Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

23.03.2009
poniedziałek

Powrót ojca marnotrawnego

23 marca 2009, poniedziałek,

Leszek Miller wraca do SLD. Na razie jakoś chyłkiem, podpisując porozumienie z Grzegorzem Napieralskim o współpracy, ale nie ukrywając, że będzie się starał o miejsce na liście Sojuszu do parlamentu.

Nie ma wyjścia, własnej partii już nie rozwinie, a matecznik skłonny jest go przyjąć. Wrócić chce oczywiście do parlamentu krajowego, a nie europejskiego, gdyż tam nudy, a w polskiej polityce jego temperament lepiej się sprawdzi. To prawda, polemiczny charakter Millera, na tle ogólnej szarzyzny polskiego Sejmu (a może być jeszcze gorzej po tak zwanym „uzawodowieniu”) niewątpliwie pozwoli mu błyszczeć. Dziś w debatach SLD wypada słabo, a Millerowi praktyki nie brak. To przecież on był autorem tak zwanej opozycyjności totalnej, co następnie inne partie przejęły. Nie bez sukcesów zresztą.

Trzeba zresztą przyznać, że zarówno Napieralski, jak i Miller postępują racjonalnie. Pytanie tylko, czy docenią to wyborcy. Millera Olejniczak na listach do Sejmu nie umieścił, gdyż chciał wówczas Lewicy i Demokratów, odnowy wizerunku i przebudowy SLD. W takiej wizji partii Miller, ale także Oleksy czy Jaskiernia przeszkadzali. Dziś te przeszkody znikają. Być może zniknie z krajowej polityki sam Olejniczak, który wystartuje w wyborach do PE, co z jego punktu widzenia też ma racjonalne uzasadnienie. Wyjdzie z honorem z klinczu dwóch przewodniczących, zapozna się lepiej z polityka europejską, nawiąże nowe kontakty, doszlifuje języki. Jeżeli solidnie popracuje, za kilka lat zdystansuje Napieralskiego, który na razie jest etapie opanowywania do perfekcji wewnątrz partyjnych gier. W którymś momencie to przestanie wystarczać, by partii przewodzić. W tej akurat kwestii Leszek Miller mógłby być dla Napieralskiego dobrym nauczycielem.

Miejsce Millera jest oczywiście w SLD Napieralskiego, bo to obecny przewodniczący wierzy w formułę tej partii i siłę jej aparatu. To dzięki tej wierze wygrał wewnętrzne wybory. To on nie dopuścił do rozmycia się szyldu SLD w jakiejś liście pod patronatem Włodzimierza Cimoszewicza. Spotkanie obu działaczy jest więc naturalne i jest konsekwencją wszystkich poprzednich wydarzeń. Miller jest zresztą politykiem na tyle zręcznym, że nawet zapomniano mu już fatalny alians z Andrzejem Lepperem i zakończony sromotną porażką start z list Samoobrony. W końcu można tę wpadkę zinterpretować jako tylko krzyk rozpaczy byłego premiera, który ma na koncie także sukcesy, wprowadzał ostatecznie Polskę do Unii Europejskiej, nie bał się na początku swej kadencji bardzo ostrych cięć wydatków socjalnych, by ratować budżet przed potencjalną „dziurą Bauca”, czy wprowadzić niski podatek liniowy dla przedsiębiorców.

Z tym wizerunkiem Millera SLD może mieć kłopot, gdyż przemilczeć go trudno, a zaakceptować jeszcze trudniej. SLD Napieralskiego jest wprawdzie partią bez wyraźnego oblicza, ale jednak wypowiedzi poszczególnych działaczy układają się w obraz ugrupowania skręcającego w stronę skrajnej lewicy. Do tego towarzystwa Miller, który nawet lansował hasło powszechnego podatku liniowego, mało przystaje, a nawet w ogóle nie przystaje. Ale kto dziś do kogo przystaje?

Słychać, że z centrolewicowego bloku Dariusza Rosatiego do Parlamentu Europejskiego wybiera się Krzysztof Martens, ongiś podkarpacki baron Sojuszu. To Martens ostro krytykował Millera za zbytni liberalizm. Najwyraźniej robił to koniunkturalnie. A może zmienił poglądy? Rozsypana lewica próbuje się dzisiaj jakoś poskładać od nowa, przywołując dawne twarze. Częściowo z nostalgii za czasami świetności, a częściowo z musu, gdyż tych młodych, zdolnych nie widać.

W części lewicowych kręgów panuje przekonanie, że SLD, ale także inne twory muszą w wyborach jeszcze raz i drugi dostać solidne lanie, aby wreszcie coś nowego się narodziło. Pytanie jednak, z czego i kogo ma się narodzić jest absolutnie uzasadnione. Tak jak obecnie z Millerem, może jeszcze z Oleksym czy Jaskiernią (posłem bardzo dobrym i fenomenalnie pracowitym), da się jeszcze jedną i drugą kampanię przetrwać, tak na poziomie 10 proc., ale taki wynik gwarantuje jedynie, że liderzy list dostaną się do Sejmu. I być może tylko o to chodzi. W partii aparatu pierwsze miejsce na liście jest wartością najwyższą. Tylko o nie warto się bić. Poglądy? Idee? Nad tym niech biedzą się młodzi gniewni, którzy jednak do politycznego działania się nie garną, albo zespół prof. Reykowskiego, który pracuje, chociaż nie bardzo wiadomo dla kogo. Z pewnością nie dla obecnego kierownictwa i jego wizji partii. Miller to jest dla Napieralskiego jakaś liczba głosów, a intelektualny dorobek Reykowskiego to raczej kłopot.

Napieralski powiada, że przygotowuje się na długi marsz. Aparat nie jest aż tak cierpliwy, a jego znaczna część już swoje lata ma. Ile można trwać w opozycji? Wydaje się, że w tej akurat materii Napieralski się zmienia, staje się bardziej elastyczny ( yć może pod naciskiem Olejniczka i Szmajdzińskiego), ale jednak nie ma już tej wielkiej miłości do popierania prezydenckich wet. Bywa, że Sojusz popiera rząd, a więc zyskuje jakiś współczynnik koalicyjności. Z Millerem powiększenie tego współczynnika będzie trudne, bo Miller to symbol postkomunistycznych patologii. Czy ta etykietka jest słuszna czy nie, nie ma znaczenia, ona po prostu jest. I to jest problem dla Napieralskiego, którego czeka trudny slalom i na którejś bramce może z niego wypaść.

***

Dzisiejszym wpisem rozczarowałam zapewne Peacemana, gdyż nie piszę ani o Ziobrze, który ucieka do Parlamentu Europejskiego (oczywiście ucieka, ale też może poprawić ogólny wynik PiS w Krakowie, gdzie PO nie ma dobrego kandydata, a w kandydowanie prof. Ćwiąkalskiego nie wierzyłam), ani o prezydencie, gdyż pisanie o nim można byłoby już podciągnąć pod paragraf „molestowanie”), a ponadto zapewne niejedna okazja będzie. Czekam, co powie i czy w ogóle coś powie Trybunał Konstytucyjny 27 marca w sprawie podziału kompetencji. Wzruszają mnie koleżanki i koledzy dziennikarze, którzy liczą, że TK określi kolejność wsiadania do samolotu. Myślę, że TK jakoś się od rozstrzygnięcia uchyli, ale może się mylę? Nie piszę też o nowych twarzach PiS, bowiem już ich nie ma. Liczba wywiadów, jakich udzielił ostatnio Jarosław Kaczyński i liczba jego konferencji prasowych imponuje. Jest więc nową twarzą PiS i na dodatek jedyną. Tylko „Polityce” na razie wywiadu odmawia, ale trwamy w nadziei, że i tu przełom nastąpi.

Trudno też odnieść mi się do dyskusji po moim ostatnim wpisie, w sprawie kuriozalnego tekstu red. Michalskiego. Podobno znów ktoś coś o mnie w „Dzienniku” napisał, jakaś Pani podobno odwinęła się programem sprzed kilkunastu lat. Do tego przywykłam, przypominanie tego programu wcześniej było specjalnością red. Zaremby. Na dodatek kłamał. Teraz widocznie to zadanie przeszło na którąś z koleżanek, ale nie zgłębiam sprawy, gdyż po prostu mnie to obchodzi. Niech sobie piszą.

Przy okazji rozpętała się jednak spora dyskusja o stanie dziennikarstwa. Boras napisał, że obecnie dziennikarstwo to odpalanie fajerwerków, a także pomarzył sobie, czego by oczekiwał. Również na ten temat wpis Agni oraz wielu innych. Ja, niestety, oczekuję fajerwerków coraz gorszej jakości, aż wreszcie politycy się maksymalnie zdenerwują i uchwalą takie prawo prasowe, że rączki dziennikarzom poodpadają. Moim zdaniem dziennikarstwo znalazło się w kryzysie (polecam felieton Tomasza Lisa w weekendowym wydaniu „Polski”). Ja zaczęłam śledzić tak zwaną aferę Misiaka i mam wrażenie, że 80 proc. wiadomości jest nieprawdziwych. Nie będę szerzej dziś sprawy omawiała, gdyż jeszcze nie posprawdzałam informacji, ale teraz zaczynam się bać powoływania się na media, bowiem niewiele się potwierdza. W sprawie Misiaka wystarczy zajrzeć na jego stronę internetową, by zobaczyć jego wersję. Nawet jeżeli nie wszystko, co pisze jest prawdziwe i ma skłonność do wybielania się, to i tak liczba ewidentnie nieprawdziwych informacji medialnych jest porażająca. I nikt ich nie prostuje. Warto też przeczytać, co na temat tego konkursu napisała Agencja Rozwoju Przemysłu. Mało kto na to stanowisko się powołuje, gdyż nie pasuje ono do utrwalonego już obrazka.

Cieszę się, że nie wpadli Państwo także w amok potępiania Waldemara Pawlaka (pisze o tym m.in. Waldemar, mam nadzieję, że zbieżność imion przypadkowa). Na tle obecnego szaleństwa zachowanie Pawlaka wydaje mi się najbardziej racjonalne, już zwłaszcza w obronie znów przeganianych z polityki „prywaciarzy”.

Blaise zastanawia się skąd kampania przeciwko Pawlakowi. Z pewnością nie jest to ostrzeliwanie przez PO, podobno w czymś maczały ręce jakieś banki, zaniepokojone pomysłami na temat opcji. To są jednak plotki, choć lobbing banków miałby ręce i nogi. Nie wykluczam jednak inicjatywy i poszukiwań samych dziennikarzy, gdyż polowanie na PSL trwa od dawna i na rozbicie tej koalicji też. Nie jest prawdą, że każda publikacja śledcza powstaje na czyjeś zamówienie, choć wiele właśnie na zamówienie powstaje.

Do dyskusji wywołanej przez Magrud – nie jestem w stanie się ustosunkować, Państwa polemika jest ciekawa. Chciałam tylko Magrud przypomnieć, że to właśnie Grzegorz Napieralski do pewnego czasu (gdyż obecnie chyba już zmienił zdanie) uważał, że sukces odnosi się wówczas, gdy jest się w twardej opozycji, a Olejniczak był zwolennikiem opozycyjności selektywnej. Coś więc się Pani pomieszało. Sytuacja była zupełnie odwrotna.

Przeciek, kocham takie wpisy jak ten o stoczni, że wszystkiemu jest winien Balcerowicz. Szczęśliwie odezwał się wywołany do tablicy Olek51 i nieco sytuację rozjaśnił, choć też zapomniał, a może już mu się nie chciało przypominać, jaką rolę odegrali ministrowie SLD, a także cały Sejm, kiedy nacjonalizowano stocznię i prezesów wsadzano do aresztu. Takiego popisu populizmu chyba jeszcze nie oglądałam, chociaż wiele już widziałam. Teraz zarząd jest prawomocnie uniewinniony. Ciekawe, jaki jest podtekst obecnej tak zwanej afery Misiaka. Harmonogram dla stoczni jest bardzo restrykcyjny. Jeśli nie będzie miał kto szukać pracy i organizować szkoleń dla stoczniowców – może się zawalić. Ciekawe, co powie wówczas Bruksela. To w ogóle jest bardzo ciekawa gra, której na razie nie rozumiem. Podobno kontrakt chce przejąć Solidarność. Podoba mi się pomysł, aby związki organizowały szkolenia, tak robią w wielu krajów, ale nie wydaje mi się, aby już były to tego przygotowywane. Przy okazji firma Work Service nie organizuje szkoleń, to robi poznańska DGA, Work Service tylko pośredniczy w znajdowaniu pracy od lat i z powodzeniem. Może trzeba ją wykończyć, bo jest dobra? Czy jeden taki przykład mieliśmy w przeszłości?

Invinoveritas opisuje jakąś imprezę, w której chyba nie brałam udziału. Prawda, że wręczałam nagrody bloggerom, prawda, że wyraziłam uznanie dla Azraela, co chyba wolno mi zrobić. Reszta opisu mnie raczej nie dotyczy, w każdym razie wpis jest dłuższy niż moja obecność na podium. Tak to już jest, że każdy widzi, co chce i słyszy, co chce. Nie będę polemizować. Czyżbym sponiewierała Matkę Kurkę? Nigdy bym się nie odważyła narażać się tak prominentnej osobie. Nie wiem tylko, dlaczego wypierała się udzielania wywiadów, skoro ja taki wywiad czytałam.

Dr. Ryszardowi bardzo dziękuję za wyjaśnienia w sprawie eutanazji. To bardzo pouczający wpis, gdyż trwa dyskusja, a dyskutujący przeważnie nie wiedzą, o czym rozmawiają, co oczywiście bardzo ułatwia im debatowanie.

Adamo 33, ale także inni uważają, że jestem przeciwniczką mediów publicznych. Nic podobnego. Jestem przeciwniczką takich rozwalanych przez polityków mediów. Zresztą, teraz jest już tak śmiesznie, że zaczynam być wielbicielką mediów publicznych, a zwłaszcza czytania, co się w nich dzieje. Nie zmieniam jednak poglądu, że przynajmniej jeden kanał należałoby sprywatyzować. Nie wierzę, że pod rządami nowej ustawy coś się zasadniczo zmieni. Kilka „nowych otwarć” już widziałam. Mile się rozczaruję, jeśli tym razem będzie inaczej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 305

Dodaj komentarz »
  1. Teresa Stachurska pisze:
    2009-03-23 o godz. 12:50
    „Prognoza GUS (dot. przeciętnego dalszego trwania życia – dop. mój) na odległą przyszłość, nie zaś dane nt stanu bieżącego.”
    A niby na podstawie czego są te prognozy? Wróżą z fusów?

    Na jakiej podstawie Pani pisze, że wyzysk ciągnie cała gospodarkę do dołu? Skoro tak jest, to skąd się w Polsce bierze wzrost PKB?

    Nadal podtrzymuję swoje negatywne zdanie na temat bezmyślnego zawyżania płacy minimalnej. I nie obroni się Pani danymi statystycznymi ukazującymi jak niskie są dochody Polaków. Wie chyba Pani co znaczy średnia. Przedobrzenie w zakresie ustalania płacy minimalnej spowoduje tylko tyle, że co prawda wzrośnie średnia płaca, ale jednocześnie wzrośnie liczba osób nie zarabiających w ogóle. Wobec faktu, ze upadnie część firm nie będących w stanie zapewnić płacy minimalnej średni dochód Polak spadnie. Osiągnie się więc efekt przeciwny niż Pani chciałaby uzyskać.
    Praca jest takim samym towarem jak każdy inny, a płaca zapłatą za ten towar. A już nawet w ekonomii politycznej socjalizmu nauczano, że cenę określa prawo popytu i podaży. Próba ręcznej ingerencji powoduje deregulację rynku, także pracy.

    Na jakiej podstawie Pani twierdzi, ze „przeciętny miesięczny dochód na stanowiskach nierobotniczych zawyżony jest o wynagrodzenia tuzów/dyrektorów itp spółek nie tylko banków”? Dysponuje Pani konkretnymi opracowaniami, czy jest to Pani widzimisię?

  2. Debata nad rozsypującą się wiecznie żywą mumią SLD? Wolę wiosnę. Pozdrawiam.

  3. Yevaud pisze:
    2009-03-23 o godz. 09:39
    Kryzys rozpoczął się od zapaści rynku pożyczek hipotecznych w Stanach Zjednoczonych. Nie od rzeczy będzie też dodać, że nadmierne, niedostosowane do realiów kredytowanie to efekt bezmyślnych działań rządu USA, naciskającego i tworzącego systemy zachęt do udzielania takich kredytów. Rzecz jasna ogromny wpływ na kryzys miała również bezmyślna polityka banków, ale tylko niektórych, tych nieszanujących się.
    Działające w Polsce banki zachowywały się akurat racjonalnie. Mój wpis uważam zatem za obroniony. Co do polityki pożyczkowej, to źródłem wszelkich patologii, o których piszesz są wcale nie banki, a wszelkie instytucje parabankowe czy finansowe z bankiem nie mające nic wspólnego. Proponowałbym również z rezerwą podchodzić do reklam. Wiele osób, które chciałoby uzyskać kredyt (w tym także te, których na ten kredyt stać) bez problemu Ci udowodni, że te łatwe i wysokie kredyty można między bajki włożyć.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Parę uwag :
    Wizja odnowy wizerunku SLD jaką realizował Olejniczak została zarżnięta zarówno przez Kwaśnieskiego ( nieświadomie) jak i PO która udanie przedstawiała się jako jedyna alternatywa PIS-u
    Być może t.z.w. dziura Bauca nie była tak wielka jak przedstawiał to wówczas Miller, natomiast stagnacja gospodarcza była faktem z którym nie można dyskutować ( wystarczy zajrzeć do rocznika statystycznego).
    Dzisiaj, obciążanie rządu Millera za nadmierny liberalizm jest po prostu obłudne.
    Jeżeli Napieralski przyjmie do swojej akceptującej wiadomości że musi się jeszcze dużo uczyć , a może to robić właśnie od Millera, to ten tandem może sporo zdziałać.

  6. Andrzej pisze:

    2009-03-23 o godz. 16:12

    Dobry Rocznik Statystyczny i ksiazka telefoniczna sa czesto niezastapionym skarbem.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Oczywiscie zgadzam sie z Panem, ze swiat nie jest jednokolorowy.

  7. Ostatnia „puszka” nie była pozbawiona humoru. Bezrobotny zawodowy polityk
    w pośredniaku. (z propozycją zatrudnienia np w SLD) Świetne!

  8. # Teresa Stachurska pisze:
    2009-03-23 o godz. 16:20
    Andrzej
    Leczeni szpitalnie na oddziałach gruźliczych:
    – 1968 r. – 72,6 tys. osób
    – 1995 r. – 143 tys. osób
    – 2006 r. – 215 tys. osób

    Nie wiem czy Pani jest taką ignorantką, czy ma za ignorantów występujących tu blogerów.
    Jest to bowiem świadome bądź wynikające z ignorancji manipulowanie liczbami, aby pokazać jak to w Polsce źle się dzieje. Odsyłam choćby do opracowania
    http://www.alergia.org.pl/lekarze/archiwum/08_02/pdf/Kwiatkowska.pdf
    A tam są dużo bardziej miarodajne wskaźniki:
    Współczynnik zapadalności na gruźlicę (na 100 tys. ludności)
    1965r. – 182
    1997r. – 36,1
    2006r. – 22,5
    Współczynnik umieralności na gruźlicę
    1965r. – 37,4
    1995r. – 2,9
    2005r. – 2,1

  9. Jaka tam „skrajna lewica”? Olejniczak to raczej opcja centro-lewicowa, taki lewicowy Tusk. Tak jak skrajna prawica to jakiś margines neonazistów i faszystów, tak skrajna lewica to by byli jacyś neokomuniści, trockiści itp. SLD to zwyczajna demokratyczna lewica, oczywiście jeśli pominąć milczeniem tą słynną ankietę w której okazało się, że postkomuniści wyznają prawicowe wartości.

  10. A propos jakosci dziennikarstwa, to nie zauwazylem w polskiej prasie komentarzy o doskonalej akcji przeprowadzonej przez przesmiewce Jona Stewarta (Comedy Channel), ktory wykazal, ze dziennikarze finansowi (na przykladzie kablowej telewizji MSNBC) nie tylko nie trzymali zadnych standartow etyki dziennikarskiej, ale przez zachwalanie poszczegolnych akcji ktore juz to szly w gore juz spadaly skutecznie nabijali kabze finansistom, kosztem emerytow, ktorych fundusze emerytalne byly czescia tej zabawy.

    Opowiesci, ze w wywiadach szefowie czolowych firm finansowych im w oczy klamali byly zenujace. Swoja droga ciekaw jestem, co z tego wyniknie. I ciekaw jestem czy tzw. dziennikarze sledczy mieliby podobne pole do popisu w Polsce?

  11. Droga Pani Redaktor, wywołała mnie Pani do tablicy, więc jestem. W sprawie dawnej stoczni im Warskiego w Szczecinie pisałem kilkakrotnie, IMHO przyczyna upadku była prosta – ekipa prezesa Piotrowskiego przeinwestowała (przebudowa dwóch pochylni, budowa cynkowni i bazy paliwa w Świnoujściu). Na to nałożył się spadek koniunktury w żegludze, studzenie gospodarki przez ekipę Buzka (stopy procentowe o kilkanaście pkt procentowych wyższe od stopy inflacji), a na koniec wpadka z chemikaliowcami i zablokowanie jednej z pochylni na prawie rok. Do tego jeszcze polityka kadrowa – nie wszyscy fachowcy z Uniwersytetu Szczecińskiego „sprawdzili się w biznesie” (jak Staszek). W Stoczni było źle już pod koniec kadencji Buzka, ale jego ekipa nic nie zrobiła, bo przecież Piękny Marian (Krzaklewski), czyli nadpremier startował w 2000 na prezydenta RP. Piechota nie miał innego wyjścia i zrobił to, co zrobił (BTW, czy nie brała czasem Pani udziału w kampanii Jacka Piechoty gdzieś około sierpnia 2006, w czasie wyborów Prezydenta Szczecina?), bo trzeba było ratowac miejsca pracy, a trudno pompować budżetowe pieniądze i pozostawić stocznie w rękach dotychczasowych włascicieli, tak dobrze nie jest nawet w USA. Po drodze jeszcze Piechota z Hausnerem opracowali program ratowania sektora stoczniowego, ale został on olany przez PiS, PO też nic w tej sprawie nie zrobiła, pierwszy geodeta Najjaśniejszej RP Aleksander Grad ograniczył się do wymiany zarządu w Stoczni Gdynia, wcale nie na kompetentniejszy, teraz prezesem stoczni w Szczecinie został relikt po AWS nazwiskiem Markowski, był prezesem ZCh Police i przedsiebiorstwa autobusowego, to i ze stocznią sobie da radę, bo na wszystkich dziedzinach, którymi dotychczas kierował tak samo się nie zna. I tak wśród serdecznych przyjaciół psi zająca zjedli, bozawsze gdy rządzi prawica padają kolejne sektory gospodarki morskiej – za Buzka padło rybołówstwo, teraz padają stocznie, wcześniej padło PLO i Transocean, został PŻM i przewoźnicy promowi, ciekawe czy przeżyją obecną ekipę. A z powrotu Leszka Millera się cieszę. Gdyby Miller był nadal liderem opozycyjnej SLD, zadowolony z siebie (całkiem bez powodu) Donek poznałby, co to znaczy mieć opozycję, zreszta jako premier Tusk móglby za Millerem teczkę nosić – po prostu nie ten format, a i w spodniach licho.

  12. Nie interesuje mnie SLD Napieralskiego i Millera.

  13. Napieralski stawia na człowieka, który załatwił Polsce UE. W tym samym czasie Tusk stawia na nieudolnego nadpremiera, który myślał, że negocjacje ze Wspólnotą same się załatwią i z tygodnia na tydzień było coraz gorzej.

  14. Olek51. 07.13. Twoje logiczne argumenty w tym przypadku do groch o ścianę. Nie można dyskutować z Panią Redaktor, gdy ona ma zaprogramowaną , chorobliwą awersję do wszystkiego co lewicowe a tym bardziej do SLD i biednego Napieralskiego. Doradzałbym jej aby była uprzejma przeczytać kilka prac Profesora Łagowskiego, szczególnie ostatnią w PRZEGLĄDZIE, aby dowiedziała sie, że praktycznie lewicy w Polsce nie ma, a rzeczywiste podziały i nienawiści społeczne przebiegają zupełnie gdzie indziej. Widocznie jest tak zajęta, że brakuje jej czasu na studiowanie poglądów i idei mądrych ludzi. Pozdrawiam!

  15. Szanowna Pani Redaktor, w nawiązaniu do wpisu „Olka 51” z godz. 7:13: całkowicie poświadczam większość wywodów „Olka”. Byłem wtedy bliskim świadkiem podejmowanych decyzji. Nasze głosy, tych, co dbali o zmniejszanie ryzyka finansowego i brali za to pieniądze i to właśnie my namawialiśmy władze do decyzji konstruktywnych, ale nasze sugestie spalały na panewce. Wszystko to, co rządy lewicowe uratowały w okresie 1993-7 i potem 2001-5, było następnie zniszczone przez rządy prawicowe. Przemysł stoczniowy, to nie stragan z pietruszką. Tam kontrakty zawiera się na kilka, a nawet kilkanaście lat do przodu. potrzebna była modernizacja , żeby udźwignąć wymagania rynku. Na to potrzebne były ogromne środki. Wychodziło, że są to inwestycje z wysoką stopą zwrotu, banki były gotowe udzielić ogromnych kredytów, ale brak stabilności decyzji rządowych , ciągłe zmiany koncepcji po wyborach, doprowadziły do status quo. Bez większego błędu mam prawo powiedzieć, że za degrengoladę polskiego przemysłu stoczniowego odpowiadają rządy prawicowe. Lewicowe też popełniały błędy, bo każdy błędy popełnia ,ale odpowiedzialność ponoszą rządy prawicowe tak, jak za zaniechanie bnudowy drugiej nitki gazociągu, jak zniechanie budowy LFO., Rządy prawicowe wprowadzały ,owszem, pewne reformy, ale przemysł totalnie zniszczyły. Zamiast modernizować, pozostawiały degrengoladę. I nadal nic istotnego się nie dzieje. Pawlak był zwiastunem sensowności, ale albo mu nie dają nic zrobić, albo zajęty jest zbyt sobą. Nic sensownego w gospodarce się nie dzieje. Nadal pokutuje kretyńskie hasło Syryjczyka, że najlepszą polityką gospodarczą jest brak polityki. Może kryzys sprowadzi trochę opamiętania.
    I do „Olka”: zgadzam się z tobą, że Miller jest najlepszy z całej, tej biednej „lewicy” i jedyny godny przeciwnik pod względem merytorycznym dla cwaniaczków w PO. Miller się wygłupił niegdyś z tym podatkiem liniowym(przecież te słynne 15%, to strach na wróble, a nie poważny temat), ale nie było lepszego premiera po 1990roku .Jest wyrazisty, inteligentny, dowcipny,otwarty na Europę i świat, nie jest nawiedzony. Opinia o Millerze jest dużo gorsza, niż jego rzeczywista wartość

  16. Akwilon pisze:
    Napieralski stawia na człowieka, który załatwił Polsce UE.

    Siłą i godnością osobistą 🙂

  17. „Ja zaczęłam śledzić tak zwaną aferę Misiaka i mam wrażenie, że 80 proc. wiadomości jest nieprawdziwych. ”
    A mi jak ktoś powie, że Misiak już roku temu lobbował za upadkiem stoczni bo wiedział jak na tym zarobić, to też uwierzę. Pasowałby do całokształtu AWSUWPOPIS.

  18. Tak się cieszyłem na kolejny wpis Pani Redaktor, a tu o SLD? Jeżeli pisanie o prezydencie można porównać do molestowania, to zajmowanie się Sojuszem trąci nekrofilią.

    „[…]Nie można dyskutować z Panią Redaktor, gdy ona ma zaprogramowaną , chorobliwą awersję do wszystkiego co lewicowe a tym bardziej do SLD i biednego Napieralskiego. Doradzałbym jej aby była uprzejma przeczytać kilka prac Profesora Łagowskiego, szczególnie ostatnią w PRZEGLĄDZIE, aby dowiedziała sie, że praktycznie lewicy w Polsce nie ma, a rzeczywiste podziały i nienawiści społeczne przebiegają zupełnie gdzie indziej. […]”

    Mam wrażenie, że Pani Redaktor natknęła się na niesłychanie oryginalną tezę o braku w Polsce PRAWDZIWEJ lewicy, bo też trzeba być upośledzoną chełbią modrą, żeby na tę tezę nie trafić; nie trzeba nawet otwierać ‚Przeglądu.” Pogląd ten z uporem godnym lepszej sprawy lansują oczywiście środowiska, które do roli PRAWDZIWEJ lewicy aspirują.

  19. Nikt tak bardzo nie kojarzy mi się z lewicą-SLD jak Miller. Nie mogę zrozumieć dlaczego SLD samo siebie tak niszczy. A przecież i głos i możliwość wpływania na rzeczywistość, poprzez przyjmowanie bądz nie veta Prezydenta ma ogromne. Znacznie większe niż wynikało by to z liczebności w sejmie. Ma też wielu znakomitych ludzi, co ostatnio docenia PO. Brakuje jej „tylko” przywódcy, żaden z młodych Napieralski, Olejniczak takich cech nie posiada, przynajmiej na dziś. A to właśnie dziś tysiące ludzi dotkniętych kryzysem będzie szukało pomocy i nadziei na pewno nie zagłosuje na partię rządzącą. Co im zostaje ? Nie przez przypadek Kaczyński jest bardzo aktywny i cały czas mówi o programie gospodarczym i środkach unijnych, a PO ustami Pitery i Premiera o nowej ustawie antykorupcyjnej….. i wykluczeniu przedsiębiorców z życia politycznego.Straszne! Dawno już pisałam, że podział sceny politycznej na dwie części, przy autokratycznych przywódcach i niskiej kulurze politycznej, na tym etapie rozwoju jest antyrozwojowy. Działalność partii politycznych jest podporządkowana nie dobru wspólnemu tylko celom partii a ściśle ich przywódców. Niszczenie PSL czy SLD niczym dobrym nie zaowocuje. Pozdrawiam

  20. Pani Redaktor! Minister Sprawiedliwości wykrył spisek płacenia za informacje na temat Jego życia w USA i wie kto płacił: Wyrzucona z PO osoba. Kto to może być? Ciekawe czy działała w porozumieniu z dziennikarzem Polityki? Było by to śmieszne gdyby nie to, że dzieje się to naprawdę. Pozdrawiam serdecznie

  21. Andrzej,

    więc Rocznik Statystyczny nie? To może – http://zdrowie.onet.pl/1549369,2039,,,,gruzlica_wciaz_grozna,profilaktyka.html ?

  22. Andrzej,
    Podniesienie płacy minimalnej o ca 30% jest dziś ostatnią deską ratunku
    nie tylko dla gospodarki, ale także dla ratowania finansów i usług publiczych.
    Konsumpcja , która miała ciagnąć wzrost przy zwalniajacych inwestycjach i eksporcie w lutym zanotowała spadek o 1.7 rdr.
    Nie ma zatem możliwości osiągnięcia wzrostu PKB na poziomie 1,7 w 2009r. Cudowne lekarstwa tandemu Balcerowicz – Vincent muszą skończyć się katastrofą, co nikogo zdziwić nie może, bo tak zdarza się za każdym razem, gdy ten pierwszy staje za sterem, albo za ;plecami sternika.
    Pan powtarza ich slogany, w całkowitym oderwaniu od historycznych juz faktów, które jednoznaczie przsądzają o sloganów tych wartości.
    O błogosłąwieństwie wzrostu płacy minimalnej przekona się Pan obliczjac o ile wzrośnie zagregowanuy popyt na krajowe produkty ( ta bowiem grupa konsumentów kupuje najtańsze towary).
    To, co przedsiębiorcy „stracą” na wyższym koszcie pracy, odzyskają z nawiązką z tytułu wzrostu obrotów.
    Przestrzegam, zatem, by nie patrzeć na gospodarkę jak na wyizolowaną firmę. To, co wydaje sie być dobre dla niej , okazać się może dla gospodarki zabójcze.
    We wcześniejszych rozważaniach, tłumaczyłam , że imperatyw maksymalizacji jednostkowego zysku, jest autodestrukcyjny, nie tylko dla gospodarki, ale także w skutek efektu rykoszetu , dla samej firmy.
    Dobrze jest choć na chwilę zdjąć okulary chciwości, by dojrzeć tę oczywistość. Choćby ze względu na własny interes.
    Chciwość niejednego doprowadziła już do bankructwa.
    Proszę nam nie opowiadać, że słońce krąży wokół ziemi. Przydałoby się Panu odrobinę szacunku dla wiedzy naukowej i naszej inteligencji.
    Pozdrawiam, magrud

  23. Szanowna Pani Redaktor,
    jakoś nie mam ochoty dyskutować na temat powrotu Millera, czy Jaskierni. Nie moje klimaty mimo wszystko i całej biedy z PO, którą na teraz Pan Premier funduje. Ten populizm Pana Premiera jest i straszny i śmieszny. Smieszny, bo nawet PiS na takie radykalne głupoty nie wpadł, straszny, bo efekty tego rodzaju gierem mogą być fatalne. Nic nie zastąpi normalnej ludzkiej przywoitości. Ale o niej powiem Pani coś z własnego podwórka, bo sama to przeżyła. Ostatnio moja firma organizowała dość duży przetarg. Tuż przed jego ogłoszeniem bliska mi osoba znalazła zatrudnienie u potencjalnego wykonawcy tego przetargu, a przynajmniej u potencjalnego oferenta. Moja firma jest państwowa i musi stosować prawo zamówień publicznych. Ja przed ogłoszeniem wyłączyłam się przetargu podając przyczyny decyzji i proszę, co się stało. Wszyscy, łącznie z moim właścicielem się zdziwili, po co ja to robię? Nikt nie brał pod uwagę takiego pojęcia, jak konflikt interesów, że nie bardzo chće byż poniekąd zaangażowana po dwóch stronach. Mówię Pani, to ździwienie było cudne. Tu nie żadne krucjaty są potrzebne tylko edukacja w zakresie dwóch kategorii – przyzwoitość i definicja konfliktu interesów, ale wg mnie, jak się będzie rozumiało przyzwoitość, to konflikt interesów nie będzie stanowił żadnego problemu. Co do sprawy senatora Misiaka, to wcale nie będę zdziwiona, jak się okaże większość rewelacji z jego udziałem w aferze stoczniowej to stek bzdur. Już raz podobnymi argumentami wykończono Cimoszewicza za posiadanie akcji z walki o prezydenturę. I nic ta głupota nie nauczyła, jak widać Platformy. I to mnie martwi, bo za populizm sie płaci zawsze, a Pan Premier ostatnio funduje nam w tym zakresie klęskę urodzaju.
    Co do stoczni, to już koledzy mnie uprzedzili. Dodatkowo zwrócę uwagę, że wtedy nikt nikogo nie chciał ścigać za brak zabezpieczenia kursu dolara pod długoterminowe kontrakty, co było jedną z przyczyn upadku stoczni, której po spadku dramatycznym dolara przychody równie dramtycznie w złotówkach spadły i doszły do tego kary umowne za opóxnienie w produkcji (wspomniane przez Olka51 chemikaliowce). Teraz zaś wszyscy chcą ulżyć ludkom, którzy nie tylko się zabepieczali przez dalszym spadkiem euro, ale chcieli też szybko zarobić spekulacją. Tak wtedy, jak i teraz ci, co się na temat kwestii gry na kursach walut wypowidają niewiele z niej rozumieją i w tym cały kłopot. Nie mówiąc już o zarządach spółek, które kupując opcje bezkosztowe ubdurały sobie, że to to samo co bez ryzyka. To by było perpetum mobile – transakcja bez ryzyka, a mnie się naiwnej wydawało, że takich nie ma. A jest taka prosta zasada, ze jak nie rozumiesz co masz kupić, to na wszelki wypadek nie kupujesz. Tak, jak mówił Słonimski, jak nie wiesz co powiedzieć, to na wszelki wypadek mów prawdę, a jak nie wiesz, jak się zachować to na wszelki wypadek zachowaj sie przyzwoicie. Obie rady na dzisiaj wyjątkowo w cenie, bo i przyzwoitość i prawda straciły na uroku, a w sensie opinii publicznej to sprzedaje nam się wyjątkowe badziewie i my niestety w większości je kupujemy bez zmrużenia oka. Do mnie też dzwoniły różne takie ludki bankowe, które mi chciały i inwestycje w fundusze sprzedawać, też headgingowe, ale i opcje mi próbowali wciskać (na dołku kursów euro i dolara – totalne frajerstwo) i ja takich pogoniła, również służbowo. To jest kara za chciwość opratą na bezrozumie. To przykre – prawda – ale niestety prawdziwe. Za bezrozumne podejmowanie decyzji się niestety płaci. Bo pytanie podstawowe – tym umoczonym w opcje pomoc, a tym którzy się nie dali umoczyć co?
    Olek51 – z naszego szczecińskiego podwórka – ZCh Police – te to umoczyły na tych kursach walut na wszystkich linniach – raz jak surowce stały ho! ho! jak wysoko, to pozawierały kontrakty na ich zakup długoterminowe po tych chorych cenach, podobno po to, żeby się zabezpieczyć przed ich dalszym wzrostem. Dlaczego miałyby te surowce rosnąc jeszcze przez kolejne 3 lata nikt nie iwe (jak z tą ropą, co miała być zaraz po 200 dol. za baryłkę) i potem zamiast się zabezpieczyć na tych dolarach i euro do tych kontraktów zakupowych na poziomie z ubiegłego roku euro czy dolara (zwykły forward, bo opcja to już trochę abstrakcji z prawami i ich wykonaniem w zależności, kto jest pojakiej stronie wystawiacza opcji czy kupującego opcję), to oni po tym kursie sobie zabezpieczyli przychody eksportowe, Poruta na całej linii – tera zmają koszty koszmarne a przychody ewentualne tytci, tyci. To jest dopiero cudo zarządzania ryzykiem walutowym.
    Pozdrawiam.

  24. Teresa Stachurska pisze:
    2009-03-24 o godz. 14:45
    A co właściwie chcesz przez to powiedzieć? Że gruźlica wciąż jest groźna i nie należy jej lekceważyć? Jeśli tak, to masz rację.

  25. magrud pisze:
    2009-03-24 o godz. 15:08
    A dlaczego akurat o 30%, a nie o 20 lub 40? Kto za podniesienie płacy minimalnej ma zapłacić? Jeśli przedsiębiorca, to czy wymuszenie na nim wyższej płacy minimalnej, przy malejącej koniunkturze, nie spowoduje jego upadku i tym samym w rezultacie nie pogorszy sytuacji finansowej kraju zamiast poprawić? Co do obecnej sytuacji ma tandem Balcerowicz – Vincent? Co znaczy określenie:
    „slogany, w całkowitym oderwaniu od historycznych juz faktów, które jednoznaczie przsądzają o sloganów tych wartości” ?
    Bo dla mnie to trochę za trudne.
    Dlaczego wzrost płacy minimalnej ma się przełożyć na popyt akurat na krajowe produkty?

    „To, co przedsiębiorcy ?stracą? na wyższym koszcie pracy, odzyskają z nawiązką z tytułu wzrostu obrotów”
    To chyba jakieś nowe prawo ekonomiczne i to na miarę Nobla. Wystarczy zwiększyć płace i niemal z miejsca mamy kwitnącą gospodarkę. 🙂

    „We wcześniejszych rozważaniach, tłumaczyłam , że imperatyw maksymalizacji jednostkowego zysku, jest autodestrukcyjny”
    A ja myślałem, że jest to siła napędowa gospodarki.

    „Proszę nam nie opowiadać, że słońce krąży wokół ziemi.”
    To ja tak opowiadam???

    „Przydałoby się Panu odrobinę szacunku dla wiedzy naukowej i naszej inteligencji.”
    Odrobina skromności jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

  26. http://alfaomega.webnode.com/news/warte-uwagi/ :

    Andrzej Olechowski: Duszno w centrum

    Trzyma pan kciuki za Pawła Piskorskiego jako lidera Stronnictwa Demokratycznego? ?

    Lubię Piskorskiego, ale nie tylko dlatego trzymam za niego kciuki. Wydaje mi się, że w mojej części sceny politycznej robi się coraz bardziej duszno. Chodzi o to, żeby było więcej możliwości wypowiedzi niż tylko w wewnętrznej dyskusji w PO. Ta dyskusja nie należy bowiem do najlepszych przykładów swobody i demokracji na świecie. Dobrze by więc było, aby powstała taka płaszczyzna, taki Hyde Park dla ludzi o centrowych poglądach.

    Paweł Piskorski sprawia wrażenie, jakby chciał odnieść sukces w SD z zemsty na Platformie, że to go napędza.

    Czytałem dossier na temat zarzutów formułowanych wobec Pawła Piskorskiego, począwszy od afery mostowej, przez układ warszawski i sprawy jego majątku. Gdy Lech Kaczyński był prezydentem Warszawy, złożył ? zdaje się ? ok. 800 zawiadomień do prokuratury. Minęło trochę czasu i systematycznie wszystkie te śledztwa i zarzuty wobec Piskorskiego zostały umorzone. Czy taka rzecz by pani nie napędzała?

    To możliwe. ?

    Więc jego też napędza. Ale mam nadzieję, że nie w kierunku rewanżu, ale w zdrowej intencji: ja wam pokażę!

