Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

1.03.2009
niedziela

Koncerty przerywane

1 marca 2009, niedziela,

Bardzo ciekawą informację znalazłam pod koniec tygodnia w jednej z gazet. Oto na konferencję Declana Ganleya, człowieka, za którym idzie fama, iż zablokował w Irlandii akceptację dla traktatu z Lizbony, telewizja publiczna wysłała aż trzy wozy transmisyjne, podczas gdy inne telewizje wcale, albo po jednym. Na dodatek konferencję w publicznej transmitowano, i to wcale nie z polecenia prezesa Farfała, gdyż żadnej politycznej dyspozycji w tej sprawie nie było. Po prostu wydawcy, dziennikarze uznali, że wiatr akurat wieje od strony LPR i konferencję transmitować trzeba. To jest dobry przyczynek do dyskusji o niezależności mediów publicznych. Tyle lat ćwiczono załogę, by wiedziała jak się politycznie poprawnie zachowywać, a więc zachowuje się poprawnie. Na wszelki wypadek. Nawet, jeżeli szefowie tego nie wymagają, czyta się.
Przeczytałam również, że z telewizyjnego studia nie wychodzi pan Mirosław Orzechowski, dawniej, w jakże miłych czasach koalicji PiS – Samoobrona – LPR, sekretarz stanu w MEN. Wierny sojusznik Romana Giertycha i prawdziwa ideowa opoka LPR. Długo go na ekranach nie było, a teraz nie może się opędzić od zaproszeń, takim jest pożądanym gościem programów publicystycznych. I to wcale nie dlatego, że z racji bojkotu sięga się po tych, którzy akurat są pod ręką. Publicznej nikt przecież nie bojkotował, bowiem PiS czuło się w niej jak u siebie w domu. Teraz PiS przerzedzono, a Orzechowski stał się wprost bezcenny. Ciekawe, co w tej sprawie odwiecznego konformizmu i odczytywania poleceń niewydanych może zmienić nowa ustawa medialna, nad którą podobno trwają bardzo intensywne prace i rodzi się kompromis? Zwolennicy ustawowego gwarantowania partyjnej niezależności mediów publicznych mają o czym myśleć.

Przez media publiczne w ogóle przetacza się lawina zmian, i to jednokierunkowych. Pracę tracą ludzie związani bezpośrednio z PiS, na przykład pan Sakiewicz z „Gazety Polskiej” (jak sam twierdzi, ulubionego tygodnika pani Jadwigi Kaczyńskiej) , który swych afiliacji partyjnych nigdy nie ukrywał, gdyż nawet pod logo PiS organizował konferencje prasowe. Tracą też pracę ludzie wyraźnie propisowscy, ideowo lub koniunkturalnie. Bywa, że z poczucia solidarności. Redaktor Karnowski na przykład jest tak ideowo lojalny, że gdy odwołano Wildsteina, odszedł wraz z nim z publicznej telewizji, a gdy odwołano Skowrońskiego, natychmiast porzucił Trójkę. Zawsze w obronie medialnego pluralizmu. Takiego współpracownika każdy szef powinien cenić, a ci, którzy trzy wozy transmisyjne wysyłają bez polecenia prezesa Farfała, mają wreszcie jakiś godny wzór do naśladowania.

Najwięcej emocji wywołało oczywiście odwołanie redaktora Skowrońskiego z radiowej Trójki, który malowniczo stwierdził, że niczym trębaczowi z wieży Kościoła Mariackiego przerwano mu koncert. Sporo takich koncertów ostatnio poprzerywano. Nie wiem, jaka była radiowa Trójka w ostatnich latach, gdyż akurat jej nie słuchałam. Podobno liczba słuchaczy rosła, więc dymisja ma pewnie podtekst polityczny, tak jak polityczny kontekst miała nominacja, co mało kogo oburzało. Taki to był czas. Gdy PiS z koalicjantami opanowało media publiczne, niepolitycznych nominacji nie było, a czystki polityczne przybrały ogromne rozmiary. Te obecne wydają się być ledwie muśnięciem kadrowym. Jakoś jednak nie pamiętam, by te rzesze, także wielce godnych osób, które obecnie podpisują listy w obronie Skowrońskiego i użalają się nad losem Sakiewicza czy Ziemkiewicza (też pozbawionych własnych audycji), z równą ochotą podpisywały listy przeciwko wyczynom panów Targalskiego, Czabańskiego czy wielu innych, którzy nie patyczkowali się z tymi wszystkimi, których uznawali za ubecję lub, w wersji złagodzonej, „tylko” za zwolenników III RP.

