Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

6.01.2009
wtorek

Zawieszeni na wizerunkach

6 stycznia 2009, wtorek,

Co się będzie nosić w tym sezonie politycznym? Wnosząc z rozmaitych zapowiedzi, w modzie będą przede wszystkim wizerunki. Prace nad zmianami wizerunków trwają od dawna i teraz zapewne zobaczymy efekty.

Jako pierwsze nowy wizerunek ma nam pokazać PiS. Po intensywnych szkoleniach w tej partii wytypowano grupę, która ma mieć wizerunek uwodzicielski dla nowego wyborcy, którego oczywiście trzeba pilnie pozyskać, bo przecież idą wybory, na razie do Parlamentu Europejskiego, ale jednak wybory. Na nowy wizerunek mają się złożyć takie osoby jak Jacek Kurski, Paweł Kowal, Elżbieta Jakubiak, Aleksandra Natalli – Świat, Jan Ołdakowski i jeszcze kilku innych działaczy. Mają natomiast zniknąć wizerunki panów Gosiewskiego (nie wierzę, aby łatwo się poddał, w końcu waleczny jest), Suskiego czy Kuchcińskiego. Nic na razie nie słyszymy o wizerunku samego prezesa, ale nie bardzo wiem, jak by można go zmienić.

Otóż z nowymi wizerunkami jest ten kłopot, że są one używane od dłuższego czasu. I co? Już prawie zapomniałam jak wygląda na przykład pan Kuchciński, a nowej jakości nie widać. Można nawet powiedzieć, że im dłużej nowe wizerunki są w grze, tym bardziej przypominają wizerunki stare, które mają pójść w odstawkę.  Obok ludzi ma być jednak także program, traktujący już nie o walce z układem, bo ten temat ma słabe branie, ale gospodarczy, antykryzysowy, napisany przez wielu różnych ekspertów o rządowym doświadczeniu. Ten fakt jest pocieszający o tyle, że kto ma jako takie doświadczenie rządowe – powinien mieć mniejszą skłonność do opowiadania głupstw. Są jednak i tacy (na razie, dopóki programu nie ogłoszono, nazwisk nie wymienię, ale mam już swoich faworytów), którzy funkcje rządowe piastowali, a mówią prawie wyłącznie głupstwa. Ważny jest jednak nie tylko program, ciekawsza być może będzie praktyka opowiadania o nim. Wówczas dopiero zobaczymy, czy pieniądze przeznaczone przez PiS na wynajęcie willi w Klarysewie były inwestycją opłacalną.

Nowy wizerunek pokaże też prezydent. Przedsmak tego zobaczyliśmy już w noworocznym orędziu, gdzie pan prezydent zechciał być od wszystkich Polaków, a nie tylko od niektórych. Jeżeli jeszcze zrezygnuje z walki o wyjazdy na szczyty Unii Europejskiej, będzie szanował konstytucyjny przepis, że to Rząd prowadzi politykę zagraniczną i każdą inna, i na dodatek będzie wetował w sposób bardziej umiarkowany niż czynił to pod koniec roku. Może operacja częściowo się powiedzie, chociaż doświadczenie uczy, że bracia Kaczyńscy są sobą, gdy są naturalni, ze wszystkimi swoimi kompleksami, urazami i poczuciem misji. Sztuczność mogą przywdziać na chwilę i widać, że źle ją znoszą. Być może wraz z prezydentem wizerunek zmieni też jego otoczenie. To jest właściwie jeden z warunków zmiany wizerunku prezydenta. Nie ukrywam, że z dużą ciekawością czekam zwłaszcza na zmianę wizerunku szefa kancelarii, pana Kownackiego. Na bardziej mu przystojną, naturalną. Na razie gra nie dla siebie napisaną rolę i dziwne, że tego nie widzi.

Wizerunek zmieni też, a może jedynie go ujednolici, SLD. Po zapowiedzi wybicia zębów i stępienia pazurów Wojciechowi Olejniczakowi będzie to zapewne wizerunek pana Grzegorza Napieralskiego, który, trzeba to przyznać, też już się zmienia. Staje się bardziej rozważny, czasem nawet bardziej powściągliwy w słowach, choć bywa, że temperament go jeszcze ponosi. Na przykład wówczas, gdy zamawia u jednego lewicowego politologa, dr Chwedoruka, coś, co przedstawia jako obiektywny i ciekawy raport i wymachuje nim, jakby jakimś słowem objawionym, choć to raczej politologiczny gniot o czysto instrumentalnym, antyolejniczakowym celu.

Być może zresztą ten temperament bardziej ponosi jego młode otoczenie niż jego samego. Zapewne trzeba raz, dwa razy przegrać jakąś stawkę, aby nabrać nieco respektu dla otaczającej rzeczywistości. Jeżeli panu Napieralskiemu uda się na przykład stworzyć jedną lewicową listę do Parlamentu Europejskiego – uznam to za jego sukces. Aby tego dokonać, będzie musiał zweryfikować wiele wcześniejszych przekonań, zwłaszcza to, że jedynym ważnym lewicowym ośrodkiem jest SLD, który nie musi się niczym przejmować, bo inni i tak przyjdą prosić o miejsca na listach.

Kto wie, czy w ogólnej pogoni za nowym wizerunkiem nie weźmie też udziału też udziału PO, a już zwłaszcza premier. Ku mojemu niekłamanemu zdumieniu premier pod koniec roku często oświadczał, że największą jego porażką w roku ubiegłym była podróż do Ameryki Południowej, na ważne światowe spotkanie. Nie wiedzieć czemu wydawało mi się, że o wiele bardziej dotkliwe było skuteczne prezydenckie weto wobec ustaw o ochronie zdrowia. W końcu padła jedna z ważnych reform, która ma być teraz realizowana metodą bardziej chałupniczą. Tymczasem premier najwyraźniej myślał o owej niezbyt twarzowej czapeczce, w jaką go przystrojono, czyli myślał bardziej o wizerunku.

Wizerunek ma zmienić też telewizja publiczna. Jej twarzą nadającą zasadniczy rys wizerunkowi nie będą na razie ani pan Urbański, ani pan Siwek, ale pan Farfał wraz z panem Rudomino. Na razie ten wizerunek, zwłaszcza w mediach prawicowych, mają fatalny, ale kto wie, co będzie dalej? Lewica zresztą też tego wizerunku nie pochwala, bo przecież Farfał to wszechpolak (może były wszechpolak?), a więc lewica z natury musi demonstrować obrzydzenie do takiego właśnie wizerunku, choć być może rzeczywistego obrzydzenia nie czuje, gdyż pojawienie się ludzi praktycznie bezpartyjnych na czele mediów publicznych było postulatem w zasadzie wszystkich ugrupowań.

Panowie z TVP na nowy wizerunek muszą jednak dopiero zapracować. I tylko ludowcy, jak na partię z ponad stuletnią tradycją przystało, nic zmieniać nie muszą. Waldemar Pawlak w mundurze strażaka czy bez niego prezentuje się bardzo godnie, jego wicepremierostwo ambicje PSL zaspokaja i każda zmiana takiego wizerunku mogłaby być dla elektoratu szokiem. Tak więc ludowcy nosić się będą wizerunkowo najbardziej konserwatywnie.

***

Przede wszystkim bardzo serdecznie dziękuję za wszystkie życzenia świąteczne i noworoczne. Odwzajemniam je życząc Państwu wszelkiej pomyślności, zwłaszcza zaś tego, co jest największym życzeniem każdego z Was. Oczywiście życzę też sobie, żebyśmy się na tym blogu spotykali, nawet jeżeli zdarza mi się pisać rzadziej. Nie podjęłam jednak noworocznego postanowienia, że będę pisać częściej, gdyż nie lubię zobowiązań, których dotrzymywać się nie da. Piszę w miarę możliwości i gdy coś jest do napisania. Czasem, przyznaję, te jednodniowe sensacje, którymi żyją media, nie są w stanie wprawić mnie w taki zapał, aby usiąść przy komputerze. Także niektórzy bohaterowie mocno mnie już nudzą. Może wizerunkowo odrodzeni staną się ciekawsi?

Kadettowi dziękuję za bardzo zgrabną kolędę.

Dziecku – bessy dziękuję za link do interesującej sprawy Mielca. Tak na marginesie – od dawna jest dla mnie zadziwiająca wielka kariera pan posła Poncyliusza, zresztą bardzo sympatycznego i pracowitego parlamentarzysty, który choć bardzo się stara, to słabo pasuje do PiS. Być może dlatego czasem bierze udział w populistycznych wyścigach. Jako znawca gospodarki bywa jednak często dość bezradny. Szczególnie urzeka mnie jego ciągle powtarzana opowieść, ile to zrobił dla stoczni i że minister Grad już pierwszego dnia powinien był pojechać do Brukseli i błagać o ratunek. Podobno sam Poncyliusz jeździł i błagał. Czy wie, co mówi? Czy jest coś gorszego niż minister zupełnie nieskuteczny?

Przyłączam się do „plusa”, jakiego ministrowi Boniemu wystawił cargo, ale nie lekceważyłabym pani minister Fedak. Sądzę, że wiele opinii o niej bierze się stąd, że jest z PSL, a obowiązuje taki schemat, że jak ktoś jest od ludowców, to znaczy – niekompetentny. Pani Fedak wygląda na kobietę rozsądną, wiem, że wielu ministrów ją ceni i dziś nawet z pewnym zrozumieniem patrzę na jej bardzo kontrowersyjny występ w sprawie emerytur pomostowych dla nauczycieli. Być może dał on początek kompromisowi, który w końcu całą ustawę uratował? Nie wiem, ale nie wykluczałabym, że tak właśnie było.

Lex, zgrywus. r. piszą o TVP, która to sprawa stała się tak interesująco – bulwersująca przed samymi świętami, a także po nich. Otóż skutkiem dziwnego zbiegu okoliczności, zapewne przez kogoś podreżyserowanego stało się tak, że mamy władze telewizji najmniej partyjne, być może nawet od czasów Andrzeja Drawicza. Tematu telewizji, o czym Państwo pisaliście sporo, m. in. przeciek, nie rozwijam, gdyż na ten temat piszę w najnowszej „Polityce”, a bardzo nie lubię powtarzać tych samych tekstów. Szkoda, że umykają nam zmiany w Polskim Radiu, gdzie wprawdzie nie wszechpolak stoi na czele, ale człowiek Marka Jurka i ekipa „Christianitas” rozwija się w tym medium publicznym bardzo dobrze. Ciekawe, czy transmitowane będą msze po łacinie, jako bliskie tej grupie?

Widzę, że ciągle porusza Państwa sprawa tytułu Dziennikarza Roku dla red. Rymanowskiego, którego chyba tylko Aga wzięła w obronę. Bronicie państwo red. Pacewicza, i słusznie, bowiem stał się celem wyjątkowo chamskich ataków. Jeżeli poczyta mój blog, powinien mieć sporo satysfakcji. Dlaczego podpisałam list – już wyjaśniałam i nie mam nic do dodania. Niektórzy to wyjaśnienie przyjęli, inni nie. Trudno, czasem musimy się różnić. Nie pokładam większych nadziei, że Pacewicz czy nasz list spowodują ciekawą i jakoś tam ożywczą dla środowiska dyskusję o kondycji dziennikarstwa. Po zmianach w telewizji widać było w jak histeryczny nastrój wpadli prawicowcy (najwyraźniej przestraszeni, że ich nieco w mediach publicznych „rozgęszczą”, co zapewne nie nastąpi, choć będzie większa równowaga wśród zapraszanych polityków nie jest wykluczona), ale nie tylko. Widocznie dla wszystkich stan obecny jest wygodny, bo każdy okupuje jakąś pozycję, a zajmowanie się własnymi środowiskowymi problemami sobą też miewa uroki, bo można kogoś sponiewierać, na kogoś powylewać frustracje lub przynajmniej popisać się czymś, co (przeważnie w mniemaniu samego autora) ma być zabawne, a przy okazji dokopać temu, kogo się uznaje za politycznego wroga.

Mnie zdumiewa pewien fenomen – nie dziwię się, gdy stylistykę stanu wojennego odnajduję w tekstach tych po 60- tce. Oni ten język, te porównania, to stosowanie liczny mnogiej i różne inne chwyty mające poniżyć pamiętają. Ale skąd tak dobrze te techniki znają ludzie bardzo młodzi, którzy w życiu nie mieli w ręce „Żołnierza Wolności”? A jednak okazują się prawdziwymi mistrzami w stosowaniu tych samych chwytów, specjalizują się w takiej samej temperaturze politycznego boju. Najwyraźniej zasób propagandowych narzędzi jest mocno ograniczony i zawsze w końcu następuje powrót do „źródeł”.

Marku Piegusie, poprzednio pisząc o liście w sprawie Rymanowskiego nie mówiłam, że chodzi mi o jakąś jedność środowiska, bo to bzdura, ale raczej o uszanowanie pewnej tradycji i głosu poważnej części środowiska. Możemy oczywiście oceniać gusta i guściki tego środowiska, uznawać, że samo sobie wydaje świadectwo, głosując jak głosuje, ale nie mogę dezawuować tych, którzy kiedyś ten sam tytuł przyznali między innymi Jackowi Żakowskiemu czy mnie. Wiele decyzji dla wielu było kontrowersyjnych, choć wówczas podziały nie były tak ostre.

Mestwinus ma sporo racji pisząc o swoistej apologii „GW” w wykonaniu red. Pacewicza. Mnie też ona raziła, gdyż nie zauważył, iż dziennikarze piszący też ten tytuł zdobywali, choć oczywiście królowały telewizyjne twarze. Ja na przykład uważałam, że red. Wojciech Jagielski, właśnie z „GW”, powinien był ten tytuł zdobyć, moja redakcja go zgłaszała, ale go nie zdobył i wygrywali gorsi, ale taka uroda tego tytułu.

Katarzyna trafnie opisała syndrom „szklanych wieżowców”, czyli polityków oderwanych od rzeczywistości – to się nazywa alienacja władzy. Ja wchodząc do gmachów przy ul. Wiejskiej mam często wrażenie, że to jakiś dziwaczny statek płynący swoim własnym kursem, który tak kołysze, że po dwóch, trzech godzinach trzeba schodzić z pokładu, by się nie poddać tej atmosferze i nie zwariować.

Dobrze, że sawa przypomina, że poprzednia ustawa medialna obalona przez prezydenckie skuteczne weto wcale nie była taka zła. W ostatecznej, już uchwalonej wersji była to zupełnie przyzwoita ustawa, która padła ofiarą gier politycznych wewnątrz SLD, a także – nie maco ukrywać – początkowej arogancji PO, która uznawała, że Sojusz musi ją poprzeć. Myślę, że największą rolę odegrały jednak ambicje Roberta Kwiatkowskiego, by pognębić Iwonę Katarasińską.

AKwz53, gdybym miała wybrać odpowiedzi na pytanie mające zobrazować upadek TVP, postawiłabym na całkowity zakaz wyświetlania „Czterech pancernych”, chociaż pytanie, czy wyświetlać z komentarzem – też jest niezłe. Autor komentarza musi być jednak z IPN, i to ze ścisłej IPN-owskiej gwardii. Myślę, że zabawa byłaby niezła.

Blaise – sporo trafnych spostrzeżeń i gorzkiej prawdy na temat wystąpień publicznych Stefana Niesiołowskiego, Julii Pitery czy Michała Kamińskiego. Mnie jest szczególnie czasem przykro, gdy słucham marszałka Niesiołowskiego, którego znam od Sejmu kontraktowego i którego cenię.

Szestow jest srogi dla Palikota, a ja przeciwnie. Mam nadzieję, że Palikot się nie opamięta, ale dalej będzie walczył z hipokryzją, także wśród swoich kolegów polityków.

Sporo miejsca zajęła niektórym spośród Państwa sprawa moich czerwonych paznokci. Problem wysunął paolo, któremu się nie podobają. Przykro mi paolo, moje paznokcie są moją dumą i nic tu nie zmienię. Czasem zmieniam kolor, gdyby Pan chciał – mogę zaprezentować ciemny brąz albo ciemnoczerwoną wiśnię. I nic ponadto.

Magdo W. – dzięki za obronę, ale mój redaktor naczelny niczego mi w kwestii stroju nie nakazuje i nawet nie wiem, czy zauważa, w jakim kolorze i jakiej długości mam paznokcie. Obawiam się, że nie. Ku mojemu żalowi zresztą, gdyż pewna próżność występuje u każdego.

W kwestii zwracania się do pani Danuty Huebner per „pani Danuto”  (to też problem paolo) napiszę tyle, że znamy się od bardzo dawna i nie widzę powodów, aby udawać, że jest inaczej. Tak się zresztą umawiałyśmy, że nie będzie per „pani komisarz”, tylko właśnie  – pani Danuto, pani Janko. Tego starałam się trzymać.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 93

Dodaj komentarz »
  1. Jeżeli juz poruszono temat „niezależnych”analityków-politologów,to jeszcze bardziej od doktora Chwedoruka, rozśmiesza mnie doktor Marek Migdalski. Ta chluba polskiej nauki, chyba ma etaty we wszystkich mozliwych mediach w kraju, a także w wodociągach, bo kiedy słyszę tego zasłużonego propagandzistę PISu, boję się odkręcic kran i spuścic wodę w WC, żeby takze stamtąd nie dotarł, jego jakże życzliwy dla Lechujarków komentarz.

  2. W ciągu ostatnich 3 lat straszono Polaków Kaczyńskimi prawie 1 milion razy (1 000 000)… I pytanie idioty: „Ile razy można nieudolnie straszyć kryzysem? Ile razy można o układzie?” – pyta oburzony MK, a bezmyślne Telewizory przyklaskują.

    Straszenie Polaków jest wyjątkowo łatwe… bo lewactwo ma w swych brudnych łapach prawie wszystkie media… Do tego trzeba dodać opanowane przez lewacką mafię Uniwersytety piorące na chama mózgi młodzieży… Więc w/w liczbę należałoby powiększyć…
    —-

    Ale wracając do pytania idioty… ja z kolei zapytam… A ile to razy można straszyć Kaczyńskimi??… No ile razy ty nasz cienko śpiewający kibolu strzelający sobie w bambusa raz po raz??

    No ludzie… Czy on jest naprawdę tak bardzo głupi, że nieświadomie ciągle sobie zaprzecza? Czy też jest cynicznym, wyrachowanym lewackim draniem z premedytacją manipulującym ludźmi, wierząc, że dyplomatołki łykną każdą kaszanę??

    A przecież ten zgorszony dzisiaj idiota od przeszło 3 lat… regularnie, po kilka razy dziennie… w histerycznych pokazowych orgiach… wył w niebogłosy jak zarzynane prosie… Rwał jak wariat szaty i kłaki z łba dla zwiększenia efektu, spazmował… STRASZĄC Kaczyńskimi…

    Rezultat: Około 2000 razy… straszył DIABŁEM oświecone pindy i pindziarzy… ten pozujący na Proroka wyrachowany obłudny lewacki drań… A drań nie jest osamotniony… Takich jak on są tabuny nie tylko w mediach, w necie, czy na Uniwersytetach…

    I co najciekawsze… Temu „demokracie”… debilkowi uważającemu się za nieomylnego boga… nie mieści się we łbie… by ktoś, kto nie należy do układu… do KLIKI… mógłby mieć PRAWO choćby tylko do napomknięcia o nadciągającym kryzysie…

    Taki nawiedzony Stalino-Hitlerek… od małego demokrata… uważa, że tylko Hitlerkowie mają PRAWO codziennie pluć jadem skrajnej zwierzęcej nienawiści na jedyne zło dręczące Polskę… Dlatego Hitlerek oburza się strasznie, zawsze przy tym wyjąc przeraźliwie… jak śmie śmieć… jakiś zwykły śmieć… mówić cokolwiek o kryzysie???

