Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

2.04.2008
środa

Głębia senackiej myśli

2 kwietnia 2008, środa,

Senat – jak powszechnie wiadomo – lubi, gdy uważa się go za izbę refleksji i zadumy. Senatorowie lubią podkreślać, że oni są mniej niż posłowie uwikłani politycznie, gdyż wybierani są w wyborach prawie większościowych i nie kierują się w swoich decyzjach wyłącznie wskazówkami partyjnymi. W dyskusjach o potrzebie istnienia Senatu jest to koronny argument za jego utrzymywaniem. Przyjrzymy się więc, jakie to refleksje towarzyszyły senatorom w przeddzień głosowania nad upoważnieniem prezydenta do ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego.

Ryszardowi Benderowi towarzyszyła refleksja jedna: Polska straci swą suwerenność i zostanie rozebrana, a on do tego ręki nie przyłoży. Jasno i prosto wyłożone. Senator Piotr Andrzejewski sprawę bardziej komplikował. Uważał, że traktat, który jest konstytucją Unii Europejskiej trzeba pisać od nowa, bo ta jest gniotem prawnym, a obecny dokument winien najpierw ocenić nasz własny Trybunał Konstytucyjny.

O tym, że to gniot prawny, i pod każdym innym względem, przekonany był również wicemarszałek Zbigniew Romaszewski, który dodatkowo chciał wiedzieć coś więcej na temat gwarancji dla porozumienia prezydenta z premierem. Senator Dorota Arciszewska – Mielewczyk miała merytoryczne zastrzeżenia do traktatu Nie zdradziła jakiego rodzaju, ale ogłosiła, że decyzję w sprawie głosowania podejmie po konsultacji z klubem. Oczywiście z klubem PiS, gdyż do niego należy. Podobnie myślał senator Wiesław Dobkowski, który powiedział, że chciałby być za traktatem, ale musi mieć gwarancje dotyczące kompromisu wypracowanego przez prezydenta i premiera. Ponadto dostosuje się do tego, co zrobi klub. Senator Adam Massalski oznajmił, że będzie głosował zgodnie z własnym sumieniem. Nie zdradził, co mu sumienie podpowiada, ale wygłosił ważne zdanie: Jako historyk analizuję dokumenty i analizuję źródła. Jeżeli będę miał przed sobą tekst i będę uważał, że jest on dobry i słuszny, wtedy będę głosował za. Senator Stanisław Gogacz wieczorem przed głosowaniem decyzji jeszcze nie podjął, ale był zainteresowany zabezpieczeniami przed zbyt łatwym wprowadzaniem zmian w przepisach traktatu.

Przeczytałam te opinie i muszę z przykrością stwierdzić, że jak na izbę refleksji i zadumy wydały mi się one mało refleksyjne. Posłuchałam też trochę senackiej debaty (długo trudno było wytrwać) i też nie uderzyła mnie ona głębią myśli. Nawet emocji specjalnych nie było. Nie było na przykład Nelly Rokity, która wprawdzie nie wiadomo po co wyszła na trybunę, ale wszystkich jednak rozbawiła. Nie było posłanki Sobeckiej, która odkryła Wysokiej Izbie, że 1 kwietnia to urodziny Judasza, nie było nikogo, kto doradzałby zwolennikom ratyfikacji, by się „obwiesili” jak Judasz. Były pomysły, by podobną uchwałę „zabezpieczającą” jak Sejm przyjął też Senat, który to postulat wydaje się zrozumiały, bowiem druga izba parlamentu nie powinna być gorzej traktowana niż pierwsza i też powinna mieć prawo nie tylko oddania, ale także wydania z siebie głosu.

W końcu w głosowaniu senatorowie PiS się podzielili, czyli było podobnie jak w Sejmie, choć proporcje – inne. Nie do końca wiem, co zrobili senatorowie czekający na refleksję całego klubu, bo decyzji o dyscyplinie głosowania, podobnie jak w Sejmie, nie było. Trzeba więc było głosować bez instrukcji. Potwierdziły się przewidywania, że Senat jest bardziej radiomaryjny, co być może powinno być ostrzeżeniem przed forsowaniem ordynacji większościowej. Nie poprawia ona jakości refleksji, a nawet przeciwnie, czyni Senat w dużej mierze izbą bezrefleksyjną.

Teraz ruch należy do prezydenta, który ustawę upoważniającą do ratyfikacji musi podpisać w ciągu 21 dni i ją ogłosić, ale kiedy samego aktu ratyfikacji dokona (za pomocą odrębnego dokumentu) – tego nie wiemy, bo terminu tu nie ma, prezydent natomiast raz czeka na gwarancje, a innym razem zapowiada, że szybko podpisze. I znów nie bardzo wiemy co zrobi, a także – co Jarosław Kaczyński w tym czasie wymyśli. Termin ostateczny to 31 grudnia, bo do tego czasu państwa członkowskie zobowiązały się traktat ratyfikować, a upoważnienie jest zobowiązaniem do ratyfikacji. Pole do gier, jeżeli będą chętni, otwiera się więc wcale spore. I robi się gorąco.

W dniu, w którym Senat podjął decyzję dotyczącą ratyfikacji prawie pod samo wejście do Sejmu, wdarła się grupa manifestantów krzyczących: zdrada. Być może była to jedynie forpoczta wielkiej manifestacji zapowiedzianej na trzecią dekadę kwietnia. Okrzyk „zdrada” nie był kierowany do premiera Tuska, nawet nie do posłów czy senatorów PiS, którzy w końcu za ratyfikacją się opowiedzieli, ale personalnie do Jarosława Kaczyńskiego. Ojciec Dyrektor nie wybacza. Zwłaszcza jeżeli – zapowiadając, że po ratyfikacji będziemy jedynie województwem w Unii Europejskiej – dostarczyło mu się amunicję własnymi rękami. Radio Maryja i Ojciec Dyrektor ostatnio marnie przędli. Ministrowie przestali pielgrzymować do Torunia, Ojcu Dyrektorowi nikt już rządowych limuzyn nie podsyłał, nawet zaczęto się przyglądać niektórym jego inwestycjom, choć oczywiście ze sporą nieśmiałością. Teraz dostał wiatru w żagle. Łaskawcą, któremu ten dar zawdzięcza, jest przede wszystkim prezes PiS. Tak to jest, gdy się budzi demony.

***

Podyskutowaliście sobie państwo o rozpadzie LiD-u. Odniosę więc do niektórych wpisów. Mnie, podobnie jak Woltronowi, trochę tej koalicji jest żal, zwłaszcza żal mi, że rozpada się jeden z lepszych klubów parlamentarnych. Po prostu dobry merytorycznie. Nawet jeżeli się nie podzielą, a myślę, że to w jakimś stopniu będzie zależało od ambicji Marka Borowskiego, jeżeli uzbiera klub, aby stanąć na jego czele, to pewnie SDPL się odłączy, stracą na wartości, bo jakoś już im się nie chce. Rozmawiałam we wtorek z wieloma posłami, którzy byli decyzją Olejniczka (z jego punktu widzenia dobrą, bo zostawił w tyle Napieralskiego, który teraz nie wie, co ma zrobić) autentycznie zaskoczeni, zasmuceni i mocno zniesmaczeni. Można się bowiem rozstawać, ale styl też się liczy.

Bardzo Państwa przepraszam, ale jednak Bogdan Lis czy Janusz Onyszkiewicz nie są osobami, które młody Wojciech Olejniczak może odstawiać na śmietnik jak wysłużone meble. Mnie się to nie podoba, i nie tylko mnie. Niech mi też nikt nie opowiada głupstw o wielkich różnicach programowych, bo niestety poszło o mandat dla Szejny i rywalizację o kierowanie partią, która staje się partią aparatu, a nie żadnych idei. Pyta Karwoj8, także Stary Polak z PRL czy to prawda z Szejną? Otóż – jest to prawda oczywista.