Ogłoszony po pierwszej fali czystek raport PO w sprawie politycznie motywowanych zmian kadrowych w mediach publicznych, niezależni ponoć dziennikarze „rozjeżdżali”, czasem mocno histerycznie, jako wyjątkowo nierzetelny, choć zjawisko opisywał dobrze, tyle że w szczegółach (wysokość płac niektórych nowych gwiazd) się mylił, co mu oczywiście nie pomogło. Właściwie jedynie Helsińska Fundacja Praw Człowieka monitorowała wytaczane przez zwalnianych procesy. Środowisku, SDP – tej dziwacznej organizacji przypisującej sobie prawo reprezentowania środowiska (choć przez lata najbliższe mu było nie tyle reprezentowanie, co lustrowanie) – ogólny trend zwalniania się raczej podobał, bo przecież postkomunistów zwalniano, czyli robiono słusznie. Czasem, gdy zaczęły wychodzić na jaw sprawy wyjątkowo nieprzyjemne, odnoszące się do form rozstawania z bardzo zasłużonymi i dobrymi radiowcami, odzywała się nieśmiało Rada Etyki Mediów. Teraz pojawia się pospolite ruszenie w obronie, choć oczywiście nie wszystkich zwalnianych. Może przy okazji ktoś wreszcie zrozumie, że mediów publicznych nie ma co bronić, bo ich nie mamy. Czyli abonament, którego prezydent broni przy pomocy Trybunału Konstytucyjnego (okazuje się, że głównie broni możliwości przeprowadzania kadrowych czystek – to w jedną, to w drugą stronę) jest niepotrzebny. I coś sprywatyzować też bez szkody dla dobra publicznego można. U prywatnego trzy wozy na konferencję irlandzkiego polityka z pewnością nie pojadą.

PS. Na korespondencję odpowiem przy okazji następnej notki.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 32

Dodaj komentarz »
  1. Szanowni Państwo,

    pomimo nowego wpisu Pani Redaktor pozwole sobie na nawiązanie do wątku poruszanego już od kilku miesięcy, który zresztą będzie zapewne jeszcze wielokrotnie wracał.

    Mianowicie, kwestia obecnego kryzysu i polskiego małego piekiełka z tym zwiazanego.

    Wrzucanie wszystkiego złego na konto tak czy inaczej rozumianych neo-, i innych liberalizmów jest skrajnym uproszczeniem. A wskazując już konkretniej na nurt monetarystyczny, nalezałoby stwierdzic, że polityka pienięzna USA, która była źródłem obecnego chaosu, nie miała z teorią Friedmana wiele wspólnego. Praktyka FEDu pod kierownictwem A. Greenspana polegała (przynajmniej ostatnimi laty) na poluzowywaniu ograniczeń w ekspancji pustego pieniądza i niemalże dosypywaniu go na rynek. Skoro monetaryści opierają się na założeniu, że najbardziej skutecznym sposobem utrzymania stabilnego wzrostu zagregowanego popytu jest przyjęcie stalej stopy wzrostu podaży pieniądza, to decydenci FED nie specjalnie kierowali się tym pogladem w swojej działalnosci.

    Supply side economisc, która pojawiła się od połowy lat siedemdziesiątych, jako reakcja na wyczerpywanie się dotychczasowych metod stymulowania wzrostu opartych na różnych odmianach keynesizmu, przywiazywala większą wagę do zmian strukturalnych i podaży, niż do stymulowania popytu łacznego. A to co robil FED (i szerzej administracja USA) było niczym innym jak ciagłym wzmacnianiem impulsu popytowego.

    Nie cieszący się specjalnie estymą na tym blogu L. Balcerowicz tez podnosil błedna polityke FED, jako przyczynę obcego kryzysu. Ekonomisci nawiązujacy do keynesizmu wierza, że w krótkim okresie zmiany wydatków wpłyna znaczaco na produkcję , a nie na ceny. Z kolei monetarysci sądzą, że przesuniecie popytu skończy się raczej ruchem cen niż produkcji.
    Skala obecnego załamania jest tak znacząca, że nie ma madrego na te problemy. Co jednak nie zmienia praktyki poszukiwania winnych i podawania prostych ozdrowieńczych recept, a w szczególności dosypywania pieniędzy. Jeżeli przyczyną niedostatecznego popytu łacznego są za małe wydatki (albo ich brak) ze strony konsumentow i przedsiębiortsw, to pompowanie przez rządy tych potęznych kwot może pobudzić gospodarke. Jezeli jednak system (w szczególnosci bankowy) zazsie te pieniadze bez impulsu kredytowego, to państwo zostanie tylko z ręką (długiem) w nocn..Może urodzi się potem nowy ideowy ład ekonomiczny a może komus przypomni się znowu stary Friedman.

    pozdrawiam

  2. Pani Janina Paradowska w 2009 r. zorientowała się ,że „nie mamy mediów publicznych”
    Gratuluję spostrzegawczości.

  3. prosze sprawdzic pana Orzechowskiego w czasie jak pracowal w biurze projektow w Lodzi na ulicy Kosciuszki!!!!!!!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie jestem zwolennikiem PiS-u i też miałem obawy, gdy pan Krzysztof Skowroński przychodził. Ale po jakimś czasie okazało się, że był jej jednym z najlepszych dyrektorów. Skończył z kretyńskim ściganiem się ze stacjami komercyjnymi, „odkurzył” niektórych dziennikarzy i dzięki temu chce się znowu słuchać tego radia.
    Wiem, że był pewien odchył jeśli chodzi o politykę. Wiem, że pan Skowroński zaliczył parę wpadek (np. komentarz do sprawy pani Renaty Beger). Ale jak widać ludziom jakoś to nie przeszkadzało. Wzrost tzw. słuchalności o czymś świadczy.
    Szkoda, że stało się tak jak się stało. Pozostaje mieć nadzieję, że nowa pani dyrektor nie zepsuje tego co udało się zbudować panu Skowrońskiemu.

