Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

13.10.2008
poniedziałek

Minister w lwa przemieniony

13 października 2008, poniedziałek,

W związku z wielką ofensywą pana prezydenta Kaczyńskiego objawił się nam niewątpliwy talent polityczny nowego szefa kancelarii, pana Piotra Kownackiego, dotychczas zupełnie niesłusznie uznawanego za typowego apolitycznego urzędnika, ongiś wiceprezesa NIK popieranego wprawdzie przez Unię Wolności, ale w gruncie rzeczy bezpartyjnego. Może nawet najlepszego i najbardziej bezpartyjnego w gronie licznych prezesów i wiceprezesów tej izby, którzy, podobnie zresztą jak cała ta instytucja, orłami nie byli, ale skłonności do politycznych robótek, wykonywanych głównie przy pomocy tak zwanych informacji pokontrolnych, mieli spore.

Liczono, że nowy szef kancelarii uporządkuje wreszcie jej pracę, aby zaległości nie powstawały i zbyt licznych wpadek nie było (wpadki dalej niestety są, znów zginęło pismo informujące, że premier 23 października jedzie do Chin i głupio wyszło z tym kategorycznym wyznaczeniem Rady Gabinetowej tego akurat dnia), czyli traktowano go jako wzorowego urzędnika. Tymczasem na razie urzędniczo jeszcze nie błysnął za to rzucił się w uprawianie polityki z taką ochotą, że szybko stał się człowiekiem numer jeden nie tylko w kancelarii. To urzędnik w lwa politycznego przemieniony, któremu ta przemiana nadzwyczajnie się w dodatku podoba. W bitwie z rządem zdaje się zastępować całe PiS, które jakoś ostatnio przycichło i stało się wyjątkowo niemrawe. Może trochę się wstydzi za te usprawiedliwienia, aby wziąć 300 złotych z sejmowej kasy, a może jednak potyczki z Dornem są bardziej kosztowne niż się pozornie wydaje? W każdym razie w sejmowych kuluarach można spotkać Ludwika Dorna konferującego z posłami PiS, co oczywiście nie znaczy, że będzie rozłam, świadczy jednak, że poruszenie w partii jest.

Wracając jednak do ministra Kownackiego, to nie trzeba zbytniej spostrzegawczości, aby zauważyć, że wypchnął już z mediów ministra Michała Kamińskiego, od którego zdecydowanie lepiej się prezentuje, zmienił styl konferencji prasowych na bardziej uładzony, ale jednocześnie bojowy. To już nie te czasy, gdy minister Kamiński stawał na Krakowskim Przedmieściu i krzyczał, że prezydent Warszawy sabotuje prezydenta kraju uniemożliwiając dojazd limuzyn. Teraz jest spokojniej, nawet z uśmiechem, bywa złośliwie, choć o poziomie owej złośliwości warto będzie jeszcze parę słów napisać. Anną Fotygą nikt się specjalnie nie przejmował, Kownackim zajmują się już wszyscy, a rząd powinien się bardziej przejąć, bo to przeciwnik wymagający.

Nie wiem, kto ostatecznie wymyślił po wydarzeniach w Gruzji tę ofensywę mającą doprowadzić do reelekcji Lecha Kaczyńskiego, czy jest to wyłącznie pomysł Kamińskiego i Bielana, ale niewątpliwie dziś kieruje nią minister Kownacki, który z pewnym wdziękiem to, co może okazać się klapą, składa na barki swoich kancelaryjnych kolegów, na przykład zapewniając, że ogłoszeniem balu prezydentów i przygotowaniami do niego on się nie zajmuje, bo to gestia ministra Kamińskiego. Kownacki ma być od sukcesów. A właściwie jest od wszystkiego, od interpretacji konstytucji, co robi już większa biegłością niż Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie, od pouczania Sejmu, jak szybko uchwalać ustawy, od oceniania rządu, który oczywiście niczego nie zrobił. Jest więc człowiekiem od najważniejszych i najcięższych bitew. Minister ma wyjątkowe parcie na szkło i mikrofony, co można zrozumieć, gdyż jako prezes NIK, a potem szef Orlenu nie miał specjalnych możliwości pokazywania się, a tym bardziej wypowiadania własnych ocen politycznych. Tymczasem on nie ukrywa, że polityczna kariera mu się marzy i chce wystartować w wyborach, co jest zresztą pomysłem zupełnie dobrym. Kompetentnych posłów ciągle brakuje, a bojowością nie ustępuje już Jackowi Kurskiemu. Jest zresztą rozmówcą dla mediów pożądanym, gdyż mówi ciekawie, walecznie, krótkimi zdaniami i z nadzwyczajną pewnością siebie nawet wówczas, gdy się głęboko myli, lub, co gorsze, mija z prawdą. Czyż zresztą jest pierwszym politykiem, który w ogniu walki mija się z prawdą?

Minister lubi też udzielać wywiadów, w których może pełniej rozbłysnąć, niż na konferencjach prasowych. Na przykład ostatnio w dzienniku „Polska” wygłosił parę ciekawych zdań, w tym jedno niewątpliwie pocieszające, że nasze tak zwane spory kompetencyjne, czyli próby przejmowania przez prezydenta uprawnień szefa rządu, czego w sposób „oczywiście oczywisty” jesteśmy świadkami, choć minister, co zrozumiałe, jest akurat zupełnie przeciwnego zdania, są kaszką z mlekiem w porównaniu z tym, co dzieje się w Finlandii. Możemy więc odetchnąć z ulgą. W krainie Nokii jest jeszcze gorzej i zapewne jeszcze gorzej będzie u nas. Taką prognozę można postawić, zwłaszcza biorąc pod uwagę znakomite samopoczucie szefa prezydenckiej kancelarii, jego bojowość, a także zdecydowanie negatywny stosunek do rządu, nie pozbawiony jednak momentami nadzwyczajnej galanterii, zwłaszcza wobec dam. Pani minister zdrowia to dla niego jedynie lekarz i kierowniczka niewielkiego ZOZ-u, co w sposób oczywisty uniemożliwia jej prowadzenie resortu. Nie ulega wątpliwości, że kierowniczka małego ZOZ-u to nie były prezes Orlenu, a więc owa pogarda jest w pełni uzasadniona, podobnie jak traktowanie całego rządu jako grona półgłówków, których prezydent nie przeczołga, o ile się dobrze do Rady Gabinetowej przygotują. Ciekawe tylko, kto przygotuje prezydenta?

Na razie prezydent przygotowywany jest głównie na polityczne awantury, w czym niewątpliwa zasługa walecznego ministra Kownackiego, który wchodząc w politykę w mig pojął zasadę obowiązującą w PiS, że bez stałego wywoływania konfliktów nie da się prowadzić żadnej polityki, że tylko dzięki kreowaniu kolejnych sporów można istnieć. Nic więc dziwnego, że już dziś mówi się o nim jako o PiS-owcu z krwi i kości.

Po kilku tygodniach przebywania w bieżącej polityce minister Kownacki stał się pałacową gwiazdą i zapewne, gdy wstąpi do PiS będzie bardzo ważnym politykiem tej coraz bardziej wyjałowionej partii. Nie bardzo tylko wiadomo, jak na tę karierę patrzą dotychczasowi faworyci prezydenta. Na razie kuluarowe opowieści o wojnach pani minister Bochenek, pana ministra Kamińskiego i Kownackiego mają charakter rutynowych plotek, w które niekoniecznie trzeba wierzyć. Faktem jednak jest, że dotychczasowa hierarchia w pałacu została zburzona i frontmenem nie jest już nawet pan prezydent. Czy zresztą kiedyś nim był? Tyle, że teraz bardziej zdaje się słuchać Kownackiego niż brata, a już zwłaszcza słynnych spin doktorów.

To początek bardzo ciekawej bitwy o reelekcję. Dla kraju będzie ona bez wątpienia wyniszczająca. To jest jedyna „oczywista oczywistość” wynikająca z oglądu sytuacji. Reszta jest zagadką. Zagadką jest jednak także i to, jak człowiek doświadczony na tylu stanowiskach państwowych i gospodarczych, uchodzący za państwowca może z podniesionym czołem powiedzieć, że emerytury pomostowe można przesunąć o rok i negocjować od nowa, bo to przecież żaden problem, wystarczy jak Sejm przyjmie jednozdaniową ustawę? Czy to służba u prezydenta taka jest ciężka, że wymaga rozstania się z racjonalnym myśleniem, czy też zaczynając uprawiać politykę – wpada się w taki zachwyt nad sobą, że zaczyna się mówić byle co?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 159

Dodaj komentarz »
  1. A propo wielkiej batalii na temat tego, kto ma jechać i gdzie, która sę teraz odbywa. Czytałem kilkakrotnie takie opinie, „że prezydent jechać nie powinien, bo na szczycie nie będą poruszane kwestie na których się zna”. Pytania jakie mi się automatycznie nasunęły: Na czym zna się pan prezydent? A na czym pan premier? Kto to ustala? I czy w ogóle ma to znaczenie, bo i tak powinni mieć od trudnych spraw ekspertów, wiedzących wiele więcej niż zwykły (nawet na wysokim stanowiksu) polityk?

  2. Bzdety. Droga pani, proszę wziąć się do pracy, a nie wyciągać jakieś tam Kownackiego. W miejscu tego wpisu powinna się znaleźć wnikliwa, obiektywna analiza wydarzeń związanych z próbą odwałania zarządu PZPN.
    Mało mnie obchodzi co Kownacki sądzi na temat Finlandii, wolałbym poważny komentarz na temat ostatniego spotkania „bliskiej zagranicy” Moskwy czyli WNP. Nie chciałbym być posądzony o złośliwość, ale czy pani wie gdzie i kiedy odbyło się?
    Proszę o utrzymywanie poziomu do jakiego Polityka przyzwyczaiła nas dawniej. Zabawę w magiel może pani zostawić innym.

  3. Pani Redaktor.
    Wysłuchałem Pani porannej rozmowy z prof. Safjanem, który oddalał jakiekolwiek wątpiwości konstytucyjne dotyczące relacji premier – prezydent. W szczególności dowodził, że to ustalona przez rząd linia polityki zagranicznej jest bezwzględnie obowiązująca i prezydentowi nie wolno prezentować innej.
    Może Pani równie dowcipnie ocenić moje zdanie jak zechciała skomplementować min. Kownackiego, tym niemniej zdecydowałem się je zaprezentować bowiem oeniam pewność z jaką tą opinię prezentował za nieuzasadnioną.

    „współdziała, czuwa, strzeże”

    Spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, co oznacza w Konstytucji zwrot `Prezydent Rzeczypospolitej w zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem’
    Najpierw zapoznajmy się z grupą synonimów wyrażenia `wspóldziałanie’. Nalezą do niej takie słowa jak; współpraca, kooperacja, udział, wkład, partnerstwo, równorzędność. Im podporządkujmy poszukiwanie czy w Konstytucji nie występują zwroty sprzeczne z powszechnie rozumianym znaczeniem tych słów, szczególnie w kontekście wyrażanej obecnie opinii, jakoby Prezydent mógł być wyłączony z roli aktywnego podmiotu polityki zagranicznej a zadania te przynależą do samodzielnych kompetencji drugiego organu władzy wykonawczej.

    Co więc mówi Konstytucja w zakresie polityki zagranicznej spełnianej przez ten właśnie organ.
    Poruszamy się w zakresie rozdziału VI Konstytucji mówiącym o Radzie Ministrów. Już na początku tego rozdziału czytamy, że `Rada Ministrów prowadzi politykę( ) zagraniczną Rzeczypospolitej Polskiej’, w czczególności
    sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi.
    .
    Nie znajdujemy tu uzasadnienia dla kwestionowania uprawnień Prezydenta do odgrywania równoprawnej roli w polityce zagranicznej. Użyte bowiem w tym rozdziale określenie `prowadzi’ w odniesieniu do całej Rady Ministrów nie może oznaczać, że każdy z ministrów ponosi merytoryczną odpowiedzialność za skutki tej polityki.
    Indywidualną odpowiedzialność przed sejmem ponoszą ministrowie jedynie w sprawach należących do ich kompetencji. Tak więc pełną odpowiedzialność, skutkującą postawieniem przed Trybunałem Stanu, w zakresie polityki zagranicznej ponoszą; Prezydent, Premier i Minister Spraw Zagranicznych, nie Rada Ministrów przecież.
    Dlatego określeniu `prowadzi’ trzeba nadać znaczenie raczej jako technicznych czynności dla sprawnej realizacji woli tych, którzy za tą politykę ponoszą największą (pełną) odpowiedzialność.
    Ze względów j/w podobnie trzeba rozumieć określenie `ogólne kierownictwo’.

    Rozważyć można jeszcze z tego punktu widzenia pkt.10 ust.4art.146 Konstytucji, który mówi, że RM zawiera umowy międzynarodowe wymagające ratyfikacji oraz zatwierdza i wypowiada inne umowy międzynarodowe.
    Przede wszystkim mamy tu rozróżnienie na umowy wymagające ratyfikacji i nie wymagające takowej. W uproszczeniu przyjmijmy, że te drugie to te, które nie zagrażają suwerenności i bezpieczeństwu państwa. Tutaj Konstytucja zwalnia Prezydenta od czuwania.
    Jako strażnikowi suwerenności i bezpieczeństwa państwa Konstytucja nadała Prezydentowi nie do zakwestionowania samodzielne uprawnienie-narzędzie, tj. ratyfikowanie umów międzynarodowych zawieranych przez rząd.
    Z tego wynika, że to właśnie strona rządowa zadbać musi o współdziałanie z Prezydentem, by być wiarygodną wobec drugiej strony negocjowanej umowy międzynarodowej. Bez przekonania Prezydenta do swoich racji próby negocjacji umów międzynarodowych mogą z założenia skazywane być na porażki.

    Z powyższego wynika także, że stanowisko rządu nie uzgodnione z Prezydentem a sprzeczne z jego stanowiskiem nie ma racji bytu.

    ps. O tym, że min. Kownacki jest bardziej wymagającym partnerem sporów z politykami Platformy ona już wie. Dowodu w arcyniewybrednej formie dostarczył już młody poseł Nitras w reakcji na wypowiedź Kownackiego.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pan pilot był chory
    http://www.blogmedia24.pl/node/3673#comment-8738

    Pan pilot był chory i leżał w łóżeczku
    I przyszedł minister, no jak piloteczku?
    Chcesz awans, lub order, a może podwyżkę?
    To kuruj pilocie – na przykład opryszczkę.

  6. To jest jakiś szerszy proces. Ludzie powszechnie poważani, idą do polityki i tam coś takiego w nich wstępuje, że zamieniają się w pyskaczy i zabijaków.

    Nie tylko pana Kownackiego dosięgnął ten syndrom, przykładów jest więcej. Pamiętam chociażby Romana Jagielińskiego z czasów, kiedy mówiło się o nim, że kompetentny, rozumiejący współczesną gospodarkę, że próbował wprowadzić rynek do rolnictwa. Minęło parę lat i stał się liderem partyjki posłów „dietetycznych”, symbolem wszystkiego co w polskiej polityce najgorsze.

    Jest też wiele innych przykładów, ale nie chcę ich przywoływać, żeby nie skierować dyskusji na konkretne nazwisko. Problem jest ogólniejszy. I na pewno nie dotyczy tylko PiSu. Otóż jakoś tak ten polski system jest zbudowany, że degraduje ludzi. Kto w niego wejdzie ten albo się ześwini, albo przestaje istnieć.

    Ludzie próbujący zachować twarz, unikający pyskowania, po prostu znikają, a na wierzch wypływa piana. W związku z tym nawet ci sensowniejsi zaczynają się przeistaczać w GGG (Głośno – Głupio – Gorąco).

    Spory w tym udział mediów. Jak Pani Janina zauważyła dla mediów nie liczy się co ktoś mówi, tylko czy mówi krótkimi zdaniami, z których da się potem ulepić „materiał” do emisji, ew. z którego da się zrobić tytuł wiadomości w portalu na tyle krótki, aby ilość znaków w wypowiedzi odpowiadała ilości miejsc w wierszu w rubryce „WIADOMOŚCI.”

    Ale jednak zwalanie wszystkiego na media to upraszczanie. Jest jakiś błąd w systemie. Tylko gdzie! W ordynacji wyborczej? W ustawieniu modułów władzy względem siebie? A może tam jest po prostu za dużo ludzi i przestają działać merytoryczne kryteria doboru, a zamiast tego tworzy się tłum, w którym zaczynają się liczyć łokcie i gardłowanie?

    Tylu mamy w kraju politologów a jakoś nic mądrego na ten temat nie umieją powiedzieć.

  7. Szanowna Pani . Sam nie wiem w jaki jeszcze nie grożący własnemu zdrowiu sposób reagować na to wszystko . Próbowałem przekleństw , wyciszania telewizora , unikania niektórych tytułow prasowych , wreszcie wyjechałem na parę miesięcy do głuszy lesnej , aby tam znaleźć oazę ciszy i spokoju . Nic nie pomogło , pierwszy dzień po powrocie , pierwsze wiadomości , pierwsze artykuły – i wszystko wróciło . Nie byłem swiadomy , ze to co bylo jeszcze parę miesięcy temu to mały pikuś wobec tego co się dzieje obecnie . Przedtem był J. Kaczyński ze swoim dworem i na to mozna bylo częsciowo się uodpornić , bo zaakceptować nigdy , jego brat jakby stlamszony tylko chwilami zanieczyszczał powietrze . Teraz okazuje się , ze to wlasnie onprzejąl pelną inicjatywę wzięcia odwetu za przegrane ubiegłoroczne wybory , stał się niekwestionowanym przywódcą opozycji . Zapowiedzi i realizacja negacji wszystkiego co przedkłada rząd , to tylko pierwsze kroki , strach myśleć co będzie dalej . Służba zdrowia – populizm w jego wykonaniu niewyobrażalny , emerytury pomostowe – na siłę szukanie uciekającego elektoratu , Bruksela – znakomita okazja aby wysiedlić tuska , podkreslanie na kazdym kroku wielkości i zaslug swojego brata – okreslony elektorat to kupi , solidarność – eksponowanie swoich i brata zaslug to już szczyt bezczelności , młodzi nie pamiętają tamtych czasów , ale jest jeszcze spora grupa naszych obywateli , ktorzy doskonale odróżniają Wałęsę od Walentynowicz i Gwiazdy. Ale nawet przy uruchomionej maksymalnej wyobraźni nie sposób przypomnieć sobie tych dwóch panów na K. z tamtego okresu . Jeden z moich wyjątkowo złoźliwych przyjaciól twierdzi , ze tylko kwestią czasu jest udokumentowane oświadczenie IPN-u , że „Wałęsa” to był pseudonim jednego z Kaczyńskich . Jest w tym coś z obserwowanej rzeczywistości , trochę przerysowane ale nie pozbawione sensu . wszak pierwszy krok juz mamy za sobą – jednana , jedyna teczka oczywiście nie kogo innego jak Jarosława została sfałszowana , można takie bzdury pleść , będzie i można inne . Oczywiście ci dwaj panowie sami nic nie znaczą i nic sami nie mogli by uczynić . stąd ciągłe poszukiwanie nowych realizatorów czytelnej wizji , stąd Kownacki , a jednoczesnie eliminacja tych wszystkich , którzy mogli by utrudnić realizascę ich planów vide : Zalewski , Ujazdowski itp . A ja mam tylko jedno zdanie komentarza : PAN BÓG NIE RYCHLIWY ALE SPRAWIEDLIWY i jak dodaje dzisiejsza młodzież : ale jak przy…….i to z kapci bedą wyskakiwać , ale na żolibórz już powrotu nie będzie .

  8. Szanowna Pani Janino!
    Nie rozumiem zupełnie drogi jaką obrał Donald Tusk w „szarpaniu” się z obecnym prezydentem. Osoba aktualnie tkwiąca na tym urzędzie, zwana „zjawiskiem biologicznym”, do współpracy się nie nadaje, jak każdy mężczyzna nikczemnego wzrostu. Sławetny „kompleks kurdupla” nie pozwala na postrzeganie świata w zakresie jego przyyjaznych cech, ale jako jednego wielkiego zagrożenia. Jak twierdzi mój kolega takowej długości – „gdybyś przez całe życie musił ciągle patrzeć do góry na swoich interlokutorów, to też byś ich nienawidził”. Być może.
    Jednak zamiast kopać się z koniem, już dawno premier winien poprosić o wykładnię prawną urząd, którego stanowisko jest wiążące dla obywateli Polski. Trubunał Konstytucyjny, już przy pierwszych działaniach w zakresie polityki zagranicznej – osoby pełniącej funkcję prezydenta powinien otrzymać od premiera prośbę o ustosunkowanie się do zaistniałych faktów. I nie byłoby zgrzytów, fochów i przepychanek. No……może tylko ciche łkanie w kącie….
    A tak to szkoda czasu na kolejne kopanie się po kostkach. Ale o czym wtedy gaworzyły by słodkie media…..
    Jak zwykle czekający na Pani komentarz – człowiek z wschodnich rubieży, gdzie PiS jest w każdym domu.

  9. Pani Redaktor, sytuacja na linii Prezydent-Premier nie pozwala się nam nudzić. Lista ostatnich konfliktów, medialnych akcji itd byczej skóry by chyba zabrakło. Faktem jest że Konstytucja jest napisana takt że chyba zakłada kohabitację ale problemem jest co gdy widac brak woli. Przyznaję że nie jestem zwolennikiem Prezydenta, lista na nie nie byłaby krótka ale chciałoby się doczekac jakieś sceny ala – Radujmy się. Męczące jest stałe stanie z bronią przy boku połączone z akcjami medialnymi typu wywiad wczoraj w TVN. Chciałbym uwierzyć że nasz Prezydent ma szczere i dobre intencje i być może takie ma ale czemu myśli tak inaczej. Ciekaw byłem co powie Pani profesor Staniszkis którą uważałem zawsze za bardzo krytyczną osobę co do sfer rządzących i w wywiadzie w tvn 24 też raczej nie przyznawała racji Prezydentowi. Faktem jest że Pan Prezydent dostał zaproszenie od Prezydenta Francji a wtedy sie nie odmawia tylko pytanie techniczne – co gdy Prezydent się zobowiąże w swoim imieniu do … a potem czy rząd ma to automatycznie realizować. Zawsze można użyć formy skonsultuje z rządem ale wtedy po co tam jedzie jeżeli musi wszystko konsultować . I na odwrót rząd może decydować ale pan Prezydent może się obrazić i nici. Niezły pasztet ponieważ wiadomo wizja Pana Prezydenta a wizja pana Premiera to niebo a ziemia. Punkty wspólne zero. Tutaj jedynie co można chyba o tym pisać sensownie że generalnie nie można i nie będzie polityki zagranicznej w najbliższym czasie. Ale może to i lepiej …

  10. Przykro powiedzieć, ale na gospodarce pan Premier się zupełnie nie zna, a mówię to na podstawie jego WSZYSTKICH dotychczasowych wypowiedzi na ten temat. Za to zna sie na kastracji ( chemicznej ), a zwłaszcza na jej skutkach ubocznych ( żenada !)

    A swoją drogą, kiedy każda zdradzona baba wpadnie na pomysł żeby męża oskarżyć o pedofilię, jak „partnerka” Bogusława Sobczuka z Krakowa , to może nam zabraknąc tych hormonów do kastracji we wszystkich aptekach i szpitalach !

    Jedyny argument za Premierem jest taki, że Pan Prezydent nie zna się na niczym, a zwłaszcza na teorii państwa i prawa – wystarczy sprawdzic jego listę publikacji !!!!!!

  11. Tyle spraw się dzieje wokół nas i z nami, a my w kółko o panu Kownackim i Panu Prezydencie Burczymusze. Po co odgrzewać dawno przypalone kotlety?

  12. A ja czekam z wielką niecierpliwością kiedy Pami wreszcie napisze jednako rzetelną charakterystykę Donaldu Tusku- Pani najulubieńszego pupila i jewo kamandy? W normalnym kraju dziennikarz, który ujawnia swoje orientacje polityczne, lub -co gorsza – włącza się / jak m.in. Pani, Żakowski, Olejnki, GW, gwiazdorzy TVN// w kampanie wyborcze, zwalcza opozycję – znika z zawodu, ostaję szmaciarzem niegodnym jego uprawiania. Ale Pani ma się dobrze????????Prawda???

  13. Ludzie cierpiacy na okreslona chorobe lubia mowic tylko o niej, i moga o niej mowic non stop. Najlepiej rozmawia im sie z ludzmi, ktorzy cierpia na te sama chorobe. Red. Paradowska jednak nie jest chora na Kaczynskich, ona po prostu jest w pracy, w ktorej objeto embargiem informacje o porazkach rzadu z PZPN i na Bialorusi oraz nie wolno komentowac widocznego lenistwa i pieczeniarstwa ekipy D. Tuska.

    Bawi mnie, ze pisujacy tu blogowicze, uwazajacy sie za subtelnych i dociekliwych intelektualistow wala dziale za dziala tej regularnej procji propagandy.

    Dodatkowo, felietony red. Paradowskiej zaczely byc po prostu proba nasladowania osiagniecia literatury jakim jest monolog wewnetrzny. Zdania mieszaja sie, w jednym tekscie poza osia „bić Kaczynskich” znajduja sie rzeczy tak odlegle jak krytyka NIK, i informacja o medialnym odwrocie Kaminskiego.
    Jest to czystej wody plotkarstwo, bowiem nijak nie mozna obronic twierdzenia, ze jednym zdaniem da sie podsumowac dzialalnosć NIKU w okresie jakichs 15 lat. A w tym czasie zdarzalo sie, że pracownicy tej instytucji gineli w dziwnych okolicznosciach, np. wykazujac dociekliwosc w sprawie FOZZ.

    Mimo, ze uwazam rzady A. Kwasniewskiego za zle, lepkie od biznesowej mafi i sluzb, ociekajace bizantyjskoscia i pelne przekazu rodem z telenoweli o polskich Clintonach nie napisalbym, ze byly to rzady przestepcze bo uniewiniono Sobotke. Nie napisalbym tak nie dlatego, ze w to nie wierze, ale ze tak postawionej tezy nie umialbym obronic.
    Bo ktos wskazalby np. na zaslugi Kwasniewskiego na Ukrainie. Inymi slowy, aby napisac, ze jakas instytucja (NIK, IPN, Prezydent, Rzad) zasluguja na skarjane negatywna ocene potrzbna jest odrobina wysilku.
    Tego czytelnicy red. Paradowskiej nie wymagaja. To taka gra w miny, zrob zeza, ja pokaze jezyk. Napisz, ze Kaczynski to zlodziej, a ja napisze ze gwalciciel. I bedziemy sobie tak humor poprawiac. Redaktor za oplata, blogowicze za frajer.

