Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

13.02.2008
środa

Korporacja zamiast republiki prokuratorów?

13 lutego 2008, środa,

Rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości od prokuratora generalnego stało się postulatem wszystkich, oczywiście poza PiS, partii.

Mamy też już dwa projekty, jeden gotowy autorstwa Lewicy i Demokratów, oraz drugi, prawie gotowy – rządowy. Ta sprawa dla obecnego ministra sprawiedliwości ma taką wagę, że w wywiadzie dla najnowszej „Polityki” mówi, że nie widzi sensu trwania na tym stanowisku od 1 stycznia przyszłego roku, jeżeli taki podział nie nastąpi. A ja nie ukrywam, mam poważne wątpliwości, czy akurat to jest droga do odpartyjnienia i częściowego odpolitycznienia (w sensie nie uczestniczenia w bieżących rozgrywkach, bo prokuratura, choćby realizując politykę państwa zawsze będzie politycznym narzędziem tej polityki), których rozmowa z ministrem Ćwiąkalskim nie rozwiała.

Rozumiem, że po doświadczeniach Lecha Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry na tych połączonych stanowiskach, kiedy to instrument władzy, jakim jest prokuratura odgrywał zasadniczą rolę właśnie w bieżącej polityce (nie oznacza, że zapominam o innych, choćby o ministrze Jaskierni, który umarzał niewygodne dla lewicy śledztwa), coś trzeba zrobić i uchwycono się tego rozdziału, jako pomysłu na wykreowanie wreszcie jako takiej niezależnej prokuratury.

Ja jednak bardzo obawiam się, że powstanie bardzo silna licząca ponad 6 tys. osób grupa zawodowa, takie prokuratorskie lobby poza wszelką kontrolą, a Prokuratura Generalna zmieni się w nowy urząd o wyjątkowych uprawnieniach i praktycznie poza wszelką kontrolą. Widać to bowiem dość wyraźnie, nawet w przedłożonych już projektach czy ich założeniach, a taki status ma na razie projekt rządowy.

Prof. Zbigniew Hołda z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, z którym rozmawiałam na ten temat mówi nawet, że tworzy się „potwora na wzór CBA”. Może trochę przesadza, ale kłopoty są tu ze wszystkim. Zaczynając od tego, czym ma być Prokuratura Generalna. Minister Ćwiąkalski mówi, że urzędem centralnym o nieco innym, czyli jednak wyższym, statusie.

Dwaj kandydaci na stanowisko prokuratora generalnego mają być wybierani przez Krajową Radę Sądownictwa i Krajową Radę Prokuratorów, która będzie miał kształt zbliżony do KRS ( w jej składzie minister, posłowie, prokuratorzy), ostatecznego wyboru dokonuje prezydent, czyli stanowisko podniesione jest wysoko.

Prokurator generalny odpowiada przed Sejmem, który jednak może odrzucić jego sprawozdanie zwykłą większością, a więc większość rządowa i tak może skrócić kadencję. Czy to wyraźna niespójność czy tylko poszukiwanie jakiegoś punktu równowagi między tym, że prokuratura jednak jest narzędziem rządu do realizowania polityki kryminalnej (tu zgadzam się z PiS, że rząd takie narzędzie powinien posiadać), a potrzebą zrobienia czegoś na rzecz jej niezależności.

Moje obawy biorą się stąd, że już raz z bliska obserwowałam próbę zreformowania prokuratury podjętą przez Hannę Suchocką, jako ministra sprawiedliwości. Nie chodziło wówczas o oddzielenie stanowisk, ale po prostu o wprzęgniecie prokuratury we wcześniejsze fazy śledztw. Histeria, jaka zapanowała w prokuratorskich szeregach, aby przypadkiem nie dodać sobie pracy i nie przyjąć części odpowiedzialności była niewyobrażalna. Cały projekt padł, a następnie prokuratorzy ochoczo przystąpili do politycznych robótek na polecenie ministra Lecha Kaczyńskiego i jakoś w ostatnich latach też nie słyszałam o próbach oporu przeciwko praktykom Ziobry, nie licząc oczywiście słynnego buntu w Warszawie, chyba już po wyborach.

Nie rozumiem, dlaczego nie można zrobić z prokuratury normalnego urzędu centralnego, czy centralnego organu, tak jak jest z Policją, która jest samodzielna, ale podlega ministrowi spraw wewnętrznych, dlaczego trzeba szukać jakichś rozwiązań specjalnych. Niezbyt wiem, jak się to ma do konstytucji, która o prokuraturze nic nie mówi, bo jej twórcy najwyraźniej nie mieli pomysłu, co z tym fantem zrobić i po prostu tę kwestię odłożyli. W każdym razie boję się zbytniego podniesienia rangi prokuratury, bo po prostu nie mam do niej zaufania, zwłaszcza, że ma rozbudowany pion zwalczania przestępczości zorganizowanej (ukochane dziecko Ziobry) i wielkie możliwości politycznego manipulowania.

Być może jest tak, jak mówią niektórzy, że dla niezależności wystarczyłoby ograniczyć możliwość przenoszenia śledztw z jednej prokuratury do innej, bo to jest zawsze związane z możliwością manipulacji, wydawanie poleceń na piśmie, a nie przez telefon. Zawsze wydawało mi się, i właściwie cały łańcuch zdarzeń mnie w tym utwierdzał, że można uchwalić najlepsze prawo, stworzyć systemy różnych gwarancji, a na końcu tego łańcucha jest człowiek, który albo pracuje uczciwie i ma porządny kręgosłup, albo jest cynicznym koniunkturalistą i zawsze znajdzie sposób na to, by spodobać się przełożonym. Ponadto doświadczenie uczy, że wszystkie instytucje o specjalnym statusie mające dostęp do wiedzy tajemnej bardzo szybko nabierają chęci do uprawiania czynnej polityki, do ingerowania w nią.

Będąc więc w zasadzie za rozdzieleniem funkcji, z tym, że dla mnie najważniejszy jest argument, że wówczas minister miałby wreszcie czas, aby zająć się kwestiami sądownictwa, modelem kariery prawniczej czy kodeksów, zwłaszcza cywilnym, bo tu mamy największe problemy, a obecnie większość czasu musi poświecić prokuraturze, która budzi największe społeczne i polityczne emocje, nie mogę pozbyć się bardzo poważnych wątpliwości i zapisać do grona tych, którzy prostą receptę widzą jako panaceum na wszystkie problemy. Moim zdaniem po podziale problemy dopiero się pojawią i dlatego nie mogę wykrzesać z siebie aż takiego entuzjazmu.

Piszę o tej sprawie, gdyż nie ukrywam, że bardzo mnie ona od pewnego czasu nurtuje. Próbuję nie poddać się takiemu stadnemu myśleniu na ten temat i mam nadzieję, że Państwo zechcą podzielić się ze mną swoimi uwagami i wiedzą na ten temat. To jedna z ważniejszych kwestii ustrojowych, której, moim zdaniem nie można rozwiązywać przy pomocy argumentu: Ziobro tyle narozrabiał, że trzeba coś zrobić.

***

Odnosząc się do kilku państwa wpisów vanelle odpowiem, ze też nie wierzę w wykrycie sprawców przecieku części tajnych obrad Sejmu. Proszę zresztą zwrócić uwagę, że było już bardzo wiele zawiadomień prokuratury o wyciekach i jakoś nigdzie sprawców nie wykryto. Tylko gen. Nowek przegrał dwa procesy z „Przeglądem”, kiedy poczuł się pomówiony, że to on informował dziennikarzy o tajnych sprawach komisji orlenowskiej. Co zresztą nie przeszkodziło mu zostać szefem wywiadu i teraz zaciekle walczyć o stanowisko, a prezydent Lech Kaczyński go chwali i pewnie będzie zwlekał z powołaniem Ananicza.

Pomysł U licha wydawania specjalnego magazynu „Twoja służba” ze zdjęciem Nowka na okładce może nawet niezły, choć ja jakoś nie dostrzegam jego wybitnej urody. Dostrzegam natomiast gigantyczne strefy wpływów, także w świecie dziennikarskim, jakie sobie zbudował i uważał, że Tusk nie ośmieli się go odwołać, bo jak go Miller odwołał, to on podobno przewrócił jego rząd. Takie przynajmniej krążą opowieści o jego przechwałkach, ale sama tego nie słyszałam. Stąd taka furia w ataku na Bondaryka, obecnego szefa ABW, który może to imperium wpływów uszczuplić usuwając ludzi Nowka.

Quake – projekt ustawy o pracy operacyjnej porządkujący uprawnienia tych wszystkich imperiów specjalnych jest podobno gotowy, PO go prezentowała. Mam nadzieję, że rzecz ostatecznie dopracuje minister Jacek Cichocki, o którym słyszę opinie wyłącznie dobre i bardzo dobre.

Mam nadzieję, że ta ustawa spełni także oczekiwania Wodnika53 słusznie zauważającego, że instytucji wchodzących w nasze życie jest już zbyt wiele i czas najwyższy, by ich uprawnianie ograniczać. Ja niezmiennie trwam na stanowisku, że trzeba by niektóre, na przykład CBA zlikwidować. Bardzo zresztą spodobał mi się ten wykaz chorób zawodowych funkcjonariuszy CBA, który ostatnio ujawniono, takich jak choroba kesonowa, pylica czy choroba wibracyjna. Może skierować część zatrudnionych na te zagrożone odcinki?

Zgadzam się z walą, że Macierewicz jest nieszczęściem polskich służb specjalnych, a nie żadnym wybitnym fachowcem. Nie zmienia to faktu, że jest przez PiS wystawiany na ten front, od którego powinien być dawno odseparowany. Na temat służb nie będę wiele odpowiadać, gdyż piszę o tych sprawach w najnowszym numerze „Polityki” i zaczynam mieć poczucie zmęczenie służbami. Państwo zresztą chyba też.

Magrud nie odpowiem dziś w sprawie prof. Widackiego. Sporo o tej sprawie wiem i myślę, że jest wielkie prawdopodobieństwo spreparowania jej przez prokuraturę z zemsty na Widackim. W kwestii ewentualnego spreparowania jest odrębne śledztwo chyba w Zamościu i sądzę, że prokurator generalny tym się jednak interesuje, więc niesłusznie rzucacie Państwo gromy na ministra Ćwiąkalskiego. Ponieważ jednak sprawa zaczyna się pod koniec lutego w sądzie, więc poznamy akta i ocenimy, co tak naprawdę się wydarzyło i jak była ona prowadzona przez słynną z usłużności prokuraturę białostocką.

Jacku, prywatnie bardzo lubię Stefana Niesiołowskiego, starcia z Wildsteinem nie widziałam, ale podzielam pana zdanie. Jako wicemarszałek Sejmu nie powinien już brać udziału w takich politycznych pyskówkach. Gdzieś musi nastąpić podział ról, ponadto za często mówi – ja się na tym nie znam, ale dalej już się wypowiada. To nie jest zbyt poważne.

Marchewa wysuwa ciekawy pomysł, aby Tusk wskazał Komorowskiego jako kandydata do prezydentury, co rozwiązałoby mu wiele problemów. Ja też mam wrażenie, że nie są prawdziwe te ciągłe komentarze, że Tusk wszystko podporządkowuje wizji prezydentury, wydaje mi się, że on o premierostwie myśli jednak bardzo poważnie. Sądzę, że jego celem jest bardziej wygranie następnych wyborów niż prezydentura, co nie znaczy, że tak samo myśli jego otoczenie. Ale wskazywanie kandydata już obecnie nie jest konieczne. Jest jeszcze przynajmniej rok czasu, a może nawet półtora.

Andrzej, który wytyka mi, że się rozmieniam na drobne ( ja uważam, że się bardzo ograniczam i bardzo wielu zaproszeń nie przyjmuję) pisze też ( mam nadzieję, że niczego tu nie pomyliłam zaznaczając Państwa wpisy na blogu) o kuriozalnych i coraz bardziej kuriozalnych wypowiedziach prezesa PiS. A może dobrze, że tyle mówi i niech mówi jeszcze więcej? To też jest metoda zwłaszcza, gdy ogłasza się otwarcie na inteligencję i młodzież. Niech inteligencja i młodzież posłuchają tego języka, niech poznają ten sposób myślenia.

Do doktora – pisałam jedynie, że kontrolerów lotów cywilnych można było zastąpić w Stanach Zjednoczonych wojskowymi kontrolerami i dlatego można było łatwo złamać strajk.

Podobnie jak JKJK nie wiem, co dzieje się z lestatem. Czy ktoś z Państwa wie, czy aby nie „grasuje” na jakimś innym blogu?

Małgorzato, będzie mi bardzo miło, jeśli zechce Pani pisać po prostu „pani Janino” zamiast Szanowna Pani.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 125

Dodaj komentarz »
  1. Podzielam wątpliwości, zastrzeżenia i obiekcje Pani Redaktor w związku z postulowanym rozdzieleniem funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.
    Sam wielokrotnie w przeszłości pisałem na tym blogu krytycznie o prokuratorach, ich oportunizmie, konformizmie, podatności na naciski służbowe i polityczne. Sam kiedyś optowałem za usytuowaniem prokuratury i prokuratorów na wzór i podobieństwo sędziów i sądownictwa. Dostrzegam teraz wielkie zagrożenia takiego usytuowania prokuratury i prokuratorów prowadzące do wykształcenia się jeszcze jednej korporacji prawniczej – trudnej do skontrolowania, praktycznie zamkniętej.
    Nawet najlepsze -teoretycznie-rozstrzygnięcia prawno-ustrojowe nie przesądzają jak taka instytucja będzie funkcjonować, jak będzie i do czego wykorzystywać przyznane jej prawa i kompetencje.
    Wszystko, a przynajmniej bardzo dużo, zależy od ludzi.
    Tak, sięgając wspomnieniami do dość odległej przeszłości.
    W czasach PRL jakoś tak się działo, że działacze PZPR choćby i wysokiego szczebla raczej nie pozwalali sobie na rozmowy z sędzią (choćby partyjnym) z pozycji: towarzyszu, – wiecie, rozumiecie. Wykorzystywali w tym celu prezesów sądów a i to z obiekcjami, bo nie wszyscy prezesi sobie na to pozwalali.
    Natomiast rozmowy z prokuratorami odbywały się właśnie w tym stylu.
    Rozwiązanie widziałbym w wypracowaniu konstrukcji „kontrolowanej niezależności”. Problem w tym jak to zrobić ?

  2. Pani Redaktor, Moi Drodzy,

    przyznam sie, ze jestem juz nie tylko zazenowana, ale po prostu zasmucona w jak sielankowym wrecz sposob podsumowuje sie naruszanie prawa przez poprzednia ekipe. Dotyczy to rowniez wpisow na tym blogu. Zawsze uwazalam, ze nalezy rownac w gore a nie w dol i ze bycie demokratycznym panstwem, posiadanie mandatu od suwerena do czegos jednak zobowiazuje.
    Mam wrazenie, ze to jest na zasadzie „no i co z tego? Inni tez kradna” Ziobro vs. Cwiakalski, utajniona sesja w Sejmie, ktora dla chichoczacego Kaminskiego byla „jajami”, niszczenie dokumenty w Ministerstwie Sprawiedliwosci, dzialania CBA…
    Okazuje sie, ze PIS nie spodziewal W OGOLE, ze jednak wyborcy nie podziela tej „wizji” panstwa. I okazuje sie, ze nie wszystko udalo sie zatuszowac. I wcale nie jest to dla mnie powodem do satysfakcji. Wrecz przeciwnie. To druzgocace i bolesne, ze ludzie mieniacy sie prawymi i sprawiedliwymi „patriotami” nie wahali sie przed niczym. Cel uswieca srodki? Na Boga! Tak, byc moze jestem naiwna idealistka, ktora wierzy w dobra wole i w czlowieka i zdaje sobie sprawe, ze polityka to nie kwestia ideologii, ale partykularanych interesow. Okazuje sie, ze za rachunki trzeba zaplacic. Szkoda, ze placimy za to my wszyscy.
    Jezeli poszanowanie prawa, regul demokracji to dla niektorych na tym forum „odwracanie kota ogonem” i temat zastepczy, to znaczy, ze inne wartosci wynieslismy nie tylko ze szkoly, ale i rodzinnego domu.

    Ze szczerym ubolewaniem.

  3. Przeciek z tajnych obrad sejmu był zaplanowany, co wynika z miałkości przekazanych treści. Powtarzam, że powtórzono tu mechanizm rozpowszechniania uprawy ziemniaków z carskiej Rosji. To co TAJNE lepiej się sprzedaje mediom, jak PILNOWANE uprawy ziemniaków, żeby nikt nie ukradł sadzonek. I o to chodziło.
    Prokuratura jest na samym dole łańcucha zawodów prawniczych.
    Trafiają do niej ODPADY lub nieudacznicy (jak ZZ) z innych ogniw.
    W zawodach tych dominują RODY prawnicze, przynajmniej w Krakowie.
    Jeśli pradziad sądził w imieniu Franciszka Józefa, dziadek – w imieniu II Rzeczypospolitej/GG (GG to wstydliwy obraz polskiego sądownictwa), ojciec w imieniu PRL, to syn orzeka teraz w imieniu Rzeczypospolitej o aktualnej numeracji III/IV/V. Wystarczy sprawdzić biogramy 10 sedziowskich nazwisk. Należy sięgnąć również po wykładowców prawa na UJ. To jest po prostu klan. Tylko dlaczego latorośle prawnicze (jako SSR) tak słabo orzekają, że aż 70 procent ich wyroków jest uchylane w Sądach Okręgowych? Czyżby odezwała się genetyka? Bo oni nawet w planach matrymonialnych nie wychodzą poza swój krąg. Jest Pani Redaktor z Krakowa, to może Pani to sprawdzić. Fakty są PORAŻAJĄCE.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Min.Ćwiąkalski powinien zająć się robotą którą mu ustawa nakazuje .
    Niestety na tej ” robocie ” to On się kompletnie nie zna ; co wystąpienie to plama
    – laptop zniszczył Ziobro – pod sąd z nim
    – nie można udowodnić czy Ziobro umyślnie zniszczył laptop
    – jest mnóstwo dowodów na podsłuchy PIS-u
    – 90% posłów uważa że nie ma dowodów no i Min.Ćwiąk?wycofał się rakiem
    Czarę goryczy przelał ten wspaniały Minister ośmieszając nie tylko siebie ( bo On to już tak ma ) ale przede wszystkim sejm .
    Złośliwi mówią że wystąpienie posłów Samoobrony w porównaniu z Ćwiąkalskim to jest ekstraklasa.
    jeden z posłów który jest w Sejmie od 1989r nazwał to kabaretem nr 1 w Wolnej Polsce .
    Panie Ćwiękalski kończ Waść wstydu oszczędź.

  6. Oglądam często Superstacje i puszke Paradowskiej, niestety nie jest pani dziennikarką bezstronną.W programach hura na PiS, nawet dziś w panoramie chwali pani obecny sejm, co z tego skoro nic nie będzie z obiecanek cacanek Tuska.Wy dziennikarze myślicie, że ludzie są głupcy, ja przeżyłam troche lat i wiem, że nasi rodzice, którzy nie żyją nie o taką Polske walczyli.Złodziejskie prywatyzacje, ci sami bogacący się politycy i szarzy obywatele, którzy nie mają żadnego wpływu na polityke jedynie w wyborach, ale czasem wiem,że nie głosuje się na konkretne osoby tylko na złość przeciw poprzednikom.

  7. Oglądam tvn24 i p Parandowską ,godz.18 45 i trzeba napisać
    Jak nie mam argumentów to co ZAKRZYCZEĆ
    Przerywać i nie dać dokończyć innym
    Oto najwyższa KÓLTURA przez ó ,gratuluję ! ! !

  8. Pani Redaktor,
    za mądrość i wrażliwość na problemy naszego małego świata,
    czy to w Polityce, czy w Superstacji, czy w TOK FM,
    czy w każdym innym medium
    – UWIELBIAM PANIĄ
    i słucham/oglądam/czytam z największą przyjemnością.
    Musiałem to powiedzieć…

  9. Pani Janino, szukałam lestata googlami i wyskoczył ktoś o takim niku na salonie24. Ale to chyba nie nasz (znaczy ten) lestat, bo do siebie niepodobny. Mnie też go brakuje. Pozdrawiam.

  10. Aktualia przytłaczaja spokojne rozważania Gospodyni o ustroju prokuratury. Autonomiczność cmentarzy parafialnych KK jako jeden z dzisiejszych postulatów Komisji Wspólnej. Drżyjcie ateiści, zanim spalicie się w piekle, Wasze zwłoki będa latami poniewierały się pomiędzy cmentarzami! Upiorna wizja. Przecież dotyczy to prawie wszystkich cmentarzy w Polsce. Pozostanie spopielenie i rozsypanie prochów na łące.
    Uprzedzałem – należało wpuścić księdza na kolędę, pokazać się 2-3 razy w roku na Mszy Świętej, nie żałowac na tacę paru złotych czy 50 -ciu raz w roku a dzieci wysyłać na religię. Wówczas bedziecie mieli spokój. Wieczny też. Pozdrowienia.

  11. Pani Janino !
    Z powodu wyrażnego obniżenia poziomu ,nieczęsto oglądam SKANERw TVN24. .Dzisiaj obejżałem do końca .Brawo Pani Janino ,red. Semka w narożniku bez agrumentów a Andrzej Morozowski taki zawsze Luzak w studio ( Myślał że wystarczy mu na program rozważanie o wynikach badań soc.z 1-4 luty ?)został przymuszony do intelektualnego wysiłku ,a nie tylko do zabawowego traktowania pracy .Gdybym był ważnym akcjonariuszem ITI wylałbym go z roboty .
    Też jestem zdania , iż Rząd Tuska i Pawlaka ma pracować metodycznie i ma szanse na dobre rządzenie .Nie może ulegać niecierpliwym mediom ,czytaj dziennikarzom .
    Natomiast co do Prokuratora , jestem jak Pan Lech Wałęsa ZA a nawet przeciw . Sama Prokuratura bez wsparcia policji i służb spec. polegnie z niemocy .Bedą prokuratorów wodzić za nosy .Dlatego raczej wspólny szef tych co wykrywają ,zdobywają dowody operacyjne ,po czym silić się muszą wspólnie, by te „dowody ” staly sie dowodami dla Sądu .Wynik końcowy wywodu -NIE dla samodzielnej Prokuratury, bo bedzie słaba .

  12. Szanowna Pani Janino

    W życiu zdarzyło mi się zetknąć z zaledwie paroma prokuratorami, zazwyczaj młodymi. Cieszę się ze żaden z moich kolegów z uniwersytetu nie poszedł tą drogą. Aplikanci a potem prokuratorzy błyskawicznie nabywają czegoś co na własny użytek nazywam tępotą policyjną. Objawia się ona w warkliwym policyjnym języku (symptomatyczne jest słowo „słuchać” zamiast przesłuchiwać) i porażającej tępocie na zasady państwa prawa głównie domniemanie niewinności. „Nie ma niewinnych są tylko źle przesłuchani” to wręcz credo tego zawodu.

    Podzielam pani obawy że pozorne odpolitycznienie prokuratury spowoduje powstanie kolejnego „zakonu”, w dodatku kadrowo bardzo bliskiego PiS. Czy możemy sobie na to pozwolić?

