Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

22.10.2008
środa

Prezydent – premier, instrukcja obsługi

22 października 2008, środa,

Marek Borowski ma niewątpliwie niezłe poczucie humoru. Skierował właśnie do prezydenta i premiera list wraz z projektem porozumienia, jakie obaj panowie powinni zawrzeć, by na przyszłość uniknąć wojny samolotowej. Słusznie zauważa Borowski, że uchwalanie jakiejś ustawy kompetencyjnej, której kształtu nikt nawet nie próbuje określić (gdyż jest to zadanie przypominające rozwiązywanie kwadratury koła), to po prostu zawracanie głowy i skończy się tylko kolejną sejmową awanturą. Lepiej więc, by prezydent i premier podpisali porozumienie dwustronne.

Dokument jest uroczysty, zatem i akt podpisania powinien mieć właściwą oprawę. Porozumienie można by podpisać na przykład w Belwederze, w ten sposób odróżniając je od paktów stabilizacyjnych, zawieranych w poprzedniej kadencji Sejmu przez Jarosława Kaczyńskiego z Andrzejem Lepperem i Romanem Giertychem przed kamerami Radia Maryja. Tym razem powinno się dopuścić wszystkie media, wyjąwszy może Monikę Olejnik, której obecność mogłaby źle podziałać na prezydenta, zwłaszcza gdyby porozumienie miało być podpisane w w najbliższym czasie. Może za parę tygodni Głowie Państwa przejdzie chęć wykończenia dziennikarki, ale pewna tego nie jestem. Bracia Kaczyńscy mają wyjątkowo dobrą pamięć.

Tymczasem porozumienie powinno być podpisane szybko, gdyż prezydent Sarkozy zapowiada dodatkowy szczyt w sprawie kryzysu finansowego. Być może Głowa Państwa zechce znów zająć jakieś krzesło. Nie ma więc co czekać, zwłaszcza że projekt jest gotowy i jego podpisanie uszczęśliwi Marka Borowskiego, o czym sam pisze w liście do obu adresatów. Uszczęśliwienie choćby jednego obywatela powinno cieszyć każdą władzę.

Przedstawiony przez Borowskiego projekt porozumienia dotyczy oczywiście polityki zagranicznej. Zaczyna się od tego, że obie strony składają publiczne przyrzeczenie, że będą przestrzegać przyjętych zasad we wzajemnych stosunkach. Brak jest tylko zapisu (choćby w nawiasach), czy można dodać: „tak mi dopomóż Bóg”. Gdyby powstały jakieś rozbieżności, strony odwołają się do wspólnie powołanego zespołu ekspertów z zakresu prawa. Każda ze stron wskazuje po dwóch ekspertów, o wskazanie piątej strony zwrócą się do prezesa Trybunału Konstytucyjnego lub rad wydziałów prawa UJ albo UW. Czy aby nie wywoła to kolejnego nieporozumienia w porozumieniu? Dlaczego wybierać między UJ a UW? Przecież może to zdeprecjonować jedną z zasłużonych uczelni. Może po starszeństwie wybrać po prostu UJ. Oczywiście, strony mogą też zwrócić się do samego Trybunału Konstytucyjnego, gdy pojawia się rzeczywisty spór kompetencyjny.
To jednak wszystko nie jest wielkim wyzwaniem. Dalej bowiem prezentuje Borowski takie propozycje: prezydent oświadcza, że realizując swoje zadanie najwyższego przedstawiciela państwa w stosunkach zagranicznych, nie będzie prezentował poglądów sprzecznych ze stanowiskiem zajętym przez Radę Ministrów. Czyli, że natychmiast podpisze traktat z Lizbony, do czego rząd (jeszcze jego brata) dawno się zobowiązał? Nie pojedzie do Gruzji, by walczyć? Nie będzie wysyłał swoich przedstawicieli na Ukrainę z misjami, o których nic nie wie MSZ? Nie poleci bez instrukcji nawet do Adamkusa na Litwę? Prezydent na dodatek ubezwłasnowolni swoich urzędników, zobowiązując się do powstrzymywania ich od wypowiedzi naruszających godność obu urzędów (podobne zobowiązanie ma przyjąć premier wobec swoich), a także wzajemną krytykę. Co w tej sytuacji poczną ministrowie Kownacki z Kamińskim? Czy oni najęli się do powstrzymywania, czy do walki? Przecież się zanudzą. Skończy się bieganie po mediach. Nudziarzy nikt nie zaprosi. Czy potrafi powstrzymać się minister Sławomir Nowak, skoro ostatnie potyczki pozwoliły mu nabrać sporej wprawy? Miałby te kwalifikacje zmarnować?

Premier też nie ma łatwych zadań. Miałby natychmiast przekazywać prezydentowi wszystkie niezbędne dokumenty (prezydent też ma przekazywać swoje). Ponadto premier i minister spraw zagranicznych mają oświadczyć, że będą do dyspozycji prezydenta, gdy ten chce uzyskać dodatkowe informacje lub porady (to już przesada, prezydent przecież wszystko wie najlepiej i radzić się nikogo nie musi). Obie strony raz na miesiąc będą przeprowadzać obowiązkowe konsultacje i na dodatek zostanie powołany zespół doradców złożony ze specjalistów, wskazanych po połowie przez prezydenta i premiera. Ten zespół będzie przygotowywał materiały do konsultacji.
To jednak jeszcze nie jest clou porozumienia. Borowski proponuje bowiem ustalenie, by skład delegacji polskiej na posiedzenia Rady Europejskiej ustalał rząd (czyli ma być to, co było ostatnio, i co leżało u źródła awantury). Na dodatek delegacji miałby przewodniczyć premier (to już kamień obrazy dla prezydenta, który jest przecież najważniejszy). Premier może zaprosić prezydenta, jeżeli ten zgłosi gotowość.
Delegacje na posiedzenia NATO ustala prezydent, ale w porozumieniu z premierem. Ten ból łagodzi propozycja, by to prezydent był szefem delegacji. Na dodatek ustala się, że prezydent składając wizyty oficjalne zagranicą zaprasza jako osobę towarzyszącą przedstawiciela Rady Ministrów, wyznaczonego przez premiera. To samo robi premier, kiedy udaje się w podobną podróż.

Powyższe zasady podlegają niezwłocznej publikacji w dziennikach. Borowski tytułów nie określił, pozostawiając stronom pewne pole manewru. Mają zostać podane do publicznej wiadomości za pośrednictwem mediów publicznych oraz Polsatu i TVN. Nie rozumiem jednak, dlaczego Marek Borowski pominął bliskie mi radio TOK FM, a także tygodniki. Zwłaszcza, gdyby były to ogłoszenia płatne a treść porozumienia  – co można łatwo przewidzieć –  trzeba będzie często przytaczać, aby układające się strony uspokoić. Doceniam trud Marka Borowskiego i jego wolę uczenia wysokich urzędników państwowych elementarza. Sukcesów jednak tej instrukcji obsługi nie wróżę.

Borowski może nawet przekonałby premiera, ale zabrać tyle zabawek prezydentowi i jego urzędnikom? Prezydent ma już zresztą zarezerwowane wszystkie szczyty, przynajmniej do końca czeskiej prezydencji (prezydent Klaus obiecał mu zaproszenia, zapewne urzędnikom też). Samoloty zapewne będzie rezerwował wcześniej, by nie dać się wyprzedzić o 23 minuty premierowi. Tak więc, Panie Marszałku, pańska instrukcja obsługi „nie przejdzie”. Czytając ją, ubawiłam się jednak nieźle. Pańska praca nie poszła na marne.

* * *

Ludowelobbyleppera swoją analizą konstytucji rozpętał sporą dyskusję na blogu. Ja nie zgadzam się, że strony polityką zagraniczną dzielą się po równo – z konstytucji nic takiego nie wynika. Określenie „prowadzi” wcale nie oznacza tylko technicznej obsługi. Zresztą, wielu spośród Państwa, w tym interesująco Yevuad wypowiedziało się na ten temat, więc nie ma co do sprawy wracać.

Marek Piegus, słusznie skądinąd, zauważa, że polityka degraduje rozsądnych ludzi (przypadek Kownackiego). Nie sadzę, by pan Kownacki czuł się zdegradowany, on jest w swoim żywiole i pewnie wydaje mu się, że jest wspaniały. Inaczej pewnie czułby się zażenowany rolą, jaką odgrywa. Moim zdaniem robi to z premedytacją i upodobaniem.

Dr No pyta, jaką drogę obrał Tusk? To chyba oczywiste – konfrontacji, aby nie dopuścić do sytuacji, że szefem delegacji będzie prezydent. Dość dokładnie zresztą wytłumaczył to w TVN w programie „Teraz my”. Jego argumentacja była nawet przekonująca. W końcu prezydent przyjechał, ale nie był w składzie delegacji i jego zdanie nie miało znaczenia. Znaczenie miało to, co mówił rząd. I o to chodziło.

Waldemar zwraca nam uwagę na ciekawy problem, że mimo wielkiej przyjaźni z prezydentem Adamkusem, ciągle nie można uregulować problemów mniejszości polskiej na Litwie. Nie ukrywam, że ja z kolei czekam z wielką niecierpliwością na rurociąg Odessa – Brody. Na razie projekt ten obchodził swoje dziesięciolecie, myślę, że gdy przyjdzie czas świętowania dwudziestopięciolecia stan zaawansowania robót będzie taki sam.

Bardzo trafne uwagi Pielni1. Gdyby tak się zachowywali Kwaśniewski i Miller media rozniosły by ich na strzępy, bo przecież lewicy mniej wolno. Nawet jakoś nie zauważono, że prezydent był w słabej dyspozycji po kolacji, a pisanie „pijak” czy „alkoholik” o Kwaśniewskim stało się normą i nie gorszyło. Dla wielu było nawet oznaką dobrego tonu. Ciekawe zresztą, co by się działo, gdyby szefem kancelarii Kwaśniewskiego został były szef Orlenu. Pewnie powołano by komisję śledczą, a Antoni Macierewicz uzupełniałby nowymi dowodami swój raport, jak to chciano sprzedać Orlen Rosjanom. A teraz wszystko jest w porządku, standardy nie mieszania polityki z biznesem są w pełni przestrzegane. Nawet tak czuła minister Pitera nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie, choć goni PSL za kumoterskie zatrudnianie na publicznych stanowiskach.

Magrud, rzeczywiście wystraszona egzekutywa, czyli rząd, jest śmieszna. Apele ministra Sikorskiego, że on prosi na kolanach, to jakaś aberracja, ale właściwie nie bardzo wiadomo, jak postępować z taką prezydencką nawałnicą. Ustępować – źle, przeprowadzać swoje – też źle. Przy obecnym układzie w pałacu prezydenckim i wyobrażeniach samego prezydenta, że to on rozdaje karty w Europie, a rząd jest prawie na granicy zdrady stanu, niewiele da się zrobić. Aktorzy tego dramatu muszą się do końca ośmieszyć sami.

Bernardzie, nie widziałam rozmowy Olejnik z Kownackim, ale w jego bardzo licznych wypowiedziach żelaznej logiki nie widzę, raczej kręci i walczy. Ja zresztą uważałam, że przyjście Kownackiego do kancelarii to dobry pomysł, gdyż będzie stawiał rządowi wyzwania polityczne. Tymczasem to, co robi, jest mało poważne, a bywa groteskowe. Jest śmieszny, bo nie pasuje do tej roli. Ponadto, gdyby zechciał mi Pan przypomnieć, kiedy to snułam rozważania o usunięciu prezydenta z urzędu? Chyba coś się Panu pomyliło. Moim zdaniem Lech Kaczyński był bliski złamania konstytucji, gdy chciał rozwiązywać poprzedni Sejm, kuglując terminem uchwalenia budżetu. Jednak się cofnął, bo chyba wiedział, że już jest na granicy.

Matt691 stawia sprawę prezydenta jasno. Rzeczywiście coś się dzieje, bo ja widzę samą sztuczność i nie wiem, dlaczego ten biuletyn o zdrowiu nie może się ukazać. To zaczyna być rzeczywiście podejrzane i czyni bardziej wiarygodnymi różne wypowiedzi posła Palikota. Nie ma więc powodu, by z niego kpić.

Do wielu Państwa bardzo konkretnych wpisów nie mogę się odnieść, gdyż niewiele oglądałam w ubiegłym tygodniu. Miałam sporo wyjazdów i innych zajęć, nie starczało czasu na telewizję. Dopiero w niedzielę zaczęłam niektóre wydarzenia odtwarzać. Nie jestem zresztą pewna, czy wiele straciłam, choć sprawa, o której pisze mironk, (że przepustki dla urzędników miały być elementem przetargowym z Sarkozym w sprawie podpisania traktatu z Lizbony), oznaczałaby, że jesteśmy na dnie i nikt już od dołu nie puka. Jest oczywiście cały wielki problem polskiej polityki zagranicznej, o którym państwo sporo piszecie. Ja uważam od dawna, że rząd i prezydent mają dwie różne wizje tej polityki (celnie xennax pisze o Gruzji, ja dodam, że razi mnie brak jakiegokolwiek krytycyzmu wobec prezydenta Gruzji, który demokratą zbyt wielkim chyba nie jest). Wiele razy w „Polityce” o tym pisaliśmy.

Awubo, proszę się nie przejmować częścią wpisów. Ja do ataków przywykłam, wprawdzie oswajanie się z czystym chamstwem idzie mi nieco gorzej, ale generalnie mało się przejmuję. To jest też cena prowadzenia blogu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 98

Dodaj komentarz »
  1. Droga Pani Redaktor, z uznaniem stwierdzam, że tym razem potraktowała Pani spór między dwoma najważniejszymi osobami w państwie tak, jak na to zasłużyli, czyli punktując wynikające z niego absurdy. Mam nadzieję, że Marek Borowski odzyskał poczucie humoru i zamiast na każdym kroku artykułować swoje obrzydzenie dawnymi kolegami partyjnymi z SLD, którzy tym razem pozwolili mu wrócić do Sejmu, ciągnie sobie łacha z dwóch najbardziej zadufanych w sobie osób III i IV RP.
    A jako stary zaadrośnik, z ego przerośniętym prawie jak u L.Kaczyńskiego chciałbym przypomnieć, że oprócz Pielni 1, którego wpisy traktuję z należytym szacunkiem, bo popiera tę samą stronę sceny politycznej co ja, również w moich postach pojawiały się odnośniki do słynnego i osławionego dogmatu Ewy Milewicz pod adresem SLD „wam wolno mniej”. Trwam w przeświadczeniu, że to „wam wolno mniej” powinno dotyczyć partii, która aktualnie jest u władzy. Szczecińska PO o tym nie wie, ale to już inny temat.

  2. Wszystkim utyskującym na braki (?), luki (?), niejasności (?) wieloznaczności (?) obowiązującej konstytucji wydaje się, że konstytucję można napisać tak jak się pisze np. instrukcję obsługi telefonu komórkowego czy innych podobnych urządzeń.
    W ten sposób konstytucji się jednak nie pisze, – nigdzie na świecie.
    Jedno jest wszakże pewne. Nie da się z treści obowiązującej konstytucji wyprowadzić wniosku / tezy, że mamy w Polsce system prezydencki z elementami parlamentarnego. Jak niektórzy ( w Pałacu Namiestnikowskim i nie tylko) widzą.

  3. Przepraszam: zabrakło w ostatnim zdaniu: ” … problem uprawnień Prezydenta RP ” … widzą.
    Jeszcze raz przepraszam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kolejny przyczynek do „wam wolno mniej” – w sprawie stoczni pierwsi udali się do Brukseli posłowie SLD, z tak nielubianym przez media przewodniczącym Napieralskim, inicjatorami debaty byli europosłowie też z SLD – Marek Siwiec, Bogusław Liberadzki, Andrzej Szejna, za to w relacji w naszej ulubionej i opiniotwórczej „Wyborczej” są podane skróty frakcji europarlamentu, do których należą, i które nic nikomu nie mówią http://miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34939,5837457,Obszerna_relacja_ze_stoczniowej_debaty.html, bo wiadomo, gdy ktoś z SLD zrobi coś dobrego, ważnego lub potrzebnego to należy to pominąć milczeniem. A dawna stocznia im. Adolfa Warskiego w Szczecinie zatrudnia głównie elektorat PiS…

  6. Lex pisze:
    „W ten sposób konstytucji się jednak nie pisze, – nigdzie na świecie”

    Prawdę powiedziawszy nie wszędzie się pisze konstytucję. Bywają państwa o ugruntowanej demokracji, które nie posiadają konstytucji.
    Tak więc problem nie w konstytucji tylko w kulturze demokratycznej i politycznej

  7. Pani Janino,
    służę uprzejmie, cytat z Pani publikacji w Polityce:
    ?W polskich wyborach większość głosujących powiedziała nie polityce wojennej. Konflikt, rozpychanie się w konstytucyjnych ramach czy balansowanie na ich krawędzi może prowadzić do rozważań o usunięciu prezydenta z urzędu, co wprawdzie nie leży w polskiej tradycji, ale możliwość rozpoczęcia procedury postawienia przed Trybunałem Stanu za łamanie konstytucji lub ustaw istnieje. Nowy skład Zgromadzenia Narodowego, czyli Sejmu i Senatu, daje taką arytmetyczną możliwość. To powinno być jakąś przestrogą przed jawnym naruszaniem prawa przez głowę państwa. Co oby nigdy się nie zdarzyło.?

    Przypominam, że publikacja ta miała miejsce po wyborach, gdy prezydent w ogóle sie nie wypowiadał.