    Redaktor Paradowska nie ma zahamowan. Obecna na blogu klaka lyknie wszystko. I to, ze sluzba musi byc ciezka u Prezydenta i to, że bitwa o reelekcje bedzie „wyniszczajaca”. Nie ma watpliwosci z winy Kaczynskiego.

    A moze by tak, co juz ktos tu chyba postulowal, dac jakis komentarz do darowizny (haraczu?) Warszawy na rzecz Waltera?

  14. Dalszy ciąg galerii gwiazd. Był Dorn, dziś Kownacki i z pewnością będzi jakiś Zalewski, KUrski lub Ujazdowski. To skala zainteresowań Gwiazd POLITYKI. A tymczasem świat drży w posadach, wali się uświęcony w tejże gazecie system neoliberalny. Balcerowicz spada wyszydzony z pomników, a Grzegorz Kołodko święci tryumfy. O jego „Wirującym świecie” nawet wzmianki w tej inteligentnej kiedyś gazecie nie było. I sprawdziło sie co do joty. czy pamięta ktoś filmy „Pat i Pataschon”? Teraz mamy podobnych pajaców, Tuska i Kaczora w wyścigach do samolotu.

  15. Jakoś nie mogę się przejąć konfliktem między prezydentem a premierem. Wg. Konstytucji prezydent powinien współpracować. No dobrze, a jak nie współpracuje, to co w tym złego? Pozwoliłbym panu prezydentowi gadać i robić co chce (i tak to robi), a premier niech robi swoje. Rynek (międzynarodowy) wszystko zweryfikuje.
    Jeśli prezydent się zbłaźni, to na własny rachunek i szybko to zostanie nagłośnione. Przecież nie wypowie nikomu wojny, bo nie ma uprawnień, a wszyscy wiedzą i tak, że wypowiada tylko własne zdanie, które nie wiąże rządu odpowiedzialnego za politykę zagraniczną.

  16. @Marek Piegus,

    Pewnie system nie jest bezbłędny, ale nie sposób pominąć wpływu metod braci K. Od lat 80-tych znani są w środowisku jako specjaliści od demolki i tzw. „walki za pomocą prawa”. Jeden z nich wyleciał nawet za to z rządu premiera Buzka(!)

    Sam sposób myślenia tego środowiska to stałe poszerzanie władzy i wpływu przez zakulisowe manipulacje. Wszystko inne jest jedynie środkiem do celu.

    Tak więc niezależnie od istniejącego systemu ludzie o tej mentalności będą starali się wykorzystać jego luki do ogrania konkurentów. Nie ma za tym żadnej wizji ani pomysłu, po prostu, jak to ujął premier Olszewski: „nie ważne jaka Polska, tylko czyja”. Jaki z tego pożytek dla Polski? Może taki, że sprawdzamy odporność naszego systemu na wirusy. Innego nie widzę.

  17. Jakos ciezko mi przyjac interpretacje slowa „wspoldziala” zaproponowana przez ludowelobbyleppera. Wspoldzialanie nie oznacza rownorzednosci.
    Wspolpracownik SB nigdy nie byl chocby i przez samych oficerow bezpieki traktowany jako rownorzedny partner. Ot informator – ale gdzie dzialanie donisiciela rownac z dzialaniem oficerow SB? A jednk – byla to wspolpraca – kooperacja (tudziez kolaboracja) – najblizsze synonimy slowa wspoldzialanie. Taki drastyczny przyklad uzycia slowa „wspolpracowac”.

    Wiec mamy „kooperacje” (czy na zasadzie rownorzednosci, czy drobnego wkladu w calosc jedynie nie jest sprecyzowane) vs „prowadzenie” polityki zagranicznej przez rzad.

    Jesli ktos prowadzi jakies przedsiebiorstwo, a ktos inny wspolpracuje z nim, to role sa dosyc jasno okreslone i nie ma rownosci miedzy prowadzacym, a jego wspolpracownikiem (wspolnik – ten to ma rowne prawa) – przynajmniej lingwistycznie.

    serdecznie pozdrawiam ludowelobbyleppera i lacze wyrazy szacunku.

  18. Minister Kownacki ,to nowa strzelajaca armatnia lufa mająca na celu bitwę z IIIRP i jej Konstytucją . Ten pan razem z innymi pracownikami kancelari Prezydenta mają cel strategiczny ;niszczyć struktury państwa tworzone przez polaków w okresie 1989 -2005 i od pazdziernika 2007 r.
    Mogę wyliczać ; to ich koncepcje narodu ,centralnego kierowania państwem , samorząd terytorialny wrogiem i każda inna obywatelska organizacja -szczególnie regionalna .Wróg na wschodzie ,przyjaciele za Oceanem ,duże mocne państwa w Europie to dla nich niepewni sojusznicy . Małe państwa ? proszę bardzo a i owszem ,można polatac tam przy byle okazji samolotem . Prezydent L.Kaczyński w d..pie ma Polskę w jej dzisiejszym ustrojowym kształcie ,trzeba te podstawy zniszczyć ,a potem zobaczy się .
    Lech Kaczyński żadnej swojej koncepcji jako Prezydent nie doprowadził do finału .Nawet jego przyjaciel Litwin Adamkus -dolmeczer po salonach Europejskich , nie robi nic co obiecał ,w sprawach mniejszosci polskiej (znowu wczoraj przegrali wybory !) ,a RURY z pominieciem Rosji ?! to klasyczny blamaż pisowskiej Polski i jej Prezydenta .
    Minister Kownacki wykonuje robotę zleconą ,pojawią się kolejni Mutanci, aż do wyborów 2010 roku . Dziś podpierając się Janem Pawełem II – traktują go jak GADŻET -patrz baner na zjezdzie Solidarności ,czy wczorajszy udział w L.K. w poświęceniu 3 metrowego pomnika Karola na Wawelu .
    Wygląda na to, że Kościół Katolicki zachłany na wszystko co pachnie mamoną lepi sie do Kaczyńskich .To toksyczny związek dla RP -państwa świeckiego .
    Zdumiewajace jak w Polsce niemal bez echa odebrano wyrok Trybunału uznający za bezpodstwane ewentualne roszczenia Prusaków a gdyby było odwrotnie ?! .Dla takiej tuby jak Kownacki to akt rozczarowujący , a ja jestem zadowolny ,ze zabrali tym politycznym idiotom amunicję.
    Dlaczego PLatforma milczy -bo boi sie Dziadka z Wermachtu ,dlaczego milczy Lewica -bo leniwa .To jest kolejny moment kiedy powiało dobrym wiatrem na Nawietrzną dla żaglowca POLAND ku pełnemu pojednaniu z Niemcami -do czego zapraszaja stale ( Angela Merkel we Wrocławiu ).
    Polskie media w swojej masie są ślepe – a to etap wojny Kaczyńskich z ustrojem konstytucyjnym IIIRP ,zaś media ekscytują się poleci ,nie poleci, czym poleci .
    Może nie mam racji z tym oskarżaniem dziennikarzy ,ponieważ ograniczam odbiór polskich stacji .Jeśli polscy dzinnikarze czytają zamiary Kaczyńskich i otym mówią to dobrze <widocznie nie miałem szczęścia usłyszec i widzieć na ekranie TV.

  19. Godz. 16.55 . Przed momentem zakończylo się spotkanie premiera z dziennikarzami . jeszcze nigdy nie byłem tak zafascynowany tym co zobaczylem i usłyszalem . Pelny profesjonalizm , merytoryczne , przekonywujące uzasadnienie , jestem dumny z MOJEGO premiera . Wielu powinno się uczyć , i nie chodzi o formę , ale o treść . Co ta nieudaczna ekipa Kaczorów ma jeszcze do powiedzenia ? . Czy oni i ich zwolennicy oślepli i ogluchli . Boże daj tym ludziom jeszcze raz mozliwość sięgnięcia po rozum . w wielu przypadkach jest to wiedza nie przekraczająca poziomu podstawowki . Pozostalo im chyba tylko zacietrzewienie i bezgraniczna glupota . Pani Prezydentowo , ufam , ze Pani ma jeszcze jakiś wplyw na swojego malżonka . Błagam , niech Pani wplynie na niego , a w ostateczności niech mu Pani noromalnie da po mordzie . tak dalej byc nie moze . Jeszcze jedynie w pani nadzieja , bo na tego karierowicza kownackiego nijak liczyc nie mozna . Przepraszam za blędy w pisowni , ale moj komp od pewnego czasu selektywnie reaguje na polecenie pisania dużych liter. Nie jest to mój wyraz braku poszanowania , albo co gorzej nie znajomości polskiej pisowni , tylko noromalna zlozliwość martwej natury z ktorą będzie musial uporać się moj elektronik , przepraszam Panią i ewentualnych czytelnikow . a.

  20. Pani Redaktor, Prof. Staniszkis w rozmowie z TVN wytknela prezydentowi wiele bledow z ktorymi sie zgadzam. Takie bledy dotycza miedzy innymy bylejakosc, ukryte wewnetrzne lenistwo a takze mechaniczne mowienie. Prof, Staniszkis takze powiedziala ze otoczeniu pana prezydenta brakuje kompetencji. Profesor powiedziala w wywiadzie ze: ” Ostatnio otrzymałam zaproszenie na naradę do BBN o armii. Na liście, oprócz generała Kozieja, nikt się na tym nie znał! – mówiła Jadwiga Staniszkis. Na wojskowa naradę zaproszony został na przykład historyk, prof. Andrzej Nowak, redaktor naczelny prawicowego dwumiesięcznika „Arcana”, czy była wiceminister obrony w rządzie PiS, która – według Jadwigi Staniszkis – zawdzięczała swoje stanowisko mężowi – oficerowi” A i jeszcze Stasiak mowi potrzebna jest dyskusja o armi. Wine za taki stan zeczy ponosi sam prezydent. Sam wybieral takich wspolpracownikow, a takze przez nich przegra nastepne wybory. Kownacki nie pomoze, nawet jesli ma talent polityczny. Prezydent powinien myslec o tym zeby wygrac zaraz po wygraniu wyborow w 2005 roku. Czekal z tym trzy lata, a wpadki jakie mial przekreslily jego szanse.

  21. Szanowna Gospodyni,
    nie ma sie czym przejmować, jeszcze nie jednego lwa zobaczymy. Im bliżej będzie wyborów prezydenckich, tym większej aktywności kancelarii prezydenta można się spodziewać. PIS w oczach słabnie i konkurentem Tuska w wyborach nie będzie J. Kaczyński, ale np. R. Dutkiewicz. Minister Kownacki jest wiernym uczniem swego pryncypała i mistrzem tworzenia konfliktów. Problemem raczej jest, że kancelaria premiera tak ochoczo reaguje na zaczepki. Lepiej by było ignorować, bo przecież lew z myszą, to żadna konkurencja. PIS jeszcze nie zrozumiało, że ostre konflikty z PO nie przysparzaja im nowych wyborców, a przecież o takich musza się starać, lecz w najlepszym przypadku zachowują wyborcze status quo. Obceni wyborcy PIS nie zapewnia wygranej L. Kaczyńskiego i zapewne nie wystarcza też na wejscie do drugiej tury, o ile takowa będzie potrzebna.

  22. Symptomatyczne wpisy blogowiczów takich jak Waldemar.
    Otóz o sprawie porażki Powiernictwa Pruskiego pisala np. Rzeczpospolita.
    Natomiast w oslupienie wprawia mnie Waldemar cieszac sie, ze Kownackiemu „idiocie” zabraknie politycznej amunicji. Gluptasku, tu chodzi o czyjs dom i nasz kraj, jakby nie dotarlo do twojej wypelnionej frazesem i falszem bani.
    Istotnie Niemcy non stop nawoluja do pojednania, a najglosniej ci z ziomkostw oraz ci przy budowie rury, ci krzycza ze az im dech zapiera.
    To tylko polski stary ciemnogrod, ktoremy ci europejscy Niemcy wytlukli mezow i ojcow tak bardzo jakos nie moze isc z duchem dziejow. Ich niemieccy rowiesnicy w swoich posiadlosciach na hiszpanskich i greckich wybrzezach juz dawno nam wybaczyli. Posypmy glowy popiolem.

    Dawni sbecy i politrucy potrafia byc dzis najbardziej europejscy, bo i jakze, byle byla ideologia, zeby samemu nie myslec i innych nawracac, niewazne jaka.

  23. Ralf – 15;12 – czy mógłbyś przetłumaczyć, co oznaczają twoje słowa?:
    wala dziale za dziala tej regularnej procji propagandy.
    Ja zupełnie nie wiem, co chciałeś powiedzieć? 🙂

  24. Wydaje mi sie, że tej rozróbie ze szczytrem w Brukseli winne są obie strony. Zamiast wałkować te sprawe w mediach, oferować lot czarterem itp. można było wydać komunikat o składzie delegacji. I wtedy Kownacki nie mialby pretekstu do swoich bajań o precedencji. A drugim krokiem powinna była byc dzisiejsza konferencja prasowa, w której nie trzebaby mówić o tym sporze, tylko poinformować, co będzie przedmiotem pbrad i jakie jest w nich stanowisko Polski.
    Gdyby premierem był Cimoszewicz, z pewnością tak właśnie by było

  25. Szanowna Pani Redaktor! Z dużą przykrością przeczytałam notki, będące brutalnymi atakami na Panią. Pani blog pozwala zapoznać się z Pani opinią i opiniami internautów na temat sytuacji w kraju. Nie muszą być wszystkie zbieżne, nie o to chodzi! Ważne jest, aby odmienne stanowisko nie przeradzało się w ordynarne pałowanie interlokutora. Jest mi przykro i wstyd, że ludzie o-bardzo-małych-rozumkach, którym wydaje się, że obelgami i jazgotem zakrzyczą rzeczywistość, także trafiają na Pani blog. Proszę nie zwracać na nich uwagi- to mali ludzie! Serdecznie Panią pozdrawiam.

  26. Zaślepiająca złość i toarzysząca jej arogancja pisoidalna ponad wszelką wat6pliwość jest funkcją od głupoty (dotyczy niewybrednych ataków na bardzo trafny Pani tekst) q.e.a.d

  27. ceterum censeopisoidalna, zaślepiająca złość i arogancja są funkcja od głupoty (dotyczy osób prymitywnie atakującyh świetny Pani tekst.

  28. Nie za dużo tych panów? pan premier, pan prezydent, pan poseł, pan minister… Pan Prezydent (Kaczyński) i Prezydent Sarkozy… Może zostawmy to „pan” panu Bogu, a o reszcie mówmy po prostu prezydent, minister, premier… Korony im z głów nie pospadają, a będzie jakoś normalniej.

  29. ewka pisze:

    2008-10-13 o godz. 14:55 pisze:
    ostaję szmaciarzem

    Ostawaj ewka, ostawaj. To od pisania takich niezbyt mądrych i mało kulturalnych słów tak Ci się zrobiło. Kara boska.

  30. Szanowna pani Janino, Kownacki Kownackim, ale sądzę, że mamy bardzo poważny kryzys na samym szczycie w Polsce. Palikot stale powtarza, że prezydent nie powinien pełnić funkcji z powodu problemów…. a dzisiaj L. Wałęsa pojechał otwartym tekstem, że potrzebna jest zmiana prezydenta, a jak ją przeprowadzić? L. Wałęsa powiedział: „poddać L. Kaczyńskiego badaniom”. Pani jest bliżej…co to wszystko znaczy? Przecież Polska, to nie jest prywatny folwark ani premiera Tuska, ani prezydenta L. Kaczyńskiego. Te gówniarzerskie zabawy ,kto jest lepszy w piaskownicy, powinny się skończyć; to ośmiesza nasz kraj. Proszę, niech Pani nie zajmuje się panem Kownackim, a tymi ważniejszymi sprawami. Jedno jest pewne: gdyby tak zachowywali się A. Kwaśniewski i L. Miller, to media rozjechałyby ich na proch, a tu media udają, że się dobrze bawią
    Z szacunkiem pozdrawiam

  31. A ja się modlę o dyspepsję. Wszyskim czytelnikom tego blogu, lącznie z Szanowną Autorką radzę czynic to samo. Amen

  32. Szanowna Pani Redaktor.
    Od wielu miesięcy czytam Pani blog i jestem pełen uznania dla wyrażanych przez Paną opinii. Nigdy nie zabierałem głosu, ale kiedyś trzeba zacząć.
    Wysłuchałem spotkania Pana Premiera z Dziennikarzami i w pełni podzielam stanowisko Pana Andrzeja. Rozumiem również Pana Ministra Sikorskiego, że gotów na kolanach prosić Pana prezydenta by przemyślał swą decyzję.

    Faktycznie ja również błagam Panią Prezydentową o skuteczny wpływ na Najważniejszą Osobę w kraju by pozbył się fałszywych doradców. Ufam w zdrowy rozsądek Pani Prezydentowe i kobiece wyczucie sytuacji, to może uratować kompromitującą dla naszej państwowości sytuację sporu Prezydenta i Premiera poza granicami PAŃSTWA.

    PREZYDENT jest wybrany bezpośrednio przez naród i nie musi się tłumaczyć z za swoje czyny A jeżeli się myli ? Odwołać go nie można, a rozlicza jedynie Bóg i Historia.
    PREMIERA wybiera Sejm i przed Sejmem musi składać wyjaśnienia ze swej działalności i to Sejm rozliczy Go z podejmowanych decyzje, a w przypadku niewłaściwych odwoła.
    To mnie przekonuje że bardziej wiarygodny jest PREMIER

  33. ludowelobbyleppera,
    Twoja interretacja postanowień Konstytucji jest tyleż ciekawa co błędna. Proponuję raz jeszcze posłuchać dzisiajszej rozmowy z prof. Safjanem, zastanowić się i przede wszystkim interpretując konstytucję nie opierać się tylko na wykładni literalnej.

  34. -> Hasia.
    O ileż bardziej przydatne byłoby własne wskazanie i uzasadnienie błędów interpretacyjnych, choćby tylko w zakresie wykładni językowej 😉
    Może nawet wsparcie prof.Safjana (szczególnie dzięki uwzględnieniu wykładni pozajęzykowej, której jakoby u mnie nie było wogóle)

  35. art 63:

    tak, Bliźniacy to na pewno ludzie uzależnieni od demolki. 100% racji w tym, że nawet najlepsza konstytucja nie pomoże jeśli będą się nią posługiwali tacy jak dwaj panowie K.
    Każde prawo jest z zasady dla tych, którzy chcą go przestrzegać. Jak ktoś nie chce (mimo że przysięgał) to nikt i nic go do tego nie zmusi. Jak ktoś niby chce, ale charakter mu na to nie pozwala to też żadna konstytucja nic nie pomoże.

    Tylko że ja mam wrażenie, że ten problem nie dotyczy tylko PiSu. Podałem przykład Jagielińskiego i napisałem, że więcej przykładów nie będzie. Ale dobra, sprowokowany daję nastepny przykład: poseł Kłopotek. Jest w sejmie już od lat. Lecz dawniej nikt o nim nie słyszał – zakwitł medialnie dopiero niedawno. Dlaczego? Po prostu: kiedyś praktykował image człowieka eleganckiego, dystyngowanego, kulturalnego. Nic, tylko „ą” i „ę.” Bez skutku. Świat nie słyszał o pośle Kłopotku.

    To najwyraźniej musiało go znudzić i od pewnego momentu zmienił oblicze. Jakby ukąszony znienacka zaczął wierzgać, kopać i opluwać. Gdybym był złośliwy to bym napisał, że mu „totalnie odwaliło, powtarzam: totalnie odwaliło.” I co? Skutek natychmiastowy – poseł Kłopotek zaczął się liczyć w polskiej polityce. Jest zapraszany, wysłuchiwany, opisywany itd. Określa tematy na które inni się wypowiadają (to on wymyślił, że sejm znowu będzie rozwiązany przed terminem i przez dwa dni wszyscy to komentowali). Wypłynął. Pewnie jeszcze zostanie prezesem PSL.

    Dopóki facet zachowywał się sensownie to go prawie nie było. Jak zaczął gadać bzdury to jest na górze. I na tym polega nasz kłopotek.

  36. Kecajek 11.02
    Wprawdzie jestem zdania że Gospodyni mógłbyś co najwyżej pucowac obuwie, a nie nazywać jej teksty bzdetami i zamawiać sobie teksty na inne tematy, ale rzeczywiscie sprawa PZPN jest poważna. Wystarczy przeczytać w wczorajszej GW wszechstronną analize stanu przygotowań do Euro 2012 w Warszawie.
    Jest to kompletna katastrofa !
    Od Okęcia zaczynajac, przez dworce PKP i autostrady, a nawet otoczenie Stadionu, NIC NIE BEDZIE NA CZAS !
    Teraz jest już jasne, że Tusk i Drzewiecki liczyli na odwołanie Euro w Polsce i specjalnie chcieli sprowokować UEFA !
    Bedziemy wiec mieli „Taką Piękną Katastrofę” na miarę Greka Zorby i największą kompromitację Platformy , Rządu i Gronkiewicz Waltz! A potem bedziemy jeszcze musieli oddać miliardowe kredyty i pomoc z Unii !!!!

  37. Snuje mi się po głowie wątek ODPOWIEDZIALNOŚĆ.

    Sprawa banków i kryzysu finansowego:
    W 1929 r bankierzy czując się odpowiedzialnymi za wartość akcji i akcjonariuszy, wyskakiwali przez okna, palili sobie w łeb, wyprzedawali swój majątek.
    W 2008 r wyjeżdżają na wakacje, realizują czeki wysokich odpraw, „szkolą” się za pieniądze plajtującej firmy, w apartamentach hotelowych po 3000 $ za dobę…..
    Różnica klas, poczucia przyzwoitości, pojmowania honoru?
    Przypadek różnicy systemów wartości?

    Panowie Tusk i Kaczyński:
    Który z nich żyje w świecie realnym, a który w iluzorycznym?
    Kto dba o przyszłość Polski, a kto o wydumane, hipotetyczne korzyści?
    Kto jest politykiem, a kto egoistą o wąskim spojrzeniu na świat?
    Kto może więcej zrobić dla NAS w wieloletniej perspektywie?

    Pytania, pytania………..
    Odpowiemy na nie przy najbliższych wyborach……….
    Ale niestety, czas płynie nieubłaganie…….

  38. Nasza Szanowna Gospodyni goni w pietkę.
    Wszystkie słowa jej krytyki pod adresem prezydenta Kaczyńskiego i jego kancelisty są trafne, ale nie wyjasniają mechanizmu, na mocy którego w praworządnym konstytucyjnie państwie jeden człowiek, o bardzo jasnych i raczej niewielkich uprawnieniach potrafi narobić tyle zamieszania, że jego urzędnik niejaki Kownacki w dwa tygodnie staje się kardynałaem Richelieu polskiej polityki.
    Ja od komentatora politycznego tej klasy, co Nasza Droga Gospodyni, oczekiwałabym raczej wyjaśnienia, dlaczego rząd nie robi tego , co do niego należy, tzn. dlaczego nie egzekwuje prawa i zapisów konstytucyjnych, tylko urządza coraz to bardziej żenujące brewerie?
    Skomlący przed Kaczorem Minister Spraw Zagranicznych Najjaśniejszej to czysta herezja w krainie praworządności.
    Niechże już ten narcystyczny sługa Premiera Donalda przestanie nas ośmieszać.
    Albowiem, nie ma nic bardziej żałosnego niż nieudolna i wystraszona egzekutywa.
    Prezydent, nawet tak słaby i niestrawny, jak obecny, to pryszcz ( dzięki niewielkim w istocie uprawnieniom , którymi obdarzyła tem urząd Konstytucja) w porównaniu z analfabetyzmem politycznym i prawnym obecnego rządu i jego premiera. To w rękach poltyków PO znajduje się dziś realna, bez mała kanclerska władza.
    To nie niejasności konstytucyjne, tylko totalna niekompetencja „rządu premiera Tuska” pozwala bałaganić Lechowi Kaczyńskiemu i jego kolejnym kancalaryjnym emanacjom.
    Ale o tej oczywistości Pani redaktor milczy, z uporem godnym lepszej sprawy.
    Pozdrowienia dla wszystkich, magrud

  39. ->Hasia.
    Ps. Proszę jednak uwzględnić , że;
    współdziałanie= współpraca dla osiągnięcia wspólnego celu.
    konstytucja wyposażyła prezydenta w narzędzia zmuszające rząd do postawy koncyliacyjnej,

  40. ->Yevaud

    Jestem zszokowany tak dużą dozą życzliwej wylewności 🙂
    Dziękuję. 🙂

    ” Wspoldzialanie nie oznacza rownorzednosci.” ??
    A owszem, w 100% nie oznacza ale tak też nie twierdzę. Zaliczyłem te wyrazy do bliskoznacznych, wydaje mi się, że błędu nie popełniłem.

  41. W celu utrudnienia życia Pana Prezydenta proponuję nastepujący zestaw szykan:
    1.choroba załogi samolotu w Brukseli, nie mogą wrócić na środę, czymś niezdrowym się objedli /słaby punkt tej koncepcji – małe wyrafinowanie, Kownacki tygodniami by to ogrywał/,
    2.przyleciał, podstawiona taksówka wywozi go do Holandii /mało realne, nawet Prezydent się kapnie, ze coś tu nie gra i narobi rabanu/
    3.wykorzystać jego legendarny brak orientacji przestrzennej i uporczywie kierować go w mało uczęszczane korytarze /trudne w realizacji – potrzeba wielu przebranych fałszywych funkcjonariuszy/
    4.skorzystać z dyspepsji /gwarantowana w takiej niekomfortowej dla niego sytuacji/ i zamknąć go w odległej toalecie /konieczna współpraca z naszymi dziennikarzami, niewtajemniczeni zaraz go zaczną szukać/
    5.czekać, aż się odwróci i mu znikać, zostawiając go samego w towarzystwie życzliwych, ale niezrozumiale mówiących innych uczestników szczytu /ważne – odciąć go od prezydenta Adamkusa/
    6.wyszykować jakąś wpatrzoną w niego jak w obraz, udawaną delegację gruzińską /na pewno mają jakichś nadających się kelnerów w Brukseli/ i ugościć go w peryferyjnym saloniku z paroma butelkami gruzińskiego wina

    Metod może być wiele, a racja stanu jest tylko jedna.

