Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

29.05.2008
czwartek

Służby na badania psychiatryczne?

29 maja 2008, czwartek,

0widacki450.jpg

Prof. Jan Widacki. Fot. Andrzej Mitura / REPORTER

Bardzo wiele pisze się o projektach ustaw, których nie ma, więc postanowiłam napisać o tym, który właśnie się pojawił. Okazało się bowiem, że pracę domową, a właściwie służbową za panią minister Julię Piterę odrobił prof. Jan Widacki z kolegami i w imieniu Demokratów przedstawił w środę projekt zmian w ustawie o CBA.

Powiem od razu, projekt rozsądny. Podporządkowuje on CBA ministrowi spraw wewnętrznych (premier powołuje szefa na wniosek ministra spraw wewnętrznych), a więc obniża tę kuriozalnie wysoką rangę, jaką PiS mu nadał i ustawia go w tej samej pozycji, jaką zajmują szefowie Policji, Straży Granicznej czy innych służb. Nie tylko oddala to premiera od bezpośredniego nadzoru nad służbą (jak się wydaje, premier Tusk ma dotychczas bardzo ograniczony wgląd w to, co robi CBA), ale i wymusza współpracę CBA z innymi z innymi służbami, w miejsce dotychczasowej rywalizacji. Ogranicza się rolę CBA do zwalczania korupcji, aby jego kompetencje nie zachodziły na kompetencje innych, na przykład ABW, która od dawna ma za zadanie ochronę ekonomicznych interesów państwa, a potem z rozpędu wpisano to samo do zadań CBA, gdyż wpisywano wszystko, czego Mariusz Kamiński sobie zażyczył. Słynne są wszak przypadki przejmowania przez CBA najbardziej nośnych spraw, wcześniej rozpracowanych przez CBŚ tyko po to, aby zebrać propagandową śmietankę. ABW w ogóle chciano pozbawić prawa do ścigania korupcji, ale w ostatniej chwili, pod koniec ubiegłego roku szybko znowelizowaną ustawę, gdyż okazałby się, że panuje już taki kompetencyjnych chaos, w którym nikt nad niczym nie panuje.

Wedle projektu ustanawia się sądową kontrolę nad postępowaniami prowadzonym przez CBA. Gdyby taka kontrola była, zapewne nigdy nie doszłoby do prowokacji w Ministerstwie Rolnictwa, której to sprawy zresztą do dziś nie wyjaśniono, a komisja śledcza, która między innymi ma się nią kiedyś w przyszłości zajmować, zapewne polegnie skutkiem orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w ciągu najbliższych kilku tygodni.

Proponowane przez Demokratów zmiany rewolucyjne nie są, ale jednak porządkują rozgardiasz wokół CBA. Przyznam jednak, że mnie wprawił w zachwyt zwłaszcza jeden punkt tych propozycji. Otóż w projekcie zapisano, że szef CBA (podobnie jak szefowie innych służb) muszą spełniać takie same kryteria, jakie obywatele ubiegający się o zezwolenie na posiadanie broni, czyli nie mogą mieć zaburzeń psychicznych, psychologicznych, nie mogą mieć ograniczonej sprawności psychofizycznej, nie mogą być uzależnieni od alkoholu czy innych substancji – jak to się określa – psychoaktywnych. Gdyby takie obostrzenia obowiązywały wcześniej, zapewne nie mielibyśmy na stanowiskach szefów służb kilku osób, które w przeszłości takie funkcje pełniły. Gołym okiem widać, że ze zwykłą kontrolą, jaką muszą przejść obywatele starający się o zezwolenia na broń, niektórzy mieliby spore kłopoty. Zapewne i bałagan byłby mniejszy, i awantur politycznych byłoby mniej. W każdym razie zaoszczędziłyśmy polskiej polityce jakiejś części kłopotów.

Czy ten projekt popierany przez lewicę ma szansę? Powinien mieć, a zwłaszcza powinien zostać uchwalony szybko. Coraz mniej jest wiary (przynajmniej we mnie), że pani minister Pitera przedstawi jakiś program reformy CBA, czy w ogóle model walki z korupcją. Rozumiem, że zmiany w służbie zdrowia nie są sprawą łatwą i wymagają czasu. Zapewne z powodu przygotowywanej, rzeczywiście ciekawej, reformy samorządowej rozpęta się polityczne piekło, zwłaszcza że ustawa o metropoliach naruszy wiele terenowych interesów i każdy poseł będzie się chciał popisać troską o dobro i chwałę swojego regionu. Już się zresztą bardzo wielu popisuje. Zmian w ustawie o CBA domagała się od dawna lewica, która zaskarżyła ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, a więc większość do oddalenia prezydenckiego weta łatwo się znajdzie. Problem jest więc w gruncie rzeczy ambicjonalny, czy PO z minister Piterą na czele mogła dać się ubiec niewielkiemu kołu Demokratów? Najwyraźniej Demokraci mniej biegali po mediach i solidniej przysiedli do roboty. W każdym razie na początek jest „gotowiec”.

W reformowaniu można mieć dwa podejścia – coś zrobić na początek, albo czekać na wielkie, całościowe rozwiązania. W rozwiązaniu zawieszonej przecież tylko kwestii, co zrobić dalej z CBA, można zacząć od kontentowania się mniejszym. To jest zresztą zgodną z filozofią rządu Donalda Tuska, czyli filozofią małych kroków. Czas jest zresztą ku temu sposobny. CBA przestało już emocjonować polityków, nawet media nie pytają co drugi dzień, czy premier odwoła Mariusza Kamińskiego, a w CBA podobno dalej grzebią się w sprawie szpitala MSWiA przy ul. Wołoskiej sprawdzając tysiące pacjentów, których karty zabrano. Szukają dalej kwitów na dr. G. i b. dyrektora, najlepszego, jakiego ten szpital miał, ale którego trzeba było dla politycznej robótki ze stanowiska usunąć. O niczym innym na razie nie słychać.

***

Jednak kolejne przygody Atrakcyjnego Kazimierza – jak to napisał Wodnik53 -Państwa poruszyły i zdania są podzielone. Powiedział coś rzeczywiście ważnego, co nadaje się do śledztwa i ścigania, czy też to po prostu palnął byle co tylko dla przypomnienia o sobie? Otóż, aby wyjaśnić moje stanowisko, przypomnę: nie mam żadnych wątpliwości, że poprzednia ekipa zbierała na siebie różne kwity, to znaczy PiS zbierało je na koalicjantów i na Marcinkiewicza też. Nie bez powodu pojawiały się różne publikacje, poprzedzone zawsze plotkami, że za chwilę uderzy jakiś grom w premiera K. M.

Zapewne podsłuchiwali się też wzajemnie (tę atmosferę zauważa Misza z Albionu) i – jak wiemy – nagrywali. Wcale nie jestem przekonana, że jeszcze ze dwa występy Kazimierza Marcinkiewicza, a okaże się, że został podstawiony przez układ podobnie jak Janusz Karczmarek. Po prostu ta spirala absurdu kręciła się mocno i dziś odpadają różne jej fragmenty. Bardzo trudno mi jednak uwierzyć, że prezydent kazał podsłuchiwać, zwłaszcza że sam K. M. mówi o sprawie dość pokrętnie, niby coś mówi i potem się wycofuje. Dlatego trudno mi rzecz całą uznać za poważną. Teraz to sam były premier wpakował się w kłopoty, bowiem dowodów nie ma i sam może trafić przed sąd. Jego sprawa.

Z ronem nie zgodzę się, że podsłuchy i wyrzucenie z premierostwa to taka sama sprawa. Podsłuchy, może nielegalne, to poważna sprawa, być może złamanie prawa, a zmiana na stanowisku premiera to decyzja czysto polityczna, mieszcząca się w ramach konstytucji. Cała reszta to już jest rzecz między braćmi. Wiadomo, że działają wspólnie i to konstytucji nie łamie.

Nie zgadzam się z tymi, którzy – jak na przykład pielnia1 – twierdzą, że Marcinkiewicz od początku był śmieszny. Ja patrzyłam z zainteresowaniem jak walczył o wyrobienie sobie popularności, która – jak mu się wydawało – była jego polisą ubezpieczeniową przed Kaczyńskimi. To był interesujący spektakl, a ponadto z Sejmu wyniosłam przekonanie, że bywa posłem rozsądnym, choć brak mu charakteru, by walczyć o swoje racje. Jako przewodniczący komisji skarbu popierał ministra Jacka Sochę w sprawie ugody z Eureko. Uznawał, że to był dobry kompromis, ale politycznie nikt go nie poprze, więc on też go nie popierał publicznie. Potem okazało się, że ma pole działania bardzo ograniczone, choć w kilku sprawach próbował się Kaczyńskim przeciwstawić, co przyznał sam prezydent mówiąc, że kazał bratu go wyrzucić, gdyż o wielu sprawach w ogóle go nie informował. Sądzę, że takim polem konfliktów była m. in. obsada spółek skarbu państwa, gdzie prezydent został w końcu głównym kadrowym.

Nie bądźmy więc dla Marcinkiewicza niesprawiedliwi i jednak zauważajmy różne etapy jego kariery, która go w efekcie przerosła, bo okazał się narzędziem, dość bezwolnym, a chciał mieć posadę i być może punkt do samodzielnego startu politycznego. Przecież jest oczywiste, że prezydentura Warszawy była potrzebna jako przyczółek do budowy własnego ugrupowania, tego pomostu między PiS a PO. Można się śmiać, że był to pomysł księżycowy. Podobnym jest zresztą obecny portal internetowy, gdzie panowie sobie nad konstrytucją debatują, ale nikogo to interesuje (w sumie najciekawsze było to, że Rokita nauczył się obsługiwać komputer), w który to portal dał się wciągnąć niestety prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz i zaczyna zamieniać swoją dobrą pozycję na politycznie dwuznaczną, gdy brata się z przegranymi, którzy na jego popularności chcą coś ugrać. Jest jednak grupa polityków, która nie może znaleźć sobie miejsca z różnych przyczyn, a chce istnieć i działać.

AKwz53 nie widzi nic dziwnego w znęcaniu się nad Tuskiem podczas jego wizyty w Peru i Chile, bo nad Angelą Merkel też się w niemieckich mediach znęcano, że nie spotkała się z Dalajlamą. Ale u nas nie było akurat Dalajlamy i to jest jednak różnica. Przynajmniej dla mnie.

Wodnik53 nie zgadza się ze mną w ocenie wywiadu z Siemiątkowskim. Uważa, że to ten sam gatunek, co wywiad z Nałęczem, czyli płacz odrzuconych. Różnimy się. Dla mnie u Nałęcza same urazy, a u Siemiątkowskiego jednak ciekawa analiza.

Olhado pyta, czy skomentuję konferencję Tuska po półroczu, na którą rzeczywiście poszłam, głównie po to, by obejrzeć koleżanki i kolegów w akcji, bo całą resztę mogłam przecież zobaczyć w telewizji. To były bardzo ciekawe obserwacje, generalnie prawie nikogo nic nie obchodziło. Moją ocenę rządu i konferencji napisałam do „Polityki” i jest w tym numerze.

