Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

5.10.2008
niedziela

Dorn przemówił

5 października 2008, niedziela,

Powściągliwy zazwyczaj i oszczędny w słowach, zwłaszcza na temat swej partii i Jarosława Kaczyńskiego, Ludwik Dorn stał się ostatnio bardzo rozmowny i udzielił kilku interesujących wywiadów. Dorn, opowiadając o kompletnym intelektualnym wyjałowieniu Prawa i Sprawiedliwości oraz politycznej niemocy Jarosława Kaczyńskiego, nie mówi nam wprawdzie wiele nowego, gdyż zjawiska te widać gołym okiem, jednak jego wyznania mają swoją wartość, jako świadka historii, człowieka, który tę partię wymyślił i współtworzył, był uczestnikiem jej największych triumfów, zna ją od środka, zna ludzi i ich możliwości.

Diagnoza Dorna jest  rzeczywiście dla PiS porażająca. Dla opinii publicznej ma wartość oficjalnie przybitego stempla na różne publicystyczne rozważania. To już nie są spekulacje, to jest po prostu wiedza, choć być może nieco przejaskrawiona skutkiem sytuacji, w jakiej były najbliższy współpracownik szefa PiS się znalazł. W każdym razie, odrzucając nawet te osobiste urazy, otrzymujemy obraz klarowny. Przywódca, który brnie w ślepy zaułek, który zatracił dawną zdolność oceny sytuacji i politycznej analizy, wierny mu dwór eunuchów (takiego określenia wobec najbliższych współpracowników budzącego jeszcze niedawno zachwyt polityczną przenikliwością prezesa nie odważył się użyć żaden, najbardziej nieprzyjazny publicysta czy polityki z przeciwnego obozu), tak wiernością i strachem sparaliżowany, że traci elementarną sprawność polityczną. W rezultacie zupełny brak pomysłu na opozycyjność, wyjąwszy ciągłe wołanie: nie, bo nie. Nikt tak surowo jak Ludwik Dorn nie ocenił dotychczas PiS.

Można oczywiście uznać, że te wypowiedzi to rodzaj zemsty za brutalne wkroczenie w prywatne życie dawnego wiceszefa PiS i to w czasie, gdy u tych swoich „eunuchów” toleruje się zachowania o wiele mniej przystojne, i to nie tylko toleruje, ale jeszcze nagradza się ich funkcjami. Można tłumaczyć, że te wypowiedzi mają służyć uprzedzeniu ciosu, czyli wyrzucenia z partii, bo sąd partyjny musi wreszcie wyjąć tę sprawę z lodówki i jakoś kwestię zawieszenia Dorna rozstrzygnąć, a nic nie wskazuje, by sędzia dyscyplinarny poseł Karol Karski zrobił cokolwiek innego, niż nakaże mu prezes. Któraś z gazet opisała nawet, za jakie to „przewiny” Dorn zostanie usunięty i te statutowe paragrafy przymierzone do owych przewin tworzą krajobraz dość groteskowy. Rzeczywiście, dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie, a jak nie ma paragrafu, to go dosztukujemy.

Apogeum bezsilności opozycyjnej widzieliśmy ostatnio.  Żenujące argumenty Kaczyńskiego o braku moralności swego dawnego politycznego przyjaciela, lewe usprawiedliwienia, aby w sejmowej kasy dostać po 300 złotych za polityczną demonstrację na sejmowych schodach. Żenujące wnioski o odwołanie marszałka Komorowskiego, o co występować miał w debacie sam szef partii, który w merytorycznych dyskusjach głosu ostatnio nie zabiera, skupiając się na radiowych wywiadach, po które – jak do miłościwie nam panującego – przyjeżdża dwoje wybranych dziennikarzy, z którymi Miłościwie Panujący raczy rozmawiać. Czy wniosek o odwołanie wicemarszałka Niesiołowskiego, który miał uzasadniać rzecznik Mariusz Kamiński. Człowiek młody, bez politycznej przeszłości, może i dobry do bieżących politycznych potyczek miał występować przeciwko jednemu z najbardziej doświadczonych i zasłużonych polskich opozycjonistów. Po prostu wstyd, i to bez względu na to, jak ocenia się wypowiedzi wicemarszałka na tak zwane tematy bieżące. Jest jednak jakaś miara rzeczy, a przynajmniej powinna być. W PiS ją ostatnio zdecydowanie przekraczano. Tak jakby partia już zupełnie ślepo poszła za wodzem, który najwyraźniej przestał nie tylko w miarę poprawnie analizować sytuację polityczną, ale wszedł w jakieś dziwne psychologiczne zwarcie sam z sobą. Przestał panować nad słowami, emocjami i dalej toczył wojnę, która już przegrał.

Jest podobno coś takiego jak choroba byłych premierów. Przechodzi ją większość tych, którzy pełnili najwyższe stanowiska i nagle stają się na powrót politykami pozbawionymi władzy wykonawczej, nie otaczają ich kręgi ochroniarzy, nie dzwonią najważniejsze telefony, trzeba się wreszcie wyprowadzić z wygodnej siedziby, nie ma już posad do rozdania i tych tajemnic, a czasem po prostu plotek dostarczanych przez najrozmaitsze służby, lub szeptanych do ucha przez dworaków. Wokół są ludzie, ale w gruncie rzeczy jest pustka. Tak jakby Wojski grał jeszcze, a to już tylko echo grało. Najwyraźniej prezes PiS na tę chorobę nadal cierpi i kolejnymi gestami, złośliwościami rozładowuje skumulowaną frustrację.

Co więc znaczą gesty z ostatnich dni? Wycofanie się rakiem z odwoływania marszałków czy propozycje konstruktywnych rozmów o gospodarce przy jakimś kolejnym okrągłym stole – czy to zmiana sposobu bycia w opozycji, czy tylko próba innej taktyki, sprowokowana także ostatnimi wydarzeniami, które najwyraźniej wymknęły się spod kontroli? Czy Jarosław Kaczyński zdał sobie sprawę, że targami o wyłudzenie z kasy Sejmu 300 złotych czy wyliczaniem Ludwikowi Dornowi wysokości alimentów już przekroczono barierę takiej elementarnej przyzwoitości, bo barierę śmieszności pokonano dawno? Czy to próba ratowania wizerunku, nawet nie swojego i nie swojej partii, ale brata, aby nie pozbawiać go całkowicie szans na reelekcję?

Za mało jeszcze tych gestów, aby ocenić, czy rzeczywiście PiS przechodzi do nieco innego stylu opozycyjnego bycia, że zaczyna się proces wyciągania wniosków tak z wyborczej porażki, jak i tej porażki, jaką przyniosło 10 miesięcy przebywania w opozycji. Jeżeli jednak rację ma Ludwik Dorn, opowiadający o głębokiej degrengoladzie PiS, to mamy do czynienia nie z przemyślanym przewartościowaniem postawy, ale z chwilową taktyką. Być może jest tak, że o strategii Jarosław Kaczyński nie ma już z kim rozmawiać. Ta maszyna jeszcze się kręci, ale na coraz bardziej jałowym biegu. Jeszcze mogą harcować bulteriery i buldożki, ale niewiele z tego wynika, gdyż najbardziej pogryzione wychodzi z tych ruchów samo PiS.

***

Nie oczekiwałam, że kwestia owych 300 złotych, jakie niektórzy posłowie PiS chcieli dostać na lewe usprawiedliwienia tak bardzo Państwa poruszy i że tyle wpisów dotyczyć będzie tej właśnie sprawy.

Zapewne ma rację Obserwator, który pisze, że wcześniej takich lewych usprawiedliwień było wiele, tylko nikt nie zwracał na problem uwagi. Myślę, że rzeczywiście tak było. Tu jednak problem, przynajmniej moim zdaniem, polegał na czymś innym. Wyjście PiS z sali na znak protestu przeciwko zachowaniu marszałka było z góry zaplanowaną demonstracją, do której się starannie przygotowano. Jeżeli tak, to trzeba ponosić konsekwencje i nawet, gdyby ktoś chciał te diety wypłacić – nie należało ich przyjmować. Taki protest miałby swoją rangę i wagę. Nie chcę nadużywać porównań ze zjawiskiem nieposłuszeństwa obywatelskiego, ale wydaje mi się, że to powinno być coś w tym stylu. Nie wykonuję wyroku sądu, a więc zgadzam się dobrowolnie na wymierzenie mi kary, ale zachowuję prawo do swoich ocen. Ja jestem zwolenniczką takich zachowań i nawet taka postawa mi się podoba. Tu mieliśmy zupełnie coś innego.

I tej sprawy nie powinno się traktować jako błahostki, tu zgadzam się z Pierre Doua, bo to nie jest błaha sprawa, podobnie jak nie było nieistotnym problemem głośne kiedyś głosowanie za kolegę, gdzie w sprawę wkroczyła prokuratura. Ja nie mam posłom za złe, że sala świeci pustkami nawet podczas ważnych obrad, choć jeśli gorąco upominają się o jakąś debatę – wypada, aby poszczególne kluby przysłały chociaż porządne delegacje. Zdarza się, że posłowie mają w tym czasie komisje, podkomisje i inne obowiązki, są w delegacjach zagranicznych. To normalne. Tu jednak był przypadek politycznej, zwartej demonstracji i dlatego wszyscy powinni byli solidarnie wystąpić o pozbawienie się za ten dzień diet.

Bardzo ciekawą teorię przedstawił nam Ralf, że z tymi pieniędzmi marszałek Komorowski wyskoczył po to, by przykryć sprawę stoczni. Można więc uznać, że działał jako „piąta kolumna” na rzecz PiS, gdyż kwestia odpowiedzialności za sytuację stoczni powinna stać się przedmiotem sprawy przed Trybunałem Stanu. SLD narozrabiało, ale pod koniec rządu Belki był gotowy plan ratowania. Powstał projekt powołania Polskiej Korporacji Stoczniowej, łączącej wszystkie stocznie w jeden organizm, był inwestor, ale w czasie kampanii na prośbę związku Solidarność kandydat na prezydenta Lech Kaczyński obiecał gdańskim związkowcom, że się usamodzielnią.  Obietnicy rząd Marcinkiewicza dotrzymał i wszystko się rozleciało. Jakoś łatwo zapominamy o roli Kazimierza Marcinkiewicza, być może dlatego, że nie był premierem samodzielnym, a tylko wykonywał polecenia polityczne. Mamy więc pasztet, jaki mamy.

W podobnym zresztą tonie wypowiedział się w ten weekend minister Kownacki. On uważa z kolei, że sprawę z PZPN rząd sprokurował w ramach marketingu politycznego wyłącznie po to, by przykryć sprawę stoczni.  Doprawdy, dyrektywy PiS są ściśle wypełniane i nawet rozsądni ludzie gotowi są powtarzać głupstwa. Już każde działanie określane jest jako zabieg propagandowo – marketingowy. To określenie stosowane w nadmiarze staje się jednak coraz bardziej zużyte i zaczyna świadczyć o intelektualnej niemocy wypowiadających podobnie kwestie.

Marku Piegusie – kasa jest zawsze w zainteresowaniu każdej partii. Dziś, przy tak wielkim finansowaniu z budżetu, system jest praktycznie zamknięty, właśnie z powodu pieniędzy. Zresztą, tak było zawsze, kto miał kasę – miał wyborcze szansę. Dobrze tę sytuację zdiagnozowało kiedyś Porozumienie Centrum. Wystarczy spojrzeć na dokumenty z tak zwanej szafy Lesiaka, by przekonać się, że sprawy, którymi się zajmował to inwigilacja afer finansowych, a nie przebijanie kół w samochodach działaczy PC czy innych prawicowych partyjek. Ciekawe, że zawartość tej szafy przestała budzić zainteresowanie natychmiast po ujawnieniu. Nikt już niczego nie dociekał.  Może wygodniej było nie rozmawiać o partyjnych pieniądzach?