  42. Szanowna Pani Redaktor,
    Napisała Pani:
    „Zagadką jest jednak także i to, jak człowiek doświadczony na tylu stanowiskach państwowych i gospodarczych, uchodzący za państwowca może z podniesionym czołem powiedzieć, że emerytury pomostowe można przesunąć o rok i negocjować od nowa, bo to przecież żaden problem, wystarczy jak Sejm przyjmie jednozdaniową ustawę? Czy to służba u prezydenta taka jest ciężka, że wymaga rozstania się z racjonalnym myśleniem, czy też zaczynając uprawiać politykę – wpada się w taki zachwyt nad sobą, że zaczyna się mówić byle co?”
    Z przykroscią stwierdzam, że nie ma Pani pojęcia o polityce gospodarczej.
    Dlatego też zapewne, tak często się Pani myli w swoich politycznych sympatiach i komentarzach.
    Rozumnym jest bowiem przyjmowanie wszelkich pomysłów ludzi, propagujących, bądż tylko akceptujących takie populistyczne i szkodliwe dla rozwoju kraju hasła jak 3×15, z jak największą dozą ostrożnosci,
    A Pani na każde ich gospodarcze i społeczne propozycje reaguje z entuzjastycznym namysłem godnym psa Pawłowa.
    Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć, że likwidacja bądż znaczące ograniczenie emerytur pomostowych nie jest wartoscią samoistną?
    Wszystko zależy od kontekstu i ekonomicznewgo i społecznego.
    Odbieranie praw nabytych w społeczeństwie o niskiej kulturze prawnej i najniższym w Europie poziomie zaufania będzie rozwojowi tejze społeczności szkodzić zamiast pomagać.
    W obliczu poważnej recesji w Eurolandzie i rozpoczynającej się już fali powrotów z zarobkowej emigracji, zwiększenie podaży pracy ( m.in. poprzez likwidację pomostówek), przy malejącym na nią popycie (recesja u odbiorców naszego eksportu) spowoduje spadek płac i w konsekwencji efekt domina dla popytu wewnetrznego.

    Pani red. Solska opowiada bzdury o demograficznej bombie. Właśnie zalewany jest nasz rynek pracy przez pokolenie wyżu lat osiemdziesiątych.
    Gdy powróci emigracja zarobkowa, sytuacja tych młodych ludzi znacząco się pogorszy.
    Omawiana likwidacja byłaby sensowna i korzystna dla pracowników tylko wtedy, gdyby rząd prowdził politykę pełnego zatrudnienia, a tego przecież nie czyni.
    Wobec powyzszego, zamienimy tylko rubryki wydatków w budżecie. Zamiast pomostówek, bedziemy wypłacać zasiłki socjalne.
    Wydatków budżetu więc nie zmniejszymy. Po co zatem bezinteresownie upokarzać całe grupy zawodowe?
    Można i trzeba zmieniać tj. urealniać niedoszacowane koszty ich pracy, ale praworządnie i w drodze negocjacji.
    Pamietać przy tym należy, ze owe rzekome przywileje emerytalne, to nic innego jak odroczona w czasie rekompensata za niskie, nieadekwatne do faktycznej wartosci swiadczonej pracy, zarobki w wielu zawodach.

    Ergo, w sytuacji, w którą wchodzimy utrzymanie emerytur pomostowych moze okazać się zbawienne, także dla budżetu i wzrostu gospodarczego, który przez najblizsze lata ( z powodu krachu finansowego w krajach G7 a zwłaszcza jego konsekwencji dla realnej gospodarki), może opierać się wyłacznie na wzroście popytu wewnętrznego.

    W ostatnich rozmowach w „Puszcze” uderza ich antydemokratyczny ton.
    Tym tylko sie różni od pisowskiego, że akceptację dla upodlenia wiekszości wywodzicie z ekonomicznego determinizmu błędnej i właśnie całkowicie własnie przegranej teorii, a raczej ideoologii.
    Kaczory z Ziobro poniżali nas w imie własnej wielkości, Wy zaś czynicie to z ubóstwienia ślepej i bezrozumnej potęgi pieniądza. Ot i cała różnica, pomiedzy PiS i PO oraz pomiędzy większoscią znanych i uznanych publicystów.
    Myslę, że w obliczu ostatnich wydarzeń na światowych rynkach, jest znakomita okazja i najwyższy czas by odrzucić tę odrażającą i niegodną cywilizowanych ludzi akceptację dla przemocy i bezprawia w interesie neoliberalnej chciwości nielicznych.

    Z poważaniem, magrud

  43. Dama Bee!
    Ja jako Pani wielbiciel czuje sie ostatnio troche zawiedziony.
    Nic to, ze mnie Pani pomija i nie wspiera / w mych uczuciach / nawetjednym dobrym slowem, ale staje sie pani przyslowiowa dama Bee.

    Ciagle tylko w Pani glowie pozostaje Kaczynski/jak nie jeden to drugi/ i stanowi to jakby karme dla Pani umyslu. I zawsze widzi Pani ich / jego/ jako potwora, cos strasznego w naszych myslach i naszym zyciu.
    To mnie przeraza, to ciagle nurzanie sie w szambie / przepraszam za wyrazenie/, to negatywne myslenie, to Pani meczenstwo.
    Ja nie mysle, ze tak bardzo musi sie Pani poswiecac i w tym tkwic.

    Ja chce Pania widziec jako optymistke, radosna osobe promieniujaca zadowoleniem i szczesciem.
    Osobe warta kochania i szacunku.
    Osobe kochajaca czlowieka i ukazujaca mu drogi do szczescia.

    Prosze popatrzec na siebie troche z dystansu i zapytac lustereczko kogo widzi.
    Zasylam czulosci.

  44. Pozwolę sobie zacytować Rewidenta (Kownacki jest fantastyczny):

    http://blogmedia24.pl/node/3734
    Kownacki miażdzy Olejnik

    Przed chwilą skończyłem oglądać powtórkę „Kropki nad i”, w której bardzo agresywna redaktor Olejnik próbowała wziąć pod but szefa Kancelarii Prezydenta Piotra Kownackiego. Tym razem jednak Pani nadredaktor TVN24 i czołowy stronnik Platformy Obywatelskiej musiała przełknąć gorycz porażki.

    Minister Kownacki niszczył Olejnik swoją żelazną logika i zimną krwią. Dziennikarka ma w zwyczaju zadawać pytania tak, aby wytrącić rozmówcę z równowagi. Najczęściej wykorzystuje jakieś oderwane cytaty, z których stara się wyprowadzić atak na nielubianego polityka. Tym razem postanowiła udowodnić Kownackiemu, że tylko Premierzy (poza Prezydentem Francji) mają prawo reprezentowac swoje kraje na szczycie Unii Europejskiej. W tym celu zacytowała jakiegoś eksperta, który okazał się być …filozofem. Minister Kownacki szybko ośmieszyl wypowiedź tego teoretyka, a napięcie na twarzy diwy polskiego dziennikarstwa wzrosło.

    Kolejnym zabiegiem Olejnik był cytat z Marka Safjana, bylego Prezesa TK, który prywatnie jest dobrym znajomym Ministra Kownackiego. Safjan powiedział, ze rząd wyznacza kierunki polityki zagranicznej. Kownacki od razu wyłapał, że jego kolega nie zabrania Prezydentowi wyjazdu na szczyt Unii Europejskiej. Olejnik znowu walnęła swoimi blond włosami w twardą ścianę. Musiało boleć, bo potem bidulka zamotała się jeszcze bardziej.

    Dobór „argumentacji” Olejnik przypominał jazgot baby z wiejskiego straganu. To ciekawe jak w sytuacjach stresowych ludzie, którzy uważąją się za elitę, ujawniają swoje plebejskie pochodzenie. „Ale przecież Premier i Prezydent mają inne zdanie w sprawie Kosowa”. Kownacki roześmiał się szczerze. „Ten temat nie będzie omawiany na szczycie Unii Europejskiej”. Nic to, Olejnik brnie dalej, a jej poziom stresu wzrasta. Kownacki oczywiście punktuje ją jak małe dziecko, piętnując błąd dyplomacji Tuska, który uznał Kosowo, czym dał pretekst Rosji do uznania separatystycznych republik gruzińskich.

    Wcześniej jeszcze największa przyjaciółka Premiera Tuska i Ministra Boniego powoływała się na Jerzego Buzka, twierdząc, że w sporze Tusk-Kaczyński wykazuje on bezstronność. Miała ona rzekomo wynikać z działalności Buzka na rzecz Polski w Parlamencie Europejskim. Kownacki oczywiscie obnażył nonsens tej argumentacji.

    Reasumując, romowa Piotra Kownackiego z Moniką Olejnik pokazała jak należy walczyć z manipulantami i pretorianami Tuska w polskich mediach. Minister Kancelarii Prezydenta nie tylko wyszedł z konfrontacji zwycięsko, ale również ośmieszył agresywnie nastawioną rozmówczynię. Jak widać pseudodziennikarze nie mają szans z osobami o wysokich kompetencjach, ktore są dobrze przygotowane i opanowane. Piotr Kownacki pokazał opozycji jak można wygrywac nawet na bardzo nieprzychylnym medialnym gruncie.

  45. Panie <pielnia”!Pamietam slawnym okreslenie naginania prawa bula tzw.Falandyzacja prawa Ale sp .Profesor naprawde byl prawnikiem i to niezlym!W chwili opbecnej mamy do czynienia z tzw.kaczyzacji najwyzszego aktu prawnego jakim jest konstytucja RP na potrzebe chorych ambicji milosciwie nam panujacego Jednego z Dwoch,a w zasadzie Dwoch .I tojest przyczyna calego nieszczescia jakie nas spotkalo .Malo tego p.Prezydent zawsze otoczony jest osobami miernymi ale wiernymi,Czyli geniuszami z magistratu warszawskiego. Mimo naturalnej selekcji sklad stajni palacowej uzupelniany jest nastepnymi niezastapinymi dyletantami/Szczygo ,Stasiak,a ostatnio pozujacego na namiestnika Kownackiego,Ktorzy walczac o laski pana wreszcza na oslep ,zwalczajac zgodnie z wola pryncypala wiekszosc inicjatyw rzadu.I coz ma robic Premier ?W koncu powiedzial ,koniec zabawy!!!i slusznie ,bo Polska to nie folwark Kaczynskich ,ani piaskownica.Polska nie wolno sie bawic i tu jest rola do spelnienia m.in.przez obiektywnych i wnikliwych publicystow do ktorych nalezy Pani Janina.Nie gadzam sie z <pielnia”zeby zlekcewazyc zaistnienie p.Kownackiego,ktory wg.mnie jest takim zlem pelzajacym,azlo nalezy tepic w zarodku.Np.Naszego milosciwie panujacego zepsuly dwa lata beztroski w rzadzeniu wespol z braciszkiem

  46. Jean Paul,
    Zupełnie nie rozumiem, dlaczego miałbym pucowować buty dziennikarce, której normalnie się nie chce. Podtrzymuję zdanie, że jej powyższy tekst to zwykłe bzdety napisane od niechcenia, na kolanie. Nie żądam pisania tekstów na zamówienie, wskazałem tylko, że wokół Polski dzieje się wiele ważnego. Na pewno bardziej niż wypowiedź politycznej racy, która błyśnie na moment i zgaśnie równie szybko. Szkoda, że nie zrozumiałeś.
    Próby ośmieszania osoby wypowiadającej odmienne zdanie są tylko żałosne, jak jest każdy widzi. Jeśli każdego oponenta będziesz nazywał idiotą i debilem, to i tak nie ma to wpływu na rzeczywistość. Ułatwia jedynie wyzywanie Ciebie od kretynów w ramach retorsji. Odbiera też wagę wypowiedzi. Na przykład wypowiedź Oktawiana z 14. koło 5 rano. Nie chcę urągać, ale trudno traktować tę wypowiedź poważnie. Staraj się raczej używać argumentacji rzeczowej opartej na faktach. Jak ja kiedy udowodniłem Ci, że piszesz bzdury na temat postrzegania Polski przez tzw. Zachód.
    Pozwolę nie zgodzić się z Tobą, jakoby Tusk i Drzewiecki liczyli na odwołanie Euro’2012. Oznaczałoby to, że rozpoczęli udział w grze zwaną polityką. Myślę, że naprawdę był to kolejny niezbyt przemyślany ruch obliczony na PR. Trafili na twardych graczy z drugiej strony i dostali kopa.
    Jakie było drugie dno dowiemy się zapewne za kilka, kilkanaście lat.
    Absolutnie zgadzam się, że rządy Donka w tej sprawie skończą sie katastrofą. W innych zresztą też.

  47. @Bernard,

    Przytoczony przez Pana tekst potwierdza moje zrozumienie widzenia świata przez zwolenników braci K: dominuje w nim retoryka walki i pogardy dla przeciwnika nie widzę tam miejsca na porozumienie ani szukanie wspólnych rozwiązań. Jest to retoryka wojny – racja jest tylko po jednej stronie.

    Przyznał to ostatnio w wywiadzie dla Dziennika sam J.Kaczyński, pisze o tym ciekawie W. Kuczyński we wczorajszej GW. Myślę, że tak trzeba rozumieć obecną sytuację: PiS nastawiony na wojnę z istniejącym systemem politycznym, PO poruszające się w ramach istniejącego systemu. Rozważania personalne (w tym przypadku dostało się p. Olejnik) nie mają tu nic do rzeczy i tylko zaciemniają obraz sytuacji.

  48. Szanowna Pani Redaktor. Dziękuję za Pani tekst. Tak się składa, że mam podobną ocenę postępowania kreatury o nazwie Kownacki. L.Kaczyński jest nieszczęściem danym większości przez mniejszość mieszkańców tego biednego kraju, który jest moim krajem.
    Mister Kownacki, szczerzący się okrutnie, powinien poprawić uzębienie bo to co zaprezentował na konferencji prasowej przyprawia o mdłości.
    Jest mi wstyd za rozliczne psiny, które tak chętnie rzuciły się podgryzać Panią.
    A, dziękuję za Pani program w Super Stacji.

  49. Ludowelobbyleppera
    Gdyby traktować konstytucję tak literalnie to sprawa jest już zupełnie jasna – prezydent ma współpracować z RM, czyli to RM jest „szefem”, a prezydent pomocnikiem szefa ergo – to premier reprezentuje Polskę na szczycie UE.
    Gdyby pisało, że to RM ma współpracować z prezydentem sytuacja byłaby odwrotna, czyli to prezydent byłby szefem, a RM pomocnikiem itd.
    Gdyby zaś było napisane, że prezydent i RM współpracują w kwestii polityki zagranicznej oznaczałoby to, że wspólnie ustalają kierunki polityki zagranicznej i razem jeżdżą na szczyty UE.

  50. Magrud – ciekawie. Tak trzymaj. Pozdrawiam.

  51. Obserwuję z uwagą obecny konflikt na linii premier – prezydent. Wysłuchałem zatem zrówno argumentów ministra Kownackiego jak i premiera. Już od pierwszego rzutu oka razi różnica jakości używanych argumentów. Rzeczowym argumentom premiera mówiącym o tym, iż agenda szczytu unijnego dotyczy prawie wyłącznie kwestii pozostających w kompetencjach rządu przeciwstawiane są argumenty w stylu ” bo prezydent jest najważniejszą osobą w państwie i ma prawo…”, czyli natury ambicjonalnej. Istnieją ponadto argumenty mające swoje źródło w konstytucji jak i w dotychczasowym zwyczaju, przyznające rację premierowi. Dysproporcja w argumentacji jest więc tak znaczna, iż dziwię sie próbie relatywizowania tego konfliktu podejmowanego przez różnych komentatorów w imię tzw.”obiektywizmu”.
    Nie dziwię się natomiast premierowi, iż za wszelka cenę próbuje nie dopuścić do udziału prezydenta w szczycie. Patrząc na dotychczasowy „dorobek” Lecha Kaczyńskigo w działalności na forum międzynarodowym i nie tylko, muszę stwierdzić, że brak mu kompetencji w jakiejkolwiek realnej sprawie. Pan prezydent porusza się swobodnie tylko i wyłącznie w świecie imponderabiliów , inne kwestie pozostają daleko poza sferą jego zainteresowań. Zatem dopuszczenie pana prezydenta do decyzji, szczególnie w tak ważnych sprawach jak emisja CO2, można by porównać jedynie do przysłowiowego dania brzytwy małpie. Problem w tym, że prezydent w imię swoich ambicji jest gotów siec brzytwą na oślep po nas wszystkich…

  52. No Magrud, widzę że twój powrót na blog to istne „wejście smoka”. Ale jestem zdania, że to nie Pani Janina goni w pietkę, tylko pani Solska.Od kilku lat jej dorobek publicystyczno-ekonomiczny to głównie lobbing za podatkiem liniowym, a zwłaszcza obniżaniem podatków dla polskich milionerów. W wielkim zachwyceniu opisywała wszystkie możliwe przekrety podatkowe naszej elity finansowej. Zamiast wskazywac jak można usunąć luki w prawie podatkowym – namawiała innych podatników żeby skorzystali i równiez wyniesli sie do Monaco. Zachęcała prezesów i dyrektorów do przechodzenia na kontrakty aby wejśc do 19 procentowej grupy i namawiała do fikcyjnego przenoszenia firm do rajów podatkowych. Jest to prosta analogia do szkolenia bandytów, jak sie włamywac do mieszkań i samochodów lub kieszonkowców, jak okradać pasażerów w tramwaju. Okazuje się że jak komuś neoliberalizm raz się zaindoktrynuje to juz trzyma.
    Co sie tyczy pomostówek, to przeciez nikt by nie przechodził na marną wczesną emeryturę gdyby miał wysokie zarobki i dobra pracę.Niestety w Polsce jest odwrotnie, a potwierdzają to nasi młodzi emigranci w Uniii. Mobbing,chamstwo i wyzysk to „polska norma”, a dotyczy to zarówno poziomu sprzątaczek i salowych, jak i wielkich korporacji oraz najwyższych urzędów w państwie, a sporo o tym wiem. Niestety do Polski nigdy nie dotarły nauki Eltona Mayo i human relations, a poziom BHP jest wręcz tragiczny. W ilości wypadków i zgonów jesteśmy w absolutnej czołowce europejskiej. Czy zatem nalezy sie dziwic że tak wielu ludzi chce wyjśc z pracy i albo zając sie opieką nad rodziną, albo podjąc inną pracę na swoich warunkach ?
    Reasumując: Solska juz dawno powinna przejść na emeryturę – mentalną- bo tylko pisze, a nic nie rozumie, więc nie pisać już bzdur, tylko zająć się ogródkiem, bo jest zapuszczony.

  53. Pani Redaktor, w chwili gdy ju wiadomo jaki jest główny cel wyjazdu Pana Prezydenta chciałbym jedynie podyskutowac na temat tego właśnie celu. Generalnie z zapowiedzi wynika że polityka zagraniczna Prezydenta to obrona granic Gruzji na kaukazie. Więc może jednak chciałbym jednak się dowiedzieć dlaczego gdy sytuacja w tym rejonie jest tak niejedoznacznie oceniana nasz Prezydent forsuje jednostronnie obraz Gruzji jako ofiary imperializmu rosyjskiego. Skąd ma tak jedoznaczny obraz sytuacji, czy BBN dostarczył jedoznacznych dowodów że to jednostki wosk rosyjskich zaatakowały Gruzinów. Po prostu trudno uwierzyć że dla tak wątpliwych danych ryzykuje całkowicie, vistuje jednoznacznie. Kalendarium zdarzeń jest już znane – dla przypomnienia 7 sierpnia, godz. 22.30 ? Gruzini zaczynają. Kolumny wozów bojowych i czołgów rozpoczynają marsz na Cchinwali. Artyleria wyrzutnie GRAD zaczynają okładać blokowiska CChinwali. Więc wygląda na to że gruzińska jednostka zaatakowała obiekt cywilny- miasto a potem już poszło. Jednostki gruzińskie poszły w rozsypkę mimo tego że miały przewagę w pierwszych 48 godzinach ? Nie wnikając dalej w ten opis – prośba o komentarz – czy ja mam w to inwestować ? Przecież odpowiedź nasuwa się sama .. Nie chodzi o postawę nie umierać za Gdańsk itd ale o oczywista oczywistośc . Fakt Rosjanie mili nie byli ale jednak nie zaatakowali pierwsi . Ich 58 armia dojechała dopiero po 48 h. Gdyby to był okres zimnej wojny to dowódcy tej dywizji już dawno ich nie ma . Liniowa jednostka nie może się tak guzdrać. O natęzeniu walk raczej słabym świadczą mizerne straty po jednej i drugiej stronie ok po 100 osób ( wojskowi ) a starły sie duże jednostki wojskowe , inne dane dotycza oczywiście ludności cywilnej. Pytanie jeżeli armia gruzińska okazała się mówiąc kolokiwalnie do bani to co my tam mamy robić ? Ja tego nie rozumiem . Nasz drogi Mikael zrobił w balona wszystkich i my mamy go popierać ? Bez trudu da się odczytać że Pan MS jes w Europie spalony ( bo go nikt nie zaprasza ), więc teraz mamy robic za jego tubę dlaczego ? należy postawic Gruzje na nogi ale w sposób pokojowy i nic więcej , raczej bez naszego Mikaela , wystarczy jego pomysłów. I tak mu Gruzini pokażą co o nim myślą , jeszcze przyjdzie na to czas. I to nawet nie zależy mi że by przeciwstawiać się Rosji bo mam wrażenie że nasz Pan Prezydent to wręcz uwielbia. Tak jakby marzył o stoczeniu jakiejś wirtualnej bitwy warszawskiej tak aby pamięc o nim na wieki … Przecież to jest nie nawet anachroniczne tu mi brakuje słów. Nie potrafię zrozumieć przeniesienia takiego centrum polityki zagranicznej w obszar historii i działanie w jakims odrealnionym historycznym Matriksie. Świat odjeżdża w kierunku rozwoju technologii, finansów, wszytkiego poza tym co jest osią polityki Pana Prezydenta. Mam nadzieje jednak że mój komentarz rozpocznie dyskusje na temat jaka jest polityka zagraniczna naszego ulubionego Pana Prezydenta .

  54. W odniesienie do niektórych wpisów:

    Litosc budza osoby tryskajace wazelinka do red. Paradowskiej, opisujac osoby, ktore jakoby na nia „pluly” mianem: pieskow, ludzi malych – np. awuba, alet tez inni.
    Mam slabosc do takich wpisow. Niektorzy nie wyrastaja z zuchow, prosze pani, prosze pani, prosze pani.
    Zdarzylo sie, ze mamuska jednego zdrugim zapisala do ZSMP wiec cmokaja w zadek redakcje Polityki, gdyby mamuska zaprowadzila do ministrantow calowaliby dzis Rydzyka. Jakaz niezwykla bywa potrzeba posiadania zlotego cielca? Byc bitym bo buzi to jeszcze nie wstyd, ale wystawiac fizys na ciosy jak slonecznik, to doprawdy niepojete.

    Jest tez inna kategoria blogowego belkotu. Nalezy do niej pisanie o np. Prezydencie per kurdupel, ze zakompleksiony, ze nieudaczny.
    Jasnie Panstwo? A jakie sa wasze osiagniecia w zyciu? Albo mi cos umknelo albo dr No byl juz prezydentem, ministrem i prezesem instytucji, ma tez naukowy tytul…., nie osmieszajcie sie osiolki.

    Przy calej niecheci, moze nawet nienawisci miedzy Tuskiem, Kwasniewskim, Kaczynskim, Millerem, Walesa, itd. kazdy z nich szanuje w drugim czlowieka wladzy, rzeczy tu dla nas niepojetej.
    Taki dr No stanowi dla nich pylek, ot owieczke, ktora nalezy strzyc. Smiesznie patrzec jak owieczka bryka i w beztrosce dawanej jedynie przez poczucie iluzji zaczyna rozdzielac i osadzac przymioty wilkow. Obudz sie.
    Zabawne jak owieczka robi to w przeswiadczeniu o jakiejs wspolnocie duchowej z pasterzami (red. Paradowska). A ze w zadek czasem dostanie, to nic, to nawet lepiej, bo zaraz zna miejsce w stadku.

    Maly prezydent z jednej strony i wysoki dr No. Jakze razaca jest roznica potencjalu obydwu gigantow polskiego zycia publicznego. Jakze mialkie i bez polotu sa osiagniecia Kaczynskiego na tle dr No.
    Wiesz co No, obawiam sie, ze pomimo twoich imponujacych rozmiarow, Kaczynski i wielu innych nawet cie nie zauwaza.

  55. Do Marka Piegusa
    „ostaję szmaciarzem” – miało być „ostaje się szmaciarzem”, mea culpa

    Ostawaj ewka, ostawaj. To od pisania takich niezbyt mądrych i mało kulturalnych słów tak Ci się zrobiło. Kara boska.

    Czy słowo „szmaciarz” jest niemądre lub niegrzeczne? przesada. Poza tym napisałam o wiele więcej słów- mądrzejszych i grzeczniejszych, więc szkoda, że tylko te dwa zauważyłeś.

  56. Jean Paul,
    Jakby na potwierdzenie moich słów o oczernianiu strony przeciwnej, niejaki gabisiek dokonał wpisu, gdzie min. Kownacki to kreatura, a Lech Kaczyński to nieszczęście dla kraju. Uzasadnia to stanem uzębienia Kownackiego.
    Gabisiek czuje się zawstydzony za jakieś psiny gryzące p. Paradowską. O co chodzi? Pewnie sama gryziona nie wie.
    Wprost tytaniczna moc intelektualna bije od tego wpisu, nieprawdaż?

  57. Do Ralf.
    Miałem darować sobie odpowiedź na Pana inteligentną ironię, ale:
    po pierwsze: mylisz się Pan, mówiąc nie zauważa: oj zauważył, zauważył. ale to nasza tajemnica.
    po drugie: kompleks kurdupla istnieje.
    po trzecie: nie obrażam Pana Prezydenta, bo piszę jedynie o osobie sprawującej to stanowisko, wybranej przez takich jak Pan.
    po czwarte: mój nick nie jest synonimem stopnia.
    Ale do tego potrzeba odrobiny wyobraźni i wiedzy, której widać Pan nie posiadasz.
    Przepraszam Pana za te braki.
    Wybacz Gospodyni…..