Pavlowic ciągle dyskutuje o Pawłowiczu, a ja powtórzę swoje. W Radzie Nadzorczej też można działać jak lobbysta i tak właśnie było, chodziło o to, by wyrzucić Pacławskiego i to nie dlatego, że miał gorsze kwalifikacje (jeżeli miał takie złe, to po co go rada wybierała?) tylko dlatego, że był czerwony. Przyglądałam się temu z bliska i mam sporą wiedzę na ten temat. Nawet organizowałam w „Polityce” takie spotkanie – dyskusję wszystkich kandydatów. Mam więc, panie Pavlowic, nie tylko merytoryczną wiedzę, ale też dość dobrą pamięć. Na ogół nie piszę o tym, na czym się nie znam. Potrafię też ocenić kandydatów na prezesów spółek i nikt mi nie wytłumaczy, że Glapiński był w porządku na Polkomtelu, a Bauc nie. Sporo wiem również o kulisach brutalnego wyrzucania Bauca, by zrobić miejsce dla Glapińskiego.

Manno, słabo wierzę w porozumienia ponad podziałami w jakiejkolwiek sprawie, także w pracy nad ustawami dotyczącymi rodziny.

Na zakończenie, z pewnym zdziwieniem, przeczytałam u Passenta, że nie chce już widzieć Palikota. Ja uważam, że na szczęście PO poszła w ostatniej chwili po rozum do głowy i nie zaczęła się bawić ani w wyrzucanie Palikota, ani w jakieś karanie go. Uważam, że Palikot jest w porządku i wcale mnie nie razi, nie jest dla mnie pajacem, zabiera głos w słusznych sprawach. Widocznie jestem mniej niż Passent wrażliwa, a ponadto gdybym miała typować, komu chciałabym już podziękować, to przed Palikotem ustawiłabym przynajmniej dwudziestkę innych. A może nawet trzydziestkę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 63

Dodaj komentarz »
  1. Nie napiszę komentarza do treści projektu ustawy złożonej przez posła Jana Widackiego z PD – kiedyś LiD . Nie napiszę ponieważ Pani redaktor znowu manipuluje. Już nie wiem, czy to przez osobistą niechęć do kierownictwa, do idei czy też z innych względów po prostu nie dostrzega dobrych dokonań SLD. Nie dostrzega, że projekt ustawy złożony przez Widackiego oparty jest na argumentach stanowiących rdzeń wystąpienia do Trybunału Konstytucyjnego. Występienia złożonego przez SLD podczas poprzedniej kadencji Sejmu a dotyczącego niekonstytucyjnego powołania CBA przez PiS i – u w a g a – PO. Nie rozumiem też czemu ma służyć określenie pracujących nad ustawą posłów SLD kolegami Widackiego. Wśród uznanych dziennikarzy zaczęło się robić i „smieszno” i „straszno”.

  2. Zgadzam się w sprawie Palikota

  3. Droga Pani
    Jeżeli ten projekt ustawy jest rzeczywiście rozsądny, to nie ma szans. Żadnych. Małe, „nieważne” koło, „niesłuszny” autor projektu i na dodatek poparcie SLD.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Projekt ustawy mec.Widackiego zakłada zaprzeczenie niezależności CBA i powrót do PRL-u. To z pewnością podoba się Pani Janinie zaprzyjaznionej z tym panem i srodowisku „demokratów” zagrożonych ostatnio działaniami IPN-owskich historyków (pisaniem książek o niedalekiej przeszłości). Chcą miec pewnośc, ze nikt bez wiedzy „naczelnych demokratów” nie będzie decydował, kto jest autorytetem, kto jest agentem, kto jest dobry, kto zły. Poparcie dla działań mecenasa od łajdackich pomysłów wyraziła już Gazeta Wyborcza atakując CBA i robiąc świętą z Sawickiej – czyniąc z niej ofiarę nie tylko naszych, ale i amerykańskich slużb. Zbliża się kolejna odsłona wojny lustracyjnej i dlatego pewne środowiska czują strach, że wyjdzie na jaw ich udział w niecnych procederach PRL-u i III RP. A zwykli uczciwi ludzie, których jest większośc w tym kraju, będą się przyglądac po raz kolejny temu spektaklowi. Postęp w walce z zakłamywaniem historii jest widoczny, więc może za parę lat otworzą wreszcie wszelakie archiwa i Polacy zobaczą się w krzywym zwierciadle. A „demokraci” posypią glowę popiołem.

  6. Pani Redaktor
    z ciekawością przeczytam Pani opinię o podsumowaniu prac rządu w Polityce, dziś sobie kupię papierowe wydanie. Choć niespodzianki nie będzie, jak sądzę 🙂

    I dziękuję za słowo za Palikotem. Doprawdy nie rozumiem tego znęcania się nad tym posłem, wydziwiania nad nim w mediach. Rozumiem, że PiS go nie lubi, bo rozmontowuje ich bizantyńskie państwo w swojej komisji, oraz wsadza szpile ich politykom i sponsorom (jak Rydzyk).
    Ale od dziennikarzy można by oczekiwać czegoś więcej – sprawiedliwej oceny merytorycznej strony wypowiedzi Palikota.
    Jak dla mnie – oby takich Palikotów więcej w polskiej polityce. A mniej Rokitów.

  7. Pani Janino,
    Nie widzę powodu dla którego miałbym cenić Marcinkiewicza za cokolwiek. Od samego początku swojej działalności zawsze był tylko pisowskim pluszaczkiem, który miał swoją twarzą firmować działania Jarosława kierującego z tylnego siedzenia. Kiedy okazało się, że uzyskał zdumiewająco wysokie poparcie było wiadomo, że to mu na zdrowie nie wyjdzie. I jak zbędna zabawka został wyrzucony na śmietnik po kilku próbach wykorzystania jego popularności w miejscach gdzie nie mógłby szkodzic Jarkowi a można by zdyskontować „miłość ludu”. Do skandalicznej próby umieszczenia laika w największym banku na szczęście nie doszło, w roli politycznego komisarza w Warszawie skompromitował się kompletnie i dodatkowo rozpirzył kilka ważnych dla Warszawy tematów. W sumie postać żałosna…
    Całkowicie popieram Pani zdanie o batalionach durniów i pasożytów dalece wyprzedzających Palikota w kandydowaniu do „politycznego bana”. Sam wymieniłbym kilkudziesięciu, ze wszystkich zresztą formacji politycznych i nie tylko, bo także dziennikarskich a nawet religijnych.
    Przede wszystkim pozbyłbym się tych „mord buldoga” królujących we wszystkich telewizjach i dyskutantów, którzy wygłaszają na każdy temat swoje idiotyczne często polityczne credo a potem zagłuszają innych próbujących też coś powiedzieć. Celują w takich metodach zwłaszcza politykierzy największego ugrupowania opozycyjnego. Można by pomyśleć, że takich celowo dobrano, by zagłuszać wszystko co nie jest zgodne z jedynie słusznymi wskazówkami i poglądami ich guru…
    Z coraz większym trudem przychodzi mi włączenie którejkolwiek ze stacji telewizyjnych, bo wszędzie warczą na mnie te same mordy pełne nienawiści i zjadliwych komentarzy powtarzanych jak mantra po „genialnym Jarosławie”.

  8. Pani Janino! Pani poranny komentarz jest lepszy od porannej kawy. Lepiej pobudza do myślenia. Pozdrawiam.

  9. Szanowna Pani Janino

    Myślę że przecenia Pani znaczenie lekarskich zaświadczeń o zdrowiu psychicznym. To że ktoś zdradza symptomy dla mnie czy dla Pani niekoniecznie znaczy że jest chory w opinii lekarza. Zresztą pewny jestem że znajdzie się taki lekarz który papier np. Panu Macierewiczowi podpisze. Ostatnie działania jego przybocznych w spółach ochroniarskich wskazują jednoznacznie że może i są szaleni ale na pewno nie mało pazerni.

  10. Szanowna Pani Redaktor: brak zgody pomiędzy nami dot. Marcinkiewicza jest oczywisty co do przesłanek. Ja, człowiek mentalnie skażony 40-letnim stażem pracy w „bazie” siłą rzeczy oczekuję od tych na górze choćby kilku %% kompetencji, żeby nie świecić światłem wyłącznie odbitym. Dlatego np. w pełni popieram Pani osąd prof. Widackiego, bo tacy fachowcy mi imponują, bo nauczono mnie szacunku do profesjonalizmu.
    Dlatego Marcinkiewicza uważam za pajaca, bo będąc kompletnym ignorantem w sprawach politycznych i zarządzania gospodarką uznał,że sobie poradzi. Rozumiem, że Pani, jako reprezentantka świata „nadbudowy” stosuje inne kryteria i je szanuję, le się z nimi nie zgadzam, bowiem od zawsze wyznaję zasadę (historia to udowodniła), że amatorzy(diletanti) wyrządzili więcej szkód, niż świadomi przestępcy.
    Dot. Palikota: pełna zgoda;napisałem na ten temat na blogu red. Passenta, nie będę się więc powtarzał.
    Pozdrawiam

  11. Pani Redaktor! Oczekiwanie od Pitery przygotowania czegokolwiek byłoby nieporozumieniem. Szczęście dla Rządu że skupiła się na kartach kredytowych ministrów. To dopiero byłby śmiech gdyby przedstawiała w Sejmie proponowane zmiany przygotowanej przez Siebie ustawy.Przez trzy kadencje w samorządzie warszawskim zasłyneła z pieniactwa które pózniej zapewne Jej PR firma nazwała walką z korupcją. Szkołę i doświadczenie Pitera przeszła w PC to w czasie Jej praktykowania PC uwłaszczyła się na znacznym majątku jak żadna inna. Przypomnę SLD walczyło o Rozbrat, PSL o budynek przy Grzyowskiej a UD-UW, PO tylko normalnie wynajmowały(po preferencyjnych stawkach) lokale. Skuteczność Jej walki najlepiej obrazuje przykład którego pewnie Pani nie zna. Gdzieś w 2003 roku w czasie gdy jeszcze Pitera walczyła z każdym przejawem wolnego rynku , inwestycjami i PO Rada Warszawy wybierała ławników. Oczywiście Pani Julia zgłosiła się do pracy w zespole opiniującym kandydatów na ławników a było ich wielu. Zespół pracował dużo i ciężko. I pewnie po równie ciężkiej i niewdzięcznej pracy całej Rady Miasta wybrałani zostali by z ogromnej ilości chętnych ławnicy. Tu jednak do akcji wkroczyła Julia oskarżając pozostałych (poza sobą) radnych o przekręty . Awantura trwała wiele dni i wydań GW wszyscy członkowie zespołu a z każdego kubu był jeden oświadczyli że Pitera rozmija się z prawdą. Nie zniechęciło to dzielnej wojowniczki do dalszej walki w ramach której się obraziła inie brała udziału w głosowaniu(co było nagrodą bo głosowanie przy tej ilości kandydatów trwało prawie cały dzień a liczenie głosów dwa tygodnie). Ale trzeba przyznać że skuteczność Pitery jest niezaprzeczana choć przez nią do konca nie zaplanowana. Wszystkim członkom zespołu w tym Jej Piterze prokurator postawił zarzuty niedopełnienia obowiązków. Wtedy to już Pitera zaprzyjazniła się z Tymi których do niedawna szkalowała i ramię w ramię walczyła umorzenie postępowania. Wnioskiem końcowym z tej Piterowej walki była potrzeba zmiany ustawy o wyborze ławników, tak by radni mogli dopełnić nałożonych na nich obowiązków,ale nie słyszałam żeby Pitera wystąpiła z taką inicjatywą jak została posłem. Rada Warszawy po tym zdarzeniu od prawej do lewej na wszelki wypadek nie popierała żanych Jej pomysłów a nawet Jej przyjaciel niejaki Maciej Wnuk(ten który pózniej w MON w ramach obsesji walki z korupcją zablokował jakiekolwiek zakupy dla wojska)zachowywał się powściągliwie więc nie pozostawało biedaczce nic innego tylko rozmawiać z dziennikarzami i tworzyć wirtualny świat za co została nagrodzona posadą poselską. Wobec czego należy być sczęśliwym że Pitera nie pisze ustaw i nie proponuje żadnych rozwiązań a doświadczenie w tworzeniu wirtualnego świata ma, wkońcu prowadziła zawodowo firmę PR i się wykreowała. Ma więc kto po mediach biegać i z dużą ekspresją mówić że „wreszcie chsiałaby i że tak nie może być”. To dobrze że prof.Widacki zrozumiał że żadnych propozycji nie będzie i wykonał pracę w poczuciu obywatelskiej odpowiedzialności. Pozdrawiam i gratuluję dzisiejszego wywiadu z ministrem Siemoniakiem daje on nadzieję że w PO ktoś coś robi i rozumie co robi.