Czy ja lubię SLD? Karwoj8 uważa, że nie. To nie jest problemem, kogo jak lubię, problemem jest, czy oni lubią się sami. Moim zdaniem nie, tam trwa ostra rywalizacja i jakoś nie widać pomysłu, co zrobić właśnie merytorycznie. Olejniczakowi daję szansę od 3 lat i ciągle czekam, choć z coraz mniejszą nadzieją, że wyrośnie na lidera. Czy Państwo nie uważają, że jest coś kuriozalnego w tym, że zamawia się opracowanie u prof. Reykowskiego na temat przyszłości lewicy, Profesor traktuje rzecz poważnie, pisze dobre opracowanie, doradza budowanie Lewicy i Demokratów, wszyscy pracę profesora chwalą, odbywają się różne dyskusje, a potem w ciągu godziny wyrzucają ją na śmietnik? Wyłącznie z powodów wyborczych, a nie jakiegoś skrętu na lewo.

Można pisać o lewicy jak Azrael, można jak Jaruta, ja uważam, że nie byłoby nic dziwnego w powstaniu formacji socjalliberalnej, a taką mogli stworzyć Lewica i Demokraci przy wszystkich słabościach. Czyli właśnie liberalizm światopoglądowy i liberalizm gospodarczy, o czym pisze mohawk. Dla mnie nie ma w tym połączeniu nic dziwnego. Nie wierzę w partię wyłącznie antyklerykalną (bo ten nurt, bardzo istotny oczywiście, jest dziś głównie widoczny), która stanie się dużym poważnym ugrupowaniem. W Polsce długo jeszcze będzie to partia na kilka, może 10 proc. I tyle. Zresztą na tak zwanej lewicy nie decydują żadne spory programowe, ale właśnie niezadowolenie aparatu, że wydali ileś tam na kampanię wyborcą Lityńskiego, a on nie wszedł do Sejmu (na Kurczuka w Lublinie wydali podobno 400 tys. i też nie wszedł, wyprzedziła go Sierakowska) i przekonanie SLD, że jak będzie sam, to będzie mu lepiej.

Uważam, podobnie jak Frasyniuk, że PD mogłaby się po prostu rozwiązać. Wydaje mi się zresztą, że Unia Wolności powinna się była już wcześniej rozwiązać, a nie przekształcać w Demokratów, bo ten projekt tylko przez moment miał sens i zaraz potem, gdy nie było przyspieszonych wyborów, umarł. Ma rację staniD, że historycznie zasłużeni Demokraci są dziś grupą biednych, kawiarnianych polityków. To jest formacja, która już praktycznie odeszła, choć ma wielkie historyczne zasługi, które ja bardzo cenię. Paradoksem jest to, że przewodniczącym wybrano Onyszkiewicza licząc, że ten łatwiej porozumie się z Platformą, przeciwko Frasyniukowi, który był za koalicją z SLD. I to Onyszkiewicz musiał zawierać koalicję w Sojuszem.

Ma rację cargo, że Demokraci dobrze wyglądają jeszcze tylko w Parlamencie Europejskim, a tekst prof. Geremka, że mogą wystartować wspólnie z PO, był dla mnie zdumiewający. Tu SkaVege ma rację. Ma też rację, że pewnie jest (a może dopiero będzie?) przestrzeń dla lewicy, ale ja naprawdę nie wiem, dla jakiej. Wydaje mi się, że jednak bardziej dla centrolewicy. Może się mylę, ale dość bliskie mi jest spojrzenie Marka Piegusa na tę sprawę. Na razie SLD żadną lewicą nie jest i niestety myślę, że stanie się w coraz większym stopniu partią aparatu. Nie dlatego, że aparat PZPR odgrywa tam jakąś znaczącą rolę, ale jest pewien styl działania aparatu, który przetrwał na Rozbrat. Myślę, że gdyby pozbyli się tej siedziby, to może jakiś nowy duch by w nich wstąpił, bo tam są klimaty mocno peerelowskie. Czasem bywa taki genius loci, który krępuje także myślenie.

Przy okazji odpowiem kubiejarkowi, że ja bardzo cenię Hausnera, nawet jeżeli ktoś spośród Państwa ma z nim niedobre doświadczenia. Ja mam akurat dobre. Różnimy się w ocenie. I tyle.

Emilio Plater, ja bardzo dobrze pamiętam posłanki Bobę i Nowinę Konopczynę, ale myślę, że Nelly Rokita je jednak przebije. Ma w każdym razie taką szansę. Co wejdzie na trybunę, to robi furorę. O co jej chodziło z tym Tuskiem w rozkroku? Czy ktoś z państwa to złapał?

Joanno, mnie też bardzo bawi to rozpływanie się nad prezydentem, który zachował się normalnie. Jarosław Gowin powiedział kiedyś trafnie, że PiS to jest dziecko specjalnej troski, które żąda, by wszyscy spełniali jego zachcianki. Może to samo odnosi się do Pana Prezydenta?

Mm, oczywiście, że powinno być obawom, a nie obawą. To moja literówka, a nie żaden nowy styl, tak się dziś panoszący w języku politycznym.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 57

Dodaj komentarz »
  1. A mnie jest żal, że Kwaśniewski się tak stoczył politycznie. Przy jego przywództwie LiD miał dużą szansę. Były jakieś rozmowy Kwaśniewski – Olechowski – Balcerowicz, taki układ miał szansę. A tak, to pozostały – przykro to napisać – miernoty.

  2. Senat w molm odczuciu to niepotrzebna instytucja. Przed wojną w Senacie była sama arystokracja, której rodziny pławiły się w dobrobytach i wylegiwały na Rywierach. Obecnie jak jest kilk akadencji to majątek sobie i rodzinie zapewni na długie lata. Oceniam to nie jako patriotyzm a interes. Kaczyński zbierając ekstreme prawicowo nacjonalistyvczną do Senatu czy nawet Sejmu, nie zastanowił się, że tym popsuje sobie opinie. Po co mu był Bendor, Andrzejewski czy niektóre osoby w Sej mie jak kabel Sobecka czy Nelka Arnold np. jeden poseł prezentował swoją moherową Mame, która o polityce tyle wie co on, ot poprostu kazał Rydzyk. Wczoraj na TV regionalnym ogladałem dyskusję pomiędzy dwoma posłami jeden z PO a drugi z PiS, ten pisowski kompletnie na temat traktatu nie wiedział nic albo tyle co moherowa Mama wspomnianego posła, nie potrafił odpowiedzieć na pytanie po dlaczego głosował przeciw Uni. Poddaństwo Rydzykowi to dzialanie wbrew interesom Polski.

  3. Mnie jest także żal,że z LiD nic nie wyszło. Głosowałem na nich (na ludzi z dawnej Unii Wolności) bo byli na liście ci, których cenię.
    Co dalej? Do wyborów jeszcze trochę czasu zostało. Może coś się zmieni. Po drodze są wybory do Parlmentu Europejskiego.
    PO w dalszym ciągu nie ma koncepcji na rządzenie. Być anty PiS to zbyt mało, jak dla mnie.
    Generalnie co raz mniej mnie interesuje polityka. Chętniej włączam odtwarzacz CD, niż TV. To także efekt tego, co obserwujemy na politycznej scenie.

    Pozdrowienia

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „O co jej chodziło z tym Tuskiem w rozkroku? Czy ktoś z państwa to złapał?”

    Passent chyba złapał:
    „Pan premier, który ? jak to trafnie zauważyła Nelly Rokita ? stał w rozkroku pomiędzy Lizboną a PiS-em, sławił zasługi prezydenta jako mediatora, bo ten zdołał nakłonić brata, by głosował za ratyfikacją.”

    http://passent.blog.polityka.pl/

  6. Szanowna Pani Redaktor,
    pole do gier (jakże nieczystych) ma Pan Kaczyński spore. I w każdym przypadku , nie tylko tym dotyczącym Traktatu. Mamy tu na uwadze orędzie , w którym posłużył się Pan Prezydent wizerunkiem dwojga osób , do propagowania homofobii. Ktoś , kto tak sobie poczyna podczas wystąpienia publicznego (zatem domniemywać należy , że i gronie osób sobie bliskich takie postępowanie jest dla Pana Prezydenta właściwym), otóż taki ktoś jest człowiekiem absolutnie nieprzewidywalnym. Co może przynosić naszemu Państwu tylko i wyłącznie szkody. Podejrzewamy tym samym , że as w rękawie Pana Prezydenta tkwi i że dobyty zostanie w ostatniej chwili…
    Odwracanie się polityków od Ojca Dyrektora dziwić nie powinno. Politycy także śledzą sondaże. Szczególnie te o spadku słuchalności pewnej rozgłośni. Szkoda im czasu na milknącą powoli tubę propagandową. Nas także owe sondaże cieszą , jak i cieszą nas spojrzenia w stronę innych poczynań Ojca Dyrektora. Zwiastuje to wszystko rychły koniec szerzenia homofobii , antysemityzmu i czegokolwiek , co wchodzi w kolizję z ultrakonserwatywnym , przeżartym doktrynami rodem z średniowiecza , światopoglądem.
    Pozdrawiamy