  58. Szanowny Ralfie!
    Bardzo dziękuję Ci za zwrócenie uwagi na niewłaściwe poczynania niektórych Blogowiczów. Pozwolisz, że odniosę się do niektórych Twoich stwierdzeń, niestety tylko tych, gdzie zechciałeś swoje poglądy uzasadnić.
    Piszesz: ?Zdarzyło się, ze mamuśka jednego z drugim zapisała do ZSMP więc cmokają w zadek redakcję Polityki, gdyby mamuśka zaprowadziła do ministrantów całowaliby dziś Rydzyka.?
    Bardzo namawiałbym Cię do rewizji swego rozumowania. Prymas Glemp należał kiedyś do ZMP, a jednak nie zauważyłem żeby cmokał w zadek redakcję Polityki. Premier Miller był ministrantem, i znowu nie zauważyłem żeby całował Rydzyka. Może jednak świat nie jest taki prosty jak Ci się wydaje?
    Trudno też uznać Twoje rozumowanie dotyczące prawa do krytyki Prezydenta. Jeśli dobrze zrozumiałem, chodzi Ci o to, że pan Prezydent ma wyższe wykształcenie i pełnił różne funkcje, a więc krytykować go może tylko ktoś równy wykształceniem i karierą. Bardzo to zawęża krąg osób, które mogłyby pana Prezydenta krytykować. Proszę więc, abyś rozstrzygnął dylemat ? czy samo wyższe wykształcenie (ale bez piastowania stanowisk) lub samo posiadanie wysokiego stanowiska (ale bez tytułów naukowych) upoważniają do krytyki pana Prezydenta? Bo np. minister Filipek zanim został ministrem był dozorcą; czy od momentu gdy został ministrem, mogą go krytykować tylko inni ministrowie? A pani Szczypińska, pielęgniarka, która krytykowała prof. Zolla, czy miała do tego prawo? I czy ją, posłankę, mogą krytykować tylko inni posłowie?
    Chciałbym też prosić Cię, żebyś nie nazywał kolegów Blogowiczów osiołkami, sugerując że nie mają odpowiednich tytułów naukowych. Zdziwiłbyś się gdybyś wiedział, kogo tak bezceremonialnie traktujesz. I kto, mimo ogromnej różnicy jednak Cię zauważa.
    Pozdrawiam

  59. W samo południe na ładnym molo w Międzyzdrojach (375m.) prezydent wygłosił kolejne orędzie do narodu na tele spokojnego Bałtyku i góry z wysokim klifem . Gratulacje dla kancelarii prezydenta za wybór urokliwego miejsca i ułatwienia dla roboty BOR-u .
    Komentuję tylko jeden wywód Prezydenta ;
    Padała m.in. informacja o decyzji rządu PiS zbudowania w Świnoujsciu Gazoportu z przeładunkami ca. 7 mld m..sześciennych przy zużyciu ca 14 mld przez Polskę .w skali roku .
    A teraz fakty;
    Inwestycja dziś w projektowaniu ,rozpatrywany główny dostawca z Algierii – konsorcjum związane z Gazpromem . Specjalisci zauważają ,że niema zagwaratowanych dostaw wieloletnimi umowami (cena -taniej!) po roku 2015 ,a tym bardziej wcześniej .Prezydent mówił dziś o wirtualnych 7 mld m.
    Czy może być tak, że Prezydent RP nie ma prawdziwych info. , ma przecież od niedawna wybitnego specjalistę od Bezpieczenstwa Energetycznego jakim niewątpliwie jest prof.Zybertowicz ?
    Pytanie jest podobne jak ekspolatacja rury Brody -Płock- gdzie SUROWIEC ENERGETYCZNY PANIE – wirtualne rozwiązania ?
    Czepiam sie Urzedu Prezydenta w sprawie bezpieczeństwa energetycznego ponieważ jeszcze dzisiaj na molo w Miedzyzdrojach mówił o pewnych dostawach z nierealnego dzisiaj kierunku południowo -wschodniego .

  60. Pani Redaktor,
    Nie będę wypowiadać się na temat poczynań ministra Kownackiego, gdyż szkoda czasu.
    Czy przeczytała Pani art. 70 ustawy (jak Pani deklarowała) i co Pani sądzi o traktowniu nas wszystkich przez władzę?
    Moim zdaniem, realizacja tego artykułu ustawy wyraźnie pokazuje, gdzie każda władza ma obywatela.
    Nietety arogancja władzy w stosunku do własnego obywatela nie zleży od politycznego systemu.

  61. ludowelobbyleppera
    z przyjemnością podjęłabym się wskazania błędów w dokonanej przez Ciebie interpretacji konstytucji, nie wiem tylko czy blog naszej Gospodyni jest odpowiednim ku temu miejscem. Na początek proponowałabym dokonanie wnikliwej analizy art. 126 konstytucji, ale całego, łącznie z ustępem 3, bo mam wrażenie, że większość osób emocjonujących się problemem – kto ma władzę – o nim zpomina. Artykuł 133 Konstytucji też trzeba zobaczyć w całości, a zatem łącznie z ustępem 1, a nie skupiać się na ustępie 3.
    Pozdrawiam

  62. ewka, Ralf, Kecajek i inni…

    Można się zgadzać z red. Paradowską lub nie, każdego prawo. Wiem, że trudno to Wam zrozumieć, ale w Polsce obecnie można mówić co się chce i myśleć co się chce, co czyni red. Paradowska. Na szczęście nie musi myśleć tak jak Wy. Jeśli brak Wam innych ważnych spraw, to Wasz problem, trafiliście pod zły adres, pozdrawiam.

  63. Witam serdecznie z długiego niebytu,
    Poczytałem sobie słowa komentatorów. Toż to świetny materiał do felietonów. Wiedzą o czym Autorka powinna pisać, wiedzą jak i dlaczego.

    Ludzie drodzy. Jak chcecie materiału o tym czy o owym zarejestrujcie się na dowolnej blogowni i piszcie, piszcie ile chcecie i o czym chcecie. Zostanie ocenione dzieło wasze, biegłość pisarska i emocje. Zostanie oceniony wasz ton, logika, tok myśli i słuszność przemyśleń. Zostaniecie przyjęci lub odrzuceni. Wątrobiarze wyleczą nieco swoje frustracje. Pisz narodzie, obnażaj spiski, afery i przekręty. Prawdziwe i urojone. To koi i uspokaja.

    Jeżeli nie jesteśmy zdolni do własnych tekstów zostają komentarze.
    Dla miłośników panów K polecam wolnych publicystów w blogowni Rzeczpospolitej, prawicowcom polecam Salon24, cholerykom walerianę. Pętakom zostaje przedszkolna piaskownica + zaniedbana znajomość dobrych manier.

  64. patrząc na zapis blogu widać żę dwaj Panowie K osiągnęli sukces jak w bajce ” ukradli nam księżyc ” . skonfliktowali tak skutecznie towarzystwo dyskutantów, sprowokowali ludzi do obrzucania się obelgami i długo urazy pozostaną w pamięci. to bardzo źle nam wróży jak społeczeństwu, rzeczywiście w usmiechniętej twarzy Prezydenta chyba trzeba dostrzec bardzo niepokojący sygnał, w najbliższym czasie nie będzie nudno ale wręcz odwrotnie, kraj się podzieli mocno i na długo.

  65. Kecajek o853
    Twój kłopot polega na tym ze nie zorientowałeś się że zdanie o tym pucowaniu butów to była przenośnia.
    No, ale skoro za wzór polemiki uznajesz swoje własne teksty, to wygląda na to że to Pani Janina powinna Tobie buty czyścić.
    Czy aby ci się troszkę w głowinie nie przewróciło ?
    Widzisz, żeby pisać o felietonach zawodowej dziennikarki z dużym stażem i autorytetem per „bzdety”, to trzeba samemu być wybitnym dziennikarzem z wielkim dorobkiem, chociaż można także być zwykłym chamem.
    Która opcję wybierasz ?

    PS. A co do katastrofy w wielu aktach pt Euro 2012, w wykonaniu Donka, to nawet wtedy nie zagłosuję na LK ( z jego radosnym dzisiejszym rechocikiem). Ciekawe czy LK też będzie taki wesolutki, jak zobaczy ile forsy znajdzie się w budżecie na 2009 w pozycji „Kancelaria Prezydenta” ??????!!!!!

  66. W ostatnich dniach sprawę najlepiej skomentował L.Miller, którego nie bardzo lubię, ale powiedział to, co trzeba – Prezydent RP jest w Europie pośmiewiskiem. Nie pomylił się niestety. Z tego powodu najlepszy byłby areszt domowy, jeśli nie da się przeprowadzić impeachmentu (choć niedawno w Polityce niezrównany S.Tym słusznie napisał, ze obaj Panowie K. sa najlepsi w pozbawianiu Lecha K. władzy).

    Premier też niestety nie rozgrywa tego najlepiej. Jakieś zabawy z samolotem itd. Żenada. Po prostu ma powiedzieć, ze zdecydował o składzie delegacji bez prezydenta (ma do tego prawo), przytoczyć artykuły konstytucji. A cuda z chorobami pilotów i tym podobne powinny być przemilczane, bo są żenujące. Znów zwałka służb prasowych rządu niemal taka jak przy słoneczku Peru.

  67. Tusku musisz! (kłamać?)
    http://wiadomosci.onet.pl/1843922,11,slowa_tuska_to_zerowanie_na_najglebszych_obawach_ludzi_dla_swoich_celow_medialnych,item.html

    Aż jestem ciekawy jak protuskowi dziennikarze wytłumaczą Tuska z samolotu i z kłamstw o tzw. pakiecie klimatycznym. Już jutro się dowiem 🙂

  68. Valon,

    Gdzie konstytucja nakazuje prezydentowi współpracę z RM?
    W art.133 nie ma o tym mowy.

  69. Hasia,

    Wydaje mi się, że wyczuwam intencje Twoich sugestii. 🙂
    Ciekaw jestem ich potwierdzenia a nie widzę powodu dla którego Gospodyni blogu miała by być niezadowolona. mówimy wszak o aktywności Prezydenta dzięki „lwiej przemianie” min.Kownackiego.

    O czym więc mielibyśmy dyskutować? O pazurach, zębach czy grzywie?

    ps. Na skrajnie zawężającą interpretację roli prezydenta w państwie nie pozwala właśnie art.126 a nade wszystko art.130.

  70. @ PIRS, dr No, Wojtas,

    Blisko, ale niedokladnie. Jesli chodzi o Glempa, czy Millera, a takze chyba Oleksego i innych oddaje to dokladnie pewien typ zjawiska o jakim pisze. Kazdy z nich chcial byc i wlasciwie im sie to udalo numerem jeden. Obawiam się, ze charakter organizacji w której robili kariery byl im nieomal obojetny. Innymi slowy zbadane DNA Glempa wykazaloby wiecej podobienstw do DNA Millera niz do materialu genetycznego twojego, czy mojego.Ale to dotyczy ludzi wladzy.

    Ja bardziej mialem na mysli osoby, ktore po prostu dobrze czuja sie w stadzie, niewazne jakim. Otoz nie slucham Radia Maryja i jak wielu w Polsce nie wiedzialbym o jego istnieniu, wzglednie wiedizlabym ze po prostu cos takiego jest, gdyby nie fakt, ze Wyborcza w kazdym tygodniu poswieca radiu kilka szpalt na pierwszej stronie. Smiem twierdzic, ze zeby zrozumiec ludzi tloczacych sie w Toruniu, i tych ktorzy z wypiekami na ustach zaczytuja sie w ich przygodach wlasciwe sa nie opracowania o politce, ale o rojach pszczol , mrowek lub stadach owiec. Koniec koncow, uwazam, ze po oddestylowaniu elementu osobowosci Michnika i Rydzyka z kazdego ze srodowisk, srodowisko radiomaryjne ma jednak pewien kanon wartosci, ktorego nie podzielam, ale ktory jakis tam jest. Czytelnicy Michnika, wlasciwie nie maja swiatopogladu, bo wystarcza im to, ze swiatopoglad maja autorytety. Ale roznica jest na tyle drobna, ze przynaleznosc do jednego z obozow czestokroc jest przypadkowa. Nie licza sie cele, liczy sie trwanie i organizacja.

    W sprawie prezydenta nie uwazam, ze tylko inni prezydenci moga go krytykowac. To bylby absurd. Moze kazdy za nas, a najskuteczniej podczas glosowania. Nie zgadzam sie tylko z obecna tu klaka, ktora dostaje wypiekow oburzenia za okreslanie felietoonistyki Paradowskiej jako lichej, zaangazowanej, stronniczej, albo takiej na ktorej obawy lustracyjne jej srodowiska odciskaja pietno jak dupa na mokrej trawie.
    Ta sama klaka nie posiada sie z radosci, gdy Prezydenta okresla sie obrazliwie, do stopnia w jakim na ulicy mozna dostac za to w twarz.
    jesli ktos nie zgadza sie z Kaczynskim, bo np. uwaza, ze Kaczynski nie ma spojnej wizji gospodarki, albo, ze dla Polski jest niewlasciwy kierunek rozszerzenia Unii na wschod, to niech to napisze i jak Bog da poprze argumentami. Jesli ktos ma do napisania, ze prezydent jest kurduplem, to jest to niepowazne i tym bardziej, ze sam piastowal godnosci o niebo posledniejsze.

    @ DR No,

    czesciowo odpowiedz na twoj wpis jest powyzej. Okreslanie prezydenta „zjawiskiem biologicznym”, szczegolnie w poufalum, wazeliniarskim tonie do dziennikarki, nie przynosi chluby bez wzgledu na tytul, wyobraznie i wiedze.

    @ Wojtas,

    Nie wiem skad ma pan wiedze na temat co jest mi trudno, a co latwo zrozumiec. Jest mi trudno zrozumiec chorobe jaka trapi osoby aspirujace do roli polskich elit. Fakt, ze historia wytrzebila caly jeden duzy swiat w poslkiej historii intelektualnej i dizsiaj rozmawiamy z pozycji, jakoby zycie umyslowe w Polsce dotyczylo grupy ludzi, ktorych rozwoj polegal na odchodzeniu od stalinizmu, trockizmu i przechodzeniu (dziwnym trafem z ogromnym dla nich pozytkiem materialnym) na pozycje, ktore z grubsza w 45 r. byly nieobce prostemu ludowi, kierujacemu sie zwyczajnym instynktem, zatem ten fakt mnie zasmuca i jego nie moge zrozumiec.
    A to, czy nie zgadzam sie z kolejnym odcinkiem serialu „Tusku musisz w krainie gdzie Michnik jest gospodarzem tematu” nie ma znaczenia.

    Pozdrawiam dyskutantow,

  71. A to dobre ! Jak niektórzy blogowicze chcą analizy i komentarzy o rządzącej od roku ekipie zamiast rytualnego niszczenia i opluwania poprzedniej , to się im dostaje od brutalnych ataków na Panią redaktor ! Nie wystarczy skwitować dokonana rządu, jak ciekawą wizje przedstawił, że dużo się dzieje (rząd tyle robi) a Pis jest głupi, Ziobro to przestępca, Palikot z fajniutki, a Niesiołowski człowiek z klasą – bo się granice groteski przekroczy.

    „Kompleks kurdupla” – ładnie blogowiczu piszesz o Prezydencie….

  72. Już wiem 🙂
    (zapewne przekaz dnia z kancelarii), otóż dlatego, że Tusk chciał bronić mędrca Wałęsy. No to sie PijaRowcy nie popisali, czas zmienić ekipę, wypalona jakaś bez pomysłów. I tak lepsze niz choroba pilota, ale zdecydowanie słabo.

  73. ludowelobbyleppera,

    o Konstytucji jeszcze.
    W punkcie dotyczacym prezydenta zapisy Usatwy Zasadniczej traktowane sa jako „uprawnienie” prezydenta.
    Piszesz, ze Konstytucja wyposazyla przeydenta w takie prawa (m.in. ratyfikowanie umow miedzynarodowych), ze zmusza to rzad do postawy koncyliacyjnej.

    A co, gdyby zapisy w Konstytucji potraktowac nie jako „uprawnienia”, lecz „obowiazki” przeydenta? Prezydent nie tyle „ma prawo do ratyfikowania umow” i przez to rzad musi jego zdanie uwzgledniac, ile „prezydent ma obowiazek ratyfikowania umow miedzynarodowych”.

    Wyglada na to, ze na prawie znasz sie znacznie lepiej. Co sadzisz o takim potraktowaniu zapisow w Konstytucji?

    —————

    Jean Paul:

    Mysle, ze mimo wszystko na EURO2012 zdazymy.
    Gdyby jednak nie, to calosc winy nie spada jedynie na Tuska i jego ekipe. Nie mniej na pewno w najwiekszym stopniu.

    Nie bardzo jednak zgodze sie z obwinianiem HGW, ktorej raczej nie lubie.

    Inwestycja, jaka jest warszawskie metro byla konczona przez HGW w rekodowym tempie. W niewystarczajacym, zapewne, nie mniej – znacznie szybszym niz polskie standardy.

    Za polaczenia PKP miasto nie odpowiada. Nawet te lokalne Koleje Mazowickie (coraz lepsze) sa pod zarzadem wojewodztwa, nie miasta.

    Lotnisko dopiero co otworzylo 2 terminal – z duzym opoznieniem, ale unikajac checy, jaka miala miejsce w Londynie. Takze przynajmnie warszawskie lotnisko jest przygotowane.

    Oczywiscie przydalaby sie druga linia metra, czy polaczenie kolejowe (szybka kolej miejska czy cus) miedzy lotniskiem a stadionem. I pewnie nikt z tym na czas nie zdazy, ale przy budowie metra HGW juz pokazala, ze potrafi to zorganizoawac znacznie szybciej niz polskie standardy. Jesli i tak za wolno – to wina spada na tych, co wogole o EUR2021 sie starali, nie uwzgledniajac zupelnie standardow pracy w Polsce.

    ———————————–
    magrud, Jean Paul

    Nie potrafie ocenic jakosci pisania red. Solskiej.
    Ale nei zgadzam sie z teza, ze moze warto pozostawic wczesniejsze emerytury tak jak sa. Czyli np. pracownicy PKP maja wczesniejsza emeryture i kasjerka z marketu czy sklepu osiedlowego, pracujaca na pewno nie mniej niz kasjerka w PKP mialby utrzymywac wczesniejsza emeryture tamtej?
    Zalozeniem reformy emerytalnej bylo m.in. zlikwidowanie tych przywilejow branzowych. Emerytury wczesniejsze pomostowe maja byc przyznane tym, co naprawde w ciezszych warunkach pracuja.
    To nie jakas chciwosc, jak pisze magrud, lecz powrot do normalnosci.

    Ze kultura prawna w Polsce ma byc przeszkoda? Od tego, ze reforme, ktorej zalozenia byly znane juz 10 lat temu, sie wstrzyma ta kultura na pewno nie wzrosnie.

    ———————
    I tu dochodzimy do min. Kownackiego. Zgodzilbym sie, ze nie warto o nim pisac, gdyby nie ta czesc, w ktorej red. Paradowska opsiuje w jaki sposob sie min. Kownacki do reformy emerytalnej odnosi. Stwierdzil, ze prezydent moze reforme wetowac, a utrzymanie starych emerytur mozna jednozdaniowa ustawaz zachowac. Wydaje mi sie, ze to bardzo lekcewazacy stosunek do jednego z najwazniejszych, jesli nie najwazniejszego, problemu spoleczno-ekonomicznego, przed jakim Polska stoi.

    Pozdrawiam serdecznie
    Yevaud

  74. Kecajek

    Blog jest rodzajem pamietnika internetowego. Nie sadze, zeby jakakolwiek miara poetycka, dziennikarska mozna bylo zawartosc wpisow na blogu mierzyc.

  75. Pani Janino
    tuż po wygranych przez PO wyborach, gdy prezydent zamilkł na kilkanascie dni Pani snuła wizje impiczmentu prezydenta. Było to jednak dość kuriozalne – prezydent nie powiedział nic, więc można było odnieść wrażenie, że ten impiczment o którym Pani mówiła jest za brak gratulacji dla Tuska :).

    Teraz mam pytanie, czy w związku z ostatnimi napięciami – czy szykowane są w Polityce kolejne artykuły io impiczmencie? Ktoś może już je pisze? Czy politycy PO dają jakieś „przekazy dnia” na ten temat? (Dzisiejszej Polityki nie przeglądałem, więc nie wiem, może moje pytanie już nieaktualnee, bo sa jakiess teksty?).

    pozdrawiam
    Bernard

  76. Bernardzie,

    nic nie napiszą, bo wymagałoby to sprawdzenia co zapisano w dokumencie z tego szczytu, a nie własnych archiwów. A nawet jakby się znalazł jeden kompetentny dziennikarz, który by to wszystko sprawdził, to i tak dostałby łatkę „pisowski”, „powski” lub „sldowski”, bo na tym poziomie jest dyskusja w Polsce, zresztą sami dziennikarze ciężko na to pracują.

    Byłbym jednak ostrożny w dawaniu panu Kownackiemu wiary, ponieważ pamiętam ile niejasności było (i ciągle jest!) co do tego na co prezydent Kaczyński zgodził się w 2007 w Brukseli.
    Przepraszam, ale moje zaufanie wobec pana prezydenta co do umiejętności poruszania się w sprawach międzynarodowych jest zerowe, bo jest to polityka niespójna i nieprzemyślana – także z powodu ciągłych zmian doradców w tej dziedzinie (Andrzej Krawczyk, Anna Fotyga, Witold Właszczykowski, a jest jeszcze Jarosław Kaczyński i pewnie kilka innych osób, które mają wpływ).
    Zresztą testem prawdomówności pana Kownackiego będzie jego twierdzenie, że prezydent ma akredytację na ten szczyt, choć sekretariat Rady UE mówi coś przeciwnego. Jeżeli okaże się, że kancelaria nie załatwiła tego, to będziemy mieć podwójny skandal, a prezydent (który to już raz) zostanie ośmieszony. Gorzej, że niezależnie od tego wizerunek Polski już ucierpiał.

  77. dr No – 15;54 i PIRS – 16;41 – Piękne wpisy i bardzo potrzebne.
    Zastanawiam się jednak, czy nie jesteście przypadkiem bliźniakami?
    Albo dwójduch w jednym ciele?
    Niezależnie od wszystkiego – moje gratulacje. 🙂

  78. Ralf pisze:

    2008-10-14 o godz. 13:51

    „Byc bitym bo buzi to jeszcze nie wstyd, ale wystawiac fizys na ciosy jak slonecznik, to doprawdy niepojete.”

    I coz sie dziwic zydom, ze naukami Pana byli zbulwersowani (zydom- w sensie wyznania. Pierwsi chrzescijanie byli takze Zydami), skoro Ewangelia bedaca fundamentem naszej cywilizacji do dzis zadziwia.

    Pozdrawiam

  79. Mam pytanie do fanów PiSu, którzy tak licznie się tu ostatnio pojawili.

    Zauważyłem, że wraz z Państwa obecnością zawitało tu chamstwo. W ub. tygodniu jeden z pisowskich dżentelmenów poczęstował panią Janinę słowem na „k”, drugi jeszcze gorzej (napisałem do administratora blogu i na szczęście oba wpisy skasowano), ale w tym tygodniu znów kulturalnie: jedna z pań wyskoczyła do pani Janiny ze „szmaciarzem” i twierdzi, że to grzeczne słowo, inny – ten, którego tydzień temu wycięto za chamstwo, teraz pisze do pani Janiny że „nurza sie w szambie,” ale przynajmniej przeprasza za sformułowanie, jeszcze inny w odniesieniu do pani Janiny o „całowaniu w zadek.”

    Oprócz tego wszystkie te osoby mają podobne wpisy:
    1. Nie wypowiadają się na merytoryczne tematy. Tylko o zarzutach, obelgach itd.
    2. zawsze czują się pokrzywdzone i wskazują na to, że są źle traktowane
    3. pouczają innych nt kultury i stylu dyskusji

    Ponieważ w tym samym czasie media zamieściły informację że L. Kaczyński nazwał L. Wałęsę „prostym człowiekiem po zawodówce” a D. Tuska „człowiekiem wychowanym na podwórku” a także stwierdził, że jest szykanowany, a premier próbuje mu wyznaczać zadania, to nasunęło mi się pytanie:

    czy to wszystko po prostu zbieg okoliczności, czy raczej reguła świdcząca o tym, że Państwa rzeczywiście wiele łączy i nie są to poglądy?

  80. ludowelobbyleppera

    Przykro mi ale tu nie ma sie o co klocic. Interpretacja Art. 133 Konstytucji RP moze byc tylko jedna. Ja wiem, ze mozna na sile probowac zinterpretowac ten przepis w sposob przez Ciebie dokonany, ale wszystko ma swoje granice.
    „Art. 133.
    1. Prezydent Rzeczypospolitej jako reprezentant państwa w stosunkach zewnętrznych:
    1) ratyfikuje i wypowiada umowy międzynarodowe, o czym zawiadamia Sejm i Senat,
    2) mianuje i odwołuje pełnomocnych przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej w innych państwach i przy organizacjach międzynarodowych,
    3) przyjmuje listy uwierzytelniające i odwołujące akredytowanych przy nim przedstawicieli dyplomatycznych innych państw i organizacji międzynarodowych.”
    2. Prezydent Rzeczypospolitej przed ratyfikowaniem umowy międzynarodowej może zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem w sprawie jej zgodności z Konstytucją.
    3.Prezydent Rzeczypospolitej w zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem.

    I to wszystko co moze Prezydent RP jako reprezentant panstwa w stosunkach miedzynarodowych. Gdyby mogl wiecej to Konstytucja na pewno wymienilaby jego inne uprawnienia. Cala reszta nalezy do rzadu, zgodnie z Art.146 Konstytucji (1. Rada Ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczypospolitej Polskiej. 2. Do Rady Ministrów należą sprawy polityki państwa nie zastrzeżone dla innych organów państwowych i samorządu terytorialnego.)

    Zgadzam sie w pelni z Yevaudem ze slowo „wspoldziala” oznacza obowiazek wspolpracy a nie uprawnienie. Zgodnie z zasadami tworzenia aktow prawnych uzycie trybu oznajmujacego oznacza bowiem obowiazek/nakaz okreslonego zachowania, zas uprawnienie akcentowane jest przez uzycie slowa „moze”.

    Sformulowania Art. 146 sa rownie proste. „Prowadzic’ oznacza bowiem „stac na czele, kierowac, wiesc”. Stosujac zatem nawet prosta wykladnie jezykowa nalezy dojsc do wniosku, ze Rada Ministrow kieruje polityka zagraniczna. Skoro uprawnienie to nie zostalo zastrzezone dla Prezydenta, Rada Ministrow ma wylacznosc decydowania w tym przedmiocie.

  81. Jean Paul
    Zorientowałem się. Chama.
    Widać wyraźnie, że masz problemy ze zrozumieniem tekstu czytanego.
    P. Paradowska ma zapewne długi staż, choć to nieuprzejme stwierdzenie wobec kobiety. Czy autorytet? Kwestia umowna. Dlaczego mam uważać każdy jej tekst za wykwit intelektu i arcydzieło? Jak każdy człowiek może mieć lepsze i gorsze momenty. Ten powyższy to jeden z gorszych jej tekstów, jakie czytałem. Zwykłe bzdety i nie obroni tego urąganie krytyce, ani bicie łbem o ziemię przed ołtarzem Gospodyni. Trochę trzeźwości osądów i obiektywizmu, nie zaszkodzi nikomu. Staraj się też, zrozumieć co czytasz.

  82. W kwestii czy ma lecieć do Brukseli czy nie zgłaszam propozycję rozwiązania kompromisowego:

    Niech L.K. do Brukseli leci, ale niech nie wraca.