    Cały post można znaleźć tu:
    http://bernardo.salon24.pl/43903,index.html

    pozdrawiam
    Bernard

  8. Szanowna Pani Redaktor: „a Kartagina musi być zburzona”….Od dawna powtarzam (na trzech blogach, a zapadło wyniosłe milczenie), że powinna Pani razem z red.Passentem, Żakowskim, może dołączy się pan Szostkiewicz +Pani ulubieniec(popieram) prof. Safjan i inni fachowcy od robienia głośno dobrej roboty, mówić głośno i profesjonalnie oraz w sposób zorganizowany, to co pan M. Borowki mówi w tej”instrukcji”. M. Borowski, to cholernie inteligentny fachura, ale wiadomo, że humor ma troszkę kostyczny; chodzi o to, że on ma rację, ale nie może to Panią tylko rozbawiać, bo to co on mówi, to wcale nie jest zabawne(ja wiem, że Pani to wie). M. Borowski sugeruje, żeby ludzie od roboty medialnej zamiast wyłącznie spoglądać przez okno na pokazy jazdy figurowej na lodzie, założyć łyżwy, wziąć na lód braci KK oraz pana Tuska et cons. i pokazać im, że to ,co oni robią, to ani jazda, ani figurowa.
    Z szacunkiem

  9. Pani Janino,

    Faktycznie Marek Borowski albo sobie zakpił, albo udzieliła mu się głupawka. To chyba kolejny przykład stopniowej degradacji człowieka pod wpływem zajmowania się polityką. Nie chcę o tym więcej pisać, żebym i ja się nie zakaził.

    Ale mam inne pytanie: Czy tylko mnie razi powszechne ostatnio wzywanie panów Kaczyńskiego i Tuska żeby nie kandydowali???

    Słyszę ciągle jakie to okropne, że oni będą kandydowali na prezydenta, pada dramatyczne pytanie „co Polskę czeka jeszcze przez dwa lata”, „Polska skazana na nieustanną kampanię wyborczą”. Dziennikarze i inni mędrcy wzywają Tuska żeby tu i teraz uroczyście przysiągł, że nie będzie kandydował.

    A mnie się wydaje, że tylko dzięki tym wiszącym w powietrzu wyborom oni sobie jeszcze po pyskach nie nakładli. Gdyby nie obawa przed wyborami to Kaczyński wlazłby Tuskowi do walizki i w ten sposób dotarłby do Brukseli, a Sławomir Nowak po prostu dałby Kaczorowi samolot, ale razem z ładunkiem wybuchowym.

    Otóż po to właśnie są wybory, żeby politycy pamiętali, że będą rozliczani. Po to by stanęli do raportu przed swoim pracodawcą. W przypadku polskich polityków wybory to ostatni działający jeszcze hamulec. A tu wszyscy krzyczą, żeby tego nie robić, żeby ich zwolnić z tego obowiązku. Że jak nie będzie kontroli społecznej nad politykami to w Polsce będzie lepiej.

    Ludzie! Co to się porobiło że wybory są traktowane jak dopust Boży?

    Pani Janino – proszę rozstrzygnąć: czy to mnie się jednak degraduje mózgownica od ciągłego słuchania polityków, czy może ktoś tu zapomniał czym jest demokracja?

  10. Rzeczywistość realna powoduje u Prezydenta dyskomfort.
    Rzeczywistość postulowana, jego rzeczywistość, wykreowana przez otaczający Go krąg ludzi, utwierdza go w poczuciu własnej wartości i ważności.
    Jest przecież prezydentem IV RP- bytu wirtualnego!
    Ktokolwiek miał odwagę sprowadzać go na ziemię, musiał odejść……..
    Pozostali ambitni klakierzy.
    Dyskusja zakłada zbliżanie się poglądów, wypracowanie kompromisowego stanowiska, z głosicielem „jedynie słusznej Prawdy”, mesjaszem, jest to niemożliwe.

    Tusk nie jest ideałem, jego ekipa cały czas się uczy, ale niestety nie ma następców. Główną jego zaletą, pomijając wrześniowe wpadki, jest przywrócenie wiary w istnienie poczucia przyzwoitości, przewidywalności, stopniowe rozwiązywanie problemów bez „słomianego ognia” i akcyjności.

    A na prezydenta- Kalisz, ……..

  11. Pani Redaktor! Oczywiście problemy polskiej piłki nożnej są ważne ale nie najważniejsze.Ważniejsze jest zachowanie organów Państwa. Podejrzenie, które nasuwa się po akcji prokuratury w przeddzień wyboru nowych władz, gdyby znalazło potwierdzenie dla mnie byłoby dyskwalifikacją moralną, etyczną i prawną całej ekipy Tuska. Władze stosujące dla osiągnięcia swojego celu środków przymusu czynią z Państwa Republikę Bannanową. Takiego działania nie usprawiedliwiają nawet dobre chęci oczyszczenia piłki nożnej. Ile to napisaliśmy się o wcześniejszych praktykach prokuratorskich, aresztach wydobywczych itd. i co? Zaniechanie rozliczeń, tragicznie wolna praca prokuratorów a jeszcze wolniejsze działanie sądów. Wczoraj kilku przedstawidzieli władzy opowiadało, że mogą być inni podejrzani, że może się to, czy co innego jeszcze okazać. To co to znaczy? W tej sytuacji nie dziwi „przymknięcie oka” na poprzednie praktyki ale nie jest do zaakceptowania. Pozdrawiam

  12. Do wiesiek59 (2008-10-23 o godz. 08:35):
    Parafrazując wystąpienie Adama Michnika z I zjazdu „S” w Oliwii: Jak PO z PiSem napluli nam ustawą lustracyjną w twarz, to tylko Ryszard Kalisz nam ją wytarł przed Trybunałem Konstytucyjnym. Pozdrowienia.

  13. Do „wieśka 59”; twój pomysł, aby na prezydenta Kalisz, godny uznania i merytorycznej przenikliwości. Rzeczywiście nie ma obecnie na polskich szczytach drugiego fachury tak przygotowanego merytorycznie, medialnie, elokwencja, poczucie humoru, powaga i pryncypialność, gdy trzeba. Kalisz jak mówi, należy zawsze się spodziewać, że nie będzie to okrągłe, lecz logiczne, on nie boi się żadnego przeciwnika, ale nie wali go pałą po głowie, a argumentami. Pozostaje nam namówić Pana mecenasa Kalisza, żeby trochę ograniczył łakocie. Kandydat idealny.
    (Nie pochdzę z rodziny Kalisza. Nigdy go bezpośrednio nie miałem przyjemności poznać, ale sprawiedliwości trzeba oddać sprawiedliwości)
    Pozdro

  14. Wiesiek59 – piszesz o przywracaniu wiary w istnienie poczucia przyzwoitości…
    Właśnie przed godziną wysłuchałam wywiadu z posłem Kowalem, który spytany o zdanie w sprawie werdyktu Komisji Etyki Poselskiej – jakby etyka była inna dla posła, inżyniera, krawca czy nomen-omen kowala – wypowiadał takie hipokryzje, że aż mi śniadanie przestało smakować.
    Ja już chyba tracę wiarę w coś takiego, jak poczucie przyzwoitości.
    Być może posiadają je tylko ci, co nie mają możliwości dorwania się do władzy jakiejkolwiek i łatwych pieniędzy.

  15. Skupieni na akcji „samolocik” i „stokrotka” nie zauważyli, że nie tylko aktorów tych akcji, ale i komentatorów ogarnęła głupawka. Kalisz okazał się dobrym kabareciarzem, bo gdy z miną kamiennej powagi rzucił propozycję zmiany w zapisach Konstytucji o zakazie kandydowania premierowi na urząd prezydenta, rżałam ze śmiechu, bo jako żywo scenkę ze Shreka widziałam – Kalisz jak balonik podskakiwał krzycząc do widzów „mnie wybierz, mnie”, „a jak nie mnie to na pewno kogoś z lewicy”.
    Kalisza zawsze lubiłam za poczucie humoru, ale także za profesjonalizm, a tu wyszedł do tego kabareciarz.
    Ostatnio lewica tę rolę kabaretu sobie ulubiła. Opozycja zrobiła się dwugłowa (Kaczyński & Kaczyński, Napieralski & Olejniczak) i odgrywają scenki w stylu „jestem za, a nawet przeciw”.
    I tylko Cimoszewicz jak zwykle śmiertelnie poważny. 🙁

  16. biedny Borowski! Od zawsze, nosił w sobie poczucie człowieka nieprzeciętnie inteligentnego, na dowód czego, łatwo pozwalał na prowokacje wobec swojej osoby, dzięki którym mógł publicznie podreperować swoje nieprzeciętne ego zwierzeniami o sukcesach w turniejach na IQ, oraz ze swoichpasji do rozwi.ązywania łamigłówek logicznych. Z takim przygotowaniem/łamigłówk/ i prawie całożyciowym stażem politycznym, naprawdę można czuć się wewnątrz siebie „Tą odpowiednią osobą”.
    Miał Borowski swój moment na Wielkie Sprawdzam, jakie zafundowało mu Życie- utworzenie SDPL jako skutek zainicjowanej przez niego rozwałki SLD. Po Wielkim Sprawdzam, na stoliku Borowskiego leżały same blotki, czyli wielka klapa.
    Po czymś takim, polityk w wieku przedemerytalnym, może bawić się towarzystwem o podobnych parametrach w jakieś blade inicatywy polityczne, których jedynym celem może być przedłużenie własnych kontraktów na wygodne posadki polityczne. Na pewno ludzie od Rosatiego żadnych zwrotów w naszej polityce nie przeprowadzą. „Stare psy” grają po prostu swoje, zgrywając resztki z dawnego gwiazdorstwa.
    Biedny Borowski, tak skupiony na swoim Bogu ducha winnym IQ , chadza nzapewne w kapciach po swoim mieszkaniu, i od czasu do czasu miewa przypływy poczucia że właśnie jego stać jeszcze na coś więcej, niż tylko rutyniarska „picerka” jego aktualnie najlepszych politycznych kolegów. Z braku pełnego kontaktu z realem, z racji wzbogaconych wiekiem wartości wewnętrznych/doświadczenia uszlachetniają/ nasz Borowski popadł w piękny stan infantylnego idealizmu. Ponieważ materia pism urzędowych, tu: okołoparlamentarnych, to esencja jego enzymów mózgowych , więc nie było szans ,żeby któregoś pięknego dnia, mógł się powstrzymać, i dla dobra
    Rzeczpospolitej nie wysmażył listu, zalatującego gotowcami z różnych umów cywilno-prawnych.
    Szkoda, że Pani red. Paradowska wzięła to „dzieło” na tapetę. Kiedy ja oczami wyobraźni widzę pana Borowskiego, który pewnego jesiennego dnia ostatni raz dla pewności, przed upublicznieniem „dzieła” czyta je w samotności , w domowych ciuchach i pieleszach, to się wzruszam. Scena jak z kiczowatych filmów, kedy bohaterowi nie było dane finiszować na Happy- endzie, a reżyser puszcza do nas oko,
    że potencjał chyba był…

    Pozdrawiam,Eddie

    P.S. Oczywiście wyczucie realu przez sympatycznego Borówkę , jest baaaaaardzo odmienne od tego co w nim naprawdę piszczy.

  17. Pani Janino! Doceniam Pani wysiłki mające na celu zrozumienie prezydenta, ale ja przestałem już zastanawiać się o co chodzi temu człowiekowi. Po prostu czekam kiedy zgodnie z Konstytucją przestanie być prezydentem i zachęcam – wytrzymajmy jeszcze trochę – Pan L.K. nie jest przecież na wieczne czasy przyśrubowany do swego stołeczka. A po wyborach będzie mógł się bawić żołnierzykami, ale już tylko w zaciszu domowym.

  18. Od dzisiaj kryzys ekonomiczny zaczyna się przekładać na polską gopodarkę. Od rana szaleństwo kursowe. Po raz pierwszy kontrahenci zaczynają się wycofywać z zawartych umów.

    Zdaje się, że się zaczęło.

  19. Eddie! A co naprawdę w realu piszczy? Z nadzieją, że podzielisz się troszeczkę Swoją analizą otaczjącej nas zagubionej w realu rzeczywistości. Pozdrowienia.

  20. Droga Manno,

    Co w realu piszczy? Wyjątkowo łatwo tu o pewną definicję: W realu może piszczeć tylko! to co ma piszczałkę. Bez tego nie da rady…

    A od zarania świata piszczy to, że niejaki JK jest w swoim politycznym życiu, które u niego jest akurat całym życiem, jest w sytuacji „Sprawdzam” wypowiedzianej jemu przez zabawiający się takimi indorkami Los. Jego śmiertelny rywal Tusk, też będzie musiał zachować się przy swoim „Sprawdzam”, które też już padło. Ponieważ panowie ustawili się w sytuacji, że przegrywający traci wszystko/wygrywający nie wiadomo jak będzie wyglądał po zwycięstwie/ więc te sprawzenia są nienaruszalne, żadne mediacjie na serio nie mają szans na zaistnienie. Jeśli dopuścimy do siebie fakt, całkowitego zawładnięcia psychiką naszego prezydenta przez JK to pomysły pana Borowskiego są tylko wypłowiałyą próbą pokazania się osoby obdarzonej monopolem na wiekuisty głos rozsądku, taki pomimo wszystkiego.
    Ale piszczy tragiczny układ/!/ pomiędzy JK i DT z prezydentem jako narzędziem JK w tle.
    Marek Borowski we realu nie piszczy, bo już od dawna nie ma piszczałki.
    Przysięgam, robiłem co mogłem, żeby Tobie tą niezwykle absorbującą kwestię przybliżyć.
    Serdecznie pozdrawiam,Eddie

    P.S.Metedologiczna zasada badania piszczenia – „zależy gdzie ucho przyłożyć” w przypadku mojego poprzedniego wpisu posiadała wartość znikomą, wręcz pomijalną.

  21. Chciałem napisać coś na temat Marka Borowskiego, mając w pamięci jego dokonania podczas ostatnich 5 lat, ale Eddie mnie uprzedził i wyraził to wszystko, co sam bym wyraził.

  22. Nela:
    Niestety,obecnych członków PiS o poczucie przyzwoitości, moralności, miłość bliźniego, słowność , honor i tym podobne „dyrdymały” nie podejrzewam od dawna……..
    Ostatni przyzwoity to Zalewski?
    Ostatni mający własne zdanie to Dorn?
    Został tam ktoś jeszcze z własną a niesklonowaną osobowością?

    Kiedyś już pisałem, że Kalisz i wygląda i zachowuje się GODNIE…….
    Dzięki za poparcie.

    Kryteria wyboru Prezydenta są przecież proste-
    1-Obycie w świecie
    2-Znajomość języków
    3-Dobra prezencja i wychowanie
    4-Merytoryczny dorobek w jakiejś dziedzinie [prawnik, przedsiębiorca, inżynier, ekonomista, pisarz]- broń Boże zawodowy polityk
    5-Przedstawiciel WSZYSTKICH Polaków, a nie wycinka populacji.

    Można by dopisać jeszcze kilka punktów……..

    Na przyklad, że Prezydent nie musi walczyć o prestiż i pieniądze, bo już je ma……..
    Karkosik?
    Michnik?
    Urban?
    Paradowska?

  23. Trudno nie zgodzić się z Eddiem oceniającym Borowskiego i jego wyczucie realu. Ja jednak nic nie poradzę na to, że Borowskiego lubię. Chyba za jego wewnętrzne ciepło, którego istnienie domniemywam na podstawie zewnętrznego lodu. Podobnie jak u Balcerowicza. Im więcej zewnętrznego ciepła, tym mniej tym panom ufam. A cała reszta tej bandy rządzących nami indywiduów to straszny kocioł ciepłych emocji – tfu. Pamiętam też, że podobne, jak Eddie o Borowskim, tak ja kiedyś myślałem o braciach K. – że są już skończeni i święty spokój – a tu nagle zostają ministrem sprawiedliwości, potem prezydentem Warszawy, premierem i prezydentem.

    Co do lewicy tej najbardziej na lewo, to mam nadzieję, że wywalą Kalisza i Olejniczaka i już bez żadnych przeszkód stoczą się na dno. A jakieś niewiadomoconibyżecentrolewicowe zajmie ich miejsce.

    A tak naprawdę, to chciałem napisać o panu Tusku i jego prezydenturze przyszłej. Uważam, że jeśli tuż przed wyborami okaże się, że rządzi na tyle dobrze (ha ha), że nadal ma ogromne poparcie, to w żadnym wypadku kandydować nie powinien – wystarczy, że wyznaczy kogoś z dużymi szansami (chociaż ani Pawlak ani Sikorski mi się jakoś nie uśmiechają). Kandydować powinien tylko w wypadku, kiedy rząd by dołował i i tak wymagał odświeżenia, a Tusk-kandydat mógłby go trochę podciągnąć. Niestety wydaje się, że jest on już zdecydowany kandydować – zwłaszcza, jeśli będzie miał duże szanse.

    Pozdrawiam, theta.

  24. Eddie! Jasne, jasne (zapomniałam dopisać, że z całością Twojego wpisu się zgadzam) Jasne nawet to, że mamy poważniejsze problemy na głowie wszyscy i każdy z osobna. Na tym tle ciekawe pytanie to: w jakim stanie pozostaną i jak zgrane będą te piszczałki zwycięzcy? Zwłaszcza wobec borykania się o przetrwanie jednych i lęków tych, którzy nie mają żadnego wpływu np. swoje emerytury.Jak myślisz? Czy to nie zapowiedz porażki wogóle i porażki w jakimś tam stopniu wspólnej wizji, obu „wielkich”przeciwników? Pozdrawiam, dziękuję za Twoją definicję „piszczenia”.Teraz będę wiedziała.

