Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

29.08.2008
piątek

Gdzie ten trzeci?

29 sierpnia 2008, piątek,

Najbardziej dekoracyjnym elementem porozumienia między prezydentem i premierem w sprawie składu delegacji na poniedziałkowe posiedzenie Rady Europejskiej będzie z pewnością „dostawka” dla ministra spraw zagranicznych. Wszystkie delegacje będą dwuosobowe, tak to jest w zwyczaju, ale delegacja polska będzie trzyosobowa i minister znajdzie się „na dostawce” – jak to ujął zastępca szefa kancelarii prezydenta pan Piotr Kownacki, który ciężko pracuje, aby zostać we wrześniu szefem już bez tych skromnych literek p.o. Wydaje się, że to znacznie zwiększy zainteresowanie polską delegacją i miejmy nadzieje, że zwiększy także zainteresowanie zebranych stanowiskiem Polski, które będzie jednoznaczne, ale wyważone. Tak przynajmniej oznajmił premier, a to może oznaczać, że prezydent przedstawi stanowisko wypracowane przez rząd, co samo w sobie będzie już sukcesem Donalda Tuska. Nikt bowiem nikogo nie będzie musiał pilnować, aby przypadkiem nie popadł w jakieś nadmiernie wojenne tony, których Europa, mimo utwardzania swego stanowiska wobec Rosji, najwyraźniej nie chce, nie będzie też żadnej partyzantki (tak prezydent sam określił swoje działania w Gruzji).

Za taki sukces warto zapłacić wpuszczeniem prezydenta na miejsce pierwsze i dostawką dla ministra. Dostawki nie są zresztą takie złe. Sama wielokrotnie z nich w teatrze korzystałam i dają bardzo dużo swobody w poruszaniu się, a także w nawiązywaniu kontaktów. Wepchnięcie w fotele bardzo usztywnia. Ponadto – jak wiadomo – minister Sikorski z chrześcijańską pokorą znosi wszystkie afronty prezydenckiego pałacu, a więc i dostawka nie powinna go zbytnio dotknąć. Będzie miał zresztą do wykonania sporą pracę w kuluarach, gdyż oficjalne przemówienie to dwie, trzy minuty i nie za bardzo jest się o co bić.

W ten sposób premier, ustępując prezydentowi, odpowiedział na ogólne błaganie pod hasłem „porozmawiajcie jak Polak z Polakiem, niech Polska przemówi jednym głosem”. Błaganie było tak intensywne, że już mniej uwagi przywiązywano do treści, jakie mają być wygłoszone, a bardziej do samej idei jedności. Teraz będzie jedność, dodatkowo wymuszona stanem naszej floty powietrznej dla VIP-ów. Wszyscy polecą jednym samolotem, bo najprawdopodobniej tylko ten jeden jest do dyspozycji. Oczywiście jedność na pokaz jest miła, w tym momencie bardzo potrzebna, ale nie powinna nas ona zwieść. Polska ma dwa ośrodki prowadzące dwie różne polityki zagraniczne.

Ciekawe, że prezydent mimo dramatyzmu sytuacji, która każe mu tak ostro walczyć o pierwsze miejsce w Brukseli, nadal nie ratyfikował ostatecznie traktatu z Lizbony. Jeżeli go szybko ratyfikuje – będzie można mówić, że stanowiska obu ośrodków prowadzących politykę zagraniczną zbliżają się. Ale można spokojnie przyjmować zakłady, że nie ratyfikuje i będzie wymuszał metodą faktów dokonanych i awanturami ustępstwa rządu, a rząd będzie ustępował, bo to przecież prezydent i premier nie chce wchodzić w logikę polityki nieustannej awantury.

W tej sytuacji oczywiście przydałby się ten trzeci kandydat do przyszłej prezydentury, który wpuściłby trochę świeżego powietrza w obecny dwugłowy układ. Jednak nadzieja, że się pojawi, jest więcej niż marna. Pokazują to sondaże, do których ostatnio, w okresie wakacyjnym mniejszą przywiązywano wagę. Tymczasem były one bardzo ciekawe. Otóż w kolejnych badaniach SLD znalazł się na granicy progu wyborczego. Można oczywiście uznać, że takie notowania już zdarzały się i w wyborach było lepiej, ale tym razem sygnał jest bardziej natrętny, a ponadto okoliczności są inne. Wtedy SLD starał się jeszcze przedstawiać różne pomysły, na przykład szukał wsparcia u Aleksandra Kwaśniewskiego czy przedstawiał projekt Lewicy i Demokratów. Można uznać, że pomysły były chybione, jak z Kwaśniewskim, który najwyraźniej żadnego zapału, aby do polityki wrócić nie miał, albo ryzykowne, jak koalicja z Demokratami, która jednak miała pewien sens, gdyby była kontynuowana. Rodziły się próby wciągnięcia do polityki różnych środowisk lewicujących, intelektualnych. Były to wszystko świadectwa, że o czymś się myśli, szuka się jakichś dróg, że jest klimat fermentu.

O czym myśli się teraz? Na razie, po nieszczęsnym głosowaniu w sprawie ustawy medialnej, Grzegorz Napieralski skupił się na zapewnianiu w niezliczonych wywiadach, że on nigdy nie wejdzie w koalicję z PiS, co jest mało twórcze. Jest więc w defensywie, bowiem i tak będzie podejrzewany, że weto poparł za stołki w mediach regionalnych, gdzie właśnie szykuje się nowe pisowskie rozdanie. Ponadto jest pełna rozsypka i zapowiedzi projektów integracyjnych, które niczego ożywczego nie wnoszą. Dobrze oczywiście, że sejmowe koła SDPL i Demokratów połączą się, dobrze, że w październiku w Krakowie odbędzie się konferencja, na której Andrzej Celiński z Markiem Balickim będą pracować nad jakimś programem, ale czy to kogoś poruszy? Czy Balicki będzie świeżym liderem? Czy potencjał lidera ma Grzegorz Napieralski, tak biegły w wewnętrznych partyjnych grach? Najwyraźniej nie zrobi już wielkiej lewicowej kariery Wojciech Olejniczak, który swoją szansę zmarnował i być może następnej nie dostanie.

Nie widać więc ani ludzi, ani żadnego sensownego pomysłu. Widać mieszanie w tej samej talii kart i liczenie, że może zdecyduje się na coś Włodzimierz Cimoszewicz. Wprawdzie mało kto w to wierzy, gdyż Cimoszewicz najwyraźniej lubi być politykiem samotnym, ale to jedno nazwisko pojawia się jako nowa oferta. Wydaje się, że skuteczniejszy w tworzeniu nowej lewicowej propozycji byłby już Aleksander Kwaśniewski, gdyby mu się oczywiście chciało chcieć. To jest ciężki czas dla lewicy, gdy jedni liderzy nieuchronnie odchodzą, następnych nie ma, nie ma też przy całym eklektyzmie Platformy i lewicowości socjalnej PiS pomysłu, czym ta lewica powinna być, jak się w politycznym spektrum ulokować – ostro na lewo, czy też nieco bardziej do centrum. I oczywiście, z jakim programem, do kogo adresowanym. Ta lewicowa rozsypka dodatkowo wzmacnia pojedynek PO – PiS, na który skierowane są wszystkie światła. I można odnieść wrażenie, że politycy czy środowiska określające się jako lewicowe patrzą na ten pojedynek z pewną fascynacją i nie wiadomo właściwie dlaczego z utrwalonym przekonaniem, że „oni się wykończą i będzie miejsce dla nas”. Takie miejsce może się wcale nie pojawić, jeżeli nie będzie żadnej oferty. Na razie o ofercie nawet nie słychać.

***

Bardzo dziękuję, że tak szybko i tak licznie wróciliście Państwo do korespondencji na moim blogu. Od razu rozwieję wątpliwości cargo – otóż nie mam dość blogowania, może tylko mam nieco mniej czasu, a także poczucie, iż tematów nowych niewiele i niektóre są już tak zużyte, że nic właściwie nie mogę nowego Państwu podpowiedzieć, choćby jako temat do dyskusji. Dlatego trochę racji ma z Berlina, że mało we mniej po urlopie „pary”. Postaram się, by było więcej. Często zresztą w starych sprawach to Państwo macie o wiele więcej do przekazania.

Tym razem sporo nowych informacji i ocen w stary temat WSI wrzucił nam Krzysztof Polkowski. Cieszę się, że ten wpis wzbudził zainteresowanie, gdyż jest nie tylko ciekawy, ale w ogóle ważny, bowiem wiele wyjaśnia. Ja moje stanowisko w sprawie likwidacji i weryfikacji przedstawiałam już tyle razy, że chyba nikt bywający na tym blogu nie ma wątpliwości, iż uważam, że nie była to żadna organizacja przestępcza, że jej likwidacja była niepotrzebna (nie znam ani jednej sprawy z doniesienia Macierewicza i jego ludzi, sukcesywnie sprawdzam i słyszę, że wszystko prokuratura albo umarza, albo odmawia wszczęcia postępowania). Nie odmawiam żadnemu rządowi prawa do reorganizacji służb specjalnych, bo ma do tego prawo, ale uważam cały proces likwidacji i weryfikacji za skandal pod patronatem prezydenta RP.

To piszę m. in. dla Łukasza, którego wpis oczywiście zauważyłam, i który powtórzył, niestety wiernie, wiele fraz propagandowych Macierewicza o tym, że WSI złapały tylko jednego szpiega. Po prostu nie od tego były i nie takie były ich uprawnienia. Wyjaśniam przy okazji, też odpowiadając na pytanie Łukasza, dlaczego uważam odesłanie przez prezydenta ustawy umożliwiającej zakończenie weryfikacji za wybieg i przeciąganie sprawy. Dlatego, że prezydent miał wszelkie narzędzia, aby zmusić Macierewicza czy Olszewskiego do zakończenia tego procesu w przewidzianym terminie i nawet nie widać było, aby się starał, czyli używał komisji do politycznej gry. Przeczytałam też na stronie kancelarii prezydenta uzasadnienie wniosku do TK. Ciekawa jestem, co Trybunał z nim zrobi, ale nie oceniam go wysoko. Raczej podbudowuje on moje przekonanie, że to gra na zwłokę, co oczywiście jest absolutnie dopuszczalne, ale nie musi mi się podobać. W końcu prezydent powinien czuć się współodpowiedzialny za bezpieczeństwo żołnierzy, na dodatek p.o. szefa jego kancelarii został Piotr Kownacki, były wiceprezes NIK, który dawne WSI często kontrolował i jakoś niczego nie wykrył, raporty były pozytywne. Albo więc NIK działała fatalnie, albo po prostu na polu zwanym WSI stoczono polityczną i ideologiczną bitwę i pora ją kończyć. Pozostanie oczywiście kwestia kompletnej nieodpowiedzialności Macierewicza, do czego nawiązuje wpis Wodnika53.

Czarny. humor rozpoczął nam temat tarczy antyrakietowej. W tej kwestii opinie będą zróżnicowane, chociaż nie mam wątpliwości, że gdyby nie Gruzja, negocjacje by jeszcze trwały, gdyż rząd najwyraźniej (moim zdaniem słusznie) nie miał ochoty na szybkie podpisanie umowy, która – znów moim zdaniem – niczego nam nie zapewnia i dotyczy zdarzeń odległych w czasie i niepewnych. Tu zgadzam się w głosami większości spośród Państwa. Rzeczywiście, w Gruzji też byli amerykańscy konsultanci, był sprzęt i Rosjan to nie powstrzymało. Ale nie wydaje mi się, aby w przypadku Polski porównanie z Gruzją było akurat adekwatne.

Sądzę, że trafny jest wpis Arawarka pytającego, czy tarcza zwiększa nasze bezpieczeństwo? Moim zdaniem nie. Zresztą w ogóle marnie na tej pomocy amerykańskiej wychodzimy. Teraz czytam, że dostajemy samoloty transportowe Herkules z czasów wojny w Wietnamie. Podobno są jeszcze sprawne. Nie rozumiem, dlaczego rząd Tuska uległ prezydentowi, gdyż nawet wydarzenia w Gruzji nie musiały być powodem podpisania. To chyba raczej strach przed szantażem i posądzaniem o brak patriotyzmu. Obecnie każdy, kto ma wątpliwości, ten jest ruskim agentem albo cechuje się wyraźnym brakiem patriotyzmu. To zresztą dość zwyczajny poziom naszych dyskusji.

Przy okazji odpowiem Obserwatorowi, że nie miałam propozycji podpisania apelu w sprawie pana Sumlińskiego, a nawet gdybym miała, to bym nie podpisała. Z reguły takich apeli nie podpisuję, podobnie jak nie wchodzę do żadnych klatek, gdyż nie widzę zagrożenia dla wolności mediów. Ja przynajmniej czuję się swobodnie, zaś towarzystwo, które się pod apelem podpisało, akurat mocno mi nie odpowiada. Każdy dziennikarz, który zbyt ściśle wiąże się ze służbami specjalnymi i pracuje na ich kwitach musi się liczyć z ewentualnymi nieprzyjemnościami. Czasem nawet z wyrokami, na przykład za zniesławienie, gdyż nasze tak zwane dziennikarstwo śledcze zbyt często służy po prostu zniesławianiu i nadmiernemu przywiązywaniu się do jednej partii politycznej, czy wręcz oddaniu się w służbę partii.

Zgadzam się z oceną Waldemara Olimpiady w Pekinie. Mnie też się podobało i oglądałam bez odrazy. Raczej już mój sprzeciw budziła hipokryzja, że oto wszystkie grzechy świata w stosunkach z Chinami, które oczywiście dopuściły się i dopuszczają nadal zbrodni w Tybecie, gdzie byłam i który mnie zauroczył, zrzuca się na barki sportowców i już wszyscy inni będą czyściutcy i wymyci.

Marku Piegusie – sama z zainteresowaniem czekam, co też rząd przedstawi nam jesienią. Nie zgadzam się wprawdzie z opiniami, które pojawiły się w różnych wpisach, że to był rok stracony, ale ta maszyna rozpędzała się zdecydowanie zbyt wolno. Nie zgadzam się również z opiniami, że rząd zajmuje się tylko własnym PR. Zgadzam się z wieloma tezami dr No, ale nie, że nadmiar PR. Nie ma we mnie wiary w jakieś nadzwyczajnej zdolności obecnej ekipy, ale uważam, że jest w niej sporo ciekawych ludzi, interesujący sposób uprawiania polityki (nie wiem, czy skuteczny, to się dopiero okaże) i że w porównaniu z tym, co było – jest znakomicie.

Teraz myślę, że jednak uchwalony będzie ten pakiet zdrowotny, z zainteresowaniem obserwuję działalność ministra finansów, który się nie nadyma z wielkimi reformami, ale chyba robi swoje. Kluczowe jednak będzie – tu zgadzam się Yevaud – rozwiązanie kwestii emerytur. Moje zdanie jest zresztą takie, że gdyby rząd Tuska ten jeden problem rozwiązał, ale kompleksowo, bez ustępstw i z jasnymi kryteriami, to już przejdzie do historii. Inne sprawy wydają mi się mniej ważne, albo zbytnio demonizowane. Sporo jeździłam w okresie urlopu po Polsce południowej i stwierdzam, że dróg buduje się więcej niż przypuszczałam, wszędzie wielkie remonty i przebudowy. Z Warszawy do Krakowa przez Radom, Kielce już prawie droga ekspresowa – brak jednego odcinka, który dość szybko się buduje. Może jestem odosobniona w mojej opinii, bo akurat nie jeżdżę na Mazury, ani do Gdańska, ale moim zdaniem sporo się od kilku lat robi. Także w miastach. Wiec chyba te inwestycje infrastrukturalne rozkręcają się, tyle że u nas rozbudzono apetyt na autostrady, a ja uważam, że lepiej na początek zbudować porządne drogi ekspresowe.

Bernardzie, dzięki za odsyłacz do strony rozrywkowej, ale wolę Pana wpisy, nawet jeżeli są mniej rozrywkowe. Ten żart akurat średnio mnie ubawił. Wpisy zawsze sobie ceniłam.

Joanna oczywiście przesadza pisząc, że każde działanie prezydenta jest skierowane przeciwko państwu, W Europie się już chyba do tego dziwactwa przyzwyczaili. Rozumiem, że prezydent budzi wielkie emocje, ale polecam bardzo ciekawy wpis Katarzyny, z którym się w pełni zgadzam. Ten stan po prostu trzeba przeżyć.

Pielnia1 i Waldemar piszą o Porankach w TOK FM. Oceny prowadzących i komentatorów pozostawiam Państwu. Każdy z nas pracuje pod swoim nazwiskiem i na swoje kontro, mimo że wspólnie na obraz radia, które nie jest jednostronne, słucha różnych punktów widzenia, choć oczywiście ma swoją linię programową. Jeśli idzie o „moich” komentatorów – dobieram ich sobie sama. Moje ryzyko, jeżeli któryś Państwu nie odpowiada. Jeżeli na przykład Waldemar uważa, że czyjeś prognozy są nietrafne, to mnie to akurat nie przeszkadza. Może nawet robi się ciekawiej.

Przykro mi, że z Berlina poczuł się potraktowany zbyt mało przedmiotowo stwierdzeniem, że dobrnęłam przy poprzednim blogu do „jakiegoś 250 wpisu”. Po prostu tak było. A swoją drogą szkoda, że o ośrodku w Krojantach nic nie wiedziałam, być może mojemu kręgosłupowi by się pobyt tam przydał. Radę zapamiętam.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 128

Dodaj komentarz »
  1. Od pierwszych posunięć byłego premiera – brata bliźniaka oraz kontrowersyjnych pomysłów i wystąpień drugiego brata – Pana Prezydenta – uważałam, że osoby ubiegające się, a na pewno pełniące ważne funkcje państwowe powinny mieć przeprowadzane kompleksowe badania medyczne, w tym zwłaszcza badania psychologiczno – psychiatryczne. Szaleńcom dać broń do ręki – nie jest rozsądnie. A dać władzę – czy to nie bardziej niebezpieczne?

    Pozdrawiam
    Joanna

  2. Zastanawiam sie, czemu PO nie wyciagnelo reki do SLD, (a wczesniej do lewicy i demokratow), dlaczego nie chcieli ich wciagnac w jakies partnerstwo lub nawet w koalicje…

    Wiara ze PIS nigdy z SLD nic wspolnego nie bedzie miec chcialo jest naiwna (Kaczynscy juz nie raz pokazali, ze wszelkie srodki prowadzace do celu sa dobre, wiec dlaczego nie sojusz z Sojuszem?).

    Z kolei pozostawione same sobie SLD miota sie i probuje coraz to nowych rzeczy – wiec zagranie od czasu do czasu z PISem tez nie jest niemozliwe.

    A gdyby PO (i PSL) z SLD sie dogadalo, to majac razem wiekszosc do odrzucania prezydenckiego weta mogloby zredukowac PIS i prezydenta do roli awanturniczych krzykaczy, takiej samoobrony bis. i reformowac, zmieniac co sie chce, hulaj dusza.

    Wiec dlaczego nie? Czy to moze LiD/SLD nie chcialo?

  3. Polskie Media polityczne i ekonomiczne po raz kolejny sięgnęły dna niekompetencji !!!
    JEDNA, jedyna skrajnie upolityczniona angielska gazeta Daily Telegraph podała plotkę, nie powołując się na żadne źródła lecz wyłacznie na pogłoski,( a cóż dopiero DWA NIEZALEZNE ) o zakreceniu kurka i już WSZYSTKIE polskie gazety i telewizje wpadły w KOMPLETNA HISTERIĘ !
    Tu naprawdę w tym kraju funkcjonuje chyba jakiś WYDŻIAŁ PRASY, który steruje histeriami w prasie !

    A cała akcja jest najprawdopodobniej sterowana przez angielskich spekulantów, którzy grają na zwyżkę cen ropy !

    Przy okazji okazało się, że Gudzowaty potrafi kompletnie ośmieszyć „gwiazdora” telewizji Konrada Piaseckiego. Ten facet powinien zmienić zawód i zająć się kopaniem rowów, bo tylko do tego się nadaje ! Jest zdecydowanie głupszy, niż ustawa przewiduje !

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. > Wiec dlaczego nie? Czy to moze LiD/SLD nie chcialo?
    Szczerze wątpię, już raczej PO nie chciało SLD, bo się nimi brzydzi; a różni się i ideologicznie (czy można mówić o ideologii PO?), i ekonomicznie. Poza tym jedyna szansa aby lewica miała chociaż kilkanaście procent poparcia, musi być poprzedzona porządną aferą korupcyjna z dyktafonami w rządzie. Wtedy to elektorat Platformy zapewne podzieli się na trzy części, ale na żadne afery się nie zanosi. Lewica będzie miała szanse dopiero wtedy, gdy pełnoletność osiągnie współczesna młodzież, które są w coraz większym stopniu lewicowi (już lepsza lewicowośc wynikająca z mody, niż nic).

  6. Do „kadetta”: w pełni zgoda, że można żartować; ja też czasem się staram z mniejszym ,lub lepszym skutkiem, ale ja mam taką wadę, że uważam, iż blog nie jest miejscem służącym żartowaniom ,jako celu samego w sobie. Blog ma być TERENEM dyskusji, gdy ma się coś do powiedzenia od strony merytorycznej(jak się to robi i na ile dowcipnie, to inna sprawa). Nie zgadzam się, że nie jest ważne ile kto ma lat, jakie ma życiowe doświadczenia(one same w sobie nie mają rzeczywiście znaczenia), ale to przekłada się na nasze postawy. Mnie nie interesuje, co ginekolog ma do powiedzienia na temat parametrów tarczy a-rakiet. Ja chętnie posłucham fachowca od tarcz, bo wtedy nie jest to ple, ple. Jak ty mówisz, że został ci stary strzelca strój, to dajesz informację, jakie tobą targają rozterki nie na temat krawiectwa szarego stroju, a na temat refleksji, trochę gorzkich, co dzisiaj dzieje się z pojęciem patriotyzmu, ale jak to podlewasz, kochaneńki ty mój, sosikiem patriotyzmu rydzykowo-kaczyńskim, to ja dochodzę do wniosku , że jest ci obojętne, jaka ta Polska będzie zasobna, byle była(jak rzekł jeden mędrzec z Prawicy) katolicka.Ja się nie zgadzam, żeby nieodpowiedzialne wymachiwanie szabelką:”hajda na Moskwicina!!” zniszczyło mój dorobek życia i moich dzieci, bo ktoś jest taki bravos. Bravos można być na swój rachunek, a nie i na mój.
    Dlatego nie mogę ci darować twoich sztubackich dowcipów o platerówkach, bo to nie przystoi Człowiekowi i intelektualiście.
    Ot i całe moje zeznanie.

  7. Nie rozumiem powodu, dla którego w każdym Pani komentarzu znęca się Pani nad Grzegorzem Napieralskim. On jeszcze nic nie zrobił, jest młody, chyba inteligentny, a nienawidzi go Pani w sposób iście katolicki. On pije piwo naważone przez swoich starszych kolegów, Millera i Kwaśniewskiego. Jak neofita neoliberalny zwalcza Pani swojego w pewnym stopniu ideowo powinowatego. Pamiętam Panią i Napieralskiego siedzącego za tym samym stołem, w innym czasie, w Krakowskiej Kuźnicy i snuli opowieści o losach lewicy polskiej, ponurych jak widać. On nie uczestniczyl w dołowaniu lewicy w aferze Michnik-Rywin, wywołanej jako ponura intryga przeciw lewicy i państwu przy bardzo czynnym udziale dziennikarzy. Niestety Pani także. Napieralski jak sądzę nie mial wyjścia przy ustawie o mediach. Nie wiem bo nie oglądam mediów polskich. Życzę im jak najgorzej, są obrzydliwie prawicowe i dla niedouków. Nie mógł wybierać tzw mniejszego zła. Gdyż zło tkwi jednakowe w PiSie i Pani ukochanej Platformie. Więc żaden wybór. Wybrał niezależność i naraził się na Pani nieprzerwane karcenie.

  8. Andrzej Mleczko wspaniale zdefiniował baterię patriotów, która zostanie zainstalowana w Polsce. Polecam.

  9. Platforma za nic nie wejdzie w alianse z SLD, bo boi się pisowskich wrzasków o skomuszeniu. Ta wizja działa na PO obezwładniająco. Prędzej do reszty stracą twarz niż mityczną, prawicową cnotę nie bratania się z czerwonym.
    Jean Paul 11:25, to nie niekompetencja tylko żarłoczna pogoń za Świętym Newsem. Czymś trzeba zapełniać paski i szpalty. Że głupio? Obawiam się, że tym lepiej.

  10. Jean Paul
    „Polskie Media polityczne i ekonomiczne po raz kolejny sięgnęły dna niekompetencji !!!…Tu naprawdę w tym kraju funkcjonuje chyba jakiś WYDŻIAŁ PRASY, który steruje histeriami w prasie !”

    To jest bardzo ciekawy temat, ja nie wiem jak to jest, ja też mam takie wrażenie. Pewne jest, że zaczęło się to nagle w 1999 roku przy okazji wstapienia do NATO, ale nie wynika to z żadnych „sojuszniczych zobowiązań” bo nie widzę to w takiej skali w mediach czeskich czy węgierskich. Tam w dalszym ciągu mozna spotkać róznorodne opinie i komentarze.

    To znaczy na przykład ta wzmianka z Daily Telegraph też się przewijała przez niektóre media węgierskie, ale tylko przez część. Za to artykuły mają bardzo podobne, miejscami identyczne brzmienie po polsku i po wegiersku i to również w miejscach które nie są cytatem z DT tylko komentarzem. Jako żródła są podane centralne agencje prasowe PAP i MTI, prażródłem jest zapewnie jakaś duża agencja prasowa ponadnarodowa.
    Co do artykułu w DT wcale nie jest powiedziane że oni grają na zwyzkę cen. Może chodzi o to, by dać jakiś argument za sankcjami, bo jak nie będzie sankcji żadnych, to jeszcze ktoś pomysli, że UE się wystraszyła.Z kolei w odpowiedzi na sankcje oczywiście Rosjanie muszą jakoś odpowiedzieć żeby nie powstało wrażenie itd.
    A ropociąg z Rosji, który cały czas działa, jest solą w oku Brytyjczykom. Dla bezpieczeństwa energetycznego Polski byłoby lepiej, gdyby Polska kupowała ropę od BP, przecież jest Port Pólnocny. A jeszcze lepiej by dodatkowo sprowadzała 3 krople na rok przez Gruzję i wysłała jakieś wojsko do ochrony ropociągu BTC, który chociaż jest głównie własnościąBP, ale ma znaczenie strategiczne tylko dla Izraela, szczególnie jesli chce sięgnąć po gaz z Iranu.
    MEchanizm sterowania prasą oczywiście nie jest dokonany przez jakiś centralny urząd. Według mnie istnieje jakaś cicha umowa, że jesli dany organ chce mieć ogłoszenia z puli, które multi oddały do dyspozycji pewnej umiejącej docenić zachowania organu prasowego na danym rynku agencji, to taki organ ma obowiązek tylko takie wiadomości zapodać, które nie negują wiadomości podane przez centralną agencję danego kraju. Niektóre media dla pewności retransmitują. Uważam bowiem, że jest niemozliwe, by jakikolwiek szanujący się organ z własnej woli i za darmo zechciał takie brednie rozgłaszać jakie np. Tygodnik Polityka przez wiele lat, jeszcze kilka dni temu systematycznie przejmował z IAR i zapodał na głównej stronie swojego serwisu internetowego.