    Co do Pani uwagi o kandydaturze Komorowskiego to z marketingowego punktu widzenia wczesna desygnacja kandydata byłaby pomysłem ciekawym. Pozwoliłaby na stopniowe wypromowanie i myślę że dobrze zrobiłaby praktykom naszego politycznego marketingu. Jest jednak obawa że w przeciągu 2 i pół roku PiS znalazł by na Komorowskiego jakieś „kwity” z korzeniami zapewne w IPN i PRL :(. Na pewno natomiast taka decyzja oczyściła by Tuskowi przedpole do rządzenia. Bo jak tak dalej pójdzie to otoczenie, zdezorientowane sprzecznymi sygnałami, zacznie robić krecia robotę.

    Jako uwagę na koniec napiszę z ciekawością przyjąłem tekst „Porządek rządzenia” panów Janickiego i Władyki. Ich obawy są tez moimi obawami. A Premier Tusk na wakacjach. I to mnie martwi, może irracjonalnie ale jednak martwi.

  13. Spokojny,

    piszesz

    (cytuję):

    „Tylko dlaczego latorośle prawnicze (jako SSR) tak słabo orzekają, że aż 70 procent ich wyroków jest uchylane w Sądach Okręgowych? Czyżby odezwała się genetyka? Bo oni nawet w planach matrymonialnych nie wychodzą poza swój krąg.”

    (koniec cytatu).

    TA JOJ!!

    Toś gorszy od Kaczorów,

    którzy co prawda zarzucali stanowi prawniczemu kastowy egoizm i chowanie się za barierami korporacyjnymi na wzór średniowiecznego ustroju cechowego,

    – ale wszak nie pomawiali go o aż chów wsobny i wynikający z tytułu towarzyszącej mu degeneracji genetycznej kretynizm :-)!!

    Ajajaj, jak ten kaczyzm się rozplenił, jak się rozplenił…

  14. Witam Serdecznie
    Generalnie jestem za rozdziałem Ministrstwa Sporawiedliwości i Prokuratury Generalnej. Zgadzm się z opinią większości. Tylko mam pytanie, czy większość ma rację. Nie ma idealnego prawa, rządu, prokuratury i wreszcie idealnego człowieka. Może to co mamy jest dobre.
    Nasze opinie o konieczności zmian wynikają z faktu, że obecnie obowiązujący porządek w sposób mistrzowski zmienił /spartolił/miernej klasy harcerz Ziobro. Może tak jak Pani sugeruje trzeba dokonać tylko pewnych korekt. To od człowieka zależy jak w praktyce stosowane jest prawo. Obecny minister to człowiek z klasą, inteligentny, opanowany
    a przede wszystkim profesjanalista. To napewno nie nieobliczlny w swoich chorych wizjach Ziobro. Nie wiemy w tej chwili co może być po rozdzale.
    Może za rok lub dwa będziemy mieli nowe CBA, jak dziwnym zbiegiem okoliczności Prokuratorem Genaralnym zostanie jakiś nowy harcerz.
    Dobre prawo człowiek może albo stosować poprawnie albo je zepsuć.
    Jestem jednak dobrej myśli, nie chcę tego czarnego scenariusza a ludziom którzy mają wpływ na te sprawy życzę jasnego umysłu i dobrych rozwiązań. Historii nie zmienimy ale dobrą możemy tworzyć.
    Pozdrawim WP

  15. Szanowna Pani Redaktor,
    Mądre jest Pani stanowisko wobec proponowanych zmian. Mam wrażenie, że czego jak czego, ale wolności, a ściślej dowolności to prokuraturze nie brakuje. Niezawisły to ma być sąd.
    Jeżeli propozycje rządowe rozpatrzymy w kontekście realiów naszego wymiaru sprawiedliwości, to perspektywa wzmocnienia prokuratury ukaże nam całą swoją grozę. Pamiętajmy o zasadzie kontradyktoryjności procesu karnego w sytuacji, gdy dostęp do pomocy prawnej jest w Polsce bardzo ograniczony ze względu na wysokie ceny usługi adwokackiej czy radcowskiej. Na to nakłada się kondycja sadów, które są , szczególnie w wielkich miastach, niedrożne a często i niekompetentne, do tego słabo zorganizowane i opłacane.
    Bo przecież patologie w prokuraturze to m.in. pochodna tego właśnie stanu rzeczy,
    czyli braku kontroli nad poczynaniami prokuratorów i głębokiej nierównowagi stron w dostępie do akt i mediów.
    A co nam proponuje rząd? Kolejny gest Piłata. Dlaczego? Bo tak najłatwiej. Nikomu się nie narażać. A prokuratura niech rozlicza się sama. A przecież nie jest do tego zdolna.
    Weżmy najbliższy przykład z brzegu. Sprawa prof. Widackiego. Pisze Pani, że śledztwo w sprawie jego bezzasadnego oskarżenia prowadzi zamoyska prokuratura. A jednocześnie inna prokuratura dalej go oskarża. Przecież to czysty obłęd. A jeżeli owa zamoyska prokuratura zechce wnikliwie i bardzo , bardzo staranie i długo badać sprawę, to w jaki sposób poprawi takie sledztwo sytuację ofiary prokuratorskiego spisku? Koniec końców ta Zamoyska prokuratura nie narazi sie kolegom, i będzie czekać z wnioskami do roztrzygnięcia oczywistej apelacji od wyroku uniewinniającego. Gorzej dla Profesora będzie, gdy sąd zwróci akt oskarżenia, jak w przypadku Wieczerzaka, a niezawisła prokuratura nie zechce zakończyć postępowania przygotowawczego. Wtedy to już „umarł w butach”.
    Moim zdaniem instytucja sędziego śledczego decydującego niezależnie od prokuratury o postawieniu zarzutów i kontrolująca prawidłowość i czas postępowania przygotowawczego jest niezbędna.
    Dwie bowiem kwestie wymagają skutecznej kontroli ze strony niezawisłej instytucji. A są to: zasadność zarzutu i czas postępowania. A tej kwestii propozycja rządu w ogóle nie dotyka.
    P.S.
    Imponuje mi Pani postawa w sprawie rozliczenia poprzedniej władzy. Zasługuje ona na najwyższy szacunek.
    Moje krytyczne uwagi pod adresem obecnej ekipy dyktuje identyczny cel.
    Z szacunkiem i zrozumieniem przyjmuję więc Pani odmienne nieco od mojego stanowisko wobec taktyki min. Ćwiąkalskiego. Chciałabym aby to Pani miała rację, i żebym to ja się myliła w ocenie symptomów.
    Z wyrazami szacunku, magrud

  16. Spokojny 18.04. Do koterii prawników wywodzących się od Franza Józefa nie należał napewno Profesor Buchał, twórca wielu nowoczesnych kodeksów w Polsce. Należał także do PZPR i z tej racji należą mu się słowa uznania.

  17. Spokojny 18.04. Przepraszam, korekta. Winno być Profesor Buchała.

  18. Toja 18.13
    Jest takie powszechnie znane przysłowie: Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Ja już się cieszę, jak po kolei prokuratorzy zajmą się wszystkimi aferami, podsłuchami i niszczeniem dokumentów, przez tą bandę z Pisuaru. No, a kiedy w końcu Zbynio i Mariuszek wylądują pod celą, to dopiero będzie zabawnie jak starzy pensjonariusze dobiorą im się do……. ( no zgadnij koteczku do czego ? )
    A co wtedy ty będziesz robić, jak się skończy kasa wypłacana z Pisu za działalność na blogach ? Masz jeszcze jakiś inny fach, czy będziesz grzebać w śmietnikach ?

  19. Zanim przejdę do tematu jedno słowo na temat „toja”. Wpisy tego autora uderzają nie tylko błędami ortograficznymi, rażą brakiem elementarnych wiadomości i pospolitym chamstwem. Jestem za pełną swobodą poglądów w ramach ogólnie przyjętych obyczajów, opisywany przypadek tego nie dotyczy. Dlatego apeluję do blogowiczów – nie zauważajcie „toja” na tej stronie. Niech pisze sobie a muzom i dziekuje Gospodyni i prowadzącemu stronę, że puszcza te bzdety.

    *********************

    Sprawa ustroju prokuratury to dziedzictwo po tow. Wyszyńskim uważającym prokuratora za strażnika ustroju socjalistycznego, który bez tego rodzaju zabezpieczeń poprostu nie mógłby w Polsce istniec.
    W obecnym państwie nie trzeba takich zabezpieczeń, nie praktykowanych zresztą w innych krajach i ten argument wystarczy dla uzasadnienia zmian.
    Widac jak dużą wagę przywiązuje do tej podstawowej zmiany ustrojowej obecny minister sprawiedliwości.
    Moim zdaniem nie trzeba się śpieszyc – projekt MS winien byc dokładnie przedyskutowany w środowisku prokuratorów, KRS, MSW i organizacji obywatelskich z uwzględnieniem głosów opozycji.
    Zmiany powinny miec postac autopoprawek rządowych zmiany wprowadzone na sali sejmowej powinny byc wyjatkiem uzasadnionym bardzo mocno.
    Wtedy stanie się możliwe ucwalenie DOBREJ ustawy jeszcze w bieżącym roku.

  20. Toja
    ty po ZeroZero Ziobrze się nie wypowiadaj
    tylko skończ natychmiast, Wstydu już sobie
    narobiłeś. ODEJDŹ STĄD.

  21. Pani Janino,

    Rozdzielenie funkcji prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości jest moim zdaniem konieczne, bo łączenie tych funkcji jest niepotrzebne. To połączenie wynika – jeśli dobrze pamiętam – z dyskusji na początku lat 90tych, która polegała na tym czy prokuratorem generalnym ma być minister sprawiedliwości czy prezydent. Ponieważ prezydentem był wówczas Wałęsa to po prostu połączono tę funkcję z minsprawem, żeby nie wzmacniać Wałęsy, który non stop opowiadał, że nic nie może i żeby mu dać dekrety. Wtedy był wielki strach przed Wałęsą, że siekierka, że demokracja zagrożona itd.

    Mamy jeszcze kilka takich pamiątek po tamtych czasach. Zalicza się do nich również Senat, który stworzono tylko po to, by były jakiekolwiek wolne wybory w 1989r. i żeby strona rządowa nie miała zagwarantowanej takiej większości jak w Sejmie, czyli 65%. A potem już z rozpędu ten Senat został i tak sobie jest, ale tak jakby go nie było, bo prawie nic nie może.

    Ad rem: czyli te dwa urzędy należy oddzielić, ale to nie znaczy, że prokuratura ma się zupełnie urwać z postronka. Wiara w to, że samorządność korporacyjna ma same zalety jest naiwnością. Całe kawałki państwa pooddawano już w zarząd korporacjom, które stają się takimi małymi państwami w państwie. Są niezależne od nikogo, a najmniej od społeczeństwa, i zamiast pracować dla dobra społeczeństwa realizują własne interesy. Przykłady? proszę:

    1) chociażby profesura uczelniana, która pozamieniała instytuty w prywatne folwarki (ostatnio sporo o tym pisze Wyborcza),

    2)sędziowie, którzy robią co chcą, a jak nie chcą to nic nie robią i są nie do ruszenia,

    3) samorządy lekarskie, które są władzą same dla siebie, w tym sądowniczą

    Jeszcze tego brakuje żeby do tej listy dodać prokuraturę. Przypomnę, że w USA prokuratorzy stanowi, a nawet okręgowi, są wybierani w wyborach powszechnych przez społeczeństwo – dla panów Kaczyńskich rzecz obrzydliwa, ale jeśli mamy mieć jakieś zaufanie do ludzi to może to jest jakaś metoda? Jeśli ustalić kryteria dla kandydatów w sensowny sposób (wykształcenie + doświadczenie zawodowe), to takich wyborów nie będzie mogła wygrać np. Doda Elektroda.

    Ale szczerze mówiąc to sam nie wierzę, że to sie uda. Nasi politycy łatwo nie wypuszczą ze swoich rąk tak fantastycznego instrumentu władzy. Będzie tak samo jak z konkursami na prezesów rad nadzorczych w spółkach skarbu państwa – każdy jest za, dopóki sam nie obejmie władzy.

    To może już faktycznie lepiej zrobić tak jak Pani proponuje – oddzielić te dwa stanowiska, ale niech prok. gen. będzie podwładnym ministra sprawiedliwości, tak jak genkom policji jest podwładnym ministra spraw wewnętrznych. I modlić się, żeby w przyszłości PiS nie wygrał wyborów.

    Żeby nie wiem od której strony podchodzić do tematu, to na koniec dochodzi się do tego samego miejsca – jakości ludzi u władzy.

  22. Pani Janino, mam 3 uwagi:

    1. pisze Pani: „jakoś w ostatnich latach też nie słyszałam o próbach oporu przeciwko praktykom Ziobry, nie licząc oczywiście słynnego buntu w Warszawie, chyba już po wyborach”.

    Myślę, że nie można zapomnieć o apelu o zachowanie etycznych postaw podjętego przez Stowarzyszenie Prokuratorów RP

    http://www.sprp.org.pl/uchwaly/uchwala-23-06-07.pdf

    Padły tam bowiem bardzo znamienne stwierdzenia:

    „Pragniemy podkreślić, że jesteśmy prokuratorami Rzeczypospolitej Polskiej, a nie partii, rządów czy ministrów. Zdajemy sobie sprawę, Że naturalną cechą ludzką jest doskonalenie się i dążenie do awansów. Nie może to jednak odbywać się za cenę rezygnacji z tożsamości zawodowej i z naruszeniem ludzkiej godności. Nigdy nie możemy zapominać o
    celach, jakie ma realizować Prokuratura ? strzeżenia praworządności i czuwania nad ściganiem przestępstw. Nie można sprzeniewierzać się – w imię doraźnych korzyści – naszej etyce zawodowej, standardom wskazanym w Zbiorze Zasad Etyki Prokuratora, treści złożonego ślubowania prokuratorskiego.”

    2. Na stronach internetowych Sejmu na razie widać tylko projekt LiD.

    http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/wgdruku/131

    Jest to projekt napisany dość konsekwentnie, można powiedzieć „z głową”. Jego głównym celem jest nie tylko rozdzielenie funkcji Prokuratora Generalnego i Mnistra Sprawiedliwości ale również zlikwidowanie prokuratury Krajowej oraz prokuratur apelacyjnych. Warto również zwrócić uwagę, że projekt zakłada wprowadzenie całkowitego zakazu rozpowszechniania wiadomości o treści materiału dowodowego zgromadzonego w postępowaniu przytotowawczym. Widzę tu echo sławetnych konferencji prasowych ministra Ziobro 😉

    3. Zgadzam się, że tak naprawdę – jak powiedział klasyk – kadry decydują o wszystkim, w tym wypadku o kształcie prokuratury. Nawet najlepsze przepisy mogą być nadużywane. I dlatego warto zwrócić uwagę na proponowany przze LiD sposób powoływania prokuratora Generalnego. Zgodnie z projektem kandydaci na urząd Prokuratora Generalnego są przedstawiani Prezydentowi RP przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego spośród sędziów Izby Karnej Sądu Najwyższego
    i sędziów wydziałów karnych sądów apelacyjnych. Tak więc jest nadzieja, że wybrani zostaną ludzie właściwi. Ponadto odwołanie nowego Prokuratora Generalnego wcale nie będzie łatwe: odrzucenie jego sprawozdania – w myśl projektu – wymagać będzie większości 3/5 głosów w Sejmie.

  23. Szanowna Pani Janino ! Podzielam poglądy wyrażone powyżej ale nade wszystko istota sprawy jest w człowieku! Jakiej próby etyczno-moralnej,intelektualnej i wykształceniu osobie się zaufa. Tu tkwi problem ,że marna klasa do władzy się dostała po 2005r i jeszcze tu i ówdzie jest.
    Pozwalam sobie na wklejenie wpisu z blogu Pana Daniela.
    Język Szczygły wartko w jednym strumieniu z rozumem onego się tapla, jak i Brudzińskich,Gosiewskich pani Joli też. Ciekawy to fenomen socjologiczny,że w jednym miejscu tacy troglodyci umysłowi się zebrali i dziennikarze ochoczo te relikty eksploatują. Ja wiem,że solidarności zawodowej wśród dziennikarzy- tyle co brudu za paznokciem ale może tak zorganizować tydzień milczenia tych panów w ?przekaziorach? wszelakich -dla czystości psychicznej Narodu, który mniemam żurnaliści nade wszystko jak Czytelników, Widzów ,Słuchaczy szanują.
    Ps. TV Trwam, RadioM i NaszDz z wiadomych względów dyspensa.

  24. Tęskniących za LESTATEM informuję, że bywa ON już tylko u siebie to znaczy w SALONIE24 http://lestat.salon24.pl/index.html
    U nas w MYKlandii (forum MYKSZTAŁCIUCHÓW http://szkielko.mojeforum.net/index.php ) zrobiliśmy MU nawet specjalny kącik, ale widać po wyborach zakończył intensywne podróże po sieci i zaszył się w swoim mateczniku. 🙁

  25. Ja powiem Pani szczerze, że jestem przerażony profesjonalizmem naszych służb. Tylko 2 wiadomości z wczorajszego dnia:
    1. Dwie urzędniczki Urzędu Miasta w Olsztynie podały do Prokuratury, że były molestowane przez Prezydenta Miasta i nagrały to. Śledztwo zostało przeniesione do Białegostoku ze względu na powiązania rodzinne prokuratury z urzędem. I co robi Prokuratura w Białymstoku? Wysyła do Urzędu Miasta prośbę o dostarczenie teczek personalnych 2 kobiet w związku – i tu następuje opis zarzutów. Pismo trafia do Prezydenta, a prokuratura ustami swojego rzecznika mówi, ze „działanie było w pełni profesjonalne”.
    2. W pewnej małej miejscowości gnoje rozwaliły 200 nagrobków na miejscowym cmentarzu, kasowali systematycznie grób po grobie, alejka po alejce. Na miejscu znaleziono dużo pusze po piwie. Rzecznik Policji: „Niestety, nic nie możemy zrobić, za późno przyjechaliśmy, i sprawcy uciekli. To już jest druga taka profanacja, ale policja teraz będzie uczulona…”. Jak człowiek ogląda CSI, to nie może uwierzyć.

  26. Swego czasu Pani blogowy sąsiad, pan Szostkiewicz, wyraził opinię, że zwracanie się do niego per „Panie Adamie” przez kogoś, kto go nie zna osobiście, nie jest zbyt uprzejme i życzył sobie formy „Szanowny Panie”.

  27. Żeby z rozdzielenia stanowisk Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości wyszło cokolwiek sensownego, prokuratorzy wszystkich szczebli prokuratury nuszą wyć wybierani w wyborach powszechnych jak w Stanach Zjednoczonych. To samo komendanci policji i sędziowie. Wystarczy, że poszczególni ministrowie są polityczni, bo zależą od rządu.

  28. Odzielenie funkcji jest w niektorych krajach Europy faktem, i to calkiem niezle funkcjonuje. Jak to jest w RFN mozna przeczytac tu:
    http://www.bmj.bund.de

    Kumulowanie wladzy i sily w jednym reku – to zawsze nie najleprze rozwiazanie.

    Zanim to wszystko nastapi, byloby dobrze ukrocic bojowkarskie praktyki typu „rambo”. To w spoleczenstwie ma jakos takie samo przyzwolenie jak podsluchy, inwigilacjie i oskarzenia bez dowodow.
    Polakom wmowiono, ze to najlepszy sposob na zaprowadzenie porzadku.
    Czyzby?

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4926909.html

    Przytaczam tylko jeden przyklad, ale dowody podobne mozna mnozyc.

    Kiedys to nawet pare przyzwoitych osob sie oburzalo, a dzis?
    Gdzie interpelacja w sejmie? Czyzbyscie uwazali, ze to i tak nic nie da.
    Czy uwazacie, ze to jest standard w „prawdziwym panstwie”.

    Przed kilku dniami policja w USA zatrzymala podczas powrotu do samochodu – za nieprawidlowe parkowanie – 32 latka na wozku inwalidzkim. Poniewaz siedzial i nie chcial wstac, sprowadzono policyjny van, zakuto go w kajdanki i siedzacego na wozku zawieziono na posterunek.
    Tu mezczyzna nie zastosowal sie do wielokrotnych wezwan by wstal, podniosl rece do gory i ustawil sie pod sciana. No to polocjanci (2 mezczyzn i dwie kobiety) podniesli wozek i wyrzucili zen czlowieka na podloge, by sie wreszcie „ruszyl”.
    Tu sie okazalo, ze rzeczywiscie nie moze (sparalizowany od pasa w dol), wiec podniesli go jak worek kartofli i wrzucili zpowrotem na wozek. Obok przechadzali sie inni rewirowi policjanci – i nic. Mozna bylo wczoraj obejrzec w CNN, ABC i BBC-World a takze w Euronews, bo wszystko sfilmowala kamera na posterunku.

    Jakby podobne co? Wzor dla Polski?
    Amerykanscy policjanci natychmiast zostali zwolnieni i maja zakaz pracy w policji i wszelkich sluzbach publicznych.

    Powiecie – jednostkowo wykryty przypadek, policja USA bije i torturuje zatrzymnych masowo, co mozna zobaczyc na tak chetnie pokazywanych w polskiej telewizji scenach z poscigow.

    Ale naprawa zaczyna sie od wskazywania jednostkowych przypadkow.
    Sastanowmy sie nad tym wszyscy – to, jak tu mowia, „weg sehen” (odwracanie glowy albo udawanie slepego) przynosi oplakane (doslownie) skutki.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  29. Szanowna Pani Redaktor Gospodyni,
    Blogusy i Bloguski ?

    Okazuje sie, ze jak sie nie korzysta z orginalnych przekazow (moja informacja byla z dzisiejszego polnocnego wydania Euronews), to informacje nie zawsze w calosci pokrywaja sie z faktami.

    Popelnilem tu klasyczny blad – nie sprawdzilem zrodla zanim wiadomosc poszla w eter (blog).

    Co nie znaczy, ze podalem falszywa informacje – przekonajcie sie sami.

    Dlatego przekazuje linki do oryginalnego przekazu w CNN

    http://edition.cnn.com/2008/CRIME/02/13/wheelchair.dumping/index.html

    http://edition.cnn.com/2008/CRIME/02/13/wheelchair.dumping/index.html#cnnSTCVideo

    Pozdrawiam
    z Berlina

  30. Marku Piegusie,
    czemuż to w poście z 2008-02-13 o godz. 22:14

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=148#comment-45117

    szerzysz najzwyklejszy PiSizm, występując przeciw korporacjom?!

    Takimi mianowicie słowy:

    CYTUJĘ:
    „… Wiara w to, że samorządność korporacyjna ma same zalety jest naiwnością. Całe kawałki państwa pooddawano już w zarząd korporacjom, które stają się takimi małymi państwami w państwie. Są niezależne od nikogo, a najmniej od społeczeństwa, i zamiast pracować dla dobra społeczeństwa realizują własne interesy. Przykłady? proszę:

    1) chociażby profesura uczelniana, która pozamieniała instytuty w prywatne folwarki (ostatnio sporo o tym pisze Wyborcza),

    2)sędziowie, którzy robią co chcą, a jak nie chcą to nic nie robią i są nie do ruszenia,

    3) samorządy lekarskie, które są władzą same dla siebie, w tym sądowniczą

    Jeszcze tego brakuje żeby do tej listy dodać prokuraturę.”
    KONIEC CYTATU.

    No więc

    JAKŻE TO: podważasz ręka w rękę z kaczyzmem niezawisłość sądów?!

    To przecież właśnie kaczyzm grzmiał najbardziej przeciw korporacyjności zawodów prawniczych i i wszelkich innych i chciał ją poddać totalitarnej kontroli państwa!