  83. Yevaud pisze:

    2008-10-15 o godz. 09:47
    ludowelobbyleppera,

    o Konstytucji jeszcze.
    W punkcie dotyczacym prezydenta zapisy Usatwy Zasadniczej traktowane sa jako ?uprawnienie? prezydenta.
    Piszesz, ze Konstytucja wyposazyla przeydenta w takie prawa (m.in. ratyfikowanie umow miedzynarodowych), ze zmusza to rzad do postawy koncyliacyjnej.

    A co, gdyby zapisy w Konstytucji potraktowac nie jako ?uprawnienia?, lecz ?obowiazki? przeydenta? Prezydent nie tyle ?ma prawo do ratyfikowania umow? i przez to rzad musi jego zdanie uwzgledniac, ile ?prezydent ma obowiazek ratyfikowania umow miedzynarodowych?.

    Wyglada na to, ze na prawie znasz sie znacznie lepiej. Co sadzisz o takim potraktowaniu zapisow w Konstytucji?

    ?????
    Twoim tropem poszedł kreon i broni tego, iż jest to obowiązek prezydenta.
    Niestety;

    Przepisy prawne tworzy się w taki sposób, by żadne fragmenty nie były zbędne. Gdyby ratyfikowanie umowy międzynarodowej przez prezydenta było jego bezwzględnym obowiązkiem była by to czynność zupełnie bezcelowa, bowiem proces ratyfikacji mółby zakończyć się w Sejmie.
    Dlatego tak ważną rzeczą jest współdziałanie pomiędzy prezydentem, premierem i min.SZ by proces negocjacji, podpisania, akceptacji i ratyfikacji nie był przerwany, czy to w Sejmie, czy przez Prezydenta.

  84. -> kreon

    Wszystko jest proste ?
    Kierowca taksówki kieruje nią ale ktoś nim też kieruje.
    Adwokat prowadzi sprawę swojego klienta
    itd, itp.

  85. A propos chamstwa – niedawno pewien noblista przegrał proces o „małpę z brzytwą”
    Oj głupio wyszło.

  86. Marek Piegus (21:30)
    Wspaniały komentarz. To dotyczy nie tylko Kłopotka, wielu innych wybrało podobną drogę „sukcesu”.

    magrud (01:30; 02:14)
    Mam do Ciebie wiele szacunku, ale błagam nie zbliżaj się do poziomu Kecajeka, trochę umiaru jeśli się ma inne poglądy.

    Ewka, umów się z Kecajekiem i wynieście się gdzieś na inne blogi, bo tu psujecie tylko powietrze.

  87. Rzepa:
    „Po informacji, że z powodu braku samolotu rządowego prezydent może polecieć do Brukseli z prezydentem Litwy, ambasador Janusz Skolimowski miał rozmawiać z wiceszefem litewskiego MSZ i powiedzieć, że Polska sobie tego nie życzy. Informację o rozmowie Litwini przekazali do Pałacu Prezydenckiego. ? To nie było przedmiotem rozmowy z premierem ? mówi ?Rz? wysoki rangą urzędnik Kancelarii Prezydenta. Potwierdza, że Pałac Prezydencki wiedział o interwencji.”

    + zabieranie wejściówek Kownackiemu itd.

    Jeśłi to prawda (a nie ma podstaw by wątpić) to Tusk to skończony idiota i beknie za to wcześniej czy później. Dziennikarze już teraz powinni zacząć zbiuerać pytania dla Trybunału Stanu przed którym wcześniej czy później stanie.

  88. Marek Piegus:
    Zgadzam się, wyraźnie widać różnicę pomiędzy prostym człowiekiem ze zmysłem politycznym i wrodzoną inteligencją, a prostakiem z habilitacją…..

    Porównując katolickość obu panów w kontekście wybaczania, miłości bliźniego, fałszywych świadectw wobec bliźniego itp wskaźników ortodoksyjności i moralności katolickiej, nie mam złudzeń co do internalizacji norm.

    Megalomania, czy psychoza piramidalna?

  89. Wydawało mi się, że blogi to miejsce ścierania się poglądów, wymiany informacji, przemyśleń, doświadczeń.
    Czy koniecznie muszą być terenem walki o absolutną prawdę?
    Wycieczki osobiste i dyskredytowanie przeciwników może mogłyby odbywać się gdzie indziej?

    „….prawda jest naga i leży pośrodku…….powiedziała nam kiedyś Iza..”
    Nikt nie ma monopolu na rację………
    Tak trudno to zrozumieć???????

  90. Nie wiem kto jest autorem imprezy „Prezydent jedzie do Brukseli” może i Kownacki, ale musicie przyznać, że jeśli uznać tę akcję za umyślną, to rozegrana była mistrzowsko. Zauważcie że prezydent stale się uśmiecha, jest w szampańskim nastroju, jest wręcz miły i przyjacielski wobec premiera… Coś niesamowitego, przecież on o 180st zmienił swoją osobowość, on stał się Tuskiem!!!!!! Jednocześnie oczywiście wchodzi w kompetencje rządu igrając mu na nosie w sposób piękny, lekki jakby od niechcenia, co tym bardziej denerwuje Tuska i jego otoczenie (absurdalnie nieprofesjonalne wypowiedzi Nowaka, tylko Sikorski zachował trochę dystansu), doprowadza go do gorączki. Widzieliście jak witał się z Kaczyńskim, uśmiech wymuszony, całkiem sztuczny, u Tuska, zupełnie nowy, zawsze umiał szczerze się uśmiechać, był absolutnie spokojny, wręcz cichy. Teraz jest nachmurzony, widocznie zły i nie potrafi się opanować. Zawsze było odwrotnie, to Tusk denerwował skrycie Kaczyńskiego, zachowując jednocześnie uprzejmą, spokojną, zawsze gotową obrócić wszystko w żart twarz, zyskując ogromnie opinię męża stanu otoczonego zawistnymi PISowcami i doprowadzając obu braci do czarnej furii. Teraz Kaczyński formuje tę opinię o sobie, starszego dobrego prezydenta, który czuwa nad wszystkim, trochę się wtrąca, ale w dobrej sprawie, żeby nic się nie zepsuło i do tego z dobrodusznym wybaczającym uśmiechem wobec nieopierzonego premiera „Jego” rządu, trochę jak królowa, która dogląda swego kurnika… Mam nadzieję, że nie jest to oznaka jakiegoś poważniejszego kryzysu samego Tuska, tylko zwykła wpadka, uwikłana przez Kamińskiego albo Kownackiego właśnie. Jeśli jednak premier się wypala, co było widać u chyba wszystkich premierów w Polsce, a może wypalać się wewnętrznie, psychicznie doznając zaniku dystansu do świata przy jednoczesnym wyczerpaniu nerwowym odbierającym poczucie humoru to biada wszystkim, którzy marzą o końcu nowej ery oświecenia kaczyzmem…

  91. Swoją drogą jestem ciekaw ogromnie co miałby do powiedzenia Trybunał Konstytucyjny na temat tej sytuacji. Zupełnie nie rozumiem po co zmieniać konstytucję (w kluczowych sprawach kalkę niemieckiej) jeśli mamy specjalny sąd konstytucyjny, którego wyroki są obowiązującym prawem i który tylko po to dostaje ogromne pieniądze, aby rozstrzygać tego typu spory… Mam nadzieję, że Tuskowi wystarczy odwagi aby dać wypowiedzieć się TK.

  92. Rzecz dotyczy prof. Wolszczana.
    Czy zna Pani historię profesora Czochralskiego, który jest najczęściej
    cytowanym w światowej literaturze polskim naukowcem,
    a którego Politechnika Warszawska pozbawiła tytułu honoris causa?
    Aż się prosi o porównanie w „Polityce”.
    A wniosków to się boję wyciągać.

    Pozdrawiam Panią

    Docent

  93. Widzieliśmy POPIS-owe traktowanie Polski i Narodu. Usłyszeliśmy po raz kolejny pretensje Prezydenta w wywiadzie prosto z Brukseli , żądzące najwyższym urzędem i infantylne zachowanie ekipy Tuska. Premier, średniej wielkości Państwa, bawi się z Prezydentem w chowanego. A Prezydent go znalazł! Tym Panom już dziękujemy. Pozdrawiam.

  94. Przepraszam za błąd, ale oni naprawdę rządzą przez „ż”

  95. Wolabym by była data 17 pażdziernika ,kiedy wszyscy wojownicy szczęśliwie wylądują w Warszawie i będą po dobrze przespanej nocy . Niestety prawdopodobne jest to ,że rzesze polskich dziennikarzy na wszystkich możliwych częstoliwościach zajmowac się bedą 16 pażdziernika duprealami z sesji UE a nie ważnymi sprawami 27 państw .Dopiero wieczorem zwycięży wiadomość dnia ,że to dziś mija 30 lat od wyboru Karola – Polacy dostali wtedy premię którą z niesłychanym duractwem trwonią ,na pamiątkę zostanie im wkońcu tylko wartość obrazka świętego bądż błogosławionego . Pisze te gorzkie słowa jako Protestant ekumenicznie wspominajacy tamten piękny dla Polski wieczór i tyle lat jego życia a nade wszystko te dni kwietniowe – żałoby i uniesień na niewyobrażalną skalę , nadziei , deklaracji, zobowiązań w formach pojedynczych i zbiorowych na wykonywanie testamentu tego Olbrzyma…

  96. Pani Redaktor! Wracając jeszcze do stadionu Legii. Głównie chodziło mi o skończenie z szukaniem winnego za decyzję, którą wszyscy wspólnie podjeli w 2007 roku, a właściwie jeszcze wcześniej.Nikt wtedy ne stawiał pytania o zakres i potrzebę tak dużego stadionu. Wywracanie wszystkiego do góry nogami po wykonaniu projektu i praktycznie z wyłonionym w przetargu wykonawcą było by marnotractwem, tak czasu jak środków jednocześnie odsuwając na nie wiadomo kiedy tę inwestycje. (To, że nie zbuduje się stadionu nie oznacza się że zrobi się jakąkolwiek inną tak dużą inwestycję. A przy tej ekipie można powiedzieć z całą pewnością że się nie zrobi.)Dziwi więc postawa przewodniczącej komisji sportu z PO, która zaczęła zastanawiać się nad inwestycją o ponad rok za pózno. Owszem stadion mógłby prawdopodobnie być mniejszy a więc i tańszy, tylko trzeba było to wyartykułować podejmując decyzję. Tak było z Trasą Siekierkowską, przyszła nowa ekipa i rozpoczęła przeprojektowywanie węzła Marsa i zamiast oddać Trasę do 2005 roku do dziś nie rozpoczęto robót. To co miało być oszczędnością ( przeprojektowanie by kupować mniej działek) po tylu latach przestoju będzie kosztować wielokrotnie więcej nie licząc czasu kierowców zmarnowanego w korkach. Rozliczanie domniemanych błędów, w stosunku do podjętych już decyzji inwestycyjnych, przez ich pseudo poprawianie( głownie blokowanie) zawsze rodzi skutki odwrotne do zamierzonych.Pozdrawiam.

  97. Nasza droga Pani redaktor, tak jak większość komentatorów uważa, że w tym całym toczącym się teraz teatrzyku chodzi o elekcję, czy o reelekcję. A to błąd, moja teoria spiskowa podpowiada mi, że to nie tak, że to inaczej. Nikt nie walczy tutaj o przyszłą ‚posadę’ prezydencką, tu się toczy kotłowisko pod tytułem ‚byle nie stracić zbyt wiele’. Prezydent i ta strona ‚sceny politycznej’ odstawia obronę Zbaraża. Chordy niewiernych atakują biednych jedynie słusznych, dlatego zwierajmy szeregi, nie dajmy się. Druga strona okopała się w okopach ‚Swiętej Trójcy’ i wrzeszczy, że chordy barbarzyńców nas zaleją, że wojska wraże pod wodzą dwóch małowielkich marszałków przejmą znowu władzę nad krajem. Mieszkańcy naszego grajdołka patrzą na jednych i na drugich i odczuwają potrzebę opowiedzenia się po jednej abo po drugiej stronie. A przecież obie ‚twierdze’ stoją i tak naprawdę to nikt ich nie atakuje. One nawet pilnują by nikt ‚przeciwnikowi’ krzywdy nie zrobił. Bo tylko istnienie jednej usprawiedliwia istnienie drugiej. Tak od kilku lat dryfujemy sobie niesłychanie wsłuchani we wrzaski dobywające się z obydwóch twierdz. Słuchamy i marzymy o tym, że z tego zdurniałego bełkotu wyłowimy kilka sensownych zdań. Kilka prawdziwych projektów reform. A tu tylko bełkot, obietnice i próby skoku na kasę. Ciekaw jestem jak długo jeszcze?

  98. Z niedowierzaniem przeleciałem wszystkie komentarze i widzę, że nikt nie odniósł się do rzeczy absolutnie pierwszorzędnej, o której rozmawiam w swoim kręgu znajomych, a także wielokrotnie słyszałem od ludzi zupełnie mi obcych /czyli dochodzących do podobnych wniosków zupełnie niezależnie/.
    Rozumiem, że Pani Redaktor nie wypada stawiać tej tezy, ale ja jako anonimowy gość tego blogu mogę jak najbardziej /a jak trzeba to pod nazwiskiem też mogę/.
    Chodzi mianowicie o to, że bardzo szybko postępuje proces totalnego intelektualnego tępienia Lecha Kaczyńskiego w sposób, który w moich oczach laika medycznego nieodparcie kojarzy się z chorobą typu Alzheimer.
    Pan Prezydent w niczym nie przypomina już dzielnego szeryfa z czasów urzędowania w resorcie sprawiedliwości, którego wypowiedzi publiczne stanowiły w pewnym sensie nową jakość i na które się czekało. W niczym nie przypomina nawet rywala Tuska z ostatniej kampanii prezydenckiej, gdzie mimo, że merytorycznie drażnił mnie strasznie, to jednak muszę przyznać, że rywalem był równorzędnym, a słynną debatę prezydencką wręcz w oczach wielu /akurat nie moich/ wygrał.
    Dzisiejsze popisy werbalne Prezydenta przyjmuję z wręcz fizycznym bólem, gdyż ciężko mi znieść potoki jego bełkotliwych nonsensów, wypowiadanych z wyraźnym wysiłkiem, a jego poziom zdziecinnienia odpowiada poziomowi 12-latka, a nie głowy państwa.
    Nie piszę tego jako wróg Kaczyńskich /chociaż tak jest w istocie/ tylko jako obserwator sceny politycznej i jednocześnie osoba zatroskana faktem, że przez idiotyczny upór Prezydenta /merytorycznie się nie broniący/ w tak wielu płaszczyznach sprawy kraju idą jak po grudzie.
    Takiemu Jarosławowi Kaczyńskiemu jestem – mimo całej odrazy jaką mnie napawa – oddać intelektualną sprawność, umiejętność złośliwej riposty czy nawet specyficzne poczucie humoru, co w kategoriach medycznych chyba potwierdza, że jego mózg funkcjonuje na odpowiednim poziomie.
    Podejrzewam, że w kręgach politycznych, w jakich obraca się Pani Redaktor, mówi się o tym fakcie, gdyż nie sposób tego nie zauważyć, ale jako, że temat jest tabu nikt – poza Palikotem – tego głośno nie powie.
    Śmieszą mnie opinie wielu napuszonych publicystów, którzy analizują wydarzenia z pełną powagą, starają się odnaleźć jakichś ukryty makiaweliczny zamysł, kierujący poczynaniami Prezydenta, gdy ten stał się już powoli własną parodią, przebijając poziomem publicznych występów swoje alter ego z „Rozmów w tłoku”.
    Szczególnie ostatnie „Kawa na ławę” i wywiad udzielony M.Olejnik w Brukseli były wyjątkowo żenującym widowiskiem.
    W chwili obecnej Lech Kaczyński jawi mi się jako marionetka manipulowana już nawet nie przez swojego brata, lecz złowieszczo bardzo sprawnego szefa kancelarii. Nic lepszego nie mogło się przytrafić Prezydentowi /a jednocześnie nic gorszego dla Polski/ jak pozbycie się Fotygi i zastąpienie jej przez Kownackiego, który powoli staje się Darthem Vaderem polskiej polityki i którego ambicje osobiste są jak na razie nieznane, ale aż boję się pomyśleć, gdzie sięgają.
    Lech Kaczyński w rękach tego sprawnego manipulatora zmienia się w pospolitego trolla lub nieznośnego bachora, który psuje innym dzieciom zabawki, a Kownacki powoli udowadnia, że w swoim politycznym cynizmie nie cofnie się przed niczym ku infantylnej radości swojego pryncypała. Sam także wydaje się niezmiernie rozradowany faktem, że tak bezkarnie może szkodzić. Jest niestety bardzo sprawny i błyskotliwy, o czym boleśnie przekonała się ostatnio M.Olejnik i tuzin innych tuzów rodzimego dziennikarstwa a także wydaje się klinicznie wyzuty z obciążeń typu „dobro publiczne”. „interes Polski” i takie tam bzdety.
    Dlatego oglądamy takie gorszące widowiska jak ostatnio i dziwię się bardzo komentatorom, którzy stawiają jakiś znak równości pomiędzy działaniami obu obozów – prezydenckiego i okołopremierowego. Co na Boga ma robić Tusk, który jest przekonany do swoich racji i który słusznie przewiduje, że odpuszczenie Prezydentowi /a raczej jego zapleczu/ na pewno nie przyniesie jakiejś wartości dodanej, a bardzo prawdopodobne, że wszystko popsuje.
    Jakie znaczenie ma fakt, czy Prezydent jest czy nie jest w Brukseli, poza dostarczeniem gawiedzi jarmarcznego widowiska. Jaką wartość dodaną daje jego obecność, w czym miałby poprawić jakość polskiej reprezentacji. Wolne żarty.
    Cieszy się tylko Sarkozy i inni podobni europejscy gracze, bo Polska sama sobie strzela gola wtedy, kiedy trzeba twardo negocjować nasze interesy. Podejrzewam, że chętnie by użyczył Kaczyńskiemu własnego samolotu, żeby ten zawsze przyjeżdżał i absorbował sobą percepcję Tuska. Logika prosta jak drut.
    Komentarz Piotra Stasińskiego z dzisiejszej Wyborczej – podpisuję się obiema rękami.

  99. do Magruda

    „O faktach się nie dyskutuje”, wiedzą dżentelmeni, ale dla magruda zrobię wyjątek, ponieważ napisał tekst dla nie wprawionego oka przypominający poprawny wywód naukowy, a w rzeczywistości agitkę populistycznej, pseudonaukowej ekonomicznie, ostatecznie zbankrutowanej i skompromitowanej w latach 90-tych tzw. „trzeciej drogi”.

    Pomijam czysto populistyczne wywody w stylu szkodliwości 3×15, ponieważ magrud nie raczył ich uzasadnić, więc nie ma z czym dyskutować.

    Na początek muszę zgodzić się z szkodliwością odbierania praw nabytych w tak młodym państwie prawa, jednak uczciwy rząd mający na uwadze interes tego kraju nie może pozostawić bomby emerytur pomostowych samej sobie. Warto tu dla naprawy szkody przypomnieć, że są winni tej katastrofy, głównie SLD i AWS, które tę haniebną populistyczną kiełbasą skorumpowały społeczeństwo do przekazania im władzy.

    „”W obliczu poważnej recesji w Eurolandzie i rozpoczynającej się już fali powrotów z zarobkowej emigracji, zwiększenie podaży pracy ( m.in. poprzez likwidację pomostówek), przy malejącym na nią popycie (recesja u odbiorców naszego eksportu) spowoduje spadek płac i w konsekwencji efekt domina dla popytu wewnetrznego.””

    Ogólnie część zależności zgadza się, ale Panie Kolego, przed chwilą pisał Pan jak to niezmiernie szkodliwe jest manipulowanie prawami nabytymi, a zdanie obok pisze Pan, że należy dostosować najbardziej długotrwały aspekt polityki społ-gospodarczej (emerytury) do bieżącej koniunktury i rzekomej fali powrotów (która jest raczej falą przerzutów jak wskazują dane statystyczne. Polacy chyba wolą wrócić do Finlandii z Wlk Brytanii niż do Polski…), czyli jak ewentualna dekoniunktura się zakończy, mamy cały system emerytalny przekonstruować na nowo i to rozumiem tak szybko aby zdążyć przed końcem kolejnego okresu dobrej koniunktury?
    Jednak odniosę się też do samego meritum. Otóż zgadzam się, że wzmaganie popytu wewnętrznego przez państwo w celu podtrzymania wzrostu gospodarczego jest już uznanym narzędziem polityki gospodarczej państwa , a jego stosowanie skutecznie uchroniło kapitalistyczny świat przed katastrofą kryzysu totalnego w stylu kryzysu lat 1929-33 przez ostatnie 70 lat.
    Różnie jednak rozumiano wzmaganie popytu. Jedni robili to poprzez wielkie inwestycje rządowe (infrastruktura, badania naukowe, wyprawa na Księżyc, tunel pod Kanałem Angielskim), łatwy dostęp do kredytu, ułatwienia dla eksporterów.
    Inni zwyczajnie rozdawali pieniądze ludziom, a ci je wydawali zwiększając popyt wewnętrzny a przy okazji zmniejszali podaż pracy poprzez: skrócenie tygodnia pracy, długie i wielkie zasiłki dla bezrobotnych zniechęcające do poszukiwania pracy, długie zasiłki macierzyńskie i inne, WIĘKSZE EMERYTURY I EMERYTURY POMOSTOWE.
    Chyba nie muszę pisać które państwa wybrały drugie rozwiązanie. Ale nacieszę się tym, w Europie były to: Francja, Niemcy, Włochy, w mniejszym stopniu Polska i Kraje skandynawskie. Po przeciwnej stronie stała w Europie w zasadzie tylko Wielka Brytania (z dużych państw), która jako jedyna ostro poszła drogą neoliberalnego Tacheryzmu.
    Całość na kontynencie nazwano ?trzecią drogą? i z przerażeniem obserwowano katastrofę każdego kolejnego okresu dekoniunktury, kiedy to takie państwa jak Francja i Niemcy stały na skraju bankructwa kilka razy w latach 90tych nie mogąc udźwignąć swoich ?rewolucyjnych osiągnięć cywilizacyjnych?, gdy jednocześnie Wielka Brytania i USA przeżywały najszybszy w historii wzrost gospodarczy.
    My oczywiście byliśmy mocno zapóźnieni, bo dopiero co wyrwaliśmy się z raju ?realnego socjalizmu? i byliśmy zachłyśnięci wolnością w każdym wydaniu, więc na szczęście ominął nas kryzys ?państwa dobrobytu?, a pan Balcerowicz zabezpieczył naszą gospodarkę na wiele lat naprzód, jednak jak to z zapóźnionymi bywa, uczą się tylko na własnych błędach. Stąd haniebne rozwiązania gospodarcze z czasów SLD i AWS, a także PIS-samoobrona, z którymi teraz trzeba walczyć.
    Tak to już jest w życiu, że jak się tworzy rozwiązania niezgodne z ludzką naturą tworzy się katastrofę, choćby najpiękniejszą. Tak było z prohibicją, która stworzyła najgorszą mafię świata, tak było z komunizmem, który nie liczył się z żadną wrodzoną cechą człowieka (indywidualizm, potrzeba wolności, gospodarność, ambicja), tak też było z ?trzecią drogą?, która uznała, że jak jest bezrobocie przy dobrej koniunkturze to trzeba dać ludziom wynagrodzenie za to że są bezrobotni albo tworzyć dla nich fikcyjne miejsca pracy (we Francji 60% obywateli pracuje dla państwa, swoją drogą tajemnicą poliszynela jest że bramki na autostradach co 10km ustawił Mitterand tylko po to żeby stworzyć 100.000 miejsc pracy dla kasjerów…) tworząc coś czego nikt wcześniej nie umiał zrobić, pogardę dla pracy na masową skalę (w Niemczech 30% obywateli uważa, że nie ma nic złego w wykorzystywaniu zasiłków dla bezrobotnych jeśli ktoś nie chce pracować mimo iż może…)
    Tak oto obaliłem cały pański wywód oparty na bardzo krótkiego życia, choć przyznam pociągającej teorii ?trzeciej drogi?.
    Ale muszę się odnieść do jeszcze jednego, co mnie uderzyło najbardziej. Ostatnio często słyszy się z ust różnej opcji polityków próby wykorzystania dla własnego interesu zawirowań na rynkach finansowych. Jest to najłagodniej ujmując zdrada interesów obywatela, bo sieje panikę, która jako jedyna w tym zawirowaniu może być groźna dla prawdziwej gospodarki. Jednak mimo to nie spodziewam się wiele od polityków, ale od poważnego komentatora na blogu Janiny Paradowskiej spodziewam się więcej.
    pozdrawiam

  100. A mnie pan Kownacki śmieszy. Kolejny naiwniak, któremu wydaje się, że będzie sprytniejszy. Bracia wykorzystają go i porzucą, a on nawet nie będzie wiedział za co wyleciał. Trochę przypomina Marcinkiewicza, podobnie upaja się sobą. A po ściągnięciu do parteru zostanie pysio wygłupione i oczki pytajnie „ale za co” wytrzeszczone.
    L.K. odniósł podobno w Brukseli niebywały sukces. Usiadł. Niech to krzesło kosztuje Pana Pyrrusa jak najdrożej.

  101. Właśnie wysłuchałem konferencji prasowej prezydenta po powrocie z Brukseli. Takiego popisu megalomanii dawno nie słyszałem. Najbardziej rozbawiła mnie wypowiedź dotycząca braku przepustek dla urzędników kancelarii prezydenckiej. Cytuję z pamięci: ” nie wierzę , że prezydencja francuska odmówiła wydania przepustek moim urzędnikom ponieważ prezydent Sarkozy wie kto w Polsce ratyfikuje traktaty „. Albo inny fragment ” jestem najważniejszą osobą w państwie i to ja decyduję kiedy stanę na czele delegacji”. Bardzo też podobała mi się opowieść jak to prezydent Sarkozy w niecny sposób pozbawił prezydenta sposobności zabrania głosu w sprawie Gruzji. Panu prezydentowi chyba się wydaje , że wszystko kręci się wokół niego. To trąci nieco paranoją.

  102. Patrząc jak ministrowie Prezydenta plączą się po ulicy w przemoczonych garniturkach bo ich szef nie potrafił załatwić przepustek, czułem się,mimo że nie są z mojej bajki, zażenowany.Normalny człowiek na ich miejscu plunął bym takiemu szefowi pod nogi i poszukał innej pracy.Ale normalni ludzie nie „robią w polityce”.

  103. Gdzieś wyczytałem, że politykiem może zostać tylko człowiek karmiony z butelki, nigdy piersią………..
    Gdyby było to prawdą, wiele by wyjaśniało……….