  11. Pani Redaktor,

    jeśli chodzi o naszą biedaczkę SLD, to poraz kolejny pozwolę sobie stwierdzić , że samo jej istnienie / ciągle/ jest sporym sukcesem. Żeby jakaś partia polityczna mogła bezpiecznie istnieć, a jeszcze lepiej- rozwijać się, muszą zaistnieć określone warunki, które stworzą dla nie swoistą falę nośną. Po roku 1990 ,najpierw SdPR ,potem SLD były miały silnie zintegrowane przeszłością PRL-owską kadry, z dużym poarciem obywateli dla których PRL był całym życiem. Chłopcy/i dziewczęta / z tamtej ferajny, mieli dużo wigoru, dobre przygotowanie do uprawiania polityki, i bardzo silne motywacje do działania w postaci walki o korzystne zaistnienie w nowym systemie. W moim przekonaniu , Ta partia/SdPR-SLD/ powstała głównie po to, by najpierw „zbawić” a potem jak najkorzystniej ulokować w nowym życiu, wszystkich, którzy musieli spaść na cztery łapy, a także tych których szczęśliwemu ląowaniu można było pomóc.
    Cel pari został skonsumowany, zostałyh same niedobitki marnych i marniejących działaczy. Ja nie znajduję żadnego celu, łączącego tych ludzi. A na martwocie ideowej nic się nie zbuduje. Oni skazani są na żywienie się wszelkimi „śmieciami” , odpadkami lewicowości.Od czasu do czasu coś poprzeżuwają , i z takim chocholim entuzjazmem , po kawałku rorproszą się w zupełny niebyt. Bardziej od nich ideowo-lewicowy próbował być Piotr Ikonowicz, ale na jego również odgrzewaną lewicowość nie znalazło się zapotrzebowanie społeczne.
    Jeśli chodzi o relacje premier- prezydent, to mam 100% przeświadczenie, że „chłopaki” oderwały się z całym kokonem ich wzajemnych relacji od naszej , conajmniej europejskiej rzeczywistości i swobodnie dryfują, z coraz mniejszymi szansami na wpływanie na cokolwiek.Po grzechu pierworodnym, który stął się dla nich dość upiorną wspólną celą/ umowa o tarczę/, ,staliśmy się ostatecznie krajem w globalnej polityce nikomu niepotrzebnym/brak jakichkolwiek atutów, argumentów, ofert itd./ dla sojuszników z UE, coraz bardziej uwieraącym, nieporęcznym, a dla Roswji zdecydowanie wrogim, takim do pokazowych nauczek. Jeśli parlament odrzuci umowę o tarczy , to będzie jescze gorzej, gdyż USA jawnie nas zostawią na pastwę, a Rosja jeszcze bardziej się rozzuchwali we wrogości do nas.Obecnie ,cokolwiek nsze dwie „złote” głóowki nie uczynią , to sytuacja jest tak nagmatwana i spiep…na/przepraszam!/, że pozostaje nam liczyć na „Los szczęścia Baltazara”.
    W sytuacji, kiedy dywersfikacja surowców energetycznych jest całkowicie zaniedbana,w przyszłym roku kończą się nam kontrakty z Rosją na dostawę surowców,w Warszwaie demonstrują dziesiąrtki tysięcy ludzi pracy, nasze orły zajmują się strategicznymi pogrywaniami w lidze znacznie ich przewyższającej, zupełnie nie związanymi z naszymi wewnętrznymi problemami, wręcz przeciwnie.
    W takiej sytuacji słowa wypowiedziane przez naszego prezydenta-” Będziemy bronić Gruzji do upadłego” zabrzmiały jak dosłowna samospełniająca się przepowiednia.

    Pozdrawiam,Eddie

  12. Z góry zaznaczę, że nieczęsto zdarza mi się wchodzić na blogi, czy w ogóle czytać z monitora, ale na Pani blog wszedlem po raz kolejny. Zawsze chetnie słuchałem i bardzo ceniłem sobie Pani wypowiedzi, często naprawde nadzwyczaj trafne. Ale wchodząc tu chciałem delikatnie i subtelnie, a zarazem bardzo nieśmiało wejść w polemikę z Panią.

    W mojej opinii sytuacja naszej rodzimej lewicy jest dużo bardziej skomplikowana. Lewica jest słaba ze względu na brak wyrazistości, którą pokazują zarówno Platforma jak i Prawo i Sprawiedliwość. Dziś w pudle z gadającymi głowami – miejscu z którego najłatwiej trafić do odbiorcy racje ma ten, kto głośniej krzyczy. A lewica nie nauczyła się krzyczeć. W ogóle odnoszę wrażenie, że nasza rodzima lewica jakoś bardzo powoli się uczy.

    Po wygranych wyborach Pan Napieralski próbował się w ten ton wpisać i pełne oburzenia głosy się podniosły w obronie kościoła i konkordatu. Już pomijam fakt, że to wszystko nie ze względu na samą lewicę a ze względu na dociekliwość Pani Moniki Olejnik, która bardzo przycisnęła świeżo upieczonego nowego lidera SLD, który wyrażając swoje poglądy sam robił to tak jakby niechętnie.

    Odnoszę wrażenie, że w naszych realiach politycznych nie jest potrzebny plan rządzenia, nie jest potrzebny program polityczny, wystarczą ogólniki i wystarczająco głośny krzyk, względnie lament. Lewica i jej politycy są zdecydowanie zbyt grzeczni w takiej sytuacji.

    A czy Grzegorz Napieralski mógłby być dobrym liderem? Wydaje mi się, że jak najbardziej. Może jeszcze nieco za mało w nim charyzmy i zdecydowania, ale jak możemy zaobserwować nie sa te cechy niezbędne do piastowania najważniejszego urzędu w państwie.

    Czy Włodzimierz Cimoszewicz mógłby w tych wyborach próbować konkurować z Panem Kaczyńskim i Panem Tuskiem? Nie wydaje mi się. Zostałby zakrzyczany. Przed 2005 rokiem, choć ja dopiero zaczynałem interesować się wydarzeniami na scenie politycznej (byłem młody i piękny, ale mało bystry raczej, nie mówię, że jestem obecnie stary, brzydki i bystry, ale nieco bardziej bystry z całą pewnością) sytuacja i polityczna i medialna wyglądały znacznie inaczej, ale większa ilośćosób miała prawo głosu. Obecnie w naszej polityce mamy walczące dwie głośne korporacje, walczące o monopol. Bardzo chętnie pomagają w tym wszystkim media, a reszta, w tym konkurencji pasjonują się igrzyskami. A czy ktokolwiek myśli o tym czy to dobrze czy nie? A kogo to obchodzi, ważne, że się coś dzieje, że są kolejne niusy, często nakręcane potwornie sztucznie.

    Nie wiem Pani Janino czy dane mi będzie jeszcze tutaj zostawić po sobie kilka kolejnych literek, ale jeśli, to uprzedzam, że przeważnie nie używam polskich znaków na klawiaturze, stąd też z góry przepraszam jeśli Panią, bądź kogokolwiek z czytających/piszących/komentujących jeśli będzie im to przeszkadzać. Bo tak czy inaczej na pewno z wielką chęcią będę tu zaglądał i czytał co też Pani nowego napisała. Proszę też wybaczyć ponury nastrój tego tekstu powyżej, raczej nie mam w zwyczaju bardzo narzekac, ale ta nasza sytuacja medialna, głównie w telewizji bardzo, naprawde bardzo mnie smuci, bo chciałbym, żeby to wyglądało choć trochę inaczej i by było choć trochę mniej pogoni za kolejnym niusem w polityce…

    Pozdrawiam i życzę miłego weekendu.

  13. Mam cichą nadzieję, że Francuzi zdecydowali się wysłać to ciężko wyskakane zaproszenie nie bez kozery. Oczekuję, że p. Sarkozy, jako najważniejsza obecnie figura w Unii udzieli podczas szczytu ostrej, publicznej reprymendy p. Kaczyńskiemu, za działania dywersyjne, z nikim nieskoordynowane (przynajmniej z nikim z Europy) i niezmiernie dla Europy szkodliwe. Nie zdziwiłbym się także, gdyby reszta zgromadzonych, wybuczała i wytupała delikwenta, a sekretariat unijny wręczył mu ulotki, ukazujące na nieskomplikowanych piktogramach, czym jest UE i jakie są jej cele.

    Niezmiernie jestem ciekaw, które spośród zebranych państw okażą cywilną odwagę oraz elementarną uczciwość i przedstawią konflikt gruziński zgodnie z prawdą obiektywną, a nie z żenującą interpretacją propagandowej ofensywy polityczno-medialnej, spod znaku międzynarodówki pt. ?Nikt nam nie powie, że białe to białe, a czarne to czarne.? To będzie ważny dzień dla Unii.

  14. Szanowan Pani Redaktor,

    najpierw o trojcy na Rade Europejska:

    to w koncu dobrze, ze pojada we trzech, bo jak prezydent i premier beda sie nawzajem pilnowali, to zostaje „wolny” minister, bedzie wiec z kim z polskiej strony rozmawiac.
    Ponadto, z tych trzech dwoch wlada jezykiem innym niz prezydencki, co daje szanse, ze moze nawet w dwoma beda chcieli (i mogli) porozmawiac. Nawet jesli prezydenta smieszy Tuskowy angielski, to nie pozostanie mu w koncu nic innego jak (mniej lub bardziej ostentacyjnie) pojsc do kata i komorkowac do przystajacego zjawiska biologicznego po wskazowki.
    No i wreszcie sprawdzi sie w praktyce znany mi jeszcze ze szkoly podstawowej dowcip:
    „Dlaczego milicjanci chodza zawsze we dwoch i z psem? Bo jeden umie czytac, drugi umie pisac, a pies eskortuje uczonych”.
    Kto w Brukseli bedzie psem? – odpowiedz zostawiam Blogowiczom….

    W sumie jednak sytuacja nie jest az tak smieszna, bo cementuje na zewnatrz istnienie w Polsce dwowladzy, nawet gdy oba palace ostentacyjnie daja jeden glos..
    Ja bym w te prezydenckie zapowiedzi „lojalnosci” raczej nie wierzyl, on chce pomnika jak Napoleon albo przynajmniej Regan. Do tego wierzy, je jak raz nad Wisla sie udalo, to uda sie jeszcze raz – tyle ze teraz to on bedzie wodzem. I utrze Rosji nosa, albo przynajmniej wytarga za uszy.
    No i oczywiscie, bedzie walczyl do upadlegom do ostatniej kropli krwi….
    Brakuje tylko, by zaklinal sie jak brat, ze gdy sie nie uda to bedzie gryzl ziemie i pil tylko wode…, i moze jeszcze zalzyc pokutna siermiege….
    Wtedy bedzie jzu zupelnie tak jak w filmie, w ktorym zaczynal swiatowa kariere.. A potem to juz tylko pomnik w pelnym rynsztunku na kocie….

    Co do poszukiwan „trzeciego do fotela” to mala szansa na sukces.
    Kazydy z powaznych „trzecich” jest obecnie z tego samego obozu – czyli formalnie jest ciagle drugi (wliczajac potencjalny kanibalizm kandydatow).
    SLD na kandydata nie ma nikogo, PSL moze by miala Pawlaka, ale temu podloaza kazda mozliwa noge…, vide Cimoszewicz…

    No i wlasnie, gdyby z cienia wyszedl Cimoszewicz, to startujac jako kandydat „niezalezny” mialby – z rozsadnym poparciem „wszystkiego co na lewo od centrum” a pewnie i czesci centrum spore szynse. Tym bardziej, ze w miedzyczasie juz wiadomo w jakich brudach go poprzednio utopiono. Polska lubi symbole, wiec moze by takie symboloczne „zmartwychwstanie” mialo szanse powodzenia.

    Wg. mnie pozostanie jednak dwoch: Kaczynski i Tusk. Jesli PO sie nie spali w rzadzeniu bezkonfliktowym (mam na mysli uklad pala(c)/pala(c)), to moze bedzie nawet szansa na komfort w stylu „nasz prezydent – nasz premier”. Ale do tego trzeba doswiadczenia politycznego i tego, by niektorzy z PO-wskiej wierchuszki schowali w kieszen wlasne ambicje i dzadzialali jak Pani Clinton. Tylko kto w Polsce ma ny tyle odwagi by kreowac np. Radoslawa Sikorskiego na najwyzsze urzedy….

    Pozdrawiam
    z bardzo slonecznego dzis
    Berlina

    PS: z tymi urazami to nie tak bardzo powaznie…..

  15. Mnie już to, Droga Pani Janino, napawdę nie obchodzi, kto gdzie zasiądzie i obok kogo. I czy my coś z tą Gruzją zwojujemy. Czy prezydent coś wygłosi, czy premier obok niego siądzie, a minister na dostawce. Przypomina mi to trochę dzieciństwo: podobnie bawiliśmy się w piaskownicy. 🙁

  16. Pani Redaktor! Też myślę że realna konkurencja na scenie politycznej była by stymulująca do działania i wykazania się efektami. Ale jeszcze bardziej potrzeba nowej myśli poliycznej na miarę wyzwań świata. Koncepcje na bazie której wyrosło tak PO jak PiS( lustracje, infantylne wojny korupcyjno-etyczno-nepotyzmowe, wskazywanie „wroga ludu” w postaci WSI, chamstwa i prostactwa Samoobrony i pokazywanie uzdrowicieli w postaci CBA , wskazywanie wrogów wewnętrznych i zewnętrznych jako zródeł „krzywdy”) przeminęły z wiatrem nie przynosząc żadnej wartości dodanej. Ma Pani rację że zapowiadane „nowe byty” przypominają bryża gdzie po czterech pasach następuje tasowanie kart ,i choć zawsze można dostać kartę na szlema, to jeszcze trzeba umieć go wylicytować i zagrać. Mało prawdopodobne żeby w Krakowie mógł powstać nowy silny byt polityczny ale może uda się stworzyć ośrodek myślący i mówiący o Państwie i jego miejscu w globalnej polityce inaczej niż dotychczas. Może uda się doprowadzić do dyskusji, pobudzając myśl i drogę do postrzegania polityki jako narzędzia tworzącego lepszy byt, a nie celu zdobycia władzy, bez myśli co dalej. Schyłek tz.dziennikarstwa śledczego i przeżytek klepiących beztreściowo dziennikarzy z politykami wydaje się naturalną koniecznością zmiany jakościowej myślenia i mówiena o polityce. Trzeba mieć nadzieję, że nastąpi to wcześniej niż pózniej. Pozdrowienia

  17. Z Berlina ! Kto ma tyle odwagi żeby kreować Sikorskiego na ….? Ważne czy On ma siłę , wiarę i poczucie misji! Przedstawinie pt.”Podpisanie zgody na tarczę ,którą może a może nie będą budować” pokazało że kim by ten Prezydent nie był musi swobodnie mówić po angielsku i dobrze żeby jeszcze rozumiał niuanse.O reszcie nawet nie wspomnę.Pozdrawiam

  18. Eddie! Trudno się z Tobą nie zgodzić, zwłaszcza z akapitem o swobodnym dryfowaniu. Pozdrawiam

  19. Pani Redaktor; dziękuję za zwrócenie uwagi na mój skromny wpis. Od bardzo dawna czytam Pani teksty i zawsze ich lektura jest dla mnie ogromną przyjemnością. Jeśli chodzi o lewicę to powiedzmy sobie otwarcie Pan Napieralski reprezentuje poziom przeciętnego posła z PO lub PiS.Organizacyjnie być może jest sprawny ale intelektualnie nie dorasta do pięt czołowym politykom pozostałych partii.Nie widzę też szans na rozwój tego pana.Jeżeli czytam że nauki pobiera w czasie wspólnych posiłków z kolegami,gdyż nie ma cierpliwości do czytania to ręce opadają;proszę mi wierzyć to widać.Formułki które wygłasza niczym się nie różnią od tych które słyszę z ust Wunderliha.Rozumiem taka linia partii ale od Przewodniczącego oczekuje się trochę więcej.Siła Tuska wynika z jego umiejętności uczenia się i bardzo dobrze rozwiniętej inteligencji emocjonalnej.Nie zgadzam się że jest niezdecydowany,raczej sądzę że w przeciwieństwie do Kaczyńskiego ma świadomość ograniczeń i skutków podejmowanych decyzji.Często nieprzychylni mu publicyści wyciągają teksty sprzed 15 lat jako argument niestałości jego poglądów.Proszę wybaczyć ale kompromitujące byłoby gdyby diagnozy z 1995 roku przenosić na2008/tak jak to czyni Kaczyński/.”Polska solidarna ” kontra „Polska liberalna” nie pozwoliła mu wygrać ; potrafił jednak znaleźć receptę w postaci p.Boniego.Obecny program który ten ostatni próbuje realizować wytrąca całkowicie lewicy broń z ręki.Co pozostaje tej ostatniej ?Kościół i slogany przystające do struktury społecznej z początku lat 90-tych.Społeczeństwo się zmieniło i wczorajsze hasła Solidarności o „kapitale ludzkim” brzmiały śmiesznie i nieprzekonująco, bowiem prawdziwą diagnozę i receptę przedstawił nie pan Śniadek czy Napieralski ale Boni.Program Boniego powinien być programem lewicy.Zarzut jaki mam do PO to że nie umie sprzedać tego propagandowo.Może uda się Pani w którymś z programów spytać np. p.Nowaka dlaczego im to tak kiepsko idzie. Nie rozumiem również zachwytu nad p.Sierakowskim.Owszem, jest to chyba jedyny ośrodek intelektualny na lewicy;doceniam też że się szybko rozwijają ale panowie przypominają mi rozgorączkowanych dyskusjami kolegów z lat młodości;brak im życiowego doświadczenia.Kiedy czytam teksty p.Sierakowskiego i jego kolegów jest to jedynie krytyka bez chociażby próby przedstawienia jakiejkolwiek konstruktywnej diagnozy nie mówiąc już o recepcie na rozwiązanie problemów.Uwielbiają podpierać się cytatami i nazwiskami przedstawicieli lewicy które były aktualne kilkadziesiąt lub kilkanaście lat temu ale czy odpowiadają na współczesne wyzwania,śmiem wątpić.Do tego hasła aborcji i homoseksualizmu nie przejdą i wcale nie ze względu na Kościół;pigułki,kiedy potrzeba dziewczyny kupują w internecie a Polacy nie są wcale takimi homofobami jak się powszechnie twierdzi.Oczywiście jest w Polsce duża grupa ludzi konserwatywnych ale często są to właśnie ci którzy najłatwiej łykają proste hasła socjale i dlatego nie widzę dla lewicy jakichkolwiek szans w najbliższej przyszłości;te elektoraty wzajemnie się wykluczają.Zwycięstwo PO w ostatnich wyborach jeszcze raz pokazało że Polacy najbardziej nienawidzą chaosu i że ogromna część społeczeństwa chce już pracować na własny rachunek a nie dotować ponad miarę innych.Proszę przypomnieć sobie kampanię PiS-u.Oczywiście CBA i p.Sawicka ale również miejsca i grupy z którymi się Kaczyński spotykał.My mogliśmy widzieć w Kaczyńskim Gomułkę ale młode pokolenie zwłaszcza to miejskie przestraszyło się obietnic jakie składał wsi i Polsce powiatowej.To młode pokolenie ciężko pracuje czy to ucząc się czy dorabiając ,często widziało jak łatwo można kantować państwo wyłudzając wszelkiego rodzaju zasiłki.Do tego pokolenia nie przemawiają hasła o pomocy dla” wykluczonych” gdyż w przeciwieństwie do p.Sierakowskiego wie jak często to słowo jest nadużywane i wykorzystywane.Walczy o byt i pozycję w wielkich miastach ,pozostawiając za sobą tę właśnie Polskę” powiatową „gdzie cała energia szła na załatwienie renty czy zasiłku.Ono nie chce być frajerem który da się łatwo wykorzystać.Sama się przekonałam jak to działa kiedy zmieniłam miejsce zamieszkania i poznałam nowe środowiska.Odwrotnie aniżeli oni przeniosłam się na pewien czas do takiej właśnie Polski:40-to latki od 20-tu lat na rencie zdolne fizycznie pracować przez cały dzień,właściciel hali w centrum miasta uprawiający grzyby i płacący KRUS,masowe przechodzenie na przedemerytalne i ulice pełne wiecznie plotkujących ludzi. Lewica jeśli kiedykolwiek chce jeszcze coś znaczyć musi znaleźć wspólny język z tym właśnie młodym , pracującym pokoleniem i nie będą to proste socjalne hasła p.Napieralskiego, one raczej odstraszą aniżeli przyciągną ten elektorat. Dlatego wydaje mi się że PO nie powinno i chyba nie boi się reform. Największym problemem jest cynizm PiS-u i właśnie SLD Napieralskiego.PO dobrze wiedziała jakie znaczenie dla niej miała wygrana Olejniczka i nie chodzi wcale o program ale osobiste ambicje obecnego przewodniczącego.Przecież ustawa medialna by przeszła gdyby tylko Tusk choć na pięć minut zechciał się z nim spotkać;o to toczyła się gra,nie o żadne zapisy /choć p.Katarasińska dzięki językowi jakiego używała w debacie skutecznie ją rozłożyła/.Napieralski za wcześnie uwierzył w swoją moc i upadek będzie dla niego bardzo bolesny.

  20. Szanowna Pani Redaktor – czas bez Pani nowego wpisu dłuży się niesamowicie. Rozumiem , odpocząć trzeba. Ale to teraz już „firma” ma Panią, a nie Pani „firmę”. A klienci są bezwzględni i baz Pani żyć nie mogą. Stąd potem ponad 30O wpisów do przejrzenia. Na Pani blogu każdy wart jest zatrzymania się i przemyślenia. Niestety doba ma 24 godziny. Człowiek musi przespać przynajmniej 4 cykle senne, czyli minimum 6 godzin, by funkcjonować. Ne da rady tego pogodzić. Ale jak się samemu jest firmą to trzeba przynajmniej próbować! Pytanie jak? To było dla rozluźnienia. Teraz poważnie.
    W temacie dróg ma Pani rację. Nam są konieczne 3 prawdziwe autostrady, żeby przez Polskę móc przejechać. Czwartą to może, ale nie koniecznie – może być ekspresówka, stara „berlinka” z Berlina do Królewca – Kaliningradu. Autostrady problemu komunikacji wewnątrzkrajowej nie rozwiążą. Problem dróg rozwiążą jedynie międzywojewódzkie drogi ekspresowe. Przy czym tzw S-3 musi być czymś pomiędzy ekspresówką, a autostradą. Jak Pani wie drogowcem i kierowcą zawodowym nie jestem, ale jeżdżę sporo i z praktyki tak to postrzegam. Poza tym pozostałe drogi, obecnie wojewódzkie, trzeba poszerzyć i poza rowem wybudować drogi dla rowerów. Koniecznie trzeba zdbać o wymuszenie wyższej kultury jazdy wśród naszych kierowców. We wszystkich segmentach istotnie dużo się ostatnio robi.
    Co do Gruzji, to sprawę muszę przemyśleć i jeszcze na tym blogu do niej powrócę. Generalnie uważam, że zrobiliśmy ogromny błąd polityczny popierając ją (Gruzję) tak ostentacyjnie i BEZMYŚLNIE. Odnoszę wręcz wrażenie, że inicjatorem całego piekła był nasz pałac prezydencki. Tym razem, nie tylko jednak tym, to Gruzini zachowali się okropnie już choćby rozpętując konflikt w dzień rozpoczęcia olimpiady, a co to dla cywilizacji europejskiej znaczy wszyscy wiemy. Interwencja Rosji (przeprowadzona po mistrzowsku) kolejny raz uchroniła przed zagładą wiele istnień ludzkich. Niestety w historii już tak często bywało. No cóż Kaukaz to było „miękkie podbrzusze ZSRR” – jak mnie w latach 1960-64 uczył geograf, a teraz widzę na czym to polega, bo dawniej tego nie rozumiałem. Pozdrawiam

  21. Co to za kuriozum ten Janusz?

    Powiedz mi jaki ty masz paszport w kieszeni?
    I wytlumacz co znaczy ‚prawda obiektywna’?

    Bo trudno cos zrozumiec z twojego belkotu.

  22. WODNIK53 pisze:
    2008-08-29 o godz. 11:24
    dziękuję Ci za odpowiedź. Przemyślałem wszystko od nowa przy porządkowaniu ogródka i koszeniu trawnika. Postaram się trwać. Już nie będę nigdy auto cenzurować swoich wypowiedzi. Możesz to sprawdzić powyżej na tym blogu, u Passenta i już „nieintelgenckiego blogu” Gadziny.
    Dziękuję i pozdrawiam.

  23. Mam wrażenie że szum wokół sprawy wspólnego wyjazdu Prezydenta i Premiera jest absolutnie przesadzony i nieadekwatny do sytuacji. Przecież zdarza się tak i zdarzało w przeszłości, że czołowe osobistości uczestniczą w posiedzeniach RE. Było tak i w przypadku Polski i w przypadku innych krajów, np. Francji.
    Rozumiem że gdyby byłoby to rutynowe i robocze posiedzenie, uczestnictwo dwóch najważniejszych osób w Państwie wyglądałoby grotesklowo i śmiesznie. Ale teraz rzecz idzie naprawdę o najwyższą stawkę! Rzecz idzie o przyszłość kontaktów europejskich z Rosją na nadchodzące dziesięciolecia. Rzecz idzie o stabilność regionu i bezpieczeństwo energetyczne nie tylko Polski, ale i dużej części Europy.
    Rzecz idzie o suwerenność krajów które mogą być kolejną ofiarą nowej imperialnej polityki Rosji. Tak więc spotkanie poniedziałkowe może mieć wymiar historyczny, w zależności od tego jakie ustalenia RE podejmie.