    Tu, na blogu Szanownej Pani Redaktor, tej naszej ostoi w antykaczystowskiej krucjacie – ŚMIESZ SZERZYĆ KACZYSTOWSKIE MIAZMATY!!??

    ZAISTE!!

    – nie uchodzi to,
    – nie uchodzi…

  31. Dawno dawno temu na lamach „Rzeczpospolitej” pomysly sen Romaszewskiego majace na celu usprawnienie dzialan sadow a takze prokuratury. Jednym z nich bylo wprowadzenie instytucjki sedziego sledczego.

    Bylo to dawno temu, sprzed czasow listy Wildsteina, gdy Rzepka byla solidnym czasopismem. Obecnie niemal brzydze sie Rzeczpospolita czytac.

    Dzisiaj nie pamietam dokladnie, jakich argumentow uzywal Romaszewski (pamietam, ze byla to Rzepka, bo wtedy byla ona jedynym dziennikiem obok Przegladu Sportowego, ktory czytalem) W kazdym razie dalem sie przekonac, ze taka instytucja moglaby wzmocnic polski wymiar sprawiedliwosci i usprawnic go.

    Pozniej nastapily rzady PiS. O Pomyslach Romaszewskiego nie slyszalem.
    Pytanie – co panstwo sadza o instytucji sedziego sledczego? Jesli sa panstwo przychylni takiemu pomyslowi, to jak gdzie taki sedzia mialby byc umocowany (pol sedzia pol prokurator), jakie kompetencje itd.

    Swoja droga, ciekawe, ze do tego pomyslu za czasow rzadow PiS nie wrocono.

    Jaja z polskiego Sejmu – komentowal Kaminski.
    Nie wiem, z czego sie oburzeni posla Kaminskiego bierze.
    Poslowie, zwlaszcza PiSu, swoim zachowaniem wielokrotnie udowodnili, ze na co jak na co, ale na powazne traktowanie, to z pewnoscia nie zasluguja.

    Jaja.
    Czy jajami jest przestrzeganie przepisow dotyczacych informacji niejawnych? Ale jaja sobie Cwiakalski robi, ze ich przestrzega.

    Przeciez moglby jak ekipa PiSu informacje tajne i scisle tajne poujawniac wbrew procedurom NATO (do przestrzegania ktorych Polska sie wszak zobowiazala!).

    Pozdrawiam

  32. Piotrze!

    Cudnym jest zaiste Twój post z 2008-02-13 o godz. 19:07

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=148#comment-45096

    Jakże go tu skomentować, by oddać w pełni jego istotę…?

    Chyba tylko takim oto cytatem:

    „KOCHAM PANA, PANIE SUŁKU JEDYNY!”

  33. Niestety, podzielam slowa z Berlina, ze zeby cos zmienic warto zaczac od samego siebie. Kiedys napisalam, ze przed budowa Stadionu Narodowego wartoby umyc wlasna klatke schodowa. Mamy calkiem sluszna pretensje do klasy politycznej, ale czy zawsze oddajemy zle wydana reszte niemilej ekspedientce, ktora pomylila sie na swoja niekorzysc? Czy potrafimy w korku wpuscic kogos, kto bezskutecznie usiluje zmienic pas? Ja tez – podobnie jak Pani Redaktor -jestem za zmiana ewolucyjna, bo tylko ta moze przyniesc trwale rozwiazania.
    Marek Piegus: nie we wszystkich stanach USA prokuratorzy sa wybierani, w niektorych sa mianowani. Sama nigdy nie gloryfikowalam amerykanskiego systemu sprawiedliwosci -niewatpliwie sprawniejszego od polskiego- gdyz nie jest on pozbawiony wad. Nie chce demonizowac stwierdzeniami, ze „sprawiedliwosc mozna kupic:”, ale dobremu (czytaj: bardzo drogiemu) adwokatowi mozna bardzo wiele zawdzieczac. Nie jest tajemnica, ze prokuratorzy czesto dogaduja sie z obroncami a z kolei sedzia sympatyzuje z kancelaria, w ktorej praktykowal 20 lat temu. I mimo, iz takie praktyki sa powszechnie potepiane, to do rzadkosci wcale nie naleza. Procesy z udzialem lawy przysieglych sa czesto krytkowane z powodu kosztow, ale obroncy twierdza, ze glos ludu jest glosem sprawiedliwosci. Coz, lawe przysieglych tez mozna zauroczyc. Sprawa OJ Simpsona byla glosna na calym swiecie.
    Sadownictwo polskie w ogole wymaga reformy. O przewleklosci postepowan wiemy wszyscy. A o przepelniony wiezieniach, ktore nie spelniaja swojej funkcji resocjalizacyjnej -czyli najwazniejsze poza represyjna- przypominac nie trzeba.
    Instytucja sedziego sledczego istniala przed wojna (przypomne, ze miedzy nim a prokuratorem istaniala wspolpraca w czasie postepowania: sedzia mial obowiazek rozpoznac m.in wnioski prokuratora o uchylenie lub zlagodzenie srodka zapobiegawczego czy o umorzeniu sledztwa), ale propozycja przywrocenia -choc ciekawa- nie rozwiaze polskich problemow. Do panaceum bardzo nam daleko. Bodajze w grudniu zeszlego roku byl artykul w Gazecie Prawnej poswiecony wlasnie reformie Prokuratury i rozdzieleniu funkcji PG od Min. Sprawiedliwosci. I mimo, iz niektorzy postuluja, aby ten pierwszy byl wybierany przez Sejm – dodatkowo przy zgodzie Senatu- to ja w odpolitycznienie calkowite nie wierze. Nie w polskich warunkach. Zreszta RPO tez jest powolywany jest przez Sejm i pomijajac ewentualne upolitycznienie, to chyba najwazniejsze sa morale i postawa czlowieka. Pan Kochanowski wiadomo czym sie zajmowal…

  34. Ty, się uchachany nie śmiej z człowieka. Wytarta na brzuchu kamizelka, wypchane kolana i ten nieznośny smak w ustach. Chciał dobrze, a Ty drwisz.

  35. W kwestii rozdzielenia PG od Min. Spr. i umiejscowienia prokuratury. Nie znam sie na tych sprawach, ale jedno przychodzi mi do glowy. Czy nie nalezaloby sprawdzic jak ten problem rozwiazano w innych krajach UE i z jakim skutkiem? Czy nie nalezaloby skorzystac z doswiadczen innych krajow?

  36. Pani Redaktor !

    Mimo, iż jestem (z punktu widzenia funkcjonalnego i merytorycznego) za rozdziałem funkcji o których tu dyskutujemy (i dyskusja ta toczy sie w naszym kraju już od dawna) mam podobnie jak Pani mieszane uczucia czy zapis ustawowy coś w tej praktyce zmieni. Kwestia bowiem tkwi w świadomości społecznej, w społecznym poczucia prawa i etyki, a nade wszystko w stosunku do tzw. „przyzwoitości”. W Polsce ogólnospołeczne postrzeganie prawa jest na ogół niskie – i nad tym dyskutować nie trzeba, większość z nas to widzi i czuje. To samo dot. elit, które w jakimś stopniu egzemplifikują mentalność i poziom wiedzy społeczeństwa polskiego. Prawnej wiedzy również, a może przede wszystkim. Co zrobić aby było lepiej – edukacja, głupcy, edukacja (chce się zakrzyknąć – i na blogach ja osobiście nt. temat „zakrzykuję” od dawna – za B.Clintonem: on pisał o gospodarce….) i to jak najszerzej i jak najpowszechniej pojęta. Wszelkie formy ograniczania dostępu do edukacji, poprzez bariery finansowe, korporacyjne, klanowe etc. szkodzą Polsce i jej przyszłości. Tylko wykształcone społeczeństwo, nauczane „modernistycznie”, nowocześnie i nade wszystko „otwarcie” na „Innego” może podejść skutecznie do problemów które przyniesie Polsce życie i współczesne wyzwania. Czyli – więcej przedmiotów ścisłych, historia jako odskocznia do przyszłości (nie płaczliwa mitomania i „rozdzieranie” szat na swymi dawnymi klęskami lub tworzenie nowych „białych plam”), podstaw „jurydyki” i jej poszanowania, mniej wszelkiej „mistyki”, mitomanii „bogoojczyźnianej”, duchowości i religii (zwłaszcza w wydaniu „radio-maryjnym”). Może wtedy w następnym pokoleniu stosunek Polaków do prawa stanowionego, jego poszanowania, atencja do obowiązujących przepisów itd. się zmieni. I to zarówno w elitach (które tu dają zły przykład) jak i „u gminu”. I chyba tu tkwi szkopuł tego problemu.
    Bizantynizm w funkcjonowaniu administracji czy państwa to nie tylko forma „zewnętrzna” (pięknie Pani redaktor mówiła o tym dziś w porannej audycji TOK FM-u) – te limuzyny, akselbanty, fochy i nadęte miny, słowotok „nowomowy” itd – ale też i indywidualny stosunek do otoczenia, do ludzi, a przede wszystkim – do prawa. Postawy Wassermanów, Jurgielów (vide – spotkanie ministrów UE w Brukseli nt. cukru !), Gosiewskich (vide – Włoszczowa !) czy Ziobrów są wypisz wymaluj obrazami przeniesionymi z życia cesarstwa wschodnio-rzymskiego AD’X – XII wiek.
    Pozdrawiam serdecznie Panią Redaktor.

    PS: Zgadzam się w zupełności z opinią wyrażoną przez Tadeusz K (z dn. 13.02 br h: 23.04) i jego propozycją aby np. na jakiś czas „poważni” dziennikarze spuścili „zasłonę milczenia” i „nie-bytu” na osoby takie jak Szczygło, Brudziński, Szczypińska, Putra, Gosiewski czy Kamiński III. Ich nieobecność na „wizji” i „fonii” dobrze zrobiłaby umysłowości naszego społeczeństwa, a większość „dusz” Polaków odpoczęłaby od tych „tytanów” inteligencji, słowa czy twórców niesamowitych „łamańców” intelektualnych.

  37. Pani Redaktor ! Pokazuje nam Pani jak trzeba walczyć z niekompetencją i infantylizmem. Popieram wydzielenie prokuratury a instytucja sędziego śledczego usadowionego przy (w) niezawisłych sądach jest dobrym rozwiązaniem zapobiegającym wyalienowaniu prokuratury. To usprawni pracę jeśli na etapie przygotowawczym będzie niezawisła ocena materiału dowodowego i logiki prowadzącwgo śledztwa. Oczywiście pociąga to za sobą koszty (i tak trzeba znacznie więcej płacić sędziom) ale powinny się one zbilansować z kosztami bez sensu prowadzonych postępowań. A przy okazji należy zapytać czy wyciągane są konsekwencje prawne z zgłaszanych powiadomień o przestępstwa na podstawie anonimów ,artykułów prasowych lub tak sobie ,uruchamiających często kosztowne postępowania a kończące się z braku znamion przestępstwa i umorzeniami. Dobitnym przykładem są” Doniesienia Warszawskie „latami prowadzone są śledztwa a jeśli już jakieś sprawy doczekały się aktu oskarżenia to ten sam proceder stosują sądy. Odsyłają te akta między sobą bo co będzie jeśli będą musiały wydać wyrok lub odesłać sprawę do prokuratury. Który sędzia odważy się być sędzią Piwnik(wstrząsający był wczoraj z nią wywiad). Więc wniosek oddzielić prokuraturę od polityki max. jak się da. Zminimalizować naciski polityki na sądy. Wyciągać konsekwencje od posłów i polityków za traktowanie prokuratury jak biura poselskiego które sprawdzić zdobyte informacje bądz „umoczyć ” jakiegoś przeciwnika. Pozdrowienia!

  38. Emilio Plater! Bardzo Cię lubię ale TY mieszkasz w Stanach a ja tu nad Wisłą. Ja wierzę że się zmieni i że my się trochę zmienimy. Muszę w to wierzyć. Z pozdrowieniami!

  39. Haneczko,
    tak to na 100% ten lestat , ale nie pisze już przeglądów tygodnia.
    Pod tym adresem na salonie24 http://lestat.salon24.pl/index.html jesienią ukazywały się właśnie te Przeglądy Tygodnia, którymi raczył nas na różnych forach. Widać za mały jest teraz poziom adrenaliny, za spokojnie by objawiał się w pełnej postaci geniusz lestata 🙂

  40. Sz.P.
    Odnosząc się do komentarzy Pani autorstwa odnośnie Krzysztofa Bondaryka należałoby wyjaśnić kilka kwestii.
    W Prasie ukazały się w zasadzie dwa znaczące artykuły, które odbiły się echem i były szeroko cytowane, a dotyczyły szefa ABW – Krzysztofa Bondaryka. Jeden to był słabo udokumentowany tekst „Rzeczpospolitej”, a drugi to artykuł opublikowany na łamach „Newsweeka” pt: „Bond Bondaryk”. Były to całkowicie różne artykuły, choć oba zostały poczytane jako atak na Krzysztofa Bondaryka. O ile jednak „Rzeczpospolita” została za swój artykuł pozwana do sądu, a opisywana przez nią historia została oparta na niejasnych sugestiach i dotyczyła brata szefa ABW o tyle publikacja Newsweeka, szczegółowo dokumentowana ilustrowała przebieg kariery biznesowej Pana Bondaryka, który długo i w zasadzie do dziś nie chce ujawnić jej wszystkich zawiłości oraz starała się rzucić światło na budzące kontrowersje szczegóły życiorysu.
    Coś, co Pani nazywa atakiem „w oparciu o stare kwity” jest – przynajmniej w przypadku Newsweeka – wykonywaniem obowiązków dziennikarza starającego się prześwietlić i przybliżyć opinii publicznej osobę piastującą eksponowane stanowisko, która dodatkowo staje się przyczyną pewnego zawirowania politycznego.
    Co jednak istotniejsze, to fakt, że zarówno w internecie jak i na łamach „Polityki” pisze Pani, że w owym ataku na Krzysztofa Bondaryka „uczestniczą te same media i dziennikarze, których w swojej książce „Cena Władzy” Janusz Kaczmarek wskazał jako osoby zaufane ministra Ziobry i jego współpracowników ze służb specjalnych.” Zakładając nawet , że nie miała Pani na myśli Newsweeka, muszę zauważyć, że użyte przez Panią uogólnienie stawia Newsweek w tym szeregu. Zważywszy tym bardziej, że gros polityków i publicystów powoływało sie na artykuł Newsweeka. Słowem powtarzane przez Panią uogólnienia są zgoła nieprawdziwe.
    Autorami artykułu w Newsweeku byli Grzegorz Indulski i Andrzej Stankiewicz, autorzy wywiadu z Januszem Kaczmarkiem przeprowadzonego we Włoszech, zaraz po jego dymisji ze stanowiska szefa MSWiA. Więcej, Andrzej Stankiewicz jest we wspomnianej książce wymieniony jako wróg Zbigniewa Ziobry. Trudno aby było inaczej, gdyż Stankiewicz to autor, książki o eksministrze Ziobrze wydanej w serii Newsweeka. Książka ta bynajmniej nie była hagiografią.

    Rozumiem, że pisząc swój komentarz miała Pani na myśli publikację Rzeczpospolitej autorstwa Cezarego Gmyza – faktycznie wymienianego przez Kaczmarka jako – używając Pani terminu – „zaufanego” Zbigniewa Ziobry. Tyle, że to jedna publikacja i jeden autor (tekst Wprost był wcześniej i nie wniósł niczego nowego do dyskusji o szefie ABW). Rozumiem, że jeden autor, jedna gazeta i jedna publikacja nie wyglądałaby poważnie jako ilustracja tezy o falowym ataku zagonów Zbigniewa Ziobry. To zrozumiałe. Jednak zawoalowane, acz czytelne umieszczanie w szeregu miłośników talentu Zbigniewa Ziobry dziennikarzy Newsweeka jest delikatnie mówiąc nietrafione.

    Pomijam kwestię, że debatę o szefie ABW sprowadzono do tematu kto i dlaczego o nim pisze artykuły, a nie analizuje się ich treści. Nie rozstrząsa się i ocenia wielu ujawnionych faktów, ani nie szuka się odpowiedzi, czy to właściwa osoba na stanowisku szefa ABW czy też nie. Czy grozi jej potencjalnie konflikt interesu, czy nie. Czy szefem ABW może być do niedawna biznesmen, angażujący się w firmy, które są przedmiotem dociekań prokuratorskich? Czy może być osoba związana z bogatym biznesmenem robiącym interesy na styku państwa i prywatnego biznesu.
    Czy właściwym są takie pływy między biznesem i służbami. W powszechnym odczuciu środowiska mediów dziennikarz odchodzący z zawodu do branży PR nie powinien wracać do dziennikarstwa. Czy w przypadku oficerów służb może być inaczej?
    Takiej dyskusji nie ma. Szkoda. Choć wydawać by się mogło, że taka jest rola mediów, a nie analizowanie, który z dziennikarzy pod kogo jest „podpięty”.

    Z poważaniem

  41. Moze… – by tak chwila relaxu?

    Pani Janino! – zapraszam do „Cha-Chy”…

  42. Jeszcze, male polano pod Polski Kociol:

    PiSiarnia nie bylaby soba, gdyby nie srala pod PO. Gdy w zeszlym roku pielegniarki stajkowaly PiS obrzucal je blotem, porownywal do przestepcow, podsluchiwal i zagluszal.
    Gdy do stolicy przyjechali rolnicy od swin, PiS popiera strajk., swinia, swinie zawsze zrozumie.

    Tusk chce leciec LOT-em do USA, pokurcz fizyczno-intelektualny Jaro z reszta PiSiarni chichocza co nie miara, ale jaja , premier latac chce Lotem. Gdyby polecial rzadowym samolotem bylaby granda, ze pieniadze podatnika wydaje. I tak w kolko, aby w newsach wystepowac i swoje zlote mysli koltunstwu sprzedawac.
    Aby tradycji stalo sie zadosc, kolejna intelektualnie inaczej poslanka PiS(Nelli) blysnela stwierdzeniem, ze to PO jest agresywne, a nie Kaczynski.

    Szczerze mowiac nie wiem co powoduje, ze ten ludzki chlam robi z siebie takich idiotow? Siedzieliby cicho z morda w kuble, brali te poselskie diety i nikt by nie wiedzial, ze wogole smiecie zyja, a tak
    co i rusz jakis kretyn z PiSu palnie jakies dyrdymaly, do ktorych ni jak odniesc sie nie da.

    Dzieki Bogu, jeszcze ci wszyscy nowo wybrani mechanicy, spawacze, straznicy miejscy, rehabilitanci i inni rzemislnicy glosu nie zabrali bo jak oni dostana parcia na szklo i mikrofon to dopiero bedzie sie dzialo.

  43. z Berlina
    wczoraj do poznego wieczora , coraz bardziej niespokojny , oczekiwalem co tez madrego masz do napisania na poruszony przez Pania Janine temat. Balem sie ze rzeczywiscie spotkal ciebie los podobny do LATARNIKA i mialbym wyrzuty sumienia ze niezbyt usilnie ciebie ostrzegalem. Nie marnowalem czasu i przegladalem Twoje dotychczasowe komentarze , szczegolnie bawily mnie fragmenty w ktorych pospisujesz sie swoja niemczyzna. Stwierdzilem z rozbawieniem ze jezyk ktorym sie poslogujesz po wielu latach pobytu w Berlinie mozna okreslic jako Kanaken Deutsch. Musisz te krytyke przelknac nawet jezeli rani twoje JA , po niemiecku ICH , a w dialekcie berlinskim IKE.
    Temat ktory poruszyla Pani Janina jest b.powazny. Prosila o uwagi i podzielenie sie wiedza na ten temat , a nie opowiadanie historii ktore wszyscy znaja. O niemieckich policjantach strzelajacych przez drzwi w czasie oblawy na groznego przestepce , mylacych adres i zabijajacych niewinnych ludzi przestano juz opowiadac , wiec nie odgrzewaj tej historii w nastepnym komentarzu.

    Prokuratura w Bochum prowadzi dochodzenie przeciwko szefowi Deutsche Post AG w sprawie przestepstwa podatkowego . Prokuratura ta specjalizuje sie w takich sprawach a dotyczacych osob wysoko postawionych. Znana jest z wyjatkowej bezwzglednosci i skutecznosci . Prokuratorzy maja dlugie rece wyrazajace sie tym ze sobie znanymi drogami zdobywaja potrzebne dane daleko poza granicami niemiec. Rece prokuratorow nie sa skrepowane powiazaniami z polityka poniewaz , o czym pisal z Berlina , prokuratura jest niezalezna.
    Dzisiaj , o 7-ej rano prokuratorzy weszli do domu H. Zumwinkel szefa DP AG w Köln. O 8-ej , w Morgen Magazin reporter ZDF na zywo przekazywal relacje z Köln . Caly dzien rozpoczecie sledztwa jest wiadomoscia nr jeden.
    A chodzi o osobe z grona tzw. TOP MANAGER.Rzecz charakterystyczna , rzuczajaca sie w oczy znajacym realia polskie , nie komentuja sprawy politycy. Jestem przekonany ze nikomu nie przychodzi do glowy pytac ich o zdanie poniewaz sprawa znajduje sie w rekach prokuratury i tylko prokuratury.
    Niezaleznosc prokuratury jest rzecza pozadana . Mysle ze problemem przez ktory musza sie przegryzc politycy w kraju jest to , czy przepisy pisac pod ludzi ktorzy aktualnie stanowia kadre prokuratorow, czy stwozyc nowe zdrowe regulacje i pozniej dobrac ludzi.

  44. Odnośnie postulatu powołania instytucji sędziego śledczego: nie jest to pomysł nowy. Krajowa Rada Sądownictwa już w listopadzie ubiegłego roku wskazywała na konieczność powrotu do tej instytucji:

    http://www.krs.pl/admin/files/100302.doc

  45. Manna: ja w Polske bardzo wierze, bo jestem z Krajem nad Wisla ogromnie zwiazana emocjonalnie. Nie krytykuje z punktu widzenia Polonuski -zreszta za takowa sie nie uwazam- zza Oceanu, to raczej spojrzenie z dystansu i duzo prawdy jest w tym „ze pod latarnia najciemniej”;)) Z Berlina ma czesto racje. Bolesna musze przyznac. A przede wszystkim zycze Wam ( i nam) Wszystkim jak najlepiej. Wierze tez, ze kazdy z nas jest najlepszym ambasadorem wlasnego kraju. Ze stereotypami walcze! Codziennie…

    WODNIK53 ma absolutna racje: mnie tuzy intelektualne PISu tez juz nie smiesza, oni nie sa juz nawet zalosni czy groteskowi, bo przekroczyli wszelkie standardy ulomnosci. Dlaczego nadal ich sie zaprasza, pyta o zdanie? Spuscmy zaslone milczenia.

  46. Brawo Harry_potem, brawo! Więcej takich tekstów i jakaś żyłka na pewno Ci strzeli.
    Co za głębia myśli i jakże trafna analiza.
    Jak już ochłoniesz, włącz polską klawiaturę, bo te świńskie mohery mogą nie zrozumieć tej erupcji nadkultury.