    Hitlerkowi we łbie się nie mieści… że człowiek 5 kategorii w ogóle ma czelność prosić kogokolwiek z Nadludzi… by wspólnie zastanowić się nad podjęciem działań zapobiegawczych… Faszystowskiej mendzie coś takiego nie mieści się po prostu w oświeconym demokratycznym łbie…

    I to pomimo, że chwilę wcześniej z rozpromienioną japą wył:… Wolność Słowa to ŚWIĘTOŚĆ ABSOLUTNA (!)… Świętość nie podlegająca niegocjacjom (!)…

    Jedyna pociecha, że jednak lewacy też mają swoje świętości… Świętości na które oczywiście nie pozwalają pluć… Sami plując bezkarnie na świętości innych… No, ale oni przecie wielbią demokrację… Jak Stalin i Hitler… Tfu!!

    Ciekawym… jak długo jeszcze ludzie dadzą się manipulować tym urodzonym lewackim faszystom… I kiedy skują im ryje zapominając o grubej kresce… Grubej kresce która zrodziła to czyste ZŁO… Bo zło nierozliczone, nieukarane, rodzi jeszcze większe zło…

  3. Sporo pojawiło się ostatnio komentarzy w necie dotyczących Żydów, więc i ja dodam swoje trzy grosze…

    Żydzi. Naród wybrany i to nie bez powodu…

    Żydzi są od nas, gojów, dużo mądrzejsi, inteligentniejsi, sprytniejsi… Nawet w wyrze biją nas na głowę… Pomijając zwykłą ludzką zazdrość i zawiść… wydaje mi się, że podskórnie wyczuwamy ich przeogromny potencjał i wręcz nieograniczone możliwości…

    A to wywołuje strach… Strach podobny do strachu wywoływanego przez jakąś tajemniczą niezniszczalną potęgę… za jaką np przez pewien czas uważano hitlerowskie Niemcy… A co się okazało?? Że to Hitler przegrał a nie Żydzi…

    Zdumienie i strach wywołuje też świadomość, że ten mały naród jako praktycznie jedyny ze starożytnych ludów przetrwał do naszych czasów pomimo tysiącletnich prześladowań, pogromów itp… I co zadziwiajace a nawet zatrważające… że z każdej opresji wychodzą silniejsi… zdobywając coraz więcej wpływów na całym świecie…

    Dodatkowym czynnikiem jest świadomość… że Żydzi wszędzie bardzo się wspierają… I zawsze na pierwszym miejscu stawiają pomyślność i interes ich wspólnoty a nie ogólnospołeczne dobro danego kraju… Kiedyś np żołnierz narodowości żydowskiej był bardzo źle oceniany… A popatrzcie teraz na żołnierzy izraelskich… Nie mają sobie równych…

    A ludzie nie są ślepi i głupi… Wiedzą dobrze, że gdy przyjdzie co do czego… Żyd w pierwszej kolejności będzie bronił tylko swoich… A nie tych którzy go przygarnęli, dali schronienie… gdzie żył przez setki lat… Dlatego ludzie nie mają zaufania do tej nacji… Dlatego tak bardzo się ich boją… Chyba bardziej niż Hitlera… Bo jednak to nie on wygrał… swoją Tysiącletnią Rzeszę.

    Świadomość istnienia tej przeogromnej niezniszczalnej potęgi wywołuje dreszcze… Potęgi ciągle rosnącej w siłę, rozrastającej się we wszystkich kierunkach…

    Tylko ślepiec nie zdaje sobie sprawy z tego… że aktualnie za sznurki tego świata pociągają praktycznie tylko Żydzi… Bezpośrednio, lub pośrednio… Ale to oni o wszystkim decydują… poczynając od polityki, na kulturze i nauce kończąc…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Łatwo byłoby mi czepiać się Pisowców bo tych 40-50 -ciu z ich czołówki tak wyrażiście zakotwiczyło się w pamięci od jesieni 2005 ,że żadne malowanki już im nie pomogą . Pozostawiam ten ginący gatunek samemu sobie, nawet ich ex Zalewski ekspert od spraw międzynarodowych wczoraj wieczorem kompletnie poległ w Super Stacji występując w parze z Cioskiem .Paplaninia ,żadnej analizy, ot takie opowiadanie o tym co w gazetach przeczytał o gazie via Ukraina i Gazie Palestyńskiej .Słabiutki pan Zalewski a kreowano go na tuza polskiej polityki zagranicznej -po prostu gubi sie w swoich myślach ,szczególnie wtedy kiedy Ciosek i prowadzacy red.Mazowiecki taktownie milczeli a on gadał i gadał -męczył brakiem konceptu , dobre samopoczucie to za mało ,podobnie jak wśród dziennikarzy na tym samym wschodnim polu red. Nowakowski ( skrzywdzony w raporcie Maciarewicza )
    Napieralskim na czele SLD zwykle silący się na złośliwości w publicznych wypowiedziach i ta jego martwa mimika.Nawet Nikifor Krynicki ze swoimi wyrazistymi kolorami nic by mu nie pomógł ,pan Grzegorz daje gwarancje kołysania notowań SLD na progu wyborczym .Mają szansę przytomnie wrócić do OLejniczaka .
    Na koniec Prezydent Lech Kaczynski -ogłasza”wizerunkową” pomoc humanitarną dla Palestynczyków, a Rząd RP który ma instrumenty dla takiej pomocy milczy . Spotka się z Juszczenką dwa dni przed pobytem Sikorskiego w Kijowie ( po co ta kolejna rywalizacja ?).Dwaj prezydenci Juszczenko i Kaczyński którzy przegrają z kretesem swoje jabliższe reelekcje udają, że decydują poza bilateralną ważność takiego spotkania .
    Ukraina winna płacić cenę gazu wg. cen europejskich a polscy politycy wyrażnie o tym powiedzieć , a nie pieprzyć przy udziale dziennikarzy jak co roku o tej porze , o wrogich politycznych naciskach Rosji .A co, Putin któremu ceny ropy spadają na łeb i będzie miał problemy z swoim budżetem ,ma darowywać Ukraincom tani gaz a swoją Rubaszkę nosić potarganą ??!!-przez własnych obywateli ,przecież to niemądre oczekiwanie .

  6. Blizna? Blizna; tu na pewno skaza na umyśle! Język z rynsztoka poglądy jakby „postrzał” był we wczesnym dzieciństwie!

  7. Pani Janino,

    Puszczanie seriali z odpowiednim komentarzem już przerabialiśmy. Jakieś 10 lat temu (ale niech mnie ktoś skoryguje, pamięć do detali nie ta) TVP puszczała „Stawkę większą niż życie”, przed którą był komentarz historyka (Eisler? Wieczorkiewicz?). Być może puszczano w podobnych sposób „Czterech Pancernych”, niech ktoś podpowie.

    Ówczesne pogadanki traktowałem jako dobrą okazję do zrobienia herbaty, wszak było wiadomo, że za chwilę będzie można obejrzeć film. Wartość edukacyjna była skutecznie redukowana przez sam fakt poważnego traktowania wydarzeń pokazywanych w serialu przygodowym.

    Przy okazji nagonki na oba wspomniane seriale, jako przekłamujące historię, ludzie zdrowi na umyśle przypomnieli szereg filmów zachodnich — „Parszywą dwunastkę”, „Złoto dla zuchwałych” czy „Działa Nawarony”. Niestety, chyba nigdy nie padła odpowiedź, czy tych filmów też nie będzie się emitować z powodu zakłamywania historii. Szkoda, bo uzasadnienia (w dowolną stronę) chętnie bym wysłuchał. Może Pani będzie miała okazję do zadania takiego pytania?

  8. Ponoć złota rybka może przez całe życie pływać w małym kulistym akwarium i nie zwariować z nudów, bo jej pamięć rejestruje zawsze tylko ostatnie 3 minuty.

    Czasem mam wrażenie, że specom od wizerunku wydaje sie, że z ludźmi jest podobnie. Może nie całkiem się mylą, ale ugrupowanie braci Kaczyńskich pozostawiło tak niezatarte wrażenie, że mi osobiście wystarczy na parę lat. Trudno mi sobie wyobrazić, aby wizerunkowe zabiegi coś tu zmieniły. Tym bardziej, że zapowiedzi zmian słyszymy co kilka tygodni – a to własne uniwersytety, a to odzyskanie inteligencji, a to nowy program.

    Moim zdaniem przyszłe wybory rozegraja się na dwóch polach – partyjnej aktywności lokalnej oraz mobilizacji w dniach wyborów (niska frekwencja gra na korzyść PiS).

    PS Ten nowy program również uważam za PR. PiS będąc więźniem swojego elektoratu jest zmuszona opierać swoją komunikację o protest wobec istniejącego porządku (np. wprowadzenie Euro, traktat Lizboński w szczególności a ogólnie zmowa elit, układ, spisek wrogich sił itp.), podobnie jak p. Lepper opierał swoją działalnośc na strachu przed UE (do czasu, kiedy okazało się, że UE nie taka straszna).

  9. Zmiana wizerunku jest SLD potrzebna od zaraz. A w zasadnie nie zmiana tylko powrót do poprzedniego wizerunku czyli przywództwo Olejniczaka i powrót do współpracy z mniejszymi partiami w ramach czegoś na kształt LiD-u. Wydaje mi się, że Olejniczak dziś bardzo żałuje tego, że podjął decyzję o rozwiązaniu tego projektu. Ale z drugiej strony czy by LiD rozwiązał czy nie to i tak pewnie wyborów z Napieralskim by nie wygrał. Stary betonowy aparat chciał obsadzić na czele partii twardogłowego ? takiego Millera ? bis, za jakiego uważam Napieralskiego.
    Bardzo cieszy mnie to, że Olejniczak odzyskał wigor i mam nadzieję, że nabierze teraz wiatru w żagle i za jakiś czas wróci na fotel przewodniczącego SLD, zwłaszcza, że ma znaczne poparcie wielu znaczących, popularnych i ?niezużytych? polityków SLD jak Ryszard Kalisz, Jerzy Szmajdziński czy Janusz Zemke.
    Im wcześniej Lewica zrozumie, że wybory wygrywa się w centrum a nie na skrzydle tym lepiej dla niej. Lewica jest bardzo różnorodna, a ta różnorodność zmuszać ją powinna do kompromisów i kształtowania umiarkowanego programu dzięki któremu można by wygrać wybory. A to jest jedyna droga do zrealizowania własnych postulatów, z czasem nawet tych najradykalniejszych jak wprowadzenie prawnej możliwości rejestracji związków osób tej samej płci. Zgadzam się z zasłyszaną w mediach tezą, że dla Lewicy najważniejszym w chwili obecnej być powinno sformułowanie nowoczesnego i alternatywnego programy, jego systematyczna i konsekwentna popularyzacja i czekanie, czekanie, czekanie, aż przyjdzie na niego kolej.
    Nie wierze jednak, że taki program można sformułować pod kierownictwem kogoś takiego jak Napieralski. Swoją drogą ciekaw jestem ile osób takich jak ja (i tak jak ja) o umiarkowanie lewicowych, ale lewicowych poglądach w najbliższych wyborach do euro parlamentu nie poprzez SLD z uwagi na styl i program (a raczej brak jego konstruktywnej części) Grzegorza Napieralskiego. Liczę na to, że porażka tej koncepcji spowoduje zmianę na czele największej partii po lewej stronie.
    Mam jeszcze jedną uwagę odnośnie wymienianych przez wielu możliwych pól zaistnienia przez lewice i odróżnienia się od np. PO. Mianowice chodzi o kwestię oceny stanu wojennego i gen. Jaruzelskiego, jak również kwestię przywilejów emerytalnych dla byłych funkcjonariuszy SB. Choć przeważnie głosuję na lewicę to w tym zakresie mam mieszane uczucia i wcale nie jestem gotowy uznać generała za narodowego bohatera.

  10. Szanowna Pani Redaktor,

    Kompletnie nie rozumiem tego całego zamieszania z „nowymi” partyjnymi programami tak jak kompletnie bez znaczenia jest dla mnie zmiana wizerunku polityków. A już szczególnie denerwuje mnie duża grupa „specjalistów” do marketingu politycznego, których teraz pełno w telewizji. Mam wrażenie, że klasa polityczna uważa nas za idiotów, którym da się wmówić wszystko.
    SLD wygrał wybory bo przyszedł kryzys i ludzie mieli dość AWS-u a nie dlatego że Leszek Miller powiedział, że jak SLD dojdzie do władzy to śmietniki będą służyły do wyrzucania śmieci, a nie szukania jedzenia.Ci sami potem głosowali na PIS i PO bo się rozczarowali SLD. Receptą na sukces jest tak zniechęcić ludzi by do wyborów nie poszli – sukces=niska frekwencja+nienawiść do poprzedników.
    Efekt jest taki, że politycy wygłaszają ze śmiertelną powagą różne bzdury i zaraz biegną do ośrodków badania opinii by zobaczyć jak Naród zareagował.
    Jeśli oni nie traktują mnie poważnie, dlaczego ja mam ich szanować?
    Śmiać się chce – przy 40% frekwencji zdobyli 40% głosów? Mają 16% poparcia w społeczeństwie, a nazywają się Wybrańcami Narodu.

    Śmiać się chce bo obok takiego Wybrańca Narodu jest ze dwudziestu ochroniarzy BOR gdy łaskawie wysiądzie z opancerzonego samochodu by przywitać się z prostymi ludźmi i by ocieplić swój wizerunek.

    Ręce opadają, bo na dwa lata przed wyborami prezydent zamiast sprawować godnie swój urząd jeździ po kraju bo ma niskie notowania, a jego „spece” od marketingu postanowili coś z tym zrobić.
    Wszyscy się z niego śmieli gdy w wywiadzie telewizyjnym przekręcił nazwisko piłkarza. Jakoś nikt nie zwrócił uwagi na to co było szczególnie szokujące – ten piłkarz dostał nasze obywatelstwo w drodze ekspresowej, oczekiwałem że Głowa Państwa poświęciła odrobinę swojego czasu by choć chwilę nad tym przypadkiem się zastanowić. Gdyby spędził przynajmniej trochę „cennego” czasu nad dokumentami, to takiej wpadki by nie było (oczywiście zakładam, że prezydent potrafi czytać ze zrozumieniem). Czy obywatelstwo Naszego Kraju jest tak mało warte? Prezydent podpisał bo kazał Kamiński, którego cel życia to wysokie notowania w sondażach.

    Teraz wielkim wydarzeniem jest nowy program PIS-u, trzymany w tajemnicy (ciekawe dlaczego?). Podobno walka z układem nie jest chwytliwa, teraz będzie walka z kryzysem. Radziłbym PIS-owym trochę uważać. Walczyli z układem, który znaleźli w swoim rządzie (Kaczmarek, Lipiec), Naród może odnieść wrażenie, że teraz walczą z kryzysem, który sami sprowokowali.

    Ale jak hasła walki z układem i korupcją mogą być chwytliwe, gdy powołane do tego CBA zajmuje się głównie ściganiem lekarzy którzy przyjmowali koperty. Jakoś o innych sukcesach nie słychać. Ciężko podciągnąć pod sukces w walce z korupcją sprawę dowódcy, który pozwolił rolnikowi na lotnisku ściąć trawę, albo prezesowi firmy rolniczej który kupił urządzenia ale ich jeszcze nie uruchomił. Śmieszni są ci tajni agenci którzy sami muszą organizować korupcję, aby pochwalić się na konferencjach sukcesami. Szkoda pieniędzy na CBA, które głównie zajmuje się lekarzami. Może zaczną się jeszcze zajmować ośrodkami egzaminowania kierowców, to także nie wymaga zbyt wielkich umiejętności – a „sukces” gwarantowany.

    Ogłoszono, że dzięki PIS dużo się w Polsce zmieniło, bo Polska spadła w rankingach „korupcyjnych”. Są to bardzo ciekawe rankingi, ponieważ, opierają się one na badaniach „odczucia” korupcji, tzn. pytamy ludzi czy sądzą że w Polsce jest korupcja. 90% odpowie że oczywiście, jest korupcja i to bardzo duża. Ale jak zapytać tych 90% czy korumpowali to odpowiedzą, że nie ale „słyszeli jak ktoś, kiedyś, o kimś mówił, że tamten kiedyś wziął”. Skoro media mówią, że korupcja jest, to musi być prawda. Przecież w telewizji bzdur by nie opowiadali. Ale dzięki PIS sytuacja się zmieniła, teraz już nikt nie bierze, bo się boją. BZDURA!!!
    Nic się nie zmieniło, wystarczy spotkanie z drogówką:

    – (Policjant) Panie Kierowco, sympatyczny z Pana człowiek, chyba z kolegą wypijemy dziś wieczorem Pana zdrowie!
    – (Kierowca) Fajnie! A może się dorzucę do tej flaszki?
    – (Policjant) Byłoby miło!

    Panowie byli bardzo sympatyczni! Żadnych oporów, żadnego strachu.
    Śmiać się chce jak się na to wszystko patrzy. Mam przekonanie graniczące z pewnością, że przyszły rok będzie równie zabawny.