  12. Oooo co do Passenta tak mnie ostatnio zdenerwował swoimi wpisami na blogu o Cejrowskim że go wyrzuciłem z zakładek i przestałem czytać. Jakiś znerwicowany i chyba zaczyna tracić poczucie rzeczywistości.

  13. Pani Redaktor,
    zawsze twierdziłam, że Widacki jest rozsadnym człekiem i na prawie się zna. Mam zresztą do niego osobistą słabość, bo nie ukrywam mam fioła historycznego i lubię historię Polski w okresie wojen z Rosją, Turcją i Szwedami oraz walki z Kozakami, czyli XVI-XVII wiek. Wychowałam się na Sienkiewiczu i chociaż wiem, że nie należy chwalić postaw opisanych w Ogniem i mieczem od IV klasy szkoły podstawowej mam słabość do Trylogii. A WIdacki zrobił mi sobistą przyjemność i napisał jedyną jak dotychczas biografię ks. Jeremiego Wiśniowieckiego.
    Mam nadzieję, że ta nowelizacja przejdzie, Pani Pitera niczego nie napisze. Ona tylko krzyczy na tematy, które konpletnie nie leżą w jej kompetencjach i robi wszystko, żeby unikać konkretnej pracy. Chyba nic tak jej nie wychodzi jak unikanie roboty, do której została powołana. Kompletnie nie rozumiem po co Premier ją trzyma, chyba żeby ją mieć na smyczy blisko siebie – robi mniej szkód niż na „wolnosci” w Sejmie.
    Wracając do spółek skarbu państwa – Pani Janino PO ma też krótką ławkę. Co do Palikta – zgadzam się z Panią. Wkurza mnie, jak PO daje się złapać PiS’owi na te akcje pacyfikujące go. Powinni im powiedzieć, że nie stosują ich metod wide los Zalskiego czy Dorna i od nich demokracji partyjnej uczyć się nie będą i kropka. Jak widzę posła Gosiewskiego oburzonego występami Palikota, to mi się nóż w kieszeni otwiera – poziom obłudy ma jednak u mnie granice tolerancji.
    Co do reformy samorządowej i ustawy metropolitalnej – to ten pomysł jest OK. Inna sprawa to ta ilość metropolii. Ja bardzo lubię Szczęcin i życzę mu ja najlepiej, ale jak zobaczyłam go na liście metropolii razem z Bydgoszczą i Toruniem, to trochę mi się zrobiło dziwnie, bo mnie na chłopski rozum za diabła więcej tych metropolii niż 7 nie chce wyjść: Warszawa, Wrocław, Kraków, Poznań, Katowice wraz z całą aglomeracją śląską, Łódźi Trójmiasto. I finito. Można się upierać i naciągać resztę, ale nie wylewajmy dziecka z kąpielą w drugą stronę.Ja wiem, że PSL musi zarobić jakieś punkty, gdy KRUSEM je traci, ale niech te punkty robi z snesem.
    Inna sprawa, że pomysły Pana Sawickiego na reformękRUS przeszły moje oczekiwania. I jest o wiele lepiej niż myślałam. Oby tylko wytrwał Pan Minister w tych reformatorskich zamiarach.
    Pozdrawiam.

  14. Tylko, że u nas niestety (stety ?) najczęściej przechodza najgorsze i najmniej przydatne ustawy / projekty. I już nie chodzi tu o powszechną wśród naszych tzw. polityków mentalność Kalego ale o to, że postrzeganie wszelkich spraw i problemów „korygowane” (?!?) jest aktualnym stanowiskiem partii i/lub jej koalicjanta. Tak, że jestem głeboko przekonany, że choćby powstał dziś optymalny i naprawdę dobry projekt z zakresu szeroko rozumianego prawa to nie ma on szans na realizację, że o jego merytorycznym rozpatrywaniu nie wspomnę.
    W ogóle to wydaje mi się, że w zakresie prawa oraz uprawnień i działania służb wszelakich to u nas jest, delikatnie mówiąc, czysta – żywa wolna amerykanka i boje się, że idziemy drogą amerykańską gdzie działa dziś kilkadziesiąt służb i organizacji, których funkcjonariusze uzbrojeni są zarówno w broń ostrą jak i szerokie uprawnienia tyle, że mało kto już się orientuje co która z nich robi a każda mocno pilnuje by jej „zdobycze” nie wspomogły innych a o wymianie informacji nie ma nawet mowy. Na filmach widzimy czasem jak różne służby narywają się, nieraz dość „boleśnie”, na siebie ale w życiu bywa to dużo częściej i „boleśniej”.
    W samym zaś polskim prawie do dziś, mimo wielu „radosnych tworów” nie przebił się skutecznie choćby projekt (wzorowany na rozwiązaniach anglosaskich) by na pierwszej rozprawie młodocianego sąd decydował czy będzie on sądzony jako młodociany czy jako dorosły lub by po osiągnięciu określonego wieku (18 ? 21? lat) młody bandyta nie wychodził „mechanicznie” na wolność, ale by to sąd decydował czy „awansuje” do „normalnego” więzienia czy wychodzi. Takie działanie mogło by oczywiście skutkować w sytuacji, w której spora część aktualnie osadzonych mogła by karę odbywać w „domu”, ze specjalną bransoletką a w więzieniach siedzieli by tylko ci, którym się to „należy”.
    Na koniec zaś powiem, że mam co najmniej mieszane uczucia gdy słyszę, że więzień musi mieć zapewnione minimum „metrów” i „warunki” bo po pierwsze więzienie nie jest nagrodą a po drugie w naszym kraju żyje sporo ludzi dla których takie i gorsze warunki to codzienna rzeczywistość choć nikt ich na nią sądownie nie skazywał …

  15. A ja jestem jeszcze mniej wrażliwy niż Pani, przed Palikotem ustawiłbym co najmniej pięćdziesiątkę.

    Zastanawiająco długo trwa ustalanie stanu zdrowia prezydenta.
    Czyżby został postawiony w kolejce do specjalistów?

  16. Szanowna Pani Redaktor!
    Bardzo dziękuję za wstawienie się za Januszem Palikotem.
    Bo warto.
    Mechanizm działania zdegenerowanych masowych mediów
    początku XXI wieku działa tak, że:
    1. Wszyscy wiedzą, że Palikot machał sztucznym-czymśtam.
    2. Mało kto wie, że w bardzo słusznej sprawie
    3. Prawie nikt nie wie, że skutecznie.
    Natomiast punkt 3. świadczy o tym, że jeśli ktoś, to właśnie ON potrafi grać na tych współczesnych przekaziorach i to jeszcze tak, że wychodzi z tego coś dobrego.

    Pozdrawiam
    Radecki

  17. CBA powstało w konkretnym celu i było produktem konkretnej ideologii, która zakładała, że Polska jest w sidłach „stolika” zwanego też „Układem,” który szachuje wszystko co żywe i nie pozwala umęczonej ojczyźnie rozwijać się pomyślnie. Taka była teza Prezesa i CBA miało za zadanie ją udowodnić czynem. Ponieważ w pewnym momencie okazało się, że Układu jak na lekarstwo, to CBA zaczęło go tworzyć, bo przecież nie mogło się okazać że Prezes nie ma racji i w ten sposób wydziergano aferę gruntową i tę nieszczęsną Sawicką.

    Po co więc teraz udawać, że z tym CBA chodziło o zwalczanie korupcji i że „idea była słuszna, tylko trzeba poprawić funkcjonowanie?”. Przecież tak nie było, nie chodziło o zwalczanie żadnej korupcji. Gdyby o to chodziło, to CBA mogło się przecież zajmować tym, co jest rzeczywistą zmorą społeczeństwa: powszechnym łapówkarstwem przy zdawaniu na prawo jazdy, przy wydawaniu różnych koncesji przez urzędy gminy i inne, przy wydawaniu certyfikatów na produkty przez tzw. jednostki certyfikujące itd.

    Nie wierzę w poprawianie ustawy. Poprawianie nic nie da, bo cała struktura powstawała w inym celu, ma inne priorytety, sposób funkcjonowania, zainteresowania itd. Trzeba dać sobie spokój z tą policją ideologiczną, rozwiązać, a jakieć resztki nadające się do pracy wcielić do policji na takiej samej zasadzie jak CBŚ – moze wtedy zaczną zajmowac sie tym, czy trzeba.

    I wydaje mi się, że wszyscy o tym wiedzą, tylko nikt tego głośno nie powie, bo każdy się boi, że natychmiast przed mikrofonami wyrośnie Prezes, który zacznie taką osobę opluwać i obrzygiwać oskarżeniami o ochronę Układu, wspomaganie korupcji itd. Lepiej więc siedzieć cicho, marnować pieniądze na PiSowskie synekury w CBA i mieć spokój.

    To jest swoiste „zwycięstwo zza grobu” Prezesa, który mimo że odsunięty od władzy to trzyma na muszce Tuska, a ten jak sparaliżowany boi się wykonać jakikolwiek ruch żeby nie zostać odstrzelonym.

  18. Droga Gospodyni,
    ja jeszcze o Palikocie. Też uważam, że p. Passent trochę przesadził ustawiając go w szeregu „tym panom już dziękujemy”. Przypomina mi średniowiecznego harcownika, który przed bitwą miał za zadanie wykonać pokazowy pojedynek na oczach pozostałych rycerzy. Mam wrażenie, że on świetnie wie, co robi, i z premedytacją „wywołuje fale”. Nie jest chamski, tylko ma trochę niewyparzoną gębę. Platforma doskonale robi, trzymając go w swoich szeregach – tam jest miejsce i dla Gowina, i dla Niesiołowskiego, i dla wielu o zróżnicowanych poglądach. Różnijcie się politycy!
    Jeszcze drobna uwaga i z góry proszę o wybaczenie, że się ośmielam. Pani runda dyskusyjna w TVN jest prowadzona na fotelach, które urągają mojemu poczuciu smaku i nie pasują do programu. Gdybyście Państwo rozprawiali o wyszywaniu patarafek…. One są tak natrętne w wyrazie, że przeszkadzają mi w odbiorze meritum…. i nie jestem odosobniona w tym zdaniu. Jeszcze raz przepraszam za zawracanie głowy, ale obiecałam mojej Mamie, że Panią zagadnę w tej kwestii.