    Piskorski sugeruje w wywiadach, że może być pan kandydatem SD na prezydenta.

    Nie wiem. Mam kalendarz na pół roku do przodu, więc nie mówmy, co będzie za półtora. Jest nadzieja, że dobry organizator Paweł Piskorski ? napędzany zdrowymi poglądami i zdrowym poczuciem niesprawiedliwości ? stworzy w tej części sceny politycznej, która jest mi bliska, sprawną instytucję polityczną. Za to trzymam kciuki.

    I sprzeciwia się pan kandydowaniu na prezydenta Donalda Tuska? ?

    Nie chciałbym, żeby prezydentem był przywódca jednej z głównych partii. Prezydentura Lecha Kaczyńskiego powinna być dla nas ważnym ostrzeżeniem. Fatalnie jest, gdy prezydent jest tak silnie związany z jedną partią polityczną. I nie jest w stanie się z tego wyzwolić. Tak nie powinno być. Dlaczego pan Tusk miałby być inny niż pan Kaczyński? Będzie tak samo, tylko w drugą stronę. Jeśli Platforma będzie rządzić, to będziemy mieli władzę absolutną. A wiemy, że każda władza korumpuje, więc władza absolutna korumpuje absolutnie. Jeśli natomiast Platforma nie będzie rządzić, to będziemy mieli nieustającą awanturę.

    Ale ustawianie się w środku sceny politycznej to bycie nigdzie. ?

    To jest łatwy zarzut. Ludzie środka wydają się niedookreśleni, gdyż są umiarkowani. Im dalej od centrum, tym bardziej wyraziście. Najbardziej określeni są radykałowie. Nie ma problemu z określeniem panów: Kaczyńskiego, Giertycha czy Millera.

    Czyżby? Miller na lewicy, a jako premier forsował podatek liniowy. ?

    Prowadząc dużą partię, musiał się w takim szpagacie rozciągnąć, że zmieścił mu się podatek liniowy.

    Poglądy gospodarcze prezesa PiS też nie są prawicowe? ?

    Nie są prawicowe ani lewicowe, ale po prostu populistyczne. One wywodzą się z takiego paternalistycznego myślenia, że ludziom trzeba dać jeść, trzeba się nimi zająć i zmusić bogatych, aby wyłożyli pieniądze na biednych. Ja mam bardzo surową ocenę obu braci Kaczyńskich. Widzę w nich wszystkie złe myśli leżące u podstaw prawicowych nurtów.

    Polaków bardzo dzieli stosunek do Lecha Wałęsy. Czy według pana bycie bohaterem i agentem się wyklucza? ?

    Jestem już na tyle siwy, że wiem, że nie ma kryształowych ludzi. Co do Lecha Wałęsy, nie widziałem niczego, co by mnie przekonało, że był współpracownikiem SB. I zostanę nieprzekonany do czasu stosownego wyroku sądowego.

    A książka Gontarczyka i Cenckiewicza z opublikowanymi dokumentami pana nie przekonała? ?

    Nie będąc zawodowym historykiem, nie jestem w stanie tej książki ocenić. Mnie z historycznych książek najbardziej podoba się Sienkiewicz (śmiech), a przecież nie jest prawdziwy. Natomiast słyszę i czytam opinie zawodowych historyków, którzy twierdzą, że to nie jest prawda. Więc co ja mogę?

    Czy w miejsce merytorycznej debaty nie wkroczyło zacietrzewienie? ?

    Stworzyliśmy sobie instytucję, która to zacietrzewienie z konieczności wymusza, ponieważ nie jest sądem. A Platforma, która mówiła, że tę sprawę załatwi, nic nie zrobiła. Miała otworzyć archiwa, teraz słyszałem, że chce zlikwidować pion śledczy w IPN, i nadal cisza. Wzięła się natomiast do odbierania całej grupie ludzi uprawnień emerytalnych. To przecież musi być niezgodne z konstytucją! Nie wierzę, że można w Polsce wprowadzać blankietowe rozwiązania. Jeśli tak, to ratuj się, kto może. To znaczy, że każdemu grozi, że w każdej chwili większość parlamentarna może go zakwalifikować jako członka jakiejś grupy zła.

    A nie burzy się w panu krew, że gigantyczne emerytury dostają ludzie komunistycznego reżimu? ?

    Ależ burzy się. Ale trzeba znaleźć rozwiązanie zgodne z konstytucją.

    Wie pan, że niektórzy od razu sobie pomyślą: broni esbeków, bo sam ma na koncie współpracę z wywiadem PRL? ?

    Dlatego sam się ze swoimi opiniami na temat IPN nie pcham. Odpowiadam na pani pytania. Mam poczucie, że w tych sprawach moja opinia jest mniej ważna niż innych. To nie jest część mojego życiorysu, z której jestem szczególnie dumny. Nie uważam, że ona mnie dyskwalifikuje, ale też nie stanowi podstawy do formułowania propozycji w tej dziedzinie.

  27. Ciekawy nagle temat : kasa Gudzowatego dla SLD 8 lat temu.
    ALE MAJĄ STRACHA!!!

  28. Pani Redaktor,

    Nie potrzeba wielkiego czucia polskiej sceny politycznej, żeby wszystkie Pani z osobna każdy słuszny, obśpiewać refrenem piosenki kabaretu „Elita” gdzie po kilkakrotnym „Pero” – wszystko bilansowało się na zero. Miller? Przecież nawet geniusz Napoleona nie wystarczył na dw razy. Trzeba bardzo lubić starszego pana Leszka/ja go bywało lubiłem/ ,żeby patrząc na tą dpoalającą się pomillerowską powłoczkę /dawniej posiadał wewnętrzną moc/, żeby wić jemu jakieś wirtualne gniazdko w politycznej pierwsze lidze. Jeśli się załapie do parlamentu to czeka go klasyczna ,żałosna powtórka z rozrywki.SLD póki co nie ma ani jednej prawdziwie dobrej przesłanki na odrodzenie. Czas na wygubienie weteranów/ciągle wpływowi w partii/ rozmija się z czasem, w którym pokolenie Napieralskiego będzie mogło bezpiecznie i z zaangażowaniem budować wartościowe pokolenie młodych SLD-eków..
    Te dwa aspekty, będę jeszcze tak dłuko generować wewnętrzny „kiszon” w tej partii, że wcześniej zczeźnie niż się odrodzi. Dzisiaj, takie Pan stwierdzenie ,że weterani mają mało czasu,żeby przeczekiwać moment zawalczenia o wpływy- jest o tyle chybiony, że ci państwo nie mają najmniejszych powodów do zawalczenia. Naokoło kryzys, coraz większe rzesze potrzebujących obywateli a oni „stare mądre psiska” walczą o to żeby to wziąć ,choćby w koalicji na swoje zasłużone, ostatnio rozleniwione barki. Tym SLD-ekom wystarczy!!! faktycznie pierwsze miejsce na liście i z dwie kadencje na ciepłych bocznych ławeczkach w sejmie. Pozatym, szkoda Leszka. Naprawdę żal będzie patrzeć. Jerśli Leszek nie będzie zyt żałosny, to będzie oznaczało tylko jedno-żałosna będzie nasza cała klasa polityczna ze wszystkimi swoimi przypadłościami.

    Pozdrawiam,Eddie

  29. Coś rzeczywiście jest na rzeczy w tych sympatiach i antypatiach p. Redaktor (ale nie tylko – red. Zakowski bez zająknienia pisze o SDPL jako o wymarzonej lewicy). A przeciez to SLD jest jedyną istotna siłą na lewicy. Miller jest najbardziej rozpoznawalną twarzą (tego?) ugrupowania. Powrót partii marnotrawnej do Millera jest więc oczywistością. Stajemy oto przed takim wyborem jak dwa lata temu. Jeśli nie SLD to AWSPOPIS. Doswiadczenia (z wyjątkiem rządu Mazowieckiego minus Balcerowicz) pokazały że to właśnie SLD pchał Polske w dobrym kierunku, gdy inni raczej pracowali dla siebie. Uczciwy Buzek pozostałby w pamięci gdyby nie Krzaklewski, mętne interesy z Eureko itd.
    Nawet liberalny program Millera nie jest obciążeniem dla partii, gdyż częścią jej naturalnego elektoratu jest klasa urzędnicza i technicy.
    Gęba przyprawiona przez dziennikarzy SLD i Millerowi może i mu się należała ale proporcje nie zostały zachowane. Rywin po pijaku pogadał sobie o 17 mln i poszedł siedzieć na 2,5 roku. Sobotka czy Długosz zadzwonili by podległe sobie władze przywołac do porządku i siedzą. Misiak wziął konkretne 50 mln i jest to co najwyżej problem etyczny, podobnie jak u Karnowskiego. Kaczyński „sprywatyzował” RSW i nikt się do niego nie czepia. Zagarnięcie mediów było znacznie bardziej brutalne niż bajdurzenie Rywina i co? I nic! Z tej perspektywy widać ze Miller, Kwaśniewski wprowadzili jakieś biedne bo biedne ale jednak standardy. Co zostalo z nich pod rzadami postsolidarnođci + to widac.

  30. Pani Redaktor,

    nie wierzę w jakieś odrodzenie (zwłaszcza w polityce) Leszka Millera. Po prostu nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody. Jest to polityk po przejściach, który zasiadł za sterem w nieopowiednim czasie. W czasie swoich rządów, gdy musiał mocno ściągać lejce, gdy ze zbrzydzeniem przyglądali mu się nie tylko prawicowi politycy, ale nawet najważniejsi wówczas w Polsce ludzie, prezydent Kwaśniewski i trzęsący tym krajem, Adam Michnik. W czasie jego rządów miał on trudne zadanie, bo przejął po guru polskiej ekonomii gospodarkę w złym stanie i z opóźnieniem w przygotowaniu do wejścia do Unii.
    Zrobił to, więc w „nagrodę” spadła na niego afera Rywina, która była pretekstem do rokoszu wewnątrzpartyjnego.
    Dymisja mu się należała, bo powinien domagać się zbadania sprawy przez prokuraturę. Wprawdzie poczynił kroki w tym kierunku, ale robił to niezdecydowanie. W wyniku tej afery nawiększe straty poniósł sam Michnik, który chciał zniszczyć SLD, a nadszarpnął także bardzo poważnie swój autorytet i sprowokował zmiany na scenie politycznej do czasu zakończenia nadciągającego kryzysu. Wówczas szansę na objęcie władzy będą mieli jacyś mutanci spod znaku Ojca Rydzyka.

  31. Oddziały gruźlicy i ch. płuc leczą głównie nowotwory, przewlekłą obturacyjna ch. płuc i z rzadka gruźlicę (tę leczy się gł. ambulatoryjnie).
    Swoją drogą w cytowanym artykule podkreśla się, że gruźlica dotyka teraz też bogatych, więc ewentualny wzrost zachorowań (na szczęscie na razie niewielki) nie jest powodowany wzrostem biedy, ale raczej z zaniedbywaniem profilaktyki (pamiętajcie o zdjęciach rtg przy bad. porfilaktycznych) i brakiem czujności lekarzy pierwszego kontaktu.

    Teresa Stachurska pisze:
    2009-03-24 o godz. 14:45

    więc Rocznik Statystyczny nie? To może – http://zdrowie.onet.pl/1549369,2039,,,,gruzlica_wciaz_grozna,profilaktyka.html ?

  32. @Cargo
    Obawiam się, że Twojej przetargowej solidności Pani Janina nie zrozumie skoro uważa, że Miller się przyda na Polskim podwórku (bo poza rosyjskim nie zna języków), a Olejniczak się przyda w UE, bo zna je na poziomie Marcinkiewicza…Gdzie profesjonalizm Janino Paradowska? Znam mnóstwo młodych ludzi, którzy przerastają Millera i Olejniczak językowo i merytorycznie, a nikt ich w lewicy nie zgłasza ani tu ani tam. To jest żenujące. Zapytajcie kandydatów do Parlamentu UE konkretnie, jak na rozmowie o pracę, jaki jest ich zasób wiedzy i zdolności językowe…Śmiem twierdzić, że większość by nie zdała, więc gdzie tu profesjonalizm. Sami preferujemy nieudaczników i leni, a potem się dziwimy, że nas lekceważą. Gdzie dziennikarze promujący młodych zdolnych do UE…jest tylko kolesiostwo i dyletantyzm czyli nihil novi…Żenada totalna.
    A Ty droga Cargo czekaj na lepszych polityków, kiedy Polska będzie podległa i przetar zorganizuje Czech z Niemcem, a oceni jakiś Brytyjczyk.

  33. W pełni popieram „kostka” Ja to od dwóch lat piszę, ze zastosowano w mediach nierówną miarę do przewin SLD i reszty. Moim zdaniem przewaga moralna SLDowców polega na tym, że byli zawstydzeni tym, co w PiSie i Po jest własciwie normą , bezwstydną normą, a owieczki dały się nabrać . Przewaga SLDowców polega na tym, ze mają w swoich szeregach ludzi kumatych, znających się na gospodarce, biznesie i rozumieją, co znaczy społeczna gospodarka rynkowa.
    Moje doswiadczenie zawodowe pozwala mi stwierdzić, że rządy prawicowe zdemolowały kilkadziesiąt % mocy wytwórczych kraju; nalezało je zmodernizować, a nie zniszczyć (banki były gotowe dawać kredyty na modernizację); należało stworzyć parametryczne przesłanki do rozwoju, a nie do ratowania budżetu poprzez tandetną wyprzedaz aktywów. Irytuje mnie to plucie na tzw. postkomunę dlatego, że ci plujący dają w ten sposób rozgrzeszenie do amatorszczyzny i wszystkich szwindli prawicy. Ja nie podniecam się kolorem sierści u kota; kot ma łapać myszy,jak mawiają Chińczycy. Polska płaci i będzie jeszcze długo płaciła za infantylizm części Polaków, którzy dali się uwieść niszczeniu potencjału gospodarki pod hasłami walki z resztkami komuny. Należało walczyć ze złem, a nie z resztkami komuny. Zło było wszędzie i nie ma ono barw partyjnych

  34. A ja mam satysfakcję.
    Uważałam, że Napieralski dobrze kombinuje! I prosze, mamy z powrotem Millera, z racji swoich kompetencji i niewątpliwego przywódczego talentu totalnie znienawidzonego przez prawicę obojga partii i Kwaśniaków.
    Mam nadzieję, że wyciągnął nauczkę ze swoich błedów. Tylko żadnych względów i pobłążania dla postsolidarnościowych mafiosów i ich żołnierzy!
    Zawsze dobrze życzyłam SLD i teraz się cieszę.

    Andrzej,
    Tak Mój Drogi. Za podniesienie płacy minimalnej zapłacić mają przedsiębiorcy. A niby kto? Jak nie zapłcą to nie będa mieli zbytu na swoje produkty. Niech zatem wybieraja , co im się bardziej opłaca, mniejsze zyski czy plajata i przejęcie przez banki lub zagraniczne koncerny?
    Dla mnie, ten wzrost może wynieść nawet 50%.
    Dlaczego najniżej zarabiającym trzeba dodać, by pobudzić popyt w szczególności na krajowe produkty? Dlatego, że ta grupa nie oszczędza i wszystko wydaje: na mieszkanie, na prąd i ogrzewanie , na żywność i na najtańsze krajowe leki.
    Żaden Nobel mi sie nie należy. Te prawa odkryto już dawno.

    A jeżeli chodzi o przyczynę kryzysu to najlepiej wyraził to niedawny guru rynków finansowych Alan Greenspan. Uwierzyłem, że rynek ma zdolność samoregulacji – wyznał – i to był mój najwiekszy błąd.
    Balcerowicza i Vincenta na taką głęboką refleksję , kawaleryjską odwagę oraz elementarną uczciwość, nigdy zapewne stać nie będzie.
    To na co stać króla, jego pachołkom jest niedostępne.
    Nie każdy rodzi się arystokratą.
    Ukłony , magrud

  35. Cargo,
    Jak miło znów Cię czytać. Witam serdecznie, magrud

  36. Tereso Stachursko!
    Tyle razy prosiliśmy, że jak masz wklejać długie wywody skądś ściągnięte, to dawaj link, a nie wklejaj całości do blogu.
    Andrzeju!
    Ja Cię i tak podziwiam, że Ty dyskutujesz z Magrud. To jest taka „ekonomia ludowa” (sparafrazowałem od „etymologii ludowej’ – nazwa Częstochowa od tego, że miasto się często chowa idącym pątnikom), niemająca nic wspólnego z normalną ekonomią. Zwiększenie płac o 30 % to jest wydrukowanie pieniędzy, a ponieważ rzeczywistość nie znosi próżni, wszystkie ceny natychmiast poszybowałyby o 30 % w górę. Chyba, że nasza ekonomistka postanowiłaby zamrozić ceny… Przerabialiśmy to już w komunizmie, lodówkę kupowałoby się wtedy w sklepie z akcesoriami rowerowymi u znajomej znajomej pani Basi.
    Ja nie jestem ortodoksyjnym liberałem, uważam że pomysły Millera na ratowanie ad hoc niektórych zakładów nie były złe. Oglądałem ten reportaż z Łap – miasto rzeczywiście ginie, po cukrowni upadają Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego. A dlaczego upadają? Bo PKP nie daje zleceń (z oszczędności wolą robić to sami). I pracownicy krzyczą – zmusić PKP do dawania zleceń. A spytał się ktoś dyrektora ZNTK w Łapach, dlaczego całą swoją działalność opierał tylko na zleceniach PKP? i szedł po najmniejszej linii oporu? Dlaczego nie próbował znaleźć zleceń z innych firm, chociażby europejskich?
    Magrud na miejscu Państwa zmusiłaby PKP do dawania zleceń, PKP byłaby coraz większym bankrutem, i posłowie musieliby dać dotację na PKP. Jak dadzą dotację, to zabiorą skądś pieniądze, np. ze szkolnictwa lub ochrony zdrowia. I będzie krzyk.
    Ps. Ale biorąc pod uwagę „Przydałoby się Panu odrobinę szacunku dla wiedzy naukowej i naszej inteligencji” ja bym się nie martwił – dodrukuje się te 30 % pieniądza i po kłopocie.

  37. W telewizji Waltera i Wejcherta panuje inny świat. Panie rozmawiają o butach i za ile je kupiły. Jedna mówi, że za 3 tys…czyli pewnie za tyle ile ma na utrzymanie przeciętna polska rodzina na miesiąc. I już…Żyjemy w dwóch światach. Świat który widzi Stachurska nie jest światem Olechowskiego i Wejcherta…oni tworzą elitę na wzór oligarchów południowoamerykańskich, która gardzi biedą i ucieka od niej. Jeśli media publiczne zostaną oddane platformersom w typie „hrabiny” Katarasińskiej to staniemy się podobni do Ameryki Południowej i nowobogackiej Rosji, a przecież lewica w Skandynawii jest kompletnie inna. O co walczymy? Dokąd zmierzamy?

  38. Torlin (2009-03-25 o godz. 09:07): widzisz, obawiam się że prezes ZNTK w Łapach nie był w stanie oferować swoich usług komuś innemu niż PKP czy PKP Cargo – po prostu zakład jest stary, zdekapitalizowany, większość prac wykonywana jest ręcznie, więc są wysokie koszty. Szans na inwestycje finansowane z kredytu nie ma, bo firma nie miałaby go z czego spłacić, inwestycje sfinansowane z budżetu nie wchodzą w grę, bo jest to już pomoc publiczna i koło się zamyka.

  39. Pani Redaktor !

    Muszę się z Panią niezgodzić. Pozostawanie L.Millera poza głównym mainstreamem polskiego życia publicznego i sceny politycznej jest stratą dla Polski. Zgadzam się z kilkoma przedmówcami, że Millerowi „przyprawiono” gębę celem „wrobienia” lewicy……..A jego rząd miał niewątpliwe osiągnięcia i sukcesy – na pewno większe niźli dzisiejsi rządzący Polską „donkowcy”. Zresztą dobra koniunktura z której korzystali rządzące poprzednio „pisiaki” to też zasługa rządu Millera (Belka tylko administrował i „akuszerował”).
    Lewica Napieralskiego chce odzyskać twarz. Swoją twarz o której pisze w ostatnim PRZEGLĄD-zie prof. Łagowski. Nie można się oglądać na P0-wców (a ten skos okiem robił cały czas Olejniczak, bezwzględnie wyznając obstrukcję anty-pisowską) bo jak rzekł był Tusk „lewica ma być w Polsce jak najsłabsza” (to są jego i „platformersów” mniemania o polskiej scenie politycznej – czyli „troglodytyzm” post-solidarnościowy a’la Maniek Krzaklewski; może stąd nagła miłość Donka do „pięknego Mariana”). A z tą „obstrukcją anty-pisowską” to też trzeba na to mieć „przymróżenie oka” – PO czyni (na razie „piarowskie”) fawory wobec „styropianowo-etosowego” adehernta jakim jest (na razie, na dziś) PiS. POPiS prędzej czy później powstanie i będzie Polską rządził – to jest moja wersja futuryzmu politycznego dla naszego kraju. Różnice między obydwoma skłóconymi partiami są mniejsze Pani Redaktor niż Wy dziennikarze przentujecie gawiedzi i które nagłaśniacie masom odbiorców. Myślę, iż tylko wyrazista lewica, pro-europejska (a tego SLD nie można odmówić), modernistyczna i otwarta na nowe idee (tu jest najwięcej do zrobienia, ale przy konserwatyzmie i cywilizacyjnym „gumofilcowstwie” większości polskiego społeczeństwa możliwości są ograniczone) jest w stanie zaprezentowac jakąś alternatywę dla Polski na 15 – 20 lat „do przodu”.
    Fakt – Napieralski musi się b.dożo uczyć. Przede wszystkim realizmu i dystansu (do siebie także). Myśle, to co wyraził jeden z moich przedmówców, że L.Miller byłby dlań (i mam nadzieję że będzie) dobrym wzorem i nauczycielem. Przede wszystkim w „skuteczności” (a to jest podstawa polityki jako działania ludzi).
    Pozdro, zwłaszcza dla Olka 51, pielni-1 i magrud.
    WODNIK53

  40. Uśmiechnęłam się, kiedy przeczytałam, że się magrud cieszy z powrotu Millera, bo zawsze dobrze życzyła SLD. Ja też źle im nie życzyłam i nie życzę a nawet wprost przeciwnie. Tylko należy pamiętać, aby nie cieszyć się na zapas. Z tą radością radziłabym nie przesadzać.

  41. Mam nadzieję że „Polityka”, najlepiej Pani piórem, oceni sprawę finansowania SLD przez Aleksandra Gudzowatego, gdyż stawia to lewicową partię w nader dziwnym świetle. Natomiast powrót Leszka Millera, tego doświadczonego, stepowego wilka, najlepiej udowadnia że młodzi liderzy Sojuszu nie spełnili oczekiwań.
    Co do standardów dziennikarstwa… No to przypomnijmy trzy nazwiska: Janusz Lewandowski, Romuald Szeremietiew, Andrzej Kern. Co o nich pisano, jak zachęcano prokuratorów do zajmowania się tymi „aferzystami”, co z tego zostało. Media bardzo łatwo rzucają oskarżenia, bo czują się bezkarne. Pani redakcyjny kolega, red. Jacek Żakowski, nie tak dawno w TOK FM podczas dyskusji o Pawlaku wyraził opinię, że minister Czuma „zatrudnił połowę swych znajomych i rodziny”. W kontekscie owej „połowy” wymienił rzekome zatrudnienie przez ministra jego syna. A przecież Czuma już wcześniej parokrotnie informował, że jego syn był asystentem społecznym i żadnego wynagrodzenia nie pobierał. Ciekawe, czy w imię wysokich standardów red. Żakowski równie publicznie przeprosi ministra za powtarzanie nieprawdy.
    Inną sprawą pozostaje poziom intelektualny dziennikarzy. Jeżeli dziennikarz w RMF FM z całą powagą dopytuje rozmówcę czy Polska nie mogła wysłać do Pakistanu jednostki Grom aby odbiła z rak terrorystów polskiego inżyniera, to ręce opadają.
    Zgadzam się z Panią że potrzebne jest nowe prawo prasowe. Zniesienie obowiązku autoryzacji zmusi dziennikarzy do pracy umysłowej (szczególnie przy okazji rozmów o gospodarce, prawie lub medycynie) a polityków do odpowiedzialności za słowa. Poza tym przydałoby się wprowadzenie szybkiego procesowania (miesiąc, góra dwa) w sprawach o zniesławienie oraz nakładanie bardzo wysokich odszkodowań na wydawców.

  42. Teresa Stachurska! Dzięki za wywiad z Olechowskim. Duszno w centrum! Nic dodać nic ująć. Pozdrawiam serdecznie

  43. Absolutnie urocza jest ta rozmowa o podniesieniu płacy minimalnej. „Niech ci źli przedsiębiorcy płacą dobrym proletariuszom nawet o 50% więcej! Nie będzie ich stać na drogie auta, ale cała gospodarka ruszy z kopyta!” Ech, i kto tu mówił o braku elementarnej wiedzy ekonomicznej? Krótkie przypomnienie:

    Międzynarodowa Agencja Energii prognozuje, że za cztery lata baryłka ropy może kosztować nawet 200 dolarów. To oznacza gwałtowny wzrost kosztów produkcji. Dodajmy do tego jeszcze 50% (czy nawet 30%) zagwarantowane przez państwo płace minimalne i co mamy? No, genialni ekonomiści lewicowi? Zagadka: co to jest „wstrząs podażowy” (wzrost kosztów pracy oraz prawdopodobny wzrost cen energii) plus wysoka inflacja (przecież firmy, którym narzuci się wyższe płace, muszą to odbić na klientach)? Podpowiedź: to słowo zaczyna się na „st”.

    Gdyby globalny kryzys można było rozwiązać przez proste posypanie głowy popiołem przez skruszonych liberałów i stawianie pomników Keynes’owi, to byłoby cudownie.

  44. Ostatnio toczy się dyskusja o „wyraźnym obliczu.”

    Komentatorzy powszechnie zarzucają partiom, że nie mają wyraźnego oblicza ideowego. Podobno PO nie ma oblicza, bo wysuwa do kandydowania jednocześnie Krzaklewskiego i Huebner. SLD nie ma oblicza, bo odgrzewa Millera z jego podatkiem liniowym i jednocześnie wyrzuca z wozu PD za zbytnią centrowość. PiS podobno też nie ma oblicza bo niby prawicowe, a pomysły na gospodarkę ma lewicowe, no i raz ogłasza politykę miłości, a innym razem kąsa po kostkach wszystkich naokoło. A PSL to już w ogóle nie ma oblicza, tylko ilość zajętych stanowisk oblicza.

    Kiedy ludzi na stanowiska dobierano wg zasady BMW (bierny, mierny, ale wierny) to też było źle. Teraz jest źle, że dobierają wg kompetencji, zamiast „swoich”.

    Przypominam sobie również, że kiedy w Sejmie było 27 partyjek, każda o wyraźnym obliczu, to komentatorom to też się nie podobało, bo miały zbyt wyraźne oblicze ideowe, a przez to zajmowały się nie tym, co trzeba i nie mogły się ze sobą dogadać.
    Był taki słynny wicepremier od spraw gospodarczych Goryszewski (ps. „Kobra”), który z mównicy sejmowej perorował, że „nie ważne czy Polska będzie bogata czy biedna, ważne żeby była katolicka.” Wówczas wszyscy komentatorzy go krytykowali, bo ich zdaniem wicepremier od spraw gospodarczych powinien się zajmować gospodarką, a nie obliczem ideowym.

    Mam więc pytanie o to, jakie oblicze ideowe mają następujące sprawy:

    – budowa autostrad
    – wprowadzenie euro zamiast złotówki
    – upowszechnienie edukacji przedszkolnej, szczególnie na wsi
    – wykorzystanie funduszy europejskich
    – skrócenie kolejek do lekarzy
    – zwalczanie korupcji
    – poprawa bezpieczeństwa publicznego
    – wojna w Afganistanie
    – organizacja EURO 2012
    itd.

    Pytanie jest oczywiście powodowane tym, że powyższa lista skrótowo obejmuje najważniejsze sprawy, którymi powinni się zająć politycy. Więc czy to wołanie o oblicze ideowe ma oznaczać, że politycy powinni machnąć ręką na te sprawy i zająć się np. aborcją?

    Myślę, że ten powszechny u nas nawyk komentowania poprzez krytykowanie jest już doprowadzony do absurdu. Kiedy nie ma już czego krytykować, to się krytykuje to, co jest pod ręką.

    A moim zdaniem trzeba politykom przyznać, że wreszcie wzięli się za sprawy ważne dla społeczeństwa, zamiast ględzić w nieskończoność o swoich ideach i wreszcie dobierają kandydatów na stanowiska pod kątem kompetencji, a nie „idei”.

  45. Manna, miło. Również pozdrawiam.

    Torlin, nie wszystko da się tak zlinkować jakby Pan chciał. Proponuję sprawdzić.

  46. Piszecie o lewicy Napieralskiego.
    O lewicy Millera. ewentualnie Olejniczaka.

    Wodnik53 o lewicy modernistycznej, otwartej na nowe idee i proeuropejskiej.

    wszystko to w kontekscie SLD.

    Moim zdaniem SLD nie bedzie mocniejsze niezaleznie od tego, czy bedzie lewica Millera, Napieralskiego czy Olejniczaka.
    Nie zdobedzie poparcia prezentujac sie jako partia otwarta i modernistyczna (przeciez jest juz tak i jakos sie nei wybija).

    SLD moze zdobyc poparcie tylko wtedy gdy autentycznie zacznie troszczyc sie o potrzeby obywateli. Rzesze pracownikow etatowych, ktorzy nie maja czasu sami zatorszczyc sie o wlasne sprawy.

    Marks uzywal pojecia „walki klas”. Ona trwa! „Prawica” probuje skanalizowac zle emocje podsuwajac kozly ofiarne (w roznych okresach historii: heretycy, Zydzi, czarownice, obcy wogole, a zwlaszcza Niemcy i Rosjanie (zwani najczesciej Ruskimi), homoseksualisci, feministki, postkomuna, ale tez np. liberalowie). Zadaniem lewicy jest odczarowac swiat z tych zaklec (ot chocby wybory 2005 – zniknie korupcja w ramach ktorej postkomuna i uklad ubecki kilka miliardow zlotych urkadli to bedzie kilka miliardow wiecej na rozwoj i nastapi szczescliwosc wielka) i przypomniec ludziom pracy co jest powodem ich frustracji. I co mozna zmienic. Lewica powinna walczyc o wyrownywanie szans – poczawszy do edukacyjnych.

    Jedynym znanym mi politykiem ktory ostatnio wypowiadal sie jezykiem lewicy byl Olejniczak ( Ale ja nie mam wielkiej ochoty poswiecac prywatenego czasu na wysluchowanie politykow, wiec byc moze i Napieralski wypowiada sie w tym samym duchu. Jak dotad nie slyszalem.

    Nie znam tez mlodych dzialaczy SDPL. Byc moze oni sie w lewicowym duchu wypowiadaja (jesli tak, to nie dziwie sie Zakowskiemu, ze uwaza SdPL za wymarzona lewice).

    Nie widze powodu ani zeby sie cieszyc ani zeby martwic kondycja SLD z Millerem, czy bez. Jesli sie jezyk SLD nei zmieni to i tak polegnie. Problemem SLD nie jest przeciez brak kometenecji czy jakas szczegolna „aferzystosc” – tudziez kolesiostwo (w porownaniu z PiS, a jak sie okazuje i PO to przeciez lagodne baranki.
    Problemem jest fakt, ze prawica zdominowala jezyk debaty publicznej.

    Wiem, ze zacznie sie narzekanie na media. Tyle, ze to politycy narzucaja mediom jezyk nei na odwrot. A jak sie kto uprze, to i wbrew mediom do ludzi dociera – patrz Kolodko za rzadow Millera.

  47. Przeczytałem polecany felieton Lisa (udało mi się znaleźć na stronie www). Zgadzam się w całej rozciągłości. Przykład -TVN.
    Wczoraj obejrzałem na stronie www tej stacji program o Gudzowatym, jego subsydiowaniu kampanii wyborczych. Skłaniam się ku wnioskowi, że TVN się stacza. Materiału z tak zlepionych niedomówień dawno nie spotkałem.

    Co jest podstawą ‚skręcenia’ atrakcyjnej dla widza historii? Pismo informujące, że jedna z firm Guzowatego *może być* jakimś zagrożeniem?
    „W tym kontekście niejasne przesłanki zaangażowania <> w jedno z najpoważniejszych międzynarodowych przedsięwzięć o charakterze paliwowo-energetycznym, mogą być postrzegane jako próba budowania prorosyjskiego lobby w tym kompleksie lub przejęcia nad nim kontroli przez organizacje typu mafijnego. Może to być także jedna z metod przechwytywania środków przeznaczonych na realizację tej inwestycji i późniejszych zysków”. Autorem tej opinii jest Konstanty Miodowicz.
    A może podstawą są wypowiedzi Niemczyka, który mówi, że nie wszystkie dowody się zachowały, że czegoś nie wiadomo?
    Czy niejednoznaczność, brak dowodów rodzi wątpliwości u autorów materiału? Nie – przeciwnie, wzmaga podejrzenia i przekonanie, że ‚coś tu śmierdzi’.
    I ten sensacyjny ton… „Polskie służby specjalne niewiele wiedziały o kulisach”… „Do dzisiaj nie znamy wszystkich tajemnic”… No i chodzi o umowę na miliardy dolarów, o wybory na prezydenta, o sołncewo i ‚eliminację’ Gudzowatego.

    W dalszej części programu widzimy, jak Gudzowaty tłumaczy się z milionowych przelewów na konta komitetu wyborczego SLD – mętnie, niejasno. Skarbnik SLD sugeruje, że pieniądze nie zostały ujęte w sprawozdaniu wyborczym i wyjaśnia, że pieniądze najprawdopodobniej zostały zwrócone. Następnego dnia po emisji okazuje się, że są dowody na zwrot pieniędzy. Co z tego – dla TVN istotne jest, że zwrócono je bez odsetek!

    Oczywiście po wygranych wyborach SLD cofa niekorzystne dla Rosji decyzje w sektorze gazowym.

    Jaki obraz powstaje w głowie widza? Szemrany biznesmen, który dorobił się fortuny na interesie z ruską mafią, finansuje kampanie wyborcze SLD i Wałęsy, po to by te interesy jeszcze lepiej mu szły.

    W mojej głowie z kolei pojawia się następna „nocna zmiana”, następna „afera Jaruckiej”. W końcu idą wybory.
    Kim był Niemczyk, kto go na stołek wsadził? Kim był Miodowicz, kto go na stołek wsadził? Czy ludzie namaszczeni przez konkurencję polityczną SLD będą o SLD pisać i mówić dobrze? To samo z dyżurnym chłopcem do bicia w ostatnich czasach – Wałęsie.
    Jak dziś pamiętam zażenowanie, które odczuwałem oglądając Wałęsę, wypełniającego obowiązki prezydenta. Dzisiaj Wałęsy przychodzi mi bronić i to nie tylko przed gawiedzią, motłochem żądnym ukarania rzekomych winnych swojej niedoli. Kadra naukowa jednej z najlepszych uczelni w tym kraju ma takie samo podejście.

    W materiał TVN wklejone są urywki o zachowaniach społecznych mrówek.
    „Mrówki w razie zagrożenia atakują”. Mi się wydaje, że mrówki zaatakowały mózgi redaktorów TVN.
    Czy SLD stanowczo reaguje na atak? Nie. SLD się boi i siedzi cicho.

    Jeśli chodzi o kryzys. Przeczytałem gdzieś, że Obama obawia się posądzenia o zbyt ‚socjalistyczne’ podejście do rozwiązywania kryzysu. Takie oskarżenia zresztą padły. USA nie będą więc przejmować banków i innych instytucji, które sobie nie poradziły. Zamiast tego skupią tzw. toksyczne udziały – niespłacalne kredyty, pożyczki na niezbywalną hipotekę – za pieniądze podatnika i sektora prywatnego. Zupełnie, jakby subsydiowanie bankrutów było w pełni kapitalistyczne.
    W latach 90’tych Szwecja doświadczyła kryzysu w sektorze bankowym. Banki wyciągnęły rękę do państwa – dajcie nam pieniądze, albo zbankrutujemy. Co zrobiło państwo? Państwo odpowiedziało, że skoro banki sobie nie radzą, to państwo wprowadzi zarząd komisaryczny, a udziały akcjonariuszy przejmie. Okazało się, że banki jednak nie potrzebują pieniędzy z budżetu. Klienci-obywatele nie stracili nawet korony.
    Nie twierdzę, że sytuacje są tożsame, ale uważam, że nie należy nagradzać firm za nieudolność i krótkowzroczność.

    Wspólny mianownik dla polityki polskiej i amerykańskiej. Lewica boi się oskarżeń prawicy, co paraliżuje jej działania, przynosząc wymierne szkody.

  48. poprawka:
    „…niejasne przesłanki zaangażowania <> w jedno z najpoważniejszych…”

    powinno być:

    …niejasne przesłanki zaangażowania „Bartimpeksu” w jedno z najpoważniejszych…

  49. Marku Piegusie, marzy Ci się „rząd fachowców”? 🙂 Niestety przynajmniej kilka z wymienionych przez Ciebie kluczowych spraw ma oblicze ideowe, nawet jeśli nie w swojej istocie, to w wydźwięku – dla wyborców. Wprowadzenie euro to nie tylko sprawy techniczne, ale też lament „obrońców suwerenności państwa”. Budowa autostrad to pytanie o kształt współpracy między sferą publiczną a biznesem – tu też można odpowiednimi krzykami zdobyć parę punktów. Zwalczanie korupcji? O, skoro jest ona wszędzie, to przecież kluczowym pytaniem jest „komu przyjrzeć się najpierw?” Skrócenie kolejek do lekarzy? To przecież wielka debata, w której każdy obywatel (niezależnie od wykształcenia) czuje się ekspertem. A żeby odpuścić sobie ironię: techniczne rozwiązanie tych spraw nie ma (w większości) barw ideowych. Ale opowiedzenie się za którąkolwiek z opcji („prywatyzować czy nie?” „waluta europejska teraz czy w okolicach Sądu Ostatecznego?”) pociąga za sobą kilka procent poparcia w tę lub w inną stronę.

    Nawet jeśli zostawimy na boku cynizm polityków, to do niektórych spraw nie da się podejść „bezideowo”. Waluta europejska jest dobrym przykładem. Jej wprowadzenie prawdopodobnie poprawi naszą sytuację gospodarczą, jednocześnie znacznie zwiększając nasz stopień integracji z UE. I teraz ideowe pytanie brzmi: czy tego chcemy? Zmniejszać kolejki do lekarzy można w dwie strony: prywatyzując co się da i zostawiając jak najwięcej ubezpieczeniom prywatnym (nawet obowiązkowym) albo pompując w służbę zdrowia gigantyczne pieniądze z podatków (które oczywiście musiałyby być wysokie). W ostatecznym rozrachunku zawsze dojdziemy do pytań: „w jakim państwie chcemy żyć?”, „ile sfery publicznej a ile prywatnej?” „czy możliwe i pożądane jest państwo neutralne światopoglądowo?” A to jest pytanie o idee.

    Więc z jednej strony absolutnie zgadzam się z Tobą, że w obecnej sytuacji w Polsce zbieranie fachowców jest lepszą opcją niż kiszenie się we własnym ideowym sosie; z drugiej jednak chciałbym dożyć czasów, w których deklaracje ideowe polityków zobowiązywałyby do jakiejś spójności poglądów.

    A, i jeszcze przepraszam wszystkich lewicowo nastawionych za ton mojego poprzedniego wpisu. Nie jestem szczególnie kompetentny w sprawach ekonomicznych, po prostu denerwuje mnie proponowanie prostych rozwiązań skomplikowanych problemów. Co oczywiście nie usprawiedliwia bycia niemiłym, do czego się posunąłem.

  50. Olku!
    Widzisz, i na tym polega prywatyzacja (wiem, że Tobie nie muszę tłumaczyć). To nie polega tylko na przekazaniu zakładu np. spółce pracowniczej, to polega na wpompowaniu solidnych pieniędzy, unowocześnieniu zakładu i zmiany mentalności załogi. Tylko że tam do Łap inwestor zagraniczny nie pójdzie, bo za daleko od rynku, ze złym dojazdem kolejowym, bez autostrady – trzeba by jakoś zachęcić go do inwestowania. Do tego służą zniżki podatkowe dawane przez Państwo i byłoby wszystko dobrze, gdyby nie nasi domorośli ekonomiści zaczynający od razu wrzeszczeć o rozdawaniu naszej krwawicy imperialistom, o wywożeniu zysków, o rozdawiennictwie pieniędzy poprzez ulgi podatkowe. Należy to natychmiast zlikwidować. I wyrzucają imperialistę (albo sam rezygnuje). No i robotnicy ZNTK apiat’ krzyczą do PKP „dawajcie zlecenia, bo inaczej pójdziemy z łańcuchami”.
    Naprawdę, ekonomia jest matematyczną nauką, tutaj nic się nie da oszukać, czy ewentualnie pójść na skróty. I jest jeszcze jedna charakterystyczna rzecz w tej dziedzinie wiedzy – za każdym razem każda decyzja czy każda sytuacja jest dla jednej grupy ludzi dobra, a dla innej zła.