    Sprowadzanie dyskusji na poziom problemu ?dostawki dla ministra spraw zagranicznych i trzeciego krzesła” jest niepoważne i śmieszne.
    Jeżeli potrzeba to każdy kraj powinien mieć nawet dziesięć dostawek, byleby uradzono wreszcie senowną i stanowczą odpowiedź na agresywną politykę Rosji. Europa powinna wyciągnąć wnioski z historii: z traktatu z Locarno oraz Układu Monachijskiego. Analogie są widoczne jak na dłoni.

    Osobiście obawiam się, że kunktatorstwo poszczególnych krajów (Włochy, Niemcy) nie pozwoli na stanowczą reakcję. I jeszcze raz się okaże, że tzw. jedność Europy to mit i bujda, bo liczyć się będą interesy najbogatszych krajów. I żaden Traktat nie rozwiążej tej sprawy (a w tym kontekście jeszcze by pogorszył, odbierając mniejszym krajom wpływ na decyzję).
    Zobaczymy, czy Europa stanie na wysokości zadania, czy okaże się, jak to barwnie mówi pewien polityk, że jest jedynie „starą ciotą”…

  24. Do Obserwatora wpis z 31.08. godz.8.21
    Zadałeś pytania ważne ,zadałeś zasadniczne pytania .
    Moja prognoza -dlatego właśnie nie będzie żadnych sankcji, w rozumieniu oczekiwanych przez opozycyjną partię PiS i prezydenta RP.
    ps.
    Jadąc rano samochodem m.in. słyszłem jak poseł Jakubiak z PiS w radio ZET opowiadała się za sankcjami wobec Rosji wymieniając – rokowania UNIA -Rosja , WHO i coś tam jeszcze .Zgoda ,tylko pani ex minister u LK zapomina, że waga Polski Tuskowej ( wyłączam pisowską wagę -bo nie należy do kategori wag europejskich ) niewiele dziś znaczy , to tylko pisowskie słowa, słowa ,słowa znaczące nad Wisłą ,a i tak na tej rzece sporo mielizn.
    Dopuki prezydent Lech Kaczynski nie złoży podpisu pod treścią taraktatu Lizbońskiego , polskie zdanie ma nadzwyczanie małe znacznie , a jeśli podpisze i ten traktat lub jego ide UE wyprowadzą na dobre szlaki to za kilka ,kilkanaście lat RP bedzie silna jako cześć składowa zintegrowanej Europy .Natomiast moc Polski rozumiana jako narodowe państwo , (oczywiście na czele z polską prawicą) to taka trzecia droga symbolizowana poprzez TRZECIE KRZESŁO w dniu 1 września -DOSTAWKA !!
    W ten symboliczny tragiczny dzień ,rocznicę roku 1939 zaprezentujemy ponownie Niemcom , iż narazie nie ma potrzeby zwracać uwagi na kraj n/Wisłą -widać, że doktryna Bismarcka działa dalej , żyje i ma się dobrze .

  25. Manna,

    jeśli jakieś dzianie się w polityce /tu dryfowanie/ będziemy oceniać po doraźnych wydarzeniach i reakcjach na nie, to nasze oceny będą wróżeniem z kolejnego układu fusów. W perspektywie czasowej adekwatnej do okresu, w jakim wydarzenia główne /tu przepychanki Rosja -USA o zmianę globalnego układu sił/ to wtedy nasze atuty, nasz prawdziwa ranga itp, uawnią, na ile nasi chłopcy są samosterowni. Jeśli przez większość swojego okresu sprawowania władzy nie potrafili oni , przynajmniej w polityce zewnętrznej prezentować jednej, zwartej postawy dla dobra Polski, to ich gra się wyczerpała. Wszxystkie!!! karty leżą odkryte na stole, w dodatku są to same blotki. Jeśli prezydent rozsierdził baaaardzo pamiętliwą Rosję/ mentalność w dużym % azjatycka/ to każda próba premiera ocieplenia stosunków z Moskwą, będzie tylko gestem o jałmużnę. Ameryka z kolei, nie bawi się w przyjaźnie ze słabymi zza mórz i oceanów, zwłaszcza,że Polonia w USA politycznie jest tak samo zręczna, jakm my tu nad Wisłą. Po uzyskaniu tego, z pocałowaniem ręki, czego Rosji nie udało sią osiągnąć na Kubie, praktycznie dla USA będziemy mieć już tylko wartość jako ewentualny odbiorca starego sprzętu wojskowego/szkoda wyrzucić , lepiej Polsce sprzedać/ i jako tradycyjny dostarczyciel przeszkolonych do wojaczki młodych mężczyzn.

    Jeśli więc , nasi rządzący , „uczciwie” pokazali światu, jaka jest wartość wypadkowa naszych władz, kiedy nadgorliwie spełniliśmy wszystkie zachcianki sojuszników/ przynajmniej z nazwy/ , z Rosją w sytuacji poważnego zagrożenia energetycznego, w trybie ponadgwałtownym nasz prezydent , praktycznie w ciemno poparł Saakaszwilego/bardziej niż samą Gruzję/ przeciwko Rosji to co nam pozostaje. W USA w listopadzie nowe wybory prezydenckie/ z tą ekipą conajmniej od roku nie powinno się niczego strategicznego realizować/ a w przyszłym roku z Rosją trzeba będzie negocjować nowe kontrakty na surowce energetyczne. kończą się dotychczasowe kontrakty/
    Una Europejska jest dla nas fajna z naszego często źle wyważonego polonocentrycznego punktu widzenia. Dla nas z dobroci Unii skapnie to co pozostanie z
    po jej kompromisach i utarczkach z Rosją, i modyfikacjach Ameryki w polityce zagranicznej, Podejrzewam,że będą to same resztki, zwełaszcza że Niemcy już się stawiają ,że muszą płacić na takie kraje jak nasz.
    Co więc naszym Wspaniałym orzełkom pozostało oprócz dryfowania, z dawaniem sobie wzajemnie kuksańców, dla poczucia własnej ważności? W polityce poważnej nic „nie ulata” . Każdy gest, błąd itd. jest zapisany na twardych dyskach wszystkich graczy, a szczególnie naszych wrogów. Zresztą tak jest wszędzie. W głupim biznesie/w stosunku do skali w jakiej dzieje się polityka międzynarodowa polityka, każdy błąd , mści się boleśnie , często tragicznie. Jeśli komuś zdarzy się jakaś „nieścisłość” to u dotychczasowych partnerów może liczyć tylko na kurtuazję.

    Pozdrawiam Eddie

  26. Jeszcze w sprawie W.Sumlińskiego

    Z zaciekawieniem przeczytałem komentarz P.Paradowskiej w sprawie Sumlińskiego. Cieszę się że nie czuje już Pani zagrożenia dla wolności mediów oraz czuje się Pani swobodnie. A więc te lęki i obawy, o których tak Pani obszernie mówiła jeszcze dwa lata temu wreszcie minęły. Już nie czuje się Pani podsłuchiwana, obserwowana, zaszczuta, już nie jest duszno i strasznie, wreszcie jest swobodnie. To dobrze że te fobie wreszcie minęły. Jakież to cudowne lekarstwo spowodowało powrót do zdrowia?
    Może dobrze by było porozmawiać z tymi dziennikarzami którzy czują obecnie takie zaniepokojenie, jakie towarzyszyło Pani jeszcze nie tak dawno i pomóc im w powrocie do równowagi. Byłoby to ze wszech miar humanitarne i szlachetne, nawet jeżeli „towarzystwo, które się pod apelem podpisało, akurat mocno Pani nie odpowiada”. Ale chyba jakaś forma solidarności zawodowej obowiązuje, czyż nie?

    Ciekawy też jestem jak dziennikarz, który bada nieprawidłowości i czarne strony działalności różnych służb ma to robić nie kontaktując się z ich przedstawicielami? Może powinien korzystać ze szklanej kuli? A może powinien wyczytać prawdę ze stron „Polityki” czy „Gazety Wyborczej”? To przecież dziennikarze tych mediów są zawsze poinformowani najlepiej i najsłuszniej, i zawsze cierpliwie nam wytłumaczą jaka jest rzeczywistość?

    Życzę obiektywizmu i „nie przywiązywania się do jednej partii politycznej, czy wręcz oddaniu się w służbę partii”…

  27. Ralf
    kuriozum jesteś Ty sam, więc nie używaj tego słowa w odniesieniu
    do innych.

  28. @ Ralf

    Janusz to imię polskie, Ralfie. Po przejrzeniu paru twoich wpisów zupełnie się nie dziwię, że czytanie ze zrozumieniem przychodzić Ci musi ze sporym mozołem.

    Pytasz, co to jest prawda obiektywna. Widzisz Ralfie, ujmę to dla Ciebie w prostych słowach. Z prawdą obiektywną mamy do czynienia wtedy, kiedy to, co jednego dnia postrzegają nasze oczy i uszy, pokrywa się z tym, co przekazują nam w kolejnych dniach dziennikarze oraz politycy. I jak najpierw słyszymy, widzimy i czytamy, że pierwsi zmasowany atak na Tskhinvali przeprowadzili Gruzini 08.08.2008r. NAD RANEM, kiedy jeszcze było ciemno, zabijając z zimną krwią ponad 1500 osób, to to jest dla mnie prawda obiektywna, a jak później słyszymy, że to Rosja pierwsza napadła na Gruzję 08.08.2008r. W CIĄGU DNIA i ona jest wszystkiemu winna, to to nie jest prawdą obiektywną. Rozumiesz teraz Ralfie?

    A jak dalej nie rozumiesz, to przeczytaj sobie np. drugi akapit pod nagłówkiem THURSDAY 7 AUGUST na stronach internetowych programowo antyrosyjskiego BBC: http://news.bbc.co.uk/2/hi/europe/7551576.stm albo ten artykuł: http://news.bbc.co.uk/2/hi/europe/7546639.stm (jeśli potrafisz).

  29. manna 21:20

    podzielam Twoj apel o lepszy swiat i swiatlych ludzi…
    Na razie pozostaje jednak bardzo czesto propaganda w stylu ciemny narod to kupi (od troche mniej ciemnego za to sensacyjnego dziennikarza). tak to jest np. w przypadku „miedzynarodowej inicjatywy politycznej prezydenta”.
    Tyle, ze to nie prezydent dzwonil do innych panstwowych glow by one popieraly Polske, ale to to niego dzwoniono, by przestal wreszcie kopac dolek pod Unia Europejska.
    Nie bede przytaczal linkow – wystarczy polkikac troche po www.

    Ale informacje kancelarii o inicjatywie prezydenta kupily natychmiast bezkrytycznie wszystkie polskie media – no i wyszo ze on to Ferdynand Wspanialy a minister z premierem to dostwaki (i tak dobrze, ze nie przystawki – patrz najnowsza historia rzadow RP).

    Co do ministra Sikorskiego, to mialem na mysli jego jako premiera z prezydentem Tuskiem.
    A pan Schetyna powinien przez caly czas krotko trzymac PO przy uzdzie. Bo jak sie chce prawdziej zmiany (change) to trzeba, czy sie komu podoba czy nie, mowic jednym glosem – vide: „he is my presidential candidate and he will be our president” (na polskie warunki czytaj prime minister)

    Pozdrawiam
    z Berlina

  30. Ralf. To jest prawda subiektywna:
    http://wiadomosci.wp.pl/gid,10236368,gpage,5,img,10236379,galeria.html
    zaś (smutna) prawda obiektywna to ta (za pl.misc.militaria):
    http://s53.radikal.ru/i139/0808/4a/8ceee8668ea5.jpg

  31. Katarzyna :
    2008-08-30 o godz. 23:47
    twoj ciekawy wywod sklonil mnie do zabrania glosu.
    Problemem parti lewicowych czy to socjalistow czy socjaldemokratow jest to ze zatracily swoj proletariacki charakter . Wielkie osrodki przemyslowe jak np . Zaglebie Rhury czy Gorny Slask zanikaja i przez to zanika rowniez proletariat jako klasa spoleczna i srodowisko potrzebujace wlasnej reprezentecji politycznej. Gloszenie hasel socjalnych obecnie odbierane jest w gruncie rzeczy jak zerowanie na biednych i odrzuconych. Wkraczanie na inne obszary np antyklerykalizm jest nieproduktywne . Czy to w Polsce czy w Niemczech socjaldemokraci staja sie partia aparatu.
    Die Linke w niemczech sa proba ozywienia lewej strony sceny politycznej przy pomocy czerwonego zastrzyku w ktorym substancja aktywna jest sierp i mlot. Pytanie czy w Polsce jest cos takiego mozliwe.

  32. Manna,

    uciekła mi jedna myśl do poprzedniego mojego wpisu – Dlaczego masz problemy z przyjęciem moich wcześnieszych komentarzy, kiedy ja Twoje z -2008-08-30 o godz. 21:02 -całkowicie podzielam, i twierdzę, że ja mówię dokładnie o tym samym,co Ty, tylko z innej perspektywy ?

    Pozdrawiam,Eddie

  33. Pani Redaktor,

    Byc moze sezon rzeczywiscie ogorkowy, ale kwestia dwoch nominacji czyli Waszczykowski w BBNie oraz brak tej ambasadorskiej dla Krawczyka zasluguja na uwage. W przypadu pierwszego nadal nie wiemy co z kwestia braku certfikatu dostepu do informacji niejawnych. W przypadku Krawczyka po raz kolejny widac urazy osobiste prezydenta. Sam przeciez powiedzial, ze jezeli postepowanie lustracyjne wykaze, ze agentem nie byl, to bedzie mogl wrocic. Byc moze rozmowa z Teresa Toranska albo Agnieszka Kublik http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,69906,3902623.html okazaly sie bolesnie prawdziwe i prezydent -po raz kolejny- poczul sie urazony.

    Podobnie jak z Berlina, nie wiem skad bierze sie Pani przekonanie o tym, ze prezydent zachowa sie przyzwoicie, obiektywnie, ba przedstwi stanowisko tozsame z rzadowym. Do dzis nie wiem na czym miala polegac sukces dot. Traktatu Lizbonskiego oraz owa oscarowa rola prezydenta. Wszyscy chyba pamietamy jak wygladala obtrabiona wszem i wobec „wzmocniona Joanina”… Na ale milosnicy prezydenta i tak interpretuja inaczej.

    Lewica… Zgadzam sie z Katarzyna, iz Napieralski jest po prostu slabiusienki. Merytorycznie jest jak instrukcja obslugi zelazka a sam napusza sie jakby prezentowal twierdzenia Godla. Musze przyznac -po raz pierwszy- ze Olejniczak naprawde cos JEDNAK;) reprezentowal. Od roku slysze z ust Napieralskiego -bez wzgledu na temat- ze to „prawica sie kloci”. Im czesciej zaprasza sie gdzies Olejniczaka -to mimo, iz ten stara sie byc wywazony i obiektywny- indolencja Napieralskiego obnazana jest okrutnie, namacalnie wrecz. Wenderlich komentujacy wszystko z pasja i dykcja fryzjera damskiego stara sie -w swoim wlasnym mniemaniu- niezwykle ironicznie i bolesnie opisac zmagania PO z PISem. Bedac zas wiecznie zapraszanym do tych samych programow co Julia Pitera, w ktorych dyryguje palcem wskazujacym i strzela oczkami, udaje Platona w wydaniu zrozumialym dla Polski powiatowej. Odejscie czy tez wycofanie sie Cimoszewicza z wyborow w 2005 od strony ludzkiej bylo zrozumiale, natomiast kolejny powrot swiadczy o jakiejs niekonsekwencji, bo polska polityka od tamtego czasu czystsza wcale sie nie stala -wrecz przeciwnie- wiec nie wiem po co przybierac postawe Don Kichota. Czy jest wartosciowy? Niezaprzeczalnie, natomiast sukcesu mu nie wroze. Kiedys juz wspomnialam na tym blogu, ze wolalabym, aby twarzami lewicy byli Kalisz, Iwinski czy Zemke a z tych, ktorzy odeszli z SLD Celinski. Im mniej w mediach Napieralskiego czy Wenderlicha tym naprawde lepiej. Zawsze bardzo lubilam Katarzyne Piekarska, natomiast jej wybor i postawienie na Napieralskiego byly i sa -dzisiaj- zupelnie niezrozumiale.

  34. Pani Redaktor !

    Dekompozycja całej lewicy w Polsce (a nie tylko SLD – choć ten uwiąd jest tu symptomatyczny) branej jako formacja mentalno-programowa i sposób „oglądania” świata jest egzemplifikacją z jednej strony „polskiego piekiełka” (dwóch Polaków trzy Partie) czyli niemożliwością porozumienia się w kwestii generaliów (a rzeczy drobne są podnoszone do rozmiarów tychże generaliów), a z drugiej (a może przede wszystkim) – w zaniku jakiejkolwiek myśli politycznej, społecznej etc. sui generis przypisywanej światowej i europejskiej lewicy. Ten uwiąd pokazuje (patrząc szerzej) globalny, ogólny poziom życia publicznego (w warstwie intelektualnej) w naszym kraju. Mierny, XIX-wieczny, zacofany. Wszystko to dysputy o „przedwczoraj” i „przed-przed-wczoraj”. Liczą się cmentarze, krzyże, bogoojczyźniane imprezy, teczki, agenci, powstania, „ruscy” – sprawy sprzed 20, 35 czy nawet 100 laty. To świata nie interesuje, to świata nie obchodzi. Świat ma to po prostu w d….e. Lewica, ktora z racji swej historii i proweniencji winna być progresywą tego nie robi; grzęźnie w tym polskim piekiełku, w tym polskim bagienku teczkomanii, podejrzliwości, agentomanii czy bogoojczyźnianych „ochów” i „achów”. I nader wszystko – ma niewykształconych leaderów (lub wykształconych ale „zgranych” i emocjonalnie nie zrównoważonych, egoistycznych – co przeczy lewicy jako formacji kolektywnej, altruistycznej, progresywnej).
    Tylko tyle i aż tyle.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  35. SLD to jałowe towarzystwo wzajemnej adoracji. Ku ogólnej trwodze o swoją przyszłość jałowych Olejniczaka, Napieralskiego, Szejny i tym podobnych pasożytów, czas SLD już minął. I nawet durny bełkot Iwańskiego tu nie pomoże. Do roboty nieroby !!!!! Pogrzebu SLD czas. Z tego trupa już nikt się nie nakarmi.

    Syn Ziemii Polskiej

  36. Eddie ! Wszystkie Twoje wpisy czytam z zainteresowaniem.Większość podzielam, trochę nie rozumiem a często potrzebję czasu do uporządkowania myśli. Jedno trzeba Ci przyznać zawsze pobudzasz i zmuszasz do szerszego spojrzenia. A wnioski z globalnego spojrzenia są flustrujące.Jesteśmy jak śliwka w kompocie. Myśląc pozytywnie to zdrowy kompot, szkoda tylko że nie można się nim najeść. Serdecznie pozdrawiam.

  37. wodnik53 18:17

    podzielam w snutku i (niestety) przekonaniu, ze aby wstac trzeba upasc (runac).
    Polska polityka (nie tylko lewicowa) wraz z elitami (nie tylko intelektualnymi) jest w od lat fazie ciaglego, samoniszczajcego upadania, wiec jeszcze potrwa zaniem osiagnie stan w ktorym z rozdzielnika historii nalezy sie katharsis.
    Pisze o tym od bardzi dawna, ale je jestem z Berlina, co by pewnie najchetniej germanil.

    Pozdrawiam
    z Berlina

    PS: co do pomyslu oddania szkolnictwa w geste samorzadow lokalnych, mam pewne obywy, ze bedzie balagan.
    Szkolnictwo jest w gestii landow w Niemczech. Jesli polski MEN chce sie na tym wzorowac, to moze byc tak jak tu, gdzie co prawda ramowy program szkolny jest teoretycznie „wspolny” ale wykonanie w calosci dowolne. Doprowadza to do tego, ze programy szkolne roznia sie bardzo znacznie miedzy landami i jak sie chcesz przeprowadzic np. z NRW (Nadrenia-Westfalia) do Bayern to musisz albo zostawic dzieci w NRW albo cofnac je o klase, bo programy nauczania ni jak nie sa spojne. Przeraboialem to sam z naszym synem, ktory w konsekwencji postanowil wyjwchac do USA. I tak juz zostalo do dzis…..
    Chetnie napisze o tym wiecej, jesli Pani Redaktor Gospodyni uzna za stosowne…
    Obawy prezydenta sa z gruntu propagandowo glupie, ale obliczone na populistyczna ciemnote. Ale o tym pisalem juz w poprzednich wpisach….

  38. Z Berlina! Co do Schetyny to możesz sie nie obawiać krócej to nawet Kaczynscy nie trzymają. Sprawność i talenty do sprawowanej funkcji ma. Nawet zaryzykuję stwierdzenie właściwy człowiek na właściwym miejscu. Choć po braku reakcji na opowieści Waszczykowskiego mogą powstać wątpliwości.Niesłusznie! Tu właśnie dochodzimy do zródła. To ten najwyższy wydaje kluczowe decyzje. Myślałeś Tusk-Prezydent, Sikorski -Premier. A ja pomyślałam Sikorski Prezydent. Jeszcze będzie dużo czasu żeby te nasze „wolne myśli”rozłożyć na czynniki pierwsze. Nie warto na razie się do nich przywiązywać jeszcze tle zdarzeń przed nami. Pozdrawiam

  39. Emilia Plater! Nie wiem nad czym tu się zastanawiać. Kaczmarek czymś tam podpadł Pałacowi więc na pochybel na zawsze, Waszczykowski wykonał zadanie -nagroda. I nikt i nic tego socjo-technicznego działania nie zmieni.Skądinąd zasadnego z pnktu sprawowania władzy. Może budzić tylko zdziwienie brak szybkiej i adekwatnej reakcji na ewidentne działania przeciw polskiej racji stanu. To znaczy może budzić a może nie budzić. Pozdrawiam

  40. Pani Redaktor,

    Kłaniam się nisko i zainspirowany dzisiejszym wpisem załączam myśli kilka o przyszłości polskiej lewicy:

    1. SLD nie jest jedyną partią lewicową w Europie przeżywającą obecnie kryzys. Zarówno francuscy socjaliści, włoska lewica jak i rządząca (jeszcze) w Londynie Labour Party nie potrafią zdobyć (utrzymać) władzy, przegrywają kolejne wybory. Widmo kryzysu gospodarczego w Hiszpanii zgasić może również wkrótce gwiazdę popularnego wśród polskich lewicowców, chyba z braku lepszego kandydata, premiera Zapatero. Najbardziej jednak pouczająca powinna być dla SLD historia ich pobratymców zza naszej granicy zachodniej – historia powoli i być może nieodwracalnie odchodzących w cień towarzyszy z niemieckiej SPD. Są oczywiście różnice pomiędzy Sojuszem Lewicy Demokratycznej z jego rodowodem satelickiej ‚siły przewodniej’ a jedną z najstarszych partii socjaldemokratycznych Europy, która kiedyś – za czasów Willy’ego Brandta i jego ‚polityki wschodniej’ – miała autonomiczny wpływ na przebieg zimnowojennej konfrontacji. Mimo to można też wskazać na interesujące paralele: zarówno w Polsce jak i w Niemczech ostatni wyborczy tryumf socjaldemokratów przyszedł na fali zmęczenia kosztami transformacji gospodarczej (w Niemczech: kosztami zjednaczania). Giętcy ideologicznie przywódcy tacy jak Kwaśniewski i Schröder potrafili skanalizować społeczne przeciążenie reformami. Uczynili to nie kwestionując samej potrzeby reformowania, broniąc swoje partie przed dryfem w kierunku populistycznego radykalizmu, który odtrąciłby od nich elektorat liberalny i centrowy.

    2. Później jednakże prawicy udało się przejąć czy raczej odzyskać lewicowy program modernizacyjny (którego odległe korzenie leżą w neoliberalnej polityce Reagana i Thatcher) Na lewicy natomiast rozpoczęły się rozłamy. I znowu ciekawy może być paralelizm wydarzeń po dwóch stronach Odry: SLD Napieralskiego wykonuje ten sam skręt w lewo co SPD Kurta Becka, równie skutecznie tracąc centrowych wyborców. Po lewej stronie obie partie odczuwają presję frakcji klasycznie roszczeniowych, w Niemczech zjednoczonych w partii ‚Die Linke’ Lafontaine’a i Gyssiego, a w Polsce do niedawna reprezentowanych przez Leppera. Na prawym skrzydle działa natomiast lewica ‚postindustrialna’ – w Niemczech są nią od lat 80-tych Zieloni, w Polsce próbuje nią być SDPL (przy czym jednak autentyzmu pokoleniowego buntu, który stworzył partię niemieckich ekologów nie można porównać z sytuacją w Polsce gdzie za hasłami depenalizacji marihuany i wolnego Tybetu stoi na przykład, przy całym szacunku, pani Izabella Sierakowska).

    3. Powstały rozłam pokazuje trudność, na jaką napotykają lewicowe partie starające się zidentyfikować adresata swojej oferty. Łatwiej to zrobić prawicy: uniwersalny program modernizacyjny kieruje ona do wspólnoty obywatelsko-narodowej, określanej dziś pozytywnie i afirmacyjnie, bez otwartych tonów ksenofobicznych. Spójność identyfikacji adresata jest chyba kluczem do przejęcia przez prawicę lewicowego elektoratu (opisywanego również w ‚Polityce’ przez Jacka Żakowskiego).