  25. Pan Borowski rzeczywiscie jest inteligentny.
    Ale polityk z niego jak z koziej d….trąba.
    Widzi drzewa, nie widzi lasu. Dowodem , jednym z wielu, jest przytoczona „instrukcja”.
    Obowiązek współpracy nałożyła na obu panów Konstytucja, i żadna instrukcja, żadne porozumienie, żadna ustawa nie mają tu nic do rzeczy.
    Zadziwia mnie natomiast indolencja posłów lewicy. Widać ,że smeczować to oni potrafią tylko na kortach.
    A jak im jeden z drugim , tj. premieer z Prezydenterm, tyłki wystawiają i dopraszają się skopania, to i ten Borowski i ten Kalisz i wielu innych z Napierniczalskim na czele „z pewną taką niesmiałością” nogę cofną w obawie o los własnych butów. A przecież wystarczajaco dużo im płacimy, by w takiej chwili nie o kondycję sznurówek się troszczyli.
    O takich zawodnikach mówi się słusznie, że cugu na bramkę to oni nie mają. Wyborcy to widzą i dlatego nie chcą na nich głosować.
    Bo przecież to, co robią nasi najwyżsi dostojnicy to czysta prywata. A nieprzestrzeganie Konstytucji, nie tylko jej litery, ale przede wszystkim, jej ducha, to zwykła zdrada wobec dobrowolnie przez obu panów złożonej przysięgi.
    I gdyby oprócz inteligencji taki Borowski, lub Kalisz mieli jeszcze jaja, to nazwaliby rzecz po imieniu, zamiast owijać ten nasz europejski już smród w erudycyjną bawełnę.

    Tusk i Schetyna słusznie wykombinowali, że błyszczeć to oni sobie mogą tylko na tle Kaczorów. Dlatego, trzeba było przeprowadzić wybory przed wyjaśnieniem prowokacji wobec Leppera. Po prostu braci trzeba było pilnie ratować, przed ostateczną samokompromitacją.
    Dlatego zdecydowano się budować dalszą karierę Premiera na ostrym konflikcie z Prezydentem.
    Dlatego na tydzień przed szczytem wypuszczono do TVN Palikota, który obok proroczej zapowiedzi prokuratorskiej kontrofensywy przeciwko PZPN, czule i troskliwie apelował: „Leszku, po co Ci ta prezydentura, do której sie nie nadajesz. Zrezygnuj dla własnego dobra”.
    No cóż, kompromitacja brukselska ma wielu ojców, niczym dziecko Anety K. i jak w „seksaferze” dwóch spośród nich jest szczególnie podejrzanych.
    Ale matką tego zajścia jest rywalizacja. To od niej pochodzą te mitochondria konfliktu, ta zimnowojenna logika.
    I Premier i Prezydent sa zapewne socjopatami. W tej chronicznej niezdolnosci do kompromisu z kimkolwiek w jakiejkolwiek sprawie objawia się ich aspołeczne ego.
    Nie przypadkiem też takie postaci stoją na czele Polski po 18 latach transformacji. Paradygmatem III i IV RP był przecież ideologiczny egoizm, a prywata i chciwość największymi obywatelskimi cnotami.
    No i doczekaliśmy się owoców. Że parszywe, no cóż, z takiego pnia
    (wszyscy wiemy jakiego) i z takich kwiatków jak KLD i PC innych być nie mogło.
    Rzadko kiedy ośmielam się poruszać więcej niż dwa wątki jednocześnie, ale klawiatura mnie świerzbi, żeby porachować sie z naszymi ministsterkami: Kopacz i Piterą.
    Ta pierwsza to absolutne kuriozum. Żywe wcielenie synkretyzmu. Alogiczna do bólu. Zakłamana do nieprzytomności. Bystra jak woda w klozecie.
    Na jej tle p. Pitera to kwintesencja racjonalizmu i profesjonalizmu.
    Powołana do walki z nieprawidłowościami w instytucjach publicznych ściga traz… PZPN! I może, mogłabym jej wytknąć, nadużywanie władzy, gdyby nie fakt, że czyni znaczące postępy w poznawaniu obowiązującego prawa.
    Dziś w Superstacji popisywała się znajomością zasady domniemania niewinności. Ubolewała, że zbyt pochopnie zawiadamia sie organy ścigania.
    Jestem, pod wielkim wrażeniem. Nie sądziłam, że osoba, dla której oszczerstwo stało sie chlebem powszednim, a kierowanie wniosków do prokuratury wyłącznie w oparciu o niezweryfikowane i często niedorzeczne anonimy działaniem rutynowym, jest zdolna do autorefleksji i krytycznego spojrzenia na swoje dotychczasowe dokonania.
    Nie pozostaje mi więc nic innego, jak tylko pogratulować Polakom minister Pitery. Ona ma wielki ma potencjał. I zapewniam Was, że jak razem z Bogdanem Tomaszewskim wzięła się za PZPN to kamień na kamieniu tam nie zostanie.
    Rozpiży piłkę nożną jak „układ warszawski”, jak wszystkie warszawskie inwestycje, jak ” aferzystów mostowych” i całą mazowiecką PO z Piskorskim na czele.
    I nieważne, że znów będzie bluzgać insynuacjami i oszczerstwami, nieważne, ze będzie łgała jak pies i myliła meritum sprawy. Ważne, że jak zawsze mylić się będzie wyłącznie na własną korzyść. A na tym przecież polega jej polityczna sprawność i jej platformerska uczciwość.
    Nic tylko pozazdroscić takiego talentu.
    Z gorącymi pozdrowieniami dla wszystkich blogowiczów, magrud
    Ps.
    Wczoraj ustał całkowicie handel polskimi rządowymi obligacjami. Mamy już wyrażne symptomy ostrego kryzysu finansowego. Wszystkie dotychasowe wysiłki i wyrzeczenia, by zadowolić inwestorów, zwanych od niedawna oficjalnie przez czołowych swiatowych polityków, po prostu spekulantami, na nic się nie zdały. Podobnie jak funta kłaków okazały sie warte ich rady i ekonomiczne ponoć zasady.
    Ale kogo to obchodzi, przecież to gospodarka, a ta jak wiadomo z polityką nic współnego mieć nie powinna. I zapewniam Was, że tej wersji rząd nasz będzie się trzymał.

  26. Szanowna Pani redaktor. Przeczytałem Pani bardzo interesujący tekst w najnowszej Polityce pt. „Uderzenie głową”. Zgadzam się niemal zupełnie z postawionymi tam tezami i przemyśleniami. Jednak powtarza Pani stale ten sam błąd. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nie jest głową państwa, a szef Kancelarii Prezydenta RP nie jest ministrem. Odsyłam szanowną Panią do Rozdziału V Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej pt. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Z wielką uwagą słucham Pani programów telewizyjnych i czytam Pani teksty. Ostatnio bardzo wiele dyskutujecie Państwo o Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Należy ją wszakże przedtem koniecznie przeczytać. Gdyby Prezydent miał być głową państwa, musiał by być konstytucyjnie wyposażony w instrumenty pozwalające na sterowanie tym skomplikowanym mechanizmem, jakim jest państwo. Tymczasem żadnych takich instrumentów nie posiada, a otoczony jest wyłącznie ciałami doradczymi i tłumem 400 kancelistów. Głową naszego państwa jest raczej Pan premier, który skupia w swych rękach Radę Ministrów oraz wiele narzędzi i urzędów umożliwiających sterowanie państwem. O tym kto jest głową państwa polskiego świadczy także skala odpowiedzialności, jaką nakłada Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej na Prezydenta i na Premiera.

  27. Do magrud (2008-10-24 o godz. 01:28):
    Twoja ulubienica, Krwawa Julka to żywa ilustracja tezy o źdźble w oku cudzym i belce we własnym. W Szczecinie zdominowanemu przez PO sejmikowi wojewódzkiemu przydarzyły się dwa kiksy – najpierw ustawiony (taka jest ocena UOKiK) przetarg na samochody, ale to było małe piwo, za 200 tysięcy i teraz umowa na najem biurowca dla sejmiku – za cenę dwukrotnie wyższą od rynkowej (1,9 mln rocznie, na 4 lata), bez przetargu (jak to możliwe?), ale za to od firmy, zatrudniającej poprzednio posłankę PO, Renatę Zarembę i robiącej jej kampanię w ostatnichwyborach. Julka powinna to wszystko przewrócić do podszewki, a tu nic, widać pod latarnią najciemniej. A Pani Posłanki Zaremby trochę mi szkoda, bo i atrakcyjna i niegłupia, w dodatku nie tak agresywna jak zachodniopomorski lider PO Sławomir Nitras (pod tym co mówił o nim prezydent Żmurkiewicz mogę się podpisać oburącz, użyłbym nawet bardziej dosadnych określeń), a wpuściła się w taki kanał. Pozdrowienia

  28. Do”Magrud”, „Manny” i”Eddiego”
    „Manno”, niepotrzebnie tak szybko oddajesz pole „Eddiemu”. Ja się z „Eddim” nie zgadzam i tochę z „Magrud”. Kochani, czy aby nie za dużo u nas w Polsce prześmiewców? zawsze i ze wszystkiego? Jest taki jeden zasłużony nadworny prześmiewca („Lizak”, który zawsze wpada w ekstazę i rechot, gdy widzi, że jest coraz gorzej i daje mu to absolutną satysfakcję), zostawmy mu pole, niech ma pełną uciechę. M.Borowski mnie ani ziębi, ani grzeje, ale on ma rację. I nie jest ważne, czy – „Eddi”- on coś dalej znaczy, czy już nic nie znaczy. przecież racji nie przyznajemy według zasług i zajmowanej pozycji w rankingu oraz życiorysu, lecz patrzymy na to wyłącznie poprzez przesłanki merytoryczne. Borowski zrobił sobie „jaja”, bo on ma taki kostyczny humor, ale wiemy wszyscy, że oba pałace komptomitują nas wszystkich, robią to za nasze pieniądze. Metoda wyśmiewania jest dobra do pewnego momentu, ale nie sądzicie państwo, że czas najwyższy jakoś zmobilizować towarzystwo do działań konstruktywnych? Znam trochę zawodowy życiorys i „Magrud” i „Eddiego”, wiem więc, że nie bierzecie forsy za prześmiewczość, a za DORO(pamiętacie ten skrót). Namówmy ludzi, z którymi opinia społeczna się liczy, żeby w sposób zorganizowany podjęli proces uświadamiania publiki, że te żąrty obu pałaców my finansujemy.
    Pozdrawiam z szacunkiem

  29. Manna,

    o piszczałki zwycięzcy walki naszych małych-„wielkich” graczy najlepiej nie pytać.
    Tam, gdzie walczą ludzie bez żadnych zasad, na pobojowisku morze zdarzyć się dosłownie wszystko. Myślmy pozytywnie- to co padnie w tym boju, to nasz ,narodu czysty zysk. Niestety ,dla nas, postsolidarnościowych koryciarzy pozbędziemy się tylko wstrząsowo. Te wstrząsy, będą mniejszym złem, niż rządy tego towarzystwa.
    Ważne aby wstrząsy zrobiły odpowiednio duży wyłom w strukturach władzy oblepionych dzisiaj jeszcze „spadkobiercami pięknego ruchu S” , żeby w to miejsce wessało/próżnia polityczna/ nasz najlepszy towar eksportowy- wykształcone, mentalnie profesjonalne , przystające do dzisiejszych czasów – młode pokolenia, bez „pięknych” papierów na korytka.
    Teraz jest czas, żeby całkowicie nie przejmować się gierkami na górze i robić wyłącznie swoje. Kryzys w gospodarce globalnej, jest nam wbrew pozorom na rękę, gdyż spowolni ucieczkę do przodu rozwiniętych państw, w okresie kiedy nasi „politycy” będą toczyć swój bój ostatni, całkowicie antyrozwojowy. Tamci są przymuszeni na nas zaczekać. Jeśli dodatkowo spełnią się przewidywania co do powrotu naszych emigrantów zarobkowych, podrasowanych młodych tygrysów, to po naszych spodziewanych politycznych bulgotach- będzie z czego prząść lepszą przyszłość.
    Nie bieżmy więc wszystkiego na swoje wrażliwe psychiki. Potencjał jest, a procesy społeczno polityczne to nieokiełznane żywioły.
    Ponieważ nie wypada nikomu życzyć jak najgorzej, więc nam- narodowi życzę jak najlepiej.

    Serdecznien pozdrawiam,Eddie

  30. magrud,

    Ciekawa uwaga na temat PZPN.

    Tomaszewskich zwiazanych ze sportem znam dwoch: Bohdan – wspanialy komentator znawca tanisa ziemnego, ale i innych sportow. Oraz Jan Tomaszewski – czlowiek, kotry zatrzymal Anglie. Ten ostatni probuje od dawna zdemontowazc PZPN od czasow kadencji sp. Dziurowicza.

    Olgierd

    Prezydent jest glowa panstwa. Jest nia takze prezydent w RFN, choc funkcje ma tylko i wylacznie reprezentacyjne, jeszcze bardziej okrojone niz prezydent w Polsce, podobnie jak monarchowie w Holandii Szwecji, Norwegii czy Wielkiej Brytanii. Glowa panstwa to niekoniecznie osoba majaca wladze wykonawcza.

    Pozdrawiam

  31. Jak zawsze nie na temat – patrząc na obecne notowania PLN/USD i PLN/EUR zastanawia mnie, ile nas kosztuje postawienie na czele NBP Pana Skrzypka i jego mądre i wyważone wypowiedzi? Ale w końcu protegowany nie może byc mądrzejszy od protektorów.

  32. Drogi Pielnio 1,

    forma to tylko forma. Sadzę,że dla dobra blogu, jako całości , różnorodność wypowiedzi pod względem formalnym jest atrakcyną wartością. Gdybyśmy wszyscy pisali na pozytywistyczną nutę, to część , co bardziej wrażliwych czytających mogłaby znudzić się po same nudności. W takim sobie popisywaniu na blogach , kolejną watrością jest w swoim pisaniu jak najbardziej „sprzedawać” siebie , do samedo szpiku duszy.
    Ja jestem w dużym stopniu takim, jakiego można , przynajmniej częściowo odnaleźć w moich wpisach. Pod żadną presją ,czy groźbą/to hipotetyczne/ nie zostawię siebie na pohybel , na rzecz jakiegoś obcego mi Eddiego.
    Tymniemniej, dziękuję Ci za zwrócenie mi uwagi. Jest to w końcu jakiś sygnał , że zaczynam powoli przynudzać. Pomyślę więc nad sobą.
    Pozdrawiam,Eddie

    P.S.
    Nie stawiajmy na Borówki. Ich czas już minął. Oni skupieni są już wyłącznie na tym, żeby jeszcze sobie trochę poczłapać, za nasze oczywiście.

  33. Eddie!
    Dokładnie tak.
    Borówki wiecznie dobre są tylko na talerzu pozbierane w lesie.

  34. Stary Polak,

    Pozdrawiam,Eddie

  35. Eddie! Dzięki za odpowiedż, dla mnie jest powiewem optymizmu. Właściwie, tak myślałam zwracając się do Ciebie. Pozdrowienia

  36. Pielnia! Ja nie oddaję pola, jest go dzięki naszej Gospodyni dużo.Czasami każdemu z nas potrzebne jest wsparcie. Ty jak Cię widzę, jesteś człowiekiem szukającym sposobu rozwiązania problemu i realizacji danego zadania. O sobie mniej niż więcej myślę podobnie.Czyli da się zrobić, da się zbudować. Takich jak my jest wielu.To dlaczego idzie tak beznadziejnie? Eddie to wizjoner i analityk nie wspominając o formie.Inaczej Magrud. Ona to nawet skałę poruszy, a jak przygwozdzi. Szanuję Was wszystkich. W obracanu bieżących wydarzeń w prześmiewcze żarty, ironię, widzę same pozytywy.Zawsze to lepsze niż zwariowanie. Myślisz, że w tych toczących się bitewkach ,ktokolwiek będzie się przejmował co myślimy i co myślą nasi znajomi? A może ktoś wezmie to pod uwagę? Te niby elity polityczne przekroczyły już granice farsy. Dlatego tekst Eddiego z godz. 12.34 uważam za optymistyczny.Pozdrawiam bardzo serdecznie.

