Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

16.09.2008
wtorek

Premier ma kłopot

16 września 2008, wtorek,

Premier ma kłopot i to nie akurat z decyzją, czy aby koalicja mu się nie rozpadnie i czy nie warto przygotowywać się do wcześniejszych wyborów. Uczeni komentatorzy i politycy wypowiadający się na ten temat z pełną powagą i opowiadający o jakimś tajnym planie Tuska i Platformy w kwestii przyspieszonych wyborów ocierają się o śmieszność. Po prostu, mówiąc modnym obecnie językiem, zupełnie się stabloidyzowali i odpowiadają na najgłupsze oczekiwania nudzących się coraz bardziej dziennikarzy, marzących już o jakimkolwiek koalicyjnym kryzysie. Nawet wymyślonym.

Premier ma po prostu kłopot z panią minister Julią Piterą. Nie od dzisiaj zresztą, ale przy sprawie pana posła Kłopotka ten problem pojawił się w całej – rzec można – krasie. Oto bowiem pani minister, której pewność w wypowiadaniu się w każdej sprawie, o każdej porze i w każdym medium może przyprawić o zawrót głowy, publicznie wygłosiła – wszystko na to wskazuje – dość kategoryczny sąd opierając się na jakichś niezweryfikowanych plotkach. Coś gdzieś przeczytała, może odebrała jakiś telefon i teraz tłumaczy, że pomyliła gazety, a w ogóle to dzwoni do niej dużo dziennikarzy, co jest tłumaczeniem jak na kobietę niezwykłego ponoć charakteru raczej mętnym i posła pomówiła o czyny niegodne. Pan poseł Kłopotek nigdy nie należał do moich faworytów, wygłaszał nieraz zdania kontrowersyjne lub takie, które mi się zupełnie nie podobały, ale jednak rzucanie podejrzeń, że wdał się w ciemne interesy z biznesem, gdy on działał jawnie i ma na to dowody, to już zupełnie inna sprawa.

Pani Pitera zamiast tłumaczyć, że pomyliła gazety – powinna go po prostu przeprosić. Przynajmniej na początek. Potem powinna powściągnąć trochę swoją działalność jednoosobowego prokuratora i sądu zarazem, a wziąć się za to, do czego została zaangażowana w rządzie, czyli przygotować program antykorupcyjny, zwłaszcza program zapobiegania korupcji. Wiadomo, że w całym systemie walki z korupcją prewencja jest elementem najsłabszym. Oczekuję więc, że pani minister nie będzie się wdawać w awantury z pojedynczymi posłami czy urzędnikami i nie będzie ministrem od stanów nadzwyczajnych, gdyż z korupcją mają walczyć służby do tego powołane, których mamy nadmiar, ale przedstawi wreszcie porządną ocenę obowiązującego w Polsce ustawodawstwa, wskaże gdzie są luki, a gdzie przepisów jest nadmiar, tylko nie ma ich kto egzekwować. Oczekuję, że nawiąże kontakty z organizacjami pozarządowymi, które tymi sprawami od dawna z różnym powodzeniem się zajmują, ale część z nich ma sporą i pożyteczną wiedzę. Jest wiele pól, na których minister Pitera może wykazać się naprawdę wielką aktywnością. Od ścigania nepotyzmu czy koleżeńskich układów w instytucjach rządowych opanowanych przez PSL, ale także przez Platformę, która wcale nie jest bardziej niż ludowcy powściągliwa, powinny być wewnętrzne rządowe kontrole. Pani minister powinna spisać reguły postępowania i doprowadzić, aby zmieniły się w obowiązujące prawo.

Premier Tusk jest na razie dla pani minister nadzwyczajnie łaskawy. Ciągle zdaje się wierzyć, że jest ona taką tarczą chroniącą go przed zarzutami PiS, że z korupcją nie walczy. Ta tarcza jednak chroni coraz gorzej, bowiem efektów jej istnienia nie widać. Nepotyzm czy kolesiostwo lepiej śledzą dziennikarze mający w różnych urzędach swoich ludzi, którzy im informacje podrzucają. Pani minister reaguje głównie na doniesienia medialne, i – jak widać – czasem się jej one mylą, co nie robi dobrego wrażenia. Tym bardziej, że reaguje wedle reguł tylko sobie znanych i przez siebie ustanowionych. Zdumiewająca się jest łatwość, z jaką pani minister orzeka, co jest konfliktem interesów, a co nie jest, gdzie jest nepotyzm, a gdzie go nie ma, kogo wolno zatrudnić, a kogo nie, kiedy sprawa ma charakter interwencji poselskiej (co jest jednym z ważnych obowiązków posła), a kiedy mętnym stykiem polityki i biznesu. Przy takiej działalności wszystko staje się mętne i zaczyna mieć posmak walki politycznej z koalicjantem, który jest podobno gorszy, mniej dojrzały kulturowo i którego należy traktować z prawie nieukrywaną pogardą, bo wiadomo, że ludowcy zawsze byli łasi na posady, jakby inne partie miały w swych szeregach wyłącznie zastępy aniołów i żadnych kolegów, którym trzeba robotę załatwić.

Pan premier nie może bez końca udawać, że wszystko jest w porządku, gdyż woli, aby pani Pitera ścigała korupcję, nepotyzm czy partyjne kolesiostwo nawet z pewną przesadą, niżby miało się go nie ścigać. Z takiego udawania, że wszystko jest w porządku nie powstanie jednak żaden porządny system. Przeciwnie, sytuacja będzie coraz bardziej chora i kuriozalna. A tak przy okazji Dnia Kobiet, przed 8 marca pan premier powołał panią pełnomocnik do spraw równego statusu płci, a może do spraw rodziny i jakoś pani minister Radziszewska nie dała jeszcze znać, czym się zajmuje. Czy to aby nie było wyłącznie partyjne rozdawnictwo stanowisk? I to w dodatku bardzo wysokich. Może pani minister Pitera i tym się zajmie. Wydaje się, ze jest to sprawa poważniejsza niż interwencja posła Kłopotka w sprawie właściciela stacji benzynowej, czy nawet rozdanie jakichś posad w rolniczej agencji.

***

Zauważyłam, że na blogu pojawiło się sporo wpisów wierszowanych i to często produkcji własnych. Doceniam więc wkład kadetta w urozmaicenie nam form literackich i proszę o jeszcze. Dwie Polski bardzo trafnie opisane, choć ja dodałabym jeszcze jedną – tą, którą te wszystkie „śmieciowe” sprawy po prostu nie interesują.

W sobotę byłam w Sandomierzu na wręczeniu nagród im Aleksandra Patkowskiego, wybitnego regionalisty i gdy jeden z laureatów zaczął opowiadać o działalności towarzystwa społecznego założonego w Łebie, które zajmuje się czystością rzek i jezior i jak przygotowali miejsce, gdzie odbywa się tarło troci i jaka jest to atrakcja dla mieszkańców i turystów, to niech się schowa wiele podobno ważnych wydarzeń politycznych. Tam jest prawdziwe życie.

Również bardzo ożywił nasze blogowanie Stauffenberg, który napisał historię Polski od nowa. Niektóre fragmenty, gdy je sobie wyobrazić – są fantastyczne. Bardzo mi się podoba, że Lech Kaczyński napisał „Pana Tadeusza”, chociaż być może wołałabym, żeby go głośno czytał. Najlepiej w radiu publicznym w I programie. Kilka pomysłów jest rzeczywiście filmowych.

Stoczyliście Państwo interesującą dyskusję o polityce historycznej. Myślę, że ta dyskusja będzie się toczyć nadal, gdyż idąc tropem myśli przewodniczącego PiS, na spotkaniu działaczy WZZ, każdy teraz będzie pisał swoją własną historię. Przy okazji cieszę się, że Bernard powrócił na blog i przypomniał mi mój tekst sprzed lat o rocznicy obchodów Sierpnia. Jakoś czytam go i chyba niczego bym nie zmieniła. I nie jest on dowodem, że pani Walentynowicz i małżeństwo Gwiazdów było szczególnie dyskryminowane. Nikt wtedy nie tupał i nie gwizdał na dźwięk ich nazwisk, a prezydent nie mówił, że lepiej, iż Wałęsy nie ma, bo to nie jego towarzystwo. Zawsze tak było, że te środowiska oddzielnie świętowały, ale nie robiono demonstracji i nikt ich z historii nie wymazywał. A jeśli nawet, to wymazywali się sami, gdyż już w początkach lat 80-tych przestali działać publicznie, wyjąwszy oczywiście śledzenie agenta Bolka. Nie wszyscy, gdyż Krzysztofa Wyszkowskiego pamiętam jeszcze jako doradcę w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego, który przecież powstał pod patronatem prezydenta Wałęsy i jakoś Wyszkowskiemu agent Bolek wtedy nie przeszkadzał, podobnie jak nie przeszkadzał braciom Kaczyńskim, oczywiście do czasu, gdy był im potrzebny. Z Wyszkowskim bardzo miło się wówczas rozmawiało i współpracowało. Ja w każdym razie tamten czas mile wspominam i mile wspominam rozmowy z nim. To był dobry czas.

A tak na marginesie Państwa dyskusji o nowej polityce historycznej – dzięki za obszerny wątek dotyczący trunków przypisanych marynarce brytyjskiej. Moja wiedza w tej sprawie bardzo się poszerzyła. Będę musiała zapytać prof. Normana Daviesa, czy tę wiedzę też posiada. Dzięki też Skopolaminie za przypomnienie perypetii „Do piachu” Różewicza. Jak widać, niby wiele się zmienia, ale jednocześnie bardzo wiele ciągle jeszcze się nie zmienia.

Emilio Plater – jak tu nie pisać o Ziobrze (choć staram się tego tematu już unikać, gdyż jest nadmiernie nużący), skoro nagle oznajmia, że będzie podawał do sądu każdego dziennikarza, który przytoczy słynne zdanie o pozbawianiu życia przez jednego pana. Trzeba pisać, aby zobaczyć, kiedy ten pozew sądowy przyjdzie. Szkoda, że poseł Ziobro szybko się z tego pomysłu wycofał.

Jajacek zarzuca mi, że w sprawie stoczni obciążam jedynie PiS, zapominając o SLD. Otóż nie mam sobie w tej akurat spawie nic do zarzucenia. Od czasów SLD pisałam bez przerwy, także o skandalu, jakim było aresztowanie zarządu Stoczni Szczecińskiej. Pamiętam ministra Janika, jak zapowiadał aresztowania i koszmarną sejmową debatę, kiedy krzyczano, że zarząd to złodzieje. Nic jednak nie poradzę, sprawę kompletnie zawalił rząd PiS czy rządy PiS – bo przecież przed Kaczyńskim był jeszcze Marcinkiewicz. Za czasów Belki program zmian został przygotowany, ale w czasie kampanii prezydenckiej obiecano oddzielenie Gdańska od Gdyni i powróciły partyjne gry, które kończą się teraz widowiskowym krachem. Dlatego uważam za słuszny wniosek o trybunał dla ministra skarbu i dobrze przyjęłam tak zwaną „białą księgę”. Uważam, że takie sprawy trzeba rozliczać. Czekam jeszcze na rozliczenie sprawy sporu z Eureco, bo znów z kieszeni podatnika popłyną pieniądze, którymi zapłacimy za populizm, strach i skrajną nieodpowiedzialność polityków. Niestety, jajacku, również PiS, a może głównie PiS.

Indoor opisuje scenę, chyba pokazywaną w telewizji, której nie widziałam, że stoczniowcy komunę obciążali brakiem doinwestowania stoczni. To rzeczywiście kabaret, ludziom już wszystko w głowach się miesza, a politycy mieszają coraz bardziej. W ogóle wokół kabaretu sporo, tyle że aktorzy coraz bardziej marni. Wolałam zdecydowanie kabaret Olgi Lipińskiej. Lipińska jakoś nie może jednak wrócić do telewizji, wraca za to ponoć red. Orcholski, doradca medialny Grzegorza Napieralskiego i w ramach pluralizmu będzie zaraz po Tomaszu Lisie. Ma to być podobno program lewicowy. Tylko gdzie ta lewica? Ponadto, Orcholski za Sierakowskiego – to pomysł rzeczywiście kabaretowy. I niech ktoś mi powie, że ustawą medialną nie handlowano.

Zdzisławie_1 – jest oczywiście jeden premier, ale grzecznościowo do byłych premierów też można zwracać się mówiąc – panie premierze. Mnie to specjalnie razi, to jest taka grzecznościowa forma, to się przyjęło, podobnie jak do byłych prezydentów zwykliśmy się zwracać – panie prezydencie. Jest pewien kłopot z wicepremierami, bo głupio mówić – panie wicepremierze, więc mówi się – panie premierze. Uważam, że to mały problem i żaden kłopot.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 98

Dodaj komentarz »
  1. Trochę nie na temat. Jajacek przywołał w sprawie stoczni słynna doktrynę (rozwiniecie doktryny Ewy Milewicz?), że za wszystko jest winne SLD, za stocznie też. W przypadku Szczecina oczywiście za upadek dawnej stoczni Warskiego odpowiada Jacek Piechota, bo niby kto inny mógłby odpowiadać. Tymczasem zjazd w dół Stoczni Szczecińskiej to epoka duetu Buzek (tak, ten sam który jest teraz w europarlamencie) – Balcerowicz, z nadpremierem Krzaklewskim (na tylnym siedzeniu i rękami na kierownicy) i stopami procentowymi przekraczającymi 20%. W tym czasie prezesem stoczni jest Krzysztof Piotrowski, który postanawia uciec do przodu, więc przebudowuje oba zespoły pochylni, buduje bazę paliwową w Świnoujściu i wprowadza nową generację chemikaliowców. Stocznia nie moze opanować technologii spawania specjalnych blach, więc z chemikaliowcami następuje poślizg. Statki nie spływają z pochylni, więc do kasy nie wpływają pieniądze od armatorów, a kredyty za inwestycje trzeba płacić. W dodatku wysokie stopy procentowe powodują umocnienie się złotego, więc dolarowe kontrakty przestają być opłacalne. Do tego koszt kredytu dochodzi do 30% p.a., a rentowność z działalności podstawowej stoczni nie przekracza kilku procent, więc stocznia traci płynność. Zresztą w epoce Buzka padają wszystkie dziedziny, w których jest długi czas zwrotu z kapitału, chociażby budowlanka. A gdzieś koło roku 2004 podniósl się zgodny wrzask chóru wujów z POPiSu, żeby mniejszościowy rząd Belki niczego nie prywatyzował i nie restrukturyzował, zwłaszcza stoczniowych kolebek. A to że chlopcy z POPiSu sami ani nie chcieli, ani co ważniejsze nie potrafili, to już inna historia. PS, Droga Pani Redaktor, za chwilę wyjdzie nam bokiem radosna dzialalność ekipy Buzka w przemyśle weglowym, a gdzieś w przyszłym roku reforma emerytalna. Okaże się, że znów z definicji jest winny Kwaśniewski, Miller i Piechota.