    Pozdrawiam

  11. Witam serdecznie.
    Koniec roku to czas na podsumowania a początek nowego roku to czas na prognozy, przewidywania, wróżenie. Ma Pani Redaktor rację mówiąc o nowych zapowiedziach. Tylko będzie jak w przysłowiu z dużej chmury…….
    /nie dędzie wogóle deszczu/ Moje prognozy są jednak zdecydowanie umiarkowane i bardziej dalekowzroczne a na ten rok pesymistyczne.
    My wogóle nie mamy partii opozycyjnych, mamy tylko partie krytykanckie
    Nie mamy Prezydenta a ten który jest reprezentuje partię krytykancką kierowaną przez brat. To co wyprawia ten prezydent i jego doradcy jest farsą, ale dla nas Polaków nie jest to wcale śmieszne bo godzi w żywotne interesy Polski. Np. obecny kryzys gazowy, Kamiński wręcz krzyczy o wspólną politykę Unii w tej sprawie a zapomina przy tym o niepodpisanym Traktacie. Prezydent z najwiękrzym wigorem wsród polityków europejskich chce zaangażowania Polski w konflikt bliskowschodni, nie wiedząc, że nie ma żadnych instrumentów do jego realizacji. Polska ma problem, nie mogą na rynku istnieć tak duże dwie partie prawicowe jak PO i PIS, nie ważne czy liberalne czy społeczne. Jedna drugiej zawsze będzie szkodziła, nie dopuści do sukcesu partii aktualnie mającej władzę tym bardziej, że ma do pomocy obecnego prezydenta który chce być również
    wyrocznią w sprawach gospodarczych. PIS mówi o nowym otwarciu, jakim? Dotychczasowa taktyka krytykancka nie dała pozytywnych efektów a nowa będzie jeszcze bardziej brutalna i agresywna w myśl tezy im gorzej tym lepiej myśląc że poprawią swój wizerunek – nic bardziej złudnego. Czy to oznacza, że wytypowani liderzy PIS-u założą komrze i będą mówić o miłości nic złudnego dalej będą obrażali i pluli na obecny rząd. Niestety muszą to robić bo zostało im bardzo małe pole manewru, próbowali niemal wszystkiego ale bez skutku, sięgają więc po coraz drastyczne środki, jakie to się okaże. Dziś trzeżwo myślący Polacy mówią
    jeszcze dwa lata, za rok powiedzą jakie to szczęście że został tylko jeden rok. Tylko w show-byznesie może być powtórka z rozrywki w realnej polityce tego nie ma a ten sam cud nie zdarza się dwarazy. GDYBY nowe otwarcie PIS-u oznaczło pomoc rządowi w ograniczeniu skutków kryzysu
    może bym uwierzył bo wiara czyni cuda tylko, że ja w cuda nie wierzę.
    SLD. Dziś to dziwne zjawisko, dwugłowa partia. Nie ważne czy dołączy ktoś trzeci. Ta partia jest rozwarstwiona w całej rozciągłości od szeregowych członków po liderów. Żaden nowy zryw im nie pomże, podziały nadal zostaną, mogą zostać chwilowo zasłonięte np. do wyborów europosłów. Ta potrzebna partia tonie i żeby wypłynąć na powierzchnię musi się odbić od dna a dnem jest niestety podział tej partii. Proces jest długotrwały ale napewno opłacalny. Z popiołów odrodzić się powinna jedna partia SLD i reprezentować jeden kirunek. Tyle moich refleksji na początek nowego roku.
    Serdecznie pozdrawiam WP

  12. Pani Redaktor.
    Pani Redaktor pisząc o „szklanych domach” miałam również na myśli dziennikarzy i fakt że w Polskich mediach istnieje niestety warszawo-centryzm. Jałowość telewizyjnych dyskusji bierze się również stąd że „fachowcy ” i dziennikarze nie mają pojęcia o realnym życiu. Pan Dębski i Sierakowski nie opowiadali by bzdur o pomostówkach gdyby przez jakiś czas pomieszkali w dzielnicy gdzie ludzie w pełni sił pobierają od lat renty, inni wyliczają ile im brakuje do wcześniejszej emerytury a jeszcze inni ile muszą popracować aby dostać zasiłek. I nie mówię o terenach z dużym bezrobociem tylko o dużym mieście i o ludziach tzw.normalnych,nie o marginesie. Rozumiem polityków oni grają na elektorat ale od dziennikarzy wymagam trochę więcej. Dlaczego w dyskusji o reformie służby zdrowia nie mówi się o lobby lekarskim broniącym swoich interesów a w przypadku ustawy o TVP o armii osób żerującej na tej instytucji?Dla mnie wielu dziennikarzy „biegających” od studia do studia wpadło w podobną manierę jak niektórzy politycy, stali się wszystkowiedzący i podobnie uwielbiają promować własne osoby.Nie zauważają jak często stają się śmieszni i jak kompromitują się w oczach widzów. Nieszczęściem stało się rozmnożenie programów w radiu i w telewizji gdzie np. od p.Terlikowskiego wymaga się komentowania spraw reformy służby zdrowia, wojska czy emerytur pomostowych i jeżeli gospodarz jest równie niekompetentny dyskusja jest żenująca. Ostatnio słuchałam w TOKFM rozmowy p.Dąbrowy z szacownymi profesorami Czapińskim i Makowskim. Rozmawiano o sytuacji na lewicy i prowadzący na rozmowy do Prezydenta wysłał Olejniczaka. Nikt tego nie sprostował a wprost przeciwnie przez dziesięć minut myląc osoby prowadzono „poważne” dyskusje. I takie sytuacje można mnożyć. Tylko pytam się gdzie szacunek dla słuchacza czy widza.
    Jeśli natomiast chodzi zmianę wizerunku to dla mnie wbrew temu co znowu powtarzają światli dziennikarze najlepszy PR jak do tej pory miał PiS. Umiejętność z jaką udaje im się przedstawiać siebie jako jedynych czystych i sprawiedliwych jest niewiarygodna. Nikomu nie przeszkadzał Kownacki jako szef Orlenu a teraz nie przeszkadza jako szef Kancelarii. Nawet byli aparatczycy w szeregach partii nie byli problemem. Ziobro i PiS łamiący wszelkie reguły do tej pory dla wielu publicystów i wyborców jest jedynym walczącym z przestępczością. A jakie były realne sukcesy? Proszę się zainteresować i porównać efekty pracy CBŚ w poprzednich latach i w roku ubiegłym.Cała para szła na CBA i na spektakularne akcje.To o co mam największe pretensje do PO to właśnie o nieumiejętność przedstawiania realnych sukcesów. Wszyscy załamują ręce nad wykorzystaniem środków unijnych i przedstawia p. Gęsicką jako najbardziej kompetentną ale nie pyta ile zaległości legislacyjnych pozostawiła po sobie. Podobnie z MŚ i Infrastruktury. Ważne jest tylko to że po roku rządów PO nie jeździmy po nowoczesnych autostradach.PiS jest genialny w retoryce i przypisywaniu sobie osiągnięć innych co w genialny sposób obnażył Giertych, PO w tej dziedzinie nie dorasta mu do pięt.
    Dla mnie takim spektakularnym polem na którym poległ Tusk jest sprawa Szczytów w Brukseli. Pozwolono sprowadzić to do problemu „samolotu” a wystarczyło wejść na poziom merytoryczny i spróbować zmusić dziennikarzy aby zainteresowali się jak faktycznie obraduje się w Brukseli i jak ważne jest aby ekipa która tam jedzie była zgrana i miała znakomicie rozłożone role. Próbował to robić Rostowski ale mało kto się tym interesował.Proszę się zainteresować z kim osobiście spotykał się Prezydent i jaką faktyczną rolę odegrał. Genialność PiS-u wyszła nawet po ostatnim Szczycie kiedy potrafili mówić że sukces był możliwy tylko dlatego że był tam Prezydent. Podobnie problem Traktatu; wszyscy udają że Kaczyńskim chodzi nie o Rydzyka tylko o Irlandię. Boję się że za chwilę wszystkie media zaczną znowu jak mantrę powtarzać i analizować światłe pomysły PiS-u na uzdrowienie gospodarki a to czy jest to sensowne czy nie będzie miało drugorzędne znaczenie.

  13. Pani Janino
    szalenie mi się podoba to, że oprócz tego, że jest pani taka mądra – zawsze z największą przyjemnością czytam wszystko co Pani napisze – potrafi Pani równocześnie z takim wdziękiem i humorem skomentować niepotrzebne uwagi blogowiczów odnośnie Pani wyglądu.

  14. Do radzik (2009-01-06 o godz. 11:25):
    To co proponujesz jest najprostszą drogą do zniknięcia SLD ze sceny politycznej i utworzenia się w Polsce bipolarnego układu dwupartyjnego, z jedną partią populistyczno – katoendecką (choć nie kochającą Rosji), czyli PiSem i jedną konserwatywną, czyli PO, też nie dającą skrzywdzić hierarchii kościelnej. Koncepcja LiD sprowadzała się do tego, że była jedna partia, która miała struktury i pieniądze, bo miała posłów w parlamencie, i były dwie inne, bez struktur i pieniędzy, które na plecach SLD wprowadziły do sejmu swoich posłów, a teraz klub SLD nie może nawet złozyć wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, bo to wymaga podpisu 50 posłów, a koledzu z PD, a zwłaszcza SdPL mają zdanie odrębne. Olejniczak był szefem partii przez 4 lata a jego cały dorobek to spadek notowań z ponad 20% po odejściu Borowskiego w pobliże progu wyborczego.
    Za betonowego Millera SLD był głównym rozgrywającym sceny politycznej i uzyskał ponad 40% poparcia, i to tego rzczywistego, w postaci głosów wyborców, a nie słupków sondaży. Czekanie pod wodzą Olejniczaka, że wyborcy docenią poprawność polityczną, propaństwowość i spolegliwość w stosunku do PO będzie czekaniem na polityczną smierć, bo skoro są dwie, nie różniące się od siebie partie, to po co głosować na ta słabszą?
    A Napieralskiego masz prawo nie lubić, Jaruzelskiego też, ale to już wyłącznie Twoje zmartwienie.

  15. Do Olek51
    Osobiście uważam, że jest wprost przeciwnie. Odchylenie SLD w stronę centrum (co wcale nie musi oznaczać rezygnacji z bardziej radykalnych punktów programu) rzeczywiście może pozwolić na utworzenie systemu dwupartyjnego. Tyle tylko, że z jednej strony będzie prawicowa Platforma, a z drugiej SLD. Poza nimi obrotowe PSL i skrajne nie podsiadające koalicyjnej zdolności PiS.
    Moja propozycja silnego lewicowego stronnictwa mocno osadzonego w centrum sceny politycznej, które siłą rzeczy przyciąga również inne z natury popierające lewicę środowiska (feministki, zieloni, mniejszości seksualne etc.) nie jest niczym innym tylko próba upodobnienia tej formacji do innych partii socjaldemokratycznych działających w Europie Zachodniej (np. brytyjska Partia Pracy, niemiecka SPD czy lewicowe partie w krajach skandynawskich).
    Sam Napieralski, jak i jego program opozycji destrukcyjnej, nie ma nic wspólnego w nowoczesną lewicą i prowadzi SLD do około progowej niszy elektoratu w dużym stopniu wygasającego. I nie pomogą tu przywoływanie czy nawiązania do Zapatero, tak bardzo pociągającego dla Napieralskiego, że nie jest on w stanie zauważyć, że ktoś taki jak premier Hiszpanii w polskich wyborach byłby bez szans.

  16. Mikołaju:
    Kiedyś w TVP widziałem opowieści o filmach ‚historycznych’ z komentarzami historyków — prowadzącym był Maciej Zakrocki, o ile pamiętam. I obrywało się tam nie tylko „Aleksandrowi Newskiemu”, ale także westernowi o obronie Alamo. Oglądałem to z przyjemnością, choć publiczności te programy sobie nie zdobyły, spadając w ramówce do godzin przypisanych ‚edukacji’, a później zniknąć z TVP.

    Przynajmniej osobiście nie miałbym nic przeciwko takim programom, ale — podobnie jak to było w owym cyklu, traktującym temat szeroko, a nie tylko jako zwalczanie komunizmu, z naciskiem na popularyzację historii i zdystansowane spojrzenie na filmy historyczne jako takie.

  17. Szanowna Pani Redaktor,
    ciarki mi przbiegły po plecach, bo zamiast „Zawieszeni na wizerunkach” przeczytałem po freudowsku nieco ” Zawieszone wizerunki” i od razu nastąpiła seria fatalnych skojarzeń z końcowym łańcucha efektem:

    http://en.wikipedia.org/wiki/File:Wieszanie_zdrajcow.jpg (autor Jean Pierre Norblin de la Gourdaine).

    Nie śmiem dalej drążyć, bo byłbym jeszcze doszedł do wniosku, że częste przebywanie na tym „rozkołysanym statku” (z odpowiedzi dla Katarzyny) może uprawniać do przywoływania takiego freudowskiego podtekstu tytułu tego wpisu jako antidotum na zwariowanie od politycznego rozkołysania. Czego Pani absolutnie nie życzę. Utrzymania formy (zgrabnej!) i zdystansowanej – a jakże!

    Pozdrawiam spod wirtualnej szubienicy

  18. Temat dot. wizerunku polityków przypomniał mi historyjkę z przed lat. Prawdziwą. W moje miejscowości był zakład fotograficzny, który po swoim dziadku odziedziczył był niejaki pan Fojtek / Wymawiał niektóre dźwięczne spółgłoski jako bezdźwięczne/. Nie był zdaje się dobrym fachowcem, bo spotykał się często z zarzutami klienów, gdy odbierali wykonane przez niego zdjęcia, że nie mogą się na nich rozpoznać. Pan Fojtek wzruszał wtedy ramionami i ze smutkiem oraz nutą rezygnacji w głosie zazwyczaj wypowiadał wtedy zdanie, z którego właśnie zasłynął- „pszeciesz s małpy człofieka nie srobie”. To tyle na temat wysiłów zmierzajacych do zmiany wizerunku naszych polityków zwłaszcza lechujarków, jak ślicznie nazwał – wiadomo kogo – jeden z Pani znakomitych gości na tym blogu. Pozdrawiam i życzę zdrowia, aby mogła Pani pisać i mówić jak najdłużej, dla wiedzy i przyjemności swoich czytelników i telewidzów do których mam zaszczyt się zaliczać.

  19. Panowie wciąż odrabiają dostępną na dvd lekcję pt „Jak to się robi” i nie wyjdą poza nią póki nowszej… nie ma. Może tak być jeszcze długo, bo czemu by nie.

  20. Amerykanka cóś napisała – http://wyborcza.pl/1,81388,6105459,Transformacja.html , ale kto by to czytał, jeśli teatr absurdu wystarcza aż nadto.

  21. Pani Janino,

    Pani czerwone paznokcie wyglądają znakomicie; przedłużaja Pani palce, a co zatem czynią dłonie dłuższymi. Wspaniale podkreslaja Pani jasną karnację a całości nadają nieco drapieżny, ale zarazem, kobiecy charakter. Wyraznie działają skoro zostały zauważone nawet na forum Polityki. Serdecznie pozdrawiam…

  22. Do Radzik.
    Ja osobiście nie mam problemu z SLD, nigdy na nich nie głosowałam i nie mam zamiaru tego robić. Dla mnie jest to partia aparatu i lokalnych interesów a jak myślą szeregowi członkowie najlepiej pokazała ankieta z której wynika że większość młodych SLD-owców ma poglądy podobne do sympatyków PO. Problem SLD polega na tym że większość polskiego społeczeństwa ma poglądy centrowe i PO znakomicie ten elektorat obsługuje.Zwróćcie uwagę jak genialnie Tusk rozegrał sprawę in vitro. Dał to kukułcze jajo Gowinowi, neutralizując go na jakiś czas,bowiem wiedział że największy problem może mieć z prawym skrzydłem. Oczywiście wcześniej układając listy zadbał aby to skrzydło nie było za silne a PiS eliminując Rokitę wybitnie mu w tym pomógł. Gowin miał swoją szansę, był i jest obecny w mediach, broni swojej wersji nie znajdując zrozumienia u żadnej ze stron. Proszę zwrócić uwagę że nikt z PO otwarcie tej wersji nie bronił ale przekaz był jasny: PO jest konserwatywna, głos kościoła jest dla niej znaczący.Konserwatywny elektorat ma swój głos. Teraz rozpoczyna się druga runda, ustawę mają prowadzić posłowie pod przewodnictwem p.Kidawy-Błońskiej a jej zdanie jest już zupełnie inne.Dyskusja w mediach się przetoczyła, wszyscy mieli szansę i Kościół i lewica, pokazano radykalizm i jednej i drugiej strony a teraz PO skonstruuje ustawę z której może poza radykalną , kościelną prawicą wszyscy będą zadowoleni. PO będzie zwycięzcą,umożliwi refundację, dając szansę wszystkim nie tylko zamożnym, przekaz będzie jasny: tylko my jesteśmy umiarkowani a co za tym idzie rozsądni. Wyborco popatrz jaki masz wybór : z jednej strony Kościół, z drugiej p.Senyszyn.
    Problem SLD polega na tym że socjalny elektorat jest najczęściej konserwatywny w poglądach i najlepiej obsługuje go PiS. Radykalizm Napieralskiego nie ma szans bo owszem każdy w Polsce chciałby być piękny i bogaty,chce coś za darmo od państwa ale jak już się spytasz czy gotów jest się dzielić z sąsiadem to od razu się sprzeciwi.
    Od dawna twierdzę że najsilniejszą bronią Tuska jest Boni , który na pytanie dziennikarza jak zbudować w Polsce drugą Irlandię powiedział że samej Irlandii by nie chciał , raczej w połączeniu z Finlandią. Lewicy brakuje takiego Boniego, gdyż kiedy słucham większości lewicowych ekspertów to zawsze jest to ideologia nie mająca nic wspólnego ze znajomością struktury polskiego społeczeństwa.

  23. Na czym będzie polegał nowy wizerunek PiS?
    Gosiewski i Kurski już to wyjasnili:
    „PO nie daje sobie rady z kryzysem” (kryzysu jeszcze nie odczuwamy, ale oni już to wiedzą).
    Tak więc trzeba aby władzę przejęło PiS, bo tylko oni wiedzą jak z tym walczyć. Dlatego chcieliby, aby ten kryzys był jak najbardziej dotkliwy i są gotowi zrobić wiele by tak się stało.
    Dołożą wszelkich starań aby z wydatną pomocą prezydenta szkodzić obecnemu rządowi jak tylko się da.
    Sensu w tym nie ma żadnego, ale mając wierny prawie 20% elektorat można sobie pozwalać na wiele. Nawet jeśli władzy nie odzyskają, to silną opozycją pozostaną, a to jest o wiele łatwiejsze niż realne sprawowanie rządów.

  24. Myślę, że spin doktorzy Lecha Kaczyńskiego powinni zacząć czytać „Fakt”. Abstrahuję od poziomu dziennikarstwa jaki tam jest uprawiany. W wymienionym periodyku bieżące sprawy polityczne są zupełnie oderwane od rzeczywistości. Otóż, nie ma tam jakiegokolwiek konfliktu na linii premier-prezydent. Dwa byty polityczne w innych światach. Donald Tusk to strażnik zawsze na posterunku, interweniujący zawsze, gdy Polakom dzieje się krzywda. Co więcej, zupełnie oderwany od rządu. Jest gabinet i jest Tusk. Natomiast prezydent to starszy, spokojny i wyważony pan dbający o żonę, z którą przy kolacji spędza miłe wieczory. Zero w nim polityka. Pewnie taki wizerunek nie pomoże w reelekcji, bo już za późno, ale przynajmniej oszczędziłby niekonstruktywnego gmatwania bieżącej polityki, kolejnych faux pas i pozwolił spokojnie doczekać końca kadencji. W sytuacji nieudanej prezydentury Lech Kaczyński powinien starać się nie stracić więcej. To będzie dla niego sukces, uważam. Z racji funkcji jakie Lech Kaczyński pełnił i pełni musi się zapisać w historii. Z szacunku do prezydenta uważam, że lepiej jak zapisze się jako polityki nijaki, niż nieudacznik. Napisała pani w innym tekście, że któraś z głów – premiera albo prezydenta musi spaść – bardziej chyboce się tego drugiego. Krawcy prezydenta powinni myśleć o gustownym garniturze, w którym dobrze mu będzie w polityczniej trumnie.

  25. Szanowna Pani Redaktor,
    wracając jeszcze do tematu Pawła Poncyljusza i jego udziału jako ministra gospodarki w procesie prywatyzacji Mielca. Pamiętam jak czytałem wywiad z ówczesnym ministrem i sposób w jaki zachwalał sprzedaż PZL Mielec Sikorsky Aircraft Corp. Otóż koronnym argumentem w ocenie ówczesnego ministra było, że dzięki tej transakcji w Polsce w końcu ktoś będzie produkował śmigłowce. Na to zmieszany dziennikarz poinformował ministra, że przecież w Polsce śmigłowce produkują PZL-Świdnik! Poncyljusz jako minister gospodarki był tym faktem zdziwiony, a przynajmniej takowego udawał.

    Odnośnie nowego wizerunku PiS… No bez przesady, co to w ogóle jest za PiS bez swojego cr?me de la cr?me:
    Poseł Kuchciński – słynny impresario (Don King polskiej polityki), który próbował zorganizować walkę pomiędzy Władymirem Władymirowiczem a premierem Kaczyńskim; publicznie twierdził, że za rządów PiS wzrost PKB w Polsce wynosił 90%
    Poseł Suski – odkrywca genu odpowiedzialnego za patriotyzm, red. Bendyk nie napisał o tym na swoim blogu z czystej złośliwości
    Poseł Karski – prawdziwy Sarmata, autor ostatniego zajazdu na Cyprze, pogromca pojazdów o napędzie elektrycznym
    Poseł Gosiewski – oddany i prawdziwy peronista; znany z tego, że potrafi być na dwóch różnych wywiadach, w dwóch różnych rozgłośniach jednocześnie
    Dobrze, że się chociaż ostał poseł Kuski.