Katarzyna marzy sobie, że media publiczne będą obiektywne. Otóż nie będą, na razie są twierdzą PiS, nie wiem czyją będą później. Nigdy jednak nie były tak zwarte ideowo, nawet jeżeli występują tam w charakterze listków figowych lewicowcy czy centryści. Nic mnie bardzie nie śmieszy niż pragnienie prezesa Urbańskiego, aby red. Sierakowski miał swoją audycję, a gdy przyszło co do czego – będzie ją miał pan Orcholski, bo taki deal zawarł pewnie Napieralski z Urbańskim. Katarzyno, nie słucham programów pana Mądrzejewskiego więc nie potrafię ich ocenić, ale ciekawa jest dla mnie informacja, że występuje tam pan Chwedoruk – podobno niezależny ekspert, którego karierę jako komentatora politycznego śledzę z dużym zainteresowaniem. To jakiś zawzięty wielbiciel SLD, ale takiego SLD, którego już prawie nie ma. Jego komentarze wręcz rozbrajają polityczną zaciętością w zwalczaniu rządu i, niestety, banałem. Widocznie jest odpowiednio lewicowy, aby być tym listkiem figowym. Na apele Katarzyny mogę więc odpowiedzieć wyłącznie tak, że każdy z nas robi swoje i pod własnym nazwiskiem.

Zorro, czytając blog, uważa, że zgromadzone tu towarzystwo podkręca się podrzuconymi przeze mnie tematami, a wszystko to działa oczywiście na szkodę PiS. Nie mam przeciwko podrzucaniu tematów na przykład przez Zorro. Zresztą, blog jest dość pluralistyczny i zapraszam wszystkich do wymiany zdań, zniechęcam też do poniewierania zdaniami odrębnymi czy innymi poglądami.

Oczywiście nie warto dyskutować z poglądami ewki wyrażającej pewność (znów te nieszczęsne 300 złotych), że gdy PO wyjdzie, to nikt z dziennikarzy tego nie zauważy i afery nie będzie. Jestem przekonana, że przy takiej demonstracji wszyscy by zauważyli i – jak pisze ewka – „dowalili”, bo dowalają bez przerwy. Nawet, gdy nie ma powodu lub jest on marniutki. Przykładem wielodniowa medialna histeria wokół wyjazdu premiera do Ameryki Południowej.

Eddie, przepraszam bardzo, ale jakoś nie mam wrażenia, bym dała się uwieść geniuszowi J. K., nie uważam też za szczególnie istotne wahania poparcia w granicach 4 proc. na trzy lata przed wyborami. Prawdziwa dynamika zmian rodzi się w trakcie kampanii.

Wiesiek59 stawia wiele trafnych pytań. Ja na przykład rzeczywiście zadaję sobie pytanie, dlaczego nie udała się żadna próba powołania prawicowej gazety czy tygodnika, mimo że przejęto bardzo ważne tytuły („Życie Warszawy” zmarnowane ze szczętem) albo było dużo zagranicznego kapitału (tygodnik „Spotkania”, który upadł). Najwidoczniej czytelnicy mają bardziej zaufanie do mediów liberalnych niż do ideowo dogmatycznych.

Manna porusza ciekawą sprawę budowy stadionu Legii. Ja nie bardzo rozumiem, po co dwa stadiony w Warszawie (przecież ma być jeszcze narodowy) i informacje manny nieco mi sytuację wyjaśniły, ale nie całkiem. Myślę, że gdy nie ma pełnej wiedzy, to rodzą się podejrzenia, że jakaś kasa za tym stoi, albo gra interesów, zwłaszcza że wokół Legii bardzo ciekawe tereny budowlane. Pamiętam takie gry wokół prywatyzowania torów wyścigowych na Służewcu, gdzie też magnesem największym były tereny potencjalnie budowlane. W końcu niczego nie sprywatyzowano i te tory chyba finansowo padły, ale przestałam się już tą sprawą interesować, chociaż kiedyś w Sejmie był to przykład patologicznie lobbowanej ustawy. Tereny oddano nieistniejącej spółce! I to tak sprytnie, że większość posłów nawet się nie zorientowała.

Jac. – hasło: poseł Palikot na prezydenta – nawet mi się podoba, ale nie jestem typowa. Przyznaję się do braku poprawności w tej sprawie: otóż mam sentyment do Palikota, ponieważ jego fascynuje Gombrowicz. Na wielbicieli Gombrowicza nie potrafię patrzeć obiektywnie, tracę odporność.

KP – sprawdzę ten art. 7- ustawy o WSI i rozporządzenie, bo niespecjalnie rozumiem, o co chodzi.

***

Narażając się być może na krytykę Doroty Szwarcman, która jest koneserką i się zna, polecę Państwu płytę Janusza Olejniczaka z tak zwanej „czarnej serii, czyli Chopin grany na starych instrumentach. Olejniczak na Erardzie z 1849 roku znakomity. To tak dla odmiany, abyśmy nie utopili się bez reszty w polityce.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 61

Dodaj komentarz »
  1. Zal mi czytac i sluchac w radiu czy w tv o alimentach poslow PiIS, czy sprawie 300 zlotych… chyba nic nie pokazuje tak doglebnie, tak dobitnie, jakim nasza, polska polityka jest jednak malym, wrednym bagienkiem…

    To ze sie polasili politycy na kase, mnie nie szokuje. Ale ze sie polasili na nedzne 300 pln… to jest po prostu smutne.

  2. W jedym z wywiadów wielmożny Jarosław pwiedział, że w Tusku razem z bratem dostrzegają „parcie na prezydenturę”, że tylko to u niego sie liczy. Ale patrząc na Jarosława czy coś innego widać? Przecież on wszystko robi, żeby ponownie dorwać sie do premierowania. I to już nie byłoby łatwe, drugi raz zdobytej władzy lekką ręką by nie oddał. Bo jak powiedział brat Lechu – „chce, aby Polska odcisnęła piętno w Europie a nawet i świecie”. To może bracia mają zamiar wojny prowadzić. A narodowi chodzi tylko o to, żeby żyło sie po prostu spokojnie, dostatnio i bez obciachu na świecie.
    A wracjaąc do Jarosława cóż biedny będzie robił, jak sie PIS rozpadnie, premierem nie będzie – wróci do zasiłku dla bezrobotnych posłów, jaki wcześniej pobierał?

  3. Dla równowagi dwa linki do najświeższych wydarzeń z udziałem PO ze Szczecina: http://miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34959,5766860,Marszalek_wynajmuje_drogo_i_bez_rozglosu.html, http://miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34959,5766894,Onkolog__dziennikarka_i_lapowki_od_gangstera.html
    Jeżeli jeszcze do tego dodać, że z lokalnych władz PO wyleciał jedyny rozsądny człowiek, Arkadiusz Litwiński, bo Sławomir Nitras dostał kolejnego ataku ADHD, okaże się, że PO nie jest tak świetlana, jak to wynika z sondaży. Gdyby coś takiego przydarzyło się SLD, media by je dawno rozjechały, prtokuratura też by zrobiła swoje i nawet gdyby materiał dowodowy był marny, znalazłby się sędzia, który by wydał wyrok skazujący, tak jak w I instancji rozprawy przeciw byłym prezydentom Szczecina, Jurczykowi i Wieczorkowi. Parafrazując dogmat Ewy Milewicz, PO wolno więcej.
    Jeżeli chodzi o dawną stocznię im. Warskiego w Szczecinie, to jedynym błędem SLD było doprowadzenie do aresztowania zarządu, ale podejrzewam, że z Warszawy nie było widać tej presji społecznej, zwłaszcza ze strony tak potulnego za czasów PiS związku na „S”. A Szczecin lat 1999-2002 to była naprawdę czarna dziura z olbrzymim bezrobociem (trochę wcześniej padł PPDiUR „Gryf” i świnoujska „Odra”, bo rząd Buzka nie chciał negocjować z Ruskimi dostępu do łowisk na morzu Ochockim). Zresztą nasza postsolidarnościowa prawica nigdy nie dawała sobie rady z gospodarką a upadek gospodarki morskiej jest tego najlepszym przykładem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dołączam się do Gospodyni w kwestii Olejniczaka. Dodam, że jeszcze nagrał niedawno płytę z polonezami, tym razem już na współczesnym fortepianie – też rewelacyjna.

  6. Co do sprawy WSI to chyba już nie ma po co wracać,spłeczeństwo i tak zostało naszpikowane negatywnymim informacjami,że szkoda gadać…a Platforma jeśli chodzi o komisję weryfikacyjną nie zrobiła nic,szkoda słów i nie ma usprawiedliwienia,żadnych złudzeń co do tej partii już nie mam,Tusk naprawdę chyba „gra”już o prezydenta,reszta jest tylko tłem.
    Co Pani sądzi o partii Dutkiewicza i Ujazdowskiego?

  7. Mnie degrengolada pisowczyków i przepychanki z platformą mniej interesują niż ogólniejszy obraz naszej sceny politycznej, a jest on dosyć szokujący. W ostatnim sondażu OBOP prawicy przypada 432 głosy na 460! Lewica stanowi trochę ponad 5% margines sceny. Jak to jest w ogóle możliwe? Jakoś nie śledzę politycznych zmagań zbyt uważnie, ale wydaje mi się, że takiego wyniku jeszcze chyba nigdy nie było. Nie wiem o czym to świadczy i nie widziałem jeszcze sensownego wytłumaczenia tego stanu rzeczy. Być może to znak wciąż głębokiej albo pogłębiającej się(?) niestabilności naszej sceny politycznej. A jeśli niestabilność rośnie to oznacza, że zmierzamy do jakiegoś przesilenia.

    Czy zatem po następnym zwrocie rozdanie będzie przytłaczająco lewicowe? W końcu neoliberalizm zdycha na naszych oczach w skali globalnej, nikt nie wie tylko jak długo potrwa jego agonia. Natomiast Kościół po odejściu Wojtyły wyraźnie zwolnił, boryka się z odejściami wybitnych intelektualistów, spadającą od kilku lat liczbą powołań oraz coraz silniejszym głosem antyklerykałów w kwestii ziemi i finansów. Wygląda na to, że ziemia pod lewicowy zasiew już została zaorana 😉

    To oznacza dalszą niestabilność. Inna opcja to ostateczne zniszczenie lewicy i jej marginalizacja na dziesięciolecia. Co nie jest niemożliwe, bo polacy są przecież narodem konserwatywnych nacjonalistów, a w wersji proeuropejskiej wystarczająco nowoczesnym jak na własne standardy.

    Zachowanie równowagi między lewicą i prawicą to chyba najzdrowszy model, ale czy możliwy? To by wymagało zbudowania jakiejś wspólnej płaszczyzny, porozumienia i zgody co do pewnych nienaruszalnych fundamentów w ramach, których toczy się gra polityczna. Niczego takiego jednak nie widać na horyzoncie.

