cierpliwości, mniej ciśnienia w sercu i głowie. Może się okazać, że błądzisz, słuchając głosicieli skrajnych poglądów.
    PS.
    Janina Paradowska nie wycina wpisów. Nawet tych obraźliwych pod jej adresem. Więc nie bardzo wiem, czym tu się zachwycasz. W końcu Polityka to Polityka a nie jakaś medialna wyrocznia pod nazwą Gazeta, która po nadmuchanej aferze z Rywinem obniżyła i loty i wpływy.

  89. Jacku, Moj D-rogi,

    nie bardzo rozumiem jak mogles przeskoczyc wymienionych przeze mnie akademikow z PISu o dwa STOPNIE naukowe, gdyz zaden z wymienionych przeze mnie panow ZADNEGO stopnia naukowego nie posiada.

    W Polsce istnieja jedynie dwa stopnie naukowe a mianowicie doktora i doktora habilitowanego. Innych stopni naukowych nie ma. Prawdopodobnie w bardzo powierzchowny i kolokwialny sposob mylisz stopien naukowy z tytulem zawodowym badz tytulem naukowym.
    Osoba, ktora posiada ktorys z tych dwoch stopni naukowych nie powinna mylic tak elementarnych pojec. Tymbardziej Ty…
    Na przyszlosc polecam Ustawe z 14. marca 2003 r. (Dz. U. nr 65)

    Ja rozumiem, ze w PISie plecie sie bzdury… I to mnie nie zaskakuje. Twoje zas przekonanie o ignorancji zagladajacych tu Forumowiczow raczej zdumiewa. Coz, widac, ze postrzegasz innych przez wlasny pryzmat…

    Czy wzbudziles zainteresowanie? Chyba tak, podobnie jak pewien pan rozpinajacy plaszcz na Plantach…

  90. Manipulacje „Rzeczpospolitej”

    W dzisiejszym omówieniu na swej stronie internetowej wyników badań Edelman Trust Barometer („Elity ufają ‚Rzeczpospolitej'”), dziennik ten podaje, że „według najnowszej edycji badań” ETB, zaufanie do rządu wykazuje jedynie 11 proc. ankietowanych przedstawicieli elit w Polsce. Jest to najniższy poziom deklarowanego zaufania spośród wszystkich badanych państw.

    Wygląda to na pozór fatalnie dla nowo wybranego rządu. Mam nawet wrażenie nieukrywanej satysfakcji „Rz” z tego powodu.

    Ale rzecz ma się w istocie inaczej. Badanie, którego wyniki opublikowano w tym miesiącu, przeprowadzone było w październiku i listopadzie 2007 roku, a więc wskazuje na brak zaufania do poprzedniego rządu. Co więcej, zaufanie do rządu spadło znacząco w ciągu roku, bo jesienią 2006 zaufanie deklarowało 17 proc. polskich elit i było ono wyższe niż w Wielkiej Brytanii. Widać więc rezultat „pracy” poprzedniego rządu. Potwierdzony wynikiem wyborów.

    Nic na ten temat w omówieniu „Rzepy”.

  91. PAK
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=145#comment-44253

    tylko wtrace: PiS mial swoje „bojowki”, co prawda pozyczone, ale wierne – Molodziez Wszechpolska (dzis juz jakos zapomniana).

    Partnerzy „po klawiaturze”:

    wyraznie czekmy na nastepny wpis Pani Redaktor Gospodyni, bo jakos uchodzi para w zamian za to nadciagaja inwektywy. Emilia Plater probuje lagodzenia obyczajow, polecam uwadze i zastanowieniu adresatow.

    Mnie to juz nie bawi.

    Tym bardziej ze magrud (ktora bardzo cenie, mimo, ze nie zawsze sie z nia zgadzam) juz jakies dwa tygodnie temu napisala:

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=143#comment-43728

    „U nas polityczne spory i rywalizacje koniec, końcem zawsze rozwiązuje prokurator. A to co oswojone, czyli normalne lęku nie wywołuje?”

    Jesli magrud tak pisze, to wie co pisze. Nie uwazacie, ze jesli naprawde tak w Polsce jest to jest to to dowod absolutnej degrengolady moralnej i umyslowej?
    Daje temu zreszta przyklad co chwila jakis byly „polityk” (dzis znowu 00Ziobro) i ciagle kogos pozywa. Zabawa w procesy. Snieszne? nie …. tragiczne!
    Bo to doprowadza i sankcjonuje tzw. „wolnosci”, powinno byc pseudo-wolnosc, slowa i czynu, dyskredytujac zarowno strony sporu jak i Justicje*.

    To dardzo smutne…..

    Ide czytac „Strach”, bo mam wyrazne zaleglosci…

    Pozdrawiam
    z Berlina

    PS: prym wiedzie w tym dwoch braci prawnikow (profesor i doktor praw), ktorzy prawa nie szanuja, interpretuja je dowolnie, szydza z Trybunalu Konstytucyjnrgo, zarzucaja genetyczna zgnilizne i moralny upadek sedziom Sadu Apelacyjnego, prawnikow per se uwazaja za sitwe i klike.
    (moze to dlatego, ze na studiach „dostalo im sie”od kolegow i musieli – mimo nietegiej postury – targac akta???).

    Jacku! musze Cie zmartwic, ale od poniedzialku bede znowu kilka dni w Polsce.

  92. od paru dni nie daje mi spokoju taka wizja: Ziobro wbija gwóźdź laptopem. Normalnie nie mogę się od tego obrazu uwolnić ;-))

  93. Jacek Kurski 14.44
    Jeżeli twierdzisz że nie przypie*********ś się do Tuska, którego nazywasz familiarnie Donkiem ( Paśliście razem krowy, czy świnie ?), to łżesz jeszcze bardziej bezczelnie niż Zbigniew Ziobro, na konferencji w sprawie laptopu i kart sim. A tylko jeden człowiek w Polsce potrafi kłamać bardziej bezczelnie od Zero Zero – mianowicie Jacek Kurski.
    I znowu wyszło szydło z worka !
    A swoja drogą te przeprowadzki u Zero Zero, to chyba wygladają jak atak pijanej brugady antyterrorystycznej. Szkoda, że nie nakręcono filmu szkoleniowego.
    Ps. Nie musisz już nad sobą pracować. W dziedzinie bezczelnych kłamstw jesteś na absolutnym topie.