  51. Tow.Miller agitujac na rzecz „Samejbrony” w lódzkich akademikach skompromitowal sie niesmiertelnie i równie dobrze móglby kupic sobie saturator i sprzedawac „gruzliczanke” na Centralnym…. Nikt by nie kupil tak samo jak nikt nie zaglosuje na Tow.Millera który zdradzil idee lewicy i swój elektorat !
    Spieprzaj dziad(k)u !

  52. Murator, dużo ludzi serwuje Panu takie „spieprzaj dziadu”?

  53. Yevaud, naprawdę sądzisz, że odczarowywanie świata jest domeną jakiejkolwiek opcji politycznej? Ja bym to zostawił nauce. Prawica wcale nie jest bardziej zakłamana niż lewica. Przynajmniej ja w skali masowej nie widzę większej różnicy. Populistyczna prawica bredzi o korupcji, populistyczna lewica – o miejscach pracy, zasiłkach itp. które „należą się” „ludziom pracy”. Bardziej rzetelna prawica mówi językiem liberalizmu (bardzo szeroko pojętego), lewica – na przykład językiem teorii konfliktu.

  54. Jeśli nic się nie wydarzy (ogromna korupcja, walki na ulicach, bieda powszechna) to Tusk ze Schetyną dojadą do EURO 2012 nie robiąc specjalnie nic. Mają poparcie mediów i biznesu (szczególnie tego kilkuset milionowego, Wejcherta, Bieleckiego, Krauzego) oraz Balcerowicza emisariusza zachodnich bonzów finansowych. Choćby się Jarosław z Lechem odchudzili i zrobili operacje plastyczne pozostaną w długoletniej opozycji. EURO 2012 będzie roztrąbione jako sukces i wszyscy z drużyny Tuska mając za sobą dziesiątki milionów z partyjnych dotacji i tzw. haracze schetynówki (procent od posady) nie oddadzą władzy. Może sobie Napieralski z Millerem czy PiS tylko liczyć na cud. Prawdziwy cud, że Tusk odda władzę…

  55. Pielnia1,

    Po przeczytaniu Twojego wpisu , poczułem wolę Boża do powtórk z rozrywki- jaką swego czasu miałem przyjemność z Tobą wykonać. Z całym szacunkie dla Twojego pragmatycznego racjonalnego podejścia do sprtaw gospodarczych, pozwolę sobie na pewne korekty w wyznawanych przez Ciebie poglądach. Proponuję -darujmy sobie dywagacje o kolorach politycznych, bo to dzisiak już dawna przeszłość a dystans do ocen ciągle nijaki.
    Otóż, być może Twoje doświadczenia upoważniają Ciebie do takich Twoich opinii jak – modernizacja popeerelowskiego przemysłu. Ja najbardziej orientuję się w tym , co działo się wtedy/po 90 roku w Trójmieście. Wiem z bezpośrednich, często tragikomicznych sytuacji, że wtedy z i z tamtym potencjałem ludzkim modernizacja była nierealna. Możesz pozostać przy swoim, ale ja pamietam delegację francuskiegi Philipsa, której członkowie zaproszeni na rozmowy o współpracy , najpierw bili brawa za happenig na ich cześć / inscenizacja XIX wiecznej fabryki/ . Ciekawostką było to, że polski zakład był wtedy przez kilka lat liderem w trójmiejskim konkursie na najlepszą firmę. Inne moje obserwacje są takie, że to, gdzie udało się coś upchać w
    prywatne ręce -przetrwało. Z pozostałego na pańswowym większość sczezła , w tym stocznie. Jako człowiek zorientowany, doskonale wiesz ,że tamtej sytuacji, nijak nie można w sposób prosty poprowadzić do czasów dzisiejszych, wyliczając na kalkulatorze odpowiednie procenty. W świecie w tym czasie zdarzyła się prawdziwa rewolucja gospodarcza ,zwłaszcza z pojawieniem się jako liczącej siły nowych graczy na rynkach/chiny , indie itd./ którzy na rynku prazy spowodowali prawdziwe cenowe trzęsienie ziemi. Twierdzę, że to jest prawdziwą przyczyną dzisiejszegi kryzysu gospodarczego, a pierwotnymi impulsami były deregulacje i przesunięcia na rynkach pracy. To z tego powodu zrobił się „małpi gaj” w którym zaczęto uruchamiać inne zwyrodniałe/od sytuacji/ „wynalazki”.
    Gotowość banków do wyłożenia kapitału to tylko jeden z warunków dla skutecznej modernizacji. Wyobraż sobie dzisaj sytuację, w skali kraju, gdzie banki udostępniają dowolne kredyty/teoretycznie/. Czy jesteś skłonny zaręczyć za sukces rozwoju gospodarczego jako prostej pochodnej kapitału ?
    Gierek miał tę szansę,że Zachód w złych coprawda zamiarach, ale zasypywał go kredytami. Wiem, że błagał ówczesnych generałów gospodarki, żeby chcieli inwestować w co się tylko mda byle tylko wykorzystać te pieniądze. Jak zapewne wiesz część z rozpoczętych wtedy inwestycji nie doczekało się uruchomienia…
    Na koniec ludzie z SLD. Ich czas świetności przeminął. Ci co mogli się wykazać wysokimi wartościami/popieram, to były w swoim czasie elity/ już się wykazali. Obecnie to etap „odpoczywających wojowników”. Jeszcze trochę a załapią się na „złotą” regułę Pielni1-„Jeśli jesteś taki mądry, to czemu jesteś taki biedny”…

    Pozdrawiam z Szacunkiem,Eddie

  56. Andrzej pisze:

    2009-03-23 o godz. 22:00

    Ona prawdopodobnie nie potrafi inaczej lub nie ma dostepu do banku danych.

    Z powazaniem.
    MA

  57. Cieszę się , że moja teza powtarzana za Dengiem :”nieważne ,czy kot jest biały czy czarny, ważne aby łowił myszy” powoli się przebija w świadomości i Blogowiczów i polityków………….
    Jakie mamy kadry, każdy widzi………….
    O ich ilości w stosunku do potrzeb, szkoda pisać. Ile nazwisk wyrobiło sobie markę w świecie? kilkanaście? kilkadziesiąt?
    Jak na 40 milionowy kraj, to żałosna liczba………..

    Podoba mi się hasło- do rozkolportowania:
    „czy z prawicy, czy z lewicy, teraz będą PRAGMATYCY”………..

    W dłuższej perspektywie, ideologia zawsze przegrywa z ekonomią. Etykietkowanie lewica- prawica, to anachronizm.
    Czy Miller jest lewicowcem? Niech świadczą o nim jego czyny.
    Czy Kaczyński jest prawicowcem?
    Czy Tusk jest liberałem?
    To, czym się mienią stoi w sprzeczności z ich działalnością………

    PS.
    Zablokujmy dostęp do Sejmu dziennikarzom- bo mogą lobbować
    przedsiębiorcom
    prawnikom
    lekarzom
    nauczycielom
    rolnikom
    kupcom
    itd.
    Kto zostanie? zawodowi „politycy” nie znający się na niczym i w niczym nie odnoszący sukcesu? Nie mający do czynienia z realnym życiem?
    A potem , ich dzieci i wnuki?…………..
    Czy tego chcą media? A gdzie dobro wspólne- Polska?
    Czy wierszówka jest ważniejsza od przyszłości?
    Zyski doraźne od perspektyw?

  58. Eddie:
    O ile pamiętam, od 1978 roku zatrzymano ponad 1000 inwestycji rozpoczętych w „dekadzie sukcesu”………..
    A podstawowa infrastruktura , wybudowana w latach 1950-1980, energetyka, linie kolejowe, baza przemysłowa , się sypie…………….
    „myślenie ma kolosalną przyszłość”………myślenie o przyszłości? w tym kraju?………..
    „łupy wziąć w juki, a juki wziąć w troki” to prędzej……..

    Pozdro…….

  59. Do Eddie (2009-03-25 o godz. 18:31):
    Znaczącą część pierwszej dekady transformacji ustrojowej przepracowałem w Czechach, tam było całe mnóstwo fabryk, w których były wydziały z wyposażeniem produkcyjnym pamiętającym Najjaśniejszego Pana Franciszka Józefa. Część z nich oczywiście padła, ale większość przeżyła, zresztą u nich w wyniku prywatyzacji kuponowej w firmach podmiotem dominującym stqaly sie banki, które we własnym interesie przeprowadziły restrukturyzację, dokapitalizowanie, znalazły inwestorów, czyli zrobiły takie abecadło z restrukturyzacji. U nas to niestety nie wyszło, większość firm z programu NFI po prostu padło. Pozdrowienia.

  60. Do „Eddiego”: kolejny raz moja wina, że piszę niezrozumiale, stąd wychodzą z tego kwadratowe „jaja”. „Eddie” ja jestem z tych, co to są bardzo daleko od koncepcji totalnego modernizowania przemysłu będącego nadal w rękach państwa. Pisałem o tym w innym miejscu, że mentalność roszczeniowa,odziedziczona po „gospodarce planowej” jest największą przeszkodą w proefektywnościowej działalnośći gospodarczej i biznesowej i ja osobiście dobrze wiem, że żaden urzędnik niczym się nie przejmuje poza przestrzeganiem paragrafów. Ja nie namawiałem do pozostawienia przemysłu stoczniowego w rękach państwa; odwrotnie,ja dobrze wiem,ze tam, gdzie gospodarzem jest państwo, tam w zasadzie nie ma gospodarza, bo nic tak nie przyspiesza edukacji, jak osobista materialna odpowiedziałność za własne zobowiązania.
    Ja krytykowałem co innego:
    1.debilną wyprzedaż aktywów wyłącznie dla łatania dziur w budżecie,
    2.brak stabilizacji w strategii państwa co do kierunków dalszego rozwoju; przyniosło by to przewidywalność dla inwestorów finansowych,nie mówiąc o inwestorach strategicznych. Obowiązkiem państwa było sporządzenie totalnego remanentu istniejących zdolności produkcyjnych i sformułowanie powstania parametrycznego systemu wsparcia pośredniego ,wtedy inwestorzy widzieliby, że mają do czynienia z poważnymi rządami, dbającymi o PRZEWIDYWALNOŚĆ prognoz.
    3. Jestem iż i ekonom ,stąd nie mam kompleksów w ocenie wartości bieżącej i przyszłej aktywów, znam się na ocenie dużej ilości ryzyk i zapewniam cię, że dopuszczono do ogromnego marnotrawstwa potencjału, bo nie było Gospodarza. Mam na myśli nie kogoś takiego, jak Gierek, moje wyobrażenie o dobrym gospodarzu jest takie, że nie jest on właścicielem aktywów, jest takim Balcerowiczem, ale nie teoretykiem-doktrynerem, któremu parytet złotówki przesłaniał złożoność życia gospodarczego.
    Istnieją ogromne połacie w gospodarce luźno powiązane technologicznie z innymi, z rozproszonym rynkiem i rozproszonym ryzykiem i tu można było puścić wszystko na żywioł pod klasyczną grę rynkową, ale główne marnotrawstwo, które mnie tak dręczy, dotyczy wielkiej infrastruktury i przemysłów tzw. „cięzkich”, wysoko kapitałochłonnych, o obiektywnie dużej bezwładności czasowej(dzisiaj zaiwestowana złotówka efekt przynosi dopiero za kilka lat), powiązanych raczej sztywno (bardzo małe rozproszenie zbytu, jednolite zaopatrzenie w surowce i media itd).

    Żeby się za dużo nie rozwodzić, bo blog, to nie sala seminaryjna ,powiem tak: 1. takim Gospodarzem mógł być Kołodko z lekką domieszką Balcerowicza
    2. Taki Gospodarz powinien sporządzić długookresową strategię rozwoju gospodarki i systemu parametrycznego, Sejm to zatwiedzić i wara kolejnym rządom z przeciwnych opcji frywolnego przerabiania strategii pod własne widzi mi się(oczywiście jest to skrót myślowy). Dałoby to krajowi stabilność ocen,tak ważną dla inwestorów zagranicznych umiejących liczć ryzyka polityczne
    Trochę za dużo się rozpisałem. Pozdro

  61. Wiesiek 59,

    Tak właśnie było.

    Pozdrawiam,Eddie

  62. Olek 51,

    Z Twoich wpisów widać,że sprawy gospodarcze są Twoją mocną stroną. Więc tylko pro forma nadmienię, że niektóre branże są ponadczasowe i można je rewitalizować do woli, jeśli tylko pojawi się koninktura, inne wymagają kadr z nowszej epoki, a rynki są zajęte do obłędu. W branży informatycznej np. najlepsze nasze umysły , u nas w kraju ‚wysysane są przez światowych potentatów. Każdy know-how w mtej branży może buyć dosłownie cennieszy niż cała kopalnia złota, a nasze młode orły tworzą je za wcale nie rewelacyjne ,jak na branże pensje. Polska ma z tego podatek od wynagrodzeń, i kilkuset konsumentów.
    A my Polacy, przy całym moim podziwie dla przebojowości naszych rodaków, zwłaszcza młodych- długo ,długo jeszcze nie będziemy pragmatycznymi , skutecznymi Czechami…Niektóre instynkty wypracowuje się przez pokolenia.

    Pozdrawiam,Eddie

  63. Pielnia1,
    Zdążyłemjuż Ciebie na tyle poznać, że akurat Tobie wiele bym zawierzył w ciemno. Twój wpis zrozumiałem chyba zgodbnie z Twoimi intencjami. U Ciebie pokutuje chwalebne piętno człowieka czynu/profesjonalnie i porządnie/ , ale jest w tym wszystkim mały problem- możliwie pełna i prawdziwa ocena tamtej sytuacji. Najlepszy krawiec nie dokona cudów, kiedy brakuje materii. Wszelkie dzisiejsze koncepcje z natury rzeczy mogą być tylko teoretycznymi spekulacjami typu-Co by było.
    Dla mnie kluczowym parametrem tamtych czasów było to,że Polska była totalnym bankrutem, W kasie państwowej było ok. 250 mln dolarów, co wystarczało na kilka tygodni funkcjonowania państwa. Gospodarka była w totalnej stagnacji. Pamiętam wystąpienie Jana Nowaka Jeziorańskiego, który z olbrzymim wzruszeniem opowiadał o pierwszej, najważniejszej dla obrony Polski przed całkowitą zapaścią – wyprawie Balcerowicza do USA po „rozpaczliwy” kredyt kilku miliardów. Wspominając niesamowite przejęcie się tą ratunkową misją przez Balcerowicza , Jeziorański z przejęcia z trudem powstrzymywał łzy. Drogi Pielnio, wtedy była sytuacja taka żeby przeżyc, a dopiero potym można było robić ewentualne renamenty. Czas się jednak w tym ratującym się przez kilka pierwszych lat toczył i czymś trzeba było dziury grożące ciągle katastrofą łatać na bieżąco. Jeśli uwzględni się wartość punktu startowego, to stan dzisiejszy naszej gospodarki, i sytuacji naszego kraju/Unia ,NATO/ należy uznawać za wielki sukces naszego narodu, i musimy to sobie powtarzać kiedy się tylko da, bo ugruntowanie w nas wiary w siebie po naszych niemałych osiągnięciach może być niezbędną podstawą do dalszego rozwoju. Krzepnijmy w tym ,że wiele już potrafimy i nam dużo spraw wychodzi,a Kraków też w końcu zbudowaliśmy…

    Pozdrawiam,Eddie

  64. suplement do „Eddiego”:
    Pełna zgoda, co do oceny tzw. pierwszych lat; ich dramatyzmu. Wiem trochę na ten temat.
    Ja nie kwestionuję twojej oceny polskiego bilansu per saldo. W liczbach wielkich nie ma pomiędzy nami sporu.
    I ja właśnie nie mówię, co by było, gdyby było. Ja wtedy byłem -jak to się mówi- w środku. Ja nie obarczam winą Balcerowicza za tamto. Balcerowicz zrobił wtedy i potem i załatwił bardzo dużo dobrego. Ja tylko piętnuję takch facetów, jak Syryjczyk, który bajdurzył, że najlepszą polityką gospodarczą jest brak polityki oraz K. Bieleckiego (wtedy premiera, a obecnie najlepiej zarabiającego Polaka w Polsce),że wszystko, co jest po komunie w aktywach, należy spalić, zaorać i inne takie brednie. Jestem wrogiem doktrynalnego patrzenia na biznes i materię , i to nas obu na pewno łączy.
    Każdy potencjał gospodarczy mozna było i należało ocenić technicznie i biznesowo. To właśnie kupujący byli często zdziwieni, że sprzedaje się aktywa bez analiz fundamentalnych itd.; to było nieodpowiedzialne. A byli ludzie, którzy umieli to robić i profesjonalnie targować się z nabywcami, ale styropianowcy nie liczyli się z ich poradami. Przeze mnie nie przemawia w żadnym przypadku osobista nuta,wręcz odwrotnie, mam z tamtych lat dobre wspomnienia ….ale często wstydziłem się za naszych decydentów .
    „Eddi”, jak wiesz, diabeł zawsze siedzi w szczegółach, a Polacy nie są dobrzy w ocenie szczegółów.

    Pozdrawiam

  65. Ja obywatel II kategorii, który należy do kasty ?nietykalnych?, zeznaję:
    1. Prowadzę firmę, której jestem współwłaścicielem.
    2. W firmie zatrudniam żonę i córkę.
    3. Mam różne akcje.
    4. Mam kredyt hipoteczny.
    5. Mam siostrę, która jest wysoko postawiona w pewnej ważnej firmie.
    6. Mam szwagra, który co pracuje w Orlenie sp. SP. Co prawda tylko na stacji bezynowej, ale jednak.
    i w związku z powyższym, według mediów i ?szerokiej? opinii publicznej, jestem pozbawiony czynnego prawa wyborczego.
    Mogę to prawo odzyskać jeśli:
    1. Sprzedam udziały i odejdę z firmy..
    2. Sprzedam akcje.
    3. Pieniądze schowam w skarpecie, bo broń Panie Boże mieć konto.
    2. Najlepiej żeby żona z córka przeszły na bezrobocie.
    4. Siostra ze szwagrem sie zwolnią i też pójdą na bezrobocie.
    WTEDY ODZYSKAM CZYNNE PRAWO WYBORCZE I MOGĘ KANDYDOWAĆ!!
    A jak przegram? Też pójdę na bezrobocie ale jaki ze mnie będzie porządny obywatel!!
    Żarty???
    Ależ dlaczego?
    Proszę tylko poczytać prasę, posłuchać radia i pooglądać telewizję. Ostatnio zajmują się one wyłącznie instruowaniem, jak zostać porządnym obywatelem i kto porządnym obywatelem nie jest.
    PS.
    Czy nie powinienem wziąć ślubu kościelnego, żeby żaden dziennikarz nie nazwał mojej żony konkubiną, a córki bękartem?

    UNTOUCHABLE

  66. Murator, nie odpowiedział Pan na pytanie, za to otoczył się jeszcze większą aurą jadu? Złość Panu potrzebna, o obiekt mniejsza?

  67. Pielnia1,

    Oczywiście,oczywiście oczywiście…
    Ze wszystkim pełna zgoda , z brakiem wśród naszych narodowych cech maniakalnej pieczołowitości/tego nigdy dość, a także z Syryjczykiem ,Bieleckim itp. A’propos Bieleckiego- przypadkiem znam jego dwóch kolegów z roku ze studiów. Zgoznie twierdzą,że Krzychu orłem to nie był. Tyle na marginesie.
    Materią z jaką ja się zmagam na codzień to wdrażanie twórczych rozwiązań z różnych dziedzin, w tym tworzenie sztuki/wykształcenie politechniczno-artystyczne dla odmiany/. Czego dzięki takiej mojej działalności doświadczyłem, to czucia przełamywania oporów przed najlepszymi nawet propozycjami, wśród ludzi od których w danej chwili to zależy. Możesz się tylko domyślać ile czynników,często absurdalnych powoduje zaparcie się przy GŁUPIM WARIANCIE, ale naszym i oswojonym. Sprawy się toczą napędzane wieloma czynnikami i to co znajdzie się w obszarze WYPADKOWA/działania tych czynników- to właśnie nasza rzeczywistość.
    Nie wiem czy wiesz, ale silnik parowy pewien Hiszpan wynalazł dwa wieki przed erą pary, od którego to momentu rozpoczęła się praktycznie nasza współczesna cywilizacja techniczna. Co zadecydowało o tym ,że jesteśmy spóźnieni w rozwoju o te 200 lat? – król przed główną prezentacją pojechał na łowy, dworacy z własnych powodów twórcę tego silnika , za „zapomnienie ” o nim cieplutko urządzili na wsi i mamy to co mamy. Oczywiście bardzo ogólnie rzecz ujmując…
    Zwróciłeś nie pierwszy zresztą raz, uwagę na jeden z najbardzie fundamentalnych elementów , które są niezbędne przy realizacji dużych projektów biznesowych, mianowicie kult dla szczegółów. To może być w krótkiej perspektywie poważny próg na drodze do dalszego rozwoju naszej gospodarki . Wierzymy jednak,że tylko hipotetycznie, bo nikt przecież nie wie,co ostatecznie przeważy w wyścigu cywilizacyjnym.

    Pozdrawiam,Eddie

  68. http://www.wiadomosci.goniec.com/news/1/1_polak_z_mold_podejrzany_o_morderstwo.html :

    Mówiące długopisy pomogą Polakom

    Uczniowie katolickiej szkoły podstawowej Św. Krzyża w Bedminster w Bristolu otrzymali nowe materiały edukacyjne, które promują dwujęzyczność polskich dzieci mieszkających w Wielkiej Brytanii.

    Są to nie tylko płyty CD z polskimi i angielskimi czytankami, ale też książki ze specjalnymi długopisami, które po dotknięciu wyrazu ?wymawiają? słowa w obu językach.

    – Jako wielokulturowa szkoła, w której przybywa polskich dzieci, chcemy być pewni, że nasi uczniowie w pełni wykorzystują swój potencjał ? zapewnia przedstawicielka placówki, Denise Fannin. ? Interaktywny pomoce naukowe urozmaicają nasze zajęcia w zabawny i stymulujący sposób.

    Pomoce edukacyjne przekazała na rzecz szkoły w Bedminster firma Western Power Distribution.

    ika, goniec.com

  69. Paaaani Tereso,
    z dzeniem reki wbilem link i co przeczytalem !??? G….o Napieralski jest klonem lewicowca. Bez profilu i „zadry”. Kuda mu do Borowskiego ! Kiedy (i czy w ogóle) zasadzil on w czynie spolecznym jakies drzewko (moje maja juz 40m) Na takich tandeciarzach opiera Pani przyszlosc polskiej lewicy – to „Gute Nacht” !

    PS.
    „Przekrój” za czasów sp. Redaktora Eile byl duzo lepszy – juz sam „Katalog Duchów Polskich” (wydany pózniej z ilustracjami Janusza Stanny) byl wiecej wart niz transmisje z obrad komisji sledczych (z Giertychem albo bez, z Naleczem i jego minami albo bez !!!!!!!!!!!

  70. August,
    O której opinii pubicznej wspominasz? Te bzdury są wymysłem Tuska i jego koleżanki Julii Pitery.
    Podobnie jak pomysł, by zabronić wzystkim skazanym z oskarżenia publicznego możliwości kandydowania do organów przedstawicielskich.
    Oznacza to przecież tyle, że każde przestępstwo, nawet takie, które jest świadectwem i wynikiem obywatelskiego nieposłuszeństwa ( typowe narzędzia politycznej walki), będzie karane utratą biernego prawa wyborczego.
    A przecież, w przestępstwo sprawna władza wykonawcza może wrobić każdego, niewygodnego dla niej działacza, ana tyle skutecznie, by ten został skazany.
    Te pomysły są, zatem wymierzone w samą ideę demokracji przedstawicielskiej.
    I po to, by uczynić z niej atrapę, są właśnie formułowane.
    Po to, byśmy nie mieli wyboru i jak za PRL-u musieli głosować albo na PiS , albo na PO.

  71. Torlin pisze:
    „Olku!
    prywatyzacja(…) nie polega tylko na przekazaniu zakładu np. spółce pracowniczej, to polega na wpompowaniu solidnych pieniędzy, unowocześnieniu zakładu i zmiany mentalności załogi.

    Naprawdę, ekonomia jest matematyczną nauką, tutaj nic się nie da oszukać, czy ewentualnie pójść na skróty. I jest jeszcze jedna charakterystyczna rzecz w tej dziedzinie wiedzy – za każdym razem każda decyzja czy każda sytuacja jest dla jednej grupy ludzi dobra, a dla innej zła.”

    Torlinie, może byś się tak przestał kompromitować?
    Nie wolno mylić przekształcenia własności- tym jest prywatyzacja- z inwestowaniem w firmę.
    Można kupować np. spółkę w celu jej likwidacji. A ten proceder nazywa się wrogim przejeciem. W tym trybie sporo u nas prywatyzowano. Szczególnie w ramach tzn. powszechnej prywatyzacji a la KLD.
    Dzieło Lewandowskiego na długie lata pozostanie drastycznym przykładem złodziejstwa i zniszczenia majątku narodowego odziedziczonnego po PRL.
    Ekonomia nauką matematyczną? Skąd Ci to przyszło do głowy? Naczytałeś się widać propagandzisty neoliberalizmu Witolda Gadomskiego.
    Ekonomia była i pozostanie nauką humanistyczną, gdyż w największym uproszczeniu, jest to nauka o bodżcach i ludzkich reakcjach na nie.
    Jednym z laureatów ekonomicznego Nobla ( 2002) jest psycholog Daniel Kahneman, który dowiódł irracjonalnego zachowania ludzi na rynku i tym samym podważył całą klasyczną ekonomię.
    Rok póżniej komitet Noblowski wyróżnił Roberta Engle’a za jego matematyczne modele wykorzystywane m.in. przez analityków rynków finansowych, którzy stosują je przy wycenie aktywów oraz przy szacunkach ryzyka, jakim są obciążone papiery wartościowe.
    Czym skończyła się wiara w te modele? Krachem światowego systemu finansowego juz w 2008 r.
    Reasumując, jak „scisłą” ekonomia jest nauką, świadczy chociażby dorobek noblistów. A to jest przysłowiowy groch z kapustą.

  72. Pani Janino !
    Tak ,zbierzność mojego nicka ( choć własne imię) nie ma nic wspólnego z Waldemarem Pawlakiem .Dzisiaj otrzymalem wiadomość iż vicepremier Waldemar Pawlak 1 maja z okazji 5 rocznicy przystąpienia Polski do UNI będzi gościem Chicagowskiego Instytutu stosunków miedzynarodowych ,wstęp na spotkanie z WP kosztuje $35 i rozpoczyna sie o 8.00 AM .Nie wiem, czy WP posługuje sie językiem angielskim ,to ważne, bo w pażdziernku miał tam znakomite spotkanie wysoko oceniony Radek Sikorski , porzeczkę wywindował wysoko .
    Wysłuchałem rano pani rozmowy z G.Napieralskim . Jesli ma być szefem dalej , to daleka droga przed SLD , oszczędzała Go pani dzisiaj a On był przekonany ,że przedstawia nam słuchaczom porywające politycznie pomysły ,oceny ect.
    Mam nadzieje ,że to bliskie mi środowisko polityczne zmieni go nie póznej jak jesienią br.

  73. Auguscie,

    Czynne prawo masz, o ile jesteś pełnoletni i nie wiem co by się musiało stać, żebyś tego prawa był pozbawiony. Nawet odsiadujący w więzieniumają czynne pawo wyborcze – wybieraja swoich przedstawicieli do rzadzenia Polską.

    ——
    MaliNeo

    Nie odczarowywać świat, lecz język debaty.
    Jeśli poprzednio nieprecyzyjnie się wyraziłem, to przepraszam.

    Pomińmy populizmy, bo one nie wnoszą wiele.
    Piszesz o prawicy posługującej się językiem liberalizmu vs lewica mówiąca językiem teorii konfliktu. Sporo pola oddajesz prawicy…

    Problem z liberalizmem jest taki, że jest niedookreślony. W duuużym (dość wulgarnym nawet) skrócie myślowym: są liberalizmy dwa. 1. Pogląd, że oto jest system społeczno-gospodarczy najlepszy z możliwych, dający jednostce najwięcej wolności i możliwości samorealizacji. 2. Pogląd, że różne uwarunkiowania/tradycje mogą skutkować tym, że w jednym miejscu na ziemi jeden system się sprawdza, w innym inny. Że to system społeczno-gosodarczy trzeba dostosować do ludzi, a nie na odwrót.

    Spór między tymi postawami jest dość stary. Dość jaskrawo objawił się w konflikcie Kana z Herederem.

    Po co o tym pisze – bo mnie się wydaje, że ten drugi liberalizm – to jednak domena lewicy.

    Bo tym się też różni lewica od prawicy.

    Prawica WIE co i jak powinno być. Lewica szuka odpowiedzi i rzowiązań.
    Ta pewność siebie prawicy – owa rzekoma wiedza – zawsze zawiera zakłamania. Bo żadna doktryna, choćby nie wiem, jak głęboka, nie ogarnie wszystkich ludzi. Gdy więc coś się nie zgadza w idealnym opisie, coś nie przystaje to się szuka winnych. To jest owo zakłamanie, z któym lewica musi walczyć.

    mam nadzieję, że teraz wyraziłem się jaśniej. A przynajmniej określiłem trochę lepiej, co rozumiem przez pojęcia prawicy i lewicy. Może się okazać, że nieporozumienia znikną, gdy się okaże, co człowiek ma na myśli.

    Pamiętam, jak kiedyś z kimś dyskutowałem na temat więźniów i esocjalizacji. Ja twierdziłęm, że resocjalizacja jest konieczna. Mój dyskutant uznał, że to bzdura. A potem się okazało, że on chciałby, żeby więźniowie pracowali na rzecz społeczeństwa. Mie chodziło o to samo – wszak praca jest jedną z najleszych form resocjalizacji. On pod tym pojęciem wyobrażał sobie jedynie pogadanki raz na tydzień z psychologiem i to zamiast kary.

  74. Teresa Stachurska,
    Dotyczy ostatniego linku.
    Jeszcze jeden dowód na oczywistość, że choć możliwości adaptacyjne człowieka są ogromne to jednak ograniczone. Odchorowywanie kapitalistycznych i wszelkich innych barokowych nierówności wynika z niemożności zaspokojenia potrzeby szacunku i uznania. Ludzie fiksują się na tej niezaspokojonej potrzebie. Do tego konieczność wędrowania za pracą uruchomiła wędrówki ludów na niespotykaną w historiiu skalę. Zwłaszcza dzieci emigrantów cierpią na brak tożsamości kulturowej i poczucie wykorzenienia.
    W tym przypadku jeszcze bardziej podstawowa ludzka potrzeba – potrzeba wspólnoty- staje się trudna do spełnienia.
    Nie raz na tym forum pisałam, że ustrój, którego jedynym imperatywem jest maksymalizacja zysku jest po prostu nieludzki. Nie odpowiada najgłębszym , biologicznie uwarunkowanym potrzebom naszego gatunku.
    Dlatego jezeli zwycięża, to tylko po to , by upaść dławiąc się wałsną chciwością.
    Bo system gospodarczy, którego jedyną cnotą jest jeden z siedmiu grzechów głównych żyje niczym rak, dopóki społeczny organizm żywiciela nie zostanie całkowicie zniszczony.
    Mówi się, że są to kryzysy zaufania. I owszem. Społeczeństwo to reguły. Zniszczcie je, poddajcie niewidzialnej chciwości, a społeczeństwo zginie.
    Nikt już nikomu ufać nie będzie i obrót gospodarczy stanie się niemożliwy.
    Jak to ma miejsce obecnie, a poprzednio zdarzyło się w latach 30 ubiegłego wieku.

  75. Magrud!
    Jak masz ochotę, żebyśmy sobie powymyślali – to nie ma sprawy. Ja Ci nie napiszę, żebyś się przestała kompromitować, bo jesteś impregnowana na argumenty i jesteś wielbicielką „ekonomii ludowej”, mającej zawsze w zanadrzu bardzo proste odpowiedzi.
    „Kahneman, który dowiódł irracjonalnego zachowania ludzi na rynku i tym samym podważył całą klasyczną ekonomię.”. Co kilka słów błąd. Kahneman nie dowiódł „irracjonalnego zachowania ludzi na rynku”, tylko nie zawsze racjonalnego, a to nie jest to samo. A po drugie to w żaden sposób nie podważyło całej klasycznej ekonomii.
    http://www.polskieradio.pl/krajiswiat/archiwum/DyskusjeOEkonomii/art.aspx?aid=50&s=DyskusjeOEkonomii
    Na temat prywatyzacji już tyle razy mówiliśmy. A Ty swoje, o złodziejskiej prywatyzacji (oczywiście Tusk winien), jakie to wspaniałe zakłady zostały zniszczone poprzez prywatyzację. Teraz to dopiero pokazałyby tygrysi pazur. A prawda jest bolesna – nie było w Polsce kapitału na przeprowadzenie unowocześnienia zakładów. Trzeba było je koniecznie sprzedać, aby był dostęp do najlepszych technologii. Pamiętam taki film o prywatyzacji browaru elbląskiego i chyba bolesławieckiego. Elbląg kupiło EB – białe fartuchy, aluminium, szkło, perfekcyjna czystość, w Bolesławcu robotnik w fufajce pchał nogą beczkę z piwem przez błoto. Browar w Bolesławcu został oddany spółce pracowniczej.
    Kaczyński mówił to samo na temat Lewandowskiego i Kaczmarka i znowu prokuratura ich uwolniła z jakichkolwiek podejrzeń. Ale Magrud wie lepiej, było złodziejstwo i koniec. Takie cudowne fabryki zniszczyli, paskudy wstrętne. Cały świat by u nas kupował.
    Trzeba jak najszybciej sprzedać PKP, LOT, Pocztę Polską, niech przestaną tym rządzić politycy. A szkolnictwo i lecznictwo powinno przejść całkowicie w ręce samorządów.
    „Ekonomia była i pozostanie nauką humanistyczną, gdyż w największym uproszczeniu, jest to nauka o bodźcach i ludzkich reakcjach na nie.” – to jest niesłychane uproszczenie. Od biedy można Ci przyznać rację (ale tylko częściowo, jakieś 20 – 30 %) przy mikroekonomii, przy makroekonomii nie masz racji w 100 %.

  76. Szanowna Magrud. (18:23)
    Co to w końcu za różnica, czy Tuskowi będącemu akurat przy władzy uda się wyeliminować np. Edgara Perona z wyścigu o mandat przez skazanie za coś tam coś tam, który to mandat w jego miejsce i tak dostanie pisowiec, czy Kaczyńskiemu, jak był premierem udałoby się, również przez skazanie, wyeliminować np. jakąś Renatę Owies.
    Chce mnie Pani przekonać, że bardzo ucierpiałaby ?demokracja przedstawicielska??
    A teraz ją mamy? W ławach poselskich zasiadają wyznaczeni przez liderów partyjnych faworyci a ich liczba zależy tylko i wyłącznie od tego, przeciwko komu my, głosujący jeszcze naiwniacy, wrzucimy wyborcze kartki.
    Ilu głosujących zainteresowanych jest głosowaniem „za” człowiekiem a ilu „przeciw” ugrupowaniu, którego akurat się nie lubi? I w końcu jakie to ma znaczenie czy głosuje Pani na ostatniego na liście czy innego jeśli mandaty uzyskują przede wszystkim namaszczeni przez lidera.
    Czy to tak znowu bardzo różni się od głosowania na kandydatów Frontu Jedności Narodu? Taką właśnie praktykujemy „demokrację przedstawicielską” a obudzimy się kiedy? – Gdy frekwencja wyborcza wyniesie 25% czy mniej?
    Co to ma za znaczenie ilu i kogo akurat biorącego udział w tym wyścigu do parlamentu eliminuje aktualna władza? Mieliśmy atrapę demokracji i mamy ją nadal, dla pozoru nieco zmodyfikowaną w zasadzie tylko o brak sformułowań o kierowniczej roli.
    Jeśli Pani myśli o ponownym znalezieniu się w parlamencie, czego Pani szczerze życzę, to przecież Pani dobrze wie, że jedyną drogą jest skuteczne zabieganie o łaskawość lidera jednej z partii, która znajdzie się w Sejmie nieprawdaż? Nie brzydzi to Pani?

    Pisze Pani:- ” Po to, byśmy nie mieli wyboru i jak za PRL-u musieli głosować albo na PiS , albo na PO”.
    To już naprawdę przegięcie. Ja za PRL-u nie musiałem wcale głosować! A gdyby było tak, jak Pani pisze, to by znaczyło że można było wybierać w ogóle, np. miedzy PiS a PO. Wtedy może bym i głosował, choć z obrzydzeniem, tak zresztą jak teraz. Za PRLu głosowałem dwa razy, pierwszy raz z ciekawości, po otrzymaniu dowodu osobistego a drugi raz pamiętnego 4 czerwca i ten jeden raz miałem wrażenie, że to ważny akt obywatelskiej powinności. Potem już było tylko gorzej, aż wybory stały się konkursem piękności dżumy, tyfusu, syfilisa i gruźlicy w towarzystwie stałym, tzn. niemieckiej mniejszości.

    Szanowna Magrud. Proszę, niech Pani nieco schłodzi emocje bowiem szkoda tej młodzieńczej politycznej pasji którą Pani ma, czego zazdroszczę, ale czasami mam wrażenie, że nie zawsze Pani kontroluje palce na klawiaturze. Mnie się to zdarza, jak najbardziej, kiedy jestem rozdrażniony i np. już teraz żałuję tej niestosownej uwagi. Proszę o wybaczenie. Nemer.

  77. Szanowny „Torlinie”, pozwolisz, że cię skoryguję :ekonomia w ekonomice jest matematyką w 95%, w makroekonomii- jakieś 70%; pozostałe %%, to socjologia, psychologia, choć (i ja też ) uważam, że dobry matematyk posługuje się na codzień psychologią i socjologią, jeśli zajmuje się matematyką stosowaną.”Magrud” ma rację w tym, że ekonomia jest nauką humanistyczną tak samo ,jak matematyka . Co innego fizyka i jej tysiące specjalności zaliczane do naut tzw. przyrodniczych.
    Ja nie mam kompleksów, bo jako inż., bawiłem się trochę w projektowanie , obliczenia statyczne itd, a jako ekonomista robiłem(i robię) ogromne projekcje z inżynierii finansowej, przy których inżynierowi oko bieleje.Każdy, kto choć trochę uczył się statystki matematycznej ,wie, że jest to nauka z zakresu analiz ekonomicznych, gdzie matematyki jest 99% Moim zdaniem nieporozumienie pojęciowe polega na tym, że od np. weterynarza nie oczekuje się, żeby był humanistą. Inżynier, lekarz, ekonomista , lotnik, każdy powinien być humanistą w potocznym tego słowa znaczeniu.
    Pozdrawiam

  78. Szanowna Pani redaktor, z uwagą przeczytałem Pani artykuł uważam że jest
    on krytyczny wobec nie których poczynań G. Napieralskiego i SLD jest po
    prostu analizą sytuacji w samym SLD jak i po części na Polskiej Lewicy.
    Jestem członkiem SLD i bardzo bym chciał aby SLD wyszło z kłopotów
    i wierzę że wyjdzie być może to trochę potrwa ale to nastąpi na pewno.
    Pisze Pani że SLD nie ma wyrazistości ja myślę że utraciło tą wyrazistość
    po powołaniu Lewicy i Demokratów to był błąd, ponieważ wewnątrz tej
    formacji nie było zgody ideowej a taka formacja może trwać tylko wtedy
    jeśli w Partii jest dyktatura, tak jak np w PO gdzie przez wiele dni Posłowie PO
    bronili Senatora Misiaka twierdzili że nic się nie stało, aż wypowiedział się
    D.Tusk i koniec wszyscy podwinęli ogon pod siebie i zmienili front w takiej
    Partii nie trzeba żadnej idei wystarczy dyscyplina, zresztą widać to po doborze kandydatów jest to wystawianie ludzi całkowicie o różnych
    poglądach. Rozstanie się z Demokratami było właściwym posunięciem
    Teraz SLD pracuje na własny rachunek stara się być partią Lewicową
    i to wyraziście lewicową nie jest łatwo przywrócić zaufanie ale to się
    uda. Cieszę się że L.Miler w imieniu PL podpisał porozumienie o
    współpracy to nie jest powrót do SLD ale myślę że i do tego dojdzie i będzie to z korzyścią dla Lewicy. Zarzuca Pani że SLD jest Partia aparatu
    być może wiedzę swoją czerpie Pani obserwując Warszawę, radził bym Pani
    zobaczyć jak jest w terenie i zobaczy Pani ze ten aparat to ludzie działający społecznie w większości młodzi i nie sterujący kierownictwem
    Partii, aparat ten nie różni się niczym od aparatu innych Partii.
    Myślę ze SLD nie wypadnie źle w wyborach do Europarlamentu
    napawają mnie optymizmem dzisiejsze sondaże , kandydaci SLD
    wypadają nie najgorzej np W.Olejniczak w Warszawie uzyskuje 17%
    Trzeba być optymistą.

  79. Magrud pisze z przekonaniem – cała ona;
    #
    Dzieło Lewandowskiego na długie lata pozostanie drastycznym przykładem złodziejstwa i zniszczenia majątku narodowego odziedziczonnego po PRL.
    #
    Czyżby nie wiedziała jeszcze, że właśnie Janusz Lewandowski został całkowicie oczyszczony z wszelkich zarzutów? Przez niezawisły sąd?
    Wniosek z tego, że takie opinie jak wyżej przytoczona, głoszone publicznie, mogą podlegać zaskarżeniu?
    Co do przykładu z EB to Torlinie nie jest chyba dobry przykład… No może na 50% a to tyle, co Kozakiewicza gest. Gdzie jest dziś piwo EB?
    Ktoś je wypił 😥

  80. Nelu,
    Piwa EB wprawdzie już nie ma, ale browar w Elblągu nadal ma się znakomicie
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Browar_w_Elbl%C4%85gu
    Przykład Torlina jest więc jak najbardziej trafny.