  8. Do marzeny (2008-10-06 o godz. 11:54)

    Mam w tej sprawie podobne zdanie co Pani, a nawet gorsze.
    Jednak uważam, że społeczeństwo powinno domagać się zakończenia tej sprawy i wyjaśnienia. To przecież demokratyczne państwo: Prezydent przygotował ustawę, Sejm i Senat RP uchwalił ją (też nowelę), Prezydent i Premier RP stworzyli warunki do jej realizacji, powołując Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej (dwóch) i jej członków, która ostatecznie zrealizowała ustawę.
    Nie interesuje Pani, JAK?
    Nawet jeśli nabito Panią w butelkę, manipulując Panią i starając się wykorzystać Pani brak wiedzy w tej sprawie, wykorzystując Panią w walce politycznej?
    Powiem Pani, że zgodnie z art. 70 tej ustawy, Komisja Weryfikacyjna miała obowiązek opracować Sprawozdanie ze swojej działalności i przesłać je Marszałkowi Sejmu RP oraz Komunikat, który miał być podany do wiadomości opinii publicznej.
    Niestety władza ma nas za idiotów. A może i słusznie, jeśli nie potrafimy domagać si tego co nam się należy!
    Jestem ciekawy, co powiedziała by Pani, jeśli to Pani nie została by zweryfikowana, ale wyrzucono by panią z pracy, opisano by Panią w Raporcie jako przestępczynię i zdrajczynię własnej Ojczyzny – bez dowodów, bez dania szansy przedstawiania dowodów na swoją obronę.
    Łatwo przechodzi się do porządku dziennego nawet w obliczu najgorszej zbrodni, czy nieszczęścia, jeśli one nie dotykają nas bezpośrednio.
    Czy na tym polega przyzwoitość człowieka?
    Jeśli na tym ma polegać demokracja w naszym kraju, to ja SERDECZNIE DZIĘKUJĘ!
    Niestety, przypomina mi to bardziej PRL, niż Amerykę oraz mentalność Kalego!

  9. Problem lewicy jest taki, że konflikt PO – PiS wypełnia w (prawie) całości scenę.
    Z jednej strony są ci którzy PiS kochają, z drugiej ci którzy się go boją.

    Ci co kochają będą na niego głosować. Część może odpłynąć do Partii RM, jeśli kiedyś powstanie. Ale spora części po prostu podoba się ta paranoiczna wizje Ubekistanu i Szeryf Stający Przeciw Wszystkim.

    Ci którzy PiS się boją mają do wyboru PO lub SLD. PO posługuje się delikatnym populizmem, ale takim który nie będzie wzbudzał zbyt dużych protestów liberalnej części elektoratu. Co tam kilku pedofilów, póki podatki nie rosną. I póki Szeryf nie straszy.

    Tą mniej liberalną (ekonomicznie) część elektoratu SLD mógł zdobyć, ale… ale był zbyt słaby. To Tusk był zaporą przeciw Kaczyńskiemu, nie Olejniczak.

    Napieralski w dodatku zawarł jednorazowe porozumienie z PiS i stracił polityczne dziewictwo. A to nie odrasta – bardzo łatwo będzie powiedzieć: zagłosujesz na SLD, a oni wejdą w koalicje z PiSem.

    Pozostają więc strwani tylko dla swojego żelaznego elektoratu postnomenklaturowego i dla tych którzy serdecznie nienawidzą PO, ale też PiSu.

    Czy rządy PO stworzą takich więcej? Zobaczymy.

    I zobaczymy też czy nie uda się stworzyć nowej partii. Piskorski zapewne będzie chciał wrócić… a po rządach HGW i aferze stadionowej może zebrać w Warszawie sporo głosów.

  10. W kwestii publicznych mediów oraz ich misji..
    Postuluję „prywatyzację” polityki poprzez całkowity zakaz pojawiania sie polityków w mediach publicznych oraz likwidację wiadomości. Reszta – proszę bardzo. I na to chętnie zrzuce sie pod postacią abonamentu.

  11. O święta naiwności! Ja naprawdę myślałem, że Kaczyński jest człowiekiem apieniężnym, czyli takim, dla którego problem pieniędzy po prostu nie istnieje, bo on go nie zauważa. A tu się okazuje, ze jednak, zauważa, tylko cichaczem.
    O tym, że problem pieniędzy jest w zainterwesowaniu każdej partii, to ja, pani Janino, wiedziałem, ale tu jednak była trochę inna sytuacja: Kaczyński te 300,- złotych chciał zwinąć do swojej prywatnej kieszeni. Gdyby on te kasę zgarniał dla partii to jednak co innego, to by można było zaksięgować w pozycji „działanie dla dobra partii” ergo: w jakimś tam sensie dla realizacji idei, które mu podobno przyświecają (he, he). To też by był przekręt, ale powiedzmy w stylu Helmuta Kohla – a to już brzmi inaczej, prawda?

    A tu nie – on te pieniądze po prostu chciał dla siebie, na herbatniczki (bo piwa podobno nie pije). A to można już zapisać tylko w rubryce pt. PAZERNOŚĆ. I właśnie o to ordynarne słowo mi chodzi, proste, powszechnie spotykane.
    A miał być inteligent z Żoliborza…

  12. Co do Ludwika Dorna:

    Jak już pisałem wcześniej (przy okazji poprzedniego wpisu) cała ta sprawa z Ludwikiem Dornem przywodzi mi na myśl powiedzenie „kto od miecza wojuje, ten od miecza ginie.” I życie dopisało swój komentarz, który rozbawił mnie do łez.

    Otóż właśnie przed chwilą przeczytałem wiadomość, że Dorn chce założyć własna partię. To naprawdę piękne, że to akurat jemu się to przytrafiło. Otóż właśnie nie kto inny jak on jest autorem ustawy o finansowaniu partii politycznych, której głównym celem było zakorkowanie systemu politycznego tak, aby żadna nowa partia nie mogła się do niego dostać.

    W momencie w którym jego ugrupowaniu udało się wedrzeć do sejfu, o! przepraszam – oczywiście do sejmu, miałem na myśli nasz parlament, to natychmiast postanowił zatrzasnąć drzwi od środka, tak aby cała kasa była tylko dla tych co już tam są. W tym celu wysmażył przepisy, które otwierały strumień pieniędzy dla ugrupowań bedących już w sejmie, a dla tych po drugiej stronie drzwi przygotował ścieżkę zdrowia i kurację odchudzającą: zero kasy z budżetu i w dodatku blokada zbiórek od ludności.

    Genialny plan za jednym zamachem otwierał strumień pieniędzy dla swoich i jednocześnie zapewniał im dożywotni monopol na pobyt w domu wczasowym „Sejm.”

    I byłby pan Ludwik szczęśliwym wygranym po kres swych dni, gdyby nie jeden szczegół, którego zapomniał wziąć pod uwagę – oko Prezesa przestało spoglądać na niego z aprobatą. I w tym momencie kariera polityczna pana Dorna została zakończona.
    Ostał mu się w rękach ino kupon na bezpłatny basen na kolejne trzy lata, przez niektórych zwany mandatem poselskim. Ale to nie zmienia faktu, że na rok 2011 będzie pan Ludwik czekał jak na egzekucję.

    A nam pozostaje tylko obserwować jak przez kolejne trzy lata Prezes z wdziękiem rzeźnika będzie podżynał gardło pana Ludwika. Powoli, systematycznie, bo lubi przyglądać się cierpieniom zdrajców.

    I właśnie w tym momencie z ust pana Ludwika dał sie słyszeć krzyk – nie wiadomo: nadziei? rozpaczy? Pan Ludwik zapragnął otóż założyć nową partię! Właśnie teraz. Biedak.
    Za późno, panie Ludwiku… Jakiś drań zamknął tej partii drzwi do sejmu, zanim jeszcze ona powstała…

    Giń zatem, Ludwiku, a wraz z tobą niech zginą wszyscy którzy zakładają sidła na innych myśląc, że oni sami nigdy sie w nie nie dostaną.

    PS Niech ktoś Broń Boże nie pomyśli, że w tej nierównej walce jestem po stronie Prezesa. Otóż nie. Mam nadzieję, że porzekadło „kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie” sprawdzi się również w przypadku Prezesa, czego mu niniejszym z całego serca życzę.

  13. marius21 dosc chamsko insynuuje jakis nieudany zwiazek miedzy p. Janina a PiSem. Nieodwzajemniona milosc.

    Zaczac by warto od wyjasnienia – o eunuchach wspominal Dorn. Jesli wiec kogos posadzac o frustracje wywolana niespelniona miloscia to Dorne jedynie.

    A moze nie jedynie? Dorn niewatpliwie jest przedstawicielem inteligencji. Nawet sam cos w rodzaju konferencji poparcia inteligencji dla PiS.

    Wyglada na to, ze nawet ta czesc inteligencji, ktora do PiS miala zaufaniei Kaczynskiemu wierzyla moze odczuwac tak samo jak Dorn.
    Ot np.: Gintrowski kiedys uznal, ze fakt, iz Kaczynski nie ma konta w jakis sposob przekonuje go o tym, ze to uczciwy czlowiek, kotry nie dla pieniedzy jest w polityce. A tu prosze – taki klops: nawet 300 PLN jest warte tego, zeby uczciwosc na chwile zawiesic.

    Mozna bylo „zjawisku biologicznemu a nie politycznemu” uwierzyc, traktat przez nich wynegocjowany byl wielkim Polski sukcesem, a tu sie okazuje, ze brat starszy nagla zaczyna protestowac. Przeciez to obraza inteligencje przecietnego czlowieka, a coz dopiero tej „prawdziwej inteligencji”.

    Zawiedziona milosc boli najbardziej. Nie nalezy sie Dornowi dziwic, ze az tak ostrych slow uzywa.
    Ale przypisywanie tego uczucia lumpenliberalom? Toz to gruby nietakt w stosunku i do liberalow i do „zjawiska biologicznego, a nie politycznego”

    I zadne krzyki nie przekonaja mnie, ze czarne jest czarne, a biala jest biale.

  14. Pani Redaktor !

    Beznadzieja – polska scena polityczna upada wraz z z kolejnymi wyborami do Sejmu. Przykład – kompromitująca ministra Drzewieckiego „akcja” pt. >PZPN i kurator w tym Związku<. Granda, hucpa, kompletna ignorancja połączona z dziecinadą. Drzewiecki się kompletnie skompromitował – i to nie tylko w Polsce ale i na arenie międzynarodowej (a co z niejakim nad-vicepremierem G.Schetyną – „Strachy na Lachy ” mówił ! No i co panie ministrze – „dudy w miech”). Ta cala „akcja” w świetle podstawowych zasad dyplomacji i polityki świadczy że Polska i my wszyscy jesteśmy w rękach „szaleńców” i „ignorantów”: prawnych, politycznych, dyplomatycznych, intelektualnych – wszelakiego autoramentu.
    Amatorstwo kolejnych ekip rządzących Polska jest porażające. I jeszcze ci serwilistyczni dziennikarze piejący peany nad kolejnymi urzędnikami państwowymi – TVN ogłosiło „zwycięstwo”Tuska i jego ekipy w starciu z FIFA/UEFA. Cóż za siurpryza, cóż za wykwit inteligencji i bystrości dziennikarskiej. A koń jaki jest każdy widzi……
    Brrr. Lepiej nie czytać, nie słuchać, nie oglądać. Nie brać udziału w jakichkolwiek wyborach, akcjach społecznych itp. . A poza tym – z kilkoma znajomymi myślimy coraz poważniej o emigracji – ponieważ mieszkamy na Dln.Śląsku chociażby do Czech, tuż za granicę tego kraju „nadwiślańskiego”, w Karkonosze. Życie tańsze, spokojniejsze i w ogóle „mniej tam kleru” na codzień.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  15. PiS albo przetrwa z grzytami albo tez padnie. J.K. moze doprowadzic do rozwoju parti, ale tez upadku. Jesli Dorn wyjdzie z PiS to pociagnie za soba grupe niezadowolonych z prezesa. Jesli utworzy sie nastepna partia w Sejmie to niewiadomo po ktorej stronie bedzie stac, PO lub PiS? Trzeba tez zauwazyc ze PO po przegraniu wyborow w 2005 zachowywal sie podobnie jak PiS, ale byl wstanie wyciagnac z tego wnioski i wygrac nastepne wybory. PiS chyba nie wyciagnal zadnych wnioskow i nadal leczy gorycz porazki. Wyciaganie alimentow lub 300 PLN bardzo zaszkodzilo PiS. Teraz trzeba czekac co bedzie dalej z PiS. Padnie czy wyjdzie z dolka.

