Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

4.02.2008
poniedziałek

Magia pakietu ustaw

4 lutego 2008, poniedziałek,

0putra450.jpg 

Fot. Karol Piechocki / REPORTER 

Dajcie ustawy, gdzie te ustawy – wołają coraz bardziej zniecierpliwieni komentatorzy, którym rząd Tuska jakby mniej się już podobał, a może nie podoba się już wcale, bo rzeczywiście z premierem Kaczyńskim, z dziennikarskiego punktu widzenia, było bez wątpienia ciekawiej. Gdzież ten urok paktów stabilizacyjnych, nerwowych koalicji, wystąpień pełnych mocnych słów? Teraz jak Kaczyński powie „Tusk jak Putin”, to prawie nikt, poza najbardziej wytrwałymi słuchaczami każdego zdania prezesa PiS, nawet nie ma ochoty komentować. To rząd nierobów – stwierdził Wojciech Olejniczak, bo nie ma projektów ustaw. O niezliczonych takich samych wypowiedziach posła Gosiewskiego już nie wspomnę. Miał szansę się wykazać będąc nawet wicepremierem i jakoś słabo mu poszło, teraz wyżywa się na następcach.

Po WSI i CBA aktywność legislacyjna rządu poprzedniego zmalała i można powiedzieć – Bogu dzięki. Szczęśliwie, że nawet minister Ziobro, chwaląc się pracą swego resortu, pokazywał pudełka, a nie ich zawartość. Gdyby napisano w formie aktów prawnych, co zamierzał, przedstawiając niezliczone pomysły na konferencjach prasowych, i na dodatek – gdyby to uchwalono, mielibyśmy się z pyszna i zapewne samo wychodzenie z bałaganu zajęłoby lata. Wystarczy przypomnieć dzieje sądów zwanych 24 godzinnymi, którą to sprawę trzeba teraz odkręcać, by postawić na nogi to, co postawiono na głowie. Nawet uchwalona rzutem na taśmę, prawie w ostatnich dniach Sejmu minionej kadencji ustawa o tak zwanym nadzorze elektronicznym nad skazanymi jest i długo będzie prawem martwym.

Nie oczekuję więc do rządu Tuska, że zaleje Sejm projektami ustaw i nie tym, ile ustaw skieruje do Sejmu będę mierzyć jego skuteczność. Wydaje mi się nawet, że mierzenie aktywności rządu liczbą ustaw jest wyrazem intelektualnej niemożności oceny. Komentatorzy i politycy muszą mieć oceny codziennie, a tu nie minęło nawet sto dni, choć wielu wmawia, że minęło, a rząd ma perspektywę czteroletnią. Wolę, aby projekty wpłynęły po kilku miesiącach, ale były porządnie przygotowane i rzeczywiście potrzebne. Całe lata narzekaliśmy na ilość byle jak stanowionego prawa, więc teraz nie warto bić się o ilość. Na razie rząd Tuska „dał plamę” w jednej sprawie – abolicji podatkowej dla pracujących za granicą. Mieli projekt, pozwolili się wyprzedzić Lewicy i Demokratom. To nie powinno było się zdarzyć, gdyż akurat nikt tak gorąco nie apelował do emigrantów jak Donald Tusk. Trzeba więc było choćby symboliczny gest wykonać. Jeżeli jednak z pozostałymi ustawami miałoby by być tak, jak z medialną, która w samej Platformie budzi kontrowersje i nikt już nie zostawia na niej suchej nitki (także dlatego, że uruchomili się już lobbyści wielkich interesów, co przy tego typu ustawie jest normalne), to lepiej niech projekt, ale porządny, wpłynie za pół roku, choćby panowie Urbański z Czabańskim mieli nadal rządzić w mediach publicznych. Klecenie projektu w sejmowej podkomisji, a to właśnie się dzieje, niczym dobrym się nie skończy, wyjdzie znów potworek, poręczny może przy dokonywaniu zmian personalnych, ale do niczego więcej się nie nadający.

Bardziej niż na stertę ustaw (kto z Państwa pamięta, która to partia szła do Sejmu z pakietem 54 ustaw i jak skończyła?) czekam na poważne wznowienie dialogu w Komisji Trójstronnej, przedstawienie koncepcji działań w kilku sferach, na przykład – co dziś znaczy określenie „reforma finansów publicznych”, jak zreformować te wszystkie służby specjalne i zabezpieczyć się przed państwem policyjnym (afer podsłuchowych mamy już bez liku, a będzie ich więcej), kiedy i w jakim tempie będą następowały uproszczenia procedur w gospodarce, na przykład przy przetargach czy przygotowaniu do budowy domów, autostrad itp. Część z tych spraw wymagać będzie regulacji ustawowych, ale nie wszystkie. Mnie osobiście na razie wystarczyłby kalendarz, kiedy co jest projektowane. Na przykład pani minister pracy, której początkowo nikt nie traktował z nadmierną powagą, bo jako rekomendowana przez PSL od razu skazana została na brak kompetencji, przedstawiła bardzo szczegółowe zamierzenia. I dobrze. Niech się z terminów wywiązuje.

Bardzo ciekawego wywiadu udzielił „Gazecie Wyborczej” (wydanie świąteczne) Tadeusz Syryjczyk. Człowiek w rządzeniu doświadczony, liberał z przekonania, który bardzo trafnie opisał obecną sytuację. Nie będzie wielkich reform, bo nie one są najważniejsze. Najważniejsza jest praca bardziej organiczna, podnoszenie jakości administracji, stanowienie procedur, po prostu – ułatwianie ludziom życia. Wydaje się, że to jest także filozofią rządu Tuska (trochę na ten temat przeczytacie Państwo w wywiadzie z premierem w najbliższym numerze „Polityki”). Taka jest dziś polityka. Być może premier trafnie odczytuje znaki czasu, gdy mówi, że działania mają być stopniowe, mniej efektowne, a dopiero ich efektem końcowym ma być rewolucyjna zmiana. W ten sposób oczywiście daje amunicję opozycji i dziennikarzom, którzy świadomie, bo nie chcą tego rządu, albo nieświadomie, bo powtarzają za politykami łatwą mantrę, wołającym: to rząd nierobów, bo nie ma projektów ustaw. To już jednak wybór strategii rządzenia. Ja – nie ukrywam – wolę taką od kolejnej niby reformatorskiej rewolucji. Po ostatnich latach reformatorskich rewolucji mam po prostu serdecznie dosyć.

*** 

Marchewa pisze o przyczynach społecznych protestów i lokuje je w ogromie obietnic Tuska. Mam coraz częściej wrażenie, że znów popadliśmy w schemat – cud, ogrom obietnic itp. Tymczasem tych obietnic wiele nie było, oprócz może ratyfikacji Karty Praw Podstawowych (nie będzie, i za to u mnie duży minus) i obniżania podatków, ale dopiero od 2010. Były obietnicy podnoszenia płac w sferze budżetowej i tego Tusk się trzyma – stąd podwyżki dla nauczycieli wymuszone na resortach. Ten „ogrom obietnic” i „cud” uważam za propagandowe zbitki lub za nieumiejętność posługiwania się własnym rozumem w ocenie sytuacji, a nie rozumem posła Gosiewskiego, którego partyjna optyka musi być inna, ale udziela się wielu dziennikarzom. Sądzę, że głosowano nie za „cudem”, ale przeciwko państwu PiS.

Dlatego też nie zgadzam się Jackiem, który mnie nie lubi i ciągle to podkreśla (nie trzeba, ja jeszcze pamięć mam niezłą), że nie jest ważne, co było w przeszłości, że to jest sprawa „wtórna do kwadratu”, bo ważne, co dalej. Oczywiście bardzo ważne, ale ważne też, co było, bowiem to rzutuje na to, co trzeba i można zrobić. Nigdy nie byłam entuzjastką bilansów otwarcia i zamknięcia, komisji badających „zbrodnie” poprzednich rządów (kiedyś SLD celował w ich powoływaniu), ale nie można wszystkiego odpuścić. I to już widać. Nawet po sprawie z celnikami, która nie wybuchła teraz, ale wlokła się latami. Nie widzę powodów, by o tym nie mówić. Ja uważam, że dwa lata przeszły i jest tak wiele zaniedbań, które są minami, że trzeba mówić. Typowy przykład to PZU i Eureco. Jeżeli Marcinkiewicz uważał, że Socha zawarł bardzo dobrą umowę, a sama słyszałam, jak to mówił, dlaczego nie przekonywał do tego swej partii, tylko powtarzał, że polityczne okoliczności są niesprzyjające, a na dodatek powołał do swojego rządu ludzi mało odpowiedzialnych w rodzaju ministra Szałamachy. Mnie naprawdę interesuje, czy w resorcie sprawiedliwości wszyscy wszystkich podsłuchiwali, co obecnie wychodzi na jaw, choćby w zawiadomieniach, kierowanych do prokuratury. To jest nie tylko kwestia obyczajowa, to jest też styl rządzenia i tworzenie bardzo niebezpiecznego systemu rządów. Państwo o tym sporo od dawna dyskutujecie, a więc jest to realny problem i dlatego przeszłość trzeba ocenić.

Nie sądzę, by opinie z Berlina na temat świadomego sterowanego tworzenia chaosu i porównania z Niemcami z lat trzydziestych były w pełni celne (Państwa dyskusja na blogu na ten temat – bardzo ciekawa), ale coś w tych różnych odkrywanych teraz klimatach jest niepokojącego. Za chwile okaże się, że tak zwana inwigilacja prawicy to pestka, a nie zbrodnia na demokracji, o czym zresztą jestem od dawna przekonana. 

Quake, nie mam pojęcia, kto to jest Piotr Gociek, z linka skorzystałam, ale ten facet pisać nie umie, więc to chyba nie jest zawodowy dziennikarz. Ja w każdym razie z takim się nie spotkałam. Takie pisanie nie robi na mnie wrażenia. Z tego, co słyszę i widzę, odbywa się atak na Bondaryka, nowego szefa ABW, który sporo nieprawidłowości odkrywa i sterują tym Nowek, który nie może przeżyć, że został odwołany z wywiadu wraz Luksem, prokuratorem z Białegostoku, który też podobno absolutnie nie liczył się z odwołaniem. Tak przynajmniej wynika z tego skąd i gdzie idą przecieki. To środowisko dziennikarzy w służbie służb opisał Karczmarek w swojej książce, i chyba jednak dość prawdziwie. W każdym razie obecne publikacje w pełni potwierdzają jego słowa. Nie wiem, czy Gociek do tego kręgu należy. W każdym razie, jeżeli należy, to źródła informacji zaczną mu wysychać i to jest problem każdego, kto pracuje na różnych kwitach i przeciekach. ChudaRyba proponuje wysyłanie maili protestacyjnych, ja uważam, że nie należy zwracać uwagi, bo to tylko Goćka (Gocieka?) dowartościowuje, ale to Państwo decydujecie. 

Ciekawsze jednak jest to, że prezydent nie podał uzasadnienia, dlaczego nie mianował sędziów. Powinien był to jednak uzasadnić. Ciekawa spawa dla TK, ale rzeczywiście coraz bardziej niepokojące jest, że TK jakby przysnął, o czym już pisaliśmy sobie na blogu. Prezes Stępień jest chyba jeszcze chory, ale jednak tyle jest ustaw, które od dawna czekają, na przykład służba cywilna, że chyba jednak warto zacząć trybunał poganiać. Chyba że ci nowi członkowie są tak słabi, ze sobie nie radzą. Propozycja Pitery, aby CBA miało inicjatywę ustawodawczą wpisuje się ciąg bezsensownych czy wręcz kuriozalnych pomysłów i coraz wyraźniej widać, że pani minister niezbyt wie, co ma zrobić i do czego właściwie jest powołana.

Dzisiejszym wpisem odpowiadam w jakiejś części Wieśkowi 59 na temat stu dni spokoju dla rządu Tuska. Wiem, że o temat liczby ustaw Sejmie zahaczyłam w poprzednim blogowym komentarzu w odpowiedzi na Państwa wpisy, ale ta mantra o braku ustaw coraz bardziej mnie denerwuje. To jest też jakaś odpowiedź dla Sawy pytającej o to, jak znoszę poziom debaty publicznej. Nie ukrywam, coraz gorzej, ale nie zmienię zawodu, a politykę jednak ciągle lubię. Ponadto uważam, że skoro mam własne zdanie w różnych sprawach, to powinnam je ujawniać, nawet jeżeli jest całkowicie rozbieżne z aktualnie obowiązującym, od lat tak już jest, że w bardzo wielu kwestiach mam zdanie odmienne i nie jestem uczestniczką tego owczego pędu. Nawet mi z tym dobrze, i czasem nawet wychodzi na moje, jak choćby z komisjami śledczymi, które krytykowałam od początku. 

Eddie, nawet poświęcając część autorytetu – nie zmienię zdania w sprawie Rokity. Uważam, że był poważnym politykiem, choć kontrowersyjnym. Teraz, niestety, ku mojemu żalowi staje się śmieszny i nawet, gdy występuje w sprawach poważnych jest zupełnie sztuczny, ale mnie go szkoda.  

MKJ daje nam ciekawy sposób na kompetentnego polityka, przykład – Marcinkiewicz, ekspert od wszystkiego. Podobno w poniedziałek ten znakomity polityk i bankowiec ma się wieczorem pojawić w telewizji, chyba w TVN. Nie jestem nim kompletnie zainteresowana, ale pewnie cytowań będzie mnóstwo. Bo jego cytują nawet, gdy nie ma nic do powiedzenia, a przeważnie nie ma. 

Doktor narzeka, że celników nie zastąpiono tak jak w Stanach kontrolerów ruchu lotniczego. Tam byli kontrolerzy wojskowi, celników nie ma kim zastąpić, odprawa celna musi być, niestety. Ale oczywiście rozmowy rozpoczęto zapewne zbyt późno. Nie zgadzam się w tymi, którzy piszą, że to europejska kompromitacja. Nie takie kolejki widziałam już na różnych granicach europejskich, strajków tak dużo nie ma. Było dużo za Bieleckiego i Suchockiej. Z protestami trzeba żyć i tyle. 

MW fajnie złapał „Rzepę” na manipulacji tym zaufaniem przedstawicieli elit dla rządu, że niby jest najniższe, czyli tylko 11 proc. Oczywiście, że to było dla rządu poprzedniego, ale ja już nie takie manipulacje widziałam. 

Jolinek51 skarży się na cenzurę na blogu. Nic o tym nie wiem, ale zapytam, czy coś takiego jest, bo ja sobie nie życzę. Mogę sobie nie życzyć wyłącznie skrajnego chamstwa.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 162

Dodaj komentarz »
  1. Jest cenzura Pani Janino, i moim zdaniem taka małostkowa. Jak przeczytałem w blogach, że redakcja nie przepuszcza linków do innych tygodników, to myślałem, że kłamią. Postanowiłem to sprawdzić, umieściłem w swoim komentarzu link do „Przekroju” do bardzo ciekawego wywiadu. Komentarz się nie ukazał.
    Raz u Redaktora Szostkiewicza zniknęła cała dyskusja, podniosłem alarm u Pana Piotra Adamczewskiego i przywrócili.

  2. No to jak to w końcu jest Pani Janino. Reformować czy „pracować organicznie” co jest dla mnie stwierdzeniem w cudowny sposób maskującym impotencję kolejnej już władzy. Pani koleżanka Joanna Solska w raporcie „Łapa w łapę” nakreśliła znakomitą listę spraw do rozwiązania. Zbieram się aby tę listę wrzucić na własnego bloga by w kolejne rocznice powstania rządu rozliczać. Chociażby z tego prostego rozwiązania by w gminach bez planu zagospodarowania wprowadzać zarząd komisaryczny.

    Czy naprawdę tak wiele trzeba „by żyło się lepiej”? Czy groźba zyskania przez PiS tych paru% to wystarczające usprawiedliwienie by nic nie robić?

  3. Pani Redaktor !

    Jeśli synonimem mądrości Sejmu (a pośrednio i wszystkich rządzących nami, Polakami, elit): legislacyjnej, jurydycznej, „powagi” władzy i norm wszelakich ma być pozostający w centrum fotki będącej uzupełnieniem Paninego felietonu niejaki K.Putra, zasłużony na niwie……spuśćmy tu zasłonę milczenia – to ja dziękuję, postoję. Kolejnym synonimem elit, ich jakości, nieudolności, przygotowania czy przenikliwości do sprawowania u nas władzę (albo – starających sie sprawować od wielu lat tę władzę w RP) jest właśnie to co P.Marsz. (sic !) K.Putra pokazuje palcami – tzw. „pici kłak”. To wymiar intelektualnych predyspozycji ….. przede wszystkim K.Putyry i jego komilitonów, a za nimi całej reszty (z niewielkimi wyjątkami, które zresztą będąc „gwiazdami” potwierdzają merytoryczną miałkość tej „całej reszty” – z P.Marszałkiem Putrą „na czele”).
    Intelektualne i merytoryczne przygotowanie takich indywiduów jak P.Marsz. K.Putra do sprawowania władzy (w najszerzej pojętym wymiarze) w naszym kraju czyni nas groteskowym „kraikiem” na wzór Zimbabwe, Czadu czy Nepalu. Przez pomyłkę tylko umiejscowionym w Europie i będącym czlonkiem UE – gdyby „postkomunista” L.Miler spóźnił się choć o 1/2 roku (gdyby działał np. na wzór p.min.A.Fotygi) z członkostwa w UE – biorąc pod uwagę przygotowanie merytoryczne „kaczystów” i ich totumfackich do sprawowania jakiejkolwiek władzy (w wymiarze międzynarodowym przede wszystkim) – byłyby nici. K.Putra jest tego doskonałą egzemplifikacją.
    Tylko tyle i aż tyle.
    WODBNIK53

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. PS: A w tle „fotki” kolejne tuzy „polskiej wadzy” (elity, sejmowego intelektu): Gosiewski i Lipiński: brrrrr………
    WODNIK53

  6. Pani Redaktor, chyba czesciej powinna Pani zamieszczac wpisy, bo dyskusja na Blogu staje sie malo merytoryczna. Bije sie w piersi, ze sama dalam sie wciagnac w taka wlasnie dyskusje. Moze tez wyniko to z faktu, ze ludzie sa zmeczeni nieustannymi przepychankami na gorze, ale dla PISu i tak wszystko bedzie ?tematem zastepczym? majacym przykryc ewidentna rzekomo nieudolnosc PO.

    W niedziele ogladalam loze prasowa. Pomijam, ze nie przepadam za panem Karnowskim i jego pseudoobiektywnym poblazliwym trywializowaniem razacych bledow poprzedniej ekipy, ale, coz, wiemy kto rzadzi (nadal niestety) w Polskim Radiu. Irytuje mnie pani Milewicz, ktora wpada momentami w patos lkajac i zawodzac a to w obronie Adama Michnika a to nad sluzba zdrowia? Ale do rzeczy: pojawil sie problem potrzeby debaty w srodowisku dziennikarskim. Chodzi o pewna etyke, bo coraz czesciej nie sa to juz niewinne polajanki miedzy Dziennikiem a GW. Kazdy z dziennikarzy ma prawo do wlasnych przekonan, sympatii badz antypatii politycznych, wszyscy w koncu jestesmy ludzmi, ale niektore ataki miedzy konkurujacymi tytulami badz stacjami sa naprawde ponizej pasa i nie wiem czemu maja sluzyc. Uwiarygodnieniu sie przed czytelnikami, sluchaczami, widzami? Tylko my mowimy/piszemy/pokazujemy prawde? Reszta zas to uklad (odpowiednio obecny belwederski, pookraglostolowy czy z Ordynackiej)? Nie dziwilo mnie kiedys zmienianie barw wsrod dziennikarzy. Coz, koniunktura robi swoje, ale wzajemne opluwanie sie przekroczylo juz dawno granice dobrego smaku, bo rola mediow sie wypacza. Jeszcze dwa lata temu replika redaktora Baczynskiego na to, co zrobil Wprost i pani Kania obudzilaby we mnie zdiwienie, bo uwazam, ze na bloto nie nalezy odpowiadac, bo znizamy sie do poziomu interlokutora. Z drugiej zas strony, biorac pod uwage polska specyfike, wiadomo, ze cos z tego blota sie przyklei i chyba nie warto wierzyc w zasade, ze ?prawda sama sie obroni?, bo okazuje sie, ze prawde tez mozna stworzyc albo podrasowac. Ktora postawe przyjac?

    Druga kwestia, to zawirowania wokol RPP. Na temat (nie)kompetencji pana Skrzypka chyba nie raz juz dyskutowalismy, zwlaszcza kiedy jego nominacja i wybor zostaly okupione stanowiskami dla Samoobrony i LPR. Dzieje sie jednak chyba cos naprawde niepokojacego, gdy bardzo rzeczowa dotad Halina Wasilewska ?Treckner podnosi alarmujacy ton. Juz przy odejsciu Rybinskiego nikt nie uwierzyl w pogloski o jego przejsciu za Nielsem Lundorffem (przypomne, ze byl wiceprezesem BPH, w ktorym pracowal kiedys Rybinski) do Carlo Tessara, ktory wszedl na poslki rynek, co mialo sie niby okazac tak kuszaca oferta. A moze nareszcie nastal moment kiedy bedzie mozna odsunac prezesa Skrzypka, bo okazalo sie, ze nominacje z Palacu dozywotnie nie sa. Na cale szczescie.

  7. Dlaczego tak bezczelnie ,bez skrupułów i aż tyle przekrętów.
    Po 100 dniach rządów D.Tuska , mamy wiele osiągnić :
    – Pawlak anulował karę, jaka w wysokości pół miliarda złotych nałożona została na zagadkową firmę J&Sa
    – Pawlak nie spotkał się z żonami górników po prostu olał to
    – Tusk rozważa służby celne podłączyć do MON-u ( ubrać w kamasze )
    – PO zmienia ustawę medialną na wzór A.Jakubowskiej ( „lub czasopisma” a tu „podmioty” )
    – Ukraina skarży się całej Europie że rząd Tuska wybrał Rosje a Ukrainę ” olał”
    – w KGHM-ie odwołano Prezesa i szukają następcy z PO,głośno mówi się że to samo będzie w PKN-ie itd..
    A to że woli Pani rząd to żadna niespodzianka , to właśnie Pani po 15 dniach rządów Kaczńskiego pisała o braku ustaw .
    Jak to jest że tym wolno wszysto a tamtym nic.
    Obecny styl język , forma i interpretacja faktów przedstawiana przez Panią tak miesza w głowach Polaków ,że na Prezydenta chcą wybrać nieznanego Tymińskiego ,wybierają posłów Leperra,Łyźwińskiego,itp. a także Jaruzelskiego nazywają bohaterem a Kuklińskiego zdrajcą .

  8. Kiedy pan Olejniczak mówi, że rząd Tuska jest leniwy, to może nawet wie, co mówi z własnego ograniczonego punktu widzenia. Kiedy zaś głosi 100 konkretów, to nie wie, co mówi. Stawiam euro przeciwko orzechom, że panu Olejniczakowi żaden z tych stu konkretów nie wyjdzie. Borowskiemu zresztą też. Bo jeśli chce się załatwić 100 konkretów, znaczy tylko tyle, że Chciejcy nie wiedzą tak naprawdę czego chcą.
    Tusk natomiast mógł od ręki załatwić kilka obiecujących drobiazgów na wyciszenie krytyki.
    Dla mnie na przykład mógł znieść podatek od odsetek z lokat, obligacji i z niewielkiego obrotu akcjami na giełdzie. Już miałbym powód, by go chwalić. A tak budżet ma z tego cienki dochód, zaś koalicja byle jaką chwałę.
    Mógł też znieść bzdurny obowiązek meldunkowy. Człowiek jest już naznaczony NIP-em, PESEL-em i kilkoma innymi cyfrowymi przymiotami, na przykład kontem w banku, kontem w ZUS-ie, więc nie umknie państwu z oczu. Poza tym bez obowiązku meldunkowego bezdomnym na przykład łatwiej by było znaleźć pracę.
    Co do ustaw – całe szczęście, że ekipie Tuska spadła para. Nic tak nie psuje prawa, jak nadmiar regulacji. Sejm i Rząd jeszcze niedawno wydawały razem pospołu po 300 stron aktów prawnych dziennie. Ciekawe dla kogo i po co. Jeśli Sejm zmniejszy stachanowską wydajność 10 razy, to tylko z korzyścią dla nas. Więc poganianie niechętnych Tuskowi pracowników branży medialnej i nawoływanie Olejniczaka do zwiększenia wzmożenia między przaśne żarty składam.
    Julii mi nawet szkoda. Transparentna Julia jest także przezroczysta dla wiedzy, która przenika przez nią, jak światło przez szybę. Nic się nie zatrzyma. Jej pomysł, aby CBA tworzyło ustawy, jest pomysłem godnym budowniczych ludowej demokratury socjalistycznej. Ciekawe, kiedy zaproponuje, aby objąć pracowników CBA immunitetami poselskimi. Jak szaleć, to po całości.
    Nieustające pozdrowienia dla Pani, Pani Janino, i dla blogowiczów

  9. Szanowna Pani Redaktor! Dotyka Pani bardzo ważnej właściwie najważniejszej dziś dla Polski kwestii. Mamy do czynienia z degrengoladą w strukturach państwa. I bez względu na różnice i oczekiwania w redystrybucji środków ,przyjęcia takich czy innych zadań do realizacji(o co możemy a nawet powinniśmy się spierać) państwo najpierw musi funkcjonować!!!!!! na każdym swoim szczeblu ,wolne od patologii wszelkiej maści.Dlatego dyskusje co zrobić musi poprzedzać pytanie dlaczego nie daje się oczkiwanych rozwiązań w tym inwestycji wprowadzić w życie. Kiedyś mówiło się nie ma pieniędzy.Potem każda decyzja mogła być podejrzana o podejrzenie korupcji więc mnożono przepisy w celu udrożnienia procesów decyzyjnych.Jednocześnie w urzędach budowano zaplecza różnych partii politycznych, których aktyw niekoniecznie posiadał wiedzę i doświadczenie.I do tego wszystkiego nie udrożniono pracy sądów!Utrzymując skandalicznie niskie wynagrodzenia w wymiarze sprawiedliwości doprowadzono do odwrócenia hierarchii w zawodach prawniczych. A przecież sądy spełniają ogromną rolę w każdym obszarze funkcjonowania państwa. Przywrócenie sprawności Państwu jest najważniejszym zadaniem rządu !!! Padło na rząd Tuska.Teraz już na krok nie można się cofnąć . NNie jest to łatwe zadanie .Musi w nim uczestniczyć każdy kto rozumie i ma wiedzę bez oglądania się na legitymaje czy sympatie polityczne.Myślę że wielu ludzi i z PiS też powinno być wykorzystanych.Oczywiście nie wszyscy.Właśnie w imie praworządności Państwa rozliczyć trzeba publicznie wszystkich ,którzy działając w Jego imieniu dopuszczali się nadużycia władzy a być może i przestępstw. Należy się cieszyć,że odezwał się p.Syryjczyk.(to mądry głos) Czas też na innych ! Potrzeba rozmawiać o Państwie podpowiadać rządowi rozwiązania Ostatnio w całej awanturze o informowaniu Prezydenta o wypadku Pani pierwsza w „puszce”zapytała a gdzie procedury? Potrzeba stworzyć taki „okrągły stół” jak przy służbie zdrowia tak by udrożnienie struktur państwa nie stało się polem walki partyjnej i jak pięknie uzasadniał red.Zakowski naród suweren mógł pomóc. Z ukłonami!

