Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

6.04.2008
niedziela

Żartownisie

6 kwietnia 2008, niedziela,

Nie było bardziej aksamitnego rozwodu w polskiej polityce – mówi w rozlicznych wywiadach Wojciech Olejniczak, komentując własną decyzję o dość bezpardonowym wyrzuceniu Partii Demokratycznej z koalicji Lewica i Demokraci. Może Olejniczak zrobił słusznie, może nie, ale po co tak sobie żartuje z opinii publicznej, która słyszała i widziała, co się działo?

Aksamitnego rozwodu nie było. Widać, że tych wielkich różnic programowych, które były powodem wyrzucenia, szuka się dziś w pośpiechu i desperacji. Sama rozmawiałam w kilkoma posłami Sojuszu, którym powiedziano, że nie mają po co przyjeżdżać na posiedzenie Rady Krajowej, bo nic ciekawego nie będzie się na niej działo (ciekawe skądinąd, po co zbiera się takie ciało, jeżeli nie ma nic ciekawego do zrobienia?), a więc nie przyjechali i z mediów dowiedzieli się o decyzjach. Niektórzy podejrzewają, że chodziło o to, aby nie było głosów krytycznych, a może nawet – kworum.

Zysk Olejniczka jest jednak dość oczywisty. Zapewne ma wygrany kongres, stał się pupilkiem dziennika „Dziennik”, który na przykład piórem Cezarego Michalskiego pieje hymny na jego temat, kłamiąc przy okazji na mój temat, jakobym przez dwie godziny w miniony Poranek w radiu TOK FM płakała po rozwodzie. Otóż nie płakałam, ponieważ nie mam powodu, choć nie ukrywam, że w sprawie „aksamitności” rozwodu bardziej wierzę Onyszkiewiczowi niż Olejniczakowi. W jakimś „Poranku” cytowałam natomiast kuriozalny tekst Michalskiego o tym, jak to „komandosi ujeżdżali komuchów” i jak z tego ujeżdżania wyzwolił się dzielny Wojtek, nadzieja polskiej prawdziwej lewicy, co jest wizją fascynującą.

Olejniczak pokazał więc, że gdy chodzi o wewnątrzpartyjne gry – nie jest „ciamciaramcią” ogrywaną przez Napieralskiego, ale też potrafi. Teraz kłopot ma Napieralski, który tyle się napracował, aby zjednać sobie aparat i został wepchnięty do narożnika. Kłopot ma także Marek Borowski. Ciekawe, co też Borowski zrobi. Z SLD dobrych stosunków na dłuższą metę mieć nie będzie, bo uważają go za zdrajcę i polityka zbyt ambitnego. Zapewne nie zbierze 15 posłów, by zorganizować własny klub, przy której to okazji mógłby powalczyć nawet o stanowisko wicemarszałka Sejmu. Jest więc w klinczu, zwłaszcza że kilku posłów SDPL chce autentycznie zerwać z SLD, bo jakoś nie mogą dostrzec tego, co dostrzegł w swej politycznej przenikliwości Cezary Michalski – narodzin wielkiego lidera i prawdziwie lewicowej formacji.

Te wszystkie gry (powrócił właśnie z Brukseli poseł Szejna, który pierwszy dał sygnał do tego aksamitnego rozwodu i dał oczywiście mocne wsparcie Wojtkowi, Grzesiowi i Sławkowi – chyba chodziło mu o Sierakowskiego, ale przy okazji pokazał, jak to miło jest w SLD, gdy już nie ma żadnego garbu w osobach Demokratów) są bardzo ciekawe, ale niech mi nikt nie mówi, że chodzi o jakąś prawdziwą lewicowość. Może Sierakowskiemu chodzi, ale reszta to rozprowadzanie się przed kongresem i układaniem list do Parlamentu Europejskiego. Jeżeli więc nowa lewica rośnie na przeróżnych intrygach i ambicjach, to dobrze jej nie wróżę, choć uważam, że jakaś dobra lewica by się przydała.

Uważam jednak, że nie „aksamitny” rozwód był najważniejszym wydarzeniem minionego tygodnia. Nie było nim nawet to, że ojciec Ryzyk na razie spasował i już nie będzie organizował manifestacji w stolicy, ale zastąpi ją modlitwą na Jasnej Górze, co zresztą ludziom tak bardzo pobożnym jak komitet organizacyjny manifestacji z Anną Sobecką na czele bardziej przystoi niż uliczne marsze. Pominę nawet tańce, jakie zaczęły się wokół terminu ratyfikowania przez prezydenta traktatu z Lizbony, bo tu sygnały docierają różne i sprawa będzie się jeszcze toczyć. Najważniejszy był wyrok sądu w sprawie zarządu dawnej Stoczni Szczecińskiej, który to zarząd został całkowicie po sześciu latach uniewinniony.

Śledziłam tę sprawę od początku, znałam opinię biegłego, na podstawie której prokuratura poznańska wnioskowała o areszt. Biegły, specjalista od gospodarki socjalistycznej wykazał w tej opinii, że nie ma pojęcia, co to jest holding, a jednak sąd areszt zastosował, bo taka była potrzeba polityczna. W strachu był rząd Leszka Millera, Sejm szalał, robotnicy protestowali i trzeba było kogoś rzucić na żer. Rzucono zarząd stoczni, która akurat wpadła w kłopoty. Dochodzenie sprawiedliwości trwało sześć długich lat. Ciekawe, co będzie się działo z politycznym sprawami wszczynanymi na o wiele większą skalę za czasów ministra Ziobry, który dziś chce się pieniaczyć po sądach, z którymi jeszcze niedawno tak wojował. Na razie – jak słychać – z afery gruntowej nici, z 40. piętra w Mariotcie nici. Było to zresztą do przewidzenia. „Twarde” dowody w tych sprawach mają taką samą wartość jak opinia biegłego, który nie wiedział, co to jest holding.

***

Lex, Andrzej M., Jerzy i wielu innych powątpiewają w potrzebę istnienia Senatu. Ja też od dawna, zwłaszcza że ciągle nie widać wyraźnej koncepcji, po co ta izba ma być. Przypominam, że w trakcie prac komisji konstytucyjnej Senat ostał się w konstytucji przewagą jednego głosu. Dużo mówi się o formule samorządowej, ludzi zasłużonych itp., ale najwygodniej jest, jak jest, gdyż generalnie jest tak, że kto wygrywa wybory – zdobywa też Senat i łatwo rządzi, gdyż ma większość. Dzięki temu można łatwo naprawiać to, co zepsuje Sejm, albo zmieniać coś po wpływem zawartych w międzyczasie kompromisów. Podobno jednak, mówił mi o tym Krzysztof Kwiatkowski, młody senator PO, teraz zajmują się nadrabianiem zaległości w wykonywaniu werdyktów Trybunału Konstytucyjnego. Już są opracowane 22 nowelizacje, jeśli dobrze pamiętam. Byłoby to bardzo pożyteczne, bo Sejm realizacją tego, co nakazuje TK, w ogóle się nie przejmuje.

Cargo, ja też mam dość traktatowej zadymy, ale ciąg dalszy nas chyba jeszcze czeka. Bardzo jestem ciekawa kształtu owej ustawy kompetencyjnej, choć z góry można przewidzieć, że chodzi o dodanie siły blokującej prezydentowi. Blokowanie nawet mu się udaje. Warto też zauważyć, że przy okazji traktatu zaczął się pojawiać Jan Rokita, który negocjacje uznał za klęskę. Najwyraźniej nadal chce umierać za Niceę, lub przynajmniej – za pierwiastek. Można mu wybaczyć, bo długo nie działał w polityce bieżącej. Nie wiem jednak, czy podobnie myśli prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz, który jednak powoli wkracza do polityki, jako kandydat na prezydenta, na razie kandydat Kazimierza Ujazdowskiego, ale może większa grupa, w której składzie będzie także Rokita się zbierze. Właśnie byłam we Wrocławiu. Centrum z roku na rok robi coraz lepsze wrażenie, gorzej z peryferiami.

Quake, dzięki za przypomnienie inicjatywy prezydenckiej w sprawie dofinansowania KUL, rzeczywiście o niej zapomniałam.

Manno – o uniewinnieniu zarządu Stoczni Szczecin mówię i piszę gdzie tylko mogę, ale temat jest mało medialnie nośny. W sześć lat po aferze, moim zdaniem jednej z najbardziej haniebnych nagonek politycznych na menedżerów, ludzi przyzwoitych i zasłużonych, wyrok uniewinniający to żadna medialna gratka. Ważniejszy jest Potwór z ulicy Sezamkowej, którego znajduję wszędzie i już nie wiem, czy polityka to jawa, czy wyłącznie sen. Najwyraźniej tematów brakuje. Choć, jak widzę, na blog też dzięki Blaise zawitał, tyle że w kontekście, który mi się podoba.

Wracając jednak do tematu prokuratorskich kompromitacji, tak przy okazji uniewinnienia zarządu Stoczni Szczecin, jak i przy innych sprawach, ale przede wszystkim komentarzy pani Marszałek, o których pisze także manna, to przyznam, że nie bardzo rozumiem, o co pani redaktor chodzi. Generalnie to ma być jakoś tak, że i na jedną nogę, i na drugą. Na przykład afera gruntowa – wiadomo było, że to polityczna hucpa, podobnie jak Karczmarek z Krauzem w Marriotcie i rzecz się nadaje wyłącznie do umorzenia, ewentualnie na postępowania dyscyplinarne wobec prokuratorów, którzy byli autorami tej hucpy, także propagandowej, ale komentujemy, że tamci źli, ale Ćwiąkalski też brzydki. A w ogóle to jakaś afera była, tyle że nie wiadomo jaka. To jest widocznie „obiektywizm” komentatora.

Jeżeli jednak sprawa Marriotta zostanie umorzona, to brawo dla ministra sprawiedliwości, że się nie boi, a akt oskarżenia tylko przeciwko panom prowokatorom, to ciężka porażka prokuratury i oczywiście CBA, które to wszystko rozkręciło. „GW” opublikowała kilka dni temu, kto znajduje się na kierowniczych stanowiskach w CBA. Fantastyczny skład, zupełnie nie mający nic wspólnego z polityką i politycznością. Wszystko bezstronni fachowcy, głównie z Ligi Republikańskiej, organizacji kompletnie apolitycznej. No i jeszcze wybitni fachowcy ze straży miejskiej w Warszawie. Ale przecież tak miało być, a więc informacje powyższe przyjmuję bez zaskoczenia.

Karwoj8 – wszystko, o czym Pan pisze, a więc także o arogancji pewnej części działaczy Demokratów, bo nie wszystkich, pamiętam. Pisałam o tym wiele razy. Wśród Demokratów znam jednak bardzo wielu młodych ludzi z zupełnie innego pokolenia, na przykład pan Radosław Popiela czy pani Brygida Kuźniak to ci, którym akurat chciało się działać, są bardzo wartościowi i ponad nikogo się nie wywyższali. Ich mi żal, a nie mandarynów, którzy sobie poradzą. Tak jak uważałam, że awantura posła Szejny, bojącego się o swój mandat eurodeputowanego, który mógł mu sprzątnąć Onyszkiewicz, była czystą prywatą, tak samo uważam i pisałam o tym, że zupełnie niezrozumiałe były dla mnie artykuły prof. Geremka, że on może z PO.

Zasmucę Pana jednak – otóż uważam, że zasługi Onyszkiewicza i Geremka są większe niż Olejniczaka i nic nie poradzę, że tak uważam, możemy się różnić. Także z powodu przeszłych zasług ludziom należy się szacunek. Kierownictwo SLD ocenię, jak coś zrobi. Niestety, na razie mocno mnie rozczarowuje i to akurat nie z powodu Demokratów, ale ogólnego braku pomysłu, a także zmierzaniem w kierunku jakiejś radykalnej lewicy – tak przynajmniej rozumiem obecny zwrot, o ile taki ma miejsce. Wydaje mi się, że Olejniczak, jeszcze niedawno deklarujący przywiązanie do katolickiej wiary, mało do tego obrazka przystaje. Ale cóż, mógł się nawrócić na pobożność Tusk, może w drugą stronę pomaszerował akurat Olejniczak?

Renato, o tym, że premier Kanady był w Polsce dowiedziałam się od siostry z Kanady. Tak to już jest, że Potwór z Sezamowej przebije wszystko, a Kanada zniosła nam akurat wizy. Też uważam, że brak tej informacji w Polsce to wstyd.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 93

Dodaj komentarz »
  1. Pani Janino – odnośnie śledztw. Oczywiście najprościej jest na konferencji prasowej odtrąbić sukces ale po pewnym czasie może się okazać, że rzeczywistości nie da się zaklinać w nieskończoność:

    http://www.rp.pl/artykul/114427.html

    „Według ustaleń ?Rzeczpospolitej? niemiecki biegły w dodatkowej opinii podtrzymał wcześniejsze stanowisko. Uznał, że decyzja o przeszczepieniu serca Jerzemu G. była prawidłowa, bo zmierzała do ratowania mu życia. Profesor orzekł, że wysokie tzw. opory płucne nie dyskwalifikują chorego do przeszczepu i nie potwierdził, by pacjent miał zapalenie płuc (tak utrzymują prokuratorzy, twierdząc, że przeszczep był błędem). W przypadku Floriana M. biegły również potwierdził wcześniejszą ocenę. Uważa, że nie ma bezpośredniego związku pomiędzy zostawieniem gazika a śmiercią chorego. Zaznacza jednak, że pozostawienie ciała obcego w sercu ma ?szczególną wagę?. Ale postępowanie doktora G. i w tym przypadku uważa za prawidłowe. ?Wątpliwe jest insynuowanie podejrzanemu bezczynności? ? pisze prof. Hetzer. Gazik od razu usunięto, gdy badanie wykazało jego obecność.”

  2. Nie chcę już mówić o Olejniczaku. To, co miałam do powiedzenia już tutaj powiedziałam.
    Przed kilkunastoma minutami przeczytałam tekst p. K.Ujazdowskiego, inaugurujący portal konserwatystów, XXI. Zapowiada trzy główne zagadnienia, czy też działy do publicznej debaty i ankietę konstytucyjną. Zostałam niemile zaskoczona, kiedy wśród autorów promowanych na portalu znalazłam nazwiska p. R.Ziemkiewicza i p.prof. J.Staniszkis. Nie wróżę dobrze tej inicjatywie. Jak dotąd wszyscy, którym z pensjonarskim entuzjazmem kibicowała p. Staniszkis kiepsko kończyli.

  3. Szanowna Pani Janino
    Uważam że dobrze się stało że sld pożegnało się z demokratami.Pomysł LiD był niespójny,nie wyrazisty,nieczytelny dla lewicowego wyborcy.Albo się jest za podatkiem liniowym albo nie,albo za wyraźnym rozdziałem państwo-kościół albo nie.Olejniczak choć troszkę się niekiedy się gubi to dobrze kszałtuje sld.W sld nie ma już cynicznego,głoszącego dobrobyt PRL-u Leszka Millera,nie ma Oleksego, Dyducha,Kwaśniewski wycofał się z polityki.Są zdolni, wykształceni młodzi politycy np,Artur Hebda (SLD), Przemysław Gołębski ( SdPl), Tomasz Kalita ( SLD), Katarzyna Matuszewska (s UP), Marcin Rzepecki (członek Zarządu SdPl), Piotr Siła-Nowicki ( Unii Pracy), Michał Syska (wiceprzewodniczący SdPl), Jarosław Szczukowski ( SLD) i Szymon Szewrański ( SdPl).
    PRAWDZIWA PARTIA CENTROLEWICOWA POWSTANIE TYLKO Z UDZIAłEM
    KRYTYKI POLITYCZNEJ!
    Sld musi się odciąć od sld millera i kwaśniewskiego,bo wtedy to nie była lewica,okłamano wyborców.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. O proszę – ja o uniewinnieniu zarządu stoczni dowiaduję się tutaj – fakt, że w zeszłym tygodniu tylko pobieżnie przeglądałem prasę. To rzeczywiście jest interesująca wiadomość. Zwłaszcza we wzmiankowanym przez Panią kontekście ujawnienia zasobów kadrowych CBA – i zapowiedzi JK, że w razie powrotu do władzy jeszcze bardziej wzmocni CBA. Chyba Jackiem Kurskim.

    Ale poważnie to do głowy przychodzą mi dwie rzeczy. Primo: taki blog ma sens nie tylko jako forum wymiany opinii czy dyskusji interpretacyjnych, ale jako źródło informacji – i to jest moim zdaniem nadzieja – jedna z możliwych odtrutkek na prymitywizm wielu mediów. Secundo: myślenie ziobrowokaczyńskie jednak w ludziach tkwi, niestety. Warto myśleć co z tym zrobić, bo te historie mogą się powtórzyć w lekko zmienionej konfiguracji.

    Do dziennikarzy mam tu pretensję o tyle, że przypomina to czasy PRL-u. Cenzura (wewnętrzna zwłaszcza) jest o tyle wygodna, że zwalnia z myślenia i nie trzeba się męczyć nad tekstem – wystarczy stosować gotowe sztance. Wszyscy się nauczyli zgodnie ślizgać ustalonymi koleinami, a skutki trwają do dzisiaj.