    4. Wszystkich lewicowych nurtów chyba nie da się szybko w Polsce połączyć w jednej partii, zwłaszcza takiej, dla której oparciem miałyby być lokalne struktury SLD skupione na obronie resztek przywilejów władzy. Lewicy nie zjednoczy u nas ekologia, obrona mniejszości czy hasła antyklerykalne (paradoksalnie, postępująca laicyzacja odbiera tym ostatnim nośność). Co ważne, również problemy i protesty pracowniczo-socjalne nabierają cech niszowości: pracujący Polacy stali się – nawet w ramach poszczególnych branż – grupą rozczłonkowaną, transgranicznie mobilną, tracącą z pola widzenia wspólne interesy. Recesja, jeżeli nastąpi, wywoła raczej nie falę strajków co kolejną falę migracji (również międzyregionalnych, z uwzględnieniem zapewne najbliższych nam regionów wschodnich Niemiec). Uchwycenie tego mobilnego i odideologizowanego wyborcy, przekonanie go że stanowi jeden lud ciemiężony przez jakichś spójnie zdefiniowanych ‚panów’ i ‚klechów’, przerasta chyba możliwości naszych obecnych lewicowych kadr – w tym i tych najmłodszych, do których zaliczyć trzeba raczej panią Sylwię Pusz (kandydatkę na przewodniczącą SDPL) niż pana redaktora Sierakowskiego.

    5. Nie znaczny to bynajmniej, iż nie pojawi się nowe wspólne pole dla reprezentacji interesów w jakimś sensie lewicowych. Polem takim – tworzonym przez wchodzące w dorosłość młode pokolenie – nie będzie jednak ‚socjal plus alternatywa’, jak to widzi Jacek Żakowski. Wczuwając się w ton rozmów czy internetowych wpisów (również zawartych tu powyżej, choćby Katarzyny) spodziewać się raczej należy, iż nowa ‚lewicowa wrażliwość’ oparta będzie o powstające w głowach młodych Polaków oczekiwanie, iż władza państwowa zapewni im dostępność ‚normalnych’ standardów cywilizacyjnych, na które składają się według młodych, między innymi: niemieckie autostrady (i ścieżki rowerowe!), francuska kolej, czeskie szpitale, austriackie wyciągi narciarskie i estoński powszechny dostęp do sieci bezprzewodowej. Taki idealny kraj nie istnieje i na pewno nie zaistnieje prędko w Polsce, lecz dla naszej mobilnej młodzieży, podróżującej swobodnie po Europie i pozbawionej kompleksów pokoleń wyrosłych w PRL, to właśnie podobny melanż stać się może wyznacznikiem minimalnych obowiązków państwa (w zamian za wykonanie których gotowi są ciężko pracować i płacić odpowiednie podatki). Na lewicy wygra ten, kto tęsknotę za taką ‚normalnością’ w odpowiednim momencie zrozumie i wypowie, w miarę możliwości nie antagonizując starszych generacji, dla których pozostanie ona już tylko niezrozumiałym zbytkiem.

  41. Witam po przerwie – powiedzmy technicznej 😉 – i zaczynam od małej prywatki.
    Mniej więcej 15 lat temu, gdy jeszcze pracowałem w pewnym Najbardziej Wysokim Pokoju, miałem okoliczność z tym, „który ciężko pracuje, aby zostać we wrześniu szefem już bez tych skromnych literek p.o.” 😉

    Wtedy to publicznie, bo w obecności kilku osób sporo znaczących w tym NWP, wygłosiłem zdanie, które zaważyło na moim dalszym losem – przytaczam je z pamięci:

    „Jeżeli w tej sprawie jest tak, jak to pan prezes przedstawił, to jeden z nas dwóch okłamał Sejm, a to nie byłem ja” 😉

    Wtedy jakoś nie mogłem znaleźć odpowiedniego określenia dla ówczesnej postawy tego pana.
    Dzisiaj, dzięki naszej Gospodyni już chyba mam.
    Myślę, że on już wtedy „ciężko pracował, aby być przy LARK-u tym, kim jest.

    A ze spraw ogólnych.
    Czy zauważyliście Państwo, że „Kaczor Kaukazu”, który na nieszczęście Gruzji nadal jeszcze jest jej prezydentem, w swoim wywiadzie dla TVN w gruncie rzeczy potwierdził rosyjskie doniesienia o około 34 tysiącach Osetyńców, którzy w pierwszych dniach tej awantury uciekli przed Gruzinami z Osetii Południowej? 🙁

    Nie muszę chyba

  42. A ja z uporem głoszę:
    PALIKOT NA PREZYDENTA !!!

  43. @Emilia Plater (2008-08-31, o godz. 17:12)
    Uważam, że oba przypadki są oczywiste:
    1. Pan Waszczykowski zajmując wysokie stanowisko w administracji państwowej MSZ ma ?Poświadczenie bezpieczeństwa? najprawdopodobniej do klauzuli ?ściśle tajne? ważne 5 lat (art. 35 ust. 2a), jak również do tej samej klauzuli certyfikat bezpieczeństwa NATO i UE. Polskie prawo ?Ustawa o ochronie informacji niejawnych? mówi jednoznacznie, co się dzieje, jeśli ktoś jest podejrzany o ujawnienie informacji niejawnych. ABW rozpoczęła sprawdzanie pana Waszczykowskiego (kontrolne postępowanie sprawdzające), czy daje on rękojmię zachowania tajemnicy (art. 45 ust. 1). Ustawodawca nie określił maksymalnego terminu, kiedy musi być ono zakończone. ABW powiadamia kierownika jednostki organizacyjnej (szefa BBN) o rozpoczęciu postępowania (art. 45 ust. 2). Szef BBN informuje p. Waszczykowskiego o ograniczeniu lub wyłączeniu jego dostępu do informacji niejawnych (art. 45 ust 3). Postępowanie kończy się wydaniem decyzji o cofnięciu albo pozostawieniu poświadczenia (art. 41 ust 1) lub umorzeniu albo zawieszeniu postępowania (art. 47 ust 3).
    Ważny jest art. 41, a szczególnie ust. 1, który mówi, że odmowa wydania poświadczenia nie jest wiążąca do obsady stanowiska, z dostępem do informacji niejawnych stanowiących tajemnicę służbową. Zatem pan Wszczykowski może pracować, ale nie może mieć dostępu do informacji niejawnych stanowiących tajemnicę państwową. Rodzi się jednak pytanie, czy na takim stanowisku da się tak pracować i jak długo?
    Jak z tego widać sprawa jest bardzo prosta i pan Waszczykowski oraz jego szef powinni dobrze wiedzieć jak wygląda sprawa ? dziennikarze też.
    2. Pan Andrzej Krawczyk był TW WSW jest faktem, gdyż podpisał współpracę i jest dokument (jak podawała prasa i on sam tego nie kwestionował), sąd uznał, że nie ma dowodów na jego współpracę i szkodzenie komuś. Tyle mówią fakty. Pan Prezydent czuje się oszukany, gdyż pan Krawczyk jest jego kolegą, ?towarzyszem? walki, któremu zaufał, dał mu stanowisko, a tu taki afront. Do tego pan Prezydent ma uraz do wszystkiego co czerwone, nawet ojca, który był w AK i żył spokojnie w PRL (proponuję przeczytać wydanie specjalne Polityki z grudnia 2005 r.). Pan Krawczyk ma szczęście, że jest (może już nie) kolegą pana Prezydenta i innych będących u władzy, ale kariery już na pewno nie zrobi, choć nie jedna osoba chciała by ponieść taką karę. Nie jest to jedyny taki przypadek. W życiu najważniejsze było, jest i oby już nie było, aby umiejętnie podwiesić się pod władzę, a wówczas można czuć się bezkarnie. Niestety profesjonalizm i przyzwoitość nie były i nie są w cenie w naszym kraju i chyba jeszcze długo nie będą.
    Pozdrawiam.

  44. @Emilia Plater

    Przepraszam art. 36 ust 2a, a nie art. 35 ust. 2a.
    Przepraszam.

  45. Nie watpie, ze pan Sikorski to maz bystry i przystojny, calkiem jak prezydent Saakaszwili… prezydent Karzai… prezydent Talabani…

  46. Ja króciutko: jak „prześladowałem” na Pani blogu J.M.Rokitę, pani go boniła jak lwica i było to szlachetne z Pani strony. Dzisiaj w poranku TOKfm powiedziała Pani z właściwą ironią prawdę o J. M. ROKICIE i b. dobrze.
    Z szacunkiem

  47. Pan prezydent musi byc pierwszy, malo… musi byc przed wszystkimi.
    Podczas obchodow rocznicy wydarzen roku 68, nie bylo Michnika ale kazdy mogl uslyszec gdzie byl pan prezydent i jak bardzo byl… za. Ani slowa o czlowieku, ktory za swoje poglady siedzial w wiezieniu chyba najdluzej ze wszystkich opozycjonistow, ktory byl glowna postacia tych wydarzen.
    Podczas obchodow rocznicy Sierpnia 80 roku, nie bylo Lecha Walesy, ktory porozumienia podpisywal. Kazdy mogl uslyszec o zaslugach pana prezydenta i jak bardzo byl … za, znowu z jego ust. Ani slowa o Lechu Walesie.

    W Gruzji tez musial byc pierwszy. Jezdzil tam jeszcze przed wybuchem sierpniowego konfliktu. Mam podejrzenia, ze gdyby tam nie goscil, tej wojny by nie bylo.
    Musi byc pierwszy i na szczycie UE.
    Obawiam sie, ze jednomyslnosc naszej delegacji jest wynikiem przyjecia zdania pana prezydenta. To wrozy hucpe i pobrzekiwanie szabelka i nowe straty w polityce zagranicznej, ktore bedzie mozna przeliczyc na pieniadze.

  48. Dzilalnosc pana prezydenta ma poprawic wizerunek jego prezydenckiej mosci.

  49. Pani Janino!
    Pani wielbiciel zasyla pozdrowienia.

    A tak na marginesie.
    Ostatnio mielismy niewielkie party.
    Zazwyczaj unikamy tematow politycznych, ale sprawy Gruzji, Tarczy itd. maja tak wielkie znaczenie, ze nie udalo sie uciec.
    Goscie podzielili sie na dwie grupy i doszlo do przerazajacej dyskusji.
    Jedna grupa twierdzila, ze Prezydent Kaczynski jest wielkim patriota, inni ze jest przestepca, kryminalista i ze tak powim to tylko poczatek.
    Jako gospodarz chcac przerwac glupia dyskusje poprosilem aby wymieniono te przestepstwa.

    Po pewnym czasie powiedziano – a nie podpisal „Lizbony”
    I co dalej. A czytalem w Polityce, powiedzial jeden, – Paradowska i Passent o tym pisali.
    Gdy poprosilem o namiary, uslyszalem.
    To nie jeden artykul, to praktycznie kazdy jaki oni pisza.

    Troche zaskoczony nastepnego dnia przlecialem kilka wpisow i ze zgoza znalazlem, ze usuwajac pewne kamuflaze moj oponent ma racje.

    Tyle zlosci, jadu, obmowy nie spotkalem nawet w TVN

    I tak sobie mysle. Czy naprawde Oni sa Polakami?
    Ba, dalej, czy aby znane sa im wartosci humanitarne, czy lubia tylko siebie a nie ludzi, czy sa tak zarozumiali i slepi, ze nie widza nic poza wlasnymi prawdami?

    A z drugiej strony.
    Jezeli maja taki autorytet, czemu nie zajma sie sprawami naprawde waznymi, ze powiem o programie 10 przkazan, czy obietnic Tuska.
    Co zrobiono, co obiecano, co sie robi?
    To temat dla wielkiego politycznego komentatora a nie dla jakiegos mydlka

    Bo tak naprawde, te dociekania kto bedzie trzecim nic nie wnosza.
    Wiadomo, mamy jednego wiecej gotowego do startu – Walese pseudonim Bolek.

    Ale nic to, dalej Pania kocham.

  50. Mam podobne do @AKwz53 uwagi.
    Jeżdżąc po Polsce B nie widzę nigdzie ruchów lewicowych na szczeblu lokalnym zajmujących się sprawami socjalnymi. Na szczeblu centralnym nie widać projektów modernizacyjnych, brzmi tylko krytyka prawicy (choć nie lubiący braci K mają już gdzie pójść), kościoła (to nie przysporzy elektoratu) i rzekoma walka o rzekomo zagrożone prawa mniejszości (temat dla większości Polaków dość trzeciorzędny).
    W tym czasie PO rozwiązuje (lepiej lub gorzej) napięcia socjalne i prowadzi dialog społeczny. Gdzie tu jest miejsce dla lewicy i co słowo „lewica” miałoby oznaczać w sytuacji, gdzie na codzień ludziom kojarzy się z odchodzącymi na emerytury aparatczykami PZPR?

  51. Coraz bardziej pogłębia się stan wojny z Rosją. Podano właśnie do wiadomości, że Polska nie weźmie udziału w Moskiewskich Targach Książki a Rosyjscy oficjalni goście nie przyjadą do Warszawy na Forum dyskusyjne. Nie będzie więc na wschodzie kaganka oświaty i promocji najwyższej kultury. A mogliby w Moskwie pokazać chociaż parę wydawnictw IPNu. Gdzie te czasy gdy dla przyjaciół w Moskiwe przywoziłem polskie książki i gazety. A tam w polu Moskal stoi.

  52. Pani Janino. Mysle, ze Sikorski moze byc tym „trzecim” koniem w prezydenckim wyscigu, jesli – jak mu sie dotad udawalo – nie da wie wmanewrowac w jakas karczemna klotnie z obozem prezydenckim lub samym Prezydentem. Sikorski zawsze mial potencjal na liczacego sie dyplomate ale ostatnio daje sie poznac nie tlko jako talent ale jako dosyc efektywnie dzialajacy dyplomata, ktorego sluchaja w Europei i USA. Powsciagliwosc jaka wykazuje w obliczu roznorakich zaczepek ze strony obozu prezydenckiego, jest godna podziwu i moze byc dowodem na to, ze potrafi trzymac nerwy na wodzy, a to wazne. Nie tylko w Polsce. Z powodu swojego „pedigree”, studiow w Oxbridge, swobody z jaka porusza sie po miedzynarodowych salonach i, w gruncie rzeczy duzej klasy, Sikorskiemu nie wroze zbytniej przyszlosci w lawach poselskich, gdzie musialby odszczekiwac sie naszym rodzimymm, zakompleksionym, ujadaczom. A to byloby ponizej jego poziomu. Jako prezydent, nie mialby zbyt wielu oponentow, bo niewielu mialoby odwage przeczyc jego zdolnosciom, kompetencjom czy doswiadczeniu ( jakie zdobywa dzisiaj jak Minister Spr Zagranicznych, w tak super-trudnej sytuacji politycznej) . Chyba wielu rodakow , wtym nizej podpisanym, nie mialoby nic przeciwo temu aby polskim prezydentem zostal ktos, troche z innej polki, niz my wszyscy, ale kogo akceptuje cala (moze prawie cala) reszta swiata. Mysle, ze nas ciagle skowyczy tesknota za takim wyprasowanym, dobrze ubranym i „kumajacym” po angielsku Polakiem-prezydentem

  53. @KP

    Dziekuje za wyjasnienie kwestii certyfikatu od strony proceduralnej i legislacyjnej. Jak rozumiem pan Waszczykowski bedzie mogl pisac w BBN opracowania, analizy i raporty, stanie sie zrodlem palacowej publicystyki. Jak slusznie zwraca uwage Manna, zapotrzebowanie na tego typu jednostki o posturze przedwojennego oficera a mentalnosci kucharki jest w palacu bardzo pozadane. Wybacz trywializowanie problemu, ale jak sam slusznie zauwazasz eksperci nie sa potrzebni wcale, zas sluzalczo-lokajskie cechy na pewno.

    Co do Andrzeja Krawczyka to przyznaje szczerze, ze wywiad Teresy Toranskiej ujal mnie. Nie osadzam w barwach czarno-bialych. Historie nierzadko mielismy dramatyczna, pelna bolesnych zakretow, lamano charaktery. Dzis okazuje sie, ze to Lech Aleksander wraz z bratem mieli pomysl na obalenie komunizmu i wcale nie byl to Okragly Stol, ktory mozna a nawet trzeba krytykowac. Na szczescie w 2005 obalilili mafijny uklad, powstala Wolna Wolska, ale w 2007 roku i tak wygral front Faktow i Mitow, mordercy Popieluszki oraz media niemieckie…

  54. Pani Redaktor,
    1.Prezydent (widać mało go Pani zna) nie pojechałby ‚na trzeciego’, na czele delagacji, gdyby nie miał przekonia, że stanowisko jakie zaprezentuje na najbliższym posiedzeniu RE będzie również jego stanowiskiem w sprawie gruzińskiej. Jaki to zatem sukces rządu, jeżeli doda się do tego wynurzenia kancelarii Premiera w sprawie zaproszenia Francji dla prezydenta? Jeżeli to będzie sukces doraźny, a będzie, to będzie to sukces Polski w szczegóły nie wchodząc. LK zmienił ton po konsultacjach w Tallinie, a nie pod wpływem perswazji D. Tuska przecież. Proszę nie przypisywać prezydentowi bezrefleksyjności i doboru środków politycznych stosownie do sytuacji. Dyplomacja wiecowa i dyplomacja europejska to dwie rózne sprawy i LK ma świadomość tej różnicy, choć nie wszyscy gotowi są to zauważyć.

    2. Gdzie Pani widzi te dwie polityki zagraniczne? Polska ma jedną politykę zagraniczną a przynajmniej jeden kierunek – z deszczu pod rynnę i to niezależnie od urządujacego prezydenta i szefa rządu. L. Wałesa wyprowadził rosyjskie garnizony w Polsce, żeby zaraz zacząć majaczyć o NATO-bis. Rządy lewicy doprowadziłły do wejścia Polski do UE i NATO.
    Obecną tę samą politykę zagr. uprawiają dwa konkurujące ze sobą ośrodki władzy. Widać to po skutkach, a nie deklaracjach rzeczników pałacowych. Wszelkie niuanse w jej uprawianiu spowodowane są raczej koniecznością zaznaczenia i podkreślenia swojej indywidualności i mają wyłącznie wyraźny uzytek propagandowy. Tak naprawdę, niuanse dzielą PiS i PO w polityce zagranicznej i cała wewnętrzna gra polityczna obliczona jest na podkreślaniu różnic, mimo ich rzeczywistego braku. Co najwyżej bezstronność każe zauwazyć, że inicjatywa jest jednak nieprzerwanie w rękach prezydenta.
    Można mówić o pogodzie, że jest lepsza niż wczoraj, ale gorsza, niż rok temu i dla pogody nic z tego nie wynika. Publicyści żyją niuansami i gotowi są mnożyć je, jak byty ponad potrzebę, kibicując jednej ze stron i dajac wyraz swoim fustracjom. Historycy ocenią lata dziewięćdziesiąte XX w. i pierwszą dekadę XXI jako jeden wspólny kierunek polityczny – w tył zwrot, na Zachód marsz!
    Reszta to publicystyka. Dzisiaj tak, a jutro inaczej o tym samym, a rumieniec zażenowania na twarzy publicysty będzie niezauważalny, bo w radiu nie widać, a w TV przypudrowany…

    3. Po co trzeci kandydat na przyszłego prezydenta? Wystarczy jeden, a dobry. Ale hola, hola… Bądźmy konsekwentni. Po co nam dobry, kiedy zajadli krytycy obecnej prezydentury gotowi są sprowadzić uprawnienia głowy państwa do roli kadłubkowej – odbierania defilad z okazji świąt państwowych, przyjmowania ambasadorów i przypinania orderów, bo kontrasygnata prezydencka jest w ich mniemaniu formalnoscią, a instytucja weta paraliżem? I skąd zatem ten wyścig do reprezentacyjności, próżniactwa i prózności? Wystarczy zatem, że będzie jeden, na tyle wysoki, że głowę będzie miał ponad mównicą, dosięgnie do klapy i będzie wiedział, którą ręką salutować, gdy wpakują go w mundur… I koniecznie wybrać go należy w powszechnym referendum, żeby demokracyi stało się zadość.

    Pozdrawiam Panią Redaktor z mych opłotków Ciemnogrodu.

  55. Manna,

    dziękuję za wrażliwe i szczere wyjaśnienia.

    Serdecznie pozdrawiam,Eddie

    P.S.
    A gdyby w kompocie była sławna „Śliwka proboszcza ” z klasycznego polskiego dowcipu, to co by było, też nic? Według mnie , mogłaby być zalążkiem do nowych złudzeń.

  56. Wspólnie stanowisko premiera i prezydenta musi byc, bo sprawa jest wazna i banalna, preciez wiadomo, ze wojna jest złem. Coz dyskusja czy prezydent KacZynski powinien jechac do Gruzji jest bez sensu, moze nie powinien jechac sama nie wiem. Ale przeciez wojna jest złem.
    Coz a Lewica moim zdaniem, nie ma pomysłu na odnowona, nowoczesna lewice. Napieranski jest politykiem przecietnym prezentuje poziom pisu czy Samoobrony cóz ale to lewica
    lewicy jest potrzebnie swieze powietrze, nowa jakosc, nowy ludzie, nowy program sojalny i nie tylko
    A wolnie media niech pozostana wolnie preciez mamy demokracje, a w demokratycznym kraju jet bardzo wazne brak cenzury. a pezydent Kaczynski nawet lepiej przemawia
    coz lepiej sie czuje na tym stanowisku
    pozdrawiam

  57. @ Janusz,

    Przestan belkotac o ‚prawdzie obiektywnej’. Jestes jak bufetowy, co opowiada o jesiotrze drugiej swiezosci. Ktos Cie wprowadzil w blad. Swiezosc jest tylko jedna, pierwsza i zarazem ostatnia. Tak jak prawda.

    Mozna byc bardzo obiektywnym i opowiadac kompletna nieprawde. Jesli wszyscy zalozymy czerwone okulary, jakie Ty nosisz, to wszyscy bedziemy widzieli swiat na czerwono, i bedzie to obiektywne widzenie swiata. Tyle, ze swiat nie jest czerwony.

    Jesli chodzi o Twoj post, napawasz mnie obawa. Otoz, gdyby tak moze Polske ukarac odebraniem Slaska i Pomorza, oblozyc embargiem, a Prezydenta Kaczynskiego publicznie wychlostac na dziedzincu Palacu Elizejskiego, wtedy rzeczywiscie ta Europa zadoscuczynilaby twojej nienawisci z pozycji fotela i trybuny w jedej rece, a pilota do przelaczania polsatu i tvn w drugiej.

    Wiec zapamietaj sobie, ze zaden wiesniak, a my jestesmy takim wiesniakiem, nie zostal szlachcicem, dlatego, ze szlachta dostrzegla jego przymioty.
    Jestesmy wiesniakami wiec bijemy sie na lopaty, bo szabli nie mamy. Za kazdym razem gdy sie umowimy na pojedynek na szble dostaniemy w dupe. Bo szabli nie mamy.

    Nadzieje na to, ze Europa dostrzeze nasza europejskosc i bedziemy wiesc prym na salonach sa nie wiem sam czy glupota czy choraba.
    Europa nas dostrzeze, wtedy kiedy damy powod, zeby jej sie zechialo i musiala to zrobic.

    Pole manewru pomiedzy nonsensownymi demonstarcjami, a uprawianiem jakiejs religii w rodzaju no niech ci niemcy zrobia z tym ciemnogrodem porzadek jest ogromne. I tylko ogrom twojej zawzietosci pozwala tego nie dostrzegac.

    Wiec zapewniam Cie, ze jesli juz Europa wyslucha twych modlow i nas ukarze za niesubordynacje, to bedziesz pierwszy durniu, ktory za to zaplaci (a ja z toba).

    Siedzi gluptas na lodce i modli sie o burze z piorunami,bo mu sie nie podoba broda kapitana.

  58. Pani Janino,
    no i się szczyt udał (szczerze mówiąc to szczyt wyszedł słabo, ale jezeli chodzi o polskie sprawy to się udał). I po co było Nowakowi wymyślać prezydentowi od Szreka? Wyszedł na głupka, zwłaszcza, że Szrek jest najsympatyczniejszą postacią kreskówki 🙂

    Powiem nieskromnie, że mi mój żart się podoba :), ale może zacytuję swój wpis o Rosji sprzed kilku dni. Nieco przydługi, za co przepraszam, ale jeżeli znajdzie Pani chwilę czasu, to polecam:

    Kiedy rozpadnie się Rosja?

    Z ZSRS wyłoniła się Rosja. W granicach okrojonych, lecz wciąż imperialnych. Dziś sięga po Kaukaz, straszy Ukrainę, Mołdawię, grozi Polsce. Wydawać by się mogło, że imperium kontratakuje . Warto jednak przyjrzeć się Rosji nieco bliżej, zajrzeć za putinowską zasłonę. Wówczas pojawia się pytanie – nie ?czy” Rosja się rozpadnie, ale ?kiedy”.

    Rosja wciąż jest krajem olbrzymim terytorialnie o nieograniczonych zasobach naturalnych. W przyszłości zapewne zostaną odkryte kolejne złoża. Światowy popyt na surowce napędza koniunkturę i pieniądze szerokim strumieniem płyną do Moskwy (niestety gównie do Moskwy). I tu jest właśnie pies pogrzebany. Rosja przypomina źle zarządzane państwo postkolonialne – skolonizowała samą siebie. Eksploatowane i sprzedawane są niemal wyłącznie surowce. No może jeszcze broń. Czy ktoś na Zachodzie, Wschodzie i Południu kupuje rosyjskie samochody? Rosyjskie zegarki? Rosyjskie buty? Rosyjskie pończochy? Rosyjskie samoloty? Rosyjskie komputery, albo chociaż myszki czy obudowy? Może rosyjskie telewizory? Nie, ponieważ to co produkuje Rosja jest przestarzałe i marnej jakości. Rosja jest krajem zacofanym, technologicznym skansenem. Jedyne w miarę nowoczesne fabryki jakie powstają to fabryki zagranicznych koncernów, które produkują na lokalny rynek ?paciorki” dla tubylców.

    Może chociaż militarnie Rosja może rywalizować z Zachodem? Otóż również nie. Rosyjskie statki kosmiczne technologicznie są na poziomie syrenki, czołgi są w stanie rozjechać Gruzję i nieźle będą się prezentować w Etiopii, ale w starciu z Abramsami nie będą miały szans, Rosja praktycznie nie ma lotniskowców, dopiero przymierza się do unowocześnienia floty podwodnej. Rosyjskie samoloty wojskowe choć świetne jeszcze 30 lat temu i dzisiaj nieźle latają to bez nowoczesnej awioniki i nowoczesnego uzbrojenia na współczesnym polu walki nie zdadzą egzaminu. Widać to było w Gruzji, gdy rosyjscy piloci nie byli stanie trafić w rurociąg (amerykańskie czy izraelskie bomby można zaparkować z dokładnością do pomieszczenia w budynku). Nawet by kopać ropę i gaz Rosja potrzebuje technologicznej współpracy zachodnich koncernów. Rosja nowoczesnej technologii po prostu nie ma, a nie wszystko da się ukraść jak za czasów Zacharskiego, zwłaszcza gdy formalnie trzeba przestrzegać praw autorskich i patentowych.