  7. Dotychczas nie potrafiłem sobie wyrobić skonkretyzowanego stanowiska co do rzeczywistej potrzeby istnienia w polskim systemie parlamentarnym Senatu.
    Ostatnio jednak zaczynam się skłaniać do opinii, że jest to twór całkowicie zbędny, służący raczej zaspokajaniu niespełnionych ambicji różnych osób o dość wybujałym ego, głównie mających o sobie świetne mniemanie polityków lub quasi-polityków różnego szczebla.
    W każdym bądź razie traktowanie Senatu jako „izby refleksji i zadumy” to albo kabaretowy żart albo nieporozumienie. Przynajmniej tak – moim zdaniem – można sądzić oceniając dotychczasowe osiągnięcia tego szacownego grona. I nie tylko w obecnej kadencji. Świadczy o tym choćby liczba zakwestionowanych przez Trybunał Konstytucyjny ustaw, które mimo istotnych wad prawnych przez senackie „refleksyjne” sito jednak się przedostały.

  8. Nonszalancja – to słowo ministra Klicha ilustrować ma wszystko to co wystąpiło jako zbitka dnia w polskim lotnictwie wojskowym .
    Słyszę opinie o skandalu ,konieczności przewietrzenia sił latajacych (może powietrznych-nie ?) .
    Przecież niema środowiska zawodowego które by przestrzegało procedur na wysokim poziomie , to w Polsce rzadkie przypadki .Na tym tle Polskie Siły Latające wykonują chyba nieżle swoje loty .Oni nie latali na przysłowiowych wrotach od Stodoły do Iraku czy Afganistanu .
    -To Senatorowie PiS-u odnoszą się do Polski z nonszalancją -którą tu rozumiem jako poziom, odbiegajacy istotnie od kwalifikacji porządanych . Takich ” senatorow” mamy jednak całe armie w rozlicznych codziennych sprawach ,na rozlicznych obszarach życia publicznego .
    W codziennej porządności zrobiliśmy skoki cywilizacyjne, ale pokolenia musżą wybatorzyć cywilizacyjne zapóżnienia .Przecież o mało co klecha -zakonnik z Torunia przestawił zwrotnicę dużego państwa nad Wisła i Odrą ,po której porusza sie sprawnie dopiero niepełne 20 lat, po burzach niemocy praktycznie od początku XVIII wieku ,a purpuraci od Dziwisza po XYZ milczą.
    ps.
    Wyjężdżam często do Meklemburgi dystans miedzy Nami widziany m.in. z okna samochodu zmniejsza się czy nie? .Oni, Niemiaszkowie z biednej jak na Niemcy Meklemburgi nie śpią ,widać, że pracują wedle protestanckich procedur ,tj. chodzą po ziemi .
    Summa sumarum -nie denerwujmy się ,Zmieniamy się skokowo na lepsze . Dawno nie byłem w Warszawie ,ze 3 lata a Berlinie dwa tygodnie temu i poza tym często .Pracujmy metodycznie ,podnośmy na scenę publiczną ludzi z praktycznymi dokonaniami a usuwajmy w cień ludzi paplaniany od Lewicy po Prawicę bo wsżędzie ich pełno , Miernot jak ich określił wyżej Torlin .

  9. Szanowna Pani Redaktor !
    Pani dobry znajomy napisał :http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=326

  10. Pani Redaktor,

    szczerze powiem, mam już dość traktatowej zadymy. Jest żenująca. O wypowiedziach radiomaryjnych parlamentarzystów wszystkich szczebli nie ma co sie wypowiadać, historyczność dnia urodzin Judasza przekracza moje wyobrażenia o merytorycznej dyskusji nawet na tematy historyczne. Panie Sobecka i ta druga (niestety nie pamiętam wtej chwili jej nazwiska za co przepraszam) mają szansę, na utrwalenie w naszej pamieci klimatów, które od czasu przypadkowego społeczeństwa pani Nowiny-Konopczyny zaczynały nam już się zacierać. Wobec powyższego debaty senackiej na wszelki wypadek wolałam już nie słuchać. Pan Bender, który mówi o województwie był dla mnie wystarczającym ostrzeżeniem, aby sobie tę rozrywkę podarować. Co do Nelly Rokity, to wg mnie ona pomyliła profesje – kabaret jak najbardziej, ale polityka w żadnym wypadku. Mam nadzieję, że te wszystkie targi się skończą i chociaż tą żenadę będziemy mieli już za sobą, bo nie mogę już patrzeć na posła Cymańskiego, który bredzi jak potłuczony, a gdy już mówi o własnej matce, która zgodnie z tradycją jest cierpiętnicą poświęcającą sie w imię tradycji jako Matka Polka i on jest tak z tego zadowolony, to mam ochotę rzucić w telewizor. Ja chyba mam jakiś zabberowany charakter, bo mnie zależy, żeby moja matka była zadowolona z życia i robię wszystko, aby sie ne musiała dla mnie poświęcać tylko teraz w końću zaczęła żyć dla siebie, bo odchowała dzieci, które są już samowystarczalne, przynajmnie jedno w pełni, i ma wreszcie okazję bez żadnych wyrzutów sumienia pocieszyć sie życiem. Cholera mnie bierze na ten wzór Matki Polki cierpiącej ofiary.
    Peany na cześć Prezydenta są równie żenujące – megalomania panów K nie jest samowystarczalna, musi mieć zewnętrzną pożywkę. A najbrzydliwsze jest to, że od tych piramidalnych bdetów, które wypadałoby nazwać po imieniu włażeniem bez wazeli …. (wiem, że mało eleganckie, ale samo się ciśnie na usta) zależą kariery polityczne i ci ludzie upokarzają się i płacą tym za nie. A potem zaraz są dyrdymały o godności i honorze. Błazenada i zenada.
    Pozdrawiam

  11. Od refleksji i zadumy jest kaplica sejmowa. Senat jest wobec tego zbędny.

  12. Nieprzenikniona jest głębia senackiej myśli wylęgającej się z głów 99 O’Grodnick’ów. Wszak senatorzy są, więc myślą. Nawet jak nie myślą, to wszak są.

  13. Pani Redaktor,
    tak, może coś jest z tą siedzibą na Rozbrat. Ja też jestem ciekawa, co by było, gdyby SLD się stamtąd wyprowadził… może ich skleja ten aparatczykowski „genius loci”, ten peerelowski „duch”?
    ja jestem za tym, by Senat istniał, był „śluzą”, „sitem”, ale by szli do niego rektorowie na emeryturze, osoby odznaczone wysokimi odznaczeniami państwowymi, byli marszałkowie województw itp.

    Heleno, zgadzam się że to okropne, że nie było żadnej reakcji na śmierć z głodu w więzieniu

    Jean Paul,
    przyzwoitość nakazuje reagowanie na agresję i chamstwo, zwłaszcza wtedy, gdy to nie nas obrażają (dziękuję, Pielnia1)
    chyba zacznę Cię przewijać, niestety…

  14. Moja ocena sensu trwania „izby bez refleksji” jest bliska ocenie Lexa.
    A miotanie się panów Bendera czy Andrzejewskiego/podobno prawnika?/ jest podyktowane nadzieją na te moherowe głosy do następnych wyborów.
    Gdy widzę czasem p.Rokitową to mam wrażenie, że jest to osoba nie całkiem …, ale niech się ośmiesza.
    Lepiej że jej mąż Jan -mieszczanin Felicjan Dulski-Rokita chodzi na kopiec i nie nadyma się, nie robi głupich min i opowiada, wszystko co gdzieś usłyszał, z namaszczoną miną w każdej telewizji i radiu gdzie tylko zdążył. To też ważne dla zdrowia widzów. Jak doszlusują do niego bracia, żałosny Gosiewski z Włoszczowy itp towarzystwo to mogą nawet jeden stolik w kawiarni obsadzić nową partią-najprawdziwszą prawicą przy ścianie/NPPS/.