  2. Co do p.Pitery, to mam z nią ogromny problem; w przeciwieństwie do wielu doskonale rozumiem o co p.minister chodzi. Byłam zbulwersowana zachowaniem wielu dziennikarzy którzy z niej kpili po „aferze” z kartami.Tu bowiem nie chodziło o 5 czy 20zł. a o nonszalancję z jaką się traktuje państwową kasę. Ja bowiem jako przedsiębiorca muszę korygować nawet 10gr. pomyłkowo wyliczone a nieco więkrze sumy grożą karą. Nie mówię już o dokładnym, wręcz pedantycznym opisywaniu każdego wydatku jeżeli chcę go odliczyć. Dla mnie właśnie brak tej symetrii był bulwersujący gdyż ci sami urzędnicy, lekko wydający publiczną kasę i nie widzący potrzeby opisywania na co ją wydali lekką ręką na innych nakładają dodatkowe obowiązki i obciążenia. Niestety problemem p.Pitery jest medialne ADHD. Gdyby wtedy listę opublikowała a dziennikarze sami by ją prześledzili mogę się założyć że za tego dorsza ścigany i wyśmiewany byłby b.minister nie p.Pitera. Taka niestety natura mediów i dziennikarzy poddających się tzw.” pędowi stadnemu” jak ja to nazywam i często w swoich ocenach i zachowaniach nie różnią się specjalnie od polityków którzy podobno „bawią się w piaskownicy”.Proszę zwrócić uwagę jak się zachowują niektórzy komentatorzy w mediach elektronicznych, jak żenujące są często ich dyskusje. Dlatego niezależnie od intencji trzeba umieć sprzedać swoje pomysły w czym mistrzostwo osiągnął PiS, który największe bzdury potrafi przedstawić jako genialne. Ponadto wydaje mi się że p.Pitera nie będąca prawnikiem i przyzwyczajona że przez lata pracowała jako biuro interwencji nie może się przyzwyczaić i zrozumieć że obecna jej funkcja obowiązek dbania o słowa. Może bowiem przyjść taki moment że przekroczy pewną granicę tak jak przekroczył ją Ziobro; tyle tylko że jej PO bronić nie będzie.
    Osobną kwestią jest problem PSL i p.Kłopotka gdyż przy założeniu że może p.Pitera przesadza to jednak partia p.Pawlaka pozostawiona bez jakiejkolwiek kontroli opanowałaby wszystko co tylko można. Ale i tutaj to właśnie dziennikarze czasem przesadzają i wykazują się hipokryzją. My czytelnicy nie znamy środowiska i nie wiemy ilu po znajomości zostało zatrudnionych w państwowych mediach ale jak po kolei najwięksi apologeci PiS-u z niezależnych stawali się pracownikami Rzeczpospolitej ,PR i TVP pamiętamy.

  3. Wczoraj (15.09.br) w TVN24 oglądałem „panel” z udziałem p.minister Pitery i posła Kłopotka.
    W pewnym momencie dyskusji polemicznej z posłem K. pani minister P. z właściwą sobie absolutną pewnością i wiarą w oczywistość swojego stwierdzenia powiedziała coś, co mniej więcej tak brzmiało: ” …. poseł nie powinien podejmować interwencji w sprawach indywidualnych obywateli”.
    Jeśli tak, to po co zapisany posłom obowiązek pełnienia dyżurów poselskich w okręgach, w których zostali wybrani ?
    Wymowa ujawnianych przemyśleń pani minister jest zaiste – porażająca a i „odkrywcza” zarazem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przez chwilę, ale naprawdę tylko przez chwilę wróciłem do prześwietnych czasów kiedy rządził Ukochany Przywódca tej zdrowszej części polskiego społeczeństwa. Wówczas również kwitł nepotyzm, kolesiostwo , czy epizody w rodzaju ?rąsia rąsie myje? .Tak przy okazji, to nie wiem czy ktoś pamięta, kto był ostatnim wojewodą nie z nadania partyjnego? Ostatnim wojewodą w czasach rządów Cimoszewicza był….Maciej ?przerwa?Płażyński. Tak ,ten sam Niestety Miller jako wicepremier wyp….tzn. zwolnił za całkowita bezczynność w sprawach Stoczni Gdańskiej. Wówczas bowiem wojewoda z ramienia Skarbu Państwa nadzorował tego typu sprawy. Oczywiście w dowód uznania miejscowa społeczność zagłosowała w ten sposób, że Płażyński uzyskał procentowo największe poparcie w skali kraju.
    Wracając do przesławnych rządów Jarosława K. i jego walki z plagami XXI ,to mając takiego odtwórcę roli Inspektora Cluzoe w osobie inż.Ziobro efekty musiały być takie jakie wszyscy widzieli. Niestety minister Picera…przepraszam Pitera chyba idzie śladami swojego znamienitego poprzednika .Oczywiście są jeszcze zasadnicze różnice. W miejsce ?fragmentów wyrwanych z kontekstu? słychać ?pomyliłam tytuły gazet?, ale nie minął jeszcze rok urzędowania pani minister.
    Przy okazji wczorajszego procesu gen .Kowalczyka nurtuje mnie jedna zasadnicza wątpliwość. Czym różni się starachowicki przeciek w wykonaniu pana Sobotki, Długosza itd. od udostępnienia akt śledztwa w sprawie tzw.?mafii paliwowej przez Ziobre przywódcy partyjnemu Kaczyńskiemu .Na chłopski rozum, gdyby Miller na przykład poprosił Janika:?wicie,rozumicie, coś w tych Starchowicach dzieje się u naszych towarzyszy partyjnych nie tak. Podrzućcie mi trochę papierów tej sprawy ,to se przejrzę?, to według Ziobry wszystko byłoby w porządku.Ale niestety Sobotka się polenił i Kwaśniewski musiał go wbrew wzburzonemu społeczeństwu ułaskawiać.

  6. Ja oczekiwałem po Piterze o wiele więcej

  7. Może premier Tusk postawił na groteskę dla amatorów bylebybyłaawantury i stąd afektowana rola Julii Pitery? Może nie zakudniających Polskę ta władza ma na celu, ale władzę jako taką? Podobnie jak poprzednia, tyle że lepszym tonie. Apanaże przede wszystkim i po jak najmniejszym koszcie uzyskania?, czego i minister Radziszewska jest dowodem?

    Chciałabym jak najszybciej móc się dowiedzieć, że powyższe pytania nie są adekwatne!

  8. Do Olka 51 ;
    Dobrze ,że napisałeś o Stoczni i umieściłeś tam prawdziwe informację .Kilka miesiecy temu po artykule Gadomskiego w GW – napastliwym ,zwierającym kłamliwe informacje o Stoczniach napisałem kilka prostujących uwag ,zresztą nie sam , bo większą epistołę napisała Cargo .
    Sądziłem, że nasza Gospodyni nieco zmieniła zdanie o przyczynach upadku stoczni. Niestety nie ,co oznacza ,że Janik ,Piechota w 2001 roku niesłusznie zablokowali (tak sądzi tez moj sasiad -dzis emeryt 40 lat pracy w zaopatrzeniu tamże ) trzeba było poprzeć Prezesa Piotrowskiego w jego kolejnej „ucieczce do przodu ” i podpisać gwarancje rządu na kolejne kilkaset milonów złotych by zapewnic świetalną przyszłość Piotrowskiemu i jego kumplom ,bo przecież nie Stoczni .Dziś wystarczy podać do publicznej wiadomości ile milonów złotych utopił polski podatnik na Kolebki ( niby stocznie produkcyjne ) tj .12 mld ,i to nie koniec datków .
    Niedawno słuchałem ubranego w niebieski mundurek przewodniczącego Solidarności w stoczni Gdańskiej w Sejmie RP na tle baneru PiS-u -bodaj Guzikiewicz nazywa sie. Gdyby zdjąc ten baner to pasowałby do stoczni im.Lenina i sierpnia 1980 ,ale na szczęście polskiego pdatnika Komisarz UE zastapi tym razem Jacka Piechotę i mam nadzieję ,że będzie to zakład produkcji statków, a nie muzeum wymagające dotacji .
    ps.
    O pani minister Piterze nie jestem w stanie nic napisać ,ponieważ nie rozumiem jej intencji tzn. czy je ma czy nie ,mówi bo mówi ,bo coś trzeba mówic jak się jest ministrem .?!Może na zawsze powinna zostać recenzentem bo tylko tyle potrafi podobnie jak po Lewej stronie dr Ryszard Bugaj .

  9. Mikesz

    To jest właśnie problem Polski że wszyscy są szalenie pryncypialni, ale tylko wtedy kiedy problem nie dotyczy ich bezpośrednio. Poza tym cały czas myślimy kategoriami PRL-u kiedy aby jakoś żyć należało kiwać państwo i żadne normy nie obowiązywały. Dlatego tak mnie bulwersuje ściganie ludzi za jedynie podpisanie tzw.lojalki bez dalszych konsekwencji. Najczęściej było tak że ludzie nie chcący być bohaterami podpisywali dla świętego spokoju gdyż wiedzieli że i tak jakoś to państwo wykiwają. Tak trwa to w umysłach ludzi do dnia dzisiejszego i nie odnosi się tylko do niektórych polityków. Jako przykład czy raczej anegdotę przytoczę historię znajomego,który kiedy od czasu kiedy go poznałam przy każdej okazji powiadał o sitwach w mieście i jak to on by rozwinął skrzydła gdyby nie te układy.Wyjechał do innego miasta gdzie dzięki rodzinie i jej znajomym sam zaczął się mościć .Chodziło bowiem o to że nie układy były problemem tylko że on w nich nie uczestniczył.

  10. Do Mikesza (2008-09-16 o godz. 09:54):
    Za czasów pierwszego SLD wojewodą szczecińskim był Marek Tałasiewicz (PC), został spuszczony przez ekipę Buzka, potem był jednym z członków zarządu Stoczni Szczecińskiej, z tego powodu trafił zresztą na kilka miesięcy do aresztu. Cóż, ekipa Millera też była wrażliwa na nacisk tzw. opinii publicznej, gdy około roku 2003 padała Stocznia Szczecińska taki związek na „S” organizował seanse nienawiści pod adresem zarządu stoczni (skandowanie „złodzieje, złodzieje” było najłagodniejszą formą ekspresji). Już w tamtych czasach szefem szczecińskiej „S” był Mieczysław Jurek, dzisiaj jest w Brukseli z protestującymi stoczniowcami. Jakoś w latach 2005-2007 tenże Mieczysław Jurek był cicho i nie widział problemu, a teraz nagle chłopak nabrał wiatru w żagle. Pozdrowienia.

  11. Pani Janino,

    Mam pytanie na dotyczący innego „tematu tygodnia”. W związku z ujawnieniem wydarzeń, które miały miejsce pod Siemiatyczami, chciałbym wiedzieć co Pani sądzi o nowej „polityce kastracyjnej” rządu. Zaskoczył mnie piarowy zabieg Donalda Tuska mający na celu zaprezentowanie się społeczeństwo jako drugiego Ziobrę, który przestępcom nie odpuści.

    Od wypowiedzi Tuska rozpoczęła się w mediach paranoiczna dyskusja o sposobach ukarania mitycznych „pedofilów”. Natomiast nikt ani z rządu, ani wśród dziennikarzy nie zastanowił się nad tym jak organy państwa działają (policja, wymiar sprawiedliwości, pomoc społeczna), że takie rzeczy są możliwe a odpowiednie służby mające sygnały o tym że „coś złego dzieje się” w danej rodzinie. Takie sprawy lekceważą.

    Jak to się dzieje, że przedstawiciele poważnych mediów zamiast zapytać się ministrów zdrowia lub spraw wewnętrznych, dlaczego organy państwa nie przeciwdziałają przemocy w rodzinie i w wyniku tego dochodzi do takich dramatów, to pytają się czy rząd uznaje pedofila za człowieka, czy kreatura. Zamiast rozmawiać o pomocy ofiarom przemocy rozmawiamy o prawach sprawców tej przemocy. Czy ta dyskusja nie sięgnęła dna?

    Przypomniałem sobie przy tej okazji jak media i rząd zlekceważyły sprawę kazirodcy mieszkającego pod Sławnem, o którym pisała Polityka pod koniec czerwca. Jak to możliwe, że taka rzecz się dzieje i jest ujawniana w Polityce, a żaden urzędnik, minister ani dziennikarz nie interesuje się tą sprawą.

    Okazało, że po tygodniu od wybuchu sprawy spod Siemiatycz. Organizacje kobiece wystosowały do premiera wystosowały list proponujący konkretne rozwiązania skierowany do premiera, minister zdrowia i wspomnianej przez Panią Elżbiety Radziszewskiej, która teoretycznie zajmuje się sprawami dyskryminacji kobiet:
    http://stopfanatykom.blox.pl/2008/09/List-do-premiera-Donalda-Tuska.html

    Ciekawe czy rząd uwzględni jakąkolwiek propozycję z tej listy czy sprowadzi sprawę do „polityki kastracyjnej”. Oburza mnie lekceważenie potrzeb i praw ofiar kosztem populistycznej dyskusji o „kastracji”.
    Czy nie mogłaby Pani zapytać się ministra Ćwiąkalskiego, Schetyny lub minister Kopacz z okazji wywiadu w TOK FM, jak to jest że istnieje poważny problem społeczny organizacje pozarządowe proponują konkretne rozwiązania, a cały rząd debatuje o „kastracji”?

    Przy skali problemu jaki się ujawnił w całej okazałości w zeszłym tygodniu publiczna dyskusja na poziomie magla pomiędzy Piterą, a Kłopotkiem oraz ilość miejsca jakie poświęcają na tą telenowelę media, wydaje mi się być kolejnym tematem zastępczym tak samo jak ta sławetna „kastracja”.

  12. szanowna Pani naprawdę uważa Pani, że nic nie znaczy atak Pitery na PSL? Ja myślę, że coś jednak jest na rzeczy, skoro tak słupki PO skoczyły to po co im teraz ten wrzód w postaci koalicjanta? A Pani rzeczywiście nie wierzy w perfidną grę Donalda i jego armii przybocznej?czy też Pani udaje? Oj chyba się Pani niedługo zdziwi. A co do Pitery, to czas kończyć tę pożałowania godną misję. Po roku nieróbstwa nie ma sobie nic do zarzucenia. Miała przygotowywać MECHANIZMY ANTYKORUPCYJNE! a nie węszyć za ile poseł zjadł dorsza. Od rozliczania kart kredytowych jest dział księgowości w każdej firmie i należało popracować nad rozwiązaniami dot. wydatków, które można kartą służbową opłacać. Jak powidziała Monika Olejnik, a własciwie zapytała Tuska, czy Pitera to nie jeden z hatrów , które Tusk wypuszcza od czasu do czasu dla robienia zasłony dymnej nad nicnierobieniem całego rzadu?