  81. Torlin,
    Masz rację, ton mojej wypowiedzi był zbyt ostry, przepraszam.
    Jezeli chodzi o to, co dowiódł Khneman, to sprawa jest oczywistą.
    Udowadniając, że ludzie nie zawsze działają racjonalnie na rynku, sfalsyfikował on, czyli obalił, teorię o racjonalności tychże zchowań.
    Po pierwsze nie badał on wszystkich możliwych zachowań. Nie musiał.
    Prwadziwość danej teorii sprawdza się poprzez wykazanie sytuacji i zjawisk, w których ona zawodzi. Jeżeli znajdzie sie takie przykłady, to oznacza, że teoria jest błędna.
    Ludzie na ogół postępują inaczej. Aby czegość dowieść wynajdują przykłady potwierdzające, a takie zawsze można znależć. W taki sposób można udowodnic wszystko.
    Ale za nim Kahneman otrzymał Nobla, każdy, powtarzam każdy i profesor Tyszka to potwierdza, wiedział, że np. rynki finnsowe zachowują się w sposób skrajnie nieracjonalny, abowiem wiekszość graczy kieruje się instynktem stadnym. W linkowanym wywiadzie takie postępowanie Tyszka opisuje, tłumacząc dlaczego najtrudniej jest zmienić trend.

    Nella i Torlin,
    Nigdy nie uważałam, że Lewandowski popełnił czyn karalny.
    Wspomniana prywatyzacja była stricte złodziejską, pomimo tego, iż była zgodna z prawem. Wywłaszczono obywateli z 500 prężnych przedsiębiorstw i jeszcze kaznano im dopłacać, przy wykupie świadectw udziałowych.
    Samo prawo, tworzone zgodnie z logiką określonego systemu moze być przecież głęboko niesprawiedliwe i nietyczne, a także szkodliwe dla ogółu obywateli.
    Dlatego swego czasu Pawlak odmówił jego realizacji i został ukarany dorobieniem mu przaśnej i zacofanej gęby oraz czysto medialną aferą InterAms.
    I dziś jest już potulny niczym baranek i o publiczny interes upominać się nieskory. A kiedy znów się upomniał o ratowanie polskich firm wyrolowanych na opcjach. to nagonak sie powtórzyła.
    Oto przykład, jak w Polsce wuchowuje się polityków.
    Pozdrowienia, magrud

  82. Nemer,
    Schłodzić to ja swoich emocji??? ( chyba zaangażowania) nie jestem w stanie. Urodziłam się ze śródziemnomorskim temperamentem i nic na to nie poradzę.
    O startowaniu w wyborach nie myślę, nie dlatego, że sie brzydzę wazeliniarstwem. Tylko dlatego, że dla ludzi twórczych, czyli takich, którzy chcą korygować świat, w naszej partyjnej rzeczywistości miejsca nie ma. A ja marnować swojego, życia dla bezpłodnej kariery nie zamierzam.

    Wierzę natomiast w ideę demokracji przedstawicielskiej i moje tutaj pisanie jest wyrazem tej wiary. Żeby zmieniać świat, trzeba zmienić świadomość ludzi, a oni już zrobią , co trzeba.
    Wydaje mi się, że zbyt pochopnie rezygnuje Pan z troski o narzędzia, którymi winniśmy się posługiwać w walce o nasze interesy. Ma znaczenie, jakimi metodami prowadzi sie walkę polityczną. Wszystkie te podłe , a czesto i przestepcze praktyki eliminacji rywali, pozostając bezkarnymi, odstręczają wartościowych ludzi od udziału w polityce.
    Nikt rozsądny, z tych, którzy mają rodziny i dorobek życiowy oraz kompetencje nie stanie do rywalizacji, w której żadne reguły nie obowiązują. Za dużo ma do stracenia. Nikt myślący i kompetentny nie będzie tracił twarzy i czasu by umizgiwać sie do miernot, które w przeciwieństwie do niego nie mają wyboru i pierwsze, co zrobią, to zjednoczą się, by go zniszczyć.
    Efekt jest taki, że w blisko czterdziestomilionowym państwie politykę okupują hordy wszelkiej maści, mniej lub bardziej bezwzględnych harcowników, których jedynym celem i zajęciem jest utrzymanie status quo, czyli własnej pozycji.
    Rozsądnym, zaś ludziom instynkt samozachowawczy słusznie podpowiada, by trzymać się od nich z daleka.
    Kolejną szkodą owych nikczemnych praktyk, jest demoralizacja społeczna. Polityka to jak najbardziej domena wzorotwórcza, stąd słuszność w twierdzeniu, iż „ryba psuje się od głowy”.
    A ja jestem osoba towarzyską i ważna jest dla mnie kondycja zbiorowości, w której przychodzi mi żyć, pracować i wychowywać dziecko.
    Myślę, ze Panu również.
    Byłabym jednakże niesprawiedliwą, gdybym nie dostrzegała, że na tej politycznej scenie pojawiają się od czasu do czasu wyjątki, które zasługują na wsparcie. I ku mojej rozpaczy, eliminowane są w pierwszej kolejności.
    Pozdrowienia, magrud

  83. Nela!
    Z Lewandowskim nie jest tak świetnie jak twierdzisz.
    Trzeba czytać nie tylko tytuł wiadomości.
    http://www.wprost.pl/ar/155847/Janusz-Lewandowski-uniewinniony/
    Dziwne dzieje oskarżenia którego latami nie można sformułować, wędrówka od sadu do sądu gdzie leżą latami, wreszcie przedawnienie. Nie wiem czy to jest owe „całkowite oczyszczenie z wszelkich zarzutów”. W przypadku pospolitego złodzieja ograć wymiar sprawiedliwości jest zaszczytem. W przypadku byłego ministra i obecnego europosła jest to dyskwalifikacja. Oczywiście trzeba by mieć honor (nie mylić z honorarium).

  84. ?Każdy gadał o czym innym jak zwykle w życiu rodzinnym?.
    Zdaje się że to samo pojęcie dla każdego z dyskutantów znaczy coś zupełnie innego. Chyba tak też jest z pojęciem LEWICA. Ale żeby nie przerzucać się ogólnikami, proponuję dyskutantom, żeby spróbowali podać kogo uważają za prawdziwego lewicowca i dlaczego. Wtedy może łatwiej nam będzie poukładać argumenty.
    PS Pani Janino, proszę tyle nie palić. Przeczytałem ostatnio na opakowaniu że palenie szkodzi. Dziś omal Pani na nas nie wpadła idąc zadumana w kłębach dymu z papierosa.
    Pozdrawiam

  85. Tak Indoor, dawaj linki do tygodnika „Wprost” w poszukiwaniu prawdy i obiektywizmu, szczególnie w ocenie ludzi PO lub SLD. Dość długo będziesz szukał.

  86. Indoor – twoja wczorajsza wypowiedź nt. Lewandowskiego sprawiła, że mnie zamurowało. Nie potrafiłam się ustosunkować do tego linku do tygodnika Wprost, który jest chyba w ścisłej czołówce naginania faktów do przyjętej tezy. Dziś widzę, że Torlin ma te same wątpliwości, więc nie jestem sama.
    Przyznam, że sama mocno pomstowałam na Lewandowskiego, pamiętam prywatyzację firmy, w której wtedy pracowałam. Miała ona kilka oddziałów terenowych i prywatyzacja sprawiła, że nasi dyrektorzy stali się jednocześnie doradcami, konsultantami, członkami rad nadzorczych w oddziałach terenowych i zaczęli brać spore pieniądze z kilku, zamiast jednego źródła.
    Mnie wtedy wyliczono, że w następnym roku kalendarzowym mama już prawo do przejścia na emeryturę, więc w połowie grudnia kadrowa przyszła osobiście do mojego pokoju, aby mi wręczyć wymówienie z datą 31 grudnia z powodu likwidacji działu. Takie same wymówienia dostały wszystkie panie z mojego rocznika i panowie o 5 lat starsi. Wywalono nas na bruk, bez odprawy, na bezrobocie. Nie zapomnę tego upokorzenia, kiedy stałam pod Urzędem Pracy po świadectwo, upoważniające mnie do pobierania zasiłku.
    Miałam powód, aby Lewandowskiego nienawidzić. Z zainteresowaniem śledziłam więc postępy w jego rozliczeniu za tzw. całokształt. I z biegiem czasu miałam coraz więcej wątpliwości.
    Zmieniło się kilka ekip rządowych i zbrodni nie dowiedziono. Widać jej nie było. Takie są prawa pionierskich dokonań – jedni wyskakują wysoko, odbijając się od innych, wdeptywanych w glebę.
    Ja jestem po prostu kiepski rocznik i warunki nie pozwoliły mi się wybić. Nie mogę z tego powodu obarczać innych winą za to, że skorzystali z okazji. Kto wie, czy i ja nie skorzystałabym, gdybym była lepiej ustawiona? 😉
    Ale ja po prostu wybrałam taką drogę. Trudniejszą, ale dającą w sumie poczucie własnej wartości. Niczego nie zawdzięczam przynależności do jakiejkolwiek organizacji ani też podejrzanemu sponsoringowi. Dlatego mogę sobie pozwolić na wygłaszanie własnych poglądów, choć one się mogą nie podobać. Bo i nie muszą.
    A Lewandowskiemu już dałam spokój we własnych rozrachunkach z przeszłością. 🙂

  87. http://www.wiadomosci.goniec.com/news/1/1_polacy_oficjalnie_trzecia_mniejszoscia_w_uk.html :

    Polacy oficjalnie trzecią mniejszością w UK

    Polacy są trzecią pod względem wielkości grupą etniczną w Wielkiej Brytanii ? wynika z danych rządowego biura statystycznego (Office for National Statistics). Wyprzedzają nas tylko Hindusi i Irlandczycy.

    Biuro Statystyk Narodowych (ONS) opublikowało raport zatytułowany ?Population Trends?. Dane, na jakich opiera się dokument, zostały ujawnione w sierpniu ubiegłego roku. Dopiero teraz jednak rządowi statystycy opracowali ich pełną analizę. Wynika z nich, że w latach 2004 ? 2007 w Wielkiej Brytanii osiedliło się ponad milion przybyszy z zagranicy. Wśród nich najliczniejsza grupę stanowili Polacy.

    Jeszcze w 2004 roku do polskiego pochodzenia przyznawało się 90 tys. mieszkańców Wielkiej Brytanii. Plasowało to polska diasporę na 12. miejscu na liście mniejszości narodowych. Po zaledwie trzech latach było nas już 405 tys. i awansowaliśmy na trzecie miejsce. Pierwsze miejsce na liście od lat zajmują Hindusi (613 tys.), na drugim znaleźli się przybysze z Republiki Irlandii (420 tys.).

    Ze statystyk wynika również, że po przystąpieniu Polski do Unii nasi rodacy wyruszyli tłumnie na podbój brytyjskiej prowincji. Przed rokiem 2004 prawie 60 procent polskich emigrantów mieszkało w Londynie. W tym samym czasie we wschodniej Anglii mieszkało zaledwie 8 tys. Polaków. Trzy lata później liczba ta wzrosła do 41 tys. i staliśmy się najliczniejszą mniejszością narodową w tym regionie detronizując Irlandczyków. Podobna sytuacja miała miejsce w Szkocji. W roku 2007 już tylko co trzeci Polak był londyńczykiem.

    Zmieniła się również nasza struktura wiekowa. Według danych z 2004 27 proc. brytyjskich Polaków to osoby powyżej 65 roku życia. Była to głównie stara emigracja z czasów II wojny światowej. W momencie, kiedy przed obywatelami nowo przyjętych do Unii państw otworzył się brytyjski rynek pracy, żołnierze generała Andersa zostali przytłoczeni przez falę młodych, którzy ruszyli w świat w poszukiwaniu lepszego życia. W 2007 najstarsze pokolenie stanowiło już jedynie 5 proc. Polonii, natomiast aż 54 proc. to ludzie w wieku 16-29 lat.

    Według danych, jakimi dysponują urzędnicy z ONS najliczniej zasiedlonym przez emigrantów miejscem na Wyspach jest Londyn. Co trzeci mieszkaniec stolicy Zjednoczonego Królestwa urodził się za granicą. W roku 2005 dzielnica Westminster stała się pierwszym miejscem w Wielkiej Brytanii, w którym Brytyjczycy stali się mniejszością. Rok później taki sam los spotkał Brent. Najliczniej zasiedlone przez Polaków londyńskie dzielnice to Richmond upon Thames, Hammersmith and Fulham, Croydon i Havering.

    Jakub Ryszko- Goniec.com

  88. Tak Magrud. 3 x TAK maluję na płocie tego bloga na wpis dotyczący wchodzenia w polityczne koligacje we współczesnej Polsce. Pozostaje nam pisanie na blogach, obnażanie manipulacji i głupstw rządzących i oczywiście wybory. Pozdrawiam weekendowo

  89. http://www.polityka.pl/eksperyment-zory/Lead33,1137,285860,18/ . W PRL też były baraki, ale mieszkania w nich większe znacznie.

  90. Nela!
    Żle przeczytałaś artykuł w Wprost.
    Wbrew temu co Torlin twierdzi artykuł w zakresie opisu faktów nie jest tendencyjny, ja wybrałem spośród wielu ten dlatego, że w miarę krótko zawarte są te informacje powtarzające się wszędzie, które powinny dać wiele do myślenia.
    Po pierwsze zdanie sądu, który sam określi swój wyrok jako „klęskę wymiaru sprawiedliwości”. Dobre. Sama obrona Lewandowskiego polega na tym, ze to co się działo wówczas podczas prywatyzacji było zgodne z ówczesnym prawem (które sami uchwali, a i tak mieli głęboko gdzieś o to jest przecież cały proces) i zwyczajami (co sami narzucili) i polityką (co sami uprawiali) .
    Klęska wymiaru sprawiedliwości polega na tym, że najpierw przez kilka lat nie można było sformułować aktu oskarżenia. Aż do 1997. Kiedy wreszcie akt oskarżenia wpłynął do sądu na trzy lata sąd ‚zapomniał’ o sprawie. Kiedy wreszcie przypomniał to Janusz Lewandowski był akurat posłem więc chronił go immunitet poselski. Bardzo ‚skąpe’ są informacje o argumentacji prawnej stron, ale wiele wskazuje na to, iż uniewinnienie jest wynikiem źle sformułowanego aktu oskarżenia oczywiście ‚przypadkowo’. Fałszowanie i antydatowanie owszem było, ale umowa była jakaś tam a nie jakaś inna. A że jakaś inna umowa stanowiła podstawę do decyzji bezprawnie o to już prokurator nie oskarża, by to zapewne byłby kolejny proces z innego paragrafu za 20 lat.
    To że ‚sprzedano’ Krakchemię oferentowi który oferował mniej, następnie cenę rozkładano na raty dzięki czemu właściciele zapłacili za firmę jej własnymi pieniędzmi nikt nie negował. Ani nawet faktu że w celu umożliwienia powyższych posługiwano się antydatowanym dokumentem poświadczając w nich nieprawdę.
    Takie jest moje wrażenie po bardzo pobieżnym przeglądaniu materiałów dotyczących procesu. Gdybym był szwagrem Janusza Lewandowskiego to bym się cieszył że się wybronił. Ale 100 złotych bym mu nie pożyczył.

  91. Teresa Stachurska pisze:
    W PRL też były baraki, ale mieszkania w nich większe znacznie.

    Zagęszczenie mieszkańców w tych mieszkaniach również.

  92. Sopot. Piękne miejsce na ziemi.Nawet ma tunel, nie wspominajac o molu i łabędziach, festiwalach, tenisie, Krauzie i Karnowskim. Mamy my Polacy Prezydenta i Premiera z tego Miasteczka będącego częścią aglomeracji Trójmiejskiej.Nie wiem czy to przypadek, ale jak te dwie znamienite Postacie zaczynają się ścierać nic dobrego dla miast i miasteczek (nawet tak pięknych) z tego nie wyniknie. Cóż tam Sopot przy Stolicy Polski? Pacykowali wspólnie Warszawę, ze skutkami opłakanymi dla miasta, to co tam taki Sopot. A może własnie Sopot? To On zna „prywatnie” Wielkich rywali, to On ich tworzył i kształtował. Salony i saloniki trójmiejske przebojem zdobyły Polskę, przenosząc wzajemne animozje ( a może ich brak)wysoko, wysoko. Ciekawe, co tam korzenie tak bezwzględnie odcinane? Z najlepszymi życzeniami dla Sopotu, byłm niedawno i zamarłam z zachwytu. Pozdrawiam

  93. InDoor – No dobrze. Masz rację. Ale mojej sytuacji to nie zmieni i ja osobiście przestałam być zainteresowana rozliczeniem zarówno Lewandowskiego, jak i szwagra jego. Na tym przykładzie powinni młodzi się uczyć, jak nie dać się nabrać kolejnym brygadom Mariotta. Starszym już nic nie pomoże.
    Ja już sobie nie będę wątroby zatruwać. Muszę dbać o zdrowi, aby mi jakoś służyło na stare lata. Ode mnie już praktycznie niewiele zależy, ale śledzę to, co się dzieje i swój głos w wyborach cenię. Chcę go dać na kogoś, kogo będę uważała za zdolnego zmienić coś w tym kraju, aby młodym żyło się tak, aby wyjeżdżali stąd z ciekawości świata, nie za chlebem.

  94. InDoorze!
    Już chciałem się rozpisywać, ale jest po 24 i znalazłem link do artykułu, który opisuje prawdę
    http://wyborcza.pl/1,76842,6382087,Gorzka_satysfakcja_Janusza_Lewandowskiego.html
    Naprawdę, „Wprost” jest jak „Rzeczpospolita” czy „Gazeta Polska” – ma ustalone poglądy i sposoby przedstawiania wydarzeń.

  95. InDoor, 15.37. Opisałeś w skrócie technologie gigantycznego oszustwa, którego efektem było odprzemysłowienie kraju i wydziedziczenie go z trudem wypracowanego po wojnie dorobku. Opisał to kiedyś Profesor Poznański, którego oskarżycielskie dzieło przemilczano i wyszydzono. Lewandowski, Balcerowicz i cała ta sitwa neoliberalnych oszustów powinni siedzieć w kryminale. Polska była jedną z ofiar agresji neoliberalnej tzw deregulacji opisanej szczegółowo w dziełach Davida Harveya, Samir Amina i innych.
    Szabrem w Polsce zajmował sie ze strony USA niejaki Dole i Sachs. Reszta widoczna gołym okiem. Tylko Jacek Kuroń głośno złorzeczył /kurwował/.

  96. Pani Paradowska Janino!
    Chyba czas na emeryturę.Obejrzałem Pani program w Superstacji.Żenada!
    Stronniczość wysokoposunięta.Zamknąłbym Panią w tej puszce.

  97. Torlina pisze : „Naprawdę, ?Wprost? jest jak ?Rzeczpospolita? czy ?Gazeta Polska? – ma ustalone poglądy i sposoby przedstawiania wydarzeń”.

    Osobliwy pogląd, prawdopodobnie wynikający z przeświadczenia, że „Gazeta Wyborcza” w odróżnieniu od w/w nie ma ustalonych poglądów i sposobów przedstawiania wydarzeń… i dlatego zapewne Torlin jest w niej zaczytany jak w biblii.

  98. coz tu pisac Leszek Miller ma wrócic do lewicy, coz to jest zły pomysł, coz lewica to przedewszystkimm program socjalny i zagadnienia społeczne takie jak równosc kobiet i meżczyzn czy tolerancja dla wszelkie grupy społecznie, tu jest niestety potrzebny Sierakowski, a nie Miller człówiek z przeszłóści
    coz tu pisac lewica ma kłópot z własna tozsamoscia, bo ma kłópot z własnym językiem, krtóry trudno sie porozumiesz, miedzy człónkami partii,, coz tu pisac niech czaami sprawy prywatnie pozostania sprawami prywatnymi, np. kto z kim spi, coz tu pisac nastepna afera seksualna Samoobrony mnie nie interesuje,
    coz a pomysł na lewice nie ma i chyba długo nie bede miała, coz tu pisac media kształtuja swiat, nasze gusta, nasze przyzwyczajenia, coz media sa jakby masza druga główa, coz a prasa na nasza podswiadomosc czy swiadomosc ogrywa istotny wpływ, afery gospodarcze, który media się interesuja, coz dziennikarz jest zawodziem z pasja, A poseł Ziobra na wystartoiwac z listy Pisu do Parlamentu europejskiego, mówiac szczerze, ja tez jego nie zbyt lubię, coz tu pisac polityka jest zawodem dla ludzi ambitnych, i swiadomych swoich ograniczen, cóz prawie jak ludzie niepełnosprawny, coz nasz prezydent Kaczynski nie nauczy sie dobrze sprawowac swój urzad, dobrze reprezentowac nasz kraj zagranica. Coz czasami trzeba kogos miec, zeby byc powaznym jakiegos suflera, coz najwazniejsze zrozumiesz swój błąd, ze sa zajecia, które sie jakis człowiek nie nadaje, coz tu pisac Piotr Kupicha umie spiewac, i niech tak pozostanie.
    coz a pęniądze sa potrzebnie do normalnego funkcjonawania w społeczenstwie. Coz tu pisac polityk jeszcze musi miec poglady, czasami ich nie ma, coz tu pisac alby politycy nauczyły sie ciezko pracowac
    a ja zycze powodzebnia koncówce tego spektatu
    pozdrawioam serdecznie

  99. przeciek pisze:
    Opisałeś w skrócie technologie gigantycznego oszustwa, którego efektem było odprzemysłowienie kraju i wydziedziczenie go z trudem wypracowanego po wojnie dorobku.

    I w rezultacie mamy teraz pozbawiony przemysłu kraj typowo rolniczy żyjący z tego co wyżebramy.
    A wskaźniki ukazujące wzrost PKB od 89r. o 80% i gigantyczny wzrost eksportu do krajów zachodnich to tylko kłamstwa neoliberalnych oszustów.

  100. Torlinie! Cytuję z podanego przez Ciebie artykułu z Gazety Wyborczej.
    „Inna sprawa – firmy sprzedawane były na raty, a minister ustalił zdaniem kontrolerów zbyt niską stopę procentową. Minister tłumaczył, że była to świadoma strategia promowania polskich przedsiębiorców, którzy wówczas nie dysponowali dużym kapitałem.”
    Otóż sek w tym właśnie. Bywali kapitaliści bez kapitału. Raty spłacano z kasy samej firmy.

  101. @Torlin
    B. przepraszam za niezauważoną pomyłkę, polegającą na przekreceniu Twojego nicka. Prawdopodobnie miało być pierwotnie „cytat z Torlina”, a to nie to samo, co „Torlina pisze”.

    Pozdrawiam

  102. Dla wszystkich tęskniących za „uprzemysłowionym” krajem zwanym Polską Rzeczpospolitą Ludową.

    Express Poznański
    Nr 66, wtorek 4 IV 1989 r.
    nr indeksu 32011

    Piekarze nie chcą pracować w nadgodzinach

    Chleba nie zabraknie choć będzie czerstwy .

    Wczoraj przed południem w wielu sklepach Poznania zabrakło pieczywa. Na pytanie klientów, co się stało ekspedientki odpowiadały, że piekarze strajkują.
    Na co dzień nie doceniamy zwyczajnej kromki chleba, gdy jednak zaczyna go brakować powstaje panika. Niektórzy wczoraj też kupowali na zapas.
    Czy rzeczywiście piekarze rozpoczęli strajk, zapytaliśmy prezesa Piekarsko-ciastkarskiej Spółdzielni Spożywców ?Społem? w Poznaniu, Janusza Ratajczaka.
    Jak się okaząło, pracownicy 4 piekarni przemysłowych dostarczających miastu 80 proc. pieczywa, odmówili pracy w nadgodzinach. Powodem są żądania wyższej stawki godzinowej. Po ostatnich pod-

    (ciąg dalszy na str. 2)

    (ciąg dalszy ze str. 1)

    wyżkach od 1 marca pracownicy piekarni otrzymują za godzinę normalne pracy do 240 zł. Żądają 300. Jeżeli nie zostanie to spełnione, zapowiadają, że nie podejmą się pracy w nadgodzinach aż do skutku.
    Akcja protestacyjna podjęta została bez konsultacji z zarządem spółdzielni. Jak stwierdził prezes Ratajczak, w tym roku na podwyżki wydano już średnio około 25 tys. na jednego zatrudnionego. Próg podwyżek został znacznie przekroczony, gdyż płace wzrosły o 60 proc., przy dopuszczalnych 40. Jest to wszystko co zarząd spółdzielni mógł dać, a nawet więcej. Przy przekroczeniu funduszu płac, trzeba płacić wysokie podatki, a nie ma po prostu z czego, bo zysk w ostatnich miesiącach był na poziomie zerowym.

    Wieloletnie zaniedbania przemysłu piekarniczego, nierentowność tej gałęzi produkcji spowodowały, że ludzie odchodzili do innych zajęć, lepiej płatnych. W tej chwili nie da się normalnie pracować i dostarczać miastu potrzebnej ilości pieczywa bez pracy w nadgodzinach. Nie wiadomo co będzie dalej w poznańskich piekarniach, bo z pustego i Salomon nie naleje, a pieniędzy nie ma skąd brać.

    Prezes Ratajczak zapewnił jednak ŻE PIECZYWA W POZNANIU NIE ZABRAKNIE. Grozi nam tylko, że będzie ono czerstwe, bo wypiekane poprzedniego dnia. Szczególnie czarno rysuje się nasze menu sobotnio-niedzielne. Nikomu zapewne nie będzie smakować w niedzielę chleb, wypiekany w czwartek. Trochę mnie będzie również bułek. Miejmy jednak nadzieję, że zwycięży zdrowy rozsądek i poczucie, że chleba nie da się jednak niczym zastąpić. Z drugiej strony nasuwa się niewesoła refleksja, jak kruche są podstawy naszej żytnio-pszennej sytości. (K.Cz.)

  103. do”Woltrona” z29.03.br z 16:35
    Szanowny blogowiczu, moim zdaniem każda osoba tu pisująca, reprezentuje określony poziom wiedzy ogólnej i wie, jakie wady miała tzw. „gospodarka planowa’ i nikt nie tęskni z nieefektywnym systemem gospodarczym, ale twoje „argumenty” są reklamą socjalizmu. Przecież wiesz, że nie było chleba, bo piekarze strajkowali, bo żądali podwyżek i co? otrzymali podwyżki ,prawda?
    A -mam nadzieję, że wiesz, co właścisiel piekarni zrobiłby dzisiaj ze strajkującym piekarzem żądającym głośno podwyżki? Po prostu kopnąłby go w d……
    Widzisz, niepotrzebnie reklamujesz gospodarkę palnową.
    To tak samo było z tym octem na półkach. Najbardziej wrzeszczeli ci, którzy odpowiadali za zaniechanie produkcji poprzez nieustające strajki . Wszystko stało, wszystkie fabryki itd ,manna z nieba nie chciała lecieć, ale dzisiaj wszyscy się cieszą ,żę teraz jest i ocet i jest prawie wszystko.
    To nie jest z mojej strony pochwała gospodarki planowej, ale istniej.ą logiczne granice wyśmiewania sięz tamtych czasów, a zwłaszcza wyśmiewanie, które ośmiesza autora i niby komedia staje sie marszem żałobnym

  104. Magrud:2009-03-27 o godz. 17:20
    Cały problem – moim zdaniem- w tym właśnie, że mamy „demokrację Przedstawicielską”………….
    Jaka demokracja, tacy przedstawiciele……..

    Do momentu w którym nie będziemy głosować na osobę,a nie na listę partyjną, posłowie będą uzależnieni od widzi mi się szefa partii.
    Będą przedstawicielami nie wyborców, a struktur partyjnych.

    Zresztą , dyskusja o JOW toczyła się na blogu już wielokrotnie…………

    Wolne skojarzenie……..
    Nasi politycy są jak zęby w paszczy rekina. Co który się wykruszy, jest zastępowany następnym w szeregu. A szeregów w głębi paszczy mrowie……………

    Generalnie, nie ma lewicy w naszym kraju. Tak samo jak nie ma katolików……..
    Są tylko ludzie mieniący się wyznawcami jakiegoś światopoglądu, niewielu przy tym , zinternalizowało normy głoszone przez siebie…………
    Cynizm, obłuda, mentalność Kalego …………..

  105. Łubudubu, ponieważ poprzedni „post” zginął gdzieś w odmętach sieci, to pokrótce skoro „pielnia51”, sam nie wiem z której godziny, wywołał mnie do tablicy.

    Po pierwsze – dziękuję, że szanowny/a raczył/a mnie połajać. Połajankę wydrukuję i oprawię w złotą ramkę – tuż obok co bardziej kuriozalnych wpisów Magrud.

    Po drugie – piekarze w 1989 r. dostali podwyżkę. Wprowadzono „nowe rodzaje” pieczywa, które były droższe od „starych rodzajów” pieczywa o 50-80%, przy czym z rynku „wyparowało” pieczywo najtańsze. Co było dalej mogę tylko spekulować, ponieważ ani nie mieszkam w Poznaniu, a swoją kwerendę archiwalną zamierzam skończyć na VI 1989 r. Mogę więc tylko spekulować, że część z tych piekarni zbankrutowała, a pozostała część sprywatyzowała się w ten czy inny sposób

    Po trzecie – bo każdy właściciel piekarni to XIX-wieczny właściciel kopalni we Francji, który niepokornego robotnika (wraz z rodziną) wyrzuci na bruk… A tak na poważnie. Jedynymi właścicielami piekarni jakich znam są moi znajomi (grupa nie reprezentatywna, ale zawsze) z Rzeszowa, którzy w zeszłym roku przez parę miesięcy nie mogli znaleźć chętnych do pracy mimo, że proponowali sporo (więcej niż zarabiam! Gdyby nie kręgosłup to bym pewnie zmienił zawód). Czy chcą kogoś wyrzucić – wątpię, ale może kryzys obudził w nich krwiożercze bestie

    Po czwarte – artykuł który dałem jest materiałem źródłowym, „żywcem” wyjętym z Expressu Poznańskiego A.D. 1989, a nie „żartem” czy „wyśmiewaniem się”, które ośmiesza autora. Może pan/pani tupać nóżkami ze złości, ale nie zmienia to faktu, że taka właśnie była sytuacja tego pięknego kraju i że podobnych, a nawet większych absurdów w sferze gospodarczej (i nie tylko) było bez liku. Jak bardzo pan/pani chcę wrzucę fragmenty raportów Komitetu Warszawskiego PZPR na temat sytuacji fabryk warszawskich. Tego co tam się działo nie wymyśliłby ś.p. Bareja do spółki z Mrożkiem.

    EOT (End of Topic) z mojej strony.

    Andrzej,

    Zapomniałeś dodać, że neoliberałowie (poza majstrowaniem przy statystyce) są odpowiedzialni za kwaśne mleko 😉

    Wiesiek59,

    A potem dojdzie do sytuacji w której 22% głosujących na partię zielonych/żółtych/liberałów ma 22 przedstawicieli w parlamencie, bo reszta odpadła w wyborach. Taka sytuacja miała miejsce w Anglii w 1992 r., gdy Liberalni Demokraci mieli poparcie na poziomie 22% i 22 parlamentarzystów, Partia Pracy 30% głosów (271 miejsc),a zwycięscy Konserwatyści mieli 40% i 336 miejsc.

    Innym przykładem są Włochy (system mieszany), gdzie z JOW-ów wchodzą najwięksi populiści.

    Z resztą wpisu się zgadzam.

  106. I oczywiście z pośpiechu zdarzyło mi się parę błędów stylistycznych i powtórzeniowych. Przepraszam i do przeczytania za 2-3 wpisy pani redaktor.

  107. http://www.polityka.pl/zaproszenie-do-zamachu/Lead121,1830,286638,18/
    to było do przewidzenia i wielu to przewidywało, podpisanego nie wyłączając.
    I niech mi teraz przeciwnicy tarczy antyrakietowej wlezą pod stół i odszczekają swoje mędzenie. Już niedługo nie będzie innego wyjścia – Pakistan, z bronią jądrową i 200 milionami ludności, opanowany przez talibów będzie nie do opanowania, jedyne co Zachód, w tym my, będzie mógł zrobić to modlić się i liczyć na to że tarcza szybko powstanie.

  108. Do „Woltona”: Szanowny blogowiczu, niepotrzebnie zaraz się obrażasz.
    Ja tamte czasy znam dokładnie a autopsji i wcale ich nie bronię.Mnie tylko irytuje opisywawnie tych interwencji(bezskutecznych zresztą) kacyków, czy wład regionalnych ,jako kuriozalny dowód socjalistycznej paranoi. To nie był dowód paranoi , to był język tamtych czasów. tak wszyscy mówili .
    Ostatnio przy sprzątaniu domu wpadła mi w ręce książka wydana w 1911 przez jakiś naukowy instytut wydawniczy we Lwowie na temat roli kobiety w społeczeństwie. I włosy dęba stają, gdy się czyta, co niecałe przecież 100 lat temu opowiadali naukowcy o kobietach.
    Czas tak szybko leci, że slang sprzed 20 lat, wtedy normalny , staje się tekstem kabaretowym dzisiaj. Jeszcze w latach 60-tych w USA zastanawiano się, ćzy murzyni naprawdę mają duszę i czy ból odczuwają identycznie, jak biali.
    Dlaczego tak cię śmieszy, że sytuacji braku chleba na rynku, sprawą tego chleba zajmowały się różnej maści kacyki. I dobrze, bo jak mi sąsiad w tamtych czasach urządzał nad głową co tydzień pijackie awantury i wszyscy byli bezradni, dopiero interwencja w komitecie partyjnym pomogła. Dobrze, że już tych komitetów nie ma, ąle i ty obecnie nie poradzisz sobie z takim sąsiadem w żaden sposób.
    Reaguję dlatego, bo obecne wyśmiewanie tamtych interwencji z powodu braku chleba uważam za infantylne. Akurat takie interwencje były potrzebne

  109. Z jednej strony jest mi wstyd, że kiedyś kończyłem tak szacowną uczelnię jak UJ. To były czasy! Niestety z UJ wyszli też tacy giganci moralności i wiedzy jak Kurtyka, Ziobro, Legutko, Wasserman i teraz niejaki Zyzak. Przyjdzie zapaść sie po ziemie. Na Wałęsę wylano już chyba ostatni kubeł. Już sie nie pozbiera i słusznie zdecydowal o emigracji. Ale trzeba wiedzieć także, że w znacznym stopniu to jego wina. Jego pycha, zarozumiałość, prymitywna głupota i zachłanność. Należy pamietać mu postepowanie wobec Generała Jaruzelskiego i zamach stanu przeciw Oleksemu.To jego generacja wywodząca się z pnia solidarności zgotowała w tym kraju piekło kłamstwa, nienawiści i podłości. Muszą te pomuje, które czynią zgorszenie i wstyd wypić sami do końca. Im to wygodne, ta ciągła walka i obrzucanie się błotem na oczach gawiedzi, która chyba to lubi, przeżywa emocje, spędzając czas albo w supermarketach albo w kościołach. Częśc młodych na szczęście uciekła. Gdyby taki głupi Tusk miał jakieś przyzwoite zamiary, w pierwszym rzędzie powinien wystąpić o zlikwidowanie IPN. Nie czyni tego gdyż IPN jest mu potrzebny do szantarzowania przeciwników. Ale on chce być prezydentem i nic nie zrobi. Więc niech pomyje rozlewają sie dalej, zalewając kraj smrodem i zgniłym styropianem. Przynajmniej media zwane wolnymi mają padlinę na żer.

  110. Szanowny Przecieku.
    A mogę jeszcze kilku dodać? Jeśli tak, to: Miodowicz, Brochwicz, Wassermann, Mularczyk, Zoll, Maleszka,(Wildstainowi się nie udało), no i ten ? no ten, co go Niemcy biją.
    Pozdrawiam

  111. pielnia1 pisze:

    2009-03-30 o godz. 10:14

    A -mam nadzieję, że wiesz, co właścisiel piekarni zrobiłby dzisiaj ze strajkującym piekarzem żądającym głośno podwyżki? Po prostu kopnąłby go w d??

    Zaluje, ze gina wlasciciele piekarni, a powszechne sa fabryki chleba pakowanego w clofan lub ocvhydne worki plastikowe. Ginie kultura chleba (dobrego pieczywa). W fabryce chleba sa mocne zwiazki zawodowe, pracownicy otrzymuja wynagrodzenie w ramach ukladu taryfowego i nikt ich w nic nie kopie; pieczywo jednak nie smakuje. Takie zawirowanie losu konsumentow, ktorzy tez sa pracobiorcami, czasem pracodawcami. Wszyscy jednak zapominaja jak smakuje dobre pieczywo.

    MA

  112. Pani Redaktor.
    Mam wrażenie, że świat dziennikarski i nawet my, czytelnicy, dajemy się nabierać na rzucaną nam padlinę. To Misiak, to Pawlak i jego mamusia, to terrorysta specjalnej troski ministrem sprawiedliwości, to piękny Maryjan platformersem z Podlasia, to Cimoszewicz do Rady Europy, może zrobi sobie zdjęcie z prawie partyjnym kolegą a kandydującym do PE z drugiego miejsca w Krakowie, Miodowiczem.
    Ja np. chciałbym wiedzieć co tytułowy „Ojciec marnotrawny” lewicy ma do powiedzenia w kwestii prywatyzacji giełdy, która to sprawa jest w pełnym toku a także jaki pogląd reprezentują liderzy pozostałych ugrupowań politycznych i co by odpowiedzieli na proste pytanie, czy po prywatyzacji i tym samym marginalizacji GPW możemy się spodziewać, że emerytury z OFE czy III filara będą wyższe czy niższe?
    Czy jeśli pytania o sens prywatyzacji GPW stawia Gradowi tylko posłanka Sobecka, to znaczy że ja uważając jej wątpliwości za istotne a jego odpowiedzi za bełkot to powinienem sobie nabyć beret z antenką i w nim paradować w towarzystwie moherowych beretów?
    Pozdrawiam.

  113. magrud pisze:

    2009-03-26 o godz. 22:27

    Po obejrzeniu wystawy o Bauhausie proponuje lekture ksiazki „Wykorzenieni” , niekoniecznie w oryginale. Moim skromnym zdaniem wykorzenieni zostali rowniez Ci, ktorzy „wedrowali” na uwielbiane przez Pania Ziemie Zachodnie oraz Ci pedzacy ze wsi do miast w ramach industrializacji tychze. Lektura wykorzenionych dotyczy Bretonczykow znajdujacych prace w Paryzu; zajmujaca lektura; kilkaset km odleglosci, a roznica calych swiatow; dzisiaj natomiast tylko 120 min TGV. Postrzegam swiat pozytywnie. Pani w tym blogu, zdazylem zauwazyc, zmienila calkowicie tenor swoich wpisow.

    Z powazaniem.

    MA

  114. Woltron:
    Inteligentny wyborca pomyli się raz…………..
    Potem, zamiast głosować za, może głosować PRZECIW……….
    [co go znacznie bardziej zmotywuje]

  115. Kto już wolności doczekał,
    Niechaj obejrzy się w tył
    I z perspektywy dwóch dekad
    Powie czy o to się bił.
    Kto życia rzucał na szale,
    Zawsze zachować mógł twarz,
    A gdy już zdołał ocaleć
    Powtarzał w głos-Ojcze Nasz?
    Kto niezależnych chciał związków,
    Biorąc komunę za cel,
    W Gdańsku, Wrocławiu, na Śląsku
    Pękał jak dzban PRL.
    Kto potem wstydzić się musiał,
    Gdy w Rosji padł ?Sierp i Młot?
    Za trefny KOR i kapusia
    Co ponoć skakał przez płot?
    Jedni słuchają wyroczni
    Kłamców, lewaków i hien,
    A innym bliski mit Stoczni
    Gdzie polski ziścił się sen
    W kraju nadziei i nieszczęść
    Kłania Europa się w pas,
    Lecz walczyć jest o co jeszcze,
    Tylko czy siła tkwi w nas?..