  10. Emilia Plater
    Co do Skrzypka, to mnie jego konflirkt z wiceprezesami nie dziwi. Ich marginalizacja też – nie miał ich jak wywalić, bo sa o kilka nieb lepsi od niego merytorycznie, więc przeniósł spór na poziom prawno – formalny i już nikt nie mówi o tym kim mają być zastąpieni albo jak ci nowi ludzie, którzy przejmują od nich funkce potrafią ich zastąpić i czy w ogóle jest jakaś na to szansa. On chce po prostu mieć swoich wiceprezesów. Taka jest smutna prawda i w całej tej pogoni za buntem RPP uciekają takie kwiatki w wypowiedziach Skrzypka, który w Dzienniku mówi, że zadnych błędów w polityce pieniężnej nie popełnił – biorąc pod uwagę, że jeden z podstawowych jej istrumentów – stopy procentowe – nie są jego udzielnym księstwem tylko ma na nie wpływ w 1/10, to wydaje mi się, że ten Pan ma niewielką wiedzę o tym, co on właściwie w tym NBP robi. Bo największym jego błędem jest obniżanie autorytetu NBP – on się przecież pomylił w szacunkach inflacji tylko o jakieś 1,5%. Cały czas przecież powtarzał, że inflacja wzrośnie maksymalnie do 2,5% i nie przekroczy celu inflacyjnego, a tu co 4% mamy już, a szykuje sie 4,5% na koniec roku jak dobrze pójdzie. Do tej pory szcunki NBP były traktowane poważnie i miały dzięki temu wpływ na tendencje inflacyjne na rynku, co miała w sobie wartość dodaną – liczono się z tymi opiniami. Jeszcze zaś teraz kilka tak trafnych szacunków NBP, to będziemy mieć inflację w NBP jedną a w rzeczywistości drugą. Jest jeszcze dodatkowa strona tej całej zabawy Skrzypka z marginalizowaniem wiceprezesów. Ostatnio był tam omawiany program czy założenia do dalszego zarządzania rezerwami walutowymi i spór z Pruskim poszedł o ten program. Jego autor, do niedwna wiceprezes NBP też mówi, że Pruski właściwie skrytykował prawie całe jego założenia, ale nie powiedział, że robił to tylko pod jednym kontem – kontroli tej działalności przez wiceprezesów, a co za tym idzie i wpływ tego czynnika na wartość złotego nad czym już czuwa RPP. Tam największe uwagi poszły o to, że między innymi i ten obszar wypadł z bezpośredniego nadzoru jednego z wiceprezesów, który kwestie tych rezerw dorzucał do dyskusji o polityce pieniężnej i złotym na posiedzeniach rady. Ten bajer niestety już nikogo jednak nie obchodzi, a to jest znacznie groźniejsze – bo do tej pory był on pod kontrolą – pośrednią bo pośrednią – RPP, a teraz to zniknie z informacji dodatkowych dla RPP. Nie wiem, czy to jest zgodne z prawem czy nie, nie jestem konstytucjonalistą, ale niepokoi mnie, że kolejne ryzyko bieżące związane z polskim pieniądzem (bo jakość zarządzania rezerwami walutowymi takim ryzykiem jest) wycieka. Ciekawe dlaczego Pan Prezes Skrzypek nie chce udzielać bieżących informacji na ten temat i nawet nie chce, żeby to podlegało pod jakiegoś wiceprezesa, który nie daj Boże będzie od niego politycznie i merytorycznie niezależny.

    Dla mnie polityka Prezesa Skrzypka, po swoich doświadczeniach z PiS’owymi zrzutami zarządowymi, jest kolejnym dowodem na to, że oni nie ścierpią w swoim zasięgu nikogo merytorycznie leszego od siebie. Odbierają to jako personalne zagrożenie, nawet gdyby mieli zapłacić za to cenę własnej głupoty i czynionych bzdur. Smutne, ale już się napatrzyłam na efekty tego.

    Co do wpisu Pani Redaktor,

    to generalnie się zgadzam co do korelacji ilości ustaw z rozwiązywanymi przez nie problemami – w polskiej rzeczywistości jest to odwrotnie proporcjonalne – im więcej ustaw tym więcej potem z ich efektami problemów. Ale ja mam wrażenie, że PO teżma ciągoty do już przerabianej za PiS głupoty, tylko przegina w przeciwną stronę. Wypowiem się na przykładzie kloei, bo jest mi on znany. W PKP CARGO ogłoszono konkurs na członków zarządu – Prezesa i Wice ds. Handlowych. Po jakiego grzyba konkurs, gdy z góry wiadomo kto ma wygrać. Ja już kiedyś słyszałam, że nie sensu rozpisywać przetargu, gdy się nie zna jego zwycięzcy, ale myślałam, że te czasy już minęły. Od początku było wiadomo, że ludek oddelegowany na tę funkcję w rady nadzorczej ma wygrać. Nawet w dniu głosowania jego kandydatury (bo żeby było śmieszniej tylko on wystartował z poważnych kandydatów, był jeszcze jeden, ale ten drugi Pan się wsławił stwierdzeniem, że upadająca Spółka, którą chciano via rząd wtrynić Cargo, nauczy Cargo nowoczesnych technik zarządzania i współpracy z klientami etc., więc dobrze, ze go nie dopuścili dalej), wywalił go z rady nadzorczej i jego kolegę oddelegowanego na handlowego, żeby umieścić tam kolejnych zrzutków z PKP SA, którzy na pewno nie zagłosują przeciwko niemu i uchwalą dzisiaj panującego w Cargo Prezesa. Gdyby tego nie zrobił nie miałby pewnej większości, a tak bunt i wątpliwosci związkowców (3 w radzie) nie miały przełożenia na wynik, bo tych z PKP SA było 5 po tym dodatkowym domianowaniu, a z MF jest 1 i on już się mógł nawet wstrzymać od głosu (9 sztuk to cała rada). Zeby było śmieszniej jest to ludek, który za PiS’u był przewodniczącym rady nadzorczej PKP SA. I jam teraz uwierzyć, że on będzie sprężyną zmian w Cargo. Kwalifikacje merytoryczne opisałam u Pana Passęta, więc już się będę powtarzać. O jego pierwszych decycjach w Cargo już trochę też pisałam u Pana Passenta. A co do handlowego – to on już raz z ramienia PKP SA był w zarządzie jednej ze spółek spedycyjnych odpowiedzialny za handel i nie wsławił się tam żadną rewolucją handlową i sukcesem wyników osiąganych, natomiast słynął z wyjątkowo ustępliwego kręgosłupa wobec PKP SA. No więc Pan Wach ma swój zarzą w Cargo. Co do jego nominacji, to był faworytem od początku i tylko tacy idealiści jak ja mieli nadzieję, że może wygra ktoś spoza bezpośrednich układów związanych z Presem Wachem.
    W przypadku PLK’i jest bardziej bosko – jest konkurs na Prezesa, bo obecnemu kończy sie kadencja. I co – Pan Minister Engelhart mówi otwarcie, że Pan Celiński może być o swoją posadę spokojny. Ja wiele zrozumiem, ale po jaką cholerę w takiej sytuacji konkurs na prezesa. Jeśli rząd jest zadowolony z obecnego pełniącego tę funkcię to należy go po prostu powołać na kolejną kadencję i cześć. A jak nie, to nie powoływać i wtedy rozpisać konkurs. Kto powiedział, że zarządy w spólkach skarbu państwa mają sie zmieniać co 3 lata. Dla prawdziwych efektów zmian i długotrwałych procesów inwestycyjnych to i tak jest okres bardzo krótki te 3 lata, więc może niech rzeczywiście mają jeszcze trzy, żeby chociaż jedną większą inwestycję skończyli i było za co ich oceniać. Tylko po co na kolei takie same konkursy, jak w Ratuszu Warszawskim. Na cholerę komu robienie z siebie durnia – bo ja w tym momencie mam nie odparte wrażenie, że panowie mistrowie robią z siebie durniów w takiej sytuacji. Przecież to sie nie da ukryć. A jeśłi takimi sposobami ze mnie chcą zrobić durnia – tym gorzej dla nich, bo to jest partactwo. Ja też nie lubię partaczy. Jak już chcą coś podnicować to mogliby to robić bardziej finezyjnie, a nie tak na chama totalnego. Tylko pytanie z 100 pkt – poco? Po to żeby w tym Cargo np. poupychać wszystkie spady z trzeciego rzędu PiS, które gdzieś muszą mieć swoją przechowalnię. Na prawdę na takich kretyństwach PO musi rozmieniać na drobne to poparcie, które dzieki kretyństwom PiS uzyskała?
    Pozdrawiam.

  11. Pani Janino ja grzeczna dziewczynka jestem …. może moderatorzy mają złe dni … 🙂 … ale bywa właśnie tak jak pisze Torlin …

    a mnie się marzy by ten rząd zaskoczył nas wszystkich i jako pierwszy wprowadził nowe zasady rządzenia w Polsce …. polityka na zapleczu …. dobre zarządzanie Państwem na pierwszym planie …. zaskoczcie nas Panowie i Panie z PO swoją uczciwą pracą …. 🙂

    słowo dziennikarz się zdewaluowało …. wielu z nich to pismarki …

  12. Szanowna Pani Redaktor Gospodyni,

    dzisiejszym wpisem przewodnim probuje Pani ostudzic „nieco” spolaryzowane dusze blogowiczow i zwrocic uwage na fakt, ze czas – dobrze i kompetentnie wykorzystany – jest najlepszym lekarstwem.

    Zakladamy, oczywiscie, ze rzad w Polsce jest silny, kompetentny, spojny wewnetrznie i (co znacznie wazniejsze) zwenetrznie i ze bedzie swa polityke realizowal konsekwentnie i czytelnie.

    Zakladamy dalej, ze nikt rozsadny nie oczekiwal w Polsce gospodarczego i politycznego cudu nad Wisla (wszelkie skojarzenia sa tu niezamierzone i merytorycznie nietrafne) i to przez 3 miesiace. Takze w Polsce powinna powoli przebic sie stara prawda nie tyklo o demokracji – „es wird nicht so heiss gegessen wie es gekocht wird” – co w luznym tlumaczeniu znaczy „to co jesz nie jest zwykle tak gorace jak w czasie gotowania” (zupy wyborczej, w tym konkretnym przypadku).

    Zakladamy tez, ze spoleczenstwo w 19 roku „pierwszej polskiej powojennej demokracji” potrafi odrozniac polityke od politykowania, zapowiedzi od obiecanek i cacanek, madrosc od medrkowania, a tompetencje od bufonaty.

    Przyjmujemy zatem, ze mamy do czynienia z w miare normalym spoleczenstwem, w takim w miare normalnym kraju gdzie np. media i dziennikarze sa od przekazywania w miare rzetelnych informacji, publicysci od przedstawiania wlasnego pogladu swiat na podstawie „faktow, lektury i obserwacji wlasnej” i poddawania tego pod publiczna dyskusje, prokuratorzy od scigania przestepstw, sedziowie od sadzenia a adwokaci (czytaj w tym przypadku obroncy) od bronienia niewinnie oskarzonych.
    Zakladamy na koniec, ze zdecydowana wiekszosc porusza sie w ramach przyjetych norm prawnych i spolecznych (politycznych).

    Zgadzamy sie up-front, ze nie ma krajow, ludzi, spoleczenstw a zatem i rzadow idealnych (co to zreszta moze lub mogloby znaczyc jest samo w sobie kwestia sporna).

    Nie do konca podzielam Pani optymizm i wiare, choc tez bardzo bym chcial, by sie udalo i by w Polsce bylo normalnie. Ale normalnie w tym normalnym znaczeniu.

    W Polsce utarlo sie bowiem, ze ptrywata jest forma sprawowania wladzy, ze sejmikowanie to synonim dzialania sejmu, ze sady sa od rozstrzygania fochow i dasow i tego, kto moze byc uznany za bardziej obrazonego, ze dobrze byc w Unii Europejskiej, choc tak w duchu – to poza dawaniem pieniedzy nie jest ona krajowi do niczego potrzebna, ba jest wrecz zaborca zabierajacym resztki narodowego dobra i swietej, polskiej niepodleglosci.
    Do tego nie na darmo wiadomo, ze gdy spotka sie dwoch Polakow to maja trzy rozne zdania (i to nie dlatego, ze Lenin zawsze z nami).

    O pewnym rozczarowaniu dzalalnoscia rzadu pana premiera Tuska pisalem juz we wczesniejszych wpisach. Listopadowe exposé bylo workiem z ogromna iloscia problemow. Oczekiwalem dwoch rzeczy – spojnosci i determinacji. Nie tomow ustaw i papieru, ktory nie wart jest nawet wykanego nan atramentu. Nie rewolucyjnych przemian czy „rozpedzenia wszystkiego na cztery wiatry”.

    Pisze Pani:
    „(w Polsce) Nie będzie wielkich reform, bo nie one są najważniejsze. Najważniejsza jest praca bardziej organiczna, podnoszenie jakości administracji, stanowienie procedur, po prostu – ułatwianie ludziom życia”
    i zaraz dalej:
    „Być może premier trafnie odczytuje znaki czasu, gdy mówi, że działania mają być stopniowe, mniej efektowne, a dopiero ich efektem końcowym ma być rewolucyjna zmiana”.

    Pierwszy fragment cos mi bardzo przypomina np. co bardziej emocjonalne przemowienia rozpaczliwego Gomulki czy wczesnego Gierka. „Aby Polska rosla w sile, a ludzie zyli dostatniej”, „Pomozecie?….”

    Oczywista oczywistoscia jest zycie w panstwie sprawnej administracji stosujacej procedury i po prostu nie przeszkadzajacej ludziom zyc i pracowac. To truizm jak to ze woda jest mokra.
    Jesli Tadeusz Syryjczyk, człowiek w rządzeniu doświadczony, liberał z przekonania i jak widac autorytet obraca truizmami, to ja odbieram to jako sygnal alarmowy.
    Takie „chcialbym a boje sie” premiera Tuska. To taka zmodyfikowana prawda, ze lepiej umywac polityczne rece w mokrej, niz w suchej wodzie.
    Albo – ze w Polsce nie ma ani woil politycznej ani sily, ani klimatu ani tez gospodarczej mozliwosci przeprowadzenia niezbednych i pilnych reform, popchniecia prywatyzacji unormowania (chocby po czesci) stanowiska miedzynarodowego.

    Slyszac o „pracy organicznej” przychodzi mi natychmiast na mysl Zeromski i szklane domy, a to chyba nie to, czego Polska w XXI wieku potrzebuje najbardziej. Oczywiscie, bycie Judymem polskiej polityki, to moze jest nostalgiczne, ale malo praktyczne.
    Ogien – polityczny – jest po to, aby na nim smazyc ryzykujac poparzenia.
    Taki mandat dostal pan premier od wyborcow.
    Polityka powolnych krokow nigdy jeszcze nie doprowadzila do „rewolucji”. Po drodze zmecza sie obie strony – albo zabrna w polskim bagienku*.

    Z tego najbardziej ucieszy sie zmartwychwstajaca
    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/?p=291
    IV RP, ktora juz coraz mocniej zaciera rece.

    Pozdrawiam
    z Berlina

    *pamietacie taki stary kawal szkolny: zona Niemena (Czeslawa) rodzi. Niemen siedzi przed porodowka i czeka. Co jakis czas wychodzi spocony lekarz i szybkim krokiem oddala sie, by za chwile powrocic z innym lekarzem.
    Za ktoryms razem zdenerwowany juz NIemen pyta „panie doktorze, sa jakies komplikacje?”. Na to lekarz: „w zasadzie nie, tylko ten cholerny bachor co chwile wychyla glowe, wola – dziwny jest ten swiat – i chowa sie zpowrotem”.

    Z premierowaniem pana Tuska jest jakby troche podobnie….
    A zbyt dlugie porody sa niezdrowe zarowno dla matki dla plodu. Dla matki moze skonczyc sie eclampsia a dla plodu zamartwica.

  13. Jak prezydent mianował mnie profesorem
    Nazwisko autora znane redakcji
    Gazeta Wyborcza: 2008-02-04, ostatnia aktualizacja 2008-02-04 15:38

    „Idąc do Pałacu Prezydenckiego, myślałem: ze sto nominacji; rączka, teczka, dwa kurtuazyjne słowa – półtorej godziny. Przemówienie, wspólna lampka szampana – trzy godziny zejdą.

    Nominacje szły jak talerze zupy, nasz Dostojny Gospodarz rozdał niecałe 90 nominacji w 13, może 14 minut.
    Najważniejsze w życiu naukowca wydarzenie trwało kilka sekund (i po co były te rozlegające się wokół nerwowe wdechy!?). Ja nie usłyszałem nawet „Gratuluję”. Nie wykluczam jednak, że mruknięcie, które dotarło do mnie, mogło być gratulacjami.

    W przemówieniu Pan Prezydent zapewnił, że nie kwestionuje wniosków Centralnej Komisji o nadanie tytułu profesorskiego. Ucieszyłem się – Prezydent przestrzega prawa nawet w funkcjach ceremonialnych. Zapewnienie mogło jednak mieć coś wspólnego z zadawanym pytaniem: „Ile pan czekał?”. Rekordzista, jak usłyszałem, czekał na prezydencki podpis 18 miesięcy. Sądząc po wieku niektórych nominatów, część mogła nie doczekać.

    Gratulując sukcesu, Pan Prezydent powiedział, że mogliśmy zrobić więcej, a nauka polska pozostawia wiele do życzenia. Pragnę również donieść, że niektórzy z nas wyglądali staro i wyraźnie nie dbają o siebie!

    Czas na zdjęcia. Grupowe, bo indywidualne to cenne sekundy i wręczanie mogłoby trwać ponad kwadrans! Podchodził więc Prezydent do nas w czterech szeregach ustawionych. Cyk i zdjęcie, cyk i następne, 3 minuty i gotowe. Niscy z tyłu mogli pomarzyć.

    To już?! Tłukłem się do Warszawy na pół godziny?! Pan Prezydent nas nie zaszczycił, więc jest samotna lampka szampana, ale i potrawka z kurczaka, i kanapeczki (pycha!). Obecna minister Kudrycka zmyła się jeszcze przed zdjęciami. To napiłem się szampana, soczku, najadłem, pogadałem i w godzinę od rozpoczęcia uroczystości wychodziłem.

    Jak dobrze być profesorem! Docenionym przez Rzeczpospolitą i Jej Głowę! Tylko po co nas od razu do Warszawy ciągać? Proponuję hołubienie na odległość! Pan Prezydent zaoszczędzi czasu, a my będziemy mieli go więcej, żeby poprawić tę chałę, którą odstawiamy.

    Nominacje profesorskie odbywały się w dniu 31.01.2008r.
    Źródło: Gazeta Wyborcza”(koniec cytytu)

    Przytoczylem caly tekst, choc nie na temat ale znamienny! I to jak znamienny!

    Przypomniala mi sie historia z kregow rodzinnych: dzis juz ponad 90-letni ale wciaz chodzacy po gorach – kuzyn mojej zony znalazl kiedys w skrzynce pocztowej powiadomienie o nadejsciu przesylki poleconej.
    Poszedl na poczte i odebral nieco sfatygowana szara koperte. Zabierajac ja od okienka cos „brzeknelo” na posadzce. „Cos panu upadlo” – powiedziala panienka z okienka. Kuzyn schylil sie i podniosl z podlogi…. Krzyz Orderu Virtuti Militari. Jak sie okazalo, przyznany mu za dzialalnosc kurierska w czasie wojny o czym informowala zlamana na czworo i pogieta kartka wewnatrz koperty.
    Mozna i tak…..

    Pozdrawiam
    z Berlina

  14. Marchewa!!! No niestety wystarczająca % to prezydentura. Ale praca organiczna jest tak ważna że nie ma co żałować róż. Bez niej i tak nic nie uda się wdrożyć. Pozdrowienia!

  15. Pani Redaktor.

    Nieśmiało popieram Emilię Plater proponującą częstsze wpisy.
    Równie nieśmiało 🙂 zgłaszam propozycję następującą:
    jeśli do piątku do godziny 24 jest mniej niż sto wpisów-temat zostaje zamknięty.Oznaką może być nowe zdjęcie/np.biało-czarna szachownica/ i podpis:białe jest białe a czarne jest czarne. 🙂 Wtedy wiemy,że dalsza dyskusja odbywa się na dowolny,aktualny temat wybrany przez blogowiczów.Znając poziom blogu i panujące zasady nie należy spodziewać się przykrych niespodzianek.
    Pani będzie miała spokojniejszą głowę 🙂 a my nie będziemy pauzowali w oczekiwaniu na nowy Pani wpis.
    Może warto spróbować? 🙂

    A przechodząc do tematu wpisu: w moim zawodzie w latach 70 i 80 doskonale funkcjonowały Rozporządzenia Prezydenta RP z roku 1928/miały moc ustawy/.Jak coś jest porządnie zrobione to nie trzeba tego ciągle zmieniać czy też pisać od nowa-wystarczą małe nowelizacje albo akty niższego rzędu.
    Pozdrawiam.

  16. Lepiej zaczynać skromnie, ale kończyć z sukcesem, niz zaczynać z pompą i fanfarami, a potem odchodzić przed czasem w niesławie. Pamiętamy, jak zaczynała się IV RP, z jakim hukiem. I co z tego wyszło? Mnie też irytuje narzekanie na Tuska, że nic nie robi. Przecież on rządzi niespełna trzy miesiące dopiero. (Nie jestem jego wielkim zwolennikiem, ale dałabym kredyt zaufania każdemu, z wyjątkiem PiS.) Z powodu nieustannej nagonki PiS-u na Tuska już niemal zrezygnowałam ze słuchania radia i oglądania telewizji, bo to jest psychicznie nie do wytrzymania. W ogóle cały ten nieszczęsny kraj kłótników i podżegaczy jest psychicznie nie do wytrzymania.

  17. A propos WSI i ustaw, mamy ciekawą wypowiedź Prezydenta:

    ==
    Prezydent zaznaczył, że przed ujawnieniem aneksu musi go przesłać marszałkom: Sejmu – Bronisławowi Komorowskiemu i Senatu – Bogdanowi Borusewiczowi.

    Zdaniem L. Kaczyńskiego, ustawa likwidująca WSI „nie jest tutaj zupełnie jasna”. „W zasadzie używa sformułowań kategorycznych, czyli te dwie osoby powinny być poinformowane i po czasie na zapoznanie się z raportem, powinien on być ujawniony” – mówił prezydent.

    Z drugiej strony – jak dodał – „powstaje pytanie z punktu widzenia celowościowej wykładni prawa”. „Jeżeli panowie marszałkowie nie mają tu żadnych kompetencji, to niby dlaczego raport ma być przesłany” – powiedział L. Kaczyński.
    == http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4898397.html

    Dlaczego ciekawą? Bo omawiany przepis tzw. ustawy likwidującej WSI, czyli przepisów wprowadzających m.in. ustawę o SKW i SWW, brzmi tak:

    Art. 70c. 1. Przewodniczący Komisji Weryfikacyjnej niezwłocznie przekazuje Raport Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, Prezesowi Rady Ministrów i wiceprezesom Rady Ministrów.
    2. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej przekazuje Raport Marszałkowi Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i Marszałkowi Senatu Rzeczypospolitej Polskiej.
    3. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, po zasięgnięciu opinii Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i Marszałka Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, podaje Raport do publicznej wiadomości w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”.

    Ciekawe więc, czy Prezydent naprawdę chciał powiedzieć: „przepis mi się nie podoba, więc go nie zastosuję, bo i po co”?

  18. Wszystkim podnoszącym sprawę uchylenia decyzji nakładajacej karę na spółkę J&S polecam lekturę decyzji Ministra Gospodarki z 14 grudnia 2007, zwłaszcza strony 5 i 6:

    http://www.mg.gov.pl/NR/rdonlyres/ED9B8F76-F157-460C-83A1-4FE9A1AC464F/43181/DecyzjaNr13_12_2007.pdf

    Mam nadzieję, że uzasadnienie rozwiewa wszystkie wątpliwości w tej sprawie.

  19. Rozumiem, że niechęć jest wzajemna. Z kobiecym wdziękiem, nie wprost dała mi to p.Paradowska do zrozumienia. Tylko mnie nie wytłuściła w swoich komentarzach. Teraz, kiedy wiemy jakie odniesienia nas łączą, mogę z przykrością stwierdzić, że ma Pani rację. W komentarzu i artykule. Na szczęście nie we wszystkim. Bezspornie należy mówić o zaniedbaniach, ale przeszły nie dwa lata, ale dwadzieścia. Chyba nie chce Pani powiedzieć, że osiemnaście lat to nieustanne pasmo sukcesów naszego kraju, a tylko dwa ostatnie to mrok totalitaryzmu i zaniedbania? Myślę, że bardziej chodziłoby o zdefiniowanie wad mechanizmów zarządzania państwem, niż palenie na stosach, szukanie sprzętu, liczenia kopii dokumentu itp.
    Nie czytałem wywiadu z Syryjczykiem w GW, programowo nie czytam tej gazety, odkąd udowodniłem jednemu z jej dziennikarzy manipulację, zresztą tylko w oparciu o jego własny tekst. Z tym, co napisała pani trudno się nie zgodzić. Uważam, że Polsce potrzebny jest sprawny zarządca, strateg. Taki facet z wizją. Poganiacz mułów, który wskaże kierunek i zagoni do roboty. Syryjczyk ma rację, pisanie nowych reformatorskich ustaw z reguły wadliwych, wykluczających się nawzajem i często nie przystających do realiów życia jest zwykłą stratą czasu i pieniędzy. Niezwykle istotne jest wdrożenie systemu organizacyjnego i procedur zarządzania. Wszystkiego tego, czego istnienie w przedsiębiorstwie nikogo nie dziwi, a co w Polsce, oczywiście na skale makro, zwyczajnie nie funkcjonuje a jeśli już, to wadliwie. Niektórzy, wśród nich p. Paradowska z jakimś dziwnym uporem wierzą,, że Donek dokona tego. Chciałbym się mylić ale już wyraźnie widać, że skończy się klapą. Jeśli porównać państwo do przedsiębiorstwa, to Donek sprawdziłby się w dziale marketingu i reklamy (robi w tym od lat). Rola przywódcy wymaga zupełnie innych predyspozycji (np. „pot, krew i łzy”) . Sam udział Boniego uważam za złowrogi sygnał.
    Czytając powyższe wpisy, cieszę się, że Emilia Plater skorzystała z mojej wiedzy.
    Wodnik53
    Chylę głowę z szacunku dla kultury inteligentów PO. Zupełnie nietrafnie skomentowałeś gest Putry. On pokazuje stan zawartości twojej puszki mózgowej Komorowskiemu. Użycie takiego określenia na forum prowadzonym przez kobietę, stawia Cię poza nawiasem jakiejkolwiek gradacji kultury. Nawet zwykły cham nie napisałby czegoś takiego.