    Poważniej jednak chciałem zapytać ludzi znających się na rzeczy o taką sprawę: wydaje mi się że różne tego typu (st. szczecińska) historie wskazują nie tylko na niewydolność prokuratury (to jasne) ale też sądów i sędziów. I wydaje mi się że to nie tylko sprawa złych przepisów i przepełnienia sądów. Chciałbym wiedzieć, czy w ramach niezawisłości i samorządności korporacja sędziowska dba o odpowiedni poziom merytoryczny jej członków? To jest sprawa delikatna, bo wiem, że ważne jest zapewnienie sędziom realnej niezawisłości. Ale jednak tak samo ważne jest, by sędziowie potrafili się wykazać podnoszeniem kompetencji środowiska – to jest w pewnym sensie konieczna cena niezawisłości. Bo jednak nie wyobrażam sobie, żeby te wszystkie sprawy tyle się ciągnęły tylko na zasadzie uporu prokuratury. Przecież te areszty ktoś zatwierdza, te opinie ‚biegłych’ ktoś bierze pod uwagę. I albo robi to na zasadzie ‚jedna za, dwie przeciw – sprawa jasna’ – albo próbuje czytać i analizować. Rozumiem, że władza wykonawcza powinna trzymać się od sądów z daleka, ale ja jako obywatel proszę, aby mi wykazać, że sami sędziowie rzeczywiście dbają o odpowiedni poziom orzecznictwa.

    Bo jednak o ile pamiętam, to TK wieloma sprawami się nie zajął pomimo deklaracji (wziął je na przeczekanie, choć może się mylę i niedoceniam komplikacji materii) – co jednak osłabia trochę biadanie, że orzeczeń się nie wykonuje. To prawda, ale też czasem ich się nie wydaje w najbardziej kontrowersyjnych ale i ważnych sprawach. Bardzo więc uprzejmie proszę sędziów, żeby poważnie wzięli swoją część odpowiedzialności i wykorzystali sporą włądzę którą mają.

    Polityczne manewry Olejniczaka: wg mnie postąpił po aparatczykowsku, a akurat dla tego środowiska pielęgnowanie etosu aparatczyka jest zabójcze – bo to jednak nie tylko działacze głosują. Fakt, że trudno znaleźć nowoczesną formułę lewicowości, ale trzeba chociaż próbować. Myślę, że jedyna szansa dla lewicy polega na jakimś połączeniu różnorodności. Wiem, że konia z rzędem temu, kto powie jak to zrobić – ale moim zdaniem środowiska lewicowe będą z natury mniej zunifikowane. Ja to sobie wyobrażam tak, że w ramach ruchu, który nie ma jednego ‚wodza’, a tylko wielu leaderów – jest kanon spraw wspólnych (co warto byłoby może spisać w krótką deklarację). W pozostałych kwestiach każdy zostaje przy swoim zdaniu. LiD był mimo wszelkich wad jakąś próbą takiego podejścia (no, może zabrakło czytelnej wspólnej deklaracji) i nie wiem, czy warto było to rozwalać. Olejniczak chyba zbyt poważnie wziął wołanie o męża opatrznościowego na lewicy. Tak przynajmniej zostanie mężem opacznościowym. Zawsze to coś.

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie! 🙂

  6. Pani Janino

    Zgadza sie, ze Olejniczak rozstal sie z PaDaczka nieelegancko, co zostalo zauwazone przez wszystkich subtelnych, ale za to skutecznie, szybko i nieodwolalnie. I dobrze sie stalo zarowno dla SLD, jak i dla PD.

    Te malzenstwo z rozsadku, (a moze bardziej z braku pomyslu na siebie) musialo zakonczyc sie predzej czy pozniej.

    Twierdzi Pani, ze roznice programowe nie byly powodem ustapienia pozycia. Mozliwe. Mimo to wspolpraca liberalow z socjalistami ustala juz dawno, zaraz po rozsiedzeniu sie na wyscielanych fotelach przy ulicy Wiejskiej.

    LiD nie byl dobrym pomyslem i nie mogl przetrwac. Zreszta zarowno jedna jak i druga strona byla tego coraz bardziej swiadoma (artykul Geremka w GW z 13 marca) PD marzy sie przyklejenie do PO, podatek liniowy i konserwatyzm obyczjowy. SLD po latach swietnosci szuka pomyslu na siebie. Odeszla stara generacja, nowa wyciska dopiero pryszcze, przeglada sie w lustrze i codziennie ma nowa fryzure(jak to golowasy)

    Olejniczak i Napieralski nie maja nic ciekawego do powiedzenia, zadnego ideologicznego powera, ani co wazniejsze milosci mediow, skrecaja wiec na lewo co skonczy sie zapewnie kreceniem w kolko.

    To zabawne w sumie, bo pamietam jeszcze kilka lat temu nawolywania czolowych polskich publicystow , aby na lewicy pojawili sie mlodzi ludzie. Teraz rozumiem, ze byl to pomysl na dorzniecie lewicy w naszym kraju.

    PD zas to formacja umierajaca. Moze i ma Pani do tych ludzi sentyment, ale nie zaprzeczy Pani politycznej oczywistosci: poza niepokalana cnota przeszlosci Geremki nie maja juz nic ciekawego do zaoferowania. Co prawda sa to mili, kulturalni, kompetetni i spokojni ludzie, ale maja dziwna przypadlosc, ze jakos nikt na nich nie chce glosowac.

    Dlatego rozpad Lidu to krok naprzod zarowno dla SLD jak i PD. Sojusz musi skrecic w lewo, zeby odzyskac wyborcow. Musi wrocic do korzeni nawiazac wspolprace (realna, a nie papierowa)ze zwiazkami zawodowymi, musi schylic sie do ludzi pracy, a wiec wyjsc od czasu do czasu ze studia TVN 24 i rozejrzec sie po polskiej ulicy, a nawet jej posluchac…

    PD zas… coz PD umiera, cierpi na uwiad starczy. PD to partia pogrobowa przegranej politycznie UW i paradoksalnie jej sytuacja podobna jest do SLD. PD takze musi odnalezc swoja torzsamosc, takze musi wyjsc ze swoich gabinetow przeladowanych zakurzonymi ksiazkami, aby odzyskac polityczna energie. Oburzanie sie na lustracje nie wystarczy.

    LiD zakonczyl zycie i dobrze. Moze sie z tego urodzic prawdziwa, nowa lewica. Ostatnia przeszkoda pozostaje Marek Borowski i jego nieumiejetnosc, niemozliwosc pogodzenia sie z faktem, ze na niego ludzie takze nie chca glosowac, bo to swietny technokrata, kompetentny minister, ale wizjoner i lider zadny.

    Pozdrawiam serdecznie

    Rad – stary dobry beton

  7. role lewicy spelnia doskonale partia kaczorow,a pan byly minister ziobro…to..jest takie powiedzenie..krowa duzo ryczy malo mleka daje.

  8. Droga Pani Redaktor, ostatnio media są pełne gorzkich żalów na temat SLD i jak to sobie Wojtuś Olejniczak strzelił w kolano rezygnując z sojuszu z PD. Tymczasem LiD to była próba sklejenia czegoś, co nie miało szans powodzenia. Klęska SLD w wyborach w 2005 roku miała dwie przyczyny – rozdętą głównie przez TVN i Wyborczą przez media aferą Rywina, która w obliczu uniewinnienia Jakubowskiej okazała się faktem medialnym i rozłam wykonany przez Marka Borowskiego, pewnie za niezbyt cichą aprobatą Kwaśniewskiego. Jeżeli jeszcze dodać do tego sprawę Jaruckiej, znów z mediami i związanymi z PO panami Miodowiczem i Brochwiczem, mamy wszystkie przyczyny na talerzu. Sojusz z demokratami.pl to było nieporozumienie, dla osób pokroju np. Jana Lityńskiego ja, jako członek SLD będę zawsze parszywym komuchem, mimo że nie należałem do PZPR i mam tzw. zasługi kombatanckie z okresu I „S”(o czym wspominam z niejakim zażenowaniem). Zachwyca się Pani Radosławem Popielą z PD, ja jestem akurat ze Szczecina, gdzie ten młody człowiek był chyba na trzecim miejscu listy LiD. Jakoś nie zauważyłem jego nadmiernej aktywności, ani w kampanii wyborczej, ani teraz, po wyborach. Ponieważ limit cudów wykorzystaliśmy za pontyfikatu JPII i cuda te służyły raczej prawej stronie sceny politycznej, SLD czeka bardzo długi marsz i budowanie partii według sprawdzonych wzorów, chociażby (a zwłaszcza) hiszpańskiego.

  9. Premier Kanady mignął mi na jakimś portalu. TVN24 nie zauważyło go prawdopodobnie z tego powodu, że nie miał piórka w pupie, a nawet całego pióropusza. Piórko już może nie wystarczyć. Z polityką zaczyna się robić to samo, co z programami o gotowaniu. Kucharze mają śpiewać i tańczyć, a radosny tłum widzów jest skłonny odpuścić im puste garnki. Dosłownie. Wywołałam kiedyś dyskusję na jakimś forum kucharzy i kuchareczek. Większośc wolała kolorowy papierek, jaki cukierek był w to zawinięty, było im obojętne. Dlaczego w polityce ma być inaczej?

  10. Otóż nie zasmuciła mnie Pani a jedynie potwierdziła swoje fobie w ocenie Olejniczaka i SLD. Nie wiem gdzie w moich tekstach można się dopatrzeć podważania zasług Onyszkiewicza a i Geremka. Mają je oni i nie do mnie należy ich ocenzurkowanie. Być może Olejniczak po prostu za późno się urodził i nie dane mu było iść na barykady. Czytam Pani blog i jednocześnie słucham na falach TOK FM. W blogu pada stwierdzenie „uważam jednak, że nie ?aksamitny? rozwód był najważniejszym wydarzeniem minionego tygodnia” po czym poświeca mu 4/5 tekstu a i w komentarzu radiowym „szczypie” Pani Olejniczaka.
    Rozumiem, że Pani zdaniem PD skupiająca bohaterów przełomu ustrojowego a do tego myślicieli z tytułami profesorskimi powinna być hołubioną i noszoną na rękach bądź na plecach przez SLD. Dziwne to, tym bardziej, że PD zawsze była zdania o tym, że „SLD mniej wolno”. Właśnie teraz stwierdziła Pani w radiu, że „wieje grozą” bo lewicowa partia, chce walczyć m.in. o prawa osób wykluczonych i o zatrudnionych w sferze budżetowej. To ja się pytam Pani jako wytrawnej komentatorki czym ma się zajmować lewicowa partia? Po przeczytanych wpisach na blogu jak również po tym co Pani mówi mogę kategorycznie stwierdzić, że realizuje Pani swoją neoliberalną ideologię i z tej pozycji ocenia SLD, PO, PD a i PSL. Jeżeli Panią moimi stwierdzeniami obraziłem to przepraszam.

  11. Wyrok sądu uniewinnający b. Zarząd Stoczni w Szczecinie , nie powinien niwelować opini o:
    – marnym końcowym finansowym efekcie zarządzania Stocznią;
    – przepływach pieniędzy między podmiotami Holdingu ( nie naruszać prawa, nie zawsze znaczy być OK!,tu wobec zakładu matki tj. stoczni produkcyjnej )
    – tym ,za jakie pieniądze na poczatku prezes Piotrowski i jego koledzy stali się posiadaczmi tak olbrzymiego majątku i jaki potencjał finansowy zdobyła grupa menedżerska w krótkim okresie czasu)
    – tym , ile setek milionów złotych kosztowało do dzisiaj polskiego podatnika ratowanie tego ważnego zakładu pracy w naszym mieście.( po Piotrowskim!!)
    Ten okres Stoczni ,to nie jest dobry obraz polskiego kapitalizmu po 1989 roku ,umiejętności menedżerskich ,a korzystny wyrok sądu nic tu nie zmienia . Zmienia sytuację osobistą kilku ludzi .Położyć koszty podatników na szali i głosić ,że po 6 latach wreszcie jest OK !!??.
    Pani Janino, po raz pierwszy od lat mam istotnie inną oceną od pani . Moj sąsiąd vis a vis w tym czasie pracował na ważnym kierowniczym stanowisku w tej stoczni i sam był zaniepokojony zbyt wysokimi swoimi zarobkami ,załoga tamtego czasu też płynęła sobie szcześliwie na szczecińskim „Tytanicu ” zarabiająć ponad stan stoczni ,aż doszło do góry lodowej i …ta sama załoga już „nie była winna ” i żądała papu od kolejnej władzy i tak do dzisiaj , a na czele jak zawsze ten sam mądry związek zawodowy pod nazwą „Solidarność”.
    Mam przed sobą fotografie z vipowskiej imprezy 50-lecia Stoczni w Dziwnówku i pola golfowego k/Miedzyzdroji. To był maj 1998 r. Pamiętam tamte towarzyskie rozmowy o finansach stoczni – plus inne info ( pozostawiam je w cieniu ) , trzeba koniecznie rozróżnić wyrok sądu od oceny efektów pracy tego kierownictwa i póżniejszych kosztów polskiego podatnika .
    ps.
    1.Radosława Popiela zobaczyłem na bilbordach przed wyborami , ze względu na ostrość jego politycznego Motta byłem przekonany, że to pan ze skrajnej lewicy . Kiedy okazało się, że to szef regionalnych struktur Parti Demokratycznej, byłem zdziwiony.
    2. Podzielam opinię tych którzy widzą agonalną sytuację Parti Demokratycznej, ale obciążanie Olejniczka za niewielkie samodzielne znaczenie sympatycznej parti Onyszkiewicza jest moim zdaniem grubą przesadą .

  12. Bardzo wysoko ceniąc publicystykę Panie redaktyor pozwalam sobie ZUPEŁNIE ale to zupełnie nie zgodzic się z Pani oceną „rozwodu” pomiędzy SLD a Demokratami.
    Pomijam styl – rzeczywiście pozostawiał wiele do życzenia, mimo, ze na tle „redniej’ zachowania w polskiej polityce i tak strony zachowały się niczym w Wersalu.
    LiD w swej dotychczasowej formule wyczerpał się całkowicie. LiD powstał jako reakcja ludzi o zdrowym rozsądku na koszmarny projekt IV RP, lansowany przez konserwatywną ultraprawicę – tak PiS, jak PO !!! I póki obie partie popierały główne założenia tego projektu – LiD był potrzebny.
    W sytuacji „przetrzeźwienia” PO, LiD, jako niemrawa i nieudolna „PO-bis” stał się całkowicie niepotrzebny.
    Dziwi mnie, ze osoba tak wytrawna i tak wnikliwie obserwująca scenę polityczną jak Pani Redaktor tego nie zauważyła. Byłozby przywiązanie : ideowe do PO i towwrzyskie do PD silniejsze od instynktu i spostrzegawczości ???
    Złośliwie pisze Pani o „trudnych do zauważenia różnicach programowych” ???
    – czy tarcza antyrakietowa jest trudna do zauważenia ?
    – czy podatek liniowy i, generalnie, bezrefleksyjny neo-liberalizm prezentowany przez PD, to JEDYNA droga rozwoju kraju ?
    – czy odmienna między formacjami ocena konkordatu, i, generalnie, relacji państwo – kościół, to wg. Pani mało znaczące szczegóły ????

    Przepraszam, ale proszę mi wskazać jakieś istotniesze różnice progamowe pomiędzy Demokratami a PO ?????
    No właśnie ….

    W Polsce jest potrzebna, wyborcom, silna, mądra centrolewica. LiD takiej szansy nie dawał – w dużej mierze z winy Demokratów, widzialnie a nieustannie zbrzydzonych zawartą koalicją, zdecydowanie odrzucających JAKIEKOLWIEK kompromisy programowe z lewicą, permanentnie strelających w stopę koalicji (kuriozalne konferencje LiD, gdzie najpierw Olejniczak wzywał do referendum w sprawie tarczy, a minutę później B.Lis twierdził, że PD nie widzi potrzeby takiego referendum)

    PS
    Demokraci na LiD zarobili – swoich posłów i dotację budżetową. I, że tak z irlandzka napiszę – inaf ! Teraz pora kulturalnie się rozejśc, a dla lewicy przedstawiac realną, centrolewicową alternatywę (jaki „radykalny” skręt w lewo ?????? niechże chociaż SLD dorówna w „lewicowości” zachodnioeuropejski socjaldemokratom)

    pozdrawiam serdecznie

  13. jest mi wstyd za2wsze miałem poglądy lewicowe a nawet lewackie a teraz wpychają mnie w ramiona PO trauma totalna a tak prawde mówiąc to wszystkich naszych polityków do jednego wora i do wisły( szkoda ze to nie realne ) i jeszcze jedno p. Janino słucham TOK.FM na okrągło i mam taki pomysł jesli jakis słuchacz sie zadeklaruje to zeby do niego zadzwonic i zapytac co sądzi szary słuchacz , czasem warto wysłuchac opini zwykłego człowieka co ma rente 500 zł imusi zasuwac po 12 godz na dzien aby nie popasc w długi:))))))))

  14. Wnet minie pół roku rządów PO. Prawdziwi publicyści boleją nad przedłużającym się „miesiącem miodowym”, sondaże nadal są dobre i tak jak było do tej pory, PO poprzestało na utrzymywaniu tego stanu. Wprawdzie obiektywna analiza wymaga uwzględnienia boju o traktat ale po pierwsze bój nie zakończył się a po drugie było to absolutne minimum działań Platformy. Zresztą przewiduję dalsze numery PiS z próbą doraźnej zmiany Konstytucji i wcale nie jestem pewien czy Panu Premierowi starczy sił i konsekwencji. Reszta po staremu, posłowi Ziobro sie wydaje, że jest ministrem, pan prezes TVP dalej rządzi a szef CBA błyszczy w towarzystwie wiernych kumpli od jaj, poprzetykanych kwiatem straży miejskiej Warszawy, spadkiem po Panu Prezydencie. Wobec takiej wytrawnej kadry nie dziwią sukcesy CBA klasy afery gruntowej.