  116. Drodzy BLOGOWICZE!
    Astercity usunął ze swojego pakietu SUPERSTACJĘ. Od pracowników Astercity dowiedziałem się, że to z powodu małej oglądalności. Superstacja poinformowała, że jest na 6 miejscu oglądalności, a więc Astercity kłamie, a w dodatku złamał umowę z Superstacją.
    Wszystkich zwolenników Superstacji zachęcam do pisania listów do Astercity z żądaniem przywrócenia Superstacji i do jak najszerszego rozpropagowania tej akcji. Proszę dziennikarzy o wyjaśnienie prawdziwych przyczyn tego postępku Astercity.
    PIRS

  117. Do „Przecieka” z 9:16 z 31.03.br.:za moich czasów ,jak chodziłem z kolegami do Rotundy na bale studenckie,to studenteria z UJ, to było coś. My spoza UJ ustępowaliśmy im z drogi. Tak żartobliwie piszę, ale UJ ,to był symbol wierzchoła góry.
    Później i teraz,jak piszesz , UJ wypuścił ze swoich murów min. Ziobrę, Kutrykę.
    Jakiś gówniarz pisze o (podobno) nieślubnym dziecku L.Wałęsy, za to dostaje dyplom magistra i publicznie pajacuje, oceniając brak logiki w wypowiedziach Wałęsy,a telewizja daje mu bezpłatne minuty na reklamę ,a jakiś popaprany promotor uważa, że nic się nie stało. Jak nisko trzeba upaść, żeby zrobić takie szambo z tak szacownej Uczelni. Dzisiaj czytam wypowiedź Kurtyki, że Kwaśniewski, to „Alek” itd. To nie jest oskarżenie Kwaśniewskiego, to jest totalne ośmieszanie kilku Sądów, które pod tym względem prześwietlały już Kwaśniewskiego kilkakrotnie. I mówi to facet, który swojego konkutenta wykończył metodami esbeckimi.
    Co za podłość i brak wstydu. Jeśli tak zachowują się absolwenci UJ, to jakie możemy mieć wymagania od całej reszty sympatyków i wielbicieli IV RP. Postawa Kurtyki, to objaw chamskiego warcholstwa i taki Kurtyka jest bezkarny,a każdy przyzwoity człowiek powinien dać mu w mordę.
    UJ powinien odciąć się od takich swoich dyplomantów, toż to czarnosecinne dywizjony.
    Jaki jest PiS,i jego akolici, każdy widzi. Ale to szambo moralne głównie jest inspirowane przez PO, bo gdyby nie było poparcia PO dla szemranego załatwiania przeciwników, to PiS by mógł sobie naskoczyć…..
    Mam swoje lata, na szczęście cały czas byłem poza nadbudową, zajmowałem i zajmuję się bazą i oszczędzone mi było baranie się w ludzkich słabościach. Ale slogan Stalina, że w miarę budowy komunizmu, nasila się opór kontrrewolucji (co miało usprawiedliwiać rozprawę z osobistymi oponentami) równieżw Polsce się sprawdza i im dalej od 1989r. tym więcej „patriotów” i czyścicieli . Obrzydliwe.
    „Przecieku”, współczuję ci, chociaż to nie twoja wina, że obecny UJ schodzi na psy.
    Pozdrawiam

  118. wiesiek59,

    Albo nie głosować wcale. Podtrzymuję to co napisałem poprzednim razem: JOW-y niczego nie rozwiązują, a czasami – jak w Anglii – wykluczają sporą część społeczeństwa z posiadania swojej reprezentacji w parlamencie. Zresztą w Wielkiej Brytanii trwa od lat dyskusja na temat wprowadzenia okręgów wielomandatowych… jako bardziej reprezentatywnych dla całego społeczeństwa. Wprowadzenie okręgów wielomandatowych było m.in. jednym z haseł wyborczych Tony’ego Blair’a w wyborach generalnych 1996 r.

    Nie wiem co to jest za stworzenie zwane „inteligentnym wyborcą”. Znam sporo inteligentnych ludzi, którzy wybory uznałbym za nieracjonalne i urągające inteligencji. Co gorsze jestem pewien, że oni to samo mogliby powiedzieć o moich wyborach. Wydaje mi się, że równie ważna są przekonania.

    pielnia1,

    nie obrażam się. Po prostu nie mam czasu by udzielać się na blogu pani redaktor i w dyskusjach jakie toczą się w komentarzach. Nie wiem też dlaczego usilnie próbujesz mi przypisać różne rzeczy. Naprawdę jestem daleki od naśmiewania się z tego co działo się w Polsce w 1989 r. Natomiast powtórzę to co napisałem – artykuł, który przytoczyłem (w całości) niczym w soczewce pokazuje problemy polskiej gospodarki A.D.1989 i efekt 50-lat PRL. Ponieważ trwa tu dyskusja na temat wspaniałych PRL-owskich fabryk, które zostały rozkradzione w czasie prywatyzacji, to chciałem – nieco przerysowując – zwrócić uwagę, że większość z nich była: niedoinwestowana (jak piekarnie)/zaniedbana/źle zarządzana itd. Na dodatek przynajmniej w pierwszych latach III RP uzyskanie kredytu było niezwykle trudne, bo system bankowy też się dopiero tworzył, a „polskie” banki były biedne. Zgadzam się też z tym co napisał Eddie, że Polska była bankrutem z niewielkimi rezerwami, państwem, które musiało błagać i żebrać o pomoc innych… może zwróciłbym jeszcze uwagę na fakt, że nasze waluta była bezwartościowa i to nie tylko dla innych, ale i dla nas.

    Inna sprawa, że pewnie były fabryki/przedsiębiorstwa, które gdyby nie prywatyzacja tocząca się w myśl „wszystko co państwowe i PRL-owskiej jest bee” i „byleby się ich pozbyć” by przetrwały, ale stanowiły one niewielki procent całości. I tak dostrzegam minusy prywatyzacji np.: to, że podstawowy sprzęt medyczny (skalpele, nożyczki itd.) kosztuje 3 razy więcej tylko dlatego, że nie pomogliśmy/sprywatyzowaliśmy (czyt. zostały przejęte przez firmy zagranicznych) naszych rodzimych producentów, choć akurat ich produkty jakościowo nie ustępowały w niczym zachodnimi, droższym odpowiednikom.

    Inaczej: po prostu uważam, że warto by odbyć dyskusję na temat prywatyzacji, ale nie na zasadach zaproponowanych przez „magrud i bez wykrzykiwania o „wspaniałych fabrykach/przemyśle”, który został rozkradziony, a raczej jako wymianę przykładów za/przeciw… Nie wierzę jednak, że jest to możliwe na tym blogu (czy jakimkolwiek innym), a na dodatek mam wrażenie, że nikt z nas nie ma w tej sprawie wystarczającej wiedzy i że nie wyjdziemy poza pewne ograne ogólniki (jest to także zarzut wobec tego co sam napisałem).

    Przeciek,

    nie twoja wina. Natomiast smutne są słowa dziekana historii UJ w tej sprawie. Naprawdę wydział ma wystarczająco możliwości by zablokować taką pracę jak pana Zuzaka. Odnoszę wrażenie, że nawet na naszych najlepszych uczelniach zapanowało przekonanie, że każdy kto zdał musi skończyć studia z tytułem mgr…

  119. Woltron:
    Trafiłeś, „inteligentny wyborca” to niezręczne i nieprecyzyjne określenie.
    Bardziej adekwatne byłoby- świadomy, wyrobiony, zorientowany……..

    Jest to pewnego rodzaju kwadratura koła, nie głosuje się na nieznanych, żeby dać się poznać trzeba mieć pieniądze aby lansować się w mediach, lub mieć poparcie w partii politycznej, która z kolei stawia na znane nazwiska………..

    Pozostaje tylko:
    „takie będą Rzeczypospolite, jakie młodzieży wychowanie”……..

    Więcej punktów wyborczych w Anglii, Belgii, Holandii, Norwegii, RPA………
    Kaczmarski i „Nasza klasa”……………
    Nadzieja w pokoleniu naszych dzieci, że będą mądrzejsze w wyborach niż rodzice.

  120. Aktualny prezes instytucji wolnego państwa
    nie powinien rzucać wyzwisk
    pod adresem byłego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej !!!

    Nawet jeżeli ten prezes jest kaczystowskim aparatczykiem 😉 * 😉

  121. Fajny film wczoraj widziałem:
    http://www.youtube.com/watch?v=6TPw61kvPLA
    Jest Pani sławna.

  122. Jeżeli prominentny poseł może bezkarnie pastwic się nad obecnym Prezydentem sugerując mu np. alkoholizm bez żadnych dowodów , to ,moim zdaniem, można i należy przypomniec autentyczne zachowanie byłego prezydenta w tej „materii”.

  123. Obecny prezydent miał możliwość, obalić zarzuty dotyczące jego stanu zdrowia, a nawet obiecywał, że to zrobi i jak to nie raz się zdarzało i jemu i jego bratu, słowa nie dotrzymał.
    Co sugeruje, że wątpliwości co do stanu zdrowia naszego aktualnego prezydenta nie były bezpodstawne.

    Natomiast ten esbeko-kaczysta szefujący obecnie instytucji wolnego państwa łże jak bury kaczor, że p. Kwaśniewski był aparatczykiem, a na dodatek w typowo esbeckim stylu szantażuje jakimiś rzekomo nowymi kwitami.

    Pan Kwaśniewski ma prawomocny wyrok Sądu Rzeczypospolitej ? WOLNEJ RZECZYPOSPOLITEJ -oczyszczający go z pomówień o agenturalną przeszłość.

    Jeżeli wyszły na jaw nowe fakty, to uczciwy, przyzwoity szef instytucji wolnego państwa powinien wystąpić o rewizje procesu, a nie puszczać śmierdziawki w typowo esbeckim stylu.

    Pan Kwaśniewski nie pełnił żadnej partyjnej funkcji w PZPR, a więc nie był partyjnym aparatczykiem.. Prezes IPN nie jest pampersem nie znającym znaczenia słowa ?aparatczyk? a więc w tej sprawie łże z premedytacją
    Pan Kwaśniewski w czasach PRL był członkiem paru rządów. Pracę w administracji rządowej zakończył dokładnie 18 czerwca 1990 r. na stanowisku przewodniczącego Komitetu Młodzieży i Kultury Fizycznej (nie był członkiem rządu)
    W latach 1995 ? 2005 z woli narodu pełnił funkcję prezydenta wolnego państwa, o czym może nie wiedzą smarkacze czerpiący wiedzę z organów o.o.o. Tadeusza R. ale powinien wiedzieć ktoś, kto pełni funkcje prezesa IPN.

  124. Jakoś trudno mi się przejmować losami Millera i SLD Napieralskiego.
    Miller to jednak gość, choć ma piętno komucha, to jego rola w Polsce po zmianach powinna być oceniana pozytywnie.
    Napieralski to partyjniak nowych czasów, ale bez charyzmy i charakteru.
    Wolę już z tego towarzystwa Marka Borowskiego bo wie co mówi.
    Natomiast Pani Gospodyni coś się obija i rzadko pisze, a Superstacji już nie mam /Astercity/ więc ciekawych spotkań Gospodyni z innymi niż w TVN24 ludźmi już nie słucham. Pozytywne jest włączenie w Aster Polsatu Sport z siatkówką ale brakuje mi „Puszki”.
    Nie włączam się do wielu dyskusji bo jak widzę dyżurnych pisuarów o znanych nickach i poglądach to szkoda czasu.
    Podziwiam „Andrzeja” który korzystając z wiedzy i danych statystycznych wytyka powierzchowność argumentów i obiegowych opinii swoim adwersarzom.
    Czekam na kolejny wpis Gospodyni o konkretnych sprawach.
    Pozdrawiam.

  125. „Patriota”, a poza głową ze zdrowiem w porządku?

  126. jerzy, Czy mógłybyś sprecyzować co znaczy pojęcie „piętno komucha”użyte wobec MIllera. Strzelasz a nie nabijasz. A co powiesz o pietnie solidarucha? Czy takie postacie jak ci z UJ i IPN nie dźwigaja gorszego piętna? To prawdziwa degeneracja. Znam wielu profesorów UJ byłych członków partii. I wszyscy to wzorowe postacie pod każdym względem. Więc zastanów sie zanim napiszesz bzdury

  127. pielnia1 pisze:

    2009-04-01 o godz. 08:31
    Porownanie czasow stalinowskich do dzisiejszych jest niedorzecznoscia (toutes proportions gardées).
    Z powazaniem.
    MA

  128. Cenzura działa.Aster za nasze pieniądze pozbawił nas prawa oglądania jedynej telewizji wolnej od pisu.

    Wciąż słucham dziennikarzy zachwyconych propozycją pozbawienia biernego prawa wyborczego osób skazanych.Czy nikt nie zauważył, że oznacza to pozbawienie milionów ludzi prawa niegłosowania na takich kandydatów?

  129. do „MA” z 15:17; piszesz, że porównywanie czasów stalinowskich do dzisiejszych jest niedorzecznością…więc pytam, czy to jest aksjomat? Nie słyszałem o takim aksjomacie.
    Znowu będziesz ustawiał, co jest słuszne, a co nie? bo ty wiesz lepiej? a na jakiej podstawie?, a jeśli porównam Egipt faraonów do np USA, to też mam się pytać ciebie o pozwolenie w zakresie dorzeczności? Porównywać można zawsze i wszystko , nawet wektor do skalara. Nie ma żadnych granic logicznych do wyłączania czegokolwiek z metody porównawczej.Porównywać można wszystko i dopiero na tej podstawie dochodzi się do wniosku, że coś jest mało do czegoś porównywalne, ale arbitralne orzekanie, że coś jest niedorzecznością, jest impertynenckie, aroganckie i ….niemądre, mój drogi MA,a może ty nie jesteś MA, lecz WINIEN?

  130. Państwo poważnie dyskutujecie (mniej lub bardziej) a nam zafundowano kolejną odsłonę w polskim kabarecie politycznym z udziałem Pana Prezydenta i Pana Premiera.
    Tym razem poszło o poparcie lub jego brak dla kandydatury Premiera Danii na szefa NATO. Były te instrukcje czy ich nie było, a jeżeli były – to jakie ?
    Czy do Pana Prezydenta i Pana Premiera oraz ich otoczenia politycznego nie dociera, że ośmieszają siebie i co gorsze – ośmieszają Polskę na arenie międzynarodowej ?
    A my (Polacy) dopominamy się o poważne traktowanie nas przez inne nacje.

  131. Czytam właśnie o tym co robi pan prezydent na szczycie NATO i mam nieodparte wrażenie, że panu prezydentowi i jego ministrom (pan Szczygło) pomyliły się daty i uważają, że dziś jest prima aprilis.

  132. Ciekawe, paru dobrych ekonomistów na Zachodzie dawno ostrzegało o zbliżającym się krachu a ten wielki gooru bezradny wobec kryzysu.
    http://biznes.onet.pl/0,1947109,wiadomosci.html

    Cytat :
    „rozrost państwa socjalnego grozi ograniczaniem zatrudnienia, wzrostem bezrobocia i obniżaniem prywatnych oszczędności”

    Szczególnie w Norwegii, Szwecji, Danii i Finlandii.

  133. To prawda Gruby, Kurtyka złamał prawo, podważając publicznie prawomocny wyrok sądu.
    Ale odnośnie domniemanego alkoholizmu obecnego Prezydenta przy braku dowodów poseł Palikot powinien był milczec.

  134. pielnia1 pisze:
    2009-04-03 o godz. 22:15

    Drogi Pielnio1

    Zawsze Cie cenilem nie tylko za meritum Twoich pogladow ale takze za powsciagliwosc w osobistych ocenach dyskutantow. MA jest mi swoja osobowoscia rownie bliski jak Ty, stad prosze nie obruszaj sie na jego opinie, ze czasy stalinowskie to jednak inne niz dzisiejsze. Poza tym zgadzam sie z Toba, ze UJ schodzi na psy, jezeli firmuje wypociny szczawika, ktory zeszmaca sam siebie a nie Walese.
    Pozdrawiam

  135. Peaceman 13.53
    To nie jest żaden guru. To tępy zakuty neoliberał, do ktorego nie trafiają zadne argumenty, bo uważa się za geniusza. Pamietam go z posiedzeń rządu i KERM- u i byłem przerażony jego arogancją. A o tym jaka była jego rola przeczytaj w „Doktrynie Szoku”, Naomi Klein. Wszystko co nieudane w polskiej transformacji zawdzieczamy jemu i jego propagandystom z Gazety Wyborczej, którzy wmówili mu że jest mężem opatrznościowym, podczas gdy w rzeczywistości był marionetką friedmanistów i IMF. Jezeli nadal w to nie wierzysz i myslisz że „chciał dobrze, ale mu nie wyszło” przeczytaj publikacje takich uczciwych i kompetentnych autorów jak Jacek Kuroń i Tadeusz Kowalik.

  136. Peacemanie!
    po pierwsze – w Norwegii, Szwecji, Danii i Finlandii nie było 45 lat komunizmu
    po drugie – mówili o tym naprawdę nieliczni. W każdej sytuacji znajdą się ludzie mówiący o końcu świata, końcu naszej cywilizacji, że nas rozbiorą, że nas okradną. Nie ma samych optymistów na świecie.

  137. Lex! POPiSowi już dziękujemy! Pozdrawiam serdecznie.

  138. Jean Paul
    To nie jest żaden guru. To tępy zakuty neoliberał, do ktorego nie trafiają zadne argumenty, bo uważa się za geniusza. Pamietam go z posiedzeń rządu i KERM- u i byłem przerażony jego arogancją.

    Kolejny zakompleksiony „geniusz” ekonomiczny, który uważa, że jest tak wielki, że Balcerowicz powinien mu buty czyścić i nie może znieść, że zamiast tego jest tylko Jean Paulem na blogach internetowych 🙂

  139. Peaceman
    Ciekawe, paru dobrych ekonomistów na Zachodzie dawno ostrzegało o zbliżającym się krachu a ten wielki gooru bezradny wobec kryzysu.

    Wzmocnię to co napisał Torlin. Słynny jasnowidz z Człuchowa też dawno przepowiedział krach finansowy. Może więc zamiast „gooro” zacząć słuchać tego jasnowidza. 🙂

  140. „Nadprodukcja kapitalistyczna nie oznacza, że produkuje się więcej niż należy dla zaspokojenia potrzeb ludzkich; oznacza natomiast, że produkuje się więcej, niż można z zyskiem sprzedać na rynku…

    Nadprodukcja może doprowadzić gospodarkę do spowolnienia, a nawet do zapaści….

    Dziś więc miliony dóbr, których potrzebują ludzie, zalega w magazynach czy dokach portowych. Lekarstwa i szczepionki, potrzebne chorym czy zagrożonym zachorowaniem ludziom w kraju i na całym świecie, będą tak leżeć, aż minie ich termin ważności i zostaną zniszczone. Tony żywności spleśnieją i zgniją….

    Ponieważ mass media nie są niczym innym niż potężną machiną propagandową, więc o każdej godzinie dnia i nocy kładą nam do głów, że kapitalizm jest i będzie najwspanialszym systemem, jaki tylko może się przytrafić…

    Należy wdrożyć program natychmiastowego wsparcia, na którym skorzystają nie odpowiedzialni za kryzys bankierzy, lecz miliony dotkniętych nim pracowników. Ponieważ mieszkanie jest prawem, nie ma mowy o eksmisjach. Każdemu należy zapewnić pracę lub wystarczający do życia dochód… ” – http://lewica.pl/?id=19057 .

  141. Andrzejku 9.50
    Badź tak dobry i powiedz nam co Ty robisz na tym blogu ? Jeżeli nie masz nic do powiedzenia na żaden temat i to od wielu miesiecy oraz nie wiesz na jaki temat toczy się rozmowa, to wypadałoby zamknąć się i zastanowić przez chwilę nad swoją ignorancją. Potem możesz pójść do kolegów na podwórko i zagrać w klipę….

  142. Andrzeju! Do tego, żeby wiedzieć i to nie od roku czy dwóch lat że Balcerowicz jest wyjątkowo ale to wyjątkowo kiepskim ekonomista nie trzeba samemu nim (ekonomista) być. Wystarczy sobie przypominać poczynania tego gościa. Jedyne co robił, to miał przygotować grunt pod ekspansję korporacji ponadnarodowych w Polsce. Zrobił to dobrze. Został wynagrodzony. Ale żeby od razu ekonomistą … no nie 🙂
    A co do kryzysu nie chodzi o to, żeby przewidzieć. Ale żeby twierdzić przez cały 2008 rok, że nie ma żądnego kryzysu. To już jest sztuka.

  143. Teresa, nasza czołowa lewicująca, napisała zdanie kuriozum: „Ponieważ mieszkanie jest prawem, nie ma mowy o eksmisjach. Każdemu należy zapewnić pracę lub wystarczający do życia dochód? „.
    Słuchajcie, naprawdę, ten kryzys obnażył w zastraszający sposób ekonomiczną pustkę myślową w społeczeństwie. Wydawało mi się, że tyle lat minęło od 1989 roku, powstało setki tysięcy przedsiębiorstw… A tu nic, Państwo ma dać, bo się należy.
    – Ponieważ mieszkanie jest prawem, nie ma mowy o eksmisjach,
    – A jak nie płaci za mieszkanie?
    – To powinno Państwo za niego płacić,
    – A skąd ma Państwo wziąć te pieniądze?
    – Zabrać tym złodziejom bankierom.

  144. Jean Paul
    Badź tak dobry i powiedz nam co Ty robisz na tym blogu ?
    Poluję na zadufanych w sobie typków, dla których każdy kto mu nie je z ręki, to tępak, dureń czy zakuty łeb. 🙂
    A o tym co mi wypada, a nie wypada to nie Ty będziesz decydował. A jak Ci się to nie podoba, to załóż sobie własny blog do publikowania swoich wpisów i jak się na nim pojawię (w co mocno wątpię) to będziesz mógł sobie mnie pouczać do woli co mi wolno, a co nie. Jasne?

  145. Torlin,

    po pierwsze cytowałam z linkowanego (aż sprawdziłam czy link nie zaginął) materiału, bardzo ciekawego. Po drugie niech Pan powie w Berlinie, że bezrobotny (inna osoba w kłopocie) nie ma prawa do mieszkania skoro go na czynsz nie stać. Oni tam nie mają czarnego rynku mieszkaniowego. W Szwecji chyba podobnie. W takiej formie jak u nas to kapitalizm może… odejść!

  146. Indoor,
    masz oczywiście pełne prawo tak uważać. Jednak przed opublikowaniem tak kategorycznych ocen proponowałbym Ci jednak skorzystać z mądrych rad Narciarza2, którego niewątpliwie czytasz. Parafrazując Jego wypowiedź – po prostu ktoś może taki komentarz przeczytać i wyrobić sobie opinię. Nie o Balcerowiczu, o komentującym.

  147. Torlinie,
    cały wpis Teresy to kuriozum. Czytając go czułem się jak na lekcji Wychowania Obywatelskiego w latach 70-tych. Ten wpis jest niemal żywcem wyjęty z ówczesnych podręczników do tego przedmiotu.

  148. Torlin 20.21
    Czy mógłbyś od czasu do czasu zastanowić się nad tym co chcesz napisać zanim napiszesz ? W naszym rejoinie geograficznym, konkretnie w Skandynawii jest mnóstwo miast w których udostępnia się socjalne mieszkania ludziom KTÓRYCH Z RÓŻNYCH POWODÓW NIE STAĆ NA TO ZEBY PŁACIĆ CZYNSZ !!!, albo też Państwo wypłaca dodatki mieszkaniowe !
    I żaden kretyn NIE PROTESTUJE, ani się NIE MADRZY , bo wie że taki sam los może go spotkac jak utopi swoje miliony np u Madoffa !, albo w derywatach !
    Twoim zdaniem jak nie masz pieniedzy , chociaż przez wiele lat pracowałeś i płaciłeś podatki, to powinieneś zdychać na śmietniku, albo pod mostem ?
    Czy ty przyjąłęś na siebie rolę ewangelizatora realkapitalizmu w Polsce czy co , do cholery ?
    I czy uważasz w dalszym ciagu, że bankierzy od Lehman Brothers i Unicredito dostają takie pensje i bonusy na jakie zasługują ?
    Bezczelna Gazeta Wyborcza kilka dni temu podniosła histeryczny wrzask na cała Polskę, na pierwszej kolumnie, że górnicy chcą zarabiac po 5 tysiecy złotych i deputat węglowy wart kilka stów ! Ale sie tym cynglom dziennikarskim nie zebrało na pomysł żeby sprawdzić ile zarabiaja polscy i włoscy bankierzy z Pekao SA , jakie mają karty kredytowe na koszt firmy, jakie ubezpieczenia i jakie deputaty. W Wyborczej takie tematy nie mają żadnych szans !

  149. Jean Paul pisze:
    2009-04-05 o godz. 23:01

    Bardzo dziękuję za znakomity wykład z ekonomii politycznej socjalizmu. Widać w nim rękę prawdziwego mistrza. 🙂

  150. Andrzej 8.36
    Z arogancji – celujący
    z głupoty – celujący
    z bezczelności – celujący
    z czytania ze zrozumieniem – niedostateczny
    z ironii – niedostateczny
    z inteligencji – niedostateczny
    z makroekonomii- niedostateczny

    Ogólna ocena: niedostateczny. Wykład i przedmiot niezaliczony.Skierowanie na kurs przygotowawczy do szkoły podstawowej.

  151. Jean Paul,
    prawie potwierdziłeś diagnozę mojego wykładowcy ekonomii politycznej. Prawie, bo tamten warunkowo przedmiot mi jednak zaliczył. Ale gdzie Mu tam do Ciebie. Prawdziwy mistrz potrafi wymusić na swoich uczniach naukę.
    Póki co chylę jednak z pokorą głowę i obiecuję, że nadal będę pilnie studiował nauki blogowego mistrza. I nadal będę odrabiał pracę domową wynikającą z Jego nauk w nadziei, że kiedyś jednak zyskam odrobinę zrozumienia.

  152. I proszę, jak wielu znamienitych fachowców którzy niestety nie są chyba wykorzystywani w praktyce, ale muszą się prezentować na blogu.
    Wystarczy opluć Balcerowicza i już stan się poprawia. Przypomina to Ziemkiewicza i innych którzy tak samo obrzygali Michnika i są zadowoleni i spełnieni. Czasem wystarcza tak niewiele aby mieć lepsze samopoczucie. Ale Panie i Panowie specjaliści co wy robicie praktycznego poza sączeniem sarkazmu i demonstracją besserwisizmu?

    Do „przecieka” – wobec Leszka MIllera użyłem określenia /komuch/jakie jest obecne w języku wobec osób z partyjną/ PZPR/ przeszłością. Określenie solidaruch wobec osób z tego właśnie grona ma wydźwięk tak samo niepochlebny. Moja ocena Millera jako polityka jest pozytywna, chociaż nie jestem zwolennikiem obecnego SLD.

  153. Zainteresowanym studiami w Anglii – http://www.nowyczas.co.uk/category/pierwsza-strona/emigracja/ .

  154. Przemyślunek nr 1: Odnoszę wrażenie, że część osób które udziela „mundrych” rad innym powinna zacząć stosowanie się do owych rad od siebie. Dobrym przykładem jest ta, jakże uniwersalna i głęboka, rada – „Czy mógłbyś od czasu do czasu zastanowić się nad tym co chcesz napisać zanim napiszesz”, którą pozwalam sobie skierować do wszystkich tu obecnych (a także od razu złamać, za co Państwa i Panią Redaktor z góry przepraszam).

    Przemyślunek nr 2: Strasznie dużo tu specjalistów od Szwecji i jej problemów.

    Andrzeju,

    Jean Paul nie jest Jean Paulem, tylko Jeankiem Paulusiem i tak też należy go traktować. Wyrozumiale, spokojnie i bez wypowiadania zakazanego słowa na literę „B” (co by Go nie denerwować).

    (Jeszcze raz przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać…)

    Wiesiek51,

    ale więcej punktów wyborczych, a raczej okręgów jednomandatowych (popraw mnie jeżeli się mylę, ale więcej punktów wyborczych nic nie zmienia [poza tym, że ludzie będą mieć bliżej z domu do urny], a wprowadzenie nowych okręgów i owszem), np.: w Wielkiej Brytanii nie rozwiąże problemu (pomijając kwestię, że więcej okręgów = większy parlament), bo nadal w obrębie tych okręgów Ci którzy będą chcieli głosować na zielonych/żółtych/lewaków/prawicowców będą stanowić mniejszość.

    Nie podzielam też twojej wiary w „dzieci”. Zarówno jeżeli chodzi o wyborców, jak i o ewentualnych następców Tuska/Kaczyńskiego itd. Uważam, że 99% partyjnych młodzieżowców jest jeszcze gorsza niż starzy, a 1% który ma coś ciekawego do powiedzenia przegra w wyborach – zostanie zepchnięty przez bardziej chamskie/ brutalniejsze / bardziej zdecydowane wersje Jacków Kurskich, Czumów czy Napieralskich.

    Natomiast z resztą wpisu się zgadzam (świadomy wyborca brzmi zdecydowanie lepiej niż „inteligentny wyborca”). Żałuję, że np.: w polskich szkołach samorząd szkolny jest traktowany jako nieistotny element, który istniej bo musi. Wg. mnie to jest właśnie najlepszy moment by pokazać (ew. nauczyć), że wybory mają znaczenie. Tymczasem uczniowie i ich inicjatywy są notorycznie ignorowane co prowadzi tylko do zniechęcenia i przyjęcia postawy „po co zgłaszać swoje wątpliwości skoro i tak pan/pani nauczyciel/nauczycielka/dyrektor/dyrektora zrobi wg. własnego widzimisię”, co następnie przekłada się na postawę „Po co mam głosować i tak wybiorą Tuska/Kaczyńskiego/Xińskiego”. Niestety.

  155. Uprzejmie proszę Andrzeja i każdego pozostałego , by wyrobić o mnie opinię wobec następującego zdania: Uważam od 1998 roku Leszka Balcerowicza za hochsztaplera, który umie jednego: za pomocą prowadzonej przez siebie polityki finansowej doprowadzić do korzystnych dla ponadnarodowych korporacji zmian w Polsce. Podejrzewam, że wpłaty na jego fundacje Case są pewnego rodzaju wynagrodzeniem za prowadzenie takiej polityki. Twierdze, że jeśli Polska jest tam gdzie jest (początek kwietnia 2009. roku,więc jest dobrze) to nie dzięki Leszkowi Balcerowiczowi, lecz WBREW.

  156. InDoor:
    Polska jest tu gdzie jest, dzięki kilku facetom z wyobraźnią i odpowiedzialnością, honorem i słownością……….

    Rakowski- przygotowanie pakietu ustaw reformujących gospodarkę
    Jaruzelski i Kiszczak- przekazanie odpowiedzialności i władzy bezkrwawo i bezkonfliktowo
    Gorbaczow- sprzyjająca sytuacja geopolityczna
    Mazowiecki- przejęcie odpowiedzialności, autorytet hamujący ekstremalne zachowania
    Balcerowicz- przejęcie i firmowanie zmian…………….

    A potem? nastąpił potop…………:
    indolencji
    fanatyzmu
    nietolerancji
    szowinizmu
    populizmu
    głupoty
    braku wyobraźni
    megalomanii
    nieodpowiedzialności……………

    Takie jest moje zdanie.
    Jedyni przywódcy kompetentni i odpowiedzialni, to wywodzący się z SLD…….ale, skąd „Solidarność” miała wziąć kadry?

  157. PS:
    Czy firmowałbyś i jakie, zmiany w systemie gospodarczym w 1989/90 roku?
    Jestem ciekaw Twojej koncepcji, post factum………..

  158. Ad/ InDoor pisze:

    2009-04-06 o godz. 16:36
    za pomocą prowadzonej przez siebie polityki finansowej doprowadzić do korzystnych dla ponadnarodowych korporacji zmian w Polsce. Podejrzewam, że wpłaty na jego fundacje Case są pewnego rodzaju wynagrodzeniem za prowadzenie takiej polityki. (…)
    ***
    Opinia „kazdego pozostałego” „Grubego” jest nastepująca:

    Pruszków Wschodni!!! ;-(

  159. Wiesz Andrzeju, ja sobie chyba daruję. To jest tak jak w znakomitym dowcipie Raczkowskiego, rysunek ma poziomą konstrukcję pasmową, na dole jest droga, wyżej domy, jeszcze wyżej łąka, a na samej górze las. I w tym dowcipie na drodze stoi samochód, jakiś facet stojący obok niego mówi do kobiety: „Szukam ludzi do pracy”, a tymczasem przez łąkę zasuwają wszystkie chłopy w kierunku lasu.
    Ja widzę, jak stara się młodzież o swoją przyszłość. Przyjechało młode małżeństwo do Warszawy z przedmieść małego miasta, ona pracowała biorąc nadgodziny, on awansował w końcu na szefa kuchni. I jednocześnie studiowali. Wzięli kredyt, kupili zrujnowane mieszkanie i sami je odremontowali. Jestem dla nich pełen podziwu. Do wszystkiego trzeba dochodzić ciężką pracą, tak jak u protestantów, a nie że się należy. No bo jak to jest – jeden ciężko na to lokum pracuje, a drugi dostaje za darmo?
    Moi przeciwnicy blogowi robią jedną manipulację. Atakując – zresztą słusznie – system bankowy i jego działania w Stanach Zjednoczonych przenoszą bez słowa wyjaśnienia to na grunt polski. Problemy USA nie istnieją w Polsce, to tylko załamanie tamtejsze oddziałuje na Polskę. In-Doorowi odpowiedzieli już słusznie i Wiesiek 59 i Gruby, ja jeszcze dodam, że to właśnie Balcerowicz nie zgodził się na likwidację w ten sposób złych kredytów w polskich bankach na początku lat 90., będących ówcześnie zmorą nowoutworzonych banków. Nie wolno ich było dzielić i dodawać do dobrych.

  160. woltronek 14.15
    Czy my się znamy ? Obawiam się że wątpię, a zatem wracaj do intelektualnej piaskownicy, bo tam jest Twoje miejsce. Jak zmądrzejesz to coś napisz. Np. Ala ma kota, albo As to pies Ali.

  161. Do Admina tego blogu: Jest już godzina 11.00. Myśle że byłoby nieźle gdyby Admin wypił jakąś kawę i się rozbudził, bo wpisy Admina typu” wygląda na to że się powtarzasz”, świadczą że jeszcze przysypia. Z pozdrowieniami.

  162. Szanowni Państwo, Szanowni Pani Redaktor,

    poniższy wpis (mimo iż dotyczy tego co dzieje się w komentarzach) powinien trafić na prywatny mail Jean Paul, ale ponieważ takowego nie posiadam jestem zmuszony go umieścić tutaj, za co z góry państwa przepraszam.

    Szanowny Jean Paul,

    W przeciwieństwie do Pana mam poczucie śmieszności tego co zrobiłem (a nawet zdążyłem za to przeprosić i to już trzykrotnie) i nie zamierzam kontynuować tej, jakże fascynującej i głębokiej,”dyskusji”. Oczywiście jeżeli będzie Pan miał taką potrzebę, to zapraszam na swojego maila ( woltron@gazeta.pl ), bo nie ma potrzeby byśmy dalej zaśmiecali komentarze naszym sporem. Chciałbym tylko zwrócić uwagę Wielce Szanownego, że to Pan pierwszy zdrobnił nick innego dyskutanta, choć śmiem wątpić by znał Pan „Andrzeja” na tyle by móc sobie na to pozwolić. Gdyby Pan nie pamiętał lub miał problemy ze znalezieniem własnego komentarza, to służę pomocą (pogrubienie moje):

    „Jean Paul pisze:
    2009-04-05 o godz. 18:55

    [B]Andrzejku[/B] 9.50
    Bądź tak dobry i powiedz nam co Ty robisz na tym blogu ? (…)”

    Pozwoli Pan, że reszty Pana wpisu nie skomentuję, bo nie za bardzo jest co komentować. Poza tym nie mam ochoty roztrząsać kto i dlaczego znajduje się „w piaskownicy intelektualnej”, ponieważ taka dyskusja rzeczywiście niebezpiecznie zbliża nas do piaskownicy…

    Na zakończenie powtórzę to co napisałem w poprzednim swoim komentarzu: Dobrze by było gdyby co poniektórzy wymagali od siebie przynajmniej tyle ile wymagają od innych i by sami stosowali się do własnych rad, których tak chętnie i często udzielają innym.

    Z wyrazami szacunku
    Woltron

  163. Oczywiście w pierwszym zdaniu poprzedniego komentarza powinno być „Szanowni Państwo, Szanowna Pani Redaktor”, a nie „Szanowni Państwo, Szanowni Pani Redaktor”. Bardzo przepraszam.

  164. Torlinie,
    z tymi mieszkaniami, co to się należą, to też mnie szlag tafia. Tez mam okazje obserwować, tych co kupują kiepskie mieszkania w bardzo kiepskim blogu, bo ich na to stać. A obok budowany jest piękny, nowoczesny blok dla tych co to im się należy. Nie trzeba do tego dodawać, że ten piękny blok budowany jest z podatków tych, których co prawda stać na mieszkanie, ale już nie stać na mieszkanie w takim standardzie w jakim budowane są mieszkania dla tych, którym się należy.
    A żeby przedstawić sprawę jeszcze bardziej czarno dodam, ze po iluś tam latach to obskurne mieszkanie w obskurnym bloku zmienia się do niepoznania, podobnie jak blok w którym się znajduje. Bo ktoś kogo to mieszkanie kosztowało mnóstwo wyrzeczeń potrafi o nie zadbać. Natomiast eleganckie mieszkania w nowym bloku dla tych, którym się one należą zaczynają przypominać nory, a sam blok popada w ruinę.

  165. Jesteśmy coraz dalej od Europy – http://lewica.pl/blog/foltyn/19088/ . Z każdym dniem coraz dalej.

  166. ja mam nadzieję, że red. Mariusz Janicki częściej będzie podejmował walkę z warszawską komunikacją i usłyszymy go jeszcze w TOKu. Poza tym to wiosna chyba nie najlepiej nam wszystkim służy – jedne wiadomości głupsze od drugich.

    Chciałem jeszcze odnotować, że poseł Zemke w niedzielnym programie Moniki Olejnik na tle pozostałych „polityków” wypadł jak Hamlet w operetce – szkoda, bo parę lat temu ten program miał swój urok intelektualny, a teraz obawiam się, że p. Zemke tylko czas stracił.

    Kolejny fakt wskazujący, że minister Kudrycka jest kiepskim ministrem – z tą kontrolą i jej odwołaniem to się ośmieszyła kompletnie. Zdradzę pani minister wielką tajemnicę – w polskich uczelniach powszechnie powstają prace magisterskie pozbawione sensu, ale sza, bo to sekret. Udajemy, że nic nie wiemy, dopiero jak pójdzie o tym materiał w Faktach, to się można teatralnie zdziwić: No jak to? niemożliwe, zaraz coś z tym zrobię, słowo doktora habilitowanego – wysyłam lotną kontrolę, CBA i IPN. Jak tak ma wyglądać reformowanie polskiej nauki i szkolnictwa wyższego to ja dziękuję.

    O IPN szkoda gadać, podobnie o kupczeniu odznaczeniami przez prezydenta. Co prawda takie działanie ma swój urok pewnej nowatorskiej sprawności, bo za jednym zamachem można ośmieszyć i skarykaturować odznaczenie państwowe, naukę i wymiar sprawiedliwości.
    Może to załatwić administracyjnie, że za oplucie Lecha Wałęsy należy się z automatu jakiś najniższy brązowy krzyżyk?

    Gratulacje dla p. Kurtyki – jest z pewnością najpiękniejszym funkcjonariuszem w departamencie historii, a gwiazda od prezydenta przydaje mu jeszcze więcej blasku.

    Chciałem jeszcze podnieść jedną sprawę – tu trochę p. redaktor jest ,,winna” – ze wzmianek i aluzji rzucanych w TOK ja odniosłem wrażenie (może mylne, bo były to wzmianki i aluzje, które mogłem źle odczytać) że o domniemanych problemach p. prezydenta z alkoholem ,,plotkuje” się powszechnie, ale nikt tego tematu poważnie nie podejmuje. Jako obywatel nie chcę być zdany na plotki i aluzje – chciałbym wiedzieć, na ile poważna to sprawa. Pytanie moje jest takie – czy mamy mechanizm rozwiązywania takich spraw? tzn mówienia o tym tak, żeby nie popaść w błazeństwo czy plotkarstwo ale też nie zlekceważyć odpowiedzialności za państwo? Czy po prostu wszystko to czcze gadanie pozbawione podstaw?

    Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie cargo 🙂

  167. Dziś GW podała, że znowu zniszczono nagrobek rodziców A. Michnika na Powązkach. Poprzednio to samo zrobiono dwa lata temu.

    Proponuję żeby sprawcy sami się zgłosili. Czeka na nich przecież medal od p. prezydenta Kaczyńskiego. Za odwagę.

  168. Pani Janino,

    Nie zgadzam się z Panią, że Tuskowi z tym zawieszeniem dotacji dla partii zależało tylko na poklasku. Takie oskarżenia o złą motywację można formułować zawsze i wobec każdego, bo nie wymagają przeprowadzenia dowodu, a oskarżony nie jest w stanie udowodnić, że „nie jest wielbłądem”.

    Nie siedzę w duszy Tuska więc nie wiem jaka nim wodziła motywacja, ale sprawiedliwość wymaga przypomnienia, że opowiadał się za tym od zawsze i jest w tym konsekwentny. Zapowiadał to w kampanii wyborczej. To źle, że teraz usiłuje spełnić to, co obiecał? Bo jak nie próbuje to też źle.

    Tusk prezentuje tę linię od wielu lat. Jeszcze jako wicemarszałek Senatu postulował obcięcie przywilejów tzw. „klasy próżniaczej” co mniej wykształceni dziennikarze wzięli za jego wynalazek i dziwactwo, a co w istocie jest terminem znanym każdemu kto przeszedł kurs historii doktryn politycznych. Zresztą wg mnie jest to koncepcja słuszna i we współczesnej Polsce z wielu przyczyn potrzebna.

    W każdym razie na tej podstawie podejrzewam, że Tusk w tej sprawie prezentował to, co myśli. Nie tylko nie zachował się jak typowy cwaniaczek ciułający punkciki w sondażach, ale udowodnił że ma kręgosłup i walczy o to, co uważa za słuszne.

    A że nie było szans na uchwalenie ustawy w takiej postaci jak chciała PO? Jak politycy idą na kompromisy to im się zarzuca, że zapominają o swoich obietnicach wyborczych. Jak usiłują realizować to, co obiecali, to im się zarzuca że działają pod publiczkę.