  15. http://wiadomosci.wp.pl/kat,89474,wid,9818795,prasaWiadomosc.html
    Nie na temat, co prawda, ale ciekawa analiza…….

    Co do senatu, to najbardziej wyraziste postaci to dawniej senator Struzik
    a obecnie Romaszewski.
    Kasa, prestiż, gabinet, słowotok…
    I odcinanie kuponów od dawnej działalności.

  16. baa 12.31
    Wybacz „baa” ale ja NIKOGO nie nazwałem chamem ani gówniarzem, ( (można sprawdzić !) natomiast zrobił to pielnia1 w stosunku do mnie. Wygrałbym sprawę przed każdym sądem, więc jeżeli już chcesz coś przewijać to przewijaj także pielnie1, tego wymaga przyzwoitość niestety……..

  17. Baa!
    całkowicie się z Tobą zgadzam. Jako uwielbiający historię przy określeniu „Senator Rzeczypospolitej” widzę człowieka doświadczonego wieloma latami służby dla Kraju, powiedziałbym więcej, widzę Gustawa Holoubka mówiącego „ja tu reprezentuję majestat Rzeczypospolitej”. A teraz jakieś chłystki, młokosy, mówiące „ja jestem senatorem”. Art. 99, ust. 2 Konstytucji mówi dla mnie o za małej (nikłej) liczbie lat, jaki powinien mieć przyszły senator kandydując, powinno to być poprawione na 50.
    Zresztą to samo jest z sędziami. To jest skandal, co te gówniary wyprawiają w tych sądach – sędzia powinien mieć minimum 50 lat i być człowiekiem pełnym doświadczeń życiowych.

  18. Kiedy słyszę słowa „poseł” czy „senator”, to krew mnie zalewa. Poziom wiedzy ogólnej tych ludzi jest żenujący. Zastanawiam się nad fenomenem tego, że miernota idzie najbardziej do góry. Wprowadziłbym cenzus majątkowy i wykształcenia. Inną sprawą jest stan psychiczny wielu „wybrańców narodu”. Poradnia zdrowia psychicznego przy Sejmie jest jak najbardziej wskazana. W naszym kraju pokutują niestety stereotypy, że ten, kto korzysta z pomocy psychiatry jest od razu chory psychicznie. Jest szereg zaburzeń, które nie stanowią jeszcze same w sobie jednostek chorobowych i leczy się je tak samo jak grypę. Nasi zapyziali lokatorzy z Wiejskiej w większości tego chyba nie rozumieją i poczuliby sie urażeni samym takim pomysłem.

  19. Jeśli chodzi o sld to w latach 90 postpezetpeerowski oportunizm i koniunkturalizm został doskonale zdyskontowany. Kto bowiem wierzy, że w schyłkowym prl byli w partii jeszcze jacyś wierzący komuniści? Dziś młodzi ambitni zostają menadżerami, pijarowcami, dziennikarzami… wtedy była jedna droga kariery – partia, więc zostawali aparatczykami. Lewica musi zwrócić się ku jakiejś intelektualnej tradycji, bo do dziś żadnej się jeszcze nie dopracowała. Cały czas liczy na „skuchę” przeciwnika i zmianę nastrojów społecznych (raz my raz oni). Teraz rządzi druga partia prawicowa pod rząd i nie zanosi się szybko na zmianę.

    O rozgłośni już się nie chce dyskutować. Co tu można powiedzieć? Rośnie nam pokolenie TD (albo OD jak ktoś woli tytuły).Rydzyk działa na szkodę kościoła, słuchaczy oraz państwa. Dlaczego nikt z tym nic nie zrobi? Facet zatopi tą katolicką Barkę i nie obejdzie się bez dramatycznych scen.

  20. cargo (11:32)
    Świetnie skomentowane! Jest zadziwiające skąd tyle miernot w sejmie i senacie. Jeszcze gdyby to były tylko miernoty umysłowe, ale to są miernoty szkodliwe. Jednak zostali wybrani i reprezentują w pewnym sensie poziom tych, którzy ich wybrali. Niestety.

  21. Zechciało mi się 🙂 przeglądnąć wpisy na blogu Pani Janiny sprzed roku.
    I jak Państwo myślicie,o czym była dyskusja?O tym samym.O poziomie naszych wybrańców,o potrzebie wprowadzenia zmian w Konstytucji a nawet o badaniach dla polityków.A był inny rząd,inny premier i wielu innych polityków.
    Prawie wszystko było podobne,narzekania,pomysły i recepty.Zastanawiam się,czy nie było by warto stworzyć jakiś model typowych dla naszego kraju „problemów i spraw do narzekania”.Taki model można by wykorzystywać permanentnie albo tylko okazjonalnie.Wszyscy byli by zadowoleni-permanentnie lub tylko okazjonalnie 🙂 Można by się stać nawet specjalistą od narzekania i recept.
    Pozdrowienia.

  22. sceptyk godz. 18:56
    katolicka barka o ktorej piszesz sprawia wrazenie jakoby sternik bardziej zajety byl smaganiem wioslarzy niz obserwowaniem wzburzonych fal i reagowaniem na czychajace niebezpieczenstwa.
    Jest to moim zdaniem wrazenie mylne poniewaz mam przeczucie ze panow purpuratow zaczyna rajcowac polityka. Na poczatku lat 90-tych przegapiona zostala przez Kosciol szansa stworzenia silnej formacji chadeckiej. Jezeli zrobic bilans ostatniego roku to grono golodupcow na ktorych O.Rydzyk postawil kreche powiekszyl LPR i PiS . Zniknela Samoobrona , rozpadl sie LiD. PSL natomiast swietnie nadaje sie na koalicjanta w prawie kazdej konfiguracji.
    Pokusa utworzenia przeciwwagi dla PO moze byc nieodparta nawet jezeli jeszcze pamieta sie o cenie jaka zaplacil Kosciol za mieszanie sie do polityki .
    Samodzielnie O.Rydzyk nie stworzy silnej formacji politycznej . Celowo pisze formacji poniewarz jak ognia bedzie unikal slowa partia. Sadze ze dodatkowe wsparcie otrzyma od wielu nie tylko biskupow ale i rownierz zwyklych ksiezy i proboszczow . Czy osiagnieta zostala masa krytyczna pokaze najblizszy czas. Osobiscie chcialbym aby to nigdy nie nastapilo.

  23. Eddie,
    Czy wiesz jak się cieszę, że znów mogę Cię czytać? Tylko dlaczego tak mało? Mądrość im większa tym prostsza, ale piękno może być żdziebko bogatsze. Pisz więc jak najwięcej.
    Pozdrowienia, magrud

  24. Witam Państwa
    ja akurat mam trochę nocnej roboty do zrobienia – ale nie mogę się powstrzymać od skomentowania ciasteczkowego potwora 🙂

    Najbardziej podoba mi się ten fragment relacji (za gw):
    Szef PiS relacjonował, że w trakcie rozmów prezydenta i premiera na Helu usłyszał w telewizji, iż negocjacje już się zakończyły. „Byłem zdziwiony, że brat do mnie nie dzwoni. Zadzwoniłem i okazało się, że rozmowy jeszcze trwają.

    Facet bez mrugnięcia okiem twierdzi, że Prezydent RP ma chyba obowiązek zadzwonić do niego jak tylko skończy rozmowy z Premierem RP. To jest kolejny przyczynek do pytania kto jest szefem Prezydenta RP? Głupie to i żałosne.

    Ale jeszcze a propos artykułu o Prezydencie. Mi się wydaje, że interesy Lecha Kaczyńskiego i Jarosława Kaczyńskiego są bardziej rozbieżne niż to się wydaje. Jarosława interesuje władza i kropka. Lech Kaczyński jest w nieustannym konflikcie między swoim brakiem jasnego pojęcia i niepełną akceptacją pomysłów brata. Jestem coraz bardziej przekonany, że jeśli JK przybliżyło by to perspektywę przejęcia władzy, to może poświęcić autorytet urzędu prezydenckiego. Obecne rozgrywki są niezrozumiałe z punktu widzenia LK, ale są na rękę JK (lub przynajmniej on się stara żeby tak było) – tylko że to się coraz wyraźniej odbywa kosztem brata. Ja się zastanawiam, czy przypadkiem JK nie zdaje sobie sprawy że brat nie będzie chciał startować na 2 kadencję – i jedyne co można to maksymalnie go wykorzystać obecnie. W każdym razie faza niszczenia każdego kto jest blisko JK obecnie obejmuje urząd prezydenta RP.