  13. Torlin, 10.42. I znowu „Jaś nie doczekał” Pozdrawiam

  14. Pani Redaktor ! Często pisałam o Piterze nigdy dobrze. Poznałam jej działalność w Radzie Warszawy. Mocno zdziwiona byłam, że Tusk nie zauważył braku kompetencji tej Pani, która wprawdzie czytać umie ale ze zrozumieniem ma potężny problem. Stworzył fikcyjne stanowisko z Ministrem od odlądania i występowania w telewizji. Rozumiem że potrzebował osoby o retoryce skrajniejszej od PiS. Myślę jednak że straty mogą być większe niż pożytek. Największym jak na razie sukcesem Pitery był pożar jej samochodu. Sukcesem kreacji oczywiście. Ona z papierami w ręku na Rydzyka, ocalałych cudem boskim od ognia, z nie ukrywaną satysfakcją opowiadała o nieprawidłowościach Radio Maryjnych. To był szoł.Takie małe wpadki jak propozycja połączenia CBA i NIK o niczym nie świadczą bo podobnie jak Ona „ciemny lud „też nie rozumie dlaczego to kompletny bełkot. Oczekiwanie od Pani Minister przygotowania czegokolwiek systemowo a jeszcze współpracy z innymi jest zbytnią wiarą możliwości człowiecze Pitery. Przypomnę że karierę zbudowała na pomówieniach , działaniach nadłuzywania władzy w celu osiągnęcia popularności. Zajmowała się „zawodowo” powiadamianiem prokuratury o Jej zdaniem przestępstwach. Najpierw prokuratury nie wszczynały postępowań ale z czasem i rosnącą pozycją Pitery prowadziły kosztowne i długie postępowania żeby móc je potem umorzyć a posądzone osoby uznawać za pokrzywdzone. Tania ta Jej rola życia to nie jest.Pozdrawiam

  15. Mikesz:
    Piszesz:
    Czym różni się starachowicki przeciek w wykonaniu pana Sobotki, Długosza itd. od udostępnienia akt śledztwa w sprawie tzw.?mafii paliwowej przez Ziobre przywódcy partyjnemu Kaczyńskiemu

    Różni się wykazaniem szkodliwości czynu. W przypadku Sobotki i Długosza informacja dotarła do poszukiwanych. W przypadku Ziobry trudno o takiej szkodliwości mówić. (Ja oczywiście wiem, że chodziło o amunicję polityczną i sam fakt świadczył o traktowaniu państwa jako partyjnego folwarku — ale właśnie tej szkodliwości czynu chyba się wykazać nie da w sposób przekonujący dla sądu.)

    Katarzyno:
    Odkąd pamiętam pretensje Pani Redaktor do minister Pitery to zawsze chodziło o szybszy język od myśli…

  16. Julia Pitera absolutnie niczym mnie nie zaskoczyła. Robi dokładnie to, co przewidziałem na tym blogu rok temu, polemizując z Panią Janiną. Ta pani jest na stanowisku o dwa szczeble za wysokim w stosunku do swojej wiedzy, kompetencji i poziomu inteligencji emocjonalnej. Amen.

  17. Szanowna Pani,troche sie nie zgadzam z Pani opinia na temat P.Klopotka.Tutaj w USA ogladam TV info ktora w mojej opini jest Pisowska.Otoz P.Klopotek wystepuje samotnie jako PSL od prawie 2-3 tygodni w wiekszosci audycji dyskusyjnych i prowokuje male „klopotki”jakoby on byl „swiety” a PO to tak roznie bywa.Oczywiscie moim zdaniem pomaga Pisowi.Smiem podejrzewac ze to jakas „Wtyka”(byc moze nieswiadoma) jak „poprzedni przyjaciel” mera Sopotu.Ale to tylko moja prywatna opinia.Pani Pitera jest powiem wyrazista ale uczciwa (byc moze troche gubi sie w tym padole Pisowskich atakow)wiec popieram ja,chociaz hieny ja zjedza,oby nie.

  18. Pani Redaktor !

    Jeszcze raz – groteska, groteska, groteska, czyli to o czym pisałem w swoim wpisie pod poprzednim Pani felietonem. P.Pitera to jest też właśnie taka „grotestowa” urzedniczka wysokiego szczebla, pięknie mówiąca na każdy temat, autorytatywnie i omnipotentnie. A przy okazji niezwykle … bezczelna i do tego – tupeciara. Czy członkostwo obok M.Kamińskiego w „Ladze” Republikańskiej jest wystarczającym atrybutem żeby zajmować się ….no właśnie czym się ta Pani zajmuje w Rządzie ? Jaki jest jej zakres obowiązków ? Jakie jest jej „uwiązanie” prawno-administracyjne ?
    Sadze, że to kolejny wirtualny i „kolesiowski” Urząd „od-nie wiadomo- czego”. Przecież od ścigania korupcji – nawet w najwyższych organach państwa – są konstytucyjnie i jurydycznie powołane organa. Z odpowiednimi kompetencjami i atrybutami pracy operacyjnej. Jeśli Urząd P.Pitery monitoruje (czyli co – „biały wywiad” ?) media – bo ponoć stąd czerpie informacje – to po co >takie-cuś< ?
    Chciałbym się dowiedzieć co za rok pracy niemalże p.Pitera „wysmażyła” w formie dezyderatów i aktów prawnych – np. jako inicjatywa rządowa dla Sejmu – celem przeciwdziałania nepotyzmowi bądź korupcji ? Jej stanowisko – tak np. jak i CBA – winno być wyłącznie „sygnalne”, wyprzedzające i administracyjno-przygotowujące (a tak nota bene – czy te oba „urzędy” w kontekście „taniego państwa” nie można by odchudzić i połączyć ?).
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

    Ps: Olek – 51, fantastyczna replika nt. St.Szczecińskiej. Ale czy logiczne i pragmatyczne argumenty kiedykolwiek trafiały do „tego” społeczeństwa ?
    Pozdro.

  19. Pak

    Jakie były konsekwencje działań Ziobry możemy sie nigdy nie dowiedzieć a problem z PiS-em polega na tym że oni często działali na granicy prawa i obecnie trudno /zwłaszcza jeżeli nie ma dokumentów/ to podciągnąć pod paragrafy.

  20. Co do pani Pitery to ja ją namierzyłem juz dawno, z dziesięć lat temu, kiedy była radną Warszawy. Wówczas można było mieć wrażenie, że posiadła zdolność bilokacji, bo pojawiała się dosłownie wszędzie gdzie tylko pojawiały się jakieś protesty i gardłowała najgłośniej wymachując papierami. Oczywiście nikt nie sprawdzał co w tych papierach było, ale robiło to wrażenie. Oskarżeniami sypała bez opamiętania.

    To głównie właśnie ona była tropicielką rzekomego Układu Warszawskiego czyli rządów Piskorskiego i Kozaka – jedynych prezydentów Warszawy po 1989 roku, którzy mieli jakiekolwiek dokonania. Pooskarżała, nakrzyczała, narobiła dymu. Po latach okazało się, że ani Piskorskiemu ani Kozakowi nikt niczego nie udowodnił, ale to własnie oni zostali trwale wyeliminowani, a pani Pitera do dziś chodzi w glorii Wielkiej Walczycielki o Sprawiedliwość.

    Manewr taki jak z Kłopotkiem był przez nią przećwiczony już sto razy i zawsze się jej udawał. Osiągała sukcesy medialne dzięki niezwykłemu darowi przekonywania, tupetowi, brakowi hamulców i – last but not least – wspaniałemu wyczuciu mediów, którym żadne dowody nie są potrzebne, głośno wykrzyczane zarzuty wystarczają.

    Ta pani ma po prostu mentaność PiSu (kiedyś była w Radzie Miasta w klubie Radni Prawicy). Dziś nie należy do PiSu tylko dlatego, że ma jakieś prywatne wąty do Kaczyńskich, z którymi się pocięła o sprawy personalne. Do PO poszła dopiero kiedy ta partia uzyskała spore poparcie społeczne, a ona sama przeliczyła się z własnymi siłami startując w wyborach na prezydenta Warszawy przeciwko L. Kaczyńskiemu i A. Olechowskiemu.

    Myślę, że Tusk doskonale zdaje sobie sprawę z tego kim jest pani Pitera. Świadczy o tym chociażby to, że nie dał jej stanowiska Ministra Sprawiedliwości (podobno była „murowanym” kandydatem, Antyziobrą). Następnie utrącił jej raport na temat CBA, którym chciała wyeliminować z gry chudego Kamińskiego i w ten sposób osiągnąć monopol na ściganie korupcji.

    Pomijam oczywisty fakt, że Tusk się jej po prostu boi, trzyma ją bo nie chce powtórzyć błędu Kaczyńskich, którzy się z nią skłócili, a potem cierpieli od jej ukąszeń.
    Wierzę Tuskowi, kiedy mówi, że chciałby wykorzystać talenty Julii Pitery (i zgadzam się, że je ma, to na pewno nie jest frajerka). Gdyby ten zapał, tupet skanalizować w pożytecznej pracy, to mogłaby mieć autentyczne zasługi dla społeczeństwa.
    Tylko jak to zrobić? Myślę, że ona sama nie jest w stanie się opanować – to sprawa charakteru. No i oczywiście opłacalności, przecież pani Pitera jak dotąd cieszy sie stale rosnącą popularnością. Widzę tu raczej rolę premiera jako szefa, oraz mediów, które jak na razie nie rozliczają jej z autentycznych dokonań, nie weryfikują czy mówi prawdę czy nieprawdę tylko oferują jej popularność w zamian za dostarczanie sensacyjnych tematów.

    Dla mnie przypadek pani Pitery nie jest przykładem tzw. „niskiej jakości elit” tylko przykładem wadliwie działającego systemu społecznego. Ten system wypacza nawet osoby, które w innych warunkach mogłyby zrobić sporo dobrego dla kraju.

  21. Pewnie posypia sie na mnie gromy, albowiem mysle dokladnie to samo, co Katarzyna.
    Drwiny z owego ?przyslowiowego juz- dorsza sa dla mnie zupelnie niezrozumiale. Jak bardzo trzeba byc malostkowym, aby tego typu wydatki (wlasnie tak zenujaco nedznej wysokosci, bo wieksze to juz spryt i zaradnosc) regulowac z panstwowej (czytaj: naszej wspolnej) kiesy a nastepnie taki rachunek bezczelnie opisywac jako „zakup celem kontroli jakosci” badz wino marki Sophia jako „poczestunek dla kontrahentow” a plyty CD dla zony/kochanki/corki jako „upominek okolicznosciowy”.
    Swiadczy to rowniez o naszej mentalnosci i przyzwyczajeniach wyniesionych-wybaczcie mi Panstwo- z glebokiego PRLu, kiedy to z ?zakladow pracy? ginelo mydlo, papier toaletowy a na klatkach schodowych zarowki. Czasy sie zmienily, ale schemat pozostal.
    I tak trudno nam spojrzec w lustro.
    Potepiamy Pitere za jej ADHD medialne, ale juz europosel Czarnecki znajacy sie i na XIX-wiecznej literaturze rumunskiej i na chemii kwantowej bedacy intelektualnym gamoniem traktowany jest jako „omni ekspert”.

    Przykro mi, ale posla Klopotka nie trawie za jego nowomowe rodem z PRLowskiego serialu „Dyrektorzy”. Te frazesy rodem ze spotkania Rady Zakladowej jakiegos kombinatu, bon moty wyglaszane ze swada dyrektora zjednoczenia czy kierownika odcinka wielkiej budowy. Aspirujacy na dyr. Powroznego z Czterdziestolatka a narzekajacy jak Maliniak na trudnosci z zaopatrzeniem?
    „Zglosil sie do niego na dyzurze poselskim OBYWATEL” a ten podjal niecierpiacej zwloki interwencje. Jezeli ktos zarzuci mi, ze przywiozuje uwage do formy a nie do tresci, to co z tymi kompromitujacymi wypowiedziami czy to w TVN24 w obronie wlasnego brata czy tez wypowiedzi medialne po glosnej prowokacji Teraz My wobec ARR majace rzekomo -a nieudolnie i osmieszajaco- tlumaczyc wszechobecny, nomen omen nagminy, nepotyzm ludowcow „bo do niego tez sie zglaszaja ludzie”.

    Jak dla mnie sam konflikt ma podloze osobiste. Nie wiem ilu z Panstwa ogladalo wspomniana juz przeze mnie wyzej audycje Magazyn 24h, a raczej pyskowke, kiedy to posel Klopotek przekrzykiwal Pitere. Byc moze Gospodyni ma racje, ze Pitera nie powinna brnac i przyznac, ze sie zagalopowala szafujac tymi oskarzeniami, ale od drugiej strony oczekiwalabym mniejszej zacieklosci przy nieudolnym usprawiedliwianiu bezczelnego kumoterstwa. W ogole lepiej by bylo, gdybysmy spuscili z tonu i zmniejszyli ilosc decybeli.

  22. Znów mamy kłopoty z korupcją i z nepotyzmem. Może raczej to Pani Pitera ma kłopoty z Kłopotkiem. Tak to bywa jak ‚superprawilna’ Pani minister z ‚hiperuczciwej’ partii walczy z podłościami korupcji, czy nepotyzmu. Tropiąc i znajdując te zjawiska wszędzie i nigdzie.
    Moi drodzy jakoś nie wydaje mi się, że kiedykolwiek, ktokolwiek głoszący ideę wzmożonej walki z korupcją tę walkę wygrał, ba odniósł w niej jakiś sukces. Bo to jest jak z codziennym goleniem się. Skrobiesz żyletką, a na drugi dzień, gęba znowu nie ogolona. Czy jest jakieś wyjście? Tak jest – trzeba zmienić gębę. Czyli jak się złapie korupcyjnych przestępców to natychmiast trzeba dać im premię, a wsadzić do więzienia tego kto stworzył to prawo/ustawę którą oni usiłowali obejść. Winnymi korupcji nie są obywatele, czy urzędnicy a prawodawcy. Nawet w modlitwach mamy coś o wodzeniu na pokuszenie.
    Jeszcze o nepotyzmie. Na nepotyzmie jest zbudowana cała nasza cywilizacja i nie ma w nim nic dziwnego i tak naprawdę nagannego. Najwyżej można powiedzieć, że nepotyzm jet niesmaczny i zostawia czasem głupi, zły posmaczek. Niech ktokolwiek z was powie, że nie umieściłby, gdyby mógł swoich bliskich na jak najlepszych stanowiskach. Oczywiście, że zrobiłby to. Taka jest ludzka natura, a argument, że trzeba z nią walczyć, wsadzicie między bajki.

  23. So-called political corretness is just stupidity or timidity but for sure it is weakness.

    Widzę że Kwaśniewszczanka też zaczyna powoli głupieć.

  24. Problem pani Pitery ,zwanej Julią, nie tkwi w jej osobie . Chociaż, ze względu na jej wyrazistość , i mnogość jej popełnień, możemy wszystkie podobne zjawiska spokojnie nazwć „piteryzmem”. Zasługi to jednak zasługi.
    A teraz do rzeczy. Piteryzm to choroba naszej polityki pochodząca od marności naszych liderów politycznych , zwłaszca dwóch ostatnich naszych pożal się Panie Boże -rządów. Po wygranej PiS-u, który marnością kadr stał i stoi, jego nieustannie przebiegły szef, mam pewność ,że zdawał sobie świetnie z tego sprawę, że on mógł być tylko szefem ludzi klasy „PiS-standard”. Zasadą było to ,że na stanowiska , na których można szaefa przerosnąć,np. premier Marcinkiewicz, dobierało się ludziv z prowincji, najlepiej z wielodzietnych katolików. Wystarczy przejrzeć życiorysy, oczywiście z uzasadnionymi wyjątkami. Piteryzm nie miał wtedy szans ,żeby nie rozkwitnąć.
    Potem premierem został Donald Tusk, urodzony przywódca, bez cech przywódczych, jak mówią profesjonalni komentatorzy. Wystarczy rzucić okiem na skład rządu i od razu widać, że Tuska nikt w tym gronie mnie przerośnie. Widzimy tam Schetynę, który sam mógłby być kierownikiem sekcji trampkarzy, panią Kopacz-pediatrę z Lublina, wojskiem rządzi miły lekarz Klich,z Krakowa/?/, a kulturą – przestraszony funkcją Zdrojewski , potem charyzmatyczny inaczej Chlebowski , sprawny menadżer Grabarczyk i… może jeden rodzynek Rostowski. Rokita np. był już za bardzo jakiś, więc stanowił potencjalne zagrożenie. Piteryzm, jest więc polisą ubezpieczeniową dla nijakich szefów, z ambicjami do Historii.
    A to czy jedną z Piter, będzie akurat pani Julia Pitera, to akurat sprawa zupełnie trzeciorzędna. W moim przekonaniu, jesteśmy pod tym względem w sytuacji na dziś i jutro takiej, że jedynym wyjściem jest TO polubić.
    Apeluję więc o 100dni życzliwości dla Julii zwanej Piterą.