  15. Jeżeli, będąc wcześniej strażnikiem miejskim, można zostać generałem WP w dwa lata, to naprawdę wybitni i utalentowani ludzie pracują w warszawskiej straży miejskiej, prawda? 🙂

  16. Blaise
    piszesz:
    „Poważniej jednak chciałem zapytać ludzi znających się na rzeczy o taką sprawę: wydaje mi się że różne tego typu (st. szczecińska) historie wskazują nie tylko na niewydolność prokuratury (to jasne) ale też sądów i sędziów. I wydaje mi się że to nie tylko sprawa złych przepisów i przepełnienia sądów. Chciałbym wiedzieć, czy w ramach niezawisłości i samorządności korporacja sędziowska dba o odpowiedni poziom merytoryczny jej członków? To jest sprawa delikatna, bo wiem, że ważne jest zapewnienie sędziom realnej niezawisłości. Ale jednak tak samo ważne jest, by sędziowie potrafili się wykazać podnoszeniem kompetencji środowiska – to jest w pewnym sensie konieczna cena niezawisłości. Bo jednak nie wyobrażam sobie, żeby te wszystkie sprawy tyle się ciągnęły tylko na zasadzie uporu prokuratury. Przecież te areszty ktoś zatwierdza, te opinie ?biegłych? ktoś bierze pod uwagę. I albo robi to na zasadzie ?jedna za, dwie przeciw – sprawa jasna? – albo próbuje czytać i analizować. Rozumiem, że władza wykonawcza powinna trzymać się od sądów z daleka, ale ja jako obywatel proszę, aby mi wykazać, że sami sędziowie rzeczywiście dbają o odpowiedni poziom orzecznictwa. ”

    Wiesz, jak mam ci to powiedzieć – ale w sprawach zachaczających o gospodarkę, to nasi prokuratorzy są ciency. Przecież, żeby powiedzieć, że opinia biegłego jest o kant d… potłuc nie ze względu na fakt, iż nie potwierdza czy potwierdza naszą linię, ale że jest najzwyczajniej w świecie głupia i jej autor nie rozumie elementarza dotyczącego problemu, który opiniuje, to najpierw samemu trzeba coś zrozumieć. Wiesz miałam okazję pracować przez 5 lat jako biegły rewident w międzynarodowej koroporacji i ma z tego kilka doświadczeń z prokuratorami i ich podejściu do biegłych. Oni chcą mieć podkładkę pod swoją tezę, nawet najgłupszą, ale chcą. Podam taki przykład – moja firma robiła wycenę przedsiębiorstwa państwowego w stanie tuż sprzed upadku, więc byla to właściwie wycena likwidacyjna. Po wartości likwidacyjnej kupił tą firmę jakiś prywatny inwestor, ale umoczył tylko swoje pieniądze – kilka milionów własnych i kredytu i nie wyprowadził tej spółki – upadła. Związki od razu, że kupił za bezcen i zbankrutował. To były zakłady mięsne w okresie nienajleszej koniunktury dla tego rodzaju biznesu. Prokuratura nas, którzy dokonywali tej wyceny i bilansu likwidacyjnego pytała, dlaczego np. niezakwestionowaliśmy faktu, iż ceny pokrywały w 100% koszty zmienne i nie pokwywały w całości z marży kosztów stałych. A był tam utrzymywany majątek zupełnie tej spółce do niczego nie potrzebny, ale nie można go było sprzadać, bo ZZ stawały zaraz okoniem. No i nie był w stanie zrozumieć, że cena na poziomie kosztów zmiennych plus stałe przy tym poziomie produkcji spowodowałaby, że tego produktu by nikt nie kupił, a w ogóle twierdzenie, że generalnie właśnie jest tak, że to przede wszysttkim koszty zmienne kształtują cenę było dla niego nie do pomyślenia. On uważał, że najpierw trzeba sfinansować koszty stałe. Na odpowiedź, że wtedy nie byłoby z czego sfinansować produkcji patrzył na nas kompletnie zbaraniałym wzrokiem. Już nie mówiąc o tym, że zysku szukał z pozycji środki pieniężne, bo on uważał, że to jest nadwyżka finansowa, która jak jest to musi być na końcie w banku spółki. Więc jeżeli ktoś ma takie pojęcie o finansach przedsiębiorstw, to jak on ma potem coś zrozumieć i odróżnić upadek spółki z tytułu działalności na szkodę tej spółki, a upadek spółki z tytułu zarządzania niudolnego, które nie potrafiło sobie poradzić z problemami, które działalność napotyka. Ktoś tu na blogu pisał o przeszacowanych zarobkach pracowników Stoczni Szczecińskiej – to jest tylko jeden z powodów upadku. Tu zarządu nie było stać na trudne decyzje, które powodowały narażenie się na gniew związkowców. Chcieli mieć tzw. spokój społeczny i płacili za niego w ten sposób. Druga sprawa, to już kwestia typowych błędów w zarządzaniu – umowy na statki były w USD, czyli przychody były w dolarach prawie w całości, a koszty były w USD tylko w mniejszej części. Umowy zostały podpisane w momencie , gdy kurs USD był wysoki i jak zaczął spadać, to nożyce finansowe się rozwarły – w złotówkach (po przeliczeniu z USD) dostawali mniej pieniędzy niż musieli wydać. KGHM, który nie dość, że ma przychody w USD lub EUR, bo tak jest notowana miedź, nigdy by nie był w stanie zapanować nad poziomem kosztów gdyby przychodów nie hedge’ował, nawet kosztem gdy kursy tych walut poszybują ponad ten hedge.eby móc panować nad kosztami trzeba mieć stabilne przychody, żeby znać swój maksymalny pułap kosztów nie do przekroczenia. Ale to nie jest przestępstwo tylko brak wyobraźni zarządu, ktory założył, że w okresie kilku lat kurs USD nie będzie spadał poniżej poziomu z zawarcia umowy. I takie były tam błędy. To mówi, że zarząd był kiepskawy i nie umiał sobie radzić z zarządzaniem ryzykiem między innimi walutowy, bo to tylko przykład – takich błędów w planowaniu i korygowania do sytuacji bieżącej planów i ich wykonania zarząd stoczni miał więcej. Tylko to jest ocena działań ekonomicznych i tutaj prawo nic nie ma do tego do póki nie ma dowodów, że nie zabezpieczono tych przychodów (to znów tylko przykład) specjalnie w celu doprowadzenia stoczni do upadku, bo byłoby dopiero działanie na szkodę Spółki. Od biedy można się zastanowić, czy brak takich analiz i takie założenie, to nie podpada pod niegospodarność, ale wtedy trzebaby udowodnić, że wtedy praktyka tegotypu zabezpieczeń walutowych była na tyle powszechna i nieskorzystanie z niej było świadomym ryzykiem zarządu dotyczącym ewentualnie poniesionych na tym strat, ale to tylko od biedy, bo rynek walutowy jest na tyle nieprzewidywalny, że byłoby trudno tutaj coś sensownego skonstruwać, żeby ekonomicznie się obroniło. Niestety polscy prawnicy, szczególie ci sprawujący różne urzędy typu prokuratora czy podobne, mają duże brakiw wiedzy ekonomicznej. Wiesz to jest dziwne, bo jako ekonomista muszę sobie przyswoić prawo w zakresie, gdzie mi ono wchodzi w moją działalność, żeby móc robić wszystko z nim w zgodzie, ale prawnik niekoniecznie.
    Podam ci inny przykład – biuro prawne pewnego magistratu – negocjowanie stawki za pewną usługę robioną dla miasta. W końcu jest stawka wynegocjowana. Jeszcze trzeba w zgodzie z przepisami unijnymi dochować wszelkiej staranności, żeby zbadać tę stawkę, żeby nie było wniej tzw. nadmiernego zysku (bardzo fajne pojęcie i bardzo definiowalne), ale w stawce jest zysk minimalny 2% i jest on przeznaczany w całości na finansowanie realizacji tych usług. W opinii ekspertów od pomocy publicznej jest napisame, że dokonali oceny stawki i jej kalkulacji na podstawie materiałów otrzymanych od spółki. Biuro prawne mówi, że to budzi ich największą wątpliwość, bo czy spółka podała wszystkie dane rzetelnie i właściwie, bo wg niego ekspert powinien powiedzieć, jaka powinna być cena tej usługi i czy stawka odbiega od tej ceny czy nie. Czyli oczekiwali po prostu, za przeproszeniem, dupochronu, że ta kwota jest OK, a nie stawka jest dobrze skalkulowana i nie finansuje się z tej działalności innej działalności, nie związanej z usługą wykonywaną na rzecz miasta. Mówię Ci boskie.
    Kończąc, bo i tak przynudzam dzisiaj zbyt długo – tutaj mam niestety od lat nie najlepsze doświadczenia i nie ma zbytnich nadziei, że to się poprawi.
    Pozdrawiam.

  17. Pani Janino,
    Jako Pani wieloletnia , wierna fanka, która drepcze za Panią od programu do programu, a także czyta wszystkie pani komentarze, pozwalam sobie nie zgodzic się z Pani oceną , co do rozstania LiDu z Demokratami.
    Olejniczak nie miał innego wyjścia, bo gdyby chciał negocjować z Demokratami i Borowskim rozpętałaby się awantura, która nie wiadomo czym by sie zakończyła. A tak dokonał cięcia i już jest po fakcie.
    Od samego poczatku nie podobał mi się pomysł na LiD, bo widać było z jakim obrzydzeniem Demokraci przystępowali do tej koalicji. A pan Lityński to juz nawet nie próbował ukrywać , jak go ten przymus razi.
    Lewica to lewica, a nie takie nie wiadomo co. Cenię panów z Unii Wolności, ale do poglądów lewicowych to im bardzo daleko.Najwyraźniej widać, że najbliżej im do PO, tylko tamci ich nie chca, bo konkurencja za duża.
    Uważam, że dobrze sie stało, bo sytuacja się oczyściła. Wreszcie wiadomo , o co chodzi a nie takie „pitu pitu”. Druga PO jest nam nie potrzebna, a lewicy bardzo brakuje, bo dlatego takie żniwa zbiera Rydzyk.
    Serdecznie panią pozdrawiam.

  18. Cargo, racja to wszystko co piszesz – szczególnie istotne jest podkreślenie, że nieznajomość prawa szkodzi, ale nieznajomość ekonomii jakoś nie. I prawnicy się nie poczuwają zbytnio do uzupełnienia wiedzy ekonomicznej.

    Jeśli chodzi o prokuratorów to generalnie też mam raczej takie sobie zdanie – ale wg mnie tylko sędziowie mogą ich przycisnąć i wymusić realne zmiany. Bo albo będą tolerowali niedoróbki, albo wszelkie tego typu sprawy mogą bardzo ostro ucinać. Tylko że do tego przydałaby im się stosowna wiedza oraz wola – bo pewnie wygodniej jest dla świętego spokoju przedłużyć termin i przewlec postępowanie lub kogoś potrzymać w areszcie. Ale czy to sprawiedliwe? Więc ja proszę sędziów: primo – przyciskajcie Państwo prokuratorów na ile władza wam pozwala; secundo – wykażcie się rzeczywistym podnoszeniem kompetencji na zasadzie realnych (a nie dekoracyjnych) mechanizmów wewnątrzśrodowiskowych.
    pozdrowienia! 🙂

  19. Pani Janino!
    Ja z innej paczki. Znajoma na portalu Nasza Klasa zacytowała Kuryer Warszawski z epoki tramwajów konnych. Jak donosił Kuryer, na rogu Jerozolimskich i Marszałkowskiej doszło do wypadku, w którym tramwaj konny potrącił 45 letniego mężczyznę. Staruszka niezwłocznie odwieziono do szpitala.
    Sądząc po Pani wpisach i naszych reakcjach, grozi nam nieustająca młodość. A czy LiD się rozpadł, czy nie – czymże ten drobiazg jest wobec wielkości Wszechświata. Nie wiem, czy Pani zauważyła – nareszcie wiosna! Pozdrawiam serdecznie.

  20. Posunięcie Olejniczaka nie umię rozszyfrować i właściwie wszystkie komentarze są egnimatyczne, no weśmy choćby Pani komentarz. Czytalne jest to, że Olejniczak boi się podzielić losu Giertycha i Leppera. Kieruje nim nie dobro Polski czy nawet partii, tylko własny interes. Na podstawie różnych tygodników i dzienników /Angora np/ analizowałem korzyści jakie niesie stołek poselski, nie koniecznie w odniesieniu do Olejniczaka np. Kurski, zbił majatek ogromny, a Cymański wmachuje rekami i broni Kaczynskich jak niepodległości. Ci długoletni zawodowi patrioci nie są zdolni w innym otoczeniu egzystować i doskonale rozumi to Olejniczak. Polityka była zawsze belzebubizmem, np. sprawa Rokitów, Kaczyński Jana R. chciał sadzić za zdradę narodową, to ten w jego objecia wepchnął kochającą żonę. Można by mnożyc te przykłady ale jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze……

  21. Janie Żbiku,
    obawiam się, że Twoja krytyka demokratów jako bezrefleksyjnych neoliberałów wynika z twojej niewiedzy, podobna niewiedza dotknęła także innych pro-SLD-owskich komentatorów na tym forum a pewnie i szeokie grono polityków SLD;
    demokraci są socliberałami i na wileu forach są oskarżani przez „prawdziwych” liberałów, że są socjalistami, demokraci owszem w swoim programie mieli od 2005r. podatek liniowy, ale z kwotą wolną od podatku na każde dziecko w rodzinie, co jest jakościowo innym pomysłem od PO-owskiego liniowca 15% bez żadnej kwoty wolnej;
    w programie demokratów jest wiele pomysłów dot. wyrównywania szans, bezpłatnej edukacji, wspierania ludzi w poszukiwaniu pracy, walki ze sferą wykluczenia, ogólnodostępnej służby zdrowia, walki z dyskryminacją, obrony praw mniejszości, co przecież nie ma nic wsplnego z państwem neoliberalnego minimum – wystarczy zajrzeć na stronkę PD;
    tak samo demokraci nie są konserwatywni, to jedynie epitet w ustach lewicowca, by jakoś wytłumaczyć ten brzydki rozwód, demokraci są liberałami, co oznacza nie-ingerowanie państwa w sferę światopogladu, zarówno prawica jak i lewica próbują wykorzystać państwo do wojny światopoglądowej, chcą zmuszać społeczeńtwo do swojej wizji, liberałowie uweażają, że to nie rola panstwa;
    może gdyby była wieksza wiedza o swoim patnerze koalicyjnym to może by nie doszło do rozwodu;
    ale co ja piszę, Napieralski ma ambicje wodzowskie, musiał mieć jakiś oręże do walki z Olejniczakiem, trafili się demokraci i po LiDzie, reszta to dorabianie ideologii.

  22. ja się okropnie rozgadałem ale jeszcze tylko jedno:

    mianowicie mam niejasne przeczucie, że te same osoby uważały radykalizację/uskrajnienie PIS za błąd i radykalizację/uskrajnienie SLD za sukces. Czy to taka logika, czy wyraz przewagi preferencji politycznych nad logiką? (chyba że ktoś uważa, że odpowiedzią na radykalizację powinna być radykalizacja – ale ja tu raczej przeczuwam marginalizację)

  23. Jest jeszcze pytanie czy ktoś uwierzy Olejniczakowi, że jest lewicowcem.

    Do zeszłego piątku był centrowy, opowiadał o swoich katolickich korzeniach, mówił o „nowoczesnej, europejskiej lewicy” – czyli o lewicy nielewicowej.

    W nocy z piątku na sobotę coś się musiało stać, bo od soboty, znienacka tknięty lewicowością, nagle zaczął mówić o „tradycyjnie lewicowych wartościach” i o rozdziale Kościoła od państwa.

    To dopiero zagadka! Czyżby gorączka sobotniej nocy? A może za bardzo się przejął Prima Aprilis? Sierakowski go zahipnotyzował?
    Milion dolarów nagrody dla osoby, która ustali „Jak Wojtek został lewicowcem”!!!!!!!

    Na tym blogu jest chyba sporo osób wygłodniałych lewicowej frazeologii. Dla tych osób sprawa jest prosta: na bezrybiu i rak ryba. Dlatego nie dziwię się, że część z państwa udaje, że wierzy w przefarbowanego Olejniczaka. Fajnie jest pożyć przynajmniej kilka dni ze świadomością, że „nareszcie coś się zmieniło”, że „lewica odzyskuje…” itd. Do czasu aż Olejniczakowi pokażą następne sondaże, z których wywróży, że aktualnie najbardziej opłaca się mieć poglądy nacjonalistyczno – katolickie.

    Najbardziej śmieszy mnie w tych olejniczkowych rozmyślaniach, które nagle rozpłynęły się po wszystkich gazetach, podnoszony przez niego zarzut braku wiarygodności Millera i Oleksego – to podobno dlatego społeczeństwo nie chciało głosować na SLD, że ci panowie nie byli wiarygodni jako lewicowcy.

    Chciałoby się rzec: no, właśnie, Wojtku, no właśnie.

  24. I jeszcze jedno:

    Olejniczak podobno zrobił ostatnio doktorat, ale na pewno nie z arytmetyki. Naczytał się sondazy, pododawał, poodejmował i mu wyszło, że jak zacznie opowiadać lewicowe dyrdymały to naród gremialnie na niego zagłosuje.