  20. Wywiad z Syryjczykiem przeczytałem, choć wrażenie moje nie było tak entuzjastyczne jak Pani. Przecież on też, tak jak Gosiewski, mógł pokazać co potrafi, kiedy był w rządzie (dwa razy), więc skąd nagle ten przypływ wiedzy? Dlaczego jej nie miał wtedy?

    Ale fakt faktem, że te rewolucyjne zmiany to lepiej sobie darować. W końcu rewolucję już przeszliśmy i teraz zostało co najwyżej doskonalenie, poprawianie. I może właśnie w tym problem – kiedy jest potrzeba zmian zasadniczych, to wszyscy to sobie uświadamiają i wszyscy wiedzą jakie te zmiany powinny być. Kiedy natomiast jest do poprawienia/wyrzucenia 101 ustaw, każda dotycząca jakiegoś wycinka życia, to nie ma możliwości wołania o nie wszystkie za jednym razem, te głosy się rozpraszają.

    Dla dziennikarzy to też problem, bo nie ma jednego adresu pod który można się zgłosić z pytaniem o stan reform, zamiast tego 101 ministerstw, komisji, departamentów itd. I przez to sprawy leżą. A może nie leżą, może tam się coś dzieje, tylko po cichu?

    Pani Janino, faktycznie – dopominanie się teraz o gotowe ustawy o głupota. Ale z każdym dniem narasta pytanie czy tam się coś w ogóle dzieje, czy oni coś przygotowują. Bo medialnie – czisza.

    A ja chciałbym wiedzieć np. co z KRUSem? To co roku 15 mld złotych wyciekających z budżetu państwa. 15 MILIARDÓW! Czy w tej sprawie coś się dzieje? Czy minister finansów w ogóle żyje?

  21. Co zrobic, tj. jakie reformy przeprowadzić- wiadomo nie od dzis. Dokładnie, ze szczegółami nie raz i dwa ludzie światli, /a takich w Polsce jest pare osób, jak np.wzmianakowany wyżej pan Syryjczyk/, na różne sposoby sie wypowiadali. Problem podobno jest w „woli politycznej”, czytaj w sondazach , a dokładniej mówiąc w parciu do władzy. Dopóki partie beda dostawały pieniadze z podatków, nie beda zainteresowane jakimikolwiek zmianami. Czy to lewica, czy prawica. Są jak przedsiębiorstwa państwowe, które nie moga upaść. Chodzi tu, ordynarnie rzecz ujmując, o kase naczjęściej biednych ludzi, zostajacych posłami, czy innymi wiceministrami. Dla nich te kilkanaście tysięcy to są niewiarygodne pieniadze. Np. dla takiego nauczyciela z prowincji, który zostaje posłem. To najliczniejsz grupa posłów. W PRL-u było tak samo. Dlatego tacy własnie ludzie będa bronic tych „apanazy” za wszelką cene. Państwo, czy jacys tam obywatele nie maja znaczenia!! Tak jak istniejący destrukcyjny system władzy wykonawczej, z pochodzacym z wyborów powszechnych, wyjatkowo drogim urzedem prezydednta. Po co to? Nie wiadomo. Kwasniewskji sobie to wymyslił dla siebie i załatwił. Ale nastepcy nie musze byc i nie sa tacy jak on. Dalej administracja publiczna. Gdzie jest słuzba cywilna itd itp, w koło Macieju. Można by wymienic wiele zasad na których opiera sie każde zdrowe i nowoczesne państwo, które powiny byc spokojnie i na trwałe wprowadzone. Niestety do czasu gdy nie zniknie biedna, niewykształcona i bezrefleksyjna masa tzw. polityków – post socjalistyczo-solidarnosciowych, zadnych zman potrzebnych nie będzie. To sie tym co rzadzą nie opłaca. Staliby sie niepotrzebni, gdyz sa zwykłymi pasożytami. Jedyną siłą która mogłaby pobudzic opinię społeczną do działania, poprzez zainicjowanie otwartej dyskusji są media publiczne. Ale one żyją z tego układu świetnie. Smutne to jest niestety, że tak sie będzie w Polsce jeszcze przez wiele, wiele lat kitwasiło. Brak przywództwa z wizją, takiego faceta „z jajami jest dzisiaj najwieksza bolaczką naszego kraju. Reformy umarły wraz z wyjsciem Unii Wolności z rządu AWS-u. Az żal pomyslec kiedy to było. Wtedy też mentalnośc „homosovieticusa” zatryumfował w najlepsze. I tak jest do dzisiaj. Ale poniewaz nie grozi nam żadna wojna więc jest sie z czego cieszyc.
    pozdrawiam

  22. Witam Pani Redaktor,
    Ma Pani oczywiście rację pisząc, że ilość projektów ustaw nie powinna decydować o jakości rządu. Zgadzam się całkowicie w tej kwestii, podobnie jak z opinią, że lepiej poczekać i spokojnie pracować, by przedstawiać konkretne i dobre propozycje niż „wyskakiwać z prowizorkami”. Opracowywanie konkretnych instrumentów nie jest biegiem na 100 metrów. Z drugiej jednak strony nie widzę w rządzie Tuska jakiś jasnych azymutów dotyczących choćby kwestii gospodarczo-społecznych. Nie zgadzam się z opinią, że reformy nie są już najważniejsze. Prostymi, administracyjnymi, środkami nie rozwiąże się wszystkiego. Większość spraw, które poruszał np. prof. Hausner, opracowując plan, jest aktualnych. Nie została rozwiązana sprawa KRUS, systemu emerytalnego i rentowego, służby zdrowia. Do wymiarów mitycznych urosła kwestia reformy finansów publicznych.
    Mało kto zdaje sobie sprawę z faktu, że Polska regularnie spada we wszelkich rankingach konkurencyjności gospodarek. Zajmujemy zwykle albo ostatnie albo jedno z ostatnich miejsc wśród wszystkich państw UE. Ranking Europejskiego Wskaźnika Rozwoju („Polityka” nr 3 z 19 01), w części gospodarczej, dokładnie to potwierdza. Jesteśmy właściwie najsłabiej wdrażającym Strategię Lizbońską krajem w UE. I co? I nic. Feedbacku nie ma. Rząd Tuska nie przedstawił jak na razie choćby ogólnego pomysłu jak wyjść z tego stanu. O tym, że politycy nie interesują się tymi sprawami wiadomo od dawna. Szkoda natomiast, że wśród ekonomistów nie ma jakiegoś radykalnego alarmu. Co prawda pisze się o konieczności reform, ale traktuje się je często jako cel, a to są jedynie instrumenty. Prof. Hausner był jednym z niewielu, którzy to rozumieli. Dostrzegał jak ważna jest troska o generowanie konkurencyjności naszej gospodarki, że taki proces nie odbywa się poprzez proste zaklęcia liberalne albo socjalne, że trzeba skupiać się na podwyższaniu jakości kapitału ludzkiego, wzmacniać bodźce do podejmowania pracy, inwestować w nowe technologie i budować silne partnerstwo publiczno-prywatne, a to naturalnie łączyć się musi z reformą finansów państwa, w tym z poważnymi cięciami, z tworzeniem lepszego prawa, z deregulacją, tworzeniem „jednego okienka”, informatyzacją administracji, itp… To zadania na lata.
    W Polsce istnieją gigantyczne trudności z określeniem problemów do rozwiązania, ustaleniem ich przyczyn, badaniem relacji między nimi, wyznaczaniem celów, określaniem instrumentów dla osiągania celów, badanie efektywności tych instrumentów i umiejętności wyboru najlepszego. Zbyt wiele jest uproszczeń, działań na zasadzie intuicji, podejmowania nieprzemyślanych decyzji. Dotyczy to przede wszystkim działań na szczeblu rządowym. Gdy to się nie zmieni, nie ma mowy o tym, że podejmowane działania, nawet reformatorskie, rzeczywiście będą przynosiły korzyści i niosły za sobą jakąś wartość dodaną.

  23. z Berlina jest zdziwiony oschłą ceremonią z Lechem K
    Przecież ten facet nienawidzi mądrzejszych od siebie , cóż więc się dziwić .

    Zastanawiam się dlaczego PO nie zniszczy PISu – nazbierało się tyle ,że spokojnie wierchuszka partii braci K, powinna trafić za kratki.
    Prawicowa solidarność?

  24. Drodzy Blogowicze,
    Zgadzam się z Gospodynią i Tadeuszem Syryjczykiem, że czas wielkich reform minął. Demokratyczne instytucje zostały zbudowane. Kapitalizm również i to z nawiązką. Nie oszukujmy się, budowaliśmy kapitalizm kosztem ducha demokratycznych instytucji, praworządności i dobra publicznego.
    I dziś nasze państwo nie jest w stanie wspomagać swoich obywateli w wielu kluczowych kwestiach. Nie zastępować, tylko wzmacniać. Bo nie jest w ono dziś w stanie generować i koordynować programów modernizacyjnych.
    Wielokrotnie starałam się to na blogach wykazywać. Wykazywać fakt, ze ten naturalny i wielce użyteczny w każdej dziedzinie potencjał państwa jest u nas niewykorzystywany ze stratą dla wszystkich. Choć nie dla wszystkich w jednakowym stopniu.
    A tymczasem PO ze swoim przywódcą rozpoczęli rządy rutynowo. Od zapowiedzi przywrócenia normalności i kolejnych „ustrojowych” reform.
    Reform rzekomo wyzwlających energię polaków spod jarzma zbyt potężnego Państwa.
    Prawdziwą zaś naszą bolączką jest jego słabość.
    Sytuacja jest o tyle trudna, iż medialnopolityczne środowisko jest tak szczelnie zamknięte, iż zablokowane zostały kanały wymiany myśli i idei.
    A owo środowisko składa się z ludzi, których ukształtowała poprzednia epoka. Dotyczy to tych z prawa i tych z lewa.
    Ludzie z tego środowiska wzajemnej adoracji zdolni są już tylko hołubić własne osiągniecia i doświadczenia. Kopiować samych siebie z dnia wczorajszego i do niczego więcej.
    Ich nawiększym grzechem jest to, że nie przygotowali swoich następców. Ich kardynalnym błędem, iż udusili debatę publiczną w oparach dawno zrealizowanych zamierzeń.
    To nie brak pakietu ustaw jest problemem premiera Tuska. To zdemaskowany przez Kwaśniewskiego w słynnej debacie oraz potwierdzany codziennie brak wiedzy i koncepcyjna bezradność obecnego Rządu może i powinna być przedmiotem krytyki.
    Przy dzisiejszym bardzo już niskim poziomie redystrybucji i dochodach państwo tańsze już być nie może bez szkody dla obywateli. Nie można koncentrować się na walce z korupcją, gdy największym dziś grzechem rządzących stało się nadużywanie władzy. Nie wolno skrywać dzis tego problemu pod eufemistycznym określeniem „polityczne naciski”.
    Nie można w obliczu eksodusu siły roboczej poza granice kraju obniżać kosztów pracy.
    Nie można także w sytuacji zapaści finansowej, programowej i kadrowej w dziedzinie usług publicznych i infrastruktury obniżać podatków.
    A nasze elity polityczomedialne tylko to potrafią.
    Dlatego czarno widzę. W każdej dziedzinie. Bo jak można uwierzyć, ze minister Ćwiąkalski poradzi sobie z rozliczeniem poprzedników, jeżeli za chwilę zaczną strajkować prokuratorzy i sędziowie domagając się – i słusznie – wyższych zarobków? Jak można od żle wynagradzanych nauczycieli oczekiwać takich programów i takiego zaangażowania w ucznia, żeby korepetycje stały się zbędne? I to nie tylko bez szkody dla poziomu wykształcenia, ale z korzyścią dla tegoż.
    Oto zależnośći, które przyjdzie nam sobie uświadomić, albo utoniemy w niemocy. Rząd nie dał do tej pory żadnego sygnału, że rozumie, iż rezerwy rozwoju bazującego na indywidualnym wysiłku obywateli tu, w kraju właśnie się skończyły.
    Dlatego optymizmu naszej Gospodyni podzielić nie mogę.
    Zgadzam się natomiast z Manną z godz.17.49. Tego właśnie nam dziś potrzeba. Ale realizacja postulatów Manny wymaga aktywnej, rozumnej i efektywnej polityki państwa. A wię takiej jego roli, którą PO z powodów ideologicznych odrzuca.
    Zgadzam się także z Gospodynią, że bardziej niż nowego prawa potrzebujemy egzekwowania istniejącego. Bo tu, po stronie egzekutywy zaniedbania są rażące. I tu kolejne rządy mają najwięcej na sumieniu.
    Dziś o kolejną reformę łatwiej niz o odwagę rozliczenia poprzedników. Nikt nawet rządzący nie wierzy w praworządność. A ta niewiara rujnuje nasze tak indywidualne jak i zbiorowe szanse.
    Pozdrowienia

    Szanowna Pani Redaktor,
    Czy może Pani się dowiedzieć, co się dzieje ze śledztwem w sprawie podpalenia samochodu minister Pitery?
    Dziwna sprawa. Ulica była monitorowana a do tej pory nie wykryto sprawcy.
    Z poważaniem, magrud

  25. Stefan Meller [‚]

  26. Pani Redaktor,
    dobrze, ze zwrocila Pani uwage na te oczekiwania i zawodzenia opozycji „gdzie te ustawy”, tak jakby ich ilosc i predkosc pisania mialaby byc niby odzwierciedleniem jakosci stanowionego prawa, ze o slowach zamieniajacych sie w czyn nie wspomne. „Tusk obiecal cuda” itp.
    Wywiad z bylym ministrem Syryjczykiem rzeczywiscie interesujacy. Chyba zapomnielismy juz, ze mielismy kiedys prawdziwych fachowcow. Nie wszyscy pamietaja chyba prace minister Henryki Bochniarz (PIS naturalnie probowal znalezc haki na obecna prezes PKPP Lewiatan). Ale mielismy nie tylko znakomitych sekretarzy stanu… Czy ktos dzisiaj pamieta jeszcze Edwarda Edmunda Nowaka? Podsekretarza stanu w Ministerstwie Przemyslu i Handlu, pozniejszym Ministerstwie Gospodarki? Czy ktos pamieta o restrukturyzacji hutnictwa? Takich przykladow moznaby znalezc wiecej, zwlaszcza kiedy mowimy o pracy organicznej. Tylko, ze sukces ma wielu ojcow a porazka zawsze jedna matke, do ktorej naturalnie nikt sie nie przyznaje. Pamietacie doniesienia o wzroscie gospodarczym w II i III kwartale 2007? Naturalnie zasluga PIS! Pozostali sie nie licza! No bo jak taki Hausner czy Belka mogli zrobic cos W OGOLE dobrego? Temu ostatniemu podatek od zyskow kapitalowych beda chyba pamietac do smierci. I niewazne, ze np. taki Lopinski zlikwidowal kasy chorych, bo okazuje sie, ze taki podatek Belki odstraszyl od oszczedzania, ale o tzw. polisolokatach juz nikt nie wspomina.

  27. miał być dramat, czyli na poważnie, a robi się z tego tragifarsa

    najpierw Ziobro wbija laptopem gwoździe, teraz prokurator nadzorujący sprawę Blidy, jak się okazuje, utopił „niechcący” swój laptop w wannie.
    http://wiadomosci.onet.pl/1685972,11,1,1,item.html
    Prokuratorowi nadzorującemu sprawę Blidy wpadł do wanny laptop. Do tego nieszczęśliwego wypadku doszło tuż przed odwołaniem go ze stanowiska szefa Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
    Prokurator Krzysztof Błach jako szef katowickiej prokuratury prowadził narady, podczas których przygotowywano zarzuty i omawiano szczegóły akcji przeciwko Barbarze Blidzie. Z zeznań Tomasza Balasa, prokuratora, który podpisał nakaz zatrzymania byłej posłanki SLD, wynika, że to właśnie Błach nalegał, żeby obciążająca Blidę jej przyjaciółka Barbara Kmiecik pozostała bezkarna, i wydał polecenie, by działaczkę lewicy zatrzymać 25 kwietnia. Była posłanka SLD zastrzeliła się jednak we własnym domu podczas akcji służb specjalnych.

    – W tej sprawie Błach koordynował przepływ informacji, jakich domagało się Ministerstwo Sprawiedliwości – mówi jeden z katowickich prokuratorów. Prosi o zachowanie anonimowości. – E- mailował też z kolegami, którzy awansowali do Prokuratury Krajowej i stali się najbliższymi współpracownikami ministra Ziobry. „GW” dowiedziała się, że tuż przed odwołaniem ze stanowiska przez ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego Błach złożył w prokuraturze oświadczenie. Napisał, że jego służbowy laptop został zniszczony i prosi o obciążenie go kosztami jego zakupu. Prokurator tłumaczył współpracownikom, że pracował na nim podczas kąpieli i komputer przypadkowo wpadł mu do wanny, a informatyk stwierdził, że nie można go już naprawić.

    – Prokurator Błach komputera nie zwrócił, ale 5 grudnia zapłacił za niego 3240 zł. W tej sytuacji nie prowadziliśmy żadnego postępowania wyjaśniającego – mówi prokurator Marta Dybek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Uszkodzony laptop został skreślony z ewidencji prokuratury i przeszedł na własność Błacha.

    dziwne zbiegi okoliczności prawda? Ziobro kasuje nagranie z dyktafonu, rozbija swój laptop, niszczy karty SIM w telefonach, prokurator który wysłał ekipę ABW do domy Blidów topi swój laptop w wodzie (nawiasem mówiąc, dane z niego pewnie dało by się odzyskać). Coż za niewiarygodne przygody Marka P… ee, przepraszam, Zbigniewa Z. ;-))

  28. Taki krotki przerywnik, na dobry poczatek dnia…

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4898710.html

    (…) Szef Prokuratury Okręgowej w Katowicach nadzorujący śledztwo w sprawie Barbary Blidy utopił w wannie swój laptop. Do tego nieszczęśliwego wypadku doszło tuż przed odwołaniem go ze stanowiska. (…) Prokurator tłumaczył współpracownikom, że pracował na nim podczas kąpieli i komputer przypadkowo wpadł mu do wanny.(…)

    Nic dodac, nic unac…

  29. I kolejny odcinek: http://wiadomosci.onet.pl/1685972,11,item.html
    PiSowska „elita” powinna chyba wydać publikację typu „101 sposobów zacierania śladów, czyli jak raczej zrobić z siebie idiotę, niż iść do kicia”
    Przykro mi swoją drogą, że katowicka prokuratura tak upadła w ostatnich latach…

    A z jeszcze innej beczki – co Państwo sądzą o słynnym piekarzu z Legnicy w świetle tych zarzutów: http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,4888512.html ?
    Pewnie lepiej jednak żeby media wszczynały alarm nawet jeśli sprawa jest wątpliwa, bo nic gorszego niż krzywdzić niewinnych aby tylko nikt winny nie uniknął kary (filozofia Józefa S. a w czasach nowszych… nieważne)
    Mam nadzieję, że pan Palikot zamiast zajmować się piekarzem, zajmie się raczej swoimi sejmowymi „przyjaznopaństwowymi” obowiązkami i np. zgłosi projekty nowych (a nie znowelizowanych!) ustaw podatkowych. To a propos „pakietów ustaw”. Ostatni kwiatek z własnego ogródka – czy wspólnoty mieszkaniowe powinny płacić podatek dochodowy? Otóż tak i nie, zależy od urzędnika (w tym samym urzędzie!)
    Marzy mi się taki niewielki, ale dobrze skrojony pakiet ustaw, który po wejściu w życiu pozwoli ludziom po prostu żyć i robić interesy. Jaki to byłby piękny kraj!

  30. Magrud 00:16

    rzeczowo, pragmatycznie i konsekwentnie, zgodnie z Twoja linia.
    Gdyby tak samo konsekwentnie przekazywal swe polityczne kredo pan premier Tusk – bylaby jasnosc pogladow.

    Zgadzam sie, w wiekszosci. Pozwole sobie na kilka uwag:

    „Demokratyczne instytucje zostały zbudowane. Kapitalizm również i to z nawiązką. Nie oszukujmy się, budowaliśmy kapitalizm kosztem ducha demokratycznych instytucji, praworządności i dobra publicznego.”

    Demoktaryczne instytucje panstwa sa, ale czy dzialaja? Czy nie sa (byly) przypdkiem zbyt czesto wykorzystywane w celach nie calkiem demokratycznych? Samo „bycie” tych instytucji nie wystarcza.
    Na swiecie bylo i jest wiele krajow, gdzie instytucje demokratyczne formalnie istnieja – a co sie tam porobilo?

    Kapitalizm jest taki jaki jest, czyli budowany najpierw „po cichu i od dolu” a potem doklecany na predce. W Polsce pewne formy kapitalizmu byly zawsze i to odroznialo ten kraj od innych „demoludow”. Przez wiele lat, juz od poczatku „przemian ustrojowych” byly to drobne „spolki jednoosobowe lub rodzinne” (szewc, piekarz, krawiec, etc. albo lekarz czy stomatolog, bo posiadanie prywatnych gabinetow lekarskich bylo sankcjonowane prawnie). Byli tez „rolnicy indywidualni” oraz ogrodnicy, zwani „badylarzami”. To wszystko – wraz z obserwacja wlasna z pobytow (glownie truskawkowo – szparagowych) na „Zachodzie” budowalo w narodzie wizerunek kapitalizmu. Z przemianami ustrojow wg. „wielkich teoretykow” (np. tzw. wielkiej trojcy) nie ma to nic wspolnego – moze i dobrze zreszta.
    Dlatego w Polsce jest tylu specjalistow od gospodarki, przemian, prywatyzacji, managementu, marketingu i tego wszystkiego, co sie z „kapitalizmen nadwislanskim” kojarzy.

    Masz racje, ze tak tworzony kapitalizm nie myslal ani o specjalnym wzmacnianiu demokratycznych instytucji (wystarczyl fakt, ze mozna bylo o wszystkich powiedziec wszystko, bo demokracja w Polsce jest synonimem wolnosci slowa, nie zawsze parlamentarnego), praworzadnisc polegala bardziej na naginaniu prawa, szukaniu luk albo korzystania z „chwilowego” wakuum prawnego (patrz kapitalizowanie panstwowego przemyslu, czesc prywatyzacji, etc.) a dobro publiczne w konsekwencji spadalo na dardzo odlegly plan, gdyz dobro prywatne (zysk kapitalowy) stalo i stoi w kapitalizmie na pierwszym planie (z definicji chocby).

    Piszesz:
    „To nie brak pakietu ustaw jest problemem premiera Tuska. To zdemaskowany przez Kwaśniewskiego w słynnej debacie oraz potwierdzany codziennie brak wiedzy i koncepcyjna bezradność obecnego Rządu może i powinna być przedmiotem krytyki”.(…)
    „Dziś o kolejną reformę łatwiej niz o odwagę rozliczenia poprzedników. Nikt nawet rządzący nie wierzy w praworządność. A ta niewiara rujnuje nasze tak indywidualne jak i zbiorowe szanse.”

    Racja! Myslimy i piszemy to samo – patrz moj wczorajszy wpis.

    Problem Polski polega jednak nie tylko na „woli” lub „braku woli” politycznej.
    Problem polega na tym, ze rzadzacy probuja uprawiac dalej „nadwislanski kapitalizm” (pan premier Tusk tez jako student pracowal na Zachodzie), a kadra „wyksztalciuchow” pochowala sie w dobrze platnych instytucjach, bankach, konsorcjach doradczo-marketingowych i buduje tam swa pozycje i pomnaza zysk pracodawcy.
    Bycie fachowcem w branzy i jednoczesnie dzialanie w polityce nie jest w Polsce „w modzie”. Ba, jest nawet bardzo zle widziane i uwazane niemal za przestepstwo gospodarcze. Bo przeciez ktos, kto przychodzi np. z przemyslu lub konsultingu do wladzy to zaraz lobbysta = kryminalista.
    W Polsce przyjela sie totalnie wypaczona wizja polityka – musi byc „czysty” (co to znaczy??), w miare biedny, szary, a prawo „mierny ale wierny” dzala dalej w najlepsze.
    Nic dziwnego, ze ci co moze by mieli i kwalifikacje i naped – od polityki czy doradztwa stronia.

    Polsce nie ma ani woil politycznej ani sily, ani klimatu ani tez – co najwazniejsze – gospodarczej bazy.
    W Polsce zapomniano, ze kapital daje baze do rozwoju. Tyle, ze musi to byc kapital dobrze rozwijany, politycznie chciany i akceptowany.
    Panstwo per se nie jest w stanie zapewnic narodowi „zdrowia, szczescia i wszelkiej pomyslnosci” – to juz przerabialismy przez lata (zostala jeszcze Kuba i Wenezuela, choc ta ostatnia ma przynajmniej rope na pocieche i moze w niej plywac). Panstwo opiekuncze (socjalne) to w polskim mniemaniu panstwo rozdawcze, ktore nie tylko da ale jeszcze za mozliwie pozbawionego stresow obywatela mysli.

    Do rozwoju potrzeba madrej kohabitacji polityki i kapitalu. Tylko czy ktos o tej prostej prawdzie w Polsce pamieta i sie jeszcze odwazy?

    Pozdrawiam
    z Berlina

    PS: polecam przy okazji np. „Essential Manager’s Manual”, Roberta Heller & Tim Hindle, Dorling Kindersley Ltd., London, 1998 oraz „Managing for Excellence” Moi Ali, Stephen Brookson at al., Dorling Kindersley Ltd., London, 2001. Bardzo przydatne i przystepne. Takze dla tych co „u wladzy”.

  31. PiSowscy prokuratorzy dalej dostarczają nam rozrywek:

    „Gazeta Wyborcza”, 5.02.08
    Szef Prokuratury Okręgowej w Katowicach nadzorujący śledztwo w sprawie Barbary Blidy utopił w wannie swój laptop. Do tego nieszczęśliwego wypadku doszło tuż przed odwołaniem go ze stanowiska.

    „Gazeta” dowiedziała się, że tuż przed odwołaniem ze stanowiska przez ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego Błach złożył w prokuraturze oświadczenie. Napisał, że jego służbowy laptop został zniszczony i prosi o obciążenie go kosztami jego zakupu. Prokurator tłumaczył współpracownikom, że pracował na nim podczas kąpieli i komputer przypadkowo wpadł mu do wanny, a informatyk stwierdził, że nie można go już naprawić.

    Ja jestem ignorantem technicznym, ale czy wrzucenie uruchomionego laptopa do wanny z wodą nie daje takich samych efektów jak wrzucenie do niej podłączonej do prądu suszarki?

  32. Jeszcze raz Magrud, tym razem „od konkurencji”:

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=407#comment-79412

    to jest dobre, choc smutne…
    Dochodzimy do wspolnej konkluzji – politykiem sie nie jest, politykiem trzeba byc!

    To troche przypomina mi zmiany, jakich kiedys probowano dokonywac w juz niemal upadlym DDR – „socjalizm z ludzka twarza” albo „socjalizm demokratyczny”. Taki face lifting zamiast ciecia wrzodow.
    Niektorzy urzednicy i decydenci to nawet mowili wprost – „odwrocilismy tabliczki na drzwiach i szyldy, no i dalej robimy swoje” (np. szef Izby Lekarskiej w Brandenburgii).