    A co do SLD to ta partia zaczyna przypominać prawicę z połowy lat 90-tych, np. KPN. Poparcie im niknie, a ci walczą o władzę nad masą upadłościową. Ktoś porównał Napieralskiego do Millera, a Olejniczaka do Kwaśniewskiego. Wolne żarty, Miller z Kwaśniewskim jacy byli, tacy byli, ale jeśli chodzi o talent polityczny, to jedną dwójkę od drugiej dzielą lata świetlne. Na niekorzyść dla Napieralskiego i Olejniczaka rzecz jasna.

    Polscy politycy niestety w zastraszająco szybki sposób tracą kontakt z rzeczywistością, a ma to katastrofalne skutki dla Polski. Najnowszy przykład to wojna gazowa. W Polsce słychać jakieś brednie o utracie ‚wizerunku’ przez Rosję, a tymczasem Gaz de France Suez zgłosił swój akces do Nord Stream. Polscy politycy skutecznie doprowadzają do wyobcowania Polski nawet wewnątrz UE.

  26. Pani Janino,
    Ten opis nowych wizerunkow wyglada na totalna degrengolade klasy politycznej. Tylko jak moze ulagac dalszej degrengoladzie cos, co juz jest calkowicie rozlozone na lopatki?
    Sadze, ze PiSowi juz nic nie pomoze i bedziemy ogladac stopniowe opuszczanie sceny politycznej po rowni pochylej. PO powinno po prostu kontrowac wszystkie pomysly i strategie PiS. I to wystarczy zeby utrzymac sie na 50-60 proc. poziomie (czyli bic kolejne rekordy popularnosci).
    Najciekawsze spekulacje wokol TV. Pan Farfal zamotal bardzo pieknie. Poobserwujmy. Bardzo ciekawe, co sie z tego wykluje (podejrzewam, ze jakis potworek). Tu tez PO moze po prostu czekac i kontrowac.
    Sytuacja polityczna PO jest wlasnie taka jak Pani opisuje, tzn. najwiekszym problemem jest nie taka czapeczka premiera, jaka powinna byc. To bardzo dobrze. Teraz PO powinna skontrowac sama siebie, tzn. obalic ustawe sen. Gowina i w ten sposob zdobedzie dodatkowe 5 proc. Sytuacja PO jest po prostu z……a, jak to dzis mowia mlodzi. I tak trzymac!
    Myla sie ci, ktorzy mowia, ze Donald Tusk nie umie robic cudow. Baaaardzo sie myla.

  27. Oczywiście chodziło mi o tekst nie Pani, tylko panów Janickiego i Władyki. To przez podobne tytuły.

  28. Ostatnia „Puszka” – ciekawie, wartko, elegancki luz.

  29. To co napiszę to truizm, ale na lewicy brak po prostu człowieka z charyzmą. Ani Olejniczak, ani Napieralski na liderów się nie nadają. Olejniczak był dobrym minister rolnictwa i tyle. Jest politykiem o niezłych kwalifikacjach administracyjno-specjalistycznych podobnie jak np. Janusz Zemke (notabene chyba jeden z najlepszych merytorycznie polityków w ogóle). Żaden z niego mówca, słaby strateg, marny gracz koteryjny.

    Napieralski z kolei jest dobry tylko w personalnych rozgrywkach, a niekompetencje, a czasem zwykły brak zdania nadrabia pewnością siebie, albo topi w bełkotliwych wypowiedziach. Taki polityk jest potrzebny, ale jako pomocnik lidera, który czyści zaplecze i trzyma partyjnych konkurentów w ryzach jak np. Schetyna w Platformie. Na Boga nie wymagajmy jednak od takich przewodzenia, bo się tylko mogą skompromitować i pociągnąć partię w dół na dłuższą metę. Jestem pewien, że jeżeli rzeczony Schetyna faktycznie zostanie premierem po Tusku, to albo ewentualny prezydent-Tusk będzie rządził z tylnego fotela, albo Schetyna poniesie spektakularną klęskę (choć Schetyna i tak jest lepszym politykiem od Napieralskiego).

    Olejniczak i Napieralski nie są samodzielnymi politykami jak swego czasu Kwaśniewski czy Miller, ale wyłącznie personifikacją sprzecznych nurtów SLD. Żaden z nich nie jest w stanie narzucić SLD spójności i chociaż zrębów jakiegoś całościowego programu. Cóż z tego, że np. Napieralski w końcu wyrzuci Olejniczaka z fotela szefa kluby, jeżeli następnego dnia dwugłos Napieralski – Olejniczak zastąpi dwugłos Napieralski – „anonimowy poseł z kręgu Wojciecha Olejniczaka”.

    Jedyną różnica między obecną lewicą a prawicą lat ’93-96 jest ustawa Dorna o finansowaniu partii. Ona wydłuża obecną agonię środowiska postkomunistycznych koniunkturalistów tworzących po ’89 roku atrapę lewicy w Polsce.

    Jestem realistą i wiem, że jeszcze przez długi czas to właśnie SLD będzie dyktować warunki na tzw. lewicy ze względu właśnie na bazę materiałowo-organizacyjna. Tym gorzej dla lewicy w Polsce.

  30. Szanowna Pani Janino!
    Pozwalam sobie zwracać się do Pani po imieniu, bez tykania, mimo że nie łączy nas osobista znajomość, ponieważ to miły polski zwyczaj, znacznie sympatyczniejszy od polskiej tytułomanii, celnie wyśmianej w starym dowcipie, w którym wystąpiła pani konduktorowi wąskotorowa.
    Ale przechodząc do „adremu”, jak to kiedyś mawiano w czasach słusznie minionych, niepokoją mnie wizerunkowe wysiłki naszych, polskich gremiów politycznych. Jestem dość odporny na wszelką reklamę i propagandę a zaczątkiem tej odporności było bardzo dawne spotkanie na Uniwersytecie Wrocławskim wykładowcy logiki, któremu sądząc po jego wizerunku zewnętrznym, nie powinno się powierzać nawet samodzielnego pasania krów. Ale gdy zaczynał mówić wizerunek radykalnie zmieniał się. Był to jeden z najlepszych wykładowców, jakich w życiu spotkałem. Był również wspaniałym wychowawcą młodzieży akademickiej i tej zupełnie młodzieżowej i tej podstarzałej ze studium zaocznego. Jego życzliwość, takt i delikatność w spotkaniach seminaryjnych i egzaminacyjnych była doskonałym wzorem kultury życia codziennego w kontaktach międzyludzkich.
    Może więc dlatego od polityków nie oczekuję urody, gładkości wypowiedzi, zapewnień o miłość ale dobrych programów ze wskazaniem sposobów ich urzeczywistnienia. Oczekuję również sprawności w działaniu przy realizacji tych programów. Ważną cechą polityków, szczególnie partii sprawującej władzę jest umiejętność przewidywania skutków wprowadzania w życie prawa przez nich stanowionego i ich działania w rządzeniu państwem. Tej właśnie umiejętności brakuje PO, która jej brak ujawniła jeszcze jako partia opozycyjna wobec PiS. Na Pani blogu sympatyczna Haneczka skwitowała tę istotną wadę PO stwierdzeniem, że PO dała się znów zrobić w ciężkie jajo pisowcom. A było to przy okazji poparcia prze PO pisowskiej koncepcji pierwiastka. Bez umiejętności przewidywania niepożądanych skutków własnych działań nie jest możliwe ani stanowienie dobrego prawa ani sensowne i pożyteczne rządzenie nawet kioskiem z jarzynami, nie mówiąc już o państwie.
    Nie jest dopuszczalne okazywanie arogancji partiom opozycyjnym, szczególnie takim, które deklarują dobrą wolę współdziałania w procesie ustawodawczym. A arogancją grzeszył nie tylko PiS. To również grzech powszedni PO, która odrzuca wszystkie wnioski opozycji w procesie ustawodawczym.
    Od polityków opozycji oczekuję nie tylko racjonalnej, nieczepliwej krytyki programów i postępowania będących przy władzy, ale także wspierania tych programów, które są pożyteczne dla państwa i społeczeństwa.
    Przesyłam wyrazy szacunku.

  31. Kecaj napisał/a:

    „Sytuacja PO jest po prostu z??a, jak to dziś mówią młodzi. I tak trzymać!
    Tyla się ci, którzy mówią, ze Donald Tusk nie umie robić cudów. Baaaardzo się mylą.”

    Na ten cud Tusk jednak trochę przyszedł na gotowe, a trochę ma po prostu kupe szczęścia. Ma chyba najsłabszą politycznie i merytorycznie opzycję od ’93 roku. No bo prześledźmy:

    93-97: mocna merytorycznie Unia Wolności, ciesząca się poparciem mediów (choćby ówczesna pozycja GW), później dochodzi sprawny demagog Krzaklewski w glorii zjednoczyciela prawicy.

    97-01: bardzo sprawne SLD ze świetnym w swojej roli Millerem (oczywiście coraz bardziej demagogicznym), TVP Kwiatkowskiego (jak teraz słyszę, że nie warto walczyć o telewizję publiczna, bo kto ma tv ten i tak przegrywa wybory, to radzę sobie przypomnieć jak ówczesne „Wiadomości” rozjeżdżały awuesowskie reformy, zwłaszcza zdrowia)

    01-05: z czasem coraz lepsze PO i PiS, ale faktycznie decydująca afera Rywina i gromada w sumie duperelnych, ale niszczących wizerunkowo lokalnych afer związanych z jakością aparatu. Warto sobie przypomnieć stosunek mediów do SLD od 2003 roku.

    05-07: Wielki od skrajnej lewicy do umiarkowanej prawicy front antypisowski (pomijam fakt czy słuszny czy nie). Wielka mobilizacja społeczna (jak na Polskę). PiS przegrało zwiększając jednak swój wynik (podobnie jak SLD w ’97)

    2007-? Opozycja składająca się z partii całkiem zdolnego gracza politycznego, który jednak jest niezwykle emocjonalny, bez dystansu do siebie, który utworzył ze swojej partii pustynie intelektualną, pogrążający się coraz bardziej w fobiach i myśleniu życzeniowym, zafiksowany na działalności „misyjnej”. Dodatkowo jeszcze gotowy utopić swoją partię byle tylko elektorat przedłużył umowę o pracę ze jego bratem.

    Z drugiej strony zupełnie rozbita, bez wyrazu, pomysłów i lidera magma lewicowa, pogrążona w wzajemnych pretensjach i urazach. Każdy wielkie panisko z poparciem od 1% o 6%.

    Ze strony mediów całkiem spora grupa życzliwych, albo z przekonania, albo z konieczności (byle nie Pis). Ja nie wiem co PO musiałaby dzisiaj zrobić, żeby umoczyć. Są tylko dwie możliwości, albo Platformie dołoży kryzys, albo wybuchnie jakaś mega-afera.

  32. Szanowna Pani Redaktor!

    Pomimo Pani wykształcenia i erudycji, łatwo wpada Pani (podobnie jak większość komentatorów tego wpisu) w pewną dobrze znaną psychologom społecznym pułapkę. Otóż wydaje się Pani przekonana, że sprawnie przeprowadzona zmiana wizerunku partii politycznej jest zupełnie bez znaczenia. Przecież ludzie nie cielęta, starczy im rozumu i pamięci długotrwałej, żeby oprzeć się prymitywnym sztuczkom marketingowym. „Społeczeństwo nie da się nabrać!”

    Cóż, gdyby to było takie proste, specjaliści od marketingu politycznego już nie mieliby pracy. Niemal każdy człowiek, który słyszy o marketingowych sztuczkach jest przekonany, że jacyś przygłupi Inni może i się na nie nabiorą, ale przecież nie On! A twórcy reklamy uśmiechają się pod nosem i robią swoje. Bo na dłuższą metę i na dużą skalę ich sztuczki działają. Polecam *uważną* lekturę Cialdiniego. Pewność siebie nie chroni przed wpływem społecznym. Pokora i ostrożność – owszem.

    Ja wiem, że w tej chwili trudno sobie wyobrazić strategię, która zmieniłaby wizerunek PiS. A jednak… spróbujmy się pogimnastykować. Wyobraźmy sobie, że wszelkie odmiany gosiewszczyzny udaje się Jarosławowi K. wycofać z mediów. Zamiast nich w sprawach gospodarczych zaczyna się wypowiadać pani Natalli-Świat, była pracowniczka PAN, absolutnie zdolna do celnego punktowania błędów PO; w polityce zagranicznej do walki (zamiast durniów z pałacu prezydenckiego) staje Paweł Kowal, który podczas jednej z Debat Tischnerowskich od sali pełnej wykształciuchów zebrał owacje niemal na stojąco; wreszcie z cienia wyłania się niezwykle kulturalny i rozsądny Paweł Poncyliusz. I wszyscy wypowiadają się na tle godła PiS.

    Ktoś mógłby powiedzieć: wspaniale! To by przecież oznaczało, że do władzy w wielkiej partii dorwałyby się wreszcie osoby kompetentne! A figę. Prawdziwą władzę wciąż sprawowałby Kaczyński, który na dodatek wciąż grzmiałby na potrzeby elektoratu skrajnej prawicy. Tyle, że wysługiwałby się wyżej wymienionymi do punktowania PO i zniechęcania jej wyborców. Wielu z nich zaczęłoby myśleć „ech, tak wiele po PO oczekiwaliśmy, a tu taka lipa. E tam, nie idziemy na wybory.” Frekwencja spada. Korzysta ten, kto ma elektorat żelazny. PO ma go niewiele.

    Czy taka strategia może doprowadzić do wygranej PiS? Nie sądzę. Przynajmniej nie w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat. Ale później? Kto wie? Ludzie mają kiepską pamięć, naprawdę. Wrażenie się zaciera, władza się zużywa. A pewne siebie wykształciuchy śpią smacznie, bo przecież nikt na poważnie nie rozważa powrotu PiS do władzy, prawda?

    Chciałbym wierzyć, że krucjatę IV RP mamy za sobą. Ale moja wiedza socjologiczna nie pozwala mi jeszcze spać spokojnie. I nie pozwala mi tak po prostu wyśmiewać zapowiedzi zmiany wizerunku PiS. Ta formacja ma wciąż w swoich szeregach ludzi kompetentnych (swoją drogą nie bardzo wiem co tam robią…). To, że te kompetencje są wykorzystywane do tworzenia strategii wizerunkowych, a nie politycznych, naprawdę mnie martwi.

    Jacek Żakowski już dawno otwarcie pisał o tym, że PiS obraża wyborców mówiąc im „PO z nami wygrało, bo miało lepsza kampanię.” I co? I PiS co prawda wybory przegrało, ale zwolenników ma jeszcze od groma. A my (wykształciuchy) żartami przyjmujemy fakt, że Jarosław Kaczyński będzie się posługiwał wykształconymi, niegłupimi ludźmi nie do budowy lepszej polityki, lecz jako marketingowych kukiełek. Mnie to nie bawi. Mnie to irytuje i martwi.

    Pozdrawiam serdecznie!

  33. I jeszcze jedna uwaga a’propos Platformy. Myślę, że Donald Dusk, wbrew powszechnej opinii, ma rację: największą słabością tego rządu jest PR. Nie marketing, lecz PR. Komunikacja. Objaśnianie własnych (naprawdę dobrych!) posunięć.

    Acha, i ministerstwo edukacji 🙁 Potwornie się zawiodłem w tej dziedzinie.

  34. Bardzo słuszna uwaga. Pojęcie PR-u nie jest tożsame z pojęciem marketingu politycznego. Może być jego częścią. W polityce występuje rzadko, ale jest często z nim mylony. Przez to sam PR ma czarny PR – gębę propagandy, oszustwa, manipulacji.

  35. Z zaciekawieniem obserwuję jak pan prezydent Kaczyński uzasadnia dlaczego nie można wprowadzić euro w Polsce. Najpierw była bajka, że tylko nasz złoty zapewni nam dalszy, szybki rozwój, a euro go zahamuje. Od nowego roku, w czasie kryzysu światowych finansów, znaleziono dla pana prezydenta nowy argument – złotówki nie należy porzucać, ponieważ w czasie kryzysu koszty przyjęcia Euro byłby za duże (wcześniej ten sam argument był używany przy wzroście). Rozumiem, że prezydent jest niechętny euro, ale na litość boską niech się na coś zdecyduje i tego trzyma. Generalnie brakuje mi dyskusji na ten temat osób, które choć trochę się na tym znają i potrafiłby przedstawić (wiem, to wielki i rzadko spotykany dar wśród naukowców) takim ekonomicznym analfabetom jak ja wszystkie plusy i minusy wprowadzenia euro, a nie ograniczać się do kategorycznych stwierdzeń „musimy” lub argumentacji typu „nie, bo nie”.

    Przy okazji chciałbym zwrócić uwagą/prośbą do Jean Paulowi. Skoro jest pan tak wybitnym specjalistą, który pozwala sobie nazywać innych „głupkami” (nie pamiętam, może padło mocniejsze słowo), którzy nic nie wiedzą, a ich prace są nic nie warte, to niech Pan w swej łaskawości poda link/namiary do swoich artykułów/książek i osiągnięć, byśmy i my malutcy mogli Pana ocenić, tak jak możemy ocenić pana Śpiewaka i panią Gilowską. W przeciwnym razie będę zmuszony uznać, że jest Pan internetowym specjalistą od wszystkiego.

    Z góry dziękuję w imieniu swoim i innych czytelników.

    PS: wydaje mi się, że sprawę paznokci pani redaktor poruszano kiedyś w „Skanerze Politycznym” tvn 24, gdzie pani redaktor była stałym gościem zanim nie zaczęła prowadzić wyśmienitej „Puszki Paradowskiej” 🙂

  36. „Przy okazji chciałbym zwrócić uwagą/prośbą do Jean Paulowi.”

    Oczywiście zdanie to powinno brzmieć: Przy okazji chciałbym zwrócić się z uwagą/prośbą do Jean Paula. Za błąd przepraszam.

  37. Jak można banować, wycinać wersy zawierające głównie:

    Słowa przepojone wysublimowaną, wręcz ekstazyczną miłością do bliźniego swego…

    Słowa drżące delikatną emocjonalnością wiosennego wietrzyka pieszczącego na łące ciała namiętnych kochanków…

    Słowa niczym bryza muskająca przyjemnym chłodem rozpalone staniczki opalających sie dziewic rejowych… znaczy opalających się na rejach…

    Powiedziałbym nawet, że słowa subsubtelne w swej wysublimowanej lirycznej poetyce czerpanej z marzeń sennych a nawet polucji nocnych…

    Słowa pełne uniesień patriotyczno-intencjonalno-prorekreacyjnych…związanych z potrzebą zachowania gatunku…

    Słowa odwołujące się do uczuć wyższych… stanowiących jednocześnie podstawowy budulec poczynań… kończących się uroczystą i podniosłą ceremonią mieszania krwi między płciami.. celem poczęcia Nowej i lepszej Rasy Panów!!!

    Słowa nobilitujące niczym przyłożenie buzdyganem… w centralny ośrodek kłębka myśli wszelakich… przez zapładniającego nie tylko umysły, ale i serca w drżące porywy…

    I wy coś takiego nazywacie bluzganiem??

  38. Do borygo_light (2009-01-06 o godz. 20:50):
    Patrząc z żabiej perspektywy Szczecina ilość drobnych afer w PO wcale nie jest mniejsza, niż za czasów SLD, nawet wprost przeciwnie, PO na dole jest tak samo skłócona, jak obecnie SLD na szczytach władzy, tyle ze teraz PO ma za sobą większość mediów, SLD miała i ma je cały czas przeciw sobie, bo obowiązuje doktryna Ewy Milewicz „wam wolno mniej”. A poza tym zgadzam sie z Twoimi tezami. Pozdrowienia.

  39. Pomijając dyskusyjność tezy red. Milewicz (Stasio był w ZSMP więc musi odpokutować, Zbysio był w NZS więc ma prawo sobie odbić), ona już umarła śmiercią naturalną. Bo jaką to potencjalnie wyższość moralną ma obecnie np. Chlebowski nad Napieralskim. No a poza tym, gdzież ci postkomuniści mogliby robić afery jak prawie nigdzie nie rządzą. Olek51 również pozdrawiam.