    Pozdrawiam Eddie

  25. Para-fraza niczym zaraza

    Niechaj mnie Para o wiersze nie prosi
    Poeta próśb wszelkich jak osioł nie znosi
    Kiedy mu życie melodię przynosi
    To wtedy siada i sam wiersze nosi…

  26. Pitera – z równą swadą i pewnością siebie – wypowiadająca się siedem razy dziennie na temat wojny termonuklearnej, ocieplenia klimatu, olimpiady w Pekinie, dzieworództwa, lustracji, Gruzji, ceny pietruszki na Madagaskarze, literatury Inków itd, itd, jest już tylko śmieszna. Nawet wtedy, gdy być może słusznie szarpie Kłopotka.

  27. Pani Redaktor,
    można Panią adorować intelektualnie. Bywa Pani odsądzana od czci i wiary.
    Miewa się przed Panią respekt (przypadek gości poddających się ‚zapuszkowaniu’ w pewnej stacji tv kat. Super). Jest Pani obiektem zawiści i nienawiści (z drugiej strony lustra). Jest Pani też przedmiotem wściekłych ataków i wycieczek osobistych (jest co zwiedzać). Mnie przychodzi krzywić się czasem na to, co słyszę z Pani ust.

    Jednego wszak nie sposób Pani odmówić, nawet nie zgadzając się z Panią -niebywałej odwagi w wypowiadaniu ostrych, kontrowersyjnych opinii, z użyciem ostrych słów i jeszcze mocniejszych argumentów.
    – Sądów jasnych jak rys błyskawicy i równie porażających. Za to się ceni publicystkę, że ma odwagę głosić swoje przekonania nie oglądając się na reakcje publiki i recenzentów. Raz można Panią widzieć w roli kołchoźnika, innym razem w roli Katona. W obu rolach wypada Pani równie autentycznie. Nic na sprzedaż, chociaż płacą…
    Słuchając Panią i czytając zaglądam w Pani duszę i nie widzę tam taniochy, wyrachowania i fałszu. I biegnę do lustra sprawdzić, czy wściekłość nie zalała mi krwią białek w oczach, a w lustrze nic nie widzę, bo oczy zalane…
    Do Pani wpisu jeszcze powrócę. Na razie muszę powrócić do domu.

    Pozdrawiam z zaścianków mego Ciemnogrodu.

  28. Szanowni Panstwo,

    Julia Pitera jest i byc moze zbyt aktywna medialnie. Byc moze takze rzuca zbyt pochopne oskarzenia. Chcialbym jednak zwrocic uwage, ze jest to pierwszy polityk, ktory walke z korupcja postawil sobie za cel sam w sobie i uczynil z niego polityczne credo.

    Dosc duze grono dziennikarzy (w tym i Gospodyni blogu) probuje rozliczyc Julie Pitere za rzucanie oskarzen bez pokrycia. I slusznie. razi jedynie ogromna dysproporcja w rozliczaniu politykow. Chcialbym jedynie przypomniec, ze to posel Klopotek powiedzial w wywiadzie, dzien po emisji materialu TVN, ze on sam wielokrotnie zachowywal sie jak dyrektor bydgoskiego oddzialu ARR i nie widzi w tym nic zlego. Ta wypowiedz przemknela bez wiekszego echa, za to przedmiotem rozliczenia stala sie Julia Pitera, o ktorej z pewnym politowaniem wypowiadaja sie zarowno dziennikarze, jak i politycy. A to, ze szuka pieciu zlotych na wyciagach z kart kredytowych, a to, ze czepia sie bielutkiego jak snieg i niewinnego jak lelija PSLu. Niedalej jak w ostatnia niedziele red. Wrobel z Dziennika kwitowal jowialnym usmiechem cala sprawe zwiazana z bydgoskim oddzialem ARR tlumaczac, „ze przeciez oni tacy sa”. Jego koledzy dziennikarze kiwali glowami z rownie idiotycznymi usmieszkami na twarzy.

    W tym tygodniu mamy ciag dalszy tj. atak na Pitere. To nie ona powinna byc przedmiotem rozliczen, a posel Klopotek za swoja wypowiedz sprzed tygodnia. To on powinien sie gesto tlumaczy i przepraszac za zalatwianie posad kolesiom, do czego sam sie przyznal.

    Zdaje sobie sprawe, ze Julia Pitera nie postepuje idealnie zarzucajac poslowi Klopotkowi poplecznictwo. Nie przesadzajmy jednak z kalibrem tych oskarzen. Duzo powazniejsze zarzuty wobec politykow rozchodzily sie w przeszlosci po kosciach.

    Faktem jest, ze Julia Pitera dziala w pojedynke. Nie ma oparcia nawet we wlasnej partii, co jest poniekad logiczne bo kazdy wolalby nie rozliczac dokladnie sluzbowej karty kredytowej niz ja rozliczac, ale wlasnie dlatego jej dzialalnosc (nie nalezy utozsamiac z sama osoba) zasluguje na szacunek, powszechne uznanie i jednoznaczne wsparcie glownie ze strony mediow, ktore maja ambicje byc recenzentem zycia politycznego.

    Julia Pitera zaliczy jeszcze sporo wpadek i przewroci sie o sporo podstawionych nog, ale jest pierwszym politykiem, ktory 24 godziny na dobe powtarza, ze sektor publiczny jest toczony przez robala nepotyzmu, poplecznictwa i dojenia panstwowej kasy. I chwala jej za to. Jak sie pewne stwierdzenia powtarza do znudzenia, to ludzie zaczynaja o tym myslec. I nawet jak efekty nie beda szybko widoczne, to… nie od razu Krakow zbudowano.

  29. Na znaną melodię…

    Pitera ach Pitera
    co z ciebie za… posłanka?
    że zamiast siedzieć w Sejmie
    Tyś w studiach znów od ranka!

    Pitera ach Pitera
    co z oczu Twych wyziera?
    że nasza Gospodyni
    użytek z Ciebie czyni

    Pitera ach Pitera
    skąd czerpiesz takie wzory?
    ze zamiast prawd w Twych ustach
    w nich – kwietne słów kolory

    Pitera ach Pitera
    Tyś damą Tuska dworu
    a miłość do swej partii
    dodaje Ci wigoru

    Pitera ach Pitera
    Zdumienie w zenit sięga
    gdy słyszy się jak łatwo
    Tyś skłonna zaprzysięgać

    Pitera ach Pitera
    Ty z gracją potwarz rzucisz
    gdy kłamstwo udowodnią
    honoru Ty nie zwrócisz

    Pitera ach Pitera
    zreflektuj Ty sie w porę
    byś się nie zamieniła
    w swych adwertarzy zmorę

    Pitera ach Pitera
    Tyś prawa jest litera
    gdy w szranki dumnie stajesz
    rozsądek Twój zamiera

    Pitera ach Pitera
    zabawę w polemiki
    zamienić byś Ty mogła
    w studia polonistyki…

  30. Skoro już o pani Piterze mowa to warto przypomnieć o jeszcze jednej sprawie, tj. odmowie udostępnienia Rzecznikowi Praw Obywatelskich raportu dot. CBA. Z prawnego punktu widzenia jest czymś żenującym, że RPO – mimo, że ma dostęp do informacji niejawnych – nie może uzyskać dostępu do tego raportu. Poniżej podaję link do pisma Rzecznika skierowanego do Premiera w tej sprawie:

    http://www.rpo.gov.pl/pliki/12072326340.pdf

    Moim zdaniem Rzecznik słusznie wskazuje, że „nie chodzi przy tym o raport, ponieważ wobec treści informacji dotyczących jego zawartości, przekazanych przez Panią Minister za pośrednictwem mediów, traci on na znaczeniu, a o standardy demokratycznego państwa prawnego, w którym Rzecznik Praw Obywatelskich pełni rolę konstytucyjnego organu ochrony prawa.

    Nie jestem fanem obecnego RPO ale sposób postępowania administracji rządowej w opisywanej sprawie ma niestety charakter bezprecedensowy.

  31. Pani Janino
    do sprawy historii jeszcze warto będzie wrócić, nie tylko w kontekście zapomnianych przez kilkanaście lat jej bohaterów, czy konferencji WZZetów, ale też np. w kontekście np. Cenckiewicza.

    Ale teraz chciałbym o czymś innym. Nie tak dawno miały miejsce dość niechlubne wyskoki ważnych polityków PO. Niektóre media o tym wspomniały, generalnie jednak przeszło to dość niezauważone. A nie chciałbym, by to tak łatwo się rozmydliło:

    Wypowiedź minister zdrowie rządu premiera Donalda Tuska pani Ewy Kopacz z trybuny sejmowej w dniu 25 lipca 2008 roku.

    „Mogłabym powiedzieć w tym stylu, od którego
    chcę odejść, pozwolę sobie tylko na tę jedną dygresję:
    Cóż to za niewdzięczność, panowie z PiS-u. W końcu
    wygraliście w zakładach psychiatrycznych wybory,
    więc skąd taka niewdzięczność? (Wesołość na sali,
    oklaski)”

    Wypowiedź Zbigniewa Chlebowskiego szefa klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, partii premiera Donalda Tuska z dnia 3 września 2008 roku.

    ?Nie chcę być złośliwy, ale z tego, co niedawno w Sejmie powiedziała minister zdrowia Ewa Kopacz wynika, że z kolei 100 proc. pacjentów w szpitali psychiatrycznych głosowało na PiS. Więc myślę, że to nie są najlepsze, najstosowniejsze porównania?
    http://www.blogmedia24.pl/node/2240

    pozdrawiam
    Bernard

  32. I jeszcze krótki komentarz do tego co pisałem o Rosji („Kiedy rozpadnie się Rosja”) http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=182#comment-52469

    W zasadzie część przewidywań zaczyna potwierdzać się wcześniej niż przypuszczałem. Właśnie miał miejsce krach na rosyjskiej giełdzie. Odnalazłem też części wspólne (poza głównym pytaniem, którego nikt nie stawiał) zarówno w publikacjach o Rosji w Polityce, jak i w poprzednim numerze Wprost, gdzie było kilka tekstów dotyczących Rosji. A dla tutejszych komentatorów (a szczególnie jednego) informacja, że fragmenty owego tekstu zostały zamieszczone w rubryce ?Wprost z blogu? we Wprost.

    pozdrawiam
    Bernard

  33. Droga Pani Redaktor, czy zaastanawiała się Pani ile kosztuje nas, jako obywateli i podatników antykorupcyjne ADHD w wykonaniu najpierw Ziobry, a teraz Pitery? Ile unieważniono przetargów, by potem rozstrzygnąć je po dużo wyższych cenach, ale za to w sposób, do kórego nie mógł się nikt przyczepić, ile razy przetargi wygrywały firmy, niezdolne do należytego wykonania przedmiotu zamówienie, bo przyjęcie innego kryterium niż cena jest u nas traktowane jako ustawienie przetargu pod wykonawcę, w ilu zamówieniach publicznych z tych samych powodów zakupiono ewidentny szajs, który za klika lat i tak trzeba będzie zezłomować, ile założono niepotrzebnych segregatorów z dokumentacją, mającą byc podkładką dla prowadzących przetarg urzędników? O ile kilometrów dróg, ile mostów, wiaduktów etc. mamy przez to mniej? Czy tzw. społeczne koszty walki z korupcją nie są wyższe od strat spowodowanych korupcją?

  34. Nikt mi na tym blogu jeszcze nie wyjasnil dlaczego w ogole premier Tusk mialby byc zainteresowany zmniejszeniem korupji? Z pewnoscia ludzie PO (choc zdarzenia z Trojmiasta nawet i temu przecza) woleliby korupcje bardziej elegancka i bardziej w rodzaju „no my tu w klubie polo, albo golfa” zamiast przasnego pchania w lape w zapyzialym urzedzie.
    Ale na wszystkich swietych nie po to Tusk chce zostac carem, zeby w wigilie tego wydarzenia odbierac temu urzadowi jego absolutystyczny rys.

    I jescze jedno, jesli w spoleczenstwie, partia ktora nie robi nic poza atakami na opozycje (z wzajemnoscia) cieszy sie poparciem 50% osob, ktora chca udac sie do wyborow, to skad nadzieje, ze takie lenie wezma sie za cokolwiek, nie mowiac o drazliwej kwestii korupcji.

    Niniejszym, cala ta gadanina o Piterze jest bita smietana, a wlasnie chodzi o to, co redaktor zbywa jednym akapitem. Tusk mysli jak wygrac prezydenture dla siebie i wladze dla PO, co moze byc trudne ale wykonalne. I tu interesy Tuska i redaktor sie rozachodza, bo o ile SLD jest na razie na lopatkach o tyle Cimoszewicz albo Rosati mogliby przeciez w spoleczenstwie o pamieci zlotej rybki clakiem serio o prezydenture powalczyc. A do tego Cimoszewicz zostal przez PO bardzo nieprzyjemnie kiedys potraktowany i trudno byloby go dzis atakowac.

    W walce miedzy Tuskiem a Cimoszewiczem nie bedzie juz mozna tak latwo mobilizowac zawsze gotowego do uwznioslen forum np. polityki podlascia Prezydenta Kaczynskiego. I o ilez trudniejsza stanie sie publicystyka.

  35. Ukłony dla Pani Redaktor,
    Na blogu znalazła się zachęta do komentowania polskiej rzeczywistości w formie poetyckiej, zatem załączam poniżej takiż komentarz.

    ŚMIERĆ BIZNESMENA

    W hiszpańskiej willi, na łożu z puchu
    polski biznesmen leży bez ruchu,
    śmierć go już dłonią kościstą trzyma,
    życie mu staje jak film przed oczyma:
    tu pierwsza jego giełdowa hossa,
    tam pierwszy fraczek od Hugo Bossa,
    targi, narady, giełdy, bankierzy,
    jachty, parady, gale, portierzy –
    prezesa Igrek ogrywa w brydża,
    kupuje w Hawrze kontener pidżam,
    z włoską aktorką razem w motelu,
    konkurent-bankrut (było ich wielu)…

    Myśli biznesmen: Zaznałem świata,
    męczy mnie życie jak sienny katar –
    pora odchodzić, żegnać bez żalu
    smaki, zapachy ziemskiego balu!
    Całą poznałem wszak życia barwę,
    rozkosz z ust kobiet pięknych jak malwy
    piły me wargi, żwawe w młodości
    (takiej młodości to pozazdrościć!),
    odwagi nie brakło mi ani werwy…
    Tygrysie mięso z mej własnej strzelby
    upolowane – me zęby gryzły
    (choć lepiej jednak smakował grizzly)…
    Ech, żyło się, żyło w wielkim stylu –
    lśniło w salonach jak w wodewilu,
    słoneczne wina, kawiory z głębin,
    wargi me piły, gryzły me zęby…

    A teraz… pigułki, lekarz-przechera,
    kleik, poduszka, no, czas umierać –
    dosyć to przykry finał mej arii,
    lecz – czy naprawdę czegoś tu żal mi?
    Z rzeczy doczesnych każdą wszak miałem:
    w cieniu cyprysów i górskich skałek
    stoi ma willa tu, w Alicante,
    hiszpański słowik swoim kurantem
    budzi mnie pośród płócien Chagalla
    (Chagall sentyment we mnie wyzwala),
    na krzesłach atłas, na ścianach beże,
    złotem przetkany dywanu brzeżek,
    w garażu maybach (i żony audi),
    w Paryżu pałac (styl: pseudo-Gaudi),
    a w mej stadninie pod Tarnobrzegiem
    ssie klacz arabską arabek-źrebię…

    Cóż, kupowałem ten świat jak głupi,
    dałem się z marzeń całkiem obłupić,
    bo je zmieniłem wszystkie w majątek…
    Wszystkie? No, owszem
    – jeden wyjątek,
    minęła w życiu mnie sprawa jedna,
    jedno marzenie muszę pożegnać,
    chociaż dokucza wciąż o nim myśl mi,
    uwiera duszę jak pestka wiśni:
    bo tu ubiegli mnie konkurenci,
    zabrakło wiedzy (śmiałości, chęci?)
    może po prostu nie miałem wprawy
    i… NIE KUPIŁEM SOBIE USTAWY!