  19. Szanowna Pani Redaktor !
    Dziękując za podwójne zauważenie mych wniosków w dyskusji pod poprzednim felietonem pragnę, nawiązując do Pani pozytywnej oceny projektu ustawy przygotowanej – o ile mnie pamięć nie myli (i jak zauważał prof. Widacki w SUPER-STACJI) – jeszcze przez klub parlamentarny LiD (to nie to samo co demokracji.pl) w materii spec. służb, dodać że należy nadal tę sferę reformować. Dot. to zwłaszcza tzw. „techniki operacyjnej” i dostępności do niej przeróżnych służb; często jest to nadinterpretacja i nadgorliwość, często – zbytni zapał ustawodawców (w poprzednich kadencjach Sejmu) w obdarowywaniu tymi „gadżetami” poszczególnych służb – chodzi mi tu o możliwości samodzielnego korzystania z tych technik przez te służby.
    Myślę, iż w tej mierze jak najsilniejsza centralizacja i zmniejszenie do minimum „dyspersji funkcjonalno-przedmiotowej” (czyli obcięcie tych prerogatyw i możliwości maksymalnie wielu służbom, a stworzenie jednej Agencji, która by miała w swej pieczy te możliwości i działała na zasadzie „usługodawczej” dla innych potrzebujących) wyszłoby jak najlepiej dla poprawy atmosfery w tej materii w naszym kraju i kontroli wymiaru sprawiedliwości nad tym procederem.
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  20. Ja też dopisuję się do listy tych, którzy popierają Pani stanowisko w sprawie Palikota. Podpisuję się pod nim obiema rękami.

    Jego praca w komisji „Przyjazne państwo” to nareszcie, NARESZCIE jakaś sensowna robota w Sejmie. Po raz pierwszy od dawna politycy zajmują się nie sobą tylko robią coś da kraju. W dodatku są to rzeczy ważne, moim zdaniem to jest jedno z dwóch/trzech najważniejszych obecnie zadań jakie stoją przed Polską. Słucham wypowiedzi Palikota na ten temat z uczuciem ulgi i z dużą nadzieją – wreszcie ktoś mówi sensowne rzeczy, jest kompetentny i widać, że wie o czym mówi.

    W sprawie machania sztucznym wiadomo czym: miał rację! Przypomnę że tu chodziło o sprawę zgwałcenia dziewczyny w policyjnej izbie zatrzymań. Została zatrzymana, a następnie w czterech ścianach komisariatu zgwałcona przez policjantów. Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa musiała więc złożyć na komisariacie i nie mogła się doprosić sprawiedliwości, bo zgłoszenie przyjmowali (a raczej nie przyjmowali) koledzy policjantów.

    Palikot w tej sprawie interweniował i nic. Chciał zainteresować nią media i znowu nic. Dopiero kiedy urządził tę sławetną konferencję, na której machał, to media łaskawie zainteresowały się sprawą i dopiero wówczas sprawa nabrała biegu.

    Jakie media takie konferencje prasowe.

    Ta historia wiele mówi o poziomie naszych mediów, natomiast o Palikocie mówi dokładnie tyle, że jest człowiekiem wrażliwym społecznie, sprawiedliwym, aktywnym i skutecznym.

    Jest jakimś szaleństwem, że Palikot jeszcze za to oberwał. A już zupełnie obrzydliwe jest to, że pierwsi do plucia na Palikota wystepują dwaj Kaczyńscy, Kurski i Cymański – czyli czwórka ludzi, którzy nie tylko, że na niczym się nie znają, ale w dodatku nigdy w życiu nie zrobili nic dla drugiego człowieka, trawią czas wyłącznie na graniu na siebie i pluciu na innych. Na tym polega według nich polityka.

    I jeszcze w jaki sposób oni to robią, jak się o nim obelżywie wypowiadają, jak o pajacu, clownie. Jeden powiedział, że porównywanie go do Palikota jest dla niego obelgą.

    To wszystko jest doprawdy straszne. To jest zupełne postawienie na głowie zasad, którymi powinien się kierować polityk, sensu polityki. I niestety zdobywa poklask głupawych mediów.

    Tym większa moja wdzięczność dla Pani za konsekwentną obronę Palikota.

  21. Pani Redaktor,

    Temat na czasie, ale wpis zostal najwyrazniej opublikowany przed wiesciami dotyczacymi wspolpracy CBA z bratnim, sojuszniczym FBI.
    Srodki po jakie siegano, aby skompromitowac PO swiadcza, iz PIS nie mialo opoprow przed niczym. Akcje skrojono co najmniej jakby przygotowywano porwanie Eichmana. Okazuje sie, ze znalezienie hakow na Platforme wymagaly nie lada „umiejetnosci”. Cel uswiecal srodki? Paranoje, fobie i manie przesladowcze braci Kaczynskich i Pretorian zatrudnionych w sluzbach pomocniczych powinny rzeczywiscie podlegac diagnozie psychiatrycznej.

  22. W sprawie CBA. Kiedyś krążyła koncepcja połączenia go z NIK-iem, czy raczej włączenia jego funkcji i aparatu. Wg mnie ma to sens. Wystarczy poczytać Konstytucję, Art. 202 ? 207.
    W szczególności Art 203.p1:
    Najwyższa Izba Kontroli kontroluje działalność organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego, państwowych osób prawnych i innych państwowych jednostek organizacyjnych z punktu widzenia legalności, gospodarności, celowości i rzetelności.
    NIK jest ulokowany wśród organów państwowych w miarę niezależnie, jest organem konstytucyjnym.

    O Palikocie (mam tendencję przekręcania nowych dla mnie nazwisk, piszę Polikot ? chyba na podobienstwo Polmosu, podobnie miałem kiedyś z Giertychem). Wyobrażam sobie, że jego akcje są na ogół wcześniej uzgadniane z kierownictwem PO. Polityka to sztuka strategii, taktyki i skuteczności. Wymaga pewnej centralizacji. Atak Palikota na konglomerat Radia M, ma jakiś głębszy i szerszy sens w całej tej politycznej grze. Inni gracze to opozycyjne PiS, oraz KK i jego podzielone agencje.

    A plotkując o red. Passencie, bardziej mnie zdziwiło jego stwierdzenie: ?[o Stefanie Niesiołowskim] to jest ktoś, to człowiek o ogromnych zasługach, ja w niego nigdy kamieniem nie rzucę?. Rozumiem, że poglądy naszego prześwietnego Gospodarza Blogu wędrują, przemieszczają się na prawo, również ku liberalizmowi ekonomicznemu, co ja odbieram z radością, ale ten ruch w jego wykonaniu nazwałbym ?niesmaczną nadgorliwością?.

  23. Pani Janino
    wielka szkoda ze Delei Lama nie przyjechal do Polski . Ominela nas okazja aby porownac kto ladniej pozdrawia tlumy machajac reka. Sam D.L. jest mistrzem machaniu i jednoczesnym niemachaniu reka . Jest to charakterystyczne dla autorytetow duchowych.
    Niedawno byla okazja aby sie przekonac ze rosnie mu konkurencja w naszym rodzimym zagonie BURAKOW.

  24. Telegraphic observer ! Krążyła taka koncepcja przedstawiana jako godna rozważenia przez wojowniczkę Piterę. Wersja niezgodna z konstytucją którą przytaczach a artykuły na które się powołujesz dobitnie to podkreślają. Funkcja i rola NIK określona w konstytucji wyklucza zadania z zakresu działań śledczo-operacyjne-prowokacyjno-perwersyjnym(to żart). Nawet gdyby próbować użyć takiego szpagatu dla rozwalenia za jednym zamachem i NIK i CBA to pomylenie funkcji kontrolnych ze służbą operacyjną ni jak się nie broni. Cel nie może uświecać środków. Pozdrawiam.

  25. „W Radzie Nadzorczej też można działać jak lobbysta”. Czy Pani aby na pewno rozumie znaczenie terminu „lobbysta”? Jeżeli decyzja jest w mocy danego organu – w tym wypadku Rady Nadzorczej – to lobbystą może być ktoś s p o z a tego organu. Jego członek jest w s p ó ł d e c y d e n t e m.

    Więc: „lobbysta” – człowiek z zewnątrz (z „lobby” czyli korytarza) a nie z wewnątrz.

    Poseł nie może być lobbystą w sprawie ustawy. Członek Rady Nadzorczej nie jest lobbystą w sprawie odwołania członka zarządu. Papież nie jest lobbystą przy powołaniu biskupa. Prezydent nie jest lobbystą przy podejmowaniu decyzji o wecie. Rozumie już Pani?

  26. „jeżeli miał takie złe (kwalifikacje), to po co go rada wybierała?.

    Boże, Pani Redaktor. Wiosenne zmęczenie? Jak go Rada wybierała to na niego stawiała. A odwoływała jak się nie sprawdził. Tak to jest z menedżerami w firmach na całym świecie. Kwalifikacje pokazuje się w działaniu. Najpierw jest kredyt zaufania. Dlatego istnieje instytucja odwołania i nic nigdy nie jest wykute w kamieniu na wieczność. Nie słyszała Pani o tym?

  27. Wodnik 53! Gorąco popieram koncepcję scentralizowania i sprowadzenia do roli usługi czynności operacyjnych dla wszystkich służb przeprowadzanych przez wyspecjalizowaną jednostkę (organ) pozdrawiam

  28. Ustawa Demokratów wyląduje w koszu i Demokraci dobrze o tym wiedzą. Żeby to było najmądrzejsze, nie przejdzie, bo zgłoszone z pozycji niesłusznych. A w ogóle to CBA powinno być rozwiązane.
    Co do Palikota zgadzam się z Panią. Co do Marcinkiewicza – nie. Dawno przekroczył granicę śmieszności. Ciężko na to pracował. Dzisiaj on sam nie wie, kim jest czy chce być. Jego popularność w sondażach wystawia nam, sondowanym, jak najgorsze świadectwo.