    Jeszcze chciałem się odnieść do wpisu naszej szanownej Pani Gospodarz.
    Proszę nie pisać, że ludowcy z Pawlakiem mają stuletnią tradycję, bo ZSL powstało dopiero w 1949 roku, a związek obecnego PSL z tym historycznym jest wielce problematyczny (pomijając szopkę z okresu transformacji z Romanem Bartoszcze).

  40. Do borygo_light (2009-01-07 o godz. 14:05):
    A ja pamiętam jak do władz ZSL byli delegowani pracownicy referatów rolnych komitetów PZPR właściwego szczebla, tyle że Roman Malinowski podpiął się (wraz z SD) tuż po okrągłym stole do Lecha Wałęsy i tak wskrzeszono stuletnie PSL.

  41. Szanowna Pai Redaktor!
    Wizerunki i ich prognozy na 2009 rok juz dzisiaj sa trudniejsze do przewidzenia. Pierwsze dni tego roku pokazuja ze,Polska – a co za tym idzie politycy kierujacy krajem najwyzszego szczebla- poddawani zostaja egzaminowi z dojrzalosci politycznej, profesjonalizmu,doswiadczenia itp.
    Zachowania Rosji i Ukrainy w kwestii dostaw gazu, dzialania Izraela w strefie Gaza czy dalej slubowanie i przejecie urzedu przez Baracka Obame tutaj w USA i rozpoczecie niemal ( jak to sie mowi z kpyta ) forsowania szeregu projektow ustaw, ktore w swym nastepstwie znacznie zweryfikuja polskie powiazania sojuszniczo-ekonomiczne z USA.
    Podejrzewam, ze trudne do przewidzenia skutki powyzszych globalnych wydarzen przesuna na plan dalszy dosc prymitywna walke polityczna pomiedzy PO PiS i SLD w Polsce.Racje programowe PO przy dosc mizernej skutecznosci Rzadu Tuska i jakze tendencyjnej negacji wszystkiego przez Leszka Kaczynskiego -Prezydenta RP – nie wrozy gotowosci Polski do zetkniecia sie ze skutkami kryzysu energetycznego,wrozy rozwoj konfliktu na linii Premier Prezydent w wizerunku polityki i stosunkow z Rosja – co w ukladzie polskiego miejsca w Unii Europejskiej tez niczego dobrego nie wrozy.
    Prezydent Barack Obama swym pakietem stabilizujacym gospodarke w wysokosci 775 mld dolarow mozliwym do uruchomienia juz koncem lutego br. bedzie stymulowal wewnetrzna gospodarke, rynek wewnetrzny, rynek kredytow hipotecznych, rynek nieruchomosci. W stosunkach z zagranica nalezy oczekiwac znacznej i zdecydowanej weryfikacji i korekcji zobowiazan USA wzgledem wielu krajow w tym Chin, Rosji, Niemiec, Wloch, krajow Bliskiego Wschodu a takze pomniejszych takich jak Polska.Czasami lepiej i taniej jest zaplacic kary umowne niz ciagnac uciazliwa dla gospodarki USA przykladowo umowe offsetowa.
    Ciekaw wiec czasy [przed nami i weryfikacji Polski i Polakow tego najwyzszego szczebla bedzie nastepowalo niemal codziennie. Warto to sledzic i wowczas wyciagac pewne ( przedwyborcze ) wnioski, ktore pozwola przyszlym wyborcom i wybieranym nie popelniac beldu

  42. Odnosnie SLD – nie sadze, zeby brakowalo temu ugrupowaniu, jak i calej lewicy, charyzmatycznego przywodcy. Dosyc charyzmatycznym przywodca jest Borowski, popularny, elokwentny – w wyborach na prezydenta Warszawy zdobyl pokazna ilosc glosow.
    Brakuje programu, albo, jesli takowy jest, to nie ma nikogo, kto potrafilby go pokazac, przedstawic.
    Napieralski mazy o tym, by byc drugim Zapatero. Ale nie stanie sie nim, jesli bedzie kombinowal, co by tu powiedziec, aby zdobyc glosy/wykonczyc konkurencje na lewicy.
    Recepta jest prosta – trzeba zaczac dbac o Polske, o interesy Polakow.
    Mysle, ze SLD jeszcze sie nie otrzasnelo po wielkim zwyciestwie w 2001, kiedy wydawalo sie, ze rzadzic bedzie przez kilka kadencji. I tak sie do tej mysli przyzwyczailo, ze nie jest w stanie odnalezc sie w roli opozycji.
    A polityke opozycyjna najskuteczniej uprawia sie lokalnie, poprzez spotkania z ludzmi, poprzez program pozytywny na szczeblu lokalnym jaknajczesciej prezentowany.
    Naprawde jest o co i o kogo zadbac. i nieprawda jest, jakoby PiS odpowiadal na zapotrzebowania elektoratu socjalnego.
    Obnizka podatkow dla najbogatszych, likwidacja podatku od spadkow (znow prezent dla najbogatszych) to dzielo PiS. Elektorat socjalny dostal tylko igrzyska. A przydalby sie chleb.

  43. borygo light z godz.20

    Pełna zgoda, już dawno pisałam że jakiekolwiek dyskusje o SLD nie mogą abstrachować od jakości ich czołowych polityków. Dla mnie Napieralski zawsze był politykiem intelektualnie niezdolnym do konkurowania z czołowymi politykami PO czy PiS-u. Facet który ma problemy z czytaniem dokumentów a zamiast książki wybiera film jest wątpliwym kandydatem na przywódcę partii która ma ambicje większe niż 10%.

  44. SZANOWNY PANIE WOLTRON 1.24
    Myślę że zauważył Pan ze na tym ( i innych blogach ) nie wymaga sie od nikogo ( Także od Pana ) podania bibliografii jego publikacji, ani aktualnego lub poprzednich miejsc pracy, wykształcenia, dyplomów, PIN NIP, CV itd. Tak więc mozę Pan stwierdzić że jest Pan laureatem nagrody Nobla z fizyki i nikt nie jest w stanie tego podważyć. W kazdym razie nie ja, bo się nie znam ani na fizyce kwantowej, ani na biologii molekularnej ani na obróbce skrawaniem. Niemniej pozostaje parę rzeczy na których sie znam, miedzy innymi na gospodarce, polityce i dziennikarstwie, ponieważ mama na to odpowiednie papiery i doświadczenie zawodowe. Niejednokrotnie wymieniałem na tym blogu długa listę spraw o których nie mam zielonego pojęcia i nigdy się na te tematy się nie wypowiadam z zasady, a jezeli to w formie pytającej. natomiast zauwazylem że bardzo wiele osób na tym i innych blogach, a także publicznie np w TV czy w prasie ma zupełnie inne zwyczaje, że w pierwszej kolejności wymienie Nelly i Jana Marie Rokitów, ktorzy maja szalenie dużo do powiedzenia na każdy temat szczególnie zaś o sprawach o których nie maja elementarnej wiedzy .Niestety równie głupie wypowiedzi można usłyszec z ust wielu ludzi , którzy z racji formalnego wykształcenia powinni choc troche wiedziec o czym mówia, np profesor Zyta Gilowska nie ma pojęcia o systemie podatkowym, ale wypowiada się o nim z wielka dezynwoltura , kompromitując się w oczach większości ekonomistów. Dwóch najwybitniejszych speców od gospodarki w PO, pp Chlebowski i Szejnfeld nie maja pojecia o ekonomii -obaj są urzednikami samoirządowymi, jeden ukończył studia mechanizatora rolnictwa, drugi zaś w bardzo późnym wieku, a wiec zapewne zaocznie, studia prawnicze. Czy mam pisać dalej ?

  45. Pani Redaktor! Nie miałam najmniejszej wątpliwości, że Pani i p. Komisarz się znają i że same decydujecie o swoim ubraniu, makijażu i fryzurze (gratulacje dla fryzjerów). Swojemu wpisowi nadałam charakter miniwykładu, aby skłonić do myślenia pana(?) Paolo, który korzystając z internetowej anonimowości potraktował obcesowo, tzn. niegrzecznie, damy, którymi obie panie bez wątpienia są. Jeśli komuś wymaganie szacunku dla dam, którym nota bene szczycą się Polacy, wyda się też seksistowskie, podam drugie uzasadnienie należnego obu Paniom szacunku – niekwestionowane kompetencje i dorobek życiowy. Każdy dysponujący internetem może sobie o tym poczytać.
    Wspomnę jeszcze o zwykłych zasadach grzeczności – jeśli Pani jest Gospodynią, to my gośćmi wkraczającymi swobodnie na Pani blog i nie wypada być wobec Pani niegrzecznym; jednak, jak powiedział poeta: „grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą”.
    A prywatnie – podziwiam Pani paznokcie i zazdroszczę, bo moje są miękkie i nigdy nie mogłam ich dohodować do imponującej długości, na dodatek moje niezbyt arystokratyczne dłonie znoszą tylko jasny, perłowy lakier. Na tym kończę ostatecznie temat „image’u” i przechodzę do tematu b. poważnego – ochrony zdrowia.
    Pan prezydent był łaskaw zawetować ustawę dot. ochrony zdrowia, tłumacząc, że zmiany w niej proponowane zagrażają zdrowiu narodu – z czego można wysnuć wniosek, że stan obecny uważa za niezagrażający temu zdrowiu. Tymczasem: w Centrum Onkologii w Warszawie po usunięciu pacjentce guza nowotworowego z jednej piersi w procedurze dalszego leczenia poddaje się badaniom kontrolnym tylko tę jedną, zoperowaną pierś, na dodatek ograniczając zakres badań do minimum (Centrum jest zadłużone, oszczędza na wszystkim). Spotkało to moją koleżankę, osobę bardzo zdyscyplinowaną i pilnie stosującą sie do procedur. Niestety, w drugiej, niebadanej piersi urósł też guz, który przyjaciółka wymacała sobie sama (był już sporej wielkości). Operacja tym razem była poważniejsza, usunięto duży fragment piersi z okolicznymi węzłami chłonnymi, a procedura pooperacyjna obejmuje szkolenie, masaże, rehabilitację, psychoterapię – być może również radio i/lub chemioterapię – podejrzewam, że wszystko to kosztuje więcej, niż oszczędzone badania, nie wspominając o cierpieniu i inwalidztwie pacjentki. Wcześnie wykryty mały guz usunięto by prawdopodobnie bez takich konsekwencji. Zastanawia mnie, dlaczego lekarze, mając do czynienia z pacjentką wykształconą, zdyscyplinowaną i nieźle sytuowaną nie poradzili jej wykonywania profilaktycznych badań drugiej piersi na własny koszt, co z pewnością by zrobiła? Czyżby wystraszeni nagonką na korupcję wśród lekarzy bali się posądzeń o naganianie pacjentów prywatnym przychodniom i lecznicom? Boję się o tym myśleć…

    Drugi przypadek nie jest tak smutny. Niedawno jedna z moich kuzynek, mieszkająca w lubelskim, miała operowaną przepuklinę. Operował znany w okolicy chirurg (znany z dobrej ręki, i nie tylko). Na pytanie „ile mu dałaś?” odpowiedziała „100 euro w kieszeń”. Czy to nie piękne? W okolicy, uznawanej za ostoję PiSu, w środowisku wiejskim, ludność sama wprowadza nową walutę, a pan doktor nie boi się jej brać – najwyraźniej skutki panaziobrowej nieustępliwej walki z korupcją nie sięgają do Polski południowo-wschodniej.
    Obyśmy wszyscy zdrowi byli!

  46. Pani Janino,
    Tusk nie powiedział, że wyjazd do Ameryki Południowej był jego największą porażką. Chodziło mu o OPRAWĘ tej wizyty – czyli właśnie o braki w PR, które się właśnie wówczas ujawniły. O to, że rząd nie potrafił sprzedać prawdziwego przedmiotu tej wizyty i tego, co wówczas załatwiono, i że dopuszczono, by zamiast tego telewizje do nudności pokazywały indiańskie czapeczki.

  47. Do Yevaud (19:56)

    Tylko Borowski ma dwa poważne mankamenty:

    Po pierwsze jest inteligentny i za bardzo rzuca się z tym w oczy. Niezależnie od moich prywatnych zapatrywań (cenie Borowskiego), lider partyjny musi mieć coś z tzw. „swojego chłopa”, ma to np. Tusk. Ludzie nie lubią jak się ktoś im wymądrza i daje znać, że jest taki strasznie elokwentny (patrz los UW). Myślę, że akurat tutaj może jakieś szkolenie PR-owskie by się Borowskiemu przydało. To że osiągnął rzeczywiście niezły wynik w Warszawie to trochę mało, stolica jest jednak specyficznym miastem, politycznie bardzo liberalnym (przynajmniej w stosunku do reszty kraju), nie każdemu odpowiadała Gronkiewcz-Waltz, która jako prezes NBP czerpała natchnienie z Ducha Świętego. No i Borowski miał niezłą kampanię robioną z pomysłem. Warto pamiętać jaki rezultat osiągnął w wyborach prezydenckich 2005 roku, szału nie było.

    Drugi mankament jest znacznie większego kalibru i chyba nieusuwalnej natury. Borowskiego aparat SLD nienawidzi z całego serca. Zdradził, uciekł z tonącego okrętu, a potem jeszcze na plecach i za pieniądze SLD wszedł do Sejmu.

    Podsumowując, Borowski jest z pewnością intelektualnie najmocniejszy na tzw. lewicy sejmowej (pomijam Demokratów), ale z określonych powodów nie ma szans by stał się jej przywódcą. Zresztą mam od pewnego czasu wrażenie, żę chyba on sam rozumie, iż zabrnął w ślepą uliczkę i powoli odsuwa się w cień, a może i na polityczną emeryturę (i nie mam na myśli, tylko rezygnacji z szefostwa SDPL). W sumie szkoda by było.

  48. # Teresa Stachurska pisze:
    2009-01-07 o godz. 21:32

    Na temat – http://lewica.pl/blog/foltyn/18435/ .

    Nic dodać, nic ująć.

    Jeszcze do Yevaund (19:56), bo zapomniałem.

    Całkowicie zgadzam się z końcówką Pani/Pana wypowiedzi. To jest niesamowite jak prawie wszyscy komentatorzy opowiadają, że niby PiS broni elektoratu socjalnego. PiS za swoich rządu wprowadził de facto podatek płaski dla 95% podatników, znacznie obniżając obciążenia lepiej sytuowanych. Zredukował składkę rentową (ciekawe posunięcie jak na partię podobno gospodarczo socjalistyczną). Zlikwidował podatek spadkowy, który w lewicowej/egalitarnej wizji stosunków społecznych pełni istotną rolę. W sprawie emerytur pomostowych nie bronił praw pracowniczych (czy któryś z polityków PiS-u w ogóle zna takie określenie?), tylko swoich dobrych relacji z NSZZ „Solidarność” (warto pamiętać co głosił Gosiewski jak sam odpowiadał za project ustawy w tej sprawie).

    PiS dokonał podobnej sztuczki jak republikanie za Reagana w USA, kupił elektorat socjalny konserwatyzmem i duchem patriotyczno-nacjonalistycznym, jednocześnie szkodząc mu decyzjami gospodarczymi. Często mam wrażenie, że od całego PiS-u (może poza panią Kluzik-Rostowską) większą wrażliwość społeczną ma Michał Boni.

  49. yevaud 19.56
    Zgadzam się z niemal wszystkimi tezami Twojego wpisu, ale niestety Borowski przy całej jego kompetencji zupełnie nie ma charyzmy. Gdyby udało mu sie zostać prezydentem Warszawy i osiągnąc sukcesy na tym stanowisku , moze nauczył by się zdobywać popularność i sympatię „ciemnego ludu”. Ale przegrał te wybory i w tej chwili ma „wizerunek” zimnego i oschłego, w grucie rzeczy przegranego już polityka i nie mam pojęcia jak go można „ocieplić”, chociaż obiektywnie biorąc ma sporo zalet.

  50. Dane statystyczne
    Z aktualnego Rocznika Statystycznego (stan z marca 2006):
    1. Pobierający emerytury w tysiącach:
    – 500 zł i mniej – 13,0
    – 500,01 – 600,00 zł – 208,3
    – 600,01 – 700,00 zł – 143,4
    – 700,01 – 800,00 zł – 330,2
    – 800,01 – 1000,00zł – 748,0

    2. Pobierający renty z tytułu niezdolności do pracy w tysiącach:
    – 500 zł i mniej – 249,6
    – 500,01 – 600,00 zł – 292,4
    – 600,01 – 700,00 zł – 192,3
    – 700,01 – 800,00 zł – 214,6
    – 800,01 – 1000,00zł – 211,4

    Brutto. 500 zł i mniej. Jak ludzie skazani na takie przychody żyją zupełnie nie wiadomo i nie interesuje to mediów, więc tym bardziej rządzących, czego przykładem niech będzie „orzeczenie” tvn24, że kobieta lat 74, która zamarzła tej zimy nie chciała pomocy. Jakby budżet środki na tę pomoc uwzględniał… Budżet uwzględnia środki na PR. Zamiast. A media tej „polityce” sprzyjają przez zaniechanie. O zgrozo!

  51. Do Jean Paul (2009-01-08 o godz. 01:17), Yevaud (19.56 godz. 01:17):
    Marek Borowski to typ polityka gabinetowego, tymczasem funkcjonowanie partii i wygrywanie wyborów to z jednej strony przywódca, którego da się sprzedać w mediach, a z drugiej strony praca aparatu, na co są potrzebne pieniądze. SdPL Borowskiego to był salon odrzuconych – ktoś dostał niskie miejsce na liście, ktoś nie został marszalkiem, wiec odeszli w 2004 z Borowskim. A Borowski nie dal sobie rady z przywództwem, a dokładnie z organizacją partii, z której w wyborach 2007 roku jedni uciekali do PO, czasem z sukcesem, inni do Samoobrony, już bez sukcesu.
    W 2007 dostał od SLD „drugie życie”, ale widać nie zrozumiał, że miejsce w sejmie wymaga minimalnej chociaż lojalnosci. Teraz SdPL po odejściu Arłukowicza wysypie się na dobre, pewnie będzie jakaś próba podczepienia się pod Rosatiego. Z kolei Rosati bez pieniędzy i struktur moze urwie kilka punktów SLD, i to będzie wszystko bo ekipa, którą tworzy, to recenzenci w rodzaju Celińskiego nie zrobią struktur i nie wygrają wyborów. Borowski to inteligentny facet ale rozbijając SLD też mial swój wkład w budowę IV LP i marginalizację lewicy i teraz najlepiej zrobi, idąc na emeryture albo pisząc pamiętniki.

  52. borygo_light, Jean Paul

    Charyzma i wzbudzanie sympatii to jednak dwie kompletnie rozne rzeczy.
    Przywodca charyzmatyczny raczej nie bedzie uznawany za szczegolnei sympatycznego.
    Nie sadze, zeby wiekszosc wyborcow PiS, czy tez czlonkow tej partii o Jaroslawie Kaczynskim myslala „sympatyczny, albo swoj chlop”.
    Czy marszalek Pilsudski byl sympatycznym „swojakiem”?