    To aż wstyd przyznać, taki dysonans:
    sławny biznesmen, co nic na stronach
    nie pozostawił Dziennika Ustaw?
    Czy to żart jakiś, czy kpina pusta?
    Żeby choć rozdział, garść paragrafów,
    lecz nic, zupełnie – tu trzeba trafu!
    Tak właśnie będą szydzić, nędznicy,
    jacyś kramarze, pół-hurtownicy,
    wśród których każdy ma dla kaprysu
    kupionych parę gminnych przepisów…
    A ja nic nie mam – choćby aneksu
    do okólnika ‚Wykaz lumpeksów’,
    czy do wytycznych o pladze kretów
    wykonawczego choćby dekretu…

    Wiem to już teraz na pewno: czule
    już nie zagłębię się w preambule
    któregoś z własnych mych rozporządzeń,
    już się nie dowiem na jakie żądze
    narażon zbieracz, gdy w kuluarach
    ktoś rzadki okaz sprzedać się stara…
    Nie kupowałem – myśli biznesmen –
    choć mogłem wiele kupić za bezcen,
    więc nie dostaną me wnuki w spadku
    pięknej kolekcji ustaw po dziadku…

    Tak to u swego żywota kresu
    majaczy polski rekin biznesu,
    powieki coraz mocniej mu ciążą –
    to znak: spotkanie zbliża się z tąż, o
    której pamięć to funt ołowiu,
    a która przyszła, czeka w wezgłowiu…
    To może właśnie ostatni oddech
    z płuc się wyrywa, wydyma kołdrę,
    świszcze jak drżenie pękniętej szyby,
    jak głębinowej jakiejś… zew… ryby…
    i oto słyszą: Szkot-kamerdyner,
    (co radził viagrę popijać ginem),
    i żony (obecna oraz była)
    i dzieci piątka, i wnuków siła,
    całe potomstwo jego zebrane –
    jak z trudem charczy im swój testament:

    Czyhacie – dyszy – na schedę po mnie,
    lecz jeszcze żyję, myślę przytomnie,
    i wiedz to, moja pazerna dziatwo,
    ze skóry obrać nie dam się łatwo,
    owoce mojej ziemskiej niedoli
    wszystkie przeznaczam w ostatniej woli
    temu jednemu z was tu w nagrodę,
    kto… ku… pamięci… mej…
    …KUPI…
    …KODEKS…

  36. Katarzyno! Emilo Plater! Wszystkie domyślmy się o co chodziło Piterze z raportem w sprawie kart kredytowych. I na tym właśnie polega problem(ten prozaiczny) Pani Minister.Brak umiejętnosci wyartykułowania problemu, pokazania przykładów i zaproponowania postępowania w celu eliminacji patologii. Płacenie służbową kartą kredytową nie związane z wypełnianiem obowiązków pracowniczych jest zwykłą kradzieżą. Czyli taki urzędnik staje się złodziejem bez względu na kwotę ukradzioną. W ślad za tym stwierdzeniem idzie np. zmiany kodeksu etyki urzędnika, zarządzenie lub projekt ustawy mówiący że proceder taki będzie karany zakazem od roku do ….. pracy w instytucjach publicznych z dostępem do majątku. A co mieliśmy przepychanki czy Pitera udostępni „porażający” raport o kartach czy dla spokoju społecznego tego nie zrobi. Duża dramaturgia a potem chaotyczne przedstawienie owoców pracy. Trudno się dziwić śmiechowi. Natomiast podjęte działania w ramach zapobiegania złodziejstwu to już prawdziwy dramat. Ograniczenie korzystania z kart kredytowych. Teraz płacimy przelewami i rozliczamy się gotówkowo. Bo widzicie karta kredytowa podaje wszystko: dzień, godzinę, miejsce itd. I tak takiego dorsza po roku można odnaleść. Więc mamy utrudnienia w księgowości, utrudnienia w pracy urzędów. Minister Sikorski wydaje teraz z karty 3500 do 35000 wcześniej(słowa Pitery) bo za hotele teraz przelewami, a za restauracje to rozliczenie w kasie. Czy na pewno waszym zdaniem zrobiono krok w przód w celu uzmysłowienia że państwowe to nie to samo co nasze? Złodziejstwa oczywiście nie można mylić z rozrzutnością bo to osobna sprawa. I jeszcze przy okazji dobrze byłoby pokazać do jakich patologii doprowadza ustawa kominowa która mniejwięcej w tym czasie była procedowana.Prawdziwy jednak problem”piteryzmu” poruszył Olek51 z 17.09 godz 7.09 Pozdrawiam

  37. Eddie! Pozwoliłam sobie kupić od Ciebie nazwę zjawiska które opisujesz a które w żołnierskich słowach przedstawia Olek51 „piteryzm”. Rzeczywiście zapracowała na to żeby najbardziej niszczycielskie zjawisko ostatnich lat marnujące szanse rozwoju nazwać jej imieniem.Pozdrawiam

  38. Olek51! 100% poparcia. Pozdrawiam

  39. Sytuacja Pitery coraz częściej przypomona mi wybór niejakiej pani Piwnik – kto jeszcze o tym pamięta?
    Chyba czasami po prostu tak jest; to że ktoś sprawdza się w jakiejś dziedzinie, nie oznacza, że poradzi w rządzie.
    Dalej jest o niej głośno, ciągle „króluje” w mediach, ale konkretnych efektów brak. A może my jesteśmy niedoinformowani?
    A może korupcje należy zwalczać tradycyjnie : przez np. obywatelskie wychowanie, odpowiednie reagowanie , karanie… są instytucje do tego powołane i należy je wykorzystać.
    Bo co to znaczy walka z korupcją : systemowa?

  40. Pewna Julia raz miała ciągotki
    korupcyjne piętnować kłopotki,
    o których usłyszała
    cztery zdania bez mała,
    aż jej szef zlecił troszkę robotki.

  41. I jeszcze w odpowiedzi Eddiemu – prowincjusze w rządzie, zakałą są czy normalnością? Ośmielam się twierdzić, iż prowincjusze zwykle we wszelkich rządach i władzach centralnych – oficjalnych, nieoficjalnych i podziemnych – stanowią siłę ważną, jeżeli nie wiodącą Z prowincjuszy biorą się liderzy, zwłaszcza w naszym prowincjonalnym kraju. Proszę sporządzić listę swoich ulubionych luminarzy i gwarantuję, iż reprezentacja prowincji na niej będzie pierwszorzędna – Piłsudski (kresowy szlachetka), Wyszyński (syn wioskowego organisty), Wojtyła (kto by bez niego wiedział, gdzie leżą Wadowice?), Wałęsa, prowincjusz idealny – zaczynał karierę jako mechanik w POMie (młodszych proszę o sprawdzenie cóż to takiego był POM), Balcerowicz (rodzina trudniła się prywatną inicjatywą pod Włocławkiem), Kwaśniewski (przyjechał do Gdańska jako ambitny studencik z prowincji), itd. Prowincjusze sięgają często daleko, gdyż cechuje ich ambicja, śmiałość, brak zahamowań wynikający z pozostawania, przynajmniej na początku, poza ustabilizowaną siecią społecznych powiązań. Ma oczywiście prowincjusz i swoje prowincjonalne słabości i kompleksy, wśród nich przekonanie iż stołeczna elita dysponuje tajemną niepisaną wiedzą, mu niedostępną. Jakiś czas temu z Panią Redaktor uciekliśmy tu sobie interesującą pogawędkę o ‚dobrych’ i ‚złych’ ulicach na Żoliborzu, która trochę w tym tonie przebiegała (my prowincjusze dokładnie nie wiemy co i jak, ale dla prawdziwego żoliborzanina to oczywista oczywistość…).

    Energia społecznych aspiracji napędzająca nieustępliwy marsz prowincjuszy jest prawidłowością uniwersalną – w polityce, w administracji, w biznesie, w mediach, w sporcie – i nie tylko w Polsce zresztą. Kiedy kanclerz Angela Merkel rozmawia z prezydentem Sarkozym a do rozmowy wtrąca im się premier Gordon Brown można powiedzieć: oto troje najpotężniejszych ludzi w Europie, ale można też zauważyć, w tonie Eddiego: spotkali się pani doktor z NRD, paryski nuworysz i ambitny synalek szkockiego pastora.

  42. Pan Premier Donald Tusk stwierdził był autorytatywnie:
    „Ktoś, kto nie widzi potrzeby przymusowego leczenia pedofilów, nie ma podstawowych kwalifikacji moralnych”
    Pan Premier zauzurpował sobie prawo rozstrzygania, kto ma, a kto nie ma „podstawowych kwalifikacji moralnych”.
    Pan Premier pozbawił „podstawowych kwalifikacji moralnych” wcale liczne grono prawników, lekarzy, etyków, socjologów itp., którzy opinii Pana Premiera w przedmiocie przymusowego leczenia pedofilów nie podzielają, aczkolwiek przestępstwa o charakterze pedofilnym lub z pedofilią w tle uważają za szczególnie obrzydliwe, odrażające i godne najsurowszych kar.
    Oto autorytet moralny się nam „narodził” w osobie Pana Premiera.
    I to najwyższy autorytet, tak – na miarę +/- XIV lub XV wieku ( cezury czasowej bronić nie będę).

  43. Szanowni Państwo!

    „Zaproponowaliśmy niespotykany – jeśli chodzi o skalę – wzrost nakładów na naukę” – powiedział premier Tusk podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy.
    „Tak znaczący wzrost nakładów na badania naukowe, infrastrukturę badawczą oraz najlepszych naukowców to coś, czego w Polsce nie było” powiedziała min. Kudrycka tamże.
    „Bardzo znaczący wzrost środków na naukę – aż o 28 proc. …” – min. Rostowski na łamach „Dziennika”.

    Czy ktoś z Państwa rozumie jak się mają powyższe cytaty do opublikowanego na stronach Ministerstwa Finansów projektu budżetu na rok 2009, gdzie zaplanowano w dziale Nauka 4 230 633 tys zł, wobec 4 102 206 tys. zł w roku 2008. Oznacza to wzrost nominalny o 3,1%, a wobec prognozowanej inflacji spadek nakładów realnych na naukę.

    Dane te są dostępne od kilku dni. Śledzę media z uwagą, mając nadzieję, że jakiś dociekliwy dziennikarz lub opozycyjny polityk zada podobne do mojego pytanie. Może zadał i uzyskał odpowiedź, a ja to przeoczyłem w zalewie dyskusji o kastracji i o pani Piterze?

  44. Arawark,

    przepraszam bardzo, ale przy prowincjuszu Piłsudskim,poczułem się rozbrojony, trafiony, zatopiony i jeszcze przenicowany. Bądź uprzejmy zwrócić uwagę na taki drobiazg, o jakich prowincjuszów mnie chodziło, i jaka była moja myśl przewodnia.
    Postaw dla zabawy wszystkich członków naszego rządu na jednej szali, a na drugiej samego tylko Piłsudskiego. W którą stronę w Twoim odczuciu przechylą się szale?
    Moja myśl przewodnia była mniej więcej taka: Nijaki przywódca otacza się miernotami i osobami na tyle bezbarwnymi, że może spokojnie realizować swoje ambicje wodzowskie nie martwiąc się o wewnętrzną rywalizację. Nawet Gilowska , przed „przetrąceniem” jej kręgosłupa psychicznego, była zbyt wyrazista jak na takiego mdłego wodza ,jakim jest Tusk. Kiedy była w formie, to Tusk był bladziutki w jej towarzystwie.
    Na koniec powtórzę, że kryterium doboru ludzi z prowincji, było w moim przekonaniu kryterium pomocniczym/brak układów i obycia w stolicy/ , a głównym kryterium było
    -wybrać osoby nijakie, o przypadkowych kompetencjach, które nie zagrożą ambicjom szefa -średniaka. Nie wiem jak Ciebie, ale mnie zawsze intrygowało, jak można wstąpić do partii , której absolutnym szefem jest JK. Odpowiedzią na to były zawsze twarze, styl, wypowiadane teksty i ogólna przyzwoitość z okolic prawości. Przy D.Tusku jest to samo…
    Oczywiście całkowicie szanuję Twoje prawo do własnych poglądów, ale gdy jeszcze raz wyciągniesz w ramach argumentu Piłsudskiego, to daję słowo, zrewanżuję się Tobie Schetyną., a jak nie przestaniesz to będę po kolei wyciągał cały gabinet , a na koniec …wyciągnę panią Julię zwaną Piterą. Na moje w takiej „zabawie” nie masz szans, więc jakby co , to porozmawiajmy poważnie.

    Pozdrawiam,Eddie

    Manna,

    Jeśli kupować „Piteryzm” to tylko z” ciężkim żalem”,nieprawdaż?

    Pozdrawiam,Eddie

  45. Manna

    Problem nie polegał i nie polega na tym że ktoś wydaje jakieś pieniądze. Główny zarzut o ile pamiętam dotyczył nonszalancji w rozliczeniach i nie opisywania rachunków. Wszyscy wiemy na czym to polega bo co za problem iść na obiad ze znajomymi, wziąć rachunek i poprosić o zwrot. Wybaczcie państwo ale nie wierzę że nie była to powszechna praktyka.

  46. @Manna

    Fajnie by bylo gdyby Pitere mozna bylo obwinic o wszystko. Od opoznien w budowie autostrad po wojne w Gruzji.
    Uwazam, ze wszyscy traca za duzo czasu i energii poswiecajac tyle miejsca jej osobie. Mysle, ze kraj ma powazniejsze problemy. Bez patosu: naprawde porozmawiajmy o czyms wazniejszym.
    A juz bardzo symptomatycznym jest dla mnie to, ze Pitery najbardziej nie lubia kobiety i zakompleksieni mezczyzni…

  47. W całym dotychczasowym życiu napisałem trzy wiersze;jeden o miłości/dziewczyny mdlały/jeden hymn i jedną zwrotkę czegoś dla naprawdę wypróbowanych przyjaciół.
    Od naszej polityki dostakę czasami takiego mentliku, że muza,która pojawiła się na tym blogu, upośledziła również mnie łaską swego natchnienia. Ponieważ wszystkim co mam cennego, zawsze lubię się dzielić, pozwalam sobie przytoczyć to co ze mnie ta boska istota wykrzesała:

    kiedy natchnionym staję się poetą.
    i jakieś rymy w łeb mnie gnietą,
    na zewnątrz jeszcze jestem chłopem
    a w środku staję się kobietom…
    Rym lotny wkładam w duszy beton,
    lekkością muskam jak sztachetą,
    Czekam na muzy-ćmy gdy wzlecą
    i mą wrażliwość tym podniecą
    /Refren na znaną melodię „Jingle bell”/
    ble,ble,ble
    ble,ble ble
    ble,ble,,ble,ble,ble ,ble
    ble,ble, ble, ble
    ble,ble,ble, ble
    ble,ble,ble,ble ,bleeeeee…

    Pozdrawiam całą brać poetycką,Eddie

  48. Pani Redaktor! Grzechy zaniechania Rządu Tuska mszczą się dalszą farsą działania służb specjalnych i oskarżeniami Marszałka Sejmu. Tak to zostało rozmyte że nawet osoba śledząca życie polityczne nie jest wstanie odtworzyć przebiegu zdarzeń od wywożenia akt i co dalej? Kilka razy pisałam, że może powinniśmy zrezygnować z tajnych służb bo u Nas wszystko można przeczytać w gazetach. A minister Ćwiakalski żeby nie zostać podejrzany o wpływy tego nie kontroluje.Gdzie Gajowy?

