Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

25.05.2008
niedziela

Wirus Marcinkiewicza

25 maja 2008, niedziela,

0kaziu450.jpg

Dla przypomnienia: listopad 2006 r. Kandydat na prezydenta Warszawy, Kazimierz Marcinkiewicz, pozuje podczas badania wariografem. Fot. Witold Rozbicki / REPORTER

Znów przypomniał o sobie były premier Marcinkiewicz. Ale może to o nim przypomniano, bo dzieje nagłej publikacji jego wynurzeń sprzed miesięcy są dość intrygujące. W każdym razie cel został osiągnięty – znów był w mediach i Polska o nim nie zapomni. Nawet, gdyby chciała, zrobić tego nie może. Może umierać ze śmiechu przy okazji kolejnych, coraz bardziej kuriozalnych występów, ale pamiętać musi.

Marcinkiewicz ma prawo czuć się sfrustrowany. Nie przedłużono mu pobytu w Londynie i nie bardzo wiadomo, jaką robotę w kraju dostanie, choć zapewne Platforma coś jest mu winna, mimo że wyborczego poparcie udzielał na różne strony. Trochę z zemsty, a trochę z chęci istnienia bąknął teraz coś, że Lech Kaczyński, jeszcze jako prezydent elekt chciał go podsłuchiwać, co zapewne jest bzdurą, ale zważywszy, że o braciach wiadomo, iż wiedzę tajemną lubią, sporo ludzi w nią uwierzy. Bo ludzie bardziej wierzą byłemu premierowi niż obecnemu prezydentowi i jego bratu. Oczywiście, gdyby powiedział, że żądano od niego na przykład, aby szybko przeprowadził reformę służby zdrowia czy jakąś inną wielką reformę – nikt by się newsem nie zainteresował, bo reformowanie jest nudne. Dobrze się sprzedaje jedynie w pytaniach: dlaczego nie ma reform? Nie jest towarem do sprzedania, gdy reformy się pojawiają. Gdy palnął o czymś, co mogło mieć związek ze służbami specjalnym od razu znalazł się na czołówkach. To się nazywa mieć wyczucie tematu. Wiadomo, co media kupią.

Zastanawiałam się, czy warto w ogóle pisać o Marcinkiewiczu, który przez całą sobotę był w mediach właśnie, a i w niedzielę zajął jeszcze sporo czasu. Jeżeli piszę, to wyłącznie dlatego, że swego rodzaju wirus Marcinkiewicza staje się coraz bardziej zabójczy dla polskiej polityki. Oto bowiem mamy wzór premiera, który niczego nie zrobił, a obietnic złożył taką furę, że Tusk z Millerem by mu nie sprostali. Składał obietnice właściwie od ręki. Pamiętam, kiedy był gościem Salonu „Polityki” w Piwnicy pod Baranami, obiecywał wszystko, o co się go pytało. Podwyżki w budżetówce? – Już nad tym pracujemy. Płaca minimalna? – Dlaczego nie, mamy prawie gotowy projekt. Strach było zadać następne pytanie, aby doszczętnie nie rozwalić budżetu państwa, oczywiście, gdyby te odpowiedzi brać na poważnie. Mało kto jednak poważnie obietnice traktował, z góry bowiem założono, że to produkt marketingowy, ale w rankingu najlepszych premierów jeszcze niedawno równał się z Tadeuszem Mazowieckim. To by znaczyło, że obywatele kochają być oszukiwani i nie cenią tych polityków, którzy pracują, a jedynie tych, którzy się mówią rzeczy wyłącznie przyjemne, choć wiadomo z góry, że nieprawdziwe.

Marcinkiewicz jest więc ważny, bo jego przykład może okazać się zaraźliwy, a ponadto sporo mówi nam o nas samych. Niektórzy twierdzą, że już jest zaraźliwy, gdyż premier Tusk też stawia wyłącznie na marketing. Z tymi opiniami akurat się nie zgadzam, ale pokusa oczywiście jest. Nic nie robić, zająć się kreacją własnej kariery, zbić polityczny kapitał i utrzymywać go za każdą cenę. Nawet największej śmieszności, która zresztą do Marcinkiewicza niewielu zniechęca, w przeciwieństwie do Tuska, któremu wyśmiewanie jednak nie służy. Czy to ma być polityczny ideał dla Polaków?

Nie jest też śmiesznie, gdy prokurator krajowy zapowiada, że sprawą ewentualnych podsłuchów się zajmie, gdy posłowie mówią, że tą sprawą powinna się zainteresować komisja śledcza do spraw nacisków, a prezydenccy urzędnicy zapowiadają być może wytoczenie sprawy, czyli rzecz z gruntu niepoważna jest traktowana poważnie. Chyba, że już wszyscy dookoła ze wszystkich i ze wszystkiego sobie dworują, gdyż nawet walka polityczna nie powinna przekraczać tak bardzo granic minimalnej choćby powagi podejmowanych spraw. A swoją drogą – przesłuchanie Marcinkiewicza przez komisję byłoby hitem, biorąc pod uwagę, że dotychczas nie udzielił w żadnej sprawie jasnej i jednoznacznej wypowiedzi, zarówno w wywiadach, gdy był premierem, jak i później, gdy ekscytował nas swoimi dalszymi losami. Mistrz słów, które nic nie znaczą, ale ciągle tak dobrze się sprzedają. I co z tym wirusem zrobić? Wydaje się być niezniszczalny. Nawet pod wariografem.

***

Urzeka mnie wiara szestowa, że pani Elżbieta Jakubiak to polska Angela Merkel. Tak wysoko bym jednak nie mierzyła, choć posłanka jest sympatyczną osobą i staje się coraz bardziej waleczna. Zapewne jest dobrym i sprawnym urzędnikiem państwowym i na tle wielu panów – gwiazdą.

Manna wierzy, że gdy premier Tusk niczego nie zrobi, to ułatwi odbudowę lewicy. Otóż nie widzę takiej możliwości, bardziej możliwa jest jakaś recydywa PiS. Lewica w takim stanie jak obecnie nie jest do prostego odbudowania. I sądzę, że nawet trzy lata do wyborów to mało czasu. Na razie nie widać żadnego projektu, oprócz czegoś w rodzaju neo-LiD – w przypadku, gdyby Olejniczak ostatecznie wygrał, na co się zanosi.

Rozumiem zdenerwowanie kangura, który nie chce, by o SLD pisać lewica, ale tak się przyzwyczailiśmy, a ponadto partyjne opcje są coraz bardziej umowne, i to nie tylko w Polsce. Mnie się akurat wydaje, że SLD z takimi hasłami jak obecnie, wspierany przez związki zawodowe, jest jakąś formacją lewicową, choć oczywiście można uznać, że lewicą jest PiS. Kangurze, nie przyjmuję zarzutu, że nie pisze się prawdy o SLD. Jest jej wszędzie pełno. Polecam na przykład ciekawy wywiad ze Zbigniewem Siemiątkowskim w świątecznej „Wyborczej”. Bardzo ciekawa analiza przekształceń całej postpezetpeerowskiej formacji.

Stary Polak z PRL popisał się nam emocjonalnym, ale bardzo trafnym wpisem o LSD, czyli SLD. Określenie, że 1 czerwca to dziecinna cezura w historii SLD wydaje mi się trafne. Rzeczywiście, ten 1 czerwca, jako finał rozgrywki dwóch młodych liderów, sam prosi się o takie komentarze i widzę, że Dzień Dziecka będzie tym razem służył także politykom i komentatorom jako wdzięczny element różnych stylistycznych figur.

Narzekania Mexicany na młode partyjne pokolenie, pragmatyczne do bólu i zupełnie bezideowe dotyczą nie tylko SLD, w centrum i na prawicy jest tak samo, a momentami nawet gorzej.

Cargo, ma Pani rację, odpisuję wybiórczo, gdyż inaczej nie dałabym rady. Kwestia PKP, o której Pani pisze jest interesująca, może ktoś z kolegów z „Polityki” się tym zajmie, spróbuję zainteresować, ale niczego do końca nie obiecuję. Natomiast bardziej ogólny wymiar ma problem konkursów i dobierania menedżerów do spółek. Ja też uważam, że jeżeli konkurs jest pod z góry upatrzoną osobę, to lepiej go po prostu nie ogłaszać. Uważam, że po tylu latach transformacji już mniej więcej wiemy, kto ile na tym rynku menedżerów jest wart i można go zatrudnić bez konkursu, ale ze zobowiązaniami, co ma zrobić. Wydaje mi się, że znaczna część konkursów to po prostu zapora przed apetytami partyjnego aparatu i uważam, że jest to postępowanie rozsądne, gdyż jedną z najważniejszych kwestii jest odpartyjnienie gospodarki. Mam podobne jak Pani wrażenie, że teraz jest nieco lepiej, ale też nie idealnie. Z drugiej jednak strony nie uważam, że partyjni mają być jakoś szczególnie dyskryminowani w dostępie do stanowisk i tropienie przez media każdej osoby z partyjną legitymacją wydaje mi się przesadą.