    Śmiem wątpić. Osławione „obszary biedy” zwane też „obszarami społecznego wykluczenia” niestety kurczą się. Olejniczak sie na nie nie załapał. No, może dziesięć lat temu, ale teraz… Może by spróbował w Indiach – tam podobno jest sporo biednych.

    Drugi sztandarowy pomysł na sondażowy Wielki Skok to obrona gejów. Problem w tym, że obrona gejów jest na pewno bardzo popularna, ale wśród gejów. Tymczasem większość społeczenstwa jeszcze nie dorosła do tej nowoczesnej formy kontaktów międzyludzkich.

    Już widzę Olejniczaka jak wędruje po padniętych PGRach i głosi potrzebę obrony gejów, a miejscowe byłe dójki i pijani ex-traktorzyści rzucają w kąt niedopite jabole i biegną do urn by głosować na SLD.

    To może niech lepiej Olejniczak pójdzie wśród warszwskich kreatorów mody i namawia ich do wzrostu płacy minimalnej i becikowego? EEE, chyba też nie…

    Co za społeczeństwo – nijak nie chce sie dopasować do nowej strategii zwycięstwa Olejniczaka.
    A wszystko przecież było tak dobrze policzone…

  25. Dlatego trzeba poza separacją związków wyznaniowych i państwa, dokonać separacji przedsiębiorstw (w tym szczególnie tych wielkich) i państwa. Albo jesteś politykiem albo biznesmenem – przed takim wyborem powinni stać karierowicze. Nie ma innego wyjścia niż dokończenie prywatyzacji, jeśli nie zrobi tego PO, to kto?

    Mimo wszystko stoję na stanowisku, że polskie sprawy międzynarodowe niż wewnętrzne bajoro są ważniejsze: tarcza, Irak, Afganistan, kiedy euro u nas, co z Białorusią (bardzo niedoceniane pytanie imho), co dalej z Unią (nie tylko traktat przecież), jak przygotowania do Euro 2012, co się dzieje z polską nauką na arenie międzynarodowej i parę innych.

  26. Blaise,
    ale tego nie zrobi sędzia 30-dziestoletni, który po prostu zrobił aplikację i zdał egzamin. Oboje wiemy, że zdanie egzaminu na 5 wcale nie oznacza, że umiemy zdobytą wiedzę na 5 stosować i wykorzystywać w rozwiązywaniu problemów. Do tego jest jeszcze potrzebne doświadczenie, ktore pozwala zetknąć się różnymi wariantami jednego problemu. Nie zawsze lekastwo, czy rozwiązanie jest takie samo mimo, że problem podobny. W ekonomii też. Trzeba coś przez jakiś czas robić w sensie praktyki, podejmować decyzje, brać za nie odpowiedzialność, mierzyć się ze stresem pewnych sytuacji i wyborów. Inaczej mamy, jak w przypadku lustracji, pokolenie młodych wilczków odsądzających od czci i wiary ludzi dzięki którym mamy wolność, ale którzy gdzieś po drodze do tej wolności mieli swoje potnięcia. Jak łatwo jest osądząć, gdy samemu ma się tylko dzisiajszą perspektywę i zero doświadczeń z sytuacjami trudnymi, gdzie dokonuje się wcale nie łatwych wyborów i gdzie każdy wybór nie jest do końca dobrym rozwiązaniem, ale decyzję podjąc trzeba. Wiesz w mojej poprzedniej pracy ludzie ze strachu innym robią, również teraz, bo jest kolejna fala czysteczek, takie świństwa, że mi jest trudno uwierzyć, że to oni, a co dopiero, gdy nie o samą pracę chodziło, gdy w grę wchodziła rodzina i parę innych rzeczy. W sądzie jest podobnie – jak ma sądzić człowiek jakąś sprawę gospodarczą skoro on z tym problemem w praktyce życia gospodarczego nigdy się nie spotkał. On go teraz widzi tylko jako przedstawianą sytuację i mimo, że rozumie aspekt prawny i ekonomiczny, to jest to czysta teoria bez możliwości porównania do czegokolwiek, niestety młodzi sedziowie nie mają żadnej praktyki w niczym innym niż orzekanie. Mam kilka doświadczeń z ludźmi, którzy z sędziego, albo po aplikacji sędziowskiej przechodzili do doradztwa prawnego w gospodarce. Żaden z nich nie był orłem zastoswania przepisów prawnych, żaden z nich nie potrafił od pierszego kopa napisać sensownej opinii prawnej, która mi rozjaśniała jakiś problem z punktu widzenia prawnego. Natomiast kolega prawnik – adwokat i radca prawny w 30-letnim stażem z okładem nawet, jak miał problem z definicją ekonomiczną problemu, to kazał sobie go tłumaczyć od strony ekonomii, jak chłop krowie na miedzy i to kilka razy i starał się przekładać to do kwestii prawnych i wychodziło i ekonomicznie i prawnie coś sensownego. Czasem ekonomicznie ze względu na wymogi prawa trzeba było coś zmienić i przepracować, a czasem dawało się znaleźć rozwiązanie prawne, które nie burzyło konkstrukcji ekonomicznej. Ale była dyskusja i chęć zrozumienia i strony prawnej i ekonomicznej. Bo zgodnie z prawem nie jest synonimem korzystnie dla spółki czy ludka ze strony ekonomii.
    Pozdro.

  27. A ja sobie poczytałem portal Polska XXI i mam kilka uwag.
    1. Nie czuję jednak w tym porozumieniu jakiejś wielkiej siły. Zaprezentowane teksty są „takie sobie”, moim zdaniem nic nadzwyczajnego, a z niektórymi to wręcz można bardzo mocno polemizować.
    2. Ja na miejscu Dutkiewicza 10 razy zastanowiłbym się , czy wchodziłbym w jakiekolwiek konszachty z Rokitą i Ujazdowskim. To są polityczni hobo.
    3. Ja w ogóle nie wierzę Rokicie. Dla mnie to jest człowiek pyszny, zarozumiały i jest karierowiczem. Moim zdaniem nie najlepiej spisał się za czasów Suchockiej.
    4. Do Ujazdowskiego to mam poważne zastrzeżenia. Mało kto to przypomina, Ujazdowski to na wszelki wypadek przemilcza, ale trzeba przypomnieć skandaliczne zachowanie byłego posła Unii Demokratycznej. Otóż Pan Ujazdowski, ówcześnie członek Hallowego Ruchu Młodej Polski (a raczej dokładnie Forum Prawicy Demokratycznej, nie dostał się normalnie do Sejmu, dostał zaledwie kilkaset głosów, i Unia Demokratyczna wstawiła go na Listę Krajową. Po odejściu Halla, gdzie Hall miał całkowicie do tego prawo, bo miał swoich wyborców, za nim poszedł Ujazdowski, do czego absolutnie wobec partii nie miał prawa. Powinien złożyć mandat.
    5. Obłędem Rokity jest zmiana Konstytucji, a już dla mnie zupełnym kuriozum jest dokonywanie zmiany z powodu „braku w konstytucji kilku prostych zdań o etycznych filarach państwa”, tak jakby wpisanie tego do Ustawy Zasadniczej cokolwiek by zmieniło.
    6. Ujazdowski przede wszystkim zajmuje się sprawą subsydiarności. Po pierwsze zastanawiam się, czy jest to rzeczywiście najważniejszy problem w dzisiejszej Unii, żeby zajmować najwięcej miejsca w pierwszym, powiedziałbym wręcz programowym felietonie. Subsydiarność jest bardzo silnie osadzona w prawodawstwie unijnym począwszy od Traktatu z Maastricht, w dalszym ciągu obowiązuje od 1997 roku „Protokół w przedmiocie stosowania zasad subsydiarności i proporcjonalności”, dołączony do Traktatu Amsterdamskiego. A mnie się tak po cichu wydaje, że Pan Ujazdowski nie bardzo rozumie zasadę pomocniczości, bo w tej zasadzie to naprawdę nie chodzi przede wszystkim o państwa.
    7. Dutkiewicz się moim zdaniem na polityka nie nadaje. To jest świetny gospodarz, organizator, człowiek czynu i ciężkiej pracy. Ale nie jest politykiem i tak go ludzie odbierają. Spotka go to co Kuronia, ludzie go kochali, ale na Prezydenta go nie chcieli.

  28. Przepraszam, że nie na temat.
    Rok temu w „GW” prof. prawa UJ Gaberle jako jedyny do tej pory nazwał areszt wydobywczy bezprawiem. Jako przykład wymienił śledztwo w sprawie piłkarskiej „mafii”. Dziś zobaczyłam i usłyszałam „Fryzjera”.
    Rok temu Gaberle ostrzegał, że dowody w tej sprawie rozsypią się przed sądem jak domek z kart. I teraz to się dzieje. W TVN24 poszło to wczoraj w zestawieniu ze sprawą porwania Olewnika.
    Taka telewizyjna mieszanka podziałała na mnie piorunująco.
    Uświadomiłam sobie, ze system odpornościowy naszego społecznego systemu immunologicznego został w poważnym stopniu zniszczony.
    Nasze organy scigania kiedyś tam, ale na pewno po 1989r. zaatakował HIV prywaty i dziś obserwujemy symtomy AIDS w pełnym rozkwicie. Z AIDS da się żyć, pod warunkiem zastosowania odpowiedniej kuracji. Ale bez niej bezprawie nas zabije. A póki co, działania polityków przypominają bojażliwe reakcje personelu medycznego odmawiającego leczenia chorego z obawy o własne bezpieczeństwo. Strach się bać, Drodzy Blogowicze.

  29. Przepraszam, dałam plamę.
    Powinno być:
    Uświadomiłam sobie, że nasz społeczny system odpornościowy został w poważnym stopniu zniszczony.
    Tylko tyle powinnam napisać, a wyszło mi masło maślane.

  30. Szanowna Pani Redaktor,

    Ja prawicowiec z przekonania, uwazma ze mocna partia socjalistyczna jest nam potrzebna. Mocna i rzetelna. Bedzie pchala „moich” do wiekszego wysilu. Nie obraze sie jesli wygraja wybory i sie sprawdza. Bedzie to swiadczyc zle o moich wybrancach.

    Niestety jak dotychczas polska lewica to komusza lewica, a to wrozy zle.
    http://www.rp.pl/artykul/117466.html
    Warto przeczytac ten krotki artykul napisany przez pana Kika bylego dyrektora Instytutu Nauk Społecznych SLD.

  31. Drogi Arku !
    Zarzucasz mi nieznajomość Demokratów….to CI napiszę, że moje pełne goryczy słowa piszę nie jako zwolennik SLD a (byłby, bo właśnie rozgoryczony zachowaniem partii) Demokrata.
    Powtórzę – LiD w swej dotychczasowej formule to PO-bis. Szanując środowiska dawnej UW (tego, co z niej zostało po odejściu liberałów do PO), uważałem, że (biorąc pod uwagę bolesne konanie SLD w 2005 roku) liczyłęm, że PD zajmie miejsce nowoczesnej socjaldemokracji.
    – w stosunkach z USA wybierze realizm zamiast wasalizmu,
    – w polityce międzynarodowej postawi na lewicowe szukanie konsensusu zamiast prawicowego obrzucania bombami
    – w polityce krajowej szaleństwu IV RP przwciwstawi rozsądek demokracji liberalnej,
    – a błędom bezrefleksyjnego neo-libweralizmu rozsądek SOCJALDEMOKRACJI
    W niektórych punktach było dobrze, w niektórych znacznie gorzej, najgorzej w osobowościach lideró PD, nie potrafiących ukryć swego obrzydzenia koalicją. Goryczy dopełniła kampania wyborcza 2007, praktycznie bez Onyszkiewicza, Geremka, Lityńskiego, Frasyniuka, PDckich celebrities (aktorzy, dziennikarze), i , w mej opinii skrajnie nielojalne wypowiedzi politykó PD na temaj koalicji LiD.
    Z przykrością, ale i zrozumieniem przyjąłem decyzję o rozwodzie, i szanując obie strony, przyznaję więcej racji Olejniczakowi.
    Powtórzę, PD jest partią liberalną – OK, może i socjalliberalną, ale to tak naprawdę gra słowami – partią, która nie zauważyła tego, co w III RP było złe, partią, która nie doceniała tego, co było przed III RP dobre (a przecież była w koalicji z post-PZPRem !), która, co najważniejsze, nie dawała szans na klarowny przekaz programowy na ELEMENTARNYM wręcz poziomie (tarcza antyrakietowa, stosunek państwo-kościół, prawa mniejszości, relacja pracownik-miejsce pracy)
    Z szacunkiem i nadzieją na wiele momentów owocnej współpracy w przyszłości – ale był czas na rozwód. Jeśli programy obu stron konfliktu rzeczywiście się upodobnią, to nawiązanie współpracy będzie łatwe. Na dziś PD to lżejszy klon „nowej” PO. Fajna, ale jednak po drugiej stronie barykady.

    pozdrawiam

    PS
    Śmieszne, że napisał to były Demokrata??? Ano własnie, okazało się, że socjal-demokrata, zmylony nieuczciwymi deklaracjami polityków, stwarzających nadzieję na nowoczesną socjaldemokrację, a potem budujących lajtowe PO, tyle,że bez Tuska. To, szczerze, Tusk jest bardziej sexy 😉

  32. W cienu upadającej lewicy kryje sie nowa strategia Tuska promowania Polskich dygnitarzy na stanowiska w UE. Mówi się o Buzku i Syriuszu Wolskim. W zanadrzu pozostają tak zasłużeni dla Tuska mężowie stanu jak Miodowicz, Jarucka nie mówiąc o zaległych zasługach przy budowie demokracji Milczanowskiego, Jasika innych generałów Wałęsy. Lud pamięta.

  33. Marek Piegus 19.23
    Obiecałem że nie będę używał epitetów, ale mnie klawiatura wręcz parzy !
    Kto ci naopowiadał taich bzdur że „niestety liczba wykluczonych się kurczy „?
    Przeczytaj artykuł profesora Tadeusza Kowalika w „Le Monde Diplomatique z marca.
    ” w latach 1996 – 2005 liczba osób żyjacych poniżej minimum etgzystencji ( biologicznego) systematycznie z roku na rok wzrastała, niemal trzykrotnie z 4,3 % do 12,3 . Chociaż dochód narodowy wzrósł tym czasie grubo ponad jedna trzecią, to jednocześnie systematycznie spychano ludzi w biedę”
    i dalej
    „mam przed sobą oparte na Eurostat-Database zestawienie 25 krajów UE za 2005 r. Według tego źródła , biorącego pod uwagę zarówno wspólczynnik Giniego jak i zróżnicowanie kwintylowe ( S20/S80), w obu wymiarach, Polskę na równi z Litwa i Łotwą wyprzedza in minus tylko jeden jedyny kraj – Portugalia ,która ma znacznie wyższe wskaźniki nierówności. To samo źródło plasuje Polskę na ostatnim miejscu w odniesieniu do stopy ubóstwa.”
    Może byś, zanim napiszesz post na blogu, przeczytał coś poważniejszego niż własny wyciąg z banku ?

    kubajarek 04.11
    Profesor Kik to ten sam co niedawno stwierdził że kościół katolicki w Polsce walczy z kapitalizmem.
    Szczególnie w Krakowie, zagarniająć niemal całe śródmieście na właśność, a zyski z tego tytułu niedługo zbliżą się do miliarda złotych !!!!!!!!!!!!!!!i

  34. Przykro mi, gdy taka swietna dziennikarka pisze tak stereotypowo. Czytalem wywiad Olejniczaka w Wyborczej i nie znalazlem tam nic, co by uprawnialo do mowienia o tym, ze SLD pod jego kierownictwem zmierza w kierunku skrajnej lewicy. Jest to raczej dosc ostrozny program typowy dla europejskiej lewicy. Moze nawet nie program a kilka pomyslow. To moze byc zarzut, ze nie jest to jeszcze jakis spojny lewicowy program ale mozna im dac jeszcze troche czasu na opracowanie jakiegos spojnego programu. Co do wiary Olejniczaka i jego postulatow swiatopogladowych to niestety w pogladach Pani zapachnialo wrecz zasciankiem. Rozwiazania proponowane przez Olejniczaka sa obecne w wiekszosci krajow UE. Nie zawsze zreszta byly wprowadzane przez lewice. Czy uwaza Pani, ze Sarkozy, ktory jest przy okazji kanonikiem bazyliki sw. jana na Lateranie dziala schizofrenicznie skoro nie proponuje delegalizacji aborcji albo zlikwodowania PACS? Czy Tony Blair nie zachowal sie calkowicie absurdalnie przechodzac na katolicyzm po dokananiu tych wszystkich swiatopogladowych refor podczas swoich rzadow. Krok Olejniczaka jest malym, niezdecydowanym ale jednak krokiem w strone nowoczesnosci. Mam nadzieje, ze rowniez na prawicy znajda sie politycy, ktorzy ucywilizuja prawice.