  6. Witam
    Słucham waśnie „Poranka w TOK FM” i uszom nie wierzę. Dyskusja nad plotkami dot. rozmów między PiSem i SLD lub Samoobroną. Komentujący – jakże sprawiedliwie – znowu inwektywami wyrażonymi językiem prostym i dosadnym (wzorem redaktor Wołek) przywalili Napieralskiemu. Przywalali kiedy ponoć rozmawiał na temat ustawy medialnej z PiSem i dowalają kiedy zerwał (?) te rozmowy. W świetle wypowiedzi uczestników tej audycji PO w tej sprawie jest kryształowo czysta kiedy tymczasem wszystko od tej partii zależy. Nie dziwię się ponieważ dyskutanci służą jako tuba propagandowa tej partii. Dobiła mnie końcowa dyskusja nad kondycją SLD i Napieralskiego a także nad tzw. „wspólną listą”. Nie chcę nikogo obrażać, alę poza P. Ordyńskim, wszyscy pozostali stanowią naprawdę przeciwwagę dla stylu komentarzy P. Ziemkiewicza (myślę o GW).

  7. OKN! Zauważ, że polityka FED i polityka Balcerowicza to jest to samo. FED wypuszcza biliony dolarów jako Centrum (wedle kategorii Sorosa) a Balcerowicz (i cala plejada polityków i „ekonomistów” wykształconych w szkółkach i na stypendiach tego samego Sorosa) pilnuje, by Periferia bez szemrania traktowały te pieniądze poważnie. Kłopot w tym, że Chiny (i prawdopodobnie nie tylko Chiny) mają serdecznie dosyć, że kilka spekulantów ustala podstawowe relacje i parytety wymiany towarów, na przykład ile baryłek ropy należy się za system operacyjny Windows a na dodatek jak dojdzie do regulowania rachunków, to nawet tej kasy nie mają, bo ukradli to co sami wydrukowali. To nie jest ład gospodarczy. To jest zwyczajny burdel

  8. Szanowna Pani Janino

    PO ma ogromną intuicje związaną z mediami publicznymi. Wynika ona w pewnej mierze z tego że obdarzona życzliwością dużej części mediów prywatnych partia po prostu publicznych mediów nie potrzebuje. Dała wiec pozostałością „przystawek” wolna rękę i z rozbawieniem obserwuje rezultaty.

    Daje się w tej kadrowej rewolucji zaobserwować 2 kierunki pro LPR-owski i (co zadziwiające) pro PO (wynika chyba z nadziei że jak w końcu wejdzie do mediów PO to a nóż widelec zostawią na stołku). LPR-owcy wykorzystują media przede wszystkim do (kto wie czy nie ostatniego w karierze) skoku na kasę. Spodziewam się kontraktów ze skandalicznie wysokimi odprawami dla nowych szefów ośrodków regionalnych.

  9. Tichy62,

    Pani redaktor Paradowska głosi od bardzo, bardzo dawna, że nie mamy mediów publicznych, zarówno na tym blogu jak i w „Polityce”. Wystarczy czytać ją regularnie czego widocznie nie robisz. Twoja strata, ale jak kogoś oskarżasz to rób to z głową.

  10. Do „OKN”: w pełni popieram .Dokładnie mówię to samo od kilku miesięcy, ale nie potrafię ,(jako praktyk), tak zwięźle.
    Pozdrawiam

  11. Posądzono by mnie o obłudę, gdybym nie wyraził zadowolenia, ze zlikwidowania przyczółków mostowych „STREFY WOLNEGO SŁOWA”, proklamowanej jakiś czas temu przez mojego ulubieńca z „GaPolu” 😉

    Co do red. Skowrońskiego mam odczucia ambiwalentne. Jego sukcesy w kierowaniu Trójką znam raczej ze słyszenia, ale nie mam powodow aby w nie wątpić.
    Samego Skowrońskiego kiedyś go lubiłem i to nawet bardzo. Potem jednak zauważyłem, że ustawia sie z wiatrem i to konkretnym.
    Reasumując – ze względu na walory – powiedzmy merytoryczne – szkoda, że odchodzi, ale ze względu na ustawianie się z wiatrem, to jakby nieco mniej. ;-(

    Czy jednak odchodzący zostaną zastąpieni lepszymi?
    Pewnie tak, ale to zależy co rozumieć przez lepszy 😉 * 😉
    Obawiam się, że red. Sakiewicz może zostać zastąpionym przez kogoś…. jeszcze lepszego ;-(

    To, że korporacja bedzie broniła swoich, nawet takich, co na obronę nie zasługuja jakos mnie nie dziwi.