W ogóle kwestia rozsądnej, opartej na kryteriach merytorycznych polityki kadrowej jest ciągle sprawą otwartą i nie dorobiliśmy się jeszcze sensownego modelu. Mam wrażenie, że obecny minister skarbu ma sporo dobrej woli, by tę sytuację zmienić i na razie widzę sporo nominacji bardzo merytorycznych. Nie ukrywam na przykład, że cieszy mnie, iż szefem Polkomtela został ponownie Jarosław Bauc, gdyż nominację Adama Glapińskiego uważałam za skandal.

Engelbert pisze, że służby informacyjne premiera zwiodły na całej linii podczas jego wizyty w Ameryce Południowej. Zgoda, zemściła się także wcześniejsza reklama taniego państwa, co zawsze było dla mnie hasłem podejrzanym, ale jednak stopień szaleństwa polityczno – medialnego przekroczył granice przyzwoitości.

Pavlowic ma rację, rzeczywiście Adama Pawłowicza nie było w KRRiT, gdy wyprowadzano z niej Ryszarda Pacławskiego, ale działał mocno na zapleczu, jako skuteczny lobbysta.

Yevaud – dzięki z dobre słowo o „Puszce”, ale proszę zauważyć, że w publicznej, w Teatrze Telewizji pokazano wreszcie „Błądzenie” według Gombrowicza w reżyserii Jerzego Jarockiego. Wielki teatr, choć kilka miesięcy czekał na emisję.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 57

Dodaj komentarz »
  1. Można być głęboko przekonanym, że Marcinkiewicz to pajac albo mitoman, a najpewniej jedno i drugie, ale nie zgadzam się z bagatelizowaniem całej sprawy. Jeśli prezydent, jak oświadczył Marczuk, „nie domagał się”, to pan Kazimierz powinien ponieść konsekwencje prawne. A jeśli prezydent-elekt jedynie np. prosił czy sugerował, to co? Mamy się na takie praktyki godzić? W każdym razie zwekslowanie całej afery na rozważania o osobowości byłego premiera PiS jest zadziwiające. Jest też przecież kuriozalne oświadczenie byłego wiceministra Poncyliusza. Że trzeba było inwigilację wkalkulować w ryzyko piastowania ważnego państwowego stanowiska. Nie mówiąc o wyznaniu Jarosława Kaczyńskiego w stosunku do Leppera. Z poważaniem n

  2. „A swoją drogą – przesłuchanie Marcinkiewicza przez komisję byłoby hitem, biorąc pod uwagę, że dotychczas nie udzielił w żadnej sprawie jasnej i jednoznacznej wypowiedzi, zarówno w wywiadach, gdy był premierem, jak i później, gdy ekscytował nas swoimi dalszymi losami.”

    **************************************

    Jest za to szansa, że wszystko obieca, przetnie wstęgę, pojeździ na skuterze i odtańczy oberka.

    Odnoszę wrażenie, że do Marcinkiewicza dopiero teraz dociera fakt, jak skrajnie ubezwłasnowolnionym był politykiem. Czy istotnie był podsłuchiwany? Możliwe, wszak jedną z obsesji Jarosława Kaczyńskiego byli swego czasu „ludzie Marcinkiewicza”. Sęk w tym, że dla Marcinkiewicza nic z tego nie wynika, poza ożywieniem mediów w długi weekend.

  3. Dobre notowania w sondażach nie przekładają się jakoś na wyniki wyborów dla KM. I to jest pocieszające. Nie bardzo sobie wyobrażam, jakie stanowisko mógłby objąć ten gigant, bez narażenia resortu na wymierne straty. Jego wypowiedzi i odpowiedzi… „Dobre pytanie!” były potoczyste i zupełnie pozbawione treści. Ja myślałam, że okres londyński poświęci KM na opanowanie w stopniu choćby dostatecznym – Miller mógł! – języka angielskiego i podstaw bankowości. Jeżeli bankowość opanował tak, jak język to…. szkoda mówić.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wlasnie dlatego, ze wszyscy kupili ten dowcip Marcinkiewicza warto sie nim interesowac dalej. Trudno bedzie bowiem teraz przejsc dp porzadku dziennego nad tymi slowami i ktos na tym straci. Pewnie i Marcinkiewicz i Lech Kaczynski. A wiec w sumime PiS i POPiS. Jesli tak wlasnie bedzie, to wirus Marcinkiewicza jest zupelnie fajny.

  6. Pani Redaktor, znów kulą w płot. Pawłowicz nie był żadnym „lobbystą” tylko członkiem Rady Nadzorczej TVP i jako taki miał prawo oraz obowiązek oceniać członków Zarządu, wnioskować o ich odwołanie lub zawieszenie. Pawłowicz – Magister Zarządzania Biznesem, który do RN przyszedł z dyrektorskiego stanowiska w amerykańskiej firmie. A Pacławski kto? A zawieszenie zostało uchwalone przez Radę w całości. OK?

    I jeszcze nieśmiałe pytanie: jaka jest Pani wiedza merytoryczna: wykształcenie, doświadczenie by wypowiadać się kto powinien być szefem tej czy innej spółki?

    Jednym z problemów Polski są powierzchownie sprawni retorycznie, merytorycznie bez wiedzy dziennikarze – zawsze gotowi do werdyktów na tematy na które tak naprawde niewiele wiedzą.

  7. Pani Redaktor!

    Wstyd!

    Wstyd!

    Pani – publicystyczna Edyta Piecha pieśni antykaczystowskiej – taką okazję umocnienia wśród wiernej trzódki czytelniczej słusznych, antykaczystowskich postaw, jaką są Opowieści Kaziutka zbywa lekceważeniem?!

    Pani konkluduje je słowami:
    (…)
    „Zastanawiałam się, czy warto w ogóle pisać o Marcinkiewiczu,…”
    (…)

    gdyż:

    (…)
    „Trochę z zemsty, a trochę z chęci istnienia bąknął teraz coś, że Lech Kaczyński, jeszcze jako prezydent elekt chciał go podsłuchiwać, co zapewne jest bzdurą, …”
    (…)

    A CZEMUŻ TO MIAŁOBY BYĆ BZDURĄ?!

    Pisze Pani też:
    (…)
    „… Nie jest też śmiesznie, gdy prokurator krajowy zapowiada, że sprawą ewentualnych podsłuchów się zajmie, gdy posłowie mówią, że tą sprawą powinna się zainteresować komisja śledcza do spraw nacisków, ….”
    (…)

    Odpowiadam na to: TO NIE MA BYĆ ŚMIESZNE.

    TO MA BYĆ SKUTECZNE.

    Bo to ma być jedną z wielu przesłanek postawienia prezydenta przed TS w celu skrócenia jego kadencji.

    Więc wyrażam niniejszym Pani Redaktor
    (przedstawiając zapewne nie tylko swoje wrażenie)
    GŁĘBOKIE ZDEGUSTOWANIE
    tym,
    że tak lekce sobie waży kolejny przykład przewin kaczystowskiego reżimu i nie wykorzystuje go do zagrzania wiernej trzódki do antykaczystowskiego boju!

    A NIE MOGŁA
    Pani Redaktor
    wziąć przykładu z kolegów z GW?
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5241270.html
    NIE MOGŁA
    Pani Redaktor
    wezwać do impeachmentu wzorem posła Karpiniuka?
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5241435.html

    Przecież taki impeachment sam sie nie zrobi:
    wymaga odpowiedniej atmosfery, spontanicznych wystąpień mas,
    Listów Otwartych Niekwestionowanych Autorytetów Moralnych
    oraz
    Głosów Gwiazd Publicystyki,
    by zrealizować:

    http://rybitzky.salon24.pl/76095,index.html

    Samo się nie zrobi!

    Powtórzmy za premierem Belką:
    „DO ROBOTY!”