  94. do PAK i z Berlina (mojej rodzinnej Łodzi?) drogi PAK’u zmieniły sie epoki. Społeczna praktyka posunęła się do przodu, więc PiS nie mogła wejść wygodnie w buty NSDAP, ale bardzo tego chciała i ze skóry wyskakiwała, by tego dokonać. Z Berlina ma dużo racji, posiada wystarczającą wiedzę oraz wie co pisze i mówi. To nie tylko retoryka. To nie fanatyzm. To, niestety!, fakty. Pozdrawiam Was obu

  95. Jacek,
    Dobre to co piszesz. Ja też do Bugaja mam sentyment. I myślę, że daleko by zaszedł gdyby nie jego charakter.
    A co do PO, ostatniej nadziei naszej inteligencji, to masz oczywiście rację.
    Słonko słońc to kiepski aktorzyna, któremu nie chce się uczyć roli.
    Przy nim taki Marcinkiewicz to talent na miarę Heleny Modrzejewskiej, albo Al Pacino.
    POPiS w takiej czy innej konfiguracji, co za różnica. Chłopcy awuesowcy bawią sie teraz w wojenkę. A przed 1993 r. to było inaczej?
    A co wyprawiał Wałęsa! Gorzej, że alternatywy nie staje. Człowiek tęsknić zaczyna do polityków tej miary co Giertych i Lepper, o Millerze nie wspomnę. Ci to prznajmniej mieli jaja.
    Pawlak też jakiś drugiej świeżości. Wygląda na to, że chce kolegom dać nauczkę za to, że go smyknęli kiedyś z funkcji prezesa. Wygląda na to, że zemsta będzie totalna. Widać, ze wicepremier ma plany jak najbardziej biznesowe. I zanim aktyw się zorientuije będzie już po PSL.
    Ale co ja biedna sierotka zrobię jak ogłoszą kolejne wybory? Iść głosować, i legitymizować to polityczne badziewie wstyd, nie głosować wstyd.
    Podpalić się w proteście też głupio. Niełatwo być w Polsce obywatelem. O niebo łatwiej być politykiem.

  96. Pieklo wybrukowane jest dobrymi uczynkami , ale rowniez uslane jest politycznymi trupami tych ktorzy tymi uczynkami probowali nas uraczyc.
    Zamiast odpoczywac od Rokity proponuje w intencji Jego politycznej duszy odmowic : Wieczne odpoczywanie……….
    Jan Rokita pozostaje w naszej pamieci jako czlowiek szlachetny , uczciwy i gleboko oddany wyznawanym ideom. Na tle innych nawiedzonych politykow wyroznial sie otwartoscia umyslu , erudycja , szacunkiem dla swoich oponentow . W rozmowach z dziennikarzami wyroznial sie gloszeniem kontrowersyjnych pogladow i duzym zacieciem polemicznym .

    Janku , mam do ciebie prosbe : nie godz sie na to aby twoje polityczne truchlo wykozystywane bylo do dekorowania waznych gabinetow lub uswietniania przeswietnych gremiow.

  97. Zawsze denerwowało mnie gadulstwo Ziobry, słynny”ziobrotok”.
    A dziś zaczęłam się cieszyć, bo tak się bidul plącze w tym ziobrzoleniu.

    Dziś słuchałam go jak głupka, a głupek to kurcze potrafi zaprzątnąć człowiekowi łepetynę. Bo to słuchasz takiego głupka – stwierdzasz dureń, błazen, kretyn.
    Ale jak ci taki głupek zaprząta głowę po raz drugi, to myślisz, czy on ma mnie za głupka?
    Trzeci raz wysłuchana kosmiczna bzdura zaczyna rodzić podejrzenia, że może on nie taki głupi, jakiego struga i zaczynasz człowieku, jako uznający siebie przynajmniej za średnio inteligentnego, stawiać się na jego miejscu i dumać – co byś ty kobito na jego miejscu zrobiła?

    Przeanalizujmy najpierw sytuację. Nawet przy założeniu, że przegrana wyborów spadła niespodziewanie jak grom z Nieba, to przecież Jarek z bratem zadbali o odpowiednio długi czas przekazywania rządów, by poczyścić ślady „zbrodni”.
    Papierki się poniszczy (zwali na podwładnych), gabinet się wyremontuje (i usunie zbędne kabelki i pluskiewki). Telefony mieliśmy na kartę, więc niech się bujają, żadnych bilingów nie będą mieć, a karty z nich zniszczymy – za to nie ma kary, poprzednio było wykazane, że na gwoździach się nie znam, więc głupa można rżnąć dalej.
    Teraz komputery i laptopy. Twarde dyski powymieniać, wszystkie. W końcu jacyś wtajemniczeni cichociemni fachowcy byli już wcześniej zaangażowani w przygotowywaniu materiałów gwoździowych i Mariotowych, i są „z kręgu wtajemniczenia”, to i tych samych wykorzysta się do podmiany bebechów w służbowych laptopach. Będą szukać, szperać i lepiej niech od razu nie szukają bardzo ukrytych śladów podmiany.
    W kryminałach zbrodniarz czasami podrzuca lewe ślady, by skierować śledczych na inne tory. Trzeba więc udać idiotę i podrzucić niby ślady próby niszczenia laptopów, walnąć młotkiem, a jednocześnie wiedząc, że z tak niszczonego sprzętu dane da się odzyskać. A może przy okazji uda się zbłaźnić śledczych, którzy ogłoszą wszem i wobec podejrzenia rozbudzając w gawiedzi nadzieje, że tam śledczy coś wyniuchają, może nawet konferencję prasową urządzą (BINGO – złapali się ! ). A w badaniu dysku wyjdą tam same śmieci i nic nie warte dokumenty. Wściekłość śledczych gwarantowana, a do tego zbłaźnią się, bo rzucane oskarżenia będą dęte.
    Bo w sądzie liczą się tylko dowody, a nie domniemanie ich zniszczenia.
    W końcu po to jest się prawnikiem, no nie ?

    Tak pobawiłam się w political fiction i sama pośmiałam się z takiej wizji. Ale jak usłyszałam od Pitery, że czytała książkę o Ziobrze, a z niej wyłania się obraz człowieka o obsesji śledczego, to może ta chora wersja nie jest wcale taka daleka od prawdy. 😉

    _________________

  98. Te! Z Berlina!
    Przesadzas tymi analogiami. Nie mówiąc o praktycznej stronie sprawy – patrząc jakie kierownictwo PiS wykazuje zdolności do posługiwania się z tzw. „techniką” (słuchawki, dyktafon, komputery) można spokojnie zakładać, że „Noc Dugich Noży” w ich wykonaniu skończyłoby się zanim zaczęło, bo dowódca podczas zabawy swoim Długim Nożem przed Akcją wsadzil sobie swój Długi Nóz w oko. Na przykład. Albo poderżnął sobie gardło.
    Zaś co do bojówek to ty chyba jeszcze bojówek nie widziałeś, jesli te grupki harcerzyków Bosaka Czy LR Kamińskiego nazywasz ‚bojówka’. Zobacz co się dzieje na Węgrzech http://magyargarda.hu To jest typowa bojówka paramilitarna, tak retoryką jak symbolami nawiązuje do niechlubnej raczej tradycji przedwojennych ruchów hungarystycznych. Broni palnej nie posiada, ale swoich członków szkoli w posługiwaniu się bronia (bo tak prawo stanowi, że tyle im wolno ). Stosunek legalnych partii prawicowych (a dokładniej FIDESZ, mającej realne szanse na rządzenie w najbliższej przyszłości) do organizacji jest – bym powiedział – niejednoznaczna. Część czynnych polityków deklaruje sympatię lub wprost należy do ruchu, część potępia mniej lub bardziej szczerze) . W momecie tworzenia organizacji 13% zapytanych Węgrów zadeklarowało sympatię z ruchem, który jeszcze nic nie zdążył wówczas dokonać, dopiero deklaracje ideowe składał.
    Ostatnio mieli kilka mocnych wystąpień (głównie przemarsze) przeciw cyganom. Pewnie sympatyków im troszkę przybyło. Mimo wszystko w życiu nie nazywałbym Węgrów rasistami. 13% skłonnych poprzeć tego typu ruchy w każdym narodzie czy w każdym społeczeństwie się znajdzie. Zawsze. Pamiętaj o tym jak czytasz Grossa. Może mieć ze swojego punktu rację, a mimo wszystko być niesprawiedliwym.