    Aha, ja się przyłączam do gratulacji Agi z poprzedniego wątku chyba – występ chłopów i baby pańszczyźnianej był bardzo bardzo 🙂

  25. Ad vocem i króciutko. Nadzieje i pogłoski o śmierci SLD są przedwczesne. Pani powinna widzieć różnice między Onyszkiewiczem i Lisem a Lityńskim i Geremkiem. To właśnie ci ostatni działali na szkodę LiDu głosząc otwarcie, że nie honor im iść jedną drogą z „komunistycznym” SLD. Pani twierdzi, że nie można rozstawać się z dwomam pierwszymi jak z wysłużnonymi meblami a nie irytowało Pani jak dwaj drudzy (może bardziej wpływowi) traktowali ludzi z LSD jak umazanych zawartością szamba. To było widać, słychać i czuć… Niestety wszyscy oni są członkami tej samej partii a partią tą jest PD. Dodam jeszcze, że w moim wpisie najważniejszym nie było to, że nie lubi Pani SLD, ale to że sympatia do obecnej koalicji (a i PD) uniemożliwia bezstronne spojrzenie (personalizacja i osobiste wycieczki) na decyzje kierownictwa SLD.

  26. Jean Paul
    Mam prośbę, by wyobraził sobie Pan taką sytuację i spojrzał na nią z dystansem:
    w miejscu publicznym dyskutuje kilka osób. Osoba A mówi na temat różnych osób m.in.:
    – ciągle się zastanawiam kto mu dał maturę i jaką Akademię Nauk w Wólce Dolnej ukończył, bo bezustannie zaprzecza swym postępowaniem że jego IQ przekracza 50 punktów
    – takich indywiduów
    – odrażające [?] typy
    – z tym oportunistą i karierowiczem

    Może nikt na to nie reagował, bo to było o politykach?

    Potem mówi do różnych osób tam obecnych:
    – kiepska z ciebie polemistka
    – na ekonomii w ogóle się nie znasz, a twoje poglądy możnaby zakwalifikować jako pochodzące mniej więcej z 18 wieku
    – nie masz jak widzę żadnego pojęcia
    – znowu piszesz bzdury
    – skompromitowałeś się przed wszystkimi blogowiczami? Zmień nicka i zajmij się hodowlą pszczół

    Osoba B na to:
    – widocznie A rzeczywiście jest fachowcem od wszystkiego, a przede wszystkim od chamstwa i takiej gówniarzerskiej zarozumiałości(choć stary chłop); wszystkich obraża, a siebie uważa za faceta dobrze wychowanego; ja sądzę, że to kompleksy. Wybaczcie mu.

    Na to A:
    – zarzucanie komuś chamstwa i gówniażerii, w dodatku osobie z którą do tej pory nie dyskutowałeś, jest dowodem wyjątkowej agresji, wynikającej z zaburzeń emocjonalnych. Może byś odwiedził psychologa i opowiedział mu o swoim dzieciństwie ?

    Osoba C:
    – przyzwoitość nakazuje reagowanie na agresję i chamstwo…
    Osoba A:
    – ja NIKOGO nie nazwałem chamem ani gówniarzem…

    To, moim zdaniem stare jak rodzaj ludzki psychologiczne mechanizmy wypierania i zaprzeczania, odwracania kota ogonem i zajmowanie pozycji ofiary (ten pan mnie obraził, wygrałbym w każdym sądzie!!, to proszę też nie słuchać jego wypowiedzi…), bo ofiara może zawyczaj liczyć na współczucie, stawanie po jej stronie i pomoc…
    Pozdrawiam
    baa

  27. Jakość i potrzeba Senatu? Niech to wystarczy za cały komentarz: http://miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,5086281.html
    Pozdrawiam wszystkich.

  28. Moim zdaniem lewicowa partia, na wzór zachodnich partii socjalistycznych czy socjal-demokratycznych jest w Polsce potrzebna. Choćby dla zachowania równowagi politycznej, – aby była jakaś alternatywa dla partii prawicowych i centrowych. Jednakże w roli takich partii nie widzę ani SLD ani socjal-demokratów Borowskiego.
    A za rozpadem LiD-u płakać nie zamierzam. Od początku uważałem, że to raczej poroniony pomysł mający na celu wynik wyborczy oparty o polityczną „ściemę”. Nic z tego nie wyszło. Ani wynik wyborczy, a i na „ściemę” ludzie też nie dali się nabrać, o czym świadczą również wyniki głosowania do Sejmu.
    Po czym więc tu płakać ? Zresztą wypowiedzi prof. Geremka i J. Lityńskiego świadczą, że i PD do tego biznesu serca nie miała i także traktowała tę koalicję instrumentalnie.

  29. Widzieliście ten sondaż: http://www.rp.pl/galeria/2,115944.html ?? Ale jaja. Marksisto wróć! Kto by się spodziewał…

  30. baa 8.09
    Gratuluję, niezły z Pana adwokat. Stosuje pan dwie miary: dla swoich klientów i dla obcych, a pozatem abstrahuje Pan całkowicie od meritum sporów. Jezeli nazywam kogoś oportunistą lub kiepskim polemistą, to w następnym zdaniu podaję FAKTY udowadniające te tezy. Jeżeli zarzucam komuś ignorancję, to wskazuję powszechnie znane prawdy, że Ziemia nie jest płaska, a na temat „wypierania ze świadomości” wiadomo, że jest to typowa figura erystyki – gdy nie chcemy dyskutować o meritum, to mówimy „śmierdzi ci z gęby” – cytuję za Kisielem.
    I ja się nie obrażam np na pielnię, chociaż on obraża się w imieniu innych. Podobnie jak W. Bartoszewski, sądzę że obrażają się kucharki oraz Pan Prezydent.

  31. Pani Redaktor ! Drodzy Blogowicze !

    Obserwując jak szeroko pojęty mainstream polskiego życia medialnego podchodzi do klasy rządzącej nami dziś – tj. koalicji PO-PSL – należy stwierdzić, iz „ubóstwienie” ze strony dużej części dziennikarzy ekipy Donalda T. i PO prowadzić może w efekcie do „syndromu Unii Wolności”. I do powielenia jej drogi….. Krytyka – ale merytoryczna (nie afektywna, aprioryczna, złośliwa i „namolna” jaką stosują PiS, środowiska mu bliskie ideowo czy Radio Maryja) jest praktycznie nieobecna w mediach (czasami trafi się krytyczny głos np. Żakowskiego, Paradowskiej czy Passenta ale giną one w lawinie serwilizmu, ni-jakości czy nic nie znaczących newsów).
    Nie ma w ogóle debaty poważnej, pogłębionej, o problemach wybiegających poza nasze „bagienko” nadwiślańsko-nadodrzańskie. Kto kogo, kto z kim i „drobne przepychanki” w Sejmie i Senacie (sic – izba refleksji, po tyradach Bendera można tylko zaśmiać się: buhahaaaa !).
    „Upupienie”, „zagłaskanie na śmierć”, infantylizacja polityki jako takiej ma absolutne miejsce w Polsce wobec Platformy. I to jest niebezpieczne, to jest groźne, gdyż jak widać jedynie środowiska skrajnych europsceptyków, antymodernistów i „wrogów współczesności” mają, albo – widać u nich takową, „koncepcję” jutra….. (że chcą Polskę odizolować to inna inszość).
    Pozdrawiam serdecznie – zaniepokojony i pesymistyczny
    WODNIK53

  32. Pani Redaktor,

    „budzenie demonów” to nie ten przypadek, nie ten kontekst dla tej metafory. Jeśli przypomnimy sobie, jak Watykan przywodził „do porządku” swojego wszechstronnie cennego ojca dyrektora, to okrzki „Zdrada!” są rczej warknięciami watykańskiego pitbulla. Jeszcze się doczekamy, jak liderzy ze „złotej” toruńskiej kolekcji , w najlepsze będą sobie z dziubków wyjadać!!!
    Jeśli idzie o senat , to na mój towarzysko-plotkarsko polityczny użytek , jego soczewką jest jego pan marszałek. Kiedy ma okazję wypowiedzieć się do kamery, zawsze!!! podkręcam telewizor, i nie komentuję ani jednym słowem. Dotychczas pan marszałek nie zawiódł mnie ani razu, co też pozostawiam bez komentarza.