    Tak!
    DO ROBOTY, Pani Redaktor,
    a nie z przeproszeniem koszałki-opałki demonstrować typu
    – „… czy warto w ogóle pisać …”
    czy też
    – „… zapewne jest bzdurą, …”

    DO ROBOTY!

  8. Pan Marcinkiewicz to fenomen medialny na nudnej polskiej scenie politycznej. Politycy polscy pełni są kurtuazji i delikatności jakiej trudno szukać w kontaktach z polskimi urzędnikami, którzy nie grzeszą profesjonalna kulturą. Trudno zrozumieć o co walczy ? Gdzie chce wylądować po tym medialnym pojedynku i na kogo on ma liczyć w dalszej politycznej karierze ? Zaczyna on przypominać rycerza walczącego z wiatrakami, ale w polityce źle się to kończy.

  9. Pani Janino. Jak zawsze zaczynam Polityke od Pani artykulu, zawsze sa swietne. Marcinkiewicz jest postacia mierna, nijaka i zupelnie nie widze powodu, zeby sie nim interesowac. Ma Pani racje, ze interewsujace jest, dlaczego dziennikarze go sluchaja, pisza o nim, robia z nim wywiady. On jest tak glupi, ze nie znajac angielskiego, dukal jakies zdanie, kompromitujac sie, zamiast powiedziec,ze ma tlumacza. Czy naprawde dziennikarze nie potrafia znalezc lepszego tematu i ciekawszego obiektu? Mysle, ze cos jest nie tak z ksztalceniem dziennikarzy. Ogladam w USA TVN24 i widze wszelkie cechy szmatlawca. Ostatnim przykladem podroz Tuska, gdy o spotkaniach z politykami ani slowa, a tylko o kosztach i czapkach … Serdecznie pozdawiam. Sophie

  10. Kiedyś przyszedł mi do głowy taki obraz: „ukąszeni przez Wampira nędznej, taniej polityki”. Te podkrążone oczy, ten rozgorączkowany wzrok, wychudła twarz. Marcinkiewicz tak wyglądał po wyborach 2005… w Londynie jakby wydobrzał, odpasł się, zaokrąglił, wzrok normalny. Ale ukąszenie działa, bajki się opowiada, chce się kąsać innych…

  11. Droga Pani Redaktor, premier Kazimierz Marcinkiewicz jest tak samo mało wiarygodny, jak kiedyś był popularny, więc szkoda o nim pisać, chociaż w pałni zgadzam się z Pani oceną jego sytuacji. W sumie szkoda chłopa, bo według opinii mojego kolegi z Gorzowa, któremu uczył dwóch synów, był dobrym nauczycielem fizyki.
    Wracając do tematu partii politycznych, ze wskazaniem na SLD. To czego żałuje Lech (pozdrowienia), że idee przegrywają z aparatem stało się faktem od dobrych kilku lat – wyborów nie wygrywają idee, a media i agencje piarowe, czyli pieniądze, więc partie polityczne, które nigdy nie były nadmiernie demokratyczne, teraz już w ogóle nie muszą przejmować się własną bazą – jeden spot w czasie wysokiej oglądalności czy transmisja z wyreżyserowanego parteitagu robi więcej, niż mrówcza praca szeregowych członków partii, klejących plakaty, rozdających ulotki i namawiających do swoich kandydatów.
    W sobotniej „Wyborczej” był kolejny materiał odbrązawiający SLD, tym razem pióra Zbigniewa Siemiątkowskiego. Siemiątkowski zachwyca się jakością kultury korporacyjnej w środowisku dawnej UD i chyba bardziej pisze o swoich wyobrażeniach, niż o rzeczywistości, bo akurat UD przerabiała dokładnie to samo, co SLD począwszy od 2004 roku, tylko upadek UD rozpocząl się dziesięć lat wcześniej i UD i jej kolejne klony nie osiągnęły tej liczebności, co SLD. Lokalni liderzy UD (chociażby w Szczecinie) byli równie zadufani w moralna wyższość swojej partii jak Geremek czy Lityński, znam młodych (wówczas) ludzi, którzy mocno napracowali się w kampaniach wyborczych UW w 1997 i 1998 roku, ale to nie wystarczyło, by zostać przyjętym do tej partii. I tu niestety ma rację Droga Pani Redaktor, pisząc o niewielkich różnicach między partiami i bezideowości młodego pokolenia. O politologii na szczecińskim US nie jestem w stanie za wiele napisać, ale obserwując kilku jej absolwentów znów muszę przyznać rację.

  12. Na całym świecie wszyscy politycy zaczynają być produktem marketingowym: prezydenci USA, Francji. Mają ładnie wyglądać w telewizji, uśmiechać się, mówić to, czego oczekuje przeciętny do bólu obywatel i obiecać wszystko (vide Marcinkiewicz).

  13. Pani Redaktor !

    Wydaje mi się, że „Atrakcyjny Kazimierz” jest wypisz wymaluj 200 % – tową egzemplifikacją całej polskiej „klasy” (sic !) politycznej, jej kompletnej tabloidyzacji i działania na zasadzie „newsa” oraz to co p.M.Środa w dzisiejszym poranku TOK FM-u nazywa (w skrócie) „dodaizacją” (Ona mówiła to w odniesieniu do Kazimierza M, mnie się wydaje iż większość uczestników krajowego życia publicznego jest bliska sposobowi kreacji medialnej „Dody-elektrody” niźli tego co rozumie się pod pojęciem – polityk).
    Szkoda czasu i „atłasu” na tego typu „zajawki” – podzielam Pani dystans i sceptycyzm wobec rewelacji Premiera RP: najsmutniejsze jest to, iż działa On w tej mierze tak jak sprawował swój urząd – dużo szumu, pełno prasowych gadżetów, bon-motów i dymu (ale bez ognia), a przy tym widać jak sondaże, opinie, sądy prasowe etc. są dla Niego trendy. Widać jak polskie „publicum” jest łase na świecidełka, paciorki medialne, dymy i fajerwerki, a jak mało rozumie z istoty demokracji, zasad funkcjonowania państwa jako naszego wspólnego dobra, jak mało owo „publicum” jest zorientowane na wspólnotę, na grupę, na społeczność (najszerzej rozumianą). A dziennikarze idąc z prądem (świadomie czy nie – tego nie jestem w stanie in gremio określić) basują tym niewybrednym gustom i mentalnościom, utrwalając przy tym ten szkodliwy, infantylny i toksyczny (w dłuższej perspektywie) odbiór rzeczywistości.
    Co do wspomnianego przez Panią Redaktor wywiadu Z.Siemiątkowskiego dla sobotniej GW w przedmiocie „lewica” mam do Niego jeden zarzut (nie podważam tez ani subiektywnych przemyśleń, do tego każdy ma prawo): żółć i frustracje oraz krzywdy doznane od współtowarzyszy doli-nie doli (rzeczywiste i domniemane – często tych drugich jest więcej niż tych faktycznych) przykrywają jasność widzenia i myślenia. Pana Z.Siemiątkowskiego – widzę to po ww. wywiadzie – gryzą: frustracja i często osobiste urazy i dlatego Jego obraz SLD jest wg mnie nieprawdziwy, a źródła obecnej sytuacji źle zdiagnozowane (i także PZPR – Pan Z.S. był pracownikiem naukowym przed ’89 ANS przy KC PZPR czyli działał w przedmiocie szkolenia kadr partyjnych, podkładał „naukową” teorię pod praktykę soc-realnego państwa, szkolił właśnie ten aparat partyjny o którym ma dziś tak liche mniemanie – często pogardliwe, lżące i upadlające). Czy tak jednostronna opinia może być obiektywną, albo przynajmniej się do niej zbliżać ? Czy subiekt nie przytłacza w owym wywiadzie chęci zimnej analizy, dojścia do przyczyn obecnej sytuacji – jak przystało na naukowca ?
    Niestety moim zdaniem ów wywiad wpisuje się w trend (zamierzonych choć nie wiadomo czy wykonywalnych) pocałunków śmierci zadawanych przez „dawnych towarzyszy” – z pobudek najczęściej personalnych – swoim byłym towarzyszom: np. Nałęcz, Martens czy Dyduch. Jednak w historii tak zawsze było, iż z jednej strony odstępców, dysydentów, heretyków najzajadlej się tępi, a z drugiej – neofici i ci którzy na oczy przejrzeli później lub całkiem późno chcą się wykazać zwiększoną gorliwością: św.Domink Guzman i Torquemada pochodzili z iberyjskich marranów, odstępcy kataryzmu – późniejsi inkwizytorzy francuscy w zdobytej Langwedocji (XIII w.) – wyróżniali się szczególna gorliwością w ściagniu dysydentów etc.etc. Tak więc wynurzeń skruszonych post-komunistow (wg ich własnej nomenklatury !) nie brałbym zbyt poważnie i serio. Nie wiemy na ile ich krytycyzm dziś jest wynikiem obiektywnego i chłodnego już spojrzenia na swoją (i formacji) przeszłość, a na ile powodują nimi subiektywne frustracje, zawiedzione nadzieje i prywatne urazy.
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  14. Pawłowicz nie działał wówczas na zapleczu – o ile się nie mylę to był w Radzie Nadzorczej TVP a zatem jeszcze bliżej niż się wydawało!