  35. W sprawie uniewinnienia członków Stoczni Szczecińskiej zgadzam się jednocześnie z Panią Redaktor i z Waldemarem.
    Losy polskich stoczni to wielka porażka naszych przemian. Błędy w polityce gospodarczej, brak wyobrażni i doświadczenia kolejnych rządów i nuworyszostwo zarządów wynikające, po części, z ideologicznej gorączki.
    To musiało się żle skończyć. Tylko co to ma wspólnego z prawem karnym?
    Z czynami zabronionymi? Od kiedy to chciwość jest przestępstwem? Chciwość jest O.K. Ba, w naszej propagandzie jest motorem rozwoju kraju.
    Te czyny i decyzje, które ścigali prokuratorzy mieszczą się w prawnej logice kapitalizmu.
    I tu jest wielkie oszustwo tych wszystkich szeryfów, którzy wzorem amerykańskich neokonserwatystów usiłują nam wmówić, że nasze bolączki mają zródło w korupcji i innych przestępstwach, które poprzez działania prokuratury uda się je wyeliminować. Jedno wielkie oszustwo w obronie nieefektywnych i niesprawiedliwych reguł społeczno-gospodarczych.
    Tak, Pani Redaktor, to, co tak nas obie mierzi, co niszczy nasze państwo poprzez narastające bezprawie i terror organów ścigania, to nic innego, jak obrona polskiej wersji kapitalizmu i jego zdobyczy.
    Obrona, póki co, dość skuteczna, co widać po sukcesie PiS, PO i ich strategii.

    W tym kontekście bardzo trudno mi oceniać ów aksamitny rozwód.
    Jedno jest pewne, Olejniczak spełnił po raz pierwszy marzenia członków swojej partii i jej wyborców. A to już w demokracji sukces.
    Ale to o wiele za mało, by przyszłość SLD malować na różowo.
    Bo nie da się udawać, organa i instytucje państwa w obecnej kondycji będą zdolne do przeprowadzenia zmian w polityce społeczno – gospodarczej. Dziś już nie tylko społeczna niesprawiedliwość jest poważnym problemem. Dziś już pilnie trzeba uzdrawiać państwową administrację, podstawowe instytucje. A w tym przedsięwzięciu, im szersza koalicja, tym lepsza.

  36. W rozmowie na temat przewidywanych losów PD usłyszałem że to jest”padaczka” czyli w żargonie twór w ostatnich drgawkach bez przyszłosci. Czy LSD /za J.Rewińskim/ ma przyszłość ? Sądze że jakaś lewica jest potrzebna gdy rządzi tzw prawica /PO/zdublowana inną „przyścienną prawicą małych braci”.
    Elegancji po Olejniczaku czy aparatczykach i innych z PZPR raczej bym nie oczekiwał. Skoro pisiacy daja pokazy swoistej elegancji to czego oczekiwać od tej samej formacji /populistów/ uplasowanych po przeciwnej stronie jakimi staje się LSD.
    Naistotniejsze jest uzdrowienie administracji regionalnej-samorządowej i państwowej, stosowanie prawa takiego jakie jest wobec wszystkich w równym stopniu i uaktywnienie zdolności indywidualnych wśród ludzi. Nic nie deprawuje bardziej niż bierność i zasilanie ludzi dobrami materialnymi bez minimalnego z ich strony wysiłku i wkładu. Kto wyżywi armię rencistów/ilu jest prawdziwych?/, wcześniejszych emerytów i korzystajacych z pomocy społecznej? Kto na to płaci podatki?
    Czytam zestawienie że 40% podatku płaci ok1% podatników, 30% troche ponad 5% podatników a pozostali to ci od 19%.
    Gdzie są zatem ludzie kupujacy domy, mieszkania, luksusowe samochody, działki w kraju i za granicą uzyskujacy na to dochody?
    Kto to rozlicza i jak? Wiem po sobie jakie są możliwe odliczenia/minimalne/ i płacę /z płaczem/ co muszę.
    Zacznijcie ludzie od normalnych regulacji podatkowych, prostych klarownych bez wyjatków dla wszystkich majacych NIP. Kwota wolna od podatków niech będzie sensowna aby nie opłacało sie kręcić, a sam podatek niech nie łupi osoby go płacącej. Abolicje i inne rozwiazania wówczas nie muszą mieć miejsca.
    Ale co będzie robić armia doradców podatkowych na czele z p. Modzelewskim co sam te przepisy skomplikował w czasach ministrialnych a teraz korzysta prowadzac Instytut i firmy od problemów podatkowych?
    Odszedłem od tematu p.redaktor , ale rozliczam właśnie swoje /z żoną/podatki i to mnie wyprowadziło z równowagi.
    Zdrowia i pogody dla Pani i blogowiczów.

  37. Jean Paul 2008-04-08 o godz. 10:51 napisał do mnie:

    „Może byś, zanim napiszesz post na blogu, przeczytał coś poważniejszego niż własny wyciąg z banku ? ”

    To bardzo miłe i grzeczne. Dziękuję.

    Co do meritum: ja wiem, że najlepiej się czyta rzeczy, które potwierdzają światopogląd lub wyznawaną ideologię. Takim opiniom odruchowo przyznajemy rację. Szczególnie kiedy fakty wokół zaprzeczają jej na każdym kroku.

    Myślę, że mimo wszystko warto na chwilę zapomnieć o ideologii, otworzyć oczy i rozejrzeć się wokół siebie, zobaczyć jak kraj się zmienia, gdzie naprawdę są problemy, a gdzie ich nie ma. Jeśli się ma praktyczne doświadczenie (np. zawodowe) pozwalające ocenić co się w kraju dzieje to ono też nie zaszkodzi – wręcz przeciwnie.

    A jeśli już koniecznie trzeba się ograniczać do lektur to polecam prof. Janusza Czapińskiego i jego cykliczne badania pt „Diagnoza społeczna”, a także panią dr Mirosławę Grabowską, która opisuje ruchy na scenie politycznej na tle zmian społecznych. To oni mi „naopowiadali tych bzdur”. Komunikaty ZUS nt stopy bezrobocia, konsumpcji, sprzedaży detalicznej – też są „bzdurne”, ale proszę je przynajmniej przeczytać, nie powinny zaszkodzić.

    Społeczeństwo się bogaci, liczba biednych spada – a lewica zamiast się tym cieszyć to się martwi i udaje, że jest na odwrót.
    Chyba właśnie to jest głównym powodem tego rozdarcia pomiędzy społeczeństwem, a całym sznurem polityków, którzy strasznie chcą tego społeczeństwa bronić przed kapitalistami. Społeczeństwo zamiast chcieć być bronione, to idzie do urn i głosuje na kapitalistów z PO…

  38. Przy okazji uniewinnienia zarządu stoczni szczecińskiej dostało się sądowi I instancji, który wcześniej wydał wyrok skazujący. Nie znam okoliczności tej sprawy ani materiału dowodowego, na podstawie którego wyrokowały sądy nie będę więc dywagował czy i który sąd miał rację. Wydaje mi się jednak, że wiele z zarzutów stawianych sądowi który wydał wyrok skazujący wynika z niezrozumienia roli i zadań sądu.
    Nie można stawiać sądowi zarzutów, że nie zna się na ekonomii. Żaden sędzia nie jest omnibusem, który ma obowiązek znać się na wszystkim; np. na medycynie, fizyce, chemii, mechanice itp. itd. czy wreszcie na ekonomii. Sąd ma się znać na prawie . Od całej reszty ma biegłych. Mówi się wprawdzie, że sąd jest najwyższym biegłym, ale – proszę Państwa – bez przesady. Czy zmieniony wyrok skazujący w sprawie zarządu stoczni szczecińskiej i uniewinnienie tych ludzi świadczy, że sąd skazujący nie nie znał prawa ? Nie sądzę. Najprawdopodobniej sąd skazujący błędnie ocenił okoliczności sprawy i materiał dowodowy, którego najważniejszą część stanowiła owa nieszczęsna opinia biegłego; nie prawnika przecież a właśnie ekonomisty. Błędna ocena materiału dowodowego czy okoliczności sprawy nie musi dyskwalifikować sędziego i kwestionować jego kompetencji. Oczywiście, jeżeli sędziemu nagminnie i często zdarzają się takie uchybienia, wpływające na zasadność wydawanych przez niego wyroków… no to mamy kłopot. Czy tak było w sprawie szczecińskiej ? Sprawa była trudna a jej rozstrzygniecie zajęło 6 lat.
    W sprawie zarządu stoczni szczecińskiej nie wiem jakie konkretnie postawiono zarzuty i na podstawie jakich przepisów kodeksu karnego. W działalności spółek prawa handlowego jednak zarządy powinny się kierować ogólną dyspozycją działania na korzyść spółki. W organizacjach typu holdingowego często dochodzi do kolizji interesów spółek holding tworzących. Korzyść spółki A nie koniecznie musi oznaczać korzyść dla spółki B, a korzyść i interes spółek A i B nie musi się być równoznaczny z korzyścią spółki – matki, czy całej organizacji holdingowej.
    Miecz Damoklesa w postaci odpowiedzialności karnej z Art. 585 kodeksu spółek handlowych nad zarządami spółek tworzących holding wisi, z czego na ogół zarządy holdingów nie chcą zdawać sobie sprawy. A granice legalności, gospodarności i kierowania się interesem spółki w stosunkach międzyspółkowych w ramach holdingu są często nieokreślone i płynne. W swojej praktyce zawodowej wielokrotnie z takimi kolizjami interesów się stykałem. Np. gdy zarząd radzącej sobie spółki zależnej bywał zmuszany do odkupienia od będącej w poważnych tarapatach spółki matki całego pakietu udziałowego w innej spółce ocierającej się o upadłość, którą spółka matka w swoim czasie kupiła myśląc, że robi interes życia, a okazało się że to był od początku poroniony pomysł biznesowy. Albo gdy inna spółka zmuszana była do wykupienia od spółki matki 7 piętrowego biurowca ( do niczego spółce zmuszanej niepotrzebnego) obciążonego hipotekami ponad wartość i księgową i rynkową – tylko po to aby ratować płynność finansową spółki matki.
    Są to – proszę Państwa sprawy bardzo trudne. W tej sprawie jeden sąd wydał wyrok wadliwy; drugi sąd błąd naprawił. Niestety, ucierpieli ludzie. Takie są jednak następstwa wszystkich wadliwych wyroków. Nikt nigdy i nigdzie nie twierdził, że sędziowie i sądy ( z wyjątkiem sądu boskiego ) są nieomylne.
    W zawodzie sędziowskim – tak jak w każdym innym są „artyści” i rzemieślnicy różnej biegłości, także partacze. Tylko konsekwencją braku umiejętności u szewca są nagniotki, u sędziego – często złamane życie.

  39. Drogi Janie Żbiku,
    masz sporo racji, PD chciała być w połowie w ciąży, a tak oczywiście się nie da, ale…
    właśnie trwa dyskusja programowa w PD, w ten weekend odbywa się konwent programowy. W ostatnich tygodniach pojawiło się sporo głosów i pomysłów dot. wzmacniania LiD, nawet artykuł Geremka w GW był próbą pokazania czego oczekują Demokraci aby LiD miał szanse powodzenia, na stronie PD pojawiły się credo PD, apel, wytyczne programowe Hausnera – wszystko to było „kompatybilne” z ideą LiD. Szkoda że Olejniczak nie poczekał kilku dni, z całą pewnością nie miałby argumentów merytorycznych (programowych) za wyrzuceniem Demokratów. Uważam że odbyło się to celowo w tym momencie, za kilka dni byłoby zwyczajnie za późno. Chodziło o działanie wyprzedzające, wszak w tle jest chorobliwie ambitny Napieralski. Demokraci dają za mało głosów a jednocześnie odbierają miejsca na listach działaczom SLD, któzy już zdążyli sporo posmakować, Napieralski rósł więc w siłę. Dlatego trzeba było się pozbyć PD. To był faktycznie ostatni moment. Ale z całą pewnością nie był to rozwód aksamitny i mówienie o przyszłej wspłpracy po takim policzku mija się z powszechną wiedzą psychologiczną.

  40. Marek Piegus 16.06
    Tak właśnie przypuszczałem, że twoje poglądy są lustrzanym odbiciem poglądów pani Grabowskiej. W zasadzie na prawo od jej neoliberalizmu, który raczej należałoby nazwać skrajnym darwinizmem społecznym, nie ma nawet ściany. Jest przepaść. Jeśli chodzi o profesora Czapińskiego, to mam wrażenie że swoje badania przeprowadził on głównie w okolicy Placu Trzech Krzyży – bieguna warszawskiego dobrobytu. Czy ty też robisz zakupy w tamtejszych sklepach ?

  41. Może trochę nie na temat, ale wiem, że pani Redaktor uwaznie czyta komentarze, więc korzystam z okazji. Po lekturze artykułu na temat prezydentury Kaczyńskiego chciałam pogratulowac niezwykle celnego pytania: kto właściwie kształtuje politykę prezydenta? Czy szeregowy poseł (Kurski), czy może kto inny. To pytanie należałoby wybić grubą czcionką. Brawo! A teraz pozostaje nam juz tylko odliczanie, ile jeszcze dni zostało do zakończenia tego nieszczęsnego urzędu. A może warto było przyjrzeć się też temu, co robi – i czy w ogóle coś robi ? prezydentowa?

  42. Pani Redaktor! Gratulacje za świetną Puszkę dynamiczną i pokazującą kierunek. Co do tych wszystkich partii to trzeba w jednym przyznać całkowitą rację Rokicie nie ma w nich ani myśli ani poważnych dysput a życie partyjne jest paskudniackie i to bez wyjątku we wszędzie. Wali nam się Państwo właściwie w każdym obszarze wczoraj noworodki zarażane sepsą dziś paraliż Szczecina(bo po co remontować i konserwować). PiS tak skutecznie walczył z patologiami że prokuratora odpowiedzialnego za sprawę Olewnika sprowadził do sprawy doktora G. A PO i Rokita z kolegami (bez żony jak narazie) będzie zmieniał konstytucję. I ta zmieniona konstytucja rozwiąże problem służby zdrowia , tchnie wiedzę i odpowiedzialność do polskiego wymiaru sprawiwdliwości usprawniając go jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki i oczywiście wybuduje te nieszczęsne autostrady(jeśli wpisze się do konstytucji że zasady FIDIK-u są zgodne z prawem ) Tu ukłony dla CARGO i BLAISE za bardzo cenną dyskusję z puentą że nieznajomość prawa szkodzi ekonomii nie. Czy myślicie Państwo że nasi politycy zwłaszcza Ci Wielcy chcieliby o takich głupotach jak cargo rozmawiać i jeszcze myśleć jak udrożnić Państwo. Tylko wielkie wiekopomne dzieła Nowa Konstytucja .Pozdrawiam

  43. Marek Piegus,

    może zechce Pan poczytać Rocznik Statystyczny 2007, z którego dowie się Pan więcej niż z przywoływanej „Diagnozy”?

  44. Jest wieczór w moim Szczecinie .Wracamy do cywilizacji z elektrycznością , wodą, interenetem ,czynnymi bankami i kasami fiskalnymi ect.
    Około 20.00 włączyłem TVN24 i kiedy usłyszałem od Napieralskiego, a na „pasku” wypowiedż Brudzińskiego -obaj w żenujący sposób wykorzystali skutki ataku przyrody na nasz region -wyłączyłem TV .
    Jeśli Napieralski wielokrotnie w wypowiedziach publicznych napastliwy , miałby być ważną postacią polityczną w naszym kraju , to dziekuję bardzo .
    Niewiele wiedziałem w ciągu dnia o pracy ludzi nad przywróceniem zasilania energetycznego w Szczecinie , ale oczywistym jest, że pracowali tego dnia fachowcy, a nie politycy z PO jak to obaj parlametarzyści plują w przestrzeń medialną .
    Niedobrze jest słuchać komentarzy Napieralskiego czy Brudzińskiego mieszkanców mojego miasta .

  45. Jan Zbik (10:43)
    „W Polsce jest potrzebna, wyborcom, silna, mądra centrolewica. LiD takiej szansy nie dawał – w dużej mierze z winy Demokratów,”

    Busia 44 (14:32)
    „Lewica to lewica, a nie takie nie wiadomo co.”

    Marek Piegus (18:58) i (19:23)
    „Jest jeszcze pytanie czy ktoś uwierzy Olejniczakowi, że jest lewicowcem”
    „Osławione ?obszary biedy? zwane też ?obszarami społecznego wykluczenia? niestety kurczą się. ”

    Na co uburza się Jan Paul (10:51)
    Kto ci naopowiadał taich bzdur że ?niestety liczba wykluczonych się kurczy ??

    A ja w dalszym ciągu chciałbym się dowiedzieć co to jest lewica.
    Jedyne co ją wyróżnia, to chęć rozdzielenia państwa od kościoła, co jest sensowne i zgodne z konstytucją. Jest także za integracją europejską. Reszta to populizm, a w tym PiSu nie przebije. Tak więc szanse są raczej małe.
    Jeśli chodzi o „wykluczonych”, to popieram Marka Piegusa. Większość z nich wykluczyła się sama na własne życzenie. Obserwuję żebraków, zbieraczy złomu i puszek po piwie. Przeważnie zbierają na alkohol.
    Nie chcą jedzenia, wolą pieniądze. Pracą się brzydzą. Sąsiad zatrudnił takiego do odśnieżania. Po 10-ciu minutach poprosił o zaliczkę, bo głodny.
    Dostał 10zł i już nie wrócił. Nie twierdzę, że nie należy im pomagać, ale nie przez rozdawnictwo, bo będzie ich coraz więcej.

  46. Arku !

    „powszechna wiedza psychologiczna” czy „takie policzki” to są pojęcia emocjonalne. To być może, że, powiedzmy, Olejniczak z Onyszkiewiczem już nie bedą współpracowac (choc mimo często krzywdzacych i obrażających SLD opinii a przede wszystkim zachowań PD w koalicji LiD, jakoś ta koalicja przez blisko 2 lata przetrwała…), ale, JEŚLI Demokraci przetrwają jako w miarę zwarte środowisko – to z jakąś centrolewicą współpracować bedą mogli.