  169. Andrzej, Torlin, Gruby
    Balcerowicz to największy szkodnik ostatnich 20 lat. Jego recepty znajdują oparcie wyłącznie w pęczniejących portfelach menadżerów bankowych i zachodnich korporacji. Jego teorie to stek ideologicznych frazesów sfalsyfikowanych wielokrotnie tak na gruncie teorii, jak i praktyki.
    Urzędowe uwielbienie dla tego hochsztaplera znamionuje bądż ekonomiczną niewiedzę, bądż zwykły konformizm. Głoszone w czasch , kiedy recepty neoliberalne objawiły w całej pełni swoje katastrofalne skutki
    nie zasługują na nic innego poza wzruszeniem ramion i litością dla zakłamania lub intelektualnej niezborności wyznawców balcerowiczowskiej, a raczej friedmanowskiej religii.
    Skansen, po prostu skansen, Panowie, wyłania się z waszych opowieści.

    Torlinie,
    Zanim jeszcze raz prześmiewczo zaatakujesz Teresę Stachurską bądż łąskaw zajrzeć do Karty Praw Podstawowych. W cywilizowanej Europie prawo do mieszkania, tak , jak ogólniej, prawo do godnego życia dla każdego, należy do kanonu praw socjalnych, i jest poza nowymi państwami członkowkimimi REALIZOWANE.
    Jak rozumiem, jesteś zwolennikiem społecznego darwinizmu, który takie wartości jak etyka i kultura wycenia tak nisko jak toksyczne aktywa.
    Twoja wola. Jak chcesz przynależeć do prymitywnej chciwej hołoty, to pisz tak dalej.

  170. @magrud
    Już wiem, co myślisz o L. Balcerowiczu (nie tylko z Twojego ostatniego wpisu). Sam nie zaliczyłbym się z pewnością do chóru piewców prof. Balcerowicza i daleki jestem od przypisywania mu roli niezastapionego zbawcy. O wiele ciekawsze byłoby dla mnie jednak dowiedzieć się od Ciebie, co mogłabyś zrobić będąc na jego miejscu w gabinecie T. Mazowieckiego?

    Pozdrawiam

  171. Szanowni Państwo,

    krótka refleksja. Bardzo rzadko wpisuje moje komentarze, zasadniczo ograniczając się do czytania. Niestety na ostanio zamieszczanych materiałach coraz mniej jest wartościowej polemiki do czytania, a zaczynają przeważać argumentum ad personam.
    Nie odnoszę się tutaj do tych którzy zawsze tak pisali, widocznie inaczej nie potrafią. Są jednak osoby, o których wcześniejsze wpisy świadczą, że potrafią ciekawie się spierać, jednak ostatnio się to zmienia na niekorzyść.
    Ten blog jest jednym z niewielu miejsc, gdzie można jeszcze rzeczowo wymienić poglady. Nie psujmy tego, z korzyścią dla nas samych.

    pozdrawiam

  172. Chciałbym Ci Magrud odpowiedzieć po raz ostatni, bo ta dyskusja jest bez sensu. Mylisz wszystko, mieszasz dowody, cytujesz fałszywie dokumenty tylko po to, aby Twoje było na wierzchu. Ja już poprzednio napisałem, że zarówno działalność Balcerowicza, jak i liberalne poglądy nie mają nic do dzisiejszego kryzysu. Balcerowicz nie miał najmniejszego udziału w działalności banków amerykańskich i prowadzenia polityki monetarnej Stanów Zjednoczonych. Tak samo podstawowe liberalne poglądy na całym absolutnie świecie w najmniejszym stopniu nie zostały ani naruszone, ani podważone.
    Po raz n-ty Ci odpowiadam, że podstawą polityki liberalnej jest własność oraz możliwość prowadzenia własnej firmy (w wielkim skrócie). Cały dobrobyt państw tworzony jest przez te dziesiątki, setki tysięcy ludzkich mrówek tworzących, produkujących, handlujących, naprawiających, to oni są bogactwem narodu. I im za wszelką cenę trzeba umożliwić działalność, tworzyć jasne i proste przepisy prawne, system podatkowy. Potęgą państwa jest jej klasa średnia. I po raz n-ty Ci piszę, że każdy człowiek musi sam dojść do sukcesu, nikt nikomu nie da za piękne oczy. Napisałem Ci o tym młodym małżeństwie, ominęłaś tę sprawę dalekim łukiem. Dlaczego?
    Mam kontakty z firmami budowlanymi, potrzebują bez przerwy ludzi, na sklepikach i kioskach widzę napisy ?poszukujemy pracowników?. Że w Warszawie? Najłatwiej jest powiedzieć: ?mają mi dać tu i teraz, nigdzie nie będę się przenosił?.
    A teraz Karta Praw Podstawowych. Artykuł 34 ?Zabezpieczenie społeczne i pomoc społeczna? w pkt 3 podaje ?W celu zwalczania wykluczenia społecznego i ubóstwa, Unia uznaje i szanuje prawo do pomocy społecznej i mieszkaniowej dla zapewnienia, zgodnie z zasadami ustanowionymi w prawie Unii oraz ustawodawstwach i praktykach krajowych, godnej egzystencji wszystkim osobom pozbawionym wystarczających środków?. Powtórzmy ?uznaje i szanuje prawo do pomocy społecznej i mieszkaniowej? ? to nie jest to samo, co dawanie potrzebującym mieszkania. Pomoc może być również w formie finansowej zapomogi. Jest to w Polsce realizowane przy pomocy Ośrodków Pomocy Społecznej i dotyczy ? powtórzmy ? ludzi zagrożonych ?wykluczeniem społecznym i ubóstwem?, należą do nich samotne kobiety wychowujące mnóstwo dzieci, inwalidzi, ludzie starzy. Ale nie ludzie bez pracy ?bo nie mogę znaleźć?. Powtarzam, do godnego poziomu życia należy dążyć swoimi własnymi siłami, z ewidentną pomocą Państwa.
    I przecież ta pomoc jest udzielana, każde Biuro ds. Zatrudnienia (tzw. ?Bezrobocie?) ma środki unijne na rozpoczęcie działalności przez bezrobotnego ? znam realia sprzed roku, może coś się zmieniło. Ale bezrobotny dostawał 11.000 zł bezzwrotnej pożyczki pod warunkiem, że przez rok utrzymał firmę. Musiał również najpierw przedstawić biznes ? plan, w tym pomagali pracownicy biura. Oprócz tego były osobne pieniądze unijne na walkę z bezrobociem. No i co? Pieniądze leżą.
    To właśnie Balcerowicz, a wcześniej Rakowski z Wilczkiem doprowadzili do sytuacji, że Polska najlepiej się trzyma ze wszystkich państw. A Ty jedyne co potrafisz ? to pluć. Jak można tego człowieka nazywać hochsztaplerem! A już w Twoich ustach ? nie gniewaj się ? słowa ?Urzędowe uwielbienie dla tego hochsztaplera znamionuje (?) ekonomiczną niewiedzę? świadczy o tym, że w ogóle nie orientujesz się w najnormalniejszej ekonomii kapitalizmu i zatrzymałaś się na ?Ekonomii politycznej socjalizmu? Wiesława Radzikowskiego.
    Najłatwiej jest rozdawać cudze.

  173. Magrud:
    I Grabski i Erhard i Balcerowicz przeszli do historii, miałeś szansę?
    Niestety drudzy się nie liczą……….

  174. U mnie Magrud jest mieszkanie dla Ciebie wraz życzeniami.
    Pani Redaktor!
    Życzę Pani Wszystkiego Najlepszego z okazji Świąt.
    Mam taką uwagę. Dziwnie się czułem patrząc na nekrologi z powodu śmierci matki Premiera. Olbrzymie, od wszystkich ministrów, prezesów. Gdyby one były osobiste, podpisane imieniem i nazwiskiem, to ja bym rozumiał. Ale dlaczego są one podpisywane np. minister szkolnictwa itd. Czy to idzie z państwowych pieniędzy? Czy poszczególnych ministrów i innych nie stać na zapłacenie nekrologu z własnej kieszeni?
    Robi to na mnie straszne wrażenie.

  175. @Andrzej 16:12 „Praca jest takim samym towarem jak każdy inny, a płaca zapłatą za ten towar” Można sobie cenić klasyków liberalizmu, ale dogmatyczne trzymanie się wizji samoregulującego się wolnego rynku jest tak odległe od świata realnej gospodarki, że nie pomaga już w jej zrozumieniu. Płace managerów w wielkich korporacjach windowano w górę pod prostym pretekstem, iż nawet najwyższa płaca jest znikomym ułamkiem potencjalnych zysków wynikających z zatrudnienia prawdziwej gwiazdy. W efekcie nie poszukiwano jak w wypadku murarza, kogoś kto wykona dobrze swoją robotę za najniższą mozliwą cenę, bo arbitralnie ustalono, że dobra praca managera jest bezcenna. Kto podjął tę arbitralną decyzję? Sami managerowie! Przecież to mechanizm zwrotnego sprzężenia dodatniego – dokładnie odwrotny od tego, który ma stać za samoregulacją wolnego rynku. A co usłyszysz w odpowiedzi na pytanie o wywindowanie do astronomicznych kwot swoich uposażeń od managerów? Wolny rynek prosze pana, wolny rynek….

  176. Torlin,
    Jeżeli nie zamierzasz zmierzyć się z lekturami ekonomistów takich jak Stiglitz lub Krugman ( obaj Nobliści), to przeczytaj choćby „Doktrynę szoku” Naomi Klein lub „Wędrujący Świat” Grzegorza Kołodko.
    Po pierwsze. Mylisz liberalizm z neoliberalizmem lub jego amerykańskim odpowiednikiem – neokonserwatyzmem.
    Nigdy nie kwestionowałam ani własności prywatnej środków produkcji, ani swobody prowadzenia działalności gospodarczej. Liberalizm , na który się powołujesz był reakcją na feudalizm. A ten etap mamy już dawno za sobą.
    Neoliberalizm, określany w publicystyce także turbokapitalizmem, ma oczywiście różne odcienia, ale zdominowany jest przez monetaryzm i propodażową ekonomię ( patrz ostatni link Teresy Stachurskiej do artykułu Zygmunta Baumana). Niegdysiejszy guru tej ideologii Alan Greenspan przyznał się, iż zbłądził opierając się na jej zasadach.
    On. przynajmniej, miał odwagę, wyznać swój grzech publicznie.
    Żaden, powtarzam, żaden liczący sie w świecie nauki ekonomista nie ma złudzeń , co do przyczyn kryzysu. Dlatego tak wielu, ostrzegało przed powtórką z Wielkiego Kryzysu. Kwestią sporną było zaledwie określenie kiedy, a nie czy.
    Po drugie, uznanie prawa do mieszkania, nakłada na rządy obowiazek prowadzenia takiej polityki, która umożliwi tego prawa realizację.
    W Polsce nie ma takiej polityki. Wogóle, wbrew panującej propagandzie wydatki socjalne naszego państwa należą do najniższych w Europie w odniesieniu do PKB.
    Po trzecie, Polska trzyma sie jeszcze jako tako, na tle innych państw regionu, nie dzięki Wilczkowi Rakowskiemu i Balcerowiczowi, tylko dlatego, że jest dużym rynkiem ( dużym państwem).
    Nasz eksport , to tylko 30% PKB. Tylko, ze stojący za plecami Vincenta Balcerowicz juz zrealizował kolejną operacje ciecia wydatków budżetowych, ograniczając od wewnatrz popyt krajowy. Skutki odczujemy niebawem. Ponadto, nie kto inny jak Balcerowicz propagował sprzedaż banków kapitałowi zagranicznemu i mimo, iż przez blisko 20 lat Polskie firmy miały bardzo utrudniony dostęp do kredytów, a banki do dziś notują nadpłynność na poziomie 4-10 mld PLN dziennie, gospodarka i tak została odcięta od finansowania poprzez sektor bnkowy.
    Po czwarte, ten oszałamiajacy wzrost konsumpcji zosał okupiony wzrostem zadłużenia całej gospodarki do poziomu ok.290 mld PLN.
    Przyponmę, że dekada Gierka, w której wybudowano setki nowoczesnych na tamte czasy fabryk, port, drogi ekspresowe, nowe miasta etc.zakończyła się długiem ok. 20 mld USD tj, jakiś 80 mld PLN..
    Porównaj te kwoty i zapytaj, co się stało z wpływami z prywatyzacji i dalczego, pomimo takiego zadłużenia, najniższych w UE ( poza Bułgrią i Rumunią ) kosztów pracy, w rękach polskich przedsiębiorców znajdują się wyłącznie małe i średnie firmy?
    Moze wtedy zrozumiesz, jaka naprawdę jest kondycja naszej gospodaki i jak bardzo jej struktura przypomina kraje kolonialne.
    Reasumując, zgadzam się , że to nie liberalizm jest odpowiedzialny za kryzys tylko neoliberalizm, którego wyznawcą jest p. Balcerowicz.
    On, a przede wszystkim głoszona przez niego ideologia odpowiadają za krach światowej gospodarki i nikłe szanse naszych rodzimych kapitaslistów, a raczej przedsiębiorców, na rozwój.
    Uporzadkujmy , zatem pojęcia i posługujmy się oficjalnie przyjętymi definicjami, a wtedy, być może się zrozumiemy, co nie znaczy , ze się zgodzimy.
    Bo ja np. jestem za rozwojem polskich przedsiebiorstw, które w wolnej konkurencji ze światowymi kolosami, nie miały i nie będa miały żadnych szans. Ty, natomiast, masz prawo wspierać i reprezentować interesy ponadnarodowego kapitału.
    Jeszcze innym zagadnieniem jest sytuacja ekonomiczna i socjalna pracowników i tu równiez możemy się różnić. Niemniej, np, większa pomoc państwa dla obywateli w zaspokajaniu ich potrzeb mieszkaniowych, m.in. poprzez uruchomienie na dużą skalę budownictwa na wynajem, o czynszach dostosowanych do zarobków większosci, miałaby zbawienny i rozwojowy impuls dla rodzimej branży budowlanej i deweloperskiej, spółdzelczej itp. czyli dla przedsiębiorców.
    Napisałeś:
    „Powtarzam, do godnego poziomu życia należy dążyć swoimi własnymi siłami, z ewidentną pomocą Państwa.” Otóż to. Tylko dlaczego jej nie ma?
    Dlatego, że turbokapitalizm taką pomoc de facto wyklucza.
    Pozdrowienia, magrud
    PS.
    Zobacz, Torlinie, socjalizm ( nie mylić z realnym) lub kapitalizm nadreński i jego amerykańskie wcielenie znane pod nazwa New Deal-u to jest właśnie taki ustruj, który żywioł kapitalisycznej chciwości zmusza do pracy na rzecz zaspojkajania potrzeb społecznych. Nie eliminuje kapitalistycznej determinanty maksymalizacji zysku, tylko nadaje jej kierunek, zgodny z interesem większości. I funkcjonował w USA od czasu Wielkiej Depresji, a w Europie kontynentalnej od zakończenia II wojny swiatowej i przyniósł bezprecedensowy rozwój społeczny i gospodarczy. Jego demontaż rozpoczęli Reagan i Tatcher w duchu !neoliberalizmu!, a skończyło się tak jak musiło się skończyć, gdy interesy większości podporządkowywuje się wyłacznie logice natychmiastowej maksymalizacji zysku(polecam „Kapitalizm kontra kapitalizm” Michaela Alberta).

  177. Wiesiek59
    Podobnie jak Hitler i Stalin. Z różnych powodów przechodzi sie do historii.
    Pozdro, magrud

  178. Ja co miałem do napisania do Magrud, to napisałem wcześniej. Dalsza dyskusja nie ma sensu.

  179. Słyszałem, że Alan David Sokal jest wiernym czytelnikiem Magrud. Zbiera materiały do nowej książki. 🙂

  180. Wszystkiego najlepszego dla Pani Redaktor i Wszystkich Blogowiczów!!!Manna

  181. Magrud:
    Herostrates?……….
    Podtrzymuję opinię że „kto w porę daje, dwa razy daje”……..
    Nie czytałem o konkurencyjnym do Balcerowicza planie przejścia z gospodarki planowej do kapitalistycznej.
    Robił to zespół, ktoś to nazwiskiem firmować musiał.
    Były DWA zespoły?
    Jesteś chyba zbyt osobiście zaangażowany, by zachować dystans i obiektywizm. Jak zwykle, oceni to Historia………..

    Wesołych świąt wszystkim!

  182. Wszystkiego najlepszego, dobrych Świąt wszystkim blogowiczom i Gospodyni najserdeczniej życzę!

  183. Z okazji święta Wielkiejnocy Gospodyni wszystkiego najlepszego, a wszystkim blogowiczom ponadto (siebie nie wyłączając) więcej optymizmu, emaptii i sympatii we wzajemnych -blogowych kontaktach życzy
    Lex

  184. Wszystkiego najlepszego na święta i wesołych jajków, jak to mówił niegdyś mój braciszek, dla Pani Redaktor i wszystkich blogowiczów.
    Pozdrawiam serdecznie i świątecznie.
    Ps. Torlin – dzięki z atwój wpis inaczej sama bym właśnie siedziała nad podobnym. Nic dodać nic ująć.
    Magrud – żadne Państwo, a tym bardziej państwo na dorobku, nie jest panaceum na ludzkie problemy braku zaradności i nie wypracuje ludzion suksesu życiowego za nich samych. Dpóki będziesz udawać, że tego nie rozumiesz, podzielam pogląd Torlina – dalsza duskusja nie ma sensu. Piszę udawać, bo jesteś na tyle inteligentna, żeby manipulować faktami w sposób sobie wygodny, więc twierdzę, ze ta prawda Ci nie jest obca. Jest natomiast bardzo niewygodna i lepiej ją zwalczać, ale to już kwestia wyboru a nie rozumienia zjawisk społecznych i ekonomicznych.

  185. Wesołej i smakowitej Wielkanocy życzę Pani Redaktor i Szanownym Państwu .

  186. Wesołych Świąt życzę Pani Redaktor i wszystkim Blogowiczom, dodam nawet, że „pełnych miłości”!!! Nie wiedzieć czemu na tak brzmiące życzenia moje dojrzałe wiekiem przyjaciółki odpowiadają chichotem.
    Czy może ktoś wie, czy warszawska Aster na zawsze zrezygnowała z transmisji SUPERSTACJI? W przysłanym mi ostatnio zestawie oferowanych programów SUPERSTACJA istnieje, w realu nie. Brak mi Gospodyni i red. Mazowieckiego!

  187. Wiesiek 59 12.33
    Wydaje mi się że w ogóle mało słuszałes nie tylko o Balcerowiczu. Po pierwsze nie było żadnego planu Balcerowicza. Był plan Sachsa i Liptona klepniety przez ignorantów ekonomicznych jak Mazowiecki, Kuroń i Wałesa. Plan demolki gospodarki socjalistycznej przez wystawienie jej na bezlitosną konkurencję zagraniczną, skrytykowany przez Stiglitza, realizował Balcerowicz z ekipa fanatycznych neoliberałow, np Marka Dąbrowskiego oraz cwanych postkomuchów npn Napiórkowskiego, odpowiedzialnego za system podatkowy. (Kuroń do końca życia sie kajał i tłumaczył ze swej głupoty w wielu ksiażkach !!!) Możesz poczytać o tym wszystkim u Sachsa, Naomi Klein ( Doktryna szoku ) w artykułach Tadeusza Kowalika, Jacka Kuronia i także u Balcerowicza ( 800 dni ) .
    Oczywiście że byli inni ekonomiści i inne koncepcje, oparte na restrukturyzacji i samorządach pracowniczych, wzorach skandynawskich, oraz oparciu o polski przemysł i kapitał, ale Gazeta Wyborcza zniszczyła całkowicie wszelka dyskusję nazywając ich utopijnymi socjalistami i spadkobiercami Stalina ! A była to przciez także transformacja, tylke ze w bezpiecznym, czeskim modelu.

  188. Wiesz Cargo, ja piszę właściwie do Ciebie, nie chcę dyskutować z nimi. Po każdym ich zdaniu należałoby napisać pracę magisterską poprawiając ich – nie bójmy się tego słowa – demagogii. Mnie się ciągle wydaje, że ci nienawistnicy są ludźmi niespełnionymi, którym się nie udało. Nienawidzą w związku z tym innych.
    Denerwuje mnie szczególnie łatwość w przechodzeniu pomiędzy sprawami naprawdę istotnymi do polskich. Ewidentnie straszna polityka wielkich korporacji, budząca obrzydzenie i słuszną nienawiść, tak wspaniale opisana w „No logo” przez Klein – tutaj została natychmiast podmieniona na nazwisko Balcerowicz. Jean Paul pisze: „Plan demolki gospodarki socjalistycznej (…) skrytykowany przez Stiglitza, realizował Balcerowicz…”, a na końcu: „A była to przecież także transformacja, tylko że w bezpiecznym, czeskim modelu”. Zobacz Cargo – jaka logika. Bo Stiglitz pisze w swojej „Globalizacji”: „Na początku Republika Czeska otrzymywała od MFW i Banku Światowego największe pochwały za szybkie przeprowadzenie reform; później okazało się, że stworzyła rynek kapitałowy, który nie mobilizuje środków pieniężnych na nowe inwestycje, natomiast pozwala kilku sprytnym finansistom (…) ulotnić się z milionami dolarów należącymi do innych. W efekcie tych i innych błędów w transformacji Czechy cofnęły się w stosunku do tego, gdzie były w roku 1989, mimo ogromnej przewagi, jaką miały pod względem położenia i wysokiego poziomu wykształcenia ludności”.
    patrz http://czytelnia.pwn.pl/globalizacja/rosja.php
    I najważniejsze u Jean Paula: „Oczywiście że byli inni ekonomiści i inne koncepcje, oparte na restrukturyzacji i samorządach pracowniczych, wzorach skandynawskich, oraz oparciu o polski przemysł i kapitał”. Jak Ci się to podoba? Polski kapitał – ciekawe, kto go miał? Może banki. I tutaj trafilibyśmy z powrotem do Czechów, ich „wspaniale” poprowadzona kuponówka doprowadziła do tego, że Viktor Kożeny odkupił od ludzi kupony i razem z forsą uciekł oszukując 250 tys. Czechów. Przerażone władze nakazały (tak – nakazały, bo były to banki państwowe), aby to one wykupywały kupony od ludności. Cargo, jak Ci się podoba sprywatyzowanie przedsiębiorstw poprzez zakup ich przez banki państwowe? Dobre – co? Ale przecież to jest „transformacja, tylko że w bezpiecznym, czeskim modelu”. Z powodu niesprywatyzowania banków Czechy wpadły w wielkie trudności finansowe na przełomie wieków.
    I tak dalej, i tak dalej. Tak sobie piszę, bo nie mogę bez przerwy jeść, a wpadła mi w oko najeżona notka Jean Paula. Ten mit o innej transformacji ciągle żyje i ma się coraz lepiej. Ale przecież muszą się w końcu znaleźć rozsądni ludzie wiedzący, jaka jest prawda. Polski (ani żadnego innego kraju) nie stać na powszechne uwłaszczenie, co proponuje Jean Paul. Oddanie samorządom pracowniczym jest niemoralne, bo to była własność wszystkich Polaków, a nie tylko pracowników. Nie byłoby dopływu kapitału, know-how, spadłaby jakość zarządzania, bony uwłaszczeniowe zostałyby spieniężone, a środki finansowe trafiłyby na rynek powiększając konsumpcję, inflację i deficyt handlowy.

  189. Jean Paul, 13.30.Jest to niestety ponura prawda. Podobną opinie wyraża tutaj „magrud”. Balcerwoicz powinien siedzieć w kryminale jako płatny agent CIA, a Mazowiecki i inni pierwsi niekomunistyczni za głupotę. Razem z Sachsem byl w sejmie także chyba viceprezydent Dole i razem motali naszych zwycięzców aby zgodzili sie na bycie kolonią USA. Te matoły bezmyślnie wyrazili zgodę i mamy to co mamy. O tym możemy sobie pogadać tylko w wąskim gronie, czyli na blogach. Gdzie indziej czuwa cenzura „wolnych mediów”. Pozdrawiam. Wesołych jaj!

  190. Torlin
    Jean Paul nie wie, jak by to wyglądał o mam na myśli uwłaszczenie poprzez oddanie przedsiębiorstw samorządom pracowniczym. Ja mam okazję obserwować nadania związkowe na stanowiskach kierowniczych i to jest dramat. A są to firmy koszmarnie uzwiązkowione. Zresztą moja poprzednia firma – PKP CARGO – od kąd mają w niej związki dużo do gadania w sensie zarządu pada na pysk. Dramat. Ci, którzy myślą, że oddają ludziom, którzy pracują w nich, przedsiębiorstwa państwowe, myślą że stworzą modelową „sprawiedliwą” prywatyzację są naiwni lub cyniczni (prywatyzacja przez szybką upadłość). W tym firmach wciąż króluje – państwowe czyli niczyje, z którego trzeba jak najwięcej dla siebie nachapać. Ostatnio mi jeden z dzisiejszych moich pracowników powiedział, że on pracuje w państwowej firmie, żeby za jak najmniej zarabiać jak najwięcej. I to by było na tyle.
    Pozdrawiam świątecznie i życzę odpoczynku od jedzenia. Ja już nie mogę. Jutro zaraz po obiedzie wieję do przyjaciół na spotkanie, bo mnie rodzina zabije obżarstwem. Ze śniadania jutro już też zrezygnowałam. Po dzisiajszych trzech posiłkach mam wrażenie, że wystarczy mi na trzy tygodnie trawienia. Wszystko dobre i pyszne. Ale ile można jeść….

  191. Torlinie,
    dzięki za wpis (2009-04-12 o godz. 17:01). Właśnie takich wpisów demaskujących ekonomicznych szulerów nam trzeba. To wręcz zabawne, gdy ktoś dla uzasadnienia swoich obsesji antybalcerowiczowskich powołuje się na Stiglitza z jednoczesną pochwałą czeskiego modelu, w sytuacji, gdy tenże Stiglitz krytykuje ów czeski model, a zachwala model polski. Tą pochwałę Polski jeszcze bardziej widać w
    http://www.dziennik.pl/opinie/article21517/Polska_weszla_do_elitarnego_klubu_bogaczy.html
    Artykuł ten powinna przeczytać każda maruda blogowa.
    Po raz kolejny potwierdza się fakt, że osoby na blogu uważające się za wybitnych specjalistów, w gruncie rzeczy kompletnie gubią się w tym co same piszą. A ich wpisy pod pokrywką fachowych terminów w połączeniu z powoływaniem się na uznane autorytety najczęściej skrywają zwykłą pustkę. Są znakomitym przykładem tego co opisał Sokal w swojej głośnej książce „Modne bzdury”.

  192. Przeciek & company:
    Zapominacie o pieniądzach Watykanu…………

    Kto rozwalił Służbę Cywilną, kto zniszczył wywiad i kontrwywiad, kto zlikwidował wydziały PG, ……….wszystko to dla dobra Polaków, nielicznych zresztą……..
    Rewolucjoniści nie nadają się do pracy w normalnych warunkach. „Głębia” intelektualna co poniektórych polityków poraża………
    Przez 20 lat liczy się niestety tylko kolesiostwo, styropian, BMW, „nasz sukinsyn”,…….

    Za chwilę czekają nas nobilitacje za zasługi przodków, nowy ZBOWID?
    Czy szlachectwo?
    Nowe średniowiecze?
    Gdzie absolwenci polskiego Oxfordu, ENS, MIT………..
    Czy mgr Zyzak to szczyt możliwości kształcenia UJ?…………

  193. Torlin
    I jeszcze jedno – ja zaczynałam swoją karierę zawodową w korporacji . I to był całkiem udany czas. Bardzo dużo się w tej robocie nauczyłam merytorycznie, do dzisiaj z tego zawodowo czerpię. Doswiadczenie nie do przecenienia. Po 4 latach to firma w ramach redukcji ze mnie zrezygnowała, jak z kilkora jeszcze moich kolegów na tym samym poziomie tzw. semi seniorów, ale wspominam tę pracę OK. Mam wrażenie, że to mi dało więcej niż studia. I po tej szkole przeżycia żadna ilość pracy mnie już nie przeraża. Oczywiście nie jest to robota dla kazdego. Ale nikt nikogo w korporacji na siłę nie trzyma. Jeśli komuś się nie podoba taka praca zawsze można odejść, a nie tylko biadolić, że jest tak strasznie, tak cię drenują, wyżymają i tak dalej. Tak też jest, ale zarabiasz nieźle, całkiem sporo w ciebie inwestują (uprawnienia zawodowe, szkolenia) – coś za coś. Jest to trochę zawodowy survival, ale potem wcale pod tym względem nie było lepiej. Tylko rodzaj pracy inny, a ilość ta sama. Ale tego co się nauczyłam nikt mi nie odbierze. Znajomości i kontakty zostały mi do dzisiaj i przynoszą pożytek. Nic nie jest tylko czarne czy tylko białe. W dużej mierze to od nas samych zależy co przeważa, ale trzeba się trochę wysilić, żeby przeważało białe. To fakt. Nikt nam tego nie da wyłożonego na tacy.

  194. oczywiście Wesołych świąt dla wszystkicgh blogowiców i dla pani Janiny wiele zyciowych sukcesów
    Aga

  195. Andrzej!
    To Ty i Torlin (który według mnie bardzo mało rozumie z tego co wypisuje) próbujecie robić wodę z mózgu. Przypominam, że Balcerowicz robił co mógł (co chciał) przez kilka lat, naród za każdym razem bardzo szybko podziękował Mistrzowi za współpracę. W ostatnich wyborach , w których Balcerowicz wystartował, jego partia UW włącznie z drugą partią rządzącą (AWS) w sumie uzyskali 0 % głosów w Sejmie w proporcjonalnych wyborach. To, do czego Polska doszła, to nie dzięki Balcerowiczowi, tylko wbrew. I teraz udowodnij, że to nie jest prawda.

  196. InDoor,
    najpierw należałoby zdefiniować do czego Polska doszła. W opinii wielu osób (również na tym blogu) Polska osiągnęła takie dno, ze za samo wspomnienie, że stało się tak nie dzięki Balcerowiczowi, tylko wbrew gotowi osądzić Cię od czci i wiary. 🙂

  197. Torlin i Cargo lubią sformułowania nowej religii korporacyjnej know-how. Zresztą nie oni jedyni. Teraz marketingowcy PO trąbią w mediach o Poznań know-how. Wszystkim T&C na blogu zarzucają demagogię, a sami tkwią po uszy w sekcie wyznawców liberalizmu, którego ostatnio szlag trafił. Tak jak ostatnio marketer polityczny Mistewicz na usługach Tuska uważają, że Rostowski jest facetem na odpowiednim miejscu, co jest bzdurą konsekwentnie wciskaną publice od 500 dni tego dyletanckiego rządu. Kwestia popierania tego rządu jest kwestią punktu siedzenia. Jak siedzisz tam gdzie chłopaki Tuska piszesz tak, a jak siedzisz sobie a muzom, to nikt cię z partyjniaków nie słucha, bo wg.nich jean paul, Lizak, magrud są nikim i nie wart z nimi dyskutować. POdyskutowaliby z Rostowskim, Schetyną i Gradem, ale oni mają ich w głębokim poważaniu, czego nie potrafią pojąć.

  198. I dla poprawienia humoru utwór Jareckiego o leberałach:)

    http://jacek.jarecki.salon24.pl/507381.html

  199. Ponieważ ja w tym momencie zaczynam się uważać (widzę, że Cargo i Andrzej również) za człowieka, który winien nieść kaganek oświaty ekonomicznej w pracy organicznej, od podstaw informuję uprzejmie walkabouta, że know – how nie jest żadnym nowym wynalazkiem, bo ja się o tym uczyłem na przełomie lat 60. i 70. (nawet za Gomułki ludzie związani z gospodarką wiedzieli, co to za zwierzę). Więcej masz tutaj (poczytaj mi mamo) http://pl.wikipedia.org/wiki/Know-how , ale najważniejsze jest ukryte w tytule „wiedzieć jak”. Nie wystarczy mieć zezwolenie na produkowanie piwa, trzeba wiedzieć jak je robić, trzeba mieć technologię, pracowników z odpowiednimi umiejętnościami, laboratoria, wiedzę techniczną.
    Aby posiąść tę wiedzę trzeba wybrać jedną z kilku dróg:
    – można samemu wypracować know – how w jakiejś dziedzinie, potrzebne jest doświadczenie (wieloletnia praktyka), świetne laboratoria (jeżeli nie mówimy oczywiście o wypalataniu koszy z wikliny),
    – można je kupić, ale to jest drogie,
    – i można sprzedać zakład, w którym oferent z zagranicy zobowiązuje się wprowadzić nową produkcję i zatrudnić polską załogę. W tym momencie tajemne know – how produkcji przestaje być tajemnicą, Polska dostaje dostęp do najnowocześniejszych technik produkcji (że już o posiadaniu świetnie wykwalifikowanego personelu nie wspomnę).
    Tyle na pierwszej lekcji, jak macie jakieś pomysły na drugi odcinek, to zapraszam.

  200. Dajcie spokoj dyskusjom typu:
    co nalezalo zrobic 20 lat temu.
    Do niczego nie prowadza.
    Nikt nie jest w stanie oddtowrzyc teraz wszelkich warunkow, ktore byly w danym momencie i rozmowa o tym, co mogloby byc lepsze i jak moglaby transformacja wygladac.
    Przywolywanie przykladow innych panstw/innych spoleczenstw jest o tyle bez sensu, ze sa to inne panstwa wlasnie, spoleczenstwa o innej mentalnosci, tradycji i nigdzie nie jest powiedziane, ze model, ktory sprawdzil sie w jednym kraju sprawdzilby sie i w Polsce.

  201. Ależ Torlinie nie musisz nikogo uczyć czym jest know-how, bo to każdy wie natomiast dopiero ostatnio rządzący nami dyletanci chcą udowodnić ludziom swoją wyższość posługując się terminologią z kursów podstawowych marketingu. Nagle pojawiły się kampanie reklamowe i przedstawiciele dworu rządzącego używają magicznych terminów mających nam udowodnić, że ten know-how posiadają. Uważam dokładnie odwrotnie i im więcej pracuję z takimi pracownikami marketingu, to widzę, ze pojęcia nie mają o swojej pracy, ale terminami rzucają na prawo i lewo.
    A propos liberalizacji przepisów, to zainteresowałbym się raczej dlaczego na każdym rogu miast i miasteczek pojawiły się budy z automatami do gry i kto nagle po cichu załatwił coś dla wąskiej grupy ludzi, kosztem państwa…Jak za Jaskierni stróża prawości. Dlaczego nikt nie wypowie się z rządu Tuska kto na tym zarabia? Może to wytłumaczycie Torlinie lub Cargo?

  202. Andrzej 23.25
    Przez pewien czas usiłowałem zrozumieć co właściwie reprezentujesz pod wzgledem wiedzy ogólnej i ekonomicznej no i w końcu wychodzi na to że jestes zwykła neoliberalną papugą. Otóż nie masz własnych poglądów ani przemyśleń, tylko powtarzasz jakies gazetowe mądrości. Zacznijmy od Stiglitza. Otóż przy całej jego wiedzy nie jest nieomylny i czasami sie zagalopywuje . Tak było np gdy pod wpływem Kołodki ( którego Stiglitz uwielbia) JS uwierzył że wyniku działalnosci GK na stanowisku wicepremiera Polska osiagneła niebotyczny poziom ekonomiczny i napisał o tym w Globalizacji Warszawa 2004. Ale sprytny Kołodko opisał stan Polskiej gospodarki jako ruinę po transformacji Balcerowicza i wzbijajacego się tygrysa i orła pod swymi rządami, wiec JS nie pogłebiał swoich studiów nad rzeczywistym stanem gospodarki Polski i uznał że juz jest wszystko w porządku, więc nie ma po co zastanawiac sie jak to było w latach 1989 -92.
    I w tym momencie powołjesz się na artykuł Stiglitza w Dzienniku,który niestety jest nowościa tylko dla Ciebie i dowodzi że nie masz pojecia o róznicy mjiedzy PKB całego kraju i PKB na głowę mieszkańca. Otóż w ONZetowskiej stattystyce PKB Polska juz od dawna jest w pierwszej 30,a może nawet 20 krajów na świecie i artykuły innych autorów a nawet raporty oraganizacji miedzynarodowych tej treści ukazują się juz od roku albo i dłużej. ( Za Gierka według bardzo optymistycznych statystyk byliśmy nawet w pierwszej DZIESIATCE !). O tym że jako BOGATY kraj powinniśmy pomagąc Afryce czy ubogim krajom azjatyckim pisze się od lat. Nie zmienia to faktu że wg danych Eurostatu ( jest taka miarodajna organizacja w ramach Unii) jesteśmy na ostratnich miejsacach w Unii pod wzgledem wszystkich mierników poziomu życia, cywilizacji, wykształcenia, opieki lekarskiej itp itd. razem z Rumunia i Bułgarią. W skali światowej jesteśmy oczywiście w pierwszej setce, ale to bogactwo jest bardzo ubogie.Niestety w ciągu minionych 20 lat nie przesunęliśmy się w góre.
    Widac z tego najwyraźniej że Stiglitz nie zapoznał się z danymi Eurostatu i zwrócił uwagę jedynie na jakieś globalne wielkości . Identyczny błąd popełnił ostanio Kaczyński podnosząc straszny jazgot z powodu faktu że nie zaproszono nas razem z nim na szczyt G20 ! Ale jego analfabetyzm ekonomiczny jest powszechnie znany !
    A teraz co sie tyczy cargo która za najpiekniejswzy okres swego życia uznaje prace w korporacji i powołuje sie na PKP jako dowód że włąsnośc samorządowa to cos znacznie gorszego od Enronu albo Lehman Brothers.
    Po pierwsze PKP jest państwowe, a zarazem nikt na świecie nie udowodnił ani wyzszości świat Wielkiejnocy ani Bożego Narodzenia. Z tego samego powodu w róznych krajach istnieja bardzo rózne organizacje o róznych stosunkach własnosci, które funkcjonują fatalnie lub wspaniale. W Polsce przed 39 rokiem PKP było najlepsza firma w kraju pod kazdym względem i niewiele państw w Europie ( no moze koleje francuskie lub szwajcarskie) mogły się z PKP równać. Istniały także w Polsce wspaniałe kasy spóldzielcze i inne firmy o nie prywatnej własności ( podobnie jak w całej Europie). Obecne PKP to dno, ale także teraz w róznych krajach na swiecie funkcjonują swietne firmy państwowe, spółdzielcze i samorządowe od Helsinek do Gibraltaru i z powrotem. Tak wiec wzywam propagandzistów rodem z PO i jakiś kiepskich szkółek neokonserwatyzmu żeby przestali bezczelnie zalewać blogowisko swoim niedouctwem. Uczcie się dzieci historii gospodarczej, makroekonomii i polityki gospodarczej, a nie kompromitujcie się przed swiatem.

  203. Michnik broni Wajdy i historii Polski przed głupimi Francuzami nierozumiejącymi dlaczego w filmie Katyń nie ma nic o Zydach…zaskoczenie in plus na korzyść Adama Michnika

    http://wyborcza.pl/1,75515,6495143,Narodowosc_pluszowego_misia.html

  204. Jean Paul!
    A swoją kompromitację ze Stiglitzem i modelem czeskim ominąłeś szerokim łukiem. Niewygodne – co?
    Ale ja bym z chęcią przeczytał łaskawcy
    1. Jak należało według Was poprowadzić sprawy gospodarki polskiej w 1989 roku i później?
    2. Co Waszym zdaniem należy teraz zrobić?
    Z chęcią poczytam.
    Ps. Ja się specjalizowałem na uczelni w historii gospodarczej i z tego pisałem pracę magisterską. Ciągle mi się wydaje, że to raczej Ty powinieneś się podszkolić.

  205. Jean Paul, W dyskusji z Twoimi niedouczonymi adwersarzami może przyda sie link do ciekawego artykułu.http://alfaomega.webnode.com/news/sk%c4%85d%20wzi%c4%85%c5%82%20si%c4%99%20kryzys%20/ Pozdrawiam i walcz dalej

  206. Jean Paul,

    po pierwsze – z tego, że jakiś typ własności jest lub nie jest dobry w Szwajcarii nie wynika niestety, że się sprawdzi (lub nie) w Polsce – bo jednak mentalność ludzka jest troszkę inna. Dlatego przykłady z Polski są chyba jednak bardziej adekwatne od innych.
    po drugie – Polska przedwojenna i obecna to nie to samo – zwłaszcza pod względem etyki pracy, zaś koleje przed wojną były praktycznie pozbawione konkurencji.
    Natomiast rozróżnienie wskaźników per capita od bezwzględnych jak najbardziej słuszne.

    Mnie ogromnie rozbawiła wpadka ministerstwa zdrowia. dla tych co nie czytali: oto fragment zaakceptowanego projektu rozporządzenia:

    cytat:

    2) umiejętności koordynatora pobierania lub przeszczepiania. Tu trzeba napisać, na czym polega to zdobywanie umiejętności. Czy to jest po prostu ileś lat doświadczenia zawodowego, czy jakieś przeszkolenie?

    Koniec cytatu.