    Pozdrawiam,Eddie

  33. Pani Redaktor! Czy już osiągneliśmy dno czy jeszcze spadamy ? Noworodki w szpitalu chorują na sepsę bo szpital nie ma wody, wypadek CASY spowodowany nieprzestrzeganiem procedur , w więzieniu „zgodnie z prawem” umiera z głodu człowiek(bo Rumun) a My w pierwszym szeregu walczymy o prawa człowieka w Tybecie. A co z prawami człowieka w Polsce ,gdzie dobro urzędów nadrzędne nad celami do których zostały powołane? To może zanim zmienimy konstytucję i ewentualnie zlikwidujemy Senat (był to postulat Tuska jako Marszałka Senatu) zaczniemy od czegoś prostego ! Jak tu liczyć na Państwo które jest niewydolne? Czy ktoś poniósł odpowiedzialność za posadzenie przed porodem księgowej Dochnala? Nie bo wszystko było zgodne z prawem???? To nie ma się co dziwić że zbrodnie znieczulicy i ignorancji będą się nasilać. Ostatnio mówiła Pani w TOK o wyroku uniewinniającym Prezesów Stoczni Szczecińskiej ,którzy siedzieli długo w aresztach,stracili majątki a gospodarka załamanie przemysłu stoczniowego.Proszę o tym napisać . Może ktoś się domyśli że trzeba wyciągać konsekwencje z bezmyślnych pseudo-politycznych działań pod „zapotrzedowanie społeczne”.Może dotrze do świadoności jakie straty społeczne i finansowe powodują bezmyślne działania organów Państwa. Są pewne jaskółki że będziemy odbijać się od dna (np.decyzje Klicha o dymisjach winnych zaniedbań prowadzących do katastrofy),ale to tylko jaskółki a tu potrzeba orłów . Pozdrawiam.

  34. W sondażu przywołanym przez Sceptyka uwagę zwraca równe rozłożenie się głosów optujących za rozdziałem Kościoła i państwa oraz przeciwko takiemu rozdziałowi ( 48 za – 47 przeciw).
    Sondaż wprawdzie jakich wiele, ale…signum temporis ?

  35. Magrud,

    dzięki za miłe słowa.
    Po przymusowej przerwie, uczciwie przeczytałem wszystkie Twoje wpisy. Miałaś kilka istotnych popełnień. Tamten czas minął , zostało trochę „osadów” i pędzimy dalej z naszymi emocjonalnymi quasi- dziennikarskimi relacjami z losowo wywoływanych wycinków naszej rzeczywistości. Z perspektywy kogoś kto powraca po przerwie mieszają się we mnie dwa odczucia. Jedno- to miło jest być razem z naszymi , niektórymi więziami, i drugie- jakaś taka żałość…
    Pomijając wszelkie rozprawiania, jestem przekonany, że bardziej sensowne wymiany myśli, i zamierzeń, moglibyśmy bardziej powymieniać w korespondencji prywatnej, bardziej odpowiedniej dla niektórych tematów.

    Pozdrawiam,Eddie

  36. PRZEPRASZAMY za błąd , jaki popełniliśmy w poprzednim naszym komentarzu , za który jest nam wstyd… Otóż w zdaniu ostatnim feralnego komentarza napisaliśmy: „(…)antysemityzmu i czegokolwiek , co wchodzi w kolizję z ultrakonserwatywnym , przeżartym doktrynami rodem z średniowiecza , światopoglądem.”
    Pozwalamy sobie poprawić: „(…)antysemityzmu i walki z czymkolwiek , co wchodzi w kolizję z ultrakonserwatywnym , przeżartym doktrynami rodem z średniowiecza , światopoglądem.”
    Pozdrawiamy wszystkich Czytelników.

  37. Trochę o dziennikarzach! Proszę Państwa dziś komentując umożenie „afery gruntowej” w TVN i TOK komentatorzy uznali że słuchacze to idioci na dodatek pozbawieni pamięci. A pani śledczej Marszałek proponuję lobing na rzecz ustawy stanowiącej że jeśli ktoś wygląda jak Lepper,jest rolnikiem i brał udział w protestach a śmie startować do sejmu 5 lat robót publicznych a jak wygląda jak Łyżwiński 10 lat( już rok będzie miał odsiedziane). Będzie dużo taniej nie będzie trzeba kosztownych prowokacji robić infantylnych aż do bólu i testów genetycznych grupie męższczyzn w poszukiwaniu dowodu ojcostwa. Dziś każdy samorządowic a mamy ich kilka tysięcy wie czyją kompetencją jest odralnianie gruntów, uchwalanie planu zagospodarowania przestrzennego(to przypadek Sawickiej)i jakie są procedury tylko CBA i niektórzy dziennikarze nie wiedzą.Trochę to będzie pachnieć dyskryminacją ale przy talentach p.Marszałek jakoś wyższą koniecznością nie plamiena się chamstwem słodkim głosikiem wytłumaczy a i pisać będzie o czym. I czy można się dziwić Kaczyńskiemu że musiał znaleść jakieś ostateczne rozwiązanie? On inteligent z Żoliborza z „takim chamstwem” nie tego znieść nie mógł. A czy My możemy ? Czy Rumun czy Lepper , Łyżwiński mają prawo do domniemania niewinności ? Czy nie obrażają samym byciem i manierami ? A jak to się nazywa ? O to GW trzeba zapytać na pewno zna odpowieć, choć w tych przypadkach może jej nie udzielić.

  38. Magrud ! i Eddie ! Czy jesteśmy na blogu politycznym ? Strasznie jakoś iskrzy mało politycznie. Nie róbcie nam tego zostańcie na blogu .

  39. Szanowna Pani Redaktor !
    W papierowej „Polityce” przeczytalem Pani artykul na temat obecnego Pana Prezydenta i jego klopotów. Wiele ciekawych tez i warto zapamietac ten artykul. Bedzie po latach cytowany. Klopoty wynikaja z braku jasnej definicji funkcji Glowy Panstwa, czyli Prezydenta w Polsce. W polowie kadencji moim zdaniem wartoby rozpoczac dyskusje na temat jakie funkcje winien spelniac prezydent. Czasu jest jeszcze dosyc aby te sprawe we wszystkich szczególach poddac pod publiczny osad.
    Moim zdaniem istnieja dwie skrajne mozliwosci.
    Prezydent panujacy wszystki Polakom na calym swiecie niezaleznie od posiadanego obywatelstwa. Takiego Prezydenta winni wybierac ci, którzy zadeklaruja sie byc Polakami. Tu dopuszczalne wszelkie nosniki informacji.
    Druga skrajnoscia jest Prezydent urzedujacy jako najwyzszy urzednik panstwowy o scisle okreslonych kompetencjach i wybierany glosami polskich obywateli, którzy w dniu wyborów znajduja sie w Polsce. W zadnych ambasadach, konsulatach czy przedstawicielstwach.
    Pomiedzy tymi skrajnosciami znajduje sie dosyc miejsca na znalezienie optymalnego rozwiazania. Pewnie sa mozliwe i inne warianty.
    Tak czy inaczej, byc moze mimo woli, rozpoczela Pani prezydencka kampanie wyborsza.
    Z gratulacjami kresli sie
    Pan Lulek

  40. Jean Paul,
    nie pisałam o faktach, pisałam o pańskim agresywnym i złośliwym stylu…
    Pisze Wodnik53, że media (z wyjątkami) nie potrafią merytorycznie krytykować (nie „afektywnie, apriorycznie, złośliwie i „namolnie”, jak PiS”)… I ja się z nim zgadzam.
    Tutaj, na blogu Pani Redaktor, moim zdaniem, większość to potrafi. I z przyjemnością i ciekawością czytam ich komentarze. Niesmak (oburzenie, smutek, obawę) wywołuje to, że podawane przez Pana fakty, wygłaszane opinie i komentarze „okrasza” Pan tymi złośliwymi, okropnymi epitetami… Proszę Pana o odrobinę autocenzury.
    Jestem kobietą.
    baa