  15. STRATEGICZNY PARTNER celebruje rocznicę SS Galizien. Telewizja rosyjska pokazała wczoraj reportarz z Ivanowo Frankowaka /d.Stanisławów/ z wielkich uroczystości patriotycznych rocznicy utworzenia Ukraińskiej dywizji SS Galizien. BYły mundury z medalami, orkiestra, defilada, episkopat popów, trybuna dostojników, wieńce przed pomnikiem Bandery i tłumy patriotów. Wielkie święto zbrodniczej formacji biorącej udzial w ludobójstwie polaków /mordowanie widłami, siekierami, rozpruwanie brzuchów ciężarnym/ i tłumieniu Powstania Warszawskiego. Rosyjski komentarz był więcej niż krytyczny. Daremnie szukam w Polskich wolnych mediach jakiejkolwiek reakcji / za wyjątkiem usmięchniętych mord Juszczenki i Kaczora w Kijowie/ W Katyniu zgładzono kilkanaście tysięcy Polaków, Ukraińcy w bestialski sposób ponad 100 tysięcy. I nic, śladu reakcji mężów stanu i patriotów. Jak gdyby cena krwi w Katyniu i na Wołyniu była różna. Wstyd i podłość.
    Oto rezultat polityki historycznej i „strategicznego partnerstwa” /przciwko Rosji/ za pieniądze i w interesie Imperium Dobra.

  16. Tu nie jest ważne, czy p. Marcinkiewicz jest sfrustrowany, czy też nie, meritum dotyczy rzeczy jest znacznie bardziej ważkich ? demokracji w Polsce oraz wolności obywatelskich. Dlatego sprawę trzeba gruntownie zbadać i jeśli p. Marcinkiewicza mówi prawdę, to należy postawić p. Kaczyńskiego w stan impeachmentu, a jeśli to nie jest prawda, to p. Marcinkiewicz powinien ponieść wszelkie konsekwencje prawne fałszywego oskarżenia.

  17. Szanowna Redaktor i drodzy blogowicze: moim zdaniem ojcowie, dzieci i wychowankowie PiSu, a w ślad za nimi media osiągnęły poziom 1000m poniżej dna. Teraz wszyscy naśmiewają się z Marcinkiewicza, a przecież on był godzien i cały PiS naśmiewania od pierwszej godziny jego premierostwa. Nauczyciel fizyki prowincjonalnego liceum z zerowym doświadczeniem w polityce i gospodarce zostaje premierem 40mln. państwa. Jest OK. Teraz swoją postawą, małostkowością obraża wszystkich nauczycieli. I wy nim się zajmujecie!!! Jak wam nie wstyd!!!
    A są w PiSie gorsi od Marcinkiewicza? Gorsi przede wszystkim charakterologicznie? Oczywiście!!! Kurski, Karski, Brudziński, Gosiewski, PERŁY z LAMUSA Ziobro i oswojony egzemplarz: Kempa i dziesiątki innych, których gębusie codziennie nam w mediach serwują. Mój ulubieniec (skąd inąd) Rydzyk użył historycznego określenia:”szambo, to nie perfumeria…” PiS i media codziennie raczą nas szambem, a im wydaje się, że jest to perfumeria…Żenua!!! (powtarzam się)

  18. „skądinąd” oczywiście razem; nie osobno. Sorry.

  19. Pani Redaktor!

    A NIE MÓWIŁEM?!

    Widzi Pani Redaktor, co Pani narobiła?!

    Tylko Marian (2008-05-26 o godz. 11:00) stanął na wysokości zadania i wspomniał o impechmencie; reszta KC *) pokornie, a zgodnie z wytycznymi Pani Redaktor jęła sobie jaja robić z Kaziutka, zaniedbując okazji by nie być cicho i z tytułu odkrycia NZK **) zawrzasnąć:

    „O nierządne królestwo i zginienia bliskie!
    Oto uzupełnienie kaczych zbrodni wszystkich!
    Tej nie damy ukryć w letejskich odmętach:
    Z niej asumpt impiczmenta kaczo-pezydenta!”

    *) KC: Kierdel Czytelniczy; target medialny, na który jest nakierowany trud publicysty. Inczej – TC: Trzoda czytelnicza.

    **) NZK: Nowa Zbrodnia Kaczyzmu; świeżo zdemaskowana zbrodnia KR ***)

    ***) KR: Kaczystowski Reżim. Jaki był – każdy widział.

    Podobnie jak konia w „Nowych Atenach” księdza Benedykta Chmielowskiego.

  20. przeciek 10.46
    To co piszesz jest wstrząsające. Wprawdzie w Powstaniu to był chyba Kaminski i Dirlewanger, a nie „SS Hałyczyna”, ale cała reszta się zgadza.Twój komentarz bardzo celny.

  21. Widzę, że pojawił się uchachany i próbuje wzywać do zażartej dyskusji i ogólnej bitwy na sztachety i orczyki. U Kuczyńskiego mu się nie udało, to tu wywija koziołki! 😉 Mam nadzieję, że się zmęczy i da spokój.
    ;
    baa – 06;41 – Piękna i bardzo trafna metafora!

  22. Pani Redaktor! Marcinkiewicz był Premierem desygnowanym przez PiS. Był kandydatem na Prezydenta Warszawy tego ugupowania.To nie my ocenialiśmy jego kwalifikacje w tym „powagę” do obięcia najwazniejszych decydujących o losach milionów Polaków funkcji. Robiło to Prawo i Sprawiedliwość i Jarosław Kaczyński. Jeśli dziś Marcinkiewicz mówi o podsłuchach i Prezydencie to ma to ogromną wagę. Bo albo PiS nieodpowiedzialnie powierzyła Polskę „fircykowi”za co ponosi całkowitą odpowiedzialność albo aż strach myśleć…….Dość tych żartów z Polski. Dlaczego mamy rozgrzeszać robienie pośmiewiska z naszszego kraju niepowagą kogokolwiek. Poadrawiam

  23. Pani Redaktor! Dziś posłanka Kluzik-Rostowska przedstawia projekt ustawy podejmujący program monitorowania w różnych aspektach życia dzieci z dużą znajomością zagadnienia.(oczywiście dokleiła się do niej „gwiazda” Kempa z jeszcze lepszym karaniem, ciekawe kto ma odpowiedzieć za zdemoralizowanie tych młodziutkich matek wyrzucających i zanedbujących swoje dzieci ) Jak Pani myśli jest możliwe żeby posłowie pracowali nad tą ustawą ponad podziałami? czy będzie tak jak z projektem LiD-u rozdzielenia funkcji prokuratora od ministra sprawiedliwości który „czeka” na projekt rządowy? Dla dzieci i rodzin nie ma to znaczenia kto szybciej wyjdzie z inicjatywą ustawodawczą.Niech się kłócą przy zmianie Konstytucji czego i tak nie zrobią i przy zniesieniu imunitetu co uważam za skrajną głupotę cechującą się krótką pamięcią. A tak swoją drogą to co robią posłowie PO? Gazet nie czytają w których codziennie jest jakiś przypadek krzywdy wyrządzanej malutkim dzieciom którymi nikt wogóle się nie interesuje.Nie próbują zadać sobie pytania o przyczyny? Nie pytają czy ktoś wie czy polskie dzieci są wogóle szczepione czy nie? Pisałam już że podobno w ubiegłym roku wprowadzono obowiązkowe zarejestrowanie dzieci w przychodniach(bez względu na formę własności) ale żadnej urzędowej informacji do dziś nie ma.Kiedyś monitorowanie szczepień i badań przejmowały od 7 lat szkoły co było bardzo wygodne. Może do tego wrócić oczywiście pozostaje problem do wieku szkolnego.Pozdrawiam.