    No ale nie bede sie o charyzme Borowskiego spieral. Zreszta nei o niego personalnie chodzi. Podalem go jako przyklad jedynie. Mowi sie tez o Szmajdzinskim, Cimoszewiczu, czy tez o takim „swojaku” jak Kalisz w roli lidera lewicy.

    borygo:
    Pamietam o wyniku Borowskiego na prezydenta RP. Byl zblizony do wyniku SLD w tym samym czasie. (SDPL to kolejne kilka procent – wiec wynik byl w sumie gorszy niz suma obu partii). Ale tez zupelnie inaczej wygladala kampania. Najpierw Cimoszewicz byl liderem lewicy, jak sie wycoafal to jeszcze dlugi czas Olejniczak byl kandydatem SLD i sie do siebie kandydaci nawzajem zniechecali.

    i jeszcze jedno: Pan/Pani sie zastanawiasz. Raczej Pan, ale zdecydowanie wolalbym Ty.

    no i jeszcze humorystycznie – prezydentem jest profesor prawa pracy. Z definicji on najlepiej ze wszystkich wie, co to sa prawa pracownicze i pewnie z definicji najlepiej je chroni…

  53. Jak zaistniec w roli opozycji w Sejmie pisze np. Jan Widacki w Przegladzie. Nr 1 (11stycznia2009) str 11 „pogonic Platforme do roboty”

    Widacki pisze o tym, na czym sie zna – o projekcie reformy wymiaru sprawiedliwosci/prokuratury.

    Przy okazji jest tez artykul dot. rozpadu SDPL

  54. Borygo light 1.12
    PIS to partia zakłamana do cna, co własnie udowodniłeś. Ani prawa, ani sprawiedliwości, ani programu socjalnego, tylko żądza władzy i patologiczna agresja Jarkacza, wobec wszystkich, którzy ośmielą się mieć inne zdanie, czego najlepszym przykładem jest casus DORN. No, ale ciemny lud wszystko kupi !.

  55. Teresa Stachurska 9.19
    Takie mamy renty i emerytury jakie wynikają z budżetu. Ale Ministerstwo Finansów myśli głównie o tym jak okłamać podatników i sumuje np wydatki na pomostówki do 2050 roku włącznie, aby udowodnić że są jednak większe niz JEDNOROCZNY spadek wpływów do budzetu z tytułu obnizki podatku PIT z 40 do 32 procent. Bezczelna prasa ( z Gazetą wyborczą na czele) pisze że WSZYSCY zyskamy na obniżce podatków traktując czytelników jak kompletnych idiotów, a Piotr Skwirowski radzi pracodawcom jak okraść budżet, wypłacając pensję za grudzień w styczniu !!!!!! AGORA z pewnościa to zrobiła, zwłaszcza dla wierchuszki !!!!!!

    PS. Rostowski zwaloryzował dochody posłow o dwa punkty procentowe wyżej niz emerytury ! Fajnie, co ?

  56. Analfabetyzm większości politykow polskich jest przerażajacy. Jak którys jest sprawny „intelektualnie”, mówi „z sensem” czy potrafi zaprezentować logiczne wizje na przyszłośc, to z kolei ma przerost „ego” i nie potrafi „grać” w drużynie (czyli się podporządkować „bonum cammunae”): vide M.Borowski, M.Balicki czy A.Celiński (piszę o lewicy bo ona mnie „kręci” – na prawicy moim zdaniem „im gorzej tym lepiej”, dla Polski oczywiście).
    Nadal podtrzymuję swe zdanie Pani Janino o Pani preferencjach „olejniczakowych”. Widać, słychać i czuć to w Pani (znakomitych skądinąd) felietonach czy prezentacjach radiowo-telewizyjnych. Nie, nie jestem zwolennikiem Grzegorza N, ale uważam, iż Wojciech O jest tak samo niestrawny dla elektoratu lewicowego, tak samo wyprany „z ideowości” (a może i jeszcze bardziej ?!), tak samo „mało oczytany” i „lotny ” intelektualnie (taki „ptok” z kawału z epoki gierkowskiej dot. sekretarza Szydlaka) jak jego adwersarz. Wart Pac palaca, a palac Paca….. Lewica cierpi na brak idei, brak intelektualnej refleksji, na brak „światowości” i umiejętności koncyliacyjnej. W tej ostaniej płaszczynie M.Borowski jest leaderem. I to go po prostu jako „frontmana” lewicy (czy nawet centro-lewicy) dyskwalifikuje. Analogie (proszę bardzo) – A.Celiński. Jego droga polityczna świadczy o podstawowych brakach „drużynowego” grania, co wg mnie w polityce jest nie mniejszym atutem niźli ideowość, poglądy czy sprawność administracyjna.
    Nie czepiam się Wojciecha O – ale jeśli ktoś kto pretenduje do miana „frontmana” lewicy w Polsce pozwala sobie na deprecjonowanie (bez względu na swoje „konotacje” polityczno-mentalne i chęci przypodobania się określonym środowiskom) roli dla polskiej lewicy jaką w ostanim półwieczu spełnial M.F.Rakowski, nie jest godnym tego miana. A o przypodchlebianiu – próby zajmowania stanowiska a’la Unia Wolności (vide PD, vide ROAD etc) czyli „arbiter aelegantiarum polskiej sceny politycznej, wiedzie takiego polityka (personalnie i formację decydującą się na przywództwo takiego polityka) na śmietnik. I nie chodzi tu o „słuszność” czy nie-słuszność. Tak po prostu jest i to trzeba wziąć pod uwagę. Zwłaszcza, że kryzys który dotyka i dotknie Europę mocno (i to wg mnie przez lata) wykreuje zapotrzebowanie na polityków wyrazistych, zdecydowanych i „mocno” lewicowych nie „zaróżowionych”, a na dodatek wstydzących się tego „zaróżowienia”. Wojtek O u mnie nie ma szans (jego wypowiedź – haniebna i niesyłychanie miałka intelektualnie na temat roli MFR w Polsce powojennej jest tym epizodem, który „urywa” ucho u dzbana nazywanego WO) – gdy on będzie stal na czele „takiej” lewicy albo nie pójdę do wyborów albo oddam głos nie ważny.
    Smutne to ale prawdziwe.
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNI(K53

  57. Polska XXI. Pan Ujazdowski cieszy się z kolejnego uciekiniera z PiS-u i zapowiada, ze jego ugrupowanie wystawi kandydata na prezydenta.
    Motywuje tym, że dosyć już sporów między Kaczyńskim i Tuskiem.
    Ich kandydat ( najlepiej Dutkiewicz) wszystkich pogodzi i będzie super.
    Słuchając takich bredni można sie załamać nad poziomem takiego rozumowania.
    Występując przeciwko PiS i PO ogranicza radykalnie jakiekolwiek szanse swojego ugrupowania redukując ewentualny elektorat o około 70%.
    Czarno to widzę.

    Jeśli chodzi o awanturę o gaz, to wszelkie spotkania, narady, obliczenia, uważam za bezprzedmiotowe. Ukraina ma większe rezerwy gazu niż możliwości Gaspromu wstrzymania produkcji. Unia Europejska nic nie pomoże, tylko utwierdzi Rosjan w tym jacy to oni są ważni.

  58. Kilku komentatorów miało problem z tym jak zwracać się do Yevaud’a. Ja proponuję „ty gadzino” – i nie patrzeć mu w oczy kiedy mówi 😉
    (proszę mi nie blokować wpisu z tego powodu, wbrew pozorom nikogo nie obrażam)

    Ciekawe, że tak wiele osób interesują braki SLD czy szerzej, polskiej lewicy. Zaryzykuję własną tezę: lewicy brakuje narracji. Brakuje jej opowieści o tym czym Polska była, jest i być powinna. Opowieści dającej się ująć w zgrabne hasła, która miałaby własnych bohaterów i punkty kluczowe. PiS opowiada martyrologiczną historię Chrystusa narodów, legendy o szlachetnych klęskach rządu Olszewskiego i IV RP, a także roztacza wizje Polski niezależnej od wszelkich wpływów zewnętrznych, szanowanej w świecie i wolnej od wszelkich układów.
    PO, wbrew wielu złośliwym komentarzom, ma całkiem dobrze opracowaną narrację. Jest tam miejsce i dla tradycji Solidarności, i dla bohaterów w stylu Kuronia, Bartoszewskiego, Geremka i Balcerowicza. Są punkty zwrotne, jest wizja przyszłości (Polska jako dobrze zintegrowana część UE, silna siłą Unii, sprawnie zarządzana gospodarczo, innowacyjna).
    Polska lewica po prostu nie potrafi opowiadać. Ani o przeszłości, ani i teraźniejszości, ani i przyszłości.

  59. http://wyborcza.pl/1,75248,6139769,Paralizatory_na_bezdomnych.html?nltxx=4254142&nltdt=2009-01-08-18-44 . Czy za 500 zł i mniej można utrzymać jakieś osobiste lokum?

  60. Bardzo podoba mi się diagnoza MaliNeo, zarówno ta dotycząca strategi (wizerunkowej )PIS jak i dot. SLD. Pomijając sympatie czy antypatie polityczne: PIS będzie skupiał dość znaczny i trwały elektorat, SLD tez powinien przekroczyć próg wyborczy. Nie lekceważmy PSL, ma bardzo mocną pozycję lokalną – to się zawsze przekłada na wyniki, choć w „warszawskich” sondażach czasami są poniżej progu. Nie do końca wierzę w zdobycie większości absolutnej przez jedną partię, a więc zawsze musimy liczyć się z jakimiś kompromisami. Tymczasem podział na kolory czerwony, czarny, różowy?, zielony, choć nośny w dniu wyborów, znów nie da nam odpowiedzi na podstawowe dylematy na które po prostu nie nie ma jedynie słusznych odpowiedzi.

    -Wprowadzić euro szybko i osiągnac efekty włączenia do wielkiej strefy finansowej, rezygnując przy tym z wielu instrumentów wpływu na gospodarkę czy też odłożyć tę decyzję do lepszych czasów, zwiększyć bezpieczeństwo w okresie kryzysu i nadal korzystać z renty inflacyjnej.
    -Sankcjonować państwo wyznaniowe w zamian za poparcie lub neutralność KK w realnych zamierzeniach gospodarczych i społecznych czy tez walczyć o swieckość państwa wiedząc że może się to odbić niekorzystnie w dniu wyborów,
    -Spłaszczać podatki dając dodatkowe impulsy rozwojowe, czy też różnicować je w imię „solidarności społecznej”
    -Promowac rozwój Polski A – bo inwestycje w tej „lepszej” Polsce mogą dać wyższy efekt mnożnikowy, czy dać szanse wszystkom Polakom, również tym w Polsce B i C?
    – W obliczy kryzysu wspomagać banki, firmy w kłopotach czy bezpośrednio ludzi? Trudno będzie konkurować z właśnie ogłoszonym socjalistycznym programem Obamy.
    Te i wiele podobnych pytań różnicuje partie i ja jako wyborca życze sobie jasnej odpowiedzi. Rola dziennikarzy w tym by takie odpowiedzi wydobywać i nagłaśniać. Smaczki i kolorki wizerunków to może byc tylko dodatek.

  61. MaliNeo pisze:
    2009-01-08 o godz. 15:33

    A jaką narracją może dysponować partia będąca po’89 roku w dużej mierze związkiem zawodowym byłych członków PZPR?

    Poważnie rzecz biorąc, to o czym piszesz jest chyba faktycznie najpoważniejszym na dłuższą metę problemem lewicy (jakiej by nie była proweniencji). Po 1989 roku polski dyskurs opanowała narracja liberalno-konserwatywna, a jej język lewica postkomunistyczna zaakceptowała. To bardzo ładnie wychodzi w badaniach społecznych (np. z czym kojarzy się „bezrobotny”). Problem w tym, że postkomuniści nie mieli wielkiego wyboru, ale też ochoty na walkę z tym zjawiskiem (bo ilu też autentycznie lewicowych działaczy tam było?).

    Te narracje na gruncie gospodarczym utrwaliły media (kto wie czy to nie jest najtrwalsza spuścizna ówczesnej Gazety Wyborczej), a na gruncie społeczno ideologicznym przegrany spór o referendum aborcyjne na początku lat ’90-tych. Czy jakikolwiek polityk telewizyjny używa słowa zarodek? Nie, to już jest zawsze dziecko nienarodzone (przy obecnym sporze o in vitro Gowin zbliża się do zrównania zygoty z pełnoprawnym człowiekiem).

    To jest cena jaką płacimy za utożsamienie SLD = Lewica w Polsce.

  62. Kto nie pracuje ten nie je? Nie – http://www.przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,3873,0.html !

  63. Pani Janino
    Jak pani się odnosi do zwolnień dziennikarzy w Gazecie? Zwalniają nie tylko młodych, ale starszych i zasłuzonych dla pisma też. Czy środowisko dziennikarskie w jakiś sposób reaguje na takie zachowania pracodawców, czy twierdzi, że nic się nie dzieje, bo dziennikarstwo to zawód wolny? Czy nie wyczuwa Pani tendencji w Agorze do rezygnacji z papierowej informacji na rzecz mediów elektronicznych – tv i internetu? Może osłabienie mediow publicznych słuzy przejęciu jakiegoś kanału tv przez Agorę i realizacji zarzuconej aferą Rywina ekspansji w media?
    I powraca Kwiatkowski jako doradca Napieralskiego i spec od przejmowania mediow…

  64. Do borygo_light (2009-01-08 o godz. 23:09):
    Piszesz o cenie, jaką „płacimy za utożsamienie SLD = Lewica w Polsce”. Tylko że w najbliższym czasie nie będzie w Polsce innej lewicy. Fiszbachowi się nie udało utrzymać partii utworzonej na bazie prosolidarnościowego odłamu PZPR, Bugajowi nie udało się z Unia Pracy, zresztą Bugajowi nigdy nic się nie udawało. Ja z racji życiorysu, wyksztalcenia etc. powinienem być w czymś, w co przepoczwarzyła się Unia Demokratyczna, czyli albo w PD, albo w PO, jestem w SLD. Z tramwaju pod nazwą „S” wysiadlem po prelekcji późniejszego senatora Edmunda Bilickiego na początku czerwca ’89, w czasie której przekonywał, że priorytetem musi być „ochrona życia poczętego”. Inflacja wynosiła wtedy ponad 1000% p.a., 1 USD skoczył z 1200 zł na początku roku do 5000, w październiku przekroczył 10 000, a tu facet bredzi o likwidacji skrobanek jako pierwszej sprawie do załatwienia. Wprowadzenie tylnymi drzwiami religii przez Mazowieckiego i konkordatu przez Suchocką utwierdziło mnie w niechęci do tzw. obozu postsolidarnościowego. Ze związkiem zawodowym byłych członków PZPR przesadziłeś, PZPR nie istnieje od 20 lat, więc ci byli członkowie są co najmniej grubo po 40, a w praktyce są w późnym wieku emerytalnym i mają zerowy wpływ na funkcjonowanie partii. SLD przez długi czas ciągnęła w dół tzw. poprawność polityczna, zresztą ofiarą tego jest Wojtek Olejniczak, który nieznośnie wdzięczy się do mediów i PO, byle tylko dostać laurkę, jaki on jest propaństwowy, europejczyk i jak mu daleko do postkomuny. Nie uwierzysz, ale do 1997 roku (wtedy rzadził SLD z PSL) wojewodą szczecińskim był Marek Tałasiewicz z PC (sic!), wicewojewodą Grzegorz Jankowski (UW), TKM przyszedł wraz z Maniem Krzaklewskim. Leszek Miller dostał w spadku po Buzku za…bisty kryzys ekonomiczny, z bezrobociem jak w USA w czasie Wielkiego Kryzysu i pewnie bał się otwarcia jeszcze jednego frontu ideologicznego. Niewiele mu to pomogło, bo i tak dobili biedaka Rywinem, a teraz Jan Maria Nelly Rokita bredzi o tym, jak Kaczyńscy zmarnowali okres prosperity, wypracowany przez rząd Buzka. Że Kaczyńscy zmarnowali, to jest bezdyskusyjne, tylko warunki brzegowe wypracował najpierw Miller, a potem Belka.
    Jeszcze raz przypomnę, gdyby nie gruby Rychu Kalisz, mielibyśmy najbardziej debilną z mozliwych ustawę lustracyjną i nadal premierem byłby Jaruś Kaczyński. Dlatego jeżeli chcesz żyć we w miarę demokratycznym państwie, nie kop SLD, bo na lewicy i tak niczego lepszego nie będzie, a bez lewicy Polska z PO i PiS w rolach głównych będzie zapyziałym, katoendeckim zadupiem. Wybór należy do Ciebie. Pozdrowienia.

  65. Panie Janino nie widze mojego komentarza, Ja protestuje, coz po prostu powinam pani podziekowac ze wymieniła Pani moje imie, w kontekscie dziennikarza roku coz dziennikarza opisuje człowiek, ta lekcje dała Pani bardziej mi coz jesli chodzi o lewice
    to potrzeba nowosc, nowej demokratycznej, nowoczesnej partii oderwaniej od przeszłosci, coz wizerunek Pis jest zalezny od Kaczynskiego i Ziobry, tak po prostu, to trzeba odejscia Kaczynskiego i Ziobra, szczególnie Kaczynskiego zeby tworzyc nowa partie, która jet otwarta swiatopogladowo, nie zamknieta w czterech scianach, coz Sld jest potrzeba innego przewódca niz Napieralski niestety, jest potrzebny człowiek na nowe czasy, na nowe wyzwania, sama ustawa medialna taka powinna byc, na nowe czasy, odpartyjnenie mediów publicznych,coz chyba prezes Farfał niewiele mam pokaze, praktycznie nic ale nie wiem czy teraz jest mozliwa taka ustawa, jest potrzebny prtezes telewizji publicznej, który zrozumnie co to jest pularyzm telewizji, otworzy ja na nowe myslenie, a prezes Fartel tego raczej nie pokaze niestety , coz wspólpraca miedzy Pisem a SLD sie nie opłaca na dłuzsza mete, to sa niestety inny ludzie, innych zyciorysem
    a dYSKUSJA NAD KONDYCJA POLSKIEGO dziennikarstwa jest pilnie potrzebna, coz dziennikarza powinnim charakteryzowac człowiek, jaki człowiek taki dziennikarz, cóz czasami nie wiedziałam, ze jeden usmiech tyle kosztuje, coz ta lekcje niezapomnie niestety, to jest smutne, ale prawdziwe
    pozdrawiam serdecznie

  66. Do Olek51 (11:53)

    Pisząc o związku zawodowym miałem na myśli lata 90-te. Wiadomo, że obecnie to nieaktualne. Pośrednio chodziło mi też o to, że ówczesne SLD (SdRP) nie miało takiej determinacji w walce o swoje przekonania niż np. posłowie ZChN-u. To była w dużej mierze była partyjna biurokracja na dziejowym zakręcie.

    Masz rację, że Miller odziedziczył fatalną sytuację w 2001r, ale ten sam facet jako lider partii socjaldemokratycznej na serio rzucił pomysł podatku liniowego dwa lata później.

    Lubie posła Kalisza, ale myślę, że nie tylko jemu zawdzięczamy odejście Kaczyńskiego z stanowiska premiera 🙂

    Oceniając negatywne aspekty funkcjonowania SLD w przeszłości, nie odnoszę wrażenia, abym „kopał” tę partie. To o czym napisałem, ma niestety przełożenie na obecną wiarygodność tego ugrupowania. Jeśli prezentowało się pomysły podatku liniowego, zapomniało na długie lata o postulatach natury światopoglądowej (np. choćby wieloletnia cisza nad głośną ostatnio komisją majątkową) to płaci się za to określoną cenę.

    Pisałem już wcześniej, że ze względu m. in. na ustawę o finansowaniu partii politycznych, innej lewicy niż SLD w przewidywalnej przyszłości nie będzie, ale warto dyskutować o jej jakości.

    Żartobliwie kończąc, kto wiec czy lewicą nie stanie się w przyszłości PO. Sukcesywnie traci ona konserwatywnych polityków (Płażyński, Rokita), Jarosław Gowin jest w niej o wiele bardziej egzotyczny dzisiaj niż jeszcze 2-3 lata temu.