    Pozdrawiam

  99. Pamiętacie Państwo jeszcze jak wzrostem dobrobytu rodaków tłumaczono wydatki przedświąteczne w Polsce? Teraz piszą, że to rozpasana konsumpcja była, choć powinni już zauważyć, że to wielka bieda jest winna sytuacji, bo na jakież to rozpasanie zaciągano te kredyty? Co taki kredytobiorca sobie sprawił? Za jakiej wielkości kredyt? Zagadka – http://biznes.onet.pl/0,1684858,wiadomosci.html :

    Ofiary bożonarodzeniowych promocji
    (PAP, dd/02.02.2008, godz. 07:27)

    Nadszedł czas spłacania kredytów zaciągniętych przed Bożym Narodzeniem na świąteczne wydatki. I u drzwi tysięcy klientów, którzy zapożyczali się w bankach albo kupowali na raty, stanęli windykatorzy. Okazuje się, że wielu z nas nie stać nawet na spłatę pierwszej, styczniowej raty, alarmuje „Polska”.

    Mateusz Ostrowski, analityk firmy Open Finance zajmującej się doradztwem finansowym ocenia, że w końcówce 2007 r. wartość udzielonych kredytów zwiększyła się nawet o 3 mld zł. Na 3 mld ocenia się też sumę zagrożonych kredytów gotówkowych i ratalnych.

    W tych dniach do firm windykacyjnych zaczęły spływać pierwsze doniesienia na ofiary bożonarodzeniowych promocji. Finansiści i firmy windykacyjne wiedzą, że jeśli ktoś nie spłaca rat lub kredytów w bankach, oznacza to, że ma mnóstwo innych zaległości. Priorytetem dla Polaka jest bowiem regulowanie należności właśnie w instytucjach udzielających kredytów i pożyczek. Jeśli mamy kłopoty finansowe, najpierw przestajemy płacić abonament RTV, potem czynsz, abonamenty telefoniczne, rachunki za prąd i gaz, raty ubezpieczeń, dopiero na końcu raty kredytów. Dlatego banki i firmy kredytowe są tak wyczulone na każdy przypadek braku kolejnej raty. To oznacza, że ich klient popadł w prawdziwe tarapaty.

    Winna jest nie tylko rozpasana konsumpcja Polaków i uleganie reklamie. Część odpowiedzialności za sytuację, w jakiej znajdują się dziś niektórzy Polacy, powinny wziąć na siebie banki, pisze „Polska”. – To one w ubiegłym roku zaczęły przyznawać kartę kredytową klientom o dochodach w wysokości zaledwie 1,5 tys. zł.

    – Zadłużenie w bankach wzrosło w 2007 roku do 260 mld zł. To są łącznie kredyty hipoteczne, gotówkowe i ratalne. O ile ze spłatą tych pierwszych na razie generalnie nie ma problemów, o tyle w przypadku kredytów gotówkowych i ratalnych zagrożonych jest 3 mld zł, mówi Adam Łącki, prezes zarządu Krajowego Rejestru Długów. Około 5 proc. Polaków zalega ze spłatami rat pół roku. Są niewypłacalni.

  100. Stary Polak z PRL-u
    Nie i Nasz Dziennik. Biegunowość dzisiejszych poglądów w Polsce.
    Emilia Plater
    Chodziło mi o wykazanie, na przykładach z twojego tekstu, że wykształcone społeczeństwo stać na lepszych reprezentantów. Dorzuciłbym historyka nieznającego historii własnej rodziny (ok. nie wymieniam nazwiska), doktora nauk prawnych nieodróżniającego magistra prawa od adwokata (Cimoszewicz). Mądry zrozumiał o co mi chodzi, inny otwiera przewód doktorski o zawartości masła w maśle z powołaniem się na ustawy. Puryzm powinien nakazać Ci unikanie słowa akademik, dawniej w Polsce określano tak profesorów, dzisiaj obowiązujący w Rosji tytuł, stopień (wybierz co chcesz) naukowy.
    Czy Planty to jakieś przedmieście Krakowa? I dlaczego facet rozwieszający na nich płaszcz wzbudza zainteresowanie? Nigdy nie zrozumiem krakowiaków.
    Jean Paul,
    Nie mam bladego pojęcia, co pasał Donek? Pewnie to, co się hoduje na Kaszubach. Ja pochodzę z Warszawy, więc moje doświadczenia farmerskie są żadne. Ponawiam nieśmiałą prośbę, podaj jeden przykład mojej niekompetencji i kłamstwa. Zachowaj też więcej dystansu, ze złości może wywalić Ci rupturę.
    magrud
    Nic dodać, nic ująć. Cieszyłbym się, gdyby większość moich rodaków cechowało właśnie takie podejście do własnej, wybranej opcji politycznej.
    Nazwijmy to kontrolowaną niedowiarą. (To mój, własny wkład w rozwój języka polskiego, mógł Glemp ubogacać, to ja wchodzę w stan niedowiary!).

  101. W piątkowej Gazecie Wyborczej jest zamieszczona krótka korespondencja z Torunia, której autor pisze, że dotacji w kwocie 1,2 mln. zł, której przyznanie „zarekomendował” szkole ks. Rydzyka były minister J. Szyszko nie można odebrać. Autor powołuje się na stanowisko resortu ochrony środowiska przypominając, że dotację przyznano na uruchomienie kierunku studiów, na którym wykładowcą ma być ex-minister.
    Jakoś nikt (zwłaszcza Mariusz Kamiński i jego CBA) zdaje się nie dostrzegać korupcyjnego charakteru tego przedsięwzięcia.
    Ks. Rydzyk starał się o dotację (sprawa); b. minister „pomógł” ją załatwić w zamian za stanowisko pracy i związane z nim wynagrodzenie (korzyść materialna). Naruszono przy tym i obowiązujące przepisy i procedury. Czegóż więcej trzeba ? Co na to min.Ćwiąkalski i jego prokuratorzy ?
    Nasuwają mi się takie refleksje porównawcze: za korzyść osobistą (sex z p. Anetą K.) posadzono Łyżwińskiego i chce się posadzić Leppera.
    W tym przypadku zaś wszyscy udają, że nic sie stało. Czyżby ?