    Wyobraź sobie np całą prawicę prącą do wyjścia Polski z UE – to co, nie byłoby możliwości współpracy ????

    A z kolei co mi po współpracy, gdy SLD jest przeciwne instalacji w Polsce tarczy antyrakietowej USA, a PD przeciwnie, popiera to rozwiązanie ?????
    To jak ma głosowac człowiek przeciwny tej tarczy ??? Na „Zielonych 2004” ??? To już może lepiej na partię ĘĄ …..

    I tutaj do ANDIBOZA …

    A owszem, uważam, że w KAŻDYM zdrowym społeczeństwie demokratycznym potrzebna jest siła polityczna reprezentująca, generalnie : raczej troske o słabych niż fascynację silnymi (nieładnie piszesz o wykluczonych – posiedź na kasie w markecie, może zmienisz zdanie…), raczej negocjacje niż bombardowania, raczej wolnośc jednostki i jej prawo do samostanowienia niż obowiązki wobec wspólnnoty, unifikację myśli i zachowań.

    To, co powyżej, to najzgrubniejszy manifest lewicy, na jaki mnie stać – i powód, dla którego utrzymuję, że, prędzej czy później, realna lewica w Polsce powstanie, bo jest potrzebna

  47. antiboz 23.55
    Pewnie masz dużo czasu, że możesz go poświęcać na obserwowanie żebraków, zbieraczy złomu i puszek po piwie, po czym wyciągasz z tego błyskotliwe wnioski. Pewnie nigdy nie byłeś bezrobotnym. Ale pamiętaj, że kiedy przyjdzie kryzys, może zapukać także do twoich drzwi. Może byś poszedł do teatru i obejrzał „Antygonę w Nowym Jorku” Janusza Głowackiego ?
    A swoją drogą przykro mi się zrobiło, ze nie mam własnej willi i nie mogę wynająć „menela” do odśnieżania chodnika.

    Pozdrowienia dla Teresy Stachurskiej, która wnosi wiele kompetencji do tego blogu.

  48. Jean Paul

    Wiesz, to już powoli zaczyna być denerwujące. Masz jakiś dany od Boga/Natury dar pełnego zrozumienia świata? Określania co jest, a co nie jest prawdą? Kto jest, a kto nie jest autorytetem?

    Najpierw nie podobało Ci sie, że Twoja polemistka jest „kiepska”, zarzucałeś polemistom brak argumentów. A jak się argumenty pojawiły, należy natychmiast je zdezawuować, z użyciem wspomnianego wcześniej daru.

    Wiesz, ja też mam taki dar. Mam wrażenie, że tezy profesora Tadeusza Kowalika były pisane w nocy, po alkoholowej libacji, lewą ręką i w dodatku dyktował mu je siedzący na lewym ramieniu Batman.

    Może spróbuj pogodzić się z tym, że świat nie jest taki jak go widzisz. Jest chyba nawet BARDZO nie taki. Inni ludzie też mają oczy, serca i mózgi. No chyba, że stoisz na wyższym poziomie ewolucyjnym, ale coś wątpię.

    Pozdrawiam,
    Dust

    P.S. Dla jasności moja opinia o prof. Kowaliku jest warta tyle samo co Twoja o prof. prof. Grabowskiej i Czapińskim. Czyli nic.

  49. Teresa Stachurska:
    No właśnie, Rocznik Statystyczny – przecież ja o tym właśnie pisałem, Rocznik jest wydawany właśnie przez GUS. Czy my na pewno mamy na myśli ten sam GUS? Może oni drukują dwie różne wersje, jak w tej piosence Młynarskiego o drukowaniu specjalnej gazetki dla babci, żeby jej nie stresować?

    Jean Paul:
    Właśnie pisałem o tym, żeby na chwilę zapomnieć o ideologiach, a w odpowiedzi dostałem tekst o skrajnym liberalizmie, darwinizmie itd. Trudno się wyzwolić z pętów ideologii, czsami ona zupełnia odcina od rzeczywistości, zamiast ją wyjasniać, to staje się barierą oddzielającą od realnego świata.
    Jean Paul: A jeżeli fakty nie odpowiadają ideologii to tym gorzej dla faktów, tak? A jeżeli Czapiński i Grabowska piszą prawdę tylko „nie po linii” to tym gorzej dla prawdy?

    Co do Placu Trzech Krzyży, to wyczuwam w tych słowach rewolucyjne obrzydzenie dla bogactwa, aż chciałoby się wejść do sklepu ZARA (jeżeli tam jest, bo niestety nie bywam) i zaśpiewać „wyklęty powstań ludu ziemi” albo przynajmniej „o cześć wam panowie magnaci.”

    ++++++++++++++++++++++++

    Swoją drogą ten Plac Trzech Krzyży to jest dobry przykład. Jedno miejsce jest jednocześnie siedzibą najdroższych sklepów i knajpek oraz głównym miejscem spotkań stołecznych gejów, którzy gromadzą się właśnie w tych knajpach i ubierają w tych sklepach. To świetnie pokazuje, że Olejniczakowo – Sierakowski pomysł na lewicę poprzez wyeksponowanie jednocześnie haseł obrony socjalnej i obrony gejów to po prostu strzał kulą w płot. Albo raczej pomysł świetny, tylko społeczeństwo nie to, bo w tym narodzie jak już są biedni to do gejów by strzelali, a jak geje to bogaci. I tak w kółko.

    To się chyba w logice nazywa „zbiory rozłączne” albo jakoś tak. No, ale co tam logika, kiedy mamy ideologię – prawda?

  50. Drogi Janie Żbiku,
    to SLD skompromitowało się jako nielojalny, nieodpowiedzialny partner, traktujący swoich koalicjantów jak Kaczyński przystawki. I to SLD ma teraz problem, bo kto poważnie potraktuje współpracę z tym środowiskiem?
    Instalację tarczy w Polsce popiera np. Szmajdziński – czy on też podzieli los demokratów?
    Polecam też przeczytać opinię Celińskiego o SLD dostępną na stronce SDPL.
    Podobnie jak demokratów SLD może w przyszłości potraktować Partię Kobiet, Zielonych czy inne ugrupowania. Wystarczy presja kilku działaczy i będzie koniec współpracy. Zero wiarygodności!

    Problemem jest niedemokratyczność polskich partii, niewykształcenie jasnych procedur podejmowania decyzji i oddzielenie partii od swoich elektoratów. Ciężko mi sobie wyobrazić w dojrzałej demokracji, by ogólnokrajowa kilkuletnia koalicja mogła się rozpaść w wyniku zebrania się kilku działaczy jednej partii na mało znaczącym spotkaniu (zgodnie z zapowiedziami), bez uprzedniej debaty publicznej i zapytania się o zdanie członków własnej partii W GŁOSOWANIU. Nie mówiąc już o braku poinformowania lub ostrzeżenia koalicjantów, że zostaną wyrzuceni BEZ POWODÓW.

  51. cóz demokracji i lewica cóz rozwód ten rozwód był nieuchłonny, cóz ja napisze tak Sierakowski robi eksperymenty na lewicy, cóz nie odszukujmy się po pierwsze on jest dziennikarzem, a nie politykiem, cóz ktoś inny powinnien byc na czele lewicy, ktoś, który brede robił swoje, przywódca, a nie osoba, jaj Olejniczak, która głownie słucha rad Sierakowskiego., po te dwa swiaty się czasami przenikają, liberalizm z lewica, cóz lewica jest historyczne zwiazania z Rewolucja Francuska, cóz on tegon zdarzenia historycznewgo ludzie zaczeli dbac o szarego człowieka, czyli od upadku manarchi, która było bardzo droga.
    cóz sam Kwasniewski powiedział, ze Sierakowski powinnien byc na czele lewicy. Cóz pewne racje, nie brak mu inteligencji, ale on jest innym człowiekiem niz Kwasniewski.
    Cóz ja nie wiem czy mam płakac pom tym rozwodzie, czy mi to zal, cóz Geremek czy Onyszkiewicz oni w polityce powidzieli swoje, a tera pora na innych ludzi
    A Rafał Dutkiewicz przeezydent wrocłowa na prezydenta kraju, ma byc w polityce krajowej, cóz ja zastanowiam się czy to jest prawda czy jest to fikcja, cóz pewnme coś na pograniczu
    pozdrawiam

  52. Przed zabraniem głosu na temat losu lewicy polskiej radzę poczytać co na ten temat ma do powiedzenia Pan Mieczysław Rakowski w najnowszym numerze DZIŚ. Właśnie co ukazał się numer kwietniowy i zapowiada dni intelektualnej przygody.

  53. Jean Paul (10:37)
    Odpowiadam:
    Mam dużo czasu, bo jestem emerytem (1007 zł/mies.)
    Byłem bezrobotnym w latach 1982-1985.
    Sąsiad, który wynajął „menela” ma 86 lat, jest emerytem i mieszka w skromnym domku z lat 50-tych. ( w takim domku jest taniej niż np w mieszkaniu spółdzielczym – mniejsze opłaty, możliwość oszczędzania opału, ale chodnik trzeba odśnieżać).

  54. Marek Piegus 11.32
    Brawo, nie bywasz na Placu Trzech Krzyży, ale dokładnie wiesz że warszawscy geje kupuja tam najdroższe ciuchy, a potem biesiadują w najdroższych knajpach, a królują wśród nich Sierakowski z Olejniczakiem. Poprostu zgroza, ruja i porubstwo !!
    Przeczytałeś o tych wszystkich świństwach u Grabowskiej czy u Czapińskiego ?
    Przynajmniej wiadomo po czyjej jesteś stronie.
    Ale mam pytanie : czy to twój luksusowy byt określa twoją świadomość, czy też jesteś skromnym urzędnikiem budżetówki, który po prostu nienawidzi lewicy i „pedałów” ?

  55. Dust 11.05
    Nie mam daru, ale mam poglądy i niezbywalne prawo do ich głoszenia. Natomiast ty masz prawo do agresji i brak umiejętności czytania ze zrozumieniem. Kiedy pisałem o „kiepskiej polemistce”, podałem szereg niepodważalnych faktów. Skoro się już wtrącasz, może byś się do nich ustosunkował, czy tez wolisz udawać że masz wiedzę, ale nie masz zamiaru jej ujawniać. Przypominasz w tym jednego z moich idoli: Jarosława K.
    Tak się składa, że znam osobiście zarówno Czapińskiego jak i Kowalika. Przypuszczam że ten drugi, jako człowiek już sędziwy, nie pije. Znam także ich publikacje i mam znacznie większe zaufanie do warsztatu naukowego Kowalika. I to by było na tyle.

    antiboz 15.16
    Przyznam się, że trochę się dziwię, że dwóch ubogich emerytów tak bardzo żle ocenia ludzi, którym powodzi się jeszcze gorzej niz im. Ale każdy ma prawo do głoszenia swoich poglądów, niezależnie jak bardzo radykalnych.

  56. Szanowni Blogowicze,

    dwa razy próbowałem przesłać mój wpis, i za każdym razem dostawałem odpowiedź, że jakiś adres był zły, po czum następowała bezwzględna kasacja.
    Pisałem zwłaszcza do kilku z Was , którym Nick-„Eddie” z czymkolwiek się kojarzy. Zwierzyłem się , że w związku z odczuwalną przezemnie, moją niepełną przystawalnością do uprawiania bloggingu, pożegnam się na kilka miesięcy, żeby napisać coś większego. Nie potrafię połączyć w sobie intensywnego przeżywania problemów krajowych i światowych, bez poczucia klarującej się przestrzeni dla choćby znikomego, realnego wpłwu na to co się dzieje. Ponieważ , w moim głębokim odczuciu, dotychczas wypracowane mechanizmy i środki przez naszą cywilizację dla funkcjonowania społeczeństw są na zupełnym wyczerpaniu , jest czas na twórcze poszukiwania stających się dziś futurystycznych nowych „rozdań” .
    Lecę więc trochę poszukać, popisać, Wszystkich serdecznie pozdrawiam,
    Do usłyszenia, Eddie

  57. Marek Piegus, 2008-04-09 o godz. 11:22,

    Na temat biedy w Polsce napisałam na blogach „Polityki” sporo i za każdym razem korzystałam z danych GUS i strony IPiSS ( http://www.ipiss.com.pl/opracowania.html ), także innych opracowań nt biedy oraz ubóstwa (google). Prof. Czapiński od lat – odnoszę wrażenie – dba o popyt na swoje badania, więc i satysfakcję je zamawiających.

    Mnie ze „snu” w sprawie wyrwała (chyba 21.05.2007 r.) „Polityka” publikując Raport w sprawie naszych polskich wynagrodzeń. Dane źródłowe okazały się bardziej bolesne od ostrożnego artykułu red. Joanny Solskiej.

    Jeśli życzy Pan sobie – mogę znowu do tych matriałów usiąść i parę danych przytoczyć. Dziś zaryzykuję tezę, że lepiej już było, bo ok 10 lat temu osób żyjących za więcej niż wynosi minimum socjalne było ca 50 %, a dziś takich jest może 20 %. Na domiar złego dziwne rzeczy dzieją się z obliczeniami tego minimum, bo człowiek u nas wg tych obliczeń może np coraz taniej jeść i mieszkać.

    Pozdrawiam, TS

  58. andiboz, 23:55, wczoraj.
    Ty mówisz o tzw. „marginesie”, ludziach z wrodzoną awersją do pracy, których nie brak w każdym społeczeństwie, a nie o z tegoż społeczeństwa wykluczonych. Przypominam ostatni raport KE, wskazujący na zjawisko „nędzy” dotykające ponad 12% pracujących w naszym kraju. Pracujących, nie meneli ! Nie każdy jest w stanie założyć własną firmę, której dochód pozwoli mu żyć na „poziomie”, czy chociażby przyzwoicie. Nie każdy ma talent, umiejętności, kwalifikacje zapewniające pracę dającą spokojny byt. Ba, nie każdy jest w stanie udźwignąć swój własny los. Nie udawajmy, że ich nie ma, to o nich właśnie piszą Jean Paul i Teresa Stachurska.
    Pozdrowienia.
    R.N.

  59. Jean Paul, 2008-04-09 o godz. 10:37,

    dziękuję za dobre słowo. W miarę możliwości staram się.

    Pozdrowienia, TS

  60. andiboz, 2008-04-08 o godz. 23:55,
    Może się przyda –
    http://partnerstwo.onet.pl/1477594,3505,,matematyka_picia,artykul.html ?

  61. Jean Paul

    Jeśli ktoś przypomina JK, to chyba ty sam. Podobny ton, odwracanie kota (Alika?) ogonem, nieprzyjmowanie żadnych argumentów, widzenie wszędzie agresji (brakuje jeszcze tylko zajadłych ataków), niezrozumienie tematu dyskusji, brak poczucia humoru. Wypisz wymaluj Mały Brat.

    Wybacz, ale nie będę grał pod Twoje dyktando, bo ZUPEŁNIE nie chodziło mi o ustosunkowywanie się do czegokolwiek, tylko o pokazanie Twojego marnego stylu dyskusji. Nawet gdy masz rację w sporze, nadal moje uwagi pozostają w mocy!

    Przydałoby się tak przy okazji, żebyś zrozumiał definicję słowa agresja, bo jeśli w moim wpisie była agresja, to w takim razie Twoje są tej agresji wręcz ucieleśnieniem. Nie mierz wszystkich swoją miarką, bo to niektórych (mnie na przykład) obraża. Wierz mi, że umiem czytać ze zrozumieniem, daleko lepiej od Ciebie, czego dajesz dowód co drugim wpisem.

    A jeszcze w kwestii zrozumienia. Czy naprawdę sądzisz, że zarzucałem komuś picie? Problemy ze zrozumieniem ironii? I kto tu nie umie czytać z zrozumieniem.

    Co do sporu z Markiem Piegusem. Czy uważasz w swej światłości, że trzeba gdzieś bywać, żeby wiedzieć, że jakieś miejsce z czegoś słynie? Ja np. nie byłem nigdy w Sydney, ale wiem, że tam jest słynna Opera. A może telewizje, przewodniki i ludzie, którzy tam byli kłamią? Lewicowcy zasrani. To oczywiście prostacki przykład, ale pokazuje Twój tok rozumowania (?).

    Ciekawe czy te argumenty też zostaną przez Ciebie olane (czytaj niezrozumiane) i znów rzucisz jakimś średnio rozgarniętym komentarzem (w konkurencji średnio rozgarniętych komentarzy i epitetów ad personam jesteś wielki).

    Chciałbym podkreślić – nie odmawiam Ci prawa do poglądów, opinii ani tego, że masz czasem rację. To jednak nie upowaznia Cię do zachowywania się jak wszechwiedzący bufon.

    Jeśli nadal nie rozumiesz, o co mi chodzi, prosze zignoruj ten wpis. Będziesz miał nadal przeświadczenie, że Twoje poglądy są światłe i mądre, a cały świat to geje i bogacze z Pl. Trzech Krzyży.