    Wydawać by się mogło, że strumień petrodolarów powinien odmienić kraj, unowocześnić i pchnąć w XXI wiek. I teoretycznie mogłoby tak się stać, za te pieniądze Rosja mogłaby unowocześnić infrastrukturę, dać pracę milionom swych obywateli, zainwestować w edukację. Tak się jednak nie dzieje – Rosja bardziej przypomina kraj rządzony przez quasi-dyktaturę, gdzie dochód jest rozdzielany pomiędzy stosunkowo wąskie uprzywilejowane warstwy społeczeństwa, niż nowoczesne państwo. Tanie bogactwo łatwo może stać się przekleństwem. W zacofanych krajach, które posiadają bogactwa surowcowe szybko okazuje się, że nic się nie opłaca. Produkty z importu są zawsze lepsze i najczęściej tańsze.

    Po zjednoczeniu Niemiec podobnie sytuacja wyglądała w byłej NRD. NRD co prawda nie posiadała ropy i gazu, ale za to miała inny cenny, a łatwo osiągalny ?surowiec” – a mianowicie ?dojczmarki” bezpośrednio transferowane z RFN. I okazało się, że nikt nie chce Wartburgów i Trabantów skoro za podobne pieniądze można kupić Ople i Volkswageny. Dziś Wschodnie Niemcy to wyludniona półpustynia. Taki też los czeka Rosję.

    Poza Moskwą, która jest stolicą postkolonialnego kraju, głęboki interior żyje w biedzie i zacofaniu. Przemysł nie został zrestrukturyzowany, rolnictwo nie zostało unowocześnione, nie ma wielkich projektów przemian społecznych i gospodarczych. Dokonana została ?prywatyzacja”, a właściwie wielkie złodziejskie uwłaszczenie przy którym ?przekręty” w stylu pana od gry w polo wyglądają jak zabawy harcerzy.

    Dodatkowo Rosji grozi demograficzna zapaść – zmniejsza się liczba ludności, zmniejsza się też procentowy udział Rosjan w ogólnej populacji kraju. Armia która wkroczyła do Gruzji była rosyjska tylko nominalnie – spora grupa żołnierzy posługiwała się językiem rosyjskim z dużym trudem.

    Wiele wskazuje na to, ze Rosję czeka kosztowny wyścig zbrojeń. W zasadzie nie jest to żaden wyścig. Jest to pogoń za Zachodem, który technologicznie wyprzedził Rosję o dwie długości. O ile jednak w przypadku Zachodu technologia stworzona dla wojska po jakimś czasie zarabia na siebie ?w cywilu”, o tyle w przypadku Rosji nie ma na to dużych szans. Jeśli Rosja będzie chciała rywalizować militarnie z Zachodem pogoń będzie mordercza i niezwykle kosztowna. Rosja stanie się jeszcze bardziej uzależniona od wahań koniunktury i jeszcze bardziej zależna od widzimisię giełdowych inwestorów. Wcześniej czy później Rosję spotkają kolejne kryzysy gospodarcze (wahania koniunktury są rzeczą normalną), a kraje biedne, jakim jednak wciąż jest Rosja źle je znoszą. Jeżeli nic się nie zmieni (a niby dlaczego miałoby się zmienić) Rosja będzie coraz mniej atrakcyjna dla swoich sąsiadów i dla swoich nierosyjskich obywateli.

    Co zrobią ludy Kaukazu, Syberii, miliony imigrantów z Chin gdy Rosja przegra kolejny wyniszczający wyścig zbrojeń? Rosjanie będą zanikać na tamtych terenach, demograficznie kurczyć się i przenosić do części europejskiej. Tak jak dzisiaj północny, turecki Cypr chętnie przyłączyłby się do greckiego, tak ludy Kukazu będą spoglądać w stronę Turcji, a może Iranu. Syberia będzie patrzeć na Chiny a Kaliningrad na Unię Europejską. Rosję czeka nieuchronny los ZSRS. Pytanie kiedy do tego dojdzie? Czy czeka nas krwawa wojna wewnątrz Rosji?

    Czy Rosja może odwrócić bieg rzeczy? Musiałaby stać się bogatym, nowoczesnym i atrakcyjnym krajem dla swoich sąsiadów i dla swoich nierosyjskich obywateli – to wymagałoby jednak nie tylko wolnego rynku, ale też prawdziwej demokracji. Ale wówczas Rosję czekałby los Belgii – kraju stojącego na skraju rozpadu. Wynika to z faktu, że solidarność etniczno-terytorialna wygrywa z poczuciem wspólnoty z obcym etnicznie państwem, zwłaszcza na terenach o silnej identyfikacji plemiennej.

    Dla Rosji nie ma więc pozytywnego scenariusza – wyścig zbrojeń musi doprowadzić do załamania ekonomicznego i rozpadu państwa (lub wojny domowej), reformy i demokracja mogą do tego rozpadu doprowadzić jeszcze szybciej. Jedyną perspektywą pozwalającą na przedłużenie status-quo jest polityka czołgów i specnazu, straszenia wewnętrznymi konfliktami czyli polityka umiarkowanej dyktatury, wewnętrznej okupacji i szczucia poszczególnych narodowości na siebie i oczywiście konieczne jest podgrzewanie rosyjskiego nacjonalizmu. Czyli jest to polityka realizowana obecnie przez Putina. Jak widać jest to polityka przewidywalna i nikogo nie powinna zaskakiwać. Putin, jako przedstawiciel rządzącego Rosją KGB opowiada się za dyktaturą co jest dość logiczne, ale jak pokazuje historia taka polityka też nie jest wieczna – w dłuższej perspektywie na bagnetach nie siedzi się wygodnie.

    Więc nie ?czy”, ale ?kiedy” rozpadnie się Rosja?

    http://www.bernardo.salon24.pl/90715,index.html

  59. Witam
    A może prawda jest banalna i zupełnie inna ?
    Dlaczego leci prezydent ?
    Pamiętacie Państwo jak Nicolas pierwszy raz odwiedził Lecha i jakoś było niesmacznie…
    Mimo to, był drugi raz i Panowie wygląli jakby się od małego na piaskownicy bawili?
    Plotki mówią, że Nicloas jest tak niski, że nosi buty na wyższym obcasie. A kto spośród przywódców obecnych na szczycie będzie niższy od Niclolasa? Chyba tylko Lech.
    Może to więc Nicolas zaprosił Lecha, bo po Szczycie trzeba zdjęcie sobie zrobić i zawsze będzie raźniej stanąć koło niższego?
    A może było to podziękowanie za aktywność Lecha w Gruzji ? Na tle Lecha, Nicolas miał szansę zaistnieć jako mąż stanu.
    W sumie działalność Lecha i Nicolasa, nawet jeśli przypadkowa, zadowoliła wszystkie kraje Unii – Nicolas jako przywódca pokazał, że Unia dąży do łagodnego rozwiązania, Lech pokazał pazury. Dla każdego coś miłego.

    Serdecznie Pozdrawiam Autorkę i Forumowiczów.

    P.S. Może wskazywanie na kompleksy na tym poziomie jest poniżej pasa, ale historia zna nie takie przypadki, że o losach świata decydowały nie takie ułomności i kompleksy rządzących.

  60. AKw53 Zgadzam się w 100%,problemem lewicy jest topniejąca baza.Oczywiście każdy kraj ma swoją specyfikę,zarówno jeśli chodzi o strukturę społeczną jak i kwestie obyczajowe.Nieraz z rozbawieniem słucham w TOK FM dyskusji feministek i zauważam ich kompletne oderwanie od rzeczywistości.W przeciwieństwie do tzw.zachodu w Polsce wiele procesów odbywa się ewolucyjnie.W 1985r. jeszcze jako studentka byłam w USA, zadano mi wtedy pytanie o ruchy feministyczne w Polsce.Powiem szczerze że zgłupiałam ,gdyż wyobraziłam sobie polskie kobiety pracujące na
    dwóch etatach i walczące w kolejkach o kawałek mięsa i pomimo posiadania pewnej wyobraźni to tak daleko ona nie sięgała.Ale właśnie ten okres bardzo je zahartował i obecnie to dziewczyny ,córki tamtych kobiet dominują na uczelniach i to one wyrywają się głównie ze wsi i miasteczek do dużych miast.Zresztą zawsze tak było a obecnie w świecie gdzie liczy się głowa nie mięśnie ich szanse wzrastają i jestem pewna że przyszłość należy do kobiet i to bez pomocy feministek. Odnoszę również wrażenie że w niektórych sprawach obyczajowych w latach 90-tych pod wpływem kościoła cofnęliśmy się i mam nadzieją że obecnie sytuacja się normalizuje .Pod pewnym względem dzisiejsze młode pokolenie jest bardziej konserwatywne aniżeli to z lat 80-tych. Najważniejszą rzeczą którą należy zrobić to wprowadzić wychowanie seksualne do szkół,ale z tego co wiem to PO już do tego dojrzała.
    Zresztą obserwuję Tuska od pewnego czasu i wydaje mi się że ci którzy go lekceważą robią błąd.On po cichu ale robi swoje i do tego ma Schetynę jednego z najlepszych organizatorów;proszę zobaczyć jak działa to najtrudniejsze chyba ministerstwo. Obecnej debacie ton próbują nadawać publicyści stojący raczej na prawo tyle tylko że ich diagnozy raczej do najtrafniejszych nie należą.Do tej pory nie mogę zrozumieć jak można było wierzyć w PO-PiS;to dwa różne światy.Podobnie było z wiarą w” geniusza ” kiedy od początku wszyscy którzy go znali wiedzieli na co go stać. A tak na marginesie pamiętam film który zadaje kłam tej sławetnej wrażliwości Kaczyńskich.Film prawdopodobnie skrzętnie schowany w archiwach TVP.W 2004r. TV nakręciła film o stosunku ludzi do bezdomnych.Dziennikarz udając bezdomnego zaczepiał ludzi i prosił o pomoc.Postanowił sprawdzić również polityków.Poprosił pod Sejmem aby ktoś wywołał Tuska ,który wyszedł do niego,z uwagą wysłuchał ,następnie poprosił aby zaczekał i po 20 min. przyniósł mu wizytówkę z nazwiskiem i adresem gdzie się ma udać po pomoc.Do tego w sposób zupełnie nie upokarzający wręczył 20 zł.na transport .Zaczepiony Kaczyński potraktował go jak śmiecia,podobnie zresztą jak znani aktorzy a facet naprawdę nie wyglądał na menela.Te sceny nakręcone ukrytą kamerą najlepiej mówiły o człowieczeństwie każdego z nich i o ich stosunku do ludzi. Dlatego gdy słyszę o PR-e i zachowaniach Tuska na pokaz to coś się we mnie burzy.Dla Kaczyńskich ludzie to masa na wiecu i kobiety całujące ich po rękach,dla Tuska indywidualne jednostki o autentycznych potrzebach.Dzięki przypadkowemu obejrzeniu tego filmu obecnie należę do tzw.twardego elektoratu PO gdyż najbardziej nienawidzę cynizmu.

  61. do „bernarda” z 21:43 (1.09): zrobiłeś wnikliwą analizę przyszłości Rosji, pokazałeś jej dno, drugie dno i widzisz nieuchronność jej zagłady. A nie przyszło ci na myśl, że tak wolno ci pisać o Polsce(jeśli jesteś Polakiem), Rosjaninowi o Rosji, Amerykaninowi o Ameryce, a nie tobie na forum publicznym, z taką mianierą wyższości?Takie analizy można robić w cieniu gabinetów, a nie na blogu, a zwłaszcza tak arogancko. Myślisz, że to cię nobilituje? Tak samo cię to nobilituje, jak zdanie prymitywnych bauerów niemieckich z czasu II wojny Światowej, że niemckie g…śmierdzi znacznie mniej, niż słowiańskie.

  62. Bernard,

    to wszystko co napisałeś o kondycji Rosji, do w większości prawda,. Gdzie ucho nie przyłożyć, zwłaszcza w kierunku zachodnim, słyszy się to wszystko jak mantrę.
    Problem w tym, że Rosjanie też o tym wszystkim wiedzą i zapewne, również kombinują, nad wariantami na sytuacje kryzysowe. Zachód, to myślenie pragmatyczne i akademickie. Tam wzorowe, logiczne wersje są najwyższą wartością. Dla ludzi ukształtowanych w warunkach, gdzie wszystkie elementy do jakiejś układanki/tu gry wojenne i cywilizacyjne/ są dosttępne w dowolnej ilości, myślenie ogranicza się do wpisania tego wszystkiego we wzorowe procedury i zrealizowania. Ocena perspektyw cywilizacyjnych Rosji, to wzorowy wynik ułożony z dostępnych danych, poprawnie skalkulowanych. Swego czasu /lata 80/ miałem możliwość być świadkiem prywatnych rozmów polskich naukowców z ich amertykańskimi kolegami. Polacy, na fali Solidarnościowego buntu, radośnie opisywali perspektywy upadającego ZSRR ogłaszając już wtedy całkowity upadek Rosji. Amerykanie byli zdecydowanie bardziej powściągliwi, eksponując nieobliczalne , niekonwencjonalne myślenie Rosjan/tak mają/ i z szacunkiem opowiadali o dużych osiągnięciach Rosjan, tylko dzięki zaskakującym, nieprzewidywalnych dla poprawnych umysłów ludzi Zachodu, i to za zupełny frajer.Zawsze, przed forrrmułowaniem ostatecznych wyroków historii, warto, choćby dla wprawy, odpowiedzieć sobie na kilka pytań – Dlaczego? . Np. Dlaczego Rosja odpuszcza sobie problem zaludniania Syberii przez Chińczyków/żadnych przeciwdziałań? Dlaczego Zachód jest taki służalczy wobec Rosji, zwłaszcza w spotkaniach pozaprotokołem? Dlaczego beznadziejnie słaba Rosja, przyjmuje prowokacyjną postawę wobec Zachodu? itd.
    Jeśli pokusisz się o uwzględne możliwych modyfikacji ze strony Rosji w Twoje poprawne opisy obecnej sytuacji Rosji , to spróbuj wysnuś z nich ,choćby dla zabawy , alternatywne warianty rozwoju sytuacji Rosji. Chyba,że uważasz Rosjan , za niespełna idiotów, to wtedy ładny plan blogowicza Bernarda, można skierować do realizacji przez nadrzędne czynniki zarządzane przez zwykły, ślepy Los.
    Gdyby o dziejach państw , czy świata decydowały wartości wielokrotnie wałkowane przez media, to polityka byłaby naprawdę poobiednią rozrywką. Najciekawsze w dziejach jest to co ukryte, najmniej spodziewane. Bez tego różni profesjonalni analitycy agenci etc. byliby zwykłymi darmozjadami , kożuszkami do nas -kwiatuszków…
    Pytanie aspirujące do ważnych pytań może brzmieć: Nieważne kiedy Rosja padnie, ale kto jej ewentualny upadek przetrwa?

    Pozdrawiam,Eddie

  63. Bernardzie!
    Podziwiam twój optymizm, ale ja osobiście nie podjąłbym się wieszczenia przyszłości Rosji.
    Obawiam się, że bardzo niewiele o niej wiemy, a to co wiemy, to jedynie pobożne życzenia antyrosyjskich mediów (w Polsce innych nie ma).
    Dla mnie na przykład ostrzeżeniem przed lekceważeniem Rosjan jest intelektualna sprawność ich internetowych hakerów. To tylko jeden malutki przykład, który można porównać z wpływem trzepotania motyla na huragan pustoszący dzisiaj wybrzeża Orleanu.
    Świat jest zbyt skomplikowany, aby wieszczyć jego przyszłość. Obawiam się, że Rosjanie są bardziej przystosowani do zmienności tego świata, niż nam się wydaje. Co więcej, oni tę zmienność potrafią obracać na swoją korzyść. Więc pozwolisz, że twoją analizę potraktuję jak kolejną mniej czy więcej prawdopodobną wróżbę. Która może się spełnić albo i nie, w dodatku w mniej czy bardziej odległej przyszłości.
    Alvin Toffler w Szoku przyszłości upowszechnł jeden ciekawy pogląd, że wszystko co może się zdarzyć, zdarzy się na pewno. Co wcale nie oznacza że za naszego czasu. A tylko czas nam dostępny jest interesujący, nieprawdaż?

  64. Wybitny „politolog” Bernard, niesyty chwały na własnym blogu, wepchnął nam właśnie swoje wypracowanie na temat rychłego upadku Rosji. Tekst opracował jak się wydaje, na podstawie publikacji jakichś sowietologów z lat 80 -tych i powtarza w nim różne idiotyczne bzdury na tematy gospodarcze i polityczne. Śpiewać kazdy może, byłoby jednak lepiej, gdyby tak beznadziejnie nie fałszować. Zawsze twierdziłem, że Bernard jest propagandzistą – ignorantem, ale okazuje sie że nie ma takiego pola na którym by się nie skompromitował. Pisze naprzykład że „Wschodnie Niemcy są pustynią”. Rzeczywiście, ilość piasku i piramid w Berlinie Wschodnim, Lipsku, Dreźnie i Rostocku sięga Egiptu i Sahary. Byłeś tam kiedyś w życiu chłopcze, czy podejrzałeś Saksonię i Brandenburgię z Earth Googla ?
    Bernard pisze także, że ruskie sołdaty nie znają rosyjskiego. Śmiesznie to brzmi, kiedy widzimy w telewizorze, że WSZYSCY obywatele krajów kaukaskich czy sąsiadujących z Rosją rozmawiają własnie po rosyjsku !!!
    To samo dotyczy poziomu życia w Rosji. Przyznaję ze wstydem, że też kiedyś myślałem, że w Moskwie żyje 100 tysięcy milionerów, a cała reszta obywateli, zwłaszcza na prowincji, obgryza korę z drzew. Owszem, prawie tak było za Jelcyna !. Ale ostatnio miałem kilka razy okazję rozmawiać z zamożnymi Rosjanami, w Polsce w Zakopanem, we Włoszech w Dolomitach i w Egipcie w Hurghadzie. Okazało się że NIKT z nich nie mieszka w Moskwie, ani w Petersburgu. Pochodzili z różnych, nawet niewielkich miast w interiorze i dla nich, a także ich znajomych, wyjazdy turystyczne na narty i na plażę nie stanowią żadnego problemu finansowego ! A jeżeli chodzi o nieznaną w świecie produkcję rosyjskich butów, to chciałbym zwrócić uwagę na to, że właśnie niedawno otwarto w Rosji sporą fabrykę samochodów BMW. Może wolą ten towar produkować, a słynne na całym świecie z wysokiej jakości buty kupować w Polsce ?!
    Mówiąc poważnie: tandetne pseudoanalizy na temat rychłego upadku ZSSR lub Rosji, publikowane są od kilkudziesieciu lat. I co ? I nico !
    Radzę ci Bernard, zdaj wreszcie maturę i zapisz się na jakieś poważne studia, to może zmądrzejesz !

  65. @Ralf

    Twierdzisz, że jesteś wieśniakiem (rozumiem, że masz tu myśli nie miejsce zamieszkania, a potoczne określenie półgłówka, ćwoka, etc.). Nie chcę być złośliwy, ale mnie nie musisz przekonywać, jeśli tak mówisz, to ja ci ufam, Ralfie.

    Nawet wdałbym się z Tobą w chamską pyskówkę, ale pyskówka dla samej pyskówki mnie nie interesuje. Jeśli miałaby być twórczą wymianą racjonalnych argumentów, w niezbyt eleganckiej formie, to co innego, wtedy jak najbardziej, ale widzisz Ralfie, ja jestem z miasta, a Ty, jak powiadasz, jesteś wieśniakiem, więc się nie dogadamy, bo miasto to dla Ciebie terra incognita.

    Co do meritum, przywódcy Europy przedstawili wczoraj światu swą horrendalną hipokryzję, konformizm, pochwałę fałszu oraz ośmieszającą ich impotencję, niczym we fraszce prof. Sztaudyngera: ?Dwaj starcy ujrzeli Zuzannę w kąpieli, chcieli ją nastraszyć, ale czym, nie mieli?.

  66. Januszu!
    A może stara Europa nikogo nie zamierzała straszyć? A co do impotencji – Sarkozy – zdaje się – ma ekstra żonę, więc na bohatera fraszki Sztaudyngera jakoś nie pasuje.

  67. Podobno tym trzecim miał być prezydent Wrocławia, pan Dutkiewicz. Na trzeciego namaścił go prez. Kwaśniewski w wywiadzie dla Krytyki Politycznej. Podobno chodzi koło niego „Salon Odrzuconych” w składzie Ujazdowski, Polaczek, Rokita, Zalewski i namawiają go aby się zgodził, ale pan Dutkiewicz podobno się waha. Zapewne chciałby, ale sie boi. To nienajlepiej wróży jego szansom, gdyz świat jest tak skonstruowany, że wygrywają wyłącznie ci, którzy bardzo, ale to bardzo chcą wygrać, lub przynajmniej brat im kazał.

    Wiele o p. Dutkiewiczu słyszałem, ale mimo starań nie jestem w stanie powiedzieć nic konkretnego o jego sukcesach. Raczej wygląda to tak, że za co się weźmie to spali (EXPO dla Wrocławia, a potem ten europejski instytut czegośtam). Ostatnio byłem we Wrocławiu i niczego szczególnego nie zauważyłem, może ktoś z Państwa wie coć więcej na ten temat?

    Daj Boże, żeby on się okazał takim doskonałym kandydatem na Prezydenta RP, bo jeśli nie to znów trzeba będzie wybierać mniejsze zło. Eeeech, posucha zupełna – taki duży kraj a nie ma ani jednej osoby, której nazwisko by się samo nasuwało na myśl.

    Taki naród czy mechanizmy takie?

  68. pielnia1
    nie przyszło mi na myśl, nie piszę arogancko i z poczuciem wyzszości, poza tym zauważ że w ogóle nie porównuję Rosji do Polski

  69. Eddie
    nie uważam Rosjan za idiotów, wręcz przeciwnie, ci których poznałem byli dobrze wykształceni, swietnie mówili po angielsku, byli kulturali mili (mój znajomy ożenił sie z Rosjanką). Uważam, że w dobie obecnych rządów w Rosji tacy Rosjanie po prostu nie mają wielkiego wpływu na to co dzieje się w ich kraju i na razie nie widać perspektyw by miało to się zmienić.

    pozdrawiam
    Bernard

  70. Stary Polak z PRL

    uważam, że teoria chaosu jest przereklamowana, a wpływ pojedynczego motyla z Puszczy Amazońskiej na tornado Katrina uważam za mocno przewartościowany, choć oczywiście losowość czasem odgrywa rolę, to prawda. Nie daje odpowiedzi na pytanie „kiedy”. Prawdopodobnie starożytnym Egipcjanom przyszłość mogła wydawać się stabilna i niezmienna.

  71. Bernard,

    przecież doskonale wiesz,że nie o tych Rosjan chodzi, którzy nic nie mogą. W kontekście Twoich wizji politycznych dla Rosji, w rachubę mogą wchodzić wyłącznie ich politycy:Putin, Miedwiediew, Ławrow itd. Jeśli pozwalamy sobie na kpiny, to ja zrewanżuję się Tobie zwierzeniem, że w życiu poznałem kilku bardzo inteligentnych Amerykanów ! Dasz wiarę po tym co widać i słychać z USA?
    Jeśli tak będziemy się traktować, to szkoda czasu.

    Pozdrawiam,Eddie

  72. Cóż Bernardzie!
    Jeśli przypadek amerykańskich sowietologów, którzy nie przewidzieli upadku ZSRR, do Ciebie nie przemawia, to mnie nie dziwi, że nie dajesz się namówić na większej ostrożności w wieszczeniu przyszłości. Co z kolei dziwi, bo twierdzisz, że znasz inteligentnych Rosjan.
    Mogę Cię zapewnić, że najwięcej inteligentnych Rosjan znajdziesz wokół Putina i w resortach siłowych. Mylisz się, wyznając pogląd, że inteligencją są obdarzeni wyłącznie gadający intelektualiści.
    Co do teorii chaosu – cóż. Doświadczam jej na codzień, śledząc prognozy pogody, a potem zżymając się, że doświadczam czegoś innego, niż przepowiadano. A sądzę, że nawet najbliższe losy ludzkiej populacji są jeszcze mniej przewidywalne.
    Dlatego nie jestem zwolennikiem poglądu o rychłym upadku Rosji. Zbyt szybko się rozwija, a my nawet nie wiemy w jakim kierunku. Bo mamy durne media, które opowiadają bajki ustami swoich przedstawicieli siedzących zwykle koło Kremla, albo koło Gruzji, a nie tam, gdzie dzieją się rzeczy naprawdę ważne.

  73. @Bernardzie

    Ktos juz kiedys chyba cytowala na tym forum Bismarcka, ze Rosja nigdy nie jest ani tak slaba ani tak silna na jaka wyglada. Raz juz wieszczono koniec imperium.
    Przytaczam moj wpis sprzed bodajze dwoch tygodni. http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=179#comment-51924

    Wszyscy troche zapominaja, ze sami zgotowalismy sobie dzisiejsza sytuacje w Rosji i jej obrzezach. Za Busha seniora i wczesnego Clintona mowilo sie, ze Rosja to ?kolos na glinianych nogach?, ktorym rzadzi mafia, oligarchowie uwlaszczeni (co za eufemizm) na dawnym panstwowym majatku oraz ?pijany Jelcyn. Lenin byl kiedys wiecznie zywy a Borys wtedy wiecznie chory. Jedynym praktycznie zmartwieniem czy to dla USA czy Niemiec, Wlk Brytanii czy Francji bylo, aby arsenaly nuklearne nie trafily ?w rece szalencow?. Takie ?status quo rozpadajacego sie imperium? nie stanowilo ani zagrozenia ani nie mialoby zarzewiem jakiegos konfliktu. Mowilo sie ? to juz nie te czasy?, ?zimna wojna sie skonczyla? czyli cale zlo za nami a Czeczenie poswiecono dla ?swietego spokoju? uznajac go za konfikt wewnetrzny.
    Obraz utrwalil sie nawet w literaturze masowej czy komercyjnym kinie. Forsyth napisla ?Ikone? a ?Swietego? nakrecono w ?ogarnietym chaosem bylym imperium?. A nikt nie traktowal powaznie jakiegos Zyrinowskiego. Ot, ?lokalny folklor polityczny?
    Az pojawil sie Wladimir Wladimirowicz? Troche jak w jakiejs bajce? Niedzwiedz przebudzil sie ze snu:-(

  74. @Pawel Markiewicz

    Sikorski prezydentem? Raczej watpie. Choc musze przyznac, ze dziwi mnie iz polski narod przywiazuje zerowa wage do znajomosci jezykow wsrod najwazniejszych osobistosci w panstwie. Wiadomo, sa tlumacze, ale nic nie zastapi rozmowy face-to-face…

    Biorac pod uwage nasza sytuacje geopolityczna, prezydent czy premier nie mowiacy ani po rosyjsku, niemiecku ani angielsku… mi wydaje sie to dziwne. ale moze za mlody jestem.

    choc z drugiej strony – jak sie zerknie na ogloszenia o pracy, to bez zadnego jezyka, to mozna chyba tylko na kasie w supermarkecie siedziec. albo jak widac, prezydentem zostac.