  47. Szanowny uchachany z 13 lutego 19.52.
    Ajwaj ajwaj, ajwaj ajwaj – powtórzę ostatnie słowa za Wielce Szanownym Panem.
    Jest Pan za korporacjami, czyli sam musi Pan mieć w tym interes.
    Adwokat, lekarz, notariusz czy radca prawny lub sędzia?
    Udowodnił Pan, że jest za korporacjami, we wpisie zarzucającym kaczyzm Markowi Piegusowi (do jego wpisu z 22.14, z którym się w pełni zgadzam ? to inny ogląd złego świata korporacjonizmu w kilku zawodach).
    Powtórzę przeuroczy Pana chwyt w stylu ?a u was to murzymów biją? w zdaniu: ?JAKŻE TO: podważasz ręka w rękę z kaczyzmem niezawisłość sądów?!?.
    Ja tego u Marka P. nie zauważyłem, gdzie to jest?
    Krytykujemy korporacjonizm za jego ewidentne wady, brak zdrowej konkurencji, zasklepienie, nieomylność kręgów, które ISNIEJĄ POPRZEZ DOKOOPTYWANIE osób do swego grona.
    Może projektowany SYSTEM PAŃSTWOWYCH EGZAMINÓW PRAWNICZYCH zlikwiduje dopływ matołów do uważanych przez Pana ŚWIĘTYCH KORPORACJI PRAWNICZYCH.
    Teraz ode mnie do Pana.
    Co ma kaczym do faktów, które delikatniutko z krakówka zapodałem?
    Czyste fakty podałem. Podałem liczbę ok.70 procent spraw spapranych w SR. Papugi średnich lotów mają z tego niezłą kasę. Kiepski SSR plus trzecioligowy adwokat i da się żyć. Każdy piśmienny widzi te błędy. Potem w odwołaniu występują lepsi SSO i adwokaci z drugiej ligi. Tu już jest więcej finezji, wpadek mniej, ale kasa większa, jak kasa kasty specjalistów w SŁUŻBIE ZDROWIA. Lekarze ostatniego kontaktu napędzają ten system, bo sami po swojej specjalizacji będą z niego żyli. Tak to już jest w korporacjach. Wystarczy zmienić w ustawie o zawodzie lekarza zapis, że nie trzeba mieć ukończonych studiów medycznych, żeby leczyć. Tylko jeden warunek jawnego świadczenia usług medycznych ? wyraźne oznakowanie, że tu przyjmuje NIE LEKARZ i wizytę u nie lekarza podejmujemy na własną odpowiedzialność.
    Na drugi dzień po takiej zmianie, lekarze naprawdę zaczynają nam SŁUŻYĆ. A ludzie nie są idiotami i o swoje zdrowie umieją zadbać.
    Wróćmy do korporacji prawniczej.
    Bez wgłębiania się w szczegóły i przy zmienionym stylu wypowiedzi, bo po pierwsze bywam na imieninach, ślubach, chrzcinach i pogrzebach. Po drugie mogę być sądzony, jak każdy z nas. Skoro Kaczmarek jest sądzony a Ziobro zapewne będzie, to sam Pan uchachany rozumie, że trzeba uważać.
    Po trzecie ? ja mieszkam w Krakowie i zamierzam tu umrzeć (piwniczka już jest gdzie trzeba).
    Chcę spokojnie dożyć swoich dni i jeszcze trochę groszy zarobić.
    Po czwarte ? nie widział Pan przebiegu egzaminu wstępnego na Wydział Prawa UJ, gdzie odbywa się pierwsza selekcja. Ani słowa więcej. A te rody prawnicze są realne, żyją, istnieją i mają się dobrze.
    Co do chowu wsobnego, to może tak sobie obaj żartujemy, może jeszcze tak nie jest. Ale kto tam wie? Jak uwzględnimy stały współczynnik niewierności, bo nie wiem czy Panu wiadomo, ale żony sędziów nie mają immunitetu, a niektóre są bardzo ładne ? to teoria z wsobnością może być aktualna w krakówku (ciepło, cieplutko). Tak się przy kawusi w Noworolu plotkuje. Plotkuje się tak szczegółowo (skąd to ludzie wiedzą?) kto ile razy u jakiego profesora prawa zaliczał dany przedmiot. Z tym że o profesorze mawia się Zdzisiu, Rysiu, Jasiu. A zdająca osoba to wnuczka/córka innego Zenia, Henia czy Benia.
    Wszyscy z branży. Mogą w tym systemie prześliznąć się miernoty, stąd mój żart o GENETYCE. Nie mam nic przeciwko temu, żeby syn sędziego był sędzią, adwokatem, tylko niech do diabła będzie co najmniej tak dobry jak jego ojciec czy dziadek! Porównywalny intelektem z przodkami.
    A tak nie jest, bo młodzi byli rozpieszczani i mieli luzy. Stąd te 70 procent spraw rozstrzyganych w wyższych instancjach odmiennie niż w SR. Do tego dzisiaj przed sądem nie stają same prymitywy z bejsbolami. To co potem ludzie czytają w orzeczeniach, to zgroza. Zwykli nauczyciele akademiccy, nie prawnicy. Nawet jako humoreski na imieninach są czytane. Głupio takiemu sedziemu, jak słyszy takie opinie o swoich kolegach. To ma miejsce, ludzie nasmiewają się z sędziów!
    Nie chcę żyć w kraju, gdzie w mieście akademickim, siedzibę renomowanego Wydziału Prawa UJ opuszczają matoły, co mają czelność potem używać określenia ?w Imieniu RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ?!
    Nie życzę sobie, żeby matoł nadużywał świętego dla mnie terminu i to dla uzasadnienia idiotycznych orzeczeń, co za moment padają w SO!
    I do tego żeby był BEZKARNY w tych swoich błędach!
    Co ma to do kaczyzmu!
    Matoł był matołem za gubernatora Hansa Franka, Bieruta, Gomułki i Kaczyńskiego. Za Tuska, mam zła wiadomość – matołem pozostał nadal!
    Przecież my tych SSR i SSO znamy od dziecka!
    Jak to matolstwo (a jest tego kilkanaście przypadków) – ledwie maturę zrobiło ? to dlaczego potem błyszczało na Wydziale Prawa? Cuda jakieś czy co? Nie było na nim jeszcze wykładanej religii (na co się zanosi), więc nie mieli sposobu podciągnac średniej w górę! A kończyli na samych czwórkach, piątkach!
    Jeszcze wrócę do kaczyzmu.
    Czy jeśli Jego Oczywista Oczywistość (Jarosław K. ? były premier jak niedługo, mam nadzieję napiszą w kronikach kryminalnych gazet) myje nogi i zęby, to ja mam tego zaprzestać, żeby nie być uważanym za kaczystę?
    Człowieku, oprzytomnij, poczytaj sobie moje wpisy od dwu lat u DP i JP oraz mój ostatni wpis na adresie [http://passent.blog.polityka.pl/?p=411#comment-80827].
    Jeśli jest Pan Panie uchachany normalnym człowiekiem (nawiedzeni nie potrafią przecież zwalczać pozostałości kaczyzmu), to po przeczytaniu ww. mojego wpisu ? powinien Pan się odpowiednio zachować. Czekam na reakcję i pozdrawiam.
    P.S. Nie wiem jak jest w innych miastach, ale w krakówku i okolicach, SSR mają 70 procent wpadek. Niekiedy ŻENUJĄCYCH. SSR to są głównie Panie i nie o wpadki z ciążą tu chodzi. Takie są fakty. Bezlitosne. Jak jest gdzie indziej ? nie wiem. Do tego boję się riposty feministek. Ale liczby nie kłamią. Proszę to sprawdzić.

  48. Pani Redaktor !Grzegorz ! Bardzo interesujący wpis. Czytałam oba te artykuły i z całą pewnością nie mając za wielkiego pojęcia o funkcjonowaniu służb potraktowałam je jako akcję jednej grupy służb na drugą w celu „skasowania” kandydatury p.Bondaryka wykonywanej za pomocą dziennikarzy( z ich świadomością bądz nie )Ponieważ alergicznie reaguję na niszczenie ludzi za pomocą gazet nasiloną w ciągu ostatnich siedmiu lat od razu przypomniałam sobie „wielkie afery „gazetowe zakończone niczym poza zniszczeniem ludzi i kosztami postępowań ciągnięte, przez przypadek dalej w innych mediach. Np.pamięta ktoś jeszcze wojewodę Kemskiego, a może akcję na morzu znaną jako afera Szeremetiewa a jak to z tymi tajnymi kontami i kto to tak dobrze znał informacje ze śledztw że nawet wiedział to czego nie wiedział prokurator prowadzący, ale najlepszy to był ten artykuł o sekcie z p.Oleksym w tle (w każdym razie panią która organizowała imprezę zniszczono) a o małym zangażowaniu p.Dorna w rozbijanie układu warszawskiego to też się pisało. Czy to przypadek że Ci dziennikarze to koledzy autorów publikacji o których wspomniałam. Czy przypadkiem nie zachodzi konflikt interesów?Jeśli ktoś nie rozumie o czym piszę to piszę o eliminacji osób za pomocą podejrzeń o nie wiadomo co ale wymowa artykułów jest straszna. Nie jest moją intencją obrona szefa ABW bo nic nie wiem na jego temat ale znakomicie wiem jak można zaszczuć za pomocą mediów każdego a powoływanie się na możliwy konflikt interesów i „złe prowadzenie żony” jest czystą hipokryzją. Jeśli jakikolwiek polityk ulegnie takim artykułom to może pakować walizki. Natomiast ponieważ jest to poważna funkcja największej liczebnie służby to jeśli istnieją dowody sprzeniewierzenia się prawu to poważny polityk pod imieniem i nazwiskien powinien je przedstawić i to pod odpowiedzialnością karną a wypisywanie takich artykułów przez dziennikarzy nie mających dostępu do informacji niejawnych na pewno nie stanowi o powadze i tak nadwątlonej tygodnika Newsweek. Z poważaniem!

  49. Homo u nas sporo- niestety z sapiens beznadziejnie.

    Skąd wziąć kilka tysięcy uczciwych ludzi z wykształceniem prawniczym?

    Problem na miarę Lota w Sodomie………..

  50. Drogie Panie Bloguski,

    wg. mojego zegara komputerowego Walentynki minely 28 minut temu.
    Ale my chlopy, mamy spozniony zaplon – wiec …. caluje Pania Redaktor i wszystkie Panie Blouski – z daleka ale oho!

    Emilio Platter, Ciebie szczegolnie. A jak ktos chce wyciagac podteksty, niech wycioaga…

    z Berlina

  51. Wodnik53,
    Wydaje mi się, że edukacja, choć cenna nie wystarczy. Człowiek uczy się naśladując. Jeżeli łamanie prawa uchodzi na sucho, to trudno od ludzi wymagać, by z własnej woli się ograniczali. A przykład idzie z góry.
    Taki Trybunał Stanu jest zupełnie nie wykorzystywany.
    Premier Kaczyński i Ziobro dawno jeż powinni tłumaczyć się przed komisją odpowiedzialności konstytucyjnej. Ten pierwszy za brak nadzoru nad służbami i wyczyny Antka Demolki, ten drugi za słynną konferencję prasową i kłamstwa w Sejmie.

    Manna,
    Ja też uważam, że brak nadzoru, a nie niezależności jest głównym problemem prokuratury. A u nas ciągle pokutuje mit wolności jako panaceum na wszelkie zło. Dlatego rozwiązanie proponowane przez red. Paradowską uważam za prawidłowe. Minister Sprawiedliwości powinien kontrolować Prokuratora Generalnego, a nie się z nim utożsamiać.
    Powinno być czytelnym, ze prokuratura to narzędzie sprawiedliwości, a nie ona sama. Dlatego pomysły dowartościowania prokuratury, poprzez wyodrębnienie jej ze struktur rządowych i szerszej autonomii uważam za poronione. Monteskiusz w grobie by sie przewrócił, gdyby wiedział co nasi politycy nam szykują.
    W USA i owszem, szef odpowiedniej prokuratury jest wybierany przez obywateli. Ale jego władza jest skutecznie blokowana przez sąd.
    Sędzia pilnuje procedur i decyduje, czy można kogoś oskarżyć przed ławą przysięgłych. Sędzia a nie prokurator! To on ocenia materiał dowodowy, a nie ten, który prowadzi śledztwo.
    Błąd może jednakowoż przydażyć sie każdemu. Dlatego też sędziowie śledczy, nie mogliby orzekać. Ale powinni być zaporą przed idiotycznymi oskarżeniami i niekończącymi się śledztwami. Brakuje nam instytucji, która chroniłaby nas przed samowolą prokuratury na etapie postępowania przygotowawczego. Dlaczego o tym się nie dyskutuje?
    Przecież jak pokazują doświadczenia ostatnich lat koszty prywatne i publiczne kolejnych, lawinowo narastających klęsk prokuratury przed sądami orzekajacymi są ogromne. Pozdrowienia

  52. Emilio,

    w tym calowaniu zaczalem robic bledy literowe – hormony, oh!, hormony.
    Przapraszam za plattery – Ty jestes i bedziesz Plater i juz.

    z Berlina

  53. AKwz53

    milo mi slyszec od Ciebie kolejne obelgi.

    Bo to znczy, ze nie masz argumentow i to co ci pozostaje to ujadac i podgryzac.
    Jakie to typowe…….

    Wyrazy..
    z Berlina

  54. Korporacje to największy wróg PiS. Nie dziwię się zbytnio, w porównaniu z prokuratorami sędziowie nie byli ślepo posłuszni wskazaniom Arcyzbyszka. Może stąd biorą się sprzeciwy PiS dotyczące zmianom ustroju prokuratury?

  55. Pani Janino (i haneczko), lestat udziela się na Salonie24 (znanym też pod nazwą psychiatryk24).

    http://lestat.salon24.pl/

    To ten sam lestat. Są tam też jego stare „przeglądy”. Ostatni wpis z 13.02. Tylko tam ma ciężko. Ze 70 proc. tamtejszych to totalnie porąbane PISiorki. Plus jeszcze UPRowcy, monarchiści i takie tam.

    Może to jest przyczyną, że trochę inaczej tam klika.

  56. Mała statystyka:

    Pierwsze posiedzenie Sejmu V kadencji – 19.10.2005
    Do końca roku uchwalono 21 ustaw (73 dni).
    21/73=0,287671233

    —————————————————

    Pierwsze posiedzenie Sejmu VI kadencji – 05.11.2007
    Do 23.01.2008 uchwalono 23 ustawy (79 dni)
    23/79=0,291139241

    Do 7.02.2008 uchwalono 28 ustaw (94 dni)
    28/94=0,29787234

    Pozdrawiam

  57. Przeczytałam wczoraj Pani Redaktor Pani wywiad z Min. Ćwiąkalskim, a w nim między innymi o koncepcji podejścia do otwarcia zawodów prawniczych, gdzie Pan Minister mówił o tym, że ministerstwo będzie ustalało minimalne limity przyjęć na aplikacje po przeprowadzeniu egzaminów państwowych na aplikacje. A dzisiaj w Rzepie już jest, że Minister chce ograniczać dostęp do zawodów prawniczych, bo będzie ustalać limity przyjęć na aplikacje. Ja nie wiem, ale może by tak ustalić jakąś karę za dezinformację. Bo minimalny limit nie jest ograniczeniem. Od minimum więcej zawsze może być. Zawsze kiedy się przemogę i spróbuję przeczytać w ramach poznania drugiej strony coś w Rzepie czy Dzienniku dla równowagi GW, która też nie jest szczytem bezstronności prasowej, to trafiam na takie kwiatki. Pozostanę jednak przy GW, aż tak denerwujący jak Rzepa czy Dziennik, przynajmniej w moim wypadku, nie są.
    Pozdrawiam.

  58. Hura! Stało się to, co dawno postulowałem posłowi Palikotowi na jego blogu. Dziś pan Janusz Weiss (chapeau bas, Panie Januszu) z RadioZet (emigranci, żałujcie że nie słuchacie) zadzwonił do posła Palikota. Panowie wymienili się uwagami (i przykładami – np szachista, który chce się zapisać do klubu sportowego, by tam grać w szachy, musi mieć zaświadczenie od lekarza sportowego, że jest do takiej gry zdolny – serio serio) na temat bolączek polskiego prawa, nie tylko tego dla przedsiębiorców. Na koniec Pan Weiss zaproponował Panu Palikotowi stałą współpracę – i propozycja została z entuzjazmem przyjęta 🙂

    Bonus tej sytuacji – posłuchałem, co i jak mówi poseł Palikot, i muszę się przyznać, że mam pełną satysfakcję, mój głos na niego oddany się nie zmarnował 🙂

    Acha, pierwsze poprawione ustawy, rozporządzenia i insze regulacje mają szansę wejść w życie już od maja.

    I jak w dziubku, zwolennicy PiS? ;-P

  59. Buku,

    napisałeś w poście z 2008-02-15 o godz. 10:42

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=148#comment-45216

    cytuję:

    „Korporacje to największy wróg PiS. Nie dziwię się zbytnio, w porównaniu z prokuratorami sędziowie nie byli ślepo posłuszni wskazaniom Arcyzbyszka. Może stąd biorą się sprzeciwy PiS dotyczące zmianom ustroju prokuratury?”

    koniec cytatu.

    NO WŁAŚNIE!

    Czy w kontekście tego nie dziwnie brzmią formułowane tutaj przez niektórych zarzuty przeciw korporacjom, jakże współbrzmiące z zarzutami PiSowskimi, przy jednoczesnym obłudnym zaklinaniu się o swoim antypizismie…?

    BA!

    A nawet – czy nie dziwne są nieco również wątpliwości wyrażone przez Panią Redaktor wobec rządowego projektu rozdzielenia funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości…?

    Z przykrością forumułuję ten zarzut wobec Szanownej Pani Redaktor, i odważam się na to dopiero po Twojej trzeźwej uwadze:

    w rzeczy samej, czytając zastrzeżenia Szanownej Pani Redaktor czułem się, jakbym czytał Ziobrę!

    Bardzo mnie to zdeprymowało, bardzso…

  60. Cargo,

    odnośnie Twego wpisu pod

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=148#comment-45223

    rzeknę tylko, iż

    łgarstwa gazet propisowskich są czymś dla nich naturalnym; zatrudnienii w nich dziennikarze już dawno utracili moralne prawo wykonywania tego zawodu, którego etos tak dzielnie a wysoko nosi Szanowna Pani Redaktor – nasza Gospodyni – wraz z dobranym gronem swych kolegów z Polityki.

    Ale w inkryminowanym przypadku manipulacja Rzeczpospolitej jest szczególniem karygodna, gdyż zapewne poważyła się ona sfałszować oficjalny dokument rządowy.

    Owoż imaginuj sobie, że w artykule „Minister nie chce otworzyć korporacji”

    http://www.rp.pl/artykul/93107.html

    podany jest link do (rzekomo) rządowego dokumentu

    http://grafik.rp.pl/grafika2/106282

    we fragmencie

    cytuję:

    „… Takie są założenia rządowego projektu reformy zawodów prawniczych, do którego dotarła ?Rz? (projekt w pliku PDF).”

    koniec cytatu.

    I z owego „projektu” w rzeczy samej wynika (patrz str 3 rzeczonego fałszerstwa), że

    cytuję:

    „Dostęp do poszczególnych aplikacji będzie uzależniony od liczby miejsc.
    Minister sprawiedliwości będzie corocznie określał limity przyjęć na aplikacje przygotowujące do wykonywania zawodu: sędziego, prokuratora i referendarza. W przypadku aplikacji adwokackiej, radcowskiej i notarialnej limity przyjęć ogłaszać będą samorządy zawodowe, jednakże ustawa będzie zawierać procentowe minimum przyjęć na daną aplikację w stosunku do liczby osób wykonujących dany zawód (adwokata, radcy prawnego czy notariusza). Przewiduje się, że aplikacja adwokacka, radcowska i notarialna będą nadal prowadzone przez samorządy zawodowe.”

    koniec cytatu.

    I tu wpadamy w pewną spiralę.

    Otóż według cytowanego dokumentu minimalne limity nie będzie ustalał minister, tylko ustawa, i to tylko w odniesieniui do tych aplikacji, których limity ustalać będą samorządy, czyli adwokata, radcy, notariusza.
    Natomiast minister będzie określałlimity na aplikację sędziowską, prokuratorską i referendarską, i nic się tu nie mówi o jakimś ich minimum.

    Czyżby więc szanowny Pan Minister raczył w rzeczonym wywiadzie dla Pani Redaktor po prostu

    (excuse le mot)

    ŁGAĆ JAK BURA SUKA…?!

    To niemożliwe, musimy więc przyjąć wersję najprawdopodobniejszą, że Pisuarskolubni dziennikarze Rzepy przygotowali prowokację z fałszowaniem dokumentów rządowych włącznie!

    Jest to sprawa kryminalna, i miejmy nadzieję że znajdzie swój finał przed sądem…

    JEST JEDNAK I DRUGA STRONA MEDALU!!

    TO KACZYZM
    postulował ograniczenie władzy korporacji i jej dbałości o poziom jej członków;

    TO KACZYZM
    chciał poddać totalitarnej, państwowej kurateli działalność korporacji, szczegolnie prawniczych, obłudnie argumentując to tym, że się wynaturzyły, nie mają zdolności samooczyszczania się i przeksztalciły się w coś na wzór średniowiecznych cechów, zazdrośnie strzegących kosztem społeczeństwa przywilejów swych członków;

    TO KACZYZM
    ową kuratelę chciał uczynić narzędziem zamazywania monteskiuszowskiego trójpodziału władz w celu podporządkowania sobie władzy sądowniczej dla wprowadzenia systemu totalitarnego, przed czym ze zwykłą im przenikliwością ostrzegali tak Polskę, jak i świat Panowie Michnik i Geremek!!

    A więc powstaje naturalne pytanie: czy wzmocnienie korporacji dla udaremnienia kaczystowskich pomysłów nie jest aby działaniem zbawiennym, czy szczerzy demokraci-antykaczyści nie powinni je w związku z tym poprzeć całym sercem, wystrzegając się walki z korporacjami, gdyż walka ta jest w gruncie rzeczy wodą na młyn kaczyzmu?

    I sytuuje walczącego – świadomie, czy nie – ale jednak po stronie kaczyzmu?!

    TO DYLEMAT,
    bo być może jednak dziennikarze Rzepy nie sfałszowali rzeczonego pliku pdf, i rzeczywiście takie są zamiary ministearstwa, a owe

    (excuse le mot)

    ŁGARSTWO

    ministra Ćwiąkalskiego jest niczym innym jak szlachetnym WALLENRODYZMEM, zrozumiałym wobec brutalności kaczej klaki i jej skłonnosci do pomawiania wszelkich zbawczych działań nowego rządu jako działań mających na celu restytucję patologii, przeciw którym PiS „walczył”…?