    Może by tak projekt ustawy:
    … tu trzeba napisać ustawę …

    No, ale trzeba robić piar i miękki populizm, wysyłać i odwoływać kontrole lub podważać wyroki sądów, a kto by tam w rządzie czas marnował na przeczytanie projektów rozporządzeń. Może by tak pani minister zdrowia za karę przeczytała wszystkie projekty ustaw i rozporządzeń wychodzące z jej resortu? Ale tak od deski do deski i bez przerw w środku??
    Albo może zróbmy tak, żeby chorym oczekującym na zabiegi lub przyjęcie u specjalisty dawać do czytania projekty ustaw i rozporządzeń – niech szukają takich kwiatków. Ale to mogłoby być sprzeczne z zasadą „po pierwsze nie szkodzić”.

    Jeszcze chciałem odnotować przedświąteczne wystąpienie prezydenckiego ministra Stasiaka w TOK-u u Jacka Żakowskiego. Może akurat byłem w złym humorze, ale tak horrendalnych bredni jakie wygadywał Pan Minister to dawno nie słyszałem. Najbardziej obrzydliwe było z jednej strony pozowanie na gentlemana i człowieka honoru starej daty – a z drugiej bezczelne wykręcanie kota ogonem właśnie w kwestiach moralnych.
    Ja wcześniej jakoś specjalnie pana ministra Stasiaka nie kojarzyłem – ale teraz będę uważał. Co to za człowiek jest? skąd się taki wziął? Już myślałem, że mnie nic nie zdziwi, a jednak, a proszę. I jeszcze mówił „miałem fawor” i mieszał IPN z Janem Zamoyskim – o Ewie Milewicz nie wspomnę, bo to media podały. Doprawdy, co ten człowiek ma w głowie to aż strach pomyśleć. Jednak cywilne zwierzchnictwo nad armią jest absolutnie niezbędne…

    Z TV trzeba odwołać Farfała i wziąć Bohdana Porębę na prezesa.

    Pozdrowienia! 🙂

  207. Jean Paul pisze:

    „Po pierwsze PKP jest państwowe, a zarazem nikt na świecie nie udowodnił ani wyzszości świat Wielkiejnocy ani Bożego Narodzenia. Z tego samego powodu w róznych krajach istnieja bardzo rózne organizacje o róznych stosunkach własnosci, które funkcjonują fatalnie lub wspaniale”

    Firmy panstwowe to m.in. Air France, SNCF we Francji czy Deutsche Bahn w Niemczech. Nikt mi nie wmowi, ze to zle dzialajce firmy.
    Zadna amerykanska prywatna linia lotnicza nie jest w stanie jakoscia konkurowac z AF.

    Pod zarzadem samorzadu – wojewodztwa sa Koleje Mazowieckie wydzielone z PKP. Kazdy, kto korzysta wie, ze zmieniaja sie na lepsze. Wymieniane tabory na nowsze. Bardziej punktualne niz dajmy na to 4 lata temu (przynajmniej na mojej trasie).

    Inny przyklad – prywatna jest TPSA. Mialem dosc i zrezygnowalem. Place teraz trzy razy nizszy rachunek. (moj nowy operator tez prywatny)

    A zeby nie bylo, ze jestem tendencyjny. Przyklad na korzysc prywatnych: polaczenie Warszawa – Plock.

    5-6 lat temu czesto korzystalem. PKS – przejazd najmniej 1h 30 min. cena biletu dla studenta okolo 15 zl (jak sie PKS dluzej wlekl, bo jechal przez kilka wiosek jeszcze, to bilet byl drozszy)

    Komfort Bus – stewardesa na pokladzie, kawa lub herbatka, gazeta do poczytania – czas przejazdu 1 godzina. Cena biletu studenckiego 10 PLN.

    Racje ma Jean Paul – nie prostej zaleznosci miedzy jakoscia uslugi a wlascicielem.

  208. Jean Paul,

    może zechciałby Pan nas powiadamiać o wynikach obliczeń Eurostatu? To przecież ważne informacje. Mogę prosić?

  209. Torlin 19.36
    Nie mam nic przeciwko temu żebyś sądził o sobie iz jesteś najwybitniejszym specjalista od historii gospodarczej na świecie. Dla mnie Twoja niekompetencja jest jeszcze wieksza od pewności siebie, ale zarazem stanowisz przypadek nieuleczalny. Ale odkryłem skad ci sie to wzięło. Po prostu przesiaknąłes nasza prl owska propagandą sukcesu i teraz uprawiasz ja na rzecz tej najbardziej parszywej formy kapitalizmu – neoliberalizmu.
    A na pytanie co należało robić w 1989 jest tylko jedna odpowiedz. Należało powtórzyć program modernizacyjno-infrastrukturalny Gierka, ale na własny rachunek, a nie na rzecz Rosji i RWPG. Nie było bowiem w całej historii gospodarczej Polski lepszej koncepcji rozwojowej niż w latach 70. Jedyną przyczyną jej porażki finansowej – bo nie rzeczowej, był udział Polski w wyscigu zbrojeń Reagana między Paktem Warszawsim i USA. Są na to dowody, skrzetnie ukrywane przez zakłamanych historyków z IPN-u .Trzeba było budowac autostrady, szybkie koleje, energetykę, luksusowe statki pasażerskie i jachty, a nie chłam dla ZSRR, budownictwo mieszkaniowe, ale nie z wielkiej płyty, rozwijac elektronikę, kupować najlepsze licencje i know how, rozwijac gospodarkę oparta na wiedzy, dbać o edukację i służbę zdrowia .Jednym słowem budowac gospodarkę wielosektorową, a nie demolowac wszystko co socjalistyczne , na zasadzie po nas potop. Można było nawet zbudowac prawdziwy POLSKI przemysł motoryzacyjny, bo okazuje się teraz w Gliwicach, Tychach, Poznaniu i Wałbrzychu, że mieliśmy bardzo dobrych pracowników i projekty.I można to było robić nawet na kredyt, bo wcale nie mieliśmy wielkich długów.
    A co sie tyczy Czech, to jakoś nie udało nam się ich przegonić pod żadnym względem, mimo że Twoim zdaniem to oni popełnili błedy gospodarcze i skompromitowali się kuponovką. Zapomniałeś już jak Polaków okradły fundusze inwestycyjne i świadectwa udziałowe ? We wszystkich dziedzinach dystans wzrósł , a jak nie wierzysz to jedź do Cieszyna !

  210. Teresa Stachurska 10.44
    W Guglu jest zalew raportów Eurostatu pod hasłem Eurostat.pl. Ale polecam także żeszyty Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, gdzie można przeczytac rzeczy zupełnie wstrzasające !
    Pozdrawiam i dziekuję za ciekawe linki z Lewica.pl i Matki Kurki/

  211. @ Yevaud
    akurat przykłady które Pan podaje można podciągnąć pod następującą zasadę: z punktu widzenia klientów od formy własności ważniejszy jest poziom konkurencyjności rynku.

    TEPSA została sprzedana jako niemal monopol – w każdym razie dominujący gracz na rynku. W takim przypadku firma – niezależnie od formy własności – będzie korzystać z przewagi nad konkurencją. Z kolei przykład z busami jest z rynku bardziej konkurencyjnego – w takim przypadku firmy prywatne lepiej dostosowują się do potrzeb klientów.

    Z tego względu oczywiście prywatyzacja niczego nie „załatwia” klientom jeśli rynek nie jest konkurencyjny – niestety państwo żeby wyciągnąć „najlepszą” cenę za sprzedaż „niemal-monopolisty” może opóźniać liberalizację rynku – casus TPSA.

    Podsumowując, w interesie klientów jest pilnowanie możliwie dużej konkurencyjności na rynku – natomiast firmy czy to państwowe czy to prywatne, które odnoszą korzyści z pozycji dominującej mogą się temu aktywnie i skutecznie przeciwstawiać. Niestety polski proces legislacyjny jest tak przerażająco NIEPROFESJONALNY, że łatwo dochodzi do różnych afer żelatynowych i podobnych.

    Proszę wybaczyć jeśli piszę zbytnio oczywiste oczywistości 🙂
    pozdrawiam wszystkich serdecznie 🙂
    aha i dziękuję Gospodyni za dobry artykuł w dzisiejszej Polityce…

  212. coz tu pisac mi sie nie chce pisac coz lata 70 i jakiegoś bómu gospodarczego, ale to nie wielki bym w stosunku do swiata, coz ludzia zyło sie lepiej przez chwilie, ale w starym komunistycznym stylu, bez duzych domów tylko małe mieszkania mozna pisac metaforyczne, mozna kupic parke na raty coz taki kawał coz tu pisac pózniej przyszedł stan wojenny, i nie byłóo tak wesoło, coz nie ma jak demokratyczne porzadki, coz wolny rynek i swobody gosporcze to wszystko uporzadkuje
    i ucywilizuje
    pozdrawiam serdeczne

  213. Jean Paul,

    dziękuję za odpowiedź.

  214. http://www.kss.vel.pl/ :

    ZANIM WYBUCHNIE NASTĘPNY POŻAR
    Wpisał Administrator
    środa, 15. kwiecień 2009 13:18

    W imię konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej, w oparciu o art. 75 Konstytucji RP domagamy się uznania przez Rzeczpospolitą Polską prawa do godnego i bezpiecznego mieszkania za niezbywalne prawo człowieka mające pierwszeństwo przed takimi prawami jak prawo własności czy prawo do godziwego zysku! Żądamy drobiazgowego przeglądu wszystkich mieszkań socjalnych, tymczasowych, komunalnych pod kątem spełnienia warunków bezpieczeństwa, sanitarnych i zdrowotnych. A następnie opracowania planu wyprowadzenia wszystkich rodzin mieszkających w warunkach zagrożenia zdrowia i życia do lokali spełniających podstawowe normy higieniczne i zdrowotne oraz bezpieczeństwa.
    W tym celu Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej wzywa władze państwa i władze samorządowe do podjęcia dialogu społecznego z organizacjami lokatorskimi. Dość obłudy! Nadeszła pora poważnej rozmowy. Przyszedł czas na czyny!
    Żeby Polska weszła z dumą do rodziny cywilizowanych społeczeństw Europy i świata nie trzeba nam gigantycznych stadionów, tysięcy kilometrów autostrad, tylko wygodnych i bezpiecznych mieszkań. Zburzmy slumsy i postawmy tanie mieszkania czynszowe, a przestaniemy się wstydzić polskiej biedy i znieczulicy.

    Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej

    Dom socjalny stanął w płomieniach. W Polsce socjalny znaczy gorszy, łatwopalny, często bez wygód, wody bieżącej. Bo to dla biednych. Samochód, żeby go dopuścić do ruchu wymaga ważnego przeglądu technicznego. Lokatorów można eksmitować byle gdzie. Ustawa mówi: 5 metrów kwadratowych na osobę i obniżony standard. Ale są jeszcze gorsze lokale, do których można eksmitować. To lokale tymczasowe. Zgodnie z brzmieniem art. 1046 § 11 Kodeksu postępowania cywilnego taki lokal ?musi nadawać się do zamieszkania, chociażby nie spełniał warunków technicznych wymaganych dla pomieszczeń przeznaczonych na stały pobyt ludzi?. Są stare, gnijące baraki ze szczurami w Mińsku Mazowieckim, do których eksmituje się lokatorów. Są rozpadające się rudery na wsi, bez wody, ogrzewania i kanalizacji, do których wyrzuca się ludzi jak śmieci. Władze publiczne, a zwłaszcza samorząd mają obowiązek dbać o potrzeby mieszkaniowe obywateli, a jak mówi art. 75 Konstytucji ? w szczególności zapobiegać bezdomności?. Jednak władze te zajmują się głównie pozbywaniem się lokatorów, eksmitowaniem biedaków z nędznych mieszkań do jeszcze nędzniejszych. Brak budownictwa komunalnego pod wynajem, reprywatyzacja kamienic komunalnych, rosnące czynsze przy wciąż niskich a nawet malejących płacach, sprawiają, że duża część ludzi trafia na mieszkaniową równię pochyłą i mieszka gdzie się da, a tam zwykle mieszkać się nie powinno. W tej sytuacji narasta zagęszczenie w izbach mieszkalnych i nikt nie troszczy się o bezpieczeństwo, jeżeli przedmiotem troski milionów obywateli jest to, żeby mieszkać gdziekolwiek, bo okazuje się, że nawet ludzi ciężko pracujących nie stać na mieszkanie. Lądują więc w takich pułapkach na ludzi jak ów dom socjalny w Kamieniu Pomorskim. Ale nawet tam o miejsce było niezwykle trudno, bo w wyniku braku polityki mieszkaniowej samorządu, na miejsca w tym domu było zbyt wielu chętnych. ?Poobrywane tapety, brudne śmierdzące wykładziny, zdewastowane toalety i łazienki. Grzyb na ścianach miejscami zrobił już dziury na wylot. (…) Dzieci chorują tu znacznie częściej, niż w normalnych warunkach. Większość cierpi na różnego rodzaju alergie.? Tak jeszcze 10 kwietnia 2009 pisali dziennikarze regionalnych mediów o domu socjalnym w Kamieniu. Z innego reportażu dowiadujemy się, że niejaki Remigiusz Rymarski miał być stamtąd eksmitowany, bo ?jest młody i zdrowy i chociaż jest bezrobotny, to mu się pobyt w domu socjalnym nie należy?. Jeżeli zdążyli go wyeksmitować to może miał szczęście i jeszcze żyje. Gdyby jednak ?udało mu się? zostać, to mógł być na liście ofiar.

    Władze natychmiast zareagowały, uruchomiono pomoc psychologiczną dla tych co przeżyli i dla rodzin. Takiej pomocy nikt nie zapewniał gdy byli eksmitowani. Eksmitowanym, powiadomionym, że tracą dach nad głową taka pomoc się nie należy. Ale teraz w ramach rządowego PR-u, ?wszystko dla pogorzelców?. Zacznie się ten cyrk z kontrolowaniem podobnych placówek i oczywiście nadal będzie brakować mieszkań dla biedaków, którzy okazują się zbyt biedni, żeby mieszkać. Bezpieczeństwo pozostanie luksusem dla uprzywilejowanych, a im niższy standard tym większe zagrożenie. Bogaci nie dogrzewają mieszkań tandetnymi piecykami.

    Bezwzględna pogoń za zyskiem zamienia władze publiczne w skąpego biznesmena, który tnie koszty wszędzie tam gdzie to jest możliwe. Najsłabsi , najsłabiej się upominają. Na nich więc najłatwiej się oszczędza. Przed chwilą rozmawiałem z czterdziestoletnim mężczyzną, wychowankiem domu dziecka, który po śmierci ciotki dostał eksmisję do nory bez wygód z jednym kranem z zimną wodą na korytarzu. Administracja warszawskiej dzielnicy Praga Północ odmówiła mu nawet prawa do obejrzenia tego slumsu przed jego przyjęciem. Bo ?eksmisja jest za karę? twierdzą urzędnicy, ?a nic gorszego już nie ma, a lepsze się nie należy?. Tak oto człowieka, który wychował się bez rodziców, uległ wypadkowi w pracy, popadł w biedę ukarano dodatkowo eksmisją do slumsu. Eksmituje się niepełnosprawnych do pomieszczeń, w których niesposób zakręcić wózkiem inwalidzkim. A niektórym samotnym matkom, które trafiają do przytułku odbiera się prawa rodzicielskie. To kara za to, że są biedne. Za jedno nieszczęście, karze się następnym.

    Setki pokrzywdzonych lokatorów, ofiar reprywatyzacji, kryzysu, ale przede wszystkim bezduszności rządzących i urzędników trafia co roku do Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej po pomoc, której władze publiczne, ani myślą im udzielić. Jest coś odrażającego i do głębi wstrząsającego, jak politycy rządzący prześcigają się w próbach zbicia kapitału politycznego na tym nieszczęściu, którego są winni poprzez swoje czyny i zaniechania. Poprzez traktowanie mieszkania jako zwykłego towaru, a ludzi biednych jako wyłącznie winnych swej niedoli.

    Piotr Ikonowicz

  215. Jean Paul pisze:
    2009-04-14 o godz. 17:14
    Podoba mi się ten wpis – sensowny i przemyślany. Sam bym się pod nim podpisał. I do tego potwierdza to o czym pisałem (2009-04-12 o godz. 23:25) :). Prezentujesz bowiem ciekawy punkt widzenia. Jak Stiglitz (czy ktokolwiek inny) pisze to co Ci pasuje, to jest „cacy”, gdy pisze coś dla Ciebie jest niewygodne jest już „be”. W tym tempie niedługo zaczniesz powoływać się na eksperta Balcerowicza, aby wymieszać z błotem hochsztaplera Balcerowicza ;). A nie przyszło Ci do głowy, ze z powodów, o których piszesz, takiego Stiglitza nie ma co uważać za eksperta. Nie odbiega w tym zresztą od większości tzw. ekspertów ekonomicznych. Trafną diagnozę dał na ten temat red. Żakowski w artykule „Nierzeczywistość” we wtorkowym wydaniu GW. Jego kawałek będący też niejako kwintesencją całości można przeczytać na stronie
    http://szukaj.wyborcza.pl/archiwum/1,0,5295578.html?kdl=20090414GW&wyr=%25BFakowski%2B
    Może wkrótce pojawi się w całości.

    Jean Paul pisze:
    2009-04-15 o godz. 16:04
    A ten wpis jest z kolei tak żałosny, że aż śmieszny 😀

  216. Szanowna Pani Janino,

    Czytam Pani blog bardzo regularnie, bo bardzo cenie sobie Pani analizy i opinie na temat naszego zycia publicznego.

    Niemniej jednak, ostatnimi czasu wpisy na Pani blogu pojawiaja sie niezwykle rzadko. Nie wiem czy blogiem mozna jeszcze nazwac strone, ktorej autor publikuje swoje artykuly raz na 2-3 tygodnie, czyli mniej wiecej 2 razy w miesiacu..

    Mam nadzieje, ze znajdzie Pani czas na czestsze wpisy.

    Pozdrawiam serdecznie,

    FP

  217. Napisałem ostatnio o ogromnej liczbie automatów do gry i zastanawiałem się kto na tym zarabia. Dziś pojawił się artykuł, gdzie POlicja stwierdza, ze liczba automatów w 2008 była dwukrotnie wyższa niż w 2007 oraz że z braku kontroli nad tym biznesem państwo traci ok.2,5mld rocznie. Ciekawe kto za tą cichą zgodą stoi? Palikot? Schetyna? Przyjazne państwo?
    Liberalizmem w wydaniu Polskim nazywa się brak kontroli państwa. Pewien celnik bardzo był zadowolony z odejścia PiSu z rządu. Po paru miesiącach wplacił pierwsze po długiej przerwie zarobione na lewo tysiące i widać, że wszystko wrociło do normy z przed 2005 roku. Pana nie ma, myszy harcują.

  218. Blaise:

    „akurat przykłady które Pan podaje można podciągnąć pod następującą zasadę: z punktu widzenia klientów od formy własności ważniejszy jest poziom konkurencyjności rynku”

    Zgoda.
    Pelna zgoda.
    Jednak przez lata wmawiano nam, ze „tylko prywatne jest dobre”.

    PS.
    Z drugiej strony SNCF czy Deutsche Bahn sa poniekad monopolistami.

  219. Pana i kota nie ma…myszy harcują 🙂

  220. Konformizm deprawuje całkowicie – http://lewica.pl/?id=19133 .

  221. Yevaud:

    Koleje to akurat bardzo szczególna branża – wymaga dość specyficznych nakładów (linie). Struktura jest często zdeterminowana uwarunkowaniami historycznymi. Poza tym transport publiczny przynosi sporo korzyści (ale i kosztów) zewnętrznych, przez co rzeczywiście rozwiązania rynkowe nie zawsze zapewniają to, co chcielibyśmy uznać za optimum.
    Nie jest wykluczone, że w jakiejś firmie monopolistycznej i państwowej wytworzy się taka specyficzna etyka pracy, że w sumie ta firma będzie nieźle służyć klientom. Ale pytanie, czy to jest reguła, czy wyjątek? Poza tym wystarczy porozmawiać z dowolnym pracownikiem PKP żeby się dowiedzieć, że oni traktują kolej jako byt sam w sobie oraz matkę-żywicielkę – obawiam się, że przeniesienie schematu DB lub SNCF do Polskiego PKP jest zupełnie niemożliwe w krótkim horyzoncie.

    Ale abstrahując od kolei – problem w tym, że punkt widzenia klientów nie jest jedyny – są jeszcze pracownicy i interes skarbu państwa. Część firm formalnie prywatnych lub państwowych zachowuje się w bardzo szczególny sposób – vide spółki węglowe.

    Prywatyzacja zwykle rzeczywiście poprawia efektywność zarządzania majątkiem, tylko że czasem firma może nie mieć rynkowej racji bytu i upaść.

    Moim zdaniem w interesie obywateli jest po pierwsze zapewnianie wysokiej konkurencyjności we wszystkich branżach i po drugie likwidacja nienależnych przywilejów (oraz zabezpieczenie przed powstawaniem nowych). Tu wchodzimy w samą strukturę mechanizmu politycznego – czy nasz system polityczny jest się w stanie oprzeć:

    -głośnej demonstracji górników
    -cichemu przekupstwu zainteresowanych w rynkowych manipulacjach potentatów (żelatyna, leki itd. )

    Moim zdaniem prywatyzacja częściej jest pożyteczna niż szkodliwa. W wybranych branżach specyficznych, gdzie decydujące są korzyści lub koszty zewnętrzne lub względy sprawiedliwości społecznej można rozważać alternatywne rozwiązania.

    Ważne jest jednak, żeby opierać się na rachunku ekonomicznym – tylko sensownie przeprowadzonym. I żeby porównywać rozwiązania REALISTYCZNE – moim zdaniem jeden z głównych problemów jest taki, że zwykle wyobrażamy sobie instytucje państwowe jako byty IDEALNE – tu przykładami są CBA, IPN ale nie tylko. Tymczasem jeśli wskazujemy na wady (często realne) inicjatyw prywatnych, porównujmy je z RZECZYWISTYM funkcjonowaniem instytucji państwowych – które bywają łupem politycznym, funkcjonują ospale, biurokratycznie i same z siebie nigdy niczego nie zlikwidują (nawet, jeśli to coś jest dawno niepotrzebne).

    Po drugie ważna jest profesjonalizacja procesu legislacyjnego i wszelkich regulacji na poziomie samorządu – właśnie żeby zapewnić przejrzystość i konkurencyjność. Tutaj konieczna jest presja obywateli i polityków, bo nawet firma prywatna z rozkoszą zostanie monopolistą – nawet jeśli wymaga to manewrowania w okolicy granic prawa czy przyzwoitości.

    Moim zdaniem warto więc modyfikować proces polityczny w taki sposób, żeby sensownie reagował na naciski. To znaczy, żeby wprowadzić równowagę między interesami skoncentrowanymi (np. górników czy prywatnego nawet monopolu) a interesami rozproszonymi (jednoosobowymi przedsiębiorcami, klientami przedsiębiorstw). Interesy skoncentrowane będą zawsze miały większą siłę przebicia – ale przecież polityków utrzymujemy po to, żeby reprezentowali również te interesy rozproszone, które jednak „w sumie” dotyczą większej liczby obywateli.

    Dla mnie naprawdę interesujący jest artykuł Gospodyni w Polityce – nie chcę go streszczać, ale obawiam się, czy Tusk nie przesadza ze strategią – to znaczy kompromisy na które idzie są widoczne na każdym kroku – tymczasem pytanie, czy to czemuś jeszcze służy, czy chodzi już tylko o trwanie. Moim zdaniem wygląda to kiepsko i szczególnie złowróżbny jest dla mnie osławiony miękki populizm.

    Tusk mógłby się bronić w ten sposób, że dopiero jak zdobędzie prezydenturę to wtedy oni wreszcie te reformy zrealizują. Ale ja jestem bardzo sceptyczny – kompromisy i brak konsekwencji pokazują moim zdaniem brak wewnętrznej spójności, programu i silnych przekonań w PO.

    W wielu sprawach można już teraz dogadać się z lewicą i to lub owo przeforsować. Tymczasem ja nie zauważyłem takich wysiłków – tu symptomatyczny był przykład pani Kopacz, która cały pakiet ustaw utopiła w prezydenckim wecie – które można było łatwo przewidzieć. To jest polityczny nieprofesjonalizm i idiotyzm. Można było zrobić 1/3 tego ale dogadać się albo z prezydentem albo z lewicą – a tak to jest marnowanie publicznych pieniędzy. Ostatnia wpadka z projektem rozporządzenia niestety to potwierdza.

    Jeszcze gorzej wygląda sprawa z resortem sprawiedliwości – tutaj to jest katastrofa zupełna – sensu za grosz nie widzę. Dla mnie pani minister Kudrycka nie potrafi wyjaśnić o co jej chodzi – to też zły znak.

    Ogólnie odnoszę bardzo przykre wrażenie, że Tusk się zakiwał i zgubił jakiekolwiek twarde cele (bo wydaje mi się, że one nie były złudzeniem). W związku z tym piłeczka jest po naszej stronie – wyborców. Trzeba przypomnieć PO kto ich wybrał i po co. Warto popierać profesjonalistów w której by partii nie byli. Tutaj dobrym narzędziem są wybory europejskie i samorządowe – naprawdę warto głosować z rozmysłem.

    Proszę wybaczyć że tak się rozpisałem – pozdrawiam wszystkich 🙂

  222. Andrzej 22.35
    Jestem niezmiernie zobowiązany za wystawianie mi cenzurek i krótkie ale jakże ciekawe i pogłebione recenzje. Problem w tym, że jak juz pisałem nie sprawiasz wrażenia osoby kompetentnej w dziedzinie , która z uporem usiłujesz pojąć czyli makroekonomii i polityki gospodarczej. Tak się złozyło że Balcerowicza , jegopoglady i cała ekipę którą stworzył w czasie swej pracy na SGPIS i WSNS poznałem osobiście wiele lat wcześniej niż wyż. wym. zabrał się za reformowanie, a własciwie demolkę PRL. No i nie zgadniesz – wyobraź sobie że miał wtedy diametralnie inne poglądy które można zcharakteryzować jako „socjalizm tak, wypaczenia nie „. Jako długoletni członek partii reprezentował bowiem nurt reformatorsko rewizjonistyczny – bardzo daleki od broń boże dzikiego friedmanizmu który od 1990 ofiarnie wdrażał miedzy Odrą i Bugiem. Jednak od czasu kiedy costał carem i bogiem doktryny szoku, ani jedno jego posuniecie ekonomiczne nie znajduje mojej aprobaty. Jasne ?
    A teraz sprawa Stiglitza ( i przy okazji Sachsa ). Myhśle że niewiele osób w Polsce tak dokładnie poznało i przeanalizowało poglady Stiglitza jak niżej podpisany. Należało to do moich zawodowych obowiązków i nigdy nie byłem wobec niego bezkrytyczny, ponieważ patrząc z pozycji wierchuszki World Banku mozna nie dostrzegać wielu faktów znanym nam tutaj – na gołej ziemi. Podobnie wyglada sprawa obecnie z Sachsem. Naogół zgadzam się z jego felietonami, które publikuje obecnie w Scientific American ( mutacja polska) ale zupełnie nie akceptuję ani programu, który wcisnał Balcerowiczowi do realizacji w 1989 roku, ani różnych jego poglądów w tzw minionym okresie – z których sie zresztą kompletnie wycofał, a potwierdza to Naomi Klein.
    Co zaś sie tyczy twoich ocen, który z moich postów jest słuszny, a który żałosny i śmieszny, to odpowiadam ci że nie masz kwalifikacji żeby je oceniac, więc lepiej zamilcz, albo uzywaj argumentów, nie epitetów.

  223. Lewica w ataku. I na dodatek Ikonowicz jako guru. Dobrze, że większość społeczeństwa jest normalna. Naprawdę, trzeba się zastanawiać, jak się coś napisze. A niektóre z tych zdań są dla mnie wstrząsające:
    – „prawo człowieka mające pierwszeństwo przed takimi prawami jak prawo własności” – to ma przyszłość, przerabialiśmy to wprawdzie za komuny, ale możemy powtórzyć,
    – „Poobrywane tapety, brudne śmierdzące wykładziny, zdewastowane toalety i łazienki” – przepraszam, a co? – tapet nie łaska położyć sobie nowych? Albo wyrzucić trutki na szczury? Zdewastowane toalety – a przez kogo? W wielu domach potworzone zostały spółdzielnie lokatorskie, to tam samorządu nie można było stworzyć? Pomyśleć, co trzeba naprawić? Zrobić grafiku, kto sprząta schody? Każdego dnia inna rodzina. Nie było ani jednego znajomego elektryka, który by zrobił darmowy przegląd? Zrobić miejsce na palenie papierosów? Zrobić porządne drzwi, odmalować klatkę i postawić kwiatki na parapetach na schodach? A ten pan, który jest młody i zdrowy, to niech pójdzie do pracy i wynajmie sobie póki co pokój przy rodzinie, a nie żyje na koszt pracującego i zarabiającego społeczeństwa.

  224. Blaise:
    Jestem w pełni za. Uszczegóławiając koncepcję- Wszyscy są równi wobec prawa i – FISKUSA. Skoro mamy wolną wolę, w wieku nastu lat wybieramy- będę górnikiem, mam to i to, kolejarzem, żołnierzem, rolnikiem………..

    Reguły gry musiałyby być jednak jasne na pokolenie- co najmniej. Przecież nikt nikogo nie zmusza [poza predyspozycjami osobistymi] do trwania w jakimś zawodzie. Najpierw wybór , potem jego konsekwencje……….

    Mnożenie bytów – ZUS, KRUS, przywileje branżowe………
    Może kiedyś jakiś rząd, lub komisja ekspertów, określiłyby granice startu, warunki brzegowe?
    Wszyscy jesteśmy obywatelami jednego kraju, ale jak zwykle, dla jednych jest on matką, dla innych macochą………

  225. Ciekawe, że w Polsce nie można w dyskusji dotknąć spraw gospodarczych, żeby nie pojawiło sie nazwisko Balcerowicza. Przyznaję, że Balcerowicz wywoływał u mnie kiedyś silne negatywne emocje. Wynikało to jak sądzę z wszechobecnej propagandy, która osłaniała bolesne dla jednych i bardzo miłe dla drugich procesy prywatyzacyjne. Stiglitz prezentuje dość niezwykłą ocenę polskiej transformacji gospodarczej. Dla niego Balcerowicz, Olechowski, Kuroń i Kołodko reprezentują jakiś polski konsens, który opierał sie na pragmatyzmie i rozsądku. Polacy zdaniem Stiglitza chytrze zaprezentowali bankierom, od których zależało umorzenie i restrukturyzacja polskiego zadłużenia doktrynę szokowej neoliberalnej terapii, trąbili o tym wszem i wobec, ale w praktyce robili potem coś zupełnie innego. Za to wlaśnie Stiglitz wystawia Polsce wysokie oceny. Ponieważ my siedząc w środku tego rzekomego spisku nie mogliśmy go dostrzec to pochwały Stiglitza wywołują konsternacje zarówno wśród polskich zwolenników jak i przeciwników neoliberalizmu.

  226. Torlin!!! – 17;24 – 😀
    Brawo! Bardzo mi się podoba twoja nerwowa reakcja na te brudy, bałagan i zniszczenia w domach socjalnych. Niestety, ludzie nie szanują tego, na co nie zapracowali. Darowane można zdewastować, obfajdać, ukraść i siedząc na kupie śmieci, wedle urwanych drzwi do wychodka, domagać się remontu, posprzątania, polepszenia warunków bytu.
    To, co wspólne zawsze u nas było w pogardzie i nikomu się nie chciało dbać o toto. No… mnie się chciało – bywało – ale byłam traktowana, jak nieszkodliwa idiotka, więc przestałam się narażać.
    Pozdrawiam cię nerwusie!

  227. „Strażacy napisali już raport dokumentujący akcję w Kamieniu Pomorskim. Nie pozostawia on złudzeń: mieszkańcy budynku socjalnego w Kamieniu Pomorskim żyli na tykającej bombie.

    „Budynek jest zrobiony z materiałów wysoce palnych. Jego zewnętrzne ściany na I i II piętrze zrobione są z min. z: płyt pilśniowych, płyt styropianowych i płyt zawierających azbest. Pokrywają je tapety. Ścianki działowe oraz ścianki stanowiące obudowę poziomych dróg ewakuacyjnych oraz centralnie położonej klatki schodowej wykonano na stelażu z drewna, obłożonego obustronnie wspomnianymi powyżej płytami azbestowo ? paździerzowymi”. –
    http://www.tvn24.pl/12690,1595899,0,1,minuta-po-minucie-jak-ratowali-ludzi-w-kamieniu,wiadomosc.html .

  228. Pomoc potrzebna, wystarczy kliknąć – http://delara-darabi.prv.pl/ .

  229. Jarek 10.23
    Bardzo celne uwagi na temat Stiglitza. Tu jeszcze chciałbym dodać że podziwiam takt Kołodki, który Stiglitzowi nie opowiedział dokładnie, ani nie dostarczył dokumentów jakich katastrofalnych błedów dopuścił sie Balkcerowicz w tramach terapii szokowej. Tak wiec Stiglitz niezwykle ostro krytykuje doktrynę szokową w Europie wschodniej i Rosji , ale nie dostrzega że jego krytyka idealnie pasuje do sytuacji w Polsce !. GK nie znosił Balcerowicza, ale nie mógł donosić na niego z kilku powodów. Po pierwsze , przejmując pozycję wicepremiera po Balcerowiczu musiał siłą inercji kontynuować rozpędzoną machinę neoliberalnych reform, bo gospodarkę można było skierowac na inne tory jedynie drogą totalnej rewolucji, a na to nie było go stać. Zresztą Kołodko nie jest socjalistą i wyznaje tzw nowy pragmatyzm. Przypisał wiec sobie wszystkie zasługi swego wicepremierowania np obniżke bezrobocia i wzrost gospodarczy, nie podkreslając jednak np powrotu do keynesizmu i państwa opiekuńczego. W zadnej z publikacji GK, bardzo krytycznych wobec „doktryny szoku „. Balcerowicz nie jest wymieniony z nazwiska !!!!!
    A jeżeli chodzi o jeszcze jednego z cytowanych przez ciebie liderów przemian transformacyjnych czyli Olechowskiego, to w swoim cynicznym neoliberalizmie nie ma sobie równych w Polsce. Dowiódł tego już w czasach swej pracy w roli J23 w Genewie, jak i nieco później, kiedy za grosze sprzedał FSM w Tychach Fiatowi !

  230. Nela 10.34
    Zastanawiam się czy ty kiedykolwiek gdzies byłaś i cos widziałaś, czy tylko siedzisz za piecem i nasładzasz sie bzdurami dobrego pana dziedzica Torlina ?
    Widziałaś kiedyś amerykańskie, angielskie, czy paryskie slumsy ? Byłaś kiedyś w Harlemie, albo w Watts ? Widziałaś favele w Meksyku czy Rio de Janeiro ? Chociazby na filmie ???? A może byłaś kiedyś, jasna panienko na Brzeskiej, albo w jakimś squacie u nas w III RP ? Widziałaś baraki na Annopolu ?
    Na całym świecie ludzie egzystuja w straszliwych slumsach, KTORE SA ICH WŁASNOSCIA i które sami zbudowali !!! a nie podarował im tego miejsca Urząd Miejski w Kamieniu Pomorskim. I nie sprzątają tam, ani nie robia remontów czy nie odmalowuja pomieszczeń co rok, bo cała rodzina żyje za JEDNEGO DOLARA DZIENNIE i ich nie stać !!!!!

  231. Torlin, Masz rację! Jeśli zgromadzisz, zalegających z czynszem, obdarzonych problemami alkoholowymi i licznym potomstwem ludzi w położonym na odludziu baraku ze wspólnymi ubikacjami i łazienkami to oczywistym, naturalnym efektem takiej inżynierii społecznej będą kwietniki przed domem, wykrochmalone firanki w oknach na korytarzu, oraz grafik wspólnych prac porządkowych. Jak się mieszkańcy lepiej zintegrują to nawet złożą się na zakup kosiarki do trawy i urządzą dzieciom boisko piłkarskie oraz trawiasty kort tenisowy. A miła emerytka z I piętra będzie za darmo uczyła milusińskich angielskiego.

  232. Pani Janino,
    dawno nie było Pani nowego wpisu, a wydaje mi się, ze pojawiła się rzecz, którą trudno zignorować lub jej nie zauważyć. Dzisiaj rano chcąc zobaczyć pogodę otworzyłam tv i włączyłam TVN24, a tam mi zaserwowano nowy filmik PiS’u. Przyznaję – zwalił mnie z nóg. Ostatnie dwa lata bez tego bezgranicznego chamstwa PiS’u pozwoliło trochę zapomnieć na co tę partię stać, ale widać JK nie chce, abyśmy o jego szczytach chamstwa, arogancji i brak mi słow na nazwanie tego, co zobaczyłam, nie zapomnieli. Mam nadzieję, że ta rekalmówka będzie gwoździem do trumny PiS’u. Metody insynuacji i pomawiania jak z lat najgłębszego PRL. Brakowało mi tylko jakiegoś tekstu tak już do końca szczerego w stylu „Ręce precz od Korei” lub”PO zapluute karły reakcji”.
    Pozdrawiam

  233. Ja chciałem się ująć za Markiem Raczkowskim (jednym z moich ulubionych rysowników, człowiekiem o wyrafinowanym poczuciu humoru godnym Mrożka) i TVNem (który nie jest moją ulubioną spółką ze względu na zbyt daleko posuniętą tabloidyzację – ale to nadawca prywatny więc niech nadaje co mu się podoba).

    Chodzi o karę nałożoną przez KRRITV za słynną akcję wkładania flag w psie kupy. Kara wynosi pół miliona złotych.

    Jak czytam w GW, sprawa jest w sądzie gdzie Marek Raczkowski został ukarany za niestawienie się grzywną 500 zł. Ja szanuję polskie i inne sądy, ale sam bym chyba czuł się dość nieswojo stając w takiej sprawie przed obliczem sprawiedliwości. Nie chcę twierdzić, że nie należy się stawiać przed obliczem sądów – ale tej rozprawy powinno nie być (bo KARY dla TVN powinno nie być).

    Chciałbym jednak powiedzieć, że świadczy to przede wszystkim o zupełnej degeneracji KRRITV. Nawet jeśli otrzymała ona rozliczne protesty w tej sprawie – to powinna mieć przede wszystkim własne zdanie. Albo taka instytucja jest w stanie SAMA rozeznać czym jest misja publiczna – albo nie (to niech się rozwiąże). Według mnie gdyby ktoś teraz opublikował nowy Trans-Atlantyk to reakcja mogłaby być podobna.

    Jeśli KRRITV uważa taką akcję za naruszenie ustawy, to według mnie nie jest władna podjąć sensownej decyzji o tym co jest misją a co nie jest. Być może działa zgodnie z ustawą, ale wbrew rozsądkowi. Stawia to cały system mediów publicznych (z takim zapałem ostatnio broniony) w dość dwuznacznej sytuacji.

    Chciałem wyrazić moje oburzenie na to, że KRRITV zajmuje się sprawami na pierwszy rzut oka zupełnie jasnymi dla każdego wykształconego człowieka. Chciałem wyrazić moje współczucie p. Markowi Raczkowskiemu, który za swoje zupełnie słuszne i SPOŁECZNIE POŻYTECZNE wystąpienia jest ciągany po sądach. Jeśli trzeba, chętnie zaświadczę, że według mnie to jest działanie zgodne z moralnością, polską racją stanu i dobrem społecznym (tego wymaga ustawa).

    Panie Marku, Pan się nie boi – cały naród murem za Panem stoi 🙂

    Przewodniczący KRRITV powinien się ze wstydu spalić. Życzę mu, żeby jego droga zawodowa była usłana psimi kupami bez flag polskich i jakichkolwiek innych. Jak Bóg kogoś chce ukarać, to wraz z rozumem odbiera mu poczucie humoru.

    Wkład w kulturę polską i humanistykę pana przewodniczącego KRRiTV w stosunku do działań p. Raczkowskiego jest całkowicie niewspółmierny i w długim horyzoncie czasowym to się liczy.

    Proszę wybaczyć tak długi wpis, ale podobne przejawy zaściankowości i ciasnoty umysłowej bardzo mnie poruszają i przygnębiają.

  234. Jean Paul – 13;39 – Aby mieć takie informacje, jakie opisałam nie trzeba jechać do Harlemu ani do meksykańskich faweli. Wystarczyło kilkadziesiąt lat pieszych rajdów po polskich górach. Trasy wiodły przez liczne wsie i osiedla, gdzie można było poczynić stosowne obserwacje. Widziałam, jak dewastowano poniemieckie gospodarstwa na ziemiach zachodnich, gdzie latami przesiedleńcy zza Buga siedzieli na walizkach. Śmiecie i nieczystości leżały całymi hałdami na podwórkach, bo nowi gospodarze nie czuli się gospodarzami. Widziałam bloki stawiane dla pracowników PGR-ów, gdzie mieszkanie było bez mała darmowe i wiem, jak wyglądało ich otoczenie. We Wrocławiu mogłam obserwować domy komunalne, nie remontowane latami, rujnowane przez mieszkańców, kamienice zamieszkałe przez osiedlonych Romów, którym zabroniono jeżdżenia z taborami.
    W pewnym sennym miasteczku kielecczyzny obserwowaliśmy panów siedzących na ławeczce, pod którą rósł oset. Kiedy przerósł przez prześwit ławeczki, pan siedzący nad nim przesunął się nieco w bok. My akurat wracaliśmy tą samą drogą kilka dni później.
    Nie musisz się Jeanie P. tak wzburzać. Ja wiem o czym pisałam.
    ;
    A jeden taki, co w życiu z Drohobycza nie wystawił nosa to jest teraz bardzo sławny, bo coś ciekawego napisał… Jak on się nazywał???