  75. Stary Polaku z PRL-u!

    Może i stara Europa rzeczywiście nie zamierzała straszyć, choć musiałby to być jakiś supertajny plan, niesłychanie dobrze zakamuflowany, gdyż zarówno media, jak i politycy trąbili wszem i wobec o możliwych sankcjach wobec Rosji. Jednak nie to jest prawdziwą miarą impotencji Europy, a niezdolność do spojrzenia prawdzie prosto w oczy i otwartego zdefiniowania problemu zgodnie z rzeczywistością, a także operowanie idiotycznymi stwierdzeniami o „niewspółmiernej reakcji Rosji”, której nie poprzedzała żadna akcja! Wg unijnych notabli ponad 1500 trupów to nieistotny detal, nawet niewarty wzmianki.

    Co do Sarkozego, można mieć ładny i superszybki samochód, ale zupełnie nie umieć nim jeździć.

  76. O „Rosji” i wieszczącym jej upadek „Bernardzie” !

    W dzisiejszej GW jest krótki, nie robiący wrażenia wywiad z b.dysydentem z ZSRR, liberałem, najbardziej wpływowym „zapadnikiem” w Rosji i b.parlamentarzystą demo-liberalnego „Jabłoka” Wiaczesławem Igrunowem (str. 15). Polecam gorąco (i zastanowienie się nad słowami tam padającymi) – kończy on ten wywiad dla GW stwierdzeniem, że Zachód potraktował Rosję instrumentalnie, postawił „pod ścianą” i pokazał, że w zimnej wojnie chodziło i nie chodzi nie o uniwersalne zasady lecz o hegemonię w geopolityce. „Od losów Kaukazu” mówi Igrunow „zależy nasze bezpieczeństwo oraz integralność terytorialna i dlatego teraz już nie mamy gdzie się cofnąć. Musimy się bronić”. Kosowo i sprawy bałkańskie przeważyły szalę. Nie znajdzie się nikt z „zapadników” który by nie zjednoczył się z władzą (nawet dążącą do autorytaryzmu – to w ustach rosyjskiego demo-liberała brzmi wg GW jako obrazoburstwo). To być lub nie- być Rosji i Rosjan.
    Rosjanie Bernardzie to taki dziwny, b.podobny Polakom naród i społeczeństwo, którzy potrafią się jednoczyć w chwilach zagrożenia, ale nie „w sobie” (jak my) ale „przy (czy wokół) władzy”. U nich władza ma charakter mistyczno-kulturowo-religijno-bizantyjski co tworzy taki dziwny (i nie zrozumiały) dla Zachodu melnaż mentalno-świadomościowy. Popieram tu „Starego Polaka z PRL-u”, że przekaz naszego wschodniego wielkiego sąsiada jest wybitnie propagandowo-sterowany (to raczej nie obraz rzeczywisty, a obraz pochodzący z „wishfull thinking” elit). To obraz jaki by chcieli widzieć dzisiejsi propagandyści i „rusofoby”.
    Ja życzę Rosji jak najlepiej, bo wiem iż UE jako całość (porzucając resentymenty nadwiślańskie, nadsekwańskie, nadtybrzańskie, a tym bardziej ryskie, tallińskie czy ljublańskie etc.) jako „nowe imperium” sprzęgnięte z Rosją jak najszerszą ilością nici powiązań cywilizacyjnych, kulturowych, gospodarczych, kapitałowych etc. ma szanse odepchnąć „Wuja Toma” za ocean (czyli spluralizować kosztem roli USA – żandarm świata i jedyne rozpychające się bezczelnie imperium – przestrzeń społeczno-polityczno-cywlizacyjną świata); „kompatybilność” trans – atlantycka już nie może działać (bo korzystają z niej Amerykanie – wyłącznie oni, a nas Europejczyków mają za ludzi „z Venus”); winna się zacząć kompatybilność unijno-rosyjska (czyli to o czym mówił d’Gaulle – Europa od Atlantyku po Władywostok).
    I mniej „Bernardzie” uprzedzen i „chciejstwa” – więcej racjonalizmu i chłodności spojrzenia.
    Polska tu nie gra roli i nie o Polske tu chodzi – tu chodzi o świat czyli o coś znacznie większego i ważniejszego. Bo wpierw jesteśmy zawsze człowiekiem, a Polakiem, Rzymianinem, katolikiem, ateistą, komunistą, Francuzem, republikaninem, Czechem, monarchistą itp. się bywa (to kwestia naszego języka i sprawności naszego rozumu).
    Pozdro.
    WODNIK53

  77. Mam wrażenie, że nam wszystkim umknął jeden piekielnie ważny szczegół w rosyjskich sprawach i dlatego nie potrafimy przewidywać dalszych zachować Rosjan u władzy.
    Tam doszło do pokoleniowej wymiany elity władzy. Starzy komuniści wymarli, a jeśli nie zdążyli, Putin bardzo szybko odstawił ich na emeryturę bez prawa powrotu.
    Co więcej, w jego otoczeniu widać świetnie zgrane młode środowisko świadome własnej siły, obdarzone wiedzą i wyczuciem sytuacji geopolitycznej, doskonale wykształcone i obyte w świecie, zdolne do długofalowej polityki i cierpliwego osiągania własnych celów.
    Putin, mając tyle władzy w rękach, nie pokusił się o pozakonstytucyjne przedłużenie swojego panowania, a oddał władzę prezydencką w ręce równie zdecydowanego i światłego polityka. Co ciekawe, establishment wywodzący się z resortów siłowych postawił na ludzi dojrzałych, obliczalnych, ale młodych i zdolnych do wielkiego wysiłku.
    Od czasów Jelcyna nie widać już nawet nawróconych staruchów z Biura Politycznego KPZR.
    Ta zmiana już się zapowiadała u schyłku breżniewowskiej epoki, kiedy w środowiskach politycznych PRL-u mówiło się o młodych wilkach w KPZR i Komsomole, które tylko czekały na dogodny moment, aby usunąć staruchów od władzy. Wyznawali pogląd, że trzeba dać sobie spokój z peryferiami, skupić się na sprawach wewnętrznych Związku Radzieckiego, pójść drogą chińską, którą utorował Deng Siao Ping. Wówczas zdawali sobie sprawę, że i tak są zdolni zmieść świat z powierzchni ziemi, ale co potem? Gorbaczow im schrzanił sprawę, robiąc gadaną pierestrojkę, zamiast uruchomić gospodarkę. Jelcyn przynajmniej pogonił spróchniałe Politbiuro, torując drogę młodym wilkom. Dopiero Putin przystąpił do naprawy i coraz bardziej widać, że w Rosji naprawdę się dzieje.
    Można wieszczyć wiele, ale myślę, że upadek Rosji to ostatnia sprawa, która się zdarzy. Ci ludzie, putinowcy, doskonale wiedzą, czego chcą i potrafią zagrać kapitałem, gospodarką i kilkoma innymi sprawami. To już nie komuchy Breżniewa i szybko umierających następców. To kompletnie odmieniona nowa generacja polityków świadomych historycznych korzeni, historycznej chwały i pozbawionych jakichkolwiek kompleksów.
    Być może jesteśmy świadkami odradzania się wielkiego programu gospodarczego, jaki został uruchomiony u schyłku carskiej Rosji i boleśnie przerwany bolszewicką rewolucją.
    Coś na ten temat pisał Igor Newerly w swojej ostatniej książce Błękitne Wzgórza, którą przeczytałem z wielkim zainteresowaniem zachęcony przez Andrzeja Drawicza.
    Co Polska i Polacy mogą z tym zrobić? Na początek zacznijmy się dokładnie przyglądać Rosji bez rusofobicznego nastawienia.
    Sprawa Gruzji, wbrew pozorom, jest dobrym punktem wyjściowym, jeśli uwzględnić kontekst zachowania zrównoważonych członków UE.

  78. http://www.polityka.pl/prezydent-reaktywacja/Lead33,933,266773,18/

    w ferworze dyskusji blogowych moze umknal nam / wam powyzszy komentarz.
    Jest to w pewnym stopniu rozwiniecie tezy: co dalej?, zwarzej w „zadaniu dla nas”.

    Tekst jest znakomity, bo przypomina fakty, ni tylko fakty….
    Przemyslac i komentowac mozemy, ale faktow nie zmienimy.
    A jakie one sa i co daja do myslenia – polecam….
    wieczorowa pora

    z Berlina

  79. a co do Rosji i jej potencjalnego schylku to tam spiewaja sobie tak:

    jeszcze Rosja nie zgninela
    poki my zyjemy
    co nam krotka niemoc wziela
    szabla dobierzemy…

    marsz, marsz Lawrow’ski
    z gor Kalkazu do Moskwy
    pod twoim przewodem
    zlaczym sie z narodem…

  80. Bardzo ciekawy jest Wodniku Twój komentarz. Niestety, nie mogę się z nim zgodzić. Piszesz: „UE (…) jako ?nowe imperium? sprzęgnięte z Rosją jak najszerszą ilością nici powiązań cywilizacyjnych, kulturowych, gospodarczych, kapitałowych” i tu robisz błąd. Przez kilka lat można było się spodziewać, że Rosja pójdzie drogą państw cywilizowanych, wprowadzi demokrację, wolną prasę, zaprzestanie zadręczania sąsiadów, ucywilizuje gospodarkę i przepływy kapitałowe.
    W pewnym komentarzu w moim blogu (już nie pamiętam, kto to napisał) na moje zdanie, że światu grozi rzecz przerażająca, czyli demokracja typu rosyjsko – chińskiego, czyli prawie – demokracja, ten ktoś zaprotestował, że łączę te 2 państwa i napisał coś takiego: „wyroby chińskie masz we wszystkich państwach, we wszystkich wyrobach, wprowadzają coraz to wyższą technologię użytkową, już niedługo będą świetne samochody chińskie, komputery, telewizory, komórki. A słyszałeś o samochodach, komputerach, telewizorach, komórkach rosyjskich?”
    Słynną historią była decyzja zarządu fabryki aluminium na Uralu, która anulowała 5 – procentowy udział w tej fabryce inwestora angielskiego. Jak myślisz, dlaczego Rosjanie z Ukrainy nie dążą do połączenia z Matuszką Rossiją? Dlaczego oligarchowie ukraińscy boją się Putina?
    Rosja jest jedynie kompleksem wojskowo – surowcowym, nie ma absolutnie żadnej ciekawej produkcji cywilnej, wyrzuca inwestorów zagranicznych.
    I mamy Rosję – a rebours, czyli Stany. Właściwie wszystkie słowa krytyki są prawdziwe. Ale naprawdę jest to jedyne państwo, które jest z „UE sprzęgnięte jak najszerszą ilością nici powiązań cywilizacyjnych, kulturowych, gospodarczych, kapitałowych”. Z Rosją jesteśmy związani dwiema sprawami: gazem z ropą i strachem przed jej agresywnością imperialną. Głos przechodnia w Moskwie: „My musimy zająć Arktykę z jej bogactwami, bo są one nam potrzebne”.
    I właśnie USA jest to jedyne państwo na świecie, które ma największą ilość wynalazków, laureatów Nobla, wprowadzanych technologii, najlepszą muzykę, najwspanialsze filmy. Więzy łączące Europę z USA są o wiele silniejsze niż Europy z Rosją. To nie ten poziom cywilizacji.
    Stary Polaku z PRL-u!
    Cała odpowiedź dla Wodnika pod względem gospodarczym nadaje się również na komentarz do Twojego wpisu. Zastanowiło mnie jednakowoż jedno zdanie w Twoim komentarzu: „Być może jesteśmy świadkami odradzania się wielkiego programu gospodarczego, jaki został uruchomiony u schyłku carskiej Rosji i boleśnie przerwany bolszewicką rewolucją”. Ja powiem szczerze, znając wydaje mi się dobrze historię Rosji z pierwszych dwóch dekad XX wieku, że to jest jakieś nieprawdopodobne nieporozumienie. Aktualnie Rosja nie ma żadnego „wielkiego programu gospodarczego”, a jeżeli chodzi o Rosję Carską, to w głowę zachodzę, co autor miał na myśli. Chodziło o manifest z 30 października 1905, zwany Manifestem Październikowym? Ależ Manifest mówiący o wolności i demokracji wprowadzony został tylko z powodu strajków. Chodziło o reformę rolną Stołypina z 1906 roku? Przecież został on zabity w 1911 roku. A może chodziło o Rewolucję Marcową (Lutową) i Rząd Tymczasowy Lwowa i Kiereńskiego?
    Mnie się wydaje, że Stary Polaku zapomniałeś, że to był okres I Wojny Światowej i że Rząd ten trwał bardzo krótko. Wybuch Rewolucji nie był spowodowany rządami Kiereńskiego, tylko przeraźliwą sytuacją robotników i chłopów w latach 1914 – 1917. Na Rewolucję patrzymy z punktu widzenia dzisiejszego, a to jest w naukach historycznych niedopuszczalne.
    Piszesz podobny tekst do Wodnika: „Ci ludzie, putinowcy, doskonale wiedzą, czego chcą i potrafią zagrać kapitałem, gospodarką i kilkoma innymi sprawami”. To jest jakieś nieporozumienie, to nie jest zagrywanie żadnym kapitałem czy gospodarką. Jest to polityczne utrzymywanie w gruncie rzeczy państwowych firm działających na rynku rosyjskim bez żadnej konkurencji, bez żadnych nowych technologii czy wynalazków cywilnych.

  81. @Janusz

    Czytam po raz kolejnym, bodajze czwarty badz piaty a to o 2 tys. a to o 1.5 tys. cywilow zabitych przez Gruzinow w pierwszym dniu starc. http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=182#comment-52419
    Czy moglbys podac zrodlo? Powtarzasz to jak mantre a ja mam wrazenie, ze to albo ORT albo Radio Wolna Moskwa. Prosze o zrodlo. Zaznaczam: nie rosyjskie, CK albo ONZ.

  82. Pani Redaktor
    Dziękuję za odpowiedź. Szkoda tylko, że odniosła się Pani do niej bez jakichś treści merytorycznych. Bo zbycie kwestii przeze mnie postawionych przez proste określenie mnie jako wiernego powtarzacza sloganów Macierewicza, to jednak za mało. Na pewno dobre jest to dla Tych którzy reagują na nazwisko Macierewicz jak psy Pawłowa i to jedno słowo pozwala rozwiązywac wszystkie problemy z argumentacją (podobną magiczną moc mają słowa Rydzyk, Kaczyński czy historycy IPN). Ja do tych nie należę, jakkolwiek do grona wielbicieli Macierewicza też nie. I nie chodzi o Macierewicza wrzucanego nagminnie do dyskusji. Sedno mojej polemiki polegało na zwróceniu uwagi na to, że przesłanki do Pani wniosków w felietonie są mówiąc delikatnie wątpliwe. A w tym świetle jeden szpiego to chyba jest jakiś argument, kto by go nie podnosił. Bo Pani pisze: ” Po prostu nie od tego były i nie takie były ich uprawnienia” – no to w takim razie jakie są cele i uprawnienia kontrwywiadu wojskowego suwerennego państwa będącego członkiem NATO? Bo chyba nie handel bronią i wpychanie swoich współpracowników na wysokie stanowiska wszędzie gdzie się da? Czy zwalczanie agentury strategicznego przeciwnika NATO jakim jest Rosja nie powinno być celem kontrwywiadu wojskowego? Czy dekonspiracja struktur i agentury wobec tego przecienika nie utrudnia mówiąc delikatnie tej działalności? Bardzo byłbym ciekawy tych celów, bo uprawnienia to drugorzędna kwestia w tym wypadku. Rozumiem Pani sentyment do WSI i ma Pani do tego prawo. Tylko jak ktoś ma inne zdanie na ten temat (np. ja) to pasuje go oświecić, a nie mówić że powtarza propagandę. Jeśli to propaganda to w którym miejscu jest fałszywa? Ja nie będę mówił, że Prezydent nie mógł pośpieszyć KW, jednak największe opóźnienia spowodowane były działanani UOP po zmianie ekipy, a nad tym Pani nie boleje.
    Co do kwestii ustawy i TK, to nie czytałem uzasadnienia, więc nie będę się spierał. Pytanie jednak nie o uzasadnienie tylko o ustawę – nie wiem czy Pani ją czytała, ja nie, dlatego jej nie skreślam. Myślę jednak, że lepiej napisać to co Pani napisała mi w odpowiedzi, niż pisać, że to skandal powołując się na „ludzi którzy się na tym znają”. Ci mityczni ludzie często sa tacy jak niejaki WODNIK 53 – aktywny uczestnik dyskusji – których możliwość OBIEKTYWNEJ oceny jest niewielka albo zgoła żadna.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  83. Torlinie!
    To są właśnie nieporozumienia wynikające ze stosowania skrótów myślowych.
    Nie miałem na myśli jakichkolwiek manifestów, programów, deklaracji politycznych, tylko fakty gospodarcze, które miały miejsce w carskiej Rosji przed wybuchem I wojny światowej.
    Igor Newerly opisywał w swojej powieści Błękitne Wzgórza niezwykły ruch gospodarczy, jaki dział się na Syberii, i porównywał to z wielkim skokiem cywilizacyjnym, jaki dokonał się w USA po wojnie secesyjnej. Poniekąd znam również te fakty z opowieści zmarłych już członków mojej rodziny, których los rzucił pod koniec XIX wieku za Ural, i którzy uczestniczyli w budowie najnowocześniejszych naówczas zakładów metalurgicznych i energetycznych, pracując na stanowiskach kierowniczych i inżynierskich. W 1913 roku rosyjskie rolnictwo stało na takim poziomie, że mogło wykarmić Rosję, całą ówczesną Europę i wyeksportować zboże do USA. Od tamtego czasu aż do dzisiaj ani ZSRR, ani współczesna Rosja nie osiągnęły tamtego poziomu produkcji rolnej.
    Gdyby nie ta nieszczęsna I wojna światowa i jej skutek w formie Wielkiej Rewolucji Październikowej, kto wie, czym byłaby dzisiejsza Rosja. Do tego odnoszę swój wpis.

    Co do reszty, podzielam poniekąd twój pogląd w sprawie ułomności demokracji rosyjskiej.
    Niemniej jednak warto zważyć, że miarą skuteczności tej formy demokracji jest między innymi rozwój gospodarczy i stosunek ludzi do swojego państwa – podobnie zresztą jak w Chinach. To zupełnie inna jakość niż w Polsce.
    Jak dziś pamiętam dzień w Moskwie w 1986 roku, kiedy w autobusie słuchałem zabiedzonego dziadka, spragnionego świeżo reglamentowanej przez Gorbaczowa wódki, który wszystkim dookoła mówił, że gossudarstwu nużne dzieńgi i on odda państwu ostatni grosz. Wszyscy dookoła kiwali głowami z aprobatą niezależnie od stanu trzeźwości i zniechęcenia do realnego socjalizmu. Można opowiadać, że co drugi z nich był agentem KGB albo czegoś innego, ale dzisiejszy stosunek Rosjan do Rosji i państwa jest tej samej jakości.
    Próba zaprowadzenia przez Gorbaczowa demokracji na wzór zachodni w Związku Radzieckim doprowadziła do rozpadu imperium, z czego Chińczycy wywiedli niepodważalny dowód, że ich droga jest jedyną możliwą do zaakceptowania. Problemem Chińczyków jest także – jak Rosji – państwo wielonarodowe z rozlicznymi tendencjami odśrodkowymi, a jedną z istotnych możliwości utrzymania chińskiego dominium w całości jest systematyczny wzrost dobrobytu. Na demokrację w stylu zachodnim przyjdzie odpowiedni moment w nieokreślonej przyszłości.
    Dzisiaj zarówno Rosja jak i Chiny należą do krajów o najwyższym wzroście PKB na świecie. Znamy z grubsza źródła wzrostu chińskiego PKB. Nie znamy natomiast źródeł wzrostu PKB w Rosji, ponieważ media polskie i światowe nadal bardziej zajmują się mitami niż rosyjską rzeczywistością. Dlatego nie mam powodu wierzyć posłom złych dla Rosji wiadomości. Jeśli sowietolodzy nie przewidzieli rozpadu ZSRR, to jaki powód wierzyć komukolwiek, że dzisiejsza Rosja to nadal kolos na glinianych nogach? Słyszę to przez całe swoje życie i nadal obserwuję ze zdumieniem, że wszyscy boją się tego słabego kolosa. Wolę Bismarcka z jego niezwykle trzeźwymi opiniami o dawnej Rosji, albo Drawicza z jego opiniami o młodych wilkach w KPCC, niż dzisiejszych ekspertów od Rosji współczesnej.
    PS.
    Nawiasem mówiąc, chciałbym wiedzieć, czym faktycznie jest demokracja w stylu zachodnim. Cywilizacja rozwija się w takim kierunku, że w następnym pokoleniu wszyscy będziemy poddani totalnej kontroli od urodzenia po zejście. Jeśli to nie jest praktyczny totalitaryzm z resztkami kontrolowanej wolności osobistej, to nazywajmy to nadal demokracją w stylu zachodnim. Przejawem tego totalitaryzmu jest wiedza banków o naszej kondycji finansowej, wprowadzenie wszelkich istotnych danych osobistych do systemów informatycznych urzędów skarbowych, ZUS, KRUS, urzędów administracji samorządowej i państwowej, dowody biometryczne z odciskami palców, obrazem źrenic i zwymiarowanymi fotografiami, smycze w postaci numerów IP, telefonów komórkowych, GPS-ów, chipów wszczepianych z coraz większym uwielbieniem przez ludzi pod skórę z danymi medycznymi i innymi… można tak długo i namiętnie. Więc o czym mówimy, mając na myśli demokrację? Bo chyba nie o tym, co obowiązywało jeszcze w II połowie XX stulecia w krajach dawnej EWG?

  84. Z innej beczki:

    Poniżej parę chwytów dziennikarskich, często stosowanych. Kiedyś działały mi na nerwy, ale widocznie przyzwyczajenie robi swoje bo dziś nawet je lubię:

    1. Kiedy ktoś napadnie drugiego, to dziennikarz „obiektywny” opisuje tak: MA MIEJSCE BÓJKA. Bijący i bity są wzywani do opamiętania się i do zaprzestania wzajemnej agresji. W ten sposób można opisywać wzajemne ataki Ziobry na Mirosława G. i Mirosława G. na Ziobrę, PiSu na PO i PO na PIs, a ostatnio Rosji na Gruzję i – oczywiście – Gruzji na Rosję.

    Sensu nie ma to żadnego, ale zysk dziennikarza ogromny – wyrasta na jedynego mądrego i obiektywnego. Przodownikiem w tej dziedzinie (chociaż teraz używa się słowa „szpica” – za Jarosławem K.) jest mój ulubieniec – p. red. Karnowski Michał, który jako bonus dodaje do takich słów bardzo mądrą minę, nadętą, widac że przez tych parę sekund czuje się wielki. To nadaje wypowiedzi odpowiednio dostojny styl i wtedy już wiadomo, że mówca to nie byle kto.

    Ostatnio tego typu technikę przyjęli też dziennikarze TVN – jak widać zadziałało oblewanie ich pomyjami przez Jarosława. Jednak w ich wykonaniu to już nie to, razi że robią to bez przekonania, z czystej dbałości o własny image, dlatego noty za styl nie mogą być wysokie.

    2. Dla odmiany chęć bycia oryginalnym skłania komentatorów do stosowania drugiego chwytu: mówienia odwrotnie niż jest. Celem jest zaznaczenie swej wyjątkowej przenikliwości. Np. kiedy jakiś polityk robi zawrotną kaierę, to należy obwieśćić, że to tak naprawdę początek jego końca. I odwrotnie; kiedy polityk idzie w odstawkę, to komentator przenikliwy odkrywa, że to początek jego prawdziwej kariery, przygotowanie do kampanii prezydenckiej, wręcz celowe działanie.

    Takie gadanie też jest bez sensu, ale dziennikarz – komentator zyskuje dzięki niemu opinię nietuzinkowego i potrafiącego odnaleźć coś więcej niż tylko powierzchnię. Zaproszenia do audycji sypią się dziesiątkami.
    Nie ma co bać się, że potem ktoś wytknie błędne prognozy – tego przecież nikt nie sprawdza.

    Muszę przyznać, że to niezłe sposoby na funkcjonowanie w mediach. Znając te dwa proste chwyty można ciekawie skomentować dosłownie każdą informację: z kraju, z zagranicy, z dziedziny polityki albo ekonomii – każdą. To bardzo wygodne, gdyż nie trzeba wiedzy – a przenież nie każdy ją posiada – a komentarz da się w ten sposób ulepić zawsze.

  85. Emilio Plater,

    Skoro źródła nie rosyjskie, nie osetyńskie, nie ONZetowskie, no to jakie mogłyby Cię usatysfakcjonować? Oficjalne amerykańskie? Izraelskie? Gruzińskie? Emilio, powinnaś zdawać sobie sprawę, że to trochę tak, jakbyś oczekiwała, że Goebbels udostępni światu zdjęcia z pracy niemieckich pieców krematoryjnych live, albo że filmy z egzekucji w Katyniu, wyświetli Ci osobiście Stalin.

    Co do radia Wolna Moskwa, to pewnie jest bardziej wolne, niż Wolna TVP, Wolne PR oraz Wolna Prasa razem wzięte.