  37. Magrud! Eddie! Nie gniewacie się że pozwoliłam sobie na pisanie o Was? Dzięki za wyrozumiałość.

  38. Yevaud,
    Mea culpa, przepraszam, chodziło mi o Jana Tomaszewskiego.

    Pielnia1,
    Wierz mi , nie jest mi do śmiechu. Forma jaką wybieramy, by podzielić się naszymi zmartwieniami, nie powinna Cię zmylić.
    U mnie jest wyrazem bezradności i odruchem obronnym, przed beznadzieją naszej polityki.
    Jesli niczego w danej sytuacji nie możesz zmienić, choćbyś nie wiem, jak sie starał, to zrób to, co jeszcze możesz – uchroń się przed szaleństwem i ocal swoją wrażliwosć.
    Śmiej się, gdy gorycz jest bezużyteczna, wulgaryzuj, by ukryć smutek. Drwij z wielkich tego swiata, kiedy ani twojej odwagi, ani gotowosci do poswięceń na rzecz dobra wspólnego nikt ani nie wymaga, ani nie oczekuje, ani nawet sobie nie życzy.
    ” Daremne żale, próżny trud….”
    Widzisz Pielnia, ja nie naśmiewam się z Borowskiego. Ja ubolewam, że panowie z byłego SLD nie są dość dobrzy na dzisiejsze czasy.
    Bo dziś najinteligentniejsi nawet technokraci nie zastąpią politycznego przywódstwa. Nie stworzą wizji, nie porwą tłumu, a kiedy nawet los szczęśliwie zetknie ich z takimi, co by potrafili im doradzić, to nawet nie skorzystaja z okazji, nawet nie beda w stanie jej rozpoznać.
    Nie pamietam, który z medrców odkrył, ze doświadczenie to nic innego jak plagiat popełniany z samego siebie.
    Otóż to. Kazdy z nas jest dobry w jakimś zakresie, każdy osiaga pełnię swoich możliwości w jakiś tam, dla każdego odrobinę innych okolicznościach. Dlatego społeczeństwo elitarne np. stanowe, bądż klasowe jest tak mało efektywne.
    Dlatego współpraca buduje, a rywalizacja rujnuje. Choć próbowano nam wmawiać coś dokładnie odwrotnego. W rywalizacj nigdy nie wygrywa najlepszy, tylko najbardziej bezwzględny i właśnie dlatego rządzą dziś nami Kaczory i Schetyna.
    I jeszcze jedno.
    Ludzie chętniej by współpracowali, łatwiej dzieliliby się władzą i pozycją gdyby otchłań strącenia nie była tak straszna i głęboka.
    Gdyby mniej było pogardy dla tych co niżej – choćby nawet chwilowo, choćby nawet odrobinę niżej – nikt nie trzymałby sie tak kurczowo stołków i moze nawet potrafiłby się cieszyć osiągnięciami innych.
    Kto wie, może nawet znalazłby przyjemność w bezinteresownym wspieraniu talentów, nie tylko swoich, ale i cudzych.

    Olek 51,
    Dzięki, że oświeciłeś mnie w genezie zamian postawy Julii Pitery. Od dawna podejrzewałam, że to wyjątkowo cyniczna blondynka.
    A Skrzypka będę bronić.
    Ani on, ani RPP nic nie mają wspólnego z osłabianiem się złotówki. Dobrze, ze NBP nie interweniuje w jej obronie. Wielcy światowi spekulanci. tj. banki i fundusze ostro lewarowały swoje „inwestycje”. Tak ostro, ze nikt dziś nie wie ile prawdziwej gotówki jest na rynku. Teraz przyszadł czas, żeby to skrupulatnie policzyć. a wiadomo, gdzie najlepiej i najbezpieczniej jest liczyć pieniądze. W domu, po prostu w domu. Wszystko sie teraz spienięża , by odprowadzić gotówkę do skarbca spóki matki. Trochę to jeszcze potrwa, bo bańka była astronomiczna.
    Ale kryzys finansowy to dla nas nie koniec świata.
    Bo to co, niekorzystne dla spłacających kredyty w obcej walucie, jest dla polskich producentów żyłą złota. Jeśli dliczyć do tego rosnącą wartość blisko 50mld rezerw walutowych naszego państwa ( tj. banku centralnego) to łatwo zrozumieć jak wielka szansa otwiera się dla naszej gospodarki.
    To czy ją wykorzystamy, to już inna sprawa.
    A jeśli już kogoś chcesz winić to wiń tego, który jako minister zrezygnował dobrowolnie z prerogatyw ministra finansów dla okreslania celu inflacyjnego, a jako prezes NBP uwolnił ostatecznie kurs naszej waluty, wydając ją tym samym na pastwę spekulantów. A teraz , o zgrozo, doradzać będzie w Brukseli, jak uporać się z kryzysem finansowym, do którego powstania w Polsce walnie sie przyczynił.
    Oboje wiemy, że chodzi o tego, którego imienia inaczej niż na klęczkach wymawiać nie wolno.
    Pozdrowienia, i proszę się nie załamywać. Pamiętajmy, że najciemniej bywa przed świtem, magrud

  39. Szanowna Pani redaktor. O ile znajdzie Pani podobny wątek w przyszłych dyskusjach Pani gości w Puszce Paradowskiej, proszę łaskawie podjąć próbę wyjaśnienia znaczenia dziwnego potworka językowego, jakim jest słynna „dezubekizacja” zawarta w projekcie ustawy PiS. Wielokrotnie zastanawiam się nad tym i dochodzę do wniosku, że słowo to stworzył jakiś poseł będący w silnym mózgościsku kaca lub jakiejś innej pomroczności jasnej lub ciemnej. Rozpoczęcie działalności Urzędów Bezpieczeństwa można nazwać ubekizacją. Walka z działalnością ubecji doprowadzająca w efekcie do zaprzestania działań tych Urzędów to deubekizacja. Ponowny powrót do działalności ubecji po deubekizacji to w języku polskim dezubekizacja. O co tu chodzi i co to znaczy? Czy takie były prawdziwe intencje twórców ustawy PiS? Łączę wyrazy szacunku.

  40. Yevaud.
    Rozpatrując zagadnienie ściśle według zasad Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nie jest głową państwa. Jest Prezydentem. Jeżeli wszyscy nadal będziecie Państwo wmawiać naszemu Prezydentowi, że jest głową państwa, efekty będą fatalne. Zresztą już są. Wszyscy słyszeliśmy, jak przed wyjazdem na szczyt Unii Europejskiej do Brukseli nasz Pan Prezydent mówił: „Ja, jako głowa państwa, sam będę decydował której delegacji rządowej będę przewodniczył”. Przecież to stek bzdur i kłamstw, wręcz jakaś paranoja. Nie jest głową państwa i nie jest członkiem rządu, więc nie może przewodniczyć delegacji rządowej. Jest jednoosobowym konstytucyjnym organem państwa. Jest Prezydentem. Wolno mu tylko tyle, na ile zezwala mu Konstytucja RP. I nic więcej. Prezydent RFN, monarchowie cywilizowanych państw europejskich też nie są głowami tych państw. Są tym, na co im prawo pozwala. Serdecznie pozdrawiam.

  41. Szanowna Pani redaktor. Nie jestem kibicem piłkarskim, ale problem wydaje się interesujący i z pewnością nie ominie bokiem Puszki Paradowskiej. Burzliwa dyskusja, jaka się rozpętała obecnie w tle kontroli skarbowej finansów PZPN, zaległych podatków i wyborów nowego Zarządu PZPN jest ciekawa. Wszyscy się w mediach cieszą, że wybierze się nowe władze Związku i będzie spokój. Mnie się wydaje, że nowe władze PZPN z wyborów będą się mogły ukonstytuować dopiero po zatwierdzeniu sprawozdania i rozliczeniu finasowym starego składu Zarządu PZPN. Nie musi to nastąpić od razu po wyborach, a może się rozciągnąć w czasie nie wiadomo na jak długo. Łączę wyrazy szacunku.

  42. Do Olgierda -wpis z 25.10 godzina 10.03 ;
    Mnie się wydaje ,że termin deubekizaja ma mieć znaczenie emocjonalne -Urzad Bezpieczeństwa- mroczny i morderczy nie tylko dla Polskich Pariotów – dzielnych ludzi , którzy często w pojedycznych bojach dawali głowę dla przyszłych pokoleń .Nadewszystko UB do 1956 roku dla przeciętnych obywateli to KAT ,który wisiał codziennie w ręku nad tamtym pokoleniem , z przepisami Małego Kodeksu Karnego (mimo ,że obowiązywał znakomity KK z 1932 r.) ) MKK to był Super Stalinowski kodes karny – nawet za tzw.wrogą szeptanke ludzie szli do pierdla bo naruszali podstawy bezpieczeństwa państwa . Znam ten okres z opowiadań i losów rodzinnych, niema co wracać po latach ,ale jeszcze dziś nazwa UB straszy . Może dlatego tak ma sie nazywać Ustawa, by Kazamaty bespeki przypominać .,przywoływać żywym pokoleniom 50 lat póżniej ! zabieg socjotechniczny ?!
    Podobna role odgrywa dziś w polskiej propagandzie słowo Komunizm -Komunistyczne czasy itp.które musza kojarzyć się z Gułagami i milionowymi ofiarami .W ostatnią niedzielę w TV „Płanieta ” omawino kolejną historyczną postać Rosji tym razem postać Stalina, Ten Stalin wdlug ex premiera Czarnomyrdina wymordował więcej milionów chłopów -drobnych właścicieli ziemi , niż Hitler Żydów ,o innych milonach zamordowanych nie pisze bo zbyt znane .Miliony, Miliony Ofiar.
    W swoim życiu tylko dwa dni przebywałem w CCCP ,po „polskiej” samochodowej trasie turystycznej nad morze do Bułgarii via Lwów ,Terespol ,Zaleszczyki i Czernowce .Kilkakrotne zatrzymywania przez ich milicjionerów ,rewizje, nocleg obok drogi na komendę ich GAI ( Drogówka policji) bez sensu oczekiwanie ponad 8 godzin w gorącym słońcu na przejeściu granicznym do Rumuni, przy jednoczesnym całkowitym braku czynności Sowieckich Pograniczników i ich Tamożnej służby .Gapili się na nas z satysfakcją Stażników Obozowych. Zrozumialiśmy , że jesteśmy podejżanymi i bezbronnymi Rabami z moimi wtedy małymi dziecimi włącznie – podejżanymi podobnie jak inni oczekujący w samochodach Polacy .
    Te 8 godzin postoju w słońcu i dwa dni po drodze zastąpiły mi potrzebę czytania publikacji o Sowieckim systemie .Było to w latem 1984 roku . Polska nigdy za mojego życia taka nie była .Wracaliśmy do Polski po 3 tygodniach via Budapeszt i Czechoslowację i przestaliśmy myśleć na przyszłość o przejezdzie przez ten kraj ” gdie tak wolno dyszy czeławiek.”Nie byłem tam juz nigdy póżnej -do dziś.
    Inny przykład to tekst Ryszarda Kapuscińskiego (publikowany po jego smieci w GW )opisujacy jego podróż pociagiem z rodzinnego Pińska (Białoruś) bodaj w1991 roku do granicy RP. To opis policyjnej władzy konduktora nad pasażerami traktowanymi jak przedmioty podejżanego autoramnetu zapakowanymi w przedziałach których okna zarosłe brudem nie można było otwierać mimo słodkiego smrodu -dopełniły się i wyczerpały osobiste doświadczenia o Komunizmie realnym .
    Czy zatem terminy Komunizm i UB mają pomoć nowej Gwardi męczennikow realnego ustroju PRL udających pokolenie Kolumbów choć przy mamusi sr..li w majteczki w pierwszej polowie lat 80-tych .??!!
    Mnie „historyczne ” rozliczania między polakami o czasy PRL nie dziwią ,bo podobnie jak za czasów PRL w miarę oddalenia sie od czasów II wojny ilość członków ZBOWiD rosła w siłę i teraz dwadziescia lat wolnej Polski rzesze Kolumbów rosną w siłe i moc, a ich krzywdy jeszcze mocniej -Dziwny to i nierozumny naród który poprzez swoje Elity w 2008 roku promuje ludzi bez ochoty do pracy w tworzeniu projektów na lata X -te XX -te XXI wieku .
    Nie gniewajcie się ,że piszę Naród ,ale to właśnie polski naród tak wybiera .
    Przepraszam za pisanie poza marginesy tematu ,jakoś tak spontanicznie wyszło .
    z Pozdrowieniem
    Waldemar

  43. Szanowna „Magrud”: jeszcze jest pora, żeby nie rozdzierać szat, niczym Stańczyk, dlatego moja inż-ekonom. dusza trochę się buntuje, że nie szykamy rozwiązań, tylko prześcigujemy się w narzekaniu i krytykanctwie(nie wiem, czy pamiętasz, czym różniła się krytyka konstrukrtywna od tzw. krytykanctwa?). Ja całe życie budowałem i już mi tak zostało. Stąd mój apel do tych, którzy władają mediami, żeby dali krt\ytyczno-konstruktywny głos
    Co do tego speca od uwolnienia złotówki- absolutna zgoda
    Pozdrawiam

  44. Do Waldemara 2008-10-25 godz. 14.19
    Przeczytałem Twój tekst z zainteresowaniem. Wszystko to prawda, sam pamiętam tamte czasy i posiadam liczne przykre doświadczenia rodzinne. Jednak mnie nie zrozumiałeś. Chodzi mi o wyrażenie „dezubekizacja” (a nie deubekizacja, które to wyrażenie jest znane i przez wszystkich zrozumiałe). Jest to ustawa DEZUBEKIZACYJNA. Nie wiem co to znaczy i proszę o pomoc w zrozumieniu intencji twórców ustawy. Łączę wyrazy szacunku i pozdrawiam.

  45. Do Olgierda 2008-10-25 o godz. 14.19

    Odnośnie terminu DEZUBEKIZACJA podejrzewam co następuje:

    Twórcy tego terminu, usiłując prawdopodobnie podkreślić swoje walory intelektualne, zastosowali tu bzdurnie zasadę, obowiązującą przy tworzeniu poprzedzanych przerostkiem „de” (oznaczającym zaprzeczenie, negację) słów pochodzenia łacińskiego, zaczynających się samogłoską.
    Przykłady:
    integracja – dezintegracja,
    infekcja – dezynfekcja,
    informacja – dezinformacja.
    Widać stąd wyraźnie bzdurność przyjętego w ustawie terminu – przecież UBEKIZACJA nie pochodzi z łaciny (chyba że rynsztokowej). Zastanawia brak korekty przez kompetentnych polonistów i puszczenie takiego knota w obieg. Starszym Gościom, słuchającym przed laty radiowej TRÓJKI przypominam audycję Jacka Fedorowicza „Dyrekcja cyrku w budowie” i występującego tam Kolegę Kierownika – on też użyłby obecnie z pewnością słowa „dezubekizacja”, jeszcze z właściwym sobie akcentem.

    O polityce i politykach nie piszę; coraz bardziej tęsknię za tym aspektem PRL, który polegał na trzymaniu informacji o politykach w tajemnicy przed prasą – musiały nam wystarczać plotki i Wolna Europa. Nadmiar wiadomości o naszych ELYTACH politycznych przyprawia mnie ostatnio o mdłości!
    PS. Do innych aspektów PRL nie tęsknię
    Pozdrawiam Gospodynię i Gości też.

  46. Drobna poprawka do poprzedniego wpisu
    Zamiast „przy tworzeniu poprzedzanych” powinno być „przy poprzedzaniu”

  47. Magrud
    Do tej pory podziwiałem twoją kompetencję w dziedzinie gospodarki. Ale zaczyna mi migać żółte światełko. Czy ty naprawdę myślisz, że w znajdującej się w postępujacej depresji gospodarce Unii ( wszystkie prognozy wzrostu np Niemiec czy Francji korygowane są w dół) gwałtownie wzrośnie popyt na tańsze w wyniku spadku kursu PLN towary z Polski ?. Poważnie tak myślisz ? A komunikaty o sytuacji na rynku samochodów osobowych w Europie nic ci nie mówią ? . Gdzie znajduje się twoim zdaniem ta „żyła złota” ?????

  48. Oj, ciekawy jest temat wyborów w PZPN, szczególnie w aspekcie decyzji Urzędu Skarbowego. Proponuję ten aspekt śledzić, jako klasyczny przykład możliwiści Państwa w stosunku do prowadzących działalność gospodarczą jednostek.Dobrze by było by przy tej okazji paru czołowych polityków PO przypomniało sobie swoje sprawy o niepłacenie podatku VAT.Prawie wszystkie „na zamówienie” wygrane potem w sądach, ale smród był. Ciekawe, co Komisja Przyjazne Państwo ma na ten temat do powiedzenia. Niejasność przepisów, dowolność uznania należności ,mało tego jeden Urząd Skarbowy, przyjmuje jedną a, drugi inną interpretację, konsekwencje różnych decyzji US, negujących poprzednie spadają na płatnika.Płatnik nie ma wyjścia musi zapłacić i dpiero po tem dochodzić swoich racji w sądzie. To wyątkowo „przyjazne” Państwo. Większość firm skutecznie można wykończyć ,a szefów jak w przypadku Kluski wsadzić.Duch sosjalizmu wiecznie żywy za tzw.komuny prywaciarzy nie wsadzało się do pudła tylko stosowano domiary, skuteczny sposób oddziaływania. Dziś mamy wolną Polskę a dla biznesu, poza finansowo-bankowy chronionym, jasnych reguł uniemożliwiających dowolność interpretacji, jak nie było, tak nie ma.Nie dość , że stanowi to główne zródło korupcji to jeszcze stwarza polę do nadużywania władzy w różnych celach np.wykoszenia danej firmy z rynku by zrobić miejsce dla zprzyjaznionej, bądz zmusić jej włścicieli do sprzedży udziałów. Dla mnie już działania prokuratry połączone z akcją medialną(i tu należy zauważyć pełną dostępność nieograniczającą się tylko do „Misji Specjalnej”) budziły podejrzenia powrotu do znanych praktyk. Jasne Listkiewicz to jak Leper nikt „przyzwoity” nie powinien mieć wątpliwości co do zasadności działań.Natomiast działania US ;po dwuletniej kontroli wydać decyzję o należności podatku VAT i przed przedstawieniem jej zainteresowanej stronie ogłosić zajęcie kont, to już nadużycie( acz taki anarchiczny przepis dający jednemu urzędnikowi możliwość podjęcia takiej decyzji pewnie istnieje). PZPN sobie poradzi ale setki innych firm już nie. Słyszałam wypowiedz jednego z v-ce prezesów PZPN, że oni sami zgłosili po wejściu Polski do UE o nie uznawanie wynikającej z przepisów UE wcześniej nie obowiązujących przepisów, ich jako płatnika VAT i zstosowania wobec PZPN przepisów przejściowych. Kiedy to było nie cztery lata temu? I co odsetki za ten czas ma płacić płatnik bo US nie był wstanie wypluć z siebie decyzji a zrobił to przed zjazdem. Oj, wstyd PO. Oczywiście Kowalski nie zrozumie o co chodzi, podobnie jak większość dziennikarzy a co będzie jak taki Boniek czy Lato im to wytłumaczą prostym językiem? Przypuszczenia OLGIERDA, że nowy Zarząd nie będzie mógł działać, bez przyjęcia sprawozdania finasowego poprzedników ,jest jakimś naciąganym pomysłem.Stawiam dolary do orzechów że będzie absolutorium dla ustępującego zarządu.Raszta to ciągłość tak zobowiązań jak należności. Pozdrawiam z wołaniem o „przyjazne” dla firm Państwo.