  104. Yevaud, readworth@gmail.com
    Nasze blogowe wypowiedzi poza licznymi zaletami, mają i tę wadę, że traktujac o polityce wymagają zwięzłości . A polityka zgodnie z definicją j.polskiego to ogół spraw państwowych i publicznych, czyli materia niezwykle skomplikowana.
    Łatwo zatem zostać żle zrozumianym.
    Nigdzie nie napisałam, że dotychczasowy system wcześniejszych emerytur jest przeze mnie akceptowany.
    Moja wypowiedż była protestem przeciwko publicystycznej nonszalancji, z jaką traktuje sie w Polsce ludzi pracy najemnej i ich umowy o pracę.
    Przeciwko terrorowi pseudoekonomicznej poprawności, która z braku argumentów empirycznych i teoretycznych nakazuje bezwzględną jedność wokół kilku całkowicie błędnych stereotypów.
    Doszło do tego, że za dyskredytujące uznaje się każdą obronę praw socjalnych, a nawet samą chęć rzetelnego i starannego debatowania o możliwości utrzymania, odebrania bądż wprowadzenia takich.
    Doszło przecież do tego, że odmawia się obywatelom prawa do dysponowania ich wspólnym majątkiem. Rząd proponuje przymusową totalną komercjalizację publicznych szpitali, nota bene rzecz bez precedensu w cywilizowanym świecie, a p. Paradowska wzrusza ramionami i udaje, że rząd naprawia system ochrony zdrowia.
    Przez wiele lat największa troską naszej gospodyni, było , by posłowie nie mieszali w proj. budżetu, który zyskał pozytywną opinię ….Uwaga!!!…rynków finansowych.
    Chciałam więc zaapelować do sumienia i wyobrażni naszej gospodyni, że w demokratycznym państwie to nie eksperci, a w rzeczywistości przebrani za takowych lobbyści, nie rynki finansowe, i nie kto inny, tylko ogół obywateli, bezpośrednoi, lub poprzez swoich przedstawicieli maja nie tylko prawo, ale i obowiązek debatować i podejmować decyzje.
    Reasumując mój głęboki sprzeciw budzi powrót do tamtego, sprzed ery chwilowego zjednoczenia narodu w słusznej walce o odsunięcie Ziobry i Kaczyńskiego, skrajnie autorytarnego i chwilami oligarchicznego
    sposobu myślenia i mówienia o polityce społecznej i gospodarczej.
    Ten ton, ta wymuszona insynuacjami i etykietowaniem, ideologiczna jedność jest dziś już nie tylko przejawem elitaryzmu i
    autorytaryzmu.
    W obliczu światowego załamania realnego neoliberalizmu ociera się
    po prostu o złą wolę bądz rytyniarstwo.
    Dziś, gdy biliony dolarów z budżetów państw płyną rwącym potokiem do bankowych skarbców dla ratowania obiegu gospodarczego, przedstawiać likwidację wcześniejszych głodowych emerytur w kategoriach racji stanu, nie podlegającej dyskusji, to, bardzo przepraszam, jest już nie tylko przesada. To już jest dla mnie, arogancja.

    andiboz,
    Dziękuję i za szacunek i za przestrogę.

  105. Zdaje się, że mat691 z 2008-10-16 o godz. 12:23 ujawnił najgłębiej strzeżoną tajemnicę państwową.

    Ale może jakoś się mat wykaraskasz z problemów z Temidą, bo obawiam się że sytuacja jest rozwojowa i po powrocie prezydent Kaczyński sam głośno obwieści, że w Brukseli odbył bardzo ważną rozmowę z prezydentem Alzheimerem.

  106. Magrud,
    czy nie zastanowiłaś sie przypadkiem, że te emerytury są głodowe właśnie dlatego, że nie ma ich kto wypracowywać, bo połowa społeczeństwa zdolnego do pracy jest na emeryturze lub rencie? Nie dość, że sami mają głodowe uposażenia, to ciągną w dół tych, którzy na nich zarabiają. W mojej opini tylko mudurowi mają jakie takie prawa do wcześniejszych emerytur, cała reszta jeśli chce mieć taki przywilej to niech płaci wyższe składki, rekompensując w ten sposób dłuższy czas pobierania emerytur. Zresztą wyższe składki mogą być płacone przez pracodawców zatrudnijących pracowników pragnących mieć przywilej wcześniejszych emerytur. Jasne, że podniesie to koszty pracodawcy, ale dlaczego to ja mam finansować cudze przywileje?

  107. We mnie minister Kownacki budzi odrazę i jest cynicznym i bez skrupułów człowiekiem, który urzędowi prezydenta RP wyrządza przeogromne szkody, demolując przy tym wizerunek Polski zagranica – vide szczyt w Brukseli.
    Chciałabym zwrócić uwagę na pewien epizod, na który natrafiłam dzięki forum dyskusyjnemu prowadzonemu w Internecie przez Azraela.
    Jeden z uczestników tego forum zwrócił uwagę na opinię konstytucjonalisty, prod. Sarneckiego, jaką kancelaria prezydencka umieściła na swoje stronie internetowej.
    Ekspertyza prof. Sarneciego dot. przepisów ustawy zasadniczej związanych z tzw. reprezentowaniem państwa, a właściwie narodu przez prezydenta w stosunkach zagranicznych, by usprawiedliwić jego pobyt w Brukseli.
    Otóż, jak pisze ów Internauta, wycięto wszystkie niewygodne kancelarii fragmenty ekspertyzy, bowiem prof. Sandecki jednoznacznie wykazywał iż pan prezydent nie ma żadnej racji w awanturze brukselskiej.
    Internauta przytacza wycięte fragmenty ekspertyzy. A jego reprezentowanie Narody ogranicza się do rzekłabym dekoracyjnych – jak np. przyjmowanie listów akredytacyjnych ambasadorów. W sprawach polityki zagranicznej ma współpracować z rządem w takim zakresie, jaki mu rząd wyznaczy.
    Min. Kownacki doskonale wiedział iż wpychnie się Lecha Kaczyńskiego na szczyt do Brukseli nie ma żadnych podstaw prawnych – a mimo to okłamywał i opinię publiczną w licznych wywiadach i samego prezydenta, który jak widać ze znajomościa ustawy zasadniczej jest na bakier.
    Takie manipulowanie jest niedopuszczalne i to co zrobił minister Kownacki jest po prostu skandalem.
    Ten człowiek świadomie utwierdza, mimo dostarczonych kancelarii ekspertyz prawników-konstytucjonalistów w błędnym interpretowaniu polskiej Konstytucji i pozwala tym samym na ośmieszanie się prezydenta na forum międzynarodowym.
    Za to winien być postawiony przed Trybunałem Stanu.

  108. Magrud,

    dziekuje bardzo za wyjasnienie.
    O polityce komercjalizacji szpitali sie nei wypowiadam. Mam na ten temat swoje wlasne zdanie, z ktorym sie jednak gleboko nie zgadzam. 😉

    Co do emerytur – nie wiem, czy reformatorom sprzed 10 lat przyswiecala jakas neoliberalna mysl. Gdy reforma byla tworzona to w zalozeniach byly pomostowe emerytury dla tych, co pracuja w najciezszych warunkach. Lista takich zawodow byla ustalana m.in. przez specjalistow od medycy pracy. Pod presja zwiazkow zawodowcyh nie uchwalono juz wtedy odpowiedniej ustawy konczacej reforme emerytalna.
    Obecnie po raz kolejny ustalono liste tych, co sie maja zmiescic na pomoscie. Jak przeczytalem, lista tych, ktorzy beda objeci pomostowka jest podobna do tej, ustalanej wtedy. Wyglada na to, ze autentycznie szkodliwosc warunkow pracy decyduje o przyznaniu wczesniejszej emerytury. Dotychczas o ilosci przywilejow decydowala sila zwiazkow zawodowych. Teraz bylby to pierwszy przyklad normalnosci.

    Wydaje mi sie, ze ograniczenie wczesniejszych emerytur i to akurat w wersji przez rzad proponowanej ma swoje dobre merytoryczne uzasadnienie. Nie jest tym uzasadnieniem holdowanie jakiemus neoliberlanemu stereotypowi. Lecz autentyczne rozpoznanie problemu szkodliwosci.

    W przypadku emerytur jestem zdania, ze nie ma zadnego dobrego uzasadnienia dla utrzymywania dotychczasowego systemu. Jest on przede wszystkim niesprawiedliwy. Po drugie, trzecie, czwarte…., siedemnaste – cala masa argumentow ekonomicznych, sposrod ktorych jeden wydaje sie najwazniejszy – utrzymywanie wczesniejszych emerytur to sporo obciazenie dla pracujacych – sprawia, ze praca jest droga => zatrudnienie spada, rosna szeregi bezrobotnych.

    Jesli dobrze zrozumialem, co pisza, to obecnie nie stoimy juz przed alternatywa – czy przejsc na system emerytur pomostowych, czy nie. Jak sie ich teraz nie uchwali, to pomostowek wogole nie bedzie. Z punktu widzenia „chciwosci panstwa” byloby to nawet lepiej – zadnych wyplacancyh pomostowek.

    Dlatego tez tak obecnego rozwiazania bronie.

    Ciesze sie, magrud, ze znalazles czas aby rozszerzyc swoj punkt widzenia.

    Zgadzam sie zwlasza z wypowiedzia:

    -Dziś, gdy biliony dolarów z budżetów państw płyną rwącym potokiem do bankowych skarbców dla ratowania obiegu gospodarczego, przedstawiać likwidację wcześniejszych głodowych emerytur w kategoriach racji stanu, nie podlegającej dyskusji, to, bardzo przepraszam, jest już nie tylko przesada. To już jest dla mnie, arogancja.-

    Chcialem tylko nadmienic, im wiecej bedzie emerytow na pomoscie, tym mniejsze beda wyplaty.

    Chcialbym tez stanac w obronie red. Paradowskiej – ocene rynkow finansowych warto uwzgledniac w projekcie budzetu, zwlaszcza, ze nasze panstwo wydaje wiecej pieniedzy niz ma – wciaz sie zadluza, nie inaczej, jak emitujac obligacje kupowane przez te niedobre instytucje finansowe. Zla ocena ze strony rynkow = niechec do kupowania obligacji = wyzsze oprocentowanie tychze, zeby jednak do kupna zachecic = jeszcze wieksze obciazenia dla panstwa.

    Pozdrawiam serdecznie

  109. Pani Redaktor,
    Jednak odniosę się do pana Kownackiego, gdyż nie lubię, gdy ktoś uważa mnie za głupca większego niż jestem.
    Pomijam fakt, że pan Kownacki, relacjonując pobyt pana prezydenta w Brukseli, mijał się z faktami, co obnażył red. Rymanowski w TVN24, konsekwentnie wracając do zadanego mu pytania.
    Lubię tego typu postawę dziennikarzy – konsekwentność dochodzenia
    prawdy.
    Tak na marginesie, żaden dziennikarz nie próbuje dotrzeć do wyników likwidacji WSI – ilu okrzykniętym przez polityków i dziennikarzy przestępcom postawiono zrzuty prokuratorskie.
    Czy pan Kownacki nie widzi, jak pan prezydent został wykiwany przez swojego przyjaciela prezydenta Francji, który profesjonalnie wykorzystał jego nieobecność na sali, zmienił agendę i poruszył sprawę Gruzji? Czy pan minister nie zna elementarnych zasad i chwytów w polityce?
    Czy nie wie, że w polityce dopuszcza się niemoralność, ale nie dopuszcza się braku profesjonalizmu?

    Dla równowagi pstryczek dla PO.
    Chętnie dowiedziałbym się, co przyświecało Premierowi, że tak nieprofesjonalnie próbował nie dopuścić do udziału Prezydenta w szczycie? Przecież istniało tyle skutecznych rozwiązań. Czyżby, aż taki brak profesjonalizmu u doradców, czy istnieje inna przyczyna?!

    Na koniec.
    Mówi się w mas mediach o odebraniu emerytur SB (ponoć chodzi o sprawiedliwość dziejową).
    Czy ma Pani świadomość, że jest to kolejny bubel prawny PO i wstyd dla jej autora, radcy prawnego S. Karpiniuka.
    1. Proszę przeczytać art. 3 projektu (sejmowy druk nr 1140) – niezrozumiały z powodu konstrukcji gramatycznej i braku logiki matematycznej).
    2. Czy ma Pani świadomość, że aktualnie pracujący lub emerytowany funkcjonariusz, który w PRL był żołnierzem w organach bezpieczeństwa państwa będzie miał zmniejszoną emeryturę, zaś funkcjonariusz (też emeryt) z czasów PRL, który przeszedł do służby w wojskowych organach bezpieczeństwa państwa lub poza nie, nie będzie miał zmniejszonej emerytury.
    To nie są jedyne potknięcia pana prawnika.
    Zabawna jest sytuacja (po wejściu projektu) dotycząca art. 15 w obu ustawach emerytalnych, mówiącego o faktycznych przywilejach.
    Pozdrawiam.

  110. Magrud

    Przeczytalem raz jeszcze swoj poprzedni wpis. Ogolnie odniesc by mozna wrazenie, ze jest to krytyka twojej wypowiedzi.

    Nie jest tak.
    W pelni zgadzam sie z Twoim przeslaniem (jesli je dobrze zrozumialem).

    Spoleczenstwu nalezy sie powazna debata na temat przeprowadzanych reform finansowych, ktore wszystkich dotykaja.
    W czasach gdy rzadzil AWS i wprowadzal reforme emerytalna, bodaj tylko Marek Borowski raz zapytal, czy ktos przedstawil wyliczenia, ile tej emerytury otrzymywac bedziemy.
    Uwazam, ze wlasnie igonorowanie obywateli poprzez zawsze lepiej wiedzace elity spowodowalo taka niechec do poprzednich ugrupowan i masowy naplyw wyborcow do PiS.

    A chyba tylko Jacek Zakowski zwraca stale uwage na ten problem komunikacji elit ze spoleczenstwem.

    Szczytem tej ignorancji bylo haslo 3×15, przy ktorym sie PO mocno upierala przed wyborami w 2005. A Gilowska (wtedy jeszcze PO) przyciskana przez ekonomistow z inncyh ugrupowan odpowiedziala, ze to tak naprawde haslo. I bylo dokladnie tak, jak opisywales – haslo stalo sie niemal dogmatem polityki finansowej waznego ugrupowania, ktore szykowalo sie do przejecia wladzy.

    pozdrawiam

  111. ludowelobbyleppera

    Tak. To bardzo proste. Pomijajac juz zupelny brak zwiazku pomiedzy kierowca taksowki i adwokatem a zasadami konstruowania aktow prawnych, to wlasnie kierowca kieruje a adwokat prowadzi tak jak im klienci powiedza. Problem w tym, ze, biorac pod uwage zapisy Konstytucji, „klientem” Rzadu nie jest Prezydent a Sejm, a wlasciwie my, ktorysmy ten Sejm wybrali.

  112. O debatę publiczną!!

    Chętnie się dopiszę do listy Yevauda i Magrud nawołujących do debat publicznych z prawdziwego zdarzenia. Też uważam, że nasi politycy ignorują w sposób całkiem głupi potrzeby wyborców do porządnej informacji.

    W tej dziedzinie, na miejscu rządu, wykorzystałbym okazję jaką daje mu Prezydent do przeprowadzenia referendum w sprawie reformy SłZdrowia. Oczywiście pytanie powinno być ogólne i dotyczyć zgody na przeprowadzenie reformy proponowanej przez rząd, a nie jakiegoś szczegółowego jej aspektu.

    Przecież to wspaniała okazja aby przedstawić Polakom reformę, jej potrzebę, cele, środki. Można w ten sposób uspokoić wielu ludzi, którzy boją się, że ograniczy im się dostęp do tej ważnej usługi publicznej. Można w pełni pokazać i przećwiczyć swoje umiejętności przekonywania. Można pierwszy raz w Polsce wprowadzić reformę w taki sposób, że nie będzie konieczna kolejna rewolucja polityczna w najbliższych wyborach, której jedynym celem będzie likwidacja reformy…

    Mam wrażenie i odnoszę je od dawna, że politycy świadomie nie wszczynają debat publicznych w kwestii prawdziwych reform.
    Sądzę, że wynika to z braku zaufania do zbiorowej mądrości ludzi lub też do przekonania, że polskie społeczeństwo nie jest jeszcze w pełni obywatelskie i wystarczająco demokratycznie doświadczone aby przekazać mu władzę bezpośrednią w postaci debaty publicznej.

    Myślę, że nasi politycy mimo całej swojej nowoczesności cały czas gdzieś głęboko w sercu nie wierzą do końca w demokrację, przynajmniej w tym sensie, że uważają ludzi w swojej masie za „ciemny lud”, jak to nazwał Kurski (ale myślę, że dotyczy to wszystkich partii). Ten ciemny lud jest w istocie całkiem głupi i ważne reformy, które zawsze wiążą się z pewnymi wyrzeczeniami świadomie nigdy nie zostałyby przezeń zaakceptowane.

    Jest to pogląd moim zdaniem całkiem błędny. Mogę przytoczyć wiele przykładów, że nawet społeczeństwa najsłabiej wykształcone w chwili próby dzięki porządnej debacie publicznej podejmowały dużo odważniejsze reformy niż początkowo proponowali strachliwi politycy. Doskonałym przykładem są kolejne reformy i towarzyszące im debaty w Wielkiej Brytanii. Już nie wspomnę o USA, bo tamtejsze społeczeństwo jest pod tym względem dość wyjątkowe.

    Czytałem też o wielu badaniach wskazujących, że duże grupy ludzi dobrze poinformowane podejmują decyzje bardzo zbliżone do ocen eksperckich.

    Zatem, nasi drodzy przedstawiciele, nie popełniajcie błędów poprzedników i nam zaufajcie. Premier po wyborach zobowiązał się, że będzie się kierował zaufaniem w swojej misji. Panie premierze, trzymam Pana za słowo, jeśli je pan złamie, nie będę miał litości!

    —Wracając do emerytur i SłZdrowia. Są to najbardziej wrażliwe kwestie społeczne, gdyż dotykają bezpośrednio naszego fizycznego codziennego bezpieczeństwa. Absolutnie się zgadzam, że debata w tej materii jest niewystarczająca choć konieczna.

    I tak musimy wszyscy wiedzieć i pamiętać, że jeśli doprowadzimy do sytuacji, kiedy nadmierna liczba osób będzie przechodziła zbyt wcześnie na emeryturę to prędzej czy później te osoby emerytury nie dostaną, bo nie będzie z czego jej zapłacić. Żadne zaklęcie tu nie pomoże nawet zawierające słowa: sprawiedliwość, bieda, poniżenie i hańba.

    System emerytalny musi brać pod uwagę wiek społeczeństwa, średnią długość życia i zmienność koniunktury gospodarczej żeby był trwały.
    Dopiero przy uwzględnieniu tych czynników można myśleć o innych, jak np. warunki pracy w poszczególnych zawodach, ale trzeba pamiętać, że jeśli dodajemy górnikowi, to musimy zabrać pielęgniarce.
    Oczywiście można uważać, że należy podnieść podatki i zwyczajnie dołożyć emerytom bo im się należy bo to przecież nasi rodzice, dziadkowie. To prawda i tak robiono dopóki liczba emerytów nie zaczęła zrównywać się z liczbą pracujących…

    Czasem się o tym zapomina, ale spójrzmy na to tak:

    w Polsce jest około (baaardzo na oko)

    20mln pracujących
    10mln dzieci i niepracujących
    10mln emerytów

    pracujący zarabiają średnio 2500 po podatkach
    jeśli każdemu emerytowi dołożymy 500zł miesięcznie,
    to każdemu pracującemu zabierzemy 250zł, czyli 10% jego
    zarobku na czysto. Za 2500 jest bardzo trudno utrzymać rodzinę, ale za 2250 jest o wiele trudniej.

    Tak to jest, że czujemy się źle że nasi emeryci dostają bardzo niskie emerytury, ale po prostu wszyscy jesteśmy jeszcze bardzo ubodzy. Ciężko pracujemy, płacimy stosunkowo wysokie podatki jak porównać je z poziomem tego co za nie dostajemy (szkoły, szpitale, policja)

    Ale szybko się bogacimy i cały pic w tym aby system emerytalny pogadził się razem z nami, ale nie szybciej!!
    System, który mamy (AWSowski) nie jest doskonały, ale (może zaskoczę wielu) jest PRAWIE DOSKONAŁY. Został stworzony tak, że emerytury zbieramy przez cały okres aktywności zawodowej w postaci części naszych zarobków (a więc jest uczciwy bo wysokość emerytury odpowiada wartości naszej pracy), pieniądze odkładamy w bezpiecznych inwestycjach, a nie do budżetu (więc nie ma groźby, że w przypadku dekoniunktury zabraknie pieniędzy), wysokość emerytury jest też uzależniona od liczby przepracowanych lat, więc jest elastyczna w stosunku do średniej długości życia.

    Jedynym problemem naszego systemu jest ogromna liczba emerytów „przejściowych”, którzy już dostają emerytury, albo zaraz dostaną, a nie zarabiały na nią w tym systemie, tylko w poprzenim, archaicznym systemie zwanym „solidarność pokoleń”. Te emerytury są niskie, często bardzo niskie i są de facto wypłącane z budżetu. Niestety pokolenie dziś pracujące musi za to zapłacić, to jest kara płacona za zmarnowane pół wieku w komunizmie, ale też nasza inwestycja w przyszłość Polski.

  113. Yevaud, mironk,
    W 1989r. aktywność zawodowa Polaków wynosiła 83%. W 2003 spadła do poziomu 52%. Jak myślisz, dlaczego?
    Nagle 31% społeczeństwa przeszła na wcześniejszą emeryturę?
    A może dopadł ją nieznany wcześniej złośliwy wirus lenistwa?
    A oprócz tych bardzo młodych emerytur mieliśmy jeszcze 19% armię bezrobotnych.
    Teraz jest ich „tylko” 9% a około 2 mln ludzi pracuje na saksach.
    Aktywność awodowa wrosła zaś do ok. 55%
    I to wszystko z powodu przywilejów emerytalnych?
    Zastanów się czy przypadkiem nie mylisz skutków z przyczynami.
    I jeszcze jedno, czy jeśli zwiększymy podaż pracy to w gospodarce powstanie automatycznie zwiększony na nią popyt?
    Czy też skończy sie jak zwykle większym bezrobociem i stagnacją wynagrodzeń?
    W pierwszym wpisie na ten temat napisałam wyrażnie, że likwidacji wcześniejszych emerytur powinny towarzyszyć działania rządu pobudzające tworzenie nowych miejsc pracy.
    W przeciwnym bowiem razie rozwiazania proponowane przez PO
    zaowocują wzrostem bezrobocia.
    Taką właśnie politykę gospodarczo-społeczną, która dba wyłącznie o wąsko pojęty interes przedsiębiorców ( rynków), którzy w bardzo krótkim czasie na niższych kosztach pracy korzystają, przy całkowitym olewaniu skutków społecznych i kompletnej już abnegacji Rządu w stymulowaniu rozwoju przemysłu i dostarczaniu rynkowi bodżców dla tworzenia wysokopłatnych i stabilnych miejsc pracy nazywamy neoliberalizmem.
    Wg tej ideologii rząd jest od tego by ciąć podatki, wydatki socjalne, prywatyzować usługi publiczne a resztę pozostawić niewidzialnej ręce rynku.
    Widzicie teraz, że przy takiej ideologii każdy głupi może być politykiem. Wystarczy, że krzyknie 3×15 i wniesie kilka antypaństwowych haseł w stylu : państwo okrada i blokuje aktywność obywateli i już jest nadzieją, jak kiedyś Zyta, dziś Donek oraz kiedyś, teraz i zawsze Balcerowicz.
    A taki Kołodko, co z tego, że doradza z sukcesem od kilkunastu lat chińskiemu tygrysowi, co z tego, ze w świecie naukowym, jest najbardziej uznanym i najczęściej cytowanym polskim ekonomistą? Co , w końcu z tego, ze dwa razy owocnie sprzątał po Balcerowiczu?
    Ma najgorszą wadę jaką można mieć w Polsce. Jest butny i pewny swoich racji, co jeszcze mozna by mu było wybaczyć, gdyby nie to, że nie chce gadać jak wszyscy. Nie chce pokłonić się bóstwu neoliberalnego pospólstwa. Śmie mówić o jego dokonaniach takie herezje jak: ” szok bez terapii i schładzanie bez sensu”.
    Czy można mu darować tak wielkie blużnierstwa?
    Przecież gdybyśmy przyjęli jego argumenty, to musielibyśmy przyznać, my wyznawcy Balcerowicza, że nasz bóg jest nagi.
    a my byliśmy przez tyle lat kompletnymi ignorantami , bośmy dali sobie taki oczywisty kit wciskać.
    Rozumiesz teraz dlaczego, dziś już wbrew całemu światu będziemy się upierać przy księżycowej, bo prowadzącej do deproduktywizacji , polityce gospodarczej?
    Nagadaliśmy publicznie tyle głupot, zaakceptowaliśmy tyle niegodziwości w imię neoliberalnych i co ważniejsze antykomunistycznych i antysocjalistycznych racji, ze nie pozostaje nam teraz nic innego, jak trwać przy nich, i pod ich ciężarem ” na dnie lec z honorem”.
    Z poważaniem

    P.S.
    Widzicie, jak mi się dostało, tylko dlatego, ze ośmieliłam się rozważać, jakimi skutkami może zaowocować w tej konkretnej sytuacji, to kolejne cięcie socjalnych przywilejów.
    Jeżeli za samo analizowanie ewentualnych skutków, spotyka się człowiek z tyloma głosami sprzeciwu, znaczy to, ze moje zarzuty o tłumieniu wszelkiej poważnej dyskusji i bezrefleksyjne przyjmowanie ideologicznych zaklęć jest faktem.