  24. NELU,
    o jakiej dyskusji mówisz?!

    Ja wzywam do zgodnego i solidarnego POWROTU DO PRYNCYPIÓW blogowych i daję odpór niewczesnemu rewizjonizmowi :-))!

    Kto tu z kim miałby się sztachetami i orczykami naparzać, skoro chodzi przecież nie o żadne sprzeczki, ale o to, by zgodny chór w harmonijnym unisonie i uniesieniu zakrzyknął:

    „By obciachu zrzucić pęta –
    postulujmy impiczmenta!”

  25. Eee taaaam. Co tuu gaadaaaać?
    Wolałem dyskusję o Cejrowskim w Ekwadorze. Ten przynajmniej nie ubiega się o …. i nie zawraca 4 liter, a zawsze jest z nim jakoś śmiesznie i wesoło. Reportaże też ma fajne, takie mało refleksyjne, powierzchowne, w sam raz żeby nie nadwyrężać głowy myśleniem. Akurat dobre na omijanie dzienników RTV, i tych prywatnych, i tych z TVPiS.
    KM nie wywołuje u mnie żadnych reakcji. Jak szyba w otwartym oknie, przez które wyglądam na świat.

  26. Niestety jedyna różnica między Marcinkiewiczem, a opisywanymi na łamach Polityki „znanymi z tego, że są znani” jest taka, że ten pierwszy był przez pewien czas premierem. Człowiek wyciągnięty przez Jarosława K. z trzeciego szeregu. Mistrz gładkiego gadania miłych słówek i obietnic bez pokrycia. Polityczny Don Juan. Obiekt westchnień nastolatek (wytarczy poczytać niektóre wpisy na blogu). Zepchnięty ponownie w polityczny trzeci szereg.

  27. Jednym głupim i nieprzemyślanym zachowaniem ten człowiek został zepchnięty w niebyt polityczny. Nawet gdyby to była prawda to itak jest pogrzebem politycznym dla Marcinkiewicza. Tu nie ma nic do komentowania, tu można tylko ubolewać, że tacy ludzie byli premierami, nawet go nie można porównać z Lepperem.

  28. nie podzielam poglądu, że trzeba wypowiedź KM „puścić mimo uszu” jego uwagę na temat podsłuchu. Jeżeli się sprawę wyjaśni i będzie wiadomo, że kłamał to się do końca nie tylko ośmieszy, ale mam nadzieję, że poniesie konsekwencje prawne, bo tego mu bracia K. już nie mogą wybaczyć. Poza tym sami sobie są winni, jeżeli przez swoją bojaźń, by nie wyrósł im w ich partii konkurent, wybierają na ważne stanowiska ludzi, którzy się pod każdym względem nie nadają i nie powinni tych stanowisk nigdy pełnić. Bracia nie wybierają sobie za współpracowników, ale osoby, które swoim poziomem intelektualnym i moralnym muszą być im uległe, a nie partnerów do walki politycznej. Przez to są zawsze skazani na miernoty, a za tym na porażki. Tylko dlaczego kosztem polskiego społeczeństwa budują bizantyjską nicość w polityce.
    Z drugiej strony robią tym osobą krzywdę, gdyż według swych możliwości spełniliby się może na poziomie samorządowym w gminie lub powiatowym, np. całe ministrstwo MSZ, pani minister i jej wiceministrowie, rzecznik partii PIS-u i.t.d.
    Zachowanie KM mnie nie dziwi, bo ten nie reprezentował nic sobą i nie będzie, bo funkcja premiera go intelektualnie przerastała. Zaistnienie na pięć minut w mediach, pozwala mu chyba coś nie co zarobić i reklamować jego książkę, przed stoczeniem się w kompletny niebyt, a iwęc trochę kasy dla rodziny.

  29. Tak jak inni wracam do sprawy pani Jakubiak.
    Lenin powiedział,ze ustrój scjalistyczny bedzie tak doskonły, iż krajem będzie mogła rządzić kucharka.

    Miał na mysli tak wybitną kucharkę jak pani Jakibiak.

  30. Premier Marcinkiewicz faktycznie zyskał duże poparcie społeczne, co widać chociażby po sondażach bo mało którego premiera ludzie tak bardzo lubili. Składał dużo czczych obietnic którego były nie do spełnienia jak pani pisze. Ale pojawia się pytanie, czy Kazimierz Marcinkiewicz naprawdę był premier i sam swobodnie rządził ? Odpowiedź jest moim zdaniem jedna ? nie. Były premier objął swoją funkcję w związku z polityką wyborczą PiSu i nigdy tak naprawdę nie rządził , był tylko marionetką Jarosława Kaczyńskiego przez którego dość szybko został zastąpiony i to nie przez swoje działania , ale przez spryt Kaczyńskiego i jego chęć bycia u władzy. Teraz pan Marcinkiewicz wyjechał , osiadł w Londynie, lecz gdy skończył mu się kontrakt nie ma co ze sobą zrobić i być może, bo nie na pewno opowiada mediom historie które nie miały miejsca. Bo choć nie jestem entuzjastą rządów Kaczyńskich i PiSu to uważam że do takich działań jak zakładanie podsłuchów prezydent RP by się nie posunął.
    Pozdrawiam

  31. Kazimierz Marcinkiewicz to człowiek „stworzony” przez J. Kaczyńskiego. Dzięki J. Kaczyńskiemu zaistniał jako 8 – miesięczny de facto przypadkowy Premier i nadto uwierzył w siebie, uwierzył, że jest znaczącym graczem na polskiej scenie politycznej a faktycznie: był, jest i będzie pionkiem. Jeszcze parę takich „występów” i ośmieszy się do cna; będzie się kojarzył niesmacznie i żałośnie.
    K.Marcinkiewicz to przede wszystkim … lansjer ( nie mylić z XIX wiecznym tańcem towarzyskim ani z żołnierzem jazdy lekkiej). Lansjer to ktoś usilnie się lansujący, tyle,że będąc Premierem korzystał z usług fachowców
    ( lepszych lub gorszych ale jednak) i jakoś to wychodziło. Teraz gdy lansuje sie sam wygląda to…. jak wygląda.
    Ciekawe co p. Kazimierz jeszcze wymyśli i czym nas „zaskoczy”.

  32. patrzę na wylewającego się z telewizora Marcinkiewicza i widzę kukiełkę – kurewkę, która próbuje uwieść resztkami swojego marnego uroku opartego na zasadzie: im bardziej „tępawo” coś powiem i splunę w odpowiednim kierunku i życzliwie spojrzę z ekranu na tych, którzy z empatią i zrozumieniem spoglądają na mnie jako na ofiarę tej brudnej od chwytów poniżej pasa wobec takich „poczciwców” jak ja POLITYKI…
    masy, które w pragnieniu skierowania uwagi na „normalnego”, „prostego”, „uczciwego” – dwoma słowami: „swego chłopa” w polityce dadzą się kolejny raz „umysłowo przelecieć”…
    chyba należy się pocieszać faktem że kierowanie uwagi na jego wynurzenia to nic w porównaniu z tym, jakim zainteresowaniem wśród dziennikarzy (a to zainteresowanie skutkowało obecnością w mediach:bleeeeeeeeeeeeeeeeeeee) cieszył się inny „wielki myśliciel” – poseł Wierzejski…

  33. Na slasku o takich typach jak K.Marcinkiewicz mowi sie ze to sa ciule.

    Nie zmienia to faktu ze jego CV jest perfekcyjne i otwiera droge do kasty ludzi wchodzacych np. w sklad rad nadzorczych lub roznych gremiow trzymajacych piecze nad intratnymi funkcjami. Wazna jest nie zawartosc glowy ale notesa z numerami telefonow.

    Chyba ze zostanie potraktowany tak jak sobie zasluzyl : ………..

  34. Dla uzalajacych sie nad D.Tuskiem , dziennikarzami i wizyta w Ameryce Poludniowej:
    Z wyjazdem A.Merkel na Szczyt EU i p. Am. Poludn. zbiegla sie wizyta Dalai Lamy w Niemczech . Media niem rozjechaly P.Kanclerz zarzucajac jej unikanie spotkania z D.L. ze strachu przed Chinami i i obciach na caly swiat. Informacje ze Szczytu przemknely zupelnie niezauwazone .