  16. Szanowna Pani Redaktor,

    Pan marszałek Dorn udowadnia, że polityka to w gruncie rzeczy – wielkie szambo. Po raz kolejny dał po prostu dowód, że sondaż dotyczący zaufania do polityków jest „oczywistą oczywistością”…. jakby to powiedział Prezes PiS.
    Więc nic ciekawego właściwie nie powiedział. Mówi to co kazdy polityk, który popadł w niełaskę i został „walnięty po kieszeni”…. Mówi dokładnie to samo co jego chlebodawca – Prezes… tylko inaczej…
    Od posłów oczekuje się czegoś więcej, niż od stękającego po przegranych wyborach, wójta czy sołtysa…. ale moze jeszcze nie teraz…. Może musi upłynąć owe 40 mojżeszowych lat na pustyni, aby wreszcie pojawili się ludzie, którzy będą chcieli „powalczyć” o Polskę…
    Stękania i marudzenia tych co mieli taką okazję i nic ciekawego nie zrobili… a jeszcze te ich (w gruncie rzeczy) finansowe i ambicjonalne pretensje dowodzą, że jeszcze musi te 20 lat minąć. Jesteśmy w połowie drogi do Ziemi Obiecanej… tutaj czytaj jako do powstania polityków innej maści. Bo wymrą lub stetryczeją i SB-ecy i TW i ich ofiary… i ich problemy, tak chętnie dzisiaj wykorzystywane do walki politycznej….
    Bo politycznie dziecinniejemy od tej permanentnej walki, której nikt (poza nami) nie rozumie…. Dowód?? Chociażby starcie rządu z PZPN… też dobry dla polityki…. Jakby ktoś rozum zgubił, którego nie brakuje, aby ścigać emeryta, który sobie dorobił….
    Bo łapówkarstwo, przekupstwo i lewy przepływ kasy wszak można zwalczać nie polityką, ale Izbą Skarbową… i tak dowalić jak w swoim czasie Klusce (temu akurat dowalono niesłusznie). Dlaczego tego narzędzia, do którego FIFA i UEFA nie mogłyby się doczepić, nie użyto??
    Nie muszę Pani Redaktor przypominać jak załatwiono Ala Capone… było poczytać odpowiednie akta…. niekoniecznie w IPN… A ci kuratorzy, egzekutorzy, nadzzwyczajni komisarze…. to śmiech…. Są zeznania na temat kasy, są kary, są wyroki….. a gdzie Izba Skarbowa !!! I należne państwu podatki za obrót gotówką za usługę i to w ramach niezarejestrowanej działalności gospodarczej?? Plus kara plus odsetki….

    Nawet wszechmądry Dorn i jego guru Kaczyński…. oraz obecnie, jaśnie oświecona władza …. takich prostych rozwiązań nie potrafią zauważyć…
    Bo ONI, ŻYJĄ SOBĄ….. i to ich głowny problem….

  17. No, no! Pani Janino!
    Uczyniła Pani niewątpliwy zaszczyt Panu Ludwikowi Dornowi, wygrzebując Go z lamusa polityki.

  18. Szanowna Pani Redaktor,

    Przepraszam,że przynudzam, ale tak „lubię” JK, że bez małego sprostowania mogę popaść w niedosyt, który sam nakręciłem.
    Na mój „bałwochalczy” wpis pod adresem wodza JK Emilia Plater zareagowała podobnie jak Pani:
    „Emilia Plater pisze: 2008-09-23 o godz. 13:13
    Eddie,

    Przykro mi, ale nie zgadzam sie z Toba. Przeceniasz Jaroslawa K. Jego zepechniety do podswiadomosci guru, towarzysz ?Wieslaw?, tez by na to nie wpadl. ”

    Ja na to:

    „Eddie pisze: 2008-09-23 o godz. 15:44
    Emilia Plater,

    bardzo mi przykro, ale ja też się ze sobą nie zgadzam. Nie mam już zdrowia na serio przeżywać naszej tego rodzaju rzeczywistości, więc dla odreagowania daję mózgowi wolną rękę. W takich sprawach stać mnie już tylko na groteskę…”

    W tym samym wpisie „puściłem oko” ,że produkuję groteskę:” ze zwolnieniami osób ze Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, jest też tylko pozornie idiotyczna i lekko szpetna. Na tym poziomie wyrafinowania gier politycznych, nic nie jest wyłącznie takie jak to widać. Pan Prezydent wylatuje przecież do USA. W Tbilisi obiecał na oczach całego świata, że Rosji nie podaruje za ukochaną swoją i USA Gruzję. Obiecanki były bardzo harde, a wojny z Rosją jak nie było tak chyba nie będzie. Amerykanie, choćby dla zagajenia rozmowy, czy zwyczajnie z nudów zapytają:? Kiedy zaatakujecie /Polska i republiki nadbałtyckie/ Rosję? Dla jakiegoś frajera, byłaby to sytuacja bez wyjścia, pełna kompromitacja. Nie z nami jednak te numery. My mamy już gotowca? Panie Dżordżu Dablju Buszu, Pani Kondolizo Rajs, Przyjaciele. W sprawie naszego ataku na Rosję skutecznie przeszkadzała nam grupa osób zakonspirowana w SKOZK . Udało nam się ją zdekonspirować, rozproszyć, i po 4 listopada prawie że z niemal stuprocentową pewnością, bez żadnych widocznych w chwili obecnej przeszkód przystąpimy do zniszczenia Rosji. Jesteśmy tak zdeterminowani, że tylko cud może uratować ten kraj od naszej zemsty za krzywdę Gruzji.”

    I pomyśleć,że z bloga na blog, przez chochlika, który mnie podpuścił otarłem się o kaczofilstwo. A pod przedostatnim Pani postem pisałem jeszce co.ś takiego:
    Eddie pisze:
    2008-09-17 o godz. 18:05

    ” Nie wiem jak Ciebie, ale mnie zawsze intrygowało, jak można wstąpić do partii , której absolutnym szefem jest JK.”

    Pozdrawiam, Eddie

  19. Wszystkim się wydawało, że PiS jest taki nie przekupny, że nawet stu Rywinów ich nie wzruszy, a tu proszę, wystarczyło marne 300 złotych, żeby zaczęli fałszować usprawiedliwienia… wszyscy. Ta wiara w uczciwość była oczywiście naciągana dla każdego kto widział jak po poprzednich wyborach rzucili się na wszelkie możliwe stanowiska. Brak było jakiejkolwiek powściągliwości, czy umiaru przynależnych ludziom uczciwym, ale widać ludzie na takie niuanse nie zwracają uwagi albo jednak niżej stawiają poprzeczkę politykom.

  20. A mi się bardzo podoba postawa Dorna, który twierdzi, że z partii nie odejdzie, mimo że z obecną jej ideologią nie ma wiele wspólnego. Inną partię zakładał, w innej jest teraz. Z jednej strony jego uparcie się na pozostanie w PIS, obliczone być może na jeszcze większe rozwścieczenie JK, jest godne pochwały, z drugiej jednak – trzymanie się kurczowo żaby, która kiedyś była księciem, nie jest zbyt perspektywiczna. Może żabę pora już zjeść?

  21. Art (18:06)
    PiS zostanie w dołku razem z eunuchami. Inni też za Dornem nie pójdą, bo dokąd?

  22. O skali degrengolady świadczy 17 milionów dolarów Rywina i 300 zł pis.
    To nie różnica klas, to deklasacja.
    Skala zniszczeń w moralności człowieka i wartości posłów poszczególnych kadencji.
    Nawet przy obecnym kursie dolara- wstrząsające porównanie……….

  23. Droga Pani Redaktor, a w starciu z PZPN Donald Tusk znów wyszedł na pajaca, tak jak poprzednio pisuarki.

  24. Do y:
    Jeśli zrozumiałem Pana(i) pytanie: „art.70” (2008-10-06 o godz. 20:13), to potwierdzam. Chodzi o art. 70 ustawy (Dz. U. z 2006, Nr 104, poz. 711). Dla całości sprawy należy zapoznać się także z art. 63 ust. 8 tej ustawy oraz Zarządzeniem Nr 130 Prezesa RM (Dz. U. z 2007, Nr 83, poz. 880) i Rozporządzeniem RM (Dz. U. z 2008, Nr 86, poz. 526).
    Po tej lekturze zobaczy Pan(i) jak wygląda profesjonalizm i przyzwoitość polityków w naszym kraju.
    Abym nie był posądzany o nieprzychylność do PiS – coś z osiągnięć PO.
    Proponuję przeczytać projekt ustawy o zmniejszeniu emerytur dla funkcjonariuszy SB (nazwa medialna, która nie jest adekwatna do treści ustawy) i przeanalizować ją dla następujących przypadków:
    1. Żołnierz służący w organach bezpieczeństwa państwa PRL, który został funkcjonariuszem i jeszcze służy.
    2. Funkcjonariusz służący w tych organach, który został żołnierzem i jeszcze służy.
    3. Przypadek 1, ale funkcjonariusz jest już emerytem.
    4. Przypadek 2, ale żołnierz jest już emerytem.
    Z mojej analizy wynika, że w poszczególnych przypadkach sprawa emerytur będzie wyglądała następująco:
    1. Będzie zmniejszona.
    2. Nie będzie zmniejszona.
    3. Będzie zmniejszona.
    4. Nie będzie zmniejszona (choć tutaj nie jestem pewien w 100%, gdyż zapis jest dość zawiły gramatycznie – a daje się to zapisać jednoznacznie).
    Jak widać autor ustawy (ponoć jest nim poseł S. Karpiniuk, radca prawny) przespał wykłady z logiki.
    A może idzie o coś zupełnie innego – przepchnięcie czegoś więcej, dzięki tej zawiłości gramatycznej?
    Gratuluję autorowi podejścia do problemu „sprawiedliwości dziejowej”.

  25. Bardziej przemawiające powinny być konsekwencje partyjniackiej demokracji,których podwaliny dał kontrakt okrągłostołowy i antyobywatelska ustawa zasadnicza.One stworzyły pogodę dla politycznego szulerstwa i korupcji.Pisanie historii,to rzeczywiście możliwość pisania historii przez każdego indywidualnego człowieka.McCain też mówi o zrobieniu porządku w łonie swojej partii,ale na ile jest to szczere wobec amerykańskiego Obywatela?!