  41. Tomasz Lis o Tusku: nie-Kaczyński – http://www.gazetawyborcza.pl/1,75515,5081725.html .

  42. Sobotnie refleksje -jeśli Szanowna Gospodyni pozwoli:
    1. Do „Wodnika”; Wodniku, jak to jest, że Ty nie ściągasz z moich wpisów, ja nie ściągam z Twoich(obaj o tym wiemy, a potwierda to pora-godzina rejestracji wpisów; wpisy wymijają się w przestrzeni wirtualnej w oczekiwaniu na słynną akceptację ), a piszemy moim zdaniem dokładnie to samo, według dokładnie identycznej skali wartościowania? Różnica jest tylko w stylu; po Twoich wpisach widać, że jesteś z „gatunku” humanistów, a ja -przedstawiciel tzw.”bazy”, stąd mój styl jest taki bardziej nieporadny; za mało przymiotników.
    2. Czytając szereg wpisów opisujących bieżące zdarzenia można popaść w pesymizm, a co najmniej w melancholię, ale są i wstawki optymistyczne i sympatyczne: otóz „Stachurska” chce (o zgrozo!!! powiedziałby b. wiceminister Orzechowski) umówić się na randkę z „Magrud”, za chwilę zazdosny „Eddie” wyznaje „Magrud” miłość, na to „Manna” reaguje ze strachem, żeby nie jechali w podróż poślubną na Bahamy, boć to przecież blog polityczny, a nie „randka w ciemno” („Manna”; masz rację, ja też jestem zazdrosny).
    3. „Baa” z kobiecą subtelnością (oliwa na wzburzone morze) i ze znajomością sztuki czytania charakterów ludzkich(zazdroszczę) wyjaśnia J.Paulowi w czym tkwi jego błąd; czytam to z uznaniem, tym bardziej, że „Baa” również mi uświadomiła, iż ja w polemice z J. Pau. zbyt mocno „pojechałem po bandzie”. Teraz to przyznaję…
    Tak więc naprawdę „Świat nie jest taki zły, niech no tylko zakwitną jabłonie”…
    Pozdrawiam wszystkich

  43. manna,magrud,

    popełniłem małą niezręczność wobec magrud, pisząc zbyt ogólnikowo. Aż mi się przypomniały wszystkie dowcipy o ratowaniu się po popełnieniu gafy ” A jak się ma wujek? …Ciągle nie żyje?”
    po prostu jedne myśli i skojarzenia nadają się do działalności publicznego komentowania, a inne mogą być np. „patentami” do działania. Kiedy Stalin dostał w prezencie/sam tuman nic nie stworzył/ osiągnięcia ideologów komunizmu, to małpa dostała brzytwę i to „za frico”.Magrud, po lekturze jej wpisów, w moim odczuciu , jest osobą , którą też trochę męczą nasze blogowe „ujścia bezsilności” i jest gotowa do rozważań na tematy bardziej konkretnego wykorzystania swojego potencjału psychologiczno- intelektualnego we wpływaniu na naszą rzeczywistość. I to jest całe sedno moich wiosennych porywów na politycznym blogu, Nie ma to nic wspólnego z sympatią „za całokształt” jej blogowych kreacji.

    Pozdrawiam,Eddie

  44. manna, magrud,

    wujek ciągle nie żyje… a nasza”małpa z brzytwą”, to oczywiście totalnie bezpłodne „Indory” z naszej sceny politycznej. Lewica/?/, Prawica/?/, Bęc!

    Eddie.

  45. Pani Janina pisze: „Senat – jak powszechnie wiadomo – lubi, gdy uważa się go za izbę refleksji i zadumy.” Cóz w zyciu politycznym by się przydało takie miejsce ciszy i spokoju, ale czy to jest Senat mam wątpliwości. To jest miejsce pracy, poprawania ustaw, cóż mysle, ze nasz parlament jest za głupio, zeby miec jedna izbę, tylko sejm był, cóz może senart powinnien miec inna rolę i funkcje, ale tej istytucji bym nie lidwidoiwała.
    cóz Traktak Lizboński jest konieczny do przyjecia, jesli nie chcemy byc na marginesie Europy. Cóż ludzie, którzy boja się Unii Europejskiej sa raczej nacjonalistami niz patriotami. Cóz kto jest przeciwny UE to dłuzej perspektywe straca niz zyskają, cóz pisze o Pise.
    A Lewica w Polskie jest potrzebna, cóz Aleksander Kwasniewski powiedzia ł wczoraj w tvn24., ze to Sierakowski powinnien stac na czele lewicy. Cóż przyznam szczerze zamęchająca, ale chyba mało realna, bo Sierakowski jest publistyctką, a nie politykiem. Cóż chyba jest za madry, zeby mieszac się w życie partyjno – poilityczne. Cóz ma racje, moze bede to ktoś inny.
    Cóż trzeba tworzyc nowoczesna lewice w stylu Zapatero, tylko pytanie czy w Polsce przyjmie się ta lewica, bo polacy sa przywazany do kościoła czy bardziej trzeba pomyslec o lewicowym Pise. Cóż ciekawe, moje kompinacje. Cóż czasami nawet bajki dla dzieci sa madre, oby polityka parii lewicowych była mądra i słuszna
    pozdrawiam

  46. Pani Janino, w nawiązaniu do Pani artykułu na temat prezydentury Lecha Kaczyńskiego chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden projekt ustawy zgłoszony przez Prezydenta:

    http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/wgdruku/249

    Projekt jest krótki i treściwy:

    „W ustawie z 14 czerwca 1991r o finansowaniu Katolickiego Uniwerystetu Lubelskiego z budżetu państwa art. 1 otrzymuje następujące brzmienie:
    Art. 1 Katolicki Uniwersytet Lubelski otrzymje dotacje i inne środki z budżetu państwa na zasadach określonych dla uczelni publicznych.”

    Czy już naprawdę nie ma ważniejszych problemów do uregulowania? Czy naprawdę nie ma ważniejszych celów, na które mają być wydawane środki publiczne?

  47. Media w Polsce zajmuja sie doslownie BZDETAMI!
    Premier Kanady byl wlasnie w Polsce, co kanadyjska telewizja pokazala. W Polsce CISZA!!!!!
    Wstyd!

    Monday, 07 April 2008

    HED IS 70 CHARACTERS Prime Minister Harper meets with former Poland president Walesa Polish former President Lech Walesa, right, and Canadian counterpart Stephen Harper, left, speak during a meeting in Gdansk, Poland, Saturday , April 5, 2008. Harper is visiting Poland after attending the NATO summit in Bucharest, Romania. ( THE ASSOCIATED PRESS/Wojtek Jakubowski)
    GDANSK, Poland – Prime Minister Stephen Harper on day two of his trip to Poland has met with former Polish president Lech Walesa.

    Walesa has an unassuming office in the old town section of Gdansk.

    Harper had a brief meeting with him there Saturday morning.

    After meeting with Walesa, Harper travels to Wawel Castle, near Krakow, to view wall tapestries and other artifacts that Canada helped preserve during the Second World War.

    He will also pay a visit to Auschwitz, the infamous Nazi death camp.

    Harper will return to Canada later Saturday.

  48. Pozwolę sobie przekleić z artykułu p .A.Sypuły
    ciekawe dane dot realizacji konkordatu:

    W art. 21 zapisano, iż odpowiednie instytucje kościelne ?mają prawo prowadzenia, każda zgodnie ze swą naturą, działalności o charakterze misyjnym, charytatywnym i opiekuńczym. W tym celu mogą one tworzyć struktury organizacyjne i urządzać publiczne zbiórki?.

    Skandalem jest dalsza treść tego zapisu stwierdzająca, iż ?przepisy prawa polskiego o zbiórkach publicznych nie mają zastosowania do zbierania ofiar na cele religijne, kościelną działalność charytatywno-opiekuńczą, naukową, oświatową i wychowawczą oraz utrzymanie duchownych i członków zakonów, jeżeli odbywają się w obrębie terenów kościelnych, kaplic oraz w miejscach i okolicznościach zwyczajowo przyjętych w danej okolicy i w sposób tradycyjnie ustalony.

    Oznacza to ewidentną eksterytorialność i absolutny brak kontroli nad tym, co kościół wyciągnie z naszych kieszeni. Dodatkowo art. 26 stwierdza, że kościelne osoby prawne mogą zakładać fundacje, które zarabiają między innymi świadcząc usługi na rzecz jednostek samorządowych. Fundacje te także nie rozliczają się .