  102. Kilka dni nie pisze Pani na blogu, wiec moja refleksja nie bedzie bezposrednio tyczyla ostatniego wpisu, choc Pani trafne uwagi odnosnie mlodego wieku komentatorow TV podzielam calkowicie. Dodam, ze jako czterdziestolatek (w obecnym roku JESZCZE czterdziestolatek 🙂 nie odbieram wiarygodnie pseudobezstronniczosci mlodych wystepowaczy, bo przeciez nie dziennikarzy, przed kamerami TV. W minionym roku kilka razy ogladalem w roznych kanalach polskiej TV, rozne „dzienniki informacyjne” (cudzyslow niezbedny chociazby ze wzgledu na widzianych tam wystepowaczy) i raz, doslownie raz widzialem pania lat ok 40. Szkoda, ze rodzynek jest forma meska, chociaz nie jestem pewien, bo skoro filipinka-filipinki, to moze rodzynka-rodzynki? 🙂

    Po przeczytaniu w GW krotkiego opisu komentarza p.Niesiolowskiego z soboty dla TVN24 o kandydaturze J.Kurskiego na czlonka komisji sejmowej ds naciskow, postanowilem napisac do Pani. Patrzac na ilosc komentarzy do Pani wpisow rozumiem, ze czas, a i checi, nie pozwalaja i nie chca komentowac wszystkich. Pod rozwage, jedynie pod Pani rozwage podaje wypowiedzi p.Niesiolowskiego. Czego mozna sie spodziewac po drugim marszalku sejmu, gdy w publicznej wypowiedzi tyczacej J.KUrskiego mowi „Będę głosował za tą kandydaturą, bo już nie wypada dalej blokować.” dodajac jednoczesnie „Moja ocena jego, jako polityka, jako człowieka jest negatywna”.
    „Nie wypada”. Kuriozalne okreslenie? Nie tylko. Wypowiedz niestety nie jest skrotem myslowym, jest wrecz destrukcyjnym sposobem postepowania. Znajac p.Niesiolowskiego i jego arcykatolickie poglady nie wierze, ze kandydaturze na czlonka komisji, powiedzmy jakiegos bylego „pornoprezydenta” dal by swoje przyzwolenie dla „swietego spokoju”, czy tez, ze „nie wypada” dluzej
    blokowac.

  103. Czy Pani czyta wszystkie wpisy? Rowniez te w ktorych obrazaja lub probuja obrazac sie wzajemnie wpisujacy? Wlasnie przeczytalem kilka z setki powyzej. Czyz nie smieszny jest ktos, kto podajac sie „za pochodzacego z Wa-wy” probuje obrazic Krakusa pytajac czy Planty sa przedmiesciem Krakowa? Ktos, kto wlasne niedomowienia i dla niektorych niezrozumienia (no tak, jak nie madry, to glupawy) komentuje slowami „madry zrozumie” i w tym samym wpisie mowi, ze NIE ROZUMIE Krakowiakow? Taki madry Pan, prawda?:) I jaki mlody?! Przyszlosc w mlodziezy!:)

  104. Jacku,

    dziekuje Ci za to, ze wreszcie pokazalas jak bardzo jestes przewrazliwiony na wlasnym punkcie. Zapewne przeglasz wpisy co piec minut czy ktos cos o TOBIE napisal;)) Podobno Ziobro wspolnie z mama prowadzi album z wycinkami na wlasny temat…. Mimo przekonania o wlasnych walorach intelektualnych, brakuje Ci zarowno autoironii jak i poczucia humoru, ze o dystansie do wlasnych „jedynie slusznych” przekonan nie wspomne. Juz wspominalam, ze talent literacki naprawde w Tobie drzemie. Twoj pamflecik tchnal Brudzinskim, choc porownan nie lubie. Zacietrzewienie uniemozliwia Ci na odroznienie co jest ironia a co sarkazmem. Czesto robisz rozbior gramatyczny naszych wpisow, bo merytorycznie rzadko potrafisz sie odniesc. Co do ustaw… wiedza i znajomosc prawa nie boli, nawet prawych i sprawiedliwych.
    Za jedno zas jestem Ci Drogi -expressis verbis- Akademiku goraco zobowiazana: ubawiles mnie serdecznie z tymi Plantami. Przedmiescie? Jakby to ujac…park lezy kolo Wawelu, ale nie chce, zebys zapytal z kolei o Wawel… Moze Wasserman Cie kiedys oprowadzi, Zaznaczam: nie jestem z Krakowa. Twoja wiedza… coz…. nie boli, raczej rozbraja. Na przyszlosc uprzedzam, ze Lazienki to nie jest pomieszczenie sanitarne a Koziolki to nie miesna produkcja rolna subsydiowana w UE w ramach CAP.
    Podsumuje slowami Jean’a Cocteau (to taki francuski poeta i dramaturg, nie szukaj go na liscie miesiecznika Forbes;): „Dramatem naszej epoki jest to, ze glupota zabrala sie do myslenia”.

  105. Z wpisem Emilii Plater powyższym nic tylko się zgodzić. Niejaki „Jacek” – a może „Jacuś” lub „Jacusiek” skoro „Donek” jest pełnoprawną formą? – to osoba, z którą dyskusji nawet nie zamierzam podejmować, bo gdzież w tym sens…

    A co do dyskusji o tapetowaniu na twarzach dziennikarskich bezstronniczości przy każdej okazji – dzisiaj na tvn24 drążyli temat związków zawodowych, niemal co chwila przypominając, że jedynym politykiem który sobie z owymi związkami poradził była Margaret Thatcher, która przegnała je twardo i inteligentnie.

    Było widać jak na dłoni, że pani prowadząca CHCIAŁA dorzucić komentarz, że rząd powinien całą tą związkową zgraję przegnać, zmniejszyć prawnie znaczenie związków i postawić na przedsiębiorczość – widziałem wyraźnie chęć zgłoszenia takiego postulatu, który sam również bym zgłosił z chęcią (a w szczególności wobec coraz bardziej dla mych oczu parszywej „Solidarności” Śniadka, która legendarną nazwę już w ogóle zniszczyła doszczętnie). Chciała pani szacowna coś dodać, ale nie mogła. Musiała za to po połowie ciosy rozdzielać rządowi, że „rozbuchał i nie słucha”, po połowie związkom, że „domagają się zbyt wiele”… Dla mnie sprawa jest jasna – jeśli związki robią syf (a robią) to należy pomyśleć nad realnym ukróceniem ich „powera”.

  106. P.S. Najmniejszych problemów z malowaniem maski bezstronniczości nie ma jednak TVP – przejrzałem też „Wiadomości” i jak zawsze było PiSowsko, czyli zatęchło, śmierdząco i mokro od potu.

  107. Emilia Plater
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=145#comment-44325

    gratuluje cierpliwosci i… dobrego smaku.
    Klaniam sie nisko… choc nie wiem, czy Blog to zrozumie…

    magrud
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=145#comment-44296

    „Ale co ja biedna sierotka zrobię jak ogłoszą kolejne wybory? Iść głosować, i legitymizować to polityczne badziewie wstyd, nie głosować wstyd.
    Podpalić się w proteście też głupio. Niełatwo być w Polsce obywatelem. O niebo łatwiej być politykiem”.

    Zakop sie gleboko pod ziemie, albo udawaj swistaka – ten dzis zobaczyl swoj cien i schowal sie gleboko do nory, bo idzie zima.
    Albo moze wyemigruj, tylko kto Cie przyjmie dobrowolnie… moze Lukaszenka?…

  108. Stary Polaku z PRL – u,

    w Twoim poście z 2008-02-01 o godz. 16:26
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=145#comment-44279

    rzuciło mi się w oczy stwierdzenie które poczyniłeś w odpowiedzi na stwierdzenie Jacka, które rzuciło Ci się w oczy, a mianowicie że jednoczesne czytywanie Nie i Naszego Dziennika jest „istną schizofrenią”.