    W Polsce, jak i (niestety) w innych krajach „postdemoludowych” nie wyksztalcil sie jeszcze model urzednika panstwowego. Rzetelnego fachowca (nie koniecznie w „w zarekawkach”) ktory zna swoja dzialke i przepisy jak wlasna kieszen (ale jej tak doslownie nie traktuje i nie napycha) i sprawuje urzad dla klienta i zgodnie z zasadami etyki zawodowej.
    W Niemczech bylo w koncu nieco prosciej, i tych „czerwonych” Ossi zastapili w „swoi” Wessi. Nie zawsze z dobrym skutkiem, zreszta.

    Co z ta Polska? pytal kiedys red. Lis. No i tez ucichl.
    A mialo byc tak ladnie, kolorowo i…. idzie po staremu.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  33. Każdy dzień przynosi nowe sensacje z „pracy” tzw. służb. Wysokie Komisje zaczną je badac i po pewnym czasie zapadnie cisza. Aktualne prawo nie pozwoli na dogłębne wyjaśnienie wszystkiego, nie mówiąc o konsekwencjach dla sprawców. Wprawdzie powstały komisje dla tych spraw lecz obydwie kierowane są przez amatorów. Pan pos. Palikot ze swoim groźnym narzędziem nadaje się raczej do sex-shopu, pani Julii dobre chęci nie wystarczą. Nawet minister z Gabinetu Premiera powinien miec elementarne przygotowanie z dziedziny, którą ma oceniac. Słynne powiedzenie tow. Lenina o kucharkach nie sprawdziło się nawet w „państwie robotników i chłopów”. Cała nadzieja w narodzie, ma on donieśc do góry o złym prawie. Jeśli chodzi o moje zdanie, to nadzieja jest malutka jak wirus. Pozwolę się powołac na przykład Pani Redaktor, która od lat piętnuje złe prawo – skutki są jak zwykle.

  34. http://kuczyn.com/2008/02/05/robta-co-chceta/#comment-43599

    Tak trzymac Panie Ministrze!!!

    A propos cenzury:
    Link do blogu Kuczynskiego przeslalem z komentarzem do blogu Wildszteinowi. Poczekamy 🙂

  35. po tych ostatnich rewelacjach z niszczeniem laptopów i kard SIM w telefonach, dochodzę do niechybnego wniosku, że bracia Jarosław K., Lech K. i Zbigniew Z. to Bracia Marx polskiej polityki
    A może by tak zorganizować społeczną akcję i zacząć im wysyłać takie okulary z czerwonym nosem i sumiastymi wąsami? ;-))

  36. praca organiczna to praca dokładna, u podstaw, od początku, coz dobrze by było, jak by w taki sposób ustawy były przygotowane. Coz w demokracji to było by mądrze tworzyc mądre prawo dla obywateli. Tylko tyle, aż tyle.
    A nie jakies buble prawne, którze trzeba ciagle przesyliłas do Trybunału Konstytucyjnego.
    Cóż demokracja bez dziennikarzy i mediów nie istnieje.
    Pozdrawiam

  37. Coż bo okazuje się, ze ktoś mnie nie znał jako przyjaciel, ale znał jako przeciwnik polityczny.Coz to dopiero jest praca orgraniczna.
    Pozdrawiam

  38. Proponuję urządzić konkurs na najlepszy pomysł dotyczący wykorzystania laptopa. Dwa pomysły już mamy. Pierwszy autorstwa b. min. Ziobry : używanie laptopa w zastępstwie młotka do wbijania gwoździ. Drugi autorstwa b. prok. Błacha: użycie laptopa w charakterze podstawki na mydło (mydelniczki). Kto ich przebije inwencją?

  39. Pakiet ustaw ? Od 2000 r. nikt w administracji nie nadąża za zmieniającymi się przepisami. Cały klan prawników ma dzięki temu doskonały zarobek. Czy o to chodzi ?
    Jestem zmęczony nieustannie zmieniającymi się przepisami. Zmieniają się szybciej niż rządy, ministrowie i rzeczywistość.
    Dzięki rządzie Tuska, że nie wprowadzasz nowych ustaw.

  40. Ze statystyk wynika

    http://orka.sejm.gov.pl/projustall6.htm

    że obecnie w Sejmie znajduje się 70 projektów ustaw, w tym 42 rządowe. Statystycznie nie wygląda to wiec najgorzej. Inną zupełnie sprawą jest jakość projektów rządowych.

    I druga sprawa – rząd przespał możliwość zgłoszenia ustawy o uchyleniu ustawy o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych:

    http://orka.sejm.gov.pl/proc6.nsf/opisy/165.htm

    Znowu LiD był szybszy

  41. Cargo:

    Obrazowo i dosadnie piszesz o dzialalnosci Prezesa NBP. Dziekuje za przypomnienie niektorych faktow oraz poruszenie kwestii rezerw walutowych. Ciekawe czy pamietamy jak kiedys Samoobrona chciala je uwalniac?;)

    Stary Polak:

    Mysle, ze w przypadku Olejniczaka wiecej mlodzienczego zapalu niz dojrzalosci niezbednej do realizacji czegokolwiek. Ciekawa jestem jak potoczy sie walka mlodych kogutow, tj. ww. wymienionego i Napieralskiego. Borowski… Troche szkoda, ze to nie on moze tam grac pierwsze skrzypce, bo to polityk doswiadczony i pragmatyczny o ogromnej klasie, wiedzy i zdolnosciach.

    Z Berlina:

    Ciekawa jest ta Twoja analiza PO-landu. Ja rozumiem, ze Donald Tusk powinien kierowac sie maksyma „Anfangen ist leicht, beharren eine Kunst”, ale sam przeciez zauwazasz, ze jego rzady trwaja niecale trzy miesiace. Kontestowac a priori jest bardzo latwo. Swiat nie jest czarno-bialy, Polska tym bardziej. Nie apeluje tutaj ckliwie „dajmy sie wykazac temu rzadowi, to jedynie kwestia czasu”, ale zakladanie z gory jakiegos prawa Murphego ?jak ma cos sie nie uda, to i tak sie nie uda? uwazam za nie tyle bledne, co bardzo wygodne. Nie trzeba sie zaglebiac, wystarczy prosta wyrocznia. Twierdzenie przy obecnym rzadzie „Von nichts kommt nichts” uwazam za chybiona i -powtorze sie- ostentacyjna konstatacje, bo ten gabinet ma duzy potencjal, niezle zaplecze i sporo energii i choc uznasz to pewnie za naiwne nie sadze, zeby cala para poszla w gwizdek.

    Ponoc Gospodyni CELOWO kogos nie wytluscila w komentarzach i zrobila to „z kobiecym wdziekiem”. Nie wiem jak nazwac polaczenie zakompleksienia, egotyzmu i samouwielbienia. Watpie, zeby red. Paradowska mogla byc tak malostkowa. Moze samemu warto zachowywac sie bardziej po mesku. Samo pisanie o wlasnych preferencjach pozadanych u plci przeciwnej, naprawde nie przesadza o wirylizmie. Ciekawe jest zas to iluzoryczne przeswiadczenie, ze oto znalazlam na tym forum autorytet, z ktorego (?) rad (?) korzystam. Nie zamierzam rozwiewac tych urojen samopokrzepiajacych. Odpowiem jak lekarz ?ciesze sie, ze moglam pomoc?

  42. Własnie pan Ziobro grzmi na konferencji prasowej – BRAK PROJEKTÓW USTAW, TEN RZĄD NIC NIE ROBI !. I to przebije się do opinii publicznej. Wielu dziennikarzy sprzyja sensacji, niestety.

  43. Przeczytałem właśnie wiadomość i śmierci prof. Mellera. I niestety komentarze pod nim. Ulubione internetowe „świeczuszki” tym razem w mniejszości. Dominuje radość. Umarł bowiem Żyd, Ubek i komunista.
    Kolejnemu „internaucie” do szczęścia jeszcze brakuje by i Geremek odszedł z tego padołu. Pewnie powinienem sie powstrzymać, ale jednak zupełnie szczerze powiem że Naród (z dużej litery, a jakże) uważam za niedouczony motłoch, pełen hipokryzji i zawiści. I głupi. Po prostu głupi.
    Kaczyńscy są idealnymi reprezentantami tego społeczeństwa, nawet jeśli ono chwilowo głosuje na PO.
    Polska to kraj bez przyszłości, i jakieś tandetne reklamówki tego nie zmienią.

  44. Emilia Plater 15:11

    chyba sie nie rozumiemy.

    Ja nie zakladam z gory, ze sie nie uda bo nie i juz. Nie znalazlem tego w moich wpisach. Nie ma tam tym bardziej „von nichts kommt nichts”, bo to by oznaczalo ze ” i Salomon z pustego nie naleje”. A u mnie nie bylo ani o Salomonach ani pustce (pustakach) u wladzy.

    Zauwazylem tez ze swiat nie jest wylacznie czarno-bialy, w Polsce tym bardziej nie. Mnie sie wydaje ze jest tu raczej bialo lub czerwono. Czy chcesz mi przypomniec, ze w Polsce czesto bywa szaro? Widzialem ostatnio…..

    Na marginesie: ktorys raz konstatuje, ze to co pisze brane jest bardzo „doslownie” – jak opinie to na dzis i ostateczne, jak porownania – to wylacznie 1:1. Szczegolnie, gdy porownania dotycza Polski (Polakow) i Niemiec (Niemcow), Rosji (Rosjan) czy Zydow.
    Odnosze niestety wrazenie, ze tego typu porownania (nawet gdy sluszne) Polakow z zasady bola i nastrajaja negatywnie do piszacego – bo jak mozna porownywac Polaka do odwiecznych wrogow.

    W Polsce czesto (zbyt czesto) dawalismy i dajemy sie poniesc niebotycznym wizjom (druga Japonia, trzecia Irlandia, lepsze Gdziestam) slowom i marzeniom. I czekamy, az sie zrobi. To co prawda bardzo „slowianskie”, „romantyczne” ale malo pozyteczne.

    Ja w moich kilkudziesieciu latach (z ktorych pierwsze 30 spedzilem w Polsce) nauczylem sie myslec planowac i dzialac wg. time-line – wektora zaplanowanych celow krotko-, srednio i dlugoterminowych.
    To nie jest szufladkowanie zycia – to jest bardzo pomocne w mierzeniu sil na zamiary i unikaniu ladowania z reka w nocniku, lykania prosaku lub koniecznosci tlumaczenia sie przed zarlocznie rozliczajacymi adwersarzami jedynie slusznych racji.

    I na koniec – ten gabinet ma potencjal, moze nawet i niezle zaplecze (ciut malo widac) i z pewnocia duzo zapalu (to wg. leprze okreslenie niz energia).
    Mnie ciagle brakuje time-line !!!!
    A o dobrych checiach mowi jedno z madrzejszych polskich przyslow….

    Pozdrawiam
    z Berlina

    PS: szczegoly mojego pojmowania „sprawy polskiej” sa w poprzednich wpisach na tym i sasiednim (DP) blogu. To pomoze w rozumieniu sktotow i przeskokow obecnych tekstow. Nie chcialem sie powtarzac i zakladam, ze sie nawzajem czytamy.

  45. Oh Gott!
    „…to wg. leprze okreslenie…” – co za potworek wyszedl !

    Powinno byc: „…to wg. mnie lepsze okreslenie…”

    Prosze o wybaczenie!

    z Berlina

  46. Czemu nie traktuje się trochę poważniej posła Palikota? Zgadzam się w pełni, że nie są nam potrzebne żadne strzeliste popisy legislacyjne, pakiety ustaw, które „zrewolocjonizują” życie i już będzie dobrze. Nie będzie. Trzeba zrobić coś wręcz przeciwnego. Zająć się poważnie k a s o w a n i e m całego mnóstwa idiotycznych regulacji. Po prostu – kasowaniem – nie aktualizacją czy poprawkami. Gospodarka może się rozwijać w stabilnych warunkach, to truizm rzadko przypominany. Nie tylko gospodarka, życie społeczne, nauka itd. wszystko co jest bzrurne należy wymazać z przepisów i to własnie proponuje Palikot. Gdyby udało się tę myśl wprowadzić w życie wszyscy poczujemy szybko ulgę. Są kraje gdzie sklep z alkoholem może otworzyć każdy i praktycznie wszędzie. Dopiero po jakimś czasie, kiedy wie – chwyciło, czy nie – opodatkowuje się. Przykładów takich każdy kto otarł się o normalność może przytaczać wiele.

  47. Pani Janino,
    Przede wszystkim chcialbym Pania przeprosic. Przeprosic za to ze nie akceptowalem Pani pogladow i krytykowalem Pania za czasow SLD. Dopiero czasy PiS pokazaly mi jak wiele Pani miala racji i jak wywazone powinny byc wszystkie decyzje.
    To zreszta dla mnie olbrzymia zaleta PiS (i niestety jedyna). PiS nauczyl mnie ze poprawianie swiata w sposob tzw. oczywisty jest idiotyczny a niektore proby zaprowadzenia porzadku rozwalaja nasz swiat kompletnie. Po raz pierwszy tez od 1989 zaczalem miec bardziej pozytywny stosunek do tzw. „postkomunistow”
    A nawiazujac do Pani artykulu – mam ogromny zal do dziennikarzy, i to prawie wszystkich! Do szlu doprowadza mnie, po pierwsze szukanie sensacji w czasach tych rzadow, po drugie ciagle zapraszanie wszedzie ludzi takich jak Jacek Kurski, ktorzy do powiedzenia maja niewiele, do opluwania a i owszem.I wreszcie po trzecie, niefachowosc i lenistwo intelektualne wiekszosci dziennikarzy telewizyjnych.
    Wielu politykow plecie kompletne bzdury, jak na przyklad prokuratura za czasow Ziobry, ktora mowila o ‚obejrzeniu’ dowodu w postaci plyty CD i Ziobro, ktory mowil ze dostarczyl oryginalne nagaranie. Jak dziennikarze nie zauwazyli ze to cholerne CD w zyciu nie zmiesci sie 5 razy mniejszym dyktafonie? Dlaczego jak Kaczynski mowil, ze zadania lekarzy sa nieuzasadnione, bo i on zarabia mniej niz premier Wlk Brytanii, NIKT z dziennikarzy nie policzyl, ze premier w Polsce zarabia 1/5 tego co premier Wlk Brytanii a lekarz w Polsce 1/20 tego co lekarz w Anglii (tak lekarz domowy zarabia w Anglii srednio 100,000 funtow rocznie)
    Do absolutnego szalu doprowadza mnie bezmyslne powtarzanie argumentow opozycji. PiS czy LiD maja prawo plesc bzdury, bo to opozycja, ale dziennikarze powinni odsiewac plewy a jak przecietna dyskusja w niektorych programach wyglada tak:
    (zaproszeni przedstawiciel PiS i PO oraz dziennikarz)
    dziennikarz: Jak Panowie widza obecne stosunki pomiedzy Premierem a Prezydentem
    PiS: a propos stosunkow, to czy Pan wie, ze poslowie PO biegaja nago noca i gwalca spotkane staruszki
    dziennikarz (powaznym glosem do PO): dlaczego Wasi poslowie gwalca staruszki?
    PO: alez to nieprawda, to bzdura
    PiS (zagluszajac obu pozostalych): Mamy na to niepodwazalne dowody, ktorych oczywiscie ze wzgledu na bezpieczenstwo Panstwa nie mozemy pokazac
    dziennikarz: przykro mi ale musimy juz konczyc, nie wiemy jaka jest prawda, ale mamy nadzieje, ze PO ustosunkuje sie do tego badz co badz powaznego oskarzenia, do widzenia Panstwu

    No i jeszcze jedno jak juz sie tak wypisalem: zaczalem od pewnego czasu ogladac Superstacje. Tragiczny wystroj, szata graficzna, muzyczka i ku mojemu zaskoczeniu kilkoro absolutnie fantastycznech dziennikarzy, ktorzy (i to jeszcze wieksze zaskoczenie) maja SWOJE WLASNE zdanie i nie sa wylacznie podstawka do mikrofonu.
    Pani Puszka np. stala sie stalym (niestety tylko co tydzien :() punktem naszego programu.
    A moze Pani zrobi odpowiednik Szkla Kontaktowego w Superstacji?, ktore ostatnio stopniowo spada z pozycji numer 1 u nas w domu na coraz nizsza pozycje, glownie ze wzgledu na to, ze stalo sie miejscem wzajemnej adoracji a nie punktem kontaktowym z ludzmi, no ale to juz inny temat

  48. Goraco polecam – znakomity tekst.

    http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead33&news_cat_id=1091&news_id=244052&layout=18&forum_id=13508&fpage=Threads&page=text

    Pozdrawiam
    z Berlina

    PS: moze szkoda, ze ten artykul nie wyszedl spod piora rzadowej szefowej (szeryfowej) antykorupcyjnej. Dobrze, ze ktos zyczliwy i kompetentny wskazuje droge.
    I pasuje jak ulal do naszej dyskusji.

  49. Ucieczka od odpowiedzialności.

    W kwestii „kontrowersyjnej” umowy gazowej, tak wypowiadają się jej aktorzy: prezes PiS i były premier Jarosław Kaczyński oraz były szef PGNiG, Marek Kossowski (cytaty za tvn24.pl z 5 lutego br.)

    „Absolutnie tego nie pamiętam. Premier się takimi sprawami nie zajmuje, ale nawet jeżeli coś takiego miało miejsce […] to na pewno działo się to bez wiedzy o tym kontekście – odpowiada prezes PiS”.
    „…Marek Kossowski [który cztery lata temu był szefem PGNiG] […] zaprzecza: – Nie miałem żadnej informacji, że Eural TG jest kontrolowana przez rosyjską mafię”.

    Czy to nie groteska? Przecież szef instytucji (czy to będzie premier, jako szef rządu, czy prezes, jako szef spółki) PONOSZĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ za działanie całej instytucji i wszystkich swych podwładnych. Bez względu na to, czy wiedzieli, czy nie. POWINNI BYLI wiedzieć. Delegować można uprawnienie, ale nie odpowiedzialność.

  50. Te wszystkie komputerowo-telefoniczne (karty SIM) wypadki i wpadki PiS-owskich mianowańców są tyle warte co oni sami i ich rządzenie.
    Tak na marginesie: czytałem gdzieś, że są możliwości ( i to dość łatwe) odczytania zapisów z twardego dysku laptopa po jego ?przypadkowym? wykąpaniu. Podobnie z ?poobijanymi? dyskami, które – też tak jakoś się wzięły i poobijały.
    Jaka władza (była) takie i pomysły.
    Zastanawia natomiast łatwość z jaką nowa władza nad tymi zadziwiającymi zbiegami nieszczęśliwych zdarzeń przechodzi do porządku (kadencyjnego).

    PS. Czy w Polsce jeszcze istnieje i działa Trybunał Konstytucyjny ?
    Czy są jakieś aktualne informacje o jego działalności ? Pytam, gdyż wygląda na to, że z Trybunału uszła cała para.
    Czyżby już tak dobrze było, że Trybunał stał się „bezrobotny” ?

  51. dana1 też uważam, że zachowanie Pana Kuczyńskiego należy pochwalić …. mało dziś ludzi honorowych ….

  52. to niebywały popis hipokryzji – pan Szostkiewicz z sąsiedniego bloga dokonał swego czasu moralnego linczu na żołnierzach, którzy wg jego wyroku mieli z zemsty, specjalnie ostrzelać afgańską wioskę. A teraz, kiedy okazuje się że żołnierzom kazano strzelać niesprawnymi pociskami, a więc że cała sprawa była wypadkiem a nie celowym działaniem – pan Szostkiewicz nie tylko nabrał wody w usta, ale każe jej nabierać również komentującym jego bloga. Moje posty w tej sprawie są celowo wycinane. Po prostu nie mam słów…I jeszcze pan Szostkiewicz pisze o wolności słowa. Chyba ta wolność ma być tylko jego…

  53. mironk – 14;42 – Ja już proponowałam! Stepowanie na laptopie, jako nowa konkurencja w „Tańcu z gwizdami”. Ale to było u Passenta i nie chwyciło. 😥

  54. Ktos z Blogowiczow mial mi za zle, ze pisalem o PiS i bojowkach.

    http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead121&news_cat_id=1335&news_id=244463&layout=18&forum_id=13539&fpage=Threads&page=text

    „Czasamem tez (J.Kaczynski, przypisek moj) zabieral tez ze soba w podróż grupę szturmowców, uzbrojonych w długą broń, co wcześniej się nie zdarzało.”

    Tak zaczynal pewien niemiecki dyktator – mial przy sobie (najpierw) oddzialek SA (Sturm Abteilung), a potem….

    Historia naprawde lubi sie powtarzac, szczegolnie wsrod psychopatow…

    Dzis J.K. dal tez dzis w Bialymstoku rzadowi ostatnie ostrzezenie!

    Bo jak nie bedzie jak on J.K. chce to…..
    A i pieski (patrz dzisiejsza konferencja 00-ZZ) szczekaja coraz glosniej….

    Bardzo bym byl ciekaw, czy to tylko ja tak w ten dzwon (oby nie „na trwoge”)… czy tez musze sie udac na kozetke do tego samego psychiatry, ktory od jakiegos czasu leczy juz polskie godlo…

  55. Zgadzam sie z tym, co pisze Zbychuk http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=146#comment-44536
    Mnie napuszczanie politykow PO na PIS, podsycanie przez media konfliktu „najwieksza partia rzadzaca kontra nojwieksza partia opozycyjna” po prostu znuzylo. PIS stalo sie juz tak groteskowe, ze jest mi go… zal. Zacytuje pewna gospodynie z Kurpiow, do ktorej jezdzilam dziesci lat temu na wakacje. Sa jak ten pies, ktory jedynie szczeka, bo ugryzc nie moze. Z tym ze jest to ratlerek ze zdartym glosem, ktory sadzi, ze ma sile i powage mastiffa. Smutne i zalosne. Ja mam goraca prosbe i apel do mediow: nie zapraszajcie pana Szczyglo jako eksperta od obronnosci, bo tak jak pytac Szaze o rumunska literature dziewietnastowieczna. Choc moze sie myle i Szaza mowilaby i na temat i -co wazniejsze- z sensem. TVN24 chyba bardzo zalezy na iskrzeniu, ktore ma podwyzszyc ogladalnosc i dlatego zaprasza tuzy intelektualne w postaci Suskiego czy Brudzinskiego. Nie wiem kto jest strategiem medialnym PISu, ale niech czynia tak dalej, bo sukcesu partii to nie wrozy. Mysle, ze wybor PO wiazal sie rowniez ze zmeczeniem tymi pyskowkami i agresja podlana paranoja i uprzedzeniami. Coraz czesciej przelaczam kanal.

  56. Dopiero dziś przeczytałem poniedziałkową Wyborczą, a w niej komentarz Jacka Żakowskiego. I przeżyłem mały szok.

    Ten człowiek uważa, że zna się zupełnie na wszystkim. Kiedyś był pierwszym ekspertem od religii, teraz zna się na ekonomii. Jest całkowicie pozbawiony wstydu, który ostrzegł by go „Jacek, daj spokój, może lepiej nie wypowiadaj się na ten temat, bo nie znasz się na tym”

    W dodatku darzy siebie samego tak ogromnym podziwem, że uważa za stosowne wyrażać swoje sądy w sposób całkiem kategoryczny, jakby był wyrocznią, papieżem ekonomii.

    W jednym krótki tekście Wielki Nauczyciel Ludzkości zdołał zamieścić tyle opinii o ludziach, którzy mają inne zdanie niż on: „nie rozumieją,” „zamiast uczyć się od zachodnich kolegów wolą…” „polskim pracodawcom wydaje się…”, potem znowu „wydaje im się, „mentalnie tkwią w epoce walki klas, prostej fizycznej pracy i autarkicznych rynków,” „nie zauważyli, że” „nie zdają sobie sprawy”.

    To wszystko było o polskich pracodawcach, na okoliczność jakiegoś raportu sporządzonego przez Konfederację Pracodawców Polskich. Panu Żakowskiemu nawet nie przyszło do głowy, że osoby, które pokończyły zarządzanie, ekonomię, mają MBA i ponad wszystko mają doświadczenie mogą wiedzieć na ten temat coś więcej od niego, który nigdy takiego doświadczenia nie miał, a zajęć z zarządzania na oczy/uszy nie widział/nie słyszał. Proszę zwrócić uwagę jak bardzo z góry ich traktuje, jak gówniarzy. On ich poucza, lituje się i wzdycha nad ich głupotą.

    Ten drażniący, paternalistyczny ton kontrastuje z zaskakująco niskim poziomem jego przemyśleń – niekiedy wręcz dziecinnymi uproszczeniami i uogólnieniami oraz ewidentnymi pomyłkami (pracowników w firmach brakuje, bo są za granicą, albo:obecnie brakuje tylko pracowników wykształconych, tych bez wykształcenia jest bardzo dużo i można ich dowieźć w każdej chwili, albo: wykształcenie w Polsce nie przekłada się na pieniądze, albo: za granicą Polacy doznają wspaniałych warunków pracy itd). To aż zadziwiające, że jeden z czołowych dziennikarzy wypisuje takie infantylizmy.

    Ale brak fachowości w dziennikarstwie to temat rzeka. Mnie zainteresowało co innego; dopiero teraz zrozumiałem tę wrogość prawicowych oponentów do Gazety Wyborczej i Polityki czyli osławionego „salonu”. Nie popieram jej, tylko twierdzę, że dopiero teraz zrozumiałem skąd się bierze to zjawisko.

  57. Z Berlina:

    Tak, masz racje. Byc moze rzeczywiscie zbyt jednostronnie odczytalam Twoje poglady a raczej sposob ich formulowania. W bardzo, naprawde bardzo wielu kwestiach sie z Toba zgadzam. Rowniez jezeli chodzi o tzw. obraz wlasny Polakow. Jestem z Polska ogromnie zwiazana emocjonalnie, wiele wartosci wynioslam wlasnie stamtad. Wiecej niz polowe zycia spedzilam poza krajem i stad mam wiekszy dystans do tej nieco przewrazliwionej postawy naszych rodakow. Stojac w kolejce na lotnisku, zaslaniaja wstydliwie orzelka poza slowem PAS.PORT, bo ono wyglada neutralnie, ale nie daj Boze skrytykowani za zwykle przywary zaraz -niczym Reytan dra szaty- ze przeciez Papiez, Sklodowska, Chopin to MY. I strasznie nas boli, kiedy ktos zupelnie racjonalnie traktuje Polske jako kraj sredniej wielkosci o niewielkim znaczeniu na scenie miedzynarodowej. Juz czuje ilu sie narazilam, zaras uslysze o naszym zaangazowaniu w Iraku, sojuszu z USA czy brzemieniu geopolitycznym. Kto czytal z Was raport o UE w styczniowej Polityce, gdzie zajmujemy silna 23. pozycje? A moze ten ostatni reportaz o Polkach sprzatajacych w Berlnie? I co? Kochani, jestesmy jednym z wielu narodow. Normalnych i nie bojmy sie tego slow: zwyklych, przecietnych Tak, mamy Wajde, tak, mielismy Kieslowskiego, ale taki np. Penderecki nie sprawi, ze zaprzeczymy jak swietnie sie w Polsce powodzi przemyslowi Disco Polo albo ze Tele Tydzien i SuperExpress maja wiekszy naklad od Tygodnia Powszechnego. Wiecej dystansu, mniej cierpietniczego mesjanizmu. I jezeli red. Paradowska promuje posrednio prace ograniczna, to ma racje. bo moze przed budowa Stadionu Narodowego, wartoby posprzatac brudna klatke schodowa. Czy Polska jest szara? Tak, niestety, choc w coraz mniejszym stopniu. I to, co akurat Tusk proponowal czyli usmiech zapisywalabym na recepte. Wiekszosc z nas jest opryskliwa, posepna i z tego jestesmy znani a nie z tego, ze taka Slowenia ze swoim PKB na mieszkanca bije nas na glowe. Ale znani jestesmy tez z ludzkiego bezinteresownego ciepla, zaangazowania i przywiazania do tradycyjnych wartosci. Kochani, ja wiem, ze to Forum odwiedza swego rodzaju elita, ale to wlasnie do Was nalezy propagowanie pozytywnej zmiany. Chyba nie wpadam w patos?;) Mniej zacietosci, mniej zawisci i wiecej wiary w drugiego czlowieka. Mam nadzieje, ze nikogo nie dotknelam a jezeli tak, to nie bylo to moim zamiarem.