  49. @Mikesz

    Mam rade:
    jak nie wiesz co to znaczy Ukochany Przywodca to Sobie sprawdz.
    jak wiesz to się zastanów, czy potrafisz używać słów które znasz.

    Ani to śmieszne ani stosowne.

    Bez Pozdrowień tym razem
    Łukasz

  50. @JM

    brawo
    i w tym jest sedno sprawy

    Pozdrawiam
    Łukasz

  51. Zaglądam sporadycznie, od roku nie pisałem, bo mi się nie chciało. Wykrakałem, kiedy pisałem, o premierze premierów, Słońcu Tatr, że nie nadaje się do zarządzania mechanizmami państwowymi. Bo mimo prawie całkowitego poparcia mediów, a na pewno ludzi pokroju Paradowskiej czy Passenta, nie jest w stanie przedstawić zrozumiałego, czytelnego planu rozwoju. Buja się cały czas od aferki do aferki, od obietnicy do obietnicy.
    Nie widzę „z Berlina”, szkoda. Cieszy mnie obecność starej znajomej Emilii Plater, uroczej kłamczuchy.

  52. Do Emilii Plater (2008-09-17 o godz. 20:04):
    Poradź, co ma zrobić zakompleksiony mężczyzna, który nie lubi Julii Pitery, ale musi przeprowadzić w ramach obowiązków służbowych remont obiektu budowlanego (nakaz Nadzoru Budowlanego), w związku z tym przeprowadził postepowanie ofertowe na ekspertyzę budowlaną, drugie postępowanie na sporządzenie projektu technicznego, na podstawie kosztorysu inwestorskiego z projektu ogłosił przetarg, na który wpłynęła jedna oferta, w dodatku z ceną przekraczającą grubo dopuszczalne 10% róznicy w stosunku do ceny kosztorysowej. Negocjacje z wykonawcą oczywiście nie powodują obniżenia ceny, w dodatku wykonawca (jedyny na moim terenie mogący wykonać taką pracę) straszy, że albo dostanie zlecenie do końca miesiąca, albo następne wolne terminy ma w III kw. przyszłego roku. Przetarg muszę unieważnić, bo tzw. kierownikowi zamawiającego nie wolno go zatwierdzić. Jako zakompleksiony mężczyzna pewnie powinienem się upić albo udać do agencji towarzyskiej, aby podbudować sobie ego, a po drodze będę miał katastrofę budowlaną, z możliwymi konsekwencjami służbowymi i karnymi. I dlatego cieszyłbym się, gdyby Julia Pitera była mniej aktywna a Janusz Palikot bardziej efektywny. Ale nie martw się, z przetargiem oczywiście dam sobie radę, tylko będzie mnie to kosztować dużo nikomu niepotrzebnej roboty. Pozdrowienia.

  53. Jeśli chodzi o osobowość i „dokonania” p.Pitery polecam gorąco artykuł w ostatnim „NIE” pt. Julia Picera. Co do Pana Premiera – zanim zancznie kastrować – może by tak dał szanse leczenia ludziom, którzy chcą to robić widząc u siebie niepokojące skłonności. Jeden na całą Polskę ośrodek, bardzo drogie leki nie mówiąc o trudno dostępnej i horendalnie drogiej psychoterapii – taka jest rzeczywistość. Za przeproszeniem żałość d…. ściska kiedy Pan Premier wypowiedziami pod publiczkę (a nie prawdziwym zajęciem się ważnym tematem) usiłuje Pan przebić PIS’owców.

  54. Ojczyznę opuszcza Piotr Kalwas, autor Kiepskich, muzułmanin. Wyjeżdża do Egiptu, do kraju w którym ludzie usmiechają się do siebie. Oto dlaczego opuszcza ojczyznę, wg wczorajszej GW. „Chcemy wychować syna w kraju, który jest bezpieczny dla dzieci. Ludzie w Polsce są z roku na rok coraz bardziej agresywni i prostaccy. Narkomania w szkołach, pijaństwo, przestępczość na ulicach, seks w parkach. Materializm, brak tolerancji, zanik duchowości. Taka jest Polska, nie będą za nią tęsknił” Wydaje mi sie, że jest jeszcze gorzej. A główne media zajmują sie głupią Piterą, prymitywnym Tuskiem, Kaczorami, Ziobrą i całą ta rządząca sitwą prostaków. Żandarmi Pamięci /IPN/ zabrali się za profesorów i ustrzelili Profesora Wolszanina. Lepiej i weselej już było gdy polowanli na biskupów lub swoje „legendy”. Na szczęście Pani Paradowska ominęła tym razem Napieralskiego.

  55. Podano, że wykopano z Orlenu Wojciecha Heydla, wybitnego fachowca z branży naftowej. Na jego miejsce w teczce przywieźli aparatczyka partyjnego. W branży nazywają ich „bankomatami”. Pani Janino Paradowska, Pani pamięta, że miało być inaczej?

  56. Emila Plater ! To nie jest taki trywialny problem jak go próbujesz przedstawić lubię nie lubię. Nie zwalczy się korupcji bez likwidacji uznaniowości urzędniczej w interpretowaniu przepisów, tysiecy pozwoleń na wszystko czy kolejek na badania do szpitali. A tego z nie zmieni się bez odwrócenia myślenia o roli i funkcji państwa, samorządów jako służebnej w stosunku do obywatela i przedsiębiorcy. Rację miał nielubiany przez Ciebie Kłopotek interweniując w sprawie właściciela stacji benzynowej, który z własnych pieniędzy coś zbudował. Nie jest w interesie społecznym żeby zmarnować poniesione nakłady mimo że to prywatna inicjatywa. Bo jak świetnie wiesz zamożność kraju zależy od setek tysięcy takich ludzi. Doszukiwanie się na tym przykładzie „układu” zaowocuje jeszcze większym strachem polityków przed jakimikolwiek kontaktami z biznesem .Z lubieniem nie ma to nic wspólnego.Uważam takie postrzeganie rzeczywistości i propagowanie go za szkodliwe, a walkę z korupcją poprzez ściganie skutków a nie usuwania przyczyn za bezsensowną.Pozdrawiam

  57. @Olek 51

    Powiem wprost: A nie mozna dac lapowki?

    Wybacz sarkazm, ale odnosze sie z pelna powaga do akapitu o agencji towarzyskiej….

  58. Manna

    Oczywiscie, ze masz racje. Problem administracyjnych, czysto biurokratycznych procedur w istocie paralizuje wszelkie dzialanie. Pomijam, ze zaden rzad sie tym nie zajal tzw. odbiurokratyzowaniem gospodarki. Tusk mial dobre intencje i zlozyl wiele deklaracji. No i co z tego? Komisja Palikota jak na razie wyszukala kilkadziesiat bubli prawnych i ustawowych, ktore maja byc uchylone. Zobaczymy.
    Przeciez my nawet nie mozemy stworzyc tzw. „jednego okienka” bedacego standardem unijnym przy zakladaniu podstawowej dzialalnosci gospodarczej a co dopiera przepisy budowlane, o ktorych wspomina Olek51…
    Poza tym dlaczego nie wspominasz o calej armii urzednikow, ktorych jedyne zadanie to liczenie zalacznikow, patrzenie w kalendarz czy aby nie minelo np. 14 dni i stawianie pieczatek. System jest chory. I jezeli ktos liczyl, ze jedna Pitera bedzie dzialala usuwajac podloze do naduzyc korupcyjnych to jest baaardzo naiwny.
    A mozesz mi powiedziec dlaczego ow Klopotek ja przeprosil?

  59. Niedawno byłem zdany przez kilka dni na cztery programy TV, dwa duże, Polsat i lokalne info. W ciągu dnia na trzech pierwszych sieczka obrażająca inteligencję szympansa i ciągłe reklamy. Mimo pilota (tak droga Emilio, wow pilota) ustawiłem na lokalne info. I zacząłem słuchać, potem patrzeć. Trwały obrady Sejmu. Kolejni posłowie wchodzili na mównicę, czytali z kartek ważne sprawy, coś tam buczało, dzwoniło, wtedy schodzili. Przypominało to rocznicową akademię z PRL-u, tylko bez chóru i łba Lenina w tle. Wtedy uświadomiłem sobie, że zgadzam się pierwszy raz w życiu z politycznym beksą Jasiem Marysią, który w niezwykle interesującym artykule w Dzienniku opisał fazę przesunięcia ośrodka władzy z Sejmu w jego mroczne kuluary. Nasi reprezentanci odczytywali „uzgodnione” ze swoimi wyborcami stanowisko z kartki wetkniętej do ręki przed wypuszczeniem na arenę. Niektórzy mieli wyraźne problemy z odczytaniem tekstu, więc nie sądzę, żeby go rozumieli. Żywy dowód tezy Jasia Marysi. Myślę, że rzetelna ocena socjologiczna tej grupy zawodowej mogłaby przynieść jakiemuś naukowcowi sławę. Przykład? Na mównicę wchodzi laska o wyglądzie Drakuli, kruczo-czarne włosy, makijaż widywany w okolicach prowincjonalnych dworców PKS, obwieszona żelastwem jak Masajka. Pytam, skoro ona nie rozumie co do niej piszą w rożnych Tinach, Przyjaciółkach i innych Celiach, co robić żeby przypominać kobietę, to co może wiedzieć na temat polskiego przemysłu stoczniowego? Czepiam się? Ok, ale to są wybrańcy narodu. Cały czas, niestety, oscylujący na poziomie Renaty i jej Kofana Onana. Drugie wybory i żadnej zmiany. Bliska jest mi myśl polityczna Ryszarda Bugaja, widziałem kilka jego polemik z Czesławem Bieleckim. Dlaczego jednak prawie codziennie pokazywany jest Niesioł, który ukłuty słowem PiS, zachowuje się jak obłąkany?
    Bo medialnie to się sprzedaje a dziennikarze się nie narobią. Wystarczy postać na sejmowym korytarzu, w cieple, poczekać na Niesiołowskiego. Przejechać PiS-em jak patykiem po parkanie przed wściekłym psem i mamy kolejny spektakl.
    PS. Czy wiecie, że w Moskwie w tych dniach odbywa się Światowy Szopenowski Konkurs Młodych Pianistów? Są tam polscy jurorzy, ale nie zauważyłem polskich pianistów.
    Ponadto w Moskwie wystawiono XVI i XVII-wieczne wizerunki znanych polskich postaci historycznych. Ryciny, obrazy, w większości zupełnie nie znane w Polsce!!! Wydano dwujęzyczny album, w otwarciu uczestniczył ambasador RP. Które z Faktów, Wiadomości itp wspomniało o tym? Becti Kultura na PTP Planeta, rosyjskiej stacji w rodzaju naszej TV Polonii.
    Chciałoby się powiedzieć, panowie pismaki zostawcie zużytą arenę na Wiejskiej, a weźcie się do pracy.

  60. @Kecajek

    Jacku, ale dlaczego zmieniles nicka? Az tak sie wstydzisz swoich wpisow, w ktorych zapytywales czy Sempolowska to zawodowka? A moze sie nudzisz i PIC przestal Cie oplacac?

  61. Drogi Eddie, dziękuje pięknie za komentarz – i oto też krótka odpowiedź. Józef Piłsudski był prowincjuszem dość typowym i sam się za takiego chyba uznawał, mówiąc iż Polska jak obwarzanek najlepsza jest na brzegach. Całe życie kierowała nim pasja podejmowania się misji ambitnych i ryzykownych, wbrew ‚rozsądnym’ kalkulacjom. Kilka z takich przygód zakończyło się bolesną porażką (nieudolna konspiracja w czasie studiów w Charkowie, zakończona zesłaniem, późniejsze ponowne aresztowanie w 1900 r. w Łodzi, bezowocna wyprawa japońska w 1904 r., wejście Pierwszej Kadrowej na Kielecczyznę w 1914 r., gdzie przywitała ją obojętność mieszkańców…). Ostateczny sukces – stworzenie i obrona przed sowietami państwa polskiego – był wynikiem uporu, talentów organizacyjnych, ale też i przypadku (co, gdyby Niemcy inaczej ocenili sytuację i nie wypościli Piłsudskiego z Magdeburga w 1918 r.? co, gdyby w wojnie bolszewickiej Polakom zabrakło danych z nasłuchu radiowego, wówczas zupełnie nowej techniki wywiadowczej?). Historia Piłsudskiego naprawdę na każdym kroku mogła zakończyć się nieodwołalnym tragicznym finałem. Oczywiście narody potrzebują wzniosłych historycznych mitów i w tym sensie jego miejsce w podręcznikach i na pomnikach nie powinno być kwestionowane. Patrząc jednak chłodno na tę postać, powiedzieć należy: genialny amator, podejmujący się zadań ponad rozsądną miarę. Czy znalazłby sobie miejsce we współczesnej polityce? Pozostawmy to pytanie otwarte.

    A pani Pitera, o której tutaj wiele, jest akurat – o ile wiem – warszawianką, przepracowała kilka lat w Instytucie Badań Literackich, więc to nie prowincja chyba, raczej elita.

  62. Cóz pani Pitera tylko gada w telewizji o korupcji. Cóz tu pisac, pani Pitera wyłącznie lubi wystepowac w telewizji, jak dziennikarze jej nie zapraszali to by nie przechodziła. Coz a o tej aferze to nie wiadomo o co chodzi, mam nadzieje, ze bede ciag dalszy. Czy Pitera poda sie do dymisji? Czy rozpadnie się koalicja? Raczej nie jak powiedział Jacek Kurtski Pitera i Kłopotek to nie takie osobowosci w partii, zeby rozpadła sie koalicja
    Wałka z korupcja jest trudna, coz to chyba trzeba wiecej pracy urzedowiej niz wystepowanie w telewizji.
    Problem jest ze taki problemy z korupcja jakie ujawniła pani Piera to norma w Polsce

  63. Maanna,

    ja wszystko tak jak Ty we pisie-2008-09-18 o godz. 11:58 . Dodałbym tylko taki drobiazg jak kompetentni, świadomi sensu swoich comiesięcznych popborów, z zasadami, jak np.w Niemczech , wdrożeni w precyzyjnie określone systemy proceduralne.