  86. @Janusz

    Obawiam sie, ze nie zrozumiales mojej prosby. Podaj prosze wiarygodne zrodlo. Kazde POZA rosyjskim. Np albo MCK albo ONZ. Z porownywaniem do hitlerowskiej, to zagalopowales jak sam Putin;-(

  87. „Piegusie”:analiza orłów mediów b. dobra, tak trzymać! Twój nick adekwatny do twojej osobowości. Tak trzymać, nie popuszczać!

  88. Tyle ciekawych wątków dyskusji dawno nie było.

    Emilia Plater:
    Do szpitali w Gori , Osetii itp. trafiło ok 200!! rannych, stwierdzono ok 90 zabitych- dane publikowane przez którąś z organizacji humanitarnych.
    Straty Gruzinów i Rosjan w oficjalnych komunikatach wojskowych, po ok 70 żołnierzy. Jak na dyplomatyczne tornado, niezwykle nikłe straty.
    O 1690 zabitych mówił tylko prezydent Osetii Pd……….

    Zastanawia mnie intensywność tych walk………
    Po stracie dwóch plutonów z 35 tysięcznej armii, Gruzini bez walki wycofują się z terenów idealnych do działań partyzanckich- góry i zarośla, drogi biegnące wąwozami itp.

    Na wysokość strat mogła mieć wpływ ewakuacja- 2, 3 sierpnia!!!!!!!!
    dzieci i kobiet z Osetii Pd, przeprowadzona przez Rosjan…….

  89. Emilio Plater,

    Raczej niewłaściwie sformułowałaś pytanie, ale nie ma problemu – be my guest, jak mawia twój monopolista na prawdę absolutną, któremu osobliwa, selektywna skleroza wymazała z pamięci dziwnym trafem akurat to, co zaszło 07/08 sierpnia 2008r. Skleroza tym dziwniejsza, że zaraźliwa, gdyż ewidentnie udzieliła się jego bezkrytycznym poplecznikom, przynoszącym wstyd Europie. Emilio, oto link specjalnie dla Ciebie, neutralny, bo kanadyjski ? mam nadzieję, że Cię zadowoli: http://globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=9788 Proszę zwróć szczególną uwagę na drugi akapit, zaczynający się od słów: The attacks resulted in some 1500 civilian deaths, according to both Russian and Western sources.

    Jeśli chciałabyś uzyskać więcej linków, polecam Internet, wyszukiwarki,YouTube etc., na pewno sobie poradzisz.

  90. @wiesiek59

    Dziekuje za dane. Odbieram rosyjska telewizje, ktora podobnie jak TVN24 jest dostepna poprzez satelite i tam walkuje od 3 tygodni o hekatombie i ludobojstwie:(

    No, ale skoro w Czeczeni zabili (o, przepraszam UNIESZKODLIWILI) sami 200 tysiecy terrorystow, to patrza przez taki a nie inny pryzmat…

  91. @Stary Polak z PRL-u
    @WODNIK53
    @Torlin
    @Bernard

    Nie ukrywam, ze z duzym zainteresowaniem przeczytalam Panow dyskusje. Prosze nie czuc sie urazonym. Nie mam jej zamiaru oceniac pod wzgledem merytorycznym, gdyz z kazdego wpisu przebijaja akcenty albo pro- albo antyrosyjskie. Podkreslam raz jeszcze, ze te glosy sa BARDZO cenne, natomiast brak mi w nich chlodnej oceny i pragmatyzmu. Od pogardliwych „obiektywnych a la Semka & Wildstein” (Lech Aleksander bylby dumny) po tak balwochwalcze, ze mozna CV wyslac do samego Wladimira Waldimirowicza starajac sie stanowisko rzecznika nowego premiera Rosji (p.o. prezydenta)

    Nie dziwia mnie Panow preferencje czy tez uprzedzenia, to zrozumiale, ze kazdy z nas nosi jakis bagaz histotyczny czy ideologiczny. Donald Tusk nigdy nie byl ( i nie jest) moim autorytetem jezeli chodzi o stosunki miedzynarodowe natomiast powiedzial kiedys -wydawaloby sie, ze prozaiczne slowa- ze trzeba wspolpracowac z Rosja taka JAKA JEST. Dlaczego nie mowimy o tym, jak wykorzystac to sasiedztwo? Dlaczego nie potrafimy z Rosja wspolpracowac tak, jak to robia Niemcy? Prosze nie pisac o Katyniu, polozeniu geopolitycznym czy linii Huntingtona. Nie mozemy zyc polityka historyczna. Dlaczego nie mamy stawek za rope czy gaz jakie ma np. Bulgaria (juz nie pisze jakie ma np. Ukraina). Dlaczego nie potrafimy czerpac z doswiadczen np. niemiecko-francuskich? Tylko prosze bez glosow o martyrologii. Ja bolesnych wydarzen nie neguje, ale one nie moga stygmartyzowac wspolpracy gospodarczej. Troche mi to przypomina dawne rzady Izraela, ktore zarzekaly sie, ze nigdy nie beda kupowac Mercedesow na wyposazenie. Dlaczego nie mowimy o profitach dla przyszlych pokolen albo juz bez patosu o zdrowych, czysto ekonomicznych relacjach? Bez UPRZEDZEN.

    Jezeli posypia sie zaraz na mnie gromy mowiace jaka to Rosja jest autorytarna, imperialna, dyktatorska i stad te nasze trudne relacje, to zdziwiona nie bede, natomiast bede miala swiadomosc, ze w ogole nie zostalam zrozumiana. Moze musi minac co najmniej 50 lat, zebysmy mogli porozmawiac wzglednie obiektywnie o relacjach polsko-rosyjskich…

  92. Imperializm terytorialny jest w obecnych czasach przeżytkiem.
    Imperializm ekonomiczny ma się doskonale. Rosja dopiero się tego uczy?

    Każde imperium do rozwoju potrzebuje:
    a- głodnej chwały i zaszczytów populacji
    b- nadwyżki młodych mężczyzn bądź ciśnienia demograficznego
    c- przewagi technologicznej nad celem ekspansji

    To co dobre było jeszcze na początku XIX wieku przy sterowalności opinii publicznej, obecnie jest niemożliwe, ze względu na dostęp do informacji społeczeństwa.

    W Rosji, poza chęciami przywódców, żaden z powyższych czynników nie występuje.
    Pamiętać należy jeszcze o innym czynniku- czasie na konsolidację łupów.
    Chiny składają się z ok 1000 ludów, Indie 4000 ale na budowę tożsamości przynajmniej prowincji krajów miały kilka tysięcy lat.
    Mocarstwom kolonialnym tego czasu zabrakło i musiały do lat siedemdziesiątych zdobyte tereny opuścić.
    Ktoś kiedyś pisał, że każdy naród miał czas rozszerzania terytorium i jego kurczenia się. Najwyraźniej widać to w Europie, ale i Japonia, Mongolia, Chiny, Wietnam, Kambodża, miały swój czas.

    Imperia budują głodni i nie mający nic do stracenia oprócz życia młodzi.
    Starzy, bogaci i syci posługują się najemnikami. Cenią życie.

    Na jakim etapie znajduje się Unia i USA?
    Łatwo odpowiedzieć.
    Czym jest nasze uzawodowienie armii?
    Jest to wstęp do poczucia dobrobytu?
    Pan gen. Głódź jest dla mnie postacią dyskusyjną, ale cenię go za jedno spostrzeżenie- „pełniłem przez wiele lat posługę kapłańską w wojsku i ani razu nie spotkałem tam syna posła , czy senatora RP”
    -czy to nie symptomatyczne?

    Dekadencja w wydaniu cywilizacji Zachodu zbliża się nieubłaganie………

  93. O programie p. T.Lisa można wiele mówić, ale ostatni mnie ubawił.

    Miała być dyskusja z panią Piterą,panami Olechowskim, Brudzińskim, Kurskim.
    Wyszedł monolog Kurskiego- ponad połowa czasu dyskusji zawłaszczona była na peany wobec Prezydenta, produkcję wazeliny, chwalenie wielkości itp.
    Lis był bezradny.

    Oceniano m.i wiec w Tibilisi i Olechowskiemu udało się zadać jedno krótkie pytanie:
    co by było gdyby Gruzini posłuchali Kaczyńskiego? poszli walczyć, pewni poparcia polaków? Czy tak postępuje mąż stanu, odpowiedzialny za swoje słowa, czy mówca wiecowy nie odpowiadający za nic?
    Niewiele sensownego Kurski z siebie wydusił w odpowiedzi………..

    Analogię pomiędzy Powstaniem a Gruzją , Borem i Kaczyńskim można snuć, ale Saakaszwili i gruzini nie okazali się idiotami.
    Budowle można odbudować, ludzkich istnień nic nie przywróci.

    Dalej twierdzę, że zagrywka Saakaszwilego była genialna.

    Ps.
    Czesi nic nie mówiąc, sprzedali Gruzji ok 110 czołgów T-54 i T-55
    Myśmy w ramach KBWE ok 500 zniszczyli…………
    Kto bardziej dba o interesy kraju?

  94. Pani Redaktor i wszystkim Ciekawym Świata Forumowiczom polecam artyuł:

    http://www.polskieradio.pl/krajiswiat/archiwum/media/przemilczane/artykul1754.html

    to tak w temacie WSI.
    Nie słyszałem, żeby ktokolwiek pozwał Autora do sądu, albo żeby ktoś podważył jego ustalenia.
    Może tu się znajdą tacy.

    Pozdrawiam i miłego czytania.
    Łukasz

  95. Wystarczyło obejrzeć otwarcie igrzysk żeby zdać sobie sprawę jaką wielką potęgą światową stają się Chiny i jak dalekowzroczną politykę prowadzą. Czy ktoś zadał sobie pytanie ;co by było gdyby nagle Chiny przestały łamać prawa człowieka i zamiast usuwać (często siłą) ciąże swoim obywatelkom powiedziało możecie mieć dzieci ile chcecie, a najlepiej czworo, wyżywimy wszystkie? Z tej perspektywy przetrwanie Europy bez Rosji a Rosji bez Europy wydaje się niemożliwe, choć dziś jest trudne do wyobrarzenia. Gdzie i jakie będzie miejsce USA jaką rolę będzie odgrywało? Pewne jest że będzie dążyć do utrzymania pozycji hegemona. Gdzie znajdą się wszystkie wzajemne rachunki krzywd państw europejskich, jak Europa pokona i kiedy różne fobie? Jeśli stanie się to zbyt pózno to staniemy się wymierającą kulturą małego zakątka świata, który zawsze można zasiedlić.Ameryka leży na innym kontynencie i przede wszystkim musi dbać o swoje interesy na Bliskim Wschodzie, a nie będzie to takie proste. Wydaje się że Włochy, Niemcy, Francuzi już idą tą drogą do Wielkiej Europy a Ukraina pewnie też tylko razem z Rosją.Jaka jest nasza i wogóle czy mamy wieloletnią strategię polityki zagranicznej dolibóg nie można się zorientować. Wygląda na to że idziemy z Europą ale razem z Amerykańską tarczą i patriotami z Niemiec i oczywiście bez traktatu soldarnymi z Irlandią.Ciekawe dlaczego nikomu kształtującemu politykę Polską nie przyszło do głowy że nie jesteśny wstanie pokonać Rosji. To nie pozostaje nam nic innego jak się zaprzyjaznić. Na diabła nam rakiety i z kim mamy walczyć?Jakież to korzyści uzyskaliśmy z udziału w wojnie w Iraku? Jakie kontrakty dla polskich firm? Może ropę? bo o wizach do sojusznika nie wspomnę. Czy nie jesteścimy w NATO? Czy już nasz system przesyłowy jest sprawny( ostatnio pół Warszawy nie miało prądu bo mieszkańcy naraz raczyli oglądać siatkarzy na olimpiadzie i wstawić elektryczne czajniki na herbatę). Dyzertyfikacja dyzertyfikacją a sieć energetyczna ponad 30 lat bez inwestycji jest namacalnym zagrożeniem bezpieczenstwa energetycznego.Tak samo jak nie dbanie o interesy własnych firm(przykład Prezydenta w Biedronce pouczający dla naszych władz).Nie wolno myśleć Rosja zła Ameryka dobra lub Ameryka zła a Rosja dobra. Bo nie mamy najmiejszego wpływu na to jakimi są. Natomiast mamy wpływ na to czy nasz kraj będzie się rozwijał czy wychowa wykształconą młodzież otwartą do współpracy a nie na mięso armatnie. Potrzebne nam są renegocjacje i jakaś? zmiana warunków emisji CO/2 i natury 2000 bo to dzisiaj jest polska racja stanu. Czy mamy coś czym możemy za błędy polityków zapłacić? Na pewno stracimy jeśli będziemy hamulcowymi Europy zwłaszcz że można nas obejść tak jak budowane nowe gazociągi z Rosji. Pozdrawiam

  96. Jaki cel miała PO żeby zrobić z Ziobry bohatera? Czy napawdę przez rok nie stwierdzono żadnych narszeń prawa przy wsadzaniu do więzień ludzi w celu wydobycia zeznań? Czy to wszystko tylko było snem? Niczego nie prokurowano nie fałszowano dowodów. Nie pokazywano afer których nie było a które manipulacjami i pomówieniami czyniono w majestacie Państwa. Co z reformą prokuratury? Co z sędziami śledczymi? Wszystko zostawimy obywatelowi? Jak dojdzie swojego dobrze a jak nie będzie święty spokój. Czy Dochnal bez wyroku będzie siedział kolejne 3.5 roku? A prokuratorzy i sędziowie którzy dopuścili się ze strachu lub dla awansu sprzeniewierzenia prawu i sprawiedliwości dalej będą funkjonować w wymiarze sprawiedliwości? Dramat!

  97. Emilio Plater!
    Zastanawiałem się nad twoim ostatnim wpisem, wezwaniem do zmiany sposobu dyskusji na temat Rosji i relacji Polska – Rosja, i wiesz co?
    To nie takie proste. Bowiem najpierw trzeba w sobie wzbudzić szacunek do Rosjan, których dzisiaj – również dzięki antyrosyjskim polskim mediom – postrzegamy jako tępych, bolszewickich kacapów.
    Abstrahując od doświadczeń historycznych, stwierdzam, że jeśli Francuzi i Anglicy, którzy, mimo ogromu cierpień ze strony Niemców, są w stanie normalnie z nimi koegzystować, to dlaczego nie jest to możliwe w stosunkach polsko-rosyjskich?
    Tu jest pies pogrzebany. My o Rosjanach – kacapy, oni o Polakach – lachy.
    I jest to tak zakorzenione, że poza tymi pojęciami nie dostrzegamy, że z kacapów wywodzi się Dostojewski, Tołstoj, Czajkowski, Kurczatow, Kapica, Korolew, Iliuszyn, Tupolew, Gagarin, Piotr Wielki, Katarzyna Wielka i cała plejada innych nazwisk zapisanych w historii ludzkiej cywilizacji, a w setce najbogatszych ludzi świata nie dostrzegamy kilkudziesięciu rosyjskich nazwisk.
    Tak jak oni nie dostrzegają, że z lachów wywodzi się Wajda, Miłosz, Szymborska, Czerski, Conrad, Dybowski, Maria Skłodowska, Szopen, Ernest Malinowski, Reymont – też sporo nazwisk zapisanych w historii europejskiej.
    Trochę to przypomina polski grajdoł, w którym najbardziej naparzają się między sobą ci, których najmniej dzieli – jak PO z PiS-em tak właśnie Polacy najbardziej naparzają się z Rosjanami (na szczęście dzisiaj tylko słownie).
    Najbliżej nam do Anglików, Francuzów, Włochów, Niemców, chociaż posługujemy się odmiennymi językami, mamy kompletnie inną historię, mentalność i doświadczenia życiowe – patrz emigracja zarobkowa.
    Zamiast szukać przyjaciół w wielkiej historycznie Moskwie i w jeszcze większym historycznie Sankt Petersburgu (z racji, że miasto to stało się symbolem powstania prawdziwego naówczas wielce nowoczesnego imperium oświeconej Europy), wypatrujemy ich w Gruzji – państewku wielkości średniego polskiego województwa, które jest tak egzotyczne i mało znane jak Kuba, Nikaragua, Seszele czy Gujana Francuska.
    No po prostu facecje, panie dzieju.
    Dlatego szlag mnie trafia, kiedy obserwuję politykę Pana Prezydenta IV RP.
    Dzisiaj ? ku mojemu zdumieniu ? Pan Prezydent raczył zauważyć, że On przecież nie jest rusofobem. Znaczy – jego występy w Tbilisi to tylko nieporozumienie semantyczne.
    Tylko że Rosjanie zasługujący na wielki międzynarodowy szacunek z racji swojego potencjału, osiągnięć, historii, nie są zobowiązani do wyrozumiałego traktowania Pana Prezydenta. Więc nie powinno to nikogo dziwić, że słowa Pana Prezydenta potraktują z należytą powagą, jako słowa człowieka gotowego do wojny przeciwko Rosji.
    Szkoda, że Pan Prezydent nie uwzględnił w swoich wypowiedziach mojej „gotowości” do wojny przeciwko Rosji, albo „gotowości” większości polskiego społeczeństwa, które ma coraz bardziej dosyć naszego zaangażowania w cudzych misjach „pokojowych”, w których cywilny trup ściele się gęsto.

    No więc dyskusję, co zrobić w stosunkach polsko-rosyjskich, trzeba niestety zacząć od analizy, dlaczego jest tak źle. I nie jest to bynajmniej przypadłość nas współczesnych.
    Car Aleksander powoływał do życia Królestwo Polskie między innymi po to, żeby dać Polakom możliwość uczestniczenia w unowocześnianiu rosyjskiego imperium ? wywołaliśmy Powstanie Listopadowe.
    Car Mikołaj liberalizował swoją politykę w stosunku do zaboru polskiego, licząc na szybki jego rozwój gospodarczy, który wpłynie na rozwój rosyjskiego imperium ? wywołaliśmy Powstanie Styczniowe.
    Zamiast budować gospodarkę i cierpliwie odzyskiwać znaczenie, które przełoży się na niepodległość ? patrz wielce budujący przykład Wielkopolski pod zaborem pruskim i zapomnianego przez media jedynego naprawdę udanego Powstania Wielkopolskiego ? burzyliśmy ledwo rozpoczęte dzieło.
    Zamiast integrować się czym prędzej z Unią Europejską i budować dobrosąsiedzkie relacje w zasługującą na szacunek Rosją, PiS przy pomocy swojego Pana Prezydenta puszcza bąki w salonach Brukseli i na wiecu w Tbilisi.
    Czy my, Polacy, tak już mamy?
    Reasumując: najpierw analiza naszych postaw i poglądów, zaraz potem ocena Rosji na podstawie faktów a nie fobii i mitów, a dopiero potem dyskusja ? co dalej robić.
    Na razie nie ma nic oprócz medialnych bredni i kuriozalnej uchwały Sejmu, która nawet nie nawiązała do oświadczeń Unii Europejskiej, wskazujących najpierw na Gruzję jako sprawcę kaukaskiego zamieszania.

    I na koniec jedna uwaga. ŻEBY COŚ ZNACZYĆ TRZEBA BYĆ KIMŚ. Amen.

  98. PS.
    Małe sprostowanie.
    Caryca Katarzyna nie wywodzi się z kacapów. Była niemiecką księżniczką ze Szczecina, która niezwykle efektywnie kontynuowała dzieło Piotra Wielkiego. Z tego powodu jakoś tak wpisała mi się na listę.

  99. Stary Polak z PRL. 10.23. Nic dodać nic ująć. Ale można znacznie więcej dodać. Plusów! Szkoda tylko, że tegu typu refleksji nie można publikować na papierowych stronach POLITYKI. Ze strachu i wyrachowania naszych kilku gospodarzy blogowych i paniki wolnych mediów przed jakimkolwiek wyhyleniem się. Należy za wszelką cenę być poprawnym. Gratuluję i pozdrawiam.

  100. Witam,

    Czlowiek wraca z dziczy szkockiej (polecam gory Cairngorm) i oczom nie wierzy – porozumienie zwolennika potrzasania szabelka z opcja nicnierobienia… Szok totalny.

    Dodatkowo dziwi wypowiedz pierwszego Kartofla IV RP w sprawie jego awantury gruzinskiej. Okreslenie tego partyzantka wiele wyjasnia. M.in. to dlaczego mialem wrazenie ze z polityka na szczeblu miedzynarodowym gruzinska wycieczka nie miala wiele wspolnego. O pogrozkach pod adresem rozsadnego pilota nie wspomne.

    Do Wiesiek59 – Czesi ogolnie mniej gadaja a wiecej robia. My potrafimy tylko niszczyc. Od starych czolgow poczynajac a na relacjach z sasiadami konczac. Ciekaw jestem ile zajmie teraz czasu normowanie stosunkow z Rosja… A gdyby Kartofel rozumem sie kierowal a nie mzonkami o polskich czolgach na Placu Czerwonym to kto wie czy nie bylby wymieniany jako ten ktory potrafil uspokoic konflikt na Kaukazie (rozwiazac sie tego nie da, ale mozna przynajmniej przygasic plomienie)

    Stary Polak z PRL-u wymienia dlugi poczet Rosjan (czesc z nich bez watpienia wielkich ludzi). Problemem jest to ze sami Rosjanie zawinili. Wsrod wymienionych przez Ciebie znalezli sie Kurczatow i Tupolew – ludzie, ktorzy by nie zaistnieli bez Berii i jego szpiegow. To od Zachodu uczyli sie jak budowac bomby czy samoloty. Ten trend zostal zapoczatkowany przez Piotrusia Pana w czasie jego podrozy europejskiej. Zeby nie ten, badz co badz, wizjoner to w Rosji nie byloby ani rewolucji ani Putina w jego obecnej postaci. Prawda jest, ze w Polsce rusofobie wypija sie z mlekiem matki. I dosc skomplikowana historia obu narodow nic w tej kwestii nie wyjasnia. Wszak my tez gnebilismy Kozakow…

    Naszym problemem jest inna jeszcze kwestia. Nie potrafimy wyszukiwac prawdy miedzy wierszami serwowanymi nam w trakcie wiecow wyborczych. Kaczynscy swojego nastawienia do Rosji i Niemiec nigdy nie ukrywali. Wybor Lecha musial skonczyc sie tak jak to mialo miejsce w calym zamieszaniu gruzinskim. Dyplomatyczna kleska i tym ze wygladamy teraz na zaplutych pajacow ktorzy rozsadnie rozmawiac nie potrafia…

  101. @Stary Polak z PRLu

    Do listy dodalabym Musorgskiego i Rimskiego-Korsakowa:-) Natomiast z jednym sie z zgodzic nie moge. Jakoby wymienieni carowie chcieli nowoczesnej Polski. Przypomne, ze zniesienie panszczyzny nastapilo najpozniej wlasnie w zaborze rosyjskim. A sama Rosja nie doswiadczyla ani Wiosny Ludow a industrializacja nastapila tam dopiero pod koniec XIX wieku. To sie odbilo na poziomie rozwoju ziem polskich zaboru rosyjskiego.

    Znam wielu wspanialych Rosjan, natomiast jestem w pelni swiadoma tego, jaka jest i byla Rosja a jednoczesnie tego, ze Polska jest krajem sredniej wielkosci o ?co tak ciezko nam zaakceptowac- malym znaczeniu miedzynarodowym. Mamy poczucie jakiegos mesjanizmu, wyjatkowosci. Zamiast dbac o WLASNE interesy -jak to DOJRZALE robia Niemcy, Wlosi czy Francuzi-a na tym wedlug mnie polega troska o kraj, angazujemy sie dzieki prezydentowi w jakies wymachowanie pistoletem na kapiszony, bo to POLSKA wlasnie. Zenujacy spektakl z udzialem Lecha Kaczaszwilego, Lwa Gruzinskiego. Podkreslajac nasza rzekoma wyzszosci nad Rosjanami, jedynie uwypuklamy nasze wlasne kompleksy. Ktos, kto naprawde jest przekonany o wlasnej wartosci nie musi jej ostentacyjnie udowadniac. A to jest cos, co my czynimy praktycznie na kazdym kroku. Prawda jest, ze Polacy maja niezwykle bolesne doswiadczenia z sama Rosja. A Rosjanie czesto przypominaja dzieci: nie znaja bolu innych. Watpie, zebym znalazla cos w naszej historii, co mogloby zaslugiwac na wiekopomna historyczna wdziecznosc, wrecz przeciwnie, natomiast to nie powinno stygmatyzowac naszych dzisiejszych stosunkow. Bo jestesmy jak mlodzi Kosowarzy nienawidzacy Serbow z pasja wpojona im przez ojcow i dziadkow. Czy jest to emocjonalnie uzasadnione? Bardzo prawdopodobne, natomiast przypomina XIX wieczny skansen a my ponoc jestesmy tacy nowoczesni i tej prymitywnej Rosji pokazemy?
    Skoro jestesmy takimi swietnymi znawcami Rosji, wiem KIM i JACY sa Rosjanie, to dlaczego nie potrafimy z nimi wspolpracowac? Dlaczego potrafilismy sobie ulozyc stosunki z Niemcami, co kiedys wydwalao sie niemozliwem, choc bracia K. skutecznie chcieli je popsuc. Tez moglabym deliberowac o historii Rosji, dodalabym Wielka Smute, Stolypina ?rosyjskiego Hausnera;), wojny krymskie, wojne japonska rosyjska, wypedzenie polakow z Kremla, ale czy to nam cos daje? Ta wiedza? Ta swiadomosc?
    Zamiast wykorzystac nasze miejsce w naprawde wolnej i demokratycznej, po raz pierwszy od wiekow zyjacej w takiej symbiozie Europie, budujemy dzieki prezydentowi nowe mury zbudowanej na jakims schiozpatriotyzmie i schizopolonizmie, ktory przypomnia korzystanie z telefonum komorkowego w domu oswietlanym lampa naftowa.
    Dlaczego nie mamy takich stosunkow z Rosjanami jakie maja np. Wegrzy? Dlaczego prezydentowi tak blisko do Litwy, ktora ma najgorsze stosunki z Rosja z calego postsowieckiego z obozu. To nie chodzi o to, zeby „siedziec cicho”, ale zeby mierzyc sily na zamiary, byc sprytniejszym od tego, kim tak otwarcie gardzimy. Wykorzystac te wyjatkowa historycznie sytuacje, wspoldzialajac z Unia, bedac madrym i rozwaznym pomostem miedzy Wschodem i Zachodem a nie budowac jakies zamki malborskie z piasku, przypisujac temu cechy rzekomego umilowania wolnosci i patriotyzmu. Mam wrazenie, ze nasza historia niczego nas nie nauczyla albo inaczej: ciagle sie powtarza. Szukamy jakichs odleglych, egzotycznych sojuszy a tych realnych w ogole nie potrafimy ani zbudowac ani wykorzystac. Brakuje mi u Lecha Aleksandra jedynie odwolan do Sarmatow?