  49. Magrud,

    Twój wpisz 2008-10-25 o godz. 00:22 ,szczególnie część adresowana do Pielni1 to wszystko to co zostawiłem pomiędzy wierszami moich wcześniejszych wybpowiedzi, ponieważ intuicja mi mówiła, że nie zrobię tego tak doskonale, jak Ty w „wiszącym” już wtedy w nadprzestrzeni Twoim wpisie. Czytałem kilka razy, i po każdym kolejnym czytaniu odkrywałem w sobie nowe asocjacje, których sam bym nie odnalazł.

    Pozdrawiam serdecznie ,Eddie

    Manna,

    jesteś tak miłą osobą, że aż terapeutyczną. „Magrud! Eddie! Nie gniewacie się że pozwoliłam sobie na pisanie o Was? Dzięki za wyrozumiałość” odkąd bywam na blogach, czegoś takiego nie spotkałem nawet w przybliżeniu. Taka postawa to prawdziwy podkład pod budowanie szczerego, emocjonalnego spoiwa między ludźmi w naszym kraju.
    Ponieważ Przyroda uwielbia stany zrównoważone, bardzo Cię proszę, o trzymanie racjonalnego i uczciwego dystansu do naszych wpisów. Uczciwa krytyka jest bezcenna.

    Serdecznie pozdrawiam ,Eddie

  50. Waldemar 14.19
    piszesz o tym jak poniżyli cię rosyjscy, a właściwie radzieccy pogranicznicy. Tak sie złożyło, że wiele razy przekraczałem granice PRL i innych krajów RWPG oraz Unii i tylko dwukrotnie zostałem wyjątkowo poniżony, dokładnie tak jak to opisujesz. Oba razy było to na przełomie 20 i 21 wieku, raz na autostradzie na granicy niemiecko austriackiej za Salzburgiem i drugi raz na szosie szwajcarsko-włoskiej w okolicach Bormio. I nie chodziło tu nawet o żadne podejrzenie przemytu, lecz o zwyczajne chamstwo. Myśle też że napewno słyszałeś o sprawie Polaka zamordowanego przez kanadyjska służbe celną. Popytaj także Polaków przekraczajacych amerykańska granice na lotniskach, a wnioski wyciagnij sobie sam.

  51. Pani Redaktor,
    dawno mnie nie było, bo nie bardzo mialam czas na pisanie chociaż starałam się czytać w miarę na bieżąco, ale, że od dwóch dni leże w łóżku z uroczym katarkiem i jeszcze bardziej seksy chrypką oraz byłam w te dwa dni w stanie tylko oglądać telewizję lub czytać gazety, a i to z niezbyt długimi artykułami, bo po prochach na wygrzanie się koncetracja siada strasznie, to mam czas nie tylko na czytanie Pani bloga, ale i na odpowiedź, a i mój stan dzisiaj na sensowną odpowiedź mi pozwala. Piszę o tej porze, bo przez dwa dni wyspałam się za wszystkie czasy przez te prochy i teraz czytam i piszę.

    Po pierwsze przez te dwa dni miałam nie odparte wrażenie, że to nie ja wzięłam prochy ogłupiające i przeszkadzające w koncetracji, ale ta cała banda, która mieni się politykami, z tą różnicą, że ja po tych prochach posypiałam, a oni dostają dodatkowej dawki energii i odlatują. Mam już dość tego całego bredzenia o niedopowiedzeniach konstytucji. Mam wrażenie, że jest tylko jedno, ale nie niedopowiedzenie tylko jej autorom ten zapis nie przyszedl do głowy, gdy ją pisali – w konstytucji powinno być zapisane, że urzędy państwowe powinni sprawować ludzie rozumiejący takie pojęcie jak kultura polityczna o o osbisej nie wspominam, bo taki wpis do konstytucji to chyba byłby już wstyd dla państwa. Wydaje się natomiast, że obie definicje kultury w sporze potocznie zwanym samolotowym odesłały już tak dokumentnie zostały odesłane do lamusa.

    Premier mnie wkurzył. Dał się podpuścić jak dziecko. Sama Pani mówi, że już przy kuglowaniu terminem ustawy budżetowej prezydent się cofnął, bo wiedział, że jest na granicy złamania konstytucji. Tutaj było podobnie. Pojechał i pokazał, że może i pojedzie, a o to chodziło, bo przecież trzeba pokazać, że premier niczego mu nie może zabronić. Jak już był to nawet słowem się nie odezwał, bo ani nie był członkiem delegacji, ani nie mógł bez narażania się na zarzut łamania konstytucji wypowiadać się inaczej niż rząd. Pomijam już kwestie merytoryczne. Chyba od tej strony to prezydent miał raz trochę instynktu samozachowawczego, bo gdyby na tym szczycie poświęconym gospodarce wypowiedział się w stylu jaki zaprezentował po spotkaniu z ekonomistami, to dopiero miałby mir u swoich europejskich odpowiedników. Skład zaproszonych ekonomistów pomijam. Oględnie mówiąc był bardzo reprezentatywny. Tak, więc chodziło tylko o pokazanie, że mu Tusk nie będzie rozkazywał i to mu się udało. Nawet eufemistycznie to nazywając, dyskusji o Gruzji, choć miał tak ważne informacje do przekazania, nie żałował. Chociaż tłumaczenie, że się spóxnił brzmiało co najmniej groteskowo. Osiągnął to co chciał – sprowadził premiera do parteru tą kłótnią o samolot. Na miejscu premiera panów Nowaka i Arabskiego bym wywaliła na pysk. Teksty Pana Nowaka o możliwości czarterowania samolotu od biura podróży przez prezydenta na kilka dni przed szczytem doprowadzały mnie do furii. Pan Nowak okazał takim samym niewychowanym, chamskim i aroganckim du…iem, jak mijający się dość często z prawdą Pan Kownacki. A list Pana Arabskiego, że prezydent nie jest członkiem delegacji i wobec tego jego prośba o samolot jest bezprzedmiotowa to już przeszedł sam siebie. Panowie nam dobotnie pokazali, że na chamstwo ich stać i to równie duże jak ekipę prezydenta. Cholera mnie wzięła i nadal bierze jak słucham ich tłumaczeń.

    Co do porozumienia zaproponowanego przez Borowskiego, to pomijając jego dowcipność, pragnę zauważyć, że obaj panowie przysięgali na tę konstytucję, więc jakoby już raz do jej przestrzegania się zobowiązali, a w szczególności panu prezydentowi należałoby się to przypomniec. Wszyscy wiemy, że nie jest on fanem obecnego rowiązania ustrojowego, ale wygrał wybory w tym rozwiązaniu ustrojowym, nie zebrała jego partia większości pozwalającej na zmianę konstytucji i rozwiązań ustrojowych na proponowane w projekcie PiS’u (swoją drochą – CHWAŁA BOGU, bo to byśmy dopiero mieli z dekretami prezydenckimi jakości ustawy lustracyjnej czy likwidacji WSI). Więc jeśli się nie wygrało na tyle, żeby coś zmienić to wara od szargania tego wczym się samemu funkcjonuje.

    A na koniec Pani Janino, błagam, proszę czasem temperować redaktora Wróbla. Ja wiem on jest trochę przekorny, ale przekora nie oznacza bezmózgowia i to jeszcze prezentowanego wszem i wobec – mówienie przez niego, że jak prezydent jest głową państwa to sobie może bez premiera hasać na międzynarodowej łączce jak mu się podoba to jest już absolutna przesada. Ja powiem tak, może sobie jeździć, gdzie chce – to tak, ale pod warunkiem, że bez uzgodnienia z rządem buzi nie otwiera, bo wtedy już prezentuje stanowisko państwa, a niestety sam go nie ma prawa kształtować. I to należy panu Wróblowi uświadomić. To trochę wstyd, że podobno wykształcony facet nie umie czytać konstytucji własnego kraju i jeszcze przyznaje się do tego publicznie. Mówię to dlatego, że bredni dziennikarskich na tematy gospodarcze i prawne, w tym dot. konstytucji mam już dość. Jestem się w stanie od biedy zgodzić, że telewizja żywi się emocjami i nawet jedzie na nich w polityce, czyli politykę opisując i uprawiając (do tego zaraz wrócę), ale mam już dość czytania i słuchania bredni dziennikarskich. Człowiek, który nie wie nic na jakiś temat nie powinien się wypowiadać, a na pewno już nie powinien robić materiału reporterskiego na ten bardzo mu obcy temat. Co jest w naszych telewizjach nagminne, a teraz w dobie kryzysu ta bida wiedzy szczególnie eknomicznej wychodzi cała. Co do uprawiania polityki przez dziennikarzy, to chodzi mi oto, że wg mnie częśc kolegów pani Redaktor po fachu, szczcególnie tych telelwizyjnych nie komentuje faktów tylko stara się je kreować, dotyczy to też rzeczywistości, jak nam ta, którą widać, nie pasuje to zadawać będę takie pytania i tylko tego dotyczące, co do pasującej im rzeczywistości odpowiada. Szczególnie widoczne to było właśnie podczas szczytu – pan z TVN24 (nazwiska nie pomnę) podczas szczytu pytał się tylko o to czy panowie premier i prezydent sobie slownie podczas obrad dokopali czy nie i jak mocno. Sam szczyt w ogóle go nie interesował. Powtarzanie ujęcia z klepaniem po plecach premiera i podkreślanie gestu prezydenta i brak reakcji premiera nań i jak to obaj panowie potem odebrali doprowadzało mnie do mdłości. A potem widzę w TVN24 – telewizja najbardziej opiniotwórcza i zastanawiam się nad definicją słowa opiniotwórczy. Ostatnio wobec tego przerzuciłam się na Polsat news, tam jest spokojniej. Ogląda ich mniej ludzi więc nie mają takiej pewności, że tylko mordobicie i wygłup przyciągnie kolejne rzesze publiki do telewizorów. Ta stacja ma ostatnio dar (TVN24) – minuta oglądania i od razu adrenalina mi się podnosi, jak by to co robią nasze elyty polityczne nie wystarczało.

    Co mnie już tak naprawdę martwi, to fakt iż kryzys, który się na nas już odbija, bez względu na to czy nasze banki nabroiły równie mocno jak amerykańskie czy europejskie, czy nie, zaczyna być elementem gry politycznej i to cholernie cynicznej. Panowie z PiS najchętniej zasialiby panikę, ale trochę się hamują, bo Pan Skrzypek jest na czele NBP i to co on robi przy kuglowaniu w raporcie o przyjęciu przez Polskę euro wystarcza jak na manipulowanie danymi. Jakoś nikt nie komentuje spóźnionych interwencji NBP, bo i jak tu krytykować skoro się nie bardzo jak ma do nich odnieść z wiedzą, a trzy tygodnie czekania z gwarancjami dla pożyczek międzybankowych poszło….. Dalej to spotkanie z ekonomistami. Myślałam, że padnę, jak prezydent mówił, że to co się dzieje ze złotym ostatnio, to nauczka, że kredyty trzeba brać w walucie kraju, w którym się je bierze. Rozumiem, że nie ważne, że drożej mamy płacić, ale ważne że w złotówkach. I zaden ekonomiczny guru dziennikarski pana prezydenta nie dopytał o tę wielką myśl ekonomiczną. Nikt też nie stara się tłumaczyć dlaczego Węgry dzisiaj tak dołują, a to całkiem niezła przestroga przed dzisiejszymi wetami prezydenta – między innymi wobec ustawy o emeryturach pomostowych, ajest też zagrożenie, że SLD tutaj też pana prezydenta poprze. Mam tylko jedną nadzieje, że jak wywalą wszystkie emerytury wcześniejsze w powietrze, to poniosą tego i PiS i SLD konsekwencje. Budżet nie jest z gumy. Moglibyśmy się na węgielskim przykładzie czegoś nauczyć. Tam i lewica i prawica dostwały kręcka, jak jedni proponowali trzynastkę to drudzy w drodze przebicia licytacji czternatkę. U as ostatnio było za dobrze i też niektórym naszym politykom taka licytacja się śniła. A teraz co mają Węgrzy – propozycja paktu narodowego, zamrożenie płac na kilka lat itd. Myśmy to katharzis przechodzili ponad 10 lat temu z lekarstwem nazywanym popiwkiem, ale chyba już malo z tamtych lat pamiętamy, a szkoda.

    Kończę już. Strasznie dużo mi się napisało, ale od poniedziałku wracam do kieraciku i nie wiem jak dalej będzie z czasem.
    Pozdrawiam.
    PS. Przyłączam się do pytania Jean Paul’a do Magrud. Dodam tylko, że fabryka opla stoi już trzy tygodnie. Ludki są na razie na urlopie, ale to nie jest rozwiązanie na dłużej i to jest tylko jeden bardziej widoczny symptom ograniczania konsumpcji na zachodzie.

  52. Właśnie usłyszałem w radiu ZET wypowiedź Olejniczaka na temat podróży Tuska do Chin. To, co Tusk tam powiedział o podobieństwie wartości Chin i Polski było dla mnie szokujące, natomiast, dla Olejniczaka nie było żadnego problemu. Skwitował to tylko czymś w rodzaju „Po pierwsze gospodarka” Jeśli tak ma wyglądać polska lewica to ja bardzo dziękuję za nią. Szczyty cynizmu osiągnęła już PO i lewica nie musi się z nią ścigać. Dalej Szejnfeld bez żanenowania odrzucał wszelkie głosy o przyzwoitości (z resztą właściwie tylko Moniki Olejnik, bo właściwie polscy politycy nic w tym złego nie widzieli) opowiadając jakie obroty z Chinami ma Polska. Problem polega na tym, że etyczni jesteśmy nie ze względu na coś ale bez względu na wszystko. Może to brzmi idealistycznie ale poczekajmy dokąd nas zaprowadzi real politik z Chinami.

  53. Jean Paul
    Nigdy nie wyłączaj żółtego światełka ani wobec moich myśli czy kogokolwiek innego, ani nawet wobec swoich.
    Moje kompetencje w dziedzinie ekonomii, to tylko kompetencje myśliciela, który uważnie i samodzielnie, choć wspomagany lekturami naukowymi ( polegam tylko na informacjach czerpanych bazpośrednio u żródła), bada związki przyczynowo skutkowe występujące w realnym świecie.
    Daleko mi do odkrycia „teorii wszystkiego”, ale jeszcze dalej jest mi od tych którzy gotowi są scedować na profesjonalistów los człowieka i istotne polityczne tj obywatelskie decyzje.
    W moim głębokim przekonaniu większość istotnych indywidualnych i publicznych kwestii winniśmy roztrzygać w intymnym kontakcie z własnym sumieniem. A wszelkie wysiłki jego zahipnotyzowania, a tym samym ubezwłasnowolnienia przez profesjonalistów i ich syjamskich braci, ideologów, powinniśmy traktować jako brutalną przemoc. I jako takie, odrzucić.

    A wracając do Twojego pytania, to muszę odpowiedż podzielić na dwa człony wg kryterium planu i jego skali.