  26. Pani Redaktor,

    Pragnę Pani podziękować za cenne uwagi i poruszenie tak ważnych problemów, jakimi są brak profesjonalizmu i przyzwoitości.
    Moim zdaniem sprawa ta dotyczy nie tylko PiS, ale praktycznie wszystkich partii, a nawet powiedziałbym dużej liczby Polaków.
    Chodzi o standardy wykonywania powierzonych zadań – granic profesjonalizmu i przyzwoitości.
    Mój niepokój budzą również wypowiedzi autorytetów naukowych, ludzi którzy cynizm i głupotę polityków uważają za rzecz normalną w dzisiejszej walce o władzę i jej utrzymaniu.
    Niepokojący jest również fakt, że dojrzali politycy, którzy powinni być nauczycielami dla swoich młodych następców, utwierdzają ich w przekonaniu, że liczy się jedynie cynizm, cwaniactwo i szmal. A wyborcy to kupa głupców zasługujących na manipulację i potrzebna jedynie do wrzucenia właściwej kartki do urny.

    Ja osobiście nie oceniam aż tak krytycznie przywódców PiS, choć nie należą oni do mojej bajki. Nawet byłem gotów poprzeć ich w słusznej walce z nadużyciami: korupcją, cwaniacko przeprowadzanymi prywatyzacjami, przestępczością, fałszowaniem historii, itp.
    Niestety dobrymi chęciami jest wybrukowane podobno całe piekło.
    Szybko okazało się, że o ile hasła były słuszne (powszechnie znane od wielu lat), to sposób wcielania ich w życie ? nie do przyjęcia.
    PiS popełniło kardynalny błąd (nie oni piersi i nie ostatni). Uwierzyło w swoją misję dziejową. Przywódcy partii uwierzyli, że uczciwość i mądrość zostały dane tylko członkom PiS. Nie dość, że nie próbowali pozyskać uczciwych ludzi o innych poglądach politycznych do wspólnej walki o lepszą Polskę, to zaczęli ich tępić, poniżać i oskarżać.
    Zasady: ?dziel i rządź?, ?odpowiedzialność zbiorowa? i ?mierny, bierny ale wierny? stały się orężem w tej wyniszczającej walce, która trwa do dziś.
    Dla przenikliwego oka analityka, już pierwsze miesiące sprawowania władzy przez PiS pokazały jego cynizm i cwaniactwo.
    Jak inaczej można odczytywać stwierdzenia o przestępczym charakterze WSI oraz ich kadr i jednocześnie zapisywać w art. 1 ustawy o likwidacji WSI ?… art. 16 pkt 7, który wchodzi w życie z dniem 1 października 2008 r.??
    Przykładów takiej obłudy PiS istnieje cała masa zarówno w wojsku, jak i w cywilu. Aby je dostrzec, nie trzeba było czekać do wynurzeń pana posła Dorna, choć są one istotne, gdyż pochodzą od jednego ze strategów PiS.
    Pojawia się jednak pytanie: dlaczego o istniejącym źle dowiadujemy się zazwyczaj od osoby usuniętej z szeregów organizacji, a nie od osoby, która odchodzi bo nie zgadza się z istniejącym złem?
    Dlaczego ludzie profesjonalni i przyzwoici, którzy stanowią większość dają się zdominować nieprofesjonalnej i nieprzyzwoitej mniejszości?

  27. O „wojnie futbolowej”;
    cała zainteresowana Polska stwierdza jednogłośnie i i jednomyślnie: pan Minister Drzewiecki a wraz z nim rząd średniej wielkości europejskiego kraju w starciu z „piłkarskimi cysorzami” światowego, europejskiego i lokalnego-polskiego formatu „dali ciała”. I nic tu nie pomoże zaklinanie rzeczywistości i robienie „dobrej (mądrej) miny do złej (głupiej gry). Porażka rządu jest całkowita. Wystarczyło, że warknął Zurich (FIFA) i Bazylea ( UEFA ) a cała para uszła, nawet w gwizdek nie poszła.
    Tylko smrodek bezsilności pozostał, a w PZPN dalej p. Listkiewicz będzie rządził, tyle,że z mniej widocznego miejsca. Szacowna Komisja juz zadba, żeby :Listkiewiczowi, Kolatorowi, Koźmińskiemu i wielu innym pieczeniarzom krzywda się nie stała.

  28. Kilka słów do urażonych rozdmuchaniem sprawy usprawiedliwień i prób „wyłudzenia” 300 PLN. Jak można w ogóle próbować usprawiedliwiać takie działania? Dlaczego nikt z broniących posłów PiSu nie zada sobie pytania: „czego oczekiwać od ludzi, którzy rządzą krajem” Zadajcie sobie ludzie pytanie, co grozi policjantowi, gdy udowodni mu się sfałszowanie zwolnienia lekarskiego? Co grozi każdemu pracownikowi firmy prywatnej, gdy udowodnione mu zostanie, że preparuje dokumenty, aby usprawiedliwić swoją nieobecność?
    Każdy szary człowiek, za podrobienie jakiegokolwiek oficjalnego dokumentu mającego wiążące konsekwencje prawne (a takim jest usprawiedliwienie w kontekście kodeksu pracy) ponosi karę co najmniej dyscyplinarnego zwolnienia z pracy jeżeli zostanie to udowodnione. Dlaczego więc poseł ma być traktowany inaczej? Dlaczego parlamentarzysta, który powinien świecić przykładem i konsekwentnie demonstrować uczciwość, która jest na gębie każdego polityka, ma nie ponosić z tego tytułu konsekwencji? Politycy PiSu stali się politykami na własną prośbę, więc powinni przyjąć do wiadomości fakt, iż to od polityków przede wszystkim oczekuje się czystości i uczciwości, tak samo jak od żony cezara. Polityk jako osoba publiczna musi mieć świadomość społecznego prześwietlenia. Musi również mieć świadomość tego, że obowiązują go podwyższone standardy elementarnej uczciwości. Tak powinno przynajmniej być. Jeżeli więc, mnie jako pracownikowi prywatnej firmy grozi zwolnienie za spreparowanie usprawiedliwienia, to ja oczekuję, że konsekwencje względem polityków będą co najmniej takie same. Bo jeżeli polityk fałszuje dokumenty dla 300 PLN, to co jest gotów zrobić dla 300 000PLN?

  29. Pani Janino,

    Dorna pamięci żałosny rapsod

    usiłowałem znaleźć w Pani tekście słowa:
    „bura suka” – nie ma
    „wykształciuchy” – nie ma
    „brać w kamasze” – nie ma
    może cos o psie Sabie w Sejmie – nie ma

    Dorn jak widać został uniewinniony 🙂 od tych zwrotów. Zapewne trzeba je będzie jednak w jakiś pozostawić przy PiSie, bo takie soczyste kawałki nie moga sie zmarnować. Aż szkoda, gdy tylko Dorn przestanie być użyteczny przy atakowania Kaczyńskiego media szybko o nim zapomną, tak jak o Marcinkiewiczu, czy Zalewskim przypominają sobie tylko przy okazji kolejnego ataku na Kaczyńskiego.

    pozdrawiam
    Bernard

  30. Teraz pozwolę sobie nieco zmienić temat.

    Zacofani i nowocześni, czyli o światowym kryzysie i nie tylko

    W którejś radiowej audycji padło fascynujące stwierdzenie – kryzys nas nie dotyczy, ponieważ (całe szczęście) jesteśmy tak bardzo zacofani i zaściankowi. Zacofanie zwykle ma konotacje negatywne. A tu proszę, brak nowoczesności ma nas ochronić. Na czym więc polega owa nowoczesność?

    Na świecie padają piramidy finansowe dla niepoznaki zwane bankami inwestycyjnymi. Owe piramidy handlują miedzy sobą bardziej fikcją niż np. realną własnością, przy okazji wciągając w ten proceder bogatych ludzi, którzy chcą stać się jeszcze bogatsi. Czasem naciągają też biednych, a nawet takich, którzy nic nie posiadają, poza realną lub domniemaną zdolnością kredytową. Nawet w Polsce chętnym na kupno mieszkania proponowano kredyty hipoteczne w wysokości większej niż niezbędna, na okres dłuższy niż konieczny, a tak uwolnioną gotówkę kredytobiorcy mieli przeznaczać na inwestycje w fundusze.

    Czym jest więc według owego pana nowoczesność? Czy to handlowanie opcjami, mitami i bajkami? Zacofaniem więc jest kupowanie/sprzedawanie akcji realnych przedsiębiorstw. Nowoczesność to spekulacja, zadłużanie się ponad miarę w pogoni za wyimaginowanym zyskiem. A zacofanie to oszczędzanie lub zadłużanie się na miarę możliwości spłaty zobowiązań. Nowoczesność to kupowanie za drogich domów przez ludzi, którzy nie mają pieniędzy nawet na pierwszą ratę. Zacofanie to wcześniejsze zgromadzenie choć części funduszy.

    Jeszcze wczoraj krytykowano niektóre kraje (np. Polskę) za pomoc państwa dla przedsiębiorstw, a już dzisiaj zupełnie normalne jest wspomaganie gigantycznymi pieniędzmi owych finansowych piramid. Jeszcze wczoraj 3% deficyt obowiązywał strefę euro, a już dzisiaj nie ma to większego znaczenia.

    Parę lat temu pękła tzw. bańka internetowa. Mówiono wówczas o nowoczesnej ekonomi w której nie liczy się realna wartość firm, a tradycyjna księgowość nie oddaje obrazu nowoczesnych firm, bo ta miała obowiązywać tylko zacofaną ekonomię. Dzisiaj bankrutuje nowoczesność ekonomiczna. Zacofanie okazuje się czymś normalnym i zdrowym.

    Kiedy zbankrutują kolejne formy nowoczesności? Czy ktoś pamięta Australijczyków deklarujących nieposiadanie dzieci, by chronić planetę przed globalnym ociepleniem? Kiedy zbankrutuje nowoczesność zabijania chorych i nieświadomych, nawet bez ich wiedzy i zgody? Kiedy zbankrutuje nowoczesna wizja swobodnego zabijania dzieci nienarodzonych jako wyrazu postępu i wolności? Kiedy mówiąc wprost zbankrutuje lewacka, nowoczesna wizja społeczeństwa?

    Słowo nowoczesny proszę w domyśle brać w cudzysłów.

  31. Nie sadze, zeby powiedziec mozna bylo, ze o degrengoladzie w PiS dopiero od Dorna sie dowiadujemy. Jego blog tudziez wywiady ktorych udziela sa jakby potwierdzeniem tego, o czym mowilo sie od dawna.

    Nei winilbym tez, jak to czyni przeciek, Balcerowicza doktryn za upadek systemu finansow w USA.
    Balcerowicz byl bardzo restrykcyjnym szefem banku centralnego. Kazda mozliwosc wzrostu inflacji dusil od razu podnoszac stopy procentowe.
    Sprzeciwial sie, gdy inni ekonomisci, np. Marek Belka postulowali jednak obnizenie stop procentowych i potanienie w ten sposob kredytow, co miala pomoc w rozwoju gospodarczym.

    W USA stopy procentowe byly bardzo niskie. Ta banka – wydmuszka kredytowa wziela sie m. in stad, ze kredyt byl bardzo tani i powszechnie dostepny. Z doktryna Balcerowicza nie mialo to wiele wspolnego.

    Mysle, ze w dyskusji na tym blogu biora udzial znacznei lepiej niz ja wyedukowani ekonomicznie ludzie. I moze pare slow na temat doktryn ekonomicznych (na temat samych derywatow i polityki bankow inwestycyjnych juz krotkie wyklady byly) i ich przedstawicieli obecnie mogliby tutaj umiesic, o co goraco prosze.