  35. Winni sa Kaczyńscy, którzy powołali Marcinkiewicza na urząd, do którego ten nie dorósł. Choć wydaje mu się, że mógłby być chyba nawet papieżem

  36. Olek51 pisze:
    2008-05-26 o godz. 07:14
    Tak masz rację. Żałuję. Wiem, że to Ty masz rację i dlatego Ciebie cenię i z zainteresowaniem czytam każde Twoje słowo. Zależy mi na szczęśliwym społeczeństwie. Ręce sobie urobiłem w pracy na „państwowym” nigdy (przez 38 lat) nie pytając o grosz. Zdobywałem go na życie w godzinach pracy poza państwowym, nigdy państwowego nie wykorzystując. Teraz pozostałem z czymś co można nazwać kacem, ale nadal wierzę w to, że to właśnie szeroko rozumiana lewica (patrz ostatni „Przegląd” i wstępniak Naczelnego oraz pierwszy wpis na ostatnim felietonie Daniela Passenta mojego autorstwa) zbuduje wreszcie społeczeństwo szczęśliwych Polaków. Pozdrawiam Ciebie i Gospodynię.

  37. Napisalem coś rano na blogu Madame Paradowskiej i niestety cenzura mi tego nie dopuściła. Czy to jakaś zaszła kara dla szestowa, że nieprawomyslny i że ma inne czucie Polski niż Pani Paradowska? Nieważne. Wpis był o futbolu…
    Kiedyś mój ulubiony poeta Osip Mandelsztam napisał wiersz o futbolu i jego żona musiała się uczyc go na pamięc, żeby nie został zesłany. Potem napisał wiersz o Stalinie za który go zesłali na wieczną, syberyjską tułaczkę.
    Wiersz był taki:

    Żyjemy tu, nie czując pod stopami ziemi,
    Nie słychać i na dziesięć kroków, co szepczemy,
    A w półsłówkach, półrozmówkach naszych
    Cień górala kremlowskiego straszy.
    Palce tłuste jak czerwie, w grubą pięść układa,
    Słowo mu z ust pudowym ciężarem upada.
    Śmieją się karalusze wąsiska
    I cholewa jak słońce rozbłyska.

    Wokół niego hałastra cienkoszyich wodzów:
    Bawi go tych usłużnych półludzików mozół.
    Jeden łka, drugi czka, trzeci skrzeczy,
    A on sam szturcha ich i złorzeczy.
    I ukaz za ukazem kuje jak podkowę ?
    Temu w pysk, temu w kark, temu w brzuch, temu w głowę.
    Miodem kapie każda nowa śmierć
    Na szeroką osetyńską pierś.

    Listopad 1933

    Pozdrawiam Pani Janino

    szestow

  38. Pani janino i drodzy blogowicze,
    wydaje mi się, że trzeba zacząć uczyć i siebie i innych zwracania uwagi nie na to, co politycy mówią. ale na to, co robią (lub nie robią). Teksty wygłaszane w mowie czy w pismie są tworzone na konkretne potrzeby chwili i adresowane do konkretnej grupy odbiorców. Na przyklad tekst o tym ile to obiadów dla biednych dzieci można by kupić za wojaże pana Premiera jest adresowany do, za przeproszeniem, idiotów. Głoszący te mądrości niewiele przejmuje się opinią ludzi mających choćby szczątkowe pojęcie o zasadach prowadzenia polityki zagranicznej. Nie do nich mówi. Tragiczny jest jednak fakt, że osobnik je wygłaszający dalej jeszcze funkcjonuje w polityce a nawet pozwala mu się mieć aspiracje do rządzenia krajem. To jest niesamowite. Jeżeli nauczyciel matematyki by twierdził, że 2×2=5, lekarz zalecał skoki spadochronowe na zawroty głowy, czy inżynier chciał budować wieżowce z trzciny cukrowej, to nie pozwolono by im nawet dokończyć zdania. To dlatego polityka w polskim wydaniu wygląda tak dziko w oczach choć trochę myślącego Polaka. Mikrofony i kamery podsuwane politykom działają tu jak lustra prawdy ale oni tego nie widzą, dalej wygadują głupoty.
    Pan Marcinkiewicz niczego nowego tu nie wymyślił, on tylko zredukował do absurdu jedyną zasadę naszych polityków „Nie ważne co mówisz, bylebyś mówił”. I tak się kręci ten chocholi taniec jak z pijanego snu zwariowanego piarowca czy twórcy reklam nie tylko dla idiotów.

  39. Szanowna Pani Redaktor,

    Nie moge sie zgodzic z dwiema tezami Pani wpisu.

    1. Pisze Pani, ze Marcinkiewicz oceniany jest/byl przez Polakow niemal rownie dobrze, jak Mazowiecki i wysnuwa z tego wnoisek, jakoby Polacy kochali byc oszukiwani nie cenili zas premierow pracowitych.

    No coz – po takim wpisie mozna zrozumiec, ze Mazowiecki byl nieorbem wybitnym i wielkim klamca, skoro sie jednak wciaz jeszcze przed Marcinkiewiczem w tym rankingu lokouje.

    Wybaczy Pani, ale z tym sie zgodzic nie moge.

    Twierdzenie, jakoby Polacy kochali byc oszukiwani i nie potrafili docenic ciezkiej pracy jest falszywe, skoro Mazowiecki wciaz jednak Marcinkiewiczow wyprzedza.

    2. Pisze Pani, ze slow Marcinkiewicza nei nalezy traktowac powaznie, ze nawet smieszne nie jest, gdy prokuratura chce sie nimi zajac, a kancelaria prezydenta rozwaza, czy nie wszczac procesu.

    Jak dla mnie bylby to pierwszy krok do normalnosci. Ja rozumiem, ze niepowazne bylo sciganie Huberta H. Ale gdy byly premier rzuca ciezkie oskarzenia na glowe panstwa, to uwazam, ze sprawe trzeba doprowadzic do konca. I albo Marcinkiewicz przedstawi jakies dowody i pokaze, ze jego slowa nalezy potraktowac powaznie i bedziemy mieli wycinek z funkcjonowania panstwa PiS, albo (co znacznie bardziej prawdopodobne) okaze sie, ze Marcinkiewicz bredzi – powinien jednka byc w procesie wytuczonym przez kancelarie prezydenta skazany.

    Mnie na przyklad nie smieszy, ze kazdy w Polsce moze pomawiac rzad/prezydenta (politykow generalnie) o wszystko i jest to co najwyzej kwitowane wrzruszeniem ramion. Zawsze bylem i jestem nadal zwolennikiem twierdzenia, ze wolnosc oznacza takze odpowiedzialnosc: wolnosc slowa – odpowiedzialnosc za nie. Wolne wybory – odpowiedzialnosc wyborcow za rzad/parlament jaki sobie zafunduje. Itp.

    Wiem – przed Marcinkiewiczem bylo wielu takich co to rozne rzeczy pletli i odpowiedzialnosci za to nie poniesli. Kiedys trzeba jednak zaczac…

    —————-
    Swoja droga – ciekawe sa reakcje tych, ktorzy wsluchujac sie w belkot pijanego Oleksego dochodzili do stanu uniesienia uznajac, ze skoro byly premier cos mowi, to zapewne rzecz to swieta i prawda objawiona. Oto znow mamy wynurzenia bylego premiera……
    Rownie wiele warte?

  40. Dwa lata temu – http://goscniedzielny.wiara.pl/wydruk.php?grupa=6&art=1145345462&dzi=1108511715&katg= . Ze względu na stosunek do kłamstwa.

  41. Bardzo ciekawe informacje dotyczące Barbary Blidy dzisiaj przeczytałem. Wynika z nich, że prokuratura przedstawiła zbyt słabe zarzuty Pani BB. Tak napisał w notatce slużbowej zaufany prokurator Ćwiąkalskiego, którego nie mozna posądzac o stronniczośc…więc kto chce na tej śmierci zbic kapitał? Te komisje są raczej z rodzaju „dożynanie watah” i tylko taki mają cel. A kto za to płaci? Ja, pani, pan…społeczeństwo.

    http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article180139/Blida_dostala_za_slabe_zarzuty.html

  42. Szestow, gratuluję wyboru wiersza. Aktualny jak nigdy. Opisuje prezesa PiS lepiej niż mógłby to wyrazic jakikolwiek epitet. Tak trzymaj!