    Podobnie jak to, że wydawcy i dziennikarze maja wyczucie wiatrów.
    Postawa „Chłopaki płynę z wami” jest u niektórych ludzi czymś normalnym i bynajmniej nie tylko u ludzi mediów 🙁

    A o tym, że autocenzura bywała ostrzejsza i skuteczniejsza od tej instytucjonalnęj już w czasach pierwszej PRL, też chyba nie trzeba specjalnie przekonywać

    Ps.
    Tichy62, spostrzegawczości to należałoby pogratulować raczej Tobie 😉
    Ocena mediów zwanych publicznymi, jaką zawarła nasza Gospodyni w tej wypowiedzi, nie jest bynajmniej czymś nowym w Jej poglądach.

    To nie jest odkrycie, to jest wezwanie do wznowienia (kontynuowania) dyskusji o niezależności mediów publicznych i to bynajmniej nie tylko do dyskusji tutaj, na blogu.

  12. Mam pytanie (byłbym wdzięczny za przekazanie go Panu Prezesowi Kaczyńskiemu):

    Ponieważ zauważyłem w telewizyjnym filmie reklamowym, że Pan Prezes jeździ sobie partyjnym samochodem po Nowym Świecie, co jest zakazane gdyż stoi tan zakaz ruchu wszelkich pojazdów, to nasuwa mi się pytanie czy Pana Prezesa obowiązuje to coś, co stanowi pierwszy człon nazwy partii Pana Prezesa, czy raczej ten obowiązek rezerwuje Pan tylko dla obywateli.

    Z góry dziękuję za odpowiedź.

  13. „Publiczna RTV” – oksymoron jakiś czy co? Pozdrawiam.

  14. Gruby,

    mnie tam nie obchodzi czy Sokwroński ustawił się z wiatrem czy pod wiatr. Także fakt, że Trójka odzyskała trochę z dawnego blasku nie jest dla mnie wystarczającym powodem by stawać w obronie tego pana. Przypominam – bo zdaje się, że sporo ludzi o tym próbuje zapomnieć – że pan Skowroński nie poleciał za swoje poglądy, a za że audyt zewnętrznej firmy wykazał szereg nieprawidłowości jakich ten pan się dopuścił w tym wypłacenie sobie pieniędzy niezgodnie z wewnętrznym regulaminem. I nie, nie rozumiem jak można bronić takiego faceta, wydaje mi się to wyjątkowo obrzydliwe szczególnie z ust tych jego obrońców, którzy sami wielokrotnie wzywali innych do ustąpienia z zajmowanych stanowisk nawet jeżeli oskarżenia opierały się na znacznie słabszych przesłankach. Cała sytuacja niesmaczna, a szkoda, bo nadal uważam, że media publiczne są dobrem wspólnym, które należy zreformować (być może stworzyć od nowa) i chronić.

  15. Marek Piegus: reklamówki nie widziałem, ale jeśli prezes jeździ w PRAWO to chyba jest konsekwentny. Można byłoby mu robić zarzuty gdyby firmowym samochodem skręcał w LEWO. Ale wtedy by wytłumaczył, że patrząc od strony Polskiego Interesu Narodowego to właśnie to jest prawo i wszystko w związku z tym jest OK. A zakaz ruchu to jest prawny impossybilizm i relikt III RP. Np. Antoni Macierewicz pewnie nie przestrzega znaków postawionych za czasów III RP (a już tych sprzed 89 roku to całkiem). Poza tym widziałem gdzieś badania, że obecnie Polacy najbardziej boją się piratów drogowych. Może to po tej reklamówce.

    Poważniej to sprawa ma się inaczej. Wiadomo to od dawna, pisze o tym Gospodyni powyżej – a żeby się przekonać, że nic się nie zmieniło, wystarczy zajrzeć do GW do wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim (Całkiem odnowiony jestem – tytuł pewnie od redakcji i złośliwe zdjęcie).

    Fragment rozmowy:
    JK: Myśmy mieli idee, plany dotyczące wszystkich dziedzin życia, i mogliśmy je realizować tylko przy pomocy ludzi, do których mamy zaufanie (…)
    GW: Czyli każdy premier ma prawo do TKM, bo musi rządzić przy pomocy swoich. Więc i Kwaśniewski, i Miller mogli swoimi obsadzać spółki skarbu państwa.
    JK: Nie. Bo u nich korupcja kwitła na wielką skalę. Ale też nie, bo oni umacniali zły system postkomunistyczny, a myśmy go próbowali rozmontować.

    Czyli sprawa jest prosta: Nam wolno a im nie – nie dlatego, że są równe zasady dla wszystkich. Po prostu my mamy rację i dlatego cokolwiek zrobimy dobre jest, a oni nie mają racji, tedy cokolwiek uczynią, obiektywnie złe jest. Amen. Dokładnie tak ma się sprawa z protestami w mediach publicznych.