  58. naturalnie : zaraZ. To literowka, choc ktos tu mi zalecal puryzm jezykowy;)

  59. MW!
    Nie wolno powaznie traktować tego całego zamieszania. Jesli z kolei powaznie potraktujemy,to nalezy się zacząć bać.
    Przede wszystkim nie rozumię dziennikarzy. Wystarczy do Googla wpisać Mogilewicz i Orlen a wyskakuje już na pierwszym miejscu dziwna wiadomośc, mianowicie PKN Orlen w lipcu 2007 podpisał długoletnią umowę na dostawę ropy z firmą Mogilewicza. O tym, że dostawcą jest Mogilewicz wiedzieli wszyscy, w tym dziennikarze bo już wówczas prasa o tym pisała, nie był zresztą to pierwszy kontrakt z firmą KD Petrotrade. I to wszystko pod czujnym okiem Antoniego Macierewicza, Zbigniewa Wassermanna, Piotra Naimskiego nie mówiąc o Pawle Poncjiliuszu (tego od Pawulonu).
    W roku 2003 nie było bynajmniej jasne kto stoi za Eural TG. Pojawiła sięfoirma, która miała dostęp do gazu z Turkmenii , miała znakomite kontakty (i przyobiecany limit przesyłowy) na pomarańczowej Ukrainie, więc dało dobre ceny. Ukraincy oczywiście potwierdzili przyznany limit, więc żadna kontrola ABW wówczas nie mogłanic dać. Kossowski może spokojnie się wytłumaczyć, jesli nie przepłacił, tak samo Barcikowski. Ale Wassermann i Macierewicz już nie moga. Oni całą świadomością zasilali mafię rosyjską w gotówke. Kwestia tylko czy zapłata za to co było, czy to zaliczka za to co miało (ma) być?

    Pozdrawiam

    Pozdrawiam

  60. W.Kuczyński zrobił to,co proponowałem u Pani 🙁

  61. Szanowna Pani Redaktor,

    Ostatnie w moim życiu zdanie na temat Rokity.
    Moje widzenie jest następujące: osoba obdarzona absolutnym słuchem muzycznym,doskonałym wyczuciem rytmu etc. nigdy nie zostanie wirtuozem gry na pianinie, jeśli ma np. małe. grube, niezdarne paluszki. Pan Rokita ma kilka cech na bardzo wysokim poziomie, ale jest „niekompletny”. Brakuje mu kilku drobiazgów, które z jego niewątpliwych zalet czynią złudę „niespełnionej wielkości”. Koniec. Kropka. Rokita, to dla mnie tylko mit z polskich baśni, ten dosłowny, bez jakiegokolwiek powinowactwa z panem Janem Marią Rokitą.
    Oczywiście imponuje mi Pani elegancja pozostania przy swoim.

    Odnośnie obecnego Pani wpisu- to co oferuje premier Tusk, oraz opisuje w wywiadzie Tadeusz Syryjczyk, to miód na moją steraną 17-letnią szmotaniną ustawodawczą, często absurdalną i szkodliwą. Mam kilka refleksji.
    Wzorcową wersją byłoby przeprowadzenie totalnego audytu w naszum ustawodastwie, i wtedy przeprowadzić proces restauracji. To jednak political fiction.
    Dla lepszej oceny, filozofii ustawodawczej premiera Tuska, poszukałem sobie punktu odniesienia, dla lepszej oceny zapowiadanej pragmatyki rządzenia, z uwzgędnieniem metodyki ustawodawczej.
    Kilka dni temu, w TVN-ie u pani red. Justyny Pochanke, gościem był jeden z najbliższych współpracowników premiera -Sławomir Nowak.
    Pani red.Pochanke, zaprezentowała panu posłowi fragment wypowiedzi pani prof, Jadwigi Staniszkis, gdzie pani profesor ze smutkiem stwierdza, że PO nie posiada żadnej wizji rozwoju państwa, żadnego programu, harmonogramu etc.
    Pan Nowak zaczął od dwukrotnego stwierdzenia, że nie wie co ma powiedzieć, że panią profesor uważa za osobę bardzo przenikliwą, po czym… wziął oddech i już jak „normalny” polityk wyrecytował, że ma zdanie wprost przeciwne do pani profesor, Platforma ma oczywiście wizję , program itd.
    Pani Pochanke nie zadała żadnego „głupiego” pytania o szczegóły, i…znów znależliśmy się w Polsce.
    Swego czasu ,w jednym z filmów Stanisława Barei, Dyrektor , którego grał Jerzy Dobrowolski, ‚Pracował” z zespołem swojej firmy nad makietą architektoniczną nowego osiedla, które jego firma miała wybudować. Zależnie od zadawanych pytań, dowolnie modyfikował elementy projektu architektonicznego. Swobodenie zamieniał miejscami budynki ,jeziorko itd.Za taką „pracę” oczywiście skasował odpowiednie , niemałe pieniądze.

    Pozdrawiam,Eddie.

  62. Szanowna Pani Redaktor,
    Ale mi Pani sprawiła radość tym tekstem 🙂
    Wzorem słynnego powiedzenia, może by tak w Sejmie wywiesić dużej wielkości napis – „Nie ilość, ale jakość ustaw GŁUPCY”.
    Odwiedzający Sejm (w tym niektórzy dziennikarze) też by się czegoś nauczyli. Olejniczak może by się zawstydził, bo na PiS nie liczę. Cymański ostatnio nie wyrzuca z siebie 60 przysłów na godzinę, a przydałoby się jego kolegom to ostrzeżenie – „Kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada”. 😉

  63. @ z Berlina

    Proponowałbym mniej paranoi więcej faktów. BOR to NIE JEST SA. A ochrona dla ex oficjeli to nie jest zupełny absurd. PO ograniczając ten przywilej gra niewątpliwie pod publiczkę i kopie PiS po kostkach. Przeciętny Kowalski rozczuli się bowiem premierem mieszkającym o obdrapanym M3 i jeżdżącym do pracy na 20 letnim rowerze Wigry. Miejsc pracy od zdjęcia tych 3 ochroniarzy w Polsce nie przybędzie, ani kasy w systemie opieki zdrowotnej.

    Ale jak wskazuje większość piszących administrowanie jest ważne. Bo jak nie to wygra PiS i mroczne dni powrócą. Ciekawi mnie tylko jak zmieni sie ton gdy kiedyś może LiD (czy co tam nowego się na lewicy urodzi) przeskoczy PiS w sondażach i nie będzie realnego zagrożenia restytucją poprzedniej władzy.

    Istnienie i mocna pozycja PiSu bardziej niż jakiekolwiek merytoryczne osiągnięcia wydaja się metodą na pozostawianie PO u władzy.

  64. Emilia Plater 20:28
    Blogowicze

    no to wszystko jasne, dogadalismy sie jak Polak z Polakiem (Niemcem) i to w tym jak najbardziej pozytywnym znaczeniu. A pewnie dlatego, ze nasze zycia w ponad polowie przebywaja za granica – nie mamy przyslowiowych trzech zdan.

    Problem Polski i Polakow polega przede wszystkim na ich poczuciu szczegolnosci i jedynosci poprzez historie, martyrologie ale i poprzez ciagly syndrom niedocenienia w wielkosci.

    Polacy szczyca sie ciagle „Polska od morza do morza” (a kto na swiecie o tym wie, tym bardziej, ze historii Europy srodkowo-wschodniej i tak nigdzie nie ucza. Ksiazki Davisa nie sa tu wykladnia tylko wyjatkiem, i to dlatego, ze ma polska zone), walkami o niepodleglosc (zgoda, jest czym), przetrwaniem zaborow (to juz nie wyjatek, popatrzmy na panstwa kolonialne, ktore przetrwaly i odrodzily sie – moze nawet w trudniejszych warunkach).
    Polska szczyci sie pokonaniem wrogow – i pokonuje ich do dzisiaj machajac szabelka historii (do niedawna histerii). Zbyt malo patrzy w przyszlosc, zyjac pietnem minionego czasu.
    Jednym z glownych problemow Polski i Polakow jest to, ze jako (nawet protokolem Poczdamskim) uznani zwyciescy maja sie ciagle „gorzej” niz pokonani – i to odbieraja jako niesprawiedliwosc dziejowa. A przeciez jako jedyni (!) poza czterema mocarstwami (ich obywatelami oczywiscie) mogli wjezdzac do obmurowanego Berlina Zachodniego bez wizy!

    Jeszcze wiekszym problemem jest to, ze swiat i udokumentowana historia mowi o Zagladzie Zydow a nie o Zagladzie Polakow. To ze to wlasnie Zydow zginelo w czasie II wojny ponad 6 milionow i ze o tym mowi swiat boli Polakow najbardziej. Polacy tez chcieli by miec „swoj” powszechnie uznany Holocoust.
    Bo i mieli, ale przekrzykiwanie sie kto w czasie ludobujczej wojny ucierpial bardziej – jest conajmniej nie na miejscu. (dodam tu, ze wiem co to znaczy stracic dziadka w Auschwitz i to juz w 1941 roku, a drugiego w Dachau nieco wczesniej, ze wiem co to znaczylo miec rodzine „w lesie” lub babcie ukrywajaca w szafie dzieci z tajnych kompletow, ktore prowadzila)*.

    Problemem Polakow dzisiaj jest to, ze patrzac w przeszlosc zapominaja iz swiat tej postawy nie rozumie, ba nie akceptuje. Argumentuja ze „nasza” byla Solidarnosc, Walesa (odsadzony w miedzyczasie od czci i wiary – to tez bardzo polskie), Kopernik, Chopin, Papiez, tarcza antyrakietowa – i ze to ma byc przepustka do raju i polityczno-gospodarczego miedzynarodowego rownouprawnienia.

    To wszystko nie wystarczy. Polska to duzy (powierzchniowo i ludnosciowo) kraj w Europie ktory jakos nie moze zauwazyc, ze czas plynie i swiat idzie do przodu szybciej i brutalniej niz jeszcze kilka lat temu.
    Ze na ten pociag do wspolczesnosci (nie tylko przyszkosci) trzeba sie „zalapac” bo jak nie, to pozostanie furmanka i chudy kon, bo i paszy bedzie coraz mniej.
    Ze trzeba miec przyjaciol wsrod sasiadow (blizszych i dalszcych) a nie trwac dzialac w syndromie Kargula z „Samych Swoich”. (Widze, ze to sie bardzo powoli zaczyna zmieniac, ale zolw jest tu zdecydowanie szybszy i bardziej konkretny).

    Dali temu zreszta wyraz ci mlodzi ludzie, ktorzy ostatnio podwojnie zaglosowali nogami – najpierw emigrujac a potem stojac w kolejkach do lokali wyborczych by jasno dac wyraz swoim pogladom na przyszlosc.
    O tym politycy jakos zdaja sie szybko zapominac umozliwiajac w Polsce znowu ten sam – a moze nawet wiekszy chaos, afery, podjazdy, obelgi i kopanie dolow. Z Polski robi sie taka europejska „republika bananowa”.
    To nie demokracja – to wstyd!

    Znam dobrze wielu w Irlandii, ktorzy zaczynaja zastanawiac sie kiedy wreszcie skonczy sie to „polskie ujadanie i piekielko”, kiedy premier Tusk walnie piescia w stol i krzyknie BASTA!
    Jesli nie nastapi to szybko to ci mlodzi ludzie zastanowia sie, czy warto bylo stac przez caly dzien w kolejce do urny. Bez jednoznacznego sygnalu nie tylko przestana myslec o powrocie lecz beda zachecac innych do emigracji.

    Emilio, piszesz bardzo trafnie „(..) przed budowa Stadionu Narodowego, wartoby posprzatac brudna klatke schodowa”. To oddaje w duzej czesci stan „ducha narodowego”**.

    Pozdrawiam
    z Berlina

    *z wieszaniem psow poczekajcie az skoncze moj „essej” po przeczytaniu „Strachu”

    ** tu mala dygresja:

    Wczoraj jechałem tramwajem
    Przeżycie miałem wielkie
    Dziś jeszcze
    Gdy o tym myśle
    Dęba mi stają włosy
    Prędko już znowu nie wsądę
    W ten dziwny pojazd z dziur
    Rdzy i podłego smrodu
    Którym ostatnio jeździłem
    Chyba powiedzmy za młodu
    Lecz miało i dobrą stronę
    Spotkanie to mało przyjemne
    Że tramwaj chociaż ze stali
    Rozleciał się szybciej
    Ode mnie….

    Lodz, 26.02.2006, 21:22?

  65. Boze – ty widzisz i nie grzmisz!

    Zagrzmial, ale uslyszalem zbyt pozno:

    oczywiscie powinno byc „ludobójczej wojny” !!!!!!!!!!!

  66. Zadziwiająca seria nieszczęśliwych wypadków z komputerami byłych „czynowników” z PiS trwa. Onetowe wiadomości donoszą, że były asystent najlepszego ministra w całej historii Polski, p. mgr Z. Ziobro, niejaki Wilkoszewski „zgubił” przenośną pamięć do laptopa, który ongiś miał na swoim służbowym wyposażeniu.
    Ludzie, to jakaś epidemia, czy co ?
    Jeżeli takie nieszczęścia trapią pamięć ich komputerów, a i same komputery, to co dopiero z ich własną pamięcią ?
    Aha ! Żeby mieć własną pamięć trzeba mieć mózg.
    Jasne!.

  67. Emilio Plater …. „Kochani, ja wiem, że to Forum odwiedza swego rodzaju elita, ale to właśnie do Was należy propagowanie pozytywnej zmiany. Chyba nie wpadam w patos?;) Mniej zaciętość, mniej zawiści i więcej wiary w drugiego człowieka.” …. ten fragment Twojego wpisu ja bardzo popieram …. śmiać się z głupoty innych to każdy potrafi ….. spokojnie wyjaśnić, porozmawiać, dać przykład dobrej roboty, zachęcić do społecznej pracy mądrych ludzi itd … to już czasami za trudne bywa ….. ale samo się nie zmieni … potrzebna nam jest aktywność wykształconych ludzi na rzecz rozwoju społeczeństwa ….. 🙂

    ps. a może zrobić listę w internecie dziennikarzy, którzy dziennikarzami nie są …. 🙂

  68. Marchewa
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=146#comment-44588

    przykro mi, ze nie zrozumiales przenosni… i pewnej ironii….

    A swoja droga, historia (to sa fakty) uczy, warto by znali ja wszyscy…

    Pozdrawiam
    z Berlina

  69. z Berlina pisze:
    2008-02-06 o godz. 09:58

    Problem Polski i Polakow polega przede wszystkim na ich poczuciu szczegolnosci i jedynosci
    o, to inne narody mają inaczej? 😉
    moim zdaniem masz trochę racji – Polacy faktycznie czują się wyjątkowo – mają wyjątkowe poczucie niższości. Nie mam pojęcia, jak to uleczyć – być może sto lat państwowości sprawę załatwi? Może kiedyś wrócimy do sytuacji z XVI wieku – kiedy czuliśmy się jak normalny naród w rodzinie narodów. Bez kompleksów. Bo były powody do słusznej dumy.

  70. a w Sejmie pan Religa robi z siebie błazna. Kolejny raz zastanawiam się, gdzie ci ludzie (PiS) zgubili godność i honor.

  71. Pani Janino !
    Przegląd prasy w pani wykonaniu ( TOKFM ) znakomity .Pokazuje pani szeroką paletę poglądów i ocen ,jest to pomocne w indywidualnych ocenach „a co trawie piszczy ”
    Cezary Michalski jako „Amerykanista ” bardzo słabiutki ,on po prostu prawie nic niewie o prawyborach w USA . Sytuację ratował Germanista Krzemiński i chwała mu za to .
    O Wróblewskim nie wypowiadam się , bo to pani ulubieniec (też w Super Stacji ) .
    To co słuchacz radia TOKFM powinien wiedzieć o prawyborach za oceanem , znakomicie objaśniał prof Lewicki w tymże radio dwa dni temu .Lepiej powtórzyć rozmowę z nim niż prosic o przybliżenia u Cezarego Michalskiego.
    Oczekuje ,ze G.OKON ( stale w USA ) podzieli sie na pani blogu lub pana Daniela z ocenami WTORKU ,już to robił we wczesniejszych etapach amerykańskiej kampani .

  72. Olhado! Nie słucham Religi od czasu jego postawy po słynnej konferencji Ziobry dot.dr.Garlickiego. Jego moralna odpowiedzialność za załamanie polskiej transplantologii jest dla mnie oczywista. Ale słuchałam Dorna ze zrozumieniem ! Mam nadzieję że z równą uwagą słuchało tej wypowiedzi PO i skorzysta z oferty (oczywiście jeśli zdanie Dorna nie jest tylko Jego zdaniem). Tylko potraktowanie ref.zdrowia jako zadania ponad partyjnego ma szansę w dłuższym okresie dać pozytywne wyniki i tak dalekie od oczekiwań. Inaczej będzie klapa dla rządu w krótkim czasie.

  73. Ohlado 12:40

    jak cytujesz, to cale zdanie a nie pol – to co robisz jest wyrywaniem z kontekstu – tak sie jakos dziwnie utarlo, ze pol zdania znaczy to w Polsce samo co cale.

    A ze nie znaczy – przeczytaj prosze jeszcze raz:

    „Problem Polski i Polakow polega przede wszystkim na ich poczuciu szczegolnosci i jedynosci poprzez historie, martyrologie ale i poprzez ciagly syndrom niedocenienia w wielkosci.”

    Ty sadzisz raczej, ze problemem jest kompleks nizszosci. W tym tez cos jest.
    Jak sie glebiej przyjzec to „poczucie niedocenienia w wielkosci” prowadzi prosto do „poczucia nizszosci”.
    Przekonsultowalem to wlasnie ze znajomym psychologiem/psychoterapeuta.

    A do sytuacji z XVI wieku nie wrocimy. To zupelnie inne czasy i realia.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  74. Dlaczego nie pisze pani w POLITYCE? :-(( Przez to, ze nie ma Pani i Jacka Zakowskiego (mam nadzieje ze to chwilowe) gazeta pogorszyla sie!!

  75. @Emilia – ciesze sie ze zgadzasz sie ze mna 🙂
    @Marchewa – problem nie tyle jest w ilosci i koszcie kilku oficerow BOR, problem polega dla mnie na traktowaniu wladzy przez wyborcow i przez sama wladze. Jakkolwiek brzmi to smutnie, my nadal jestesmy mentalnie w sferze Rosji carskiej, gdzie wladza byla prawie boska. Musimy sobie uswiadomic, ze wladza to wybrani przez NAS pracownicy i nie traktowac ich jak ludzi wszechwiedzacych i wszechmogacych. Ta eliminacja bizantyjskiego przepychu przez premiera Tuska jest krokiem w tym kierunku, w kierunku pokazania ludziom, ze ministrowie i premier nie sa pomazancami Bozymi, tylko normalnymi ludzmi.
    Nie ma moze wielkiego finansowego znaczenia, czy pan Prezydent lata co tydzien rzadowym samolotem w prywatnych celach, ale przerazajace jest to ze to nikogo nie oburza, ze jak zrobiono ankiety, to wiekszosc ludzi uwaza, ze to normalne. O ile wiem w USA nawet Pierwsza Dama placi za przelot Airforce 1, jezeli jej obecnosc jest prywatna. W Anglii panuje olbrzymia kontrola co jest prywatna dzialalnoscia ministra czy premiera, co partyjna a co wreszcie panstwowowa.
    Co ciekawe, o ile wiem caly rzad Wielkiej Brytanii ma mniej samochodow sluzbowych niz jedno z ministerstw w Polsce. Czy nas na to stac? Czy jezeli premier deklaruje, ze jak bedzie mogl, to bedzie latal liniami normalnymi to musi to sie spotykac z seria kpin, i to nie tylko ze strony opozycji, ale tez ze strony dziennikarzy.
    Niestety spoleczenstwo trzeba w pewnym sensie wychowac. Niesamowite jak ludzie akceptuja rzeczywistosc. Dopiero wyjechanie gdzies i spojrzenie z boku pozwala dostrzec wiele absurdow.

  76. Dzisiejszy wywiad z premierem Tuskiem podniósł mnie na duchu. Tuż po wyborach miałem nadzieję na szybkie i spektakularne działania, których nie ma do tej pory… Ale zgadzam się i z Tuskiem, i z komentarzami a propos Syryjczyka pod poprzednim postem – małe kroki i administrowanie, „rewolucja małych kroków” to jest to. Choć poglądy DT w wywiadzie dla Przekroju, tylko tydzień wcześniej (np: prowokacje CBA są ok) były takie jakieś nie takie – może to sprawa interlokutorów? Red. red. Paradowska i Baczyński najwyraźniej sprawiają, że ich rozmówca nagle mądrzeje:)
    Mam więc nadzieję, że
    1) rząd naprawdę ma pojęcie o tym, co się dzieje w kraju i wie co zrobić, a nie tylko mówi, że ma i wie oraz
    2) będzie miał dość determinacji żeby to zrobić mimo medialnego szumu tła; polscy dziennikarze en masse są chyba nawet bardziej niedojrzali niż ogół społeczeństwa, no i tak nieznośnie przewidywalni w swoich sądach i opiniach – poza Polityką naprawdę nie znam medium tak naprawdę niezaangażowanego i zdystansowanego. Reszta przeważnie uskutecznia dowcip o Stirlitzu i rozróbie.
    Rozsądek opinii publicznej też jest raczej umiarkowany; gdyby ludzie mogli mieć dowolny samochód, połowa wybrałaby olbrzymiego SUVa, druga połowa Ferrari lub Porsche, czyli też – efektownie, ale bez sensu.
    Najlepiej po prostu robić swoje. Tylko jak tu nie zwariować, kiedy świat zwariował już dawno?
    pozdrawiam

  77. z Berlina
    2008-02-05 18:31
    uczepiles sie Hitlera i SA jak rzep psiego ogona .
    W kraju w ktorym tyle lat przebywasz nauczyles sie zapewne ze do powaznych spraw nalezy podchodzic trzezwo z nalezytym umiarem i dystansem. Malarz , ktoremu na swiezo pomalowanych scianach wychodza brunatne smugi nazywany jest po prostu partaczem , wylatuje z roboty na zbity pysk i nikt nie dopatruje sie w nim neonazi czy tez przyszlego dyktatora.

    Przespales kilkanascie ostatnich dni w Lodzi i przez to przegapiles wiele reportazy o dwunastu latach z okladem trwania rzadow Hitlera . Reportarze byly nadawane na roznych programach ,a ich cecha wspolna jest to ze opieraja sie na dobrze znanym materiale archiwalnym. Probuje sie uwypuklic pewne aspekty , pojawiaja sie nowe interpretacje , niekiedy wyplywaja z archiwow nieznane wczesniej informacje.
    Bardzo interesujace dla mnie bylo ukazanie jak NSDAP wplywalo na imprezy Karnawalowe w Köln i Düseldorf . Nazi ciagneli z tych imprez korzysci finansowe i propagandowe. Ludzie ktorzy nie chcieli sie podporzadkowac trafiali do wiezienia lub w skrajnym przypadku tracili zycie . Pokazano rowniez ze pomimo denazifikacji niektore obyczaje karnawalowe zachowaly sie do dzisiaj.
    Komentatorzy nie posuwaja sie jednak nigdy do do porownywania czasow hitlerowskich do jakichkolwiek innych. Granica jest wyznaczona dobrym obyczajem , mozna powiedziec rowniez ze poprawnoscia . Gdyby ktos odwazyl sie porownac sytuacje w Polsce do czasow hitlerowskich zapadlo by jedynie litosciwe milczenie .

  78. @PiotrekW. (2008-02-06 o godz. 18:29) : a kto przeprowadzał wywiad z Tuskiem w ostatniej Polityce? 😉

  79. Drodzy blogowicze ! A co powiecie o dziennikarstwie śledczym? Staram się zrozumieć o co z gazem w tle z mafią chodzi ? Dziś wieczorem o godz.21 TVN24 urządziło spektakl p.t Powiedzieliśmy Wam widzom co macie myśleć i żaden z zaproszonych gości nie zmąci wam w głowie” Rozmówcy byli trudni ale redaktor prowadzący pokazał kunszt uwolnionego od faktów dziennikarstwa. Eddi co tam Prochanke tylko nie zadaje (wprawdzie nasuwających się ) pytań.Dziennikarstwo śledcze to dopiero zmienia rzeczywistość. A jakie nagrody można dostać.Sława!! Czy ci śledczy dziennikarze nie wiedzą że są narzędziami (oczywiście poza red.Kanią,ona może się nie orientować)? Dlatego pozwolę sobie na obronę red. Zakowskiego na którego tak mocno zdenerwował się Marek Piegus . A jak wielu my mamy dziennikarzy posiadających wiedzę i wypłniających misję? Niewielu. Czytałam ten artykuł. Red. Zakowski ekonomistą nie jest to fakt. Ale ekonomiczne podejście do problemów Państwa jest ważnym ale tylko jednym z ważnych podejść To na inną dyskusję. Pozdrawiam!