  29. Palikota broniłem jak lew na str. red. Passenta. CBA nie będę bronił wcale, od początku była to niepotrzebna, źle zorganizowana instytucja, pozbawiona w dodatku fachowego kierownictwa. Nie znaczy to wcale, że pochwalam łapownictwo. Równie dobrze można sobie wyobrazić odpowiedni pion w innej służbie specjalnej lub nawet w instytucjach skarbowych. Przekonanie o możliwości wygrania walki z korupcją przy pomocy uzbrojonych mięśniaków jest równie mądre jak twórcy i szefowie CBA.
    Jestem pełen podziwu dla prof. Widackiego za stworzenie projektu ustawy, jako stary malkontent obawiam się, że Sejm ją po swojemu „poprawi” a dotychczasowi pracownicy CBA twórczo zinterpretują.
    Instytucja wymaga albo szybkiej naprawy, albo rozwiązania. Ostatnie dziennikarskie doniesienia o wpółpracy z FBI, o ile są prawdziwe tylko potwierdzają diagnozę. Pozostanie to tajemnicą PO, dlaczego Pan Premier tego nie robi, pozostawiajac na garnuszku podatników grono nieudaczników z „jajarzem” na czele. l

  30. Palikot mowi glosno o tym ,o czym szepca poslowie w kuluarach.Ot i co.

  31. Pani Redaktor !
    Niejako w uzupełnieniu mego poprzedniego postu (z dn.29.05.08 h:13.12.) pragnę dodać – po obejrzeniu dyskusji między pp.posłami Wassermanem i Zemke, wczoraj w TVN 24, w materii „FBI/CBA & const.” – iż ta właśnie dyskusja i kompromitacja państwa (NASZEGO !!!), spec.służb, wym.sprawiedliwośći i wszystkich tzw. „organów ścigania” w tym przedmiocie jeszcze raz potwiedza mą tezę, iż te „gadżety” (tech.operacyjna) trzeba wreszcie „schować” i dotęp do nich maksymalnie ograniczyć. Im mniej ludzi – chodzi oczywiście o ludzi nieodpowiedzialnych, nawiedzonych, mitomanów plecących wokoło „co bądź”, robiących za Bondów, Rambo i „Świętych” należy od tych spraw jak najszybciej „odstawić”……A im mniej osobników i osobniczek ma dostęp do tego typu tajemnic (służbowych państwowych) tym lepiej i łatwiej jest nad tym zapanować i ewentualnie dojść do sprawcy „przecieku” (i go surowo, zgodnie z prawem , ukarać).
    Co do meritum „współpracy” FBI i CBA – które spec. służby zechcą wspólpracować z takim „groteskowym” państewkiem, kto będzie chciał wymieniać inforamacje, udzielać rad, pokazywac się w „towarzystwie” takich funkcjonariuszy: po niezwykle szkodliwej likwidacji WSI przez p.Macierewicza, formie jej przeprowadzenia i osławionym „raporcie” + „aneksie” następny pasztet z tej samej półki …. szkoda gadać !!!!).
    Pozdrawiam serdecznie, choc smutno mi……
    WODNIK53

  32. Do „pavlovica” z 23.05 późno w nocy: to, że znasz etymologię słowa:”lobbysta” oraz, że znasz procedury odwołań i wyborów do rad nadzorczych (ja też znam,a się nie chwalę) nie upoważnia cię do chamstwa i sztubackich pouczeń wobec gospodarza; możesz się sprzeczać, ale nie pouczać, bo tak robią przeważnie ci „wykładowcy”, co są o jedną lekcję do przodu od „słuchacza”, czyli są to dupki.

  33. A ja troche z innej beczki. Dzis rano przeczytalem na wielu portalach internetowych ze NBP poniosl w ciagu ostatniego roku gigantyczna strate na swojej dzialanosci operacyjnej w wysokosci 6.8 mld zlotych. Pan Skrzypek tlumaczy to spadkiem wartosci EUR i USD wzgledem naszej zlotowki. Ale pamietam, ze pod prezesura Balcerowicza obce waluty rowniez tracily do zlotowki. Mimo wszystko NBP zarabial duze pieniadze, z ktorych zawsze okolo ponad miliarda zlotych trafialo do budzetu panstwa.
    To okropne, ze na tak odpowiedzialne stanowisko Prezydent RP mianowal czlowieka, ktory nie ma zadnego doswiadczenia w kierowaniu duza instytucja finansowa. Czlowieka, ktory nie wie jak funkcjonuje miedzynarodowy rynek finansowy. Wscieklosc mnie ogarnia, kiedy pomysle jak wiele miliardow zlotych zostalo zmarnowanych przez indolencje jednego czlowieka. Przez czlowieka, za ktorego wielu jego wspolpracownikow sie wstydzi. Pozdrawiam

  34. Ciekaw jestem dlaczego ktos wpadl na taki pomysl dopiero teraz? Wydawaloby sie, ze skoro oczekujemy pewnych predyspozycji psychofizycznych od agentow (bo tak oni sa chyba nazywani), to tym bardziej powinnismy wymagac tego od szefow. Sam zapal rewolucyjny nie wystarczy. Ja rozumiem ze pan Kaminski jest czlowiekiem pracowitym (szczegolnie wydaje sie pobudzac jego pracowitosc trwajaca kampania wyborcza), ale i sam wielki wzor wszelkej masci czekistow Krwawy Feliks zwykl powtarzac przy kazdej okazji, ze nie oszczedzal sie nigdy. Co Feliks osiagnal – pamietamy.
    Jednak najwazniejsze powinno byc wyrazne oddzielenie tej sluzby od polityki (czego dowodem bylo zaangazowanie sie jej wyraznie po jednej stronie sceny politycznej). Powinno sie znowelizowac przepisy ustawy tak aby kandydatow mozna bylo wylaniac w drodze konkursu zblizonego do tego, ktory mial byc przeprowadzany w przypadku kandydatow do zajmowania kluczowych stanowisk w sluzbie cywilnej. To przynajmniej odsialoby rewolucjonistow wyrozniajacych sie li tylko oddaniem (znanych jako towarzyszy BMW). Badania psychofizyczne powinny byc tylko dodatkiem do tego procesu – niemniej jednak dodatkiem, ktorego brak dyskwalifikuje. Wszelkie manie przesladowcze itp przypadlosci powinny eliminowac kandydata.
    Ponadto ciagle nie bardzo rozumiem cel dla ktorego powolano ta nowa, superkosztowna sluzbe. Czy nie lepiej byloby dofinansowac departamenty przestepczosci gospodarczej policji, ABW czy inne juz istniejace sluzby (ze skarbowymi na czle)? Czy powolanie nowej, upolitycznionej od dnia powolania, agencji gwarantuje nam cokolwiek oprocz wydatkow i okazjonalnych igrzysk dla „ciemnego ludu” (jak to raczyl nas okreslic p. Kurski bodajze)? Po poczatkowym okresie dzialalnosci CBA mozemy juz pokusic sie o podsumowanie: wydatki (pensje, zakup sprzetu, nieruchomosci zajmowane przez sluzbe, koszt dzialan) i zyski (liczba prowadzonych, rozpoczetych i zakonczonych spraw). Sprawdzmy na Boga czy nie wywalamy pieniedzy podatnikow w bloto, tylko po to by pan Temistokles Brodowski mogl popisac sie elokwencja przed kamerami TV!
    I jedna uwaga osobista (mozna sie zgodzic ze mna lub nie) cala sluzba i jej szef naprawde bardzo zle mi sie kojarza. Zwlaszcza w kontekscie kompromitacji (nie tylko Biura ale i ex-ministra sprawiedliwosci) w sprawie doktora G.Przeciez niejasne zasady dzialania i przede wszystkim dyspozycyjnosc polityczna tak naprawde ze zwalczaniem korupcji nie maja nic wspolnego… Wszak ustawa o CBA stanowi ze przedmiotem zainteresowania Biura sa dzialania przestepcze, w ktorych Skarb Panstwa narazony jest na straty w znacznej wysokosci. Ta znaczna wysokosc precyzuje KK – jest to 200krotnosc najnizszych zarobkow. Czy wiec dr. G dostawal piora ze zlota (kupowane w Harrodsie np), ktore winny byc przekazane na rzecz skarbu panstwa? Czy jego dzialalnosc spowodowala szkody w takiej wysokosci? Gdzie byly wiec organy nadzorcze szpitala? A moze Minister-Niszczarka chcial koniecznie pozadnie nastraszyc kardiochirurgow w Polsce, mszczac sie poniekad za nieskuteczna, jego zdaniem kuracje ojca? Naprawde kojarzy mi sie to z metodami czysto stalinowskimi… tam tez byly spiski lekarzy w ktorych wyjasnienie zaangazowane byly „odpowiednie” sluzby… Konczylo sie to duzo gorzej dla uwiklanych w sprawe lekarzy, nieniej jednak i tak nie chcialbym byc w skorze dr. G.

  35. Cały czas dręczy mnie pytanie które w całej sprawie Sawickiej i Leppera zdaje się być podstawowe; Czy istniały uzasadnione ( tj uwiarygodnione) przesłanki dotyczące korupcji które byłyby przesłanką do rozpoczęcia działań operacyjnych? I drugie; Jak długo można ustalać podstawowe rzeczy i jak długo ciągnąć śledztwa? Czy wszystko można robić w nieskończoność tak że już nikt nie pamięta o co na początku chodziło? Bo jeśli nie było powodu do podjęcia działań operacyjnych(poza politycznymi) to żadne zebrane przy bezprawnej akcji dowody nie mają najmiejszego znaczenia. A ta owocna współpraca między CBA a FBI jest śmieszna dużo bardziej niż Marcinkiewicz i pozwala mieć wątpliwości po co nam wogóle te tajne służby nie lepiej je przerzucić do penetracji i inwentaryzacji biedy, głodnych dzieci i patologii społecznych w celu zapobiegania maltretowaniu dzieci i nie tylko. Będzie i taniej i pożyteczniej a współpracować z organizacjami np Szwecji gdzie system rozpoznawania patologi jest niezwykle rozwinięty na pewno się przyda.Pozdrawiam

  36. Manna z dn. 30.05.08 h: 15.29.
    Uderzasz w samo sedno tych spraw – nikomu widać nie zależy na ich wyjaśnieniu. Bo co innego jest zwalczać „korupcję” i karczować nieprawidłowości, a zupełnie czymś innym jest „podżeganie” do przestępstwa czy wręcz je kreować. I zupełnie czymś innym są prowokacje w świecie mafijnych środowisk, bandyckich powiązań i struktur, a czymś zupełnie innym jest stosowanie takich właśnie metod w świecie polityki, wielkiego biznesu itp. (zwłaszcza wobec przeciwników politycznych czy na polityczne zamowienie). I mieszanie do tego struktur państwa……(chodzi o niecność celów).
    I chciałbym uzyskać informację kiedy CBA dostało – dokładnie (bo to o to chodzi) informację o np. odrolnieniu przez ówczesnego vice-premiera Andrzeja L. i łapówki jaką miał zainkasowac w tej mierze, a kiedy „zastosowano” w tej sprawie „technikę operacyjną” (tzn. o zatwierdzenie jej stosowania przez właściwy organ). Jest to niesłychanie istotne dla tej właśnie sprawy.
    Pozdrowienia dla >manny< z Wrocławia.
    WODNIK53

  37. Znikają powoli bariery jakie Kaczory nieudolnie próbowały stawiać doborowemu towarzystwu III RP. Służby specjalne niemal odzyskane w całości, polowanie na komisję weryfikacyjną WSI trwa, kolejna ustawa medialna w drodze, w agencjach i funduszach zasiadają już małżonkowie posłów PO i PSL, historykom IPN ktoś przypadkowo niszczy samochody, a nieprawomyślnym dziennikarzom obmacuje klejnoty. Na dodatek Walter z Wejchertem przygotowali już kilkanaście kanałów pod państwowe licencje w ramach cyfryzacji. Słowem, fachowcy wracają w każdej z możliwych dziedzin. Nawet Krauze wrócił do kraju i wraz z kolegami czeka na przetargi związane z Euro 2012.