  43. Pani Redaktor,

    chyba się Pani pospieszyła z tym wpisem i uszło Pani uwadze, że Prezydent w tym samym wywiadzie po kategorycznym zaprzeczeniu iż nie nakazywał podsłuchów b. Premiera, natychmiast otworzył swoje wnętrze i powiedział o swojej decyzji „..wyrzucenia” go z urzędu.
    Ja znaczącej różnicy między jednym i drugim czynem nie widzę.

  44. Kaziulek chcial zapunktowac w Platformie, ale najwyrazniej strzelil do wrobla z armaty;)) Nawet marszalek Niesiolowski byl zazenowany. Moze liczyl, ze ta fucha zwiazana z Euro 2012 (co to mialo byc? Komitet Organizacyjny? Prosze mi przypomniec) jest jeszcze aktualna. Jakkolwiek ta sprawa sie zakonczy, mamy kolejny dowod „profesjonalizmu” poprzedniej ekipy, w jakichkolwiek barwach Kaziutek dzis mialby wystepowac.

    Najbardziej rozbawil mnie pan prezydent. Cytuje za TVN24
    „Lech Kaczyński ujawnił w Sejmie, że bezpośrednim powodem odwołania Kazimierza Marcinkiewicza ze stanowiska premiera była jego postawa wobec ataków na Jarosława Kaczyńskiego. – Każdego dnia był nowy atak, nowa krytyka prezesa partii, natomiast premier nie był łaskaw się nawet do niego odezwać – mówił prezydent.”
    Niedlugo okaze sie, ze wystarczajaco zaslepione byly tylko MAMA i Jola Sz, bo Alik wyraza bez slow uwielbienie dla Geniusza z Nowogrodzkiej.

  45. Witam,
    Zabawna ta nasza scena polityczna. Z jednej strony mamy ex-premiera (troszke sfrustrowanego), ktory momentami wydaje sie walczyc o kolejne „5 minut” w mediach. Z drugiej strony mamy Braci Kaczynskich, ktorzy o „5 minut” walczyc nie musza. Dlaczego Braci? Coz – wszyscy dobrze wiemy ze to byty niepodzielne i nieprzystosowane do samodzielnego bytu. Co powie jeden – wykona drugi (w chwili, kiedy tylko jeden jest jeszcze u wladzy).
    Pan ex-premier (p. Marcinkiewicz – tego zwrotu bede uzywal w odniesieniu do jego osoby) moze chyba czuc sie oszukany, odstawiony na boczny tor itp. Byl jakby nie patrzec „twarza” PiS w poczatkowym okresie rzadow. Twarza popularna, ludzka, twarza ktora miala szanse przysparzac sympatii i popularnosci partii, ktora albo sie lubilo, albo szczerze nienawidzilo. Byl tez osoba, ktorej obiecano ze bedzie premierem na cala kadencje. Zapewniano o tym, ze o tymczasowosci mowy byc nie moze… A jednak (czyzby powtorka z rozwiazania Wasz prezydent-nasz premier? Tyle ze Kazio rzadzil mniej wiecej tyle co p. Mazowiecki, no i prezydentem byl gen. Jaruzelski). Czy to jednak upowaznia go do wysuwania tak powaznych oskarzen jak podsluch zainstalowany u premiera rzadu? Pani J. Paradowska uwaza ze to raczej malo prawdopodobne. Jednak wypowiedzi Braci swiadczyc moga o tym, ze moglo byc inaczej. Przypomnijmy sobie wypowiedz p. Jaroslawa Kaczynskiego w trakcie debaty z Donaldem Tuskiem. Przeciez przyznal on, ze szefowi Samoobrony „patrzono na rece”. Ciagle. Biorac pod uwage zaawansowana paranoje i manie przesladowcza obu braci nie zdziwilbym sie ze chcieliby miec wszystko pod kontrola. Tak na wszelki wypadek.
    Kolejnym argumentem przemawiajacym „za” istnieniem podsluchu moze byc wlasnie owa popularnosc szefa 1-go rzadu PiS. Jakby nie patrzec w mediach istnial wowczas wylacznie Kazimierz Marcinkiewicz. Nie Prezydent, nie Prezes PiS, ale wlasnie on. Milo usmiechniety, premier, ktory calkiem niezle rozumial zasady kontaktow z mediami, byl lubiany. Pamietajmy ze jego popularnosc dosc szybko rosla. Widzimy wiec ze ktos taki moze byc zagrozeniem dla Sloneczka Zoliborza (uwielbiam to okreslenie). Co w takiej sytuacji stwierdzi ktos pokroju Braci? Pojawilo sie zagrozenie. Trzeba wiec to naglosnic – puszcza sie wiec w ruch specjaliste od dziadkow z Wehrmachtu, jednoczesnie niby to dementujac to co on mowi, jednak nie dosc stanowczo. Kilka „przeciekow sterowanych” i mamy przygotowany grunt pod zmiany. Trzeba wszak dzialac zanim biedny Kazio stanie sie zbyt silny… divide et impera w czystej postaci. Szkoda tylko ze Bracia nie doczytali, ze maksyme ta stosowali Rzymianie w odniesieniu do…wrogow. No chyba ze Kazio byl juz wtedy wrogiem. Moze wtedy ktorys z jego rozmowcow „chlapnal” przez telefon, ze moze powinien sie usamodzielnic (wszak podzialy na naszej scenie politycznej nie powinny dzielic, a prawica do niedawna wiodla prym w tym sporcie)?
    Podobne metody „walki” (ten cudzyslow chyba jest zbedny) moglismy widziec przy kolejnych zawirowaniach wokolo rzadu. Przyslowiowym ostatnim gwozdziem do trumny p. Ujazdowskiego byl zapewne brak wniosku o votum nieufnosci ze strony opozycji – byl wiec podejrzany, tak jak i Pawel Zalewski. Nie byl tez krytykowany jak Robocop z MSZtu czy inne miernoty z rzadu. Wniosek jest wlasciwie jeden – jezeli ktos podpada szefowi zbytnia popularnoscia (nawet jesli ta popularnosc to brak wniosku o odwolanie) to osoba taka jest podejrzana. Zasady ktorymi zdaje sie kierowac Prezes PiS jest prosta – im bardziej ktos jest zagrozony, tym bardziej oddany mi bedzie.
    Poza tym jeszcze jedno – jak podaje dzis np. Wyborcza Lech Kaczynski przyznal ze to on wymogl zmiane na stanowisku premiera. Mialo to byc spowodowane krytykowaniem Prezesa PiS przez p. Marcinkiewicza. O bogowie chcialoby sie powiedziec – dopiero to stwierdzenie pokazuje w jak chorej sytuacji znalezlismy sie po poprzednich wyborach kiedy to Terrible Twins (tak ich okreslal np. The Economist) zdobyli pelnie wladzy w Polsce.
    Jak bylo z podsluchami – mozemy dowiedziec sie tylko z akt sluzb specjalnych. O ile na mocy slynnego zarzadzenia J. Kaczynskiego w przeddzien oddania wladzy nie zostaly zniszczone…

  46. Myślę, że wielu z Państwa pamięta określenie sprzed lat „karuzela stanowisk” i fakt, że nie zdarzało się, aby po dochrapaniu sie jakiegoś eksponowanego i lukratywnego stanowiska można było spaść poniżej pewnego pułapu- ewentualnie mógł być kopniak w bok lub w górę.
    Nigdy nie rozumiałam, dlaczego tak się działo i, niestety, dzieje nadal. Skoro kolejne funkcje przerastały p. Marcinkiewicza a, podobno, był świetnym nauczycielem fizyki, to co stoi na przeszkodzie, żeby realizował się w tym, w czym jest naprawdę dobry i wrócił do pracy w szkole?!

    A w ogóle to nie wydaje mi się, żeby PO miała jakieś szczególne zobowiązania w stosunku do Marcinkiewicza.

  47. Pani Paradowskiej gratuluję blogerów. Poraj jest osobnikiem o wrażliwości Hessa i Piotrowskiego. Tolerując bandytów słownych toleruje pani zło.