  62. Eddi ! Na mnie miałeś ogromny wpływ. Powodzenia i czekamy.

  63. Lex,
    ja rozumiem że sędzia nie może być omnibusem. Ale:

    po pierwsze chyba ma sens specjalizacja w pewnych kategoriach spraw – wtedy pewne głębsze zrozumienie meritum jest możliwe i chyba sensowne.

    po drugie to chyba nie jest tak, że „wszystko albo nic”. Wiedza i doświadczenie są stopniowalne i moim zdaniem utrzymywanie że sędzia może wiedzieć „nic” i orzekać to iluzja – trzeba wiedzieć choć trochę żeby zrozumieć opinie biegłego i choćby postawić biegłemu sensowne pytania.

    ja chciałbym po prostu wiedzieć, że wśród sędziów działają jakieś mechanizmy podnoszenia kompetencji, specjalizacji i selekcji.

    poza tym mam przeczucie (i chciałbym, żeby mi je ktoś z praktyków potwierdził lub podważył) że po części to sędziowie pozwolili prokuratorom na pewne „rozpuszczenie” – poprzez zbyt niskie wymagania, „chodzenie na rękę” pomimo ich niedoróbek, brak dążenia do zdyscyplinowania w terminach i poziomie merytorycznym.

    W sprawie stoczni nie mam problemu z tym, że sąd wyższej instancji uchylił wyrok (tzn. że być może sąd niższej instancji orzekł źle) – ale dlaczego to trwało tyle czasu?

    Na areszt p. Dochnala też jakiś sędzia musiał się zgodzić (3.5 roku?). Przypominam sobie sprawę (opisywaną w Polityce) człowieka (o ile pamiętam historyka sztuki) chyba rok trzymanego w areszcie niemal bez żadnych czynności i bez sensu, bo był niewinny.

    Właśnie dlatego, że sędziowie są niezawiśli i odpowiadają tylko własnym sumieniem często, powinni się poczuwać do podjęcia działań które mogą nas – obywateli utwierdzić w przekonaniu, że chociaż starają się coś z tym robić, że są jakieś mechanizmy, które wspierają kompetencję i szybkość orzekania i penalizują niedoróbki prokuratorów. I to nie jest kwestia tylko wiedzy, ale też charakteru i wyznawanych wartości.

    Moje osobiste doświadczenia z tzw. wymiarem sprawiedliwości są takie, że z policją było wszystko OK, z prokuraturą beznadziejnie, z sądem znowu OK. Ale to doświadczenia tylko wyrywkowe. Mi chodzi o mechanizmy strukturalne – moim zdaniem sam minister sprawiedliwości (choćby najlepszy) nie naprawi prokuratury, jeśli sędziowie się do tego jakoś nie włączą.

    Pozdrowienia! 🙂

  64. Problem sędziów – wydaje mi się ( nie sądów, bo to inna sprawa) to nie tylko problem wiedzy, – to także, a może i głównie problem odpowiedzialności; i zawodowej i czysto ludzkiej oraz świadomości tego co się robi i jakie mogą być /są tego skutki. Czy takiej postawy i stosunku do zawodu można się nauczyć. Jeśli nawet (w co wątpię) to jest to proces długotrwały. Trzeba mieć to „coś” aby być dobrym=sprawiedliwym sędzią. Sama wiedza tu nie wystarczy. Np. można nauczyć kogoś robić buty, ale to jak będzie te buty robił (dobrze-kiepsko) to nie tylko problem jego wiedzy/umiejętności ale i stosunku do tego co robi, a także i do siebie, etyki osobistej i zawodowej – słowem wielu innych rzeczy również. Z sędziami jest podobnie.
    Zawód sędziego to misja. Niestety, nie wszyscy sędziowie są tego świadomi. A skutki tego bywają bolesne. Dlatego też pilnie poszukuje się możliwie najlepszego modelu prawniczej drogi zawodowej, której ukoronowaniem byłby właśnie zawód sędziego.
    *
    Wśród sędziów jest specjalizacja. Są sędziowie cywiliści, karniści, sędziowie od spraw nieletnich, rodzinnych, spółek prawa handlowego itd.
    O ile wiem, nie zdarza się, aby sędzia cywilista orzekał w sprawach karnych i odwrotnie. Przynajmniej za „moich czasów” to się nie zdarzało. Również w obrębie danej gałęzi prawa są sędziowie specjalizujący się np. w sprawach cywilnych: z dziedziny prawa rzeczowego, spadkowego itp.
    Z grubsza podział specjalizacyjny sugeruje sama organizacja sądów, w których są wydziały: karne cywilne, spraw rodzinnych, ksiąg wieczystych. rejestrowy( od spółek), nieprocesowe, itd.
    Sądzę, że na ten temat więcej mógłby napisać Quake bo chyba jest z tą problematyką bardziej na bieżąco.
    *
    Z dawnych, b. dawnych czasów przypominam sobie, że okresowo sędziowie byli doszkalani, zwłaszcza gdy zmieniało się w sposób istotny prawo. Czy tak jest obecnie – nie wiem.
    Zresztą wiedza i umiejętności orzecznicze sędziów są permanentnie kontrolowane w trybie odwoławczym. Sędzia więc, któremu zależy na opinii zawodowej musi się „dokształcać” bo to ściśle wiąże się z ilością zmienianych i uchylanych jego wyroków.
    *
    Co do „rozpuszczenia” prokuratorów przez sędziów – podzielam opinię Blaise.

  65. Teresa Stachurska :

    Ja pamiętam Pani wpisy na ten temat, czytałem je z uwagą.
    Co do ustalania minimum socjalnego to pełna zgoda, ustalanie jego wysokosci to nieraz zupełna żonglerka. Każdy może je ustalić tak jak chce i potem udowadniać dosłownie wszystko.

    Jednak nie zgadzam się zupełnie z krytyką prof. Czapińskiego. W ogóle nie mogę zaakceptować takiego sposobu oceny, że zamiast dyskutować z meritum tych badań, to po prostu autorowi przypisuje się podłe intencje i to załatwia sprawę.
    Proszę zresztą zauwazyć, że jego badania odbywają się cyklicznie. I to jest wartościowe, bo pokazuje tendencje zmian. Nawet jeśli się nie w pełni zgadzamy z metodyką (chociaż moim zdaniem jego metodyka jest zupełnie ok, właśnie dlatego że jest wolna od „magii” typu ustalanie jakiegoś minimum), to wartością jest pokazanie jak zjawiska zmieniają się w czasie. I tu odpowiedź jest jasna – przez ostatnie lata sytuacja ludzi, milionów zwykłych ludzi, po prostu poprawia się. Pewnie, że są jeszcze te słynne obszary wukluczenia, ale rzecz polega na tym, ze w miarę upływu czasu one sie kurczą, a nie zwiększają.

    Jeżeli chodzi o dane GUS – pozostaję przy swoim zdaniu. Płace rosną szybciej niż inflacja, bezrobocie maleje, wyposażenie gospodarstw domowych poprawia się – to jest nie do podważenia. Jak się chce udowodnić coś przeciwnego, to trzeba tworzyć jakieś sztuczne pojęcia, których kryteria są z natury uznaniowe – tak, jak właśnie minimum socjalne, koszyki dóbr itd.

    Dlatego właśnie uważam, że pomysł Olejniczaka na lewicowość to pomyłka – nie ten czas, nie to miejsce, nie to społeczeństwo.

    ++++++++++

    Jean Paul – przykro mi, ale nie będę odpowiadał na wpisy zawierające takie słownictwo i taki ton. Proszę jeszcze raz przeczytać własny wpis o ocenić go na chłodno.

  66. Marek Piegus
    Właśnie przeczytałem ponownie swój wpis i oceniłem go bardzo wysoko, zarówno merytorycznie jak i pod względem słownictwa oraz tonu. Nic nie poradzę na to, że cię nie lubię, ale jeżeli czyjesz się dotknięty, to możesz mi wytoczyć proces o obrazę majestatu. Bardzo się cieszę, że nie będziesz odpowiadał na moje wpisy. I vice versa.

  67. dust 22.28
    Przykro mi, ale nie mam zamiaru odpowiadać na wpisy zawierające takie słownictwo i taki ton. Proszę jeszcze raz przeczytać swoj tekst i ocenić go na chłodno.

    (Myślę że Marek Piegus wytoczy mi proces o plagiat. Już się boję.)

  68. Marek Piegus,

    IPiSS nt swoich obliczeń minimów sprawozdaje jak Piekarski na mękach, o tu – http://www.ipiss.com.pl/teksty/kurowski.pdf . Bez powodów zamazują masłem maślanym rzeczywitość ? Serdecznie wątpię. Proszę zauważyć, że minimum socjalne jest dopasowywane do wynagrodzenia minimalnego netto od lat…

    Prof. Czapiński, jako zawodowy psycholog mógłby bez badań, więc i angażowania na to pieniędzy, napisać, że ludzie są w większości szczęśliwi, gdyż żyją. Bo w życiu najcenniejsze dla większości jest życie.
    Tak mają (w większości) nawet ci którzy żyją za dwa dolary na miesiąc w miejscach przez Pana i mnie uznawanych za dopust boski, nawet nie tylko biedni ale do tego jeszcze chorzy i udręczeni na wiele innych sposobów.
    Poprzednie opracowanie pana profesora przeczytałam, doświadczając niejednokrotnie nastroju jak przy czytaniu opracowania wyżej linkowanego. O ostatnich badaniach jedynie czytałam (w tym wywiady) i starczy.

    Pan naprawdę nie widzi jak się dzieje ? Ludzie wyjeżdżają, rodziny się rozpadają, inżynierów brakuje choć tylko co było ich w nadmiarze, z 1,5 tys zł utrzymuje się nawet pięć osób, a za dwa tysiące nawet dwanaście (owdowiały pan i dużo dzieci). Czy to trudno się dowiedzieć ile zarabia pielęgniarka, nauczyciel, pracownik w handlu, w pralni, w urzędzie… i ile im brak do pierwszego, tym bardziej, że dwudziestoletnią lodówkę trzeba było wymienić i raty kredytu trzeba spłacać.Tylko 1 % zarabia powyżej dziesięciu tys.zł na miesiąc, tylko 6,5 – powyżej cześciu tysięcy.

    Proszę Pana, premier Pawlak na początek swojej aktualnej misji mówił to samo co ja, a premier Tusk obiecywał rychłą poprawę przywołując malownicze przykłady na naszą opłakaną sytuację. W tym samym czasie prof. Czapiński mówił, że lud czuje się szczęśliwy i PiS wybory dlatego właśnie wygra.

  69. Nie kochałem Demokratów, ale trochę szkoda ich i LiDu. Olejniczak może liczy na to, że do wyborów sprawa rozejdzie się po kościach. I chyba się przeliczy, bo zostawił bardzo złe wrażenie i czarną dziurę w miejscu przyzwoitego klubu parlamentarnego.

    Najbardziej zadziwiający jest brak jakiegokolwiek programu lewicy i zupełne rozminięcie się z realiami. Borowski chyba coś rozumie, ze Szmajdzińskim, Celińskim oraz Rosatim i kilkoma intelektualistami wysłanymi do Europarlamentu. Borowskiego mi szkoda najbardziej, bo on jest świetny w głowie, a trochę nie udaje mu się zgromadzić wokół siebie ludzi. I byłby doskonały gdyby miał człowieka od organizowania życia partyjnego.

    Dlaczego lewica szuka podziałów tam gdzie ich nie ma? Dlaczego nie wykorzystuje zaniedbania przez Platformę swoich wyborców? PO niestety na razie tylko ładnie się uśmiecha a oczekiwania rosną.

    Z realnych wyników jest poprawa jakości polityki, ulga za granicą, komisja Palikota. Nie oczekuję cudów, ale najzwyczajniej brakuje wizji rozwoju kraju (kłania się Hausner). Takiej stopniowej i systematycznej, dajmy spokój rewolucjom – jedyny ich efekt ostatnio jest taki, że następuje licytacja rewolucjonistów na niedokończone pomysły. Prywatnie mam poczucie, że rząd Tuska albo nie chce ze mną rozmawiać albo zwyczajnie nie ma mi nic do powiedzenia.

    A zanidbuje całkiem wielu:

    Pierwsza grupa to młodzi ludzie: PO mimo wszystko nie ma im niczego do zaoferowania poza normalnością i świętym spokojem. Wiara w to, że obniżenie podatków może tu coś załatwić nie przystaje do rzeczywistości.

    Gdyby lewica była w stanie zaproponować program na rzecz poprawy jakości studiów, innowacji w kraju, i może jeszcze dodała od siebie kilka projektów z zakresu polityki społecznej, prorodzinnej, wspierania młodych małżeństw, do wygrania byłoby całkiem sporo. Nie tylko wśród młodych – ich wykształceni rodzice z miast zauważą, że to dalekowzroczne działanie na rzecz lepszej przyszłości. Bardziej dalekowzroczne niż konieczne ale jednak mało wizjonerskie cięcia podatkowe (z którymi lewica po prostu musi się pogodzić, bo presja na wyższe płace nie zniknie a obniżanie podatków daje szansę zwiększenia wynagrodzeń obywateli bez pogarszania pozycji konkurencyjnej kraju).

    Potrzebny jest też program równych szans, równego startu do wykształcenia, bo nie oszukujmy się – wieś bardzo tu cierpi. PO niczego takiego nie ma.

    Niejasny jest plan rozwoju regionalnego. Gdyby LiD zechciał być adwokatem dla kilku inicjatyw o które zabiegają władze lokalne też by zyskał.

    Można zabiegać o wieś i rolników, którzy mimo prezesa Pawlaka na stanowisku nie muszą czuć się dobrze obsłużeni, a przecież to na tym polu Olejniczak zdobywał ostrogi.

    W czasie kiedy należy wykorzystać atuty w z Parlamentu Europejskiego lewica nie ma języka rozmowy z i o Europie – innego niż przeciwstawienie się PiS. Potrzeba czegoś więcej niż proste przeciwieństwo.

    A co należałoby zostawić z boku?

    Pierwsze pudło to próba przeniesienia na polski grunt problemów, którymi zajmuje się międzynarodowa lewica – homoseksualiści, ochrona środowiska, sprzeciw wobec polityki Busha, jakieś tendencje postmodernistyczne w sztuce. Wszystko ważne, ale zanim uda się skutecznie wyciągnąć takie sprawy z niszy potrzeba odrobiny kultury w dialogu i obywatelskiej samoświadomości. Na dzień dzisiejszy rano jesteśmy przekonani, że nasza przyroda nie ma sobie równych w Europie, a po południu wywozimy śmieci na dzikie wysypisko do lasu. Przykład łatwo daje się przenieść na grunt praw gejów i polityki amerykańskiej.

    Drugie pudło wiąże się z próbami poszukiwania ‚prawdziwej lewicowości’ w kontekście, umówmy się, podziału klasowego. W Polsce tego nie było, może poza Śląskiem/Zagłębiem, być może Łodzią. W okresie międzywojennym to Katowice były najnowocześniejszym miastem Polski i był to też region największej industrializacji. Jeśli gdzieś ścinały się klasy to właśnie tam. Zachodnia, ‚odzyskana’ część Polski przeszła reorganizację etniczną i społeczną po wojnie i trudno tam znaleźć ślady społecznych uskoków. Gdzie indziej ścinało się chłopstwo z państwem i mieszczaństwem. Więc jeśli ktoś chce odwołać się do ‚uboższej’ części społeczeństwa, może rozmawiać z wsią lub z poszkodowanymi w procesie transformacji. Ludzie w Polsce potrafią pracować za kilkaset i za kilkadziesiąt tysięcy złotych (wyższa półka to jednak margines). Jak podciągnąć najbiedniejszych, zwłaszcza w świetle planowanych zmian w podatkach? Lewica na to odpowiedzi nie ma.

    Kto teraz będzie myślał nad programem (jakimkolwiek, o lewicowym nie wspominając) – nie wiem. Beton z Rozbrat do takich rzeczy się nie nadaje, czyli Olejniczak zainwestował w rozładowaną baterię. Bał się konkurencji, bo jest słaby. Niestety, dokładnie z tego samego powodu nie uda mu się zbudować formacji od nowa. Nie ma nawet dobrego szyldu, bo LiD to było jednak coś nowego i ludzie się trochę przyzwyczaili. A znaczek SLD jest łatwy do podbicia już nawet nie peerelem ale niejasnymi aferami, które być może miejsca tak naprawdę nie miały, jednak w mediach się pojawiły.

    Kalisz, Borowski, Szmajdziński, Widacki – była pewna szansa na zbudowanie kilku mądrych inicjatyw, przeforsowanie ich w Sejmie (a zwłaszcza wyprzedzenie rządu o kilka projektów). Teraz mamy musztardę po obiedzie.

  70. Problem LiD-u polegał głównie na tym, że całe rzesze zwolenników PD (niewątpliwie takie są) bardzo liderów tej partii szanują, ale głosują na PO. Powstanie LiD-u miało sens, teraz jednak dalsze podtrzymywanie tego sojuszu wyborczego sensu nie ma. Zgadzam się jednak z tym, że Olejniczak zachował się mało elegancko. Polityk przez duże „P” zrobiłby to inaczej.

  71. Chłopaki miejcie litość ( wy wiecie którzy ), zachowujecie się jak politycy.
    Marek Piegus, g.12:38
    To właśnie wzrost płac głównie napędza inflację. Z tym bezrobociem to też nie tak. Ono nie spadło poprzez działania systemowe odpowiedzialnych instytucji. Po prostu dwa miliony ( około ) ludzi stąd wyjechało, co od biedy może też być pocieszające.
    Pozdrawiam.
    R.N.

  72. http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=159#comment-47702

    Przez pomylke wsadzilem moj dzisiejszy tekst do komentarzy do poprzedniego wpisu.