  80. Emila Plater i Cargo,
    Przepraszam, że się wtrącam. Ale pragnę Was uspokoić.
    Wbrew temu co stwierdził kiedyś Trybunał Konstytucyjny NBP podlega kontroli Sejmu (patrz art.203 Konstytucji).
    Pewnie dlatego przesłuchano już w Sejmie Prezesa Skrzypka na okoliczność dymisji jego zastępcy.
    Nie chcę być żle zrozumiana, ale przesadzacie z ta poprawnością polityczną a ściślej salonową.
    Od kiedy to w kompetencji wiceprezesa jest kontrolowanie prezesa?
    Nie znam instytucji, w której obowiazywałoby takie rozwiazanie.
    Ale rozumiem . Ten wice to człowiek Balcerowicza – Mojżesza naszej elity.
    Jeżeli więc jego poleceń Skrzypek nie słuchał, to oczywistym jest, że dopuścił się blużnierstwa. I powinien wylecieć na zbity pysk.
    A co do prognoz NBP tych obecnych, dawniejszych i przyszłych to regułą jest, że się nie sprawdzają. Jeśli zaś chodzi o poziom inflacji to jej bezpieczne dla gospodarki wartości mieszczą się w przedziale 2.5 – 10%.
    Ponizej 2.5 gospodarka staje. Powyżej dziesięciu może się wymknąć spod kontroli i przekształcić w hiperinflację.
    Nie jestem fanką PiS ale ze zdumieniem odkrywam, jak bardzo spersonifikowane są w Polsce reguły gry.
    A przy okazji widać, co warte są te wszystkie „elitarne” dogmaty.
    Zgodnie z nimi atak na niezależność NBP powinien skończyć się finansową katastrofą. A tu nic.
    Możecie być dobrej myśli, jak HGW mogła blisko dwie kadencje sprawować tę funkcję, to Skrzypek napewno sobie poradzi. Gorzej z RPP. Ta gotowa nam zafundować kryzys gospodarczy jak za Balcerowicza.
    Ale chyba Tuskowi tego nie zrobi. Mam nadzieję.

  81. C.d 00.37 Ten redaktor z TVN24 nazywa się Rymanowski.Sory znalazłam to teraz.

  82. @zbychuk

    Tu nie chodzi o ochronę b. wiceministra kultury ale ex premiera którego wiele osób naprawdę ma powody nie lubić. No i argument o podobieństwie do brata też nie jest księżycowy 😉 Zgadzam się że przywileje władzy należy ograniczać ale dla mnie należy to robić np. przez zmniejszenie rządowej R-ki o kilkaset stanowisk. Zdjęcie tych 3 ochroniarzy było małostkowe i tyle.

    Co do prezydenckich podróży na hel TU-152 to kupmy w końcu mniejsze samoloty i niech sobie Lech lata. Sam powinien dostrzegać jak fatalnie wpływa to na jego PR (casus posła Bruździńskiego). A premierowi chwała za chęci podróży rejsowymi samolotami ale po pierwsze rzadko jeździ sam, a po drugie jest też kwestia prestiżu (chyba nawet Słowenia czy Estonia mają floty rządowe ale niech ktoś mnie poprawi), czy wybieraliśmy menagera do zarządzania państwem czy mnicha ze ślubami skromności?

  83. Szanowna Pani Redaktor

    czytam z uwagą Pani refleksje i popieram stanowisko ” nadmiar szykich ustaw to sytuacja która zawsze generuje buble prawne”.
    Mam tylko jeden kłopot, czuję sie oszukana albowiem zapewniana byłam, iż przejęcie władzy przez PO i PSL to gwarancja uporządkowania bałaganu prawnego.
    Pisałam już, że błędem jest skupianie się na jednostkach/ skompromitowanych medialnie ludziach/ a należy tak właśnie „organicznie” pracować aby system prawny gwarantował wypychanie naturalne ludzi miernych.
    Tymczasem PO zmarnowało okres gdy było w opozycji , nie prowadzono wtedy tych konsultacji które mogłyby pozwolić na płynne i społecznie akceptowane wprowadzanie bardzo niepopularnych zmian/ prywatne ubezpieczenia zdrowotne np. /. Takie rozmowy , gdy jestem w opozycji , prowadzi się spokojnie bez nacisku „czasu”.
    PO i PSL maja gotowe akty prawne ale nie moga ich ujawnić bo zostałyby rozniesione przez opozycje. te rozwiazania muszą mieć jakieś chociaz minimalne poparcie społeczne – zmarnowano czas, należało o to zadbać wczesniej.
    Teraz aby uzyskać akceptację- niestety następuje psucie przygotowanych rozwiązań.
    Proszę zauważyć – nie będzie ulgi na dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne i nikt nie zauważa, że dla zamożnych to żaden problem.
    Jest to jednak duży problem dla ludzi których sytuacja materialna jest średnia np.
    przewlekła choroba powoduje konieczność wydawania comiesięcznie na lekarstwo 450,00 zł. Mozliwość odpisania tech kwoty od podstawy lub podatku spowodowałaby objęcie leczeniem / bardzo skutecznym lekiem / większej liczby chorych. Wtedy większa liczba pacjentów samodzielnie nawet częściowo pokrywałaby koszt tego leku. A tak większa liczba chorych bierze inny tani lek i cierpi z powodu ubocznych skutków jego stosowania.
    Tak więc PO i PSL tradycyjnie jak każda partia polityczna plotła sobie w trakcie wyborów, teraz mam tylko nadzieję, że konieczność kompromisu społeczego nie zdewastuje systemu prawnego. Mam nadzieję, że Tusk ma zespół prawników i ekonomistów którzy narobią jak najmniej szkód. Szkody muszą być ” bo żeby coś uzyskać trzeba będzie coś oddać”

    serdecznie pozdrawiam

  84. AKwz53

    (…)”Gdyby ktos odwazyl sie porownac sytuacje w Polsce do czasow hitlerowskich zapadlo by jedynie litosciwe milczenie” (…).

    No wlasnie, ale nie byloby to milczenie tylko przemilczenie.
    A to zasadnicza roznica!

    Niemcy i ich historia i owiane „litosciwym milczeniem” porownania to taki sam „polski syndrom” jak Zydzi i antysemityzm.

    Patrz tez jeden z moich ostatnich wpisow i rzeczowa (!) wymiana pogladow z Emilia Plater.

    Nie musisz sie ze mna zgadzac, ale nie powinienes tez uwazac, ze tylko Twoje mysli i sformulowana sa „jedynie sluszne”.
    W Niemczech mowia „leben und leben lassen” – pomysl czy to nie byloby tez cos dla Ciebie.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  85. Woyzeck:

    w jednym niewatpliwie masz racje. Otoz ja tez coraz czesciej stwierdzam, ze dziennikarze przentuje coraz nizszy poziom. Nie poruszam tutaj kwestii warsztatu, przygotowania, mam raczej na mysli te pogon za sensacja, jakby wychodzili z zalozenia, ze nic innego „sie nie sprzeda”. To napuszczanie jednych na drugich, poruszanie zenujacych -ale jakze podnoszacych ogladalnosc- kwestii…

    i bedac juz przy tym temacie:

    Manna
    ma racje. Ja tez ogladalam ten kiepski thriller, glos z offu, budowanie napiecia, unikalne materialy z Rosji i Ukrainy, ktore sa tam tak unikalne jak w Polsce tasmy Beger… Chyba rzeczywiscie licza na jakas nagrode, no i Brygida Grysiak nazajutrz z patosem jakby opowiadala o 6latku, ktory uratowal rodzine z pozogi „dziennikarze TVN sprawili, ze Sejm zajal sie juz dzisiaj sprawa dywersyfikacji dostaw gazu. Tylko tyle czy az tyle” i zawiesza glos. Zacytuje -i tutaj pewnie posypia sie na mnie gromy- Premiera Millera- to bylo dziennikarstwo z teza. Ale komu i czemu majace sluzyc nie wiem. A problemu -o ile takowy istnial- bynajmniej nie trywialziuje.

  86. Magrud:

    do niczego sie nie wtracasz. Chyba o to chodzi, by przylaczac sie do dyskusji na tym blogu-forum. Byle z zachowaniem ogolnie przyjetych norm. Nie bardzo rozumiem okreslenie „salonowa poprawnosc”? Mialas na mysli jakis talmudyczny savoir-vivre? Obawiam sie, ze jednak nie przeczytalas uwaznie mojego wpisu. Skoro jest tak swietnie i do tego zgodnie z przepisami i poszanowaniem prawa, to prezesem NBP moglby zostac rowniez Kuchcinski po roku pracy jako p.o. prezesa np. w BGK. Pan Skrzypek jest dla mnie rownie dobrym przesem NBP, jak Lepper ministrem rolnictwa. Zreszta temu ostatniemu jestes chyba bliska w ocenie Balcerowicza. Uwielbiam podteksty badz insynuacje nt. czyjegos (mojego?) pochodzenia. Jest to na poziomie Gazety Polskiej, do ktorej mam podobny szacunek jak do „Nie”. Przytoczenie artykulu 203 uwazam za merytoryczny natomiast epitety nt. czyjejs „koszernosci” za zenujace i smutne. Jezeli uwazasz, ze posrednia funkcja kontrolna Sejmu -poprzez NIK- wystarcza, to znaczy, ze prezesem NBP moglby zostac ktokolwiek, poza Kuchcinskim, rowniez Szczypinska po odpowiednim stazu w ktoryms z bankow spoldzielczych. Wyksztalcenie wyzsze? Mysle, ze moglaby takowe uzyskac nawet u Ojca T., to w koncu uczelniaja majaca prawo przyznawania tytulu magistra z politologii;) Z calym szacunkiem dla Twoich pogladow, ale to RPP jest bardziej reprezentatywna, ale jak widac to ona byla i moze byc przyczyna wszelkich nieszczesc makroekonomicznych, no ale Skrzypek nas uchroni. Jest tak propolski, ze nawet Tuskowi swinstwa nie zrobi, bo na uwadze dobro NARODU. Nie wiem czy smiac sie czy plakac.

  87. @marchewa
    Jesli zgodzic sie z Twoim argumentemo podobienstwie, to nalezaloby ochraniac wszystkich sobowtorow znanych osob 🙂
    Czy na serio uwazasz, ze byly premier musi miec DWA samochody sluzbowe? Czy musi miec 6 ochroniarzy? Czy ta sama logike stosujesz w stosunku do Belki i Millera? Bo wkrotce zabraknie ochroniarzy w Polsce.
    Co do lotow na Hel – nie, nie zgadzam sie, jesli manager firmy brytyjskiej korzysta z samochodu w celach prywatnych, to placi od tego podatek. Firma moze za niego placic koszty (firma w tym przypadku to polscy podatnicy!), ale traktuje sie to inaczej ni podroz sluzbowa.
    A jesli chodzi o prestiz, to bez przesady – prestizu nie zdobywa sie popisujac sie jaki ma sie samolot (zreszta wtedy prestiz polskiego premiera bylby malutki porownujac z szefami duzych firm). Oczywiscie, ze sa sytuacje, gdzie delegacja rzadowa powinna leciec rzadowym samolotem, ale to nie oznacza ze nie moze czasem poleciec normalnym lotem.

  88. Marchewa – 08:29,

    flota rządowa? Ponoć Anglia nie ma. Zapytajmy Helenkę.

  89. O, mam ! @ Helena pisze: http://owczarek.blog.poli…3#comment-41839 :

    Helena pisze:

    2007-12-08 o godz. 22:47
    Ja nadal zbieram butelki, niestety za darmo. Odnosze je do budki naprzciwko mojego domu. My to nazywamy recyclingiem i uwazamy za objaw dobrej ekologicznej swiadomosci. Bardzo mnie ucieszylo kiedy zobaczylam w Polsce podobne budki.
    Tak samo ucieszylo mnie, ze Tusk polecial do Wilna rejsowym samolotem, oszczedzajac kilka tysiecy ton dwutlenku wegla nad Polska, Bialorusia i Litwa, na co nikt uwagi nie zwrocil. Brytyjski rzad nie ma wlasnego samolotu, bo jakby mial nie mialby zadnego moralnego prawa namawiac nas do recyclingu ani zadnych innych dobrych praktyk ekologicznych. Nie mowiac o tym, ze komentatorzy prasowi zmieszaliby ten rzad z blotem, calkiem slusznie…

  90. woyzeck pisze 2008-02-06 o godz. 20:22:

    „Rozsądek opinii publicznej też jest raczej umiarkowany; gdyby ludzie mogli mieć dowolny samochód, połowa wybrałaby olbrzymiego SUVa, druga połowa Ferrari lub Porsche, czyli też – efektownie, ale bez sensu.”

    Pan serio?
    Pozdrawiam, Teresa

  91. Emilia Plater,

    zaskakująco „odkrywczo” zinterpretowałaś myśli „Magrud”. Jestem pewien, że ona też będzie zaskoczona tym, co Ty w jej wpisie znalazłaś. Mam wrażenie, że w większości przypadków , magrud chciała powiedzieć , prawieże zgoła coś przeciwnego, niż Twoje interpretacje, czytanego jej wpisu.

    Pozdrawiam,Eddie.

  92. zbychuk 18:41
    Helena (grudzien 2007) 22:47
    Teresa Stachurska np. 20:12

    widzicie, wy wszyscy macie racje – w pewnym zakresie.

    Zbychuk jest mi moze najblizszy, bo Zbychuk bo Zby czyli Zbyszek i huk – czyli…

    Polska jest krajem „przeginanaia paly”. Jeden biegun to „postaw sie a zastaw sie” a drugi to „badz biedny i cierpiacy jak Jezus”, bo jak bedziesz (udawal ze) jestes biedny, to bedziesz sredni, a jak sredni to swoj, czyli nasz, polski.

    Stad te idiotyczne dyskusje o lataniu rejsowymi samolotymi. Rzad GB nie ma wlasnej floty lotniczej (ani od jakiegos czasu krolewskiego yachtu „Brytania”) ale lata porzadnymi samolotymi za porzadne pieniadze, z pewnoscia nie w luku bagazowym.
    Prosze zapytac pana Millibanda (minister spraw zagranicznych GB) albo moja szwagierke – zaprzyjazniona z ta rodzina od jego urodzin do dzis.

    Paranoaja polska polega na tym, ze narod wysmiewa sie z Trabanta i szczyci sie Hummerem, ale nie jst w stanie znalezc sie w normalnym swiecie.
    Tworzy uprzedzenia i wyciaga jedynie sluszne wnioski sciagajac z pasja w dol do piekla tych, ktorzy ciezka praca osiagneli sukces i uwazajac, ze jak sie sredniemu Polakowi „nie udalo” to jest norma. Wszyscy inni to kombinatorzy i zlodzieje. Trzeba im zalozyc podsluchy – to sie wyda. Albo lepiej kamerowe monitorowanie, szczegolnie w lazience albo w ubikacji – to bedzie i informacyjne i smieszne i sexy.
    To wszystko to paranoja!

    Helena – zapytaj Pana Millibanda, czy lata rejsowymi samolotami i w jakiej klasie. Jak bedziesz miala klopoty – sluze numerem telefonu (pewnie na podsluchu).

    Podziwiam Wasza desperacje i brak poczucia realizmu!

    Pozdramiam
    z Berlina

  93. Eddie,
    wybacz, ale nie wiem jak odebrac stwierdzenie, ze Balcerowicz to Mojzesz, ktory doprowadzil do kryzysu. Moze masz racje: moja percepcja nie siegnela ekspresji Magrud.

  94. Emilio Plater ! Po piersze dzięki. Po drugie Magrud jest prawdziwym lewicowcem nie trzeba podzielać jej wszystkich poglądów ale zastanowić się nad tym co ma do powiedzenia nadrawdę warto. Nie wiem gdzie w tym jej tekście jest aluzja do pochodzenia kogokolwiek. Raczej do pewnych poglądów i ideii. Z pozdrowieniami!

  95. ad Teresa Stachurska 2008-02-07 o godz. 20:43

    hm… na tym szacownym forum nie muszę chyba tłumaczyć na czym polega figura zwana parabolą…?
    Nie tylko Polacy (choć oni jakby bardziej, jak zauważa powyżej z Berlina) uwielbiają podkreślać swoją pozycję, być podziwiani i ogólnie „rządzić na mieście”. U Tuska parę rzeczy mi się nie podoba, za to bardzo mnie ujął tym, że swego czasu do prezydenta poszedł pieszo – tak po prostu, bez sześciu ochroniarzy w trzech limuzynach z długą bronią! Jak on śmiał!

    Dlaczego w Szwajcarii premier jest w stanie dosłownie wsiąść na rower i dojechać do pracy, a polski prezydent potrzebuje Pałacu, jako że Belweder okazał się za ciasny? Dlaczego nawet i sam nasz Pan Prezydent nie może polecieć po prostu pierwszą klasą zwykłym rejsem? O ile mi wiadomo nie wozi ze sobą guzików atomowych…
    To naprawdę bardzo polskie podejście – jak się nie pokażesz, to cię nie będą szanować. Niestety, bardzo nas to (mentalnie) zbliża do pewnych afrykańskich krajów – tam było paru przywódców jeszcze głębiej przekonanych o wadze złotych pałaców, flotylli mercedesów, i tym podobnych zabawek.
    Nawet „mentalność Kalego” vel double standards mamy bardzo podobne, i jednak znacząco częstsze niż w Niemczech czy Anglii. Wciąż jesteśmy niedojrzałym, dosyć dziecinnym społeczeństwem… Przykro mi to pisać, ale naprawdę tak myślę.
    A o potrzebie pokazania się świadczą setki SUVów na ulicach każdego większego miasta, prawie zawsze z progami tuż przy ziemi i niskoprofilowymi oponami (co kasuje ich zdolności terenowe) – to naprawdę nie z powodu „tych okropnych polskich dróg”, bo na nich lepiej się sprawdzi Dacia Logan. Chcemy po prostu siedzieć wyżej niż inni, a jak nie możemy, to chcielibyśmy móc…
    pozdrawiam

  96. Woyzek i (posrednio) Teresa Stachurska

    Woyzek, zdaje sie ze myslimy i (co za tym idzie) piszemy podobnie.
    A to nie z zawzietosci, zazdrosci, poczucia wyzszosci czy nizszosci i braku szacunku dla „narodu” czy „spoleczenstwa” (co pewno nam przypisuja) lecz z obserwacji wlasnej.
    Moze mamy inne oczy i uszy albo nasz sposob percepcji i przetwarzania danych dziala inaczej?

    Ja co prawda nosze okulary do patrzenia i osobne do czytania/pisania bo tzw. „Gleitsichtbrille” czyli soczewki wieloogniskowe juz sie nie sprawdzaja – za duza roznica dal-bliz – ale dzieki temu widze ostro. Czasem za ostro, bo z przerazeniem zauwazam, ze moje mlodziencze milosci strasznie sie postarzaly.

    Teresa S.: Woyzek i ja na prawde tak myslimy i piszemy – inaczej bysmy nie pisali. Ja czasem troche prowokuje i wkladam kij(ek) w polskie mrowisko-blogowisko, ale taki jestem.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  97. Reasumujac mrowisko:

    Polska chciala by byc

    – wielka jak Rosja
    – potezna jak USA
    – bogata jak Luxemburg
    – kulturalna jak Francja (stad stary polski sentyment do francuczszyzny)
    – antyczna jak Grecja
    – martyrologiczna jak Izrael (czytaj Holocoust, Izrael to tylko miejsce na ziemi)
    – porzadna i poukladna jak Niemcy (hm?? to juz nie tak, jak kiedys)
    – skuteczna jak Japonia
    – spontaniczna jak Brazylia
    – czysta jak Szwajcaria
    – rozwojowa jak Irlandia
    – itp.

    A jak by tak raz spojrzec w lustro i odpowiedziec sobie najpierw na proste pytanie:
    – jestem Polska to znaczy?

    Przypomnial mi sie moj ukochany Koziolek Matolek…..

    Pozdrawiam
    z Berlina

  98. Podaje link ale przytaczam w calosci.
    Poziom obu stron…. wart siebie.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4909420.html

    „Minister z kancelarii premiera Julia Pitera na polecenie premiera opracowała po wyborach dokument o działalności CBA w poprzedniej kadencji. Posłowie PiS chcieli go poznać. Tego samego domaga się rzecznik praw obywatelskich. Pitera jednak odpowiadała, że przygotowywała ten tekst prywatnie i że nie jest on publicznie dostępnym dokumentem.

    Podczas wczorajszych pytań do rządu Artur Górski (PiS) pytał, czy urzędnik państwowy może prywatnie przygotowywać raport, który służy premierowi do oceny urzędu publicznego, czyli CBA?

    Pitera powołała się na przepisy prawa pracy, które nie limitują sekretarzowi stanu czasu pracy ani nie określają, gdzie ta praca jest wykonywana. – Trudno rozróżnić, kiedy jestem posłem, kiedy sekretarzem stanu, a kiedy osobą prywatną – powiedziała.

    Dodała, że nie wie, na jakiej podstawie premier ocenił CBA; niekoniecznie musiało się to dobyć na podstawie sporządzonego przez nią materiału.

    Na kpiące uwagi posła, że materiał Pitery ma charakter „anonimu” albo „bazgrołów”, Pitera odparła, że według Słownika Języka Polskiego bazgrołami nazywa się niechlujne, niewyraźne pismo. Tymczasem jej raport został sporządzony na komputerze, a więc nie można go uznać za „bazgroły”.”
    (koniec cytatu).

    A to Polska (polityka) wlasnie….
    A moze tylko po prostu…. blondynka…..
    A moze….. na jedno wychodzi…..

  99. Emilia Plater,

    co powiesz na taką interpretację przytoczonego przez Ciebie dylematu z wpisu Magrud:

    1.Balcerowicz-Mojżesz- to początek lat dziewięćdziesiątych, kiedy to doprowarził do wyjątkowo korzystnego uwłaszczenia „elit”- czym , jak biblijny patriarcha zapewnił im miękkie lądowanie w IIIRP- swoistej Ziemii Obiecanej.
    2. Balcerowicz-twórca kryzysu- to okres drugiej połowy lat 90-tych, kiedy to maniakalnie „schładzał gospodarkę”

    Ponieważ Balcerowicz jest postacią powszechnie i wyjątkowo dobrze znaną, taki skrót u Magrur, uważam za dopuszczalny i oczywisty

    Na marginesie, Balcerowicza-Mojżesza , oceniam, jako jedyną realnie słuszną alternatywę w tamtych czasach, w całkowicie zbankrutowanym kraju, bez ludzi doświadczonych w funkcjonowaniu w warunkach kapitalizmu, o czym zdażało mi sie pisywać.

    Pozdrawiam,Eddie

  100. a tymczasem… dowcip 🙂
    -ile jest pluskiew zainstalowanych w Sejmie?
    -460

    😉

  101. „na tym szacownym forum nie muszę chyba tłumaczyć na czym polega figura zwana parabolą??”
    Obawiam się, że powinieneś dodać słowo „na razie”.
    Rosnie nam pokolenie, dla którego słowo „paraboliczny” kojarzy się przede wszystkim z „ryżem parabolicznym” sprzedawanym w sieci supermarktów Tesco.
    Na moje pytanie skierowane do p.sprzedawczyni dotyczącym nazwę wspomnianego produktu uzyskałem odpowiedź : Jakże dlaczego paraboliczny? Bo jest wstepnie ugotowany”. I patrzyła na mnie takim wyrzutem, że od razu zacząłem się wstydzić, że nie znam angieslkiego na odpowiadającym wymaganiom p. sprzedawczyni poziomie.
    Gdy dwa lata temu siępytałem o to samo, to jeszcze nie wiedziała. A może to była inna.

    Pozdrawiam

  102. Aktualia:
    nie potrafię zrozumieć dlaczego dane statystyczne dotyczące stosowania podsłuchów policyjnych zostały utajnione.
    Czyżby skala nadużyć była aż tak porażająca ? Wtedy pytanie się rodzi: jaki interes ma Platforma aby je utajniać i ratować skórę PiS ?
    A może nie ma o czym mówić bo wszystko odbywało się lege artis ?
    W tym przypadku „utajnienie” ma sens bo stwarza pole do domysłów, – dowolnych.
    Według mnie i w pierwszym przypadku i w drugim opinia publiczna powinna o tym wiedzieć, bo podsłuchy godzą w podstawowe prawa obywatelskie. I tylko z tego względu informacja o zasięgu stosowania tego wyjątkowego środka powinna być publicznie znana. Skoro mogą być publikowane dane dotyczące ilości popełnionych przestępstw, nawet w rozbiciu na rodzaje; ilości prawomocnie ukaranych w rozbiciu na rodzaje i wymiar orzeczonych kar; liczby zastosowanych aresztów tymczasowych itp. bez szkody dla interesów państwa, to dlaczego utajnia się dane dotyczące podsłuchów policyjnych ? Wracam do pytania postawionego na wstępie.

  103. Manna, Eddie,

    powtorze raz jeszcze: moja percepcja nie siegnela ekspresji Magrud;)

    Co do samego Balcerowicza to byla to zapewne swego rodzaju kontynuacja albowiem kiedys nazwala go (sic!) nieukiem i doktrynerem.

    Magrud pisze ciekawie, czesto bardzo emocjonalnie.

    Z zainteresowaniem przeczytalam pare tygodni epos nt. systemu emerytalnego, ktory nazwalam ?od Bismarcka do Stiglitza?. Ujmujacy od strony teoretycznej? Nie odpowiedal wtedy na jedno nasuwajace sie pytanie: w ktorym to panstwie system redystrybutywny, w ktorego obronie Magrud stawala tak zarliwie, nie jest deficytowy. Ponoc w Polsce mial nawet nadwyzke. O tak, zgodze sie: do lat 70-tych? Coz, minelo 40 lat. No i latwo jest obwiniac np. Suchocka o ?stary portfel?. Pomijam juz, ze polski system emerytalny, ktory Magrud tak gorliwie krytykowala jest systemem MIESZANYM a nie wylacznie kapitalowym. Powolujac sie na Stiglitza powinna rowniez pamietac, ze sam Stiglitz mowi, iz nie ma recept uniwersalnych i wszystkie rozwiazania, zarowno makro-, jak i mikroekonomiczne musza byc dopasowane do sytuacji na danym rynku. Ale odbiegam od tematu?Balcerowicz to wg. Magrud doktryner a sama pisze z ideologia godna poludniowoamerykanskich akademikow o wyraznych sympatiach lewicowych, ktorych spotkalam kiedys podczas stypendium w Argentynie. Wroga finansjera plus demoniczna globalizacja. Tylko prosze bez wykladow nt. zrownowazonego rozwoju, kryzysow wywolywanych przez ?swiatowe instytucje finansowe? bo to tak jak mielibysmy sie tutaj spierac nt. zasadnosci wprowadzenia mechanizmow demokratycznych w Iraku. Jak czytam opinie Magrud nt. przemyslu stoczniowego to mam wrazenie, ze wypowiada sie pan Sulatycki na antenie Radia Maryja.

    Magrud, ja naprawde szanuje, ze masz odmienne zdanie, ale Twoje powierzchowne upraszczanie pewnych zjawisk niestety zasluguje na krytyke? I ze zdziwieniem przeczytalam kiedys Twoje wpis jak to pol biliona dolarow wyparowalo przez (tych wstretnych w domysle) neoliberalow Busha? Mieszkam w Stanach od 11 lat, glosuje na Demokratow, ale deficyt powstaly za ekipy Busha to efekt wydatkow na zbrojenia, interwencji w Iraku i ich bezposrednich konsekwencji: wzrostu ceny ropy a nie, na Boga, neoliberalnej polityki. Albo myslisz pojecia albo Twoim natchnieniem jest Ryszard Bugaj?