    No właśnie, przetargi… W ich wygrywaniu, a także prowadzeniu innych ważnych interesów w polskim raczkującym kapitalizmie przeszkadza nadal CBA. Z tego też powodu należy tę służbę ubezskutecznić, tak by osiągnęła efektywność w ściganiu korupcji na poziomie zbliżonym do prokuratury z jej najlepszych czasów, gdy jej elitę tworzyli przywracani właśnie do łask śledczy w sprawie Olewnika. Do takiego przedsięwzięcia potrzebna będzie odpowiednia „atmosfera medialna” (tą zajmują się gazety i telewizje kanonizujące doktora G. i torpedujące każdy przejaw skutecznej działalności CBA, nawet gdy działania biura afirmuje FBI). Konieczna jest też odpowiednia „wola polityczna”, a ta zdaje się być przesądzona, skoro posłanka Pitera nazwała Mariusza Kamińskiego „przestępcą” a Donald Tusk raczył stwierdzić, że „generał Kiszczak mógłby się od niego uczyć”. Wreszcie, przyda się jakiś autorytet, który swoją osobą firmował będzie tę jakże przez wszystkich pożądaną „reformę”.

    Poseł Widacki to były minister w rządzie uberautorytetu Tadeusza Mazowieckiego, dodatkowo przeciwnik lustracji oraz sygnatariusz listów otwartych w obronie innych autorytetów i zasad przez nie stanowionych. Poseł ów znany jest także z tego, że posiada znajomości w świecie mafiozów oraz ręczy za biegłych sądowych tuszujących polityczne morderstwa, a na ekspertów sejmowych zatrudnia oficerów SB. Słowem, spełnia wszystkie kryteria dla autorytetu moralnego III RP. I właśnie ten autorytet przygotował projekt ustawy „reformującej” CBA. Zanim jednak powiemy na czym polegać ma ta „reforma”, zwrócę tylko uwagę, kto – a to wiele wyjaśnia – jest nią najbardziej zachwycony.

    Chodzi o „Politykę” i Janinę Paradowską, która w jednym z ostatnich tekstów wymienia wszystkie zalety inicjatywy posła Widackiego. Podejmę się teraz skrótowej analizy owych zalet, w oparciu o tekst z „Polityki”. A to dlatego, że nie ma w Polsce gazety, która precyzyjniej potrafiłaby określić oczekiwania salonu względem władz. Paradowska – spijając zaklęcia z ust Widackiego, który prezentował swoje dzieło na konferencji prasowej – pisze, że projekt :

    Podporządkowuje CBA ministrowi spraw wewnętrznych (premier powołuje szefa na wniosek ministra spraw wewnętrznych), a więc obniża tę kuriozalnie wysoką rangę, jaką PiS mu nadał i ustawia go w tej samej pozycji, jaką zajmują szefowie Policji, Straży Granicznej czy innych służb.
    Podporządkowanie CBA władzy politycznej według Paradowskiej jest „obniżeniem kuriozalnie wysokiej rangi” tej służby. Nie wiem, czy pani Paradowska rozumie o czym pisze, bo – zdaje się – myli wysokość rangi jakiejś instytucji z jej usytuowaniem względem innych instytucji. Otóż CBA nie jest ani wysoko ani nisko w hierarchii władzy wykonawczej, nie jest żadnym jej segmentem, tylko znajduje się poza tą hierarchią, co daje jej niezależność gwarantowaną m.in. poprzez nieodwołalność jego szefa. A zatem sugerowanie, że CBA stoi wyżej w hierarchii administracyjnej od Policji czy innych służb jest oczywistym przekłamaniem. Paradowskiej podoba się pomysł wstawienia CBA do tej hierarchii, a zatem uzależnienia go od każdoczesnego rządu. Na marginesie dodam, że co do politycznego nadzoru SLD może liczyć na Platformę, albowiem Julia Pitera w RMF powiedziała: „jeżeli by miało być tak umocowane, jak jest umocowane ABW, to musiało by być pod ministerstwem, może pod resortem sprawiedliwości.” Ministerstwo spraw wewnętrznych, czy sprawiedliwości – w praktyce to bez znaczenia, więc jakaś forma kompromisu na pewno będzie miała miejsce, o czym świadczą wiele mówiące nagłówki gazet, jak ten z Polityki: „Widacki odrobił zadanie za Piterę”.

    Ale wróćmy do Paradowskiej, która pisze, że podporządkowanie CBA rządowi
    Nie tylko oddala premiera od bezpośredniego nadzoru nad służbą (jak się wydaje, premier Tusk ma dotychczas bardzo ograniczony wgląd w to, co robi CBA), ale i wymusza współpracę CBA z innymi z innymi służbami, w miejsce dotychczasowej rywalizacji.
    Zaiste, interesujący pogląd: fakt, iż premier będzie powoływać szefa CBA bezpośrednio… oddala go od nadzoru nad nim. Dla jasności przypomnę, że wedle aktualnie obowiązującej ustawy to premier powołuje (po zasięgnięciu wymaganych opinii innych urzędów) szefa CBA, tym niemniej jego nadzór jest istotnie ograniczony poprzez zasadę nieodwoływalności, od której jest bardzo mało wyjątków. Platforma nawet nie kryła się z tym (i temu miał służyć słynny „raport” Pitery) że podstawowym problemem z Biurem jest możliwość usunięcia jego szefa i – co za tym idzie – zrobienia personalnej czystki. Teraz ma się to zmienić przez… „oddalenie nadzoru” od CBA i”podporządkowanie go MSWiA”, który z kolei jest podporządkowany… premierowi. Tak wygląda „oddalanie nadzoru od premiera”, że w rezultacie nadzór ten jest większy a nie mniejszy, bo oznacza „podporządkowanie”.
    Ogranicza się rolę CBA do zwalczania korupcji, aby jego kompetencje nie zachodziły na kompetencje innych, na przykład ABW, która od dawna ma za zadanie ochronę ekonomicznych interesów państwa, a potem z rozpędu wpisano to samo do zadań CBA, gdyż wpisywano wszystko, czego Mariusz Kamiński sobie zażyczył.
    Nie wierzę, że aktywna agitatorka (post)komunistyczna nie wie, że przestępczość, zwłaszcza urzędnicza i ta zorganizowana, to nie jest zbiór zatomizowanych stanów faktycznych, które można podciągnąć pod odrębne paragrafy, tylko zawiła sieć przeplatających się wzajemnie osób, powiązań i czynów. Z tego powodu kompetencje wszystkich służb zachodzą na siebie. Tak było, jest i będzie. Wyobraźmy sobie ściganie przemytu kradzionych towarów z terenu Polski i brak w tej sytuacji zachodzenia na siebie kompetencji prokuratury i Służby Celnej? Pani Paradowska chyba sobie to wyobraża, albo przynajmniej tak udaje.
    Wedle projektu ustanawia się sądową kontrolę nad postępowaniami prowadzonym przez CBA.
    Sądowa kontrola nad postępowaniami CBA już istnieje. I nie za bardzo wiadomo co z merytorycznego punktu widzenia miałby oznaczać ten pomysł. Bo co do intencji nie powinno być większych wątpliwości. Zacieśnienie sądowej kontroli ma być prawdopodobnie kolejnym krokiem w celu przekształcenia CBA w wydział prokuratury, ewentualnie uczynienia go bliźniaczą służbą tak w nadzorze jak i kompetencjach w stosunku do CBŚ i ABW.

    Z lektury owego artykułu wynika, że tak naprawdę chodzi o to, by podporządkować CBA politykom, tak jak to ma miejsce – formalnie bądź nie – w przypadku wszystkich innych służb. Jeszcze niedawno ta sama gazeta twierdziła, że CBA jest niepotrzebne, bo korupcją może doskonale zajmować się prokuratura, ABW i CBŚ. Teraz Paradowska pieje z zachwytu nad projektem upodobnienia CBA do tych właśnie służb. Czyżby więc układ postanowił dostosować rzeczywistość do własnych zaklęć sprzed dwóch lat i uczynić CBA niepotrzebnym, by w końcu zlikwidować? Wszak skoro dostaniemy kolejną służbę, która nic nie robi by zwalczać korupcję, to – w ramach taniego państwa – będzie trzeba ją zlikwidować. Od „nic nie robienia” mamy przecież prokuraturę.

    Takiego scenariusza nie można wykluczyć, choć znacznie prostsze będzie nie formalne i oficjalne, a praktyczne zlikwidowanie CBA, czyli przeforsowanie ustawy dającej możliwość odwołania Kamińskiego i podporządkowanie tej służby politykom.

  38. Manna,
    „Kontrola organow panstwowych … z punktu widzenia legalnosci … ” – czyz to nie jest glowna forma walki z korupcja? Oczywiscie sledczo-operacyjne nalezy zostawic w pionie MSW, ale walka z korupcja to bardzo szeroki front, Kojaki sa ostatecznoscia. Palikot w komisji od przepisow, bo korupcja zaczyna sie tam gdzie przepisy sa zle, albo niepotrzebne. Gdy sie to oczysci, mozna sobie sledzic i prowokowac. Inaczej to jest ciuciubabka. Pozdrawiam.

  39. Wodnik53! Wrocław to piękne miasto z duszą. Pozdrowienia z mojego miejsca na ziemi z Warszawy. A co z tą Polską? Manna

  40. Marian Gwiazdor! Porusza mnie twoje postrzeganie roli i służb Państwa. Nadrzędności środków nad celami a wogóle dlaczego i po co społeczność potrzebuje Państwa. Nie wiem jak Ci to wytłumaczyć dlaczego moim zdaniem w generaliach wogóle nie masz racji. Zmarnowane szanse i prostacko powiem pieniądze w skali kraju z powodu niekompetencji strachu przed podejmowaniem decyzji(mający swoje zródła w zaprzeczaniu zasadności zasadnych decyzji), ograniczaniem administracyjnym inicjatywy spolecznej i każdej innej przynosi nieproporcjonalne straty do całej tej korupcji będącej w zsięgu CBA i innych służb. A te ogromne przepływy kapitału, wpływów ponad europejskie są nawet nie odczytywane wiec też niezrozumiane.Służb mamy za dużo głównie zajmjących się walką ze sobą Stosując spektakularne akcje bez finałów sądowych udawadniając w celu udowodnienia swojego istnienia.Nawet po ostatnich kompromitacjach i braku zakończonia, wyrokami w głośnych sprawach, wydają się zbędne. Nie taniej kupować „produkty” od obcych służb tych bez liku wszelkiej maści z racji na nasze położenie a przy okazji będzie można się z nimi zaprzyjaznić (z FBI już się udało) a potem współpracę trzeba rozwijać.Pozdrawiam

  41. U mnie rozpisuję się na temat ustawy o metropoliach szerzej, tu tylko wstępnie zastanawiam się nad sensem wprowadzania tego rodzaju ustawy. Związek międzygminny z ustawy o samorządzie gminnym załatwia te same problemy. To po co nowa ustawa?

  42. Pavlovic

    Lobbing (zgodnie z definicją/etymologią) nie oznacza, że ma go prowadzić człowiek z zewnatrz (z lobby), tylko że ma go prowadzić W LOBBY, czyli w kuluarach. Lobbing to działanie zakulisowe, a nie działanie przez „zakulisowca”. Zatem poseł jak najbardziej może być lobbystą w sprawie ustawy, członek RN w sprawie odwołania, itd. Rozumie już Pan?