    Jeden z moich ulubionych pisarzy, Jerzy Stempowski, próbując zrozumieć urządzenie świata w XX wieku (zwłaszcza po II wojnie) odwoływał się do Tertulliana – chrześcijańskiego autora sprzed ok 1800 lat.

    Tertullian (w interpretacji Stempowskiego) pisał, że heretyków nie należy zwalczać za wady ich charakteru – przeciwnie, ich biskupi są często bardziej świątobliwi, a „nasi” często grzeszą. Ale to nie ma nic do rzeczy, bo heretyków trzeba zwalczać, bo są heretykami – nie uznają naszej racji i to rozstrzyga wszelkie wątpliwości.

    Tak przy okazji Stempowski odnosił to (w 1955 r) do podziału Europy na obywateli I i II kategorii – do postawy mieszkańców państw zachodnich: pewne standardy których by nigdy nie zaakceptowali u siebie uważają za wystarczająco dobre dla „ludzi II kategorii” po drugiej stronie żelaznej kurtyny. To było nie tylko w kontekście akceptacji jałtańskiego porządku, ale też np. wydawania w ręce NKWD tysięcy uchodźców z obozów (np. w Austrii).

    Teraz ten podział jest na naszych oczach odkręcany (przynajmniej w Europie, ale to jest sukces niewyobrażalny) a Jarosław Kaczyński oświadcza, że Tusk wrócił ze szczytu bez żadnych sukcesów i cała ta unia jest do niczego a euro nam zagraża.

  16. Do Woltron

    Rzeczywiście, przesadziłem, ale szkoda, że Pani Paradowska nie była tak pryncypialna w czasach „prezesów z SLD”

  17. Oglądałem w TV wiec obrońców Skowrońskiego i tak sobie pomyślałem, gdzie była zebrana tam ferajna , gdy pisowscy komisarze: Czabański, Targalski, Wildstein i Lisicki, bez pardonu wyrzucali ludzi z Polskiego Radia, TVP i „Rzeczpospolitej” ?
    Tak jak ich niedawny idol, Marcinkiewicz, osiągają szczyty obłudy i hipokryzji.

  18. Do Tichy62,

    bzdury waszmość prawisz. Akurat w kwestii mediów publicznych pani redaktor ma wyjątkowo stałe poglądy. Radziłbym też sprawdzić ilu było prezesów z SLD, bo mi wychodzi że tylko jeden. Poprzednik Roberta Kwiatkowskiego był z koalicyjnego PSL-u.

    A poza tym kocham ludzi, którzy krzyczą, że „szkoda, że pani Paradowska nie była tak pryncypialna w czasach (…) SLD.”, bo zawsze przypomina mi się jak pewien członek SLD, średniego szczebla, gdzieś w okolicach 2005 r. skarżył się na „Politykę” i wściekłe ataki Paradowskiej. Zresztą ostatnio podobne słowa o „wściekłym ataku” padły z ust polityków PO (i niektórych dziennikarzy AxelSpringera) przy okazji sprawy ministra sprawiedliwości A. Czumy.

  19. Prowadzi Pani najlepszy program w TV tj. w Super Stacji , dawno nie było tak merytorycznych dyskusji !! Gratuluję ! Skuteczna realizacja zamierzenia Premiera Tuska , szybkiego wprowadzenia POlski do EURO wymaga przeprowadzenia mozolnej pracy zapoznania biednej większości Polaków jak wyglądać będzie mechanizm cenowy w Polsce. Jak i przez ile lat /szacunkowo / da się egzystować przy zarobkach 300-400-500 euro.?
    Mówi się ,że minimum socjalne w Unii jest około 800 euro,Jak to będzie możliwe utrzymanie różnic cenowych w krajach o tej samej walucie ? Mówi się,że nie przewiduje się podwyżek zarobków i emerytur ? Jakieś odpowiedzialne forum ekonomistów musi to Narodowi wyjaśnić, aby nie nastąpiła podsycana przez opozycję eskalacja nienawiści do tak dobrego , zapracowanego poważnymi sprawami Rządu ! Pozdrowienia Barbara Sawic

  20. Do Woltron
    Dlaczego bzdury ? O ile pamietam lewica rządziła bite 8 lat (1993 – 1997, 2001 – 2005). Media publiczne wtedy i teraz były podobnie tandetne i kiepsko zarządzane. Czyżby już wtedy Pani Paradowska postawiła krzyżyk na mediach publicznych, była przeciwniczką abonamentu i zwolenniczką prywatyzacji ? Śmiem wątpić.