    Ciężkie to są sprawy do rozpatrzenia i przemyślenia dla prawdziwego i pryncypialnego antykaczysty, ciężkie…

  61. Parę lat temu, wychodząc z terminalu przylotów na Okęciu, (nie powiem co tam robiłem, bo Emilia uzna to za przechwałki o lataniu wow samolotem) człowiek napotykał kilku wąskoczołych facetów proponujących usługi transportowe, „taxi, taxi nie trzeba?” Mieli dobre samochody, ale żądana przez nich opłata wielokrotnie przewyższała taryfę taksówkową. Normalne taksówki były bezceremonialnie przeganiane przez tych gości. Wszystko w trosce o wygodę klienta, aby w komfortowych warunkach, za komfortową (dla taksówkarza) opłatą dojechał do celu. Gazety nazywając rzecz po imieniu pisały o taksówkowej mafii, nieformalnej grupie, bandytyźmie, oszustwie i nabijaniu w butelkę. Natomiast, gdy ten sam proceder uprawiany jest przez prawników, nazywa się to działalnością korporacyjną w trosce o jakość usług. Jaka ona jest wiedzą ci, którzy mieli kontakt z wymiarem tzw. sprawiedliwości w naszym kraju.
    Głównym problemem jest fatalny stan systemu zarządzania państwem. Jeśli firma jest źle zarządzana, prędzej czy później plajtuje. Państwo wykona to samo, oczywiście w makroskali. Temat łączenia lub rozłączania stanowisk na zapotrzebowanie medialne, jest poboczny. Jest to tylko funkcja głównego zadania władz państwowych. Ja już nie mówię cz słońce słońc jest do tego zdolne czy nie. Normalny system państwowy to taki w którym ZUS wypłaca świadczenia, a nie buduje pałace, a nie decyzją urzędnika skazuje ludzi na śmierć odmową dopłaty do lekarstwa. Prokurator ściga podejrzanego a nie współpracuje z nim, jak ostatnio w Olsztynie, itd. itd. Rozpatrywanie każdej takiej sprawy osobno mija się z celem, jeśli nie wskazuje praprzyczyny.
    Zainteresował mnie wpis z Berlina 9.05, przeczytałem tekst AKwz53 do którego jest skierowany. Jaki brak argumentów, jakie obelgi, jakie ujadanie i podgryzanie? AKwz53 napisał, że z Berlina używa jakiejś slangowej czy dialektowej formy niemieckiego. Sam nieznając niemieckiego wierzę AKwz53, bo podał rzeczową argumentację, natomiast z Berlina pośrednio to potwierdza swoim obraźliwym wrzaskiem. Zresztą wtrącanie nowopoznanych słów do wypowiedzi w rodzimym języku wydaje się bardzo plebejskie. Przejrzałem kilka wpisów z Berlina i oniemiałem. Ta baba co wjechała mi w bagażnik (nie powiem jakiego samochodu bo Emilia powie, że mam wow samochód) dwa lata temu, to nie była bezmyślna, zagadana z komórką, pękata blondyna a Kaczor. Przebrany. Wg wpisu tego gościa z Berlina z 12.02 za wypadkowość na drogach bezpośrednią winę ponoszą Kaczory. Chciałoby się pojść dalej i wspomnieć o plamach na słońcu. Boski jest też tekst PiS = NSDAP. Skąd ludziom przychodzą do łba takie idiotyzmy?
    Emilia Plater mimo ukończonego (chyba) LO im. lub na ul.Sempołowskiej, nie odpowedziała na pytanie, gdzie w Warszawie znajdowało się trzytygodniowe technikum dla partyjniaków (podaj nazwę i adres)? Które bloki przy Broniewskiego i Kasprowicza były przez nich zasiedlane? Pisałaś, że w szkole śmialiście się z ludzi dojeżdżających do pracy w Warszawie tzw. „WKD people”, może też, w tej szkole powiedzieli Ci, że stawianie tez bez dowodu może być uznane za konfabulację, a Ty za zwykłą kłamczuchę?

  62. Magrud,

    ja juz raz sprostowalam -albowiem pisal o tym rowniez Marek Piegus- ze nie we wszystkich stanach USA prokuratorzy sa wybierani w powszechnym glosowaniu. W niektorych sa MIANOWANI przez gubernatora -za aprobata- miejscowego (stanowego) senatu lub jego odpowiednika zwanego powszechnie „legislature”. A np. w stanie Tennessee wybiera go Stanowy Sad Najwyzszy. Mowie o prokuratorach stanowych (State Attorney General) oraz o prokuratorach powiatowych (chyba, ze ktos woli z brytyjska tlumaczyc County jako hrabstwo).

    Ze wzgledu na zroznicowanie w ustawodawstawach poszczegolnych stanow funkcja ta ma rozne nazwy: County Prosecutor, State Attorney, State’s Attorney, State Prosecutor, County Attorney, Prosecuting Attorney, City Attorney, City Prosecutor czy Circuit Attorney.

    Sam Prokurator Generalny czyli United States Attorney General (obecnie Michael B. Mukasey) -pelniacy jednoczesnie funkcje szefa Departamrntu Sprawiedliwosci- jest mianowany przez prezydenta, co zatwierdza amerykanski Senat. Prezydent moze odwolac Prokuratora Generalnego w DOWOLNYM momencie. Prokurator moze tez zostac usuniety (impeached) przez Izbe Reprezentantow oraz po odpowiednim postepowaniu przeprowadzonym przez Senat za zdrade (stanu), korupcje (czy lapownictwo) oraz „inne ciezkie przestepstwa lub wykroczenia”. Dodam, ze M. Mukaskey jest trzecim Prokuratorem Generalnym za GW Busha. Poprzedni Gonzales sam zrezygnowal, ze wzgledu na wiele kontrowersji, ale to nie jest temat blogu.

    Magrud, zaznaczam, ze nigdy nie gloryfikowalam amerykanskich rozwiazan, gdyz jak kazde nie jest pozbawione wad, natomiast niewatpliwie system jest sprawniejszy i dojrzalszy od polskiego. Poza tym jestem przeciwniczka „gotowych recept”, bo te nie zawsze sie sprawdzaja na lokalnym gruncie.
    Napisalam to, co powyzej, aby nikt nie odniosl wrazenia, ze w Stanach prokuratorzy sa wybierani w jakims „powszechnym glosowaniu”. Powtorze: wszystko zalezy od ustawodawstwa stanowego a ten najwazniejszy czyli Prokurator Generalny jest mianowany przez Prezydenta i tak naprawde wypelnia jego widzi mi sie, gdyz moze byc przez niego odwolany w dowolnym momencie.

    Mam nadzieje, ze nikogo nie zanudzilam.

  63. Wszystko i tak zatrzyma się na ludziach. Po doświadczeniu pisowskich rządów widać wyraźnie, że nie istnieją takie regulacje, których nie można nagiąć do własnych celów. Kto był w stanie przewidzieć Leppera, Giertycha no i Skrzypka oczywiście. Jaka ustawa o NBP uchroni przed kimś takim na stanowisku prezesa? Jaka ordynacja przed prezydentem bliźniakiem? Jaki kodeks sprawi, że Ziobro pięć razy pomyśli, zanim cokolwiek powie?
    Rzecz polega bardziej na odpowiedzialności (tej zwykłej, ludzkiej i tej prawnej), niż na tym, kto jak jest umocowany.
    Wodnik53 obsesyjnie wraca do edukacji, i ma rację. Na górze jesteśmy tacy sami jak na dole. Ten dół trzeba ruszyć koniecznie, bo to świadomość określa byt, nie odwrotnie.
    Sawa, kurdebalans – dziękuję za wiadomości o lestacie, do salonu to ja się chyba nie nadaję.

  64. Rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości od prokuratora generalnego stało się postulatem wszystkich, oczywiście poza PiS, partii.

    Cóz tu piszac , jak dlugo można straszyć Zobrem, cóz minister Cwiakalski jest coraz podobni do Ziobra, cóz zniszczeniu laptop to nie takia rzecz, alby range polityczna nadac. ‚Ziobro tyle narozrabiał, że trzeba coś zrobić.’Cóz ten argument jest najwazniejszy. Zgadzam sie z poglądem ze rzad Tuska jest popularny , bo nie ma Pisu, ale to trzeba trzymac się od polityki Pisu z daleka, od jakości tej polityki cóz czasami jest trudno.
    Ale ten pomysł,żeby rozdzielic funkcje mim. sprawiedliwości od prokuratora generalnego to jest pomysł populistyczny iz polityczny, pozbawony sensownej logiki, cóz potwór na wzór CBA bez zadnej kontroli, chyba MIchał Karnowski powiedział,że to zły pomysł, cóz pani Janina tez tak uwaza, czy ja dobrze czytam.
    Cóz pani Janina w TVN24 jak zawsze dobrze przygotowania
    Pozdrawiam

  65. z Berlina
    jestes tak zapatrzony w swoje chormony ze nie dociera do Ciebie ze jestes wdeptywany w ziemie za obrazanie malarzy pokojowych porownaniem Kaczynskich do Hitlera.

  66. Z Berlina:

    za serdecznosci dziekuje. Jakie podteksty?;) Tu gdzie mieszkam „Happy Valentine” wczoraj uslyszalam i od 60-paroletniej ekspedientki w aptece i od Koreanczyka w pralni chemicznej i od wielu osob (roznej plci, rasy i w roznym wieku) w biurze. To frajda glownie dla nastolatkow i duzo Amerykanow podchodzi do swieta troche jak Polacy obecnie do 8. marca. Bez egzaltacji czy tez jakiejs ostentacyjnej niecheci. Oni lubia byc i mili i uprzejmi. Nie tylko od swieta. A czy to konwenans czy wewnetrzne przekonanie to zupelnie inna sprawa.

  67. Ściana Wschodnia zaspała, Kraków też, ale Poznań, Poznań stanął na wysokości – http://adamczewski.blog.polityka.pl/?p=428#comment-50507 .

  68. Haneczko – z dn. 15.02.2008 h: 15.50.

    Byt określając świadomość, jednocześnie jest przez nią określany: to są schlagworty uzupełniające się, czyste sprzężenie zwrotne.
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  69. Nie rozumiem, dlaczego, gdy dziecko szewca zotaje szewcem, aktora aktorem, nauczyciela nauczycielem, mówi się o szlachetnej kontynuacji, tradycji,a gdy dziecko adwokata chce zostać adwokatem , to mówi się ( krzyczy ! ) o nepotyzmie i zamykaniu korporacji ! Znam zawód od środka i większość moich kolegów ( włącznie ze mną ) nie ma żadnych korzeni adwokackich, natomiast znam tez przypadki „dziedziczenia” stanowiska urzedniczki sadowej ( pracownicy sekretariatu )

  70. Szanowny Panie Jacku,

    postanowilem Ci odpowiedziec, jako ze dzielnie sekundujac AKwz53 (to, ze potrzebuje on wsparcia wiemy wszyscy) przeprowadzasz analize zarowno merytoryczna jak i jezykowa moich wpisow.
    Opierasz sie w tej drugiej wylacznie na szacownym zdaniu AKwz53, jako ze swych umiejetnosci nie posiadasz.

    Juz tu powinienem dac sobie spokoj i poradzc nauke jezykow lub przynajmniej czytanie tekstow obcoslownych ze slownikiem.
    Ale moze nie stac Cie na kurs jezykowy lub na slownik… przepraszam jesli poruszylem czula strune.

    Zaproponuje Ci taki oto tekst, ktory pasuje i do teco co i jak piszesz oraz do tematu zasadniczego – zadanego przez Pana Redaktora Passenta.
    Tekst jest juz nieco „z wasami” (bez podtekstow!), ale ciagle aktualny:

    „I jak tu zachowac poczucie, ze to co sie teraz w Polsce wyprawia to wykladnik demokracji a nie po prostu paranoja.
    Wezmy na przyklad wzorowego syna „wszystkich Polakow”, Pana Jacka.
    Jak uslyszal lub tez jak mu doniesiono, ze w trawie zapiszczalo iz moze byc posadzony o bycie Zydem, to zaraz sie od tego publicznie zdystansowal jak od zarazy.
    Pewnie byloby podobnie gdyby ktos puscil wiesc, ze Pan Jacek jest homo, albo, ze jego dziadek byl czlonkiem armii czerwonej.
    Pan Jacek podjal wiec odpowiednie kroki i w mediach, takze tych co mowia tylko prawdziwa prawde i oznajmil, ze czje sie takim plugawym pomowieniem obrazony i upokorzony. Obrazonym i upokorzonym za nazwanie Zydem moze byc tylko ktos z nadludzi. Tyle, ze nadludzi mielismy juz kiedys w Polsce, ci nieco starsi od Pana Jacka zaznali tego na wlasnej lub rodzinnej skorze. Jesli Pan Jacek sam nie rozumie o co chodzi a ma dzieci w wieku szkolnym, niech zapyta. Jesli nie, nich pojdzie do niedawnych bliskich przyjaciol, np. do Pana Andrzeja L. lub lepiej do Pani Renaty B. (w koncu maturzystka).
    A jak Pan Jacek juz udowodni kim nie jest lub kim jest to nie pozostanie mu nic innego jak wystapic z wnioskiem do sejmu o powolanie sledczej komisji napletkowej. Komisja zas powola specjalna policje, ktora znienacka bedzie sciagac bielizne kazdemu napotkanemu Polakowi plci meskiej (pewnie by wolala zenskiej, ale coz, pech), aby ? po wczesniejszym wylegitymowaniu i zapisaniu w kartotece danych osobowych, orientacji seksualnej, tytulow ulubionych ksiazek, kontakow i adresow ? oddzielic tych co powoduja u Polaka Jacka odraze i obrzydzenie od tych co nie (tu brakuje jeszcsze wytycznych, przynajmniej oficjalnie). No coz, poniewaz z tymi bez napletkow trzeba bedzie cos zrobic, no to moze tak jakis oboz „pracy” lub „resocjalizacja”.
    Ciekawe, czy tym co zadeklaruja podpisanie Polkslisty beda przyszywac napletki?. Tylko skad je brac? Od prawdziwych Polakow ochotnikow?.
    Toz wtedy jednym cieciem bedziemy mieli w Polsce samych obrzezanych, no i co zrobic jak przeszczepy sie nie przyjma?
    A moze importowac? Jest kilka krajow na swiecie, gdzie zbednych napletkow jest od groma. Czy powstanie wtedy w Polsce narodowy bank napletkow?
    I kto zrobi na tym (nomen omen) interes?
    Bobrze by bylo, by zamim ostatecznei wysle sie Pana Jacka i policje napletkowa do boju o czystosc rasy zadbano o rozwiazanie tego palacego problemu. Przedtem trzeby bedzie tylko zapewnic swoim najwierniejszym pasy cnoty, aby w nadgorliwosci komisja i policja napletkowa w oczyszczaniu nie posunela sie za daleko.
    Ciekawi mnie tylko co bedzie, jak po takim totalnym rozliczeniu sie z tym i innymi wewnetrznymi i zewnetrznymi wrogami Jacek, i jego przyjaciele pozostana sami. Beda sobie wtedy nawzajem sciagac spodnie czy moze w poplochu przyszywac napletki?”

    Jackiem, w tym cytowanym fragmencie jest – dla niewtajemniczonych – Jacek Kurski, a sam tekst pochodzi z marca 2006, z tego Blogu.

    Szanowny Panie Jacku czy Pan i Jacek „z tekstu” to nie jest przypadkiem ta sama osoba?
    Bo w oburzeniu, jezyku i formie – to jak zdarta, za przeproszeniem, skor(k)a.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  71. Uzupelnienie:

    napisalem do Jacka:

    „Zaproponuje Ci taki oto tekst, ktory pasuje i do teco co i jak piszesz oraz do tematu zasadniczego – zadanego przez Pana Redaktora Passenta”.

    Tu powinien byc odnosnik do sasiedniego blogu, gdzie toczy sie akutat barzo ciekawa dyskusja:

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=412

    Przepraszam za niedociagniecie.

    z B.

  72. Z Berlina:

    dziekuje za zacytowanie blogu red. Passenta. Gdybys napisal to sam albo prowakacyjnie nie przyznal sie, ze to slowa Daniela Passenta, zaraz posypalyby sie gromy w Twoim kierunku;))
    Mam podobne podejrzenia co do Jacka:-)

    Blog Passenta czesto czytam -choc coraz czesciej wiecej tam publicystyki niz faktow- ale taka juz specyfika tego blogu.
    Dwukrotnie moj wpis u Passenta sie nie ukazal. Pisalam o J. Kobylanskim i O. Rydzyku z pierwszej reki, ale najwyrazniej albo bano sie oskarzenia o pomowienie samej Polityki albo… Niewazne… Pisalam o faktach bez zadnych insynuacji czy wulgaryzmow… Coz, nie zawsze warto pisac prawde najwyrazniej.

  73. Profesorowie z Torunia a sprawa polska

    Naprawdę, coś się jednak zmieniło w Polsce przez tych ostatnich parę miesięcy.
    Dziś, w wieczornych newsach telewizyjnych – wywiady z profesorami z Torunia. Sami astronomowie. Mówią o ciekawych rzeczach.
    A jeszcze parę miesięcy temu, jeśli występował profesor z Torunia, to był to zawsze prof. Zybertowicz. Ten od wykładów w ABW i od „układu”.
    Uff?

  74. Emilio Plater,

    ja lubie czasem „z podtekstami”.

    I ile masz racji piszac:
    „Oni (Amerykanie) lubia byc i mili i uprzejmi. Nie tylko od swieta.”

    Zaczyna sie od prozaicznego: „how can I help you?”
    (Dla Jacka – to znaczy „jak (w czym) moge panu/pani/tobie pomoc”).

    Ciekawe, czy Wisla uplynie az do wyczerpania zrodla czy tez wczesniej taki wlasnie styl „bezinteresownej uprzejmosci” wszczepi sie na stale w polskie wrozce postepowania.
    Bo jak na razie to mamy inne formy „bezinteresownej……..”

    Pozdrawiam
    z Berlina

    PS: juz widze krzyk, ze Amerykanie to gruboskorne gbury, pijace z puszki, plujace na podloge i jedzace palcami niedogrylowane mieso.
    I ze my, wyjechani, gloryfikujemy „narod naszych nowych Panow” – jak to poetycko ujal jeden z blogowiczow kilka dni temu.
    Najprosciej jest bowiem wierzyc w uprzedzenia innych – i brac ich opinie za swoje.

  75. WODNIK53, 18:26
    w tym konkretnym przypadku to działa w jedną stronę, bez sprzężenia zwrotnego. Ale to mój prywatny pogląd, taki skrót myślowy. Autor schlagwortu i tak nieustannie przewraca się w grobie, więc nie miałam skrupułów. Pozdrawiam równie serdecznie.

  76. Z Berlina:

    Nic dodac nic ujac.
    Ja tez czesto slysze jak to Amerykanie nie znaja geografii, ze nie potrafia jesc nozem i widelcem etc.
    Problem polega na tym, ze zagladajacy tu ludzie, to maximum 10-12% polskiego spoleczenstwa i postrzegaja swiat i ludzi poprzez wlasny pryzmat. Watpie, zeby w podkarpackiej wiosce (Z CALYM SZACUNKIEM dla Sciany Wschodniej) wszyscy wiedzieli co jest stolica Lichtensteinu albo sluchali Brahmsa, no ale pluc na innych jest b. latwo. Ja zawsze powtarzam, ze 80% oglada Polsat i slucha Disco Polo oraz kupuje „Fakt”. Stereotypy zas warto obalac. Najgorszy jest agresywny kompleks nizszosci…. i ta postawa wspolczesnego Reytana dowodzacego, ze kazdy Polak gra jak Chopin albo, ze odkrywa Wszechswiat niczym Kopernik, ze o zdobywaniu Nobla niczym Sklodowska nie wspomne. KAZDY narod ma wady i przywary, ale jakze trudno nam sie przyznac do wlasnych.
    I moge sie zalozyc, ze z Berlina, mimo posiadania drugiego paszportu-jak ja- zawsze broni polskiej sprawy.

    Na marginesie: zawsze godni podziwu byli dla mnie Albanczycy, ktory uwazaja sie za ! co najmniej ! narod wybrany. Oni to dopiero bronia wlasnej nacji;))
    Polecam WSZYSTKIM np:
    http://www.youtube.com/watch?v=PaW6qO4XY-M&feature=related

    Dyskutuja i Serb i jakis Grek, no i kilkudziesieciu Albanczykow.
    Jakby powiedzial klasyk Andrzej L. Polacy w swoich dysputach to przy nich „pikus”

    Zreszta wkrotce duuuuzo sie bedzie mowic o nowym panstwie pt. Kosowo, ktorego powstanie wcale mnie nie cieszy jako precedens w jednoczacej sie Europie, ze o marzeniach O Wielkiej Albanii juz nie wspomne.

  77. z Berlina dzisiaj o którejś tam
    Kulą w płot. Znów Cię poniosło, staraj się trzymać nerwy na wodzy i uważnie przeczytać własny tekst przed publikacją, uchroni Cię to przed głupimi błędami. Rozumiem, że od Emili nie ma co wymagać, ale Ty mógłbyś sobie sprawić płytkę z polską wersją Windows lub zainstalować polską klawiaturę.
    Co do języków, nie znam twojej wersji berlińskiego dialektu i pewnie już nie poznam, bez żalu z mojej strony. Wtrącanie obcych wyrazów do toku narracji jest zaśmiecaniem języka ojczystego. Świadczy o ubóstwie językowym, jest mało kulturalne wobec rozmówców i po prostu, plebejskie. Ciekawe, jakbyś zareagował, gdyby ktoś napisał na tym forum „ten gość z Berlina bredzi” ale w suahili.
    Nawiasem mówiąc, konieczność życiowa zmusiła mnie do posługiwania się dwoma językami, a w moim środowisku nie jest to niczym nadzwyczajnym. Wybacz, ale twoje próby popisywania się angielskim są trochę infantylne.
    Tekst o panu Jacku doczytałem do napletków. Jestem leniem i czytanie bzdur potwornie mnie nuży.
    Szkoda, że Emilia jest niewiarygodna, niektóre wpisy wydają się interesujące.

  78. Emilio,

    ciekawe, ze mmy podobne doswiadczenia z blogiem Pana Redktora Passenta.
    Mnie tez „polknelo” ostatnio pare wpisow.
    Dziwie sie nawet, ze to ostatnie poszly ale moze „ktos inny” mial dyzur.

    Masz tez racje, ze u Passenta (Pana Passenta) wiecej demagogii i wulgaryzmow. Niestety.
    Ale warto czasem tam zajrzec, by zobaczyc jak to „u Passenta” wyglada. A i Jego oststni wpis – prawda az boli.
    Ciekawe natomiast, ile osob wyleje na mnie klozet z fekaliami po moim oststnim wpisie sprzed paru minut.

    Pozrdawiam
    z Berlina

  79. Emilio jeszcze raz,
    chyba przed polnoca wolno mysle (jak wszyscy wolnomysliciele):

    Piszesz:
    „dziekuje za zacytowanie blogu red. Passenta. Gdybys napisal to sam albo prowakacyjnie nie przyznal sie, ze to slowa Daniela Passenta, zaraz posypalyby sie gromy w Twoim kierunku;))”

    Masz na mysli oryginalny wpis Redaktora czy ten o Panu Jacku?

    Bo z autorstwem tego „wklejonego” tekstu o Panu Jacku Redaktor Passent nie ma nic wspolnego.
    To moj tekst (minimalne modyfikacje) z blogu En Passant z 15 marca 2006.