    W węższym dotyczącym popytu na nasze towary w ramach europejskiego rynku odpowiedż jest prosta. Wystarczy spojrzeć na dotychczasowy bilans handlowy ( polecam stronę Grzegorza Kołodki).
    Spadajacy w starej Europie popyt ma jak zwykle kilka żródeł. Ale tą przyczyną , która dziś dominuje jest wczorajsza spekulacja na rynku produktów rolnych i surowców i wywołany przez nia wzrost cen podstawowych dóbr konsumpcyjnych. Efekty kryzysu finansowego dopiero nadejdą.
    W takiej sytuacji gdy, ludzie na zachodzie szukają oszczędności cena towaru bedzie miała decydujące znaczenie przy jego zakupie, nawet wtedy gdy popyt całkowity spadnie.
    Ale słabnący złoty spowoduje też większy popyt na tańsze polskie produkty na rynku wewnętrznym polskim, na którym dziś jeszcze spowolnienia nie widać. Istnieją zatem spore szanse na znaczące ograniczenie importu.
    Wyparcie, oby jak najwiekszej części, towarów importowanych z rynku ciągle jeszcze wewnętrznego, dzięki narodowej walucie, otwiera ową „żyłę złota” dla krajowych producentów. Ale jest to tylko szansa o czym za chwilę.
    W drugim bardziej ogólnym planie, czyli na poziomie polityki gospodarczej i finansowej państwa w bardzo krótkim okresie dzisiejsze i ostateczne, tj niemożliwe do odwrócenia poprzez polityke monetarną – jedyną obecnie stosowaną przez nasze państwo – załamanie rynku finansowego doprowadzi do rewolucyjnej zmiany w relacjach pomiedzy państwem a rynkiem.
    Ta zmiana nie nastąpi dobrowolnie, bo nikt, poza Jaruzelskim, nie oddaje raz zdobytej władzy. Tę zmianę prędzej czy póżniej wymusi życie.
    Nawet w sanacyjnym grajdołku II RP po latach leseferyzmu i monetaryzmu pojawiła sie polityka gospodarcza Kwiatkowskiego, owocująca wyjsciem z Wielkiego Kryzysu, budową Gdyni, COP-u itp.
    A zmianą tą, o charakterze rewolucyjnym, będzie powrót do keynsowskiej polityki fiskalnej!
    Prwdopodobieństwo, iż obecny prawicowy establishment, nie tylko PO i PiS ,ale także wszyscy ich ideolodzy i agenci przemożnego medialnego wpływu zechcą zrozumieć , że dotychczasową hegemonię rynku finasowego należy dla dobra kraju i większości jego obywateli dobić, zamiast reanimować, jest niewielkie, bo bliskie zeru.
    Dlatego też szansa dla produkcji krajowej, moze przez długi czas pozostać niewykorzystaną. Dziś, gdy umarł już kredyt bankowy, tylko bezpośrednie działania rządu bedą w stanie dostarczyć impulsu i kapitału dla wykorzystania owej potencjalnej przecież „żyły złota”, jaką byłoby zwiększenie produktywności gospodarki, skierowanej także – a dziś, może przede wszystkim – dla zaspokojenia poptytu wewnętrznego. Który to popyt, ze wzgledu na bardzo niski standard naszej inrastruktury i usług publicznych posiada wielki potencjał wzrostu.
    Wszelkie więc i niezbędne , jak się za chwilę okaże, działania na rzecz rozwoju gospodarczego wymagać będą bezpośrednich, lub pośrednich, ( poprzez np. gwarancje kredytowe) inwestycji rzadowych. Także dostarczenie kapitału dla zwiększenia mocy produkcyjnych krajowych wytwórców, c o jest warunkiem absolutnie koniecznym dla wykorzystania opisywanej przeze mnie szansy, jest juz dziś pilną koniecznością.
    Dlaczego nie mozemy już liczyć w tym zakresie na komercyjne banki wyjaśnia choćby Paul Krugman w sobotniej „GW” w artykule pt: „Płatki owsiane Friedmana (2).
    Goraco polecam tę lekturę.
    Pozdrowienia, magrud

  54. cargo 02.42
    Miło cię znowu widzieć na blogu. Ja też oglądam programy TVN24 i widzę jak troska o poziom tabloidyzacji, a własciwie szmatławości, zbliża się juz na milimetry do dziennika FAKT. Jedyny prpogram w TVN24 który moge ogladać bez wzrostu poziomu wkurzenia to Szkło Kontaktowe. Twoje przykłady i komentarze, także na temat pana Wróbla, trafiaja w sedno, ale wynika to z faktu ze niektórzy komentatorzy po prostu nie maja zielonego pojecia o czym zabieraja głos. Ja mam pewną życiowa zasadę , której niestety nie podziela większośc dziennikarzy TV: nie zabieram głosu na tematy na którech się nie znam np. logopedii ( to zawód mojej zony !) fizyki kwantowej, biologii molekularnej, biblii, a nawet literatury iberoamerykańskiej, mimo ze przeczytałęm kilkadziesiąt książek w tej kategorii. Piszę jedynie o tym, na czym się znam na poziomie wykładowcy akademickiego i poza teren takich kilku branż nie wykraczam.
    Pozdrowienia

  55. magrud 17.13
    Podziwiam teraz Twoją inteligencję. Tak zgrabnie zaczęłaś odwracać kota ogonem, że pewnie 99 procent blogowiczów zapomni o krachu na rynku samochodowym i uzna że nasi kontrahenci z Unii rzucą sie na nasze „przeboje eksportowe”, zaś na rynku wewnętrznym koreańsko-polskie telewizory wykupią do dna ci wszyscy, którzy zrezygnują z kupowania mieszkań za 400 tys złotych ( na kredyt 130 procent oczywiście !). Niestety ta Twoja „żyła złota” jest tak bardzo potencjalna, że dokopiemy sie do niej pewnie za jakieś kilkadziesiąt lat. Kto dożyje -potwierdzi twoje prognozy !

  56. Do magrud (2008-10-25 o godz. 00:22):
    Rozsądny bank centralny zachowuje się dokładnie tak jak spekulant walutowy – kupuje waluty, gdy złoty stoi mocno, sprzedaje, gdy jest zbyt słaby. Na ogół robi to dyskretnie i bez rozgłosu, zarabiając na tym a przede wszystkim nie pozwalając, by kurs pieniądza krajowego za bardzo wychodził poza widełki, bo to ma na ogół niekorzystne skutki gospodarcze. Dzięki temu jeżeli jest potrzebna interwencja, bank dysponuje odpowiednią ilością środków. A pod koniec tygodnia ze dwa razy mieliśmy spekulacyjny atak na złotego. Mając prezesa NBP, który przedtem był urzędnikiem magistrackim to naprawdę duże zagrożenie, uwzględniając jak w 1991 roku Soros zaatakował funta i sponiewierał Margaret Thatcher, po czym się już nie pozbierała. Thatcheryzm i reaganomika przeżyła w krajach niedorozwiniętych jak nasz jeszcze prawie 20 lat, ale to już wina klapek na oczach naszych polityków (i „Wyborczej”) i niechęci do Grzegorza Kołodki, który oprócz przerośniętego ego jest dobrym, liczącym się w świecie i cytowanym ekonomistą , chociaż teraz wolałbym, aby szefem NBP był Balcerowicz zamiast Skrzypka. HGW na 100% nie dałaby rady, nawet gdyby kilkadziesiąt razy dziennie przebiegała korytarze NBP w swoich słynnych paputkach. Pozdrowienia

  57. Do Jean Paul -wpis z 26 .10.godz 1.03
    Masz rację ,praktyki na granicach mogą byc różne .Proszę zauważ ,że odnosiłem sie w pewnym kontekscie do dwóch dni terroru psychicznego występujacego non stop . W czasie moich dorocznych powrotów na lotnisku O’Hare w Chicago przechodzę graniczne strefy bezpieczenstwa w skarpetkach i jestem obmacywany przez elektroniczne urządzenia ,a bagaż jesli sobie tego życzę na moich oczach jest wywracany bebechami kilka razy ,ale tak sie dzieje po 11 września i godzę się z tymi praktykami mając na względzie wspólne bezpieczeństwo.
    ps.
    1.Przyłączam się do osób niezadowolonych z TVN24 ( pomijam stację jak diabeł naczynie ze święconą wodą ) .Mają tam znakomitą Anitę Werner -problem w tym jak tą Jedynaczkę trafić na ekranie.
    2. Wczorajszy skład dziennikarzy w „puszce „pani Janiny
    Wróbel,Wróblewski,Łętowski i Nowakowski ( tembr głosu brrr) .Wszyscy przyszli do pracy nieprzygotowani po to by pogadać sobie.
    Pani Janino ! Pani goście zmusili mnie do wcześniejszego użycia pilota . Za chwilę w TOKFM red. Wróblewski zapewne potwierdzi swoją małą wiedzę a dużą gadatliwość -taki marny pływak ,bardzo marny ,ciągnie go pani do programów jak dobra bezinteresowna Opiekunka.ON czesto zmienia pracę ,może to nieprzypadkowe zdarzenia .?!

  58. Wczoraj wieczorem znowu Kalisz wzywał Tuska, żeby ten publicznie obiecał, że nie będzie więcej kandydował, to wtedy Kalisz mu uwierzy, że chodzi mu o Polskę i o konstytucję, a nie o własną kampanię.

    Ja bym nawet Kaliszowi uwierzył, że mówiąc te słowa miał na myśli dobro Polski a nie własną kampanię, ale dopiero wtedy jak by najpierw obiecał, że nie będzie więcej kandydował.

  59. Pani Redaktor! Zapadł wreszcie po prawie 8-latach wyrok w sprawie Szeremietiewa.Cała sprawa z użyciem helikoptera, akcją na morzu, wydatkowaniem milionów na śledztwa, sądy, prawników nie wspominając o zniszczeniu człowieka i wykasowaniu wielu ludzi rozpoczęła się od artykułu w „Rzeczpospolitej” pióra Bertolda Kittla i Anny Marszałek. To już kolejne pozytywnie zakończone dla osób śledzonych przez tę parę dziennikarzy śledczych postępowanie. To publikacje tych ludzi dały podwaliny pod IV Rzeczpospolitą. Niszcząc dorobek wielu środowisk i cofając rozwój. Jak w przypadku afery mostowej której bezpośrednim skutkiem jest niemożność postawienia mostu w Warszawie.Chodz prokuratura w żadnym z wielu wątków nie dopatrzyła się znamion przestępstwa urzędnicy boją się podejmować decyzji, bo musiały by być takie same jak ściganych. A afera z „Wojewodą w sieci”i ” Sektą z Oleksym w tle” Jestem za wolnością słowa, ale wolność równa się odpowiedzialności. A co mamy Bertolda Kittla w TVN i Newsweeku dalej „śledzącego” ,wybrane według jemu tylko znanego klucza,osoby. Wyeliminował dopiero co vice Ministra Zdrowia i zabawiał serialem o wizytach leczniczych Krauzego i Kaczmarka. Jasne, każdy może w dobrej wierze popełnić błąd. W przypadku Kittla trudno znaleść pozytyw wypływający z jego artykułów (poza korzyścią dla osób zajmujących miejsca „zwolnione” przez opisywanych) . Czy działalność dziennikarska sprzeczna z interesem publicznym i naruszająca interes osobisty opisywanych przez niego ludzi nie podlega weryfikacji w wielu aspektach? Jak po takim dorobku można prowadzić śledztwa prokuratorskie i uznawać słowa tego człowieka za godne wysłuchania. Poza tym w jego śledczo-dziennikarskich działaniach trudno nie dostrzec pewnej nieprzypadkowości ocierającej się o prawo karne. Uważam że powina zainteresować się nim ABW, notabene również życie jej szefa było opisywane przez tego laureata wielu dziennikarskich nagród. Czas coś z tym zrobić by człowiek, który niesłusznie zniszczył wielu ludzi, nie chodził w glorii chwały. Może jakiś nie śledczy młody dziennikarz podjął by temat skutków dziennikarstwa śledczego po latach. Może nawet dostanie nagrodę dziennikarza roku bo współpracę zniszczonych przez Kittla ludzi, jeśli wykaże swoją wiarygodność, ma zapewnioną. Pozdrawiam

  60. Popieram postulat Manny. Już dosyć hegemonii IV RP i czwartej władzy.

  61. Rzeczywiście, działalność tzw. dziennikarzy śledczych, a zwłaszcza Pana Kittla i Pani Marszałek, jest warta pogłębionej analizy. Od czasu kiedy wyszło na jaw, że dwóch „odkrywców” Watergate, Woodward i Bernstein było marionetkami ( wprawdzie w dobrej sprawie, ale jednak), wice szefa FBI trudno uznać że u nas jest inaczej.

  62. Manna,

    wszystko co istnieje jest tworem wyewoluowanym, ewoulującym, skorumpowanym w przenajróżniejszych współzależnościach z czym tylko się da. Dynamicznie powstają najróżniejsze cenozy, biotopy itp. tworząc najróżniejsze konfiguracje ciągle zmieniających się tworów ekosystemopodobnych, z ekosystemami na czele. Wszystko się zmienia pod wpływem otaczających warunków, ale niekoniecznie rozwija się.
    Na każdym etapie elementy składowe , tworzące dany „ekosystem” , mogą rozwijać się do granicy swoich aktualnych możliwości, wynikających z samej ich natury, a kolejne podrygi w kierunku rozwoju kończą się już tylko zwyrodnieniami tego , co mogły osiągnąć do swego apogeum rozwojowego.
    Tak dzieje się dosłownie ze wszystkim co w naszym Wszechświecie się zdarza.
    Media , w obecnych czasach , znajdują się na etapie zwyrodnieniowym, a tkwiąc w naszym , ludzkim „ekosystemie” negatywnie oddziaływują na pozostałe elementy naszej rzeczywistości. Media są głownym sprawcą, psucia pozytywnych wzorców i relacji życia społecznego, stwarzając ciągłą presję na społeczeństwa , opartą na kretyńskich pobudkach , przesłankach i motywacjach, która powoduje , że wszyscy zaczynamy oddalać się od wszystkich. To dzięki mediom, które wystawiając pod pręgież publiczny wszystkie nasze , społeczne sprawy, czyniąc to w sposób infantylny i absolutnie losowy, kierując się kluczem prymitywnych sensacji – nikt już nikomu w publicznym życiu nie jest w stanie zaufać , otworzyć się na pozytywną współpracę itp.
    Media wokół każdej istotnej sprawy nakręcają atmosferę bezwzględnej walki o zwycięstwo, tyranizując równocześnie przegranych apkaliptyczną rangą ich porażki.
    Pochodną takiej działalności mediów są m.in.wszelkie niedoróby i paraliże woli działania , co słusznie uwypukliłaś w swoim ostatnim wpisie. Ponad tym wszystkim jest kontekst całego naszego społecznego „ekosystemu”, w którym wszystko jest ze wszystkim w różnych relacjach i zależnościach na wszelkich możliwych poziomach, od świadomego grania o przetrwanie, po podświadome odruchy bezwarunkowe. Przy obecnem systemie organizacji społecznej, gdzie dominyje sproceduralizowana biurokracja, nie ma przesłanek na zdecydowane procesy regulujące takie zwyrodniałe procesy. Żeby więc tacy Kittelowie, Marszałki itd. mogły swoją energię wykorzystywać z pożytkiem dla społeczeństwa, musi przeewoluować cały system.
    Wygląda to nieciekawie, bo ciągle , jako ludzkość tkwimy w cywilizacji XX wiecznej, która wasyciła swoje możliwości rozwojowe. Czy chcemy tego czy nie, musimy przeżyć jakieś przesilenie kulturowe /w skali globu/ które otworzy nowe możliwości rozwojowe.
    Takie kryzysy jak obecny gospodarczy, są takimi mechanizmami progowymi, które mają w sobie moc wymuszania zmian o charakterze totalnym. Takie zmiany będą wybawieniem dla ludzkości. Jak już się odświeży, XXI wiek ma zadatki na ukształtowanie życia naszego gatunku na naprawdę baśniowy. Jeśli nam się to powiedzie , to takim Kittelom , Marszałkom itp. wielkodusznie wybaczymy w naszej szczerej niepamięci.

    Serdecznie pozdrawiam,Eddie

  63. Po oglądnięciu wczorajszego programu T.Lisa przypomniały mi się słowa jednego z wykładowców Studium Wojskowego/frontowego majora/:

    Wy… student…:

    za głośno…

    za dużo…

    za tydzień…

    Z tym,że tydzień zmienił bym na miesiąc 🙂

  64. A ja nie moge sie powstrzymac.
    Wreszcie TVP pokazala cos naprawde ciekawego. Nie chodzi o „misyjne” bluzgi Dody w programie „gwiazdy tancza na lodze”. Chdzi o mecz Legia – Wisla.
    Przy okazji – w 2008 roku bylo juz kilka spotkan miedzy Legia i Wisla.

    Puchar Polski – wygrala Legia
    Superpuchar Polski – zwyciestwo Legii
    dwa mecze w pucharze ekstraklasy: remis i zwyciestwo Legii
    byl mecz ligowy na wiosne – wygrala Legia
    no i teraz ligowe spotkanie – kolejne zwyciestwo Legii.

    6 meczow. 5 zwyciestw stolecznego klubu. Jeden remis. Wisla zwyciezyc nie potrafila.

    Piekny bilans.

  65. magrud,

    ja tam w przeciwienstwie do jeana Paula wypowiadam sie takze na tematy, o ktorych mam blade pojecie. Uznaje po prostu (za Sokratesem), ze najlepsza metoda dochodzenia do prawdy jest dyskusja. I z pozoru glupie uwagi laikow moga popchnac mysli tych madrzejszych w zupelnie nowych kierunkach.

    I jako zupelny laik: nie wydaje mi sie, zeby dobrym pomyslem byl powrot do keynsowskiej (keynesowskiej?) polityki fiskalnej.
    Zarzucono ja kiedys pod wplywem kryzysu, kiedy pojawilo sie zjawisko stagflacji (tak przynajmniej mowia niektore opracowania – madre, czy nie – nie wiem), ktorego Keynes wogole nie uwzglednial.
    Mamy sytuacje zupelnie inna niz w latach 30tych, kiedy to mysl ekonomiczna Keynesa odpowiadala wyzwaniom ekonomicznym tamtych czasow.
    Wydaje mi sie, ze wracanie do Keynesa teraz tak samo nie ma sensu, jak trzymanie sie slepo wiary w tatcheryzm i reganomike, w „chicagowska szkole ekonomiczna”. Te teorie (tudziez doktryny) ekonomiczne juz nie przystaja do naszej rzeczywistosci.
    Tak mi sie wydaje…

  66. Eddie ! A póki co trzeba żyć. Znajdować się jakoś w obowiązjących regułach nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy. Stworzony system chodz poraniony ma nadal ogromną siłę i na pewno nie podda się bez walki co skutecznie opózni zmiany.A co do wielkoduszności i wybaczania to najpierw jest wyznanie grzechów,potem żal i na końcu pokuta.Coś tam można darować tylko nie żal. Jak czuje się Szeremietew i jego rodzina czekając na oczyszcznie w majestacie Rzeczpospolitej 8-lat i to jeszcze nie koniec bo to dopiero I instancja. Jawne oskarżanie a tajne sądy o przedłużonym terminie działania w prostej sprawie.Mówisz, tylko wstrząs globalny, dotknięcie dna wyzwoli nowe idee i energie pozwalając odrzucić zwyrodniałe systemy. Masz rację tylko do tego czasu też trzeba coś robić. Pozdrawiam serdecznie.