  235. Jean Paul!
    Bardzo logiczne. „I nie sprzątają tam, (…) bo cała rodzina żyje za JEDNEGO DOLARA DZIENNIE i ich nie stać !!!!!”. Bardzo logiczne.
    Jarku!
    Wiesz dlaczego się z Tobą nie zgadzam? Bo widziałem zdjęcia tych ludzi, widziałem rozmowy z nimi, to nie było żadne dno społeczne, przyzwoite, sympatyczne twarze.
    Nelu!
    ja sporo jeżdżę po Polsce, widzę jak się zmieniają miasta, wsie, na naszej polskiej „Ścianie Wschodniej” również. A warszawska Markowska, Brzeska czy Ząbkowska nigdy nie były ruinami ani slumsami, było tam niebezpiecznie, ale mieszkańcy pilnowali swojego dobytku – tam rządziły kobiety i najgorsze typki musiały się słuchać.

  236. Dla wrażliwych społecznie wklejam ku pamięci jak to nasz kryształowy lider UE Jerzy Buzek zamknął 23 kopalnie czym doprowadził trzy pokolenia ludzi na margines życia. Liberalny Buzek…

    http://mona11.salon24.pl/549313.html

  237. Ad/ NELA godz. 19:27
    Jean Paul – 13;39 – Aby mieć takie informacje, jakie opisałam nie trzeba jechać do Harlemu ani do meksykańskich faweli. Wystarczyło kilkadziesiąt lat pieszych rajdów po polskich górach.(…)

    Nic ująć, a dodać można bardzo wiele, co może w wolnej chwili uczynię, jako ze oprócz rajdów i samotnego dreptania po polskich murach mam za sobą 14 lat pomieszkiwania w hotelach dużych i mniejszych polskich miast.

    Z całym współczuciem dla ofiar tragedii w Kamieniu Pomorskim moja znajomość Polski skłania mnie do postawienia tezy, że niestety w dużej mierze mieszkańcy tego „pekinu” sami sobie zgotowali swój los.

    A poza tym wkurzają mnie „prezenterzy” i „laureaci” z naszych tabloidów, – w tym przypadku mam na myśli głównie TVN24 – którzy z delikatnością i wyczuciem nie mniejszym niż zademonstrowane przy zgliszczach przez LARK-a, szukają głów do ścięcia wszędzie, tylko nie wśród żuli i meneli stanowiących około 40% mieszkańców (szacunek jednego z ocalałych).

    Starałem się na to zwrócić uwagę na paru forach, ale raczej bez skutku.

    ?Zły stan techniczny – elektryk nie mógł się połapać ?

    http://www.tvn24.pl/1,251,24,55656883,149045809,2119702,0,forum.html

    ?Pożar?

    http://my-ksztalciuchy.pl/viewtopic.php?p=61329&sid=b994ee8c05f65e5e3fedd44de926d13f#61329

  238. Korekta:
    W wypowiedzi z 6:42 miało być
    „po polskich górach” of kurz 🙁
    Zakładam papierowa torbę ;-(

  239. Torlin 22.51
    Myśle że każda dalsza dyskusja i polemiki z toba przypominć bedą powiedzonko: rozmawiała gęś z prosieciem, więc rezygnuję. Do ciebie NIC nie dociera, żadne argumenty, bo ty wszystko wiesz lepiej, a najwiekszym autorytetem jesteś od ulicy Brzeskiej. Nie wiadomo czy śmiać sie czy walic głowa w mur.I to dotyczy nie tylko mnie, bo równie beznadziejne sa twoje dyskusje np z Jarkiem. Twoim zdaniem ( i Neli ) własnośc prywatna jest lekarstwem na wszystko i nie tylko jest to najbardziej wulgarna teza ekonomii klasycznej Smitha, ale jednocześnie piramidalna bzdura, którą neguje kazdy podrecznik antropologii i etnografii, Na tej podstawie można np sądzic że w społeczeństwie opartym na własności prywatnej nie powinna istniec przestępczośc i charakteropatia, nie powinno byc grzeszników np. cudzołozników :-)))))))))))), a każdy w mieszkaniu powinien miec porządek :-))))) . Na takie idiotyzmy juz nie mam siły !

  240. Jean Paul!!! Gdzie na Boga Ojca Wszechmogącego ja napisałam, że własność prywatna jest lekiem na całe zło!!! Może mi powiesz, czy napisałam nieprawdę o tych śmieciach przed domami? O tej powszechnej obojętności na to, co poza naszym progiem? Nie opieram się na podręcznikach ekonomii, bo ich nie czytałam, co jasno z moich wpisów widać, ale do tego, aby prowadzić samochód i wiedzieć, czy on jest sprawny, nie musi kierowca być inżynierem mechanikiem, bo to widać i słychać, a czasami nawet czuć. Zanim mnie do reszty skreślisz, przeczytaj spokojnie, co ja napisałam.
    I nie brnij w bezpodstawnych oskarżeniach i etykietowaniu. Ja nigdy nie stawiałam się w roli fachowca ekonomisty ani antropologa. Nie znaczy to jednak, że nie patrzę, nie widzę i nie wyciągam wniosków.

  241. Jean Paul 23.29. Masz pełną rację. Jest kilku mądrali na blogu, z którymi wszelka dyskusja traci sens. Łatwo, ich rozpoznać po arogancji, braku wiedzy i pysze emigracyjnej. Pozdrawiam

  242. Uzupełniając moją wypowiedź wcześniejszą dodam jeszcze taką uwagę osoby, która wiele lat temu studiowała polonistykę. Wchodząc na ten i inne blogi pragnę uzupełnić swoją słabą wiedzę ekonomiczną i na podstawie wpisów tych, co to przeczytali dzieła wybitnych ekonomistów, na które się w swoich wypowiedziach powołują, wyrobić sobie jakiś własny pogląd na rozwój aktualnych wydarzeń.
    I co ja widzę?
    Otóż paru panów i pań, powołując się na to, że przeczytali dzieła takichtoatakich wybitnych ekonomistów – tych samych kilka nazwisk się tu powtarza – głosi poglądy całkowicie rozbieżne.
    Mnie, co tych dzieł nie przeczytałam kołacze się w skołatanej głowie pytanie; kto z dyskutantów przeczytał te wybitne dzieła wybitnych ekonomistów ze zrozumieniem? 🙂
    Bo ja przestaję rozumieć – czy ta ekonomia to jest nauka, czy szamanizm?
    Oczekiwałabym, że taki np. Jean Paul po przeczytaniu wszystkich przywoływanych wybitnych dzieł równie wybitnych ekonomistów wypowie się w sposób jasny i zdecydowany i da nam wreszcie receptę na te cudowne pigułki na wzrost!
    A on się skupia na dokopywaniu tym, co mają inne zdanie, albo wręcz wiedzy takiej jak on nie posiadają, czego zresztą nie kryją.
    Jestem zawiedziona.
    Mimo wszystko pozdrawiam cię Jean Paul i czekam na jakąś poważną twoją wypowiedź.

  243. Nela 18.04
    Bodajże Gałczynski napisał ” Statystyka proszę Pana jest jak księżyc – to nudzi, proszę Pana i łudzi…”
    Niestety to samo można powiedziec o ekonomii. Najlepszym dowodem jest fakt ze nagrody Nobala z ekonomii otrzymuja dośc regularnie uczeni których poglądy diametralnie się róznia i biedni nasi profesorowie (dawniej wyznawcy wyższości gospdarki planowej -obecnie zaś wściekli neokonserwatyści: np Winiecki Balcerowicz czy Hausner ) kompletnie od tego zgłupieli. Tymczasem istnieje dość prosta recepta – trzeba czytać dzieła wszystkich najlepszych i samemu wyciagac wnioski zgodne z logika formalną. Trzeba tez pamiętac że makroekonomia nie jest nauką scisła jak matematyka i cała ekonometrię można potłuc o ……kant stołu. Ale zupełnie czyms innym jest polityka gospodarcza i inne nauki szczegółowe. W związku z tym mamy tysiące przykładów historycznych i współczesnych jak należy i można gospodarować w skali gminy, powiatu i państwa aby „gmina rosła w siłe i ludzie żyli dostatniej”. Niestety gołym okiem widać, że nie wykorzystujemy tych „pigułek na wzrost”. Są np wspaniałe podreczniki zarządzania przedsiębiorstwem, lecz szefowie postępują zupełnie odwrotnie, a ponieważ firma przynosi zysk, uważają że są genialni. Co zaś się tyczy wiary w cudowną moc własnosci prywatnej to wynika ona z wiary w niewidzialna rękę rynku. Własność prywatna nie usunie nedzy, slumsów czy głodnych dzieci w szkole i nie nauczy meneli prania i krochmalenia firanek. Pozdrowienia.

  244. Ja może pozwolę sobie uzupełnić wypowiedź JP 🙂
    poglądy co do tego, czy ekonomia jest, czy nie jest „nauką ścisłą” są moim zdaniem bardziej dyskusyjne.

    W ekonomii dopracowano się wielu modeli matematycznych i spora część teorii ekonomii jest zmatematyzowana. Ekonometria niekoniecznie jest o … potłuc – bo polega na wykorzystaniu modeli ekonomicznych (zmatematyzowanych) do wnioskowania statystycznego – czyli mówiąc po ludzku staramy się czegoś dowiedzieć o świecie wykorzystując rzeczywiste dane z gospodarki.

    Całkiem spora część noblistów w zakresie ekonomii to ekonometrycy (to tzw. dowód przez autorytet 🙂 ) – w Polsce ekonometria jest dość słaba. W czołowym czasopiśmie ekonometrycznym (Econometrica) publikowało wielu noblistów ale z Polaków zdaje mi się że ostatni był Oskar Lange – daaawno temu; mogę się mylić bo to nie jest do końca moja działka, ale obraz jest mniej więcej taki, że polscy ekonometrycy są w przeciętnie biorąc strasznie w tyle. Być może z tego wynika opinia JP.

    Idealna sytuacja byłaby taka (jak np. w fizyce): wymyślamy sobie teorię, potem wymyślamy stosowny eksperyment, w którym wszystkie czynniki są kontrolowane. Zbieramy dane z eksperymentu, który w tych samych KONTROLOWANYCH warunkach przeprowadzamy WIELOKROTNIE. Przymierzamy do danych konkurencyjne teorie – wybieramy tę, która najlepiej pasuje tj. najlepiej objaśnia otrzymane obserwacje.

    W fizyce możemy dokładnie wnioskować, bo czynniki różnicujące są pod naszą kontrolą i eksperyment jest powtarzalny – im więcej mamy obserwacji, tym wnioskowanie statystyczne jest bardziej dokładne. Jeśli chcemy zmierzyć, z jakim przyspieszeniem spada jabłko, możemy je zrzucać z wybranej wysokości choćby 10000 razy, brać różną wagę, uśrednić pomiary i dostać dość dokładną odpowiedź.

    W ekonomii niestety nie da się tak postąpić – po prostu eksperymentowanie jest niemożliwe. Nie da się w piwnicy trzymać gospodarki USA, gdzie ustalimy sobie dowolnie różne interesujące nas parametry (wynikające z teorii). Nie mamy też maszyny do cofania czasu. W związku z tym dane możemy zebrać tylko RAZ. W ekonomii jabłko spada raz, z takiej wysokości i takie jak akurat „wyszło”.

    Zamiast wielokrotnie powtarzanego i kontrolowanego eksperymentu mamy jednorazowe obserwacje powstałe w niekontrolowanych warunkach. To zasadniczo zmienia naszą sytuację.

    Czy w takiej sytuacji jesteśmy bezradni? na szczęście nie, ale cudów nie należy oczekiwać. Możemy wymyślać konkurencyjne teorie i badać, na ile dane je wspierają lub im zaprzeczają. Ale:

    1. jeśli mamy obserwacje uzyskane tylko raz, to takie wnioskowanie nie jest bardzo mocne.
    2. niestety w ramach modelu oprócz założeń wynikających z teorii ekonomii musimy przyjąć też inne – w sumie arbitralne, żeby mieć model statystyczny itd. Wnioskowanie dotyczy wszystkiego razem – czyli zarówno teorii ekonomicznej (którą chcemy weryfikować) i założeń „statystycznych” – o których teoria się nie wypowiada. Trudno więc powiedzieć, czy to teoria jest OK tylko inne założenia statystyczne są kiepskie, czy odwrotnie.
    3. w sumie skazani jesteśmy na porównywanie konkurencyjnych teorii. czyli nie możemy rozważać, która jest prawdziwa „w ogóle” – za to możemy pytać, czy do danych lepiej pasuje teoria A czy teoria B.

    W makroekonomii sytuacja się jeszcze bardziej komplikuje. O ile mikroekonomią zajmowano się od bardzo dawna (też zmatematyzowaną) i dopracowano się wielu teorii – o kilku z nich możemy twierdzić, że są klasyczne – czyli raczej w nie wierzymy – to w makroekonomii teorii jest więcej i są bardziej „niepewne”.

    Wiele osób „teorią” nazywa opowiadanie mętnych historyjek – ale historyjkę jest trudno w sposób naukowy konfrontować z obserwacjami.

    Inny problem w makroekonomii jest taki, że zawsze jest za mało obserwacji. Obserwacji np. z giełdy jest mnóstwo (możemy wziąć dane dzienne) – z gospodarki np. polskiej mamy obserwacje od 1990 – i jest ich mało. GUS mierzy kategorie ekonomicznie np. co kwartał. To mało.

    Proszę się więc nie dziwić, że w makroekonomii taki jest bałagan – teorii jest wiele i są niezbyt pewne, weryfikowanie ich na podstawie danych jest trudne.

    To tłumaczy, dlaczego w ekonomii tak ważne są poglądy czy szkoły. Po prostu możliwości rozróżnienia między teoriami na podstawie danych są ograniczone. Jeśli w fizyce są szkoły, to nie dotyczą one tego, czy Ziemia jest płaska, czy nie. Teorie oddziaływań elektromagnetycznych czy grawitacji są od dawna opracowane na takim poziomie, na którym to jest potrzebne do normalnego funkcjonowania. Wystarczająco dobrze objaśniają one obserwacje – słowem, wystarczająco dobrze wiadomo po jakiej orbicie będzie krążyła Ziemia przez najbliższe 1000 lat i to nam wystarczy (trochę upraszczam, ale to kwestia stopnia). Niuanse rozróżniające między różnymi teoriami fizycznymi mogą dotyczyć rzeczy niemal niemożliwych do zaobserwowania (bo całą resztę można bardzo dokładnie zweryfikować eksperymentami). Z całej fizyki do ekonomii najbardziej podobna jest geologia i astrofizyka – bo mamy JEDEN wszechświat do badania – i trudno na nim eksperymentować. Dlatego też jeśli chodzi o budowę wszechświata – jest tyle sprzecznych pomysłów (na moje zupełnie w tym zakresie laickie oko).

    Względy statystyczne są często bardzo złożone – żeby rozumieć, co naprawdę może wynikać z badania empirycznego, trzeba mieć dużą wiedzę statystyczną. Matematyka samych teorii ekonomicznych też jest dość trudna – a trzeba ją jakoś wpasować w statystykę. Trzeba też umieć to powiązać z realiami gospodarczymi, z wyczuciem procesów ekonomicznych – takie kompetencje trudno zmieścić w jednej osobie 🙂
    bo teoretycy wykształceni w matematyce mogą „nie czuć” normalnej gospodarki, zaś osoby z doświadczeniem „zdroworozsądkowym” nie rozumieją teorii. Część teorii w ogóle się słabo nadaje do konfrontowania z danymi i ich twórcom to niespecjalnie przeszkadza. Wiele osób na podstawie prymitywnej analizy danych wymyśla niestworzone rzeczy.

    Ogólnie jednak musimy z tego co jest wyciągnąć maksimum – czyli zwracać uwagę zarówno na porządne opracowanie teorii ekonomicznej, teorii wnioskowania statystycznego, praktycznych szczegółów zbierania danych itd – na styku tych spraw powstaje MNÓSTWO problemów szczegółowych.

    Więc chociaż ekonomia pozostanie domeną „wiary” – tj. poglądów, których raczej nie będzie się dało „ostatecznie” zweryfikować empirycznie, to warto nad tą „wiarą” pracować – bo jednak naukowa analiza obserwacji COŚ nam daje, niektóre z artykułów „wiary” wydaje się bardziej podważać, inne mniej. Tylko że jak się rzekło – taka analiza jest paskudnie TRUDNA. Więc wiele osób ogranicza się do samej wiary nie przejmując się obserwacjami – lub przyjmując je wyrywkowo, przypadkowo, czysto heurystycznie – ale to nie jest nauka. Wiele osób głosi też poglądy sprzeczne wewnętrznie, nieuporządkowane – ale w takiej sytuacji trudno się temu dziwić, nieprawdaż?

    Podsumowując, Gałczyński niekoniecznie jest najlepszym autorytetem w sprawach wykorzystania statystyki, choć poetą był czarownym. Co nie znaczy, że statystyka czy ekonometria jest cudownym lekarstwem na wszystko.
    Czasem po przeprowadzeniu formalnej analizy dowiadujemy się tylko, że czegoś „praktycznie nie wiadomo” (np. jaki będzie PKB w przyszłym roku). Za to mamy względnie dokładny opis „jak bardzo nie wiadomo” – i to też jest jakaś informacja.

    To taki dłuuuuugi wpis z pozdrowieniami dla Neli oraz Jean-Paula – a także dla wszystkich innych 😀

  245. Jean Paul – 22;04 – Mam przekonanie, graniczące z pewnością, że dawanie mieszkań i pieniędzy bez żądania w zamian jakiejś pracy, z owoców której opłacą czynsz i media, także nie wpłynie dodatnio na estetykę środowiska naturalnego obdarowanych. Będą oczekiwać, że jeszcze przyślą kogoś, co po nich wyniesie puszki po piwie i pozamiata pety.
    Ja z uporem maniaka będę powtarzała, że człowiek powinien na swoje potrzeby zarabiać. A państwowe służby powinny mu to w skrajnych przypadkach umożliwić. Nie każdy jest w stanie założyć własną firmę, nie każdego potrzebuje nowoczesny przemysł, ale w obszarze działania gmin jest bardzo wiele prac do wykonania, choćby za niewielkie pieniądze. Trzeba to oczywiście jakoś prawnie oprzyrządować i to już zadanie służb państwowych, a sejmu w pierwszym rzędzie.
    Ja nigdy nie uznam za dobre rozwiązanie rozdawanie ludziom jałmużny, zamiast wypłacenia wynagrodzenia za pracę.. Bo to ludzi demoralizuje.

  246. Ad/ przeciek z 2009-04-19 o godz. 10:42
    (?) Jest kilku mądrali na blogu, z którymi wszelka dyskusja traci sens. Łatwo, ich rozpoznać po arogancji, braku wiedzy i pysze emigracyjnej. (?)

    „przeciek” – emigracje wewnętrzną tyż zauważyłeś? 😉

    Ad/ NELA z 2009-04-19 o godz. 18:04
    (?)Otóż paru panów i pań, powołując się na to, że przeczytali dzieła takichtoatakich wybitnych ekonomistów – tych samych kilka nazwisk się tu powtarza – głosi poglądy całkowicie rozbieżne.
    Mnie, co tych dzieł nie przeczytałam kołacze się w skołatanej głowie pytanie; kto z dyskutantów przeczytał te wybitne dzieła wybitnych ekonomistów ze zrozumieniem? (?)

    A mnie bawią takie uczone doktrynalne, abstrakcyjne dysputy na wysokim „C” 😉
    Szkoda tylko, że przypominają mi pewne zdarzenie z czasów słusznie minionych, gdy pracowałem w takim Bardzo Wysokim Pokoju 😉

    Otóż wrobiono mnie w prowadzenie szkolenia partyjnego i to dla członków partii z dwóch Zespołów (departamentów) w tym Pokoju.
    Żadna przyjemność, ale też żaden problem. Przeprowadziłem.

    Z pewnością siebie, podobną do tej, którą zauważam – tu na blogu – u niektórych dyskutantów, przez godzinę uczenie wykazywałem. jakie znaczenie dla aktualnej wówczas sytuacji, mają myśli Lenina zawarte w bodajże trzech jego dziełach. Sypałem cytatami a słuchacze ze zrozumieniem kiwali głowami.

    Zobaczyć ich głupie miny, gdy na zakończenie oznajmiłem, że Lenin nigdy tych trzech dzieł nie napisał, warte było każde pieniądze!
    Dodatkową premią za ten wykład było to, że już nigdy więcej nie proszono mnie o prowadzenie szkoleń partyjnych 😉

  247. Szanowna Pani Janino ! Czekamy na Pani komentarz do bierzacych wydarzen. Blogowicze szaleja na dryfujacym okrecie, a Kapitana brak !

  248. Blaise – Serdeczne dzięki za bardzo dłuuugi wpis. 🙂
    Już wiem, że zacięte dyskusje, filipiki i parady znawców ekonomii, należy traktować z należnym dystansem 😉
    I wyciągać własne wnioski.
    ;
    Gruby! – Czy ty przypadkiem nie byłeś w „Pomarańczowej Alternatywie”???
    😀 😆

  249. Jak się wydaje blog Pani Paradowskiej z przyczyn obiektywnych uległ likwidacji, czyli naturalnemu wymarciu. Należy się przynajmniej pożegnanie.

  250. Blaise:
    Dzięki.
    Potwierdziłeś moje odczucie.
    Ekonomia ma najwięcej wspólnego z metereologią , czy psychologią.
    Ze względu na niemożność uwzględnienia wszystkich czynników, zmiennych, ŻADEN wynik nie jest pewny……………
    Żadne działanie lub zaniechanie nie da przewidywalnych efektów.
    Po prostu, układ otwarty podlegający analizie PO fakcie…………

  251. Droga Sophie,
    w czwartek bedziemy obchodzic pierwsza miesiecznice ostatniego wpisu Pani Janiny . Pozwol blogowisku cierpliwie doczekac tego dnia. Pani Janinie nie spieszy sie poniewaz juz dawno dostrzegla ze uczestnicy blogu opatrzonego tytulem SKROT MYSLOWY odzywiaja sie ssac wlasna lape i nic im wiecej do zycia nie jest potrzebne

  252. Ad/ NELA z 2009-04-20 o godz. 08:52
    (…) Gruby! – Czy ty przypadkiem nie byłeś w ?Pomarańczowej Alternatywie????

    ***

    Niestety nie. Byłem tylko w PZPR a od kilkunastu lat jestema w załozonej przez siebie PPPPPP 😉 😉 😉

    Ps.
    Ale w PZPR też bywał niekiedy niezły cyrk 😉

  253. Jutro zamknie się miesiąc .Poczekamy chyba do pierwszych dni maja ?.Sroda i czwartek ,to praca pani Janiny w Super Stacji , poczekamy -zobaczymy .

  254. Panie Janino, prosze chce przeczytac pani nowy wpis, jak tak długo mozna nie pisac , moze nie twórczego, to tego sa artysty, ale prosze sie osmieszac jest pania publicystka, prosze coś napisac, na tematy poliutyczne, konflikt premier z prezydentem, cóz tu pisac interesujacy tematy, o zyciu prezydenta czy premiera, coz sprawy aktualne zawsze bede wazne do komentowania.,
    cóz nie ma jak temat lewicy, która zawsze bede w polskie potrzebna dobra lewica, która takze ma program gospodarczy
    pozdrawiam serdecznie

  255. Ago i inni, zlitujcie się!
    Blog to mimo wszystko zabawa, a nie katorga!

    Jak wszyscy ja też chętnie bym natychmiast przeczytał gorący komentarz p. Janiny do każdego nowego wydarzenia, ale przeciez blog to nie jest jej główne zajęcie.
    A poza tym aby komentarze i wypowiedzi były rzetelne, trzeba trochę nad nimi popracować.
    Pamiętacie wrzawę jaka sie podniosła po tym, gdy poseł Palikot nazwał byłą pisowską minister polityczną kurtyzaną?
    „Przezenterzy” i ich rozmówcy natychmiast zalewali nas potokiem słów i ocen. Międlili sprawę w te i we wte na okrągło, ale tylko pani Janina zadała sobie trud sprawdzenia, jak to naprawdę z tym wykorzystaniem środków unijnych za kaczystów było.
    A w takich sprawach nie wystarczy polegać na pamięci.

    Komentarze p. Janiny daja nam impuls do dyskusji, ale przecież nie trzymamy się ich dogmatycznie, bo przecież życie biegnie naprzód.
    Poczekajmy więc cierpliwie na następny komentarz (uff, jak ja nie cierpię „wpisów” i „postów! 😉 )

  256. Coraz mniej Pani tutaj:((( No coz, tak sie chyba musialo stac. Doba ma jedynie 24 godziny, a intensywnosc Pani „antenowych” dzialalnosci w okresie kilku ostatnich miesiecy wzrosla w tempie iscie zawrotnym. Szkoda, rzeczywiscie szkoda, ze ma Pani mniej czasu dla nas, Pani czytelnikow. Wszak blisko 300 komentarzy do jednego wpisu na blogu swiadczy o ogromnej popularnosci Pani. Przy czym prosze slowo „popularnosc” w blogu politycznym prosze traktowac komplementacyjnie:) Moze jednak warto wygospodarowac troche wiecej czasu dla nas tu obecnych? Rzadko wpisuje komentarz do Pani wpisow, jednak czytam wszystkie. Nie zawsze sie zgadzam, ale czytam zawsze.

  257. Drogie blogowisko,
    proponuje aby solidarnie przez 23 godziny nie umieszczac komentarzy do majacego sie pojawic , jesli wierzyc wszelkim spekulacjom , w najblizszym czasie wpisu Pani Janiny.
    Mozna to potraktowc jako forme protestu lub odplate pieknym za nadobne.

  258. Ja chciałem tym razem pogratulować p. Jackowi Żakowskiemu artykułu w najnowszej Polityce – bardzo mi się spodobał 🙂

  259. W bieżącym numerze „Nie” na dziesiątej stronie opublikowany został artykuł „Równi i równiejsi” Agnieszki Wołk-Łaniewskiej, który trzeba przeczytać, a ponadto podać dalej. Wszak bez informacji nie ma organizacji, tu naprawy błędów i wypaczeń poczynionych w naszym pięknym kraju.

  260. No i po forum, brak gospodyni, brak dyskusji. A tak dobrze się zapowiadało.

  261. Drodzy Panstwo, moze zamiast gromow na glowe Gospodyni tego blogu zapytac: jak sie Pani czuje? Czy dzieje sie cos niedobrego w Pani zyciu?
    Z tegi co do mnie dotarlo, wiem, ze Pani Janina bardziej potrzebuje w tej chwili wsparcia, pomocy, pamieci, a mniej wyzwisk i watpliwej ironii.

  262. Obsikała Was. Jak Donek swoich wyborców.
    Heleno, jej zły stan zdrowia to Twoje myślenie życzeniowe. Obejrzyj SuperStację. Janina bryluje tam w towarzystwie trzeciego garnituru polityków i pismaków. Choć poprawiło się tam ostatnio, jej młodsze koleżanki zaczęły myć głowy przed wejściem na wizję. Dykcja i brednie niestety, bez zmian.

  263. Pani Janino,
    mam nadzieje ze informacja zawarta we wpisie Heleny jest nieprawdziwa.

    Pani analize sytuacji w mediach publicznych pozwole sobie uzupelnic rysunkiem z galeri A.Mleczki z numeru Polityki z dnia 3 lutego.

    http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead30&news_cat_id=1044&layout=16&offset=10&count=10

    Mysle ze przepowiednia w nim zawarta sprawdzi sie . Powstanie w TVP jeszcze jeden kanal , ktory wg mnie powinien nazywac sie TVP GERIATRIA. Szeregowany w kolejnosci alfabetycznej miescil by sie przed TVP HISTORIA i TVP KULTURA i to calkiem zasluzenie.
    W kanale tym Szewczyk & co korzystajac z materialow archiwalnych TVP zdradzal by kiedy i u kogo z telewizyjnych kolegow wystapily pierwsze objawy schorzen takich jak : skleroza , altzcheimer , parkinson, demencja , podagra itp. Nastepnie objasnial by , na swoim przykladzie , poszczegolne fazy niektorych z nich. Nastepnie zaproszonym do studia swoim znajomym udzielali by porad protetycznych wspierajac sie autorytetami z ulubionej dziedziny medycyny , stomatologii.
    Jednym z pierwszych gosci bylby zapewne Jacek Zakowski. Bylaby dla mnie szansa dowiedziec sie wreszcie dlaczego mlaska rozpoczynajac wywiady zawsze tymi samymi slowami : No i co teraz bedzie?
    Byc moze Magda Umer dostanie wreszcie szanse aby w szerej rozmowie wyznac czy firanki na ktore tak czesto patrzy wisza prosto.
    Okrasa programow bylby bezsprzecznie Bogdan Lis odprowadzajacy gosci programu poza wizje.
    Tworcy i sympatycy nowego kanalu w TVP , do ktorych juz teraz i ja sie zaliczam , winni wystapic z inicjatywa spolecznej zbiorki na obiekt upamietniajacy dorobek socjalistycznej stomatologii. Bylby to POMNIK PROTEZY SZCZEKI GORNEJ I SZCZEKI DOLNEJ , ktore to wielu z nich zjadly dykcje i elokwencje.

  264. Droga Gospodyni i drogie blogowisko.
    To co napiszę pewnie nikomu nie przypadnie do gustu, ale sam długo się nad tym problemem zastanawiałem się i doszedłem do wniosku, że L. Miller nie miał możliwości wykonania innego ruchu. Zachował się jak typowy pragmatyk. Na lewo skręcić nie mógł, bo już nie miał takiej możliwości. Zbyt daleko zabrnęliśmy w tzw „kapitalizm”. RWPG wskrzesić też nie mógł. Mógł tylko zrobić to co uczynił i uczynił to dobrze. Przyłączył nas do UE i chwała mu za to. Już tylko za to należą mu się pomniki i ulice w polskich miastach, bardziej niż JP2. Ze bił pokłony biskupom i Watykanowi!? Sam mu to mam za złe, ale z naszym radiomaryjnie zorientowanym społeczeństwem wówczas też nie mógł inaczej postąpić. Do polityki powinien powrócić jako jedyny pełnokrwisty pragmatyk lewicy. Warcholstwo prawicy trzeba ograniczyć, co większość Polaków już widzi. Z lewicy tylko on to może uczynić. Na Wł. Cimoszewicza przeżywającego swoistą reaktywację tylko z tego powody, że dał się zaprząc do rydwanu D. Tuska, nie liczyłbym zanadto. To nie pragmatyk lewicy. To Hibneropodobny polityk wyczuwający koniunkturę. L. Miller nie wybiera łatwych dróg. Jego „romans” z Samoobrona nie był koniunkturalny. Była to rozpaczliwa próba powrócenia do polityki człowieka, który czuł, że ojczyźnie jeszcze może oddać jakieś usługi. Nie jestem bezrozumnym fanem L.M. Staram się trzeźwo oceniać sytuację polityczną naszego kraju. Pozdrowienia – Lech.

  265. Czy ktoś z Was wybiera się moze do Kozłówki na majówkę poświęconą pracy doktorskiej LARK-a?
    Ja tak 😉

    http://palikot.blog.onet.pl/2,ID375585375,index.html

    Ps.

    „Kecajek”, moje gratulacje za piękna demonstrację wartości kościoła toruńsko-katolickiego! ;-(((*;-(((

  266. Gruby!!!
    Czekam na relacje i fotki!!!

  267. Uff, muszę najpierw odsapnąć, co potrwa pewnie parę dni, bo jutro jeszcze w planie spacerek po Górach Parchackich 😉

    Piewsze zdjęcie z Kozłowki, ale związane z V Ogólnopolskim Biwakiem Kontaktowego ŁUkładu Szklanych *KŁUS _wiosna 20098 jest już tu:

    http://my-ksztalciuchy.pl/viewtopic.php?p=63221#63221

    Ale co najważniejsze wróbelki w Kozłówce ćwierkały, że pani Janina jest obecnie po prostu niesamowicie zapracowana, więc czekajmy cierpliwie.

    Ps.
    Pani Janino, jeżeli ten smagly i wysoki jak ja, nie przekazał ode mnie pozdrowień, to niech się strzeże! 😉 * 😉

  268. Dzięki Gruby za gratulacje, lecz jakie odniesienia ma moja wypowiedź do Radia Maryja, pozostają niejasne.
    Zajrzałem do Kształciuchów, fajna strona. W USA, kraju słynącym z potencjału intelektualnego swoich obywateli, jest grupa wierząca że ziemia jest płaska. U nas jest grupa dla której wyliniała taśma ostrzegawcza stanowi powód do radości i ma konotacje polityczne. Jakie państwo, takie możliwości.
    Patrząc na fotkę z Kozłówki nieodparcie nasuwa mi się jeden pomysł. Prosiłbym Cię o przekazanie go Waszemu mentalnemu guru. Otóż, rozsądnie byłoby zaproponować Mu noszenie kiltu. Szkoci, podobno nie noszą pod tym gatek, a zachowanie, czapka i fryzura Palikota świadczą, że Jego jądra są przegrzane.
    Do tego bawarskie szelki, greckie ciżmy z pomponami, fryzyjską czapkę z kokardą w kolorach gejowskiej tęczy. Jego osobistym wkładem w ten euro-strój mogłaby być ażurowa podkoszulka. Dżentelmeni z którymi chla wódę z gwinta, z pewnością dysponują takową.
    A swoją drogą, jeśli zaplecze POlityczne Słońca Andów musi sę uciekać do Palikotowych akcji i dysponuje taką siłą intelektualną jak Kształciuchy, to jestem spokojny. Trawersując Iosifa Wissarionowicza, „Tuski przychodzą, Tuski odchodzą, a naród polski zostaje”. A jest bardzo mądry.
    Też jak Nela czekam na relacje i fotki, koniecznie podaj liczb,e gości.

  269. Ad/ Kecajek z 2009-05-03 o godz. 07:13
    Dzięki Gruby za gratulacje, lecz jakie odniesienia ma moja wypowiedź do Radia Maryja, pozostają niejasne. (…)

    ***
    Kecajejek, nie przejmuj się, niektorzy tak mają, że coś dla nich jest niejasne. Na przykład LARK też nie zdaje sobie sprawy z tego,ze jrego zachowanie jest często … prezydenckie
    Wielu wyznawców kościoła toruńsko-katolickiego też tak ma. Oni zwykle zauważaja prezydenctwo tylko u innych 😉

    Ps.
    Dwie kolejne fotki zamieściłem tu:

    http://my-ksztalciuchy.pl/viewtopic.php?p=63314#63314

    A liczba gości?
    Liczbe uczestników wiecu oceniam na jakieś 200 osób
    ale gości przewijajacych sie przez cały czas trwania happeningu było pewnie ze 2 – 3 ray wiecej i to mimo tego,ze jeszcze przed rozpoczeciem majówki jakieś miejscowe czynniki wymusiły na organizatorach zdjecie z terenu parkingu afiszy z informacją o wiecu 🙁

  270. Jasne, szkoda Gruby, że nie chcesz się ze mną podzielić wyjaśnieniem zależności mojej poprzedniej wypowiedzi z Radiem Maryja. Rozumiem, że nie wszyscy zostali równo obdarowani przez Boga, lub jak chcą niektórzy naturę. Nie pojąłem, widać nie wspinam się na granie Twojego intelektu. Szkoda, bo słuchałem RM tylko kilka razy. Razi mnie ich nadęty klerykalizm, piętrowe powitania, a nade wszystko idea wspólnych modłów na falach radiowych. Kojarzy mi się to z klękaniem i całowaniem kineskopu podczas transmisji mszy św.
    Myślałem, że użyłeś synkretyzmu do określenia tej grupy wyznaniowej, ale mylę się w świetle dalszych wyjaśnień. Piszesz, że „wielu wyznawców itd..” Wynika z tego, że masz bezpośrednie kontakty z wieloma z nich. Musi to być trudne dla Ciebie, z Twoimi POglądami, czujesz się zapewne wyalienowany i POrszywy.
    Liczba gości – 200. Ne kłócę się, być może oglądałem inne fotki. 50 to i tak nadto, włączają świtę i pismaków. Niepokoi mnie co innego, te 2-3 razy. Oznacza to, że połowa lub nawet 2/3 obecnych olało produkcję posła RP.
    Rozumiem, że sprawa wymuszenia zdjęcia z terenu parkingu afiszy przez miejscowe czynniki, znajdzie epilog w prokuraturze i sądzie w rozumieniu ustawy o ordynacji wyborczej. Proszę, abyś podał kto nakazał zdjęcie informacji. Nie chcę oczywiście nazwisk, ale informacja, że było to piąte popychle czwartego stróża nocnego, będzie mi pomocna w jutrzejszej, mojej weryfikacji w Kozłówce. Powiadomiono oczywiście posła i Policję?
    Inaczej mam podstawy sądzić, że znowu Żydzi, masoni, faszyści, socjalfaszyści, komunofaszyści, mohery i cała reszta opanowali władze w Kozłówce i zmylili te 100 tysięcy chcących wziąć udział w spotkaniu.
    To popularnie nazywa się paranoja. Zalecałbym wtedy wizytę u dobrego specjalisty, bo któryś z kolejnych mityngów będziesz odbywał podskakując w kaftanie u boku swojego mentora.
    Mam nadzieję, że Kształciuchy dokonają wnikliwej analizy klapy w Kozłówce. Kilt i jeszcze raz kilt unoszony przez posła w zmysłowym flamenco na scenie. Przyznał się kiedys do gejostwa, więc zwinność kobiecego ciała nie jest mu obca. Nie od rzeczy byłaby też informacja o rozdawaniu prezentów po mityngu Zawartość nie może być ujawniona w świetle ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Litraż będzie przydzielany na podstawie podobieństwa do posła Palikota, czyli możliwości spożywania z tzw. gwinta.
    Kurczę, widzę dla siebie miejsce w Waszym klubie. Mam jeszcze sporo innych pomysłów.
    Gruby, czy nie uważasz, że bardziej odpowiedni byłby dla Ciebie nick JERK? Zawsze to w okolicach LARK, jak zwiesz prezydenta.
    POzdr.
    P.S. Szanowna pani Janino, Jestem pani wdzięczny, za to, że nie cenzuruje pani wypowiedzi. Sama pani pisze często zwykłe bzdety, więc pozwala pani też innym.
    Jeśli stan pani zdrowia jest poważny jak wynika z enigmatycznego wpisu Heleny, niech się pani trzyma. Obstawiłem Daniela Passenta na poważną sumę, że pierwszy odjedzie do Krainy Wiecznych Łowów. Nie mogę zmienić typu w trakcie zakładu. Rakowski zrobił nam psikusa. Nikt nie postawił na niego.

  271. ?Kecajek?, Twoje fantazje na mój temat mnie nie biorą. Przez lata pyszczenia na forach uodporniłem się na brzęczenie much 😉
    Ale muszę postawić kropkę nad i , bo najwyraźniej aluzji o Twoim prezydenctwie żeś nie pojął.
    Najwyraźniej wychowałeś się na salonach zbliżonych to tego, na którym wychowywali się Małostkowi Bracia 🙁
    Powiem wiec po podwórkowemu i na tym kończę te dyskusję, zanim zmieni się w pyskówkę.

    Jesteśmy gośćmi na blogu pani Janiny.
    Oczywiście, nie musimy się zgadzać z jej poglądami i mieć o niej taką lub inna opinię.
    Ale minimum kultury i przyzwoitości nakazuje okazywać minimum szacunku dla gospodarza. Tak przynajmniej uważali dawni Polacy.
    Ja uważam, że Twoja wypowiedź z 2009-04-30 o godz. 17:16 jest po prostu chamska.
    I to by było na tyle, w tej sprawie.

  272. należę do tej milczącej większości , która nie pisuje po blogach, tylko je czyta

    ale teraz nie wytrzymałam tego głupiego chamstwa wypoconego przez niejakiego Kecajka , tak, że – ku swojemu zdumieniu – ja sama się wpisuję na blogu !

    Kecajek, daruj sobie i nam tego Twojego wysiłku – ani w tym dowcipu , ani sensu
    tylko namolne próby zwrócenia na siebie uwagi- jak rozwydrzony bachor, który wykrzykuje przekleństwa w towarzystwie

    I co ? zadowolony ? poczułeś się dzielny ? odważny ?

    Myślisz sobie : ” ale dowaliłem !”
    Myślisz sobie ” Ale zamieszałem !”

    Nic z tego .

    NUDNE te Twoje niezręczne wypociny

    Nie masz po prostu nic do powiedzenia . Więc sio stąd ! I już się tu nie naprzykrzaj.

    Mnie jest po prostu szkoda cennych chwil mojego życia , więc już wiem na pewno, że wypowiedzi zatytułowane „Kecajek” będę od razu przewijać.

    Ergo: już się nie wysilaj Kecajek , bo się niepotrzebnie zmęczysz . I spocisz .

  273. Pani Redaktor,
    Pisałem w tonie życzliwej ironii i naprawdę w niczym nie rozczarowała mnie Pani.
    Dokopywanie Pisowi i czy wyciąganie trupów z sld to główne tematy na tym blogu, że już o godnym podziwu wspieraniu przez Panią rządzącej nami nocnej zmiany nie wspomnę.
    Z należytym szacunkiem.
    Peaceman z Gdańska.

css.php