    Odbieglam od tematu, bo mialo byc o Skrzypku i NBP, ale trudno jest w skrocie odniesc sie do tego, o czym wielokrotnie pisalas. Szastanie nazwiskami noblistow i rzucanie a to przypadkiem Parmalatu a to Enronu a to paroma danymi statystycznymi naprawde nie sprawia, ze Twoja opinia stanie sie potwierdzeniem faktow. Krytykujesz ekomonistow, ktorzy dopasowuja teorie do wlasnych blednych prognoz a sama robisz bardzo podobnie: dopasowujesz wlasna teze do wydarzen z pelnym przekonaniem, ze oswiecasz spoleczenstwo, ktore ulegaja dokryterskiej demagogii elit ?polityczno-medialnych?. Masz poczucie misji. Mam wrazenie, ze czesto jest to niestety ?Misja Specjalna? z TVP.

    Co do lewicowosci, to wiele z nas ma serce po lewej stronie. I mysle, ze mozna byc lewicowym w kwestii wrazliwosci spolecznej, w kwestiach swiatopogladowych a jednoczesnie wiedzac, ze np. zwiazki zawodowe w obecnym ksztalcie rozwojowi nie sluza. Uwazam, ze ideologia przynosi wiecej szkody niz pozytku. Ortodoksyjne podejscie przeslania horyzont. A walczac z sytemem jedynie go wzmacniamy.

    Na koniec -wiem, ze zajelam zbyt wiele miejsca- polecam wszystkim zainteresowanym artykul w ostatniej Polityce p. Joanny Solskiej nt. zlozonosci sytuacji w NBP.

  104. Mentalność niedemokratyczna

    Oto co (wg dzisiejszej „GW”) powiedział rektor Akademii Medycznej w Gdańsku, Roman Kaliszan, o fakcie opublikowania w Internecie listy płac pracowników AMG (płac wyższych od płac wielu lekarzy, np. w ksiegowości do 10 tys., w dziale żywienia – 17 tys., w dziale sprzedaży (?) – 26 tys., w pralni 4-7 tys.)

    Rektor AMG powiedział: „Na wyciek tych informacji pozwoliła osoba, która chce zaszkodzić szpitalowi. Teraz wszyscy porównują pensje, środowisko jest skłócone”.

    Czyż to nie skandal? Rektor, stanowisko publiczne, chce, aby pensje z budżetu, płacone z publicznych pieniędzy, pozostawały tajne. Pensje z funduszu publicznego!
    Bez żadnego nie tylko nadzoru publicznego, ale nawet wiedzy podatnika jak jego podatki są w istocie przez państwo używane.
    Rektor publicznej uczelni uważa, że gwarantem „spokoju społecznego” jest nieujawnianie danych publicznych.

    W państwach demokratycznych jawność danych publicznych jest nie tylko znacznie szersza niż w Polsce, ale zrozumienie jaką ta jawność pełni funkcje dla demokracji jest znacznie powszechniejsze. Np. w Kanadzie, istnieją przepisy obligujące płatnika w sektorze publicznym do corocznego publikowania (w prasie i w Internecie) zarobków osób opłacanych z budżetu (prowincji) powyżej pewnej sumy, razem z nazwiskiem. Ciekaw jestem co pan rektor Kaliszan na to by powiedział.

  105. Z Berlina ! Poseł Górski chciał kiedyś przez sejm ogłosić Jezusa Królem Polski a posłanka Pitera co tydzień przekonuje nas że aktorstwo było i jest jej jedynym powołaniem i nie ważne co się mówi ważne jak. To trzy blondynki w jednym dla niepozaki przefarbowane. Wcale nie jest śmiesznie. Pozdrawiam!

  106. Emilia Plater,
    Wydaje mi się, iż wyinterpretowałaś z mojego wpisu całkowicie nieuprawnione tezy.
    Określenie „Mojżesz elity” zostało użyte nie po, by komukolwiek wypominać, czy przypisywać żydowskie pochodzenie.
    Zwłaszcza, że nie może ono nikogo dyskredytować.
    W dyskusji nad wpisem Gospodyni p.t.:”Egzorcystą W Palikota” Uchachany m.in. tak opisywał zasługi profesora Balcerowicza:
    „niczym Mojżesz wywiódł nas z domu niewoli ekonomii realnego socjalizmu”. Dzieło naszej ekonomicznej ikony powszechnie porównuje się przecież do wyczynu biblijnego proroka. I w tym znaczeniu określenie „Mojżesz” zostało przeze mnie użyte.
    Albowiem choć, być może, przyznaję się do kompromitujęcej niewiedy, nic o semickości prof. Balcerowicza mi nie wiadomo.
    Jeżeli zaś chodzi o ewentualne zagrożenia dla gospodarki wynikajace z działalności NBP, RPP i moje przestrogi, to oparte są na znanych powszechnie faktach. I słusznie przypomina o nich Eddie.
    Pozwolę sobie przytoczyć często wygłaszaną publicznie opinię prof. Stanisława Gomółki z London Scool of Economics, obecnie wiceministra finansów w sprawie kryzysu z początku wieku.
    „Recesja w latach 2001-2002 była w ewidentny sposób wywołana polityką gospodarczą Rządu RP w kilku latach poprzednich i decyzjami RPP(NBP) w latach 2000-2001, a nie szokami zewnętrznymi.” – to sformułowanie pochodzi z komentarza na VIII Kongres PTE z końca listopada 2007r.
    W swojej opinii jest więc prof. Gomółka konstkwentny i mało znam specjalistów i instytucji inaczej oceniających żródła tamtego kryzysu.
    Przypomnę więc tylko, że w latach 1998 – 1999 ministrem finansów był nasz Profesor i to on wymyśli i przeprowadził operację „schładzania gospodarki”, a w latach 2000-2001 ten sam profesor kierował już bankiem centralnym.
    Niewiele natomiast mam informacji o działaniach Skrzypka jako Prezesa NBP, a te zarzuty, które padły publicznie nie dają podstawy do „zamachu” na niezależność Banku w kwestii „emisji pieniadza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej”.
    Osobną kwestią jest ocena, czy owa niezależność jest prawidłowym rozwiązaniem skoro wywołuje takie jak Twoje obawy.
    A jeszcze inną, czy zadania dla banku centralnego wyznaczone ustawą są wystarczające i prawidłowe ze względu na interes gospodarki.
    Dlaczego Fed i Bank of England w swoich obowiązkach mają troskę także o wzrost gospodarczy, a EBC i NBP tylko o inflację?
    Moze dlatego, że pierwsze instytucje pamiętają czasy i nauki Wielkiego Kryzysu, a te drugie skażone zostały w momencie narodzin doktrynerstwem monetaryzmu – doktrynetstwem abstrahującym od hitorycznego doświadczenia?

    Mnie natomiast w Twoim komentarzu do mojej wypowiedzi najbardziej frapuje jakże powszechy i przez to pospolity, a warunkowy ciąg skojarzeń.
    Krytyka Balcerowicza – Poparcie dla PIS, Leppera i Giertycha – Gazeta Polska- OjDyr Rydzyk.
    Otóż Leppera szanuję za jego polityczne dokonania i z jego krytyką Balcerowicza sie zgadzam.
    Giertych był bardzo uzdolnionym posłem, szkoda więc, że sprzedał duszę endecji.
    Gazety Polskiej choć powinnam, czytać nie jestem w stanie.
    A OjDyr w ogóle nie jest moim problemem. To bowiem wewnętrzny problem katolików i Kościoła. Ja zaś dumną jestem ze swojej odmiany ateizmu.
    Jak widzisz ten łańcuch skojarzeń nie mój intelekt zniewala. To nie mnie wyuczono politycznej odmiany odruchu psa Pawłowa. I nie moim zadaniem jest rozerwanie kajdanów bezmyślnych i fałszywych stereotypów. Jak widać wolność słowa będaca warunkiem faktycznej demokracji nie wystarcza, potrzebujemy także wolności myśli.
    Czego Tobie i nam wszystkim w nowym jeszcze ciągle roku serdecznie życzę. Z wyrazami szacunku i uznania – magrud.

  107. z Berlina
    odnosze wrazenie ze nie potrafisz odroznic co znaczy”przemilczanie ” a „litosciwe milczenie”.
    Lekarzu lecz sie sam.
    Ps. Sledze uwaznie wymiane pogladow miedzy margrud , emilia plater i toba.
    Swoj czas dzielisz trzymajac w jednej rece ksiazke Grossa a druga reke na klawiaturze komputera. Martwi mnie to ze kiedys mozesz podzielic los LATARNIKA.

  108. Emilio Plater ! Magrud ! Eddi! Dajmy już spokój.

  109. Emilia Plater,

    dla ścisłości: ustosunkowałaś się do konkretnego wpisu Magrud, i czyniłaś konkretne zarzuty. Poprzednie Twoje uprzedzenia do niej były w Twoim wpisie zupełnie niewidoczne i chyba niezasadne.
    Wymiana myśli byłaby bardziej pożyteczna, gdyby konkretne zarzuty , „bronić” konkretami.
    Stwierdzenie;”Moja percepcja nie sięgnęła percepcji Magrud” to dyplomatyczna „poezja”, może oznaczać dosłownie wszystko.
    Pozostała część Twojego wpisu z godz.13.26 to w dzisiejszych realiach prawdziwa odchłań , w której można tylko debatować, polemizować …itd.
    Ja nie mam wątpliwości, że światowa myśl ekonomiczna znajduje się na rozdrożu, a jak się zapewne oriętujesz, ekonomia, to nauka ścisła, gdzie najważniejszym czynnikiem sprawczym jest INTUICJA!!!

    Pozdrawiam,Eddie.

  110. ależ tu poważnie 🙂 no no, wielki post.
    Ale trudno: Donald mażi 🙂
    http://pl.youtube.com/watch?v=L4H6nVSMpxI

  111. a mnie się wydaje, że PiS tak krzyczy ostatnio by im pokazać a to raport Pitery, a to sprawy podsłuchu, a to wyjaśnić im tą sprawę a to tamtą ….. chcą po prostu wiedzieć co na nich mają by się przygotować do obrony …. a PO nie jest jeszcze gotowe do oskarżeń 100% pewnych i zwleka jak może …. mam nadzieję, że tak jest 🙂

  112. Droga Emilio Plater,
    W trakcie wysyłania mojej poprzedniej odpowiedzi pojawił sią nowy Twój wpis.
    Piszesz;
    „ze zdziwieniem przeczytalam kiedys Twoje wpis jak to pol biliona dolarow wyparowalo przez (tych wstretnych w domysle) neoliberalow Busha? Mieszkam w Stanach od 11 lat, glosuje na Demokratow, ale deficyt powstaly za ekipy Busha to efekt wydatkow na zbrojenia, interwencji w Iraku i ich bezposrednich konsekwencji: wzrostu ceny ropy a nie, na Boga, neoliberalnej polityki.”
    Cóż ja mogę na takie dictum.
    Czy Ty mieszkając w Stanach naprawdę nie zauważyłaś obniżek podatków przeprowadzonych przez ekipę Busha? Nie dotarły do Ciebie echa debaty toczonej w obronie podatku spadkowego? Przecież nie sposób przejść obojetnie wobec sprzeciwu ponad dwustu miliarderów i milionerów, w tym Billa Gates’a, przeciwko rozwiązaniom petryfikującym ich majątki. A jednak protestowali, przciwko własnemu interesowi, postulując utrzymanie górnej 50% stawki podatku od spadku i darowizn. W Polsce rzecz nie do pomyślenia!
    Wojna w Iraku wszystkiego nie tłumaczy, zwłaszcza, że w sytuacjach wyjątkowych zwykło się podatki podnosić a nie redukować.
    Ale podatki to nie wszystko. Obecna bessa jest wynikiem zaniechań i niewłaściwych reakcji administracji Busha na ujawnione aferalne skutki wcześniejszych deregulacji sektora finansowego. Mam na myśli kryzys New Economy i kreatywną księgowość z początku dekady.
    Te zaniechania ekipy Busha podytyktowane były interesami jego środowiska. Nawet on nie jest na tyle głupi , by wierzyć, iż preferencje dla najzamożniejszych skłonią ich do inwestowania.
    Teraz gdy gospodarka amerykańska dołuje jak rzadko kiedy, Bush przygotował pakiet rozwojowy polegający na sprawdzonym bodżcu prorozwojowym, jakim są i były rosnące dochody najniżej zarabiających.
    Lepiej póżno niz wcale. Tu plus dla Busha.
    Co zaś sie tyczy „obiektywnego” żródła deficytu, jakim jest wojna w Iraku, to radziłabym się zastanowić nad okolicznościami wywołania tej wojny.
    I odpowiedzi na pytanie: dla kogo destabilizacja w Iraku i regionie była bardziej korzystna niż dla producentów ropy, wśród których Bush się wychował? Może jeszcze tylko dla prywatnego amerykańskiego sektora wojskowego.
    Piszesz do mnie:
    „Krytykujesz ekomonistów, którzy dopasowuja teorie do wlasnych blednych prognoz a sama robisz bardzo podobnie: dopasowujesz wlasna teze do wydarzen z pelnym przekonaniem, ze oswiecasz spoleczenstwo, ktore ulegaja dokryterskiej demagogii elit ?polityczno-medialnych?. Masz poczucie misji. Mam wrazenie, ze czesto jest to niestety ?Misja Specjalna? z TVP.”
    Zobacz, jak ze mną dyskutujesz. Ode mnie wymagasz konkretów i argumentów Tobie wystarczają insynuacje. Wiesz dlaczego?
    Bo przemawiasz z pozycji siły, z pozycji autorytetu lokaja władców pieniądza.
    Twoje opinie i ich służalczość „uświęcone” są ich dzisiejsza potęgą. Dlatego nie wymagają empirycznych dowodów.
    A co do misji zgoda.
    Jeżeli chce się udowodnić poprawność jakieś tezy najprościej sprawdzić czy dotyczy wszystkich możliwych przypadków. Jeżeli nie, znaczy, że jest fałszywą. Nie jest więc rolą osoby, która kwestionuje zbawienne skutki i poprawność naukową neoliberalizmu wskazywanie tych przypadków w których teoria ta się sprawdza, tylko tych, w których zawodzi.
    Czynię tak nie z pozycji zdeklarowanego przeciwnika kapitalizmu, tylko z pozycji osoby, która zdaje sobie sprawę, z całej złożoności swiata, dlatego przestrzega innych przed mozliwością występowania w przyrodzie cudownego lekarstwa na jego bolaczki. Nie ma bowiem jednego lekarstwa. Wszystko jest kwestią właściwych proporcji.

    Przyznaję, że lubię dzielić sie swoją wiedzą z innymi. Pro publico bono, bezinteresownie. Ty zaś zapewne uważasz, że to co bezintersowne niewiele jest warte. Mylisz się.
    Człowiek nie wtedy jest szczęśliwy, gdy jest kochany , tylko wtedy gdy kocha. Prawie każdy z nas miał okazję się o tym przekonać, ale nie każdy ma odwagę zaufać własnemu doswiadczeniu.
    Przepraszam, że okoliczości życiowe nie zmusiły mnie do przyjęcia strategii lokaja. To nie moja zasługa, tylko dziki fart, za który jestem losowi dozgonnie wdzięczna.
    Z wyrazami szacunku – magrud.

  113. mw 13:32

    http://www.amg.gda.pl/

    Pelna informacja w linku powyzej.

    Akademia Medyczna w Gdansku jest niewyplacalna z powodu zajecia majatku (takze czesci wyplat) przez komornika. O tym, ze sytuacja uczelni i szpitala kinicznego jest fatalna wiadomo bylo w tzw. „srodowisku” od dawna. Teraz sie skumulowalo.

    „W dniu 5 lutego br. zebrała się Rada Społeczna Akademickiego Centrum Klinicznego ? Szpitala AMG na nadzwyczajnym posiedzeniu poświęconym aktualnej sytuacji załamania finansów Szpitala AMG wynikającego z zajęć komorniczych. Rada wysłuchała informacji Dyrektora ACK, Zbigniewa Krzywosińskiego, dotyczącej podjęcia nadzwyczajnych środków w celu zabezpieczenia interesów pacjentów Szpitala, szczególnie tych którzy nie mogą być leczeni w innych instytucjach ochrony zdrowia w naszym regionie. Podjęte w tym celu ograniczenie pozostałych usług świadczonych przez Szpital AMG ma mieć charakter przejściowy i zakończyć się z momentem uzyskania pomocy finansowej.”

    To dopiero poczatek konca….
    Kto nastepny?

    Pozdrawiam
    z Berlina

  114. Magrud,

    powtorze: ZLE zinterpretowalam Twoja przenosnie. Moze tez dlatego, ze biblijny Mojzesz sukcesu nie odniosl. Bynajmniej. Zydzi spedzili 40 lat na pustynii a do legendarnej Kanaan nie weszli.
    I na tematy sytuacji gospodarczej w Polsce w 1989 zapewne bedziemy polemizowac. Ty byc mozesz uwazasz to za poczatek wieloletnich wypaczen a ja przypomne, ze mielismy zdezorganizowana gospodarke nakazowo-rozdzielcza, o ile takowa mogla w ogole funkcjonowac, fatalne zaopatrzenie od 1976, zerowe rezerwy walutowe, brak rodzimego kapitalu i gigantyczny dlug zagraniczny. Przypomne, ze nawet Rumunia pod koniec Causcescu, ktory wyeksplaotowal gospodarke i zniszczyl wlasny kraj, nie miala W OGOLE dlugu zagranicznego.

    Ad rem: masz prawo szanowac A. Leppera. Ja jako mala dziewczynka podziwialam nawet Dyzme z powiesci Dolegi-Mostowicza, potem przerzucilam sie na Baltazara Gabke.

    Niewatpliwie falszywy wniosek jaki wysnulam z Twojej przenosni pozwala Tobie z kolei na przypisywanie mi rzeczy, ktorych ja nie powiedzialam… Naprawde nie przypominam sobie, zebym wspominala o (?) Giertychu, ale jak widac ow „polityczny efekt Pawlowa” musial mi sie od kogos udzielic…

    Co do stereotypow, to niestety sama wpadasz w ich pulapke i powtorze: dopasowujesz selektywne informacje do wlasnej tezy bedac przekonana, ze oswiecasz spoleczenstwo zniewolone przez „doktrynerskie elity polityczno-medialne” teraz dodatkowo spetane „kajdanami bezmyslnych i falszywych steretypow”. Wladyslaw Broniewski pozazdroscilby Ci stylu. Ja rowniez. Podziwiam Cie tez za zaangazowanie godne Inessy Armand. Zastrzegam, ze unikam porownan, bo uwazam, ze sa krzywdzace i nie oddaja rzeczywistej wartosci porownywanych stron. Pozostaje, z calym naleznym Ci szacunkiem.

  115. Magrud,

    dorzucasz kolejne argumenty nt. bledow Busha. Mam wrazenie jakby bylo to przemowienie Baracka Obamy tym razem tlumaczone przez Ryszarda Bugaja. Co do rynku energetycznego, moglabym sie posrednio zgodzic, chybionej polityki podatkowej rowniez, ale bagatelizowanie przez Ciebie wydatkow zwiazanych z interwencja w Iraku a przede wszystkim konsekwencji uwazam po prostu za niedojrzale albo wynikajace z braku wiedzy, ktora rzekomo dzielisz sie ponoc pro publico bono. Kochana, wiecej refleksji. A jak juz sypiesz tymi selektywnymi danym nt. rynku finansowego uzywajac wytrycha pt „deregulacja” to do nastepnego wykladu „pro publico bono” poczytaj o rynku kredytow hipotecznych oraz tzw. HELOC czyli pozyczek pod zastaw nieruchomosci i ich wplywu na popyt wewnetrzny w USA oraz dzialalnosci tzw. hedge funds. Obraz bedzie pelniejszy. Deficyt USA przyrasta o 2 i pol miliarda dziennie. A co do samego Busha i tych, wsrod ktorych sie wychowal, to zaprzeczasz sama sobie, tak jakbys wykluczala, ze sprzyjanie pewnemu lobby (zbrojeniowemu czy naftowemu) mialoby nie szkodzic krajowi czyli USA. A propos wojny w Iraku i kosztow, rowniez tych bardzo bolesnych, bo dotyczy poleglych po jednej i drugiej stronie, to polecam bardzo swiezy artykul http://usliberals.about.com/od/homelandsecurit1/a/IraqNumbers.htm Moze, kiedy przeczytasz -a Ty podobno pochlaniasz wiedze- przekonasz sie, ze liberalowie tez moga mowic ludzkim glosem. To jest naturalnie moje naiwne przypuszczenie, ze nie jestes oporna na informacje czy wiedze i ze nie zakladasz niczego a priori. Co do bycia lokajem… Coz, nie odwzajemnie sie zadnym epitetem. To nie moj styl ani poziom. Twoja pasja i zaangazowanie przypomina mi zaangazowanie dzialaczy Green Peace, ktorzy ratujac wieloryba drukuja kilkaset tysiecy ulotek nabijajc kabze producentowi drukarek powiazanemu kapitalowo z koncernem spozywczym przetwazajacym tluszcz z owych wielorybow. I za to Ci dziekuje, za ten usmiech, ktory wywolujesz. Pozostaje -poblazliwie, ale wcale nie z mniejszym szacunkiem.

  116. Eddie,

    to chyba przejezyczenie z Twojej strony, bo ekonomia jest wlasnie nauka spoleczna a wiec humanistyczna a nie scisla. Przeciez piszesz o czynniku ludzkim.

    Pozdrawiam.

  117. naturalnie „przetwaRZAjacym tluszcz”;)

  118. AKwz53 14:30

    Szanowny AKwz53

    Dziekuje za mile slowa oraz jedynie sluszna diagnoze i terapie – jak zwykle u Ciebie.

    Leben – und leben lassen!

    Pozdrawiam
    z Berlina

  119. woyzeck pisze – 2008-02-08 o godz. 01:10,

    parabola, mówi Pan? Dziękuję za wyjaśnienie. Przywołam jeszcze raz tamten wpis, czyli ?Rozsądek opinii publicznej też jest raczej umiarkowany; gdyby ludzie mogli mieć dowolny samochód, połowa wybrałaby olbrzymiego SUVa, druga połowa Ferrari lub Porsche, czyli też – efektownie, ale bez sensu.? i zapytam, czy „opinia publiczna” w tym komentarzu to też parabola?

  120. ——————————————————————————–

    Zainteresowanym:

    http://www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=3356494

    Polityka. Niezbędnik Inteligenta. Wydanie 13 – nr 39 (2622) z dnia 29-09-2007; s. 3
    Społeczeństwo. Władza konsumentów

    Kapitalizm niszczy demokrację

    Z Robertem B.Reichem o tym, dlaczego demokracja stała się w dużym stopniu fasadą zasłaniającą interesy różnych korporacji, rozmawia Jacek Żakowski
    Jacek Żakowski
    Jacek Żakowski: ? Co to jest superkapitalizm?

    Robert B. Reich: ? A ile mam czasu?

    Na odpowiedź na to pytanie jakieś 30 sekund.

    Zatem, superkapitalizm to system, który w ostatnich kilkunastu latach stopniowo wypiera demokratyczny kapitalizm funkcjonujący na Zachodzie od II wojny światowej. Zdążyłem.

    Doskonale.

  121. Emilia Plater,

    oczywiście ,że przejęzyczenie. W kontekście mojej myśli , miało być , że ekonomia rządzi się ścisłymi , bezwzględnymi regułami, a pomimo to, INTUICJA jest czynnikiem nadrzędnym, rozstrzygającym. Miało to uzasadnić , miałkość wszelkich akademickich „przerzucanek” na takim forum jak blog.Formuła bloga, nie wytrzymuje polemiki na bardzo zagmatwane obecnie relacje ekonomiczne wśród poszczególnych społeczeństw , a zwłaszcza w skali globalnej . W każdej takiej polemice, zwłaszcza o charakterze antagonistycznym, wszyscy, wszystkim mogą bez końca udowadniać swoje racje, oraz brak tych racji u innych.

  122. Emilia Plater,

    do poprzedniego wpisu;
    Pozdrawiam,Eddie

  123. Magrud! Emilio Plater! Dziewczyny przestańcie !!! może gdybyście się znały były byście przyjaciółkami(oczywiście zakładam że jesteście kobietami o innych konfiguracjach nie chcę myśleć).Zobaczcie Tusk miał surer wizytę,mni.Ćwiąkalski i PO się nie zrozumieli a Julcia Pitera kolejny raz dała popis, a PiS niszczy człowieka (okropnie). Może porozmawiacie i z nami. Z nadzieją na dalszą Waszą obecność na blogu.Wygrana nie zawsze nią jest.

  124. Szanowna Pni Redaktor. Wiem, przynudzam. Wyrażam się nieprecyzyjnie. Nie znam się na polityce. To są moje uświadomione wady. Pragnę jednak szczęścia dla Polaków. Różnie się tutaj wypowiadałem. Czasami nawet Pani zwracała na mnie uwagę. Czasami byłem wycinany, głównie za zbyt antykościelne teksty („Polityka” zaczyna być przykościelna). Zanudzam Panią, bo tutaj i na blogu D. Passenta toczą się prawdziwe dyskusje nad naszym losem. W nie zamierzam się włączyć. Proszę mnie nie ganić za prymitywizm, prostactwo i „słomę” w butach. Proszę jednak przeczytać tekst w FiM z 08-14-02-2008 podpisany przez „Lux Veritatis” (nie wiem kto sie pod tym kryje) zatytułowany „Czas próby”. To co tam opisano w pół stronicowym tekście starałem się wcześniej tutaj przekazać. Także na blogu Pana Red. D. Passenta. Zastanówmy się wspólnie i podyskutujmy nad tym, czy tam nie ma chociaż krzty prawdy. Zaznaczam jestem fanem „Polityki” od bardzo wielu lat. Ale zaglądam także do „brukowców” – niestety nie Springera. Głównie do NIE Urbana od jego początków i FiM od lat paru. Pozdrawiam Gospodynię i Blogowiczów – Lech (z Lubuskiego)

  125. Coraz bardziej przychylam sie do opinii/mojej własnej zresztą/ :-),że dyskusję na blogu warto czytać do czwartku.Potem temat się wyczerpuje,a zaczyna się pojawiać czepianie słówek,intencji prawdziwych i urojonych itp.To staje się męczące i zniechęca. 🙁

  126. Manna:

    ja do Magrud czuje naprawde ogromna sympatie. Szczera. Cenie inteligentnych ludzi. A ona pisze BARDZO ciekawie, zgadzac sie nie musimy. Nawet jezeli nazwala mnie sluguska czy lokajem kapitalizmu, to nadal ja lubie, bo epiety to widocznie jej emocjonalna ekspresja. Nobody is perfect.
    Kiedys mieszkalam w akademiku z Anglikiem z Liverpoolu. Zakochany w Kubie, jej systemie politycznym, dobrodziejstwa edukacyjnych i opiece zdrowotnej Fidela. Spieralismy sie czesto do 5 nad ranem i to bardzo, bardzo burzliwie, ale za to jak on gotowal:-)

  127. Magrud,

    myśl ogólna, bez zadnych osobistych wycieczekl jest taka: Amerykanie to WALCZAKI!!! Trochę ich znam, i wiem, że dla uzyskania indywidualnej racji , skłonni są zrobić wszystko! Dla nich , każde ,najmniejsze nawet zarzewie konfliktu, to -„pierwsza krew” dla drapieżcy. Z nimi w takim przypadku się nie polemizuje, to walka na śmierć i życie. Gdybyś , kiedyś znalazła się w takiej sytuacji, to lepiej „odpuść sobie” . Jesteś zbyt ucziwa wewnętrznie, żeby podejmować takie „walki”.