  67. Nie chce mi tu pisac, ale coś napiszę. Cz pani Janino jest pani dobrą komentarkorką i dziennikarką, zawsze pania czytam jak mam okazje i tak bede to na pewno. Cóz pan prezydent powinien zmienic wizerunek, jest czasami chamski i małomówny.
    A te spory o samolot bo nie było w dobrym guscie, i stylu cóz idzie o zakład, ze premier Tusk w oczach polaków nie traci zbyt wiele w dłuzej perspektywie.
    Marek Borowski może powinnien zajać się lewicą, tworzyc czy współtworzyć nową lewice, bardziej niz sporami Prezydent z Premierem coz czas dorosnać
    A na ten kryzys gospodarczy to pan Prezydent nie wiele poradzi, coz ale najlepsze rozwiazanie to rozmawac, ale czy szczerze czy nie to jest juz inny temat.
    serdeczne pozdrawiam

  68. Eddie 22.43
    Podzielam Twoje poglądy co do zwyrodnienia mediów, ale w zasadzie równie zwyrodniały jest także Internet (Lem potwierdził tą tezę ), a jednak właśnie w Internecie przeczytałem Twoją cenną opinię. Jak to wytłumaczyć ? Że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło ( et vice versa) ??

  69. Witam,
    miałam dzisiaj znowu kołowrót w robocie i nie mialam czasu sprawdzić na internecie nawet przez minutkę, co z naszą ekstraordynaryjną Radą Gabinetową. Tym bardziej mnie to interesowało po wczorajszej pełnej powagi wymianie poglądów pomiędzy obecnym i byłym Premierami. Mam wrażenie, po obu tych spotkaniach z oboma braciami K, że obaj przeczytali propozycję porozumieni Marka Borowskiego. Nie wiem, czy to jest szczcere, bo tych wszystkich ekscesach oststanich miesięcy, jakoś trudno mi uwierzyć dobrą wolę Jarosława i Lecha, o trzymaniu stale formy w kulturze obycia i dyskusji już nie wspomnę, ale nawet milo było popatrzeć, jak się różnią, ale nie leją po mordach slownie w ramach tego różnicowania zdań. Chyba już zapomniałam, że dyskusje, prezentowanie poglądów, mówienie o przeciwniku w wykonaniu braci może tak wyglądać. I żeby nie było, że tylko PiS jest złe, to miło że sobie o tym też po chwilowej amnezji przypomniał Premier Tusk.
    Natomiast dzisiaj w Kropce nad i rozbawił mnie swoją miłością do Konstytucji Pan Nowak, po dowcopach o czarterowaniu samolotu w biuże podróży przez Prezydenta, ta przywiązanie do pryncypiów u tego Pana prawie mnie rozczuliło i wzruszyło. Ale u Pana Nowaka u mnie jest jak z Panami Kaczyńskimi – wyszło już szydło z worka i jakoś nie jestem w stanie w szczcerość tej miłości uwierzyć. Brzmiało mi to coś kolwiek fałszywie.
    Natomiast Pan Prezydent nie przestaje się uśmiechać. Nawet entuzjazm dla euro u Ministra Rostowskiego nie zmącił Pana Prezydenta dobrego humoru. Jakieś odtrucie Pan Prezydent przeszedł ostatnio? Bo, że Pan Skrzypek ma trudności z wiarygodnymi dowodami na negatywy euro po jego wprowadzeniu w Polsce to wiemy. Nawet nie chodzi już o kryzys, ale niech jeszcze Pan Skrzypek więcej analiz i raportów robi pod z góry upatrzoną tezę, więcej ludzi wywali z Centrum Analiz w NBP, którzy mają markę na rynku, to na pewno prezentowane przez niego raporty będą traktowane poważnie i wiarygodnie do kwadratu. Ciekawe, kiedy niektórzy ludzie zrozumieją, że aby inni ich szanowali, to najpierw trzeba się szanować samemu.
    Jednym słowem dwa dni wrażeń poz efektów specjalnych słownego mordobicia i skopania przeciwnika. TOa jaskółka jeszcze wiosny nie czyni, ale chociaż pozwala się zdziwić, że takie dni raz na parę lat w Polsce są. Zawsze to ożywcze.
    Pozdrawiam

  70. Droga Manno,

    wyskoczyłem ze swojego wewnętrznego świata, z jego, moim indywidualnym doświadczeniem, odczuwaniem , emocjami , poglądami itd. i ussiłowałem to skonfrontować z Twoim wewnętrznym instrumentarium duchowo -intelektualnym również bytem indywidualnym i odrębnym od pozostałych. Ponieważ synchronizowanie odbioru tych samych treści wymaga dłuższej wymiany poglądów na dany temat, więc żeby na koniec rozmowy rozchodzić się mniej więcej z tym samym poczuciem problemu, trzeba się trochę nagadać. Tu , na blogu, nie miejsce na takie polemiki, więc pozwolę sobie na kilka uściśleń.
    Na walkę o przetrwanie , jesteśmy zaprogramowani odgórnie, i zawsze będziemy starali się żyć najlepiej , jak tylko się da, dopóki nasze przetrwalnicze instynkty się w nas nie zepsują. Ponieważ na warunki zewnętrzne- w jakich przychodzi nam się borykać z naszymi darami Bożymi, jakimi są nasze życia,- są całkowicie od nas niezależne/od pojedyńczych osób/ , więc jedyne co możemy ugrać dotyczy wszystkiego co mamy w sobie. Nasze sukcesy zewnętrzne, oprócz odrobiny niezależnego od nas farta, są w głównej mierze pochodną wszechstronnej wartości tego co stanowi nasze wnętrza.
    Ja np. zawsze starałem się przechodzić nad „prezentami ” od aktualnego świata zewnętrznego całkowicie puszczając je mimo, i bezwzględnie wybaczałem do całkowitej niepamięci doznane krzywdy. Taka higiena psychiczna, żeby uniknąć budowania w sobie przyczółków takich smętnych emocji jak rozgoryczenie, poczucie krzywdy itp.
    Mam w swoim życiorysie dwa duże poślizgi życiowe, jeden z powodu Solidarności, drugi za sprawą SB-cji. Nigdy nikomu nie objawiłem się z moich osobistych kłopotów sprezentowanych przez świat zewnętrzny. Pomimo, że dostałem po łapkach za działania czyste i bardzo pro społeczne, wszelkie poczucie krzywdy natychmiast puszczałem w niepamięć. Dzięki temu, przed podjęciem każdego nowego wyzwania, byłem pozbawiony okaleczeń, które bardzo nie sprzyjają borykaniom się z życiem.
    Jeśli chodzi o nasz polemiczny niuans związany z Wielkodusznością i wybaczaniem, to w kontekście mojego poprzedniego wpisu i Twojej repliki na ten wątek, chciałbym zwrócić Tobie uwagę, że tutaj znależliśmy się w dwóch różnych sytuacjach, mało porównywalnych ze sobą. Twoje argumenty-poglądy dotyczą pod każdym względem Dzisiaj, zwłaszcza uznawanych wartości na takie przypadki. Tutaj i Dzisiaj, masz całkowitą rację. Ja poszybowałem do świata poza ostatnie przesilenia, kiedy padną coraz bardzdziej niewydolne, nieprzystosowane do dzisiejszych wyzwań „ekosystemy” społeczne, do sytuacji, w co wierzę , kiedy dzięki postępowi zniknie odjaskiniowa rywalizacja o przetrwanie. Wyobrażam sobie takie stosunki społeczne, w których samo wybaczanie będzie niewskazanym atawizmem. Dlatego napisałem:” wielkodusznie wybaczymy w naszej szczerej NIEPAMIĘCI.”
    Skupianie się w czasie obecnym na dorażnym przetrwaniu, co jak wcześniej wspomniałem mamy niejako z automatu zubaża nasze możliwości samorealizacji. Ja zawsze cieszę się na wspaniałe jutro, żyjąc dzisiaj jak się da. Ostatnio taka moja postawa , zaowocowała prawdziwym cudem. Wbrew opinii wybitnych,życzliwych autorytetów medycznych, skazujących moją żonę w lipcu tego roku na zagładę, jak zwykle intensywnie i wyłącznie żyłem wiarą w możliwości już osiągniętego postępu w medycynie. Autorytety swoje , bieżące życie swoje , a ja cudem /zbieg ulotnych przypadków/ znalazłem inne autorytety, która problem rozwiązały lekko i bardzo skutecznie. Borykać się więc z doraźną szarzyzną , a pozytywną energię czerpać na krechę z tego wspaniałego , co na pewno się wyłoni.
    Gdyby myśleć pozytywnie , to Kittelów i Marszałków, też można zobaczyć w mniej przegranym świetle, jako tych, którzy demaskują wredny system, w którym takie paskudy mogą się realizować. Są wskaźnikiem jakości naszego polskiego świata.
    Jestem przekonany, że krzywda Szeremietiewa i jego rodziny jest pochodną całego „ekoststemu” , gdzie Kittelowie są tylko jednymi z elementów.

    Serdecznie pozdrawiam,Eddie

  71. Najśmieszniejsze jest to, że to wszystko co jest pomiędzy prezydentem a premierem niczemu nie służy…

  72. Eddi,

    Dziekuje za bardzo pozytywny tekst. To taka fajna odtrutka na zalewajaca nas powodz negatywnych emocji.
    Mozna wybaczac i myslec pozytywnie. Nawet w Polsce.
    Dziekuje.

    Magrud

    Zaczalem miec wrazenie, ze ostatnio glownie Twoje posty komentuje. To dlatego, ze uwazam je za ciekawe i godne uwagi,a nie dlatego, zebym sie jakos specjalnie czepial, tego, co piszesz.

    cargo,

    ekstraordynaryjna Rada Gabinetowa. Rozumiem, ze ta byla ekstrardynaryjna, a Rada Gabinetowa zwolana jako reakcja na bialy szczyt byla ekstra – ordynarna? 🙂

  73. Jean Paul,

    najtrodniej opisywać prostymi słowami zjawiska z naszej ,coraz bardziej skomplikowane rzeczywistości. Za każdą opinią , kryje się praktycznie dowolna ilość alternatywnych interpretacji. Z konieczności jesteśmy na intelektualne kursowanie jednotorowe, z trudem kilkutotowe. Ale to i tak nędza, jeśli chodzi o wartość opisową. Skazani jesteśmy więc na posiadanie ,tylko, własnych poglądów. Nie wiem jak Ty, ale ja zacznam być zdołowany relacją rozwój wewnętrzny- komunikacja ze światem…

    Pozdrawiam,Eddie

  74. Aktualia:
    Wyszliśmy z Iraku (nareszcie) ! Nie potrafię rozstrzygnąć: na tarczy czy z tarczą ?
    Jedno jest wszakże pewne: dołożyliśmy do tego „interesu” podobno ponad 1 miliard złotych ( czy ktoś koszty tej imprezy uczciwie policzy ? ).
    Korzyści nie odnieśliśmy żadnych, – ani gospodarczych ani politycznych. Czy militarne ? Z akcji <i< policyjnej ?
    Wątpię.

  75. Zamiast <i< powinno być kursywą: de facto.
    Przepraszam.

  76. Yevaud,

    postawa niedopuszczania do swojego wnętrza złych osadów, żeby niezależnie od zewnętrznego świata pichciły swoje truące nasze wnętrza opary, to sprawa z najwyższej półki higieny psychicznej. To naprawdę doskonle wpływa na naszą pozytywną, a zwłaszcza skuteczną relację ze światem, z ludźmi.
    Jesteśmy narodem z poszarpaną tradycją . Jako społeczność- kulturowo, jesteśmy ciąglę na dorobku. Brakuje nam zupełnie tradycji w pragmatycznym myśleniu, postępowaniu itp.
    Cesarz Japonii np. podczas ogłaszania klęski militarnej w wojnie z USA podczas II wojny światowej , wygłaszając do narodu orędzie , zakończył wystąpienie zdaniem:
    „Przegraliśmy wojnę z Ameryką. Od jutra wszyscy Amerykanie mają być naszymi przyjaqciółmi…” I generalnie tak było. Sam zresztą , jednym rozporządzeniem przedstawiciela władz USA utracił ststus osoby boskiej, i nawet o tej swojej „krzywdzie” nie napomknął. Jak taka postawa Japończyków zaprocentowała ,doskonale wiemy. Oczywiście to drobny wycinek zachowania się w danej sytuacji i warto pamiętać, że to było w konkretnych warunkach i konkretnej sprawie.Na koniec pozwolę sobie zwrócić uwagę na edną z angielskich zasad, która mówi, że w przypadku dobrych argumentów, pomysłów etc. na dany problem, lepiej nie robić nic , niż uprawiać szamotaninę, w której nie potrafimy odróznić co jest błedem a co atutem. Pozostałe składniki gry , bez naszego udziału spowodują dzianie się spraw w tym naszych. Tak jak po pierwszej wojnie świetowej odzyskanie niepodległości, czy wyzwolenie zspod sowieckiego zniewolenia w większości zawdzięczamy dzianiu się spraw w ponadpolskim kontekście, tak i obecnie dzięki wielu pozytywnym procesom: Członkostwo w Unii, migracje zarobkowe Polaków , ponadzaściankowy wzrost świadomości obywateli i niezbyt absorbujące naszych „wspaniałych” rządzących zmagania się z problemami globalnymi/ zajmują się tym Wielcy/ itp. – mamy spore szanse , stosunkowo niewielkim wysiłkiem przeczakać obecne , ciężkawe ze względu na różne procesy transformacyjne czasy. Najświętsze ze świętych przykazań jakiego powinniśmy obecnie przestrzegać jako obywatele, to nieśmiertelne -RÓBMY SWOJE.
    Największą naszą szansą są obecne młode pokolenia. Ja często przecieram oczy ze zdziwienia , ile pozytywnych cech , niespotykanych u młodych ludzi w komunie , posiadają młodzi Polacy. Głównie imponują mi wzrost cech tworzących profesjonalizm, i aktywna postawa wobec problemów, racjonalna i bez biadolenia. We mnie kontakt z młodymi ludźmi wywołuje postawę podwójnej mobilizacji w sprawach jakie z nimi miewam.

    Pozdrawiam,Eddie

  77. Eddie! Piękny tekst. Ja też cieszę się na wspanialsze jutro żyjąc dziś jak się da. Nigdy nie żywiłam do nikogo nienawiści a złość tylko w emocjach.Trudno mi znieść ten rozliczeniowy czas niczego nie tworzący tylko niszczący współdziałanie i pozytywne emocje. Uważam,za obowiązek na dziś rugowanie i piętnowanie działań które niszczą zaufanie i możliwość sukcesu społecznego. Trzeba uświadamiać szkody i całkowity brak korzyści z systemu, którego narzędzia w postacach Kittlów, Piter, Ziobrów i innych w sposób jaskrawy wprowadzały go pod strzechy. Pozdrawiam

  78. Lex! Iść na wojnę surowcową i wrócić z niczym najlepiej świadczy, że się do tego nie nadajemy.Jeśli nasze uczestnictwo stanie się powodem do rezygnacji z następnych takich eskapad można przyjąć ,że nauka musi kosztować. Pozdrawiam

  79. Dziś osoba do której mam pełne zaufanie mówiła mi, że proces zatrudniania znajomych przez PO i PSL przerósł nawet poziom osiągnięty przez PiS. Ponieważ nie mam żadnych możliwości by to sprawdzić, chciałbym usłyszeć opinię pani redaktor.

    PS: Dziś byłem na spotkaniu z profesor Bartoszewskim – jestem urzeczony postacią pana profesora. Co za siła, co za wdzięk, jaki wspaniały język. Szkoda, że jest tylko jeden!

  80. Pani Redaktor! Właściwie Pani Kopacz ma rację. Ci co mają pieniądze i chcą przyśpieszyć kolejkę płacąc dodatkowo przyjdą po 15. Dobrze nigdy nie lubiłam wcześnie wstawać. Ale mimo wszystko nie mogę zrozumieć dlaczego % szpitali nie pozostawia się w rękach Państwa z prozaicznego powodu, możliwości wpływu na rynek usług szpitalnych jako strategicznego społecznie celu. I jeszcze z niemożności przewidzenia do końca skutków operacji Tuskowo-Kopaczowej na żywym organizmie służby zdrowia.Wentyl bezpieczeństwa powinen być wpisany w zakres reformy.Pozdrawiam

  81. Eddie:
    Japończycy, tak jak Niemcy,są narodami zdyscyplinowanymi.
    My – jako naród- musimy sobie odpowiedzieć na pytanie:
    żyć dla Ojczyzny, czy umrzeć…….
    Jakiego „wodza” sobie wybierzemy?
    Mówiącego „za mną” czy „naprzód”
    Pozytywizm Tuska- metoda małych kroków w doskonaleniu Państwa
    Czy Kaczyńskiego romantyzm z Tibilisi?

    Dobrze, że to XXI wiek i istnieją wzorce postępowania skutecznego…….

  82. wiesiek59

    Wybieram pozytywizm.
    Nie widze go jednak w wydaniu Tuska. Male kroki w doskonaleniu panstwa?
    narazie raczej dreptanie w miejscu tudziez chaotyczny taniec.

    Nawet komisja Palikota/Poncyliusza jakby przycichla.

  83. Manna,

    jeśli chodzi o Twój wpis:”manna pisze: 2008-10-29 o godz. 16:10 ” . to w części dotyczące Twojej osoby bez namysłu napisałbym to samo. Dołożyłbym jeszcze czystość wewnętrzną i brak cech koniunkturalizmu itp. To ostatnie powoduje ,że rozmowa z kimś takim ma sens, można mieć zaufanie do jej opinii.