    CYTUJĘ:
    „Jacku!
    Jeśli pozwolisz, krótka uwaga. Rzuciło mi się w oczy stwierdzenie: ?Kupić raz na jakiś czas Nasz Dziennik i Nie?. Jerzy Urban pewnie oczy wybauszy, jak przeczyta taki wpis. Nie i Dziennik Polski. Istna schizofrenia.”
    KONIEC CYTATU.

    To bardzo budujące z Twojej strony, że demonstrujesz takie umiłowanie do tych szczytnych tradycji naszej inteligencji, w myśl których zapoznawanie się z różnymi, także przeciwstawnymi punktami widzenia, formułowanymi przez środowiska pozostające w zasadniczym wzajemnym konflikcie tak politycznej, jak i społecznej natury – jest objawem schizofrenii.

    Zaiste: człowiek prawdziwie inteligentny nie powinien tracić czasu na badanie stanowiska i zapoznawanie się z argumentami sił niesłusznych ( w tym konkretnym przypadku sił reakcji klerykalno-nacjonalistyczno-faszyzującej), ponieważ stanowiłoby to obrazę dla jego poziomu umysłowego, dzięki któremu jest w stanie z góry ocenić źródła tej obrazy i prewencyjnie dać im odpór.

  109. Jerzy,
    w poście z 2008-02-01 o godz. 15:58

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=145#comment-44278

    napisałeś

    CYTUJĘ:
    „Mniej zacietości, a więcej argumentów, wówczas można dyskutować.”
    KONIEC CYTATU.

    Pozwolisz, że nie do końca się z tym zgodzę.

    Czy tu, na blogu Szanownej Pani Redaktor Paradowskiej, grupującym tak tęgie umysły, są potrzebne jeszcze jakieś dodatkowe argumenty na katofaszystowski charakter kaczystowskiego reżimu?

    Znasz zapewne przysłowie, że „Dżentelmeni nie dyskutują o faktach”?
    W tym przypadku należałoby co prawda dodać „… i damy” do „Dżentelmenów”.

    W tym szacownym gronie zastanawianie się, czy reżim kaczystowski aby na pewno był reżimem i czy naprawdę musiał doprowadzić do pełnej faszyzacji życia politycznego i obalenia demokracji jest stanowczo nie na miejscu; tak inteligentni ludzie jak gości Pani Redaktor (że już o Niej samej nie wspomnę) po prostu wiedzą to bez słów.

  110. szczegolnie polecam:

    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/?p=291

    Pozdrawiam
    z Berlina

  111. Ja nie zgadzam się z tym, że rząd Kaczyńskiego byl w jakikolwiek sposób faszystowski – ale przyznaję, że zadziwiająco wręcz wiele metod wymyślonych za rządów totalitarnych stosował. Cały sposób kreacji rzeczywistości, kształtowania konfliktów, dzielenia, całe to słownictwo, sposób myślenia o oponentach – właśnie to wszystko pochodziło z totalitarnego zasięgu. Nie wątpię, że Kaczyński nigdy nie zwróciłby się w kierunku totalitaryzmu – ale niewątpliwie był jedynym politykiem od czasów PRL-u który tak często z metod i słów przypisywanych tradycyjnie totalistom korzytsał.

  112. ChudaRybo,

    w poście z 2008-02-02 o godz. 22:26
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=145#comment-44346

    napisałeś
    CYTUJĘ:
    „… pani prowadząca CHCIAŁA dorzucić komentarz, że rząd powinien całą tą związkową zgraję przegnać, zmniejszyć prawnie znaczenie związków i postawić na przedsiębiorczość – widziałem wyraźnie chęć zgłoszenia takiego postulatu, który sam również bym zgłosił z chęcią (a w szczególności wobec coraz bardziej dla mych oczu parszywej ?Solidarności? Śniadka, która legendarną nazwę już w ogóle zniszczyła doszczętnie)”
    ….
    Dla mnie sprawa jest jasna – jeśli związki robią syf (a robią) to należy pomyśleć nad realnym ukróceniem ich ?powera?.
    KONIEC CYTATU.

    To głęboko słuszne poglądy.

    W rzeczy samej: jeżeli już ktoś jest osobnikiem do tego stopnia prymitywnym i tępym, że zamiast zostać prężnym i przedsiębiorczym przedsiębiorcą decyduje się na „karierę” zwykłego robola – to niech siedzi cicho, a nie wkłada kij w szprychy przedsiębiorczości jednocząc się w różne związkowe zgraje.

    Stan wojenny byłby najlepszym sposobem przegonienia tych zgrai i pozbycia się ich prowodyrów. Tym bardziej, że działają one nie tylko we własnym imieniu: idąc na pasku PiSu są elementem antypaństwowego spisku tej totalitarnej partii szykującej zamach stanu (patrz:

    Wałęsa ostrzega Komorowskiego przed zamachem stanu

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4777822.html )

    CYTUJĘ:
    B. prezydent ostrzega też, że zamach stanu jest obecnie możliwy bardziej niż się to wydaje z powodu zróżnicowanych nastrojów politycznych Polaków.
    KONIEC CYTATU.

    Czy nie uważasz więc, że rację ma Pan Prezydent Wałęsa, wzywając do wprowadzenia stanu wojennego i rozprawiania się ze związkowymi zgrajami?

    „Wałęsa: to „Solidarność” oligarchów; myślą nad swoimi kieszeniami ”

    http://wiadomosci.onet.pl/1683236,11,walesa_to_solidarnosc_oligarchow_mysla_nad_swoimi_kieszeniami,item.html

    CYTUJĘ
    „Obawiam się że doprowadzimy do anarchii tym sposobem – ostrzegał były prezydent. Dodał też, że jeśli dojdzie do protestu „Solidarności”, trzeba będzie wprowadzić stan wyjątkowy.”
    KONIEC CYTATU.

    Tudzież:

    „Strajki doprowadzą do stanu wyjątkowego”
    http://wiadomosci.onet.pl/1683383,11,item.html

    CYTUJĘ:
    ?- Strajki doprowadzą do stanu wyjątkowego – powiedział w Kontrwywiadzie RMF FM Lech Wałęsa. – Może polać się krew. Apeluję: dajmy tym ludziom trochę porządzić – mówił były prezydent.?
    KONIEC CYTATU.

    Nie uważasz więc, że warto byłoby poprzeć apel Wałęsy, tym bardziej, że w świetle dowodów na destrukcyjną i antypaństwową rolę PiSu w stymulowaniu strajków jednym zamachem można byłoby się pozbyć również i zgrai PiSowskiej wraz z tym ich toksycznym prezydencikiem?

    Rozpatrz tę ewentualność.

  113. Uchachany,

    mnie nie bawi Twój styl wypowiedzi i ja osobiście „uchachany” nie jestem od cytowanych przez Ciebie fragmentów – mimo, że z nimi się nie zgadzam. Nie trzeba być zwolennikiem Wałęsy i nie trzeba zgadzać się z tym co wypisujesz, by uznawać związki za coś złego – ale jak rozumiem dla Ciebie można być tylko radykałem w jedną lub drugą stronę.