  21. OKN 22.15
    Myslę że podobnie jak wsyzscy blogowicze jesteśmy niezmiernie zoiboiwiązani za zwiezły wykłąd w obronie Miltona Froiedmana i zwalenie wszystkich możliwych win neoliberalizmu na Allana Greenspana. W całym tym wpisie chodzi wyłacznie o wybielenie MF i monetaryzmu, bo oczywiście w gospodarce amerykańskiej cały kryzys to wina nadmiernej interwencji państwa !!!!. Całkiem jak bym słyszał Leszka Balcerowicza, który uważa że niewidzialna ręka rynku najlepiej wkręci żarówkę, rozwiąże wszystkie derywaty, potem posprząta w łazience i zlikwiduje kryzys, którego – jak twierdzi – w Polsce w ogóle nie NIE MA !!!!
    Dodaję że „Supply side economics”, to w polskich podręcznikach ekonomia podaży, więc myśle ze warto zapoznac się z terminologią zanim bedzie sie dyskutowac na polskim blogu.
    A jeżeli chodzi o światowy kryzys to polecam w dzisiejszej GW artykuł Sławomira Sierakowskiego „Kryzys na Rynku Historii”.

  22. Ad/ woltron z 2009-03-02 o godz. 15:40

    „woltron”wbrew pozorom, ja oprócz pyszczenia na forach mam jeszcze inne zajecia, ktorym od czasu do czasu musze poswiecic trochę czasu 😉 i uwagi.

    O tm,ze Skowroński poleciał dowiedziałem sie z wypowiedzi naszej Gospodyni, a ona chyba nie pisała p przyczynach. Wyraziłem swoja opinie o Skowrońskim jako takim.
    Jezeli powody sa takie jak piszesz, to nawet przez mył by mi nie przeszło abygo bronic

    Pod jednym warunkie, że zarzuty są oparte na prawdzie, a prawda jest solidnie udokumentowana.
    W takich sprawach jestem wielkim ateistą 😉
    Wierzę tylko sobie, a nie relacjom medialnym.

    W praktyce oznacza to, że najchetniej zapoznałbym się z materiałami kontroli a lbo co najmniej z rzetelna, wyczerpujaca, merytoryczną informacja o jej wynikach oraz…. wyjaśnieniami p. Skowrońskiego.

  23. boze, nigdy nie moge sie oczu naprzecierac jak czytam Paradowska.

  24. Ossa:
    Są momenty gdy odwaga tanieje…………..

    Przypomina mi się stary cytat, cytowany kiedyś już tutaj:
    gdy brali kułaków, byłem z nimi……
    gdy brali spekulantów , byłem z nimi…….
    gdy brali mienszewików, byłem z nimi………
    gdy brali trockistów, byłem z nimi………
    gdy brali oficerów, byłem z nimi…….
    a teraz przyszli po mnie i nikt się za mną nie ujmie………..

    symptomatyczne i ponadczasowe?
    „……niech na całym świecie wojna, byle polska wieś spokojna…….”

  25. Tichemu, widze sie wszystko miesza.

    Czemu pani redaktor nie protestowala za rzadow lewicy – grzmi.
    Protestowala, gdy prezesem byl Kwiatkowski – odpowiadaja blogowicze.

    A lata 1993-1997? Dopytuje Tichy – czemuz wtedy nie protestowala?

    Otoz spiesze poinformowac, ze zanim nastal PiS to nie wola prezesa partii rzadzacej decydowala o obsadzie stanowisk w TVP.
    Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji dzialala zgodnie ze swoimi kompetencjami.

    Rzeczywiscie SLD rzadzilo w latach 1993-1997. Spiesze przypomniec ze jeszcze w 1996 roku prezesem TVP byl Wieslaw Walendziak.
    Zaiste niezwykla pazernosc lewicy i skrajne upartyjnienie – przez ponad pol kadencji trzymac na stanowisku prezesa czlonka prawicy.
    A mozna bylo przeciez wszystko zalatwic jednym pociagnieciem – zmienic z dnia na dzien ustawe o KRRiT, po czym wymienic zarzad w mediach publicznych.
    Kolejnym prezesem zostal Ryszard Miazek – PSL.

    Zaiste trzeba bylo wyc na skrajne upartyjnienie w czasach rzadow SLD. Jak widac sami SLDowcy prezesami.

    Odpowiedz nasuwa sie sama – moze zanim TVP w czasach Kwiatkowskiego upartyjniono (SLD podjelo jednak probe napray tego, co zepsulo), a w czasach PiS upartyjnino skrajnie i pozbyto sie wszelkich pozorow niezaleznosci – moze wtedy byla jednak nadzieja, ze sie media publiczne w Polsce udadza?

  26. Artykuł Sierakowskiego wart zapamietania i z tego powodu, że po raz pierwszy na łamach „GW” ktoś przypomniał paradoks Veblena.
    Watro ten paradoks kontemplować, by zrozumieć dlaczego miotamy się od jednej sciany kryzysu do drugiej. I kto na tym korzysta.
    Ja w „Dienniku” przeczytałam niepodpisany artykuł, w którym autor dowdził, że Wielki Kryzys był tak niszczacy i długotrwały z powodu…. interwencji rządu Amerykańskiego. Czego to ludzie nie wymyslą, byle tylko podtrzymywać friedmanowskie kłamstwo.
    Przecież, teoria racjonalnych oczekiwań, na której oparta została cała klasyczna ekonomia została już obalona. O czym my jescze dyskutujemy?
    Przecież zawsze niewidzialna, a dziś już z całą pewnością, nieistniejąca, regulacyjna ręka rynku, w niczym nam nie pomoże.