    Serdecznie pozdrawiam,Eddie

    Wiesiek 59,

    przykładu z Japończykami użyłem jako ideowego wzorca. Dalsze ruszenia tematu, to otwieranie drzwi do dżungli.
    Sam wątek zdyscyplinowania narodów, jak ich cecha, w kontekście z naszym narodem, to ewentualne rozpoczęcie dysputy, która może skończyć się tylko konkluzją: drugimi Japończykami , czy Niemcami, to my nigdy nie będziemy. Japońskie posłuszeństwo postfeudalne, czy niemiecka, mieszczańska uległość wobec jakiejś mocy, np. władzy państwowej wymagałoby wielowiekowej „tresury” w konkretnych warunkach, na odpowiednim etapie pokoleniowego rozwoju narodu. Co było możliwe w przypadku poprzenich pokoleń , dziś jest nie do przyjęcia…
    Jeśli chodzi o nasze obecne wybory, jeśli chodzi o naszych przywódców, w ujęciu, jaki zaproponowałeś, to na obecnym naszym etapie , może być tylko układanką z kolejnych idei. Z postępem ewolucji naszego narodu, w kontekście szerko rozumianej kultury, będą pojawiać się nowe możliwości wyboru/ja wierzę,że coraz lepsze/ a naród będzie miał coraz więcej możliwości/w tym ze względu na wzrost świadomości społecznej/ jakościowo lepszego wpływania na swoje losy. W krótkiej perspektywie czasowej, wszystko ma wartość Rzutu monetą.
    Nie wiem, jakie wzorce skutecznego postępowania w XXI wieku miałeś na myśli, czy wpływ obywateli, przy pomocy mechanizmów demokratycznych na własne losy, czy kierowanie narodami przez rządzących. Jedne i drugie, jak wiesz mogą być skuteczne przy spełnieniu, bądź zaistnieniu odpowiednich warunków. Prawdziwą moc mają jednak wielopokoleniowo kodowane cechy wewnętrzne. Czym zrównoważysz taką cechę Chińczyków, którzy będąc kolejnym pokoleniem emigracyjnym, np. piątym, na hasło z kraju pochodzenia reagują jak na święty rozkaz.Oczywiście w przeważającej większości z wyjątkami .

    Pozdrawiam,Eddie

  84. W Polsce wielką rolę odgrywają nie tylko konstytucjonaliści, ale również i oświeceni, nieomylni ekonomiści partii światłości, rozumu i logiki

    którzy po dojściu PiS do władzy wieścili wszelkiego rodzaju kataklizmy i krachy. Poczynając od krachu giełdowego, poprzez krachy monetarne, kataklizm mającego pojawić się bezrobocia którego oczywiście wcześniej nie było, niewyobrażalne straty w gospodarce, gremialne wycofywanie wkładów bankowych, ucieczka kapitału spekulacyjnego, załamanie gospodarcze, galopująca inflacja, paniczne wycofywanie się inwestorów, masowa emigracja ludności, totalne ośmieszenie Polski w całym świecie, upadek Polski poniżej poziomu Albanii i Białorusi?

    Tacy namaszczeni oświeceni nieomylni eksperci jak Piotr Kuczyński, Cydejko, Waldemar Kuczyński i wielu innych nieomylnych, codziennie, nie tylko w radio TOK FM pieprzyło na okrągło, wieszcząc w/w kataklizmy.

    I pytam się, czy ktoś rozliczył tych nieprawdopodobnie nadętych, skrajnie zadufanych bufonów? Dlaczego nie ma kary na takich nawiedzonych kretynów istniejących medialnie tylko dzięki temu, że popiera ich określony układ??

  85. W PZPN miała nastać wiosna, a jest od razu Lato.

    Oglądałem dzisiaj te obrady od rana i nadzieja na zmiany opuściła mnie kiedy tylko zobaczyłem buzie delegatów. Spracowane hektolitrami wódy oblicza delikatnie mówiąc nie zdradzały entuzjazmu dla idei zmian. Boniek mówiąc o szybkich reformach i o swoich związkach ze światem tylko wystraszył tych bidulków, ten kwiat polskiej prowincji.

    Tymczasem „Grzesiu” to swój chłop. Wygląda, mówi i myśli jak prawdziwy działacz. Tu nawet nie chodziło o korupcję, Grzesiu ma po prostu tę zaletę, że da kolegom pożyć w PRLu jeszcze tych parę lat.

  86. pielnia1 pisze:
    2008-10-24 o godz. 12:00
    Czytuję Ciebie i często się zgadzam. Chciałem tylko nieśmiało zapytać, czy ty Lizaka czytasz z uwagą, czy tylko przewijasz ze względu na długość tekstu i wiele zdań podrzędnie złożonych, co w odbiorze współczesnego czytelnika wkurza. Nie byłbym tak do końca pewien tego, że jest on tylko prześmiewcą. Jest tam wiele głęboko przemyślanych tematów. Serdecznie pozdrawiam.

  87. Sceptycznie odnosze sie do wszelakich oczekiwan, a tym bardziej zapowiedzi tego, ze pomiedzy Donaldem Tuskiem i obojgiem Kaczynskich beda mozliwie kiedykolwiek poprawne relacje i efektywna wspolpraca.

    Nie chce tutaj dokonywac analizy psycho-scojologicznej wspomnianych osob – bo jestem do tego najmniej upowazniona osoba, ale chce zwrocic uwage na to, iz pod parasolem niby troski o Panstwo chowa sie prawdziwe oblicze wymienionych tj. ped do wladzy z jednej strony i utrzymanie wladzy z drugiej.szkoda, ze odbywa sie to kosztem przeceitnych Polakow.

    Pan Borowski w przeszlosci jak i obecnie charakteryzowal sie tzw. radosna tworczoscia i fantasmagorycznymi wizjami . Niech takim i pozostanie, bowiem Lewica potrzebuje takich …………. !
    Jednegon jestem pewien, przekonany niemal w 100 %. Nie wolno dopuscic do reelekcji Lecha Kaczynskiego a Donald Tusk powinien raczej odrzucic chce kandydowania na Urzad Prezydenta. Mierny Premier nie moze byc dobrym Prezydentem. Widze inne kandydatury, ktore gwarantuja, ze Polska i Polacy przynajmniej nie beda przedmiotem drwin kpin – posmiewiskiem nie tylko w skali Europy.

  88. Szanowny”Lechu”:stawiasz mi konkretne pytania,czuję się więc zobowiązany do odpowiedzi, chociaż stawiasz mnie trochę w trudnej sytuaji, żebym się wypowiadał na temat osoby trzeciej, ale myślę, że nie będzie nietaktem , więc ci powiem, jak ja „czytam” „Lizaka”. „Lizak” wg mnie jest jednym z najlepszych analityków na blogach. Jest erudytą i każda jego wypowiedź jest serio. Za to go szanuję. On mie nie lubi za mój pragmatyzm, ale mojej opinii o nim to nie zmienia. Ale”Lizak” moim skromnym zdaniem jest nadal na barykadach i śpiewa :” na barykady, ludu roboczy, czerwony sztandar do góry wznieś…” „Lizak” jest mentalnie nadal w czasach, gdy mówiło się o krwiopijcach, wyzyskiwaczach itd. „Lizak” jest swoistym dinozaurem, zwłaszcza dla mnie, bo ja trzymam się ziemi i pokonywania oporu materii i zawsze twierdzę, że idealnie, to nawet w niebie nie jest i nie będzie. Ja chcę, żeby racjonalnie budować, „Lizak” krzyczy na mnie, że nie zajmuję się”sprawiedliwym ” dzieleniem. „Lizakowi” wolno krzyczeć, mi też, ale on za bardzo posługuje się bezkompromisowym rewolucjonizmem; jest to sprzeczne z moim doświadczeniem życiowym, bo rewolucjoniści na końcu sami się pożerają, a my musimy wszystko odbudowywać. Co wcale nie znaczy, że „Lizak” nie ma racji. Pomarzyć wszakże można. Poczytać :Lizaka” też należy.

  89. choc nie wydaje się to specjalnie możliwe to parafrazując Panią Janinę zakrzyknę:

    McCain! Musisz!

    (dla chetnych podaje linka, za długie więc nie kopiuję:
    http://bernardo.salon24.pl/100553,index.html)

  90. pielnia1 pisze:
    2008-11-02 o godz. 10:39
    pięknie dziękuję za odpowiedź. Dobrze, że przeczytałem ją dzisiaj po trzech dniach przymusowej izolacji od komputera i blogów. Izolacja była pełna. Natomiast wiele tematów sobie przemyślałem. Także Ciebie i „Lizaka”. Także doszedłem do wniosku, że świat się zmienił i nie można walczyć w taki sposób tak jak Ty to określiłeś. A wszystko to dostrzegłem w … łódzkiej „manufakturze”, widząc młodzież wspinającą się na ścianki. Dla nich te nasze dyskusje przecież nic nie są warte to historia. Taka sama jaką dla mnie była sanacja i II Wojna Światowa. Ja w tym miejscu jeszcze trzydzieści lat temu widziałem robotnice pocące się przy krosnach. A teraz jest coś będące kwintesencją naszych czasów: wszystko oparte o biznes i sprzedaż plus trochę rozrywki i popkultury. Jest wątek „romantycznie” wesoły pod postacią starego tramwaju na … oponach. Jednym słowem, kicz. A pod nim leży nasze całe życie. Odpowiedzią jestem usatysfakcjonowany i przyjmuję ją bez wewnętrznych oporów jako racjonalną. Pozdrawiam bardzo serdecznie. Lech

  91. Oglądam właśnie Michnika u Lisa. Michnik najwyższej próby – intelektualnej i moralnej. Lis się zaś mocno w TVP „zurbanizował”. W Polsacie to był zupełnie inny facet. Tak mi się wtedy wydawało. Tyle na gorąco.

  92. Do Ossy :
    Odbieram Tomasza Lisa zupełnie podobnie .Nawet w piatki u Jacka Zakowskiego wTOKFM jest juz typowym Kameleonem ,zaczął zjazd w dziennkarstwo drugiego planu.
    Pozdrawiam

  93. Cudowne uzdrowienie ślepca? Matka Kurka o proroku Adasiu Michniku (fragmenty):

    – „Nie sądziłem, że kiedykolwiek to powiem, ale dziś mam nieodparte wrażenie, takie ocierające się o pewność, że Michnik był bojownikiem o socjalizm z ludzką twarzą, a że poszło rykoszetem i za daleko, no to trzeba było zakneblować rzeczywistość i archiwa, tak aby mitologia nie zdechła.”

    – „Czuję bezsilność wobec takich ludzi, boje się takich ludzi, tacy jak Michnik są po stokroć niebezpieczniejsi od Kaczyńskich, ponieważ są inteligentniejsi, bardziej przebiegli i bezlitośnie skuteczni w swoim fanatyzmie.”

    – „Takim ludziom wierzy się w ciemno, to są „przyjaciele intelektu”, oryginały, do których niedorosła rzeczywistość, nie możesz być krytyczny wobec „przyjaciół intelektu”, bo wyjdziesz na debila.”

    – „Michnik, przyjaciel intelektu i tolerancji, potrafił tak sprzedać nadętą legendę swojej walki, że przy całej megalomani i kombatanctwie, wyszedł na cichego i pokornego serca.”

    http://kontrowersje.net/node/700

  94. A ja odbieram Lisa bardzo pozytywnie. Całą noc oglądałem relację wyborczą ze Stanów. Gdyby nie on to wolałbym pójść spać. To był jedyny gość w TV tej nocy, który potrafił wyjść poza banały dzięki dużej wiedzy, ogromnym mozliwościom analitycznym i autentycznej pasji. Klasa.

    Natomiast prawdą jest, że w miarę upływu czasu jego programy stają się coraz bardziej pyskancko – sensacyjne. Ten proces zaczął się już w Polsacie. Na początku „Co z tą Polską” podejmowało ważne tematy, te które przedtem były opisane w książce pod tym samym tytułem. Z czasem tematyka się zmieniała w kierunku spraw bieżących i ostatni rok to już były tak typowe dla polskich telewizji walki psów.
    Oczywiście powodem było wczytywanie się w wyniki oglądalności i ciułanie procencików.

    W TVP od początku program „Lis na żywo” to były walki psów. Niestety. Jeżeli chodzi o program z Michnikiem to domyślam się, że idea była taka, aby ważne treści przemycić w sposób „atrakcyjny” czytaj: żeby było pyskowanie. I momentami ja też miałem wrażenie, że Lis jedzie po bandzie i lepiej by było, żeby sobie niektóre wstawki darował. Tym bardziej, że wyraźnie nie do twarzy mu z nimi. W tym wydaniu nie było posła Brudzińskiego ani posła Kłopotka więc Lis był zmuszony sam wcielić się w rolę obszczekującego. Widać że się chłopak męczy kiedy gra tę rolę, były chwile że sam się żenował i robił krok wstecz.

    No i właśnie to jest pytanie – jak to się dzieje, że facet ewidentnie inteligentny, obyty i mający wiedzę musi z siebie robić chama żeby utrzymać się na powierzchni?

    Niedawno pisałem na tym blogu, że politycy degradują się w pogoni za byciem na pierwszym planie. Dałem przykład ministra Kownackiego.
    Ale okazuje się że krzywa Kownackiego obrazuje żywot nie tylko polityków, to jest szersza sprawa dotycząca w ogóle działalności publicznej w Polsce. Niefajna konstatacja, ale chyba prawdziwa.

  95. Lis biczujący Michnika za kontakty z Kwaśniewskim, zapomina jakie psy wieszał jeszcze niedawno na Urbańskim, Targalskim, Czabańskim itp. Co mówił o czarnych listach dziennikarzy i czystkach w mediach publicznych. Jak brzydził się sługusami PiS-u. Teraz pełna amnezja, apolityczny Urbański wygrał konkurs na prezesa TVP, a Kwiatkowskim niech się zajmie IPN.
    To się nazywa charakter.

  96. No i stalo sie: WYGRAL. Jestem bardzo, bardzo szczesliwa, choc nigdy nie ukrywalam, ze moja kandydatka byla Hillary Clinton i to na nia glosowalam w czasie prawyborow. A po czerwcu mialam wrazenie, ze stajemy przed wyborem typu Mieczyslaw Rakowski czy Slawomir Nitras. Ale troche jak mantre powtarzalam jej slowa: No way, no how, no McCain!

    Wygraly demokratyczne wartosci, ktorym zawsze bylam wierna. Koncowka kampanii byla bardzo meczaco i mialam istny politykowstret. Telewizji nie ogladalam w ogole od trzech dni. Postawa Amerykanow stojacych godzinami w kolejkach, aby oddac glos byla poruszajaca. Szkoda, ze w Polsce nie ma takiej frekwencji i takiej determinacji, choc ja odsuniecie Republikanow porownuje do osuniecia PISu. STALO SIE! Uff!

    Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie.

  97. Cudowne uzdrowienie ślepca? Matka Kurka o proroku Adasiu Michniku (kolejne fragmenty):

    – „Obecny Michnik zniósł Michnika dawnego, Michnika już nie ma, jest mokra plama. Nie ma go jako intelektualisty, nie ma go jako redaktora, pozostał fanatyczny, przesiąknięty radykalizmem, autorytarny demagog.”

    – „Jak każdy demagog, prymitywny i bezczelny w głoszeniu moralnych tyrad, tak prymitywny i bezczelny, że języka w gębie można zapomnieć.”

    – „Jest coś takiego w człowieku, że gdy słyszy ewidentne kłamstwa i to kłamstwa zaopatrzone w ideały, chce mu się tylko jednego, chce się wstać i zdzielić w zakuty łeb, nawet za cenę tego, że już na wszystkie czasy zostanie ometkowany jako oszołom, faszysta i antysemita.”

    – „Gdybym był dziś na miejscu Lisa, po prostu bym wstał i zdzielił Michnika w zakuty łeb, za intelektualną marność, za tanie moralizatorstwo, za cynizm wyniesiony na ołtarze wolności i za ciemnogród nazywany otwartością umysłu.”

    http://kontrowersje.net/node/700

  98. Tak się złożyło, że najpierw usłyszałem, co o pierwszym z tych spotów i Pis-cheerlaederkach mówił w TVN24 pan Kazimierz Kutz, a dopiero później obejrzałem spoty.

    Zanim je obejrzałem, wydawało mi się, że opinia posła była druzgocąca.
    Po obejrzeniu doszedłem do wniosku, że pan Kutz potraktował to arcydzieło kaczystowskiej propagandy nadzwyczaj łagodnie 😉 😉 😉

  99. I Mr.Jonh Barry, daję pożyczki poważne myślących jednostek. Daję mój kredyt w wysokości 5% stawki minimalnej w wysokości $ 5,000.00 i maksimum $ 120,000,000.00 i 5.000,00 zł do zł 120,000,000.00 GB Pounds .. Skontaktuj się teraz z tym info poniżej:
    Oferujemy następujące rodzaje pożyczek Dla osób indywidualnych
    * Domowe pożyczki (Secure i niezabezpieczone)
    * Personal Loans (Secure i niezabezpieczone)
    * Pożyczek na działalność gospodarczą (Secure i niezabezpieczone)
    * Kredyt konsolidacyjny.
    * Student Loans.
    Full Names:.
    KRAJ:
    STAN:
    ADRES:
    SEX:
    WIEK:
    Miesięczny dochód:
    Kwoty potrzebnej do pożyczenia:.
    Cel kredytu:.
    Numer telefonu:.
    Kontakt e-mail: dangoteloanplcfirminc2009@gmail.com

css.php