    Związki zawodowe od zawsze były dla mnie przykładem anachronicznego i chorego typu organizacji, którego natura i sposób zorganizowania powoduje zniekształcenie polskiej przestrzeni publicznej – tak, osobiście jestem skłonny stwierdzić, że siła polskich związków zawodowych ZNIEKSZTAŁCA i PSUJE (jeszcze bardziej) polską przestrzeń polityczno-społeczną. Trzeba łasić się do krzywych od podstaw organizacji, jakiekolwiek głębokie reformy rozbijają się o krzyczącą zgraję, restrukturyzacja i prywatyzacja – normalne instrumenty udrażniające gospodarkę – wpadają na związkowe miny.

    Czy związki zawodowe żerują na przedsiębiorcach? Tak, żerują. Bo jeśli ktoś wyciąga własną zarobioną kasę i inwestuje w firmę, rozwija ją, kosztem własnych pieniędzy, zdrowia i związków z ludźmi, to chyba ma prawo potem decydować o zamknięciu filii swojej firmy albo obniżeniu płac w momencie, w którym produkcja się nie opłaca. Ja rozumiem, że może się pojawić kwestia wyzysku – ale to tylko jedna strona medalu, którą widzą wszyscy, natomiast praw i racji przedsiębiorców nikt widzieć nie chce. Tym bardziej, że elektoratowi prawcowników łatwiej się przypodobać i jest liczniejszy.

    I mówię to jako pracownik, nie pracodawca – po prostu wiem, że jeśli kiedyś założę coś własnego i się to rozwinie, to już wolałbym żyć w kraju wyglądającym inaczej, niż ten dzisiejszy, w którym o wyzsze podatki dla przedsiębiorców walczy co drugi pracownik, blokując chamsko drogi, w skandaliczny sposób wstrzymując odprawy celne czy zwyczajnie po zbójecku demolując Warszawę. To właśnie wkład związków zawodowych w oblicze naszego kraju – panowie w garniturach wiodący lud na barykady, niezależnie od tego czy coś się zrobic da czy nie. Niezależnie od tego czy przypadkiem NIE PODCINAJĄ GAŁĘZI NA KTÓREJ SAMI SIEDZĄ – bo jeśli obniży się opłacalność produkcji to w końcu i pracownicy polecą, bo jeśli opadnie rozwój gospodarczy (stymulowany zachętami dla PRACODAWCÓW) to dostaną po tyłku też strajkujący związkowcy…

    Ale kogo to obchodzi prawda?

    Lepiej to wszystko olać i walić michą o krawężnik.

    A „Solidarność” Śniadka to już w ogóle inny, dużo głębszy temat. Bo to organizacja, która sprzedała się (a może raczej jej przywódcy ją sprzedali?) konkretnej opcji politycznej, w jawny sposób rezygnując już całkiem z resztek przyzwoitości i stając się zapleczem politycznym. Dla mnie to po prostu skandal, i byłby takim nawet gdyby zaplecze to było partii przeze mnie ukochanej – niewielki na tą opinię wpływ ma fakt, że PiS to dla mnie w ogóle Popaprańcy i Szubrawcy.

  114. P.S. A wezwanie Jarosława K. do strajków? Cóż, to już postawa skrajnie cyniczna, skrajnie antypaństwowa i chyba nawet w jego wyborcach – mimo że zazwyczaj zaślepionych i fanatycznych – powinna wzbudzić poczucie, że „coś tu jest nie tak” i jakiś niesmak powinien się jednak pojawić… Bo Jarosław już tym naprawdę przegiął.

  115. Od kiedy pojawiły się te kolorowe cyferki, dziwnie zachowuje się mój komputer, gdy klikam na podawane linki. Nie wraca tam, skąd kliknęłam, ale na początek tekstu głównego. Czy i inni też tak mają? Jak temu się przeciwstawić? W obecnej sytuacji korzystanie z linków jest uciążliwe, a kiedyś nie było.

  116. teresa Stachurska,
    napisalas ze na razie nie ma problemow ze splata kredytow hipotecznych.
    Beda .Osoby z kregu znajomych zaciagaly kredyty na kupno lub budowe na zasadzie jakos to bedzie , zeby tylko wysokosc raty byla znosna. Splacane raty wystarcza na pokrycie odsetek natomiast minimalna czesc idzie na splate kapitalu . Daje to w efekcie 40-to, 50-cio letnie okresy finansowania. Brak wkladu wlasnego , czyli np oszczednosci powoduje ze wys. kredytu przekracza wartosc nieruchomosci. Na uwage ze tak dlugo trwajaca splata kr. to wiecznosc odpowiedz jest taka sama : inni tez tak robia.
    Gdy banki rozpoczna sprzedawanie calych pakietow kredytow inwestorom szukajacym szybkiego zarobku rozpocznie sie lament. Regula jest ze taki inwestor nie jest zainteresowany jakimikolwiek negocjacjami. Jego interes polega na szybkim przejeciu nieruchomosci i sprzedanie jej. Po prosto ludzie laduja z gola d… na ulicy. Regula jest rowniez to ze zainteresowany jest otatnim do ktorego to dociera.
    Kilkaset znanych w Niemczech przypadkow , sklonilo Rzad BRD do przymkniecia luki w prawie umozliwiajacej ten proceder. Podobne rzeczy dzieja sie w USA . Banki udzielaly b.tanich kredytow bez sprawdzania wyplacalnosci klijentow , a nastepnie sprzedawaly te kredyty .
    Az prosi sie zeby spytac czy taki proceder jest mozliwy w swietle polskiego prawa ? Nalezy pamietac ze banki i instytucje finansowe dzialaja globalnie i nic nie powstrzyma ich przed korzystaniem ze swoich „produktow” w Polsce.