  114. Magrud! Myślę że zbyt surowo oceniasz naszą Gospodynię. Wykonuje kawał dobrej roboty. Trudno być ekspertem w każdej dziedzinie i w ocenach trzeba się na czymś oprzeć. Może trochę za bardzo utożsamia się z obecnym rządem. Co prawda tak wielkie nadzeje wielu z nas wiązało z nową ekipą ,że nasze oczekiwania braliśmy za ofertę rządu. Masz rację, mamy obowiązek i prawo debatować, do bólu wykładając wszystkie racje. Trudno to robić przez „naszych” przedstawicieli. Oni wogóle nie dyskutują zgodnie z zasadą, że jak koalicja mówi białe to obowiązkiem opozycji jest wynaleść argumenty że to białe jest czarne. Prostactwo! Jak tu wyrobić sobie zdanie w tematach nie będących własną domeną bez przysłuchania się dyskusji, poznania wariantów, zagrożeń itd. w ważnych dla każdego z nas sprawach? Myślę ,że w podobnej sytuacji są dziennikarze, chodz sami są sprawcami uśmiercania dyskusji, debat, prymityzacji przekazu. Od tygodnia prawie nie oglądam TV i bardzo mi z tym dobrze. Miałam dość sterowanych rozmów, w których jeśli rozmówca dotykał meritum jakiegoś problemu, natychmiast mu przerywano ,bądz nie zadawano pytań cisnących się na usta(takie koła ratukowe). Dlaczego dziennikarze nie weryfikują rozmówców, nie zwracają uwagi na notoryczne kłamstwa, wielu ciągle tych samych rozmówców.Co innego odmienne zdanie i poglądy a co innego dyskusje na temat faktów. Czy w Polsce istnieje jakaś granica kompromitacji w niekompetencji czy pospolitym kłamstwie? Pani Redaktor należy do nielicznej grupy dziennikarzy którym zależy na czymś więcej niż na własnej karierze. A to,że czasami się z Nią nie zgadzamy albo że się myli jest jak najbardziej normalne.Pozdrawiam i łączę się z wołaniem o prawdziwą dyskusję.

  115. Magrud

    Nie ma się co obrażać, kiedy się nie ma racji.
    Warto się wsłuchać w argumenty przeciwnika i wyciągnąć z nich naukę dla siebie.

    1. Dane, które podajesz za 1989 rok pochodzą chyba z ostatniego kwartalnika statystycznego KC PZPR, bo w Polsce nigdy zatrudnienie absolutne nie wynosiło więcej niż 70%, zresztą w żadnym innym państwie raczej też nie, chyba że istnieje jakieś, które nie posiada emerytów… (wskaźnik aktywności zawodowej mierzy się zwykle dla osób w wieku 16+)

    2. Wskaźnik ten w ostatnich latach rzeczywiście malał i w zeszłym roku był najniższy od kilkunastu lat, ale NADAL JEST W ŚREDNIEJ EUROPEJSKIEJ.

    Jest naturalne, że wskaźnik ten malał w Polsce, gdyż był sztucznie zawyżony (pracować musiał jeszcze niedawno prawie każdy zdolny do pracy łącznie z emerytami, bo byliśmy koszmarnie biedni, a poza tym ludzie zaczęli STUDIOWAĆ, a większość studentów dorabia „na czarno”)

    Co więcej w całym 2008 roku wskaźnik RÓSŁ…

    Więc budzę Magrud z koszmarnego snu, chociaż z każdym nowym postem mam wrażenie, że Magrud wcale nie chce się obudzić…

  116. — co da pana Kołodki,
    to gdybym był złośliwy to zestawiłbym terminy jego „doradztwa” tygrysom azjatyckim i terminy ich kryzysów gospodarczych…

    Ale nie cenię pana Kołodki tak bardzo, żeby sądzić, że jest odpowiedzialny za wszystkie kryzysy gospodarcze w Azji z ostatnich lat.

  117. Brukselskie obrady zakończyły się. Ich ustalenia są znane.
    Po co do Brukseli pojechał Pan Prezydent ?
    Pierwszego dnia, gdy omawiano kryzys finansowy, po 10 minutach nie zabierając głosu wyszedł z sali plenarnej ustępując miejsce min. Rostowskiemu, ( chwała mu za to).
    W debacie o Gruzji nie uczestniczył, bo… nie zdążył (?)- biedaczek.
    W debacie o limitach CO2 nie wypowiadał się i całe szczęście, bo a nuż zgodziłby się – jak kilka miesięcy temu – na francuskie propozycje co oznaczałoby zarżnięcie polskiej energetyki i nie tylko energetyki.
    Jak wieść niesie – w czasie obrad plenarnych głosu Pan Prezydent nie zabierał.
    Aha! Pan Prezydent był „aktywny” w czasie kolacji ( cokolwiek ta aktywność znaczy, bo jakoś o efektach tej aktywności kolacyjnej cisza ).
    Ponawiam więc pytanie: – po co więc Pan Prezydent do Brukseli pojechał z takim krzykiem i wywalając na tę wycieczkę 250 tys. „podatkowych” PLN ?

  118. Pani Redaktor, w ramach owej ofensywy i hiperaktywności dobry wujek Pan Prezydent postanowił dziś pochylić się nad ciemiężonymi przez podejrzanych prywaciarzy żądnych zysku maluczkimi, bo wszak każdy z nas kiedyś zachoruje i znajdzie się w szpitalu (nieswojo się poczułam to słysząc – Pan Prezydent tak źle mi życzy???)stąd nie mogą być one prywatne, bo tam nie podadzą nam nawet kaczki, tylko zedrą ostatnie pieniądze…

    Ale żeby się już zanadto nie wyzłośliwiać, tylko dwa słowa na temat uzasadnienia wniosku do senatu w sprawie referendum: każdy zachoruje, więc powinien mieć szansę wypowiedzieć się w kwestii stosunków własnościowych w służbie zdrowia… Rozszerzając tę jezuicką argumentację na inne sfery:
    – każdy cywilizowany człowiek ma konto w banku, ergo – zróbmy referendum na temat konieczności stosowania przez banki norm ostrożnościowych i na temat sensu istnienia rezerwy obowiązkowej
    – wiele osób ma kredyty hipoteczne i są one zainteresowane stopami procentowymi banku centralnego – zróbmy zatem referendum na temat czy RPP słusznie przyjęła strategię BCI (dla niewtajemniczonych w nawiasie w pytaniu referendalnym wyjaśnienie: strategia bezpośredniego celu inflacyjnego). Pytanie pomocnicze: może Pan/Pani woli strategię currency board (tzw. izby walutowej)?
    – wiele osób ma samochody, robimy referendum czy jest Pani/Pan za powrotem do ograniczenia prędkości do 60km/h w terenie zabudowanym? czy woli Pan/Pani nie zapinać pasów? Jeździć bez świateł mijania? (cóż za oszczędność!)

    i tak dalej, można mnożyć różne równie kuriozalne przykłady. Po to najwyższy suweren wybiera parlament, a ten z kolei wyłania rząd (z definicji obsadzony fachowcami w danej dziedzinie, choć to oczywiście niezwykle idealistyczne podejście. Powiedzmy, że chociaż urzędnicy w departamentach powinni znać się na rzeczy i podpowiadać ministrom-politycznym namiestnikom), aby nie musieć na co dzień zajmować się podobnymi technicznymi kwestiami, na których gros tzw. zwykłych ludzi (do których Pan Prezydent się odwołuje) nie zna się ani trochę. Ludzie przemówili, wybrali, a teraz chcą mieć święty spokój, chcą, aby instytucje w kraju działały efektywnie i nie za drogo. To rola rządu, a nie obywatela. Po to płacimy podatki, aby się takimi sprawami nie zajmować… (choć wolałabym, obserwując działania wielu naszych urzędów, płacić mniej podatków, a decydować samodzielnie o przeznaczeniu moich pieniędzy, o inwestycjach na emeryturę, o ubezpieczeniu zdrowotnym itd. itp. – ale to temat na odrębną dyskusję…)

    Serdecznie Panią Redaktor pozdrawiam i życzę wiele wewnętrznego spokoju.

  119. Ja się chciałem przyłączyć do pytania Lex-a. Też nie rozumiem po co Prezydent pojechał na szczyt. Jedyne racjonalne uzasadnienie jakie mi przychodzi do głowy jest takie, że to połączenie kompleksów i walki o władzę (swoiście rozumianą – jako ważność swojej pozycji).

    Dla mnie pożytek z tej całej awantury jest taki, że poczytałem konstytucję – i wydaje mi się rzeczywiście dość jasna.

    Problemem jest dla mnie to, że aspekty merytoryczne są w całej tej sprawie pomijane, a rozdmuchuje się warstwę maglowo – ambicjonalną. Cały przekaz odbywa się na poziomie prężenia muskułów a nie na poziomie odpowiedzialności i racjonalnych decyzji.

    Trochę jestem zniechęcony z jednej strony „odpowiedzialnym populizmem” Donalda Tuska a z drugiej zagrywkami ministra Kownackiego i nowym image śmiejącego się lekceważąco prezydenta, który jednak nie potrafi się opanować i na dźwięk nazwiska Lecha Wałęsy poważnieje i opowiada głupoty.

    Tak mi się zdaje, że w polityce przyszły smutne czasy okropnego prymitywizmu myślowego. Tuska mi o tyle nie żal, że ma za swoje – kto odpowiedzialnym populizmem wojuje, ten od niego ginie.

    Bardzo mnie martwi słabość opinii publicznej – tak mało dziennikarzy potrafi przeprowadzić jakieś porządniejsze rozumowanie – i pewnie mało kto jest tym zainteresowany….

  120. readworth 17.59
    Czy Ty przypadkiem nie jesteś kosmitą ? Jeżeli nie, to wyjaśnij mi proszę w jakim podręczniku ekonomii istnieje pojęcie „zatrudnienie absolutne”, oraz od kiedy wydawcą kwartalników lub roczników statystycznych w Polsce było KC PZPR, na koniec zaś udowodnij, że jesteś bardziej kompetentnym ekonomistą od Kołodki, bo ciężko w to uwierzyć.
    Disce puer latinae………

  121. Magrud 15.04
    Z prawdziwą przyjemnością stwierdzam, że jesteś najbardziej kompetentną w sprawach ekonomii osobą na tym blogu. Jeżeli będziesz potrzebowała recenzji do pracy doktorskiej – możesz na mnie liczyć.

    PS. Czy nie wydaje Ci się że readworth to jakis klon telegrafica ?

  122. „Stokrotka, stokrotka, jest pani na mojej krótkiej liście, pożałuje pani tego, wykończę panią, nie obronią pani agenci służb specjalnych Walterowie”
    Lech Kaczyński ,Prezydent RP

    W świetle powyższego dwa pytania…co zapodaje panu prezydentowi pan Kownacki ?
    Dlaczego niepoważnie traktuje sie pana Palikota ? 😉

  123. -> kreon

    Wybraliśmy 460 posłów, którzy otrzymali średnio po kilkanaście tys. głosów i najczęściej są „ubezwłasnowolnieni” dyscypliną głosowań.
    Wybraliśmy też prezydenta, na którego oddaliśmy kilka mln. głosów…

    Prezydent, premier, rada ministrów to organy władzy wykonawczej, nie wyskakuj więc tutaj z sejmem. Premier jest „szefem” rady ministrów (w tym szefem min. sz). Prezydent nie jest szefem premiera ani odwrotnie premier nie jest szefem prezydenta. Współdziałanie musi więc odbywać się na innych jak podległość zasadach.
    Jeśli prezydent ratyfikuje (inaczej wprowadza w życie, albo inaczej,- czyni je obowiązujące w Polsce) umowy międzynarodowe to oznacza, że jest końcowym – ostatecznym decydentem w sprawch polityki zagranicznej.
    Dlatego obowiązek współdziałania z premierem i min.sz. , leży to w ich interesie. Jest to też niezbędny warunek spełnienia treści przysięgi składanej przez premiera i prezydenta w której mowa jest o Ojczyźnie jako najwyższemu dobru.

  124. Panie i Panowie,
    nie zaklinajmy konstytucyjnej rzeczywistości na miarę naszych oczekiwań i wyobrażeń (to kompetencjach Prezydenta w dziedzinie polityki zagranicznej ).
    Z treści art. 126 i 133 Konstytucji nie da się wywieść dominującej roli Prezydenta w sferze polityki zagranicznej. Nic tu nie pomogą semantyczne łamańce.
    Oddajmy głos fachowcowi:
    http://www.rp.pl/artykul/9157,205928_Co_moze_glowa_panstwa_.html
    Polecam uwadze zwłaszcza ten fragment:
    „Przepis ten (chodzi o art.146 Konstytucji – Lex) , jak każdy inny, sformułowany jest w trybie oznajmującym, ale oznacza powinność prawną. I rzeczywiście, to na prezydencie RP, a nie na premierze i ministrze taka powinność spoczywa.
    Skąd takie rozwiązanie? A stąd, że to właśnie do Rady Ministrów, a nie głowy państwa należy sprawowanie ogólnego kierownictwa w dziedzinie stosunków zagranicznych oraz zawieranie wymagających ratyfikacji umów międzynarodowych (art. 146 ust. 3 pkt 9 i 10 Konstytucji RP).
    Prezydent RP jest wprawdzie najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej (art. 126 ust. 1), ale Rzeczypospolitej, a nie swych własnych wyłącznie koncepcji w tej lub innej dziedzinie. Obok prezydenta organami państwa są ponadto ? Sejm, Senat, Rada Ministrów, sądy i trybunały i to one, w zakresie przyznanych im kompetencji, podejmują decyzje władcze w imieniu Rzeczypospolitej.
    Decyzje te prezydent RP winien respektować. Gdy zaś mowa o problemach związanych z zagranicznymi stosunkami państwa, liczyć się musi w pierwszym rzędzie stanowisko Rady Ministrów.

    Prof. Winczorek, jeśli się nie mylę był członkiem komisji konstytucyjnej lub jej ekspertem. Jeśli tak, to wie co mówi i o co chodzi.
    Dajmy więc spokój jałowym sporom.

  125. ->Lex
    Ustalenia są znane,-piszesz. To przypomnij je może. Czy aby nie wyjdie Ci, że grudzień jest grudniem a jednomyślność i prawo weta to masło maślane 😉

  126. ->Lex
    Spór jałowy bądź nie, ale realny.
    Prof. Winczorek napisał o niebagatelnych uprawnieniach głowy państwa dotyczących ratyfikacji umów międzynarodowych.
    Najprostszą wykładnię językową zastąpił jednak szczególnym pojęciem prawnym – „powinnością prawną”. Dlaczego, pytam?

    Po drugie nie dowiedziliśmy się dlaczego prezydent ma współdziałać z premierem, jeśli to RM sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie stosunków z innymi państwami.

    Obawiam się, że opinia prof. Winczorka proponuje ubezwłasnowolnionego prezydenta, który ma czuwać i strzec, zaś zwrot przeciwstawiający „decyzje władcze wielu organów państwa swoim własnym wyłącznie koncepcjom” prezydenta jest dość wymowny w ocenie tej opinii.

  127. Minister Kownacki et consortes dudni ze wszystkich mediów, kto zwróci podatnikowi 150 tys.PLN za wynajem Boeinga dla Prezydenta.
    Mam pytanie: A ile kosztowałby dodatkowy przelot rządowego TU-154M na trasie BRU-WAW-BRU, gdyby obyło się bez awantury. „Tutki” paliwooszczędne raczej nie są.
    I przy okazji kolejne pytanie: Kto płaci za absolutnie prywatne cotygodniowe wycieczki Prezydenta do Juraty /gdzie również jak słyszałem zdarza się czarterować samoloty od LOT-u/. I sam sobie odpowiem: Pan, Pani, społeczeństwo płaci.
    Ale to już się należy Prezydentowi jak psu zupa.

  128. O wynikach brukselskiego szczytu szeroko donosiły media. Zainteresowani mogli się z nimi zapoznać, jeśli chcieli.
    Grudzień faktycznie jest grudniem. Prawo weta – prawem weta, a jednomyślność – jednomyślnością.
    Mimo to w dalszym ciągu nie wiem po co Pan Prezydent pojechał do Brukseli.

  129. I jeszcze:
    masło rzeczywiście jest maślane, – ta wzmianka wydaje się konieczną, aby nie było nieporozumień.

  130. Hasia, ludowelobbyleppera, Yevaud, kreon,

    Obserwując rozważania dotyczące Konstytucji i jej interpretacji nie mogę oprzeć się wrażeniu że najmocniejsze argumenty podał ludowelobbyleppera w swoim wpisie 18.10. godz. 7:55. Wczesna pora sprawiła że być może udało się umknąć pułapkom w które państwo wpadacie w swoich rozważaniach.

    Pokutuje technika stosowana często przez stronnictwo PiS; patrzenia na prawo jako narzędzie, które umiejętnie nagięte potrafi uzasadnić wszystko. Doktorzy prawa Kaczyńscy z upodobaniem stosują tę technikę.
    Z punktu widzenia laika prawo jest jak cebula 😉
    Składa się z warstw.
    Pierwsza, powierzchowna to słowa.
    Kolejne dotyczą intencji, zasad etycznych, moralnych i społecznych.

    Z uporczywością dokonujemy rozważań warstwy słownej interpretując spójniki, czasowniki i zaimki w sposób w jaki znawcy Talmudu analizowali Słowo Boże. Zamiast prawa uprawia się teologię traktując zapisy prawa jak kamienne tablice niepodlegające krytyce.

    Prawda jest taka że Konstytucja opisuje w sposób w miarę precyzyjny intencje ustawodawcy. Nie jest przy tym pozbawiona wad i możliwości interpretacji. Coś co się liczy naprawdę to wykładnia i ta powinna być tu najważniejsza. Ta jest znana a zasady powstały wiele lat temu. Dając się wodzić prezydentowi za nos i potykając się na poziomie zapisów odchodzi się od zasad i to jest chyba najważniejsze.

    Następuje przerost nauki (teologii) nad zdrowym rozsądkiem.

    I mamy zwycięstwo prawa nad sprawiedliwością.

  131. Pytanie jeśli już jesteśmy przy semantyce ( pardon: wykładni językowej): czy sprawowanie ogólnego kierownictwa wyklucza współdziałanie ?
    Jeżeli w orkiestrze dwóch facetów chce grać pierwsze skrzypce nie zważając na zapis partytury to wychodzi kakofonia. Aby tego uniknąć warto zapytać – jeśli jest taka możliwość – (współ)autora partytury o co im/mu chodziło.
    Prof. Winczorka, jako eksperta a później szefa zespołu ekspertów komisji konstytucyjnej można chyba uznać za współautora konstytucji.
    Najlepiej wiedzy zasięgać u źródła.
    Po co zgadywać kiedy można zapytać ?

  132. mat691 , lex
    z mininej srody pamietam jedynie to ze Artur Boruc dla upamietnienia pobytu L.Kaczynskiego w Brukseli wpuscil w koncowce meczu w Bratyslawie dwa BARUBARY.

  133. ->Lex
    I tu nic i tam nic. Aaaa, zapomniałbym, tam jednak coś; Wałęsa i Balcerowicz. I pewno o to był bój.

  134. Szanowna Pani redaktor. Oglądałem przed chwilą Pani program autorski „Puszka Paradowskiej”, w którym Pan Jan Wróbel odegrał rolę dynamitarda twierdząc, że Panu Prezydentowi wolno to, tamto i owo, no bo przecież jest głową państwa. Użycie argumentu „no bo przecież Pan Prezydent jest głową państwa” działa jak wybuch bomby. Wszyscy milkną i jakoby potwierdzają fakt autentyczny. Prezydentowi RP wolno, bo jest głową państwa. Ja rozumiem, że kacykowi dzikich w dżungli jako głowie plemienia wolno prawie wszystko. W krajach cywilizowanych królom, królowym i prezydentom na ogół niewiele wolno. Nawet prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej kontrolowany jest i pilnowany przez Senat oraz wiele państwowych instytucji, a jego samodzielność jest wielce ograniczona. Proszę mi łaskawie wytłumaczyć, skąd Państwo czerpiecie tą wiedzę, której ja nie posiadam, chociaż żyję już w Polsce bardzo, bardzo długo. Z treści Konstytucji RP dostępnej w Internecie dla wszystkich wyczytałem co wolno Prezydentowi RP. Ale skąd Państwo wiecie co jeszcze wolno, „no bo przecież jest głową państwa”. Jestem pełnoprawnym obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej i chciałbym wiedzieć to co, wie Pan Jan Wróbel, a przez swoje milczenie szanowna Pani i równie szanowni Pani goście potwierdzacie. Co to jest głowa państwa. Gdzie przepisy prawne obdzielające głowę państwa prawami, obowiązkami i odpowiedzialnością. Muszą być bardzo tajne i bardzo silne. Nic o nich nie wiem, a działają jak dynamit.

  135. „To początek bardzo ciekawej bitwy o reelekcję. Dla kraju będzie ona bez wątpienia wyniszczająca”.
    Każda bitwa bratobójcza jest wyniszczająca dla kraju. To jest jak z miłością i nienawiścią. Od jednego do drugiego jest bardzo cienka granica.
    pozdrawiam marekk

  136. Dyskusja na temat konstytucyjnych zapisów w zakresie podzialu kompetencji jest emanacją funkcjonujacego w społeczeństwie braku elementarnego samokrytycyzmu. Okazuje się, że z interpretacją konstytucji jest jak z piłką nozną – każdy sie na niej zna. Nie ważne co mowią konstytucjonaliści, każdy swoje wie. Szczególnie górnolotne wywody o charakterze semantycznym pokazują, że budowa kultury prawnej to zadanie na pokolenie.
    Kiedy uchwalano obowiązująca konstytucje, wytykano jej zbyt obszerną tresc, przesadną kazuistykę. Mimo to, jak ktos doszuka się w niej niejasności , od razu pojawia się postulat zmiany, uzupełnienia jej treści.
    Jakby nie bylo zaporowych progów jej zmiany, wygladałaby jak ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych.
    Tyle że konstytucja jako nadbudowa systemu prawnego nie może i nie powinna być co chwile zmieniana. Zresztą jak by miała 1000 artykółów nadal byłyby podchody typu
    np. szukanie pretekstu do rozwiazania sejmu manipulując terminem uchwalenia budzetu.
    Jak to już ktoś wczesniej napisał, prawo jest dla tych ktorzy chcą go przestrzegać. Natomiast co do wypowiedzi konstytucjonalistow, niektórych nic nie przekona że białe jest biale

  137. Bardziej istotne jest uświadomienie sobie, że współdziałanie to także wykonywanie RÓŻNYCH działań uczestników procesu współdziałania dla osiągnięcia celu. Mogą to być także działania uprzednio nie uzgadniane.

    Warto uświadomić sobie, że cele polityki zagranicznej zawarte są w Konstytucji RP

  138. Cóz tu piszac, cóz dzięn za dnien, godzina za godziną, minuta za minuta przepraszam za moja poezje, Bo w polityce duzo sie dzieje wyjazdy, spotkania, konferensje prasowe, programy partii, itp wydarzenia
    cóz moim zdaniem prezydent powinniec na ten szczyt jechać, ale stanowisko powinnien uzgodnic z rzadzem, albo wcale nie jechac. Cóz jednak premier Tusk lepiej reprezentuje Polskie niz prezydent Kaczyuński, który się mięczy się wyrazne na tym stanowisku.
    A dotyczy wizerunku Lecha Kaczyńskiego pozostaje wiele do zyczenia
    mało mówi, kłótliwy, nawet nie umie ustalic wsoppólnego stanowiska rzadzem na szczyt w Brukelii, cóz moze to specjalnie tak było to Tuska interesie, ze tak jest, prezydent jako awanturnik, szkodnik polskiej polityki
    a tą zabawe w magiel to powinna pani zostawić na póżniej
    bo wszyscy musią jakoś współpracować, znac to słowo
    A minister Kownacki chce chyba za istniec w mediach
    pozdrawiam serdeczne

  139. „Mogą to być także działania uprzednio nie uzgadniane”.
    Mogą, ale czy powinny ? A ponieważ występują, niestety – to mamy co mamy – polityczną kakofonię budzącą: w kraju niesmak; za granicą: śmiech.
    I tak na marginesie: żadne orzeczenia czy wyjaśnienia TK tej sprawy nie rozstrzygną, choćby tych orzeczeń były dziesiątki i setki. Podobnie z opiniami ekspertów. Po prostu mamy do czynienia z brakiem dobrej woli i „kownaczeniem” prawa.
    PS. Ciekawe, że gdy rządził PiS, Premierem był J. Kaczyński to ta „brzydka konstytucja” żadnych wątpliwości interpretacyjnych nie budziła, a powinna skoro jej „słabości” mają mieć byt obiektywny, a nie subiektywny.

  140. OKN

    Parsknąć można ze śmiechu z tym „białe jest białe”.
    Prof. Winczorek objaśnił wszem i wobec, że uprawnienia zawarte w art.133 Konstytucji są cyt. „niebagatelne” lecz ograniczone:(
    Gdzie ograniczone, jak?
    Że ratyfikując umowę międzynarodową powiadomia sejm i senat.

    Pomijam już manipulację w połączeniu treści ust1 i 3 mogącą sugerować czytelnikowi, jakoby treść ust.1 wyczerpywała kompetencje prezydenta w zakresie polityki zagranicznej.

    Przykro mi, Polański nakręcił też filmy mniej wybitne…

  141. Szanowna Pani redaktor. Ma Pani teraz mniej czasu, bo nowy program w Superstacji. Przeczytałem jeszcze raz Pani myśli, a lubię je czytać, i kolnęło mnie. Pan minister Kamiński, Pan minister Kownacki … Skąd ta fanfaronada ministerialna i czołobitność przed urzędnikami Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Uprzedzając łaskawej Pani uwagi, że niby to stanowiska urzędników w „randze ministerialnej” odpowiadam, że prawdziwa ranga stopni i stanowisk istnieje tylko w resortach mundurowych, nie w administracji państwowej. Zastanawiam się poważnie, co by było, gdyby Pan Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński obdarzony był mniej odporną osobowością i mniej rzetelnym wykształceniem prawniczym. Pewnie uznałby, że dysponuje swoją własną Radą Ministrów, a ponieważ jako Prezydent jest jeszcze Głową Państwa, to jego Rada Ministrów jest o całe niebo ważniejsza od Rady Ministrów Pana Premiera. I do czego by to doprowadziło?

  142. Szanowna Pani redaktor. Zapomniałem wspomnieć w moim wcześniejszym wpisie, iż bardzo mi się podoba sportowa marynarka Pana Jana Wróbla noszona przez niego na koszulce polo. Wygląda młodzieżowo i wręcz świetnie. Też bym chciał tak wyglądać jak Pan Jan Wróbel. Niestety nie stać mnie już na trzydzieści marynarek w szafie i codwutygodniowe oddawanie czternastu z nich do pralni chemicznej. Dlatego używam koszuli z kołnierzykiem. Jestem stary, staromodny i już trzydziestu marynarek się nie dorobię. Ale chciałbym tak wyglądać jak Pani Gość w Puszce Pan Jan Wróbel. Zazdroszczę mu tak młodzieżowego wyglądu. Super!

  143. Jean Paul 2008-10-18 00:07

    „”czy jesteś kosmitą”

    — jeśli można nie wiedzieć o byciu kosmitą, to mogę być.

    „”wyjaśnij mi proszę w jakim podręczniku ekonomii istnieje pojęcie ?zatrudnienie absolutne?, oraz od kiedy wydawcą kwartalników lub roczników statystycznych w Polsce było KC PZPR””

    — Mam zwyczaj używać słów występujących także poza podręcznikami ekonomii, np. „zwyczaj” oraz „żart prześmiewczy”

    „”na koniec zaś udowodnij, że jesteś bardziej kompetentnym ekonomistą od Kołodki, bo ciężko w to uwierzyć.””