    Link podaje wiec jeszcze raz…. jesli laska…

    Pozdrawiam
    z drogi
    z Berlina

  73. Teresa Stachurska, g.18:30
    cyt. „zamazują masłem maślanym rzeczywitość „.
    Tak się zastanawiam, powinienem poczuć się dotknięty ?
    I śmiejąc się, pozdrawiam.

  74. Szanowna Pani,
    przyznaję, że nie przeczytałem wpisu, pod którym się wpisuję. Wykorzystałem tę stronę do przekazaniu Pani pewnego mojego przemyślenia. Zanim to zrobię pozwole sobie wyrazic słowa uznania za poniedziałkowe audycje w TOKFM. Ad rem. Czy zauważyłe Pani, że prawo Kopernika-Gresham’a jest dużo bardziej uniwersalne niżby to pozornie sie wydawało. W pierwotnej wersji dotyczyło jedynie pieniądza. Ale okazuje się, że sprawdza się również w przypadku towarów. Widać jak na dłoni – gorszy towar wypiera lepszy. Ale to nie wszystko. Przyglądając się uważnie historii Polski, tej najnowszej jak i tej dawniejszej, nie sposób nie zauważyć, iż gorsi politycy wypierają tych lepszych. Nie myślałem, że nasz wybitny rodak (podobno) sformułował tak uniwersalne prawo.

  75. manna,

    dzięki za bardzo miłe słowa. Teraz „muszem!”…

    Bardzo pozdrawiam,
    Eddie

  76. Maślana,
    Co do bezrobocia zgoda, ale wzrost płac nie jest głównym czynnikiem napędzajacym inflację. Byłoby tak, gdyby dzisiejsza inflacja miała charakter popytowy ( wynikała z nadwyżki popytu nad podażą), ale tak nie jest. Dwa główne czynniki odpowiedzialne dziś za inflację, czyli wzrost cen żywności i paliw mają swoje żródła poza granicami Polski. A taką inflację nazywamy kosztową. Jezeli RPP zdecyduje się , a na to się zanosi, utrzymać bądz podnieść i tak już wysokie stopy procentowe, to pierwszy padnie eksport a za nim budownictwo. Ceną jaką zapłacimy wszyscy za utrzymanie siły nabywczej, tych którzy dysponuja nadwyżkami piniedzy będzie nbardzo wysoka. Będzie nią istotne spowolnienie wzrostu gospodarczego. A skala tego spowolnienia o wiele wyższa niż wynikałoby to z ogólnoświatowego trendu. Taka jest zawsze cena walki z inflacją. Jest to cena jaką płaci społeczeństwo za ochronę
    bogactwa nielicznych. Bo to , co drobni ciułacze zyskają na wyższym oprocentowaniu i tak, stracą z nawiązką na rynku pracy w warunkach gospodarczego spowolnienia.

    Marek Piegus,
    Pamietaj o jednym: bieda i bogactwo to zawsze są relacje miedzy ludżmi.
    Nie ma więc czegoś takiego jak obiektywna bieda. Dziś ludzie biedni, żyją dużo lepeij niż kiedyś ludzie z niskiej klasy średniej. Ale ich społeczna pozycja jest dokładnie tak samo nędzna jak kiedyś i tak samo niesprawiedliwa i kosztowna dla spoistości społecznej i rozwoju kraju.

    Eddie,
    Słusznie. Podładuj akumulatory i pisz, ale tak byśmy i my mogli Ciebie poczytać, jesli nie na blogu, to gdzie indziej.

    Pozdrowienia , magrud

  77. Magrud,

    gdyby osiągnięcia intelektualne były prostą pochodną ” ładowania akumulatorów” , życie byłoby naprawdę piękne!!!

    Pozdrawiam ,Eddie

  78. wykluczenie to bardzo złożona sprawa, moim zdaniem…
    Już kiedyś kilku osobom udowodniłam, że można przeżyć za 200 zł (żywność nieprzetworzona + gaz + środki czystości, bez żadnych używek), więc 700 zł na miesiąc wystarczy, ale jeśli wyłączę sobie prąd, to będę czuć się wykluczona, bo już na ten blog nie wejdę;)
    Kto inny nie płakał by z tego powodu, ale kawa herbata i ciasteczko to dla niego konieczność…
    Moja przyjaciółka w małym mieście nie czuje się wykluczona zarabiając 800 zł, może dlatego, że większość sąsiadów jest w podobnej sytuacji…
    Magrud,
    walka z inflacją to nie tylko ochrona bogactwa nielicznych, to też ochrona skromnych zarobków mojej przyjaciółki i moich…
    Eddie,
    powodzenia:) mam nadzieję, że wrócisz, albo – jak pisze Magrud – że będziemy mogli Cię poczytać gdzie indziej…

  79. temat wykluczenia cd.
    Wykluczona czuje się moja przyjaciółka, która zarabia 2200. Brakuje jej pieniędzy na kulturę, na szkolenia, na podróże, a zna wiele osób, którym na te dobra nie brakuje.
    Zarabiam 900 – 110. Nie czuję się wykluczona.
    Mam wrażenie, że to „wykluczenie” to jakiś nowy mit, jakieś nowe modne słówko-wytrych na określenie tego, że się różnimy, i jest tego tysiące przyczyn. A tak było zawsze.

  80. Mam pytanie do tych kilku osób, które przekonują, że
    w Polsce potworna bieda, że m.in. „ludzie wyjeżdżają, rodziny się rozpadają, inżynierów brakuje choć tylko co było ich w nadmiarze, z 1,5 tys zł utrzymuje się nawet pięć osób, a za dwa tysiące nawet dwanaście (owdowiały pan i dużo dzieci)” itd

    Ja Państwa na pewno nie przekonam, że taki obraz Polski AD 2008 to jakieś monstrualne nieporozumienie, ale proszę napisać jak wg Was przedstawiają się przyczyny dla których ci ludzie, których rodziny się rozpadają z przyczyn ekonomicznych itd głosują na PO, a nie na swoich obrońców, czyli Samoobronę, LiD?

    Zaznaczam, że pytanie nie jest złośliwe, po prostu zastanawiam sie jak Państwo łączycie te dwie sprawy, że PO to partia wąskiego grona bogaczy, skrajny liberalizm, wręcz darwinizm społeczny, a z drugiej strony naród żyjący w nędzy i kiedy dochodzi do wyborów to ten naród głosuje właśnie na PO.
    W ten sposób – mam nadzieję – zamknięmy kółko i wrócimy do tematu poruszonego w felietonie „Żartownsie”

  81. Inna sprawa, której nie rozumiem – przy całym szacunku dla tych z Państwa, którzy mają tak mocno lewicowe poglądy – to fakt, że kurczenie się obszarów wykluczenia społecznego wywołuje złość, negację, a nawet agresję (to ostatnie tylko u niektórych) właśnie wśród osób o poglądach lewicowych.

    Przecież tak naprawdę to powinno być tak, że jak ktoś ma prospołeczne poglądy, to powinien się cieszyć kiedy ludzie znajdują pracę, kiedy zarabiają coraz więcej, kiedy kupują samochody itd. A tu – dokładnie na odwrót.

  82. magrud 1.25
    Mam dla ciebie ogromnie wiele szacunku, iż razem z Teresą Stachurską podejmujesz syzyfową pracę odkłamania neoliberalnej papki serwowanej nam przez Głównych Ekonomistów w mediach. Ale nie licz na zrozumienie u ludzi którzy „mają skromne zarobki”, bo oni niestety nic nie rozumieją z ekonomii. Pozatem zawsze się znajdą tacy, dla których największą zbrodnią stanu jest zwiększenie płacy minimalnej lub wprowadzenie podatku od zysków kapitałowych.
    Pozdrowienia

  83. Marek Piegus.

    Odpowiedź jest prosta.Nie u wszystkich byt określa świadomość.
    A przykład ostatniego głosowania jest chybiony.Chodziło zupełnie o coś innego,co zostało już dokładnie przedyskutowane.
    Ciągle musimy wybierać mniejsze zło.

  84. Pani Redaktor! Tak wiele działo się w tym tygodniu, tak wiele jest obszarów wartych dyskusji i rozłożenia ich na czynniki pierwsze ,że powstaje intelektualny szum myśli trudny do uporządkowania.Ponieważ najdalsza poznawczo jest mi piłka nożna to pozwolę sobie (naruszając regulamin)odnieść się do wspólnej PO i PiS akcji oczyszczana z korupcji piłki nożnej.Głównym problemem polskiego sportu w tym piłki nożnej jest brak klarownych zasad finansowania. Polska ma ministrów sportu nie wiadomo po co. Bo nie jest odkrywcze że rządzi ten kto daje pieniądze. Ten stawia też warunki.A kto finansuje sport? W zakresie infrastruktury coraz częściej samorządy. A gdzie ogomne wydatki bieżące ? Gdzie zarobek dla tysięcy zawodników ,trenerów, działaczy? Przecież na wyżyny dochodzą jednostki jako wypadkowa ogromnej pracy całego sportowego środowiska. Ta praca i wyrzeczenia zaczynają się w sporcie od 7-mego l roku życia.Czy można się dziwić że niejasne finansowanie, uzależnienie od sponsorów z czasem demoralizuje całe środowiska? Nie znaczy to że nie trzeba wyplemić patologicznych zjawisk korupcji. Ale żeby skutecznie nie wylewając dziecka z kąpielą uporządkować polski sport nie odbierając jednocześnie nikomu zasług trzeba przede wszystkim wyjść z propozycjami finansowania i reguł działania. Inaczej cała ta „zadyma” z aresztowaniami spektakularnymi dymisjami pozostanie tylko pijarowską grą po zakończeniu której ( a zakończyć się musi jak najszybciej) w innych formach ale z tym samym skutkiem, pozyskiwania pieniędzy wróci. Trzeba leczyć chorobę a nie tylko z różnym skutkiem likwdować objawy. Pozdrawiam !

  85. baa,gratuluję.Ale wykluczonych będzie więcej…Dlaczego? Przeczytajcie , bo jak zwykle mądry post Magrud rozszerzę o intelektualny ferment , którego chciał Eddie. Otóż owej inflacji kosztowej,to dopiero początek. Przeczytajcie b. ważny raport Polityki o zmianach klimatu,i tych rzekomych zmian ,implikacjach politycznych i ekonomicznych. Kontekst ekonomiczny PRZERAŻA. Tu wmieszam SLD,wydzielone z LiD. Ponieważ zmiany ich stanowiska bywają dosyć gwałtowne ,oraz,że maja jednak pewien kompleks, to ciekaw jestem jak zachowaja się ich obecni i przyszli EU-posłowie w kontekście głosowań nad dalszym ograniczeniem emisji CO2 . Ponieważ ” nowoczesne” podejście rządzących w UE każe nam ową emisję ideologicznie ograniczać spowoduje to kolosalny wzrost cen energii w UE a w Polsce szczególnie.Korporacje przeniosą swe zakłady do Chin i Indii , a Europa i Polska zostaną z ogromnym bezrobociem.Każdy, kto wie jak głupie technicznie ( koszty do wydajności) są elektrownie wiatrowe lub samochody hybrydowe przyzna mi rację.Problemy te znane mi dawniej ten doskonały raport mi grożnie przypomniał.Dziś Rzepa napisała o czekających nas w ciągu paru lat gigantycznych podwyżkach cen prądu.Za tym pójdzie ropa i gaz, prawem równowagi. Decydenci Unijni zakochani w krakaniu instytucji zwanej IPCC ,nas do tego pchają.Moda na PSEUDO ekologię również. UE planuje wydać na te szaleństwa 34 bln. USD!!! Kompletny HORROR. Powinniśmy protestować przeciw takiej „ekologii” stokroć bardziej niż okupacji Tybetu. Podobnie jak przeciw biopaliwom , których baza–odp. rośliny wypierają uprawy roślin jadalnych.Czyli wzrost cen papu! Obecne dylematy byłego LiD-u, to przy tym małe miki. Ale lewica będzie potrzebna ,ergo jej przydatność dowiedziona, być może i faszyści ,jak zwykle kiedy społeczeństwa gwałtownie ubożeją. Jest to pewne celowe uproszczenie , ale uważam , że dobrze to już było , oraz,że wszystko jest ideologią(co nie jest odkrywcze).pozdro

  86. Marek Piegus,

    warto przeczytać książki Abrahama Maslowa, dwie pozycje wydano w Polsce w latach osiemdziesiątych i ostatnio (rok-dwa temu) wznowiono. Już bez cenzury.

  87. Ludzie listy piszą. Oto co napisał @ Edek z fabryki kredek – http://biznes.onet.pl/1,12,11,42640028,115907189,4752291,0,forum2.html . Wszędzie żartownisie.

  88. momo,

    oświeć mnie proszę, bez wdawania się w polemikę- jakiego intelektualnego fermentu chciał Eddie???

    Pozdrawiam,Eddie

    baa,

    Pozdrawiam serdecznie,Eddie

  89. Kierownictwo SLD ocenię, jak coś zrobi. Niestety, na razie mocno mnie rozczarowuje i to akurat nie z powodu Demokratów, ale ogólnego braku pomysłu, a także zmierzaniem w kierunku jakiejś radykalnej lewicy – tak przynajmniej rozumiem obecny zwrot, o ile taki ma miejsce.
    Pani Redaktor fenomenalne stwierdzenie! Otóż jak coś zrobi! Według mojej oceny merytorycznie nic nie robi. Pięknie to podsumował Olek51. (ja czuję co ten człowiek myśli. Jest mi tak mentalnie bliski!). Otóż do modelu hiszpańskiej lewicy nam daleko. Niestety demokraci.pl nie są lewicowi! Są, byli i będą zaprzeczeniem lewicowości. Marek B. natomiast w gierkach politycznych zupełnie sie pogubił. „Zakiwał” się na śmierć (jak mawiał Marcinkiewicz (Marionetkiewicz – jak go lubuszanie nazywają). Niestety pod wpływem Kwacha. A szkoda! To prawdziwy lewicowiec. Gdyby przetrwał nacisk i kryzys w swoim czasie, sam znalazłby „polskiego” Zapatero. Zapatero to ten prawdziwy „pracuś”, o którym kiedyś na Pani blogu w rozpaczy pisałem. Niestety polska lewica jeszcze go nie znalazła. Chodzi o empatycznego praktyka z dużym doświadczeniem politycznym. Niestety to nie Wojtek O mimo dużej wiedzy i tytułów. Pozdrawiam Lech.

  90. do dyskusji na temat „wykluczonych” pozwole sobie dolozyc wlasne trzy grosze.
    w latach 90-tych w dorosle zycie weszlo pokolenie z ktorego spora czesc w swej biografi spokojnie moze napisac :
    zdobyte wyksztalcenie -0
    wyuczony zawod – 0
    wykonywany zawod – 0
    wypracowana emerytura – 0
    zdrowych zebow – 0
    Ostatnie kilka lat odmienilo zycie tych ludzi. Pojawila sie mozliwosc wyjazdu do pracy za granice , a i w kraju szanse znalezienia dobrej pracy powiekszyly sie .
    Mimo to w kregu moich znajomych sa osoby ktore swiadomie rozstaly sie z mysla o stalej pracy , przyszlej emeryturze , placeniu podatkow , czy skladki zdrowotnej czy korzystaniu z jakiejkolwiek pomocy spolecznej. Dzialaja w tzw. szarej strefie i swietnie sobie radza. Co wazne zyja przyzwoicie , niekiedy b.dostatnio , we wlasnym przekonaniu sa uczciwi. Sa im absolutnie obojetne srednie zarobki , placa minimalna itp. Brakuje im jednego ; wyzszych aspiracji.
    Rozwoj sytuacji na oficjalnym rynku pracy napawa optymizmem . Stale zajecie , stale zarobki , perspektywa podwyzek. Ale boom nie bedzie trwal wiecznie i przyjdzie taki dzien kiedy zacznie sie szukanie oszczednosci , restrukturyzacje , obnizki kosztow , pdnoszenie konkurencyjnosci itd. Kolejnosc obojetna.
    I wpierwszej kolejnosci wysortowani z rynku pracy zostana najslabsi , a wiec ci bez wyksztalcenia i kwalifikacji.
    Jezeli na poczatku doroslego zycia mozliwosc przetrwania zapewniali im rodzice to w wieku dojrzalym skazani moga byc na pomoc panstwa nawet do konca zycia.

  91. A ja mogę podać przykład innego wykluczonego. Wybitny uczeń szkoły podstawowej, laureat olimpiad matematycznych, ukończone studia na ekskluzywnym wydziale Politechniki… I nieszczęście, ciężka choroba psychiczna zastawiła mu drogę do jakiejkolwiek pracy. Rozpoczęła się jeszcze w trakcie studiów i mimo wielkiego wysiłku włożonego przez tego młodego człowieka, aby studia skończyć, nie pozwala na utrzymanie się w jakiejkolwiek pracy dłużej niż kilka miesięcy. Aby otrzymać prawo do renty, powinien mieć 5 lat stażu pracy a to jest chyba niemożliwe. Teraz jest na utrzymaniu rodziny, a co będzie kiedy rodziców zabraknie?
    To prawdziwa tragedia i nie wiadomo, jak rozwiązać problem.

  92. Nelu,

    takich osób jest więcej. Są dzieci kalekie od poczęcia, od urodzenia, ofiary wypadków i chorób, niefortunnych diagnoz i niewłaściwego leczenia… Wszystkich rodzice powinni żyć dłużej niż te dzieci, przecież renty nie pozwolą się utrzymać. Mało tego mimo, że groszowe często są bezpardonowo odbierane. Tragedia.

css.php