  117. Emilia Plater
    Pierwsza część wpisu zupełnie chybiona. W psychologii istnieje pojęcie mechanizmu projekcji. Możliwe, że bezwiednie opisałaś siebie. Druga część pokazuje, że rokowania są dobre, szczególnie podobały mi się Łazienki, choć temat lekko zgrany. Natomiast tekst o rozpinaniu płaszcza na Plantach był wyborny, świeży. Nie mogłem się powstrzymać od przytyku o rozwieszaniu. Czy naprawdę sądziłaś, że średnio wykształcony Polak nie wie co to jest? To co wygadują Krakusy na temat herbu Warszawy, naprawdę mnie usprawiedliwia. Nie dokonuje rozbioru Waszych wpisów, bo jestem leniem i zwyczajnie mi się nie chce. Z tego samego powodu nie grzebię w encyklopediach i dziennikach ustaw. Możliwe, że masz kłopoty ze zrozumieniem czytanego tekstu (to nie złośliwość), pisałem, że PiS i PO, Wasserman, Ziobro to nie moje bajki. Wawel wolałbym zwiedzić w towarzystwie jędrnej Krakuski niż gościa od elektrycznej wanny. Nie pasjonuję się literaturą francuską i wierzę Ci na słowo, że Jean Cocjakiśtam powiedział to i miał ku temu ważne powody.
    Przyznaję, że moje ograniczenie intelektualne pozwoliło mi dopiero na zrozumienie pewnego faktu, występującego na tym forum. Otóż niektórzy forumowicze (co to za słowo?) posługują się swoistym kodem. Piszą na przykład „poprzedni wpis jest na tak niskim poziomie, że odpowiedź jest poniżej mojej godności a autor kompletnym idiotą” a chcą przez to powiedzieć „nie sposób obalić tej argumentacji, więc przemilczę”. Albo kod Wołka: „mówi się, że..” i tu następuje stek bzdur, które forumowicz próbuje przemycić jak fakty powszechnie uznane. Występuje też kod łatki. Zarzuca się interlokutorowi bycie idiotą, kłamczuchem, co jest odbiciem infantylnego wyzywania i lżenia osób odbiegających od normy np. z wadą wymowy. Istnieje też kod turysty, to wysyłanie kogoś za granicę „nikt cię tu nie trzyma, wyjedź!”, pochodną jest kod grabarza „zakop się!”, oznacza to że nerwy forumowicza puszczają i wrzaskiem tuszuje własna porażkę.
    To forum to podobno miejsce dyskusji elit inteligenckich PO. Możliwe, że ja nieco inaczej to definiuję. Nieodparcie przypomina mi się stara anegdotka:
    Warszawa, lata powojenne. Student spytał profesora:
    -Co jest potrzebne do zostania inteligentem?
    -Potrzebne są trzy dyplomy…. zaczął profesor. Student wybiegł z sali, nie czekając na dokończenie.
    Po kilku latach wraca do profesora i kładzie na katedrze trzy dyplomy.
    -Oto dyplom Politechniki, Uniwersytetu i WUML-u, czy teraz jestem już inteligentem.
    -Pan nie pozwolił mi wtedy skończyć. Trzy dyplomy, dziadka, ojca i pański. – uśmiechnął się profesor.

  118. Szanowna Pani Redaktor. Czas już na nowy wpis, bo blogowicze zadyskutują się na amen odpływając daleko od przez Panią nadanego kursu. Ale Pani o to właśnie chodzi. Proszę jednak o nowy temat. Czekam niecierpliwie,

  119. Jacku,

    wybacz że nieproszony wtrącę się w Twoją rozmowę z Emilią Plater,
    ale wręcz nie mogę się powstrzymać przed skomentowaniem następującego zwrotu:

    CYTUJĘ:
    „To forum to podobno miejsce dyskusji elit inteligenckich PO.”
    KONIEC CYTATU.

    I moje pytanie:

    Czy masz co do tego jakiekolwiek wątpliwości…:-)?

  120. Jacku, wybacz, ale to sie staje nudne… Powtarzasz sie…. Ja rozumiem, ze bawia Cie te Twoje pseudoanalizy a to z zakresu psychologii postaw a to z seksuologii. Nie pamietam juz komu i jaka -fagie przypisywales. I teraz ja powtorze: bawia Cie wlasne dowcipy. Stad zapewne to Twoje wyalienowanie, ktore poczytujesz za wlasna przynaleznosc do rzekomej elity prawych i sprawiedliwych „realistow”. Mam jedna prosbe: pozostan przy tym. Chyba zapominasz komu i czemu sluzy to forum. I troche wstyd mi ze wzgledu na Gospodynie, ze musze sie sprzeciwic obrazaniu i drwieniu z innych zupelnie jakbym uciszala gamonia podczas spektaklu. Acha: to przenosnia, nie musisz analizowac, szukac trzeciego dnia i bawic sie w psychologa po lekturze „Psychoterapii w weekend”. Czy sadzisz, ze kogos z nas interesuje, ze masz (wow!) platna kodowana telewizje i pilota (wow!), na ktorym mylisz kanal Planete z jakims innym? Stan posiadania o niczym nie przesadza. W Twoim wypadku pachnie groteskowym nuworyszostwem.
    Pogarda z jaka sie wyrazasz o ludziach z tzw. (w Twoim mniemaniu naturalnie) prowincji (Kaszuby, Krakow) swiadcza tylko o Tobie. Ciekawe czy wiesz jaka jest roznica miedzy Krakusem a Krakowiakiem a Krakowianinem…. A ponoc To chyba nieuleczony kompleks…. Za czasow mojego dziadka, ktory nawet za poznego Gomulki mowil, ze idzie do Domu Braci Jablkowskich czy na pl. Wilsona, takich ludzi okreslano eufemistycznie mianem „ludnosci naplywowej” . W liceum Sempolowskiej mowilismy bardziej zgryzliwie „WKD people”. I tu zaznaczam, ze pochodzenie, miejsce urodzenia nie stanowia o wartosci czlowieka. Moze dlatego Krystyna Janda nie wstydzi sie Starachowic, Jerzy Pilch Wisly a Ryszard Kapuscinski nigdy nie zapomnial Pinska.
    Ale jak tak podkreslasz „pochodze z Warszawy” i ze nie zajmowales sie hodowla zwierzat, to ogarnia mnie rozbawienie… Nie musisz nikogo przekonywac. Chyba, ze Ty sam masz watpliwosci;)) Przypominaja mi sie pracownicy z partyjna legitymacja, ktorzy dzieki awansowi spolecznemu i poparciu Huty Warszawa, robili technikum w trzy tygodnie i dostawali meldunek na Kasprowicza czy Broniewskiego.
    Nie chce byc malostkowa, ale zwracasz mi uwage nt. pisowni nazw wlasnych twierdzac, ze „drogi” to (sic!) zaimek osobowy. Uwagi nt. czyjegos niedomycia, czyjegos zapachu tylko utwierdzaja mnie, ze reprezentujesz poziom, do ktorego nikt z nas na tym Forum nie znizy sie ani w formie ani w tresci. Co do forumowicza i etymologii to polecam strone PWN: http://slowniki.pwn.pl/poradnia/lista.php?id=7485

    Wolalabym, zebys sie podzielil wiedza nt. koszyka swiadczen niegwarantowanych i nastepstwach jego wprowadzenia albo dlaczego aneks do raportu o WSI nagle przestal byc tak reklamowany przez braci Kaczynskich. Uwagi nt. „silikonu Dody” czy Twoich wlasnych preferencji to naprawde, Jacuniu, nie to forum. Co do „srednio wyksztalconego Polaka” to masz u mnie ogromny plus za szczerosc w postrzeganiu wlasnej osoby. Odwazyles sie byc soba. Prawda, ze nie boli? Mimo rzekomej habilitacji i meldunku w stolicy od urodzenia;)

  121. Witam w roku 2008! W nadziei na rychłą wiosnę wygrzebałam się z mojego błota i hurtowo, acz nieco na wyrywki, przeczytałam wpisy na trzech blogach. Cóż, – że zacytuję Agę -, pozostało mi jedynie wrócić i zagrzebać się, może jednak przeczekam i doczekam?
    Pozdrawiam ciepło wszystkich z którymi sympatyzuję i tych z którymi nie, również, chociaż chłodniej…
    Stara Żaba

  122. „Verharmlosung”
    Jakiekolwiek porównanie historii powstania i umacniania się NSDAP w Niemczech, jej roli w w Europie i odpowiedzialności za Holocaust i za II Wojnę światową z jakąkolwiek współczesną, demokratyczną partią jest uniewinnianiem systemu nazistowsko-faszystowskiego.