    Z powazaniem

    Yev

  32. Re KP.
    Z pewnością wielu Polaków podziela pogląd,że walka z szulerstwem i korupcją to pierwszoplanowe zadanie SOLIDARYZMY to jest sprzężenia zwrotnego władza – obywatel.USA,można powiedzieć państwo wzorca nowożytnej demokracji też nie było wolne od korupcji.Tą plagę wyniszczającą życie publiczne ograniczono „świszczącymi gwizdkami”.Prawnie zapewniono bezpieczeństwo tym,którzy chcieli stawić czoło z otwartą przyłbicą tej patologii.Starym rodzimym partyjniackim zwyczajem sięgnięto po metody na centraliżmie opartym.
    Trzeba jednak dodać,że WSI,to również struktura tajnego państwa z czasów gdy partia miała patent na mądrość i reżyserowała nie tylko ludzkie życiorysy,ale przestepstwa,a nawe i zbrodnie.Specjaliści od tego ani się rozpłynęli,ani nie wyparowali.A co ze związkami sportowymi???!!!

  33. KP:
    „Najcięższą operacją w Polsce jest odcięcie ryja od koryta”
    W szczególności dotyczy to tzw „prawicy”
    Nie od dziś wiadomo, że większość polityków posiada rysy psychopatyczne osobowości, determinujące ich parcie na władzę, przywództwo itp.
    No i oczywiście pieniądze i adrenalina, wyzwalana w czasie wystąpień.
    Nowym zjawiskiem jest „parcie na szkło”- politycy też ewoluują……..

    Druga kwestia to „milcząca większość” której nie interesuje kto rządzi, pod warunkiem że nie narusza ich interesów i pozwala spokojnie realizować aspiracje.
    W czasie ostatnich wyborów zmuszona była w nich uczestniczyć, ze względu na poczucie zagrożenia.
    Czy będzie uczestniczyć w następnych?
    Oto jest pytanie………….
    Polacy lubią głosować przeciw, czasy głosów za należą do przeszłości.
    Szybka mobilizacja dla osiągnięcia celu, zamiast powolnej , konsekwentnej pracy.
    „Słomiany ogień” jako cecha narodowa?
    W moim przekonaniu wśród polityków dominuje doraźność działań, jakieś perspektywiczne działania prowadziła tylko w trakcie swych rządów jedynie SLD i rząd Buzka. Cała reszta to czas stracony……..

  34. Ciekawe, dlaczego dla niektórych polityków bardziej opiniotwórczy jest „Fakt”
    i tam zamieszczają swoje wywiady……..

  35. Co utopii globalnego wolnego handlu to korzenie jego sięgają wyższości szkoły biznesu nad szkołą ekonomii.Ekonomia polityczna wiecznie żywa.,trzęba sięgnąc dożródeł konfliktów,które wygenerowały wojny światowe.W Tygodniku FORUM w swoim czasie była przedstawiona taka analiza i celowała na Niemcy-USA.W najnowszym numerze jest mowa o prezydencie McKinleyu,który wypowiedział wojnę Hiszpanii.

  36. Cieszę się niezwykle, że Najlepszy Prezydent IV RP, Swojej Partii i Swojego Brata ma takie orędziowate parcie na szkło. Daj Boże, co by występował jak najczęściej. Za dwa lata zmory nocne przestaną mnie dusić.

    Nawet sobie zaczynam cenić fakt, że publiczna TVPiS nadal w rękach PiS. Aczkolwiek w niczym to nie wpływa na moją ocenę postawy Zapateralskiego i jego przybocznych podczas medialnego veto.
    Nic tak jednak nie poprawia nastroju, jak świadomość, że za dwa lata PiS będzie już tylko nieznośnym i zacierającym się wspomnieniem.
    Niechaj Pan Prezydent jeszcze bardziej chce chcieć i niechaj się stara do ostatka swoich sił. Tego Mu z całego serca życzę.

  37. Bernardzie,

    Jak Dorn opowiadal o burych sukach, ktore beda w kamasze wsadzane, to byl za to krytykowany.

    Jak solidnie pracuje w komisji sejmowej – jest za to chwalony.
    Czy to naprawde takie dziwne?

    Przypmoniec tez by mozna nawalonego jak stodola Oleksego, ktorego belkot nagrywal Gudzowaty i wage, jaka do tego wowczas przywiazywano – wszak byly premier i prominent sie wypowiadal.

    Teraz prominentny dzialcz PiS, wspolzalozyciel partii, byly wicepremier i marszalek Sejmu na trzezwo ocenia swoich jeszcze kolegow z partii. Zasluguje chyba na nieco wieksza uwage niz belkot Oleksego?

  38. Pozwolę sobie w kilku sprawach nie zgodzić się z Panią Redaktor. Po kolei. Choć wzmiankowanego programu w telewizji Urbańskiego nie oglądałem, uważam, że Rafał Chwedoruk jest jednym z najbardziej trzeźwych i rozsądnych komentatorów polskiej sceny politycznej. Przynajmniej nie słyszałem z jego ust – jak dotąd – „uczonych” rozważań na temat psychologii Pana Prezydenta, Jarosława Kaczyńskiego, posłów PiS-u, czy wreszcie elektoratu PiS-u, jakimi raczą nas niekiedy „poważni” komentatorzy. Śledząc, w ostatnim czasie coraz mniej uważnie, polską politykę, nie ekscytuję się zbytnio personalnymi przepychankami i międzypartyjnymi połajankami, a gdy przybierają nagle na siłę, zastanawiam się jedynie co usiłuje się pod tym płaszczykiem przemycić – o jakiej sprawie nie chce się merytorycznie dyskutować. Nie rozumiem natomiast nieustającego entuzjazmu lewicowych (przynajmniej z deklaracji) dziennikarzy dla rządu Platformy (choćby Jacka Żakowskiego czy Daniela Passenta), a narastającą „prawoskrętność” poniedziałkowych Poranków w TOK FM oraz „Puszki” przyjmuję ze smutkiem. I chyba nie tylko ja – vide wcześniejsze głosy krytyczne o doborze gości w „Porankach”.

    Diagnoza Dorna nie jest dla mnie wcale porażająca, ani nawet nie jest zbyt wiarygodna (w tym sensie, że nawet jeśli odpowiada stanowi faktycznemu, to bynajmniej nie ze względu na osobę Dorna i jego dotychczasowe umiejscowienie w strukturze partii), jeśli wziąć pod uwagę fakt, że dokąd nie znalazł się na partyjnym marginesie, a partia rosła w siłę, jakoś mu jej intelektualne skostnienie i wyjałowienie nie przeszkadzało. Myślowy bezwład wszystkich w zasadzie partii w Polsce jest faktem, nad którym się zresztą nie rozpacza, a wysiłki partyjnych aparatów koncentrują się wokół kreowania bez reszty zmistyfikowanego wizerunku medialnego. Wyszło to wyraźnie na wierzch przy okazji „afery” z partyjnymi instrukcjami dla posłów na temat tego, co mają mówić w mediach, i późniejszego sporu, czyje instrukcje były bardziej prymitywne. Mówienie o PiS-owskiej pustyni intelektualnej tak, jakby na Platformie trwała wytężona praca programowa i żywa wymiana myśli, daje w najlepszym razie niepełny obraz polskiej polityki. Wszystkie bowiem partie są bezwładne, tyle że każda zalega w innym miejscu. Najwyraźniej większości komentatorów najbardziej podoba się „leże” Platformy Obywatelskiej.

    Jeśli chodzi o domniemane fiasko prób utworzenia prawicowej gazety lub tygodnika, to twierdzenie takie zakrawa na żart – jeśli nie odnosi się do czarnosecinnej reakcji w rodzaju „Naszego Dziennika” (BTW: to nie jest prawicowy tytuł?). W Polsce bowiem praktycznie wszystkie media są prawicowe – i nie jest to żaden lewacki syndrom oblężonej twierdzy, lecz stwierdzenie faktu. Dowodzenie tego w odniesieniu do przekazu społeczno-gospodarczego byłoby wręcz niepoważne – o oczywistościach dyskutować nie warto. Przekaz w tzw. kwestiach światopoglądowych i politycznych jest bardziej zróżnicowany, w zgodzie z zasadą różnorodności w jednomyślności – jednomyślności wyznaczonej przez granice dopuszczalności polskiego mainstreamu, sytuującego się, podług europejskich standardów, na prawo od centrum. Możemy więc swobodnie wybierać między kościołem „toruńskim” i „łagiewnickim”; między instalacją amerykańskich rakiet za darmo lub za mgliste obietnice; między udziałem w jednej amerykańskiej wojnie a udziałem w dwóch; między „ustawą dopuszczającą mordowanie dzieci nienarodzonych” a „trudnym kompromisem w sprawie aborcji”; między udawanym zgorszeniem, a otwartą akceptacją słów premiera o pedofilach; itd. Nawet wśród tytułów niszowych, niskonakładowych liczniejsze są różnego rodzaju „Opcje na prawo” czy „Teologie polityczne” niż „Bez Dogmatu” czy „Le Monde diplomatique”. Polskie media nie są zatem „liberalne”, lecz co najwyżej pół- albo ćwierćkonserwatywne. I to chyba jest główna przyczyna „fiaska” projektu prawicowego pisma – ten rynek jest już nasycony i trudno wnieść tu nową jakość.

    Co do Palikota, to właśnie wczoraj błysnął kolejnym fajerwerkiem. Uważam zresztą, że jest w każdej swej roli mocno przereklamowany – ani nie jest obrazoburczy (przeciwnie: jeśli odjąć szum, jaki wokół siebie robi, trudno o poglądy bardziej sztampowe i oczywiste), ani szczególnie elokwentny/inteligentny, ani nie powala osiągnięciami w Komisji „Przyjazne Państwo” (nie wykluczam skądinąd, że część niepopularnych społecznie projektów, w rodzaju demontażu prawa pracy, może zostać cichcem „przepuszczona” przez tę komisję), a jego głupawka staje się nużąco przewidywalna. Problem nie jest to, czy jego chamskie zagrywki w stosunku do Prezydenta są stosowne, niestosowne, czy oburzające, ani nawet czy premier „toleruje” Palikota, jak sugerują niektórzy, lecz to, w jakim stopniu jego harcowanie jest funkcjonalne dla piarowskiej polityki partii rządzącej i w jakim stopniu media głównego nurtu są skłonne bez końca wałkować temat jego wygłupów.

  39. Do Mieczsilver’a:

    Może mam nierealne wymagania co do profesjonalizmu i przyzwoitości ludzi, ale jest mi z tym dobrze.
    Dlatego nie zadowalają mnie jedynie POGLĄDY ludzi na sprawy: korupcji, braku profesjonalizmu, cwaniactwa, itp., lecz ich PRAKTYCZNE DZIAŁANIA. Co z tego, że słyszę jak pani w tramwaju oburza się, na nieuczciwość, a po chwili scenicznym szeptem mówi: „Ludzie kasujcie bilety wsiadł kanar”.
    Dzięki takim postawom mamy, co mamy – a może na co zasługujemy?.
    Dziś, jak czytam komentarze internautów (nie dotyczy tego blogu), to nie mogę nadziwić się, że w stanie wojennym mieliśmy aż tylu bohaterów i przeciwników socjalizmu.
    Jestem również spokojny o swoje bezpieczeństwo, gdy widzę oburzenie młodych ludzi na postępowanie ich „matek” i „ojców”.
    Jednak zastanawiam się, jak zachowywali by się oni żyjąc w okresie stalinizmu, czy w stanie wojennym. Mi też wydaje się, że uciekłbym z Syberii – mój Tata jednak się nie odważył – zapewne był tchórzem (?)
    Mimo tego, szanuję go i dziękuję, że mnie tak wychował.