    Pozdrawiam ,Eddie

    Droga Emilo Plater,

    mam ciągle problem ze zrozumieniem funkcji jaką sprawuje Julia Pitera , sensu jej stanowiska, zadań lub misji jak kto woli . Powierzchownie to wszystko sam jestem w stanie ogarnąć, ale gubię się w doszukaniu się jakichkolwiek systemowych uwarunkowań dla funkjonowania takich postci jak JP. Chciałbym Cię uprzejmie poprosić, żebyś zechciała mi przybliżyć publiczną
    Julię zwaną Piterą, jeśli oczywiście będziesz miała czas i chęci.
    Z góry nie dziękuję, bo to nieeleganckie, podziękuję we właściwym momencie.

    Bardzo serdecznie pozdrawiam, Twój nieodłączny fan Eddie

  64. Manna,
    oczywiście „pisie” =”wpisie” , a ci wspaniali kosmici, którzy zużyli mi tyle przymiotników, to oczywiście -najzwyczajniejsi wykonawcy tego wszystkiego.

    Pozdrawiam, Eddie

  65. Arawark,

    Jeśli weszliśmy w rozważania o prowincjonaliźmie, to warto by kilka rzeczy doprecyzować. Prowincjonalizm to głównie styl, nie miejsce pochodzenia, choć to, akurat silnie determinuję to zjawisko. Piłsudski był niezwykłą osobowością ze znamionami prowincjusza, ale przedstawiać go jako reprezentatywnego prowincjusza, to spore nieporozumienie. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby na nasze polskiej prowincji mieszkliby sami tacy Piłsudscy…. Wartościowanie cech przynależących do prowincjuszy lub światowców, w każdym przypadku wymaga uwzględnienia kontekstu w jakim próbujemy dany przypadek oceniać. Na czasy narodowo-wyzwoleńcze prowincjonalny patriotyzm może być dużą zaletą, w czasach takich jak dzisiaj format światowy, jest nie do przecenienia…
    Takie cechy pani JP jak działanie emocjonalne, brak znamion profesjonalizmu/ polonistka ma tupet „zająć” się korupcją, bo ma kilka bajerów w tym temacie, brak elementarnej pokoy/zna fragment całości, trochę dotworzy sobie w głowie i już gotowa iść na miecze/wypychanie się ponad swoją miarę , brak symptomów godności/ szumne zapowiedzi o raporcie, całkowita klapa, a JP, w dalszym ciągu nas „zbawia”itd. czyni z niej osobę na wskroś prowincjonalną, w sensie negatywnym,.Jesli chodzi o Piłsudskiego, to w kontekście naszej rozmowy, pozwolę sobie zapytać :Czy Twoim zdaniem premier Tusk, mianowałby J.Piłsudskiego,gdyby była taka możliwość , na swojego vice-, i czu widzisz Piłsudskiego, który Tuskowi przypalałby cygara i podawał drinki, jak niegdyś Schetyna? Z podobnych powodłw Putin wyselekcjonował Miedwiediewa , a nie jakiegoś super Putina dla dobra kraju.
    Kiedyś Istwan Szabo nakręcił niezły film – „Pułkownik Redl” . W końcówce filmu, Redl , którey był wzięty, przez ustawionych przyjaciół do wykonania określonych zadań, zmuszony został przez tych „przyjaciół do popełnienia samobójstwa. Nasz biedny Kaziu Marcinkiewicz, ulubieniec narodu, z tych samych powodów został przez Kaczyńskich strząśnięty ze sceny politycznej , jak słomiany pajacyk.
    Podkreślam na koniec, że ja nie wartościuję ludzi z prowincji jako takich, tylko opisuję mechanizm doboru kadr przez marnych, słabo się czujących szefików, tu premierów.

    Pozdrawiam,Eddie

  66. Emilio, bo nie pamiętam poprzedniego. Piszę z nowego (nie chcę Cię urazić) laptopa i nie grzebałem w przeszłości. Dalej nie rozumiem dlaczego muszę wiedzieć co to za szkoła im. Sempołowskiej. O ile pamiętam, mijałaś się z prawdą na temat innych szkół.
    Przypisywanie mi roli najemnego (opłacanego przez PiS) uczestnika forum, trąci teorią, że za wszystko odpowiadają Żydzi, masoni, komuniści, SB i PiS. Spokojnie, to można leczyć.
    Arawark, Swego czasu byłem zafascynowany postacią Bronisława, brata Józefa Piłsudskiego. Dziś mocno zapomniany u nas, ceniony w Rosji etnograf, badacz Ajnów. Naukowiec, twórca unikalnych nagrań, odczytanych po latach przez Japończyków. Z takich środowisk wywodzili się dawniej główni gracze sceny politycznej. A dziś…..

  67. Kecajek

    100% racji. Ja już od dłuższego czasu proponuję rozpoczęcie dyskusji nt. stanu polskiego dziennikarstwa. Ostatnio w TokFm słuchałam dyskusji p.Lizuta z p.Miecugowem i młodą dziennikarką; tematem był oczywiście konflikt Pitera- Kłopotek. Pan Miecugow,bezkompromisowy krytyk klasy politycznej próbował tłumaczyć wyższość i przewagę takiej informacji jak ten konflikt nad debatą nt. ” Kapitału ludzkiego” Boniego. Argumentował że jego dyskusję z Bonim oglądało 150 tys. widzów a konflikt śledziło o wiele więcej. Zapomniał tylko dodać że rozmawiał o 9 rano przez 10min. TVN24 wieczorne programy woli poświęcać bijatykom a potem w Szkle kontaktowym wykorzystać to co wcześniej wyreżyserowali.

  68. Emilio Plater! Nie chodzi mi o Kłopotka.Ale jak przeprosił to dobrze ,bo strasznie krzyczał. Teraz Ona powinna przeprosić za pomówienie lub udowodnić, że doszło do nielegalnych czynów.Negatywne skutki Jej postępowania to domniemanie korupcji jeśli gdzieś występuje biznes. Doprowadza to do wyalienowanie klasy politycznej od rzeczywistości. Do strachu przed podejmowaniem działań na rzecz podmiotów gospodarczych w obawie „cnotę”. A komu to ma Olek51 dać łapówkę, firmie która wykona zlecenie poniżej swoich kosztów i wyrówna to łapówką? Pewnie nie wiesz że osławiona ustawa o zamówieniach publicznych powoduje że kupuje się nie to co by się chciało. Marnotrawione są pieniądze. A inwestycje przedłużające się w czasie unieważnieniami przetargów( przy nie spełnaniu sztywnych wymogów ustawy) , protestów , konieczności wybrania najtańszej oferty to straty miliardów w skali kraju + brak dróg, oczyszczalni itd. Nie chodzi mi też o jedną Piterę tylko o inne spojrzenie na problem korupcji którego Ona nie będzie miała bo nie rozumie i nie zna zagadnień gospodarczych. A służebność urzędu dla firm z których podatków składa się budżet to już zupełnie niepojęte. Dla mnie to mentalne trwanie w głębokim socjalizmie. Wbrew pozorom dla walki z korupcją więcej robi Palikot i bardziej się do tego nadaje. Emilio myślę że rzeczywiście zostawmy już tę Piterę czego życzę także Tuskowi. Pozdrawiam

  69. Eddie! Znakomite rozważania o prowincjonalizmie . 18.09 godz 17.15 Pozdrawiam.

  70. @Manna

    Ja podobnie jak Polo712 po prostu uwazam, ze atak na Pitere jest zupelnie niewspolmierny i nieadekwatny. Media czekaly jak sepy na ow legandarny raport nt. kart a potem pastwily sie z satysfakcja na poziomie posla Bruzdzinskiego. Julia najwyrazniej ceniona przez Tuska i ma mocne plecy. Niektorych -nawet w PO- zzera zazdrosc i niemoc. Zaluje, ze tyle oburzenia nie bylo wobec Gosiewskiego kiedy stawal np. peron we Wloszczowej.
    Co do ustawy o zamowieniach publicznych, to uwazam, ze jest jedna z najidiotyczniejszych w skali swiatowej. To Polityka bodajze opisywala absurdy nt. zarowek i oswietlenia ktoregos z mostow czy wiaduktow, kiedy trzeba bylo uniewaznic caly przetarg. Moja serdeczna kolezanka ze studiow pracowala w firmie Skanska i wielokrotnie opowiadal mi o przegranych -bo zaskarzonych-przetargach.

    Pozdrawiam serdecznie.

  71. Eddie,

    a jakie to ma w ogole znaczenie jak owo stanowisko czy tez funkcja sie nazywaja? Przypieli sie niektorzy na tym blogu do Pitery w sposob tak absurdalny, ze mam wrazenie, ze po prostu nie maja innej mozliwosci wyladowania wlasnych frustracji. Proponuje worki treningowe na silowni. Przynajmniej jakis pozytek bedzie. Ciesze sie, ze Twoj neologizm nt. wyzej wspomnianej tak bardzo przypadl do gustu nie tylko Tobie samemu. Poniewaz cenie Twoj talent lingwistyczny, prosilabym z kolei o jakis synonim bicia piany.

    @Kecajek, Jacek czy jak Ci tam

    Klamstwem sie brzydze, wiec nie wiem tym bardziej co mi zarzucasz. Jakos malo logiczne mi sie to wydaje. W internecie? Do tego anonimowo? Masz najwyrazniej swego rodzaju obsesje na moim punkcie.
    Sluchaj, Ty sie po prostu we mnie kochasz, choc sam ?jeszcze o tym nie wiesz;)))

  72. A ja zastanawiam się, kiedy będzie normalnie……..
    Sądy będą sądzić, prokuratorzy oskarżać, adwokaci bronić, politycy mówić o świetlanej przyszłości, policja łapać złodziei, media relacjonować fakty……….

    Na chwilę obecną, mnóstwo wymienionych powyżej organów zajmuje się działalnością im obcą!!!!!!!!!

    Jeżeli media wydają wyroki, adwokat oskarża, prokurator broni…..
    To chyba żyjemy w chorym kraju?

    Czy mamy tak złe prawo, że do jego przestrzegania trzeba powoływać instytucje niewystępujące w tzw. „normalnych ” krajach?
    Jakaś narodowa abominacja? ,jesteśmy wyjątkowi? mądrzy inaczej?

    Pensje z CBA, biura Pitery, IPN, powinny zasilić organy powołane do kontroli przestrzegania prawa. Tam podobno pracują fachowcy?
    Czy po prostu, chodziło o koryto dla swoich?

    Szwedom się udało, w Hongkongu się udało wyplenili przestępczość i korupcję w znacznym stopniu, więc może ich wynająć?
    Cokolwiek ktoś robi, niech robi to fachowo, albo wcale……..

  73. Czy mam rację.

    Zastanawiam się nad taką sprawą.
    Jak stworzyli rząd to sobie pomyślałem że skład nie jest przypadkowy. I to że z rzędem cieni miał tak mało wspólnego też nie przypadek. I że minister cien od wojska ląduje w kulturze itd to też nie przypadek.
    No a po co to? Bo przecież wsadzając ludzi przypadkowych to się Irlandi nad Wisłą nie zrobi. No i pomysł. A no po to, żeby DONEK świecił swoim blaskiem aż do prezydenckich wyborów. No i sprawdza się. Głupoty wygadywane przez ministrów są natychmiast z pełną surowością, a również troską o obywateli korygowane przez Donka. Zawsze ma rację i zawsze na tym tle wypada na mądrego. No a Pani Pitera to jest jeden z filarów tego scenariusza. Zaczęło się od gróźb potem raport któego nie było, potem raport który niestety był, teraz nieumiejętne rozgrywanie sprawy ewidentnego nepotyzmu w PSL. Ona sama jest warta przynajmniej z 5 punktów procentowych. No i jak się czyta wpis Pani Gospodarz (znaczy Pani to wie dobrze) ale przede wszystkim wpisy Forumowiczów, no to wydaje mi się, że to działa. I to super. Ciekawe to.
    Zastanawiam się czy starczy tego do 2010 roku. Może tak. Bo przecież jest niezawodna Pani Kopacz, która ma niedługo z reformą działać, to niejeden punkcik wpadnie (można będzie bronić pacjentów). Pan Klich ma wojsko profesjonalizować (tu może mniej, ale za to może się coś poszerzy), no a do tego dyżurny arcymistrz Niesiołowski, przy którym nawet Kubę Wojewódzkiego dałoby się wykreować na autorytet moralny.

    Szkoda, że znów damy się nabrać.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  74. Szanowna Pani Redaktor,
    Musze Panią pochwalić za ten wpis.
    Nikt tak delikatnie i oględnie nie powiedział pani Piterze co Pani, a co sprowadza się do dość brutalnego, acz prawdziwego osądu jej dorobku. Ujmę to więc własnie tak brutalnie: „Zabierz się babo do pracy ! Przestań czytac w pracy gazety, pić kawę i wydzwaniać gdzie się da !!! Nie za to Ci płacimy, my – jako podatnicy. Zakasaj rękawy i pracuj, a nie siej plot i głupot !!!”
    Przepraszam, za może ostre słowa, ale taki jest sens Pani wpisu… z tym że ujęła go Pani delikatniej…. Pozdrawiam.

  75. Drogi Eddie, dziękuję za ciekawy wpis – Piłsudski cygar nikomu by nie przypalał (jest taka relacja, jak na sam widok Piłsudskiego instynktownie prężyli się na baczność rumuński król z całą świtą). Ale czy on sam nie stosował mechanizmu doboru mierniaków, o którym piszesz? Sławek, Prystor, Beck, prezydent Mościki, to były osoby tego typu, specjaliści od odgadywania myśli Marszałka (który zwłaszcza pod koniec życia miał swoje nieodgadnione kaprysy i manie). Mechanizm otaczania się miernotą więc faktycznie istnieje i właściwie każdy autokrata dawał tego przykład. Istnieje też jednak typ niedocenianego ‚prowincjusza’, który przekracza przypisaną mu rolę, sięga wyżej niż się tego po nim spodziewano. Pouczająca jest np. biografia ‚córeczki Kohla’, Angeli Merkel.

  76. Manna,

    dzięki!

    Pozdrawiam,Eddie

  77. Droga Emilio Plater,

    bardzo Cię proszę , przeczytaj jeszcze raz moją prośbę, najmniej mi chodziło akurat o nazwę stanowiska czy funkcji tej pani. Oczywiście ,jeśli znajdziesz wolną chwilę.
    Jeśli chodzi o okrteślenie na „bicie piany” to tu i ówdzie funkcjonuje dostatecznie udane określenie „pianotok”. Ja ,żeby choć trochę, twórczo dołożyć się do spełnienia Twojej prośby dokonam kilka rozwinięć,np.”Pianitok pospolity”, „Pianotok bełkotliwy” i ” Pianotok jadowity” … to tak, gdybyśmy mieli możliwość rozróżniać o kim mówimy/póki co ,to czysta abstrakcja/.

    Pozdrawiam ,kEddie

  78. Arawark,

    co do ogólności pełna zgoda zgoda. Jeśli chodzi o szczegóły, to warto by uwzględnić możliwości doboru kadr w czasach Piłasudskiego/ zapewne spotkałeś się z relacjami z posiedzeń tamtego sejmu polskiego/ , oraz skorelowanie okresów pod kątem adekwatności ich porównywań. Piłsudski , to jeśli chodzi o moment historyczny , to problemy tworzenia nowej władzy w okresie prezydentury Wałęsy i kilkalat po. Tusk rządzi w okresie jako takiej polaryzacji naszej sytuacji politycznej, zwłaszcza w kontekście unijnym. Gdyby miał trochę charakteru / kompetencje do funkcji premiera też by nie zaszkodziły/, to postawienie na orłów z młodszego pokolenia/już jest z kogo cwybierać i można/, nawet jako bezpartyjnych fachowców, pozwoliłoby mu to z większym prawdopodobieństwem osiągnąć efektowny sukces i wymarzoną prezydenturę miałby z marszu. Ordobina brawury premiera, świetnie wpłynęłaby na nasze , obywateli poczucie. A tak – premier chyłkiem, i my boczkiem…Kończę, bo moja jaźń zaczyna kreować członków jego rządu/teraz nie mogę pozbyć się wizerunku Drzewieckiego- koali/ a nie chciałbym personalnie.