  102. naturalnie wypedzenie Polakow z Kremla

  103. @Stary Polak z PRL-u;
    Powiem Panu tak – gdybym miał wybierać miedzy starym Polakiem a dziewczyną z PRL-u, wybrałbym tę drugą, nawet jeśli ona stara. I to nie przez wzgląd na preferencje seksualne…

    Skąd i od kogo Pan się uczył historii Polski? Odnoszę wrażenie, że musiały to nie być polskie podręczniki…

    Jak można tyle fałszywych stwierdzeń historycznych zawrzeć w jednym wpisie?

    Już lepiej niechże się Pan nie dzieli swoimi refleksjami historycznymi, szczególnie o dobroci zaborcy rosyjskiego wobec niewdzięcznego narodu polskiego, który zamiast pomniki carom budowac, powstania przeciw nim organizował. Mam nadzieję, że to dzieci nie czytają…

  104. Gdyby prawdą było że minister sprawiedliwości Francji urodzi dziecko premiera Hiszpanni to dopieo świetny przykład wspólnej Wielkiej Europy. Ale i nic w tej Europie nowego.Pozdrawiam

  105. Kadetcie!
    W jednym zgadzamy się na pewno – też wybrałbym dziewczynę. Nie musi być z PRL-u.
    Co do reszty, opieram swoje poglądy na dziełach historyków z korzeniami międzywojennymi. Trudno dziś przytaczać ich listę litanię. Jedyne, co sobie mam do zarzucenia, to pomylenie imion carów rosyjskich. Występują w odwrotnej kolejności. Co do reszty – wszystko się zgadza.

    Emilio Plater!
    Znane mi są historycznie udokumentowane stwierdzenia cara Mikołaja I na wieść o wybuchu Powstania Listopadowego, w których zawarł żal, że Polacy nie chcieli wziąć się za cywilizowanie jego imperium, mimo że dbał o utrzymanie wielkiej autonomii Królestwa Polskiego przyznanej przez jego światłego poprzednika.
    Przejawem tej autonomii był niespotykany do tamtej pory w historii Rzeczpospolitej Szlacheckiej rozwój gospodarczy zainicjowany przez Staszica, powołanie kilku uczelni i utrzymanie jednej wojskowej, która wykształciła niezwykle światłych oficerów, w tym generała Prądzyńskiego i Jóżefa Bema, utworzenie nowoczesnego polskiego wojska pod dowództwem polskich generałów i kilka innych niezwykle ciekawych inicjatyw. W tym czasie budowano naówczas najnowocześniejszy Kanał Augustowski, przemysł metalurgiczny, zbrojownie, tworzono nowoczesne gospodarstwa rolne – patrz chociażby przykład Sztabina w rękach hrabiego Brzostowskiego, który jako pierwszy zainstalował był prywatny telegraf, czy majątek Paca nad Rospudą.
    Car Aleksander II też był pod urokiem hrabiego Wielopolskiego, który przez trzy dziesiątki lat usiłował zmienić fatalny stosunek Rosjan do Polaków po zdławieniu Powstania Listopadowego i przed wybuchem Powstania Styczniowego już już witał się z gąską… Czy to nie wówczas nastąpił niezwykły rozwój Łodzi?

  106. @manna

    Moze chodzi o jakies porachunki osobiste, maly szantaz, wywierajac naciski na sama Dati, u ktorej Ziobro moglby sie uczyc recznego sterowania prokura, z ktorego Rachida slynie od Marsylii po Lille;))

  107. Znowu sprostowanie do ostatniego wpisu w odpowiedzi Kadettowi.
    Królestwo Polskie powołał car Aleksander. Irytację z powodu Powstania Listopadowego wyraził car Mikołaj, następca.

  108. @Manna

    a propos Ziobry i PO. Po co robic z niego meczennika? Jeszcze Rydzyk wszczal proces kanonizacyjny za zycia;))

    Wydaje mi sie, ze kiedys bardzo ciekawie sprawa Stoczni szczecinskiej zostala przedstawiona przez Cargo i Blaise. Prosze mnie poprawic jezeli sie myle. Dzis mamy cd.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5659196,Rzad_ujawnia_stoczniowa__Biala_ksiege___Bedzie_wniosek.html

    Po co nam wiec Ziobro?

  109. Właśnie dowiedzieliśmy się od Lecha Aleksandra, że Gruzja jest naszym strategicznym sojusznikiem,( zapewne drugim po USA), oraz że mamy tam poważne interesy.
    A ja już wiem o co chodzi !
    Otóż Genialny Strateg nr 2 ( brat Genialnego Stratega nr 1 ) wymyślił, że razem z Łotwą, Litwą i Estonią oraz Gruzją, weżmiemy Rosje w kleszcze i nasze czołgi wprowadzimy na KREML !!!!!!
    I nie oddamy ani guzika Unii Europejskiej !!!!

  110. z Berlina
    napisz o czym myslisz

  111. Jak by to ująć?
    ” Tam gdzie się kończy logika, zaczyna się polityka „?
    ” Tak się dzieje , gdy gówniarze biorą się do polityki „/?
    ” Mniej romantyków, więcej pragmatyków „?

    Dlaczego wszyscy ministrowie spraw zagranicznych, do czasów Fotygi, sprawiali wrażenie NORMALNYCH?

    Naprawdę nie wiem……….
    Norma jest pojęciem względnym……….
    Inteligencji, doświadczenia, klasy, godności, kompetencji, honoru, wizjonerstwa……..
    Zaryzykowałbym stwierdzenie, iż niektóre osobowości są normalne……..inaczej. Mają swoiste pojęcie np. dobra i zła, bieli i czerni…..

    Kilkoro z blogowiczów powołuje się na mandat Prezydenta pochodzący z woli Narodu, wyrażony w głosowaniu powszechnym.
    Dlaczego więc prezydent nie jest przedstawicielem nowo wybranego grona przedstawicieli tegoż narodu?
    Nie reaguje na zmiany w poglądach i aspiracjach populacji wyborców?

    Faktem jest, że nigdy nie mówił że jest przedstawicielem Polaków, Polski i owszem, ale jakiej?
    Tej rzeczywistej, czy tej z własnych marzeń i konfabulacji?

  112. @Stary Polak z PRL-u

    Ktoz z nas nie czytal „Ziemi obiecanej” Reymonta?:-)
    Ale jakos z kart powiesci nie pamietam rzutkich rosyjskich biznesmenow. Raczej archetypy przedsiebiorczosci: operatywnych Zydow i spryytnych Niemcow. No chyba, ze uznamy, ze to wlasnie carska Rosja stworzyla podwaliny pod polska gospodarke;)) Jezeli sie nie myle, to akcja rozgrywa sie za Aleksandra III. Tzw. narodnicy chyba juz zdazyli wowczas wykonczyc Aleksandra II.

  113. Jeszcze jeden wątek:
    Nie wiem za ile lat- 20-50? Rosja stanie naprzeciwko Chin sama , albo z sojusznikami z NATO.
    Cokolwiek uczynią w ciągu kilku najbliższych lat, jej elity polityczne w kontaktach z UE i USA będzie rzutowało na wiele dziesięcioleci.

    Kilkaset miliardów $ uzyskiwanych w czasie koniunktury na nośniki energii mogą przeznaczyć na produkcję złomu wojskowego , lub rozpoznanie geologiczne i budowę infrastruktury na Syberii.
    Co jest perspektywiczne- wiadomo.
    Mogli mieć 73 000 czołgów, 3500 rakiet, 120 atomowych okrętów podwodnych, wydawać do 50% dochodu narodowego na zbrojenia, tylko….po co?
    Mają więcej, niż są w stanie zagospodarować, a nie są Kanadą, której sąsiad jest podobno tak agresywny…………
    Mają innych sąsiadów, którzy też mogą zacząć rozdawać swoje paszporty…….
    I co wtedy?
    Casus belli zawsze się znajdzie…….

  114. Emilio!
    W sprawie stosunku Węgrów do Rosjan. Nie wiem o co Ci chodzi, lecz na pewno ważnym elementem jest pewien pragmatyzm polegający na tym, że w latach 70-ych całe Wegry przestawili się na gaz ziemny. Praktycznie cała gospodarka i duża część gospodarstw domowych jedzie na gazie. Rządzący nie mają wyboru jak też każda partia której w najbliższym czasie grozi stawanie się partią rządzącą musi się wykazać pewnym pragmatyzmem.
    Wczoraj miałem okazję przeprowadzić wywiad z pewną starą węgierką (z moją matką zresztą) odnośnie zachowania się jednostek armii sowieckiej po zajęciu Budapesztu, gdzie ona mieszkała (miała 16 lat w 1945). Chodziło mi o to, czy również na Węgrzech występowało powszechny rabunek desek klozetowych przez żołnierzy sowieckich. Zwracam bowiem uwagę na pewien wątek powtarzający się przy różnych okazjach w przemówieniach Sakaashviliego jak również w polskich doniesieniach prasowych z Gruzji, gdzie motyw szabrowanej deski klozetowej wystepuje systematycznie. Nie potwierdziła., twierdzi, że zbyt duzo nie mogli uzbierać, bo ona sama po raz pierwszy instytucję deski klozetowej spotkała w 1954, gdy podjęła pracę w Banku Narodowym. Na moją uwagę, że może przez to, że Rosjanie wszystko zabrali, powiedziała, że niemożliwe, bo wszędzie były takie budki na podwórku z deską z dziurą.

  115. Emilio Plater ! Strasznie fajnie było dziś czytać Twój wczorajszy wpis z 17.56. Tak naprawdę miałyśmy taką samą myśl przewodnią . To miłe. A co do Ziobry, z kórym na moje szczęście nie miałam okazji się zetknąć natomiast miałam nieszczęście zapoznać się z niektórymi Jego(przynajmiej politycznie odpowiadającego) metodami politycznych śledztw. I chodz cały pragmatyzm mi mówi że tego człowieka już nie ma, to nie mam pewności czy metody działania nie powrócą.A najmiejszą szkodę jaką uczynił było pokazanie Kaczyńskiemu akt śledztwa. Poza tym jest nadal uwielbiany przez część społeczeństwa, które krmione było tylko Jego i Prezesa wizją świata. Dlatego widząc Jego medialne szarże dostaję alergii.Uważam że to On przede wszystkim powinien stanąć przed Trybunałem Stanu. Stąd mój żal do PO. Chodz trzeba przyznać że rozliczanie za nie podjęte decyzje doprowadzające do strat (np. stocznie) może pozytywnie skutkować na przyszłość. Pozdrawiam

  116. @Stary Polak z PRL-u;
    Można historię odczytywać w taki sposób, jak Pan próbuje ku mojemu zmartwieniu i zdziwieniu. Na przykład – poprzez fascynacje i zauroczenia kolejnych carów i caryc rosyjskich pojedyńczymi Polakami czy Polkami.
    Ale to są tylko dyktoryjki ubarwiające historię, mimo, że polegają na prawdzie.

    To, że Katarzyna II Wielka zauroczona była ostatnim królem Polski i vice versa nie przeszkadzało jej stłumić przy udziale Fryderyka Wilhelma II powstanie Kościuszki i dokonać tym razem bez udziału Austrii – II rozbioru Polski. Tak kochała ona Polskę. Pan historię stawia na głowie.

    Nie tylko tu jest Pan daleki od tzw. ‚prawdy historycznej’. Fakty mozna interpretowac dowolnie, ale nie mozna ich dowolnie przeinaczać. Królestwa Kongresowego nie powołał żaden Mikołaj I, żeby wydźwignąć Polskę, a za jej pomocą Rosję z zacofania. Powstało ono na mocy porozumienia traktatowego trzech zaborców w oparciu o ziemie d. Księstwa Warszawskiego. Wszelką autonomię straciło po upadku powstania listopadowego wskutek działań namiestnicztch Paskiewicza.

    No, naprawdę, nie moją rolą jest udzielanie Panu lekcji z historii Polski. Blogi do tego nie służą. Od tego są szkoły i biblioteki.

    Dobrze jednak, nim palnie sie jakieś głupstwo przeczytać co nie co. No, chyba, że Pan prowokuje jedynie, a ja występuję w roli I-szego naiwnego. Wolę jednak siebie w takiej roli, niz Pana w roli nieuka widzieć.

    Pozdrawiam

  117. Misza z Albionu:
    Dziwię się strasznie sytuacji
    Chomiki z polskiego ZOO knuły strasznie przez 15 lat, by dorwać się do władzy. Działali skutecznie , konsekwentnie, z pomysłem wizją, koncepcją.
    Osiągnęły cel i……..co dalej?
    Mając wcześniej jakąś wizję- nieistotne czy słuszną, osiągnęli możliwość jej realizacji i się pogubili.
    Byli skuteczni- same klęski
    Byli zręczni- same faux pass
    Wyczuwali koniunkturę polityczną i nastroje społeczne- same samobóje….

    To dla Polaków dobrze, ale dręczy mnie ciekawość- co się stało?

    Marzy mi się mniej romantyzmu, więcej pragmatyzmu w polityce……..

  118. Emilio Plater!
    Odpowiedział Ci już Stary Polak, ja odpowiem jednym zdaniem – „I w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”. Z przykrością stwierdzam, że to Rosja nie chce i mnoży konflikty. Władza rosyjska nie może przeboleć faktu, że Warszawa nie jest już stolicą Priwislańskiego Kraju.
    Jestem – co mi wielu zarzuca – miłośnikiem USA, widzę jednakże wszystkie wady tego państwa. Ale jest to jedyny wielki kraj w pełni demokratyczny, wszędzie indziej mamy quasi – demokracje.
    Pozwolisz, że powiem kilka słów o sobie: moja firma handlowała z Rosją, mówię po rosyjsku, bywam tam w dalszym ciągu, mam przyjaciół wśród Rosjan, kocham współczesną literaturę rosyjską, może filmy mniej, słucham rosyjskiego jazzu. Ja nie nienawidzę tego państwa, tam od czasów carskich pozostało rozróżnienie pomiędzy władzą rosyjską i narodem. Władza jest zawsze taka sama. Przypominam Ci, że już na początku naszej transformacji Rząd Rosji nie chciał zwrócić nam pieniędzy (naszego udziału) z budynku RWPG. Nie oddamy, bo to jest budynek nasz – no i co nam zrobicie? Teraz mamy to samo z ambasadą, my daliśmy im ten teren na własność, a naszych w Moskwie wyrzucają. Oni po prostu nie chcą porozumienia, za wszelką cenę chcą porozumieć się ponad naszymi głowami, aby nas upokorzyć.

  119. Właśnie na spotkaniu z ambasadorami Lech Aleksander ogłosił, że jak już zrobi porządek z Kacapami, to zabierze się za Germanców, bo mu się nie podobają.
    Angela, znając błyskawiczność działań LK już zabiera się za ewakuację Berlina, Frankfurtu, Hamburga i Drezna. Będziemy zatem mieli Polskę od Oceanu Spokojnego do Morza Północnego.
    A Kongres Warszawski czyli Bal Prezydentów, odbędzie się już po zwycięskiej kampanii…………
    Czy w Polsce już nie ma psychiatrów ?

  120. „Prezydent: niepokoją mnie relacje z Niemcami”
    http://wiadomosci.onet.pl/1819494,11,prezydent_niepokoja_mnie_relacje_z_niemcami,item.html
    Mnie bardziej niepokoją pewne zwroty lub też skróty myślowe Prezydenta:
    „Trzeba zrezygnować z tego, że Polska jest strefą wpływów, a tej rezygnacji nie ma” …
    „ponieważ Rosjanie potrafią dawać sobie radę w tych okolicznościach, które są teraz” …
    ” W ramach europejskiej poprawności do niedawna przynajmniej – to się trochę zmienia – były dobre stosunki z Rosją”
    Czasami się zastanawiam co ja bym zrobił jako tłumacz pana Prezydenta.
    W zasadzie wszystkie te mysli mozna zrozumieć i oddać w miarę sensownie, szczególnie jesli zabrzmiały w odpowiednim kontekście i człowieksię przyzwyczai do zastosowanych przez Prezydenta skrótów myslowych.
    Myślę zresztą, że zwrot „Przyjechalismy tu aby walczyć” też był takim skrótem myslowym od „Przepraszam, że nie wziąłem krawata, ale przecież przyjechalismy tu aby walczyć”. Goguś Sarkozy pewnie by padł ze wstydu.

  121. Janusz! Nie wolno się podniecać tymi analizami Globalresearch.ca. Oni mają dostęp do tych samych informacji co Ty i Ja. I kombinują. Albo dobrze albo żle kombinują.
    Zwróc uwagę, że konflikty mają zwykle bardzo wiele przyczyn, przy tym o ile cele i motywacje polityczne, które decydują o sposobie postępowania w sytuacjach kryzysowych w przypadku Rosji są jasne, o tyle po drugiej stronie są zagmatwane, czasami sprzeczne a nawet nie wiemy kto to jest druga strona. Bardzo mało się mówi o roli i interesach Izraela w tych okolicach, a są one zasadnicze. Szczególne znaczenie ma dla Izraela (i nie tylko dla Izraela) Gruzja w przypadku wojny i ewentualnego zakłócenia dostaw ropy czy to w wyniku embarga czy też przez niemożliwość żeglugi po Zatoce Perskiej. Zasadnicze znaczenie ma zaś Gruzja w przypadku zagospodarowania zasobów ropy i gazu północnego Iranu, jesli to się odbywa przy słabym poparciu samego Iranu.

    Więc wiwlw czynników działa w okolicy, aleto wszystko nie jest jeszcze przyczyną by jakaś wojna wybuchła. Do tego potrzebne jest jakiś impuls. A ten impuls może być zupełnie błachy i niedostrzegalny z zewnatrz. Bo też ta wojna wydaje się być całkowicie irracjonalna.

    Podam przykład: da dni przed wybuchem wojny wysadzili Kurdowie rurę BTC. Dziura w ziemi jak dom jednorodzinny. Rura zamknieta przez miesiąc, straty około 3 mld. dol. Nie wiem jak jest umowa dostawcza skonstruowana, ale mogą wchodzić w gre gigantyczne kary umowne. Kto będzie płacił te kary, to zalezy od umowy. Zakładam, że jesli jakaś firma chroniła rurociągi brała za to masę kasy, to ona będzie ostatecznym adresatem kary. Oczywiście co innego jak jest wojna. Wtedy mozna zgłosić VisMajor i kary nikt nie płaci….

  122. Kadetcie!
    Ja mówię o sytuacji, kiedy zostaliśmy podbici przez zaborców i o sposobie odzyskania niepodległości. W tym kontekście powołałem się na przykład zaboru pruskiego i jedyniego udanego polskiego powstania w Wielkopolsce jako przykład efektywnego działania. Ciekawe, dlaczego tego zwycięstwa nie świętujemy?
    Nie moim celem było okazanie fascynacji ciemiężycielami. Co nie oznacza, że nie można żywić do nich szacunku, tak jak to czynił Wolter wobec Katarzyny Wielkiej za to, co robiła dla swojego imperium.
    Zamiast czerpać z klęski, może zastanowić się nad tym, dlaczego tamci byli lepsi i nas zdołowali.
    Poznając wroga, poznajesz jego słabe punkty i odkrywasz przy okazji swoje mocne strony.
    Ględzenie tylko o tym, że oni są źli, bo nas pokonali, a my dobrzy, bo jako pokonani cierpimy za swoje i nie swoje krzywdy do niczego nie prowadzi. Podobnie szukanie zemsty za wszelką cenę.
    Zresztą już po twoim wpisie widać jakie polskie ugory trzeba przeorać, żeby przywrócić normalność w postrzeganiu Rosji i Rosjan. Wciąż patrzymy na nich przez pryzmat udramatyzowanych fobii.
    Emilio!
    Może wtedy innej drogi rozwoju nie było? Kiedy przypomnisz sobie uwolnienie ludzi z pańszczyzny w Anglii, tam też działy się bardzo podobne rzeczy w nowo powstających ośrodkach przemysłowych, co w Łodzi. Wystarczy sięgnąć po literaturę angielską. To przerażało, ale widać kapitalizm musiał najpierw przejść drogę pierwotnej akumulacji, a potem dopiero dać coś ludziom pracy pod wpływem ich buntowniczych żądań.

  123. @Indoor

    Przeciez odpowiedziales sobie sam w drugim zdaniu. Chodzi o PRAGMATYZM wlasnie, ktorego w relacjach polsko-rosyjskich brakuje. Wegrzy, po 1956, genetycznie wrecz nie znosza Rosjan, ale potrafia z nimi wspolpracowac. Slyszales o jakims rosyjskim embargo na wegierskie produkty? A moze np. premier Wegier pojechal z proca na pomoc do Saakaszwilego? Wybacz, ze trywializuje. Nie musimy kochac Rosjan, bo nie o to chodzi. Chodzi o zdrowe relacje, chocny ekonomiczne…

  124. @Stary Polak z PRL-u;
    No tera to już zrozumiałem, zrozumienie często przychodzi zbyt późno…
    Porządkując (o ile się da); chcesz mi powiedzieć, że Mikołaj I dlatego „założył” Królestwo Polskie (z tego się nie wycofujesz jak mniemam), żeby dać nam szansę wydźwignięcia Polski z marazmu gospodarczego, co by miało pomóc i Rosji osiagnąć spore sukcesy na tym polu, a my Polaczki głupie, zamiast uczyć się od Mikołaja I kultury gospodarczej, daremnie kosy śmy ostrzyli przeciw Jaśnie Oświeconemu.
    Dobrze trafiam za Tobą?
    Powstanie Wielkopolskie (które?) było dobre bo było udane, chociaż, gdy wybuchło – kto mógł wiedzieć jak się potoczy? Zatem nie chodzi o samo powstanie, tylko o jego skutki. Dobrze trafiam? Inaczej mówiąc, gdyby powstanie listopadowe nie skończyło się rzezią Pragi, a przejęciem władzy i ustanowieniem Niepodległego Królestwa Polskiego, to byłoby dla Ciebie dobre. I odwrotnie, gdyby powstanie Wielkopolskie zakończyło się klęską, to byłoby gorsze niż teraz jest, mimo, że miało podobne tło i przyczyny, co wiele innych powstań narodowych. Dobrze trafiam?

    No, to brnijmy dalej.. A o którym to powstaniu wielkopolskim, Stary Polaku z PRL-u raczysz mówić -1806, 1846, czy 1918? A może to nie ma dla Ciebie znaczenia żadnego… Prawdopodobnie idzie Ci o powstanie r. 1806, skoro to jzwycięskie ma być powstanie. JEDYNE w naszej historii, jak nas wszystkich zapewniasz!

    No, to brnijmy dalej – Śląsk wg Ciebie do Polski nie należy, a powstania 1920 i 1921 do zwycięskich nie należą. Tyż tak można.

    Jaki ugór jeszcze chcesz zaorać swoim ‚radłem histerycznym’?

    Pozdrawiam

  125. Powinno być, oczywiście i z przeprosinami:
    Jaki ugór jeszcze chcesz zaorać swoim ?radłem histOrycznym??

    Pozdrawiam

  126. Indoor,

    Pewnie w Global Research mają dostęp do tych samych informacji co ja i Ty, w końcu to światli ludzie, potrafią korzystać z Internetu, czytają książki, gazety, oglądają filmy, wykładają na uczelniach, posiadają tytuły profesorskie – ale nie są to z pewnością te same informacje, które przekazują społeczeństwu nasi dziennikarze oraz politycy.

    Co do ?kombinowania?, nigdy bym tak nie nazwał profesjonalnej analizy, popartej rzeczowymi argumentami oraz weryfikowalnymi cytatami z dostępnych źródeł.

    Na świecie panuje stereotyp, że konflikty militarne mają wiele przyczyn, ale jak się dokładnie przyjrzeć i je przeanalizować, to się okaże, że te główne są zawsze dwie: chciwość oraz pragnienie dominacji nad innymi ludźmi. Reszta to z reguły pustosłowie oraz propagandowa retoryka.

    Wojna nigdy nie jest przypadkowa i aby ją wywołać nie wystarczy zaledwie błahy impuls, jak piszesz. Wojna jest zawsze cynicznie zaplanowana i ma określone cele, przy czym nie są to cele szlachetne. Nie ma także problemu ze wskazaniem agresora. Symptomatyczne jest, że nigdy słabszy nie napada na silniejszego, zawsze jest odwrotnie, jestem przekonany, że także tym razem napaści dokonał w swoim mniemaniu silniejszy, cudzymi rękami.

  127. Kadett!
    Każdą dyskusję można doprowadzić twoją metodą do absurdu. Szkoda, że nie czujesz intencji moich wypowiedzi.

  128. @Emilii Plater
    No myślę, że z jednym masz rację: w tym, że możemy pogadac poważnie za 50 lat. Myślę, że mniej więcej tyle zajmie Ci zrozumienie, że gadanie o pragmatycznym działaniu z Rosją to taka utopia, rozpowszechniana przez ludzi prezentujących opcję prorosyjską.
    Myslę, że się nie obrazisz za tak osobistą uwagę, biorąc pod uwagę poziom Twoich wcześniejszych komentarzy pod moim adresem.
    Polska jest klinicznym przykładem tego, że nie ma przyszłości bez przeszłości.
    „Kto kontroluje przeszłość, ten kontroluje teraźniejszość i przyszłość”. Nie daj sobie wmówić, że kłopoty z Rosją są spowodowane przez Polaków i to w ostatnich 3 latach. To bzdura. Zastanów się raczej kto nagłaśnia temat w ciagu tych ostatnich 3 lat.
    Zastanów się równiez dlaczego Polacy sa na ostatnim miejscu w Europie pod względem samooceny. I czy gdyby byli wyzej to czy dało by się nam wmówić, ze stosunki z Rosją to nasza wina.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  129. Jeszcze tylko i aż dwa lata. Przez dwa lata Lech Kaczyński (i jego brat) będzie ośmieszał niemal czterdziestomilionowy naród polski. Dwa lata.

css.php