    Chętnie poznałbym Pana argumenty na stwierdzenie: „WSI, to również struktura tajnego państwa z czasów gdy partia miała patent na …”. Sądzę, że naczytał się Pan książek szpiegowskich, a być może uwierzył Pan Antoniemu Macierewiczowi i jego Raportowi.
    WSI zostało utworzone po czerwcu 1990 roku, kiedy uznaje się nasz kraj za kraj wolny i niepodległy. Dlatego, jeśli WSI były nie polskimi służbami, to proszę mieć pretensje do tych, którzy nie umieli utworzyć niezależnych służb.
    Jestem też ciekaw, co o takim stanowisku sądzą ludzie, którzy rozpoczęli służbę w WSI po 1990 roku?
    Ja czułbym się dotknięty (przez wyrazicieli takich opinii) albo oszukany (przez własne państwo).

    A tak na marginesie. Jak Pan sądzi, czy pijaństwo w WSI było powszechniejsze niż w innych instytucjach w naszym kraju? Niestety, pan Macierewicz nie pokusił się na podanie takich wyników z analiz (też i innych wyników) w swoim „profesjonalnym” opracowaniu.

  40. Do wiesiek59:

    Dziękuję Panu za rzeczowe ustosunkowanie się do moich pytań.
    Cieszę się, że żyją ludzie, którzy widzą otaczający nas świat i wyciągają wnioski podobne do moich.
    Wierzę, że są oni w większości!

    Do grona ludzi, których cechuje „perspektywiczne działanie” zaliczyłbym jeszcze premiera Mazowieckiego i jego ekipę.
    Zaś jego pomysł „grubej kreski” odczytywałem: „Polacy, odkładamy na bok waśnie, walki polityczne, różnice światopoglądowe, stawiamy na profesjonalizm i przyzwoitość, bierzemy się za budowanie nowoczesnego kraju”.
    Szkoda, że znowu górę wzięły: miernota i cwaniactwo.

  41. Nie bardzo zgadzam się z Mohawkiem, że politycy kłócą się i nawalają po łbach dlatego, że ich skrywanym celem jest przykrywanie w ten sposób realnych problemów. To jest spiskowa teoria, która czasami się pewnie potwierdza, ale wg mnie nasi politycy po prostu pyskaczami są. Jako ludzie. Im to samo tak wychodzi, to nie jest planowane. Szczególnie tym, którym brak wiedzy, a temperamentu mają nadmiar.

    W ogóle wydaje mi się, że doszukiwanie się drugiego dna często jest przesadą. Mnie w każdym razie wydają się zwyczajnie naiwne te komentarze, które zawsze zakładają jakieś zakamuflowane taktyki, interesy itd.

    W przypadku tych naszych polityków nawet na pewno. To nie są jacyś geniusze strategii – delikatnie rzecz ujmując. Nie wszyscy też poszli do polityki po to żeby potajemnie kręcić lody – to też wg mnie podwórkowa filozofia, które przebiera się w szaty wyjątkowej przenikliwości.
    Proste instynkty nieraz więcej znaczą niz strategie, taktyki, interes polityczny. Dlatego analizy psychologiczne czasem więcej mówią o tym co się dzieje na naszej arenie politycznej niż te dogłębne politologiczne rozważania o tym „co tak naprawdę za tym stoi.”

  42. Pani Janina Chopina by Olejniczak, a ja jedną z najpiękniejszych pięsni Bułata wklejam…

    http://pl.youtube.com/watch?v=t7uDoBfzhLM&feature=related

  43. Prezes Kaczyński nie zna słowa „wybaczać,” a to prezesi partii decydują o tym kto może wejść do sejmu. Przy obecnej ordynacji L. Dorn jest więc skazany na śmierć polityczną w wyborach w 2011 roku.

    Ciekaw zatem jestem czy w „zaistniałej sytuacji” pan Dorn nagle zmieni front i zacznie się opowiadać za okręgami jednomandatowymi i większościową ordynacją wyborczą. To jest teraz dla niego jedyny ratunek, bo tylko w ten sposób mógłby się wślizgnąć do sejmu nowej kadencji.

    Że poradziłby sobie z argumentacją o dobru Polski i tym podobnych rzeczach – tego jestem pewien. Nie takie rzeczy już potrafił uargumentować. Że ten pomysł chodzi mu po głowie to też jest dla mnie oczywiste. Ciekaw jestem tylko czy starczy mu tupetu, aby nagle opowiadać się za rozwiązaniem, które jeszcze niedawno tak gorliwie zwalczał.

  44. Pani Janino!
    Bernard ciekawie pastwi się nad „nowoczesnością” tego świata. Polecam.

  45. Kiedy mam problemy nawet z samym sobą to sięgam do Nowego Wyboru Poezji.On już dobrze rozumiał co to jest naród i społeczęństwo.Stąd grzmiał na przywary rodaków.Pozostawił po sobie sztukę,której dzieła rozwijają intelektualnie,wzmacniają uczucia i siłę woli.Whistorii systemów sprawowania władzy była znamienna transformacja pobożnych kłamstw w polityczne szulerstwo,a to rodziło polityczny bandytyzm,który w XX wieku zapisał się zbrodniami i masowymi mordami.Tajne państwa do dziś uczestniczą w polityce historycznej sprowadzającej się do przemilczania zbrodni co też jest zbrodnią.
    W skali globalnej i lokalnej mamy do czynienia z walką zła ze złem i sztuką jest zachować się porządnie.Historycznie dobrze to udokumentował Norman Davies w rozmowie HISTORYK PRZECIW PAMIĘCI w Tygodniku Powszechnym.W tym kontekście można odczytać jego stanowisko na nacyjne stosunki przed rokiem 1920,które opisał w książce ORZEŁ BIAŁY CZERWONA GWIAZDA.
    TAJNE PAŃSTWO to książka Jana Karskiego ukazująca też i jego hipokryzję w czasie zniewolenia Polski przez Niemcy hitlerowskie.
    Trzeba było dopiero Allena Paula,aby w książce KATYŃ mogła zatriumfować PRAWDA.W polskim filmie KATYŃ,niewątpliwie jako dzieło sztuki, Andrzej Wajda dobrze zadbał,aby nie dotknąć nędzy polityki historycznej.
    Z naukowej analizy „KŁAMSTWO w paradygmacie ewolucyjnym” wynika,że to KŁAMSTWO,a nie PRAWDA jest ono czynnikiem rozwoju intelektualnego człowieka???????????????!!!!!!!!!!!!Stąd wyższość szkoły biznesu nad szkołą ekonomi i utopia globalnego wolnego handlu.,która zaczyna również dotykać podatnych na manipulację Polaków.

  46. Nowy Wybór Poezji Cypriana K.Norwida.

  47. mohawk,

    bardzo ciekawy wpis.

    Nie wiem, czy moge zgodzic sie z teza, ze Dornowi skostnienie intelektualn nie przeszkadzalo wczesniej, nim znalazl sie na aucie, a partia przestala w sile rosnac.
    Po pierwsze – gdyby Dornowi nic nie przeszkadzalo, to nie znalazlby sie na aucie.
    Pierwszy wiekszy zgrzyt i Dorna list otwarty w mediach pojawil sie w polowie rzadow PiS, kiedy to Dorn zostal odwolany z funkcji minstra SWiA, jak spekulowano, ze wzgledu na to, ze nie godzil sie, aby policja brala udzial w chlopiecych zabawach Ziobry. Wtedy to Dorn zaczal byc na aut wypychany, otrzymal stanowisko prestizowe, ale we wladzy – w tym, co najbardziej wladztwo PiSu zajmowalo – w zabawie sluzbami specjalnymi/sledczymi – przestal miec udzial.
    Przegrane wybory – Dorn chce, by partia wyciagnela wniosek. Zostaje jeszcze bardziej na aut zepchniety, a PiS uznaje ze przyczyna porazki byla kampania TV zachecajaca do udzialu w wyborach.
    Mowi wtedy Dorn tez o „susloizacji partii”.
    Teraz zostal wyrozniony za merytoryczna prace w komisji sejmowej, po czym nastapil „atak alimetowy” i w koncu analiza sytuacji w PiS, o ktorej tyle sie mowi.

    Mysle, ze nie mozna tego kwitowac stwierdzeniem – wylecial na aut, to teraz sie stawia. To raczej w druga strone – krytykowal, nie podobal mu sie kierunek w ktorym szedl PiS, to zostal odstawiony na aut, na ktorym by sie nigdy nie znalazl, gdyby dal sie intelektualnie wykastrowac (ze nawiaze do „eunuchow”).

    ——

    pustka intelektualna w PiS vs w PO.

    Nie wiem. Wydaje mi sie, ze rzadzacy zawsze maja w tej kwestii przewage nad opozycja, bo sa wrecz zmuszeni do dzialania. Nie widac w PO jakiegos wielkiego fermentu intelektualnego. Raczej obesrwujemy nijakosc ala Tusk, narzucana tez innym. Nie mniej – podejmowane sa proby reformy nauki. Min. Rostowski panuje nad budzetem i znacznie obniza deficyt (z 30 do 18 mld), wydaje mi sie, ze wazna jest tez dzialalnosc min. skarbu, glownie w sprawie stoczni – zwrocenie uwagi na bledy zaniechan, a nie, jak w dotychczas obowiazujacym dyskursie – na zlodziejska prywatyzacje jedynie.
    Mysle tez, ze jesli teraz mowi sie o skostnieniu i wyjalowieniu PiS to wynika to tez z porownania PiSu obecnego do tego sprzed dwoch lat.
    Dwa lata temu PiS stale dzialal. Panowal nad tematami i jezykiem debat toczonych w Polsce. Wyskakiwal z kolejnymi pomyslami, na ktore opozycja mogla jedynie reagowac i opozycja sprawiala wrazenie calkowicie bezradnej w porownaniu z energia PiSu. Nie mowie, ze mi sie te pomysly podobaly, ale one byly – jeden za drugim i elektryzowaly media.

    Teraz w opozycji PiS wydaje sie nie miec kompletnie nic do powiedzenia. Procz tego, ze Tusk chce prezydentury, a wszelkie dzialania PO to marketingowa zagrywka przykrywajaca „nicnierobienie”.

    A przeciez mamy jeszcze doswiadczenie bardzo sprawnej PiSowej opozycji w czasach, gdy rzadzilo SLD. Haslo POPiS przeciez stad sie wlasnie wzielo, ze obie te partie mialy ciekawe pomysly na zmiane rzeczywistosci. W porownaniu z tamtym okresem, jak i w porownaniu z czasem, gdy PiS rzadzil, ta partia teraz przezywa absolutny zastoj. I pewnie Dorn ma racje opisujac przyczyne tego skostnienia.

  48. Marku Piegusie,

    Dorn owszem zwalczal pomysl JOWow. Jednakze warto pamietac, ze skladal projekty zmiany ordynacji na mieszana – na podobnych zasadach, jak to ma miejsce w RFN.
    Czyli – glosowanie na partie, ale tez na osoby.
    Wchodza do parlamentu te partie, ktore przekroczyly prog, ale takze te, ktore w conajmniej 3 okregach potrafily wygrac.

    Kto wie: Dorn w jakims okregu, Marcinkiewicz w drugim i dajmy na to Ujazdowski w trzecim zdobywaja najwieksza liczbe glosow i choc partyjka, ktora tworza zyskuje w skali kraju niecale 3 procent, to i tak wchodza do Sejmu.

    (nie pamietam, wydaje mi sie, ze projekcie Dorna wlasnie o trzech okregach byla mowa).