    Dziękuję więc za inspirującą rozmowę, pozdrawiam,Eddie.

  79. Eddie,

    Dziekuje, ze rozumiesz, iz moge nie miec czasu na odpisywanie na zapytania fanow.
    Poniewaz parokrotnie juz pisalam, iz z nalezyta uwaga czytam Twoje wpisy (choc kiedy sie nie zgadzamy, wowczas zawsze twierdzisz, ze ich nie czytam dokladnie;)) zafrapowal mnie pewien zwrot. Cenie Twoj talent lingwistyczny dlatego czy moglbys przetlumaczyc mi zwrot
    „skorelowanie okresów pod kątem adekwatności ich porównywań”.

    Myslalam, ze to jakis cytat z Wajdy. Jeden z dialogow z „Polowania na muchy” pomiedzy tanczacymi Malgorzata Braunek a Zygmuntem Malanowiczem…

  80. Eddie, również i ja serdecznie dziękuję za naszą rozmowę, dającą zresztą dowód na to, iż w Polsce nadal rządzą ?wielkie trumny?.

  81. A propos doboru kadr….
    Przyznaję, że po doświadczeniach z min. Ziobrą wiązałem duże nadzieje z osoba prof. Ćwiąkalskiego na urzędzie Ministra Sprawiedliwości.
    Z prawdziwa przykrością zaczynam się skłaniać do oceny, że moje nadzieje były płonne. Mimo upływu roku (prawie) pan profesor jako minister nie może się pochwalić żadnymi dokonaniami, ani nawet inicjatywami. Sztandarowa propozycja rozdziału stanowisk ministra i prokuratora generalnego gdzieś utknęła na etapie nieskonkretyzowanych propozycji; inne są na podobnym etapie, a w zamian pan profesor/minister angażuje się w jakieś wątpliwe imprezy w rodzaju laptopa Z.Ziobry itp.
    Resztę zaufania pan Minister traci prezentując swoje znamiennie zmienne stanowisko wobec propozycji szefa dot. przymusowych kastracji farmakologicznej pedofilów; od oględnie ( co zrozumiałe, bo to propozycja Szefa) i dyskretnie wyrażonej krytyki i dezaprobaty do pełnej akceptacji, której wyrazem są wypowiedzi Pana Ministra w rozmowie z red. E.Siedlecką w dzisiejszej Gazecie Wyborczej ( tytuł: Kastracja- leczenie, a może kara).
    Za świadczącą o braku cywilnej odwagi uważam końcową wypowiedź Pana Ministra zamieszczoną w tej publikacji: ” A jeśli ktoś będzie miał wątpliwości co do nowych przepisów, zawsze może je zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego Toż to oportunizm w czystej postaci. Konformizm także.
    Pan Minister Ćwiąkalski zaczyna mi przypominać głównego księgowego ze starego dowcipu, jeszcze z czasów PRL-u: ów księgowy, na pytanie ile jest 2 +2 odpowiedział: chwileczkę, zapytam szefa ile ma być.

  82. Emilia Plater,

    zwrocik językowo faktycznie pokraczny, ale znaczeniowo, to jeszcze nie bełkot. Jako fragment dialogu z przytoczonej przez Ciebie sceny, jak najbardziej… Gdyby jednak Mistrz Wajda wykazał się większą subtelnością w obsadzaniu aktorów, to bardziej w tej scenie widziałbym Krystynę Jandę, w tańcu z Maliniakiem/Roman Kłosowski/. Koniecznie Janda z zamglonymi namiętnie oczyma, szepce te słowa Maliniakowi do ucha…Oni pulsują w tańcu, a kamera dyskretnie przechodzi na ujęcie ściany, która cała jest jednym wielkim regałem założonym książkami…

    Pozdrawiam,Eddie

  83. Szanowna Pani Redaktor wpisem tym odbiegam znacząco od tematu zadanego w dyskusji ale mam nadzieję ze zostanie on zauważony i poddany przemyśleniom zarówno Pani jak i innych blogowiczów. Otóz nie dalej jak w dniu wczorajszym ( 19-09-2008 ) ujawniona została „afera” z usprawiedlwieiniami posłów PiSu odnośnie nieobecności na sławetnym głosowaniu w dniu 11tego. Zachowanie i i tłumaczenia posłów uważam za skandaliczne i naganne , powinny zostać wyciągnięte daleko idące konsekwencje włłącznie z zapodaniem sprawy do prokuratury za próbe wyłudzenia publicznych pieniędzy i poświadczenie nieprawdy. Ktos powie – mała szkodliwość społeczna , jedynie 300 zł za głosowanie. Dla mine sprawa nie jest ani mała ani mało społecznie szkodliwa , przymykając oczy i tłumacząc rzeczy małe narażamy się na poważne niebezpieczeństwo że rzeczy coraz większego kalibru w ten sposób urosną do rangi małych i niewartych zainteresowania i potepienia. Najbardziej zaś zbulwersowała mnie postawa Pani kolegów po fachu czyli dziennikatrzy . Otóż w programie skaner polityczny Panowie Morozowski, Wroński i Wróblewski zrobili sobie kabarecik z tego faktu , zupełnie zlekceważyli naduzycia i przeszli nad ta sprawą do porządku dziennego. Dlaczego nie zostało to zachowanie potepione z cała powagą na jaką zasługuje ? Bardzo Czesto obserwuje ( i równiez w Pani programie „Puszka Paradowskiej” , co stwierdzam z ubolewaniem, gdyż program i Panią bardzo cenię ) że właśnie dziennikarze, osoby które z racji zawodu powinny stać na straży sprawiedliwych i mądrych ocen konkretnytch sytuacji sami bagatelizują usprawiedliwiają rzeczy pozornie małe ale jakże wielką mające wagę jak sie je ułoży w wiekszy obraz. Małe niewinne kłamstewka( ot polityk wprawdzie skłamał ale nieszkodliwie więc go tlumaczycie i mu wybaczacie ) ot niewinny laptopik zniszczony przez Ministra ( przeciez zapłacił, nic sie nie stało a Minister Ćwiąkalski robi z igły widły, pracuje u mnie kilka osób które maja do uzytku służbowego telefony komórkowe i laptopy i zapewniam Panią ze żadnemu nie przyszło by do głowy a taki sposób tłumaczyć zniszczenia tego sprzetu , ludzie ci o powierzone im mienie dbają bardziej niż o własne bo ktoś im to powierzył i obdażył ich zaufaniem ze nie zepsują i nie zniszczą i poza tym to ich narzędzia pracy , dzięki którym dzieci i żony mają co jeść i mają z czego godnie żyć )Można by tak mnożyć i mnożyć przykłady , tylko po co? „Koń jaki jest każdy widzi”.Na koniec posłużę się małym przykładzikiem- złodziej kradnie papierosy za 5 zł – sąd umarza sprawę za malła szkodliwośc czynu , ten sam złodziej za kilka dni ośmielony wyrokiem uniewinniającym kradnie cały karton papierosów – no coz wartośc większa ale ciągle jeszcze za mało szkodliwa społecznie , ten sam złodziej za kilka tygodni kradnie całego Tira papierosów i wtedy podnosi sie larum jak on śmiał, toz to rozbuj , przestępstwo godne kary śmierci niemalże. Czas na morał – gdyby ten złodziej został dotkliwie ukarany za kradziez jednej paczki papierosów moze zrażony karą i strachem nie piokusił by sie o kradziez całego tira? Może tak samo gdybyście Państwo dziennikarze potępili i napiętnowali publicznie polityka za niewinne kłamstewko i wyłudzenie 300 zł z kasy publicznej to ów polityk by sie sto razy zastanowił czy warto skłamać ponownie i ponownie warto pokusić się o wyłudzenie naszych pieniędzy? Mnie i każdego „nie posła” dla przykładu Państwo ( w sensie cała najjaśniejsza RP)za próbe wyłudzenia owych 300 zł ( lub ich wielokrotności ) przeczołgało by przez Sądy i prokuraturę i nałożyło taka kare i obłożyło takimi restrykcjami , ze odechciało by mi sie w tym i każdym następnym wcieleniu jakichkolwiek nawet prób wyłudzenia czegokolwiek. Szczerze pisząc wątpie czy stać Państwa na tak zdecydowane reakcje bo dla Was to temat na NEWS, a jak nie ma NEWSA to Wy nie istniejecie.
    Z wyrazami szacunku i serdecznymi pozdrowieniami
    Sławek

  84. gliwer 2008-09-19 o godz. 08:44

    Tak jest, dokładnie o to chodzi.
    Ale pani Pitera i tak nie posłucha, bo się boi, że jak się zabierze do roboty to straci zainteresowanie mediów. Po prostu jeśli przestanie zapewniać codzienną porcję jazgotu to ją przestaną zapraszać.

    Gdyby tak nagle zaczęła mówić o korupcji w poważny i sensowny sposób, to red. Morozowski stwierdziłby, że „mówi niezrozumiałym językiem” i zakręciłby kurek z zaproszeniami.

  85. @Lex

    Ćwiąkalski nie jest profesorem. Jest dr. hab.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  86. Eddie,

    Serdecznie sie usmialam wyobraziwszy sobie Klosowskiego wzrostem siegajacym do pachy Jandy. Zastanawiam sie czy w tle lecialoby „Tango Milonga” czy tez Baccara i „Yes, Sir, I can boogie” a moze „Ta ostatnia niedziela”;))
    Pozdrawiam cieplo.

  87. Jeden jedyny sławek – 9;33 – poświęcił wpis na skomentowanie próby ordynarnego wyłudzenia pieniędzy z kasy państwowej. Tych 27-miu drobnych złodziejaszków nie czuje fetoru, jaki się nad nimi unosi. Pewnie nie po raz pierwszy każdy z nich napisał takie fałszywe oświadczenie aby te, nienależne 300 zł. wyłudzić. Kiedy im w oczy zaświecono, nie uważają, że się zwyczajnie zniżyli do poziomu złodzieja z supermarketu.
    Oni teraz domagają się, aby poszukać także innych, którzy TEŻ!
    No bo nie może być tak, żeby tylko oni – czyści jak łza! – byli tak okrutnie i niesprawiedliwie potraktowani.
    Ci ludzie nie mają za grosz wstydu i ambicji… no nie… ambicja to ich rozpiera. Do rozpuku.

  88. Łukaszu,
    wg mojej wiedzy dr hab. Zbigniew Ćwiąkalski jest profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Rzeszowskiego. Być może jest to już – w związku z objęciem teki ministerialnej – informacja / wiedza nieaktualna.
    Nie mam zamiaru spierac się na ten temat.

  89. Politycy PiS twierdzą, że ich posłowie reprezentują najwyższe walory etyczne. Wyznacznikiem „wysokości” tych walorów i ich jakości jest ordynarna próba wyłudzenia przy pomocy bezczelnego kłamstwa g…..j kwoty 300 zł, czy też – w przypadku niektórych posłów PiS – wielokrotności tej kwoty.
    Wśród tych tanich (sądząc po kwotach, o które chodzi ) oszustów jest i najwyższy partyjny ( i nie tylko) autorytet moralny: Pan Prezes Jarosław Kaczyński.
    Powiedziane jest: po czynach, nie po słowach ich poznacie !

  90. Emilia Plater,

    mnie zawsze czyjaś radość cieszy podwójnie, więc się cieszę, cieszę…
    Co do muzyki to oczywiście tylko „Żółte kalendarze puszczane na spowolnionych, zmiennych obrotach, a onomatopeję uniesień dubbingują bardzo stanowcza/tutaj/ i konkretna w swych żądzach Janina Traczykówna i niedoświadczony , plotący o wielkich uczuciach Władysław Hańcza…
    W kluczowych momentach padają takie dialogi jak np. ten:
    Ona: Na co czekasz durniuuuuu!!!!
    On: Na skorelowanie okresów pod kątem adekwatności ich porównywań moja najukochańsza…

    a w tle cały czas duszne, rozregulowane „Kormorany”.

    Czy teraz mi uwierzysz ,że wszystko to przewidziałem wcześniej i tego pozornie trefnego sformułowania użyłem wtedy z pełną premedytacją. Jeśli chodzi o mnie, to ja nawet tego nie potwierdzę nawet na Sądzie Ostatecznym, niech będzie ,że w imię Miłości.

    Pozdrawiam równie ciepło, Eddie

  91. Emilia Plater,

    tak mi się udzieliło ,że pomyłkowo napisałem „Kormorany”. Nigdy w życiu, tylko!!!”Żżółte kalendarze”. Uff… otarłem się o zagrożenie kiczem.

    Eddie

  92. @NELA

    Wszyscy jestesmy tego swiadomi. Pytanie: no i co z tego? Przeciez popierajacy PIC na pewno znajda jakas cudna interpretacje owego postepowania. Przeciez oni o miesiac daja wlasnie 300 na organizacje charytatywne…. albo cos rownie szlachetnego. Moze zbieraja na torebke dla Joli, tym razem juz nie podrobke… Najbardziej zal mi Jarka K. Co powie mamie kiedy wplaci w tym miesiacu mniej na JEJ konto…

  93. Emilio P. – Brawo! Uświadomiłaś mi, że ja już gdzieś słyszałam o takich, pieniądzach za lekutkie prowadzenie…
    Podatki nimi płacę! Zakrzyknęła pani Dulska. No i się uspokoiłam.
    Jest po bożemu. 😉

  94. Szanowna Pani Redaktor Zadowolony jestem zemoge czytac pani feliotony i inne przemyslenia.A najbardziej jestem zadowolony z formy dyskusji na temat pani wypowiedzi i wypowiedzi dyskutantow.Co jest charakterystyczne dla tych wypowiedzi?Że wypowiadają się ludzie którzy mają coś do powiedzenia ,a nie obrażanie ubliżanie innych.
    Teraz pewna moja nie tyle sugestia co pytanie czy nie można coś takiego zastosować w naszej rzeczywistości.
    Odnosze się do wszystkich „bohaterów” naszego życia społeczno-politycznego.Od p.Kurtyki,Kurskich i wielu innych nie tylko panów ale co gorsza i pań.(Od kobiet wymaga się większej kultury ogłady i chyba słusznie bo mogą wpływac na życie jak oliwa na wzburzone fale) nie bede wymienial nazwisk bo lista byłaby imponująca.Poddaje pod uwagę takie coś.Kiedyś ja tego nie pamiętam,ale z opowiadań matki to znam że przed wojna „nie podawano ręki pijakom” na powitanie .Obecnie chyba to mozna podciągnąc pod bojkot towarzyski i proponowałbym do nawoływania by do tego typu osób ,którzy bez zastanowienia i bez rzetelnych i w jakiś sposób sprawdzonych faktów oskarża innych.Mamy ludzi przyzwoitych którzy swoim przykładem bojkotu wstrzymali by rosnącą fale oskarżeń innych osób czy pogladów oraz stanowisk.
    Nie jest to forma cenzury tylko ocena przyzwoitości

  95. Lexie

    masz rację.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  96. Znacie moze lekture o kosztach korupji poniesionych przez Polske od 1990?

css.php