  67. Pani Redaktor! Gratulacje wywiadu ze Schetyną, a zwłaszcza pytania sekretarza generalnego PO o byłego sekretarza generalnego PO. Odważnie.Pozdrawiam

  68. Olek 51! Zgadzam się z Tobą, bez SLD żadnej lewicy nie będzie to, abecadło polityczne. Oczywiście może to być lewica 12-15% a może być dużo większa.Centro-lewica po ostatnich pomysłach Gowina też znalazła by wielu zwolenników. Lewica jest Polsce potrzebna chociażby dla higieny życia publicznego.Za słabo rozwinięta jest u nas demokracja, by przyjąc wielki projekt J.Kaczyńskiego,podziału sceny politycznej na PiS i PO. Ale nie tylko dla higieny, ostatnimi laty obserwujemy chorobę Państwa jako wspólnego dobra narodu, bez alternatywy ,bez konkurencji dla PO o wyzdrowienie będzie ciężko. Ostatni przykład nasłania Urzędu Skarbowego na „dopalacze”, kto ma powiedzieć; to nie tak panowie? Może PiS ze swoimi aresztami wydobywczymi?Kalisza też bardzo lubię ,ale już czas zapytać Go o wyniki i ustalenia komisji śledczej! Pozdrawiam

  69. Olku 51 drogi (z dn. 9.01.2009 h: 11.53.): „ja z taboju Maksym….” tak krzyczeli atamani Chmielnickiego kiedy Krzywonos miał iść „na Jaremu” („Ogniem i mieczem”) – tak i ja Cię za ten wpis absolutnie popieram. Choć mnie „staremu komuchowi” żal „d….ę” ściska kiedy lewica, mająca być tą otwartą, europejską i nowoczesną siłą polityczną (w polskich warunkach innego rozwiązania być nie może – polska prawica – albo to co się chce nazywać u nas prawicą – musi być „przykościelne”, zapyziałe, „pierogowe” i XIX-wiecznie intelektualne; i to widać „gołym okiem”), pragmatyczną, realistyczną i przede wszystkim racjonalną, tak daje…….. No nie będę używał słów nie parlamentarnych na tak zacnym Blogu, u tak zacnej Autorki.
    Popieram Twój rzeczony wpis w 256 %.
    Jestem z Tobą.
    Pozdrawiam z Wrocławia.
    WODNIK53

    PS: W swoich wpisach na Blogu A.Szostkiewicza „o gazie” napomknąłem o roli „pięknego” Mariana w „upupieniu” gudzowatej „peremyczki” Bernau-Szczecin (zresztą drugiej nitki Jamału – też). Dziś dziwnie media – wolne i niezależne (od czego – chyba od zdrowego rozsądku, racji rozumu i realizmu) – o tym nie wspominają. To też jest symptomatyczne i znacząco świadczy o intencjach medialnych potentatów (i zatrudnionych tam dziennikarzy). Może Pani Redaktor coś napisze o tych dziwnie wyglądających meandrach „myślowych” i praktykach „wolnych” skąinąd mediów.

  70. Bez SLD nie może być w Polsce lewicy? Cóż, oni z pewnością tak myślą. Ale to oczywiście nieprawda. Rozumiem, że chodzi Wam o to, że w tej chwili na horyzoncie nie ma partii posiadającej środki (organizacyjne i finansowe), które dawałyby jej realną szansę w walce wyborczej.
    Ja przyjmuję nieco inną perspektywę. Zgoda, lewica jest w Polsce bardzo potrzebna. Zespół światopoglądów na Zachodzie reprezentowany przez lewicę nie ma w naszym kraju głosu. I szczerze mówiąc, w najbliższym czasie mieć chyba nie będzie, bo SLD się do tego nie nadaje. Z resztą myślę, że wielu Polaków, którzy mają nawet serce po lewej stronie, wahają się przed oddaniem głosu na postkomunistów. Dlatego też osobiście pozwalam sobie pewne nadzieje pokładać wyłącznie w ruchach intelektualnych (w rodzaju Krytyki Politycznej i okolic), które na razie wypracują atrakcyjny język artykulacji swojego światopoglądu, a o reprezentację polityczną zawalczą dopiero za kilkanaście lat.

  71. Polska to bardzo dziwny kraj. Przed wojną powszechna była pogarda dla Żydów. Niektórzy nawet cieszyli sie że ten czy ów został wysłany do obozu śmierci i zrobiono z niego schmelz. Ta chamska nienawiść do inności jest dalej w tym kraju obecna, tolerowana i nawet w kręgach tzw. nowych elit uchodzi za zdrowe poczucie humoru…Niejaki Palikot przechował w sobie te polskie najgorsze geny i został nawet za nie nagrodzony miejscem w parlamencie, bogactwem i popularnością. Prezydenta kraju nazywa chamem, a Pania Minister Gęsicką, która wzorowo wykorzystała środki unijne nazywa prostytutką, kiedy ta zwróciła uwagę na dyletanctwo ekipy rządzacej w wykorzystywaniu Funduszu UE w ostatnim roku. Wtóruje temu wszechpolakowi z pod Biłgoraja poseł Niesiolowski oraz Marszałek Komorowski dowcipkujący, że szkoda że snajper nie trafił Prezydenta w Gruzji…Niczym sie ten sposób traktowania innych nie różni od przedwojennego chłopskiego „bij Żyda!”. Teraz dla tej klasy polityków co w/w Palikot, Niesiołowski czy Komorowski Żydami stali się wszyscy popierający partię PiS. Trzeba więc dla nich stworzyć getto gdzieś w pobliżu Biłgoraja i Treblinki. To rozwiązałoby problemy Partii Miłosci…
    Czy Polscy Żydzi zapomnieli jak ich potraktowano za inność, że teraz inność poprawną rozumują w odmienny sposób? Dlaczego mniejszy szacunek w tym kraju ma prezydent czy zasłużona Pani minister od nowych polityków, dziennikarzy i wielbicieli szeroko rozumianej miłosci? Dlaczego jednych mozna nazywać bezkarnie chamami i prostytutkami, a drugim nie wolno zwrócić uwagę na popełniane błędy, żeby nie być zwyzywanym?
    Dlaczego Daniel Passent dostrzega niewłaściwość zachowania Palikota, a Janina Paradowska jest za takim genetycznym polactwem? Przykro na to patrzeć i przykro słuchać…

  72. Z Grażyną Gęsicką to Palikot przegiął. Mnie też oburza manipulownie faktami, ale na takie sformułowania nie ma miejsca w Sejmie.

  73. Ja chciałem przypomnieć, że IPN powinien zostać zlikwidowany!!! Czy możemy liczyć, że IPN się sam rozłoży tak jak TV?
    co w tej sprawie robi PO poza trzęsieniem spodniami?
    bo IPN to instytucja szkodliwa.

    w skrócie przypominam argumentację (żeby nie było że to czysto ideologiczny postulat):

    Łączenie funkcji archiwalnych, prokuratorskich i naukowych w jednej instytucji nie ma uzasadnienia. Dzięki temu
    w aspekcie naukowym:
    a) psuje się zdrową konkurencję na rynku nauki, bo dla swoich zawsze się szybciej znajdą dokumenty. W ten sposób jakość badań jest niższa
    b) wpompowano ogromne pieniądze w jedną instytucję zamiast dofinansować wydziały historii najlepszych uczelni (choćby przez rodzaj długoterminowych grantów z możliwością wypłacania wynagrodzeń przez dłuższy okres). W ten sposób jeśli ktoś się zajmuje historią XX wieku to opływa w dostatki, a jeśli ktoś bada cokolwiek innego to jest skazany na żebraninę.
    c) gdyby finansowanie udostępniono różnym i niezależnym podmiotom, to zarzut stronniczości byłby łatwy do oddalenia.
    d) bliskość archiwów służb wypacza perspektywę. Bo wtedy stosunkowo najłatwiej zrobić kwerendę a trudniej cokolwiek innego (np. myśleć lub pracować z innymi źródłami). Jak trzeba dostarczyć artykuły na termin to one będą prawdopodobnie miały jednostronną perspektywę. To psuje badania historyczne.

    w aspekcie archiwalnym:
    e) nie rozumiem, czemu na przechowywanie setek bezpieczniackich dokumentów mają być super pieniądze gdy mamy mnóstwo starszych i cenniejszych akt, które sobie leżą i niszczeją w podłych warunkach.
    f) jeśli archiwum będzie połączone organizacyjnie z inną instytucją (np. badawczą) to zawsze będą podejrzenia, że jest ona traktowana preferencyjnie.

    w aspekcie prokuratorskim
    g) paradygmat badań naukowych i postępowania prokuratorsko-sądowego są całkowicie odmienne – tutaj się je miesza. W nauce chodzi o prawdę i wielość interpretacji, w prawie o sprawiedliwość i praworządność.

    Najlepszy przykład znalazłem w GW (który zresztą skłonił mnie do rozpisywania się o tym co wiele osób wie, ale moim zdaniem warto to powtarzać):

    ———————
    oto cytat z GW w sprawie lustracji abp. Kowalczyka. W rozmowie z A. Arseniukiem (rzecznikiem IPN) K. Wiśniewska pyta:

    (KW) IPN teraz udostępni kościelnej komisji nowe materiały czy to koniec sprawy?
    (AA) Sprawa nigdy nie jest zamknięta. (…)
    ———————-

    Moim zdaniem to ‚Sprawa nigdy nie jest zamknięta’ to kwintesencja IPNowskiego podejścia. Tak można argumentować na gruncie naukowym (tylko że to nie jest wtedy ‚sprawa’), natomiast na gruncie prawnym to dla mnie jest absurd. Jeśli się te perspektywy miesza, to wychodzi taka hybryda jak IPN. I dzieje się to z krzywdą dla sprawiedliwości, ze spaczeniem perspektywy badań naukowych i z krzywdą dla ‚normalnej’ nauki.

    O ile prościej byłoby zostawić archiwa archiwistom, ściganie zbrodni włączyć do prokuratury a badania naukowe zostawić uniwersytetom i instytutom. Ale wtedy nie byłoby centralnego kierownictwa i nie można byłoby twierdzić że sprawa nigdy nie jest zamknięta. Poza tym kiedyś perspektywa badawcza teczek się wyczerpie – i co wtedy z IPN? Ta instytucja ma zawężoną perspektywę naukową w przeciwieństwie do uniwersytetów – i co z nią będzie za 50 lat? Rozwiąże się sama? wolne żarty…

    Być może to jest moja prywatna perspektywa jako człowieka parającego się pracą uniwersytecką (choć w zupełnie innej działce), ale mi szkoda historyków z IPN. Wreszcie dostali godne warunki pracy, mogą coś robić, niektórzy pracują pewnie rzetelnie, ale moim zdaniem nawet jeśli napiszą dobrą pracę, to primo ta praca uwiarygodnia złą instytucję a secundo zła instytucja kładzie się cieniem na dobrej pracy.

    Wszystko dlatego, że gdyby te pieniądze przekazać uniwersytetom, to powstałyby prace lepsze, które jednak nie powstaną. Powstałyby struktury do badań historycznych a nie do dostarczania podkładek pod tezę, że ‚Sprawa nigdy nie jest skończona’.

    Dla mnie dylemat historyka pracującego dla IPN jest naprawdę poważny, sam nie wiem jak bym się zachował w takiej sytuacji. Sądzę jednak, że należałoby odmówić pracy w takiej instytucji pomimo wszelkich udogodnień i pomimo obiektywnej pozytywnej wartości wielu prac, które tam powstają. Obawiam się, że wiele osób mogło się zdecydować pracować w IPN primo ‚z głodu’ a secundo dlatego, że jeśli oni nie przyjdą, to mogą się zatrudnić kompletni już tandeciarze (co i tak się stało). Nie chcę tych osób osądzać, tylko współczuję im trudnego wyboru i mam nadzieję, że mają przynajmniej kaca moralnego, bo to byłby zdrowy objaw.

    Może się doczekam odpowiedzi na te argumenty od obrońców IPN???

    Pozdrowienia dla wszystkich 😀

  74. Ja jeszcze o IPN – przepraszam wszystkich, których to zanudza, ale wg mnie sprawa jest ważna a poza tym bardzo mnie to denerwuje 🙂

    Przecież za jakieś 50 lat pion prokuratorski IPN straci rację bytu z przyczyn naturalnych. Czy w ustawie jest przewidziany harmonogram redukcji etatów i likwidacji tego pionu?

    Podobnie sprawa się ma z badaniami – prace przyczynkarskie się wyczerpią, a dla szerszych IPN nie będzie miał aparatu – bo został specjalnie stworzony z zawężającą perspektywą.

    Dlaczego mnie to tak złości? bo jeśli się ma te dziesiątki milionów rocznie na zbyciu to można byłoby robić rzeczy sensowne. Jeśli się już koniecznie chce powołać instytucję, to można zrobić to z głową, w taki sposób, aby była ona perspektywiczna, żeby za 50 lat też miała sens.

    Żeby nie być gołosłownym, przykłady co można by i warto, ale się nie zrobi bo zamiast tego zrobiono IPN a budżet nie jest z gumy:

    1. Badanie polskiej emigracji – to jest fenomen historyczny, socjologiczny, ekonomiczny i psychologiczny (co najmniej). Emigracja polska jest niewykorzystanym potencjałem i ciekawym problemem badawczym. Trzeba byłoby zebrać dokumenty i ustne relacje, póki jest czas.
    To jest przykład problemu, który ma długą historię i długą perspektywę. Z badań moglibyśmy skorzystać z doświadczeń spotkania z innymi kulturami – które w kontekście UE i nie tylko jest nieuniknione.

    Moglibyśmy się zastanowić, co w naszej kulturze sprzyja współpracy, a co ją utrudnia. Dlaczego nie można wyemigrować i zachować sensowny związek z krajem? Poza tym to też ma wymiar moralny, bo setki tysięcy ludzi zmuszono do emigracji i zajęcie się ich losem i ich pretensjami, upamiętnienie ich krzywdy nie byłoby bez znaczenia.

    I jeszcze raz podkreślę – emigracja często miała lepszą myśl polityczną niż kraj (często też gorszą, ale też warto się zastanowić – dlaczego). Z ich doświadczeń można by się dużo nauczyć, bo emigranci wiele lat temu spotkali się z problemami, które są dla nas aktualne.

    Takie szerokie, interdyscyplinarne badania byłyby też praktycznie użyteczne – mogłyby wskazać jak rozwijać edukację by ułatwić współpracę z innymi kulturami, nad jakimi trudnościami warto pracować oraz jak zachować kontakt z emigracją, jak emigrującym i pozostającym w opuszczeniu ułatwić życie.

    Ale o ile wiem nic takiego w większej skali nie ma. Nad historią emigracji trochę się pracuje w Lublinie i w Toruniu. A ja sobie wyobrażam instytucję, która byłaby powołana z konkursu jako konsorcjum co najmniej 2 uniwersytetów i samorządów wojewódzkich, która miałaby plan finansowania i plan kontroli, wyznaczone zadania i też trochę swobody. I żeby na to poszły pieniądze z IPN.

    2. Druga sprawa o której warto byłoby pomyśleć, to kwestia tożsamości polskiej wobec sąsiadów. Przecież trzeba (tj. warto) ułożyć współpracę z Litwą, Ukrainą, Białorusią, Słowacją, Czechami, Niemcami i Rosją.

    Warto więc byłoby a). poznać te kraje b). zainteresować się, jak one nas postrzegają. Tymczasem w Polsce ciągle żyją kompleksy krzywd od innych i neurozy z powodu krzywd jakie Polacy wyrządzili, tylko im niewygodnie o tym pamiętać. Warto byłoby się zastanowić dlaczego idea Jagiellońska upadła. Warto byłoby wypracować regionalną tożsamość i współpracę ze społeczeństwami tych państw NA RÓWNYCH PRAWACH.

    Tylko trzeba chcieć zrozumieć, że oni mają co mieć nam za złe i mają czego się bać i może włożyć trochę wysiłku w poznanie sąsiadów i przekonanie ich, że mogą z naszych doświadczeń skorzystać – że da się rozwijać współpracę korzystną dla obu stron.

    W tym celu trzeba byłoby na większą skalę organizować wymiany młodzieży szkolnej i studentów, zorganizować centrum prasowe (co to za problem w czasie internetu) gdzie są wiadomości i analizy z każdego z państw w językach wszystkich pozostałych, gdzie można uzyskać pomoc w działalności kulturalnej i biznesowej itd. Przydałaby się też edukacja polskiej służby konsularnej. Minister Sikorski może nosić dowolnie europejskie skarpetki, ale jeśli od ukraińskich pisarzy będziemy wymagali udowodnienia że są pisarzami, to daleko w Europie nie zajedziemy. Co pomogą skarpetki jak z butów słoma wychodzi.

    W sumie więc mnie złości nie tyle sam IPN, co perspektywa polskiej klasy politycznej, która powoła do życia instytucję do organizowania polowania z ogarami (bo tak weselej i użyteczniej) a nie jest w stanie kiwnąć palcem w naprawdę ważnych sprawach. To jest przerażająca zaściankowość i brak szerszych horyzontów.

  75. Czas przekształcić IPN w Ministerstwo Prawdy

    „Iluż wielkich działaczów wyjrzało z rozporka!” – dziwował się poeta

    Tymczasem obecnie elity polityczne reprezentuje poseł Janusz Palikot, człowiek o zszarpanych nerwach Stefan Niesiołowski, były minister Janusz Kaczmarek, (…) czy poseł Zbigniew Chlebowski.

    Właśnie poseł Chlebowski ogłosił, że trwają prace nad ustawą, która Instytutowi Pamięci Narodowej nada „nowy kształt”. Chodzi między innymi o to, by IPN nie zatrudniał „pseudohistoryków”.

    Takim prawdziwym historykiem jest na przykład Adam Michnik.

    No dobrze, ale jak odróżnić „pseudohistoryka” od historyka prawdziwego? Poseł Chlebowski i na to ma gotową odpowiedź. „Pseudohistoryk” tym różni się od historyka prawdziwego, że „szkaluje” wszystkie „narodowe autorytety”.

    Tymczasem wiadomo, że narodowe autorytety nie są do szkalowania („a pula nie jest do kradzieży, pula się cała nam należy!” – ostrzegał Towarzysz Szmaciak), tylko do rozmnażania – czym zajmują się właśnie historycy prawdziwi.

    Takim prawdziwym historykiem jest na przykład Adam Michnik, który kilkoma pociągnięciami pióra potrafi wystrugać autorytet narodowy nawet z banana, więc w rozmnażaniu autorytetów przekracza normy stachanowskie.

    Jeśli tedy zbawienne projekty, o których poseł Chlebowski tak skwapliwie nas poinformował, wejdą w życie, to Instytut Pamięci Narodowej (…)

    Stanie się swego rodzaju wylęgarnią autorytetów, nad których inkubacją będą czuwali historycy prawdziwi, zawczasu preparujący im „legendy”, żeby w momencie objawienia autorytetu wszystko było zapięte na ostatni guzik, niczym porządny rozporek.
    —-
    Nic tak nie gorszy, jak prawda – zauważył Stefan Kisielewski

    Wiadomo bowiem, że prawda, zwłaszcza historyczna, nie tylko nie jest nikomu potrzebna, ale wręcz niebezpieczna, przede wszystkim – ze względów pedagogicznych.

    Nic tak nie gorszy, jak prawda – zauważył Stefan Kisielewski, więc nie ulega wątpliwości, że nasi pogromcy do żadnego zgorszenia nie dopuszczą. S.Michalkiewicz

  76. Czas przekształcić IPN w Ministerstwo Prawdy

    Zapoznajmy się z następującą wypowiedzią Mieczysława F. Rakowskiego:

    Weźmy takiego Lecha Wałęsę. Czyż po to razwiedka tyle się natrudziła nad wylansowaniem go na autorytet narodowy, żeby teraz jakaś penetrująca prawdę Schwein, jacyś „pseudohistorycy”, psuli jej cały efekt smrodliwymi dmuchami?