  48. xXxAGAxXx pisze:
    2008-05-21 o godz. 10:07

    TO MÓJ PIERWSZY WPIS WIĘC POWIEM IŻ REPREZENTUJE POKOLENIE 89?
    JA TAM LUBIĘ OBYDWÓCH PANÓW I DOBRZE, ŻE LEWICA STAWIA NA ?MŁODYCH? PEWNIE ZWYCIĘŻY OLEJNICZAK BO SONDAŻE DAJĄ MU PRZEWAGĘ. A CO DO SAMEJ PARTII TO NIECH SIĘ ZDECDUJĄ W JAKĄ STRONĘ IDĄ???
    POZDRAWIAM I DZIĘKUJE ZA POŚWIĘCONY CZAS.

    a Pani Janina odpowiada:
    xXxXxGAx – dzięki za pierwszy wpis i zapraszam do następnych.

    Sadze ze odrobiles zadana lekture i przeczytales wywiad z Siemiatkowskim w GW.

    Zapewne zrozumiales ze wszystkim politykom przyswieca jedna zasadnicza mysl sprowadzajaca sie do tego ze Ideologia jest jedynie srodkiem pozwalajacym osiagnac upatrzony cel . A tym celem jest KORYTO.
    Jako nowicjuszowi nalez sie kilka slow wprowadzajacych w swiat polityki i POLITYKI.
    Przed tak donioslam dla Ciebie rokiem 89 sprawa byla raczej klarowna. KORYTO posadowione bylo na solidnym betonowym fundamencie ktory nie wiedziec dlaczego nazywano sojuszem robotniczo- chlopskim . Klasa robotnicza i chlopi czerpala z zawartosci koryta ryjami swoich przedstawicieli . Panowala sprawiedliwosc spoleczna , powszechny byl lad , porzadek i spokoj akceptowany przez AKLAMACJE. Niekiedy pojawial sie WARCHOL ktory z niczego niezadowolony probowal kopniakiem rozgonic towarzystwo zgromadzone wokol koryta. Do porzadku przywolywalo go Bijace Serce Parti .
    Z biegiem czasu warchol przeksztalcil sie w SUWERENA , ktory zebrawszy sie w sobie dopadl KORYTA , wyrwal ze zmurszalego fundamentu i trzymany w reku kamien podlozyl podspod . Stala sie rzecz straszna KORYTO stracilo rownowage i zaczelo sie przechylac raz na prawo raz na lewo , w zaleznosci od woli wyrazonej przez SUWERENA w glosowaniu zwanym wyborami . I tak nastala DEMOKRACJA.
    Z biegiem czasu zaoserwowane zostalo dziwne zjawisko. Gdy kamien zostanie przesuniety pod korytem na lewo z prawej strony donosne staje sie pomruki zadawolenia , bezwstydnego ciamkania i siorbania. Natomiast z lewej strony wzmaga sie kwik niezadowolenia ( zbieznosc faktow i postaci jest przypadkowa). Gdy kamien przesuniety zostanie na prawo sytuacja jest odwrotna . Nastepuje zjawisko przemieszczania sie zawartosci KORYTA z wszelkimi konsekwencjami.
    Ruchy kamienia , prawidla nim rzadzace i wszelki zjawiska towarzyszace temu obserwuje i wyjasnia nam Gospodyni Blogu.

  49. szestow 20.00
    Czy ty czasem nie przeginasz w dyskusji z „Porajem” ? Gdyby na mnie trafiło, moja odpowiedź byłaby od razu wycięta …..mimo wolności słowa i swobody badań naukowych obowiązującej na tym blogu !

  50. AKWZ 20.43
    Logika, jezyk i końcowe wnioski twojego postu sprawiają wrażenie całkowitego plagiatu z dorobku Janusza Korwina Mikkego. A przecież on ma własny blog.

  51. Ostatnio coraz częściej zaglądam na blog Leszka Millera (http://leszek-miller.blog.onet.pl/2,ID319480679,index.html).
    W odróżnieniu od Atrakcyjnego Kazimierza (któremu wystarczało, że zdjął beret) Leszek Miller ma rzeczywisty dorobek polityczny (chociażby wprowadzenie Najjaśniejszej RP do Unii), a głównym błędem był nadmiar zaufania do środowiska „Wyborczej”, a Adama Michnika w szczególności.

  52. Pani Redaktor
    widziałem że była Pani obecna na Tuska podsumowaniu 6 miesięcy rządów PO-PSL. Szczerze mówiąc, miałem nadzieję, że to wydarzenie Pani skomentuje. Skomentuje Pani?

  53. @Jean Paul
    Nawet Daniel Passent w ostatnim wpisie apeluje o szacunek dla języka i nie plecenie bzdur niszczących ludzi. Przyrównywanie Kaczyńskiego do Stalina świadczy o małym bardzo rozumie i wytępionej wrażliwości. Nawet wrogów trzeba po ludzku szanowac. Bez tego do niczego nie dojdziemy. Kto pierwszy to zrozumie ten wygra.

  54. Witam, zgdzam się z opinią, że atrakcyjny Kazimierz nie ma żadnego konkretnego dorobku ani osiągnięć. Swoje miejsce w rankingach popularności i premierów zawdzięcza występom/wygłupom medialnym – studniówkowym tańcom, śpiewającym na jego cześć pensjonariuszkom domu seniora, „bohaterskiej” przechadzce po bulwarze toruńskim. Słowem jest on w polityce tym co tzw. celebryci w show biznesie. Nie bez powodu nowotwór słowny celebryta jest zbliżony do tryglodyta. Pozdrawiam.

  55. Do Szestow:

    Prosisz o szacunek dla kogos, kto okazal sie byc zwyklym pieniaczem i osobnikiem ktorego wiekopomna zasluga bedzie li tylko jedno – poroznienie Polakow w stopniu niespotykanym wczesniej. Prosisz o szacunek dla kogos kto posial wiatr a teraz zbiera burze. Kto plul, szczul rattlerkami (Kurski i inni) pomawial, lekcewazyl dorobek innych, ich poswiecenia itp? Kto opluwal ludzi takich jak p. Bartoszewski, przy ktorego zyciorysie dorobek p. Kaczynskiego wyglada jak zywot zakompleksionego maminsynka molestujacego kota? Kto kreuje sie na najwiekszego opozycjoniste, podczas gdy tak naprawde nie robil zbyt wiele poza cytowaniem Lenina i innych klasykow?
    Oczywiscie p. Kaczynski mial prawo wedlug Ciebie do tego aby tak powiedziec bo urazily go zarty kartoflane, uwagi na temat konta, prawa jazdy itp. My oczywiscie powinnismy jak na dobrych chrzescijan przystalo nadstawic drugi policzek, z pokora przyjac kolejne spluniecie?
    Zwroc uwage na zrodla napiec dyplomatycznych np. – slynna afera kartoflana i zawalone spotkanie z Kanclerz Niemiec…. To pokazuje jak malostkowymi i pelnymi kompleksow sa obaj Bracia Kaczynscy. Popatrz jak dobrymi chrzescijanami sa w momencie kiedy obraza ich ktos kto jest dla nich wazny… sa gotowi zniesc nawet obelgi pod adresem Pierwszej Damy. Popatrz na to i zastanow sie kogo bronisz…
    Chociaz moze broniles Stalina? wszak on mial wieksze osiagniecia – pomimo mizerii technicznej inwigilowal skutecznie najwieksze panstwo na swiecie…. przesladowal miliony i miliony zamordowal (co ponoc okreslal mianem statystyki a nie tragedii). Porownywanie go z kims kto dopiero nieudolnie zaczyna moze sie wiec wydawac nie na miejscu…

  56. szestow 10.16
    Porównywanie Poraja do zbrodniarzy Piotrowskiego i Hessa to ma być kpina, czy na poważnie ? A porównanie Kaczyńskiego do Stalina ? O ile sobie przypominam, to porównywano go do Gomułki i to chyba zaszczyt dla Kaczyńskiego, niż odwrotnie. A gdyby porównać go do Stalina ? Stalin był geniuszem zła, a Kaczyński – SZKODA GADAĆ …….

  57. Pierwszy raz przyznaję Pani rację – szkoda czasu na pisanie o Marcinkiewiczu. Wolałabym , by talent swój pisarki poświecała Pani / i wszyscy koledzy dziennikarze/ na wnikliwą i rzetelną analizę dokonań obecnie panującego nam rządu PO . Tylko czy jest o czym pisać? Wszyscy wypominają, ze Kazimierz to przecież były członek PiS, ale jak popierał PO w kampanii to nie obrażał nikogo i nikomu to nie przeszkadzało. A swoja drogą- nie widzę szczególnie dużej różnicy miedzy pajacowaniem Marcinkiewicza a Tuska.

css.php