    Pozdrawiam,E ddie

  128. Na blogu jak w zyciu… jak zaczyna brakowac argumentow to najpierw „za klaki” a potem fanga w nos.

    Bo tu tez przeciez …. Sami Swoi (patrz wyzej, juz o tym pisalem).

    Pozdrawiam
    z Berlina

    PS: celowo psze fanga w nos a nie, ze pasuje jak piesc „w (do) oka”, bo to w roznych krajach znaczy roznie. Po niemiecku np. stwierdzenie „passt wie Faust auf Aufe” znaczy, ze pasuje jak ulal (czyli – ze znalezli sie synergistycznie = dopasowali sie, w pozytywnym znaczeniu). A po polsku ” jak pisec do oka” znaczy „blaues Auge” – czyli podbite – bo wogowie.
    Warto czasem myslec globalnie, lub tylko dobrosasiedzko.

  129. Do diabla, litery mi sie placza.
    „passt wie Faust aufs Auge” oczywiscie
    Ale i inne drobiazgi

    Pozdrawiam przed snem
    z Berlina

  130. Manna:

    ja zas na portalu GW przeczytalam o apelu amerykanskiej Polonii jakoby obecny gabinet gloryfikowal Rosje i komunizm… Rece opadaja. Z miejscowa Polonia nie mam kontaktu. Chyba na szczescie. Bo Polonia to polskie piekielko do kwadratu. Nieliczni, wartosciowi ludzie sami od Polonii stronia i w dzialalnosc polonijna sie nie angazuja, no chyba, ze na poziomie prelekcji w Fundacji Kosciuszkowskiej czy jakiejs wystawie w Konsulacie Generalnym. Tak wiec kontaktu nie mam, widujemy sie na jakims spektaklu np. Teatru Komedia czy Kwadrat, kiedy takowy gosci w NYC. Polonia -niestety- jest na calym swiecie taka sama. Poznalam tez te poludniowoamerykanska. Rozbita, wewnetrznie sklocona, do tego biedna. W takiej Argentynie jest np kilka stowarzyszen inzynierow polskich, ze o klkunastu kolach kombatantow nie wspome. Naturalnie wszystkie zwalczajace sie. Intrygi, plotki, oszczerstwa, w dodatku niektore inspirowane przez Janusza Kobylanskiego. Tak, tak zadnego Jana, w MSZ i w MSWiA mozna sprawdzic, bo na takowe nazwisko ma polski paszport. Ten ostatni jest ponoc dyskryminowany… Ubolewam;)) Pan Kobylanski to zupelnie inna historia. Jakby to ujac? Stetryczaly megaloman, ktory zaplaci kazda cene by tylko byc na swieczniku a ze oszolomow lasych na jego finansowanie nie brakuje wokol, to pod pozorem kato-patriotyzmu organizuje rozne przedsiewziecia. Czy wiecie, ze w Polsce jest Szkola Podstawowa jego imienia?;))) Niepubliczna co prawda, ale za to z cudna tablica wyjatkowej urody patrona…

  131. Emilia Plater,
    Dziękuję, że poświęciłaś mi tyle uwagi. A uśmiech, który wywołuję jest przecież czymś dobrym. Mnie dysputa z Tobą też wiele dała.
    Przepraszam, jeżeli uraziłam Cię wzmianką o dumie lokaja z pozycji i władzy swojego pana.
    Chciałam żebyś zrozumiała, jak może się czuć człowiek, którego argumentów się nie słucha tylko wyśmiewa.
    Jeżeli od 11 lat mieszkasz w Stanach, o czym nie wiedziałam, to niewiele wiesz, jak wiele pogardy spotyka w Polsce tych, którzy ośmielają się samodzielnie myśleć. Gdybyś to wiedziała, zapewne zrozumiałabyś jak bardzo potrzeba dziś tych, którzy z pełną świadomością godzą się na uśmiech politowania. Nie w imię rewolucji, czy zbawienia świata tylko z potrzeby ośmielenia innych do szerokiej i wolnej debaty bez, której kapitalizm może się obyć, ale demokracja nigdy. Ot i cała moja jak najbardziej liberalna misja.
    Serdeczne pozdrowienia, magrud

    Eddie, Manna,
    Dziękuję i obiecuję poprawę. Pozdrowienia

  132. Po dwóch latach skończyła się wstydliwa bezsenność po wizycie zagranicznej naszych polityków 🙂

  133. Polecam Państwa uwadze komentarz – http://chetkowski.blog.polityka.pl/?p=387#comment-25709 . Autorowi marzy się Balcerowicz w MEN.

  134. Magrud!!!!!!!!!!!

    Tylko nie poprawę!!!!!!!!! Poprawianie doskonałego, bardzo” jakiegoś” -to katastrofa.
    Tylko dalszy rozwój. „Chucham” tak na Ciebie, bo dla mnie jesteś zarodkiem prawdziwego humanitaryzmu, w którym deklarowana lewicowość jest tylko wycinkiem większej całości. Takie postawy jak Twoja są nadzieją, że być może ostatecznie świat nie skretynieje do reszty . W przeciwnym przypadku- tym gorzej dla świata.

    Pozdrawiam,Eddie

  135. Emilio Plater! O tym że Polacy żyjący w różnych częściach świata interesują się tym co dzieje się w kraju polska polityka przypomina sobie przed wyborami. To smutne co napisałaś apelu amerykańskiej polonii. Myślę że informacja polonni powinna być zadaniem MSZ ,który za pośrednictwem ambasad winiem przekazywać codziemmy oficjalny serwis informacji (bez komentarzy) z wydażeń do wszystkich lokalnych polskojęzycznych środków przekazu i organizacji polonijnych. Dziś nie są to żadne koszty i problem techniczny. Trzeba pobudzić MSZ ! Z pozdrowieniami !

  136. Magrud,

    ja bardzo cenie indywidualizm i ludzi z charakterem, bo sa o wiele cenniejsi niz pudelkowi potakiwacze. Poza tym w debacie publicznej potrzebne sa glosy odmienne, gdyz pozwalaja spojrzec na sprawe w sposob kompleksowy rowniez biorac pod uwage to, co poprzednio sie ignorowalo, bo okazuje sie, ze rzekomy drobiazg czy anomalia moga miec jednak znaczenie.

    Ja moze dlatego tyle pisalam o Iraku, bo ta wojna to dla Amerykanow swego rodzaju wstrzas spoleczny. Nie lubie okreslenia drugi Wietnam, bo tamten wstrzasnal glownie pokoleniem dzieci kwiatow. A Irak poruszyl tzw. klase srednia i dokonal przewartosciowan. Przy calej reakcji swiata Amerykanie zastonowili sie, ze byc moze wcale nie sa ani the best, ani the biggest, ani the first. Albo ze byc moze sa inne wartosci, poza kapitalowa, militarna i technologiczna ekspansja. Moja sasiadka, Lynne, ktora bardzo duzo podrozuje od 4 lat mowi „I’m sorry I’m Canadian”, bo zaczela sie wstydzic wlasnego rzadu. Komus sie to moze wydac pretensjonalne, dla mnie bylo bardzo znamienne. Moi znajomi, malzenstwo po 50-ce, ktore co roku odbywa nostalgiczna podroz do Europy, jak to Amerykanie z powodu wyuo\czonego konwenansu nie narzekaja, wszystko jest „fine”, ale troche smutni przyznali ostatnio „wiesz, juz nas tak nie lubia jak kiedys”. Poza tym, na poziomie czysto ekonomicznym przy koszcie ok. 3 lub wiecej dolarow (w zaleznosci od stanu) za galon benzyny, 6litrowe SUV przestaly sie tak dobrze sprzedawac.

    Eddie,

    nie wiedzialam, ze jestem predatorem;)
    Mysle, ze dyskustowac po prostu warto. Uwazam, ze blog p. Paradowskiej to jedno z niewielu miejsc w polskiej sieci, gdzie ludzie zachowuja jednak standardy i przyjmuja pewne normy. Ja na co dzien sledze i polska prase i telewizje, i polska siec, bo zajmuje sie analizami tej czesci Europy zawodowo i jest mi po prostu wstyd, kiedy na polskich forach ludzie obrzucaja sie werbalnymi fekaliami, ze o innych ekstrementach nie wspomne. Pomijam moderacje, ktora czesto zawodzi, ale mam rowniez zal do mediow, ze poruszaja i zaogniaja tylko te tematy, ktore sie sprzedadza.

    Teresa Stachurska:

    Pani zas dziekuje za linki do artykulow i felietonow, ktore pominelam czy pominelismy. Rzeczy wazne, istotne gina czesto w zgielku a Pani wylawia perelki.

    Milej soboty, milego weekendu.

  137. Łaskawa Pani pisze m.in. ” jak zreformować te wszystkie służby specjalne i zabezpieczyć się przed państwem policyjnym (afer podsłuchowych mamy już bez liku, a będzie ich więcej),….”A jakież to mamy afery podsłuchowe ????
    Może zechciałaby je Pani wymienić a nie posługiwała sie pitorzeniem, manipulacją i indokrynacją. Czyżby pan Ćwiąkalski kłamał mówiąc na ostatnim kompromitującym PO posiedzeniu sejmu, „???..Chciałbym jednocześnie poinformować Wysoką Izbę, że toczą się aktualnie dwa postępowania związane z EWENTUAKLNYM naruszeniem przepisów w tym zakresie….” Jeśli Pani nie pamięta ile i jakie obietnice i cuda Tusk zapowiadał, to proponuję codziennie przed snem trochę Buerlecytyny i korzenia żeńszenia .
    I zapewne wtedy przypomni sobie Pani także gabinet cieni z licznymi gotowymi ustawami, rozporządzeniami i projektami w szufladach, które miały być natychmiast wprowadzone po objęciu rządów. Platforma z Tuskiem kompromitują się na każdym kroku i nie pomogą jej miłosne uściski ani Pani ani Pani wiernych towarzyszy. Ale manipulować i indokrynować musicie, w końcu taką Wam wyznaczono rolę i za to płacą. Pecunia non olet.

  138. A to dla tych dyskutantów którzy tak bezgranicznie wierzą we wszystko co podaje GW, także manipulująca i indokrynująca na każdym kroku. I nie miał racji Dorn mówiąc o wykształciuchach ???? Jesteście państwo dziennikarze tak wiarygodni jak TVP w dawnym, dobrym dla Was a minionym okresie.
    „Trwające kilka dni postępowanie służbowe w sprawie uszkodzonego laptopa byłego proku-ratora okręgowego z Katowic Krzysztofa Błacha nie wykazało nieprawidłowości – podała badająca sprawę prokuratura apelacyjna, gdzie teraz pracuje prokurator.
    Jeszcze przed odwołaniem ze stanowiska Błach zgłosił uszkodzenie służbowego laptopa i odku-pił go od prokuratury. „Gazeta Wyborcza” napisała, że laptop wpadł do wanny, jednak prokura-tor temu zaprzeczył. Nie potwierdziło tego także postępowanie służbowe”.

  139. Manna, to na szczescie byl to jedynie apel KPA, nie dosc malo reprezentatywnego to zyjacego w jakiejs archaicznej epoce. Najprzykrzejsze jest to, ze jako dosyc liczebna mniejszczosc etniczna mamy naprawde maly wplyw na to, co dzieje sie w USA, ze o lobbingu polskich spraw nie wspomne. Zreszta ktos kiedys powiedzial, ze gdzie dwoch Polakow, tam trzy partie polityczne… Co do roli MSZ, to zywie podobna nadzieje. Swego czasu senat RP – za czasow marszalka Pastusiaka- i poprzez Wspolnote Polska czynil wiele staran, no -ale jak to wsrod Polonii- okazal sie i (??) czerwony i (??) -wstyd pisac- syjonistyczny. Zdumiewajace, prawda? Sfatygowana polityka PISowska i watpliwe nominacje zrobily jeszcze wiecej zla. Tymczasem, nie mniej serdecznie.

  140. Emilia Plater,

    sądzisz ,że „Predator” ma świadomość własnej natury?
    Po drugie,wyłożyłem całkowicie bezosobową” przynętę”…
    Po trzecie, pokazałaś, że potrafisz być bardzo ładnie ułożonym drapieżnikiem, co dodaje Tobie tylko uroku.

    Manna,

    cywilizowana z Ciebie Istota.

    Pozdrawiam,Eddie

  141. Teresa Stachurska, g.10:55
    Proszę przeczytać jeszcze raz, ale ze zrozumieniem, a potem komentować.
    Pozdrawiam

  142. Masle, ze czas zmienic temat.

    Rzeczpospolita publikuje stenogram wystapienia pana ministra Cwiakalskiego w Sejmie. To co prawda lamanie prawa, ale co to komu przeszkadza.

    http://www.rp.pl/artykul/91180.html

    Pan minister przedstawil poslom obowiazujaca w Polsce regulacje prawna.
    Ona nie jest pomyslem PO ani pana Ministra Cwiakalskiego, to pwawo obowiazuje w Polsce kazdego i dobrze, ze pan minister to paniom i panom (p)oslom przypomnial.

    Pierwsza reakcja JK (prawnika) – pan Cwiakalski zrobil nam nudny i bezsensowny i nic nie wnoszacy wyklad „z prawa”

    W trakcie wystapienia poslowie jak widac dobrze sie bawili – smieja sie do rozpuku….
    (ze stenogramu nie wynika w ktorych lawach sejmowych pokrzykiwano najwiecej i smiano sie najglosniej)

    Jesli to jest poziom wynbancow narodu na wykladnie obowioazujacych praw, to …. wiemy, co nas (przepraszam Was) w Polsce czeka.

    Pozdrawiam
    z ciagle cieplego (dzis prawie 15C! – a tu luty!)
    Berlina

  143. z Berlina:

    Mysle, ze poziom pokazal pokwitajacy posel Mariusz Kaczynski stwierdzjac, ze „to sa jakies jaja” (zastrzegam: cytat oryginalny) przy okazji potwierdzajac, ze rozprawia o czyms, czego sam …nie posiada.

    PIS powtarza jak jakas sekciarska mantre, ze PO nie byla przygotowana do rzadzenia a okazuje sie, ze to PIS nie bylo przygotowane do jej oddania a raczej, ze suweren tak nagle je odsunie. Jak widzimy nie wszystko w pospiechu udalo sie zatuszowac. I tutaj zastrzegam: nie sprawia mi to satysfakcji. To naprawde niepokojace jak instrumentalnie ci ludzie traktowali panstwo. I niech PIS sobie trywializuje, bo co innego im pozostalo?

  144. Mariusz Kaminski naturalnie!
    to byla chyba freudowska pomylka z mojej strony;)

  145. @z Berlina (2008-02-09 o godz. 19:42): nie jest dla mnie jasne czego ci posłowie (i media przede wszystkim!) się spodziewali. Podania nazwisk, adresów i numerów telefonów, które były lub są podsłuchiwane? Przecież szczegółowe dane o podsłuchach mają taką wysoką kategorię niejawności, że samo utajnienie obrad i tak nie pozwala na ich ujawnienie posłom. I wszystcy o tym wiedzą lub przynajmniej powinni wiedzieć.

    Z całego tego niejawnego posiedzenia płynie jedna nauka: wszystkie służby uprawnione do inwigilacji (podsłuchy ale nie tylko) powinny mieć ustawowy obowiązek składania sejmowi corocznego sprawozdania na temat ilość podjętych działań tego typu (bez wchodzenia w szczegóły operacyjne – same informacje statystyczne). Obecnie stan prawny jest taki, że sprawozdania składa jedynie Policja i na dodatek dane liczbowe zawarte w tym sprawozdaniu również objęte są tajemnicą (wiem bo sam o nie występowałem do Kancelarii Sejmu). I tu jest pole do popisu dla rządu i posłów: informacje statystyczne na ten temat powinny być jawne.

    A tak by the way: w poprzedniej kadencji sejmu PO wniosła projekt ustawy o uprawnieniach operacyjnych wszystkich służb specjalnych. Projekt zmierzał do jasnego skodyfikowania uprawnień służb. Być może warto do sprawy wrócić? Gdyby ta ustawa obowiazywała być może nie byłoby tylu niejasności związanych np. z prowokacją w Ministerstwie Rolnictwa czy innymi działaniami CBA.

  146. http://www.nie.com.pl/art10107.htm . Perełka, że skorzystam z podpowiedzi Emilii Plater, tym samym za nią dziękując.

  147. Szanowna Pani Redaktor, do zabrania głosu na Pani blogu skłonił mnie wywiad z premierem Tuskiem zmieszczony w ostatnim numerze „Polityki”. Padło w nim m. in. pytanie o projekt ustawy o przywróceniu służby cywilnej.Otóz służba cywilna nigdy nie została zlikwidowana. Pozostaje w mocy ustawa o służbie cywilnej właśnie, z 24 sierpnia 2006 roku (Dz. U. Nr 170 poz. 128 ze zmianami).
    Wspomniana ustawa wyłączyła ze służby cywilnej wyższe stanowiska np. dyrektora departamentu zaliczając je do Państwowego Zasobu Kadrowego ( ustawa o państwowym zasobie kadrowym i wysokich stanowiskach państwowych z 24 sierpnia 2006 r. Dz. U. Nr 170 poz. 1218 ze zmianami).
    Być może dlatego dziennikarze uznali ,że oznacza to likwidację służby cywilnej? Tak jednak nie jest bo korpus służby cywilnej nadal istnieje w urzędach administracji rządowej.Piszę o tym dlatego, że na Państwa łamach ( i nie tylko na Państwa) pojawiają się sformułowania o likwidacji a takie sformułowania mogą być mylące zwłaszcza dla czytelników niepracujących w administracji rządowej. Pozostaję z poważaniem.

  148. Teresa Stachurska – dzięki za link! Potwierdzam. Perełka!

  149. Żółwiom i skorpionom – http://zdrowie.onet.pl/14…sychologia.html :

    Ile kosztuje szczęście
    Wiesław Baryła

  150. aisug;

    gwoli ścisłości. Kiedy prok. Błach zgłosił awarię swego/służbowego laptopa; – przed wyborami, czy po ?

    z Berlina;
    min. Ćwiąkalski w istocie zrobił „wykład z obowiązującego prawa”, tj. z obowiązujących przepisów dotyczących zakładania podsłuchów. Rzecz oczywista, że informacje dot. nazwisk, adresów i numerów telefonów powinny zostać utajnione. Ale statystyczne informacje: ile i komu np. w ujęciu środowiskowym (lekarzom. dziennikarzom, ludziom szeroko rozumianego biznesu, politykom, działaczom samorządowym, itp.) – już mocno wątpię. Podobnie jeśli chodzi o ocenę zgodności z prawem – w ujęciu ilościowym (ile zgodnie z prawem , ile z naruszeniem , ile wątpliwych).
    Nie wiem o co chodziło Platformie z tym utajnieniem nie wiadomo czego.

  151. Pani Redaktor! Brawo!!!! Za puszkę.

  152. Czy programy Pani Redaktor mozna ogladac on-line?
    Byloby dobrze miec informacje z pierwszej reki i znacznie lepsza baze do dyskusji o tym, co Pani i Blogowicze mowia / widza.

    Na relacje tzw. mediow nie ma co liczyc, zreszta programami dla wyksztalciuchow i tak sie nie interesuja.
    Lepsze pozary, gwalty (choc smutne i dla spalonych lub zgwalconych tragiczne) albo gwozdzie 00-ZZ.

    Manna wlasnie Pania chwali, a ja tez bym chcial wiedziec za co.

    Pozdrawiam
    po dlugim spacerze w sloncu
    z Berlina

  153. Lex – 12;04 – Jako miś o małym rozumku, wyrozumowałam sobie, że utajnienie obrad i referat bez żadnych sensacyjnych wątków posłużyły do sprawdzenia, na ile można liczyć na dochowanie tajemnicy przez posłów.
    Min. Ćwiąkalski prawdopodobnie z pełnym wyrachowaniem zrobił taki właśnie wykład, z którego żadnej sensacji nie można wyprowadzić. I tak, jak się spodziewał – przeciek był właściwie natychmiastowy.
    Teraz należy ustalić jego źródło, co chyba da się zrobić i wyciągnąć stosowne konsekwencje.
    Ja tylko się zastanawiam, co tak bardzo bawiło posłów PiSu – bo to chyba oni tak chichotali?
    Stara mądrość ludowa mówi, że ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Poczekajmy.

  154. Pofolguję sobie, bo co za dużo to nie zdrowo. Oto zadowolone z siebie socjolożki nie odróżniają minimum socjalnego (nędza) od minimum egzystencji (sraszna nędza) i mówią, mówią, mówią: http://www.gazetawyborcza.pl/1,76498,4912316.html

  155. Pani Redaktor! Jedna uwaga tego młodego chłopca(Kamińskiego) ktoś wychował, ktoś prowadzi Go w polityce ma swój klub i jako młody poseł znajdzie pewnie naśladowców czy to są tradycje żoliborskie,nie wydaje się, czy to celowe psucie młodzieży. Myślę że dla szacunku do sejmu jako reprezentanta narodu sam PiS tego młodzieńca powinien przykładnie ukarać.

  156. Nela,
    Min. Ćwiąkalski nie decyduje o formie obrad Sejmu. Decyzję o utajnieniu podjął Bronisław Komorowski. Moim zdaniem, niesłuszną ale w żadnej mierze nie obciążającą Ministra, który z nałożonego przez parlament zadania wywiązał się wzorowo. Szkoda więc, że rzesze telewidzów straciły okazję do uczestnictwa w znakomitej lekcji prawa i praworządności.
    Pozdrowienia

  157. magrud – Wprawdzie min. Ćwiąkalski nie zdecydował o utajnieniu obrad, ale – tak myślę – zdecydował o formie i treści swego wystąpienia. I wg mnie osiągnął pożądany efekt. O sprawach tajnych nie będzie się obradowało w tak szerokim gronie. Komentarze zmierzają w zupełnie nieistotne i nietrafione kierunki. Tak myślę. Ale tym lepiej, bo spokojnie będzie można pracować nad rozwiązaniem problemu, jaki niewątpliwie nabrzmiał już dostatecznie.

  158. Emilio, przepraszam za wszystko! Nie wiedziałem, że mieszkasz w Stanach, to usprawiedliwia wszystko.
    Nie zaglądałem parę dni na to forum, bardzo przeżyłem artykuł p. Paradowskiej. Musiałem zgodzić się z jej niektórymi racjami, a to boli. Uspokoiłem się wczoraj, znów źle ustawiłem numer kanału (Emilio, wybacz ekstrawagancję) na pilocie i obejrzałem fragment dyskusji prowadzonej prze p.Paradowską. Zainteresował mnie facet po prawej stronie , niejaki Mazowiecki, (ale nie premier Tadeusz) kto to jest? Czy to polityk? Ubóstwo językowe na to wskazuje. Może dziennikarz? Bufonada i dyletantyzm przekonują za tą wersją. Facet zachowuje się i przemawia jak Niesiołowski, ale sam Niesioł już się nudzi, opowiada wciąż te same kawały. Jego gorsza kopia używająca wyrażenia np.”PiS-owski jazgot” jest mało porywająca, więc przełączyłem, przepraszam za słowo, na Planete. Chyba niewiele straciłem, bo dyskusja, zdaje się, dotyczyła wizyty słońca słońc w Moskwie. PO ogłosiło sukces, PiS klęskę. Jak było, każdy widział.
    Chciałem spytać o parę rzeczy Emilię, ale jest mi głupio. Nie dowiem się pewnie, czy Sempołowska to LO czy LZ? Gdzie było to trzytygodniowe technikum dla działaczy partyjnych Huty i w których blokach na Kasprowicza i Broniewskiego dostawali mieszkania po jego ukończeniu? Spytałbym, w jakim celu wypisuje te bzdury, a potem woła o pomoc p.Paradowską.
    Mogłoby to jednak być odczytane jako kpina z osoby, uważającej pilota TV i pakiet podstawowy UPC za luksus. Ktoś, kto mieszka w Stanach od 11 lat, ma problemy ze zrozumieniem tekstu czytanego, na co wskazują także inni forumowicze (śmieszne słowo), nie powinien być obiektem szyderstw.
    Jeszcze raz przepraszam, Emilio.
    Jeszcze raz przepraszam, Emilio.
    Dwa razy, żeby Emilia zrozumiała.

  159. Jacek 9:53

    Drogi Jacku,

    nickt z nas nie szydzi sie z Twoich ulomnosci!
    My Ci po prostu wspolczujemy. Bo jestesmy ludzcy!

    Pozdrawiam
    z wyrazami wspolczucia
    z Berlina

  160. Nela, godz. 9.07
    Wyjęłaś mi to z ust. Też tak myślę.

  161. Jacku,

    wiem, ze lubisz czytac o sobie. Nie wiem w jakiej czesci Warszawy sie rzekomo wychowywales majac watpliwosci czy Sempolowska to liceum zawodowe. Odpowiem inaczej: Sempolowska jest w takim samym stopniu szkola zawodowa jak Batory. Dodam, Jacku, ze nie chodzi o statek pasazerski od dawna nie istniejacy. A co do reszty, to byl to sarkazm, ale jak widac uderz w stol a nozyce sie odezwa…;))

    Dolaczam sie do wyrazow wspolczucia wyrazonych przez z Berlina. Ubolewam, ze glupota nie boli. Podziwiam za te watpliwa percepcje, ktora nie pozwala Ci dostrzec, ze jestes ignorowany….

  162. Prezydium Senatu odwołało najbliższe posiedzenie Senatu. Powód? Senatorowie nie mają ani jednej ustawy, nad którą mogliby pracować.

  163. Szanowna Pani Redaktor, zgadzam się, że styl, w jakim Olejniczak zerwał z LiD-em, jest fatalny.
    Natomiast niezbyt przekonuje mnie Pani drwina z lewicowych wartości i w tym kontekście preferowanie Millera i Hausnera. Byćmoże jest to związane z tym, co jakiś czas temu na łamach „Polityki” pisał Jacek Żakowski, że dziennikarze należą do establishmentu finansowego, tak więc w gruncie rzeczy nic dziwnego, że patrząc krótkowzrocznie, nie troszcząc się o dobro wspólne, są za obniżanie podatków i drwią z biedniejszych.
    PiS w swojej retoryce może i dba o biednych, ale to tylko słowa, a nie fakty. bo w istocie PiS w prawicowości i obniżaniu podatków poszedł dalej niż jakikolwiek dotąd rząd. a te niewielkie ochłapki w postaci becikowego to tylko przyneta dla naiwnych.
    Owszem reformy Balcerowicza, popierane gorliwie przez establishment dziennikarski sprowadziły wielu ludzi do pozycji lumpenproletariatu, a to istotnie jest zaplecze partii skrajnej prawicy, nawet neofaszystowskich.
    Jednak według mnie jest miejsce również i dla lewicy i to tylko ona może przedstawić prawdziwe projekty w celu poprawy losu ludzi pracy najemnej i emerytów. Problem tylko z wiarygodnością SLD i samego Olejniczaka. Tu Pani Redaktor ma rację.

css.php