    Ot na przykład, wyciąganiem fragmentu stenogramu z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR z 27 listopada 1984 roku z następującą wypowiedzią Mieczysława F. Rakowskiego:

    „absolutnie nie jest potrzebne podejmowanie jakiegokolwiek „ostrzału” Wałęsy, bo jest to człowiek podstawiony” – znajdującą się w Archiwum Akt Nowych KC PZPR sygn. V/246?

    Nie są to „świstki” jakichści „esbeków”, tylko protokół z wypowiedzią samego Mieczysława F. Rakowskiego, o którym, z okazji pogrzebu, z najwyższym uznaniem wyrażał się właśnie Lech Wałęsa, wytykając mu tylko, że „za długo wierzył w ideały komunizmu”.

    Tymczasem prawdziwy autorytet narodowy w „ideały komunizmu” wierzy tylko do czasu, a potem już wierzy w to, w co razwiedka wierzyć rozkaże.
    —-
    Nic więc dziwnego, że „człowieki honoru”, do których najwyraźniej, na jakimś etapie swojej błyskotliwej kariery powinien dołączyć również pan poseł Zbigniew Chlebowski, postanowiły położyć kres tym bezeceństwom i Instytutowi Pamięci Narodowej zaaplikować kurację przeczyszczającą.

    Nie tylko z „pseudohistoryków”, bo to zrozumiałe samo przez się – ale przede wszystkim – ze „świstków”, które za sprawą czyjegoś niedopatrzenia się tam zawieruszyły.

    Dlatego już najwyższy czas przekształcić IPN w Ministerstwo Prawdy

    W rezultacie nie tylko pedagogiczna wersja narodowej historii doznaje straszliwych paroksyzmów, nie tylko chwieją się fundamenty podstawionej rzeczywistości, ale przede wszystkim narodowe autorytety nie mogą spać po nocach.

    Dlatego już najwyższy czas przekształcić Instytut Pamięci Narodowej w Ministerstwo Prawdy ? co właśnie zapowiedział wybitny działacz Platformy Obywatelskiej, poseł Zbigniew Chlebowski. S.Michalkiewicz

  77. Blaise pisze:

    2009-01-10 o godz. 12:09
    Ja chciałem przypomnieć, że IPN powinien zostać zlikwidowany!!!
    —-

    Powyższe dwa wpisy chciałbym dedykować @Blaise

  78. Utarlo sie przeświadczenie, głoszone chętnie przez dziennikarzy od lewej do prawej, że Olejniczak ma ograniczone poparcie gdyż jest zbyt centrowy, podczas gdy Napieralski ma poparcie w „dołach”, w terenie. Być może , ale chyba tylko w dołach partyjnych, ale nie w elektoracie. Ewentualny elektorat lub były (jak ja) uważa go za sojusznika PiS-u i prezydenta i chyba od tego wizerunku juz się Napieralski nie uwolni. Widać to zresztą po wynikach badań opinii społecznej, w których poparcie dla SLD skoczyło po właczeniu się SLD w obalenie prezydenckiego weta w sprawie „pomostówek”. Elektorat SLD jest, owszem, lewicowy ale jednak nie tak roszczeniowy i łasy na populistyczne hasełka, jak elektorat PiS-u, który jest związany głównie z Radiem Maryja, Solidarnością, Solidarnością 80 (czy jakoś tak) i resztkach po OPZZ. I to chyba już tylko ich samych. Nikłe „uzwiązkowienie” jest bowiem wyrazem dystansu pracowników do związków i ich działaczy, którym chyba o nic poza własnymi etatami nie zależy. I dla ich utrzymania próbują jeszcze od czasu do czasu zorganizować jakąś manifestację lub wychodzenie na tory.
    Jest pytanie, czy Olejniczak swoim stylem uprawiania polityki, czyli będąc daleko od PiS, czyli siłą rzeczy bliżej PO, jest w stanie w ciągu roku – półtora zwiększyć elektorat do przynajmniej 20 %. Moim zdaniem – tak. A gdyby Olejniczak nie strzelił sobie samobója rozbijając LiD, byłoby to niemal pewne.
    Niestety, tego się sprawdzić nie da, bo Napieralski i resztki partyjnego aparatu w terenie nie spoczną, dokąd Olejniczaka nie zmarginalizują lub spacyfikują.
    Więc póki trwa taka sytuacja jak teraz, potencjalnemu elektoratowi lewicy pozostaje opowiadac się za PO, licząc, że powinie się w końcu noga Gowinowi i jemu podobnym i czekać na wyklarowanie sytuacji w SLD lub na powstanie partii, która będzie łączyć lewicowe idee z rozsądkiem w bieżacym uprawianiu polityki. Nie chciałbym jednak, żeby zaczęła zwyciężać linia Sierakowskiego, bo dla mnie to jest PiS-iam bez Kaczyńskich i Radia Maryja. Czyli awanturnictwo polityczne, ale owijane w bawełnę

  79. Szanowna Pani Redaktor,

    Poruszyła Pani istotny problem – wizerunku.

    Zgadzam się z szeregiem wypowiedzi, w tym:
    – „Pioniu pisze: 2009-01-06 o godz. 12:44”
    – „Mikołaj pisze: 2009-01-06 o godz. 10:14”
    – „Art63 pisze: 2009-01-06 o godz. 10:51”
    – „Kowal Ski pisze: 2009-01-06 o godz. 16:34”,
    i podpisuję się pod nimi oraz czuję się zbudowany czytając je.

    Ja także nie rozumiem o co w tym wszystkim chodzi.
    I to nie dlatego, że jestem bezmózgowcem,.
    Staram się mieć uszy i oczy zawsze otwarte a mózg pracujący.
    Ocena człowieka, zespołu, intytucji, itp., dla prostoty modelu oceny, jest dla mnie zbiórem dwuelementowym (zachowanie, praca), z których każdy przyjmuje dwie wartości:
    – zachownie: przyzwoity, nieprzyzwoity
    – praca: profesjonalny, nieprofesjonalny
    Zatem mamy cztery możliwe oceny:
    1. {przyzwoity, profesjonalny} – z takimi kompanami „piję wódkę” i współpracuję
    2. {nieprzyzwoity, profesjonalny} – współpracuję, ale wiem, że któregoś dnia spotka mnie cios od tyłu
    3. {przyzwoity, nieprofesjonalny} – tylko chodze na „wódkę”
    4. {nieprzyzwoity, nieprofesjonalny} – po prostu, unikam wszystkich takich
    Dlatego z mojego punktu widzenia, te całe starania o lepszy wizerunek, PR, wydawanie pieniędzy na reklamę, sponsorowane artykuły i wywiady, to jedna wielka zabawa i dziecinada.

    Widzę jednak jeden obszar, w którym powinna nastąpić zmiana wizerunku.
    Są to masmedia – IV Władza.
    Moja ocena wypada niestety {nieprzyzwoita, nieprofesjonalna}.
    Mam świadomość, że jest ona krzywdząca, jak każde uogólnienie.
    Niestety nie przekonuje mnie często powtarzany argument, że pokazujemy to co dzieje się wokół nas.
    Moim zdaniem, zadaniem IV Władzy jest również wychowywanie (tak jak rodziców, nauczycieli, przełożonych, itp.).

    Dlatego w roku 2009 marzę o zmianie wizerunku IV Władzy.
    Niestety, wiem że jestem niepoprawnym optymistą.

  80. Olek51 pisze:
    2009-01-09 o godz. 11:53
    WODNIK53 pisze:
    2009-01-09 o godz. 20:37
    borygo_light pisze:
    2009-01-09 o godz. 15:50
    Tekst borygo _light wpadł w me oko po raz pierwszy. Przeczytałem go z zainteresowaniem i zrozumieniem. Biorąc pod uwagę późniejsze wyjaśnienie odnoszące ocenę lewicy z początku lat 90-tych przyznaję mu dużo racji. Wyżej przywołałem niezawodnego „ideologa” i praktyka lewicy Olka51 i „dzwonka alarmowego”, intelektualisty lewicy WODNIKA53. Kochani blogowicze z innych formacji niż lewicowe w Polsce. Zwróćcie uwagę, że Polska to nie USA. Polska to kraj EUROPEJSKI. Tu nie może istnieć „dwupartyjność” modo Wuj Sam, a więc prawica bardziej i mniej konserwatywna. USA to kraj chromy. Rozpoczął swe społeczne życie o wiele za późno by korzystać z pełni europejskiej ewolucji społecznej. Nie ma historii europejskiej, którą mamy my, Polacy. Tu musi istnieć prawdziwa lewica! Mimo jej obecnej słabości wynikającej z braku wyrazistych przywódców i odpowiedniego zaplecza (choćby modo Zapatero i lewica hiszpańska), to owa lewica musi istnieć, bo staniemy się państwem wyznaniowym, zacofanym i peryferyjnym w Europie (patrz spór o in vitro!). Zresztą pozostałe nasze partie (jak najbardziej prawicowe) mają równie miałkich, jak lewica przywódców, tylko hierarchia kościelna podtrzymuje ich mit grzmiąc z ambon i z radyja co prawda bez dziobu, ale za to mającego ryja. Na szczęście społeczeństwo wyjątkowo szybko mądrzeje i już to zauważa. Może jednak wspomniani przeze mnie autorzy stworzyliby platformę dyskusyjną restaurującą polska lewicę – z prawdziwie ideologicznego punktu widzenia. PZPR odwoływało się do lewicowości, ale lewicą nie było. Taka ówczesna „Samoobrona”. Solidarność to pospolite ruszenie, które więcej miało ciurów niż prawdziwych mózgów, co po latach widać. Ale my jako kraj Polska i Naród Polski nadal musimy istnieć i bez prawdziwej lewicy nam się to nie uda.
    Gorące Życzenia Noworoczne dla Gospodyni, Olka51. WODNIKA53 i borygo_light (a co robi Polak w poniedziałek rano?… borygo się z pragnieniem – by nawiązać do PRL’owskich klimatów) oraz całemu Blogowisku przesyła Lech.

  81. Pobrzmiewa wołanie: gdzieżeś ty, Lewico?
    Pożytków z wołania niewiele
    Szukać jej ze świcą…
    A świce – w kościele.

  82. Stefanie.
    Obrona Olejniczaka daremna. I dałeś sie nabrać Wyborczej, która w mysl swojej ideologicznej pracy na niby lewicowej niwie pisze to co w danym momencie pasuje. Sondaż, o czym wiedzą wszyscy poza tobą został zrobiony przed głosowaniem nad pomostówkami, a nie po…po robi różnicę. Olejniczak powinien być w PSL lub PO, bo ściemnia jak oni. Lewica ma mówić językiem prawdy. Nie manipulować!

  83. Brawo Blaise,

    Oczywiście, że na jakąkolwiek madrą odpowiedź nie ma co liczyć. Zresztą próbkę odpowiedzi, jedyną, na jaką stać obrońców IPNu dał(a) Blizna: Typowy bełkot, mieszanie do wszystkiego Michnika i agenta Bolka, atak na rządzących (jakby miało to cokolwiek z Twoją wypowiedzią wspólnego) i utożasmienie kiepskiego bardzo instytutu z „prawdą” – równie karykaturalne, jak słowa „sprawiedliwość” i „prawo”w nawie pewnej partii.
    Możnaby potraktować to jako głos odrębny o czymś innym zupełnie, gdybyb nie fakt, że Tobie był on dedykowany.

    Niedawno czytałem o morderstwach popełnianch na PSLowskich działaczach przez UB w latach 40, o paleniu ich domostw, wypędzaniu ałych rodzin i przymsowym ich przenoszeniu o setki kilometrów od miejsca zamieszkania. Poważna zbrodnia.
    Ale czymże to jest dla instytucji mającej w założeniu badać i ścigać zbrodnie komunistyczne? Niczym w porównaniu z podsuwaniem kwitów dla bieżącej polityky istotnych.
    Pierwszą rzeczą powinien być audyt, który by wykazał na ile IPN spełnia swoje zasadnicze zadania.
    Wcześniej pisałem o dostępie pokrzywdzonych do ich akt – z tym są ogromne trudności, a to jest prawdziwy skandal.
    Zwolennicy IPNu powołują się często na przkład niemiecki – instytut Gaucka. Otóż w Niemczech włśnie pokrzywdzeni odnaleźli najwięskszą ilość agentów. (Łącznie z piłkarzem narodowej reprezentacji zjednoczonych już Niemiec – Ulfem Kirstenem).
    W ten właśnie sposób Wildstein odnalazł agenta Ketmana – zatrudnianie setek ludzi do „badania” akt nie jest potrzebne, jeśli pokrzywdzonym się ich akta udostępni.

    Nie jestem w stanie ocenić jakości badań IPNowskich historyków porónującz badaniami uniwersyteckim. Ale wydaje mi się, że i na uniwersytetach powstaje wiele wiele gniotów. Najpierw potrzebna byłaby reforma szkolnictwa wyższego, żeby twoje pomysły miały przynieść naprawdę porządany efekt.

    Pozdrawiam

  84. Wybory nowych kierownictw Parti Demokratycznej i SDPL dostarczają spóżnionego dowodu na słuszność rozwiązania LiD-u . Daleki marsz ich czeka , bądz krótki bieg do zaniku. Pierwsza próba -czerwiec 2009 . Zapisanie się do ruchu ” Otwarta Polska ” gwarantuje podobną klapę jak zapisanie sie do ruchu „Polska XXI” – .pierwsi nie będa prosić o przyjęcie do SLD a drudzy nie będą prosić PLatformy .Pozostaną samodzielnymi, ambitnymi i dumnymi roczek , dwa lub podobnie jak znakomite tuzy z parti Demokratycznej powoli biologicznie zejdą ze sceny po wykonaniu historycznych zadań z lat 90 -tych XX wieku.
    Ciekawi mnie, jak te weekendowe rozwiązania podane na tacy kierownictwu SLD wykorzysta tuz na Lewicy .

  85. Yevaud,

    jasne że w uniwersytetach zdarzają się też gnioty. Rzeczywiście niezbyt dobrze orientuję się w stanie nauki w zakresie historii i pokrewnych. Powierzchownie wydaje mi się jednak, że znaleźliby się tam dobrzy fachowcy którzy obecnie pracują za głodowe pensje.
    Przede wszystkim: inwestycja w uniwersytety daje nadzieję, że coś się zmieni na lepsze. Inwestycja w IPN jest według mnie wszechstronnie chybiona i pozbawiona perspektyw.

    Przykład – czytam właśnie książkę Orlando Figesa ‚Szepty’ o wpływie państwa totalnego i totalnego terroru w ZSRR na życie społeczne – ale od strony życia rodzinnego, na podstawie ustnych relacji. Zachęcił mnie artykuł w ‚Polityce’ i się nie zawiodłem.

    W tej książce autor bardzo się stara nie oceniać moralnych wyborów ludzi – w miarę możności ich nie potępiać, tylko zrozumieć dramatyczną sytuację w której się znaleźli. Opisuje okoliczności i konsekwencje, ma przy tym bardzo humanistyczną perspektywę. Obawiam się że w IPN taka praca by nie powstała (proszę o przekonanie mnie że jest inaczej). Podejście Figesa (brytyjczyka) jest pozbawione protekcjonalnej, wyższościowej moralnie perspektywy, nie sortuje ludzi na dobrych i złych.

    I jeszcze jedna sprawa – Figes przeprowadził gigantyczny projekt, żeby zebrać relacje ustne – do których oczywiście ma stosunek krytyczny. Nie poprzestał na aktach NKWD i donosach, nie uważa ich za źródło zasadnicze. To jest główna różnica metodologiczna. Przecież łatwiej byłoby oprzeć się na archiwach i napisać książkę o tym, że wszyscy zdradzali wszystkich więc są be i koniec.

    Dlatego według mnie praca Figesa kwalifikuje się do humanistyki wysokiego lotu. To nie oznacza, że jest pozbawiona usterek, ale że jej podstawowe przesłanki są humanistyczne właśnie – i tego życzyłbym polskim historykom.

  86. Pani Janino!

    Rewelacyjny wywiad w ostatniej polityce – z Aleksandrem Krawczukiem – więcej takich!

    Pozdrawiam

  87. Oglądam w TVN 24 „Kawa na ławę”. Pacewicz z „Gazety Wyborczej” to niezwykle łagodny człowiek.

  88. Do Lech (21:37)

    Dziękuję za życzenia i w pełni odwzajemniam.

    W twojej wypowiedzi pobrzmiewa bardzo charakterystyczne (i również mi bliskie) dla obecnej debaty o lewicy w Polsce przekonanie, że przecież „lewica w Polsce być musi”. A ja się coraz częściej zastanawiam, czy faktycznie tak jest. Mamy nieco wytarty już, ale jednak celny przykład Irlandii, gdzie dwie główne siły to konserwatyści i chadecja. Z drugiej strony, w państwach skandynawskich przez dziesięciolecia dominowały formacje socjaldemokratyczne. Nie chcę porównywać Polski do tych państw, a jedynie wykazać,że nie ma ogólne obowiązującego w Europie wzorca na scenę partyjną pod postacią silna lewica/silna prawica/obrotowe centrum.

    Myślę, że na dłuższą metę groźne (oraz intelektualnie nieskuteczne) jest myślenie w Polsce musi być lewica, bo tak. Zgadzam się z argumentami, że dla równowagi w projektach gospodarczych, dla umacniania praw człowieka i zasad demokratycznego państwa prawa stosunkowo silna lewica byłaby Polsce potrzebna. Bardzo bym sobie życzył takiej lewicy, ale to jeszcze nie znaczy, że z samej takiej racjonalnej potrzeby ona powstanie.

    Obym się mylił.

    Chciałem jeszcze zabrać głos w sprawie IPN-u, a dokładnie jego działalności stricte naukowej.

    Pod szyldem IPN-u publikowanych jest obecnie tyle różnych prac, że można wśród nich znaleźć całkiem sporo rzetelnych i wartościowych opracowań (choćby zeszłoroczne związane z rocznicą wydarzeń marcowych). Oczywiście medialnie przebijają się te kontrowersyjne i pisane z tezą (jak słynny „Przyczynek do biografii…”). Ogólnie z tą działalnością jest strasznie nierówno, ale z pewnością daje się zauważyć prawidłowość, że prawie zawsze gdy autor zaczyna bawić się w politykę, to wartość merytoryczna spada na łeb.

    IPN dysponuje naprawdę potężnym archiwum dokumentów, do którego dostęp niezbędny jest każdemu badaczowi zajmującemu się historia najnowszą Polski. Dostęp do tego archiwum IPN wydaje całkowicie po uważaniu, nie ma określonych zasad oczekiwania, kolejek itd. Myślę, że to też wymagałby regulacji.

  89. Blaise! Słowa poparcia dla Twojego wniosku. Zlikwidować IPN!!! I jeszcze wyrugować filozofię szczucia, bo to jej służy ten cały IPN i nie tyko. Wyciągnijmy coś na kogoś, poniżmy Go, pokażmy kto rządzi napiszmy historię na nowo i tak stajemy się nic nieznaczącym, bezwartościowym prochem.A końca tego nie będzie, bo każde śledztwo można ciągnąć do końca świata. Odwrócone zostały wartości, to nie dobre uczynki i dorobek świadczą o nas. Narzędzia Państwa; IPN, Prokuratura, i inne, uzbrojone w masowe środki przekazu niszczą jednostkę, więzi społeczne obracając się przeciwko Państwu. Koszty nietrudne do przewidzenia. Uszanowanie .

css.php