    Pozdrawiam,
    Dust

  43. Pani Redaktor! Właśnie dowiedziałem się ze Superstacji, że jest Pani przeciwko odebraniu immunitetu posłowi Dornowi. Przy okazji podano wypowiedzi innych komentatorów, że to dobrze się stało, bo poseł – choćby ostro – może się wypowiadać o przeciwnikach politycznych. Przecież gdyby pan Dorn stracił immunitet to nie poszedłby do więzienia! Po prostu odpowiadałby za swoje lekko rzucane inwektywy i oskarżenia. Gdyby za to został skazany (też przecież nie na więzienie!), to może politycy oduczyliby się trochę chamstwa i rzucania niczym nie ograniczonych inwektyw. Dotychczas tłumaczyli się, że to „walka polityczna”. Czas chyba żeby skorygowali swoje rozumienie takich pojęć.

  44. Pani Redaktor, że Passent trochę zabazgrał Palikota to jeszcze nie nowina. Nowiną jest to, że Palikota niedelikatnym zachowaniem nie poczuł się dotknięty zwykle bardzo uważny Szostkiewicz! 😀
    Szostkiewicz zajmujący twardsze stanowisko niż Passent! Pani Redaktor! Rewelacja!

    Co do rozwiązania prof. Widackiego – rzeczywiście bardzo ujmujące. Fajnie, bo utarł nosa Krwawej Julce (której oddelegowanie na front CBA zaczyna wyglądać na umiejętną pacyfikację konkurencji wewnątrzpartyjnej przez Tuska). Bardzo byłem ciekawy jak Julia Pitera zamieni swoją zajadłą krytykę na konkrety. Na razie nie zamienia, takie życie.

    Wracając do odsunięcia Pitery od władzy. Zgodziłbym się w tym miejscu z interpretacjami Migalskiego, który często ironizuje na temat ‚ofensywy miłości’ Donalda Tuska. Tak, i owszem, jeśli ktoś uważa jeszcze, że Tusk jest miękkim graczem może sporo przelicytować. Ja tego (broń Boże) nie traktuję jako wady DT. Nadmiar kombinatorstwa chyba w polityce może być zabójczy dla użytkownika, ale cwaniactwo pozwala przeżyć – Srebrny Lis Ludwik Dorn coś na ten temat powie. I tak, nie powinno się zabierać mu immunitetu. Primo: bądźmy poważni i nie uprawiajmy hucpy. Secundo: z czysto pragmatycznego punktu widzenia ewentualny brak Dorna to jednak duże wyjałowienie sceny politycznej. Jarosławowi Kaczyńskiemu pewnie piasek zgrzytał między zębami przy okazji tego głosowania.

    Jeszcze o Migalskim (bo taki modny był, ostatnio jakby go mniej) – wielu komentatorów odbiera go jako zwolennika PiS, głównie z tej racji że nie był zbyt krytyczny (jak twierdzą) wobec polityki Jarosława Kaczyńskiego. Na tyle na ile znam absolwentów Wydziału Nauk Społecznych UŚ nie jest to jednak kwestia ściśle konserwatywnych przekonań, ale pewnego realistycznego stylu myślenia (w sensie teorii polityki czy stosunków międzynarodowych). Gdzieś w kierunku realpolitik, republikanizmu, geopolityki, Clausewitza i Machiavellego. W tym sensie wszystkie ‚miękkie’ środki, soft factors są tylko tłem dla bezlitosnej, zakulisowej rozgrywki w której jak za papieża Aleksandra arszenik sypie się chojnie. Nie jest to mój sposob patrzenia na świat – ród Borgiów lepiej wygląda w historycznym podsumowaniu niż w metrykach przeciętnej długości życia. Tak mi się to nasunęło kiedy Pani napisała o szczecińskiej szkole polityki. 🙂

  45. Ponieważ dużo pisałam o potrzebie objęcia opieką instytucjonalną dzieci i młodzieży to myślałam o kontroli szczepień ,badań okresowych i opiece środowiskowej natomiast propozycja ustawy o zakazie bicia dzieci wydaje mi się pójściem po najproszej nic nie dającej drodze. Mająca zapewnić alibi i uspokojenie sumienia że coś się robi. Bo przecież trudno nie zgodzić się że dzieci bić nie wolno a i tak prawie każdy z nas dostał klapsa i sam go też wymierzył. Rozśmieszyła mnie wczoraj biedna mnister Kopacz która w „gorącej medialnie” sprawie miała do powiedzenia tyle że wydatki na obdukcje będą refundowane. A pani minister może poleciłaby kontrolę systemu szczepień i badań okresowych oraz współpracy z opieką społeczną. Córkę ma dorosłą więc musi pamiętać jak to było za socjalizmu. A po kontroli wystarczy wyciągnąć wnioski one nasuną się same. I może zaoszczędzi się na obdukcjach i na kosztach leczenia oczywiście trochę więcej trzeba będzie wydać na profilaktykę. Na pewno się opłaci. Pozdrawiam

  46. Jak znam życie, PO jednak zacznie pracę de novo, nie bacząc na to, że dostaje od Demokraów prezent, który należy szybko skonsumować, nie oglądac się na własne ambicje.
    Uważny obsereator sceny politycznej i tak juz sobie zakonotował, kto tu dzierży palmę pierwszeństwa. O głosach decyduje jednak większość mniej uważna.

  47. Pani Janino, to swietnie, ze ktos ma odwage poprzec p.Palikota. Jego dzialania sa zawsze z sensem, oby takich wiecej! Szkoda, ze tylko jeden Palikot w sejmie. Co do Marcinkiewicza, to dla mnie pajac i nie warto sie nim zajmowac, powinien wrocic do zawodu nauczyciela i nie zawracac glowy swoja osoba. Moglby tez zastartowac w Tancu z Gwiazdami czy czyms podobnym… Pozdrawiam

  48. Pani Redaktor! No i wygrał Napieralski.Poświęciliśmy na Pani blogu wiele myśli przyszłości lewicy(dla mnie nawet z takim skutkiem że wzieła mnie Pani za wyborcę SLD, choć przyznam że chcę mieć alternatywę dlatego sama chciałam żeby wygrała Piekarska). To chyba trzeba podsumować. Myślę że SLD idąc zgodnie z wolą „dołow” i stawiając na w jakimś sensie na „godnośc” tj. walkę o nią wspierana przez lustracyjną politykę PiS akceptowaną przez PO bazę twardą jak skała na poziomie ok.-10% ma. Oczywiście w tej logice dla uważanego za zdrajcę Borowskiego miejsca nie ma. Myślę że Demokraci są o niebo bardziej akceptowani.Program jest miej istotny bo możliwość szerszego zaistnienia na scenie politycznej zależy nie od programu tylko od błędów i spadku poparcia PO. Oczywiście poza podkreślanim świeckości.Czyli utrzymanie i skonsolidowanie twardego elektoratu na dziś zjazd SLD uznał za priorytet. Będą więc czekać na swój czas który po prawicowym odchyle na pewno przyjdzie. A jednak mi żal że nie wygrała Piekarska i chodz jeszcze o niej usłyszymy to nie wiadomo czy zachowa jeszcze tą świeżość.Ukłony

  49. Szanowni Blogowicze,
    Na badania psychiatryczne, to trzeba wysłać obywateli, którzy, co jakiś czas, chadzają do lokali wyborczych i głosują zgodnie z medialnymi trendami na ludzi, którzy ten bajzel w służbach tworzą.
    Bo ludzi, ktrórzy nie widzą ścisłego związku pomiędzy swoim życiem, a kondycją własnego państwa, związku na tyle ścisłego, by się zaangażować, należy uznać za mentalnie i intelekualnie niedorozwiniętych.
    Ten poziom bierności wobec własnego środowiska i życia zbiorowego, charakterystyczny dla Polaków jest po prostu patologiczny.
    Uczciwi Polacy zajmują się swoim życiem, pracą zawodową, a sferę publiczną zostawiają chuliganom lub ignorantom. To powoduje, że uczciwi Polacy zbrzydzeni polityką, z własnym państwem nie chcą mieć nic współnego. I w świętym zniechęceniu tolerują rządy idiotów bądż cyników.
    To, z kolei, ułatwia kariery osobnikom aspołecznym i antypaństwowym, w rodzaju Antka Demolki. I koło się zamyka.
    Być może psychiatra jest potrzebny, ale cnót obywatelskich to on nikomu nie wpoi. Dopóki jedynym, marnym z resztą, spoiwem życia ziorowego pozostanie katolicyzm i interes Watykanu, a amoralny familiaryzm najważniejszą społeczną cnotą, to żaden lekarski specjalista nam nie pomoże.
    Dziwi mnie natomiast, iz nasza gospodyni ” z pewna taką niesmiałością”, bo dopiero w ostatnim akapicie, komunikuje nam – według mnie – odkrywczo, że rząd Tuska ma filozofię rządzenia. Ho,ho! I kto by się tego spodziewał! Nawet, jesli to tylko filozofia drobnych kroków, to jednak filozofia. A ja się pytam: co dla mnie wynika z informacji, że rząd zasuwa drobnym ściegiem, jeżeli nadal nie wiem… w jakim kierunku?

    Bartek,
    Ładne to Twoje określenie „Krwawa Julka”. Niepotrzenie tylko zawężasz jej kompetencje. Pierwsze kilka miesięcy poswięciła przecież na pacyfikowanie Pawlaka. Posunęła się nawet do liczenia jego alimentów i wydała ryk oburzenia z powodu nagłego zubożenia wicepremiera.
    „Zadziwiające, nieprawdaż?”
    Tak, miłość oferowana nam przez DT z czułoscią niewiele ma wspólnego. To raczej hard porno, z odcieniem sadomaso. No cóż, od jakiegoś czasu nieszczęścia w Polsce chodzą parami. A para „kocham cię” -Tusk i „zniszczę Cię” -Schetyna, są powyższej tezy koronnym dowodem.

    Pozdrowienia dla wszystkich, magrud

    Manna,
    Ty masz z tą korupcją rację! Łapówkarstwo, to tylko jedna z form przestępstw urzędniczych i wcale nie najgrożniejsza. O wiele grożniejsze są skutkti tej obłąkańczej i kłamliwej antykorupcyjnej krucjaty.
    Pomysłami zaś Donka i Ewuni od zdrowia się nie przejmuj. I tak nic z nich nie będzie. Cała kasa pójdzie teraz na handel szpitalnymi długami, które ten rząd swoimi ” uszczelniającymi” decyzjami znaczaco powiększył.

  50. Pani Redaktor, Passent już zmienił trochę swoją opinię o Palikocie. W tym celu zszedł nawet na blog w swojej wypowiedzi. To mądry człowiek jest.
    Szanowna Pani Magrud, nadal potrzymuję swój zachwyt i określenie, że jest Pani Wielka! Magnus Magrud, albo w skrócie MM, żeby było mnie do klikania.
    Siedząc w otoczeniu szalejącej wiosennej przyrody, bez żadnych kabli i drucików pozwolę się sobie powtórzyć, że najgorsze z rządami Platformy jest to, że nie można im nic złego zarzucić.
    Uderzasz w ścianę, a tu WATA!
    Miękko jakoś i przytulnie.
    Bo przecież Platforma nas kocha!

    Przyjęli bardzo sprytną strategię.
    W zasadzie niczego, poza odsunięciem od władzy PiS, nam nie obiecywali.
    Zatem nic nie muszą już robić.
    Nic nie robiąc – nie popełnią żadnych błędów.
    Zatem, danego słowa, że nic nie obiecywali ? dotrzymają!