    Jako prosty inżynier tak spuentuję miraże ” Supply side economy”.
    Jezeli w tej chwili, gaśnie realna gospodarka, rośnie niewykorzystany potencjał produkcyjny, ludzki, surowcowy, to czego brakuje? Podaży czy popytu?

    Czy popyt ten należy stymulować via banki? W żadnym wypadku.
    W Polsce natychmiast należy podnieść płacę minimalną, przynajmniej o 20%, aby uniknąć załamania funduszy składkowych, takich jak ZUS, FUS i NFZ. Przy dewaluacji waluty na obecnym poziomie i tak będziemy mieli najbardziej konkurencyjną siłę roboczą w UE.
    Następnie, a raczej symultanicznie, należu uruchomić na wielka skalę
    drobne inwestycje publiczne – wielkie, zwłaszcza liniowe sa przecież nieprzygotwane – oraz publiczno-prywatne np. remonty i modernizacje zasobów mieszkaniowych, rewitalizacje starych centrów maist i miasteczek.
    Sam rynek budownictwa mieszkaniowego skurczył się o 80-85 % w ostatnich miesiącach, czyli właściwie zniknął.
    Jak to możliwe, że kiedy pojawia się okazja tanim kosztem powiększenia zasobów komunalnych, nawet tak zamożne miasto jak Warszawa nie podejmuje negocjacji z deweloperami?
    Bierność włądz publicznych wobec obecnej sytuacji, jest niewybaczalna, bo destrukcyjna. Utracony potencjał, kosztuje znacznie wiecej dziś i w przyszłości , niż wzrost deficytów.
    Co każdy z nas robi, gdy widzi, ze dach mu przecieka?
    Natychmiast naprawia, choćby musiał zaciągnąć kredyt na ten cel.
    Nie muszę chyba wyjaśniać dlaczego takie działanie jest racjonalnym i opłacalnym.
    Czy ktoś przy zdrowych zmysłach może twierdzić, ze w skali państwa działają inne związki przyczynowo-skutkowe, inne kryteria gospodarności?
    A jeśli, jak utrzymuja niektórzy, jednak działają, to proszę mi wytłumaczyć, w jaki sposób jest to możliwe?

  27. Tichy62,

    poniekąd odpowiedział/a Ci Yevaud. Ja dorzucę od siebie, że po Kwiatkowskim prezesem tvp został Jan Dworak, którego podobnie jak Walendziaka trudno uznać za człowieka lewicy.

    Poza tym choroba na którą cierpi telewizja jest dokładnie taka sama i niezmienna, a pani redaktor nigdy chyba nie była zwolenniczką tego modelu telewizji i KRRiT – w sumie trudno się dziwić patrząc się jak każda kolejna ekipa jest gorsza [sic!] od poprzedniej „i końca nie widać, nie widać, nie widać”.

    Gruby,

    cała sprawa z Skowrońskim zaczęła się od artykułu w Gazecie Wyborczej, który dotarł do audytu wewnętrznego polskiego radia, który został przeprowadzony parę miesięcy temu i… utajniony przez radę nadzorczą Polskiego Radia by z raportem nie mógł się zapoznać minister skarbu. Warto dodać, że za nieprawidłowości o których wspomniałem w pierwszym komentarzu do Ciebie, została już ukarana księgowa, którą pan Skowroński zapewniał, że wszystko jest okay i ma zgodę rady na tego typu działania.

    Oczywiście może Skowroński jest niewinny, może audytor (zwykle jestem wobec nich bardzo podejrzliwy – szczególnie wobec „specjalistów” z NIK-u) się myli, ale tym razem zrobię wyjątek, bo nie mam żadnego współczucia wobec tego pana, choćby za jego wycieczki do prezesa PiS by nagrać wywiad, który potem puszczano [sic!] jako wywiad „na żywo” (to tak apropo wysokich standardów dziennikarskich jaki pan Skowroński jest ponoć reprezentantem).

    Poza tym mdli mnie na widok medialnych gęb wykrzykujących hasła w obronnie „Krzysia”. Mdli mnie, bo pamiętam, że ci panowie i panie wielokrotnie głosili, że osoba wobec której jest choć cień podejrzeń nie może zajmować stanowisk publicznych.

    Ależ też chętnie przeczytałbym audyt, bo jestem ciekaw prezesury pana Czabańskiego i tego co działo się w polskim radiu.