    Teraz spokojnie czekam na pomyje……

    Pozdrawiam
    z Berlina

  80. Haneczko, bardzo to ważne, co napisałaś dn. 15.02.2008 h: 15.50:
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=148#comment-45234
    Nie można liczyć na świętych, ale tym bardziej trzeba dokonać rozliczenia tych nieprawidłowości i nieprzestrzegania prawa poprzednio rządzących.
    I nie należy sprowadzać tego do nieważnego problemu, do politycznych wojen i zemsty. To ma głębszy sens na przyszłość. By następcom nie przyszło zbyt łatwo skorzystać z przetartych właśnie ścieżek, a nawet dobrze już udeptanych 🙁

  81. Jacku
    dla jasnosci , jestem ostatniom osoba ktora gotowa jest bronic Jaroslawa i Lecha K. czy nawet Adolfa H. Gotow jestem chronic godnosc malarzy pokojowych przed kreatywnoscia piszacego z Berlina i przyrzekam ze nie bede przebieral w slowach.
    Opuszczajacy Kraj w latach 80-tych w wiakszosci zegnali sie slowami : precz z tego syfu , nigdy wiecej. Po latach ” nabrawszy dystansu ” a tak na prawde ” najadlwszy sie wszelkich rozumow ” produkuja sie piszac lekka reka a jacy to , a siacy to sa polacy i czego to im jeszcze brakuje zeby dogonic murzynow . Jeden z nich wkleja w swoje nowe teksty fragmenty starych aby czytajacy mogli sobie zapamietac jego mysli po wsze czasy . Masz absolutna racje ze wtracanie obcych slow zalatuje wiocha , czyli inaczej prowincja a wiadomo ze prowincjonalizm jest jedna z najgorszych wad polakow dostrzegana przez pobratyncow ktorzy „nabrali dystansu”.
    Ps.
    Hitzkopf- oznacza goraca , rozpalona glowe
    Nicht alle Tasse im Schrank-w doslownym tlumaczeniu :nie wszystkie filizanki w szafie , a oznacza to w mowie potocznej zle poukladane w glowie.

  82. SZANOWNA PANI REDAKTOR,

    czy nie pora byłaby naświetlić kolejny, porażający sukces rządu PO, jakim jest ugoda z Eureko??

    http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,77367,4932985.html
    http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,77367,4933478.html
    http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4933883.html

    Wszak oddanie PZU Eureko oznacza upadek kolejnego bastionu kaczofaszyzmu i zwycięstwo wolnego rynku nad etatystycznymi kaczymi zapędami, nieprawdaż?

  83. Pani Janino, Pani się nie przejmuje Uchachanym. Człowiek daje linki i nawet sam nie umie ich przeczytać i wyciągnąć wniosków. Ja go znam z blogu Pana Waldemara Kuczyńskiego. Szkoda czasu.

  84. Pani Redaktor! Blogowicze! Wiele piszemy o potrzebie rozliczania (wyciągnięcia odpowiedzialności) za nadużywanie władzy przeciw obywatelowi jako ważnemu czynnikowi edukującemu i prewencyjnemu w zapobieganiu bezprawiu organów i instytucji Państwa. Ja też podpisuję się pod tym postulatem!! Zastanawiam się tylko jak rozliczać niekompetencję i głupotę w wielu obszarach i jak jej zapobiegać? Edukacja jasne. Tylko „wyedukowane racje” jak na razie nie mają szans z większością głosów oczywiście. Tak w wymiarze wyborów jak i stanowienia ustaw i uchwał.Pozdrawiam.

  85. Podzielam w pełni Pani rozterki dotyczące prokuratury, ale tym bardziej nie mam wątpliwości, że rozdzielenie jej od ministerstwa sprawiedliwości jest bezwzględnie konieczne.
    Niebezpieczeństwa, które Pani tu wyraża, są od dłuższego czasu także w moim pojęciu bardzo istotne, dlatego nie rozumiem, dlaczego dla Pani jest oczywiste, że ?….prokuratura, choćby realizując politykę państwa zawsze będzie politycznym narzędziem tej polityki…?. Uważam takie podejście za z gruntu błędne i szkodliwe, bo w moim pojęciu prokuratura, nie ma prowadzić żadnej polityki, tylko strzec prawa. Niech politycy realizują swoją politykę. Niech tworzą prawo, które im w tej realizacji pomoże. Niech potem prokuratura strzeże tego prawa, jeśli już zostanie uchwalone, ale nigdy odwrotnie – nigdy nie może być tak, żeby prokuratura miała być ?politycznym narzędziem tej polityki?!
    Gdyby tak było, to znaczy, że z góry dopuszcza się możliwość politycznego wpływu na prokuraturę i domagania się takiej interpretacji przepisu, żeby było politycznie korzystnie dla akurat rządzącej partii. Zdecydowane odcięcie prokuratury od bycia ?politycznym narzędziem?, zmusi partie – zarówno rządzące, jak i opozycyjne – do stanowienia prawa, które nie będzie mogło być różnie interpretowane, w zależności od aktualnej koniunktury politycznej, a prokuraturę do wykonywania tego prawa, bez względu na opinie polityków, czy raczej politykierów.

    Pani Janino. Moje zdanie o prokuratorach, jest jeszcze ostrzejsze, od zdania Pani.
    Sądzę, że prokuratorami – niestety – zostają najgorsi absolwenci prawa. Najgorsi pod względem naukowym, fachowym, ale także moralnym.
    Aplikacje sędziowskie, adwokackie, czy radcowskie, są bardzo trudne, a po ich uzyskaniu, trzeba pracować bezpośrednio z ludźmi, co jest jednak ogromną i ważną przyczyną konieczności trzymania wysokiego poziomu. Klient radcy prawnego, czy adwokata, ocenia swojego przedstawiciela w jego działaniach na rzecz tegoż klienta. Sędzia też musi się liczyć z opinią sali, dziennikarzy, rodzin podsądnych… Jasne, że w razie skargi na adwokata, radcę, czy sędziego, ich koledzy, sądy zawodowe, korporacje w ogromnej większości spraw, stają po ich stronie i bronią do upadłego nawet w jaskrawo zawinionych sytuacjach. Ale jednak jest to sytuacja bardzo niekomfortowa dla takiego prawnika, więc z całą pewnością, z reguły unikają oni wikłania się w niepewne układy.

    Prokurator ma już na wstępie tę przewagę, że jego praca dotyczy głównie przestępców. Publiczność na sądowej sali, rodziny ofiar, media, są z reguły do nich nastawieni pozytywnie, bo przecież oni oskarżają tych okropnych kryminalistów. Prokuratorowi wolno nazwać oskarżonego przestępcą jeszcze przed wyrokiem, wolno mu wmawiać oskarżonemu, że ma na niego niezbite dowody (choć w rzeczywistości nic w aktach nie trzyma się kupy), które zapędzą oskarżonego na lata do celi, więc lepiej dla niego będzie, jeśli się od razu przyzna i poprosi o dobrowolne poddanie się karze….
    To prawda, że oskarżony może nawet kłamać w swojej obronie, ale i prokurator może się posługiwać podłymi metodami, żeby tylko skazać podejrzanego. I tak właśnie prokuratorzy robią, nie ponosząc żadnej odpowiedzialności nawet, jeśli oskarżony ostatecznie zdoła się oczyścić z zarzutów. Wszystkie brednie, przekłamania, fałszywe dowody, którymi podpierał się prokurator w trakcie procesu, idą w zapomnienie, a niedawny oskarżony, który okazał się niewinny, choć moralnie zgnębiony, poniżony, stłamszony, jest jednak szczęśliwy, że udało mu się wyjść z tego dramatu i też raczej zapomina oskarżycielowi upokorzenia, niż je rozpamiętuje.
    W każdym razie, opisane sytuacje, plus zawodowa fałszywa solidarność, powodują, że najgorszy nawet prokurator może się czuć całkowicie bezkarny. Mieliśmy niedawno nagłośniony przez media przykład prokuratora, który złapany na gorącym uczynku przyjęcia łapówki, nadal pracował w zawodzie i był nietykalny.

    Dotychczasowy stosunek podległości prokuratury pod politycznymi ministrami aktualnie rządzących partii, powodował, że ci służalczy, strachliwi, lizusowscy, dążący do zaszczytów, i z natury swej leniwi prokuratorzy, dbali o swój obraz w oczach politycznych mocodawców, a nie o fachowość, bezkompromisowość i dobry wizerunek w społecznym odbiorze. Od czasów komuny, poprzez Lecha Kaczyńskiego, Jaskiernię, aż do Ziobry, kiedy to doszli do szczytów służalczości, z pełnym oddaniem poświęcali własny honor dla kolejnych szczebli karier. Teraz też lekko zagubieni i zdezorientowani brakiem szczegółowych instrukcji politycznych, starają się przynajmniej odgadywać, czym by się nowej władzy przypodobać. Głównym powodem zarówno działania, jak i zaniechania działań prokuratorów, jest więc nadal służalczość i strach. Strach przed polityczną oceną aktualnie rządzącej formacji politycznej.

    Czy jest zatem możliwe zdecydowane i ostateczne oddzielenie prokuratury od polityki?
    Uważam, że jest możliwe i konieczne, i może się udać, ale pod warunkiem, że wspomniane prokuratorskie strachy i potrzeba kariery zostaną w prawie ukierunkowane we właściwy sposób. Karierę prokurator ma robić w wyniku swojej fachowości, a bać się zawodowej, a nawet karnej odpowiedzialności za popełnione błędy, czy wręcz nadużycia.

    Kariera w prokuraturze musi być ściśle związana z wynikami pracy. Nie może być politycznych awansów rozdawanych przez ministra, czy nawet prezydenta. Oczywiście minister, lub prezydent powinien wręczać nominacje wybranym osobom spośród kilku kandydatów na kolejne szczeble kariery, ale kandydaci do awansu, muszą być zasłużeni w zawodzie i wybierani przez samych prokuratorów.
    Za przegrane przed sądem sprawy, za nadużycia dowodowe, za doprowadzenie sprawy do sądu mimo bardzo słabych dowodów, prokurator musi ponosić konsekwencje. Poważne, ale przynajmniej takie, że nie będzie awansował.
    Muszą się skończyć areszty wydobywcze. Areszt zasądzony na wniosek prokuratury, mógłby być przedłużony na kolejne trzy miesiące, ale już kolejny wniosek o przedłużenie, najpierw musiałby być szczegółowo sprawdzony przez prokuraturę nadrzędną prowadzącej sprawę, a potem rozpatrzony przez inny sąd, zaś następny wniosek o areszt w tej samej sprawie, musi być bezwzględnie ostatnim i konczyć się albo postawieniem zarzutów, albo wypuszczeniem oskarżonego, a w takim wypadku odsunięciem prokuratora nie tylko od tej sprawy, ale także innymi konsekwencjami.
    Prokuratorzy muszą się kogoś, lub czegoś bać, bo inaczej, robią sobie z prawa rozgrywki, w których ich własny interes jest najważniejszy.
    Ja wolę, żeby bali się sztywnego przepisu, który rozliczy ich pracę i żeby liczyli się ze sztywnym przepisem, który określi możliwość ich awansu, a nie, żeby o ich karierze decydował jakikolwiek polityk.

    Ale do tego, żeby pokusić się o takie myślenie i doprowadzić do ustanowienia takich przepisów, to nasi politycy chyba jeszcze nie dorośli.

  86. Panie Jacku,

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=148#comment-45257

    w jednej z najstarszygch gier strategicznych – „zatapianiu statkow” czyli w starej dobrej grze „w okrety” nalezyaloby po Twoim wpisie stwierdzic ze Twoj flagowy okret zostal – trafiony i zatopiony.

    I nie musisz przy okazji pisac obrazliwie o Emili Plater – chocby z racji faktu, ze to i dziewica i patriotyczna bohaterka!

    Zycze powodzenia w poslugiwaniu sie dwoma opanowanymi jezykami – polskim i łaciną … kuchenną. Jak piszesz – w Twoim środowisku nie jest to niczym nadzwyczajnym.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  87. Akwz53

    przykro mi, ale niemieckiego te jeszcze musisz sie pouczyc! Gdzies tam Ci piszczy, ale gdzie i co?

    Proponuje np. EMPiK, Lingwiste albo inna znana instytucje.

    Jedno trzeba Ci przyznac – w obelgach jestes – obok Jacka – mistrzem tego blogu. Szkoda, ze Pani Redaktor Paradowska w tej kategorii nie przyznaje nagrod.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  88. Czarny.humor, 14:00
    Przecież teoretycznie prokuratura jest apolityczna. Tylko że u nas jakoś tak sie dzieje, że teoria sobie, a praktyka sobie. Pisałam już o tym – nie widzę prawnych metod, żeby to zjawisko uległo zmianie. To bardziej kwestia obywatelskości, kultury (nie tylko prawnej) niż przepisów. W tej dziedzinie to my dopiero zeszliśmy z drzewa, jeszcze nawet nie wiemy, które łapy są zadnie, a które przednie.
    Manna, 12:36
    no właśnie, jak rozliczać. Niby najlepszą do tego okazją są wybory, ale przecież widzisz jak wygląda dzisiaj sejm. Całkiem sporo ktosiów głosowało na Kaczyńskiego, Brudzińskiego, Jurgiela etc. Znaczy opinię publiczną mamy z głowy. Pozostaje Temida, ale jestem smętnie pewna, że prędzej doczekam Sądu Ostatecznego. A nawet gorzej – przez długie lata będę oglądała Ziobrę w ławach poselskich, a nie zobaczę go na ławie oskarżonych, choćby za to, co zrobił z Wołoską i z transplantologią.

  89. Niezbadane są wyroki boskie i ….. decyzje prokuratury.
    Niedawno, kilka dni temu media podały, że prokuratura, która prowadziła postępowanie w sprawie zbadania legalności zastosowania „prowokacji” wobec B. Sawickiej (wyleciało mi z pamięci, która to prokuratura była) umorzyła postępowanie nie dopatrzywszy się naruszenia przepisów prawa. Motywów tej decyzji media nie podały.
    Dzisiejsza „Wyborcza” informuje, że w znanej sprawie „prowokacji” zastosowanej przez białostocką policję wobec kardiochirurga tamtejszego Szpitala Klinicznego ( podobnie jak w sprawie Sawickiej – chodziło o wręczenia łapówki z powodzeniem) krakowska prokuratura zamierza oskarżyć 7 osób, w tym trzech funkcjonariuszy policji. Zarzuty dotyczą, między innym, bezprawnego wykorzystania instytucji kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej.
    Mimo odmienności szczegółów, osób i okoliczności – podobieństwo obu sytuacji tj. legalności bądź braku legalności instytucji prowokacji zdaje się być uderzające. W obu przypadkach stworzone zostały sytuacje skłaniające ludzi do wzięcia łapówki; inaczej mówiąc – stworzono sytuację korupcyjną i wplątano w nią niewinnych ludzi (winnymi stali się z chwilą przyjęcia łapówki). W sprawie lekarza z Białegostoku prokuratura dopatrzyła się nadużycia prawa. W sprawie Sawickiej nie dopatrzyła się niczego nagannego. Dziwne to jakieś.
    PS. Tak mi się to skojarzyło, skoro mowa o prokuratorach.

  90. Znajomość języków obcych nie jest obecnie w Polsce czymś nadzwyczajnym. Jeśli podejdziesz na SGH, prawie każdy student zagada w dwóch językach, podobnie uniwerki, czy olbrzymia grupa wyjeżdżających. Pracownicy dawnych central h.z. nie stanowią zwartej grupy zawodowej jak lekarze czy nauczyciele, a wśród nich znajdziesz osoby znające po trzy i więcej języków. W każdym hotelu swobodnie porozumiesz w większości języków europejskich. Dziennikarze. Jest też spora grupa uzdolnionych lingwistycznie, dla których nauka języków jest pasją. Ty ze swoja znajomością dialektu berlińskiego, naprawdę nie jesteś kimś nadzwyczajnym. Natomiast uwaga o dwóch językach jest albo zgryźliwie płaska i naiwna, albo świadczy o niezrozumieniu tekstu. Uczysz się u Emilii? Chyba „may I help you?” Podana przez Ciebie fraza jest czytankowo śmieszna.
    Rozmowa z Tobą przypomina konwersację z facetem twierdzącym, że ziemia jest płaska. Na każdy argument odpowiada:
    -Jesteś głupi i mnie obrażasz.Ziemia jest płaska.
    Po paru próbach należy odpowiedzieć:
    -Tak Misiu z Berlina, jest płaska i jeszcze zagięta na rogach do góry.

  91. Emilia Plater,
    Dziękuję za cenne informacje. Zdaję sobie sprawę z ogromnego zróżnicowania stanowych systemów prawno- instytucjonalnych w ramach federacji. Ale moja wiedza jest mocno niepełna.
    Miałm tego świadomość podając przykład ograniczenia prokuratorskiej niezależności nawet w przypadku prokuratury, której kierownictwo ma silny mandat wyborczy.
    Twoje dodatkowe informacje przyjmuję z tym większą wdzięcznością, gdyż są dodatkowym argumentem za odrzuceniem specjalnego statusu prokuratury w naszym systemie sprawiedliwości.

    Manna,
    Zręcznie rozprawiłaś się z Grzegorzem, którego wpis wygląda na skargę dziennikarza, na którego doniesienia czytelnicy zareagowali obojętnością.
    A czego się dziennikrze spodziwają? Zbyt wiele juz przeżyliśmy dowiedzionych przez sądy humbugów, by nie nabrać rezerwy do medialnych zarzutów.

    Czarny.humor,
    Fakty potwierdzają niestety Twoją diagnozę. A ponieważ masz rację to zapowiadana korporacja może okazać się lekarstwem gorszym od choroby.

    Szanowna Pani Redaktor,
    Prokuratorską samowolę może ograniczyć likwidacja , moim zdaniem niekonstytucyjnego, przepisu pozwalającego na odebranie podejrzanemu prawa zapoznania się z zebranymi przeciwko niemu dowodami.
    Zgodnie z KPK przepis taki miał być stosowany w szczególnych wypadkach. Problem w tym, że o jego zastsowaniu decyduje wyłącznie prokurator. A dla niego każda sprawa jest szczególna.
    Stosowanie zaś tego przepisu znosi na czas postępowania przygotowawczego prawo do obrony, a prokuratorom pozwala na postawienie zarzutów praktycznie każdemu. Albowiem kiedy po kilku latach akt oskarżenia trafi do sądu a akta sprawy do podejrzanego i jego obrońcy, prtokurator stawiający absurdalny zarzut zdąrzy już kilka razy awansować, lub zmienić prokuraturę. A wtedy inny już będzie za niego w sądzie swiecić oczami.
    Wystarczy ta jedna zmiana w KPK i już byłoby lepiej. Reorganizacja to ostateczność, a mimo to, często wykorzystywany unik zarzadzających.
    W starym dowcipie rady dla nowego dyrektora wyglądają następująco:
    zwal wszystko na poprzedników, a jak to nie wystarczy, zrób reorganizację.
    Z wyrazami szacunku

  92. Kilka faktow na dzis:

    Minister sprwiedliwosci powiedzial, ze moze bedzie projekt ustawy o rozdziale stanowisk.
    Prezydent zapowiedzial, ze kazda tako ustawe zawetuje.

    Prezydent ma natomiast niespotykana szanse wykreowac sie na Boga uniewinniajac skazanego w antypolskim spisku Jakuba T.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4934263.html

    Rownoczesnie PiS podejmie kroki medzynarodowe w obronie polskiej integralnosci i demokracji
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4934263.html

    gdyz w Polsce szerzy sie hitleryzm
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4934382.html

    W miedzyczasie pan prezytent cichcem pojechal na Litwe bratac sie z dawnymi sojusznikami spod Grunwaldu
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4934382.html
    nie wspomina jednak o Grunwaldzie ani slowa, bo ta dawna historia jest rana na ciele Litwy, a Jagiello jest tam uwazany za sprzedawczyka.

    Do tego rozpetala sie nowa wojna informacyjna
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4934207.html
    i na dodatek niektorzy uwazaja, ze tego nieszczesnego satelite PO specjalnie „napuscilo” na palac prezydencki i dlatego ministerstwo obrony tak dlugo zwlekalo z ostrzezeniem.
    Dopiero pan Kaminski (od prezydenta) wykryl ten niecny spisek (analizujac doniesienia mediow) i polecil prezydentowi czym predzej wyjechac na Litwe.

    Poniewaz nieuki z NASA nie potrafia przyzwoicie okreslic przyblizonego czasu spadku tego PO-wskiego sateliratnego zlomu (moze w lutym, a moze w marcu) nalezy sie spodziewac, ze jesli prezydent wogole wroci, to przez nastepne miesiace nie wyjdzie z bunkra.
    Moze i lepiej…..

    Nie wiadomo, czy sie z tego wszystkiego smiac, czy plakac….

    Pozdrawiam
    z Berlina

  93. Przeczytajcie uwaznie to, co mowi szef Biura Bezpieczenstwa Narodwego
    (czyli ten, co za Was z bunkra – oprocz prezydenta – odpowiada):

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4934382.html

    „Stasiak: Problemem jest to, że wiadomość najpierw dotarła do mediów.
    Zdaniem Stasiaka, problem polegał na tym, że zanim wiadomość na temat satelity dotarła do niego – dotarła najpierw do mediów. „Ale to jest problem trochę innej natury” – zaznaczył. „Wycieki informacji się zdarzają” – dodał.”

    Czy pan szef zapomnial, ze chodzi tu o amerykanskiego satelite, o ktorym amerykanie poinformowali oficjalnie CALY SWIAT juz kilka tygodni temu.
    Podali tez w miare dokladnie obszar w ktorym ew. szczatki moglyby spasc i ze, jak bedzie trzeba, (o ile nie spali sie przy niekontrolowanym wejsciu w geste warstwy atmosfery) to go zestrzela.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Prosze pamietac, ze ten satelita jest kilkanascie razy mniejszy od promu kosmicznego, ktory spalil sie nad Texasem rozpadajac sie na kawalki – nikomu (poza zaloga) nie robiac krzywdy?

    Ale wedlog pana szefa BBN – z polskich mediow znowu „cos niekontrolowanie wycieklo”.

    Moja teoria spiskowa z poprzedniego wpisu zdaje sie niespodziewanie potwierdzac!

    A mnie sie wydaje, ze jedyne, co naprawde wycieklo, to resztki rozumu pana szefa Biura Bezpieczenstwa Narodowego. Ale, zeby cos wyciekalo, musi najpierw gdzies byc… Sadzac po skladzie BBN to z tym „gdzies byc” moga byc spore klopoty..