    Pozdrawiam

  49. Wszyscy jak diabeł święconej wody boją się JOW.To najlepszy sprawdzian jak traktuje się wyborców.Moje doświadczenie we Wrocławiu wskazuje,że bez wyjątku jaka partia wyborca chcący dialogu jest traktowany jako przeciwnik,intruz zakłócający spokój w działalności publicznej.

  50. Żeby sprawy mało istotne nie zdominowały ważnych wklejam wpis z Salonu24:

    http://cogito62.salon24.pl/96921,index.html

  51. Strasznie nie lubię jak jako remedium na wszystkie problemy polskiej demokracji podaje się Jednomandatowe Okręgi Wyborcze, powołując się przy tym na przykład Anglii (lub szerzej Wielkiej Brytanii). Mało kto wie (lub chce wiedzieć), że taki np.: Tony Blair dochodząc do władzy przejął od konkurencji hasło zlikwidowania JOW-ów i wprowadzenia „bardziej demokratycznych” wyborów proporcjonalnych. Dyskusja na temat likwidacji JOW-ów w Wielkiej Brytanii trwa od lat dwudziestu i odżywa przed każdymi wyborami, a także po nich, gdy okazuje się, że np.: Liberałowie zdobyli „tylko” 62 miejsca, zdobywając 22% głosów w skali kraju.
    Poza tym nie wiem dlaczego wszyscy zakładają, że w JOW-ach będą wygrać ci mądrzy. Ja uważam, że dojdziemy do sytuacji, która jest we Włoszech, gdzie z JOW-ów dostają się politycy skompromitowani (przyłapani na kłamaniu, oszustwach podatkowych itd.), skandaliści czy po prostu ci których stać na kampanię medialną. Podobnie byłoby pewnie w Polsce – czyli zamiast profesora Widackiego – Andrzej Lepper, zamiast Borowskiego – Renata Beger itd.

    Wydaje mi się, że znacznie skuteczniejszą metodą ograniczenia ludzi nijakich w polskiej polityce byłoby zmuszenie samorządów, a także rad nadzorczych licznych państwowych spółek, do wybierania dyrektorów i pracowników w nieustawianych konkursach (przy jednoczesnym podniesieniu pensji takim osobom), a nie z osobistego polecenia i parę innych rozwiązań prawnych, które można wprowadzić w ciągu kilku miesięcy gdyby usiąść na czterech literach. JOW jest dodatkiem do reformy systemu klasy politycznej, a nie reformą.

    PS: z serii „Tego by Mrożek nie wymyślił” wywiad z panem prezydentem w radiowej jedynce: http://www.polskieradio.pl/jedynka/sygnalydnia/?id=16259 – szczególnie fragment na temat planu Paulsona jest ciekawy, zważywszy na fakt, że został on przyjęty kilka dni temu…

  52. Przepraszam, jeżeli mój tekst powyżej jest lekko nieczytelny – 14 h w autobusie z Bratysławy do Warszawy, a także przeczytanie całego bełk… wywiadu z panem prezydentem, robi swoje.

  53. @Marek Piegus:

    Nawet jeśli przyjąć, że sposób, w jaki wyraziłem swoją nieufność wobec dętych konfliktów w łonie polskiej klasy politycznej, zasługuje na miano teorii spiskowej, to przecież – wbrew Twojej interpretacji – ów „spisek” do tego żeby funkcjonować nie wymaga bezpośredniego i świadomego zaangażowania wszystkich uczestników w charakterze spiskowców (czy, jak chcesz ich zwać, geniuszy strategii). Wystarczyłaby „zwierzchnia” instancja zawiadowcza, dozująca kolejne medialne wrzutki, a proste instynkty polityków dopełniłyby dzieła. Nie o to mi jednak chodziło.

    Pogląd, który zasygnalizowałem nie jest szczególnie oryginalny, co więcej, jako że nie jestem politologiem, spodziewam się, że moje wysłowienie tego stanowiska brzmi raczej chałupniczo niż uczenie. A jednak ten nurt rozważań, związany z hasłem postpolityki i krytyką tego zjawiska, jest już od dłuższego czasu obecny i stosunkowo dobrze zadomowiony na naszej scenie intelektualnej, również w głównym nurcie debaty. W sytuacji gdy scena polityczna zdominowana jest przez dwa, w gruncie rzeczy podobne, ugrupowania prawicowe, nie powinno dziwić podgrzewanie sporów personalnych, symbolicznych, kompetencyjnych – słowem drugorzędnych, i skupianie się na podkreślaniu różnic wizerunkowych. Ponadto wydaje się, iż w chwili obecnej Platforma cieszy się większym poparciem społecznym, niż jej rzeczywisty – neoliberalny i antyegalitarny – program. To może czynić partię rządzącą bardziej podatną na populistyczne zagrywki, puste hasła i piarowskie odwracanie uwagi.

    Wybacz mi zatem, że nie potrafię wykrzesać z siebie entuzjazmu dla kolejnej odsłony konfliktu premiera z prezydentem o przewodnictwo polskiej delegacji czy bluzgów Palikota na temat „urzędu Prezydenta” i pezetpeenu, ani ekscytować się antypedofilską ofensywą premiera czy projektem odbierania emerytur esbekom albo członkom WRON.

  54. Dorn chcę lepszej jakosc Pis twarze wiecej partii inteligenckiej, wykształconych ludzi, walczy o lepsza jakosc Pis, cóz trudny spór, coz obawam sie, ze jest na przegraniej pozycji. Cóz bez usuniecia Kaczynskiego i ZXiobry tego nie zrobi.
    Coz w polityce kazdego dnia coś sie dzieje, kłótnie, spory, miedzy prezydentem a premierem kto ma leciec na szczyt, moze razem, a moze nie
    coz tu pisac szczyt w Brukselii jest wazny, sama Unia Europejska jest kluczowa sprawa, coz dla wielu polaków to było marzenie byc w Unni Europejskiej, to marzenie sie spełniło.
    Coz man nadzieje, ze prezydent Kaczynski jet dosc powazny i umie opanowac te spory z premierem Tuskiem.
    A Palikot cóz tu piszac czasami prawda jest okrutna, tylko złe usta, ze prezydent Kaczynski nie powinien byc prezydentem
    Cała prawda, coz gadac kazdy umie
    Pozdrawiam serdecznie

  55. Ja proponuję zlikwidować to kretyńskie stanowisko pezydenckie i wtedy automatycznie znikną z naszego życia rozmaici idioci. Tam się na prawde pchają sami chorzy na głowę ludzie. Mam w pamięci ostatnie orędzie Kaczyńskiego który bezczelnie mi tu wymachiwał zaciśniętą pięścią, aż sie prosił by tylko walnąć z tzw. bańki. Dla mnie to cham nr. 1 w całej Polsce.

  56. Przepuściłem na tę rahityczną klikę ostry centralny atak w styczniu zeszłego roku. W parę dni później niezrównoważenie aresztowali Garlickiego i wywalili pajacowatego Dorna.

  57. Po przeczytaniu dyskusji na blogu ( całej !) dochodzę do wniosku że „Wart Prezes Dorna i Dorn Prezesa. Trudno doprawdy ustalić który z nich jest głupszy i bardziej chamski. Dorn to „bure suki” , „kamasze” „wykształciuchy” i bezbrzeżnie chamskie zachowanie na spotkaniu w Uniwersytecie Warszawskim oraz „substrat” i inne idiotyczne cytaty oraz popisywanie się wiadomosciami ze słownika wyrazów obcych. Natomiast Prezes to wyjątkowe chamstwo i agresja w stosunku do pielęgniarek, podsłuchy „Łże elity” „zomowcy” i inne wrzaski na różnych trybunach. A największa głupota to przegranie wyborów !

    Natomiast sposób myślenia Pana Prezydęta ,jak wynika z wywiadu radiowego, to kalka z Ojca Dyrektora, a w dodatku sposób zachowania w ostatnich tygodniach, to po prostu dziecko z ADHD !!!!!! ZAAWANSOWANYM !!!!!!

  58. Pani Redaktor.
    Dopiero teraz przeczytałem uwagi dotyczące nieszczęsnych 300 zł.
    Pisze Pani, że nawet pochwaliła by postawę, kiedy posłowie w ramach protestu odmówili by przyjęcia tej kwoty.
    Potępiła Pani wszystkich bez wyjątku posłów, nawet tych którzy wezwani przez maszałka do usprawiedliwienia nieobecności napisali, że nieobecność spowodowana była udziałem w proteście.
    To dowód (proszę wybaczyć) że Pani delaracja to czcza gadanina. 🙁

  59. Czy sugeruje pani, że zachowanie Palikota jest inspirowane Gombrowiczem? Rozumiem, że błazeńskie wyczyny palikota są pani zdaniem wzorowane na bohaterach autora „Kosmosu. Ja bym nie był taki pewien, czy Gombrowiczowi -gdyby żył on w naszych czasach- podobałoby się namolne pchanie się do mediów i na siłe wywoływanie jakichś awantur z politykami. Nie widzę u Palikota zbyt wyrafinowanego poczucia humoru , przecież sprowadza się ono głównie do nazwania kogoś „chamem” itp, niewiele różni sie to od skandalików wywoływanych przez Dodę. Założę się że Gombrowicz gdyby żył zwróciłby się przeciw takim ludziom i zachowaniom. Akcje Palikota to czysta hipokryzja, jego dowcipne zagrywki służą zasłonięciu takich skandali jak wpuszczenie do komisji Przyjazne Państwo przedstawiciela sieci Tesco by ten mógł napisać korzystną dla swojej firmy ustawę. Gombrowicz dziś szydziłby z ludzi, którzy wywołują tanie sensacje, bo przecież takie zachowania mieszczą się już w granicach normy, nie trzeba szczególnej odwagi, nic się na tym nie traci, przyciąga się tylko zainteresowanie tabloidów. Gombrowicz żył w czasach, kiedy to postawa błazeńska była jeszcze aktem buntu i wymagała dużej odwagi. Pokażcie mi odwagę Palikota (niepłacenie ZUSu za pracowników biura poselskiego się nie liczy)

  60. no to przeczytajcie sobie jeszcze to: http://wyborcza.pl/1,75480,5427819,Jade_po_bandzie.html
    Jest to niewątpliwie autokreacja, nieukrywana zresztą, ale…

  61. Dymisja Ćwiakalskiego

    Tak się zastanawiam, kto teraz będzie chronił tę lewacką mafię prokuratorsko-sedziowsko-adwokacką zdominowaną przez postkomunę? Przecież komuszki się zapłaczą rwąc włosy z oświeconych łbów na wszelkich forach internetowych.

    Komuna i postkomuna zagłosowała na PO wiedząc, że PO obroni ich przed Kaczyńskimi. Teraz padł blady strach na lewactwo wszelkiej maści. W rozpaczy liczą jeszcze, że Ćwiąkalskiego zastąpi Widacki, ew. Zoll, Safjan czy jakiś Hołda.

    Zwierzęcy strach, że tracą jednego z głównych gwarantów ich bezkarności, wywołał skrajnie histeryczne reakcje postkomuchów. A co najciekawsze, że ci przerażeni obłudnicy bezczelnie kreują ciemnych typków z różnych klik, z samego jądra mafijnych korporacji na ludzi honoru.

    Czytając np takiego Cezarego mam wrażenie jakbym czytał Michnika chrzaniącego kocopoły o ludziach honoru. A kim jest Ćwiąkalski dla komuchów? Proszę wejść na blogi Onetu, GW, o2 itp, a szybko przekonacie się kto najbardziej płacze za takimi ludźmi „honoru” jak Ćwiąkalski itp.

css.php