    —Rozumiem, że jeśli tego nie udowodnię to już nigdy nie powinienem włączać komputera bo i tak będzie to strata czasu.

    — Ale odpowiem: nie istnieje, nigdy nie istniał i nie będzie istniał ekonomista bardziej kompetentny niz Pan Kołodko. Wiem to od niego samego.

    „”Magrud 15.04
    Z prawdziwą przyjemnością stwierdzam, że jesteś najbardziej kompetentną w sprawach ekonomii osobą na tym blogu. Jeżeli będziesz potrzebowała recenzji do pracy doktorskiej – możesz na mnie liczyć.””

    — Również chętnie zrecenzuję pracę doktorską Magrud, a nawet jej habilitację jeśli ceni niezależną opinię.

    PS. Czy nie wydaje Ci się że readworth to jakis klon telegrafica ?

    — bardzo prawdopodobne

  144. Pełne obiektywizmu i miłości słowa Szanownej Pani Redaktor pod adresem Kownackiego dowodzą, że absolutnie nie chce go Pani dyskredytować czy, nie daj Bóg, ośmieszać. Mogłoby to przecież pośrednio uderzyć w Pana Prezydenta, a tego przecież Pani także absolutnie nie chce jako równie wielka i obiektywna miłośniczka Kaczyńskiego. Widać, że pan Kownacki radzi sobie zbyt dobrze jako obrońca i rzecznik Prezydenta, którego notowania mimo usilnych starań salonowych mediów zaczynają się poprawiać. I gdyby Kownacki nie był tak dobrym, sprawnym i merytorycznie przygotowanym ministrem, nokautujących i ośmieszającym piłkarzyków Tuska, to mam wrażenie, że na pewno nie wzbudziłby zainteresowania szanownej Pani. Niewygodny on i zaczyna być , oj niewygodny.

  145. readworth 17.57
    Do tej pory największym jajcarzem na wszystkich blogach Polityki był Bobola. Wreszcie pojawił się challenger.

  146. Szanowna Pani Redaktor. Skrzętnie czytam Pani felietony i w „Polityce”, i tutaj. Tutaj także skrzętnie czytam wszystkie wpisy. No i czuję się mały, wobec wiedzy i intelektu tutaj występujących. Jednak w rzeczonej sprawie całkowicie zgadzam się z opinią 2008-10-16 o godz. 12:23 mat69, także jako osoba trochę „kumająca”. Jeżeli nie to, to głębokie uzależnienie od środków psychoaktywnych (ostatnia heca z red. M. Olejnik). Ja osobiście czuję się zażenowany i odczuwam autentyczny wstyd, że mój naród tak jest reprezentowany na zewnątrz, w końcu nie tylko przez tą osobę. Żadne porównania do polityków innych państw deprecjonujące tychże, nie są ani pocieszeniem dla mnie, ani wytłumaczeniem, że nic złego się nie dzieje. Dzieje się. A konsekwencje tego poniesiemy wszyscy. Pozdrawiam.

  147. ludowelobbyleppera

    Moje sformułowanie „białe jest białe” nie odnosiło się bynajmniej do tekstu konstytucji, a napewno nie jako „clara non nunt….”. Zwracam uwagę jedynie na to, że przekonywania niektórych co do sensu konstytucji są jałowe ponieważ jak to ujął pewnien powszechnie znany polityk: „nic go nie przekona że białe jest białe”.

    A co do interepretacji konstytucji, to należałoby wyjść od zagadnienia dwóch zakresowo różnych rozumień interepretacji prawniczej; węższego (lingwistycznego) i szerszego (sięgającego poza kontekst językowy). Z całą pewnością wykladnia językowa jest punktem wyjścia wszelkich interpretacyjnych poczynań (za J.Stelmachem „Teoria Prawa”).
    Ze wględu na swoją specyfikę, interpretacja konstytucji nie może zatrzymac się jedynie na wykladni językowej. Nie wdając się w filozoficznoprawne aspekty nalezałoby zwrócić uwagę na otoczenie instytucjonalne.
    W demokracjach zachodnich funkcjonują zasadniczo dwa modele systemu rządów: prezydencki i parlamentarno-gabinetowy. Typowym przykładem pierwszego są USA. Za prezydencki uważa się również system obowiązujący we Francji. Natomiast klasycznym przykladem systemu parlamentarno-gabinetowego jest Wielka Brytania, jak również w odmianie kanclerskiej Niemcy.
    Punktem wyjścia to powyzszego rozróznienia jest pozycja głowy państwa. Bądź to dominująca (USA) bądź reprezentacyjno-ceremonialna (Niemcy).

    W każdym podręczniku do prawa konsytucyjnego mozna przeczytać, że w Polsce obowiązuje system parlamentarno-gabinetowy, co znaczyłoby, że politykę kreuje i za nią odpowiada rząd, popierany przez parlament.
    Ale jest jedno ale; mamy urząd prezydenta pochodzący z wyborów powszechnych. W młodej demokracji pozostawiono obywatelom prawo do bezposredniego wyboru głowy państwa, jednakże nie dano prezydentowi kompetencji właściwych dla systemu prezydenckiego. Mozna tutaj mówić o niekonsekwencji, ponieważ dla tego zakresu uprawnień jakie ma nasz prezydent, własciwy jest tryb powoływania głowy państwa przez zgromadzenie narodowe. A tak mamy prezydenta pochodzącego z wyborów powszechnych, co wytwarza bardzo silny, funkcjonujący obok rządu, osrodek polityczny. W przypadku kohabitacji dochodzi więc do napięć, bo ośrodek prezydencki (a obecny szczególnie) czuje się „niedowartościowany”.

    Tak więc w całym tym zagadnieniu nie chodzi o lingwistyczne studia nad terminem „współdziała” ale o akcent, na którym organie spoczywa cięzar prowadzenia polityki. Przy procesie interepretacji konstytucji (prawa w ogóle), zakłada się racjonalność ustrojodawcy. Znaczyłoby to ni mniej, że nie mozna przyjmowac dysfunkcyjnej wersji przepisu.

    O ile pomiędzy władza ustawodawczą a wykonawczą obowiązuje zasada check-and-balance,o tyle rządzi albo rząd albo prezydent. Można rysowac teoretyczne modele „współrzadzenia” prezydenta z radą ministrów, ale poza przypadkiem że oba osrodki kontrolują bliźniacy, w praktyce jest to niefunkcjonalne.

    pozdrawiam

  148. Popieram Olgierda, mnie tez wpienia to mowienie, ze Prezydent jest glowa panstwa i reprezentantem Najjasniejszej i w zwiazku z tym moze jechac i reprezentowac Rzeczpospolita wszedzie gdzie chce. Sprowadzajac to nieco do absurdu, czy pan Lech Kaczynski moze zdecydowac, ze w najblizszym meczu wystapiw bramce zamiast Boruca? No bo reprezentuje Polske, czy moze powiedziec, ze pojedzie zamiast kogos tam na festiwal Eurowizji. Pol biedy jakby sie zglosil do reprezentowania Polski w zawodowym meczu bokserkim, moze wtedy to akurat bylbym za 😉
    A bardziej na serio – krolowie sa tez glowami swoich krajow ale ich kompetencje i prawa sa konkretnie zdefiniowane.
    Do ewka (ewki?) – czy Ty kiedys czytalas cokolwiek napisanego przez dziennikarzy w innych krajach? Przeciez jasne, ze oni wszyscy maja swoje poglady i bardzo czesto wspieraja jednego czy drugiego. Sam pomysl dziennikarza bez pogladow jest bez sensu. Ostatnio w tym celuje TVN24, pamietam jak zaszokowalo mnie stwierdzenie redaktora Piaseckiego, ze poniewaz PiS bojkotuje TVN, to on musi w dyskusji reprezentowac poglady PiS, zeby bylo „sprawiedliwie”. Nie ma wlasnych pogladow?

  149. magrud,

    Pierwsze primo: Wydaje mi sie, ze zwracalem sie do Ciebie uzywajac rodzaju meskiego (np. ciesze sie, ze znalazles czas…), powinienam, jak widze, czytac juz poprzednie wpisy uwazniej i uzywac rodzaju zenskiego.
    Za poprzednia pomylke przepraszam.

    Drugie primo:
    Nie odnosze wrazenia, zeby Ci sie jakos mocno dostalo, za kwestionowanie obciecia wydatkow socjalnych.
    Jesli chodzi o moj konkretnie wpis to bronilem zapisow reformy emerytalnej w obecnej sytuacji, gdy jestesmy, jak sie wydaje, pod sciana: albo reforma zostanie domknieta, albo pomostowki wogole znikna.
    Moze zbyt malo wyraznie to napisalem – debata na ten temat powinna byc przeprowadzona 10 lat temu, kiedy reforme tworzono. Potem bylo jeszcze sporo czasu na dokonczenie reformy, ktory zostal zmarnowany.
    Obecnie po rpostu wydaje mi sie, ze nie ma wiekszego wyboru. Na pewno nie jest rozwiazaniem propozycja Kownackiego konserwujaca aktualny system na rok, zeby potem ewentualnie wypracowac inne rozwiazania. Jesli na rok mozna przedluzyc, to czemu nie na dwa, trzy, piec siedem i w nieskonczonosc? A obecny system, sama to pisalas, jest bardzo niedoskonaly i, jak zrozumialem, jego zwolennikiem nie jestes.

    Trzecie primo:
    Piszesz o spadku zatrudnienia w Polsce po 89. Ze nie wynikal on chyba tylko z wprowadzenia wczesniejszych emerytur. No z czgo wynikal chyba naprawde nie trzeba tlumaczyc. Glownie z przejscia z gospodarki planowej na gospodarke w zalozeniu rynkowa i nieuniknionych chyba bledow podczas tej operacji (np. zarzniecie PGRow, w tym takze, a byly takie, znakomicie sobie radzacych). Chyba nie ma co na temat przyczyn wzrostu bezrobocia teraz debatowac. Bylo ich wiele (glowana przyczyna wedlug mnie w poprzednim zdaniu), a zeby poprawic statystyki wysylano ludzi na wczesniejsza emeryture, co problemu absolutnie nie rozwiazywalo. Rozwiazanie problemu zas przerzucalo na kolejne lata. problemy sie kumulowaly. W okresie najwiekszego wzrostu, gdzie najmniej bolesne byloby problemu rozwiazanie, zaniedbano to. I teraz, kiedy mamy swiatowy kryzys, pieniadze odkladane w Funduszach potracily wartosc niestety trzeba sie tym zajac.
    Mysle, ze nie ma tu miedzy nami zadnego sporu.

    Czwarte primo: Pelna zgoda co do faktu, ze rzad tez powinien ciecie wszelkich wydatkow socjalnych (nie tylko w tej konkretnej sytuacji) rownowazyc poprzez dzialania aktywizujace bezrobotnych.

    Piate primo:
    Gratulacje. Musi, zrobilas duze wrazenie na Jean Paulu, ktory jak dotad wszystkich bardzo surowo ocenial. Juz wydawalo sie, ze uznal, ze znalazl kogos madrzejszego (wszak najlepiej zorientowana ekonomicznie osoba na blogu – to osoba zorientowana takze lepiej niz on), ale jednak okazalo sie, ze Jean Paul w tej konkurencji nie startuje. Jest ponad to. Rezerwuje sobie role recenzenta i sedziego.

  150. Swego czasu, gdy ten pan był wiceprezesem NIK, powiedziałem mu w obecności kilku osób, że jeden z nas dwóch okłamał Sejm RP i że tym który okłamał nie byłem ja. „Kłamstwo” dotyczyło nieprawidłowosci w „ministerium” sportu i innych tam takich za czasów p. Kwasniewskiego

    Wiele obecnych wypowiedzi p. Kownackiego mógłbym skomentować bardzo podobnie .

    Ps.
    A tak przy okazji.
    W minioną sobotę miałem małe nieporozumienie z p. Macierewiczem o p. Monikę Olejnik 😉
    Pan poseł, który nie wiem dlaczego uznał, że jestem z p. Moniką na ty, po krótkiej wymianie zdań – ofiarnie zakłócanej przez organizatorów spotkania i buczącą salę – jednak łaskawie oświadczył, że nie uważa p. Moniki za agenturę 😉 😉 😉

  151. Jeśli chodzi o red. M. Olejnik i Pana Prezydenta, to ja jestem sprawą oburzony. I niestety nie da się tego załatwić kwiatkami – przeprosiny mogą dotyczyć tylko wymiaru osobistego sprawy.

    A wymiar nieosobisty jest taki, że urzędujący prezydent w związku z wykonywaniem obowiązków (niezmiernie ważna podróż dyplomatyczna) grozi dziennikarzowi przeprowadzającemu wywiad (a więc również wypełniającemu swoje obowiązki).

    Ja się nie zgadzam z red. Baczyńskim, że można pominąć fakt, że były to groźby karalne – nie można pominąć, zwłaszcza, jeśli ktoś zakładał partię Prawo i Sprawiedliwość i na fali żądań zaostrzenia teorii i praktyki prawa doszedł do władzy.

    Za jednym zamachem prezydent dał do zrozumienia, że dysponuje specjalnymi informacjami dotyczącymi red. Olejnik i może je wykorzystać (tak to zostało dość powszechnie zrozumiane). To wydaje się oznaczać, iż specjalnie interesuje się personaliami dziennikarzy i nie waha się tej wiedzy wykorzystać do wywierania na nich wpływu.

    Do tego jeszcze Prezydentowi udało się pomówić szefów spółki medialnej o współpracę z tajnymi służbami (co w ustach prezydenta jest ciężkim zarzutem).

    Dlatego nie zgadzam się z dominującym w komentarzach tonem „to okropne że prezydent nad sobą nie panuje”. Na szczęście nie zna języków i to można wyciąć w tłumaczeniu (nie zazdroszczę jego tłumaczom).

    To jest jedna sprawa, ale dla mnie nie prezydentowi należy się poważne traktowanie jego działań – a to jest kontekst gróźb karalnych wobec dziennikarzy wypełniających swoje obowiązki. To próby wywierania nacisków dzięki dostępowi do informacji osobistych i nie dla wszystkich dostępnych.

    Poza tym na wizji prezydent też obraził red. Olejnik mówiąc, iż „prawda nie ma żadnego znaczenia według Pani”, zarzucał red. Olejnik bycie emanacją jakichś okropności, poza tym powiedział, że „Lech Wałęsa był współpracownikiem tajnych służb i to jest oczywiste”.

    Ja nie jestem prawnikiem ale to chyba jest naruszenie dóbr osobistych.

    Według mnie prezydent powinien się wytłumaczyć ze stosunku do dziennikarzy i do mediów. W szczególności: czy zbierał (zlecił zbieranie) informacji dotyczących biografii poszczególnych dziennikarzy lub ludzi wpływowych w mediach? Na pytanie w jakim celu można to robić, prezydent odpowiedział swoim zachowaniem.

    Podsumowując, mnie przez jakiś czas też frapowała warstwa psychologiczna zachowań prezydenta. Ale czas go potraktować jak dorosłego i skonfrontować ze skutkami jego działań.

    Według mnie nie może skończyć się na przeprosinach osobistych, prezydent powinien też się odnieść oficjalnie do dziennikarzy, ludzi mediów i słuchaczy.

  152. OKN
    Znam dokładnie ten kolorowy lapsus, słuchałem jego twórcę w czasie gdy go popełniał. 😉
    Nie powtarzając już z różnym natężeniem i różną precyzją wygłaszanych opinii, wynikających zarówno z analizy językowej, systemowej czy funkcjonalnej przypomnę jedno,- wątpliwości interpretacyjne mają wszyscy bez wyjątku. Strony sporu prezentują stanowiska skrajne. Z jednej strony powołując się na Konstytucję, szczególne rozdz.I strona prezydencka zakłada, że w sprawach będących przedmiotem szczegółnego zainteresowania prezydenta wszelka inicjatywa należy do niego.
    Odwrotnie strona rządowa, zakłada, że prezydent jest jedynie narzędziem- wykonawcą instrukcji rady ministrów (nawet tych przyjmowanych obiegiem).
    Według mnie Konstytucja z powodzeniem pozwala bronić ekspansywną rolę prezydenta, dotyczącą polityki zagranicznej przynajmniej w tej części, której zwieńczeniem są ratyfikowane przz niego umowy międzynarodowe.
    Gdyby tak nie było, konstytucjonaliści dawno ( przy okazji Gruzji) przygotowali by wniosek do TS.

    Przwoływanie tutaj systemów ustrojowych Francji, Niemiec, USA czy innych krajów o długoletnich tradycjach demokratycznych nie ma znaczenia. Polska Konstytucja przecież nie powołuje konstytucji żadego z tych państw jako źródła prawa. Być może w przyszłości ktoś inny też będzie przywoływał Polskę jako jeden z wzorców ustrojowych, wszystko jedno gdzie go plasując i jakich formalnych określeń mu nadając.

    ps. Właśnie trwa batalia, by podręcznikowo scharakteryzowany system paramentarno-gabinetowy, pomijający prezydenta jako realny organ władzy wykonawczej opisać inaczej – „bardziej zgodnie” 🙂 z Konstytucją.

    pozdr.
    Lutek

  153. Nie pojac o co na tym blogu idzie, ale nieprzytomne konwulsje Agi trwaja nadal. Wart blog Agi a Aga bloga…

  154. Drogi Mat691, twój tekst http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=187#comment-54255 jest dokładnie tym, co myślę ja, a przypuszczam, że takich jest wielu.

    Pani Janino, czy to nasze spojrzenie jest aż tak osobliwe, że nie znajduje żadnego przełożenia w tekstach dziennikarzy? Nie mówię, że otwartym tekstem dziennikarzowi przystoi pytać o stan zdrowia prezydenta, choć zaczynam myśleć, że chyba dochodzimy do punktu, w którym należałoby.
    Dziennikarz nie może być tubą jakiejś opcji politycznej, ale czy musi z kolei wszystko spłycać i doszukiwać się zawsze drugiego dna – „rząd na szczycie walczył tylko o wizerunek, dowalał prezydentowi” itd. A jeśli jednak nie?
    A jeśli to było desperackie poszukiwanie, co zrobić by za wszelką cenę nie dopuścić do kompromitacji?
    Zalew dziennikarskiej głupoty w ubiegłym tygodniu był przerażający. Jedyne sensowne komentarze jakie słyszałam w stacjach telewizyjnych, to były komentarze dziennikarzy zagranicznych w programie „Słoń, a sprawa Polska”, bo nawet pani rozmówcom w Puszce ten powszechny nastrój sensacji jakby się udzielił.

    Jeśli zaś chodzi o RUCH XXI to również ten tydzień pokazał hipokryzję jego twórców. Byłam zniesmaczona, jak na tej żenującej sytuacji zbijali kapitał polityczny wszyscy spoza bohaterów sporu. Z troską o „rację stanu Najjaśniejszej” na ustach, realizowali swój polityczny cel – jest okazja zaistnieć i wcisnąć się w tę niszę. Jakby im o rację stanu chodziło, to by milczeli. A pan Dutkiewicz wykazał się nie lada głupotą polityczną wyskakując z systemem prezydenckim właśnie w momencie, gdy wszyscy raczej dziękują Bogu, że Prezydent nie ma w swoim ręku aż tak wielkiej władzy.

  155. Właśnie w tej chwili przeczytałam rozmowę z Waldemarem Kuczyńskim
    http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2008101802
    fragment:
    „? Jeśli tak głupio będzie postępować lewica i wielu komentatorów politycznych, to będzie źle. Jest jakaś klęska polskiego komentatorstwa, które nie widzi niczego innego, tylko łomot, jakby im ktoś zablokował szare komórki. Wszystkie siły demokratyczne powinny zgodnie bronić porządku konstytucyjnego.”

    Przy okazji serdeczne podziękowania dla pana redaktora Baczyńskiego za tę wypowiedź : http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5830425,Dziennikarze__Prezydent_nie_panuje_nad_soba.html

  156. Pan Prezydent za swój eksces Monikę Olejnik przeprosił ale już w komentarzu do swoich przeprosin obraził ją ponownie robiąc z niej „słodką idiotkę”. Mam na myśli tą część komentarza Pana Prezydenta, w której mówi: – „… w naszej kulturze kobieta ma zawsze rację i z tego powodu przeprosiłem”. A więc Pan Prezydent niczego niestosownego w swej wypowiedzi nie dostrzega, a przeprosił, bo …. takie są u nas konwenanse.
    Coś mi się zdaje, że z przyjęciem przeprosin Monika Olejnik nadto się pośpieszyła.

  157. magrud,

    Wlasnie skonczylem czytac fascynujacy wywiad Jacka Zakowskiego z Edmundem S. Phelpsem – laureatem nagrody nobla w dziedzinie ekonomii. O kryzysie, o subsydiowaniu pracy, o klesce szkoly chicagowskiej w naukach ekonomicznych.
    O zakleciach neoliberalnych (o ktorych pisalas) ignorujacych rzeczywistosc a traktowanych jako dogmaty.

    Pewnie juz sama przeczytalas – dodatek do POLITYKi – Niezbednik Inteligenta. Jesli nie, to goraco zachecam do lektury. I pozdrawiam serdecznie.

    ———————

    w sprawie Moniki Olejnik:

    Wciaz uzywa sie sformulowania, ze kos byl/jest wspolpracownikiem sluzb specjalnych, gdzie bycie wspolpracownikiem sluzb specjalnych traktowane jest jako wykroczenie.

    Nie wiem, co mial na mysli Prezydent, ale wedlug mnie wspolpraca ze sluzbami specjalnymi naszego panstwa ujmy nikomu nie przynosi.
    Nei wyobrazam sobie, zeby w USA czyniono komus zarzut z faktu, ze pomaga CIA.
    Zreszta krynica madrosci i moralnosci w osobie J. Kaczynskiego potweirdzila, ze w opracowaniach p. Grajewskiego dla polskich sluzb wywiadowczych niczego nagannego nie bylo, wrecz przeciwnie – Grajeski Polsce sie przysluzyl.
    Pytanie, czy dekonspirowanie tajnego wspolpracownika nie jest zdrada tajemnicy panstwowej.

    No chyba, ze chodzilo o wspolprace z bezpieka w PRLu. To gruby zarzut, ktory prezydent powinien udowodnic.

  158. … minister Kownacki jest przede wszystkim świetnym ministrem, ponieważ, nie wiem czy ktoś to zauważył, jest o głowę niższy od Pana Prezydenta, a ten już fakt ma istotne znaczenie, vide ochroniarze niewiele wyżsi od „targetu”
    poza tym jest tak jak większość polityków w Polsce kolejnym naturszczykiem który znalazł się w odpowiedniej chwili w odpowiednim miejscu
    kilka dni udzielał wywiadu w TVN 24 przeraźliwie grzebiąc sobie językiem między policzkiem a dziąsłem, widocznie obiad, czy co?…. a robił to przez cały czas wywiadu, również wymięty źle uszyty garnitur i zarost a la Rumcajs nie sprawia dobrego wrażenia, dodam do tego arogancki i napięty głos.

    … Pan Prezydent zmienił ostatnio image i cały czas się śmieje, a mnie się wydaje jakby zmieniła mu się faza z fazy depresyjnej na maniakalną, bo i śmiać się adekwatnie do sytuacji nie potrafi

    pozdrawiam,
    szkoda że ma pani tak krótkie felietony ostatnio w Polityce

  159. @mat691:

    Z niedowierzaniem przeleciałem wszystkie komentarze…

    Ja zaś z niedowierzaniem – choć może bardziej z niesmakiem i zażenowaniem – czytam komentarze w rodzaju tego autorstwa mat691. W zasadzie można by machnąć ręką na te, utrzymane w duchu Palikota (zresztą z oddaniem należnego hołdu), insynuacje bez cienia argumentacji, w dodatku podane z zadęciem godnym epokowego odkrycia (nikt nie odniósł się do rzeczy absolutnie pierwszorzędnej), a nawet należałoby to zrobić, bo ileż można bić pianę na temat tego patologicznie wyolbrzymianego i podsycanego konfliktu. Jednak tego rodzaju klinicyzacja (uczciwszy uszy) dyskursu politycznego przywołuje niedobre skojarzenia radzieckich psychuszek: Prezydent nie dostrzega geniuszu dziejowego Donalda Tuska? – pewnikiem Alzheimer go trapi.

    Jeśli zaś pozostajemy w sferze osobistych impresji to ja akurat odnoszę wrażenie, że po okresie charczenia, gulgotania, cedzenia słów i ogólnego nabzdyczenia, które charakteryzowały dotychczasowy przebieg kadencji, ktoś popracował zarówno nad dykcją, jak i prezencją Prezydenta, który ostatnio częściej się uśmiecha i robi raczej dobre wrażenie. Można, rzecz jasna, utrzymywać, że w kampanii wyborczej Lech Kaczyński był w lepszej dyspozycji fizycznej i intelektualnej, i ja skłonny byłbym przychylić się do tego poglądu, ale przyczyn powyborczego spadku formy szukałbym raczej w zmęczeniu koniecznością przywdziewania skrojonej przez speców od wizerunku maski, niźli w poważnych problemach zdrowotnych. W sytuacji braku twardych dowodów, opowieści np. o problemie alkoholowym prezydenta, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę doświadczenia z Aleksandrem Kwaśniewskim, są cokolwiek niesmaczne. Przypuszczam skądinąd, że do następnych wyborów spin-doktorzy zdołają ponownie wygładzić wizerunek głowy państwa.

    Takie insynuacje są tym bardziej irytujące w sytuacji, gdy słyszymy z ust bądź co bądź rozsądnych ludzi (np. Jacka Żakowskiego) peany na temat Wałęsy w perspektywie jego udziału w europejskiej „radzie mędrców”, którym z kolei towarzyszą głosy głębokiego oburzenia, gdy Kaczyński ośmiela się powiedzieć kilka chłodnych – ale przecież nie fałszywych – słów na temat byłego prezydenta.

  160. Szanowna Pani redaktor. Moja żona, która ma zawsze rację i ma ją oczywiście także teraz, twierdzi, że napisałem głupoty, ponieważ Pan Jan Wróbel nosi pod sportową marynarkę koszulkę T-shirt, a nie żadną „polo”. Koszulki polo są zresztą z kołnierzykiem i nosząc sportową marynarkę na koszulce polo nie trzeba wcale po jednym dniu noszenia oddawać marynarki do pralni chemicznej. Tak więc przepraszam za mój błąd, co nie zmienia faktu, że Pan Jan Wróbel jest bardzo „trendy”, wygląda młodzieżowo i świetnie. Też tak chciałbym wyglądać. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

css.php