    Bo jesli takiej jakosci sa informacje na podstawie ktorych dziala i reaguje polskie BBN, to radze Wam wszystkim uciekac jak najdalej.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  94. Pani Janino,
    gratuluje dobrego tekstu o słuzbach i wywiadu z min.sprawiedliwosci. Obie sprawy sa dla obywateli bardzo wazne i wymagaja zdecydowanego załatwienia przez Tuska. Reformom obu dziedzin musi przyświecac idea ochrony wolności obywatelskich i praw. Równolegle nalezy zdecydowanie zliwkwidowac „panstwo PIS”, a jego twórców sprawiedliwie osadzic. Uwolnienie prokuratury od biezącej polityki, przy zapewnieniu odpowiedniej kontroli instytucjonalnej jest konieczne i zda egzamin. Z pewnością będziemy bezpieczniejsi. Prof Cwiąkalski robi dobre wrazenie i zycze mu jak najlepiej, chociaz jest z Krakowa, a nieszczęsni bracia z mojej Warszawy. Te wszystkie bzdury wygadywane dzisiaj przez pisowców tylko ich pograżąja. Dlatego trzeba ich głupote i ciemnote pokazac ludziom w całej okazałosci. To jest rola sądów i mediów.Jest jeszcze jedna super wazna reforma ustrojowa do wykonania. Należy zlikwidować powszechne wybory prezydeckie i ograniczyc uprawnienia głowy państwa. Trzeba bezwzględnie przyjąc rozwiazanie niemieckie, czy czeskie. Są tańsze, efektywniejsze i zabezpieczają zdolnoś rządu do sprawniejszego działania. Obecny model napisła sobie pan Kwasniewski, ale on był gosć z klasą i wzmaniał Państwo, a nie osłabiał i nie kompromitował jak obecy gospodarz pałacu.
    Polacy z uporem maniaka zawsze chca się zasadniczo róznic od innych, z powodu wrodzonych kompleksów, a zwłaszcza niskiej samooceny. Trzeba taka postawę wreszcie odrzucići przyjać rozwiązania ustrojowe wypracowane i sprawdzone gdzie indziej. W gospodarce swiatowej np. zaledwie 5% wszystkich nowych rozwiazań organizacyjnych sprawdza sie w praktyce. Pozostałe 95% wdrazanych rozwiązań to kopiowanie juz istniejących. Korzysta się po prostu z wielkiego doświadczenia innych. A tzw. kreatywni ludzie /np. nasi bracia/ w 95% rozawalaja firmy, a zaledwie zalewi 5% z nich osiaga sukces. A więc kopiujmy od innych . bo szkoda czasu na własne wymyslania prochu. Dlatego wyodrębnienie prokuratury z min. sprawiedliwosci jest słuszne, bo sie w Europie sprawdziło. Rozczrowuje mnie pani prezydenty wWarszawy. Niestety jest raczej osoba bez charyzmy i zdolności przywódczych. Taki sobie urzednik. Ostanie jej pomysły na centrum miasta ją kompromituja. Powinismy miec spec ustawe o Warszawie, tak jak Niemcy o Berlinie, którzy kosekwentnie robią z tego miasta metropolie światową. „Berlinale” to tylko przykład.
    pozdrawiam

  95. Z Berlina!
    To, że US193 krązy sobie jak i gdzie tylko chce, to wiadomo odkąd Amerykanie (oczywiście nie wszyscy) powiedzieli o tym , że nie mają nad nią kontroli. Więc od grudnia 2006. O tym, że spadnie wiadomo też od tego czasu, amatorzy obserwują od roku, kilka razy głosno było w mediach (ostatnio pod koniec stycznia tego roku) . Gdzie akurat teraz sie znajduje (na tle ziemi) mozna sobie po ogladac na stronie http://www.n2yo.com/?s=29651 . To co w piatek podano to to, że mogą spaść szczątki na Polskę (a całośc ma wielkości autobusu miejskiego nieprzegubowego i leci sobie jakies 7 km/s) i o to się klócą.

    Pozdrawiam

  96. Optymisto,

    Piszesz:
    „Powinismy miec spec ustawe o Warszawie, tak jak Niemcy o Berlinie”…..

    Otoz Niemcy nie maja ustawy o specjalnym statusie stolicy kraju.
    Spieraja sie o to juz od dluzszego czasu, jako ze ustawa o Landach (Niemcy sa Republika Landow, dlatego BRD – Bundesrepublik Deutschland, RFN – Republika Federalna Niemiec) nie dopuszcza ustanowienie uprzywilejowanego statusu jednego Landu nad innymi. Nawet, gdyby tym Landem byl Land Berlin – czyli stolica.
    Dopiero niedawni – praktycznie po ostatnim posiedzeniu G-8 w Heiligendamm – znow odrodzila sie dyskusja, ze Landy nie moga ponosic kosztoe reprezentacyjnych Bund(u) – czyli panstwa.
    Dlatego tez ciagle dyskutuje sie, kto bedzie ponosil koszty zwiazane ze zwiekszeniem bezpieczenstwa gosci zagranicznych (politycznych, ale takze Berlinale), sluzb i np. sprzatania, etc. Do tego dochodza koszty reprezentacyjne innej natury, np. utrzymanie Opery Narodowej (Deutsche Oper).
    Berlin jako miasto jest – bankrutem.
    Takie sa realia – zanim podasz przyklady do nasladowania, warto sie z nimi zapoznac.

    Pozdrawiam
    z Berlina
    Land Berlin j

  97. Jak trudno rozdzielić włos na dwa! no, własnie. To oczywiste, że prokurator dba o interesy tego, kto ustanowił prokurę, czyli Państwo. Kiedy państwo wchodzi w spór prawny z obywatelem jest stroną, a prokurator tej strony „adwokatem”. Jak sąd ma być niezawisły, kiedy wisi u klamki tego samego nadzorcy: ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w jednej osobie? Dlatego, jak sądzę, dobrze ugruntowane systemu demokratyczne nie tolerują łączenia tych funkcji., a systemy o skłonnosciach i praktyce totalitarnej – tak. Rząd, który jednocześnie będzie nakłonić są i prokuraturę do tego, ćo dla władzy korystne będzie miał trdudniej przy rozdzieleniu stanowisk, niż np. miał p. Ziobro.

  98. Errata do poprzedniego tekstu:
    oczywiście powinno być zdąży a nie zdąrzy.
    Przepraszam za ortografię.

  99. a tymczasem za granicą:
    http://wiadomosci.onet.pl/1693804,12,1,1,item.html

    Prezydent Portugalii Anibal Cavaco Silva wyraził „głęboką obawę”, że jednostronne ogłoszenie niepodległości Kosowa wywoła efekt domina.
    – Nikomu nie podobają się tego rodzaju jednostronne proklamacje – oświadczył Cavaco, który rozmawiał z dziennikarzami podczas podróży do Jordanii, dokąd udał się z oficjalną wizytą.

    Przed efektem domina po zapowiedzianej na niedzielę proklamacji niepodległości Kosowa ostrzega także były dowódca sił NATO w Kosowie, włoski generał Fabio Mini.
    – Jeśli ONZ uzna tę jednostronną deklarację niepodległości, pojutrze poczują się uprawnieni do tego samego Irlandia Północna, Baskowie w Hiszpanii, Czeczeni, Katalończycy itd. – powiedział gen. Mini w wywiadzie opublikowanym w sobotę na łamach największego włoskiego dziennika „Corriere della Sera”.

    Zdaniem generała, uznawanego za jednego z najlepszych znawców sytuacji na Bałkanach, „pierwszymi, którzy wykorzystają proklamowanie niepodległości Kosowa, będą bośniaccy Serbowie, którzy spróbują dokonać secesji części republiki Bośni i Hercegowiny, do czego zmierzał Slobodan Miloszević.”

    Gen. Mini mówił w wywiadzie dla „Corriere della Sera”, że „nie pojmuje pośpiechu wspólnoty międzynarodowej” w tej sprawie. – Ta proklamacja – uzasadnia dalej swą tezę włoski ekspert wojskowy – anuluje prawo międzynarodowe oparte na suwerenności państw.

    – Suwerenności – dodaje Mini – w którą nie wierzą Stany Zjednoczone, co zademonstrowały w Iraku.

    ALLELUJA, NARESZCIE KTOŚ ZACZYNA MYŚLEĆ

  100. Pani redaktor, większość prokuratorów to urzędnicy, pozwalający się tak traktować zwierzchnikom i wykonujący ich polecenia. Inna rzecz, że co do kompetencji niektórych przynajmniej prokuratorów mogę mieć wątpliwości, wiedząc, jakie osoby (moi koledzy ze studiów prawniczych) do prokuratury się dostawały. Rozdzielenie funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości niewiele więc zmieni, jeśli się nie zmieni mentalności szeregowych prokuratorów oraz ich zwierzchników. Podzielając Pani wątpliwości (nie mam ostatecznie sprecyzowanej koncepcji, jak powinna wyglądać pozycja ustrojowa prokuratury), uważam, że przeprowadzając reformę na gorze, ale nie zmieniając (jednocześnie, a może przede wszystkim) dołów, niewiele się osiągnie, a ryzyko jest spore. I na koniec: prezydent zapowiada zawetowanie ustawy oddzielającej funkcje prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości. Ale Sejm, skoro tę koncepcję popierają PO, PLS i LiD, jest w stanie to weto szybko odrzucić. Natomiast znacznie bardziej bolesną dla koalicji bronią prezydenta może być zaskarzenie ustawy przed jej podpisaniem do Trybunału Konstytucyjnego. Nie wiadomo, kiedy TK sprawę rozstrzygnie (ostatnio sprawność TK wyraźnie spadła, sądząc po liczbie wyznaczanych rozpraw), a przecież do czasu rozstrzygnięcia ustawa jest w zawieszeniu (nie obowiązuje). Poza tym rozstrzygnięcie TK co do meritum też jest niewiadomą, bo Konstytucja o prokuraturze w zasadzie milczy. Ale na przykład w oparciu o art. 2 Konstytucji (zasada państwa prawnego) można juz wyinterpretować wiele…

  101. Optymisto
    radze obserwowac rozwoj afery oszustw podatkowych w Niemczech , ktora rozpoczela sie od rewizji w domu i biurze szefa niemieckiej poczty Zumwinkela . Wpominalem o tym w czwartek.
    Okazuje sie ze niemiecki wywiad odkupil dane o katach w bankach Lichtensztajnu osob prominentnych z polityki , gospodarki , kultury i sportu. Kat na ktorych zgromadzone sa nieopodatkowane pieniadze . Wg. prasy zaplacono za CD-ROM z danymi o nielegalnych katach 5 mln eur. Od kogo kupiono naturalnie jest tajemnica , ale wyszlo na jaw ze juz w 2005 korzystajac z informacj o tychrze katach probowano szantarzowac niektorych ludzi . Czy byla to mafia czy tajne sluzby innych panstw nie wiadomo . Przynajmniej na razie. Jakie skutki mogl miec skuteczny szantarz nie sposob sobie wyobrazic poniewaz inne cele ma mafia a inne tajne sluzby majace w wizjeze sfere militarna i gospodarcza , ale rowniez aspirujace do wplywania na polityke w skali globalnej. Przebakuje sie o wywiadzie o ktorym wiadomo ze wiecej laczy go z mafia niz dzieli. Do szmuglowania pieniedzy sluzyly fundacje majace siedzibe w Lichtensztajnie.
    Dochodzenie prowadzi prokuratura w Bochum. Dane zgromadzone na CD-ROM nie mogly wystarczylc do dostarczenia niepodwazalnych dowodow. Do uzyskania potwierdzenia w bankach potrzebne byly kanaly dyplomatyczne i dzialana politykow.
    O tym ze pieniadze ludzi wplywowych wyciekaly do enklaw podatkowych wiedziano od dawien dawna. Sprawy jednak zaszly tak daleko ze proceder ten i wszystko co wokol niego zaczelo sie dziac moglo naruszyc stabilnosc panstwa.
    Przyklad ten pokazuje ze sa sytuacje w ktorych prokuratura , wymiar sprawiedliwosci , polityka , wywiad wspolpracuja ze soba skutecznie nie robiac szumu wokol siebie. Ale jest to mozliwe w panstwie prawa .

  102. Olhado!
    „Prezydent Portugalii Anibal Cavaco Silva wyraził ?głęboką obawę?, że jednostronne ogłoszenie niepodległości Kosowa wywoła efekt domina

    ALLELUJA, NARESZCIE KTOŚ ZACZYNA MYŚLEĆ”

    Otóz to, że cała sprawa ma drugie, trzecie, czwarte i piate dno (i cholera wie ile jeszcze) o tym wie każdy przecietny czytelnik prasy na świecie. Tylko i wyłacznioe polskie media (w tym Przegląd i Trybuna) bredzą w nieskończoność na temat bohaterskiego, miłującego pokój i pracowitego narodu albańskiego który tak długo zrzucał z siebie jarzmo wstrętnego komuno-nacjonalisty Mlosevicia, aż się za nim ujeła tajemnicza organizacja o nazwie „Społecznością Międzynarodowa”, organizacja co prawda przez nikogo nie wybierana, bez adresu i bez telefonu ale mająca prawo arbytralnie decydować o tym kto jest B a kto jest Aa, jakie państwa mozna i należy podzielic a jakie dzielić nie wolno, jakie narody mają prawa inne wypędzić z ziemi gdzie od setek lat mieszkali a wypędzonych uznać za sprawców wypędzenia, wypowiadać wojny itd. Sprawa jest taka absurdalna, że MUSI być prasa polska jednogłośna, bo inaczej by ludzie zaczęli domyslać się, że coś jest nie tak. Nawet o tym, że istnieją na świecie jakieś odmienne opinie informuje się, gdy już się nie ma wyboru.
    Nie czytałem w polskiej prasie ani słowa o głosej aferze, gdy wyszło na jaw, że „stanowisko” UE został napisany w Departamecie Stanu USA przez drugorzędnego urzędnika (nawet jesli jest stałym wyznaczonym partnerem do rozmów naszym MSZ,pozostanie tylko urzędnikiem i to nie najwazniejszym) ani o akcji aktorówamerykańskich ani o kilku innych spraw, któredaliby coś do myslenia czytelnikom,że sprawy nie są bynajmniej takie jednoznaczne

    Pozdrawiam

  103. Dzieki za feetback w sprawach wzorców niemieckich. Niemcy ostatnio poruszani sa skanadalami w zarządach wielkich korporacji np. u Simensa, VW czy ostatnie w Deutsche Post. Wiadomo, ze gospodarka rynkowa nie jest i nie bedzie pozbawiona wpływów politycznych, korupcji czy innych negatywnych zjawisk. Tak było jak swiat swiatem. Zwłaszcza tam gdzie w gre wchodzą duże pieniądze, przywileje korporacyjne, bonusy, odprawy itd itp. Dochodzi tez globalizacja. Wazne jest jednak, że to własnie panstwo prawa potrafi sobie z patologiami radzić. Istotną rolę odgrywają tu też media, reprezentujace zasadniczo odmiennie niż w Polsce interes publiczny, a nie jakiejś tam partii. Przypomnijmy sobie też casus kanclerza Kohla i jego koniec z „”zaledwie” 2 mln DM w kasie CDU w tle . W niesławie odszedł człowiek, który współuczestniczył aktywnie w ustalaniu nowego ładu w Europie i miał zasadniczy wpływ na nasza obecna sytuacje. Możnaby powiedziec, że przeciez te 2mln to drobiazg A jednak.. Przykładów działania państwa prawa mozna by znaleźc bez liku. Polska ze swoim barbarzyńskim przestrzeganiem prawa jest niestety oddalona od tych standardów bardzo daleko. Dlatego kopiowanie tego co dobre, co wypracowali i sprawdzili inni uwazam za podstawowe zadanie i jak rozmiem min. Cwiąkaliski ma takie zamiary. Oby był kosekwentny i cierpliwy.
    Bardzo chciałbym, aby status Warszawy w Polsce był tak dyskutowany jak status Berlina w Niemczech, tj. łącznie pomysłem nadania specjanego znaczenia stolicy w konstytucji. Berlin , ze wzgledu na podział Niemiec miał swój specjalny status i korzystał ze specjalnych uregulowań /przywilejów/ i tak jest do dziś, niezaleznie od krytyki, czy bieżących problemów finansowych. Obraz zmian w porównaniu z tym co było w 1990 r. najlepiej świadczy op polityce państwa wobec własnej stolicy. Dlatego ze smutkiem, a czasami wsciekłoscia i bezradnoscia przygladam się temu, co przez ostanie 10-15 lat zrobiono dla Warszawy i jak traktują ją po kolei wszystkie rządy i parlamenty oraz władze lokalne. Pani Waltz jest równie negatywnym przykładem, tak jak jej poprzednik. Przykład? – proszę : L.K. kiedy został prezydentem miasta wniósł kilkadziesiąt oskarzeń do prokuratury na poprzedników, pani Walz natychmiast po wyborze zrobiła to samo. Prosze mi powiedzieć, który z urzedników podejmie jakakolwiek decyzję bez obawy oskarżenia o.. nie wiem co? Może by też zapytac tę pania jaka bedzie Warszawa za 25-30 lat. Ile bedzie w niej mieszkało ludzi, jak beda zyli. Nie słyszałem od niej nic ta ten temat. Przeczytałem natomiast,że załatwiła sobie zwrot przedwojennej kamienicy. No własnie, a co z innymi warszawiakami…

  104. Marcinie.
    Pisałem we wcześniejszym poście o niedouczeniu prokuratorów i ich marnej kondycji zawodowej i moralnej. Potwiedrzasz moje zdanie wzmianką o swoich kolegach, którzy poszli do tego zawodu.
    Masz absolutną rację, mówiąc – „Rozdzielenie funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości niewiele więc zmieni, jeśli się nie zmieni mentalności szeregowych prokuratorów oraz ich zwierzchników.”
    Jednak Twoja sugestia, że reforma ma polegać na zmianie (czy ta zmiana ma polegać na wymianie?) prokuratorskich „dołów”, jest czystą utopią. Nie ma możliwości takiej zmiany, bo po prostu nie ma kom zastąpić tych istniejących proroków.
    Reforma musi polegać na tym, że ci aktualnie urzędujący, zaczną się bać przepisów dotyczących ich zawodu i na bazie tego strachu, będą zmuszeni działać uczciwie. Jeśli w ustawie o prokuraturze będzie jasno wpisane, że awansuje ten, który wykaże się fachowością i skutecznością, a ten, co przegrywa proste sprawy, musi się liczyć z odpowiedzialnością, to takie zapisy mogą większość tych Ferdków Kiepskich skłonić do rzetelnej pracy. Warunek – zasady awansu i odpowiedzialności, muszą być sztywne i całkowicie niezależne od widzimisię przełożonych.

    Na koniec, w związku z prokuratorskim tematem, dla rozweselenia przytoczę tu moją satyrę, napisaną (01.04.2007) z inspiracji działania min. Ziobry, kiedy to kazał swoim podwładnym wytoczyć proces i rządać stu tysięcy od posła poprzedniej kadencji. Minister Ziobro uzasadniał wówczas wysokość tej kary pieniężnej tym, że ten poseł w swojej sprawie sądowej, „żądał takiej samej kwoty od Jacka Kurskiego”.

    Jaja z PiS

    Jeden facet z opozycji, ośmielił się mówić,
    Że z prokuratury płyną tajnych wieści strugi.
    Generalny prokurator zamiast problem zbadać,
    Kazał kumplom się obrazić, a rzecz sądom nadać.

    To się chyba dotąd w świecie nigdzie nie zdarzyło.
    Prokurator będzie w sądzie z bardzo rzadką miną.
    Z płaczu cały zasmarkany, łzy ukradkiem maże,
    Bo mu zostać skarżypytą, wielki Zero każe.

    Sto tysięcy masz zażądać od zuchwalca teraz,
    Bo on właśnie tyle zedrzeć chce od Bulteriera
    I jeszcze przeprosić musi, ogłosić orędzie,
    Że on najszczerzej przysięga, iż ?więcej nie będzie?.

    Sąd zapewne sprawę przyjmie i z pełną powagą,
    Każe zamknąć aroganta, by zdał prawdę nagą.
    Lecz jak uznać tu obrazę? A paragraf? Który?!
    Trzeba będzie akta przesłać do … prokuratury.

    Wszak to urząd niezawisły, i całkiem bezstronny,
    Na naciski polityków od lat jest odporny
    Zrobi śledztwo i sądowi szybciutko dać zdoła
    Sprawcę, wyrok i gwarancję, że się nie odwoła.

    A po sprawie? Ciemny – nadal – wyborca się spyta,
    – Czemu znów mam za to płacić do ciężkiego licha?!
    Mówią, że o ?dobre imię?, o ?honor? rzecz idzie.
    Może i te cechy znają! Lecz w pijanym widzie.

    ?In propria causa nemo iudex? – na pewno nie znają!
    Dawno już Temidzie z oczu opaskę zsuwają
    Już bezstronność, obiektywizm u nich nie zagości,
    Jaja sobie robią z … prawa i sprawiedliwości.

    Kacze jaja!! :)))

    Czarny Humor 01.04.2007

  105. AKwz53

    co do sposobu dzialnia czy wspoldzialania sluzb w NRF – masz duzo racji.
    Po cichu robili swoje, choc pierwsze proby „posadzenia” np. Zumwinkela byly juz w sierpniu 2007 roku.

    Kiedys w podobny sposow usilowano zdyskredytowac Michaela Schumachera i Franza Beckenbauera (mimo, ze byl juz prezydentem DFB). A na samym poczatku tej dzialalnosci wyrazu finansowej sprawiedliwosci stal Borys Becker, kilkanascie lat temu, gdy przeniosl sie na stale (ponad 186 dni w roku) do Monaco by nie placic podatkow w RFN. Mogl, bo takie jest niemieckie prawo.
    Ale – jak mowiono – powinien z moralnego i patriotycznego punktu widzenia placic podatki w RFN (tak ok. 53% dochodu).

    W aktualnym przypadku nie chodzi – z tego co mozna przeczytac do tej pory i co slychac w niemieckim radio i TV – o nic innego, jak wlasnie o tzw. „wyprowadzanie pieniedzy” do zagranicznych bankow na tzw. konta fundacyjne. Ta transakcja jest z zasady legalna. Deklaruje sie zalozenie fundacji wlasnego lub obcego imienia i pieniadze – bez podatku – jado do Lichtensteinu, Luxemburga czy Szwajcarii.

    Panstwo ma z tym jednak problem juz od dawna, gdyz ot tak wyprowadzonych pieniedzy „wyprowadzacz” nie placi podatku w Niemczech, gdyz sumy zadeklarowane jako wplata na fundacje jest w Lichtensteinie, Luxemburgi i Szwajcarii wolna od podatku, wg. tamtejszych przepisow finansowych.
    A Niemcy nie maja wcale ustawy o fundacjach, takiej jak np. USA.

    A wiec wymyslono, ze trzeba zrobic cos, by ten nieopodatkowany wyplyw pieniadza zahamowac (to znaczy brak wplywow podatkowych od tegoz).
    A poniewaz wiekszosc panow podejzanych o te praktyki – na dzis jakies 150 postepowan – przez wiecej niz 186 dni w roku przebywala na terenie RFN uznano, ze obowiazuja ich normalne niemieckie podatki. Takie troche naginanie przepisow, ale …
    Wiec zarzucono im tzw. oszustwo podatkowe (Steuerhinterziehung).

    So weit so gut.
    Takie sa reaalia ” na zewnatrz”.

    To co mnie przy tej akcji niepokoi, to fakt, ze z moich podatkow (i jeszcze tych klikudziesieciu milionow niemieckich podatnikow) kupiono od anonimowego infromanta, ktory najpierw wykradl tajne dane bankowe (zwaz, ze obowiazuje Bankgeheimnis = tajemnica bankowa, swieta nie tylko w Lichtensteine)a potem zaoferowal je do sprzedazy na „wolnym rynku”. Najpierw – logicznie- poszedl do niemickich sluzb specjalnych i policji finansowej. To przyznaja i same sluzby, i rzyd i wszystkie media!!!

    To znaczy jednak, wg. obowiazujacego niemieckiego prawa rzad RFN dokonal przestepstwa stajac sie paserem lub inaczej mocodawca czynu przestepczego. Gdyby stala za tym pojedyncza osoba „fizyczna” to grozi za to (ujawnienie lub wykorzystanie tajemnicy bankowej) kara pozbawienia wolnosci. Cel uswieca srodki?? Czy cp?

    Nawet, jesli z punktu widzenia policji finansowej RFN takie dzialanie moze byc uznane za sluszne (wiecej podatkow – wiecej w panstwowej kasie) – to metody sa przynajmniej dyskusyjne.
    To taka podobna sytuacja jak do polskiej „listy Wildsteina” (w duzej przenosni, oczywiscie).
    Dale, znaczy to, ze rzad niemiecki sankscjonuje wykradanie danych bankowych dla celow – wlasnie jakich….