  28. Chciałbym uronić łzę nad ostatnią „Misją Specjalną”. Było o tym jak plany Okrągłego Stołu powstały w Moskwie i wszystko to wyłącznie sowiecka intryga. Ostatnie szczegóły dograł Adam Michnik w trakcie wizyty w Moskwie. A np taki Tadeusz Mazowiecki to tylko siedział przy stole, pił wódkę z Kiszczakiem i Cioskiem i wraz z Bronisławem Geremkiem obiektywnie szkodził polskiemu interesowi narodowemu.

    Szczerze mówiąc wolałbym zgubić z pijanym w sztok (za moskiewskie srebrniki zapewne) Adamem Michnikiem niż znaleźć z trzeźwym, niepodległym i przenikliwym Antonim Macierewiczem. Ale to tylko moje osobiste preferencje.

    Pani Anita Gargas, jej współpracownicy oraz ludzie którzy ją zatrudnili i zgadzali się na jej funkcjonowanie zrobili kawał roboty w zeszmaceniu naszego i tak kiepskiego dziennikarstwa oraz publicystyki. Należy im się upamiętnienie tego osiągnięcia, co niniejszym chciałem uczynić.

    Teraz ciekaw jestem jaki będzie nowy, zapowiadany program dla miłośników dziennikarstwa śledczego. Nie jestem specjalnym optymistą.

  29. Blaise! I trzeba było Farfała, żeby tak kultowego dla IV Rzeczpospolitej programu się pozbyć. Ciekawe co tam z „warto rozmawiać” jest jeszcze? A co do przyszłości, to może Nas jeszcze coś nas zaskoczyć? I jakie to ma znaczenie, kiedy u Nas nic nie ma znaczenia? Nie starcza wyobrazni.Wczoraj ujawniono, co zresztą wiadome było od dawna, że służby Państwa pokazywały „skruszonym” przestępcom zdjęcia polityków, samorządowców, prokuratorów, policjantów itd i co? Niby skandal, nadłużycie władzy, przestępstwo i co………CISZA!!!!!!! żadnych działań Państwa. Nawet nie sprawdzą, nie mówią że wyjaśną. Dlaczego? A dziennikarze, jakoś nie pytają Ministra Sprawiedliwości co wobec przedstawionych faktów zamierza. Może dziennikarze kłamali? To z całą pewnoścą jest przestępstwem podważenia, za pomocą środków masowego przekazu, zaufania do służb Państwa. A jak nie kłamali? Nie pozostaje nic innego jak tylko optymizm. Jak się sięga dna to już tylko można się odbić. Pozdrawiam!!! łacząc się w upamiętnieniu zeszmacenia się dziennikarstwa podobno śledczego.

  30. Ad/ jagodka z 2009-03-02 o godz. 02:27
    prosze sprawdzic pana Orzechowskiego w czasie jak pracowal w biurze projektow w Lodzi na ulicy Kosciuszki!!!!!!!

    ***

    Tego nie wiem, ale media właśnie informują, jak ten pan dzisiaj jeździł po Łodzi 😉

    A dokładnie, to nie jak jeździł, a ile promili woził 😉

  31. Ad/ woltron z 2009-03-03 o godz. 16:28
    (…) może audytor (zwykle jestem wobec nich bardzo podejrzliwy – szczególnie wobec ?specjalistów? z NIK-u) (…)

    Nie mam zadęcia korporacyjnego więc bez wewnętrznych oporów przyznaję, że troche podejrzliwości nie zaszkodzi 😉

    Ja też taka demonstrowałem , zwłaszcza w czasach, gdy, „koordynowanie działań w zakresie metodyki kontroli i opracowywania analiz nieprawidłowości stwierdzonych podczas kontroli” powierzono niejakiemu Krzysztofowi Szwedowskiemu, UOPkowi i specjaliscie o nieudanych poszukiwań „bilansów czastkowych” spółek Skarbu Państwa 😉

    Ps.
    Kilka dni temu w Pałacu Namiestnikowskim prezydent Lech Kaczyński odznaczył kilkudziesięciu pracowników NIK, a wśród nich jednego pośmiertnie Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

    Podobno o zmarłych albo dobrze, albo wcale.

    W tym przypadku zdecydowanie wybieram to drugie 🙁

  32. Ludzie maja rozne problemy,ja nie slucham trojki….i mam spokuj

  33. Prawdziwe honoraria za fikcyjną pracę w „Trójce”?
    RAPORT Z WEWNĘTRZNEJ KONTROLI

    15 tysięcy złotych za „małą formę radiową” dla pracownika promocji, 25 tysięcy dziennikarskiego honorarium dla logopedy, a 27 tys. dla sekretarki. Takie ustalenia przyniosła wewnętrzna kontrola finansów w Programie III Polskiego Radia. To właśnie nieprawidłowości finansowe miały być główną przyczyną usunięcia Krzysztofa Skowrońskiego ze stanowiska szefa radiowej „Trójki”.
    (…)

    Całość VIDE:
    http://www.tvn24.pl/12690,1592685,0,1,prawdziwe-honoraria-za-fikcyjna-prace-w-trojce,wiadomosc.html

css.php