    Ponadto w momencie podpisywania Konkordatu przesądzono o dalszym funkcjonowaniu Funduszu Kościelnego, na który w bieżącym roku zaplanowano kwotę 97 908 000 złotych!

    Zdecydowano także o zasadach przekazywania Kościołowi przez państwo majątku i dalszym obowiązywaniu ustawy z 17 maja 1989 r. o ubezpieczeniu społecznym duchownych, jak również utrzymaniu dotychczasowych zwolnień podatkowych i celnych.

    Jak widać zawsze będą równi i równiejsi wobec prawa………

  49. Pielnio – po prostu „nadajemy” na fali o tej samej interferencji (Ty jako „baza” i „tiochnika” na pewno to wiesz lepiej ode mnie, chyba użyłem właściwego określenia długości i periodyczności fali – pardon, ale edukację fizyki zakończyłem w klasie maturalnej; było to – baaaaa * – 37 lat temu).
    Pozdrowienia z Wroclawia.
    WODNIK53

    * tyle „aaaaaaa” by nie myliło się z”baa” (kobietą); też pozdro dla niej.

  50. Szanowna Pani Ago, wpis z 2008-04-05 o godz. 13:13 oraz poprzednie.
    Rozkoszne!
    Z wiosenniejącego Krakowa serdecznie pozdrawiam.

    Pani Renato (wpis z godz.14.56), proszę przejść na blog Passenta, jest już reakcja na wiekopomną wizytę Pana Harpera w Krakowie.

  51. baa 5.51
    pielnia1 9.59
    Solennie obiecuję, że będę sie autocenzurował ( za wyjątkierm Hausnera, waloryzacji emerytur oraz osobowości JK. czyli Małego Wielkiego Brata).

    Przy okazji stwierdzam, że najbardziej rozsierdził mnie pielnia, bo podzielam 95 procent jego poglądów i atak z flanki najbardziej mi dopiekł.
    Pozdrowienia

  52. Wodniku, zobacz, jaka fizyka jest pasjonująca; odsyłam do artykułu „Tajemnica Arki Przymierza” dzisiaj na Onecie. Wystarczy wziąć dwie blachy- jedna ze srebra, druga ze złota, przegrodzić je drewnem akacjowym(twarde drewno), na wieku Arki przymocować dwa aniołki tak, aby jeden był połączony z blachą ze srebra, a drugi -ze złota, potrzeć blachę zewnętrzną (złota) kozią skórą i mamy „cud”:w nocy, przy lekko wilgotnym powietrzu pomiędzy dwoma aniołkami przeskakuje długo strumień elektryczny;Arka świeci, czyli Bób mówi!!!
    Pozdro

  53. korekta: oczywiście „Bóg”, a nie „Bób”

  54. Czyżby „krążownik pomocniczy” ( czytający blog red. Passenta wiedzą o co chodzi ), rozpoczął polowanie na tyłach, tym razem własnych, zatapiając kontrkandydata ( nie mylić z kontrtorpedowcem ) :

    http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5090540.html

  55. p.s.
    WODNIK53
    Na tej samej częstotliwości. Interferencja to zjawisko nakładania się fal.
    Pozdrowienia.
    R.N.

  56. Szanowna Pani Redaktor,
    Po dzisiejszej „Puszcze” zasłużyła sobie Pani na tytuł ” Publicystki Roku”,
    Także w postulowanej przeze mnie kategorii „Najwrażliwsze Sumienie Publiczne” i ” Największa Odwaga Cywilna” wyprzedziła Pani innych o kilka długości.
    Brawo! Brawo! Brawo!
    W niektórych kwestiach możemy sie różnić, ale Pani zmysł państwowy jest najwyższej próby. Dziękuję za prezentowaną postawę.

    Drody Blogowicze,
    Czytam po kolei wszystkie wpisy, z kończącego się tygodnia i widzę, że dobrnęliśmy na miesięc przed maturą do XII księgi „Pana Tadeusza”.
    Refleksja nad izbą refleksji, nad redefinicją anomicznego LiD doprowadziła nas do re i nadinterpretacji naszych wzajemności w duchu apelu Mickiewicza. Kochajmy się! – wyłazi z zaimków, wyłania sie ze znaków interpunkcyjnych, wyrywa z przydawek i rozlewa szeroko po Waszych wpisach.
    Baa niczym Prometeusz dokonuje rachunku sumienia za Jean Paula, czym prowadzi do jego i Pielni nawrócenia. Okazuje się, ze Baa to nasza dobra wróżka. Opiekunka pochopnie skłóconych. Pielnia myśli Wodnikiem lub odwrotnie, dość, że Panowie po raz kolejny publicznie obnażają swoje braterstwo i radość ze wspólnej mądrości.
    Eddie zaprasza mnie do Poloneza. Ja chciałabym współpracować z Teresą Stachurską. Manna chce się przyłączyć, a mnie bardzo to wszysto cieszy.

    Eddie,
    W krótkich słowach udało Ci się zapewnić mi ewentualne alibi.
    Wyczuwasz ponadto, że porządne kobiety chcą się zaktywizować, by nie być zmuszane do hańbiących wyborów „pomiędzy kiłą a rzeżączką”.
    Masz oczywiście rację. Ja zaś Twoje zaproszenie, do nawiązania dwustronnych stosunków przyjmuję z entuzjazmem i tremą.
    Ale raz kozie śmierć! Podasz mi swój e-mail?

    PS.
    A Wy Pielnia, nie zabierajcie nam Wodnika. Mnie też często zdarza się telepatyczna więż z waszymi myślami.

  57. Magrud,

    ponieważ została mi ostatnia skrzynka mailowa, która łączy mnie ze wszystkimi moimi ważnymi sprawami,a nie chciałbym jej narazić na zatkanie pozwoliłem sobie na małą brawurę/?/ i poprosiłem sympatyzującą z Tobą , panią Teresę Stachurską , o przekazanie Tobie mojego e-mailowego adresu. Jeśli „przedobrzyłem”, to wymyślę coś innego.

    Pozdrawiam,Eddie

    P.S.
    Entuzjazm z tremą – brzmią nieźle.

  58. http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5108128.

    (..)”Donald Tusk opowiedział izraelskim czytelnikom historię z wyciągnięciem „dziadka z Wehrmachtu” przez Jacka Kurskiego z PiS w kampanii wyborczej trzy lata temu, mówiąc, że „nie wiedział, iż jego dziadek służył w niemieckiej armii aż do kampanii wyborczej””(…)
    (…) Podkreślił też przy okazji podobieństwa w historii polskich Kaszubów i Żydów, mówiąc o prześladowaniach obu grup przez nazistów i komunistów. (…)

    (…)”Z tych dwóch cytatów z wywiadu dla „Ha’aretz” agencja informacyjna Arutz Sheva, która jest daleko w peletonie głównych izraelskich mediów, w jakiś bardzo dziwny sposób wyciągnęła wniosek, że premier Tusk ogłosił, iż jego dziadek był Żydem. Podczas gdy w samym Izraelu informacja jest raczej przemilczana, rozumiana jako dziennikarski błąd – w Polsce poinformowały o niej już wszystkie portale internetowe.(…)

    Cataty za GW-online z dzisejszego dnia.

    Kunszt dziennikarstwa polskiego osiaga apogeum (czego?), gdy dowiadujemy sie, ze dziadek Premiera Tuska sluzyl w Wermachcie az do wyborow w Polsce w 2005 roku. Wytrwaly… i dlugowieczny…., prawdziwy niemiecki patriota!
    A do tego Zyd, co skwapliwie przetwarzaja wszystkie polskie agencje, radia i tv (sprawdzilem w internecie, jako ze aktualnie latam po USA i Bliskim Wschodzie).

    To, ze dziadek Pana Premiera mogl byc Jude (podobno byl, nie podobno byl, jest!, agencje przeciez podaly – i to wszystkie!) przyjeliscie w Polsce z ogromna ulga.
    Nareszcie mozna bez obawy powiedziec, ze w Polsce na czele rzadu stoi nie tylko niemiecki, sterowany przez Angele M. szpieg, ale i izraelski wyslannik an uslugach Mosadu! Co za dumna ulga i niestremowany entuzjazm! Prawda?

    Pozdrwaiam z podniebios USA
    z Berlina

css.php