    To, ze cala ta sprawa nabiera rozglosu teraz jest tez troche zwiazane z politycznym klinatem RFN, rozpoczesa juz kampania wyboecza do Bundestagu (wybory w 2009 roku) i pokazaniem przez SPD (maja w reku finanse i sluzbe podatkowa), ktora ostatnio wyraznie raci wplywy i sklania sie na lewo (musi bronic sie przed ucieczka czlonkow partii do „Die Linke”, lewicowcow) ze w swietle niemieckiego prawa „wszyscy sa rowni” i nie ma „przywilejow i tolerancji dla bogatych”. (troche dowolne tlumaczenie ostatniego wystapienia min. finansow). To z kolei jako zywo przypomina slynne oredzie do narodu pana prezydenta Kaczynskiego, chyba pod koniec 2006 roku (prosze o korekte, nie pamietam dokladnie). „Nie bedzie bogacz plul nam w twarz”.

    Rzad RFN twierdzi, ze dialanie tych „przestepcow z wazszych sfer” grozi dobremu obliczu Niemiec na miedzynarodowej arenie gospodarczej.

    Mnie sie jednak wydaje, ze to wlasnie sankcjonowanie placenia za kradzione informacjie i uzywanie tego materialu do „rozlichenia kapitalu” wg. wlasnych zasad stanowi bardzo niepokojacy sygnal ….

    Bo – wg. mnie – nie jest to dowod na sile mechnimow demoktarycznych, ktorymi Niemcy tak sie do tej pory szczycili…

    Pozdrawiam
    z Berlina

  106. Znowu napisalem potworka:

    „To przyznaja i same sluzby, i rzyd i wszystkie media!!!”

    oczywiscie rząd a nie rzyd

    I przy okazji przepraszam za drobne literowki. Sens pozostaje ten sam.

    z Berlina

  107. Panu Prezydentowi projekt zmian się nie podoba i skorzysta z weta. Zawsze lepiej miec posłusznych urzędników niż myślących pracowników. pewnie Ziobro mu doradzał

  108. Pani Redaktor! Oczekiwania społeczne i pokładane nadzieje w ministrze sprawiedliwości są ogromne! A czas gra na Jego niekorzyść. Przeciwnik jest potężny a uwarunkowania i ograniczenia nie rozpoznane. Oczekiwania że minister nie będzie pojawiał się w mediach nierealne wobec ogromnego zainteresowania wszystkich ludzi którzy chcą wiedzieć Ziobro łamał prawo czy nie ,a Ci przekonani o winie oczekują sądu. PiS nie da sobie łatwo odebrać podstawy swojego politycznego bytu.To walka na śmierć i życie w której prawdą to na pewno nikt przejmować się nie będzie (oczywiście poza nami).Obawiam się że wyrok sądu utrzymujący areszt żołnierzom negatywnie oddziaływuje na odbiór społeczny ministra Cwiąkalskiego. I On powinien to wiedzieć .Mnie też nie przekonuje że w takiej sprawie oskarżenia o ludobójwtwo żołnierzy wysłanych w imieniu najjaśniejszej kilka miesięcy prowadzi się śledztwo a w tym samym czasie w TVN widzimy taliba poszukiwanego listem gończym i z niwiadomych powodów mnister Szczygło mówi co mówi w dniu obrad sądu.(a nie jest Piterą). Dziś w puszce pytanie powinno brzmieć. Czy minister sprawiedliwości ma szansę? Pozdrawiam.

  109. Emilio Plater! Obie wierzymy w Polskę. Ja też mam chwilę zwątpienia jak słyszę kłamstwa beszczelnie wmawiane ludziom, którzy nie są w stanie ich zweryfikować zweryfikować. I granie na najniższych pobudkach i lękach. Pozdrowienia!

  110. Magrud ! Dzięki za dobre słowo.Czytałam u Pasenta że Twój wielbiciel opuścił blogi na jakiś czas. Szkoda.Pozdrawiam!

  111. Optymisto! Polecam Ci wpis QUAKE z 14.02 z godz21.41 jest tam przywołana uchwała Rady Sądownictwa. Podzielam twoje zdanie na temat Prezydent Warszawy a może by tak importować kogoś z Krakowa ? pozdrawiam.

  112. Rozdzielenie funkcji uważam za konieczne. To, że tak długo funkcjonuje rozwiązanie z poprzedniej epoki jest skandalem. Możliwości wprowadzenia odpowiedniego nadzoru jest bardzo wiele. Oby się udało.
    Wydaje mi się, że powinniśmy też dążyć do reformy zawodu sędziego. To też jest skandalem, że młodzi niedoświadczeni, wyłącznie obryci w przepisach, prawnicy często decydują o losie podsądnego/zwłaszcza w sprawach karnych/. Dobrze, że choć Trybunał ukrócił prawa asesorów. Pozdrawiam

  113. Szanowna Pani Redaktor

    Nie ukrywam , że z wielkim zainteresowaniem przeczytałam wywiad , który przeprowadziła Pani z Ministrem Sprawiedliwości Zbigiewem Ćwiąkalskim. Jestem bowiem prokuratorem, wykonującym ten zawód od 15 lat i nieobojętne mi są plany wobec instytucji i urzędu , który przyszło mi sprawować. Przeciwnie z wielkim roszczarowaniem spoglądam na sytuację , w której reforma prokuratury zamiast wykuwać się w pełnym porozumieniu wszystkich sił politycznych , staje się elementem jakiejś gry , zakładu lub też po prostu ambicji , kto komu zrobi na złość.A przecież prokurator to urząd i funkcja niezwyczajna i w swietle obowiązującej ustawy wyposażona w prerogatywy olbrzymie. Proponowane aktualnie zmiany w zakresie rozdzielenia funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego są interesujące i warte dyskusji , gdyby nie to , że tej dyskusji po prostu nie było. Ani ze środowiskami politycznymi , ani też ze środowiskiem , które ja reprezentuję. I trudno się dziwić , że planowana reforma budzi takie emocje. Abstrahując od politycznych , bo te są mi obce, ale zawodowe owszem. Nie mogę bowiem nie zauważyć , że oddzielenie funkcji, o ktorych wspomniałam wyżej , to jedynie fragment zmian. Inne dotyczą likwidacji prokuratur apelacyjnych, co wprowadzałoby jedyny w świecie model prokuratury , w którym poszczególne szczeble sądowe nie posiadają swego odpowiednika w prokuraturach i odwrotnie. Na marginesie by nie być posądzoną o koniunkturalizm nadmienię , że nie szczycę się tytułem prokuratora prokuratury apelacyjnej i wyrażam swą opinię jak najbardziej obiektywnie , przynajmniej w tym zakresie. Uważam , że prokuratury apelacyjne winny zostać zachowane , choć ich rolę i zadania zmodyfikować trzeba, przede wszystkim dla sprawowania nadzoru nad wydziałami d/s przestępczości zorganizowanej , ktore najlepiej sprawdzą się na poziomie prokuratur okręgowych. Nie widzę także najmniejszej potrzeby dla utrzymywania odrębnego pionu śledczego IPN, skoro można utworzyć z niego wydział w prokuraturze okręgowej. A wogole to chyba nadszedł najlepszy moment , by zastanowić się nad umieszczeniem prokuratury w Konsytucji RP z faktyczną jej gwarancją niezależności , ale o tym jakoś się nie mówi , nie pisze i nie dyskutuje, choć tak często czytam o dyspozycjynych prokuratorach, o prokuratorach jako miernych urzędnikach i do tego skorumpowanych. Zwykło się także mysleć o nas , jako mało zdolnych studentach , którzy nie mieli szans na inną aplikację. Budzi to mój najgłębszy sprzeciw, bowiem żaden chyba zawód w Polsce nie doczekał się tak krzywdzących ocen, tak bezzasadnych , pomimo ciężkiej i niezwykłej służby jaką pełnimy , będąc prokuratorami. Dlatego też uważam , że planowana reforma , której potrzeby nie kwestionuje , nie może się odbywać po pierwsze naprędce , po drugie w atmosferze totalnego sporu i wreszcie bez zasięgnięcia opinii tych , którym później przyjdzie się zmierzyć z reformą w praktyce. A ” reforma” w swej istocie jest dość iluzoryczna , bowiem opiera się w całości na dotychczasowej ustawie o prokuraturze , a co najważniejsze zapewnia Ministrowi Sprawiedliwości wszystkie kompetencje wykonawcze , zwłaszcza w zakresie ustalenia zasad urzędowania powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury. Przy lekturze projektu ustawy nie można się też oprzeć wrażeniu , że jest dopiero pomysłem , początkiem zmian , co samo w sobie nie stanowi niczego negatywnego , gdyby nie to , że w finale nie wyłania się żaden sensowny model insytucji prokuratury w
    Polsce.
    Tworzy się jakąś hybrydę , która nie nawiązuje ani do tradycji
    prokuratury
    przedwojennej ani też do żadnego znanego mi modelu prokuratury
    zachodniej.
    Czy nie lepiej więc byłoby zastanowić się nad tym , jaka ma być ta polska
    prokuratura i jakie zadania spełniać, zamiast prowizorycznych , doraźnych
    rozwiązań , które choć ułomne staną się rozwiązaniem na długie
    lata….????
    Z poważaniem

    BWB

  114. Czarny Humor !!! Dopiero teraz przecztałam cały Twój wpis. Szacunek!!!

  115. Luty 1938, ludność niemiecka zamieszkująca czeskie Sudety jednostronnie ogłosiła niepodległość.

    W Lozannie Liga Narodów obraduje nad jednostronnym ogłoszeniem niepodległości przez zamieszkane przez większość niemiecką czechosłowackie Sudety. Premier Wielkiej Brytanii Chamberlain i premier Francji – czołowych europejskich potęg, zapowiadają uznanie niepodległego Sudetenland.

    – naczekaliśmy się – twierdzi przedstawiciel sudeckich Niemców – Sudety zawsze były niemieckie. Po cichu dodam też, że Macedonia (ee znaczy Czechy) i Czarnogóra (ee znaczy Morawy) to też odwieczne niemieckie kraje.

    -uznanie niepodległego Sudetenland przyniesie Europie stulecia pokoju – ogłasza brytyjski premier.

    PS oczywiście daty cokolwiek naciągnięte – ważny jest SCHEMAT
    PS1 mam nadzieję, że UE zażądała od Albańczyków dokonania tego samego, co zrobili kiedy Turcy podbili Bałkany. Niech Albańczycy teraz, w dowód wdzięczności, masowo przejdą z islamu z powrotem na prawosławie. W końcu zawsze byli koniunkturalistami był czas się przyzwyczaić.

  116. I dla wszystkich, ktorzy mieli by watpliwosci co do legalnosci dzialanie rzadu RFN (patrz moj wpis powyzej):

    1. „informator” poprosil o azyl w RFN i specjalna ochrone prawna, cos w stylu „swiadka koronnego” – gdyby sie wydalo kto to jest i postawiono go w stan ostarzenie za kradziez danych i zlamanie tajemnicy bankowej

    2. opozycja w Bundestagu zglosila projekt uchwaly o powolaniu komisji do zbadania legalnosci dzialanie rzadu i kanclerza (kanclerki), gdyz zarowno minister finansow jaki i pani kanclez zaaprobowali wspolprace ze zlodziejem.

    Dla wladajacych jezykiem polecam np:
    http://www.n-tv.de/920432.html?180220080705

    Pozdrawiam
    z Berlina

  117. # Kosowo – i co dalej???

    Danie ludziom wolnosci i mozliwosci samostanowienia jest zawsze duzym wydarzeniem – dla tych, ktorym taka mozliwosc dano i dla tych, ktorzy jej (jeszcze) nie maja.

    Z tego punktu widzenia, zycze Republice Kosowa jak najlepiej.

    Prosze jednak pamietac, ze istnieja narody, wieksze liczebnie, ktorych checi do samostanowienia – z roznych polityczno militarnych powodow – tak sie miedzynarodowo nie popiera.
    Wrecz przeciwnie – uwaza sie ich za separatystow lub terrorystow.

    Podam tylko kilka, jest cala masa

    – Kurdowie (40 milionow, szacunkowo), zyja na pograniczu trzech krajow przeganiani z kata w kat. Od wielu, wielu lat domagaja sie wlasnego panstwa – a w opinii miedzynarodowej – bojowkarze i przestepcy.

    – Baskowie (liczebnie wiecej niz Kosowarow) – terrorysci

    – Czeczenia – caly kraj – terrorysci

    – Osiecja – liczebnie i politycznie podobna do Kosowa – terrorysci

    itp. itd.

    Nikomu nie ujnuje prawa do wolnosci i zycia we wlasnym kraju.
    Ale powstal niebezpieczny precedens mogacy pociagnac za soba lawine nie do opanowania.

    Gdyby np. Bawaria odlaczyla sie od federacji niemieckiej i oglosila niezaleznosc, powstala by 5 w Europie potega gospodarcza i nie musialaby placic „Länderstrukturausgleich” czyli doplacac do biedniejszych landow niemieckich.
    Wlasny jezyk, wlasne obyczaje, wlasne stroje. Spojna religijnie.

    Gdyby Slask odlaczyl sie od Polski i powstala niepodlegla Republika Slaska?
    Przemysl, pracowici ludzie, wlasne obyczaje – gdyby byli na „swoim” – to oho!

    Powiecie – Kosowo nie ma bogactw naturalnych, nie ma przemyslu, nie ma nic – jego niepodleglosc nikomu nie zagraza.
    Kosowo to kolejna rozgrywka polityczna – nic innego. Niestety.
    Dlatego przy calym szycunku do wolnosci i prawa do samostanowienia – to niebezpieczny eksperyment. Ktory tak naprawde dopiero sie zaczal….

    Pozdrawiam
    z Berlina

  118. z Berlina

    Osiecja???

    piszesz
    Danie ludziom wolnosci i mozliwosci samostanowienia jest zawsze duzym wydarzeniem

    a co z Serbami? Albańczycy dokonali agresji – najpierw populacyjnej, potem terrorystycznej (pamiętam, że pod koniec lat 70tych właśnie w Polityce czytałem, jak Albańczycy w Kosowie porywają Serbów, urzędników, policjantów, ale i zwykłych ludzi. To trwało aż do wprowadzenia wojsk serbskich, już w minionej dekadzie. Rezultat – USA, pod jego kierownictwem NATO, wspomogło tę agresję. Bóg raczy wiedzieć – w ramach pokazywania, że muzułmanów też wspierają, czy dlatego, że 15 % kosowskiego terytorium zawiera złoże rzadkiego stopu niklu oraz niesamowicie duże pokłady węgla brunatnego, którego powinno starczyć na kilka ?wieków. Nie ropa – nikiel i węgiel brunatny.

    Równouprawnienie?
    Serbowie nie posiadają pracy. Żaden Albańczyk nie zatrudnia Serbów. Nie funkcjonują firmy z serbskim kapitałem. Podobnie sytuacja na rynku pracy wygląda w całym Kosowie i Metochii. Szkolnictwo serbskie nie istnieje. W szkołach naucza się wg albańskich programów nauczania. Nie ma możliwości, by leczyć się u serbskiego lekarza, a Albańczycy nie przyjmują pacjentów ? Serbów
    Od 1999 r. Albańczycy wymordowali 1500 osób, z czego ciała zaledwie 500 osób udało się odnaleźć. Kolejne 1500 Serbów zostało porwanych. Na przestrzeni 15 miesięcy, na przełomie 1999 r. i 2000 r. zostało zniszczonych 115 świątyń. Światkami tych wydarzeń, którzy zresztą dopuścili do tragedii, byli żołnierze z sił międzynarodowych stacjonujących w Kosowie i Metochii. Państwa Europy Zachodniej pozwalały na tego typu wydarzenia, gdyż uważały, że naród albański ma prawo do zemsty. W tzw. pogromie marcowym w 2004 r. w ciągu dwóch dni spalono 35 monasterów, a tysiące Serbów zostało wypędzonych.

  119. Już wiadomo, że Hiszpania nie uzna albańskiego Kosowa. Nie sądzę też, żeby zgodziły się na to Cypr i Grecja, wierzę też w rozsądek Słowacji, Rumunii, Bułgarii.
    Nie uznają go też Rosja i Chiny – stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ.
    Póki co.

    Sytuacja pozostanie w zawieszeniu do następnego zwrotu, na który wszyscy czekają – do ogłoszenia przez to co zostało serbskiego w Kosowie, po czystkach etnicznych urządzonych przez Albanczyków, ogłosi oderwanie się od Kosowa i przyłączenie do Serbii.
    I tak dokona się rozbiór Serbii. A Europa, a Polska będą na to patrzeć.

  120. Z Berlina,
    Nie strasz….ide zaglebic sie w lekture, bo za duzo „w tem temacie” nie wiem.
    Renata

  121. Nie da się ukryć. Albańczycy w Kosowie, przy biernej postawie NATO i Unii oraz z błogosławieństwem USA zrealizowali czystkę etniczną., której ofiarami byli Serbowie.
    Serbowie mają „wiele za uszami”. Ale ich winy nie powinny być wytłumaczeniem dla tzw. społeczności międzynarodowej jej bierności, a nawet więcej – złamania zobowiązań i udzielonych Serbii gwarancji. Gwarancji zachowania terytorialnej integralności.
    Pacta sunt servanda ? Okazuje się, że nie zawsze, zwłaszcza, że „wykolegowaną” jest słaba i spacyfikowana przez tąże międzynarodową społeczność – Serbia.

  122. Szanowna Pani Redaktor oraz PT. Blogowicze !
    JESTEM NIEWYUCZALNA! Czytam starannie publikacje prasowe tyczace róznych dziedzin dla wiedzy. Jeśli tematyka dotyczy spraw, którymi param sie zawodowo to 9. na 10. publikacji
    (w tzw „solidnych” periodykach) budzi moje przerażenie z powodu braku profesjonalizmu, braku elementarnej rzetelności lub lenistwa w opracowaniu materiału – co skutkuje delikatnie mówiac -wprowadzeniem w bład czytelnika. Ale gdy czytem teksty z dziedzin na których specjalnie sie nie znam – jestem (ZAZWYCZAJ DO CZASU!)
    kompletnie bezkrytyczna.
    Po tym przydługim wstępie niestety w kwestii prokuratury „wytyk” zarówno dla mojej ulubionej Pani Redaktor, jak i wielu blogowiczów.
    Proszę, zapoznajcie sie Państwo z ustawa o prokuraturze, ponadto może warto także troszeczke przejrzeć branżowe pisma tej grupy zawodowej i jeszcze raz przystapić do dyskusji. (Dla jasności nie jestem prawnikiem )
    Odnoszę wrażenie, że po takiej lekturze poglady przedstawiane przez licznych blogowiczów mogły by ulec znacznej modyfikacji.
    Jeszcze jedna maleńka uwaga. Prokurator jest tym, kto w imieniu RP stawia delikwentowi zarzuty z KK, a do SĄDU RP należy (jeśli sprawa tam trafi), aby przy zachowaniu właściwych procedur kwestię rozstrzygnął.
    W sprawach cywilnych za łby na własna odpowiedzialnosć i koszt biorą się powód z pozwanym. Z wolnej stopy, jak jest duża wola „walki” to do utratu tchu i przez kilka pokoleń….
    W sprawach karnych…..
    Tak jak nie ma przeszkód, by po wniesieniu opłaty sadowej sprawa cywilna „zaistniała”, to w przypadku spraw karnych „zabawa” jest kosztowniejsza. Gość A pisze „donos” na goscia B do prokuratury – a ta MUSI URUCHOMIĆ PROCEDURĘ. Bardzo bym chciała sie dowiedzieć, jaki % takich „donosów” kończy się umożeniem postepowania. Prokutaror musi przecież załozyc akta, to i owo sprawdzić, przesłuchać, zasiegnąć może czyjejś opinii i ostatecznie napisać i rozesłanie upismo z umorzeniem, bo bzdury „ad kosz” potraktować nie może. (Dlaczego za to wszystko płaci sie też z moich z podatków, a nie obciąża „wesołka” co chce Ku Ku zrobić bliźniemu czy instytucji?
    To tylko tak na marginesie. Bardzo bym była rada przeczytać solidne i wszechstronne publicystyczne opracowanie na temat prokuratury – uwzgledniajace także te „detale” o których wspomnialam.
    Pozdrawiam serdecznie
    jpet1

  123. Szanowna Pani Janino!
    Czy mogłaby Pani przekazać lewicy, nie wiem jak do nich się dostać, że jedyną szansą dla nich jest przeciwstawienie się systematycznemu natarciu koscioła. Podpowiadam – zacząć od podatków z działalności gospodarczej.
    Wtedy co najmniej 20% potencjalnych wyborców lewicę poprze.

  124. Olhado,

    sporo racji.

    Ja mysle, ze generalnie zle sie stalo – tak jak sie zawsze zle dzieje, gdy pod „delikatnym naciskiem” (z pomoca i obietnicami miodu i mleka) duzych i z milczaca aprobata „reszty” mali chca byc wielcy.

    Moze przesadzam z tym porownaniem, ale jak spogladam na historie, takze te nowsza, to „posiadam obywy”.

    Mozliwy scenariusz jest jeszcze taki – serbska polnoc do Serbii, reszta do Albanii. Na poczatek jako federacja albanska. (przyklad – „przylaczenie” sie NRD do RFN).
    Pod warunkiem, ze Serbii jako ekwiwalent za rozbior „swietego serbskiego Kosowa” (zagladanie do historii czesto wyjasnia postawy) Serbia dostanie od USA, ONZ i EU cos, co pozwoli jej wyjsc z twarza.

    A ze ta cala sytuacja pokazuje, jak niespojna jest Wspolnota Europejska – to juz inna historia. Sam fakt dania „wolnej reki” zamiast mowic „jednym glosem” i prowadzic wspolna polityke zagraniczna (patrz nowa Karta Europejska) dowodzi, ze nie jest tak cacy, jak sie nam wszystkim wmawia.

    Pozdrowienia
    z Berlina

    PS: Osetija (rusko ?????????? ????? ??????, osetsko ?????????? ?????? ???????) oczywiscie, nie udawaj, ze nie rozumiesz.

  125. te ??????????????? oraz ?????????????????
    powyzej to mialy byc w oryginalne nazwy Osetij po rosyjsku i osecku, tyle, ze Word Press nie zna cyrylicy!!!

    Pozdrawiam

  126. Rozdzielenie funkcji prokuratora generalnego od funkcji ministra sprawiedliwości to postulat absolutnie słuszny. Jednakże projekt takiego rozdzielenia, jeśli nie wpisuje się w szerszą wizję reformy wymiaru sprawiedliwości, bedzie wywoływał protesty i albo – po vecie Pana Prezydenta – nie zostanie uchwalony, albo będzie w jakiś sposób „okaleczony” (np. zgodą na zachowanie prokuratur apelacyjnych).

    Aby reformować wymiar sprawiedliwości trzeba mieć wizję reformy obliczona na kilka sejmowych kadencji. Nie wolno było, w toku prac nad projektem o rozdzieleniu funkcji prokuratora generalnego od funkcji ministra sprawiedliwości, odłożyć „ad calendas grecas” wprowadzenia do polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości instytucji sędziego śledczego.

    Co więcej; likwidując prokuratury apelacyjne można było zaproponować prokuratorom objęcie funkcji sędziów sledczych. Że myśleliby „po prokuratorsku”… Nie jestem pewien. Życie pokazuje, że w wymiarze sprawiedliwości sprawdza się powiedzenie, że „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”; a nawet gdyby prokuratorzy apelacyjni byli zbyt „prokuratorscy” jako sędziowie śledczy, to przecież byłby to jakiś „okres przejściowy”.

    Niestety, Prof. Ćwiąkalskiemu brak wizji i charyzmy. Reformy wymiaru sprawiedliwości nie będzie. ;-(

css.php