    „Milchmädchenüberlegung /-rechnung”
    Porównywanie osób i polityków ówczesnego sytemu w Niemczech z jakimikolwiek współczesnymi osobami, politykami demokratycznych partii jest infantylnością.

  123. Uchachany
    Cholera, po ostatnim wpisie Emili, mam.
    Tylko, gwoli sprostowania powyższego:
    Nie mam płatnej kodowanej TV, a piloty nie sa już ekstrawagancją. Nigdy nie wyrażałem się z pogardą o moich rodakach, z wyjątkiem kilku osób. Nie odróżniam Krakusa od Krakowiaka i Krakowianina. Problemy Małopolski nie leżą w kręgu moich zainteresowań. Moja babcia nawet w okresie późnego Wałęsy używała przedwojennych nazw. Mówiła EKD nie WKD (powojenna nazwa). W mojej szkole średniej panował duch tolerancji, stąd nie jest mi znane pogardliwe czy zgryźliwe określenie „WKD people”. Sempołowska to LO czy LZ? Nic nie poradzę na swoje miejsce urodzenia, stało się. Nigdy nie pasjonowałem się uprawami i hodowlą na Kaszubach. Nie znam żadnych pracowników z partyjną legitymacją, ktorzy dzieki awansowi spolecznemu i poparciu Huty Warszawa, robili technikum w trzy tygodnie (które?) i dostawali meldunek na Kasprowicza czy Broniewskiego. Jest to typowy kod Wołka. Jeśli nie, podaj szczegóły. Nigdy nie twierdziłem, że „drogi” to zaimek osobowy. Śmieszy mnie samo brzmienie słowa „forumowicz” i nie przestanie nawet, jeśli przeczytam publikacje PWN. Nigdzie nie twierdziłem, że podałem się habilitacji. Lubię, kiedy zwracają się do mnie per Jacuniu.
    Ponawiam prośbę, Emilio, czytaj tekst ze zrozumieniem. Może dwa razy?

  124. Pani Redaktor,
    smutny los ludzi, którzy śmią głosno powiedzieć o nieprawidłowościach.
    Kaczmarek to zrobił, dziennikarze pohałasowali i koniec. Nie ma sprawy Kaczmarka-człowieka.
    W mojej ocenie musiał być pod „ścianą”, że pozwolił sobie na prawdę.
    Jest to wykształcony inteligentny i doświadczony człowiek, ale postawa rządzących obecnie / jestem wyborcą PO / , wykorzystywanie wiedzy Kaczmarka przy jednoczesnym skazaniu go na „banicję ” to szczyt obłudy, to dowód, że jedynym celem jest zdobywanie władzy, wykorzystywanie ludzi. Kaczmarek to fachowiec i chociaż w świetle prawa jest niekarany to dla polityków jest „banitą”.
    Obserwuję ciekawe zjawisko gdy wobec pośledniego polityka toczy się postępowanie karne, albo jest zamieszany w „dziwne” sprawy to koledzy politycy grzmią ,że dopóki człowiek nie jest skazany i to prawomocnie – jest niewinny. Ale nie Kaczmarek. Naiwny człowiek nie wstąpił do partii.
    Myślę, że podniesie się z tego politycznego bagna.
    Myslę, że przecenił dziennikarzy, to zbiorowisko / są wyjątki/ leniów, którym ani w głowie zrozumienie problemu. Oni napiszą o problemie, ale ani myślą pouczyć się.
    pozdrawiam jola

  125. Rokity już chyba wystarczy … 🙂 … za długo tu wisi ….

  126. Droga Jolu ! Zgoda Kaczmarek był pod ścianą ale za nim będzie mógł wrócić z „banicji”trzeba mieć wiedzę o jego roli w wielu „podejrzanych „śledztwach.Jako człowiek inteligentny jak piszesz musiał wcześniej orientować się jakie praktyki są stosowane w śledztwach przez różne organa państwa w tym mu podległe. Z pozdrowieniami.

  127. Jolu!

    Ja myślę, że w dalsze perspektywie Premier Tusk doceni wybitne walory Kaczmarka podobnie jak docenił walory Boniego, i również zatrudni go na eksponowanym i odpowiedzialnym stanowisku w swoim rządzie!

    Aby żyło się lepiej…

  128. Jacku,

    napisałeś:

    „Uchachany
    Cholera, po ostatnim wpisie Emili, mam.”
    Koniec cytatu.

    A widzisz, ja od samego początku takiej wątpliwosci nie mam ani trochę :-)…

  129. AKwz53,

    przeczytałam ze zgrozą o Pana obawach jn:

    „Gdy banki rozpoczna sprzedawanie calych pakietow kredytow inwestorom szukajacym szybkiego zarobku rozpocznie sie lament. Regula jest ze taki inwestor nie jest zainteresowany jakimikolwiek negocjacjami. Jego interes polega na szybkim przejeciu nieruchomosci i sprzedanie jej. Po prosto ludzie laduja z gola d? na ulicy. Regula jest rowniez to ze zainteresowany jest otatnim do ktorego to dociera.
    Kilkaset znanych w Niemczech przypadkow , sklonilo Rzad BRD do przymkniecia luki w prawie umozliwiajacej ten proceder. Podobne rzeczy dzieja sie w USA . Banki udzielaly b.tanich kredytow bez sprawdzania wyplacalnosci klijentow , a nastepnie sprzedawaly te kredyty .
    Az prosi sie zeby spytac czy taki proceder jest mozliwy w swietle polskiego prawa ? Nalezy pamietac ze banki i instytucje finansowe dzialaja globalnie i nic nie powstrzyma ich przed korzystaniem ze swoich ?produktow? w Polsce.”

    Uważam, że to pytanie należy nagłośnić.

  130. AKwz53,

    zaniosłam Pwńskie pytanie na:
    http://www.bubleprawne.org/Bubleprawne/0,87157,4753535.html , dział „Boli głowa”. Może opublikują.

  131. AKwz53,

    nie opublikowali. Może sam Pan pytanie wniesie?

  132. manna

    Absolutnie popieram Twoją opinię, nalezy także sprawdzić jego „udział’ bierny lub czynny w tym całym bałaganie, ale należy pamiętać ,że jego szybsze wystąpienie mogło być dla niego niebezpieczne, okazało sie równie niebezpieczne bo zaufał innym politykom / innej opcji /.
    Tak więc dla nas wszystkich nauka – nigdy nie ufaj politykom.

    sredecznie pozdrawiam

  133. Niech Rokita spokojnie wyprowadza psa na Planty. NIe widze w nim nic tak wybitnego, zeby obywatele musieli sie domagac jego powrotu do polityki. Ot, wymyslil sobie z zona, ze po wygranych przez PiS wyborach przejdzie do zwycieskiej partii – i sie przeliczyl. Trudno. NIech w Sejmie bryluje jego zona. Rokita zas politycznie dla mnie jest skonczony.
    A ze ladniej mowi, niz te gromady balwanow w Sejmie i ma przeczytanych pare ksiazek, to jeszcze nie powod, zeby wynosic go pod niebiosa.

  134. Rokita mógłby sobie faktycznie już dać spokój. Boję się co z tą Polską będzie. Prowadzę małą firmę informatyczną świadczącą usługi z zakresu outsourcing it kraków i nie wiem co to będzie w przyszłości.

css.php