    Użyję jednego z określeń coraz bardziej zapominanego Jarosława K. IMPOSYBILIZM.
    Imposybilizm oraz OBŁOMOWSZYZNA u rządzących jako metoda rządzenia, lub Obłomow i imposybilizm – kolejność dowolna.
    Na całe szczęście MAMY SIEĆ i żadne zniszczę cię Schetynów nam nie straszne. To ich straszenie przy nic nie robieniu i tolerowaniu nikczemności występków kolegów z PiS, jest przestarzałe i nieskuteczne.
    Jak ruszą jesienią protesty ludzi, którym inflacja zje istotną część dochodów i posiadanego kapitaliku, a od czerwca 2007 już poleciało tego sporo w bankowy kosmos, to rządzący się pogubią i wpadną w panikę.
    Na początku zimy mogą dołączyć kolejarze i górnicy, wiadomo – węgiel trzeba dowieźć i wydobyć.
    Nawet potrojenie uposażeń w Policji nic nie pomoże.
    Schetyna może sobie niszczyć co najwyżej dokumenty niszczarką.
    I tyle ci z PO są warci. Tyle co to, co opuszcza niszczarkę.

    Wiosenne, gorące pozdrowienia dla

  51. Wiosenne, gorące pozdrowienia dla Wszystkich blogowiczów.

  52. Smutny dzisiaj dzień dla Pani Paradowskiej. Wygrał Napieralski przeciwko nominatowi Kwaśniewskiego. Rzeczywiście Napiertalski może stać sie polskim Zapatero, czego należu mu życzyć. Pozdowienia dla leicowo myślących blogowiczów.

  53. Magrud, dziękuję za możliwość czytania Twoich komentarzy. Dobrze, że jesteś.

    Pozdrawiam, Teresa

  54. Magrud!
    Mam dokładnie to samo zdanie o polskim społeczeństwie. Dlatego bez względu na wszystko chodzę na wybory i dokonuję świadomych wyborów, widząc ścisły związek między jakością swojego życia a treścią wrzucanej przeze mnie kartki wyborczej.
    Ci, którzy na wybory nie chadzają z powodu niemania wpływu, mają wpływ najbardziej demolujący, co rok 2005 udowodnił bez pudła.

  55. Chciałbym jeszcze raz wrócić do sprawy głosowania nad odebranie immunitetu posłowi L. Dornowi. Trzeba pamiętać, że głosowano dwa wnioski – o pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej i cywilnej:

    http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/wgdruku/443

    http://orka.sejm.gov.pl/proc6.nsf/opisy/444.htm

    Rozumiem, że odpowiedzialność karna „za słowa” to może być dla niektórych posłów zbyt wiele. Ale odmowę uchylenia immunitetu w sprawie cywilnej uważam, że spore nieporozumienie. Powstaje jedno podstawowe pytanie: jakie w takiej sytuacji możliwości dochodzenia swoich praw ma ewentualny poszkodowany (nie chodzi mi o tę konkretną sytuację ale o ogólny problem)? Otóż żadne. W praktyce jedynym wyjściem dla niego jest oczekiwanie na koniec kadencji posła – co w przypadku zawodowych parlamentarzystów może nigdy nie nastąpić.

    A swoją drogą to tłumaczenie L. Dorna, dlaczego się cieszy z wyniku głosowania było również ciekawe:

    http://www.tvn24.pl/-1,1551542,wiadomosc.html

    „gdyby uchylono w takiej sprawie immunitet, to koszt adwokata to jeden do dwóch uposażeń poselskich. Nie stać mnie na to, nawet zakładając wygraną przed sądem”.

    No ale faktycznie – w najnowszym oświadczeniu majątkowym pan poseł w rubryce „zasoby pieniężne” wpisał wyraźnie „nie posiadam”:

    http://orka.sejm.gov.pl/osw6.nsf/($All)/3C87D5663AF61336C125743B005A0DCD/$File/OSW1_065.pdf?OpenElement

  56. Przepraszam,że nie na temat. Pracowałem w jednym z krajów UE. Do tych wszystkich opisów pracy w krajach cywilizowanych niewiele mogę dodać. Bardzo nieprzyjemnie zaskoczyły mnie wszystkie objawy braku solidarności wsród Polaków tam pracujących. Gdybym był wyznawcą spiskowej teorii dziejów to uwierzyłbym prof.Staniszkis, że zryw „Solidarności” przygotowało KGB. Choć raczej na rzeczywistość lat 1980-81 patrzyłem przez różowe okulary. Ale warto było !
    Natomiast jedna sprawa była dotąd rzadko poruszana w relacjach stamtąd. Nie wiedziałem, że Polak stoi na drabinie społecznej o wiele niżej niż TUBYLEC. Nikt nie może wyrzucić TUBYLCA z pracy bez słowa wyjaśnienia. Nikt nie zgłosi do tubylczego urzędu pracy, że poszukuje ładnych TUBYLEK do zrywania pomidorów w wieku do 28 lat. Bedąc obywatelami UE zgadzamy się ( i władze naszej Ojczyzny również) na status obywateli drugiej kategorii.
    Nadrabiając zaległości przeczytałem artykuł M.Janickiego i W.Władyki o polskiej prawicy, szczególnie tej najbardziej krwiożerczej.Jakim cudem autorzy nie chcieli zauważyć , że dla tej części polskiej prawicy idolami są Franco i Pinochet ? Przecież przy każdej okazji manifestują swój żal, że nie mogą skorzystać z ich przykładów.
    Olejniczak był zbyt nijaki, ale nic nie wskazuje, aby Napieralski potrafił lepiej od niego cokolwiek budować.
    Przepraszam i pozdrawiam wszystkich blogowiczów. Jak to miło móc czytać Politykę ! I Przegląd oczywiście.

  57. Wygrał Napieralski i mam mieszane uczucia. Olejniczak zmarnował dla SLD całe cztery lata i praktycznie doprowadził do marginalizacji parlamentarnej lewicy, trzeba go było zmienić jeżeli nie po przegranych wyborach parlamentarnych (i prezydenckich) w 2005, to po wyborach samorządowych w 2006. Z kolei znając osiągnięcia Ślicznego Grzesia ze Szczecina nie mam zbyt wiele złudzeń, zresztą pisałem już o tym na tym blogu. W to, żę Grześ będzie naszym Zapateralskim mocno wątpie, ale cuda czasem się zdarzają.

  58. Magrud,
    znowu ma wyjść na to, że społeczeństwo nie dorosło? Nie rozumie, nie wybiera? Albo złośliwe jakieś bo nie wybiera tych, których wskazują media (może czytać nie umie i ze słuchem coś nie tak?). Choć to ostatnie da się wytłumaczyć, gdyż w wielu wypadkach wystarczy przeczytać nazwiska komentatorów, żeby bez pudła wiedzieć co napisali w komentarzach politycznych.
    Nie dajmy się zwariować. Społeczeństwo jest, jakie jest. Jeżeli różnicę między kandydatami widzi gdzieś na trzecim miejscu po przecinku, to szkoda czasu na wybory. Albo kampanię trzeba prowadzić inaczej, albo wymienić polityków. I przy okazji inteligencję, która jakoś nie umie znaleźć posłuchu w ciemnych i jasnych masach. Żre się we własnym gronie, jest na tyle głupia, że stara się zniszczyć każdy autorytet, każdą ikonę, mówi językiem tak hermetycznym, że sama się nie rozumie. Zachowuje się tak, jakby samiutka była w kraju, doprowadziła do tego, że media dzielą się na tabloidy, prasę partyjną i Politykę.
    Nie dajmy się zwariować. Transformacja jeszcze się nie skończyła, kapitalistów można się dorobić szybciej niż polityków gdyż szkolenie polityka zaczyna się od dziecka, od rodziców. Musimy więc przecierpieć jeszcze z jedno pokolenie. I oczywiście robić wszystko, żeby skrócić ten czas choćby o kilka dni.

  59. Pani Redaktor ! Prof. Widacki rewelacyjny w najnowszym „Przeglądzie”. Tak trzeba walczyć z paranoikami, paszkwilantami, „kaniami” i ich mutantami.

  60. Czytam i słucham komentarze po kongresie SLD. W mediach żałoba, po Olejniczaku. Gdyby człowiek doznał raptownej amnezji to mógłby pomyśleć, że cały świat medialny to serdeczni przyjaciele lewicy w ogóle a SLD i Olejniczaka w szczególności. Tyle „autentycznej” troski i obaw o przyszłość tej partii….
    Nie znam G. Napieralskiego, w przeciwieństwie np. dp Olka 51 ( przy okazji – pozdro) ale gdybym miał oceniać wyniki wyborów w SLD na podstawie tych zakłamanych komentarzy i fałszywego żalu wyrażanego w mediach – to kierowany przekorą musiałbym stwierdzić; panie i panowie żurnaliści i komentatorzy, wasz lament wskazuje na to że wybór Napieralskiego był trafny.
    Śmieszą mnie zarzuty, że m.innymi :
    – Napieralski nie ma charyzmy… Tak jakby W. Olejniczak ją miał przy całej swojej nieokreśloności, braku wyrazu politycznego i niezdecydowaniu;
    – że Napieralski to „aparatczyk” , a przecież sekretarz generalny partii z urzędu jest skazany aby być „aparatczykiem” bo taka jego rola i zadanie –
    praca z aparatem i dla aparatu aby trzymać to całe towarzystwo w garści i w dyscyplinie; od brylowania jest Przewodniczący i szef klubu poselskiego,
    – że Napieralski reprezentuje beton partyjny a argumentem świadczącym o tym ma być jego ojciec, podobno instruktor b.KW PZPR w Szczecinie itd.itp w tym stylu.
    Jestem człowiekiem „zorientowanym” lewicowo ale swoją lewicowość już dawno przestałem utożsamiać z tą czy inną „lewicową” partią polityczną, bo w gruncie rzeczy żadna – poza lewicową retoryką – lewicową nie jest.
    Dlatego też zmiana na fotelu Przewodniczącego SLD obchodzi mnie średnio i nie pasjonuje wcale ale te obłudne żale, tendencyjne analizy i fałszywa troska o przyszłość SLD wprowadza mnie w stan rozbawienia.

  61. PS. „Rozrzuciło” mi wpis tam gdzie mowa o N. jako aparatczyku.
    Przepraszam…..

  62. Olek51 pisze:
    2008-06-02 o godz. 06:47
    Olku 51 dziękuję Ci za ten wpis. Nie ukrywam, że od przeszło 12 godzin na niego czekałem (przeglądając wszystkie blogi, na których się pojawiasz), bo tak jak Ty nie mam zdania na temat polskiego zapeterolalskiego. Bardzo leży mi na sercu los polskiej lewicy. Jak Urban powiedział, niezależnie od osoby przywódcy i tak na SLD będę głosować. Wierzę w to, choć może to irracjonalne, że tylko pod rządami lewicy da sie z Polski i Polaków stworzyć naprawdę europejskie i nowoczesne, socjalne (NIE SOCJALISTYCZNE) państwo. Pozdrawiam Gpspodynię i Ciebie Olku51

  63. Czy Polityka może coś napisze w sprawie pobicia i torturowania przez izraelską Szin Bet palestyńskiego dziennikarza Muhammeda Omera czy też może podkuli ogony podobnie jak inne gazety w ramach poprawności politycznej. W końcu jest on waszym kolegą po fachu więc moze coś napiszecie o tym a może się boicie.

css.php